Текст
                    

KS. ZYGMUNT GOLIAN STO ROZMYŚLAŃ o Przen. Sakramencie na tle Pisma Świętego Tyle warte życie moje, ile je obraeam na szuka- nie Boga. KRAKÓW WYDAWNICTWO KSIĘŻY JEZUITÓW
Nihil obstat J. Urban S. J. censor L. 3250 24 Pozwalamy drukować. Z Książęco-hiskupiego Konsystorza Kraków dnia 27 maja 1924. Ks. M. Ślepicki L. S. Ks. Wł. Miś kanclerz
ROZMYŚLANIE I. i prowadził ich dziwną drogą: i był im we dnie miasto zasłony, a w nocy miasto świa- tłości gwiazd". (Sap. 10). I. Swoich prowadzi Pan Bóg; najczęściej ową dziwną drogą... Sam Pan Jezus wyrzekł, iż ma swoich... Każdy chciałby na to miano zasłużyć, lecz nie każdy go- dzi się na towarzyszące temu przy- wilejowi okoliczności... Trzeba przy- jąć te dziwne drogi, o których mówi Mędrzec Pański, na nic się nie zżymać, niczemu się nie dziwić. Inni będą używali, a sługa Jezu-
— Ci- sowy będzie cierpiał, „świat się będzie weselił, a wy smutek mieć będziecie mówi Chrystus Pan, wy moi, wy których prowa- dzę dziwną drogą... O droo-o dzi- wna i przedziwna, prowadź nas za Panem naszym. II. Pan nam wtedy będzie we dnie miasto zasłony. W dniu upa- lenia, w dniu ucisku, On, Bóg za- słonięty, zasłoni nas, weźmie nas pod swoją zasłonę........ Moc swo- ją ukryje przed nami i słodyczy Swojej pociechy da wniknąć w du- szę ufającą... Dziwną drogą dopro- wadzi nas do tych cudów obco- wania z Nim, drogą, która się nie- kiedy wyda bez wyjścia... labiryn- tem łask wywiedzie nas z nas sa- mych... Upadkami i ciemnościami, niepokojem i opuszczeniem, uci- skiem dręczącym utrapi nas i zam- knie drogę odwrotu od siebie... A w tej nocy stanie nam zamiast światłości gwiazd... odchyli przed
nami horyzont wieczności. Sam zasłonięty rąbkiem Hostji białej, jasnym się stanie nad słońce i gwia- zdy dla duszy ukochanej, która po- znała rękę Jego na tych dziwnych drogach... A wtedy zrozumienie Wamiarów Bożych nad swoimi sta- je za wszystko i jeden okrzyk wy- rywa się z serca: Wiem, żem Twój, o Panie, im więcej cierpię, tern więcej wiem. ROZMYŚLANIE II. „Poznał go (Pan) w błogo- sławieństwach swoich i dotrzy- mał mu miłosierdzia swego". (EH. 44). I. Dusza wierna łasce, może li- czyć na to, iż ją Pan pozna w bło- gosławieństwach swoich... Jeżeli nie zmarnowała skarbów, jakie Bóg w jej sercu złożył, będzie na niej zawsze cecha dzieci Bożych i zna-
8 mię, po którem Pan ją pozna... I sama dusza pozna, czyli ma udział w sprawie Bożej, po gorliwości o tę sprawę, i dziecięcej o honor Ojca troskliwości, po tym głęboko zakorzenionym pociągu służenia Bogu przedewszystkiem.. O! pro- śmy o ten charakter sług Bożych, po którym pozna nas Pan w dzień przyjścia swego. II. Jakże hojnie i wspaniale do- trzymał nam miłosierdzia swego w ustanowieniu Przenajśw. Sakra- mentu. Nigdy nikt nie mógł prze- czuć, ani przewidzieć, że w ten sposób Pan obietnic swoich do- trzyma... Gdyby po tern błogosła- wieństwie swojem miał nas jeszcze nie poznać, biada nam, biada !. . . Czy my też dotrzymujemy Mu obietnic naszych, powinności na- szej, jak On nam dotrzymał miło- sierdzia? Co za wstyd nas spotkać może przy obrachunku ostate- cznym, — z Jego strony wszystko,
9 z naszej bardzo mało — lub nic... Póki czas, zastrzeżmy się od tego pohańbienia... Ale nie dla po- hańbienia jedynie... z miłości, z wdzięczności, z podniosłości ser- ca idźmy o lepsze w dotrzymaniu Bogu powinności naszej, tak jak On nam dotrzymał miłosierdzia. I oto zakończę podziękowaniem za ustanowienie Eucharystji, mó- wiąc: Chwała i dziękczynienie bądź w każdym momencie Przenajświęt- szemu i Boskiemu Sakramentowi. Amen. ROZMYŚLANIE III. „Błogosław duszo moja Panu i wszystko co we mnie jest, świętemu Imieniowi Jego“. (Z psalmów). I. O ile my nic bez błogosła- wieństwa Bożego uczynić nie mo- żemy, o tyle także bez wszelkiej
10 pomocy do dobrego jesteśmy, je- żeli nie błogosławimy Boga. Mamy bardzo wiele powodów do wysła- wiania nieskończonego miłosierdzia Boskiego — do rozpływania się w błogosławieństwie dziękczyn- nem ..- Samo Imię Jezus, powinno nas pobudzać do najgorętszych aktów błogosławiących Boga. To święte Imię samo jedno starczyć może za przedmiot gorliwej, myśl- nej modlitwy. .. II. Lecz dopiero w zetknięciu nietylko z Imieniem, ale z samym Jezusem wszystko co w nas jest, pDwinno Go błogosławić... rozum, wola, uczucie, wszystko, co w nas jest. Niedościgniony władzami na- szemi, sam się oddaje sercu pra- gnącemu, Błogosławiony nasz! W tej Jego miłości znajdujemy Go całego, znajdujemy Jego mą- drość niepojętą, Jego wolę szukają- cą nas, Jego Serce, przepaść zmiło- łowania... O nie bądźmy nigdy na-
11 syceni w obcowaniu z Nim, w dzięk- czynieniu i błogosławieństwie! Nigdy się nie przesycimy przy- glądaniem się Jego pięknościom... Im częściej się w nich zatapiać będziemy, tern jaśniej nam się od- słonią... im silniej pragnąć będzie- my najściślejszego z Nim stosunku, tern więcej Jego własnością się staniemy . . . Dusza błogosławiąca Panu, wszystkiem co w niej jest, będzie nawzajem ubłogosławioną wszystkiem, co jest w Sercu Jezu- sowem. ROZMYŚLANIE IV. „Iżali serce nasze nie pałało w nas, gdy mówił w drodze i Pisma nam otwierał?** (Łuk. r. 24). I. Tak mówili do siebie ucznio- wie, idący do Emaus, gdy Chry- stus Pan przyłączył się do nich
12 w drodze. W drodze naszego ży- cia łączy się do nas Pan Jezus na każdym kroku . . . Gdybyśmy nie mieli myśli zaprzątnionej sobą i ty- siącem rzeczy w ich odniesieniu do m s — widzielibyśmy wzrokiem duszy lezusa towarzyszem na- szym... Lecz serce nasze, zawsty- dźmy się, nie pała na głos Chry- stusowy — bo nie odpycha od siebie przeszkód — bo w nich to- nie i ślepnie. Trzeba to naprzód uznać, a potem jak najrychlej przy- łożyć „siekierę do korzenia4*. 11. „Mówił w drodze i Pisma nam otwierał“. Nie tylko, że mówi, ale i otwiera tajemnice Pisma św.... Przepowiedziany przez Proroków, sam ustanawiający najświętszą ta- jemnicę ołtarzy swoich po wszyst- kie wieki, jest zagadką dla umy- słów odwróconych od Niego . . . Kto się nie ubiega o to, aby się przyłączył do niego ów najsłodszy Towarzysz, ten nie będzie miał
otworzonych tajemnic Pisma, bo- gactw nieprzebranych Ewangelji świętej, księgi ksiąg — w której wszystkiego można się nauczyć. Autor ksiąg „Naśladowania*4 mó- wi o tych dwóch stołach, pomię- dzy któremi żyć można: o stole Eu- charystycznym i Ewangelji świętej. Jedno otwiera nam drugie, a oboje wiodą do życia nadprzyro- dzonego, do życia z Bogiem . . . O niechaj w drodze życia nasze- go mówi Jezus do nas i niech na głos Jego serce nasze pała. ROZMYŚLANIE V. „Uczcie się odenmnic, żem jest cichy i pokornego serca a znajdziecie odpoczynek du- szom waszym". (Mat. r. 11). I. Jedyny raz mówi Pan Jezus: „uczcie się odemnie“. Zwykle uży- wa kaznodziejstwa przykładu: uczy,
14 sam naprzód czyniąc. Tutaj wska- zuje na siebie, abyśmy lepiej zro- zumieli i ściślej się trzymali wzo- ru nam postawionego. Czy mo- że być słodszy, bardziej ojcow- ski sposób nauczania, nieledwie macierzyński... Uważa nas za dzia- twę swą kochającą i liczy na to, że Go z miłości, z miłością i za- pałem naśladować będziemy, że się w Jego osobie, w Jego czy- nach nadewszystko lubujemy. Pier- wszy ideał dziecka to ojciec i mat- ka; On nam się stawia takim pier- wowzorem. II. I ukazuje nam te dwie cnoty zasadnicze, najmniej znane, naj- mniej cenione: cichość i pokorę serca; cnoty uderzające przede- wszystkiem w życiu Jego w Prze- najświętszym Sakramencie . . . Ni- gdzie się ich lepiej nie możemy nauczyć, jak wpatrując się w Ho- stję Przenajśw., jak przyjmując do
1 - 15 — własnego serca cichego i pokor- nego Jezusa. Ach, gdyby nie ta jego cichość i pokora, któżby się poważył z Nim obcować! A z drugiej stony, jeżeli w nas te cnoty nie są w zarysie, w odblasku przynajmniej, jak mo- żemy poufalić się z najcichszym i najpokorniejszym?. . Rozmiłujmy się w tych cnotach — i niech to będzie początkiem uczenia się od naszego Mistrza i Pana. Wpatruj- my się z uwielbieniem w Jego ci- chość i pokorę, a wkrótce zary- sują się one i na naszem sercu. ROZMYŚLANIE VI. „Nie traćcież tedy ufania waszego, które ma wielką za- płatę". (Do Żyd. r. 10). I. Nie traćcie, mówi św. Paweł, a więc przypuszczał ufność w du- szach, do których pisał. Bez ufno-
’.6 ści niema życia, niema miłości. Miłość zniesie łatwiej wszelką obra- zę, niż brak ufności; nic tak nie ubliża jak nieufność. Któż jak Bóg zasługuje na ufność naszą? W je- go ręku jesteśmy, przytulmy się do jego Serca, a nic nam się nie stanie... Kochający nie może szko- dzić ukochanemu, ani ukochany kochającemu... Między Bogiem i na- mi musi być ten podwójny stosu- nek... przepadliśmy, jeśli go niema. II. Wielką zapłatę ufności mamy już tu na ziemi. Jest nią Prze- najśw. Sakrament — to jest Ko- munja. Pan Jezus tak dalece nam zaufał, któżby tedy nawzajem szedł do Stołu Pańskiego bez wielkiej ufności, bez jej aktów: Ufam Ci Jezu, boś sam mnie zawołał, bo wierzę, ufam Ci, bo się wszyst- kiego od Ciebie spodziewam. Ufam Ci, bo Cię kochać chcę o Panie, ile ty mi do tego pomożesz. Jak dziecko bezbronne, jak człowiek
— 17 — i . • . . , ułomny i nieporadny przychodzę w niedołęstwie mojem po siłę, którą tylko Ty o Jezu dać mo- żesz... Ufam, że mi jej udzielisz i chcę jej tylko na to użyć, abym Ci lepiej służył, abym o siebie coraz mniej się troskał... Owocem ufności jest spokój... Ufający ma wszystko o co prosił, bo spokojny i o to, czego nie otrzymał. Ufność w niepowodze- niu z pewnością wielce raduje Serce Jezusowe. Nie traćmy tedy ufania naszego. ROZMYŚLANIE VII. „Niech będą przepasane bio- dra wasze i pochodnie ‘gore- jące w rękach waszych44. (Łuk. 12). I. Pan Jezus dodaje do tego: „i bądźcie jako sługi oczekujące ( na Pana . .“ Całe życie nasze Sto rozmyślań
18 ziemskie jest czekaniem . . . Cze- kamy końca, a wśród tego cze- kamy na spełnienie się mnóstwa rzeczy mniejszych i większych. Czekanie nigdy się nie kończy. Trzeba koniecznie cierpliwości i wytrwania, — czyli bioder prze- pasanych. Gdyśmy znużeni, roz- drażnieni, wyraz cierpliwość zdaje się obelgą nową. Nasz stan wzbu rżenia i pojęcie dobrowolnego, spokojnego przyjęcia tego, co nas dotyka, jest to sprzeczność, którą trudno zrozumieć. Swoją silą pra- wie niepodobna przyjść do praw- dziwej cierpliwości, do mocy nad sobą. Lecz przepasanie bioder bie- rze się przez wejrzenie na krzyż: Kto tam cierpi do śmierci? za kogo? i z jakiem poddaniem? . . . Po tych pytaniach prawie bez pracy dojdziemy do celu. II. Ale pochodnie gorejące nieść musimy w rękach naszych. Każda ofiara spełniała się na płonącym
19 ołtarzu; ostatnia z ofiar na bez- krwawym ołtarzu się odbywa, lecz bez płomienia się nie obchodzi... Musi płonąć pochodnia, jako obraz płonącego serca, co przez Mękę i Krew wylaną dotarło do nas . . . Jezus w Przenajśw. Eucharystji nic nie chce tylko serc naszych, płonących jak pochodnie . . . Sam mówi: „Ogień przyszedłem rzucić na ziemię i chcę, aby płonął . . W wieczerniku, po ustanowieniu najdostojniejszego Sakramentu, sam się gorąco modlił do Ojca o tę miłość w naszych sercach; prosił, abyśmy byli jedno z Nim, jako On z Ojcem jest jedno. Czy to tak trudno? Trudno zacząć, riężko pojąć, niełatwo trwać, ale kto zro- zumiał, zaczął i zdobył się na odwagę pragnienia aby wytrwał, ten ma i biodra przepasane i po- chodnię gorejącą w duszy.
20 ROZMYŚLANIE VIII „A przetoż nie bądźcie nie- roztropnymi, ale rozumieją- cymi, która jest wola Boża“. (Efez. r. 5). I. Nieroztropność nasza sprawia, że się ciągle rozmijamy z wolą Bożą; dlatego św. Paweł mówi: nie bądźcie nieroztropnymi. Szu- kamy gorączkowo, sądzimy po- rywczo, wnioskujemy zuchwale . . Rozważę osobno każdą z tych czynności i porachuję się- z niej z sumieniem . . . Przez niepokój nie rozumiemy woli Bożej . . . pa- trzymy swej korzyści i widzimy swoje, cele, nie Boże . . Bo w szu- kaniu Boga i Jego woli nie może być porywczości, nie może być nieroztropności. II Zrozumieć wolę Bożą i speł- nić ją, to jest przeznaczenie nasze na ziemi, to jest zbawienie nasze na wieki ... W jednem możemy
21 niechybnie wclę tę najsłodszą zna- leźć i spełnić, to jest w łączeniu się z Panem Jezusem w Prze- najśw. Sakramencie ... Tu jego wola nie jest zakryta. Tyle razy sam ją słowami wyraża: „Pójdź- cie do mnie obciążeni, a ja was ochłodzę". „Chleb, który wam dam, jest Ciało moje za życie świata". „Kto pożywa Ciała mego, we mnie mieszka a ja w nim". „To czyńcie na pamiątkę moją" itp. Miłosne te wezwania, nie powinny zostawiać nas zimnymi, a jeżeli nas nie rozgrzewają, nie pociągają, to już źle z nami, — to już chyba serca wystudzone niezdolne są do świętego zapału. Jezus nas prawie prosi o naszą miłość, bo wie, że tylko w Jego miłości jest lekar- stwo na wszystkie rany naszego serca, że się w tej przecudownej krynicy możemy omyć i przero- bić. A przystęp do tego zdroju świętego taki ułatwiony ... Cni-
żyć się, ukorzyć, oczyścić z grze- chów wyznaniem ich — i rzucić się w zawsze gotowe, w zawsze otwarte Boskie Serce. ROZMYŚLANIE IX. „ Jeżeli wierzysz ze wszyst- kiego serca, wolnoć“. (Dz. Apost. 5). I. Wierzyć z całego serca, to Jest wierzyć nie tylko w Boga w Trójcy jedynego i w Jezusa Zbawiciela, który umarł dla na- szego zbawienia, ale wierzyć, że Bóg nas kocha, że pragnie nas uszczęśliwić na całą wieczność i że dobiera do tego środki, często okropnie przeciwne na- szej zepsutej naturze i niezrozu- miałe ciemnocie oczu naszych Kto wierzy w miłość Bożą, temu jest jasno pośród przeciwności, temu towarzyszy spokój święty
23 pośród wszelkiego rozbicia i wszel- kiej niepewności, bo mu ze środka duszy przyświeca myśl: Bóg mnie kocha i działa dla mego dobra. II Kto tak wierzy, ten ma wol- ność wszelką, wolność dziecka Bo- żego. Niema wolności nad tę wol- ność. Sąd ludzki jest wtedy rze- czą inałą, szacunek ludzki obo- jętny, wzgarda wszelka niczem. Bóg mnie kocha, jestem Jego sługą, Jego dzieckiem; w Jego sprawie jestem tu na ziemi, pó- kim Mu wierny wszystko mi wolno. Bo w tej wierności i wzajemnej miłości jest cały zakon; nie mógł- bym przekroczyć żadnego prze- pisu tego zakonu, jeżeli naprawdę kocham, jeżeli wierzę z całego serca. I jeszcze jedna wolność, wolność łączenia się z Nim. Ko- chając Boga, nie mogę Go nie pragnąć; pragnąc Go, wolno mi jest biegnąć do Niego, rzucić się w Jego Serce i sprowadzić Go
24 do mojego serca. Cóż na ziemi lub w niebie może się równać z tą wolnością? Z Jezusem, w Je- zusie, dla Jezusa zawsze i w każ- dym czynie i ruchu — to jest do- piero życie, to wolność, to światło i spokój i cisza serca, nie mogą- cego pobłądzić, nie troszczącego się o siebie i o poklask świata. ROZMYŚLANIE X. „ ... od każdego z nas nie jest daleko; albowiem w Nim żyjemy, ruszamy się i jesteśmy'*. (Dzieje Apost. 17). I. Nie jest daleko od nas Bóg, jeżeli Go nie odbiegniemy złością naszą, jeżeli się nie odwracamy od Niego obojętnością, lekcewa- żeniem, zuchwalstwem. Blisko jest i na każde niejako zawołanie na- sze ... W tern jest jak matka naj- czulsza — śledzi potrzeby nasze
25 i zawsze na ratunek gotów... Tak Mu jest drogą dusza nasza, ten obraz Jego jestestwa — obraz Jego w nas. Bogu idzie o duszę, więc nieraz musi nacisnąć na ciało, zewnętrzne rzeczy uczynić nam gorzkiemi i wtedy właśnie jest blisko, a my sądzimy iż odszedł . . Niedarmo zowią cierpienie nawie- dzeniem Pańskiem. II. Bez Boga nic nie możemy, sam Pan Jezus to powiedział i dla- tego abyśmy w Nim wszystko mo- gli, został z nami do skończenia świata. W Nim tedy „żyjemy, ru- szamy się i jesteśmy “, w Nim zwłaszcza pozostającym pod osłpną Przenajśw. Sakramentu. Straszliwa jest niewdzięczność tych, co za- pominają o czci należnej Panu Je- zusowi utajonemu na ołtarzach. Przerażającem jest zaślepienie nie biorących korzyści na życie i wiecz- ność z tego źródła nieustannie się odnawiającego, na każdym punkcie
26 wytryskającego dla naszej ochłody duchowej. Ziemia nas nęci, ta zie- mia co nas wkrótce pokryje; od niej żądamy uciech i podpory, kiedy ona nam się . wkrótce z pod nóg usunie . . . Zycie Bo- skie, życie nadprzyrodzone wysy- cha w nas, bo się nie uciekamy do Dawcy żywota . . . Pamiętajmy, że niczem nie je- steśmy, jeżeli w Nim nie jesteśmy; choć się niby ruszamy, w rzeczy jednak stoimy, bo tylko od Boga jest ruch i życie i jestestwo. ROZMYŚLANIE XI. „ . .. Pokój miejcie: a Bóg pokoju i miłości bedzio z wa- mi". (Korynt 2). I. Nic się nie krzewi w burzy. Podstawą życia wewnętrznego jest pokój; jest on nawet znakiem nie- jakiej wierności łasce i jakby po-
czątkiem doskonałości. Nie myślę tu o pokoju ospałości lub zniechę- cenia, lecz o spokojnej wytrwa- łości w złej i dobrej doli, o spo- koju poddania się najmędrszej i najmiłościwszej woli Bożej, o prze- konaniu, że się znajdujemy pod strażą Boskiego Serca. Pokój taki nie wyklucza cierpienia i walki, ale się wspiera na Krzyżu Chry- stusowym i przy tym drogowskazie nie miota się trwogą. Nikt nie jaśniał takim pokojem jak Chry- stus Pan, a więc i my na wzór Jego „miejmy pokój“. II. Ten Bóg miłości i pokoju, o którym mówi św. Paweł, jest już z nami. W czterech ciasnych ścianach przybytku, czeka w po- koju Pan nieba i ziemi, aby się liche stworzenie Jego przybliżyło w pokorze i żądało społeczności z Nim na ziemi. Kto zakosztował świętego obcowania ze Stwórcą i Odkupicielem swoim, tego już
28 przekonywać nie trzeba, gdzie źródło szczęścia i pokoju, ten już zna drogę na której spotka się ze zbawieniem swojem . . - Pan Jezus w takiej cichej, peł- nej świętego pokoju postaci uka- zuje nam się w Przenajśw Sakra- mencie, abyśmy ukochali ciszę serca i spokój dobrego sumienia . . W chwilach, które przepędzamy na uwielbianiu Pana Jezusa, wy- stawionego na ołtarzu, uczmy się cnót Jego, naśladujmy piękność Jego, i niech Bóg pokoju i miło- ści raczy być z nami tu i na wieki. ROZMYŚLANIE XII. „Przybliżyło się do was kró- lestwo Boże“. (Łuk. r. 10). 1. Od stworzenia świata aż do tej chwili przybliża się do nas ciągle, królestwo Boże... Zrzuco-
29 nego z swej wysokości człowieka, pragnie Stwórca przywrócić do dawnych przywilejów, utraconych przez grzech pierworodny. W wy- braniu Noego, w łaskach nadzwy- czajnych, jakiemi Bóg otacza na- ród wybrany, w Prorokach i pro- roctwach widzimy już rękę Bożą, prowadzącą człowieka ku niebu ... Przyjście Zbawiciela, Jego nauka, Jego śmierć z miłości ku nam, to już nie dające się zapoznać znaki przybliżenia się do nas królestwa Bożego, jak to sam Chrystus Pan mówi. II. Najwyraźniej jednak daje się spostrzegać to przybliżenie do nas królestwa Bożego i samego Króla Niebieskiego, w przebywa- niu Jego na ołtarzach, abyśmy mogli przybliżać się do Niego wzajemnie . . . Lecz czy my się przybliżamy tak jak On się przy- bliża?... Gdybyśmy Mu dorówny- wali w gorącości tego pragnie-
30 nia — o, już dawno byłaby je- dność, byłoby zjednoczenie.. Mo- żna się przybliżać bardzo niedo- skonale : ze zwyczaju, z obojętnością, bez pokory... Takie przybliżenie jest raczej oddaleniem, jest znie- wagą . .. Można się także przybli- żać z lichych wcale powodów, z małoduszności, z braku prze- świadczenia, że Komunja daje nam właśnie to, czego brak onie- śmiela nas . . . Trzeba rozumieć Pana Jezusa i Jego Serce, trzeba wierzyć, że on nas pragnie, choć wcale nie potrzebuje. Dlaczegóż daje nam się cały i wprowadza do duszy niebo swoje, królestwo swoje, takie bliskie już wtedy?... Obyśmy się przybliżyli, przygarnęli do _ Niego, za tę Jego nigdy nie od- wzajemnioną miłość.
31 ROZMYŚLANIE XIII. „ . . . godziny, której się nie domniemacie, Syn człowieczy przyjdzie44. (Łuk. 12). I. Pan Jezus przez łaskę swoją przychodzi do nas najczęściej nie- spodziewanie. Nigdy nie wiemy, kiedy tę lub ową łaskę otrzymamy. Dlatego potrzebna jest wielka czujność, aby nieomieszkać przy- jęcia tej laski. Przestrach nas czeka w dniu, w którym staniemy, przed Panem, na widok łask otrzy- manych a nieprzejętych . . . Jak śmierć przychodzi w godzinie najniespodziewańszej, tak i łaska Tu Pan Jezus czuwa a my śpimy. . Jest to wielkie niezrozumienie ko- rzyści naszej, — jest wielki dług zaciągnięty, jest bolesna dla Serca Jezusowego obojętność. II. Przyjście Pana Jezusa w go- dzinie domniemanej — to Komu- nja. Tutaj nasza własna wola, na-
32 sze pragnienie, zdaje się być pierwszym krokiem. Lecz aby pra- gnienie powstało w duszy, po- trzeba także, aby w godzinie „któ- rej się nie domniemamy", Pan Jezus odezwał się do duszy i aby dusza zrozumiała. Błogosławione to zrozumienie... Któż nie doznał chwil ciemności, zaburzenia, zamącenia? Któż nie wie, jak błogo, gdy cienie ustąpią i jasność się ukaże? W ciemnościach pamiętajmy, że godziny, której się nie domnie- mamy, światło zabłyśnie. W po- koju i pogodzie nie zapominajmy, że także o niedomniemanej go- dzinie może się zaćmić horyzont duszy — i wtedy wszystko uzy- skane przez łaskę, wszystko zdo- byte przez walkę, zda się tylko snem, a my w jakiejś głębinie cie- mnej i dusznej, bez wyjścia.. O nie trwóżmy się nigdy! Sw. Augustyn powiada, że wśród cier-
pienia dobrze zniesionego, od- puszczają się grzechy, a sami pe- wnie czujemy, że bliski jest Pan tym, co są utrapionego serca. ROZMYŚLANIE XIV. „Zywotą prosił u Ciebie i da- łeś mu.“ (Ps. 20). I. Cóż to jest żyć prawdziwie? Czy to jest życiem, co się spełnia na wzór nierozumnych stworzeń? Czy żyć dla swoich wygód, dla swoich uciech jest życiem, jest tym żywotem, o którym prorok mówi, o który bwięci prosili? Zycie ziem- skie dane nam jest bez prośby, bez współudziału naszego, o jakiż więc żywot prosił święty Pański — i jakiego żywota Pan mu udzielił? Prosił o życie w Bogu, bo to je- dno przedłuża się na żywot wie- czny. Zycie w Bogu, życie pod Jego okiem z myślą o Nim, z pra- Stn rozmyślań. 3
gnieniem przypodobania Mu się wierną służbą, miłością, posłuszeń- stwem, ukochaniem Jego woli. . . to jest ów żywot nadprzyrodzony, o który prosili Święci. II. Żywot ten w całej pełhi staje się naszym udziałem, gdy przyj- mujemy Ciało Pańskie w Komunji, gdy się w nadprzyrodzony sposób z Nim łączymy, przez akt ten wielki i święty. Tak jak Komtmja niegodna zdziera z nas cechę sy- nostwa Bożego i zrywa sojusz nasz z Bogiem, tak Komunja przyjęta po dobrej spowiedzi, początkuje w nas zarodek owego żywota nad- przyrodzonego, który możemy pie- lęgnować i rozwijać przy łasce Bożej, lub zerwać przez złość na- szą. Gdy zbyt często zrywamy, czy możemy mieć nadzieję, że nas wszelka skłonność do tego życia świętego z Bogiem nie opuści? Możemy usposobić się do zrozu- mienia i pożądania rzeczy nad-
35 przyrodzonych i możemy przytłu- mić w sobie wszelki do nich po- ciąg, przez zbytnie oddanie się rzeczom zewnętrznym. Bliżej nas są one, ale na krótko; szukanie Boga mniej łatwe, ale ńa wiecz- ność. Żywot uprosić sobie trzeba u Boga... Należy po Komunii św. zatapiać się w tern żywem Sercu Jezusowem i wołać: Panie, niech Cię uproszę, niech Cię posiędę, niech Cię utrzymam! ROZMYŚLANIE XV. „Mającemu Boga, niczego nie braknie". (Z maksym św. Teresy). I. Mieć Boga... Jakże to trudno pojąć, że można mieć Tego, który nas ma w swej mocy... Bez Niego mieć Go tu nie możemy... Trzeba się u Boga dopominać, abyśmy Go mieć mogli i z Nim żyć się 3*
36 nauczyli. Można mieć i zaraz utra- cić. Można mieć i nie wiedzieć o tern przez rozproszenie grze- szne. Można nie mieć Go i nie czuć swej nędzy. Mającemu Boga towarzyszy zwykle spokój i krzyż. Tak posiadała Boga św. Teresa i umiała utrzymać Go, żyć z Nim, upajać się Nim i krzyżem Jego. II. Miłującemu szczerze Boga brakowaćby mogło tylko Boga. Wszystko, prócz Boga jest tak nieskończenie małe, że serce Boga pełne, nie czuje braku tych rze- czy... Serce, nie umiejące posiąść Boga, ugania się i szamocze i nie- pokoi, póki nie pozna daru Bo- żego, a gdy raz zakosztuje szczę- ścia na własność, gdy raz zjedno- czy się w Komunji Sakramental- nej z Dawcą wszelkich łask, — v\tedy uczuje bogactwo swój 2 i za niczem się ubiegać nie będzie... Bóg mu wystarczy. Znalazł drogą perłę i oprócz niej nic nie pożąda,
37 nie uwłacza swemu Panu tern, iżby się miał jeszcze o co starać, gdy Jego posiadł na własność... Któż zdoła pojąć tę nędzę, złą- czoną z tym Majestatem, tę ni- skość w posiadaniu Tego, co Naj- wyższy? Tylko najlepsza miłość może się zdobyć na takie oddanie się i dać taki przykład do na- śladowania. O miejmy Boga i niech On nas ma na wieki! ROZMYŚLANIE XVI. „... zawsze żyjąc aby się wstawiał za nami“- (Do Żyd. XII). I. Przedłużyć życie swoje z mi- łości, uczynić je trwałem do końca świata, dlatego aby się wstawiać za grzesznym człowiekiem, to mógł uczynić tylko Jezus, tylko Bóg- Człowiek. W Bóstwie Jego była moc, w człowieczeństwie współ-
38 czucie.. Utrwalił się na ziemi „za- wsze żyjąc“ dla nas, bo istnienie Jego w takiem wyniszczeniu i opu- szczeniu, tylko miłość Jego znieść może. Tylko miłość wzajemna może Mu osłodzić to istnienie, tę niewolę... Jezus się dla nas tak dalece poświęcił, a my co na to? II. My tak bezmyślnie bierzemy dobrodziejstwa Boże, że i ten szczyt poświęcenia zdaje nam się rzeczą zwykłą... Idziemy po ten dar, bez przejęcia się jego ważno- ścią... Wracamy bez porywów dziękczynienia... A jednak musi być brzemię nasze dość ciężkie, gdy Jezus został z nami, aby się wstawiał za nami... Czy nas to nie pobudzi do pokory przed Ko- munją, do wdzięczności po niej? Gdyby kto z dobrych znajomych, z przyjaciół został, dajmy na to, na zimnie lub w skwarze, w nocy na bezdrożu, aby nas ostrzec o ist- niejącym niebezpieczeństwie, dla-
39 tego, że my tą drogą pójdziemy, pamiętalibyśmy mu to przez całe życie. Jakież Jezus ponosi trudy, w jakiem osamotnieniu czeka, aby nas przynęcić do siebie; jak się modli za nas, jak się wstawia za nami, jakiego serca składa nam dowody! Ile zniewag znosi od wrogów — ile ich jeszcze doświad- czy ten Orędownik nasz przed Ojcem „zawsze żyjąc, aby się wsta- wiał za nami“. ROZMYŚLANIE XVII. „Ja myślę myśli pokoju a nie udręczenia**. (Jer- 29)- I. Przedstawię sobie myśl Bożą... myśl miłości i pokoju... myśl skie- rowaną ku stworzeniom w celach szczęścia i zbawienia. Taką jest niezawodnie myśl Boża... A że jest w nas i wkoło nas pierwia- stek siejący udręczenie, to nie po-
40 chodzi od Boga, choć jest przez Niego dopuszczone. On nas taką wolnością obdarzył, iż nam jest wol- no dręczyć siebie i drugich — i mu- simy znosić następstwa tej wol- ności równej dla wszystkich. To już leży w nas, to jest zarodek serca skalanego przez grzech dzie- dziczny... Odróżniajmy to staran- nie od Boskich względem nas pla- nów, od myśli Bożej. II. W Najśw. Sakramencie ja- śnieje ta myśl pokoju w całej pełni. Cichy i pokorny Pan świata idzie, jak szedł do Jerozolimy, siedzący na synu podjarzemnej, podczas gdy Mu słano pod nogi gałązki oliwne. Idzie bez słowa, a z myślą tylko... z myślą pokoju. W tern milczeniu Jego można wyraźnie dosłyszeć (jeżeli się słucha): Pokój wam! czyńcie pokój; jeżeli jest pokój w tym domu, to spocznie na was 1 Ł P- Eucharystja jest uosobieniem
41 pokoju Chrystusowego .. Tylko w atmosferze pokoju mogą krze- wić się cnoty, może być zbliżenie duszy z Bogiem swoim, posiew łaski i wzrost jej w duszy. Myśl Boża tego szuka w sercach, a nie udręczenia. Nawet boleść najcięż- sza nie powinna być udręczeniem — nawet krzyż najdotkliwszy — na- wet żal za grzechy, bo żal to już Boskie działanie, to łaska, to sprawa nadnaturalna. ROZMYŚLANIE XVIII. „Mamy nadzieją w Panu Je- zusie, iż który począł w nas dobrą sprawą — wykona...“ (Do Filipen. I). I. Bez Boga nic nie możemy... każdą dobrą sprawę poczyna w nas Pan Jezus, jeżeli Mu nie przeszkadzamy... Musirny bardzo uważać na ten początek dobrych
42 spraw i pytać się samych siebie, skąd przyszło natchnienie, albo też gdzie się podziało, gdyśmy za niem nie poszli?... To nam może najściślej będzie liczone na sądzie Bożym, jakeśmy się obeszli z na- tchnieniami Bożemi.... Pan Jezus wyciąga nieustannie ręce łask pełne, a niema ktoby je brał, pi- sze św. Teresa... Trzeba uważać czy się Pan Jezus nie domaga czego od serca... trzeba Mu być wiernym naprzód w nadziei... w mi- łosnem przewidzeniu... II. Dokonywa się dobra sprawa w sercach naszych, przez oddanie się Jezusowi na własność. Miłość jest takiem oddaniem się... Miłość prawdziwa nie jest uczuciem tylko, jest aktem woli, jest czynem. Jak On nam w Komunji, tak my Jemu po Komunji, życiem, Komunją, wspólnością zamiarów, pragnień, walk i prac mamy być oddani... Po tern oddaniu pozna nas Jezus...
43 Sprawa Pana Jezusa na ziemi, to sprawa dusz, Jeżeli nam dusze nie są drogie jako Jego własność, to zły znak; jeżeli nam chwała Boża nie leży na sercu, smutno z nami. Trzeba się modlić o tę gorliwość synowską w sprawie Pana Jezusa, w dobrej sprawie. Jezus jest go- tów począć w nas na każdą chwilę tę dobrą sprawę, czeka na naszą dobrą wolę tylko. Miejmy więc w Nim nadzieję. Nadzieja to kwiat z wiary i miłości wykwitający, — ofiarujmy Jezusowi ten kwiat w ser- cach zakwitły, na żywot wieczny woń wydający. ROZMYŚLANIE XIX. „A iżeś był przyjemny Bogu, potrzeba było, aby cię pokusa doświadczyła". (Z ks. Tob. r. 12). I. Pokusą jest dla nas wszystko czego nie rozumiemy, a najczęściej
44 nie rozumiemy zamiarów Bożych względem nas. Im dusza milsza Bogu, im więcej powolna na Jego skinienia, tern więcej Bóg jej zsyła okoliczności, wśród których wal- czyć trzeba, aby się dobić do po- znania woli Bożej. To nam mówi temat dzisiejszego rozmyślania, to nam powtarza doświadczenie życia na każdym kroku. Kiedyśmy le- niwi w sprawie udoskonalenia się, kiedy opuszczamy ręce i dajemy się nieść biegowi wypadków i wra- żeń, wtedy wszystko jakoś gładko idzie. Ale niech tylko sumienie się obudzi, chęć pracy powstanie, gor- liwość nas ogarnie — zaraz się jeży droga przed nami i pokusa nas doświadcza. II. Pocieszajmy się słowami To- bjasza i myślmy, że tak się dzieje z nami, iżeśmy byli przyjemnymi Bogu, nie przez nasze jakieś za- sługi i dobre uczynki, które sq
45 drobiazgami, ale przez to Jego wejrzenie na Syna Jego Najmil- szego, który się naszą okrył na- turą, aby na niej znów oko Ojca Przedwiecznego bez odrazy spo- cząć mogło. „Przyjemny Bogu“ jest każdy, co z miłością na krzyż Chrystusowy spogląda, co się przed krzyżem Jego nie zasłania, — ka- żdy co sobą gardzi, bliźniego znosi, i każdy co w tern usposo- bieniu do Stołu Pańskiego się zbliża. I jakżeby się zbliżać ina- czej? Wiara wprawdzie wystarcza i sumienie wolne od grzechu śmier- telnego wystarcza także... taka jest Jego wyrozumiałość; ale serce tak wysoko obdarzone raz i drugi, nie może, nie powinno zadawał- niać się tylko wiarą, musi kochać gorąco i rozumieć miłość Jezu- sową, chociaż ta miłość doświad- cza, — właśnie w tern, że do- świadcza
— 46 - ROZMYŚLANIE XX. „Wszelki datek dobry i wszelki dar doskonały z wy- sokości jest". (Sw. Jakób op. r. 1). I. Jedyną, prawdziwą siłą naszą jest modlitwa. Bez niej jesteśmy bardzo nędzni, bezbronni i bez- nadziejni. Wszelki „datek dobry“ tylko modlitwą uzyskać możemy, bo tego co na wysokości jest nie dosięga się inaczej. Chyba że nam o te wysokie rzeczy nie chodzi, a wtedy jeszcze nędzniejsi jesteśmy. Cóż czynili Święci? Modlili się żarliwie o nowe dary — o lepsze dary. Prosili o gorliwość, o miłość chwały Bożej, o zbawienie dusz — i to jest ta wyższa modlitwa, ten datek dobry z wysokości... z nieba dla nieba. II. I wszelki dar doskonały z wy- sokości jest. Czy mi serce nie mówi co jest „dar doskonały*4?
47 Wszystkie dary są w nim, bo tu Jezus jest sam dawcą i darem... Przed odejściem z tej ziemi ob- myślił ten cudowny sposób dania nam siebie — sposób niepojęty — ową możność dawania się bez końca aż do dnia ostatecznego. Zabezpieczeni jesteśmy, zaopa- trzeni na wszelki czas, na wszelką potrzebę; biorąc Go, bierzemy wszystko, niebo wprowadzamy do duszy i wszelki dar. O niechże to niebo w duszy przedłuża się, o Boże, niech się nie rozprasza na zewnątrz — niech się doń nie zakrada pył świecki — niech Cię nic nie obraża w tym przybytku, do którego przychodzić raczysz. Pragnę, abyś zastał ka- żdym razem ślady Swojej bytno- ści, w upokorzeniu się mojem co- raz większem, w ciszy serca, w obo- jętności na osobiste korzyści, w mi- łości bliźniego i wyrozumiałości, a nadewszystko w pragnieniu Cie-
- 48 — bie, o Jezu, coraz to żywszem, , silniejszem, gorętszem. ROZMYŚLANIE XXI. „Kto mieszka we mnie a ja w nim, ten siła owocu przy- nosi". (Jan 15). I. Chce Jezus, abyśmy owoc I przynosili, nieraz to mówi do swo- ich; chce aby owoc, który przy- niosą, trwał... Owoc jaki On przy- niósł, ma być wzorem tego owocu, który my przynieść mamy... Jezus przyniósł zbawienie światu i my mamy przynosić zbawienie... Apo- stolstwo jest w mocy każdego chrześcijanina. Wierzysz, kochasz, pragniesz nieba? życz tego bliźnim, staraj się o to dla nich, dla nich i dla Jezusa, który ich tak, jak cie- bie, jak każdego, pragnie uszczę- śliwić. II. Lecz tylko przez mieszkanie
— 49 — w Jezusie możemy cośkolwiek uczynić na tym świecie i przez pragnienie, aby On mieszkał w nas. On tylko jest naszą mocą i popę- dem ku dobremu. Wszelkie dzia- łanie nasze własne, t. j. bez Boga, nie może nieść dobrego owocu, owszem psuje wszystko. A jak je poznać, jak odróżnić od działania Jezusowego? Bardzo łatwo. W na- szych czynach osobistych jest po- śpiech, upór, gorączkowość, radość nieumiarkowana z osiągniętej ko- rzyści, zniechęcenie w niepowo- dzeniu. W tern zaś, cc z Jezusem czynimy, jest spokój w zdaniu się na Jego wolę, jest wiara, że On dokona, gdy zechce, że udanie się sprawy lub jej upadek od Niego zawisły, że to Jego sprawa, a więc Sam jej dokona. „Kto mieszka we mnie“ mówi Jezus. Przez to mieszkanie jest mniemany stosu- nek najbliższy. „A ja w nim“, do- daje ukochany Zbawiciel. Tu już Sto rozmyślań. -i
50 z pewnością o pożywaniu Jego Ciała jest mowa, o łączeniu się Jego z duszą, służyć Mu pragnącą. O łączmy się z Nim, aby w nas trwał — aby dotrwał! ROZMYŚLANIE XXII. „Na wszystką ziemię wy- szedł głos ich“ ‘ (Ps. 18). . Ten głos to nauka Jezusa Chrystusa, Jego czyny i życie po- dane nam w Ewangelji, w Dziejach Apostolskich Niema księgi nad tę księgę, w niej jest wszystko, mą- drość i prawda, nauka i filozofja, prawo życia i poezja. Przez czy- tanie Ewangelji można się wyro- bić, wykształcić, uświęcić- Można się nauczyć Jezusa Chrystusa i w tej nauce znaleźć szczęście śwo- je. Pewna świątobliwa dusza, w na- szych czasach żyjąca, tak kochała Ewangelję, że każdą kartę prze-
51 czytaną ucałować musiała . . . Głos to z wyższych stref, zdolny zapa- lić serce do wyższego życia. II. I historją w tej księdze się znajduje . . . Zycie Jezusowe, opo- wiedziane fakt po fakcie przez czterech uczniów nie pracujących wspólnie, ani jednocześnie, a tak zgodnych z sobą. Postać Chrystu- sa Pana rysuje się w oczach na- szych, wśród czytania Pisma św... Czy może być bardziej porywają- ce czytanie? . . . Słowa pełne pro- stoty i nadprzyrodzonej piękności, odrywające od marności ziemskich i naturalnych pociągów; słowo Boga do człowieka. Gdzie szukać czegoś wyższego? Choćby tylko wziąć to serdeczne odzywanie się Pana Jezusa do uczniów w wie- czerniku, spisane przez św. Jana... Tak płonęło Serce Jego, gdy nas zaopatrywał na całe ziemskie istnie- nie nasze w pokarm Swojego Cia- ła. Sam się przyznaje ten Jezus
52 najdroższy, jak nas ukochał, wszystkich, którzy głosu aposto- łów dla Jego miłości usłuchamy. Więc się radujmy, że na wszystką ziemię wyszedł głos ich — i że nas także dosięgnął. ROZMYŚLANIE XXIII „Wspomnijcie na mową mo- ją. którą ja wam mówiłem**. (Jan 15). I. Słowa Pana Jezusa zapisane w Ewangelji, to pokarm dla du- szy, to światło dla umysłu, to ogień dla serca, to v\ zór dla życia. Trzeba się z niemi oswajać, za- tapiać się w nich, żyć niemi. Nie- ma nic piękniejszego — a po nich wszystkie mowy ludzkie zdają się blade. Pismo święte to miłość ro- dzicielska, braterska, przyjacielska, przemawiająca i ucząca jak s ię za- chować w odmęcie życia, w walce
53 ze światem i ciałem; to Duch Sw. dyktujący prawa miłości — świa- tła, zbawienia. Dlatego mówi Pan Jezus w chwili rozstania: „Wspo- minajcie na mowę moją“. II. Jest jeszcze druga mowa Boga do duszy, słowo wewnętrzne, przez które odzywa się Stwórca do stworzenia. Poznać je łatwo po skutkach . . . Kiedy po dobrej Ko- munji (a wiemy, przecie jakie są warunki takowej) powstaje w sercu gorliwość wielka, zrozumienie wy- magań Bożych, odwaga do poprawy, łatwość pogardzenia sobą... o wte- dy niezawodnie Pan powiedział słowo swoje, a dusza je zrozumiała i przyjęła . . . Ta mowa Boża jest niekiedy bez słów, bez brzmienia nawet wewnętrznego, nie da się ani określić, ani powtórzyć, a je- dnak nie dałbyś sobie za nic ode- brać przekonania, że w tej lub owej chwili Bóg odezwał się do ciebie, dał ci poznać obecność swo-
54 ją i pociągnął cię ku sobie w je- dnej chwili silniej, wybitniej niż przez całe lata przedtem. O na tę mowę wspominajmy także — niech częste dzięki wyrażają usta, niech serce święci nieustanne wewnę- trzne dziękczynienie. ROZMYŚLANIE XXIV. „Albowiem moc wychodziła z niego i uzdrawiała wszyst- kich". (Łuk. 6). I. Moc jest tylko w Bogu, a w nas tylko z Boga. Widzimy to w Świętych, którzy takie ogromne rzeczy robili z Boga, dla Boga; z Niego moc biorąc, aby cześć i chwałę Jemu oddać. Chrystus Pan jest dawcą wszelkiej mocy; trzeba się Go dotykać, jak owa niewiasta niemoc cierpiąca, aby zeń weszła w nas Jego moc . . . I my cierpimy straszne niemoce...
55 policzmy się . . przypatrzmy się samym sobie odważnie . . . gdzież nasze czyny miłości . . . gdzie moc nawet w najmniejszych przezwy- ciężeniach samych siebie? II. Trzeba nam więc uzdrowie- nia, trzeba zdrowia. Jesteśmy scho- rzali i słabi, bez tego Boskiego lekarza nie poradzimy sobie. Dla- tego on nas dotyka, abyśmy moc mieli Dwojako nas się dotyka: cierpieniem i Komunją św. W obu jest moc. Cierpienie jest jak młot hartujący — wychodzisz zeń z bli- znami, ale mężem. Są cierpienia, które zostawiają słodszą pamięć niż radości. . Dlaczego? Bo Bóg byl z nami, bo Jezus dotykał się du- szy i moc wychodziła z Niego i uzdrawiała chore serce nasze . . . O my nędzni, jeżeli cierpienie nie zostawia na nas piętna swego, mocy swojej, zdrowia swego.' Dotknięcie Jezusowe w Komunji już coś triumfującego w sobie za-
— 56 — wieraf przyszedłeś sam, odchodzisz we dwoje, Bóg idzie z tobą, za tobą, w twoje biedy wchodzi, tro- ską serca podziela, mocą cię swoją przeciw tobie zbroi, jest z tobą przeciw temu, . czego w tobie nie znosi. On, Jezus, zdrowie, zbawie- nie nasze. ROZMYŚLANIE XXV. „Zdało się oczom głupich, 'żc umarli, lecz oni są w pokoju". Wądr. 3). I. Dusze zmarłych, którym po- zostały długi przez grzech zacią- gnięte do odpokutowania, cierpią w czyścu ale są w pokoju. Miej- scem niepokoju jest tylko piekło... Niepokój to już i tu na ziemi obraz piekła. Nic dodatniego me zbu- duje się w niepokoju. Pan nasz najdroższy cierpiał spokojnie, a jak cierpiał i ile cierpiał? Tyle ile było
57 potrzeba, aby nas wszystkich ob- myć we Krwi swojej przenajświę- tszej . . . Zastanowię się nad war- tością tej Krwi — iw tern czerpać będę otuchę dla siebie, dla moich umarłych, dla wszystkich dusz je- szcze nie doszłych do chwały wie- kuistej. II. „Zdawało się oczom głupich4*. Ostrego wyrazu używa Mędrzec Pański na tych co sądzą, że wszyst- ko ze śmiercią się kończy, kiedy przeciwnie ze śmiercią wszystko się zaczyna — i zaczyna się na wieczne trwanie. Dusz czyścowych los także już rozstrzygnięty, zba- wienie ich pewne, po odbytej po- kucie. Śmierć dobra, której towa- rzyszył żal szczery i którą uboga- ciły ostatnie Sakramenta — śmierć taka jest wielką rękojmią na wie- czność. Wtedy widzi się jasno to niezmierne szczęście, jakie jest na- szym udziałem w tern, iż Pan Je- zus nie zostawił nas sierotami. ..
— 58 - Umierający choćby był otoczony rodziną i przyjaciółmi, to sierota, jeżeli mu nie towarzyszy Pan Je- zus, opiekun nad opiekuny, i przy- jaciel nad przyjacioły, mocen prze- baczyć i zbawić . . . My nie wiemy, która jest chwila łaski, ale musimy wierzyć, że jest nią ta z pewno- ścią, w której Dawca łask jest z nami. ROZMYŚLANIE XXVI. „Niemasz niedostatku boją- cym się Jeg-o“. (Ps. 33). I. Największy niedostatek jest, nie mieć Boga... Przedstawmy so- bie jaki musi być stan takiego serca . . . Wszystko mu ciemne wszystko zagadką nie warto żyć, nie warto walczyć . . . chaos straszliwy dokoła. Prawdziwy, głę- boki, niczem nie zaspokojony nie- dostatek ... O Boże, jakież szczę-
59 ście, że Cię znamy, że znając po- siadamy Cię, a posiadając mamy wszystko. Nigdy nie będzie zagra- żał nam niedostatek, chyba gdy- byśmy Cię stracili przez grzech śmiertelny, a i wtedy jeszcze zna- jąc Cię, wiedzielibyśmy coś czynić przykazał, aby Cię odzyskać —. więc i wtedy mielibyśmy drogę do Ciebie wskazaną. Dzięki Ci Boże za to szczęście! II. Bać się Boga, nie jest ciężko ani straszno — i ani się da po- równać do żadnej trwogi ludzkiej, naturalnej. Bojaźń Boża, to bojaźń Jego obrazy, Jego krzywdy, a więc- bojaźń raczej o Niego niż o nas. Bać się można kary, lecz kara idzie po przewinieniu, a zatem przewinienia bać się trzeba, a to już rzecz nadprzyrodzona, Bogu miła. O Boże, niech Cię nie skrzywdzę! takie wołanie płynie z miłości — a miłość jest wszyst- kiem. Może powstać w duszy lęk
60 w chwili Komunji. Ktoś, co tego doświadczał, mówił: „pragną uciec, a coś mnie przykuwa do miejscaI. * * 4*. To się pojmuje. Zważywszy e na- szą niegotowość, nieusposobienie, w upokorzeniu tylko ratunek. Trzeba się tak zgiąć, złamać we- wnętrznie, we wzgardzeniu sobą zakosztować, i wtedy zamknąwszy już oczy na wszystko, mówić: „Przyjdź Panie, zapełń wszelki niedostatek44. ROZMYŚLANIE XXVII. „Panie, jeżeli chcesz, mo- żesz mnie oczyścić". (Mat. 8). I. Jeżeliśmy postanowili żyć z Bogiem i dla Boga, musimy ten stosunek utrzymywać przez mo- dlitwę. Bez wołania nie pokażemy Panu Bogu potrzeb naszych, pra- gnień naszych . . . Trędowaty, któ-
61 rego słowa mamy rozważać, wie- dział czego pragnie, wiedział, że Pan Jezus mocen jest to uczynić, że potrzebuje tylko chcieć — i wszystko to zawarł w tych kilku słowach, które nakłoniły Chrystusa Pana, iż go uzdrowił. Oddał w tych słowach hołd potędze Boskiej w Panu Jezusie, złożył dowód ufności wielkiej, i upokorzył się głęboko, uznając, iż potrzebuje oczyszczenia. II. W chwili Komunji powinny być słowa trędowatego na ustach naszych. Nigdy oczyszczenie nie jest nam potrzebniejsze, a bez po- mocy Bożej nie uzyskamy go. Pa- nie, Ty widzisz jaki jestem, wi- dzisz martwotę moją — daj mi życie, abym z Tobą mógł obco- wać, zapal serce które ma być Twojem mieszkaniem. Możesz — boś jest Bogiem wszechmocnym, chcesz, boś mnie stworzył — dla nieba. O niech Cię nie zraża nę-
62 i dza moja, ułomność moja, cho- roba moja, grzechy moje, trąd mój! Widzę go, widzę o Panie, i to właśnie najjaśniej w chwili, gdy już tak blisko jesteś, idąc do mnie. O dobro nad wszelkie do- bra, zwycięż moją złość, zgładź przewinienia, daj wszystko, czego Twoja miłość wymaga odemnie. Uzbrój mnie nadal przeciw poku- som i złości mojej przyrodzonej; naucz kochać i przebaczać, naucz cierpieć z poddaniem, strzeż od zwątpienia i grzesznych smutków — bo wszystko, wszystko minie, prócz Ciebie o Boże! ROZMYŚLANIE XXVIII. „Bo cóż pomoże człowie- kowi, jeśliby, wszystek świat zyskał, a na duszy swej szkodę podjął'*. (Łuk. 16). I. Zyski, które świat dawa, smę- tne są i wszystkie przy śmierci utracimy. Ci nawet, którzy „wszy-
63 stek świat“ zyskali, jak wielcy wojownicy, wielcy genjusze, po- klaskiem wszystkiego świata uwiel- bieni — cóż zostawili po sobie? a raczej co zabrali z sobą? Wy- karmioną pychę, która im nieza- wodnie wielką przeszkodą do nieba się stała. A jednak najczęstszą pokusą jest zyskać sobie świat, wszystek świat! Jak gdyby ten świat miał trwać dla nas, albo my dla niego. Przez ten wyraz: wszy- stek świat, rozumie się opinja; dobre mniemanie. Przypomnę so- bie czy i kiedy uczyniłem ęo dla opinji i postanowię sobie na przy- szłość nigdy nie psuć tą przy- mieszką uczynków moich. II. Szkoda na duszy, to dopiero prawdziwa szkoda. Ludzka plama szpecąca obraz Boży w nas Jakże łatwo czyni się tę rzecz, która jest przecie bardzo ciężką, a i bar- dzo trudna do odrobienia. Z taką uszkodzoną duszą trudno już żyć
64 w Bogu i z Bogiem, wszystkie uczynki nawet dobre, odpadają od nas jak nie nasze, a sumienie się zatwardza, — a nałóg się wko- rzenia i co godzinę gorzej z nami. Ze szkodą na duszy ani się przy- bliż do Pana w Komunji naj- świętszej — On nie twój, a ty nie Jego . . . Straszne słowo! Ach, strzeżmy się sposobności (okazji) do takich szkód. Niech nas szczę- ście łączenia się z Jezusem uczyni ostrożnymi, nawet lękliwymi przed szkodą na duszy. Czemże by nam wszystek świat był wówczas, gdy- byśmy Jezusa unikać byli zmu- szeni ! ROZMYŚLANIE XXIX. „Mądrość świętych niech opowiadają narody, a chwałę ich niech opowiada Kościół*. (Ekkl. 44). I. Ozdobą swego narodu jest bez zaprzeczenia każdy Święty.
65 Powinniśmy się modlić, aby Pan Bóg dał Świętych naszemu naro- dowi... Bardzośmy ubodzy w Świę- tych, a mianowicie czasy nasze takie jałowe...r Pewnie w ukryciu żyje niejeden Święty nieobjawiony światu .. Świat dzisiejszy taki pró- żny, zimny, zmysłowy — cóżby u niego znaczył Święty? W śre- dnich wiekach królowie i królowe obcowali ze świętymi prostacz- kami — świętość miała mir, miała wielbicieli, istniało oczekiwanie jej, pragnienie, potrzeba; było miejsce na Świętego. Dzisiaj... smutno po- myśleć — nikt się nie pgląda za Świętymi: „Mądrość Świętych" byłaby niezrozumianą, nie byłaby też opowiadaną przez narody. II. Tylko Kościół święty spełnia zawszę swoje posłannictwo, zawsze szuka Świętych, dochodzi ich świę- tości, stawia ich na ołtarzach. To opowiadanie chwały Świętych speł- nja się bez przerwy w Kościele, Sto rozmyślań. 5
Po świątobliwej śmierci dziecka Kościoła, na każdą cnotę wybi- tniejszą są zwrócone oczy i mo- dlitwy; sprawozdania o wybitniej- szych łaskach bywają przyjęte i roztrząsane . . . Kościół wzbogaca rsię święto- ścią, Kościół kwitnie Świętymi . . . Cześć Najśw. Sakramentu jest często kolebką świętości, a zawsze jej cechą wybitną. Nie było Świę- tego ani Świętej, dla którychby Pan Jezus ukryty w Eucharystji nie był wzorem pokory i wyni- szczenia. Przed ołtarzem Przenajśw. Sakramentu bywało zawsze schro- nienie Świętych. Serca ich pło- nęły jak owa lampka nigdy nie gasnąca — nigdy nie mająca zga- snąć. Ach, podsycajmy płomyczek w sercu tlejący, z miłości ku Panu Jezusowi, który miłośnie nas tam czeka.
67 ROZMYŚLANIE XXX. „Godzien jest Baranek, który jest zabity, wziąść moc i bóstwo i mądrość i siłę i cześć i chwałę i błogosła- wieństwo. Amen”. (Obj. św. Jana 5). I. Sw. Jan mówi tu o mące Pana Jezusa. Barankiem Go zo- wie, a więc niewinnym, pokornym, bezbronnym, jakim był w naro- dzeniu swojem, w życiu i w śmierci... Cierpienie niewinnego każde serce poruszy... Jezus wiedziony na za- bicie, to obraz, to myśl, która sama jedna nawrócić powinna, bo w niej jest wszystko zawarte: na- sza nędza, niebezpieczeństwo nam grożące, Jego miłość, większa nad wszystko — i los straszny jaki obrał dla siebie, abyśmy tylko uniknęli losu nam zgotowanego i zasłużonego. Winni, złośliwi, zbrojni, pochwytują niewinnego, pokornego, bezbronnego i doko- 5*
I — 08 — nywa się nieprawość na Świętym,' który ukrył swoje Bóstwo, który się wyzuł z Majestatu swego. II. Baranek, który jest zabity, to Jezus w Hostji zamknięty. Za- bity, bo bez życia na zewnątrz, aby nam przypominał śmierć swoją, abyśmy przyjmowaniem Go opo- wiadali śmierć Pańską, jak mówi Pismo św. Wielką władzę wziął sobie w tej śmierci mistycznej Ba- ranek bez zmazy, bo moc i Bó- stwo i mądrość i siłę i cześć i chwałę i błogosławieństwo. Wziął to wszystko dlatego, aby obdzie- lał swoich. Godzien jest, mówi św. Jan, bo godność śmierci za dru- gich, jest nad wszystkie godno- ści . . . Pierwej był zabity, a po- tem był godzien wziąć to wszystko. Jako Bóg miał już siłę i cześć i chwałę i mądrość, ale ponieważ złożył dla nas wszystkie te cechy, aby się stać jako Baranek tylko — więc na nowo zasłużył i godzien
jest . . . Czy się serce nasze nie rozpala w uwielbieniu i wdzię- czności i w boleści, źe Go nie kochają wszyscy, i czy Mu tego nie będziemy się starali nagrodzić, odsłużyć za obojętnych? Pochylmy się przed Barankiem, przed Eu- cherystją św. i kochajmy Tego,, który jest zabity. ROZMYŚLANIE XXXI. „Błogosławieni, którzy teraz łakniecie, bo będziecie nasy- ceni". (Luk. 6). I. Zycie to ziemskie dla chrze- ścijanina, nie może być czem in- nem jak życiem łaknienia. Ziemia i wszystko, co na niej jest, nie zdoła zaspokoić ani nasycić tego, co do wyższych przeznaczeń stwo- rzony . . . Każdy, co się nie za- głusza wirem drobnostek świato- wych, a nawet taki, co tylko-
70 I wśród nich żyć musi, ma chwile I niewysłowionej tęsknoty i próżni; | chwile, w których czegoś innego { pragnie, niż to, co go otacza; | chwile tęsknoty nieokreślonej za . czemś, co stalsze niż powszedniość i co wyższe od niej . . . Takie I chwile trzeba szanować i trzeba je użytkować, gdyż to jest od- blask owego błogosławionego ła- knienia, które nas do Boga pro- wadzi. II. Nasycić, Bóg nas tylko może, a Pan Jezus nie co innego miał na myśli, mówiąc o nasyceniu. On Sam, miłość przedwieczna, żąda, abyśmy Nim żyli, Nim się nasy- cali. . . Wszystkie Jego czyny, cała Ewangelja tylko to ma na celu ... Szczęśliwy, komu Bóg daje to łaknienie, szczęśliwy, komu daje nasycenie. Wszak chleb anielski dlatego położony jest na ołtarzach, abyśmy i łaknienie czuli i nasy- cenia doznali ... A im goręcej
71 łaknąć będziemy, tern szczodro- bliwiej odda się nam; im uniże- niej przystąpimy, tern bogatsi odejdziemy ... O pożądanie nasze najsłodsze, jeżu, chlebie duszy, nie daj nam odejść bez nasycenia miłości Twojej i naszej... „Paś i wiedź przez to bezdroże" „Twoje stołowniki Boże!" Amen. ROZMYŚLANIE XXXII. „I choć przed ludźmi męki cierpieli, Bóg ich doświadczał: jako złota w piecu próbował ich, jako ofiarę całopalenia przyjął je“. (Sap. 3.) I. Żadnego na to nie potrzeba dowodu, że musimy cierpieć na ziemi, aby pozyskać wieczność szczęśliwą. Jest to prawo naszej natury, zwichniętej przez grzech pierworodny — jest także zakon, przekazany nam przez króla Mę-
72 czenników Chrystusa Pana . . . Mę- drzec Pański mówi o Męczenni- kach, że cierpieli męki przed ludźmi. Dlaczego przed ludźmi? Bo przed Bogiem, z którym byli zjednoczeni, męka ich była ra- dością; bo wiara ich była tak silna, że widzieli już niemal cząstkę swoją w chwale; — bo miłość, która ich przejmowała, w słodycz im obracała wszelkie katusze; bo wiedzieli, że Bóg ich próbuje jak złota swego w upaleniu męki i czując się tą własnością Bożą, byli szczęśliwi. II. I jako ofiarę całopalenia przyjął je, On, który nienawidzi „uszczerbku w ofierze Jezus, który od siebie nie oddalił ani jednej kropli kielicha, przyjętego dla naszej miłości — Jezus jest miłośnikiem ofiary całopalnej .. . Wszystkiego żąda, całego serca chce być Panem, jako On cały się oddaje. Cóż jest z naszej strony
uszczerbkiem w oddaniu się zu- pełnem? Każdy niech się obejrzy na siebie . . . każdy coś znajdzie, w czem mu zagraża niebezpie- czeństwo niewierności Bogu. Świat ma tyle ponęt — serce jest tak wrażliwe — umysł tak niestały —i wola bez kierunku i bez hartu . .. Szukajmy skaz na sobie — to nas bardzo skutecznie zbliży do Boga... Jakże nam daleko do tego złota, co wyszło z próby ogniowej ca- łopalną ofiarą. ROZMYŚLANIE XXXIII. „Jeden tylko jest dobry Bóg“. i (Mateusz 19). 1. Dobroć Bożą odsłoni nam do* piero wieczność, ale i doczesność nam ją odsłania . . . Świat i życie pełne są piękności i słodyczy ręką Stworzyciela rozsianych po dro- dze człowieka na ziemi: czy spój-
74 rżymy na gwiaździste niebo, czy r na ziemię( umajoną i ukwieconą — I wszystko obmyślane dla ubogacę- I nia człowieka... A ileż dobroci w nauce Bożej, w przepisach Ko- , ścioła, w Świętych żyjących mię- | dzy nami, w słowie Bożem pada- | jącem do duszy zmęczonej lub zwątpiałej, w słowie rozgrzeszenia, | przemieniającem upadłego i zbru- dzonego człowieka w syna Bo- żego! . .. Każda odwrócona klęska, każdy ból ukojony, każda pokusa, przy pomocy modlitwy odparta, świadczy, że jeden tylko jest do- bry Bóg. II. A cóż dopiero powiemy o tej dobroci bez miary, która nas z Bo- giem łączy w Komunji świętej... Tiylko Bóg może być tak wielki w swem miłosierdziu ... Nachyla się Stwórca ku stworzeniu, aby stworzenie nauczył miłości i do- broci. Bierzesz Jezusa i śmiałbyś jeszcze nie kochać... nawet nie-
75 przyjaciela ? śmiałbyś narzekać i niecierpliwić się, że to i owo nie po twojej myśli wypada?... Jesteś uszczęśliwiony, obdarzony nad miarę i zasługę — więc nie troszcz się już o nic zbytecznie... Ułożę się przy tern Sercu, co takie wspa-e niałe, że mnie przygarnęło i tu będzie miejsce mego zamieszka- nia, tu stolica wszelkiej świętości i szczęścia, tu przybytek, gdzie ja- sno widzę i czuję gorąco, jak do- bry jest Bóg. ROZMYŚLANIE XXXIV. „ Dla prawdy i cichości i spra- wiedliwości — i poprowadzi cię dziwnie prawica twoja". (Ps. 44). I. W psalmach jest przenikający serca głos Ducha Sw., jest zara- zem natchnienie i jakby praktyka, na doświadczeniu życia oparta;
76 jest splecione to co ziemskie z tem co niebieskie. Potężną pomoc dla życia w Bogu znajdujemy w tych rytmach króla Proroka, gdzie nie rymują się słowa ale myśli, gdzie zwykle druga połowa zdania jest dopełnieniem pierwszej. „Dla pra- wdy i cichości i s ?rawiedliwości“, mówi Duch Sw. Przez prawdę bez cichości byłaby narażoną miłość — podobnież sprawiedliwość bez ci- chości mogłaby się stać srogą; więc ta przymieszka cichości niezbędna jest d ) uregulowania życia wewnętrznego. Cichość jest atmosferą, w której kiełkuje po- siew łaski. II. I znowu spotykamy się z tem słowem: dziwnie^ „poprowadzi cię dziwnie prawica twoja**. W pro- wadzeniu Bożem są dziwy istotne. Są jakby przywileje i rozrzutności miłosierdzia Bożego, jak to nieraz spostrzegamy w żywotach Świę- tych. Nasz wzrok krótki i zaćmiony
77 nie umie sobie zdać sprawy z tych łask nadzwyczajnych, jakiemi Pan Bóg- niekiedy obsypuje niektórych świętych od samej kolebki... Plany Boże są tak wielkie, tak szeroko zarysowane, że my ich z naszego ciasnego widnokręgu ocenić nie jesteśmy zdolni... Zadawalniajmy się tem, iż Bóg jest dziwnie do- bry i miłosierny . . . dajmy się pro- wadzić Jego mądrości . . - wiel- bijmy tę przedziwną drogę Eucha- rystycznego z Nim połączenia — bo to dziw nad dziwy, bo tam to On sam nas woła i tamtędy naj- łatwiej, najbliżej do Niego. ROZMYŚLANIE XXXV. „Wejdą do ołtarza Bożego, do Boga, który pociesza mło- dość moją“. (Ps. 42). I. Słowa to Starego Zakonu, lecz czemże był ołtarz Starego
78 Przymierza, w porównaniu z ołta- rzem Nowego Zakonu... Słowami temi zaczyna się każda Msza św... I kapłan i wierni wchodzą do oł- tarza Bożego . . . Chwila to wielce uroczysta. Na ołtarzu odprawioną będzie ofiara, mocą której wszystko uzyskać można, co do zbawienia potrzebne; zdroje łask spłynąć mogą na obecnych, bo kapłan za wszystkich obecnych każdą Mszę św. ofiaruje i mówi: „Módlcie się bracia, aby moja i wasza ofiara była przyjemną Bogu . . .“ Oceniajmy szczęście słuchania Mszy św. brania w niej udziału; wchodźmy radośnie do ołtarza Bożego, do kościoła Bożego; wchodźmy zawsze z tern odno- wionem usposobieniem, jakbyśmy pierwszy raz wchodzili i nie traćmy drogich momentów Mszy św., bo może to być ostatnia. II. Prawdziwy udział weźmiemy w Przenajśw. Ofierze, gdy po Ko-
- 79 — munji kapłańskiej sami się przybli- żymy do Stołu św., kiedy przyj- miemy Boga, „który pociesza mło- dość naszą“. O, mocen jest uczy- nić w duszy młodość, jeżeli w niej jest miłość, jeżeli On sam tchnie tę miłość w serce, jeżeli ukaże się sam, jako przedmiot najpożądań- szy, najgodniejszy uwielbienia . . . Od duszy rozmiłowanej w Bogu pierzcha zgrzybiałość, — owszem, im więcej ciało podupada, tern chyżej duch się wznosi . . . Nieraz widzi się takich starców uśmie- chniętych, o których krótkowi- dzący mówią: zdziecinniał — a kto wie, jaka tam w duszy młodość się promieni, jaki zapał do cnoty — jaki polot ku niebu. Taką młodość Bóg pociesza, bo jest jej pociechą jedyną i najwyższą. Niechże nas nie zaskoczy martwota dobrowolna, a wchodząc do kościoła, gdzie Je- zus jest obecny, mówmy sobie:
80 „Wejdę do Boga, który pociesza młodość moją“. ROZMYŚLANIE XXXVI. „. .. a ludzie widzieli, a nie rozumieli, ani kładli w serce swe takich rzeczy1*. (Mądr. 4.) I. Wielka liczba cudów miło- sierdzia Bożego przechodzi nie- 1 postrzeżenie obok nas, wskutek lekkomyślności naszej . . . Widzimy ' nieraz rzeczy niepojęte, niezba- dane, widzimy czyny wypływające z nadprzyrodzonych pobudek, z po- budek czystej miłości Bożej; spo- glądamy na nie bez zrozumienia, bez uszanowania, i zajmujemy się daleko więcej lada marnostką, niż tą sprawą nad wszystkie sprawy, której Bóg jest początkiem dzia- łającym, a człowiek narzędziem... Gdy się przed nami otworzą bramy
81 wieczności i ujrzymy odmęt łask, zmarnowanych przez lekkomyślną nieuwagę, niezrozumienie, oboję- tność . . . wielki żal nas ogarnie . .. zapóźno . . . Jesteśmy jak dzieci, nie rozumiejące się na wartości rzeczy . . . Wszystko odrzucamy, co nie błyszczy, co nas nie nęci. W tych odrzuconych przez nas rzeczach jest często, smutno po- wiedzieć, sam Pan Bóg i Jego łaska. II. Nie kładli w serce swe ta- kich rzeczy. Dlaczego? dlaczego nie kładli, choć widzieli? Bo ła- twiej, lżej, przyjemniej jest nie brać do serca tych rzeczy obo- wiązujących przed Bogiem . . . Nie brać Boga do serca, aby. Go po- tem nie otaczać miłością z po- minięciem siebie . . . Nie kłaść w serce swe tych prawd wiecz- nych, co jak drogowskazy stoją po- tem przed nami, wygodniej jest niezaprzeczenie . . . Ale taki luźny Sto rozmyślań. 6
82 człowiek z pełną torbą śmieci i fraszek, czy jest godzien za- zdrości, czy jest nawet wart, aby| się mu przyglądać? .Pod wyrazem: takie rzeczy, rozumie Mędrzec Pański owe niewysłowione rzeczy Boże, do których rwie się każde rozumne serce i najwznioślejszą między niemi Eucharystję Bożą. Nie kłaść jej w serce, to jest sa- mego siebie na najcięższy głód skazywać, na wyniszczenie ducha, na przewagę zmysłów i ziemsko- ści się narażać . . . Chroń nas Boże od tego, abyśmy, widząc Twoje sprawy, nie rozumieli ich. ROZMYŚLANIE XXXVII. „Który nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł w kró- lestwo Syna umiłowania swe- go”. (Koloss. /). I. Wskutek grzechu pierworo- dnego zaprzedani jesteśmy w moc
— 83 — ciemności, podbici przez ciało przeciw duchowi, przez naturę przeciw łasce. Zycie nasze, jeżeli nie jest walką, jest upadkiem .. . W królestwie ciemności trzeba bezustannie znajdować się pod bronią, aby nas nie przemogła ta moc, której dopuszczona jest wła- dza nad nami. . . Straszliwe by- łoby położenie nasze, gdyby nie Odkupienie, przez które wyrwani jesteśmy z pod mocy ciemności... jeżeli prawdziwie chcemy... bo bez nas nie można nas ratować... Natura zepsuta upadkiem, lgnie do ciemności, lubi cień, jak Adam po grzechu . . . razi ją światło, przy którem znać jej skazy — chciałaby się schować wraz z nę- dzą swoją ... i nie widzi rąk wy- ciągniętych, pragnących przenieść biedną duszę w królestwo świa- tłości. II. W królestwo Syna umiłowa- nia swego . . . Jakże ukochał Pan 6*
- u - Bóg człowieka, gdy po tern co zaszło, przenosi go ze śmierci do żywota, kiedy przemienia wyrok swój i omytego we krwi Baran-, kowej stawia przed otwartą bramą zbawienia i wejść pozwala... Gdzież jest tu na ziemi wybitniejsze królo- wanie Syna umiłowanego, jak nie w sercu gotowem i spragnionem, aby Jezusa w Hostji żyjącego przy- jęło . . . jak nie w sercu, które się co tylko złączyło z swoim Zba- wicielem! Miłość Ojca do Syna, miłość Jezusa dla człowieka, i od- blask obu tych miłości, nasza mi- łość ku Bogu, wszystko to jest w duszy komunikującej. Bo Ko- munja, to wspólność potrzeb, inte- resów . . . Bóg chce człowieka, a człowiek pragnie Boga — i oto w Komunji dążność ta staje się’ rezultatem, staje się rzeczywisto- ścią. . . Padają sobie w objęcia' Stwórca i stworzenie... można ±o bez przesady, bez przenośni:
85 powiedzieć . . . któż tego nie czuł, odchodząc od Stołu Pańskiego? Kto nie czuł straszliwego braku siły życia, gdy z woli Bożej musiał opuszczać Komunję?. . . ROZMYŚLANIE XXXVIII. „Weźmie koronę żywota, którą obiecał Bóg tym, którzy go miłują". fjukób ap. r. 1). I. Żywot nasz ziemski, często- kroć smutny i szary, ma u kresu swego przyrzeczoną sobie koronę, a obietnicy tej dawcą jest sam Bóg . . . Bóg, który nie zawodzi. Trudno to trochę dla wyobraźni, wystawić sobie nędzarza-człowieka z koroną na skroniach. Komu nieraz ciernie tej ziemi wpijały się w serce, nie może wystawić sobie życia w koronie chwały .. . Nie może ale pawinien starać się,
bo - aby to zrozumiał, że chwała jest w miarę łaski, — łaska zaś owocną bywa — znowu w miarę naszego współdziałania lub pokornie no- szonego krzyża, krzyż zaś taki poufały człowiekowi! Więc po tych szczeblach idzie się do kresu, do korony wiecznej... Droga nieła- twa, ale znana; nie my pierwsi, nie my ostatni. II. Lecz niktby nie przebrnął tych trudności, kogoby miłość nie wiodła. Bóg obiecał koronę ży- wota tym, którzy Go miłują . . . Bóg wiedział, że ci, co nie miłują, nie przebrną przeszkód, nie do- biją się nagrody . . . Gdyby na- grodą nie był Bóg sam, c/yż warto byłoby się przedzierać przez ten cierniowy las ziemskiego ży- cia . . . cierniowy dla tych, co znają wartość cierni. . . Tylko miłość zaślepia na niebezpieczeństwa, tylko miłość zasłania przeszkody, tylko ©na daie skrzydła i ukazuje
87 cel upragniony... Z nią wszystko łatwe i niemal wszystko słodkie. . Naszą związką z Niebem i przed- smakiem używania szczęścia z Bo- giem jest na ziemi Przenajśw. Sa- krament. Tabernakulum jest do- kumentem wszystkich obietnic, jakie nam Bóg uczynił, bo w Ho- stji Przen. część tych przyrzeczeń spełniona. Nie zostałaś sierotą samotną, duszo, którą najdrożsi odumarli — nie jesteś zgubiony, ty, coś za- brukał szatę godową, ale się ob- myłeś żalem i poprawą, nie od- rzuci Bóg tych, których często- kroć świat odrzuca; jeżeli tylko owi samotni, zbłąkani, najnędz- niejsi, miłują . . . wezmą koronę.
88 ROZMYŚLANIE XXXIX. „z..rzekł im: „Czego szuka- cie?'*; którzy Mu rzeki: Rabbi, gdzie mieszkasz?** (Jan 1). I. Pytanie: czego szukacie? za- daje Pan Jezus, jak wówczas, tak i dziś jeszcze każdej duszy. Pyta- niem tem wstrząsa i każdego przy- prowadza do trzeźwości. Czego szukasz? czy świata i jego uciech — czy życia z Bogiem, dobra bli- źnich, ich i swojego zbawienia?... Tyłeś wart, ile warte to, czego szukasz... Przypatrz się uważnie szukaniu twojemu, a przekonasz się jak stoisz... Czy myśl twoja przykuta do marności, czy oder- wana od nich? Czy wiarą i na- dzieją wybiegasz poza granicę zmysłowych rzeczy? czy masz upo- dobanie wieczności? Czy łatwo i miłośnie umiesz obcować z Bo- giem i ze Świętymi Jego? Czy ci się serce wyrywa do obecnego
89 na ziemi Jezusa w kościołach? Czy cię podnosi i przenika słowo Chrystusowe w Ewangelji wyczy- tane? Czy wracasz myślą do tych słów? Czy ich szukasz?. . . Czego więc szukasz?. . . II. „Nauczycielu, gdzie miesz- kasz?“ odpowiedzieli pytając. Tak im pilno było do Niego, że nie mówili: Ciebie szukamy, więc nam powiedz gdzie mieszkasz; lecz w dwóch słowach wyrazili wszystko. Ach, daj i nam Panie Boże po- znać, gdzie mieszkasz ... O, bądź Nauczycielem, gdy Cię znajdziemy. Mieszkasz między nami, a tak nie- wielu idzie do Ciebie. Łatwo Cię znaleźć, a mało kto pyta o Cie- bie ... O nie ukrywaj się przed tymi, co Cię szukają! Wiemy, wiemy gdzie przebywasz... Mały domek kryje wielkiego Boga. Serca czyste i uniżone są także Two- jem mieszkaniem... Dusze apostol- skie, wydające siebie za bracią,
90 to również Twój przybytek... tacy pytali za Twego ziemskiego ży- cia: Nauczycielu, gdzie mieszkasz? Pytali, bo byli gotowi na wszystko raz Cię znalazłszy, raz się zjedno- czywszy z Tobą i Twoją sprawą na ziemi. Daj nam Penie ducha apostolstwa, w każdem położeniu w miarę sił, w miarę woli Twojej, w miarę miłości naszej — a mi- łość daj bez miary! ROZMYŚLANIE XL. „...ale ten iż trwa na wieki, Jezus Chrystus wiekuiste ma kapłaństwo**. (Do Żyd. 7). I. Każdy wierzący doświad- czył niejednokrotnie, czem jest kapłan Chrystusowy w pełnem odmian i zamętu życiu ziemskiem. Wyzuty z siebie, Bogu i duszom oddany kapłan bywa ojcem i ma- tką, nietylko wiekowi dziecięcemu
91 ale i męskiemu i starcom nad gro- bem stojącym. Jakież to oparcie bezpieczne i jaka otucha, mieć opiekunem kapłana Pańskiego — jaka rękojmia na wieczność! Każdy twój ciężar bierze on na ramiona, niesie go w modlitwie przed Pana i nie jest to wcale złudzeniem, że ci odrazu lżej po spowiedzi św., żeś ukrzepiony nawet wtedy, gdy cierpisz najsilniej. Mało dziękujemy Bogu za ustanowienie tej pieczy nad duszami, mało oceniamy to urzędowanie anielskie. II. Wiekuiste kapłaństwo Chry- stusa Pana wzorem ma być kapła- nom Jego, a dla nas pobudką do tern większego uszanowania stanu kapłańskiego, ponieważ i Pan Jezus ten urząd piastował. A pia- stował go w niezwykły sposób, bo sam był ofiarnikiem i ofiarą, — ofiarował się, iż sam chciał. Czego się dotknąć w rozważaniu życia i czynów Pana Jezusa,
92 wszystko da się tylko miłością wytłómaczyć. Owocem tej Jego ku nam mi- łości jest także wiekuiste kapłań- stwo Eucharystyczne. I tu jest znowu ofiarnikiem i ofiarą... ofiarą tak bierną, że zawstydza naszą gorączkowość czynu i życia... Ach umiejmy raz, choć w części tak umrzeć, jak On umarł; tak Mu się oddać choć trochę, jak On nam się oddaje i oddawać będzie do skończenia wieków, mimo ty- siącznych niewdzięczności naszych. O Jezu, wspieraj kapłanów w ich pracach i zgotuj im nagrodę wraz z duszami, jakie Ci pozyskali. ROZMYŚLANIE XL1. „Dobrze, sługo dobry i wier- ny, gdyżeś nad małem był wier- ny, nad wielą cię postanowię**. (Mat. 25). I. Któżby dla usłyszenia słów tych, nie uczynił wszystkiego!
93 A jednak, jak trudno utrzymać się w tej wierności nad malem... Każdy dzień świadczy o klęskach naszych... o przegranych w spra- wie zbawienia. Jeżeli czynimy re- gularnie rachunek sumienia wie- czorny, znajdziemy prawie zawsze, żeśmy nie byli wiernymi nad ma- tem. W tej wierności nad małem leży podstawa życia z Bogiem na ziemi, nadzieja życia z Nim przez wieczność. Wierny nad małem, może liczyć prawie na pewno, że i w większych okolicznościach nie stanie się niewiernym, że ciężkie próby przetrzyma, gdy przeciwnie, kto lekceważy małe dowody mi- łości dla Jezusa, ten się na wiel- kie nie zdobędzie II. Skutkiem wierności naszej w małych rzeczach jest obietnica postanowienia nas nad wielą. Mo- żnaby sądzić, że to postanowienie nas nad wielą, oznacza siłę daną nam nad namiętnościami, nad po-
kusami, jakie nas ścigać zwykły. Wiernością nad inałem uzysku- jemy moc nad wielą... uzyskujemy pewną moc nad samym Panem Jezusem. Cóż innego jest przyj- ście Jego do serc naszych. Wszech- mocnośc Jego i miłosierdzie dały nam moc pragnienia i moc osią- gnięcia Jezusa... Dały nam pra- wie moc nad Nim, który jest naj- większą z wielkości... Sługa do- bry i wierny to prawie syn, to przyjaciel, któremu można zaufać... czemużby Jezus miał się wahać zagościć u takiego? Sługa jest sługą, ma tylko służyć... lecz u ta- kiego Pana służba się opłaca, wierność jest nagrodzona. „Do- brze sługo dobry “ mówi Pan. Ubiegajmyż się, aby to usły- zeć.
95 ROZMYŚLANIE XLII. „Tedy przejrzysz i opływać będziesz, zadziwi się i rozsze- rzy serce twoje". (Iz. 60). I. Nie możemy ukrywać tego przed sobą, że żyjemy w ciemno- ściach. Wzrok oka i wzrok duszy niewiele widzi... ciasny widnokrąg jednego i drugiego... A do zaśle- pienia naszego przyczynia się nie- mało nasza mifrość własna, pró- bująca siebie upatrywać we wszyst- kiem i ze swego punktu widze- nia oceniać wszystko . . . Słusznie więc mówi prorok: „Przejrzysz**. Biedny, kto nie pragnie tego przejrzenia! Ten jest dopiero na- prawdę zaślepiony. — Światła Bożego, prawdy Bożej nie można dość pożądać ... O błogosławiony dniu tego przejrzenia, o święte wyczekiwanie dnia tego, jakże już oświecasz strwożoną duszę, za- ciemnione serce.
% II. I opływać będziesz... Obraz [ dostatku, dobrobytu doczesnego | potrzebny tu jest dla uprzytomnić- II nia tego bogactwa duchowego. Opływać w dobro nad wszelki | zmysł, nad wszelkie pojęcie, opły- wać w Boga . . . Gdy czasem po dobrej modlitwie, po gorącej Ko- munji odsłoni się nam na chwilę słodycz stosunku z Bogiem, wtedy nikną nam z przed oczu wszelkie korzyści ziemkie* i chcielibyśmy rzucić wszystko dla Pana! . . . Cóż dopiero będzie, gdy obco- wanie to z Bogiem stanie się sprawą każdej chwili . . bez złu- dzeń, bez omamień miłości wła- snej... chlebem powszednim życia! O naprawdę, że się serce za- dziwi, biedne serce, pastwa obłę- dów, szamoczące się z nędzą swoją ... w nędzy swojej. . . Lecz skutkiem tego miłosnego podziwu będzie, że się serce nasze rozsze- rzy; że się stanie dość wielkiem,
97 aby Bóg w niein mógł się pomie- ścić . . . Wszak to nietrudno pojąć gdy się tu na ziemi miłowało Je- zusa, utajonego w Przenajśw. Sa- kramencie, gdy się na Jego przy- bycie zdobiło duszę w najmilszą Mu cnotę: w pokorę i pogardę siebie. ROZMYŚLANIE LXIII. „Bo oto ciemności okryją ziemię, a mrok narody, ale nad tobą wynijdzie Pan4*. . (Izai. 60). I. Tak wołał prorok na Jezozo- limę, pogrążoną w ciemności . . . Każda dusza nienawrócona szcze- rze do Boga, jest taką Jerozo- limą — i każdy naród, szukający szczęścia swego poza Bogiem . . . Przypatrzmy się w duchu ciemno- ściom,okrywającym ziemię i módlmy się gorąco za narody w mroku Sto rozmyślań. 7
98 żyjące . . . Jeżeli nas nie obchodzi żywo i gorąco niedola zaślepionych, nie mamy jeszcze cechy sług Bo- żych... Nie każdy może pracować nad duszami, ale każdy może się modlić, każdy może pragnąć zba- wienia dla wszystkich; każdy gor- liwszy może uczynić cośkolwiek w tym przedmiocie . .. choćby je- dno dziecko nauczył pacierza, choćby dał groszy parę na misje katolickie. II. Ale nad tobą wynijdzie Pan. Wynijdzie nad Jerozohmą, oświe- coną światłem zbawienia, wyi|ij- dzie nad duszą szukającą Boga... Szukajmy Boga jak Mędrcy, jak pasterze . . . niech nas rozum pro- wadzi i prostota wriary . . . inaczej nie spotkamy się z Panem. Nieu- ległość rozumu prowadzi za sobą zimno serca... Tylko uległy może kochać ... a cóż po nas, gdy nie kochamy? Jesteśmy jak rozbity dzwon, o który daremnie uderza
w serce, — nie wyda on dźwięku,, lecz ton próżny, jak miłość sa- mego siebie. Jezus na słomie w ubogiej stajence, tó ten Pan, co wyszedł naprzeciw nas... pokazał jak kochać można ... do jakiego stopnia. Wstańmy i oświećmy się, bo to światłość nasza ten żłóbek, ta słoma, to ubóstwo, ta miłość. Nie troszczmy się o wiełe, byle nad nami wszedł Pan, byle z nami żył, w nas żył przez Komunję. „Dla- czego chcesz częstej Komunji?“ pytał kapłan spowiadającego się. „Abym żył“, odpowiedział. O chciejiny tego życia, takiego życia, aby Jezus był w nas, a my w Niir. ROZMYŚLANIE XLIV. „ .. mówił dawno Bóg ojcom przez proroki, naostatek tych dni mówił do nas przez Syna“. (Hebr. 1). I. Mówił przez Proroki... przez Izajasza, który jest jakby Ewan-
— 100 — gelistą Starego Zakonu, tak dalece przedstawia przyjście i mękę Zba- wiciela, Jego ubóstwo i wyni- szczenie: „Widzieliśmy Go, a nie było na co spojrzeć... Jako korzeń z ziemi pragnącej... Wszystkie cho- roby nasze On cierpiał... sinością Jego jesteśmy uzdrowieni4*. Stary Zakon nie miał w cenie poniżenia i wyniszczenia... tylko prorok mógł z Ducha Sw. mówić tak o Panu Jezusie. „Starty jest za nieprawości nasze“, do słów tych objaśnienie dała dopiero rzeczywistość krzyża Jezusowego. Mówił Pan przez Pro- rok! dla tych, którzy mieli zrozu- mieć i przyjąć proroctwa, nie dla tych, co je odrzucili. II. Mówi do nas przez Syna. Jakże jasno i dobitnie mówi, bez przenośni i zasłon... od żłóbka do krzyża mówi do nas... całe życie nasze, wszystko co cierpimy obja- śnia nam... przez Syna. Czyny i życie Pana Jezusa to, jasność
101 bijąca w oczy, to wskazówka nieo- mylna... Nigdy nie dorównamy Mu w męce, nigdy nie dosięgniemy Jego poświęcenia... Patrząc na Niego, wszystko nasze maleje, bez zniechęcenia to widzimy... tylko się wzmaga wdzięczność i uwiel- bienie... jeżeli patrzymy, jeżeli słu- chamy... O słuchajmy, jak Pan mówi do nas przez Syna... wsłu- chujmy się w słowa Ewangelji... wpatrujmy się w postacie Sakra- mentalne... tu i tam mowa Jego jasna, porywająca serce .. Czegóż nam nie mówi, oddając nam się w Eucharystji?... Czegóż nas nie uczy tem wyzuciem — jakież ludz- kie słowa zdolne są to wyrazić?...
102 ROZMYŚLANIE XLV. „Już nie jesteście goście i przychodnie, aleście obywa- tele z świętymi i domownikami Bożymi*'. (Efez.). I. Gościem i przychodniem jest dusza niewdrożona w życie z Bo- giem... nie przerobiona na domo- wnika Bożego... Prawie każdy ma swoją drogę do Damaszku, chwilę, w której na serjo przylgnął do Boga i zapragnął szczerego na- wrócenia... Punktem jasnym w prze- szłości jest taka chwila; nikt nie jest tak bezrozumnym, aby chciał wrócić wstecz i być na nowo go- ściem i przychodniem. Jakże słodko wracać myślą do chwili swego na- wrócenia, przypominać sobie przy- naglenia Boże, to co ludzie krót- kowidzący zowią zbiegiem okoli- czności, a co jest tylko ugrupo- waniem łask, działaniem zwyczaj- nem miłosierdzia Bożego! Iluż po- minęło tę okazję przez ślepotę
103 duchową, przez ziemskość, w któ- rej ugrzęźli. II. Współobywatelstwo ze Świę- tymi zdaje się prawie rzeczą nie- możebną, zbyt wysoką, niedostę- pną. Ale to jest złudzenie niebez- pieczne. Kiedy Jezus, Syn Boży, zstąpił na ziemię i krzyż obrał aby nas odkupić — umożliwił tym sposobem zbawienie najwięk- szego grzesznika przez nawróce- nie. Do tego nawrócenia cią- gle podaje nam sposobność i uła- twia je przez ustanowienie Ko- ścioła św., który na każdym kroku gotów jest pomagać duszom. Więc nam nic nie przeszkadza być wspól- nikami Świętych ri domowników Bożych. Ci sami Święci wstawiają się za nami nieustannie... a domo- wnikami Bożymi gdzież bardziej się stajemy, jak nie w przyjmo- waniu Komunji św., w łączeniu się istotnem z przenajdroższem Cia- łem Jezusowem i Krwią Jego naj-
104 świętszą. O spieszmy tam, gdzie dom nasz, domownicy Boży! ROZMYŚLANIE XLVI. „A. jam Go nie znał!" (Jan 1). I. Sw. Jan Chrzciciel dwa razy powtarza te słowa, jakby z wy- rzutem bolesnym, jakby w żalu nieutulonym .. On, który całą du- szą przylgnął do Pana Jezusa, on mówi jakby z przerażeniem o chwili, w której Go nie znał. Zycie za krótkie jest na poznanie i ukochanie Boga... szkoda każdej chwili, w której nie znaliśmy Go... A jednak, czy my Go znamy? Och znamy, o ile wierzymy, o ile pragniemy poznać, o ile myśl na- sza wyzuta z powszedniości szuka tej znajomości najwyższej... o ile dobro, piękno, miłość najlepsza, najbezosobistsza jest naszym idea-
105 łem .. - Taki święty, jak Jan mówi z przyciskiem: „A jam Go nie znał!“ Cóż ma powiedzieć zwy- czajny człowiek, co się błąkał po bezdrożach i czepiał się sercem marności, a nie chciał znać Jezusa! II. Cóż ma powiedzieć ten, co przechodzi koło przybytku, gdzie Pan mieszka i nie zwraca się ser- cem do Niego, bo Go nie zna. Jakże inaczej jeszcze powinien za- łamać ręce, niż Jan sfrasowany... bo nie może wiedzieć ten obojętny, czy nadejdzie chwila, w której po- zna swego Boga, w której niezna- jomość Jego będzie przeszłością, a teraźniejszość posiadaniem... Nie można posiadać nie znając... a poznawszy, nie można dość na- sycić się znaniem i posiadaniem. Nie mówmy, że trudno poznać! Znam Go. bo mi tyle razy prze- baczył. . Znam, bo nie dał mi gnić w grzechu, bo mnie pobudził do poprawy i pokuty. Znam, bo mnie
— 106 — nakarmił nieraz samym sobą, boi mi dał poznać, że Go brać muszę abym żył, — bo to pragnienie nie skończy się aż w wieąznem i naj- szczęśliwszem z Nim obcowaniu na wieki. ROZMYŚLANIE XLVII. „... którzy macą Bożą strze- żeni jesteście przez wiarą". (Piotr 1). I. Mocą Bożą wszystko co do- bre w nas się zachowuje. Nie na- szą siłą czynimy to, co trudne a do- bre. Jeżeli się nie uciekamy po tę siłę do Boga, bardzo źle z nami... Pan Bóg łaską swoją za- początkowuje w nas każdą czyn- ność szlachetną... Ktokolwiek się bada sumiennie, przyzna, że miał chwile, w których był jakby ku- szony ku dobremu... Coś w nas mówiło: przebacz, zwycięż się,
107 podziel się, upokorz... To ta moc Boża, którą strzeżeni jesteśmy i którą niestety tak często pomi- jamy... Oko duszy naszej powinno nieustannie śledzić za tą mocą, tą pomocą Bożą, aby z niej snuło wątek życia i uczynków. Nasze własne usiłowania i zabiegi są czcze i zwietrzałe, jeżeli się nie opierają na tem, co Bóg w nas czyni mocą swoją. II. Strzeżeni jesteśmy! Jakaż to łaska, jaka miłość, jakie miłosier- dzie, to czuwanie Boga wszech- mocnego nad nędznym człowie- kiem... czuwanie ciągłe i stałe nad lekkomyślnym i niestałym. Zginę- libyśmy bez tego czuwania... zgu- bilibyśmy się sami. Strzeżeni je- steśmy przez wiarę. Wielkie światło bije z tych słów... Tylko przez wiarę możemy być ustrzeżeni... prze-', wiarę, która dosięga Boga... przez wiarę, która szuka i znajduje Jezusa w Eucha-
. — 108 — rystji... Jest to kwiat i owoc na-j szej wiary zarazem, bo przynosi! i radość i pożywienie duchowne! W Eucharystji koncentrują się] wszystkie zabiegi Boże o dusze] naszą i wszelka pomoc w osią- gnieniu zbawienia. Tutaj prawdzi- wie strzeżeni jesteśmy przez wia-1 rę... Panie, strzeż niedowiarstwa mego! ROZMYŚLANIE XLVIII. „Rzekła Matka Jego sługom: „cokolwiek wam rzeaze, czyń- cie." (Jan 2). I. Nie możemy wątpić ani na chwilę, że wszelkie łaski dostają się z nieba na ziemię. przez Naj- świętszą Pannę, przez Marję, Matkę Jezusową. Pierwszy cud w Kanie uczynił Jezus na prośbę Matki Swojej najdroższej i najświętszej... Rozważając to, musimy mieć serce
— 309 — pełne nadziei i ufności w przy- | czynę Marji. Cześć Marji powinna | być bardzo żywą w sercach na- | szych... przez Nią mamy Jezusa... i od Niej mamy się nauczyć, jak Go | kochać, jak Mu służyć, jak w Niin I z Nią żyć. II. Jak rzekła Jego sługom: „Co- kolwiek wam rzecze czyńcie** — f tak i nam mówi na każdą chwilę. 'To jest warunek służby naszej ( i synostwa naszego... Jezus rzekł: „Bierzcie i pożywajcie, to jest Ciało moje za życie świata“. ' A Marja mówi: „Cokolwiek wam | rzecze czyńcie**. Bierzmy więc i po- , żywajmy, aby się duch nasz wzmo- | cnił i aby żył... Niema życia du- [ szy bez przystępowania do Stołu f Pańskiego... bierzemy na własność Boga naszego, a z Nim razem I bierzemy tyle mocy Jego, ile nam | trzeba na tej biednej ziemi dla | siebie... dla drogich nam... Na zewnątrz musimy często wi-
110 dzieć prośby nasze jakoby bez wysłuchania ale skutek modli- twy złączonej z Komunją zostaje W duszy, kapitalizuje się na wie- czność. Coś powiedział Panu w tych f chwilach zjednoczenia, toś zapisał | na Jego Sercu, nikt ci tego nie I- odbierze — to Boga nakłoniło ku I tobie, to ciebię przykuło do Boga, t Ach, czyńmy, cokolwiek nam rze- | cze i słuchajmy pilnie, co mówi. . j ROZMYŚLANIE XL1X. „... stał się wszystkim, któ- rzy Mu posłuszni są, przyczyną zbawienia wiecznego1*. (Do Żyd. 5). I. Cnota posłuszeństwa jest mało rozumiana. Wszystkie skłonności przyrodzone sprzeciwiają się po- słuszeństwa... Bunt jest związany z naturą człowieka, bunt dziedzi- czny... Aby słuchało zepsute serce,
musi mieć korzyść własną na celu, musi widzieć wyrozumowany po- żytek. A jednak bez posłuszeństwa niema zbawienia, bo bez posłu- szeństwa niema zwycięstwa nad sobą. Pan Jezus był posłuszny Ojcu swemu aż do śmierci krzy- żowej. W każdym z n^s posłu- szeństwo sprawia pewien rodzaj śmierci, lecz w tej śmierci jest ży- cie, jest pełnia życia, bo jest pod- danie się z miłości płynące. II. Przypatrzmy się Panu Jezu- sowi — nic tak nie uczy, jak przy- patrywanie się Jego czynom. Na słowo Ojca mówi: „Oto idę...“, na słowo -sługi swego kapłana sta- wia s ę... 1 to Jego posłuszeństwo jest przyczyną zbawienia wiecz- nego... Dlatego On i od nas wy- maga służby posłusznej, aby nam mógł być tą przyczyną zbawienia. Czy tak trudno słuchać? Gdy się słyszy — nietrudno, ale gdy się ma uszy zatkane, oczy odwró-
112 cone — nie słyszy się rozkazu. Głuche jest serce nieogarnięte miłością, widzimy to i w sprawach zewnętrznych. Pan Jezus mówi: „Pójdźcie wszyscy“, a wieluż ich idzie? Czemuż nie słyszą? Bo nie mają serca ku Bogu obróconego... patrzą w świat zawodny, w swoje „ja“ nadęte — i Boga dlatego nie słyszą. O miłości nam oddana, daj abyśmy byli wzajemni dla Cie- bie i także Tobie oddani. Chroń nas od głuchoty serca! Daj niech biegniemy do tych ołtarzy, gdzie Ty, najposłuszniejszy, jesteś dla nas na każdą chwilę. ROZMYŚLANIE L. „Zawsze się weselcie. Bez przestanku się módlcic. We wszystkiem dziękujcie" (Tes. 1). I. Gdybyśmy . mieli święte we- sele wiary i miłości, moglibyśmy
113 weselić się zawsze, jak św. Paweł zaleca. Takie posiadamy niezró- wnane obietnice, przyrzeczone przez Boga nie mylącego się i mi- łującego nas! Wszak ta pewność nie jest smutna, więc się zawsze weselmy! Inna jest wesołość z nad- przyrodzonych pobudek płynąca, przenikająca duszę nawet wśród ciężkości tego życia, a inna lekko- myślna wesołość ziemska i świa- towa, zależna od uposobienia, od wrażeń, od powodzenia. Wesołość Chrystusowa, to jest pokój w walce z sobą, najtrudniejszej z walk; to jest wyrozumiałość względem bli- źniego, nie oburzenie i nie ponu- rość zawziętości. II. Modlić się bez przestanku, wydaje się może trudnem. Nie idze tu o odmawianie ustawiczne pacierzy, ale o serce przytulone do Jezusa, o wzrok duszy ku Niemu zwrócony! .. Niech nie prze- stanę nigdy zwracać się ku Tobie, Sto rozmyślań. N
114 dążyć myślą do Ciebie, — i żyć pod Twojem okiem!... „We wszystkiem dziękujcie** we wszystkiem, a więc i za wszystko. W Przenajświętszym Sakrainencie za ten Sakrament przenajdostoj- niejszy, w Komunji za Komunję. „We wszystkiem**, bo wszystko jest w Eucharystji, wszystka mi- łość Jezusowa, wszystka moc Jego nam się udzielająca. Czyż nie czujemy, jak nas ta siła przejmuje, gdy odchodzimy | od Stołu Pańskiego? A choćbyśmy . jej nie czuli, wierzmy, że nas ogar- nęła i że nas nie opuści, póki... my jej nie ^opuścimy. Na tę lichość naszą przygotowani, mniej jej ule- gniemy, we wszystkiem dziękując. ROZMYŚLANIE LI. Przemienienie Pańskie. I. Chrystus Pan wziął ze sobą trzech wybranych na Tabor... Nie
115 wszystkich Pan Bierze na górę Prze- mienienia; trzeba do tego przymio- tów, jakie mieli ci trzej... Trzeba tych przymiotów w dobrej woli, w pragnieniu... Bóg je dopełni w następstwie... Trzeba ducha apostolskiego Piotra, trzeba czy- stości Jana... trzeba ofiarności w służbie Pańskiej Jakóba... IF woli to wszystko mieć trzeba, w uspo- sobieniu, w błaganiu o to... Na- tura, jak rozhukana woda bierze nas ciągle ze sobą, lecz gdy grunt duszy ma kierunek ku Bogu, nie- łatwo przepadniemy, bo nas do- leci wołanie Boże, bo zrozumiemy Jego wolę. A na niezrozumieniu ciągle się rozbijamy .. I uczniowie owi nie rozumieii i chcieli budo- wać przybytki. II. Jakże bywa nie pojmowane Przemienienie codzienne na ołta- rzach, jak powierzchownie brane, jak niewyzyskane!.... Bóg nachylony ku obojętnemu 8*
116 człowiekowi, wyciągający ręce po jego serce... Miłość tak wielka, nieziemska, płacona obojętno- ścią ... Stwórca nie mogący nic uzyskać od stworzenia... Wszech- mogący nie mogący czegoś... to wszystko zawiera się w oddalaniu się naszem od Komunji świętej, i w żądaniach naszych zuchwałych tego, czego Pan nam odmawia dla naszego dobra. Chcemy trwa- łego tu przybytku i stawialibyśmy chętnie budki na Taborze, zamiast | należnego uwielbienia dla cudu, I od którego prawdziwego pojęcia możnaby umrzeć. Prośmy, ach prośmy o nasze przemienienie! ROZMYŚLANIE LII. Żaden nie może dwom pa- nom służyć**. (Mat. 6). I. Całe szczęście jest: mieć Pana... Tylko Jezus ma prawo być Pa-
117 nem... Panem życia, Panem du- szy... Biada temu, u którego bez- królewie się przedłuża. Panem bę- dzie na wieki naszym, On, co nas kupił sobie na własność męką i śmiercią. Jak musiał pragnąć aby nas posiadł na wieki! Z jak wiełkiej miłości umarł za nas!... Nic słodszego jak służyć Mu, jak w Jego jarzmie chodzić... Patrzmy na tych, co ślubami z Nim zwią- zani : wszystko im miłe dla Niego — im boleśniejsze, tern milsze. Każdy ból, to znak współżycia z Nim, innego życia, nie tego ziemskiego, gdzie sama nędza. Ten Pan nasz taki wielki jest, że w Jego służbie wszyscy wielkimi się stają; naj- mniejsza rzecz wielka jest w Nim, a im lichsza tern większa. II. „Dwom panom“, a więc jest drugi pan? Jest w tern, z czegośmy sobie zrobili bożyszcze: świat, zmy- sły, nasze ja... Nie może Jezus cierpieć obok siebie tego drugiego
118 pana... Jakżeby mógł? Któż Mu । kiedy dorównał? Kto ostałby się przy Nim?... Tylko w odwróceniu i się od Pana Jezusa może istnieć dla nas drugi pan... na widok Je- zusa, na zbliżcie się Jego, pierz- cha. Aby się pozbyć tego drugiego ..pana, nie trzeba zbytnio z nim się szamotać, dftść się przytulić do prawdziwego, z Nim odnowić stosunek, zawrzeć, nowy sojusz. On zawsze- gotów, zawsze czeka i zawsze przyjmuje nas, jak gdy- by śmy Go byli nigdy nie zdradzili. Odnowienie służby naszej u Je- zusa najpewniejsze jest w Komunji, w gorącem jej pragnieniu, w oce- nieniu tęgo szczęścia, w okupieniu go życiem czystem. W niej służba nasza jednemu Panu, prze- ciąga się aż do szczęśliwej wie- czności.
— 119 — ROZMYŚLANIE LIII. „Szukającym Pana, na ża- dnem dobru nie będzie scho- dziło". (Ps. 33). I. Pan pierwszy szukał duszy naszej — i jakim trudem, jakim kosztem! Przedstawię sobie te drogi, jakiemi chodził: Betlejem, gdzie zimno i ubóstwo Go* powi- tało... Egipt, gdzie żył jak wygna- niec, Bóg między pogźiny, nieznany i ukryty... Nazaret, gdzie praco- wał jak dziecko ubogich rzemieśl- ników... Przedstawię sobie te ska- liste i słońcem spalone drogi Ju- dei, Galilei, Samarji — brzegi wód i góry, na których nauczał, — ogród oliwny, w którym dusza Jego konała, Golgotę, na której nas miłość Jego dosięgła, aby nas zbawić. II. Dla nas daleko łatwiej zna- leźć Go, a czv przeto szukamy gorliwie Jezusa? O, nie jesteśmy
120 jak Oblubienica w.pieśni nad pie- śniami, która powtarzała, iż Go nie puści, ody Go znajdzie. I nie szukamy i łatwo puszczamy... On się nam nastręcza na każdym kroku... Co kościół, co taberna- kulum, to kawałek nieba... Na ża- dnem dobru nie zbywałoby nam, gdybyśiny brali Dobro najwyższe... W Nim jest wszystko... Jego mocą możemy stać, Jego towarzystwem żyć najszczęśliwiej. Te dobra, na których nam czasem schodzi, jak swoboda, jak powodzenie ukocha- nych, jak zdrowie — te dobra On nam całkowicie zastąpić może — On nas nauczy znieść ich brak z pogodą — wytłumaczy się przed nami, dlaczego nam cierpieć trze- ba... pokaże duszy jej nędzę i sprawi, że bez lęku rozważać będziemy jacyśmy mizerni, bo miłość Jego lubuje się w naszej nicości. Szu- kajmy Go, a to wszystko znaj- dziemy.
121 ROZMYŚLANIE LIV. „Jeżeli ziarno pszeniczne, wpadłszy w ziemię, obumrze, wielki owoc przynosi". (Jan XII). I. Któż tak jak Jezus był obumarłem ziarnem. Nie żył ani chwili dla siebie. Umarły był za życia na wszelką osobistą po- ciechę, na wszelką dogodność swoją własną. Wola Ojca była Mu zakonem , a wola ta srogą była względem Niego. Obumarcie takie nie jest brakiem czucia. Wiemy z Ewangelji św., jak Jezus miłował swoich, jak był pełen czu- łości dla zupełnie Mu obcych. Lecz któż jest obcy Sercu Jezusowe- mu?... Wszystkie biedy, wszystkie złości Go bolą, każde usiłowanie ku dobremu, każdy dowód miłości przepełnia Go radością... O, nie sądźmy, że wobec Serca Jezuso- wego cokolwiek przepada.
122 II. Obraz tego obumarłego ziarna przedstawia się nam wido- cznie w Przenajświętszym Sakra- mencie. O, tam dopiero umarł sobie: „Biorą z dobrą lub złą wolą » Ale jak nierówną dolą, Biorą żywot lub zginienie“. Musiał Jezus przyjąć na się śmierć Eucharystyczną, aby wy- konać tę obietnicę: „Nie zostawię was sierotami**. Przykład ten po- winienby nieść olbrzymie owoce miłości bliźniego... A jeżeli owoc tego poświęcenia się Pana Jezusa przepada, czyjaż wina? Wobec odkrytej Hostji trzeba czynić ra- chunek sumienia, tam się badać, czy usiłujemy zbliżyć się do pier- wowzoru tego; tam się z powodu naszego braku miłości zawstydzać i upokarzać...
123 ROZMYŚLANIE LV. „A przeto się nie bójcic; cirożsiście wy niż wiele wró- blów“. (Łuk. J2j. I. Wartość duszy jest niezmierna, a ten skarb jest zamknięty w po- włoce bardzo kruchej. Straszne są niebezpieczeństwa, wśród któ- rych żyjemy i działamy. Zbawie- nie, kupione nam przenajdroższą Krwią źfbawicielową, n.ożemy każ- dej chwili postradać, zaprzedać za lada jaką marnostkę. Dlatego, zdaje się, Pan Jezus stawia naj- lichszego ptaszka obok duszy ludz- kiej , aby pokazać ogromną ró- żnicę ich wartości. II. My jednak mało się zasta- nawiamy nad tą bezmierną war- tością duszy naszej i duszy bli- źnich. Prawie że więcej nas obcho- dzą wróble. Wszystko nas więcej uderza niż myśl, czy będziemy zbawieni?... my i ci i tamci... Pe-
124 wien pobożny kapłan przyznawał się, że ile razy widział więcej ludzi razem, zawsze go uderzała ta myśl, czy też wszyscy będą zba- wieni? Czy my też wszyscy znaj- dziemy się przy Sercu Pana-Je- zusa? — Będzie to niezawodnie w miarę pragnień naszych... Nie dla tych niebo, którzy nieba r.ie chcą, nie szukają. ROZMYŚLANIE LVI. „Panie, Panie, otwórz nam“. (Mat. 25). I. Straszny musiał być ten krzyk rozpaczy, straszniejsze słowo: „Nfe* znam was!“ Czemże się zarabia na tę nieznajomość Pana Jezusa? Brakiem oleju — miłości. Głupie panny mówiły sobie: „byle mieć lampy“... Lampy same światła nie dadzą. Jest to złudzenie najpo- spolitsze. W rzeczach wiary byle
125 co wystarcza: tyle się robi dla Pana Boga, ile konieczność wy- maga, aby się nie różnić, aby nie razić, nie gorszyć drugich. A gdy zabrzmi głos: Oto idzie Oblu- bieniec — ach, wtedy ani my Jego, ani On nas znać nie może i zam- knięte są drzwi. II. Wszystkie zasnęły, gdy Oblu- bieniec omieszkiwał — i mądre, przezorne i głupie, roztargnione. Zdrzemnąć się ludzka rzecz; naj- gorliwsza dusza n a chwile niemocy nie do pokonania. Lecz wtedy właśnie trzeba tego oleju, tego światła, któreby nie dało ani na chwilę zwątpić o Bogu, ani na se- kundę nie przerwało łączności z Ni n, mimo ułomności natury. Wtedy upokorzenie się jest rzeczą najpożądańszą, najzbawienniejszą, to jest właściwy olej lampy serca... Zdrzemnąć się, mówiąc: „Panie, widzisz jakam licha!“, nic nie szko- dzi, co innego jest położyć się
126 spać, mówiąc sobie: „Mniejsza o to!“ Czujmy, czujmy, na miłość Boską i dla miłości Bożej, nędzę naszą — to taki spokój wlewa w du- szę, to sprowadza pomoc Bożą, zdrój łask. Pan Jezus, podobnie jak w maleńką Hostję, zstępuje i w duszę uniżoną miłośnie — i to jest ta duchowna, nieustająca Ko- munja, przez którą On nasz, a my Jego. ROZMYŚLANIE LVII. „Marja lepszą cząstkę obrała, która od Niej odjętą nie bę- dzie". (Łuk. 10.) 1. Cóż najwięcej boli na ziemi? Umiłowanie odjęte. Każdy doznał tego. Od lat dziecinnych, od po- psutego cacka, do nawyczek sta- rości i przylgnięć naszych tak licz- nych. Umiłowaniem trwałem może być tylko Bóg i to, co w Nim kochamy.
127 Rzecz tak często powtarzana, że mogłaby się zdawać frazesem. A jednak pomyślmy trochę nad tern, pomyślmy, czy Pan Bóg jest związką naszą z rzeczami i oso- bami? Czy się odnosimy do Niego w pragnieniach i troskach? Czy się Go pytamy sercem przy roz- poczęciu spraw, azali On ich so- bie życzy? I czyśmy gotowi rzucić je każ- dej chwili, gdy On ich nie po- piera, nie posuwa ich skutku na- przód? Jeżeli tak nie jest, nie mamy cząstki z Nim, obraliśmy cząstkę pośledniejszą i ta nam prędzej czy później odjętą zostanie. II. Przed Najśw- Sakramentem: O cząstko moja na życie i na wieczność, dobrowolnym wyborem obrana, staję przed Tobą jak licha, nie mająca w lampie oleju, panna, ale wiem, że w mocy Twojej i światła i ciepła potoki. Ach, napełnij sam nędzne naczynie, któreś stworzył
128 dla Siebie, nie umniejszaj Swego dziedzictwa, Miłośniku dusz, opu- szczając nędzę wpraszającą się w cząstkę z Tohą. Złe, licho, ku- lawo służę. Ci, ale mogę z ręką na sercu powiedzieć: Ty wiesz, że nic innego tak nie pragnę, jak sjużyć Ci tutaj wszystką istotą moją, jak usłyszeć to Twoje słowo: „Sługą ty inoim jesteś Izraelu". ROZMYŚLANIE LVIIL „Nie bójcie się małe stado". (Łuk. 12). I. Dusza nasza, jako pt k z gnia- zda wypłoszony, tuła się na tej ziemi wśród najsprzeczniejszych żywiołów i nie ma się gdzie przy- tulić w sieroctwie swojem. Ziem- skie rzeczy odurzą ją na chwilę, błyskotki zatumanią po części, ale tło, ale głębia wewnętrzna woła o swoje. Z nieba rodem, z Bo-
129 skiego Serca wyszła—dusza czuje, że obok tych ziemskich rzeczy należy jej się nieskończenie wię- cej, i do tych mówi Zbawiciel: „Nie bójcie się małe stado“ — spło- szone stadko, oderwane od ogól- nej gromady bezwiednej wielkich przeznaczeń! Lepiej gromadzie na tym świecie, bezpieczniej stadku na wieki; bo tu nieraz ból toczy, niepokój szamoce, trwoga ogarnia. Na innych prawach, inne wiodąc życie, małe stadko bywa bardzo upośledzone na ziemi. II. Lecz ma jedną gałązkę, na której zawsze spocząć może, ga- łązkę drzewa żywota, kłosek ziarna wybranych Pańskich. To jest kró- lestwo, które podobało się Ojcu dać nam! Wielki skarb, wielka potęga. Skarb z wewnątrz na zewnątrz promieniejący — potęga ujarzmia- jąca siebie. Wielkie królestwo ży- cia Eucharystycznego,Jezusa z nami Sto rozmyślań. 9
130 i w nas. W tem oddaniu się Jego nam, jest Jego moc i nasza. Któż się tak oddać drugiemu potrafi? Któżby tak ogarnąć zdołał i na własność zabrać Jezusa, jak czło- wiek szczęśliwy, który przyjmuje Komunję! ROZMYŚLANIE LIX. „Spróbowałeś serca mego“. (Ps. 16). I. Cóż warte serce niewypróbo- wane? Człowiek, który nie cier- piał, jest jak niedostrojony instru- ment, nie można na pewne weń uderzyć, bo ton jego nie wyda myśli grającego. Pan Jezus nie mógłby zaufać człowiekowi, który nic nie cierpiał — musi więc wy- próbować każde serce. Nie krzy- czmy zaraz, nie urażajmy się i niech się nie trwoży serce próbowane! Jeżeli kochasz Jezusa, bądź rad,
131 że Boski artysta kładzie na tobie ręce, dostrój się do Niego — od- powiadaj z Jego tonu, choćby bo- lało, choćby bardzo bolało. Powoli, powoli ból przycichnie, zjednocze- nie woli z Najwyższą wolą stanie się słodkiem . . choćby bolało . . . II. I nawzajem woła Jezus do ciebie: „spróbuj Serca mego!“. O błogosławiony! jeżeliś to woła- nie . zrozumiał i wypełnił miłośnie. Spróbuj tego Serca, ono cię wzmo- cni i jakby w siebie samego prze- mieni. Spróbuj, a nie odstąpisz więcej. Dlatego się przemienił nie w jasność Taboru, ale w małą Hostyjkę na ołtarzu, abyś szedł śmiało, uniżenie a radośnie i brał z rozkoszą i dziękczynieniem. Serce Jego wypróbowane . . . ach i jak!... Eucharystja jest owo- cem i streszczeniem Męki. Miejmy to przed oczyma duszy, idąc do Komunji, powtarzajmy sobie w my- śli: Trzeba było, aby Syn człowie- 9*.
132 czy cierpiał i umarł, — nim Ciało Jego mogło w ten niepojęty spo- sób stać się naszą własnością. Wchodząc w ten nadnaturalny, mistyczny z Nim stosunek, bierze- my cały ogrom Męki Jego w dzie- dzictwo, w posiadanie. Takiem było, takiem jest Serce Jezusowe, żyjące dla nas w Przenajświętszym Sa- kramencie. ROZMYŚLANIE LX. „Który mnie stworzył, odpo- czął w przybytku moim". (Ekkl. 24). I. Przybytek, który Pan utwo- rzył dla siebie, musiał być piękny i wspaniały. Łono Marji, wnętrze serca Matki-Dziewicy . . . Ciepło miłości macierzyńskiej i czar dzie- wictwa. Miłość i czystość opromie- niały ten przybytek, żywe taber- nakulum, mieszkanie Boga, który
133 zapragnął człowieczeństwa. Zapra- gnął, bo chciał podnieść to czło- wieczeństwo skalane, dopełnił tego, bo znalazł domek ciała ludzkiego bez zmazy, a nie mógł odpocząć, tylko w przybytku niepokalanym... odpocząć... a więc po trudzie już jakimś, czy po przewidzeniach mę- ki. Wiedział, że miał być umęczo- ny i naprzód chciał nabrać w sie- bie odpocznienia, i w łonie Marji je znalazł. Przypatrzę się przez chwilę szczęściu obojga Najświęt- szych — Jego szczęściu, iż Ją miał Matką, Jej niebiańskiej rozkoszy, iż Mu była przybytkiem. II. Miłość Boża nie ma miary. Niedość Mu było wnętrza tego przeczystego serca — zakoszto-. wawszy królowania nad sercami i umiłowawszy swoje, do końca je umiłował. Dopóki świata, dopóty Komunji . . . Który nas stworzył, odpoczywa we wnętrzu naszem. O, lękajmy
134 się, aby tam brudów i płazów nie znalazł — nie miałby spoczynku! O Jezu, ziemia była dla Ciebie wygnaniem, niechże Ci serce moje nie będzie więzieniem. Zrób sobie sam w niem pałac. Gdy przyjdziesz, przynieś wszystkie przybory — wiesz, że idziesz do ubóstwa wiel- kiego. Ja zaś, co mam, przyniosę: żal za grzechy niech wyściela pod- łogę tej chatki, woń ostatniej Ko- munji niech ją napełnia, jak po nabożeństwie w kościele woń ka- dzideł zostaje. O niech nie zapom- nę, że często odpocząć raczysz u mnie niegodnego, najniegodniej- szego. ROZMYŚLANIE LXI. „Chleb z nieba dałeś nam Panie, mający w sobie wszyst- kie rozkosze “. (Sap. 16). I. Chleb, pokarm, żywność, a z nią moc! Q ile ten pokarm
135 bierzemy z wiarą, że w nim jest wszystko, o tyle daje On nam na pożytek; o ile bierzemy go w uni- żeniu pokory, w przekonaniu, że- śmy na ten przezacny posiłek nie zasłużyli, o tyle objawiają się nam skutki jego. Jeżeli Komunja nie wyrobi w nas pokory, niema chy- ba nadziei tej cnoty dla nas. Jak można nie być do ziemi przybitym temi odwiedzinami Jezusa w duszy! Tylko się zmierzyć i rzucić okiem na ogrom Jego Majestatu i Chwały. Ja i On. Tutaj pierwej ja, a po- tem On . .. Trzeba przypatrzeć się sobie, aby się zawstydzić i do- piero z tą pokorą w sercu przyj- mować Go. Z tego zawstydzenia do miłości tylko krok. Jeżeliś się dobrze uniżył, musisz kochać. II. „Wszystkie rozkosze". — Ja- kie marne wtedy wydaje się to słowo rozkosz, zastosowane do rzeczy ziemskich! Kto Boga za-
— 136 — kosztował, już chyba niczego na ziemi rozkoszą nie nazwie. Wszystkie smaki duchowne, nad- przyrodzone, mistyczne, włożył Pan Jezus w ten Sakrament; kto się Nim często pożywia, w tym ginie zmysł na pospolite uciechy i wyrabia się ten wytworny smak Boga pożądający, który acz tak wysoki, zanurza się chętnie w nę- dzy swojej i tem jest wybredny, że mu używanie ziemskie jest zbyt niskiem, owszem, umie cenić krzyż, jako wspólność z Tym, który go doprowadził do takiej świętej po- ufałości . . . Wszystkie rozkosze, wszystkie radości, wszelkie światło, wszelaka zbroja przeciw pokusom, wchodzą do duszy wraz z Komunją, gdyś- my tylko uczynili z naszej strony to, co Chrystus Pan i Jego Ko- ściół za warunek dobrej Komunji kładą.
137 ROZMYŚLANIE LXII. „Bo jeśli Pan wielki będzie chciał, napełni go duchem zro- zumienia (sprawiedliweg-o)**. /Ekkl. 39). I. Prześliczne jest pojęcie słowa sprawiedliwy . . . Trzeba się tylko trochę zagłębić w znaczenie tego przymiotu, Bogu przypisywanego. Sprawiedliwym jest się w czynie, w sądzie, w myśli, w uczuciu, w woli. „Sprawiedliwi przed Bo- giem": powiedziane jest w Piśmie o Elżbiecie i Zacharjaszu. Jakże w nich świecić musiała ta cnota! „Sprawiedliwy", jak palma za- kwitnie, .owocem się obciąży, bło- gosławiony i błogosławiący. Starajmyż się o sprawiedliwość w każdym uczynku, w każdym sądzie. II. Za sprawiedliwością idzie duch zrozumienia. Pokój sprawie- d’iwego dozwala działać Duchowi
138 Sw. Jeśli Pan wielki będzie chciał... Czy nie zawsze chce? Ach, nie może niekiedy . . . my Mu przesz- kadzamy. Idźmy doń pełni niespra- wiedliwości, pełni siebie. A Pan to wielki; Pan nad pany; uniżony, utajony, zmalały dla nas: tern droż- szy, tern piękniejszy, tein świętszy. Kochajmy tego wielkiego Pana, szukajmy Go sercem trzeźwem od omamień ziemskich i cielesnych. Wtedy da. nam ducha zrozumie- nia i będziemy przed Hostją, jak przed otwartem Niebem. ROZMYŚLANIE LXIII. „Podobne jest królestwo nie- bieskie skarbowi ukrytemu w ro- li". (Mat. 13). I. Biedni, stokroć biedni jesteś- my, jeżeliśmy osiedli na jałowej roli, w której niema nic dla serca. Gdzie skarb, tam serce. Czemże jest życie na ziemi bez skarbu?...
139 Nie kochać — to nie żyć . . . Co za pustka! . . . jaka czczość . . II. Lecz skarb jest ukryty, sam Pan Jezus to powiedział, bo On sam jest tym skarbem. On chce naszego szukania, chce być zna- lezion — i wtedy przeobficie się udziela. Ukryty w Przenajświęt- szym Sakramencie chce być zna- lezion w Komunji św. To jest miej- sce spotkania Stwórcy i stworze- nia — Odkupiciela i duszy odku- pionej. „Rzeszo odkupiona wykrzykuj". Wykrzykuj duszo w milczeniu, w skupieniu, w zjednoczeniu mi- łosnem z Jezusem, danym ci na własność, na życie i na wieczność. ROZMYŚLANIE LIV. „Nie wyście mnie obrali, alem ja was obrał". (Jan 15). I. Cóż to są te wezwania, te obrania Pana Jezusa? Od czasu
gdy Chrystus Pan chodził po zie- mi, aż do dnia dzisiejszego są du- sze, które słyszą to wołanie, które czują to wybranie i rzucają wszyst- ko, co świat szczęściem i zaszczy- tem zowie, oddając się na służbę sprawie Bożej w ubogich, w błą- dzących, w sobie samych, prowa- dząc życie umartwione i kontem- placyjne. I nic ich od Boga od- wrócić nie zdoła, tych obranych, wybi anych, a nawet nie od nich poniekąd zależy porzucenie tego życia z- Bogiem, bo wołanie Chry- stusa Pana jest nad wszystko. II. Czasem Pan obiera duszę i przykuwa ją do siebie na świecie. Znakiem takiego wybrania bywa głębokie zrozumienie zjednoczenia się z Jezusem w Przenajświętszym Sakramencie, gorące i pokorne pragnienia Komunji. Któż to dać zdoła, jeżeli nie sam Pan Jezus. Tylko On może tak rozjaśnić wnę- trze serca, iżby to serce w niczem
r — 141 — po za Bogiem nie smakowało. I tu powtarza w miłosierdziu i praw- dzie: „Nie wyście mnie obrali, alem ja was obrał“. Te słowa Jego na- pełniają duszę otuchą, odwagą do żądania częstszej Komunji. Któż- by śmiał inaczej! Kiedy się dusza wsłucha w ten głos wołania Pań- skiego, ogarnia ją niejaka pewność, że Pan od niej tego żąda — i nie waha się, biegnie naprzeciw tej łaski nad łaskami bo nie słu- I chać Umiłowanego, byłoby uchy- bieniem. Zewnętrzne życie często | komunikujących powinno świadczyć o tym zaszczycie, powinno być I jak pogodne niebo — dla ludzi. ROZMYŚLANIE LXV „A u mnie w wielkiej uczci- wości, Boże, są przyjaciele Twoi“. (Ps. 138). I. Przyjaciele Boga — to święci Jego. Przypatrzmy s»ę na chwilę
142 fizjognomji moralnej świętego... Jakie tam dążenia? Jakie pragnie- nia? Jakie czyny? Czy jest ubie- ganie się za swoją korzyścią? swoją chwałą? swoim honorem?... święci są jak bankruci na sławie. Szydzą z nich? Oni nie słyszą. Biorą im pierwsze miejsca, możliwe korzyści i wygody? Oni nie zważają na to. Święty, zapatrzony w Jezusa, — wzór swój i ideał — to tylko uważa za zysk, co Jezusowi przymnaża chwały, co dusze ku niemu nakła- nią. Święci wzgardzeni od świata, I powinni być w wielkiej uczciwości j u wiernych Chrystusowych. II. Każdy sługa ołtarza, to także । przyjaciel Boży i także godzien wielkiej uczciwości. Ta ręka co । nam podaje Boga, sprowadzonego słowem kapłańskiem na ołtarz, to ręka godna wszelkiego posza- nowania i uszanowania. Wieleż ofiar poniósł kapłan, nim stanął na tem miejscu. Widok młodego
143 lewity, któremu wolno już dotknąć kielicha i pomagać przy świętej Ofierze, jest wielce rozrzewniający; a cóż dopiero widok prymicyj 1 Nasz święty obrządek tyle przed- stawia wątku dla myśli, tyle ma- terjału do rozważania — a wszyst- ko opiera się o ten Najwyższy, Najświętszy, Najdostojniejszy Sa- krament. ROZMYŚLANIE LXVI. ,.Ząda i u staje dusza moja do pałaców Twoich“f/3s. 83). I. Tak wołał Psalmista... Nie brakowało mu bogactw na ziemi i pałaców nie brakowało — a je- dnak schła dusza jego od pożą- dania, iżby Boga oglądał. Pospo- litsze istoty nie tęsknią za Niebem, wystarcza im używanie życia co- dziennego — frugem consumere nati — jakby się urodzili do ziem-
— 144 — skości tylko . . . Może ich nawet Pan będzie lekko sądził, w miło- sierdziu swojem. II. Lecz gdy pałace niebieskie zapachną duszy, jeden tylko jest pałac, przed którym odpoczywa, to jest Tabernakulum. Nic dla oczu, nic dla zmysłów, domeczek naj- prostszy, niepodobny do pałaców; a jednak gdy drzwiczki jego otwo- rzą się dla ciebie — gdy błyśnie Hostyjka biała i dolecą cię słowa: Oto Baranek Boży, — o bądź wte- dy sam barankiem pokory, zapar- cia, miłości, — wyniszcz w sobie wszystko, co nie z Boga i nie dla Boga — i niech już wtedy nie usycha dusza twoja, lecz niech płonie, niech się oddaje, na wolę i niewolę: „Twoja jestem, czyń, co chcesz, najmiłośniejszy,’ najłaskaw- szy Panie! O Marjo, łask wszel- kich przybytku, pomóż przyjąć te- go Pana, pomóż dziękować**.
145 ROZMYŚLANIE LXVII. „Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje". (Mat. 10). 1. Fundament hierarchji kościel- nej jest w tern słowie. Apostoło- wie i ich następcy przyjęci przez wiernych, to Chrystus przez nich przyjęty. Panowanie Jego, prawo- dawstwo Jego przedłuża się aż do skończenia wieków, przez to przyjęcie przez świat Jego następ- ców. Wykonanie wierne tego, co oni nauczają, daje rękojmię zbawienia. Chrystus nie zawodzi: „kto was przyjmie, mnie przyjmie“. II. Stosunek ścisły zawiera się przez przyjęcie. To jest ta gościn- ność serca otwartego naoścież i przyjąć gotowego. Tego żąda Pan Jezus w Komunji — niczego wię- cej. Ale do tego prawdziwego przyjęcia wiele potrzeba ... A na- przód czystości serca. Któżby śmiał S to rozmyśl, ń 10
146 otworzyć Panu Jezusowi brudny przybytek? Trzebaby braku wiary, że to On sam, Pan nieba i ziemi, trzebaby opłakanej lekkomyślności. Na przyjęcie Jezusa, musimy się całem życiem, dobrze urządzonem, gotować. Powinniśmy stać dobro- wolnie w Jego obecności i Jemu samemu dozwalać przeglądu serca naszego. Jeżeli wytrwamy pod Je- go okiem, jeżeli nas nie przeraża myśl, że On wszystko widzi — to idźmy śmiało a pokornie, ufnie a z drżeniem. Ach, nigdy dość czy- ści nie jesteśmy i tylko Jego łaska może nam ułatwić Jego przyjęcie. ROZMYŚLANIE LXVIII. „Miłujcie, a potem czyńcie co chcecie". , (Sw. Augustyn). I. „Daj mi Panie miłość Twoją i łaskę Twoją, o nic Cię więcej
147 nie proszę*4 — wołał św. Ignacy,, a przed nim jeszcze św. Paweł pi- sał: „Choćbym mówił językami ludzkiemi i anielskiemi, i choćbym posiadł wszelką naukę i choćbym wszystką majętność rozdał ubo- gim, a miłościbvm nie miał, ni- czem jestem44. I cóż to jest ten skarb? Co jest miłość? Chrystus Pan bez słów nam ją pokazał. . . Spojrzyjmy na krzyż .. . II. Ale spojrzyjmy i na Eucha- rystję. Któż z kochających chciałby się w ten bezosobisty sposób od- dać ukochanemu? Zaprzepaścić siebie w podobnem utajeniu, aby tamten wziął wszelki zysk i wszelką moc. Unicestwić siebie, aby tylko żył umiłowany! Bo innego celu Komunji niema, jeno życie, życie nadprzyrodzone, życie łaski. Je- żeli cenisz to wyższe życie, jeżeli ci jest pilno zbliżyć się przez ła- skę do obcowania z Bogiem, bie- gnij do tego istotnego połączenia 10*
148 się z Nim, a im częściej, im lepiej, im goręcej Go przyjmiesz, tem się więcej rozprzestrzeni serce twoje miłością Świętych, która jest ce- lem naszym, a zatem i pożąda- niem być powinna. „Panie, daj mi miłość Twoją i łaskę Twoją4*. ROZMYŚLANIE LXIX. „Żądanie serca jego dałeś mu“. (Ps. 20). 1. Zaślepione jest serce, które nie pożąda Boga. Stokroć nieroz- tropniejsze to, które się rwie do rzeczy ziemskich i znikomych. Często spełnia Pan Bóg żądania serc. Biada tym, których obsypie i napełni wszystkiem prócz siebie! Co za próżnia w takiej pełności, jaka gorączka w takiem używaniu! Tylko pożądanie Boga, tylko po- siadanie Go, lub nadzieja posia- dania, zalewają niebiańską ciszą duszę naszą. Niczem się nie trwoży,
149 niczem się nie mięsza, kto założył cel swój na wysokości i zapragnął iść śladami Chrystusa Pana. II. Zadaniem serca rozumieją- cego i dobrze urządzanego, musi być nadewszystko łączenie się z Panem swoim w Przenajświęt- szym Sakramencie. On nam się przez swoje pożądanie na nasze używanie zostawił. Kto Go nie pragnie, ten nie zna Jego miłości, nie czuje ciepła tego Serca, wciąż żyjącego, aby się za nami wsta- wiało. Duszo samotna, duszo znę- kana i opuszczona, tam twój dom i tam posiłek. Bądź pewną, iż tam cię żądają, że cię czekają i pra- gną. Ach, nie daj się lada czem odstraszyć — owszem, wszystkie przeszkody złączenia się sercem z Jezusem usuwaj. Wszystko opu- ścić warto, aby Jemu się nie sprze- niewierzyć — aby On nie czekał i nie wołał daremnie.
150 ROZMYŚLANIE LXX. „Kochanie moje być z sy- nami człowieczymi". (Sap. pr. 8). I. Narodzenie Marji możnaby nazwać wstępem do wcielenia. Przepowiedziana przez proroków, żyła w myśli Bożej od stworzenia świata; pogromicielka węża-sza- tana. Ciało Jej, z którego miało powstać Ciało Boga-człowieka, ciało Jej było bez zmazy po- częte. Szczęśliwa chwilo, kiedy na świat przyszła Matka Zbawi- ciela, niechże cię rozpamiętywam z dziękczynieniem. II. Domie złoty, Chrystusa w so- bie zawierający . . . Gwiazdo za- ranna, wschodząca przed słońcem sprawiedliwości . . . Naczynie prze- dziwnego nabożeństwa do naj- wyższej miłości wiodącego... Arko przymierza duszy z Bogiem . . . O Marjo, daj nam kochać Syna
151 Twego, daj nam Go znać i słu- żyć Mu każdem tchnieniem na- szem. Weź nas zwłaszcza wtedy w opiekę, gdy jak Ty, Najczystsza, bierzemy do wnętrza Twego Sy- na, Twego i naszego Boga. Ach, zasłoń wtedy przed Nim naszą nędzę naszą brzydotę, a gdy już przyjdzie do serca, otocz Go w nas miłością Twoją, aby Mu było do- brze z nami, aby nie czuł, żeśmv Go tak bardzo niegodni. O Matko, wszechmocna miłością, możesz to zrobić, racz więc wziąć w opiekę Komunje moje. Amen. ROZMYŚLANIE LXXI „Aby mieszkał przez wiarę Chrystus w sercach’waszych*1. (Efez. 3). 1. Sw. Paweł życzy nam tego, a my czy sobie życzymy? Pan
152 Jezus jest czasem niewygodnym gościem. Trzeba się urządzać we- dług Jego zasad, według Jego nauki — a mybyśmy może woleli żyć sobie po naszemu... Ten gość jest świadkiem zarazem, liczy się z naszą wiernością, doświadcza naszej wiary. O jakiż skarb ta wiara. kiedy Chrystus „przez wiarę“ ma mieszkać w sercach naszych. II. „Przez wiarę“ — ale i dla miłości . . . Od wiary wszystko się zaczyna — Pan Jezus jest z pe- wnością cały w każdej Hostji i w każdym jej ułamku; jest, choćby nikt w to wierzyć nie chciał, więc mieszkałby w nas, choćbyśmy nie wierzyli. Przedsta- wię sobie tę zgrozę komunji nie- wierzącego... zniewagę cichą, tylko Bogu wiadomą i widomą... Prośmy o wiarę żywą i owocną, dla nas i dla wszystkich w Kościele Chry- stusowym żyjących. Niezgodność
153 wiary z czynami jest wielką po- kusą dla dusz chwiejnych, które na to patrzą, wielki triumf dla nieprzyjaciół . . . Przenajświętszy Sakrament jest tu probierzem i środkiem: Kto wierzy, kto mi-* łujc tego Boga utajonego, niech się nie leni w okazaniu Mu czci swojej. F ostać, klęcząca nieru- chomie przed przybytkiem, jest częstokroć najwymowniejszem ka- zaniem. ROZMYŚLANIE LXXII. „Gdzie jest skarb wasz, tam i serce Xvasze“. (Łuk. 12). I. Dwojakie są skarby: jedne ziemskie, materjalne, pod zmysły podpadające — do tych rzadko przywiązuje s ę serce —. ale i to bywa; drugie są skarby duchowe, bogactwo umysłowe, miłość ludzka, szacunek, słowem triumf wszelki
— 154 — Do tego lgnie serce. Lgnie do udanej sprawy, do zwycięstwa nad drugimi, do odznaczenia, wy- różnienia, umiłowania . . . Tem wszystkiem Pan Jezus wzgardził. To nazwał święty Paweł gnojem. „Mnie żyć jest Chrystus, a um- rzeć zysk“. II. Czemuż nasze serce nie szuka prawdziwego skarbu — i dlaczego przy nim nie trwa? Bo jest zmy- słowe, bo mu potrzeba znaku, aby uwierzyło. Jezus w Przenajświętszym Sa- kramencie ma te same dwa spo- soby. życia, jakie miał, będąc na ziemi. Więcej, chętniej się ukrywa, ale też występnie i cuda czyni. Ileż razy objawił się duszom wiernym w Przenajśw. Sakramencie? Ileż razy olśnił, powalił o ziemię nie- wierzącego! Patrzmyż ze czcią na Pana naszego okrytego uniże- niem i nie żądajmy innego cu- du jak ten, jaki codziennie ty- - 155 — lekroć czyni, przychodząc na oł- tarz na słowa kapłana. Zanurzmy serce w Jego Sercu i tam niech będzie skarb nasz i pożądanie nasze. ROZMYŚLANIE LXXIII. „Chwila jeszcze, a który ma przyjść, przyjdzie**. (Żyd. 10). I. Te kilka dni, co nas dzielą od wieczności, czemże są? Apo- stoł mówi: chwila jeszcze; i tak jest. Zbadam się, czy żyję z my- ślą o przyjściu Chrystusa, Sę- dziego i Pana mego?. . . Czy się nie odwracam od myśli c. śmierci? Czy się nie staję głuchym na te głosy?... II. „Który ma przyjść“ przy- chodzi codzień, na każdą godzinę. Niema chwili, w któreiby na ja- kimś punkcie globu nie odpra- ł
wiała się przenajświętsza Ofiara. Dość jest przenieść się duchem ku tym przybytkom, aby niezli- czone łaski z nich czerpać. Ale trzeba żyć z Bogiem, jednoczyć się z Nim myślą, chętnie przeby- wać z Panem swoim. „Który ma przyjść, przy;dzie“ i poratuje cię. Jak wiele uzyskuje się przez mo- dlitwę, ci tylko wiedzą, co się modlić umieją — a nie tylko pro- sić, ale i wielbić 'i dziękować. Niewdzięcznych serc nie słucha Pan, bo riiema miłości bez wdzię- czności, jak nie ma miłości bez ofiary. Pan Jezus nachyla się ku nam i wypełnia prośby nasze — a mybyśmy nawet dziękować nie umieli?. . . O zawstydźmy się! „Który ma przyjść, przyjdzie1'.
ROZMYŚLANIE LXX1V. „Z której się narodził Je- zus, którego zowią Chrystu- sem". (Mat. /). I. Niedość pamiętamy o tern, co zawdzięczamy Marji. Chwila Jej Niepokalanego Poczęcia, była pierwszym aktem Odkupienia . . . Chwila Jej narodzenia otworzyła już tę erę szczęśliwą, przepowia- daną i obiecywaną od tak dawna... Nowa Ewa duchowego świata . . . pierwsza niewiasta nadprzyrodzo- nej czystości i mocy . . . ukochana Boga Ojca, dla której zmienił po- rządek rzeczy, przeznaczając ją na Matkę - Dziewicę. Po Bogu Przedwiecznym, po Duchu Świę- tym — od Niej mamy Jezusa. II. I w Komunji Ona Go nam daje... W spowiedzi powszechnej, głośno przed Komunją odmawia- nej, przed Nią się oskarżamy wpierw niż przed wszystkimi Swię-
158 tymi, ją prosimy o przyczynę w tej tak ważnej i najszczęśliw- szej, ale bardzo niebezpiecznej chwili. „Straszno jest wpaść w ręce Boga żywegoale także straszno jest, gdy Bóg żywy w niegodne serce wchodzi. . . On się bowiem nie pyta, nie żąda świadectw i do- wodów — uklęknąłeś, pochyliłeś się w pokorze i bierzesz Go. Wpa- da w ręce twoje Bóg żywy. Ach, straszno być może — jeżeli one nie są święte .. . To ślub, to duchowe złączenie, to wspólność celów i interesów, to obietnica, w wieczności do- piero ziścić się mająca . . . Prosić trzeba Tę, z której się narodził Jezus, którego zowią Chrystusem, aby nam była i świad- kiem i Orędowniczką przed Bo- giem.
159 ROZMYŚLANIE LXXV. „Błogosławiony żywot, który Cię nosił". (Łuk. 77). I. Niewiasta z tłumu słuchają- cego Pana Jezusa, odezwała się w te słowa. Matka uczciła Ma- tkę . . . Ach, umiejmyż uczcić Ma- rję za to, iż w jej łonie Bóg mieszkał... Być przybytkiem Boga, jakiż zaszczyt — jakie nieporów- nane z niczem szczęście! Ii. Szczęście to często jest udziałem człowieka, choć czło- wiek nigdy godzien tego nie jest. Błogosławione serce, do którego Bóg zstępuje — stokroć błogo- sławieńsze to, które Boga u sie- bie zatrzymać umie . . . Czystość i miłość są to dwa zamki, na które się Boga w sercu zamyka... Czystość intencji — bła- ganie o prawdziwą miłość. O bło- gosławiony żywocie Marji, uproś nam jedno i drugie!
- 160 — ROZMYŚLANIE LXXVI. „To w sobie czujcie, co i w Jezusie Chrystusie**. (Filip, r. 2). I. Święty Paweł mówi tu o uczu- ciu, które powstaje z zasady, nie z wrażenia — z woli, nie z wy- obraźni; o uczuciu ugruntowanem na przekonaniu, na miłości; o uczu- ciu, które jest miłością. Nie można kochać nie znając . . . nie można znać nie wpatrując się... Czy my się przypatrujemy Panu Jezusowi? Czy Go znamy?. . . II. Gdybyśmy tylko przypatrzyli się bliżej przymiotom Pana Je- zusa w Przenajświętszym Sakra- mencie; gdybyśmy czuli w sobie to, co jest w Jezusie Chrystusie! Gdybyśmy Go studjowali, aby Go poznać i obraz Jego odtworzyć w sobie — myśleć Jego myślą, żyć Jego życiem! O spróbujmy na' miłość Boską, to nie tak tru-
161 dno, kiedy On sam tyle razy nas do tego wzywa . . . On świętość Bóstwa, tak unicestwiony w Ho- stji, czy nas nie pociąga do od- wrócenia się od siebie?. . Niema piękniejszego widoku nad człowieka, który nie ma siebie na celu. Dla samego piękna warto ukochać ideał bezosobistości, a zacząć tę pracę z Jezusem, na wzór Jego — czując to, co jest w Jezusie Chry- stusie. ROZMYŚLANIE LXXV1I. „Nie mniemajcie, żebym przyszedł puszczać pokój na ziemię*4. (Mat. r. 10). I. „Bojowanie jest żywot czło- wieka na ziemi“ — powiedziano jeszcze w Starym Zakonie, a Pan Jezus potwierdził to czynem i sło- wem. Sam walczył z ludzką zło- ścią aż do śmierci krzyżowej, Sto rozmyślań. 11
162 a więc i my walczyć mamy, ze złością naszą przedewszystkiem. Walka ta nie będzie trudną, je- żeli naprzód postawimy sobie za- sadę, żeśmy pełni złych popę- dów — i jeżeli przy każdem nie- porozumieniu z bliźnim, przy każ- dem niepowodzeniu, szukać bę- dziemy powodu nie w drugich, lecz w nas samych. Zaczynajmy zawsze od tego, zobaczymy, jak nam to wszystko ułatwi, uprości, rozjaśni. II. Ciche istnienie Pana Jezusa w Przenajświętszym Sakramencie nie przestało być bojowaniem. Idzie On na zdobycz dusz — na- raża się na wszystko dla zjednania sobie serc. Ileż razy po Komunji walczy On w nas z nami, pragnąc zdobyć dla siebie tę miłość, którą ku sobie samym zwracamy bez- ustannie . . . Niekiedy musimy ko- niecznie uznać, że się w duszy na- szej cichy bój toczy — i że się
163 tam rozgrywają wielkiej wagi zda- rzenia... Dajmy zwyciężyć Praw- dzie przedwiecznej, lub dajmy jej dobrowolnie to liche nasze ja, o które się ona dobija, a wtedy walczyć będziemy po jej stronie.. Słodki bój, nie bolesny już wcale, bo z Jezusem i triumf i chwała i wszelka łza otarta z oczu. ROZMYŚLANIE LXXVIII. „Jeden Pan. jedna wiara, jeden chrzest, jeden Bóg i Oj- ciec wszystkich “. (Efez. r. 4). I. Wielka zachodzi różnica po- między pojęciem Pana a pojęciem Ojca... Przez Chrzest św. staliśmy się dziećmi Bożymi... a od nas za- leży, abyśmy tego dziecięctwa Bo- żego nie stracili, aby Bóg nie prze- stał być Ojcem naszym... Potrze- ba nam w to wierzyć, potrzeba 11*
164 pamiętać na obietnice Chrztu św. Bez tego będzie tylko Panem i Sę- dzią... Ten co nie wierzy, nie ska- suje Boga — i on będzie sądzo- ny . . . właśnie on. II. Kto z wiarą przystępuje do stołu Pańskiego, temu już Pan jest Bogiem i Ojcem. Któżby śmiał bez wiary i bez zatwierdzenia obietnic Chrztu brać ten najdo- stojniejszy Sakrament? A kto bie- rze, ten już wie jak słodki Pan — wie, że ten Pan Bogiem jest i Oj- cem. Taki już nie jest sierotą! Miłosierdzie, jakie go ogarnia w Komunji św., czyni go miłosier- nym, szczęście bez miary czyni go dobrotliwym, tak, że w unie- sieniu woła w głębi duszy: „Je- den Pan, jedna wiara, jeden Bóg!“.
165 ROZMYŚLANIE LXXIX. „A ja, nie daj Boże, abym się chlubić miał, jeno w krzyżu Pana naszego Jezusa Chry- stusa44. (Gal. 6). I. Jak chlubą Pana Jezusa było cierpieć za nas, tak chlubą naszą powinno być cierpieć dla Niego. Świat nic a nic się nie poczuwa do tego obowiązku, do tej po- trzeby, do szczęścia cierpienia dla Pana Jezusa. Krzyż jest raczej postrachem niż widokiem miłym i pocieszającym dla ludzi świato- wych, a jednak krzyż nas odkupił, krzyż nam niebo wskazuje i przy- pomina miłość, jakiej jesteśmy przedmiotem. II. Dalszym ciągiem Krzyża Je- zusowego jest na ziemi Przenajśw. Sakrament; w nim bowiem może Pan Jezus być znieważany i krzy- żowany. Straszne, cudowne prze- dłużenie ofiary z siebie za grze-
166 chy świata! O niech będzie chlu- bą naszą ten krzyż Jezusowy Eu- charystyczny dźwigać i przepra- szać zań Pana Naszego. Chlubmy się z upokorzeń, łącząc je z Jego upokorzeniami chlubmy się z ciężarów, jakie życie na nas wkłada, bo i On w jarzmie krzy- ża szedł, a i dziś jeszcze ubliżają Mu ludzie. Stójmy mocno przy praw- dach wiary i nie daj Boże, abyś- my się w ziemskościach chlubili. ROZMYŚLANIE LXXX. „Cóż jest łacniej rzec: od- puszczają się twoje grzechy — czyli rzec: wstań i chodź?’*. (Mat. 9). I. Pan Jezus prześladowany przez faryzeuszów, jeszcze za czasu swe- go życia nauczycielskiego, mu- siał tłumaczyć się przed nimi jak winowajca. Powyższe słowa
167 wyrzekł nasz Zbawiciel, jako od- powiedź na zarzut, iż śmiał od- puszczać grzechy. Pomyślmy, coby się stało ze światem i ludźmi na nim żyjącymi, gdyby Chrystus Pan nie był przebaczał, — gdyby usta- nowiony przez Niego Kościół, nie miał władzy odpuszczania grze- chów . .. „Wierzę w grzechów od- puszczenie“, mówimy codzień. Bez wiary w ten artykuł, niema ca- łości wiary . . . Odpuszczenie jest większym cudem niż uzdrowienie kaleki, — sam Pan Jezus to mówi i oczyszczonego uzdrawia zaraz cudownie. Pomyślmy nad tem mi- łosierdziem, nad tą mocą Boską, nad tem niezmierzonem dobro- dziejstwem . . . II. „Wstań i chodź“ — zdaje się mówić Pan Jezus do duszy, przygotowanej na przyjęcie Jego Najświętszego Ciała w Przenaj- świętszej Eucharystji. Kaleka po- łamany, ciemny, głuchy, opuchły,
168 wszyscy wstali i poszli, a ja mógł- bym nie powstać i nie biegnąć? Oba uzdrowienia spełniają się w Ko- munji. „Odpuszczają się twoje grze- chy“ a zarazem: „wstań i chodź“. Kto z gorącem sercem przyszedł, wraca z pomnożoną miłością. Kto się przywlókł w uniżeniu i skrusze, wstanie zdrów i pójdzie za Jezu- sem — uświęcającym każde życie, krzepiącym każdą duszę znękaną.. Wstańmy i chodźmy! . . . Amen. ROZMYŚLANIE LXXXL „Błogosławieni, którzy słu- chają słowa Bożego i strzegą go*. (Łuk. 11). I. Była to odpowiedź Pana Je- zusa na głos z tłumu: „Błogosła- wiony żywot który Cię nosił". Kie- dy dusza błogosławi Pana, — Pan ją także błogosławi. . Pierwszy nas ukochał, ale żąda od nas oznak
169 miłości... Słuchanie słowa Bożego dwojakie jest: słuchanie nauki Ko- ścioła i słuchanie wewnętrznych natchnień Bożych... Ileż razy z na- szej winy te ostatnie przebrzmie- wają niesłuchane! . . . Z winy, bo z braku myśli o Bogu, o wieczno- ści, o tak wielkiem i zacnem prze- znaczeniu naszem . . . II. „I strzegą go“. Strzec słowa Bożego, cóż to jest? Jest to czu- wać nad Jego honorem, jestto wy- nagradzać Mu zniewag tysiące. Polem tego są Przybytki, gdzie Słowo wcielone przebywa między nami. Nieraz tam Jezus jest tak bardzo opuszczony . . . Tyle znaj- duje się kościołów, w których prawie zawsze zamknięty bywa, od wczesnego ranka do no- cy . . . Kto rozumie Jego Serce, musi nad tern zaboleć... A nawet w kościołach otwartych mało kto wśród dnia odwie- dza go, nikt nie strzeże słowa...
170 Zapalmy się gorliwością w słucha- niu i strzeżeniu, abyśmy godni byli nosić tytuł błogosławionych ROZMYŚLANIE LXXXII. „Przypodobany śmierci Je- go (do Filipens. r. 3). I. Te słowa mówi św. Paweł o sobie. Kiedy życie Pana Jezusa odbije się w duszy — wtedy i śmierć Jego znajduje w niej swój obraz. Paweł św., opowiadający narodom Jezusa ukrzyżowanego, mu siał być przypodobany Jego śmierci.... Przypatrzę się przez chwilę ce- chom sługi Bożego pr/ypodobane- go śmierci Jezusowej ... a więc śmierci swoim skłonnościom i za- chceniom . . . śmierci miłości wła- snej i szukaniu swych korzyści i dogodności . . . Taki umarły sto- kroć żyje. II. Przypodobanym śmierci swojej
171 jest w calem znaczeniu tego słowa Pan Jezus w Przenajśw. Sakramen- cie. Brak ruchu i odporności, zda- nie się milczące na wolę człowie- ka .. . Zycie Pana naszego w Eu- charystji jest obrazem śmierci . . . w pełności życia. Jeżeli chceiny zaszczepić w sobie tę śmierć try- skającą życiem, uciekajmy się jak- najczęściej do połączenia się z Je- zusem, żyjącym pod tą martwą postacią. W tej śmierci nauczymy się żyć, w tej martwocie pozornej znajdziemy pierwiastek najżywot- niejszy . . . Miłość to Jego tak urządziła wszystko, aby i najlich- szy śmiał się zbliżyć, aby i naj- oschlejszy wziął iskierkę ożywczą... Nie zostawiajmy długich odstępów w tej świętej czynności, niech się w nas obudzi jej pragnienie i tę- sknota za nią.
172 ROZMYŚLANIE LXXXIIL „Dobrowolnie bowiem poro- dził nas słowem prawdy, że- byśmy byli niejakim począt- kiem stworzenia Jego“. (Św. Jakób r. 1). I. Święty Jakób mówi tu o po- wtórnem stworzeniu człowieka przez łaskę — o powołaniu do ży- cia nadprzyrodzonego. To „poro- dzenie słowem prawdy“ nie może być czem innem. Stworzenie pierw- szego człowieka było także po- wołaniem do życia łaski; utracone przez grzech, przywrócone nam jest przez przyjście Chrystusa Pana, który nas powtórnie do życia wo- ła .. . Czy idziemy za tym gło- sem? . . . Czy nie stajemy się głu- chymi na to wołanie? Czy się po- czuwamy do obowiązku Jego stwo- rzeń w znaczeniu nadprzyrodzo- nem? II. „Zebyśmy byli niejakim po-
173 czątkiem stworzenia Jego“. Ustano- wieniem Sakramentu Ciała i Krwi swojej, uczynił Jezus ten począ- tek. Pierwsi komunikujący byli te- mi pierwocinami stworzenia du- chowego . . . Rozdawszy im Ciało swoje, miał już pierwszy zastęp stworzeń swoich — porodzonych słowem łaski i znakiem łaski — Sakramentem. Cóż nas więcej i silniej związać z Nim może, jak ten przenajdostojnieszy znak wi- domy niewidzialnej miłości... Roz- ważmy wysokość tej łaski... Roz- patrzmy się w nędzy naszej i w bo- gactwie naszem jednocześnie. Być niczem, a mieć wszystko . . . ma- jąc Jezusa . . . Jakież wspaniałe, wysokie to życie lichego stworze- nia z Bogiem swoim. Jesteśmy dalszym ciągiem tych, co w Wie- czerniku paschę spożywszy, pierwsi do życia powołani zostali słowem prawdy. Rozważmy nasze zobo- wiązania i . . . nasze prawa.
174 ROZMYŚLANIE LXXXIV. „I znam moje i znają mnie moje". (Jan 10). I. Nie znać Boga . . . straszna to rzecz. Nie być od Niego znanym, stokroć straszniejsza. To ostatnie zdaje się niepodobnem: a jednak Ewangelista zapisuje te słowa Pana Jezusa: „nie znam was“. Co może być powodem tego strasznego od- trącenia? Nic innego, tylko nasza opieszałość, letniość, oziębłość w stosunku z Bogiem . . Ach, porachujmy się z samymi sobą, jak Go szukamy, jak się staramy o Jego znajomość, o stanie się Jego własnością, tak dalece, aby o nas mógł powiedzieć to uszczę- śliwiające słowo: „Znam moje“. II. Lepiej, bliżej, ściślej znać Go nie można jak w Komunji — i On nas tam najlepiej poznaje w tern łamaniu chleba... Przez Komunję zawiązuje się stosunek obopólnej
175 znajomości i ugruntowanej na niej wspólności życia . . . Prawie się wierzyć nie chce, aby człowiek mógł dojść do takiego z Bogiem stosunku, do tak wielkiego zbliże- nia ... A jednak jest to faktem niezbitym: Bóg naszą własnością a my Jego rzeczą . ;. oddani cał- kowicie na Jego usługi. Wtenczas On mówi: „znam moje i znają mnie moje“ — jakby mówił: „ko- cham moje i kochają mnie moje“... Czy słowo: znam Cię, powiedzia- ne przez jakiegokolwiek przełożo- nego, nie znaczy tyle jak: ufam ci, liczę na ciebie, wiem, żeś mi wierny? Starajmy się na miłość •Boską i dla miłości Boskiej o tę wzajemną znajomość i płynącą z niej ufność bez granic.
176 ROZMYŚLANIE LXXXV. „W mocy Twojej, Panie, rozweseli się sprawiedliwy". (Ps. 20). I. Gdybyśmy w sobie szukali powodów wesela — mielibyśmy podobno z czego smucić się aż do śmierci. W mocy tylko Bożej jest rozweselenie nasze, bo ta moc Boża zdolna jest jedynie zmazać przewinienia nasze i nadzieją zba- wienia rozpromienić każde serce... Lecz do tego rozweselenia w Bo- gu potrzeba sprawiedliwości z na- szej strony . . . Sprawiedliwości w dążeniu, w pragnieniu, w pręd- kiem powstaniu z upadków, w uzna- waniu się ten., czem jesteśmy . . . nicością. W upokarzaniu się jest sprawiedliwość nasza — a z nią wesele. II. Jakże się po Bożemu rozwe- sela ten, co do tyła usprawiedli- wiony, że może przystąpić do źró-
177 dła mocy wszelkiej — do Jezusa w Przenajśw. Sakramencie. Tu się prawdziwie okazuje moc Boża. To przytulenie ułomnego człowieka do Serca Bożego, jest czemś niezro- zumiałem, ponad wszelkie natural- ne pojęcia górującem. Tu się spra- wiedliwy rozwesela w mocy Two- jej Panie. . . Tu pole uniżenia się i podziwu i radości i dziękczynie- nia. O niech dziękczynienie po Komunji będzie zawsze gorącem i niech nie będzie krótkiem bo to są chwile, w których moc Boża zlewa się na nas, gdzie bierzemy nad złemi popędami natury; moc Bożą do walki i zadatek szczęśli- wości i uweselenia na całą wie- czność... I powstajemy sprawiedli- wymi od Komunji, bo powszednie •ł grzechy w niej toną, gdyż Jezus I obecnością swoją przemienia nas w siebie — póki, niestety, nasza . złość Go nie odstraszy. Pilnujmy v się i prośmy o łaskę Bożą. Sto rozmyślań. 12
178 ROZMYŚLANIE LXXXVI. - ,,Który nas umiłował i omył nas z grzechów naszych we krwi swojej". (Obj. 7. 5).*. I. Któż kogo kiedy tak umiło- wał? Czystość nasza mogła być tylko Jego Krwią przywrócona, — więc ją wylał z miłości... Trudno tę prawdę pojąć rozumem — trzeba ją objąć sercem — trzeba w tem rozważaniu znienawidzić raz na- prawdę złość naszą — i z tej nie- nawiści wyprowadzić wniosek, iż nas Jezus umiłował niezmiernie. II. Codzień nas w Krwi Swojej omywa, — codzień we Mszy św. odnawia się ten niewidzialny dla oczu przelew Krwi Przenajświęt- szej, codzień nam swoją miłość przypomina — zawsze ten sam w troskliwości o dusze nasze, Oj- ciec, Przyjaciel, Oblubieniec . . . Któżby mógł obojętnie uczestniczyć w tem przedłużeniu Odkupienia,
179 jakiem jest Msza św.! .. . Niechże serce nasze płonie, jak płonęło serce tych uczniów, którym opo- wiadał Pismo, gdy się do nich przyłączył w drodze do Emaus. I my mamy Go towarzyszem naj- droższym w pielgrzymce życia, więc Go przymuszajmy, iżby zo- stał z nami, bo już wieczór bli- sko . . . wieczór niemocy naszej . . . wieczór ciemności świata. ROZMYŚLANIE LXXXV1I. wTak niech świeci światłość wasza przed ludźmi — aby chwalili Ojca waszego, który jest w nicbiesiech**. (Mat. 5). I. Światłość nasza, to łaska Boża w nas; bez łaski jesteśmy tylko ciemnością... Pan Jezus mówi te słowa do uczniów swoich, zaleca- jąc im, aby tą światłością, w ich uczynkach się objawiającą, ludzie 12*
— 180 — się uczyli chwalić Boga... A więc trzeba, aby się ludzie ze sług Bo- żych nie gorszyli — należy nam opromieniać uczynki nasze świa- tłem łaski, czystą intencją, myślą, że wszystko dla Boga, oczyszcza- niem z pobudek osobistych. Taka tylko światłość może nas przed ludźmi zalecać, pobudzając ich do chwalenia Boga. II. A przedewszystkiem taką ma być światłość uczestników Stołu Pańskiego. Wprawdzie dla nich samych Bóg ma być wszystkiem, a zdanie ludzkie małego dla nich znaczenia... Lecz Pan Jezus chce być chwalony — życie Jego Boskie to chwała... Słudzy Jego muszą rozszerzać tę chwałę na ziemi, łą- cząc się z Nim osobiście — muszą mieć zrozumienie, czego Serce Jezusowe od nich wymaga. . Nie wolno im nie wiedzieć., są obo- wiązani, są związani miłością, od- dającą im się na własność. „Niech
— 181 — W świeci światłość wasza“ — mówi Pan Jezus..* On ją ze sobą przy- nosi — On w _nas ma się przebi- jać... mimo nędzy naszej. ROZMYŚLANIE LXXXVI1I. „Bo pomarli, którzy duszy dziecięcej szukali** {Mat. 2). I. Są to słowa Anioła do Jó- zefa... Mógł już Józef z Dzieciąt- kiem i Najświętszą Panną wrócić bezpieczne do ziemi żydowskiej z,Egiptu, bo nieprzyjaciele czycha- jący na ich zgubę pomarli byli. Wytracił Pan tych, co Jezusa stra- cić chcieli... Ludzkie plany, nawet najlepiej obmyślane, rozbijają się o nieznaną nam, nieprzewidzianą wolę Bożą. W nas samych ileż jest takich wrogów życia Bożego w duszy? Ileż przeszkód sami sta- wiamy ustaleniu s ę tego życia? Ze weźmiemy tylko pychę i zmy-
182 słowość... A tak pokrewne sobie te dwa grzechy... jak tu nie być py- sznym, gdy się jest zmysłowym... O niechże pomrą ci, co w nas duszy Jezusowej szukają. II. Ale żyje na wieki Ten, co dusz naszych szuka w celu urato- wania ich dla siebie, dla nieba... Zyje w niebie, żyje na ołtarzach, żyje w duszach... Śledźmy to życie, przypatrujmy się mu, jednoczmy się z niem. Tyle siły w nas, ile z tego życia w siebie weźmiemy. Przypominjmy sobie łaski Boże nad nami... to bardzo pożyteczny przegląd... Ileż razy Pan szukał duszy mojej?... Ile razy ją zatrzy- mał nad przepaścią... Ile razy w ciężkich krzyżach był właśnie najszczodrobliwszym, był najbli- żej?. . Policzmy Komunje, jeżeli zdołamy... Obejmijmy myślą naj- bliższą przyszłą... Niech On nas w niej znajdzie, bo szuka duszy
183 twojej z pewnością, pragnie jej pragnieniem wielkiem... a ty co, niewdzięczniku? To słowo: nie- wdzięczniku świadczy o całym ogromie miłości, jakiej jesteś przed- miotem... O uniżmy się z miłością i z miłości, bo On w miłości nas szuka, jako duszy dziecięcej. W ka- żdym z nas, tak często złama- nym boleścią, jest jeszcze cząst- ka dziecięctwa, jest bezwied- ność dziecięca... Przypomnijmy so- bie chwile wielkich bólów... wiel- kich strat... jaki dziecięcy był wtedy płacz nasz, jęk nasz? Jezus słyszał nas wtedy — szukał wtedy duszy dziecięcej... szuka jej jeszcze, gotów zawsze przygarnąć... ROZMYŚLANIE LXXXIX. „A nie jesteście swoi, aleście kupieni zapłatą wielką". (Kor. 6. 20). I. Jakże to zwiększa wartość naszą, żeśmy „nie swoi“. Powinni-
184 śmy przeto obchodzić się z drże- niem z duszą naszą; jeżeli ją zgu- bimy, rachunek będzie ciężki, bo nam własność nad nią odjęta jest przez cenę niezmiernej wartości, za jaką jest kupiona. Stańmy pod krzyżem Chrystusowym, a odrazu zrozumiemy nieskończoną wartość Krwi na nim za nas przelanej. Któż kiedy dał taką zapłatę za skarb największy, za posiadanie najcenniejsze... Niech Pan nam da poznać, cośmy warci i jak jesteśmy kochani... II. „Nie swoi“, bo tak często w posiadanie brani na nowo przez Sakramenta, przez jednoczenie się z Jezusem w Komunji... Są to nie- kończące się dopłaty do tego kupna... Po każdej Komunji powi- nieneś być więcej wart... A czy tak jest? „Nie swoi“ — najsłodsza myśl, ale i straszna... Wydzieranie się Panu przez grzech, przez niedbalstwo,
185 przez letniość, przez zapatrzenie się w świat i jego lichości... „Nie swój“, a oddający się dobrowolnie w posiadanie fałszywemu władcy, przywłaszczycielowi, idący w jasyr namiętności, aby nie być pod wła- dzą Najświętszego;... przekłada- jący niewolę zaślepienia i ciem- ności nad wolność dziecka Bożego. O duszo kupiona i odkupiona, przytul się do twego Pana, otwórz Mu naoścież serce twoje i przy- znaj, żeś „nie swoja“, ale nabyta zapłatą wielką, w każdej chwili się powtarzającą. ROZMYŚLANIE XC. „Chodzimy wzdłuż ścian, jak ślepi, utykamy w południe, ja- koby w ciemności". (Izaj. 59. 10). I. Naszą winą, naszą bardzo wielką winą owa ślepota, o której mówi Prorok. Chrystus Pan ogień
— 186 — przyszedł rzucić na ziemię i chciał, aby wszystko od tego ognia za- płonęło — aby ten ogień wszystko ogrzał i oświecił. Zostawił Pismo swoje święte, nawyższą, najpię- kniejszą z ksiąg, zostawił w niej przepisy — co więcej, po zostawił samego siebie, jako wzór. A my? „chodzimy jak ślepi wzdłuż ścian", opieramy się o te papierowe ściany teoryj ludzkich, zdań światowych, historyjek światowych, mniemanych wyższości i wielkości, sztucznych, marnych, śmiesznych... II. „Utykamy w południe, jakoby w ciemności", bo ciemno wszędzie, gdzie Pana Jezusa niema, gdzie Jego życie eucharystyczne jest po- minięte, nieuznane, gdzie cześć istnienia Jego nie ogarnęła dusz. Jeżeli się mamy za prawdziwych chrześcijan, powinniśmy skierować usiłowania nasze ku rozszerzeniu czci Przenajśw. Sakramentu. Niech
187 nas żywo obchodzi nieświadomość drugich pod tym względem, niech nas boli zła wola i opieszałość w tym przedmiocie — a opiesza- łość to grzeszna. Lud wiejski źle oświecony o obecności Pana Je- zusa w Przenajśw. Sakramencie, to nasza wina; dzieci, nieznające tajemnicy ołtarza, to także nasza wina i dlatego „utykamy w ciem- ności". Kto do ołtarza biegnie iak do ojcowskiego domu, z tym P. Bóg po ojcowsku się obchodzi... Czy daje pomyślności czy krzyże, daje zawsze przekonanie, że to od Niego i w tern jest odrębne uczu- cie nadprzyrodzone, chroniące od upadania na duchu lub podno- szące bardzo prędko z niego. Pa- nie, nie daj, abyśmy się włóczyli wzdłuż ścian jak ślepi! Amen.
ROZMYŚLANIE XCI. „Pokaż nam Matko swojego Syna! Salvc, Regina!“ Zakończmy z Marją. Podzię- kujmy Jej za Jezusa, uczcijmy Ją wraz z Jpzusem, nie rozłączajmy Ich nigdy od siebie. Znajdziemy Ją przy żłóbku, troskającą się po ludzku, cieszącą się po Bożemu; to wzór, jak my się troskać i cie- szyć mamy; na każdym kroku ży- cia Ona nam wzorem: w kościele gdzie szuka Jezusa i gdzie Go znajduje; w Nazarecie, gdzie się modli i pracuje; w Kanie, gdzie mówi: cokolwiek On wam każę, czyńcie; w życiu nauczycielskiem P. Jezusa, gdzie się usuwa i niknie prawie; w Męce, gdzie idzie w krzy- żową z Nim drogę; w śmierci, sto- jąca przy krzyżu; w Zmartwych- wstaniu, gdzie drugim przed sobą oglądać Go dozwala; w dziejach Kościoła, którego pierwociny pie-
189 lęgnuje — wszędzie ta sama, Nie- pokalana, cicha, błogości pełna. Każdą więc sprawę w Jej prze- najświętsze składajmy ręce, a każda się uda. Prośmy Ją, aby nam to- warzyszyła przy Komunji świętej, aby nam pomagała w dziękczy- nieniu po przyjęciu Pana Jezusa. Niech nas nauczy, jak Mu słu- żyć życiem całem, każdą godziną i każdą chwilą tego życia; niech nas odwróci od poniżających uży- wań ziemskich; niech nam dopo- może przemóc się w pokusach, zwyciężać złe popędy. Niech nas nauczy znać Jezusa, pragnąć Go nad wszystko i osiągnąć szczęśli- wie. Pokaż nam Matko Twojego Syna! Salve, Regina!
DZIEWIĘĆ ROZMYŚLAŃ 0 PRZEHIIJŚW. SERCU JEZUSA. NA DZIEWIĘĆ WEZWAŃ 0. DRUŻBICKIEGO T. J.

ROZMYŚLANIE 1. „Serce Jezusa modlące się nieustannie*'. I. Módlcie się i nigdy nie usta- wajcie, mówi Pan Jezus, a Serce Jego jest nam w tern wzorem i pomocą. Z Jezusem obcuje się tylko modlitwą, jak On modlitwą za nas z nami się jednoczy. „ Nieustannie modlący się“ Czy nam nie zazdrość? Ciągle wzniesioną duszą ku Ojcu swemu zwrócony .. A my ku czemu się nachylamy dokąd idziemy sercem? II. „Zawsze modlący się“ nade- wszystko w Przenajświętszym Sa- kramencie! Cóżby On tam robił, Sto rozmyślań. 13
194 gdyby do Ojca za nami nie przema- wiał? Pewność, że jesteśmy przed- miotem takiej troskliwości, powinna nas porywać, powinna przybijać do ziemi w dziękczynieniu. Lecz On cudownym sposobem unicestwiony, jest z powodu zmysłowości naszej, bardzo często nieuznany, nieucz- czony. Kiedy kapłan po konse- kracji pada na kolana przed tem, co było przed sekundą chlebem, a jest obecnie Bogiem naszego serca i Sercem naszego Boga, wtedy i my się kornie lękajmy, abyśmy tych wielkich rzeczy nie brali obojętnie i wołajmy: Serce żywe Jezusa, czuwające w modli- twie nad spustoszonym światem, nie daj, abym utracił cokolwiek z łask, jakie z sobą przynosisz! O zstępujący z Nieba wysokiego na biedną chmurną ziemię! Amen.
195 ROZMYŚLANIE II. „Serce Jezusa najbardziej uduchownione". I Duchowość, czyli życie nad- przyrodzone nie jest wcale czemś cudownem, niezwyklem, zbyt oder- wanem. Przed grzechem, przed upadkiem Adama, człowiek nie miał żyć inaczej. Po grzechu, a zwła- szcza po Odkupieniu, człowiek po- winienby dążyć do tego życia na- powrót. Serce Jezusa tem życiem żyje, Święci do tego zmierzali. W pasowaniu się z zepsutą naturą, w walce z pokusami, dobijali się życia im właściwego, życia łaski. II. Na ziemi nic nam tak wy- bitnie nie przedstawia życia nad- naturalnego, jak istnienie Pana Je- zusa w Przenajświętszym Sakra- mencie, jak Jezus Hostja. Eucha- rystja nie jest wcale symbolem, zna- kiem, przypomnieniem, jest osłoną żywego Boga, jest Nim samym w postaci chleba zamkniętym. 1 ru- 13
196 dno się uduchownić! jak I któż z nas zdobyłby się na takie wyzucie z sie- bie dla Boga? A przecież tutaj Bóg się wyzuwa z siebie dla nas! Przekonani o tern, wyrwijmy się choć cokolwiek z siebie, a w dzięk- czynieniu wzmocni się w nas pier- wiastek nadprzyrodzony, wzmoże się życie Ducha Świętego. ROZMYŚLANIE III. „Serce Jezusa płonące gor- liwością o dusz zbawienie*4. I. Tylko miłość dusz sprowa- dziła Pana Jezusa na ziemię; mi- łość ta zaprowadziła Go na krzyż; ona także zawiodła duszę Jego do otchłani. Każdy krok ziemskiego życia Zbawiciela uczy nas Jego miłości, Jego zapału dla ratowa- nia dusz. Jakiż kosztowny jest ten obraz Boga w nas. . . Jakiż drogi Sercu Jezusowemu w każdym:
197 w ubogim, w starcu, w dzieciątku, w grzeszniku nawrócić się mogą- cym. . . Gd>byśmy z tą myślą spo- glądali na bliźnich naszych, ina- czej przedstawialiby się oni nam. II. W Przenajśw. Sakramencie promienieje dopiero w pełni ta miłość dusz. Każdy tu jest przy- puszczony, każdego chce Jezus kupić sobie Komunją, jak sobie każdego kupił Męką. . . Aby po- krzepić przyjaciół swoich, dozwala, że Go biorą niegodni, bo pozostał dla wszystkich do skończenia świa- ta. Sw. Jozafata nazywano duszo- chwatem — lecz nikt takim duszo- chwatem nie jest jak sam Chry- stus Pan. jak Jego Serce... O zmi- łuj się nad nami, Serce płonące miłością dusz! Nie daj zapomnieć, co Ci jesteśmy winni; nasza licha miłość nigdy Ci się nie jest zdolną wypłacić, aleś Ty Pan wszech- mocny i za ubożuchnych swoich dopłacisz. Amen.
198 ROZMYŚLANIE IV. „Serce Jezusa Bóstwu zaw- sze przytomne". I. Gdyby nas myśl obecności Boskiej napełniała, żylibyśmy zu- pełnie inaczej. Serce Pana Jezusa w tej obecności jak w swoim ży- wiole opływa. Obecność Boża jest niezawodna: każdy czyn nasz, każ- dy ruch, każdy zamiar, każde uczu- cie, każdą myśl, widzi Bóg tak, jak my widzimy rzeczy najgrubsze, pod zmysły podpadające. Dlacze- góż świat nie rachuje się z tą po- tężną obecnością Bożą? Bo mu z tern wygodniej. Za wygodą idzie ugoda z wszystkiemi namiętno- ściami. II. W Najświętszym Sakramencie jest wybitniejszą jeszcze obecność Boża i zjednoczenie Serca Jezu- sowego z całą Trójcą Przenajświęt- szą, dla naszej pociechy, naszego pożytku na wieczność. Tu jest bo- wiem to Serce, co tak ukochało
199 świat, a tak mało znane, tak lekce- ważone. Nie dziw przeto, że po- wstają całe Zgromadzenia zakonne, w celu oddania Sercu Jezusowemu czci zaprzeczanej Mu przez bez- bożnych; nie dziw, że się oburza miłość na nienawiść i oburzenie to wywiera na sobie, wynagradza- jąc za zniewagi przez życie po- kutne. Naśladują one w tern Mistrza ukochanego, który dął życie za zbawienie świata. . . Zycie nasze takie krótkie. . . niebawem może staniemy oko w oko z Tym, któ- rego wzrok spoczywa na nas na każdą chwilę. ROZMYŚLANIE V. „Serce Jezusa z Bogiem najściślej złączone". I. Wyższym stopniem trwania w obecności Bożej jest zjedno- czenie się z Bogiem. Stosunek ten nie jest wcale nadużyciem z na-
200 szej strony. Sam Pan Jezus powie- dział: „Trwajcie we mnie“. Chciał on człowieka mieć towarzyszem; każdym czynem tego dowiódł. . . A my... Jakże w Nim trwamy?... Jak się z Nim jednoczymy?. . . II. I On w nas chce trwać, wo- łając i dopuszczając nas do jedno- czenia się z Nim w Komunji św. „Pragnieniem wielkiem pragnąłem pożywać tę Paschę z wami" (Jan XIV). Bo przez tę Paschę jedno- czyło się Jego Serce z naszem nędznem sercem. . . Tylko w tem zjednoczeniu nasza nadzieja... Cóż sami z siebie możemy? Przypatrz- my się skłonnościom naszym . . . gdzieby one nas zawiodły, gdyby nie pomoc łaski. . . Ufajmy gorąco w pomoc nadnaturalną, dostępną nam w każdej godzinie. Wszystko, czemu sami rady dać nie możemy, opierajmy na tej pomocy. Wszystko mogę w zjednoczeniu z Tobą, o Ser- ce najbogatsze i najpotężniejsze.
201 ROZMYŚLANIE VI. „Serce Jezusa nigdy nie zawodzące". I. Jak wielką cenę ma prawda? Cóż warte wszystko, co nie jest prawdą?. . . Miłość Serca Jezuso- wego jest najbardziej pocieszającą z prawd . . . Jakaż jest prawda w miłości naszej ku temu najświęt- szemu Sercu? Jakie dowody tej miłości? Niema cnoty, która się czynem nie zatwierdza. . . Jak się objawia prawdziwość uczuć na- szych ? II. Jezus dotrzymał wszystkiego, co obiecał. Nie zostawił nas bez oparcia; istnienie Jego w Eucha- rystji jest prawdą. Ileż na to do- wodów, ile cudów! Ile łask, ile na- wróceń na widok Najśw. Sakra- mentu! Bywały dusze zacięte, dłu- go opierające się Bogu, zdobyte w jednej chwili prawdą obecności Pana Jezusa w Przenajśw. Sa- kramencie. Szczęśliwi wierzący,
202 szczęśliwi komunikujący w duchu i w prawdzie. Żadne szczęście nie równa się z ich szczęściem... Mieć Boga prawdziwego a z nim wszyst- ko. Każda troska jest z Nim lekka, jako wola Jego najmędrsza; każda radość jest z Nim bezpieczna, nie upoi, nie omami, bo w Nim jest prawda, jak sam powiedział. ROZMYŚLANIE VII. „Serce Jezusa woli Bożej zupełnie poddane". I. Wola Boża, podstawa szczę- ścia, warunek zbawienia... Wola Boża nas nie minie, cóż pomoże wydzierać się z jej rąk? Serce Pana Jezusa było z tą wolą złą- czone najściślej we Wcieleniu swo- jem i w Męce... Szukanie woli Bożej, to ufność bez granic, to oddanie się całkowite. Ale cóż może być milszem Temu, który
203 nas pierwszy ukochał? — jak mówi święty Jan ewangelista. II. Wolą Bożą rządzone Serce Przenajświętsze, czuwa, modląc się za nas w Przenajświętszym Sa- kramencie... „Wola Bożą uświęce- nie nasze“ — tam ma spełnienie swoje. Nie można być na drodze zba- wienia, nie rozumiejąc daru Bo- żego. Tam pomoc nasza, tam siła. Wszystkie inne środki słabe wo- bec tego... Nieraz ubiegamy się usilnie za siłą przeciw pokusom, za środkiem na burzliwe namię- tności, a tu tak blisko ratunek. Wiara niech nam go wskaże, na- dzieja ' niech pociągnie, miłość niech przykuje. Wola Boża niech nas zjednoczy z Jezusem w Hostji utajonym, z Sercem Jego w woli Bożej zatopionem... Niema więk- szego dowodu miłości, jak uko- chanie woli Miłującego; my biedni tu na ziemi nie mamy innego spo-
204 sobu okazania naszej miłości. Niech się więc stanie najsprawiedliwsza, najwyższa, najmiłościwsza wola Boża we wszystkiem i w nas. Amen. ROZMYŚLANIE VIII. „Serce Jezusa cierpliwe". I. Gdyby nie cierpliwość Serca Jezusowego, cóżby z nami było? Przebiegnijmy myślą pokrótce na- sze winy, nasze powroty do grze- chów, nasze niewierności i lekko- myślności; przypomnijmy sobie, ile razy nam przebaczano, ile razy przyrzekliśmy poprawę — i nie- stety ile razy nie dotrzymaliśmy jej — a w tym przeglądzie stanie przed nami jasno cierpliwość Serca Jezusowego, wszelką miarę prze- chodząca. A gdy do tego dodamy nienawiść, blużnierstwa i zaprze- czenia niewierzących, na których kara nie spada natychmiast którzy
205 się przechadzają w słońcu i uży- wają pomyślności wszelkich! — O Serce cierpliwe, najcierpliwsze, naucz nas tej cnoty! II. Milcząca cierpliwość Serca Jezusowego, w Przenajświętszym Sakramencie żyjącego — więcej niż wszystko uderza i zadziwia. Wszelką krzywdę uczynić Mu mogą i nieraz już uczynili, a tak rzadko został świętokradca na miejscu ukarany, choć niekiedy i to się zdarzało. Lecz wogóle na- raża się Pan Jezus na wszelkie krzywdy, bez ruchu, milczący. O niechże nas to pobudzi do wiel- kiej gorliwości w Jego służbie, niech nas nauczy cierpieć cicho za Jego przykładem i odczuwać Jego krzywdy. Dlatego, że On jest nieuznany, niech podwójnie będzie miłowany przez swoich, i niech wejdzie w du- szę naszą pojęcie wynagrodzenia, przeproszenia, zadośćuczynienia.
206 Skaleczone dziecko przestaje pła- kać, gdy matka pocałuje jego ranę; niech Jezus w Eucharystji będzie naszem dziecięciem, mogą- cem być zranionem, bądźmy za- wsze gotowi ucałować rany Jemu zadane, cicho, cierpliwie znoszone, lecz przez miłość naszą odgadnione i przez miłość zabliźnione. To nie jest zarozumiałość;—miłość mocna jest jak śmierć. ROZMYŚLANIE IX. „Serce Jezusa łaskawe". I. Któż może być łaskawszym niż Serce Jezusowe. Serce to prze- bolało wszystkie męki — konało w Ogrojcu i na krzyżu, modląc się za prześladowców okrutnych. Czy więc można choć na chwilę wątpić o Jego wspaniałomyślnej- dobroci? Najlepszy ojciec, najczul- sza matka nie zdobędą się na po- dobną wyrozumiałość. Sądzić je-
207 dnak wypada, że w stosunku do tej łaskawości nadużytej przez niepoprawnych grzeszników, bę- dzie także i kara. II. Na ołtarzach Jezus - Hostja jest tej wspaniałej dobrotliwości obrazem i dowodem. Zbolały je- steś i bez siły wobec okoliczno- ści gniotących, — przyjdź i weź Jezusa, a weźmiesz moc i pocie- chę. Znękany i niepewny jesteś wśród pokus i ciemności — idź do źródła, skąd bije światło z Serca, pragnącego udzielić się tobie. Zgrzeszyłeś i kurczysz się w upo- korzeniu i pogardzie samego sie- bie, wierzaj, żeś wtedy najmilszy temu Sercu, m łująeemu pokornych i uniżonych. Idź co najrychlej, a najłaskawsza przebaczenie bę- dzie twoim udziałem. O ślepy kwiat, który nie widzi, gdzie go czeka największa miłcść, niewy- czerpana dobroć i wiecznego szczę- ścia zadatek.