/
Текст
KS. ZYGMUNT GOLIAN
STO ROZMYŚLAŃ
o
Przen. Sakramencie
na tle Pisma Świętego
Tyle warte życie moje,
ile je obraeam na szuka-
nie Boga.
KRAKÓW
WYDAWNICTWO KSIĘŻY JEZUITÓW
Nihil obstat
J. Urban S. J. censor
L. 3250 24
Pozwalamy drukować.
Z Książęco-hiskupiego Konsystorza
Kraków dnia 27 maja 1924.
Ks. M. Ślepicki
L. S.
Ks. Wł. Miś
kanclerz
ROZMYŚLANIE I.
i prowadził ich dziwną
drogą: i był im we dnie miasto
zasłony, a w nocy miasto świa-
tłości gwiazd". (Sap. 10).
I. Swoich prowadzi Pan Bóg;
najczęściej ową dziwną drogą...
Sam Pan Jezus wyrzekł, iż ma
swoich... Każdy chciałby na to
miano zasłużyć, lecz nie każdy go-
dzi się na towarzyszące temu przy-
wilejowi okoliczności... Trzeba przy-
jąć te dziwne drogi, o których
mówi Mędrzec Pański, na nic się
nie zżymać, niczemu się nie dziwić.
Inni będą używali, a sługa Jezu-
— Ci-
sowy będzie cierpiał, „świat się
będzie weselił, a wy smutek mieć
będziecie mówi Chrystus
Pan, wy moi, wy których prowa-
dzę dziwną drogą... O droo-o dzi-
wna i przedziwna, prowadź nas za
Panem naszym.
II. Pan nam wtedy będzie we
dnie miasto zasłony. W dniu upa-
lenia, w dniu ucisku, On, Bóg za-
słonięty, zasłoni nas, weźmie nas
pod swoją zasłonę........ Moc swo-
ją ukryje przed nami i słodyczy
Swojej pociechy da wniknąć w du-
szę ufającą... Dziwną drogą dopro-
wadzi nas do tych cudów obco-
wania z Nim, drogą, która się nie-
kiedy wyda bez wyjścia... labiryn-
tem łask wywiedzie nas z nas sa-
mych... Upadkami i ciemnościami,
niepokojem i opuszczeniem, uci-
skiem dręczącym utrapi nas i zam-
knie drogę odwrotu od siebie...
A w tej nocy stanie nam zamiast
światłości gwiazd... odchyli przed
nami horyzont wieczności. Sam
zasłonięty rąbkiem Hostji białej,
jasnym się stanie nad słońce i gwia-
zdy dla duszy ukochanej, która po-
znała rękę Jego na tych dziwnych
drogach... A wtedy zrozumienie
Wamiarów Bożych nad swoimi sta-
je za wszystko i jeden okrzyk wy-
rywa się z serca: Wiem, żem Twój,
o Panie, im więcej cierpię, tern
więcej wiem.
ROZMYŚLANIE II.
„Poznał go (Pan) w błogo-
sławieństwach swoich i dotrzy-
mał mu miłosierdzia swego".
(EH. 44).
I. Dusza wierna łasce, może li-
czyć na to, iż ją Pan pozna w bło-
gosławieństwach swoich... Jeżeli
nie zmarnowała skarbów, jakie Bóg
w jej sercu złożył, będzie na niej
zawsze cecha dzieci Bożych i zna-
8
mię, po którem Pan ją pozna...
I sama dusza pozna, czyli ma udział
w sprawie Bożej, po gorliwości o
tę sprawę, i dziecięcej o honor
Ojca troskliwości, po tym głęboko
zakorzenionym pociągu służenia
Bogu przedewszystkiem.. O! pro-
śmy o ten charakter sług Bożych,
po którym pozna nas Pan w dzień
przyjścia swego.
II. Jakże hojnie i wspaniale do-
trzymał nam miłosierdzia swego
w ustanowieniu Przenajśw. Sakra-
mentu. Nigdy nikt nie mógł prze-
czuć, ani przewidzieć, że w ten
sposób Pan obietnic swoich do-
trzyma... Gdyby po tern błogosła-
wieństwie swojem miał nas jeszcze
nie poznać, biada nam, biada !. . .
Czy my też dotrzymujemy Mu
obietnic naszych, powinności na-
szej, jak On nam dotrzymał miło-
sierdzia? Co za wstyd nas spotkać
może przy obrachunku ostate-
cznym, — z Jego strony wszystko,
9
z naszej bardzo mało — lub nic...
Póki czas, zastrzeżmy się od tego
pohańbienia... Ale nie dla po-
hańbienia jedynie... z miłości,
z wdzięczności, z podniosłości ser-
ca idźmy o lepsze w dotrzymaniu
Bogu powinności naszej, tak jak
On nam dotrzymał miłosierdzia.
I oto zakończę podziękowaniem
za ustanowienie Eucharystji, mó-
wiąc: Chwała i dziękczynienie bądź
w każdym momencie Przenajświęt-
szemu i Boskiemu Sakramentowi.
Amen.
ROZMYŚLANIE III.
„Błogosław duszo moja Panu
i wszystko co we mnie jest,
świętemu Imieniowi Jego“.
(Z psalmów).
I. O ile my nic bez błogosła-
wieństwa Bożego uczynić nie mo-
żemy, o tyle także bez wszelkiej
10
pomocy do dobrego jesteśmy, je-
żeli nie błogosławimy Boga. Mamy
bardzo wiele powodów do wysła-
wiania nieskończonego miłosierdzia
Boskiego — do rozpływania się
w błogosławieństwie dziękczyn-
nem ..- Samo Imię Jezus, powinno
nas pobudzać do najgorętszych
aktów błogosławiących Boga. To
święte Imię samo jedno starczyć
może za przedmiot gorliwej, myśl-
nej modlitwy. ..
II. Lecz dopiero w zetknięciu
nietylko z Imieniem, ale z samym
Jezusem wszystko co w nas jest,
pDwinno Go błogosławić... rozum,
wola, uczucie, wszystko, co w nas
jest. Niedościgniony władzami na-
szemi, sam się oddaje sercu pra-
gnącemu, Błogosławiony nasz!
W tej Jego miłości znajdujemy
Go całego, znajdujemy Jego mą-
drość niepojętą, Jego wolę szukają-
cą nas, Jego Serce, przepaść zmiło-
łowania... O nie bądźmy nigdy na-
11
syceni w obcowaniu z Nim, w dzięk-
czynieniu i błogosławieństwie!
Nigdy się nie przesycimy przy-
glądaniem się Jego pięknościom...
Im częściej się w nich zatapiać
będziemy, tern jaśniej nam się od-
słonią... im silniej pragnąć będzie-
my najściślejszego z Nim stosunku,
tern więcej Jego własnością się
staniemy . . . Dusza błogosławiąca
Panu, wszystkiem co w niej jest,
będzie nawzajem ubłogosławioną
wszystkiem, co jest w Sercu Jezu-
sowem.
ROZMYŚLANIE IV.
„Iżali serce nasze nie pałało
w nas, gdy mówił w drodze
i Pisma nam otwierał?**
(Łuk. r. 24).
I. Tak mówili do siebie ucznio-
wie, idący do Emaus, gdy Chry-
stus Pan przyłączył się do nich
12
w drodze. W drodze naszego ży-
cia łączy się do nas Pan Jezus na
każdym kroku . . . Gdybyśmy nie
mieli myśli zaprzątnionej sobą i ty-
siącem rzeczy w ich odniesieniu
do m s — widzielibyśmy wzrokiem
duszy lezusa towarzyszem na-
szym... Lecz serce nasze, zawsty-
dźmy się, nie pała na głos Chry-
stusowy — bo nie odpycha od
siebie przeszkód — bo w nich to-
nie i ślepnie. Trzeba to naprzód
uznać, a potem jak najrychlej przy-
łożyć „siekierę do korzenia4*.
11. „Mówił w drodze i Pisma
nam otwierał“. Nie tylko, że mówi,
ale i otwiera tajemnice Pisma św....
Przepowiedziany przez Proroków,
sam ustanawiający najświętszą ta-
jemnicę ołtarzy swoich po wszyst-
kie wieki, jest zagadką dla umy-
słów odwróconych od Niego . . .
Kto się nie ubiega o to, aby się
przyłączył do niego ów najsłodszy
Towarzysz, ten nie będzie miał
otworzonych tajemnic Pisma, bo-
gactw nieprzebranych Ewangelji
świętej, księgi ksiąg — w której
wszystkiego można się nauczyć.
Autor ksiąg „Naśladowania*4 mó-
wi o tych dwóch stołach, pomię-
dzy któremi żyć można: o stole Eu-
charystycznym i Ewangelji świętej.
Jedno otwiera nam drugie, a
oboje wiodą do życia nadprzyro-
dzonego, do życia z Bogiem . . .
O niechaj w drodze życia nasze-
go mówi Jezus do nas i niech na
głos Jego serce nasze pała.
ROZMYŚLANIE V.
„Uczcie się odenmnic, żem
jest cichy i pokornego serca
a znajdziecie odpoczynek du-
szom waszym". (Mat. r. 11).
I. Jedyny raz mówi Pan Jezus:
„uczcie się odemnie“. Zwykle uży-
wa kaznodziejstwa przykładu: uczy,
14
sam naprzód czyniąc. Tutaj wska-
zuje na siebie, abyśmy lepiej zro-
zumieli i ściślej się trzymali wzo-
ru nam postawionego. Czy mo-
że być słodszy, bardziej ojcow-
ski sposób nauczania, nieledwie
macierzyński... Uważa nas za dzia-
twę swą kochającą i liczy na to,
że Go z miłości, z miłością i za-
pałem naśladować będziemy, że
się w Jego osobie, w Jego czy-
nach nadewszystko lubujemy. Pier-
wszy ideał dziecka to ojciec i mat-
ka; On nam się stawia takim pier-
wowzorem.
II. I ukazuje nam te dwie cnoty
zasadnicze, najmniej znane, naj-
mniej cenione: cichość i pokorę
serca; cnoty uderzające przede-
wszystkiem w życiu Jego w Prze-
najświętszym Sakramencie . . . Ni-
gdzie się ich lepiej nie możemy
nauczyć, jak wpatrując się w Ho-
stję Przenajśw., jak przyjmując do
1
- 15 —
własnego serca cichego i pokor-
nego Jezusa.
Ach, gdyby nie ta jego cichość
i pokora, któżby się poważył z Nim
obcować! A z drugiej stony, jeżeli
w nas te cnoty nie są w zarysie,
w odblasku przynajmniej, jak mo-
żemy poufalić się z najcichszym
i najpokorniejszym?. . Rozmiłujmy
się w tych cnotach — i niech to
będzie początkiem uczenia się od
naszego Mistrza i Pana. Wpatruj-
my się z uwielbieniem w Jego ci-
chość i pokorę, a wkrótce zary-
sują się one i na naszem sercu.
ROZMYŚLANIE VI.
„Nie traćcież tedy ufania
waszego, które ma wielką za-
płatę". (Do Żyd. r. 10).
I. Nie traćcie, mówi św. Paweł,
a więc przypuszczał ufność w du-
szach, do których pisał. Bez ufno-
’.6
ści niema życia, niema miłości.
Miłość zniesie łatwiej wszelką obra-
zę, niż brak ufności; nic tak nie
ubliża jak nieufność. Któż jak Bóg
zasługuje na ufność naszą? W je-
go ręku jesteśmy, przytulmy się
do jego Serca, a nic nam się nie
stanie... Kochający nie może szko-
dzić ukochanemu, ani ukochany
kochającemu... Między Bogiem i na-
mi musi być ten podwójny stosu-
nek... przepadliśmy, jeśli go niema.
II. Wielką zapłatę ufności mamy
już tu na ziemi. Jest nią Prze-
najśw. Sakrament — to jest Ko-
munja. Pan Jezus tak dalece nam
zaufał, któżby tedy nawzajem szedł
do Stołu Pańskiego bez wielkiej
ufności, bez jej aktów: Ufam Ci
Jezu, boś sam mnie zawołał, bo
wierzę, ufam Ci, bo się wszyst-
kiego od Ciebie spodziewam. Ufam
Ci, bo Cię kochać chcę o Panie,
ile ty mi do tego pomożesz. Jak
dziecko bezbronne, jak człowiek
— 17 —
i . • . . ,
ułomny i nieporadny przychodzę
w niedołęstwie mojem po siłę,
którą tylko Ty o Jezu dać mo-
żesz... Ufam, że mi jej udzielisz
i chcę jej tylko na to użyć, abym
Ci lepiej służył, abym o siebie
coraz mniej się troskał...
Owocem ufności jest spokój...
Ufający ma wszystko o co prosił,
bo spokojny i o to, czego nie
otrzymał. Ufność w niepowodze-
niu z pewnością wielce raduje Serce
Jezusowe. Nie traćmy tedy ufania
naszego.
ROZMYŚLANIE VII.
„Niech będą przepasane bio-
dra wasze i pochodnie ‘gore-
jące w rękach waszych44.
(Łuk. 12).
I. Pan Jezus dodaje do tego:
„i bądźcie jako sługi oczekujące
( na Pana . .“ Całe życie nasze
Sto rozmyślań
18
ziemskie jest czekaniem . . . Cze-
kamy końca, a wśród tego cze-
kamy na spełnienie się mnóstwa
rzeczy mniejszych i większych.
Czekanie nigdy się nie kończy.
Trzeba koniecznie cierpliwości
i wytrwania, — czyli bioder prze-
pasanych. Gdyśmy znużeni, roz-
drażnieni, wyraz cierpliwość zdaje
się obelgą nową. Nasz stan wzbu
rżenia i pojęcie dobrowolnego,
spokojnego przyjęcia tego, co nas
dotyka, jest to sprzeczność, którą
trudno zrozumieć. Swoją silą pra-
wie niepodobna przyjść do praw-
dziwej cierpliwości, do mocy nad
sobą. Lecz przepasanie bioder bie-
rze się przez wejrzenie na krzyż:
Kto tam cierpi do śmierci? za
kogo? i z jakiem poddaniem? . . .
Po tych pytaniach prawie bez
pracy dojdziemy do celu.
II. Ale pochodnie gorejące nieść
musimy w rękach naszych. Każda
ofiara spełniała się na płonącym
19
ołtarzu; ostatnia z ofiar na bez-
krwawym ołtarzu się odbywa, lecz
bez płomienia się nie obchodzi...
Musi płonąć pochodnia, jako obraz
płonącego serca, co przez Mękę
i Krew wylaną dotarło do nas . . .
Jezus w Przenajśw. Eucharystji
nic nie chce tylko serc naszych,
płonących jak pochodnie . . . Sam
mówi: „Ogień przyszedłem rzucić
na ziemię i chcę, aby płonął . .
W wieczerniku, po ustanowieniu
najdostojniejszego Sakramentu, sam
się gorąco modlił do Ojca o tę
miłość w naszych sercach; prosił,
abyśmy byli jedno z Nim, jako
On z Ojcem jest jedno. Czy to
tak trudno? Trudno zacząć, riężko
pojąć, niełatwo trwać, ale kto zro-
zumiał, zaczął i zdobył się na
odwagę pragnienia aby wytrwał,
ten ma i biodra przepasane i po-
chodnię gorejącą w duszy.
20
ROZMYŚLANIE VIII
„A przetoż nie bądźcie nie-
roztropnymi, ale rozumieją-
cymi, która jest wola Boża“.
(Efez. r. 5).
I. Nieroztropność nasza sprawia,
że się ciągle rozmijamy z wolą
Bożą; dlatego św. Paweł mówi:
nie bądźcie nieroztropnymi. Szu-
kamy gorączkowo, sądzimy po-
rywczo, wnioskujemy zuchwale . .
Rozważę osobno każdą z tych
czynności i porachuję się- z niej
z sumieniem . . . Przez niepokój
nie rozumiemy woli Bożej . . . pa-
trzymy swej korzyści i widzimy
swoje, cele, nie Boże . . Bo w szu-
kaniu Boga i Jego woli nie może
być porywczości, nie może być
nieroztropności.
II Zrozumieć wolę Bożą i speł-
nić ją, to jest przeznaczenie nasze
na ziemi, to jest zbawienie nasze
na wieki ... W jednem możemy
21
niechybnie wclę tę najsłodszą zna-
leźć i spełnić, to jest w łączeniu
się z Panem Jezusem w Prze-
najśw. Sakramencie ... Tu jego
wola nie jest zakryta. Tyle razy
sam ją słowami wyraża: „Pójdź-
cie do mnie obciążeni, a ja was
ochłodzę". „Chleb, który wam dam,
jest Ciało moje za życie świata".
„Kto pożywa Ciała mego, we
mnie mieszka a ja w nim". „To
czyńcie na pamiątkę moją" itp.
Miłosne te wezwania, nie powinny
zostawiać nas zimnymi, a jeżeli
nas nie rozgrzewają, nie pociągają,
to już źle z nami, — to już chyba
serca wystudzone niezdolne są do
świętego zapału. Jezus nas prawie
prosi o naszą miłość, bo wie, że
tylko w Jego miłości jest lekar-
stwo na wszystkie rany naszego
serca, że się w tej przecudownej
krynicy możemy omyć i przero-
bić. A przystęp do tego zdroju
świętego taki ułatwiony ... Cni-
żyć się, ukorzyć, oczyścić z grze-
chów wyznaniem ich — i rzucić
się w zawsze gotowe, w zawsze
otwarte Boskie Serce.
ROZMYŚLANIE IX.
„ Jeżeli wierzysz ze wszyst-
kiego serca, wolnoć“.
(Dz. Apost. 5).
I. Wierzyć z całego serca, to
Jest wierzyć nie tylko w Boga
w Trójcy jedynego i w Jezusa
Zbawiciela, który umarł dla na-
szego zbawienia, ale wierzyć, że
Bóg nas kocha, że pragnie nas
uszczęśliwić na całą wieczność
i że dobiera do tego środki,
często okropnie przeciwne na-
szej zepsutej naturze i niezrozu-
miałe ciemnocie oczu naszych
Kto wierzy w miłość Bożą, temu
jest jasno pośród przeciwności,
temu towarzyszy spokój święty
23
pośród wszelkiego rozbicia i wszel-
kiej niepewności, bo mu ze środka
duszy przyświeca myśl: Bóg mnie
kocha i działa dla mego dobra.
II Kto tak wierzy, ten ma wol-
ność wszelką, wolność dziecka Bo-
żego. Niema wolności nad tę wol-
ność. Sąd ludzki jest wtedy rze-
czą inałą, szacunek ludzki obo-
jętny, wzgarda wszelka niczem.
Bóg mnie kocha, jestem Jego
sługą, Jego dzieckiem; w Jego
sprawie jestem tu na ziemi, pó-
kim Mu wierny wszystko mi wolno.
Bo w tej wierności i wzajemnej
miłości jest cały zakon; nie mógł-
bym przekroczyć żadnego prze-
pisu tego zakonu, jeżeli naprawdę
kocham, jeżeli wierzę z całego
serca. I jeszcze jedna wolność,
wolność łączenia się z Nim. Ko-
chając Boga, nie mogę Go nie
pragnąć; pragnąc Go, wolno mi
jest biegnąć do Niego, rzucić się
w Jego Serce i sprowadzić Go
24
do mojego serca. Cóż na ziemi
lub w niebie może się równać
z tą wolnością? Z Jezusem, w Je-
zusie, dla Jezusa zawsze i w każ-
dym czynie i ruchu — to jest do-
piero życie, to wolność, to światło
i spokój i cisza serca, nie mogą-
cego pobłądzić, nie troszczącego
się o siebie i o poklask świata.
ROZMYŚLANIE X.
„ ... od każdego z nas nie
jest daleko; albowiem w Nim
żyjemy, ruszamy się i jesteśmy'*.
(Dzieje Apost. 17).
I. Nie jest daleko od nas Bóg,
jeżeli Go nie odbiegniemy złością
naszą, jeżeli się nie odwracamy
od Niego obojętnością, lekcewa-
żeniem, zuchwalstwem. Blisko jest
i na każde niejako zawołanie na-
sze ... W tern jest jak matka naj-
czulsza — śledzi potrzeby nasze
25
i zawsze na ratunek gotów...
Tak Mu jest drogą dusza nasza,
ten obraz Jego jestestwa — obraz
Jego w nas. Bogu idzie o duszę,
więc nieraz musi nacisnąć na ciało,
zewnętrzne rzeczy uczynić nam
gorzkiemi i wtedy właśnie jest
blisko, a my sądzimy iż odszedł . .
Niedarmo zowią cierpienie nawie-
dzeniem Pańskiem.
II. Bez Boga nic nie możemy,
sam Pan Jezus to powiedział i dla-
tego abyśmy w Nim wszystko mo-
gli, został z nami do skończenia
świata. W Nim tedy „żyjemy, ru-
szamy się i jesteśmy “, w Nim
zwłaszcza pozostającym pod osłpną
Przenajśw. Sakramentu. Straszliwa
jest niewdzięczność tych, co za-
pominają o czci należnej Panu Je-
zusowi utajonemu na ołtarzach.
Przerażającem jest zaślepienie nie
biorących korzyści na życie i wiecz-
ność z tego źródła nieustannie się
odnawiającego, na każdym punkcie
26
wytryskającego dla naszej ochłody
duchowej. Ziemia nas nęci, ta zie-
mia co nas wkrótce pokryje; od
niej żądamy uciech i podpory,
kiedy ona nam się . wkrótce
z pod nóg usunie . . . Zycie Bo-
skie, życie nadprzyrodzone wysy-
cha w nas, bo się nie uciekamy
do Dawcy żywota . . .
Pamiętajmy, że niczem nie je-
steśmy, jeżeli w Nim nie jesteśmy;
choć się niby ruszamy, w rzeczy
jednak stoimy, bo tylko od Boga
jest ruch i życie i jestestwo.
ROZMYŚLANIE XI.
„ . .. Pokój miejcie: a Bóg
pokoju i miłości bedzio z wa-
mi". (Korynt 2).
I. Nic się nie krzewi w burzy.
Podstawą życia wewnętrznego jest
pokój; jest on nawet znakiem nie-
jakiej wierności łasce i jakby po-
czątkiem doskonałości. Nie myślę
tu o pokoju ospałości lub zniechę-
cenia, lecz o spokojnej wytrwa-
łości w złej i dobrej doli, o spo-
koju poddania się najmędrszej
i najmiłościwszej woli Bożej, o prze-
konaniu, że się znajdujemy pod
strażą Boskiego Serca. Pokój taki
nie wyklucza cierpienia i walki,
ale się wspiera na Krzyżu Chry-
stusowym i przy tym drogowskazie
nie miota się trwogą. Nikt nie
jaśniał takim pokojem jak Chry-
stus Pan, a więc i my na wzór
Jego „miejmy pokój“.
II. Ten Bóg miłości i pokoju,
o którym mówi św. Paweł, jest
już z nami. W czterech ciasnych
ścianach przybytku, czeka w po-
koju Pan nieba i ziemi, aby się
liche stworzenie Jego przybliżyło
w pokorze i żądało społeczności
z Nim na ziemi. Kto zakosztował
świętego obcowania ze Stwórcą
i Odkupicielem swoim, tego już
28
przekonywać nie trzeba, gdzie
źródło szczęścia i pokoju, ten już
zna drogę na której spotka się
ze zbawieniem swojem . . -
Pan Jezus w takiej cichej, peł-
nej świętego pokoju postaci uka-
zuje nam się w Przenajśw Sakra-
mencie, abyśmy ukochali ciszę
serca i spokój dobrego sumienia . .
W chwilach, które przepędzamy
na uwielbianiu Pana Jezusa, wy-
stawionego na ołtarzu, uczmy się
cnót Jego, naśladujmy piękność
Jego, i niech Bóg pokoju i miło-
ści raczy być z nami tu i na
wieki.
ROZMYŚLANIE XII.
„Przybliżyło się do was kró-
lestwo Boże“. (Łuk. r. 10).
1. Od stworzenia świata aż do
tej chwili przybliża się do nas
ciągle, królestwo Boże... Zrzuco-
29
nego z swej wysokości człowieka,
pragnie Stwórca przywrócić do
dawnych przywilejów, utraconych
przez grzech pierworodny. W wy-
braniu Noego, w łaskach nadzwy-
czajnych, jakiemi Bóg otacza na-
ród wybrany, w Prorokach i pro-
roctwach widzimy już rękę Bożą,
prowadzącą człowieka ku niebu ...
Przyjście Zbawiciela, Jego nauka,
Jego śmierć z miłości ku nam, to
już nie dające się zapoznać znaki
przybliżenia się do nas królestwa
Bożego, jak to sam Chrystus Pan
mówi.
II. Najwyraźniej jednak daje się
spostrzegać to przybliżenie do
nas królestwa Bożego i samego
Króla Niebieskiego, w przebywa-
niu Jego na ołtarzach, abyśmy
mogli przybliżać się do Niego
wzajemnie . . . Lecz czy my się
przybliżamy tak jak On się przy-
bliża?... Gdybyśmy Mu dorówny-
wali w gorącości tego pragnie-
30
nia — o, już dawno byłaby je-
dność, byłoby zjednoczenie.. Mo-
żna się przybliżać bardzo niedo-
skonale : ze zwyczaju, z obojętnością,
bez pokory... Takie przybliżenie
jest raczej oddaleniem, jest znie-
wagą . .. Można się także przybli-
żać z lichych wcale powodów,
z małoduszności, z braku prze-
świadczenia, że Komunja daje
nam właśnie to, czego brak onie-
śmiela nas . . . Trzeba rozumieć
Pana Jezusa i Jego Serce, trzeba
wierzyć, że on nas pragnie, choć
wcale nie potrzebuje. Dlaczegóż
daje nam się cały i wprowadza do
duszy niebo swoje, królestwo swoje,
takie bliskie już wtedy?... Obyśmy
się przybliżyli, przygarnęli do _
Niego, za tę Jego nigdy nie od-
wzajemnioną miłość.
31
ROZMYŚLANIE XIII.
„ . . . godziny, której się nie
domniemacie, Syn człowieczy
przyjdzie44. (Łuk. 12).
I. Pan Jezus przez łaskę swoją
przychodzi do nas najczęściej nie-
spodziewanie. Nigdy nie wiemy,
kiedy tę lub ową łaskę otrzymamy.
Dlatego potrzebna jest wielka
czujność, aby nieomieszkać przy-
jęcia tej laski. Przestrach nas
czeka w dniu, w którym staniemy,
przed Panem, na widok łask otrzy-
manych a nieprzejętych . . . Jak
śmierć przychodzi w godzinie
najniespodziewańszej, tak i łaska
Tu Pan Jezus czuwa a my śpimy. .
Jest to wielkie niezrozumienie ko-
rzyści naszej, — jest wielki dług
zaciągnięty, jest bolesna dla Serca
Jezusowego obojętność.
II. Przyjście Pana Jezusa w go-
dzinie domniemanej — to Komu-
nja. Tutaj nasza własna wola, na-
32
sze pragnienie, zdaje się być
pierwszym krokiem. Lecz aby pra-
gnienie powstało w duszy, po-
trzeba także, aby w godzinie „któ-
rej się nie domniemamy", Pan
Jezus odezwał się do duszy i aby
dusza zrozumiała. Błogosławione
to zrozumienie...
Któż nie doznał chwil ciemności,
zaburzenia, zamącenia? Któż nie
wie, jak błogo, gdy cienie ustąpią
i jasność się ukaże?
W ciemnościach pamiętajmy, że
godziny, której się nie domnie-
mamy, światło zabłyśnie. W po-
koju i pogodzie nie zapominajmy,
że także o niedomniemanej go-
dzinie może się zaćmić horyzont
duszy — i wtedy wszystko uzy-
skane przez łaskę, wszystko zdo-
byte przez walkę, zda się tylko
snem, a my w jakiejś głębinie cie-
mnej i dusznej, bez wyjścia..
O nie trwóżmy się nigdy! Sw.
Augustyn powiada, że wśród cier-
pienia dobrze zniesionego, od-
puszczają się grzechy, a sami pe-
wnie czujemy, że bliski jest Pan
tym, co są utrapionego serca.
ROZMYŚLANIE XIV.
„Zywotą prosił u Ciebie i da-
łeś mu.“ (Ps. 20).
I. Cóż to jest żyć prawdziwie?
Czy to jest życiem, co się spełnia
na wzór nierozumnych stworzeń?
Czy żyć dla swoich wygód, dla
swoich uciech jest życiem, jest tym
żywotem, o którym prorok mówi,
o który bwięci prosili? Zycie ziem-
skie dane nam jest bez prośby,
bez współudziału naszego, o jakiż
więc żywot prosił święty Pański —
i jakiego żywota Pan mu udzielił?
Prosił o życie w Bogu, bo to je-
dno przedłuża się na żywot wie-
czny. Zycie w Bogu, życie pod
Jego okiem z myślą o Nim, z pra-
Stn rozmyślań. 3
gnieniem przypodobania Mu się
wierną służbą, miłością, posłuszeń-
stwem, ukochaniem Jego woli. . .
to jest ów żywot nadprzyrodzony,
o który prosili Święci.
II. Żywot ten w całej pełhi staje
się naszym udziałem, gdy przyj-
mujemy Ciało Pańskie w Komunji,
gdy się w nadprzyrodzony sposób
z Nim łączymy, przez akt ten
wielki i święty. Tak jak Komtmja
niegodna zdziera z nas cechę sy-
nostwa Bożego i zrywa sojusz nasz
z Bogiem, tak Komunja przyjęta
po dobrej spowiedzi, początkuje
w nas zarodek owego żywota nad-
przyrodzonego, który możemy pie-
lęgnować i rozwijać przy łasce
Bożej, lub zerwać przez złość na-
szą. Gdy zbyt często zrywamy,
czy możemy mieć nadzieję, że nas
wszelka skłonność do tego życia
świętego z Bogiem nie opuści?
Możemy usposobić się do zrozu-
mienia i pożądania rzeczy nad-
35
przyrodzonych i możemy przytłu-
mić w sobie wszelki do nich po-
ciąg, przez zbytnie oddanie się
rzeczom zewnętrznym. Bliżej nas
są one, ale na krótko; szukanie
Boga mniej łatwe, ale ńa wiecz-
ność. Żywot uprosić sobie trzeba
u Boga... Należy po Komunii św.
zatapiać się w tern żywem Sercu
Jezusowem i wołać: Panie, niech
Cię uproszę, niech Cię posiędę,
niech Cię utrzymam!
ROZMYŚLANIE XV.
„Mającemu Boga, niczego
nie braknie".
(Z maksym św. Teresy).
I. Mieć Boga... Jakże to trudno
pojąć, że można mieć Tego, który
nas ma w swej mocy... Bez Niego
mieć Go tu nie możemy... Trzeba
się u Boga dopominać, abyśmy
Go mieć mogli i z Nim żyć się
3*
36
nauczyli. Można mieć i zaraz utra-
cić. Można mieć i nie wiedzieć
o tern przez rozproszenie grze-
szne. Można nie mieć Go i nie
czuć swej nędzy. Mającemu Boga
towarzyszy zwykle spokój i krzyż.
Tak posiadała Boga św. Teresa
i umiała utrzymać Go, żyć z Nim,
upajać się Nim i krzyżem Jego.
II. Miłującemu szczerze Boga
brakowaćby mogło tylko Boga.
Wszystko, prócz Boga jest tak
nieskończenie małe, że serce Boga
pełne, nie czuje braku tych rze-
czy... Serce, nie umiejące posiąść
Boga, ugania się i szamocze i nie-
pokoi, póki nie pozna daru Bo-
żego, a gdy raz zakosztuje szczę-
ścia na własność, gdy raz zjedno-
czy się w Komunji Sakramental-
nej z Dawcą wszelkich łask, —
v\tedy uczuje bogactwo swój 2 i za
niczem się ubiegać nie będzie...
Bóg mu wystarczy. Znalazł drogą
perłę i oprócz niej nic nie pożąda,
37
nie uwłacza swemu Panu tern,
iżby się miał jeszcze o co starać,
gdy Jego posiadł na własność...
Któż zdoła pojąć tę nędzę, złą-
czoną z tym Majestatem, tę ni-
skość w posiadaniu Tego, co Naj-
wyższy? Tylko najlepsza miłość
może się zdobyć na takie oddanie
się i dać taki przykład do na-
śladowania. O miejmy Boga i niech
On nas ma na wieki!
ROZMYŚLANIE XVI.
„... zawsze żyjąc aby się
wstawiał za nami“-
(Do Żyd. XII).
I. Przedłużyć życie swoje z mi-
łości, uczynić je trwałem do końca
świata, dlatego aby się wstawiać
za grzesznym człowiekiem, to mógł
uczynić tylko Jezus, tylko Bóg-
Człowiek. W Bóstwie Jego była
moc, w człowieczeństwie współ-
38
czucie.. Utrwalił się na ziemi „za-
wsze żyjąc“ dla nas, bo istnienie
Jego w takiem wyniszczeniu i opu-
szczeniu, tylko miłość Jego znieść
może. Tylko miłość wzajemna
może Mu osłodzić to istnienie, tę
niewolę... Jezus się dla nas tak
dalece poświęcił, a my co na to?
II. My tak bezmyślnie bierzemy
dobrodziejstwa Boże, że i ten
szczyt poświęcenia zdaje nam się
rzeczą zwykłą... Idziemy po ten
dar, bez przejęcia się jego ważno-
ścią... Wracamy bez porywów
dziękczynienia... A jednak musi
być brzemię nasze dość ciężkie,
gdy Jezus został z nami, aby się
wstawiał za nami... Czy nas to
nie pobudzi do pokory przed Ko-
munją, do wdzięczności po niej?
Gdyby kto z dobrych znajomych,
z przyjaciół został, dajmy na to,
na zimnie lub w skwarze, w nocy
na bezdrożu, aby nas ostrzec o ist-
niejącym niebezpieczeństwie, dla-
39
tego, że my tą drogą pójdziemy,
pamiętalibyśmy mu to przez całe
życie. Jakież Jezus ponosi trudy,
w jakiem osamotnieniu czeka, aby
nas przynęcić do siebie; jak się
modli za nas, jak się wstawia za
nami, jakiego serca składa nam
dowody! Ile zniewag znosi od
wrogów — ile ich jeszcze doświad-
czy ten Orędownik nasz przed
Ojcem „zawsze żyjąc, aby się wsta-
wiał za nami“.
ROZMYŚLANIE XVII.
„Ja myślę myśli pokoju a nie
udręczenia**. (Jer- 29)-
I. Przedstawię sobie myśl Bożą...
myśl miłości i pokoju... myśl skie-
rowaną ku stworzeniom w celach
szczęścia i zbawienia. Taką jest
niezawodnie myśl Boża... A że
jest w nas i wkoło nas pierwia-
stek siejący udręczenie, to nie po-
40
chodzi od Boga, choć jest przez
Niego dopuszczone. On nas taką
wolnością obdarzył, iż nam jest wol-
no dręczyć siebie i drugich — i mu-
simy znosić następstwa tej wol-
ności równej dla wszystkich. To
już leży w nas, to jest zarodek
serca skalanego przez grzech dzie-
dziczny... Odróżniajmy to staran-
nie od Boskich względem nas pla-
nów, od myśli Bożej.
II. W Najśw. Sakramencie ja-
śnieje ta myśl pokoju w całej pełni.
Cichy i pokorny Pan świata idzie,
jak szedł do Jerozolimy, siedzący
na synu podjarzemnej, podczas gdy
Mu słano pod nogi gałązki oliwne.
Idzie bez słowa, a z myślą tylko...
z myślą pokoju. W tern milczeniu
Jego można wyraźnie dosłyszeć
(jeżeli się słucha): Pokój wam!
czyńcie pokój; jeżeli jest pokój
w tym domu, to spocznie na was
1 Ł P-
Eucharystja jest uosobieniem
41
pokoju Chrystusowego .. Tylko
w atmosferze pokoju mogą krze-
wić się cnoty, może być zbliżenie
duszy z Bogiem swoim, posiew
łaski i wzrost jej w duszy. Myśl
Boża tego szuka w sercach, a nie
udręczenia. Nawet boleść najcięż-
sza nie powinna być udręczeniem —
nawet krzyż najdotkliwszy — na-
wet żal za grzechy, bo żal to już
Boskie działanie, to łaska, to
sprawa nadnaturalna.
ROZMYŚLANIE XVIII.
„Mamy nadzieją w Panu Je-
zusie, iż który począł w nas
dobrą sprawą — wykona...“
(Do Filipen. I).
I. Bez Boga nic nie możemy...
każdą dobrą sprawę poczyna
w nas Pan Jezus, jeżeli Mu nie
przeszkadzamy... Musirny bardzo
uważać na ten początek dobrych
42
spraw i pytać się samych siebie,
skąd przyszło natchnienie, albo
też gdzie się podziało, gdyśmy za
niem nie poszli?... To nam może
najściślej będzie liczone na sądzie
Bożym, jakeśmy się obeszli z na-
tchnieniami Bożemi.... Pan Jezus
wyciąga nieustannie ręce łask
pełne, a niema ktoby je brał, pi-
sze św. Teresa... Trzeba uważać
czy się Pan Jezus nie domaga
czego od serca... trzeba Mu być
wiernym naprzód w nadziei... w mi-
łosnem przewidzeniu...
II. Dokonywa się dobra sprawa
w sercach naszych, przez oddanie
się Jezusowi na własność. Miłość
jest takiem oddaniem się... Miłość
prawdziwa nie jest uczuciem tylko,
jest aktem woli, jest czynem. Jak
On nam w Komunji, tak my Jemu
po Komunji, życiem, Komunją,
wspólnością zamiarów, pragnień,
walk i prac mamy być oddani...
Po tern oddaniu pozna nas Jezus...
43
Sprawa Pana Jezusa na ziemi, to
sprawa dusz, Jeżeli nam dusze nie
są drogie jako Jego własność, to
zły znak; jeżeli nam chwała Boża
nie leży na sercu, smutno z nami.
Trzeba się modlić o tę gorliwość
synowską w sprawie Pana Jezusa,
w dobrej sprawie. Jezus jest go-
tów począć w nas na każdą chwilę
tę dobrą sprawę, czeka na naszą
dobrą wolę tylko. Miejmy więc
w Nim nadzieję. Nadzieja to kwiat
z wiary i miłości wykwitający, —
ofiarujmy Jezusowi ten kwiat w ser-
cach zakwitły, na żywot wieczny
woń wydający.
ROZMYŚLANIE XIX.
„A iżeś był przyjemny Bogu,
potrzeba było, aby cię pokusa
doświadczyła".
(Z ks. Tob. r. 12).
I. Pokusą jest dla nas wszystko
czego nie rozumiemy, a najczęściej
44
nie rozumiemy zamiarów Bożych
względem nas. Im dusza milsza
Bogu, im więcej powolna na Jego
skinienia, tern więcej Bóg jej zsyła
okoliczności, wśród których wal-
czyć trzeba, aby się dobić do po-
znania woli Bożej. To nam mówi
temat dzisiejszego rozmyślania, to
nam powtarza doświadczenie życia
na każdym kroku. Kiedyśmy le-
niwi w sprawie udoskonalenia się,
kiedy opuszczamy ręce i dajemy
się nieść biegowi wypadków i wra-
żeń, wtedy wszystko jakoś gładko
idzie.
Ale niech tylko sumienie się
obudzi, chęć pracy powstanie, gor-
liwość nas ogarnie — zaraz się
jeży droga przed nami i pokusa
nas doświadcza.
II. Pocieszajmy się słowami To-
bjasza i myślmy, że tak się dzieje
z nami, iżeśmy byli przyjemnymi
Bogu, nie przez nasze jakieś za-
sługi i dobre uczynki, które sq
45
drobiazgami, ale przez to Jego
wejrzenie na Syna Jego Najmil-
szego, który się naszą okrył na-
turą, aby na niej znów oko Ojca
Przedwiecznego bez odrazy spo-
cząć mogło. „Przyjemny Bogu“
jest każdy, co z miłością na krzyż
Chrystusowy spogląda, co się przed
krzyżem Jego nie zasłania, — ka-
żdy co sobą gardzi, bliźniego
znosi, i każdy co w tern usposo-
bieniu do Stołu Pańskiego się
zbliża. I jakżeby się zbliżać ina-
czej? Wiara wprawdzie wystarcza
i sumienie wolne od grzechu śmier-
telnego wystarcza także... taka
jest Jego wyrozumiałość; ale serce
tak wysoko obdarzone raz i drugi,
nie może, nie powinno zadawał-
niać się tylko wiarą, musi kochać
gorąco i rozumieć miłość Jezu-
sową, chociaż ta miłość doświad-
cza, — właśnie w tern, że do-
świadcza
— 46 -
ROZMYŚLANIE XX.
„Wszelki datek dobry
i wszelki dar doskonały z wy-
sokości jest".
(Sw. Jakób op. r. 1).
I. Jedyną, prawdziwą siłą naszą
jest modlitwa. Bez niej jesteśmy
bardzo nędzni, bezbronni i bez-
nadziejni. Wszelki „datek dobry“
tylko modlitwą uzyskać możemy,
bo tego co na wysokości jest nie
dosięga się inaczej. Chyba że nam
o te wysokie rzeczy nie chodzi,
a wtedy jeszcze nędzniejsi jesteśmy.
Cóż czynili Święci? Modlili się
żarliwie o nowe dary — o lepsze
dary. Prosili o gorliwość, o miłość
chwały Bożej, o zbawienie dusz —
i to jest ta wyższa modlitwa, ten
datek dobry z wysokości... z nieba
dla nieba.
II. I wszelki dar doskonały z wy-
sokości jest. Czy mi serce nie
mówi co jest „dar doskonały*4?
47
Wszystkie dary są w nim, bo tu
Jezus jest sam dawcą i darem...
Przed odejściem z tej ziemi ob-
myślił ten cudowny sposób dania
nam siebie — sposób niepojęty —
ową możność dawania się bez
końca aż do dnia ostatecznego.
Zabezpieczeni jesteśmy, zaopa-
trzeni na wszelki czas, na wszelką
potrzebę; biorąc Go, bierzemy
wszystko, niebo wprowadzamy do
duszy i wszelki dar.
O niechże to niebo w duszy
przedłuża się, o Boże, niech się
nie rozprasza na zewnątrz — niech
się doń nie zakrada pył świecki —
niech Cię nic nie obraża w tym
przybytku, do którego przychodzić
raczysz. Pragnę, abyś zastał ka-
żdym razem ślady Swojej bytno-
ści, w upokorzeniu się mojem co-
raz większem, w ciszy serca, w obo-
jętności na osobiste korzyści, w mi-
łości bliźniego i wyrozumiałości,
a nadewszystko w pragnieniu Cie-
- 48 —
bie, o Jezu, coraz to żywszem, ,
silniejszem, gorętszem.
ROZMYŚLANIE XXI.
„Kto mieszka we mnie a ja
w nim, ten siła owocu przy-
nosi". (Jan 15).
I. Chce Jezus, abyśmy owoc I
przynosili, nieraz to mówi do swo-
ich; chce aby owoc, który przy-
niosą, trwał... Owoc jaki On przy-
niósł, ma być wzorem tego owocu,
który my przynieść mamy... Jezus
przyniósł zbawienie światu i my
mamy przynosić zbawienie... Apo-
stolstwo jest w mocy każdego
chrześcijanina. Wierzysz, kochasz,
pragniesz nieba? życz tego bliźnim,
staraj się o to dla nich, dla nich
i dla Jezusa, który ich tak, jak cie-
bie, jak każdego, pragnie uszczę-
śliwić.
II. Lecz tylko przez mieszkanie
— 49 —
w Jezusie możemy cośkolwiek
uczynić na tym świecie i przez
pragnienie, aby On mieszkał w nas.
On tylko jest naszą mocą i popę-
dem ku dobremu. Wszelkie dzia-
łanie nasze własne, t. j. bez Boga,
nie może nieść dobrego owocu,
owszem psuje wszystko. A jak je
poznać, jak odróżnić od działania
Jezusowego? Bardzo łatwo. W na-
szych czynach osobistych jest po-
śpiech, upór, gorączkowość, radość
nieumiarkowana z osiągniętej ko-
rzyści, zniechęcenie w niepowo-
dzeniu. W tern zaś, cc z Jezusem
czynimy, jest spokój w zdaniu się
na Jego wolę, jest wiara, że On
dokona, gdy zechce, że udanie się
sprawy lub jej upadek od Niego
zawisły, że to Jego sprawa, a więc
Sam jej dokona. „Kto mieszka
we mnie“ mówi Jezus. Przez to
mieszkanie jest mniemany stosu-
nek najbliższy. „A ja w nim“, do-
daje ukochany Zbawiciel. Tu już
Sto rozmyślań. -i
50
z pewnością o pożywaniu Jego
Ciała jest mowa, o łączeniu się
Jego z duszą, służyć Mu pragnącą.
O łączmy się z Nim, aby w nas
trwał — aby dotrwał!
ROZMYŚLANIE XXII.
„Na wszystką ziemię wy-
szedł głos ich“ ‘ (Ps. 18).
. Ten głos to nauka Jezusa
Chrystusa, Jego czyny i życie po-
dane nam w Ewangelji, w Dziejach
Apostolskich Niema księgi nad tę
księgę, w niej jest wszystko, mą-
drość i prawda, nauka i filozofja,
prawo życia i poezja. Przez czy-
tanie Ewangelji można się wyro-
bić, wykształcić, uświęcić- Można
się nauczyć Jezusa Chrystusa i
w tej nauce znaleźć szczęście śwo-
je. Pewna świątobliwa dusza, w na-
szych czasach żyjąca, tak kochała
Ewangelję, że każdą kartę prze-
51
czytaną ucałować musiała . . . Głos
to z wyższych stref, zdolny zapa-
lić serce do wyższego życia.
II. I historją w tej księdze się
znajduje . . . Zycie Jezusowe, opo-
wiedziane fakt po fakcie przez
czterech uczniów nie pracujących
wspólnie, ani jednocześnie, a tak
zgodnych z sobą. Postać Chrystu-
sa Pana rysuje się w oczach na-
szych, wśród czytania Pisma św...
Czy może być bardziej porywają-
ce czytanie? . . . Słowa pełne pro-
stoty i nadprzyrodzonej piękności,
odrywające od marności ziemskich
i naturalnych pociągów; słowo
Boga do człowieka. Gdzie szukać
czegoś wyższego? Choćby tylko
wziąć to serdeczne odzywanie się
Pana Jezusa do uczniów w wie-
czerniku, spisane przez św. Jana...
Tak płonęło Serce Jego, gdy nas
zaopatrywał na całe ziemskie istnie-
nie nasze w pokarm Swojego Cia-
ła. Sam się przyznaje ten Jezus
52
najdroższy, jak nas ukochał,
wszystkich, którzy głosu aposto-
łów dla Jego miłości usłuchamy.
Więc się radujmy, że na wszystką
ziemię wyszedł głos ich — i że
nas także dosięgnął.
ROZMYŚLANIE XXIII
„Wspomnijcie na mową mo-
ją. którą ja wam mówiłem**.
(Jan 15).
I. Słowa Pana Jezusa zapisane
w Ewangelji, to pokarm dla du-
szy, to światło dla umysłu, to
ogień dla serca, to v\ zór dla życia.
Trzeba się z niemi oswajać, za-
tapiać się w nich, żyć niemi. Nie-
ma nic piękniejszego — a po nich
wszystkie mowy ludzkie zdają się
blade. Pismo święte to miłość ro-
dzicielska, braterska, przyjacielska,
przemawiająca i ucząca jak s ię za-
chować w odmęcie życia, w walce
53
ze światem i ciałem; to Duch Sw.
dyktujący prawa miłości — świa-
tła, zbawienia. Dlatego mówi Pan
Jezus w chwili rozstania: „Wspo-
minajcie na mowę moją“.
II. Jest jeszcze druga mowa Boga
do duszy, słowo wewnętrzne, przez
które odzywa się Stwórca do
stworzenia. Poznać je łatwo po
skutkach . . . Kiedy po dobrej Ko-
munji (a wiemy, przecie jakie są
warunki takowej) powstaje w sercu
gorliwość wielka, zrozumienie wy-
magań Bożych, odwaga do poprawy,
łatwość pogardzenia sobą... o wte-
dy niezawodnie Pan powiedział
słowo swoje, a dusza je zrozumiała
i przyjęła . . . Ta mowa Boża jest
niekiedy bez słów, bez brzmienia
nawet wewnętrznego, nie da się
ani określić, ani powtórzyć, a je-
dnak nie dałbyś sobie za nic ode-
brać przekonania, że w tej lub
owej chwili Bóg odezwał się do
ciebie, dał ci poznać obecność swo-
54
ją i pociągnął cię ku sobie w je-
dnej chwili silniej, wybitniej niż
przez całe lata przedtem. O na tę
mowę wspominajmy także — niech
częste dzięki wyrażają usta, niech
serce święci nieustanne wewnę-
trzne dziękczynienie.
ROZMYŚLANIE XXIV.
„Albowiem moc wychodziła
z niego i uzdrawiała wszyst-
kich". (Łuk. 6).
I. Moc jest tylko w Bogu, a
w nas tylko z Boga. Widzimy to
w Świętych, którzy takie ogromne
rzeczy robili z Boga, dla Boga;
z Niego moc biorąc, aby cześć
i chwałę Jemu oddać. Chrystus
Pan jest dawcą wszelkiej mocy;
trzeba się Go dotykać, jak owa
niewiasta niemoc cierpiąca, aby
zeń weszła w nas Jego moc . . .
I my cierpimy straszne niemoce...
55
policzmy się . . przypatrzmy się
samym sobie odważnie . . . gdzież
nasze czyny miłości . . . gdzie moc
nawet w najmniejszych przezwy-
ciężeniach samych siebie?
II. Trzeba nam więc uzdrowie-
nia, trzeba zdrowia. Jesteśmy scho-
rzali i słabi, bez tego Boskiego
lekarza nie poradzimy sobie. Dla-
tego on nas dotyka, abyśmy moc
mieli Dwojako nas się dotyka:
cierpieniem i Komunją św. W obu
jest moc. Cierpienie jest jak młot
hartujący — wychodzisz zeń z bli-
znami, ale mężem. Są cierpienia,
które zostawiają słodszą pamięć
niż radości. . Dlaczego? Bo Bóg byl
z nami, bo Jezus dotykał się du-
szy i moc wychodziła z Niego
i uzdrawiała chore serce nasze . . .
O my nędzni, jeżeli cierpienie nie
zostawia na nas piętna swego,
mocy swojej, zdrowia swego.'
Dotknięcie Jezusowe w Komunji
już coś triumfującego w sobie za-
— 56 —
wieraf przyszedłeś sam, odchodzisz
we dwoje, Bóg idzie z tobą, za
tobą, w twoje biedy wchodzi, tro-
ską serca podziela, mocą cię swoją
przeciw tobie zbroi, jest z tobą
przeciw temu, . czego w tobie nie
znosi. On, Jezus, zdrowie, zbawie-
nie nasze.
ROZMYŚLANIE XXV.
„Zdało się oczom głupich, 'żc
umarli, lecz oni są w pokoju".
Wądr. 3).
I. Dusze zmarłych, którym po-
zostały długi przez grzech zacią-
gnięte do odpokutowania, cierpią
w czyścu ale są w pokoju. Miej-
scem niepokoju jest tylko piekło...
Niepokój to już i tu na ziemi obraz
piekła. Nic dodatniego me zbu-
duje się w niepokoju. Pan nasz
najdroższy cierpiał spokojnie, a jak
cierpiał i ile cierpiał? Tyle ile było
57
potrzeba, aby nas wszystkich ob-
myć we Krwi swojej przenajświę-
tszej . . . Zastanowię się nad war-
tością tej Krwi — iw tern czerpać
będę otuchę dla siebie, dla moich
umarłych, dla wszystkich dusz je-
szcze nie doszłych do chwały wie-
kuistej.
II. „Zdawało się oczom głupich4*.
Ostrego wyrazu używa Mędrzec
Pański na tych co sądzą, że wszyst-
ko ze śmiercią się kończy, kiedy
przeciwnie ze śmiercią wszystko
się zaczyna — i zaczyna się na
wieczne trwanie. Dusz czyścowych
los także już rozstrzygnięty, zba-
wienie ich pewne, po odbytej po-
kucie. Śmierć dobra, której towa-
rzyszył żal szczery i którą uboga-
ciły ostatnie Sakramenta — śmierć
taka jest wielką rękojmią na wie-
czność. Wtedy widzi się jasno to
niezmierne szczęście, jakie jest na-
szym udziałem w tern, iż Pan Je-
zus nie zostawił nas sierotami. ..
— 58 -
Umierający choćby był otoczony
rodziną i przyjaciółmi, to sierota,
jeżeli mu nie towarzyszy Pan Je-
zus, opiekun nad opiekuny, i przy-
jaciel nad przyjacioły, mocen prze-
baczyć i zbawić . . . My nie wiemy,
która jest chwila łaski, ale musimy
wierzyć, że jest nią ta z pewno-
ścią, w której Dawca łask jest
z nami.
ROZMYŚLANIE XXVI.
„Niemasz niedostatku boją-
cym się Jeg-o“. (Ps. 33).
I. Największy niedostatek jest,
nie mieć Boga... Przedstawmy so-
bie jaki musi być stan takiego
serca . . . Wszystko mu ciemne
wszystko zagadką nie warto
żyć, nie warto walczyć . . . chaos
straszliwy dokoła. Prawdziwy, głę-
boki, niczem nie zaspokojony nie-
dostatek ... O Boże, jakież szczę-
59
ście, że Cię znamy, że znając po-
siadamy Cię, a posiadając mamy
wszystko. Nigdy nie będzie zagra-
żał nam niedostatek, chyba gdy-
byśmy Cię stracili przez grzech
śmiertelny, a i wtedy jeszcze zna-
jąc Cię, wiedzielibyśmy coś czynić
przykazał, aby Cię odzyskać —.
więc i wtedy mielibyśmy drogę
do Ciebie wskazaną. Dzięki Ci
Boże za to szczęście!
II. Bać się Boga, nie jest ciężko
ani straszno — i ani się da po-
równać do żadnej trwogi ludzkiej,
naturalnej. Bojaźń Boża, to bojaźń
Jego obrazy, Jego krzywdy, a więc-
bojaźń raczej o Niego niż o nas.
Bać się można kary, lecz kara
idzie po przewinieniu, a zatem
przewinienia bać się trzeba, a to
już rzecz nadprzyrodzona, Bogu
miła. O Boże, niech Cię nie
skrzywdzę! takie wołanie płynie
z miłości — a miłość jest wszyst-
kiem. Może powstać w duszy lęk
60
w chwili Komunji. Ktoś, co tego
doświadczał, mówił: „pragną uciec,
a coś mnie przykuwa do miejscaI. * * 4*.
To się pojmuje. Zważywszy e na-
szą niegotowość, nieusposobienie,
w upokorzeniu tylko ratunek.
Trzeba się tak zgiąć, złamać we-
wnętrznie, we wzgardzeniu sobą
zakosztować, i wtedy zamknąwszy
już oczy na wszystko, mówić:
„Przyjdź Panie, zapełń wszelki
niedostatek44.
ROZMYŚLANIE XXVII.
„Panie, jeżeli chcesz, mo-
żesz mnie oczyścić".
(Mat. 8).
I. Jeżeliśmy postanowili żyć
z Bogiem i dla Boga, musimy ten
stosunek utrzymywać przez mo-
dlitwę. Bez wołania nie pokażemy
Panu Bogu potrzeb naszych, pra-
gnień naszych . . . Trędowaty, któ-
61
rego słowa mamy rozważać, wie-
dział czego pragnie, wiedział, że
Pan Jezus mocen jest to uczynić,
że potrzebuje tylko chcieć —
i wszystko to zawarł w tych kilku
słowach, które nakłoniły Chrystusa
Pana, iż go uzdrowił. Oddał w tych
słowach hołd potędze Boskiej
w Panu Jezusie, złożył dowód
ufności wielkiej, i upokorzył się
głęboko, uznając, iż potrzebuje
oczyszczenia.
II. W chwili Komunji powinny
być słowa trędowatego na ustach
naszych. Nigdy oczyszczenie nie
jest nam potrzebniejsze, a bez po-
mocy Bożej nie uzyskamy go. Pa-
nie, Ty widzisz jaki jestem, wi-
dzisz martwotę moją — daj mi
życie, abym z Tobą mógł obco-
wać, zapal serce które ma być
Twojem mieszkaniem. Możesz —
boś jest Bogiem wszechmocnym,
chcesz, boś mnie stworzył — dla
nieba. O niech Cię nie zraża nę-
62
i
dza moja, ułomność moja, cho-
roba moja, grzechy moje, trąd
mój! Widzę go, widzę o Panie,
i to właśnie najjaśniej w chwili,
gdy już tak blisko jesteś, idąc do
mnie. O dobro nad wszelkie do-
bra, zwycięż moją złość, zgładź
przewinienia, daj wszystko, czego
Twoja miłość wymaga odemnie.
Uzbrój mnie nadal przeciw poku-
som i złości mojej przyrodzonej;
naucz kochać i przebaczać, naucz
cierpieć z poddaniem, strzeż od
zwątpienia i grzesznych smutków —
bo wszystko, wszystko minie, prócz
Ciebie o Boże!
ROZMYŚLANIE XXVIII.
„Bo cóż pomoże człowie-
kowi, jeśliby, wszystek świat
zyskał, a na duszy swej szkodę
podjął'*. (Łuk. 16).
I. Zyski, które świat dawa, smę-
tne są i wszystkie przy śmierci
utracimy. Ci nawet, którzy „wszy-
63
stek świat“ zyskali, jak wielcy
wojownicy, wielcy genjusze, po-
klaskiem wszystkiego świata uwiel-
bieni — cóż zostawili po sobie?
a raczej co zabrali z sobą? Wy-
karmioną pychę, która im nieza-
wodnie wielką przeszkodą do nieba
się stała. A jednak najczęstszą
pokusą jest zyskać sobie świat,
wszystek świat! Jak gdyby ten
świat miał trwać dla nas, albo my
dla niego. Przez ten wyraz: wszy-
stek świat, rozumie się opinja;
dobre mniemanie. Przypomnę so-
bie czy i kiedy uczyniłem ęo dla
opinji i postanowię sobie na przy-
szłość nigdy nie psuć tą przy-
mieszką uczynków moich.
II. Szkoda na duszy, to dopiero
prawdziwa szkoda. Ludzka plama
szpecąca obraz Boży w nas Jakże
łatwo czyni się tę rzecz, która
jest przecie bardzo ciężką, a i bar-
dzo trudna do odrobienia. Z taką
uszkodzoną duszą trudno już żyć
64
w Bogu i z Bogiem, wszystkie
uczynki nawet dobre, odpadają od
nas jak nie nasze, a sumienie się
zatwardza, — a nałóg się wko-
rzenia i co godzinę gorzej z nami.
Ze szkodą na duszy ani się przy-
bliż do Pana w Komunji naj-
świętszej — On nie twój, a ty
nie Jego . . . Straszne słowo! Ach,
strzeżmy się sposobności (okazji)
do takich szkód. Niech nas szczę-
ście łączenia się z Jezusem uczyni
ostrożnymi, nawet lękliwymi przed
szkodą na duszy. Czemże by nam
wszystek świat był wówczas, gdy-
byśmy Jezusa unikać byli zmu-
szeni !
ROZMYŚLANIE XXIX.
„Mądrość świętych niech
opowiadają narody, a chwałę
ich niech opowiada Kościół*.
(Ekkl. 44).
I. Ozdobą swego narodu jest
bez zaprzeczenia każdy Święty.
65
Powinniśmy się modlić, aby Pan
Bóg dał Świętych naszemu naro-
dowi... Bardzośmy ubodzy w Świę-
tych, a mianowicie czasy nasze
takie jałowe...r Pewnie w ukryciu
żyje niejeden Święty nieobjawiony
światu .. Świat dzisiejszy taki pró-
żny, zimny, zmysłowy — cóżby
u niego znaczył Święty? W śre-
dnich wiekach królowie i królowe
obcowali ze świętymi prostacz-
kami — świętość miała mir, miała
wielbicieli, istniało oczekiwanie jej,
pragnienie, potrzeba; było miejsce
na Świętego. Dzisiaj... smutno po-
myśleć — nikt się nie pgląda za
Świętymi: „Mądrość Świętych"
byłaby niezrozumianą, nie byłaby
też opowiadaną przez narody.
II. Tylko Kościół święty spełnia
zawszę swoje posłannictwo, zawsze
szuka Świętych, dochodzi ich świę-
tości, stawia ich na ołtarzach. To
opowiadanie chwały Świętych speł-
nja się bez przerwy w Kościele,
Sto rozmyślań. 5
Po świątobliwej śmierci dziecka
Kościoła, na każdą cnotę wybi-
tniejszą są zwrócone oczy i mo-
dlitwy; sprawozdania o wybitniej-
szych łaskach bywają przyjęte
i roztrząsane . . .
Kościół wzbogaca rsię święto-
ścią, Kościół kwitnie Świętymi . . .
Cześć Najśw. Sakramentu jest
często kolebką świętości, a zawsze
jej cechą wybitną. Nie było Świę-
tego ani Świętej, dla którychby
Pan Jezus ukryty w Eucharystji
nie był wzorem pokory i wyni-
szczenia. Przed ołtarzem Przenajśw.
Sakramentu bywało zawsze schro-
nienie Świętych. Serca ich pło-
nęły jak owa lampka nigdy nie
gasnąca — nigdy nie mająca zga-
snąć. Ach, podsycajmy płomyczek
w sercu tlejący, z miłości ku Panu
Jezusowi, który miłośnie nas tam
czeka.
67
ROZMYŚLANIE XXX.
„Godzien jest Baranek,
który jest zabity, wziąść moc
i bóstwo i mądrość i siłę
i cześć i chwałę i błogosła-
wieństwo. Amen”.
(Obj. św. Jana 5).
I. Sw. Jan mówi tu o mące
Pana Jezusa. Barankiem Go zo-
wie, a więc niewinnym, pokornym,
bezbronnym, jakim był w naro-
dzeniu swojem, w życiu i w śmierci...
Cierpienie niewinnego każde serce
poruszy... Jezus wiedziony na za-
bicie, to obraz, to myśl, która
sama jedna nawrócić powinna, bo
w niej jest wszystko zawarte: na-
sza nędza, niebezpieczeństwo nam
grożące, Jego miłość, większa nad
wszystko — i los straszny jaki
obrał dla siebie, abyśmy tylko
uniknęli losu nam zgotowanego
i zasłużonego. Winni, złośliwi,
zbrojni, pochwytują niewinnego,
pokornego, bezbronnego i doko-
5*
I
— 08 —
nywa się nieprawość na Świętym,'
który ukrył swoje Bóstwo, który
się wyzuł z Majestatu swego.
II. Baranek, który jest zabity,
to Jezus w Hostji zamknięty. Za-
bity, bo bez życia na zewnątrz,
aby nam przypominał śmierć swoją,
abyśmy przyjmowaniem Go opo-
wiadali śmierć Pańską, jak mówi
Pismo św. Wielką władzę wziął
sobie w tej śmierci mistycznej Ba-
ranek bez zmazy, bo moc i Bó-
stwo i mądrość i siłę i cześć
i chwałę i błogosławieństwo. Wziął
to wszystko dlatego, aby obdzie-
lał swoich. Godzien jest, mówi św.
Jan, bo godność śmierci za dru-
gich, jest nad wszystkie godno-
ści . . . Pierwej był zabity, a po-
tem był godzien wziąć to wszystko.
Jako Bóg miał już siłę i cześć
i chwałę i mądrość, ale ponieważ
złożył dla nas wszystkie te cechy,
aby się stać jako Baranek tylko —
więc na nowo zasłużył i godzien
jest . . . Czy się serce nasze nie
rozpala w uwielbieniu i wdzię-
czności i w boleści, źe Go nie
kochają wszyscy, i czy Mu tego
nie będziemy się starali nagrodzić,
odsłużyć za obojętnych? Pochylmy
się przed Barankiem, przed Eu-
cherystją św. i kochajmy Tego,,
który jest zabity.
ROZMYŚLANIE XXXI.
„Błogosławieni, którzy teraz
łakniecie, bo będziecie nasy-
ceni". (Luk. 6).
I. Zycie to ziemskie dla chrze-
ścijanina, nie może być czem in-
nem jak życiem łaknienia. Ziemia
i wszystko, co na niej jest, nie
zdoła zaspokoić ani nasycić tego,
co do wyższych przeznaczeń stwo-
rzony . . . Każdy, co się nie za-
głusza wirem drobnostek świato-
wych, a nawet taki, co tylko-
70
I
wśród nich żyć musi, ma chwile I
niewysłowionej tęsknoty i próżni; |
chwile, w których czegoś innego {
pragnie, niż to, co go otacza; |
chwile tęsknoty nieokreślonej za .
czemś, co stalsze niż powszedniość
i co wyższe od niej . . . Takie I
chwile trzeba szanować i trzeba
je użytkować, gdyż to jest od-
blask owego błogosławionego ła-
knienia, które nas do Boga pro-
wadzi.
II. Nasycić, Bóg nas tylko może,
a Pan Jezus nie co innego miał
na myśli, mówiąc o nasyceniu. On
Sam, miłość przedwieczna, żąda,
abyśmy Nim żyli, Nim się nasy-
cali. . . Wszystkie Jego czyny, cała
Ewangelja tylko to ma na celu ...
Szczęśliwy, komu Bóg daje to
łaknienie, szczęśliwy, komu daje
nasycenie. Wszak chleb anielski
dlatego położony jest na ołtarzach,
abyśmy i łaknienie czuli i nasy-
cenia doznali ... A im goręcej
71
łaknąć będziemy, tern szczodro-
bliwiej odda się nam; im uniże-
niej przystąpimy, tern bogatsi
odejdziemy ... O pożądanie nasze
najsłodsze, jeżu, chlebie duszy,
nie daj nam odejść bez nasycenia
miłości Twojej i naszej...
„Paś i wiedź przez to bezdroże"
„Twoje stołowniki Boże!"
Amen.
ROZMYŚLANIE XXXII.
„I choć przed ludźmi męki
cierpieli, Bóg ich doświadczał:
jako złota w piecu próbował
ich, jako ofiarę całopalenia
przyjął je“. (Sap. 3.)
I. Żadnego na to nie potrzeba
dowodu, że musimy cierpieć na
ziemi, aby pozyskać wieczność
szczęśliwą. Jest to prawo naszej
natury, zwichniętej przez grzech
pierworodny — jest także zakon,
przekazany nam przez króla Mę-
72
czenników Chrystusa Pana . . . Mę-
drzec Pański mówi o Męczenni-
kach, że cierpieli męki przed
ludźmi. Dlaczego przed ludźmi?
Bo przed Bogiem, z którym byli
zjednoczeni, męka ich była ra-
dością; bo wiara ich była tak
silna, że widzieli już niemal cząstkę
swoją w chwale; — bo miłość,
która ich przejmowała, w słodycz
im obracała wszelkie katusze; bo
wiedzieli, że Bóg ich próbuje jak
złota swego w upaleniu męki
i czując się tą własnością Bożą,
byli szczęśliwi.
II. I jako ofiarę całopalenia
przyjął je, On, który nienawidzi
„uszczerbku w ofierze Jezus,
który od siebie nie oddalił ani
jednej kropli kielicha, przyjętego
dla naszej miłości — Jezus jest
miłośnikiem ofiary całopalnej .. .
Wszystkiego żąda, całego serca
chce być Panem, jako On cały
się oddaje. Cóż jest z naszej strony
uszczerbkiem w oddaniu się zu-
pełnem? Każdy niech się obejrzy
na siebie . . . każdy coś znajdzie,
w czem mu zagraża niebezpie-
czeństwo niewierności Bogu. Świat
ma tyle ponęt — serce jest tak
wrażliwe — umysł tak niestały —i
wola bez kierunku i bez hartu . ..
Szukajmy skaz na sobie — to nas
bardzo skutecznie zbliży do Boga...
Jakże nam daleko do tego złota,
co wyszło z próby ogniowej ca-
łopalną ofiarą.
ROZMYŚLANIE XXXIII.
„Jeden tylko jest dobry Bóg“.
i (Mateusz 19).
1. Dobroć Bożą odsłoni nam do*
piero wieczność, ale i doczesność
nam ją odsłania . . . Świat i życie
pełne są piękności i słodyczy ręką
Stworzyciela rozsianych po dro-
dze człowieka na ziemi: czy spój-
74
rżymy na gwiaździste niebo, czy r
na ziemię( umajoną i ukwieconą — I
wszystko obmyślane dla ubogacę- I
nia człowieka... A ileż dobroci
w nauce Bożej, w przepisach Ko- ,
ścioła, w Świętych żyjących mię- |
dzy nami, w słowie Bożem pada- |
jącem do duszy zmęczonej lub
zwątpiałej, w słowie rozgrzeszenia, |
przemieniającem upadłego i zbru-
dzonego człowieka w syna Bo-
żego! . .. Każda odwrócona klęska,
każdy ból ukojony, każda pokusa,
przy pomocy modlitwy odparta,
świadczy, że jeden tylko jest do-
bry Bóg.
II. A cóż dopiero powiemy o tej
dobroci bez miary, która nas z Bo-
giem łączy w Komunji świętej...
Tiylko Bóg może być tak wielki
w swem miłosierdziu ... Nachyla
się Stwórca ku stworzeniu, aby
stworzenie nauczył miłości i do-
broci. Bierzesz Jezusa i śmiałbyś
jeszcze nie kochać... nawet nie-
75
przyjaciela ? śmiałbyś narzekać
i niecierpliwić się, że to i owo nie
po twojej myśli wypada?... Jesteś
uszczęśliwiony, obdarzony nad
miarę i zasługę — więc nie troszcz
się już o nic zbytecznie... Ułożę
się przy tern Sercu, co takie wspa-e
niałe, że mnie przygarnęło i tu
będzie miejsce mego zamieszka-
nia, tu stolica wszelkiej świętości
i szczęścia, tu przybytek, gdzie ja-
sno widzę i czuję gorąco, jak do-
bry jest Bóg.
ROZMYŚLANIE XXXIV.
„ Dla prawdy i cichości i spra-
wiedliwości — i poprowadzi
cię dziwnie prawica twoja".
(Ps. 44).
I. W psalmach jest przenikający
serca głos Ducha Sw., jest zara-
zem natchnienie i jakby praktyka,
na doświadczeniu życia oparta;
76
jest splecione to co ziemskie z tem
co niebieskie. Potężną pomoc dla
życia w Bogu znajdujemy w tych
rytmach króla Proroka, gdzie nie
rymują się słowa ale myśli, gdzie
zwykle druga połowa zdania jest
dopełnieniem pierwszej. „Dla pra-
wdy i cichości i s ?rawiedliwości“,
mówi Duch Sw. Przez prawdę bez
cichości byłaby narażoną miłość —
podobnież sprawiedliwość bez ci-
chości mogłaby się stać srogą;
więc ta przymieszka cichości
niezbędna jest d ) uregulowania
życia wewnętrznego. Cichość jest
atmosferą, w której kiełkuje po-
siew łaski.
II. I znowu spotykamy się z tem
słowem: dziwnie^ „poprowadzi cię
dziwnie prawica twoja**. W pro-
wadzeniu Bożem są dziwy istotne.
Są jakby przywileje i rozrzutności
miłosierdzia Bożego, jak to nieraz
spostrzegamy w żywotach Świę-
tych. Nasz wzrok krótki i zaćmiony
77
nie umie sobie zdać sprawy z tych
łask nadzwyczajnych, jakiemi Pan
Bóg- niekiedy obsypuje niektórych
świętych od samej kolebki... Plany
Boże są tak wielkie, tak szeroko
zarysowane, że my ich z naszego
ciasnego widnokręgu ocenić nie
jesteśmy zdolni... Zadawalniajmy
się tem, iż Bóg jest dziwnie do-
bry i miłosierny . . . dajmy się pro-
wadzić Jego mądrości . . - wiel-
bijmy tę przedziwną drogę Eucha-
rystycznego z Nim połączenia —
bo to dziw nad dziwy, bo tam to
On sam nas woła i tamtędy naj-
łatwiej, najbliżej do Niego.
ROZMYŚLANIE XXXV.
„Wejdą do ołtarza Bożego,
do Boga, który pociesza mło-
dość moją“. (Ps. 42).
I. Słowa to Starego Zakonu,
lecz czemże był ołtarz Starego
78
Przymierza, w porównaniu z ołta-
rzem Nowego Zakonu... Słowami
temi zaczyna się każda Msza św...
I kapłan i wierni wchodzą do oł-
tarza Bożego . . . Chwila to wielce
uroczysta. Na ołtarzu odprawioną
będzie ofiara, mocą której wszystko
uzyskać można, co do zbawienia
potrzebne; zdroje łask spłynąć
mogą na obecnych, bo kapłan za
wszystkich obecnych każdą Mszę
św. ofiaruje i mówi: „Módlcie się
bracia, aby moja i wasza ofiara
była przyjemną Bogu . . .“
Oceniajmy szczęście słuchania
Mszy św. brania w niej udziału;
wchodźmy radośnie do ołtarza
Bożego, do kościoła Bożego;
wchodźmy zawsze z tern odno-
wionem usposobieniem, jakbyśmy
pierwszy raz wchodzili i nie traćmy
drogich momentów Mszy św., bo
może to być ostatnia.
II. Prawdziwy udział weźmiemy
w Przenajśw. Ofierze, gdy po Ko-
- 79 —
munji kapłańskiej sami się przybli-
żymy do Stołu św., kiedy przyj-
miemy Boga, „który pociesza mło-
dość naszą“. O, mocen jest uczy-
nić w duszy młodość, jeżeli w niej
jest miłość, jeżeli On sam tchnie
tę miłość w serce, jeżeli ukaże się
sam, jako przedmiot najpożądań-
szy, najgodniejszy uwielbienia . . .
Od duszy rozmiłowanej w Bogu
pierzcha zgrzybiałość, — owszem,
im więcej ciało podupada, tern
chyżej duch się wznosi . . . Nieraz
widzi się takich starców uśmie-
chniętych, o których krótkowi-
dzący mówią: zdziecinniał — a kto
wie, jaka tam w duszy młodość
się promieni, jaki zapał do cnoty —
jaki polot ku niebu. Taką młodość
Bóg pociesza, bo jest jej pociechą
jedyną i najwyższą. Niechże nas
nie zaskoczy martwota dobrowolna,
a wchodząc do kościoła, gdzie Je-
zus jest obecny, mówmy sobie:
80
„Wejdę do Boga, który pociesza
młodość moją“.
ROZMYŚLANIE XXXVI.
„. .. a ludzie widzieli, a nie
rozumieli, ani kładli w serce
swe takich rzeczy1*.
(Mądr. 4.)
I. Wielka liczba cudów miło-
sierdzia Bożego przechodzi nie- 1
postrzeżenie obok nas, wskutek
lekkomyślności naszej . . . Widzimy '
nieraz rzeczy niepojęte, niezba-
dane, widzimy czyny wypływające
z nadprzyrodzonych pobudek, z po-
budek czystej miłości Bożej; spo-
glądamy na nie bez zrozumienia,
bez uszanowania, i zajmujemy się
daleko więcej lada marnostką, niż
tą sprawą nad wszystkie sprawy,
której Bóg jest początkiem dzia-
łającym, a człowiek narzędziem...
Gdy się przed nami otworzą bramy
81
wieczności i ujrzymy odmęt łask,
zmarnowanych przez lekkomyślną
nieuwagę, niezrozumienie, oboję-
tność . . . wielki żal nas ogarnie . ..
zapóźno . . . Jesteśmy jak dzieci,
nie rozumiejące się na wartości
rzeczy . . . Wszystko odrzucamy,
co nie błyszczy, co nas nie nęci.
W tych odrzuconych przez nas
rzeczach jest często, smutno po-
wiedzieć, sam Pan Bóg i Jego
łaska.
II. Nie kładli w serce swe ta-
kich rzeczy. Dlaczego? dlaczego
nie kładli, choć widzieli? Bo ła-
twiej, lżej, przyjemniej jest nie
brać do serca tych rzeczy obo-
wiązujących przed Bogiem . . . Nie
brać Boga do serca, aby. Go po-
tem nie otaczać miłością z po-
minięciem siebie . . . Nie kłaść
w serce swe tych prawd wiecz-
nych, co jak drogowskazy stoją po-
tem przed nami, wygodniej jest
niezaprzeczenie . . . Ale taki luźny
Sto rozmyślań. 6
82
człowiek z pełną torbą śmieci
i fraszek, czy jest godzien za-
zdrości, czy jest nawet wart, aby|
się mu przyglądać? .Pod wyrazem:
takie rzeczy, rozumie Mędrzec
Pański owe niewysłowione rzeczy
Boże, do których rwie się każde
rozumne serce i najwznioślejszą
między niemi Eucharystję Bożą.
Nie kłaść jej w serce, to jest sa-
mego siebie na najcięższy głód
skazywać, na wyniszczenie ducha,
na przewagę zmysłów i ziemsko-
ści się narażać . . . Chroń nas Boże
od tego, abyśmy, widząc Twoje
sprawy, nie rozumieli ich.
ROZMYŚLANIE XXXVII.
„Który nas wyrwał z mocy
ciemności i przeniósł w kró-
lestwo Syna umiłowania swe-
go”. (Koloss. /).
I. Wskutek grzechu pierworo-
dnego zaprzedani jesteśmy w moc
— 83 —
ciemności, podbici przez ciało
przeciw duchowi, przez naturę
przeciw łasce. Zycie nasze, jeżeli
nie jest walką, jest upadkiem .. .
W królestwie ciemności trzeba
bezustannie znajdować się pod
bronią, aby nas nie przemogła ta
moc, której dopuszczona jest wła-
dza nad nami. . . Straszliwe by-
łoby położenie nasze, gdyby nie
Odkupienie, przez które wyrwani
jesteśmy z pod mocy ciemności...
jeżeli prawdziwie chcemy... bo
bez nas nie można nas ratować...
Natura zepsuta upadkiem, lgnie
do ciemności, lubi cień, jak Adam
po grzechu . . . razi ją światło,
przy którem znać jej skazy —
chciałaby się schować wraz z nę-
dzą swoją ... i nie widzi rąk wy-
ciągniętych, pragnących przenieść
biedną duszę w królestwo świa-
tłości.
II. W królestwo Syna umiłowa-
nia swego . . . Jakże ukochał Pan
6*
- u -
Bóg człowieka, gdy po tern co
zaszło, przenosi go ze śmierci do
żywota, kiedy przemienia wyrok
swój i omytego we krwi Baran-,
kowej stawia przed otwartą bramą
zbawienia i wejść pozwala... Gdzież
jest tu na ziemi wybitniejsze królo-
wanie Syna umiłowanego, jak nie
w sercu gotowem i spragnionem,
aby Jezusa w Hostji żyjącego przy-
jęło . . . jak nie w sercu, które się
co tylko złączyło z swoim Zba-
wicielem! Miłość Ojca do Syna,
miłość Jezusa dla człowieka, i od-
blask obu tych miłości, nasza mi-
łość ku Bogu, wszystko to jest
w duszy komunikującej. Bo Ko-
munja, to wspólność potrzeb, inte-
resów . . . Bóg chce człowieka,
a człowiek pragnie Boga — i oto
w Komunji dążność ta staje się’
rezultatem, staje się rzeczywisto-
ścią. . . Padają sobie w objęcia'
Stwórca i stworzenie... można
±o bez przesady, bez przenośni:
85
powiedzieć . . . któż tego nie czuł,
odchodząc od Stołu Pańskiego?
Kto nie czuł straszliwego braku
siły życia, gdy z woli Bożej
musiał opuszczać Komunję?. . .
ROZMYŚLANIE XXXVIII.
„Weźmie koronę żywota,
którą obiecał Bóg tym, którzy
go miłują".
fjukób ap. r. 1).
I. Żywot nasz ziemski, często-
kroć smutny i szary, ma u kresu
swego przyrzeczoną sobie koronę,
a obietnicy tej dawcą jest sam
Bóg . . . Bóg, który nie zawodzi.
Trudno to trochę dla wyobraźni,
wystawić sobie nędzarza-człowieka
z koroną na skroniach. Komu
nieraz ciernie tej ziemi wpijały
się w serce, nie może wystawić
sobie życia w koronie chwały .. .
Nie może ale pawinien starać się,
bo -
aby to zrozumiał, że chwała jest
w miarę łaski, — łaska zaś owocną
bywa — znowu w miarę naszego
współdziałania lub pokornie no-
szonego krzyża, krzyż zaś taki
poufały człowiekowi! Więc po tych
szczeblach idzie się do kresu, do
korony wiecznej... Droga nieła-
twa, ale znana; nie my pierwsi,
nie my ostatni.
II. Lecz niktby nie przebrnął
tych trudności, kogoby miłość nie
wiodła. Bóg obiecał koronę ży-
wota tym, którzy Go miłują . . .
Bóg wiedział, że ci, co nie miłują,
nie przebrną przeszkód, nie do-
biją się nagrody . . . Gdyby na-
grodą nie był Bóg sam, c/yż
warto byłoby się przedzierać przez
ten cierniowy las ziemskiego ży-
cia . . . cierniowy dla tych, co znają
wartość cierni. . . Tylko miłość
zaślepia na niebezpieczeństwa,
tylko miłość zasłania przeszkody,
tylko ©na daie skrzydła i ukazuje
87
cel upragniony... Z nią wszystko
łatwe i niemal wszystko słodkie. .
Naszą związką z Niebem i przed-
smakiem używania szczęścia z Bo-
giem jest na ziemi Przenajśw. Sa-
krament. Tabernakulum jest do-
kumentem wszystkich obietnic,
jakie nam Bóg uczynił, bo w Ho-
stji Przen. część tych przyrzeczeń
spełniona.
Nie zostałaś sierotą samotną,
duszo, którą najdrożsi odumarli —
nie jesteś zgubiony, ty, coś za-
brukał szatę godową, ale się ob-
myłeś żalem i poprawą, nie od-
rzuci Bóg tych, których często-
kroć świat odrzuca; jeżeli tylko
owi samotni, zbłąkani, najnędz-
niejsi, miłują . . . wezmą koronę.
88
ROZMYŚLANIE XXXIX.
„z..rzekł im: „Czego szuka-
cie?'*; którzy Mu rzeki: Rabbi,
gdzie mieszkasz?** (Jan 1).
I. Pytanie: czego szukacie? za-
daje Pan Jezus, jak wówczas, tak
i dziś jeszcze każdej duszy. Pyta-
niem tem wstrząsa i każdego przy-
prowadza do trzeźwości. Czego
szukasz? czy świata i jego uciech —
czy życia z Bogiem, dobra bli-
źnich, ich i swojego zbawienia?...
Tyłeś wart, ile warte to, czego
szukasz... Przypatrz się uważnie
szukaniu twojemu, a przekonasz
się jak stoisz... Czy myśl twoja
przykuta do marności, czy oder-
wana od nich? Czy wiarą i na-
dzieją wybiegasz poza granicę
zmysłowych rzeczy? czy masz upo-
dobanie wieczności? Czy łatwo
i miłośnie umiesz obcować z Bo-
giem i ze Świętymi Jego? Czy
ci się serce wyrywa do obecnego
89
na ziemi Jezusa w kościołach?
Czy cię podnosi i przenika słowo
Chrystusowe w Ewangelji wyczy-
tane? Czy wracasz myślą do tych
słów? Czy ich szukasz?. . . Czego
więc szukasz?. . .
II. „Nauczycielu, gdzie miesz-
kasz?“ odpowiedzieli pytając. Tak
im pilno było do Niego, że nie
mówili: Ciebie szukamy, więc nam
powiedz gdzie mieszkasz; lecz
w dwóch słowach wyrazili wszystko.
Ach, daj i nam Panie Boże po-
znać, gdzie mieszkasz ... O, bądź
Nauczycielem, gdy Cię znajdziemy.
Mieszkasz między nami, a tak nie-
wielu idzie do Ciebie. Łatwo Cię
znaleźć, a mało kto pyta o Cie-
bie ... O nie ukrywaj się przed
tymi, co Cię szukają! Wiemy,
wiemy gdzie przebywasz... Mały
domek kryje wielkiego Boga. Serca
czyste i uniżone są także Two-
jem mieszkaniem... Dusze apostol-
skie, wydające siebie za bracią,
90
to również Twój przybytek... tacy
pytali za Twego ziemskiego ży-
cia: Nauczycielu, gdzie mieszkasz?
Pytali, bo byli gotowi na wszystko
raz Cię znalazłszy, raz się zjedno-
czywszy z Tobą i Twoją sprawą
na ziemi. Daj nam Penie ducha
apostolstwa, w każdem położeniu
w miarę sił, w miarę woli Twojej,
w miarę miłości naszej — a mi-
łość daj bez miary!
ROZMYŚLANIE XL.
„...ale ten iż trwa na wieki,
Jezus Chrystus wiekuiste ma
kapłaństwo**. (Do Żyd. 7).
I. Każdy wierzący doświad-
czył niejednokrotnie, czem jest
kapłan Chrystusowy w pełnem
odmian i zamętu życiu ziemskiem.
Wyzuty z siebie, Bogu i duszom
oddany kapłan bywa ojcem i ma-
tką, nietylko wiekowi dziecięcemu
91
ale i męskiemu i starcom nad gro-
bem stojącym. Jakież to oparcie
bezpieczne i jaka otucha, mieć
opiekunem kapłana Pańskiego —
jaka rękojmia na wieczność! Każdy
twój ciężar bierze on na ramiona,
niesie go w modlitwie przed Pana
i nie jest to wcale złudzeniem, że
ci odrazu lżej po spowiedzi św.,
żeś ukrzepiony nawet wtedy, gdy
cierpisz najsilniej. Mało dziękujemy
Bogu za ustanowienie tej pieczy
nad duszami, mało oceniamy to
urzędowanie anielskie.
II. Wiekuiste kapłaństwo Chry-
stusa Pana wzorem ma być kapła-
nom Jego, a dla nas pobudką do
tern większego uszanowania stanu
kapłańskiego, ponieważ i Pan
Jezus ten urząd piastował. A pia-
stował go w niezwykły sposób, bo
sam był ofiarnikiem i ofiarą, —
ofiarował się, iż sam chciał.
Czego się dotknąć w rozważaniu
życia i czynów Pana Jezusa,
92
wszystko da się tylko miłością
wytłómaczyć.
Owocem tej Jego ku nam mi-
łości jest także wiekuiste kapłań-
stwo Eucharystyczne. I tu jest
znowu ofiarnikiem i ofiarą... ofiarą
tak bierną, że zawstydza naszą
gorączkowość czynu i życia... Ach
umiejmy raz, choć w części tak
umrzeć, jak On umarł; tak Mu
się oddać choć trochę, jak On
nam się oddaje i oddawać będzie
do skończenia wieków, mimo ty-
siącznych niewdzięczności naszych.
O Jezu, wspieraj kapłanów w ich
pracach i zgotuj im nagrodę wraz
z duszami, jakie Ci pozyskali.
ROZMYŚLANIE XL1.
„Dobrze, sługo dobry i wier-
ny, gdyżeś nad małem był wier-
ny, nad wielą cię postanowię**.
(Mat. 25).
I. Któżby dla usłyszenia słów
tych, nie uczynił wszystkiego!
93
A jednak, jak trudno utrzymać
się w tej wierności nad malem...
Każdy dzień świadczy o klęskach
naszych... o przegranych w spra-
wie zbawienia. Jeżeli czynimy re-
gularnie rachunek sumienia wie-
czorny, znajdziemy prawie zawsze,
żeśmy nie byli wiernymi nad ma-
tem. W tej wierności nad małem
leży podstawa życia z Bogiem na
ziemi, nadzieja życia z Nim przez
wieczność. Wierny nad małem,
może liczyć prawie na pewno, że
i w większych okolicznościach nie
stanie się niewiernym, że ciężkie
próby przetrzyma, gdy przeciwnie,
kto lekceważy małe dowody mi-
łości dla Jezusa, ten się na wiel-
kie nie zdobędzie
II. Skutkiem wierności naszej
w małych rzeczach jest obietnica
postanowienia nas nad wielą. Mo-
żnaby sądzić, że to postanowienie
nas nad wielą, oznacza siłę daną
nam nad namiętnościami, nad po-
kusami, jakie nas ścigać zwykły.
Wiernością nad inałem uzysku-
jemy moc nad wielą... uzyskujemy
pewną moc nad samym Panem
Jezusem. Cóż innego jest przyj-
ście Jego do serc naszych. Wszech-
mocnośc Jego i miłosierdzie dały
nam moc pragnienia i moc osią-
gnięcia Jezusa... Dały nam pra-
wie moc nad Nim, który jest naj-
większą z wielkości... Sługa do-
bry i wierny to prawie syn, to
przyjaciel, któremu można zaufać...
czemużby Jezus miał się wahać
zagościć u takiego? Sługa jest
sługą, ma tylko służyć... lecz u ta-
kiego Pana służba się opłaca,
wierność jest nagrodzona. „Do-
brze sługo dobry “ mówi Pan.
Ubiegajmyż się, aby to usły-
zeć.
95
ROZMYŚLANIE XLII.
„Tedy przejrzysz i opływać
będziesz, zadziwi się i rozsze-
rzy serce twoje".
(Iz. 60).
I. Nie możemy ukrywać tego
przed sobą, że żyjemy w ciemno-
ściach. Wzrok oka i wzrok duszy
niewiele widzi... ciasny widnokrąg
jednego i drugiego... A do zaśle-
pienia naszego przyczynia się nie-
mało nasza mifrość własna, pró-
bująca siebie upatrywać we wszyst-
kiem i ze swego punktu widze-
nia oceniać wszystko . . . Słusznie
więc mówi prorok: „Przejrzysz**.
Biedny, kto nie pragnie tego
przejrzenia! Ten jest dopiero na-
prawdę zaślepiony. — Światła
Bożego, prawdy Bożej nie można
dość pożądać ... O błogosławiony
dniu tego przejrzenia, o święte
wyczekiwanie dnia tego, jakże już
oświecasz strwożoną duszę, za-
ciemnione serce.
%
II. I opływać będziesz... Obraz [
dostatku, dobrobytu doczesnego |
potrzebny tu jest dla uprzytomnić- II
nia tego bogactwa duchowego.
Opływać w dobro nad wszelki |
zmysł, nad wszelkie pojęcie, opły-
wać w Boga . . . Gdy czasem po
dobrej modlitwie, po gorącej Ko-
munji odsłoni się nam na chwilę
słodycz stosunku z Bogiem, wtedy
nikną nam z przed oczu wszelkie
korzyści ziemkie* i chcielibyśmy
rzucić wszystko dla Pana! . . .
Cóż dopiero będzie, gdy obco-
wanie to z Bogiem stanie się
sprawą każdej chwili . . bez złu-
dzeń, bez omamień miłości wła-
snej... chlebem powszednim życia!
O naprawdę, że się serce za-
dziwi, biedne serce, pastwa obłę-
dów, szamoczące się z nędzą
swoją ... w nędzy swojej. . . Lecz
skutkiem tego miłosnego podziwu
będzie, że się serce nasze rozsze-
rzy; że się stanie dość wielkiem,
97
aby Bóg w niein mógł się pomie-
ścić . . . Wszak to nietrudno pojąć
gdy się tu na ziemi miłowało Je-
zusa, utajonego w Przenajśw. Sa-
kramencie, gdy się na Jego przy-
bycie zdobiło duszę w najmilszą
Mu cnotę: w pokorę i pogardę
siebie.
ROZMYŚLANIE LXIII.
„Bo oto ciemności okryją
ziemię, a mrok narody, ale
nad tobą wynijdzie Pan4*.
. (Izai. 60).
I. Tak wołał prorok na Jezozo-
limę, pogrążoną w ciemności . . .
Każda dusza nienawrócona szcze-
rze do Boga, jest taką Jerozo-
limą — i każdy naród, szukający
szczęścia swego poza Bogiem . . .
Przypatrzmy się w duchu ciemno-
ściom,okrywającym ziemię i módlmy
się gorąco za narody w mroku
Sto rozmyślań. 7
98
żyjące . . . Jeżeli nas nie obchodzi
żywo i gorąco niedola zaślepionych,
nie mamy jeszcze cechy sług Bo-
żych... Nie każdy może pracować
nad duszami, ale każdy może się
modlić, każdy może pragnąć zba-
wienia dla wszystkich; każdy gor-
liwszy może uczynić cośkolwiek
w tym przedmiocie . .. choćby je-
dno dziecko nauczył pacierza,
choćby dał groszy parę na misje
katolickie.
II. Ale nad tobą wynijdzie Pan.
Wynijdzie nad Jerozohmą, oświe-
coną światłem zbawienia, wyi|ij-
dzie nad duszą szukającą Boga...
Szukajmy Boga jak Mędrcy, jak
pasterze . . . niech nas rozum pro-
wadzi i prostota wriary . . . inaczej
nie spotkamy się z Panem. Nieu-
ległość rozumu prowadzi za sobą
zimno serca... Tylko uległy może
kochać ... a cóż po nas, gdy nie
kochamy? Jesteśmy jak rozbity
dzwon, o który daremnie uderza
w
serce, — nie wyda on dźwięku,,
lecz ton próżny, jak miłość sa-
mego siebie. Jezus na słomie
w ubogiej stajence, tó ten Pan, co
wyszedł naprzeciw nas... pokazał
jak kochać można ... do jakiego
stopnia. Wstańmy i oświećmy się,
bo to światłość nasza ten żłóbek,
ta słoma, to ubóstwo, ta miłość.
Nie troszczmy się o wiełe, byle
nad nami wszedł Pan, byle z nami
żył, w nas żył przez Komunję. „Dla-
czego chcesz częstej Komunji?“
pytał kapłan spowiadającego się.
„Abym żył“, odpowiedział. O
chciejiny tego życia, takiego życia,
aby Jezus był w nas, a my w Niir.
ROZMYŚLANIE XLIV.
„ .. mówił dawno Bóg ojcom
przez proroki, naostatek tych
dni mówił do nas przez Syna“.
(Hebr. 1).
I. Mówił przez Proroki... przez
Izajasza, który jest jakby Ewan-
— 100 —
gelistą Starego Zakonu, tak dalece
przedstawia przyjście i mękę Zba-
wiciela, Jego ubóstwo i wyni-
szczenie: „Widzieliśmy Go, a nie
było na co spojrzeć... Jako korzeń
z ziemi pragnącej... Wszystkie cho-
roby nasze On cierpiał... sinością
Jego jesteśmy uzdrowieni4*. Stary
Zakon nie miał w cenie poniżenia
i wyniszczenia... tylko prorok mógł
z Ducha Sw. mówić tak o Panu
Jezusie. „Starty jest za nieprawości
nasze“, do słów tych objaśnienie
dała dopiero rzeczywistość krzyża
Jezusowego. Mówił Pan przez Pro-
rok! dla tych, którzy mieli zrozu-
mieć i przyjąć proroctwa, nie dla
tych, co je odrzucili.
II. Mówi do nas przez Syna.
Jakże jasno i dobitnie mówi, bez
przenośni i zasłon... od żłóbka do
krzyża mówi do nas... całe życie
nasze, wszystko co cierpimy obja-
śnia nam... przez Syna. Czyny
i życie Pana Jezusa to, jasność
101
bijąca w oczy, to wskazówka nieo-
mylna... Nigdy nie dorównamy
Mu w męce, nigdy nie dosięgniemy
Jego poświęcenia... Patrząc na
Niego, wszystko nasze maleje, bez
zniechęcenia to widzimy... tylko
się wzmaga wdzięczność i uwiel-
bienie... jeżeli patrzymy, jeżeli słu-
chamy... O słuchajmy, jak Pan
mówi do nas przez Syna... wsłu-
chujmy się w słowa Ewangelji...
wpatrujmy się w postacie Sakra-
mentalne... tu i tam mowa Jego
jasna, porywająca serce .. Czegóż
nam nie mówi, oddając nam się
w Eucharystji?... Czegóż nas nie
uczy tem wyzuciem — jakież ludz-
kie słowa zdolne są to wyrazić?...
102
ROZMYŚLANIE XLV.
„Już nie jesteście goście
i przychodnie, aleście obywa-
tele z świętymi i domownikami
Bożymi*'. (Efez.).
I. Gościem i przychodniem jest
dusza niewdrożona w życie z Bo-
giem... nie przerobiona na domo-
wnika Bożego... Prawie każdy ma
swoją drogę do Damaszku, chwilę,
w której na serjo przylgnął do
Boga i zapragnął szczerego na-
wrócenia... Punktem jasnym w prze-
szłości jest taka chwila; nikt nie
jest tak bezrozumnym, aby chciał
wrócić wstecz i być na nowo go-
ściem i przychodniem. Jakże słodko
wracać myślą do chwili swego na-
wrócenia, przypominać sobie przy-
naglenia Boże, to co ludzie krót-
kowidzący zowią zbiegiem okoli-
czności, a co jest tylko ugrupo-
waniem łask, działaniem zwyczaj-
nem miłosierdzia Bożego! Iluż po-
minęło tę okazję przez ślepotę
103
duchową, przez ziemskość, w któ-
rej ugrzęźli.
II. Współobywatelstwo ze Świę-
tymi zdaje się prawie rzeczą nie-
możebną, zbyt wysoką, niedostę-
pną. Ale to jest złudzenie niebez-
pieczne. Kiedy Jezus, Syn Boży,
zstąpił na ziemię i krzyż obrał
aby nas odkupić — umożliwił
tym sposobem zbawienie najwięk-
szego grzesznika przez nawróce-
nie. Do tego nawrócenia cią-
gle podaje nam sposobność i uła-
twia je przez ustanowienie Ko-
ścioła św., który na każdym kroku
gotów jest pomagać duszom. Więc
nam nic nie przeszkadza być wspól-
nikami Świętych ri domowników
Bożych. Ci sami Święci wstawiają
się za nami nieustannie... a domo-
wnikami Bożymi gdzież bardziej
się stajemy, jak nie w przyjmo-
waniu Komunji św., w łączeniu się
istotnem z przenajdroższem Cia-
łem Jezusowem i Krwią Jego naj-
104
świętszą. O spieszmy tam, gdzie
dom nasz, domownicy Boży!
ROZMYŚLANIE XLVI.
„A. jam Go nie znał!"
(Jan 1).
I. Sw. Jan Chrzciciel dwa razy
powtarza te słowa, jakby z wy-
rzutem bolesnym, jakby w żalu
nieutulonym .. On, który całą du-
szą przylgnął do Pana Jezusa,
on mówi jakby z przerażeniem
o chwili, w której Go nie znał.
Zycie za krótkie jest na poznanie
i ukochanie Boga... szkoda każdej
chwili, w której nie znaliśmy Go...
A jednak, czy my Go znamy?
Och znamy, o ile wierzymy, o ile
pragniemy poznać, o ile myśl na-
sza wyzuta z powszedniości szuka
tej znajomości najwyższej... o ile
dobro, piękno, miłość najlepsza,
najbezosobistsza jest naszym idea-
105
łem .. - Taki święty, jak Jan mówi
z przyciskiem: „A jam Go nie
znał!“ Cóż ma powiedzieć zwy-
czajny człowiek, co się błąkał po
bezdrożach i czepiał się sercem
marności, a nie chciał znać Jezusa!
II. Cóż ma powiedzieć ten, co
przechodzi koło przybytku, gdzie
Pan mieszka i nie zwraca się ser-
cem do Niego, bo Go nie zna.
Jakże inaczej jeszcze powinien za-
łamać ręce, niż Jan sfrasowany...
bo nie może wiedzieć ten obojętny,
czy nadejdzie chwila, w której po-
zna swego Boga, w której niezna-
jomość Jego będzie przeszłością,
a teraźniejszość posiadaniem...
Nie można posiadać nie znając...
a poznawszy, nie można dość na-
sycić się znaniem i posiadaniem.
Nie mówmy, że trudno poznać!
Znam Go. bo mi tyle razy prze-
baczył. . Znam, bo nie dał mi gnić
w grzechu, bo mnie pobudził do
poprawy i pokuty. Znam, bo mnie
— 106 —
nakarmił nieraz samym sobą, boi
mi dał poznać, że Go brać muszę
abym żył, — bo to pragnienie nie
skończy się aż w wieąznem i naj-
szczęśliwszem z Nim obcowaniu
na wieki.
ROZMYŚLANIE XLVII.
„... którzy macą Bożą strze-
żeni jesteście przez wiarą".
(Piotr 1).
I. Mocą Bożą wszystko co do-
bre w nas się zachowuje. Nie na-
szą siłą czynimy to, co trudne a do-
bre. Jeżeli się nie uciekamy po
tę siłę do Boga, bardzo źle
z nami... Pan Bóg łaską swoją za-
początkowuje w nas każdą czyn-
ność szlachetną... Ktokolwiek się
bada sumiennie, przyzna, że miał
chwile, w których był jakby ku-
szony ku dobremu... Coś w nas
mówiło: przebacz, zwycięż się,
107
podziel się, upokorz... To ta
moc Boża, którą strzeżeni jesteśmy
i którą niestety tak często pomi-
jamy... Oko duszy naszej powinno
nieustannie śledzić za tą mocą, tą
pomocą Bożą, aby z niej snuło
wątek życia i uczynków. Nasze
własne usiłowania i zabiegi są czcze
i zwietrzałe, jeżeli się nie opierają
na tem, co Bóg w nas czyni mocą
swoją.
II. Strzeżeni jesteśmy! Jakaż to
łaska, jaka miłość, jakie miłosier-
dzie, to czuwanie Boga wszech-
mocnego nad nędznym człowie-
kiem... czuwanie ciągłe i stałe nad
lekkomyślnym i niestałym. Zginę-
libyśmy bez tego czuwania... zgu-
bilibyśmy się sami. Strzeżeni je-
steśmy przez wiarę.
Wielkie światło bije z tych słów...
Tylko przez wiarę możemy być
ustrzeżeni... prze-', wiarę, która
dosięga Boga... przez wiarę, która
szuka i znajduje Jezusa w Eucha-
. — 108 —
rystji... Jest to kwiat i owoc na-j
szej wiary zarazem, bo przynosi!
i radość i pożywienie duchowne!
W Eucharystji koncentrują się]
wszystkie zabiegi Boże o dusze]
naszą i wszelka pomoc w osią-
gnieniu zbawienia. Tutaj prawdzi-
wie strzeżeni jesteśmy przez wia-1
rę... Panie, strzeż niedowiarstwa
mego!
ROZMYŚLANIE XLVIII.
„Rzekła Matka Jego sługom:
„cokolwiek wam rzeaze, czyń-
cie." (Jan 2).
I. Nie możemy wątpić ani na
chwilę, że wszelkie łaski dostają
się z nieba na ziemię. przez Naj-
świętszą Pannę, przez Marję, Matkę
Jezusową. Pierwszy cud w Kanie
uczynił Jezus na prośbę Matki
Swojej najdroższej i najświętszej...
Rozważając to, musimy mieć serce
— 309 —
pełne nadziei i ufności w przy-
| czynę Marji. Cześć Marji powinna
| być bardzo żywą w sercach na-
| szych... przez Nią mamy Jezusa...
i od Niej mamy się nauczyć, jak Go
| kochać, jak Mu służyć, jak w Niin
I z Nią żyć.
II. Jak rzekła Jego sługom: „Co-
kolwiek wam rzecze czyńcie** —
f tak i nam mówi na każdą chwilę.
'To jest warunek służby naszej
( i synostwa naszego... Jezus rzekł:
„Bierzcie i pożywajcie, to jest
Ciało moje za życie świata“.
' A Marja mówi: „Cokolwiek wam
| rzecze czyńcie**. Bierzmy więc i po-
, żywajmy, aby się duch nasz wzmo-
| cnił i aby żył... Niema życia du-
[ szy bez przystępowania do Stołu
f Pańskiego... bierzemy na własność
Boga naszego, a z Nim razem
I bierzemy tyle mocy Jego, ile nam
| trzeba na tej biednej ziemi dla
| siebie... dla drogich nam...
Na zewnątrz musimy często wi-
110
dzieć prośby nasze jakoby bez
wysłuchania ale skutek modli-
twy złączonej z Komunją zostaje
W duszy, kapitalizuje się na wie-
czność. Coś powiedział Panu w tych f
chwilach zjednoczenia, toś zapisał |
na Jego Sercu, nikt ci tego nie I-
odbierze — to Boga nakłoniło ku I
tobie, to ciebię przykuło do Boga, t
Ach, czyńmy, cokolwiek nam rze- |
cze i słuchajmy pilnie, co mówi. . j
ROZMYŚLANIE XL1X.
„... stał się wszystkim, któ-
rzy Mu posłuszni są, przyczyną
zbawienia wiecznego1*.
(Do Żyd. 5).
I. Cnota posłuszeństwa jest mało
rozumiana. Wszystkie skłonności
przyrodzone sprzeciwiają się po-
słuszeństwa... Bunt jest związany
z naturą człowieka, bunt dziedzi-
czny... Aby słuchało zepsute serce,
musi mieć korzyść własną na celu,
musi widzieć wyrozumowany po-
żytek. A jednak bez posłuszeństwa
niema zbawienia, bo bez posłu-
szeństwa niema zwycięstwa nad
sobą. Pan Jezus był posłuszny
Ojcu swemu aż do śmierci krzy-
żowej. W każdym z n^s posłu-
szeństwo sprawia pewien rodzaj
śmierci, lecz w tej śmierci jest ży-
cie, jest pełnia życia, bo jest pod-
danie się z miłości płynące.
II. Przypatrzmy się Panu Jezu-
sowi — nic tak nie uczy, jak przy-
patrywanie się Jego czynom. Na
słowo Ojca mówi: „Oto idę...“,
na słowo -sługi swego kapłana sta-
wia s ę... 1 to Jego posłuszeństwo
jest przyczyną zbawienia wiecz-
nego... Dlatego On i od nas wy-
maga służby posłusznej, aby nam
mógł być tą przyczyną zbawienia.
Czy tak trudno słuchać? Gdy
się słyszy — nietrudno, ale gdy
się ma uszy zatkane, oczy odwró-
112
cone — nie słyszy się rozkazu.
Głuche jest serce nieogarnięte
miłością, widzimy to i w sprawach
zewnętrznych. Pan Jezus mówi:
„Pójdźcie wszyscy“, a wieluż ich
idzie? Czemuż nie słyszą? Bo nie
mają serca ku Bogu obróconego...
patrzą w świat zawodny, w swoje
„ja“ nadęte — i Boga dlatego nie
słyszą. O miłości nam oddana,
daj abyśmy byli wzajemni dla Cie-
bie i także Tobie oddani. Chroń
nas od głuchoty serca! Daj niech
biegniemy do tych ołtarzy, gdzie
Ty, najposłuszniejszy, jesteś dla
nas na każdą chwilę.
ROZMYŚLANIE L.
„Zawsze się weselcie. Bez
przestanku się módlcic. We
wszystkiem dziękujcie" (Tes. 1).
I. Gdybyśmy . mieli święte we-
sele wiary i miłości, moglibyśmy
113
weselić się zawsze, jak św. Paweł
zaleca. Takie posiadamy niezró-
wnane obietnice, przyrzeczone
przez Boga nie mylącego się i mi-
łującego nas! Wszak ta pewność
nie jest smutna, więc się zawsze
weselmy! Inna jest wesołość z nad-
przyrodzonych pobudek płynąca,
przenikająca duszę nawet wśród
ciężkości tego życia, a inna lekko-
myślna wesołość ziemska i świa-
towa, zależna od uposobienia, od
wrażeń, od powodzenia. Wesołość
Chrystusowa, to jest pokój w walce
z sobą, najtrudniejszej z walk; to
jest wyrozumiałość względem bli-
źniego, nie oburzenie i nie ponu-
rość zawziętości.
II. Modlić się bez przestanku,
wydaje się może trudnem. Nie
idze tu o odmawianie ustawiczne
pacierzy, ale o serce przytulone
do Jezusa, o wzrok duszy ku
Niemu zwrócony! .. Niech nie prze-
stanę nigdy zwracać się ku Tobie,
Sto rozmyślań. N
114
dążyć myślą do Ciebie, — i żyć
pod Twojem okiem!...
„We wszystkiem dziękujcie**
we wszystkiem, a więc i za wszystko.
W Przenajświętszym Sakrainencie
za ten Sakrament przenajdostoj-
niejszy, w Komunji za Komunję.
„We wszystkiem**, bo wszystko
jest w Eucharystji, wszystka mi-
łość Jezusowa, wszystka moc Jego
nam się udzielająca.
Czyż nie czujemy, jak nas ta
siła przejmuje, gdy odchodzimy |
od Stołu Pańskiego? A choćbyśmy .
jej nie czuli, wierzmy, że nas ogar-
nęła i że nas nie opuści, póki...
my jej nie ^opuścimy. Na tę lichość
naszą przygotowani, mniej jej ule-
gniemy, we wszystkiem dziękując.
ROZMYŚLANIE LI.
Przemienienie Pańskie.
I. Chrystus Pan wziął ze sobą
trzech wybranych na Tabor... Nie
115
wszystkich Pan Bierze na górę Prze-
mienienia; trzeba do tego przymio-
tów, jakie mieli ci trzej... Trzeba
tych przymiotów w dobrej woli,
w pragnieniu... Bóg je dopełni
w następstwie... Trzeba ducha
apostolskiego Piotra, trzeba czy-
stości Jana... trzeba ofiarności
w służbie Pańskiej Jakóba... IF woli
to wszystko mieć trzeba, w uspo-
sobieniu, w błaganiu o to... Na-
tura, jak rozhukana woda bierze
nas ciągle ze sobą, lecz gdy grunt
duszy ma kierunek ku Bogu, nie-
łatwo przepadniemy, bo nas do-
leci wołanie Boże, bo zrozumiemy
Jego wolę. A na niezrozumieniu
ciągle się rozbijamy .. I uczniowie
owi nie rozumieii i chcieli budo-
wać przybytki.
II. Jakże bywa nie pojmowane
Przemienienie codzienne na ołta-
rzach, jak powierzchownie brane,
jak niewyzyskane!....
Bóg nachylony ku obojętnemu
8*
116
człowiekowi, wyciągający ręce po
jego serce... Miłość tak wielka,
nieziemska, płacona obojętno-
ścią ... Stwórca nie mogący nic
uzyskać od stworzenia... Wszech-
mogący nie mogący czegoś... to
wszystko zawiera się w oddalaniu
się naszem od Komunji świętej,
i w żądaniach naszych zuchwałych
tego, czego Pan nam odmawia
dla naszego dobra. Chcemy trwa-
łego tu przybytku i stawialibyśmy
chętnie budki na Taborze, zamiast |
należnego uwielbienia dla cudu, I
od którego prawdziwego pojęcia
możnaby umrzeć. Prośmy, ach
prośmy o nasze przemienienie!
ROZMYŚLANIE LII.
Żaden nie może dwom pa-
nom służyć**. (Mat. 6).
I. Całe szczęście jest: mieć Pana...
Tylko Jezus ma prawo być Pa-
117
nem... Panem życia, Panem du-
szy... Biada temu, u którego bez-
królewie się przedłuża. Panem bę-
dzie na wieki naszym, On, co nas
kupił sobie na własność męką
i śmiercią. Jak musiał pragnąć
aby nas posiadł na wieki! Z jak
wiełkiej miłości umarł za nas!...
Nic słodszego jak służyć Mu, jak
w Jego jarzmie chodzić... Patrzmy
na tych, co ślubami z Nim zwią-
zani : wszystko im miłe dla Niego —
im boleśniejsze, tern milsze. Każdy
ból, to znak współżycia z Nim,
innego życia, nie tego ziemskiego,
gdzie sama nędza. Ten Pan nasz
taki wielki jest, że w Jego służbie
wszyscy wielkimi się stają; naj-
mniejsza rzecz wielka jest w Nim,
a im lichsza tern większa.
II. „Dwom panom“, a więc jest
drugi pan? Jest w tern, z czegośmy
sobie zrobili bożyszcze: świat, zmy-
sły, nasze ja... Nie może Jezus
cierpieć obok siebie tego drugiego
118
pana... Jakżeby mógł? Któż Mu ।
kiedy dorównał? Kto ostałby się
przy Nim?... Tylko w odwróceniu i
się od Pana Jezusa może istnieć
dla nas drugi pan... na widok Je-
zusa, na zbliżcie się Jego, pierz-
cha. Aby się pozbyć tego drugiego
..pana, nie trzeba zbytnio z nim
się szamotać, dftść się przytulić
do prawdziwego, z Nim odnowić
stosunek, zawrzeć, nowy sojusz.
On zawsze- gotów, zawsze czeka
i zawsze przyjmuje nas, jak gdy-
by śmy Go byli nigdy nie zdradzili.
Odnowienie służby naszej u Je-
zusa najpewniejsze jest w Komunji,
w gorącem jej pragnieniu, w oce-
nieniu tęgo szczęścia, w okupieniu
go życiem czystem. W niej
służba nasza jednemu Panu, prze-
ciąga się aż do szczęśliwej wie-
czności.
— 119 —
ROZMYŚLANIE LIII.
„Szukającym Pana, na ża-
dnem dobru nie będzie scho-
dziło". (Ps. 33).
I. Pan pierwszy szukał duszy
naszej — i jakim trudem, jakim
kosztem! Przedstawię sobie te
drogi, jakiemi chodził: Betlejem,
gdzie zimno i ubóstwo Go* powi-
tało... Egipt, gdzie żył jak wygna-
niec, Bóg między pogźiny, nieznany
i ukryty... Nazaret, gdzie praco-
wał jak dziecko ubogich rzemieśl-
ników... Przedstawię sobie te ska-
liste i słońcem spalone drogi Ju-
dei, Galilei, Samarji — brzegi wód
i góry, na których nauczał, —
ogród oliwny, w którym dusza
Jego konała, Golgotę, na której
nas miłość Jego dosięgła, aby nas
zbawić.
II. Dla nas daleko łatwiej zna-
leźć Go, a czv przeto szukamy
gorliwie Jezusa? O, nie jesteśmy
120
jak Oblubienica w.pieśni nad pie-
śniami, która powtarzała, iż Go
nie puści, ody Go znajdzie. I nie
szukamy i łatwo puszczamy... On
się nam nastręcza na każdym
kroku... Co kościół, co taberna-
kulum, to kawałek nieba... Na ża-
dnem dobru nie zbywałoby nam,
gdybyśiny brali Dobro najwyższe...
W Nim jest wszystko... Jego mocą
możemy stać, Jego towarzystwem
żyć najszczęśliwiej. Te dobra, na
których nam czasem schodzi, jak
swoboda, jak powodzenie ukocha-
nych, jak zdrowie — te dobra On
nam całkowicie zastąpić może —
On nas nauczy znieść ich brak
z pogodą — wytłumaczy się przed
nami, dlaczego nam cierpieć trze-
ba... pokaże duszy jej nędzę i sprawi,
że bez lęku rozważać będziemy
jacyśmy mizerni, bo miłość Jego
lubuje się w naszej nicości. Szu-
kajmy Go, a to wszystko znaj-
dziemy.
121
ROZMYŚLANIE LIV.
„Jeżeli ziarno pszeniczne,
wpadłszy w ziemię, obumrze,
wielki owoc przynosi".
(Jan XII).
I. Któż tak jak Jezus był
obumarłem ziarnem. Nie żył ani
chwili dla siebie. Umarły był za
życia na wszelką osobistą po-
ciechę, na wszelką dogodność
swoją własną. Wola Ojca była
Mu zakonem , a wola ta srogą
była względem Niego. Obumarcie
takie nie jest brakiem czucia.
Wiemy z Ewangelji św., jak Jezus
miłował swoich, jak był pełen czu-
łości dla zupełnie Mu obcych. Lecz
któż jest obcy Sercu Jezusowe-
mu?... Wszystkie biedy, wszystkie
złości Go bolą, każde usiłowanie
ku dobremu, każdy dowód miłości
przepełnia Go radością... O, nie
sądźmy, że wobec Serca Jezuso-
wego cokolwiek przepada.
122
II. Obraz tego obumarłego
ziarna przedstawia się nam wido-
cznie w Przenajświętszym Sakra-
mencie. O, tam dopiero umarł
sobie:
„Biorą z dobrą lub złą wolą »
Ale jak nierówną dolą,
Biorą żywot lub zginienie“.
Musiał Jezus przyjąć na się
śmierć Eucharystyczną, aby wy-
konać tę obietnicę: „Nie zostawię
was sierotami**. Przykład ten po-
winienby nieść olbrzymie owoce
miłości bliźniego... A jeżeli owoc
tego poświęcenia się Pana Jezusa
przepada, czyjaż wina? Wobec
odkrytej Hostji trzeba czynić ra-
chunek sumienia, tam się badać,
czy usiłujemy zbliżyć się do pier-
wowzoru tego; tam się z powodu
naszego braku miłości zawstydzać
i upokarzać...
123
ROZMYŚLANIE LV.
„A przeto się nie bójcic;
cirożsiście wy niż wiele wró-
blów“. (Łuk. J2j.
I. Wartość duszy jest niezmierna,
a ten skarb jest zamknięty w po-
włoce bardzo kruchej. Straszne
są niebezpieczeństwa, wśród któ-
rych żyjemy i działamy. Zbawie-
nie, kupione nam przenajdroższą
Krwią źfbawicielową, n.ożemy każ-
dej chwili postradać, zaprzedać
za lada jaką marnostkę. Dlatego,
zdaje się, Pan Jezus stawia naj-
lichszego ptaszka obok duszy ludz-
kiej , aby pokazać ogromną ró-
żnicę ich wartości.
II. My jednak mało się zasta-
nawiamy nad tą bezmierną war-
tością duszy naszej i duszy bli-
źnich. Prawie że więcej nas obcho-
dzą wróble. Wszystko nas więcej
uderza niż myśl, czy będziemy
zbawieni?... my i ci i tamci... Pe-
124
wien pobożny kapłan przyznawał
się, że ile razy widział więcej ludzi
razem, zawsze go uderzała ta
myśl, czy też wszyscy będą zba-
wieni? Czy my też wszyscy znaj-
dziemy się przy Sercu Pana-Je-
zusa? — Będzie to niezawodnie
w miarę pragnień naszych... Nie
dla tych niebo, którzy nieba r.ie
chcą, nie szukają.
ROZMYŚLANIE LVI.
„Panie, Panie, otwórz nam“.
(Mat. 25).
I. Straszny musiał być ten krzyk
rozpaczy, straszniejsze słowo: „Nfe*
znam was!“ Czemże się zarabia
na tę nieznajomość Pana Jezusa?
Brakiem oleju — miłości. Głupie
panny mówiły sobie: „byle mieć
lampy“... Lampy same światła nie
dadzą. Jest to złudzenie najpo-
spolitsze. W rzeczach wiary byle
125
co wystarcza: tyle się robi dla
Pana Boga, ile konieczność wy-
maga, aby się nie różnić, aby nie
razić, nie gorszyć drugich. A gdy
zabrzmi głos: Oto idzie Oblu-
bieniec — ach, wtedy ani my Jego,
ani On nas znać nie może i zam-
knięte są drzwi.
II. Wszystkie zasnęły, gdy Oblu-
bieniec omieszkiwał — i mądre,
przezorne i głupie, roztargnione.
Zdrzemnąć się ludzka rzecz; naj-
gorliwsza dusza n a chwile niemocy
nie do pokonania. Lecz wtedy
właśnie trzeba tego oleju, tego
światła, któreby nie dało ani na
chwilę zwątpić o Bogu, ani na se-
kundę nie przerwało łączności
z Ni n, mimo ułomności natury.
Wtedy upokorzenie się jest rzeczą
najpożądańszą, najzbawienniejszą,
to jest właściwy olej lampy serca...
Zdrzemnąć się, mówiąc: „Panie,
widzisz jakam licha!“, nic nie szko-
dzi, co innego jest położyć się
126
spać, mówiąc sobie: „Mniejsza
o to!“ Czujmy, czujmy, na miłość
Boską i dla miłości Bożej, nędzę
naszą — to taki spokój wlewa w du-
szę, to sprowadza pomoc Bożą,
zdrój łask. Pan Jezus, podobnie
jak w maleńką Hostję, zstępuje
i w duszę uniżoną miłośnie — i to
jest ta duchowna, nieustająca Ko-
munja, przez którą On nasz, a my
Jego.
ROZMYŚLANIE LVII.
„Marja lepszą cząstkę obrała,
która od Niej odjętą nie bę-
dzie". (Łuk. 10.)
1. Cóż najwięcej boli na ziemi?
Umiłowanie odjęte. Każdy doznał
tego. Od lat dziecinnych, od po-
psutego cacka, do nawyczek sta-
rości i przylgnięć naszych tak licz-
nych. Umiłowaniem trwałem może
być tylko Bóg i to, co w Nim
kochamy.
127
Rzecz tak często powtarzana,
że mogłaby się zdawać frazesem.
A jednak pomyślmy trochę nad
tern, pomyślmy, czy Pan Bóg jest
związką naszą z rzeczami i oso-
bami? Czy się odnosimy do Niego
w pragnieniach i troskach? Czy
się Go pytamy sercem przy roz-
poczęciu spraw, azali On ich so-
bie życzy?
I czyśmy gotowi rzucić je każ-
dej chwili, gdy On ich nie po-
piera, nie posuwa ich skutku na-
przód? Jeżeli tak nie jest, nie
mamy cząstki z Nim, obraliśmy
cząstkę pośledniejszą i ta nam
prędzej czy później odjętą zostanie.
II. Przed Najśw- Sakramentem:
O cząstko moja na życie i na
wieczność, dobrowolnym wyborem
obrana, staję przed Tobą jak licha,
nie mająca w lampie oleju, panna,
ale wiem, że w mocy Twojej i światła
i ciepła potoki. Ach, napełnij sam
nędzne naczynie, któreś stworzył
128
dla Siebie, nie umniejszaj Swego
dziedzictwa, Miłośniku dusz, opu-
szczając nędzę wpraszającą się
w cząstkę z Tohą. Złe, licho, ku-
lawo służę. Ci, ale mogę z ręką
na sercu powiedzieć: Ty wiesz,
że nic innego tak nie pragnę, jak
sjużyć Ci tutaj wszystką istotą
moją, jak usłyszeć to Twoje słowo:
„Sługą ty inoim jesteś Izraelu".
ROZMYŚLANIE LVIIL
„Nie bójcie się małe stado".
(Łuk. 12).
I. Dusza nasza, jako pt k z gnia-
zda wypłoszony, tuła się na tej
ziemi wśród najsprzeczniejszych
żywiołów i nie ma się gdzie przy-
tulić w sieroctwie swojem. Ziem-
skie rzeczy odurzą ją na chwilę,
błyskotki zatumanią po części, ale
tło, ale głębia wewnętrzna woła
o swoje. Z nieba rodem, z Bo-
129
skiego Serca wyszła—dusza czuje,
że obok tych ziemskich rzeczy
należy jej się nieskończenie wię-
cej, i do tych mówi Zbawiciel:
„Nie bójcie się małe stado“ — spło-
szone stadko, oderwane od ogól-
nej gromady bezwiednej wielkich
przeznaczeń! Lepiej gromadzie na
tym świecie, bezpieczniej stadku na
wieki; bo tu nieraz ból toczy,
niepokój szamoce, trwoga ogarnia.
Na innych prawach, inne wiodąc
życie, małe stadko bywa bardzo
upośledzone na ziemi.
II. Lecz ma jedną gałązkę, na
której zawsze spocząć może, ga-
łązkę drzewa żywota, kłosek ziarna
wybranych Pańskich. To jest kró-
lestwo, które podobało się Ojcu
dać nam! Wielki skarb, wielka
potęga.
Skarb z wewnątrz na zewnątrz
promieniejący — potęga ujarzmia-
jąca siebie. Wielkie królestwo ży-
cia Eucharystycznego,Jezusa z nami
Sto rozmyślań. 9
130
i w nas. W tem oddaniu się Jego
nam, jest Jego moc i nasza. Któż
się tak oddać drugiemu potrafi?
Któżby tak ogarnąć zdołał i na
własność zabrać Jezusa, jak czło-
wiek szczęśliwy, który przyjmuje
Komunję!
ROZMYŚLANIE LIX.
„Spróbowałeś serca mego“.
(Ps. 16).
I. Cóż warte serce niewypróbo-
wane? Człowiek, który nie cier-
piał, jest jak niedostrojony instru-
ment, nie można na pewne weń
uderzyć, bo ton jego nie wyda
myśli grającego. Pan Jezus nie
mógłby zaufać człowiekowi, który
nic nie cierpiał — musi więc wy-
próbować każde serce. Nie krzy-
czmy zaraz, nie urażajmy się i niech
się nie trwoży serce próbowane!
Jeżeli kochasz Jezusa, bądź rad,
131
że Boski artysta kładzie na tobie
ręce, dostrój się do Niego — od-
powiadaj z Jego tonu, choćby bo-
lało, choćby bardzo bolało. Powoli,
powoli ból przycichnie, zjednocze-
nie woli z Najwyższą wolą stanie
się słodkiem . . choćby bolało . . .
II. I nawzajem woła Jezus do
ciebie: „spróbuj Serca mego!“.
O błogosławiony! jeżeliś to woła-
nie . zrozumiał i wypełnił miłośnie.
Spróbuj tego Serca, ono cię wzmo-
cni i jakby w siebie samego prze-
mieni. Spróbuj, a nie odstąpisz
więcej. Dlatego się przemienił nie
w jasność Taboru, ale w małą
Hostyjkę na ołtarzu, abyś szedł
śmiało, uniżenie a radośnie i brał
z rozkoszą i dziękczynieniem.
Serce Jego wypróbowane . . .
ach i jak!... Eucharystja jest owo-
cem i streszczeniem Męki. Miejmy
to przed oczyma duszy, idąc do
Komunji, powtarzajmy sobie w my-
śli: Trzeba było, aby Syn człowie-
9*.
132
czy cierpiał i umarł, — nim Ciało
Jego mogło w ten niepojęty spo-
sób stać się naszą własnością.
Wchodząc w ten nadnaturalny,
mistyczny z Nim stosunek, bierze-
my cały ogrom Męki Jego w dzie-
dzictwo, w posiadanie. Takiem było,
takiem jest Serce Jezusowe, żyjące
dla nas w Przenajświętszym Sa-
kramencie.
ROZMYŚLANIE LX.
„Który mnie stworzył, odpo-
czął w przybytku moim".
(Ekkl. 24).
I. Przybytek, który Pan utwo-
rzył dla siebie, musiał być piękny
i wspaniały. Łono Marji, wnętrze
serca Matki-Dziewicy . . . Ciepło
miłości macierzyńskiej i czar dzie-
wictwa. Miłość i czystość opromie-
niały ten przybytek, żywe taber-
nakulum, mieszkanie Boga, który
133
zapragnął człowieczeństwa. Zapra-
gnął, bo chciał podnieść to czło-
wieczeństwo skalane, dopełnił tego,
bo znalazł domek ciała ludzkiego
bez zmazy, a nie mógł odpocząć,
tylko w przybytku niepokalanym...
odpocząć... a więc po trudzie już
jakimś, czy po przewidzeniach mę-
ki. Wiedział, że miał być umęczo-
ny i naprzód chciał nabrać w sie-
bie odpocznienia, i w łonie Marji
je znalazł. Przypatrzę się przez
chwilę szczęściu obojga Najświęt-
szych — Jego szczęściu, iż Ją miał
Matką, Jej niebiańskiej rozkoszy,
iż Mu była przybytkiem.
II. Miłość Boża nie ma miary.
Niedość Mu było wnętrza tego
przeczystego serca — zakoszto-.
wawszy królowania nad sercami
i umiłowawszy swoje, do końca je
umiłował. Dopóki świata, dopóty
Komunji . . .
Który nas stworzył, odpoczywa
we wnętrzu naszem. O, lękajmy
134
się, aby tam brudów i płazów nie
znalazł — nie miałby spoczynku!
O Jezu, ziemia była dla Ciebie
wygnaniem, niechże Ci serce moje
nie będzie więzieniem. Zrób sobie
sam w niem pałac. Gdy przyjdziesz,
przynieś wszystkie przybory —
wiesz, że idziesz do ubóstwa wiel-
kiego. Ja zaś, co mam, przyniosę:
żal za grzechy niech wyściela pod-
łogę tej chatki, woń ostatniej Ko-
munji niech ją napełnia, jak po
nabożeństwie w kościele woń ka-
dzideł zostaje. O niech nie zapom-
nę, że często odpocząć raczysz
u mnie niegodnego, najniegodniej-
szego.
ROZMYŚLANIE LXI.
„Chleb z nieba dałeś nam
Panie, mający w sobie wszyst-
kie rozkosze “. (Sap. 16).
I. Chleb, pokarm, żywność, a
z nią moc! Q ile ten pokarm
135
bierzemy z wiarą, że w nim jest
wszystko, o tyle daje On nam na
pożytek; o ile bierzemy go w uni-
żeniu pokory, w przekonaniu, że-
śmy na ten przezacny posiłek nie
zasłużyli, o tyle objawiają się nam
skutki jego. Jeżeli Komunja nie
wyrobi w nas pokory, niema chy-
ba nadziei tej cnoty dla nas. Jak
można nie być do ziemi przybitym
temi odwiedzinami Jezusa w duszy!
Tylko się zmierzyć i rzucić okiem
na ogrom Jego Majestatu i Chwały.
Ja i On. Tutaj pierwej ja, a po-
tem On . .. Trzeba przypatrzeć
się sobie, aby się zawstydzić i do-
piero z tą pokorą w sercu przyj-
mować Go. Z tego zawstydzenia
do miłości tylko krok. Jeżeliś się
dobrze uniżył, musisz kochać.
II. „Wszystkie rozkosze". — Ja-
kie marne wtedy wydaje się to
słowo rozkosz, zastosowane do
rzeczy ziemskich! Kto Boga za-
— 136 —
kosztował, już chyba niczego na
ziemi rozkoszą nie nazwie.
Wszystkie smaki duchowne, nad-
przyrodzone, mistyczne, włożył
Pan Jezus w ten Sakrament; kto
się Nim często pożywia, w tym
ginie zmysł na pospolite uciechy
i wyrabia się ten wytworny smak
Boga pożądający, który acz tak
wysoki, zanurza się chętnie w nę-
dzy swojej i tem jest wybredny,
że mu używanie ziemskie jest zbyt
niskiem, owszem, umie cenić krzyż,
jako wspólność z Tym, który go
doprowadził do takiej świętej po-
ufałości . . .
Wszystkie rozkosze, wszystkie
radości, wszelkie światło, wszelaka
zbroja przeciw pokusom, wchodzą
do duszy wraz z Komunją, gdyś-
my tylko uczynili z naszej strony
to, co Chrystus Pan i Jego Ko-
ściół za warunek dobrej Komunji
kładą.
137
ROZMYŚLANIE LXII.
„Bo jeśli Pan wielki będzie
chciał, napełni go duchem zro-
zumienia (sprawiedliweg-o)**.
/Ekkl. 39).
I. Prześliczne jest pojęcie słowa
sprawiedliwy . . . Trzeba się tylko
trochę zagłębić w znaczenie tego
przymiotu, Bogu przypisywanego.
Sprawiedliwym jest się w czynie,
w sądzie, w myśli, w uczuciu,
w woli. „Sprawiedliwi przed Bo-
giem": powiedziane jest w Piśmie
o Elżbiecie i Zacharjaszu. Jakże
w nich świecić musiała ta cnota!
„Sprawiedliwy", jak palma za-
kwitnie, .owocem się obciąży, bło-
gosławiony i błogosławiący.
Starajmyż się o sprawiedliwość
w każdym uczynku, w każdym
sądzie.
II. Za sprawiedliwością idzie
duch zrozumienia. Pokój sprawie-
d’iwego dozwala działać Duchowi
138
Sw. Jeśli Pan wielki będzie chciał...
Czy nie zawsze chce? Ach, nie
może niekiedy . . . my Mu przesz-
kadzamy. Idźmy doń pełni niespra-
wiedliwości, pełni siebie. A Pan to
wielki; Pan nad pany; uniżony,
utajony, zmalały dla nas: tern droż-
szy, tern piękniejszy, tein świętszy.
Kochajmy tego wielkiego Pana,
szukajmy Go sercem trzeźwem od
omamień ziemskich i cielesnych.
Wtedy da. nam ducha zrozumie-
nia i będziemy przed Hostją, jak
przed otwartem Niebem.
ROZMYŚLANIE LXIII.
„Podobne jest królestwo nie-
bieskie skarbowi ukrytemu w ro-
li". (Mat. 13).
I. Biedni, stokroć biedni jesteś-
my, jeżeliśmy osiedli na jałowej
roli, w której niema nic dla serca.
Gdzie skarb, tam serce. Czemże
jest życie na ziemi bez skarbu?...
139
Nie kochać — to nie żyć . . . Co
za pustka! . . . jaka czczość . .
II. Lecz skarb jest ukryty, sam
Pan Jezus to powiedział, bo On
sam jest tym skarbem. On chce
naszego szukania, chce być zna-
lezion — i wtedy przeobficie się
udziela. Ukryty w Przenajświęt-
szym Sakramencie chce być zna-
lezion w Komunji św. To jest miej-
sce spotkania Stwórcy i stworze-
nia — Odkupiciela i duszy odku-
pionej.
„Rzeszo odkupiona wykrzykuj".
Wykrzykuj duszo w milczeniu,
w skupieniu, w zjednoczeniu mi-
łosnem z Jezusem, danym ci na
własność, na życie i na wieczność.
ROZMYŚLANIE LIV.
„Nie wyście mnie obrali, alem
ja was obrał". (Jan 15).
I. Cóż to są te wezwania, te
obrania Pana Jezusa? Od czasu
gdy Chrystus Pan chodził po zie-
mi, aż do dnia dzisiejszego są du-
sze, które słyszą to wołanie, które
czują to wybranie i rzucają wszyst-
ko, co świat szczęściem i zaszczy-
tem zowie, oddając się na służbę
sprawie Bożej w ubogich, w błą-
dzących, w sobie samych, prowa-
dząc życie umartwione i kontem-
placyjne. I nic ich od Boga od-
wrócić nie zdoła, tych obranych,
wybi anych, a nawet nie od nich
poniekąd zależy porzucenie tego
życia z- Bogiem, bo wołanie Chry-
stusa Pana jest nad wszystko.
II. Czasem Pan obiera duszę
i przykuwa ją do siebie na świecie.
Znakiem takiego wybrania bywa
głębokie zrozumienie zjednoczenia
się z Jezusem w Przenajświętszym
Sakramencie, gorące i pokorne
pragnienia Komunji. Któż to dać
zdoła, jeżeli nie sam Pan Jezus.
Tylko On może tak rozjaśnić wnę-
trze serca, iżby to serce w niczem
r
— 141 —
po za Bogiem nie smakowało. I tu
powtarza w miłosierdziu i praw-
dzie: „Nie wyście mnie obrali, alem
ja was obrał“. Te słowa Jego na-
pełniają duszę otuchą, odwagą do
żądania częstszej Komunji. Któż-
by śmiał inaczej! Kiedy się dusza
wsłucha w ten głos wołania Pań-
skiego, ogarnia ją niejaka pewność,
że Pan od niej tego żąda — i nie
waha się, biegnie naprzeciw tej
łaski nad łaskami bo nie słu-
I chać Umiłowanego, byłoby uchy-
bieniem. Zewnętrzne życie często
| komunikujących powinno świadczyć
o tym zaszczycie, powinno być
I jak pogodne niebo — dla ludzi.
ROZMYŚLANIE LXV
„A u mnie w wielkiej uczci-
wości, Boże, są przyjaciele
Twoi“. (Ps. 138).
I. Przyjaciele Boga — to święci
Jego. Przypatrzmy s»ę na chwilę
142
fizjognomji moralnej świętego...
Jakie tam dążenia? Jakie pragnie-
nia? Jakie czyny? Czy jest ubie-
ganie się za swoją korzyścią? swoją
chwałą? swoim honorem?... święci
są jak bankruci na sławie. Szydzą
z nich? Oni nie słyszą. Biorą im
pierwsze miejsca, możliwe korzyści
i wygody? Oni nie zważają na to.
Święty, zapatrzony w Jezusa, —
wzór swój i ideał — to tylko uważa
za zysk, co Jezusowi przymnaża
chwały, co dusze ku niemu nakła-
nią. Święci wzgardzeni od świata, I
powinni być w wielkiej uczciwości j
u wiernych Chrystusowych.
II. Każdy sługa ołtarza, to także ।
przyjaciel Boży i także godzien
wielkiej uczciwości. Ta ręka co ।
nam podaje Boga, sprowadzonego
słowem kapłańskiem na ołtarz,
to ręka godna wszelkiego posza-
nowania i uszanowania. Wieleż
ofiar poniósł kapłan, nim stanął
na tem miejscu. Widok młodego
143
lewity, któremu wolno już dotknąć
kielicha i pomagać przy świętej
Ofierze, jest wielce rozrzewniający;
a cóż dopiero widok prymicyj 1
Nasz święty obrządek tyle przed-
stawia wątku dla myśli, tyle ma-
terjału do rozważania — a wszyst-
ko opiera się o ten Najwyższy,
Najświętszy, Najdostojniejszy Sa-
krament.
ROZMYŚLANIE LXVI.
,.Ząda i u staje dusza moja
do pałaców Twoich“f/3s. 83).
I. Tak wołał Psalmista... Nie
brakowało mu bogactw na ziemi
i pałaców nie brakowało — a je-
dnak schła dusza jego od pożą-
dania, iżby Boga oglądał. Pospo-
litsze istoty nie tęsknią za Niebem,
wystarcza im używanie życia co-
dziennego — frugem consumere
nati — jakby się urodzili do ziem-
— 144 —
skości tylko . . . Może ich nawet
Pan będzie lekko sądził, w miło-
sierdziu swojem.
II. Lecz gdy pałace niebieskie
zapachną duszy, jeden tylko jest
pałac, przed którym odpoczywa,
to jest Tabernakulum. Nic dla oczu,
nic dla zmysłów, domeczek naj-
prostszy, niepodobny do pałaców;
a jednak gdy drzwiczki jego otwo-
rzą się dla ciebie — gdy błyśnie
Hostyjka biała i dolecą cię słowa:
Oto Baranek Boży, — o bądź wte-
dy sam barankiem pokory, zapar-
cia, miłości, — wyniszcz w sobie
wszystko, co nie z Boga i nie dla
Boga — i niech już wtedy nie
usycha dusza twoja, lecz niech
płonie, niech się oddaje, na wolę
i niewolę: „Twoja jestem, czyń, co
chcesz, najmiłośniejszy,’ najłaskaw-
szy Panie! O Marjo, łask wszel-
kich przybytku, pomóż przyjąć te-
go Pana, pomóż dziękować**.
145
ROZMYŚLANIE LXVII.
„Kto was przyjmuje, mnie
przyjmuje". (Mat. 10).
1. Fundament hierarchji kościel-
nej jest w tern słowie. Apostoło-
wie i ich następcy przyjęci przez
wiernych, to Chrystus przez nich
przyjęty. Panowanie Jego, prawo-
dawstwo Jego przedłuża się aż
do skończenia wieków, przez to
przyjęcie przez świat Jego następ-
ców.
Wykonanie wierne tego, co oni
nauczają, daje rękojmię zbawienia.
Chrystus nie zawodzi: „kto was
przyjmie, mnie przyjmie“.
II. Stosunek ścisły zawiera się
przez przyjęcie. To jest ta gościn-
ność serca otwartego naoścież
i przyjąć gotowego. Tego żąda Pan
Jezus w Komunji — niczego wię-
cej. Ale do tego prawdziwego
przyjęcia wiele potrzeba ... A na-
przód czystości serca. Któżby śmiał
S to rozmyśl, ń 10
146
otworzyć Panu Jezusowi brudny
przybytek? Trzebaby braku wiary,
że to On sam, Pan nieba i ziemi,
trzebaby opłakanej lekkomyślności.
Na przyjęcie Jezusa, musimy się
całem życiem, dobrze urządzonem,
gotować. Powinniśmy stać dobro-
wolnie w Jego obecności i Jemu
samemu dozwalać przeglądu serca
naszego. Jeżeli wytrwamy pod Je-
go okiem, jeżeli nas nie przeraża
myśl, że On wszystko widzi — to
idźmy śmiało a pokornie, ufnie a
z drżeniem. Ach, nigdy dość czy-
ści nie jesteśmy i tylko Jego łaska
może nam ułatwić Jego przyjęcie.
ROZMYŚLANIE LXVIII.
„Miłujcie, a potem czyńcie
co chcecie". ,
(Sw. Augustyn).
I. „Daj mi Panie miłość Twoją
i łaskę Twoją, o nic Cię więcej
147
nie proszę*4 — wołał św. Ignacy,,
a przed nim jeszcze św. Paweł pi-
sał: „Choćbym mówił językami
ludzkiemi i anielskiemi, i choćbym
posiadł wszelką naukę i choćbym
wszystką majętność rozdał ubo-
gim, a miłościbvm nie miał, ni-
czem jestem44. I cóż to jest ten
skarb? Co jest miłość? Chrystus
Pan bez słów nam ją pokazał. . .
Spojrzyjmy na krzyż .. .
II. Ale spojrzyjmy i na Eucha-
rystję. Któż z kochających chciałby
się w ten bezosobisty sposób od-
dać ukochanemu? Zaprzepaścić
siebie w podobnem utajeniu, aby
tamten wziął wszelki zysk i wszelką
moc. Unicestwić siebie, aby tylko
żył umiłowany! Bo innego celu
Komunji niema, jeno życie, życie
nadprzyrodzone, życie łaski. Je-
żeli cenisz to wyższe życie, jeżeli
ci jest pilno zbliżyć się przez ła-
skę do obcowania z Bogiem, bie-
gnij do tego istotnego połączenia
10*
148
się z Nim, a im częściej, im lepiej,
im goręcej Go przyjmiesz, tem się
więcej rozprzestrzeni serce twoje
miłością Świętych, która jest ce-
lem naszym, a zatem i pożąda-
niem być powinna. „Panie, daj mi
miłość Twoją i łaskę Twoją4*.
ROZMYŚLANIE LXIX.
„Żądanie serca jego dałeś mu“.
(Ps. 20).
1. Zaślepione jest serce, które
nie pożąda Boga. Stokroć nieroz-
tropniejsze to, które się rwie do
rzeczy ziemskich i znikomych.
Często spełnia Pan Bóg żądania
serc. Biada tym, których obsypie
i napełni wszystkiem prócz siebie!
Co za próżnia w takiej pełności,
jaka gorączka w takiem używaniu!
Tylko pożądanie Boga, tylko po-
siadanie Go, lub nadzieja posia-
dania, zalewają niebiańską ciszą
duszę naszą. Niczem się nie trwoży,
149
niczem się nie mięsza, kto założył
cel swój na wysokości i zapragnął
iść śladami Chrystusa Pana.
II. Zadaniem serca rozumieją-
cego i dobrze urządzanego, musi
być nadewszystko łączenie się
z Panem swoim w Przenajświęt-
szym Sakramencie. On nam się
przez swoje pożądanie na nasze
używanie zostawił. Kto Go nie
pragnie, ten nie zna Jego miłości,
nie czuje ciepła tego Serca, wciąż
żyjącego, aby się za nami wsta-
wiało. Duszo samotna, duszo znę-
kana i opuszczona, tam twój dom
i tam posiłek. Bądź pewną, iż tam
cię żądają, że cię czekają i pra-
gną. Ach, nie daj się lada czem
odstraszyć — owszem, wszystkie
przeszkody złączenia się sercem
z Jezusem usuwaj. Wszystko opu-
ścić warto, aby Jemu się nie sprze-
niewierzyć — aby On nie czekał
i nie wołał daremnie.
150
ROZMYŚLANIE LXX.
„Kochanie moje być z sy-
nami człowieczymi".
(Sap. pr. 8).
I. Narodzenie Marji możnaby
nazwać wstępem do wcielenia.
Przepowiedziana przez proroków,
żyła w myśli Bożej od stworzenia
świata; pogromicielka węża-sza-
tana. Ciało Jej, z którego miało
powstać Ciało Boga-człowieka,
ciało Jej było bez zmazy po-
częte. Szczęśliwa chwilo, kiedy
na świat przyszła Matka Zbawi-
ciela, niechże cię rozpamiętywam
z dziękczynieniem.
II. Domie złoty, Chrystusa w so-
bie zawierający . . . Gwiazdo za-
ranna, wschodząca przed słońcem
sprawiedliwości . . . Naczynie prze-
dziwnego nabożeństwa do naj-
wyższej miłości wiodącego... Arko
przymierza duszy z Bogiem . . .
O Marjo, daj nam kochać Syna
151
Twego, daj nam Go znać i słu-
żyć Mu każdem tchnieniem na-
szem. Weź nas zwłaszcza wtedy
w opiekę, gdy jak Ty, Najczystsza,
bierzemy do wnętrza Twego Sy-
na, Twego i naszego Boga. Ach,
zasłoń wtedy przed Nim naszą
nędzę naszą brzydotę, a gdy już
przyjdzie do serca, otocz Go w nas
miłością Twoją, aby Mu było do-
brze z nami, aby nie czuł, żeśmv
Go tak bardzo niegodni. O Matko,
wszechmocna miłością, możesz to
zrobić, racz więc wziąć w opiekę
Komunje moje. Amen.
ROZMYŚLANIE LXXI
„Aby mieszkał przez wiarę
Chrystus w sercach’waszych*1.
(Efez. 3).
1. Sw. Paweł życzy nam tego,
a my czy sobie życzymy? Pan
152
Jezus jest czasem niewygodnym
gościem. Trzeba się urządzać we-
dług Jego zasad, według Jego
nauki — a mybyśmy może woleli
żyć sobie po naszemu... Ten gość
jest świadkiem zarazem, liczy się
z naszą wiernością, doświadcza
naszej wiary. O jakiż skarb ta
wiara. kiedy Chrystus „przez
wiarę“ ma mieszkać w sercach
naszych.
II. „Przez wiarę“ — ale i dla
miłości . . . Od wiary wszystko się
zaczyna — Pan Jezus jest z pe-
wnością cały w każdej Hostji
i w każdym jej ułamku; jest,
choćby nikt w to wierzyć nie
chciał, więc mieszkałby w nas,
choćbyśmy nie wierzyli. Przedsta-
wię sobie tę zgrozę komunji nie-
wierzącego... zniewagę cichą, tylko
Bogu wiadomą i widomą... Prośmy
o wiarę żywą i owocną, dla nas
i dla wszystkich w Kościele Chry-
stusowym żyjących. Niezgodność
153
wiary z czynami jest wielką po-
kusą dla dusz chwiejnych, które
na to patrzą, wielki triumf dla
nieprzyjaciół . . . Przenajświętszy
Sakrament jest tu probierzem
i środkiem: Kto wierzy, kto mi-*
łujc tego Boga utajonego, niech
się nie leni w okazaniu Mu czci
swojej. F ostać, klęcząca nieru-
chomie przed przybytkiem, jest
częstokroć najwymowniejszem ka-
zaniem.
ROZMYŚLANIE LXXII.
„Gdzie jest skarb wasz, tam
i serce Xvasze“. (Łuk. 12).
I. Dwojakie są skarby: jedne
ziemskie, materjalne, pod zmysły
podpadające — do tych rzadko
przywiązuje s ę serce —. ale i to
bywa; drugie są skarby duchowe,
bogactwo umysłowe, miłość ludzka,
szacunek, słowem triumf wszelki
— 154 —
Do tego lgnie serce. Lgnie do
udanej sprawy, do zwycięstwa
nad drugimi, do odznaczenia, wy-
różnienia, umiłowania . . . Tem
wszystkiem Pan Jezus wzgardził.
To nazwał święty Paweł gnojem.
„Mnie żyć jest Chrystus, a um-
rzeć zysk“.
II. Czemuż nasze serce nie szuka
prawdziwego skarbu — i dlaczego
przy nim nie trwa? Bo jest zmy-
słowe, bo mu potrzeba znaku,
aby uwierzyło.
Jezus w Przenajświętszym Sa-
kramencie ma te same dwa spo-
soby. życia, jakie miał, będąc na
ziemi. Więcej, chętniej się ukrywa,
ale też występnie i cuda czyni. Ileż
razy objawił się duszom wiernym
w Przenajśw. Sakramencie? Ileż
razy olśnił, powalił o ziemię nie-
wierzącego! Patrzmyż ze czcią na
Pana naszego okrytego uniże-
niem i nie żądajmy innego cu-
du jak ten, jaki codziennie ty-
- 155 —
lekroć czyni, przychodząc na oł-
tarz na słowa kapłana. Zanurzmy
serce w Jego Sercu i tam niech
będzie skarb nasz i pożądanie
nasze.
ROZMYŚLANIE LXXIII.
„Chwila jeszcze, a który
ma przyjść, przyjdzie**.
(Żyd. 10).
I. Te kilka dni, co nas dzielą
od wieczności, czemże są? Apo-
stoł mówi: chwila jeszcze; i tak
jest. Zbadam się, czy żyję z my-
ślą o przyjściu Chrystusa, Sę-
dziego i Pana mego?. . . Czy się
nie odwracam od myśli c. śmierci?
Czy się nie staję głuchym na te
głosy?...
II. „Który ma przyjść“ przy-
chodzi codzień, na każdą godzinę.
Niema chwili, w któreiby na ja-
kimś punkcie globu nie odpra-
ł
wiała się przenajświętsza Ofiara.
Dość jest przenieść się duchem
ku tym przybytkom, aby niezli-
czone łaski z nich czerpać. Ale
trzeba żyć z Bogiem, jednoczyć
się z Nim myślą, chętnie przeby-
wać z Panem swoim. „Który ma
przyjść, przy;dzie“ i poratuje cię.
Jak wiele uzyskuje się przez mo-
dlitwę, ci tylko wiedzą, co się
modlić umieją — a nie tylko pro-
sić, ale i wielbić 'i dziękować.
Niewdzięcznych serc nie słucha
Pan, bo riiema miłości bez wdzię-
czności, jak nie ma miłości bez
ofiary. Pan Jezus nachyla się ku
nam i wypełnia prośby nasze —
a mybyśmy nawet dziękować nie
umieli?. . . O zawstydźmy się!
„Który ma przyjść, przyjdzie1'.
ROZMYŚLANIE LXX1V.
„Z której się narodził Je-
zus, którego zowią Chrystu-
sem". (Mat. /).
I. Niedość pamiętamy o tern,
co zawdzięczamy Marji. Chwila
Jej Niepokalanego Poczęcia, była
pierwszym aktem Odkupienia . . .
Chwila Jej narodzenia otworzyła
już tę erę szczęśliwą, przepowia-
daną i obiecywaną od tak dawna...
Nowa Ewa duchowego świata . . .
pierwsza niewiasta nadprzyrodzo-
nej czystości i mocy . . . ukochana
Boga Ojca, dla której zmienił po-
rządek rzeczy, przeznaczając ją
na Matkę - Dziewicę. Po Bogu
Przedwiecznym, po Duchu Świę-
tym — od Niej mamy Jezusa.
II. I w Komunji Ona Go nam
daje... W spowiedzi powszechnej,
głośno przed Komunją odmawia-
nej, przed Nią się oskarżamy
wpierw niż przed wszystkimi Swię-
158
tymi, ją prosimy o przyczynę
w tej tak ważnej i najszczęśliw-
szej, ale bardzo niebezpiecznej
chwili. „Straszno jest wpaść w ręce
Boga żywegoale także straszno
jest, gdy Bóg żywy w niegodne
serce wchodzi. . . On się bowiem
nie pyta, nie żąda świadectw i do-
wodów — uklęknąłeś, pochyliłeś
się w pokorze i bierzesz Go. Wpa-
da w ręce twoje Bóg żywy. Ach,
straszno być może — jeżeli one
nie są święte .. .
To ślub, to duchowe złączenie,
to wspólność celów i interesów,
to obietnica, w wieczności do-
piero ziścić się mająca . . .
Prosić trzeba Tę, z której się
narodził Jezus, którego zowią
Chrystusem, aby nam była i świad-
kiem i Orędowniczką przed Bo-
giem.
159
ROZMYŚLANIE LXXV.
„Błogosławiony żywot, który
Cię nosił". (Łuk. 77).
I. Niewiasta z tłumu słuchają-
cego Pana Jezusa, odezwała się
w te słowa. Matka uczciła Ma-
tkę . . . Ach, umiejmyż uczcić Ma-
rję za to, iż w jej łonie Bóg
mieszkał... Być przybytkiem Boga,
jakiż zaszczyt — jakie nieporów-
nane z niczem szczęście!
Ii. Szczęście to często jest
udziałem człowieka, choć czło-
wiek nigdy godzien tego nie jest.
Błogosławione serce, do którego
Bóg zstępuje — stokroć błogo-
sławieńsze to, które Boga u sie-
bie zatrzymać umie . . .
Czystość i miłość są to dwa
zamki, na które się Boga w sercu
zamyka... Czystość intencji — bła-
ganie o prawdziwą miłość. O bło-
gosławiony żywocie Marji, uproś
nam jedno i drugie!
- 160 —
ROZMYŚLANIE LXXVI.
„To w sobie czujcie, co
i w Jezusie Chrystusie**.
(Filip, r. 2).
I. Święty Paweł mówi tu o uczu-
ciu, które powstaje z zasady, nie
z wrażenia — z woli, nie z wy-
obraźni; o uczuciu ugruntowanem
na przekonaniu, na miłości; o uczu-
ciu, które jest miłością. Nie można
kochać nie znając . . . nie można
znać nie wpatrując się... Czy my
się przypatrujemy Panu Jezusowi?
Czy Go znamy?. . .
II. Gdybyśmy tylko przypatrzyli
się bliżej przymiotom Pana Je-
zusa w Przenajświętszym Sakra-
mencie; gdybyśmy czuli w sobie
to, co jest w Jezusie Chrystusie!
Gdybyśmy Go studjowali, aby Go
poznać i obraz Jego odtworzyć
w sobie — myśleć Jego myślą,
żyć Jego życiem! O spróbujmy
na' miłość Boską, to nie tak tru-
161
dno, kiedy On sam tyle razy nas
do tego wzywa . . . On świętość
Bóstwa, tak unicestwiony w Ho-
stji, czy nas nie pociąga do od-
wrócenia się od siebie?. . Niema
piękniejszego widoku nad człowieka,
który nie ma siebie na celu. Dla
samego piękna warto ukochać
ideał bezosobistości, a zacząć tę
pracę z Jezusem, na wzór Jego —
czując to, co jest w Jezusie Chry-
stusie.
ROZMYŚLANIE LXXV1I.
„Nie mniemajcie, żebym
przyszedł puszczać pokój na
ziemię*4. (Mat. r. 10).
I. „Bojowanie jest żywot czło-
wieka na ziemi“ — powiedziano
jeszcze w Starym Zakonie, a Pan
Jezus potwierdził to czynem i sło-
wem. Sam walczył z ludzką zło-
ścią aż do śmierci krzyżowej,
Sto rozmyślań. 11
162
a więc i my walczyć mamy, ze
złością naszą przedewszystkiem.
Walka ta nie będzie trudną, je-
żeli naprzód postawimy sobie za-
sadę, żeśmy pełni złych popę-
dów — i jeżeli przy każdem nie-
porozumieniu z bliźnim, przy każ-
dem niepowodzeniu, szukać bę-
dziemy powodu nie w drugich,
lecz w nas samych. Zaczynajmy
zawsze od tego, zobaczymy, jak
nam to wszystko ułatwi, uprości,
rozjaśni.
II. Ciche istnienie Pana Jezusa
w Przenajświętszym Sakramencie
nie przestało być bojowaniem.
Idzie On na zdobycz dusz — na-
raża się na wszystko dla zjednania
sobie serc. Ileż razy po Komunji
walczy On w nas z nami, pragnąc
zdobyć dla siebie tę miłość, którą
ku sobie samym zwracamy bez-
ustannie . . . Niekiedy musimy ko-
niecznie uznać, że się w duszy na-
szej cichy bój toczy — i że się
163
tam rozgrywają wielkiej wagi zda-
rzenia... Dajmy zwyciężyć Praw-
dzie przedwiecznej, lub dajmy jej
dobrowolnie to liche nasze ja,
o które się ona dobija, a wtedy
walczyć będziemy po jej stronie..
Słodki bój, nie bolesny już wcale,
bo z Jezusem i triumf i chwała
i wszelka łza otarta z oczu.
ROZMYŚLANIE LXXVIII.
„Jeden Pan. jedna wiara,
jeden chrzest, jeden Bóg i Oj-
ciec wszystkich “.
(Efez. r. 4).
I. Wielka zachodzi różnica po-
między pojęciem Pana a pojęciem
Ojca... Przez Chrzest św. staliśmy
się dziećmi Bożymi... a od nas za-
leży, abyśmy tego dziecięctwa Bo-
żego nie stracili, aby Bóg nie prze-
stał być Ojcem naszym... Potrze-
ba nam w to wierzyć, potrzeba
11*
164
pamiętać na obietnice Chrztu św.
Bez tego będzie tylko Panem i Sę-
dzią... Ten co nie wierzy, nie ska-
suje Boga — i on będzie sądzo-
ny . . . właśnie on.
II. Kto z wiarą przystępuje do
stołu Pańskiego, temu już Pan
jest Bogiem i Ojcem. Któżby śmiał
bez wiary i bez zatwierdzenia
obietnic Chrztu brać ten najdo-
stojniejszy Sakrament? A kto bie-
rze, ten już wie jak słodki Pan —
wie, że ten Pan Bogiem jest i Oj-
cem. Taki już nie jest sierotą!
Miłosierdzie, jakie go ogarnia
w Komunji św., czyni go miłosier-
nym, szczęście bez miary czyni
go dobrotliwym, tak, że w unie-
sieniu woła w głębi duszy: „Je-
den Pan, jedna wiara, jeden Bóg!“.
165
ROZMYŚLANIE LXXIX.
„A ja, nie daj Boże, abym
się chlubić miał, jeno w krzyżu
Pana naszego Jezusa Chry-
stusa44. (Gal. 6).
I. Jak chlubą Pana Jezusa było
cierpieć za nas, tak chlubą naszą
powinno być cierpieć dla Niego.
Świat nic a nic się nie poczuwa
do tego obowiązku, do tej po-
trzeby, do szczęścia cierpienia dla
Pana Jezusa. Krzyż jest raczej
postrachem niż widokiem miłym
i pocieszającym dla ludzi świato-
wych, a jednak krzyż nas odkupił,
krzyż nam niebo wskazuje i przy-
pomina miłość, jakiej jesteśmy
przedmiotem.
II. Dalszym ciągiem Krzyża Je-
zusowego jest na ziemi Przenajśw.
Sakrament; w nim bowiem może
Pan Jezus być znieważany i krzy-
żowany. Straszne, cudowne prze-
dłużenie ofiary z siebie za grze-
166
chy świata! O niech będzie chlu-
bą naszą ten krzyż Jezusowy Eu-
charystyczny dźwigać i przepra-
szać zań Pana Naszego. Chlubmy
się z upokorzeń, łącząc je z Jego
upokorzeniami chlubmy się
z ciężarów, jakie życie na nas
wkłada, bo i On w jarzmie krzy-
ża szedł, a i dziś jeszcze ubliżają Mu
ludzie. Stójmy mocno przy praw-
dach wiary i nie daj Boże, abyś-
my się w ziemskościach chlubili.
ROZMYŚLANIE LXXX.
„Cóż jest łacniej rzec: od-
puszczają się twoje grzechy —
czyli rzec: wstań i chodź?’*.
(Mat. 9).
I. Pan Jezus prześladowany przez
faryzeuszów, jeszcze za czasu swe-
go życia nauczycielskiego, mu-
siał tłumaczyć się przed nimi
jak winowajca. Powyższe słowa
167
wyrzekł nasz Zbawiciel, jako od-
powiedź na zarzut, iż śmiał od-
puszczać grzechy. Pomyślmy, coby
się stało ze światem i ludźmi na
nim żyjącymi, gdyby Chrystus Pan
nie był przebaczał, — gdyby usta-
nowiony przez Niego Kościół, nie
miał władzy odpuszczania grze-
chów . .. „Wierzę w grzechów od-
puszczenie“, mówimy codzień. Bez
wiary w ten artykuł, niema ca-
łości wiary . . . Odpuszczenie jest
większym cudem niż uzdrowienie
kaleki, — sam Pan Jezus to mówi
i oczyszczonego uzdrawia zaraz
cudownie. Pomyślmy nad tem mi-
łosierdziem, nad tą mocą Boską,
nad tem niezmierzonem dobro-
dziejstwem . . .
II. „Wstań i chodź“ — zdaje
się mówić Pan Jezus do duszy,
przygotowanej na przyjęcie Jego
Najświętszego Ciała w Przenaj-
świętszej Eucharystji. Kaleka po-
łamany, ciemny, głuchy, opuchły,
168
wszyscy wstali i poszli, a ja mógł-
bym nie powstać i nie biegnąć?
Oba uzdrowienia spełniają się w Ko-
munji. „Odpuszczają się twoje grze-
chy“ a zarazem: „wstań i chodź“.
Kto z gorącem sercem przyszedł,
wraca z pomnożoną miłością. Kto
się przywlókł w uniżeniu i skrusze,
wstanie zdrów i pójdzie za Jezu-
sem — uświęcającym każde życie,
krzepiącym każdą duszę znękaną..
Wstańmy i chodźmy! . . . Amen.
ROZMYŚLANIE LXXXL
„Błogosławieni, którzy słu-
chają słowa Bożego i strzegą
go*. (Łuk. 11).
I. Była to odpowiedź Pana Je-
zusa na głos z tłumu: „Błogosła-
wiony żywot który Cię nosił". Kie-
dy dusza błogosławi Pana, — Pan
ją także błogosławi. . Pierwszy
nas ukochał, ale żąda od nas oznak
169
miłości... Słuchanie słowa Bożego
dwojakie jest: słuchanie nauki Ko-
ścioła i słuchanie wewnętrznych
natchnień Bożych... Ileż razy z na-
szej winy te ostatnie przebrzmie-
wają niesłuchane! . . . Z winy, bo
z braku myśli o Bogu, o wieczno-
ści, o tak wielkiem i zacnem prze-
znaczeniu naszem . . .
II. „I strzegą go“. Strzec słowa
Bożego, cóż to jest? Jest to czu-
wać nad Jego honorem, jestto wy-
nagradzać Mu zniewag tysiące.
Polem tego są Przybytki, gdzie
Słowo wcielone przebywa między
nami. Nieraz tam Jezus jest tak
bardzo opuszczony . . . Tyle znaj-
duje się kościołów, w których
prawie zawsze zamknięty bywa,
od wczesnego ranka do no-
cy . . . Kto rozumie Jego Serce,
musi nad tern zaboleć... A
nawet w kościołach otwartych
mało kto wśród dnia odwie-
dza go, nikt nie strzeże słowa...
170
Zapalmy się gorliwością w słucha-
niu i strzeżeniu, abyśmy godni
byli nosić tytuł błogosławionych
ROZMYŚLANIE LXXXII.
„Przypodobany śmierci Je-
go (do Filipens. r. 3).
I. Te słowa mówi św. Paweł
o sobie. Kiedy życie Pana Jezusa
odbije się w duszy — wtedy i śmierć
Jego znajduje w niej swój obraz.
Paweł św., opowiadający narodom
Jezusa ukrzyżowanego, mu siał być
przypodobany Jego śmierci....
Przypatrzę się przez chwilę ce-
chom sługi Bożego pr/ypodobane-
go śmierci Jezusowej ... a więc
śmierci swoim skłonnościom i za-
chceniom . . . śmierci miłości wła-
snej i szukaniu swych korzyści
i dogodności . . . Taki umarły sto-
kroć żyje.
II. Przypodobanym śmierci swojej
171
jest w calem znaczeniu tego słowa
Pan Jezus w Przenajśw. Sakramen-
cie. Brak ruchu i odporności, zda-
nie się milczące na wolę człowie-
ka .. . Zycie Pana naszego w Eu-
charystji jest obrazem śmierci . . .
w pełności życia. Jeżeli chceiny
zaszczepić w sobie tę śmierć try-
skającą życiem, uciekajmy się jak-
najczęściej do połączenia się z Je-
zusem, żyjącym pod tą martwą
postacią. W tej śmierci nauczymy
się żyć, w tej martwocie pozornej
znajdziemy pierwiastek najżywot-
niejszy . . . Miłość to Jego tak
urządziła wszystko, aby i najlich-
szy śmiał się zbliżyć, aby i naj-
oschlejszy wziął iskierkę ożywczą...
Nie zostawiajmy długich odstępów
w tej świętej czynności, niech się
w nas obudzi jej pragnienie i tę-
sknota za nią.
172
ROZMYŚLANIE LXXXIIL
„Dobrowolnie bowiem poro-
dził nas słowem prawdy, że-
byśmy byli niejakim począt-
kiem stworzenia Jego“.
(Św. Jakób r. 1).
I. Święty Jakób mówi tu o po-
wtórnem stworzeniu człowieka
przez łaskę — o powołaniu do ży-
cia nadprzyrodzonego. To „poro-
dzenie słowem prawdy“ nie może
być czem innem. Stworzenie pierw-
szego człowieka było także po-
wołaniem do życia łaski; utracone
przez grzech, przywrócone nam
jest przez przyjście Chrystusa Pana,
który nas powtórnie do życia wo-
ła .. . Czy idziemy za tym gło-
sem? . . . Czy nie stajemy się głu-
chymi na to wołanie? Czy się po-
czuwamy do obowiązku Jego stwo-
rzeń w znaczeniu nadprzyrodzo-
nem?
II. „Zebyśmy byli niejakim po-
173
czątkiem stworzenia Jego“. Ustano-
wieniem Sakramentu Ciała i Krwi
swojej, uczynił Jezus ten począ-
tek. Pierwsi komunikujący byli te-
mi pierwocinami stworzenia du-
chowego . . . Rozdawszy im Ciało
swoje, miał już pierwszy zastęp
stworzeń swoich — porodzonych
słowem łaski i znakiem łaski —
Sakramentem. Cóż nas więcej
i silniej związać z Nim może, jak
ten przenajdostojnieszy znak wi-
domy niewidzialnej miłości... Roz-
ważmy wysokość tej łaski... Roz-
patrzmy się w nędzy naszej i w bo-
gactwie naszem jednocześnie. Być
niczem, a mieć wszystko . . . ma-
jąc Jezusa . . . Jakież wspaniałe,
wysokie to życie lichego stworze-
nia z Bogiem swoim. Jesteśmy
dalszym ciągiem tych, co w Wie-
czerniku paschę spożywszy, pierwsi
do życia powołani zostali słowem
prawdy. Rozważmy nasze zobo-
wiązania i . . . nasze prawa.
174
ROZMYŚLANIE LXXXIV.
„I znam moje i znają mnie
moje". (Jan 10).
I. Nie znać Boga . . . straszna to
rzecz. Nie być od Niego znanym,
stokroć straszniejsza. To ostatnie
zdaje się niepodobnem: a jednak
Ewangelista zapisuje te słowa Pana
Jezusa: „nie znam was“. Co może
być powodem tego strasznego od-
trącenia? Nic innego, tylko nasza
opieszałość, letniość, oziębłość
w stosunku z Bogiem . . Ach,
porachujmy się z samymi sobą,
jak Go szukamy, jak się staramy
o Jego znajomość, o stanie się
Jego własnością, tak dalece, aby
o nas mógł powiedzieć to uszczę-
śliwiające słowo: „Znam moje“.
II. Lepiej, bliżej, ściślej znać Go
nie można jak w Komunji — i On
nas tam najlepiej poznaje w tern
łamaniu chleba... Przez Komunję
zawiązuje się stosunek obopólnej
175
znajomości i ugruntowanej na niej
wspólności życia . . . Prawie się
wierzyć nie chce, aby człowiek
mógł dojść do takiego z Bogiem
stosunku, do tak wielkiego zbliże-
nia ... A jednak jest to faktem
niezbitym: Bóg naszą własnością
a my Jego rzeczą . ;. oddani cał-
kowicie na Jego usługi. Wtenczas
On mówi: „znam moje i znają
mnie moje“ — jakby mówił: „ko-
cham moje i kochają mnie moje“...
Czy słowo: znam Cię, powiedzia-
ne przez jakiegokolwiek przełożo-
nego, nie znaczy tyle jak: ufam
ci, liczę na ciebie, wiem, żeś mi
wierny? Starajmy się na miłość
•Boską i dla miłości Boskiej o tę
wzajemną znajomość i płynącą
z niej ufność bez granic.
176
ROZMYŚLANIE LXXXV.
„W mocy Twojej, Panie,
rozweseli się sprawiedliwy".
(Ps. 20).
I. Gdybyśmy w sobie szukali
powodów wesela — mielibyśmy
podobno z czego smucić się aż
do śmierci. W mocy tylko Bożej
jest rozweselenie nasze, bo ta moc
Boża zdolna jest jedynie zmazać
przewinienia nasze i nadzieją zba-
wienia rozpromienić każde serce...
Lecz do tego rozweselenia w Bo-
gu potrzeba sprawiedliwości z na-
szej strony . . . Sprawiedliwości
w dążeniu, w pragnieniu, w pręd-
kiem powstaniu z upadków, w uzna-
waniu się ten., czem jesteśmy . . .
nicością. W upokarzaniu się jest
sprawiedliwość nasza — a z nią
wesele.
II. Jakże się po Bożemu rozwe-
sela ten, co do tyła usprawiedli-
wiony, że może przystąpić do źró-
177
dła mocy wszelkiej — do Jezusa
w Przenajśw. Sakramencie. Tu się
prawdziwie okazuje moc Boża. To
przytulenie ułomnego człowieka do
Serca Bożego, jest czemś niezro-
zumiałem, ponad wszelkie natural-
ne pojęcia górującem. Tu się spra-
wiedliwy rozwesela w mocy Two-
jej Panie. . . Tu pole uniżenia się
i podziwu i radości i dziękczynie-
nia. O niech dziękczynienie po
Komunji będzie zawsze gorącem
i niech nie będzie krótkiem bo
to są chwile, w których moc Boża
zlewa się na nas, gdzie bierzemy
nad złemi popędami natury; moc
Bożą do walki i zadatek szczęśli-
wości i uweselenia na całą wie-
czność... I powstajemy sprawiedli-
wymi od Komunji, bo powszednie
•ł grzechy w niej toną, gdyż Jezus
I obecnością swoją przemienia nas
w siebie — póki, niestety, nasza
. złość Go nie odstraszy. Pilnujmy
v się i prośmy o łaskę Bożą.
Sto rozmyślań. 12
178
ROZMYŚLANIE LXXXVI.
-
,,Który nas umiłował i omył
nas z grzechów naszych we
krwi swojej". (Obj. 7. 5).*.
I. Któż kogo kiedy tak umiło-
wał? Czystość nasza mogła być
tylko Jego Krwią przywrócona, —
więc ją wylał z miłości... Trudno
tę prawdę pojąć rozumem — trzeba
ją objąć sercem — trzeba w tem
rozważaniu znienawidzić raz na-
prawdę złość naszą — i z tej nie-
nawiści wyprowadzić wniosek, iż
nas Jezus umiłował niezmiernie.
II. Codzień nas w Krwi Swojej
omywa, — codzień we Mszy św.
odnawia się ten niewidzialny dla
oczu przelew Krwi Przenajświęt-
szej, codzień nam swoją miłość
przypomina — zawsze ten sam
w troskliwości o dusze nasze, Oj-
ciec, Przyjaciel, Oblubieniec . . .
Któżby mógł obojętnie uczestniczyć
w tem przedłużeniu Odkupienia,
179
jakiem jest Msza św.! .. . Niechże
serce nasze płonie, jak płonęło
serce tych uczniów, którym opo-
wiadał Pismo, gdy się do nich
przyłączył w drodze do Emaus.
I my mamy Go towarzyszem naj-
droższym w pielgrzymce życia,
więc Go przymuszajmy, iżby zo-
stał z nami, bo już wieczór bli-
sko . . . wieczór niemocy naszej . . .
wieczór ciemności świata.
ROZMYŚLANIE LXXXV1I.
wTak niech świeci światłość
wasza przed ludźmi — aby
chwalili Ojca waszego, który
jest w nicbiesiech**. (Mat. 5).
I. Światłość nasza, to łaska Boża
w nas; bez łaski jesteśmy tylko
ciemnością... Pan Jezus mówi te
słowa do uczniów swoich, zaleca-
jąc im, aby tą światłością, w ich
uczynkach się objawiającą, ludzie
12*
— 180 —
się uczyli chwalić Boga... A więc
trzeba, aby się ludzie ze sług Bo-
żych nie gorszyli — należy nam
opromieniać uczynki nasze świa-
tłem łaski, czystą intencją, myślą,
że wszystko dla Boga, oczyszcza-
niem z pobudek osobistych. Taka
tylko światłość może nas przed
ludźmi zalecać, pobudzając ich do
chwalenia Boga.
II. A przedewszystkiem taką ma
być światłość uczestników Stołu
Pańskiego. Wprawdzie dla nich
samych Bóg ma być wszystkiem,
a zdanie ludzkie małego dla nich
znaczenia... Lecz Pan Jezus chce
być chwalony — życie Jego Boskie
to chwała... Słudzy Jego muszą
rozszerzać tę chwałę na ziemi, łą-
cząc się z Nim osobiście — muszą
mieć zrozumienie, czego Serce
Jezusowe od nich wymaga. . Nie
wolno im nie wiedzieć., są obo-
wiązani, są związani miłością, od-
dającą im się na własność. „Niech
— 181 —
W
świeci światłość wasza“ — mówi
Pan Jezus..* On ją ze sobą przy-
nosi — On w _nas ma się przebi-
jać... mimo nędzy naszej.
ROZMYŚLANIE LXXXVI1I.
„Bo pomarli, którzy duszy
dziecięcej szukali** {Mat. 2).
I. Są to słowa Anioła do Jó-
zefa... Mógł już Józef z Dzieciąt-
kiem i Najświętszą Panną wrócić
bezpieczne do ziemi żydowskiej
z,Egiptu, bo nieprzyjaciele czycha-
jący na ich zgubę pomarli byli.
Wytracił Pan tych, co Jezusa stra-
cić chcieli... Ludzkie plany, nawet
najlepiej obmyślane, rozbijają się
o nieznaną nam, nieprzewidzianą
wolę Bożą. W nas samych ileż
jest takich wrogów życia Bożego
w duszy? Ileż przeszkód sami sta-
wiamy ustaleniu s ę tego życia?
Ze weźmiemy tylko pychę i zmy-
182
słowość... A tak pokrewne sobie
te dwa grzechy... jak tu nie być py-
sznym, gdy się jest zmysłowym...
O niechże pomrą ci, co w nas
duszy Jezusowej szukają.
II. Ale żyje na wieki Ten, co
dusz naszych szuka w celu urato-
wania ich dla siebie, dla nieba...
Zyje w niebie, żyje na ołtarzach,
żyje w duszach... Śledźmy to życie,
przypatrujmy się mu, jednoczmy
się z niem. Tyle siły w nas, ile
z tego życia w siebie weźmiemy.
Przypominjmy sobie łaski Boże
nad nami... to bardzo pożyteczny
przegląd... Ileż razy Pan szukał
duszy mojej?... Ile razy ją zatrzy-
mał nad przepaścią... Ile razy
w ciężkich krzyżach był właśnie
najszczodrobliwszym, był najbli-
żej?. . Policzmy Komunje, jeżeli
zdołamy... Obejmijmy myślą naj-
bliższą przyszłą... Niech On nas
w niej znajdzie, bo szuka duszy
183
twojej z pewnością, pragnie jej
pragnieniem wielkiem... a ty co,
niewdzięczniku? To słowo: nie-
wdzięczniku świadczy o całym
ogromie miłości, jakiej jesteś przed-
miotem... O uniżmy się z miłością
i z miłości, bo On w miłości nas
szuka, jako duszy dziecięcej. W ka-
żdym z nas, tak często złama-
nym boleścią, jest jeszcze cząst-
ka dziecięctwa, jest bezwied-
ność dziecięca... Przypomnijmy so-
bie chwile wielkich bólów... wiel-
kich strat... jaki dziecięcy był
wtedy płacz nasz, jęk nasz? Jezus
słyszał nas wtedy — szukał wtedy
duszy dziecięcej... szuka jej jeszcze,
gotów zawsze przygarnąć...
ROZMYŚLANIE LXXXIX.
„A nie jesteście swoi, aleście
kupieni zapłatą wielką".
(Kor. 6. 20).
I. Jakże to zwiększa wartość
naszą, żeśmy „nie swoi“. Powinni-
184
śmy przeto obchodzić się z drże-
niem z duszą naszą; jeżeli ją zgu-
bimy, rachunek będzie ciężki, bo
nam własność nad nią odjęta jest
przez cenę niezmiernej wartości,
za jaką jest kupiona. Stańmy pod
krzyżem Chrystusowym, a odrazu
zrozumiemy nieskończoną wartość
Krwi na nim za nas przelanej.
Któż kiedy dał taką zapłatę za
skarb największy, za posiadanie
najcenniejsze... Niech Pan nam da
poznać, cośmy warci i jak jesteśmy
kochani...
II. „Nie swoi“, bo tak często
w posiadanie brani na nowo przez
Sakramenta, przez jednoczenie się
z Jezusem w Komunji... Są to nie-
kończące się dopłaty do tego
kupna... Po każdej Komunji powi-
nieneś być więcej wart... A czy
tak jest?
„Nie swoi“ — najsłodsza myśl, ale
i straszna... Wydzieranie się Panu
przez grzech, przez niedbalstwo,
185
przez letniość, przez zapatrzenie
się w świat i jego lichości... „Nie
swój“, a oddający się dobrowolnie
w posiadanie fałszywemu władcy,
przywłaszczycielowi, idący w jasyr
namiętności, aby nie być pod wła-
dzą Najświętszego;... przekłada-
jący niewolę zaślepienia i ciem-
ności nad wolność dziecka Bożego.
O duszo kupiona i odkupiona,
przytul się do twego Pana, otwórz
Mu naoścież serce twoje i przy-
znaj, żeś „nie swoja“, ale nabyta
zapłatą wielką, w każdej chwili
się powtarzającą.
ROZMYŚLANIE XC.
„Chodzimy wzdłuż ścian, jak
ślepi, utykamy w południe, ja-
koby w ciemności".
(Izaj. 59. 10).
I. Naszą winą, naszą bardzo
wielką winą owa ślepota, o której
mówi Prorok. Chrystus Pan ogień
— 186 —
przyszedł rzucić na ziemię i chciał,
aby wszystko od tego ognia za-
płonęło — aby ten ogień wszystko
ogrzał i oświecił. Zostawił Pismo
swoje święte, nawyższą, najpię-
kniejszą z ksiąg, zostawił w niej
przepisy — co więcej, po zostawił
samego siebie, jako wzór. A my?
„chodzimy jak ślepi wzdłuż ścian",
opieramy się o te papierowe ściany
teoryj ludzkich, zdań światowych,
historyjek światowych, mniemanych
wyższości i wielkości, sztucznych,
marnych, śmiesznych...
II. „Utykamy w południe, jakoby
w ciemności", bo ciemno wszędzie,
gdzie Pana Jezusa niema, gdzie
Jego życie eucharystyczne jest po-
minięte, nieuznane, gdzie cześć
istnienia Jego nie ogarnęła dusz.
Jeżeli się mamy za prawdziwych
chrześcijan, powinniśmy skierować
usiłowania nasze ku rozszerzeniu
czci Przenajśw. Sakramentu. Niech
187
nas żywo obchodzi nieświadomość
drugich pod tym względem, niech
nas boli zła wola i opieszałość
w tym przedmiocie — a opiesza-
łość to grzeszna. Lud wiejski źle
oświecony o obecności Pana Je-
zusa w Przenajśw. Sakramencie,
to nasza wina; dzieci, nieznające
tajemnicy ołtarza, to także nasza
wina i dlatego „utykamy w ciem-
ności".
Kto do ołtarza biegnie iak do
ojcowskiego domu, z tym P. Bóg
po ojcowsku się obchodzi... Czy
daje pomyślności czy krzyże, daje
zawsze przekonanie, że to od
Niego i w tern jest odrębne uczu-
cie nadprzyrodzone, chroniące od
upadania na duchu lub podno-
szące bardzo prędko z niego. Pa-
nie, nie daj, abyśmy się włóczyli
wzdłuż ścian jak ślepi! Amen.
ROZMYŚLANIE XCI.
„Pokaż nam Matko swojego
Syna! Salvc, Regina!“
Zakończmy z Marją. Podzię-
kujmy Jej za Jezusa, uczcijmy Ją
wraz z Jpzusem, nie rozłączajmy
Ich nigdy od siebie. Znajdziemy
Ją przy żłóbku, troskającą się po
ludzku, cieszącą się po Bożemu;
to wzór, jak my się troskać i cie-
szyć mamy; na każdym kroku ży-
cia Ona nam wzorem: w kościele
gdzie szuka Jezusa i gdzie Go
znajduje; w Nazarecie, gdzie się
modli i pracuje; w Kanie, gdzie
mówi: cokolwiek On wam każę,
czyńcie; w życiu nauczycielskiem
P. Jezusa, gdzie się usuwa i niknie
prawie; w Męce, gdzie idzie w krzy-
żową z Nim drogę; w śmierci, sto-
jąca przy krzyżu; w Zmartwych-
wstaniu, gdzie drugim przed sobą
oglądać Go dozwala; w dziejach
Kościoła, którego pierwociny pie-
189
lęgnuje — wszędzie ta sama, Nie-
pokalana, cicha, błogości pełna.
Każdą więc sprawę w Jej prze-
najświętsze składajmy ręce, a każda
się uda. Prośmy Ją, aby nam to-
warzyszyła przy Komunji świętej,
aby nam pomagała w dziękczy-
nieniu po przyjęciu Pana Jezusa.
Niech nas nauczy, jak Mu słu-
żyć życiem całem, każdą godziną
i każdą chwilą tego życia; niech
nas odwróci od poniżających uży-
wań ziemskich; niech nam dopo-
może przemóc się w pokusach,
zwyciężać złe popędy. Niech nas
nauczy znać Jezusa, pragnąć Go
nad wszystko i osiągnąć szczęśli-
wie. Pokaż nam Matko Twojego
Syna! Salve, Regina!
DZIEWIĘĆ ROZMYŚLAŃ
0 PRZEHIIJŚW. SERCU JEZUSA.
NA DZIEWIĘĆ WEZWAŃ
0. DRUŻBICKIEGO T. J.
ROZMYŚLANIE 1.
„Serce Jezusa modlące się
nieustannie*'.
I. Módlcie się i nigdy nie usta-
wajcie, mówi Pan Jezus, a Serce
Jego jest nam w tern wzorem
i pomocą. Z Jezusem obcuje się
tylko modlitwą, jak On modlitwą
za nas z nami się jednoczy.
„ Nieustannie modlący się“ Czy nam
nie zazdrość? Ciągle wzniesioną
duszą ku Ojcu swemu zwrócony .. A
my ku czemu się nachylamy dokąd
idziemy sercem?
II. „Zawsze modlący się“ nade-
wszystko w Przenajświętszym Sa-
kramencie! Cóżby On tam robił,
Sto rozmyślań. 13
194
gdyby do Ojca za nami nie przema-
wiał? Pewność, że jesteśmy przed-
miotem takiej troskliwości, powinna
nas porywać, powinna przybijać do
ziemi w dziękczynieniu. Lecz On
cudownym sposobem unicestwiony,
jest z powodu zmysłowości naszej,
bardzo często nieuznany, nieucz-
czony. Kiedy kapłan po konse-
kracji pada na kolana przed tem,
co było przed sekundą chlebem,
a jest obecnie Bogiem naszego
serca i Sercem naszego Boga,
wtedy i my się kornie lękajmy,
abyśmy tych wielkich rzeczy nie
brali obojętnie i wołajmy: Serce
żywe Jezusa, czuwające w modli-
twie nad spustoszonym światem,
nie daj, abym utracił cokolwiek
z łask, jakie z sobą przynosisz!
O zstępujący z Nieba wysokiego
na biedną chmurną ziemię! Amen.
195
ROZMYŚLANIE II.
„Serce Jezusa najbardziej
uduchownione".
I Duchowość, czyli życie nad-
przyrodzone nie jest wcale czemś
cudownem, niezwyklem, zbyt oder-
wanem. Przed grzechem, przed
upadkiem Adama, człowiek nie miał
żyć inaczej. Po grzechu, a zwła-
szcza po Odkupieniu, człowiek po-
winienby dążyć do tego życia na-
powrót. Serce Jezusa tem życiem
żyje, Święci do tego zmierzali.
W pasowaniu się z zepsutą naturą,
w walce z pokusami, dobijali się
życia im właściwego, życia łaski.
II. Na ziemi nic nam tak wy-
bitnie nie przedstawia życia nad-
naturalnego, jak istnienie Pana Je-
zusa w Przenajświętszym Sakra-
mencie, jak Jezus Hostja. Eucha-
rystja nie jest wcale symbolem, zna-
kiem, przypomnieniem, jest osłoną
żywego Boga, jest Nim samym
w postaci chleba zamkniętym. 1 ru-
13
196
dno się uduchownić! jak I któż z nas
zdobyłby się na takie wyzucie z sie-
bie dla Boga? A przecież tutaj
Bóg się wyzuwa z siebie dla nas!
Przekonani o tern, wyrwijmy się
choć cokolwiek z siebie, a w dzięk-
czynieniu wzmocni się w nas pier-
wiastek nadprzyrodzony, wzmoże
się życie Ducha Świętego.
ROZMYŚLANIE III.
„Serce Jezusa płonące gor-
liwością o dusz zbawienie*4.
I. Tylko miłość dusz sprowa-
dziła Pana Jezusa na ziemię; mi-
łość ta zaprowadziła Go na krzyż;
ona także zawiodła duszę Jego
do otchłani. Każdy krok ziemskiego
życia Zbawiciela uczy nas Jego
miłości, Jego zapału dla ratowa-
nia dusz. Jakiż kosztowny jest ten
obraz Boga w nas. . . Jakiż drogi
Sercu Jezusowemu w każdym:
197
w ubogim, w starcu, w dzieciątku,
w grzeszniku nawrócić się mogą-
cym. . . Gd>byśmy z tą myślą spo-
glądali na bliźnich naszych, ina-
czej przedstawialiby się oni nam.
II. W Przenajśw. Sakramencie
promienieje dopiero w pełni ta
miłość dusz. Każdy tu jest przy-
puszczony, każdego chce Jezus
kupić sobie Komunją, jak sobie
każdego kupił Męką. . . Aby po-
krzepić przyjaciół swoich, dozwala,
że Go biorą niegodni, bo pozostał
dla wszystkich do skończenia świa-
ta. Sw. Jozafata nazywano duszo-
chwatem — lecz nikt takim duszo-
chwatem nie jest jak sam Chry-
stus Pan. jak Jego Serce... O zmi-
łuj się nad nami, Serce płonące
miłością dusz! Nie daj zapomnieć,
co Ci jesteśmy winni; nasza licha
miłość nigdy Ci się nie jest zdolną
wypłacić, aleś Ty Pan wszech-
mocny i za ubożuchnych swoich
dopłacisz. Amen.
198
ROZMYŚLANIE IV.
„Serce Jezusa Bóstwu zaw-
sze przytomne".
I. Gdyby nas myśl obecności
Boskiej napełniała, żylibyśmy zu-
pełnie inaczej. Serce Pana Jezusa
w tej obecności jak w swoim ży-
wiole opływa. Obecność Boża jest
niezawodna: każdy czyn nasz, każ-
dy ruch, każdy zamiar, każde uczu-
cie, każdą myśl, widzi Bóg tak,
jak my widzimy rzeczy najgrubsze,
pod zmysły podpadające. Dlacze-
góż świat nie rachuje się z tą po-
tężną obecnością Bożą? Bo mu
z tern wygodniej. Za wygodą idzie
ugoda z wszystkiemi namiętno-
ściami.
II. W Najświętszym Sakramencie
jest wybitniejszą jeszcze obecność
Boża i zjednoczenie Serca Jezu-
sowego z całą Trójcą Przenajświęt-
szą, dla naszej pociechy, naszego
pożytku na wieczność. Tu jest bo-
wiem to Serce, co tak ukochało
199
świat, a tak mało znane, tak lekce-
ważone. Nie dziw przeto, że po-
wstają całe Zgromadzenia zakonne,
w celu oddania Sercu Jezusowemu
czci zaprzeczanej Mu przez bez-
bożnych; nie dziw, że się oburza
miłość na nienawiść i oburzenie
to wywiera na sobie, wynagradza-
jąc za zniewagi przez życie po-
kutne. Naśladują one w tern Mistrza
ukochanego, który dął życie za
zbawienie świata. . . Zycie nasze
takie krótkie. . . niebawem może
staniemy oko w oko z Tym, któ-
rego wzrok spoczywa na nas na
każdą chwilę.
ROZMYŚLANIE V.
„Serce Jezusa z Bogiem
najściślej złączone".
I. Wyższym stopniem trwania
w obecności Bożej jest zjedno-
czenie się z Bogiem. Stosunek ten
nie jest wcale nadużyciem z na-
200
szej strony. Sam Pan Jezus powie-
dział: „Trwajcie we mnie“. Chciał
on człowieka mieć towarzyszem;
każdym czynem tego dowiódł. . .
A my... Jakże w Nim trwamy?...
Jak się z Nim jednoczymy?. . .
II. I On w nas chce trwać, wo-
łając i dopuszczając nas do jedno-
czenia się z Nim w Komunji św.
„Pragnieniem wielkiem pragnąłem
pożywać tę Paschę z wami" (Jan
XIV). Bo przez tę Paschę jedno-
czyło się Jego Serce z naszem
nędznem sercem. . . Tylko w tem
zjednoczeniu nasza nadzieja... Cóż
sami z siebie możemy? Przypatrz-
my się skłonnościom naszym . . .
gdzieby one nas zawiodły, gdyby
nie pomoc łaski. . . Ufajmy gorąco
w pomoc nadnaturalną, dostępną
nam w każdej godzinie. Wszystko,
czemu sami rady dać nie możemy,
opierajmy na tej pomocy. Wszystko
mogę w zjednoczeniu z Tobą, o Ser-
ce najbogatsze i najpotężniejsze.
201
ROZMYŚLANIE VI.
„Serce Jezusa nigdy nie
zawodzące".
I. Jak wielką cenę ma prawda?
Cóż warte wszystko, co nie jest
prawdą?. . . Miłość Serca Jezuso-
wego jest najbardziej pocieszającą
z prawd . . . Jakaż jest prawda
w miłości naszej ku temu najświęt-
szemu Sercu? Jakie dowody tej
miłości? Niema cnoty, która się
czynem nie zatwierdza. . . Jak się
objawia prawdziwość uczuć na-
szych ?
II. Jezus dotrzymał wszystkiego,
co obiecał. Nie zostawił nas bez
oparcia; istnienie Jego w Eucha-
rystji jest prawdą. Ileż na to do-
wodów, ile cudów! Ile łask, ile na-
wróceń na widok Najśw. Sakra-
mentu! Bywały dusze zacięte, dłu-
go opierające się Bogu, zdobyte
w jednej chwili prawdą obecności
Pana Jezusa w Przenajśw. Sa-
kramencie. Szczęśliwi wierzący,
202
szczęśliwi komunikujący w duchu
i w prawdzie. Żadne szczęście nie
równa się z ich szczęściem... Mieć
Boga prawdziwego a z nim wszyst-
ko. Każda troska jest z Nim lekka,
jako wola Jego najmędrsza; każda
radość jest z Nim bezpieczna, nie
upoi, nie omami, bo w Nim jest
prawda, jak sam powiedział.
ROZMYŚLANIE VII.
„Serce Jezusa woli Bożej
zupełnie poddane".
I. Wola Boża, podstawa szczę-
ścia, warunek zbawienia... Wola
Boża nas nie minie, cóż pomoże
wydzierać się z jej rąk? Serce
Pana Jezusa było z tą wolą złą-
czone najściślej we Wcieleniu swo-
jem i w Męce... Szukanie woli
Bożej, to ufność bez granic, to
oddanie się całkowite. Ale cóż
może być milszem Temu, który
203
nas pierwszy ukochał? — jak mówi
święty Jan ewangelista.
II. Wolą Bożą rządzone Serce
Przenajświętsze, czuwa, modląc się
za nas w Przenajświętszym Sa-
kramencie... „Wola Bożą uświęce-
nie nasze“ — tam ma spełnienie
swoje.
Nie można być na drodze zba-
wienia, nie rozumiejąc daru Bo-
żego. Tam pomoc nasza, tam siła.
Wszystkie inne środki słabe wo-
bec tego... Nieraz ubiegamy się
usilnie za siłą przeciw pokusom,
za środkiem na burzliwe namię-
tności, a tu tak blisko ratunek.
Wiara niech nam go wskaże, na-
dzieja ' niech pociągnie, miłość
niech przykuje. Wola Boża niech
nas zjednoczy z Jezusem w Hostji
utajonym, z Sercem Jego w woli
Bożej zatopionem... Niema więk-
szego dowodu miłości, jak uko-
chanie woli Miłującego; my biedni
tu na ziemi nie mamy innego spo-
204
sobu okazania naszej miłości. Niech
się więc stanie najsprawiedliwsza,
najwyższa, najmiłościwsza wola
Boża we wszystkiem i w nas.
Amen.
ROZMYŚLANIE VIII.
„Serce Jezusa cierpliwe".
I. Gdyby nie cierpliwość Serca
Jezusowego, cóżby z nami było?
Przebiegnijmy myślą pokrótce na-
sze winy, nasze powroty do grze-
chów, nasze niewierności i lekko-
myślności; przypomnijmy sobie,
ile razy nam przebaczano, ile razy
przyrzekliśmy poprawę — i nie-
stety ile razy nie dotrzymaliśmy
jej — a w tym przeglądzie stanie
przed nami jasno cierpliwość Serca
Jezusowego, wszelką miarę prze-
chodząca. A gdy do tego dodamy
nienawiść, blużnierstwa i zaprze-
czenia niewierzących, na których
kara nie spada natychmiast którzy
205
się przechadzają w słońcu i uży-
wają pomyślności wszelkich! —
O Serce cierpliwe, najcierpliwsze,
naucz nas tej cnoty!
II. Milcząca cierpliwość Serca
Jezusowego, w Przenajświętszym
Sakramencie żyjącego — więcej
niż wszystko uderza i zadziwia.
Wszelką krzywdę uczynić Mu mogą
i nieraz już uczynili, a tak rzadko
został świętokradca na miejscu
ukarany, choć niekiedy i to
się zdarzało. Lecz wogóle na-
raża się Pan Jezus na wszelkie
krzywdy, bez ruchu, milczący.
O niechże nas to pobudzi do wiel-
kiej gorliwości w Jego służbie,
niech nas nauczy cierpieć cicho
za Jego przykładem i odczuwać
Jego krzywdy.
Dlatego, że On jest nieuznany,
niech podwójnie będzie miłowany
przez swoich, i niech wejdzie w du-
szę naszą pojęcie wynagrodzenia,
przeproszenia, zadośćuczynienia.
206
Skaleczone dziecko przestaje pła-
kać, gdy matka pocałuje jego
ranę; niech Jezus w Eucharystji
będzie naszem dziecięciem, mogą-
cem być zranionem, bądźmy za-
wsze gotowi ucałować rany Jemu
zadane, cicho, cierpliwie znoszone,
lecz przez miłość naszą odgadnione
i przez miłość zabliźnione. To nie
jest zarozumiałość;—miłość mocna
jest jak śmierć.
ROZMYŚLANIE IX.
„Serce Jezusa łaskawe".
I. Któż może być łaskawszym
niż Serce Jezusowe. Serce to prze-
bolało wszystkie męki — konało
w Ogrojcu i na krzyżu, modląc
się za prześladowców okrutnych.
Czy więc można choć na chwilę
wątpić o Jego wspaniałomyślnej-
dobroci? Najlepszy ojciec, najczul-
sza matka nie zdobędą się na po-
dobną wyrozumiałość. Sądzić je-
207
dnak wypada, że w stosunku do
tej łaskawości nadużytej przez
niepoprawnych grzeszników, bę-
dzie także i kara.
II. Na ołtarzach Jezus - Hostja
jest tej wspaniałej dobrotliwości
obrazem i dowodem. Zbolały je-
steś i bez siły wobec okoliczno-
ści gniotących, — przyjdź i weź
Jezusa, a weźmiesz moc i pocie-
chę. Znękany i niepewny jesteś
wśród pokus i ciemności — idź do
źródła, skąd bije światło z Serca,
pragnącego udzielić się tobie.
Zgrzeszyłeś i kurczysz się w upo-
korzeniu i pogardzie samego sie-
bie, wierzaj, żeś wtedy najmilszy
temu Sercu, m łująeemu pokornych
i uniżonych. Idź co najrychlej,
a najłaskawsza przebaczenie bę-
dzie twoim udziałem. O ślepy
kwiat, który nie widzi, gdzie go
czeka największa miłcść, niewy-
czerpana dobroć i wiecznego szczę-
ścia zadatek.