/
Автор: Polak W.
Теги: historia historia rosji historia moskwy historia rusi bitwa pod moskwą
ISBN: 978-83-231-3129-8
Год: 2014
Текст
Wojciech Polak
O Kreml
i Smoleńszczyznę
Polityka Rzeczypospolitej
wobec Moskwy
w latach 1607-1612
WYDAWNICTWO NAUKOWE UNIWERSYTETU MIKOŁAJA KOPERNIKA
TORUŃ 2014
Redaktor wydania
Agnieszka Markuszewska
Projekt okładki
TomaszJaroszewski
Korekty
Magdalena Dembek
Ewelina Kwas
Printed in Poland
© Copyright by Wojciech Polak
and Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika
Toruń 1014
I
ISBN 978-83-231-3129-8
WYDAWNICTWO NAUKOWE
UNIWERSYTETU MIKOŁAJA KOPERNIKA
Redakcja: ul. Gagarina 5, 87-100 Toruń
tel. +48 56 611 42 95, fax +48 56 611 47 05
e-mail: wydawnictwo@umk.pl
Dystrybucja: ul. Reja 25, 87-100 Toruń
tel./fax: +48 56 611 42 38, e-mail: books@umk.pl
www.wydawnictwoumk.pl
Wydanie trzecie, poprawione i uzupełnione
Druk: Drukarnia Wydawnictwa Naukowego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika
Oprawa: Abedik Sn. z^stmLGlinki 84. 8s-86i Bydgoszcz
Pamięci Moich Rodziców
Spis treści
Wstęp | 11
Rozdział i
Przyczyny interwencji polskiej w Moskwie (1607-1609) | 29
Rozdział 2
Rokowania dyplomatyczne podczas oblężenia Smoleńska
(wrzesień 1609—czerwiec 1610) | 137
Rozdział 3
Nieudana próba realizacji planów hetmana Żółkiewskiego
i rokowania z posłami moskiewskimi pod Smoleńskiem
(czerwiec 161 o—czerwiec 1611) | 199
Rozdział 4
Utracone szanse (lato 1611 -zima 1613) | 341
Zakończenie |
Bibliografia |
Wykaz skrótów
Indeks osobowy
431
445
| 463
| 465
[Moskwa] teraz, jak panna na wydaniu, i trzeba się bać,
abyjej nie dostąpił, kto naprzódzajedzie...
Jan Hrydzicz, pisarz w kancelarii litewskiej
Wstęp
olska od momentu zawarcia pierwszej unii z Litwą w 1385/1386 r.
została, w stopniu znacznie większym niż dawniej, wciągnięta
w krąg spraw wschodnich. Wielkie Księstwo Litewskie, rządzone
przez potomków Gedymina, obejmowało bowiem większość ziem ru
skich, włącznie z ich czcigodną stolicą - Kijowem. Podjęte przez Wła
dysława Jagiełłę i Witolda próby zjednoczenia całej Rusi nie przyniosły
jednak rezultatu (bitwa pod Worsklą -1399 r.). W XIV i XV w. wyrósł
nowy ośrodek pretendujący do zjednoczenia dziedzictwa św. Włodzi
mierza - Moskwa. Po opanowaniu okolicznych księstw zwróciła się
ona przeciwko głównemu przeciwnikowi - Litwie. Począwszy od 1487 r.
(gdy odpadły od Wielkiego Księstwa Litewskiego drobne Księstwa
Wierchowskie), oba państwa pozostawały w nieustannym konflikcie.
Działania wojenne odnawiały się co kilka lub kilkanaście lat i kończyły
się zwykle niekorzystnie dla Litwy (wspomaganej przez Polskę). Stra
ciła ona olbrzymie terytoria na pograniczu, przede wszystkim Smoleńszczyznę, Siewierszczyznę i Czernichowszczyznę, włącznie z kluczową
twierdzą - Smoleńskiem. Po wkroczeniu Iwana IV do Inflant (1558)
rozpoczął się kolejny etap wojen, toczący się ze zmiennym szczęściem.
Wyprawy Batorego przyniosły ostatecznie Rzeczypospolitej sukces
w postaci rozejmu w Jamie Zapolskim (1581). Iwan IV rozszerzył jednak
bardzo terytorium swojego państwa, przyłączając do niego m.in. Powołże
i rozpoczynając podbój Syberii. Jego polityka wewnętrzna, niesłychanie
nawet jak na warunki moskiewskie okrutna, doprowadziła do ukształto
wania systemu absolutnych rządów - samodzierżawia. Po śmierci Iwana
Państwo Moskiewskie ogarnął jednak kryzys. Jego syn Fiodor, uzależnio-
P
IX
wstąp
ч
ny całkowicie przez swojego doradcę Borysa Godunowa, był nieudolny
i chorowity. Przedwczesna śmierć Fiodora pozwoliła Borysowi objąć
tron, jednak w atmosferze pełnej spisków i zamieszek. O niewielkiej po
pularności Borysa świadczyło np. powszechne oskarżanie go o spowodo
wanie śmierci brata Fiodora - małego Dymitra, zmarłego w niejasnych
okolicznościach w Ugliczu w 1591 r. Niechęć do Godunowa wykorzy
stał człowiek, o którego tożsamość trwają spory do dzisiaj. W 1602 r.
zjawił się on na terytorium Rzeczypospolitej, podając się za ocalonego
cudem carewicza Dymitra. Interwencja polska w Moskwie, która nastą
piła w 1604 r., miała charakter prywatnej wojny w celu poparcia owego
rzekomego Dymitra. Wykorzystano przy tym osłabienie i zanarchizowanie Państwa Moskiewskiego. Tego rodzaju okoliczności dawały Rze
czypospolitej olbrzymią szansę na odwrócenie zasadniczo niekorzystnej
w XVI w. tendencji do tracenia coraz to nowych ziem na rzecz Moskwy.
Zygmunt III poparł Dymitra, liczył bowiem, że odzyska dzięki niemu
Smoleńszczyznę, Siewierszczyznę i Czernichowszczyznę. Żywe były też
plany unii z Moskwą. Próbował je realizować, w sposób pokojowy, Lew
Sapieha podczas swojego poselstwa do Godunowa w latach 1600-1601.
Obalenie Dymitra i osadzenie na tronie Wasyla Szujskiego wcale nie
uspokoiło Państwa Moskiewskiego. Przeciwnie, pozycja Wasyla była
jeszcze słabsza niż Godunowa. Kraj ogarniało powstanie chłopskie, poja
wiali się rozliczni, nowi samozwańcy. Przed Rzecząpospolitą otworzyły
się duże możliwości. W jakim stopniu zostały one wykorzystane? Spró
bujemy odpowiedzieć na to pytanie w niniejszej rozprawie.
Literatura na temat interwencji polskiej w Moskwie jest obfita,
większość pozycji pochodzi jednak sprzed II wojny światowej lub wręcz
z XIX w. Zacznijmy od prac polskich. Przeważa w nich nastawienie
silnie krytyczne wobec Zygmunta III Wazy, którego wini się za fiasko
planu osadzenia na tronie carskim królewicza Władysława. Królowi za
rzuca się brak wyczucia politycznego, fantastyczne plany katolicyzacji
Moskwy, kunktatorstwo. Opinię taką zapoczątkował J. U. Niemcewicz
w swoich Dziejach panowania Zygmunta III1, opartych w dużym stop
niu na siedemnastowiecznej biografii Władysława IV pióra Stanisława
Kobierzyckiego1. Jeszcze bardziej radykalny w krytyce króla był Wacław
WSTĘP
I
13
Sobieski5. Jego rozprawa, cenna ze względu na dużą liczbę zgromadzo
nej faktografii i ciekawe niejednokrotnie spostrzeżenia, grzeszy jednak
wieloma zbyt łatwymi, pochopnymi sądami4.1 tak cały rozdzialik o fa
natyzmie króla i religijnych motywach wojny z Moskwą jest właściwie
nieudokumentowany. W pracy Sobieskiego brakuje też poważniejszej
refleksji nad motywami postępowania Zygmunta III. Historyk ten
przyznawał wyłączną rację Żółkiewskiemu, królowi zaś zarzucał, że
myślał on o tronie carskim tylko dla siebie, a na kandydaturę Władysła
wa zgadzał się jedynie pozornie. O wiele bardziej wyważone są opinie
A. Darowskiego5. Jego prace są oparte jednak na dość wąskiej bazie źród
łowej, a tym samym pozbawione wielu istotnych szczegółów koniecz
nych do dogłębnej analizy zagadnienia. Najbardziej wartościowa jest
niewątpliwie książka A. Hirschberga Maryna Mniszchówna6. Wbrew
tytułowi nie zajmuje się ona tylko ową „kilkudniową carycą”, lecz omawia
szczegółowo działania dyplomatyczne i militarne wojsk Samozwańca II,
wiele miejsca poświęcając też posunięciom króla i hetmana Żółkiewskie
go. A. Hirschberg jest także krytycznie nastawiony wobec Zygmunta III,
jego zarzuty są jednak bardziej konkretne i lepiej uzasadnione. Praca
A. Andrusiewicza, Dzieje Dymitriad 1612-1614, wbrew tytułowi zajmu
je się głównie postacią Dymitra I (i sprawami z nim związanymi), a okres
po jego śmierci omawia w kilku skrótowych rozdziałach. W roku 1999
ukazała się jednak o wiele bardziej szczegółowa praca tegoż autora na
temat wielkiej smuty7. Z pozycji biograficznych należy wymienić przede
wszystkim wartościową biografię Zygmunta III pióra H. Wisnera8.
Przeciwstawia się ona panującym w naszej historiografii (i literaturze)
opiniom o tym władcy jako królu nieudolnym, niesamodzielnym i fana
tycznym, także w odniesieniu do polityki Zygmunta wobec Moskwy. Książ
ka A. Prochaski Hetman Stanisław Żółkiewski, mimo że jest obszerna,
sprawy moskiewskie traktuje jednak dość skrótowo9. Można jej zarzucić
też brak krytycyzmu wobec poszczególnych posunięć hetmana (którego
Prochaska bronił we wszystkich swoich pracach). Biografia Żółkiewskie
go, autorstwa J. Besali (ciekawie napisana), jest oparta wyłącznie na źród
łach drukowanych i ma raczej popularnonaukowy charakter10. Osobnego
omówienia wymaga wartościowa praca J. Maciszewskiego Polska a Mo-
14
WSTĘP
s
skwa 1603-161811. Zajmuje się ona głównie stosunkiem szlachty polskiej
do interwencji w Państwie Moskiewskim. Szczególnie cenne są w niej
komentarze dotyczące utworów literackich, publicystycznych i propa
gandowych poświęconych naszemu wschodniemu sąsiadowi w XVII w.
Książka ta zawiera jednak także sporo uwag dotyczących różnych kwe
stii związanych z działalnością polityczną Zygmunta III wobec Moskwy.
Szczegółowymi zagadnieniami związanymi z polityką Polski wobec
Moskwy w interesującym nas okresie zajmowali się także: S. Kozłow
ski11, A. Prochaska13, K. Górski14, K. Tyszkowski15, W. Czapliński16,
H. Wisner17, D. Czerska18, L. Podhorodecki19, J. Byliński. Ten ostatni jest
autorem dwóch bogato udokumentowanych monografii dotyczących
sejmów Rzeczypospolitej z lat 1611 -161310.
Omówienie literatury rosyjskiej należy rozpocząć od wzmianki
o klasycznej pracy N. Karamzina11. Pisana z pozycji dworskiego histo
riografa carskiego i oparta w interesujących nas fragmentach na dziele
J. U. Niemcewicza zachowała jednak do dziś walory naukowe. Obiek
tywna i solidna jest wielotomowa Historia Rosji S. M. Sołowiowa11.
Dużym stopniem szczegółowości, zwłaszcza jeśli chodzi o wydarzenia
w poszczególnych prowincjach Państwa Moskiewskiego, wyróżniają się
niektóre prace S. E Płatonowa13. Bogato udokumentowana, choć pisa
na z pozycji wybitnie antypolskich, jest praca ukraińskiego historyka
i pisarza N. Kostomarowa14. Należy wymienić też innych historyków
rosyjskich zajmujących się okresem „wielkiej smuty” - D. Buturlina
i D. Iłowajskiego (ten ostatni także słynął z ogromnej niechęci do Po
laków)15. Zagadnieniami związanymi z nadawaniem ziemi i godności
w Państwie Moskiewskim przez Zygmunta i Wład^ława zajął się
Ł. M. Suchotin16. Carem Wasylem Szujskim interesował się D. W. Cwietajew17. Dzieje tzw. II opołczenia (pospolitego ruszenia przeciwko Pola
kom i Szwedom), a także rządy kozackie w Moskwie, omówił P. G. Lu
bomirów. Podobną tematyką zajął się I. Zabielin18. Po przewrocie 1917 г.
prawie wszystkie powstałe w Rosji (a później w Związku Radzieckim)
prace były pisane w sposób tendencyjny, przy zastosowaniu uprosz
czeń interpretacyjnych i prymitywnego, propagandowego języka19.
Pewne bardziej wartościowe dzieła powstały dopiero po śmierci Stalina.
wstęp
I
15
I. P. Szepieliew zajął się osobą przywódcy kozackiego Iwana Zarudzkiego30. Całym okresem wielkiej smuty, ze szczególnym uwypukleniem
roli Kuźmy Minina i kniazia Dymitra Pożarskiego, interesował się
R. Skrynnikow31. Większość jego prac dotyczy jednak Dymitra I i pro
blemów z nim związanych. Zagadnienia stosunków polsko-moskiewskich poruszał też w swojej syntetycznej książce B. N. Floria31. Spośród
historyków innych narodowości należy wspomnieć przede wszystkim
o francuskim jezuicie Paulu Pierlingu, który całe życie poświęcił bada
niom stosunków między papiestwem a Rosją. Efektem jego ogromnej
pracy, poprzedzonej kwerendą archiwalną w całej Europie, jest pięciotomowe dzieło La Russie et le Saint-Siege. Etudes diplomatiques. Nas
interesuje tom trzeci, gdzie znajdujemy sporo uwag na temat zabiegów
Zygmunta III w Rzymie o poparcie dla jego moskiewskiej wyprawy
oraz starań Maryny Mniszchówny o poparcie papieża dla Dymitra II33.
Stosunkami między Moskwą a Cesarstwem zajął się historyk z Wiednia
W. Leitsch, odnosząc się także do niektórych spraw związanych z inter
wencją polską34. Niebagatelny problem stosunków moskiewsko-szwedzkich, które rzutowały w dużym stopniu na politykę Rzeczypospolitej
wobecjejwschodniegosąsiada,poraszalim.in.:K.Tyszkowski35,J.Rossen36,
A. E Gfrórer37, N. Ahnlund’8, G. Barudio39, M. Roberts40. Przede wszyst
kim należy wymienić znakomite prace H. Almquista41.
Historycy okresu „wielkiej smuty” preferowali raczej problemy
związane z panowaniem pierwszego Dymitra Samozwańca. Liczba
opracowań dotyczących lat 1602-1606 jest znacznie większa niż prac
poświęconych latom następnym. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że
od II wojny światowej nie powstała (z jednym może wyjątkiem) praca,
która na podstawie nowych materiałów źródłowych spróbowałaby jesz
cze raz omówić złożony problem relacji polsko-moskiewskich za Zyg
munta III. Książka J. Maciszewskiego jest bowiem (jak już wspomniano)
raczej studium dotyczącym kształtowania się opinii szlacheckiej wobec
polskiej polityki wschodniej. Jedynie przywołana już praca A. Andrusiewicza w nowy sposób ujmuje dzieje I Samozwańca (co czyni zresztą
w interesujący sposób). Niniejsza rozprawa jest próbą zarysowania po
lityki polskiej wobec Moskwy w latach 1607-1612 na podstawie źródeł
WSTĘP^
dotąd znanych, jak również tych, do których historycy jeszcze nie sięgali
lub korzystali z nich w sposób niedostateczny. Omawiana tematyka jest
na tyle rozpoznana, że nie może być mowy o rewelacyjnych odkryciach
i ujęciu tematu idącym zupełnie w poprzek dotychczasowych ustaleń
historiografii. Można natomiast, i taka próba jest tu czyniona, odrzucić
wiele stereotypów pokutujących w naszej nauce jeszcze od XIX w. Moż
na też, co także jest celem niniejszej rozprawy, wyjaśnić niektóre pro
blemy sporne, rozwinąć wątki niesłusznie dotąd pomijane, zatrzymać się
nad źródłami, które nie wzbudziły zainteresowania historyków (a takie
trafiają się nawet wśród materiałów opublikowanych).
Prezentowana rozprawa dotyczy problemów dyplomacji i poli
tyki. Pragniemy zastanowić się nad motywami, które skłoniły króla do
podjęcia interwencji w Moskwie. Chcemy też przenalizować wszelkie
działania dyplomatyczne, które podjęła Rzeczpospolita, aby osiągnąć
cele swojej polityki wobec Moskwy - osadzenie na tronie carskim króla
lub królewicza, odzyskanie spornych terytoriów, mniej lub dalej idące
podporządkowanie Państwa Moskiewskiego. Warto podkreślić, że Zyg
munt III, podejmując interwencję w Moskwie, liczył przede wszystkim
na dyplomację, sądząc, że działania zbrojne będą konieczne w stopniu
jedynie ograniczonym. Pragniemy też dokładnie przeanalizować kon
flikt, który narastał między dwoma głównymi aktorami ówczesnych wy
darzeń - królem i hetmanem Stanisławem Żółkiewskim, a wywołany był
odmienną oceną realiów politycznych. Na temat tego sporu, a zwłasz
cza motywów, którymi kierował się Zygmunt III, krytykując układ mo
skiewski z 2.7 VIII 1610 r., narosło wiele nieporozumień. Sporo miejsca
poświęcono też rokowaniom dyplomatycznym na niec^niższym szczeb
lu - rozmowom z oblężonymi Smoleńszczanami, rokowaniom Jana Pio
tra Sapiehy z Prokopem Lapunowem czy wysłanników króla z wojskami
drugiego Samozwańca. Z tym ostatnim zagadnieniem łączy się pewien
problem metodyczny. Otóż nie jest przedmiotem niniejszej rozprawy
dokładne omawianie rokowań obozu królewskiego z poszczególnymi
dowódcami wojskowymi, dotyczących głównie wypłaty żołdu. Są to za
gadnienia tak obszerne i złożone, że mogłyby z powodzeniem stać się te
matem osobnej rozprawy. Niekiedy jednak (jak w przypadku poselstwa
WSTĘP
I
!7
Stanisława Stadnickiego i jego towarzyszy do Tuszyna jesienią 1609 r.)
rozmowy z wojskiem tak bardzo łączyły się z problemem polityki króla
wobec Moskwy, że nie sposób było ich pominąć. Zastrzeżenie drugie:
rozprawa niniejsza nie zajmuje się zasadniczo działaniami wojennymi
prowadzonymi przez wojska królewskie lub polskie, popierające Dymi
tra II. Omówione są one o tyle, o ile jest to konieczne do zrozumienia
kwestii związanych z dyplomacją i polityką.
Zakres chronologiczny pracy obejmuje okres od lata 1607 r. do
lutego 1613 r. Pierwsza data ma związek z pojawieniem się postaci dru
giego Samozwańca, które rozpoczęło kolejny etap interwencji polskiej
w Moskwie. Najpierw miała ona charakter „prywatnej wojny” polskich
oddziałów, potem już oficjalnej wojny polsko-moskiewskiej. Data druga
łączy się z wyborem Michała Romanowa na tron carski i oznacza kres,
teoretycznego przynajmniej, uznawania królewicza Władysława za cara
w Państwie Moskiewskim. Daty te wyznaczają więc okres dość zwarty,
będący wyraźnym etapem w stosunkach polsko-moskiewskich. Obejmu
ją one w istocie okres od pojawienia się poważnych koncepcji osadzenia
na tronie carskim króla lub królewicza, przez próby zrealizowania tych
koncepcji aż do momentu ich faktycznego zaprzepaszczenia. W rozdzia
le pierwszym omówiono retrospektywnie pewne zagadnienia dotyczące
wydarzeń z roku 1606 i początków 1607 jako konieczne do zrozumienia
problematyki okresu nas interesującego.
Praca podzielona została na cztery rozdziały, zasadniczo według
kryterium chronologicznego. Wewnątrz rozdziałów zastosowano narra
cję chronologiczną lub chronologiczno-rzeczową.
Rozdział pierwszy omawia rokowania polsko-moskiewskie po
śmierci Dymitra I, pojawienie się koncepcji interwencji w Moskwie,
przesłanki, które zadecydowały o tym, że król postanowił wyruszyć na
wyprawę, i przygotowania do niej. Analizuje też metody, którymi Zyg
munt III próbował przekonać ogół szlachecki o konieczności wyprawy
na wschód. Sporo miejsca zajmuje omówienie działalności Dymitra I
i jego wojsk, które odgrywały przecież kluczową rolę w planach królew
skich. Nieco uwagi poświęcamy też działalności dyplomatycznej przed
stawicieli króla na pograniczu litewsko-moskiewskim wiosną i latem 1609 r.
i8
I
WST^
Rozdział drugi obejmuje okres od września 1609 r. do czerwca
roku następnego. Omówiono w nim rozmowy wysłanników królew
skich z żołnierzami i bojarami w Tuszynie, a także rokowania w obozie
pod Smoleńskiem. Zajęto się też próbami rozmów z Wasylem Szujskim.
Sporo miejsca poświęcono układowi z bojarami pod Smoleńskiem,
stanowiącemu o objęciu tronu moskiewskiego przez królewicza i tym
czasowym sprawowaniu władzy w Państwie Moskiewskim przez
Zygmunta III. Omówiono także próby nakłonienia Smoleńska do kapi
tulacji na drodze dyplomatycznej.
Rozdział trzeci opisuje rokowania Stanisława Żółkiewskiego
pod Carowym Zajmiszczem i układ, który hetman zawarł z bojarami
27 VIII 1610 r. Dużo miejsca poświęcono problemowi stosunku Zyg
munta III do tego układu. Omówione są także rozmowy posłów
z Moskwy - Wasyla Golicyna, metropolity Filareta i innych w obozie
smoleńskim, oraz wymiana korespondencji, poselstw i wysłanników mię
dzy obozem królewskim a Moskwą, aż do czerwca 1611 r. Osobny pro
blem to narastanie nastrojów opozycyjnych w Moskwie i całym Państwie
Moskiewskim i próby przeciwdziałania tym nastrojom podejmowane
przez Stanisława Żółkiewskiego, Aleksandra Gosiewskiego i niektórych
bojarów. Omówiono tu także rokowania obozu królewskiego z oblężo
nymi w Smoleńsku. Rozdział kończy się na zdobyciu Smoleńska przez
Zygmunta III w czerwcu 1611 r.
Rozdział czwarty obejmuje okres od czerwca 1611 r. do lutego 1613г.
Omówiono w nim triumfalny sejm w Warszawie jesienią 1611 r., na któ
rym wiele miejsca zajęły sprawy moskiewskie. Sporo uwagi poświęcono
poselstwu bojarów popierających królewicza Władysł^va do Warszawy
na przełomie i6nii6izr. Opisano też przygotowania Zygmunta III
do nowej wyprawy na Moskwę, jej przebieg i nieudane próby nawią
zania rokowań ze stolicą. Omówiono też dwuznaczne kontakty Jana
Piotra Sapiehy z powstańcami moskiewskimi. Zajęto się także we
wnętrzną sytuacją w Moskwie aż do wyboru Michała Romanowa na
tron carski.
Podstawą niniejszego opracowania są źródła, zarówno drukowane,
jak i archiwalne. Zacznijmy od pierwszej kategorii. W XIX w. w Rosji
WSTĘP
podjęto ogromną pracę nad wydawnictwami źródłowymi, która zaowo
cowała dużą liczbą zbiorów listów, dokumentów i pamiętników. Znajdu
je się wśród nich wiele materiałów przydatnych także do niniejszej pracy.
Należy wymienić przede wszystkim dwa tomy (1 i 13) Rosyjskiej Biblio
teki Historycznej^. Pierwszy z nich zawiera źródła dotyczące interwencji
polskiej w Moskwie autorstwa Polaków. Drugi - wybór moskiewskich
latopisów, relacji i pamiętników. Cenny jest drugi tom i suplement do
Historiae Russiae Monumenta wydane przez A. Turgieniewa43. Wie
le interesujących materiałów zawiera też Sobranije Gosudarstwiennych
Gramot i Dogoworow (cz. z)44. Należy wspomnieć o różnych wydawnic
twach tzw. Archeograficznych Komisji45, a także o zbiorach akt P. Muchanowa46 i kniazia Chiłkowa47. Najcenniejszym niewątpliwie zbiorem
źródeł są wydane przez S. A. Biełokurowa dwa tomy (137 i 14г) Sbornika Imperatorskogo Russkogo Istoriczeskogo ObszczestwaĄi. Zawierają
one przede wszystkim (choć nie tylko) dokumenty oficjalne: listy dy
plomatyczne, instrukcje dla poselstw, treści przemówień i zawieranych
układów. Wydane tuż przed I wojną światową nie zostały one do dzisiaj
w pełni wykorzystane przez historyków polskich i rosyjskich. Spośród
ogromnej liczby ciekawej korespondencji dotyczącej spraw politycznych
opublikowano niewiele. Wydane przez A. Bielowskiego i T. Lubomir
skiego listy hetmana Żółkiewskiego stanowią szacunkowo zaledwie
kilka procent zachowanych listów tej wybitnej postaci49. To samo do
tyczy korespondencji Jana Karola Chodkiewicza, opublikowanej przez
W. Chomętowskiego50. Pewna część ciekawych listów z Archiwum
Radziwiłłów została ogłoszona przez A. Sokołowskiego5'. Duże frag
menty listów Lwa Sapiehy do żony, pochodzące z Biblioteki Ordynacji
Zamoyskich, przytacza w jednym ze swoich artykułów A. Prochaska51.
Fragmenty korespondencji Maryny i Jerzego Mniszchów opublikował
J. U. Niemcewicz53. Część listów króla, biskupów i innych dygnitarzy do
papieża, nuncjusza i sekretarza stanu wydał A. Theiner54. Opublikował
on m.in. niektóre relacje nuncjusza E Simonetty zawierające pewne in
formacje o sprawach moskiewskich.
Bardzo cenne są dzienniki i pamiętniki pisane przez osoby czynne
w ówczesnych wydarzeniach. Pisali je głównie Polacy, gdyż w Moskwie
го
wsTęp
zwyczaj ten nie był jeszcze szeroko rozpowszechniony. Najgłośniejsze
są oczywiście wspomnienia S. Żółkiewskiego Początek i progres wojny
moskiewskiej^. Mimo iż pisane kilką lat po omawianych wydarzeniach
i dość subiektywne, dostarczają one wielu cennych informacji. Równie
wartościowe są pamiętniki i dzienniki żołnierzy: Samuela Maskiewicza,
podwojewodziego nowogrodzkiego56, Mikołaja Scibora Marchockiego57, Jana Piotra Sapiehy58, starosty uświackiego, Józefa Budziły, chorą
żego mozyrskiego59, anonimowego autora Wyprawy Króla Jegomości60.
Cenne są też dzienniki i wspomnienia Polaków przebywających w nie
woli moskiewskiej. Należy tu wymienić relację zawartą w tzw. Diariuszu
Widawa Diamentowskiego61, pamiętniki Stanisława Niemojewskiego,
podstolego koronnego61, księdza Kaspra Sawickiego6’. Ciekawe są tak
że spostrzeżenia spisane przez ludzi innych narodowości, przebywających
w tym czasie w Państwie Moskiewskim: holenderskiego kupca Izaaka
Massę64 i Niemca Konrada Bussowa (właśc. Martina Bera)65. Dużą war
tość mają również dzieła historiograficzne, dotyczące zagadnień będących
wówczas historią najnowszą. Należy tu wymienić przede wszystkim pra
cę S. Kobierzyckiego o Władysławie IV66, Kronikę Pawła Piaseckiego67
i Skazanije Awraamija Palicyna mnicha w klasztorze Troicko-Siergiejewskim68. W pracy niniejszej wykorzystano także opublikowane źród
ła związane z sejmami Rzeczypospolitej i sejmikami partykularnymi69.
Wykorzystano również liczne materiały archiwalne zgromadzo
ne w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie, Riksarkivet
w Sztokholmie, Haus-, Hof- und Staatsarchiv w Wiedniu, Bibliotece
im. Raczyńskich w Poznaniu, Bibliotece Narodowej w Warszawie, Bi
bliotece Jagiellońskiej w Krakowie, Bibliotece Polskiej^Akademii Nauk
w Krakowie, Zbiorach Czartoryskich w Krakowie, Bibliotece Zakładu
Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu, Bibliotece Polskiej Aka
demii Nauk w Kórniku, Archiwum Archidiecezji Warmińskiej w Ol
sztynie i Archiwach Państwowych w Gdańsku i Toruniu.
Najciekawsze i najmniej dotąd wykorzystywane przez historyków
materiały pochodzą z Riksarkivet w Sztokholmie. Znajdują się tam ar
chiwalia wywiezione z Polski w latach 1626-1629 oraz w okresie „poto
pu” szwedzkiego. W przypadku korespondencji są to w dużym stopniu
WSTęp
oryginały. Spośród olbrzymiej, zajmującej kilkanaście grubych teczek
kolekcji listów pisanych do Wawrzyńca Gembickiego, za najciekawsze
należy uznać listy Jakuba Zadzika, wówczas sekretarza królewskiego70.
Pisane pięknym językiem, w sposób chłodny i obiektywny, świadczą
o niezwykłej inteligencji, przenikliwości, a nawet poczuciu humoru au
tora. Zadzik pełnił funkcję niejako urzędowego informatora Gembic
kiego, stąd pisywał często, regularnie i zamieszczał w listach wszelkie
dostępne informacje. Robił tak zresztą przez kilkanaście lat. Jego spra
wozdania i osobiste oceny pozwalają lepiej zrozumieć konflikt, który na
rastał między królem a hetmanem Żółkiewskim od lipca 161 o r. Zadzik
dostarcza także kapitalnych wręcz informacji o wyprawie na Moskwę
jesienią 1612. r. Warto dodać, że tylko niewiele spośród listów Zadzika
zostało wykorzystanych przez historyków. Równie cenne są, znajdu
jące się w kolekcji Skokloster Samlingen, listy Jana Hrydzicza, pisarza
ruskiego w kacelarii litewskiej, od 1611 r. sekretarza królewskiego71.
Skierowane są one wyłącznie do Lwa Sapiehy, kanclerza litewskiego.
Hrydzicz, etatowy niemalże dyplomata, specjalizujący się w rokowa
niach z Moskwą (był później jednym ze współtwórców rozejmu w Dywilinie), w interesującym nas okresie jeździł kilkakrotnie w różnych
misjach do Moskwy i do oddziałów Jana Piotra Sapiehy. Listy jego za
wierają wiele ciekawych spostrzeżeń i informacji, zwłaszcza dotyczących
sytuacji w Moskwie latem 1610 r. i rokowań Żółkiewskiego z bojarami.
Korespondencję Jana Hrydzicza z Archiwum Sztokholmskiego znał
A. Prochaska, który sporządził z niej odpisy, znajdujące się przed 1945 r.
w Tekach Prochaski w Ossolineum we Lwowie. Sam jednak z nich nie
korzystał. Jedynym historykiem, który sięgnął do tych odpisów, był
K. Tyszkowski71. Interesował go jednak tylko okres 1613-1615, można
więc powiedzieć, że z wcześniejszych listów Jana Hrydzicza nie korzy
stał nikt. Po wojnie odpisy Prochaski zostały bowiem we Lwowie i były
dla badaczy polskich niedostępne. W Sztokholmie odnaleziono także,
nieznane dotąd zupełnie, listy Stanisława Żółkiewskiego i Aleksandra
Gosiewskiego, które zostały wykorzystane w niniejszej pracy75. Spośród
korespondencji sztokholmskiej odnotowanej w katalogach przebadano
m.in. listy Zygmunta III, Feliksa Kryskiego, Wawrzyńca Gembickiego,
WSTĘP
Stanisława Żółkiewskiego, Szymona Rudnickiego, Andrzeja Boboli, li
sty deliberatoryjne licznych senatorów do króla i inne. W Riksarkivet
Stockholm znajduje się też egzemplarz księgi (być może jest to jedna
z „półurzędowych” ksiąg podkanclerskich Feliksa Kryskiego) zawiera
jący ogromną liczbę materiałów z lat 1609-16n74. Jest on nieco bar
dziej kompletny od innego egzemplarza tej księgi przechowywanego
w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu75. Znajduje się tam m.in. dziennik
spod Moskwy, będący fragmentem (urwanym na październiku 1609 r.)
relacji drukowanej w pierwszym tomie Russkoj Istoriczeskoj Biblioteki
{Wyprawa KrólaJego Mości...). Jako że jest to zapewne bezpośredni odpis
z oryginału, w niniejszej pracy korzystano raczej z tej wersji, zwłaszcza
w cytatach76. Inne kopie tej wartościowej relacji znajdują się w Bibliotece
Jagiellońskiej77. Dużą wartość mają kopiariusze dokumentów znajdujące
się w bibliotekach, a pochodzące ze zbiorów (lub sporządzone przez)
A. Naruszewicza, J. U. Niemcewicza, S. Gołębiowskiego, Ł. Gołębiow
skiego, A. Pawińskiego78. Wiele interesujących spostrzeżeń zawierają
relacje nuncjusza papieskiego w Archiwum Watykańskim, skopiowane
i częściowo przetłumaczone w Tekach Rzymskich79. Wykorzystano tak
że liczną, znajdującą się w polskich zbiorach korespondencję, diariusze
sejmów, memoriały, drobne relacje i pamiętniki.
Poza materiałem źródłowym wykorzystano też scharakteryzowa
ną na wstępie literaturę przedmiotu, której pełny wykaz znajduje się na
końcu pracy.
W cytowanych w tekście źródłach modernizowano pisownię we
dług odpowiednich instrukcji80. Pozostawiono jednak duże litery w wy
razach, tam gdzie zgodne było to z duchem pisov^ii staropolskiej
(np. w słowach, takich jak: „Sejm”, „Jego Królewska Mość”, „Hospo
dar”, „Monarchia”, „Stolica”, „Carstwo”, „Rycerstwo” itp.). W przypadku
zwrotu „Jego Królewska Mość” i podobnych wyrażeń zmieniono pierw
sze litery na duże nawet w źródłach drukowanych. W tym okresie bo
wiem zwroty dotyczące osoby monarchy pisano zazwyczaj dużą literą.
Przy imionach i nazwiskach rosyjskich postępowano zgodnie z tradycją
historiografii polskiej. Pisano więc np.: „Fiodor Mścisławski”, „Dymitr
Pożarski”, chociaż poprawniej byłoby: „Fiodor Mstisławskij”, „Dmitrij
WSTĘP
I
Pożarskij”. Po imionach nie podawano stosowanego w tradycji rosyjskiej
patronimikum. Wyjątkiem były osoby o takim samym imieniu i nazwi
sku, którym dodawano patronimikum w celu ich odróżnienia. Trady
cyjną, РПУ)?Ч w polskiej historiografii pisownię stosowano też przy
nazwach miejscowości. Pewne trudności łączą się z terminologią doty
czącą Ziemi Siewierskiej i Ziemi Czernichowskiej. O olbrzymim chaosie
w nazewnictwie tych ziem (i niemożności ich precyzyjnego rozgranicze
nia) pisał już S. M. Kuczyński81. W pracy niniejszej terytoria te określa
no (za S. M. Kuczyńskim) jako „Siewierszczyznę i Czernichowszczyznę”
lub „Ziemię Siewiersko-Czernichowską”. Pragnę jednak zwrócić uwagę,
że w przytaczanych cytatach słowem „Siewierszczyzna” („Ziemia Sie
wierska”) określano zazwyczaj całą Ziemię Siewiersko-Czernichowską.
Niekiedy za część Siewierszczyzny uważano w XVII w. także Smoleńsk
i Ziemię Smoleńską. Wszystkie daty podane według kalendarza juliań
skiego przeliczono na gregoriański. Odległości wyrażone w ówczesnych
relacjach w milach przeliczono na kilometry. Wobec jednak niemożno
ści ustalenia, o jakie mile chodziło, podano je z pewnym przybliżeniem.
Wszystkie wtrącenia wewnątrz cytatów, w nawiasach kwadratowych, po
chodzą od autora. W przypisach umieszczono niekiedy także sygnatury
archiwalne źródeł, które zostały już opublikowane. Powodem tego jest
fakt, że niektóre wydawnictwa źródłowe, zwłaszcza rosyjskie, są w Polsce
niezwykle rzadkie i dociekliwemu Czytelnikowi być może łatwiej będzie
odnaleźć interesujący dokument w archiwum niż w bibliotece.
Na zakończenie pragnę serdecznie podziękować prof. Januszowi
Malikowi za życzliwe rady i pomoc przy pisaniu niniejszej książki. Wyra
zy wdzięczności za cenne i wnikliwe uwagi kieruję też do prof. Henryka
Wisnera, prof. Władysława Serczyka, prof. Stanisława Alexandrowicza
i prof. Jana Seredyki. Dziękuję też moim przyjaciołom: Zbigniewowi
Nowkowi, Mieczysławowi Górze, Romanowi Backerowi, Arkadiuszowi
Czwołkowi, Olgierdowi Dubowikowi, Radzimirowi Prusowi-Grobelskiemu, Jarosławowi Garbowskiemu, Michałowi Białkowskiemu i An
drzejowi Rybie za pomoc w przygotowaniu tej publikacji.
14
I
WSTĘPU
Przypisy
1 J. U. Niemcewicz, Dzieje panowania Zygmunta III, 1.1-3, Kraków 1860.
1 S. Kobierzycki, Historia Vladislai Poloniae et Sueciaeprincipis, Dantisci 1655.
’ W. Sobieski, Żółkiewski na Kremlu, Warszawa-Lublin-Łódź-Poznań-Kraków
1920.
4 Zob. np. s. 61-62.
5 A. Darowski, Elekcja Władysława IV na cara, Dyplomatyczne spory o Samozwań
ców, Prawa Władysława do korony carskiej, w: Szkice historyczne, seria 2, Sankt-Petersburg 1895.
6 A. Hirschberg, Maryna Mniszchówna, Lwów 1927.
7 A. Andrusiewicz, DziejeDymitriad 1602-1614,1.1-2, Warszawa 1990; idem, Dzie
je wielkiej smuty, Ka.towi.ce 1999.
8 H. Wisner, Zygmunt III Waza, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991.
’ A. Prochaska, Hetman Stanislaw Żółkiewski, Warszawa 1927.
1 ° J. Besala, Stanisław Żółkiewski, Warszawa 1988.
11 J. Maciszewski, Polska a Moskwa 1603-1618. Opinie i stanowiska szlachty polskiej,
Warszawa 1968.
11 S. Kozłowski, Elekcja królewicza Władysława Wizy na tron moskiewski, Przegląd Po
wszechny, t. 22:1889.
13 A. Prochaska, Hetmana Stanisława Żółkiewskiego traktat pod Moskwą 1610, Prze
gląd Historyczny, t. 13: 1911; idem, Wyprawa na Smoleńsk (Z listów litewskiego
kanclerza r. 1609-1611), Kwartalnik Litewski, 1911.
14 K. Górski, Oblężenie Smoleńska w latach 160^-1611 i bitwa pod Kłuszynem, Prze
wodnik Naukowy i Literacki, t. 2 3: 1885.
15 K. Tyszkowski, Wojna o Smoleńsk 1613-1615, Lwów 1932.
16 W. Czapliński, Główne nurty myśli politycznej w Polsce w latach 1587-1655, w: O Pol
sce siedemnastowiecznej. Problemy i sprawy, Warszawa 1966.
17 H. Wisner, Dyplomacja polska w latach 1572-1648, w: Historia dyplomacji polskiej,
t. 2:1572-1795, pod red. Z. Wójcika, Warszawa 1982.
'8 D. Czerska, Między „smutą” a kryzysem lat40. XVII w., Kraków 1978; eadem, Po
lacy na zesłaniu za panowania Wasyla Szujskiego, w: Między Wschodem a Zacho
dem. Rzeczpospolita w XVI-XVIII w. Studia ojiarowane Zbigniewowi Wójcikowi
w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, Warszawa 1993; eadem, Dymitr Samozwaniec,
Wrocław 1995.
17 L. Podhorodecki, Jan Karol Chodkiewicz, 15 60-1621, Warszawa 19 8 2; idem, Wazo
wie w Polsce, Warszawa 1985; idem, Stanislaw Żółkiewski, Warszawa 1988.
10 J. Byliński, Sejm z roku 1611, Wrocław 1970; idem, Dwa sejmy z roku 1613, Acta
Universitatis Wratislaviensis, Prawo CXVII, Wrocław 1984.
11 N. M. Karamzin, Istorija gosudarstwa Rosijskogo, t. 11 -12, Sankt-Pietierburg 1831;
tłum, polskie: Historyapaństwa rossyiskiego, przeł. G. Buczyński, t. 11 -12, Warsza
wa 1827; wyd.niemieckie: GeschichtedesRussischenReichs,Leipzig 1833.
WSTĘP
I
25
11 S. M. Sołowiow, Soczinienia, kn. 4: Istorija Rossii s drewniejszych wremien, t. 7-8,
Moskwa 1989.
13 S. F. Płatonow, Oczerki po istorii smuty w Moskowskom Gosudarstwie XVI-XVII w.,
Sankt-Pieterburg 1899; idem, Smutnoje wremia, Praga 192.4; repr.: The Hague 1965.
14 N.I. Kostomarow, Smutnoje wremia Moskowskogo Gosudarstwa w naczale XVII stoletija (1604-1613), t. 1, Sankt-Pietierburg 1868.
15 D. Buturlin, Istorija smutnego wremieni w Rossii, t. 1-3, Sankt-Pietierburg 1839
-1846; D. Iłowajskij, Smutnoje wremia Moskowskogo Gosudarstwa, Moskwa 1894
(repr.: The Hague-Paris 1970).
16 Ł. M. Suchotin, Ziemielnyje pożałowanija w Moskowskom Gosudarstwie pri carie
Władysławie 1610-1611 gg., Moskwa 1911.
17 D.Cwietajew, Car Wasilij Szujskij i miestapogrebienijajego w Pohze,t. 1-2, Warsza
wa 1901.
18 P. G. Lubomirów, Oczerk istorii niżegorodskogo opołczenija 1611-1613 gg., Pietrograd 1917; I. E. Zabielin, Minin i Pożarskij, Priamyje i kriwyje w smutnoje wremia,
Moskwa 1896.
19 A. I. Kozaczenko, Rozgrompolskoj interwencii w naczaleXVII wieka, Moskwa 1939;
A. A. Sawicz, Polsko-litowskaja interwencja w epochu wielikoj moskowskoj smuty,
Perm 1927; W. I. Sznukow, Narodnaja borbaprotiwpolskich iszwedskich okkupantow w naczaleXVIIwieka, Istoriczeskij Zurnał, nr 1 -2,1945; W. Malcew, Borba za
Smoleńsk, Smoleńsk 1940 i in.
50 I. S. Szepieliew, Miesto i charakter dwiżenija I. M. Zaruckogo w period krestianskoj
wojny i polsko-szwedskoj interwencji (do uchoda jego iz pod Moskwy) 1606-1621 gg.,
w: Krestianstwo i klassowaja borba wfeodalnojRossii, Leningrad 1967.
31 R. Skrynnikow, Minin i Pożarskij. Chronika Smutnogo Wremieni, Moskwa 1981;
idem, Rossija w naczaleXVII w. „Smuta”, Moskwa 1988; idem, Rossija posle opricziny, Leningrad 1975; idem, Rossija nakanunie„smutnogo wremieni”, Moskwa 1980.
31 B. N. Floria, Russko-polskije otnoszenija o politiczeskoje razwitie Wostocznoj Jewropy
po wtorojpołowinieXVI-naczaleXVII w., Moskwa 1978.
” P. Pierling, La Russie et le Saint-Siłge. Etudes diplomatiques, t. 3, Paris 1901; idem,
Iz Smutnogo wremieni. Stati i zamietki, Sankt-Pietierburg 1902.
34 W. Leitsch, Moskau und die Politik des Kaiserhofes im XVIIJahrhundert, 1 Teil:
1604-1654, Graz-Kóln i9 6 0; idem, Hatte Zar Vladislav Zigimuntowic der „Smu
ta” ein Ende bereiten konnen? Zur Denkschrift des Filrsten KrzysztofZbaraski vom
Herbst 1610, Forschungen zur Osteuropaischen Geschichte, Bd. 46: 1992.
35 K. Tyszkowski, Gustaw AdolfwobecPolskiiRosji (i6n-i6i6),Lwbvf 1930 (nadb.z:
Rocznik Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, t. 3).
36 J. Rossen, Svensk Historia, t. 1, Stockholm 1962.
37 A. F. Gfrórer, Geschichte Gustaw Adolphus, Konig von Schweden, Stuttgart-Lipsk
1837.
N. Ahnlund, Axel Oxenstierna intill Gustav Adolf dbd, Stockholm 1940.
39 G. Barudio, Gustaw Adolfder Grosse, Frankfurt 1982.
40 M. Roberts, Gustavus Adolphus, t. 1, London-New York-Toronto 1953.
2.6
I
wst^p
41 H. Almquist, Sverige och Ryssland, 1595-1611, Uppsala 1907; idem. Die Carenwahl
desJahres 1613. Die Schwedische Thronkandidatur und ihre Vorgeschichte, Zeitschrift
fiir Osteuropaische Geschichte, Bd. 3: 1913.
41 Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka izd. Archeograficzeskoju Kommisjeju, t. 1, Sankt-Pietierburg 1872, t. 13, Sankt-Pietierburg 1909.
45 A. N. Turgieniew, Historiae Russiae Monumentu, t. 2, Suplement, Sankt-Pietierburg
1841-1848 (dalej cyt. HRM).
44 Sobranije Gosudarstwiennych Gramot i Dogoworow chraniaszczichsia w gosudurstwiennom kolegii inostrunnych diei, t. 2, Moskwa 1819 (dalej cyt. SGGiD).
45 Akty istoriczeskije sobrunnyje i izdannyje Archeograficzeskoju Kommisieju, t. 2:/598-/613, Sankt-Pietierburg 1841 (dalej cyt. Akty istor.j, Akty otnasiuszczijesiu k istorii Zupudnoj Rossii izdawajemyje Archeograficzeskoju Kommisieju, t. 4:1588-1632,
Sankt-Pietierburg 1851; Akty sobrannyje w bibliotiekach i archiwach Rossijskoj im
perii Archeograficzeskoju Ekspediciju Akademii Nauk, t. 2, Sankt-Pietierburg 1836
(dalej cyt. Akty Archeogruf).
46 P. Muchanow, Autentyczne świadectwa o wzajemnych stosunkach pomiędzy Rossyą
a Polską, szczególniej zaś od czasów Samozwańców w Rossyi, Wrocław 1840; wersja
rosyjska: Moskwa 1836.
47 Sbornik kniazia Chilkowa, Sankt-Pietierburg 1879.
48 Sbornik Imperatorskogo Russkogo Istoriczeskogo Obszczestwa, wyd. S. A. Biełokurow
(dalej cyt. SIRIO), 1.137, Moskwa 1912, t. 142, Moskwa 1913.
49 Pisma Stanisława Żółkiewskiego, wyd. A. S. Bielowski, Lwów 1861; Listy Stanisława
Żółkiewskiego /584-/620, wyd. T. Lubomirski, Kraków 1868.
50 KorespondencyeJana Karola Chodkiewicza, wyd. W. Chomętowski, Biblioteka Or
dynacji Krasińskich, Muzeum Konstantego Swidzińskiego, t. 1, Warszawa 1875.
5' Archiwum domu Radziwiłłów, w: Scriptores Rerum Polonźcarum, wyd. A. Sokołow
ski, t. 8, Kraków 1881.
51 A. Prochaska, Wyprawa na Smoleńsk (z listów litewskiego kanclerza r. /609-/6//),
Kwartalnik Litewski, 1911. Listy Lwa Sapiehy do żony, Biblioteka Narodowa, В OZ
941. 944” J. U. Niemcewicz, op. cit., dodatki na końcu każdego tomu.
54 A. Iheiner, Petera Monumentu Poloniae et Lithuaniae gentimquefinitimarum illustrantia, t. 3, Romae 1863.
^
55 S. Żółkiewski, Początek i progres wojny moskiewskiej, w: A. Bielowski, op. cit.; także
wyd. J. Maciszewskiego, Warszawa 1966.
56 Pamiętniki Samuela i Bogusława Kazimierza Maskiewiczów, wyd. A. Sajkowski,
Wrocław 1961.
57 T. Marchocki, Historya woyny moskiewskiej, Poznań 1841.
58 Dziennik Jana Piotra Sapiehy (/608-/6//), w: Polska a Moskwa w Ipołowie wieku
XVII, wyd. A. Hirschberg, Lwów 1901 (dalej cyt. Dziennik Sapiehy).
59 J. Budziło, Wojna moskiewska wzniecona iprowadzona z okazjifałszywych Dymitrów
od /603 do /6/2 r., oprać. J. Byliński i J. Długosz, Wrocław 1995; także w: Russkaja
Istoriczeskaja Biblioteka, 1.1.
WSTĘP
I
l7
to Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, 1.1.
61 Dyaryusz Wacława Dyamentowskiego, w: Polska a Moskwa (dalej cyt. Diariusz Diamentowskiego); fragmenty publikowane w: Dniewnik Maryny Mniszech, w: Skazanija Sowriemiennikow o Dimitrii Samozwance, wyd. N. Ustriałow, t. 4, Sankt-Pietierburg 1834; HRM, 1.1, s. 155-196;}. Szujski, Maryna Mniszchówna i dwaj
Samozwance, vr: DziełaJózefa Szujskiego, wydanie zbiorowe, seria 2, t. 5 (Opowiada
nia i roztrząsania historyczne, t. 1), Kraków 1885,5. 275-295. Między poszczegól
nymi wydaniami istnieją drobne różnice. Na ten temat zob.: A. Hirschberg, wstęp
do: Połska a Moskwa; W. Kętrzyński, Dyarusze Wacława Dyamentowskiego i Marci
na Stadnickiego o wyprawie cara Dymitra, Przegląd Historyczny, t. 7: 15)08, zwłaszcza
s. 274. Zob. też: A. Andrusiewicz, op. cit., t. 2, s. 225, p. 12. W. Kętrzyński przeko
nująco przypisuje autorstwo tzw. Diariusza Diamentowskiego Abrahamowi Rożniatowskiemu; W. Kętrzyński, op. cit.
61 Pamiętnik Stanisława Niemojewskiego (1606-1608), wyd. A. Hirschberg, Lwów
1899 (dalej cyt. PamiętnikNiemojewskiego).
65 Zamieszczony w: Ks.Jana Wiełewickiego TJdziennik domu zakonnego 00. jezuitów
u s'w. Barbary w Krakowie, t. 2, wyd. W. Chotkowski, Kraków 1886, w: Scriptores
Rerum Polonicarum, t. 10; także: HRM, t. 2.
64 1. Massa, Histoire desguerres de laMoscovie (1601-1610), t. 1, Bruxelles 1866.
65 К. Bussow, Moskowskaja chronika 1584-1613, Moskwa-Leningrad 1961.
66 S. Kobierzycki, op. cit. Ostatnio ukazał się polski przekład tego dzieła (S. Kobierzycki,
Historia Władysława, krółewiczapolskiego i szwedzkiego, oprać. J. Byliński i W. Kaczo
rowski, Wrocław 2005). W niniejszej publikacji korzystano z pierwodruku.
67 Kronika Pawła Piaseckiego, biskupa przemyskiego, przeł. J. Bartoszewicz, Kraków
1870.
68 Skazanije Awraamija Pałicyna, wyd. O. A. Dierżawina i E. W. Kołosow, Moskwa-Leningrad 1955.
69 Polumina legum, t. 2, wyd. J. Ohryzko, Petersburg 1859 (dalej cyt. VL); Akta sejmi
kowe województwa krakowskiego, t. 1:1572-1620, wyd. S. Kutrzeba, Kraków 19 3 2;
Akta grodzkie i ziemskie z czasów Rzeczypospolitej Polskiej z archiwum tzw. bernar
dyńskiego we Lwowie, t. 20; Lauda wiszeńskie 1572-1648, wyd. A. Prochaska, Lwów
1909, t. 24; Lauda sejmikowe halickie 1575-165)5, wyd. A. Prochaska, Lwów 1931;
Akta sejmikowe województwpoznańskiego i kaliskiego, 1.1,1572-1632, wyd. W. Dworzaczek, cz. 1: /572-1616, Poznań 1957.
70 Omawianego okresu dotyczy vol. 1 o 5 w RaS, EP.
71 RaS, SkS, E8604 (d. 341).
71 K. Tyszkowski, Wojna o Smoleńsk, Lwów 193 2. K. Tyszkowski cytuje w swojej pra
cy kilka nieistniejących już listów Hrydzicza do króla i Lwa Sapiehy, znajdujących
się przed wojną w Bibliotece Narodowej.
73 Na przykład Aleksander Gosiewski do Stanisława Żółkiewskiego, 14 I 1611 r.,
z Moskwy, RaS, SkS, E8 5 97 (d. 3 3 5a); Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III,
26 IX 1610 r., spod Moskwy, ibidem; W. Polak, Nieznany list hetmana Stanisła
wa Żółkiewskiego do króla Zygmunta III z 26 września 1610 roku, w: Europa Orien-
28
74
75
16
77
71
79
80
81
I
WSTĘR
talis. Polska i jej wschodni sąsiedzi od średniowiecza po współczesność, Toruń 1996,
s. 251-257.
’
RaS, SkS, E8 5 97 (d. 3 3 5a). O licznych „półurzędowych” kopiariuszach wspomina
W. Krawczuk, Organizacja i funkcjonowanie kancelarii koronnej za Zygmunta III
Wazy, 1587-1631, maszynopis - Zakład Nauk Pomocniczych Historii i Archiwi
styki Uniwersytetu Jagiellońskiego, s. 36-37.
BR, 3. O księdze tej zob. też W Sobieski, Żółkiewski, s. 14, p. 4.
Diariusz drogi Króla Jego Mości od szczęśliwego wyjazdu z Wilna pod Smoleńsk
w roku 1609 a die 18 Aug., fortunnego powodzenia przez lat dwie, do wzięcia zam
ku Smoleńska w roku 1611, BR, 3 3.
Nowiny z Moskwy. Diariusz wyprawy Zygmunta III do Moskwy 1609 r., BJ, 101;
Diariusz Wojny Moskiewskiej, BJ, Akc. 5/51. W 1999 r., na podstawie rękopisów
przechowywanych w kraju, opublikował J. Byliński pt. Diariusz drogi Króla JMci
Zygmunta III (Wrocław 1999).
Na przykład BCz, TN, 102-107, 110; BPAN Kr, TP, 10, 14, 17, 20, 25; kopiariusze
sporządzone przez S. Gołębiowskiego, np. BJ, 3 5 96/II-V; kopiariusze Ł. Gołębiow
skiego, np. BR, 16; kopiariusze ze zbiorów J. U. Niemcewicza, np. BR, 7,12,16.
BPANKr, TRz: 48, 53, 56,57, 71, 73.
Instrukcja wydawnicza dla źródeł historycznych odpołowy XVI do połowy XIX wieku,
opracowana przez Komisję Historyczny Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie,
Wrocław 1953; Zasady wydawania tekstów staropolskich. Projekt opracowany przez
Instytut Badań Literackich PAN, Wrocław 1955,5.48-87.
S. M. Kuczyński, Ziemie czernichowsko-siewierskie pod rządami Litwy, cz. 1, War
szawa 1936.
ROZDZIAŁ I
Przyczyny interwencji polskiej
w Moskwie (1607-1609)
est lato 1607 r. W Państwie Moskiewskim panuje Wasyl Szujski, osa
dzony na tronie po zamordowaniu Dymitra, zwanego Samozwań
cem. Powstanie, które wybuchło 17 V 1606 r., przyniosło śmierć
nie tylko Dymitrowi, lecz także kilkuset Polakom przybyłym na wesele
nowego cara z Maryną Mniszchówną. Najbardziej znaczni ocaleli jed
nak po interwencji bojarów, którzy nie chcieli zanadto rozdrażniać Rze
czypospolitej. W kilku miastach i wioskach w Państwie Moskiewskim
przebywali pod strażą m.in.: Jerzy Mniszech, wojewoda sandomierski;
Jan Mniszech, starosta krasnostawski, brat wojewody; Stanisław Mni
szech, syn Jerzego, starosta sanocki; Paweł Mniszech, starosta łukowski,
bratanek Jerzego; książę Konstanty Wiśniowiecki, wojewoda ruski; Sta
nisław Niemojewski, podstoli koronny (któremu zrabowano wiezione
na sprzedaż klejnoty królewny Anny Wazówny); Marcin Stadnicki, och
mistrz Maryny, i jego dwaj bracia: Andrzej i Jerzy; Adam Wolski, brata
nek Mikołaja Wolskiego, marszałka nadwornego koronnego; Stanisław
Domaradzki, podstoli lwowski; Zygmunt Tarło, chorąży przemyski;
Paweł Tarło, starościc sochaczewski; Michał Ratomski, starosta osterski
i bobrownicki; Makary Demeski, późniejszy karmelita, zamordowany
w 1624 r. przez Tatarów w czasie pertraktacji o wykup jeńców; panie:
Erazmowa Herburtowa; Barbara Kazanowska, ochmistrzyni Maryny;
Jadwiga Tarłowa, chorążyna przemyska, babka Maryny; Barbara z Dulskich Tarłowa, starościna sochaczewska; co najmniej kilkunastu księży
i zakonników (m.in. jezuitów), wśród nich jezuita - ojciec Kasper Sawie-
J
JO
I
ROZDZIAŁ I
ki, przełożony domu zakonnego kościoła św. Barbary w Krakowie, oraz
związani z Maryną: bernardyn lwowski Antoni Lubelczyk i prowincjał
bernardynów koronnych Benedykt .Gąsiorek, a także kilkaset innych
osób, głównie spośród szlachty. Wraz z ojcem uwięziona była Maryna,
„kilkudniowa caryca”. Zatrzymani byli (w Moskwie) także dwaj oficjalni
posłowie Zygmunta III na ślub Dymitra - Mikołaj Oleśnicki, kasztelan
małogoski, i Aleksander Gosiewski, starosta wieliski, sekretarz królewski.
Wszystkich Polaków, także posłów, Moskwa uważała za zakładników1.
Sytuacja w Moskwie w tym czasie daleka była od stabilności. Szuj
ski nie cieszył się poparciem bojarów, którzy wysuwali zresztą kilku
innych kandydatów do tronu. Także pozostałe stany miały wiele zastrze
żeń do nowego hospodara. Stąd też wzięła się łatwość, z jaką „cudownie
ocaleni” samozwańcy zaczęli zdobywać posłuch i organizować rozruchy.
Do największych wystąpień doszło na Siewierszczyźnie, gdzie na czele
powstańców stanął chłop - Iwan Bołotnikow. Głosił on, że występuje
w imieniu cudem ocalonego Dymitra. Za tego ostatniego uważał Micha
ła Mołczanowa (zabójcę cara Fiodora, syna Borysa Godunowa), którego
spotkał w Polsce1. Do Bołotnikowa przyłączali się opozycyjni wobec
Szujskiego bojarzy - kniaziowie Masalscy, kniaź Grzegorz Szachowski,
kniaź Daniel Dołgoruki i kniaź Andrzej Tieliatewski. Wśród przywód
ców powstania znajdował się także Polak - Samuel Kochanowski, który
był w poselstwie Lwa Sapiehy do Moskwy w 1600 r. i uciekł na służbę do
Borysa Godunowa3. Powstańcy zebrali około stutysięczną armię i opa
nowali ogromne terytoria - od Tweru aż po Doniec. Wszędzie odbie
rali przysięgi na wierność carowi Dymitrowi. W październiku 1606 r.
powstańcy próbowali zdobyć Moskwę - zostali jednal^odparci. Wiosną
1607 r. odnieśli mimo to wiele sukcesów w walce z Szujskim. Rozbili
m.in. jego wojska pod Kaługą. Pod koniec czerwca 1607 r. powstańcy
zamknęli się w Tulę, wokół której rozłożyły się oddziały Szujskiego z ca
rem na czele. W obozie Bołotnikowa znajdował się też rzekomy carewicz
Piotr (zwany Niedźwiadkiem), podający się za syna cara Fiodora I (brata
Dymitra)4.
Wieści o tym, że Dymitr nie zginął, ale ponownie ocalał w „cu
downy sposób”, krążyły uparcie zarówno w Moskwie, jak i w Polsce. Aby
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
31
położyć im kres, Szujski zarządził przeniesienie zwłok małego carewicza
Dymitra z Uglicza do Moskwy i ich uroczysty pogrzeb. Zwracano szcze
gólnie uwagę na fakt doskonałego zachowania ciała, co umożliwiało
rzekomo jego rozpoznanie5. Nie na wiele się to zdało. Zwolennicy auten
tyczności cara Dymitra twierdzili nawet, że ciało było dobrze zachowa
ne, ponieważ Szujski zabił dziecko i pokazywał jako zwłoki carewicza6.
Aby zapobiec szerzeniu się legend o grobie Samozwańca, Szujski kazał
wykopać jego ciało, spalić i wystrzelić z armaty7.
Źródłem pogłosek była głównie osoba wspomnianego już Mołczanowa podającego się za Dymitra. Pojawili się jednak też i inni, wcale licz
ni samozwańcy8. Ale tylko jeden z nich zrobił błyskotliwą, choć krótką
karierę. W lipcu 1607 r.9 w Starodubie Siewierskim ujawnił się człowiek,
który podawał się za cara Dymitra. Na temat jego pochodzenia są różne
teorie. Jedni twierdzili, że był to Maciej Wierowkin, pop z rodu bojar
skiego10. Inni uważali, że był Żydem z pochodzenia. W każdym razie
nie przypominał swojego poprzednika ani pod względem wyglądu, ani
obyczajów11. Wszyscy podkreślają, że był to człowiek mało wykształco
ny, a nawet nieokrzesany. W Starodubie rozpoczął Samozwaniec akcję
propagandową, początkowo twierdził, że jest Andrzejem Nagim, wujem
carskim. Potem zmienił zdanie. Autor znakomitych pamiętników Miko
łaj Scibor Marchocki pisał: „Posłał niejakiego Aleksandra Moskwicina,
którego miał z sobą w towarzystwie, żeby poszedł po zamkach siewier
skich głosząc, że Dymitr żyje i jest w Starodubie; co było snadno udać
i ludziom łacno uwierzyć, bo i Ziemia Siewierska i Księstwo Rzezańskie
[Riazańskie] nie przyjęli byli Szujskiego za pana i wszystkich zamków
siewierskich przez moc dobywał Szujski. Bywszy po innych, niektórych
zamkach ten Aleksander z tą nowiną przyszedł do Putywla. Putywlanie
wziąwszy jego samego, posłali z nim kilkadziesiąt bojar do Staroduba,
aby im Dymitra, którego głosi, pokazał. Pogrozili mu pytkami, jeśliby
to nie była prawda. Czego on bojąc się pokazał na tego, co go wysłał.
Ten zbywał ich, że nie wie, lecz gdy mu oni, jeśliby nie powiedział, po
grozili także pytkami (pytki są to u nich, co u nas męki); i po niejakim
przeniu brać go chcieli, porwał się do kija z furią mówiąc: « a to bledine
dity, jeszcze wy mene nie znajete, Osudar jestem!». Tą śmiałością swoją
32-
I
ROZDZIAŁ I
sprawił, że go uznali za cara i zaraz do nóg mu padli, dając się winnymi za
tę pomyłkę i mówiąc: «Winowaty my! Osudar pered tiboju»”"\ Misty
fikacja była prowadzona w sposób ostrożny i przemyślany. Mikołaj Miechowiecki, zaufany pierwszego Dymitra, wyuczał nowego Samozwańca
jego roli. Maskiewicz pisał: „Miechowiecki, który u pierwszego carzyka nie w pośledniejszym był położeniu, trafiwszy Moskala podobnego
kompleksyją nieboszczykowi, jął go promować a udawać między ludzie,
że carzyk uszedł tyrańskicli rąk moskiewskich, jaki i pierw w małym wie
ku będąc, od Hoduna [Godunowa]. Więc, że był chłop grubijan wielki,
obyczajów brzydkich, bezpieczny w mowach plugawych, uczył go policyi i akomodować się naszym przykładem pierwszego, co był polityk
większy”13. Rozsyłał też Samozwaniec listy po polskich magnatach, uda
jąc cudownie ocalałego cara14. Miechowiecki, poinformowany o spra
wach pierwszego Dymitra, doradził „carzykowi”, aby pisał „listy do Pana
Wojewody krakowskiego [Mikołaja Zebrzydowskiego], przypominając
[mu] i ustnych mów zawarcie i listowne obietnice”"5. Samozwaniec roz
począł także zbieranie oddziałów wojskowych. Spośród miejscowej lud
ności nie mógł on zwerbować zbyt wielu żołnierzy, dlatego też, zapewne
za poradą Miechowieckiego, zwrócił oczy na żołnierzy polskich. W po
łowie lipca Dymitr rozesłał listy do „Rotmistrzów Ziemi Litewskiej i To
warzyszów ich”. Stwierdzał w nich, że zamach Szujskiego zmusił go do
ukrycia się w Starodubie. Zamierza jednak podjąć walkę z wrogiem. Dla
tego też zaprasza dowódców z Litwy, aby przychodzili do niego ze swoi
mi oddziałami. „A jako wy będziecie przy naszym carskim wieliczestwie,
i my was pożałujem [wynagrodzimy] swojem carskiem pożałowaniem:
kto zechce w naszej ojczyźnie być, my was pożałujeny, a jeśli zechcecie
zjechać, my was każem wypuścić z wielką chęcią i z podarki i na pośled
nim pachołku” - zachęcał Samozwaniec"6.
Działania werbunkowe i propagandowe w imieniu Dymitra prowa
dzili głównie dwaj agenci - Szymon Charliński i Fryderyk Tyszkiewicz"7.
Warto zacytować fragmenty listu tego pierwszego do bliżej nieznanego
magnata, którego w sposób graniczący z komizmem próbuje Charliński
przekonać do autentyczności Dymitra. „Chciałbym jechać do Polski pisze pan Szymon - gdyż, iż ten głos w Litwie jest i wszędy jakoby nie
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
33
był ten car Dymitrem. Temu WM wiary nie dodawaj, jest ten własny dla
czegom i ja sam jeździł i tak też było i tu u nas udano, ale ten udaje, który
niewiadom rzeczy i spraw jego”18. Dalej następuje charakterystyka rzeko
mego cara: „To wprzód WM o nim oznajmuję, że pan nabożny, trzeźwy,
mądry, w sprawiech swych czuły, serdeczny, gońca dobry z kopią, o rze
czach rycerskich rad się bada i rad słucha, kto co podobnego powie, do
tego jest miłosierny, naród polski bardzo miłuje, szanuje, daje, darowuje
o to mu jedno, kto rzecze tych zdrajców, którego do niego przywiodą,
nie tylko żeby miał karać, ale daruje i wolność daje. [...] Wiele bym o roz
rywkach i czułości jego miał do WM pisać i papieru by mi nie stało.
Na pościeli swej nigdy nie sypia, pro forma pościel i straż, nieznacznie
ubrawszy się, bądź do hetmana [Mikołaja Miechowieckiego] albo do
mnie przyjdzie i tak śpi położywszy Moskwicina na swej pościeli”'9. To
ostatnie postępowanie było dyktowane względami ostrożności.
Akcja Charlińskiego i Tyszkiewicza przynosiła efekty. Już wkrótce
przybyły do Dymitra oddziały pułkowników i rotmistrzów: Mikołaja
Wielogłowskiego, Jana Kiernożyckiego, Stefana Kazimierskiego, Jana
Mikulińskiego, Wojciecha Rudnickiego, Józefa Budziły, Samuela Tysz
kiewicza i innych10. Ścisły kontakt z Samozwańcem nawiązali też książę
Adam Wiśniowiecki i kniaź Roman Różyński. Wiśniowiecki przybył do
Dymitra jeszcze na jesieni 1607 r. Różyński gromadził w tym czasie siły
i do Moskwy wkroczył pod koniec 1607 r. Swoje oddziały (500 koni)
przysłał jednak częściowo wcześniej11. We wrześniu 1607 r. Samozwa
niec nawiązał także kontakt ze starostą uświackim Janem Piotrem Sa
piehą. „A teraz żądamy WM żebyście z kupą ludzi rycerskich narodu
polskiego do państw naszych jako najprętszy przybywali” - pisał Dy
mitr11. Starosta uświacki na razie jednak nie kwapił się z wyruszeniem
do Moskwy.
Jak wykazał J. Maciszewski, oddziały polskie tylko w niewielkim
stopniu wywodziły się z byłych rokoszan. Dominowali żołnierze z wojsk
koronnych i magnackich. Rokoszanie sprzeciwiali się wręcz całej tej
awanturze, podobnie jak część senatorów13. Poglądy, jakoby na wyprawę
z Dymitrem udawali się przeciwnicy Zygmunta III, którzy w ten sposób
chcieli zbierać siły i środki na walkę z królem, są więc nieuzasadnione.
34
I
ROZDZIAŁ I
Polakami popierającymi Samozwańca kierował jeden motyw - finan
sowy, pragnienie zdobycia pieniędzy w postaci żołdu i łupów14. Wśród
szlachty polskiej było wiele elementu awanturniczego, szukającego
szczęścia w różnych prywatnych imprezach poszczególnych magnatów
na Ukrainie, w Mołdawii, Wołoszczyźnie. Przyłączenie się do Dymitra
było uważane za podobne przedsięwzięcie15.
Zebrawszy odpowiednie siły, Samozwaniec rozpoczął działania
wojenne. Nie były one początkowo zbyt fortunne. Mimo zdobycia kilku
twierdz, pozycja Dymitra była trudna. Przyczyniło się do tego rozbicie
powstania Bołotnikowa i zdobycie Tuły przez Wasyla Szujskiego. Po
nieudanym oblężeniu Briańska Dymitr ruszył na leże zimowe do Orła
(w styczniu 1608 r.)16.
W Moskwie powszechnie uważano, że w kreowaniu samozwańców
biorą udział polskie czynniki oficjalne. Mikołaj Oleśnicki donosił z Mos
kwy w lipcu 1607 r.: „Dali i to [ludzie moskiewscy], zapewne powiedają,
żeby z WKM i Rzeczpospolitą miał jakieś pakta uczynić [Samozwaniec],
mianowicie, strony Ziemi Siewierski, którą żeby do rąk WKM i Rzeczy
pospolitej ex nunc puścił, obiecując potym Smoleńsk i insze włości z zam
ki, które z dawna od Państw WKM odeszły. I snadź ci Siewierzanie mó
wią, że już Siewierska Ziemia - Księstwo Litewskie, jakoby WKM oży
wają się być za poddane WKM”17. Król w rzeczywistości nie popierał
wtedy żadnego z samozwańców, chociaż o interwencji w Moskwie myślał w tym czasie poważnie. Na razie jednak był zaabsorbowany rokoszem
i prowadził rokowania z Szujskim, pragnąc doprowadzić do uwolnienia
uwięzionych w Moskwie Polaków. W czerwcu 1606 r. Szujski wyznaczył
do Polski poselstwo w osobach kniazia Grzegorza W^łkońskiego i diaka
Andrzeja Iwanowa. Dotarli oni do Krakowa dopiero pod koniec 1606 r.
i 4 I 1607 r. zostali przyjęci przez króla18. Pierwszy zabrał głos kniaź
Wołkoński. Po obdzieleniu Dymitra I Samozwańca odpowiednią porcją
wyzwisk stwierdził, że tak naprawdę rzekomy car był Hryszką (Griszką)
Bohdanowem, synem Otriepiewa. Następnie Wołkoński zarzucił kró
lowi i panom polskim, że popierali oszusta i nie wysłuchali poselstwa
Smirnowa Otriepiewa, stryja rzekomego Dymitra, który przybył, aby go
zdemaskować. Zygmunt III, zdaniem Wołkońskiego, ponosił dużą część
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
35
winy za całą aferę. Posłał on na pogranicze Jerzego Mniszcha z wojskiem,
a jego agenci roznosili po Państwie Moskiewskim ulotki, w których pi
sano, że Dymitr to prawdziwy car. Następnie głos zabrał diak Iwanow.
Przypominał on poselstwo Postnika Ogarewa (Oharowa) z listem do
króla, w którym było wykazane, że Dymitr to oszust. Podobnego wy
słannika posłali też biskupi moskiewscy do biskupów polskich (An
drzeja Bonekowa) wraz ze specjalnym pismem. Zawiadamiali w nim, że
rzekomy Dymitr to heretyk, skazany na śmierć, który uszedł z więzienia.
Jednak Zygmunt III i senatorzy zatrzymali tych posłańców (tak twier
dził Iwanow) i „wszystko wniwecz obrócili”. Następnie diak żalił się na
niecne postępki Polaków, którzy pomogli oszukańczemu Dymitrowi
zdobyć tron i dopuszczali się różnych gwałtów w Moskwie. Jeśli chodzi
o zamieszki po śmierci Dymitra I (o której posłowie nic właściwie nie
mówili), Iwanow stwierdzał, że bojarzy ocalili przed zabiciem licznych
Polaków i większości pozwolili powrócić do ojczyzny. Zatrzymali jednak
tych, którzy „większą szkodę i krwie rozlanie uczynili”19. Na koniec po
słowie zaproponowali, aby strona polska wysłała delegatów na rokowa
nia w sprawie pokoju. Odpowiedz królewska polemizowała z zarzutami
przedstawionymi przez posłów. Podkreślała zwłaszcza fakt, że Moskwa
sama zaprosiła na tron Dymitra. Stwierdzono też w niej, że warunkiem
jakichkolwiek rozmów pokojowych jest wypuszczenie przez Moskwę
uwięzionych Polaków. Zygmunt III wyraził też wielkie oburzenie z po
wodu rzezi obywateli Rzeczypospolitej, do której doszło po koronacji
Maryny, zapowiedział jednak szybkie wysłanie posłów do cara30. Najcie
kawsze było jednak spotkanie posłów z polskimi senatorami. Wilhelm
Kochański pisał do biskupa warmińskiego Szymona Rudnickiego: „Dziś
Moskwę słuchano. Żałują się na pp. Polaki i na KJM, że Dymitra na car
stwo promowali i excusują eadem naszych, która się tam stała. Prosili za
tem o rozmowę dalszę z Ich Mością pp. Senatory”’1. Spotkanie nie było
jednak poświęcone wyłącznie wzajemnej wymianie oskarżeń31. Podczas
rozmów, zapewne w momencie mniej oficjalnym, Wołkoński stwierdził,
że wielu bojarów jest niezadowolonych z rządów Szujskiego. Posłowie
sugerowali więc, aby tron moskiewski objął Zygmunt albo królewicz
Władysław33. A. Hirschberg komentuje to szokujące wydarzenie: „Zda-
j6
I
ROZDZIAŁ I
je się, że te poufne zwierzenia uczynił on [Wołkoński] w porozumieniu
z Szujskim, który w chytrości swej zapewne spodziewał się, że nadzieja
pozyskania korony moskiewskiej wpłynie na dalsze postępowanie króla
polskiego”34. Król, mając perspektywę uzyskania tronu moskiewskie
go, nie wykorzystywałby ciężkiej sytuacji Moskwy do upominania się
o sporne terytoria. Opinia Hirschberga jest słabo uzasadniona. Gdyby
Szujski rzeczywiście zdecydował się na tego rodzaju prowokację, była
by to broń obosieczna. Zachęcony Zygmunt III mógł przecież wyru
szyć na pomoc moskiewskim malkontentom, co mogłoby się skończyć
obaleniem Szujskiego. Propozycja Wołkońskiego była raczej wyrazem
narastania nastrojów opozycyjnych wobec Szujskiego wśród moskiew
skiego bojarstwa. Świadczyła też o pojawianiu się w kręgu niektórych
rodów moskiewskich koncepcji osadzenia polskiego króla lub królewi
cza na tronie carskim. Posłowie moskiewscy wyruszyli w drogę powrot
ną 16 I i 607 r., wioząc krótki list od Zygmtmta III do cara, obiecujący
wysłanie wkrótce poselstwa polskiego do Moskwy35.
Uwięzieni w Moskwie Polacy byli dla niej niezwykle ważnym atu
tem. Szujski w zamian za ich wypuszczenie chciał wytargować znaczne
ustępstwa od Rzeczypospolitej, a zwłaszcza uzyskać kilkuletni rozejm.
Zygmunt III zdecydował się na rokowania, pragnąc przede wszystkim
doprowadzić do uwolnienia uwięzionych Polaków. Wyznaczono dwóch
posłów - Stanisława Witowskiego, wojskiego parczewskiego z Korony,
i kniazia Bogdana (Bohdana) Ogińskiego, podkomorzego trockiego
z Litwy. Tego ostatniego zastąpiono jednak sekretarzem królewskim
kniaziem Janem Druckim-Sokolińskim (od listopada 1608 r. nominowa
nym na pisarza wielkiego litewskiego)зб. Posłów zaostrzono w obszer
ną instrukcję. Na początku zawierała ona wiele argumentów będących
odpowiedzią na oskarżenia formułowane pod adresem Rzeczypospoli
tej przez Wołkońskiego i Iwanowa. Następnie posłowie mieli polecenie
żądać uwolnienia Gosiewskiego i Oleśnickiego, wojewody sandomier
skiego i jego córki, a także wszystkich Polaków więzionych w Moskwie.
Swoimi staraniami posłowie winni byli objąć także uwięzionych kupców
polskich i cesarskich. Gdyby strona moskiewska nie chciała spełnić tych
warunków jako wstępnych, Witowski i kniaź Drucki-Sokoliński mogli
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
37
zawrzeć roczny lub dwuletni rozejm w celu uwolnienia zakładników.
Gdyby jednak udało się uzyskać wypuszczenie Polaków jako warunek
wstępny, posłowie powinni ustalić warunki rokowań nad pokojem wie
czystym. Mogłyby się one odbyć przez wymianę wielkich poselstw lub
przez rokowania komisarzy na granicy37. Instrukcja przewidywała też
różne warianty zachowania się strony przeciwnej. I tak, gdyby Moskwa
żądała puszczenia w niepamięć wszystkich krzywd doznanych przez
Polaków w czasie rzezi po ślubie Dymitra, jako warunek uwolnienia
zakładników, posłowie powinni poddać to pod rozwagę samych uwię
zionych. Gdyby zaś bojarzy chcieli zatrzymać tylko Marynę, Witowski
i kniaź Drucki-Sokoliński powinni skonsultować się w tej sprawie z Je
rzym Mniszchem. Posłowie polscy mieli też zaprotestować przeciwko
używaniu przez cara tytułu „pan wszystkiej Rusi” jako godzącego w kró
la polskiego i Rzeczpospolitą, która włada dużą częścią Rusi. Polecono
im także upomnieć się o Psków, Nowogród Wielki, Smoleńsk, Siewierszczyznę (przez którą rozumiano zapewne także Czernichowszczyznę),
Wielkie Łuki, Białą i Toropiec, należące niegdyś do Litwy, a zdradziecko
zagarnięte przez Moskwę. Witowski i kniaź Drucki-Sokoliński powin
ni też wymóc na Moskwie obietnicę neutralności w wojnie polsko
-szwedzkiej: „Nadto ekspostulować mają i Hospodarowie Moskiewscy
upewniwszy KJM i przysięgą swą utwierdziwszy, że żadnemu nieprzy
jacielowi KJM żadnej pomocy czynić i dawać nie mają. Często to jako
i insze rzeczy naruszają, jako i teraźniejszy Hospodar z krzywoprzysiężcą
Karolusem [Karolem IX, królem Szwecji] zmowy przeciw KJM czyni.
A KJM Pan nasz, mogąc teraz Siewierzanom dać pomoc i łatwie dal
szych krzywd swych i przodków swych zemścić się, czynić tego nie raczy,
przestrzegając z strony swej przymierza statecznie”’8. Instrukcja porusza
ła też problem kosztowności wiezionych przez wysłanników marszałka
nadwornego Mikołaja Wolskiego, przez Stanisława Niemojewskiego,
podstolego koronnego (autora cytowanego i tutaj dziennika) oraz kup
ców polskich i cesarskich. Zostały one zabrane przez Dymitra do skarbca
carskiego na przechowanie i teraz powinny zostać zwrócone. Na koniec
poruczono posłom jeszcze jedną sprawę: „Iż też JKM posłał był raczył
przy karmelitach do Persji szlachcica koronnego Pana [Krzysztofa]
3»
I
ROZDZIAŁ 1
Krauzowskiego, dla nauki języka perskiego, którego snadź teraźniejszy
Hospodar w więzieniu niewinnie zatrzymał, domagać się mają aby go im
wrócono i zaraz wypuszczono”39. ,
Tymczasem Oleśnicki i Gosiewski usilnie domagali się zezwolenia
na powrót do domu. Jako powód ich zatrzymania podawano początko
wo poselstwo Wołkońskiego i Iwanowa. Posłowie polscy mieli być po
prostu zakładnikami za posłów moskiewskich. Aleksander Gosiewski
i Mikołaj Oleśnicki donosili: „Pytamy się wiele razów Bojar Dumnych
czemu nas, posłów KJM tak długo trzyma w ziemie swej Hospodar ich,
co się u żadnych narodów nie zwykło zachowywać, nie tylko u chrześci
jan, ale i u poganów, aby posły, który monarcha w ziemi swej tak długo
chować i zatrzymywać miał. Toż ci mówią: «nie dba Król wasz o was, nie
posyła do Hospodara, nie upomina się, acz się śmierci równa», dobrze
się serce nie pada, kiedy się takie rzeczy słyszą. Pierwy nas tym zbywali,
że Hospodar potrzebuje tego, aby wprzód Posłance swe do JKM posłał,
na które wam czekać aż się zwrócą. I to się nam rzecz nie bardzo słusz
na zdała dlatego tu się trzymać”40. Posłowie czekali jednak cierpliwie
na powrót Wołkońskiego i Iwanowa. Nastąpił on z 3 II 1607 r. Wtedy
jednak oświadczono im, że mają czekać na przyjazd nowego poselstwa
polskiego: „Byliśmy radzi ich zwrócenia [Wołkońskiego i Iwanowa] pisali Oleśnicki i Gosiewski - będąc pewni, że nas też za tym do WKM,
do Ojczyzny odprawieli, a iż przy tym powiedzieli, że jak odprawę ich
posłannikowie wzięli od WKM, iż WKM pisać rozkazał do ich Hospo
dara, że o wszystkich dzielech naznaczyć raczeł WKM posłannika swego
do Hospodara Moskiewskiego, kniazia Bogdana Ogińskiego, podkomo
rzego trockiego. Powiedziawszy nam to, że czekać m^my na przyjecha
nie kniazia Ogińskiego, którego prędko w ziemi Hospodara swego będą
obiecywali”41. Oleśnickiego i Gosiewskiego najbardziej zaniepokoił
fakt wysłania drugiego poselstwa w czasie, gdy pierwsze się jeszcze nie
skończyło: „Poseł na posła nie jest zwyczaj, aby był posłany”41. Obawiali
się, że w takim przypadku Moskwa może uznać, że właściwymi posła
mi są posłowie nowi, a starych potraktuje jak zwykłych zakładników.
Mimo to Oleśnicki i Gosiewski cierpliwie czekali na przyjazd kniazia
Druckiego-Sokolińskiego i Witowskiego, pisząc do bojarów i przekazu-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
39
jąc ustnie przez strażników żądania wypuszczenia. Po wyjeździć Wasyla
Szujskiego pod Tulę Oleśnicki i Gosiewski napisali list do zastępującego
go w Moskwie brata Dymitra43. Posłowie donosili królowi: „Pisaliśmy
przez kniazia Dymitra Szujskiego, który sam jest na miejscu Hospodara,
brata swego, uskarżając się żałośliwie na to tu nasze zatrzymanie, które
cierpiemy od brata jego i że nam responsu na pisanie nasze nie dają, co
być rozumiemy z obelżeniem WKM. Ponieważ rzecz jest zwykła najpodlejszemu z nich na supplicatie ich (a oni zowią czołobitnie) dawać responsa. Pogotowiu nam Posłom tak zacnego i wielkiego króla miałby być
dany. Prosząc go przy tym, aby się przyczynił do Hospodara, brata swe
go, żeby nas dłuży w ziemi nie trzymając odpuście!”44. Nie na wiele się
zdała i ta suplika: „I tak dawszy dobre słowa tym nas odprawieł” - pisali
rozżaleni posłowie45. Jedyny wyraz dobrej woli strony moskiewskiej to
wypuszczenie części kupców polskich. Nastąpiło ono zapewne w czerwcu
1607 r.46 Wątpliwe jest jednak, czy miały na to wpływ perswazje Oleśnic
kiego i Gosiewskiego. Posłowie polscy, chociaż przebywali w tzw. domu
poselskim w Moskwie, nie byli przez stronę moskiewską uważani za oso
by sprawujące funkcje dyplomatyczne. Szujski i jego otoczenie wycho
dzili z formalnego punktu widzenia, że swoje papiery uwierzytelniające
złożyli oni nielegalnemu carowi (a więc Dymitrowi I) i w związku z tym
są zwykłymi, uwięzionymi Polakami47.
Przebywający w internowaniu Oleśnicki i Gosiewski gorąco na
mawiali króla do zbrojnej interwencji w Moskwie. Argumentowali, że
Szujski jest bardzo zaabsorbowany walką z powstaniem Bołotnikowa,
a granica zachodnia Moskwy jest zupełnie odsłonięta. Posłowie pisali:
„Iż ten Hospodar od Smoleńska, Białły i inszych zamków pogranicznych
wszystkie ludzie na głowę zbił był do wojska swego i nie ma żądny straży
na wszytki granicy od państw WKM, a była pierwej wielka straż i zamki
napełnione ludźmi i zastawy jako to oni zowią, miał na granicy, a teraz
i te zwiódł. Pogoda na te nieprzyjaciele WKM i Rzeczypospolitej ode
brać i nie tylko swoje, co odeszło ale i wszystko państwo posiąść
[podkr. W. P.]. Dziwna rzecz jako jest podobna i snadna a upuścieli się
ten czas i taka okazja nie jest rzecz podobna, aby się kiedy na taką dru
gą Rzeczypospolitej trafić miało z którą by sławy i rozszerzenia Państw
4о
I
rozdział i
snadni dopięła”48. Dalej Oleśnicki i Gosiewski namawiali króla do jak
najszybszego rozprawienia się z rokoszanami i uporządkowania sytuacji
w kraju, aby można było spokojnie,podjąć interwencję w Moskwie. Jak
więc widzimy, plany podboju i aneksji Moskwy były w tym czasie wy
suwane bez większych ogródek. Nie były to raczej koncepcje niezwykłe
i wyjątkowe, lecz zapewne często rozważane w polskich kręgach poli
tycznych. Jak wykazuj ej. Maciszewski, hasła podboju Moskwy wysuwali
też często ówcześni publicyści polityczni i poeci49. Oleśnicki i Gosiewski
dodatkowo argumentowali, że mieszkańcy Moskwy sami pragną przyłą
czenia do Rzeczypospolitej, przywabieni panującymi w niej wolnościa
mi: „Niejedno z ludzi podłych, ale i dobrze znacznych mówi to często
do ludzi naszych [:] «WKM i Rzeczpospolita teraz śpi, dobrze by się
ocknąć i wejrzeć co się u nas dzieje. Przeto moglibyśmy być pod jednym
królem smakując wolność naszę», bo się im już barzo niewola przykrzy,
spomniawszy sobie co było za Borysa [Godunowa] i teraz za Szujskie
go. Wiele też razów takowe wiadomości przechodzieły sam na Moskwę,
żeby ludzie WKM pod Smoleńskiem być mieli, których by się poddać
miał i insze pograniczne zamki, co bardzo było miło słuchać. Sami wie
le Moskwy wyciągali uszy, jeśliby to tak było, chcąc się do WKM pisać
z oddaniem poddaństwa WKM i Rzeczypospolitej, co tak bardzo prag
ną być pod władzą i zwierzchnością WKM. Raczże WKM i Rzeczpo
spolita collegować, jaką to P. Bóg okazję dał WKM i Rzeczypospolitej
na to sam Państwo”50.
Jaki był stosunek króla do takich koncepcji? Po zamordowaniu
Samozwańca I i rzezi Polaków w Moskwie wśród części szlachty pano
wało oburzenie. Zygmunt III chciał je zapewne wykoj^ystać (przecenia
jąc zapewne jego siłę) i uderzyć na Moskwę, o której słabości mówiono
powszechnie. Wysuwana jest nawet teza, że król „w obliczu napiętej
sytuacji i wzrostu nastrojów opozycyjnych usiłował odwrócić uwagę
szlachty od zagadnień wewnętrznych i skierować ją na sprawy rosyj
skie”51. W listach deliberatoryjnych skierowanych w grudniu 1606 r. do
senatorów Zygmunt III prosił ich o zastanowienie się nad krzywdami
zaznanymi od Moskwy i sposobem wyrwania „synów ojczyzny” z rąk
Moskwicina51. Podobne akcenty pojawiały się też w uniwersałach przed-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
41
sejmowych. W listach skierowanych do senatorów Zygmunt III pisał, że
sejm powinien zająć się problemem, jak postąpić z Moskwą „w teraźniej
szym ich pomieszaniu, za te krzywdy, które Korona i Wielkie Xięstwo
Litewskie w zatrzymaniu posłów naszych i w zamordowaniu, a drugich
w obelżeniu narodu naszego ludzi, odchodzi”53. W o wiele bardziej zde
cydowany sposób była sformułowana instrukcja dla legatów na sejmi
ki. Król szeroko polemizował w niej z argumentami przedstawionymi
przez poselstwo Wołkońskiego i Iwanowa oskarżające, jak pamiętamy,
Rzeczpospolitą o narzucenie Moskwie Dymitra, ingerencje w wewnętrz
ne sprawy carstwa, liczne niegodziwości. Zygmunt III stwierdzał, że
Moskwa sama przyjęła na tron Dymitra, a Polska nie złamała rozejmu
z czasów Godunowa. Król napisał też, że wysłał poselstwo do Moskwy,
żądając wypuszczenia zakładników i wynagrodzenia krzywd, ale wątpił,
czy osiągnie ono pożądany efekt, zwłaszcza że w Moskwie trwają roz
ruchy i nie wiadomo, czy będzie z kim rozmawiać. Dalej Zygmunt III
podkreślał, że jest gotów, jeżeli szlachta sobie tego zażyczy, podjąć się
działań, które wynagrodzą Polsce krzywdy i „dodadzą też sławy i granic
tej Rzeczypospolitej”54. Była to wyraźna aluzja do interwencji zbrojnej,
którą król szlachcie sugerował. Jednak zainteresowanie sejmików sprawa
mi moskiewskimi było niewielkie. Wiele zjazdów w swoich instrukcjach
w ogóle nie wspomniało o polityce wschodniej55. Inne proponowały
drogę rokowań w celu załatwienia spraw spornych ze wschodnim są
siadem. Instrukcja witebska mówiła: „O posły w Moskwie zatrzymane
i o niewinne krwie rozlanie, także wielu braciej raczej prosić JKM, aby
przez posły swe tego się domówić i onym stamtąd jako najrychlej być
może wyswobodzić, z nagrodą wszystkich szkód i niewinnego zamor
dowania”56. Podobne było zdanie szlachty sandomierskiej, która prosiła,
aby „żałosną sprawę moskiewską przez legację sejmu odprawić”57. Część
sejmików odniosła się wręcz wrogo do planów królewskich. Instrukcja
oszmiańska głosiła: „Z Moskwy strzec pokoju poprzysiężonego, a o tych,
którzy narodu naszego Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskie
go tam są zatrzymani, aby ci się starali o wyswobodzenie ich, którzy do
tego dali przyczynę, żeby stąd Rzeczpospolita do żadnego zatrudnienia
nie przychodziła”58. Warto dodać, że wojnie moskiewskiej sprzeciwił się
42.
[
ROZDZIAŁ I
też w istocie sejmik generalny litewski, który odbył się w Słonimiu. Brała
w nim udział cala plejada dygnitarzy z Wielkiego Księstwa, m.in. kanc
lerz litewski Lew Sapieha, biskup wileński Benedykt Wojna, wojewoda
wileński książę Mikołaj Krzysztof Radziwiłł, podskarbi litewski Hiero
nim (Jarosz) Wołłowicz, marszałek wielki litewski Krzysztof Moniwid
Dorohostajski, wojewoda witebski Jan Zawisza i inni. Sejmik ten zgodził
się wprawdzie na pobór, ale przeznaczał go wyłącznie dla skonfederowanych w Brześciu i Grodnie żołnierzy inflanckich. Gdyby król przekazał
uchwalone pieniądze na inne cele, to powinien je zwrócić z własnego
majątku, głosiła uchwała sejmiku59. Był to faktyczny sprzeciw wobec pla
nu interwencji w Moskwie. Tylko kilka sejmików zajęło stanowisko prokrólewskie60. Generalnie jednak biorąc, szlachta nie poparła królewskich
planów wojennych i nie wykazała większego zainteresowania koncep
cją interwencji w Moskwie. Także sejm, który rozpoczął się w czerwcu
1607 r., wykazał niewielkie zainteresowanie sprawami moskiewskimi.
Jak się zdaje, Zygmunta III zniechęciły już głosy szlachty na sejmikach
i w Warszawie nie podejmował on dalszej agitacji za wojną z Moskwą.
W mowie wygłoszonej przez króla na początku sejmu brak było w ogóle
problematyki moskiewskiej61. Jedynie kilku senatorów - m.in. Stanisław
Tarnowski, kasztelan sandomierski, Otto Schenking, biskup wendeński,
Krzysztof Moniwid Dorohostajski, marszałek wielki litewski - poparło
koncepcję wojny moskiewskiej61. Dyskusji na ten ten temat jednak nie
podjęto, a sejm zajął się innymi sprawami, głównie związanymi z roko
szem. Szlachta przeciwna była też samowolnej działalności oddziałów
polskich w Państwie Moskiewskim, czemu dała wyraz w konstytucji sej
mowej. Zabraniała ona wypraw w cudze kraje pod ka^ konfiskaty dóbr
i śmierci6’. Pod wpływem opinii szlachty Zygmunt III wystosował też
list do Jana Zawiszy, wojewody witebskiego, w którym żądał, aby położył
on kres działalności awanturników na pograniczu64. „Mamy wiadomo
ści - pisał król - że niektórzy ludzie swawolni, obywatele województwa
witebskiego, bez pozwolenia i wiadomości nas króla śmieją i ważą się
gromady niemałe ludzi swawolnych zbierać, za granicę, do ziemi Mo
skiewskiej wchodzić i ludziom Moskiewskim krzywdy i szkody niemałe
czynić, a tym rozejm między państwami naszymi a ziemią Moskiewską
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
43
ustanowiony w wątpliwość podawać, a za tym niebezpieczeństwo na całą
Rzeczpospolitą, Koronę Polską i Wielkie Księstwo Litewskie zaciągać.
Aby czemu przeszkodzić wydaliśmy uniwersał nasz do wszystkich oby
wateli województwa witebskiego zakazujący im, aby takiego swawolne
go zbierania gromad i wtargania do ziemi Moskiewskiej nie czynili, jakoż
i wam rozkazujem, żebyście z powinności swojej pilnie tego przestrzegali
i swawolnych ludzi od takowych zbytków i wtargiwania za granicę do
ziemi Moskiewskiej powściągali i czynić tego nie dopuszczali”65. Oczy
wiście skutki uniwersałów królewskich były znikome.
Tak więc w czasie, gdy Oleśnicki i Gosiewski kierowali do Zyg
munta III swój memoriał z fragmentami o celowości wojny z Moskwą,
król odłożył na razie tę koncepcję zrażony brakiem poparcia szlachty,
a zapewne i zajęty problemami rokoszowymi. Niewykluczone jest jed
nak, że elaborat Oleśnickiego i Gosiewskiego zrobił na Zygmuncie III
pewne wrażenie i zaważył na jego dalszym postępowaniu. Znaczące są
zwłaszcza uwagi posłów na temat atrakcyjności polskich wolności dla
bojarów moskiewskich. Nasuwała się tu nieodparta analogia z przyłącze
niem do Rzeczypospolitej Prus czy Inflant, za zgodą tamtejszej szlachty
spragnionej polskich przywilejów. Analogia ta nie jest jednak do końca
prawdziwa. Moskwa była w stosunku do Polski i Litwy krajem odmien
nym kulturowo i religijnie. Istniejąca wśród warstw wyższych tęsknota
za polską wolnością łączyła się tam z tradycyjną niechęcią do „litewskich
ludzi”, jak określano tam mieszkańców Rzeczypospolitej. Polska była
krajem tolerancji religijnej, gdzie karierę polityczną mógł robić z powo
dzeniem prawosławny czy kalwinista. W Państwie Moskiewskim samo
istnienie świątyń katolickich było w tym czasie nie do pomyślenia, pro
testanckie zaś istniały jedynie w osadach cudzoziemskich w stolicy. Pol
ska była otwarta na ludzi różnych narodów i języków, Moskwa skrajnie
ksenofobiczna. Różnice były więc poważne i nie dawały wielkich szans
na pokojową unię obu państw, ale propolskie nastawienie niektórych
bojarów mogło rzeczywiście zarówno Gosiewskiego i Oleśnickiego, jak
i króla nastrajać optymistycznie.
Witowski i kniaź Drucki-Sokoliński przybyli do Moskwy 22X1607 r.
20 listopada zostali przyjęci przez cara Wasyla66. W obszernej mowie wy-
44
I
ROZDZIAŁ I
głoszonej w obliczu Szujskiego ustosunkowali się oni do zarzutów strony
moskiewskiej wyrażonych podczas poselstwa Iwanowa i Wołkońskiego.
Twierdzili więc, że król nie pomagał Dymitrowi, ale czyniło to wielu wy
soko urodzonych ludzi z Moskwy. Zygmunt III natomiast wręcz zabronił
swoim obywatelom udawania się z Samozwańcem za granicę i większość
z nich go posłuchała (nawet Mniszech), z wyjątkiem Kozaków Niżo
wych. Moskwa sama osadziła Dymitra na tronie, gdyż taką miała wolę.
Król nie nakazywał Marynie Mniszchównie poślubienia Samozwańca
ani tego nie zabraniał, gdyż Rzeczpospolita jest krajem wolnym i każde
mu wolno wydawać córki za mąż gdzie i za kogo chce, nawet za granicą.
O pokojowych intencjach króla świadczy wysłanie przez niego posłów:
Gosiewskiego i Oleśnickiego67.
W grudniu 1607 r. rozpoczęły się rokowania między posłami
polskimi a bojarami. Stronę moskiewską reprezentowali w nich: kniaź
Iwan Worotyński, okolniczy Iwan Kruk-Kołyczew, Wasyl Sukin, dumny
diak Andrzej Telepniew i diak Andrzej Iwanow. 2 grudnia wygłosili oni,
moskiewskim zwyczajem „rozpisaną na role”, mowę, w której ponownie
rozwinęli zarzuty wobec króla i całej Rzeczypospolitej68. W odpowie
dzi Polacy poprosili o zarzuty na piśmie. Stwierdzili też, że wielu ludzi
w Polsce pała żądzą zemsty za zabicie i uwięzienie ich braci w Moskwie,
ale król ich hamuje, bo nie chce dalszego rozlewu krwi. W ten sposób
Witowski i kniaź Drucki-Sokoliński dali bojarom do zrozumienia,
że kwestia uwolnienia uwięzionych Polaków jest sprawą zasadniczą.
Następnie podkreślili oni, że zanim przystąpią do rozmów o rozejmie
między Polską a Moskwą, muszą się spotkać z uwięzionymi w Moskwie
Oleśnickim, Gosiewskim i Mniszchem. Takie bowiepi otrzymali pole
cenie od króla (zapewne wydane ustnie, gdyż z instrukcji nie wynikało
ono wprost). Bojarzy (i car) kategorycznie nie chcieli się na to zgodzić69.
Rokowania w tej sprawie trwały przez kilka tygodni i dopiero 2 I 1608 r.
car wyraził zgodę na ten warunek70. Wtedy Witowski i kniaź Drucki-Sokoliński oświadczyli, że w istocie chodzi nie tylko o to, aby umożliwić
im spotkanie z Gosiewskim i Oleśnickim, ale także o to, aby mogli razem
z nimi (a więc w czwórkę) prowadzić rokowania z bojarami7". Jednym
słowem, chodziło o uznanie statusu dyplomatycznego Gosiewskiego
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
45
i Oleśnickiego. Zygmunt III obawiał się, że nowe poselstwo w Moskwie
może doprowadzić do odebrania Gosiewskiemu i Oleśnickiemu (oraz
Polakom z nimi przebywającym) resztek przywilejów dyplomatycznych,
jakie im pozostały (jak np. prawa do przebywania w dworze poselskim),
i spowoduje traktowanie ich jak zwykłych więźniów. Żądał więc, aby za
wszelką cenę włączyć Gosiewskiego i Oleśnickiego do rokowań z Mo
skwą. I w tej sprawie opór bojarów i Szujskiego był ogromny. Strona
moskiewska oskarżała Gosiewskiego i Oleśnickiego o to, że byli jedny
mi z najbliższych współpracowników Mniszcha i poplecznikami jego
działań. W końcu i tu Szujski ustąpił71. Gosiewski i Oleśnicki musieli
jednak wręczyć carowi nowe listy uwierzytelniające od króla. Nastąpiło
to na audiencji 7 lutego. Gdy car tradycyjnie zapytał posłów o zdrowie
króla Zygmunta, Gosiewski, nie bez nuty złośliwości, odpowiedział, że
są już w Państwie Moskiewskim dwa lata i nie wiedzą, ale z listów do
wiedzieli się, że król jest zdrowy. Posłowie skarżyli się też, że nikt nie
chce z nimi rokować. Mają jednak nadzieję, że teraz sytuacja poprawi się.
Po skończonej audiencji car nakazał wysłać do dworu poselskiego dużą
ilość żywności (inna rzecz, ile z tego naprawdę tam dotarło)73. 10 lutego
Witowski i kniaź Drucki-Sokoliński przeprowadzili się do dworu posel
skiego i odtąd cały ten zespół działał razem74.
Rokowania jednak kulały. 16 lutego doszło do incydentu, gdy
kniaź Worotyński obcesowo zażądał od Polaków zdjęcia czapek podczas
odczytywania pisma cara, sam pozostając w czapce. Polacy odmówili,
wzbudzając tym wielkie oburzenie wśród bojarów75. Główną przyczyną,
dla której rozmowy nie dawały rezultatów, był jednak fakt, że posłowie
nie chcieli podejmować żadnych poważniejszych kwestii bez spełnienia
kolejnego warunku. Otóż żądali oni zgody na wysłanie delegatów i pism
do Mniszcha i innych uwięzionych Polaków. Wzbudzało to irytację bo
jarów i samego Szujskiego76.
Posłowie polscy doskonale wiedzieli, jak bardzo Moskwie zależy
na rozejmie z Polską w obecnej sytuacji. Dlatego za główny cel posel
stwa uważali uwolnienie swoich współbraci, które zgodnie z instruk
cją byłoby dla Moskwy ceną takiego układu. Nawiązanie kontaktu
z Mniszchem i jego współtowarzyszami uważali za ważny krok do ich
46
I
ROZDZIAŁ I
uwolnienia. Szujski długo nie chciał zgodzić się na ten postulat. Posłów
próbowano zmiękczyć głodem, namawianiem sług do ucieczki (co w kil
ku przypadkach dało efekt) i innymi szykanami (np. niedostarczaniem
ryb w Wielkim Poście, „zrobią z nas Lutrów” - wołali posłowie)77. Au
diencja u cara w dniu zz IV 1608 r. była poświęcona głównie skargom
Polaków na owe szykany78. Ciągle też wzajemnie wymieniano oskarże
nia. Większość pretensji została przedstawiona posłom na spotkaniu
z XII1607 r., a następnie podana na piśmie79. Podstawowe zarzuty stro
ny moskiewskiej były następujące:
1. Król przyjął pierwszego Samozwańca, uznał go za carewicza,
wyznaczył ludzi do opieki nad nim (księcia Adama Wiśniowieckiego
i Jerzego Mniszcha), a nawet obdarował łańcuchem i innymi klejnotami.
z. Mniszech, działając w porozumieniu z Zygmuntem III, zaręczył
swoją córkę Marynę z Dymitrem. Maryna otrzymała od tego ostatniego
w zapisie Księstwo Nowogrodzkie i Księstwo Pskowskie, jej ojciec zaś
Smoleńsk i Siewierszczyznę.
3. Dymitr, gdy został carem, działał na szkodę wiary prawosławnej.
4. Książę Adam Wiśniowiecki wysyłał listy do sąsiednich krajów
od Dymitra z oświadczeniem, że został on uznany przez króla polskiego.
5. Zygmunt III namawiał chana tatarskiego Uraz-Mahmeta (zwa
nego carem kasimowskim) do wtargnięcia do Moskwy.
6. Wyprawa Dymitra i Mniszcha na Moskwę odbyła się za wiedzą
i zgodą Zygmunta III.
7. Książę Konstanty Ostrogski nie wpuścił do Warszawy Atana
zego Palczykowa, posła patriarchy Hioba, który miał zdemaskować
Dymitra Samozwańca. Wraz z posłem jechał Smirnov Otriepiew, stryj
Samozwańca. Ten ostatni to był, zdaniem strony moskiewskiej, zbiegły
mnich Griszka Otriepiew.
8. Mniszech w czasie pochodu do Moskwy rozgłaszał wszędzie, że
działa z upoważnienia króla i Rzeczypospolitej.
9. Godunow wysłał do Zygmunta III posła Postnika Ogarewa. Król
wobec niego wyparł się jakichkolwiek związków z wyprawą Dymitra na
Moskwę. Tymczasem pograniczni urzędnicy polscy pisali listy, w których
twierdzili, że nadciągają wojska królewskie z pomocą Dymitrowi.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
47
10. Po śmierci Godunowa wojsko moskiewskie zbuntowało się,
aresztowało swoich wojewodów i odesłało ich do Putywla. Samozwa
niec, za zgodą króla, kazał ich pozabijać.
11. Samozwaniec objął tron poparty przez pospólstwo, które poj
mało co ważniejszych bojarów. Dymitr po objęciu tronu kazał niektó
rych z nich pomordować.
12. Dymitr otaczał się Polakami i konsultował się z królem co do
zniszczenia prawosławia.
13. Samozwaniec miał też zamiar wymordować duchowieństwo
prawosławne, a na jego miejscu osadzić rzymskie.
14. Zygmunt III był obecny na ślubie (per procura) Maryny z Dy
mitrem. Posłem zastępującym cara w ceremonii był „złodziej” Atanazy
Własiew.
15. Polacy, którzy przybyli na koronację Maryny do Moskwy, mieli
jakieś niecne zamiary, gdyż przyjechali uzbrojeni i z wielkimi orszakami.
16. Przebywający w Moskwie obywatele Rzeczypospolitej dopusz
czali się rzekomo profanacji, zabójstw, gwałtów itp.8°
W całym dokumencie bojarów przewijały się oskarżenia króla
o złamanie warunków pokoju i silne popieranie Dymitra. W piśmie tym
znalazły się też fragmenty polemiczne z żądaniami i argumentami wysu
wanymi przez posłów polskich we wcześniejszych rozmowach. Bojarzy
twierdzili więc, że nikt z Polaków przebywających w poselskim dworze
nie zginął w czasie rozruchów po śmierci Dymitra. Nikt też nie więził
polskich poselstw, a polskich i cesarskich kupców nie obrabowano, gdyż
w Moskwie w ogóle ich nie było81.
Odpowiedź udzielona przez posłów polskich polemizowała z wy
mienionymi twierdzeniami. Oleśnicki i jego towarzysze podkreślali, że
król zachował neutralność wobec Dymitra. Nie czynił mu krzywdy, gdyż
ten nie popełnił żadnego przestępstwa, lecz także nie popierał go. Plotką
jest zarzut, że kazał oddawać Dymitrowi szczególne honory i obdarował
go klejnotami. Król polski nie może też darować dużych sum pieniędzy
bez zgody sejmu. Stąd twierdzenie o dotacjach dla Dymitra jest wyssane
z palca. Zygmunt III nie namawiał cara kasimowskiego do żadnych akcji
zbrojnych. Dymitra wprowadzili do Moskwy poszczególni magnaci poi-
48
I
ROZDZIAŁ I
scy, działający na własną rękę. A poza tym bojarzy moskiewscy sami roz
poznali w nim potomka Iwana i wpuścili do stolicy. Posłowie podkreślali
gorąco, że Zygmunt III nie może odpowiadać za konkretne posunięcia
Mniszcha lub Dymitra. O gońcu zatrzymanym rzekomo przez księcia
Konstantego Ostrogskiego nikt w Rzeczypospolitej nie słyszał. Smirnowa Otriepiewa nie dopuszczono przed oblicze Dymitra, gdyż przyniósł
listy dotyczące wyłącznie spraw handlowych i incydentów przygranicz
nych. Wobec Postnika Ogarewa król niczego się nie wypierał, gdyż i on
nie poruszał wprost sprawy Samozwańca. Mało tego, Zygmunt III był
tak lojalny wobec Moskwy, że nie przyjął posła, którego wysłał do niego
Dymitr po zajęciu Siewierszczyzny. Wojewodów w Putywlu rozkazali
wymordować zapewne sami bojarzy, którzy już w tym czasie uznawali
Dymitra. Posłowie polemizowali też z twierdzeniem, że to pospólstwo
osadziło Dymitra na tronie, przypominając, kto przybył na spotkanie
Samozwańca do Tuły (najważniejsi bojarzy moskiewscy). Natomiast
patriarchę z tronu złożyli sami mieszkańcy Moskwy. Polaków przy Dy
mitrze było zaledwie kilkuset, większość z nich miała zamiar wrócić do
Polski. Nie mieli oni żadnych nadzwyczajnych wpływów. Co do rzeko
mej chęci zniszczenia religii prawosławnej przez Dymitra, na polecenie
Zygmunta III Oleśnicki i jego towarzysze stwierdzili, że król tę religię
bardzo poważa. Biskupi prawosławni doznają większego szacunku
w Rzeczypospolitej niż w Moskwie. W Polsce bowiem król nie wtrąca
się w sprawy religii, a każdy z biskupów pełni swoje funkcje do śmierci.
W Moskwie zaś w ostatnich latach zrzucono z tronu lub stracono kilku
patriarchów. Zygmunt III był rzeczywiście na zaręczynach Maryny. Nie
ma w tym nic złego, jej mąż bowiem został wkrótc^ uznany przez boja
rów za cara. Atanazy Własiew to nie złodziej, lecz urzędnik moskiewski,
który już wcześniej posłował do króla i do cesarza. Poselstwo na koro
nację Maryny przybyło z dużym orszakiem, gdyż taki jest zwyczaj i sto
sują się do niego także bojarzy moskiewscy. Natomiast kopii ani zbroi,
wbrew temu, co sądzą bojarzy, posłowie ze sobą nie mieli. Gdyby król
chciał Dymitra wprowadzić na tron, to zrobiłby to z pomocą potężne
go wojska, pod dowództwem hetmana, a nie małego liczebnie orszaku
poselstwa. Wojewoda Mniszech miał ze sobą kilkudziesięciu strzelców,
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
49
ale wyłącznie dla osłony swoich wozów. Polacy nie profanowali cerkwi,
nie porywali kobiet ani nikogo nie zabijali. Jeśli nawet jednak doszło do
jakiegoś przykrego incydentu, to trzeba było o nim donieść do posłów,
a winni zostaliby surowo ukarani. Posłowie przyznawali, że rzeczywiście
niektórzy spośród Polaków wchodzili z bronią do cerkwi. Nie wiedzieli
jednak, że łamią w ten sposób zwyczaje cerkiewne i grzeszyli tylko nie
świadomością. Następnie strona polska przytaczała dowody na to, że po
selstwo Oleśnickiego zostało siłą uwięzione w Moskwie. Opowiadali też
posłowie o rabowaniu kupców polskich w czasie rozruchów w Moskwie,
dokładnie wymieniając osoby i podając rozmaite przykłady. Odnieśli
się także do zagadnienia nurtującego bojarów - jakie mają rozkazy kró
la w sprawie wojewody Mniszcha. Posłowie stwierdzili, że powinien on
zostać wypuszczony i odprowadzony do granicy litewskiej. Na koniec
strona polska przedstawiła wiele incydentów na pograniczu, począwszy
od czasów Godunowa, za które odpowiada strona moskiewska. Oskar
żyła też Moskwę o zerwanie pokoju, wymordowanie Polaków po ślubie
Dymitra z Maryną i ponownie o przetrzymywanie poselstwa. Dlatego
też jako warunek dalszych rozmów o innych sprawach Oleśnicki i jego
towarzysze postawili wypuszczenie ich i wszystkich Polaków uwięzio
nych w Moskwie i bezpieczne odprowadzenie ich do granic81.
Bardzo ciekawe były spotkania zakulisowe z bojarami. Wiemy
o nich jedynie tyle, że bojarzy wysuwali w czasie ich trwania koncepcje
osadzenia na tronie moskiewskim królewicza Władysława8’.
Tymczasem Samozwaniec przebywający na leżach zimowych kon
tynuował akcję propagandową. 2.4 kwietnia wydał on specjalną odezwę,
w której po obszernym wstępie historycznym i wyliczeniu wszystkich
niegodziwości Godunowa i Szujskiego oświadczał, że jest prawdziwym,
ocalonym Dymitrem, a za dotrzymanie mu wierności obiecywał duże na
grody84. Kniaź Różyński wystosował natomiast listy do kniaziów Wasyla
Golicyna i Iwana Kurakina, w których także starał się wykazać, że Samo
zwaniec jest prawdziwym, ocalałym Dymitrem8’. Starania te nie dawały
natychmiastowego efektu, przygotowywały jednak grunt pod później
sze sukcesy rzekomego Dymitra. Samozwaniec nawiązał też kontakty
z uwięzionym Mniszchem. 27 I 1608 r. napisał do niego list, w którym
JO
I
ROZDZIALI
oznajmiał, że ocalał z rąk'„zdradzieckich poddanych naszych”86. Dalej
stwierdzał, że „za przyczynieniem potęgi wielkiej ludzi rycerskich rozma
itego narodu”87 obejmie niedługo z powrotem tron i uwolni Mniszcha.
List zawierał też ewidentnie kłamliwe stwierdzenie na temat stosun
ków Dymitra z Zygmuntem III: „Oznajmiamy to Uprzejmości Waszej,
że KJM, przyjaciel nasz i Rzeczpospolita wszystka ratunkiem nam jest
i chce być we wszystkiem w dopomożeniu nam w dojściu państw dzie
dzicznych”88. W czasie, gdy list był pisany, poselstwo Samozwańca do
Zygmunta III dopiero wyruszało w drogę. Jednym z posłów był niejaki
Arnulf Kaliski, Żyd z pochodzenia89. Poselstwo dostało zupełne pełno
mocnictwa do rokowań w sprawach wojennych i kupieckich. Posłowie
mieli też obiecać Zygmuntowi III pół miliona zip corocznej wypłaty
za bliżej nieokreśloną pomoc90. Posłów Dymitra potraktowano jednak
chłodno. Długo zastanawiano się, czy udzielić im audiencji. Król nawet
postawił to zagadnienie w deliberatoriach skierowanych do senatorów
przed konwokacją krakowską, rozpoczętą w maju 1608 r. i w propozycji
na konwokację91. Ostatecznie konwokacja ta postanowiła: „Posłańców
Dymitrowych przesłuchać, a za odprawę ich zatrzymać się czekając na
exactach tamecznych. A żeby się nie przyznawało być Szujskiemu ani
Dymitrowi carstwo moskiewskie”92.
Kontakty Dymitra z Mniszchem zaowocowały natomiast obszer
nym memoriałem, który ten ostatni wraz z posłami do Moskwy - Oleś
nickim i Gosiewskim - skierował do króla. Posłowie figurowali na
memoriale raczej dla podniesienia jego rangi, wszystko wskazuje, że
był on wynikiem osobistego wysiłku samego wojewody sandomierskie
go. Nie wiemy, czy Mniszech był przekonany o rzeczywistym ocaleniu
męża Maryny. Nie jest wykluczone, że początkowo, podobnie jak inni
uwięzieni Polacy poddani naciskowi najróżniejszych plotek, uważał, że
Dymitr ocalał9’.
Dokument ten składa się z trzech części94. Pierwsza zawiera wyli
czenie wszystkich nieprawości moskiewskich popełnionych w ostatnim
czasie95. Pisał więc Mniszech o uwięzionych posłach, których bojarzy
„głodem na koniec morząc trzymali i dotąd gwałtem trzymają”96. Wię
zieni są zresztą inni liczni Polacy, a pozostałych „haniebnie pornordowa-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
51
no, trupy zabitych psy karmiono”97. Zamordowano nawet przy ołtarzu
kapłana będącego równocześnie sekretarzem królewskim98. Ludzie mo
skiewscy wydarli posłom oficjalne listy królewskie. Na Zygmunta III rzuca
się zresztą potwarze, podobnie jak na całą Rzeczpospolitą. Krzywdy wy
rządzono także obywatelom innych krajów. Pewien Hiszpan (Nicolao
de Mello, właściwie był to Portugalczyk), augustianin, misjonarz przeby
wający wiele lat w Indiach (Mniszech miał na myśli tzw. Indie Zachod
nie, czyli Amerykę) i w Persji, a jadący z listami papieskimi, został także
wrzucony do więzienia. Warto dodać, że informacje Mniszcha dotyczące
Nicolao de Mello nie były do końca ścisłe99. Dalej wojewoda pisał, że
uwięzieni są też Niemcy, a pewien Szwed, niejaki Gustaw, umarł w 1607 r.,
przed Wielkanocą. Mniszchowi chodziło niewątpliwie o Gustawa
Erykssona Wazę (syna Eryka XIV) pretendującego do korony szwedz
kiej, a przebywającego od 1599 r. w Moskwie, na zaproszenie cara Bory
sa Godunowa100. Inną niegodziwością bojarów było złamanie przysięgi,
którą złożyli Marynie podczas koronacji, oraz obalenie cara Dymitra,
związanego przecież blisko z Rzecząpospolitą. Charakterystyczne jest,
że Mniszech traktował Dymitra jako żywego, chociaż pewne wątpliwo
ści miał. Radził więc królowi: „Słuszna ratować utrapionego, jeśli Bóg
przy zdrowiu zachował, zwłaszcza już przyjaźnią związanego, a ktemu
gdy z pożytkiem pospolitym niemałem to być może, a tym więcej, gdy
Pan Dziedziczny od zdrajców i krzywoprzysiężców etc. cierpi”101. Już
więc we wstępnej części memoriału namawiał Mniszech króla do udzie
lenia pomocy Dymitrowi. Wojewoda podnosił w niej jeszcze jedną,
niebagatelną sprawę. Otóż po zamordowaniu Dymitra do Państwa Mo
skiewskiego wtargnęły oddziały tatarskie i szwedzkie, które są zagroże
niem dla Rzeczypospolitej101.
Druga część memoriału - „Motiwa niektóre dla których Rzeczpo
spolita i Król JM o wywabieniu swych tu zatrzymanych słusznie radzić
ma”103 - podawała królowi przyczyny, dla których powinien rozpocząć
wojnę z Moskwą, uwolnić uwięzionych Polaków i poprzeć Dymitra.
Ta część memoriału świadczy o niezwykłym talencie psychologicznym
Mniszcha. Podane w niej „motiwa” odwołują się do chrześcijańskiego
sumienia króla (na które to argumenty Zygmimt III był czuły) oraz pod-
JI
I
ROZDZIALI
kreślają niebezpieczeństwo ze strony Szwecji, które może grozić Polsce
w razie pozostania na uboczu wydarzeń moskiewskich. Wszystkie pro
blemy polityczne związane ze Szwecją, z przyczyn oczywistych, silnie
oddziałały na Zygmunta. Mniszech wymieniał następujące powody do
rozpoczęcia działań zbrojnych:
i. Znieważeni zostali posłowie polscy w Moskwie.
z. Złamano przysięgę Marynie, która swoje małżeństwo zawarła
przecież za zgodą króla. Złamano też glejty bezpieczeństwa wystawione
Polakom przebywającym w Moskwie, z których część pomordowano,
a resztę uwięziono. Skrzywdzono licznych wysokich urzędników kró
lewskich oraz kupców, a każdy kraj ma obowiązek upomnieć się szcze
gólnie o ludzi tych dwu kategorii.
3. Złamany też został przez stronę moskiewską rozejm polsko-moskiewski.
4. Nadarza się okazja do odzyskania utraconych ziem przez Rzecz
pospolitą: „Jest okazja bardzo dobra rekuperowania tego wszystkiego, co
od Korony odpadło albo do czego Korona sprawiedliwość ma, zaczym
i rozszerzenia Państwa sama z unią stateczną, z Panem Dziedzicznym,
a zaś mała rzecz przeciw Tatarom, Turkom i każdemu nieprzyjacielowi [?]”.
Przez ową „unię” rozumiał Mniszech realizację dość niejasnych zobo
wiązań Dymitra I wobec króla z 1604 r., mówiących o unii Rzeczypo
spolitej z Moskwą104.
5. Powinnością króla jako chrześcijanina jest udzielenie pomocy
Dymitrowi, który był przecież legalnym carem Moskwy. A poza tym:
„Zwyczaj i powinność Panów chrześcijańskich jest ratować tech, którzy
opresję cierpią względem katolickiej wiary. Przykładem jest Król Hi
szpański, Portugalski etc.”105 Kościół katolicki, rzecz jasna, łączył pewne
plany z panowaniem Dymitra w Moskwie. Ale przedstawianie uwięzio
nych Polaków jako męczenników za wiarę było nadużyciem i musiało
wywołać raczej ironiczny uśmiech u tak inteligentnego władcy, jakim
był Zygmunt III.
6. Całe chrześcijaństwo i papież oczekują od króla działań dla „za
trzymania całości chrześcijaństwa i wiary katolickiej rozszerzania”106.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
53
7. Ostatni punkt odnosił się do możliwości sojuszu Szujskiego
z Karolem IX. Mniszech pisał: „[...] co za foedera i pakta będą z tymi
ludami Koronie, którzy jawnej zdrady taraz zażyli i zażywają [?]. Pewną
pomoc z nich mieć będzie (jako do siebie równych) Karol Sudermański,
zwłaszcza że i teraz ich pomocą wiódł wojsko. A daleko więcej, gdzie
z niemi jaki kontrakt feudy albo unijej albo do nacjej, tego czego sam
otrzymać nie może czyni”107. Ta ostatnia uwaga dotyczy zapewne Inf
lant. Mniszech sugeruje, że Karol IX mógłby przekazać prawa do Inflant
Moskwie.
Końcowa część memoriału dotyczyła środków finansowych na
ewentualną wyprawę na Moskwę108. Mniszech miał wiadomość, że car
Dymitr przeznaczył 100 ooo złp na żołnierzy polskich, gdyby przyszli
mu z pomocą. Poza tym deklarował oddanie Polsce Siewierszczyzny
(z Czernichowszczyzną zapewne). Gdy zaś powróci na tron w Moskwie,
zwróci Rzeczypospolitej wszystkie koszty interwencji, a pokrzywdzo
nym w czasie rozruchów w Moskwie da odszkodowanie za ich mienie. Na
wojnę król, zdaniem Mniszcha, mógłby przeznaczyć dochód z własnych
źródeł, np. ceł, myt, ekonomii. Można by też zaapelować o pieniądze do
duchowieństwa, które przecież powinno być zainteresowane szerzeniem
wiary katolickiej109. Mniszech nie proponował królowi zwołania sejmu
w celu uchwalenia podatków, pamiętając, że zabrałoby to wiele czasu,
a i efekt byłby niepewny wobec ogólnie pacyfistycznego nastawienia
panów braci. Nie wiemy, kiedy dokument ten dotarł do króla. Przyczy
nił się on jednak na pewno do wzmocnienia nastrojów prowojennych
w otoczeniu Zygmunta III. Nie wiązały się one jednak bezpośrednio
z osobą Dymitra. Król nie wierzył, rzecz jasna, w autentyczność „szal
bierza” - jak powszechnie nazywano nowego Samozwańca. Niepokoiły
go też owe wielkie oddziały polskie, które organizowały nową awanturę
w Moskwie. Z drugiej jednak strony działalność Dymitra była niewątpli
wie królowi na rękę, gdyż Samozwaniec wiązał duże oddziały Szujskie
go, uniemożliwiając mu ewentualny atak na Polskę110. Zygmunt III liczył
też na możliwość wykorzystania oddziałów polskich przy Samozwańcu
w przypadku własnej interwencji w Moskwie.
54
I
ROZDZIAŁ I
Zwołana na koniec maja 1608 r. konwokacja w Krakowie miała
być poświęcona zasadniczo zakończeniu rokoszu i przeproszeniu króla
przez przywódców ruchu. Sprawą moskiewska i w dokumentach przedkonwokacyjnych, i w czasie obrad senatorów traktowana była mar
ginalnie111. Nietrafne jest więc stwierdzenie J. Maciszewskiego, że na
konwokacji tej miała być rozstrzygnięta kwestia dalszej polityki polskiej
na Wschodzie111. Oprócz problemu poselstwa Samozwańca, co omówio
no powyżej, na zjeździć zajęto się jedynie sprawą polskich oddziałów
wojskowych popierających Dymitra. Król postawił w tej kwestii sena
torom pytanie: „Jako poskromić tych, którzy mimo zakaz do Moskwy
wychodzą?”. Większość dygnitarzy była przeciwna nowej, prywatnej
awanturze w Moskwie. Obawiano się (jak wiemy, niesłusznie), że do Dy
mitra zaciągają się rokoszanie i że może sprowadzić to nieszczęście na
Rzeczpospolitą. Wawrzyniec Gembickipisał: „[Przy Dymitrze] naszych
kupa, obawiamy się, by na nich w nasze kraje nie wjechała Moskwa”113.
Podobne obawy miał Lew Sapieha: „Jeśliby się tam noga naszym powi
nęła, obawiać się potrzeba, by ten nieprzyjaciel rozdrażniony nie chciał
na nas ubezpieczonych mścić się krzywdy swej i tern, aby nas ci wielebni
rycerzy nie wciągnęli w nową a nagłą wojnę”114. Prymas kardynał Ber
nard Maciejowski pisał zaś do księcia Janusza Ostrogskiego, kasztelana
krakowskiego: „Zaciągi ludzi naszych w Wołoskie i Moskiewskie mie
szaniny, ja to sam baczę, że się z wielkim Rzeczypospolitej niebezpie
czeństwem dzieje, swoboda ludzka tak już górę wzięła, że za zniżeniem
zwierzchności [...] każdy sobie rozumie być wolno, co mu się podoba”115.
Niepokoje te znalazły odbicie w konkluzji senatorów po konwokacji.
Mówiła ona m.in.: „Tych, którzy do Moskwy mimo zakaz wychodzą,
edyktem zahamować”116. Jeżeli zaś nie posłuchają upomnienia, to trze
ba też „surowszych jakiech śrzodków przeciwko nim zażyć”117. Była to
oczywiście martwa litera. Nikomu nie przychodziło nawet do głowy,
aby wysyłać oddziały zbrojne w celu sprowadzenia do Polski wojsk to
warzyszących Dymitrowi II Samozwańcowi. Senatorowie radzili też wy
słać do Moskwy specjalny list: „Napisać od PP Senatorów do Dumnych
PP Moskiewskich expostulując z niemi o niesłuszne zatrzymanie posłów
i inszych niektórych znacznych osób, które się dzieje mimo zakaz i wia-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
55
domości KJM”"8. Pod wpływem uchwał senatu król wydał nowy uni
wersał kategorycznie zakazujący samowolnych zaciągów i przekraczania
granicy1 19. Nie dał on także żadnego skutku. Nie wysłano natomiast żad
nego listu do Moskwy. Lew Sapieha pisał: „Ich mościowie pp Senato
rowie Koronni będąc w gromadzie pozwolili byli słać gońca z listem do
bojar dumnych upominając się wypuszczenia posłów i innych zatrzyma
nych ludzi JKM, lecz po odj achaniu przedniejszych dwa albo trzej Ich
Mościów Panów Senatorów, opponował się przeciw temu i tak goniec
i list już gotowy zostać musiał”110. Nie znamy niestety przyczyn zatrzy
mania tego listu. Możemy się tylko domyślać, że miał on dość ugodowy
charakter i nie odpowiadał królowi, który w tym czasie coraz częściej
myślał o interwencji w Moskwie.
Wróćmy tymczasem do osoby Dymitra II, który spędzał zimę
w okolicach Orła. Jak już wspomniano, na przełomie 1607 i 1608 r. wy
ruszył do niego ze swoimi oddziałami osobiście kniaź Roman Różyński.
Początkowo zatrzymał się w Czernichowie i wysłał swoich posłańców
do Dymitra, stawiając mu warunki (zapewne głównie finansowe), pod
którymi przyłączy się do jego oddziałów wojskowych. Kniaź Różyński
nie czekał na powrót posłów i wyruszył z wojskiem w stronę Orła. Tam
dopiero spotkał swoich wysłanników „na rzece, na lodzie”, gdzie też od
było się koło wojskowe111. Mikołaj Marchocki pisał: „Niektórzy z nas
wątpili, czyli to ten car, co był na Moskwie, czy nie ten. Oni dworstwem
zbyli, że ten jest coście nas do niego słali”111. Kniaź Różyński zatrzymał
się z wojskiem w Kromach, niedaleko Orła, i wydelegował następne po
selstwo do Dymitra. Brał w nim udział Marchocki, który nie zaprzeczał,
że chodziło głównie o pieniądze: „Było nas w tej legacji osób do trzy
dziestu. Tam kiedyśmy przyszli przedeń, witanie według zwyczaju od
prawiwszy, odprawiliśmy i poselstwo, na które od niego odpowiedział
nam pan [Walenty] Walawski, który był u niego kanclerzem. Po mowie
pana Walawskiego zdało się samemu odezwać się do nas i rzeki temi sło
wy swoim moskiewskim językiem: «Radem był temu, kiedym się dowie
dział, że Różyński idzie, ale gdy mam wiadomość, że mi na zdradzie stoi,
wołałbym żeby się wrócił. Posadził mnie Bóg pierwej na stolicy mojej
bez Różyńskiego i teraz posadzi, a że wy się groszy domagacie, mam ja
56
I
ROZDZIAŁ I
tu niemało tak dobrych, jak i wy Polaków, a jeszcze im nic nie dałem.
Zbiegłem ja z stolice mojej, od miłej małżonki mojej, od miłych przyja
ciół moich, nie tylko tak mnoho groszy, ale i dęży z sobą nie wziąwszy.
A kiedyście swoje koło mieli pod Nowogródkiem na ledzie, pytaliście
się, czyja ten jestem, czynie ten, a ja z wami kartek niegrawał»”113. Miał
więc Dymitr pretensje, że podawano w wątpliwość jego tożsamość i że
wojsko kniazia Różyńskiego domaga się pieniędzy. Posłowie polscy nie
pozostawali dłużni na tak „twardą mowę”. Marchocki relacjonował da
lej: „Poczęliśmy też z nim gniewem przemawiać się i powiedzieliśmy mu,
że i po tern znaczy, żeś nie ten, bo tamten umiał ludzi rycerskich szano
wać i przyjmować, a ty nie umiesz. Żal się Boże, żeśmy do ciebie na taką
niewdzięczność przyszli, odniesiemy to do braci, którzy nas posłali, będą
wiedzieli co z tern uczynić i tak rozeszliśmy się z nim”'14. Dymitr jednak
pohamował się, poprosił posłów (przez posłańców) o powrót i poczę
stował ich obiadem. Stwierdził też, że został źle poinformowany przez
swoich doradców. Posłowie domyślili się, że chodzi o Miechowieckiego,
który pełnił aktualnie przy Dymitrze funkcje hetmana, a teraz „z cięż
kością przychodziło, co już przeczuwał, że tak być miało, książęciu Różyńskiemu ustępować regimentu”115. Gdy Marchocki i jego towarzysze
złożyli sprawozdanie z poselstwa, większość obecnych żołnierzy zażą
dała powrotu do Polski. Zatrzymali ich jednak Polacy przebywający już
w obozie Samozwańca, sugerując, że dopiero osobista rozmowa kniazia
Różyńskiego z carem doprowadzi do porozumienia116. Po kilku dniach
zdecydował się więc kniaź Różyński udać do siedziby Dymitra. Po dłu
gim zamieszaniu związanym z ceremoniałem odbyło się uroczyste powi
tanie, a następnie obiad. „Przy obiedzie i po obiedzje było mów z nim
rozmaitych: pytał się o rokoszech i o to, jeśliby między nami rokoszanie
byli. Nasłuchaliśmy się mów i bluźnierstw takich i owakich; powiadał,
żeby się u nas nie podjął być królem mówiąc: że nie na to się urodził mo
narchą moskiewskim, żeby nim miał rządzić Arcybies albo jak po nasze
mu zowią Arcybiskup i odpowiadali mu na to, kto co rozumiał”117. Nie
odznaczał się więc ten domniemany car ani taktem, ani kulturą. Kniaź
Różyński chciał się rozmówić z Dymitrem także w cztery oczy i prosił
go o posłuchanie. Ten jednak zwlekał, aż zdenerwowany kniaź wyruszył
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
57
w drogę powrotną. Wtedy do działania przystąpiło wojsko polskie ota
czające Samozwańca, które rozumiało, jak wielkim wzmocnieniem jego
sił byłyby oddziały Różyńskiego. Obwiniony o zły wpływ na cara Mie
chowiecki został wygnany, a na hetmana wybrano kniazia Różyńskiego.
Wojsko wysłało też posłów do Dymitra z prośbą o ujawnienie osób, które
oskarżyły kniazia i jego żołnierzy o zdradę. Samozwaniec zapowiedział,
że osobiście wyjaśni tę kwestię w kole rycerskim. Po chwili też przyjechał
do zebranego wojska118. Oddajmy w tym miejscu głos Marchockiemu:
„Skoro wjechał w koło, gdy się w kole uczynił jakiś szmer, on mniemając
(tak rozumiem), że się pytają jeśli to ten car, zawołał z fukiem: «Cytte skurwysynowe, który niecnota, kto przyjechał? Muskitin przyjechał
[Cisza sk..., nie żaden niecnota, ale car przyjechał]». Pojrzeliśmy po so
bie, żeśmy byli zamówieni o cierpliwości i że za nas miano odpowiadać
wytrwaliśmy”119. Car w zdecydowanych słowach odmówił oskarżenia
swoich doradców. Doszło do kłótni: „To już poczęły się z nim naszych
różne mowy, powiedziało mu się i to: «А cóż ty wolisz, czy tych tylko
samych mieć, którzyć się pokątnie językiem przysługują, czy to wojsko
co przysuło zdrowiem i szablą służyć, bo jeśli tego nie uczynisz, wojsko
cię odejdzie». A on temi słowy: «Jak sobie choczite, chot pudite». Tu
już na te słowa wzruszył się wielki rozruch: wojsko się zmieszało. Strzelce
jego poczęli potrącać, bić broni dobywszy i my się bronić i jego samego
zajeżdżać. Jedni wołali: «zabić szalbierza, rozsiekać», drudzy: «pojmać
a taki a taki synu szalbierzu, uwiodłeś nas i jeszcze nas taką niewdzięcz
nością karmisz»”130. Car wrócił na kwaterę i upił się z rozpaczy, a jego
współpracownicy - ks. Adam Wiśniowiecki, Szymon Charliński i kanc
lerz Walenty Walawski - rozpoczęli mediację. Ostatecznie car wyjaśnił,
że obelżywe słowa skierował ponoć do swoich strzelców131. Jak słusznie
zauważył A. Hirschberg, oprócz tych przeprosin musiał Dymitr udzie
lić także wojsku pewnych gwarancji finansowych131. W ten sposób 4 ty
siące żołnierzy kniazia Różyńskiego zasiliło fałszywego Dymitra, a sam
kniaź został naczelnym wodzem całej jego armii. Do wojsk Samozwań
ca przybył też Iwan Zarudzki, Kozak pochodzący z Rzeczypospolitej,
który przyprowadził ze sobą 5 tys. Kozaków dońskich. Nad innym od
działem kozackim dowództwo sprawował Aleksander Lisowski133, jeden
58
I
ROZDZIAŁ I
z najsłynniejszych wkrótce polskich zagończyków (aczkolwiek nie była
to sława wyłącznie pozytywna). Tak wzmocniony rozpoczął Dymitr
działania wojenne. 8 V 1608 r. wojska Samozwańca ruszyły pod Bołchow, gdzie zgromadziły się oddziały Szujskiego. Dowodził nimi mało
energiczny Dymitr, brat cara Wasyla, i o maja doszło do bitwy zakończo
nej wspaniałym zwycięstwem wojsk Samozwańca. Stamtąd Dymitr ru
szył pod Moskwę, obchodząc zgromadzoną na południe od stolicy nową
armię Szujskiego, pod dowództwem bratanka Wasyla - kniazia Michała
Skopina Szujskiego. Po drodze poddawały się Dymitrowi liczne zamki,
m.in. Borysów, Kaługa, Kozielsk. Możajsk próbował się bronić, ale po
dniu bombardowania zrezygnował. 24 VI 1608 r. Dymitr stanął pod
Moskwą. Po kilkudniowym pobycie w okolicy mało wygodnej, w po
bliżu dworu Taninskoje, wojsko ulokowało się u zbiegu dwóch rzek Moskwy i Tuszyna, w miejscu, które nazwano Tuszyno. Nie opodal tego
miejsca, nad rzeką Chodynką, doszło do jeszcze jednej bitwy z szybko
sformowaną potężną armią Szujskiego, zakończonej krwawo okupio
nym zwycięstwem Samozwańca. Sytuacja cara Wasyla stawała się coraz
trudniejsza134.
W czasie działań wojennych do wojsk Dymitra dwukrotnie przy
bywali wysłannicy czwórki posłów polskich w Moskwie, apelując o od
stąpienie od Samozwańca i niełamanie polsko-moskiewskiego rozejmu.
W czerwcu 1608 r. był to Piotr Borkowski, późniejszy chorąży sando
mierski, i bliżej nieznany siostrzeniec kasztelana małogoskiego. Żoł
nierze Samozwańca odpowiedzieli im: „Takeśmy się tutaj zawiedli, że
rozkazania w tern niczyjego nie słuchamy, a za pomocą Bożą tuszymy
sobie, że tego, z którymieśmy tu przyszli, na stolicy jegp posadzim”13 s. Na
początku lipca 1608 r. przybyli inni wysłannicy. Dali się oni użyć, zda
niem Marchockiego, jako narzędzie podstępu. Pan Mikołaj Scibor pisał:
„Na tern miejscu [w Tuszynie] nas rozgoszczonych przemyśliwała Mosk
wa, jakoby znieść, a nie śmiejąc jawnie pokusić się o to, do takiego forte
lu (aby nas traktatem ubezpieczyć) udali się. Kazali posłom królewskim
wyprawić do nas z temże, z czem pierwej, niżeśmy stanęli pod stolicą
i wyprawili Pana [Stanisława] Domaradzkiego, podstolego lwowskiego
z Panem [Stanisławem?] Buczyńskim, toż perswadując, abyśmy z państw
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
59
moskiewskich wyszli, pokoju zawartego przez posty nie naruszali. A za
nim zaraz przymknęli ku naszym obozom wojska swego siedemdziesiąt
tysięcy, nad którem był hetmanem Wasilej, kniaź Massalski”1’6. Trudno
raczej uwierzyć w te siedemdziesiąt tysięcy żołnierzy. W tym wypadku
Marchocki zapewne kilkakrotnie przesadził. Opisany zaś przez niego
podstęp nie udał się dzięki przytomności kniazia Różyńskiego, który
zaatakował pierwszy i odniósł, wspomniane już, zwycięstwo nad rzeką
Chodynką. Obydwa poselstwa byty, rzecz jasna, uzgodnione z Szujskim,
bez którego zgody Polacy nie mogli przecież opuścić miejsc internowa
nia. Sam fakt, że Domaradzki, Buczyński i inni dali się użyć do tego ro
dzaju misji (za zgodą Oleśnickiego i jego towarzyszy), świadczył o tym,
że doszło do nawiązania poważniejszych rozmów między Moskwą a po
słami polskimi. Szujski, naciskany przez Samozwańca, chciał jak najszyb
szego zabezpieczenia sobie spokoju od strony Rzeczypospolitej. Poszedł
więc na wspomniane wyżej ustępstwa wobec posłów polskich i rozpo
czął z nimi konkretne rokowania, uwięzionym Polakom poprawił też
warunki bytowania i dawał im nadzieję powrotu do ojczyzny1’7. Efekty
misji Domaradzkiego i Buczyńskiego byty oczywiście żadne. Kniaź Ró
żyński w liście pisanym w imieniu swoim i „całego wojska z Tuszyna”
stwierdził, że wysłannicy ci działają pod przymusem, będąc w niewoli.
Żalił się też na nieodpowiednią formę doręczenia ich legacji (po cichu,
zamiast oficjalnie, w obozie, w obecności całego wojska). Kniaź podkreś
lił, że tuszyńczycy będą niezłomnie stać przy Dymitrze i Marynie i nie
ulegną żadnym perswazjom1’8.
Poważne rozmowy między posłami polskimi w Moskwie a stroną
moskiewską zaczęty się prawdopodobnie w maju 1608 r.1’9 Przyciśnięci
sytuacją militarną car i bojarzy postanowili pójść na ustępstwa wobec
posłów, którym umożliwiono spotkanie z Mniszchem i kontakt z in
nymi Polakami. Wojewodę sandomierskiego, Marynę i ich otoczenie
sprowadzono nawet do Moskwy140. Rokowania toczyły się już w zupeł
nie innej atmosferze niż w poprzednich miesiącach. Spory szły przede
wszystkim o czas trwania rozejmu, który miałby być zawarty między
Polską a Moskwą. Szujski i bojarzy chcieli, żeby było to sześć-osiem lat.
Posłowie zgadzali się jedynie na trzy lata, twierdząc, że i tak wykraczają
6о
I
ROZDZIAŁ 1
o rok poza instrukcje królewskie. Ostatecznie stanęło kompromisowo
na czterech latach. Uzgodniono wypuszczenie wszystkich uwięzionych
w Moskwie Polaków i zwrot zrabowanych im rzeczy. Ze swojej strony
bojarzy domagali się uwolnienia niejakiego Fiodora Durowa. Został on
przez Szujskiego i bojarów wysłany do księcia Konstantego Ostrogskiego
do Kijowa z zawiadomieniem o śmierci „heretyka” Griszki Otriepiewa
(czyli rzekomo Dymitra I), z czego zdaniem bojarów książę jako prawo
sławny powinien się cieszyć. Była to, jak się zdaje, próba pozyskania księ
cia przez Moskwę, która uważała go za swojego sprzymierzeńca z racji
wyznawania prawosławia i obrony prawosławnych interesów w Rzeczy
pospolitej. Ostrogski kazał jednak swojemu synowi Januszowi wrzucić
Durowa do lochu (w Dubrownej) i w ogóle nie chciał go oglądać. Po
słowie polscy wyrazili oburzenie z racji podejmowania prób nawiązania
takich kontaktów z senatorami polskimi za plecami króla. Bojarzy nawet
z tym specjalnie nie polemizowali, apelowali jedynie o wypuszczenie
Durowa, podkreślając, że chodzi tu tylko o jednego człowieka. Nie wia
domo, jak ostatecznie zakończyła się ta sprawa141. W wyniku dalszych
uzgodnień Mniszech i inni dostarczyli specjalne wykazy zrabowanych
im przedmiotów, które miały być odnalezione w skarbcu carskim i zwró
cone141. Posłowie zgodzili się posłać do kniazia Różyńskiego i innych
sojuszników Dymitra II posłów z żądaniem odstąpienia od niego, nie
gwarantowali jednak efektów tych misji (jak pamiętamy, nie dały one
nic). Posłowie poruszyli także sprawę Krzysztofa Krauzowskiego, ko
mornika królewskiego, owego nieszczęsnego posłannika do Persji. We
dług bojarów zaginął on wraz z posłami papieża, być może gdzieś na
morzu. Jak się później okazało, było to zwykłe kłam^wo143.
Rozejm między Polską a Moskwą został zawarty 2.7 VII 1608 r.
Miał on obowiązywać do 30 VI 1612 r. Posłowie polscy postanowili
przerwać patową sytuację i zgodnie z instrukcją zgodzili się na układ
w celu uwolnienia zakładników (i siebie). Czas trwania rozejmu był
jednak dwukrotnie dłuższy, niż to dopuszczały zalecenia Zygmunta III.
Warunki układu były następujące:
1. Oba kraje miały pozostać przy swoich granicach.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
6l
z. Polska i Moskwa powinny pomagać sobie wojskowo w razie nie
bezpieczeństwa.
3. Car zobowiązał się wypuścić wszystkich Polaków uwięzionych
w Moskwie i do 8 X 1608 r. odstawić ich do granicy litewskiej.
4. Jerzy Mniszech nie będzie nazywał drugiego Samozwańca zię
ciem i nie wyda za niego swojej córki.
5. Król i Rzeczpospolita odwołają do kraju wszystkich Polaków
przebywających w wojsku Samozwańca. Na przyszłość zaś Zygmunt III
będzie czuwał, aby żadne prywatne wojska nie wchodziły do Moskwy.
6. Posłowie napiszą list, w którym zaapelują do kniazia Różyńskie
go, księcia Adama Wiśniowieckiego i innych o powrót do kraju.
7. W sprawie zwrotu mienia złupionego Polakom w czasie rozru
chów w Moskwie postanowiono, że o tym będzie się mówiło w czasie
trwania poselstwa, które Szujski wyśle do króla. Posłowie moskiewscy
przedstawią też Rzeczypospolitej swoje straty finansowe, których za
dośćuczynienia będą się domagali. Jeżeli poselstwo to nie będzie mogło
dojść do skutku, to odbędzie się zjazd komisarzy na granicy - za rok144.
Co się tyczy kosztowności i towarów złupionych Polakom i lu
dziom innej narodowości, to niektórym zwrócono pewne rzeczy. I tak
np. Niemiec Andrzej Natan z Augsburga otrzymał większość swoich
towarów, ale złotnik Mikołaj Siedmiradzki ze Lwowa bardzo mało.
Stanisławowi Niemojewskiemu zwrócono zrabowane klejnoty (będące
własnością, jak pamiętamy, Anny Wazówny)145. Posłowie sporządzili
odpowiednie pokwitowanie, w którym wymieniano zwrócone kosztow
ności i pieniądze146. Napisali też posłowie list skierowany do „rycerstwa
polskiego pod Moskwą będącego”. Na początku przypomnieli w nim
dwa poselstwa, które już wysłali do wojsk Samozwańca, wzywające je do
opuszczenia Moskwy. Nie przyniosły one, jak wiadomo, żadnego efektu.
Dalej informowali wojsko o zawartym rozejmie i o jego niektórych wa
runkach - m.in. o umówionym uwolnieniu więźniów do 8 X 1608 r. Na
końcu list zawierał znamienne polecenie: „Upominamy abyście WM za
raz nie pustosząc więcej Ziemie Moskiewskiej i krwie chrześcijańskiej na
obie strony nie przelewając od tego człowieka, który nazywa Dymitrem,
Hospodarskim synem, miasto ubitego, także od Kozaków i ludzi Mo-
6г
I
ROZDZIAŁ I
skiewskich, którzy wielki Hospodar i ludzi jego mianują być zdrajcami
swemi, zaraz odstąpili z tegoż czasu, z Ziemie Moskiewskie precz wyszli
i przeciwko narodowi moskiewskiemu, z którym już przymierze poprzysiężone, spokojnie się zachowali”147. Posłowie powiadomili Zygmunta III
o zawartym rozejmie za pośrednictwem wysłannika, którym został Sta
nisław Domaradzki, podstoli lwowski148. Został on przyjęty przez króla
i radę w październiku 1608 r. Niektórzy senatorowie sarkali na ten rozejm: „Atoli non quodam modo więźniowie foedera zawierają” - pisał
Wawrzyniec Gembicki149.
Sukcesy Samozwańca zaowocowały więc na razie rozejmem polsko-moskiewskim na blisko cztery lata. Siły Dymitra rosły nieustannie.
W lipcu 1608 r. przybył do niego wraz z oddziałami liczącymi kilkaset
osób Aleksander Zborowski. W jego pułku znajdował się m.in. Stani
sław Stadnicki, osławiony „Diabeł”, który jednak „prędko wrócił sam do
Polski, ludzi zostawiwszy”150. Przybył też Marek Wilamowski z częścią
wojska inflanckiego skonfederowanego pod Brześciem oraz Andrzej
Młocki z chorągwią husarów i „brzeskich” Kozaków. Przyszedł też nie
jaki pan Bobrowski z chorągwią husarską i inni pomniejsi dowódcy151.
Największym jednak wspomożeniem Dymitra w tym czasie było
przybycie doń Jana Piotra Sapiehy, starosty uświackiego, z ponad półtoratysięcznym oddziałem. Jak pamiętamy, jeszcze w sierpniu 1607 r. sta
rosta napisał do Samozwańca list, w którym zaproponował mu pomoc.
Dymitr odpisał prawie natychmiast. Swój list zakończył słowami: „A te
raz żądamy WM żebyście z kupą ludzi rycerskich narodu polskiego do
państw naszych, jako najprędzej przybywali”151. Starosta uświacki ruszył
na Moskwę dopiero w lipcu 1608 r. z7 lipca przeszedł granicę w okolicy
wsi Bajewo, w powiecie wieliskim153.
Jakie były motywy przystąpienia starosty uświackiego do tej awan
tury? A. Hirschberg uważa, że dążył on do odzyskania dla Rzeczypo
spolitej Smoleńszczyzny, gdzie Sapiehowie posiadali ogromne dobra
utracone jeszcze za Zygmunta I (Opaków i Jelna). Wszelkie zamieszki
w Państwie Moskiewskim mogły przybliżyć ten cel. Zdaniem A. Hirschberga starosta uświacki działał w ścisłym porozumieniu z Lwem Sapiehą,
swoim bratem stryjecznym. Ta ostatnia teza jest jednak słabo udoku-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
63
mentowana154. Wprawdzie Lew Sapieha rzeczywiście dążył energicznie
do wojny i „rekuperowania” Smoleńszczyzny, a tym samym dziedzicz
nych dóbr swego rodu, ale nie ma dowodów na jego współdziałanie
z Janem Piotrem. Skądinąd wiadomo, że Lew Sapieha wręcz niechętnie
wypowiadał się o Polakach popierających II Samozwańca155. Późniejsze
posunięcia starosty uświackiego wskazują też, że działał on zasadniczo
na własną rękę156. Interes rodowy miał być może dla Jana Piotra pew
ne znaczenie, przede wszystkim jednak liczył on na profity, które by mu
osobiście przypadły, gdyby Samozwaniec objął tron w Moskwie. Starosta
uświacki był po prostu typem awanturnika szukającego szczęścia w śmia
łym i niebezpiecznym przedsięwzięciu rzekomego Dymitra.
Po przekroczeniu granicy wojsko Sapiehy zawiązało konfederację
w czasie postoju nad rzeką Łośmianą. W jej akcie żołnierze oświadczali,
że „zaciąg ten uczynili przeciwko Wasylowi Szujskiemu, na sławę Cara
Jego Mości, tudzież przywiedzeni żalem z upadku i okrutnego więzie
nia braci swojej, więc mając przed oczyma sprawiedliwość skrzywdzoną
Jaśnie Wielmożnej Maryny Mniszchowej Wielkiej Carycy Moskiew
skiej”157. Następnie wojsko skierowało się pod Smoleńsk, który Sapieha
próbował nakłonić do poddania się Dymitrowi, wysyłając swój list przez
„wyrostka swego Jana Żaboklickiego”. Michał Szein, wojewoda smoleń
ski i dowódca twierdzy, nie udzielił mu żadnej odpowiedzi. Po stoczeniu
drobnych potyczek pod Smoleńskiem starosta uświacki ruszył w kierun
ku monasteru Bołdin-Troickiego. Tam „Jego Mość [Sapieha] sam stę
pował i czerńcy z chlebem i z solą wyszli przeciwko Jego Mości. Monaster
murowany z trapiezą, bardzo cudowny i kosztowny. Czerńców 100 miesz
kają. Obrazy zbyt śliczne i nadanie wielkie”158. Stamtąd Sapieha ruszył do
Wiaźmy, która popierała Dymitra, a 27 VIII 1608 r. udał się w kierunku
Carowego Zajmiszcza. W pobliżu tej twierdzy 28 sierpnia otrzymał wia
domość o uwolnieniu Jerzego Mniszcha i Maryny. Szujski spełnił bowiem
warunki układu, a wypuszczenie jeńców rozpoczął od osób najbardziej eks
ponowanych. Pierwsza partia uwolnionych, w której znajdowali się wszy
scy czterej posłowie, Maryna z ojcem, ks. Konstanty Wiśniowiecki i inni,
wyruszyła w obstawie 500 jeźdźców 2 VIII 1608 r. Celowo prowadzono
ich bezdrożami, aby uniknąć oddziałów wiernych Dymitrowi159. Ten jed-
64
I
ROZDZIAŁ I
nak szybko dowiedział się o uwolnieniu swojej „małżonki i teścia”. A za
leżało mu, rzecz jasna, na połączeniu się z Maryną, gdyż to zwiększałoby
jego wiarygodność jako cudem ocalonego Dymitra I. Pewne kontakty
między Mniszchem a Samozwańcem zostały, jak pamiętamy, zawiązane,
gdy wojewoda przebywał w więzieniu. Wtedy też zapewne obaj umówili
się, że Mniszech po uwolnieniu przybędzie jak najszybciej do swojego
„zięcia”. Gdy do wędrujących Polaków dotarła wieść o wysłaniu przez
Dymitra podjazdu w ich kierunku, część postanowiła ruszyć prosto do
granicy, drogą na Wieliż (m.in. Aleksander Gosiewski, kniaź Jan Drucki-Sokoliński, Stanisław Witowski, liczni uwolnieni jezuici). Inni nato
miast, z Jerzym Mniszchem, Maryną i Mikołajem Oleśnickim na czele,
zażyczyli sobie iść drogą na Smoleńsk, jakby licząc, że wpadną w ręce Sa
mozwańca. I nie omylili się. Podjazd pod dowództwem Aleksandra Zbo
rowskiego i kniazia Wasyla Fiedorowicza Masalskiego rozbił ich eskortę,
a także jazdę moskiewską wysłaną przez zapobiegliwego Szujskiego, któ
ry czuł już, co się święci160. 30 sierpnia wojska Jana Piotra Sapiehy przy
łączyły się do nowej eskorty carowej i wszyscy ruszyli pod Moskwę do
Dymitra161. W drodze doszło do Mniszcha serdeczne pismo od Dymitra,
w którym wzywał on wojewodę i swoją „żonę” do jak najszybszego przy
bycia do Tuszyna161. Czy Mniszech był świadom całej mistyfikacji z oso
bą Dymitra? Wtedy już na pewno tak. Inaczej przedstawiała się sprawa
z Maryną. Aleksander Hirschberg uważa, że wojewoda przygotowywał
ją do nowej roli w czasie drogi do Tuszyna, jego córce trudno jednak
było z tym wszystkim się pogodzić16’. Według Marchockiego o fałszer
stwie uprzedził Mniszchównę towarzyszący jej kniaź Wasyl Masalski164.
W każdym razie, jak wskazują późniejsze wypadki, carowa w momencie
przybycia do Tuszyna wiedziała już o oszustwie i była w bardzo słabej
kondycji psychicznej (trudno jej się dziwić). 11 września powitał Mary
nę kniaź Różyński, Dymitr podobno był chory. Maryna i tak zresztą „do
obozu carskiego jechać nie chciała”. 13 września Samozwaniec spotkał
się z Sapiehą, nazajutrz zaś wydał uroczysty bankiet. Nie przypadł on do
gustu staroście uświackiemu: „Tam naprzód - pisał Sapieha - kwaseninę
moskiewską dano [zapewne chodzi o mięsa i ryby w galarecie], potem
inne potrawy dość niewymyślne, a zgoła wszystkie potrawy były grubie
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
65
i po prostu czynione i ledajako, nieporządnie dawane z kuchni. Napoju
też dawano, miodów kilka, różnych smaków moskiewskich, których barzo subtelnie i okrągłe dawano, nazbyt nic nie było. Z którego bankietu
towarzystwo to, które było z Jego Mością [Janem Piotrem Sapiehą] na
tym bankiecie carskim, nie bardzo byli kontenci, bo ich z włoska czę
stowano i potrawy subtelnie dawano, jakim się oni przyzwyczaili. Przy
którym obiedzie car bluźnił Pana Boga. Pił kilka razy do Jego Mości, za
zdrowie Króla Jego Mości, brata [nieczytelne] i rycerstwa wszytkiego”’65.
Nazajutrz do Dymitra udał się Mniszech, „poznawając go, jeśli ten jest
prawdziwy albo nie”166. Oczywiste jest, że nie było tu w istocie kogo
rozpoznawać. Chodziło raczej o zawarcie z Mniszchem układu „zado
walającego obie strony”. Nie znamy szczegółów tych rozmów, w których
zapewne pośredniczyli też Mikołaj Oleśnicki (był on wujem Maryny)
i starosta uświacki. Ich rezultatem było oddanie Dymitrowi Maryny,
w zamian za co Mniszech otrzymał dwa przywileje167. Jeden z nich obie
cywał mu darowiznę 3 00 000 złp po zdobyciu stolicy przez Dymitra.
Była to suma ogromna. Drugi oddawał wojewodzie czternaście zamków
w Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej i Smoleńskiej: Czernichów, Smo
leńsk, Briańsk, Starodub, Putywl, Nowogród Siewierski (Nowogródek),
Kursk, Morawsk, Poczapów, Rylsk, Trubczesk, Komarsk, Karaczew,
Rosław, wraz ze „wszystkimi włościami”168. Oleśnicki dostał za pośred
nictwo przywilej na twierdzę Białą, a krewny Maryny - Paweł Tarło oraz Sebastian Lubomirski, kasztelan wojnicki (przebywający w Polsce,
ale utrzymujący zapewne jakieś konszachty z Samozwańcem), obietnicę
otrzymania po 20 000 złp po zdobyciu Moskwy169. W rezultacie więc „za
długiemi koło tego namowami, pozwolili wszyscy, pozwoliła i Carowa
z nami zmyślać, że to ten Car co był na Moskwie, a nie inszy”170. Maryna,
aczkolwiek z trudem godziła się ze swoją rolą, 16 IX 1608 r. spotkała
się z „mężem”. Jan Piotr Sapieha pisał: „Die 16 Septembris Car przyjeż
dżał z obozu swego do obozu Jego Mości, do Carowej. Tam Carowa nie
bardzo chętnie z Carem się przywitała i niewdzięczna była z przyjazdu
jego”171. Wkrótce w absolutnej tajemnicy bernardyn ks. Antoni Lubelczyk udzielił Marynie i Samozwańcowi ślubu171.
66
I
ROZDZJAŁ I
Wiadomość o spotkaniu się Dymitra z Maryną i Mniszchem bar
dzo szybko dotarła do Moskwy. Stanisław Niemojewski (jeszcze wtedy
uwięziony) pisał: „Wczorajszego dnia, po południu uderzono z kilka
dziesiąt razów z dział w obozie Dymitrowem, a iż bez trwogi nad zwy
czaj w Mieście i pułkach Wasylowych domyśleliśmy się, że na alegrecę [ ?]
jakąś. Nazajutrz dowiadujem się coby belo; powiedzą nam, że na radość
albo, że mu się gród jaki podał, albo, że caryca do obozu odżałowanego
już małżonka swojego wjeżdżała. A małżonek oblubienicę swą z więzie
nia wybawioną przyjmował. Ojciec zięcia miełego zdrów oglądał”173. Te
entuzjastyczne wynurzenia są o tyle ciekawsze, że Niemojewski dobrze
wiedział o oszustwie rzekomego Dymitra. Marchocki twierdził, że wa
hanie się Maryny przy spotkaniu z Dymitrem „nie mogło być w skrytości”. Dalej zaś dodawał: „Poszło i to do Moskwy, co im nie pomału było
na rękę do odwodzenia ludzi od niego”174. O jawnym fałszerstwie dono
sił też Moskwie kniaź Wasyl Fiedorowicz Masalski. Wzięty do niewoli
pod Chodynką, złożył on przysięgę Dymitrowi i pełnił służbę u jego
boku. Jeździł też razem ze Zborowskim po Marynę, którą ponoć ostrzegł
przed oszustem. Teraz uciekł do Moskwy i „o wszystkiem co się u nas
działo dal najpewniejszą niż kto wiadomość, i tern najbardziej Moskwę
pokrzepił, że się twardziej trzymała. Siła tego razy było cośmy już bliscy
byli tego, że się nam stolica poddać musiała, to się znalazła, zawsze jaka
nam w tern przeszkoda” - pisał z goryczą Marchocki. Warto dodać, że
przejście Maryny i jej ojca do obozu Dymitra spowodowało zatrzymanie
w niewoli moskiewskiej części Polaków, m.in. Michała Ratomskiego, sta
rosty osterskiego i bobrownickiego175.
16 września znajdujący się w katastrofalnej wr^cz sytuacji Szujski
zaproponował Dymitrowi traktaty. Nazajutrz rozpoczęły się rozmowy.
Odbyły się one gdzieś w polu nad małą rzeczką. Ze strony moskiewskiej
przybyło trzech bojarów - Wasyl Buturlin, kniaź Fiodor Prozorowski,
Andrzej Golicyn176. Delegatami strony polskiej byli: Jan Piotr Sapie
ha, kniaź Różyński, książęta Konstanty i Adam Wiśniowieccy, Jerzy
Mniszech. „Z traktatów nie było nic. Rozjechali się”177. Na sejmie war
szawskim 1611 r. Mniszech opowiadał o swojej rozmowie z Andrzejem
Golicynem podczas tych rokowań. Andrzej Golicyn był bratem Wąsy-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
67
la, więzionego przez Polaków w czasie trwania owego sejmu. Mniszech
sugerował więc, że może on potwierdzić jego słowa. Wojewoda sando
mierski mówił: „Galicyn, nieboszczyk [Andrzej został zabity w czasie
rozruchów w Moskwie w 1611 r.] pytał mnie, jeśli ten jest prawdziwy
Dymitr, jam powiedział szczyrze, że nie ten, ale pytaj tego Galicyna [Wa
syla], co tu jest, ten to zezna”'78.
Uporządkowawszy swoje sprawy matrymonialne, Dymitr przystąpił
do dalszych działań zbrojnych. Aby zmusić Moskwę głodem do kapi
tulacji, postanowił on opanować drogi prowadzące ze stolicy w kierun
kach północnym i wschodnim. Za szczególnie ważny uznano kierunek
północny, gdzie kluczową rolę odgrywał monaster Troicko-Siergiejewski. Był to jeden z najbardziej czcigodnych ośrodków Kościoła prawo
sławnego, którego rangę można porównać z polską Częstochową. Pod
mury klasztoru wysłał Dymitr oddziały pod wodzą Jana Piotra Sapie
hy w sile około ю ooo żołnierzy. Były wśród nich także oddziały ko
zaków dońskich pod wodzą Aleksandra Lisowskiego, z października
starosta uświacki rozbił pod Rachmancowem ciągnące monasterowi
na odsiecz wojsko Iwana Szujskiego, brata cara. Rozpoczęło się długo
trwałe oblężenie klasztoru przez wojska Jana Piotra Sapiehy'79. Obroną
twierdzy dowodzili dwaj wojewodowie - kniaź Grzegorz Dołgoruki
i Aleksy Gołochwostow. Największym autorytetem zaś był w monasterze archimandryta Jozafat (Joasaf). 4 października Sapieha wysłał do
nich posłańca z propozycją poddania się. Wysłannika zatrzymano i nie
udzielono odpowiedzi. Podobnie było 5 października180. Rozpoczął więc
Sapieha ostrzeliwanie twierdzy, a 19 października jeszcze raz spróbował
pertraktacji. Wysłał mianowicie do monasteru św. Trójcy syna bojarskie
go Bezsona Rugoti z listem. „Piszemy do was miłując i żałując was - oznaj
miał Sapieha - poddajcie się wielkiemu hospodarowi waszemu, carowi
Dymitrowi Iwanowiczowi. Poddajcie nam gród, Troicko-Siergiejewski
Monaster. Za to wynagrodzeni będziecie od hospodara, cara Dymitra
Iwanowicza. A jeśli się nie poddacie, to wiedzcie, że nie po to żeśmy
przyszli, żeby nie zdobywszy grodu precz odejść”'8'. Odpowiedź oblę
żonych pełna była przekleństw i inwektyw'81. Oblężenie twierdzy trwało
68
I
ROZDZJAŁ I
okrągły rok, a dramatyczny opis jej obrony przedstawił w swoim dziele
kronikarz klasztoru Awraamij Palicyn18’.
Pod morami Ławry Sapieha przyjmował liczne akty poddania się
pod władzę cara Dymitra. Wymieńmy chociaż niektóre. I tak:
- 7 października przysięgali Dymitrowi mieszczanie ze Słobody
Aleksandrowej;
- io października przysięgali syn bojarski Maksym Murawiow
i wieśniak Jeremiow;
- 24 października przysięgało kilku synów bojarskich i posadzkich
ludzi z Juriewa Polskiego;
- 2 5 października przybyli synowie bojarscy z Suzdala z oświadcze
niem, że poddają twierdzę Dymitrowi;
- 28 października przybyli pod monaster św. Trójcy synowie bojar
scy z Jarosławia, także z deklaracją poddania się Dymitrowi;
- 29 października przybyli synowie bojarscy z Uglicza również
w celu podporządkowania się Samozwańcowi. Tego samego dnia przy
sięgali synowie bojarscy z Rostowa, w imieniu całego grodu. W godzinę
po nich przybył z hołdem jeden z chanów tatarskich;
- 2 listopada przybył z Włodzimierza wojewoda Nikita Wielaminow i kilkunastu synów bojarskich, protopop Łukasz i ludzie posadzcy,
aby złożyć przysięgę Dymitrowi w imieniu miasta i jego włości;
- 3 listopada przybyło z Perejasławia Riazańskiego kilkunastu bi
skupów i zakonników z deklaragą poddania się Dymitrowi. Sapieha ode
słał ich do Tuszyna;
- 5 listopada „z posłannictwem i poddaństwem” przybyło kilku
murzów tatarskich, a także kniaź Roman Trojekuro^
- 12 listopada przybyło kilku synów bojarskich i ludzi posadzkich
z Wołogdy, aby złożyć Dymitrowi hołd w imieniu całego miasta.
Listę tę można znacznie wydłużyć. Prawie co kilka dni przyjeż
dżali przedstawiciele jakiegoś miasta, bojara lub duchownego z deklara
cją poddaństwa184. Podobne pielgrzymki przybywały także do Dymitra
w Tuszynie. W krótkim czasie oprócz miast wymienionych powyżej
poddały się także: Psków, Galicz, Romanow, Mołoga, Rybińsk, Ustiużna, Murom i wiele innych, a z wielmożów, oprócz wspomnianych, także:
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
69
Iwan Romanow, kniaź Iwan Katyriew-Rostowski, kniaź Aleksy Sicki-Jarosławski, kniaź Dymitr Czerkaski, kniaziowie Dymitr i Jerzy Trubeccy,
kniaź Aleksy Juriew i inni185. Szczególnie cenne dla Samozwańca było
uzyskanie kontroli nad terytoriami położonymi nad górną Wołgą, z cen
trum w Wołogdzie. Były one jeszcze stosunkowo mało zniszczone i mo
gły dostarczyć dużych zasobów finansowych. Samozwańcowi poddały
się też cztery ordy tatarskie: Kazańska, Astrachańska, Petyńska i Czeremiska186. Mimo że ogromne obszary Państwa Moskiewskiego uznawały
władzę Dymitra, sama stolica pozostawała w rękach Szujskiego.
Zygmunt III bacznie obserwował wydarzenia w Państwie Mo
skiewskim. Do zawartego przez posłów układu król nie przywiązywał
większej wagi. Przyniósł on wprawdzie uwolnienie uwięzionym w Mos
kwie Polakom, ale niektóre jego punkty były niewykonalne. Jak bowiem
miałby król zmusić Sapiehę i kniazia Różyńskiego do wyjścia z Mos
kwy? Także ewentualne złamanie układu nie pociągało za sobą dys
komfortu moralnego, w postaci wyrzutów sumienia. Został on bowiem
zawarty pod przymusem i mógł być uznany za nieważny od początku.
Niepokoiło natomiast króla działanie Mikołaja Oleśnickiego, który
jako poseł królewski nie powinien wdawać się w podejrzane knowania
z Dymitrem. Przecież ten sam Oleśnicki, który jeszcze niedawno pisał
do kniazia Różyńskiego i innych, żądając opuszczenia Dymitra, parę ty
godni później pojechał do Samozwańca, aby pośredniczyć między nim
a Mniszchem. Wzbudziło to duże zastrzeżenia Zygmunta III187. Podob
nie sądzili zresztą także inni senatorowie. Zupełnym zaś skandalem było
przyjęcie z rąk Dymitra przez Mniszcha i oficjalnego posła Rzeczypo
spolitej - Oleśnickiego - nadań terytoriów, do których Polska nieustan
nie rościła pretensje. O Mniszchu krążyły zresztą fantastyczne pogłoski.
Wawrzyniec Gembicki pisał: „Pan wojewoda sandomierski pono carem
sam być myśli [...]. Panu Małogoskiemu się dziwuję, że wołał tam zostać,
niż się do Pana z posłuszeństwem i do żony zwrócić”188. Króla niepoko
iło nadmierne wzmocnienie obozu Samozwańca, m.in. przez udanie się
doń Maryny i jej ojca, co dawało Dymitrowi duże atuty propagandowe.
Zygmunt III bowiem latem 1608 r. podjął już najpewniej decyzję o wy
prawie na Moskwę. Osłabienie wschodniego sąsiada dawało znakomitą
уО
I
ROZDZIAŁ I
okazję do odzyskania prowincji straconych na przełomie XV i XVI w.
Na ten aspekt sprawy zwracali uwagę w swoich memoriałach zarówno
Mniszech, jak i Gosiewski z Oleśnickim189. Szczególnie zainteresowany
w „rekuperowaniu” Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej i Ziemi Smoleń
skiej był, jak wspomniano, Lew Sapieha, posiadający tam utracone do
bra. On to zdecydowanie namawiał króla do wojny190. Wtórował mu po
uwolnieniu Aleksander Gosiewski, a także najbardziej zaufani urzędnicy
króla - podkanclerzy koronny Feliks Kryski oraz podkomorzy koronny
Andrzej Bobola (szara eminencja ówczesnego dworu)191. Rozkład Pań
stwa Moskiewskiego nasuwał jednak co niektórym doradcom Zygmun
ta myśl o całkowitym podboju wschodniego sąsiada lub zunifikowaniu
Moskwy z Polską pod berłem króla. W omawianym memoriale Oleśnic
kiego znalazły się na ten temat charakterystyczne sformułowania: „Po
goda na te nieprzyjaciele WKM i Rzeczypospolitej odbierać nie tylko
swoje, co odeszło od państw WKM za ich zdradzieckimi fortelami, ale
i wszystko państwo posiąść [podkr. W. P.]”1’1. Natomiast anoni
mowy korespondent donosił Szymonowi Rudnickiemu: „Moskwa nie
kontentując się ani Szujskim, ani tym fałszywym Dymitrem pragnie,
aby KJM ich raczył objąć, aniżeli zmiennika onym za pana oddawać”193.
Myśl o Moskwie połączonej z Rzecząpospolitą pod własnym berłem była
zapewne najbliższa królowi. Myślano także poważnie o kandydaturze
królewicza. Pewne propozycje w tej sprawie składał, po cichu, w imie
niu bojarów, poseł moskiewski do Polski Iwan Bezobrazow (na początku
1606 r.). Wszyscy pamiętali też nieoczekiwaną propozycję posła mo
skiewskiego Wołkońskiego, uczynioną w styczniu 1607 r.194 W czasie ro
kowań w maju 1608 r. niektórzy bojarzy także wysu^li po cichu pomysł
osadzenia królewicza na tronie i proponowali, aby Lew Sapieha wyruszył
na Moskwę195. Posłowie polscy po powrocie do kraju szeroko opowiadali
o tych tajnych rozmowach. Stanisław Żółkiewski pisał: „Podczas tych
traktatów bojarowie moskiewscy, umawiając się z posly, Króla Jegomości
wspominali, a mianowicie to powiadano o kniaziu Dymitrze, rodzonym
bracie Wasyla Szujskiego (do czego on się potym nie znał i owszem przed
panem hetmanem i panem kanclerzem powiedział i twierdził, że tego
od niego nikt nie słyszał), że chcą do tego rzeczy przywieść, iż Wasyl
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIE) W MOSKWIE (1607-1609)
I
71
Szujski dobrowolnie ustąpi, iżby Król Jegomość ujął się za tę sprawę,
a dał im syna swego Władysława na państwo; gdyż rozumieli, że tym
sposobem najrychlej miało się krwi rozlanie ująć i hospodarstwo mo
skiewskie uspokoić i uciszyć”196. Pojawienie się takiej koncepcji w Mo
skwie potwierdzały także niektóre inne osoby: „A nie tylko posłowie, ale
i niektóre prywatne osoby z Moskwy przyjechawszy, pan Andrzej Stad
nicki, pan Domaradzki, toż co przedtym Bezobrazow197, co posłowie
Króla Jegomości i oni twierdzili, że to od bojar słyszeli; przez urzędniki
przy Królu Jegomości będące solicytowali, incytowali, żeby Król Jego
mość tej sprawy nie zaniedbywał”198. W otoczeniu króla panowała więc
raczej opinia, że w Moskwie jest odpowiednia atmosfera dla polskiej
kandydatury na tamtejszy tron. I chociaż król myślał najchętniej o ko
ronie carskiej najpierw dla siebie, to nie odrzucał z pewnością możliwo
ści uczynienia carem swojego pierworodnego syna199. Rzecz ciekawa, że
projekt osadzenia na tronie carskim królewicza znajdował nawet uzna
nie u publicystów politycznych krytykujących awanturę związaną z osobą
Dymitra I i udział króla w całej tej sprawie100.
Należy też pamiętać, że pojawiły się, wspomniane wyżej, tendencje
wręcz aneksjonistyczne, które zresztą ujawniły się w pełni na sejmie 1611 r.101
Jednak twierdzenie W. Sobieskiego, że tendencjom tym mocno sprzyjał
król, wydaje się nieco przesadzone101. Zygmunt III nigdy w tym czasie
nie wypowiadał się oficjalnie za przyłączeniem do Rzeczypospolitej całej
Moskwy, lecz jedynie terytoriów, do których Polska i Litwa żywiły pre
tensje. Fakt, że kardynał stanu Scypion Borghese błogosławił królewskim
zamiarom „podboju” Moskwy, nie mówi też zbyt wiele o intencjach Zyg
munta III. Bardziej już przekonująca jest opinia A. Darowskiego o federalistycznych planach króla105. Najpewniej jednak król uzależniał swoje
koncepcje od realiów, jakie zastanie w trakcie wyprawy. Gdyby aneksja
była łatwa, to zapewne by jej nie zaniechał. Był gotów jednak i na inne
rozwiązania, co udowodnił w lutym 161 o r., zgadzając się na kandyda
turę Władysława na tron carski, a to z kolei wykluczało przecież szybką
aneksję całego Państwa Moskiewskiego do Rzeczypospolitej.
Osobno należy omówić motywy religijne przypisywane Zygmun
towi III przy podejmowaniu decyzji o wojnie z Moskwą. Niektórzy hi-
71
I
ROZQZIAL I
storycy, opierając się na powszechnie panującej, acz niesłusznej, opinii
o Zygmuncie jako fanatyku religijnym, przyjmowali bez większych dys
kusji tezę o również wyznaniowym podłożu wojny rozpoczętej w 1609 r.
Klasycznym przykładem jest wartościowa skądinąd praca W. Sobieskie
go Żółkiewski na Kremlu™4. Jej autor zarzuca królowi (powtarzając czę
sto opinie znakomitego historyka francuskiego Paula Pierlinga), że snuł
fantastyczne plany katolicyzacji Moskwy, a nawet Persji105. Na poparcie
tej tezy cytuje Sobieski wypowiedzi Zygmunta III i polskich dostojni
ków Kościoła, formułowane w listach do papieża Pawła V, nuncjusza
Franciszka Simonetty i kardynała stanu Scypiona Borghese106. Sobieski
zapomina, że wypowiedzi te miały charakter czysto dyplomatyczny. Kró
lowi wygodnie było przedstawiać siebie wobec Rzymu, jak i całej kato
lickiej Europy, jako bojownika o wiarę przeciwko schizmatykom. Liczył
on przy tym, że papież wyasygnuje pewne sumy na potrzeby wojenne.
Podbój Moskwy (gdyby został zrealizowany) stworzyłby bowiem możli
wości szerzenia katolicyzmu w tym kraju, łącznie z szansą zawarcia unii,
na wzór unii brzeskiej, z tamtejszym prawosławiem. Zygmunta III takie
wizje na pewno pociągały, ale nie były dla niego motywem do działania.
Nie ma ani jednego prywatnego listu Zygmunta III, w którym snułby on
jakieś rozważania na temat nawracania prawosławia jako motywu wojny
z Moskwą. Henryk Wisner zwraca uwagę na fakt, że król przed wypra
wą prosił papieża o szybszą beatyfikagę Ignacego Loyoli, którego chciał
uczynić patronem ekspedycji107. Wszystko wskazuje na to, że był to przede
wszystkim środek do uzyskania finansowego wsparcia z Rzymu. Gdy
3 XII 1609 r. beatyfikację ogłoszono, nie znalazło to odbicia w królew
skiej korespondencji108. Inne tego typu podjęte prze^ króla środki propa
gandowe omówimy w dalszej części tego rozdziału.
Należy pamiętać natomiast o jednym z głównych drogowskazów
polityki zagranicznej Zygmunta III, a mianowicie o działaniach w celu
odzyskania tronu szwedzkiego. Już poparcie udzielone Dymitrowi I
przez króla miało w podtekście aspekt szwedzki. Pomocy w wojnie
z „Karolusem” mieli domagać się Gosiewski i Oleśnicki w czasie roz
mów z Samozwańcem109. Dymitr skierował nawet specjalne pismo do
króla Szwecji, w którym domagał się oddania tronu „Szwedów, Gotów
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
73
i Wandalów” prawowitemu władcy110. Później wprawdzie nowy car
skierował swoją uwagę na Turcję, ale można było liczyć na jego życzliwą
neutralność w razie eskalacji konfliktu polsko-szwedzkiego111. Zygmunt
poważnie myślał wówczas o wyprawie do Szwecji w celu odzyskania tro
nu. W liście przedsejmowym skierowanym do Wawrzyńca Gembickiego
pisał, że szwedzkie zdobycze w Inflantach zagrażają Ziemi Pruskiej i całej
Rzeczypospolitej. Dlatego też: „Tam by tedy w gnieździe [tzn. w Szwe
cji] szukać go [nieprzyjaciela] potrzeba. Czego za opatrzeniem słusznej
potężności i my osobą swoją nie zbranialibyśmy się poprzeć i w Szwecji,
jeśliby rzeczy tak okazowały sami się stawić” (30 X 1604 r.)111. Zakoń
czony bez podjęcia uchwał sejm 1605 r.1I3,atakże obalenie i zamordowa
nie Dymitra i rokosz w Polsce zmusiły Zygmunta do odłożenia planów
szwedzkich. Co nie znaczy, że zrezygnował z nich całkowicie. Latem
1608 r. król zakładał niewątpliwie, że jeżeli zwiąże Moskwę z Rzecząpospolitą, będzie to pierwszy krok do odzyskania tronu szwedzkiego.
Lew Sapieha pisał, że król zamierzał „posięść Moskwę, a przez Moskwę
Szwecję rekuperować”114. Należy przy tym podkreślić, że były to plany
korzystne nie tylko dla dynastii królewskiej, lecz także dla całej Rzeczy
pospolitej. Lepiej byłoby mieć przecież Szwecję złączoną z Polską unią
personalną niż wrogą, pozostającą w chronicznym konflikcie zbrojnym
w Inflantach. Warto też pamiętać, że Zygmunta III niepokoiły możliwo
ści ingerencji Szwecji w zanarchizowanej Moskwie lub, co gorsza, moż
liwość sojuszu Szujskiego z Karolem IX. Jak się okazało zimą 1609 r.,
obawy te były słuszne115.
Dochodziły jeszcze przesłanki wewnętrzne, dla których król zde
cydował się na wojnę. Monarcha liczył (nieco na wyrost) na oburzenie
szlachty z powodu rzezi Polaków w Moskwie. Oburzenie to podsyca
ły zresztą pisma umiejętnie kolportowane przez dwór116. Tym bardziej
oddziaływały one na szlachtę, że wygasał rokosz, który kierował umy
sły panów braci w inną stronę. Królowi na rękę były także poczynania
wojsk polskich popierających Samozwańca (byleby nie odniosły one
zbyt dużych sukcesów, jak np. osadzenie na tronie carskim Dymitra).
Wprawdzie oficjalnie się od nich dystansował, ale liczył, że gdy wkroczy
do Moskwy, to opowiedzą się one po jego stronie, a tym samym ogromne
74
I
ROZDZIAŁ I
połacie Państwa Moskiewskiego, opanowane przez żołnierzy Dymitra,
zostaną oddane królowi. Na ten aspekt sprawy zwracał Zygmuntowi III
szczególną uwagę Lew Sapieha. W liście do Szymona Rudnickiego kanc
lerz pisał: „[...] Królowi też JM Panu swemu tamci nasi ludzie chcą być
tam radzi, acz nie wszyscy, ale więtsza część”117. Ważne jednak było to
(jak już wspomniano), by obóz Samozwańca nie wzmocnił się na tyle,
żeby zdobyć Moskwę. Wtedy bowiem mogłoby dojść do sytuacji, w któ
rej Zygmunt III musiałby walczyć z Polakami popierającymi Dymitra.
Dlatego też króla denerwowały samodzielne poczynania Oleśnickiego
i Mniszcha, dające Samozwańcowi dodatkowy atut w postaci małżonki -
legalnej carycy moskiewskiej.
Aby rozpocząć wojnę, trzeba było zwołać sejm. Zygmunt III już
16 VI 1608 r. rozesłał po senatorach listy deliberatoryjne. Uwypuklał
w nich wrogość, jaka zapanowała między Polską a Moskwą. Król pisał:
„Z Moskwą, zatrzymaniem tam posłów naszych, ludzi zacnych, jednych
pomordowaniem, drugich więzieniem, jawna poniekąd nieprzyjaźń,
której się też wchodzeniem ludzi naszych przyczynia”118. Jeszcze bardziej
zdecydowana w treści była instrukcja na sejmiki partykularne. Opisywała
ona szeroko wydarzenia ostatnich lat - zabicie Dymitra, prześladowanie
Polaków, których „Moskwianie”: „jednych srogim a prawie pogańskim
pomordowaniem, a drugich ciężkim więzieniem trapili”119. Dalej król
przechodzi do omawiania rozejmu z Moskwą, którego „kondycja [...]
ta była najprzedniejsza, aby car moskiewski wszystkie ludzie nasze tam
zatrzymane na granicy Wielkiego Księstwa Litewskiego do dnia ósmego,
miesiąca października wystawie!”110. Szujski zaczął wprawdzie zakład
ników zwracać, ale „rzeczy się znowu zatrudnieły, b^ ludzie ci tam nasi,
którzy na imię Dymitrowe pod Moskwą obozem leżą, w kilku tysięcy dro
gę panu małogoskiemu [Oleśnickiemu], przedniejszemu posłowi i panu
wojewodzie sandomierskiemu przeciąwszy, znowu ku wojsku swemu powrócieli, CZYM SAMYM I TO POSTANOWIENIE, KTÓRE BYŁO PRZEZ
Posły KJM z Szujskim uczyniło ustało [podkr. - W. P.] i ludzi
naszych, między któremi jest dość znacznych narodu szlacheckiego, któ
rych jeszcze był Szujski na granice według postanowienie uczynionego
nie wystawie!, a za takim pomieszaniem tam w więzieniu pewnie zatrzy-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
75
mani albo do niebezpieczeństwa zdrowia przyprawieni będą”111. Dalej
król prosił o radę, co zrobić z problemem tych więźniów i jak obronić
zagrożone zamieszkami u sąsiada granice Rzeczypospolitej. Dyskretnie
wspominał też o słabości Państwa Moskiewskiego i o szansach na odzy
skanie ziem straconych przez Litwę. Obiecywał jednakże, że nie podejmie żadnych istotnych decyzji w sprawach moskiewskich bez zgody
sejmu. Zygmunt III podkreślał więc wyraźnie, że rozejm już został zła
many i nie obowiązuje. Na skutek nieodpowiedzialnych działań żołnie
rzy Samozwańca Szujski nie wypuści reszty Polaków z więzienia - trzeba
więc ich ratować. W jaki sposób? Odpowiedź nasuwa się sama - jedynie
działaniami wojennymi, zwłaszcza że sytuacja jest sprzyjająca. Przy oka
zji można też „rekuperować” Smoleńsk, Siewierszczyznę, Czernichowszczyznę i inne terytoria. Jest rzeczą oczywistą, że podana przez króla
wersja na temat przyjazdu Mniszcha i Oleśnickiego do Tuszyna była
nieprawdziwa. Ci dwaj magnaci (wraz z Maryną) wcale nie zostali po
rwani, lecz pojechali tam całkowicie dobrowolnie. Król wiedział o tym
doskonale i, jak pamiętamy, miał pretensje, zwłaszcza do Oleśnickiego,
o samowolne postępowanie111. Do celów oficjalnych wygodnie mu było
jednak użyć wersji wydarzeń rozgłaszanej w celu usprawiedliwienia się
przez wojewodę sandomierskiego i kasztelana małogoskiego11’. Król
dążył do wojny i liczył, że sejmiki wrażliwe na krzywdę „uwięzionych
panów braci” i oburzone niecnymi postępkami Moskwy zgodzą się na
działania zbrojne. Powstaje pytanie, dlaczego instrukcja przemawia języ
kiem aluzji i nie ma w niej bezpośrednich wezwań do wojny? Ta ostroż
ność była obliczona zapewne na wypadek mocnego sprzeciwu szlachty
wobec planów militarnych. Zygmunt III pamiętał przegrane sejmiki przed
sejmem 1607 r., postanowił więc pozostawić sobie drogę ewentualnego
wycofania się. Stąd nadmierna ogólnikowość instrukcji.
Król zadbał też o uczestniczenie w ważniejszych sejmikach zaufa
nych senatorów, którzy mogliby właściwie nimi pokierować114. Jeździli
oni nawet po województwach, próbując przekonać co większych opo
zycjonistów do racji królewskich. Nieprzejednanych zaś namawiali, aby
chociaż pozostali w domu i na sejmiki nie jechali115. Agitacja królewska
tym razem odniosła pewien sukces i sporo sejmików opowiedziało się
уб
I
ROZDZIAŁ I
za wojną. Wygrany był w zupełności sejmik proszowicki. Jego instruk
cja stwierdzała: „Akcjej moskiewskiej aby nie opuszczać, życząc zlecamy
radzi PP. Posłom i serio, aby o tym czasie dogodnym z Ich Mościami
inszęmi Pany Senatorami i posłami (o których tegożeśmy pewni) poro
zumiawszy się wszystkie ich rady zgodnie przyjęli. Na co i pobór pozwa
lamy, jeśli zgoda inszych województw będzie”116. Na taką decyzję miało
niewątpliwie wpływ prowojenne wystąpienie Piotra Tylickiego, biskupa
krakowskiego117, i podobny w treści list wojewody krakowskiego Mikoła
ja Zebrzydowskiego118. Nie znamy natomiast stanowiska sejmiku średzkiego. Wiemy jedynie, że wojewoda poznański Hieronim Gostomski
w liście na ten sejmik w ogóle problemu moskiewskiego nie poruszył119.
Działania wojenne poparł zdecydowanie sejmik sandomierski (w Opa
towie)130. Bardzo prokrólewski okazał się też sejmik sieradzki1’1. Wśród
jego artykułów znalazło się znamienne sformułowanie: „A jeśli za pomo
cą Bożą Moskiewska Ziemia bądź przez szablę, bądź przez poddanie się
dobrowolnie przyszła pod panowanie JKM, tedy aby była zjednoczona
z Koroną i Wielkim Księstwem Litewskim wiecznymi czasy”1’1. Zdecy
dowanie natomiast sprzeciwił się wojnie sejmik miński (cała Litwa była
zresztą, jak się wydaje, dość opozycyjnie nastawiona)1”, niektóre sejmiki
na Mazowszu oraz sejmik radziejowski1’4. Sejmik generalny Prus Królew
skich zgodził się na jeden pobór1’5 (dodajmy, że w październiku 1609 r.,
mimo nalegań króla, odmówił uchwalenia drugiego)1’6. Należy jednak
podkreślić, że w praktyce działalności sejmu polskiego największe zna
czenie miało zdanie sejmików „górnych”, do których zaliczano m.in. kra
kowski i sandomierski. Zygmunt III mógł więc uważać, że nastawienie
szlachty było dość przychylne dla jego planów. Stanisław Żółkiewski
z pewną przesadą pisał: „Nastąpiły w tym sejmiki, na których po wszyst
kiej Koronie pochwalona jest ta ekspedycja do Moskwy”1’7.
Król przeprowadzał także konsultacje z senatorami. Żółkiewski
wspominał (kilka lat później): „Król Jegomość zaczął tęż sprawę w gło
wie rozważać, communicatio consilio z obecnymi natenczas przy dwo
rze senatory, posłał Król Jegomość do pana hetmana [Żółkiewskiego]
xiędza [Henryka] Firleja, referendarza koronnego, z wierzącym listem.
Pan hetman dotąd nic a nic nie wiedział o tej sprawie, wyprawował się
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
77
z wojskiem na Ukrainę, i już z domu był wyruszył do wojska. W drodze
kilka mil przed Zbarażem był pogonił go xiądz referendarz. Po oddaniu
listu wierzącego, to wszystko, co zachodziło i co do Króla Jegomości z tej
okazji do Państwa Moskiewskiego donoszono, przełożył mu dokładając,
iż panowie senatorowie przy Królu Jegomości obecni radzą Królowi Je
gomości, aby tej okazyi nie opuszczał do pomnożenia sławy i rozszerze
nia państwa Rzeczypospolitej. Żądał przy tym, aby się pan hetman o tym
z świeżo zmarłym panem wojewodą bracławskim, natenczas starostą ka
mienieckim [Jakubem Potockim] zrozumiał; do którego też list wierzą
cy dał, aby społem sposobili ludzie służebne, jakoby tego przedsięwzięcia
Królowi Jegomości chętnie pomogli”1’8. Najciekawsze jest jednak to, że
dalej w rozmowie z Żółkiewskim ksiądz Firlej stwierdzał: „Czekać sej
mu w długąby ta rzecz poszła, a idzie o to, żeby okazya nie spełzła”1’9.
Dalej oświadczał, że Zygmunt III zamierza jak najszybciej wyruszyć
z wojskiem do Lublina, stamtąd do Kijowa (gdzie połączy się z wojskami
Żółkiewskiego), następnie zaś chce wkroczyć na Siewierszczyznę140. Wi
dzimy więc, że król zdecydowany był działać natychmiast. Wprawdzie
do rozpoczęcia wojny potrzebna była zgoda sejmu (a proces jego zwoły
wania właśnie trwał), ale Zygmunt III stwierdził, że ze względu na brak
czasu wystarczyć musi w tym wypadku rada senatu. Król słusznie doce
niał potrzebę szybkiego działania i wykorzystania elementu zaskoczenia.
Kto wie, jak potoczyłaby się wojna, gdyby wojska polskie wkroczyły do
Moskwy już na jesieni 1608 r.? Żółkiewski zasadniczo zgadzał się na na
tychmiastową wyprawę. Odpowiedział więc Firlejowi, „żeby życzył, iżby
ta sprawa auctoritate sejmu prowadzona była; jednakże byłoliby periculum in mora, będzieli to zdanie inszych panów senatorów, że jako sługa
i urzędnik wojenny nie chce zrażać z tego chwalebnego przedsięwzięcia
Króla Jegomości, i wojsko sposobiąc wszelkimi siłami, ile możność jego
zniesie tego rad chce dopomagać”141. Hetmana interesowały natomiast
finansowe środki na prowadzenie wojny. Referendarz odpowiedział, że
król był przygotowany na takie pytanie i że może on zebrać kilkaset ty
sięcy złp.
Plan szybkiego działania nie został jednak zrealizowany. Na prze
szkodzie stanęła zapewne niechęć senatorów do brania na siebie wy-
78
I
ROZDZIAŁ I
łącznej odpowiedzialności za wojnę. Zdaniem Żółkiewskiego na króla
wpłynął przede wszystkim Piotr Tylicki: „Ksiądz biskup snadź krakow
ski przyjechawszy do Krakowa, rozwiódł to jego Królewskiej Mości
radząc, żeby tę deliberacyę na sejm proponował”141. Zygmunt III posta
nowił czekać więc do sejmu, a hetmana powiadomił listem, „że tę sprawę
odkłada, nie odrzuca”143. Wysłał też do Żółkiewskiego Stanisława Wi
towskiego, byłego posła do Moskwy: „Tym dostateczniej pan Witowski,
co bojarowie moskiewscy o tej sprawie z nim mówili, jako w chęciach
swych przeciwko Królowi Jegomości upewniali, po dostatku panu het
manowi przełożył, iż się już rzecz odkłada do sejmu, który też złożony
już był. Pana Witowskiego z tym tylko samym pan hetman odprawie!,
że na jego ochocie do usłużenia Królowi Jegomości i Rzeczypospolitej
i w tej sprawie nie miało nic schodzić”144. Zygmunt III podkreślał więc,
że cała impreza ulegnie tylko przesunięciu w czasie.
Sejm walny Rzeczypospolitej rozpoczął się 18 I 1609 r. Wota se
natorskie zaczął prymas Wojciech Baranowski. „O wojnie moskiewskiej
nie zda nic się Najjaśniejszy Miłościwy Królu abyśmy tak infacto mó
wić mieli, a to dlatego, żeby nieprzyjaciel nie wiedział, na jaki cel mamy
uderzyć” - stwierdził arcybiskup gnieźnieński. Z tonu tej wypowiedzi
wynika jednak, że uważał on wojnę za pewną145. Piotr Tylicki, biskup
krakowski, nie wypowiadał się na temat wojny. Kanclerz (ustąpił z tego
urzędu za kilka dni) i biskup włocławski Maciej Pstrokoński koncen
trował się w swojej mowie na sprawach Prus Książęcych, podobnie jak
Wawrzyniec Gembicki, biskup chełmiński i podkanclerzy (awansowany
zz I 1609 r. na kanclerza wielkiego koronnego)146. Andrzej Opaliński,
biskup poznański, zauważył sarkastycznie, że „Mosk^icin uprosiwszy na
gody, źle poczęstował, słuszna się poczuć”147. Tak więc był on za wypra
wą. Stwierdzał wprawdzie, że nieustanne wojny dolegają krajowi, ale że
zgodzi się z innymi w tej sprawie148. Benedykt Wojna, biskup wileński,
mówił tylko o Inflantach, ale zapewne był on zwolennikiem wyprawy
na Moskwę, odmiennie niż na sejmie 1611 r.149 Marcin Szyszkowski,
biskup płocki, ogólnikowo mówił o zniszczeniu kraju i konieczności
poskromienia tych, co narażają Rzeczpospolitą na dodatkowe niebezpie
czeństwa. Miał oczywiście na myśli żołnierzy Samozwańca150. Hieronim
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
79
Gostomski, wojewoda poznański, stwierdził: „Moskiewskich okazji jako
akcesji wielkiej szkoda opuszczać i WKM, ale iż privatim o tym WKM
namawiać się chcesz z Ich Mościami PP. Senatory, przeto i ja też o tym
mówić przestawam”1’1. Mikołaj Zebrzydowski, wojewoda krakowski,
sugerował, aby zająć się przede wszystkim finansową stroną wojny151.
Ciekawe było wotum Stanisława Żółkiewskiego. Szeroko opisywał on
zagrożenia militarne kraju, trudną sytuację w Inflantach i groźbę najaz
du tatarskiego. Sugerował więc, że Rzeczypospolitej po prostu nie stać
na nową wojnę. Na koniec jednak stwierdził, że podziela zdanie innych
senatorów i na wyprawę moskiewską zgadza się. Kasztelan kaliski Adam
Stadnicki nie wypowiadał się na temat spraw moskiewskich153. Najwyższy
świecki senator, kasztelan krakowski książę Janusz Ostrogski stwierdził,
że „okazje moskiewskie, iż wielkie i pożyteczne do wyparcia nieprzy
jaciela z prowincji koronnej i tym prędszego posiędzenia dziedzicznej
stolice WKM [tzn. tronu szwedzkiego], radzieł bym WKM tych okazji
nie opuszczać i łatwiej by WKM tego dokazał Królem Polskim, Panem
naszym będąc, czego dokazał jeden szlachcic polski”154. Była to wyraźna
aluzja do Mniszcha i jego udziału w osadzeniu na tronie carskim Dymi
tra I. Dalej kasztelan ujawniał jednak pewien sceptycyzm wobec planów
anektowania lub sfederowania Moskwy155. „Ale jako o tę Monarchię za
trzymywać - mówił książę Ostrogski - dostawszy jej hoc opus hic la
bor. Pisze Kromer, iż gdy Zygmuntowi świętej pamięci Królowi, panu
naszemu, podawano dwie królestwo jednocześnie, drugie węgierskie,
który rozmyślając się taką odpowiedź uczynił, że wolę jednemu króle
stwu spokojnemu panować aniżeli wiciom królestwom niespokojnym,
dla których bym i swoje własne królestwo utracił”156. Wszyscy czekali
niecierpliwie na wotum Mikołaja Oleśnickiego, kasztelana małogoskiego, który powrócił z długiej niewoli moskiewskiej (z Tuszyna wyjechał
we wrześniu 1608 r.). Szeroko opisywał on swoją niedolę, skarżąc się
zwłaszcza na kłamliwe informacje dostarczane jemu i towarzyszom przez
„Moskwicinów” na temat rokoszu w Polsce. Najbardziej dotknęła go fał
szywa wieść o obaleniu Zygmunta III, tak że aż „ledwo tego zdrowiem
nie przypłacił”. Następnie Oleśnicki opowiedział o incydencie w czasie
przyjmowania poselstwa przez Dymitra I: „Ten zabity Dymitr, do któ-
8o
I
ROZQZIAL I
rego ja był posłany od WKM, nie chciał przyznawać za króla polskiego
WKM, ale jako Zygmuntem Polskim WKM zwał”157. Co do zawartego
rozejmu Oleśnicki stwierdził, że zgodził się nań pod przymusem, w sytu
acji zagrożenia życia. Na pytanie, czy go przestrzegać, czy nie, kasztelan
oświadczył, że odpowie dopiero na prywatnej naradzie senatu, która ma
być zwołana przez króla. Oleśnicki poruszył jednak jeden z aspektów
moralnych związanych z rozpoczęciem wojny przeciwko Moskwie. Król,
człowiek o sumieniu skrupulanta, a zapewne także niektórzy senatoro
wie, mieli bowiem wątpliwości, czy można najeżdżać zbrojnie na kraj
chrześcijański. Zdaniem Oleśnickiego wątpliwości te były bezzasadne.
„Nie chciałbym ja radzić WKM - mówił kasztelan - przeciwko Mo
skiewskim podnosić wojny, nie śmiałbym z tej samej wiary, że sprawa
z chrześcijany, czego każdy król strzec się ma, aby krwie chrześcijańskiej
nie przelewał, ale kto jeno zdrowym rozsądkiem w te ich sprawy wejrzy,
obaczy to, że postacią jedno są chrześcijanie, a sprawy i serca pogańskie,
a to z tej samej miary, że małżeństwa świętego, najprzedniejszego sakra
mentu nie zachowują, bo każdy z nich kilka żon ma, jako mu się jedna
nie podoba, to z nią do czernic [klasztoru], a z drugą wolną mieszkał.
Więc obrazy obyczajem pogańskim chwalą, nad temi, kiedy się im nie po
myśli wiedzie mszczą się, kiedy zaś co szczęście pomyślnego naniesie, to
owym ofiary, uczciwość (właśnie jako poganie bogom swym wyrządzali)
wyrządzają. Mają obraz świętego Mikuły [Mikołaja], co go Bogiem
Ziemnym zowią, nad którym się więc nieszczęścia swego najbardziej
zwykli mścić, temu obrazowi on tyran wielki [Iwan IV Groźny], kiedy
beł przegrał kilka bitew z nieboszczykiem, sławnej pamięci królem Ste
fanem, ułamał nogę, powiedając, że się nie mógł Mikuła Litwie obronić.
Tom już pokazał WKM, że mere poganie są, tylko postać chrześcijańską
ponoszą. Przeto wojnę z niemi, którą tak sprawiedliwą WKM mieć bę
dziesz, bezpiecznie WKM podnieść możesz”158. Te ciekawe z punktu wi
dzenia historii obyczajów uwagi nie były chyba przez króla i senatorów
brane zbyt serio jako argument przeciwko chrześcijańskości Moskwy. Jak
widzimy, cała mowa Oleśnickiego była więc silnie antymoskiewska. Słu
chana przez licznie zgromadzoną szlachtę (ciekawą wypowiedzi więźnia
moskiewskiego) wpłynęła zapewne na podniesienie nastrojów wojen-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
8l
nych wśród senatorów i posłów ziemskich. Mimo to marszałek wielki
litewski Krzysztof Moniwid Dorohostajski stwierdził, że trudno mu
poprzeć wyprawę lub przeciwstawić się jej, gdyż ma za mało informacji
na temat sytuacji w Państwie Moskiewskim159. Te, którymi dysponuje,
pochodzą wyłącznie od kasztelana małogoskiego Mikołaja Oleśnickiego
(a warto by przecież zdobyć wiadomości także z innych źródeł). Pod
skarbi litewski Hieronim (Jarosz) Wołłowicz koncentrował się głównie
na sprawach finansów Rzeczypospolitej160.
Jako ostatni zabrał głos gorący zwolennik wyprawy na Moskwę,
kanclerz wielki litewski Lew Sapieha. Poruszył on najpierw aspekt spra
wy, który go osobiście najbardziej interesował, a mianowicie możliwość
rewindykowania utraconych przez Litwę terytoriów. „Okazje wielkie
moskiewskie są ci tak wielkie, że nigdy Rzeczpospolita foremniejszej
pogody do rozszerzenia granic koronnych nie miała” - stwierdzał kanc
lerz161. „Mógł kiedy kto sprawiedliwszą wojnę mieć jako WKM mieć
będziesz z tym narodem moskiewskim?” - zapytywał retorycznie po
chwili161. Dalej Sapieha przypomniał zebranym historyczne okolicz
ności utraty terytoriów pogranicznych przez Litwę. Tak więc, gdy król
Aleksander Jagiellończyk poślubił córkę cara Iwana Wasylewicza - He
lenę, wtedy car najechał niespodziewanie Wielkie Księstwo Litewskie
i zagarnął Księstwo Siewierskie (tak kanclerz określał całą Ziemię Sie
wiersko-Czernichowską), Smoleńskie, powiat bielski, Wielki Nowogród
i inne grody. Jako przyczynę wojny Iwan podał Aleksandrowi: „Żeś ty
córce mej w Zamku Wileńskim cerkwi, jakoś był powinien, nie zbudo
wał”16’. Nie był to wywód zbyt ścisły pod względem historycznym, ale
przypominał zebranym, że Litwa ma do odzyskania ziemie, które stra
ciła w wyniku zdradliwego podboju164. Kanclerz opisywał też tyraństwo
Iwana Groźnego („króla Stefana masztalerzem cesarza tureckiego zwał”)
i wiarołomstwo Borysa Godunowa. Ten ostatni bowiem, zgodnie z ukła
dem z 1601 r., powinien wspomóc Zygmunta III przeciwko Karolowi IX,
czego nie zrobił. Także Dymitr okazywał Rzeczypospolitej czarną nie
wdzięczność i „królem polskim nie chciał zwać WKM, jeno Zygmun
tem Polskim, jakie na koniec machinacje na zdrowie WKM strojeł, że
tu wojsko chciał posłać, którym chciał wygnać z państwa tego WKM,
81
I
ROZDZIAŁ I
a sam do carstwa swego tę zacną Koronę chciał przyłączyć”165. Zanim
jednak spróbował tego dokonać, został zabity. Analogiczne zagrożenie
istniało, zdaniem Sapiehy, ze strony Szujskiego: „Jeśli szablą z nim sobie
pokoju WKM uczynić nie będziesz raczył, będzie przemyśliwał o zdro
wiu i dostojeństwie WKM”166. Następnie Sapieha przeszedł do polemi
ki z przeciwnikami wyprawy, ustosunkowując się do ich ewentualnych
argumentów. „Ale może ktoś powiedzieć, że dla obelżenia jednej osoby
nie powinna Rzeczpospolita w nieprzyjaźń z tak potężną monarchią za
chodzić” - stwierdził kanclerz, mając na myśli uwięzienie posła królew
skiego Mikołaja Oleśnickiego167.1 odpowiadał: „Ani krwi szlacheckiej,
ani animuszu w tym człowieku byłoby, który by to tak mowieł”168, ponie
waż Oleśnicki nie był prywatną osobą, ale posłem oficjalnym i przez jego
uwięzienie obrażono majestat Rzeczypospolitej. Kanclerz przypominał
też pomordowanych w Moskwie Polaków. Szujski, jego zdaniem, nie jest
prawym dziedzicem tronu, „bo zabiel prawdziwego dziedzica”. To samo
można powiedzieć o nowym Dymitrze, który „nie jest prawdziwym Dy
mitrem”. Natomiast Zygmunt III ma naturalne prawo do korony carskiej,
„bo za przodkiem WKM była Moskiewka [zapewne chodziło o Sońkę
Holszańską, nie była to jednak „Moskiewka”, lecz prawosławna kniaziówna z Litwy], stąd originem, jakom wyżej rzekł, rodu swego WKM
wiedziesz” - dowodził Lew Sapieha169. To kolejny, mocny, zdaniem
kanclerza, argument za wojną. Co do rozejmu zawartego przez posłów
polskich Sapieha uważał, że podpisano go pod przymusem, w sytuacji
zagrożenia życia i dlatego nie jest on ważny. Poza tym ustalenia tego ro
zejmu zostały już złamane przez obie strony. Car bowiem powinien do
8 października odstawić wszystkich uwięzionych flaków do granicy,
czego nie zrobił. W Moskwie przebywa jeszcze około i oo jeńców pol
skich. Król natomiast zobowiązał się wyprowadzić wojsko popierają
ce Samozwańca, ale nie jest w stanie tego dokonać. Żołnierze bowiem
wysłannika z mandatem „nie przepuścili do siebie [...], ale takowy mu
respons dali, że gotowszy to uczynić, roznieść go na szablach swoich, niźliby stamtąd nie zemściwszy się mordu braci swej nie odnieść”. Nie wie
my dokładnie, o jakim wysłanniku mówił kanclerz. Charakterystyczne,
że w słowach Sapiehy nie ma potępienia dla owej niesubordynacji. Mało
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
83
Kg°’ przebija przez nie nuta sympatii dla wojska Samozwańca, a wiemy
skądinąd, że nie miał kanclerz o tym wojsku zbyt dobrego zdania170. Było
ono jednak użyteczne dla planów królewskich i trzeba je było - chcąc
nie chcąc - szanować. Sapieha rozważał wprawdzie w swojej mowie
możliwość zbrojnego wypędzenia oddziałów Samozwańca z Państwa
Moskiewskiego, w celu wypełnienia warunków traktatu (gdyby uznać
go za ważny). Stwierdzał jednak: „Ale lepiej by z tym wojskiem, które
byś WKM na dosyć uczynienie paktom necessario mieć musiał co do
brego sprawić, a zgoła ten koszt lepiej ważyć na posiedzenie tej samej tam
stolice, niżeli na wyprowadzenie stamtąd wojska”171. Kanclerz podkreślał
też fakt, że zwycięstwo w tej wojnie jest prawie pewne, „bo bratu memu
[Janowi Piotrowi] Sapieże już tam wszystkie zamki i miasta przysięgały,
a oprócz samej Moskwy a Smoleńska”. Gdy więc król wyruszy, Jan Piotr
Sapieha podporządkuje mu się jako wierny poddany. Kanclerz przesa
dzał trochę, mówiąc, że wszystkie zamki moskiewskie są w ręku jego
kuzyna, przesadzał także, będąc tak bardzo pewnym lojalności starosty
uświackiego wobec Zygmunta III. Ale wrażenie na posłach i senatorach
zrobił. Faktem było też, że król bardzo liczył na porozumienie się z tuszyńczykami i przejęcie od nich opanowanych zamków moskiewskich.
Na koniec Sapieha wezwał zebranych do podjęcia przygotowań do wy
prawy. Przede wszystkim zaś należało rozmawiać na temat „nervi belli”,
bo bez pieniędzy „żadna wojna udać się nie może”171.
Część senatorów nie wypowiedziała się na temat wojny z Moskwą,
parę głosów było dość sceptycznych. Nie było jednak wypowiedzi jed
noznacznie przeciwnych wyprawie na wschodniego sąsiada. Kilka prowojennych głosów, przy milczeniu na ten temat pozostałych senatorów,
pozwalało Zygmuntowi uznać, że ma akceptację senatu. Nawet sceptycz
ny Żółkiewski poparł w końcu, przynajmniej werbalnie, plany króla. Być
może część senatorów nie chciała zbyt szczegółowo poruszać kwestii
moskiewskich w czasie publicznych wotów ze względu na konieczność
zachowania tajemnicy. Jak wynika z przytoczonych wyżej wypowiedzi,
jeszcze przed wotami senatorskimi Zygmunt III zapowiedział, że na te
mat wojny z Moskwą odbędzie się tajna narada senatu. Odbyła się ona
na początku lutego 1609 r. Spośród bardzo licznie zgromadzonych na
84
I
ROZDZIAŁ I
niej senatorów tylko trzech lub czterech sprzeciwiło się planom królew
skim17’. Był wśród nich Krzysztof Moniwid Dorohostajski, marszałek
wielki litewski, blisko związany z Lwem Sapiehą174. Wyruszył on zresztą
później z królem pod Smoleńsk z przyczyn, jak się zdaje, natury czysto
osobistej - aby znaleźć się jak najdalej od problemów związanych z nie
wiernością małżonki175.
W izbie poselskiej sprawa wojny moskiewskiej nie była w ogóle
omawiana. J. Maciszewski twierdzi, że „nie odważył się król postawić
sprawy wojny z Moskwą na fortun sejmu 1609 r., tym bardziej że pruska
polityka króla w izbie poselskiej była bardzo atakowana”176. Jest to opi
nia nieco przesadzona. Posłowie doskonale wiedzieli o planach króla,
chociażby z instrukcji sejmikowych. Uczestniczyli też przecież jako wi
dzowie w wotach senatorskich. Podjęcie przez nich uchwały w sprawie
wojny wymagało jednak usilnych starań ze strony Zygmunta. Król Zyg
munt nie miał pewności, czy zakończą się one sukcesem, chociaż prze
bieg sejmików dawał podstawę do pewnego optymizmu. Postanowił
więc nie forsować sprawy w izbie, zadowalając się poparciem senatorów.
Pewną rolę odgrywała też zapewne chęć utrzymania całej sprawy w ta
jemnicy przed Moskwą177. Skutkiem takiego postępowania króla było
uchwalenie wysoce niewystarczającego podatku w wysokości jednego
poboru. Niektóre województwa odmówiły nawet takiego świadcze
nia178. W przyszłości, zwłaszcza na sejmie 1611 r., pojawiły się zasadne
zarzuty, że działania wojenne przeciwko Moskwie były w istocie niele
galne, bo rozpoczęte bez zgody sejmu179. Z punktu widzenia formalne
go zarzuty owe były słuszne. Z drugiej strony jednak posłowie wyprawę
królewską milcząco zaaprobowali, a nawet uchwalili konstytucję wy
raźnie z nią związaną. Był to punkt 67 ustaw sejmowych - „Żołnierze
wyjęci od sądów”, który odkładał rozpatrywanie spraw sądowych, gdzie
stroną był żołnierz, na czas późniejszy180. Sejm przyjął też „Artykuły
wojenne hetmańskie...” dotyczące organizacji i dyscypliny wojska na
jemnego181. Warto dodać, że posłowie ponownie zabronili wychodzić
prywatnym oddziałom za granicę, co rzecz jasna było tak mało skutecz
ne jak poprzednio181. Uniwersał w tej sprawie wydał też król pod datą
12 III 1609 r.18’
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
85
Po zakończonym sejmie odbyła się rozmowa króla z Żółkiewskim
na temat dalszych problemów związanych z wyprawą. „A iż roku prze
szłego - pisał hetman - zamysł był Króla Jegomości iść na Siewierską
Ziemię, rozumiał i pan hetman, miałoliby co z tego być, żeby raczej tę
dróg? przedsięwziąć. Ponieważ Smoleńsk, zamek z dawnych czasów,
a tym więcej świeżo przez Borysa potężnie warowany, gdyby się po do
brej woli nie zdał, zabawiłby i zatrudnił Króla Jegomości przedsięwzię
cie. Na dobywanie Smoleńska wielkiego by apparatu piechoty i strzelby
potrzeba; siewierskie zaś zamki, iż drewniane są, równemu apparatowi
choćby się dobrej woli zdać nie chcieli, musieliby otwierać”184. Król od
parł hetmanowi, że sam jeszcze nie jest zdecydowany na wyprawę, a co
do szczegółów z nią związanych (jeżeli do wojny dojdzie) oznajmi je, gdy
przybędzie do Krakowa. Wahania, które pojawiły się u króla po sejmie,
spowodowane były niepewną sytuacją na froncie inflanckim, zagroże
niem kraju przez Tatarów i trudnościami finansowymi. Król oświadczył
jednak Żółkiewskiemu jedno - jeżeli wyprawa dojdzie do skutku, to
rozpocznie ją od marszu na Smoleńsk. „A co się tyczy drogi - relacjo
nował Żółkiewski - przyjdzie do tego, że na Smoleńsk chce iść, gdyż
mu nadzieję uczyniono, że Smoleńsk dobrowolnie ma się poddać, że
i teraz pan starosta wieliski [Aleksander Gosiewski] koło tego prakty
kuje, któremu też dla osadzenia zamku tego przypowiedziana jest służ
ba na kilkaset człeka jezdnych i pieszych. Wspomniany był i pan [Jan
Piotr] Sapieha, że gdy szedł do Moskwy mimo Smoleńsk, by był chciał
na Króla Jegomości, a nie szalbierza, jeszcze wtenczas poddałby się ten
zamek”185. Król był więc pełen optymizmu. Liczył, że tajne działania dy
plomatyczne Gosiewskiego (piszemy o nich dalej), prowadzone z jego
polecenia, doprowadzą do poddania się Smoleńska. Powoływał się też
na plotki dochodzące z wojsk Jana Piotra Sapiehy, które były ewidentnie
nieprawdziwe. Gdyby Smoleńsk rzeczywiście wołał się poddać królowi
niż Dymitrowi, znalazłaby się o tym wzmianka w Dzienniku starosty
uświackiego. Tymczasem Sapieha nic o tym nie wspomina. Żółkiewski
słusznie był sceptyczny wobec tych oczekiwań i radził, „żeby Król Jego
Mość kazał się pilno pytać, żeby w tym myłka nie była”186. Warto do
dać, że spór o trasę marszu wojsk królewskich był równocześnie sporem
86
I
ROZDZIAŁ I
o całą koncepcję wyprawy. Ominięcie Smoleńska i zdobywanie małych
zamków siewierskich oznaczało drogę prosto na Moskwę. Żółkiewski
był więc zwolennikiem opanowania stolicy i podjęcia z niej odpowied
niej akcji militarnej i dyplomatycznej. Król wołał zapewnić najpierw od
zyskanie dla Rzeczypospolitej utraconych terytoriów przygranicznych
(przez opanowanie Smoleńska), później zaś można było, jego zdaniem,
iść na stolicę. Zdobycie Smoleńska byłoby dowodem na to, że Zyg
munt III pragnie przez wyprawę zrealizować przede wszystkim interesy
Rzeczypospolitej, a nie swoje lub dynastii. Zamknęłoby to usta licznym
oponentom, którzy zarzucali królowi prywatę (do tego problemu jeszcze
powrócimy).
Z Warszawy Zygmunt III wyjechał do Krakowa i... nadal się wahał.
W lutym postanowił nawet wysłać do Moskwy posłańca - Stanisława
Radniewskiego - z bliżej nieznaną misją do Szujskiego i z listem do Pola
ków popierających Dymitra, w którym nakazywał im (tak przynajmniej
oznajmiono stronie moskiewskiej) powrót do kraju. Andrzej Sapieha,
starosta orszański, pisał w związku z tym do wojewody smoleńskiego Mi
chała Szeina z prośbą o pomoc w przeprowadzeniu posłańca do Moskwy.
Jego list zawierał także ciekawe informacje dotyczące oddziałów idących
na pomoc Samozwańcowi. W samym powiecie orszańskim liczyły one,
zdaniem starosty, kilka tysięcy ludzi. Przybył do nich specjalny wysłannik
króla, kasztelan żmudzki Jarosław Ropalewski-Gołowczyński, z zada
niem zawrócenia ich i umieszczenia w powiatach witebskim i wieliskim.
Sapieha oznajmiał też, że pewne oddziały szykowały się do przejścia
przez granicę w powiecie połockim187. Owe energiczne działania króla,
aby powstrzymać wymarsz wojsk do Dymitra, budz^dziwienie. Wytłu
maczenie takiego postępowania może być dwojakie. Albo Zygmunt III
poważnie rozmyślał o utrzymaniu pokojowych stosunków z Wasylem,
albo chciał, żeby oddziały wybierające się na pomoc Dymitrowi zosta
ły na pograniczu i dołączyły do armii regularnej idącej na Moskwę. Za
tą drugą tezą przemawia fakt, że Zygmunt kazał te oddziały przesunąć
nieco w głąb kraju i zapewnić im aprowizację188. W takim wypadku
poselstwo do Szujskiego było jedynie zasłoną dymną mającą odwrócić
uwagę cara od przygotowywanej interwencji. List zaś, który Radniewski
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
87
miał doręczyć wojskom tuszyńskim (z wezwaniem do powrotu do Rze
czypospolitej), był jedynie pretekstem do spotkania się z nimi i podjęcia
negogacji w sprawie wspólnych działań z Zygmuntem III. Są to tezy bar
dzo prawdopodobne, aczkolwiek dowodów na ich prawdziwość nie ma.
Na list Andrzeja Sapiehy Szein odpowiedział początkowo pozytywnie
i kazał podać listę osób z orszaku posłańca, aby przygotować odpowied
nią liczbę podwód i paszę189. Potem nastąpiły komplikacje. Wojewoda
smoleński napisał list, w którym oznajmił Sapieże, że żołnierze Samo
zwańca porwali wysłannika Szujskiego do króla, niejakiego Obrosima
Łodożyńskiego, jego przewodników zaś pobili. Andrzej Sapieha odpo
wiedział mu, że powiadomił o tym incydencie króla i radę. Napisał też,
że otrzymał od Zygmunta III rozkaz zorganizowania spotkania Aleksan
dra Gosiewskiego z wojewodą smoleńskim, w celu omówienia sposobu
przejechania Radniewskiego z orszakiem przez terytorium moskiewskie
do stolicy. W związku z tym prosił Szeina o wyznaczenie czasu i miej
sca spotkania190. Szein na ten list nie odpowiedział. Andrzej Sapieha
wystosował więc kolejne pismo, w którym jeszcze raz prosił o to, żeby
wojewoda przysłał chociaż swojego przedstawiciela na spotkanie z Go
siewskim19'. Pisał też do Szeina sam Gosiewski, proponując, aby kwe
stię spotkania na granicy przekonsultował on z metropolitą smoleńskim
i miejscowymi bojarami191. I ta propozycja pozostała bez odpowiedzi.
Doszło natomiast do zbrojnego incydentu, który położył kres rozmo
wom na temat poselstwa (omówimy go na końcu rozdziału)193. Charak
terystyczne jest dążenie Andrzeja Sapiehy i Aleksandra Gosiewskiego do
osobistego spotkania z Szeinem. Przecież sprawy techniczne związane
z poselstwem można było omawiać na znacznie niższym szczeblu. Obu
starostom chodziło raczej o możliwość osobistego namawiania woje
wody smoleńskiego do poddania się Zygmuntowi III. Szein natomiast
domyślał się intencji Gosiewskiego i Sapiehy i kwestię spotkania na gra
nicy ostatecznie zignorował. Zignorował też w ogóle sprawę poselstwa
Radniewskiego, któremu faktycznie (niewątpliwie w porozumieniu
z Szujskim) odmówił wstępu na terytorium moskiewskie. Car zapewne
domyślał się, że królowi chodzi bardziej o kontakty z tuszyńczykami niż
z nim samym. W późniejszym okresie wymiana korespondencji między
88
I
ROZDZIAŁ I
Szeinem z jednej a Gosiewskim oraz Sapiehą z drugiej strony pełna jest
oskarżeń o łamanie rozejmu. Czołowym argumentem wojewody był fakt
niewyprowadzenia z Moskwy wojsk polskich popierających Samozwań
ca194. W liście do Szeina Gosiewski stwierdzał, że wojsko tuszyńskie nie
słucha rozkazów króla. Wspólne zaś działanie wobec niego uniemożli
wia niechęć wojewody smoleńskiego do spotkania się z przedstawicie
lami polskimi195. Tak więc wiosną trwała intensywna, aczkolwiek mało
skuteczna akcja dyplomatyczna strony polskiej, prowadzona na szczeblu
starostów pogranicznych. Była ona raczej (jak już wspominaliśmy) przy
krywką do przygotowań wojennych. Należy przy tym zaznaczyć, że zimą
1609 r. Zygmunt III unikał kroków, które mogłyby wciągnąć Rzeczpo
spolitą w przedwczesną wojnę. Gdy w lutym 1609 r. oddziały Kozaków
chciały przejść przez Inflanty, aby dostać się do Tuszyna, król kazał Wei
marowi Farensbachowi, staroście rujeńskiemu, zatrzymać je. Doszło do
bitwy, w której zginęło 200 Kozaków196.
Cofnijmy się nieco w czasie, aby przeanalizować sytuację w Pań
stwie Moskiewskim na przełomie 1608 i 1609 r. Dymitr ciągle przebywał
w Tuszynie i blokował Moskwę. Oddziały jego powiększały nieustan
nie zastępy nowych awanturników, którym obiecywał płacić dwa lub
trzy razy więcej, niż zarobiliby jako najemnicy w Polsce197. Było wśród
nich też sporo żołnierzy walczących uprzednio w Inflantach, a później
skonfederowanych w Brześciu i Grodnie198. Marchocki pisał: „A nasz
car Dymitr był tak hojny, że wszystkich w służbie równał, choćby kto
był najpóźniej przyszedł, prawie wg. Ewangelii i czemu i my nie byliśmy
przeciwni. Może to być, że byśmy się byli potem, gdyby było przyszło do
rachowania zasług rachowali. A to dziwna, im się na^ więcej nazbierało,
tymeśmy mniej robili, bo się namnożyło między nami fakcji”1". Wojsko
tuszyńskie postanowiło zimować w obozie. Zorganizowano także dobre
zaopatrzenie. „A za czasem podzieliliśmy sobie włości na przystawstwa,
które nas słuchały; jakoż wszystka prawie ziemia poddała się nam była
przez zimę, okrom stolice, Smoleńska, Nowogródka Wielkiego i Trójce
Świętej, monastera dwanaście mil [ok. 90 km] za stolicą [...]. Z onych
włości na przystawstwa podzielonych wieźli nam prawie, czego jeno
dusza chciała, mieliśmy się bardzo dobrze. Przychodziło podwód na
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
89
jedną rotę po tysiącu i z półtora wozów; zaczem mając tak wiele pod
danych, jęliśmy się budować na ostrzejszą zimę: brali z bliskich wsiów
domy, a w obozie stawiali” - pisał Marchocki300. Na ogromnych, opa
nowanych przez siebie terytoriach zorganizowały więc wojska tuszyń
skie cały system pobierania podatków, danin w naturze, jednym słowem,
ekonomicznej eksploatacji. Kierowali tym wojewodowie Dymitra osa
dzeni w co większych miastach. Szczególnie duże dochody przynosiły
terytoria na północy, wokół Wołogdy i jeszcze dalej na północ. Były one
mało zniszczone działaniami wojennymi i pełne cennych dla Polaków
towarów, a zwłaszcza soboli z Sybiru, lisów i „wszelakich futer”301. Z tym
systemem eksploatacji były związane lupiestwa, rozboje i zdzierstwa,
które wywoływały ogromny ferment wśród miejscowej ludności. Autor
tzw. Diariusza Diamentowskiego pisał: „Die 6 [grudnia 1608 r.] wypra
wiono rotę Pana Kossakowskiego za pacholikami, którzy rozesłani dla
żywności, skupiwszy się, wielkie lupiestwa i mordy czynili za Wołgą, już
i do swych panów nie wracając się. A co dzień to ich przybywało z tych
łotrów, którzy z obozu do nich uciekali. Nawet i Moskwy barzo wiele
łączyło się do nich i przywódcami im byli, zaczem rozboje wielkie się
po drogach działy, pod pretekstem Szujskiego, Tatarów”301. Podobnie
relacjonował Konrad Bussow: „Gdzie tylko można było zrobić uszczer
bek ludziom moskiewskim, tam jego [Samozwańca] dziesięć tysięcy żoł
nierzy nie leniło się, dżgali, zabijali, grabili wszędzie, gdzie tylko udało
się dostać. Zawalili obóz [w Tuszynie] wszelkim prowiantem - masłem,
mąką, miodem, słodem, winem, najróżniejszymi bydlętami w takich
ilościach, że się można było zadziwić. Głowy, nogi, wątroby, płuca i inne
wnętrzności zwierzęce wyrzucali i ich tak dużo leżało wszędzie na tere
nie przechodów wojsk i w obozie, że psy nie mogły tego zeżreć i z tego
powodu w obozie rozprzestrzeniała się taka woń, że zaczęli się obawiać
zarazy...”303.
Późną jesienią 1608 r. i zimą 1609 r. wojsko tuszyńskie zaczęło do
magać się zaległego żołdu od Dymitra. A chodziło już o sumy wielkie,
obliczane nawet na 14 milionów złotych. Car apelował o cierpliwość, ale
żołnierze, widząc jego rozrzutność, nie ustawali w żądaniach natychmia
stowego wypłacenia pieniędzy304. W końcu żołnierze postanowili prze-
90
ROZDZJAŁ I
jąć kancelarię Dymitra i rozesłać pisma do grodów o poborze podatku
zwanego ponosowszyzną. Głównym autorem tego pomysłu był pułkow
nik Andrzej Młocki. Na próżno co rozsądniejsi (m.in. kniaź Roman Ró
żyński, autor pamiętnika - Mikołaj Marchocki i inni) argumentowali, że
posunięcie takie spowoduje bunty. Po kraju rozesłano żołnierzy (parami
Polaka i „Moskwicina”) w charakterze poborców305. Równocześnie jed
nak Dymitr wysłał tajne pisma, w których nakazywał owych poborców
topić. Egzemplarze tych listów wpadły w ręce żołnierzy tuszyńskich, bu
dząc zrozumiale oburzenie306. Los poborców był zaś tragiczny: „Gdy się
po grodach i po prowincjach za Wołgą rozjechali, a ozwali się z tern, że
tak ciężką dań wybierać będą, exaktorow pozabijali, potopili, męczyli.
Zatym wszystkie zawolskie [zawołżańskie] kraje rebellizowali, i ziściło
się to, com powiedział i co mię na on czas prywatnikiem, carską stro
ną zwali, to też mówili: dobrze było go słuchać. A tak cośmy już byli
wzięcia stolice [bliscy], urodziła się nam z tej okazji wojna” - skarżył się
pan Marchocki307. W listopadzie i grudniu 1608 r. odstąpiły od Dymi
tra: Wołogda, Kostroma, Daniłow, Wielka i Mała Sól, Galicz. W Kostromie ludność zamordowała okrutnie kniazia Dymitra Masalskiego,
wojewodę z nadania Samozwańca308. Powstańcy masowo powracali na
stronę Wasyla Szujskiego i składali mu przysięgę. W imieniu Wasyla jego
bratanek Michał Skopin Szujski, przebywający wówczas w Nowogrodzie
Wielkim, wydelegował wojewodów do niektórych miast ogarniętych
powstaniem. Już w lutym 1609 r. tacy wojewodowie pojawili się w Wołogdzie i Kostromie309.
W celu poskromienia buntowników wyruszyły oddziały Stanisła
wa Bąka-Lanckorońskiego i Aleksandra Lisowskie^3’°. Walki toczyły
się z niebywałym okrucieństwem, cechującym zresztą obie strony. Po
wstanie jednak rozszerzało się. Wysyłane oddziały tuszyńskie wpraw
dzie łatwo rozbijały poszczególne oddziały powstańców, nie były jednak
w stanie spacyfikować całego, rozległego terytorium3". I tak: w lutym
Sebastian (?) Mirski rozbił duże oddziały powstańców pod Suzdalem;
w kwietniu Samuel Tyszkiewicz odniósł zwycięstwo pod Gorińskiem
i Piątnicą, gdzie zgromadziło się ponoć 30 000 „zmienników”; 8 czerwca
zaś duże oddziały powstańców rozbił pan Szabelski, dowodzący paroma
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
91
setkami Kozaków dońskich311. Wysyłanie na północ dużych oddziałów
uniemożliwiało Samozwańcowi zdobycie Moskwy i monasteru św. Trój
cy. Dowódcy Dymitra postanowili więc zupełnie odciąć stolicę od do
staw żywności, aby wziąć ją głodem. 4IV1609 r. wysłano do strategicznej
twierdzy Kołomny, przez którą dowożono żywność, duże oddziały pod
dowództwem Andrzeja Młockiego, Szujskiego, Bobrowskiego i Mikoła
ja Boguchwała313.
Sytuację Dymitra utrudniały nadal kłopoty z niepłatnym wojskiem.
Według relacji Jana Piotra Sapiehy 7 II1609 r.: „Przez też bojary dumne
nakazali Ich Mościowie Panowie Pułkownicy i Panowie Rotmistrzowie
do Cara, aby się koniecznie starał o zapłatę wojsku wszytkiemu, tak jako
Car Jego Mość obiecał, za dwie ćwierci dać pieniądze, gdyż wojsko bez
pieniędzy dalej służyć nie chce”34. Po długich awanturach (w czasie któ
rych car już przygotowywał się do ucieczki z obozu) wojsko zadowoliło
się w końcu jakimiś bliżej nieokreślonymi obietnicami Dymitra. Wiado
mo tylko, że Samozwaniec wypłacił pewną część żołdu i obiecał indywi
dualne nagrody za zasługi3’5. Dymitr prowadził też bardzo intensywne
działania dyplomatyczne. W Warszawie jego interesy reprezentował Je
rzy Mniszech, który opuścił obóz 17 11609 r. (Oleśnicki wyjechał z Tu
szyna, jak pamiętamy, jeszcze we wrześniu 1608 r.)3’6. Mniszech zdążył
przybyć na sejm w Warszawie, w czasie którego rozgłaszał, że Dymitr
jest prawdziwym, ocalałym carem i że chce on zwrócić Rzeczypospolitej
Smoleńsk oraz całą Siewierszczyznę i Czernichowszczyznę3’7. Wojewo
da przygotowywał też grunt pod poselstwo Samozwańca do króla, które
wyruszyło z Tuszyna zapewne po 26 I 1609 r. W liście do ojca Maryna
prosiła, aby dopilnował on, żeby poseł przy wjeździe do Warszawy miał
odpowiednią „assistentię piechoty królewskiej”3 ’8. Wysłannikiem Samo
zwańca był Fiodor Niechoroszy Łopuchin3’9. Całe poselstwo liczyło kil
kadziesiąt osób310. Nie wiemy, jakie instrukcje otrzymał poseł, jest jednak
bardzo prawdopodobne, że oferował on Polsce, zgodnie z zapewnienia
mi Mniszcha, Smoleńsk i Ziemię Siewiersko-Czernichowską. Łopuchin
nie został nawet przyjęty przez Zygmunta III, który nie zamierzał uzna
wać Dymitra za legalnego władcę311. Posłowie ci nie przesyłali do Tuszy
na żadnych informacji, co wywołało u Aleksandra Zborowskiego gorzką
91
I
ROZDZIAŁ I
uwagę: „posłowie osłami nazwani być mają”’11. W kwietniu 1609 r. wysłał
Samozwaniec do Warszawy innego swego posłańca, „kanclerza” Walen
tego Walawskiego’2’. Także i jego król nie przyjął.
Równocześnie z Łopucłiinem wyruszyło spod Moskwy poselstwo
od żołnierzy polskich popierających Samozwańca. W jego skład wcho
dzili: Wespazjan Rusiecki, Stanisław Suliszewski (Suliszowski), Mikołaj
Końcieszkiewicz i czwarty, nieznany z nazwiska. Poselstwo miało przede
wszystkim „zabiegać temu, aby Król, pan nasz, nie miał o nas jakiej złej
suspicyi i żeby z tej przyczyny w naszem przedsięwzięciu przeszkody nie
czynił”314. Do tuszyńczyków doszły już więc widocznie wieści o zamierzanej przez Zygmunta III wyprawie i obawiali się oni zaprzepaszcze
nia swoich zasług u Dymitra w przypadku osadzenia na tronie carskim
króla lub królewicza. Delegaci mieli też prosić o prolongację pozwów
sądowych tym, którzy mieli sprawy w Polsce aż do skończenia wojny315.
Posłowie zostali przyjęci najpierw przez senat. Oświadczyli tam uroczy
ście, że nie odstąpią od Dymitra, któremu składali przecież przysięgę.
Następnie apelowali, aby król zaniechał wyprawy do Moskwy316. Zyg
munt III przyjął delegację z 5 II 1609 r. Rusiecki z towarzyszami pró
bowali przekonać monarchę o szkodliwości zamierzanej wyprawy, która
przyniosłaby pożytek jedynie Szujskiemu. Stwierdzali, że aby wyruszyć
na Moskwę, król powinien mieć naprawdę duże oddziały wojskowe (a na
takie trzeba by przecież wydać ogromne sumy), gdyż z niewielkimi siła
mi nie ma sensu przystępować do wojny. Podkreślali też, że oficjalne roz
poczęcie działań wojennych przez Rzeczpospolitą spowoduje powstanie
nastrojów zagrożenia religii prawosławnej w Państwie Moskiewskim. To
z kolei osłabi pozycję sympatyków Polski, a wzmocni Szujskiego. Prosili
też o wypłacenie Janowi Piotrowi Sapieże 12 000 złp, które skarb Rze
czypospolitej był mu winien jeszcze od czasów jego walk w Inflantach317.
Zygmunt III udzielił posłom prywatnej odpowiedzi, z której wynikało,
że zamierza z wojskiem tuszyńskim porozumieć się jeszcze za pośrednic
twem specjalnych posłów. Król nie miał, rzecz jasna, zamiaru popierać
Samozwańca, zależało mu jednak na jego oddziałach zbrojnych. Nato
miast w kwestii pieniędzy dla Sapiehy król odpowiedział, że zaległości
skarbu dla starosty uświackiego nakaże rozliczyć i wypłacić318.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
93
Dymitr starał się też o poparcie w Rzymie. Papiestwo silnie wspie
rało Samozwańca I, który przecież, po cichu, przeszedł na katolicyzm
i obiecał pociągnąć za sobą całe Państwo Moskiewskie519. Jeszcze pod
koniec 1607 r. wojewodzina sandomierska wysłała swoich dwóch synów Mikołaja i Zygmunta - do papieża z listem. Zawierał on zapewnienie,
że pani Mniszchowa dostała własnoręczny list od ocalałego Dymitra530.
Na początku 1609 r. udał się do Rzymu Abraham Rożniatowski. Miał
on z polecenia Maryny oświadczyć papieżowi, że caryca starać się będzie
usilnie o rozszerzenie wiary katolickiej i prosił o błogosławieństwo dla
Mniszchówny331. Maryna skierowała także list do nuncjusza papieskie
go w Polsce - Franciszka Simonetty. Opisywała w nim swoje ostatnie
przeżycia - zamieszki w Moskwie i uwięzienie. Deklarowała staranie
o rozszerzenie wiary katolickiej, prosiła też, aby Simonetta okazywał
jej takie same względy, jak jego poprzednik Klaudiusz Rangoni331. List
do Ojca Świętego wysłał również kniaź Różyński. Przekonywał w nim
papieża, że Polacy z otoczenia Dymitra walczą także w obronie wiary,
a ich zwycięstwo będzie z wielką korzyścią dla Kościoła. Opisywał też
okoliczności własnej konwersji na katolicyzm333. Starania te przyniosły
nikły efekt. Papież Paweł V wołał zachować stanowisko wyczekujące po
tragicznym zakończeniu sprawy Dymitra I. Na liście Maryny znajduje
się ponoć zapiska „pozostawić bez odpowiedzi”334. Wątpliwe jest też, czy
odpowiedź otrzymał Różyński.
O ile sytuacja Dymitra stawała się na wiosnę 1609 r. coraz trudniej
sza, o tyle położenie Wasyla Szujskiego było cały czas bardzo złe. Przede
wszystkim chwiejna była jego pozycja w samej stolicy. Wielu znaczących
bojarów opuściło Moskwę i udało się do Tuszyna - np. kniaź Jerzy Trubecki, kniaź Dymitr Czerkaski, kniaziowie Fiodor i Iwan Zasiekinowie,
Michał Buturlin. Uciekali też dworianie, posadzcy ludzie, urzędnicy335.
Gdy powstanie na Zawołżu rozszerzało się, a akcje Dymitra zaczęły
spadać, niektórzy z uciekinierów wracali. Nierzadkie były przypadki
opisane przez Sołowiowa: „Niektórzy całowawszy krzyż [złożywszy
przysięgę] w Moskwie Szujskiemu, uciekali do Tuszyna, całowali tam
krzyż Samozwańcowi i wziąwszy od niego nagrodę wracali do Mosk
wy. Szujski przyjmował ich łaskawie, każdy powracający zmiennik był
94
I
ROZDZIAŁ I
dla niego drogi””6. Były też spiski w celu obalenia Szujskiego. Pierwsza
próba nastąpiła 17 II 1609 r. Grzegorz Synbułow, kniaź Roman Gaga
rin i Timofiej Groźny z 300 zwolennikami próbowali zwołać bojarów,
aby razem z nimi zdjąć z tronu Wasyla. Żaden z bojarów nie pojawił się
jednak, z wyjątkiem kniazia Wasyla Golicyna. Nikłe poparcie ludności
i sprzeciw patriarchy Hermogenesa przekreśliły rachuby spiskowców,
którzy uciekli do Tuszyna. Jedynie Golicyn pozostał w Moskwie, nierepresjonowany przez Szujskiego. Drugi spisek próbował zorganizować
okolniczy Iwan Kruk-Kołyczew, ale sprawę wykryto, zanim nabrała ona
realnych kształtów”7. Na dodatek z Polski zaczęły docierać informacje
od szpiegów o zamierzeniach wojennych Zygmunta III”8. Szujski spró
bował więc szukać sojusznika na zewnątrz i znalazł go w osobie króla
szwedzkiego Karola IX. Szwedzi już od dawna wyrażali chęć włączenia
się w moskiewski konflikt. Liczyli na nabytki terytorialne, a może na
wet na osadzenie na tronie carskim królewskiego brata lub syna. Jeszcze
w lutym 1607 r. starosta szwedzki z Wyborga napisał do wojewody rosławskiego, kniazia Masalskiego, list z oświadczeniem, że Karol IX chce
pomóc carowi, a jego posłowie stoją na granicy. Szujski obawiał się jed
nak takiej pomocy. Odpisał więc, że jej nie potrzebuje, a posłom jechać
nie radzi, gdyż w nowogródzkim ujeździe panuje morowe powietrze.
W podobny sposób odrzucono ofertę pomocy złożoną przez Karola IX
Szujskiemu w czasie oblegania Tuły. Bojarzy odpowiedzieli królowi, że
żadna pomoc nie jest potrzebna, gdyż w kraju panuje spokój (!). Co
raz gorsza sytuacja militarna zmusiła cara Wasyla do spuszczenia z tonu.
Gdy Dymitr założył obóz pod Moskwą, Szujski wysłał swojego bratanka
Michała Skopina Szujskiego na rokowania ze Szwedami w Nowogrodzie
Wielkim. Wprawdzie Wasyl dobrze wiedział, że Karol IX od dłuższego
czasu gromadzi wojska na granicy moskiewskiej i ma wielką ochotę na
przyłączenie pogranicznych twierdz: Koreły, Orzeszka i Iwangorodu,
ale wobec trudnej sytuacji właściwie nie miał wyboru. W Nowogrodzie
Skopin Szujski nawiązał kontakt ze Szwedami i rozpoczął rokowania.
Kontynuowali je dwaj wysłannicy moskiewscy - stolnik i wojewoda
Semen Gołowin oraz diak Sydawny Zinowiew”9. Ze strony szwedzkiej
negocjatorami byli: Jóran Boije, ErykElfsson, Denis Georgsson, Otogel-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
95
mer Farmerher, Arwid Tónneson340. Porozumienie sojusznicze zostało
zawarte z 8 II 1609 r. w Wyborgu. Najważniejsze warunki układu były
następujące:
- król szwedzki wyśle carowi posiłki w liczbie z tys. żołnierzy kon
nych, 3 tys. pieszych, a do tego jeszcze bliżej nieokreśloną liczbę najem
ników na znak przyjaźni;
- car rosyjski rezygnuje z wszystkich praw do Inflant na rzecz Szwecji;
- w razie konfliktu Szwecji z Polską Szujski wyśle Karolowi tylu żoł
nierzy na pomoc, ilu otrzyma obecnie, uczyni to przy tym bezpłatnie, a staw
ka dla zaciężnych będzie równa obecnej;
- Szujski nie będzie zatrzymywał w kraju żadnego z przysłanych
mu Szwedów, także gońcy od wojsk szwedzkich do króla będą mogli
swobodnie kursować;
- ludzie moskiewscy wzięci do niewoli będą uwalniani za okupem,
Polaków i Litwinów wolno będzie Szwedom zabijać lub brać w niewolę;
- towary, żywność i pasza dla koni będzie sprzedawana Szwedom
po cenach rynkowych;
- żołnierze Karola IX będą zachowywać się przyzwoicie, nie będą
czynić rabunków, nikogo bić ani zabijać, będą szanować ikony etc.;
- Szwedzi nie będą zdobywać zbrojnie terytoriów wiernych Szuj
skiemu lub poddających się dobrowolnie;
- szwedzkie wojska będą miały swobodny dostęp do Inflant przez
terytoria moskiewskie;
- w przyszłości Moskwa i Szwecja zawrą pokój z Rzecząpospolitą
tylko po wcześniejszym porozumieniu się ze sobą341.
Dodatkowy artykuł stanowił, że po pewnym czasie od wkroczenia
wojsk szwedzkich do Państwa Moskiewskiego Wasyl odda Szwecji gród
Korełę wraz z ujezdem (powiatem). Szujski będzie mógł wywieźć z nie
go rynsztunek bojowy, żywność, wystrój cerkiewny, ikony i ludzi (jeżeli
będą chcieli)341. Warto dodać, że w tekście traktatu w tytulaturze cara
Wasyla Szujskiego znalazło się określenie „kniaź połocki”, co było wyjąt
kową prowokacją wobec Rzeczypospolitej.
Przebywając w Nowogrodzie Wielkim, kniaź Skopin Szujski gro
madził także oddziały najemników i wkrótce dysponował już dwuna-
рб
I
ROZDZIAŁ I
stotysięczną armią. Do Nowogrodu wkroczyła też, na przełomie marca
i kwietnia, piętnasto tysięczna armia szwedzka pod dowództwem Jakuba
de la Gardie343. Po przybyciu Szwedów Skopin zmusił do wycofania blo
kujące Nowogród od południa oddziały wiernego Dymitrowi pułkowni
ka Jana Kiernożyckiego. Zajął też Toropiec, Torżok, Porcłiow, Orzeszek.
Natomiast próba opanowania Pskowa nie powiodła się344. W połowie
maja kniaź Skopin Szujski ruszył na Moskwę. Naprzeciwko niego wy
słał Dymitr wojska pod dowództwem Aleksandra Zborowskiego i Grze
gorza Szachowskiego. Do starcia doszło pod Twerem (21 VII 1609 r.).
Była to dziwna bitwa. Marchocki pisał: „A gdy te wojska [...] nań [tzn.
na Zborowskiego] nastąpiły, zwiódł z niemi bitwę takim szczęściem, że
skrzydła nasze oba, prawe i lewe, sparly nieprzyjaciela, z pola spędziły,
bitwę wygrały. Środek zaś dał się przełamać i uciekali ci co w środku byli
od wygranej bitwy”345.
Starcie pozostało więc nierozstrzygnięte. Brak dyscypliny i ostroż
ności w wojsku polskim spowodował opłakane skutki. Część żołnierzy
zamknęła się w zamku twerskim, a reszta musiała uciekać do Tuszyna.
Skopin Szujski zajął Twer, jednak zamek mimo kilku szturmów obro
nił się. Oddziały moskiewskie wycofały się więc za Wołgę, gdzie Skopin
wzmacniał swoją armię, następnie zaś ufortyfikował się w monasterze,
w mieście Kalazin nad tą rzeką. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że
w maju 1609 r., gdy z Zawolża wycofał się Aleksander Lisowski ze swo
imi oddziałami, całe to terytorium przeszło pod kontrolę Szujskiego346.
Lisowski zaś, któremu oddziały szwedzkie w wojsku Skopina Szujskiego
zagrodziły drogę powrotną do monasteru św. Trójcy, poszedł w stronę
Suzdala i w jego murach spędził zimę 1610 r. N^wiosnę ruszył w kie
runku Pskowa. Po zajęciu miasta i jego okolicy przeszedł na stronę Zyg
munta III347.
Wróćmy jednak do lata 1609 r. Na początku lipca i na początku
sierpnia Jan Piotr Sapieha dokonał dwóch wielkich, nieudanych sztur
mów na monaster Troicko-Siergiejewski348. Następnie udał się pod Ka
lazin. Stamtąd po kilku utarczkach, na wieść o wyruszeniu króla pod
Moskwę, powrócił pod monaster św. Trójcy349. Do starć dochodziło
także pod Moskwą. 3 lipca odbyła się tam duża bitwa oddziałów tuszyń-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
97
skich z wojskami Szujskiego, ponownie nad rzeką Chodynką. Zakończy
ła się ona dla stronników Dymitra mało korzystnie, gdyż zmuszono ich
do odwrotu. Marchocki pisał wręcz, że gdyby nie zimna krew Kozaków
Zarudzkiego, „wjechaliby na nas aż w sam obóz”. W bitwie tej zginęło
wielu żołnierzy tuszyńskich, zwłaszcza spośród piechoty. Szujski zdobył
ponadto sporo jeńców, w tym wielu znacznych350. Jednym z nich był
powinowaty Mikołaja Marchockiego - Adam Borzęcki (nie jest wyklu
czone, że nazwisko jego brzmiało: Bokszycki). Autor pamiętnika pisał:
„Adam Borzęcki, o czem by musiała być i obszerniejsza historia, jak mi
go kniaź Iwan Szujski udarowawszy, darmo wypuścił, dawszy mu pisanie
do mnie, jakoby odpis na moje pismo, które to pisanie tak było Iwana
Szujskiego ujęło, że krom tego Borzęckiego, z ran go dawszy wyleczyć
(bo był szkodliwie posieczony) darmo puścił i co jedno było więźniów
w stolicy moskiewskiej, wszystkich karmił; znaczniejszym kiedy na za
mianę wychodzili, każdemu suknię dawał”351. Nawet więc w tej okrutnej
wojnie zdarzały się ludzkie odruchy wobec wroga. Zdobycie licznych
i znaczących jeńców natchnęło Szujskiego do pewnego pomysłu. Od
dajmy znów głos panu Marchockiemu: „Tak wiele więźniów i znacznych
Moskwa natenczas mając rozumiała, że przez to może pokój na nas so
bie wytargować. Kazali wszystkim więźniom z pośrodka siebie takiego
wyprawić, któremu by ufali, że czy sprawi, czy nie sprawi, do nich się
powróci. Z tern do nas, że chcemyli swoich, których tak wielu więźniami
jest, mieć na swobodzie, abyśmy wyszli z państw moskiewskich, i wojny
z nimi przestali; inaczej tych wszystkich różnemi mękami tracić odgrażali
się. A gdy wybierali kogo posłać i widziała Moskwa siła ochotnych, aby
tylko wyjść z tym poselstwem, upatrzyli między wszystkiemi więźnia
mi Stanisława Paczanowskiego, który na to nie porywał się. Tego wysłać
kazali. Ten przyszedłszy do nas i poselstwo od więźniów odprawiwszy,
odniósł taki respons: że wiedzą dobrze naszę intencję, na którą i sami
odważyli zdrowia swoje, że pomrzeć raczej wszyscy gotowiśmy, aniżeli
dać się przywieść do tego, żebyśmy od przedsięwzięcia naszego odstąpić
mieli; miłe nam ich zdrowie, jako naszych pokrewnych i towarzyszów,
ale milsza dobra sława, której gwoli tuśmy zaszli. Z takim responsem aby
się wrócić, czy się z nami zostać miał wielkie tentacje Paczanowski. Jed-
98
I
ROZDZIAŁ I
ni go do tego wiedli, aby się nie wracał w niewolę, będąc wolnym, dru
dzy radzili, aby towarzystwa swego, z którymi go Pan Bóg chciał mieć
w niewoli, nie wydał na srogie męki. Przewiodła u niego ta poślednia
rada, wrócił się do więzienia, za co był u Moskwy w poszanowaniu i lżejszym
więzieniu, a u swoich godzien, zawsze i u potomnych wieków pochwały”351.
Traktat moskiewsko-szwedzki spowodował to, że Zygmunt III zu
pełnie przestał się wahać. W marcu 1609 r. podjął ostateczną decyzję
o wojnie. Traktat z Wyborga wymierzony był bowiem wyłącznie prze
ciwko Rzeczypospolitej, a sprzymierzone Moskwa i Szwecja stawały się
dużą potęgą, która mogła nie tylko rozbić Dymitra Samozwańca II, ale
i odebrać Polsce Inflanty; a może i inne terytoria. Przecież jeden z arty
kułów traktatu mówił wprost o wolnym przemarszu wojsk szwedzkich
do Inflant przez terytorium moskiewskie. Zygmunt III obawiał się też
wzmocnienia Szwecji w wyniku interwencji w Moskwie, a także osadze
nia na Kremlu kandydata szwedzkiego. Byłoby to fatalne w skutkach
zarówno dla Rzeczypospolitej, jak i dla osobistych planów monarchy odzyskania tronu w Sztokholmie, nie mówiąc już o planach podbicia
i związania z Polską Moskwy. Porozumienie z Wyborga oznaczało też
złamanie przez Moskwę rozejmu z 1608 r. i uwalniało ostatecznie Zyg
munta III od wszelkich skrupułów moralnych. Teraz nie mógł już ciążyć
na nim zarzut agresji, przelewania krwi chrześcijańskiej, łamania umów.
Zygmunt III rozpoczął więc zdecydowane przygotowania do wojny. Naj
ważniejsze było „nervus belli”, zasoby finansowe króla nie były zaś impo
nujące. Jeden pobór, i to nie przez wszystkie województwa uchwalony,
nie pozwalał na zaciągnięcie dużej armii. Trzeba było jeszcze raz prosić
szlachtę o ofiarność. Najpierw należało zwołać senniki posejmowe, aby
wymóc uchwalenie podatku od województw, które nie uchwaliły go na
sejmie, a pozostałe nakłonić do większej szczodrości.
Dnia 19 III 1609 r. zostały wydane uniwersały sejmikowe. Król pro
sił w nich o pobory „na rozszerzenie granic koronnych i odzyskanie tego
co [...] odeszło”353. Oczywiste więc było, że chodzi o podatek na wojnę.
Reakcja sejmików nie była jednak zbyt przychylna. Sejmik średzki od
mówił poboru354. Przebiegu sejmiku proszowickiego nie znamy, wiemy
jednak, że proszony przez króla o aktywne działanie na nim biskup Piotr
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
99
Tylicki był pełen najgorszych obaw355. Sejmik lubelski postanowił prze
znaczyć pobór jedynie na wojnę inflancką. Burzliwy przebieg miał sejmik
sandomierski, nie znamy jednak jego rezultatów. Powstawały też kłopoty
z egzekwowaniem uchwalonych pieniędzy356. Król zdecydował się więc
jeszcze raz poprosić szlachtę o ofiarność na sejmikach deputackich, które
przypadały pod koniec września 1609 r. Uniwersały rozesłano pod datą
10 VII 1609 r. „Żądamy i pilnie napominamy uprzejmości i wierności
wasze - apelował król - abyście szczerą i gorącą ku ojczyźnie miłością
zruszywszy się, onę sarnę przed oczyma mając, zabawy swe domowe na
małą chwilę odłożywszy wszyscy się na zwykłe sejmiku swego deputackiego miejsce stawili, a tam posła naszego wysłuchawszy i to co od nas
przyniesie zdrowym i wszelakich afektów próżnych baczeniem uważywszy, do tego też chęci swe spoiną radą, spoiną życzliwością i ochotą
skłonili, czego ojczyzna teraźniejszych czasów po uprzejmościach i wiernościach waszych, synach swoich potrzebuje, rzecz sama wyciąga i co by
było ku pomnożeniu sławy nieśmiertelnej, bezpieczeństwa i spokojnemu
R.P. na potomne wieki”357. Wydana 25 lipca w Wilnie instrukcja na sej
miki deputackie (nazywana niekiedy „Deklaracją Wileńską”) była po
święcona wyłącznie wojnie moskiewskiej358. Na początku Zygmunt III
podkreślał w niej fakt, że zaistniała niepowtarzalna okazja do odzyskania
Smoleńska i Księstwa Siewierskiego (z Czernichowszczyzną). Następnie
przypominał wydarzenia ostatnich lat. „Dziś kiedy [ludzie moskiewscy]
bezbożnie ziemię swą krwią naszych narodów napoili, kiedy posłów tak
długo zwleczonych do poniewolnej przysięgi przywiedli i przysięgać so
bie czas u siebie tylko upodobany pokoju przymiernego, bez wszelakie
go Państw naszych zezwolenia kazali, kiedy sami na się obrócili żelaza,
trudno już i najspokojniejszemu wytrwać animuszowi, aby za okazją też
bene gerendam upuścić miał Rzeczypospolitej, upuścić sławie prostej” twierdził Zygmunt III. Dalej król poświęcał nieco miejsca uzasadnieniu
legalności podjętej wojny. Nie miała ona przecież za sobą decyzji sejmo
wej, co wielu spośród szlachty wytykało monarsze359. Zygmunt III pisał
więc: „I lubo się to decyzją sejmu przeszłego nie zda komu być zawarto,
było jednak nie tylko w instrukcję włożono, nie tylko w powiatach agito
wano, nie tylko w propozycji poszerzono, ale i w senatorskich zdaniach
юо
I
RQZDZIAL I
na propozycję wspominano, a nawet w tajemnej radzie poważnie trakto
wano i konkludowano, aby tej nie opuszczać okazjej”’60. Sejm zaś, zda
niem króla, nie uchwalił konstytucji w sprawie wojny z Moskwą głównie
z powodu braku czasu oraz potrzeby zachowania tajności. Zygmunt III
tłumaczył też, że wyruszając na wojnę, nie ma na uwadze żadnych włas
nych interesów (jak sugerują jego przeciwnicy), lecz dobro Rzeczypo
spolitej. Na koniec król apelował o dodatkowy podatek, „bo ten, któryć
nie ze wszystkich jeszcze i nie bez kondycjej podatek na sejmie stanął
żadną miarą takiej nie podołają imprezie”’61. Zygmunt III wystosował
też listy do senatorów z prośbą o poparcie na sejmikach deputackich’61.
Warto w tym miejscu wspomnieć o ulotce, która pojawiła się w związku
z tymi sejmikami, pt. „Rada potrzebna, jednego miłośnika Pana i Ojczy
zny”. Jej anonimowy autor pisał m.in.: „Trzeba Króla Jego Mości, Pana
naszego Miłościwego w tej wojnie Moskiewskiej i dojściu Szwecjej, a za
tym oswobodzeniu Inflant ratować [...]. Opuściwszy to, Moskwicin ze
Szwedem Litwie, Tatarzyn z Turkiem Rusi, Niemiec z Węgrzynem Pol
szczę niezgodą wewnątrz, wszędy upadkiem niechybnym grożą”. Rzecz
ciekawa, że ulotka była skierowana do średniej i drobnej szlachty i miała
wyraźną wymowę antymagnacką. Prokrólewskie nastawienie łączyło się
w niej z bardzo ostrożnymi sugestiami strukturalnymi reform państwa
(np. wprowadzenie stałego podatku), które można by zapoczątkować
na owych sejmikach’6’. Zjazdy deputackie zakończyły się różnie. Wiele
z nich dodatkowe podatki jednak uchwaliło. Opozycyjny ostatnio sej
mik średzki był bardzo burzliwy. Wiele dyskutowano na nim na temat
podjęcia przez króla decyzji o wojnie bez formalnej zgody sejmu. Stara
nia prymasa Baranowskiego i innych senatorów przyniosły jednak królo
wi pożądane efekty. Sejmik uchwalił nie tylko pobór, ale także czopowe
i dodatkowe cła. „Acz zjazd teraźniejszy - głosi uchwała sejmiku - we
dług prawa koronnego tylko do tego należeć baczymy, co właśnie na nim
odprawowano być ma i odprawować się zwykło, uważając jednak pilne
i nagle następujące potrzeby R.P., także dignitatem i securitatem JKM
pana naszego, który nie litując zdrowia i prace wszelakiej do rozszerzenia
granic koronnych i dla przyczynienia nieśmiertelnej sławy narodowi pol
skiemu, za okazją, która się prawie sama podawa, z niemałą kupą ludzi
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
I
IOI
służebnych za granice koronne idzie, co się sine nervo belli tak snadnie
jakoby była potrzeba odprawić nie może”’64. Na pobór zgodziły się tak
że sejmiki: różański, łomżyński, generalny mazowiecki i wiszneński’6’.
Ostro sprzeciwiły się natomiast podatkom sejmiki: proszowicki, sando
mierski, a także oświęcimski. Sejmik malborski zgadzał się na pobór tyl
ko w porozumieniu z innymi województwami’66.
Mimo to z pieniędzmi było krucho i wojna nie miała solidnego,
materialnego podparcia. Zwracał na to uwagę Stanisław Żółkiewski.
Hetman na wiosnę 1609 r. stawał się coraz większym przeciwnikiem wy
prawy. Po latach wspominał: „Widząc pan hetman, że tak bardzo tępo
ta sprawa idzie, więc ponowy żadnej nie było słychać, jeśli bojarowie
moskiewscy przy tychże chęciach przeciwko Królowi Jegomości trwają.
Ludzi żołnierskich, jazdy dosyć niewielki poczet, a piechoty nader mało,
wątpiąc zatym de eventu, zrazić zaś Króla Jegomości z tego niepodobna
rzecz, bo się już był i po Rzymie i po wszystkim świecie osławił i ogło
sił; sam by był rad tego uniknął...”’67. Widzimy więc, że hetman nie miał
ochoty na udział w wyprawie. Dlatego też w odpowiedzi na królewski
list wzywający go do udziału w ekspedycji stwierdził, że siły najemne
są tak niewielkie, że wystarczy jeden hetman - Jan Karol Chodkiewicz
(którego król początkowo także zamierzał wziąć pod Moskwę). Po na
leganiach Żółkiewski jednak się zgodził, głównie dlatego, jak pisał, że
„udawano by, iż z nieżyczliwości takiej okazyi (jako natenczas o niej ro
zumiano) przeszkodził Królowi Jegomości i Rzeczypospolitej, że goto
we rzeczy do pomnożenia sławy i rozszerzenia państw Rzeczypospolitej
przezeń wstręt wzięły, i tak by była na niego samego invidia padła”’68.
Hetman napisał jednak list z przestrogami. Radził w nim, aby
zwołać jeszcze jedną naradę senatorską dla przekonsultowania pro
blemów związanych z wyprawą. „Siła na tern Najjaśniejszy, Miłościwy
Królu należeć może - pisał Żółkiewski - ponieważ zwłaszcza na sejmie
publico consilio nic nie jest definitum, żebyś WKM przed się auctoritate et consilio Senatus raczył to przedsięwzięcie swe prowadzić”’69. Ta
jeszcze jedna sankcja senatu dla wyprawy była, zdaniem Żółkiewskiego,
konieczna w związku ze wspomnianymi już oskarżeniami pod adresem
króla. W cytowanym wyżej liście hetman donosił: „Passim jest to w ro-
ЮХ
I
ROZĘZIAŁ I
zumieniu ludzkiem, że WKM nie in rem Rzeczypospolitej, ale sobie
privatim pożytku w tej ekspedycyjej patrzysz. I zatem to pochodzi, że
nie tylko vulgus hominum, jakoż, dałem znać WKM, jakie malignę vo
ces wynikały od tych, co się tu byli do Krasnegostawu, za wezwaniem
p. Ludwika Wejera [Weihera] zebrali, ale i wszędy między ludźmi i senatory nawet tego pełno: że jakoś niechętnie o tern mówią i utyskują na
ten WKM zamysł. Trzeba zaiste mem zdaniem tego przynajmniej, żeby
senatorowie ile przedni wiedzieli i będąc certi intencyi WKM ludzkie
zatem sinistras opiniones znosili, gładzili, bo na wszelakie przypadki, na
kontentowaniu się ludzkiem siła należy”570. Dalej hetman udzielał szcze
gółowych rad dotyczących zapłaty dla wojska, a także oddziaływania na
morale żołnierzy. Co się tyczy tego ostatniego, pisał: „Nie zaniechywam
ukazować im [żołnierzom] tego, że WKM nie tak jako złośliwi ludzie
rozsiewają, ale dla rozmnożenia państw Rzeczypospolitej tę ekspedycją
przedsiębrać raczysz, że to nie następowanie na bracią, którzy tam są, ale
dla ichże dobrego, iż oni tern niebacznem porwaniem się nic sprawić nie
mogą, że WKM chcesz gruntownie i o dobrem Rzeczypospolitej, i o ich
też, za ich przewagi, nagrodzie dobrotliwie obmyślić. Te mowy czynią
sposobne żołnierskie umysły do tej służby WKM”571. Żółkiewski zda
wał sobie sprawę z faktu, że część żołnierzy solidaryzuje się ze swoimi
towarzyszami walczącymi w wojsku Samozwańca. Dlatego też należało
im wyjaśnić, że nie dojdzie do starć z „bracią”. Hetman radził też odpo
wiednio oddziaływać na szlachtę, aby skłonić ją do większej ofiarności
na cele wojny. Przede wszystkim jednak król powinien podkreślać, że
nie kieruje się prywatą: „To, gdy ludziom innotescet, gdy będą pewni, że
WKM nie swego prywatnego, jedno pomnożenia dobrego, rozszerzenia
państw Rzeczypospolitej szukasz, wzbudzi to w nich afekt inakszy, niźli
jako teraz jest do tej sprawy: że też potem do wszystkiego chętniejszych
WKM będziesz raczył mieć”57*. Hetman zwracał więc uwagę na koniecz
ność właściwej propagandy wyprawy. Zresztą król i jego otoczenie i tak
wykazywali dużą aktywność w tej dziedzinie. Na wiosnę 1609 r. rozpo
wszechniane było pismo pt. „Dyskurs słusznej wojny z Moskwą, rationes
pro et contra”575, jako że nie było ono nigdy szerzej omawiane w literatu
rze przedmiotu, poświęcimy mu nieco uwagi.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
10?
Pismo to zostało napisane zapewne w kancelarii podkanclerzego
Feliksa Kryskiego374. Cechuje je sugestywny, prosty język, dobry, poto
czysty styl. Przemyślane ujęcie tematu, dobór argumentów mogących
oddziaływać na przeciętnego szlachcica wskazują na to, że autorem
owego propagandowego utworu był jakiś doświadczony publicysta po
lityczny. Trudno tu jednak podać konkretne nazwisko. Na początku
traktatu została przytoczona podstawowa wątpliwość dotycząca wojny
z Moskwą, wysuwana przez wielu jej przeciwników: czy wolno, zwłasz
cza chrześcijaninowi, łamać zaprzysiężony traktat z 1601 r.? O rozejmie
z 1608 r. autor nie wspominał, gdyż raczej powszechnie wątpiono w jego
ważność. W dalszej części pisma udzielana jest odpowiedź na to pytanie.
Autor rozpoczyna od stwierdzenia, że Polska nie złamała dotąd rozejmu
zawartego z Godunowem. Pobyt Dymitra I w Rzeczypospolitej także nie
godził w tenże rozejm. Istniało przecież wielkie prawdopodobieństwo,
że był on w rzeczywistości ocalałym synem Iwana Groźnego375. A prze
cież Polska zawsze, tradycyjnie, udzielała azylu wypędzonym władcom:
„Z Węgier, Czech zdarzało się, iż do Polski uchodzili królowie lub kró
lewscy synowie, a nie beli nigdy wydawani. W obcych krajach często są
tego przykłady (czego naczytać się każdy w historiach może), ale świe
żo Gustaw [Gustaw Eryksson Waza], syn Henryka [Eryka XIV], króla
szwedzkiego, stryja Pana naszego, gdyż z pewnych a słusznych przyczyn
nie mając po ojcu swym do szwedzkiego królestwa praw, gdy je jednak
temere wznawiać chciał i zdał się coś chcieć przeciwko królowi Jego Mo
ści motui, uszedł do cesarza Jego Mości dzisiejszego, od którego przyjęty
czas temu nie mały o sumpcie cesarskim strawił i honorifice bel chowany.
A wżdy to pakt i spoiny nie wzruszyło przyjaźni. Tegoż potym Gustawa
samże Borys Godunow przyjął do Moskwy i chował go przy sobie nie
w inszy pewnie sposób, jedno aby z czasem mógł kiedy przezeń trudzić
we Szwecji rzeczy króla Jego Mości, lubo miewał o tym do siebie od KJM
wskazy i expostulacje wydać go, jednak i z swego państwa odprawić nie
chciał. A jeśliż to znowu króla Jego Mości nie wzruszyło z nimi przy
mierza, a wżdy różna Gustawa tego Henrykowego [Erykowego] syna od
Dymitra beła sprawa. Bo tamten do Szwecji prawa i przystępu nie miał,
wszystkich wiadomości żadnego. Ten zaś wielkie miał po sobie podo-
104
I
ROZDZIAŁ I
bieństwo, rzecz bowiem wszystkim wiadoma była, że Dymitr, syn Iwa
nowic, i zdradą Borysową miał być na Ugliczu zabity, mogło wtedy być
łacno (czego gęste są w historiach przykłady), że za pilnością i życzliwoś
cią sług dobrych uszedł tego razu, a zaś tedy w takowym podobieństwie
i rzeczy wiele wątpliwej godzielo się Królowi JM praecipanter poczuć
i zarazem go sądzić? Nie byłaby to rzecz ani mądrego monarchy, ani
pobożnego króla”376. Tak więc autor twierdził, że skoro popieranie Gu
stawa Erykssona Wazy przez Godunowa nie łamało rozejmu, nie łamała
go także pomoc Zygmunta III dla Dymitra. Zwłaszcza że ten pierwszy
nie miał żadnego prawa do tronu, a Dymitr był zapewne prawym dzie
dzicem czapki Monomacha. Z tej ostatniej przyczyny udzielenie mu
pomocy było wręcz dla króla nakazem sumienia. Rozejm zaś z Godu
nowem, jako nieprawym carem, stawał się w chwili odnalezienia praw
dziwego dziedzica nieważny. Autor pisemka podkreślał jednak pewien
fakt „zasadniczy”, jak twierdził. Dymitr wkroczył do Moskwy z wojska
mi prywatnymi, bez zgody stanów Rzeczypospolitej i bez błogosławień
stwa Zygmunta III. Moskwa sama uznała go za cara, a Uczni bojarzy (tu
wymieniano co znaczniejsze nazwiska) wyjechali nowemu hospodarowi
naprzeciw. Natomiast Zygmunt III wydawał nawet uniwersały zabrania
jące prywatnym oddziałom wychodzenia do Moskwy. Tak więc nie moż
na czynić królowi zarzutu, że popierał Dymitra. Z przytoczonych jednak
wyżej argumentów dociekliwy czytelnik mógł wywnioskować, że gdyby
nawet było inaczej, to w udzielaniu Samozwańcowi pomocy nie było nic
złego i przeciwnego warunkom rozejmu z 1601 r.377
Następnie autor przystępował do wykazania, że to właśnie Borys
Godunow złamał warunki traktatu z Zygmunten^ III. Zostały przyto
czone następujące argumenty:
i. Godunow nie wystawił zgodnie z warunkami porozumienia
z 1601 r. komisarzy na granicę w maju 1602 r.
2. Car zajął miasto książąt Wiśniowieckich - Przyłukę, które na
stępnie zburzył i spalił.
3. Moskwa wtargnęła w 1602 r. do starostwa wieliskiego. Polacy in
terweniowali przez wysłannika - pisarza wieliskiego Gawryłę (Hawryłę)
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
10$
Hutcza, ale został on przez ludzi moskiewskich zabity. Oddziały polskie
musiały więc wyprzeć wojska moskiewskie siłą.
4. Moskiewscy ludzie rozsiekali szlachcica ze starostwa wieliskiego
Aleksandra Kamińskiego. Jego ciało i dom spalono. Senat Rzeczypospo
litej interweniował w tej sprawie, ale bojarzy nic nie odpowiedzieli.
5. Zostały zagrabione niektóre przynależne do Rzeczypospoli
tej terytoria przygraniczne. Lwu Sapieże zabrano wioski - Ikaźń
i Ośwież - oraz teren zwany Zamosiem. Rodzinie Korsaków wydar
to także kilka wiosek w województwie połockim, podobnie jak rodzi
nie Reutów. Zygmunt III wysłał z instrukcją w sprawie tych terytoriów
gońca Zabłockiego, bez rezultatu. Autor broszury popełnił tu błąd, gdyż
miejscowości Ikaźń i Oświej leżały na Brasławszczyźnie, daleko od gra
nic moskiewskich i nie mogły być przedmiotem zatargu granicznego
(wiosek i okolic zwanych Zamosiem było na Litwie kilkadziesiąt i nie
wiadomo, którą miał autor na myśli).
6. Z tymże Zabłockim jechał do Moskwy kupiec z Zamościa Dymitr Macedoński, Grek z pochodzenia, ale poddany Zygmunta III.
Został on uwięziony, był torturowany i wywieziony gdzieś do odległego
więzienia. Skonfiskowano mu towar wartości ю ooo złp. Zatrzymano
także kupców polskich w Smoleńsku i skonfiskowano im towary.
7. Godunow spiskował z Tatarami przeciwko Rzeczypospolitej.
Prowadził też rozmowy z „Karolusem” i „pomocy mu dodawał”, co było
sprzeczne z warunkami rozejmu z Polską.
Reasumując, autor stwierdzał, że to Godunow wielokrotnie złamał
rozejm z 1601 r. Argumenty (przynajmniej niektóre) możemy dziś uznać
za błahe. Warto jednak pamiętać, że zarówno dawniej, jak i dzisiaj incy
denty graniczne czy też prześladowanie obywateli jednego kraju w in
nym budziły i budzą wielkie oburzenie.
Anonimowy publicysta wymieniał następnie tradycyjne już ar
gumenty antymoskiewskie - wymordowanie i uwięzienie Polaków po
weselu Maryny, zatrzymanie poselstwa przez Szujskiego. Posłów zmu
szono zresztą do zawarcia rozejmu, który od początku był nieważny,
gdyż „poniewolna przysięga ważną być nie może”. Król owego rozejmu
nie potwierdził. Gdyby jednak nawet był on ważny, to nie wiadomo,
I об
I
ROZDZIAŁ I
kto jest ze strony Moskwy partnerem układu - Szujski, którego większa
część ludności nie uznaje za cara, czy też „część Moskwy jemu przeciw
na” (autor traktatu przezornie nie wymienia tu imienia Dymitra). Ze
zwolennikami Samozwańca nie zawierano jednak żadnej umowy. Król
nie powinien przejmować się więc układami i ma wręcz obowiązek przy
wrócić Litwie utracone w XVI w. terytoria, tak jak to obiecał w pactach
conventach. Poza tym Szujski ściąga sobie na pomoc Tatarów i zawiązu
je przymierze z „Karolusem”, czy trzeba jeszcze czekać, żeby wtargnęli
oni do Rzeczypospolitej? Przytoczono także inny, bardzo znaczący ar
gument za interwencją: „Jest i to, iż część niemała samyż że Moskwy,
a między nimi ludzi przednich, dają znać, iż życzeliby sobie złączenia się
z Koroną378, a panowaniem nad sobą KJM życząc uspokojenia i w lepszy
rząd wprawienia swej ojczyźnie i swego od tyraństwa wyzwolenia i od
tego wielkiego krwie (wżdy chrześcijańskiej) rozlania”. Autor podkreś
la, że ludzie moskiewscy (przynajmniej niektórzy) zupełnie mają dość
tyranów w rodzaju Godunowa i Szujskiego i chętnie przyjęliby władcę
„ludzkiego”, czyli Zygmunta III. Wspomina też o pożytkach z wyprawy
dla chrześcijaństwa. Ciekawe jest jednak, że rozumie przez to nie katolicyzację Państwa Moskiewskiego, lecz obronę świata chrześcijańskiego
przed Tatarami i Szwecją (!)379. Na końcu autor traktatu stwierdził, że
przymierze z Moskwą zostało złamane już za Godunowa, a Moskwa od
tego czasu popełniła wiele niegodziwości, w związku z czym król powi
nien „dobyć broni swej” i wynagrodzić Rzeczypospolitej krzywdy, „rekuperując” zagrabione terytoria. Należy też pamiętać, że Moskwa sama
prosi o obronę, a tej król chrześcijański nie powinien odmawiać ukrzyw
dzonemu. Wyprawa może doprowadzić do „zjednoczenia z Koroną tego
szerokiego państwa” i przynieść Polsce duże pożytki. Jej zaś zaniechanie
da możliwość zajęcia Państwa Moskiewskiego przez Szwedów lub Ta
tarów, co przyniesie szkodę Rzeczypospolitej i całemu chrześcijaństwu.
Wojna z Moskwą będzie więc słuszna i sprawiedliwa, konkluduje autor
na końcu’80. Traktat ten, rozpowszechniony zapewne szeroko, robił duże
wrażenie na szlachcie. Kto wie, czy poparcie, którego panowie bracia
udzielili wyprawie na sejmikach deputackich, nie było spowodowane
w pewnym stopniu tego rodzaju publicystyką.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
107
Dzieł propagandowych inspirowanych przez króla i jego otocze
nie było zresztą więcej. Za najciekawsze uważa się dwa utwory Pawła
Palczowskiego: Kolęda Moskiewska, to jest wojny Moskiewskiej przyczyny
słuszne oraz Wyprawa wojenna króla Jego Mości do Moskwy, da Pan Bóg
szczęśliwa, Rzeczypospolitej Naszej pożyteczna331. Powstawały też dzieła
poetyckie np. Horatius Flaccus w trudach więzienia moskiewskiego (pió
ra Sebastiana Petrycego)’81, Pieśń nowa... Adama Władysławiusza383 czy
też anonimowy Lament serdeczny jednej szlachetnej paniej, której mąż
w Moskwie zginął przy carowej33*. Były jednak i utwory krytyczne wo
bec planów króla. W domniemanej księdze podkanclerskiej („półurzędowej”) Feliksa Kryskiego385 znajduje się krótki traktacik pisany przez
osobę nastawioną w sposób wybitnie opozycyjny do Zygmunta III. Wy
mienia ona wiele zarzutów przeciwko zamysłom wojennym króla:
- Zygmunt III rozpoczyna wojnę bez zgody sejmu i zbyt słabymi
siłami;
- odciąga wojsko z frontu inflanckiego;
- chce obalić legalnego przecież, obranego władcę Moskwy, zapo
minając, że sam stracił tron szwedzki w wyniku uzurpacji;
- działania króla dążą do wprowadzenia władzy absolutnej;
- Zygmtmt III, snując plany moskiewskie, ulega radom ludzi mało
odpowiedzialnych;
- niegodziwe jest nakładanie wysokich podatków („prawie krew
człowieka ssać każą”) na wojnę w sytuacji, gdy kraj jest osłabiony ostat
nimi zamieszkami386.
Traktat ten (powstały zapewne w środowisku byłych rokoszan)
musiał być dość szeroko rozpowszechniony, skoro egzemplarz trafił do
rąk Feliksa Kryskiego. Wpływał on zapewne na szerzenie nastrojów
opozycyjnych wobec wojny, o których wspomina Żółkiewski. Powstaje
pytanie: jakie było więc ogólne nastawienie szlachty wobec planów Zyg
munta III? Wydaje się, że opinia panów braci była w kwestii wyprawy
mocno podzielona. Z jednej strony oddziaływanie propagandy i miraże
korzyści z interwencji u sąsiada wpływały na nastroje proregalistyczne.
Z drugiej jednak tradycyjny pacyfizm szlachty i także tradycyjna niechęć
do płacenia podatków ostudzały zapał panów braci. Dochodziły też inne
I08
I
ROZDZIAŁ I
względy - np. kłopoty ze stacjonującymi w pobliżu majątków szlachec
kich wojskami zbieranymi na wyprawę387.
Król prowadził też umiejętną propagandę wojenną poza granicami
kraju. Jej głównym celem było ukazanie Zygmunta III jako rycerza Koś
cioła walczącego za wiarę ze schizmatykami. Wykazaliśmy już, że mo
tywy religijne tak naprawdę miały w przypadku króla niewielki wpływ
na jego decyzję o wojnie. Nic nie stało jednak na przeszkodzie, aby je
wykorzystać w kampanii propagandowej. Jeszcze w grudniu 1608 r. król
w liście do nuncjusza stwierdzał, że za główny cel wojny uważa szerzenie
wiary388. O misjonarskim zapale króla miał także przekonywać specjalny
poseł do Rzymu. Początkowo Zygmtmt III wyznaczył do tej misji bisku
pa warmińskiego Szymona Rudnickiego3’9. Ten jednak, mimo rozkazów
monarchy, ociągał się z wyjazdem i w końcu na prośbę Wawrzyńca Gembickiego został z tej legacji zwolniony390. Zamiast niego pojechał mar
szałek nadworny koronny Mikołaj Wolski391. Papież życzliwie odniósł
się do projektów króla, choć nie objawił na razie tej życzliwości w for
mie subsydiów finansowych, na które liczył Zygmunt III. Walczącym ze
schizmatykami przyznano specjalnym dekretem odpust, a w noc Bożego
Narodzenia papież pobłogosławił kapelusz i miecz dla króla-rycerza391.
O religijnym aspekcie wyprawy pisali w swoich listach do papieża bisku
pi polscy, chociaż nie ukrywali, że wojna ma na celu także odzyskanie
utraconych przez Litwę prowincji393. Dowodem na to, że starania pro
pagandowe króla przyniosły efekty w postaci wzrostu jego autorytetu
w Europie (ale nie w postaci brzęczącej monety, na której Zygmuntowi
bardziej zależało), był list od Henryka, księcia lotaryńskiego. Wyrażał
on królowi uznanie za jego wyprawę w celu „pomnożenia wiary katolic
kiej” i prosił, aby jego bratanek - ks. Eryk - mógł wyruszyć i wspomóc
króla pod Smoleńskiem. List dostarczył we wrześniu 161 o r. specjalny
poseł księcia lotaryńskiego. Do wyprawy młodego Eryka jednak nie
doszło394.
Od marca 1609 r. przygotowania do wojny ruszyły pełną parą.
Żółkiewski organizował zaciągi, borykając się jednak z nieustannymi
kłopotami finansowymi. Pomysłem na wzmocnienie armii było wyko
rzystywanie nadwornych rot poszczególnych magnatów. Na początku
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
109
kwietnia król wysłał do nich listy z wezwaniem, aby stawili się z pocz
tami na wojnę395.
Wyjazd króla z Krakowa, kilkakrotnie odkładany, nastąpił ostatecz
nie z8 V 1609 r. Opóźnienie było spowodowane zapewne trudnościami
z organizacją wyprawy396. Przed opuszczeniem Krakowa Zygmunt III
wydał specjalny „Uniwersał strony odjazdu króla”, w którym regulował
sprawy związane z zarządzaniem kraju pod jego nieobecność. Król wy
jaśnił w nim też pokrótce motywy, dla których podjął wyprawę: „Między
inszemi sprawami Rzeczypospolitej z powinności naszej nie przepomnieliśmy okazji, która się w zamieszki Ziemie Moskiewskiej, z różnych
miar do dobremu Rzeczypospolitej podawały i niebezpieczeństwa, które
by za zaniedbaniem tamtych sąsiedzkich rzeczy na naszę Rzeczpospolitą
przypaść mogły”397. Zygmunt III oświadczał też, że wojna następuje za
zgodą „niemal wszystkiego senatu na sejmie Rzeczypospolitej”398. Król
zamierzał najpierw udać się do Wilna. Po drodze zatrzymał się jednak
w Lublinie, gdzie doszło do rozmowy z Żółkiewskim399. Hetman jeszcze
raz próbował odwieść króla od planów wojennych: „Ukazował osobliwie
i to, że się daleko weszło w czas roku, droga daleka, żołnierz nie gotowy,
pieniędzy nie brał, nie może się żadną miarą aż pod kopy ruszyć, nim
granicy Moskiewskiej dojdzie, jesień, zimna, które tam prędko nadścigną, facultatem rei gerende odejmą. Przywodził też przykład pradziada
Króla Jegomości Kazimierza, który mając bardzo wielkie wojska społem
z synem swym Władysławem, królem czeskim, u Wrocławia sromotnie
skończył przeciwko Matyaszowi400, nie przez co innego, jedno, że póź
no na wojnę wyszli”401. Król przyjmował te argumenty, lecz, jak twierdzi
Żółkiewski, ambicja nie pozwalała mu już zawrócić: „Ale iż w daleką
się osławę zaszło, wszystkiemu prawie światu ogłosiło, rezolwował się
popierać i kończyć te zawody”40*. Pojawiające się powszechnie zarzuty
sugerujące, że Zygmunt III zamierza wykorzystać wojnę do własnych ce
lów dynastycznych (a echa rokoszu były przecież ciągle żywe), skłoniły
króla do wydania specjalnej odezwy wobec zgromadzonych licznie na
Trybunale Koronnym w Lublinie senatorów i szlachty. „Nic ani własne
go w tym, ani swego zgoła nie upatruję - pisał Zygmunt III - nie tylko,
abym zyskować miał, ale dobro ojczyste, pożytek Rzeczypospolitej, roz-
I ГО
I
ROZDZIAŁ I
szerzenie granic, sławę narodu polskiego”403. Król usprawiedliwiał się, że
„lubo w konstytucjej o tym na sejmie nie było”, to jednak kwestia wojny
była przedmiotem obrad sejmików, a także senatu. Dalej Zygmunt Щ
wymieniał po raz kolejny przyczyny, dla których podejmował działania
wojenne404. Z Lublina udał się król do Wilna, hetman zaś do Mińska.
W Wilnie Zygmunt III wydał, omawianą już tutaj, tzw. Deklarację
Wileńską (instrukcję na sejmiki deputackie), w której także zapew
niał, że rozpoczyna wojnę nie dla realizacji własnych interesów, ale
dla dobra Rzeczypospolitej, z 5 sierpnia król przybył do Mińska
i połączył swoje wojska z oddziałami Żółkiewskiego. Armia ruszyła na
wschód, do Orszy, gdzie czekano na przybycie artylerii405. 21 września,
w piękny, słoneczny dzień (co uznano za dobrą wróżbę), wojska przeszły
granicę moskiewską406.
Warto w tym miejscu parę uwag poświęcić sytuacji na pograniczu
polsko-moskiewskim. Aleksander Gosiewski, zanim zaczęła się królew
ska wyprawa na Moskwę, rozpoczął własną wojnę połączoną z działal
nością dyplomatyczną. Starosta wieliski postanowił przede wszystkim
przyłączyć do swojego starostwa terytoria sporne - po jezioro Jelsze,
rzeczkę Połowię i rzeczkę Kasplę407. Wysłał więc swojego brata Szymona
Gosiewskiego z oddziałami wojska, które najechały na te terytoria i za
jęły je408. Wywołało to wiele skarg i protestów ze strony Szeina oraz oży
wioną wymianę korespondencji. Szein zarzucał Gosiewskiemu przede
wszystkim łamanie rozejmu z 1608 r. Według jego postanowień sprawy
sporne powinny być załatwione przez komisarzy na granicy409. Gosiew
ski prowadził też tajne rokowania z wojewodami moskiewskimi sąsiadu
jącymi z Litwą na temat ich przejścia na stronę polską. Podobne starania
czynił zresztą także podstoli litewski Mikołaj Hlebowicz410, który skon
centrował się głównie na osobie wojewody smoleńskiego. Bez żadnych
rezultatów411. Szein pozostawał wierny Szujskiemu, wzmacniał twierdzę
i prowadził wywiad przez tzw. łazutczyków. Udawali się oni za granicę
i korzystając z pomocy prawosławnych mieszkańców Litwy, zdobywali
cenne niekiedy informacje41*. Gosiewskiemu udało się jednak nawiązać
kontakt z wojewodą Wielkich Łuk, który wezwał go do przybycia wraz
z oddziałami do tej twierdzy. Na początku lipca wyruszył więc starosta
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
III
z około 700 żołnierzami. Starszyzna miasta chciała poddać się królowi,
lecz rządy w Wielkich Łukach sprawowało faktycznie pospólstwo. To
zaś uważało Gosiewskiego za stronnika Dymitra. Pan Aleksander nie
wyprowadzał ich z błędu i nie nakłaniał do przysięgi królowi. Jako że
ludność z Wielkich Łuk miała ochotę zająć pobliski Toropiec „na imię
Impostora”, Gosiewski uważał, że nie trzeba jej w tym przeszkadzać. Zda
niem starosty należało cierpliwie czekać i z czasem dopiero nakłonić tu
tejszych mieszkańców do złożenia przysięgi królowi413. W liście do Lwa
Sapiehy starosta wieliski oświadczał, że jego ostrożność spowodowana
jest instrukcją królewską, aby formalnie nie łamać rozejmu: „Nad to
mając przed oczema pisanie WMMP i JM Księdza biskupa wileńskiego
[Benedykta Wojny], abym nic a nic z Moskwą do dalszej realizacji JM nie
zaczynał, musiałem objęcie tych Wielkich Łuk [w imieniu króla] łasce
Bożej i inszemu czasowi condonować [pozostawić] ”. Gosiewski podkreś
lał też, że nadarza się dobra okazja do zajęcia Pskowa, najlepiej od strony
Inflant. Nie skorzystano jednak z tej rady414. Sam Gosiewski opanował
wkrótce kilkanaście zamków wokół Wielkich Łuk, jak się zdaje jednak,
„na imię Impostora”415. W liście z 4 IX 1609 r. donosił on Lwu Sapieże o wzmacnianiu załogi Smoleńska: „Do Smoleńska chłopów z włości
gwałtem dla osadzenia zamku pędzą, bo bojar i strzelców wysłano do
Skopina Szujskiego...”416. Radził też kanclerzowi, aby król jak najszybciej
porozumiał się z wojskami Samozwańca i wyprawił do nich poselstwo417.
Działania Gosiewskiego były niewątpliwie uzgodnione z królem,
który - jak pamiętamy - wspominał o nich Żółkiewskiemu418. Zyg
munt III bardzo liczył na dobrowolne poddanie się Smoleńska, a przy
kład Wielkich Łuk dawał powody do optymizmu. Miał nawet nadzieję,
że Gosiewski obsadzi Smoleńsk jeszcze przed przybyciem wojsk królew
skich. Rachuby te okazały się błędne. Na pewno liczono jednak, że Smo
leńsk podda się Zygmuntowi, gdy ten stanie pod twierdzą z całą swoją
armią4’9.
Hi
J
ROZDZIALI
Przypisy
1
O Dymitrze I i jego obaleniu pisali m.in.: W. Roussel, Wiadomości o krwawej
a strasznej rzezi w mieście Moskwie i okropny a żałosny koniec Dymitra, Poznań 1858;
J. Margeret, Sostajanie Rossijskoj impierii i wielikago kniażestwa Moskowii, Rossija
naczała XVII w. Zapiski kapitana Merżereta, wyd. J. A. Limonow, Moskwa 198г;
M. Oleśnicki, Gody moskiewskie, czyli diariusz o Dymitrze i Marynie, w: HRM,
t. 2 (także: BOs, 11804; BCz, 1101; BCz, 342; BR, 7 - fragm.; zob. przyp. 257
do niniejszego rozdziału); Diariusz Diamentowskiego; Pamiętnik Niemojewskiego',
K. Bussow, op. cit.; G. Pajerle, 0puteszestwii, w: Skazaniasowriemiennikow oDimitrii Samozwance, t. 2, wyd. N. Ustriałow, Sankt-Pietierburg 1837; Historia Dymi
trafałszywego, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. 1; O zamordowaniu Dymitra
hospodara Moskiewskiego die 27 maia, ibidem; i inne. Z opracowań historycznych
zob.: J. U. Niemcewicz, Dziejepanowania Zygmunta III, t. 2, Kraków 1860, a. 117
-165; N. I. Kostomarow, Kto byl pierwyj Łżedymitr? Istoriczeskoje issliedowanie,
Sankt-Pietierburg 1864; idem, Smutnoje wremia moskowskogo gosudarstwa w na
czale XVII wieka, t. 1, Sankt-Pietierburg 1868; A. Dobrowolski, Kto byłpierwyj
Łżedymitr?, Wiestnik Zapadnoj Rossii, t. 9: 1866; M. Turkawski, Carewicz Dymitr
w Polsce, Przegląd Lwowski, t. 23-24: 1882; W. S. Ikonnikow, Dimitrij Samozwa
niec i Sigismund III, Kijewskaja Starina, t. 2: 1890; A. Hirschberg, Dymitr Samo
zwaniec, Lwów 1898; idem, Maryna Mniszchówna, Lwów 1927; J. N. Szczepkin,
Vir war Pseudodemetrius I, Archiv far Slavische Philologie, t. 20: 1898, t. 21: 1899,
t. 22: 1900; idem, Kratkija izwiestia oŁżedymitrii I, Odessa 1900; S. F. Platonów,
Oczerkipo istorii smuty w moskowskomgosudarstwie wXVI-XVII w., Sank-Pietierburg 1899, s. 250-297; S. E Platonów, Smutnoje wremia, Praga 1924; S. M. Solowiow, Istorija Rossii s drewniejszych wremien, t. 7-8, Moskwa 1989, s. 411-445;
A. J. Sobolewskij, Moskwa i pierwyj Samozwaniec, Wiestnik archeologii i istorii,
nr 17, 1906; W. Sobieski, Zabiegi Dymitra Samozwańca o koronę polską, Rozpra
wy Akademii Umiejętności, Wydział Historyczno-Filozoficzny, seria 2, t. 27: 1909;
idem, Dymitr Samozwaniec a Polska, w: Studia historyczne, Lwów 1912; H. Skirbanowski, Pseudo-Demetriu I, Berlin 1913; P. Pierling, Dimitrij Samozwaniec, Mo
skwa 1912; A. Kraushar, Drugi skrypt Dymitra Samozwańca Pierwszego, Warszawa
1915; P. Wasienko, Łżedymitr I, w: RusskijBiograficzesk^Slowar IzdawajemyjImperatorskim Russkim Istoriczeskim Obszczestwom, Moskwa 1916, repr.: New York
1962, t. 10, s. 367-400; P. L. Barbour, Dimitry, Called the Pretender Tsar and Great
Prince of All Russia, 1605-1606, Boston-Cambridge 1966; J. Maciszewski, Pol
ska a Moskwa 1603-161S, Warszawa 1968; R. Skrynnikow, Borys Godunow, War
szawa 1982; R. G. Skrynnikow, Samozwańcy w Rossii w naczale XVII w. Grigorij
Otrepiew, b.m. 1987; D. Czerska, Borys Godunow, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1988; A. Andrusiewicz, Dzieje Dymitriad 1602-1614, Warszawa
1990; idem, Dymitr I Samozwaniec. Triumfi upadek, Łódź 1993; D. Czerska, Dy
mitr Samozwaniec, Wrocław 1995. Inne pozycje są wymienione w przyp. 3 29 do ni-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
IIJ
niejszego rozdziału. Osoby uwięzione w Moskwie są wymieniane w: Pamiętnik Sta
nisława Niemojewskiego (160 6-160 8), wyd. A. Hirschberg, Lwów 18 9 9; Diariusz
Diamentowskiego. Szacunek wartości klejnotów wiezionych przez S. Niemojew
skiego: I. Massa, op. cit., t. 2, s. 158. O Makarym Demeskim zob. artykuł Cz. Gila
w: Encyklopedia katolicka, t. 3, pod red. R. Łukaszyka, L. Bieńkowskiego, F. Gryglewicza. Lublin 1989, s. 1142.
S. M. Sołowiow, op. cit., s. 452-465; L. Bazylow, Historia Rosji, Warszawa 1985,
s. 13 i-i34; S.E Platonów, Oczerki,s. 317-352; A. Andrusiewicz, op. cit., 1.1, s. 156
-162; A. Smirnow, PowstanieBołotnikowa 1606-1607, Warszawa 19 5 6; I. Massa, Histoire des guerres de la Moscovie (1601-1610), wyd. M. Obolenski i A. de van der Lin
de, t. 2, Bruxelles 1866, s. 150 n.
Zob. relacja Aleksandra Gosiewskiego i Mikołaja Oleśnickiego z 8 VII1607 r. z Mos
kwy, BCz, 342, k. 484 n. Takie przypadki zdrady były niezwykle rzadkie wśród
szlachty Rzeczypospolitej, zob. H. Wisner, Najjaśniejsza Rzeczpospolita. Szki
ce z dziejów Polski szlacheckiej XVI-XVII w., Warszawa 1978, s. 236. O Kocha
nowskim zob. też: A. A. Titow, Rukopisy sławianskije i russkije prinadleżaszczije
I. A. Wachromiejewu, Moskwa 1907, w. 6, s. 178-179; W. Korieckij, Oformirowanii
Bołotnikowa kak wożdia kriestianskogo wosstanija. Kriestianskije wojny w Rossii XVII-XVIII wieków, Moskwa 1974; idem, Nowoje o krestianskom zakreposzczenii i wosstaniiL. N Bołotnikowa, Woprosy Istorii, Moskwa 1971, nr 5, s. 148-149.
Relacja Aleksandra Gosiewskiego i Mikołaja Oleśnickiego z 8 VII 1607 r. z Mo
skwy (dla Zygmunta III), BCz, 342, k. 484 n. Inna kopia tego listu: BK, 289, k.401 n.,
BR, 16, k. 407V-416. Zob. też: S. E Płatonow, Oczerki, s. 3 3 2-3 5 2; por. ciekawy list
Stanisława Turowskiego do p. Waskowskiego spod Moskwy, BCz, 3 42, k. 517. Pisze
w nim o traktatach z „Piotrem Niedźwiadkiem” w Tulę. Zob. też relację Andrzeja
Sapiehy, starosty orszańskiego, BR, 16, k. 416v-418.
A. Andrusiewicz, op. cit., t. 1, s. 13 6-137.
J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 167-168.
Zob. np. G. Pajerle, op. cit., s. 70; N. L. Kostomarow, Smutnoje wremia, s. 395-396.
Według innych relacji prochy Dymitra I zostały po prostu rozsypane na polu, zob.
D. Iłowajskij, Smutnoje wremia Moskowskogo Gosudarstwa, Moskwa 1894 (repr.:
The Hague-Paris 1970), s. 76. Zob. też: D. Czerska, Dymitr, s. 220-221.
J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 124. Krążyły nawet plotki o tym, że Borys
Godunow żyje i walczy o tron, zob.: Diariusz Diamentowskiego, s. 128; Rzeczy
polskich w Moskwie na Jarosławiu księgi III, BR, 16, k. 424 (jest to fragment
tzw. Diariusza Diamentowskiego, nieco odmienny od wersji opublikowanej przez
A. Hirschberga).
Józef Budziło twierdzi, że Dymitr II zjawił się w Starodubie Siewierskim 26 VII1607 r.,
J. Budziło, Wojna moskiewska wzniecona i prowadzona z okazjifałszywych Dymitrów
od 1603 do 1612 r., oprać. J. Byliński i J. Długosz, Wrocław 19 9 5, s. 7 0 (dalej cyt.
Diariusz Budziły). O zwalczaniu przez Wasyla Szujskiego pogłosek o Samozwań
cu zob.: Nowiny o Dymitrze, które udają być za pewne caru moskiewskiemu. Ożył
i wstał z martwych Dymitr Iwanowicz, Car Moskiewski, BR, 233, k. 164-164V.
I 14
10
"
11
”
14
J
ROZDZIALI
Z relacji tej wynika, że Szujski płacił nawet nagrody za wskazywanie osób szerzą
cych wieści o ocaleniu Samozwańca (ibidem).
J. U. Niemcewicz, op. cit., s. 170,171. Zob. też: BK, 319, k. 1; M. S. Marchocki,Hi
storia wojny moskiewskiej, Poznań'1841, s. 6; S. Kobierzycki, Historia Vladislai Poloniae etSueciaeprincipis, Dantisci 165 5, s. 70.
Na temat pochodzenia drugiego Samozwańca zob.: K. Tyszkowski, Wer war der
zweite Pseudo-Demetrius?, Jahrbiicher fur Kultur und Geschichte der Slaven,
Bd. 7:1931, nr 4; P. Wasienko, LżedymitrII, w: Russkij Biograficzeskij Słowar‘, 1.10,
s. 401-418. Starannego zestawienia źródeł na ten temat dokonał D. Iłowajski,
Smutnoje wremia, s. Z89-Z9Z. Zob. też: Litowskij kancler Lew Sapieha o sobytiach
smutnogo wremieni, wyd. M. Liubawskij, Moskwa 1901, s. 10, 11; S. Żółkiewski,
Początek i progres wojny moskiewskiej, w: Pisma Stanisława Żółkiewskiego, wyd.
A. Bielowski, Lwów 1861, s. 13. O informacjach na temat pochodzenia zob. też:
N. Kostomarow, Smutnoje wremia, t. 1, s. 384. Anonimowa relacja znajdująca się
w Bibliotece Raczyńskich opowiada o jakimś osobniku, który już w styczniu 1607 r.
pojawił się w Rylsku. Podawał się on za ocalonego cara Dymitra i został następnie
przewieziony do Witebska, w przebraniu prawosławnego mnicha. Stamtąd wysy
łał listy do Moskwy z wieściami o swoim cudownym ocaleniu (Nowiny o Dymi
trze, które udają być zapewne..., BR, 2.33, k. 164-164V). Być może był to później
szy „wor tuszyński”. Nie jest wykluczone, że chodziło jednak o innego samozwańca.
M.S. Marchocki, op. cit., s. 7.
S. Maskiewicz, Pamiętnik, w: Pamiętniki Samueia i Bogusława Kazimierza Maskiewiczów, s. 118.
Na przykład list do marszałka nadwornego Mikołaja Wolskiego, spod Briańska,
zi I 1608 r. w: A. Kraushar, Obrazy i wizerunki historyczne, Warszawa 1906,
s. 346-347
15 S. Maskiewicz, op. cit., s. 118.
16 Cyt. za: A. Hirschberg, Dlaczego Połacy popierałi drugiego Dymitra Samozwańca?,
Sankt-Petersburg 1904, nadb. z: Sbornikpo słowjanowiedieniu, 1.1, s. 1.
17 Zob. na temat ich starań list Stanisława Turowskiego do Waskowskiego z 30 XI1607 r.,
BCz, 341, k. 517-518.
18 Szymon Charliński do NN, Ostrokludowice, 19 X 1607 r., J. U. Niemcewicz,
op. cit., t. z, s. 159-160; BR, 34, k. 68-69.
^
19 Ibidem.
10 A. Hirschberg, Diaczego, s. z; idem, Maryna, s. 51; J. Maciszewski, Polska a Mo
skwa, s. 139-140; Stanisław Turowski do Waskowskiego, zob. przyp. 17; Szymon
Charliński do księcia Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła, AGAD, AR V, 1.144, nr 193
(zy X 1607 r. z Lublina).
11 Stanisław Turowski do Waskowskiego, zob. przyp. 17.
11 Dymitr II Samozwaniec do Jana Piotra Sapiehy, Starodub Siewierski, 6 IX 1607 r.,
BCz, 34Z, k. 517, BR, 16, k. 416.
4 J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 140-14 5.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
I15
и Ibidem, s. 140, p. 91; por. A. Hirschberg, Maryna, s. 108; idem, Dlaczego, s. 11;
A. Darowski, Szkice historyczne, seria z, Sankt-Petersburg 1895, s. 39 n.
и Zob. Z. Spieralski, Awantury Mołdawskie, Warszawa 1967. Awanturnikom było
wszystko jedno, czy Dymitr jest prawdziwy, ćzy nie.
i< S. Płatonow, Oczerki, s. 3 5 8-3 60; A. Hirschberg,Maryna, s. 5 2-5 3. O rozgromie
niu Bołotnikowa zob.: S. Turowski do Waskowskiego, 30 XI 1607 r. z Briańska,
BCz, 342, k. 518; DiariuszDiamentowskiego, s. 112-116.
17 Relacja Aleksandra Gosiewskiego i Mikołaja Oleśnickiego z Moskwy, 8 VII1607 r.,
BCz, 342, k. 484 n. Zob. też inna relacja tychże do króla, z Moskwy 3 VIII1607 r.,
ibidem, k. 467.
18 Wilhelm Kochański do Szymona Rudnickiego, Kraków, 12 XII1606 r., BCz, 1639,
s. 161 n.; Jan Kochański do Szymona Rudnickiego, Kraków, 4 I 1607 r., ibidem,
s. 166-168. Instrukcja dla posłów: SIRIO, t. 137, s. 238-280.
“’ Poselstwo od wielkiego kniazia moskiewskiego do KJM przez posłanników jego,
dworzanina i namiestnika jełatowskiego Hrehora Kościenimowicza Wołkońskiego a diaka Andrieja Iwanowa w roku 1607, 5 I w Krakowie odprawowanego, we
dle tej informacji z listu ich moskiewskiego przełożony, BK, 289, k. 337 n.; także
BOs, 6603/II, k. 922-928. Literatura na temat tożsamości Dymitra I jest olbrzymia
(niektóre pozycje zob. przypisy 1 i 329 do niniejszego rozdziału). Nie miejsce tu na
omawianie tego zagadnienia. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że teza, jakoby
Dymitr I był zbiegłym mnichem - Griszką Otriepiewem, akceptowana przez więk
szość historyków rosyjskich zajmujących się problematyką „smuty”, jest w istocie
wątpliwa. Przytoczmy tu opinię znakomitego historyka polskiego S. Grzybowskie
go: „Oficjalna propaganda Godunowa głosiła, że ów Dymitr popełnił samobójstwo
w 1591 r., a gość Wiśniowieckich jest zbiegłym mnichem, prawosławnym Griszką
Otrepjewem. Historycy na ogół to tłumaczenie akceptują. Lecz zdaniem naszym za
udowodnione uważać je trudno. O dowodach przedkładanych przez Godunowa włącznie z trupem Dymitra i zeznaniami jego matki - sądzimy nie lepiej niż o póź
niejszych kilka wieków równie niezbitych dowodach w innych procesach moskiew
skich. Natomiast zastanawia wiele szczegółów - duża brodawka na policzku, jedno
ramię niższe - na których podstawie podobno nastąpiła identyfikacja, to zbyt rzad
ki zbieg cech fizycznych, by łatwo przejść nad nim do porządku. Również charak
ter i zdolności owego rzekomego - a może jednak prawdziwego - carewicza każą
patrzeć na całą sprawę ostrożniej”, S. Grzybowski, Jan Zamoyski, Warszawa 1994,
s. 275.0 misjach Bonekowa (Bunakowa) i Ogarewazob. D. Czerska, Borys, s. 111
-222, 246-249.
” Summa poselstwa do KJM i rozmowy z ich Mościami Pany Radami Posłańców Mo
skiewskich, BK, 1769, k. 208 n.; Na sesjej ich M. pp. senatorów z posłannikami mo
skiewskimi contenta rozmowy, 5 I 1609 r., BOs, 6603/II, k. 929; SIRIO, t. 137,
s. 296-298. Zob. też: S. Łubieński, Opera Posthuma, Antwerpia 1643, s- 104-106;
A. Hirschberg, Maryna, s. 71-72.
” Wilhelm Kochański do Szymona Rudnickiego, z Krakowa, 4 I 1607 r., BCz, 1639,
k. 161 n.
16
I
ROZDZIAŁ I
!1 Protokół z rozmów: SIRIO, t. 137, s. 318-353. Ciekawe, że posłowie moskiewscy
przypomnieli senatorom, iż w Moskwie przebywa brat stryjeczny Zygmtmta III Gustaw Eryksson Waza, który prosił nieustannie cara Wasyla, aby pozwolił mu iść
z wojskiem na Inflanty. Także kfól Szwecji Karol IX Waza proponował, aby car po
mógł mu odzyskać Inflanty, obiecując przydzielić w nich liczne grody Gustawowi
Erykssonowi. Moskwa jednak odrzuciła te propozycje. Tymczasem w analogicznej
sytuacji z Dymitrem Zygmunt. III udzielił owemu Samozwańcowi pomocy. W od
powiedzi senatorowie stwierdzili, że król kilkakrotnie prosił o wysłanie owego Gu
stawa do Rzeczypospolitej, ale car odmawiał. Żalili się też, że Szujski udziela pomo
cy Karolowi Szwedzkiemu. Podkreślili także, że Inflanty należą do Polski. Na temat
Gustawa Erykssona Wazy zob. przypisy 100 i 3 76 do niniejszego rozdziału.
” P. Pierling, La Russie et la Saint-Sićge. Etudes diplomatiąues, t. 3, Paris 1901, s. 449.
34 A. Hirschberg, Maryna, s. 72.
35 SIRIO, 1.137, s. 195.
36 Instrukcja Stanisławowi Witowskiemu i Janowi z Drucka Sokolińskiemu, posłannikom JKM do wielkiego kniazia moskiewskiego Wasyla Szujskiego dana, BCz, 2101,
k. 60-69; BPAN Kr, 3 344, k. 97 n.; BR, 34, k. 41-44V. Zob. też: Maciej Pstrokoński, kanclerz wielki koronny do Wawrzyńca Gembickiego, biskupa chełmińskie
go, Kraków, 8 11607 r., RaS, EP, 99; A. Gosiewski i M. Oleśnicki do króla, z Moskwy,
8 VII 1607 r., BCz, 341, k. 493. O wyznaczeniu kniazia Jana Druckiego-Sokolińskiego do poselstwa: Zygmunt III do Wawrzyńca Gembickiego (?), BR, 12,
k. 122V-123. Materiały do poselstwa także w: SIRIO, 1.137, s. 393 n. O nominacji
Druckiego-Sokolińskiego na pisarza wielkiego litewskiego zob.: Urzędnicy central
ni i dostojnicy Wielkiego Księstwa LitewskiegoXIV-KVIII wieku. Spisy, oprać. H. Lulewicz i A. Rachuba, Kórnik 1994, s. 13 2.
37 Zob. przypis 3 6 - instrukcja dla posłów.
38 Ibidem.
39 Karmelici (i Welamin Rutski - przyszły metropolita unicki) posłowali z polecenia
papieża, A. Hirschberg, Dymitr, s. 197.
40 Aleksander Gosiewski i Mikołaj Oleśnicki do króla z Moskwy, 8 VII 1607 r., BCz,
342., k. 492
41 Ibidem, k. 493.
41 Ibidem.
43 Ibidem.
44 Ibidem.
45 Ibidem.
46 Ibidem, k. 494.
47 Zob. protokół z rokowań posłów polskich Stanisława Witowskiego i kniazia Jana
Druckiego-Sokolińskiego z bojarami w Moskwie w styczniu 1607 r., SIRIO, 1.137,
s. 4б4-47748 Aleksander Gosiewski i Mikołaj Oleśnicki do króla, 8 VII 1607 r. z Moskwy, BCz,
342., k. 489.
49 J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 128-131.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
’1
”
и
’
56
57
58
”
60
61
61
65
64
65
“
67
“
|
II7
Zob. Aleksander Gosiewski i Mikołaj Oleśnicki do króla, 8 VII 1607 r. z Moskwy,
BCz, 342, k. 491.
J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 125.
Zygmunt III do Wawrzyńca Gembickiego, Kraków 13 XII 1606 r., RaS, EP, 101;
Zygmunt III do nieznanego biskupa, Kraków 13 XII1606 r., BK, 1700, k. 209.
Zygmunt III do Jana Karola Chodkiewicza, Kraków 15II1607 r., BK, 15 3 9, nr 8 9.
Instrukcja na sejmiki, AGAD, AR II, ks. 12, k. 175 n.; BR, 34; RaS, SkS E8599
(d- ЗЗб).
5 Na przykład instrukcja średzka, Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskie
go, t. 1: 1572-1632, wyd. W. Dworzaczek, cz. 1: 1572-1616, Poznań 1957, s. 373 n.;
Instrukcja mińska, BPAN Kr, 365, k. 28-29; Instrukcja pińska, ibidem, k. 35
-37; Instrukcja orszańska, ibidem, k. 26-27; BCz, 103, k. 119; Instrukcja lubelska,
BPAN Kr, TP 6. Zob. też: J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 125-128.
Instrukcja witebska, 26 III 1607 r., BPAN Kr, 3 6 5, k. 24-2 5.
Instrukcja sandomierska, 1607 r., BR, 34, k. 44V-45V.
Instrukcja oszmiańska, BPAN Kr, 3 6 5, k. 21 v.
Instrukcja sejmiku generalnego litewskiego w Słonimiu, BR, 34, k. 96V-98.
Zob.: Instrukcja rzeczycka, BPAN Kr, 360, k. 192; Instrukcja wiszeńska, Akta
grodzkie i ziemskie z czasów Rzeczypospolitej Polskiej z archiwum bernardyńskiego
we Lwowie, t. 20, Lauda wiszeńskie 1572-1648, wyd. A. S. Prochaska, Lwów 1909,
s. 122 n.; Instrukcja halicka, ibidem, t. 24, Lwów 1931, s. 21 n. Zob. też: J. Maci
szewski, Polska a Moskwa, s. 129-13 2.
Przemówienie Króla Jego Mości na sejmie w Warszawie 13 VI 1607 r. do ich mościów senatorów i wszystkich posłów wobec uczynione, BR, 12, k. 224-224V; RaS,
SkS, E8599 (d. 336).
Diariusz sejmu 1607 r., BCz, 3 3 5; wotum Stanisława Tarnowskiego, ibidem, k. 120;
wotum Otto Schenkinga, ibidem, k. 190. Inny diariusz, poświęcony w zasadzie wy
łącznie sprawom rokoszowym, BR, 12, k. 180 n.; RaS, SkS, E8599 (d. 336). Mate
riały z sejmu także w: BOZ, 860.
VL, s. 448-449 (Konstytucje Wielkiego Księstwa Litewskiego).
Z Warszawy, 18 VI 1607 r.. Akty otnasiaszczijesia k istorii Zapadnoj Rossii, t. 4:
15 88-/63 2, Sankt-Pietierburg 18 51 (dalej cyt. Akty Zapadnoj Rossii), s. 2 5 9-2 6 0,
przeł. W. P.
Ibidem. Wyraz bezsilności króla i swojej wobec masowego wkraczania prywatnych
oddziałów polskich do Państwa Moskiewskiego dał starosta orszański Andrzej Sa
pieha w liście do wojewody smoleńskiego Michała Szeina (21 VIII1609 r. z Orszy),
SIRIO, 1.137, s. 729-731.
Ks. Jana Wielewickiego TJ dziennik domu zakonnego 00 jezuitów u ów. Barbary
w Krakowie, t. 2, wyd. W. Chotkowski, Kraków 1896, Scriptores Rerum Polonicarum, 1.10, s. 257.
SIRIO, 1.13 7, s. 420-424 (protokoły rozmów posłów polskich z bojarami i audien
cji u cara).
Ibidem, s. 426-447.
I l8
69
70
71
71
75
74
75
76
77
78
79
80
81
81
8’
84
85
86
87
88
89
90
91
91
”
I
' ROZDZIAŁ I
Ibidem, s. 447-459.
Ibidem, s. 464-46 5.
Ibidem, s. 465.
Ibidem, s.465-481.
Ibidem, s. 483-486.
Ibidem, s. 489.
Ibidem, s. 492-494.
Ibidem, s. 458 n.
Ibidem, s. 539-639.
Ibidem, s. 637-650.
Ibidem, s. 426-447.
Ibidem. Z dokumentu bojarów wynika, że ów rzekomy stryj Dymitra I - Smirnow
Otriepiew - posłował do Polski wraz z Atanazym Palczykowem w 1603 r. Wiado
mo jednak, że Smirnow jeździł do Polski także w 1604 r., wraz z poselstwem, które
w Krakowie zażądało (bezskutecznie) widzenia z Dymitrem (zob. np. A. Andrusie
wicz, op. cit., t. 1, s. 161). Można by więc sądzić, że ów rzekomy stryj Dymitra jeź
dził do Polski dwa razy. Być może jednak bojarzy pomylili się.
SIRIO, t. 13 7, s. 426-447.
Pismo strony polskiej: HRM, Suplement, s. 407-444. W wersji rosyjskiej: Akty
Zapadnoj Rosii, t. 4, s. 263-312; SIRIO, t. 137, s. 563-630. Omówienie układu
w: A. Prochaska, Hetmana Żółkiewskiego traktat, s. 15 7-160; A. Darowski, op. cit.,
s. 163-190.
S. Żółkiewski, Początek, s. 15-18; K. Kognowicki, Życia Sapiehów, t. 2, Wilno
1791, s. 80.
Opublikowana w aneksie źródłowym do pracy: D. P. Buturlin, Istoria smutnego
wremźeni wRossii, cz. 2: Prilożenia, Sankt-Pietierburg 1841, s. 46-48.
Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. 2, s. 218-221.
J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 3, s. 314-315, dodatki - Dymitr do Jerzego Mniszcha
z Orła, 2711608 r., s. 314, 315; SGGiD, t. 2, s. 3 27.
Ibidem.
Ibidem.
PamiętnikJakuba Pszonki z autograju w Bibliotece Ossolińskich znajdującego się wy
dany, Lwów 1894, s. 3 9; A. Hirschberg, Maryna, s. 6^>.
Archiwum domu Radziwiłłów, wyd. A. Sokołowski, Kraków 1881, Scrip tores Rerum
Polonicarum, t. 8, s. 52 (książę Mikołaj Krzysztof Radziwiłł do księcia Janusza Ra
dziwiłła, z Nieświeża, 16 II1608 r.).
Zygmunt III do senatorów, 14III1608 r., z Krakowa, BCz, 104, k. 77-78; Zygmunt III
do W. Gembickiego, 15 III 1608 r. z Krakowa, RaS, EP, 101; Propozycja na konwokację: BOs, 6603/II, s. 633; BR, 14, k. 225; BCz, 104, k. 561.
Materiały z konwokacji 1608 r.: BOs, 6603/II, k. 634, także: BOs, 1926/II, k. 48-49; BR, 14, k. 225 n.; BCz, 104, k. 119 n.
Zob. Pamiętnik Niemojewskiego, s. 7 3.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
I19
я Memoriał i motiwa od JM Wojewody sendomirskiego Królowi JM dane z więzienia
moskiewskiego JMP wojewody i posłów polskich, b.d. (prawdopodobnie maj 1608 r.),
BOs, 2686/II, k. 6-9.
95 Pamięć do pokazania krzywd, które Rzeczpospolita i z królem Jego Mością wzięła
od Narodu Moskiewskiego, ibidem, k. 6-6v.
»4 Ibidem.
w Ibidem.
»’ Ksiądz Franciszek Pomaski, kanonik łucki, proboszcz Samborski, sekretarz kró
lewski, związany blisko z Mniszchami (zob. A. Hirschberg, Dymitr Samozwaniec,
s. 46). Autor tzw. Diariusza Diamentowskiego pisał: „Stamtąd zaraz, bo niedaleko
było [od gospody Zygmunta Tarły, chorążego przemyskiego] dobyli się do Księ
dza Pomaskiego, sekretarza Króla Jego Mości. Mszę na ten czas właśnie odprawował i tylko co skończył: «ite missa est», ostatnie drzwi wybili. Jeszcze był w orna
cie. Tamże obraz Najświętszej Panny postrzelili, z aparatów samego obłupili, tamże
przed ołtarzem zabili, a nazajutrz skonał”, s. 57. Inna relacja: „W tejże ulicy beł dwór
księdza Pomaskiego, do którego wpadli, pod ten czas kiedy Mszę św. odprawował.
Naprzód na dole konie, wozy i insze rzeczy pobrali, brata jego, który szedł hamo
wać i stajenną czeladzią ubiwszy, na górę dobywać się poczęli. Spieszeł się Niebosz
czyk, aby Mszy św. dokończyć mógł, ale iż już drzwi do niego wysiekiwali, odpra
wiwszy komunię kazał drzwi otworzyć, chcąc się poddać. Wpadłszy zaraz apperaty
kościelne rozszarpali, a po tym zewlokszy go nago przy ołtarzu, kilka ran zadali, in
szych wszystkich, którzy przy Mszy św. beli, także zewprzód ze wszystkiego zewlok
szy pozabijali [...]. [Księdza Pomaskiego] poranionego do chlewa zawlokli, który
aż podobno jeszcze by beł mógł być żyw, ale przez niedopatrzenie ran, ubieżenie
krwie i zimna już konającego naleźli nasi trzeciego dnia i uprosili nikczemny hała
stry, że go pogrześć za płoty dopuścili”, O zamordowaniu wielkiego kniazia i pobi
ciu Polaków na Moskwie, dnia 27 maja w roku 1606, BR, 3 3, k. 9V-15. Inne rela
cje: O zamordowaniu Dymitra, Hospodara Moskiewskiego, 27 dnia Maja, BR, 34,
k. 8 5 n.; Zamordowanie Dymitra, cara moskiewskiego, BR, 7, k. 6 n.; Dymitra, cara
moskiewskiego, sprawy, wesele i śmierć, BCz, 1662, k. 159, (153). Zob. też: Spi
sek co przedniejszych osób narodu naszego pomordowanych na Moskwie, BR, 33,
k. 15V; Pamiętnik Niemojewskiego, s. 92-94.
” Nicolao de Mello, generał augustianów w Ameryce. Następnie przebywał w Persji.
Z polecenia szacha Abbasa I jechał on z poselstwem do papieża i króla Hiszpanii.
Jadąc przez Moskwę, został zatrzymany i uwięziony przez Borysa Godunowa oba
wiającego się szerzenia katolicyzmu w Persji. Umieszczono go w ciężkim więzieniu
na Wyspach Sołowieckich (w klasztorze). Dymitr go uwolnił, obdarzył honorami
i chciał odesłać do kraju (Hiszpanii, będącej wówczas w unii personalnej z Portugalią). Po obaleniu Dymitra „z rozkazania carskiego za przyczyną Anglików w Mo
skwie mieszkających, głównych nieprzyjaciół wiary katolickiej i narodu hiszpań
skiego, zrazu do monasteru Borysowego, trzy mile [ok. 20 km] od Rostowa zesłany
i do więzienia dany”. Z więzienia wysłał on do Mniszcha list (po francusku), bardzo
obszerny, w którym opisał swoją działalność misyjną w Ameryce, Persji i na po-
Iio
I
ROZDZIAŁ I
graniczu chińskim. Wraz z de Mello był więziony jego towarzysz, Indianin z Ame
ryki, którego okrutnie torturowano, żądając przyjęcia prawosławia. Zob. Diariusz
Diamentowskiego, s. 103-105;}. Taiko, Maryna Mniszech w Jarosławiu nad Wołgą,
Kwartalnik Historyczny, IV 1890,'s. 41-41; P. Pierling, Nikołaj Mello, „Giszpanskija ziemli”czerniec, Istoriczeskije statii i zamietki, Sankt-Pietierburg 1913; D. Czer
ska, Polacy na zesłaniu zapanowania Wasyla Szujskiego, w: Między Wschodem a Za
chodem. Rzeczpospolita XVI-XVJII w. Studia ojiarowane Zbigniewowi Wójcikowi
w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, Warszawa 1993, s. 97; eadem, Dymitr Samozwa
niec, Wrocław 1995, s. 118-229.
'“ Gustaw zmarł 22II1607 r. w Kaszynie koło Uglicza. Zob. przypis 376 do niniejsze
go rozdziału.
101 Pamięć do pokazania, k. 6-6v.
101 Ibidem
‘°’ Ibidem.
104 Ibidem, k. 7-8; D. Czerska, Dymitr, s. 42.
105 Ibidem.
106 Ibidem.
107 Ibidem.
108 Media do ratowania nas i Cara JM ludem wojennym, ibidem, k. 8V-9.
109 Ibidem. Memoriał został wydany w: SIRIO, t. 137, s. 692-698.
110 J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 144-145.
“' Zygmunt III do senatorów, 14 III 1608 r., z Krakowa, BCz, 104, k. 77-78 (dełiberatoria); Propozycja na konwokację i przebieg konwokacji: BOs, 1926/II, k. 42 n.;
ibidem, 6603/II, k. 63 n.; BR, 14, k. 225 n.; BCz, 104, k. 561 n.
111 J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 146.
"’ Wawrzyniec Gembicki do Szymona Rudnickiego, 20 VI 1608 r., z Krakowa, BCz,
1630, k. 417-419. Podobny pogląd: książę Janusz Ostrogski w liście do kardynała
Bernarda Maciejowskiego, Ostróg, 4 XI1607 r., BK, 317, k. 2 5 8.
'14 Lew Sapieha do Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła, wojewody wileńskiego, 6 VIII1608 r.,
Scriptores Rerum Polonicarum, t. 8, s. 245.
115 Kraków, 20 XI1607 r., BR, 233, k. 166-167.
116 Konkluzja ich M PP Senatorów na te punkta propozycji KJM, BOs, 1926/II,
k. 48-49; BCz, 104, k. 561 n.
^
"7 Ibidem.
"8 Ibidem.
"’ Treść uniwersału: BPAN Kr, 951,^317.
1X0 Lew Sapieha do księcia Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła, Kraków, 6 VIII 1608 r.,
Scriptores Rerum Polonicarum, t. 8, s. 245.
111 M. Marchocki, op. cit., s. 11, 12.
111 Ibidem.
,x’ Ibidem, s. 12, 13.
1X4 Ibidem.
1x5 Ibidem. Wkrótce zresztą kniaź Różyński zabił Miechowieckiego w czasie sprzeczki.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
116
>‘7
118
119
150
ч1
”x
'”
154
1,6
1,7
1,8
'”
140
141
141
145
144
145
146
147
148
|
III
Ibidem, s. 13,14.
Ibidem, s. 15.
Ibidem, s. 15-17.
Ibidem, s. 17.
Ibidem, s. 18 (pomyłkowa paginacja: 14).
Ibidem, s. 18, 19 (pomyłkowa paginacja: 14, 15).
A. Hirschberg, Maryna, s. 60; zob. też s. 54-60.
M. Marchocki, op. cit., s. 19 (pomyłkowapaginacja: 15).
O przebiegu bitew pod Bołchowem i nad rzeką Chodynką: M. Marchocki, op. cit.,
s. 2.1-37; S. Kobierzycki, op. cit., s. 91-93; Diariusz Budziły, s. 73-76; A. Hirsch
berg, Maryna, s. 62-69; S. E Płatonow, Oczerki, s. 360-370.
M. Marchocki, op. cit., s. 27, 28; J. Wielewicki, op. cit., s. 274. Na temat poselstw do
wojsk Samozwańca zob. też SIRIO, t. 137, s. 687-690.
M. Marchocki, op. cit., s. 30-31.
Zob. DiariuszDiamentowskiego, s. 130-136;}. Wielewicki, op. cit., s. 275-276.
Kniaź Roman Różyński „w imieniu całego wojska z Tuszyna”, 20 VII 1608 r.,
AAWO, AB, D47, k. 3 7.
A. Hirschberg, Maryna, s. 73, przypuszcza, że miało to miejsce po bitwie z Samo
zwańcem (przegranej pod Bołchowem).
Pamiętnik Niemojewskiego, s. 13 2— 13 3; D. Czerska, Polacy na zesłaniu, s. 97.
SIRIO, 1.137, s. 656-668.
Spisy Mniszcha: ibidem, s. 669-674; wykaz kosztowności sporządzony przez Stani
sława Niemojewskiego: PamiętnikNiemojewskiego, s. 280-281, 284.
SIRIO, t. 137, s. 658. O odnalezieniu Krauzowskiego zob. s. 219.
D. Buturlin, op. cit., cz. 2: Priłożenia, s. 59-70; M. M. Szczerbatow, Istorija Rossijskaja ot drewniejszych wriemien, t. 7, cz. 3, Sankt-Pietierburg 1791, s. 99-113;
SIRIO, t. 137, s. 698-725. Punkta z listu przymiernego Moskiewskiego A°i6o8,
BR, 34, k. 20, 21. Zob. też omówienie traktatu: Mikołaj Oleśnicki, Aleksander Go
siewski, Stanisław Witowski, Jan Drucki-Sokoliński do Zygmunta III, BCz, 104,
k. 193-194; BCz, 342, k. 649 n.; BCz, 362, k. 67 n.; BR, 16, k. 418-420. Zob. też
list posłów do uwięzionych jeszcze Polaków, Diariusz Diamentowskiego, s. 14 5 -146.
Pamiętnik Niemojewskiego, s. 294.
BOs, 3 5 5 2, k. 1 -3; także: PamiętnikNiemojewskiego, s. 3 21 -323 (dodatki). Wcześ
niej sporządzony przez Niemojewskiego wykaz dla posłów polskich w Moskwie:
Pamiętnik, s. 281, inne wzmianki: ibidem, s. 276, 280-281, 284, 288-289, 298.
Większość kupców jednak zapewne już nigdy nie odzyskała swoich towarów. Jesz
cze w lutym 1611 r. Zygmunt III pisał do bojarów (przebywających w zajętej już
przez Polaków Moskwie), domagając się zwrotu kupcom ich przedmiotów lub za
płacenia ekwiwalentu pieniężnego, SIRIO, 1.142, s. 713-715.
List od P. Posłów KJM i P. Wojewody Sandomierskiego do rycerstwa polskiego pod
Moskwą będącego, BCz, 104, k. 195-197; BCz, 342, k. 650-651.
BCz, 342, k. 649-650; List posłów z Moskwy, b.d., BCz, 362, k. 67 n.
Hi
J
ROZDZIAŁ 1
149 Wawrzyniec Gembicki do Szymona Rudnickiego, z Lubawy, 20 X 1608 r., BCz,
1630, k. 507-509.
150 M. Marchocki, op. cit., s. 36.
,5‘ Ibidem, s. 36, 37; S. Maskiewicz, op. cit., s. 11% Diariusz Budziły, s. 76.
151 Dymitr II Samozwaniec do Jana Piotra Sapiehy, 6IX 1607 r., ze Staroduba Siewier
skiego, BCz, 342, k. 517; także: BCz, 103, nr 261.
'” Dziennik Sapiehy, s. 175.
'54 A. Hirschberg, Maryna, s. 81 -8 3. Autor nie przytacza żadnych dowodów na poro
zumiewanie się Jana Piotra Sapiehy i Lwa Sapiehy.
1,5 Zob. list Lwa Sapiehy do księcia Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła z Krakowa,
6 VIII 1608 r., Scriptores Rerum Polonicarum, t. 8, s. 245.
156 Zob. s. 207-209.
157 Dziennik Sapiehy, s. 175; K. Kognowicki, op. cit., t. 2, s. 158-162.
158 Dziennik Sapiehy, s. 177-180.
159 Relacjaks. Kaspra Sawickiego, HRM, t. 2, s. 121-125.
160 Ibidem; J.Wielewicki, op. cit., s. 276-279; M.Marchocki, op. cit.,s. ^-W, Bielskij
lietopisiec, w: Połnoje sobranije russkich lietopisiej, t. 34, Moskwa 1978, s. 248-249;
S. Załęski, SJJezuici w Polsce, 1.1, cz. 1, Lwów 1900, s. 619-620.
161 Dziennik Sapiehy, s. 182..
161 SGGiD, s. 336.
163 A. Hirschberg, Maryna, s. 41.
164 M. Marchocki, op. cit., s. 39. Podobna opinia w anonimowym rękopisie prawdo
podobnie z 2. połowy XVII w. opublikowanym w: Pamiętniki do panowania Zyg
munta III, Władysława IV iJana Kazimierza, wyd. K. W. Wóycicki, t. 1, Warszawa
1846, s. 2.
l6s Dziennik Sapiehy, s. 185. Warto tu przytoczyć opis uczty, jaką podjął Jerzego
Mniszcha i jego towarzyszy kniaź Fiodor Boratyński: „Moskiewskim smakiem do
syć było. Potraw pierwsze noszenie, wszystko na zimno, a po nim gorzałka, drugie
noszenie - pieczyste. Trzecie potrawy noszone w patelniach żelaznych. Potym cia
sto z cebulą bez soli. To też była śmieszna rzecz widzieć, gdy sam kniaź bez talerza
pożywał, kości na obrusie kładąc, przed nas przecię kilka talerzy cynowych, bar
dzo brudnych, także łyżek drewnianych położono”. Rzeczy polskich w Moskwie,
na Jarosławiu, księgi III, BR, 16, k. 43 6v. Fragment ten (j nieco odmiennej wersji)
znajduje się w tzw. Diariuszu Diamentowskiego, s. 157. Jednym ze źródeł tzw. Dia
riusza Diamentowskiego jest tzw. Diariusz Marcina Stadnickiego przypisywany (bar
dzo przekonująco) przez W. Kętrzyńskiego Abrahamowi Rożniatowskiemu (opu
blikowany w: Russkij Archiv, 1906, kn. 2). Zdaniem Kętrzyńskiego tzw. Diariusz
Diamentowskiego stworzył także Rożniatowski, kompilując swoje poprzednie dzie
ło (a więc ów tzw. Diariusz Marcina Stadnickiego) i inne relacje. Na ten temat zob.
szerzej: W. Kętrzyński, op. cit.; A. Hirschberg,Maryna, s. 95.
166 Dziennik Sapiehy, s. 185.
167 M. Marchocki, op. cit., s. 39; A. Hirschberg,Maryna, s. 93, 94.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
IZ?
■«’ SGGiD, s. 340-341;}. U. Niemcewicz, op. cit., t. 3, dodatki, s. 315-316; D. Butur
lin, op. cit., t. z, Prilożenia, s. 71-73.
■«9 przywilej dla Tarły w: W. Roussel, Wiadomości o krwawej a strasznej rzezi, s. 44
-45; oryginał w: BK, 190, k. 130; przywilej dla Sebastiana Lubomirskiego, ibidem,
k. 12.0. Zob. też: A. Hirschberg, Maryna, 5.123,114;}. Maciszewski, Polska a Mosk
wa, s. 141.
'7° M. Marchocki, op. cit., s. 39.
■7' Dziennik Sapiehy, s. 185.
«7» p. Pierling, La Russie, t. 3, s. 3 5 5; S. Maskiewicz, op. cit., s. 110 („Brał z nią ślub po
tajemnie i mieszkał jako z żoną”). Wieści o jawnym oszustwie w kwestii „rozpozna
nia” Dymitra przez Marynę docierały do Polski. Stanisław Tarnowski w liście do
Wawrzyńca Gembickiego pisał: „Moskwa odstępuje od tego Dymitra, bo ślubem
co carowa brała z nim postrzegli się, że nie ten i było by więc pisać, lecz czasu nie
mam ani zdrowia”, ze Stopnicy, 16 IV 1609 r., RaS, EP, 99.
■7’ Pamiętnik Niemojewskiego, s. 312..
«7* M. Marchocki, op. cit., s. 39.
'7s Cytat z: M. Marchocki, op. cit., s. 39. O pozostawieniu w niewoli Michała Ratomskiego zob.: Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 3 X 1610 r. z Moskwy, B},
3596/V, k. п-liv.
176 A. Hirschberg, Maryna, s. 97, pisze, że w rokowaniach brał udział jeden z książąt
Golicynów. }est pewne, że był to Andrzej, gdyż Mniszech na sejmie 1611 r. mó
wił o „nieboszczyku Galliczynie”. Andrzej został zabity w Moskwie w 1611 r. Zob.
mowę Mniszcha na sejmie 1611 r., B}, Akc. 5/51, k. 3 9 n.
177 Dziennik Sapiehy, s. 185,186. Zob. też: B}, 101, k. 457-460:6}, Akc. 5/51,! 39 n.
178 B}, 101, k. 457-460.
,7’ Dziennik Sapiehy, s. 18 9; B}, 1 o 1, k. 314- 315; Diariusz Budziły, s. 78.
,8° Dziennik Sapiehy, s. 191; K. Bussow, Moskowskaja chronika, Moskwa-Leningrad
1961, s. 157.
,8' SkazanijeAwraamijaPalicyna, Moskwa-Leningrad 1955,5. 135-136.
181 Ibidem, s. 136, 137.
,8’ Ibidem. Zob. też: Nowiny z Moskwy, B}, 101, k. 314-315; Nowyj lietopisiec, w: Polnojesobranije russkich lietopisiej, t. 14, Moskwa 1965, s. 95-96.
184 Dziennik Sapiehy, s. 191-197; Sbornik kniazia Chiłkowa, s. 25 n. Zob. też: D. Iłowajskij, op. cit., s. 107-110.
185 S. E Płatonow, Oczerki, s. 367; A. Hirschberg,Maryna, s. 106,107. O poddaniu się
Pskowa Samozwańcowi zob. S. M. Sołowiow, op. cit., s. 491-493.
186 Nowiny z Moskwy, B}, 101,^314(159).
187 }. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 150. Zob. także: Piotr Tylicki do Szymona Rud
nickiego, Kraków, 8 X 1608 r., BCz, 104, k. 15 3-154.
188 Wawrzyniec Gembicki do Szymona Rudnickiego, b.m., 6 X 1608 r., BCz, 1630,
к 5I9-52-3
,8’ Zob. s. 39-40,50-53.
124
I
ROZDZIAŁ I
’’° J. N. Szczepkin, Wer war Pseudodemetrius I,s. 142; W. Sobieski, Żółkiewski, s. 9-13.
A. Hirschberg, Maryna, s. 81 - 82.
'
191 W. Sobieski, Żółkiewski, s. 11-13, 24-15.
192 Mikołaj Oleśnicki i inni posłowie do króla, 8 VII 1607 r., z Moskwy, BCz, 342,,
k. 492 n.
'” NN do Szymona Rudnickiego, Kraków, 8 X 1608 r., BCz, 104, k. 249. Korespon
dent ten przytaczał opinię Stanisława Domaradzkiego.
194 P. Pierling, La Russie, t. 3, s. 449; zob. s. 33-34.
195 K. Kognowicki, op. cit., t. 1, Wilno 1790, s. 80; A. Darowski, op. cit., s. 19-21;
W Sobieski, Żółkiewski, s. 14.
196 S. Żółkiewski,Początek, s. 15.
197 Zob. np. A. Darowski, op. cit., s. 19; S. Żółkiewski, Początek, s. 9-10.
198 S. Żółkiewski, Początek, s. 15,16.
199 Zob. s. 163-167, 222-225.
100 Przyczyna i rada expedycyi moskiewskiej, BCz, 102, k. 663-669.
101 Zob. s. 360-365.
101 W. Sobieski, op. cit., s. 16, 17. Zob. też: P. Pierling, La Russie, t. 3, s. 365.
105 A. Darowski, op. cit., s. 4,104.
104 W. Sobieski, Żółkiewski, s. 17-23. Podobne opinie: J. Byliński, Sejm z roku 1611,
Wrocław 1970 („królowi zaś była szczególnie bliska rola krzyżowca”, s. 12); J. Maci
szewski, Szlachecka opinia wPołsce wobec interwencji w Moskwie (1604-1609), Kwar
talnik Historyczny, 1963, z. 2, s. 363-386.
105 P. Pierling, La Russie, t. 3, s. 364-366.
206 W. Sobieski, op. cit., s. 17-23.
207 H. Wisner, Zygmunt III, s. 116.
208 Ibidem. Zob. też opinię H. Wisnera w artykule: Litwa wobec rokoszu, Kwartalnik
Historyczny, 79, 1972, s. 279.
109 Instrukcja dla A. Gosiewskiego i M. Oleśnickiego, BCz, 21 o 1, k. 2 5 -40. Zob. też:
H. Wisner, Zygmunt III, s. 113; A. Andrusiewicz, op. cit., 1.1, s. 14, 15; A. Strzelec
ki, Sejm z roku 1609, Kraków 1921,5. 12, 13; A. Hirschberg, Dymitr Samozwaniec,
Lwów 1898, s. 250-251.
210 Dymitr Samozwaniec do Karola IX, Elementa adfontium editiones, t. 6, wyd.
К. H. Talbot, Romae 1962, s. 9.
2" H. Wisner, Zygmunt III, s. 113-114.
2,2 RaS, EP, 100. Zob. też instrukcję przed sejmem 160 5 r., BR, 2 3 3, k. 5 4-60; uwagi
A. Strzeleckiego, op. cit., s. 42-47.
2” A. Strzelecki, op. cit., s. 175; H. Wisner, Opinia szlachecka Rzeczypospolitej wobec
polityki szwedzkiej Zygmunta III w latach 15 87-163 2, Zap. Hist., t. 3 8: 19 7 3, z. 2,
s. 21-25.
14 Cyt. za: W. Sobieski, Żółkiewski, s. 22.
15 Zob. s. 92-9 5. Warto dodać, że po Europie krążyły liczne pogłoski na temat planów
króla, będące przejawem niepokoju dworów przed ewentualnym nadmiernym wzro
stem potęgi Zygmunta III. W sprzyjających okolicznościach król polski mógłby bo-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
12$
wiem zapanować nad trzema dużymi państwami: Rzecząpospolitą, Moskwą i Szwe
cją. Agent angielski Andreas Aidy pisał do Roberta Cecila z Gdańska (15 IV 1611 r.),
że Zygmunt III chce opanować Moskwę i Szwecję, a następnie podjąć handel z China
mi. Zob. Elementa adfontium editiones, t. 6, s. 1 o 1 -1 oz.
116 J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 151-153. O motywach decyzji króla o wojnie
zob. też: W. Czapliński, Zarys dziejów Polski do roku 1864, Kraków 19 8 5, s. 2 4 9.
x,z Lew Sapieha do Szymona Rudnickiego, Wilno 15 VII 1609 r., AAWO, AB, D48,
k. 148.
1,8 List de deliberatoria na sejm od ich M PP Senatorów Koronnych i Xięstwa Litew
skiego do KJM pisany [!], 16 I 1608 r., z Krakowa, BOs, 6603/II, k. 664. List deliberatoryjny do Wawrzyńca Gembickiego, RaS, EP, 101 (18 VI1608 r., z Krakowa).
1,9 Instrukcja na sejmiki, 3 XI 1608 r., z Krakowa, BOs, 6603/II, k. 671-679; APGd,
300/29, nr 74, k. 26-31, przekład niemiecki: s. 37-45.
1X0 Ibidem.
XX1 Ibidem.
1X1 Piotr Tylicki do Szymona Rudnickiego, Kraków, 8 X 1608 r.,BCz, 104,k. 253-254.
1X1 Por. mowę Mniszcha na sejmie 1611 r.: BJ, Akc. 5/52, k. 39; BJ, 102, k. 456-460;
BCz, 106, nr 53 (k. 219 n.).
1X4 J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 156.
1X5 Była to stała metoda postępowania Zygmunta III przed sejmikami, zob. Stanisław
Tarnowski do Wawrzyńca Gembickiego, przypis 230.
xx6 Akta sejmikowe województwa krakowskiego, t. 1:1572-1620, wyd. S. Kutrzeba, Kra
ków 1932, s. 337. Omówienie niektórych sejmików w: J. Maciszewski, Polska
aMoskwa, s. 156-162; W. Sobieski,Żółkiewski, s. 26.
1X7 Akta sejmikowe województwa krakowskiego, s. 331; В Cz, 360, k. 1633.
xx’ List Mikołaja Zebrzydowskiego do sejmiku proszowickiego, Zamość, 5 XII1608 r.,
BOs, 6603/II, k. 683-684.
1X9 List Hieronima Gostomskiego na sejmik średzki, 3 XII 1608 r., z Sandomierza,
Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego, t. i,s. 388-390.
1,0 Instrukcja sandomierska, 15 XII1608 r., BCz, 3 3 5, k. 181 n. Na prokrólewskie sta
nowisko województwa duży wpływ miał Stanisław Tarnowski, kasztelan sando
mierski, zob. tenże do Wawrzyńca Gembickiego, 26 IV 1609 r., ze Stopnicy, RaS,
EP, 99.
‘” Artykuły sejmiku sieradzkiego, 11 XII1608 r., AAWO, AB, D47.
1,1 Ibidem.
‘” Instrukcja mińska, 4 XII 1608 r., AGAD, AR, II, t. 5, nr 545. O opozycyjnych na
strojach na Litwie zob.: Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, z Żółkwi, 20 XI1608 r.,
BJ. 3 596/V, k. 7-7V.
1 ,4 Instrukcja łomżyńska, 13 XII 1608 r., BPAN Kr, TP, 14, k. 101 n.; Instrukcja raw
ska, b.d., ibidem, 20, k. 26 n.; Instrukcja radziejowska (województwa: brzesko-ku
jawskie i inowrocławskie), 1511609 r., APGd, 300/29, nr 74, k. 32-3 5 („moskiew
skim kłótniom zabiegać” - nakazywała szlachta kujawska swoim posłom).
116
I
ROZDZIAŁ I
155 Zob. Ludwik Mortęski, wojewoda pomorski, do Szymona Rudnickiego, Toruń,
3 X 1609 r., AAWO, AB, D49, k. 29.
liS Ibidem. Jerzy Kostka, wojewoda malborski, do Szymona Rudnickiego, 3 X 1609 r.
z Torunia, AAWO, AB, D49, k. 2’7; Fabian Plemięcki do Szymona Rudnickiego,
3 X 1609 r. z Torunia, AAWO, AB, D49, k. 28.
1,7 S. Żółkiewski, Początek i progres, s. 18.
1,8 Ibidem, s. 16.
1,9 Ibidem.
140 Ibidem, s. 16, 17.
141 Ibidem, s. 17.
141 Ibidem.
145 Ibidem.
144 Ibidem.
145 Diariusz sejmu walnego w Warszawie pro die XV mensis Februarii złożonego in
Anno Domini 1609, BOs, 6603/II, k. 691-692. Inny diariusz: APGd, 300/29,
nr 74, k. 37-144 (w języku niemieckim).
146 APGd, 3 00/2 9, ПГ74,k. 5 2-5 5,5 8-5 8V.
147 Diariusz sejmu walnego, k. 694.
148 Ibidem.
149 Ibidem. Por. wotum tegoż na sejmie 1611 r., BJ, Akc. 5/52, k. 37. Zob. rozdział 4,
s. 276. O tym, że biskup wileński był zwolennikiem wyprawy, pisali: W. Sobieski,
Żółkiewski, s. 19; J. Maciszewski, Szlachecka opinia, s. 382. Obaj autorzy opierali się
na liście Benedykta Wojny do papieża Pawła V, z 19 IX 1609 r. (A. Theiner, op. cit.,
t. 3, s. 299). Nie jest jednak do końca pewne, czy opinia o sprzyjaniu biskupa Wojny
wyprawie na Moskwę jest słuszna. Biskup wileński miał dość zmienne poglądy, a list
do papieża niekoniecznie musiał oddawać jego osobiste zapatrywania.
150 Diariusz sejmu walnego, k. 694-69 5.
,
151 Ibidem, k. 696-697.
151 Ibidem, k. 697-699.
155 Ibidem, k. 700; APGd, 300/29, nr 74, k. 61-64V.
154 Diariusz sejmu walnego, k. 702-704.
155 Ibidem.
1 ,6 Ibidem, k. 704-70 5. W dziełach Marcina Kromera nie ma^akiego cytatu. Wzmianka
o tym, że Zygmunt Stary odmówił przyjęcia korony węgierskiej, czeskiej i szwedz
kiej znajduje się w: M. Kromer, Mowa na pogrzebie Zygmunta I, wyd. J .Starnawski,
Olsztyn 1982, s. 114,132.
157 Diariusz sejmu walnego, k. 705-706. Był to odwet ze strony Dymitra za brak tytułu
carskiego w liście od Zygmunta III. Zob. A. Hirschberg, Dymitr, s. 225-231. Zob.
też: Diariusz Moskiewskich legacji Ich M. Posłów, Jaśnie Wielmożnego Pana Miko
łaja Oleśnickiego z Oleśnice, kasztelana małogoskiego, JMP Aleksandra Corwina
Gosiewskiego, starosty wieluńskiego, sekretarza JKM spisany w roku 1606 wMoskwie, BCz, 342, k. 405 n., także: BCz, 2101; HRM.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
160
161
lćl
169
164
165
166
167
168
1(9
170
171
171
179
174
175
176
177
|
I27
Diariusz sejmu walnego, k. 705-706. Zob. bardzo podobne uwagi u S. Maskiewicza, op. cit., s. 115, 116.
APGd, 300/29, nr 74, k. 68V-69V.
Ibidem, k. 72-73.
Diariusz sejmu walnego, k. 706-71 o.
Ibidem.
Ibidem.
Zob. s. 37.
Diariusz sejmu walnego, k. 706-710. Na temat poselstwa Lwa Sapiehy i zawarte
go w Moskwie rozejmu w 1601 r. zob. K. Tyszkowski, Poselstwo Lwa Sapiehy w Mo
skwie 1600 r., Lwów 1927; S. M. Sołowiow, op. cit., s. 349-3 56. O rzekomych pla
nach Dymitra podboju Rzeczypospolitej zob. rozdział 4, przypis 118.
Diariusz sejmu walnego, k. 706-710.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem. Przodkiem Zygmunta III po kądzieli był Władysław Jagiełło, syn księżnicz
ki twerskiej Juliany. Matką Kazimierza Jagiellończyka była owa wspomniana kniaziówna Sońka Holszańska. Zoną Aleksandra była Helena, córka cara Iwana III Wasylewicza. Na temat swoich ruskich przodków pisał Zygmunt III do papieża, zob.
A. Theiner, op. cit., t. 3, s. 316. Zob. też na temat ruskich rodzinnych powiązań Ja
giellonów: J. Krzyżaniakowa,J. Ochmański, Władysław IIJagiełło, "Wrocław 1990.
Zob. s. 52.
Diariusz sejmu walnego, s. 706-710.
Ibidem. Wotum Sapiehy jest drukowane: J. N. Szczepkin, Wer war Pseudodeme
trius I, s. 140-142.
S. Żółkiewski, Początek, s. 18.
Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, Warszawa, 7 II 1609 r.,
BPAN Kr, TRz, 48.
Informacje prof. J. Seredyki;J. Seredyka, Zofia Radziwiłłówna. Z dziejów obyczajów
na Litwie w okresie wczesnego baroku, Sprawozdania TNT, 43:19 90, s. 41 -44; idem.
Księżniczka i chudopachołek. Zojia z Radziwiłłów Dorohostajska - Stanisław Tymiń
ski-, Opole 1995, passim.
J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 162. O sprawach pruskich na tym sejmie: B. Janiszewska-Mincer, F. Mincer, Rzeczpospolita Polska a Prusy Książęce w latach 1548
-1621, Warszawa 1988,5. 154-180.
Prymas Wojciech Baranowski pisał do Szymona Rudnickiego (zŁowicza, 23 VI1609 r.):
„Na przeszłym sejmie, pomnieć WM raczysz senatus consulta o tej Krolia Jego Mo
ści drodze, kiedy okazje pomnożenia w sławie i dostatkach Koronie też były propo
nowane, ostatniej deklaracji i konkluzjej nie udało się Królowi Jego Mości publice
czynić, by zaś pierwej nie doszło wiedzieć nieprzyjaciela, gdzie się zmierza, niżby
co czynić przyszło. Nervus [belli] skąd opatrzony, ile aby wydołać takowej impre
zie mógł, dostatecznie nie wiem”, BK, 290, k. 277-279 (166-167). Warto dodać, że
128
178
179
180
181
18i
185
184
18s
186
187
188
189
190
191
191
195
194
l”
196
197
198
199
I
RQZDZIAL I
Moskwa miała i tak dobre wiadomości o przygotowaniach króla do wojny i przebie
gu sejmu. Zob. s. i io-i 11 niniejszego rozdziału.
VL, 1.1, s. 475-478. Zob. A. Hirschberg,Maryna, s. 141.
Zob. rozdział 4.
'
VL, t. z, s. 472.
Ibidem, s. 478-482.
„O ludziach swawolnych”, ibidem, s. 464.
Uniwersał z strony nie wyjeżdżania z granic na służbę do cudzych państw, BR, 33,
k. 17.
S. Żółkiewski, Początek, s. 16,17.
Ibidem, s. 19. Także starosta orszański Andrzej Sapieha pisał do króla, że „skoro by
choćby najmniejsze wojsko WKM przyszło, tedy by się wszyscy jak Smoleńsk tak
i przyległości smoleńskie WKM poddały”, cyt. za: S. Kozłowski, op. cit., s. 27.
S. Żółkiewski, Początek, s. 19, 20.
Andrzej Sapieha, starosta orszański do Michała Szeina, wojewody smoleńskiego,
19 III 1609 r.,Akty istor., s. 196-197. Zob. też: Michał Szein i kniaź Piotr Gorczakowdo cara Wasyla Szujskiego, 6 V 1609 r„ ze Smoleńska, ibidem, k. 233-234.
Ibidem.
Michał Szein do Andrzeja Sapiehy, 12 III 1609 r., ze Smoleńska, ibidem, s. 197-198.
Andrzej Sapieha do Michała Szeina, 20 IV 1609 r., z Orszy, ibidem, s. 222-223.
Andrzej Sapieha do Michała Szeina, z Orszy, 30 V 1609 r., ibidem, s. 25 5-256.
Wzmianka o tym w liście Aleksandra Gosiewskiego do Michała Szeina z Wieliża,
31 V 1609 r., ibidem, s. 256-257.
Michał Szein i Aleksander Gorczakow do cara Wasyla Szujskiego, ze Smoleńska,
6 V 1609 r., ibidem, s. 23 3-234.
Michał Szein do Aleksandra Gosiewskiego, ze Smoleńska, 6 VI 1609 r., ibidem,
s. 257-258.
Aleksander Gosiewski do Michała Szeina, z Wieliża, 31 V 1609 r., ibidem, s. 256.
Zob. też listy „łazutczyków”, ibidem, s. 201.
Waldemar (Wolmar) Farensbach do Zygmunta III, spod Szmeltyna, 2 II 1609 r.,
RaS, EP, 89.
A. Hirschberg, Maryna, s. 108. Nowe oddziały przybywały jeszcze masowo latem
1609 r. Zob. kniaź Różyński do Aleksandra Zborowskieg^, z Tuszyna, 11 VII1609 r.,
RaS, EP, 113.
Piotr Tylicki do Szymona Rudnickiego, 20 III 16 o 8 r., z Krakowa, В Cz, 104, k. 9 3 -94. Warto przytoczyć opinię Stanisława Żółkiewskiego o Dymitrze i jego żołnie
rzach: „I po tern drugiem mechlerzu [oszuście] nic sobie dobrego JKM i Rzecz
pospolita obiecować nie może, gdyby na tamtym [moskiewskim] państwie osiadł.
Także siła ludzi niespokojnych, lekkich, marnotrawnych przyłączyło się do niego”,
Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 9 X 1609 r., z obozu na Klementynie, BJ,
3596/V, k. 6, 6v.
M. Marchocki, op. cit., s. 3 7. Marchocki miał na myśli przypowieść o robotnikach
w winnicy, zob. Ewangelia według św. Mateusza 20,1 -16.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
I 19
i00
i01
i°l
’°’
>M
w
M. Marchocki, op. cit., s. 41-42.
S. F. Płatonow, Smutnoje wremia, s. 152-154.
Diariusz Diamentowskiego, s. 160.
K. Bussow, op. cit., s. 156 (przeł. W. P.).
M. Marchocki, op. cit., s. 43.
Ibidem, s. 43-44.
Diariusz Diamentowskiego, s. 164.
J°7 M. Marchocki, op. cit., s. 45.
5°8 Dziennik Sapiehy, s. 197-198; K. Bussow, op. cit., s. 15 5; S. M. Sołowiow, op. cit.,
s. 505-510, 514.
’°’ S. F. Płatonow, Oczerki, s. 396.
’■° Diariusz Diamentowskiego, s. 162; M. Marchocki, op. cit., s. 45; K. Bussow, op. cit.,
s. 155.157-158.
’" A. Hirschberg,Maryna, s. 119; S. F. Płatonow, Oczerki, s. 395-401.
!I1 Dziennik Sapiehy, s. 207, 213-216, 223.
Diariusz Budzify, s. 82.
5,4 Dziennik Sapiehy, s. 203.
Ibidem, s. 203-215. A. Hirschberg, Maryna, s. 120-121. Zob. też list Maryny do
Jerzego Mniszcha, 23 III 1609 r., z Tuszyna, SGGiD, s. 3 59-360.
5,6 Dymitr II Samozwaniec do Jerzego Mniszcha, 20 I 1609 r., z Tuszyna, ibidem,
s. 352-353. Zob. listy „łazutczyków”, Akty istor., s. 200, tamże: relacja nieznanego
szpiega moskiewskiego, s. 201-202. Por.: Nowiny z Moskwy, BJ, 102, k. 31$; Dia
riusz Diamentowskiego, s. 164.
5,7 Relacja szpiega moskiewskiego,^^ istor., s. 201; inna relacja szpiegowska, ibidem,
s. 202.
5,8 Maryna do Jerzego Mniszcha, 26 11609 r., z Tuszyna, SGGiD, s. 3 5 3-3 54; SIRIO,
t. 142, s. 31.
’■’ Listy „łazutczyków”, Akty istor., s. 200.
Waldemar (Wolmar) Farensbach do Zygmunta III, spod Szmeltyna, 2II1609 r., RaS,
EP, 89. O liczebności poselstwa można sądzić na podstawie listu Jerzego Mniszcha
do Wawrzyńca Gembickiego z 10 IV 1609 r. (ze Lwowa, RaS, EP, 99). Wojewoda
sandomierski pisał w nim: „On też Moskwicin, który pod sejmem ze mną przyje
chał, jest mi bardzo ciężki, z kilkadziesiąt osób i koni także, z którem nie wiem co
JKM uczynić chce”. Jeżeli Mniszech miał tu rzeczywiście na myśli Łopuchina, to
z cytowanego fragmentu wynika, że spotkał go na drodze do Warszawy i wspólnie
z nim przybył na sejm.
511 Diariusz Budzify, s. 82, w tekście tego wydania nazwisko posła odczytane błędnie
jako Sopuchin Niechoroszy. Zob. też: A. Hirschberg, Maryna, s. 113 -114.
’“ Aleksander Zborowski do Jana Piotra Sapiehy, 17 III 1609 r. („z obozu”), BK, 1539,
nr 97
54 Dymitr II Samozwaniec do Jerzego Mniszcha, Tuszyno, 12 IV 1609 r., SGGiD,
s. 361-362.
314 M. Marchocki, op. cit., s. 46,47.
13 О
I
ROZDZIAŁ I
515 Instrukcja posłów: Diariusz Budzify, s. 79-81.
316 Relacje „łazutczyków”, Akty istor., s. zoo (omówienie relacji polskiego szlachcica,
niejakiego Łukasza Wirykowskiego).
317 Diariusz sejmu 1609 г., APGd, зоЬ/2.9, nr 174, k. 116V-117. Zob. też:J. N. Szczepkin, Wer war Pseudodemetrius?, s. 142-143.
518 APGd, 300/29, nr 74, k. 1 i6v-i 17.
319 J. Wielewicki, op. cit., s. 5 3 -60; list Dymitra do Klemensa VIII, A. Hirschberg, Dy
mitr (dodatki); zob. też: J. Boudouin de Courtenay, Stronajęzykowa oryginału listu
Dymitra Samozwańca do papieża Klemensa VIII z dnia 24 kwietnia 1604 r., Kraków
18 9 9; A. Kraushar, Drugi skrypt Dymitra Samozwańca Pierwszego, Warszawa 1915;
P. Pierling, Lettre de Dmitri dit le Faux a Clement VIII, Paris 1898; idem, La Rus
sie, s. 214-278; idem, Gili i Massa, Sowriemiennik Łżedymitrija, Russkaja Starina
LXXX, 18 9 3; A. Hirschberg, Dymitr, passim; A. Andrusiewicz, Dzieje Dymitriad,
t. 1 i in. Literatura na temat Dymitra I jest bardzo obfita, zacytowano jedynie waż
niejsze pozycje. Zob. też przypis 1 do niniejszego rozdziału.
330 P. Pierling, La Russie, t. 2, s. 3 5 8; A. Hirschberg, Maryna, s. 315.
331 A. Hirschberg, Maryna, s. 115.
5 ,1 SGGiD, s. 349-350.
”’ Ciekawe fragmenty listu (z Archiwum Watykańskiego) przytacza A. Hirschberg,
Maryna, s. 116-117.
334 Ibidem, s. 117, p. 2. Jedynie poselstwo młodych Mniszchów dało efekt w postaci li
stu Pawła V do Zygmunta III. Papież (w delikatnej formie) prosił w nim, aby król
ujął się za Maryną i jej ojcem, D. Czerska, Dymitr, s. 230.
335 S. M. Sołowiow, op. cit., s. 493-494.
336 Ibidem (przeł. W. P.).
”7 Ibidem, s. 516-517. Zob. też: Z. Librowski, Car w polskiej niewoli, Warszawa 1984,
s. 13-15.0 słabej pozycji Szujskiego w Moskwie zob. też anonimowe pismo: Status
Szujskiego, BJ, Akc. 5 / 5 2, k. 81.
”' Listy „łazutczyków”, Akty istor., s. 200-201.
339 S. M. Sołowiow, op. cit., s. 48 8-490,519-5 20; S. F. Platonów, Oczerki, s. 3 8 5-3 86.
340 Tekst traktatu: Akty istor., s. 180-191; M. Szczerbatow, Istorja Rossijskaja ot drewniejszych wremien, t. 7, 3, Sankt-Pietierburg 1791, s. 116 n.; D. Buturlin, op. cit., t. 2:
Prilożenia, s. 77-94. Opis przebiegu obrad: J. Widekindj, Historia belli sveco-moscovitici, Stockholm 1672, s. 50-52. Zob. też: H. Almquist, Sverige ochRyssland 25^5-1611, Uppsala 1907, s. 129-134; W. Leitsch,Moskau und die Politik des Kaiserhofes im XVIIJhdt, I Teil: 1604-1654, Graz 19 6 0, s. 4 6-4 9.
341 Akty istor., s. 180-190. Zob. też list kniazia Michała Skopina Szujskiego do Kargopola nakazujący wysłanie gońca z informacją o zawarciu traktatu, po 19 III 1609 r.,
z Wyborga, Akty wremieni prawlenija cara Wasyla Szujskogo, wyd. A. M. Gniebuszew, Moskwa 1914, w: Smutnoje wremiaMoskowskogo Gosudarstwa, t. 2.
341 Ibidem, s. 190-191.
343 S. E Płatonow, Oczerki, s. 385; A. Hirschberg, Maryna, s. 128; Diariusz Budzify,
s. 84; M. Marchocki, op. cit., s. 48.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
|
IJI
л* S. M. Sołowiow, op. cit., s. 511. Na temat Jana Kiernożyckiego i jego działań zob.
też: K. Bussow, op. cit., s. 159, 373.
445 M. Marchocki, op. cit., s. 55; Diariusz Budzify, s. 85; Dziennik Sapiehy, s. 230;
K. Bussow, op. cit., s. 15 9-160. Zob. też: M. Sołowiow, op. cit., s. 5 2 3 - 5 24; A. Hirsch
berg, Maryna, s. 1x9—130.
i46 S. F. Płatonow, Oczerki, s. 3 97.
’*’ K. Bussow, op. cit., s. 160-161. Pewne nieścisłości sprostowane w komentarzach:
s. 373. Na temat działalności wojskowej Aleksandra Lisowskiego zob. K. Tyszkow
ski, Aleksander Lisowski ijego zagony na Moskwę, Przegląd Historyczno-Wojskowy,
t. 5: 1932. Zob. też opracowanie H. Wisnera,Lisowczycy, Warszawa 1995.
548 Dziennik Sapiehy, s. 230-231,234-23 5; A. Palicyn, op. cit., s. 180-183; Otpiska cariu troickichstarcew, Akty istor., t. 2, s. 285-286.
’4’ Dziennik Sapiehy, s. 238-243.
”° M. Marchocki, op. cit.,s. $o-$y, Diariusz Budzify, s. 8y, Nowyj lietopisiec,w. Polnoje sobranije russkich lietopisiej, t. 14, Moskwa 1965, s. 88; Powiesi’kniazia Iwana
Michajlowicza Katyriewa-Rostowskiego, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. 12,
s. 126-128.
”' M. Marchocki, op. cit., s. 52-53.
551 Ibidem, s. 53-54.
’” Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego, s. 391. Znaczenie traktatu
szwedzko-moskiewskiego dla podjęcia przez Zygmunta III decyzji o wojnie pod
kreśla w swojej najnowszej pracy W. Leitsch, Hatte Zar Vladislav, s. 168.
5 54 Akta sejmikowe województwpoznańskiego i kaliskiego, s.391-393; Stanisław Rudnic
ki do Szymona Rudnickiego, z Krakowa, 10 V 1609 r., BCz, 1630, k. 647-648.
555 Piotr Tylicki do Wawrzyńca Gembickiego, 25 III 1609 r., z Kielc, RaS, EP, 104.
”6 J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 167. Zob. też list Walentego Rudnickiego do
Szymona Rudnickiego, Kraków, 17 IV 1609 r., BCz, 1630, k. 627-628. O sejmiku
sandomierskim zob. Stanisław Tarnowski, kasztelan sandomierski, do Wawrzyńca
Gembickiego, 26 IV 1609 r., ze Stopnicy, RaS, EP, 99.
557 Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego, s. 3 93 -3 94.
”8 Instrukcja KJM na sejmiki deputackie, Wilno dnia 25 Juli 1609, BR, 3 3, k. 24V-27v;BOs, 12804, k. 114-121.
’” Zob. np.: Zbigniew Ossoliński. Pamiętnik, wyd. J. Długosz, Warszawa 1983, s. 50.
Spore wątpliwości miał też książę Mikołaj Krzysztof Radziwiłł, wojewoda wileński,
zob. tenże do Szymona Rudnickiego, 10 VII 1609 r., z Wilna, AAWO, AB, D48,
k. 141.
560 Instrukcja..., k. 25 (zob. przypis 358).
i6' Ibidem, k. 25-27V.
,61 Do senatorów większych, ibidem, k. 28, 28V, i Do senatorów mniejszych, ibidem,
k. 28V. Także: A. Theiner, op. cit., t. 3, s. 302 n.; BOs, 12804, k. 125-127.
Rada potrzebna jednego miłośnika Pana i Ojczyzny, BR, 25, k. 13-14. Po raz
pierwszy wspomina o tym utworze J. Byliński, Sejm, s. 27-28.
I jl
I
ROZDZIAŁ I
,ć4 Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego, s. 395: Uchwała sejmiku deputackiego średzkiego z 14 IX 1609 r. List króla do sejmiku: APGd, 300/29, nr 73,
k. 26 3. Omówienie uchwał sejmikowych:}. Maciszewski,Polska aMoskwa, s. 181 -184.
Zob. też: Albert (Wojciech) Baranowski do Wawrzyńca Gembickiego, 15IX 1609 r.,
ze Środy, RaS, EP, 95; Jan Orzelski, kasztelan rogoziński, do Wawrzyńca Gembic
kiego, ibidem, vol. 99; NN do Wawrzyńca Gembickiego, 15 IX 1609 r., ze Środy,
ibidem; Łukasz Mielżyński, podkomorzy kaliski, do Wawrzyńca Gembickiego,
15IX 1609 r., ibidem; Stanisław Przyborowski, podczaszy poznański, do Wawrzyń
ca Gembickiego, 15IX 1609 r., ze Środy, ibidem; Jan z Górki Roszkowski, kasztelan
przemęcki, do Wawrzyńca Gembickiego, 15IX 1609 r., ibidem.
05 Instrukcja różańska, Różan, 24 X 1609 r., BPAN Kr, TP, 20, k. 29; Instrukcja łom
żyńska, ibidem, 14, k. 105-107; Instrukcja sejmiku generalnego mazowieckiego
w Warszawie, 4 XI1609 r., ibidem, 17, k. 37-45; Laudum wiszeńskic, 14IX 1609 r.;
Akta grodzkie i ziemskie, t. 20, s. 130.
’“ J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 183. Instrukcja malborska: APGd, 300/29, nr 73,
k. 100-101.
,67 S. Żółkiewski, Początek, s. 20.
,68 Ibidem, s. 21.
569 S. Żółkiewski do Zygmunta III, z Żółkwi, 11 V 1609 r., A. Bielowski, op. cit.,
s. 193-194; BJ, 3596/II,k. 8-10.
”° Ibidem, s. 194. O niezadowoleniu szlachty z braku sankcji sejmowej dla wojny pisał
też Piotr Tylicki do Wawrzyńca Gembickiego (23 III 1609 r., z Kielc, RaS, EP, 104):
„Wadzi tu jednemu, że o rzeczach moskiewskich wspomniawszy trochę z przodku,
potem w zamilczenie puszczono”.
,7' Ibidem (Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III), s. 196.
Ibidem, s. 19 5.0 propagandzie na terenie Prus Królewskich zob. H. Bitzer, Die Po
litik des Westpreussischen Stande 1604-1618, mps, Biblioteka Uniwersytecka UMK
w Toruniu, Czytelnia Pomorzoznawcza IV-818, s. 78-8 5.
,7’ BR, 33, k. 41-49. Inny odpis: RaS, SkS, E3602 (d. 339), także: E8597 (d. 335a);
BOs, 12804, k. 128-146.
”4 Zob.: W. Sobieski, Żółkiewski, s. 2 5; J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 170. J. Ma
ciszewski twierdzi, że autorem utworu był sam Feliks Kryski, nie wiadomo jednak,
na jakich źródłach opiera to przekonanie; zob. idem, objawienia do: S. Żółkiewski,
Początek i progres wojny moskiewskiej, Warszawa 1966, s. 223.
,75 BR, 33, k. 41-49.
,7( Ibidem. Na temat Gustawa Erykssona Wazy zob. I. Massa, op. cit., s. 56-58 (kon
takty Gustawa z Borysem Godunowem); K. Bussow, op. cit., s. 84-85; Z. Bo
ras, Gustaw Eryksson Waza i jego żywot tułaczy, Poznań 1985; D. Czerska, Borys
Godunow, Wrocław 1988, s. 112-114, 131, 247; H. Wisner, Zygmunt Ш Wiza,
s. 49, 1 ю-n 1; D. Czerska, Dymitr, s. 112, 113, 137, 138, 143,149. Na temat Ery
ka XIV zob. M. Kromer, Historia prawdziwa o przygodzie żałosnej ks. finlandzkiego
Jana i królewny Katarzyny, wyd. J. Małlek, Olsztyn 1974; I. Andersson, Erik XIV,
Stockholm 1951 (zwłaszcza s. 282 n. - o Gustawie Erykssonie). O planach osadzę-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
’77
’7*
’7’
’8o
581
’’’
|
133
nia Gustawa na tronie szwedzkim przez Dymitra I zob. B. Floria, Rokosz sandomier
ski a Dymitr Samozwaniec, Odrodzenie i Reformacja w Polsce, t. 26:1981, s. 71-72;
H. Almquist, Sverige och Ryssland, s. 97-98.
BR, 3 3>k. 41-49.
Słowo „Korona” oznaczało często w tym czasie całą Rzeczpospolitą.
BR, 33, k. 41-49.
Ibidem.
BOs, 1039/II; BPAN Kr, 497; P. Palczowski, Wyprawa wojenna Króla Jego Mold
do Moskwy da Pan Bóg szczeliwa Rzeczypospolitej naszej pożyteczna, Wilno 1609;
wydanie rosyjskie: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, 1.1. Omówienie tego utworu:
J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 173-177, 185-189; W. Czapliński, Propagan
da w służbie wielkich planów politycznych, w: 0 Polsce siedemnastowiecznej. Proble
my i sprawy, Warszawa 1966.
Kraków 1609. Zob. J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 171 -173.
Warto zacytować fragment utworu A. Władysławiusza, który krążył w wielu, jak się
zdaje, odpisach. Autor wiersza przytacza najpierw przykłady świadczące o tym, że
wewnętrzna niezgoda doprowadziła już do upadku wielu potężnych mocarstw. Jest
to wyraźna aluzja do niedawnego rokoszu. Na szczęście tym razem wszystko zakoń
czyło się dobrze. Dalej poeta pisze:
Nasze Polskie Królestwo zachwiało się było
Tak bardzo, że już ledwie o włos me zginęło
Ale Bóg miłosierny ratował je snadnie
Rzeki: niech Królestwo Polskie jeszcze nie upadnie
Dam mu czujne kapłany, dam i lud nabożny
Dam senatory mądre, Król będzie pobożny
Poznało nawiedzenie, mnie się ukochało
Wyrzekło się niezgody, w której przedtym było
Tak Bóg mówi Królowi a my co powiemy
Gdy takie obietnice od Boga słyszemy
Niechże go nam szczęśliwie do Moskwy prowadzi
I my przy niem pojedziem, wszyscy bardzo radzi
Polak, Rusin, Podgórczyk, pójdą Mazurowie
Co jak lwi przeciw Moskwie stawią się surowie
Pójdą i Pomorzanie, Zmodź i Wołynianie
Z Wielkiej Polski pójdą wszyscy z Bogiem na nie
Pójdą i Prusacy, Kozacy Niżowi
I nasi Podlaszanie do Moskwy gotowi
Wszystkiej Koronie krzywda, wszyscy pragną tego
Wszyscy się chcą mścić znacznie despektu swojego
Litwa niezwyciężona tobie triumfuje
Królu Polski Zygmoncie drogę ukazuje
Ty naszym carem będziesz, Król z Królów idący
I 54
J
ROZDZIALI
Myć będziem błogosławić Panu Królujący
Jedź, postępuj a wszystko poczynaj od Boga
Tobie do naszej Moskwy zgotowana droga
Nie obawiaj się zdrady tych dwu sprzysiężonych
Karla z Szujskim, zapewne Bóg pobije onych
Im nawiętsze wojska ich, w ocemgnieniu zgładzi
A Ciebie we Szwecyjej i w Moskwie posadzi
Jest to znak łaski Pańskiej, Bóg straszy pogany
Chce sam walczyć potężnie za nas chrześcijany
Dzięki Jemu powinne za to oddawajmy
W obronę Jego świętą Króla poruczajmy
Królu Polski a posiądź te północne strony
Tobie Bóg je obiecał, Tobie w moc je daje
Wyrwie z błędów kacerskich te przeległe kraje
Weźmie i te pod swój regiment, ale nie bez rady
Cnych Sarmatów walecznych, obawiaj się zdrady
Od tych krzywoprzysiężców, ufaj polskiej cnocie
Która cię pragnie widzieć w kwitnącym żywocie
Boć to Naród szlachetny. Polskie, zacne plemię
Z temi masz Królu Polski, wziąć Moskiewską Ziemię
I Zamorze nawiedzą Rycerskim przemysłem
Ciebie wsławić i siebie, jadą z tym umysłem
Z czego Polska pochwalę u wszech będzie miała
Ze pociechy z Monarchy swego doczekała
Który od Wschodu słońca aże do Zachodu
Jeśli mu Pan Bóg zdarzy, rozkazywać będzie.
(Adam Władyslawiusz, Pieśń nowa o szczęśliwym wyprawawaniu z Wilna do Mosk
wy Króla Jegomości Polskiego Zygmunta..., na podstawie rękopisu zBR, 34, k. 133:
„Pieśń o Moskwie 1609”)
’’4 Drukowany w: Materiafy k istorii Moskowskogo gosudarstwa w XVI i XVII stoletijach, cz. 3, wyd. T. Wierzbowski, Warszawa 1900, s. 140-^42.
’’’ BR, зз,к. 49V-50; RaS, SkS, E8597 (d. 335a).
,!f Ibidem. Być może z tym właśnie pismem polemizuje inny tekst, którego kopia znaj
duje się w BJ, Akc. 160/ 51, k. 147-149, pt. Odpowiedź na odradzanie wojny mo
skiewskiej.
587 Zob. np. skargi biskupa warmińskiego Szymona Rudnickiego na oddziały Ludwika
Weihera stacjonujące w komornictwie braniewskim na Warmii, Szymon Rudnic
ki do Wawrzyńca Gembickiego, Lidzbark Warmiński, 15 VII 1609 r., RaS, EP, 99;
D. Bogdan, W. Polak, Spis strat poniesionych przez mieszkańców komornictw reszelskiego ijeziorańskiego w 1Ó0S roku, KMW, 1995, nr 2 (208), s. 175. Sytuacja powtó
rzyła się w czasie kampanii 1612г., gdy Warmię pustoszyły najemne oddziały pie-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609)
i”
389
w°
i»1
”4
”’
”6
”7
”8
”’
400
401
401
|
135
chory niemieckiej przygotowujące się do wyprawy na Moskwę (zob. D. Bogdan,
Sejmik warmiński w XVI ipierwszejpołowie XVII wieku, Olsztyn 1994, s. 165).
P. Pierling, La Russie, s. 3 6 3 - 3 64.
Wawrzyniec Gembicki do Szymona Rudnickiego, 1 VIII 1608 r., BCz, 1630,
k. 493-497; Stanisław Rogoziński do Szymona Rudnickiego, Rogoźno, 14 VII1608 r.,
AAWO, AB, D47,k- 46.
Wawrzyniec Gembicki do Szymona Rudnickiego, 12 X 1608 r., BCz, 1630,
k. 497-499; Szymon Rudnicki do Pawła Boxy (Bokszy) SJ z Lidzbarka Warmiń
skiego, 3 XI 1608 r., BK, 290, k. 134 (253).
P. Pierling, Ал Russie, s. 366-368.
Ibidem, s. 365-367. Papież Paweł V do Zygmunta III z Rzymu, 8 III 1610 r.,
A. Hieiner, op. cit., s. 327-328.
Na przykład prymas Wojciech Baranowski do papieża Pawła V, 18 XII 1610 r.,
z Warszawy, A. Theiner, op. cit., s. 3 o 1. Zob. też: Benedykt Wojna do papieża Pawła V,
19 IX 1609 r., z Wilna, ibidem, s. 299.
Henryk, ks. lotaryński, do Zygmunta III, Nancy, 28 VI 1610 r., BR, 139, k. 349
-350; Eryk, ks. lotaryński, do Zygmunta III, Nancy, 28 VI1610 r., ibidem. Anoni
mowy korespondent Wawrzyńca Gembickiego (ksiądz Jakub Zadzik?) pisał: „I już
ten poseł odjechał, a mnie też ubyło prace, bo mi KJM zlecił być o dobrym jego
mieniu i w czasie zawiadować, na czym nic nie zeszło, dostatek wszelakich zwierzyn
i napojów było, pałace tylko podlejsze niż w Krakowie, atoli i w naszych mieściech
nie wszędzie takie domy, jako w obozie naszym”, 17 IX 1610 r., spod Smoleńska,
BR, 34, k. 342 n. Zob. też: BJ, 102, k. 374; Wyprawa KJM, s. 660-661.
Listy do dworzan aby z pocztami jeździli do KJM, BR, 33, k. 19V-22V (Kraków,
4 IV 1609 r.); zob. też: Zygmunt III do kniazia Bogdana Ogińskiego, Kraków,
6 IV 1609 r., BK, 289, k. 421; Zygmunt III do księcia Aleksandra Zasławskiego,
BOs, 2280 (IV 1609 r. z Krakowa); Zygmunt III do księcia Krzysztofa Radziwiłła,
19 V 1609 r., z Krakowa, BR, 72.
J. Wielewicki, op. cit., t. 3, s. 7. Zob. też: Walenty Rudnicki do Szymona Rudnic
kiego, 17 IV 1609 r„ z Krakowa, BCz, 1630, k. 580-581 (o przełożeniu wyjazdu
z 15IV na 3 о IV); Stanisław Rudnicki do Szymona Rudnickiego, Kraków, 1 о V1609 r.,
ibidem; S. Żółkiewski, Początek, s. 22.
Kraków, 15 V 1609 r., BR, 33, k. 2iv.
Ibidem.
Król wezwał Żółkiewskiego specjalnym listem z 2 III 1609 r., BR, 33, k. 40-41.
Hetmanowi chodziło o wyprawę (w 1474 r.) Kazimierza Jagiellończyka wraz z sy
nem Władysławem, królem czeskim, na Wrocław zajęty przez króla węgierskiego
Macieja Korwina. Zob. W. Felczak, Historia Węgier, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1983, s. 99; L. Kolankowski, Ро/^лJagiellonów, Olsztyn 1991,
s. 88-89.
S. Żółkiewski, Początek, s. 23.
Ibidem.
ROZDZIAŁ I
401 Deklaracja Króla Jego Mości z strony ekspedycji moskiewskiej w Lublinie przez JM
Pana Podkanclerzego Koronnego uczyniona wobec senatu i trybunału koronnego,
BR, 33, k. 23; BOs, 1Z804, k. 111-114.
4“4 Ibidem.
405 Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 297-305. Zob. też inną relację: BCz, 104, k. 805-811.
Opis koncentracji wojsk w liście prymasa Wojciecha Baranowskiego do Szymona
Rudnickiego, z Łowicza, 23 VI1609 r-> BK, 290, k. 277-279 (146-149).
406 Ibidem.
407 Aleksander Gosiewski do Michała Szeina, 21 IV 1609 r., 31 V 1609 r., 20 III 1609 r.,
z Wieliża, Akty istor., s. 224-225, 256-257, 290-291.
408 Michał Szein do Aleksandra Gosiewskiego, 12IV i 18 IV1609 r. ze Smoleńska, ibi
dem, s. 224-225, 248-249. Zob. też relacje chłopów z pogranicznych terytoriów:
Iwan Baczmanow i inni żołnierze moskiewscy do Michała Szeina, 22IV1609 r., ibi
dem, s. 420-421.
409 Michał Szein do Aleksandra Gosiewskiego, ze Smoleńska, 18 V 1609 r., ibidem,
s. 248-249.
410 Mikołaj Hlebowicz do Michała Szeina i kniazia Piotra Gorczakowa, 11 I 1609 r.,
z Dubrownej, Akty istor., s. 171-172; A. Darowski, op. cit., s. 32-34.
4“ Wzmianka o staraniach Gosiewskiego: relacja Jerzego Bulanina, posłannika Micha
ła Szeina, do Aleksandra Gosiewskiego z 25IV 1609 r., ibidem, s. 332-334.
4,1 Relacje tych szpiegów: Akty istor., s. 172-175, 200-203, ł31-133> z59i 191-294
(spostrzeżenia „łazutczyków” przekazywane carowi przez wojewodę smoleńskie
go). Zob. też list Wasyla Szujskiego do Michała Szeina nakazujący m.in. wysyłanie
szpiegów, 19IX 1608 r., z Moskwy, BCz, 104, k. 241-243.
41 ’ Aleksander Gosiewski do Lwa Sapiehy, „na stanowisku między granicą Łucką, Toropieską i Wielicką [Wielkołucką, Toropiecką, Wieliżską]”, 26 VII1609 r., BR, 33,
k. 51-59; BOs, 12804, k. 146-156.
414 Ibidem.
4,5 Ibidem.
416 Ibidem. Zob. Aleksander Gosiewski do Lwa Sapiehy, z Wieliża, 4 IX 1609 r., BR,
k. 54V-59; BK, 1539, k. 98; BOs, 12804, k. 158-160.
417 Ibidem.
4,8 Zob. s. 85.
*
4,9 Zob. s. 85-86. O działalności Gosiewskiego zob. też: W. Sobieski, op. cit., s. 9-13.
ROZDZIAŁ 2
Rokowania dyplomatyczne podczas
oblężenia Smoleńska
(wrzesień 1609-czerwiec 1610)
9 IX 1609 r. (według niektórych źródeł nawet 26 IX) pierw
sze oddziały królewskie stanęły pod Smoleńskiem. 1 paździer
nika przybył osobiście Zygmunt ПГ. Król ciągle liczył, że
Smoleńskpodda się dobrowolnie i oblężenie nie będzie konieczne. Jeszcze
zz VIII 1609 r. starosta orszański Andrzej Sapieha wysłał list do wo
jewody smoleńskiego Michała Szeina, w którym zapewne zapowiadał
przyjazd króla1. List ten został wysłany niewątpliwie z polecenia Zyg
munta III. Do Smoleńska pisał też horodniczy orszański z napomnie
niem, aby mieszkańcy „mosty gotowali” na przyjście króla. Szein na listy
nie odpowiedział, a wysłannikom oświadczył: „Jedźcie do starosty swe
go, pisać nie będziemy, godziło się było hospodarowi waszemu [Zygmun
towi III] pamiętać na lata przymierne”3. Następny list Andrzej Sapieha
wysłał do twierdzy 6 IX 1609 r. Oznajmiał w nim, że król dotarł już do
Orszy. Dalej znajdowało się oświadczenie, że Zygmunt III przybył oca
lić Smoleńszczyznę przed wojskami Samozwańca4. Sapieha deklarował
nawet chęć ukarania winnych najazdów na mieszkańców województwa
smoleńskiego. Chodziło o liczne na tych terenach incydenty przygra
niczne. Starosta pisał: „A teraźniejszego czasu doszło mię wiedzieć jako
by niektórzy ludzie swawolni Króla Pana naszego na granicy mieszkający
w ziemi i w powiecie smoleńskim krzywdy niejakie poczynić mieli. Co
jeśliby takie bezprawie ludziom przysadu smoleńskiego od ludu powiatu
2
138
I
ROZDZIALI
orszańskiego stało się i byś nic o tym wszystkim wojewodo smoleński
oznajmił, a ja zrozumiawszy z pisania twego tegoż czasu oznajmiłbym
Najjaśniejszemu Majestatowi Jego Królewskiej Mości. A naczym by się
z ludzi Króla Pana naszego takowe złe oprawy pojawiały zarazem z takie
go sprawiedliwość skuteczna stanie się ludziom powiatu smoleńskiego,
ty byś mi o tym wszystkim pod przysięgą wrychle wiadomego uczynił,
a posłańców byś mych nie zatrzymując czasu tego do mnię odesłał”5.
List ten, podobnie jak poprzednie, był w istocie zaproszeniem Szeina do
uznania zwierzchnictwa Zygmunta III. Odpowiedź wojewody była ne
gatywna. 12 IX 1609 r. doręczono królowi jego list, „w którym to pisał,
aby KJM krew chrześcijańską ujął wyprowadzeniem i swego z którym
jedzie wojska i tego co przy Dymitrze byli”6. Szczególnie denerwowa
ło Polaków umieszczenie w liście pełnej tytulatury cara moskiewskiego
Wasyla (łącznie z Siewierszczyzną)7.
19 września, w pobliżu granicy między Rzecząpospolitą a Moskwą,
Zygmunt III wydał specjalny uniwersał skierowany do smoleńszczan.
Na początku stwierdzał w nim, że od śmierci ostatniego Rurykowicza Fiodora, sytuacja Państwa Moskiewskiego jest tragiczna. Bojarzy i inni
mieszkańcy Moskwy prosili go więc, aby nie dopuścił do ich ostateczne
go upadku8. Dalej król oznajmiał: „Idziemy ku wam nie dlatego, abyśmy
wojować albo krew waszę przelewać mieli, ale dlatego iżby z pomocą
Bożą i modlitwami Przenajświętszej Bogurodzicy naszej i wszystkich
świętych wybranych Bożych was od wszystkich nieprzyjaciół waszych
obronić i z niewoli od ostatniego zagubienia wybawić. Krew chrześci
jańską jako najprędzej ująć, wiarę prawosławną, ruską nienaruszenie zadzierżeć”9. Na koniec król prosił, aby wyszli do niego z chlebem i solą
i przyjęli jego panowanie. W zamian obiecywał nietykalność majątków,
wiary, przywilejów10. „A jeślibyście takim teraźniejszym miłosierdziem
Bożym i naszą królewską łaską pogardzili (czego o was nie dzierżemy) te
goż wy sami siebie, żony, dzieci i domy swoje wojskom naszym w pusto
szenie dajecie”11 - ostrzegał król na końcu swojego manifestu. Odezwa
ta nie dała żadnego efektu. Wysłannik nie otrzymał odpowiedzi i pod
groźbą utopienia musiał opuścić miasto12. Do smoleńszczan pisał także
Lew Sapieha, aczkolwiek nie znamy treści jego listów13. O tych wezwa-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
139
niach i dość jednostronnej korespondencji Szein i smoleńszczanie dono
sili lojalnie carowi. Do Szujskiego dotarły jednak (być może) tylko trzy
listy: z 23 IX, 26 IX i 8 X 1609 r. Dwa inne: Szeina i smoleńszczan
z 19 października, zostały przez Polaków przechwycone'4.
Po wezwaniach do poddania nastąpiły pierwsze szturmy na twier
dzę. 1 października szturmowano bramy Kopystyńską i Abramowską,
a 7 października wrota Piatnickie i Dnieprowskie, tegoż dnia Wro
ta Taiłowskie i Most Dnieprowski. Ten ostatni przy okazji spalono,
całą twierdzę zaś obstawiono armatami, które rozpoczęły systematyczny
ostrzał. Na ataki te smoleńszczanie odpowiedzieli spaleniem wiosek pod
murami miejskimi, aby ułatwić sobie obronę. Około połowy października
zaczęli przybywać pod Smoleńsk Kozacy zaporoscy w liczbie 30-40 tys.
W krótkim czasie zajęli oni i obsadzili liczne twierdze moskiewskie:
Putywl, Czernichów, Poczapów, Briańsk, Kozielsk, Massalsk, Mieszczowsk (Mieszczersk), Wiaźmę, Dorohobuż i inne'5.
Kolejne odezwy do smoleńszczan wydali Zygmunt III i hetman
Żółkiewski już w trakcie walk -15 października'6. Szein przedstawił
je do rozpatrzenia miejskiej starszyźnie i pospólstwu. W naradzie brali
udział m.in. kniaź Piotr Gorczakow i diak Nikon Oleksiejew. Odpo
wiedź była odmowna. Mieszkańcy nie chcieli kapitulacji'7. Odezwy te
dostarczył kupiec z Witebska Bohdan Wieliżanin, który utrzymywał
zapewne bliskie kontakty handlowe ze Smoleńskiem i znał wielu jego
mieszkańców. Przybył on do twierdzy 1$ X 1609 r. Na oświadczenie
Wieliżanina, że król obiecuje mieszkańcom Smoleńska w razie poddania
się liczne łaski, nagrody, zachowanie wiary, obyczajów, smoleńszczanie
odpowiedzieli, że doceniają te intencje. Podkreślili jednak, że obawiają
się żołnierzy polskich, którzy będą zapewne postępować podobnie jak
tuszyńczycy: czynić gwałty, porywać żony, dzieci itp. Wieliżanin udał się
do twierdzy także następnego dnia. Tam go serdecznie ugoszczono, ale
odpowiedziano, że Smoleńsk przysięgał Szujskiemu i zamierza dotrzy
mać owej przysięgi. Dwa dostarczone przez wysłańca listy, wzywające
twierdzę do poddania się, Szein kazał odesłać Szujskiemu (zostały one
jednak przejęte przez Polaków)'8.
140
I
ROZDZIAŁ г
Opór smoleńszczan starał się podtrzymywać Wasyl Szujski. O po
chodzie wojsk polskich wiedział on co najmniej od początku września
1609 r. W pełnym (udawanego zapewne) optymizmu liście z 2,9 września
car prosił wojewodę Szeina o informacje, jak liczni są Polacy i jaką trasę
obiorą. W celu zdobycia tych wiadomości nakazywał rozesłać szpiegów.
List ten został przejęty przez wojska królewskie19.16 października dotar
ła do Smoleńska kolejna hramota wystosowana przez Szujskiego, którą
przynieśli specjalni wysłannicy: Lenin i Iwan Mulczanow. Szujski zachę
cał w niej do oporu10.
Wkroczenie Zygmunta III w granice Moskwy wywołało panikę
wśród Polaków z obozu tuszyńskiego. Obawiali się oni zaprzepaszcze
nia swoich wysiłków. Marchocki pisał: „Doszła nas wieść, że Król JMci
przyszedł pod Smoleńsk. Z tej okazyi wrzawa powstała w wojsku, które
mówiło: «a co nam potem, mamy na kogo innego robić, nie wiemy ja
kim duchem Król na nasze krwawe prace nastąpił»”11. Żołnierze przy
Samozwańcu służyli w dużym stopniu na kredyt, mając nadzieję, że po
objęciu tronu przez Dymitra dostaną hojne wynagrodzenie. Wkrocze
nie króla stawiało pod znakiem zapytania szybkie, jak się wszystkim
zdawało, zdobycie Moskwy. Zygmunt III wkraczał przecież w granice
Państwa Moskiewskiego jako obrońca przed Samozwańcem - tak przy
najmniej twierdził oficjalnie. A szlachcie polskiej stojącej u boku Dymi
tra występowanie zbrojne przeciw oddziałom królewskim zupełnie się
nie uśmiechało. Rozpoczął się więc zamęt, dyskusje i narady: co robić
i jak zabezpieczyć zapłatę za „krwawe prace i zasługi”. Ostatecznie zawią
zano konfederację, której uczestnicy zaprzysięgli trwać przy Dymitrze
i nie wzniecać żadnych spisków i zamieszek11. Jan Piptr Sapieha, chociaż
formalnie przystąpił do konfederacji, dystansował się jednak od nieprze
jednanej postawy jej członków. Uważał on mianowicie, że należy per
traktować z królem. Żołnierzy podobnie ugodowo nastawionych było
prawdopodobnie więcej, lecz początkowo bali się oni ujawniać1’. Z cza
sem jednak poczucie realizmu zaczęło brać górę nad emocjami i więk
szość wojska zadecydowała, że należy rozpocząć rokowania z królem14.
Najpierw wysłano pod Smoleńsk posłańca, niejakiego pana Knuta, który
„powiadał, że czekają najmniejszego JKM wskazania”15. Następnie wyru-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
szyła delegacja oficjalna. Na czele poselstwa stanął Mikołaj Marchocki,
autor pamiętników, a w jego skład wchodzili także: Wrzeszcz, Dudziń
ski Śladkowski, Rożniatowski, Urzecki. Cel ich misji był jednoznaczny:
aby Król JMci z państw moskiewskich wyszedł i nam w naszech przed
sięwzięciach nie przeszkadzał”16.
Poselstwo zostało przyjęte 24 listopada na audiencji przez Zygmun
ta 1П- Sam Marchocki pisał o swojej misji niechętnie, poświęcił jej jedno
tylko zdanie. Nic dziwnego, poselstwo to wywołało wielkie oburzenie
w obozie polskim. Zaważyło na tym przede wszystkim butne wystąpie
nie samego Marchockiego przed królem27. Oświadczył on: „Przybycie
WKM do Moskwy nie zgadza się z odpowiedzią, którąś WKM dele
gowanym od wojsk Dymitrowskich na sejmie warszawskim dać raczył,
lecz mniejsza o to; jeżeli ktokolwiek krwawe nasze zasługi i to żniwo
nagród (któreśmy sobie potem czoła, krwią i żelazem zebrali) wydrzeć
nam odważy się, my naówczas ani pana za pana, ani braci za braci, ani
na koniec ojczyzny za ojczyznę uznawać nie będziem”18. Oświadczenie
to przerwał mu słowami oburzenia podkanclerzy Feliks Kryski29. Mar
chocki jednak niezrażony dodał: „Na włos jeden [...] nie oddaliłem się
od zleceń kolegów moich”, następnie zaś wręczył listy od kniazia Różyń
skiego i Aleksandra Zborowskiego30. W listach tych przywódcy obozu
Dymitra skarżyli się, że wejście króla do Państwa Moskiewskiego stawia
ich akcję na rzecz Samozwańca pod znakiem zapytania. A przecież Zyg
munt III nie przeciwstawił się ich wyprawie. Teraz jego wkroczenie do
Moskwy może odebrać żołnierzom polskim nadzieję na zapłatę31. Ró
żyński apelował: „Rzuć królu łaskawe oko na tę ziemię krwią naszą zbro
czoną, na te rozrzucone po rozległym państwie mogiły; wznoszą się one
i za Wołgą, pokrywają ciała walecznych braci naszych, patrzą wielkie ich
dusze z mieszkania błogosławionych na pozostałych towarzyszów swo
ich”32. Na końcu zaś oświadczał: „Tak jest miłościwy panie, oświadcza
my nieodzownie, że gdyby kto, czy radą, czy podejściem, następował na
dziedzictwa lub życie wielkiego kniazia moskiewskiego (te jednak po
dejrzenia ani króla, ani braci tykać się nie mogą) krzywdę taką uważać
będziemy nie jak zadaną nam od króla, braci, lub ojczyzny, lecz jak od
najzawziętszego z nieprzyjaciół naszych”33. List ten wręczono podkanc-
141 I
ROZDZIAŁ Z
lerzemu. Podobne pismo otrzymał też Żółkiewski. Kończyło się ono
dramatycznym apelem: „Pobudzeni tą krzywdą do ciebie wyciągamy
ręce nasze hetmanie wojsk polskich, do ciebie pod którego dowództwem
nauczyliśmy się zwyciężać, wdaj się do senatu, jako do stróża praw i wol
ności, aby ten nakłonił króla, by prawie dokonanej już wyprawy, krwawo
zasłużonych korzyści wydzierać nam nie raczył”54. W istocie więc doma
gali się posłowie z Tuszyna uznania przez króla i Rzeczpospolitą praw
Samozwańca do korony carskiej.
Posłom w imieniu króla odpowiedział podkanclerzy Feliks Kry
ski. Cała jego mowa była naganą udzieloną posłom za obraźliwe listy
i oświadczenia. „Niemile - mówił podkanclerzy - z obrazą słuchał JKM
poselstwa tego, przecież z wrodzonej sobie dobroci, co w dzisiejszych oko
licznościach dla dobra Rzeczypospolitej zamyśla, to wam przez posłów
udzieli”55. Była to aluzja do poselstwa królewskiego, które 12 XI 1609 r.
wyruszyło do Tuszyna. Marchockiego i jego towarzyszy zaopatrzono
także w oficjalną odpowiedź na piśmie, którą odczytał regens kancela
rii koronnej mniejszej Jan Kuczborski. Już na samym początku znalazło
się w niej stwierdzenie: „Życzyłbym był tego JKMci, aby było rycerstwo
to tam posłów JKMci doczekało raczej, niźli się na takie poselstwo do
pana i króla swego zgodziło”56. Król oświadczał więc w zawoalowany
sposób chęć dalszych pertraktacji, lecz już w obozie pod Moskwą. Dalej
pismo zawierało szeroki wywód na temat wolności w Rzeczypospolitej,
którego konkluzją było twierdzenie, że wolność ta jest nadużywana.
Zygmunt III podkreślał, że prawa koronne i litewskie zabraniają, nawet
królom, wypowiadania wojny bez zgody stanów. Tymczasem żołnierze
u boku Samozwańca samowolnie najeżdżają na najgroźniejszego z sąsia
dów Rzeczypospolitej. Przecież skutkiem tego mogło być wtargnięcie
Moskwy na ziemie Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego. A i tak
sprowokowany przez tuszyńczyków Szujski sprowadził najazd tatarski
na Ukrainę i wspomógł „Karolusa”, który dzięki temu mógł mocniej niż
dotychczas zaatakować Inflanty. Dalej Zygmunt III ostrzegał wojska tu
szyńskie przed nadmiernym triumfalizmem. Przecież Szujski nie jest do
końca pokonany („jeszcze się nieprzyjaciel nie modli, jeszcze w całej po
tędze stoi”), a jego siły są znaczne. Król skarżył się też na „pełne zuchwal-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
143
stwa słowa” posłów tuszyńskich. Na koniec zapowiadał przybycie do
obozu pod Moskwą własnych posłów i apelował o rozsądek. Podkreślał
też, że żywi do żołnierzy Samozwańca „szczery afekt”’7. „Niechaj uważy
[wojsko tuszyńskie] poselstwo ojcowskie do siebie posłane, a wróci się
do powinności wiernego poddaństwa i szczerego Polaka, który nie cu
dzoziemskim zapałem, ale zwyczajnym rozsądkiem polskim i wrodzoną
cnotą ich, z ojczyzną i panem postępować winien” - prosił król’8. Po
dobne pismo wystosował do posłów Stanisław Żółkiewski’9. Marchocki
z towarzyszami oddali też królowi tajne listy od Jana Piotra Sapiehy,
w których radził on Zygmuntowi jak najprędzej wysłać poselstwo do
wojska Samozwańca40. Sugerował też, aby król zapewnił konfederatom
wynagrodzenie ich zasług w razie odstąpienia od Samozwańca. Jan Piotr
Sapieha zaoferował pośrednictwo w rokowaniach i prosił o pełnomoc
nictwa41.
Rady starosty uświackiego dotyczące wysłania poselstwa do Tuszy
na były spóźnione. W tym czasie poselstwo to było już w drodze. Do
misji zostali wybrani: Stanisław Stadnicki, kasztelan przemyski; książę
Krzysztof Zbaraski, starosta krzemieniecki; Janusz Skumin Tyszkiewicz,
starosta brasławski (już wkrótce pisarz wielki litewski); Stanisław Do
maradzki, podstoli lwowski; Marcin Kazanowski, pułkownik husarski;
Ludwik Weiher, starosta kościerzyński. W poselstwie uczestniczył też
Jan Hrydzicz, pisarz ruski w kancelarii litewskiej41.
Posłowie zostali zaopatrzeni w pięć instrukcji4’. Cztery pocho
dziły od króla, a jedna od senatu. Instrukcja jawna od króla (przezna
czona dla przewodniczącego poselstwa - Stanisława Stadnickiego)
zawierała oficjalne powody wydelegowania owego poselstwa. Posłowie
mieli więc przede wszystkim podać żołnierzom polskim popierającym
Samozwańca przyczyny, dla których król zdecydował się wejść w granice
Moskwy. A przyczyn tych w instrukcji wymieniono wiele: liczne najaz
dy na Rzeczpospolitą, zatrzymanie posłów polskich w Moskwie, zerwa
nie przymierza z Polską i dokonanie rzezi Polaków w stolicy, zawarcie
zdradzieckiego sojuszu ze Szwedami, sprowadzenie na ziemie polskie
Tatarów etc. Dla wszystkich tych przyczyn i „uspokojenia” Państwa
Moskiewskiego król wkroczył w jego granice, nie mając jednak zamiaru
144
I
rozpział г
szkodzenia religii prawosławnej lub tamtejszym obyczajom. Po przedło
żeniu tych spraw posłowie mieli działać na rzecz porozumienia między
obozem królewskim a wojskiem Samozwańca. Instrukcja jawna przezna
czona dla wszystkich posłów nakazywała im sprawdzenie, czy Samozwa
niec jest tym, za kogo się podaje (tzn. czy jest ocalałym Dymitrem I).
Posłowie mieli też przekonywać wojsko o tym, że król rozpoczął inter
wencję w Państwie Moskiewskim z powodu zagrożeń, jakie zaistniały ze
strony Szujskiego dla Rzeczypospolitej. Te dwie instrukcje były więc bar
dzo ogólnikowe i miały charakter raczej fasadowy44.
O wiele bardziej konkretna była królewska instrukcja tajna (dla
Stadnickiego). Według jej zaleceń w rokowaniach z wojskiem posłowie
mieli trzymać się następujących zasad:
- należy przekonywać żołnierzy, że interwencja króla w Moskwie
przyniesie wielki pożytek Rzeczypospolitej;
- posłowie powinni podkreślać na każdym kroku, że wyprawa Zyg
munta III ma na celu dobro Polski i Litwy, a nie realizowanie prywat
nych interesów monarchy;
- należy obiecywać łaski królewskie i nagrody za wierność Zyg
muntowi III;
- jeżeli żołnierze wysuną jakieś roszczenia finansowe, to należy
zgadzać się na ich realizację tylko po zdobyciu Moskwy (podobnie jak to
obiecywał Dymitr), i to też z umiarem;
- tym, którzy przejdą do oddziałów królewskich, należy obiecać
zwyczajny żołd;
- przywódcom wojska należy obiecać łaskę królewską w postaci
nadań w ojczyźnie45.
^
Instrukcja nie nakazywała wprost odrywać wojska od Samozwań
ca II. Stwierdzała nawet, że „rwać wojsko tamte szkoda”. Z drugiej strony
posłowie mieli namawiać żołnierzy do wierności królowi. Wszystko to
sprawiało, że dokument ten w kwestii dotyczącej wojsk Samozwańca był
mało konkretny.
W dalszej części instrukcja nakazywała posłom nawiązanie kontak
tów z Wasylem Szujskim: „Odezwą się posłowie nasi przez posłannika
jakiego, Szujskiemu dając znać, że od nas i listy i rozkazania do niego
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
145
mają, wszakoż na tę jego, której i z pierwszymi posły naszemi zażyć, ob
łudną wiarę będą mieli oko i traktatów, które by zacząć z nim przyszło,
nie w mieście, ale w polu z bojary jego dumnemi według instrukcjej na
szej pokusić”46. Tak więc król zalecał ostrożność w kontaktach z Moskwą,
mając w pamięci długotrwałe uwięzienie poselstwa Mikołaja Oleśnickie
go. Gdyby wiadomości o rokowaniach dotarły do wojska tuszyńskiego,
posłowie mieli się tłumaczyć w następujący sposób: „A jeśli przyjdzie
do wiadomości wojska tamtego posłanie nasze do Szujskiego, to po
wiedzą posłowie nasi, że rozkazania naszego ta essentia, aby zaniechał
krwie chrześcijańskiej rozlewać, aby się Państwom naszym i ludziom na
rodów naszych usprawiedliwił, aby śrzodkami słusznemi dał się, z tymi
co są pod Moskwą, uspokoić. Za czym nie traktaty z nim ale expostulata i upominanie się czyni”47. Król podkreślał, że najlepiej byłoby, gdyby
fakt nawiązania rozmów z Szujskim mógł być zachowany w zupełnej
tajemnicy: „Wszakoż gdzieby o tym żadnej tam wiadomości nie było,
niech to przy sobie posłowie nasi mają”. Posłowie mieli także za zada
nie zjednywać królowi „moskiewskich ludzi”, i to zarówno w Moskwie,
jak i w Tuszynie: „Moskiewskim zaś ludziom, którzy by zwierzchności
naszej podlegać chcieli i obroną naszą nie gardzieli, posłowie nasi powie
dzą, że na ich przychylność wszelakie baczenie mieć będziemy, w całych
zwyczajach wiary i praw ich, także w obrzędach w kościele i w sądach ich
trzymać je będziemy. Włości, majętności, dostatki, nie tylko ich własne
przy nich zostawujemy, ale i szczodrobliwością naszą królewską to im
pomnożymy”48.
Znacznie bardziej szczegółowa była osobna instrukcja królewska
dotycząca wyłącznie rokowań z Szujskim49. Zygmunt III pisał: „Jeśli
Szujski na traktaty pozwoli i bojar dumnych wysadzi, P. Posłowie pytać
ich pierwej mają, jakim by sposobem oni Państwo Moskiewskie uspokoić
chcieli?”50. Po zapoznaniu się ze zdaniem bojarów na ten temat powinni
posłowie wyliczyć wszystkie „krzywdy i urazy”, jakich doznała Rzeczpo
spolita od Moskwy. Litania krzywd była bardzo długa, sięgała chrono
logicznie czasów Aleksandra, Zygmunta Starego (zdradzieckie zabranie
Smoleńszczyzny i Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej) i Zygmunta Au
gusta (zdobycie Potocka i najechanie Inflant przez Iwana Groźnego).
146
I
ROZDZJAŁ Z
Posłowie powinni przypomnieć niegodziwości Borysa Godunowa
(odmawianie królowi tytułu króla szwedzkiego, zakaz wstępu kupców
polskich do Moskwy, napad na dobra książąt Wiśniowieckich i inne),
a także samego Szujskiego. Ten ostatni jest odpowiedzialny za wymordo
wanie wielkiej liczby Polaków zaproszonych na wesele Dymitra do Mo
skwy i za uwięzienie poselstwa polskiego. Poselstwo to zresztą zmusił do
zawarcia niekorzystnego traktatu, którego warunków sam nie wypełnił.
Na przykład wbrew umowie nie wypuścił wszystkich polskich więźniów
w terminie do 8 IX 1608 r., a niektórych z nich kazał nawet zabić. Dalej
posłowie mieli stwierdzić, że Zygmunt III nie poprzysiągł tego porozu
mienia, ponieważ Szujski - wbrew zwyczajowi - nie wysłał do Warszawy
odpowiedniego poselstwa. Król nie może też wycofać z Moskwy wszyst
kich Polaków popierających Dymitra, ponieważ „to jest rzecz trudna”51.
To ostatnie stwierdzenie posłowie mieli szerzej uzasadnić: „Wojska na
to wielkiego potrzeba i bić by się z nimi przyszło. Bo to ludzie ci sami,
którzy przeciwko samemu Królowi JM powstali beli iżby KJM niemałe
wojska na nie zbierać i wojną z niemi rozprawować się przyszło i tu do
tego hospodarstwa nad wolę i zakaz KJM poszli, za własną przyczyną
i powodem samychże ludzi narodu moskiewskiego, którzy tak wielką
liczbę ludzi zacnych narodu polskiego i litewskiego braciej powinnych
i krewnych ich niewinnie a okrutnie pomordowali i to hospodarstwo
do rozlania krwie przywiedli”51. Tak więc król nie brał na siebie odpo
wiedzialności za poczynania wojsk wspierających Dymitra II. Instrukcja
zawierała dalej warunki pokoju z Moskwą, jakie mieli przedstawić po
słowie: „Ale jeśli Hospodar ich chce z KJM przyjaźni i dobrego sąsiedz
twa i podać to panowie Posłowie mają, aby się on saip KJM i Państwom
KJM we wszystkim usprawiedliwiał, Księstwa Smoleńskiego i Ziemie
Siewierskiej, Wielkich Łuk, Białej, Toropca, Zawołocza, Newla, Siebieża, Opoczki, Krasnego ustąpił, o pomordowanie ludzi poddanych KJM
sprawiedliwość uczynię! a szkody wszystkie przeszłe i nowe nagrodził”53.
Następnie król przechodził do kwestii finansowych. Stwierdzał miano
wicie, że wypędzenie ludzi Samozwańca z Państwa Moskiewskiego jest
możliwe jedynie drogą zbrojną, „co nie jest rzecz bezpieczna”54. Dlatego
też, gdyby Szujski przeznaczył większą sumę pieniędzy na opłacenie tych
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
I
147
wojsk, można by łatwo wynegocjować ich wycofanie. Instrukcja radziła
posłom polskim „traktować z bojarami dumnemi, aby wiedli Hospo
dara do tego, aby na summę jaką pozwolił”55. Instrukcja przewidywała
też pewne argumenty, których mogła użyć w rokowaniach strona mo
skiewska: „A jeśliby przypomnieli od Szujskiego, że Król JM poruszył
przymierze z Borysem zawarte wsadzeniem Dymitra na państwo, na to
powiedzieć mają, że to ich narodu człowiek był, któremu KJM pomocy
żadnej nie dawał, ale go oni sami, wszytek naród moskiewski za włas
nego, dziedzicznego Pana swego przyznali, na Państwo posadzili, koro
nowali i poddaństwo swojemu oddawszy i poprzysiągszy o panowaniu
jego według zwyczaju JKM przez posła swego Atanasia Własiewa ob
wieścili. To już oni wiedzą lepiej, kogo za pana sobie przyznali, a Król
JM nic w tym nie winien i tego przymierza z Borysem niwczym go nie
strzymał, jako się wyżej pomienilo. A teraźniejszy Hospodar nowe przy
mierze czynił, to znać, że stare już nieważne było”56. Posłowie zostali za
opatrzeni także w osobisty list króla do Wasyla Szujskiego57. Początek
tego pisma zawierał cały wykaz niegodziwości, jakich dopuścił się car
wobec króla i Rzeczypospolitej. Zygmunt III oświadczał jednak, że chce
rokowań i uspokojenia Państwa Moskiewskiego. Dlatego też wysłał do
obozu w Tuszynie poselstwo i wzywa Szujskiego, aby także wysłał do
tego obozu swoich urzędników, „by ci zniósłszy się z posłami tam naszy
mi, najprzód wynadgrodzenia za tyle poniesionych strat zapewnili, boje
i zamieszki w państwie waszym uśmierzyli, ludom na koniec pożądaną
spokojność wrócili”58. Król wystosował też krótkie listy do patriarchy
Hermogenesa i do stanów moskiewskich. W listach tych stwierdzał, że
przybył do Moskwy, aby położyć kres przelewaniu krwi chrześcijańskiej
i uspokoić Państwo Moskiewskie. W zamian za oddanie się pod opiekę
królewską gwarantował stanom moskiewskim zachowanie religii, oby
czajów, majątków, nadań, przywilejów etc.59
Charakterystyczne jest, że we wszystkich instrukcjach królew
skich została pominięta w zasadzie osoba Samozwańca. Król nakazywał
dokonać jedynie jego identyfikacji, co było czystą formalnością, gdyż
jej efekt był dla wszystkich oczywisty. Zygmunt III uważał zapewne za
rzecz niegodną siebie podejmowanie rozmów z rzekomym Dymitrem.
148
I
ROZBZIAŁ X
Prowadzenie pewnych negocjacji z Samozwańcem mogło się jednak
okazać konieczne. Nakazano więc Stadnickiemu i jego towarzyszom,
aby nawiązywali kontakty z Dymitrem tylko w imieniu senatu. Polece
nie to zawierała specjalna instrukcja od rady królewskiej60. Nakazywała
ona także (podobnie jak instrukcja królewska) dokonania identyfikacji
Dymitra. Nie uzależniała jednak nawiązania z nim rozmów od pozy
tywnego wyniku owej identyfikacji. Wymieniała też liczne nieprawości
moskiewskie z ostatnich lat. Warto dodać, że w wysłanym 2.9 XI1609 r.
liście do posłów Zygmunt III nakazywał Stadnickiemu podjęcie roko
wań z Dymitrem pod warunkiem, że ten okaże się prawdziwym ocala
łym carem moskiewskim. Nie należy jednak sądzić, że Zygmunt wierzył
w autentyczność „tuszyńskiego cara”. Owo zainteresowanie identyfikacją
Dymitra było zapewne gestem kurtuazyjnym wobec wojsk tuszyńskich61.
Z analizy wszystkich przedstawionych powyżej pism można wy
sunąć jeden wniosek. Poselstwo Stadnickiego i jego towarzyszy miało
dużą swobodę postępowania. Sformułowania dotyczące wojsk tuszyń
skich były bowiem w instrukcjach wybitnie niekonkretne. Posłowie
mieli działać na rzecz porozumienia między królem a tuszyńczykami,
ale nie wiadomo, na czym porozumienie to miałoby polegać. Stadnickie
mu i jego towarzyszom nakazano z jednej strony obiecywać tym, którzy
przejdą na stronę Zygmunta III, żołd i laskę monarchy. Z drugiej strony
nie powinni oni jednak odrywać wojsk od Samozwańca. Trudno dociec,
jak więc w istocie mieli postępować posłowie wobec wojsk tuszyńskich.
W instrukcji znalazł wyraz spór, który się toczył między Lwem Sapiehą
a Żółkiewskim. Kanclerz pragnął, aby armia Dymitra działała nadal na
własną rękę, gdyż „rozdwojenie” Moskwy ułatwiajp działanie królowi.
Sapieha i jego zwolennicy „radzili, żeby stronę Dymitrowych Polaków
[...] w całości zostawić, czasem ją wesprzeć podesłaniem posiłków, aby jej
osłabieniem lub zniesieniem strona Szujskiego wzmocniona nie przybyła
Smoleńskowi na odsiecz i Szujskiemu berła albo Moskalom prawa obie
rania sobie cara nie zapewniła”61. Żółkiewski uważał natomiast, że armię
tę należy wcielić w całości do wojsk królewskich6’, choć jego stanowisko
w tej sprawie nie było zbyt konsekwentne64. Wszystko wskazuje jednak
na fakt, że Zygmunt III chciał za wszelką cenę pozbyć się Dymitra jako
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
149
kandydata do korony i akceptował po cichu rozłam w obozie tuszyń
skim. Popierali go w tym zamiarze: podkanclerzy koronny Feliks Kryski
i podkomorzy Andrzej Bobola, z którymi Zygmunt III często odbywał
tajne narady. Zapewne więc w tym duchu król udzielił ustnych instrukcji
Stadnickiemu i jego towarzyszom6s.
Jeśli chodzi o rokowania z Szujskim, to nie wydaje się raczej, aby
owo wyliczenie krzywd i nieprawości mogło wskazywać na rzeczywi
stą chęć porozumienia. Przedstawione w instrukcji dla posłów warunki
porozumienia z Szujskim były trudne do przyjęcia dla cara, choć, rzecz
jasna, mogła to być jedynie wyjściowa platforma do negocjacji. Zygmun
towi III na pewno zależało na rozmowach z Szujskim, ale traktował je
raczej na zasadzie: „może coś z tego wyniknie, nie zaszkodzi przedstawić
swoje stanowisko”. Przy okazji rozmów z tuszyńczykami i ewentualnie
z posłami Szujskiego Stadnicki i jego towarzysze mogli nawiązać osobi
ste kontakty z ważnymi personami w Państwie Moskiewskim. Zgodnie
z instrukcją mieli oni zachęcać różne osobistości do oddania się pod
opiekę króla, obiecując w zamian łaski, przywileje, poparcie dla pra
wosławia itp. Takie akcenty znajdowały się też w liście króla do stanów
moskiewskich. Można więc przypuszczać, że poselstwo obok zadania
rozeznania się w sytuacji w Tuszynie i przeciągnięcia wojska na stronę
królewską miało postawione za cel zdobycie Zygmuntowi III stronni
ków w stolicy i wzmocnienie propolskich nastrojów, o których istnieniu
wieści docierały do króla od dłuższego czasu. Zapewne też Zygmunt III
ustnie polecił Stadnickiemu skłaniać bojarów do koncepcji swoich rzą
dów w ich państwie.
Większa część poselstwa do Tuszyna opuściła Smoleńsk i z listo
pada. Jan Hrydzicz wyruszył w drogę 15 listopada66. Wszystkich posłów
wyprzedził goniec Jan Dobek, który miał organizować przejazd posel
stwa67. zi listopada posłowie nocowali już w Dorohobużu, a z7 listopada
minęli Wiażmę68. W tamtejszym klasztorze odbyli naradę. Jej przed
miotem był list, który otrzymali od wojewody wiaziemskiego kniazia
Grzegorza Szachowskiego i diaka Piotra Tretiakowa, stronników Dy
mitra przebywających w Carowym Zajmiszczu. Domagali się oni, aby
posłowie wjeżdżali do obozu tylko w 100 koni. „A insze wszystkie ludzie
150
I
ROZDZIAŁ 1
i konie swe nazad wrócili, zachowując zwykły obyczaj chodzenia posłom
bez wielkiej gromady i wojennego oręża i folgując ogłodzeniu tamtego
kraju i niedostatkowi w żywność na ludzie i konie”69. Wysłannicy Sa
mozwańca domagali się także, aby posłowie jechali drogą przez Carowe
Zajmiszcze oraz przedstawili wykaz ludzi w poselstwie i liczbę koni. Jak
więc widzimy, tuszyńczycy podejrzewali poselstwo o jakieś nieczyste in
tencje, niepokoiła ich zwłaszcza jego duża liczebność (wraz z wojskiem
ok. 1000 osób)70. W odpowiedzi posłowie wysłali do Carowego Zajmiszcza Jana Hrydzicza, z bliżej nieznanym towarzyszem, dla przekonania
zgromadzonych tam bojarów, że „idą dla dobrych dzieł, dobrym umy
słem i ludzi ani koni nie mają z sobą więcej, jeno jako i doma przy sobie
mieć zwykli. A oręże wojenne dla teraźniejszego czasu niebezpiecznego
mieć musieli”71. Pozostali posłowie mieli zatrzymać się dzień drogi za
Wiaźmą, aby dotrzeć do Carowego Zajmiszcza po udzieleniu odpowie
dzi przez wydelegowanych posłańców. Już kilka dni wcześniej Stadnicki
wysłał do króla list z zapytaniem, czy ma się zgodzić na uszczuplenie or
szaku71. W odpowiedzi Zygmunt III radził dbać o bezpieczeństwo po
selstwa73. Wprawdzie przepuszczono ostatecznie orszak w całości przez
Carowe Zajmiszcze, ale po tygodniowych rokowaniach w Możajsku
zostawili posłowie w tym mieście dwie chorągwie. Do Tuszyna jechali
17 grudnia ze 100 husarami i z8o piechoty74. Owe spory o wielkość
orszaku dobitnie wskazują na brak zaufania między pertraktującymi
stronami.
Po uroczystym powitaniu przez Aleksandra Zborowskiego i knia
zia Różyńskiego, a także przez przedstawicieli bojarów i Samozwańca,
posłowie udali się na trzydniowy odpoczynek75. Sw^ją legację przedsta
wili trzeciego dnia po przybyciu. Owe trzy dni „odpoczynku” służyły
przede wszystkim zorientowaniu się w sytuacji w obozie i nieoficjalnym
rozmowom. Na sugestie niektórych Polaków, aby posłowie spotkali się
także z Dymitrem, odpowiedzieli oni, że chętnie to uczynią, ale tylko
wówczas, gdy go rozpoznają. Na to uzyskali szczerą odpowiedź: „Pew
ne jest, że nie jest ten ich Pan, czym się mianuje”. Samozwaniec wyraził
natomiast zgodę na rokowania swoich wojsk z posłami królewskimi,
gdyż - jak to podkreślał Stadnicki - nie miał innego wyjścia76.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
15 i
го grudnia zebrało się całe „rycerstwo polskie”. Stadnicki obszer
nie wyłożył, według otrzymanej instrukcji, przyczyny interwencji króla,
a następnie wezwał, aby posłowie działali zgodnie z wolą Zygmunta III
i interesem Rzeczypospolitej77. Nie sprecyzował jednak dokładnie, o co
mu konkretnie chodzi. Odpowiedział posłom stary żołnierz Wojtkowski, marszałek zawiązanej konfederacji, który podziękował im i popro
sił o „punkta” ich legacji na piśmie. Na to podniosły się protesty wśród
wojska, którego część domagała się okazania oryginału instrukcji kró
lewskiej. Posłowie odpowiedzieli, że takie wymagania świadczą o nieszczerości postępowania, gdyż są nie do spełnienia, i zagrozili wyjazdem.
Incydent udało się załagodzić, a rokowania odłożono na dni następne.
Nazajutrz wojsko na naradzie wybrało z każdej roty po dwóch towarzy
szy i rotmistrza jako delegatów do pertraktacji. W sumie było to około
гоо osób, do których miała jeszcze dołączyć grupa delegatów spod oble
ganego przez Jana Piotra Sapiehę monasteru św. Trójcy78.
Rokowania rozpoczęły się 27 XII 1609 r. Na początku żołnierze
zapytali posłów, czego właściwie król od nich oczekuje. Posłowie, jak pi
sał Stadnicki, nie chcieli się jednak za szybko deklarować i odpowiedzieli
ogólnie, że chodzi o uspokojenie Rzeczypospolitej. Następnie posłowie
poprosili o zredukowanie liczby delegatów do rokowań - w rezultacie
pozostało 26 delegatów. Mimo to rozmowy toczyły się bardzo długo
(trwały blisko dwa tygodnie), były trudne i skomplikowane. Liczba dele
gatów wzrosła zaś wkrótce do 40.
Pierwszą propozycję złożyli żołnierze tuszyńscy. Oświadczyli oni,
że wprawdzie służą Samozwańcowi, ale mogą na nim wymóc oddanie
Ziemi Smoleńskiej i Siewierszczyzny (zapewne z Czernichowszczyzną)
w zamian za pomoc w walce o koronę79. Stadnicki pisał: „Odpowiedzie
liśmy na to, że JKM nie zwykł pomagać takim, którzy sprawiedliwości
żadnej do państwa nie mają, cośmy szerokimi słowy pokazali, że do tego
nie należy z urodzenia i z obyczajów”80. Dalej posłowie zarzucali żoł
nierzom, że popierają jakiegoś zbiega, który nie ma prawa nie tylko do
Siewierszczyzny, ale nawet do jednej choćby wioski. Po dłuższej dyskusji
delegaci wojska odstąpili od swoich pierwotnych pomysłów, ale wysunęh inną koncepcję. Oświadczyli mianowicie, że pomogą królowi od-
152-
I
ROZDZIAŁ 1
zyskać utracone przez Litwę prowincje, lecz pod pewnymi warunkami.
Były to: wynagrodzenie Samozwańca, załatwienie jakoś kwestii zamków,
które po przejściu wojska na stronę króla nadal będą popierać Dymitra,
i w końcu sprawa zapłaty dla wojska. Deputaci domagali się, aby król za
płacił im tyle samo, ile obiecywał Samozwaniec. Jak więc widzimy, kwe
stia przejścia wojska tuszyńskiego na stronę króla, choć niewysuwana
wprost przez Stadnickiego, wypływała sama przez się w czasie rokowań.
Odpowiadając na postulaty wojska, posłowie skoncentrowali się
głównie na problemie Samozwańca. Stwierdzili, że jeśli Moskwa się pod
da, to król nagrodzi impostora. Posłowie radzili, aby żołnierze udali się
do Dymitra i nakłonili go do oddania się pod opiekę króla. Zapowiadali
też, że potwierdzą Samozwańcowi obietnicę nagrody od Zygmunta III
na prywatnej audiencji8'.
Następnie rozpoczęła się dyskusja w kwestii zapłaty żołnierzom.
Deputaci żądali zo milionów złotych, z czego 15 miało być zabezpie
czone na dobrach Moskwy, a 5 na dobrach Rzeczypospolitej. W zamian
deklarowali się oddać Ziemię Siewierską, która w znacznej części była
w ręku Samozwańca. W razie buntu tamtejszych zamków obiecywali
zdobyć je ponownie. Stadnicki odpowiedział, że Ziemia Siewierską trzy
ma się Samozwańca tylko i wyłącznie ze strachu przed Szujskim i jest nie
pewna. Co do służby królowi posłowie stwierdzili, że żołnierze będą mu
służyć dopiero wówczas, gdy dostaną listy przypowiednie. Sumę przed
stawioną przez deputatów uznali za fantastyczną, której dostarczyć by
nie mogła nawet flota hiszpańska. Posłowie zaproponowali też własną
koncepcję zapłaty konfederatom. Składała się ona z dwóch wariantów.
Pierwszy przewidywał zapłatę tylko w wypadku zdobycia Moskwy. Złą
czenie wojska tuszyńskiego z oddziałami królewskimi, a także dobra pie
chota i artyleria królewska, dawały duże szanse na zajęcie stolicy. Druga
wersja przewidywała służbę w wojsku królewskim na zasadzie zwykłego
żołdu, który byłby szczodrzejszy, gdyby Moskwa poddała się szybko81.
Stadnicki liczył też, że Moskwa może poddać się sama, po obaleniu Szuj
skiego przez niezadowolone pospólstwo i bojarów. W przypadku, gdyby
jednak wojna z Moskwą przeciągała się, Stadnicki przewidywał zapłatę
mniejszą, gdyż trzeba będzie wtedy zwrócić ze skarbów moskiewskich
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
153
koszty poniesione przez Rzeczpospolitą. Na tej propozycji, chłodno
przyjęć przez zgromadzone wojsko, rokowania na razie zostały prze
rwane. Faktem jest jednak, że wśród tuszyńczyków trwały ostre spory co
do dalszego sposobu postępowania8’. Część z nich była nastawiona po
zytywnie do koncepcji ugody z królem, nawet na dość umiarkowanych
warunkach finansowych. Tymczasem 6 I 1610 r. nastąpiło wydarzenie,
które siłą rzeczy postawiło istnienie obozu tuszyńskiego pod znakiem
zapytania. Tego dnia uciekł z obozu Dymitr i w otoczeniu wiernych mu
oddziałów Kozaków dońskich udał się do Kaługi. Przyczyną tego despe
rackiego kroku była niepewność własnego położenia. Dymitr, całkowi
cie zależny od wojsk polskich, poczuł się silnie zagrożony, gdy nawiązały
one rozmowy z królem. Wielu żołnierzy i dowódców uważało go za figuranta i otaczało pogardą. Na parę dni przed ucieczką doszło nawet
do awantury kniazia Różyńskiego z księciem Adamem Wiśniowieckim w obecności Samozwańca84. Ucieczka impostora wywołała wstrząs
w obozie. Stadnicki pisał: „Nazajutrz koło beło, ale przed kołem różne
hałasy, prawie jako frenetycy biegali, nie wiedząc czego szukając. Raczej
się beło na siekaninę zaniosło, niż na radę jaką. W kole teraz rozsiekać
hetmana chcieli, głowy marszałka, posty wygnać, rozsiekać, Pana [Sa
mozwańca] szukać, przy nim stać, bardzo niedobrze rzeczy pokazowały
się”8’. Tumult trwał kilka dni, mimo uspokajających działań pułkownika
Jana Buczyńskiego, kniazia Różyńskiego i rotmistrzów: Krzysztofa Jaj kowskiego i Andrzeja Młockiego. Ucieczka Samozwańca spowodowała,
rzecz jasna, masowe przechodzenie żołnierzy na stronę królewską.
Wieść o ucieczce Dymitra przyniosła zapewne satysfakcję królowi
i podkanclerzemu Kryskiemu, natomiast bardzo zaniepokoiła Lwa Sa
piehę. „W dzień Trzech Królów car Dymitr z wojska uciekł - pisał on
do żony - jako to WM z tego pisma, co posyłam, zrozmniesz. Jeśli to
ku lepszemu naszemu czy gorszemu, trudno rozumieć, a co tu pp. sena
torowie rozumieją, że ku dobremu i król bardzo się cieszy, ja zaś inaczej
rozumiem, że więtsze zatrudnienia stąd mieć będziem”86. Parę dni póź
niej dodawał: „Jeśli Moskwa, co przy caru tam była, za jego rakiem ucieknieniem z wojska podda się Szujskiemu, czego się ja barzo boję, toć tu
nie będziem już mieli co czynić”87. Niezadowolony był także Żółkiewski.
154
I
ROZDZIALI
„I nasze poselstwo - pisał - więcej złego niźli dobrego nam to porobiło,
bo szalbierz przestraszony uciekł, zaczym mieszanin moc”88.
Stadnicki i jego towarzysze, w czasie rokowań z wojskiem próbo
wali też nawiązać kontakt z Moskwą. Wojska tuszyńskie uważały tego
rodzaju przedsięwzięcie za zagrożenie dla siebie i dlatego bardzo się jemu
sprzeciwiały. Nie udało się bowiem, wbrew zaleceniom króla, utrzymać
tego w tajemnicy. Stadnicki pisał: „My interim nim respons od nich miał
być, poselstwo odprawować do Szujskiego chcieliśmy, którego wpraw
dzie, że nam zabronić nie mogli, ale przecię mówieli, że nas przedawać
chcecie, a nie zgodziwszy się z nami ani z Moskwą obozową (z którą nam
nie dopuścili traktować), do nieprzyjaciela ich jedziem”89.
Mimo to podjęto próbę nawiązania rozmów. W literaturze przed
miotu od lat dominuje pogląd, że Szujski na rokowania się nie zgodził,
a listu od króla nie przyjął90. W świetle relacji Stadnickiego należałoby
tę opinię nieco skorygować. Otóż Stadnicki i jego towarzysze napisali
kilka listów do dygnitarzy moskiewskich i do Szujskiego, a następnie za
mierzali je wysłać przez gońców - Hrydzicza i Petrykowskiego (sługę
Stadnickiego)91. Niejasna jest kwestia, dlaczego posłowie napisali własne
listy, a nie wykorzystali odpowiednich pism sporządzonych w kancelarii
królewskiej. Zanim odprawiono gońców, wydelegowano jeszcze specjal
nego posłańca do Moskwy w osobie niejakiego Piaskowskiego. Miał on
zapewne uzgodnić warunki przybycia gońców do Moskwy. Piaskow
skiemu w Moskwie odpowiedziano, że gońcy mogą przybyć do stolicy
dopiero za kilka dni. Stadnicki zaczął węszyć w tym jakiś podstęp. Po
zakończeniu poselstwa pisał: „Myśmy gotowi beli jechać, ale interim
mieliśmy swoje przestrogi. Naprzód od samej Moskwy obozowej, któ
rzy miewali listy od przyjaciół swoich, że Szujski na te traktaty nie wy
śle, jedno swoich własnych, którzy pospólstwa co inszego będą udawać,
nie to co im będziem mówić i tak miasto naprawy bardziej zepsujem,
bo się pospólstwo utwierdzi przy Szujskim za jakiem udaniem opacz
nych. Mieliśmy też pewną przestrogę, że ten obozowy frant [Dymitr
Samozwaniec II] naprawie! beł kilkaset swoich Tatarów Duńców, żeby
w ten czas kiedy my rokować będziem rzekomo strony nic nie wiedząc
na Moskwę uderzeli i tak te traktaty rozerwali. Nasi też nie bardzo kon-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
155
tenci beli z tego i w tym przeszkadzać nam chcieli”’1. Określenie „nasi”
dotyczy tu oczywiście wojsk polskich z obozu Samozwańca. Tak więc,
zdaniem Stadnickiego, występowały same przeszkody do podjęcia ro
kowań z Szujskim. Ściślej ujmując to zagadnienie, należy stwierdzić, że
Stadnicki podkreślał ewentualny negatywny wpływ takich rokowań na
nastawienie ludności Moskwy wobec Polaków w wyniku intryg Szuj
skiego i Dymitra II. A nawiązanie rokowań ze stolicą miało przecież na
celu, jak już wspomniano, przede wszystkim urabianie opinii publicznej
w Moskwie po stronie Zygmunta III i przeciw Szujskiemu. Posłowie po
stanowili więc działać inaczej: „Wiedząc te przeszkody, bojąc się, żeby
barzy nie zepsowali, onego nie stwierdzić w chęciach miru głupiego, wc
ięliśmy na tę stronę się nachelić, która by jemu przecię zaszkodzieła, a my
żeśmy mieli honestam excusationem. Wzięliśmy przedsię ten pretekst,
iż zaraz przez żadnej przyczyny posłów nie puścił. Posłaliśmy nazajutrz
przez tego Piaskowskiego listów cztery, do patriarchy, do bojar, do miru,
beł do Szujskiego, ale tego oddawać nie kazali, aźby też przez tego brać
nie chcieli”93. W listach tych posłowie stwierdzali, że król przyszedł do
Państwa Moskiewskiego, aby je uspokoić i położyć kres rozlewowi krwi.
Dalej wyrażali chęć prowadzenia rokowań z Szujskim, ale podkreślali, że
ten „umyślnie nie chciał nas przypuścić”. Listy te Piaskowski oddał czło
wiekowi, który wyjechał naprzeciwko niego z Moskwy. Nie przyjął on
jednak (jak wspominał cytowany powyżej Stadnicki) pisma do Szujskie
go, zapewne dlatego, że nie było na nim tytułu carskiego. Posłowie osiąg
nęli w ten sposób pewien efekt propagandowy: „Tych listów Szujski nie
oddał (jako mamy wiadomość), ale przecie pospólstwo się dowiedziało
i wielki rozruch udziałało. Jakoż Moskwa sama co w obozie chwaleli nam
tę radę i sami przyjaciół swoich pisali dając znać o wszystkim do Szujskie
go dla czegośmy listów strzegli się pisząc do Szujskiego, żeby mu tytułu
nie dać, ponieważ i temuśmy [Dymitrowi II] nie dali, bo oba niepewną
drogą wleźli”94. Tak więc listu do siebie Szujski rzeczywiście nie przyjął,
rokowań jednak nie chciała przede wszystkim strona polska.
Dzięki akcji Stadnickiego wśród moskiewskiego pospólstwa roze
szła się wieść o dobrej woli do rokowań okazywanej przez Zygmunta III
i o ukryciu listów od posłów polskich. Bojarom zaś dano do zrozumie-
Xj6
I
ROZDZIALI
nia, że Polacy nie uznają tytułu carskiego, zarówno w przypadku Samo
zwańca, jak i Szujskiego.
Aby osłabić wpływy Zygmunta III, Szujski rozgłaszał przez swo
ich ludzi wieści, że król polski pragnie zniszczyć Cerkiew prawosławną
i wprowadzić w Moskwie katolicyzm. Wiadomości takie rozpowszech
niali też (być może z namowy Szujskiego) prawosławni kupcy z Rzeczy
pospolitej. Pogłoskom tym przeciwdziałał, wysyłając swoich szpiegów,
jeden z członków poselstwa Stadnickiego - podstoli lwowski Stanisław
Domaradzki, który sam był wyznania prawosławnego. Szpiedzy ci prze
konywali zarówno bojarów, jak i pospólstwo o jak najbardziej przychyl
nym dla wiary greckiej nastawieniu króla”.
Poselstwo podjęło także rozmowy z bojarami moskiewskimi, któ
rzy znajdowali się u boku Samozwańca. Na ich czele stał metropolita rostowski Filaret. Inne wybitne osobistości to: kniaź Grzegorz Szachowski,
Lew Pleszczejew, kniaź Jerzy Trubecki, kniaziowie Trojekurowie, kniaź
Daniel Dołgoruki, Michał Sałtykow (Sałtykow-Morozow) i jego syn
Iwan, kniaź Jerzy Chworostynin, kniaź Wasyl Michajłowicz Masalski,
diakowie: Iwan Gramotin, Fiodor Andronow-Sołowiecki, a także Iwan
Zarudzki, ataman kozacki i inni. W obozie Samozwańca przebywał też
Uraz-Mahmet. Pochodził on ze znakomitego rodu tatarskiego i stał na
czele tzw. ordy kasimowskiej (ze stolicą w mieście Kasimow), podległej
carom moskiewskim96. Polacy z obozu tuszyńskiego byli przeciwni nawią
zaniu przez poselstwo kontaktów z tymi osobistościami. Dlatego też na
początku spotkania Stadnickiego z nimi były tajne97. Wszystko wskazuje
na to, że w czasie tych nocnych rozmów Stadnicki przekazał bojarom pro
pozycję objęcia tronu carskiego przez króla, co spotkało się z przychyl
nym odzewem niektórych z nich. Do oficjalnych kontaktów doszło już
po ucieczce Samozwańca. Posłowie poprosili bojarów, aby przyłączyli się
do obrad koła tuszyńskiego. Gdy bojarzy przyszli, Stadnicki przekazał im
listy do króla i wygłosił mowę. Podkreślił w niej, że król, wkraczając do
Moskwy, ma na celu wyłącznie dobro tego państwa, którego ludność chce
wziąć w opiekę i obronić przed tyranami. Bojarzy gestami okazali wiel
ką wdzięczność za tak łaskawe pismo, całowali nawet podpis królewski.
Odpowiedzi obiecali udzielić po trzydniowym namyśle. List, który skie-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
I
157
rowali do króla, był bardzo obiecujący. Oświadczali w nim, że pragną wi
dzieć na tronie moskiewskim „Jego Królewską Mość i jego potomstwo”,
nie mogą jednak w takiej sprawie podejmować decyzji sami, bez zgody
wszystkich stanów zgromadzonych na Soborze Ziemskim98.
Po raz pierwszy od rozpoczęcia wojny pojawiła się w rozmowach
polsko-moskiewskich osoba królewicza Władysława. Stadnicki i jego to
warzysze mieli w instrukcjach polecone, aby proponować wzięcie przez
króla w opiekę Państwa Moskiewskiego. Jak już wspomniano, część bo
jarów była nastawiona pozytywnie do tej koncepcji99. W. Sobieski uważa,
że względy religijne zadecydowały jednak o wysunięciu przez bojarów
w Tuszynie kandydatury królewicza. Filaret sądził bowiem, że mniej
szym zagrożeniem dla prawosławia będzie osadzenie na tronie królewi
cza niż króla. Teza ta wydaje się prawdopodobna. Przebieg wypadków
był zapewne taki, że gdy Stadnicki zaproponował bojarom Zygmtmta III
na tron carski, co bardziej wpływowi z nich, z Filaretem na czele, po
stanowili przeciwdziałać i wystąpić z kandydaturą królewicza. Oprócz
wspomnianych względów religijnych dużą rolę odgrywały też zapewne
względy polityczne. Otóż objęcie tronu przez Zygmunta III mogłoby
zostać odebrane jako wręcz aneksja, przyłączenie Moskwy do Rzeczy
pospolitej100. Wszystko wskazuje więc na to, że w styczniu 1610 r. więk
szość bojarów w Tuszynie zdecydowanie opowiadała się za kandydaturą
Władysława. Trzeba podkreślić, że oficjalnie używali oni sformułowań
ostrożnych, np. „Jego Królewska Mość i potomstwo Jego”. Byli jednak
wśród bojarów otwarci stronnicy Zygmimta III, którzy składali nawet
przysięgę na wierność królowi101. Wielkim zwolennikiem kandydatury
polskiej na tron moskiewski był Uraz-Mahmet (car kasimowski).
Bojarzy postanowili wydelegować spośród siebie kilkadziesiąt
najznakomitszych osób, które udałyby się pod Smoleńsk, aby podjąć
rokowania z samym królem. Natomiast z wojskiem polskim zawarli kon
federację i złożyli specjalną przysięgę, w której odżegnywali się zarówno
od Dymitra, jak i od Szujskiego101. Orszak poselstwa liczył Z33 osoby,
a na jego czele stali: Michał i Iwan Sałtykowowie, Wasyl Michajłowicz
Masalski, Iwan Gramotin, Fiodor Mieszczerski, Jerzy Chworostynin,
Lew Pleszczejew, Fiodor Andronów103.
158
I
ROZDZIALI
W sprawie Maryny Mniszchówny instrukcja, którą otrzymali
posłowie do Tuszyna, milczała. Prawdopodobne wydaje się jednak, że
polecono im zabiegać o to, aby ta dumna i odważna kobieta porzuciła
swoje ambicje i wróciła do Rzeczypospolitej. Zapewne w takim duchu
był utrzymany list, który jeszcze w październiku wystosował do Mary
ny Stadnicki104. Odpowiedź datowana na 10 listopada była niezwykle
wyniosła. „Coś nam WM o bytności KJM oznajmił - pisała carowa dziękujemy WM. Mamy całą ufność w P. Bogu, który ukrzywdzonych
broni, a sprawiedliwością się ich opieka, że na tern zdrajcy i nieprzyja
cielu naszem, wkrótce wyrok i dekret swój sprawiedliwości Bożej wy
kona i z ukrzywdzenia do końca ucieszyć się nie da, w Boskie go ręce
i wszystko oddawszy. Nie jednem torem szczęście zawsze chodzi, nie tam
skończy, skąd i jako poczuje, ale jako Bóg sam, z którego ręku idzie, na
kieruje”. Na końcu listu Maryna zrobiła aluzję do nieumieszczenia przez
Stadnickiego tytułu carskiego w liście do niej skierowanym: „Kogo Bóg
oświeci pewnie słusznie i jaśnieć musi. Nie dlatego słońce nie jest jas
ne, że je czasem czarne chmury okryją”'05. Z Mniszchówną więc żadne
rozmowy nie były raczej możliwe. Nie wiemy też nic o jakichkolwiek jej
kontaktach z poselstwem Stadnickiego. Położenie Mniszchówny pogor
szyło się bardzo po ucieczce z obozu jej męża. „Wojsko nie jest zgodne za
tern ujściem carskiem: jedni chcą przy caru, drudzy przy królu. Owo jeśli
kiedy, to teraz wielkie niebezpieczeństwa mnie nachodzą, że ani miejsca
bezpiecznego do pomieszkania uczciwego i spokojnego ukazać, ani też
o dobrem mojem radzić chcą” - żaliła się w liście do ojca106. 15 stycznia
skierowała nawet list do króla. Skarżyła się w nim na zmienność swojego
losu, ubolewała, że „wedle kondycyi stanu mego spokojnie żyć nie mogę”.
Chodziło oczywiście o stan monarszy. Nie było w tym liście jednak ta
kiego ładunku dumy, jak w piśmie do Stadnickiego. Maryna oświadczała
wręcz, że wszystkie swoje przejścia daje „pod miłościwe baczenie i uważ
ny rozsądek Waszej Królewskiej Mości”. Dalej zaś pisała: „Pewnam tego,
że Wasza Królewska Mość z mądrego baczenia swego roztropnie to uważysz, z dobrotliwej natury swej wdzięcznie przyjmiesz, z ochronnego
sumnienia swego mnie i familię moją, która się znacznie do tego krwią,
odwagą i kosztem swym przyłożyła, szczodrobliwie nagrodzisz - co i do
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
I
159
osiedzenia państwa tego znacznym powodem i do zatrzymania warow
nym związkiem, za błogosławieństwem Bożem, które sprawiedliwość
hojnie i obficie nagradza, nieomylnie będzie - czego ja życząc, oddaję
się w obronę i miłościwemu baczeniu Waszej Królewskiej Mości”107. List
ten, napisany zapewne w chwili desperacji, był w istocie zdaniem się na
łaskę króla. Maryna zdawała sobie sprawę, że wysunięcie kandydatury
królewicza Władysława znacznie redukowało jej szanse na tron. Pragnęła
więc zapewnić sobie jakieś wynagrodzenie od króla w zamian za wyco
fanie się z politycznych gier. To załamanie się i rezygnacja były jednak
chwilowe. Maryna pozostawała zresztą w ciągłym kontakcie z mężem,
który nie był skory do rezygnacji ze swoich ambicji. Z Kaługi pisał on
tęskne listy do małżonki: „Żal i płacz mój Bohu oddaję, że o ciebie na
dzieja moja, nie wiem, co się z tobą dzieje i o zdrowiu twoim nie wiem
jako się powodzi, tyś moją nadzieją kochana i drużoczek maleńki”108.
Opinie o „grubych obyczajach’5 Dymitra mogą się wydawać w świetle tej
korespondencji nieco przesadzone. Dymitr próbował kontaktować się
także z wojskiem tuszyńskim. Tuż po swojej ucieczce rozesłał przez nie
jakiego Jana Kazimierskiego listy, w których stwierdzał, że udał się tylko
na łowy, i zachęcał do wierności sobie. Listy te skonfiskowano, a Kazi
mierskiemu pod karą śmierci zabroniono je rozpowszechniać109.
13 stycznia posłowie wyruszyli pod Smoleńsk, po uzgodnieniu
z tuszyńczykami, że wyślą delegację do króla w celu prowadzenia dal
szych rokowań. Wraz z posłami wyruszyła delegacja bojarów110. 28 stycz
nia wszyscy oni dotarli pod Smoleńsk. Wjazd był bardzo uroczysty, na
powitanie wyjechali liczni dworzanie królewscy i oddział husarii. 31 stycz
nia doszło do uroczystej audiencji posłów moskiewskich u króla. Jako
pierwszy zabrał głos sędziwy Michał Sałtykow. W długim przemówie
niu dziękował on królowi za działania na rzecz zaprowadzenia porząd
ku w państwie. Podobne podziękowania wygłosił jego syn Iwan, który
ukwiecił je obszernym wywodem o historii Rusi i jej carów. Po nim głos
zabrał Iwan Gramotin. Oświadczył on w imieniu bojarów i ludzi wszyst
kich stanów, że chcą oni widzieć na tronie moskiewskim królewicza Wła
dysława, pod warunkiem że zachowa on wiarę, Cerkiew prawosławną,
obyczaje moskiewskie i dawne prawa. Co do tych ostatnich Gramotin
l6o
I
ROZDZIAŁ X
wyraził nadzieję, że nowy car doda jeszcze praw i wolności mieszkańcom
Moskwy. Bojarzy zapewne liczyli, że podobnie jak Litwa, która w wyni
ku unii z Koroną przyjęła ustrój demokracji szlacheckiej, tak i Moskwa
związana z Polską będzie oscylowała w tym kierunku. Gramotin pod
kreślał też, że wszyscy bojarzy (miał na myśli oczywiście tuszyńczyków)
porzucili Szujskiego i Samozwańca i przysięgli służyć królewiczowi, a za
nim obejmie on panowanie - także królowi Zygmuntowi. Rozwodził się
też szeroko na temat korzyści, jakie przyniesie związek dwóch państw,
gdyż wydawało się pewne, że Władysław będzie w przyszłości rządził
zarówno Rzecząpospolitą, jak i Moskwą. Na koniec oświadczył, że peł
nomocnictwa do rokowań w imieniu stanów moskiewskich otrzymali:
Michał i Iwan Sałtykowowie oraz Wasyl Michajłowicz Masalski. Mowa
Gramotina była przerywana przez starszego Sałtykowa, który także pro
sił o osadzenie na tronie carskim królewicza oraz o pozostawienie niena
ruszonej wiary i obrzędów prawosławnych.
Posłom odpowiedział krótko Lew Sapieha. Oświadczył on m.in.,
że król Zygmunt pragnie otoczyć moskiewskie prawosławie opieką. Po
nieważ propozycje bojarów wymagają zastanowienia się, Zygmunt III
wydeleguje senatorów dla wspólnego rozważenia tych spraw111.
Propozycje przedstawione przez bojarów były bardzo zachęcające
dla strony polskiej. Nie domagali się oni na przykład, aby królewicz prze
szedł na prawosławie, żądali tylko gwarancji nienaruszania interesów
tej religii. Sami też proponowali, aby wobec młodego wieku królewicza
Moskwą początkowo rządził jego ojciec. Tak sformułowane propozycje
byłyby dla Zygmunta dość korzystne, gdyby równocześnie z nimi boja
rzy nie przedstawili na piśmie warunków objęcia tr^nu przez królewi
cza, znacznie trudniejszych do przyjęcia dla strony polskiej. Mówiły one
o konieczności przejścia królewicza Władysława na prawosławie i o nie
dopuszczalności szerzenia w Moskwie katolicyzmu. Religia grecka miała
być w Moskwie jedyną. Koronacji Władysława powinien dokonać sam
patriarcha moskiewski"1.
Ciekawe były postulaty związane z „europeizacją” Moskwy. Bo
jarzy prosili, aby przyszły car nie karał ich bez wyroków sądowych, co
dotąd często się zdarzało. Władysław nie powinien też karać zbiorowo
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
l6l
WSzystkich członków rodziny winowajcy (w Moskwie było to regułą).
Prosili też bojarzy, aby ich dzieciom wolno było jeździć do Polski i Litwy
po naukę bez groźby konfiskaty majątku - jak widać i to było praktyko
wane”3.
Nad warunkami bojarów zastanawiano się na naradzie senatorów
i II 16io r. Ostrzegano na niej, że naród moskiewski jest zdradziecki
i należy postępować z nim ostrożnie. Nie jest wykluczone, że prowa
dzone obecnie rokowania z królem są jedynie środkiem do zrzucenia
Szujskiego. Senatorowie podkreślali, że przedstawione przez Moskwę
warunki są bardzo ciężkie. Radzono jednak w sposób ostrożny prowa
dzić dalej rokowania"4.
Tego samego dnia doszło do pierwszego spotkania senatorów
z bojarami. Jako pierwszy zabrał głos sędziwy Michał Sałtykow. Stwier
dził on, że już od wygaśnięcia Rurykowiczów życzeniem bojarów było
osadzenie na tronie kogoś z domu króla Zygmunta. Przeszkodziły
temu, szeroko opisywane przez Sałtykowa, wcześniejsze wydarzenia
w Moskwie. Związek bojarów z Dymitrem Samozwańcem II („fałszy
wym” - jak go określił) uzasadniał Sałtykow nie tyle przekonaniem, ile
nienawiścią do Szujskiego. Przybycie króla uznał zaś za pokrzepienie
nadziei na uporządkowanie państwa. Sałtykow stwierdzał, że bojarzy
niewątpliwie sami zaproponowaliby tron komuś z domu królewskiego,
gdyby nie przeszkadzali im w tym Polacy obecni w obozie tuszyńskim.
Po tych kurtuazyjnych wynurzeniach Sałtykow przeszedł do konkretów.
Oświadczył mianowicie, że bojarzy proszą, aby król pozwolił wybrać na
cara kogoś ze swojego rodu. Chodziło oczywiście o Władysława. Da
lej Sałtykow podkreślał, że Zygmunt III sam nie może rządzić dwoma
państwami, gdyż i obecnie panuje nad bardzo rozległymi prowincjami,
które wymagają jego obecności. Państwo Moskiewskie nie powinno
zaś być rządzone przez namiestnika. Tak więc, wbrew temu, co mówił
jeszcze wczoraj Gramotin, bojarzy nie dopuszczali żadnej możliwości
sprawowania rządów w Moskwie przez Zygmunta III. Dalej Sałtykow
zaapelował, aby król jak najszybciej ruszył pod Moskwę, aby wspomóc
stojące tam wojska polskie i zagrożoną przez Samozwańca stolicę. Wtedy
l61
I
ROZDZJAŁ
г
bojarzy na pewno obalą i zamordują Szujskiego, a Smoleńsk i inne zamki
same się poddadzą115.
Senatorowie polscy odpowiedzieli na mowę Sałtykowa dopiero po
naradzie"6. Świadek ówczesnych wydarzeń pisał: „Na tak trudne zra
zu petita ich deliberację JKM uczyniwszy, tak resolwować raczył. A na
pierwszy punkt strony Królewicza JMci respons dał taki: Jeśli to wola
Boża będzie, jeśli spoina wszystkich zgoda nastąpi na doskonałe uspoko
jenie Państwo Moskiewskie, nie będzie od tego JKM być raczył. A to dla
tej przyczyny cum ordinibus Regni patrząc na swą Deklarację w Lubli
nie i w Wilnie, i na Sejmikach uczynioną, gdyż okazji nie chce dać tym,
którzy by go roznosić mieli, że jakiej prywaty swej w tej mierze patrzy,
a nie spolnej Rzeczypospolitej pożytku. Na drugi punkt zasię to się od
powiedziało, że jako gwoli temu tu JKM przyjść raczeł, aby to państwo
uciszył, tak i od tego być nie chce, aby się ruszyć nie miał, umówiwszy
pewne tak z narodem, jako z Rycerstwem Polskim wojska tamtego proś
by, posiłki jednak prędko przed sobą wysyła”"7. Zygmunt III podkreślał,
że wstąpienie królewicza na tron carski będzie możliwe po zupełnym
uspokojeniu Państwa Moskiewskiego, także po zasięgnięciu przez niego
opinii sejmu na ten temat. Mogłyby bowiem powstać w Polsce zarzuty,
że król realizuje swoje prywatne cele, osadzając syna na tronie carskim
(wbrew zapewnieniom, które złożył uroczystymi manifestami w Lubli
nie i Wilnie, że nie wykorzysta wojny dla swojego interesu). Co do spra
wy wysłania wojsk pod Moskwę król stwierdzał, że chętnie to uczyni,
musi jednak uzgodnić pewne problemy z wojskiem tuszyńskim („Rycer
stwem Polskim wojska tamtego”)"8. Sceptyczny Lew Sapieha pisał: „Ale
ja wątpię, żeby co z tego było, bo i my tam nie mam^z czym i z kim iść,
barzo nas mała garstka i nasi ludzie, co tam przy impostorze byli podają
kondycje trudne, ciężkie, niepodobne: siła chcą pieniędzy, których nie
masz, a oni bez pieniędzy nic dobrego nie chcą uczynić; i tak boję się,
że jeno ich nieboraków Moskwę na więtsze jatki wydamy; abo Szujski,
abo ten impostor do [cna] ich pomorduje; owa niedostatek słabość na
sza wszystkiemu przeszkodzi i popsuje, choć to na oko widzi, że okazje
wielkie się podają i łacno by było do posiedzenia tego państwa, kiedy by
było czym poprzeć”119.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
163
Kością niezgody w dalszych rokowaniach stawała się kwestia wy
znania królewicza. Zygmunt III nie miał nic przeciwko utrzymaniu
uprzywilejowanej pozycji Cerkwi w Moskwie, nie zgadzał się jednak na
konwersję Władysława i domagał się wybudowania w Moskwie choć jed
nego kościoła katolickiego na potrzeby swojego syna. Jego opory budziło
też żądanie koronowania królewicza na cara przez patriarchę prawosław
nego. Burzliwe negocjacje trwały dwa tygodnie. Jednym ze środków, któ
re przedsięwzięli Polacy dla zmiękczenia bojarów, były wystawne uczty,
wydawane przez króla i ważniejszych senatorów. Nie przyniosły one jed
nak rezultatów. Bojarzy uparcie obstawali przy swoich warunkach110.
Ostatecznie pewien kompromis zaproponował Zygmunt III. W re
zolucji, która stała się podstawą zawartej z bojarami ugody (14II1610 r.),
oprócz zaaprobowania wszystkich punktów niespornych zgodził się on
na koronację królewicza przez patriarchę. Miało to jednak nastąpić „za
uspokojeniem doskonałym tego hospodarstwa”. Cerkiew prawosławna
miała pozostać w dotychczasowym stanie, a do świątyń wolno byłoby
wchodzić katolikom i luteranom tylko pod warunkiem odpowiedniego
zachowania się. Dla Polaków powinna być wybudowana w stolicy jedna
świątynia katolicka. Rusini mogliby wchodzić do tej świątyni także tylko
pod warunkiem odpowiedniego zachowania się. Co do wiary królewicza
Zygmunt stwierdzał, że tak jak nie chce nikogo z prawosławnych zmu
szać do przechodzenia na katolicyzm, tak nie może zmusić Władysława
do konwersji na prawosławie. Do zmiany religii można bowiem nakła
niać jedynie radami, a nie gwałtem111.
Taka formuła kompromisu okazała się możliwa do przyjęcia dla
bojarów, którzy w trakcie rokowań poszli na poważne ustępstwo, zga
dzając się na tymczasowe rządy króla w Moskwie. Inne punkty zaak
ceptowanej przez obie strony rezolucji mówiły, że majątki cerkiewne
pozostaną nienaruszone, a duchowieństwo będzie otaczane szacunkiem.
Bojarzy i urzędnicy będą wynagradzani według swoich zasług, wojsko
zaś otrzyma żołd według dawnych zwyczajów. Przyszły car będzie spra
wował sądy według praw moskiewskich, a wszelkie zmiany w tej dziedzi
nie będzie wprowadzać się za zgodą bojarów. Rzeczpospolitą i Moskwę
połączy wieczny sojusz. Odbywać się będą wspólne narady bojarów ze
164
I
ROZDZIAŁ 2
stanami Korony i Litwy na temat zwalczania Tatarów. Przyszły hospodar
będzie karać za przestępstwa winowajcę, a nie jego rodzinę. Nikomu nie
skonfiskuje się majątku bez wyroku sądowego. Bez takiego wyroku car
nie uwięzi bojara i szlachcica. Każde swoje posunięcie Władysław po
winien konsultować z dumą bojarską. Mieszkańcy Moskwy będą mogli
wysyłać swoje dzieci na studia do krajów chrześcijańskich bez obawy, że
hospodar skonfiskuje im za to majątki. Zostaną zwróceni wszyscy jeńcy
z terenu Polski i Litwy. Polakom i Litwinom nie będą dawane żadne pen
sje, urzędy, dobra. Podatki i dochody z miast i włości będą pobierane po
dawnemu, po uwzględnieniu zniszczeń wojennych. Ich podwyżki mogą
nastąpić jedynie za zgodą bojarów. Kupcy polscy i moskiewscy otrzyma
ją prawo wolnego handlu w obydwu krajach. Powstrzymywane będą
ucieczki chłopów z Rzeczypospolitej do Moskwy i na odwrót. Nie
zmieni się prawne położenie chłopów należących do bojarów. Przy
szły car naradzi się z bojarami co do statusu Kozaków wołżańskich,
dońskich i innych. Jeśli układ pominął jakieś sprawy, to zostaną one
uzgodnione w Moskwie, po naradzie z patriarchą i wszystkimi stanami
moskiewskimiIU.
Po ustaleniu tych punktów bojarzy złożyli prowizoryczną przy
sięgę, którą warto zacytować w całości: „Całuję ja [...] ten święty, Zywotworzący Krest Hospodarowi swemu, Carowi i wielkiemu kniaziowi
Władysławowi Zygmuntowiczowi, wszystkiej Rusi na tym, iż mam temu
Hospodarowi swemu wiernie i prawdziwie służyć i we wszystkiem dobra
chcieć. A do Szujskiego, nieniejszego Hospodara Moskiewskiego, i do
tego wora, co się zowie carewiczem Dymitrem nie przystawać i żadnego
innego Hospodara na Moskiewskie Hospodarstwo pie chcieć, kromia
Hospodara naszego cara i wielkiego kniazia Władysława Zygmuntowi
cza wsieja Rusi, a póki nam tego Hospodara Boh da na Moskiewskie
Hospodarstwo, nam służyć, i pramić [sprzyjać], i we wszem dobra chcieć
Ojcowi jego, Hospodarowi naszemu nieniejszemu, Najjaśniejszemu
Królowi Polskiemu i Wielkiemu Księciu Litewskiemu Zygmuntowi
Iwanowiczowi”113.
Powstaje pytanie: jak obie strony traktowały zawarte porozumie
nie ? Wśród bojarów najwięcej zastrzeżeń miał zapewne Filaret, który na-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
165
legał na jak najmocniejsze zagwarantowanie pozycji prawosławia. Brak
w tekście układu zgody na konwersję królewicza był na pewno dla niego
trudny do przyjęcia. Zygmunt III uważał natomiast zawarte porozumie
nie za punkt wyjścia dalszych gier dyplomatycznych. W liście okólnym
do senatorów Rzeczypospolitej z 12 III 1610 r. król pisał: „W takiej
tych ludzi a usilnej affektacyi, acz się nam za radą pp. rad tutecznych,
nadzieje ich z strony syna naszego zrazu psować nie zdało, dla powabu
na to i drugiej co przy Szujskim Moskwy, i dalszej rzeczom naszym dogody - jednakże, jakośmy tę ekspedycyję nie gwoli prywatom naszym
i potomstwa naszego, ale dla dobrego powszechnego Rzeczypospolitej
przedsięwzięli, tak około tego bez konsensu wszech stanów nie chcieliśmy z nimi nic skutecznie zawierać i stanowić, zaczem na doskonałe tej
monarchii uspokojenie włożyć się to musiało i na zgodę wszystkiej ziemi
moskiewskiej”124. W. Sobieski uważa, że słowa te świadczą, iż król zro
bił ustępstwo: „tylko dla ułudy posłów moskiewskich”, ponieważ dążył
wyłącznie do objęcia tronu osobiście115. Pogląd ten trudno uznać za do
końca słuszny. Przede wszystkim cytowane zdanie pochodzi z listu do
senatorów, w którym król tłumaczy się ze śmiałych posunięć, które mo
gły jego synowi przynieść tron moskiewski. Tłumaczy się zaś dlatego, że
w deklaracjach przed wyprawą wypierał się zdecydowanie realizowania
wszelkich prywatnych interesów w Moskwie. Król nie chciał więc „bez
konsensu wszech stanów” (Polski i Litwy) powoływać królewicza na
tron moskiewski. Zygmunt przyznaje, że umowa z bojarami (spod Smo
leńska) nie ma charakteru wiążącego, gdyż nie została zawarta za zgodą
stanów Rzeczypospolitej. Podkreślenie owej prowizoryczności umowy
miało na celu odrzucenie mogących się pojawić zarzutów o złamaniu
prawa przez niekonsultowanie z sejmem tak ważnych posunięć. Stąd owe
słowa podkreślające prowizoryczny charakter układu, np. stwierdzenie,
że nadziei bojarów na objęcie tronu przez Władysława „zrazu psować
się nie zdało”. Także Lew Sapieha, komentując postulaty bojarów (tron
carski dla królewicza i wyprawa króla na Moskwę), stwierdził, że „nie
zdało się im tak otworzyście odmówić tego obojga”116. Jest to jednak ty
powe tłumaczenie dyplomaty. Kanclerz usprawiedliwia tu konieczność
ustępstw względami taktyki.
166
I
ROZDZIALI
Jest pewne, że Zygmunt III najchętniej objąłby tron moskiewski
osobiście. Gdy jednak bojarzy wystąpili z propozycją koronacji królewi
cza Władysława, pogodził się z nią po pewnym czasie. Pod warunkiem
jednak, że królewicz obejmie tron po okresie przejściowym, w którym
Moskwa ulegnie zupełnemu spacyfikowaniu. W tym czasie rządy spra
wowałby w tej czy innej formie oń sam. Zważywszy na wydarzenia ostat
nich lat, Zygmunt III miał prawo sądzić, że okres przejściowy będzie
dość długi, gdyż uspokojenie Państwa Moskiewskiego to nie lada sztuka,
Za taką koncepcją przemawia np. fragment cytowanej już przysięgi, któ
rą złożyli bojarzy: „a póki nam tego Hospodara [królewicza Władysła
wa] Boh da na Moskiewskie Hospodarstwo, nam służyć i pramić i we
wszem dobra chcieć Ojcowi jego, Hospodarowi naszemu nieniejszemu,
etc.”117. Najistotniejszy więc kompromis zawarty pod Smoleńskiem pole
gał na milczącym przyjęciu przez bojarów koncepcji sprawowania tym
czasowych rządów przez Zygmunta III, a następnie objęcia tronu przez
Władysława. Zygmunt III był realistą i wiedział, że zbyt szybkie osa
dzenie królewicza w Moskwie może skończyć się katastrofą. Z drugiej
strony objęcie władzy w Moskwie przez samego króla mogło wzbudzić
opór ludności. Także bojarzy pod Smoleńskiem nie zgadzali się wprost
na taką koncepcję. Dlatego też król, zawierając ugodę oddającą na tron
Władysława, zostawił w niej furtki umożliwiające mu tymczasowe pano
wanie w Moskwie. W umowie z 14II 1610 r. nie było jednak wzmianki
o rządach Zygmunta. Jedynie cytowana już wyżej rota przysięgi bojarów
zawierała sformułowanie o rządach króla aż do przybycia królewicza.
Król liczył zapewne, że przyszłe rokowania, do których dojdzie w Mos
kwie, postawią ten problem w sposób bardziej koij^retny. Obecne po
rozumienie było jedynie prowizorium, załatwiającym niektóre sprawy
pobieżnie i dwuznacznie. Niejasna pozostawała sprawa wyznania króle
wicza, tak ważna dla bojarów. Zgoda na koronację Władysława przez pa
triarchę (z czym powinna w zasadzie wiązać się komunia przyjęta z jego
ręki) była w istocie odłożeniem problemu na przyszłość. Bojarzy uda
wali, że uważają ją właściwie za równoznaczną z konwersją królewicza,
z kolei Zygmunt III był zdania, że tak nie jest (wbrew opinii zaniepoko
jonego nuncjusza papieskiego w Polsce)118. Układ nic nie mówił o przy-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
167
należności Smoleńska, Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej i innych
problemach terytorialnych. Konsekwencją umowy zi4lli6ior. byłaby
w przyszłości polsko-moskiewska unia personalna, gdyż nikt nie wątpił,
że Władysław, po śmierci ojca, zostanie także władcą Rzeczypospolitej.
Unia ta mogłaby być według koncepcji dworu wstępem do ściślejszego
związku Polski z Moskwą. W odprawie posłom ruszyńskim Zygmunt III
pisał, że jednym z celów jego ekspedycji jest to, aby „te państwa spoiwszy
w jedno spoinie się wzmagać i wzajemnie krzepić sieł swoich na każdą
okazję i potrzebę mogli”119. Jak już wspomniano w poprzednim rozdzia
le, stanowisko króla w tym względzie było jednak mało sprecyzowane,
elastyczne i zależne od realnej sytuacji politycznej i militarnej.
Po zawarciu omówionego układu Zygmunt III zaczął się uważać za
niejako pełniącego obowiązki władcy Moskwy. Począwszy od 22 lutego,
rozpoczął on wydawanie rozlicznych dokumentów bojarom, szlachcie,
urzędnikom i mieszczanom. Dotyczyły one wielu spraw. Najczęściej były
to potwierdzenia posiadania majątku, zwłaszcza na terytoriach, których
mieszkańcy obawiali się, że mogą one przejść pod panowanie Rzeczypo
spolitej. Ale nie tylko. Było wiele nadań na nowe włości, a także nomina
cji na wszelkiego typu urzędy, łącznie z centralnymi. Metryka Litewska
zawiera 808 tego rodzaju dokumentów, które otrzymali liczni bojarzy
moskiewscy1’0. Wydawano je z początku w imieniu króla, z zachowa
niem tytulatury Rzeczypospolitej, później zaś zaczęto na drugim miejscu
wymieniać także królewicza z tytułem „wielkiego hospodara, cara i wiel
kiego kniazia”. Owo rozdawnictwo miało, rzecz jasna, na celu pozyskanie
sobie stronników. Czasem jednak zbyt pochopne nominacje i nadania
budziły sprzeciw bojarów. Zygmunt III nie żałował też pieniędzy na hoj
ne podarki dla członków poselstwa moskiewskiego. Krzysztof Dzierżek,
sekretarz królewski, pisał: „Moskwa ta, która z posłuszeństwem z obozu
tamtego do KJM przyjachali, wałęsają się po obozie. A kosztują KJM
strawą i upominki przez 30 000, tak iż i teraz do tego przyszło, że na nie
między pany i panięty collecty zbierano strawując ich”1’1.
Skutkiem zawartego układu było poddawanie się pod władzę
Zygmunta III zamków i indywidualnych bojarów. Tuż po 14 lutego
przysięgę złożyło kilkunastu bojarów, m.in. trzech braci Szachowskich
168
I
ROZDZIAŁ г
(kniaziowie Siemion, Iwan i Jerzy). Kniaź Jakowski i Gabriel Chrypin
w towarzystwie 16 bojarów poddali Zygmuntowi Rżew, Włodzimierz,
Zubcow i „inne przedniejsze zamki”. Poddały się też: Dorohobuż,
Wiaźma i Możajsk, w którym znajdowała się słynna ikona św. Mikołaja
(zapewne ta sama, którą uszkodził Iwan Groźny, wywieziono ją jednak
przed wkroczeniem Polaków). Należy jednak pamiętać, że o przejściu
wymienionych zamków na stronę królewską zadecydowały także dzia
łania militarne Kozaków zaporoskich. Jeszcze w lutym do Państwa Mo
skiewskiego wkroczył duży ich oddział (ok. 7 tys.) i podporządkował się
rozkazom króla1’2.
Dochodziły też do obozu wieści z Moskwy o niezadowoleniu z rzą
dów Szujskiego i wielkiej popularności królewicza Władysława w stolicy.
Stanisław Domaradzki pisał do Lwa Sapiehy spod Moskwy: „Bojarowie
na Moskwie, co przedniejsi ludzie służebni, dworzanie, kupcy [... - nie
czytelne], jako o tym pewne wiadomość czekają przyjścia KJM, albo
wręcz wojska KJM, przy którym by mogli secure oświadczyć wiarę swą
KJM”135. Natomiast anonimowy korespondent wspominał o spisku
60 mieszkańców Moskwy, którzy chcieli uciec do króla wraz z setką
uwięzionych Polaków. Spisek jednak wykryto. Nie wiadomo, ile jest
prawdy w owej informacji134.
Zygmunt III miał nadzieję, że poddające się grody i znaczące oso
by będą przykładem dla Smoleńska. Przez całą jesień 1609 r. próbo
wano skłonić Szeina do kapitulacji nie tylko siłą, lecz także perswazją.
2,9 X 1609 r. „ku wieczorowi więźnia bojarzyna, którego z listy pojmano,
do szańców bliższych na gowor [rozmowę] z Moskwą wysłano. Będąc
w szańcach głosem perswadować począł, aby królowi czołem uderzyli,
ukazując różne i wielkie niebezpieczeństwa, jeśliby uporem szli. Moskwa
zaś z murów odpowiadała, że gdybyś też ty w horodzie był, też byś rozu
miał co my, ale teraz to mówisz jako więzień. Silił się i dalej, perswadując,
że i Szujski nie da posiłku, bo nie może, i lud królewski wielki i włości
będą pustoszyli. Prosił, aby się nad sobą i żonkami, dziećmi zmiłowali.
Powiedzieli, że nie chcemy dusze zatracić. Prosił za tym, aby też innemi czasy mógł z nimi goworyć. Powiedzieli, jeśli o poddaniu mówić bę-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
| 169
dziesz, nie masz po co przychodzić, ale jeśli o inszych, dobrych dzielech
wszędzie i zawsze wolnoć będzie z nami rozmawiać, i tak się rozeszli”135.
13 XI 1609 r. pod twierdzę udało się „dwóch Moskwicinów” (je
den z nich był bratem ihumena monasteru św. Trójcy), aby namawiać
ją do poddania się. Bezskutecznie jednak. Próbę ponowiono jeszcze
18 listopada, ale z podobnym rezultatem. Szein pozostawał nieugięty,
choć w samym Smoleńsku pojawiały się nastroje defetystyczne. Pewien
bojarzyn, który powiedział: „kiedy siły nie stanie poddać się musimy,
a lepiej w czas”, został pojmany i „zamęczony umarł”1’6.
W grudniu 1609 r. Zygmunt III wystosował list do metropolity
smoleńskiego Siergieja. Oznajmiał w nim, że jeżeli Smoleńsk mu się
podda, to zachowa wszystkie przywileje wiary prawosławnej i otoczy ją
opieką. Podobny list z obietnicą zapewnienia bezpieczeństwa król skie
rował do strzelców smoleńskich137. Pisma wystosowano też do wojewody
Szeina i posadzkich ludzi. Wszystkie te listy zaniósł pewien pop, „chcąc
ich przywodzić do poddania się, na co zostawił pro obside przy hetmanie
syna, przyjęty z radością, ale po tym nie słychać co się z nim działo”138.
Na żaden z tych listów nie udzielono odpowiedzi. 31 grudnia „przedarł
się Moskwicin, który powiedział, iż traktaty i perswazje nic do wzięcia
nie pomogą, jeśli potęga i gwałt nie nastąpi. Powiedział przy tym, że ku
piec jeden z Połocka przedarł się do zamku, tam powiedział, że się Król
JM prędko stąd ruszyć miał, z czego się Moskwa wietrząc triumf miała.
I to stwierdził, że popa tego, co z listy przyszedł, na pytki [tortury] dano,
i to, że w zamku bardzo siła ludzi od różnych chorób umierało, że co
dzień po 30, po 40 umierało”. 12 I 1610 r. Smoleńszczanie oświadczyli,
że chcą rozmawiać z Polakami. Wieczorem pod mury pojechał więc
hetman Żółkiewski i czekał aż do późnej nocy, ale nikt nie przyszedł na
rozmowy139.
Posłowie moskiewscy z Tuszyna zaraz po przybyciu pod Smoleńsk
skontaktowali się, za zgodą króla, z oblężoną twierdzą. 5 II161 o r. „jeden
z posłów moskiewskich poszedł rano, według umowy, pod mury. Wyszli
do niego dwaj z zamku, pytali się o posłach i którzy i po co przyjechali.
Gdy im o wszystkim dostatecznie powiedział, mówili, żeby Ofanasi, ku
piec ze Smoleńska pod mury przyszedł”140. Ów Ofanasi, lub raczej Afa-
170
I
ROZDZIAŁ 1
nasij (po polsku Atanazy; „dla jego wielkiego doświadczenia nazywają
go filozofem” - pisał nuncjusz Simo netta)141, przebywał w obozie kró
lewskim pod Smoleńskiem. Następnego dnia „po południu ten Ofanasi
i dwaj inszych stawili się tam, gdzie im kazano, naznaczono. Rozmawiali
zrazu dość długo, aż im kazano poczekać, chcąc do nich pewne osoby
wysłać. Zgromadzili się tedy w zamku do Monastera Wielkiego (bo wi
dać było schodzących się), konsultowali długo, aż w półtory godziny
wyszło do naszych dziewięć z zamku, czym nieco wątpliwości naszym
uczynili, żeby ich nie porwali. Przywitali się sposobem przyjacielskim
i długo rozmawiając, gdy o listach od patriarchy [Filareta] do Archiepiskopa powiedział, poszli do zamku dając znać o tych listach wojewodzie.
Pytali drudzy o posłach, którzy tu są, z jakim dziełem przyjachali. Wróci
li się za tym od wojewody powiadając, że tego wojewoda potrzebuje, aby
Ofanas szedł z tymi listami do niego, do zamku. Zbraniał się długo, ażby
pro obside kogo znacznego naszym dali. Nie chcieli na to pozwolić, ale
pod czesnem całowaniem obiecali go jutro stawić. Zaczym poszedł do
zamku ten Ofanas. Mówił in commissis to, żeby z obu stron przez czas
pewny cicho było jeśliby chcieli traktować, żeby obsides z obu stron byli.
Odłożyli do jutra rezolucję, obiecując przez tego dać znać, przecię z dział
często bito”141. Nie wiemy dokładnie, co zawierały listy od Filareta i Sałtykowa, które zaniósł kupiec Atanazy do zamku smoleńskiego. Zapew
ne było tam żądanie poddania się i złożenia przysięgi. Następnego dnia
Smoleńsk nie udzielił jednak żadnej odpowiedzi. Gdy hetman posłał
hajduka pod twierdzę, aby upomniał się o Atanazego i zapytał o decyzję
w sprawie traktatów, odesłano go z niczym. Zaczęto natomiast bombar
dować stanowiska Polaków, „a osobliwie do stanowiąca Pana Kanclerza
Litewskiego bić poczęli z dział nośnych, gdzie kula w sieni kopie dwie
skruszyła, a druga w kuchni zabiła kucharza, a drugiemu nogę urwała”145.
Rozmowy na razie ustały.
8 II 1610 r. Polacy złapali kilku posłańców od Szujskiego, którzy
w strojach dziadowskich próbowali się dostać do twierdzy. Mieli oni
przy sobie listy cara, który napominał Szeina, aby się nie poddawał,
i obiecywał szybką, potężną odsiecz. Uciekinierzy z twierdzy przynie
śli natomiast wieści na temat dalszych losów Atanazego. Otóż chciał on
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
171
opuścić Smoleńsk, ale mu zabroniono, a kilka dni później wrzucono do
więzienia za agitację na rzecz poddania się Polakom144. Tak więc ani li
stownie145, ani za pomocą bezpośrednich rozkazów nie udało się skłonić
Smoleńska do kapitulacji.
Pewne próby rozmów podjęto ponownie w kwietniu 1610 r.
3 kwietnia przybył do króla pod Smoleńsk car kasimowski. Został on
bardzo uroczyście przyjęty - w czasie posłuchania Zygmunt posadził
go po swojej prawicy, przed polskimi senatorami. Uraz-Mahmet podjął
się mediacji z oblężonym miastem. 8 IV 1610 r. jego wysłannik zaniósł
do twierdzy pismo z żądaniem poddania się, które jednak zignorowano.
Dziesięć dni później car kasimowski i bojarzy popierający króla, a prze
bywający w obozie pod Smoleńskiem, posłali pod mury dobosza („bębnistę”) z apelem, „aby [smoleńszczanie] już krwie rozlanie ujęli, żeby
tych, którzy głodem umierali na swe dusze nie brali”. I ta misja nie dała
rezultatu. Obrońcy „wyszli do niego przed bramę, listy przejęli i samego
miodem częstowali, surowo mu po tym rozkazali, żeby więcej z takimi li
stami nie przychodził do nich”. Do twierdzy posłano też wojewodę z za
jętej przez Aleksandra Gosiewskiego Białej - Andrzeja Bedyczyna. Miał
on zachęcić Smoleńsk do poddania się, korzystając z dużego autorytetu,
którym cieszył się u smoleńszczan. Także i jego działania nie przyniosły
efektu146.
Tymczasem sytuacja wojsk tuszyńskich stawała się coraz bardziej
skomplikowana. Marchocki pisał: „Ale wzięliśmy się już królewskiego
przedsięwzięcia, do któregośmy byli z niechęcią przystąpili, przymuszeni
prawie inszych niestatkiem. Większa część atoli była w naszym obozie
takich, co przedsięwzięcie Dymitrowe stawiać na nogi i onego szukać
chcieli. W takiem przerwaniu odjechali nas komisarze [królewscy Stadnicki i inni], a że była rzecz niebezpieczna rwać się nam pod bokiem
nieprzyjacielskim, musieliśmy się choć w tej niezgodzie tolerować”147.
O wzroście wpływów Samozwańca wśród tuszyńczyków świadczyła ich
decyzja o wysłaniu do Kaługi Janusza Tyszkiewicza, który przedłożył
Dymitrowi postulaty konfederatów. Dymitr w swojej odpowiedzi obie
cał wojskom wypłacić natychmiast po 3 o złp od konia i potwierdzić inne
zobowiązania pieniężne148. Działania Samozwańca wspierała Maryna,
171
I
ROZDZIAŁ 1
która aktywnie agitowała wojsko na jego stronę149. Mocnym argumentem
impostora i jego żony były niektóre zamki siewierskie, nadal popierające
Dymitra. Stanowiły one niezły argument przetargowy w ewentualnych
rozmowach z królem. Wojska tuszyńskie były poza tym wygłodzone,
gdyż Samozwaniec hamował dowóz żywności. Na dodatek zbliżały się
silne oddziały Szujskiego pod dowództwem jego bratanka kniazia Mi
chała Skopina Szujskiego. O ciężkim położeniu wojska tuszyńskiego pi
sał w liście do króla kniaź Roman Różyński. Zwracał w nim też uwagę
króla na fakt, że obóz tuszyński znajduje się w miejscu strategicznym,
a jego utrata bardzo zaszkodziłaby wojskom królewskim pod Smoleń
skiem. W obliczu nadciągających wojsk kniazia Skopina Szujskiego, któ
ry jeszcze pod koniec 1609 r. połączył się z armią Fiodora Szeremietiewa,
a także w obliczu zbierającej się pod Możajskiem rosyjsko-szwedzkiej
armii Jakuba de la Gardie, kniaź Różyński apelował o pomoc zbrojną
w postaci kopijników, kozaków i piechoty150. List Różyńskiego przynosił
też ciekawe informacje z Moskwy: „Naprzykrza się Moskwie wojna pisał kniaź - siła ich sobie życzą pokoju, siła przychylnych WKM mieć
raczysz, taka na stolicy i w skopinowym wojsku”151. Różyński twierdził
też, że i on podjął się prokrólewskiej agitacji w stolicy: „Posłałem teraz
Karukina do Moskwy, na zamianę człeka zacnego, który i sam wiarę całą
WKM poprzysiągł i inszych do tego, mianowicie familię swoją i Galicynów powinnych przywieść obiecuje”. Kniaź doradzał też Zygmuntowi
napisanie listu do Skopina Szujskiego, gdyż uważał, że zaistniała szansa
na skaptowanie go na stronę królewską151.
Posłowie moskiewscy mieli jeszcze jedno zadanie do wypełnienia.
Otóż pod Smoleńsk dotarła delegacja wojska tuszyńsjpego, które żąda
ło, aby zgodnie z wcześniejszymi umowami bojarzy wsparli ich w roko
waniach z królem153. Warunki postawione przez żołnierzy tuszyńskich
były bardzo odważne. W czasie posłuchania, które odbyło się zo lutego,
zażądali oni przydzielenia Marynie zamków, obiecanych jej przez Dy
mitra I w umowie ślubnej. Dla Samozwańca II domagali się natomiast
dużego księstwa. Żądali też, aby król zatwierdził i wziął na siebie sumy
i nagrody obiecane wojsku przez Samozwańca. Żołd wypłacany w przy
szłości miał być także równy umówionemu z Dymitrem. Pieniądze te
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
173
powinny być zagwarantowane na skarbach moskiewskich, a także na
ewentualnych dochodach z wojny. Gdyby jednak wojna została przegra
na, to powinni dostać żołd za dwa kwartały, zagwarantowany na dobrach
Rzeczypospolitej. Dodatkowo żądali szybkiej wypłaty jednej ćwierci na
broń i konie. Domagali się też zwrotu wydatków, jakie ponieśli z własnej
kieszeni przywódcy na zaciąg wojska. Żołd bieżący miał być wypłacony
od Bożego Narodzenia 1609 r. Posłowie nie mieli na dodatek uprawnień
do zmiany tych warunków154. Dlatego też rokowania właściwie się nie
toczyły. Udzielono im jedynie obszernej odpowiedzi, którą w imieniu
króla wygłosił kanclerz Lew Sapieha155. Po grzecznościowym wstępie
przeszedł on do kwestii Maryny. „Co się dotyczę małżonki przeszłego
Dymitra zmiażdżonego na Moskwie - mówił Sapieha - tej praw i słusz
ności, którekolwiek ma na jakiekolwiek części Państwa Moskiewskiego
od bojar wszystkich potwierdzone, rad w swej słuszności JKM zostawić
będzie chciał, kiedy o tym przy traktaciech z narodem tym namawiać
się czas poda i kiedy Pan Bóg rzeczy tych szafunek do ręku JKM zda
rzyć będzie raczeł. Wszakoż postępki tej osoby nie trzeba, żeby się też na
co szkodliwszego i rzeczom JKM i sprawom Rzeczypospolitej wydzierżawały”156. Nie robił więc król zbyt wielkich nadziei na wynagrodzenie
Maryny, odkładając tę sprawę do ewentualnych rokowań z Moskwą. Jeśli
chodzi o Dymitra, król żalił się, że prowadzi on wojnę z jego wojska
mi. Gdyby jednak zaprzestał walki i spisków i zachowywał się spokojnie,
„nie intestując ludzi wojska tamtego i nie odwodząc narodu moskiew
skiego od JKM”, król zapewniłby mu godziwe wynagrodzenie. Co do
warunków finansowych, Zygmunt III stwierdzał, że o zastawach królewszczyzn w Rzeczypospolitej bez zgody sejmu nie może być mowy, gdyż
zabraniają tego jej prawa157. Jeżeli zaś chodzi o zobowiązania Samozwań
ca Zygmunt III oświadczał: „Senatorom [...] nie godzi się tak podpisować wiarą i przysięgą bronić, a zwłaszcza na dług w obcym państwie i od
człowieka obcego uczyniony, jeszcze w wątpliwym tej sprawy czasie”158.
Król jednak obiecywał przedstawić ich propozycje na przyszłym sejmie.
Co do żołdu i nagród Zygmunt III przyrzekał, że po zdobyciu Moskwy
i po uspokojeniu tego państwa każdy dostanie swoją należność. Dla lep
szego zagwarantowania wypłat wojska tuszyńskie dostaną prowincje sie-
174 I
ROZDZIAt 1
wierską i riazańską, z których będą mogły sobie ciągnąć dochody. Co do
żądanej, niezwłocznej wypłaty jednej ćwierci, Zygmunt III odpowiadał,
że nie jest to możliwe z braku pieniędzy. Obiecał jednak wypłacić pewne
sumy w gotówce (prawdopodobnie 100 000 złp), podarunkach i ryn
sztunku wojennym. Król zapowiadał też szybkie wspomożenie tuszyńczyków swoimi oddziałami pod dowództwem wojewody bracławskiego
Jana Potockiego159.
Myśl o wysłaniu Potockiego na pomoc tuszyńczykom wiązała się
z dwiema koncepcjami działań militarnych w Państwie Moskiewskim.
Jak pamiętamy, w rozmowie z Żółkiewskim, w marcu 1609 r., Zygmunt III
oświadczał, że jest zdecydowany rozpocząć wojnę od obiegania Smoleń
ska (który, jak przypuszczał, od razu się podda). Zapewne pod wpływem
hetmana król zaczął się wahać. Wszystko wskazuje na to, że w momen
cie wkroczenia wojsk polskich do Moskwy nie było jeszcze postanowio
ne, czy udadzą się one prosto do stolicy, czy też rozpoczną zdobywanie
potężnej twierdzy pogranicznej - Smoleńska. Zwolennikiem pierwszej
koncepcji był, jak wiadomo, Żółkiewski. Uważał on, że opanowanie
Państwa Moskiewskiego byłoby najłatwiejsze przez zdobycie jego sto
licy. Po drodze można by opanowywać małe, drewniane zameczki sie
wierskie. Zdanie jego popierali Potoccy160. Za zdobywaniem najpierw
Smoleńska opowiadał się przede wszystkim Lew Sapieha. Jak już wspo
mniano, przywrócenie Smoleńszczyzny Litwie przyniosłoby mu zresztą
pewne korzyści osobiste, gdyż Sapiehowie posiadali tam przed 1514 r.
rozległe posiadłości. Sapieha starał się więc, aby wojska poszły w pożąda
nym przez niego kierunku161. O wydarzeniach z września 1609 r. Żółkiew
ski pisał: „Pan kanclerz z oną rotą swoją kilkaset człeka jazdy i piechoty
poszedł przodem, coraz częstsze kartki pisał do pana hetmana, żeby co
prędzej następować, okazji dostania Smoleńska nie opuszczać; ponieważ
ludzie, którzy mieli zamku bronić, zeszli. Bardzo się ta festynacja nie
podobała panu hetmanowi [Żółkiewskiemu] i panu wojewodzie bracławskiemu [Janowi Potockiemu], który był w Orszy Króla Jegomości
zajechał. A iż coraz dalej pan kanclerz się umykał, pana przemyskiego
[Stanisława Stadnickiego] za nim puściwszy, musieliśmy wszyscy po
stępować”161. Wbrew temu, co pisał Sapieha, Smoleńsk wcale nie był
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
175
opuszczony, a wręcz przeciwnie - miał silną załogę163. Opisane powyżej
apele o poddanie się i próby wzięcia twierdzy z marszu nie powiodły się.
Rozpoczęło się więc uciążliwe i długotrwałe oblężenie. Znamienna jest
opinia na ten temat anonimowego informatora z obozu tuszyńskiego,
znakomicie znającego moskiewskie realia. Pisał on: „Kto radzieł wasz
mościom na życzliwość moskiewską się puścić i gwałtem Smoleńska
dobywać, boję się, aby beł do końca waszmościom praw, aleć waszmościowie lepiej wiecie co czynicie. Jest i ten pogłos u nas, że waszmościowie
Smoleńsk i Siewier [Ziemię Siewierską] wziąwszy chcecie nazad jechać
[...]. Opewniam, że trudniej waszmościom będzie o te dwie rękawiczki
niż o całą suknię, w którą snadnie się chcecie teraz wystroić”164. Dalej
autor zapewniał, że jedynie wyprawa na samą stolicę może przynieść suk
ces, gdyż nawet pod względem wielkości fortyfikacji nie jest to najpo
tężniejsza twierdza moskiewska'65. Inna rzecz, że król zdecydował się na
obleganie Smoleńska także ze względów bardziej istotnych niż nalegania
Lwa Sapiehy. Jak już wspomniano, chodziło przede wszystkim o ucisze
nie przeciwników wyprawy, którzy zarzucali Zygmuntowi III chęć re
alizowania własnych celów dynastycznych kosztem Rzeczypospolitej.
Najpewniejszą metodą ich uciszenia byłoby zdobycie Smoleńska i Ziemi
Siewiersko-Czernichowskiej. Koncepcja wyprawy na stolicę nie zosta
ła jednak przez Żółkiewskiego poniechana. Hetman radził: „Ponieważ
wojska mamy tyle (bo też prawie wtenczas przybył był z Kozakami zaporozkiemi Olewczenko, których było pod 30 000), przeto tedy osadziw
szy Smoleńsk fortami, iżbyśmy szli ku stolicy, do głowy. Tam w świeżym
razie za postrachem mogłaby się podać okazja, że i ci bojarowie, którzy
przedtym chęci swe Królowi Jegomości ofiarowali, za zbliżeniem się
Króla Jegomości ozwaliby się”'66. Tymczasem oblężenie Smoleńska trwa
ło coraz dłużej. Zdobycie twierdzy stało się wręcz przedmiotem ambicji
króla. Wprawdzie Żółkiewski przekonywał: „Odejścia od zamku, kiedy
go osadziwszy odejdziem, sromoty nie będzie żadnej”167, ale słowa te nie
przekonywały Zygmunta III. Natomiast koncepcja wyprawy pod Mo
skwę zaowocowała w postaci planu wysłania pewnych oddziałów spod
Smoleńska do Tuszyna (pod wodzą Jana Potockiego). Tam nastąpiłoby
połączenie wojsk królewskich z tuszyńskimi i wspólne oblężenie Mo-
176 I
ROZDZIAŁ!
skwy. Pomysł wysłania Potockiego pod Moskwę przedstawiono po raz
pierwszy bojarom tuszyńskim w czasie rokowań pod Smoleńskiem168.
Czas jednak uciekał, a Potocki nie wyruszał169. Dlaczego? W. Sobieski
uważa, że jako regalista nie chciał on mieć do czynienia ze znajdującymi
się w Tuszynie grupkami eksrokoszan, których jeszcze niedawno gromił
pod Guzowem. Liczył też na to, że z upływem czasu zagrożeni militar
nie tuszyńczycy będą bardziej skłonni do uległości170. Ten drugi powód
wydaje się nieco bardziej przekonujący, gdyż - jak pamiętamy - wśród
tuszyńczyków nie było wcale tak wielu rokoszan. Sekretarz królewski
Samuel Targowski pisał do biskupa Szymona Rudnickiego z obozu pod
Smoleńskiem: „Pan wojewoda bracławski z 2 tys. ludzi idzie w Moskiew
ską Ziemię z rozkazami KJM, zlecono mu Skopina i impostora znosić,
zameczki po drodze odebrać, a złączywszy się z tamtym wojskiem czy
nić dalej, co Pan Bóg do serca poda” (28 II 1610 r.)'71. Tydzień później
jednak donosił: „Miał iść wojewoda bracławski, ale zachorował, pójdą
pewnie wolno zanim wydobrzeje”. Wydaje się, że przyczyną owej, raczej
dyplomatycznej choroby Potockiego mogło być też silne rozprzężenie
w obozie tuszyńskim, który stopniowo ulegał rozkładowi171. Wiemy
też, że Potocki starał się wytargować u Zygmunta III jak największą li
czebność oddziałów mających wziąć udział w wyprawie. Istotny powód
zwłoki wojewody bracławskiego pozostaje jednak dość niejasny.
W nocy z 23 na 24II161 o r. uciekła z obozu Maryna. Po drodze na
potkała ona oddziały Jana Piotra Sapiehy, który nie mógł już dłużej oble
gać monasteru św. Trójcy, gdyż napierały na niego coraz silniejsze oddziały
moskiewskie pod wodzą Michała Skopina Szujskiego. Starosta uświacki
skierował się więc w stronę Dymitrowa (22 I 1610 r.).^7 obozie Sapie
hy Maryna spędziła kilka dni, a następnie udała się do męża, do Kaługi173.
W Tuszynie carowa zostawiła dumny list. Wynikało z niego, że
bezpośrednią przyczyną ucieczki były pogłoski na temat możliwości wy
dania Maryny królowi. „Nie dajże Boże - pisała - aby kto miał o mnie
targować, przemyśliwając jakby mię wydać temu, który ani do mnie,
ani do państwa mego żadnego prawa nie ma. Prześladowana, zagrożo
na zewsząd z tern się przed Bogiem oświadczam, iż przy obronie sławy,
uczciwości i dostojności mojej wiecznie trwać będę i że raz będąc panią
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
I
177
tylu narodów, carową moskiewską, wracać się do stanu szlachcianki pol
skiej i poddanki nie mogę ani nigdy nie zechcę”174. Tymczasem staro
sta uświacki, zagrożony nieustannie przez kniazia Skopina Szujskiego,
opuścił Dymitrów (spaliwszy uprzednio zamek) i wyruszył w stronę
Osipowa, a następnie Jewpola. W połowie czerwca zaś udał się do obozu
Dymitra, który rozłożył się niedaleko Kaługi, nad rzeką Ugrą. Bliskie
(odnowione) kontakty z Samozwańcem utrzymywał Sapieha zresztą już
od maja 1610 r. Po blisko dwutygodniowych rokowaniach z impostorem starosta uświacki i jego wojsko zadowolili się wypłatą 50 000 złp na
poczet żołdu i przeszli na służbę Dymitra175. Nastąpiło to w pierwszych
dniach lipca 1610 r. J. U. Niemcewicz pisał: „Uczynił ten krok Sapieha
zmownie z królem, który nie chciał przygnieść do ostatka Samozwańca,
przez bojaźń by trzymające z nim grody i prowincje nie poddały się Szuj
skiemu”176. Twierdzenie to (oparte na opinii S. Kobierzyckiego), choć
nie jest dostatecznie udokumentowane, wydaje się prawdopodobne. Nie
jest jednak do końca pewne, że (jak twierdzi A. Hirschberg) Sapieha po
zostawał w stałym porozumieniu z królem. Gdy we wrześniu 1610 r.
Żółkiewski nalegał wręcz, aby odstąpił on od Samozwańca, starosta
uświacki długo się opierał, aż hetman musiał zagrozić mu rozprawą
zbrojną. Z drugiej jednak strony należy pamiętać, że postępowanie Jana
Piotra Sapiehy zależało wówczas w znacznym stopniu od nastrojów jego
żołnierzy177. Tymczasem sytuacja Polaków w obozie tuszyńskim stawała
się trudniejsza z dnia na dzień. Ich wygórowane żądania nie spotkały się
ze zrozumieniem u Zygmunta III. Powrót posłów konfederatów wojsko
wych do obozu w Tuszynie stał się bezpośrednią przyczyną częściowego
rozpadu tego ugrupowania. Surowa odpowiedź Zygmunta III wywołała
wśród tuszyńczyków gwałtowne dyskusje i niekończące się kłótnie na
temat dalszych poczynań. Nastrojów nie łagodziły wysyłane uprzednio
przez Zygmunta III listy, w których zapewne próbował przekonać on
żołnierzy o korzyściach, jakie będą mieli z przejścia na służbę królew
ską178. Wysłani z listami Niżniowski i Obalkowski przynieśli do obozu
królewskiego wiadomości o tym, że tuszyńczyków mogą uspokoić tyl
ko pieniądze179. A pieniędzy król nie miał. Po długotrwałych naradach
skonfederowane wojsko postanowiło udać się do Wołoka (późniejszego
178
I
ROZDZIAŁ X ^
Wołokołamska), a następnie rozejść się. 16 marca, po spaleniu obozu
w Tuszynie, żołnierze ruszyli do Wołoka, z którego szybko przenieśli
się do Osipowa180. Jeszcze z Wołoka zostało wysłane następne posel
stwo do króla. W jego skład wchodziło kilku wybitnych dowódców tu
szyńskich, m.in. Aleksander Zborowski i Marek Wilamowski, a także
p. Kossakowski. Ich postulaty zręcznie podsumował Samuel Targow
ski w liście do Szymona Rudnickiego: „De prima prosieli o pieniądze,
prosieli i posiełki, a oboje żeby rychło”181. Obiecane przez Zygmunta III
100 tys. szybkiej donatywy uznał Zborowski za sumę zbyt niską. Pro
sił też, aby żołd, który im proponował Zygmunt III, był jednak zabez
pieczony na konkretnych dobrach. Widocznie uznał on, że obiecana
możliwość ewentualnego wyciągnięcia żołdu z Ziemi Riazańskiej i Siewierszczyzny jest mało zachęcająca181. Na posłuchaniu 1 IV 1610 r.,
gdzie Zborowski przedstawił swoje postulaty, odpowiedzi udzielił mu
podkanclerzy koronny Feliks Kryski, który stwierdził jedynie, że spra
wy finansowe wymagają dalszych konsultacji18’. Po prywatnej nara
dzie u Żółkiewskiego 2 kwietnia i deliberacji senatorów na ten temat
(5IV 161 o r.) król udzielił posłom odpowiedzi niewiele różniącej się od
poprzedniej. Obiecywał też wziąć na żołd jedynie 2000 tuszyńczyków184.
Relację z poselstwa zdał Zborowski w Osipowie 24IV 161 o r. Wy
wołała ona wielkie niezadowolenie wśród żołnierzy tuszyńskich. Część
z nich, pod dowództwem Bychowca i Kamieńskiego, udała się do Kału
gi, aby służyć Dymitrowi. Przy królu pozostały oddziały kniazia Różyń
skiego (który zmarł 4IV161 o r.), Wilkowskiego, Rudnickiego, Mikołaja
Marchockiego, Andrzeja Młockiego i część oddziałów Jakuba Bobow
skiego. Żołnierze, którzy przeszli znowu na służbę impostora, nie byli
zbyt zadowoleni, gdyż okazało się, że i on nie grzeszy nadmiarem pienię
dzy185. Żółkiewski pisał: „A kiedy im [oddziałom polskim] obietnic nie
ziścił, wskazał do pana hetmana [zapewne: Maciej] Janikowski, jeśliby
to było ku lepszemu Króla Jegomości, że mu chcą uciąć szyję, a Kaługę
na Króla Jegomości zatrzymać. Z pewnych respektów zdało się Królowi
Jegomości, żeby go nie zabijać. Bo iż zamki niektóre i siła gminu mo
skiewskiego dzierżą się go; gdyby był zniesion, o to szło, iżby się te zamki
nie rychlej do Szujskiego, niźli do nas przedały”186.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
I
179
Pewne względy przemawiały więc za tym, żeby tolerować, a nawet
skrycie popierać poczynania Samozwańca. Król zmienił więc swoją tak
tykę wobec Dymitra, gdyż - jak pamiętamy - jesienią 1609 r. był ra
czej za całkowitą likwidacją jego obozu. Wyrazem skłonności króla do
wzmocnienia Samozwańca było też wspomniane przejście do Kaługi od
działów Jana Piotra Sapiehy, które nastąpiło zapewne w porozumieniu
z monarchą187. Oprócz powstrzymania zamków siewierskich od przej
ścia na stronę Szujskiego był jeszcze inny powód, dla którego Zygmun
towi III zależało, aby Dymitr miał pewne poparcie i własne oddziały
wojska. Był on mianowicie doskonałym straszakiem na bojarów mo
skiewskich. Mając do wyboru oddziały Samozwańca, które już wsławi
ły się licznymi lupiestwami, i oddziały królewskie, bojarzy z pewnością
wybraliby te drugie. Moskwa zagrożona przez Samozwańca w naturalny
sposób powinna (według rachub króla) szukać opieki u monarchy pol
skiego. Zygmunt III zaś mógł występować w roli nie interwenta, lecz
obrońcy państwa przed niecnymi zakusami nielegalnego impostora. Tak
więc osoba Dymitra odgrywała w planach królewskich istotną rolę. Na
razie, zanim wyruszyła wyprawa Potockiego, która według zamiarów
króla miała doprowadzić do wprowadzenia w życie i rozwinięcia układu
spod Smoleńska, należało podkopać jak najbardziej pozycję Szujskie
go. A była ona i tak nie najmocniejsza. Szujski uchodził w Moskwie za
cara nieudolnego i nieszczęśliwego, a na dodatek pochodzenia równego
wielu rodom bojarskim, które też pretendowały do tronu, jak Roma
nowowie czy Golicynowie. Nie cieszył się też popularnością oficjalny
następca tronu - Dymitr (ponieważ Wasyl nie miał syna, następcą był
jego brat). Oskarżano go o niechęć do kniazia Skopina Szujskiego, na
czelnego dowódcy wojsk moskiewskich. Ten ostatni był niewątpliwie
najpopularniejszym człowiekiem w Moskwie. Jego triumfalny wjazd
do stolicy (11 marca) głęboko zranił Dymitra. Dlatego też, gdy Skopin
Szujski nagle zmarł, zaczęto (bezpodstawnie zresztą) oskarżać carskie
go brata o skrytobójstwo. Doszło do pierwszych buntów - wojewoda
riazański Prokop Lapunow wypowiedział posłuszeństwo Wasylowi i we
zwał wszystkich do obalenia go188. Pod koniec lutego odbył się nieudany
zamach stanu w samej Moskwie189. Działania propagandowe prowadzo-
180
|
ROZDZIAŁ -2,
ne przez posłów polskich przebywających w Tuszynie zdobyły zapewne
sporo zwolenników dla koncepcji osadzenia na tronie carskim królewi
cza Władysława. Liczebność sympatyków rozwiązania propolskiego,
jak już wspomniano, systematycznie rosła po podpisaniu układu pod
Smoleńskiem. Dobrze poinformowany Aleksander Zborowski opowia
dał na początku kwietnia Samuelowi Targowskiemu, że „tam sieła jest
ludzi przednich bojar, którzy się do JKM skłonieły”190. Przed jawnym
poparciem Zygmunta powstrzymywał ich tylko strach przed Szujskim.
Także król w liście do senatorów donosił o dużej w Moskwie liczbie lu
dzi skłaniających się w stronę Polaków191. Ogromny optymizm bił z listu
Stanisława Domaradzkiego do Szymona Rudnickiego. Podstoli lwowski
pisał: „Za pomocą Bożą prędko KJM skończy tę sprawę zaczętą i już to
pewna nieomylna, kiedy by wiedzieli na Moskwie i w inszych zamkach
o królewiczu JM, że jest w ziemi ich, wszyscy by unanimiter opuściw
szy Szujskiego i Kałużanina jachali z poddaństwem do KJM. Jest to imię
Królewicz JM Władysław Zygmuntowicz tak znaczne, iż nie tylko boja
rowie, ale wszyscy kiedy wspomną, bez płaczu nigdy”191.
Mimo to sytuacja Zygmunta III stawała się w tym okresie coraz
bardziej niezręczna. Smoleńsk nie kapitulował, oddziały tuszyńskie
ulegały rozproszeniu. W okolicach Moskwy zaś koncentrowała się silna
armia szwedzko-rosyjska pod dowództwem kniazia Skopina Szujskiego.
Na dodatek król nie miał po prostu pieniędzy na prowadzenie dalszej
wojny. W połowie marca przybył do obozu Jan Karol Chodkiewicz, któ
rego król prosił o ściągnięcie pod Smoleńsk 3000 żołnierzy inflanckich
znajdujących się pod Grodnem. Żołnierze ci już jednak od dłuższego
czasu czekali na zaległy żołd i Chodkiewicz niewiele^wskórał'95. Nie
wiele też pomogło poselstwo do tychże żołnierzy wysłane na początku
kwietnia, w osobach Krzysztofa Wiesiołowskiego i Janusza Skumina
Tyszkiewicza194. Przychodziły także wieści o rokowaniach Nowogrodu
Wielkiego ze Szwecją. „Już Wielki Nowogród odpadł, z Karolusem już
się znoszą [...] i insze zamki odpadają. Zgoła się już rzeczy poczęły rwać
i psować, trudno je zatrzymać, zwłaszcza przy tak wielkim uporze i złej
radzie, na której pan [król] polega, a dobrą gardzi” - pisał rozgoryczony
Lew Sapieha. I dodawał: „I tak co miał posięść Moskwę, a przez Mo-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
181
skwę Szwecyję rekuperować, to Karolusowi napędzi Moskwy, bo ją ry
chlej Karolus będzie miał i pewnie i nam dokuczy”195. Tak więc sytuacja
Zygmunta III, bezskutecznie oblegającego Smoleńsk, stawała się coraz
bardziej skomplikowana. Najważniejszy był problem pieniędzy. W liście
do senatorów z 2.7 III 161 o r. król apelował, aby myśleli oni, skąd wziąć
fundusze na kontynuowanie wojny, i sugerował możliwość zwołania sej
mików i poproszenia ich o podatki. Od razu jednak stwierdził, że nawet
jeżeli zostaną one uchwalone, to będą zbierane powoli, tak jak to było
w trakcie ostatniego poboru196. Jan Karol Chodkiewicz radził królowi,
aby pozostawił on Żółkiewskiego pod Smoleńskiem, a sam wyruszył na
sejm do Rzeczypospolitej, aby dopilnować uchwalenia podatku197.
W tej trudnej sytuacji pojawiła się też koncepcja, aby dążyć do jak
najszybszego zakończenia wojny. Namawiali do tego króla zwłaszcza
zwolennicy „koncepcji smoleńskiej”, a więc przede wszystkim Lew Sa
pieha. Liczono, że w zamian za pokój Moskwa zwróci Polsce Smoleńsk
i Ziemię Siewiersko-Czernichowską. Na jednej z marcowych rad sena
tu projekt ten wziął górę i król, przynajmniej chwilowo, przystał nań.
Żółkiewski pisał: „Kiedy już poczęły być takie sukcesa Szujskiego, nasze
rzeczy ściśnione, i zgoła zwątlone; była rada in senatu, azaby mógł być
przez traktaty jaki honestus receptus i zdało się, żeby do bojar dumnych
od senatorów in omnem eventum napisany był list o ujęcie krwie i o za
stanowienie między państwy. Koncypowany ten list był i posłany przez
Sliźnia, komornika Jego Królewskiej Mości, który gdy przyjechał do Ca
rowa Zamieścia, pan [Samuel] Dunikowski, który tam leżał z pułkiem
pana Ludwika Wejhera, posłał do Możajska, dając znać, że gończyk idzie,
iżby przeciwko niemu wysłali. Byli już natenczas z niemałym wojskiem
w Możajsku kniaź Andrzej Galiczyn i kniaź Daniel Mezecki: dosiągłszy
nauki od Szujskiego, odpisali, żeby Slizień nie jeździł, bo jeśli przyjedzie, uczyni to na swoją szkodę, dołożyli w liście: że hospodar wielki
żadnych posłów od Króla Jegomości przyjmować i zsyłać się z niemi nie
chce, ażby wyszedł z państw moskiewskich”198. Tak więc Szujski odrzucił
ofertę rokowań. Co zawierał list wysłany po naradzie senatu do cara? Po
wyliczeniu, podobnie jak w poprzednich tego typu pismach, wszystkich
moskiewskich niegodziwości z ostatnich lat proponował on podjęcie ro-
181
I
ROZDZIAŁ 1 i
kowań nad „uspokojeniem hospodarstwa moskiewskiego”. Ich wynikiem
miałby być wieczny pokój zawarty między obiema stronami. Polacy po
mogliby uwolnić Moskwę od najeźdźców (przez co zapewne rozumiano
Samozwańca) i otrzymaliby w zamian Ziemię Siewierską (w tym także
Czernichowszczyznę i Smoleńsk)1". Szujski ofertę rozmów odrzucił,
gdyż był w tym czasie bardzo pewny siebie. „Tak się już był nadął - pi
sał Żółkiewski - onemi succesibus i onym wojskiem cudzoziemskich,
którego miał do ośmiu tysięcy; więc wojska moskiewskie kupił, kniazia
Dymitra, brata swego nad niemi przełożywszy. Tatarów też, po których
posłał, oczekiwał, stąd niewątpliwe zwycięstwo sobie obiecywał”. Szujski
wysyłał też systematycznie posłańców do Smoleńska, apelując o dalszy
opór twierdzy100.
Załamanie króla było krótkotrwałe. Już po kilku dniach skierował
on list do kniazia Skopina Szujskiego, nieco odmienny w treści. Nie było
ram mowy o pokoju za ziemię, lecz znów o objęciu tronu w Państwie
Moskiewskim przez dynastię Wazów. Po deklaracjach życzliwości i peł
nego poparcia dla wiary prawosławnej oraz poszanowania praw i zwy
czajów moskiewskich król apelował do Skopina Szujskiego, aby poparł
kandydaturę królewicza Władysława na tron carski101. „Nie będziemy się
sprzeciwiać wyborowi syna naszego na Hospodarstwo Moskiewskie, je
żeli z woli Boga Wszechmogącego stanie się to za zgodą wszystkiej ziemi
i jeżeli ty kniaziu Michale Wasylewiczu Szujski zechcesz na to zezwolić,
wraz z wszystkimi Bojarami, Okolniczymi, Diakami dumnemi, Dworza
nami, Dziećmi Bojarskiemi”101. List ten nie odniósł żadnego rezultatu,
odpowiedzi nań nie było.
Zygmunt III próbował też nawiązać rokowania z przebywającym
w Kałudze Dymitrem II. Pośrednikiem był brat Maryny - Stanisław
Mniszech. Starał się on bezskutecznie nakłonić Samozwańca do wysła
nia poselstwa pod Smoleńsk i do współdziałania z Zygmuntem. Król,
rozważając możliwość zadowolenia się Smoleńszczyzną w wyniku wy
prawy, zastanawiał się być może nad możliwością poparcia Dymitra
w walce o koronę, przeciwko Szujskiemu. Liczył też, że może uda się
przekonać Dymitra do poparcia kandydatury królewicza w zamian za
jakieś bliżej nieznane koncesje. Podjęte przez Stanisława Mniszcha roz-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
183
mowy kontynuował nowy wysłannik króla do Kaługi - Walewski. W in
strukcji polecano mu przekonać Dymitra, że Kozacy zaporoscy, którzy
wtargnęli na Siewierszczyznę w lutym 1610 r. i zdobyli niektóre zamki
siewierskie uznające Samozwańca, działali bez zgody króla. Nie było to
oczywiście prawdą. Walewski miał też doprowadzić do wysłania przez
impostora swoich posłów do króla. Do tego ostatniego namawiał gorąco
Dymitra także starosta uświacki. 13 lipca Dymitr zgodził się na wysłanie
poselstwa pod Smoleńsk. Wydarzenia, które nastąpiły wkrótce, spowo
dowały jednak to, że Zygmunt III nie był już zainteresowany rozmowa
mi z Samozwańcem103.
Położenie militarne wojsk polskich faktycznie stawało się coraz
trudniejsze. Mimo śmierci kniazia Skopina Szujskiego (4 V 161 o r.) jego
oddziały, dowodzone przez kniazia Dymitra Szujskiego, odnosiły suk
cesy militarne. Wkrótce zostały opanowane Wołok, Rżew, Pogoriełoje
Gorodiszcze, Zubcow, a w końcu, po ciężkich walkach, ważny strate
gicznie Osipow. Ten ostatni zdobył oddziały Edwarda Horna i Piotra
Delavilli, będące na służbie szwedzkiej, a złożone głównie z Francuzów.
Dowodził nimi bojar Grzegorz (Hrehor) Wałujew. Broniący twierdzy
Polacy z dawnych oddziałów Samozwańca próbowali ich zresztą namó
wić do przejścia na stronę królewską, argumentując, że Francuzi „nam
i wiarą, i obyczajami podobni, w cudzych ziemiach kiedy się trafi, przy
jacielsko z nami żyją”104. Wysiłki te okazały się bezskuteczne. Część armii
moskiewskiej oblegała także inną ważną twierdzę - Białą, gdzie bronił
się z królewskimi oddziałami polskimi Aleksander Gosiewski. Sam Dy
mitr gromadził swoje siły w Możajsku, gdzie znajdowały się też oddziały
szwedzkie pod wodząJakuba de la Gardie. Spod Możajska Dymitr wysłał
pewne siły pod Carowe Zajmiszcze. Dowództwo nad nimi objął z cza
sem Grzegorz Wałujew, który przybył tam spod Osipowa105. Żółkiewski
pisał: „Carewo Zamieście założył był car Borys [Godunow] nad rzeczką,
na której zbudował staw i groblę okrutnie szeroką, jako jego wszystkie
magnifica budowania, usypał tak, iż pod sto koni może na czoło iść po
grobli, za którą groblą pod lasem, na kilka jakby staj z dobrego falkonetu
donieść może, Wałujew postawił był grodek”. Te dodatkowe fortyfikacje
czyniły Carowe Zajmiszcze twierdzą trudną do zdobycia106.
184
I
ROZDZIAŁ Х^
Wobec takiego rozwoju wypadków oczywiste było, że skończył się,
przynajmniej na jakiś czas, okres dyplomatycznych prób opanowania
Moskwy. Należało podjąć działania militarne na większą skalę, a przede
wszystkim wysłać oddziały zbrojne w kierunku stolicy. Przekonywali
o tym króla od dłuższego czasu zarówno Żółkiewski, jak i kniaź Różyński
(na krótko przed śmiercią)107. Temu ostatniemu Zygmunt III odpisywał
w liście z z8 II1610 r., że wprawdzie nie mógł wysłać do niego odsieczy
od razu, gdyż sprawa wymagała narad, wkrótce jednak wyruszy Potocki
z posiłkami108. Potocki, jak wiemy, szybko nie wyruszył. O rychły marsz
na Moskwę apelował też tuszyński pułkownik Andrzej Młocki, który
wprost twierdził, że tylko szybka wyprawa na stolicę jest warunkiem
powodzenia109. Jeszcze w liście z 2.6 III 161 o r. do kniazia Różyńskiego
król stwierdzał, że wyprawa jest przygotowywana110. Nic się jednak nie
działo. Dopiero wspomniane wyżej sukcesy wojsk moskiewskich zmu
siły Zygmunta III do zastanowienia się nad dalszą linią postępowania.
Decyzja nie zapadła od razu. Zwołana w połowie maja narada senatorów
postanowiła, aby nie ruszać na Moskwę przed zdobyciem Smoleńska.
Zdanie Żółkiewskiego zostało zignorowane111. Postęp wojsk Szujskiego,
które właśnie w tym czasie zadały ciężką klęskę staroście uświackiemu
(pod Dymitrowem), a następnie innym oddziałom polskim pod Osipowem, zmusiły jednak Zygmunta III do podjęcia decyzji o wyruszeniu
wyprawy111. Na dowódcę ponownie wyznaczono Jana Potockiego. Ten
jednak zaczął znowu zwlekać. Żółkiewski pisał: „Na tym stanęło, że Król
Jegomość zlecił panu wojewodzie bracławskiemu, żeby wziąwszy z sobą
część wojska szedł i złączył się tam z tymi ludźmi, którzy na przedzie
byli, dla uczynienia wstrętu wojsku nieprzyjacielskiemu^...]. Podjął się
pan wojewoda bracławski tego; lecz zaś, czyli dla niesposobnego zdro
wia, które miał słabe, czyli też z jakiej przyczyny targował się z Królem
Jegomością o ludzie, których chciał sobie wielki poczet wziąć, więc de
praemiis i sobie, i tym, którzy z nim mieli iść; i tak z tej drogi jego nie
było nic”113. Gdy przyszły wieści o koncentracji wojska przez Dymitra
Szujskiego pod Możajskiem, zwlekać już nie można było. Król, po tajem
nej naradzie senatorów, mianował dowódcą wyprawy Żółkiewskiego114.
Warto dodać, że Zygmunt III pokładał w tym przedsięwzięciu nadzie-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
| 185
je nie tylko militarnej, lecz także, a może przede wszystkim, dyploma
tycznej natury: „Więc i to było w konsyderacji, gdyby tam kto był cum
auctoritate nadzieja była czyniona, że bojarowie moskiewscy z onemi
obiecanemi chęciami mieli się ozwać” Żółkiewskiego zaopatrzono zresz
tą w list królewski, skierowany zapewne do mieszkańców Moskwy i wzy
wający ich do przejścia na stronę króla i królewicza115. Król liczył więc
na to, że gdy wojska polskie podejdą pod Moskwę, bojarzy zaproponują
układ na warunkach zbliżonych do smoleńskich. A wtedy tron dla niego
i Władysława będzie zapewniony.
Przypisy
1
1
*
Lew Sapieha do Pawła Boxy (Bokszy), i X 1609 r., spod Smoleńska, BK, 190, k. 15 2
(289); Nowiny z Moskwy. Diariusz wyprawy Zygmunta III do Moskwy 1609 r., BJ,
102, k. 321-323; Wyprawa KJM, s. 427-431. Datę przybycia wojsk (26 IX 1609 r.)
podaje arcybiskup smoleński Siergiej w liście do cara Wasyla Szujskiego z począt
ku października 1609 r., Akty istor., s. 316-317. Tę datę podają także mieszkańcy
Smoleńska w liście do mieszkańców Moskwy z początku października 1609 r., ibi
dem, s. 317-318. O oblężeniu Smoleńska zob. też: K. Górski, Oblężenie Smoleń
ska u> latach 1609-1611 i bitwa pod Kluszynem, Przewodnik Naukowy i Literacki,
t. 23: 1885. Oddziały wojskowe króla pod Smoleńskiem wymienia: Wojsko Kró
la JM pod Smoleńsk, BR, 27, k. 159-160V. O liczebności wojska zob. też zeznania
żołnierza niemieckiego z wojsk królewskich, wziętego przez smoleńszczan do
niewoli 3 X 1609 r.. Akty istor., s. 314-315 (liczbę żołnierzy ocenia na ok. 7400);
S. Maskiewicz, op. cit., s. 111 (12 000, oprócz piechoty, Tatarów litewskich i Ko
zaków). „Smoleńsk, miasto nad Dnieprem - pisze bliżej nieznany XVI-wieczny
geograf - barzo wielkie, przedtym był zamek drewniany, ale teraz od Borysa jest
murem obwiedziony, w którym murze bram jest 42. A pośrodku zamku jest cer
kiew ozdobna Przeczystej Bogurodzice na pagórku, od Moskwy 80 mil [ok. 500
-600 km drogami]”, BK, 1539. Dokładny opis fortyfikacji Smoleńska i liczebności
wojsk obsadzających poszczególne bramy i baszty zob. ^(y istor., s. 307-312; zob.
też: S. Maskiewicz, op. cit., s. 112.
O liście tym wiemy z odpowiedzi Michała Szeina na list Andrzeja Sapiehy z 6IX 1609 r.
Zob. Michał Szein do Andrzeja Sapiehy, BR, 3 3, k. 5 5,5 5V.
Diariusz drogi króla JMci Zygmunta III od szczęśliwego wyjazdu z Wilna pod
Smoleńsk w roku 1609 a die 18 Aug. fortunnego powodzenia przez lat dwie, do
wzięcia zamku Smoleńska w roku 1611, BR, 3 3, k. 2 9 8v; inny fragment tego diariu-
186
4
ł
6
7
’
9
10
11
11
1’
14
1s
'
I
ROZDZIAŁ Ł
sza: BCz, 104, к. 805 n.; wersja drukowana: Wyprawa KJM, s. 443. Zob. też: anoni
mowy diariusz spod Smoleńska, BR, 139, k. 339-340.0 podejściu króla pod Smo
leńsk i misji horodniczego orszańskiego zob. też: niemiecki przekład relacji spod
Smoleńska w HHSW, Polonica, I-5 3, 1609 r., k. 1.
Andrzej Sapieha do Michała Szeina, z Orszy, 6 IX 1609 r„ BR, 3 3, k. 5 5, 5 5V; BOs,
1x804, k. 161-162; RaS, SkS, E8 5 99 (d. 3 3 5a). Zob. też: Diariusz drogi, BR, 3 3,
k- 5 5-5 5V.
Andrzej Sapieha do Michała Szeina, BR, 3 3, k. 55, 5 5v. Zob. też: Dyaryusz wiado
mości od wyjazdu K. J. M. z Wilna do Smoleńska [Wilno 1610] (dalej cyt. Diariusz
wiadomości}, pod datą 6 IX 1609 r. W połowie września w granice Smoleńszczyzny
wtargnął zbrojnie podskarbi nadworny litewski Ostafjan (Eustachy Jan) Tyszkiewicz.
Wziął on wielu mieszkańców w niewolę, co wywołało gniew króla. Zygmunt III li
czył, że mieszkańcy Smoleńska i okolic poddadzą się dobrowolnie, i tego rodzaju in
cydenty psuły jego rachuby, zob. Diariusz wiadomości (pod datą 15IX 1609 г.).
Diariusz drogi, BR, 3 3, k. X99V; Diariusz wiadomości (pod datą 12IX 1609 r.).
Fragment listu: BR, 33, k. 55-55 v; zob. też: Diariusz wiadomości.
Uniwersał KJM do Smoleńska, BR, 33, k. 58-59V; RaS, SkS, E8587 (d. 335а);
BCz, 104, k. 823; BCz, 342, k. 692 n. Zob. też: J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, Do
datki, s. 315-317; A. Prochaska, Wyprawa, s. 58 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety
z Radziwiłłów, 20 IX 1609 r., z Wasilewicz).
Uniwersał KJM do Smoleńska, BR, 3 3, k. 5 8—5 9V.
Ibidem.
Ibidem.
Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 3 00V-3 01; Wyprawa KJM, s. 440. Michał Szein oświad
czył wysłannikowi: „Więcej tu nie bywaj, mnoho owarzysz[?], króla tu nie masz”.
Goniec ów wrócił do króla 24IX 1609 r.,BR, 139, k. 339-340.
Wynika to z przejętego przez Polaków listu Michała Szeina, kniazia Piotra Gorczakowai Nikona Oleksiejewa do cara Szujskiego, 19 X 1609 r., ze Smoleńska, Akty istor.,
s. 266-267; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, Dodatki, s. 318-319; BR, 3 3, k. 60, 61.
O listach wysłanych wzmianka w liście „starostów i posadzkich ludzi Smoleńska”
do cara Szujskiego, J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, Dodatki, s. 319-320; Akty istor.,
s. 319 (fragment); BR, 3 3, k. 61 -62. List ten został przejęty przez Polaków, podob
nie jak Ust opisany w poprzednim przypisie. Ich odpisy znajdują się także w: RaS,
SkS, E8597 (d. 335а). Trzecim przejętym przez wojska królewskie listem było pis
mo Szujskiego do Szeina opisane w przypisie 19. Listy przechwycili kozacy z od
działu kniazia Jana Druckiego-Sokolińskiego, zob. Diariusz wiadomości (pod datą
24 X 1609 r.).
Smoleńszczanie do Szujskiego, 19 X 1609 r., ze Smoleńska, Akty istor., s. 319 (frag
ment); BR, 33, k. 61-62. O przybyciu Kozaków: S. Maskiewicz, op. cit., s. 115;
S. Żółkiewski, Początek, s. 3 2-33.
6 Michał Szein, kniaź Piotr Gorczakow, Nikon Ołeksiejew do cara Wasyla Szujskiego,
19 X 1609 r., ze Smoleńska, Akty istor., s. 266-267; BR, 3 3, k. 61-62; J. U. Niemce
wicz, op. cit., t. 2, Dodatki, s. 318-319.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
I
187
17 Zob. przypis 15.
18 Diariusz drogi, BR, 33,k. 304-304V; Nowiny z Moskwy, BJ, 101,k. 318 (166); Wy
prawa KJM, s. 460-461; Dniewnik pochoda korolia Sigizmunda w Moskowskoje gosudarstwo, SIRIO, t. 142, s. 3 5 (według tej relacji Bohdan Wieliżanin rozmawiał ze
smoleńszczanami tylko 16 X. Dzień wcześniej nie wpuszczono go do twierdzy, je
dynie wzięto od niego listy); Diariusz wiadomości-, A. Prochaska, Wyprawa (Lew
Sapieha do żony Elżbiety z Radziwiłłów, 7 XI1609 r., spod Smoleńska). Zob. także
list wymieniony w przypisie 16.
” Car Wasyl Szujski do Michała Szeina, 29 IX 1609 r., z Moskwy, BR, 3 3, k. 5 9-60V.
10 Wzmianka o tym piśmie w liście opisanym w przypisie 15.
*' M. Marchocki, op. cit., s. 5 8.
11 Ibidem, s. 58-59. Narady wojska trwały także pod monasterem św. Trójcy, oblega
nym przez Jana Piotra Sapiehę (Dziennik Sapiehy, s. 238-246). Zob. też: J. Kobierzycki, op. cit., s. 9 8-104. Szczegółowo wypadki w Tuszynie opisuje A. Hirschberg,
Maryna, s. 150 n.
13 A. Prochaska, Wyprawa, s. 5 8 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów,
16 IX 1609 r., z Orszy).
14 A. Hirschberg, Maryna, s. 153. Warto dodać, że niektórzy żołnierze tuszyńscy łu
dzili się, iż król ma zamiar jedynie opanować Smoleńsk (ewentualnie także Ziemię
Siewiersko-Czernichowską), a następnie wycofa się. Zob. Stanisław Wołoczek do NN,
z Wilna, 3 IX 1609 r., BK, 290, k. 150V (286).
15 Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 306; A. Prochaska, Wyprawa, s. 60 (Lew Sapieha do żony,
31 X 1609 r., spod Smoleńska).
1‘ M. Marchocki, op. cit., s. 59; Instrukcja poselska znajduje się w: BCz, 104, s. 923
-924; M. Marchocki, op. cit., s. 148-151 (dodatki).
17 S. Kobierzycki, op. cit., s. 1 o 3 -104; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 195.
18 S. Kobierzycki, op. cit., s. 103; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 195. Instrukcja bę
dąca podstawą mowy Marchockiego zawierała o wiele łagodniejsze sformułowania,
zob. M. Marchocki, op. cit., s. 148-151 (dodatki).
15 S. Kobierzycki, op. cit., s. 103—104; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 195.
’° S. Kobierzycki, op. cit., s. 103—108; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 195-196.
” Jw.
51 Jw.
” Jw.
34 S. Kobierzycki, op. cit., s. 109-11 o; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 197.
35 S. Kobierzycki, op. cit., s. 115-116; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 198.
36 M. Marchocki, op. cit., s. 151 -15 6 (dodatki). Odpowiedź króla także w: RaS, SkS,
E8597 (d. 335а);BCz, 104,k. 841-847;BCz, 343,k. i6o-i65.Zob. też: Wyprawa
KJM, s. 486; S. Kobierzycki, op. cit., s. 116; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 198
-200.
37 M. Marchocki, op. cit., s. 151 -15 6.
38 Ibidem.
” S. Kobierzycki, op. cit., s. 111-112; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 200.
i88
40
41
41
45
44
45
46
47
48
49
50
51
51
55
54
ROZDZIAŁ I
S. Kobierzycki, op. cit., s. 115-116.
Ibidem.
'
Skład poselstwa podają: Jan Hrydzicz do Lwa Sapiehy, 14 IX 1609 r., RaS, SkS,
E8604 (d. 341) (wszystkie listy Hrydzicza do Lwa Sapiehy dalej cyt. Hrydzicz, li
sty Hrydzicza do innych osób są zapisane według normalnych zasad); Diariusz dro
gi, BR, 33, k. 306, 307; Diariusz wiadomości; Nowiny z Moskwy, BJ, 101, k. 331;
Wyprawa KJM, s. 467-469; Instrukcja dla Stadnickiego, BR, 3 3, k. 66v-68v, tak
że w RaS, SkS, E8597 (d. 335a); A. Prochaska, Wyprawa, s. 60 (Lew Sapieha do
żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 31 X 1609 r., spod Smoleńska); Nowiny z Moskwy, to
jestjako Najjaśniejszy i Niezwyciężony JM Król Polski będąc z wojskiem w Moskwie
nie chce aby krew chrześcijańska tyrańsko przelewana była, [b.m.w.] 1609 r. (zawie
ra przedruki instrukcji dla poselstwa Stadnickiego); Anonimowa relacja spod Smo
leńska, BK, 1539, nr 101; DiariuszBudzify, s. 87-88; M. Marchocki, op. cit., s. 156;
P. Piasecki, op. cit., s. iz6. Wyznaczony do poselstwa pisarz wielki litewski Maciej
Wojna ostatecznie nie pojechał.
Instrukcja wielmożnemu i urodzonemu Stanisławowi Stadnickiemu, kasztelano
wi przemyskiemu, Krzysztofowi Zbaraskiemu, staroście krzemienieckiemu, BK,
339, k. 68V-70; BR, 33, k. 76V; RaS, SkS, E8597 (d. 335a); M. Marchocki, op. cit.,
s. 457-459; SIRIO, t. 141, s. 715-718 (8 XI 1609 r.); Instrukcja sekretna do Tu
szyna, BR, 3 3, k. 78; RaS, SkS, E8 5 97 (d. 3 3 5a); [Instrukcjadot. Szujskiego], BR,
3 3, k. 67V-68V; Instrukcja tymże p. posłom i tegoż czasu dana od JMP Rad Koron
nych i W. X. Lith. do odprawowania poselstwa niżej mianowanego, BR, 3 3, k. 91;
Instrukcja od senatu zob. przypis 60. Wymienione wyżej instrukcje zostały wydane
w: Nowiny z Moskwy, b.m. 1609. Znajdują się też w BK, 315, k. 389 n. Ich stresz
czenie: S. Kobierzycki, op. cit., s. 119-13 7. O instrukcjach zob. też: Feliks Kryski
do Stanisława Garwaskiego, kasztelana płockiego, Smoleńsk, 11 XI 1609 r., BK,
314, k. 80-8 iv.
Instrukcja jawna dla Stadnickiego, BR, 33, k. 76V; BK, 339, k. 68V-70; RaS, SkS,
E8597 (d. 335a); BK, 315, s. 389 n.; BOs, 11804, k. 191-197; instrukcja jawna dla
posłów: BOs, 11804, к. 209-110.
Instrukcja dla Stadnickiego (tajna), BK, 315, k. 389 n.; BR, 33, k. 78; RaS, SkS,
E8 5 97 (d. 3 3 5a); BOs, 11804,k. 197-2.01.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem.
Instrukcja dot. cara Wasyla Szujskiego, BR, 33, k. 67V—68v; BK, 315, k. 389 n.; RaS,
SkS, E8597 (d. 335a); BOs, 11804, k. 102-103.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
189
56 Ibidem.
57 Zygmunt III do cara Szujskiego, RaS, SkS, E8597 (d. 335a), BOs, 11804, k. 103
-109; SIRIO, t. 141, s. 50-51; S. Kobierzycki, op. cit., s. i35.Zob. też: J. U. Niem
cewicz, op. cit., s. 103-104.
58 SIRIO, t. 141, s. 48-49; zob. też: S. Kobierzycki, op. cit., s. 136-137.
59 Jw.
40 Instrukcja od senatu, BR, зз,к. 91-93; RaS, SkS, E8 5 97 (d. 33 5а); BK, 315, k. 389 n.;
BOs, 11804, k. 110-111.
61 Ibidem; Zygmunt III do posłów, 19 XI 1609 r., BOs, 11804, k. 111-114; BR, 3 3,
k. 95V-96.
61 P. Piasecki, op. cit., s. 116.
41 S. Żółkiewski do Zygmunta III, 11 V 1609 r., Żółkiew, Pisma Stanisława Żółkiew
skiego, s. 196; W. Sobieski, op. cit., s. 5 5 n.
64 S. Żółkiewski, Początek, s. 3 5.
65 Zob.: W. Sobieski, op. cit., s. 58, 59; A. Prochaska, Wyprawa, s. 65, 66 (Lew Sapieha
do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 17II161 o r., spod Smoleńska). Według relacji me
tropolity Filareta król napisał list do kniazia Romana Różyńskiego, w którym na
kazał mu pojmać Dymitra i przekazać go do obozu królewskiego (P. Muchanow,
Rukopis Filareta, Moskwa 1837, s. 14). Relacja ta, pisana w sposób bardzo ogólny,
jest nieprecyzyjna, mało dokładna i nie przedstawia większej wartości.
66 Hrydzicz, z wioski pod Wiaźmą, 14 XI 1609 r., RaS, SkS, E8604 (d. 341); Dniew
nik pochoda korolia Sigizmunda III, s. 3 7; Nowiny z Moskwy, BJ, 101, k. 3 3 z.
67 Diariusz drogi, BR, 33, k. 308; P. Piasecki, op. cit., s. iz6. Według anonimowego
rękopisu opublikowanego w: Pamiętniki do panowania Zygmunta III, Władysła
wa IW i Jana Kazimierza, wyd. K. Wóycicki, Warszawa 1846, s. 11, nazwisko goń
ca brzmiało: Jan Dobek Łoioczowski, według M. Marchockiego, op. cit., s. 59 - Jan
Łowczawski Dobek.
68 Jw. Zob. też: Diariusz wiadomos'ci (pod datą 11 XI1609 r.).
69 Diariusz wiadomości (pod datą 11 XI 1609 r.). List datowany na zi XI 1609 r., wy
stawiony w Wiaźmie, drukowany jest w: Akty istor., s. 311 -311.
70 Akty istor., s. 311-311. Według anonimowej relacji poselstwo liczyło nawet zooo
osób, BK, 15 3 9, nr 101.
” Hrydzicz, pod Wiaźmą, 14 XI1609 r., RaS, SkS, E8604 (d. 341). Zaufany stronnik
króla z obozu tuszyńskiego radził jednak także pozostawić część orszaku ze wzglę
du na głód w obozie, Copia listu pewnego spod Moskwy de data 18 Nov. do Posłów,
BR, 33, k. 75-76.
71 Stanisław Stadnicki do Zygmunta III, 10 XI1609 r., BR, 3 3, k. 91 -9 iv.
” Zygmunt III do posłów do Tuszyna, 19 XI1609 r., spod Smoleńska, BR, 3 3, k. 9 5V-96; BOs, 11804, k. 111-114.
74 Wiadomość spod Moskwy za przyjachaniem pp. Posłów do obozu tamtego de data
zi December pod Smoleńsk 30 eiusdem od p. Dobka przysłana, BR, 33, k. 88-89V; RaS, SkS, E8597 (d. 335a). Według innej relacji posłowie przybyli do Tuszy
na 14 grudnia z oddziałem 800 piechoty i 400 kopijników, „inszy lud z impedimen-
190
75
76
77
78
79
80
81
81
’’
84
85
86
87
88
89
90
91
91
I
ROZDZIAŁ Z^
ta w kilkunastu milach zostawiwszy od obozu dla sposobniejszej żywności”, Feliks
Kryski do Wawrzyńca Gembickiego, obóz pod Smoleńskiem, 9 11609 r. [powinno
być: 1610 r.], BK, 190, k. 140 n. (165 n.). Według oceny posłów wojsko tuszyńskie
liczyło około 7000 żołnierzy, Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 314.
Jw.; Diariusz drogi, k. 31 z.
Relacja Poselstwa po zwróceniu się Ich Mościów PP. Posłów od wojska spod sto
lice na piśmie podana, BR, 3 3, k. 98-106, a także: BOs, 11804, k. 167-191; BK,
339, k. 73V-79V i RaS, SkS, E8597 (d. 335a). Zob. też: Wiadomości o poselstwie,
BCz, 105, k. 1-5; Poselstwo przez pana Stadnickiego, kasztelana przemyślskiego
i jego kolegów, książęcia Zbarawskiego, pana Ludwika Waiera, p. Domaradzkiego,
p. Kazanowskiego we 1000 człeka do wojska tegoż, M. Marchocki, op. cit. (dodatki,
s. 156-15 9); Franciszek Simonetta do Scypiona Borghese, 141161 o r., 3о 1161 o r.,
zWilna,TRz, 56, k. 13,10; Janusz Skumin-Tyszkiewicz do króla (?), z 1 XII1609 r.,
z Tuszyna, BR, 16, k. 43 7V—43 9.
Jw.; Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 31 z.
Relacja Poselstwa; zob. też: SIRIO, t. 14Z, s. 5 5-56.
Jw.; Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 31 z-314.
Relacja Poselstwa; Feliks Kryski do Wawrzyńca Gembickiego, 9 I 1610 r„ spod
Smoleńska, BK, Z90, k. 140 n. (z6j n.).
Relacja Poselstwa. Zob. też relację w BOs, z6i, k. zz 1 —zz4; Diariusz drogi, BR,
k. 31Z-314V; Nowiny z Moskwy, BJ, ioz, k. 33 z-3 39; M. Marchocki, op. cit.,
s. 60-61; Traktaty albo rozmowy pp. Posłów KJM z ludźmi stanu rycerskiego naro
dów naszych pod Moskwą będących, RaS, SkS, E8597 (d. 335a); Kondycje od ry
cerstwa spod Stolice podane, ibidem i BJ, ioz, k. 390-39Z.
Relacja Poselstwa; Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 3 iz-314. „Choć tam ledwo nie co rot
mistrz stem tysięcy zasłużone Uczy” - pisał o żołnierzach tuszyńskich Feliks Kryski
do Wawrzyńca Gembickiego spod Smoleńska (BK, Z90, k. 140 n.).
Relacja Poselstwa.
Ibidem; A. Hirschberg, Maryna, s. 16z-164.
Relacja Poselstwa. Zob. też list, zapewne Janusza Skumina Tyszkiewicza, do króla
spod Smoleńska, z 5 I 1610 r., T. N. Koprejewa, Listy polskie spod Smoleńska, Od
rodzenie i Reformacja w Polsce, t. zi: 1976, s. 186-187; Diariusz drogi, BR, 3 3,
k. 31Z-314. Wypadki w Tuszynie opisuje też Jan Karol Chodl^wicz w liście do
NN, zz 1161 o r., spod Smoleńska, BR, 13 9, k. 3 3 z.
A. Prochaska, oprawa, s. 63 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów,
1411610 r., spod Smoleńska).
Ibidem, list z 1711610 r, spod Smoleńska.
S. Żółkiewski, Początek, s. 3 5.
Relacja Poselstwa.
S. Kobierzycki, op. cit., s. 150; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. z, s. Z07; W. Sobieski,
op. cit., s. 78; A. Darowski, op. cit., s. 54.
Relacja Poselstwa.
Ibidem.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
191
” Ibidem.
94 Ibidem. Inna relacja: „Po odjachaniu posłów z tamtego obozu przyniesiono nową
wiadomość o tumulcie jakimsi na stolicy i w tym tumulcie pytano się o posłach
KJM, jeśliby jeszcze byli w obozie. A tumult ten stąd się wszcząć miał, że tych li
stów, które posłowie króla JM przez swoich, tak bojar dumnych, jako i posadzkich,
synów bojarskich i strzelców posłali, ukrył Szujski przed nimi tym fortelem, że każ
dy bramy swego albo krewnego, albo wiernego posadził, skąd wiadomości pier
wej do niego odsyłano, a on co by szkodliwego było utajał”, Diariusz drogi, BR, 3 3,
k. 316v-317.0 zamieszkach w Moskwie zob. też: Stanisław Stadnicki do Zygmun
ta III, 19 11610 r., BOs, 11804, k. 2 51-2 5 2.
55 Diariusz drogi, BR, 33, k. 314; Wyprawa KJM, s. 514; A. Darowski, op. cit., s. 45,46;
W. Sobieski, op. cit., s. 79-80.
S. M. Sołowiow, op. cit., s. 539; S. F. Płatonow, Oczerki, s. 303-305,417-420.0 ca
rze kasimowskim zob. A. Hirschberg,Maryna, s. 249-251.
97 Relacja Poselstwa.
98 Ibidem. Respons Święcieszego Filareta, Patriarchy Moskiewskiego, BR, 3 3, k. 115 —115v; BOs, 12804, k. 317-321; SIRIO, t. 142, s. 52-54; Diariusz drogi, BR, 33,
k. 316-316W, BCz, 3 43, k. 3 43-3 46; Wyprawa KJM, s. 5 24-5 2 5; A. Hirschberg,
Maryna, s. 164-166; S. F. Płatonow, Oczerki, s. 423.
99 Zob. Respons [...] Filareta (napisany w imieniu bojarów przebywających w Tuszy
nie), k. 115 -116. Jest tam mowa jedynie o osadzeniu króla na tronie carskim.
100 W. Sobieski, op. cit., s. 79-80.
101 Diariusz drogi, BR, 33, k. 316-3 i6v(„chrest na imię KJM siła ich całowało”).
101 SIRIO, t. 142, s. 54, 55; BOs, 12804, k. 321-322.
’°’ S. M. Sołowiow, op. cit., s. 5 3 9. Na wieść o tak dobrze zapowiadających się rokowa
niach król wysłał pod Moskwę pakiet listów, posłom zaś nakazał, aby obiecali boja
rom zachowanie moskiewskich obyczajów, religii prawosławnej, a także łaskę króla
(Zygmunt III do posłów, do Tuszyna, 17 I 1610 r., BR, 3 3, k. 93-94; BOs, 12804,
k. 239-242). List ten zapewne nie zastał już adresatów w Tuszynie (być może
otrzymali go w drodze). O liczebności poselstwa pisał NN do NN spod Moskwy,
30 11610 r., T. N. Koprejewa, op. cit., s. 187.
104 A. Hirschberg, Maryna, s. 170.
List Maryny: M. Marchocki, op. cit., s. 161-162 (dodatki); BR, 3 3, k. 87-87V; RaS,
SkS, E8597 (d. 335а).
106 Maryna Mniszchówna do Jerzego Mniszcha, BCz, 342, k. 721.
'°7 BCz, 105, k. 9-10; BCz, 343, k. 346; BR, 3 3, k. no-111; RaS, SkS, E8601
(d. 338), E8596 (d. 334); P. Muchanow, Podlinnyje swiditelstwa o wzaimnych otnoszeniach Rossii i Polszi, Moskwa 1836,5.241 -244.
108 BR, 33, k. 76.
‘°’ S. Kobierzycki, op. cit., s. 154; Anonimowa relacja, BCz, 1640, k. 361; Diariusz
drogi, BR, 33, k. 316, 316V. Agitacja ta odnosiła skutek. Stadnicki pisał do króla
(19 I 161 o r.), że ostatnio 100 konnych i 100 pieszych żołnierzy przeszło na stro
nę impostora (BR, 33, k. iii-inv). Zob. też: Uniwersał Dymitra z Kaługi,
192- I
ROZDZIAŁ X
z 19 II 1610 г., BR, 33, к. 118-119, także w: RaS, SkS, E8597 (d. 335a); BOs,
IZ804, k. Z64 n.
1 ,0 Diariusz drogi, s. 316-3i6v; A. Prochaska, Wyprawa, s. 63 (Lew Sapieha do żony,
Elżbiety z Radziwiłłów, z3 I 1610 1.); Diariusz!Budzify, s. $8.
“‘ Diariusz drogi, BR, 33, k. 317V-318; WyprawaKJM, s. 531-535; S. Kobierzycki,
op. cit., s. ziz-zis; A. Prochaska, Wyprawa, s. 64 (Lew Sapieha do żony, 1511610 r.,
spod Smoleńska); SIRIO, t. 141, s. 64. Zob. też: Franciszek Simonetta do kardyna
ła Scypiona Borghese, iz II 1610 r. i 17 II 1610 r., BPAN Kr, TRz, 56, k. z6, Z9.
Relacja poselstwa także w: Nowiny z Moskwy, BJ, 1 oz, k. 3 4Z—3 44. Mowy obydwu
Sałtykowów i Gramotina w: BR, Z5, k. z—3V. Zob. też: J. U. Niemcewicz, op. cit.,
t. z, s. z 1 z-z 15; A. Hirschberg, Maryna, s. 167-168.
" 2 Pełny tekst: SIRIO, t. 14Z, s. 64-69. Inne warunki bojarów znalazły się w układzie
zawartym pod Smoleńskiem, omówiono je w dalszej części niniejszego rozdziału.
”’ Ibidem, s. 66-67.
1 ,4 Diariusz drogi, BR, 33, k. 3 i8v; Wyprawa KJM, s. 535; S. Kobierzycki, op. cit.,
s. 174; A. Darowski, op. cit., s. 60; W. Sobieski, op. cit., s. 8Z-85.
1 ,5 Deliberacja ludzi moskiewskich z senatory die 1 febr. 1610 r. pod Smoleńskiem,
BR, зз,к. 117-118vorazRaS, SkS,E8597 (d. 335a); BOs, iz8o4,k. 3Z5~3Z9;zob.
też: S. Kobierzycki, op. cit., s. 163 n.; Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów,
4II161 o r., spod Moskwy, H. Malewska, Listy staropolskie z epoki Wazów, Warsza
wa 1959, s. 117-izo; BK, 1539, nr 100.
116 Deliberacja ludzi moskiewskich.
117 Ibidem.
118 Ibidem; H. Malewska, op. cit., s. 1 z8 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów,
zob. przypis 115).
’” H. Malewska, op. cit., s. iz8.
120 S. Kobierzycki, op. cit., s. 178-18z; Diariusz drogi, BR, 33, k. 319; WyprawaKJM,
s. 5 37; W. Sobieski, op. cit., s. 90.
121 Pismo króla zob. przypis izz. S. Kobierzycki, op. cit., s. 196; J. U. Niemcewicz,
op. cit., t. z, s. Z16-Z17.
122 Respons Moskiewskiego Hospodarstwa Bojarom okolicznym, Dworzanom,
wszystkim dumnym stanom imieniem JKM na artykuły i prośby ich pod Smo
leńskiem w obozie dany, BR, 33, k. 1 zz—1Z4; BCz, 105, k. 49—5 S^BJ, Akc. 5/5Z,
k. 77-79; SIRIO, t. 14Z, s. 69 n.-, Akty Zapadnoj Rossii, t. 4, Sankt-Pietierburg 18 5 8,
s. 314-317. Zob. też: A. Darowski, op. cit., s. 61.
‘2’ BR, 3 3, k. 118v; por. J. U. Niemcewicz, op. cit., t. z, s. z 16-z 17; Przysięga albo for
ma juramentu bojar, RaS, SkS, E8 597 (d. 335a). Zob. też: Rota całowania chrestu
synom bojarskim, moskiewskim Władysławowi, królewiczowi polskiemu etc. Anno
1610, BK, 317, k. 3 81 -3 8IV.
124 RaS, EP, 101; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. z, s. 3 z 1—3 Z4. List u Niemcewicza pochodzi
z 1 z marca, a w archiwum sztokholmskim - z Z7 marca. Różnica wynika zapewne z od
stępu czasu między napisaniem a wyekspediowaniem pisma do wszystkich senatorów.
125 W. Sobieski, op. cit., s. 83-85.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
193
116 Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 4II161 o r., spod Smoleńska; H. Ma
lewska, op. cit., s. 177-180 (BK, 15 3 9, nr 100).
1X7 Zob. przypis 123.
'18 Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, 5 II161 o r. i 14 III 161 o r.,
TRz, 56, k. 33,41. Zob. też: W. Sobieski, op. cit., s. 83-85.
119 BCz, 342, k. 723 n. Wersja podana przez J. U. Niemcewicza, op. cit., t. 2, s. 219
-220, jest jedynie obszernym streszczeniem.
1,0 Drukuje je Sbornik materiałówpo russkoj istorii naczaiaXVII wieka, wyd. S. D. Szere
mietiew, Sankt-Pietierburg 1896. Na temat przypadkowych nominacji ludzi niskiej
często kondycji zob.: M. Marchocki, op. cit., s. 111-112; A. Hirschberg, Maryna,
s. 255-256; A. Darowski, op. cit., s. 71-73; S. M. Sołowiow, op. cit., s. 593-598.
Zob. też pracę: Ł. M. Suchotin, Ziemielnyjepożałowania w Moskowskom gosudarstwiepri carie Władysławie ióio-ióii gg, Moskwa 1911.
”' Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, spod Smoleńska, 16 III 1610 r.,
AAWO, AB, D50, k. 6. Krzysztof Dzierżek obawiał się zdrady ze strony licznego
poselstwa moskiewskiego i jego orszaku.
1,1 Diariusz drogi, BR, 33, k. 319V-320; H^prawaKJM, s. 540-543,569. Opoddaniu
się Szachowskich: Samuel Targowski do Szymona Rudnickiego, 2 2 III 161 o r., spod
Smoleńska, BCz, 1630, k. 965-966; Nowiny z Moskwy, BJ, 102, k. 345. Dokumen
ty przysiąg poddańczych carowi Władysławowi publikuje SIRIO, t. 142, s. 76-89.
Nowogród Wielki złożył przysięgę dopiero w grudniu 161 o r., ibidem, s. 113 -126.
O przybyciu Szachowskich uprzedzał króla Aleksander Gosiewski. Zygmunt III,
aby ułatwić im drogę, wysłał uniwersały i przewodników, Diariusz drogi, BR, 33,
k. 313, 314. Zob. też: kniaziowie Szachowscy, Fiodor Buturlin i Atanazy Olewczenko do Aleksandra Gosiewskiego, BOs, 12804, k. 322-325; A. Prochaska, Wyprawa,
s. 6 5 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 13 II161 o r., spod Smoleńska).
Obraz św. Mikołaja Wasyl Szujski przeniósł do Moskwy, Jakub Zadzik do Szymo
na Rudnickiego, 19 VI 1610 r., spod Smoleńska, BCz, 342, k. 745-747; BCz, 105,
k. 147. O wkroczeniu Kozaków zob. A. Hirschberg, Maryna, s. 190.
'” Stanisław Domaradzki do Lwa Sapiehy, 19 III 1610 r., spod Smoleńska, BCz, 342,
k. 731.
1,4 Anonimowa relacja, BCz, 361, k. 59 n.
'” Diariusz drogi, BR, 33, k. 309.
1,6 Wyprawa KJM, s. 470,480-48 2; Diariusz wiadomości (pod datą 1 XI1609 r.).
1,7 Obalisty w: BR, 25, k. 1.
1,8 Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 311; Wyprawa KJM, s. 491 n.
1 ” Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 311; Diariusz wiadomości (pod datą 12 I 161 o r.).
40 Ibidem, k. 318. Atanazy miał w zamku żonę i dzieci. Wzmiankę na jego temat zob.
też: T. N. Koprejewa, op. cit., s. 188.
141 Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, BPAN Kr, TRz, 56, k. 29.
141 Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 318v.
,4’ Ibidem. Według Samuela Targowskiego Filaret i Sałtykow pisali do smoleńszczan,
że Dymitr i Wasyl Szujski zostali obaleni (co było plotką). Zob. Samuel Targów-
194 I
144
145
146
147
148
149
150
151
151
'”
154
155
”6
157
158
159
,6°
lSl
ROZDZIAŁ 1
5
ski do Szymona Rudnickiego, 6 II 1610 г., spod Smoleńska, BCz, 1630, к. 941.
Zob. też: A. Prochaska, Wyprawa (Lew Sapieha Ho żony, Elżbiety z Radziwiłłów,
z II1610 r., spod Smoleńska).
Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 319; NN do NN, i Wilna, 26II161 o r., T. N. Koprejewa,
op. cit., s. 188-189; Wyprawa KJM, s. 536. Mimo starań Szeina, przygotowującego
twierdzę do obrony co najmniej od wiosny 1609 r., już wtedy panował w niej głód.
Zob. A. Prochaska, Wyprawa, s. 5 9 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów,
15,16 X 1609 r. i 7 XI1609 r. spod Smoleńska). Tam też wzmianki o rokowaniach
ze Smoleńskiem i schwytanych posłach Szujskiego. Według nuncjusza Francisz
ka Simonetty Atanazy po przybyciu do Smoleńska zdradził i to właśnie on strze
lił z armaty w kwaterę Sapiehy, którą znał, gdyż 5 II 1610 r. w niej ucztował wraz
z bojarami moskiewskimi, Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese,
17II1610 r. iz3 II1610 r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 56, k. 29-31.
Zygmunt III do arcybiskupa Siergieja, grudzień 1609 r., spod Smoleńska, BR, 25;
tenże do strzelców smoleńskich, grudzień 1609 r., spod Smoleńska, ibidem. O liście
do Siergieja zob. Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, 2 3 II161 o r.,
z Wilna, BPAN Kr, TRz, 5 6, k. 31.
Stanisław Domaradzki do Szymona Rudnickiego, z Białej, 3 V 1610 r., AAWO,
AB, D50, k. 29; Diariusz drogi, BR, 33, k. 325, ^zy, Diariusz wiadomości (pod datą
18 IV 1610 r.)
M. Marchocki, op. cit., s. 63.
Diariusz Budzify, s. 9^-9^.
S. Kobierzycki, op. cit., s. 201-203.
Kniaź Roman Różyński do króla, 28 I i6ior.,BCz, 105,k. 39-42;BR, 16,k. 440
-44 iv; C. Domaratowski do Wawrzyńca Gembickiego, 15 III 1610 r., z Wilna,
RaS, EP, 96.
Kniaź Roman Różyński do króla, 28 11610 r., BCz, 105, k. 39-42; BR, 16, k. 440-44iv;BOs, 12804,k. 339
Ibidem.
S. Kobierzycki, op. cit., s. 200.
Ibidem. Conditie od rycerstwa koronnego i litewskiego pod stolicą będących, kró
lowi JM poddane, SIRIO, t. 142, s. 56-58; Poselstwo do JMP Hetmana i do Ich
M. Panów Senatorów i do wszystkiego Rycerstwa..., [b.m.w.] 1610 (starodruk).
Respons PP Posłom Rycerstwa narodu polskiego i litewskiego..., BCz, 342, k. 723 n.;
BJ, 102, k. 398 n.; BCz, 105, k. 61-68; BOs, 12804, k. 294-304.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem. Zob. też: S. Kobierzycki, op. cit., s. 200; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2,
s. ziy-zzo; Diariusz Budzify, s. 89-93.
S. Żółkiewski, Początek, s. 19, 28, 33.
Ibidem, s. 19, 26; S. Kobierzycki, op. cit., s. 86-87; W. Sobieski, op. cit., s. 44-49.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
|
195
161 S. Żółkiewski, Początek, s. 27-28. Zob. też ciekawy list Lwa Sapiehy do Pawła Bokszy (Boxy) SJ z 1 X 1609 г., w którym stwierdza, że środki obronne Smoleńska są
bardzo słabe, BK, 290, s. 289.
,6’ S. Żółkiewski, Początek, s. 27-28. Na początku września Aleksander Gosiewski pi
sał do Lwa Sapiehy o umacnianiu Smoleńska i spędzaniu tam chłopów z okolicz
nych wsi, list z Wieliża, 4IX 1609 r., BR, 33, k. 53,54. Król miał pretensje do Lwa
Sapiehy o błędną ocenę siły twierdzy smoleńskiej. Anonimowy korespondent pisał:
„Król JM na p. kanclerza narzeka prawdziwie, jakem to i pierwej do WM pisał. Jed
nak był u niego temu z póltory niedzieli. Gdzie i Król JM u niego był do wieczora,
dawano małmazyi, wina dostatkiem”, BK, 15 39, nr 102.
'64 Copia listu pewnej osoby spod Moskwy do JM Pana Podkanclerzego Koronnego de
data w obozie wielkim pod Moskwą 13 octobra, BR, 3 3, k. 69-71.
16s Ibidem.
166 S. Żółkiewski, Początek, s. 3 2, 3 3.
167 Ibidem, s. 3 3. Samuel Targowski pisał do Szymona Rudnickiego: „Są niektórzy rada
JKM, żeby szedł pod stolicę, Smoleńsk opuściwszy, ale nie podpada to, bo i stoli
ca na Smoleńsk patrzy, który gdy się w ręce JKM dostanie, o stolicy wątpienia nie
masz, że się podda”, 6II161 o r., spod Smoleńska, BCz, 163 o, k. 941.
168 Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 3 20V; S. Kobierzycki, op. cit., s. 198.
169 „JMP wojewoda bracławski wyjeżdża, co daj Panie Boże, mamy ludzi dosyć, a zawziąwszy się na tak wielką sprawę, która sama do rąk się podaje, nic nie robimy”, Sta
nisław Domaradzki do Wawrzyńca Gembickiego, 19 III 1610 r., spod Smoleńska,
BCz, 105, k. 75-78.
170 W. Sobieski, op. cit., s. 96-98.
*7’ Samuel Targowski do Szymona Rudnickiego, 28 II 1610 r., spod Smoleńska, BCz,
1630, k. 973-974.
171 Ibidem. Samuel Targowski do Szymona Rudnickiego, spod Smoleńska, 6 III 1610 r.,
BCz, 1630, k. 947-948; S. Kobierzycki, op. cit., s. 213; Franciszek Simonetta do
kardynała Scypiona Borghese, 12 II 161 o r., BPAN Kr, TRz, 5 6.
17’ Stanisław Domaradzki, podstoli lwowski, do Lwa Sapiehy, 19 III 161 o r., spod Smo
leńska, BCz, 342, k. 731,732; Jan Zawadzki do Szymona Rudnickiego, 20 III 1610 r.,
b.m., BCz, 342, k. 732; BCz, 105, k. 80; Franciszek Simonetta do kardynała Scypio
na Borghese, Wilno, 4IV 161 o r., BPAN Kr, TRz, 5 6, k. 47; Diariusz drogi, BR, 3 3,
k. ^ z i-, Diariusz Budzify, s. 88-89; A. Prochaska, Wyprawa, s. 66 (Lew Sapieha do
żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 12 III 161 o r., spod Smoleńska); A. Hirschberg, Ma
ryna, s. 178-179.
174 List Maryny w: K. Kognowicki, op. cit., t. 2, s. 234-237^. U. Niemcewicz, op. cit.,
t. 2, s. 222.
175 Dziennik Sapiehy, s. 25 5-261; A. Hirschberg, Maryna,s. 198,199.
176 J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 224.
177 Zob. rozdział 3, s. 170.
178 S. Kobierzycki, op. cit., s. 200 n.; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 220-225; Diariusz
drogi, BR, 3 3, k. 3 20, 3 20V, WyprawaKJM, s. 5 48.
196
I
ROZDZIAŁ 1 ч
179 Wyprawa KJM, s. $46-547.
,8° Diariusz Budzify, s. 95-97.
181 Samuel Targowski do Szymona Rudnickiego, BCz, 1630, к. 1067-1069 (spod
Smoleńska, 5 IV 1610 r.); Punkta instrukcji p. posłów wojska naszego do JKM
dane. JMP Zborowski poselstwo odprawowal, BR, 33, k. 131-131.
181 Ibidem.
185 Wyprawa KJM, s. 561-568; A. Hirschberg,Maryna, s. 189.
184 Ibidem; Respons od KJM pod Smoleńskiem Posłom Rycerstwa Polskiego i Litew
skiego narodu pod Osipowem na ten czas będącego, dnia 12 IV 1610 r., BR, 33,
k. 132-133.
185 Diariusz drogi, BR, 33, k. 325% 327; Wyprawa KJM, s. 556,581-584; S. Kobierzycki,
op. cit., s. 2.18-izi; Diariusz Budzify, s. 140; A. Hirschberg, Maryna, s. 189-190.
186 S. Żółkiewski, Początek, s. 36.
187 S. Kobierzycki, op. cit., s. 219; Wyprawa KJM, s. 5 82.
188 S. M. Sołowiow, op. cit., s. 547-549. Zob. też: Pisanie oprestawlenii ipogrebienii
kniazia Michaiła Wasilewicza Szujskogo, riekomogo Skopina, w: Russkoje istoriczeskoje powiestwowanie XVI-XVII wieków, Moskwa 1984, s. 90-98.
189 Innoje skazanije, w: Russkoje istoriczeskojepowiestwowanie, s. 73.
'’° Samuel Targowski do Szymona Rudnickiego, spod Smoleńska, 5 IV 1610 r., BCz,
1630, k. 1067-1069.
”' Król do senatorów, spod Smoleńska, RaS, EP, 101; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2,
s. 3 21 -3 24. Zob. też list Feliksa Kryskiego do Szymona Rudnickiego, 16 III 161 o r.,
spod Smoleńska, AAWO, AB, D50, k. 7.
191 Stanisław Domaradzki do Szymona Rudnickiego, z Białej, 3 V1610 r., AAWO, AB,
D50, k. 29. Domaradzki podkreślał też, że już połowa twierdz siewierskich przysię
gała królowi.
‘” Zygmunt III do Szymona Rudnickiego, 18 III 1610 r., spod Smoleńska, BCz, 105,
k. 69-72; Wawrzyniec Gembicki do Szymona Rudnickiego, 19 IV 1610 r., spod
Smoleńska, BCz, 1630, k. 1083; Jan Cedrowski do księcia Janusza Radziwiłła, To
ruń, 25 IV 1610 r„ AGAD, AR, V, t. 43, nr 1866.
194 Instrukcja do Rycerstwa Inflanckiego urodzonym Krzysztofowi Wiesiołowskiemu,
stolnikowi, Januszowi Skuminowi Tyszkiewiczowi, pisarzowi W. X. Litewskiego,
posłom naszym pod Smoleńskiem, dnia 30 III 1610 r. dana, BR,^ 3, k. 130-13 iv.
195 A. Prochaska, Wyprawa, s. 67 (Lew Sapieha do żony, 8 IV161 o r., spod Smoleńska).
Nowogród złożył jednak przysięgę Władysławowi 27 XII161 o r.
196 Zob. przypis 124. Jan Zawadzki do Szymona Rudnickiego, 20 III 1610 r., b.m.,
BCz, 342, k. 732.
197 Jan Zawadzki do Szymona Rudnickiego, ibidem.
198 S. Żółkiewski, Początek, s. 37-38.
199 BCz, 105, k. 304-308. Zob. też: Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Bor
ghese, 16 IV 1610 r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 56, k. 59.
100 S. Żółkiewski, Początek, s. 3 8; zob. przypis 144 do niniejszego rozdziału.
101 BCz, 105, k. 299-304, 328; A. Hirschberg,Maryna, s. 184.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA
I
197
101 Ibidem.
10’ A. Hirschberg, Maryna, s. 200, 201; Dziennik Sapiehy, s. 2 5 8, 264; Instrukcja dla
Walewskiego: BCz, 105, nr 34.
104 M. Marchocki, op. cit., s. 80.
105 O oblężeniu Białej: Samuel Targowski do Wawrzyńca Gembickiego, 12 V 1610 r.,
spod Smoleńska, В Cz, 1630, k. 1119-1120; Nowiny z Moskwy, maj 161 o r. (w ory
ginale błędna data), BCz, 106, k. 43-44; M. Marchocki, op. cit., s. 79-80. Przebieg
wydarzeń wojennych w tym czasie omawiają m.in.: S. Żółkiewski, Początek, s. 3 8 n.;
J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 226 n.; S. Kobierzycki, op. cit., s. 220-250; A. Hirsch
berg, Maryna, s. 184-201; S. M. Sołowiow, op. cit., s. 546-561; K. Niedzielski,
Pod Smoleńskiem i Moskwą lat temu trzysta. Kartka z dziejów 1609-1612, Warsza
wa 1911, s. 58-59 i in.
106 S. Żółkiewski, Początek, s. 44.
107 Ibidem, s. 3 2, 3 3; kniaź Roman Różyński do króla, 1 о II161 o r., pod Moskwą, BR,
33, k. 121-122.
loS Zygmunt III do kniazia Romana Różyńskiego, spod Smoleńska, 28 II 1610 r., BR,
33, k. 124V.
109 Andrzej Młocki do Zygmunta III, 6II161 o r., z Borowska, BR, 3 3, k. 1 zov. Młocki
poniósł duże straty w walkach z Kozakami, którzy pozostali przy Dymitrze, zob.:
Jan Zawadzki do Szymona Rudnickiego, BCz, 342, k. 732 (20 III 1610 r„ b.m.).
1,0 Zygmunt III do kniazia Romana Różyńskiego, 26 III 1610 r., spod Smoleńska,
k. 127V-128. Zob. też list Jana Zawadzkiego, przypis 209. Kniaź Różyński zmarł
4 kwietnia w Osipowie.
11' BCz, 106, k. 44 (14 V 161 o r.); B^prawa KJM, s. 5 86.
1,1 Wyprawa KJM, s. 589-593; M. Marchocki, op. cit., s. 67-84; Dziennik Sapiehy,
s. 253-255.
14 S. Żółkiewski, Początek, s. 40-41.
1,4 Zob. Diariusz spod Smoleńska, BK, 1539 (dodatki).
tls S. Żółkiewski, Początek, s. 40; Diariusz drogi, BR, 33, k. 330-33 iv. Warto dodać,
że z chwilą wyruszenia Żółkiewskiego podjęto energiczne działania w celu zdoby
cia Smoleńska. Ściągnięto z Rygi nowe, potężne działa, okolicznych chłopów spę
dzono do sypania wałów. Przybył też pod Smoleńsk specjalista od fortyfikacji, nie
jaki inżynier Apelman. Ściągano też oddziały wojskowe wierne dotąd Dymitrowi,
np. ponoć dwudziestotysięczne oddziały kozackie spod Staroduba i Polepowa, i od
dział związanego uprzednio z Samozwańcem Mikołaja Charlińskiego (3 tys. „hultajstwa”, jak pisał Jakub Zadzik). Przybyły też niezwykle łupieżcze oddziały kozackie
niejakiego Kalibaby (Kulibaki ?), w liczbie także około 3 tys. ludzi. Zob.: Jakub Za
dzik do Szymona Rudnickiego, 19 VI 1610 r., spod Smoleńska, BCz, 342, k. 745
-747; Jan Zawadzki doNN, b.m., 3 VII1610 r., ibidem, k. 75 3-754; Jakub Zadzik
do Szymona Rudnickiego, 1 о VII161 o r. i 24 VII161 o r., spod Smoleńska, ibidem,
k. 763-764, 767-768.0 wysłaniu listu do mieszkańców Moskwy przez Zygmun
ta III zob. Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, BR, 3 3, k. 15 6-15 7.
ROZDZIAŁ 3
Nieudana próba realizacji planów
hetmana Żółkiewskiego
i rokowania z posłami moskiewskimi
pod Smoleńskiem
(czerwiec 161 o-czerwiec 1611)
VI 1610 r. hetman ruszył spod Smoleńska. Udał się najpierw
w kierunku Białej, pod którą miały być oddziały „Niemców nie
przyjacielskich”, oblegające Aleksandra Gosiewskiego. W isto
cie oblegająca Białą armia, na której czele stali kniaź Jakub Boratyński
i Edward Horn, liczyła około z tys. piechoty i z tys. jazdy niemieckiej
oraz kilkanaście tysięcy żołnierzy moskiewskich. Na wieść o zbliżaniu się
hetmana odstąpiła ona od oblężenia i wycofała się. Nie zastawszy oddzia
łów Szujskiego pod Białą, Żółkiewski skierował się na Carowe Zajmiszcze. Otrzymał bowiem wiadomość, że Dymitr Szujski jest z wojskiem
w Możajsku i posłał przeciwko oddziałom polskim, znajdującym się pod
Carowym Zajmiszczem, kilka tysięcy żołnierzy1. Owe oddziały, wierne
królowi, były złożone z różnych grup, które opuściły Dymitra, częściowo
też z niektórych oddziałów z eskorty poselstwa Stadnickiego1. Wojsko
to, pod dowództwem Aleksandra Zborowskiego, musiało być mocno
zdemoralizowane, skoro Hrydzicz pisał, że hetman ruszył w jego kierun
ku, „aby ich posiłkował nie tak potęgą, którą i oni mieli, jako rządem
i posłuszeństwem, w czym snadź u nich schodziło, i śpieszył się, nigdzie
i jednego dnia nie odpoczywając”3. Z powodu słabych dróg, przepraw
i błot hetman przybył do obozu Zborowskiego dopiero z z VI 1610 r.
8
2,00
I
ROZDZIAŁ J
Oddziały moskiewskie znajdowały się w odległości dwóch (według Hrydzicza)4 lub czterech (według Maskiewicza)5 mil, a więc w przybliżeniu
odpowiednio 15 i 30 km. W okolicach Carowego Zajmiszcza „Moskwianie” zbudowali obóz warowny, ponieważ miasto było spalone. Ich
liczebność wynosiła sześć (Hrydzicz)6 lub nawet osiem (Maskiewicz)7
tysięcy, dowódcami byli kniaź Fiodor Jelecki i wojewoda Grzegorz
(Hrehor) Wałujew8. Rozpoczęło się oblężenie obozu. 24 czerwca doszło
do głośnej bitwy pod Carowym Zajmiszczem, opisywanej m.in. przez
samego Żółkiewskiego9 i przez Hrydzicza10. Nie przyniosła ona istotne
go rozstrzygnięcia. Perspektywy zdobycia silnego obozu moskiewskiego
były niewielkie. Hrydzicz pisał: „W ostrogu tym nieprzyjaciel ludźmi od
JM Pana Hetmana pilno osadzon, ale bez dział z trudnością go dobywać
może. Obawiamy się, by nie uchodził, bo ma las tuż okopu swego wielki
i gęsty. W trwodze jest niemałej, jeno w prędkim posiłku z Możajska na
dzieję pokłada. Ale nasi o tym posiłku ich wątpią, wiedząc, że impostor
albo raczej nasi przy impostorze oko mają na Możajsk, skoro by z niego
Dymitr Szujski ustąpił. Na to i Szujski oglądać się musi”11.
Rachuby Hrydzicza okazały się fałszywe - Możajsk opuszczono.
Oblężenie Carowego Zajmiszcza trwało jeszcze tydzień, w trakcie walk
złapano dwóch Niemców - najemników, którzy dali znać o zbliżającej
się z Możajska odsieczy. Hetman ruszył jej na spotkanie i odniósł wspa
niałe zwycięstwo pod Kłuszynem. Najbardziej zaskoczeni obrotem wy
darzeń byli obrońcy Carowego Zajmiszcza, którzy w ogóle nie zauważyli
wyjścia i powrotu oddziałów polskich do obozu. Dopiero, gdy pokazano
im co znaczniejszych jeńców, uwierzyli w triumf Żółkiewskiego i zgodzi
li się na rokowania. Wałujew i Jelecki delegowali do rozm^v kilku, bliżej
nieznanych, bojarów, Żółkiewski zaś - Iwana Michajlowicza Sałtykowa
i swojego bratanka Adama, oboźnego koronnego11. Wynegocjowane wa
runki kapitulacji były bardzo łagodne. Przede wszystkim oblężeni uzna
wali za cara królewicza Władysława. Układ zawierał jednak zastrzeżenie,
że gdy obejmie on władzę, „to tak jak dawni, rodowici hospodarowie,
we wszystkim ma mieć rządy moskiewskiego państwa, a bojary rodowici
moskiewscy i wszelkie urzędy zostaną po dawnemu, a do państwa mo
skiewskiego po miastach na województwa nie będą posyłani ludzie poi-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
201
scy i litewscy, ani też miasta w starostwa oddawane im nie będą”. Układ
gwarantował też całość majątków bojarskich, niewykupywanie przez
nowego władcę zastawów i nienakładanie podatków - czwartnego i gro
dowego. W rękach moskiewskich miały pozostać łupy z toczącej się woj
ny. Układ zapewniał też ochronę osobistą ludności moskiewskiej i zwrot
jeńców. Religia prawosławna miała zachować wszystkie swoje przywileje,
a kościoły katolickie nie mogły być w Państwie Moskiewskim budowane.
Kwestię wyznania królewicza pozostawiono otwartą, pomijając ją mil
czeniem. Żółkiewski zobowiązał się też występować zbrojnie przeciwko
Samozwańcowi. Najbardziej kontrowersyjny, jak się później okazało, był
punkt dotyczący Smoleńska. Otóż Żółkiewski zobowiązywał się, że jeśli
Smoleńsk podda się królewiczowi Władysławowi, to Zygmunt III od
stąpi od oblężenia. To samo miało dotyczyć także innych grodów. Na
koniec hetman obiecywał, że wszystkie pograniczne miasta po dawne
mu należeć będą do Państwa Moskiewskiego13. Łagodne warunki układu
miały w zamierzeniu zachęcić inne grody do przyjmowania zwierzchnic
twa królewicza. Tekst umowy hetman kazał zresztą przepisać i rozesłać
po różnych miastach moskiewskich. Wysłał go także do Moskwy (na
czele delegacji stał smoleńszczanin Fiodor Szulin)14. Na efekty nie trzeba
było długo czekać. Po kilku dniach poddały się królewiczowi: Możajsk,
Pogorełoje Gorodiszeze, Dymitrow, Borysow, Zubcow, Rżew, Osipow
i inne miasta15. Wojska, które skapitulowały pod Carowym Zajmiszczem, zostały wraz z dowództwem włączone do armii Żółkiewskiego.
i z lipca hetman ruszył pod Możajsk i stanął na polu między Możajskiem a Borysowem, nad rzeką Brudzicą. Tutaj doszła go wiadomość
o zdobyciu Borowska przez oddziały Jana Piotra Sapiehy. Wojska Samo
zwańca, pod dowództwem starosty uświackiego, na wieść o pochodzie
Żółkiewskiego ruszyły bowiem ze swoich leży nad rzeką Ugrą i kiero
wały się do Moskwy. Wieść o zdobyciu Borowska musiała szczególnie
mocno rozzłościć hetmana. Jak już wspomniano, po kapitulacji Caro
wego Zajmiszcza Żółkiewski rozesłał tekst podpisanej tam umowy do
innych grodów moskiewskich, aby zachęcić je do podobnego kroku.
Mógł więc liczyć na to, że Borowsk dobrowolnie przyjmie zwierzchność
królewicza Władysława. Kilka tygodni później hetman wyrzucał nawet
юг I
ROZDZIAŁ J
staroście uświackiemu, że jego żołnierz „Borowsk, który się im imieniem
Króla JM szczycił, wysiekł szablą i ogniem z gruntu wywrócił” (według
relacji Jana Hrydzicza)16. Przy zdobywaniu Borowska armia Samozwań
ca wykazała niezwykłe okrucieństwo. Wieść o nim roznosiła się zresztą
po kraju i obniżała akcje Dymitra, szczególnie w samej Moskwie. Warto
zacytować fragment opisu zdobycia tej twierdzy, pióra Jana Hrydzicza:
„Dnia 16 [VII161 o r.] przyszła dostateczna wiadomość, że JM Pan sta
rosta uświacki z Panem Kałuskim [Dymitrem II] samym i z wojskiem
swoim idą ku stolicy. Był w Borowsku, gdzie iż trafił na ludzie uporne,
stojąc przez kilka dni i próbując wszelakich sposobów przywieść ich
do poddania się nie mógł. Przymuszony wielką ochotą rycerstwa, dnia
15 juli, godzin dwie z południa (iście to w nocy z wielu przyczyn sprawo
wać nie mogło), obstąpiwszy jazdą przypuścił z lekka pierwej do szturmu
bez szkody, drugi raz lepiej do Monastyra. JM Pan starosta podał to, aby
wojewoda wyszedł do JM. Zwłóczyli. A ten wojewoda, sam kniaź Michajło Wołkoński, ukazawszy się zawołał «pomiereć». Ochotnik usarz
zsiadł z koni, poszli z nawałnością, chcieli się poddać (acz ten wojewoda
trwał w uporze), ale już trudno było hamować, dobyto nie bez szkody
i znacznej, jednak za włomieniem się naszym nie przyszli oblężeńcy do
poprawy, wysieczono bez respektu osób i lat i płci, jako więc furia umie.
Obroniony jednak cudotwórca sam Pachnący [św. Pafnucy (Parfeniusz),
którego relikwie znajdowały się w Borowsku]. Wojewoda kniaź Wołkoń
ski Michajło w cerkwi poległ, okryty trupami, mało pojmanych, bo nie
żywiono. Cudem nie znać prawie dał Pan Bóg do rąk im to miejsce, bo
bardzo nierówne, trudne, mur wkoło wysoki, z częstemi masztami, os
tróg zasię wkoło z wieżami warownemi i przekop. Zno^u potem sztakiet
i rów głęboki, a szturmownicy szli bez szczytów, bez dział, bez dziury,
śród białego dnia z wielką jakąś ochotą”17. Okrucieństwo żołnierzy po
twierdza też Jan Piotr Sapieha w swoich pamiętnikach. Warto dodać, że
trzy dni po zdobyciu klasztor w Borowsku spalił się zupełnie"8. Jan Piotr
Sapieha skierował się następnie na Moskwę. Jego stosunek do króla był
nadzwyczaj niejasny. „[Starosta uświacki] pokłada w pisaniu swym do
JMP Hetmana i do innych, że ma dobrą otuchę w stolicy, to już nie mo
jej głupiej głowy wykład, co się ma rozumieć i komu jeśli Królowi JM
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
iOJ
czy impostorowi ta otucha ma korzyść przynieść, ale to w ręku u Pana
Boga” - wzdychał z nadzieją Hrydzicz19.
Nastroje w obozie Żółkiewskiego były dobre. Liczono na szybkie
rozpoczęcie rokowań z bojarami, uważano, że „Król JM za łaską Bożą
bardzo bliski tego państwa”. Należało wprzód wyjaśnić sytuację oddzia
łów polskich popierających Samozwańca. Mimo szkodliwych dla Żół
kiewskiego incydentów, np. spalenia Borowska, sama obecność wojsk
Samozwańca była dla Polaków korzystna. Stanowiły one bowiem istotne
zagrożenie dla stolicy, przez co bojarzy byli skłonni do ustępstw wobec
hetmana, z drugiej strony jednak istniała obawa, że starosta uświacki bę
dzie samodzielnie próbował zdobyć Moskwę dla Dymitra. Z tą obawą
wiąże się poselstwo, które hetman postanowił wysłać do starosty uświackiego. Delegatem Żółkiewskiego został Jan Hrydzicz. Wyruszył on
z obozu 20 VII 1610 r. Tego dnia pisał do swojego patrona, Lwa Sapiehy:
„Zaraz wsiadam na koń posłany od JM Pana Hetmana do JM Pana Sta
rosty Uświackiego z tym napomnieniem i prośbą, aby się z impostorem
ku stolicy nie kwapił, a raczej jej królowi niż impostorowi życzył, bo sto
lica teraz jak panna na wydaniu i trzeba się bać, aby jej nie dostąpił kto
naprzód zajedzie”10. O przebiegu poselstwa Hrydzicza wiemy niestety
niewiele. Po jego przybyciu wojska popierające Samozwańca zebrały
koło generalne, w którym nakłoniono Dymitra, aby rozpoczął rokowa
nia z królem11. Na razie jednak niewiele z tego wynikało. Impostor twier
dził, że fakt, iż Żółkiewski zajmuje także grody jemu podporządkowane,
uniemożliwia rokowania. W związku z tym 22 lipca wojsko wysłało do
hetmana posłów, prosząc, „aby na te zamki, które się Carowi Jego Mości
poddały, i na te, które przez moc wzięte są, nie następował, wyraziwszy
i to, że za tern samem Car Jego Mość zatrzymał się z poselstwem swem do
Króla Jego Mości”“. Mimo tych rozmów Dymitr coraz bardziej zbliżał
się do Moskwy. 26 VII 1610 r. Hrydzicz donosił, że znajduje się on już
tylko dwie mile (12-16 km) od stolicy. W czasie poselstwa Hrydzicz
był świadkiem starcia między oddziałami tatarskimi sprzymierzonymi
z Szujskim a Polakami wspomagającymi Samozwańca. Pod Moskwę
przybyła do małżonka Maryna, a także Iwan Zarudzki. Ten ostatni
przeszedł zimą 1610 r. do obozu królewskiego, a teraz ponownie zaczął
204
I
ROZDZIAŁ J -к
popierać Dymitra. Warto dodać, że w owym liście z 26 lipca Hrydzicz
donosił również o ranie, jaką odniósł Jan Piotr Sapieha, który został
„postrzelon w gębę, z prawej strony, ale z łaski Bożej nieszkodliwie”23.
Tymczasem zbliżał się przełom, jakim było obalenie cara Wasyla
Szujskiego. Według pewnej relacji już 2,0 VII 1610 r. dostarczono Żół
kiewskiemu listy od Dymitra i Iwana Szujskich, braci cara, oraz od waż
nych bojarów. W pismach tych wyrażali oni chęć nakłonienia Wasyla
do abdykacji i opowiadali się za kandydaturą królewicza Władysława na
tron carski. 21 lipca Żółkiewski wysłał do Moskwy delegację bojarów
przebywających przy jego wojsku. Bojarzy ci rozdali tam kilkaset listów
skierowanych przeciwko Szujskiemu. Zawieźli też zapewne ów wspo
mniany już list Zygmunta III do mieszkańców Moskwy24.
25 lipca dziesięciu smoleńszczan dostarczyło do obozu Żółkiew
skiego pismo od zbliżającego się poselstwa brańszczan i smoleńszczan.
Była to odpowiedź na przysłany przez hetmana tekst kapitulacji Ca
rowego Zajmiszcza. Brańszczanie i smoleńszczanie ustosunkowali się
także do przysłanej im treści umowy króla z bojarami spod Smoleńska.
Autor biografii Żółkiewskiego twierdził, że posłowie ci przybyli bezpo
średnio z Briańska i Smoleńska (lub Ziemi Smoleńskiej)25. Pogląd ten
nie jest słuszny. Hetman rozesłał treść kapitulacji Carowego Zajmisz
cza po różnych miastach, ale przede wszystkim posłał go po cichu do
Moskwy. Wskazuje na to niezbicie korespondencja Hrydzicza26. Owi
wysłannicy (w sumie 500-700 osób) byli bojarami i szlachtą tych ziem,
przebywającymi u boku Szujskiego. Na ich czele stali: Michał Bestużew,
Wasyl Bestużew, Michał Nejełow, Fiodor Czumaszew, Grzegorz Uwarow, Grzegorz Wereszczagin, Grzegorz Listów, Atanazj Biejakowski,
Iwan Maksimów, Wasyl Jakowlew, Fiodor Anionow, Fiodor Parfieniew.
Brańszczanie i smoleńszczanie w dostarczonym liście zgadzali się w zasa
dzie na warunki analogiczne do umowy zawartej pod Smoleńskiem27. Po
stulowali jednak, aby dodać do niej punkt mówiący wyraźnie o przejściu
królewicza Władysława na prawosławie. Żółkiewski stwierdził wymija
jąco (w liście z 26 lipca, wysłanym do będącego w drodze poselstwa), że
w tej sprawie należy rozmawiać z patriarchą i duchowieństwem prawo
sławnym. Apelował też o przysłanie oficjalnego poselstwa do rokowań
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
205
o tronie dla królewicza. Najważniejsze jest chyba to, że posłowie, którzy
przybyli do obozu Żółkiewskiego 27 VII 1610 r., przynieśli wiadomość
o konfliktach w Moskwie i rozkładzie obozu zwolenników Szujskiego.
Po kilku dniach pobytu w obozie hetmana owi smoleńszczanie i brańszczanie zostali odesłani do Zygmunta III pod Smoleńsk18.
Wkrótce zresztą - 27 VII 1610 r. - Szujski został obalony. Umie
jętnie prowadzona przez Żółkiewskiego akcja propagandowa z pewnoś
cią miała na to spory wpływ. Żółkiewski pisał (o sobie): „Przesyłał pan
hetman siła listów, tajemnie do Moskwy, z uniwersałami do ohydzenia
Szujskiego, ukazując jako w carstwie moskiewskim za panowania jego
wszystko źle się dzieje, jako przezeń i dla niego krew chrześcijańska usta
wicznie się rozlewa. To miotano po ulicach te uniwersały; przez listy
zaś prywatne czynił do niektórych obietnic nadzieje. Zaczym dalej, da
lej poruszały się zwłaszcza w onym świeżym strachu animusze ludzkie,
obawiając się znowu oblężenia, które im było za szalbierza dokuczyło”19.
27 VII 161 o r. kilka tysięcy ludzi z potężnie zbudowanym bojarem Zacharem Lapunowem wtargnęło do komnat carskich. Zaczęli oni prosić
Szujskiego o to, aby złożył koronę i nie był przyczyną dalszego przelewa
nia „krwi chrześcijańskiej”. Najaktywniejszy z tłumu Lapunow zagroził
nawet carowi śmiercią („Jak cię wezmę w ręce, to cię zgniotę”). W re
zultacie Wasyl abdykował, został postrzyżony w mnichy i umieszczony
w Czudowskim Monasterze’0. Władzę w Moskwie objęła rada bojarska,
z kniaziem Fiodorem Mścisławskim na czele.
Nowina o obaleniu cara dotarła do obozu polskiego 29 VII161 o r.,
lecz hetman nie bardzo w nią wierzył’1. Potwierdzenie przyszło nazajutrz
i Żółkiewski natychmiast wysłał o tym informację Zygmuntowi III’1.
Drugi list skierował do Moskwy. Pochwalił w nim bojarów za to, że zło
żyli z tronu Szujskiego, i oświadczył, że postanowił ruszyć pod Moskwę,
aby obronić ją przed Samozwańcem. Dodał, że czyni to w imieniu króla
i - co ważniejsze - królewicza Władysława”. Równocześnie z wysłaniem
tego listu Żółkiewski rozpoczął marsz na Moskwę’4. Odpowiedź otrzy
mał w drodze, około 8 mil (ok. 50-60 km) od stolicy. Bojarzy oświad
czali, że ratunku nie potrzebują, i prosili, aby hetman nie zbliżał się do
Moskwy”. Decydujący wpływ na takie sformułowanie odpowiedzi na
zo6
I
ROZDZIAŁ 3 ,
list Żółkiewskiego miał patriarcha Hermogenes, którego zatrważała per
spektywa panowania w Moskwie katolickiego władcy’6. Wojsko konty
nuowało jednak pochód.
.
Dzień i VII 161 o r. przyniósł nowe wydarzenia. Hrydzicz pisał:
„Wczora po ranu, przed Kubińskim Janiem ta ponowa z stolice (przez
czterech bojar moskiewskich - Iwana Dzimowa - Smolnianina, gołowę
strzelecką i towarzyszów jego, którzy z stolice w sobotę przeszłą w wie
czór sam wybiegli) przyszła, że sam Wasili Szujski w Czudowie [Czudowskim] Monastyrze [niedaleko Kremla] postrzygł się, a bracia jego
kniazia Dymitra i kniazia Iwana w ich domiech w Kitajhorodzie za przystawami chowają i są od niektórych bojar w wielkim niebezpieczeństwie.
Ci bojarowie, co wczora przyjechali, Dzimow z drugiemi, prosili JM
Pana Hetmana, aby pisał do stolice strony tych osadzonych Szujskich,
żeby ich nie potracono. Zaczem JM Pan Hetman wczora zaraz z Kubińska przez czterech i dwudziestu bojar Smolan do stolice dla dostatecznej
wiadomości, co się tam dzieje wyprawionych, pisał do kniazia Mścisławskiego i do wszystkich bojar”57.
Dzimow przyjechał do hetmana z osobistego polecenia Szujskiego,
który za najlepszą metodę uratowania siebie i braci uznał wstawiennic
two Żółkiewskiego58. Owa delegacja 24 bojarów z wojska, które przeszło
na stronę polską pod Carowym Zajmiszczem, a na której czele stał Iwan
Trehubow, wiozła nie tylko list od Żółkiewskiego. Miała także własne
pismo, w którym zachęcała Moskwę do jak najszybszego uznania króle
wicza Władysława za cara59. Pismo hetmana zawierało wyłącznie prośbę
o godne potraktowanie Szujskiego i jego rodziny40. Żółkiewski, pisząc
je, kierował się niewątpliwie względami humanitarnymi^ ale nie tylko.
Szujscy mogli przecież być przydatni w dalszej rozgrywce politycznej.
Fakt, że dobrowolnie zrzekli się stronu, mógł np. ułatwić królowi prze
jęcie zamków wiernych dotąd Wasylowi. Gdyby Szujskich zabito, część
prowincji mogłaby przejść do impostora. Postępowanie hetmana w tej
sprawie wybitnie nie podobało się kanclerzowi litewskiemu. Pisał on do
żony: „Szujskiego też bracia Dymitr i Iwan, którzy są za strażą w Mo
skwie, wskazali do pana hetmana, prosząc, aby pisał za nimi do Moskwy,
aby ich nie karano. I pisał za nimi pan hetman, aby ich nie karano, a wy-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
2.07
puszczono z więzienia, ale to mało potrzebnie uczynił, zgoła nie umieją
z tą Moskwą postępować”41.
W Moskwie w tym czasie spierało się kilka ugrupowań. Na cze
le pierwszej frakcji stał patriarcha Hermogenes. Był on zwolennikiem
przekazania tronu któremuś z bojarów moskiewskich - najchętniej
Wasylowi Golicynowi, gdyby to było niemożliwe - Michałowi Roma
nowowi lub nawet ponownie Szujskiemu. Stronnikiem Dymitra był Zachar Lapunow, który, jak pamiętamy, odegrał czołową rolę w obaleniu
Szujskiego. Samozwaniec miał w Moskwie sporo zwolenników, raczej
jednak wśród pospólstwa. Trzecia frakcja opowiadała się za królewiczem
Władysławem, na jej czele stał przewodniczący dumy bojarskiej, kniaź
Fiodor Mścisławski41.
Odpowiedź na list Żółkiewskiego przyszła zgodnie z oczekiwania
mi hetmana jeszcze z VIII161 o r.43 Bojarzy niejako przyjmowali do wia
domości fakt, że Żółkiewski idzie, jak sam twierdził, ratować Moskwę
od Samozwańca. Omawiali też szeroko przyczyny zdetronizowania Szuj
skiego oraz oznajmiali, że stany moskiewskie pragną zebrać się w celu
obrania nowego władcy. Była to wyraźna aluzja do królewicza Władysła
wa. Apelowali następnie do hetmana, aby „pisał do Pana Piotra Sapiehy,
do wszech litewskich i polskich ludzi, którzy teraz z worem są, aby oni
krwie chrześcijańskiej nie przelewali i żeby wora poznali, do ciebie ode
słali, a gdy do ciebie Sapieha z polskiemi i litewskiemi ludźmi przyjedzie
i wora przywiedzie, nie będą pod Moskiewskie Hospodarstwo następo
wać ani pustoszyć, ani krew chrześcijańską przelewać, a nam ty o tym
oznajmisz, my naradzimy się ze wszystkiemi ludźmi Hospodarstwa Mo
skiewskiego, będziem się z wami zsyłać i mówić, i stanowić o wszelakich
dobrych rzeczach, które należą do pokoju chrześcijańskiego”44. Bojarzy
powiedzieli więc wprost Żółkiewskiemu, że jeżeli chce rokowań z nimi,
musi się najpierw zająć Samozwańcem i odciągnąć Polaków z jego obo
zu. Panika przed zbliżającym się Dymitrem musiała być ogromna. Jesz
cze tego samego dnia przybyła do hetmana druga delegacja, z polecenia,
jak twierdziła, patriarchy Hermogenesa (!), która przyniosła list wzywa
jący Żółkiewskiego do jak najszybszego podchodzenia pod Moskwę45.
Wszystko wskazuje na to, że delegacje moskiewskie zapraszały wprost
ZO8
I
ROZDZIAŁ 3
królewicza Władysława na tron, choć na razie jeszcze po cichu i nieoficjal
nie46. Dla hetmana stawało się coraz bardziej oczywiste, że strach przed
impostorem stwarza znakomitą koniunkturę dla koncepcji osadzenia
królewicza na stolcu carskim. Hrydzicz pisał: „Niektórzy jednak bojaro
wie, fakcja Szujskiego, jak przed tym (nim Szujski posoch położył) po
dali to, tak i teraz snadź przy tym stoją, żeby się nie skwapili z pokłonem
albo poddaniem się KJM ażby pierwej obaczyli co za rozprawa będzie
tego tu wojska KJM z impostorem i wojskiem jego”47. Tymczasem Sa
mozwaniec stał już pod Moskwą. Jeszcze 26 lipca był w odległości około
2 mil (12-16 km) od miasta, po obaleniu Szujskiego przybliżył się jeszcze
bardziej. Doszło nawet do kontaktów wysłanników Dymitra z bojarami.
Jan Piotr Sapieha pisał pod datą 27 lipca: „Posłał Car list swój do stolice,
do wszystkich bojar i miru, wyraziwszy w nim, żeby się sami ulitowali
nad takiem rozlaniem krwie i ażeby poddali się Carowi Jego Mości. Ku
wieczorowi Car i Jego Mość Hetman (Jan Piotr Sapieha) podjeżdżał pod
stolicę, gdzie wyszli z zamku dwaj dumni bojarowie: Wasyl Fiedorowicz
Masalski i [Iwan Nikitycz?] Sałtykow, którzy sami powiedzieli, że Szuj
skiemu już posoch odebrano i że bojarowie, mir wszytek i służywi ludzie
włożyli to na nich, aby oni obmyślawali o dobrem onych i państwa tego.
Kiedy naszy podjeżdżali aż do samej bramy, Moskwa z nimi obchodziła
się łaskawie, strzelać nie kazali, z naszymi się witali i na wieczór do siebie
prosili, obiecując nazajutrz do traktatów z naszymi przystępować”48. Bo
jarzy jednak do rokowań z Samozwańcem przystępować nie chcieli ani
nazajutrz, ani dwa dni później. Natomiast 2 sierpnia wysłannik wojska
Dymitra, niejaki Łazowski, otrzymał obraźliwą odpowiedź, w której ra
dzono Dymitrowi i jego wojskom, aby przestali „worować” i powrócili
na Litwę49. Frakcja zwolenników Dymitra w Moskwie była słaba, a owe
próby rozmów podjęto zapewne, aby nieco wygrać na czasie, i zrezygno
wano z nich zupełnie, gdy przyszła wiadomość o nadciąganiu pod Mo
skwę hetmana. Żółkiewski uważał z jednej strony obecność Dymitra za
wygodną, czyniła bowiem Moskwę bardziej elastyczną w rokowaniach,
z drugiej strony hetman wiedział, że trzeba będzie w końcu jakoś zlikwi
dować problem Samozwańca i jego oddziałów. Myślał nawet o możli
wości rozprawy zbrojnej. Hrydzicz pisał: „Rozprawa szablą z nimi (na
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
109
co się JM Pan Hetman zanosi) nie bardzo bezpieczna”50. Stwierdzenie
to (jak i późniejsza demonstracja zbrojna hetmana przeciwko wojskom
Samozwańca) może osłabić nieco pogląd A. Hirschberga, jakoby cały
czas utrzymywało się tajne porozumienie między starostą uświackim
a Żółkiewskim i królem. Fakt, że trwała stała wymiana listów między
hetmanem a starostą uświackim, wcale nie świadczy o takim porozu
mieniu. Jan Piotr Sapieha w momencie, gdy postanowił powrócić do
Samozwańca, działał zapewne zgodnie z sugestiami Zygmunta III. Jego
późniejsze posunięcia mogłyby natomiast świadczyć o daleko posuniętej
samodzielności. Należy jednak pamiętać, że starosta uświacki był w pe
wien sposób zakładnikiem swoich żołnierzy, którzy nadal wiązali duże
nadzieje ze sprawą Samozwańca. Jeżeli więc nawet pozostawał on, jak
sądzi A. Hirschberg (opierając się być może na listach Żółkiewskiego do
Lwa Sapiehy), w jakimś tajnym porozumieniu z królem i hetmanem, to
i tak nie miał swobody działania. Stanisław Żółkiewski pisał: „Impostor,
ten nam jeszcze miesza rzeczy i nasi, którzy przy nim beli. Jego Mość Pan
Sapieha rad by ich na dobrą drogę naprowadził. Ale z takiemi ludźmi,
jacy są, trudna sprawa”51.
Hrydzicz, który - jak już wspomniano - posłował do obozu Dy
mitra, był doskonale zorientowany, jaka sytuacja w nim panuje. Aby
wzmocnić zapał wśród żołnierzy, Samozwaniec - zdaniem Hrydzicza inscenizował co rusz przybywanie rzekomych posłów z Moskwy, wzy
wających go do objęcia tronu51. Dalej jednak pan Jan pisał: „Acz wiele
naszych widzę w tamtym wojsku takowych jest, co ich oszukiwać nie
trzeba, sami z czystej złości tego szalbierstwa szalbierzowi pomagają”.
Zaraz po tym dodawał: „Siła zasię tam jest tych, co by bardzo radzi tego
szalbierstwa odbiegli, a zasług swoich upewnieniem od KJM kontentowali się gwoli czemu i szalbierza tego do kompositiej z Królem JM nama
wiają i przywiedli go już do tego, że chce posłać posły swe otrzymawszy
na nie glejt u KJM przez gońca, ale leniwie jako sobie w tym postępują”53.
3 VIII 1610 r. przybyli w końcu pod Możajsk posłowie wojska
Samozwańca w osobach pana Bychowca, porucznika starosty uświackiego, i jego trzech towarzyszy. Najpierw oświadczyli oni ogólnikowo,
że „chociaż przy tym panu są, robotę jednak swoję na dobre panu włas-
гю I
ROZDZIAŁ J.
nemu i ojczyźnie więcej niż tamtemu odprawują, a zatym proszą, aby
na ich zasługi był wzgląd KJM łaskawy”54. Była to zawoalowana suge
stia, że w wypadku przejścia na stronę królewską spodziewali się oni
zapłaty za czas służby u Dymitra. Następnie wystąpili z prośbami, aby
hetman zezwolił im na wysłanie poselstwa do króla, a także do Pskowa,
Nowogrodu Wielkiego, Wielkich Łuk. Oświadczyli też w imieniu im
postora, że chce on spotkać się z hetmanem i wręczyć mu upominki55.
Przekazali też list od Jana Piotra Sapiehy. Zgłosili także skargę na wojska
królewskie, które najechały i splądrowały zajęte przez Samozwańca mia
sta - Krzemieńsk i Medynię. Żółkiewski w odpowiedzi wezwał wojska
polskie u boku impostora do odrzucenia obłudy i do szczerego poparcia
króla. Na przepuszczenie poselstwa do Zygmunta zgadzał się i obiecywał
udzielić mu pomocy. Skargi na postępowanie Kozaków uznał za błahe,
jako że zrabowali oni w Medyni jedynie kilkadziesiąt worków suchego
chleba. Co się zaś tyczy posłańców do innych miast, hetman oświadczył,
że nie może ich przepuścić bez zgody króla56. Z Dymitrem spotkać się
nie chciał, gdyż, jak twierdził, nie miał instrukcji w tej sprawie od króla.
Wyraził natomiast chęć rokowań ze starostą uświackim. Żółkiewski zgo
dził się też na pilnowanie swoich żołnierzy, aby nie dochodziło do zbroj
nych incydentów z wojskami popierającymi impostora57. List Jana Piotra
Sapiehy wręczony hetmanowi zawierał w zasadzie jedynie oświadczenie
lojalności wobec króla i ogólne uprzejmości58. Żółkiewski w odpowiedzi
pisał m.in.: „JM Panowie towarzysze WM od wszystkiego rycerstwa po
słani oddali mi list i ustnie przełożyli to, co mieli w poruczeniu, dobry
tryb mym zdaniem zaczęliście przedsięwziąć”. I dalej: „Może nie masz
przyczyn co byśmy się mieli z sobą waśnić albo ranić, i^owszem zgodą
a spolnym consensem do wszystkiego dobrego, czego sobie życzem,
przyść możem [...]”S9. Tak więc ton był na pozór pojednawczy, a stosun
ki między dwoma obozami (także na pozór) poprawne. Po rozpoczęciu
rokowań z Moskwą problem ten zaczął jednak ciążyć hetmanowi coraz
mocniej. Bojarzy domagali się bowiem „zniesienia” Samozwańca. W li
ście z 5 VIII1610 r. Hrydzicz sugerował nawet swojemu chlebodawcy Lwu Sapieże, że powinien on przybyć do obozu. Jako jeden z powodów
wymieniał możliwość wywarcia wpływu na starostę uświackiego, który
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
Ш
był przecież krewniakiem kanclerza wielkiego litewskiego. Za tą sugestią
stał zapewne sam Żółkiewski60. Warto jeszcze dodać, że 5 sierpnia dotarł
do posłów wojska Dymitrowego list starosty uświackiego zawierający
nowe propozycje Samozwańca. Otóż w zamian za uznanie go za cara
oddawał on Polsce Siewierszczyznę (zapewne z Czernichowszczyzną)6'.
Zostawmy jednak na boku problem impostora i jego wojsk i wróć
my do rokowań z Moskwą. „We wtorek przeszły [3 sierpnia] o południu
stanęliśmy w stolicy” - donosił z triumfem Hrydzicz w liście do Lwa
Sapiehy z 5 VIII 1610 r. Straż moskiewska, ujrzawszy przednie oddzia
ły wojsk polskich, zaczęła na nie nacierać, sądząc, że to ludzie Dymitra.
Szybko jednak nieporozumienie wyjaśniono i wrogość zastąpiło wylew
ne powitanie: „Z radością witali, obłapiali ich [żołnierzy] powiadając,
że was mile czekamy. Bo hetman wasz idzieć nam na pomoc przeciw
wora”61. W trakcie zakładania obozu przybył z Moskwy posłaniec od
kniazia Mścisławskiego, syn bojarski Fiodor Czeluskin. Oświadczył on,
że Mścisławski chciałby się spotkać z hetmanem, ale uniemożliwia mu
to atak ludzi Samozwańca na „słobódkę nowo założoną”. Prosił też, aby
hetman pohamował starostę uświackiego w atakach na Moskwę, „jako
by mieli spokojny czas do mowy o dobrych dzielech”. Apelował także
o bezpośrednią pomoc w walce z Samozwańcem. Kniaź Mścisławski da
wał więc wyraźnie do zrozumienia, że warunkiem podjęcia rokowań jest
udzielenie przez Polaków pomocy w walce z Samozwańcem. Hetman
odparł dyplomatycznie, że bardzo pragnie prowadzić rokowania z bo
jarami i gdy ugoda zostanie zawarta, będzie bronił Moskwy zarówno
od Samozwańca, jak i od każdego innego najeźdźcy. Żółkiewski obiecał
także, że nakłoni starostę uświackiego, aby zaprzestał szturmowania Mo
skwy6’. Natychmiast zresztą wysłał do Sapiehy „bojarzyna” z żądaniem,
aby „zaniechał tego podjeżdżania pod Moskwę, palenia etc.”64
4 sierpnia odbyła się w Moskwie narada bojarska, po której wysła
no do hetmana list podpisany przez kniazia Mścisławskiego i bojarów.
Nie znamy jego treści, jednak musiała ona niezbyt odpowiadać Żółkiew
skiemu, który słownie odpowiedział posłańcom: „Końca rzeczom nie
będzie, kiedy się jeno listami i okolicznościami do rzeczy nie należącymi
bawić będziem”; i dalej: „Lepiej zesłać się albo zjechać się samym i mó-
2.12.
I
ROZDZIAŁ J.
wić o dzielech”65. Jak więc widzimy, stanowisko Żółkiewskiego było
twarde - rokowania bez żadnych warunków wstępnych.
Wkrótce po otrzymaniu tej odpowiedzi bojarzy przydali kolejne
go wysłannika - syna bojarskiego Bohdana Hlebowa, którego Hrydzicz
określa jako „człowieka roztropnego”. Oświadczył on, że bojarzy propo
nują, aby hetman sam spotkał się z nimi lub wysłał swojego delegata. Su
gerował też, żeby o czasie i miejscu spotkania zadecydował Żółkiewski.
Hetman zapronował więc spotkanie trzy godziny po wschodzie słońca
na drodze wieckiej, naprzeciwko monasteru Nowodziewiczego. Na swo
ich wysłanników wyznaczył: Iwana Michajłowicza Sałtykowa, kniazia
Andrzeja Chworostynina, Grzegorza Wałujewa, a więc bojarów znajdu
jących się u jego boku, a także: Stanisława Domaradzkiego, podstolego
lwowskiego, i Aleksandra Bałabana, swojego krewnego66. Dwaj ostatni
byli Polakami wyznania prawosławnego, co zrobiło na mieszkańcach
Moskwy znakomite wrażenie67. Następnie Hlebow wygłosił długą orację, w której rozwodził się nad złym stanem państwa i nad koniecznością
ustanowienia władcy, który zapewniłby Moskwie spokój i pomyślność,
„by teraz w upadku dobre było”. Po odjechaniu Hlebowa, już po zacho
dzie słońca, kniaź Mścisławski przysłał hetmanowi wielką misę wiśni
i kilkanaście melonów68. Melony, jak pisał Żółkiewski do króla, były
„bardzo wielkie i bardzo dobre”. Hetman ubolewał jednak, że „słabość
zdrowia nie pozwala [...] ich zażywać”69.
5 VIII 161 o r. odbyło się pierwsze bezpośrednie spotkanie dele
gatów polskich i moskiewskich. Stronę moskiewską reprezentowali:
kniaź Iwan Trojekurow, diak Andrzej Iwanow, Fiodor Kołyczew i znany
już Polakom Bohdan Hlebow. Po wstępnych przemowach podstolego
lwowskiego i Bałabana posłowie moskiewscy oświadczyli, „iż niczego
inszego nie dostaje bojarom i wszystkiej ziemi, telko żeśmy jako najprę
dzej Królewicza Jego Mości Władysława, z łaski Bożej a łaski Króla Jego
Mości mieli, żadnych kondycjej nie kładąc prócz żeby ich wiary quid
summum Władysław beł”70. Sprawa religii królewicza była trudna i wy
słannicy polscy uznali, że wymaga ona konsultacji z hetmanem. Ustalo
no, że będą na ten temat dyskutować nazajutrz Żółkiewski z kniaziem
Mścisławskim. W pewnym oddaleniu od miejsca rokowań (na polu)
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
UJ
znajdowało się kilkuset jeźdźców głównie spośród bojarów. Mówili oni
ponoć, „że się nam złote lata wiernut, kiedy będziem mieli Królewicza
Władysława panem”71.
6 sierpnia doszło do bezpośredniego spotkania hetmana i bojarów
moskiewskich w osobach kniazia Fiodora Mścisławskiego, kniazia Wa
syla Golicyna, Fiodora Szeremietiewa, diaka Wasyla Telepniewa, diaka
Tomiły Ługowskiego, kniazia Daniela Mezeckiego. Bojarzy złożyli ofi
cjalną prośbę do króla o zezwolenie na objęcie tronu przez królewicza
Władysława. Wysunęli przy tym wiele warunków. Powtórzyli miano
wicie wszystkie kondycje sformułowane i przyjęte przez Zygmunta III
w czasie rokowań pod Smoleńskiem, dodali jednak do nich liczne nowe
punkty. Część z nich wzbudziła sporą irytację u hetmana. Bojarzy doma
gali się m.in., aby królewicz przeszedł na prawosławie, ożenił się z pra
wosławną panną, a przejście na katolicyzm w Państwie Moskiewskim
karał śmiercią. Żądali też, by królewiczowi towarzyszyło w Moskwie co
najwyżej 300 Polaków. Wysuwali także warunek zwrotu zajętych przez
króla zamków i zaprzestania oblężenia Smoleńska71. Sprawa wiary króle
wicza wydawała się tu najtrudniejsza. Być może tak bezkompromisowe
postulaty w tej dziedzinie bojarzy wysunęli pod wpływem patriarchy
Hermogenesa, który ze łzami w oczach ostrzegał ich przed niebezpie
czeństwem dla prawosławia ze strony katolickiego władcy Polski73. Żół
kiewski zdawał sobie sprawę, że Zygmunt III nie zgodzi się na konwersję
swojego syna. Wypowiadał się więc na ten temat dość pokrętnie. Gdy
delegaci moskiewscy wprost oświadczyli, że liczą na to, iż królewicz
jeszcze w Smoleńsku przyjmie chrzest w obrządku prawosławnym z rąk
tamtejszego metropolity, doszły bowiem do nich pogłoski, że Włady
sław w ogóle nie chce zmienić wyznania, Żółkiewski odparł: „[...] żem
nie mówił anim mógł mówić tego, gdyż nie w mojej ani czyjej mocy jest,
jeno w Bożej, to być albo nie być Królewiczowi JM waszej wiary. Bo jako
to niewątpliwa, że swoją chrześcijańską, katolicką wiarę trzymać będzie,
w której się urodził, ochrzcił i wychował. Tak też i to rzecz podobna, że
gdy będzie Hospodarem waszem, a przyzwyczai się nabożeństwu wasze
mu i wasze ktemu czołobicie przystąpi, może Pan Bóg sprawić serce jego,
iż przyjmie wiarę waszę”74.
2-14
I
ROZDZIAŁ J.
i z sierpnia miało dojść do kolejnej tury rokowań, które były umó
wione na godzinę trzecią w odległości jednej wiorsty od Moskwy. Strony
wyruszyły już na wyznaczone miejsce, gdy Samozwaniec oddziałami Ko
zaków dońskich i Tatarów oraz tysiącem kopijników natarł na Niemiec
ką Słobodę i spalił ją. Bojarzy udali się więc tam na odsiecz ze swoimi
oddziałami. Posłali też prośbę do Iwana Michajłowicza Sałtykowa, znaj
dującego się przy wojskach polskich, aby wyruszył do nich na pomoc.
Sałtykow (za zgodą Żółkiewskiego) rzeczywiście wyruszył i „odratował
ich szable nie dobywając, bo skoro ustąpił z swym pułkiem, Moskwicin z stolice przedostał się do impostora i dał sprawę, że hetman kró
lewski pomirył się ze stolicą, przyjął chrzestne całowanie na królewicza
i idzie przeciwko tobie ze wszystkim wojskiem królewskim. Sołtykow
z moskiewskim, pierwszym pułkiem już przyszedł, a niemieckie pułki
i usarskie zaraz za nim z hetmanem następują. Interim postrzegli impostorowcy Sołtykowa i Wałujewa. Uwierzyli i strony p. hetmana, i tył
podawszy jęli wielkim gwałtem do obozu swego wszyscy uciekać przez
rzekę Moskwę wpław brodu nie szukając”75.
Incydent ten bardzo podniósł akcje królewicza Władysława w Mo
skwie. Rokowania kontynuowano 13 VIII 161 o r. już od wczesnych go
dzin rannych, w umówionym na dzień poprzedni miejscu, o wiorstę od
stolicy. Prowadzono je w namiocie rozbitym przez Moskwę. Ze strony
moskiewskiej brali w nich udział: kniaź Fiodor Mścisławski, kniaź Wasyl
Golicyn, Fiodor Szeremietiew, kniaź Daniel Mezecki, w otoczeniu licz
nego grona szlachty i kupców. Ponieważ Żółkiewski nie chciał dyskuto
wać na temat wyznania królewicza Władysława, bojarzy zaproponowali,
że wyślą swoich posłów z zadaniem wyjaśnienia tego problemu u króla,
pod Smoleńskiem. Co najważniejsze, uznali jednak, że nie przeszkadza
to w uznaniu przez nich królewicza za pana i w zaprzysiężeniu ugody
zbliżonej do zawartej pod Smoleńskiem. Pragnęli dodać do niej jedynie
postulaty, „aby wor był zniesiony”, a Maryna przestała uważać go za męża
i używać tytułu carskiego. Bojarzy żądali też, aby Polacy zezwolili przedsta
wicielom innych grodów przybyć do Moskwy w celu dokonania wyboru
królewicza76. Strona polska przystała na takie warunki i 14 VIII161 o r. mia
ło się odbyć uroczyste zaprzysiężenie ugody, jednak do tego nie doszło,
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
ZI 5
bo pojawiły się nowe problemy. Bojarzy domagali się przede wszystkim
zwrotu zamków moskiewskich okupowanych przez wojska królewskie
i Samozwańca. Nalegali też, by Polacy dopomogli w wypędzeniu Dymi
tra. Sprawą sporną był nadal problem chrztu królewicza77.
Następna tura rokowań odbyła się w polu 18 VIII 161 o r. Według
anonimowej relacji ze strony moskiewskiej brali w niej udział: kniaź
Fiodor Mścisławski, kniaź Wasyl Golicyn, Fiodor Szeremietiew, kniaź
Daniel Mezecki, diak Wasyl Telepniew, diak Tomiło Ługowski, w oto
czeniu przedstawicieli innych stanów. Ze strony polskiej wiemy tylko, że
obecny był sam hetman. Przedmiotem sporu była nadal sprawa wyzna
nia królewicza. Jedynym ustępstwem, na które poszedł w tym punkcie
hetman, było ponowne wyrażenie zgody na wysłanie poselstwa bojarów
do Zygmunta III78.
Kolejnym punktem spornym w rokowaniach stała się kwestia
zwrotu zamków opanowanych przez Polaków, czego usilnie domagali się
bojarzy. Jeszcze 18 sierpnia ponownie przybyli do Żółkiewskiego kniaź
Daniel Mezecki i diak Tomiło Ługowski. Oświadczyli oni, że bez zagwa
rantowania pozostawienia wszystkich zamków przy Państwie Moskiew
skim nie może dojść do zawarcia traktatu. Do hetmana dochodziły też
wieści, że wielu bojarów obawia się utraty swoich dóbr na Smoleńszczyźnie, Siewierszczyźnie i Czernichowszczyźnie, gdyby prowincje te zostały
przyłączone do Rzeczypospolitej. Nastroje niezadowolenia z tego powo
du wykorzystywał patriarcha Hermogenes do lansowania rodzimej kan
dydatury na tron moskiewski, najchętniej - Wasyla Golicyna. Żółkiewski
postanowił więc iść na kompromis i sformułował swoją propozycję punktu
umowy na ten temat. Nie brzmiała ona do końca kategorycznie i dawała
szansę na późniejsze renegocjacje. Nie znamy niestety jej treści. Oburzenie
w Moskwie, a zwłaszcza nacisk 500-osobowej delegacji szlachty moskiew
skiej (która przybyła do hetmana 20 VIII 1610 r.), nakłoniły go do jesz
cze dalej idącego kompromisu79. Sformułował więc nowy zapis artykułu:
„Pro horody na kniaziu Mścisławskiemu należące, tak te, na których
cierpieć Polskie i Litewskie ludzie, jako i te, co dziś za worem, chociaż
JMP Hetman od Hospodara KJM poruczenia o tym nie ma, jednak
przyhoworym z PP. bojary, szto Najjaśniejszemu Hospodarowi Królo-
2.1 6
I
ROZDZIAŁ J-
wi JM i synu JKM Najjaśniejszemu Hospodarowi Władysławowi Zyg
muntowiczowi, królewiczowi, pieczołować się o tom, jakoby się horody
[ze wszystkim jako beł do mniejszej smuty - dopisek bojarów] kniaziowi
Mścisławskiemu Hospodarstwu oczyścić”. Dalej była mowa o zwrocie
Rzeczypospolitej kosztów wyprawy ze skarbca moskiewskiego80. Boja
rzy początkowo zaakceptowali ten zapis i w ich imieniu podpisał się pod
nim kniaź Wasyl Czerkaski. Uzgodniono też ponownie, że niektóre nie
rozstrzygnięte problemy (przede wszystkim zapewne kwestię wyznania
królewicza) załatwi się w bezpośrednich rokowaniach z królem. Później
jednak, pod wpływem patriarchy, bojarzy wycofali się z tych ustaleń
(zz sierpnia). Przysłani do hetmana Wasyl Telepniew i Wasyl Golicyn
zaczęli znowu żądać bardziej kategorycznych sformułowań w traktacie.
Początkowo hetman się opierał i zj VII 1610 r. przysłał bojarom zapis
na temat zamków, identyczny z poprzednim. Później jednak poszedł
i w tej sprawie na ustępstwo81. Ugodę ostatecznie podpisano i zaprzysię
żone Z7 VIII 1610 r.81 A oto najważniejsze punkty porozumienia: bo
jarzy, duchowieństwo i wszystkie stany Państwa Moskiewskiego miały,
za pośrednictwem specjalnego poselstwa, prosić królewicza Władysła
wa o objęcie tronu carskiego. Władysław miał się koronować w cerkwi
według obrządku prawosławnego. Wiara prawosławna miała zachować
wszystkie swoje przywileje. W całości powinny pozostać majątki cer
kwi, klasztorów, urzędów duchownych. Ustanowienie jednego kościoła
rzymskokatolickiego dla Polaków i Litwinów z otoczenia nowego cara
miało być przedmiotem osobnych rokowań. Zabronione było prowa
dzenie akcji misyjnych przez katolików. Żydom zabroniono wstępu do
Państwa Moskiewskiego. Miejscowe obyczaje i podziały^tanowe miały
być niezmienione. Gwarantowano pozostanie wszystkich dotychczaso
wych urzędników i niezastępowanie ich Polakami i Litwinami. Dobra
i domy ludzi różnych stanów miały pozostać nienaruszone. Nowemu
carowi nie wolno było nakładać innych podatków niż dotychczas istnie
jące. Władysławowi nie wolno też było stosować „prawa kaduka” w przy
padku, gdy istnieli dalsi krewni zmarłego. Tradycyjny miał też pozostać
system sądowy, przy czym bojarom gwarantowano zasadę „neminem
captivabimus”.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
цу
Ponadto ustanawiano wieczysty sojusz między Rzecząpospolitą
a Moskwą. W sprawach dotyczących pogranicza oba państwa powinny
konsultować się ze sobą. W grodach pogranicznych Moskwy pewne urzę
dy mieli obejmować Polacy, aż do pełnego uspokojenia całego kraju. Król
polski mógł czynić zaciągi wśród moskiewskich Kozaków, ale dopiero po
uzgodnieniu z carem. Na końcu traktat regulował sprawy aktualne. Usta
nawiano wymianę jeńców, bez żadnego wykupu. Mieszkańcy Państwa
Moskiewskiego nie mogli być wywożeni do Rzeczypospolitej. Moskwa
miała też zwrócić królowi polskiemu nakłady na wojnę, po uprzed
nich rokowaniach. Najwięcej kontrowersji wzbudził później punkt
dotyczący zamków moskiewskich zajętych przez Polaków: „O zam
ki Moskiewskiemu Hospodarstwu należące, tak te, na których polskie
i litewskie ludzie, jako te, które teraz za worem, ja hetman rozmówił
się z pany bojary, że najjaśniejszemu Władysławowi Zygmuntowicowi,
królewicowi, te zamki ze wszystkim, jako były do teraźniejszego czasu,
do Moskiewskiego Hospodarstwa oczyścić”. Mimo pewnych niejas
ności w sformułowaniach oznaczał on jednak powrót do Państwa Mo
skiewskiego wszystkich zajętych przez króla i Dymitra zamków. Dalej
poświęcono sporo miejsca Dymitrowi83: „A o wora, który się nazywa
carewiczem Dmitrem Iwanowicem, mnie hetmanowi za jedno z bojary
radzić i staranie mieć jakoby tego wora dostać albo ubić”84. Po dokona
niu tego hetman miał odejść pod Możajsk i czekać na powrót wielkich
posłów spod Smoleńska. Gdyby się jednak nie udało zabić Samozwań
ca, Żółkiewski miał z nim walczyć, a wojska polskie Jana Piotra Sapiehy
odwieść od popierania Dymitra. Gdyby zaś Samozwaniec odszedł spod
Moskwy, hetman zobowiązał się działać tak, aby „krwie chrześcijańskiej
więcej nie rozlewać”85. Maryna Mniszchówna miała być odprowadzona
do Polski i nie powinna być tytułowana carową. Hetman miał prosić kró
la o zaprzestanie szturmów Smoleńska, do którego też zapewne odnosił
się punkt o opuszczeniu zamków, choć nie było to jasno stwierdzone.
Ustalono też, że niezałatwione sprawy będą rozpatrywane w czasie roz
mów wielkiego poselstwa bojarów, które powinno jak najszybciej udać
się pod Smoleńsk86.
n8 I
ROZDZIAŁ у
Podpisana przez Żółkiewskiego umowa wykraczała zasadniczo
w dwóch punktach poza porozumienie spod Smoleńska. Po pierwsze,
hetman obiecywał Moskwie zwrot wszystkich zamków okupowanych
przez Polaków. Po drugie, Żółkiewski deklarował się zlikwidować pro
blem Samozwańca. Sprawę chrztu królewicza w obrządku prawosław
nym odsyłano na rokowania z królem. Najbardziej przykry był dla Po
laków artykuł o zwrocie zamków. Zdaje się, że w otoczeniu hetmana nie
traktowano go do końca poważnie. Hrydzicz, komentując punkt runowy
o kontynuowaniu rokowań pod Smoleńskiem, pisał: „A ku temu doło
żyło się, iż o wszystko to, o co z dawna szło między hospodarstwy, tam
że dohowor i dokończenie uczynić się ma. Czym znaczniej otworzyła
się droga do wzięcia i odzyskania u nich nazad swego, co byli niespra
wiedliwie posiedli”87. Hrydzicz uważał, że punkt ten jest furtką także
do przyszłych rokowań w sprawach terytorialnych. Sam Żółkiewski nie
traktował punktu dotyczącego zamków zbyt kategorycznie. W swoim
pamiętniku pisał on: „A na sejmie, którego się prędko spodziewaliśmy,
miała być umowa z posły moskiewskiemi o dawnych kontrowersjach
między Koroną i Wielkim Księstwem Litewskim a Państwem Moskiew
skim zachodzących, to jest: o Smoleńsku i Siewierskiej Ziemi”88.
Przysięga, którą złożyli bojarzy i inne stany moskiewskie, wymie
niała jako hospodara jedynie osobę królewicza Władysława89. Była to
kolejna, ważna różnica w stosunku do ugody spod Smoleńska. Jak wia
domo, tam bojarzy przysięgali także królowi, co czyniło go niejako tym
czasowym władcą Moskwy. W przysiędze moskiewskiej Zygmunt jest
wprawdzie wymieniany, ale już nie jako hospodar.
Ceremonia zaprzysiężenia umowy była bardzo uroczysta. Odbyła
się na polach pod Moskwą. „Ceremonie takie były - pisał korespondent - że
panów moskiewskich namioty w polu rozbito, tamże czekali JMP Het
mana, wielką radością, pisma sobie oddawszy, kazali dwiema popom
z krzyżem wystąpić, powiedzieli, że z błogosławieństwem patriarchy
i z pozwoleniem jego przyszli przysięgę słuchać. Naprzód Mścisławski
z Galicynem przysięgę uczynieli i z inszemi pany Królewiczowi JM i po
tomkom jego. A potym też P. hetmanowi i z pany rotmistrzami przysię
gę uczynieli na te kondycje, które był im podał KJM [chodzi o artykuły
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
219
traktatu ustalone z hetmanem Żółkiewskim]. Potem inszy urzędnicy,
a wiele ich było, przysięgali, a dla miru do jutrzejszego dnia odłożyli, któ
rym zeszłe JMP hetman słuchać przysięgi, tak powiadają, że za tydzień
nie wysłuchają przysięgi jako ich wiele jest. Triumfy czynieli wielkie
w mieście, z dział bieli, we dzwony po wszystkich cerkwiach dzwonieli.
My też z obozu przyjechawszy z dział strzelali”90.
Na zakończenie rokowań Żółkiewski wyprawił uroczysty bankiet
w swoim obozie. Zaproszeni nań byli wszyscy co znaczniejsi bojarzy
z Moskwy. Hetman chciał ich zjednać, także hojnymi podarunkami.
Samuel Maskiewicz w swoich pamiętnikach pisał: „Każdego z nich
udarowa!; koni, rzędy, pałasze, szable, roztruchany, czary, nalewki
z miednicami, tak że nie tylko swoje ochędóstwo własne, ale i rotmi
strzów i towarzystwa nabrawszy im dawał, że i najmniejszego darmo
nie wypuścił. Kosztowało go też”. Bojarzy zrewanżowali się bankietem
wyprawionym z IX 1610 r. Polscy goście nie byli zbyt zadowoleni. „Po
trawy moskiewskim sposobem robione, między któremi nic mi się nie
podobało, jeno ciasta, które na kształt francuskich, mają i inaksze; mio
dy zaś rozmaite dawano, coraz naleją inszego, dają znać, że tego mnogo
w Carstwie. Nasi zaś prosili pilno, aby któregokolwiek chcą, jeno aby nie
mieszając, jednego dawano, bo chcieli sobie podpić; nie mogli tego na
nich wymóc. Darował potem [zapewne kniaź Mścisławski] hetmanowi
sorok [40] soboli nieprzednich, rotmistrzom po parze jeno soboli, dla
samej wzgardy; jeno aby się nie obrażała Moskwa przyjmowano wrzekomo. Z myślistwa panu hetmanowi dał białozora i psa do niedźwiedzia,
ale go pierwiej nim szczwał na podwórzu; zatem odjechaliśmy do obozu” pisał Maskiewicz w pamiętnikach91.
Podpisanie umowy z bojarami przyniosło uwolnienie Polaków,
„którzy beli od Szujskiego w turmach”. Według Żółkiewskiego było ich
jeszcze 3 tysiące (jednak jest to liczba z całą pewnością przesadzona).
Uwolniony został m.in. ów rzekomo zaginiony na morzu Krzysztof
Krauzowski, a także Michał Ratomski (obaj na początku października)91.
Największym problemem, który stanął przed hetmanem po podpi
saniu traktatów, stała się sprawa impostora. Żółkiewski zamierzał osłabić
go przede wszystkim przez odciągnięcie wojsk polskich wspomagają-
220
I
ROZDZIAŁ £
cych Samozwańca. Rokowania z żołnierzami i Janem Piotrem Sapiehą
trwały przez cały sierpień. Natomiast poselstwo żołnierzy Dymitra do
króla, z Janem Kazimierskim i Maciejem Janikowskim na czele, o którym
wysłannicy starosty uświackiego rozmawiali z Żółkiewskim 3 sierpnia,
przybyło pod Smoleńsk 14 sierpnia i doznało bardzo oschłego przyję
cia. Na audiencję u Zygmunta III żołnierze musieli czekać cały tydzień.
Podczas posłuchania posłowie przedstawili propozycje Dymitra (w po
staci listu). W zamian za poparcie jego carskich aspiracji Samozwaniec
oferował Rzeczypospolitej 300 tys. złotych rocznie i 100 tys. złotych dla
królewicza Władysława. Obie sumy miały być wypłacane przez 10 lat.
Dodatkowo zobowiązywał się odzyskać dla Polski i Litwy całe Inflanty.
Chociaż w liście nie było o tym wzmianki, posłowie mówili też o od
stąpieniu Zygmuntowi III Siewierszczyzny (do której zapewne włączali
i Czernichowszczyznę). Król nie podjął jakichkolwiek rozmów z posłań
cami. Odpowiedzi udzielił im wojewoda bracławski Jan Potocki, który
wyrzucał posłom, że służą szalbierzowi, i wezwał ich do powrotu w sze
regi armii królewskiej95.
Przez cały czas trwały też kontakty Żółkiewskiego z obozem Sa
mozwańca. 14 VIII 1610 r. udali się do hetmana posłowie, którzy za
rzucili mu łamanie niepisanej umowy o nieagresji między dwoma
obozami. Chodziło o incydent z 1 z sierpnia, gdy oddziały moskiewskie
przy boku Żółkiewskiego wystąpiły przeciwko wojskom Samozwańca.
Posłowie otrzymali odpowiedź 15 VIII 161 o r. Żółkiewski pisał, że Sałtykow i Wałujew wyruszyli w pole bez jego zgody. Była to, delikatnie
mówiąc, nieprawda. Hetman wzywał też wojsko Dymitra do przejścia
na stronę królewską, obiecując mu zapłatę za służbę u i^h pana. Same
mu Samozwańcowi gwarantował jakieś „ukontentowanie”94. Nastroje
w wojsku starosty uświackiego były fatalne. Cały czas docierały do niego
wieści o rokowaniach hetmana z bojarami i o bliskim zawarciu układu.
Impostor organizował też nieustannie zbrojne wypady pod Moskwę, co
jeszcze bardziej osłabiało morale, ponieważ ich efekty były dla Dymitra
znikome. Na paleniu wiosek przy murach wygrywał najbardziej Żół
kiewski, gdyż ułatwiało mu to rokowania z bojarami. Sytuację kompli
kowała jeszcze bardziej rosnąca nieufność Samozwańca w stosunku do
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
Ц1
wspomagających go wojsk polskich, które nie bez powodu podejrzewał
o coraz bliższe kontakty z Żółkiewskim. Tuż po zaprzysiężeniu trakta
tów z Moskwą hetman wysłał ultimatum do Jana Piotra Sapiehy, żądając
od niego opuszczenia szalbierza. Sapieha był skłonny nawet usłuchać
Żółkiewskiego, jednak początkowo o takim posunięciu nie chciało sły
szeć jego wojsko. Rokowania ze starostą uświackim były prowadzone
za pośrednictwem Jana Hrydzicza. Otrzymał on specjalną instrukcję,
której kopię posłał do Lwa Sapiehy. Nie znamy niestety jej treści95. Na
stępnym krokiem hetmana było wysłanie poselstwa do całego wojska.
Przybyło ono do obozu Sapiehy 28 sierpnia, a brali w nim udział pano
wie: Olizar, Mikołaj Małyński, Wrzeszcz i Wojtkowski, rotmistrzowie
wojsk królewskich. Podczas koła generalnego posłowie zawiadomili
wojsko o zaprzysiężeniu traktatu z bojarami i wezwali żołnierzy, aby nie
atakowali Moskwy. Zgromadzeni wojskowi odpowiedzieli posłom, że
muszą się zastanowić i odpowiedzi udzielą za pośrednictwem własnych
wysłanników96. Hrydzicz powątpiewał w skuteczność tych rozmów. „Pan
Bóg wie - pisał - na co im zgoda będzie. Siła tym jest między niemi co
o sławę, o cnotę, o pana przyrodzonego i o ojczyznę nie dbają i szalbierza
do dalszego szalbierstwa jeszcze i nad jego zamysł prowadzą”97.
Odpowiedź, którą przysłało wojsko Dymitra po dwóch dniach
narad, była dla Żółkiewskiego bardzo niekorzystna. Na początku listu
znajdowało się oświadczenie, że przybyli oni na Ziemię Moskiewską
jedynie dla sławy rycerskiej i nie ma nic szkodliwego dla Rzeczypospo
litej w ich działaniach. Wprost przeciwnie, toczona przez nich wojna
przyniosła królowi znaczne korzyści. Następnie oświadczyli, że cieszą
się z tego, iż Moskwa poddała się królewiczowi, jednak nie wiedzą, jaki
pożytek może mieć z tego Rzeczpospolita. Odmówili też odstąpienia
od Dymitra i Maryny, ponieważ nie pozwala im na to honor i sumienie.
Oświadczyli także, iż nie odejdą od Moskwy, gdyż - jak napisali - „ona
jest fundamentem krwawych zasług naszych”. Mimo tak buńczucznych
oświadczeń nastroje w obozie Samozwańca były nietęgie. 4 września,
na naradzie starszyzny, postanowiono przedstawić pułkom dwie pro
pozycje do rozważenia. Pierwsza mówiła o próbie porozumienia się
z hetmanem pod warunkiem, że weźmie on na siebie załatwienie spra-
XXX I
ROZDZIAŁ^
wy roszczeń finansowych żołnierzy, a Dymitr będzie „ukontentowany”.
Druga zakładała trwanie przy prawach Samozwańca i odstąpienie z nim
spod Moskwy, a w ostateczności nawet zakładała możliwość prowadze
nia wojny z oddziałami królewskimi98.
Propozycje te miano rozważać na następnym kole generalnym 5 IX 161 o r. Niedoszło ono jednak do skutku, gdyż zdenerwowany Żół
kiewski podszedł ze swoimi wojskami pod obóz starosty uświackiego.
Nieco podkolorowaną relację z owej demonstracji siły przeprowadzonej
przez hetmana dał anonimowy korespondent spod Smoleńska: „[Wy
ruszył] pan hetman z wojskiem przeciwko niemu [Dymitrowi] oblekszy swoje wszystkie Moskwę w koszule białe [...], nasze wojska okryły
pola i góry, bo z miasta wielka liczba ludzi wyszła, w którym powiada
Moskwa, że jest do 700 tysięcy ludzi”99. Rozpoczęły się dramatyczne roz
mowy hetmana z Sapiehą, kilkakrotnie przerywane i rozpoczynane na
nowo. Jeszcze tego dnia pod wieczór Żółkiewski przysłał pisemną aseku
rację, „że gdy Car Jego Mość skłoni się ku Jego Królewskiej Mości i spraw
jego trudnić nie będzie, tedy mu Król Jego Mość da Sambor albo Grodno
i na przyszłym sejmie, consensem omnium ordinum potwierdzić chce”.
Zebrane nazajutrz koło generalne zaakceptowało prowadzenie rokowań
z hetmanem. Wysłano też posłów: Bychowca i Wacława Pobiedzińskiego, aby oznajmili Dymitrowi o propozycji Żółkiewskiego. Reakcja Sa
mozwańca była gwałtowna. Oświadczył on, że „do żadnych kontraktów
przystępować nie chce i o tern nie myśli nawet, by mu i u chłopa służyć,
i sztuki chleba nabywać, niżeli patrzeć czego z rąk Króla Jego Mości”.
Maryna podobno oświadczyła: „Niech Król Jego Mość ustąpi Carowi
Krakowa, to Car Jego Mość da Królowi Warszawę!”100.Jeszcze tego sa
mego dnia Dymitr wraz z żoną uciekli z obozu. Pościg Żółkiewskiego
nie przyniósł rezultatu. Pozostało więc jedynie dogadać się z wojskiem
w sprawach finansowych. Rokowania trwały kilka dni. Przedstawiciele
wojska pragnęli, aby hetman dał im pisemne zapewnienie, że gdyby król
nie chciał uznać ich zasług, czyli roszczeń pieniężnych, to Żółkiewski
będzie się wstawiał o to u Zygmunta III. Ostatecznie 14 września het
man zgodził się na zapewnienie, że w takim wypadku „dopomoże” żoł
nierzom Samozwańca101. Tak więc w połowie września siły królewskie
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
223
powiększyły się o oddziały starosty uświackiego. 25 września w imieniu
tego wojska wyruszyła delegacja do króla pod Smoleńsk. Na jej czele
srali dwaj dowódcy - Sobieszczański i Iwanowski. Posłowie rozmawiali
pod Smoleńskiem przede wszystkim o problemach żołdu dla sapieżyńców. Poruszano jednak także ciekawe kwestie polityczne. Sobieszczań
ski i Iwanowski próbowali jeszcze bronić koncepcji tronu carskiego dla
Dymitra. Podkreślali, że Moskwa w unii z Polską i Litwą nie da Rzeczy
pospolitej tyle korzyści, co Moskwa pod rządami Dymitra. Ten ostat
ni bowiem będzie płacić corocznie królowi ogromne sumy pieniędzy
(wspomniane już 300 tys. złp dla Zygmunta i 100 tys. dla Władysława).
Samozwaniec byłby w istocie lennikiem Rzeczypospolitej, a z czasem do
szłoby do pełniejszego zjednoczenia obu państw. „Trudnać rzecz Litwie
przystawać do Korony i długo się ten akt prowadził, a przecie czas zlepił
i zjednoczył” - mówili posłowie. I dodawali: „Już tu może być owszem
dobry wstępek na pierwszym razie, bo w traktatach zawartych wspólnie
posiłki przeciw każdemu mieć chcą nieprzyjacielowi, może Pan Bóg zda
rzy, że i wspólną Rzeczpospolitą”. Posłowie sugerowali, że plan osadzenia
królewicza na tronie jest śmiały i ryzykowny, lepiej działać stopniowo
i powoli integrować Moskwę z Rzecząpospolitą. A do tego osoba Dymi
tra byłaby użyteczna, zwłaszcza że Samozwaniec chętnie zwróci Litwie
Siewierszczyznę (z Czernichowszczyzną), a oddanie Państwa Moskiew
skiego królewiczowi uniemożliwi właściwie „rekuperowanie” utraco
nych prowincji. Poglądy te jednak nie znalazły uznania w obozie pod
Smoleńskiem101.
Jaki był stosunek Zygmunta III do poczynań Żółkiewskiego? Jak
się zdaje, w momencie wyjścia hetmana z obozu pod Smoleńskiem cel
jego wyprawy nie był do końca sformułowany. Mikołaj Marchocki su
geruje, że król myślał wyłącznie o obsadzeniu tronu carskiego przez
królewicza Władysława: „Nie czekając tedy Moskwy i naszego wojska
pod Smoleńskiem ruszał się ku nam pan Żółkiewski, hetman koronny,
wziąwszy taką instrukcję od króla, jeśliby przyszło do tego, żeby królewi
cza Władysława proponował na państwo”103. Wacław Sobieski twierdził,
że jeżeli nawet król dał taką instrukcję hetmanowi, to „była ona ogól
nikowa, niejasna, a przede wszystkim nieszczera”. Zdaniem Sobieskiego
2-2-4
I
ROZDZIAŁ.?
Zygmunt III nadal dążył do uzyskania tronu tylko dla siebie, a nie dla
syna. „Nie uważał jednak za stosowne swych planów za wcześnie odkry
wać. Jeszcze ze względów taktycznych należało nie odmawiać wyraźnie
Moskalom królewicza f...]”104. Opinia ta słuszna jest jedynie częściowo.
Zygmunt III za najbardziej korzystne uważał osobiste objęcie tronu
moskiewskiego. Długotrwale oblężenie Smoleńska i postawa delegacji
bojarskiej pod tą twierdzą skierowały jednak monarchę na drogę więk
szego pragmatyzmu. Porozumienie z bojarami pod Smoleńskiem było
właśnie wynikiem realistycznej postawy Zygmunta III. Jeszcze w liście
z 13 III 1610 r. król pisał do kniazia Michała Skopina Szujskiego: „Nie
będziemy sprzeciwiać się wyborowi syna naszego na hospodarstwo mo
skiewskie”105. Zygmunt III godził się z koncepcją tronu dla królewicza,
chociaż miał w tej sprawie wiele wątpliwości. Pragnął też, chociaż tym
czasowo, sam objąć rządy w Moskwie w celu uspokojenia państwa przed
przybyciem syna. W obozie królewskim uważano za rzecz oczywistą, iż
król będzie przez dłuższy czas sprawował władzę w zastępstwie małolet
niego królewicza. Kniaź Jan Drucki-Sokoliński w liście spod Smoleńska
pisał najpierw, że Moskwa pragnie widzieć na tronie króla, dalej zaś bez
żadnych wyjaśnień wspominał o rozmowach na temat warunków obję
cia tronu przez „Jego Mości Hospodara Cara Władysława Zygmunto
wicza”. W świetle tego, co napisano powyżej, nie było tu sprzeczności106.
Nieznana bliżej instrukcja, którą dostał Żółkiewski, na pewno mówiła
o rządach królewicza w Moskwie, chociaż z całą pewnością miał rację
Sobieski, pisząc, że była ona „niejasna”.
Wyprawa Żółkiewskiego nie zmieniła postawy Zygmunta III. Króla
cieszyły sukcesy hetmana, jednak z dużą rezerwą podcht^ził do jego po
czynań dyplomatycznych. Monarcha obawiał się po prostu, że Żółkiew
ski zbyt ufa bojarom. W liście do hetmana upominał go m.in., aby „na
wiary śliskość narodu tego, tych zwłaszcza, których przy wojsku swem
ma, ostrożnie poglądał, gdy jeśli kiedy pewnie na tym terminie potrzeba
mieć na ich subtelności oko, aby zbytnią konfidentią JM Pana Hetma
na ponura powolność ich wielu nie zaszła i nie zaprowadziła w fortel,
upatrzywszy czas, mniejszą potęgę jako złączonych sił swoich”107. Wąt
pliwości króla (mające niewątpliwie mocną podstawę) podtrzymywali
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
225
zapewne krytycy układu, który hetman zawarł pod Carowym Zajmiszczem. Generalnie uważali oni warunki tej kapitulacji za zbyt łagodne
i sugerowali, że twierdzę tę Żółkiewski mógł przejąć na ręce króla, a nie
królewicza Władysława. W glosach tych było zapewne dużo racji, ale
i sporo zwykłej, ludzkiej zawiści, zwłaszcza wśród stronników konku
rujących z Żółkiewskim Potockich. Ksiądz Jakub Zadzik pisał w liście
do Wawrzyńca Gembickiego: „Wstydzą się teraz ci, co przedtem nic nie
umieli, jedno ganić, że sami nie wiedzą co począć, że im się nie klei. Łac
niej było mówić niźli teraz czynić, kole ich w oczy i ten tam szczęśli
wy progressus JMP Hetmana. Nie ganiąc go aperte, bo też i nie mogą,
ale przecież divinunt kędy mogą, taka złość w ludziach i zazdrość”108.
Z drugiej strony ostrożność wobec Moskwy zalecali też ludzie nieco zdy
stansowani od bieżących sporów politycznych, jak np. kanclerz Wawrzy
niec Gembicki. W liście do Zygmunta III pisał on: „Pewienem tego, że
WKM ostrożnie [w rozmowach z Moskwą] postąpić raczysz, gdyż śliska
wiara Graecorum, idzie o bezpieczeństwo miłego potomstwa, idzie o to,
aby uznali poddani WKM, którzy dobrowolnie WKM przyjęli za Pana
i opiekuna swego, że ich szczęście, bezpieczeństwo, całość i rozszerzenie
granic na pieczy mieć raczysz”109. Ostatnia część zdania wskazuje wyraź
nie, że także dla Gembickiego niedopuszczalne było osadzenie króle
wicza na tronie kosztem np. wyrzeczenia się pretensji Rzeczypospolitej
do Smoleńska i Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej. A przecież umowa
spod Carowego Zajmiszcza wyraźnie mówiła o złożeniu przez Smoleńsk
przysięgi królewiczowi jako władcy Moskwy i o zwinięciu oblężenia, co
wykluczało przywrócenie tej twierdzy pod zwierzchność Rzeczypospo
litej. Punkt ten wywołał największe niezadowolenie króla.
Wiadomości o wahaniach króla i nieprzychylnych komentarzach
w obozie pod Smoleńskiem docierały zapewne do Żółkiewskiego.
W trzeciej dekadzie lipca 1610 r. pisał on do króla: „Po onegdajszym
pisaniu WKM na każdy dzień ktokolwiek z Moskwy przyjachał, wszy
scy toż nachylenie chęci ludzkich przeciwko Królewiczowi JM zgodnie
powiadają. Bojarowie, którzy z listy do Moskwy beli ode mnie posłani,
wrócili się dzisiejszego poranku. Tę mi sprawę dali, że list WKM i to co
jam pisał, także i co bojarowie stąd do nich pisali, wdzięcznie od tych
22Ó
J
ROZDZIAŁ 5
bojar przyjęte jest”110. Żółkiewski sugerował więc między wierszami, że
prowadzona przez niego polityka jest trafna, a cała Moskwa wita nowego
władcę - królewicza Władysława - z życzliwością.
Prawdopodobnie w celu faktycznego potwierdzenia zawartej przez
siebie umowy w Carowym Zajmiszczu Żółkiewski wysłał pod Smoleńsk
delegację złożoną z żołnierzy moskiewskich, z kniaziem Fiodorem Jeleckim na czele. Towarzyszyła im delegacja wojska pod przewodnictwem
starosty chmielnickiego Mikołaja Strusia i Aleksandra Zborowskiego111.
Posłowie ci przybyli pod Smoleńsk prawdopodobnie 15 VII 1610 r.
Dwa dni później odbyła się podniosła uroczystość. Najpierw Adam Żół
kiewski, bratanek hetmana, „oddał królowi buławę Dymitra Szujskiego
wysadzaną drogimi kamieniami. Następnie u stóp monarchy złożono
trzynaście chorągwi zdobytych na Moskwie”111. Później starosta chmiel
nicki Mikołaj Struś wygłosił w imieniu żołnierzy mowę, prosząc króla
o darowanie im dodatkowej ćwierci, o pieniądze dla rannych, a także
dla tych, którzy utracili czeladź i konie, o szybszą wypłatę wszystkich
zasłużonych pieniędzy i o niepomijanie żołnierzy przy nominacjach na
urzędy. Na mowę tę odpowiedział podkanclerzy Kryski, obiecując roz
ważyć przedstawione postulaty113. Następnie odbyło się uroczyste posłu
chanie delegacji moskiewskiej. Oddajmy tu głos księdzu Zadzikowi: „Po
tym poselstwie [żołnierzy] przychodzieło Moskwy do pocałowania ręki
KJM trzydzieści i siedm, których JMP Hetman, iż sam wszystko niemal
snadnie przesłał do KJM odebrawszy od nich przysięgę [...]. Wojewoda
ich, niejaki kniaź [Fiodor] Jelecki, opowiedziawszy KJM jako ich 5 tys.
ludu przebranego posłał beł Szujski na odsiecz i ratunek Smoleńskowi
i jako się JMP Hetmanowi na imię królewicza JMci podali, o statecznej
mierze i gotowości do wszelakiego mu usługowania wszystkich tam tych
upewniał. Odpowiedział pan kanclerz litewski [Lew Sapieha] longum
intexuit historiam de statu ich moderno, ukazował jako za panowania
Szujskiego wielkie się chrześcijańskiej krwie rozlanie stało, jako wszystka
niemal ziemia spustoszona, jako nic w swej ręce nie zostało, a potym to
inferował, że KJM ulitowawszy się tego wszystkiego, dla tego tu przy
szedł, aby to zahamował. O viktorii tamecznej niewiele dotknął, bacząc
podobno, że Moskwa tak mową jego o mizeriach ich poruszona była, że
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
| 22.7
wielu ich do płaczu przychodziło, zaczym nie chciał więcej afflictos affligere”114. Adam Żółkiewski oraz towarzyszący mu Aleksander Zborowski
i Piotr Borkowski przynieśli także tajne pismo od hetmana. Żółkiewski
prosił w nim, „aby Król po Królewicza posłał, jako najrychlej, aby cudzo
ziemce, co się teraz poddali, zatrzymał wszystkie i pieniądze im dał, aby
żołnierzom zapłacił”115. Z posłami moskiewskimi przybyło też do obozu
sporo wojska, głównie cudzoziemskiego - Francuzów, Anglików, Szko
tów. Zadzik wspominał, że Polacy kupowali od nich masowo sobole,
a i jemu samemu udało się kupić piękną sztukę zaledwie za 40 złp. Dalej
jednak dodawał: „Potym obaczywszy wielką naszych w kupowaniu chci
wość drożej trzymać poczęli”116. W obozie polskim liczono, że przybyli
w poselstwie bojarzy moskiewscy nakłonią smoleńszczan do kapitulacji,
choć zbyt wielkich nadziei na to nie było"7.
Króla, jak również jego otoczenie, nurtował ciągle problem - jaką
politykę prowadzić wobec Moskwy? Łączyła się z tym druga sprawa,
a mianowicie zagadnienie, co zrobić z królewiczem Władysławem? Oba
lenie Szujskiego i rokowania z bojarami prowadzone przez Żółkiewskie
go jeszcze ostrzej postawiły te pytania. Hetman domagał się przysłania
królewicza. Zygmunt III się wahał. Wiedział, że osadzenie Władysła
wa na tronie carskim nie jest wielkim problemem. Problemem będzie
utrzymanie tronu. Król uważał, jak już wspominaliśmy, że tylko on sam,
człowiek doświadczony, mógłby zapanować nad zanarchizowanym Pań
stwem Moskiewskim. Potem rządy mógłby objąć królewicz. Liczył się
także inny aspekt sprawy. Otóż nikomu nie przyszłoby do głowy na
wracać króla na prawosławie. Skoro zaś w Moskwie mógłby panować
katolicki Zygmunt, to po nim mógłby także katolicki car Władysław.
Dochodził do tego jeszcze problem Siewierszczyzny i innych terytoriów,
do których Rzeczpospolita miała pretensje. Pisząc o „śliskości” naro
du moskiewskiego, Zygmunt III miał na myśli zapewne m.in. pewien
istotny powód, dla którego bojarzy i inne stany zgadzali się na przyjęcie
na tron królewicza. Otóż liczyli oni, że w ten sposób uda się im zacho
wać integralność terytorialną Państwa Moskiewskiego. Tymczasem dla
Zygmunta i jego otoczenia oczywiste było, że w każdym wypadku przy
najmniej Smoleńszczyzna i Ziemia Siewiersko-Czernichowską muszą
218
I
ROZDZIAŁ }-.
powrócić do Rzeczypospolitej. Przejściowe objęcie władzy w Moskwie
przez króla pozwoliłoby przeprowadzić to wcielenie stopniowo i w spo
sób wzbudzający mniejsze oburzenie wśród „Moskwian”. Czy król rozwa
żał możliwość swojej koronacji na cara? Pewne informacje na ten temat
zawierają relacje Franciszka Simonetty, nuncjusza papieskiego w Polsce.
W liście do kardynała Scypiona Borghese pisał on: „Pewienże sekretarz
królewski z obozu pisał do swego przyjaciela, że król nie jest zadowolo
ny, iż Moskale chcą za księcia królewicza, mówiąc, że chce uzyskać dla
siebie owoce swoich trudów i że jeżeli królewicz co dostanie, to dostanie
z jego łaski. Dlatego król postanowił osobiście się koronować”118. Frag
ment innej relacji: „To co pisał sekretarz króla o koronie moskiewskiej
potwierdzono z innych słów i dodano, że król ma za złe wojewodzie ki
jowskiemu [Stanisławowi Żółkiewskiemu], iż w układach z Moskalami
obi eat in królewicza Władysława. Król wszelakimi sposobami będzie się
starał, aby układy z posłami [bojarskimi, którzy przybędą pod Smoleńsk]
prowadzone były tylko w jego imieniu, a gdyby jakie trudności zacho
dziły, obieca im przysłać królewicza aż za 4 laty, a tymczasem samemu
ustalić jakąś formułę rządu”"9. Słowa nuncjusza należy traktować z pew
ną ostrożnością. Jego informatorzy byli raczej krytycznie nastawieni
do Zygmunta III, o czym świadczą nieco ironiczne zwroty przytaczane
(zapewne za nimi) przez Simonettę. Król, jak już wspominaliśmy, rze
czywiście najchętniej objąłby rządy w Moskwie sam. Byłoby to rozwią
zanie najkorzystniejsze dla niego i dla Rzeczypospolitej. Stąd owe słowa
o koronacji i o tym, że chce dla siebie wykorzystać owoce swoich trudów.
Mówiąc o obietnicy przysłania królewicza za 4 lata i ustaleniu tymczaso
wej formy rządów w Moskwie, Zygmunt III wyraźnie sugerował jednak
możliwość swojej regencji w celu uspokojenia państwa. Król był w tym
wypadku elastyczny i nie stawiał sprawy tronu dla siebie kategorycznie
(chociaż wbrew ustaleniom z lutego 1610 r. do niej wracał). Rozumiał
też, że koncepcja zakładająca rządy Władysława, po pewnym okresie re
gencji Zygmunta, jest korzystna i realistyczna. W czasie rokowań pod
Smoleńskiem bojarzy mówili: „Jeśli na królewicza Władysława chce Król
JM państwa tego dostawać, to przyjdzie nie z wielką trudnością, jeśli na
się samego, że to nie może być bez wielkiej krwie”"0. Pod Smoleńskiem
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
22.9
król zgodził się na Władysława na tronie carskim, ale równocześnie, za
zgodą bojarów, objął sam rządy w Państwie Moskiewskim w zastępstwie
nieobecnego królewicza. Jako „tymczasowy car” wydawał setki przywile
jów i dyplomów nadań. Zygmuntowi III zależało na tym, aby okres tych
tymczasowych rządów przedłużyć aż do uspokojenia państwa, choć za
pewne czasami wracał do myśli o osobistym objęciu tronu na stałe. Tego
ostatniego nie traktował jednak jak dogmatu, na co wskazują jego póź
niejsze listy i instrukcje. Także jako tymczasowy władca Moskwy Zyg
munt chciał być koronowany (wskazuje na to jeden z jego późniejszych
listów)111, zapewne w celu przyzwyczajenia jej do katolickiego cara na
tronie. Cytowana wyżej wzmianka o „jakiejś formule rządu” na 4 lata
świadczy jednak o tym, że i tu król dopuszczał możliwość ustępstwa.
Porozumienia Żółkiewskiego nieprzewidujące okresu tymczasowych
rządów Zygmunta III krzyżowały właściwie plany królewskie. Chociaż
z drugiej strony wypadki pod stolicą biegły szybko, a hetman miał za
pewne dość niejasne instrukcje. W miarę rozwoju sytuacji Żółkiewski
oczekiwał wyraźniejszych dyspozycji od króla111, choć nie zabiegał o nie
zbyt energicznie. Po układzie w Carowym Zajmiszczu Zygmunt III miał
sporo czasu, aby odpowiednio i konkretnie poinstruować hetmana, lecz
nie zrobił tego. Dlaczego? Trwające szturmy Smoleńska i kilkunastodniowa choroba Zygmunta nie tłumaczą tu niczego113. Król zapewne się
wahał. Zdawał sobie sprawę, że z punktu widzenia doraźnych interesów
korzystne byłoby obiecanie Moskwie szybkiego przysłania Władysława.
Z drugiej jednak strony sam chciałby objąć tron, chociażby tymczasowo.
Czas mijał, a Żółkiewski prowadził samodzielną grę polityczną.
Pismo z pewnymi, nie do końca jednak kategorycznymi wskazów
kami, zostało wystosowane przez króla dopiero 11 VIII 1610 r.114 List
ten świadczył o tym, że Zygmunt III zaczyna coraz bardziej krytycznie
postrzegać postępowanie Żółkiewskiego, a także nie zgadza się z kon
cepcją szybkiego osadzenia na tronie królewicza Władysława i odstąpie
nia w zamian za to od roszczeń do Smoleńska i innych ziem. Pismo to
zawiera zdecydowaną krytykę umowy zawartej przez hetmana pod Ca
rowym Zajmiszczem. Zygmunt III pisał: „A żądamy, abyś tymże sercem
i ochotą w dalszym postępku spraw tych laborować nie zaniechał, mając
2-30
I
ROZDZIAM
pilne oko na fortele narodu tego, któremi przez te wszystkie czasy, ba
i z natury zgoła z ludźmi postępowali. Bo i teraz nie tylko w onej przysię
dze, którą na uprzejmości waszej przy Horodku [Carowym Zajmiszczu]
wymogli, siła przyłożeli rzeczy, w których ostrożnie się z pierwszymi, co
do nas pod Smoleńsk przyjachali, postępowało”115. Król sugerował więc
wyraźnie, że Żółkiewski zbyt daleko wyszedł w tym porozumieniu poza
układ zawarty z bojarami pod Smoleńskiem. W dalszej części listu Zyg
munt III czynił hetmanowi już bardziej konkretne zarzuty: „A to strony
syna naszego od czegośmy ich cum particula, jeśli a to dla dalszego sej
mowego o tym zniesienia być nie chcieli, więc i strony kościołów kato
lickich, któreśmy my w tym państwie warowali, co wszystko oni dziś na
Uprz. W. absolute wymóc się zdali tą przysięgą [...]”‘16. Zygmunt III zarzu
cił więc Żółkiewskiemu brak stanowczości w sprawie kościołów katolic
kich w Moskwie, a także zbyt wyraźne deklaracje w sprawie osadzenia
na tronie królewicza. Podkreślił też, że w tej ostatniej sprawie ostateczną
decyzję uzależnia od zgody sejmu. Król poruszył w tym liście także pro
blem sugestii kierowanych głównie przez kniazia Mścisławskiego do het
mana, aby zlikwidował on pozostałości wojsk Samozwańca. Zygmunt III
uważał, że nie należy się z tym śpieszyć, są one bowiem w pewnym sensie
pożyteczne jako siła nacisku na Moskwę. Dlatego też zalecał Żółkiew
skiemu, aby z nimi „ostrożnie postępował, a nie zaczynał nic z temi tam,
których oni zniesionych wprzód mieć chcą, ażby rzeczy nasze całe
i pewne zostały”117. Z drugiej strony jednak król w tym samym mniej
więcej czasie wystosował list do kniazia Fiodora Mścisławskiego,
w którym niezwykle gorąco dziękował za popieranie kandydatury
królewicza na tron118.
Krytykę działań Żółkiewskiego kontynuowali jego przeciwnicy
w obozie smoleńskim - głównie Jan i Jakub Potoccy. Stanisław Kobie
rzycki twierdził, że zarzucali oni hetmanowi zbytni pośpiech, mając
na uwadze własny interes. Pragnęli oni bowiem, aby hetman wdał się
w przewlekłe działania wojenne lub dyplomatyczne pod Moskwą. Kres
im położyłaby interwencja wojsk królewskich pod wodzą, rzecz jasna,
Potockich. Jednak, aby zrealizować ten plan, należało najpierw zdobyć
Smoleńsk119. Dlatego doszło do gwałtownego, aczkolwiek nieskuteczne-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
23 I
go szturmu Smoleńska w dniu z i VIII 161 o r. Politykę Żółkiewskiego
popierał natomiast Lew Sapieha. Ubolewał on nad ostrożnością króla
i uważał, że oddala ona tylko zakończenie wojny. „A to Pan Bóg gwał
tem tak to państwo w ręce królewskie daje, ale czy nieumiejętnością, czy
skąpstwem i uporem, gwałtem to odtrącamy. Wierę, że jeszcze wątpić
muszę za złą sprawą, aby był honor dobry. Ale gdyby tak postępowali,
jako się godzi, już by dawno mógł być koniec, a przynajmniej teraz za
razem. Nic nie skończą, ale za złą ich sprawą i nierządem pójdzie jesz
cze w długą” - narzekał „chytry Litwin” (który, swoją drogą, miał cechy
typowego, wiecznego malkontenta o dość zmiennych poglądach)130. Po
zawarciu układu z 27 VIII161 o r. kanclerz wysłał zresztą Żółkiewskiemu
serdeczne gratulacje131.
List królewski napisany 29 VIII 1610 r. był jeszcze ostrzejszy od
poprzedniego. Na początku król, który jeszcze nie wiedział o podpi
saniu układu, ponownie stwierdził, że Moskwa jest podczas rokowań
nieszczera i w związku z tym hetman powinien zachować daleko idącą
ostrożność. W negocjacjach zalecał zaś jak największą nieustępliwość.
„Wszakoż na tym baczemy, że wszystko zawisło, aby rezolucję narodowi
temu pokazać taką, za którą by na sens intencji naszej się oni, nie my
na ich obracali” - pisał monarcha. Król podkreślał również, że chociaż
najlepiej byłoby to wszystko kończyć pokojem, to „pewności [pokoju]
nie masz”, w związku z tym należy liczyć się z koniecznością dalszej wal
ki zbrojnej. Zygmunt III zażądał też od hetmana przysłania pod Smo
leńsk pewnej ilości piechoty - strzelców polskich lub moskiewskich
(ale nie niemieckich). O sprawie kandydatury królewicza Zygmunt III
nie wspominał, zrobił jedynie aluzję do praw swojej dynastii do tronu
moskiewskiego, podkreślając, że on sam jest „ze krwie ruskich książąt”.
Konkretniejszych instrukcji dla hetmana brak’31. Tym razem jednak
ogólnikowość listu wywołana była okolicznościami innymi niż wahanie
się króla. Otóż w tym czasie wysłany był już do hetmana poseł z dokład
nymi instrukcjami dla Żółkiewskiego. Zanim przejdziemy do ich omó
wienia, zatrzymajmy się nad dokumentem, który w przybliżeniu oddaję,
jak można przypuszczać, sposób myślenia króla w sprawie tronu mo
skiewskiego dla Władysława.
2-32-
I
ROZDZIAŁ £
Jak już wspomniano, problem „dać czy nie dać królewicza” nurto
wał nie tylko Zygmunta III, lecz także jego współpracowników w obozie
smoleńskim. Bardzo interesujący jest memoriał na ten temat, który, jak
się zdaje, krążył później po Polsce w wielu odpisach. Jego autorem był
być może książę Krzysztof Zbaraski, starosta krzemieniecki. Dokument
ten powstał zapewne we wrześniu 161 o r.13 5
Autor memoriału był niewątpliwie przeciwnikiem szybkiego obję
cia tronu przez królewicza Władysława. Świadczy o tym chociażby sama
objętość przytoczonych argumentów - z strony „za” i 11 stron „prze
ciw”. Wśród argumentów „za” na pierwszym miejscu wymieniony jest
ten, że królewicz został przyobiecany Moskwie najpierw przez króla pod
Smoleńskiem, a później w umowie zawartej pod Moskwą przez hetma
na Żółkiewskiego. Złamanie umów może uniemożliwić dalsze traktaty
z Moskwą, a na prowadzenie wojny przez dłuższy czas Rzeczypospolitej
nie stać. Jeżeli ktoś inny obejmie tron moskiewski, to - zdaniem autora grozi Polsce najazd ze strony Moskwy. Szkoda byłoby też zaprzepaścić
okazję do pozyskania spokojnego sąsiada, odzyskania Inflant, „ba i Szwe
cja prędko by w ręku być mogła i Tatarowie nie tak by nam szkodzili”134.
Ważny jest też wewnętrzny aspekt sprawy - szlachta polska, która mo
głaby się bogacić w Moskwie, rzadziej by się buntowała. Było to oczywi
ste nawiązanie do niedawnego rokoszu Zebrzydowskiego. Pojawił się też
argument dotyczący miejsca Zygmunta III w historii: „Król JM dawszy
Moskwie syna, perpetuum sobie nomen zjedna, bo to ipsius auspiciis fac
tum i będzie tak u swoich, jako i u obcych wielkiem i sławnem królem
optime proli consulens i wszystkiemu domowi swemu”. Autor memo
riału zwracał także uwagę na inny aspekt sprawy. Otó^w razie śmier
ci Zygmunta III, gdyby w wolnej elekcji nie chciano wybrać drugiego
syna królewskiego, Władysław jako car mógłby udzielić mu pomocy135.
Znacznie więcej jest w memoriale argumentów przeciwko kandy
daturze królewicza. „Pan młody, dziecię jeszcze [miał wówczas 15 lat]
ad gubernacula subeunda, niesposobny, bez instruktorów być nie może” pisał autor1’6. Owymi instruktorami, czyli doradcami, mogli być, rzecz
jasna, albo Polacy, albo „Moskwianie”. Obecność wielu Polaków mogła
podziałać na Moskwę drażniąco, „co pokazali na Dymitrze przeszłym,
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
| 233
wziąwszy to sobie za obrazę wielką, że cudzoziemców ad secretiora
przypuszczał”. Moskiewscy doradcy mogli natomiast mieć zły wpływ
na królewicza - „szkoda tantae expectationis pana, żeby się miał w tym
grubijaństwie utopić”137. Poza tym doradcy-bojarzy musieliby siłą rzeczy
pochodzić z bogatych rodów. Tworzyliby więc frakcje i stronnictwa, któ
rych walki trudno będzie poskramiać młodemu władcy. Wersja mieszana
też nie bardzo odpowiadała autorowi memoriału - „Pomieszać Polaki
z Moskwą, tam trzeba Ducha Świętego i utrinque temperatissimos animos, w czym niepodobna by dogodzić”1’8. Sporo miejsca autor poświę
cał sugestywnym opisom walk frakcyjnych wokół młodego królewicza
i próbom skaptowania go na tę lub inną stronę. Następny argument prze
ciwko oddaniu Władysława dotyczył bezpieczeństwa królewicza. Autor
zwracał uwagę, że Moskwa nie pozwoli na utrzymywanie przy Władysła
wie większych oddziałów polskich. Osamotniony królewicz będzie więc
zdany na łaskę i niełaskę Moskali. A postępowanie tych ostatnich jest
nieszczere. Domagają się oni królewicza, bo są przyciśnięci koniecznoś
cią. „Nie miłość to uczyniła, ale necessitas, która durum telum na ojczy
znę, lekarstwo obrała; bo kto tonie, by największy nieprzyjaciel podał
rękę, rad się ratuje”1’9. Możliwość apostazji królewicza jest w memoriale
odrzucona w sposób zdecydowany. „Powiadają, że się ochrzci; takie to
dobrze o swym kandydacie rozumieją, że za sztukę chleba apostatą ma
w zelżywość zostać u wszystkich narodów i u nich”140.
Kolejnym argumentem „przeciw” jest niemal wrodzone, zdaniem
autora, wiarołomstwo narodu moskiewskiego. Tezę tę uzasadnia wywo
dem historycznym: „Iwan [Groźny] aza nie od trucizny umarł?, ale po
wiadają: Tyran erat; [car] Fiedor, brat jego mały Dymitr, to ci sine culpa
byli; obudwu podławiono. Rzeką, że to Hodon [Godunow] uczynił;
przecię go za to za pana wzięli i by go był Bóg nie stracił, i syn by jego
był panował, tam zaś tego [Dymitra I] za pana wzięli, chrest całowali,
jeszcze przysięga nie oschła, aliści go zmiennikiem uczynili, zabili, Szuj
skiemu przysięgli, poty przy niem trwali, póki calamitas nie nastąpiła;
skore spem utracili, metamorphosim uczynili, z pana mnicha, chrest całowawszy, wolni od niego być nie mogli, aby on ich sam wyzwolił, jeśli
nie wyzwolił spontanei perjurii, jeśli wyzwolił to nie zdrajca, za którego
2-34
I
ROZDZIAŁ ^
oni go liczą i z bracią jego”141. Trudno jest odmówić racji tym argumen
tom, zwłaszcza że do usunięcia lub zabicia królewicza mógł znaleźć się
znakomity pretekst, argument rozgrzeszający sumienia mieszkańców
Moskwy - jego katolicyzm. „A to pierwsza [do zabicia] przyczyna, że
katolik, rozgrzeszy patriarcha” - pisał autor memoriału141.
Broszura była pisana już po zawarciu kolejnych umów z bojarami,
jej autora nurtowały więc wątpliwości, czy nieoddanie królewicza do
Moskwy nie byłoby złamaniem paktów. Dalej następuje jednak szyb
ka rozprawa i z tym argumentem. Otóż dowiadujemy się, że zgodnie
z umowami królewicz miał przybyć do ziemi już zupełnie uspokojonej.
„A uspokojenie jakież ma być?, jedno bezpieczność panowania, która
pochodzi z pośrodku” - zauważał autor memoriału143. Groźbę, że Mo
skwa w przypadku odmowy królewicza zwróci się do innego zagranicz
nego władcy z propozycją objęcia tronu, uznano za bezzasadną. „Żaden
pan postronny nie jest nieprzysięgły, sam państwa nie opuści, syna też
oprócz króla angielskiego żaden z nich nie ma; ale tego syn heretyk, aby
się ochrzcił nieprędko do tego przyjdzie”144. Jeżeli Moskwa zdecyduje się
osadzić na tronie któregoś ze swoich bojarów, to Polska może mieć spo
ry wpływ na ten wybór i skutecznie bronić swoich interesów. Obietnice
Moskwy, że po osadzeniu królewicza na tronie opłaci ona polskie woj
ska, są - zdaniem autora - zupełnie bez pokrycia. Skarbiec moskiewski
jest pusty, a wszelkie podatki i kontrybucje mogą zaowocować buntami.
Szansa odzyskania Inflant po opanowaniu Moskwy być może wzrośnie,
ale w nieokreślonej przyszłości, gdyż obecnie wojska moskiewskie są
zmęczone. Istotny jest też wewnętrzny dla Polski aspekt sprawy. „Bun
ty na króla będą, jeśli da królewicza, bo choć syna sweg^, ale alumnum
reipublicae i królewicza polskiego bez woli Polaków”. Osadzenie króle
wicza na tronie carskim bez uprzedniej zgody szlachty spowoduje, zda
niem autora, grad oskarżeń o dążenie do władzy absolutnej145.
Po przytoczeniu wszystkich tych argumentów został sformułowa
ny wniosek: „Medium tedy naleźć, które najlepsze rozumiem, żeby króla
za pana wzięli, jako maturum i wiadomego gubernacyi, a dogodziłoby się
teraz ad praesentem statum i temu by się dosyć stało, żeby mogli succesive
kiedy idonea aetas będzie, syna jego mieć”146. Od razu jednak pojawiają
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
23 5
się wątpliwości - problem zawartych już umów dotyczących królewicza,
sprawa katolicyzmu króla i błędne, zdaniem autora, opinie o nietoleran
cji Zygmunta III („bo wiedzą dobrze, że JKM jest zelotus in fide, więc
fałszywą opinią o niedotrzymanie wiary heretykom we Szwecji, wierzę,
że łeb napełnili”). Mimo to autor uważał, że trzeba starać się o osadzenie
króla na tronie carskim, aczkolwiek w sposób delikatny i rozważny. „Nie
trzeba - pisał - wątpliwościami niepodobieństwa czynić do niedania
królewicza, i owszem, stać przy obietnicy i utwierdzić ich w tej opinii,
aby czego inszego nie myśleli”. Następnie należy podjąć z bojarami roko
wania i wykazać im, że prędkie osadzenie Władysława nie jest możliwe.
„A z senatem stanąwszy fundamentaliter, pokazać incommoda utrinque
et obstacula, które zawadzają, że tak prędko królewicza mieć nie mogą,
ukazać im, że nie z nas, ale z nich samych to pochodzi, i to, że nie dla na
szego pożytku, ale dla ich samych pokoju, bo im to będzie smaczniej i do
zrozumienia łatwiej” - pisał autor memoriału147. Uważał on, że innych
argumentów należy używać wobec bojarów, a innych wobec pospólstwa.
Wyodrębniał jednak pewne racje, które do zaproponowanego przezeń
rozwiązania mogły przekonać i jednych, i drugich:
- zamieszanie panujące w państwie, w którym różne strony walczą
ze sobą, spowodowałoby, że przybycie królewicza wiązałoby się z niebez
pieczeństwem dla niego;
- zainstalowanie Władysława na tronie wymagałoby ogromnych
kosztów; lepiej je obrócić na zapłatę wojsku;
- należy najpierw uporządkować prawo, różne nadania i przywile
je rozdysponowane w Moskwie przez poprzednich władców.
Natomiast argumenty skierowane do pospólstwa musiałyby dotyczyć:
- młodości i braku doświadczenia królewicza i jego nieznajomości
moskiewskich obyczajów;
- konieczności przybycia z królewiczem dużej armii, która byłaby
obciążeniem dla kraju. Samego zaś Władysława obecnie wysłać nie moż
na z powodu rozruchów wewnętrznych i pojawiania się różnych preten
dentów do tronu.
Zygmunt III w koncepcji autora nie musiałby być koronowany na
cara. Wystarczy, że zostałby gubernatorem Moskwy aż do czasu objęcia
I
ROZDZIAŁ ł
władzy przez Władysława. Obecnie powinien on zwołać jak najszybciej
sejm i zdobyć środki na opłacenie wojska. W tym czasie hetman powi
nien w Moskwie przejmować od Samozwańca poszczególne zamki. Dy
mitra nie trzeba jednak zupełnie niszczyć, ponieważ może on być jeszcze
przydatny jako środek nacisku na bojarów148.
Memoriał ten, jeżeli nawet nie był pisany pod dyktando króla, był
zapewne w dużym stopniu zgodny z opinią monarchy149. Zastanawiający
jest w nim tylko brak jednego wątku - kwestii przywrócenia Rzeczy
pospolitej Smoleńska i innych ziem pogranicznych, do których rościła
sobie pretensje. Osadzenie Władysława na tronie utrudniłoby przecież
ich aneksję. Być może sprawę uważano za zbyt delikatną, by poruszać ją
w takim memoriale. A może raczej „rekuperowanie” Smoleńska uważa
no za rzecz bezdyskusyjną?
Pewne wahania króla zakończyły się z momentem wysłania do
hetmana wspomnianego już posła z instrukcjami - Aleksandra Gosiew
skiego (świeżo mianowanego referendarzem litewskim), któremu miał
towarzyszyć „Moskal”, Fiodor Andronów Sołowiecki. Wprawdzie het
man sugerował, aby przysłano mu innego, doświadczonego dyplomatę Lwa Sapiehę (miałby on również, jak pamiętamy, działać moderująco
na swojego kuzyna, Jana Piotra Sapiehę), ale kanclerz wołał pojechać
do młodej żony do Wilna niż pod Moskwę (aczkolwiek powrócił pod
Smoleńsk bardzo szybko)150. Wyruszył więc Aleksander Gosiewski (An
dronów wyjechał niezależnie od niego wcześniej). Instrukcje, w które
zaopatrzono posłów, były, jeśli chodzi o większość spraw, jednoznacz
ne151. Wysłanie królewicza do Moskwy należało odsunąć na przyszłość,
a rokowania prowadzić w taki sposób, aby w kwestiach spornych nie było
już żadnych niedomówień.
Instrukcje Gosiewskiego to aż trzy obszerne dokumenty, częściowo
pokrywające się ze sobą151. We wszystkich jest podkreślone, że starosta
ma współdziałać z hetmanem. Spośród bojarów moskiewskich najwięk
sze nadzieje wiązano z Mścisławskim, który rzeczywiście był najbardziej
przychylny Polakom. Jakie więc były, według koncepcji królewskich,
konkretne zadania dyplomatów polskich? Mieli oni:
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
237
- zdobywać przychylność ludzi w Moskwie, współpracując przy
tym z hetmanem;
- uświadomić Mścisławskiemu i innym bojarom, że przychylność
wobec króla i Polski przyniesie im nagrodę;
- obiecać, że zgodnie ze słowem królewskim Władysław obejmie
tron moskiewski, ale dopiero, „gdy się doskonale Państwo uspokoi”155;
- zapewnić wszystkich o chęciach króla, aby zachować moskiew
skie obyczaje i religię prawosławną z jej przywilejami;
- wykazać nierealność niektórych postulatów moskiewskich. Kon
kretnie chodziło o żądanie szybkiego przysłania królewicza, zwrot zam
ków pogranicznych opanowanych przez Polaków. Mieli też zwrócić
uwagę na sprzeczność moskiewskich postulatów. Jak wojska Rzeczypo
spolitej mają „znosić” oddziały Samozwańca, jeśli żąda się ich wycofania
z granic Moskwy?
- nie zgadzać się stanowczo na zmianę wiary przez królewicza. „Ale
na próżne żądości ich około odmiany wiary syna naszego odpowiedzieć
trzeba, że jako oni wiary swej ochraniają mając sub esse, tak temu imponere legem fidei nie mogą, któremu regiment podają Państwa swego”154;
- zagwarantować królewiczowi katolicką posługę religijną w Mo
skwie. „Toż i tam, gdzie do kościołów warowania przyjdzie, [poseł] pokaże, iż i Królewiczowi JM synowi naszemu, i ludziom jego potrzeba
swej religii kapłanów i cerkwi dołożyć, jednak ani inszej oprócz Rzym
skiej religiej kapłanów i kościołów stawiać nikomu wolno nie beło”155.
W prawosławnym Państwie Moskiewskim z innych religii miał być tole
rowany tylko katolicyzm;
- porozumieć się z Mścisławskim na temat wypłat dla żołnierzy
polskich (chodziło o to, aby Moskwa zapłaciła im żołd);
- działać na rzecz wydalenia z Moskwy zwolenników Dymitra II Sa
mozwańca oraz trzech braci Szujskich (tych ostatnich najlepiej do króla);
- zbadać, na jakich warunkach Samozwaniec zgodziłby się zrezy
gnować z korony carskiej.
Na końcu jednego z dokumentów znajdowało się charakterystycz
ne zastrzeżenie: „A gdzieby czego nowego i niepodobnego u nas się do
magać chcieli, jeśliby samem niepodobieństwem znieść się to nie mogło
2} 8
I
ROZDZIAŁ ?
i za radą wielmożnego wojewody kijowskiego utrzeć i ustawić do naszej
w tym rezolucji odłożyć to będzie potrzeba”156.
„Consideracje do podania p. wojewodzie kijowskiemu przez p. sta
rostę wielizkiego, posłane spod Smoleńska” zawierały obszerny wykład
na temat: dlaczego nie można na razie posłać królewicza?157 Na począt
ku wymieniały przyczynę wewnętrzną, a mianowicie fakt, że król w tzw.
deklaracji lubelskiej zobowiązał się nie załatwiać w Moskwie swoich
prywatnych spraw, lecz działać na korzyść Rzeczypospolitej. Osadze
nie królewicza na tronie moskiewskim bez zgody sejmu byłoby sprze
niewierzeniem się tej deklaracji. Mogłoby to doprowadzić do protestów
i rozruchów w Rzeczypospolitej158. Druga przyczyna to „młode lata kró
lewicza JM, które i dalszego ćwiczenia, i głębszych nauk, i doskonalszego
postanowienia do gubernatiej tamtego państwa [wymagają]”159. Sprawa
młodego wieku królewicza miała jeszcze, zdaniem Zygmunta III, inny
aspekt. W „Consideracjach” król pisał: „Do tego naród taki, któremu
ex una religione fides lubrica z obyczajów grubych serce uporne, u które
go srogość za prawo, niewola w przyrodzenie poszła, gdzie obyczaje gru
be, życie rozpustne i wzgorszenia pełne, przy którym mogłaby nie tylko
natura młoda królewicza JM się napsować, ale i zdrowie o niebezpie
czeństwo przywieść”100. Fakt, że na pewien okres rządy w Państwie Mo
skiewskim chce objąć sam król, nie był w instrukcjach wyrażony wprost,
ale wynikał z nich jednoznacznie, jako sprawa niemalże oczywista. Zyg
munt III podkreślał też wyraźnie, że jego tymczasowe rządy w Moskwie
muszą być zagwarantowane umowami, ponieważ w przeciwnym razie
„zaczym wraz i tym w niepewnym Państwie i ojciec [król] mógłby periculiari, ktemu jeśliby oni królewicza tylko JM teraz n^Państwo obrali
i wezwali, po co by JKM i dalej stąd ruszać się miał ku stolicy, ponieważ
by gubernari od KJM nie chcieli”101.
Aleksander Gosiewski i Fiodor Andronów Sołowiecki dostali też
plik listów do różnych osobistości w Moskwie161. Król w instrukcjach
prosił ich o pośpiech. Gdyby się rzeczywiście śpieszyli i wyruszyli odpo
wiednio wcześnie, mieliby szanse obaj dotrzeć pod Moskwę jeszcze przed
zaprzysiężeniem umowy przez hetmana. Gosiewski, który zresztą z całą
pewnością wyruszył po Andronowie - 23 VIII 1610 r., zachorował jed-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
I
2-39
nak po drodze i w rezultacie przybył po tym fakcie16’. Natomiast Fiodor
Andronów przybył wcześniej od Gosiewskiego. Powstaje pytanie: kiedy?
Przed podpisaniem czy po podpisaniu traktatu przez Żółkiewskiego?
W swoich pisanych kilka lat później pamiętnikach Żółkiewski stwier
dził, że Andronów przybył dwa dni po zawarciu porozumienia, a więc
X9 VIII 161 o r. Nie jest to prawda. Andronów z całą pewnością przy
był przed zawarciem umowy, najprawdopodobniej jeszcze 20 VIII161 o r.
Świadczą o tym niezbicie dwa listy: Andronowa do Lwa Sapiehy z wrześ
nia 161 o r. („przyjechałem pod stolicę i zastałem jeszcze nie postano
wione rzeczy”) i Stanisława Żółkiewskiego do króla z 23 VIII 1610 r.164
Ten ostatni, jak pamiętamy, dotyczył kwestii rokowań z bojarami, ści
ślej biorąc sprawy zamków zajętych przez Polaków. Otóż Żółkiewski
po sformułowaniu pierwszego, kompromisowego zapisu na ten temat
miał jednak wątpliwości, czy nie za bardzo wykroczył poza udzielone
mu pełnomocnictwa. Na szczęście: „W ten czas przyjechał Andronów
z listem od Króla [...]. Gdy po ich [bojarów] odjachaniu list WKM prze
czytał, deklarował mi Andronów, na którego w pisaniu swym odzywać
się WKM raczysz, że to nie miało być contra mentem WKM, gdybym
na tę ich affektację pozwolił. A patrząc zaś, że się na tern rzeczy miały
łamać, wojnę w długą zaciągnąć, z wielu respektów, których WKM nie
wypisuję, trochem ich dotknął w cedule cyframi do JMP Podkanclerze
go; przyszło mi nie odmawiać im tego, tylko żeby już więcej nie wzna
wiali”165. Trudno powiedzieć, czy był to omówiony już przez nas list
datowany na 11 VIII 1610 r., czy też jakiś inny. Nie odbiegał on jednak
na pewno w swojej wymowie od instrukcji. Hetman pisał, że Andronów
„ten list przyniósł od Króla Jegomości do pana hetmana, który to w so
bie zamykał, żeby pan hetman nie na królewicza, ale na samego Króla
Jegomości panowanie zaciągnął”. Wprawdzie hetman w pamiętnikach
twierdzi, że instrukcje od króla przyniósł dopiero przybyły po kilkunastu
dniach Aleksander Gosiewski, ale wydaje się to mało wiarygodne. Jedna
z instrukcji nawet w tytule wymieniała osobę Andronowa, można więc
sądzić, że poseł moskiewski także miał jej egzemplarz166. Gdyby jednak
rzeczywiście wszystkie instrukcje znajdowały się w posiadaniu Gosiew-
240
I
ROZDZIAŁ 3
skiego, który - jak pamiętamy - wyruszył pod Moskwę po Andronowie,
to i tak mało prawdopodobne jest, żeby Andronów nie znał ich treści.
Aby uzasadnić bardzo zasadnicze ustępstwa, dotyczące spraw te
rytorialnych, Żółkiewski oparł się na ustnym twierdzeniu Andronowa,
który mocno na wyrost stwierdził, że król nie będzie przeciwny takim
zapisom. Ale przecież w innych sprawach (np. w kwestii: w jakim try
bie królewicz ma objąć tron?) Żółkiewski miał jasne wytyczne od króla.
Dlaczego więc je zignorował? Uważał zapewne, że on sam, przebywając
na miejscu, lepiej orientuje się w sytuacji. Miał też pewnie nadzieję, że
po postawieniu króla wobec faktów dokonanych uda mu się z czasem
przekonać go do swoich koncepcji. Przecież sformułowania króla mówi
ły jedynie o czasowym przejęciu przez niego władzy w Moskwie, istniała
więc możliwość pogodzenia koncepcji króla i hetmana. Jakkolwiek by
tłumaczyć Żółkiewskiego, który dodawał jeszcze argument o nacisku
niepłatnego wojska, jego postępowanie było w istocie samowolne. W li
ście z z8 sierpnia informował on króla o zaprzysiężeniu umowy z boja
rami: „Teraz chciałbym to tylko WKM oznajmić, ile się mogło baczyć
z gestów i z płaczu ich, szczerze sobie życzą Królewicza JM”167.
31 VIII 1610 r. Żółkiewski wysłał kolejne pismo do króla, o bar
dzo wstrzemięźliwej treści. Nie było w nim ani słowa na temat przyby
łego wysłannika i koncepcji królewskich. Hetman obawiał się zapewne,
iż jakiekolwiek pogłoski o stanowisku króla skomplikują jego sytuację
w Moskwie. List z 31 sierpnia być może nie zawiera nic na temat misji
Andronowa, dlatego że hetman obawiał się po prostu przechwycenia
korespondencji przez niepowołane osoby168. W panujących w Mo
skwie warunkach listy często nie dochodziły, np. Jan hkydzicz żalił się
Lwu Sapieże, że zaginęły dwa jego listy wysłane do kanclerza wielkiego
litewskiego169. Zresztą sam Żółkiewski wspomina w pamiętniku o swo
jej dyskrecji: „Pisać o takowych rzeczach nie zdało się, żeby się mogło
co sprawić, posłać zaś nie było tak qualificatam personam, komu by to
powierzyć i kto by mógł pro gravitate negotii, tak Królowi Jegomości,
jako potrzeba ukazać. A iż Król Jegomość mimo deklaracyą swą pod
Smoleńskiem daną Sołtykowemu i inszym bojarom z strony królewicza
Władysława, inszą teraz do pana hetmana wskazywał; różne o tym były
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
| Ł41
rozumienia, gdy już ta rzecz na jawią wyszła, w mniemaniu ludzkim”170.
Jak więc widzimy, prawda i tak szybko wyszła na jaw.
Należy też zwrócić uwagę na inny aspekt sprawy. Otóż z Moskwy
miała wyjechać wkrótce delegacja wszystkich stanów w celu uzgodnienia
z Zygmuntem III niektórych niezałatwionych jeszcze spraw (np. chrztu
królewicza w obrządku prawosławnym). Hetman sądził zapewne, że
Zygmunt III sam przedstawi bojarom swoją koncepcję i zmodyfikuje
jego ugodę. W liście zy IX 1610 г. donosił on zresztą o wyznaczeniu
już składu poselstwa, które miało moskiewskim zwyczajem obejmo
wać ludzi wszystkich stanów (80 oficjalnych delegatów), a na jego czele
miał stanąć kniaź Wasyl Golicyn. Bojarzy w rozmowach z Żółkiewskim
deklarowali znaczną ugodowość poselstwa. Hetman pisał: „W sobotę
przeszłą, gdy bojarowie da Patriarchy przyszli przez kniazia Wasyla Golicyna, deklarowali mu się, że o chrzczenie bić czołem i prosić mają, aleć
choćby tego Królewicz Jego Mość nie chciał (jego słowa piszę): «Wolen
Boh da Hosudar, my jemu już chrest całowali i jemu nam pramić [sprzy
jać]»”171. W tym samym liście mamy nawet sugestie pozwalające sądzić,
że Moskwa skłania się nie tylko ku osobie królewicza, ale i samego króla:
„Jakom przedtym WKM oznajmił o chęciach narodu moskiewskiego,
które ku WKM i Królewiczowi JM skłonili, im dalej od przedniejszych
aż do najmniejszych. Znaczniejszymi coraz dokumenty oświadczają tę
swą chęć, Pan Bóg sam wie, co się w sercach ludzkich kryć może, ale
ile się może widzieć szczerze, nie obłudnie życzą sobie panowania Jego
Królewskiej Mości”. Hetman podkreślał też, że wobec życzliwego nasta
wienia Golicyna i innych posłów król będzie mógł z nimi załatwić pod
Smoleńskiem wszelkie sporne sprawy. Żółkiewski sugerował też moż
liwość zredukowania ilości wojska pod Moskwą i utrzymywania go na
koszt bojarów171.
Potwierdzeniem odmiennych koncepcji króla był list wysłany do
hetmana z IX 161 o r. Zygmunt III w momencie pisania tego pisma miał
już pierwsze, nieoficjalne wieści o zawartym porozumieniu173. Zygmunt III
doceniał wysiłki Żółkiewskiego, uznawał jednak zawartą umowę (któ
rej warunki już zapewne pobieżnie znał) za wymuszoną na hetmanie.
Król pisał: „Baczemy na to, że nam staraniach Uprzejmości Waszej nie
2-42- I
ROZDZIAŁ^
schodzi w tamtych sprawach moskiewskich, bo lubo jeszcze celu naszego
rzeczy nie doszły i tego, do którego zmierzamy kresu, ludzi to grubości
i dzikim ich obyczajom przypisować przyjdzie, którzy trudnością swoją
i niedofnością rzeczy do tego terminu przywiedli, na którym Uprzej
mości Waszej stanąć przyszło”174. Król uznał jednak, że porozumienie
Żółkiewskiego z bojarami nie ma charakteru ostatecznego (być może
nie wiedział jeszcze o niezwykle uroczystej oprawie towarzyszącej zawar
ciu układu i składaniu przysiąg). Zygmunt III uważał też, że ostateczny
kształt zostanie nadany umowie podczas negocjacji pod Smoleńskiem
z poselstwem bojarów. Rokowania, zdaniem króla, nie były więc zakoń
czone, dlatego też list z z września nakazywał Żółkiewskiemu wyko
nywać instrukcję przyniesioną przez Gosiewskiego i Andronowa. List
powtarza też argumenty króla za tym, aby na razie nie dawać królewicza.
„Uspokajać to tedy pierwej nam przyjdzie niźli młodość syna naszego na
te niepokoje podać”. Ciekawe, że Zygmunt III zalecał Żółkiewskiemu
pewne środki propagandowe: „Nie wadziełoć by i to między te ludzie
podawać przez pewne konfidenty, żeśmy my tylko na doskonale uspo
kojone państwo syna swego pozwalali”. Zygmunt III stwierdzał też,
że bardzo pragnąłby osobiście skonsultować się z hetmanem, ale zdaje
sobie sprawę, że trudno będzie Żółkiewskiemu w tak skomplikowanej
sytuacji opuścić Moskwę. Królowi zależało więc na osobistej rozmowie
z Żółkiewskim, w czasie której mógł przecież przekonać go do swojej
koncepcji. Na koniec jednak dodawał: „Wszakoż dajemy to na zdanie
i wolę Uprzejmości Waszej, jeśli byś baczeł, że tuto i poruczysz komu
rządy i odjachać możesz, abyś się do nas dla znoszenia się o tych rzeczach
nademknął”175.
*
Żółkiewskiego musiały bardzo niepokoić owe krytyczne listy.
Z drugiej strony miał on pewne dodatkowe argumenty, które mogły po
twierdzać słuszność jego koncepcji. Aleksander Gosiewski, który z pa
ro tygodniowym opóźnieniem pojawił się w końcu w obozie polskim
(pamiętamy, że drugi wysłannik, Andronów, przybył na kilka dni przed
zawarciem traktatu), uznał zawarcie układu przez hetmana za słuszne.
Także Andronów, w liście do Lwa Sapiehy, uzasadniał postępowanie
Żółkiewskiego anarchią panującą w Moskwie, gdzie w przypadku fiaska
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
I
*43
rokowań z hetmanem mieszkańcy mogli się zwrócić w stronę Samo
zwańca lub jakiegoś kandydata na cara spośród bojarów. Wtedy należa
łoby zdobywać Moskwę „szablą i ogniem”176.
Kolejny list króla (niedatowany, z września 161 o r.) był najbardziej
gorzki z dotychczasowych. Cały układ, którego warunki Zygmunt III
już znał, został poddany zdecydowanej krytyce. Zygmunt III stwierdził:
„Pewniśmy i widzimy to na oko, że Uprzejmość Wasza według racjej tych
ludzi a czasu stosował, bo lubo byś też beł Uprzejmość Wasza naszę w tej
mierze deklarację wiedział auditati rerum, jako sam Uprzejmość Wasza
piszesz, próżno beło inszego inaczej według potrzeby dodawać ognia”177.
Król więc wyraźnie ganił hetmana za samowolę. W dalszej części listu
Zygmunt III zauważył jednak: „Łacno tych tam rzeczy wotować z temi
posłami będzie, których stolica do nas wyprawuje”178.
Następnie król przeszedł do krytyki poszczególnych punktów
układu. Za niemożliwe uznał oddanie syna na tron carski w obecnej sy
tuacji, odrzucił żądania, „abyśmy wora znieśli [...] i sami od Smoleńska
odciągnęli i wojska nasze zwiedli”179. Zygmunt III odrzucał też samą ideę
pokoju bez aneksji, sugerując niemożność ustąpienia z wojskiem bez
„odzyskania tego Koronie, co się dawno od tego narodu odjęło, a od nas
to rekuperować obiecało”180. Król wyraził też obawę, że obecna sytuacja,
gdy w wielu zamkach pogranicznych, jak i w samej Moskwie nie ma pol
skich załóg, jest niebezpieczna. Sugerował też, aby Szujskich przenieść
gdzieś poza Moskwę, gdyż w stolicy mogą oni spiskować i mieszać. Król,
licząc się z rozgoryczeniem Żółkiewskiego, zachęcał go usilnie do dalszej
pracy. Na końcu listu pisał nawet: „Pewniśmy tedy, że Uprzejmość Wa
sza nie oddalisz się stamtąd aż to opatrzywszy, co rzeczom i warunkom
naszym potrzebno być widzisz. A potym o dalszym progresie tych rzeczy
i Uprzejmości Waszej żądania ustnie Uprzejmość Wasza rozmówić się
nam przyjdzie”181.
Także list z 21 IX 1610 r. zawierał akcenty krytyczne dotyczące
postępowania Żółkiewskiego. „Dziwno to nam niepomału, że urodzony
referendarz litewski tak niesporo z pewnymi konsideracjami naszemi do
Uprzejmości Waszej pośpieszał, których przedtym Uprzejmości Waszej
wiedzieć widziemy było potrzeba, niżeli jakie zawarcia z ludźmi temi sta-
244
I
ROZDZIAŁ 3
nowie” - stwierdzał Zygmunt III. Dalej król zauważał: „Acz ci jeszcze
nie upłynął do końca czas tym rzeczom, ponieważeś Uprzejmość Wa
sza tym się zawsze im osłaniał, żeś nie miał od nas żadnej do zawierania
mocy”. Tak więc Zygmunt III liczył na to, że można zrewidować zbyt da
leko idące punkty traktatu, pod pretekstem, że Żółkiewski nie miał od
powiednich pełnomocnictw. Król podkreślał też, że wieść o warunkach
układu (miał zapewne na myśli przede wszystkim wyrzeczenie się aneksji
spornych terytoriów) może doprowadzić do „mieszanin” w Rzeczypo
spolitej. A przecież on sam w deklaracjach przed wyprawą podkreślał, że
będzie starać się podczas kampanii w Moskwie o dobro kraju, a nie o in
teresy swoje i swojej dynastii. Do listu król dołączył instrukcje postępo
wania dla hetmana. Instrukcje te niestety nie zachowały się, aczkolwiek
ich brzmienie zapewne nie odbiegało zbyt wiele od tego, co przywieźli
Andronów i Gosiewski181.
List wysłany dzień później (z z IX 1610 r.) był wynikiem narady,
która odbyła się w obozie pod Smoleńskiem. Na początku król stwierdzał,
że o zmniejszeniu oddziałów wojska lub ich wycofywaniu nie może być
mowy. Należy najpierw skończyć rokowania polityczne, które będą się to
czyć z poselstwem pod Smoleńskiem. Zygmunt III pisał: „Na te [rokowa
nia] i tuteczna w Smoleńsku Moskwa w swoich z panami radami naszemi
traktatach oczekiwa, trzymając się mocnie tego tam Uprzejmości Waszej
z bojary dumnymi na Moskwie zawarcia i nie chcąc go w niczym ustąpić.
Zaczyni ni skądinąd jeno z przyszłej z temi tam posły z Moskwy trans
akcji miarkować nam konsilia nasze i dalsze rzeczy tutecznych poparcie
przyjdzie”. Zygmunt III liczył więc, że posłowie moskiewscy skłonią być
może Smoleńsk do kapitulacji. Słowa te zawierały jednak także krytykę
hetmana, który swoim układem (a zwłaszcza jego punktami dotyczący
mi zwrotu zamków) dal smoleńszczanom pretekst do trwania w uporze.
Król wyrażał też zaniepokojenie dużą liczebnością mającego przybyć
poselstwa. Liczebność ta mogła niekorzystnie wpłynąć na przedłużenie
rokowań, a także spowodować trudności aprowizacyjne. Król pochwalał
natomiast starania Żółkiewskiego, aby Moskwa spłaciła chociaż jedną
zaległą ćwierć wojsku polskiemu. Na koniec Zygmunt III posłał Żół
kiewskiemu informację polityczną do wykorzystania w Moskwie. War-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
I
M5
to zacytować ją w całości: „Mamy tę wiadomość, iż królewicz angielski
z duńskim porozumiawszy się z sobą gotują i armują classem niemałą ku
morzu chcąc uderzyć na Port Archangielski w Państwie Moskiewskim
albo co urwać, albo więc w nim szkodę jaką uczynić myśląc. O czym chciej
Uprzejmość Wasza przestrzec bojar dumnych na Moskwie, aby mając tę
przestrogę od nas zabiegali ich tej tam strony niebezpieczeństwa tego tu
Państwa”18’. Groźba takiej interwencji istniała rzeczywiście. Zwłaszcza
Anglicy, chcąc ratować swoją kompanię handlową (Muscovy Company),
myśleli poważnie o objęciu protektoratu nad północną częścią Państwa
Moskiewskiego przez króla Jakuba I (w Szkocji - Jakuba VI)l84.
Jeszcze szerzej Zygmunt III wypowiadał się w liście do Aleksandra
Gosiewskiego. Pisał m.in.: „Sam jednak wojewoda kijowski i dziś nam
oznajmuje, że informacji od nas potrzebował, za czym opóźnione przy
bycie Wierności Waszej z naszemi respekty dla niesposobnego zdrowia
Wierności Waszej, o którymeś Wierność Wasza wielmożnemu podkanc
lerzemu oznajmił, trochę rzeczom zawartym zawodu pozwoliło i lubo to
inaczej naciągać trudno było rzeczy przez narodu tego wrodzoną temeritatem, przecię by się było zrazu lepiej uchylać, niźli dziś ścigać tego, bo
snadniej targiem pozwalać i przeciągać zrozumiewając ludzi niźli stargowawszy cofać rzeczy”18’. Dalej król podkreślał, że nie kieruje nim chęć
władzy, ale inne względy, które kolejno wymieniał Gosiewskiemu. Nie
ma sensu ich powtarzać. Charakterystyczne jest zakończenie listu. Król
odniósł się w nim do pojawiających się wśród mieszkańców Moskwy
głosów wzywających go do osobistego przybycia pod stolicę. Stwierdzał
mianowicie, że do Moskwy przybędzie chętnie, ale tylko w charakterze
tymczasowego władcy. Zygmunt III pisał: „Przeto jeśliby nas tylko po
to wokować pod stolicę miano, aby się drewnianym przypatrować basz
tom i głucho murowanym pałacom, nie byłoby nas po co zaciągać, bo to
na wizerunku malowanym obaczyć możem, ale jeśliby do tego przyjść
miało, aby te narody u Pana swego koronowanego syna na ustawiczne
sobie Państwo i panowanie wymóc chcieli (choćby nam przecię z niemi
mieszkać długo nie przyszło), tedy byśmy i czasu i wczasu, i łaski swej
podobno w tej mierze ich gwoli nie żałowali”. Dalej król stwierdzał, że
chętnie pośle królewicza, gdy własnymi rządami uspokoi państwo186.
146
I
ROZDZIAŁ^)
Żółkiewski jeszcze we wrześniu podjął decyzję o opuszczeniu Mo
skwy w celu odbycia osobistej rozmowy z królem. „Będę się starał pisał - żebym postanowiwszy i wprawiwszy w dobry porządek wojsko,
P. Sapihę [!] przeciw Impostorowi posiliwszy mógł zbieżeć do WKM,
gdyż jako dla inszych rzeczy, tak i dla namów z Posły Moskiewskimi,
jako ten, który w tych rzeczach czynił, potrzebna moja obecność, dla
tern lepszej informacji WKM i obecnego zrozumienia woli i rozkaza
nia WKM”187. W tym samym liście hetman nie podejmował rzeczowej
obrony zawartego traktatu. Wykazywał tylko, że ustępstwa były koniecz
ne jako pierwszy stopień do uzyskania bardziej zadowalających rozwią
zań. Żółkiewski pisał: „Rad bym był jako najlepiej usłużył WKM. Jeśli
nie wszystko tak jakobyśmy życzyli, jednakże gdy mi Pan Bóg da WKM
dobrze zdrowego oglądać, ukaże to, że hic stantibus rebus nie mogło
inaczej być. Atoli koronowanego Monarchę i z Bracią jego masz WKM
in potestate, żadnemu przedtem Królowi Polskiemu nie dał Pan Bóg
tej sławy. Stolica tak szerokiego Carstwa Moskiewskiego jest praesidiis
WKM osadzoną [list pisano w dniu przekazania Szujskich hetmanowi,
w tym czasie prowadzono też rozmowy na temat obsadzenia Moskwy
polską załogą, o czym piszemy dalej]. Telkoż żeby to było trwało, trzeba
chleba chlebem nabywać. I z dziecięcia nie zaraz bywa dostały człowiek
i budowanie na fundamenta pojrzawszy nie każdy osądzi jakie ma być,
gdy przyjdzie do swej doskonałości. Jest nasza przypowieść polska, nie
zarazem Krakowa zbudowano. I tu jeśli nie wszystko tak jako chcem
i życzym, sensim rzeczy przychodzą ad maturitatem. Ale ustnie da
P. Bóg dam sprawę o wszytkim”188. Natomiast w liście do Lwa Sapiehy
hetman żalił się na niesłuszną krytykę swoich poczynaj i na nierozsąd
ne postępowanie Michała Mołczanowa i Stefana Sołowieckiego. Byli to
wysłannicy bojarów i hetmana do króla, pod Smoleńsk. Reprezentowali
oni także wojsko moskiewskie przebywające u boku Żółkiewskiego, a do
obozu Zygmunta III przybyli 5 IX 161 o r. Ich głównym zadaniem było
poinformowanie Zygmunta III o układzie z z 7 VIII 1610 r. Po powro
cie rozpowszechniali oni opinię króla na temat umowy Żółkiewskiego
z bojarami. Hetman wymieniał też korzyści, jakie Zygmunt III odniesie
z zachowania przy życiu Szujskich189.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
I
2-47
Żółkiewski sugerował też, że w działaniach wobec Moskwy trze
ba zachowywać umiar i cierpliwość. „Jeśli nie zaraz tak [jest] jakbyśmy
życzyli, jako chcemy, mądrego filozofa sentencja: succesive fit motus.
Z Waszmościami, bracią naszą, narodem Wielkiego Księstwa Litewskie
go wyszło lat sto sześćdziesiąt nim do skutecznego zjednoczenia przyszło,
a z tak wielkiem, szerokiem carstwem moskiewskiem za niedziel kilkana
ście chcą, żeby wszystko sprawić jako potrzeba. I z człowieka, z dziecię
cia, z malej różdżki dąb czasem bywa. Z tych początków, które teraz Pan
Bóg dał za mądrem JKM obmyślawaniem, mogą, da Pan Bóg, przyjść
rzeczy wedle tego jako życzym do doskonałości. Chciałem, widzi Bóg,
jako najlepiej posłużyć, jeślim nie umiał we wszystko potrafić, znam się
w prostości i miałkości dowcipu swego. Niech poprawi kto lepiej umie,
bo jednak i z lat, i z prac, i z kłopotów, frasunków zeszłe zdrowie moje
nie dopuści mi teraz dalej JKM służyć” - pisał rozgoryczony hetman190.
Zdaniem Żółkiewskiego osadzenie Władysława na tronie carskim rozpocznie dopiero powolny i stopniowy proces wiązania Moskwy z Pol
ską. Trzeba więc iść na wiele ustępstw i zachowywać pozory. Moskwa,
zdaniem hetmana, mogła zostać na razie formalnie niepodległym pań
stwem, rządzonym przez królewicza. Koncepcja ta była w istocie bardzo
ryzykowna. Historia mogła potoczyć się w kierunku zjednoczenia Rze
czypospolitej i Moskwy albo i nie, koszty zaś tej koncepcji - wyrzeczenie
się Smoleńska i Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej, wysłanie królewicza
na niepewne itp. - trzeba było ponieść natychmiast. Projekty hetmana
były może dalekowzroczne, ale także chyba zbyt idealistyczne.
Działalność wojskową i dyplomatyczną Żółkiewskiego próbowano
wykorzystać do skłonienia Smoleńska do kapitulacji. Jeszcze w czerwcu
1610 r. wysłano do twierdzy pewnego bojarzyna z wiadomością o śmier
ci Skopina Szujskiego i o braku w związku z tym szans na odsiecz. Misja
ta nie przyniosła żadnych skutków191. Rozmowy wznowiono po zwy
cięstwie kłuszyńskim. Bojarów z Carowego Zajmiszcza, którzy przybyli
wraz z Adamem Żółkiewskim do obozu 15 VII 1610 r., skierowano do
Smoleńska, aby namawiali twierdzę do poddania się. „Ale nic się apud
obstinatos sprawić nie mogło - pisał Jakub Zadzik - ledwie co mówić
im z sobą dali, wyrzucając ich zdradę i odbieżenie Pana swojego na oczy,
2-48
I
ROZDZIAŁ. 3
a z tym się opowiadając, że za wiarę, za przysięgę Szujskiemu oddaną
umrzeć gotowi. Taki upór w tych ludziach, którego kupcy a duchowień
stwo tameczne największą przyczyną..Ci aby się poddać chcieli, prędkiej
się efekty obawiając nic publice o poddaniu mówić nie śmieją, ten jed
nak bojarzyn, który się w tych dniach przedał, powieda, że niemal wszy
scy bojarowie do poddania są skłonni, więc i strzelców większa część,
sami tylko kupcy z duchowieństwem, a przy tym sieła i moc opierają się
i o tym mówić nie dadzą”191. Według innej relacji smoleńszczanie zapytali
wysłanników: „Skąd was wzięto ?”. „W boju i w horodku przez szablę, zaczym łaskę i pożałowanie poznawszy KJM” - odpowiedzieli bojarzy. Na
to smoleńszczanie odparli: „I my zarazem więtszą łaskę i więtsze pożało
wanie poznawszy”, czym ironicznie dali do zrozumienia, że zamierzają
się bronić dzielniej niż Carowe Zajmiszcze193.
Do kolejnych rozmów doszło w sierpniu 1610 r. Kanclerz Lew
Sapieha pisał: „Dnia dzisiejszego o poranku [3 VIII 1610 r.] sam pan
wojewoda bracławski [Jan Potocki] posłał do mnie dając znać, że Mo
skwa z zamku wołają, prosząc, abym ja pod zamek przyjachał, że woje
woda ich smoleński pragnie i chce ze mną mówić o dobrych rzeczach.
Za jego rozkazaniem jachałem pod zamek. Zaraz za mną przyjachał pan
podkanclerzy [Gabriel Wojna, podkanclerzy litewski, lub raczej Feliks
Kryski, podkanclerzy koronny]. Powiadają, że mu też kazano ze mną
być (podobno mnie samemu nie wierzono), aż mi to przystawem pana
podkanclerzego przydano. Kiedym pod zamek w rowie blisko podjachawszy dal znać o sobie, upewniając, aby nie strzelano, Moskwa powie
działa, że mówić chcą i strzelać nie będą, jeno żeby też nasi do zamku
tymczasem nie strzelali i ludzie z pola zwiedli. Kiedy^ o tern dał znać
panu wojewodzie braclawskiemu [Janowi Potockiemu], on sam wskazał
do mnie, abym nie bawił więcej, jeno pół godziny, a drudzy żołnierze
pp. Potockich dokładali, że pp. litewscy niepotrzebnie szturm zwłoczą
i lada czego siła mówili. I tak rozjachaliśmy się z Moskwą, a potem więcej
niż we trzy godziny do szturmu puszczono i już dwie chorągwie naszych
byli na murze, ale w tern Pan Bóg zarazem puścił tak gwałtowny deszcz,
że nasi strzelać nie mogli i ustąpić musieli nie bez szkody swej, acz jesz
cze nie wiedzą jako wiele zginęło, jako niewiele podobno, bo poboczna
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
| 149
strzelba nie chodziła, ale przedsię ze sromotą swą odeszli, a z pociechą
nieprzyjacielską” Nie znamy niestety przebiegu owej krótkiej, półgo
dzinnej rozmowy Kryskiego i Sapiehy z Szeinem. Wznowienie rokowań
nazajutrz po szturmie nie udało się. Kilka dni później wysłano z obozu
„Moskwicina”, aby namawiał twierdzę do kapitulacji, ale gdy zaczął on
mówić o obaleniu i postrzyżeniu w mnichy Szujskiego, smoleńszczanie
zaczęli doń strzelać „i mało go nie zabili”194.
Od razu po zaprzysiężeniu traktatu hetman wysłał pod Smoleńsk
co najmniej trzech gońców (w tym dwóch wspomnianych już synów
bojarskich: Mołczanowa i Sołowieckiego) „z listy i z słownym rozkaza
niem kniazia Mścisławskiego, aby się wojewoda smoleński ukorzył i czo
łem bił KJM”. Posłańcy ći, jak wiemy, dotarli do obozu królewskiego
5 IX 1610 r. Jeszcze tego samego dnia próbowali się oni skontaktować
ze smoleńszczanami, ale ich nie wpuścili za mury żołnierze polscy, gdyż
smoleńszczanie nie dostarczyli zakładników. Nazajutrz zostali ponownie
wysłani do twierdzy. Tam zaproszono ich na zamek i obchodzono się
z nimi bardzo przyzwoicie. 8 września jeden z tych bojarów przybył do
obozu z zawiadomieniem, że Michał Szein pragnie rozpocząć traktaty.
Wojewoda smoleński liczył na to, że skoro Władysław został już carem,
to król nie będzie dążył do aneksji Smoleńska. Miał więc nadzieję, że
wystarczy, iż złoży przysięgę królewiczowi, a oblężenie zostanie zwinięte,
io IX 161 o r. przybyło do obozu sześciu posłów z zamku smoleńskiego,
przedstawicieli wszystkich stanów. Przyjęła ich najpierw rada, a potem
sam Zygmunt III. Posłowie oświadczyli, że chcą królewicza na swojego
władcę i proszą, aby zaprzestano bombardowania zamku. Nazajutrz ci
sami posłowie przybyli po odpowiedź195. Była ona szokująca: „Pan kanc
lerz litewski [Lew Sapieha] ich okrucieństwo i złą wiarę wymawiał,
którą się obchodzili nie tylko z ludem narodu polskiego, ale i samym Kró
lem JM, którego posłów nie tylko szanować, ale przyjmować nie chcieli,
listy KJM i zdrowe napominania wzgardę obróciwszy. Widząc i to, że
oni od czasów dawnych do Państw KJM należeli i własnymi poddanymi
KJM są i byli, przeto miłosierdzia prosić trzeba, nie te rzeczy wymyślać,
które żadną miarą podobne nie są, nie tylko do pozwolenia, ale do po
myślenia. Co gdy uczynią obiecują się p. senatorowie wszyscy do KJM
2-50
I
ROZDZIAŁ -3
przyczynić, gniew jego ukoić i onym łaskę KJM przynieść i obiecując
wiarę i majętność zostawić. Z tym do zamku odjachali”196.
Odpowiedź Sapiehy nie pozostawiała żadnych wątpliwości wobec
zamiarów polskich: Smoleńsk jest dziedzictwem Rzeczypospolitej, ma
do niej wrócić, wszelkie inne dywagacje są bezcelowe. Zygmunt III i jego
doradcy krytykowali wprawdzie politykę Żółkiewskiego, ale po układzie
z 27 VIII 1610 r. poczuli, że ich pozycja w Państwie Moskiewskim sta
je się coraz mocniejsza. Stąd owa arogancja w rokowaniach z Szeinem.
Z perspektywy czasu należy ją ocenić bardzo negatywnie. Oblężenie
trwało przecież już rok i nic nie zapowiadało jego szybkiego zakończenia.
A złożenie przez Smoleńsk przysięgi chociażby „na imię” jedynie Wła
dysława nie rozstrzygało przecież ostatecznie sprawy jego przynależno
ści państwowej. Mogłaby ona być przedmiotem późniejszych rokowań.
Gdyby z taką przysięgą łączyło się przyjęcie załogi polskiej do twierdzy,
można by mówić o sukcesie rozmów. Strona polska jednak w ogóle nie
przystąpiła do negocjacji. A przecież zimą 1611 r. Zygmunt III zga
dzał się na złożenie przez Smoleńsk przysięgi jedynie królewiczowi pod
warunkiem przyjęcia załogi polskiej197. Ale wtedy rokowania nie mogły
już przynieść rezultatu. Na tak twardą politykę strony polskiej mieli za
pewne wpływ niektórzy doradcy króla, a zwłaszcza Lew Sapieha, któ
ry niezwykle mocno podkreślał konieczności odzyskania straconych
na początku XVI w. twierdz litewskich. Zygmunt III obawiał się też
oskarżeń ze strony szlachty o preferowanie prywatnych i dynastycznych
celów wojny kosztem interesu Rzeczypospolitej. Gdyby zgodził się na
przysięgę Smoleńska tylko „na imię królewicza”, wywołałoby to zapewne
powszechne oburzenie w kraju. A rokosz skończył się przecież całkiem
niedawno.
Po tak jednoznacznej odpowiedzi strony polskiej dalsze rokowania
nie miały już właściwie sensu. 14 września przybyli do obozu posłowie
ze Smoleńska z oświadczeniem, że nie mogą podjąć żadnej decyzji, do
póki nie dostaną instrukcji ze stolicy, od bojarów. Zostali jednak „zła
jani” i napomnieni, „aby z lepszym dziełem przyjachali i więcej o tych
rzeczach, z któremi pod ten czas przyjeżdżać nie myślili”. 15 września
Szein zwołał w Smoleńsku „dumę generalną” i podjął na niej desperacką
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
2.51
decyzję o osobistym spotkaniu się z negocjatorami polskimi1’8. Doszło
do niego 17 IX 1610 r. w polu: „Za pozwoleniem tedy JKM wyjachał
Pan Kanclerz Litewski w pole i wojewoda smoleński z kilką bojar, który
żadną miarą nie dał się do tego przywieść, aby bez wiadomości wszech
stanów moskiewskich miał się odłączyć od głowy stołecznej, odkładając
koniec traktatów do przyjachania tych Wielkich Posłów, którzy jechali
od stolicy do KJM”1”. 19 września znowu przybyli posłowie ze Smoleń
ska, ale zostali jedynie „połajani”. Zawarto jednak z nimi umowę o wy
mianie jeńców. Nazajutrz więc wypuszczono z więzienia w Smoleńsku
wszystkich Polaków, kilkunastu już jednak zmarło. 2 5 września „Mo
skwa [...] z zamku przyjachała, że nic nowego nie przynieśli, surowie nałajawszy rozkazano, aby więcej z takiemi nie bywali w obozie rzeczami,
gardłem ich chcąc karać”100. Na tym rokowania chwilowo zakończyły się.
30 IX 1610 r. Zygmunt III wydał specjalny uniwersał do smo
leńszczan, wzywający ich do poddania się i obiecujący nagrody. Nie
przyniósł on żadnego rezultatu101. W obozie polskim panowało prze
świadczenie, że upór Smoleńska jest spowodowany w pewnym stopniu
niekorzystnymi dla Rzeczypospolitej sformułowaniami umowy Żół
kiewskiego z 27 VIII 1610 r. „Smoleńsk trzyma się tamtej stołecznej
transakcji” - pisał podkanclerzy Kryski do Szymona Rudnickiego101.
Polityka prowadzona przez hetmana wobec Moskwy po zaprzysię
żeniu umowy była niezwykle wyważona. Demonstracja zbrojna wobec
II Samozwańca spowodowała odstąpienie od impostora całej gromady
bojarów i panów moskiewskich. Przyjechali oni „do pana hetmana, one
go się opiece oddając; a chcąc przysięgę takąż, jaką w stolicy, na imię
królewicza Władysława uczynić, o to prosząc, żeby przy bojarstwach, to
jest przy senatorskim powołaniu, jakie mieli przy impostorze, zostawali,
bo czuli to, że stołeczni bojarowie na to mieli być trudni”103. Żółkiewski
przyjął tych bojarów życzliwie, odebrał od nich przysięgę dla królewicza
i ofiarował się zabiegać o ich interesy u bojarów moskiewskich. „Jakoż
perswadował bojarom stołecznym, żeby przez amnestią darowawszy rze
czy przeszłe nieszczęsnem czasom bratersko ich przyjęli; ukazował i po
żytki tego, gdy insi, którzy po zamkach, które się na szalbierza dzierżą,
osłyszą się, że tych benigne, łaskawie traktujem, wszyscy i z zamkami do
z$l
I
ROZDZIAŁ.?
nas się będą łączyć, czym i szalbierzowi może się przyśpieszyć exitium.
Na drugą stronę jeślibyśmy rigide przeciwko tym stawili, contumeliose
ich traktowali, trzeba się obawiać, żeby się nie rozdrażnili, znowu się do
szalbierza nie uciekali, inszych, którzy go się dzierżą, nie potwierdzili”104.
Niestety perswazje te pozostały bez skutku. „Bojarowie stołeczni, iż byli
bardzo przeciw nim zajątrzeni - pisał hetman - żadną miarą nie dali się
do tego przywieść, żeby tych, którzy (jako oni mówili) przy worze stali,
mieli z sobą chcieć równo mieć. Tak, przyjąć ich za bracią obłądzoną,
ale do bojarstw, miejsc senatorskich od impostora danych, nie chcieli ich
przypuścić. Czym się ci drudzy nie kontentowali i kilku z nich znowu do
szalbierza uciekło”10*.
Przysięgę królewiczowi składały także liczne zamki moskiewskie:
Nowogród Wielki, Czaranda, Ust’jug Wielki, Perejasław Riazański, Ja
rosław, Wołogda, Białe Jezioro, cala Ziemia Riazańska, Niżny Nowo
gród, inne zamki nad Oką i Wołgą, a także Kołomna, Tuła, Sierpuchow,
Wielkie Łuki i Toropiec. Z zamków tych wypuszczono różnego rodzaju
więźniów politycznych106.
Przechodzenie zamków podporządkowanych uprzednio Dymitro
wi na stronę królewską cieszyło bardzo hetmana ze względów finanso
wych. Liczył on bowiem, że da się z nich ściągnąć daninę na utrzymanie
wojska. W Uście do króla Żółkiewski pisał: „Wojsko w choć tak wielkich
niedostatkach, że obuwia biednego nie mają sobie za co kupić, jednak
uważając co na tern należy sławie WKM i Rzeczypospolitej, więc żeby
tak krwawe prace ich wniwecz nie poszły, umawiam, iżby cierpliwie
trwali i jako baczę dadzą się do tego przywieść, jednakże trzeba, żebyś
WKM raczył obmyślać pieniędzmi ich ratować. Tuszę ^tu będą pienią
dze, bo zamki odpadają od tego impostora. Temi czasy Kazyra [Kaszyra],
Kołomna, Niżny Nowogród i innych niemało zamków całowali chrest
na imię Królewicza Jego Mości, a kiedy się osłyszą, że wojsko WKM
w stolicy stoi, spodziewają się bojarowie, że wszystkie uderzą czołem
WKM, oprócz jeśli które co w Siewierzu jeszcze za impostorem są”107.
Żółkiewski, zgodnie z zaleceniem króla, zastanawiał się też nad obsa
dzeniem wojskiem Moskwy. Obawiał się przede wszystkim pospólstwa,
które mogło spowodować jakieś rozruchy. Rozruchów bali się też boja-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
253
rzy „i życzyli sobie tego, żeby praesidio wojsko Króla Jegomości, mogli
być a furorę plebis tuti”108. W pamiętniku hetman przytaczał przykład
z czasów panowania Szujskiego, który mianował wojewodą pskowskim
Piotra Szeremietiewa: „I już tam był z pół roku Szeremietiew, ni z tego,
ni z owego uczyniwszy pospólstwo bunt, Szeremietiewa zabili i jego
adherenty”109. Swoje wątpliwości hetman przekazał wojsku na specjal
nej naradzie przedstawicieli pułków. Szczególnie obawiał się on dużych
zgromadzeń z okazji sądów w Moskwie, gdy w jednym miejscu skupiało
się nawet po 20 tys. ludzi. W takim tłumie mogło łatwo dojść do niepo
kojów, które mogły z kolei przekształcić się w antypolskie rozruchy110.
Przedstawiciele pułków uważali jednak, że obawy hetmana są nieuza
sadnione. Krytykowali oni także proponowaną przez Żółkiewskiego
alternatywną koncepcję, w której sugerował, aby wojsko rozlokować po
otaczających Moskwę wioskach. Mikołaj Marchocki, występujący jako
przedstawiciel jednego z pułków Zborowskiego, oświadczył: „To, żebyś
Waszmość Mój Miłościwy Pan wojsko po słobodach postawić miał, zda
mi się, że Wasza Miłość wdasz wojsko w większe niebezpieczeństwo,
niż kiedy byś ich w mieście postawił. A to niedawno ta przyjaźń nasza
z Moskwą, a jużeśmy tak bezpieczni, że z obozu naszych większa część
w Moskwie zawsze bywa; a tak jadą nieostrożnie, żeby i do Krakowa tak
nie jechali. I wielka ich tam siła czasem i nie w jednem miejscu, luźno
komu się kędy podoba. Toż by było i jeszcze barżej, gdybyśmy po słobo
dach stali, byłaby nas zawsze większa część w mieście, niż przy chorąg
wiach”111. Argumenty wojska przekonały Żółkiewskiego. To, że obawy
Marchockiego i innych nie były płonne, wykazały wypadki, do których
doszło 26 IX 1610 r. Oddajmy głos hetmanowi: „Bojarowie sami, z któ
rych całą życzliwość WKM przeciw sobie mieć raczysz, oglądając się na
niestateczność i odmienność miru pospólstwa radzą, że tak trzeba uczy
nić i samiż byli mi do tego powodem, żeby w stolice wojsko wprowadził.
Mówili mi, żebym sobie obrał miejsce gdzie bym sam stanąć i wojsko
postanowić miał, jakoż i sam wczora przypatrywałem i dziś znowuż dla
skutecznego zawarcia, gdzie by wojsko stanąć miało, posłałem p. staro
stę wieliskiego [Aleksandra Gosiewskiego] i z kilka pp. rotmistrzów”111.
Gosiewski z towarzyszami (m.in. Mikołajem Strusiem) mieli zająć się
XJ4
I
ROZDZIAŁ 3
przede wszystkim przygotowaniem gospód w mieście. Gdy pertrakto
wali oni z bojarami, któryś z mieszkańców miasta zaczął bić w dzwony
na trwogę. Uczynił to prawdopodobnie z namowy Szujskich i patriarchy
Hermogenesa. Bojarzy zareagowali bardzo gwałtownie na ten incydent.
Udali się do Szujskich, których chcieli nawet zabić, ale zaniechali tego
w wyniku interwencji Żółkiewskiego. Jak pisze anonimowy autor, „wiel
ce się nad nimi znęcali i nie tylko rzeczy ich wszystkie do kaźni [skarb
ca] carskiej Panu Borkowskiemu i Domaradzkiemu odebrać zlecili, ale
nawet i to, w czem chodzili, z nich zdarli”113. Następnie Szujscy zostali
przekazani hetmanowi, z sugestią wydalenia ich z Moskwy. Żółkiew
ski skwapliwie z niej skorzystał, zwłaszcza że była zgodna z zaleceniami
królewskimi. Wasyl Szujski został wysłany do Osipowa, a stamtąd pod
Smoleńsk, gdzie przedstawiono go królowi. Dymitra, jego małżonkę Ka
tarzynę Szujską i najmłodszego brata obalonego cara, Iwana, wysłano do
Białej pod opiekę p. Niewiadomskiego, a następnie do Rzeczypospolitej.
Carowej Marii Szujskiej nie wydano Żółkiewskiemu, lecz umieszczono
ją w monasterze Pokrowskim w Suzdalu114.
Doszło też do awantury z wojskami Jana Piotra Sapiehy. Pragnęły
one udać się na leże zimowe do Ziemi Riazańskiej, a nie Siewierskiej,
jak planował hetman. Gdy 18 września w stolicy buchnęła plotka, że
sapieżyńcy idą do Riazania, zamknięto bramy Moskwy od strony obo
zu starosty uświackiego. Nieszczęśliwie się złożyło, że akurat jechał do
stolicy mały oddział wojsk Sapiehy, który widząc zamknięte bramy, do
szedł do wniosku, iż Moskwa zdradziła, i zaczął rabować kupców, którzy
w obozie sprzedawali towary. Doszło do strasznego tumultu, w którym
300 osób zostało rannych. Z trudem starosta uświacki pohamował swoje
wojska. Następnego dnia bojarzy udali się na skargę do hetmana. Sprawę
załagodziło nieco pismo Jana Piotra Sapiehy, który przeprosił za zajście
i obiecał surowo ukarać sprawców. Natomiast hetman wylewnie przyjął
i ugościł delegację bojarów. Nie zmieniło to jednak stanowiska bojarów,
którzy nadal żądali, aby sapieżyńcy udali się tam, gdzie im wyznaczo
no leże. Gdy wszyscy popili sobie zdrowo, nadjechał starosta uświacki.
„Bojarowie [...] opadli go zaraz strofując, że takiego swawoleństwa do
puszcza. Lapunow porwał się na niego do szable mówiąc: «Chcesz nas
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
155
carzykowi [Dymitrowi II] wydać» - aż ich p. hetman rozjął. Rycerstwo
bij, zabij na nie [tzn. wojsko starosty uświackiego], że leże, które im jest
naznaczone, nie przyjmują, a w Państwo Riazańskie wciągnąć się upie
rają, czego im pan hetman żadną miarą nie pozwoli”115. Koniec końców
sapieżyńcy udali się jednak do Ziemi Siewierskiej 14IX 161 o r. Jan Piotr
Sapieha dostał od hetmana specjalne zadanie - porozumienie się z Dy
mitrem i namówienie go do przejścia na stronę króla. 26 września het
man Żółkiewski pisał do Zygmunta III: „Oznajmiłem WKM, że zrzęda
wojska tego, które było przy Impostorze czyniła niemałą zabawę i wstręt
tutejszym WKM sprawom; tandem za staraniem i perswazją p. Sapihy [!]
w przeszły czwartek ruszyli się swymże szlakiem nazad ku Borowsku.
Deklarował mi się p. Sapiha, że gdzie mu to będzie od WKM poruczono, chce się starać o tego Impostora, możnali rzec dobremi sposoby przy
wieść go, iżby się udał do łaski WKM, a jeśliby tak uporny był, mocą
z posiłkiem ode mnie przydanym przeciwko niemu czynić”1"6. Żółkiew
ski liczył więc, że Dymitr podda się bez walki. Na wypadek, gdyby trzeba
było użyć siły, zamierzał wzmocnić oddziały Sapiehy wojskami królew
skimi117. W rękach Samozwańca pozostawało jeszcze trochę zamków
na Siewierszczyźnie i to właśnie w celu ich podporządkowania królowi
należało porozumieć się z Dymitrem lub użyć wobec niego siły118. Na
leży też pamiętać, że „zniesienie” Samozwańca obiecał hetman bojarom
w układzie z 27 sierpnia. Z drugiej strony jednak król nie uważał wypra
wy na Dymitra za konieczną. Samozwaniec był elementem nacisku na
Moskwę i jego rozgromienie nie było korzystne dla interesów polskich.
Dlatego na żądanie króla Żółkiewski porzucił plany ewentualnych dzia
łań militarnych przeciwko niemu119.
Mimo różnych incydentów wojska polskie wkroczyły do Moskwy.
„Dnia 9 octobris potem weszliśmy cicho do stolicy zwinąwszy chorągiew
nieznacznie, żeby nie wiedziała Moskwa o liczbie małej wojska nasze
go” - pisał Maskiewicz110. Hetman i starosta wieliski stanęli w głównym
zamku - Krymgorodzie. Pułki Ciechanowskiego i Ludwika Weihera
w Biełgorodzie (inaczej: Białe Mury), a Aleksandra Zborowskiego w Kitajgrodzie. Hrydzicz zwracał uwagę na fakt, że oddziały polskie były
dobrze zabezpieczone przed ewentualnym buntem w stolicy111.
2-5Ó
I
ROZDZIAŁ J
Od początku hetman czynił energiczne kroki, aby zachować dyscy
plinę wśród żołnierzy i nie dopuścić do żadnych ekscesów. Mieszkańcy
Moskwy nienawidzili szczególnie najemnych wojsk niemieckich (słyną
cych z łupiestw), Żółkiewski pozostawił spośród nich tylko kilkuset żoł
nierzy. Resztę odesłał do króla. Strzelców moskiewskich spod Carowego
Zajmiszcza wyprawił natomiast pod wodzą Iwana Sałtykowa, syna Mi
chała, przeciwko Szwedom, którzy zajmowali właśnie zamki na północy.
Hetman powołał też specjalne sądy mieszane: „sędzię tak z naszych, jako
i z Moskwy postanowił, którzy wszelakie diferencje rozsądzali, quietissime żyli tak, iż i bojarowie, i pospólstwo, którzy wiadomi będąc naro
du naszego swawoleństwa dziwowali się i chwalili, że tak spokojnie bez
wszelakiej krzywdy, nic nikomu nie czyniąc żyliśmy”111.
Hetman próbował też utrzymać dobre stosunki z patriarchą, ale tu
pojawiły się problemy. Powodem były krążące po Moskwie plotki o tym,
że Zygmunt III sam pragnie objąć tron moskiewski. Ich źródło było
dwojakie. Po pierwsze, jak pamiętamy, Mołczanow i Sołowiecki nie trzy
mali stanowiska Zygmunta III w tajemnicy. Po wtóre, sam król nie taił
przed Moskwą swoich planów. W liście do hetmana, prawdopodobnie
z 7 X 161 o r., czytamy: „Consideratie posłali i niektórzy p. senatorowie
pro confidentia sua do ludzi narodu moskiewskiego, jako to tam przy
szło i od nich przyjęto jeszcze nie wiemy”113.
Projekty objęcia tronu przez Zygmunta III zaniepokoiły szczegól
nie właśnie patriarchę, czułego na religijny aspekt sprawy. Oddajmy tu
głos Żółkiewskiemu (który w pamiętniku, wzorem Gajusza Juliusza Ce
zara, pisał o sobie w trzeciej osobie): „Z patriarchą, człowiekiem bardzo
starym i który dla religii (odmiany się w niej bojąc) był rzeczom naszym
bardzo przeciwny, pierwej przez obsyłania się z nim znaszając, potym
i sam u niego bywając, [Żółkiewski] przyjaźń sobie (jako się zdało) wiel
ką sprawił; rozmaicie go uchodził, że jął się schylać starzec na inakszą
przeciwko nam chęć. Tak już sporządziwszy i postanowiwszy, co czas po
trzebował, deklarował się bojarom dumnym, że chce do Króla Jegomości
odjechać, pretendował przed niemi różne odjechania swego przyczyny;
żeby obecnie Królowi Jegomości sprawę dał o wszystkim, co i z jakich
przyczyn się stało, żeby posłom ich do pożądanej i prędszej odprawy po-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
257
mógł, żeby się z Królem Jegomością o zatrzymaniu porządnym wojska,
więc i o zniesieniu szalbierza kałuskiego umówił. Lecz powierzchowne
to były przyczyny, własna ta przyczyna była, której zamilczywał i w wiel
kiej tajemnicy u siebie ją miał, że Król Jegomość i przez list, jako się wyżej
wspomniało, od Andronowa przyniesiony, i przez pana starostę wieliskiego deklarował się, że nie na królewicza Władysława, ale sam na się mo
skiewskiego państwa chciał”114. W tym czasie Hermogenes, któremu nie
pozwolono na wyjazd, stał się praktycznie najpoważniejszym czynnikiem
opozycyjnym w Moskwie115.1 nie pomagały nawet owe próby nawiązania
z nim przyjaznych stosunków, czynione przez Żółkiewskiego116.
10 X 1610 r. Hermogenes zwołał wielkie zgromadzenie ludzi
wszystkich stanów. Bojarzy przybyli na to zebranie dopiero po trzecim
wezwaniu. Jako pierwszy zabrał głos patriarcha, który oskarżył het
mana i Polaków o niezbyt energiczne zwalczanie Samozwańca, wbrew
wcześniejszym obietnicom. Polemizował z nim kniaź Mścisławski,
a „rozchodząc się powiedzieli bojarowie patriarsze, aby cerkwi pilnował,
a w ziemskie sprawy się nie wdawał, gdyż przedtem nigdy tego nie by
wało, aby popi dziełami hospodarskimi zawiadować mieli”117. Następ
nego dnia bojarzy przybyli do Żółkiewskiego, by wyjaśnić ten incydent.
Charakterystyczne, że w czasie rozmowy Żółkiewski ustostmkował się
do krążących po Moskwie plotek, że on sam chciałby zostać carem: „Justyfikował się im we wszystkim JMP Hetman, wywodził się i z tego, co
o nim mówili (jakoby sam carem u nich chciał być), że to niesłusznie
nań włożyli”118. Następnie kniaź Wasyl Golicyn, Michał Sałtykow (który
z Żółkiewskim przybył do Moskwy), Fiodor Szeremietiew i Iwan Gra
motin objeżdżali ludzi podejrzanych o spiskowanie z Hermogenesem
i upominali ich119.
Bardzo niepochlebnie o patriarsze wypowiadał się Hrydzicz, któ
ry w liście do Lwa Sapiehy pisał, że „z wrodzonej niecnoty swej, jeśli
z poduszczenia duchów złych, rzekłbym diabelskich, ale i moskiewskie
za diabelskie stoją, pokątnie i jawnie wymiata z siebie jad swój, buntuje
pospólstwo, perswaduje i udaje to, że Królewicz JM krzcić się pewnie nie
będzie, a zatem wiara ich zniżać się i rozrywać musi. A że naród litewski
(w co zawiera i polski) nie trzymał nigdy Moskwie słowa, trwał zawsze
2.58
I
ROZDZJAŁ 3
w nieprzyjaźni i teraz jako by JM Pan Hetman miał im w wielu rzeczach
przestąpić przysięgę swoję, powiada, iż chcący wora upuścił. A teraz sam
nie idzie za niem i nie przemyślawa, żeby wor więcej krwie ludzkiej nie
przelewał i państwa nie mieszał. Ale ruskich ludzi z stolice śle za nim,
a sam idzie do miasta z wojskiem na utrapienie ludzkie i na zesromocenie
żon i dzieci tych, których na służbę wysyła, i wszystkich, co w mieście
mieszkają. Więc i insze kalumnie i kłamstwa swoje zarzuca wiodąc mir do
tego, aby się raczej zawarli w mieście i bronili do niego wejścia JMP Het
manowi, a podobno żeby i Królewicza JM zmienili. Czego niepodobna
rzecz, aby dokonał. Jednak na dość i przewrotność jego i tych wszystkich,
co mu pomagają, musi być pilne oko i wielka ostrożność. Jakoż za szczerą
życzliwością i dobrem affektem ku Królewiczowi JM u Fiodora Iwanowicza Mścisławskiego i innych niektórych bojar także, wielu ludzi z różnych
stanów tego narodu zniża się ta obłudna, przeciwna rada”1’0.
Wiele czasu hetman poświęcił w Moskwie wysyłaniu poselstwa bo
jarów do króla. Już 31VIII161 o r. pisał o ustalaniu jego składu - na czele
mieli stać: metropolita Filaret, tytułowany zazwyczaj patriarchą, kniaź
Wasyl Golicyn, kniaź Daniel Mezecki, Wasyl Telepniew (ten ostatni jed
nak w końcu nie pojechał) i inni. W sumie samych posłów miało być, jak
już wspomniano, około 8 o131. W ich dobieraniu brał udział sam Żółkiew
ski. W ten sposób chciał się on pozbyć z Moskwy person o nadmiernej
skłonności do spiskowania lub wprost pretendujących do tronu carskie
go. Do tych ostatnich zaliczali się przede wszystkim młody Michał Ro
manow, syn patriarchy Filareta, a także kniaź Wasyl Golicyn. Żółkiewski
wspominał: „A iż te osoby, które były in praedicamento do carstwa (to
jest Mikitycz [Michał] Romanow młody, syn metropolity rostowskiego, a kniaź Wasyl Galiczyn) były podejrzane, żeby fawor, który mieli
z jakiejkolwiek okazyi do nich się nie wrócił, starał się o to pan hetman
i namawiał Galiczyna, żeby poselstwa się podjął, perswadował mu, że tak
wielkie rzeczy przez wielkie ludzie, jakim on jest, mają być sprawowane;
więc upewniając go, że za tym poselstwem ma mieć principem locum,
przystęp pierwszy do łaski Króla Jegomości i Królewicza. Smakowało to
Galiczynowi i podjął się tego poselstwa. Mikitycz Romanow, młody był
chłopiec (jako się wyżej wspomniało), nie było go jako w poselstwo wra-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
| 159
zić; ale przecie ojca jego (żeby go mieć niejako za zakład) postarał się pan
hetman, że go od duchownego stanu posłem mianowano, allegował tym
pan hetman, że nie tylko z dostojeństwa, ale i z urodzenia potrzeba do
takiej sprawy czesnego, po naszemu zacnego człowieka, a tym ukazywał
się jakby palcem ten to Filaret, metropolit rostowski, Mikityczów ojciec;
bo zacnością urodzenia żaden z duchownych nie był mu równy, więc też
i z urzędu tego metropolitańskiego, który wtóre ma miejsce między moskiewskiemi metropolity”251.
Patriarcha Filaret był formalnym przewodniczącym poselstwa,
chociaż decydującą rolę odgrywał w nim kniaź Wasyl Golicyn. Zastana
wiająca jest sprawa liczebności orszaku poselstwa. Otóż według rachun
ków skarbu polskiego wynosiła ona 776 osób (80 posłów plus osoby
towarzyszące)133. Hetman pisał wprawdzie, że orszak liczył 4000 ludzi,
najwyraźniej jednak przesadzał. Król bardzo obawiał się takiej gromady
ludzi i pisał Żółkiewskiemu o „ogłodzeniu” kraju134.
Bojarzy zostali zaopatrzeni w obszerną instrukcję, w której sfor
mułowaniu duży udział mieli, jak się zdaje, patriarcha Hermogenes
i jego stronnicy. Na początku zawierała ona rys historyczny dotyczący
obalenia Szujskiego, następnie omawiała okoliczności zawarcia ugody
z Żółkiewskim. Dalej przechodziła do deklaracji, że wszystkie stany mo
skiewskie nie chcą innego władcy niż królewicz Władysław. Ponieważ
jednak w sprawie chrztu Władysława Żółkiewski nie miał instrukcji,
a królewicz (zdaniem bojarów) powinien przyjąć prawosławie, zostało
wysłane to poselstwo. Miało ono też prosić króla Zygmunta o zgodę na
wysłanie królewicza do Moskwy. Następnie instrukcja zawierała, mo
skiewskim zwyczajem, rozpisane na głosy poszczególnych członków po
selstwa przemówienie, które miało być wygłoszone w obecności króla.
I tak jako pierwszy powinien przemówić kniaź Golicyn i opowiedzieć
o okolicznościach obalenia Szujskiego. Po nim głos miał zabrać kniaź
Daniel Mezecki. Najważniejszym punktem jego fragmentu legacji mia
ło być ponowienie prośby, aby Zygmunt III dał swojego syna na car
stwo i pozwolił mu się ochrzcić w wierze prawosławnej. Następnie miał
przemawiać Wasyl Sukin. Jego zadaniem było oficjalne zawiadomienie
o układzie z Żółkiewskim i przysiędze, jaką stany złożyły już królewi-
16o
I
ROZDZIAŁ 3
czowi. O złożonej przysiędze miał także mówić diak Tomiło Ługowski.
Natomiast Sydawny Wasiliew powinien ponownie poruszyć drażliwy
problem chrztu królewicza, która to sprawa w umowie z Żółkiewskim
miała być odniesiona do decyzji króla. Ową składaną mowę zakończyć
miał Golicyn gorącym apelem o jak najszybsze przybycie królewicza do
Moskwy. Bardzo podobne przemówienie bojarzy mieli wygłosić także
wobec królewicza, gdyby był on obecny pod Smoleńskiem135.
Następnie instrukcja zawierała ю punktów, które powinni przed
stawić posłowie stronie polskiej. Były one następujące:
i. Zygmunt III powinien zgodzić się na objęcie tronu przez Włady
sława i jego chrzest w obrządku prawosławnym. Ten ostatni miał odbyć
się w Smoleńsku, a udzielić go winni Filaret oraz miejscowy metropolita
Siergiej.
z. Królewicz Władysław po objęciu tronu carskiego nie może pro
sić papieża o błogosławieństwo i utrzymywać z nim jakichkolwiek kon
taktów.
3. Ludzie niższych stanów za przejście z prawosławia na inną wiarę
powinni być przez Władysława karani śmiercią i konfiskatą majątku.
4. Królewicz będzie mógł zabrać ze sobą do Moskwy tylko nielicz
ny orszak Polaków.
5. Tytulatura przyszłego cara Władysława miała być identyczna jak
poprzednich carów (wiązała się z tym, rzecz jasna, kwestia przynależno
ści Smoleńska, Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej i innych spornych
terytoriów).
6. Władysław pojmie za żonę prawosławną mieszkankę Państwa
Moskiewskiego.
*
7. Wszystkie grody, które są obecnie opanowane przez wojska kró
lewskie, powrócą do rąk moskiewskich. Te zaś, które są w ręku Samo
zwańca, król uwolni i także zwróci Moskwie.
8. Polacy towarzyszący Władysławowi nie dostaną dóbr w pobliżu
granicy. Nie obejmą też zarządu pogranicznych zamków, np. Smoleńska.
9. Obie strony, polska i moskiewska, powinny sobie wzajemnie od
dać jeńców.
1 o. Król polski powinien odstąpić od Smoleńska1’6.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
261
Po ewentualnym zaprzysiężeniu tych punktów przez króla i kró
lewicza bojarzy powinni prosić, aby jak najszybciej został zwołany sejm
Rzeczypospolitej w celu ratyfikacji tych postanowień. Dalej instrukcja
zawierała szczegółowe warianty odpowiedzi na różne propozycje senato
rów polskich, które mogłyby być wysunięte w czasie rokowań. W kwestii
chrztu królewicza bojarzy powinni unikać jakichkolwiek dyskusji na te
mat wiary, lecz mocno stać przy swoim stanowisku. Nie powinni też zga
dzać się na ewentualną propozycję strony polskiej, by królewicz najpierw
objął tron, a sprawę chrztu rozstrzygnąć po konsultacji z duchowień
stwem katolickim i prawosławnym. Gdyby panowie polscy stwierdzili,
że także inni carowie moskiewscy kontaktowali się z papieżami, i zapy
tali, dlaczego bojarzy odmawiają tego prawa Władysławowi, należy im
odpowiedzieć, iż kontakty te dotyczyły jedynie spraw politycznych.
Władysław jako car także będzie mógł prowadzić rozmowy z papieżem
w sprawach państwowych. Instrukcja przewidywała też, że panowie pol
scy mogą podważać trzeci punkt propozycji moskiewskich, twierdząc, iż
każdy przecież może wyznawać taką wiarę, jaką chce. Bojarzy mieli na
to twardo odpowiedzieć, że w Moskwie zawsze była tylko jedna wiara,
co zapobiega sporom i buntom. Gdyby senatorowie dziwili się, dlacze
go królewicz polski i przyszły car moskiewski ma iść do Moskwy z ma
łym orszakiem, strona moskiewska ma odpowiedzieć, że przecież idzie
on zaproszony przez stany, a nie z wojskiem na podbój. Panowie polscy
mogli jednak stwierdzić, że Władysław będzie się po prostu wstydził
iść z małą asystą. W takim przypadku posłowie powinni przypomnieć
przykład samego Zygmunta, który przybył ze Szwecji z niewielką liczbą
ludzi. Bojarzy mogli pozwolić na najwyżej 500-osobowy orszak Włady
sława. Posłowie mieli też energicznie odpierać wszelkie sugestie senato
rów co do zmiany tytulatury przyszłego cara. Gdyby zaś panowie polscy
stwierdzili, że królewicz może żenić się „gdzie chce”, strona moskiewska
powinna odpowiedzieć, iż postawiony wymóg poślubienia prawosławnej
ma na celu jedynie dobro państwa i samego Władysława. Dlatego też
przed swoim ślubem przyszły car powinien poprosić o zgodę patriarchę,
sobór, bojarów i całą dumę bojarską. W kwestii grodów zajętych przez
wojska królewskie i oddziały Dymitra bojarzy przewidywali, że strona
z6z
I
ROZDZIAŁ Зл
polska uzależni ich opuszczenie od wypłaty pieniędzy polskim wojskom
zaciężnym przez Moskwę. W takim przypadku posłowie mieli podkreś
lać zniszczenie państwa uczynione przecież także przez tych żołnierzy.
Powinni też stwierdzić, że król nie może się domagać zwrotu kosztów
wyprawy, bo przecież dzięki niej posadzi na tronie carskim swojego syna.
Gdyby zaś Polacy żądali wypłaty pieniędzy oddziałom Samozwańca, to
bojarzy powinni przypomnieć, że wkroczyły one do Moskwy wbrew
woli króla, dokonywały rzezi i rabunków i dlatego takie rozwiązanie jest
nie do pomyślenia. O ewentualnym wynagrodzeniu Zygmuntowi III
kosztów wyprawy będzie można mówić dopiero po objęciu tronu przez
Władysława. Nowy car porozumie się wtedy z patriarchą i bojarami
i podejmie decyzję o zapłacie. Gdyby panowie polscy protestowali prze
ciwko zakazowi obejmowania włości i urzędów pogranicznych przez Po
laków, bojarzy powinni stwierdzić wprost, że byłoby to ryzykowne dla
integralności Państwa Moskiewskiego. Instrukcja przygotowywała też
posłów do polemiki w sprawie jeńców. Na wypadek, gdyby senatorowie
stwierdzili, że w Polsce nie ma jeńców moskiewskich, a ci „Moskwianie”,
którzy tam przebywają, czynią to dobrowolnie, bojarzy powinni odpo
wiedzieć, że już Żółkiewski przysięgał zwrócić wszystkich jeńców, spra
wa jest więc aktualna. Gdyby zaś król odmawiał odstąpienia Smoleńska,
bojarzy powinni podkreślić, że Zygmunt III deklarował, iż wkroczył do
Moskwy tylko dla uspokojenia tego państwa. To samo mówił hetman
Żółkiewski137.
W dalszej części instrukcja przewidywała możliwość wysuwania
przez króla lub senatorów innych spraw i problemów niż wymienione
w owych io punktach. Chodziło zwłaszcza o pewne upalenia z umo
wy Żółkiewskiego pod Moskwą. Tak więc, gdyby Polacy domagali się
przyznania katolikom z otoczenia Władysława jednego kościoła w Mo
skwie, posłowie mieli odpowiedzieć, że sprawę tę może rozpatrzyć do
piero przyszły car, po konsultacji z patriarchą. Wszystkie jednak stany
moskiewskie będą prosiły królewicza, aby owego kościoła nie było. Na
argument, że w Polsce są ludzie różnej wiary - katolicy, prawosławni, lu
teranie i inni, posłowie mieli odpowiedzieć, że w Moskwie jest po prostu
inaczej. Bojarzy mieli też wnieść o rewizję punktu mówiącego o współ-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
163
nych polsko-moskiewskich rządach w miastach pogranicznych. Na taki
punkt nie zgodziły się ponoć stany moskiewskie. Gdyby jednak panowie
polscy nalegali na realizację tego punktu, posłowie powinni podkreślić,
że w umowie z z 7 sierpnia miał on brzmienie nie definitywne, lecz su
gerujące dalsze rozmowy w tej sprawie. Instrukcja przewidywała też
przypadek, w którym strona polska żądałaby od posłów zawarcia pokoju
wieczystego między Polską a Moskwą (za tym szłyby, rzecz jasna, zmia
ny terytorialne). Posłowie powinni oświadczyć wówczas, że nie mają do
tego upoważnienia od patriarchy i Soboru Ziemskiego. To samo mieli
oświadczyć w przypadku próby wniesienia przez senatorów pod obrady
jakichkolwiek nowych punktów. Gdyby król odkładał podpisanie i za
przysiężenie porozumienia, twierdząc, że musi je rozważyć sejm, posłowie
powinni oznajmić, że długi okres bezkrólewia będzie szkodliwy dla Pań
stwa Moskiewskiego. Dlatego byłoby lepiej, gdyby Władysław najpierw
był koronowany na cara, a później odbył się sejm, na który przybyłoby
poselstwo moskiewskie. Jeśli jednak rozwiązanie to byłoby niemożliwe,
posłowie mogli proponować inne wyjście. Otóż król zaprzysiągłby tylko
te artykuły, które mógł zaprzysiąc bez zgody sejmu. Natomiast w celu
potwierdzenia pozostałych zwołałby sejm, na czas którego wyprowadził
by z Państwa Moskiewskiego wszystkie wojska. Na sejm ten przybyłoby
poselstwo moskiewskie13 8.
Analiza tego dokumentu nasuwa następujące refleksje:
1. Stanowisko bojarów było niezwykle sztywne, przede wszystkim
w kwestii chrztu królewicza, ale również w innych sprawach, np. doty
czącej zwrotu zamków.
z. Instrukcja nie zezwalała na żaden kompromis w wielu ważnych
sprawach, np. w kwestii finansowego wynagrodzenia dla Zygmunta.
3. Bezkompromisowość instrukcji podkreślał jeszcze fakt, że po
słom kazano trzymać się ściśle zaleceń dokumentu. Wszelkie inne pro
pozycje strony polskiej miały być odrzucone pod pretekstem braku
pełnomocnictw strony moskiewskiej.
4. Instrukcja nakazywała nawet rewidować niektóre punkty umowy
z 2.7 VIII 1610 r. jako niekorzystne dla strony moskiewskiej (np. punkt
164
I
’
ROZDZIAŁ 3 ,
dotyczący wspólnego polsko-moskiewskiego zarządu zamkami pogra
nicznymi).
Reasumując, warunki stawiane przez bojarów były twarde, a na
rzucone z góry sztywne stanowisko poselstwa nie dawało wielkich szans
przyszłym rokowaniom. Obie strony (król i bojarzy moskiewscy) uważa
ły układ z 17 sierpnia za zbyt ugodowy i pragnęły wręcz jego rewizji. Do
impasu musiało dojść nieuchronnie.
Niezwykle obłudnie w świetle tej instrukcji brzmią słowa, które na
temat wyznania królewicza wypowiedział nieco wcześniej kniaź Wasyl
Golicyn. Przypomnijmy relację hetmana Żółkiewskiego: „O krzczeniu
i innych conditiach, z któremi do WKM kniazia Wasyla Golicyna z to
warzyszami posyłam, nie będzie trudności. Bo i dnia onegdajszego, to
jest w sobotę przeszłą, gdy bojarowie przyszli przez kniazia Wasyla Golicyna, deklarował mi się, że o krzczenie bić czołem i prosić mają. Ale
choć tego by królewicz JM nie uczynił (jego słowa piszę) «Wolen Boh
da Hosudar, my jemu już chrest całowali i jemu nam pramić». Bardzo
dobrze w rzeczach idzie ten Golicyn...”139. Poselstwo wyjechało pod ko
niec września, aby 17 października przybyć pod Smoleńsk.
Do opuszczenia Moskwy przygotowywał się także hetman. Jego
sytuacja polityczna stawała się bowiem coraz bardziej nieokreślona. Król
sam zresztą sugerował Żółkiewskiemu przybycie do obozu, aby się po
rządnie z nim rozmówić. Z drugiej strony, jak już wspomniano, hetman
pragnął osobiście przekonać króla do swojej koncepcji ugody z Moskwą.
Trochę światła na argumenty, których chciał użyć Żółkiewski, rzuca
S. Kobierzycki140. Otóż hetman uważał, iż królewicz Władysław, mimo
że ma dopiero 15 lat, może być oddany na tron moskiewski. Można
go przecież otoczyć doradcami polskimi, a oddziały wojskowe przeby
wające w Moskwie obronią go w razie ataku. Warunki moskiewskie są
być może w niektórych sprawach zbyt wygórowane, ale jest to wybieg
taktyczny, podobny do tych, jakich używa polska szlachta na wolnych
elekcjach, gdy przed przyszłym monarchą stawia się wielkie wymagania
zawarte w pactach conventach. Warunki stawiane przez Moskwę można
by zresztą roztrząsać w przyszłości na sejmie polskim. Królewicz-car wy
słałby na ten sejm poselstwo, które by zawarło ostateczny układ i przy-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
165
mierze. Sejm ten byłby równocześnie legalizacją królewskich poczynań
związanych z królewiczem. Tak więc również w celu przedstawienia tego
stanowiska hetman wyruszył do obozu pod Smoleńskiem.
Niechętnie na wyjazd hetmana zapatrywało się wojsko polskie
w Moskwie. Marchocki pisał: „Hetman wyjednał to sobie u nas, żeby on
jechał pod Smoleńsk, mówiąc, że jeśli ja nie pojadę, królewicz nie przyjedzie do was. Pozwoliliśmy mu tego odjazdu pod tym wanmkiem, bo
inaczej nie bylibyśmy go byli puścili”141. Dowództwo nad wojskiem objął
Aleksander Gosiewski, „któremu na niczem tak do dobrego porządku
jako i do wszelakiej ostrożności nie schodziło”.
Tuż przed odjazdem udał się do hetmana kniaź Mścisławski. Przede
wszystkim prosił on Żółkiewskiego, aby nie odjeżdżał. „Za odjazdem
twoim obawiamy się, żeby wasi ludzie, jako swawolnie nie uczynili z na
szemi ludźmi ssory, to jest zwady” - mówił szczerze kniaź141. Gdyby
jednak hetman musiał jechać, to Mścisławski nalegał, „aby w dobrym
rządzie [porządku] wojsko swe zostawił”145. Ze swojej strony deklarował
staranie o utrzymanie spokoju w Moskwie. Kniaź Mścisławski poruszył
jeszcze jeden problem. Otóż sugerował on, by Żółkiewski poprosił kró
la o zwołanie sejmu w Warszawie. „Wiemy, iż u was nie może być nic
gruntownego, co by sejmem utwierdzono nie było, przeto umówiwszy
i postanowiwszy rzeczy z naszemi posły, i o wszystkich sprawach pań
stwu tak waszemu, jako i naszemu należących, po sejmie niech jako naj
prędzej Król Jegomość przyjedzie do nas z królewiczem Władysławem,
hospodarem naszym [...]. Gdyż wiemy, że przez młodość królewicz tak
wielkimi sprawami jeszcze nie powłada, żeby Król Jegomość z lat dostałych państwo sprawował” - mówił kniaź144. Żaden z historyków nie za
stanowił się nad tymi słowami Mścisławskiego. A są one bardzo ciekawe.
Przedstawiają bowiem koncepcję załatwienia sprawy obsadzenia tronu
moskiewskiego, która w znacznym stopniu odpowiadała Zygmunto
wi III. Chociaż Władysław pozostawałby formalnie carem, opiekę nad
nim - aż do osiągnięcia pełnoletności - sprawowałby sam król. Jak się
zdaje, Mścisławski, najbardziej propolski polityk wśród bojarów, był jed
nak w swoich poglądach dość odosobniony. Żółkiewski podczas owego
spotkania obiecał też kniaziowi, że „prośbę ich ze strony jechania Króla
z66
I
ROZDZIAW 3
Jegomości na sejm Królowi Jegomości odniesie”145. Hetman prosił też
Mścisławskiego i innych bojarów, „żeby stale w poprzysiężonej wierze
stali”146. „Obiecował im też, co im było miło, że się odprawiwszy u Króla
Jegomości, miał prędko nazad wrócić”147.
W ostatnich dniach października 1610 r. hetman wyjechał z Mo
skwy. „Kniaź Mścisławski i insi przedniejsi bojarowie prowadzili za milę
pana hetmana dobrą, a póki przez miasto jechał, mir, czerń wszystka po
ulicach zabiegała mu drogę, żegnając i błogosławiąc”148. Żółkiewski naj
pierw udał się do Wołoka, gdzie Paweł Rudzki przywiózł mu z Osipowa
obalonego cara Wasyla Szujskiego. Jan Hrydzicz, towarzyszący hetma
nowi w podróży pod Smoleńsk, pisał: „[Szujski] w świeckim ubierze
chodzi, czernieckiego habitu używać nie chce, mięso je, mając nadzie
ję w łasce i miłosierdziu KJM, iż zarówno z bracią swą w Polszczę albo
w Litwie opatrzenie i żonę sobie przywróconą mieć będzie, po której
snadź bardziej niż po Carstwie tęskni”149.
Warto w tym miejscu poświęcić trochę uwagi jeszcze jednemu,
istotnemu partnerowi toczących się zmagań - Szwecji. Po klęsce kłuszyńskiej i obaleniu Szujskiego Karol IX uznał, że jego sojusznik został
rozbity i doszedł do wniosku, że trzeba z istniejącego zamętu wynieść jak
największe korzyści polityczne i terytorialne. Pod pretekstem egzekwo
wania kosztów pomocy od moskiewskiego partnera Jakub de la Gardie
rozpoczął zajmowanie twierdz na północy państwa carów. 15 VIII 1610 r.
opanował on zamek w Ładodze, w marcu 1611 r. Keksholm, a w lipcu
1611 r. Nowogród Wielki. Zdobyte prowincje stały się dla Karola IX,
a od jesieni 1611 r. dla jego następcy Gustawa Adolfa, dobrą bazą do
dalszych działań. Szwecja rozpoczęła więc konkurencyjną w stosunku
do Rzeczypospolitej akcję militarną, a później także dyplomatyczną,
w Moskwie150.
Poselstwo bojarów przybyło pod Smoleńsk 17 października. Po
uroczystym powitaniu i kilku dniach wypoczynku zostało ono przyjęte
przez króla z z października. Bojarzy najpierw oddali pokłon i ucałowali
rękę Zygmunta III, a następnie przystąpili do przedstawiania swojej legacji. Nie odbiegała ona zbyt wiele od schematu przedstawionego w po
czątkowej części instrukcji151. Zawierała więc zwyczajowe pozdrowienia,
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
I
167
a następnie obszerny wykład na temat wydarzeń ostatnich czasów. Dalej
bojarzy stwierdzali, że cały naród moskiewski chce, „ażeby syn wasz, Ho
spodar nasz Władysław Zygmuntowicz pożałował, ochrzcił się w naszę
prawosławną, chrześcijańską wiarę greckiego zakonu i był na Rosyjskim
Carstwie Hospodarem, carem i wielkim kniaziem wszystkiej Rusi w na
szej prawosławnej, chrześcijańskiej, greckiej wierze, jako byli i przeszli
wielcy hospodarowie i carowie rosyjscy”252.
Tak więc już na wstępie pojawiła się wyraźna aluzja do przejścia
królewicza na prawosławie. Dalej posłowie zręcznie nawiązali do zawar
tej przez Żółkiewskiego umowy z 17 sierpnia i podkreślili, że została ona
już uroczyście zaprzysiężona. Niektóre sprawy nie były jednak w niej
ujęte, hetman bowiem nie czuł się upoważniony do ich dyskutowania.
Posłowie mieli znowu na myśli sprawę religii: „A o większych dziełach,
o krzczeniu, że Hospodar, królewicz Władysław Zygmuntowicz, chrzcił
się w naszą, prawosławną, chrześcijańską wiarę greckiego zakonu i był
w naszej prawosławnej, chrześcijańskiej, greckiej wierze i o innych wielu
artykułach hetman Żółkiewski waszego hospodarskiego [pozwolenia]
sobie nie powiadał, a zastanowili o to posłać bić czołem wam Wielkiego
Hospodara i waszemu hospodarskiemu synu Królewiczowi od wszyst
kiego Moskiewskiego Hospodarstwa posłów...”255.
Na końcu mowy, oprócz jeszcze jednej prośby o konwersję kró
lewicza, znalazł się także inny postulat, a mianowicie, by Władysław
„pożałował, szedł na swoję carską stolicę, w stołeczny zamek Moskwę,
krom mieszkania”254. Sprawa wyznania królewicza postawiona została
od razu jako najważniejsza, a stanowisko posłów wykluczało tu właści
wie jakiekolwiek ustępstwo. Równie pryncypialny był przeczytany praw
dopodobnie w czasie tego posłuchania list od patriarchy Hermogenesa,
dostarczony za pośrednictwem metropolity Filareta255.
Był on pisany właściwie w imieniu całego narodu moskiewskiego.
Po obszernym wstępie historycznym, którego myślą przewodnią było
twierdzenie, że „od czasu śmierci Fiodora Iwanowicza cały naród mo
skiewski jest jak okręt bez sternika”, Hermogenes także przeszedł do
sprawy wyznania królewicza. „O wielki, samowładny królu, daruj nam
syna swego, którego umiłował i wybrał Bóg w cary, w naszę prawosław-
168
I
ROZDZIAŁ J,
ną, grecką wiarę, którą prorocy przepowiedzieli, którą Apostołowie opo
wiadali, którą Święci Ojcowie utwierdzili, którą wszyscy prawosławni
chrześcijanie nieomylnie i mocno trzymali i do tego czasu wyozdobiwszy
się świeci i błyszczy się jako słońce”. Dalej następowała obszerna apologia
wiary prawosławnej256.
Na legację odpowiadał w imieniu króla Lew Sapieha. Nie wdawał
się on w szczegóły, podziękował jedynie za przychylność i oświadczył, że
wkrótce rozpocznąsię szczegółowe rokowania. Nastąpiło to rzeczywiście
prędko, bo już 25Х1610Г. Posłowie trzymali się ściśle omówionej już
instrukcji. Tak więc kładli nacisk na jak najszybsze osadzenie na tronie
królewicza Władysława. Po tym, jak królewicz przyjmie chrzest w ob
rządku prawosławnym i koronuje się, będzie można mówić o innych
sprawach. Bojarzy postulowali też, aby Władysław poślubił „Moskwiankę”. Domagali się także, by królewiczowi towarzyszyło bardzo nieliczne
grono Polaków i żeby nie sprawowali oni żadnych urzędów. Prosili poza
tym, aby król odstąpił Moskwie wszystkie zdobyte zamki i zaprzestał ob
legania Smoleńska257.
Rokowania szły opornie. Senatorowie polscy zgadzali się na oddanie
królewicza Władysława na tron pod warunkiem, „żeby społem Królowi
Jegomości z Królewiczem przysięga służyła”258. Oznaczało to wysunięcie
zakamuflowanego postulatu objęcia zarządu carstwem przez Zygmunta III,
przynajmniej przez pewien czas. Na zebraniu 2 5 października senatoro
wie polscy zażądali poddania się Smoleńska. Posłowie moskiewscy od
powiedzieli na to, że zgodnie z układem z 27 sierpnia twierdza ta wcale
nie musi się poddać, wystarczy tylko, aby złożyła przysięgę królewiczowi.
Senatorowie odparli, że układ mówił też o uspokojeniu państwa, przez
co można rozumieć także obsadzenie twierdz polskimi załogami. Pod
kreślali dalej, że król przybył dla uspokojenia Państwa Moskiewskiego,
dlatego przysięga musi być składana nie tylko królewiczowi, ale i jego
ojcu. Wywołało to niezadowolenie posłów. Senatorowie odrzucili nato
miast propozycję moskiewską, aby po osadzeniu na tronie królewicz sam
pertraktował z ojcem na temat granic państwa259.
Kolejna tura rokowań odbyła się 27 października. Ze strony pol
skiej wzięli w niej udział Lew Sapieha, Jakub Potocki, Feliks Kryski i Ja-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
169
nusz Skumin Tyszkiewicz. Gdy Polacy domagali się wpuszczenia załogi
do Smoleńska, posłowie odpowiedzieli, że nie mają w tej sprawie instruk
cji i muszą się najpierw skonsultować z bojarami moskiewskimi. Była to
wyraźna gra na czas. Na argumenty Moskwy, powołującej się na układ
z 17 VIII 1610 r., senatorowie odpowiedzieli, że nie został on zaprzysię
żony przez króla i ten domaga się poddania Smoleńska. Przedstawili oni
także własną wykładnię układu polsko-moskiewskiego. Sprowadzała się
ona do tego, że o swoim wyznaniu zadecyduje sam królewicz (tzn. nie
zmieni wiary), ale nie będzie się porozmniewał z papieżem w żadnych
sprawach. Jeńcy zostaną zwróceni bez okupu, a na temat liczby Polaków,
którzy mieliby towarzyszyć królewiczowi, posłowie mieli rozmawiać
z samym Władysławem. W sprawach sporów terytorialnych i sojuszu
między Polską a Moskwą miano rokować na sejmie Rzeczypospolitej160.
O ewentualności rządów Zygmunta w Moskwie senatorowie tym razem
nie wspominali, co nie świadczyło bynajmniej o zmianie stanowiska stro
ny polskiej w tej kwestii.
Kolejne rokowania odbyły się 30 X 1610 r. Senatorowie polscy
stwierdzili, że nawet gdyby król zgodził się odstąpić od Smoleńska, to
oni sami będą walczyć o utracone ziemie swojej ojczyzny. Gdy posłowie
moskiewscy odwołali się ponownie do umowy z 27 sierpnia, a konkret
nie do jej artykułów o pokoju bez aneksji, senatorowie oświadczyli, że nie
przywiązują do tej runowy większej wagi. Rozmowa na tematy finansowe
także nie przyniosła skutku, gdyż Filaret i kniaź Golicyn oświadczyli, że
o zwrocie kosztów wyprawy króla będzie z nim radził królewicz, gdy już
zasiądzie na tronie carskim. Posłowie poprosili też o jasną odpowiedź na
pytania: czy król da Władysława do Moskwy i czy królewicz przyjmie
wiarę prawosławną? Senatorowie obiecali przekazać słowa i zapytania
posłów Zygmuntowi III.
Następny dzień rokowań to 2 XI161 o r. Najpierw senatorowie od
czytali odpowiedź króla na pytania posłów moskiewskich. Zygmunt III
stwierdził, że decyzja w sprawach swojej wiary i małżeństwa należy do
królewicza. Sam król może jednak zagwarantować, że Władysław nie bę
dzie kontaktował się z papieżem. O liczebności swojego orszaku także
zadecyduje królewicz. W sprawie odstąpienia Smoleńska senatorowie
2-70 I
ROZDZIAŁ 1
odpowiedzieli (już od siebie), że po poddaniu się twierdzy król wyruszy
na sejm do Warszawy, aby omówić warunki osadzenia na tronie Włady
sława. Posłowie odpowiedzieli, że zrealizowanie takiej koncepcji wyma
ga bardzo dużo czasu i zaapelowali o wypełnienie umowy z z7 sierpnia.
Prosili też o możliwość rozmowy z oblężonymi smoleńszczanami. Pod
koniec obrad Lew Sapieha oświadczył Filaretowi, że królewicz nie ma
zamiaru ponownie przyjmować chrztu. W odpowiedzi oburzeni boja
rzy oznajmili, iż prawosławie to matka wszystkich wiar chrześcijańskich,
które się od niej oderwały. Przypomnieli też Sapieże, że jego przodkowie,
w tym ojciec, wyznawali prawosławie.
Podczas kolejnej tury rozmów, kilka dni później, strona polska, aby
ukazać konieczność dłuższego pobytu wojsk Rzeczypospolitej w Pań
stwie Moskiewskim, oznajmiła posłom o sukcesach Szwedów i oddzia
łów Samozwańca. Filaret i Golicyn odpowiedzieli na to, że król mógłby
zniszczyć najeźdźców przy pomocy oddziałów rozmieszczonych w lo
kalnych twierdzach. Polacy stwierdzili jednak, że gdyby król odszedł od
Smoleńska, to jego oddziały rozmieszczone właśnie po tych twierdzach
przeszłyby do Dymitra i bardzo go wzmocniły. Nie zrobiło to na posłach
większego wrażenia. Poprosili oni ponownie, aby pozwolono im posłać
po instrukcje do Moskwy. Senatorowie odparli, iż nie jest to konieczne,
gdyż jako wielcy posłowie mają oni wszelkie pełnomocnictwa do roz
mów. Oświadczyli też, że król chce zająć Smoleńsk nie dla siebie, lecz
dla swojego syna. Dalej jednak wyjaśnili, że królewicz Władysław będzie
w przyszłości rządził Rzecząpospolitą, Moskwą i Szwecją, w związku
z tym nie ma znaczenia, do którego z tych państw będzie należał Smo
leńsk. Posłowie odpowiedzieli, że nie mają w tej sprawią dokładnej in
strukcji. Gdy senatorowie podkreślili, że poddanie się Smoleńska jest
sprawą honoru króla, Filaret i kniaź Golicyn stwierdzili jedynie, że nale
ży dążyć do zaprzestania przelewu krwi chrześcijańskiej. Odmówili też
zdecydowanie nakłaniania Smoleńska do poddania się i jeszcze raz za
apelowali o zezwolenie im na skontaktowanie się z Moskwą16*.
Tak więc już pierwsze dni rokowań pokazały, jak ciężkie zadanie
stoi przed umawiającymi się stronami. Posłowie trzymali się ściśle swojej
kategorycznej instrukcji, strona polska zaś zachowywała równie sztyw-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
17 I
ne stanowisko w tak zasadniczych kwestiach, jak wyznanie królewicza,
przynależność Smoleńska i inne.
W tym czasie wznowiono rozmowy ze smoleńszczanami. Posło
wie, którzy przybyli pod Smoleńsk, przywieźli także listy do Szeina,
oznajmiające o obiorze królewicza Władysława na tron moskiewski161.
Po otrzymaniu tych pism Szein zdeklarował się, że też jest gotów złożyć
przysięgę królewiczowi, i „wysłał do Króla Jegomości niektórych synów
bojarskich, że chce i on, jako i na Moskwie bojarowie uczynili, przysięgę
oddać Królewiczowi Władysławowi”16’. Polacy jednak odpowiedzieli, że
„Smoleńska insza jest kondycja, niźli inszych zamków, że tu sam Król
Jegomość głową swą; zaczym potrzeba, żeby samemu Królowi Jegomości
i Królewiczowi przysięgali, i zamek żeby zaraz był podany. Gdyż jako
o co innego, tak idzie i o sławę Króla Jegomości, gdy stawszy głową swą
tak długi czas pod zamkiem nie mógł go wziąć”164. Na tym na razie roko
wania z Szeinem zakończyły się165.
Dla posłów z Moskwy stało się oczywiste, że nawet w wypadku
osadzenia królewicza na tronie carskim Smoleńsk przypadnie Rzeczypo
spolitej. W przekonaniu tym mógł ich utwierdzić także inny incydent.
Oddajmy głos Żółkiewskiemu: „Panowie senatorowie urgebant, żeby
społem Królowi Jegomości z Królewiczem przysięga służyła, Smoleńsk
żeby ex nunc był poddany. Bardzo to posły moskiewskie i te syny bojar
skie, którzy przy nich byli, potrwożyło, a nade wszystko smoleńskiego
powiatu bojar; było ich pod tysiąc. Tym pan kanclerz litewski imieniem
Króla Jegomości rozkazał, żeby chcąli przyjść do swych majętności, Kró
lowi Jegomości społem i Królewiczowi przysięgali i niektórych tak do
przysięgi przywodzili; co wielką konsternację między niemi i odmianę
ich umysłów uczyniło”166.
Wieści o postulatach polskich i trudnościach w rokowaniach zaczę
ły się stopniowo rozchodzić po całym kraju. Liczący około tysiąca osób
orszak poselski miał w obozie kłopoty z żywnością, dlatego też sporo
„Moskwian” wracało do stolicy, roznosząc wieści o tym, co się dzieje, po
całym kraju, i „z tej najprzód okazyi jęli się ludzie mieszać, buntować”167.
Hetman Żółkiewski przybył pod Smoleńsk 8 XI161 o r.168 Oficjal
ne przyjęcie w obozie było bardzo wystawne i uroczyste169. Natomiast
27г
I
ROZDZIAŁ.}
zdania historyków na temat prywatnej rozmowy króla i hetmana są
podzielone. Wobec sprzecznych opinii, niepopartych dostateczną bazą
źródłową170, pozostaje nam jedynie przekaz samego hetmana, zawarty
w jeg° pamiętnikach.
Żółkiewski twierdzi, że usprawiedliwiał się tym, iż „wiadomość
o woli Króla Jegomości nie rychło, aż po zawarciu wszystkiego doszła”
i „że nie mając nauki inszej za tym szedł jako już była deklaracja Króla
Jegomości Sołtykowi i innym bojarom wydana”171. Pierwszego argumen
tu Żółkiewski nie mógł oczywiście użyć, gdyż król doskonale wiedział
(chociażby z cytowanego już listu samego hetmana z z? VIII 1610 r.)
o tym, iż Andronów przybył pod Moskwę na kilka dni przed 27 VIII161 o r.
W tym wypadku hetman w swoim pamiętniku po prostu mija się
z prawdą. Natomiast jest raczej pewne, że Żółkiewski uzasadniał swoje
postępowanie, powołując się na umowę z bojarami z 14 II 1610 r., ak
ceptowaną przecież przez króla. Hetman podkreślał też, że „z inklinacją
narodu tego musiał się zgadzać; bo gdyby się było z tym, co pan starosta
wieliski przyniósł otworzyło, sprzątnąłby był pewnie ten naród i inszego
kogośkolwiek za pana wzięliby sobie”171. Następnie Żółkiewski podjął
ostatnią, heroiczną próbę przekonania króla do zaakceptowania jego ukła
du z 27 VIII 1610 r. Jak już wspomniano, hetman liczył, że sprawa nie
jest definitywnie przegrana. Z różnych przyczyn nie przytaczał jednak
szczegółowo swoich argumentów w listach z Moskwy. Przede wszystkim
obawiał się, że mogą one wpaść w ręce bojarów i skomplikować sytuację
Polaków w stolicy. Czekał więc na osobiste spotkanie z królem. Argu
menty, które przedstawiał Zygmuntowi, dotyczyły spraw szczególnie
mocno oddziałujących na monarchę.
^
Najpierw Żółkiewski podjął sprawę przyszłej sukcesji na tron
polski królewicza Władysława173. Zwrócił więc królowi uwagę, że jego
ostatnia choroba powinna być sygnałem do poważniejszego przemyśle
nia tego problemu. Zauważył też, że w razie bezkrólewia „nie może tego
[tzn. sukcesji królewicza Władysława] nikt za pewne obiecać”174. Co
innego, gdyby Władysław był już carem. Wtedy w czasie elekcji „żaden
z kompetytorów nie mógłby pokazać takie Rzeczypospolitej commoda,
jakie by były ze złączenia naszej Rzeczypospolitej z Państwem Móskiew-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
273
skim”175. Przypomina to nieco koncepcję wyłożoną w omówionym po
wyżej memoriale autorstwa (być może) księcia Zbaraskiego. Tam jednak
zakładano, że królem polskim zostałby drugi syn Zygmunta III, a Wła
dysław jako car miałby mu jedynie to ułatwić. Żółkiewski podkreślał też,
że Szwecję „łacnie by rekuperować, gdyby Królewicz Jegomość na tym
państwie usiadł”176. W rozmowie z królem Żółkiewski po raz kolejny
wysunął swoją koncepcję unii polsko-moskiewskiej. Zakładała ona, jak
pamiętamy, po prostu stopniowe łączenie Moskwy z Rzecząpospolitą
w jeden organizm, na wzór Korony i Litwy. Hetman sam zresztą wysu
wał tę analogię: „Pierwej będzie dziecię, potym z czasem człowiek, pier
wej mała różdżka, z czasem bywa z niej wielkie drzewo. Wielkie Xięstwo
Litewskie, sto sześćdziesiąt lat minęło od unii króla Jagiełłą, niźli do tej,
jaka teraz spólności z Koroną przyszło”. Zygmunt III nie był przeciwny
takim poglądom i nie tu tkwiła istota sporu między królem a hetmanem.
Różnice istniały nie w ogólnej koncepcji, lecz w szczegółach dotyczą
cych programu działania na najbliższe lata.
Były także problemy dotyczące królewskiego sumienia. W miarę
upływu czasu coraz bardziej oczywiste stawało się to, że władca Mo
skwy musi być prawosławny, a to dla Zygmunta III było nie do przyjęcia.
Wychowano go w głębokim katolicyzmie, na człowieka zasad, i trudno
mu z tego czynić zarzut. Zakładając jednak nawet teoretycznie, że Wła
dysław przyjąłby prawosławie, to jak Żółkiewski mógł widzieć go jako
przyszłego króla Polski? Trudno było wyobrazić sobie prawosławnego
władcę Rzeczypospolitej. Tak więc plany Żółkiewskiego zawierały spo
re luki, nic więc dziwnego, że nie trafiały one królowi do przekonania.
„Lecz zawarte były uszy Króla Jegomości pana hetmanowym perswa
zjom” - pisał Żółkiewski.
Jednak główną przyczyną, dla której król nie chciał zaakceptować
umowy hetmana, była jej nadmierna ugodowość. Dla Zygmunta III
oczywiste było, że Smoleńsk i Ziemia Siewiersko-Czernichowską mu
szą wrócić do Rzeczypospolitej. Nie wyobrażał on sobie też wycofania
wojsk polskich z Moskwy i pozostawienia w niej królewicza z małym
orszakiem. Obecnie nie dopuszczał już w ogóle myśli o wysłaniu kró
lewicza bojarom w najbliższym czasie. Król chciał, jak pamiętamy, naj-
2-74 I
ROZDZIAŁ $
pierw sam objąć władzę w Moskwie, a Władysława wysłać dopiero, gdy
państwo to będzie „zupełnie uspokojone”. Zygmunt III myślał realnie
o najbliższej przyszłości i wiedział, że samotny królewicz nie porządził
by długo w zanarchizowanej Moskwie. Hetman natomiast znał nastroje
panujące w stolicy i zdawał sobie sprawę, że bojarzy nie zgodzą się na
dłuższą regencję króla. Obaj, król i hetman, byli na swój sposób realista
mi. Sytuacja była patowa.
Żółkiewski nie osiągnął więc zamierzonego celu w postaci przeko
nania króla do układu z 27 VIII161 o r. W czasie rozmowy ustalono jed
nak, jak się zdaje, taktykę postępowania wobec posłów moskiewskich.
Żółkiewski zobowiązał się wpłynąć na nich, aby wymogli na Smoleńsku
poddanie się zarówno królewiczowi, jak i królowi. Hetman i król zgo
dzili się co do tego, by niektóre sprawy sporne z bojarami załatwić na sej
mie w Warszawie (co sugerowali, jak pamiętamy, zarówno Mścisławski,
jak i posłowie moskiewscy), na który przybyłoby poselstwo moskiew
skie, a decyzje tam podjęte miałyby dla Rzeczypospolitej moc prawną
po zatwierdzeniu przez polski parlament. Koncepcję tę Zygmunt III
uznawał za pewne rozwiązanie problemu przedłużających się rokowań
z Moskwą177.
Nieznany korespondent spod Smoleńska pisał: „[Moskwa] z chęci
swej obrała sobie panem Królewicza JM, ale i tam KJM nie chce go po
słać sine ordinum consensu i owszem na te rzeczy KJM ciągnie, aby tam
stolicę osiadł mając wielu przychylnych sobie, jednoż iż z nich niektórzy
chcą mieć koniecznie osobnego pana swego, jako się jednak z tych rze
czy, które się tu dzieją, baczyć może, przyjdzie podobno KJM wziąwszy
Smoleńsk na sejm odjachać, po którym będąli chcieli nasi bracia okazyjej z nieba dalszej nie odrzucać i Państwo Smoleńskie odebrać, zastaną
wszędzie otwarte bramy, bo na stolicę wszystkie zamki idą i za nią pa
trzą”178. Jak więc widzimy, koncepcja ta zakładała jednak to, że wyjazd na
sejm może nastąpić dopiero po zdobyciu lub poddaniu się Smoleńska.
Gdyby do tego nie doszło w najbliższym czasie, Żółkiewski radził pozo
stawić twierdzę i iść prosto na Moskwę179.
Wbrew zdaniu W. Sobieskiego spotkanie króla z Żółkiewskim nie
było całkowicie bezowocne180. Trudno je też nazwać bezkompromiso-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
2.75
wym starciem. Został wypracowany przecież pewien consensus - plan
postępowania na najbliższy czas.
Teraz do działania przystąpił hetman - trzeba było przede wszyst
kim urobić posłów, aby oni z kolei namówili Smoleńsk do kapitulacji.
Chcąc ułatwić to zadanie Żółkiewskiemu, Zygmunt III obiecał po
wstrzymać na pewien czas szturmy Smoleńska. W późniejszym piśmie
do bojarów podkreślał, że czyni to na wyraźną prośbę Żółkiewskiego181.
Zygmunt III i hetman wykorzystali wręcz stary chwyt psychologiczny
polegający na podziale ról. Zygmunt III miał być zniecierpliwionym
i z trudem powstrzymującym gniew władcą, a Żółkiewski bardziej kom
promisowym, ugodowym pośrednikiem.
Hetman przystąpił bardzo energicznie do rokowań, połączonych
zresztą z bankietami. Rozpoczęły się one i z XI161 o r. Ostro traktowani
ostatnio posłowie wyrazili zadowolenie z przybycia Żółkiewskiego i od
razu nawiązali do układu z 27 sierpnia. Stwierdzili m.in., że o oddaniu
Smoleńska Polsce nie było w nim mowy i nie zgodziły się na to stany
moskiewskie. Żółkiewski zaś sam zapewniał, że gdy poselstwo dotrze
do Smoleńska, to król odstąpi od twierdzy. Żółkiewski po dłuższej na
radzie z senatorami odpowiedział, że skoro zawarł układ, to jest on waż
ny i król go uznaje. Było to pewne novum w stosunku do poprzednich
dni rokowań, gdy senatorowie oświadczali wręcz, że porozumienie
z 27 sierpnia ich nie interesuje. Żółkiewski stwierdził jednak, że w ukła
dzie nie było nic o odejściu króla spod Smoleńska. Porozumienie, jego
zdaniem, mówiło wyraźnie, że o twierdzach i ich ewentualnym opusz
czeniu będą rozmawiać posłowie pod Smoleńskiem. Hetman tłumaczył
się też z tego, dlaczego wbrew układowi z 27 sierpnia nie rozgromił
jeszcze oddziałów Samozwańca. Przyczyną tego było wkroczenie wojsk
polskich, na prośbę bojarów, do Moskwy. Żółkiewski podkreślił, że po
wyjeździć poselstwa zmieniono także (po rozmowach z bojarami) pew
ne punkty porozumienia z 27 sierpnia, co może poświadczyć Iwan Izmaiłow i inni ludzie moskiewscy przybyli z nim spod Smoleńska. Na koniec
hetman zaapelował do posłów, aby nakłonili Smoleńsk do poddania się
królowi i królewiczowi i podkreślił swoją dobrą wolę polegającą na za
przestaniu bombardowania tej twierdzy.
2-76
I
ROZDZIAŁ^
W odpowiedzi posłowie przypomnieli hetmanowi układ spod Ca
rowego Zajmiszcza, w którym ten wyraźnie zaprzysiągł, że gdy Smoleńsk
podda się królewiczowi, król zwinie, oblężenie. O rzekomej zmianie
warunków porozumienia z 17 sierpnia podczas późniejszych rozmów
w Moskwie posłowie nie chcieli słyszeć i z nikim rozmawiać. Zwłaszcza
zaś nie chcieli o tym mówić z Izmaiłowem i innymi, którzy przyjeżdża
li pod Smoleńsk prosić króla o nadania w Państwie Moskiewskim. Lew
Sapieha odparł na to, że takie nadania przyjmowali najważniejsi bojarzy,
np. Fiodor Mścisławski został koniuszym. Następnie posłowie zaczęli
czytać tekst układu spod Carowego Zajmiszcza, jednak Lew Sapieha
przerwał im. Doszło do sprzeczki, do której wmieszał się Żółkiewski,
oświadczając, że nie pamięta, co było w układzie spod Carowego Zajmisz
cza. Podpisał go zresztą bez czytania, gdyż tekst był napisany ruskimi li
terami, a tych on nie zna. Należy raczej mówić o układzie z 27 VIII1610 r.
Inni senatorowie grozili wręcz, że rozmawiają z posłami o Smoleńsku po
raz ostatni, a później z twierdzy tej nie zostanie kamień na kamieniu.
Następnie posłowie poprosili jeszcze raz o zezwolenie na wysłanie goń
ców do Moskwy. Zaapelowali też do Żółkiewskiego, żeby ze wszystkich
sil ratował Smoleńsk. Uzyskali tyle, że hetman obiecał powstrzymywać
szturmy aż do powrotu gońca, na którego wysłanie senatorowie powoli
się już chyba godzili.
Pod koniec obrad doszło do ciekawej rozmowy między Żółkiew
skim a Filaretem. Ten ostatni miał bowiem pretensje, że Szujski został
przywieziony pod Smoleńsk, na dodatek w świeckim ubraniu, a przecież
postrzyżono go w mnichy. Hetman odpowiedział, że Szujskiego wysła
no do króla na żądanie bojarów w Moskwie, a do klasztoru wstąpił nie
z własnej woli, trudno więc uważać go za mnicha. Filaret odparł na to, że
w Moskwie rozmawiano o wywiezieniu Szujskiego do Józefowego Monasteru (Osipowa), a nie do Polski. Jest to zresztą sprzeczne z układem
z 27 sierpnia, który mówi wyraźnie o niewywożeniu ludzi z Moskwy do
Polski181.
W następnych dniach ciężar rokowań wziął na siebie sam Żółkiew
ski. Rozmowy toczyły się w jego gospodzie 15 i 16 XI 1610 r. Posłowie
prosili hetmana przede wszystkim o to, by porozumienie zawarte z nim
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
Х77
17 sierpnia zostało zachowane w całości. Charakterystyczne jest, że Go
licyn i jego towarzysze nie pamiętali, iż sami chcieli rewizji niektórych
punktów tej umowy. Pamiętał o tym jednak Żółkiewski i od razu pod
chwycił ten wątek. Stwierdził mianowicie, że chodzi mu przede wszyst
kim o bezpieczeństwo królewicza, dlatego też nie rozumie, dlaczego
posłowie sprzeciwiają się mieszanym władzom w twierdzach pogranicz
nych. A przecież Smoleńsk jest taką właśnie twierdzą. Zgodnie z umową
z 2.7 VIII 1610 r. powinien więc przyjąć załogę polską. Hetman, jak wi
dzimy, postanowił wykorzystać inne niejasne sformułowania tej runowy.
Dalej Żółkiewski podkreślał, że są dowody na to, iż Szein pertraktuje
z Samozwańcem. Na te argumenty posłowie bardzo twardo odpowia
dali, że stany moskiewskie nie zgadzają się na mieszane obsady twierdz,
a poza tym jeden z punktów umowy z 27 sierpnia mówił przecież o tym,
że w twierdzach moskiewskich nie ma być Polaków i Litwinów18’. W od
powiedzi Żółkiewski wygłosił zdanie wskazujące wyraźnie na wspo
mniany już podział ról między nim a królem: „Dobrze byłoby, gdyby
Smoleńsk przysięgał tylko Królewiczowi, tak aby inne grody nie miały
podejrzeń, a Król nasz Zygmunt aby poszedł do Polski i Litwy i aby po
słał wojska przeciwko worowi pod Kaługę, a żadnych ludzi w Smoleńsku
nie zostawił. Tak, ale ja to mówię wam od siebie, a nie od króla, a jaka jest
królewska wola to wyłącznie jego Króla sprawa”184. Dalej hetman w moc
nych słowach stwierdzał, że umieszczenie załogi polskiej w Smoleńsku
to konieczność militarna. Wymaga tego zresztą także prestiż króla. Żół
kiewski zauważył też, że upór posłów w tej sprawie może doprowadzić do
rozpadu porozumienia polsko-moskiewskiego i rozlewu krwi. Posłowie
byli jednak nieugięci. Użyli w tym momencie bardzo mocnego argumen
tu. Stwierdzili mianowicie, że układ z 27 sierpnia mówił o Polakach we
władzach (prikazach) twierdz pogranicznych, a nie o polskich załogach
w tych twierdzach. Żądanie wpuszczenia polskiej załogi do Smoleńska
jest więc bezzasadne18’. Żółkiewski odpowiedział na to, że przecież do
Moskwy została wpuszczona załoga polska z korzyścią dla obu stron.
Podkreślił też, że król nie odstąpi od Smoleńska, bo to sprawa jego hono
ru. Sugerował natomiast, że twierdza ta pozostanie być może w Państwie
Moskiewskim i nie będzie przyłączona do Rzeczypospolitej. Słowa na
2-78 I
ROZDZIAŁ 5
ten temat były jednak bardzo niekonkretne i stanowiły niewątpliwie pe
wien wybieg. Na wszystkie argumenty Żółkiewskiego bojarzy mieli jed
ną odpowiedź - brak instrukcji. Uzgodniono w końcu, że do Moskwy
zostanie wysłany goniec, który przedstawi sprawę kapitulacji Smoleńska
patriarsze i bojarom, król zaś pośle do Moskwy swojego wysłannika Jana Hrydzicza186. Po złożeniu przysięgi przez Smoleńsk (na razie nie
precyzowano, komu) król miał wyruszyć na sejm do Warszawy, a pewne
oddziały polskie miały zwalczać Samozwańca w Państwie Moskiewskim.
Strona polska zwlekała jednak z wysłaniem gońców. Posłowie natomiast
bezskutecznie próbowali uzyskać od hetmana deklarację na temat liczeb
ności ewentualnej załogi polskiej w Smoleńsku. Nie pomagały też nowe
prośby Golicyna i Filareta o natychmiastowe wysłanie gońców. Przez
dwa dni trwały utarczki słowne, po których posłowie ponownie oświad
czyli, że żadnej załogi polskiej do Smoleńska nie wpuszczą187.
Rokowania zostały wstrzymane na kilka dni. Zygmunt III posta
nowił, że wraz z listem poselstwa do Moskwy on sam wyśle pismo do
bojarów, w którym wyłoży swoje stanowisko. List ten datowany jest na
z 1 XI 161 o r. Na początku król kurtuazyjnie wyrażał wdzięczność boja
rom za to, że zapragnęli wybrać jego syna na cara. Następnie przedstawił
propozycję zwołania sejmu, na którym można by dokończyć rokowania,
zwłaszcza w najtrudniejszych sprawach. Postulaty Moskwy, aby wojska
polskie odstąpiły od Smoleńska, król zdecydowanie odrzucił jako nie
realne. Chcąc wywrzeć większe wrażenie na bojarach moskiewskich,
sugerował wręcz, że Szein utrzymuje ścisłe kontakty z Samozwańcem.
Zygmunt III pisał: „A więźniowie, którzy między ludźmi do nas Smo
leńska uciekaj ą, p owiadaj ą j akoby w Zamku Smoleńskim^niędzy ludźmi
wielka różność i wiele wora kałuskiego życzą i za jego wiedzieć i umierać
chcą [...]”. Król sugerował więc, że niemożnością jest odejść od Smoleń
ska przed zlikwidowaniem oddziałów Samozwańca. „A nam się widzi, że
potrzeba najpierw wora kałuskiego znieść i zgładzić, i ludzi jego, którzy
jemu worostwa pomagają rozwieść, pokarać i wygnać, i naszych polskich
i litewskich ludzi, których tu będzie nie potrzeba, precz wywieźć stąd,
krew chrześcijańską ująć, zamki oswobodzić i wszystko Moskiewskie ho
spodarstwo osnowatelno uspokoić”. Zygmunt III oznajmiał też w liście,
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
I 179
że wyraził zgodę, aby posłowie wysłali gońców dla skonsultowania nie
których spraw. Na ten czas zobowiązywał się, jak podkreślił - na prośbę
Żółkiewskiego, zaprzestać działań wojennych. Na koniec prosił bojarów,
aby zastanowili się nad kwestiami finansowymi, a przede wszystkim nad
opłaceniem wojsk polskich188.
Charakterystyczny jest fakt, że mimo zapowiedzi szybkiego wy
słania listu wstrzymano się z tym na pewien czas. Dlaczego ? Przyczy
ną były prawdopodobnie naciski Jana Potockiego. Doradzał on nowe
szturmy twierdzy, które jego zdaniem doprowadziłyby do szybkiego jej
zdobycia189. Przeciwny temu był Żółkiewski, który uważał, że należy
wykorzystać najpierw wszystkie możliwości dyplomatyczne. Hetman
liczył też ciągle, że sprawę uda się załatwić na miejscu, bez konieczno
ści odwoływania się do Moskwy. Zapewne więc w wyniku jego starań
2,8 i 2.9 listopada odbyła się nowa tura rokowań między poselstwem
a senatorami polskimi. Tych ostatnich reprezentowali: Lew Sapieha,
Jan Potocki, Feliks Kryski i Janusz Skumin Tyszkiewicz. Żądali oni, aby
Smoleńsk wpuścił polską załogę. Dopiero po tym fakcie będzie moż
na prowadzić dalsze rokowania o „dobrych sprawach” między dwoma
państwami. Senatorowie stwierdzili też ponownie, że mają informacje,
iż Szein zamierza poddać twierdzę Samozwańcowi. Senatorowie odpo
wiedzieli, że bez konsultacji ze stolicą nie mogą podjąć żadnej decyzji
i ponownie apelowali o zezwolenie na jak najszybsze wysłanie gońców
z prośbą o instrukcje i określenie liczebności ewentualnej załogi polskiej
w Smoleńsku. W tej ostatniej sprawie Filaret i kniaź Golicyn złagodzili
więc swoje stanowisko z 17 listopada i gotowi byli przekonsultować z bo
jarami kwestię załogi polskiej. Posłowie moskiewscy podkreślili też, że
informatorzy, którzy przynieśli wieść o rokowaniach Szeina z Dymitrem
(Grzegorz Szoryn i Kirył Sozonow), są niegodnymi zaufania kłamcami.
Polacy odparli, że zgadzają się na posłanie gońców do Moskwy, ale tym
razem oświadczyli, że król nie zamierza czekać ze szturmami Smoleńska
do ich powrotu. Na zakończenie posłowie moskiewscy dodali, że smo
leńszczanie biorący udział w ich poselstwie są także przeciwni umiesz
czeniu załogi polskiej w twierdzy. Dotyczy to nawet tych, którzy mają
tam żony i dzieci - „chotia im wsiem pomiereć”190. Nie była to prawda,
180
I
ROZDZIAŁ^
gdyż kilka dni później owi smoleńszczanie z poselstwa namawiali przy
murach twierdzy oblężonych do poddania się i obalenia Szeina. Rozmo
wy nie przynosiły więc rezultatów, a stanowisko strony polskiej uległo
nawet usztywnieniu. Już nie obiecywano zaniechania szturmów na czas
podróży gońców do Moskwy, a sam wyjazd owych gońców stał pod zna
kiem zapytania.
Następnego dnia rokowania były kontynuowane. Posłowie jesz
cze raz zaapelowali o wysłanie owych gońców do Moskwy. Senatorowie
polscy po naradzie w osobnym pokoju (prawdopodobnie z królem) od
powiedzieli, że na wysłanie gońców król się zgadza. Dodali też, że na
rozmowy na temat przybycia królewicza do Moskwy i zniszczenia Sa
mozwańca zgodzą się dopiero po wpuszczeniu załogi polskiej do Smo
leńska. Senatorowie podkreślili z naciskiem, że kwestia Smoleńska to
przede wszystkim sprawa czci królewskiej i dlatego tu ustępstw nie bę
dzie. Król nie zamierza też dłużej zwlekać ze zdobywaniem tej twierdzy,
gdyż łączy się to z wielkimi kosztami. Wypowiedź senatorów była bardzo
zdecydowana w formie i treści i miała posłom ukazać skrajne zniecier
pliwienie strony polskiej191.
Posłów próbowano zjednać także za pomocą prezentów i bankie
tów. 24 XI 1610 r. przyjęcie w swojej kwaterze wyprawił podkanclerzy
Feliks Kryski. Po obiedzie wręczył on Golicynowi „zbroję szumną, szab
lę, szyszak i rusznicę zmowiąc do Golicyna: «dajęć tę zbroję i szablę, abyś
się za zdrowie Pana mego z nieprzyjaciółmi jego bił», odpowiedział on:
«budu bil, koli tego budet treba»”191. Ucztę wyprawił także kanclerz
litewski. „Tegoż dnia [22 XI1610 r.] JMP Sapiha [!], kanclerz Wielkie
go Księstwa Litewskiego, miał u siebie na bankiecie Pogłów Moskiew
skich - kilkanaście przedniejszych osób, krom Metropolity, który się
złym zdrowiem wymówił i tym, że nie jest zwyczaj na Moskwie na obia
dy jeździć do nikogo, telko do Patriarchy a do Cara większym ludziom,
jako metropolitom etc. Dobrze pijani odjechali od JMP Kanclerza i sam
Galiczyn, któremu JMP Kanclerz darował konia chędogiego z stada swe
go”193. Nazajutrz kniaź Golicyn „obiad swój bardzo niepocieszny (bely
pasztety z kapustą i śledziami natkane), kilkanaście półmisków posyłał
JMP Kanclerzowi za przeszły jego bankiet dziękując”194.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
18 I
W tym czasie doszło ponownie do rozmów ze Smoleńskiem,
го XI 1610 r. Szein przysłał posłów, wobec których Żółkiewski złożył
zapewnienie, że w razie kapitulacji życie i mienie mieszkańców nie zosta
ną naruszone195. 22 listopada przybyło sześciu ludzi ze Smoleńska z za
pytaniem, co się dzieje w Moskwie. Hetman udzielił im odpowiedzi na
piśmie, zatrzymał na obiad i ugościł. Dwa dni później delegaci smoleń
szczan oświadczyli Żółkiewskiemu, że chętnie poddaliby się, gdyby Po
lacy nie wchodzili do zamku. „Gdy się z niemi jednak o tym JMP hetman
umawiał, pozwalali na kilkanaście, potym na kilkadziesiąt, a na ostatek
na 200 osób, że ich wpuścić do zamku chcieli”196. Wysłannicy Szeina
domagali się też, aby po ewentualnej kapitulacji twierdzy w Smoleńsku
było dwóch wojewodów - jeden „Moskwicin” i jeden Polak197.
Podczas kolejnej rundy rozmów, 25 listopada, smoleńszczanie
oświadczyli jednak, że gotowi są przysięgać królewiczowi, ale załogi
żadnej nie wpuszczą. Zniecierpliwiony Żółkiewski (który miał prawo
sądzić, iż w rokowaniach tych Szeinowi chodziło jedynie o zyskanie na
czasie) zagroził szturmami twierdzy w najbliższych dniach198. Warto do
dać, że 26 XI 1610 r. przybyli z Moskwy wysłannicy bojarów - Andrzej
i Wasyl Fiedorowicz Masalscy. Prosili oni, aby król z królewiczem ru
szyli na Moskwę i rozbili oddziały Samozwańca199. Bojarzy moskiewscy
wysuwali więc najwyraźniej pewne nowe koncepcje w celu rozwiązania
patowej sytuacji (piszemy o tym dalej).
Szturm Smoleńska, mimo negatywnej opinii Żółkiewskiego, odbył
się 1 grudnia i był zupełnie nieudany. Trzeba więc było znowu próbować
szczęścia na drodze dyplomatycznej300.
8 XII 1610 r. posłów wezwano do kwatery Żółkiewskiego, gdzie
zgromadzili się wszyscy senatorowie z obozu smoleńskiego. Dyskusja nie
wniosła nic nowego - Polacy domagali się poddania Smoleńska, bojarzy
zasłaniali się brakiem instrukcji. Na następnym zebraniu, 12 grudnia,
Lew Sapieha powitał posłów pytaniem: „Namyśliliście się? Wpuścicie do
Smoleńska królewskich żołnierzy? Wiedzcie, że Smoleńsk nie jest wzięty
tylko dzięki prośbie mojej i hetmana”. Posłowie odpowiedzieli jednak, że
nie będą namawiali twierdzy do kapitulacji. Zezwolono więc im ostatecz
nie na wysłanie gońca do Moskwy301. Wyruszył on 16 XII161 o r. Był to
2,82.
I
ROZDZIAŁ J
bojar Belizariusz Bezobrazow, który niósł list zapytujący do dumy bo
jarskiej, co zrobić w sprawie Smoleńska? Towarzyszył mu goniec kró
lewski Łukasz Isajkowski, wiozący odnawiany już list z 11 XI1610 r.301
Jan Hrydzicz, wyznaczony początkowo do tej misji, tym razem nie
pojechał.
Na zebraniu 12 XII 1610 r. bojarzy smoleńscy popierający kró
la poprosili senatorów, aby posłano Janusza Skumina Tyszkiewicza na
rokowania do twierdzy. Senatorowie odpowiedzieli, że to niemożliwe,
ponieważ jest to osoba zbyt wysokiej rangi, aby ją narażać na takie ry
zyko. Istnieje bowiem niebezpieczeństwo, że spotkałby go taki sam los
jak Atanazego, zatrzymanego w Smoleńsku. Gdyby jednak Szein dał za
kładnika, można by posłać do twierdzy kogoś niższego rangą. W końcu
senatorowie zasugerowali bojarom, aby sami udali się pod zamek i radzili
Szeinowi poddanie się. Bojarzy niezwłocznie przystąpili do realizacji tej
propozycji. Stanęli pod murami i jeden z nich, niejaki Stefan, rozpo
czął mowę: „Na kogo - pytał - wżdy horod derżycie? I dla kogo krew
przelewacie? Uczyńcie wy tak jako my w stolicy. Skorośmy obaczyli, że
nie było żadnego sposobu i nadzieje ratunku, cara samego i bracią jego
w ręce nasze wzięliśmy i oddali hetmanowi. Tak i wy uczyńcie, wydajcie
Szeina. Snadniej wam jednego bojarzyna zdradzić, niźli nam cara, Pana
swego, a król, hospodar was wszystkich zdrowiem i pomieściami jako
i nas pożałuje". Zebrani na murach mieszkańcy Smoleńska odpowiedzie
li, że w istocie nie wiedzą, kto jest ich panem: „Nie wiedajem na koho,
na czorta, czy na wora [Dymitra II], derżyt horod; [Szein] nam każet,
ze wszystkich majętności rozszarpawszy, pod miecz chce dać, a to gotów
Szein, co Gallicyn każę, uczynić”. Stefan odpowiedział na to: „Nie bę
dziecie wiedzieć wy, co Szein z Gallicynem cicho postanowi, ale w czas
dumajcie o sobie”. Ciekawie zapowiadającą się rozmowę przerwali żołnie
rze Szeina, którzy kamieniami i kijami rozpędzili zebranych na murach.
Ferment jednak został zasiany i nazajutrz w twierdzy wybuchł wielki
tumult. Szein musiał obiecać, że nie będzie się bronił dłużej niż do Bo
żego Narodzenia (4 I 1611 r.)3°3. Jak więc widzimy, wielu mieszkańców
Smoleńska nie widziało sensu obrony twierdzy w sytuacji, gdy Moskwa
była opanowana przez Polaków.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
2.8?
Nastroje w obozie królewskim także stawały się coraz gorsze. „Jużeśmy z posły moskiewskimi in controversia, a po moskiewska w zwadzie,
niełacna zgoda. Z grubemi, upornemi, pysznemi napierają się rzeczy,
niełacnych do uczynienia, a to JKM bez sejmu, bez rady, bez stanów pol
skich już uczynić nie chce. Aż by trochę dostatek większy był, niepotrzebać by prosić. Wszystko by poszło snadnie, wszystko by w ręku miętsze
było, nie masz znikąd pomocy, nikt nie ratuje, nikt ani pomyśli o tern,
co się tu dzieje, jakoby to łacno dzierżyć wszystkiego, ciężko na nas, nie
chce nikt poźrzeć na to?” - pisał Andrzej Bobola do Wawrzyńca Gem
bickiego’04. Wtórował mu sekretarz królewski Krzysztof Dzierżek, któ
ry w liście do Szymona Rudnickiego żalił się: „My jeszcze w traktatach
stoimy z tą Moskwą, konkluzji u niej nie masz, Król JM raz obiecaw
szy Królewicza teraz się cofnął, zaczym oni stoją mocno i deklaracyjej
na piśmie chcą, której KJM pozwolić nie bardzo chce. Zaczym obawiać
się, aby animusze ich nie opadły i z nami na wytrwane nie szli. Bardzo
by źle było gdybyśmy czego z nimi skutecznego zawrzeć nie mogli, bo
żołnierz woła ustawicznie o pieniądze”’05. Na dodatek w obozie zapano
wała drożyzna. Większość otoczenia królewskiego nie marzyła o niczym
innym, jak tylko o powrocie do domu. Ksiądz Zadzik pisał: „Daj tylko
Boże szczęśliwie, zdrowo wrócić się do waszmościów, a rychło, bo długie
mieszkanie przykrzy się i mnie, i mieszkowi, w takiej jaka tam poczy
na być drogości”’06. Nastroje pogarszał też brak efektów w rokowaniach
z bojarami i skomplikowana sytuacja w Moskwie.
Dowodzący wojskami polskimi w stolicy Aleksander Gosiewski
zdawał sobie sprawę z faktu, że jego podstawowym zadaniem jest utrzy
manie karności w wojsku. Dlatego też wprowadził niezwykłą dyscyplinę,
a wszelkie przestępstwa karał bardzo surowo. Winny profanacji (po pi
janemu) świętego obrazu na jednej z bram miejskich, niejaki Bliński, zo
stał skazany na spalenie na stosie. Maskiewicz pisał: „Pacholik też jeden
bojarzynowi, idącemu z łaźni z żoną i córką, wziął mu córkę gwałtem, że
nie znał, nie wiedział, na kogo się skarżyć, aże w niedziel dwie córka jego
do domu przyszła, dopieroż skarżył. Tego, kiedy sądzono w kole, chcie
li niektórzy prawem naszym sądzić go na gardło, ale [Jakub] Bobowski
podał sposób i dobry, na który wszyscy przypadli, żeby go moskiewskim
2-84 I
ROZDZIAŁ-3
prawem sądzono, czym się i Moskwa, i on komentować mogą. I tak ci
go knurami po ulicach knucono, że chłop wołał, że mu szyję nie ucięto,
Moskwa też była kontenta”307.
.
Drakońskie kary za drobne nawet przestępstwa opisywał po latach
Gosiewski w czasie rokowań z Moskwą. Oświadczył m.in., że 17 Niem
ców rozstrzelano za obrabowanie cerkwi308. Mimo tych specjalnych
środków stosunki w mieście były bardzo napięte. Sytuację kompliko
wały jeszcze spiski czynione w Moskwie przez Samozwańca. W liście
z 31 X 1610 r. Aleksander Gosiewski pisał do króla: „Po odjachaniu
JMP Hetmana z stolice przywiedli Tatarowie Moskiewscy dwóch Ko
zaków Duńskich z wojska impostorowego pod Sierpuchowem wziętych.
Z tych jeden dobrowolnie powiedział i na questiach tegoż potwierdził,
że od wszystkich niemal stanów pop jeden z Moskwy do impostora z listy
przez Sierpuchow jechał, wzywając go jako najprędzej na państwo, a nas
chcąc fortelem znieść”309. Czeladnik kniazia Mścisławskiego rozpoznał
tego popa, którego schwytano i znaleziono przy nim plik listów do pa
triarchy i niektórych bojarów od Samozwańca. Tenże pop przesłuchiwa
ny zeznał, że początek owej korespondencji dał jeden z posłów jadących
do Smoleńska. Chodziło niewątpliwie o Wasyla Golicyna. W wyniku
zawiązanego spisku, którego uczestnikami byli m.in. kniaź Andrzej Go
licyn, kniaź Iwan Worotyński i kniaź Aleksander Zasiekin, ustalono datę
powstania na 18 X 1610 r. Konspiracja objęła sporą część pospólstwa
i strzelców310. Jest to dość dziwne, zważywszy, z jaką niechęcią odnosili
się mieszkańcy Moskwy do Dymitra. Fakt uzyskania przez Samozwańca
sporych wpływów w stolicy można wytłumaczyć chyba tylko nieprzyja
znym stosunkiem mieszkańców do przebywających w Jvtoskwie wojsk
polskich. Z dwojga złego niektórzy woleli władcę rodzimego, chociaż
oszusta. Najbardziej istotny był jednak udział patriarchy Hermogenesa w tym spisku. Charakterystyczne jest, że uprzednio, jeszcze w czasie
rokowań z Żółkiewskim, patriarcha dał się poznać jako wielki przeciw
nik Samozwańca3". Po kilku miesiącach pobytu Polaków w Moskwie,
a zwłaszcza wobec perspektywy objęcia tronu przez katolika, doszedł
on do wniosku, że mniejszym złem będzie popieranie Dymitra. „Polacy
wszyscy, co tam beli w więzieniach, piszą stamtądże od Kaługi, że pri-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
185
die śmierci Dymitra beł u niego posłaniec od Patriarchy, aby pod Mo
skwę przyszedł, chcąc mu ją otworzyć, co on miał beł wykonać, by beła
ta śmierć niezakroczeła” - pisał Jakub Zadzik311. Wieść o spisku szyb
ko dotarła do obozu królewskiego. W liście do senatorów podkancle
rzy Kryski pisał: „Po wyjachaniu JMP Hetmanowym z stolice zjawiła
się tam zdrada, której scrutinium WMMP posyłam. Ten miły Galiczyn,
którego pop moritums przecie winował, sam pod Smoleńskiem rzeczy
JKM trudnił zawodząc, że się w praktykę z tym frantem kałuskim, a nie
stąd, żeby mu państwa życzył, ale żeby go posadziwszy zabił, sam stolicę
obsiadł, bo też był jednym z kandydatów na carstwo”34.
Najciekawsze w tej sprawie było to, że w ręce polskie wpadły nie
zbite dowody świadczące o kontaktach kniazia Wasyla Golicyna z Dymi
trem. Dawało to królowi i senatorom sporo do myślenia na temat dobrej
woli poselstwa moskiewskiego w sprawie układu z Rzecząpospolitą.
Ksiądz Zadzik pisał: „Golicyn, caput legationis posłem jadąc do KJM
pisał z drogi do tego szalbierza i zniósł się z nim, [konieczne jest] aby
się w tej mierze dosięgło zdania bojar dumnych, co z tym człowiekiem,
który sobie tak poczynał ku dalszemu ich zamierzeniu czynić”314.
Przebywając w Moskwie, Gosiewski nie tracił bynajmniej cza
su i prowadził bardzo ważne rozmowy polityczne z bojarami. Donosił
o nich w liście z i o grudnia, który znamy niestety tylko dzięki relacji
księdza Zadzika. Pisał on: „[Gosiewski] oznajmuje i to, że z Mścisławskim i inszemi bojarami mowieł z strony KJM, aby go za pana sobie
wzięli, ponieważ Królewicz młodym będąc, państwem pomieszanym
trudno rządzić ma. Przypadają oni sami na to, ale obawiają się, żeby się
tym zamki odleglejsze wzburzyli i dałaby się im przyczyna do zmiany, tak
radzą, aby Król JM postąpieł, żeby do stolice z Królewiczem przyjechał
i nie odmawiał go, gdy do lat przyjdzie i państwo uspokojone będzie za
Pana ich dać. Rozumieją, że tym sposobem wszyscy by pozwolili wziąć
KJM za Pana, do lat Królewicza JM, inaczej gdzie się postąpi obawiają
się trudności”34.
Było to niezwykle daleko idące ustępstwo ze strony bojarów mo
skiewskich, odpowiadające mniej więcej intencjom królewskim. Droga
do sensownego kompromisu stawała więc otworem. Powstaje jednak
2.86
I
ROZDZIAŁ.?
problem - na ile reprezentatywni byli bojarzy, z którymi rozmawiał
Gosiewski? Referendarz pisał o nich: „Mścisławski i inni bojarzy”, miał
więc do czynienia raczej z frakcją propolską. Frakcja ta, wpływowa, ale
nieliczna, była pozyskana w dużym stopniu obietnicami urzędów i łask
królewskich. Bojarzy podejmowali w czasie rozmów także inne tematy.
Prosili przede wszystkim, aby król jak najszybciej poskromił Samozwań
ca i przysłał do Moskwy królewicza (z którym mógłby sam przybyć)51б.
Sugerowali też, że konieczny jest powrót hetmana do stolicy, „gdzie jego
autoritas jak u swoich tak i u Moskwy na wielkim jest poważeniu i jakiejby wszystkiemu zadzierżeć mógł”3'7.
Naciski bojarów (łącznie ze wspomnianą już misją Masalskich) i li
sty Gosiewskiego miały wpływ na wysunięcie przez Zygmunta III kon
cepcji wyprawy do Moskwy. Miałaby ona na celu zawarcie ostatecznego
porozumienia z bojarami (co byłoby, jak widzimy, łatwiejsze wprost niż
za pośrednictwem Golicyna i Filareta), objęcie rządów przez Zygmun
ta III (w takiej lub innej formie), a także jego ewentualną koronację318.
Warto pamiętać, że król przez osobiste rządy w Moskwie mógłby na
kłonić bojarów do świadczeń finansowych i zdobyć w ten sposób pie
niądze na zapłatę swoim wojskom. Wprawdzie Zygmunt III myślał też
o koncepcji wyjazdu do Moskwy samego hetmana Żółkiewskiego (prosił
zresztą o to Gosiewski, dodając, że wołałby, aby hetman przyprowadził
piechotę, a nie jazdę)319, ale ten zdecydowanie odmówił. Żółkiewski
uważał po prostu, że wracając do Moskwy bez królewicza, złamie dane
słowo. Dlatego też król zastanawiał się nadal nad pomysłem własnej wy
prawy. Przedstawił go nawet senatorom na tajnej radzie. Uchwalono na
niej, że sprawa jest tak poważna, iż wymaga zasięgnięci^ opinii wszyst
kich senatorów310. Doradcy króla bali się po prostu podjąć decyzję o wy
prawie, która oznaczała znaczne przedłużenie wojny, bez zgody sejmu.
Ponieważ zwołanie sejmu było niemożliwe, postanowiono chociaż for
malnie skonsultować się z senatorami. Swoją drogą była to już najwyższa
pora na taki krok. Ksiądz Zadzik pisał: „Częstom ja to JMP Podkanc
lerzemu [Feliksowi Kryskiemu] przypominał, aby się beło tameczny
mi wiadomościami Ich Mości Pany Senatory obesłało i consilia się ich
dosięgło, wiedząc to dobrze jako takie silentium ludzi urażało. Miał
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
187
JM w tej mierze pewne racje swoje, czekał ażby co pociesznego beło, co
by się oznajmić beł mogło, tego mniej upatrują, że ante eventum rei, któ
ry dubius bywa, łacniej ludzi ujmować niźli po tym, kiedy już w ten czas
i nieżyczliwi się radują i chętnym serce upada”311. Większą część listu do
senatorów stanowił opis wydarzeń, począwszy od października 1609 r.
O sprawie królewicza Władysława nie pisano w nim wiele: „[Hetman]
zastawszy rzeczy różnej fortuny, bo już ten zmyślony Dymitr do miasta
szturmować zaczynał, dawszy kilka razy posiłek przez ludzie moskiew
skie miastu, przywiódł do tego bojary dumne i wszystko prawie Państwo
Moskiewskie na to, że się do nas z chęciami swemi obrócili i razem Kró
lewicza JM Władysława, syna naszego za pana sobie przyjąć przyrzekli
i przysięgę mu złożyli warując pewne zwyczajów a praw swoich punkta”’“. Wspomniano też o trudnościach w rokowaniach z bojarami: „Tak
tedy Pan Bóg wszechmogący dotąd szczęścił przedsięwzięcia nasze, ła
ską i dobrodziejstwem swojem; dziś pod Smoleńskiem z posły temi, co
od stolicy przyszły, rzeczy do dalszego tych spraw zawarcia się traktują,
patrząc na wszystkie okoliczności potrzeb tej imprezy, ale jakie wielki
przez się, tak też i rozmysłu statecznego i nieskorej potrzebują rady. Bo
rzecz z narodem dziwnie odmiennym i w wierze swej śliskim, i lubo się
ludzi statecznych i cnotliwych siła najduje, jest jednak niemało tych, co
albo sobie państwo galą, albo dalszemi mięszaninami pożytków swoich
szukają”313. Dalej Zygmunt III stwierdzał, że z jednej strony musi dążyć
do zdobycia Smoleńska, z drugiej jednak należy zniszczyć niebezpie
czeństwo grożące ze strony Samozwańca. Król prosił więc o opinię w tej
sprawie oraz o zastanowienie się, skąd wziąć fondusze na dalsze prowa
dzenie wojny314. Wojsko nie było już bowiem od roku opłacane, a ksiądz
Zadzik z trwogą pisał o zbliżających się końcach kolejnych kwartałów315.
List ten wzbudził ogromne zastrzeżenia hetmana. Ksiądz Zadzik pisał:
„JMP Hetman powiedział mi, że historię jakąś napisano, a tego co tu
wszystkie controversie nie dołożono, obiecowali Królewicza JM na to tu
państwo czyli nie, opuszczone i te racje, które pana hetmana przywiodły
do zawarcia tych tu rzeczy. Sarkał na ten list, gdy go kopią w kilku nie
dziel ujrzał. Kazano mnie beło napisać ten list, com ja uczynił, lecz iż
obrzez przyczyny i dukt tych rzeczy i relacji Pana Hetmana odłożony beł
288
I
ROZDZIAŁJ
i inszy napisano”316. Tak więc hetman nie był zadowolony z faktu, że nie
przedstawiono w liście kontrowersji wokół sprawy królewicza. Wszystko
wskazuje na to, że większość senatorów w swoich listach opowiedziała
się za bardziej elastyczną polityką w kwestii oddania na tron moskiewski
Władysława i za wyprawą króla do stolicy317. W obronie postępowania
Żółkiewskiego wystąpiło wyraźnie trzech senatorów: biskup krakowski
Piotr Tylicki, wojewoda krakowski Mikołaj Zebrzydowski i arcybi
skup lwowski Jan Zamoyski. „Do KJM co pisali w tej mierze nie wie
JMP Hetman, tuszy jednak, że toż co w liście jego [tzn. w odpowiedzi
Żółkiewskiego na list króla do senatorów]”318.
Zachowała się ciekawa odpowiedź kanclerza Wawrzyńca Gembic
kiego na omówiony powyżej list deliberatoryjny. Kanclerz miał nadzie
ję, że zanim jego pismo dojdzie, Smoleńsk będzie już zdobyty. Gdyby
jednak to nie nastąpiło, sugerował odstąpienie od twierdzy: „Niesromota u mnie odstąpić Smoleńska, tak jednak, żeby casioni obsidione
przez jazdę był opatrzony, żeby commentum nie przybywało”319. Radził
natomiast zajmować jak najwięcej zamków moskiewskich i to nawet
„na imię” królewicza. Gdy się opanuje całe państwo, „żadną miarą ten
[tzn. Smoleńsk] wyśliznąć się nie może, kiedy Metropolis i inne ukrainne zamki będą in fide et potestate WKM, choć pod tytułem Królewi
cza JM”. Gembicki proponował więc rozsądnie, aby król nie upierał się
przy żądaniu składania także jemu przysięgi wierności przez twierdze.
Przecież nawet przy swoim synu jako carze Zygmunt III mógł sprawo
wać faktyczną władzę w Moskwie. Gembicki radził też, by król osobiście
wkroczył do Moskwy: „Nie od rzeczy by i do stolice WKM dojechać.
Podałaby to sława daleko, że WKM usiadłeś na tym Państwie. Naród ten
tam ipso conspectu WKM byłby utwierdzony in fide”330. Po opanowa
niu całego kraju król powinien zwołać sejm: „A przyjąwszy zamki in fidem Królewicza JM, uporne te Posły z sobą na sejm zaciągniesz i tak swe
i syna swego szczęście miarkować będziesz, aby to, co do ojczyzny naszej
z dawna należało, do Regimentum WKM i potomstwa WKM perpetua
coniunctione et foedere ad mutua auxilia były złączone”331. Rokowania
z Filaretem i Golicynem miały być więc prowadzone na sejmie, który
powinien zatwierdzić odpowiedni traktat pokojowy. Gembicki Uczył
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
289
zapewne, że po faktycznym opanowaniu całego Państwa Moskiewskie
go posłowie nie będą już stawiać nierealnych warunków. W najbliż
szym czasie Gembicki radził iść dużymi oddziałami na stolicę i zamki
na północy Te ostatnie należało uwolnić od interwentów szwedzkich.
O wyborze na tron carski królewicza trzeba, zdaniem Gembickiego, po
wiadomić ważniejszych monarchów europejskich z cesarzem i papieżem
włącznie3’1. Jak się zdaje, poglądy Wawrzyńca Gembickiego były dość
reprezentatywne dla sporej grupy senatorów. Potwierdza to zresztą sam
Żółkiewski w liście do kanclerza koronnego3”. Mimo przychylnych opi
nii senatorów król nie mógł się zdecydować na wyprawę do Moskwy,
ciągle licząc być może na szybkie zdobycie Smoleńska. Zresztą z czasem
nastroje w Moskwie tak się zradykalizowały, że wyprawa samego króla
(bez królewicza) nie miała już sensu334.
Nad listem króla i posłów w sprawie Smoleńska bojarzy obradowali
długo i wnikliwie. W końcu pod wpływem Mścisławskiego zdecydowa
no o poddaniu Smoleńska, a sprawę wiary królewicza pozostawiono do
rozstrzygnięcia na później. Przeciwko takim sformułowaniom zaprote
stował patriarcha Hermogenes, który po wielkiej awanturze nie podpisał
się pod pismem do Golicyna i Filareta335.
Odpowiedź udzielona królowi przez bojarów była więc pomyślna.
W krótkich słowach oświadczyli oni, że dają posłom prawo radzenia
o rzeczach, co do których nie mieli dotąd instrukcji”6. Samym zaś po
słom udzielili odpowiednich wskazówek i pouczenia, aby nie sprawiali
więcej trudności”7. Listy te przywieziono pod Smoleńsk z 11611 r. Na
zajutrz przedstawiono je posłom i wysłano do oblężonej twierdzy. Goli
cyn i Filaret od razu stwierdzili, że brakuje na nich podpisu patriarchy,
a bez jego zgody żadne nowe rzeczy nie mogą być uczynione. 61 1611 r.
odbyło się kolejne zebranie senatorów z posłami. W sprawie listów
z Moskwy posłowie zachowali twardą postawę - bez podpisu patriarchy
instrukcje nie mają mocy prawnej. Długotrwałe dyskusje nie przyniosły
żadnego efektu”8. Rozgoryczeni senatorowie wołali: „To nie posłowie,
to złodzieje”339.
Golicyn i Filaret listami z Moskwy nie przejmowali się więc w ogóle.
Zdawali sobie sprawę z tego, że czas gra na niekorzyść strony polskiej,
Z^O
I
ROZDZIAŁ.,}
a sytuacja Zygmunta III staje się coraz bardziej złożona. Posłowie liczyli
po prostu, że senatorowie w miarę przeciągania się oblężenia Smoleńska
i pogłębiania się nastrojów antypolskich w stolicy będą coraz bardziej
skłonni do zaakceptowania bez zmian układu z 27 VIII 1610 r. Golicyn
i Filaret doszli też do wniosku, że zanim król i jego doradcy odpowied
nio „zmiękną”, dobrze by było opuścić obóz pod Smoleńskiem. Dlatego
bardzo przypadła im do gustu propozycja, aby na miejscu załatwić tylko
niektóre sprawy, a najtrudniejsze odłożyć na sejm Rzeczypospolitej. Mo
gliby wówczas bez problemów powrócić do Moskwy. Grali więc na czas,
a na dodatek zaczęli się kontaktować za plecami Polaków z oblężonymi
w Smoleńsku. Jakub Zadzik pisał: „Było to zdanie PP. Senatorów, jakoż
już o tym pisał WMMP, aby beli ci posłowie sub praetextu legationis
do Królewicza JM, do Polski wyprawieni, żeby rzeczy przez nie w tym
tu państwie turbowane nie beły, jako od głów niespokojnych za jakie je
samiż bojarowie mają i kwoli temu, aby rzeczy nie mieszali...”340. Wkrót
ce domysły na temat tajnych kontaktów posłów moskiewskich ze smoleńszczanami zamieniły się w pewność. W listopadzie przechwycono
człowieka, który przenosił tajną korespondencję Golicyna do Smoleń
ska. Wiadomo było też, że kniaź Andrzej Golicyn, brat Wasyla, urządza
w Moskwie tajne narady spiskowców341. Wydały się także, jak pamię
tamy, kontakty Wasyla z Dymitrem w drodze pod Smoleńsk. Baczną
uwagę na Golicyna radził zwracać nawet Wasyl Szujski, który rozmawiał
o nim z podkanclerzym Feliksem Kryskim341. Próba wysłania Golicyna
i Filareta z poselstwem do królewicza, aby się ich pozbyć spod Smoleńska
(a równocześnie nie pozwolić im na powrót do Moskwy, gdzie mogliby
stać się dodatkowym czynnikiem zapalnym), nie powiodła się. Ksiądz
Zadzik pisał: „Mówieli z niemi w tej mierze PP. Senatorowie wiodąc ich
do tej do Królewicza JM legacji, ale nic się, lubo się rano po dwakroć
przyczyny przytaczały, sprawić nie mogło”343. Posłowie uzasadniali swoją
odmowę brakiem upoważnienia od pozostałych bojarów. Senatorowie
natomiast kategorycznie nie chcieli się zgodzić na powrót Filareta, Goli
cyna i innych do Moskwy ze wspomnianych wyżej przyczyn344.
Zygmunt III starał się też osłabiać pozycję Dymitra II. 3 XII161 o r.
wydał specjalny uniwersał do mieszkańców Kaługi, wzywający ich, aby
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
| 291
porzucili impostora i przeszli do obozu królewskiego, a także złożyli przy
sięgę na wierność jemu i królewiczowi Władysławowi345. 28 XII 1610 r.
dotarła do obozu wieść, że Samozwaniec został zamordowany przez Ta
tarów pod wodzą kniazia Piotra Urusowa (22 XII 1610 r.). Motywem
zabójcy była chęć zemsty za zabicie na rozkaz Samozwańca cara kasimowskiego Uraz-Mahmeta. Ten ostatni bowiem otwarcie popierał króla
polskiego, co skłoniło Dymitra do wydania rozkazu o zgładzeniu go346.
Paradoksalnie śmierć Samozwańca wcale nie była na rękę Polakom. Kró
lowi odpadł przede wszystkim doskonały pretekst do pójścia z dużymi
oddziałami pod Moskwę. „Wszystkie nasze racje znosi ta śmierć Dymi
trowa” - ubolewał szczerze ksiądz Zadzik347. Zmniejszyło się też poczu
cie zagrożenia wśród tych (będących jednak w większości) mieszkańców
Moskwy, którzy bardzo obawiali się Samozwańca.
Nadal też próbowano na postawę broniących się smoleńszczan
wpłynąć perswazją. „17 Decembris - pisał Samuel Targowski - byli bo
jarzy, którzy chrest JKM całowali, na goworze, pod mury Smoleńskimi.
Powiedzieli im oblężeńcy, że Szeina, wojewodę mir ganieł i jest w nie
bezpieczeństwie, wołali nań, żeby ich puścił i Królowi JM poddał...”. Jak
więc widzimy, nieugięta postawa Szeina spotykała się z coraz większym
niezadowoleniem w samej twierdzy348.
Także nastroje opozycyjne wobec przebywających w Moskwie Pola
ków narastały w szybkim tempie. Niewiele pomagała dyscyplina, w jakiej
Gosiewski utrzymywał swoich żołnierzy. Lista pretensji do Polaków była
długa. Zarzucano im przede wszystkim łamanie umowy z 27 VIII 161 o r.
„Za złe mają, że Królewicza obiecano, że nam stolicę i tak wiele zamków
wzięto, a tego nie pomną albo pomnieć nie chcą, że samiż pierwej obie
cali, listami potym utwierdzili, że nic więcej nie pragnęli, gdy stąd pan
hetman nie został, aby beł tylko honesto modo te rzeczy zawarł. Lecz ja
o tym więcej pisać nie chcę” - żalił się ksiądz Zadzik349. Ludność Moskwy
coraz powszechniej zdawała się rozumieć, że za niechęcią Polaków do
szybkiego oddania królewicza na tron kryła się chęć objęcia tego tronu
przez Zygmunta III. I nikt nie wdawał się w subtelności, czy miałaby to
być tylko regencja czy kilkuletnie rządy polskiego króla koronowanego
na cara. Z Moskwy donoszono: „[Patriarcha], gdy mu nowina o śmierci
191
I
ROZDZIAW J
Dymitra przyniesiona beła, rzecz publico miał [powiedział]: «łacno te
raz te pogany i rozbójniki wygładzić możemy kiedy w nas zgoda będzie,
już nie będzie tylko jeden w ziemie nieprzyjaciel». Wspominał przy tym,
że to fałsz, co Królewicza obiecowano, sam JM [król] wszystkie opano
wać chce i wiarę zepsować”350. Tak więc coraz powszechniej sądzono, że
królewicz jest tylko zasłoną dla zaborczych planów Polaków. Jako dowód
podawano szturmowanie Smoleńska, który przecież zgadzał się na zło
żenie przysięgi królewiczowi. Żądano jednak od smoleńszczan przysięgi
także na wierność Zygmuntowi III. W liście do Stanisława Żółkiewskie
go z 14I 1611 r. Gosiewski prosił o przyjazd do stolicy kilku senatorów
z obozupod Smoleńskiem, a przede wszystkim samego hetmana351. „Nie
podobna rzecz - stwierdzał starosta wieliski - aby to miejsce bez bytno
ści Waszej Miłości jako głowy i wodza tutejszego wojska zatrzymać by
mogło”351. Dalej Gosiewski zajmował się sprawą wyprawy króla do Mo
skwy: „A czem pierwej do WMMP pisał według tego, jakom w ludziach
baczył, aby nie może li być, żeby Królewicz JM sam był, tedy z dwojga
złego minus eligendum est, żeby KJM sam przybyć raczył. Ale teraz za
taką odmianą w ludziach ostrzegam i na żywy Bóg proszę, aby tu Król JM
bez Królewicza JM nie jachał, bo jeśliby bez Królewicza przyjachał do
wielkiego i niezliczonego krwie rozlania pewnie by przyjść musiało.
A tak trzeba z tym narodem bardzo ostrożnie w rzeczach iść”353. Z listu
Gosiewskiego widać więc wyraźnie, że nastroje w Moskwie w styczniu
1611 r. znacznie się zradykalizowały. Wyprawa samego króla nie miała
już sensu, konieczny był także przyjazd królewicza.
Warto też zwrócić uwagę na niezręczności, jakie popełnił Zygmunt III
w związku z nominacjami na urzędy moskiewskie. „Bolało ich i to, że
pod imieniem królewskim wszystkie listy odprawowano, ludzi w Mo
skwie nie znawszy, podłych i nieznanych jako tam, który pod Smoleńsk
dojechał, dygnitarstwa wysokie konferowano”354. Gdy pod Smoleńskiem
Zygmunt III ofiarował okolnictwo niejakiemu Rżewskiemu, wywołało
to wielki gniew. Jak relacjonuje Mikołaj Marchocki, kniaź Andrzej Goli
cyn żalił się w związku z tym Gosiewskiemu: „Panowie Polacy, krzywda
się nam wielka od was dzieje. Myśmy królewicza za pana przyjęli, wy go
nam nie dajecie; imieniem królewskim, nie jego, listy do nas piszą, pod
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
| Z93
tytułem królewskim daniny i urzędy dają, jako to i teraz widzicie; lu
dzi małej kondycyi z nami wielkimi wzrastają, jakoby równają. Albo się
nam to więcej niechaj nie dzieje, albo nas uczyńcie wolnymi od naszego
chrestnego całowania, a my będziem o sobie przemyślać”. Dalej Marchoc
ki pisał: „Tak wtenczas rozszedł się z nimi pan Gąsiewski, a od tego cza
su wpadł u nas Galiczyn w złe rozumienie, i potem z domu jego z wolą
bojar nie dano mu wychodzić i dano mu przystawy”3 5’.Jeszcze wcześniej
nominacje od króla dostali m.in. Iwan Gramotin, który został dumnym
diakiem, kniaź Wasyl Michajlowicz Masalski (wielki ochmistrz) i Fiodor
Andronów (podskarbi). Wzbudziło to wielkie niezadowolenie356.
Wszystkie te przyczyny zaowocowały w styczniu 1611 r. pierw
szym, znaczniejszym buntem. Jego przywódcą był Prokop Lapunow
(brat Zachara, jednego ze sprawców obalenia Szujskiego), mianowany
jeszcze przez cara Wasyla wojewodą riazańskim. Był on przeciwnikiem
zarówno Szujskiego, jak i Samozwańca i z zadowoleniem przyjął wybór
na tron królewicza Władysława357. Wymieniał też życzliwe listy z het
manem358. Żółkiewski pisał: „Trwał w tym swoim umyśle ofiarowanym
dosyć niemały czas Lepunow, żywność naszym ludziom do Moskwy
z Rezani [Riazania] odwozić kazał; aż kiedy poczęły wątpliwości się czy
nić o przyjeździe królewiczowym, pisał do dumnych bojar list pytając
się: co mają za wiadomość, będzieli według umowy z panem hetmanem
uczynionej Królewicz albo nie będzie?, opowiadając się swym i wszyst
kiej rezańskiej ziemie imieniem, że według przysięgi swej Królewicza
radzi chcą za pana mieć, lecz Króla Jegomości żadną miarą. Długi był
bardzo list, siła weń namieszano z Pisma Świętego sentencyj, ale esencja
ta była. Odesłali go byli bojarowie Królowi Jegomości pod Smoleńsk”359.
Gdy Lapunow już ostatecznie upewnił się, że król nie chce się zgo
dzić na szybkie osadzenie królewicza Władysława na carskim tronie,
wystosował nowe pismo, znacznie ostrzejsze w treści. Był to faktycznie
uniwersał zwrócony do wszystkich stanów. Lapunow nawoływał do
zbrojnej walki w obronie wiary prawosławnej, zagrożonej przez Zyg
munta III i jego wojska. Mimo to uniwersał nie wykluczał oddania tronu
Władysławowi. Lapunow pisał: „A jeśli zadzierży słowo Polski Król, że
da syna swego, Królewicza, na Moskiewskie Hospodarstwo, ochrzciwszy
194 I
ROZDZIAŁ,}
go po greckiemu zakonu [...], a po odstąpieniu Rzymskiego Papieża i Li
tewskich ludzi z ziemi wynidzie według swojej obietnice, na czym jego
dusza - Żółkiewski chrest całował i wszystkie zamki Moskiewskie oczy
ści i sam od Smoleńska odstąpi, my jemu Hospodarowi wszystką ziemią
radzi i chrest jemu Hospodarom całujemy prawdziwemi duszami i bę
dziem jemu hospodarowi służyć, jako pierwszym swoim hospodarom
przyrodzonym moskiewskiego hospodarstwa”’60. Żółkiewski uważał,
że Lapunow działał z poduszczenia patriarchy, a być może także kniazia
Wasyla Golicyna. Patriarcha też wszędzie rozgłaszał, że król sam chce
zostać panem Rusi. Rozsyłane przez Lapunowa listy powodowały bunty
i odrzucanie zwierzchnictwa królewicza. Lapunow rozpoczął też działa
nia zbrojne. Swojego syna wysłał do Kołomny, a sam gromadził siły wPerejasławiu Riazańskim (iw Riazaniu). Tam dołączył do niego ze swoimi
oddziałami Kozak - Iwan Zarudzki, wcześniejszy stronnik Dymitra II
Samozwańca301. Gosiewski miał wiadomości, że z Perejasławia powstań
cy chcą ruszyć na Moskwę’61.
Uniwersał Lapunowa zrobił w obozie polskim dość przygnębiające
wrażenie. Zadzik pisał: „Posełam przy tym uniwersał Lapunowa, który
do wszystkich zamkach naseła. Z jego ostrości snadnie się baczyć może,
quo res inclinet i jaki prędko od tego brzegu, którego bliskie beły ode
pchnąć mogą”’6’. Podkanclerzy Feliks Kryski winę za powstanie Lapu
nowa przypisywał wręcz posłom moskiewskim. W liście do Wawrzyńca
Gembickiego podkanclerzy pisał: „Podała się za tym okazja, śliskiem
w wierze narodowi, nieżyczliwym zwłaszcza JKM, zbierania się do kupy,
których głowa Leponowa kładą, co był na Rezani. Ten za praktyką Pa
triarchy i Galicyna, co przy nas posłuje sediecossima scripta rozesłając
do kupy na zniesienie sieremiernikow żydowskich, bo oni nas tak zowią,
zwoływa, jużci jest i będzie coś jeszcze z niemi trudności, ale bodaj też
nie ostateczna”’64.
Bunt się rozszerzał. Objął całą Ziemię Riazańską, Nowogród Niż
ny. Zygmunt III do jego stłumienia chciał wysłać oddziały Mikołaja
Strusia i Jana Piotra Sapiehy’6’. Te ostatnie jednak, zajęte negocjacjami
finansowymi z królem, nie wyruszyły na razie na powstańców’66.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
I
2-95
Z powstaniem Lapunowa wiąże się list, który bojarzy wysłali do
króla zapewne w pierwszej połowie stycznia 1611 r. Ostrzegali w nim, że
przebywający wśród posłów moskiewskich w obozie pod Smoleńskiem
Zachar Lapunow spiskuje ze swoim bratem Prokopem367.
W obozie polskim trwały tymczasem gorączkowe narady na te
mat dalszych dróg postępowania. Silnie opozycyjne stanowisko zajmo
wał Żółkiewski, który obserwował powolnie następujące fiasko swoich
planów. „JMP Hetman często nam chromie, angit go to bardzo, że ta
impreza, której się on prędkiego spodziewał końca, w długą idzie, że
i gruntu wszystkiego, prawie cokolwiek robieł, ruszają” - pisał ksiądz
Zadzik’68.1 dodawał: „ja tylko żałuję frasunku JMP Hetmana, człeka in
nostra patria cnotliwego i szczerze, a nie figlownie jako teraz, violevit
idącego”’69. Na przełomie 1610 i 1611 r. hetman coraz bardziej odsu
wał się od działań dyplomatycznych. Nawet rokowania z posłami mo
skiewskimi scedowano na Lwa Sapiehę. Z drugiej strony wojsko polskie
w Moskwie coraz bardziej domagało się powrotu hetmana. Gosiewski
pisał z Moskwy do króla „z wielkim umiłowaniem, aby tam jako prędziej
JMP Hetman beł posłany, gdyż on trudno tam to dalej trzymać będzie
miał, a zwłaszcza że już i posłuszeństwa zwykłego oddawać nie poczy
nają, tym allegując, że żołnierz, kiedy pieniędzy nie bierze, ani słuchać
powinien, ani go hetman karać ma”’70. Tydzień później Zadzik donosił:
„Pan Gosiewski jednak bez przestanku o JMP Hetmana pisze, aby tam
bel posłany jako najprędzej, gdyż on dalej rzeczom radzić nie może”’71.
O powrót Żółkiewskiego prosiło też poselstwo żołnierzy z Moskwy,
przysłane w styczniu 1611 r. Bez rezultatu. Ksiądz Zadzik pisał: „Posło
wie z stolice wczora odprawieni. Miasto pieniędzy do braci słowa mają,
obietnice przy tym, że JKM ma pilne czynić staranie, aby posłani beli, że
się i o to starać mają, aby tam JMP Hetman byle tylko do zdrowia zupeł
nego przyszedł beł posłany”’71. Król rzeczywiście (od grudnia 161 o do
kwietnia 1611 r.) czynił starania, aby namówić Żółkiewskiego do powro
tu do Moskwy. „Była na tym rzecz, że radzili panowie senatorowie, żeby
znowu pan hetman do stolicy dla ukojenia tamtych niebezpieczeństw
jechał, i Król Jegomość życzyłby tego”’7’. Otoczenie królewskie zaczę
ło okazywać Żółkiewskiemu życzliwość, a jego przeciwnik Jan Potocki
196
I
ROZDZIAŁ -3
wygłosił mowę pochwalną na radzie senatorów374. Hetman jednak zde
cydowanie odmawiał. „Ale pan hetman, iż jego consilia nie szły, widząc,
iż tam nic swoim przyjazdem nie miał sprawić, nie chciał się w to wdać,
też i zdrowie miał pracami i niewczasy osłabione, zwądone i za tym
w rządy i w żadną rzecz się nie wdawał; tak był w obozie jak próżnujący
człowiek przy ciele”375. Nie względy zdrowotne, choć w istocie choro
wał, decydowały o odmowie hetmana. Ksiądz Zadzik pisał: „Zbrania się
JMP Hetman tej drogi, dla tej najbardziej przyczyny, że już u tego naro
du wszystek kredyt stracieł, dla tego, że żadna rzecz, którą on zawarł nie
tylko nie jest obiecana, ale i nadzieja w tej mierze nie uczyniona”376. Dalej
zaś dodawał: „Ma i inne swoje racje, które go od tego odwodzą, dalej
co w tej mierze uczynić będzie chciał, czas nam odkryje”377. Żółkiewski
uważał więc, że z powodu faktycznego niedotrzymania warunków umo
wy nie może wracać do Moskwy. W liście do Wawrzyńca Gembickiego
hetman pisał: „Inszy dukt stał się w tych sprawach, zaczem kredyt u tego
narodu utraciłem, bym też najbardziej chciał, nie mogę potrzebnie i po
żytecznie tu JKM służyć”378. W innym miejscu dodawał zaś filozoficznie:
„woda, która upłynie, nie chodzi nazad”. Żółkiewski słusznie uważał, że
czas działa na niekorzyść interesów królewskich. A upłynęło go już tak
dużo, że szanse na pomyślny koniec wyprawy są coraz mniejsze: „I gdyśmy już rozumieli, żeśmy niedaleko brzegu, wiatry jakieś nie dopuszczają
przystąpić do portu”379. Jednak wbrew temu, co sam pisał, Żółkiewski
podczas narad w obozie pod Smoleńskiem odgrywał dość dużą rolę,
a z jego zdaniem liczono się. Najpoważniejsza próba nakłonienia hetma
na do wyjazdu miała miejsce na naradzie około połowy marca. Wystąpili
na niej kasztelan kamieniecki Jakub Potocki i Lew Sapieha, z propozy
cją, „aby się JMP Hetmana wzięło, żeby się też drogi do stolice podjął,
ukazując to, że nikt żaden to lepiej potrafić nie może”. Żółkiewski był
jednak twardy w swoim postanowieniu. „Nie odpowiedział p. hetman
w ten czas nic na to, po odejściu jednak JKM rzekł, że nie potrzeba mię
więcej na tę drogę narażać [...]. Nie jestem żaden Atlas, abym takie rzeczy
na ramionach swoich dźwigać miał”380.
Na początku 1611 r. Zygmunt III pod wpływem wieści o coraz
większym wrzeniu w Moskwie wystosował do stolicy pismo, w którym
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
297
zapewniał o swojej zgodzie na oddanie królewicza na tron carski. List
ten, uroczysty w treści, nie zawierał jednak żadnych konkretów ani ter
minów. Do Moskwy mieli dostarczyć go wysłannicy: Wasyl Sukin i Sydawny Wasiliew’81. Ich wyjazd był związany z niesnaskami wewnątrz
poselstwa moskiewskiego. Senatorowie polscy, nie mogąc pozyskać
Golicyna i Filareta, nastawili się na urabianie innych, mniej znaczących
członków poselstwa. Obdarzano ich urzędami i dobrami ziemskimi
w Państwie Moskiewskim. W ten sposób gorącymi zwolennikami króla
stali się właśnie Wasiliew i Sukin. Fakt, że zgodzili się oni jechać w imie
niu króla do Moskwy (a mieli też zapewne za zadanie urabiać tam na
stronę królewską wahających się bojarów), oburzył bardzo Golicyna, Fi
lareta i część pozostałych członków poselstwa. O tej sprawie rozmawiał
z Lwem Sapiehą diak Tomiło Ługowski. Zdecydowanie zaprotestował
on przeciwko kaperowaniu części poselstwa. Równie zdecydowanie od
mówił udania się wraz z Wasylem Szujskim do Smoleńska, aby nama
wiać twierdzę do poddania się królowi i królewiczowi, co proponował
mu kanclerz litewski. Filaret i Golicyn próbowali też apelować osobiście
do Sukina i Wasiliewa, aby nie rozbijali jedności poselstwa i nie dawa
li się wykorzystywać w charakterze urzędników króla polskiego. Bez
skutku. Ostatecznie wraz z owymi dwoma bojarami - wysłannikami
króla polskiego - odjechało z obozu 43 członków poselstwa. Był mię
dzy nimi Awraamij Palicyn, kelar w monasterze św. Trójcy, autor głośnej
kroniki’81.
Warto dodać, że w styczniu 1611 r. doszło ponownie do rokowań
między Polakami a oblężonym Smoleńskiem, zapoczątkowanych prze
słaniem do twierdzy omówionego wyżej listu bojarów moskiewskich.
Szein wysunął dwa podstawowe warunki: aby król przyjął przysięgę „na
imię królewicza”, a załoga polska liczyła nie więcej niż 100 osób. Szein
nie wierzył wiadomościom o sytuacji w Moskwie, które przekazywali mu
Polacy, i żądał zezwolenia na wysłanie dwudziestoosobowego poselstwa
do stolicy. Przedstawiono te warunki Zygmuntowi III, ten jednak je od
rzucił’8’. 24 I 1611 r. wyjechało ze Smoleńska 10 znaczniejszych osób
i zwróciło się do króla z prośbą, by przyjął ich w łaskę jako poddanych
swego syna i pozwolił złożyć królewiczowi przysięgę. „Ale król żadnym
198
I
ROZDZIAŁ £
sposobem na to pozwolić nie chciał i gwałtem chce na się” - pisał Lew
Sapieha384. 29 stycznia podobna delegacja prosiła o wstawiennictwo
u króla w tej sprawie senatorów polskich. Ale i ta interwencja nie przy
niosła skutku. „Referowano to do KJM, lecz pozwolić nie chciał, mając
pewne swoje jakieś respekty...” - pisał ksiądz Zadzik’85.
W lutym Zygmunt III postanowił zwołać naradę senatorów i za
stanowić się nad dalszą taktyką wobec posłów i oblężonego Smoleńska
(1II1611 r.). Na początku zebrania stwierdzono, że od Golicyna i Fila
reta oczekiwano ustępstw w trzech sprawach: złożenia przez Smoleńsk
stosownej przysięgi, wpuszczenia przez tę twierdzę odpowiednio licznej
załogi polskiej i dalszej wyprawy tego poselstwa do królewicza Włady
sława. Na pierwsze dwa postulaty odpowiedź posłów była faktycznie
odmowna, odnośnie do trzeciego ustalono, że istnieje jeszcze szansa na
zmianę stanowiska Filareta i Golicyna (chociaż już kilkakrotnie i - jak
pamiętamy - bezskutecznie sugerowano posłom moskiewskim potrzebę
udania się do królewicza, chcąc się ich pozbyć z obozu). Otwierając ob
rady, jeden z senatorów stwierdził, że nazajutrz propozycja taka zostanie
Golicynowi i Filaretowi przedstawiona, ale szansa, aby się na nią zgodzi
li, jest niewielka. Jako następny zabrał głos hetman Żółkiewski. Stwier
dził, że ze względu na dobre imię króla nie można postępować z posłami
„twardo” (przez co rozumiano ich ewentualne uwięzienie). Radził więc,
aby wysłać jeszcze jedną delegację do Moskwy ze skargą na Golicyna i Fi
lareta’86. Jan Potocki, wojewoda bracławski, stwierdził, że skoro „tych, od
których są posłani, nie słuchają [...] z niemi jako już z nieposłami postę
pować [król] może”’87. Wojewodę bracławskiego poparł jeden z senato
rów, który powołał się na precedens z czasów Stefana Batorego, „że posły
do więzienia wsadzić miano”. Następnie głos zabrał marszałek Krzysztof
Moniwid Dorohostajski. Radził on, aby jeszcze prowadzić z posłami
pertraktacje, „a gdy się ich już upór obaczy, mieć w pogotowiu listy i po
słańca do Moskwy, a potym za przystawy ich dać, ludzie niepotrzebne
od nich odłączyć i trictius trzymać, oznajmiwszy prędko do stolice, że
żadnego rozkazania bojarów wykonywać nie chcą ani też do królewicza
jechać”’88. Po nim głos zabrał podkanclerzy Kryski. Także on stwierdził,
że ewentualne aresztowanie posłów mogłoby zaszkodzić dobremu imię-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
I
2-99
niu królewskiemu. Radził więc prowadzić z nimi rozmowy, „a gdzieby
przy uporze stanęli, dworzan ich, bojar smoleńskich życzliwych KJM
wezwać, przed niemi listy przeczytać i to im ukazać, że dla uporu posłów
wstręt się uspokojeniu ziemie czyni”’89. Jako ostatni zabrał głos Zygmunt III,
który wygłosił konkluzję. Zasadniczo zgodził się on ze zdaniem pod
kanclerzego, poparł też opinię hetmana co do nieskuteczności twardych
metod postępowania wobec posłów moskiewskich. Tak więc stanęło na
tym, że strona polska podejmie jeszcze próby przekonania posłów, aby
zaczęli nakłaniać Smoleńsk do kapitulacji i zgodzili się na wyjazd do kró
lewicza390. Tak naprawdę nikt już chyba nie wierzył w skuteczność takich
perswazji. Tymczasem oblężeni w Smoleńsku stwierdzali wprost, że „nic
nie uczynią, tylko co posłowie każą”391. Na owej lutowej naradzie pod
jęto także, jak się zdaje, ostateczną decyzję o zwołaniu sejmu i wysłaniu
oficjalnych listów deliberatoryjnych w tej sprawie do senatorów. Był to
wyraz desperacji ze strony króla i jego doradców. Dotąd planowali oni
wyjazd na sejm dopiero po zdobyciu Smoleńska, teraz dopuszczali chy
ba jednak odstąpienie od twierdzy pod pretekstem konieczności udania
się na obrady. Chociaż, z drugiej strony, od rozpisania deliberatoriów do
rozpoczęcia obrad sejmu musiało jeszcze upłynąć sporo czasu i Smoleńsk
mógł się wreszcie poddać.
Spore nadzieje pokładano w przybyłym 6 II 1611 r. poselstwie
bojarów w osobach Iwana Nikitycza Sałtykowa i Iwana Bezobrazowa.
Obaj oni reprezentowali stronnictwo Mścisławskiego i szczerze (przy
najmniej na razie) pragnęli pomóc Polakom w rozmowach z Golicynem
i Filaretem. Wysłannicy ci przywieźli specjalne pismo od bojarów mo
skiewskich do króla, które wręczono władcy 8 II 1611 r. Po szerokim ry
sie historycznym na początku listu bojarzy przeszli do omówienia buntu
Lapunowa i jego przyczyn. Podkreślili, iż niepokoje wywołują plotki, że
król nie chce pozwolić królewiczowi na objęcie tronu carskiego. Zwra
cali też uwagę na pogłoski, jakoby Zygmunt III chciał przyłączyć Mo
skwę do Rzeczypospolitej i wprowadzić w niej katolicyzm. Prosili także
o szybkie przysłanie królewicza Władysława. List ten nie zawierał w isto
cie nowych elementów, przemawiał głównie językiem aluzji, podkreśla
jąc, jakie niepokoje wywołują w kraju wspomniane wyżej pogłoski391.
Joo
I
ROZDZIAŁ 3
Bezobrazow i Iwan Nikitycz Sałtykow próbowali jednak rzeczywiście
przekonać Golicyna i Filareta, aby opowiedzieli się za kapitulacją Smo
leńska. Zgodnie z poleceniem bojarów namawiali też ich do udania się
do Wilna, do królewicza Władysława. Feliks Kryski komentował to
nieco ironicznie: „Do Galicyna też i innych posłów ten nakaz od bojar
i wszystkiej ziemie przyszedł, aby do Polski i do Królewicza JMci wi
dzieć głazy jego jachali”5”. Golicyn i Filaret nie zgodzili się jednak ani
na jedno, ani na drugie, co doprowadziło do konfliktu obu poselstw394.
Trwały też, zgodnie z ustaleniami poczynionymi na naradzie se
natorskiej z i II 1611 r., rokowania senatorów z wielkim poselstwem
moskiewskim. Nie dały one żadnych rezultatów. Na spotkaniu z „polski
mi panami” Filaret i Golicyn oświadczyli, że „zamku do takiej przysię
gi jako bojarowie napisali przywodzić nie chcą, wymawiając się tym, że
od patriarchy nie masz w tej mierze pisania”. Odmówili też wyjazdu do
królewicza Władysława, twierdząc, że nie mają na to środków. Negowali
także sensowność takiego wyjazdu, podkreślając, że rozmowy z królewi
czem, a bez udziału króla, nie mogą przynieść pożądanych efektów395.
Do pewnego przełomu w rokowaniach polsko-moskiewskich doszło
około połowy lutego. Zygmunt III, pod wpływem listów senatorów (tak
przynajmniej oficjalnie twierdzono), postanowił pójść na ustępstwo i zgo
dził się, by Smoleńsk przysięgał tylko na wierność Władysławowi. Niewy
kluczone, że na decyzję króla miał wpływ omawiany już list Wawrzyńca
Gembickiego, w którym doradzał on Zygmuntowi III nieupieranie się
przy żądaniu składania przysiąg „także na imię królewskie”396. Przedłuża
jące się oblężenie i coraz trudniejsza sytuacja w Moskwie zmusiły króla do
większego pragmatyzmu i elastyczności, co nie oznaczaływcale, że myślał
on o szybkim wysłaniu królewicza do Moskwy (lub wyrzekał się Smoleń
ska). Swoich poglądów w tych kwestiach raczej nie zmienił. Zygmunt III
wziął natomiast pod uwagę także inną opinię Gembickiego, który radził
opanować jak największe połacie Moskwy w imieniu króla lub królewicza,
bez różnicy. W tym czasie rozesłano też po dworach europejskich oficjalne
zawiadomienia o elekcji Władysława na tron carski397.
Tak więc sporna kwestia przysięgi w rokowaniach ze Smoleńskiem
i posłami odpadła. Przedmiotem kontrowersji stała się natomiast liczeb-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
30I
ność załogi polskiej w Smoleńsku. Golicyn i Filaret sugerowali, aby żoł
nierzy było najwyżej zoo, strona polska nalegała na 700. Porozumienie
było więc pozornie blisko, w rzeczywistości wszystko wskazuje na to, że
coraz bardziej napięta sytuacja w Moskwie i całym Państwie Moskiew
skim zachęcała Filaretą i Golicyna do dalszej gry na zwłokę398.
Zgodnie z ustaleniami narady senatorskiej z 1 II 1611 r. król wy
słał do Moskwy gońca z listem. Przekonywał w nim bojarów o czystości
swoich intencji, dziękował za wybór królewicza na tron carski. Żalił się
też na nieżyczliwych ludzi, którzy fałszywie wykładali intencje królew
skie. List króla zawierał także skargę na oporne stanowisko Szeina i po
słów moskiewskich399. Pismo królewskie nie było jednak jednoznaczne
w swoich sformułowaniach. Ksiądz Zadzik skarżył się: „Posłany teraz
Pan Muszyński do stolice z uskarżaniem się na te tu posły, którzy wszyst
kiemu dobremu i tej ziemie uspokojeniu przeczą. Wiózł pewne uniwer
sały, tak jednak głucho, jako mi JMP Hetman powiedział napisane, że
wątpi, aby co się sprawić mogło. Nie dołożono przecię tego specifice, że
im KJM syna swego Władysława nie odmawia, ale tylko in eum sensum,
że wdzięcznie to KJM od nich przyjmuje, że się z sercami swemi prze
ciwko niemu i krwi jego obrócieli i nie jest od tego, aby gdzie wola Boża
przystąpi, miał krwi swojej życzyć rządzenia temi państwami”400. Dalej
Zadzik powątpiewał w skuteczność takich deklaracji. Podkreślał też, że
podobne zdanie wyraża hetman Żółkiewski. Posłem, który dostarczył
listy, był trukczaszy Michał Moszyński (Muszyński)40’.
Mimo tych niejasnych sformułowań, stanowiących nawet pe
wien regres w stosunku do listu króla z początku stycznia 1611 r., chęć
ustępstw ze strony Zygmunta III była wyraźna. Na zmianę jego nasta
wienia zwrócił uwagę sprzyjający Żółkiewskiemu ksiądz Zadzik, który
z pewną przesadą pisał: „A to do wszystkiego tego przychodzi, co dawno
JMP Hetman i upatrował, i radzieł, invidia niektórych wprzód, a potym
inny cel zbijał jego consilia, które jednak czas sam, że potrzebne i poży
teczne bely, odkręcić trudno już”402.
Złagodzenie postawy strony polskiej w sprawie przysięgi umożli
wiło podjęcie rokowań bezpośrednio ze smoleńszczanami. Kluczowym
problemem była sprawa liczebności załogi polskiej w twierdzy. Jeszcze
301
I
ROZDZIAW J
w lutym Szein zgadzał się jedynie na 150 żołnierzy królewskich40’. Na
początku marca zgodził się na 200, gdy tymczasem Polacy obniżyli swo
je wymagania do 500404. Strona moskiewska wysunęła jednak inny pro
blem - z kogo ma się składać załoga polska w Smoleńsku i kto ma być jej
dowódcą. W odpowiedzi Żółkiewski stwierdził, że będą to z pewnością
ludzie spokojni, którzy nie uczynią krzywdy mieszczanom. Zauważył
też, że powinni oni przebywać w Smoleńsku aż do przybycia królewicza
do Państwa Moskiewskiego405.
15 III 1611 r. strona polska przedstawiła smoleńszczanom szcze
gółowe propozycje dotyczące wanmków kapitulacji twierdzy („na imię”
królewicza Władysława). Dostarczyli je do twierdzy ludzie z ekipy po
selskiej Filareta i Golicyna. Najważniejsze z przedstawionych warunków
były następujące:
1. Polska załoga liczyć będzie 250 osób.
2. Miasto dostarczy do obozu polskiego 30 zakładników z różnych
stanów.
3. Klucze od bram miasta będą w posiadaniu zarówno wojewodów
smoleńskich, jak i dowódcy polskiego garnizonu.
4. Sądy w sprawach między Polakami a mieszkańcami Smoleńska
będą sprawowane w mieszanym składzie.
5. Polacy nie będą wchodzić do cerkwi (z wyjątkiem osób prawosław
nych), będą szanować miejsca i osoby związane z kultem prawosławnym.
6. Nikt z mieszkańców Smoleńska nie będzie karany za winy wobec
króla polskiego.
7. Garnizon polski będzie na utrzymaniu smoleńszczan, którzy do
datkowo wypłacą pewną sumę jako żołd dla oddziałów^rólewskich.
8. Oddziały polskie nie będą stały pod Smoleńskiem (oprócz owe
go garnizonu wewnątrz miasta).
9. Szein wyda królowi zdrajców, którzy uciekli do Smoleńska z obo
zu królewskiego406.
Warunki te wywołały dyskusję. Ksiądz Zadzik pisał: „Z strony licz
by ludzi długo bela rozmowa, już jednak JKM contentując się tym, aby
tylko półtrzecia sta [250] człowieka tam wpuścieli, a trzydzieści obsides
dla bezpieczeństwa tych tam co w zamku będą dali. Pozwoleli oni [smo-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
I
303
leńszczanie] na obsides, o to tylko proszą, aby KJM na zoo contentować
się raczeł i to jeszcze namowy być mają. Są niektóre punkta de securitate ich, ale na te łacna zgoda będzie, byle tylko te główniejsze efekt swój
wzięły, a zwłaszcza z strony tych ludzi naszych, których bezpieczeństwo
z każdej miary warować potrzeba”407.
Owe punkty „de securitate” dotyczyły kilku spraw. Smoleńszcza
nie żądali gwarancji bezpieczeństwa dla wszystkich osób przebywa
jących w Smoleńsku, miejsc kultu prawosławnego oraz zapewnienia
o niewywożeniu ludności z miasta. Szein miałby pozostać w Smoleńsku
przynajmniej do przybycia królewicza Władysława (strona polska przy
stawała na te warunki). Smoleńszczanie domagali się też zapewnienia,
że Smoleńsk i cała Ziemia Smoleńska nie będą odłączone od Państwa
Moskiewskiego. Żądali też gwarancji, że w razie kapitulacji twierdzy
król z wojskiem opuści „cały ujezd”, gdy złożą królewiczowi przysięgę.
Załoga polska w twierdzy miała być przyjęta w dwóch ratach. 100 osób
miało wkroczyć przed odejściem wojsk Zygmimta III, druga zaś setka po
odejściu tychże oddziałów. Na zapłacenie kontrybucji smoleńszczanie
nie zgadzali się, twierdząc, że są biedni. Nie zgadzali się też na wspól
ny z polską załogą zarząd kluczami od miasta. W sprawie zakładników
oświadczali, że dadzą ich zo z twierdzy, natomiast 10 powinno pocho
dzić spośród szlachty smoleńskiej (dworian). Domagali się też zwrotu
jeńców. Przystawali natomiast na propozycję sądów mieszanych (polsko-moskiewskich) w twierdzy w przypadku konfliktu mieszkańców
z załogą. Ze swej strony smoleńszczanie deklarowali swobodny dostęp
do miasta tych mieszkańców Smoleńska i „ujezdu”, którzy już przysię
gali królowi Zygmuntowi. Zapewniali też, że nie będą ich krzywdzić.
W sprawie wydania zdrajców, którzy uciekli do Smoleńska, odpowiedź
była wymijająca408.
W odpowiedzi senatorowie powtórzyli punkty, co do których
strony się zgadzały, podkreślili jednak, że nadal obsrają przy załodze
w liczbie 250 osób. W sprawie wycofania się spod twierdzy polscy nego
cjatorzy oświadczali, że król chętnie zabierze swoje wojska spod murów
miasta, ale pod warunkiem, że smoleńszczanie je opłacą. Inne postulaty,
np. obietnicę nieprzyłączenia Smoleńska do Rzeczypospolitej, pozo-
304 I
ROZDZIAW J
stawiono bez komentarza409. Charakterystyczne jest, że strona polska,
chociaż zgadzała się na złożenie przez Smoleńsk przysięgi jedynie króle
wiczowi, nie uważała tego za jednoznaczne z pozostawieniem Smoleńska
w Państwie Moskiewskim. Zygmunt III i senatorowie nie chcieli bowiem
zgodzić się na żadną deklarację w sprawie zaniechania aneksji twierdzy.
Rozmowy posuwały się wolno i mimo pewnego postępu do ich końca
było daleko. W Uście z 2z III 1611 r. Jakub Zadzik donosił: „Traktaty na
sze nie wezmą, ile się baczyć może żadnego pożądanego końca, agravant
naszych takiemi kondycjami, na które ani sława, ani dignitas JKM, ani
pożytek Rzeczypospolitej pozwolić nie każę. Nie chcą, aby więcej nad
200 ludzi wpuszczono nie beło. Chcą wiedzieć o czasie ruszenia się stąd
KJM, kilku dni przedtym, 100 jedno ludzi wpuścieli, a drugie 100 po
odejściu KJM. Asekuracji od KJM i pp. senatorów potrzebują, że Smo
leńsk z przyległościami nie będzie oderwany od Stolice Moskiewskiej.
Pieniędzy na zapłatę żołnierzowi, wymawiając się niedostatkami i nędzą
dać nie chcą, dary tylko jakie KJM przynieść obiecują”410.
Do warunków Smoleńska z 15 III 1611 r. Golicyn i Filaret dołączyli
list, w którym domagali się jeszcze raz, aby król zaprzysiągł porozumienie
Żółkiewskiego spod Smoleńska. Prosili też, by król do momentu przyjścia
królewicza wywiódł wszystkich żołnierzy z Państwa Moskiewskiego (łącz
nie z oddziałami Jana Piotra Sapiehy). Apelowali też, aby król zwołał sejm,
który wyraziłby zgodę na wysłanie królewicza do Moskwy. Na sejm ten
przybyłoby specjalne poselstwo od bojarów w celu załatwienia spornych
spraw (np. chrztu Władysława). Senatorowie odpowiedzieli posłom wy
mijająco, że o tych sprawach będą rozmawiać, gdy twierdza się podda411.
Przebieg rokowań wskazuje wyraźnie, że Szein i jego załoga grali
na czas i wcale nie kwapili się do kapitulacji. Zachęcali ich do tego, sami
postępujący podobnie, Golicyn i Filaret (o czym Polacy doskonale wie
dzieli)411. Na postawę obrońców Smoleńska zapewne miała także wpływ
sytuacja w Moskwie i narastanie tam nastrojów opozycyjnych. Tuż po
połowie marca wrócił pod Smoleńsk trukczaszy Moszyński. Przywiózł
on m.in. pismo od bojarów do Szeina. Było ono sformułowane w bardzo
ostrym tonie: „A ty Michajło Borysewicz tak zatwardziały, że jego Hospodarskie [tj. Zygmunta III] dobro widzieć nie chcesz i swojej zguby
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
305
nie rozmyślacie [...], listów nie słuchacie i słuchać nie chcecie i syno
wi jego Wielkiemu Hospodaru, naszemu Carowi, Wielkiemu Księ
ciu Władysławowi Zygmuntowiczowi, wszystkiej Rusi chresta całować
nie chcecie [...]”. Dalej list zawierał apel o natychmiastowe przystąpienie
Szeina do rokowań na temat kapitulacji twierdzy. Natomiast bojarzy ze
swej strony zapewniali, że będą prosili króla, by smoleńszczan łaskawie
nie karał, zrealizował umowę Żółkiewskiego spod Moskwy i „żeby Za
mek Smoleński, wszystek ujezd był we wszystkim po pierwszemu przy
Moskiewskim Hospodarstwie”4'3.
W liście do króla bojarzy apelowali o jak najszybsze przysłanie im
królewicza i zapewniali, że działają na rzecz kapitulacji Smoleńska (także
i tu prosili, aby ta twierdza pozostała w granicach Państwa Moskiewskie
go). Prosili też o wysłanie posłów do królewicza Władysława414. Nato
miast w liście do posłów bojarzy nakazywali im przekonać Smoleńsk
do złożenia przysięgi królewiczowi (już nie królowi - Zygmunt III nie
nalegał na to) i przyjęcia załogi polskiej. Nakazywali również posłom
jak najszybszą podróż do królewicza4"5. Bojarzy pisali: „I w instrukcji,
jaką wam dano, zgodnie z wspólną naszą i wszystkich ludzi radą, tak jest
napisano względem uproszenia Królewicza na tron moskiewski: jeżeli
nie będzie Królewicza Władysława przy ojcu jego Zygmuncie w Pań
stwie Moskiewskim, jeżeli król Zygmunt każę wam jechać do syna swego
Władysława do Polski i Litwy, gdzie on przebywa, to rozkazuje się wam,
abyście bili czołem i prosili jego samego na tron moskiewski i o prędkie
przybycie. Wy panowie, postępujecie teraz nie wiadomo według jakiego
zwyczaju, wbrew instrukcji i nie słuchacie naszej wspólnej rady”4'6. Pis
mo to nie odniosło żadnego skutku. Nie było zresztą pod nim znowu
podpisu patriarchy.
Odpowiedzią królewską na list dumy bojarskiej przyniesiony przez
Michała Moszyńskiego, a także na legację Iwana Bezobrazowa (z lutego
1611 r.), było pismo wystosowane prawdopodobnie w drugiej połowie
marca. Zygmunt III obiecywał w nim przysłać królewicza do Moskwy
„wkrótce”. Żalił się też na upór Szeina, a także pytał, co zrobić z posłami Filaretem i kniaziem Golicynem, którzy nie wypełniają poleceń dumy
bojarskiej4'7.
3O6
I
ROZDZIAŁ-3
Przewlekające się i bezskuteczne rokowania pogłębiały przygnę
bienie i dezorientację w obozie polskim. Na początku marca odbyła się
kolejna narada króla z senatorami. Większą jej część poświęcono, jak się
zdaje, problemowi niepłatnych wojsk. W celu przeprowadzenia z nimi
rokowań postanowiono wysłać do Moskwy specjalną delegację. Miała się
ona także spotkać z bojarami i oświadczyć im, że król oczekuje od nich
wsparcia finansowego w celu opłacenia żołnierzy. Podkanclerzy Kryski
zwrócił uwagę na fakt, że Moskwa „nie daje wiary” deklaracjom Zygmun
ta III na temat królewicza i zasugerował, aby posłów zaopatrzyć w jakieś
bardziej konkretne pismo. Król odpowiedział jednak, że „[deklaracji]
inszej dać nie może nad tę, co teraz do stolice posłał”418. Zygmuntowi
chodziło o jego uroczystą deklarację z początku stycznia 1611 r.
Kolejna narada senatorów odbyła się z z III 1611 r. Zastanawiano
się na niej m.in. nad dalszym postępowaniem wobec posłów moskiew
skich - Golicyna i Filareta. Coraz bardziej oczywiste stawało się bowiem,
że to właśnie oni mają decydujący wpływ na usztywnienie stanowiska
Szeina w rokowaniach. Zygmunt III sugerował ponownie, że należało
by tych posłów jak najszybciej odesłać z obozu „sub pretextu legationis
do Królewicza JM”. Gdyby nie chcieli się na to zgodzić, należałoby „ko
niecznie przymusić, ponieważ i sami bojarowie nie są od tego”419. Pomysł
posłania Golicyna i Filareta do Władysława, rozważany już od kilkuna
stu tygodni, podobał się także Aleksandrowi Gosiewskiemu. Referen
darz litewski pisał z Moskwy: „Galiczyn, który pod Smoleńskiem jest,
pilno potrzeba, aby był za dobrą strażą, żeby do Prokopa Lepunowa, któ
ry na imię jego wiele złego czyni, nie uciekl, ale go ze wszystkiemi Posły
do Litwy posłać, a tu do bojar list od KJM posłać, że według żądania ich
posłał ich KJM do Królewicza JM, któremu chrest całowali, a tam oczy
jego widziawszy, zdrowo się do domów wrócą”410.
Zdanie króla i Gosiewskiego podzielali wszyscy senatorowie. Na
naradzie wyznaczono też oficjalnie posłów, którzy mieli udać się do
Moskwy. Byli to: Krzysztof Przyj emski, oboźny koronny, Janusz Skumin
Tyszkiewicz, pisarz wielki litewski, Stanisław Witowski, wojski parczew
ski, Stefan Pac, sekretarz królewski. Odczytano też ułożone wcześniej
instrukcje, w które mieli być zaopatrzeni owi wysłannicy. Jedna z tych
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
| 307
instrukcji dotyczyła rozmów z żołnierzami w sprawie żołdu, druga zaś kontaktów z bojarami411. Nas interesuje oczywiście ten drugi dokument.
Jego początek zawierał szczegółowe omówienie przyczyn, dla których
Zygmunt III zdecydował się na interwencję w Moskwie. Podkreślono
szczególnie fakt, że król nie ma zamiaru niszczyć Państwa Moskiew
skiego, lecz chce zaprowadzić w nim pokój. Militarne wkroczenie Rze
czypospolitej zostało też uzgodnione z „niektórymi bojarami”. Dalej
następowała skarga na smoleńszczan, których opór trzeba zwalczać me
todami militarnymi. Pisano też o niedawnych buntach: „Przecie jednak
tak co raz Lepunowe i innych worostwa, także odrzucania się zamków
od stolice jeszcze nas i wojska nasze tu trzymają, tak długo, ażby się te
worostwa uciszyły, uskromily i postanowiły”411. Posłowie polscy mieli
wezwać bojarów, aby nie dawali wiary uniwersałom wydawanym przez
buntowników, lecz pozostawali lojalni wobec królewicza, któremu prze
cież składali przysięgę. Wojsko polskie, według instrukcji, przebywa
w Moskwie tylko po to, by „ich [mieszkańców stolicy] od worów tak
mnogich i worostwa ich tajemnego i złego bronić, które oni subtelnie
przed bojary i wsiech [nieczyt.] ludźmi działają”413. Posłowie mieli też
radzić z bojarami na temat zapłaty polskim żołnierzom. Na naradzie
z zz III 1611 r. mówiono nawet o tym, że Zygmunt III powinien rozka
zać bojarom, aby przekuli zasoby skarbca na pieniądze dla wojska. Osta
tecznie jednak uniknięto tak zdecydowanych sformułowań. Posłowie
mieli jedynie konferować z bojarami na ten temat. Trójka wysłanników
polskich miała też poinformować polityków moskiewskich, że jeśli na
wet Żółkiewski nie wróci do stolicy, to zostanie tam wysłana w jego za
stępstwie osobistość rangi senatorskiej414.
Wymienione wyżej punkty instrukcji zostały zaakceptowane na
naradzie z z z III 1611 r. bez większych zastrzeżeń. Dyskusję wywoła
ła natomiast propozycja złożona przez Żółkiewskiego. Oddajmy głos
obecnemu zapewne na naradzie księdzu Zadzikowi: „JMP Hetmanowi
zdało się, aby w tej instrukcji [...] dołożono tego, że jako JKM nie przy
szedł tu, jedno dla tych, które się wyżej wspomniały przyczyn, tak i teraz,
jeśli którzy są, co nie życzą państwa tego synowi KJM i Król Jego Mość
mniej o to dba, niechaj mu nagrodzone będą wszystkie nakłady, koszty,
308
I
ROZDZIAŁ J
które tu dla tego podjął i uczynił, niechaj będą uspokojone te różne stro
ny oderwaniem prowincjej od Korony i pokój zawarty, a JKM stąd lud
swój wywiedzie i ustąpi. Podania tego miał tę przyczynę JMP Hetman,
aby się tym ludziom z umysłu ich wyjęły te sinistre opiniones, że sam
KJM nie tak pragnie, jako niektórzy udawają państwa tego”415. To śmiałe
oświadczenie miało więc dać bojarom do zrozumienia, że Rzeczypospo
litej wcale nie zależy na dalszej ingerencji w sprawy moskiewskie. Ani
Żółkiewski jednak, ani większość senatorów, którzy go poparli, nie brali
tych propozycji poważnie. Miał to być rodzaj prowokacji pod adresem
bojarów moskiewskich, mającej ich zachęcić do aktywniejszego popie
rania króla i jego syna. Propozycji Żółkiewskiego przeciwstawił się zde
cydowanie tylko wojewoda bracławski Jan Potocki, który obawiał się, że
bojarzy potraktują takie sformułowania poważnie („a jako z szalonym,
tak i z głupim żartować nie potrzeba”)416. Król na naradzie nie wypowie
dział się na ten temat. Proponowany przez Żółkiewskiego dodatek włą
czono jednak do instrukcji w następującym brzmieniu: „Lubo jesteśmy
my wdzięczni tej chęci i życzliwości narodu moskiewskiego, którą się ob
rócili do syna naszego i chrest jemu całowali. A myśmy są za tym, aby się
woli i przeznaczeniu Boskiemu sprzeciwiając w tej mierze, gdyż to jest
jego władza pany narodom stanowić i podawać zwierzchność z ramienia
swego. Ale jeśliby takie zmiany często następować miały narodu tego,
aby kto mowami nam nieżyczliwych ludzi uwiedziony nie rozumiał żeśmy my i państwa tego chciwością więc tu przyszli, deklarowaliśmy się
gotowi byle to co od Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego przeszli
panowie ich odjęli Rzeczypospolitej naszej się przywróciło, byle koszty
i nakłady nasze się nagrodziły, byle ludziom rycerstw^ naszego, którzy
się tu zawiedli za zaciągiem narodu ichże własnego dosyć się stało, że ich
do takiego, jakie sami podają uspokojenia i postanowienia państwa ich
pomożem”417.
Podczas obrad 22 III 1611 r. Żółkiewski złożył jeszcze jedną, kon
trowersyjną propozycję. Zaproponował on mianowicie, aby w instrukcji
dla posłów do Moskwy umieścić wzmiankę o terminie zwołania sejmu
Rzeczypospolitej. Twierdził on bowiem, „że oni stamtąd się swego uspo
kojenia spodziewają i ta ich zwłoka Sejmu niemałą suspicję czyni”418.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
309
Niektórzy senatorowie zgodzili się z tym zdaniem, zaoponował jednak
Zygmunt III. Stwierdził on, że nie nadeszły jeszcze wszystkie odpowiedzi
na listy deliberatoryjne i w związku z tym trudno mówić o konkretnym
terminie sejmu, zwłaszcza że w Polsce od zwołania obrad do rozpoczęcia
sejmu mija 16 tygodni, w warunkach wojennych ten czas musi zapewne
być dłuższy. Ostatecznie wzmianka na temat sejmu znalazła się w in
strukcji, chociaż bez sprecyzowania jego terminu419.
Na naradzie podjęto także (jak już wspominaliśmy) próbę prze
konania Żółkiewskiego, aby udał się do Moskwy, „ukazując to, że nikt
żaden to lepiej potrafić nie może, a i żołnierz zatrzymany beł i bojarowie
w pokoju zatrzymani”. Żółkiewski był jednak bardzo niechętny temu
projektowi.
Posłowie wyruszyli do Moskwy 31 III 1611 r. Skład poselstwa
zmienił się nieco. Zamiast Tyszkiewicza pojechał Adam Żółkiewski,
bratanek hetmana (niejako w jego zastępstwie). Niewiele wiemy o prze
biegu tego poselstwa. Jego rola ograniczyła się raczej do przekazania tre
ści zawartych w instrukcji. Zmieniona sytuacja polityczna w Moskwie
(wybuch powstania - zob. niżej) zdezaktualizowała w dużym stopniu
sens tej misji.
Pod koniec marca lub na początku kwietnia odbyła się kolejna na
rada senatorów na temat sposobu postępowania z posłami moskiewski
mi. Hetman Żółkiewski zdecydowanie oponował przeciwko projektowi
internowania Golicyna i Filareta. Podkreślał, że byłoby sprzeczne z pra
wem narodów i przyniosłoby uszczerbek sławy Zygmunta III. „Przypo
mniał i tę przyczynę, że nie widzi z tego żadnego, pewnego pożytku, kiedy
się z niemi surowic obejdzie, i owszem pewne zamieszanie, że posły tak
traktują”430. Polemizował z tą opinią wojewoda bracławski Jan Potocki.
Stwierdził on, że posłowie nie zostali po to wysłani, aby utrudniać zajęcie
zamku, „wywodzie!, że się sława nie naruszy, bo ci nie są posłowie, gdyż
nie od równego Pana, ale od stanów są posłani, więc i zatrudnienie więk
sze być nie może jako już jest”431. Radził więc, aby posłowie moskiewscy
„stąd precz odesłani beli”, rozumiejąc przez to zapewne odesłanie ich
w głąb Rzeczypospolitej. Kasztelan kamieniecki Jakub Potocki i Lew
Sapieha (ten drugi wbrew swojej poprzedniej opinii) zalecali łagodność
ЗЮ
I
ROZDZIAŁ.3
i popierali zdanie Żółkiewskiego. Marszałek wielki litewski Krzysztof
Moniwid Dorohostajski zajął stanowisko pośrednie - „aby się z nimi
z nagła surowie nie postępowało, ale żeby pilniejsza straż około nich
bela, żeby z nikim się znosić nie mogą”431. Podkanclerzy Feliks Kryski
uważał, że łagodność niewiele może zdziałać wobec tak upartych ludzi
jak posłowie moskiewscy. Stwierdzał też, że Golicyn i Filaret nie są już
właściwie posłami, postępują bowiem wbrew otrzymanym w Moskwie
instrukcjom. Powinni przecież zachęcać zamek do kapitulacji i złożenia
przysięgi, tymczasem udzielają Szeinowi rad wręcz przeciwnych. Tolero
wanie takiego stanu rzeczy także, zdaniem podkanclerzego, urąga dobrej
sławie króla i senatorów. Konkluzję obrad wygłosił Zygmunt III. Stwier
dził, że są dwa rozwiązania problemu. Albo należy posłów moskiewskich
odesłać z obozu (przez co rozumiał zapewne ich wyjazd do królewicza
w głąb Rzeczypospolitej), albo też trzeba ich wyekspediować z powro
tem do Moskwy, gdzie będą jednak organizować tajne spiski i rozruchy.
Następnie wezwano posłów moskiewskich i oznajmiono im, „aby się
wedle listu bojarów do królewicza gotowali”433. „Gdy się deklarowali,
że oni żadną miarą nie pojadą, powiedziano im, że was poproszą i tak
zaraz nie puszczono ich więcej do stanowiska, ale wszystkich czterech
pospołu [Filareta, kniazia Wasyla Golicyna, Tomiłę Ługowskiego i knia
zia Daniela Mezeckiego] do budowania jednego przy monasterze obró
cono, gdzie i teraz są pod strażą pospołu z swojemi konfidentami”434.
Tak więc posłowie zostali internowani. Po Wielkanocy (3 kwietnia)
planowano odesłać ich do Orszy. Wyjazd ten przedłużył się nieco i do
piero 23 IV 1611 r. wyruszyli oni do Mińska435. Internowanie posłów
moskiewskich podzieliło obóz polski na zwolenników^ przeciwników
tego posunięcia. Ujawniło się to szczególnie na zwołanym przez Lwa
Sapiehę prywatnym zebraniu senatorów 6 IV 1611 r., na którym sam
Sapieha, wbrew swojej opinii z ostatniej narady u króla, opowiadał się
zdecydowanie za uwięzieniem posłów. Dwóch obecnych w obozie je
zuitów toczyło zaciekły spór na temat dopuszczalności takiego postęp
ku. Jeden z nich z najwyższym trudem dawał rozgrzeszenie tym, którzy
doradzali królowi podjęcie tego kroku436.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
3I I
Na naradzie z przełomu marca i kwietnia senatorowie postanowili
też wysłać do smoleńszczan zdecydowany w formie list, w którym zarzu
cili im grę na zwłokę i popieranie Lapunowa. Zażądali też jasnej deklara
cji, czy chcą oni zawarcia układu czy też nie437.
W odpowiedzi smoleńszczanie powtórzyli wszystkie swoje dotych
czasowe postulaty, dodali jednak nowe, bardzo istotne warunki. Zażądali
mianowicie, aby zgodnie z pismem, które Filaret i Golicyn przedstawili
senatorom 15 III 1611 r., król zaprzysiągł porozumienie Żółkiewskiego
spod Smoleńska razem z traktatem o poddaniu Smoleńska. Domagali
się też, żeby w celu dalszych rokowań udał się do Moskwy hetman Żół
kiewski438. W tym momencie stawało się oczywiste, że Szein gra na zwło
kę i że nie zależy mu na jakimkolwiek układzie. Doszło natomiast do
nawiązania kontaktu z arcybiskupem smoleńskim. Ksiądz Zadzik pisał:
„Archiepiskop tameczny [Siergiej], skłonny do poddania, rozkazał dziś
trzeci dzień do KJM przez jednego czerńca i drugiego diaka starszego
w kapeli swojej, że on ustawicznie Seinowi perswaduje, aby się puścieł
na łaskę KJM i nie beł przyczyną śmierci tak wiele ludzi, którzy usta
wicznie umierają, iż jednak nic u upornego sprawić nie może, sam się
puszcza na łaskę KJM i prosi, aby gniew JKM nań się nie ściągnął i żeby
z duchowieństwem swoim, gdy zamek pod władzę JKM przyjdzie, nie
beł bezczeszczony, więc i cerkiew Bogarodzice i rzeczy do niej złożone,
także i dom jego aby beł wcale zachowany. Wskazał i to, że privatim, nie
mogąc publice dla Seina i jego adherentów, przywodzi ludzie do tego,
aby się poddali KJM, jakoż tuszy, że jeśli wszystkiego nie sprawi, przy
najmniej rozerwanie w ludziach uczyni, w czym się ofiarował życzliwie
służyć JKM. Privatim przy Ich Mościach PP. senatorach odprawowali
ci ludzie tę legację swoję od Archiepiskopa, czekamy co za efekt jej bę
dzie”439. Wysłannicy arcybiskupa opowiadali także o tragicznej sytuacji
oblężonych smoleńszczan. W twierdzy panowała zaraza, nie miał kto
chować trupów. Zdrowych, zdolnych do obrony ludzi pozostało już
jedynie 600. Nie było żywności, oprócz suchego chleba, doskwierał też
brak soli. Mimo to twierdza nie chciała skapitulować. Na jej opór miał
wpływ nowy fakt, o którym informacje zaczęły docierać pod Smoleńsk powstanie w Moskwie440.
311
I
ROZDZIAW}
Sytuacja w stolicy, a także w całym Państwie Moskiewskim, była
coraz bardziej zapalna. Zapoczątkowany przez Laptmowa bunt zataczał
coraz szersze kręgi. Między Kołomną a Sierpuchowem gromadziły się
ogromne oddziały powstańcze pod wodzą Prokopa Laptmowa, Iwana
Zarudzkiego i Andrzeja Proszowieckiego. Liczyły one odpowiednio
80, 50 i 15 tys. żołnierzy, przynajmniej jeśli wierzyć relacji Maskiewicza441. Powstańcy przemycali do miasta broń dla coraz liczniejszej grupy
spiskowców. Przez całą zimę w Moskwie miały zresztą miejsce groźne
incydenty. 25 II 1611 r. wybuchła bójka między żołnierzami a kupca
mi moskiewskimi. Zginęło kilkunastu „Moskwian”, ale Gosiewskiemu
udało się zapobiec katastrofie. Kilka dni później bojarzy pod wpływem
Gosiewskiego postanowili osadzić Hermogenesa w areszcie domowym.
Patriarcha rozsyłał bowiem po kraju gramoty zwalniające od przysięgi
złożonej królewiczowi Władysławowi i wzywające do walki z Polakami
jako wrogami narodu moskiewskiego i wiary prawosławnej. Egzempla
rze tych gramot wpadły w ręce Gosiewskiego (25 XII 1610 r.)441. Ogra
niczenie wolności patriarchy nie było jednak posunięciem fortunnym.
Uczyniło to z Hermogenesa nie tylko przywódcę oporu przeciwko Po
lakom, ale i męczennika. Z napięciem oczekiwano Niedzieli Palmowej
(27 marca), podczas której patriarcha miał poprowadzić procesję. Mimo
że zebrały się ogromne tłumy, dzień ten minął spokojnie. Rozruchy roz
poczęły się 28 III 1611 r. Bezpośrednim ich powodem stało się postę
powanie rotmistrza Mikołaja Kossakowskiego, który zaczął zmuszać
mieszczan do pomocy we wciąganiu armat na jedną z bram. Doszło do
bójki, która gwałtownie się rozszerzyła mimo szybkiej interwencji Go
siewskiego. Następnego dnia doszło do wielkiej bitwy у Kitajgrodzie443.
Samuel Maskiewicz pisał: „Marca 29 dnia we Wtorek Wielki wszczęła
naprzód się burda w Kitajgrodzie, gdzie prędko lud kupiecki targowy
wysiekli (bo tam kramów samych było 40 000), w Białym Murze po
tężni nam byli barzo, bo posada większa, a lud bitny. Działek polnych
wnet z baszt dobyli i w ulicach zasadziwszy parzyli naszych”444. Oddzia
ły polskie, zabarykadowane w wąskich uliczkach, podpaliły domy, aby
pod osłoną ognia móc się wycofać. „Zapalili pacholikowie dom jeden,
który się jąć żadną miarą nie chciał, wierzę, że był to zaczarowany ogień,
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
| 313
bo i drugi, i trzeci, i dziesiąty raz było; więc zgore to, czem podpalają,
a dom cały. Aże smoły dopadli, przędziwa - łuczywa smolnego, też led
wo ogień wzniecili, a drudzy na drugich miejscach też ogień pokładli,
gdzie kto mógł”445. Pod osłoną ognia Polacy wycofali się do Kremla
i Kitajgrodu. Podejmowane przez bojarów próby uspokojenia zbunto
wanego pospólstwa nie przyniosły żadnego rezultatu. Gosiewski i jego
otoczenie, gdy skonstatowali, że o żadnym kompromisie nie może być
już mowy, w nocy z wtorku na środę podjęli decyzję o podpaleniu mia
sta. 30 III 1611 r. Moskwę ogarnęło morze płomieni. Maskiewicz pisał:
„Nie przyszło nikomu tego się dnia z nieprzyjacielem ścierać, bo ogień
gwałtowny opanował domy, a wiatr srogi popędzał płomień na nie i tak
przed ogniem samym ustępować musieli, a my po cichu za nimi; i takeśmy aż do samego wieczora w ten dzień podniecali ogień, aż nas wieczór
przygnał do zamku. Tej nocy, kiedy już okrutny i srogi ogień opanował
miasto, widno tak w zamkach było, jako w najświetlejszy dzień nigdy
lepiej: dymy tak okrutne, szpetne zinąd, pokazywały się śmierdzące, nie
inaczej, jeno jak o piekle powiadają”446. Moskwę palono także we czwar
tek. Część ludności miasta, zwątpiwszy w pomoc wojsk z zewnątrz, za
częła poddawać się oddziałom polskim. Marchocki pisał: „Przyjęliśmy
od nich tę pokorę, zakazano zabijać Moskwy i strębowano zaraz; a tym,
co się poddali i chrest znowu Królewiczowi Władysławowi całowali, ka
zali mieć znaki, to jest ręcznikami się przepasować. I tak mieliśmy pokój
przez Wielki Czwartek. W Wielki Piątek przyszła nam wieść, że Proszowiecki ze trzydziestą tysięcy idzie i już jest blisko miasta”447. Pochód
Proszowieckiego powstrzymał chwilowo wysłany przez Gosiewskiego
oddział pod wodzą Mikołaja Strusia, który w tych dniach przybył do
Moskwy. Pod Moskwę zbliżały się jednak także ogromne oddziały Zarudzkiego i Lapunowa, a także kniazia Fiodora Wołkońskiego, Iwana
Wołyńskiego, kniazia Wasyla Fiedorowicza Masalskiego i Artemija
Izmaiłowa. Ludność ponownie przechodziła na stronę powstańców, nie
zważając na czwartkowe i piątkowe przysięgi. Rozpoczęło się coraz bar
dziej ścisłe oblężenie oddziałów polskich w Moskwie.
Wydarzenia w stolicy bardzo zaniepokoiły, rzecz jasna, Zygmunta III
i cały obóz pod Smoleńskiem. Wieści na temat rozruchów były z po-
314
I
ROZDZIAŁ^
czątku nawet wyolbrzymione: „Brata Golicynowego [Andrzeja], który
wzywając na Państwa Królewicza JM w poselstwie przyjeżdżał, zabito,
patriarchę rozsiekano, ostawszy jednak nasi na zamkach stolicznych,
które ostali, o pomoc Króla Jego Mości pilnie proszą” - pisał Hieronim
Wołłowicz do Szymona Rudnickiego448. Pogłoski o śmierci Hermoge
nesa były nieprawdziwe (kniaź Andrzej Golicyn zginął rzeczywiście).
Sytuacja w Moskwie była jednak istotnie bardzo poważna. W obozie
królewskim zdawano sobie jasno sprawę ze szczupłości sił i środków
oblężonych449. Aby im pomóc, nakazano hetmanowi Chodkiewiczowi
iść z wojskiem na odsiecz Gosiewskiemu, ale, jak pisał Zadzik, „ten nie
prędko z tak daleka [z Inflant] przybyć może”450. Jan Karol Chodkiewicz
urządził w kwietniu 1611 r. wypad z Inflant do Moskwy, w rejon monasteru Pieczary i miasta Pskowa. Wypad ten zakończył się niepowodze
niem. Chodkiewicz, który dotąd deklarował się jako przeciwnik wojny
ze wschodnim sąsiadem, zaczął się jednak włączać do działań wojennych
przeciw Moskwie. Wywołało to uszczypliwe uwagi pod jego adresem
w Rzeczypospolitej451. Stryj hetmana Hieronim, kasztelan wileński, kry
tykował jego wypad z Inflant i odradzał gorąco wyprawę na pomoc ob
lężonej Moskwie. Pisał on: „Na mięsne by jatki tam wydano Waszmości
i miasto oczywistej łaski w zgubę potajemną wyprawiono”451.
Udania się pod stolicę żądano także od wojsk Jana Piotra Sapiehy,
chociaż zdawano sobie sprawę, że „tych tam ludzi i swawolnych, i nie
posłusznych niepewny posiełek”453. Pewne nadzieje wiązano jeszcze
z hetmanem Żółkiewskim. Na jednej z kwietniowych narad senatu Jan
Potocki wygłosił (jak pamiętamy) niezwykle uroczystą pochwałę Żół
kiewskiego454. Coraz powszechniej uważano bowiem, ^ tylko hetman
może jeszcze opanować sytuację w Moskwie. Stąd też zainspirowane
przez króla kolejne próby urobienia Żółkiewskiego, aby zgodził się na ta
kie przedsięwzięcie. Hetman odbył rozmowy na ten temat, m.in. z pod
komorzym królewskim Andrzejem Bobolą455. Wszystkie te namowy nie
przyniosły skutku. Hetman, jak sam pisał, „nie chciał się w to wdać”4’6.
Czuł się przy tym coraz bardziej niezręcznie, widząc postępujące fiasko
swoich planów. Stąd jego propozycja wyjazdu nad granicę siedmiogrodz
ką, zagrożoną przez wojska Gabriela Batorego. Propozycję tę hetman
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
315
zgłosił królowi jeszcze w lutym 1611 r. Zygmunt III nie zgodził się jed
nak na wyjazd Żółkiewskiego457. Hetman powtórzył ją więc na jednym
z zebrań senatorów, na początku kwietnia. Zdania na temat zamierzonej
ekspedycji Żółkiewskiego były podzielone. Król na owej naradzie głosu
nie zabrał, kilka dni później rozkazał jednak Żółkiewskiemu przygoto
wać się do drogi458.
16 IV 1611 r. hetman opuścił obóz i drogą wodną udał się do Orszy. Tuż po jego odjeździe nadszedł z Moskwy dramatyczny list od ob
lężonej załogi polskiej. „Proszą nasi o ratunek, następują na nich wielkie
wojska. Pan Bóg wie, jako taki stan wytrzymają bez prędkiej odsieczy” komentował ksiądz Zadzik459. Pod wpływem tych wiadomości Zyg
munt III wysłał do Orszy list, w którym sugerował hetmanowi, że jeżeli
niebezpieczeństwo dla kraju ze strony południowej uważa za znaczące,
to ma kontynuować podróż. W przeciwnym wypadku proponował mu
udanie się na naradę pod Smoleńsk. Żółkiewski odmówił jednak powro
tu do obozu, uzasadniając to (dość niepoważnie) brakiem koni rozstaw
nych, które już odesłał do Mohylewa. Zniecierpliwiony król nakazał mu
kontynuować podróż460.
Hetman odjechał świadom niezrealizowania swoich koncepcji
politycznych. Nastąpiło to w chwili, gdy sytuacja oddziałów polskich
zarówno w Moskwie, jak i pod Smoleńskiem stawała się coraz bardziej
dramatyczna. Gosiewski liczył przede wszystkim na przybycie odsie
czy w postaci wojsk Jana Piotra Sapiehy i Chodkiewicza. Zygmunt III
pod Smoleńskiem nie prowadził już rokowań z Szeinem, ten bowiem
po wybuchu powstania w stolicy poczuł się pewniej i nie bardzo chciał
rozmawiać o kapitulacji. Podjęto natomiast poważne przygotowania do
szturmu Smoleńska. Zaowocowały one zdobyciem twierdzy 13 VI1611 r.46x
Anonimowy korespondent donosił triumfem: „Gdyśmy byli już zwątpieli, gdyśmy szyje i głowy nasze zwiesili, gdy JKM ludzi ubywało, gdy
zewsząd nieprzyjaciele się zgromadzili i następowali na wojska, na puł
ki się zbierając potężnie, gdy nawet JKM radzono, aby odstąpił, ale Pan
Bóg (nie będąc ustraszonego serca KJM) dać to raczył, że już łaski swej
Boskiej Smoleńska da w ręce KJM”461.
316
I
ROZDZIAŁ, J
Drogą zbrojną zdobyto to, czego nie przyniosły długotrwałe roko
wania. Osiągnięto jeden z celów wojny - Smoleńsk, drugi jednak - tron
carski dla króla i królewicza - stawał się coraz bardziej odległy.
Przypisy
Hrydzicz, 25 VI1610 r., z Carowego Zajmiszcza, RaS, SkS, E8604 (d. 341); Grze
gorz Kochański do Szymona Rudnickiego, 19 VI161 o r., spod Smoleńska, AAWO,
AB, D50, k. 45; S. Żółkiewski, Początek, s. 38-53; A. Hirschberg,Maryna, s. 202
-204.
1 S. Maskiewicz, op. cit., s. 125.
’ Hrydzicz, 25 VI1610 r„ z Carowego Zajmiszcza, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
4 Ibidem.
5 S. Maskiewicz, op. cit., s. 125; M. Marchocki, op. cit., s. 84.
6 Hrydzicz, 25 VI1610 r., z Carowego Zajmiszcza, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
7 S. Maskiewicz, op. cit., s. 125.
8 Grzegorz Wałujew rozpoczął masakrę Dymitra I, oddając do niego strzał z ruszni
cy. Zob. Relacja o zamordowaniu Dmitra, Hospodara Moskiewskiego 27 d. Maja,
BR, 34, k. 82V-87V.
’ S. Żółkiewski, Początek, s. 45-49; S. Żółkiewski do Zygmunta III, 25 VI 1610 r„
z Carowego Zajmiszcza, Pisma Stanisława Żółkiewskiego, s. XX-XXI; BJ, 3 596/II,
k. nv-13.
10 Hrydzicz, 25 VI 1610 r., z Carowego Zajmiszcza, RaS, SkS, E8604 (d. 341). Zob.
też: Diariusz drogi, BR, 33, k. 330-33 iv; relacja spod Możajska, 27 VII 1610 r.,
BK, 1539, nr 104; Jan Zawadzki do Szymona Rudnickiego, 3 VII 1610 r., spod
Smoleńska, BCz, 105, k. 179-180; Exliteris pana Kuleszy, 5 VII1610 r.,BCz, 105,
k. 404-405; Hieronim Cielęcki, regens kancelarii większej koronnej, do Wawrzyń
ca Gembickiego, 3 VII 161 o r„ z Wilna, i 1 о VII 161 o r., z Wilna, RaS, 9 5.
“ Hrydzicz, 25 VI 1610 r., z Carowego Zajmiszcza, RaS, SkS, E^oą (d. 341).
11 Opis bitwy pod Kłuszynem m.in.: S. Żółkiewski, Początek, s. 49-60; Stanisław Żół
kiewski do Zygmunta III, 5 VII161 o r., z Carowego Zajmiszcza, Pisma Stanisława
Żółkiewskiego, s. 198-204; BR, 33,k. 154V—156V; BJ 3596/II,k. i$-i6v; Diariusz
Budzify, s. 100-1 o 1; Diariusz drogi, BR, 3 4, k. 3 3 3 -3 3 5; Nowiny z obozu, BR, 13 9,
k. 3 76V-3 77; anonimowa relacja, ibidem, k. 3 76; Wiadomość o porażce Dymitrowego, BCz, 105, k. 177-178; A. Prochaska, Wfyprawa, s. 68 (Stanisław Żółkiewski
do Lwa Sapiehy, 6 VII 1610 r., spod Carowego Zajmiszcza; Lew Sapieha do żony,
13 VII1610 r., spod Smoleńska); list Stanisława Zadorskiego do brata, 5 VII1610 r.,
spod Smoleńska, BCz, 342, k. 757; list niejakiego Kuleszy, 5 VII1610 r., BCz, 342,
k. 762; anonimowa relacja, BCz, 342, k. 75 5; Progres potrzeby z Moskwą pod Kłu1
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
15
14
15
16
17
18
19
10
11
11
15
14
15
16
17
18
|
317
szynem, BJ, 102, k. 411-415; BJ, Akc. 5/51, k. 75-76V; BOs, 11804, k. 100-115.
Zob. też: K. Górski, op. cit., s. 198 n.
Tekst układu w przekładzie na język polski: Pisma Stanisława Żółkiewskiego,
s. 205-208. Zob. też: SIRIO, 1.142, s. 89-90-, Bielskij lietopisiec, s. 2 5 5; S. Kobierzyc
ki, op. cit., s. 275-276. Tekst przysięgi złożonej przez S. Żółkiewskiego: Przysię
ga Hetmanowa i wszystkiego Rycerstwa ludziom Moskiewskim, którzy w ostróżku
pod Careworn byli, BCz, 10 5, k. 401-40 2; BR, 3 3, k. 18 5V—18 6v.
Progres potrzeby z Moskwą pod Kłuszynem, BJ, 102, k. 413-414. S. Żółkiewski do
Moskwy, 26 VII 161 o r., z Możajska, Pisma Stanisława Żółkiewskiego, s. 208-21 o.
Ibidem; anonimowa relacja, BR, 13 9, k. 376.
Hrydzicz, 4 VIII 1610 r., spod Możajska, RaS, SkS, E8604 (d. 341). Zob. też:
M. Marchocki, op. cit., s. 96-97. Wcześniej Borowsk oblegał tuszyński pułkownik
Andrzej Młocki. W lutym 161 o r. ustąpił jednak spod tej twierdzy naciskany przez
wojska Michała Skopina Szujskiego, Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 320V.
Hrydzicz, 20 VIII161 o r., spod Możajska. Na temat św. Pafnucego zob.: W. A. Serczyk, Iwan Groźny, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdansk-Łódź 1986, s. 10.
Dziennik Sapiehy, s. 259 („Pasja marsowa nie przepuściła ani aetati, anisexui”); por.
Diariusz Budziły, s. 102; Nowyj lietopisiec, s. 98-99. Z kolei Żółkiewski (Początek,
s. 62-63) twierdził, że Borowsk nie był obsadzony, a poza tym twierdza ta obwie
dziona byłą „małym murkiem”. Do jej zdobycia doszło, zdaniem hetmana, przypad
kiem. Otóż okoliczni chłopi, chcący dostać się za mury, tłoczyli się tak, że unie
możliwili zamknięcie bram. Za nimi weszli żołnierze Dymitra II. Relacja ta stoi
w sprzeczności z zacytowanym opisem Hrydzicza. Wydaje się, że Żółkiewski celo
wo umniejsza sukces militarny wojsk Dymitra. Jest to jeden z licznych przykładów
wskazujących na to, iż z relacji hetmana należy korzystać z ostrożnością.
Hrydzicz, 20 VII1610 r., spod Możajska, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
Ibidem.
Dziennik Sapiehy, s. 259-260.
Ibidem, s. 260.
Hrydzicz, 26 VII1610 r., spod Możajska, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
Anonimowa relacja z Możajska, 27 VII161 o r., BK, 15 3 9, nr 104.
A. Prochaska, Hetman Stanisław Żółkiewski, Warszawa 1927, s. 84.
Hrydzicz, 26 VII1610 r., spodMożajska, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
Anonimowa relacja z Możajska mówi wyraźnie, że wysłannicy owi przybyli z Mo
skwy,BK, 1539, k. 104. List wysłanników: BOs, 12804, k. 431—433 (zMoskwy,
24 VII161 o r.). Zob. też: S. Żółkiewski do Moskwy, 26 VII161 o r., z Możajska, Pis
ma Stanisława Żółkiewskiego, s. 208-210.
Ibidem; zob. też przypis 23. Delegację tę miał zapewne namyśli ksiądz Hieronim Cielęcki, przebywający wówczas przy boku królowej Konstancji w Wilnie. W liście do
Wawrzyńca Gembickiego pisał on: „Z stolice samej kilka bojarów przyszło od miru
i od bojarów tamtych z listy do Króla JM i p. Hetmana, prosząc na państwa o Króle
wicza JM” (z Wilna, 5 VIII161 o r., RaS, EP, 95). Odpowiedź hetmana bojarom smoleńskimibriańskim:BOs, 12804,k.43 3—43 5 (zMożajska, 26 VII 1610г.).
318
I
ROZDZIAŁ 3
19 S. Żółkiewski, Początek, s. 65; A. Hirschberg, Maryna, s. 119; por. S. M. Sołowiow,
op. cit., s. 554-5 55.O jednym z takich listów, skierowanym do pospólstwa, wspo
mina Hrydzicz, 15 VI i6ior.,z Carowego Zajmiszcza, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
’° S. Żółkiewski,Początek, s. 6y,Nowyj lietópisiec, s. 99-ioc>-, Bielskij lietopisiec,s. 155
-156; Diariusz Budzify, s. 103; kniaź Jan Drucki-Sokoliński do Zygmunta III,
1 VIII 1610 r., BR, 139, k. 341. Zob. też: Z. Librowski, op. cit., s. 18-10; S. Ko
złowski, op. cit., s. 33.
3' S. Żółkiewski, Początek, s. 6 5-66.
’* Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, z8 VII1610 r., spod Możajska, BCz, 1630,
k. 43 3-43 5; BJ, 3 5 96/II, k. 18-19. Ceduła do listu z najnowszymi wiadomościami
pochodzi z 3 о VII161 o r. W tym dniu Ust został zapewne wyekspediowany. Wieść
o obaleniu Szujskiego dotarła pod Smoleńsk 1 VIII 1610 r. Zob. kniaź Jan Drucki-Sokoliński do królewicza Władysława Wazy, spod Smoleńska, b.d., BCz, 341,
k. 741. List od Żółkiewskiego do króla o obaleniu Szujskiego przyniósł niejaki
pan Średziński z kilkunastoma bojarami, Jan Zawadzki do Szymona Rudnickiego,
13 VIII1610 r., spod Smoleńska, AAWO, AB, D50, k. 69.
33 Stanisław Żółkiewski do bojarów moskiewskich, 3 о VII161 o r., spod Możajska, ce
duła do listu do króla z 28 VII161 o r., BCz, 163o, k. 43 5-437.
54 S. Żółkiewski, Początek, s. 69.
35 Bojarzy moskiewscy do Stanisława Żółkiewskiego, 31 VII1630 r., k. 480-483.
56 S. F. Sołowiow, op. cit., s. 564.
37 Hrydzicz, 2 VIII1610 r., z Wiaźmy, RaS, SkS, E8604 (d. 341); Stanisław Żółkiew
ski do bojarów, b.d., b.m., Pisma Stanisława Żółkiewskiego, s. 210-212; BOs, 12804,
k-437-43938 Ibidem.
39 Ibidem.
40 List Żółkiewskiego, ibidem. Wersja listu w języku ruskim, będąca zapewne kopią
sporządzoną dla Lwa Sapiehy, znajduje się wśród listów Jana Hrydzicza, RaS, SkS,
E8604 (d. 341).
41 A. Prochaska, Wyprawa, s. 70 (Lew Sapieha do żony, 12 VIII161 o r., spod Smoleńska).
41 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 2 VIII 1610 r., z Wiaźmy, BCz, 1640,
k. 360-361; BJ, 3596/II, k. 19-20; BOs, 12804, k. 435-437. Zob. też: Nowiny
z Moskwy, BJ, 102, k. 372; A. Prochaska, Wyprawa, s. 124 (Ljw Sapieha do żony,
12 VIII1610 r., spod Smoleńska). Por. S. M. Sołowiow, op. cit., s. 552-565:0. Iłowajskij, op. cit., s. 172-173.
43 Bojarzy moskiewscy do Stanisława Żółkiewskiego, 2 VIII161 o r., z Moskwy, BCz,
1640, k. 305 n.; BOs, 12804, k. 439-442; S. Kobierzycki, op. cit., s. 293.
44 Ibidem.
45 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 2 VIII 1610 r., z Wiaźmy, BCz, 1640,
k. 360-361; BOs, 12804, k. 435-437; BJ, 3596/II, k. 19-20.
46 Zob. list kniazia Jana Druckiego-Sokolińskiego do NN, 2 VIII 1610 r., spod Smo
leńska, BR, 139, k. 341.
47 Hrydzicz, 2 VII1610 r., z Wiaźmy, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
319
48 Dziennik Sapiehy, s. 261-164. O podchodzeniu Dymitra pod Moskwę zob. też:
Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 18 VII161 o r., spod Możajska, В Cz, 1630,
k. 43 3-43 5; BOs, 11804, k. 417-419; BJ, 3 5 96/II, k. 18-19.
49 BJ, 101, k. 300-301; A. Hirschberg,Maryna, s. 111-113.
50 Hrydzicz, z VII1610 r., z Wiaźmy, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
51 Cytat z: Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 7IX 1609 r., spod Moskwy, BJ, 3 5 96/V,
k. 1 o. O opinii A. Hirschberga zob. Maryna, s. 199.0 wymianie listów między het
manem a Janem Piotrem Sapiehą zob. list Stanisława Żółkiewskiego do Lwa Sapie
hy, 6 VII1610 r., spod Carowego Zajmiszcza, BJ, 3 5 96/V, k. 9. A. Hirschberg oparł
się być może na następującym fragmencie tego listu: „Z Jego Mością Panem Sapie
hą zrozumiewam się, miewamy między sobą listy, stoi tu odtąd w mil 1 z nad rzeką
Uchrą, czeladkę ma dotąd nieposłuszną i nieukontentowaną”.
51 Hrydzicz, 4 VII1610 r., spod Możajska, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
” Ibidem.
54 Ibidem.
55 S. Żółkiewski, Początek, s. 71.
56 Hrydzicz, 4 VIII1610 r., spod Możajska, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
57 Dziennik Sapiehy, s. 160.
58 Jan Piotr Sapieha do Stanisława Żółkiewskiego, 3 VIII1610 r., BJ, Akc. 5/51, k. 80.
59 Ibidem, k. 8ov.
60 Hrydzicz, 5 VIII 1610 r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
61 Dziennik Sapiehy, s. 16 5.
61 Hrydzicz, 5 VIII1610 r., spodMoskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
61 Ibidem; Diariusz drogi, BR, 33, k. 338-338v.
64 Diariusz drogi, BR, 33, k. 338-338v.
65 Hrydzicz, 5 VIII1610 r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
66 Stanisław Domaradzki, podstoli lwowski, do NN, 5 VIII161 o r., spod Moskwy, BJ,
Akc. 5/51, k. 71; BR, 139, k. 364-364V, BOs, 11804, k. 447-453; zob. też Diariusz
drogi, k. 338-338V.
47 Zob.: W. Dobrowolska., Aleksander Balaban, PSB, t. 1, s. 148; K. Tyszkowski, Sta
nisław Domaradzki, PSB, t. 3, s. 303-304; Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III,
5 VIII 1610 r„ spodMoskwy, BJ, 3596/II, k. zo-iz; BJ, Akc. 5/51, k. iz8-n8v;
BR, 139, 363-363v. Oczywisty jest fakt, że prawosławni jako negocjatorzy strony
polskiej mogli wzbudzać większe zaufanie u Moskali. A. Jobert, Od Lutra do Mohyły,
Warszawa 1994, s. 156, podkreśla ogromną lojalność prawosławnych mieszkań
ców Rzeczypospolitej wobec Zygmunta III. Wiele osób, które odznaczyły się pod
Smoleńskiem lub weszły z Żółkiewskim do Moskwy, było wyznania prawosławne
go. Zdarzały się jednak przypadki nielojalności, jak się zdaje, zwłaszcza wśród pra
wosławnej ludności pogranicza, penetrowanej przez „łazutczyków” z Państwa Mo
skiewskiego. Owym szpiegom informacji udzielał np. kniaź Samuel Drucki-Horski
z powiatu mścisławskiego, zob. Michał Szein i kniaź Piotr Gorczakow do cara Wa
syla Szujskiego, ze Smoleńska, 3 II1609 r., Akty istor., s. 174—175; A. Darowski, op. cit..
JW I
68
69
70
71
71
75
74
75
76
77
78
75
80
81
81
81
84
85
86
87
88
’’
’°
ROZDZIAŁ 3
s. 3 3. Niezbyt lojalni okazywali się też kupcy wyznania prawosławnego z Rzeczypo
spolitej, zob. s. 15 5 -15 6.
*
Hrydzicz, 5 VIII1610 r„ spodMoskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
Stanisław Żółkiewski do króla, 5 VIII16"i o r., spod Moskwy, BJ, Akc. 5/51, k. iz8-n8v; BJ, 3596/II, k. zo-zz; BR, 139, k. 363-363V; BOs, 1Z804, k. 443-447.
Stanisław Stadnicki do NN, BJ, Akc. 5/5z, k. 7Z. Por. Diariusz drogi, BR, 33,
Ł 338-338V; Nowiny z Moskwy, BJ, ioz, k. 371-37Z; Wyprawa KJM, s. 647-6 $4.
Ibidem. Cytat z: Diariusz drogi, BR, 33, k. 338-338v.
Hrydzicz, 13 VIII1610 r., spodMoskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341); S. Żółkiewski,
Początek, s. 71 -74.
A. Palicyn, op. cit., s. zo8.
Hrydzicz, 13 VIII161 o r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8 604 (d. 3 41).
Ibidem.
Jan Zawadzki do Szymona Rudnickiego, 13 VIII161 o r., spod Smoleńska, AAWO,
AB, D50, k. 69.
Hrydzicz, 13 VIII1610 r., spodMoskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
BJ, Akc. 5 / 5 z, k. 1Z7.
Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, Z3 VIII 1610 r., spod Moskwy, BR, 33,
k. 171-17Z. Tenże list w: BJ, 3 5 96/II, k. zz—Z3; BOs, 1Z804, k. 464-467. Frag
menty cytuje A. Prochaska, Hetmana Stanisława Żółkiewskiego traktat, s. 16 3 -164.
Ibidem, ceduła do listu, BR, 33. Nie jest to jednak ceduła pisana szyfrem, o której
wspomina Żółkiewski w liście.
Zob. przypis 79.
Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, BR, 33, k. 173V-174.
Tekst umowy: Pisma Stanisława Żółkiewskiego, s. 493-506. Zob. też: SIRIO, t. 14Z,
s. 93-111; S. Kobierzycki, op. cit., s. 301 (w języku łacińskim); BJ, ioz, k. 416—4zz;
В]. 3 5 96/П, k. Z4-Z9V; BJ, Akc. 5/5Z, k. 77-79; BR, 3 3, k. 179-18 3.
Pisma Stanisława Żółkiewskiego, s. 5 04.
Ibidem, s. 504-505.
Ibidem, s. 505. Omówienie warunków traktatu w: S. Kozłowski, op. cit., s. 36-37.
Hrydzicz, Z7 VIII161 o r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 3 41). Por. A. Procha
ska, Hetmana Stanisława Żółkiewskiego traktat, s. 16z -163.
S. Żółkiewski, Początek, s. 75.
^
SIRIO, t. 14z, k. 11 o-111. Akt wyboru królewicza na cara bojarzy wręczyli Żół
kiewskiemu, który przekazał go zapewne Lwu Sapieże jako kanclerzowi Wielkiego
Księstwa Litewskiego, H. Wisner, Wiełkie Księstwo Litewskie i Korona Polska, Prze
gląd Historyczny, t. 67: 1976, s. 583. Roty przysięgi bojarów i duchowieństwa zob.:
BR, Z5, k. 5V-6V, 9, i BCz, 106, k. 677-690. Przysięga hetmana: BJ, ioz, k. 415.
„Przybieżeli dwaj kozacy od księcia Porickicgo [Janusza Poryckiego, rotmistrza
wojsk królewskich] do księcia JM Zbaraskiego pod stolicę, z takim listem, jako
Moskwa przysięgała JMP Hetmanowi”, BR, 139, k. 349. Zob. też: Iwan Gramotin
do Lwa Sapiehy, wrzesień 161 o r., z Moskwy, Akty istor., s. 3 5 7.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
321
’’ S. Maskiewicz, op. cit., s. 134-135. O entuzjastycznym nastroju hetmana świad
czy jego list do Lwa Sapiehy (7IX 161 o r., spod Moskwy). „Obrocie! Pan Bóg serca
i chęci tego narodu nie zmyślnie ku KJM i dziatki małe po ulicach tego wołają, za
Królewicza JM, Pana Boga proszą” - pisał Żółkiewski (BJ, 3 5 96/V, k. 10).
91 Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 3 X 161 o r., z Moskwy, BJ, 3 5 96/V, k. 12-12v.
9’ Materiały z poselstwa zob. BR, 3 3, k. 186v— 198V. Zob. też: BJ, ioż, k. 300-301;
Diariusz Budziły, s. 103; Diariusz drogi, BR, 33, k. 339; Wyprawa KJM, s. 653
-657; S. Kobierzycki, op. cit., s. 317, 3 36; Dymitr Samozwaniec do Jana Piotra Sa
piehy, 28 VII 1609 r., spod Moskwy, P. Muchanow, Rukopis Żołkiewskogo, Moskwa
1835, s. 311-315; Poselstwo od wojska impostorowego do KJM odprawowane,
22 VIII 1610 r., BCz, 105, k. 241-244. Posłowie nie nazywali Dymitra carem, „bo
gdzie by go tak mianowali, poselstwa tego nie chciał KJM słuchać, ale panem swym
doczesnym”; zob. anonimowy ksiądz kanonik do ojca, 22 VIII 1610 r., spod Smo
leńska, BR, 139, k. 366. W obozie polskim pod Smoleńskiem nikt już nie chciał
traktować Dymitra zbyt poważnie: „Szalbierz ten Żyd, siła obiecuje, jako i ludziom
narodu naszego na karteczkach, na rekognicjach do 70 milionów obiecał, carskim
słowem, gdyby na Państwie usiadł” (ibidem). Warto też pamiętać, że na niektóre
twierdze Siewierszczyzny, którą teraz Dymitr odstępował królowi, miał już od Sa
mozwańca przywilej Jerzy Mniszech (zob. s. 63-64). O rokowaniach poselstwa od
żołnierzy Dymitra zob. też: NN (Jakub Zadzik?) do Wawrzyńca Gembickiego,
24IX 1610 r„ spod Smoleńska, BR, 139, k. 342.
54 DiariuszBudzify, s. 104-105; S. Kobierzycki, op. cit., s. 316-318.
” Hrydzicz, 31 VIII1610 r., spodMoskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
,e Dziennik Sapiehy, s. 271.
97 Hrydzicz, 31 VIII1610 r., spodMoskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
98 Dziennik Sapiehy, s. 271 -27 3.
99 NN (Jakub Zadzik?) do Wawrzyńca Gembickiego, spod Smoleńska, 14IX 161 o r.,
BR, 139, k. 342.
™ Dziennik Sapiehy, s. 274-278; S. Żółkiewski do króla, b.d., BR, 3 3, k. 177; BCz,
3 42, k. 78 5; Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 3 4 5.
,o’ Jw.
'°1 Relacja z rozmów: BR, 33, k. 221V-226V; BCz, 105, k. 480-492. Zob. też: Dzien
nik Sapiehy, s. 280-285; W. Sobieski, Żółkiewski, s. 156, 159.
" ” M. Marchocki, op. cit., s. 85.
104 W. Sobieski, Żółkiewski, s. 115-116.
105 Zygmunt III do kniazia Michała Skopina Szujskiego, 13 III 1610 r., spod Smoleń
ska, BCz, 105, k. 73.
106 Kniaźjan Drucki-Sokoliński do NN, spod Moskwy, 2 VIII1610 r., BR, 139,^341;
M. Marchocki, op. cit., s. 85.
107 Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, b.d., spod Smoleńska, BCz, 105, k. 247.
‘°8 Jakub Zadzik do Wawrzyńca Gembickiego, 17 VII 161 o r., spod Smoleńska, RaS,
SkS, EP, 105. Listy Jakuba Zadzika do Wawrzyńca Gembickiego dalej cyt. Zadzik.
Jego listy do innych osób zapisane będą w zwykły sposób.
J2.2.
‘°’
“°
1"
1,1
"’
114
"5
116
"7
118
"’
1X0
111
111
14
14
115
116
117
118
119
1,0
I
ROZDZIAŁ 3
Wawrzyniec Gembicki do Zygmunta III, i о XI161 o r., z Wolborza, RaS, EP, 115.
Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, BR, 33,k. 156—157; BJ, 3596/П, k. 17-18.
S. Żółkiewski, Początek, s. 64.
Zadzik, 17 VII 1610 r., obóz pod Smoleńskiem, RaS, EP, 105. Por.: Lew Sapieha
do żony, 17 VII 1610 r., spod Smoleńska, H. Malewska, op. cit., s. 130, BK, 1539,
nr ioz; Diariusz drogi, BR, 33,к. 335г, Nowiny z Moskwy, BJ, 102, k. 369; Wiado
mości, BCz, 105, k. 215-216; W. Sobieski, op. cit., s. 111-112.
Zadzik, obóz pod Smoleńskiem, 17 VII 1610 r., RaS, EP, 105; Respons JMci Pod
kanclerzego na przemowę Jego Mości Panów Posłów od Jego Mości Pana Hetmana
i Rycerstwa JKM pod Smoleńsk posłanych zaraz po otrzymanym zwycięstwie nad
nieprzyjacielem Anno 1610, die 4juli, BCz, 105, k. 1834. Zob. też odpowiedź kró
la na otrzymane postulaty: BR, 33, k. 167V-168V; BOs, 12804, k. 419 n.
Zadzik, obóz pod Smoleńskiem, 17 VII161 o r., RaS, EP, 105.
Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 17 VII 1610 r., spod Smoleńska,
H. Malewska, op. cit., s. 129-130.
Zob. przypis 114.
Ibidem.
Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, BPAN Kr, TRz, 5 6, k. 97.
Ibidem.
Deliberatia ludzi moskiewskich z senatory, die 1 Febr. 1610 r., pod Smoleńskiem,
RaS, SkS, E8 5 97 (d. 335a). Por. Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, spod
Smoleńska, 4II1610 r„ H. Malewska, op. cit., s. 127.
Zygmunt III do Aleksandra Gosiewskiego, spod Smoleńska, 1 IX 1610 r., BR, 33,
k. 202-203.
Zadzik, spod Smoleńska, 30 VII1610 r., RaS, EP, 105.
Ibidem („JMP Hetman, wezwany od wielu bojar z Moskwy, pomknął się ku stolicy
[...] oczekiwając na rezolucję KJM, o którą w tej niesposobności zdrowia przytrudniejszym...”); także: Zadzik, spod Smoleńska, 14 VIII 1610 r., RaS, EP, 105. Na te
mat obłożnej choroby króla: Jakub Zadzik do Szymona Rudnickiego, 7 VIII1610 r„
spod Smoleńska, BCz, 105, k. 221-222.
Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, spod Smoleńska, 11 VIII 1610 r., BR,
33. k. 173V.
Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, 11 VIII 1610 r., s^>d Smoleńska, BR,
3 3,k. 173v. Tenże list: BOs, 12804, k. 467-478.
Ibidem.
Ibidem.
Zygmunt III do Fiodora Mścisławskiego, spod Smoleńska, około połowy sierpnia
1610 t.. Akty istor., s. 349-351.
S. Kobierzycki, op. cit., s. 326; S. Żółkiewski, Początek, s. 93-94.
Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 17 VII 1610 r., spod Smoleńska,
H. Malewska, op. cit., s. 93-94. Hetman pisał: „Większa część rozumieli, że to po
szło z pana Jana Potockiego, wojewody bracławskiego, który i sam przez się i przez
brata swego pana Stefana, który był komornym Króla Jegomości, ustawicznie Kró-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
,”
1,1
”’
1,4
'”
1,6
1,7
1,8
'”
140
141
141
143
144
145
46
147
148
|
3x3
la Jegomości solicytował i stymulował, żeby się Król Jegomość temi pakty, które się
pod Moskwą stały, nie kontentował pokazując Królowi Jegomości, jeśli na tym sta
nie, że wszystka sława będzie przy hetmanie samym, a Król Jegomość inglorius z tej
ekspedycji odjedzie; więc ukazował, że więcej expedit, żeby Król Jegomość zawo
dem jednym sam Moskwę osiadł, gdyż na drugą taką expedycyją zdobyć się trud
no, a osiadłszy Moskwę, dostatki wielkie moskiewskie ukazował (o których, jako to
bywa, większa sława, niźli rzecz), któremi dalszych trudności, jeśliby się jakie poka
zały, mogłoby się poprzeć, owo cokolwiek mógł, czynił do poruszenia umysłu Kró
la Jegomości na swoją sentencję. Bo, iż tak fortunnie rzeczy panu hetmanowi po
szły, im zaś pod Smoleńskiem (o czem będzie niżej) inprospere z emulacyi zdało się,
że dla zelżenia pana hetmanowej sławy, życzył, żeby z tego wszystkiego nie było nic
i tak radził, żeby tę sprawę podwrócić przeciwko zdaniu inszych senatorów, osobli
wie pana Lwa Sapiehy, kanclerza litewskiego, który wszystkiemi sposoby annitebatur i radził Królowi Jegomości, żeby te pacta rata haberet, a na sejm, żeby były od
niesione”, S. Żółkiewski, Początek, s. 93-94.
A. Prochaska, Wyprawa, s. 71. Podziękowanie za gratulacje w: Stanisław Żółkiewski
do Lwa Sapiehy, 7IX 161 o r„ spod Moskwy, BJ, 3 5 96/V, k. 1 o.
Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, 29 VIII 1611 r., spod Smoleńska, BR,
3 3, k. i72-i73;BOs, 12804, k. 469-47Z.
Jego odpisy znajdują się w: BR, 3 3, k. 246-252; RaS, SkS, E8 5 97 (d. 335a); BJ, 102,
k. 431-438; BK, 339, k. 85 n. Wersja zawarta w BCz, 106, k. 657 n. (TN) jest nieco
skrócona. Memoriał został wydrukowany jako dodatek do cytowanych tu pamięt
ników Mikołaja Marchockiego. Krótkie omówienie w: J. Maciszewski, Polska i Mo
skwa, s. 209-211; W. Dobrowolska, Książęta Zbarascy w walce z hetmanem Żół
kiewskim, Kraków 1930, s. 7-8. Zob. też pracę W. Leitscha, Hatte Zar Vladislav.
J. Byliński, Sejm, s. 43, twierdzi, że autorem memoriału jest Feliks Kryski lub ktoś
z jego otoczenia.
Cytaty pochodzą z wersji wydrukowanej przez wydawcę pamiętników M. Marchoc
kiego (M. Marchocki, op. cit., s. 162-175).
Ibidem, s. 163-164.
Ibidem, s. 164.
Ibidem.
Ibidem, s. 165.
Ibidem, s. 167.
Ibidem.
Ibidem, s. 168.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem, s. 169.
Ibidem, s. 169-170.
Ibidem, s. 171.
Ibidem, s. 172.
Ibidem, s. 172-175.
314
I
ROZDZIAŁ J
49 Trudno podzielić bez zastrzeżeń opinię J. Maciszewskiego: „Nie można jednak wy
kluczyć przypuszczenia, że Zbaraski chciał przede wszystkim podważyć koncep
cję osadzenia Władysława na tronie carów. Koncepcja ta miała wielu zwolenników,
a jak wiadomo pozostawała w sprzeczności z planami i zamysłami króla” {Polska
a Moskwa, s. 211). O wiele bardziej trafne jest zdanie W Dobrowolskiej, op. cit.,
s. 8: „W ostatecznej zatem konkluzji był Zbaraski zwolennikiem zwlekania z wysła
niem Władysława do Moskwy i łudzenia obietnicami Moskali, kompromisu, jakie
go trzymała się większość senatorów - doradców królewskich, jaki też wprowadzo
no w życie, w czem raczej szedł za planami królewskimi niż Żółkiewskiego”.
150 W Sobieski, op. cit., s. 13 5; A. Prochaska, Wyprawa, s. 74-75. Żółkiewski wypomi
nał kanclerzowi ten wyjazd: zob. list hetmana do Lwa Sapiehy zzzXi6ior., spod
Moskwy, BJ, 3 596/V, k. 14.
151 Zachowały się trzy częściowo zbieżne, częściowo różniące się w treści dokumenty,
w które zaopatrzony był Aleksander Gosiewski. Są to:
1. Punkta consideracji p. Gąsiewskiemu, RefFerendarzowi W. X. Lit., i Andronowi Sołowieckiemu pod stolicę od JKM posłane, w których zdania JMP Hetma
nowego zasięgać i według niego we wszystkim obchodzić mają, BR, 3 3, k. 169-170.
2. Consideracje do podania p. wojewodzie kijowskiemu przez p. starostę wie
liskiego posłane spod Smoleńska, BR, 3 3, k. 170V; BOs, 12804, k. 462-464.
3. Instrukcje Urodzonemu Alexandrowi Corwinowi Gąsiewskiemu, Referen
darzowi W. X. Lit., staroście wieliskiemu, pod Smoleńskiem dana od JKM mieś....
1610 r., BR, 3 3, k. 198-199; BOs, 12804, k. 500-508.
151 Jw.
'” Zob. przypis x 51, p. 3.
154 Ibidem.
155 Ibidem.
156 Ibidem.
'57 Zob. przypis 151, p. 2.
158 Ibidem.
159 Ibidem.
160 Ibidem.
161 Ibidem.
161 Ibidem.
*
165 Zygmunt III do Aleksandra Gosiewskiego, 1 X 1610 r„ spod Smoleńska, BR, 33,
k. 202-203.0 tym, że Andronów wyruszył wcześniej, świadczy jego list do Lwa Sa
piehy, wrzesień 1610 r., z Moskwy, Akty istor., s. 3 5 5-3 57.
164 Fiodor Andronów do Lwa Sapiehy, wrzesień 161 o r., z Moskwy, Akty istor. ,5.355
-357; Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 23 VIII 1610 r., spod Moskwy, BR,
33, k. 171-172. Zob. też: A. Prochaska, Hetmana Żółkiewskiego traktat, s. 163
-164. Twierdzenie Żółkiewskiego, że Andronów przybył dwa dni po podpisaniu
traktatu, pokutuje niestety do dziś w literaturze przedmiotu, zob. np. L. Podhorodecki, Stanisław Żółkiewski, Warszawa 19 8 8, s. 184; J. Besala, Stanisław Żółkiewski,
Warszawa 1988, s. 251. Trudno też zgodzić się z opinią Normana Daviesa, iż „po-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
315
zbawiony dokładnych instrukcji Żółkiewski nie mógł się dowiedzieć, że król nie po
chwala jego rozporządzeń” (N. Davies, Boże igrzysko. Historia Polski, t. i, Kraków
1987, s. 600). Listy króla z lipca i sierpnia 161 o r. nie były zbyt konkretne i zawie
rały raczej krytykę dotychczasowych posunięć dyplomatycznych hetmana (układ
w Carowym Zajmiszczu), a nie wskazówki na przyszłość. Jednak pismo przynie
sione przez Andronowa było raczej jednoznaczne, przynajmniej w kwestii królewi
cza Władysława.
, 6s Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 13 VIII 1610 r., spod Moskwy, BR, 33,
k. 171-172.
| S6 S. Żółkiewski, Początek, s. 76; zob. przypis 151 do niniejszego rozdziału.
" i7 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, x8 VIII 1610 r., spod Moskwy, BR, 33,
k. 173V-174; BCz, 105, k. 197-199; BJ, 3596/II, k. Z3V-14. O nacisku niepłatne
go wojska zob. S. Żółkiewski, Początek, s. 75,76.
161 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 31 VIII 1610 r., spod Moskwy, BR, 33,
k. 175-175V.
,fs Hrydzicz, 31 X 1610 r., z Wbloka („Wółoczka”), RaS, SkS, E8604 (d. 341). Donosi
o zaginięciu dwóch listów.
'’° S. Żółkiewski, Początek, s. 9z-93.
171 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 7IX 161 o r., spod Moskwy, BR, 3 3, k. 177
-178; BR, 2.5; BJ, 3 5 96/II, k. 3o-3 z. Datę listu (w oryginale niedatowanego) moż
na określić na podstawie późniejszego listu Zygmunta III, zob. przypis 183.
171 Ibidem. Nieco odmienna wersja listu: BCz, 341, k. 785.
173 Diariusz drogi, BR, 33, k. 343V.
174 Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, 2 IX 1610 r., spod Smoleńska, BR, 33,
k. 178-178V; BR, 15. Informację o traktacie wysłannicy Żółkiewskiego przynieśli
do obozu królewskiego 5 IX 1610 r.,zob. Diariusz drogi, BR, 33, k. 343V.
175 Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, 2. IX 1610 r., spod Smoleńska, BR, 33,
k. 178-178V.
176 Fiodor Andronów do Lwa Sapiehy (wrzesień 1610 r.), Akty istor., s. 355-357;
W. Sobieski, op. cit., s. 142-143.
177 Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, b.d., spod Smoleńska, BR, 33, k. 200
-201.
178 Ibidem.
175 Ibidem.
180 Ibidem.
181 Ibidem. Zob. też: relacja Franciszka Simonetty do kardynała Scypiona Borghese,
2 5 X 161 o r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 71.
181 Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, 21IX 1610 r„ spod Smoleńska, BR, 33,
k. 216-216V.
,8’ Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, 22IX i6ior.,BR, 33,k. 2i6v-2i7.Por.
W. Sobieski, Żółkiewski, s. 143-150.
184 Z. Wójcik, Znaczenie wieku XVII w historii stosunków polsko-rosyjskich, w: Z pol
skich studiów slawistycznych. Prace na VMiędzynarodowy Kongres Slawistów w So-
3*6 I
ROZDZIAŁ J
fii 1963, seria z, Warszawa 1963, s. 76. Zob. też: I. Lubimienko, Les relations commerciales etpolitiques de lAngleterre avec la Russie avantPierre le Grand, Paris 1933,
s. 13 5 n.; idem, Anglia i Rossia w XVII wiekie, w: Anglijskaja burżuazyjnaja rewolucia XVII w.,t.z, Moskwa 19 5 4, s. 91 n. '
185 Zygmunt III do Aleksandra Gosiewskiego, 1 IX 1610 r., spod Smoleńska, BR, 33,
k. 202-203.
186 Ibidem.
187 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 26 IX 1610 r., spod Moskwy, RaS, SkS,
E8601 (d. 338); W. Polak, Nieznany list, s. 151-257.
188 Ibidem.
189 Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 3 X 1610 r., z Moskwy, BJ, 3 596/V, k. 12-i2v; A. Prochaska, Wyprawa, s. 73. Na temat misji Mołczanowa i Sołowieckiego
zob. Diariusz wojny moskiewskiej, BJ, Akc. 5 / 5 2, k. 120.
190 Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 3 X 1610 r., z Moskwy, BJ, 3 5 96/V, k. 12-12v.
191 Wyprawa KJM, s. 595. Hieronim Cielęcki pisał do Wawrzyńca Gembickiego:
„W obozie tamo trzech Moskwicinów pojmano, czwartego zabito, którzy się prze
kradali z zamku, z listy do Szujskiego. Powiadają, że żadną miarą poddać się nie
chcą, i owszem do gardł bronić, co z mieszczan i kupców pochodzi, których tam
wiele bogatych. Czynią obrony od szańców naszych, baszty fasują ziemią, a przed
nimi wał sypany i drzewiane źreby, żywności i wszelaki dostatek mają, ludzi telko
pięćset strzelców, 200 bojarów, a 2000 miru, proszą dla Boga o prędki ratunek Szuj
skiego. Nasi często się do nich przedają i utwierdzają ich w uporze...” (3 VII1610 r.,
z Wilna, RaS, EP, 95).
191 Jakub Zadzik do Szymona Rudnickiego, 24 VII1610 r., spod Smoleńska, BCz, 342,
k. 767-768; BCz, 105, k. 195-196.
191 Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 3 3 5V-3 36; WyprawaKJM, s. 63 5.
194 A. Prochaska, Wyprawa, s. 69 (Lew Sapieha do żony, 4 VIII 1610 r., spod Smoleń
ska). Zob. też: kniaź Jan Drucki-Sokoliński do królewicza Władysława, 7 VIII1610 r.,
spod Smoleńska, BCz, 105, k. 219-220.
195 Diariusz drogi, BR, 33, k. 343V-344; Wyprawa KJM, s. 664-665. Zob. też: S. Żół
kiewski, Początek, s. 1 o 1. Warto dodać, że przez kilka dni, aż do odpowiedzi Lwa
Sapiehy, smoleńszczanie myśleli, że oblężenie się kończy. Hetman wspominał: „Po
częli już Moskwa z zamku kumać się z naszemi, kupować, przerwać; potym gdy im
nie dopuszczono kupować soli i innych potrzeb, więc za responsem, który im nie był
w smak, wzdrgnęli się, i zawarli się zaś w zamku” (ibidem).
196 Diariusz drogi, BR, 33, k. 344; Wyprawa KJM, s. 664-665. Zob. też: E. Wassen
berg, Gestorum Gloriosissimi ac Invictissimi Pladislai IV Poloniae et Sueciae Regis,
pars prima, Gedani 1649, s. 37-38.
197 Zob. s. 300-301.
198 Diariusz drogi, BR, 3 3, s. 344.
199 Ibidem. Kanclerzowi towarzyszyli: jego syn Stanisław, starosta słonimski, a także
wojewoda bracławski Jan Potocki, chorąży koronny Sebastian Sobieski, starosta sokalski książę Jerzy Zbaraski i starosta krasnostawski Stefan Snopkowski, A. Procha-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
3x7
ska, И^ргаша, s. 71 (Lew Sapieha do żony, 11IX1610 r., spod Smoleńska); zob. też:
Nowiny z Moskwy, BJ, 102, k. 377; Wyprawa KJM, k. 667.
100 Diariusz drogi, BR, 33, k. 349. Inna relacja: A. Prochaska, Wyprawa, s. 74 (Lew Sa
pieha do żony, 22 i 26 X 161 o r., spod Smoleńska). Jeszcze inna relacja: „Przyjecha
ło 6 bojar z [oblężonego Smoleńska] do pp. senatorów, przed któremi, że nic po
wiedzieć nie chcieli, dozwolę! im KJM przed się przywieść. Uderzyli nisko czołem,
powiedzieli, że od wojewody, archiepiskopa, bojar i miru wszystkiego, że się wiel
ce radują z tego, skoro usłyszeli, że stolica wzięła sobie za pana i przysięgła królewi
czowi JM, dziękując Panu Bogu, że im kiedy pożądany pokój prześle. Proszą przeto,
aby im KJM Królewicza JM przysłał, a oni toż uczynić chcą i zamek poddać i za jego
zdrowie i duszę stać, tylko proszą, aby KJM z wojskiem od Horoda odstąpieł i spor
cie, to jest psować go więcej nie kazał. Prosieli, aby mogli go całować w rękę, czego
im KJM jako nieprzyjaciołom nie pozwoleł, odłożony do jutra respons. W sobotę
znowu, skoro przyjechali, szeroko im pp. senatorowie powiedzieli, że wszystkiego
tego uciśnienia, które się z nimi stało, oni sami przyczyną są i ich zły upór, nie KJM
i pokąd się oni nie pokłonią i winy nie położą, zamku nie oddadzą, KJM nie odstą
pi, królewicza JM spodziewać się nie mogą, bo tu KJM na to przyszedł, aby Smo
leńsk i Księstwo Siewierskie odebrać i przyłączyć, jako z dawna było, do państw
swoich. Pytano ich za kiem by teraz stali nie mając już pana, ukazano złość i upór
ich, nadzieje żądny ratunku, pomocy nie widać, dla kilku bogatych kupców wszyscy
chcą zginąć. Pokazano i pychę wojewodzinę, dlaczego nie wyjachał do KJM, który
tu swą osobą już rok mieszka, a pod stolicę, skoro pan hetman przyjachał, sługa kró
lewski zarazem i przeciwko niemu wyjachali z ukłonem, z upominki, przed któremi
Szein, wojewoda smoleński, jako chłop stanąć musi, że ręki nie całował królewskiej,
mniejsza ich ma obchodzić żałość, kiedy są jeszcze nieprzyjaciółmi KJM. Odjachali
z tym do zamku, aby starszym powiedzieli. W niedzielę przedarło się ich kilka, któ
rzy powiedzieli, że tam był rozruch zarazem, mir wszystek i bojarowie na wojewo
dę powstali, aby się poddał i pokłonieł KJM, ledwie ich tym zatrzymał, że posłów
tych wielkich z stolice czekali. Jednak przysłali znowu tychże bojar w poniedziałek,
prosząc jako i przedtym o królewicza JM i żeby KJM odjachał. Powiedziano resolu
te, że obojga nie uproszą i zakazano z tymi rzeczami więcej jeździć. Przysłał za tym
sam wojewoda, aby się w polu z panem kanclerzem widzieć mógł i mówić szerzej
o wszystkiem, prosieł wczora o ten wyjazd, ale mu do dnia dzisiejszego odłożono
i już tam pan kanclerz [Lew Sapieha] pod zamek jachał widzieć się z tym wojewo
dą. Nadzieja w Panu Bogu, że te traktaty prędko koniec wezmą, bo już dobrze wi
dzą, co się dzieje w stolicy i jako sam Pan Bóg KJM albo Królewiczowi JM to pań
stwo poddaje w ręce, więc nędza, głód tak im dokucza, że ci co się przedają, ledwie
chodzić mogą, samym tylko chlebem i wodą wszystko pospólstwo żyje”, NN (Jakub
Zadzik?) do Wawrzyńca Gembickiego, 14 (?) IX 161 o r., spod Smoleńska, BR, 13 9,
k. 342-343.
to' Diariusz drogi, BR, 33, k. 345V; WyprawaKJM, s. 625.
101 Feliks Kryski do Szymona Rudnickiego, 5 X 161 o r., spod Smoleńska, AAWO, AB,
D50, k. 86.
318
103
104
105
106
I
ROZDZIAŁ^
S. Żółkiewski, Początek, s. 81-81.
Ibidem, s. 82..
'
Ibidem.
Ibidem, s. 8 2.-8 3. S. Żółkiewski do Zygmtinta III, 2.6 IX 161 o r., spod Moskwy, RaS,
SkS, E8601 (d. 338); W. Polak, Nieznany Ust, s. 251-157.
107 S. Żółkiewski do Zygmunta III, 26 IX 1610 r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8601
(d.338).
208 S. Żółkiewski, Początek, s. 86.
209 Ibidem.
2,0 M. Marchocki, op. cit., s. 100-101.
2 ,1 Ibidem, s. 103.
212 Stanislaw Żółkiewski do Zygmunta III, 26 IX 1610 r., spod Moskwy, RaS, SkS,
E8601 (d. 338); W. Polak, Nieznany list, s. 251-257.
2” BCz, 342, k. 809. Zob. też: Diariusz drogi, BR, 33, к. 345V; Nova ex Moscovia,
BCz, 105, k. 217-218; Wiadomości z Moskwy, wrzesień 1610 r., BCz, 105,^285.
114 Hrydzicz,7X 1610г., z Moskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341); Diariusz drogi, BR, 33,
k. 346V; Innoje skazanźje, s. 74-76; Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 3 X 1610 r.,
z Moskwy, BJ, 3596/V, k. 12-12V. Zob. też: D. W. Cwietajew, Car Wasilij Szujskij i miesta pogrebienia jego w Polsze, t. 1, Warszawa 1901, rozdz. 1; Z. Librowski,
op. cit., s. 23.
“’ BCz, 342, k. 809, 810; Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 346V; Nova ex Moscovia, BCz,
105, к. 217-218.
116 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 26 IX 1610 r., spod Moskwy, RaS, SkS,
E8601 (d. 338); W. Polak, Nieznany list, s. 251-257.
217 Zob. spis oddziałów, które ruszyły pod Kaługę, BR, 25, k. 9; BCz, 106, k. 691.
2,8 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 26 IX 1610 r., spod Moskwy, RaS, SkS,
E8601 (d. 338); W. Polak, Nieznany list, s. 251-257.
2,9 Zob. s. 229-231, 234-236, 241-242.
220 S. Maskiewicz, op. cit., s. 13 5. Plan Moskwy, sporządzony na podstawie materiałów
dostarczonych przez jednego z uczestników poselstwa Oleśnickiego i Gosiewskie
go, znajduje się w Muzeum Narodowym w Poznaniu. Zob. S. Alexandrowicz, Pol
skie plany Moskwy z początku ХУП w., StudiaMuzealnc, 14: 1984,5. 139-155.il. 1.
Tam też fotografie innych planów Moskwy z epoki. Reprodukcje planu z Muzeum
Narodowego w Poznaniu (tzw. nieświeskiego) także w: S. Alexandrowicz, Nieświeskiplan Moskwy z 1611 r., w: Słowianie w dziejach Europy, Poznań 1974, s. 228-241,
il. 1-3.
221 Hrydzicz, 7X 1610 r., zMoskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
222 S. Żółkiewski, Początek, s. 87.
22’ Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, b.d., spod Smoleńska, BR, 3 3, k. 200,201.
224 S. Żółkiewski, Początek, s. 91-92.
225 S. Płatonow, Smutnoje wremia, s. 184.
226 Anonimowy korespondent pisał: „Moskwa na stolicy więtszą część przysięgami
królewiczowi złożywszy z Państwa Szujskiego, o czym WM dawno podobno wie-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
3x9
dzą, i trudno będzie ten naród opanować, zwłaszcza stolicę sarnę, pokąd im króle
wicza nie dadzą, acz ci tam już nasi kumają się z nimi i bywają u siebie”, anonimowa
relacja, BR, 139, k. 365.
117 Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 346V-347; Wyprawa KJM, s. 678-683; Wiadomości
z stolice, BR, 33, k. 152, 154; Nowiny z Moskwy, BJ, 102, k. 380. Por. A. Hirsch
berg, Maryna, s. 241.
118 WiadomościspodMoskwy,BR, 33,k. 252-254.
119 Ibidem. Zob. też: Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 346V— 347.
1,0 Hrydzicz, 7Х 161 o r., z Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 341).
1,1 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, b.d., spod Moskwy, BR, 33, k. 177-178.
Pełny skład poselstwa: SIRIO, t. 142, s. 182-189.
1,1 S. Żółkiewski, Początek, s. 84-8 5.
x” D. W. Cwietajew, op. cit., t. 2, Priłożenia, s. X; A. Hirschberg, Maryna, s. 23 6. We
dług anonimowego korespondenta (Zadzika?) orszak liczył 1000 koni, zob. list do
Wawrzyńca Gembickiego, BR, 139, k. 342 (14 IX 1610 r., spod Smoleńska). Wac
ław Kobierzycki liczbę samych posłów (bez orszaku) podawał trafnie: 80 osób. Zob.
list Wacława Kobierzyckiego do Szymona Rudnickiego, Warszawa, 14 XII 1611 r.,
AAWO, AB, D 5 2, k.43.
1,4 Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, 22 IX 161 o r., spod Smoleńska, BR, 3 3,
k. 216-217. Prośba posłów z drogi o asystę wojskową: Posłowie do króla, 18IX161 o r.,
BR, 25, k. 4v.
x” SIRIO, t. 142, s. 131-146.
1,6 Ibidem, s. 146-152; BR, 33,k. 183-185V.
1,7 SIRIO, 1.142, s. 152-162.
1,8 Ibidem, s. 162-172.
x ” Stanisław Żółkiewski do króla, 7IX 161 o r., spod Moskwy, BR, 3 3, k. 177-178.
140 S. Kobierzycki, op. cit., s. 342, 343.
141 M. Marchocki, op. cit., s. 106.
141 S. Żółkiewski, Początek, s. 94.
141 Ibidem, s. 94-9 5.
144 Ibidem.
145 Ibidem, s. 95.
146 Ibidem.
147 Ibidem.
148 Akty Zapadnoj Rossii, t. 4, s. 478 (Odpowiedź innych posłów litewsko-polskich mo
skiewskim carskim posłom na zjeździć pod Smoleńskiem, listopad 1615 r.); cytat
z: S. Żółkiewski, Początek, s. 95. Data wyjazdu hetmana z Moskwy (30 X 1610 r.),
przyjęta w literaturze (za.: Akty ZapadnojRossii, t. 4, s. 478), nie jest ścisła. 31X 1610 r.
towarzyszący Żółkiewskiemu Hrydzicz pisał, że hetman przybył tego dnia do Wołoka („Wołoczka”). Z Moskwy do tej miejscowości jest ponad 100 km w linii pro
stej, ówczesnym gościńcem zaś 120-140 km. Niemożliwe jest, aby hetman, który
podróżował przecież z dużym orszakiem, pokonał tę odległość w jeden dzień. Je
dynie goniec na koniach (wymienianych) mógł tego dokonać (np. pokonać dro-
330 I
149
150
151
151
154
155
1,6
1,7
1,8
159
160
161
161
165
164
165
166
167
168
169
170
ROZDZIAi J
gę z Moskwy do Smoleńska w 5 dni, jak to uczyniła grupka „Moskali”, którzy już
1 IX 1610 r. powiadomili Smoleńsk o zawartym 17 sierpnia porozumieniu, zob.
przypis 173 do niniejszego rozdziału). Hetman wyjechał więc niewątpliwie kilka
dni wcześniej. Zresztą z listu Hrydzicza’ wynika raczej, że Żółkiewski podróżował
już dłużej niż jeden dzień, zob. Hrydzicz, 31 X 1610 r., z Wołoka („Wołoczka”),
RaS, SkS, E8601 (d. 341).
Hrydzicz, 31 X 1610 r., z Wołoka („Wołoczka”), RaS, SkS, E8601 (d. 341).
K. Tyszkowski, Gustaw Adolf, s. 5, 6; A. F. Gfrórer, Geschichte Gustaw Adolphus,
Stuttgart-Leipzig 1837, s. 131-133; N. Karamzin, GeschichtedesRussischen Reichs,
t. 10, Leipzig 1833, s. 260-273 (tam też omówienie układu Jakuba de la Gardie
z Nowogrodem Wielkim z 17 VII1611 r.); G. M. Kabalenko, Dogowor mieżdu Nowgorodem i Szweciej lóiigoda, Woprosy Istorii, 198 8, nr 11. Zob. też przypis nr 2 5 5
do rozdziału 4.
Summa poselstwa, które odprawowali przed królem JM posłowie moskiewscy,
kniaź Wasilej Wasilewicz Galicyn z towarzyszmi, dnia 22 oct., pod Smoleńskiem,
BR, 3 3, k. 226V-228. Według Palicyna (op. cit., s. 209) posłuchanie to odbyło się
19 X 161 o r. Zob. też relację nuncjusza Franciszka Simonetty z 3 о X 161 o r., z Wil
na, BPAN Kr, TRz, 56, k. 182.
Summa poselstwa, BR, 33, k. 287V.
Ibidem.
Ibidem. Por. Powiesi’knigi sieja otpreżnich liet, s. 13 3 -13 4; Wyprawa KJM, s. 6 8 6 n.
List od Patriarchy Moskiewskiego w stolice przez Metropolita Rostowskiego, BR,
33, k. 228-229V; BR, 25, k. 3V-4V. Zob. też: Powiest’kniazia Iwana Mikołajewicza
Katyriewa-Rostowskiego, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. 13: 1891, s. 603.
List od Patriarchy, BR, 3 3, k. 228-229V. Wersja rosyjska w: SIRIO, t. 142, s. 173-182.
O instrukcji pisze m.in. S. Żółkiewski, Początek, s. 101. Zob. też: S. M. Sołowiow,
op. cit.,s. 581-582.
Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, 16 XI 1610 r., z Wilna,
BPAN Kr, TRz, 56, k. 108-109.
S. M. Sołowiow, op. cit., s. 581-582; A. Darowski, op. cit., s. 126-127.
S. M. Sołowiow, op. cit., s. 581-582; S. Żółkiewski, Początek, s. 102.
S. M. Sołowiow, op. cit., s. 5 82-585.
^
List od bojar dumnych z stolice do Smoleńska pisany, BR, 33, k. 232—234V.
S. Żółkiewski, Początek, s. 101.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem, s. 102.
Ibidem, s. 102-103.
S. Kobierzycki, op. cit., s. 3 54; Wyprawa KJM, s. 689.
Jw.
W. Sobieski, op. cit., s. 171-175; A. Darowski, op. cit., s. 307-308; A. Prochaska,
Hetmana Stanisława Żółkiewskiego traktat, s. 290-294.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
171
171
175
174
175
176
177
178
177
180
181
181
x8’
184
185
186
187
188
189
190
191
191
191
194
195
1,6
331
S. Żółkiewski, Początek, s. 103.
Ibidem.
Ibidem, s. 104.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem, s. 105.
Zob. A. Prochaska, Wyprawa, s. 75 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów,
9 XI161 o r., spod Smoleńska). Koncepcja ta była dość zbieżna z instrukcją posłów
moskiewskich.
NN do Wawrzyńca Gembickiego, spod Smoleńska, 14IX 1610 r., BR, 139, k. 343.
Nieznany bliżej kanonik pisał spod Smoleńska zz VIII 1610 r. do swojego ojca:
„Moskwa królewiczowi przysięgała za pewnymi kondycjami i posły swe do KJM
posełają prosząc o tym, ale się to od KJM odłoży do rady i zgody sejmowej”, BR,
139, k. 366
A. Prochaska, Wyprawa, s. 75 (Lew Sapieha do żony, 9 i xi XI 1610 r., spod Smo
leńska).
W. Sobieski, op. cit., s. 173, 174.
Zob. Zygmunt III do bojarów, z 1 XI161 o r., spod Smoleńska, BR, 3 3, k. 119-231.
S. M. Sołowiow, op. cit., s. 585-589.
List posłów do bojarów wysłany przez Belizariusza Bezobrazowa, b.d., SIRIO,
t. 141, s. 197-198; Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, zo XI 1610 r.,
spod Smoleńska, BCz, 341, k. 797-799.
List posłów, SIRIO, 1.141, s. 199-zoo (przeł. W. P.).
Ibidem.
Ibidem, s. loo-zoi.
Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, 10 XI161 o r., spod Smoleńska, BCz,
341, k. 797; BCz, 105, k. 501-504. Według relacji Krzysztofa Dzierżka posłowie
moskiewscy jedynie oświadczali hetmanowi: „Co Boh chocze i ty, budzie wsio”, ale
nic tego nie wynikało. Dzierżek liczył jednak bardzo na zdolności dyplomatyczne
hetmana, który w Moskwie „ludzkością i cnotą zjednał sobie wielką opinię” (ibi
dem). Zob. też relacje Franciszka Simonetty z 16 i 13 XI161 o r., z Wilna, TRz, 5 6,
k. 108-110.
Zygmunt III do bojarów, Smoleńsk, 11 XI161 o r., SIRIO, t. 141, s. 186-197.
W. Sobieski, op. cit., s. 183.
SIRIO, 1.141, s. 103-105.
Ibidem, s. 105-109.
Fragment diariusza z obozu pod Smoleńskiem a die z 1 Novembris o posłach Mo
skiewskich i inszych, BR, 15, k. 4V-5V.
Ibidem.
Ibidem.
WyprawaKJM, s. 696; Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, 10 XI1610 r.,
spod Smoleńska, BCz, 341, k. 799.
Fragment diariusza, BR, 15, k. 4V-5V.
33г
I
ROZDZIAŁ. J
197 Samuel Targowski do Szymona Rudnickiego, и XII 1610 r., spod Smoleńska,
AAWO, AB, D 5 о, к. 11 o.
198 Ibidem.
‘ ” Ibidem. Por. Wyprawa KJM, s. 697-698; Relacja Franciszka Simonetty z 23 XI1610 r.,
TRz, 56, k. 11 o; Michał Sałtykow do Lwa Sapiehy, październik lublistopad 1610 r.,
z Moskwy, Akty istor., s. 362-363.
100 Opis szturmu: Samuel Targowski do Szymona Rudnickiego, 11 XII 1610 r„ spod
Smoleńska, AAWO, AB, D50, k. 110.
101 Wyprawa KJM, s. 703-706; S. M. Sołowiow, op. cit., s. 590. „O dalszych zaś tamtej
Monarchiej rzeczach z Posły stolicznymi umawiamy się, która sprawa, iż jest wielka,
dlategoż też niemałego potrzebuje czasu” - pisał Feliks Kryski do Szymona Rudnic
kiego, 10 XII1610 r., spod Smoleńska, AAWO, AB, D50, k. 109.
301 Listy w: SIRIO, t. 142, s. 186-197 i 197-209. Zob. też: S. Kobierzycki, op. cit.,
s. 360.
’°’ Wyprawa KJM, s. 703-706.
304 Andrzej Bobola, podkomorzy królewski, do Wawrzyńca Gembickiego, spod Smo
leńska, 17 XII1610 r„ RaS, EP, 95.
’°’ Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, 20 XI161 o r., spod Smoleńska, В Cz,
342, k. 797.
306 Zadzik, 18 XII1610 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
307 S. Maskiewicz, op. cit., s. 13 7-13 8. Zob. też wypowiedzi Aleksandra Gosiewskiego
na ten temat: Akty Zapadnoj Rossii, t. 4, s. 479.
308 A. Darowski, op. cit., s. $9-63; Akty ZapadnojRossii, t. 4, s. 478-480.
305 Aleksander Gosiewski do Zygmunta III, z Moskwy, 21 X 1610 r., BR, 3 3, k. 205.
3,0 Ibidem. Akty Zapadnoj Rossii, t. 4, s. 478-479; S. Żółkiewski, Początek, s. 106;
Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, 20 XI161 o r., spod Smoleńska, BCz,
342, k. 797-799; Wyprawa KJM, s. 690-694; Michał Sałtykow do Lwa Sapiehy,
październik lub listopad 161 o r., z Moskwy, Akty istor.,s. 362-363; A. Hirschberg,
Maryna, s. 248.
3,1 S. Żółkiewski, Początek, s. 91 -9 2.
3,1 Zadzik, 8 11611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
3,3 Feliks Kryski do senatorów, spod Smoleńska, b.d., BR, 33, k. 257-258. Także oba
lony Wasyl Szujski miał sporo zwolenników wśród wpływowych ludzi w Mo
skwie, zob. spis zwolenników Szujskiego sporządzony pod koniec 1610 r.,Akty istor.,
s. 306-307.
314 Zadzik, 18 XII1610 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
3,5 Ibidem. Na przyjazd królewicza i króla do Moskwy nalegali w swoich listach także
poszczególni przedstawiciele frakcji propolskiej wśród bojarów. Michał Sałtykow
w liście do Lwa Sapiehy pisał: „A pod Smoleńskiem hosudarowi, Królowi po co
stać ? Jeśli będzie Król w Moskwie, to i Smoleńsk także będzie jego” (przeł. - W. P.),
październik lub listopad 161 o r., z Moskwy, Akty istor., s. 3 62.
3:6 Akty istor., s. 362.
317 Zadzik, 18 XII1610 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
I
333
3,8 Zob. W. Sobieski, op. cit., s. 186.
Zob. przypis 3 $ i.
310 Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, z 11611 r., z Wilna, TRz, 5 6.
311 Zadzik, 18 XII 1610 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
,u List JKM do Panów Senatorów w Polsce będących (11 XII 1610 r., spod Smoleń
ska), BR, 33,k. 256-257;}. U.Niemcewicz,op. cit., t. 2, s. 332.-335.
515 Jw.
314 Ibidem.
!li Zob. np. listy Zadzika z 24 XII161 o r. oraz 1 I i 2 II1611 r., spod Smoleńska, RaS,
EP, 105.
,1S Zadzik, 2 II1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
317 Zob. przypis 333.
318 Zadzik, 2 II1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
14 Wawrzyniec Gembicki do Zygmunta III, 2111611 r., Włocławek, RaS, 88.
”° Ibidem.
Ibidem.
1 ,1 Ibidem.
333 Stanisław Żółkiewski do Wawrzyńca Gembickiego, 27 II 1611 r., spod Smoleńska,
RaS, EP, 104.
334 Aleksander Gosiewski do Zygmunta III, 21 I 1611 r., z Moskwy, RaS, SkS, E8601
(d- 338).
555 Nowyj lietopisiec, s. 103-104; A. Darowski, op. cit., s. 132; S. Kozłowski, op. cit.,
s. 210-211. W czasie kłótni Michał Sałtykow groził ponoć nożem Hermogenesowi.
336 Bojarzy moskiewscy do króla, SIRIO, t. 142, s. 213-214; Wyprawa KJM, s. 716
-720; Dzieje opisane w Moskwie Annus Domini MDCXI, BJ, 102, k. 3 91-3 94.
” 7 Instrukcji dla posłów nie znamy. O jej treści możemy wnioskować z listu bojarów do
króla, SIRIO, t. 142, s. 213-214.
338 Nowiny z Moskwy, BJ, 102, k. 3 80; S. M. Sołowiow, op. cit., s. 611.
”’ Zadzik, 8 11611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
340 Zadzik, 18 XII161 o r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
541 Ibidem. Zob. też: Aleksander Gosiewski do Zygmunta III, 21 X 1610 r., z Mo
skwy, BR, 33, k. 205. O przechwyceniu korespondencji Wasyla Golicyna ze Smo
leńskiem: Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, 20 XI1610 r., spod Smo
leńska, BCz, 342, k. 797; Diariusz wiadomości, 16 X 1610 r., BCz, 105, k. 295-298.
341 W. Sobieski, op. cit., s. 193.
343 Zadzik, 18 XII1610 r., RaS, EP, 105.
344 Ibidem.
345 Sbornik Kniazia Chiłkowa, s. 126.
346 Zadzik, 1 11611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105; Poprawa KJM, s. 708; A. Palicyn, op. cit., s. 210-211; Andreas Aidy do Roberta Cecila, 15 IV 1611 r., z Gdań
ska, Elementa adfontium editiones, t. 6, s. 101-102; Nowyj lietopisiec, s. 104-105;
Jakub Zadzik do Szymona Rudnickiego, 8 I 1611 r., spod Smoleńska, BCz, 106,
k. 1-2. Zob. też: A. Hirschberg, Maryna, s. 250-252.
334 I
ROZDZIAŁ J
347 Zadzik, i I 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. Por. opinię na ten temat D. Ilowajskiego, op. cit., s. 191 -191.
348 Samuel Targowski do Szymona Rudnickiego, 11 XII 1610 r., spod Smoleńska,
AAWO, AB, D50, к. no.
'
549 Zadzik, Z4XII1610 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
350 Zadzik, 8 I 1611 r„ spod Smoleńska, AAWO, AB, D50, к. 110.
551 Aleksander Gosiewski do Stanisława Żółkiewskiego, 14 I 1611 r., z Moskwy, RaS,
SkS, E8601 (d. 338).
551 Ibidem.
353 Ibidem.
354 M. Marchocki, op. cit., s. 111.
355 Ibidem, s. 111.
33S A. Hirschberg, Maryna, s. 25 5. Michał Sałtykow do Lwa Sapiehy, październik lub
listopad 1610 r., z Moskwy, Akty istor., s. 360-362; S. F. Płatonow, Oczerki, s. 468.
357 S. M. Sołowiow, op. cit., s. 602-606; S. E Płatonow, Smutnoje wremia, s. 188-189.
358 Zachar Lapunow, brat Prokopa, przybył wraz z poselstwem bojarów do obozu kró
lewskiego pod Smoleńskiem. Oto jaki list polecający do króla wystawił mu Żół
kiewski: „Zacharia Lapunowa, który ten Ust WKM odda, zalecam pilnie do miłoś
ciwej łaski WKM. Ten to jest, o którym oznajmiałem WKM, że był najpierwszym
powodem zrzucenia Szujskiego z stolice i onże go do czerńców odwiózł. Brat jego,
który jest wojewodą na Rezani [w Riazaniu], człowiek wielki i życzliwy bardzo
WKM, Prokopi Lapunow. Prosili mię obaj, aby byli WKM zaleceni. Godni są tego,
pewnie o co i ja przy prośbie ich zniżenie WKM proszę...”, Stanisław Żółkiewski do
Zygmunta III, 23 IX 1610 r., spodMoskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 338). Kopiatego
listu: BJ, 3 596/V, k. 11. Zob. też: A. Prochaska, Wyprawa, s. 72 (Stanisław Żółkiew
ski do Lwa Sapiehy, 23 IX 1610 r., spod Moskwy). Prokop Lapunow jest niekiedy
mylony w historiografii ze swoim bratem, zob. np. J. Maciszewski, Polska a Moskwa,
według indeksu.
359 S. Żółkiewski, Początek, s. 111 -112.
360 BR, 33, k. 238-239V.
361 S. Żółkiewski, Początek, s. 111-114: S. Kobierzycki, op. cit., s. 370-371; S. M. So
łowiow, op. cit., s. 602-608. Zob. też list bojarów do Zygmunta III, oznajmiający
o powstaniu Lapunowa, SIRIO, t. 142, s. 214-216; list Zad^ka spod Smoleńska,
30 11611 r., RaS, EP, 105, oraz list tegoż do Szymona Rudnickiego, 29 11611 r., spod
Smoleńska, BCz, 106, k. 3-4; Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Bor
ghese, 7 II 1611 r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 56, k. 133. Aleksander Gosiewski pi
sał o Lapunowie: „Przed kilką dni wyprawiwszy dostatnie o rzeczach tutejszych
i skrypta niektóre posławszy z Lwem Pleszajewem [Pleszczejewem] wiadomości
WKM pilno należące, z których WKM raczyłeś obaczyć zły, niezbożny zamysł Pro
kopa Lapunowa, człeka takiego, który i przedtym panom swym nigdy wiary i przy
sięgi nie trzymał statecznie. Ten od czasu niezbożność swoję rozpościerając uniwer
sały swoje, jadowite, potwarzy pełne, między ludzie narodu tego rozsyła, z temiż
wysłał dwóch synów bojarskich, Rezańców [mieszkańców Riazania] do kniazia
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
I
335
Wasyla Fiedorowicza Masalskiego, który tu w Muromie na ten czas z częścią woj
ska moskiewskiego jest. Po obronieniu Szacka od worów nakazano mu było iść pod
Niżny Nowogród, ale nie mając sto potęgi musiał do Muroma ustąpić. Ten poła
pawszy tych posłańców, którzy do niego z listy przyjachali, i tych, którzy do Niżne
go Nowogrodu byli posłani, tu do Moskwy przysłał, które posyłam zaraz ku WKM,
z nich WKM wyrozumieć będziesz raczył, jako wiele obłudnych, a u grubego, nie
rozsądnego narodu przyjemnych słów łagodnych nagromadzono, któremi łatwie
złych do siebie w gromadę pociągnąć, a rycerstwo WKM w stolicy będące w jaw
ne niebezpieczeństwo podać się może”, Aleksander Gosiewski do króla, z i I 1611 r.,
z Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 338). Kniaź Masalski przeszedł wkrótce na stronę
powstańców.
161 Aleksander Gosiewski do Stanisława Żółkiewskiego, 14 I 1611 r., z Moskwy, RaS,
SkS, E8601 (d. 338).
Zadzik, 30 I 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. Niektórzy jednak uważali, że
powstanie Lapunowa jest w pewnym sensie korzystne dla obozu królewskiego. Sa
muel Targowski pisał w liście do Szymona Rudnickiego: „Dobrze to Pan Bóg uczynieł, że ostatek tych zmienników zwiódł do jednej kupy aza z wodzami swoimi
wpadną”, 29 11611 r., spod Smoleńska, AAWO, AB, D5 2, k. 86.
164 Feliks Kryski do Wawrzyńca Gembickiego, 8II1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 98.
565 Ibidem; Zadzik, 30 I i6ix r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105; Franciszek Simo
netta do kardynała Scypiona Borghese, 28 II 16 u r., z Wilna, BPAN Kr, TRz,
k. 141; Zygmunt III do Jana Piotra Sapiehy, 29 I 1611 r., spod Smoleńska, P. Muchanow, Podlinnyje swiditielstwa, s. 184-185; idem, Rukopis Żołkowskogo, Moskwa
1835, dodatki, s. 109-110; K. Kognowicki, op. cit., t. 2, s. 21-22; spod Smoleńska,
9 II 1611 r., BCz, 106, k. 7; Aleksander Gosiewski do Stanisława Żółkiewskiego,
1411611 r. z Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 3 3 8). Aleksander Gosiewski pisał: „Od
P. Starosty Chmielnickiego [Mikołaja Strusia] mam respons, że idzie zachodząc
drogę temu szalbierzowi, który leży w Rezani [Riazaniu], do Moskwy, ale z tem po
tęga mała. Od Pana Starosty uświatskiego jeszcze responsu nie mam, bo stąd do
Mieszczerska [Mieszczowska] dwieście werst. Dzisia znowu posłałem i bojarowie
pisali prosząc, żeby z wojskiem swym do Rezani [Riazania] pośpieszył. Wszyscy ów
dzie życzliwi WKM upatrują stąd wielkie niebezpieczeństwo, gdzie się w ten czas
nie zabieży i nie zatłumi ta [nieczyt.], ale gdy tego wodza samego szalbierza oskoczy
w Rezani, tedy zamki zatrzymają się przy stolicy, a zatem tego zmiennika i adheren
tów jego zdarzy P. Bógpotłumią i będzie, da Pan Bóg dobrze”, Aleksander Gosiew
ski do króla, 21 11611 r., z Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 3 3 8).
566 Aleksander Gosiewski do króla, 21 11611 r. z Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 3 3 8).
467 Bojarzy do króla, b.d., SIRIO, 1.142, s. 214-215. Por. S. F. Płatonow, Oczerki, s. 487 n.
ł68 Zadzik, 24XII1610 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
,6’ Ibidem.
570 Zadzik, 8 11611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
171 Zadzik, 1511611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
’ 71 Ibidem.
ЗЗб
I
ROZDZIAŁ J
, 7i S. Żółkiewski, Początek, s. 116.
574 S. Kobierzycki, op. cit., s. 389-394.
575 S. Żółkiewski, Początek, s. 116-117.
576 Zadzik, 1511611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
577 Ibidem.
578 Stanisław Żółkiewski do Wawrzyńca Gembickiego, 17 II 1611 r„ spod Moskwy,
RaS, EP, 104. „Naród Moskiewski powątpiwszy o Królewiczu JM, do którego serce
skłonił, potrząsa porożem” - ostrzegał hetman (ibidem).
575 Ibidem.
580 Zadzik, z z III 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
’’* SIRIO, 1.14z, s. z 11. Grzecznościowa odpowiedź bojarów z apelem o szybkie przy
słanie królewicza, ibidem, s. z 1 z-z 13.
381 Nowyj lietopisiec, s. 103-104; S. M. Sołowiow, op. cit., s. 590-593. Wasyl Sukin i Sydawny Wasiliew zostali uroczyście przyjęci przez króla już 18 XII161 o r. Ich wyjazd
nastąpił z całą pewnością dopiero po nowym roku. Zob.: Wyprawa KJM, s. 707-708.
385 Zadzik, 30 I 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105; A. Prochaska, Wyprawa, s. 76
(Lew Sapieha do żony, 61 1611 r., spod Smoleńska); Franciszek Simonetta do kar
dynała Scypiona Borghese, 16 11611 r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 56, k. 1 zz.
384 A. Prochaska, Wyprawa, s. 76 (Lew Sapieha do żony, z 5 11611 r., spod Smoleńska).
385 Zadzik, 3011611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
386 Zadzik, z II1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
387 Ibidem.
388 Ibidem.
389 Ibidem.
390 Ibidem.
391 Ibidem.
391 SIRIO, t. 14Z, s. Z31—Z35; BJ, Akc. 160/51, k. 11Z-113V; zob. też: Franciszek
Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, 17 II 16 n r., 19 II 1611 r, z Wil
na, BPAN Kr, TRz, 56, k. 13 5-137. Por. A. Palicyn, op. cit., s. Z09. A. Darowski,
op. cit., s. 140, błędnie podaje, że posłem bojarów był Iwan Michajłowicz Sałtykow.
Z kolei Z. Librowski, op. cit., twierdzi, także błędnie, że posłem był Michał Saltykow. Iwan Bezobrazow posłował już pod Smoleńsk, być może w grudniu 1610
lub na początku stycznia 1611 r. W imieniu bojarów przekazał pismo, w którym
oświadczali oni, iż sprowadzone dla króla z Syberii i Nowogrodu Wielkiego skó
ry zwierząt zostały sprzedane (za zgodą Aleksandra Gosiewskiego) na utrzymanie
wojsk polskich w stolicy, zob. list bojarów do Zygmunta III, b.d., SIRIO, t. 14г,
s. 216-217.
393 Feliks Kryski do Wawrzyńca Gembickiego, 8II1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 98.
394 A. Darowski, op. cit., s. 140-141.
393 Zadzik, 12. II1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
396 Wawrzyniec Gembicki do Zygmunta III, z 1 11611 r., z Włocławka, RaS, EP, 88.
397 Zob. np. list Zygmunta III do Jakuba I, króla Anglii, 23 II 1611 r., ze Smoleńska,
Elementa adfontium editiones, t. 6, s. 97-98.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
337
”8 Zadzik, 21 II 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. Por. S. M. Sołowiow, op. cit.,
s. 612-614.
599 SIRIO, 1.141, s. z 17-222.
400 Zadzik, 26 II1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
401 Ibidem.
401 Ibidem.
4 0’ Zadzik, 5 III 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
404 Zadzik, 12 III 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 1 o 5; A. Prochaska, Wyprawa, s. 77
(Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 30IV 1611 r., spod Smoleńska).
405 Zadzik, 24II1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
406 Stacje kotorie Ich Mości Pany Rady podali czerez posły wielikowo Hospodarstwa
Moskowskowo siedielcom smoleńskim, BR, 33, k. 284-285; także: SIRIO, t. 142,
s. 239-243; .Akty istor., s. 384-387. Zob. też: Summariusz krótki de data 7 III, BCz,
105, k. 80-89. Jednym z uciekinierów z obozu królewskiego do Smoleńska był nie
jaki Paweł, syn Gabriela, pochodzący z powiatu sandomierskiego. Należał on do
czeladzi trukczaszego królewskiego Michała Moszyńskiego, zob. jego zeznania
z 30 IX 1610 r., Akty istor., s. 354.
407 Zadzik, 17 III 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
408 Czołobitiesiedielcówsmoleńskich, BR, 33,k. 285-286; SIRIO, 1.142, s. 243- 252;
Akty istor., s. 387-393 (z 15 III 1611 r.).
409 Respons Ich Mościów Panów Senatorów na stacje czołobitne siedielców smoleń
skich, BR, 3 3, k. ż86v.
4,0 Zadzik, 22 III 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
4,1 Treść listu: BR, 33, k. 287V.
4,1 S. Kobierzycki, op. cit., s. 3 57-358; Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego,
20 XI161 o r„ spod Smoleńska, BCz, 3 42, k. 797; Albert (Wojciech) Baranowski do
Wawrzyńca Gembickiego, 5IV 1611 r., z Łowicza, RaS, EP, 95 („Smoleńsk po daw
nemu uporem idzie za obłudą i practiką Golicyna...”).
4,3 List od bojar dumnych z stolice do Smoleńska pisany, BR, 33,k. 232-234V; SIRIO,
t. 142, s. zzz-zzy, Akty istor., s. 376-379.
4,4 SIRIO, t. 142, s. 220-222.
4,5 Ibidem, s. 226-231.
4,6 Ibidem, s. z2.6-2.z7; Akty istor., s. 380 (cyt. za: A. Darowski, op. cit., s. 137-138).
4,7 SIRIO, t. 142, s. 235-237. Fragment listu w przekładzie A. Darowskiego, op. cit.,
s. 140.
4,8 Zadzik, 5 III 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
4,9 Ibidem.
420 Aleksander Gosiewski do Stanisława Żółkiewskiego, z Moskwy, 14 I 1611 r., RaS,
SkS, E8601 (d. 338).
411 Zadzik, 22 III 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
411 Instrukcja ur. Adamowi Żółkiewskiemu, Christophowi Przyjemskiemu, Stanisła
wowi Witowskiemu, Stefanowi Pacowi, pp. Posłom do bojar dumnych na stolicę
И» I
413
424
415
416
417
418
419
430
431
431
433
434
435
436
437
438
439
440
441
442
443
444
445
ROZDZIAUJ
imieniemJKM, pod Smoleńskiem dana, 16 III 1611 r., BR, 3 3, k. 191—2.98; BJ, 101,
k. 345-348.
Ibidem.
Ibidem.
Zadzik, 11 III 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
Ibidem.
Instrukcja, BR, 33, к. 191-198; także: BCz, 360, к. 3 n.
Zadzik, 11 III 1611 r., RaS, EP, 105.
Instrukcja, BR, 33, k. 191-198. Listy uwierzytelniające posłów: SIRIO, t. 14г,
s. 164-165.
Zadzik, 1IV 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem. Zob. też: Nowiny z Moskwy, 11 IV 1611 r., BCz, 106, k. 14 n. Tam też in
formacja o tajnych kontaktach ze Smoleńskiem Tomiły Ługowskiego i kniazia Da
niela Mezeckiego. Zob. też: Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese,
10 IV 1611 r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 56, k. 148-149; D. Czerska, Działalność
Fiodora (Filareta) Romanowa w okresie „smuty”, Małopolskie Studia Historyczne,
1.13, 1980.
Metropolitę Filareta zawieziono do Witowa lub Sulejowa, kniazia Wasyla Golicyna
do Malborka, a Tomilę Ługowskiego do Słuchowa. Opiekujący się nimi podskar
bi koronny Stanisław Warszycki zapewnił im znośne warunki. Zob. list Stanisła
wa Warszyckiego do Lwa Sapiehy, 1 z II161 z r., z Warszawy, H. Malewska, op. cit.,
s. 13Z-135.
S. Kobierzycki, op. cit., s. 366-367; W. Sobieski, op. cit., s. 193-194.
Wiadomość o treści listu wynika z pisma stanów smoleńskich do Zygmunta III
(16 IV 1611 r.), SIRIO, t. 14Z, s. Z58-Z6Z.
Ibidem. Warunki smoleńszczan z iz (?) IV 1611 r., ibidem, s. Z5z—z58.
Zadzik, 9 IV 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
Ibidem.
S. Maskiewicz, op. cit., s. 151. Zob. też: A. Palicyn, op. cit., s. zi 5—Z17.
O uwięzieniu patriarchy zob. S. Maskiewicz, op. cit., s. 158-1^; Nowyj lietopisiec,
s. 107.
S. Maskiewicz, op. cit., s. 151 n.; M. Marchocki, op. cit., s. 113 n. (nieco zachwia
na chronologia zdarzeń); relacja Belizariusza Bezobrazowa, В Cz, 3 4z, k. 184-190;
A. Hirschberg, Maryna, s. Z64 n.
S. Maskiewicz, op. cit., s. 15 z.
Ibidem, s. 15Z-153. Jakub Głoskowski (z oddziałów Mikołaja Strusia) do NN, b.d.,
BR, 139, k. 347-348; zob. też: Piotr Tylicki do Wawrzyńca Gembickiego, RaS, EP,
104 (z 1 FV 1611 r., z Kielc); Aleksander Gosiewski do króla, 6 IV 1611 r., z Mo
skwy, BR, Z5, k. 9V-10; BCz, 106, k. 19-14; Relacja ustna tego bojarzyna, który
z listy p. Gosiewskiego ze stolice do KJM przyniósł, ibidem, k. 1 o— 11 v; BCz, 106,
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO
|
339
k. 661 -664; S. Kobierzycki, op. cit., s. 3 8o n.; Tumult wielki w Moskwie i stolicy za
nastąpieniem wojska naszego w Roku Pańskim 1610, BCz, 10 5, k. 3 47-3 49.
446 S. Maskiewicz, op. cit., s. 15 5. Por. Jakub Głoskowski do NN, zob. przypis 445; Sta
nisław Zadorski do NN, 3 V 1611 r., z Wilna, BR, 139, k. 348. O próbach uspo
kojenia tłumu przez bojarów zob. A. Dmitriewskij, ArchiepiskopJełassonskij Arsenij
i miemuaryjego iz russkoj istoriipo rukopisi Trapezunskogo Sumelijskogo monastyria,
Kiew 1899, s. 147-148.
447 M. Marchocki, op. cit., s. 115 n. Liczbę 30 tys. podają także: NN do NN, BR, 139,
k. 351; Jakub Głoskowski, relacja z Moskwy, zob. przypis 445; Stanisław Zadorski
do NN, 3 V 1611 r., z Wilna, BR, 13 9, k. 348.
448 Hieronim (Jarosz) Wołłowicz do Szymona Rudnickiego, Pohanice, 4 V 1611 r.,
BCz, 1630, k. 673.
449 Aleksander Gosiewski do Zygmunta III, 6 IV 1611 r., z Moskwy, BR, 25, k. 9V-10.
450 Zadzik, 9 IV 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105; NN do NN, czerwiec 1611 r.,
prawdopodobnie spod Smoleńska, T. N. Koprejewa, op. cit., s. 189-191; NN do
NN, relacja z zajść w Moskwie, BR, 13 9, k. 3 51; Hieronim Chodkiewicz, kasztelan
wileński, do Jana Karola Chodkiewicza, b.d. i 1 V 1611 r., z Wilna, Korespondencye
Jana Karola Chodkiewicza, s. 116-118.
451 Hieronim Chodkiewicz do Jana Karola Chodkiewicza, 20 IV i 27 V 1611 r., z Wil
na, KorespondencyeJana Karola Chodkiewicza, s. 114-115,119-121.
451 Ibidem, list z 27 V 1611 r., s. 120. Zob. też: L. Podhorodecki,/ди Karol Chodkie
wicz. 1560-1621, Warszawa 19 8 2, s. 2 0 8-210.
4” Zadzik, 9 IV 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
454 S. Kobierzycki, op. cit., s. 384-393.
455 Ibidem.
456 Ibidem, s. 393-394; S. Żółkiewski, Początek, s. 116-117.
457 Stanisław Żółkiewski do Wawrzyńca Gembickiego, 27 II 1611 r., spod Smoleńska,
RaS, EP, 104.
4,8 Zadzik, 9 IV 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
459 Zadzik, 23 IV 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
460 S. Żółkiewski, Początek, s. 117-118; Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 19IV 1611 r.,
z Orszy, BCz, 2580, s. 349; A. Prochaska, Hetmana Stanisława Żółkiewskiego trak
tat, s. 294; NN do NN (relacja o rozruchach w Moskwie), BR, 13 9, k. 352; „Żół
kiewski po wzięciu Moskwy i cara moskiewskiego et tot triumphis ledwo nie jako
exul z wojska wyjechał” - pisał po latach książę Krzysztof Zbaraski do księcia
Krzysztofa Radziwiłła (1 I 1626 r.). Księcia Krzysztofo Radziwiłła... sprawy wojen
ne ipolityczne 1621-1632, Paryż 18 5 9, s. 5 5 9.
*Sr Jest wiele opisów zdobycia Smoleńska. Zob. np.: S. Żółkiewski, Początek, s. 122
-127; Nowyj lietopisiec, s. 111; Diariusz drogi, BR, 33, k. 333-335; Nowiny o wzię
ciu Smoleńska, 13 VI 1611 r., BCz, 105, k. 73-77; Z Wilna 18 VI horal noctis,
BR, 139, k. 374v; Nowiny pierwsze z Moskwy, BJ, 102, k. 394-395; Wawrzyniec
Gembicki do Adama Sędziwoja Czarnkowskiego, wojewody łęczyckiego, BR, 139,
k. 3 74-3 74V; S. Kobierzycki, op. cit., s. 404 n.; E. Wassenberg, op. cit., s. 40-41.
340
I
rozdział
з
Zob. też: A. Świątkiewicz, Ostatni szturm na Smoleńsk, Kwartalnik Historyczny,
6, 189Z.
461 Z Wilna 18 VI, hora I noctis, BR, 13 9, k. 374V. Zob. też: Wawrzyniec Gembicki do
Adama Sędziwoja Czarnkowskiego, BR', 139, k. 374—374V. O zamiarze odstąpienia
od twierdzy pisał też Jakub Zadzik do Szymona Rudnickiego: „Chcą jeszcze 4 tygo
dnie oblegać, jakożkolwiek jednak padnie, przyjdzie jachać osadziwszy zamek i żoł
nierza nieco”, 10 VI1611 r., spod Smoleńska, BCz, 106, k. 51-5 z.
ROZDZIAŁ 4
Utracone szanse
(lato 1611—zima 1613)
dobycie Smoleńska było wielkim sukcesem militarnym i po
litycznym. Przyszedł on w samą porę, gdyż nastroje w obozie
królewskim stawały się fatalne, a przed królem rysowała się per
spektywa odwrotu. Zadzik pisał nawet, że zwycięstwo pod Smoleńskiem
przyszło „kiedyśmy się już prawie w drogę gotowali”1. Chodziło niewąt
pliwie o drogę powrotną. Zwycięstwo fetowano bardzo hucznie. Trwa
ły uczty, uroczystości, król rozdzielał nominacje1. Jakub Potocki został
z6 VI 1611 r. podniesiony na województwo bracławskie, po swoim
zmarłym bracie - Janie3. Panująca radość nie mogła jednak zasłonić fak
tu, że sytuacja strony polskiej stawała się coraz bardziej skomplikowana.
Przede wszystkim brakowało pieniędzy. Król liczył na skarby w zdoby
tym Smoleńsku, nie znaleziono ich jednak. Podejrzewano więc Szeina
o ukrycie pieniędzy, na ten temat krążyły rozmaite plotki. 8 VII 1611 r.
nuncjusz Franciszek Simonetta donosił: „Na bankiecie kazał król przy
prowadzić w kajdanach dawnego wojewodę smoleńskiego, przy końcu
biesiady i częstował go wytwornymi potrawami, on jednak żądał tylko
chleba i wody, gdyż to przystoi więźniom. Dano go na tortury, ale wy
trwał”4. Szein nie zdradził więc, gdzie ukrył pieniądze (jeżeli w ogóle je
ukrył). W celu przesłuchania wojewody sporządzono specjalny formu
larz, zawierający m.in. pytania na temat jego potajemnych kontaktów
z kniaziem Wasylem Golicynem i Iwanem Nikityczem Sałtykowem5.
Szein zdecydowanie jednak zaprzeczał, że prowadził rozmowy z tymi
bojarami6.
Z
342-
I
ROZDZIAŁ 4
Oprócz kłopotów finansowych problemem było także złe położe
nie wojsk królewskich oblężonych w Moskwie. Liczono na szybką od
siecz ze strony Jana Karola Chodkiewicza. Duże nadzieje (choć pełne
obaw) pokładano w oddziałach starosty uświackiego. Jak pamiętamy, we
wrześniu 161 o r. wyruszyły one z Moskwy do Ziemi Siewierskiej7. Roko
wania sapieżyńców z królem w sprawie żołdu nie przynosiły jednak po
żądanych rezultatów. Rozpoczęło je wysłane z 5 IX 161 o r. poselstwo do
króla w osobach niejakich Sobieszczańskiego i Iwanowskiego, którym
towarzyszył prawdopodobnie Jan Kazimierski8. Gdy posłowie przeby
wali pod Smoleńskiem, Sapieha apelował do swoich wojsk o zachowanie
lojalności wobec króla9. Poselstwo powróciło 21 X 1610 r., przynosząc
od Zygmunta bardzo życzliwą deklarację, w której oświadczał on jednak,
że żądania wojska sapieżyńskiego są zbyt wygórowane. „Niepodobna,
aby skarby tej ziemie takową sumę wydołać mogli, a zwłaszcza tu, gdzie
się złoto nie rodzi” - pisał Zygmunt ПГ°. Zebrane 24 X 1610 r. koło
generalne zgodziło się na pewne zmniejszenie roszczeń. 30 października
wysłano ponownie Kazimierskiego i Iwanowskiego z „poselstwem do
Króla Jego Mości”11. W trakcie pobytu tych posłów w obozie polskim
przyszła wiadomość o poddaniu się królowi (po śmierci Samozwańca)
pięciu zamków w Ziemi Siewierskiej11. Był to zapewne wynik działania
wojsk sapieżyńskich, które w ten sposób chciały pozyskać przychylność
króla. Posłowie wrócili dopiero 12 II 1611 r. Następnego dnia złożyli
oni sprawozdanie ze swojej misji. Wywołało ono wielkie rozczarowanie.
Żołnierze zgodnie stwierdzili, że posłowie „nic pociesznego nie odnieśli
w sprawach swych, ale tylko obietnicami nakarmieni”13. Niezadowolone
wojsko (przebywające wówczas w Pieremyślu i Mies^czowsku) posta
nowiło faktycznie wypowiedzieć królowi posłuszeństwo i radzić sobie
samo14. Mało tego, rozgoryczony starosta uświacki rozpoczął rokowania
z dowódcami moskiewskimi. Napisał on listy do Iwana Zarudzkiego,
Fiodora Pleszczejewa i wojewodów w Tulę. W listach tych wyrażał goto
wość do wejścia w porozumienie z powstańcami pod warunkiem zapłaty
należnych im, zasłużonych pieniędzy. Deklarował też chęć obrony pra
wosławia, zaprzeczał pogłoskom, że jego oddziały paliły i rabowały cerk
wie. Podkreślał wręcz, że połowa ludzi z jego oddziałów to prawosław-
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA l6l 3)
I
343
ni Rusini. Jednym słowem, w zamian za wypłacenie wojsku należnego
żołdu (zasłużonego jeszcze u Samozwańca) Jan Piotr Sapieha zgadzał się
przejść na stronę Lapunowa i Zarudzkiego. Starosta uświacki podobny
list napisał też do kniazia Jerzego Trubeckiego (wydelegowanego w tym
czasie z Moskwy do Kaługi, w celu nakłonienia mieszkańców tego mia
sta do uznania Władysława za cara). Być może Sapieha sądził, że Jerzy
Trubecki jest zwolennikiem powstańców (jego kuzyn - Dymitr Trubecki był jednym z przywódców buntu)15.
W odpowiedzi przywódcy powstańców już 24 lutego przysłali
zachęcające listy, a w ciągu kilku następnych dni wydelegowali swoich
posłów do rokowań z Sapiehą. Jedynie Lapunow wysłał pismo znacznie
bardziej chłodne. Żądał od Sapiehy zakładników (na co ten się zresztą
zgadzał) i domagał się, aby jego wojska nie szły do Moskwy, lecz bloko
wały ją od strony Możajska i utrudniały w ten sposób odsiecz polską.
Warunki te, w połączeniu z daleko posuniętą nieufnością Lapunowa,
stały się w końcu przyczyną fiaska rokowań. Natomiast kniaź Jerzy Tru
becki przysłał list, w którym stwierdził, że nie będzie prowadził żadnych
rozmów z Sapiehą bez zgody cara Władysława16.
Charakterystyczne jest to, że Sapieha dopuszczał możliwość walki
przeciwko oblężonym w Moskwie Polakom i w ogóle działanie na szko
dę interesów króla i Rzeczypospolitej. Sapieha utrzymywał też pewne
kontakty z Samozwańcem i jego żoną Maryną. Pod datą 8 X 1610 r. sta
rosta uświacki zapisał: „Tegoż dnia, w nocy przyszły listy od Carowej Jej
Mości, w których pisze, dziękując za wielką życzliwość, której doznała
po Jego Mości, i o tern, że się o to stara u Cara Jego Mości, aby ucha
nie dawał tym, którzy opacznie Jego Mości Pana Sapiehę udają”17. Samo
zwaniec być może liczył na ponowne przyciągnięcie do siebie starosty
uświackiego, którego oddziały liczyły wtedy około 5 tys. żołnierzy, były
więc sporą siłą. Próbował też skaptować pojedynczych oficerów Sapie
hy18, a nawet porywał mu pacholików19. W związku z tą ostatnią sprawą
Sapieha wysłał posła do Dymitra - niejakiego pana Broszkę. Wcześniej
zresztą jeździł do Samozwańca w bliżej nieznanej sprawie Walenty Głu
chowski20. 6 listopada z poselstwem do Dymitra jeździli panowie Brzoska
i Rytrowski, a 28 listopada przyjechał do Sapiehy bernardyn, przebywa-
344 I
ROZDZIAŁ 4
jący stale przy Marynie - Antoni Lubelczyk, z nieznaną bliżej misją11.
Do zaostrzenia stosunków z Dymitrem doszło w grudniu 161 o r., gdy
miały miejsce incydenty zbrojne. Przychodziły też wiadomości o przy
gotowaniach impostora do zbrojnej wyprawy na starostę uświackiego11.
Poczynaniami Samozwańca niepokoił się także obóz królewski, zwłasz
cza po wykryciu spisku stronników Dymitra w Moskwie1’. Pod datą
6 XI161 o r. starosta uświacki notował: „Tegoż dnia przyjachali z Możaj
ska od Pana Bobowskiego z listem, w którym pisze do Jego Mości, że ma
przestrogę z Moskwy od Pana Gąsiewskiego, że mir się buntuje i z carem
praktykuje, dla czego wojsko w trwodze jest, więc też prosząc, aby miał
Jego Mość [tzn. J. P. Sapieha] pilne oko na cara i dawał znać o zamysłach
jego. Pisze też i o tern, że Jego Mość Pan Hetman koronny pojachał pod
Smoleńsk, zleciwszy urząd wszystek Panu Gąsiewskiemu”14.
z 5 XII 1610 r. przyszła do obozu starosty uświackiego wieść
o zamordowaniu Samozwańca przez Urusowa. Sapieha wysłał od razu
niejakiego katowskiego i jednego z bojarów moskiewskich do Kaługi.
Posłowie ci mieli doręczyć listy Marynie, bojarom i mirowi. Nie znamy
niestety ich treści. Możemy się jednak domyślać, że proponował w nich,
aby wojska towarzyszące dotąd Samozwańcowi przeszły pod jego rozka
zy, Kaługa zaś przyjęła załogę starosty uświackiego. Kałużanie odnieśli
się jednak wrogo do poselstwa, a Maryna jedynie podstępem przemy
ciła swój list do Sapiehy15. Jego treści także nie znamy. W swoich posu
nięciach dyplomatycznych był więc Jan Piotr Sapieha dość niefortunny.
Lapunow i jego powstańcy nie ufali mu, a kałużanie woleli się związać
z obozem królewskim, 15I1611E przyszła wiadomość z Kaługi, że mia
sto złożyło hołd królewiczowi16. Natomiast rokowania ^królem o żołd za
ubiegłe miesiące służby były w impasie. Obu stronom zależało jednak na
porozumieniu. Sapieha wiedział, że tylko król może zapewnić godziwą
wypłatę jego wojskom. Zygmuntowi zaś potrzebne były oddziały, które
wzmocniłyby załogę polską w Moskwie. Pod datą z6 I i6i i r. Sapieha
zanotował: „Tegoż dnia przyszedł list z Moskwy od Pana Gąsiewskiego,
w którym pisze, dając znać o niebezpieczeństwie następującym od Lapunowa, który na zmowie z Moskwą następuje do stolice, prosząc na Bóg
żywy o posiłek”. Dwa dni później podobne pismo przyszło od innego
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA l6l 3)
I
345
dowódcy wojsk polskich w Moskwie - Mikołaja Strusia17. Sapieha obu
im odpowiedział, że najpierw musi dojść do porozumienia z królem18.
Do przełomu w rokowaniach o żołd doszło i z III 1611 r., gdy do obozu
Sapiehy przybył Maciej Janikowski (który w imieniu wojska ponownie
posłował do króla) z oświadczeniem, że Zygmunt III postanowił zrów
nać w zasługach oddziały starosty uświackiego z oddziałami Aleksandra
Zborowskiego. Zwołane następnego dnia koło generalne wojska przyję
ło to oświadczenie z zadowoleniem i postanowiło wysłać Jana Piotra Sa
piehę na rokowania z królem19. 21 marca starosta uświacki przybył pod
Smoleńsk, a nazajutrz został przyjęty przez króla. Po rozmowach z Zyg
muntem III, Żółkiewskim i Janem Potockim Sapieha uzyskał w końcu
(27 marca) odpowiednią asekurację finansową od króla. Nie pojechał
z nią od razu do swojego obozu, lecz udał się spod Smoleńska do sta
rostwa w Uświacie, gdzie spędził prawie cały kwiecień na odpoczynku.
Tam też zastał go dramatyczny list od Zygmunta III. Pod datą 2 5 kwiet
nia starosta uświacki zanotował: „Przyszły listy Króla Jego Mości i Jego
Mości Pana Kanclerza i innych, pisane do Jego Mości, prosząc i upomi
nając, aby jachał do wojska swego, dając znać o niebezpieczeństwie, które
nastąpiło na stolicę od Lepunowa, w których piszą, że rycerstwo Króla
Jego Mości, obawiając się niebezpieczeństwa, nie ufając swej sile, spalili
kilka zamków, mianowicie Biełhorod i ninie, przed nastąpieniem Leponowem, w Krymhorodzie zawarli się, Moskwy do stu tysięcy wysiekli,
patriarchę wsadzili do turmy”30. Te nieco tylko przesadzone wieści zmo
bilizowały starostę uświackiego do działania. 7 maja przybył on do króla
pod Smoleńsk. Tam spędził kilka tygodni na bliżej nieznanych rozmo
wach z królem i niektórymi dygnitarzami. Do swojego wojska powrócił
dopiero 7 VI 1611 r.31 Wojsko to, otrzymawszy wiadomość o porozu
mieniu starosty uświackiego z królem, już 8 maja wyruszyło w stronę
Moskwy. Pod Medynią przybyli do żołnierzy posłowie Prokopa Lapu
nowa, Iwana Zarudzkiego i kniazia Dymitra Trubeckiego z listami pro
ponującymi ponowne nawiązanie rozmów (20 V 1611 r.). Pochód wojsk
sapieżyńskich musiał więc przestraszyć przywódców powstania, którzy
postanowili kontynuować rozpoczęte przecież ongiś przez Sapiehę ro
kowania. Tydzień później przybył do obozu posłaniec z listami od La-
346
I
ROZDZIAŁ 4
punowa, proponującymi wyznaczenie czasu i miejsca rozmów. Wojsko
odpowiedziało, że bez swojego dowódcy nie będzie prowadziło żadnych
rokowań31.
<
Wojsko Sapiehy nie chciało prowadzić pertraktacji z Lapunowem. Nie chciało jednak także udzielać pomocy zbrojnej oblężonym
w Moskwie żołnierzom królewskim. Domagało się najpierw zapłacenia
dwóch ćwierci z zasobów skarbca moskiewskiego, które przyobiecał im
Zygmunt III. 8 VI 1611 r. wysłane do Moskwy poselstwo dało znać, że
żołnierze z Kremla z chęcią zapłacą owe dwie ćwierci. Nie była to raczej
prawda. W dniach 17-18 czerwca Sapieha stanął pod Moskwą (milę,
a więc 7-8 km od miasta) i zaczął prowadzić rozmowy z Gosiewskim.
Oświadczył mu, że jego wojsko nie przystąpi do walki, dopóki posłowie
wojska nie powrócą z Moskwy i nie przyniosą zadowalającej sapieżyńców odpowiedzi. 19 czerwca posłowie przybyli i przekazali wiadomość,
że wojska polskie w stolicy ofiarowują oddziałom Sapiehy zastaw ze
skarbu moskiewskiego w postaci korony i dwóch rogów jednorożca (za
pewne były to ciosy mamutów). Zebrane 23 VI 1611 r. koło generalne
postanowiło zgodzić się na wzięcie owych przedmiotów. Równocześnie
postanowiono jednak prowadzić rokowania z Lapunowem, aczkolwiek
z zastrzeżeniem, by służyło to „ku dobremu Króla Jego Mości i Rzeczy
pospolitej”. Tego samego dnia doszło do niespodziewanej utarczki zbroj
nej sapieżyńców z oddziałami Lapunowa. Przybył na jej miejsce także
starosta uświacki, który wysłał pismo do Lapunowa, zarzucając mu, że
„następuje na bracią naszę nie mając jeszcze nic postanowionego ze
mną”33. Sapieha i jego wojsko ciągle liczyli więc na możliwość porozu
mienia się z powstańcami. 25 czerwca Lapunow przyssał list, w którym
zawiadomił wojsko, że nazajutrz przyśle swoich posłów do rokowań.
Poprosił też o zakładników, których skwapliwie posłano. 26 czerwca
przybyli do obozu: Fiodor Pleszczejew, Sylwester Tołstoj i Fiodor Niechoroszy Łopuchin. Następnego dnia wyznaczono im audiencję. Prze
mówienie wysłanników Lapunowa pełne było oskarżeń pod adresem
Polaków. Żalili się oni na złamanie przysięgi, którą złożył im Żółkiewski
w Moskwie, także na zniszczenie i spustoszenie Moskwy i zrujnowanie
cerkwi. Warunkiem ugody powstańców z wojskiem sapieżyńskim było,
UTRACONE SZANSE (LATO I 6l I—ZIMA 161 3 )
|
347
„aby z nimi pociągali i tych, którzy w stolicy są, znosili albo też zanie
chawszy, żeby wojsko to odstąpiło gdzie w kraj żyzny, a onym do znosze
nia tych, którzy są w stolicy, aby nie przeszkadzali, a zaraz obiecowali dać
ćwierć jednę wojsku pieniądze”34. Polacy odpowiedzieli im, że powstańcy
przede wszystkim powinni przyjąć na cara królewicza Władysława. Na
ten temat jednak posłowie Lapunowa nie chcieli rozmawiać, twierdząc,
że nie mają instrukcji i na tym się rokowania tymczasem zakończyły.
1 VII 1611 r. wojska Sapiehy ruszyły w stronę Moskwy i zatrzymały się
w bezpośredniej bliskości stolicy. Mimo że wojsko polskie z Moskwy
toczyło tego dnia zacięty bój z powstańcami, Sapieha nie przyszedł mu
z pomocą. Postąpił tak dlatego, że „Leponow przysyłał, prosząc o zrok
do dnia jutrzejszego i o to prosząc, aby mu nie przeszkadzano w radzie
ich, bo o uśmierzeniu ziemi tej i utuleniu krwie radził”35. Był to tylko
wybieg mający powstrzymywać Sapiehę od włączenia się do walki. Na
stępnego dnia, mimo że było umówione spotkanie starosty uświackie
go z Lapunowem, ten ostatni nie stawił się. Na tym kontakty Sapiehy
z obozem powstańczym na pewien czas urwały się. Powstaje pytanie: po
co właściwie sapieżyńcy rozmawiali z Lapunowem? Czy liczyli na wyna
grodzenie pieniężne? Był to niewątpliwie zasadniczy motyw ich postę
powania. Stwierdzenie Sapiehy, że chciał on pośredniczyć w rozmowach
między obozem królewskim a powstańcami, było raczej pewnym uspra
wiedliwieniem się przed współczesnymi i potomnymi.
Faktem jest, że i w następnych dniach wojska sapieżyńskie niezbyt
aktywnie włączały się do walki z oddziałami powstańczymi. Rósł nato
miast ferment w ich szeregach. Na kole generalnym 7 VII1611 r. żołnie
rze odmówili przyjęcia korony i „rogów jednorożca” i zażądali zapłaty
dwóch ćwierci. W celu rokowań sapieżyńcy wysłali nowe poselstwo do
króla’6. Chcąc rozładować niezręczną sytuację, Sapieha w czasie jed
nej z rozmów z Gosiewskim zaproponował, aby jego wojska wyruszyły
„na czatę” po okolicznych zamkach i zdobyły trochę żywności i zapasów.
Miałaby ona potrwać około dwóch tygodni. Gosiewski wyraził zgodę
i 14 VII1611 r. sapieżyńcy wyruszyli spod Moskwy37. Wojsko to przed
stawiało nie najlepszy widok. Hrydzicz pisał: „Wojsko Pana Sapiehy [...]
jest bardzo niedostateczne, nędzne, głodne, i w tych wycieczkach teraz-
348 I
ROZDZIAŁ^
niejszych pod stolicą postrzelanych, poranionych, a nie mają się czym
dać wyleczyć”38.
Sytuacja wojsk polskich w stolicy także była bardzo trudna. Po
odejściu Sapiehy powstańcy opanowali całkowicie fortyfikacje zwane
Bielgorodem lub inaczej Białymi Murami (w rękach polskich pozostawał
do tej pory Kitajgród, Kreml i pięć bram w Białych Murach)39. Hrydzicz,
który w lipcu posłował do Moskwy, spotykając po drodze wracające po
selstwo Adama Żółkiewskiego, w czarnych barwach opisywał sytuację:
„Zastałem i nowinę niepocieszną z stolice, wysłaną przez umyślnych po
słańców, pięciu dworzan ruskich, mianowicie: p. Aleksieja Bezobrazowa,
Hrehora Kołohrywowa, Iwana Pleszczejewa, Szczepana Farbiewa, Iwa
na Aladzina i przez kilkunastu żołnierzów przy nich. Mianowicie przez
p. Pniewskiego, Aszczęsnego chorążego tatarskiego i ich towarzystwo, że
po odjechaniu pp. posłów i wyjściu z nimi do tysiąca człowieka, którzy
z Możajska dla żywności na czatę z Panem [Pawłem] Ruckim ku Osipowi obrócili się i po odejściu JMP starosty uświackiego ze wszystkim
pułkiem JM na czatę ku Rzezani [Riazaniowi], a przy nim przynajmniej
trzeciej części, jeśli w połowie pacholików wojska stolicznego, dla żyw
ności (bo w stolicy głód barzo wielki), Lapunow mając dawną groma
dę niemałą zmienników i świeże posiłki wielkie z Niżnego Nowogroda,
z Szackiego [Szacka] i Siewiery, gdzie Arcimiej Izmaiłow zbierał się
dawno i chciał, by iść na odsiecz Smoleńskowi. Ale dowiedziawszy się
o wzięciu Smoleńska przybył pod stolicę. Szturmy ją wielkimi gwałtem
co dzień do naszych, opanowali już wszystek Biały Mur, nie bez szko
dy w piechocie naszej niemieckiej, naszych już tylko na Kitajhorodzie
a na Krymie [Kremlu] zawarli. Bramy i forty żadnej naszym wolnej nie
zostawili, nawet brania wody z rzeki Moskwy z horodków pobliżu nasta
wianych bronią, po trawę i po żadną rzecz wychylić się nie dadzą. Zgoła
krótko pisząc wielki gwałt i ściśnienie od nieprzyjaciela nasi mają. Jeśli
JMP Hetman Litewski (do którego p. Pniewskiego i tego chorążego ta
tarskiego z Możajska wyprawiliśmy) prędko nie nastąpi, albo p. woje
woda bracławski spod Smoleńska posiłku nie przyśle, o który się do JM
pisało, albo jeśli też JM Pan Sapieha z czaty nie zwróci się bliżej niż za
cztery niedziele jako miał wolą, do którego się też posłało z Możajska, bo
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA lólj)
I
349
z stolice słanie wożono [...] tedy trzeba się obawiać czego niebezpieczne
go i szkodliwego”40. Nazajutrz Moskwa zdobyła także ważny strategicz
nie Dziewiczy (Nowodziewiczy) Monaster41.
Sytuację oblężonych Polaków poprawiło nieco zamieszanie w obo
zie powstańczym. Na skutek umiejętnej prowokacji Gosiewskiego zbun
towani Kozacy dońscy zabili Prokopa Laptmowa (i VIII1611 r.)42. Jego
miejsce zajął teraz wywodzący się z Polski Kozak - Iwan Zarudzki.
Dominacja Kozaków w obozie powstańczym spowodowała wycofa
nie się z niego dowódców szlacheckich, a w rezultacie rozkład owe
go tzw. I opołczenia. Równocześnie cały kraj pogrążał się w anarchii.
Po drogach grasowały oddziały bandytów, zwanych wówczas szyszami.
Hrydzicz bezskutecznie szukał ochotnika, który przeprowadziłby go
z Wiaźmy do Carowego Zajmiszcza. W końcu podjął się tego rotmistrz
kozacki Wojciechowski z pułku starosty uświackiego, za zoo złp. Mimo
że podróżowali całą rotą i tak byli kilkakrotnie napadani przez szyszów43.
Zamieszanie w obozie powstańczym umożliwiło Polakom po zacię
tych walkach odzyskać Białe Mury (Biełgorod), a tym samym przerwać
ścisły łańcuch oblężenia44. 14 sierpnia wrócił pod Moskwę Sapieha, we
zwany listem od Gosiewskiego45. Charakterystyczne jest, że już kilka dni
po przyjeździe starosty uświackiego przybyli doń wysłannicy bojarów ze
strony powstańczej, proponując rokowania. Pod datą 18 VIII1611 r. Jan
Piotr Sapieha zanotował: „Tegoż dnia od Zarudzkiego i od bojar przyjeż
dżał Pan Walawski i bojarowie niektórzy, i inni z tern do Jego Mości Pana
Hetmana, że wszyscy bojarowie pragną zgody z narodem naszym, pragną
uśmierzenia ziemie prędkiego, aby z Królem Jego Mością i Rzecząpospolitą pacta skuteczne zawarte były. Jego Mość Pan Sapieha wyjachał do
nich i przyjął to od nich, a nazajutrz punkta wszystkie, czego potrzebują
napisane przynieść chcieli - i z tern się rozjachali. Tymczasem Jego Mość
Pan Sapieha obaczywszy to, że podczas traktatów trzeba być ostrożnym,
miał wszystko wojsko przez całą noc w sprawie”46. Następnego dnia pan
Walawski ponowił ofertę traktatów, ale Sapieha odpowiedział mu: „Tak
wielkich rzeczy nie godzi się na koniech odprawować, ale niech tu kogo
przyszłą, a stąd zakłady wezmą, a ja im będę w namiecie swym rad”47. Ro
kowania rzeczywiście nastąpiły, dotyczyły one jednak tylko problemów
350
I
ROZDZIAb4
związanych z wymianą jeńców. Do poważniejszych rozmów z wysłanni
kami Zarudzkiego miało dojść 25 VIII1611 r., jednakże zapowiedziani
negocjatorzy nie przybyli48. W tym czasie wojsko Sapiehy zajęte było
negocjacjami w sprawie wypłaty należnych mu ćwierci. 25 sierpnia koło
generalne zażądało od Gosiewskiego szybkiej wypłaty dwóch ćwierci.
Żądanie to ponowiono na kole 26 sierpnia, a dwa dni później żołnie
rze wręcz zagrozili, że jeśli nie dostaną pieniędzy, to powrócą do Polski.
29 VIII1611 r. na kole generalnym żołnierze za ostateczną datę, do której
będą czekać, uznali 15 września. 31 sierpnia Gosiewski wysłał dwóch po
słów do sapieżan, którzy zaproponowali im, aby sprowadzili się w mury
Moskwy, a obie formacje (Sapiehy i Gosiewskiego) wydelegowały po
łowę swoich sił na poszukiwanie żywności. Sapieżanie zignorowali tę
propozycję. Koło generalne w dniu 3 września zaproponowało kompro
mis - wojsko zadowoli się jedną ćwiercią i insygniami ze skarbca kremlowskiego. Część wojska, nie zgadzając się na te warunki, 5 IX 1611 r.
ruszyła w drogę do Rzeczypospolitej49. Reszta oddziałów pozostała
w Moskwie (pod wodzą dzielnego pułkownika, autora diariusza - Józe
fa Budziły). Inne grupy sapieżyńców operowały w okolicach stolicy. Te
ostatnie oddziały nie słuchały już właściwie rozkazów dowódców kró
lewskich. 15 IX 1611 r., po krótkiej chorobie, Jan Piotr Sapieha niespo
dziewanie umarł50.
Powróćmy jednak do obozu królewskiego i Zygmunta III, świętu
jących zwycięstwo pod Smoleńskiem. Wybuch powstania w Państwie
Moskiewskim i trudności wojsk polskich pod Smoleńskiem były przy
czyną przechodzenia wielu bojarów na stronę Lapunowa i Zarudzkie
go. Najgłośniejsza była chyba konwersja Iwana Nikijycza Sałtykowa,
który - jak pamiętamy - przybył pod Smoleńsk w lutym 1611 r. jako
poseł z Moskwy. Wyruszył on spod Smoleńska z oddziałami moskiew
skimi, aby tępić krążące wokół obozu grupy szyszów i zbuntowanych
dorohobużan. Po opuszczeniu Smoleńska napisał list, w którym obrzu
cił króla oskarżeniami. Oświadczył m.in.: „Moskiewskie Hospodarstwo
do końca zniszczył i zamki od Moskwy odrywasz, Smoleńska i Siewie
rza do Polski i do Litwy odstępujesz, wiele cerkwi spohanił i w kościoły
przewrócił [!], bojarskie i dworzańskie rodzaje zwodzisz, niewinnie ich
UTRACONE SZANSE (LATO I 61 I—ZIMA I 6l 3)
|
351
zabijasz, krew niewinną przelewasz i Posłów metropolitę Filareta i bo
jarzyna kniazia Wasyla Wasylewicza Galicyna z towarzyszami posłałeś
do Polski na więzienie, chcąc gwałtem Hospodarstwem Moskiewskim
zawładnąć i nas Polakom w niewolę podać, a syna swego na Moskiewskie
Hospodarstwo dać nie chcesz”51. Rzecz jasna, że tak obelżywy list musiał
oznaczać całkowite wypowiedzenie posłuszeństwa. Sałtykow jednak nie
palił za sobą wszystkich mostów. Podkreślał, że przysięgał królewiczo
wi i że nadal prosi króla o wysłanie Władysława na tron carski. Stawiał
też inne warunki porozumienia: wycofanie się króla spod Smoleńska,
zwolnienie posłów - Golicyna i Filareta, nieanektowanie żadnych ziem
przez Koronę i Litwę, opuszczenie wszystkich zamków i w ogóle teryto
rium moskiewskiego przez wojska Rzeczypospolitej51. Dalej podkreślał,
że jeżeli król nie wypełni tych warunków, on i inni „wszyscy zgodnie
za prawosławną wiarę i za moskiewskie zniszczenie gotowi pomrzeć”53.
Stwierdzał też, że wiele osób czekało na jego opinię w sprawie postępo
wania króla i teraz wielu porzuci stronę Zygmunta III54.
Król liczył, że zdobycie Smoleńska wywrze silne wrażenie na licz
nych odstępcach spośród szlachty moskiewskiej. 15 VI 1611 r. wydał
specjalną odezwę „do zmienników”55. Podkreślał w niej, że przybył do
Moskwy wyłącznie po to, aby zapobiec dalszemu przelewaniu krwi.
Zwracał też uwagę, że tylko dzięki niemu Samozwaniec porzucił oble
ganie Moskwy i wyjechał do Kaługi, a Szujski został obalony. Poruszał
też sprawę poselstwa Golicyna i Filareta, którzy „cicho złe rady radzili,
z Michaiłem Szeinem, z Prokofiejem Lepunowem i z innemi zmiennika
mi naszymi zsyłali się i słowa nieprzystojne, zmyślone o nas Hospodara
niewinni i w listach swoich pisali i między ludzie udawali”56. Król szcze
gólnie podkreślał zdradę Sałtykowa: „Nad to Iwan Nikitycz Sołtykow
i inni dworzanie, dzieci bojarscy i wszelakich czynów ludzie Smolanie
i inszych horodow wziąwsze nasze hospodarskie wielkie żałowanie prze
stąpił i złamał swoje chrestne całowanie...”57. Dalej król podkreślał, że nie
mogąc patrzeć już dłużej na te zdrady, postanowił zdobyć zbrojnie Smo
leńsk. Tego typu twierdzenie było, rzecz jasna, robieniem dobrej miny
do złej gry, ale mogło wywrzeć pewne wrażenie. Na koniec Zygmunt III
apelował, aby wszyscy porzucili zdrajców58. List ten przeznaczony był
351
I
ROZDZIAU4
zapewne do szerokiego kolportażu. Był on też w istocie polemiką z pis
mem Iwana Nikitycza Sałtykowa, które - jak się zdaje - także szeroko
kolportowali powstańcy w Państwie Moskiewskim. Podobnej treści pis
mo skierował Zygmunt III do bojarów moskiewskich w stolicy, popiera
jących Polaków59. Podkreślał w nim, że do zdobycia Smoleńska zmusiła
go przede wszystkim zdrada Sałtykowa60. List ten dostarczył do Moskwy
wysłannik króla - Jerzy Potiomkin61. Bojarzy w odpowiedzi wyrazili żal,
że w szturmie Smoleńska zginęło niepotrzebnie tak wielu chrześcijan, ale
winą za to obciążali upór Szeina. Zawiadomili też króla o śmierci Iwana
Sałtykowa (syna Michała), zamordowanego przez bojarów z Nowogro
du Wielkiego61.
Po zdobyciu Smoleńska Zygmunt III popełnił największy błąd
w historii całej wyprawy. Oddajmy tu głos J. U. Niemcewiczowi: „Po na
syceniu miłości własnej przez wzięcie długo dobywanego Smoleńska, nie
tylko rady panów przedniejszych, lecz sam zdrowy rozsądek wskazywał
korzystać z zwycięstwa, i co rychlej ciągnąć pod stolicę. Jakoż puszczony
na całe państwo postrach zburzeniem tak przeważnego grodu, niezgo
da między Moskalami, z których dotąd wielu z przedniejszych sprzyjało
Polakom, za sobą wszystko spokojne, najdogodniejsza pora roku, połą
czenie na koniec świetnych wojsk królewskich z doświadczonymi Strusia
i Sapiehy pułkami rokowały w tej sprawie koniec świetny i prędki. Tym
to i Gąsiewskiego wojskom nie oparliby się leżący pod stolicą Moskale.
Raz wszedłszy do tej stolicy, mógł Zygmunt zwołać bojarów, uspokoić,
rozrządzić wszystko podług swej woli, osadzić ją na koniec własnym
żołnierzem i mieć spokojną do swego czyli też do królewicza przyjazdu.
Burzliwe nawet wojska o zaległy żołd wołania tym jednym sposobem
uciszyć się mogły. Któż bowiem zabronił Zygmuntowi otworzyć dawne
skarby carskie i z nich rycerstwu zaległości zapłacić? Spóźnienie sejmu
łatwo byłoby wymówionem, gdyby król nie tylko jako zdobywca Smo
leńska, lecz jako zwyciężca całej Moskwy, okazał się w oczach zebranego
narodu”6’. Niemcewicz był dość krytycznie nastawiony do Zygmunta III,
z tą jego opinią można się jednak zgodzić bez większych zastrzeżeń.
Wojsko, którym król dysponował pod Smoleńskiem, było niewątpliwie
wyczerpane fizycznie i psychicznie, ale karne i nie domagało się na gwałt
UTRACONE SZANSE (LATO I 61 I—ZIMA 161 3)
|
353
zapłaty. Wyprawienie go na Moskwę było możliwe i konieczne. Zyg
munt III wybrał inne rozwiązanie. Postanowił wracać do kraju na zbli
żający się sejm, a zadanie odsieczy Moskwie powierzał w swoich planach
oddziałom Jana Piotra Sapiehy i inflanckim wojskom Jana Karola Chod
kiewicza. Król wyraźnie nie doceniał stopnia zagrożenia załogi polskiej
w Moskwie. Liczył, że nawet same wojska Sapiehy mogą wystarczyć do
rozgromienia powstańców. W liście Z25 VI 1611 r. ksiądz Zadzik pisał:
„Po szczęśliwej naszej z Smoleńskiem rozprawie nic się z inszych stron
nie ponowieło, co by się Waszmości memu Miłościwemu Panu oznajmić
mogło. Co godzina jednak wyglądamy czego pociesznego o rozgromie
niu tamtego nieprzyjaciela, któremu i ja tą wiadomością i za nastąpie
niem pułku P. Sapiehy, który już się pewnie ku stolicy ruszeł, wiele serca
ubędzie”64. Nastroje panowały więc optymistyczne. Niestety szybko się
rozwiały, a to za sprawą niepokojących wiadomości o rokowaniach Sapie
hy z Lapunowem. Już w następnym liście do Wawrzyńca Gembickiego
z 27 VII 1611 r. ksiądz Zadzik donosił: „Od stolice nie mieliśmy jeszcze
nic pociesznego, oprócz tego, że pułk p. Sapiehy z p. Strusiem obiegli
Lepunowa, wszystkie aditus dosięgania żywności praeclusenmt. Nasi
też z stolice ustawicznemi wycieczkami bardzo im dokuczają. Czekamy
jaki tamtych rzeczy exitus będzie, to KJM nie dzierży, że ten tam pułk
p. Sapiehy począł się wdawać z niemi w traktaty, obawia się, aby się chytrej
nie dał uwieść Moskwie, która samym czasem i temi prolongatiami zwo
jować by naszych chciała. Posłaliśmy tu z drogi list do nich, aby żadnych
traktatów nie czyniąc to przedsiębrali, co by do zniesienia nieprzyjaciela
tamecznego należało”65. Listy te, jak wiemy, nie odniosły istotnego skut
ku, a Sapieha nie kwapił się do szybkiego rozgromienia Lapunowa. Na
początku lipca król wyruszył ze Smoleńska w kierunku Wilna66.15 lipca,
w okolicach Borysowa67, doszło do spotkania Zygmimta III z hetmanem
Chodkiewiczem. Jak pamiętamy, Zygmunt III już w kwietniu wezwał
Chodkiewicza pod Moskwę68. W wyniku spotkania pod Borysowem
Chodkiewicz zgodził się objąć naczelne dowództwo w wojnie z Moskwą
i podjąć energiczne działania w celu zorganizowania odsieczy oblężonej
stolicy carów69. Król napisał też do Sapiehy list, w którym nakazał sta
roście uświackiemu połączyć się z Chodkiewiczem. Nie dał on żadnego
354
I
ROZDZIAŁ 4
rezultatu. Chodkiewicz miał też kłopoty z podporządkowaniem sobie
wojsk Aleksandra Lisowskiego i zgromadzeniem rot inflanckich70.
Głównym powodem, dla którego (przynajmniej oficjalnie) Zyg
munt III wyruszył spod Smoleńska do Warszawy, był sejm. Listy deliberatoryjne zostały wysłane jeszcze w lutym 1611 r. spod Smoleńska.
Zawierały one krótką charakterystykę sytuacji w Państwie Moskiew
skim. Wspominały o śmierci Samozwańca. Mówiły też o buncie prze
ciwko wojskom polskim: „Prędko po tym, po jego zejściu [Dymitra
Samozwańca II] w tutecznym państwie odkrywszy się niechęciami swemi ku nam, zbierać się do kupy w Riazańskiej Ziemie przeciw ludziom
naszym, co na Moskwie i dumnym tego narodu bojarom poczęli...” - do
nosił król71. Odpowiedzi senatorów nadchodziły przez cały marzec. Sto
sunkowo dużo miejsca poświęcił sprawom moskiewskim w swoim liście
Wawrzyniec Gembicki. Sugerował on, że najlepiej byłoby, gdyby król po
wrócił do kraju, załatwiwszy uprzednio wszystkie problemy w Moskwie.
„Pierwsza jest Moskiewskie dzieło - pisał biskup kujawski i kanclerz za
razem - pokazać ludziom potrzeba, że wielkie i ważne przyczyny do nie
go Waszę Królewską Mość przywiodły, a nie tylko boni publici studium,
ale też periculorum metris, które tam z tej strony mogły się zwalić na Ko
ronę...” Kanclerz, podobnie zresztą jak i król, obawiał się ataków szlachty
za rozpoczęcie wojny bez zgody sejmu71. Listy przedsejmowe do szlach
ty (uniwersały) zawierały, jak zwykle, aluzje do oczekiwanej przez króla
ofiarności szlachty73. Sejm walny koronny król zwoływał na 26 września,
sejmiki partykularne na 15 sierpnia, a generalne na 15 IX 1611 r. Li
sty przeznaczone dla senatorów były, jak zwykle, bardziej rozbudowane.
Król stwierdzał w nich, że wyprawa na Moskwę nie służyła jego party
kularnym celom, ale wyłącznie dobru Rzeczypospolitej, gdyż wyprawa
ta przyniesie Koronie i Litwie znaczny przyrost terytorialny. W sprawie
tronu moskiewskiego dla królewicza Władysława król oświadczał, że nie
chciał podejmować żadnej wiążącej decyzji bez zgody sejmu74.
Przebieg sejmików omówił dokładnie Janusz Byliński75, zwróci
my tu jedynie uwagę na poruszane na nich sprawy związane z Moskwą.
Sporo mówiła już na ten temat instrukcja dla legatów. Uzasadniała
ona szeroko powody interwencji w Moskwie. Wymieniała: zagrożenie
UTRACONE SZANSE (LATO I 6l I—ZIMA 161 j)
|
355
szwedzkie, ciężkie położenie wojsk polskich przy Samozwańcu, którym
trzeba było pomóc (!), chęć odzyskania straconych niegdyś prowincji,
konieczność osłabienia odwiecznego nieprzyjaciela Polski i Litwy. Zyg
munt III podkreślał też fakt, że wojna miała charakter prewencyjny,
uprzedzała nieimiknione uderzenie Moskwy na Rzeczpospolitą. Król
przypomniał także, że o wkroczenie Polaków do swojego państwa pro
sili sami mieszkańcy Moskwy. Nie można więc było nie wykorzystać tak
wspaniałej okazji. Dalej król rysował przed szlachtą możliwość zarówno
nabytków terytorialnych, jak i połączenia obu państw pod jednym ber
łem. Sporo miejsca król poświęcił też odpieraniu ewentualnych ataków
szlachty, dotyczących rozpoczęcia wojny bez zgody sejmu. Stwierdził,
że w tej sprawie konsultował się z sejmikami i radą senatu. Instrukcja
szeroko opisywała też sukcesy wojsk polskich w Moskwie, wymieniała
zdobyte twierdze, wspominała o Kłuszynie i uwięzieniu Szujskich. Król
odpowiadał także na zarzuty, że mógłby o wiele szybciej skończyć woj
nę, gdyby postępował według żądań Moskwy i dał jej królewicza. Zyg
munt stwierdził, że „ten chytry naród” mógłby po odejściu wojsk łatwo
usunąć Władysława, dlatego należało w tej sprawie postępować ostroż
nie. Podkreślał też, że nie chciał narazić się na zarzut złamania swojej
deklaracji uczynionej przed wyprawą, że nie wykorzysta wojny do swo
ich prywatnych celów. Dlatego też walczył o odzyskanie Smoleńska
i Siewierszczyzny (tzn. Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej), co zostało
zrealizowane. Dalej król sugerował, że wojna nie jest jeszcze zakończo
na, i apelował o pomoc finansową. „Posiłków tylko a potężnych trze
ba - pisał Zygmunt - do porządnego imprezy lubo przez moc, lubo
przez traktaty zawarcia, bo jeżeli mieczem dalej opanować państwa, to
się będzie zdało, nervum belli tamtym wojskom i nowej piechocie po
trzeba, jeśli traktatami zawierać, te sporsze z takimi ludźmi kiedy szabla
w ręku”76. Tak więc wojnę można kończyć zbrojnie lub traktatami, ale
w obydwu przypadkach konieczne są podatki od szlachty. Zygmunt III
uspokajał też w instrukcji szlachtę, że jego wyprawa na Moskwę nie słu
żyła w żadnym wypadku wzmocnieniu władzy w Rzeczypospolitej czy
ustanowieniu państwa absolutnego. Król stwierdził, że takim opiniom
zaprzecza chociażby fakt, że choć mógł, to nie osadził królewicza na tro-
35*
I
ROZDZIAU4
nie moskiewskim bez zgody stanów polskich77. Stanowisko sejmików
przedsejmowych w kwestii moskiewskiej było zróżnicowane. Jak pod
kreśla J. Byliński, na Litwie „nastroje opozycyjne rosły proporcjonalnie
do odległości od stolicy Litwy”78. Sejmik oszmiański wyrażał radość
z odzyskania Smoleńska, Siewierszczyzny i Czernichowszczyzny, rów
nocześnie jednak troszczył się o przyszłość tych terytoriów. Instrukcja
oszmiańska zalecała posłom „prosić i starać się o to, aby [Smoleńsk] we
dług poprzysiężenia przodków JKM i samego JKM do tegoż Państwa
W. X. Litewskiego, jako własności jego za przysiężeniem, za łaską Bożą
i wszystkiej Ziemi Siewierskiej przywrócony był i aby każdy w domu”79.
Ta ostatnia uwaga dotyczyła przywrócenia dóbr w ziemiach odzyska
nych potomkom ich dawnych posiadaczy. Przez instrukcję tę przebija
wyraźnie obawa Litwinów, aby Smoleńszczyzna i Ziemia Siewiersko- Czernichowska nie zostały przyłączone do Korony. Spory o to, gdzie
przyłączyć nowe prowincje, miały zresztą wkrótce wybuchnąć. Po zdo
byciu Smoleńska książę Janusz Radziwiłł pisał do swojego stryja, księcia
Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła: „Przy rekuperacji Smoleńska obaczymy, co bardziej w Panu [Zygmuncie III] przemaga, czy afekt ku Koronie,
czy krew Jagiełłowa”80.1 dodawał: „Pisze mi jeden przyjaciel, per confidentia, że już w Wilnie zwada między Panami o Smoleńsk, o urzędy, dygnitarstwa: unia u kata!”81. Szlachta oszmiańska sugerowała, aby wojnę
z Moskwą zakończyć raczej przez traktaty niż działaniami wojennymi.
Jednak w wypadku, gdyby traktaty nic nie dały, posłowie mieli „do go
towości wojny z tym narodem sposób namawiać”. Natomiast uchwalenia
podatku sejmik ten odmówił, podobnie jak sejmik nowogródzki81. Apel
o przyłączenie Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej i Księstwa Smoleń
skiego Litwy znajdował się też w instrukcji sejmiku mińskiego. Zdaniem
szlachty mińskiej wojna powinna kończyć się raczej traktatami niż mie
czem83. Sejmik miński postulował też, by w przyszłości nie rozpoczynać
wojny bez zgody stanów84. Sejmik wileński także apelował o przyłącze
nie nowych prowincji do Litwy, równocześnie jednak zajął stanowisko
silnie prokrólewskie, co objawiło się chociażby w zgodzie na z-3 pobory
i inne podatki85. Szlachta połocka bardzo krytycznie była nastawiona do
trwających działań wojennych z Moskwą. Domagała się ona wręcz uka-
UTRACONE SZANSE (LATO I 6l I—ZIMA I 6 I 3 )
|
357
rania winnych, którzy namówili króla do rozpoczęcia wojny bez zgody
stanów86.
Reasumując, sejmiki litewskie w większości zgadzały się na podatek
w niewielkiej wysokości (i pobór), sugerowały jednak, aby wojnę z Mo
skwą kończyć traktatami. Także w Koronie opinie sejmików na temat
wojny z Moskwą i dalszego postępowania w tej sprawie były różne. Sej
mik średzki generalnie poparł Zygmunta III w kwestii wschodniej, nie
poświęcił jednak sprawom moskiewskim zbyt wiele czasu, gdyż zajęty był
raczej kwestią brandenbursko-pruską87. Sejmik proszowicki przebiegał
dość burzliwie, ale żadnych szczegółów na jego temat nie znamy. Szlach
ta łęczycka poparła wprawdzie działania króla i zalecała kontynuowanie
wojny z Moskwą, żądała jednak na przyszłość, aby wojna nie zaczynała
się bez zgody sejmu88. Podobną opinię wyrażała szlachta lubelska. Także
ona sugerowała, by wojnę z Moskwą kończyć traktatami. Nowe prowin
cje proponowała podzielić - Koronie przyznać prawie całą Siewierszczyznę (pod tym pojęciem rozumiano zapewne też Ziemię Czernichowską),
a Litwie jedynie Smoleńsk z okolicami89. Bardzo ciekawa była instrukcja
sejmiku sieradzkiego w Szadku. Szlachta wyraziła w niej silne poparcie
dla wojny z Moskwą. Zdobyte terytoria proponowała przyłączyć do Ko
rony i nadawać w nich dobra zasłużonym żołnierzom i szlachcie90. Wo
jewództwo ruskie poparło wszelkie poczynania i plany króla w kwestii
moskiewskiej bez zastrzeżeń91. W sumie większość sejmików wykazywa
ła umiarkowane poparcie dla wschodnich planów króla, większość też
zgadzała się na niewielkie podatki. Zastrzeżenia szlachty dotyczyły naj
częściej samej formy rozpoczęcia wojny z Moskwą - bez zgody stanów.
16 IX 1611 r. Zygmunt III triumfalnie wjechał do Warszawy91.
Dziesięć dni później rozpoczął się sejm walny Rzeczypospolitej93. Po
panegirycznej mowie marszałka sejmu Jana Swoszowskiego i powitaniu
króla propozycję od tronu wygłosił podkanclerzy Feliks Kryski. Była ona
w dużym stopniu poświęcona sprawom moskiewskim94. Po długim wstę
pie poświęconym stosunkom Moskwy z Rzecząpospolitą na przestrzeni
ostatnich stu lat, Kryski przypomniał liczne niepowodzenia Polski i Litwy
w starciach z sąsiadem. Dopiero rządy Zygmunta III odwróciły tę kar
tę. Dalej Kryski szeroko uzasadniał przyczyny, dla których Zygmunt III
358
I
ROZDZIAW
zdecydował się na wojnę. Wymieniał spiski Szujskiego, złamanie przez
niego rozejmu (wymuszonego zresztą na uwięzionych polskich posłach),
wymordowanie Polaków, którzy udali się na ślub Maryny. Podkreślał też,
że do „rekuperowania” wschodnich prowincji utraconych przez Litwę
w XVI w. Zygmunt III zobowiązał się w pactach conventach i teraz musiał dążyć do spełnienia danych obietnic. Podkanclerzy, chociaż szero
ko opisywał korzyści z takiego lub innego podporządkowania Państwa
Moskiewskiego, podkreślał jednak, że wojny nie da się zakończyć samy
mi traktatami, potrzebna jest potężna siła militarna. W swojej mowie
Kryski gwałtownie zaatakował też zwolenników Dymitra I Samozwań
ca. Stwierdził, że niektórzy senatorowie spiskowali z Dymitrem, który
miał w planach podbicie i przyłączenie Polski do Moskwy. Zarzucił też
Dymitrowi II, że za radą niektórych Polaków palił miasta i wsie na dro
dze wojsk królewskich. Zarzuty te były wymierzone zapewne w Jerzego
Mniszcha i innych zwolenników nieżyjącego już Dymitra95. Jak słusznie
podkreśla J. Byliński: „Regalistom chodziło bardzo o skompromitowa
nie w oczach szlachty popleczników obu Samozwańców, by ich uczynić
po prostu nieszkodliwymi dla dalszych planów i zamierzeń królewskich.
Być może, że dwór pragnął dać poznać swym przeciwnikom, iż dyspo
nuje dostatecznymi dowodami rzeczowymi, by ich w razie potrzeby
oskarżyć o zdradę państwa i oddać pod sąd. [...] Oskarżając rokoszan
i innych, spiskowców regaliści chcieli przy okazji usprawiedliwić się z za
rzutu, że rozpoczęli wojnę bez zgody stanów, bo spiskowcy udaremnili
taką uchwałę”96. Mówiąc o królewiczu, Kryski stwierdzał, że wysłanie go
do Moskwy byłoby wielce ryzykowne, gdyż Moskwa to naród zdradziec
ki i przewrotny. Propozycja osadzenia Władysława nagronie była z jej
strony jedynie pretekstem służącym do zyskania na czasie. Poza tym król
w czasie kampanii wojennej zawsze stawiał wyżej interesy kraju niż swo
jej dynastii. Tak było np. w przypadku Smoleńska, który chciał złożyć
przysięgę jedynie Władysławowi jako carowi, co było dla Zygmunta nie
dopuszczalne, gdyż traktował tę twierdzę (tak jak całą Smoleńszczyznę,
Siewierszczyznę i Czernichowszczyznę) jako własność Rzeczypospoli
tej. „Bo i Smolanie i Siewierzanie nie Królowi Polskiemu, ale obranemu
Kniaziowi Moskiewskiemu przysiąc chcieli, tym samym nas nieopatrz-
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA t6l?)
I
359
nych z prawa własności wyzuć by byli mogli, zadawszy to nam” - mówił
Kryski. Na koniec podkanclerzy uderzał w tony dramatyczne: „Ten sejm
albo wynieść sławę Narodów naszych albo zhańbić może, ten sejm albo
rozszerzyć granic Rzeczypospolitej albo zwęzić daleko, ten sam uspokoi
Ojczyznę i porządek wróci, chodzić tedy koło niego, jako koło własnej
rzeczy trzeba”97. Wymowa propozycji była jednoznaczna. Na wojnę mo
skiewską potrzebne są duże środki, gdyż wcale nie jest ona zakończona,
mimo osiągnięcia znaczących sukcesów militarnych. Trzeba więc pro
wadzić wojnę aż do pełnego zwycięstwa. Kwestia tronu moskiewskiego
postawiona była w propozycji niejasno skoro jednak stwierdzono, że
ryzykowne byłoby wysyłanie królewicza, logiczny stawał się wniosek, że
zarząd Państwem Moskiewskim powinien objąć (przynajmniej na razie)
sam król.
Senatorowie wotowali i października. Prymas Wojciech Baranow
ski mocno podkreślił fakt, że wojna z Moskwą rozpoczęła się bez zgody
stanów. Poparł jednak sugestię króla wyrażoną w mowie Kryskiego, że
chociaż działania w Moskwie należałoby skończyć za pomocą traktatów,
to jednak mając w zanadrzu dobrze uzbrojoną armię98. Biskup krakow
ski Piotr Tylicki stwierdził natomiast, że wojna z Moskwą jest jak naj
bardziej zgodna z prawem. Posłowie na sejm 1609 r. nie zgodzili się na
nią, nie wyrazili jednak także sprzeciwu. Natomiast zagrożenie ze strony
Szwecji, a nawet Turcji, zmuszało Zygmunta III do interwencji. Tylicki
radził, aby zastanowić się nad przyszłością Moskwy. Jego zdaniem istnia
ły trzy rozwiązania - aneksja Moskwy do Rzeczypospolitej, osadzenie
tam na tronie któregoś z miejscowych bojarów, osadzenie na tronie car
skim kogoś z dynastii Wazów. Gdyby posłowie i senatorowie zdecydo
wali się na zakończenie wojny na drodze traktatów, to należałoby wysłać
kompetentnych posłów do Moskwy już na początku sejmu99. Kanclerz
i biskup kujawski Wawrzyniec Gembicki dużo miejsca poświęcił wyka
zywaniu legalności rozpoczęcia przez króla działań wojennych. Po ob
szernym wstępie historycznym stwierdził on, że Zygmunt III zwrócił się
do sejmików w 1609 r. o pozwolenie na zbrojny pochód do Moskwy.
Instrukcje sejmikowe były niejasne, jedni posłowie mieli w tej sprawie
konkretne wytyczne, drudzy nie. Król poprosił więc niektóre wojewódz-
360
I
ROZDZIAŁ 4
twa ponownie o opinię na sejmikach posejmowych zwołanych cztery ty
godnie po sejmie. Interwencję podjęto więc za zgodą szlachty. Kanclerz
podkreślał, że była wówczas znakomita okazja do interwencji, a „KJM
jako dobry żeglarz, kiedy ma wiatr porządny zażywa go”. Gembicki do
radzał też zwiększenie liczby żołnierzy w Moskwie, zwłaszcza piechoty.
Niekoniecznie musi to oznaczać długotrwałą wojnę, gdyż: „co gdy słyszy
nieprzyjaciel o naszej potężności i pieniądze, i władzy, pewnie wyprawi
tu jeszcze na ten sejm posły”100. A gdy Moskwa podda się królowi, łatwo
mu będzie odzyskać tron szwedzki i rozgromić króla duńskiego. Nowe
nabytki terytorialne proponował kanclerz obsadzać żołnierzami zobo
wiązanymi do ich obrony, na wzór rzymskich kolonów101. Jako zdecydo
wany przeciwnik prowadzenia dalszych działań zbrojnych zdeklarował
się Benedykt Wojna, biskup wileński102. Ciekawe wotum wygłosił biskup
kijowski Krzysztof Kazimierski. Radził on, „aby tę wojnę moskiewską
wojną kończyć, a nie traktaty, a na państwo nie dawać królewicza na
mięsne jatki i na rzeź”10’. Sugerował też, aby wysłać do Moskwy więcej
żołnierza polskiego. W przyszłości zdobyte ziemie moskiewskie należa
ło, jego zdaniem, kolonizować drobną szlachtą mazowiecką: „Mazury
osadzić kraje moskiewskie”'04. Biskup płocki Marcin Szyszkowski ra
dził natomiast „wojnę moskiewską [...] kończyć poborami”'05, czyli po
prostu działaniami wojennymi (podatki uchwalano przecież zazwyczaj
na wojsko). Co do tronu moskiewskiego wyrażał opinię, że królewicza
nie warto „dawać na tak podłą prowincję, gdyż za zasługami przodków
WKM osiądzie da Pan Bóg ten zacny potomek wielką monarchię”. Przez
tę ostatnią biskup płocki rozumiał zapewne Polskę lub Szwecję (albo oba
państwa naraz). Na tematy moskiewskie wypowiadały też zapewne bi
skup kamieniecki Jan Andrzej Próchnicki, lecz szczegółów jego mowy nie
znamy'06. Jako pierwszy z senatorów świeckich zabrał głos wojewoda po
znański Jan Ostroróg107. Bronił on zacięcie legalności wojny. Stwierdził,
że plany królewskie zostały rozgłoszone po sejmikach i nie spotkały się
z protestami. Zresztą były już precedensy rozpoczynania wojny bez zgo
dy stanów - np. wyprawa Zamoyskiego na Multany. A przecież powody
wkroczenia króla do Moskwy były o wiele bardziej istotne. Ostroróg ape
lował też, by Zygmunt III określił z nazwiska spiskowców, którzy knuli
UTRACONE SZANSE (LATO I 6l I—ZIMA 16l })
|
j6l
intrygi z Dymitrem I. Wypowiadał się też na temat urządzenia Państwa
Moskiewskiego w przyszłości, chociaż przytomnie zastrzegał się, że „to
jest trochę tak, jak kiedy pojmają Tatarzyna, woła: «pojmałem Tatarzyna, ale nie chce mnie puścić»”108. Radził więc, aby osadzić w zdobytych
prowincjach zasłużonych Polaków, zostawiwszy nieco włości wiernym
stronnikom króla wśród Moskwy. Nieco ziemi należałoby też przezna
czyć na ekonomie. Ostroróg proponował także zlikwidować małe zamki,
a większe odpowiednio wyposażyć109. Wojewoda podlaski Zbigniew Os
soliński, znany ze swoich opozycyjnych („republikańskich”) poglądów,
ostro skrytykował króla za rozpoczęcie wojny bez zgody stanów. Apelo
wał jednak o skuteczne i korzystne dla Rzeczypospolitej jej zakończenie.
„O moskiewskich sprawach trzeba dobrze radzić, bo my nie umiemy jed
no triumfować wziąwszy, triumfować straciwszy, bo tak o nas postronni
mówią” - stwierdził wojewoda110.
Bardzo obszerne przemówienie wygłosił wojewoda sandomierski
Jerzy Mniszech, ojciec Maryny111. Z góry zastrzegł się, że nie będzie od
powiadał jedynie na propozycję królewską, lecz musi bronić swojego ho
noru, jest bowiem atakowany przez wiele osób. „Cnoty moje jako olej na
wierzch wypłyną i w grób ze mną wstąpią” - wołał Mniszech111. Dalej
wojewoda stwierdzał, że Dymitr I był prawdziwym carem moskiew
skim, „coś mu i WKM listy swemi przyznawał i kiedy go pierwszy raz
prowadzał na państwo dziedziczne, tedy to było z pozwoleniem WKM
i tam Bóg oświadczył, że był prawdziwym panem ich, bo małą kupą ludzi
wiele wojska poraził i po tym zgodnie od wszystkich przyjęty i korono
wany”113. Następnie Mniszech podkreślał, że jego wyprawa z pierwszym
Samozwańcem była zorganizowana z pełną zgodą i błogosławieństwem
Zygmimta III. Wojewoda sandomierski zaprzeczał też gwałtownie, ja
koby spiskował z Dymitrem I i namawiał go do podboju Polski, co suge
rował Kryski w propozycji od tronu, Mniszech twierdził, że car Dymitr
nie zwierzał mu się i nie było nawet czasu dyskutować o jakichkolwiek
sprawach. Następnie Jerzy Mniszech przechodził do spraw związanych
z osobą Dymitra II. „Strony zaś drugiego Dymitra zmyślonego - mówił
wojewoda sandomierski - udawa nieprzyjaciel, żem dla tego do niego
jechał do obozu, abym przeszkadzał WKM, i tego nie dowiedzie się.
361
I
ROZDZIAŁ 4
Jechałem do obozu, ale poniewolnie, bo kilka tysięcy wojska zastąpiło,
czeladź naszą pozabijali, posiekli, odarli. Tak przyjechawszy do Carewo
Zajmiszcza, nie chcieliśmy dalej jechać, ale oni przed nami przysięgali,
że ten jest prawdziwy Dymitr, a myśmy też przysięgali, że nie ten. Potem
powiedzieli: «Jeśli nie pojedziecie do obozu, tedy my wszyscy wolemy
tu gardła położyć i wasze gardła wziąć, bo nasze wysługi wszytki będą
nam zapłacone waszem wróceniem». TamprosieliśmyJMP Sapiehę, aby
nas wwiódł do Polski, chciał szczerze, ale pomocy nie miał...”114. Mni
szech twierdził więc, że wraz z Maryną został wręcz porwany do Tuszyna
przez Polaków popierających Samozwańca. Jak wykazał A. Hirschberg,
szczegółowo zestawiając różne relacje, nie była to prawda115. Wojewo
da oświadczał, że od początku wiedział, że nowy Dymitr jest fałszywy.
Powiedział o tym m.in. kniaziowi Wasylowi Golicynowi, który obecnie
przebywa w Polsce i może to poświadczyć116. Jego córka uznała jednak
Dymitra za swego małżonka, czego Mniszech nie pochwalał. Wprost
przeciwnie, namawiał ją, „aby obyczajnie do tego małżeństwa przystępo
wała, bo to u mnie zawsze było niepodobno, i owszem do tego ją wiódł,
aby tamto porzuciwszy prosiła o jaki kącik WKM, w którym by Pana
Boga chwalić i swego żywota dokonać mogła...”117. Trudno uwierzyć
w szczerość słów wojewody sandomierskiego. Z drugiej strony jednak
należy podkreślić, że oskarżenia formułowane przez dwór pod adresem
Mniszcha o knowania z Dymitrem I w celu podjęcia wyprawy na Rzecz
pospolitą były słabo uzasadnione118.
Jako następny zabrał głos Adam Stadnicki, kasztelan kaliski11’.
Stwierdził on, że interwencja królewska w Moskwie była jak najbardziej
legalna i konieczna. To ostatnie twierdzenie uzasadnij m.in. tak: „Więc
co się tycze z Dymitrów albo od nich ludzi zaciągnionych (już co zaciągniono wie o tern wszystka Korona, szkoda się o to przeć) by był KJM nie
wstąpił w granice Moskiewskie pewnie by byli ludzie nasi na grzbiecie
swym przynieśli nam nieprzyjaciela”110. Stadnicki nie radził wysyłać kró
lewicza, zanim się Moskwy nie pokona. A pokonać „trzeba mocą, a nic
traktaty”121. Następnie Stadnicki gwałtownie zaatakował Mniszcha,
oskarżając go o podburzanie szlachty sandomierskiej, paktowanie z Ga
brielem Batorym i sprowadzenie najazdu żołnierzy tego ostatniego (tzw.
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA l6l 3)
I
З63
sabatów) na południowe województwa Rzeczypospolitej. Mniszech za
reagował na to oskarżenie i doszło do gwałtownej awantury zakończonej
upomnieniem dla obu senatorów i zakazem pokazywania się w senacie
aż do pogodzenia się i przeproszenia króla. Spór załagodzono po kilku
dniach111.
Następnie wotowało pięciu senatorów mniejszych, na końcu zaś
przemawiali ministrowie. Marszałek wielki koronny Zygmunt Myszkow
ski stwierdził: „Traktować z nimi nie radzę, chyba opędzając się szablą,
boć WKM chyba doświadczył z nimi traktatów, bo nulla fides”11’. Car
moskiewski nie powinien być „z tamtego narodu”, lecz z obcego rodu.
W ogóle zaś Myszkowski radził rozparcelować Państwo Moskiewskie na
drobne księstwa. Następnie zabrał głos podkanclerzy Feliks Kryski114.
Najpierw wygłosił on szerokie uzasadnienie konieczności interwencji
zbrojnej w Moskwie. Podtrzymał też zarzuty, które sformułował w pro
pozycji od tronu w stosunku do Mniszcha. W polemice z wojewodą
sandomierskim stwierdził, że król uznawał prawe pochodzenie pierw
szego Samozwańca, ponieważ zmuszały go do tego okoliczności: „ale
do tamtych zmyślonych panów moskiewskich co tu wczora wytoczono,
że KJM tym aprobował, że im tytuły woli swej dawał, że mu tak uda
no, więc tern aprobował, że na weselu był KJM, nie mógł tych rzeczy
odmawiać ani im wstrętu czynić, bo na gotowe rzeczy trafił, ale trzeba
było na to consensu Rzeczypospolitej w prowadzeniu i dawaniu córki
swej”115. Niezbyt przekonująca była ta obrona króla. Skoro bowiem sejm
Rzeczypospolitej nie wypowiadał się w sprawie małżeństwa Maryny, to
czy król mógł je aprobować i uczestniczyć w weselu? Tak więc podkanc
lerzy swoją mową wyrządził raczej Zygmuntowi III niedźwiedzią przy
sługę. Traktatów z Moskwą Kryski nie radził prowadzić. Uzasadniał to
następująco: „Dlategoż też takiego Pana potrzebują, który by im krwią
panował, a zacne potomstwo WKM, Boże zachowaj, na rzeź dawać stro
ny traktatów. Do traktatów trzeba z osób, jedna osoba, co traktaty podaje, druga co je przyjmuje, czego tu nie masz, bowiem jedna Moskwa
jest nasza, druga rozproszona”116. Zresztą, zdaniem Kryskiego, traktować
nie było o czym. Moskwa była w ręku Polaków, a „kto ma stolicę, ten
ma państwo”117. Należy jedynie uchwalić podatki, wyposażyć dobrze ar-
364
I
ROZDZIAŁ 4
mię i zbrojnie uspokoić Państwo Moskiewskie. Kryski uważał, że wojna
z Moskwą jest właściwie już wygrana, a strona polska może swobodnie
działać i realizować swoje koncepcje.Jako ostatni spośród senatorów za
brał głos podskarbi koronny Mikołaj Danilewicz118. Zajął się on sprawa
mi finansowymi wojska zaciężnego. Lew Sapieha spóźnił się na obrady
sejmowe i nie brał udziału w wotowaniu.
Wota senatorskie pokazywały w sposób charakterystyczny stosunek
polskich elit możnowładczych do toczącej się wojny z Moskwą. Więk
szość senatorów uważała, że wojna rozpoczęła się w sposób legalny i bro
niła króla przed zarzutami samowolnej interwencji. Za zdecydowanym,
szybkim zakończeniem działań zbrojnych był jedynie Benedykt Wojna,
biskup wileński. Inni senatorowie uważali, że wojnę należy kontynuować
aż do pełnego sukcesu. Część jednak opowiadała się za traktatami popar
tymi silną i dobrze zorganizowaną armią. Co do przyszłego urządzenia
Moskwy zdania senatorów były zróżnicowane. Zgadzali się oni nato
miast w jednym punkcie - wszyscy byli przeciwni szybkiemu wysyłaniu
królewicza na tron moskiewski. Uważali, że byłoby to szaleństwo, mogą
ce grozić królewiczowi utratą życia. Jeżeli zaś władcą Moskwy miał nie
być królewicz, to pozostawał (przynajmniej tymczasem) tylko król. Osa
dzenie Zygmunta III na tronie moskiewskim oznaczałoby, w rozumieniu
niektórych przynajmniej senatorów, mniej lub bardziej luźne wcielenie
Państwa Moskiewskiego do Rzeczypospolitej. Stąd pojawiły się plany
kolonizacji na ziemiach moskiewskich szlachty z Mazowsza, żołnierzy
na wzór rzymskich kolonów itp. Pojawiła się też koncepcja (Myszkow
ski) rozparcelowania Moskwy na drobne, zależne od Rzeczypospolitej
księstwa feudalne. Prawie wszyscy senatorowie opowi^lali się za uchwa
leniem podatków na dokończenie wojny. Charakterystyczne jest, że pra
wie wszystkie te głosy były wręcz triumfalistyczne. Pewne obiekcje miał
jedynie trzeźwo myślący Ostroróg. Senatorowie uważali, że wojna jest
właściwie wygrana, Moskwa znajduje się w ręku Polaków i należy teraz
spokojnie uporządkować sprawy związane z przyszłością podbitego pań
stwa. Nad sytuacją oblężonych w stolicy Polaków nie zastanawiano się,
licząc zapewne, że odsiecz Sapiehy i Chodkiewicza szybko zrobi porzą
dek z mało zdyscyplinowanymi oddziałami powstańczymi.
UTRACONE SZANSE (LATO I 6l I—ZIMA 161 3)
|
365
Sprawami moskiewskimi zajmowała się także izba poselska. 7 X1611 r.
Jan Swoszowski, marszałek izby poselskiej, zaproponował, by delegacja
sejmowa podziękowała królowi i senatorom za trud włożony w przy
gotowanie i realizację wyprawy moskiewskiej. Część posłów gorąco za
protestowała przeciwko temu, twierdząc, że wojna rozpoczęta została
w sposób bezprawny, bez zgody sejmu. Po długiej awanturze zdecydo
wano jednak owo podziękowanie złożyć119. W obronie legalności woj
ny wystąpił m.in. marszałek Swoszowski, którego głos okazał się bardzo
znaczący1’0. Najciekawszą mowę w sprawie polityki wobec Moskwy wy
głosił wpływowy poseł wielkopolski Marcin Broniewski. Mimo że miał
on wątpliwości co do legalności królewskiej wyprawy i na przyszłość po
stulował bardziej zgodny z prawem tryb postępowania, opowiadał się za
kontynuowaniem działań zbrojnych. Opanowanie Moskwy miało, jego
zdaniem, przynieść ogromne korzyści Rzeczypospolitej i jej władcy. Naj
ważniejsze z nich to zabezpieczenie granic i przywrócenie Zygmuntowi III
korony szwedzkiej, co niewątpliwie nastąpi po opanowaniu wschod
niego sąsiada. Utrzymanie Państwa Moskiewskiego nie stanowiło,
zdaniem Broniewskiego, żadnego problemu. „A jeśli Pan Bóg pobłogosławi mówił poseł - że to osiędziemy państwo, tedy to, co ludzie mówią, że
trudne do zatrzymania, tedy nietrudne, bo granic nie masz, sąsiady nie
bezpiecznych, jedna granica jest od Morza Lodowatego, tam sąsiada nie
masz, drugim sąsiadem myśmy beli, to się tu zniesie trzeci sąsiad - Szwe
cja, która za czasem da Pan Bóg nasza będzie”. Sporo miejsca poświęcił
też Broniewski przyszłemu urządzeniu Państwa Moskiewskiego. Propono
wał on, aby sejm wyznaczył na okres dwóch lat specjalnych gubernatorów
do rządzenia Moskwą. Gubernatorzy ci mieliby pochodzić na przemian
z Wielkopolski, Małopolski i Litwy. W innych pomysłach Broniewski
przypominał nieco Jana Ostroroga, wojewodę poznańskiego. Proponował
więc, by budować w Moskwie nowe zamki obronne, a małe i niepotrzeb
ne likwidować, radził też kolonizować ją mieszkańcami Rzeczypospolitej.
Sugerował też, że trzeba pozyskiwać bojarów przez umiejętne rozdawanie
im urzędów. W sprawie podatku radził uchwalić jeden pobór na prowa
dzenie wojny z Moskwą, drugi zaś pod pewnymi warunkami. Sugerował
też osobne opodatkowanie senatorów, duchowieństwa1’1.
366
|
ROZDZIAŁ 4
Postulat uchwalenia dwóch poborów na wojnę moskiewską po
parły także inne województwa. Podnoszono jednak konieczność ure
gulowań prawnych uniemożliwiających królowi rozpoczynanie wojny
bez zgody sejmu. Litwini podkreślali też, że Ziemia Siewiersko-Czernichowska i Smoleńszczyzna powinny zostać przyłączone do Litwy131.
Ostatecznie 10X 1611 r. większość województw zadeklarowała dwa,
a niektóre nawet trzy pobory. Niektóre odłożyły jednak decyzję w spra
wie drugiego i trzeciego poboru „do braci” na sejmiku posejmowym.
Wysłano więc do króla delegację, która powiadomiła go o tym pomyśl
nym fakcie. Delegacja prosiła też Zygmunta III, aby powołał specjalną
deputację do rozpatrzenia szczegółowych problemów związanych z woj
ną moskiewską133. Owocem pracy tej deputacji (w skład której wchodzi
ło 18 przedstawicieli izby poselskiej, a spośród senatorów m.in. prymas
Baranowski, hetman Żółkiewski, podkanclerzy Kryski)134 był dokument
„Capita deliberationum”135. Zawierał on przede wszystkim drobiazgo
we wyliczenie kosztów wojny moskiewskiej, a następnie przechodził do
wskazania źródeł pokrycia długów. Było to więc wyliczenie różnego typu
podatków z Polski i Litwy, a także z Moskwy. Projekt zakładał bowiem
opodatkowanie zajętych prowincji moskiewskich, a także wykorzystanie
skarbca moskiewskiego na Kremlu. Najciekawsze są dwa ostatnie roz
działy dokumentu: „De modo gerendi belli” i „De ordinatione provinci
arium”. Pierwszy omawiał wyprawę wojenną przeciwko Moskwie, na któ
rej czele miał stać król lub ewentualnie hetmani. Powinni w niej uczest
niczyć także deputaci z izby poselskiej i senatu. Drugi rozdział dotyczył
urządzenia Państwa Moskiewskiego po wojnie. Był on mało precyzyjny,
ponieważ deputaci uznali, że jest jeszcze za wcześnie r^ takie dywagacje.
Opracowany dokument stał się podstawą uchwalonej 22 października
uchwały podatkowej1 ?6.
Uchwalenie podatku było równoznaczne z poparciem planu pro
wadzenia dalszej wojny z Moskwą. Przyznawano na tę wojnę skromne,
zapewne niewystarczające środki finansowe, ale i one były cenne w obec
nej sytuacji państwa.
Posłowie dali więc Zygmuntowi wolną rękę - mógł on spokojnie
i legalnie podjąć nową wyprawę w celu objęcia tronu moskiewskiego
UTRACONE SZANSE (LATO I 6 I I—ZIMA I 6 I })
|
367
(nastroje posłów i senatorów sprawiły, że jako cara widzieli oni raczej
króla niż królewicza), mógł też - gdyby chciał - podjąć rokowania. „Ca
pita deliberationum” zalecały wręcz spróbowanie ich przed użyciem orę
ża157. Zygmunt III odniósł więc wyraźny sukces. Mimo protestów części
szlachty i senatorów przeciwko rozpoczęciu wojny bez zgody sejmu, po
lityka królewska spotkała się z akceptacją. W Warszawie panował nastrój
zwycięstwa, jakże mało uzasadniony wobec coraz gorszej sytuacji załogi
polskiej na Kremlu.
29 października odbyła się podniosła uroczystość triumfalna158.
Rozpoczęła ją parada 60 karet. Jechali w nich „panięta, słudzy, senato
rowie, żołnierze, bardzo ozdobnie”159. W karecie królewskiej siedział
hetman Żółkiewski, a tuż za nim w otwartym powozie „jechał Wasyl
Szujski - sam telko nazad siedział, a Dymitr Szujski z bratem przed nim,
a przystaw w nogach”140. W osobnych karetach jechali Michał Szein
i patriarcha Filaret. Czcigodni więźniowie zostali wprowadzeni do sali
senatorskiej zamku królewskiego przed oblicze króla i rady. Anonimowy
sprawozdawca pisał: „Car z bracią, pokłon uczyniwszy głową przed Jego
Królewską Mością, szłyk [czapkę] w ręku trzymając i przed majestatem
JKM stojąc, wszystkim uczynili żałosny widok szczęścia odmiennego
na świecie. Przypadła każdemu niezbyt dawnemi laty pamięć ona, ro
kowania między królami polskimi a carami moskiewskimi, kto by komu
ustępować miał. I kiwając wszyscy głowami swemi, dziwowali się szczęś
ciu wielkiemu i błogosławieństwu od Boga, Królowi Jego Mości nigdy
nie spodziewanemu. Takiego bowiem, człowieka przytomność, i dawnej
świetności wspomnienie, litość wzbudzały w tych, co się na niego patrzyli;
stawały im przed oczyma kwitnący niedawno stan, siła i zamożność tak
zawołanego państwa, a widząc cara z tego szczytu wielkości strąconego,
użalali się nad nim”141. Następnie głos zabrał Żółkiewski, który „podziwowawszy się szczęściu wielkiemu JKM, pochwaliwszy serce, męstwo
i animusz pański KJM, w tak wielkim, dziwnem, na tę i ową stronę
nachylonem szczęściu, nie utęsknienie ani ulęknienie ukazując afekt
prac i trudów wielkich JKM wzięciem Smoleńska i miasta stołecznego
Moskwy, wskazywał na osoby te, przed KJM stojące, cara wielkiego mo
skiewskiego, owych carów wielkich moskiewskich, przed laty Koronie,
368 I
ROZDZIAŁ 4
królom polskim panom sąsiednym, aż i samemu cesarzowi tureckiemu,
mocą, siłą potężną, prawie wszystkiemu światu strasznych i groźnych,
następnika”141.
.
Żółkiewski, zazwyczaj bardzo małomówny, tym razem nie szczę
dził słów: „Ukazował brata jego Dymitra, nad 180 000 ludu wojennego
hetmana wielkiego, ukazował męstwo, siłę, serce i moc wszystką; wyli
czał państwa, carstwa, księstwa, prowincje, ludu i poddanych wielkie
mnóstwo, potęgę, miasta, zamki, bogactwa zbyt niezliczone pod swym
rządem i rozkazywaniem mające, teraz szczęściem, męstwem, dzielnoś
cią i błogosławieństwem od Pana Boga JKM ze wszystkiego wyzute, ob
nażone i ogołocone i za więźnie przywiedzione, postawione i pod łaskę
i miłosierdzie od progu i nóg majestatu JKM oddane, miłosierdzia i łaski
proszące i czołem o ziemię bijące. Tu przy tych słowach sam car nachy
liwszy głowę do JKM nisko, dotknął się ziemi ręką prawą i pocałował ją
sobie. Hetman zaś brat carów [Dymitr], czołem swem do samej ziemi
raz uderzył, a brat trzeci młodszy [Iwan] trzykroć czołem bil i płakał.
Oddawał je zatem pan hetman KJM, nie jako za więźnie, ale jako za wzór
szczęścia odmiennego, przykłady niektóre przypomniawszy, które by
największego monarchy szczęśliwym być nie pokazują, aż po skończeniu
wszystkich swoich rzeczy na świecie. Prosił potem i przyczyniał się za
nimi o łaskę i miłosierdzie, o co też i sam car z bracią swoją toties quoties dotykając się ręką ziemi i czołem bijąc, z wielkim uniżeniem, milcząc
prosili”143.
Szujscy po ucałowaniu ręki królewskiej odprowadzeni zostali do
dworu Żółkiewskiego144. Następnie mowę wygłosił podkanclerzy Kry
ski. Po obszernym wstępie historycznym i licznych sławach wychwala
jących sukcesy królewskie, wezwał do dalszych starań o doprowadzenie
ekspedycji królewskiej do pomyślnego końca. „Wypełnić raczył JKM
Pan nasz przysięgę swoję: wetował nieszczęścia dziada swego; wrócił
państwom trzeci a szczęśliwy Zygmunt, co pierwszy upuścił, wrócił mę
stwem, wrócił dzielnością, wrócił mocą i siłą, to co zdradą odeszło było,
wrócił daleko potężniej zmocnioną fortecę, niźli ją był od nas nieprzy
jaciel wziął. Zatrzymać tylko potrzeba, bo non minor virtus quaerere,
quam parta tueri. Ratunku tej sprawie potrzeba nacta fundamenta, erecti
UTRACONE SZANSE (LATO I 6l I—ZIMA 161 j)
|
369
parietes, dachem nakryć tak wysoką fabrykę przystoi, kosztowne budo
wanie kosztownego pobicia potrzebuje. Wielkich pożytków wielkimi
sumptami dochodzą. Waszmościom tedy to należyć będzie, abyście nie
dali budynkowi sławy swej od jakiej uchowaj Boże niezgody, jako a quibusdam injuriis caeli upadać, i tak pięknej Króla i pana naszego robocie
wszystkiemu światu sławnej niszczyć, i jeślić JKM na to nie tylko dostat
ki, ale i zdrowie swe pańskie, jeśli sławy waszmości nie chce opuszczać, dla
Boga jakim sumnieniem, jakim by baczeniem, kto i tak ochotnego Króla
i tak wielką opuścić chciał sprawę...”145. Mów wygłoszono jeszcze kilka,
nie znalazły one jednak dokładniejszego odbicia w relacjach świadków.
Triumfalne obchody na zamku miały niewątpliwie cel propagandowy.
Do kontynuowania wojny był potrzebny zapał całego stanu szlacheckie
go - najłatwiej było go wzbudzić, przypominając dotychczasowe suk
cesy i sugerując wręcz, że ostateczne zwycięstwo nad Moskwą jest już
bardzo bliskie. Po części oficjalnej rozpoczęły się posłuchania dla przed
stawicieli wojska, które co bardziej zapalonych piewców zwycięstwa nad
Moskwą mogły nieco sprowadzić na ziemię. Najpierw w imieniu wojsk
smoleńskich wystąpił rotmistrz Stefan Potocki, prosząc o wypłatę żołdu
i przydziały ziemi na Siewierszczyźnie. Te ostatnie miały być czynione
na zasadzie łączenia obowiązku służby wojskowej z posiadaniem dóbr na
pograniczu146. Stefan Kazimierski wraz z kilkunastoma kalekimi wetera
nami z pułku Zborowskiego domagali się także żołdu, przydziału ziemi
i darowania dwóch ćwierci pobranych już ze skarbca moskiewskiego147.
Zborowszczycy wysunęli także żądanie zawieszenia wyroków sądowych
ciążących nad żołnierzami przebywającymi w polu i osobnej nagrody
dla swojego dowódcy Aleksandra Zborowskiego148. Postulaty finansowe
zgłosili także posłowie wojsk sapieżyńskich, którzy domagali się ponadto
szybkiego zakończenia wojny149. Ogólnej odpowiedzi, bez konkretnych
obietnic, udzielił posłom Wawrzyniec Gembicki, który chwalił męstwo
wojsk, a ustosunkowanie się do konkretnych spraw zobowiązał się dać na
piśmie150. Pisma takie zostały wystawione w drugiej połowie listopada151.
Były one mało konkretne, nie obiecywały wojskom pełnych wypłat i od
rzucały wiele z ich postulatów. Sapieżyńcom odmówiono np. zrównania
ich w zasługach z wojskami Zborowskiego (co, jak pamiętamy, mieli już
370
I
ROZDZIAŁ 4
obiecane). Starania, które podjęli w imieniu żołnierzy niektórzy posło
wie w izbie poselskiej, też nie przyniosły istotnych rezultatów151.
Dokonano natomiast na sejmie faktycznego przyłączenia nowo
podbitych prowincji do Rzeczypospolitej. 3 XI 1611 r. król wydał dy
plom, który włączał te ziemie do Korony. Wywołało to silny sprzeciw
Litwinów, zwłaszcza Lwa Sapiehy, i dokument nie wszedł w życie153. Na
tomiast konstytucja sejmowa „Poparcie wojny Moskiewskiej” ogólnie
mówiła o wcieleniu nowych ziem do Rzeczypospolitej, nie precyzując,
czy chodzi o Koronę czy o Litwę154. Zaczynała się ona od słów: „Iż za
łaską Bożą i Jego pomocą Świętą Województwo Smoleńskie i insze nie
które zamki i prowincje, z rąk nieprzyjacielskich rekuperowaliśmy, tedy
one według przysięgi i powinności naszej królewskiej Rzeczypospolitej
jako własność dodajemy...”155. Do wewnętrznego urządzenia nowych
prowincji, traktatów z Moskwą i rokowań z żołnierzami wyznaczono
specjalnych komisarzy sejmowych. Byli to: Mikołaj Hlebowicz, wo
jewoda smoleński; Konstanty Plichta, kasztelan sochaczewski; Adam
Kossobudzki, kasztelan wyszogrodzki; Adam Żółkiewski, oboźny ko
ronny; Dadzibóg Karnkowski, poseł dobrzyński; Paweł Garwaski, poseł
wyszogrodzki; Jan Podoski, starosta ciechanowski; Stanisław Witowski,
chorąży łęczycki; Stanisław Lanckoroński z Brzezia, dworzanin królew
ski; Świętosław Orzelski, dworzanin królewski; Janusz Skumin Tyszkie
wicz, pisarz wielki litewski, starosta brasławski i nowogrodzki; kniaź Jan
Drucki-Sokoliński, pisarz litewski, starosta Orliński; Krzysztof Chodkie
wicz (Hotkiewicz), chorąży litewski; kniaź Bogdan Ogiński, podkomo
rzy trocki. Komisarze ci mieli towarzyszyć hetmanom w czasie wyprawy
wojennej na Moskwę. Powinni też się oni starać, ab^ zaległy żołd dla
żołnierzy różnych formacji został wypłacony z dóbr i zasobów skarbca
moskiewskiego15б.
Na sejm w Warszawie miało także przybyć nowe poselstwo mo
skiewskie. Jeszcze w liście do bojarów z zą VI 1611 r. senatorowie pol
scy prosili ich o przysłanie 3-4 godnych delegatów. Apelowali, aby mieli
oni nieograniczone pełnomocnictwa. Z przekąsem pisali o poprzednim
poselstwie, które albo twierdziło, że ma niedokładnie spisane instruk
cje, albo że na porozumienie w danej sprawie nie wyraził zgody któryś
UTRACONE SZANSE (LATO I 6 I I—ZIMA I 6 I })
|
371
ze stanów lub patriarcha. Paraliżowało to zupełnie rokowania Golicyna
i Filareta ze stroną polską. Senatorowie zapowiadali też nadejście pod
Moskwę odsieczy pod wodzą Jana Karola Chodkiewicza157. Odpowiedź
bojarów na ten list była (jak się zdaje) równocześnie odpowiedzią na
pismo Zygmunta III z 15 VI 1611 r. Jak już wspomnieliśmy, bojarzy dy
stansowali się w nim od zdrady Iwana Nikitycza Sałtykowa. Zawiada
miali też króla o planach szwedzkich osadzenia królewicza Karola Filipa
na tronie moskiewskim. Obiecywali też, że posłów wkrótce wyznaczą
i wyślą158. Poseł z oficjalnym zaproszeniem na sejm wyruszył do Mo
skwy już w lipcu 1611 r. Był nim niestrudzony Jan Hrydzicz. Po wielkich
trudnościach doszedł on do Możajska. Tam otrzymał wiadomość o tak
szczelnym oblężeniu Moskwy, że „tylko ptak tam wlecieć może”. Hry
dzicz wspomina też o jakichś posłańcach, którzy nocą opuszczali miasto
„wodą [...] wpław przez rzekę Moskwę”159. Z Możajska Hrydzicz wysłał
dwóch gońców do stolicy, aby zbadać sytuację. „Z tych dwu jeden był już
temi dniami w Dziewiczym [Nowodziewiczym] Manastyrze, powiadał
mi, że żadnym sposobem ani z Manastyru do stolice, ani z stolice do Manastyru, chocia są podle siebie blisko, biednej karty przesłać i wiedzieć
o sobie nie mogą. Stąd [...] nie mam żadnego podobieństwa przebyć te
raz do stolice bez nastąpienia znacznych posiłków”160. Hrydzicz dotarł
ostatecznie do Moskwy. 14 sierpnia przekazywał on list wojskom Jana
Piotra Sapiehy161. Nie wiemy, jaki list przekazał Hrydzicz bojarom.
Wiadomo natomiast, że oblężeni bojarzy otrzymali jeszcze jedno
pismo króla - z 26 VIII 1611 r., wzywające ich do wysłania delegacji na
sejm. Zygmunt III stwierdził w nim, że wprawdzie było już wysłane jedno
poselstwo pod Smoleńsk - Golicyna, Filareta i innych, „ali wy tym po
słom nie wieritie, szto i my wiedajem pod Smoleńskiem ich izmieny”161.
Sytuacja bojarów znajdujących się u boku wojsk polskich w Moskwie
była bardzo trudna. Byli oni zwolennikami osadzenia na tronie królewi
cza Władysława, jednak realne położenie powodowało, że dopuszczali
zapewne mniejsze lub większe ustępstwa na rzecz rządów samego króla,
choćby w charakterze regenta. Oblężeni przez powstańców obawiali się,
że w razie rozgromienia Polaków w Moskwie grozi im śmierć. Popieranie
więc króla i królewicza stawało się dla nich sprawą życia i śmierci. Za
371
I
ROZDZIAŁ 4
tym szły konkretne posunięcia. Po oblężeniu Moskwy przez powstań
ców patriarcha Hermogenes został przez bojarów pozbawiony godno
ści duchownej i uwięziony; po kilku miesiącach zmarł. Tron patriarszy
oddano Ignacemu, który pełnił już ten urząd za panowania Dymitra I.
Po obaleniu Samozwańca został jednak usunięty i przebywał zamknięty
w klasztorze. Przywrócony na dawne stanowisko Ignacy po kilku miesią
cach porzucił jednak Moskwę i wyjechał do Rzeczypospolitej. Na czele
Cerkwi Moskiewskiej stanął Arseniusz, Grek z pochodzenia (podobnie
jak patriarcha Ignacy), który tytułował się arcybiskupem archangielskim
i elassońskim. On to zaczął występować we wszystkich dokumentach
bojarów na miejscu przeznaczonym dla patriarchy163. Sytuację kompli
kowało jeszcze pojawienie się nowego pretendenta do tronu. Był nim
mały Iwan - syn Maryny Mniszchówny i Dymitra II. Mniszchówna,
związana blisko z Zarudzkim, przebywała w Kołomnie, a jej protektor
stał się po śmierci Lapunowa faktycznym przywódcą powstańców. Tak
więc szanse Iwana wcale nie były małe. Zmniejszały je jednak znacznie
straszliwe rozboje czynione przez Kozłów Zarudzkiego, którzy stali się
powszechnie znienawidzeni. Zaniepokojony pogłoskami o nowym pre
tendencie do tronu, uwięziony Hermogenes wydał w sierpniu 1611 r.
odezwę skierowaną do mieszkańców Niżnego Nowogrodu, w której
wzywał, by nakłonili oni wszystkie grody do walki z Kozakami. Apelo
wał też o niedopuszczenie do wyboru syna Maryny na cara164. Później
odezwy wzywające także do walki z Polakami wydawali inni duchowni:
Dionizy, archimandryta monasteru św. Trójcy, i Awraamij Palicyn, kelar
w tym monasterze165.
Jeszcze we wrześniu bojarzy wybrali czterech posłów. Byli to: Mi
chał Sałtykow, kniaź Jerzy Trubecki, Wasyl Janów i kniaź Michał Nagoj. Posłowie ci zostali zatrzymani przez podążającego do Moskwy wraz
z wojskiem Jana Karola Chodkiewicza w okolicach Morska. Marchocki
pisał: „Posłała też była i Moskwa z nami do Króla i do Rzeczypospolitej,
prosząc o Królewicza Jego Mości na swoje państwo. Ale że to poselstwo
nie było ad mentem Królowi, pan hetman litewski potkawszy się z nami
koło Wiaźmy, wrócił Moskwę, chcąc na nich wymóc insze poselstwo
i nas chciał, aleśmy go nie słuchali”166. Jak wynika ze słów Marchockie-
UTRACONE SZANSE (LATO 1ÓII-ZIMA 1613)
I
373
go, posłowie podróżowali razem z delegatami wojska moskiewskiego na
sejm. Chodkiewiczowi nie podobały się instrukcje posłów, gdyż była
w nich mowa jedynie o osadzeniu na tronie królewicza Władysława. Po
przybyciu wraz z zawróconymi posłami do Moskwy hetman próbował
przekonać bojarów, aby swoją propozycję objęcia tronu carskiego zaad
resowali przede wszystkim do króla. Obszerne wywody Chodkiewicza
cytowali później posłowie w Warszawie (zob. poniżej). Hetman spot
kał się jednak z nadspodziewanie silnym oporem bojarów. Stwierdzili
oni, że przysięgali jedynie królewiczowi, a gdyby zrobili w instrukcjach
wzmiankę o królu, wzbudziłoby to sprzeciw stanów niższych i wzmo
gło rozlew krwi. „Byśmy mieli zdrowie swoje kłaść, inakszego na nas nie
wymożecie”IÓ7. Nalegania Chodkiewicza niewiele więc zmieniły i po
dwóch tygodniach poselstwo z takimi samymi instrukcjami wyruszyło
do Warszawy. Jego skład był taki sam jak poprzednio, nie pojechał tylko
Nagoj, który ponoć zachorował. Orszak liczył 88 osób'68.
Bojarzy zostali zaopatrzeni w trzy listy uwierzytelniające, skiero
wane do Zygmunta III, królewicza Władysława i senatorów. Dokumen
ty te były zbliżone w treści. Nawiązywali w nich do poselstwa Filareta
i Golicyna, które prosiło Zygmunta III o danie na tron carski Włady
sława. Stwierdzali, że król musiał odmówić tej prośbie z powodu zabu
rzeń w Państwie Moskiewskim. Dalej podkreślali, że Golicyn i Filaret
zaczęli spiskować ze smoleńszczanami i Lapunowem, dlatego też bojarzy
wysyłają drugie poselstwo i proszą, aby król dotrzymał obietnicy swojej
i Żółkiewskiego i pozwolił królewiczowi objąć stolec carski. Senatorów
proszono natomiast o wpłynięcie na króla w tej sprawie’6’. Charaktery
styczny jest wstęp listu skierowanego do króla Zygmunta III: „Najjaśniej
szemu, wielkiemu panu Zygmuntowi III etc., wielkiego Moskiewskiego
Gosudarstwa wasze gosudarskie bogomolcy: Arseniusz, arcybiskup archangielski, i cały oświecony sobór i wasi gosudarscy, wierni poddani
bojarzy, okolnicy etc.”170. Wskazuje on na fakt, że bojarzy nadal uznawali
legalność tymczasowego zarządu Moskwą przez króla Zygmunta. Wie
lu z nich przyjmowało zresztą, jak pamiętamy, z rąk króla dokumenty
i nadania, na których widniało imię Zygmunta samo lub obok imienia
królewicza171.
374
I
■
ROZDZIAŁ^
Pierwsze posłuchanie poselstwa w obliczu króla odbyło się
18 XII 1611 r. Brali w nim udział najważniejsi senatorowie, co wskazy
wało na rangę omawianych spraw. Posłowie wygłosili najpierw bardzo
obszerny wstęp historyczny. Mówili o pochodzeniu Rurykowiczów od
Augusta, cesarza rzymskiego (!), o zamordowaniu pierwszego Dymitra,
o pojawieniu się drugiego Samozwańca i innych wydarzeniach ostatnich
lat. Wspomnieli też o zatrzymaniu ich poselstwa przez Chodkiewicza.
Posłowie opowiadali: „Za pozwoleniem KJM wyprawili beli na sejm posły swe, ale Jego Mość Pan Hetman Litewski’ nazad wrócił i tam wolę
i rozkazanie KJM opowiedział, że KJM ich stateczności i dotrzymywa
nia poprzysiężonej wiary i poddaństwa jest wdzięczen i żałować [wy
nagrodzić] ich za to chce szczodrobliwie i syna swego na ich czołobicie
dać na państwo nie odmawia. Dołożył i tego, że wiele hospodarstw, jako
Królestwo Węgierskie, Królestwo Czeskie, część Ziemie Niemieckiej,
Ziemia Śląska, proszą, aby ich przyjął KJM pod szczęśliwe panowanie
swe i nadał jem wolności polskie i litewskie, którem i podobnych we
wszystkim świecie nie masz”171. Chociaż pan hetman nieco przesadził,
to widać jednak, że wiedział, jakie argumenty najlepiej trafią do bojarów.
Posłowie przytoczyli jednak i inne słowa hetmana, które mniej się im
podobały: „A iż JKM jako Pan chrześcijański na ich naród Moskiew
ski, mimo te wszystkie narody i Państwa [wymienione przez Chodkie
wicza - Węgry, Czechy, Śląsk, kraje niemieckie] oko mieć raczy, żałuje
ich utrapienia i napomina ich swem miłosierdziem królewskim, jeśli
oni zechcą być pod szczęśliwym panowaniem JKM, a z Koroną Polską
i Wielkim Księstwem Litewskim w jedności, w braterstwie i w miłości
na wieki, tedy KJM ich pożałuje, pod obronę i szczęśliwe panowanie swe
i z Koroną Polską i Wielkim Księstwem Litewskim w zgodę i w miłość
przyjmie. A wiary ich i cerkwi Bożych w niwczem nie ruszy i wszystkie
ich stare i dobre zwyczaje zachowa. Nadto hojnie wolnościami i urzędy
i majętnościami nadarzy i w prawach i wolnościach uczyni ich równych
z Koroną Polską i Wielkim Księstwem Litewskim, czego naród ich ni
gdy nie miewał”173.
Chodkiewicz proponował więc Moskwie właściwie unię realną
z Rzecząpospolitą, pod berłem króla, w zamian za wolności i przywileje
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA lólj)
I
375
szlachty polskiej dla tamtejszych bojarów i szlachty. Odpowiedź boja
rów była negatywna: „Dziękują a rozumieją i uważają, iż to czynić chce
KJM ku spólnemu dobremu oboich państw i z Koroną polską i Wiel
kim Księstwem Litewskim w miłości, w zgodzie radzi być chcą. Jedno
przekładają to, iż zaszła przysięga na imię Królewicza JM, z dokładem
tego, że nikogo innego za pana nie mieć i już we wszystkich i najdalszych
stronach Państwa Moskiewskiego ogłosili i dowodnie wiedzą od wszela
kich ludzi narodu swego i sami rozumieją to, że oprócz Królewicza JM
niczem inszem państwo uspokoić się nie może”174. Dalej bojarzy pod
kreślali, że gdyby hetman Żółkiewski żądał złożenia przysięgi królowi
w sierpniu 1610 r., nigdy by nie doszło do zawarcia w Moskwie poro
zumienia, a carem byłby zapewne Dymitr Samozwaniec II. Wybranie
królewicza Władysława na cara umożliwiło odpędzenie „wora” i zajęcie
stolicy przez Żółkiewskiego - takie było, zdaniem posłów, życzenie ludzi
moskiewskich. Część z tych ludzi podniosła jednak bunt, gdy okazało
się, że król nie chce pozwolić królewiczowi na objęcie tronu175. Dalej
bojarzy ostrzegali przed zupełnym rozkładem Państwa Moskiewskiego:
„Przypominają na przestrogę i to, iż obawiać się trzeba za nieprędkim na
stąpieniem KJM z synem, aby na różne części państwo nie rozerwało się,
to jest jedna do Perskiego, druga do Polskiego, trzecia do Angielskiego,
czwarta do Szwedzkiego Królestwa nie odeszły. A ostatnie horody, żeby
pana sobie osobnego nie brały, jako i teraz worow podnoszą”. Na koniec
posłowie prosili, aby król jak najszybciej szedł do Moskwy z synem. Ape
lowali też, by wziął ze sobą grono senatorów i posłów z Rzeczypospo
litej dla „stanowienia i zbierania wiecznych pakt”. O swojej wyprawie
na Moskwę król powinien, zdaniem Sałtykowa i towarzyszy, zawiadomić
listownie wszystkie grody moskiewskie176.
20 grudnia odbyło się posłuchanie posłów u królewicza Władysła
wa. Bojarzy ponownie zaapelowali na nim, aby królewicz objął jak naj
szybciej tron carski. Następnie odbyła się narada bojarów z senatorami.
Tu bojarzy wypowiadali się jeszcze bardziej otwarcie. Wyrażali oni żal, że
król nie wypełnił przysięgi złożonej przez Żółkiewskiego i nie dał króle
wicza do Moskwy. W odpowiedzi Lew Sapieha stwierdził, że Zygmunt III
nie mógł podjąć decyzji bez zgody sejmu, a poza tym nie można było
37^
I
ROZDZIAŁ 4
wysłać królewicza do państwa, w którym trwały zaburzenia. Ostatecz
nie bojarzy zaapelowali, aby senatorowie prosili króla o jak najszybszą
wyprawę do Moskwy177. Senatorowie odparli, że król przewiduje naradę
w tej sprawie, ale, jako że sejm się już skończył, trzeba od nowa zebrać
wszystkich dygnitarzy. Na koniec dodali jednak uspokajająco, że Zyg
munt III nie odmawia Moskwie królewicza178.
O co właściwie toczył się cały spór? Bojarzy, którzy - jak pamię
tamy - uznawali Zygmunta III za swojego tymczasowego władcę do
momentu przybycia Władysława, nie chcieli słyszeć o dożywotnim prze
dłużeniu jego rządów. Tymczasem król, ogarnięty podobnie jak senato
rowie na sejmie warszawskim nastrojem triumfalizmu, myślał o ścisłej
unii Rzeczypospolitej z Moskwą pod swoim berłem. Oznaczałaby ona
faktyczną aneksję Państwa Moskiewskiego do Rzeczypospolitej. W za
mian król nadałby bojarom wolność i przywileje na wzór polski. Taką
koncepcję, jak pamiętamy, przedstawił bojarom Chodkiewicz i spotkał
się z najwyższą niechęcią. Zygmunt III nie sugerował już, że potrzebny
będzie okres dłuższej regencji jego samego, zanim królewicz osobiście
obejmie rządy. Jesienią 1611 r. król chciał rządzić sam w trzech pań
stwach ściśle połączonych unią. Na szczęście czas i rozmowy z bojarami
(które zapewne toczyły się zakulisowo) przyniosły otrzeźwienie. Przez
półtora miesiąca król i senatorowie rozważali sprawę i doszli do wniosku,
że potrzeba więcej realizmu w działaniu.
Następne spotkanie posłów moskiewskich z senatorami odbyło
się pod koniec stycznia 161 z r. Zebranie rozpoczął podkanclerzy Feliks
Kryski. Stwierdził on, że król dotąd nie mógł spełnić prośby bojarów
i dać królewicza na carstwo, ponieważ w Państwie Moskiewskim były
zamieszki. Teraz jednak obiecuje, że Władysław obejmie tron w Mo
skwie179. Zygmunt III dał też bojarom zapewnienie, że wkrótce wraz
z królewiczem wyruszy na Moskwę, aby osadzić go na tronie i zniszczyć
buntowników180. Czy udzielona bojarom obietnica świadczyła o zmia
nie stanowiska królewskiego? Na pewno tak. Wspólna wyprawa króla
i królewicza nie musiała wcale oznaczać (jak się przekonamy) automa
tycznego objęcia tronu przez tego ostatniego. Zygmunt III myślał nadal
o przejściowym okresie regencji, w którym rządziłby Moskwą osobiście.
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA lólj)
I
377
Odrzucona została jednak koncepcja ścisłej i natychmiastowej unii pod
berłem samego króla. Jeżeli nawet Zygmunt III objąłby rządy w Mo
skwie, to po to, aby przekazać je Władysławowi, ale dopiero po uspoko
jeniu sytuacji. W tej sprawie argumenty przytaczane bojarom były po
prostu prawdziwe. Zygmunt nie chciał wysyłać małoletniego syna do
państwa, w którym wybuchały rozruchy, a zabijanie władców zdarzało
się wcale nierzadko.
Bojarzy przebywający w Warszawie wystosowali do Moskwy kilka
listów zawiadamiających o sukcesie ich poselstwa’8". Szczególnie ciekawe
jest pismo skierowane do Zarudzkiego i innych przywódców powstań
czych. Posłowie opisywali w nim przebieg swojej misji, przekazywali
obietnicę królewską - szybkiego osadzenia Władysława na tronie carskim
i wyprawy do Moskwy. Najważniejsza część listu to apel o przejście po
wstańców na stronę króla. W zamian obiecano im przebaczenie za zdra
dę, całość majątków. Posłowie zapewniali też gorąco, że król i królewicz
są przyjaciółmi wiary prawosławnej"81. „Jeśli się boicie o wiarę - pisali tedy uważajcie, kto naszę wiarę gubi, kto nas do inszej wiary przymusza,
kto cerkwie Boże pustoszy, gdyż i w samej Polskiej i Litewskiej Ziemi
wiele tysięcy jest cerkwi chrześcijańskich greckiego zakonu, które we
dług ustaw starodawnych swoich w ozdobie, bez wszelakiej odmiany są
i teraz w całości, owszem poszanowaniem i ozdobą od hospodarów i od
senatorów i od wszystkich rozum mających biorą pomnożenie. A Mo
skiewski pożar i hramów zrażenie aza nas nie zadziwi, hospodara obroń
cy na Moskwie nie było, a dwa narody zwaśnili się i we złość serca swego
przyszli, ująć nie było komu”183. Na koniec posłowie apelowali, aby po
wstańcy ukorzyli się, „gdyż pokorzywszy się hospodarowi bez wszelakiej
winy, nie godzi mu się sprzeciwiać, bo to jest zwyczajna nie tylko w lu
dziach, aleć w bydlętach, że mniejszy więtszym się upokarzają”"84. W ra
zie oporu posłowie grozili, że doprowadzi to do zniszczenia kraju i nie
zostanie w nim kamień na kamieniu185.
Wiadomość o zbliżającej się wyprawie Zygmunta i Władysława
starali się wykorzystać propagandowo także Mścisławski i inni bojarzy
oblężeni w Moskwie. Wysyłali oni apele do różnych miast moskiewskich
o dotrzymanie wierności królewiczowi186. Zaopatrzeni w listy królew-
378
|
•
ROZDZIAŁ >
skie, w których Zygmunt III zapowiadał prędkie przybycie do Moskwy
wraz z królewiczem, w marcu 1612 r. posłowie wyruszyli w drogę po
wrotną. W Słonimiu spotkali się z Lwem Sapiehą, nie wiemy jednak,
w jakim celu. Nie wiadomo też, czy ze Słonimia posłowie wyruszyli pro
sto do Moskwy. Wszystko wskazuje na to, że do domów powrócili oni
na początku maja 1612 r. Jednak już w październiku Michał Sałtykow
przebywał u boku Zygmunta III w Orszy187.
Tymczasem położenie oblężonych w Moskwie Polaków i bojarów
systematycznie się pogarszało. Mimo rozkładu tzw. I opołczenia różne
grupy powstańcze nieustannie blokowały Moskwę. Wprawdzie 6 X 1611 r.
przybyła odsiecz pod dowództwem Jana Karola Chodkiewicza (który
uprzednio zawarł rozejm ze Szwedami w Inflantach), ale liczyła ona tyl
ko 2 tysiące żołnierzy. Chodkiewicz poza tym nie przywiózł pieniędzy
dla wojska. Maskiewicz pisał: „A jako go wielką ochotą czekali i radzi
przyjściu jego byli, tak wnet sobie omierziwszy i serce stracili wszyscy
oprócz niektórych nas, i to w liczbie było. Zaczem zaraz i o konfederacji
pilnie myśleć niż przedtem poczęli; posły do Króla i prymasów koro
nowych, z ostatnią rezolucyją i z wypowiedzeniem służby posłali, że nie
więcej, jeno ad 6 Januarii 1612 trwać mieli. Po grodach wszędzie, gdzie
jeno mogą ich zasiąc, protestacyje czynić (że o tak wielkim głodzie, bez
posiłków pieniężnych, nieprzyjaciela wielkości nie mogąc wytrzymać,
trwać dłużej nie będą) rozkazali”188. Poza brakiem pieniędzy Chodkie
wicz zraził sobie żołnierzy surową dyscypliną, którą starał się narzucić.
Jedyną metodą na szybkie opłacenie wojska było wykorzystanie zasobów
skarbca carskiego. Jak pamiętamy, sugerowano to nawet na sejmie18’. Bo
jarzy jednak wprawdzie obiecywali wspomóc wojska finansowo, jednak
nie dotrzymali tych obietnic. Tłumaczyli się tym, że „spodziewając się
wraz Królewicza na państwo, nie chcieli bojarowie skarbu gołocie, dla
powagi przy koronowaniu cara, jako insygnia wszystkie do koronacyi na
leżące szaty, carskie służby złote i srebrne...”190. Ostatecznie Mścisławski
i jego towarzysze zgodzili się zastawić wojsku część insygniów: „Choć
było czym - mówię - płacić, nie chcieli skarbu niszczyć, ale zastawy nam
dali, które mieli prędko wykupić, a te są: koron dwie carskich, jedna Hodunowa, a druga Dymitra, co Mniszkównę miał, nie dorobiona jeszcze
UTRACONE SZANSE (LATO lólI-ZIMA 1613)
I
379
była, rogów jednorożcowych dwa lub trzy, posoch carski jednorożcowy, po końcach oprawny we złoto z dyjamenty, siodło husarskie tegoż
Dymitra kamieńmi i perłami we złoto oprawne. Na te zastawy pozwo
liwszy i towarzystwo do nich deputowawszy, podali im w ręce” - pisał
Maskiewicz191.
Wobec panującego w Moskwie straszliwego głodu, 28Х1611Г.
Chodkiewicz wyruszył pod Rohaczew. Stamtąd rozsyłał zagony aż za
Wołgę, żeby zdobyć nieco prowiantu. Po ciężkiej wyprawie i drama
tycznych potyczkach powrócił 18 XII 1611 r. do Moskwy, wioząc ze
sobą nieco zaopatrzenia. Niepłatne wojsko było jednak na granicy wy
trzymałości. 14I 1612 г. żołnierze zawiązali konfederację pod dowódz
twem Józefa Cieklińskiego. W spisanym akcie grozili oni, że jeżeli nie
dostaną zapłaty do 24 VI 1612 r., to wejdą w granice Rzeczypospolitej
i będą okupować królewszczyzny191. Chodkiewiczowi obiecali pozostać
w Moskwie jedynie do 14 III 1612 г. Większość konfederatów udała się
jednak ponownie do Rohaczewa, skąd nadal wysyłali zagony po żyw
ność. Pod koniec stycznia także Chodkiewicz ze swoimi oddziałami
i pewną ilością dawniejszego wojska moskiewskiego wyszedł ze stolicy
i zatrzymał się w Fiedorowsku. Przyczyną tego kroku były względy za
opatrzeniowe. Na szczęście, w połowie marca udało się Chodkiewiczowi
przekonać część konfederatów do pozostania w Moskwie jeszcze przez
pewien czas. W kwietniu 1612 г. hetman udał się do Możajska. W jego
okolicach Chodkiewicz doczekał się posiłków pod wodzą starosty
chmielnickiego Mikołaja Strusia, który ponownie przybył pod Moskwę.
Po wielu perypetiach połączył się on z Chodkiewiczem 15 VI 1612 r.
Nazajutrz oba oddziały (Chodkiewicza i Strusia) podeszły pod stolicę.
Wprawdzie Gosiewski uzgodnił, że część jego wojska pozostanie w Mo
skwie nawet po 24 VI 1612 r., ale Struś postawił warunek, że on będzie
naczelnym dowódcą twierdzy. Zrażony tym Gosiewski po kilku dniach
opuścił stolicę z całym swoim wojskiem. Razem z nim wyszli konfederaci
z wojska „stołecznego”, zabierając ze sobą zastawione im skarby z Kremla
(21 VI1612 r.). Marszałek Józef Ciekliński z częścią konfederatów prze
kroczył granicę Rzeczypospolitej zapewne już w maju 1612г. Następnie
na apel hetmana Żółkiewskiego udał się on do Szerlejowa na Podolu, aby
}8o
I
.
R0ZDZIA&4
chronić południowe kresy przed najazdem tatarskim. Później konfede
raci „stołeczni” zalegli w licznych dobrach (głównie na południu kra
ju), stając się zmorą majątków królewskich i szlacheckich. Chodkiewicz
natomiast w poszukiwaniu żywności udał się do Wołoka. W Moskwie
pozostały mało zdyscyplinowane oddziały Mikołaja Strusia oraz część
sapieżyńców pod wodzą Józefa Budziły (autora diariusza)193.
Sierpniowa gramota Hermogenesa wywołała duże wrażenie w Niżnym Nowogrodzie. Pod jej wpływem powstał w tym mieście ruch, który
za cel postawił sobie uwolnienie Moskwy zarówno od Polaków, jak i od
Kozaków Zarudzkiego. Na czele tego ruchu stanęli: kupiec Kuźma Mi
nin, który miał się zająć zbieraniem pieniędzy i prowiantu, oraz kniaź
Dymitr Pożarski, dowódca wojskowy. Temu ostatniemu dodano po
mocników - szlachcica Iwana Birkina i diaka Wasyla Judina. W grudniu
1611 r. do powstańców z Nowogrodu dołączyły pobliskie miasta - Bałachna i Gorochowiec, a w styczniu i6iz r. już bardziej odległe - Ka
zań, Jarosław, Wołogda i inne. Zaczęli też przybywać ochotnicy do walki
z całego Państwa Moskiewskiego. W grudniu 1611 r. nowogrodzianie
wydali specjalną odezwę, w której przedstawili swój program. Postulo
wał on przede wszystkim wygnanie i zniszczenie wszystkich zwolenni
ków „worenka” (tzn. małoletniego syna Maryny), czyli zwolenników
Zarudzkiego, a także walkę ze stronnikami „litewskiego króla”, a więc
Zygmunta III i Władysława. Carem powinna zostać zupełnie nowa oso
ba, chociaż nowogrodzianie nie precyzowali, kogo mają na myśli194. Na
razie powstańcy zbierali siły i powstrzymywali się od stąpień zbrojnych.
Komplikująca się sytuacja polityczna w Moskwie skłoniła Zyg
munta III do zwołania w Warszawie w styczniu 161^. r. tajnej narady
senatorów (zaczęła się ona z lutego). Przybyło na nią niewielu dygni
tarzy: arcybiskup Wojciech Baranowski, biskup płocki Marcin Szyszkowski, kanclerz koronny Wawrzyniec Gembicki, kanclerz litewski Lew
Sapieha, podkanclerzy koronny Feliks Kryski, paru innych senatorów.
Podczas narady senatorowie namawiali raczej króla, aby wstrzymał się
z podróżą do Moskwy do czasu ustabilizowania sytuacji w tym kraju'95.
Jedyne wotum (anonimowe), które się zachowało, jest bardzo ogólniko
we. Krytykowało ono prowadzenie wojny bez zgody sejmu, broniło też
UTRACONE SZANSE (LATO I 6 I I—ZIMA I 6 I 3)
|
381
posunięć dyplomatycznych hetmana Żółkiewskiego, który - jak twier
dził ów nieznany senator - działał w sytuacji przymusowej („Pewna i to
[...], że i JMP Hetman lubo propter mentem WKM i odbierał przysięgę
narodowi temu i swoję dawał, inaczej żadną miarą uczynić nie mógł, bo
by był wszystko popsował”). Traktaty zawarte przez samego króla pod
Smoleńskiem nie były jednak, zdaniem owego anonimowego senatora,
obowiązujące wobec faktu, że Moskwa się „dotąd miesza”. W przyszło
ści Zygmunt III powinien wysłać do Moskwy uniwersały zapowiadające
przybycie swoje i królewicza i czekać na reakcję bojarów. Jeżeli zachęca
liby oni Zygmunta i jego syna do takiej ekspedycji, nie byłoby koniecz
ne duże zbrojenie się i werbowanie licznych żołnierzy. Trzeba bowiem
działać oszczędnie, gdyż jest wyniszczony wojną. Senator doradzał też
zwołanie sejmików celem uzyskania ich akceptacji dla nowej wyprawy196.
Narada styczniowa nie przyniosła żadnych konkretnych decyzji. Sena
torowie w tak małej liczbie nie chcieli bowiem podejmować wiążących
postanowień. Uzgodniono jedynie, że król porozumie się z senatorami
za pomocą listów deliberatoryjnych.
Po naradzie warszawskiej Zygmunt III udał się do Częstochowy
z pielgrzymką dziękczynną za dotychczasowe sukcesy w wojnie z Mo
skwą, a następnie w marcu 161 z r. skierował listy do senatorów z prośbą
o radę - kontynuować wojnę czy nie ?'97 Na początku opisywał przebieg
ostatniego poselstwa moskiewskiego. „Poselstwa ich - pisał król - ta
summa jest. Naprzód chcą tego po nas, abyśmy sami w osobie naszej po
społu z synem naszem królewiczem Władysławem jako najrychlej być
może tam jachali i państwo nasadzeniem na nie syna naszego uspokoili.
Uniwersały pod imieniem naszem i Królewicza JM obiecując i upewnia
jąc ich o prędkim przybyciu, iże my syna naszego pozwolemy i do nich
wysłali. Na ostatek państwo to tam z Koroną i Wielkim Księstwem Li
tewskim złączeli i w jeden związek pewnemi sposoby, które by się namo
wami spolnemi pożyteczne sprawieli”198. Jak więc widzimy, Zygmunt III
przesadzał nawet, twierdząc (zapewne ku pokrzepieniu serc), że posło
wie chcieliby złączenia Rzeczypospolitej z Moskwą w jeden organizm,
na co - jak pamiętamy - właśnie nie chcieli się oni zgodzić. Następnie
król mocno podkreślał, że nie podejmie żadnej istotnej decyzji w spra-
382
I
ROZDZIAŁ^
wach moskiewskich bez zgody stanów. Przed wyprawą na Moskwę de
klarował bowiem, że nie wykorzysta jej do prywatnych celów. Dlatego
też nie odmawia posłom moskiewskim przybycia wraz z królewiczem do
Moskwy, lecz chciałby najpierw usłyszeć zdanie senatorów na ten temat,
zwłaszcza że istnieją jeszcze inne poważne przeciwwskazania do zorga
nizowania wyprawy. „Równo i stąd gdybyśmy tam syna naszego posłali
i swawolnym z jednej strony ludziom [tzn. skonfederowanym wojskom],
a z drugiej zmiennej Moskwie młodość jego powierzyli, trudno by czego
dobrego się spodziewać” - pisał Zygmunt III. Podkreślał też, że na wy
prawę musiałby iść z małą liczbą wojska i pieniędzy, gdyż uchwalony na
ostatnim sejmie podatek nie wystarczy. Dalszą część pisma król poświę
cał zagrożeniom ze strony południowej i niepłatnym, skonfederowanym
wojskom polskim w Moskwie. Wspominał też o aresztowanych kniaziu
Wasylu Golicynie i metropolicie Filarecie. Twierdził, że nawet przeby
wając już w Koronie, czynili oni jakieś „praktyki z pogaństwem” i dlate
go zostali zatrzymani. Trudno traktować poważnie tego rodzaju zarzuty.
Należało się jednak jakoś wytłumaczyć z zatrzymania oficjalnych posłów
moskiewskich. Zygmunt III prosił senatorów o zdanie na temat celowo
ści samej wyprawy na Moskwę i sposobu zdobycia pieniędzy na nią i na
zapłatę skonfederowanym wojskom1".
Powstaje pytanie: dlaczego król zdecydował się na taką konsulta
cję? Można by odpowiedzieć, że było to poniekąd działanie rutynowe.
Posłowie moskiewscy przybyli po sejmie, należałoby więc o przebiegu
poselstwa, a co się z tym wiąże - o całokształcie spraw moskiewskich,
poinformować senatorów, a także poprosić ich o radę. Jak pamiętamy,
na zwołane zebranie senatu mało kto przybył. Nie je^t to jednak cała
prawda. Dwa pobory uchwalone przez sejm były kroplą w morzu po
trzeb. Sformowanie porządnej armii i zaspokojenie skonfederowanego
żołnierza wymagało dużych kwot. Wojna wiązała się więc z ogromny
mi trudnościami. Z drugiej strony położenie Polaków oblężonych na
Kremlu stawało się coraz gorsze i dwór doskonale o tym wiedział. Szko
da byłoby też zaprzepaścić dotychczasowe osiągnięcia. Zygmunt liczył
więc po prostu na to, że senatorowie zaoferują pomoc, także finansową,
i sami z pocztami wyruszą na wyprawę100. Należy też pamiętać o fakcie,
UTRACONE SZANSE (LATO I 6 I I—ZIMA l6 I $)
|
383
że w wyprawie miał uczestniczyć królewicz. Zygmunt III chciał znowu
uniknąć oskarżeń o dynastyczne cele wojny. Jeżeli miał iść na Moskwę
z Władysławem, to chciał to zrobić przynajmniej z błogosławieństwem
senatorów. Nie wydaje się, aby król wahał się co do samej celowości wy
prawy. Ta była raczej już postanowiona.
Odpowiedzi senatorów były dość zróżnicowane. Jan Zamoyski,
arcybiskup lwowski, radził zebrać pieniędzy ile można i natychmiast po
słać je konfederatom. Kwestie polityczne związane z Moskwą powinien,
jego zdaniem, rozstrzygnąć sejm. Większą część swojej wypowiedzi arcy
biskup poświęcił problemom pogranicza multańskiego101. Bardzo cieka
wa była wypowiedź Piotra Tylickiego, biskupa krakowskiego. W kwestii
wyprawy stwierdził on, że jest na nią bardzo mało pieniędzy i radził udać
się z wojskiem do Smoleńska, a tam lepiej rozeznać sytuację i zastanowić
się nad dalszymi posunięciami. Królewicza radził do Moskwy nie wysy
łać. Lepiej byłoby „practikę z jakim Moskwicinem zacnem uczynić, żeby
jego na państwie posadzić i jemu trzymać grzbiet, a on dług żeby żołnie
rzowi zastąpił, ligę z państwy WKM uczynił i w szwedzkich rzeczach beł
WKM pomocnem. Takiem sposobem exnicowałbyś się WKM z tej spra
wy z sławą swą i narodów naszych, i uspokoiłbyś Rzeczpospolitą od tam
tej strony i od żołnierza, który iż następuje i konfederacje roznieca,
wielgi to stoss na Państwa WKM”101. Gdyby nawet Państwo Moskiew
skie zostało objęte przez królewicza, to imię z Rzecząpospolitą Tylicki
oceniał jako trudną w realizacji. Za najlepsze rozwiązanie bieżących
spraw uważał szybkie zwołanie sejmu, który mógłby dostarczyć fundu
szy na opłacenie konfederatów, obronę południowych kresów i inne
cele103. Stanisław Sieciński, biskup przemyski, radził jak najszybciej wy
ruszyć z wojskiem na Moskwę. Pisał też, aby wziąć na wyprawę królewi
cza, „jeśliby na WKM nie przestawali, a Królewicza się JM napierali”.
Władysław powinien zostać osadzony na tronie moskiewskim, ale zabez
pieczony wojskiem polskim pod dowództwem któregoś z hetmanów.
Sprawa ewentualnej unii z Moskwą powinna być rozpatrywana na przy
szłym sejmie. Zwolennikiem wyprawy z udziałem króla i królewicza był
też biskup warmiński Szymon Rudnicki. W celu zdobycia pieniędzy ra
dził on zwołać sejmiki104. Maciej Konopacki, biskup chełmiński, chwalił
384
I
ROZDZIAŁ^
odpowiedź, której udzielił król niedawnemu poselstwu bojarów. Uwa
żał, że należy prowadzić rokowania z Moskwą, ale poparte dużą siłą
zbrojną. Na wojnę radził zastawiać nawet dobra i klejnoty królewskie,
prosić o pomoc papieża i sprzedawać dobra w nowo zdobytych zie
miach105. Realistyczną postawę reprezentował biskup łucki Paweł Wołucki. Uważał on, że na wojnę z Moskwą nie ma na razie środków. Król
powinien więc udać się z królewiczem na Litwę i stamtąd bacznie obser
wować sytuację, a także szukać pieniędzy na dalsze działania106. Biskup
chełmski Jerzy Zamoyski także radził królowi wyruszyć szybko na Mo
skwę. „Jednakże prosiłbym ja uniżenie z osoby swej WKM, żebyś WKM
z zwykłej miłości przeciwko ojczyźnie tej, a państwom WKM prącej
swej litować nie raczył, a pomknął się ku Siewierskiej Ziemi wziąwszy
z sobą Królewicza JM Władysława” - pisał. Tam, na Siewierszczyźnie,
król mógłby lepiej zorientować się w sytuacji i podjąć odpowiednią decy
zję. Zamoyski zalecał ogromną ostrożność w ewentualnym wysyłaniu
królewicza do Moskwy107. Dalej sugerował, że po wkroczeniu do Mo
skwy wielu „obywatelów moskiewskich” opowie się po stronie królewi
cza. Miał też nadzieję, że szlachta polska da więcej pieniędzy na wojnę,
gdy król już wkroczy na Siewierszczyznę108. Jan Andrzej Próchnicki, bi
skup kamieniecki, stwierdził, że naród moskiewski jest „religione ac regimine bardzo od nas różny, nam zawsze nieprzyjazny”. Na dodatek
zwolennicy królewicza znajdują się praktycznie jedynie w obozie pol
skim w stolicy. Reszta ludności Państwa Moskiewskiego jest mu przeciw
na. Należy ją zjednać dla królewicza. Perswazją - można przeciągnąć na
stronę polską Zarudzkiego, któremu trzeba obiecać m.in. korzyści mate
rialne, nadania ziemskie itp. Próchnicki radził wysłać ф) Moskwy króle
wicza, ale po odpowiednim uspokojeniu tego państwa i w otoczeniu
mądrych ludzi. Biskup podolski radził też więcej wysiłku poświęcić za
spokojeniu roszczeń wojska. Podkreślał też, że ewentualny związek Rze
czypospolitej z Moskwą może być punktem wyjścia do rozbicia Turcji109.
Krzysztof Kazimierski, biskup kijowski, uważał natomiast, podobnie jak
biskup łucki, że Zygmunt III powinien najpierw udać się na Litwę
(z królewiczem), a tam, mając dobry wgląd w sprawy moskiewskie, pod
jąć różne nadzwyczajne środki dla zdobycia pieniędzy na wojnę (np. zwo-
UTRACONE SZANSE (LATO I 61 I—ZIMA 161 })
|
385
łać sejmiki)110. Kasztelan krakowski książę Janusz Ostrogski nie pisał
w ogóle o problemach moskiewskich, koncentrując się na sprawach multańskich i tureckich111. Mikołaj Zebrzydowski, wojewoda krakowski, na
początku wyraził żal, że sprawy moskiewskie nie były w sposób dosta
tecznie pogłębiony omówione na poprzednim sejmie. „Jakoż mimo
dawną tych tam ludzi deklaracją, nietrudno było to, z czym ci posłowie
moskiewscy j achali, przed czasem wiedzieć, a za tym co expediebat osa
dzić” - stwierdzał wojewoda. A wiadomo było przecież, że instrukcja
posłów opiera się „na transaktiej przez JMP Hetmana, imieniem WKM
uczynionej i poprzysiężonej (za którą oni stolicę i cara pierwszego oddali)”.
Należało więc realistycznie podejść do sprawy i ocenić, czy Polskę (wo
bec buntu skonfederowanego wojska) stać na nową wyprawę. Gdyby się
okazało, że nie, trzeba by było podjąć rozmowy z posłami o zapłacie
przez Moskwę żołdu żołnierzom, o przyłączeniu pewnych prowincji do
Rzeczypospolitej, a w ostateczności o „zatrzymaniu sławy i bezpieczeń
stwa swego”. Radził wysłać skonfederowanym wojskom jak najwięcej pie
niędzy, a gdyby ich nie było - oddać konfederatom w zastaw
Siewierszczyznę. Uważał, że na wyprawę z królewiczem można iść dopie
ro po zaspokojeniu pretensji konfederatów wojskowych. Gdyby jednak
wyprawa nie mogła szybko dojść do skutku, Zebrzydowski sugerował,
aby wysłać do Moskwy znaczną osobę dla uspokojenia tamtejszego woj
ska i obiecania bojarom królewicza111. Jerzy Mniszech, wojewoda sando
mierski, radził zwołać nowy sejm, który by uchwalił nowe fundusze na
wojnę113. Adam Sędziwój Czarnkowski, wojewoda łęczycki, zdawał so
bie sprawę, że brak jest środków na wojnę, nie widział jednak sposobu na
szybkie ich uzyskanie. Wobec tego doradzał raczej traktaty, chociaż wąt
pił w ich efekt. Natomiast Andrzej Czarnkowski, wojewoda kaliski, był
raczej zwolennikiem wyprawy, uważał jednak, że najpierw trzeba posłać
do Moskwy delegatów i spróbować rokowań114. Wojewoda podolski Ja
kub Pretficz sądził, że wysłanie królewicza do Moskwy, „do tak śliskiego
w wierze narodu”, jest bardzo ryzykowne. Dlatego należy dokonać tego
przy wsparciu silnej i dobrze uzbrojonej armii. Najpierw trzeba więc ze
brać konwokację senatorów i sejmiki po województwach, aby uchwalić
odpowiednie fundusze. Pretficz sugerował też zwołanie pospolitego ru-
386
I
ROZDZIAŁ 4
szenia. Natomiast Stanisław Golski, wojewoda ruski, sporą część swojej
wypowiedzi poświęcił problemom finansowym. Uważał on, że najlep
szym sposobem zdobycia pieniędzy byłoby dobrowolne opodatkowanie
się senatorów duchownych i świeckich w wysokości jednego rocznego
dochodu. Narzekał jednak, że już kiedyś w senacie zgłosił taką propozy
cję i nikt go nie poparł, poza arcybiskupem lwowskim (zapewne Janem
Dymitrem Solikowskim)115. Wojewoda pomorski Ludwik Mortęski
w swojej wypowiedzi kładł akcent na sprawy multańskie. Wojnę z Mo
skwą radził kończyć traktatami. Był też zwolennikiem wysłania do Mo
skwy królewicza, któremu znajdujące się tam oddziały polskie dadzą
odpowiednią ochronę. Był natomiast przeciwny udziałowi króla w wy
prawie, ze względu na zagrożenie z południa216. Stanisław Działyński,
wojewoda malborski, uznawał wprawdzie konieczność wyprawy króla
i królewicza, podkreślał jednak duże ryzyko z tym związane. Zwracał też
uwagę na szczupłość środków finansowych, które nie zapewnią tej ekspe
dycji odpowiedniej liczby żołnierza217. Michał Działyński, wojewoda
brzeskokujawski, stwierdzał natomiast, że nigdy nie był zwolennikiem
wojny z Moskwą. Teraz, widząc brak środków i inne trudności, także od
radzają królowi218. Stanisław Włodok, wojewoda brzeski, radził nie śpie
szyć się z wysyłaniem królewicza do „narodu tak zmiennego”. Był
sceptycznie nastawiony także do wyprawy zbrojnej, na którą było zbyt
mało środków. Natomiast Stanisław Bykowski, wojewoda sieradzki,
uważał, że król powinien udać się do Wilna i stamtąd wysyłać nowe od
działy wojskowe. Na ich zaciąg przeznaczono by pieniądze z niedawno
uchwalonych poborów. Dawniejszym żołnierzom należy obiecać wypła
tę po skończonej wojnie i zaapelować do nich o powrósło Moskwy. Su
gerował też możliwość zdobycia pieniędzy przez jakieś opodatkowanie
dzierżycieli królewszczyzn219. Hetman i wojewoda kijowski Stanisław
Żółkiewski nie chciał, ze zrozumiałych przyczyn, wypowiadać się szerzej
na tematy moskiewskie. „Zaczem teraz rozszerzać się z pisaniem nierozumien być potrzeby - oznajmiał - zwłaszcza że i teraz nic innego w miał
kim zdaniu swym widzieć nie mogę, jedno toż co i przedtem”. Zdaniem
Żółkiewskiego trzeba jak najenergiczniej powstrzymywać konfederatów
przed masowym wtargnięciem w głąb Rzeczypospolitej. Radził też het-
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA l6l?)
I
387
man ogólnikowo, by wykorzystać dla dobra Polski dawną przychylną
postawę ludzi moskiewskich. Resztę listu poświęcił sprawom multańskim“°. Ciekawa była wypowiedź Jana Zawiszy, wojewody witebskie
go. Zwracał on uwagę na fakt, że poselstwo, które wysłali bojarzy do
Warszawy, reprezentowało zaledwie niewielką grupę „obywatelów mo
skiewskich”, a mianowicie tych, którzy dotrzymali wierności królowi
i królewiczowi. Nie jest więc rzeczą bezpieczną iść na wyprawę do
Moskwy, będąc wzywanym tylko przez niektóre grupy bojarów, zwłasz
cza że brakuje środków na porządną wyprawę. Zawisza radził poddać
tę sprawę konsultacji szlachty na tokach ziemskich111. Kasztelan po
znański Jan z Górki Roszkowski uważał, że król nie powinien w ogóle
iść na wyprawę do Moskwy, zanim nie ustanie niebezpieczeństwo ze
strony Turcji. Gdyby jednak do wyprawy doszło, to królewicz mógłby
najpierw zatrzymać się w Smoleńsku i tam zbadać nastawienie narodu
moskiewskiego do swojej osoby. Kasztelan podkreślał, że posłowie za
praszający Władysława na tron działają w imieniu oblężonych w Mo
skwie bojarów, ich reprezentatywność jest więc wątpliwa111. Pełen optymi
zmu był kasztelan elbląski Samuel Zaliński. Uważał on wprawdzie, że
królewicz powinien jechać na wyprawę z ojcem, jednak Zygmunt III postą
piłby najwłaściwiej, gdyby sam objął Państwo Moskiewskie i nie narażał
Władysława na niebezpieczeństwo ze strony narodu „grubego, niesłownego, niestatecznego”. Pieniądze radził zdobyć przez zastawkrólewszczyzn113.
Kasztelan łęczycki Mikołaj Szczawiński uważał, że przede wszystkim
należy zająć się konfederacjami wojskowymi. Na temat wyprawy na Mo
skwę kasztelan wypowiadał się niejasno, stwierdzał jednak szczerze: „Zda
się mnie to, Najjaśniejszy Miłościwy Królu, że Królewicz JM dla ostentacji
tamtym ludziom [moskiewskim] z WKM jedzie”114. Stanisław Wapowski, kasztelan przemyski, był zwolennikiem wyprawy. Uważał jednak, że
najpierw trzeba zgromadzić na nią środki. Król powinien, jego zdaniem,
udać się do Wilna, skąd mógłby skuteczniej oddziaływać na sprawy mo
skiewskie. Wcześniej powinien, zdaniem kasztelana, zwołać konwokację
senatorów (do Lublina) w celu naradzenia się nad sprawami finansów115.
Zwolennikiem wyprawy był Mikołaj Siemaszko, kasztelan bracławski116.
Jakub Czaplic, kasztelan kijowski, uważał natomiast, że na wojnę z Mo-
388
I
ROZDZIAŁ 4
skwą nie ma pieniędzy. Twierdził też, iż sama deklaracja złożona posłom
moskiewskim przez Zygmunta III, że wkrótce przybędzie z królewiczem
pod Moskwę „nie lada jaki [...] wstręt uczyni przeciwnej stronie”117.
Marcin Sierakowski, kasztelan inowłodzki, koncentrował się głównie na
sposobie zdobycia pieniędzy dla konfederatów118. Interesująca była nato
miast wypowiedź kasztelana rogozińskiego Jana Orzelskiego. Uważał
on, że wysłanie królewicza do Moskwy to zbyt duże ryzyko. Przyłączenie
zaś całego Państwa Moskiewskiego wiąże się z ogromnymi trudnościa
mi: „Jeśli ktoś na szerokość i ziemie patrzy, ta czym więtsza, tym też więtsza jej odległość, a za tym trudność i mogę rzec niepodobieństwo jej
utrzymania. Na to by radniej patrzeć, co by za pożytku stąd Rzeczpospo
lita miała się spodziewać, ja go nie widzę, telko trudności a koszty Rze
czypospolitej naszej nieznośne, co im teraz na oko widziemy, choć
początki z laski Bożej szczęśliwe i od inszych impedimentów do tego
czasu beliśmy wolni”. Z tego powodu oraz z braku środków kasztelan ra
dził, aby król zadowolił się przyłączeniem nowych, już zdobytych pro
wincji do Rzeczypospolitej i „dalej Wilna ruszyć nie raczeł”119.
Podskarbi litewski Hieronim Wołłowicz skoncentrował się, rzecz
jasna, na sprawach finansów. Podkreślał, że niemożliwe jest zaspokojenie
żądań wojska ze środków moskiewskich. Możliwość zdobycia pieniędzy
widział w zwołaniu sejmików przed wyprawą. W innych kwestiach (np. czy
król ma sam wziąć udział w przyszłej wyprawie) podskarbi nie chciał się
wypowiadać130.
Większość senatorów doradzała więc królowi wojnę, prawie wszy
scy zwracali jednak uwagę na braki finansowe. Nie wszyscy opowiadali się
za wysłaniem królewicza do Moskwy, część uważała, i^ sytuacja w Mo
skwie nieprędko będzie temu sprzyjała. Niektórzy senatorowie uważali,
że król powinien jedynie przenieść się wraz z dworem w pobliże teatru
wojny (do Wilna lub Smoleńska) i stamtąd obserwować sytuację. Pro
blemy finansowe senatorowie radzili zazwyczaj rozwiązywać przy pomo
cy sejmików. Były także głosy sugerujące konieczność zwołania sejmu,
zaciągnięcia pożyczki, dobrowolnego opodatkowania się senatorów itp.
Generalnie widoczny jest wyraźnie bardziej pesymistyczny nastrój dyg
nitarzy niż na niedawnym sejmie 1611 r. Ostateczna decyzja należała do
UTRACONE SZANSE (LATO I 61 I—ZIMA 16l 3)
|
389
króla. Zygmunt III nie śpieszył się jednak z wyruszeniem pod Moskwę.
Przyczyny tego były różnorakie. Główna to oczywiście ów brak pienię
dzy. Nie było środków nawet na zaległy żołd. Zbuntowane oddziały
konfederatów wojska moskiewskiego, pod dowództwem wybranego na
marszałka Józefa Cieklińskiego, częściowo już w połowie maja wróciły
do Rzeczypospolitej, dopuszczając się łupiestw. Podobnie postępowa
ły oddziały sapieżyńskie, które - jak pamiętamy - także w części prze
kroczyły granice Rzeczypospolitej. Docierały one nawet na Pomorze.
Kulało też egzekwowanie uchwalonego przez sejm poboru. W niektó
rych województwach trzeba było zwoływać sejmiki posejmowe w celu
zatwierdzenia drugiego poboru „odniesionego do braci”. Król, za radą
senatorów, poprosił też o subsydia szlachtę zebraną na wiosennych rokach sądowych, a także zmusił do „dobrowolnej” daniny otaczających go
urzędników państwowych131.
Działania te przyniosły niewielki efekt. Podatki napływały po
woli. Pewne sumy ofiarowało natomiast duchowieństwo. Na synodach
diecezjalnych uchwalono po dwa pobory1’1. Zapowiedziana pomoc od
papieża przyszła już po wyprawie. Cesarz i król hiszpański, którym król
za pośrednictwem posłów wykazywał znaczenie prowadzonej wojny dla
całego chrześcijaństwa, nie zareagowali na aluzje dotyczące wsparcia fi
nansowego. Zygmunt III wiązał pewne nadzieje z jesiennymi sejmikami
deputackimi, na których chciał poprosić o uchwalenie specjalnej daniny
od dzierżawców starostw i od duchowieństwa, po 5 złp odwłoki1”. Aby
zgromadzić choć minimalne środki, król musiał więc czekać. Czekał tak
że na szczęśliwe narodziny swojego dziecka, jak się okazało - syna, Jana
Alberta (Olbrachta), które nastąpiły 25V 1612 r. Zwłokę powodowały
też problemy w Mołdawii. Osadzony przez polskich magnatów na tro
nie hospodarskim Konstanty Mohyła (1607 r.) został w 1611 r. obalo
ny przez księcia siedmiogrodzkiego Gabriela Batorego. Na jego miejsce
Batory wprowadził na tron Stefana Tomżę. Posunięcia te były zapewne
inspirowane przez Turcję, zaniepokojoną sukcesami Rzeczypospolitej
w Moskwie i pragnącą zaszachować Zygmunta III od południa. W lipcu
1612г. grupa magnatów polskich (za zgodą i wsparciem króla) wyruszy
ła do Mołdawii, aby odzyskać tron dla Konstantego. Na czele wyprawy
390
I
ROZDZIAŁ 4
stał Stefan Potocki, szwagier obalonego hospodara. Wojska polskie po
niosły jednak klęskę pod Sasowym Rogiem, gdzie większość przywód
ców wyprawy dostała się do niewoli. W odwecie nastąpił niszczycielski
najazd tatarski na kresy południowe. Wypadki te musiały niewątpliwie
odrywać króla od spraw moskiewskich134.
Opóźnienie było więc ogromne i - podobnie jak w 1609 r. - wy
prawa zapowiadała się na jesień. Zniecierpliwiony Lew Sapieha pisał:
„Król JM aż we dwie niedzieli po św. Janie wyjeżdża z Warszawy; ja nie
wiem, po co i z kim chce tam jachać, ponieważ nasi wszyscy wyszli z Mo
skwy. Pilniej mem zdaniem radzić i teraz jako Polskę zatrzymać, niż jako
Moskwy dostać”23 s. J. Byliński uważa, że kanclerz nie był mimo tej wy
powiedzi przeciwnikiem wojny, lecz tylko nieudolnego organizowania
wyprawy2’6. Trudno dokładnie określić poglądy kanclerza na ten temat.
Pewien dokument wskazuje na ostry konflikt, który miał wówczas miej
sce między królem a kanclerzem litewskim. Jest to odpowiedź Zygmun
ta III (formalnie jakiegoś urzędnika królewskiego) na pytania dotyczące
spraw politycznych, zadane (także za czyimś pośrednictwem) przez Jana
Karola Chodkiewicza. Jedno z nich dotyczyło Lwa Sapiehy, który zda
niem hetmana „psuł rzeczy” dawniej i obecnie. Chodkiewicz wprost
pytał króla, czy należy zbadać ową działalność kanclerza. Zygmunt III
odpowiadał, że trzeba „jak najpilniej” prowadzić śledztwo i „węzła po
nitce dochodzić”237. W kolejnym pytaniu Chodkiewicz stwierdzał: „Iż
autoritatem suam [Lew Sapieha] ledwo nie równo z dostojeństwem
JKM kładł, trzeba by to zepchnąć z presumpcji tej i zdjąć sukienkę z nie
go, którą abutitur. Na co dwa sposoby - podać go w contempt i pieczęć
koronną przy litewskiej kłaść na odprawowanie spraw”^38. Zygmunt III
na tę sugestię odpowiadał: „Już się to stało w tych uniwersałach, które
się teraz posyłają z wielkim jego dysgustem”. Kolejne pytanie dotyczyło
protestu, który złożył Sapieha przeciwko przyłączeniu zdobytych tery
toriów do Korony edyktem królewskim: „A iż tenże lis [złośliwa aluzja
do herbu Sapiehów] albo lewek protestacją uczynieł, dyflamując JKM,
jakoby per diploma quoddam miał prawu W. X. Litewskiego praejudicium uczynić, jako się w tym informować JM ma?”. Król odpowiadał:
„Wziąć z sobą i kopię tej konstytucje] i dyplomaty, drugą od Marcinkie-
UTRACONE SZANSE (LATO 161 I—ZIMA 16l 3)
|
391
wieża do pokazania JMP Hetmanowi [tzn. Chodkiewiczowi], aby uznał,
jeśli ma przyczyny takiej mieszaniny”.
Sprawa jest dość niejasna. Lwu Sapieże zarzucano zbytnią być może
samodzielność w rokowaniach z Moskwą (zapewne chodziło o ostatnie
poselstwo) i uzurpowanie sobie wręcz uprawnień króla. Wszystko wska
zuje na to, że kanclerz był zdecydowanym przeciwnikiem nowej wypra
wy i zwolennikiem pokoju w zamian za przywrócenie Smoleńszczyzny,
Siewierszczyzny i Czernichowszczyzny Litwie. Litwie, a nie Koronie,
stąd ów protest, który tak wzburzył hetmana Chodkiewicza i króla. Aby
ograniczyć pole działania Sapiehy, król zarządził, że wszystkie dokumen
ty wychodzące z kancelarii litewskiej musiały mieć kontrasygnatę także
kancelarii koronnej.
Mimo trudności finansowych i organizacyjnych Zygmunt III kon
tynuował przygotowania do wyprawy. Miał w niej wziąć udział króle
wicz Władysław. Była to więc formalnie ekspedycja w celu osadzenia go
na tronie. Na realistyczne stanowisko Zygmunta miał duży wpływ Jan
Karol Chodkiewicz. W cytowanym powyżej kwestionariuszu hetman
litewski zadał także pytanie na temat celu wyprawy: „Jeśli JKM przypadł chętnie na te media, które Pan Hetman przez mnie [tzn. osobę po
średniczącą w tej wymianie opinii] podał, to jest z Królewiczem JM iść
i tym walcem zagarnywać do siebie ludzi moskiewskich?, bo acz te prima
fructe mniej smakowite zdadzą się, bliższe jednak są i podobniejsze po
ciesznego końca”139. Odpowiedź brzmiała następująco: „Wszystkie consilia JMP Hetmana mają u KJM miejsce, ale to pewnie nie pośledniejsze,
a bodaj nie rzeknę, pierwszą było przyczyną, że JKM dał się przywieść do
tych i od siebie i od Królewicza uniwersałów”140.
Dalej król zapewniał Chodkiewicza, iż nie ma do niego żalu o to,
iż na jesieni 1611 r. nie zdołał on nakłonić poselstwa moskiewskiego do
zmiany instrukcji. Jak więc widzimy, Zygmunt III, mimo zapewnień czy
nionych wobec poselstwa moskiewskiego zimą 1612. r., że wyruszy po
tron dla królewicza, nadal nie wiedział, jak postępować. Z jednej strony
było oczywiste, że tylko Władysław ma szanse na koronę carską, z dru
giej król obawiał się, że bojarzy będą obstawać przy umowie Żółkiew
skiego z 21 VIII161 o r. A ta była dla niego z omówionych już względów
;j2
I
.
ROZDZIAŁ'4
nie do zaakceptowania. Pytany przez Chodkiewicza o stosunek do tego
układu Zygmunt III dał odpowiedź wymijającą, lecz wyraźnie niechęt
ną141. Hetman wielki litewski był zwolennikiem szybkiego osadzenia
królewicza na tronie i próbował nakłonić do tego króla. Zygmunt, cho
ciaż przyznawał mu rację, nie rezygnował jednak z planów przynajmniej
swojej regencji, aż do całkowitego opanowania sytuacji w Państwie Mo
skiewskim.
Ekspedycję zaopatrzono w cztery rodzaje uniwersałów do roz
powszechniania, o których wspominał Chodkiewiczowi Zygmunt III.
Pierwsze, skierowane do lokalnych urzędników moskiewskich, wzywały
do naprawy dróg. Drugie, wydane w imieniu króla, zawiadamiały o jego
ponownym wkroczeniu do Państwa Moskiewskiego. Trzecie, wydane
w imieniu królewicza, oznajmiały o jego chęci objęcia tronu i prowadze
nia rokowań na ten temat, czwarte zaś gwarantowały bezpieczeństwo
tym, którzy opowiedzą się po stronie Władysława. W pismach tych
Zygmunt III występował jako „wielikij gospodar”, a królewicz Włady
sław jako „wielikij gospodar Władysław Zygmuntowicz, koroliewicz
wieliokogo Moskowskogo Gospodarstwa”. Utrzymana była więc w nich
formuła tymczasowej władzy króla w Państwie Moskiewskim. Równo
cześnie jednak uniwersały mówiły wyraźnie, że po przybyciu do stolicy
nastąpi koronacja królewicza. Jasno więc wynikało z nich, że Władysław
chce w najbliższym czasie objąć rzeczywistą władzę w Moskwie. Do
tychczasowe opóźnienie jego przybycia usprawiedliwiano chorobą141.
Oprócz uniwersałów przygotowano też listy do czołowych osobistości
w obozie powstańczym, napisane w bardzo łaskawym tonie. Miały one
na celu przeciągnięcie tych osób na stronę króla i doprowadzenie do nie
snasek wśród przywódców tzw. II opołczenia14’.
Oprócz królewicza w wyprawie wzięli udział opowiadający się po
stronie związku z Polską, a przebywający w Rzeczypospolitej, wysocy
urzędnicy moskiewscy, m.in. Iwan Gramotin („po polsku dobrze mó
wiący”), Michał Sałtykow i Grzegorz Wałujew. Ekspedycji towarzyszył
mianowany przez Dymitra I, a obalony po jego śmierci, patriarcha mo
skiewski Ignacy. Jak pamiętamy, w 1611 r. ponownie objął on na krótko
urząd patriarchy, a następnie wyjechał do Rzeczypospolitej. Przebywał
UTRACONE SZANSE (LATO I 6 I 1—ZIMA I 6 1 j)
|
393
w Wilnie i mieszkał w unickim klasztorze św. Trójcy, później przyjął
unię. Generał jezuitów Paweł Boksza (Boxa) określał go jako człowieka
„bardzo ludzkiego i dobrego”. Patriarcha (przywrócony na urząd przez
króla), życzliwie nastawiony do katolicyzmu, był dla Zygmunta III oso
bą wygodną. W razie objęcia tronu przez królewicza mógł on bowiem
osłaniać go przed żądaniami konwersji na prawosławie i w ogóle łagodzić
napięcia na tle religijnym. Czy z jego osobą łączono plany unii na wzór
brzeskiej ? Zapewne tak. Samo zainteresowanie Bokszy osobą patriarchy
daje dużo do myślenia. Wątpliwe jest jednak, aby król był zwolennikiem
szybkich działań w tej sprawie, zwłaszcza w tak napiętej sytuacji w Pań
stwie Moskiewskim. Jak wykazaliśmy, także motywy religijne nie były
jakimkolwiek bodźcem do bieżących posunięć monarchy. Oprócz Igna
cego w wyprawie wziął udział metropolita smoleński Siergiej, „któremu
dał król JM inne władyctwo”144. Zygmunt III zapewne pod wpływem
głosów niektórych senatorów obiecał powrócić z wyprawy najpóźniej
w okolicach Bożego Narodzenia. Gdyby działania dyplomatyczne i woj
skowe przedłużały się, zamierzał dla ich dopilnowania zostawić króle
wicza z doradcami w Smoleńsku. Specjalny uniwersał z 27 IV 1612 r.
zawiadamiał szlachtę o wyprawie i powierzał kraj opiece prymasa Bara
nowskiego145.
Ostatecznie 12 lipca król wyruszył z Warszawy146. Na granicy
Wielkiego Księstwa Litewskiego wezwał on skonfederowane wojsko
moskiewskie, aby czekało na zaległą zapłatę aż do sejmu i wzięło udział
w nowej wyprawie na Moskwę. Uniwersał ten pozostał jednak bez od
zewu147. Następnie Zygmunt zatrzymał się do końca sierpnia w Wilnie,
gdzie oczekiwał na przybycie pocztów wojskowych magnatów148. Posiłki
te były jednak niewielkie149. Ostatecznie 28 sierpnia król ruszył w kie
runku Orszy.
Sytuacja militarna Polaków w oblężonej Moskwie pogarszała się
tymczasem z dnia na dzień. Nie pomagały im wewnętrzne konflikty
w obozie powstańczym. Gdy na początku 1612 г. Zarudzki zdecydował
się opanować Jarosław i Zawołże, władze rozrastającego się nieustannie
tzw. II opołczenia z Niżnego Nowogrodu postanowiły temu przeciw
działać. Doszło do konfliktu dwóch stron powstania - ziemskiej i ko-
394
I
ROZDZIAŁ 4
żackiej. Wiosną i6iz r. Pożarski opanował Jarosław i grody za Wołgą.
Jarosław stał się centrum dalszych działań powstańczych. Przebywając
w tym mieście, Pożarski czekał cierpliwie aż jego przeciwnicy - Polacy
i Kozacy Zarudzkiego - wykrwawią się walkami w Państwie Moskiew
skim. Pracował jednak usilnie nad wzmocnieniem „opołczenia” i na
daniem mu konkretniejszych ram prawnych150. 7 kwietnia rozesłał po
wszystkich grodach gramotę, która nakazywała im przysłanie do Jarosła
wia po dwóch przedstawicieli każdego stanu151. Zebrany w ten sposób
„Sobór Ziemski” był bardzo prowizoryczny. Duchowieństwo reprezen
tował na nim miejscowy metropolita Kirył, a bojarów było początkowo
tylko dwóch lub trzech. Sobór ten zyskiwał sobie jednak uznanie lud
ności jako prawowita władza. W jego imieniu akty prawne wydawała
duma bojarska, poszerzona (z braku bojarów) o przedstawicieli miast.
Powstańcy nawiązali przede wszystkim kontakty ze Szwedami okupu
jącymi Nowogród Wielki. Krok ten był zapewne wywołany sukcesami,
które odnosili w tym czasie Kozacy Zarudzkiego, zdobywając m.in.
Uglicz151. Do Nowogrodu pojechał więc Stefan Tatiszczew z listami do
tamtejszego metropolity Izydora, kniazia Iwana Odojewskiego i dowód
cy szwedzkiego Jakuba de la Gardie. W listach tych przywódcy „opoł
czenia” proponowali osadzenie na tronie carskim brata króla szwedzkiego Karola Filipa (który musiałby przejść na prawosławie) w zamian za
neutralność Szwedów153. Gustaw Adolf wprawdzie z początku myślał
o sobie jako o przyszłym carze, ale łatwo zaakceptował kandydaturę bra
ta154. Pożarski i jego towarzysze wysłali też specjalne pismo do grodów
popierających małego Iwana, syna Maryny, w których namawiali je do
poparcia raczej kandydatury szwedzkiej155. Sam Nowogród już, podda
jąc się Szwedom w lipcu 1611 r., zawarł z nimi układ zapraszający na
tron moskiewski Gustawa Adolfa lub Karola Filipa156. Latem 1611 r.
bojarzy nowogrodzcy prowadzili w tej sprawie rokowania w Wyborgu.
Kandydaturze szwedzkiej przeciwne było natomiast pospólstwo nowo- '
grodzkie157. Gustaw Adolf zaś intensywnie przygotowywał się do wojny,
gromadził broń, żywność i zbierał flotę, aby poprzeć kandydaturę bra
ta158. Warto dodać, że Jan Karol Chodkiewicz zajmował się w tym czasie
zdobywaniem żywności w okolicach Nowogrodu Wielkiego, wywołu-
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA l6l j)
|
395
jąc gniew Szwedów, którzy okupowali już sporą część północy Państwa
Moskiewskiego. Jeszcze zimą 1612 r. Chodkiewicz rozesłał na północ
zagony Aleksandra Lisowskiego, aby plądrowały kraj i angażowały zbroj
nie oddziały Jakuba de la Gardie. Ten ostatni uważał, iż został naruszony
rozejm polsko-szwedzki, i w związku z tym pisał do hetmana: „Nie wąt
pię o wiadomości twojej, iż po dobyciu Nowogroda, bojarowie z innymi
obywatelami Moskiewskich, Nowogrodzkich krajów obrali jednomyślnemi głosami jednego z synów królestwa: Gustawa Adolfa albo Karola
Filipa na carstwo moskiewskie i to obranie paktami potwierdzili. A że
przeszłego roku między Szwecją i Polską tudzież przyłączonemi do nich
prowincjami umówiony pokój doczesny trwał dotąd, a o przedłużenie
onego pełnomocnicy z obu stron traktują słysząc, zwłaszcza że Lisowski
przeciwko przymierzom naszym w Nowogrodzkiej i Staroruskiej ziemi
zamieszania czyni. Upraszam zatem usilnie, abyś mi oznajmił, jeżeli mu
jest rozkaz dany po nieprzyjacielsku z nami postępiwać, czyli jako z przy
jaciółmi, według paktów zachować się”159. W odpowiedzi Chodkiewicz
gorąco namawiał Jakuba de la Gardie, aby w związku ze śmiercią Karola IX
przeszedł na stronę prawowitego króla Szwecji, tzn. Zygmunta160.
Na wieść o wyruszeniu króla na wyprawę oddziały Pożarskiego za
częły gromadzić się pod Moskwą. Sam kniaź przybył tam 30 VIII 1612 г.
Załodze polskiej brakowało żywności, oblężenie było bowiem już zu
pełnie szczelne. Chodkiewicz wyruszył więc do stolicy z żywnością, aby
wspomóc oblężonych. Jego armia liczyła około 8 tys. żołnierzy. Nieste
ty, kilkakrotnie powtarzane próby przebicia się nie przyniosły efektu
i 7 IX 1612 r. hetman był zmuszony wycofać się, ponosząc duże straty.
Obiecał jedynie oblężonym szybką pomoc zbrojną161.
11 IX 1612 r. król przybył do Orszy. Już tutaj wystąpiły pierwsze
trudności z niepłatnym wojskiem. Oddajmy glos uczestniczącemu w wy
prawie księdzu Zadzikowi: „Posłyszawszy, że już KJM przymyka się do
Orszy i wziąwszy tę trochę pieniędzy, co WM z kwarty posłano, poczęli
[żołnierze smoleńscy] osobne koło swe bez p. wojewody bracławskiego [Jakuba Potockiego] miewać i konfederację namawiać, którą a die
6 oct. podnieść mieli i nikomu nie byli posłuszni aż do zapłaty zupełnego
zasłużonego swego”161. Żołnierze grozili wręcz, że nie wpuszczą Zyg-
39Ó
I
ROZDZIAŁ 4
munta III z wojskiem do Smoleńska. Incydent ten postawił pod znakiem
zapytania dalszą wyprawę. Król zastanawiał się, czy nie wracać po prostu
do Warszawy. Ksiądz Jakub Zadzik, występując w imieniu Wawrzyńca
Gembickiego, odradzał zresztą monarsze dalszy pochód. „Powiedziałem
zatym rationes WMMP, które do tego rozumienia, aby beł KJM dalej
się nie pomykał, przywodzieły niedostatek skarbu KJM, alienum anni
tempus do wojowania, ciężkość i uprzykrzenia żołnierza, gdy się do nie
go bez pieniędzy przyjedzie, oziębłość w ludziach moskiewskich zatym,
a co największe internum to malum żołnierza konfederowanego, który
wszystko w moc swą bierze i prawie tributu imperat populo...” - pisał do
swojego patrona ksiądz Zadzik163. Ostatnia wzmianka o konfederatach
dotyczy oddziałów tzw. wojska stołecznego i sapieżyńskiego, które pro
wadziły już łupieżczą działalność w Rzeczypospolitej. Odpowiedź króla
wskazywała raczej nie na optymizm, lecz na daleko idącą determinację:
„Więc i z Moskwą może się co zawrzeć, co by ex re Reipublicae beło” mówił Zygmunt III. Jakub Zadzik relacjonował dalej swojemu protekto
rowi: „Upatrował [król] wprawdzie to wszystko coś WM [tzn. Gembicki]
rozkazać raczeł, że i szczupłość skarbu i ciężkość żołnierza być miała.
Lecz wołał już to wszystko ponosić, aby tylko ludzie wiedzieli, że nic na
nich nie schodzi i nie tylko dostatków swoich, ale i zdrowia nie lituje”164.
Tak więc w uporze króla dużą rolę odgrywał wzgląd ambicjonalny. Ale
nie tylko. Dochodziły przecież dramatyczne wieści o straszliwym poło
żeniu żołnierzy polskich w Moskwie. Próby dostarczenia żywności czy
nione przez Chodkiewicza, jak wiemy, nie powiodły się: „Nie mógł im
pan hetman i z tą piechotą nic a nic żywności wprowadzić, której nie
mając od głodu niebożęta umierają”165. 13 X 1612 r. ksiądz Zadzik pisał:
„Nasi na stolicy extremam patiuntur famem i zbytnie umierają. Przy
szedł stamtąd z 2 listy Wczora jeden z sapieżyńców do pana hetmana,
powieda, że dla głodu i dla powietrza strzymać długo nie mogą stosów
tak wielkich. Ciała ludzkie za pokarm tam mają, o czym i sam p. Struś
pisze”166. O przypadkach ludożerstwa donoszą zresztą inne źródła, np.
diariusz Budziły czy kronika Palicyna167. Oprócz aspektu ludzkiego do
chodził także czysto polityczny. Upadek Moskwy oznaczał ostateczne
przekreślenie planów osadzenia królewicza na tronie carskim lub wszel-
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA 1613)
I
397
kich innych koncepcji dotyczących Moskwy. Z drugiej jednak strony na
leży pamiętać, że niektórzy współcześni uważali raczej, iż obecność króla
i królewicza wśród wojsk utrudni ich działanie, przez wymaganą w takiej
sytuacji ostrożność. Zadzik pisał: „My na to się bierzemy, nierychło im
posiełku i odsieczy damy, a zwłaszcza że sam KJM koniecznie tam iść
chce”168. Zygmunt III jednak, jak już wspomniano, swój udział w wypra
wie traktował prestiżowo.
19IX1612 r. przybył do Orszy, zostawiwszy swoje wojska pod Możajskiem, Jan Karol Chodkiewicz. Parę dni później doszło do niezwykle
ważnej, a zupełnie nieodnotowanej w literaturze przedmiotu, rozmowy
między nim a królem na temat wojskowych i politycznych celów wy
prawy. Streścił ją, informowany zapewne z pierwszej ręki, ksiądz Zadzik:
„JMP Hetman litewski w przeszłą tu przybył niedzielę, o ściśnieniu tych
co są w stolicy dostateczną dawał JKM sprawę, to powiedając, że dalej
trzech niedziel trzymać się żadną miarą nie mogą, jeśli ich ta tysiąc koni,
które z żywnością posłał, nie doda ratunku. Sam pierwej o to się kusząc
i mocno się tego dobijając nie mógł dokazać. Mała za tym nadzieja, aby
i ci co sprawić mogli, oprócz żeby się przekradli jako, w czym samym
ma pan hetman nadzieję. Radzieł przy tym Królowi Jego Mości, aby te
rzeczy przez Królewicza uspokajał, gdyż mocą i potęgą niepodobna się
kończyć i lubo się ci co obiegli stolicę zniosą, wiele jednak takich zam
ków mają, na które gdy się wznidą, długo się trzymać mogą. A jeśli inter
im stolicę wezmą, już nie przyjdzie o niczym myśleć, tylko de servitate
KJM, bo wszystka ziemia do nich pójdzie i bez wątpienia pod Smoleńsk
się podemkną, którym my w takiej konfesji i w takim niedostatku trudno
wstręt jaki uczynić będziemy mogli. Rzeki mu na to? KJM: «żem Rze
czypospolitej dał asekurację i konstytucja taka stanęła, że nic sobie ani
potomstwu nostre», na co p. hetman, że nas ta diploma od niebezpie
czeństwa nie zasłoni i konstytucja wstrętu nie uczyni nieprzyjacielowi.
[...] Powiadał za tym [Chodkiewicz], że i oni [powstańcy] wiedzą o tym
przywileju, wiedzą i o konstytucji, co mu nieraz exprobowali, że się jako
rzeczami prawnemi darujemy i dzielemy, jakoż i o to sam narzekał, że się
o tych rzeczach publice mowieło, ukazując, że ci ludzie dowiedziawszy
się, że KJM Królewicza dać nie chce, tym umysłem stanęli albo stolicę
398
I
ROZDZIAŁ^
otrzymać, albo wszystkim pomrzeć. A jeśli stolicę wezmą możemy w tem
odejść rzeczom moskiewskim. Rzeki na to KJM: «Będziemy trakto
wać», na co pan hetman: «Nie będzie czasu do traktatów i ja bym sam
w takim razie nie traktował, a coś oni, którzy za najmniejszymi [... - nie
czytelne] tak się podnoszą, że żaden naród bardziej już ich w ten czas oko
ło granice wyglądać będzie». Rzekł za tym KJM: «Więc im Szujskiego
dać wolę, niźlibym miał na takowe kondycje przypadać, jakie p. hetman
[Żółkiewski] poprzysiągł. Lepiej żeby beł nigdy nie traktował,
NIŹLI NA TAKIE KONDYCJE MIAŁ PRZEJMOWAĆ [podkr. - W. P.] ». Na
co rzekł p. hetman: «Trudno beło inaczej, bo drugi beł z drugiej strony
[Dymitr II Samozwaniec], który by beł wszystkie kondycje przyjął, co
i sama Moskwa przed nim wspominała, że kiedy beł p. hetman [Żół
kiewski] na te kondycje przypaść nie chciał, przyjąć chcieli Kałuskiego
[Dymitra II], a po tym zniozszy nasze, zabić go mieli wolą». Długo ta
kontrowersja trwała, a początek miała z listu Królewicza do Moskwy,
który aby był jak najprędzej wysłany radzie! i prosie! p. hetman. Czemu
attensit tandem KJM z protestacją jednak, że nie jest to mens jego, a co
raz diploma wspominając, którym się in eo passu zasłaniał. Posłane tedy
już te listy przez niejakiego [Iwana] Nikitycza Sołtykowa, który dwu
synów swoich za obsides zostawieł. Dziś też posłowie od bojar smoleń
skich, którzy w tym tam wojsku moskiewskim pod stolicę są przybeli,
z tym się opowiedając, że jako tylko KJM z Królewiczem na granice się
ukaże, wszyscy mu czołem uderzą. Powieda pan hetman, że to robur
exercitus tam tego i tuszy, że za ich odstąpieniem wielka między niemi
konfuzja będzie, byle tylko stolica do tego czasu trwać mogła, którą
i głód wielki ściska i prochu nie mają, tylko podobno ^wie becze, który
teraz sobie robią, ale z wielką pracą i trudnością”169.
Pretekstem do opisanej powyżej ostrej wymiany zdań między Zyg
muntem III a Chodkiewiczem była sprawa uniwersałów napisanych
w imieniu króla i królewicza. Przygotowane, jak pamiętamy, jeszcze przed
wyprawą, miały powiadomić Moskwę o chęci objęcia tronu przez Włady
sława. Król nie chciał zgodzić się na ich wysłanie, uważając zapewne, że
Moskwa zrozumie je jako jednoznaczne zapewnienie o tym, iż tron obej
mie bezpośrednio królewicz, bez przejściowych rządów króla. Uniwersały
UTRACONE SZANSE (LATO I 6l I—ZIMA 16l 3)
|
399
mówiły przecież wprost, że po przybyciu wyprawy do Moskwy odbędzie
się koronacja Władysława. Chodkiewicz nalegał na szybkie wysłanie
tychże uniwersałów, co król mu zresztą uprzednio obiecywał. Istota spo
ru była głębsza. Chodkiewicz był właściwie zwolennikiem wypełnienia
najważniejszych punktów porozumienia z 27 VIII1610 r. i szybkiego
wysłania na tron carski Władysława. Zygmunt III nadal podtrzymywał
swoją starą koncepcję. Król chciał osadzić królewicza na tronie, ale na
warunkach własnych - w państwie dostatecznie zabezpieczonym swo
ją krótszą lub dłuższą regencją, z odpowiednią załogą polską. Wobec
Chodkiewicza używał argumentu, że nie może dać Moskwie Władysła
wa bez zgody sejmu polskiego. Był to oczywisty wykręt, którego hetman
nie traktował poważnie. Chodkiewicz natomiast sądził, że w zaistniałych
warunkach koncepcja króla jest zupełnie nierealistyczna. Podkreślał też
fakt, że wojna jest nie do wygrania w obecnej sytuacji. Jedynym ratunkiem
są rokowania dotyczące królewicza Władysława. Zygmunt III, choć odrzu
cał sugerowaną przez Chodkiewicza „platformę ugody Żółkiewskiego”,
sądził jednak, że za pomocą rozmów da się osiągnąć z powstańcami pod
Moskwą jakiś rozsądny kompromis. Liczył też, że w drodze Moskwy
poddawać się będą Polakom poszczególne twierdze, co bardzo wzmoc
niłoby jego pozycję przetargową. Początki były zresztą dość zachęcające.
Ksiądz Zadzik pisał: „Posłowie z Newla dziś tu przyjechali, poddawając się Królewiczowi JM. Przysłali i z Toropca dowiedując się o bytności
Królewicza JM, a z tym się ci i Newlanie opowiedając. Tuszą Moskwa,
że co raz takich nowin będzie nam przybywało, co daj Boże. Snadniejsza
by nam do stolice droga bela, gdyby zamki dodawały żywności, której
tern gościńcami co byśmy iść mieli dostać niepodobne, gdyż różne ludzi
przechodzenie zgłodzieły te wszystkie miejsca”170. W cytowanym liście
z 26 IX 1612 r. Zadzik wspomina zresztą o bojarach smoleńskich z od
działów powstańczych pod Moskwą, którzy przeszli na stronę polską,
z czym Chodkiewicz łączył pewne nadzieje na rozłam w obozie Pożarskiego. Z drugiej strony jednak poddanie się Toropca i Newla nie było
dobrowolne, lecz spowodowane działalnością oddziałów wojskowych
pod dowództwem Grzegorza Wałujewa i Aleksandra Lisowskiego171.
4оо
I
ROZDZIAŁ 4
Swoją akcję dyplomatyczną Zygmunt III rozpoczął od wysłania
gońców - trukczaszego Piotra Rudyminy (Radominy?) i dworzanina
Michała Korsakowa. Pismo, które mieli doręczyć bojarom (także w obo
zie powstańczym), zawierało ogólnie sformułowaną informację o przy
byciu królewicza na „Moskiewskie Hospodarstwo” i żądanie przysłania
poselstwa bojarów w celu podjęcia rokowań. Nie wiemy, czy pismo to
dotarło do Moskwy. Następnie król wydelegował, wspomnianego już
przez Zadzika, Iwana Nikitycza Sałtykowa (przypadek sprawił, że nosił
on to samo imię, nazwisko i patronimikum, co ów odstępca spod Smo
leńska). Miał on przekazać bojarom (w tym przywódcom II opołczenia)
owe sporne listy od królewicza, w których Władysław oznajmiał, że idzie
wraz z królem do Moskwy, aby uspokoić to państwo, i że zamierza objąć
tron carski. W tym celu prosi bojarów o wydelegowanie posłów do rokowań171. Jak więc widzimy, nalegania Chodkiewicza odniosły pożądany
skutek - król z ciężkim sercem poszedł na ustępstwo. Podobny w treści
list wystosowano także w imieniu Zygmunta IIP73. „W tych listach, któ
re się do Moskwy od KJM i od Królewicza posłały, mamy nadzieję i sama
Moskwa co jest przy nas dobrze tuszy, o czym w niedzielę wiedzieć co
pewnego da Bóg będziemy mogli” - pisał Zadzik174.
z X 161 z r. król przybył do Smoleńska. Tu znowu zaczęły się pe
rypetie z niepłatnym żołnierzem175. Chociaż wojsko przywitało króla
„graniem i trąbieniem”, nazajutrz zwołało koło, które wydelegowało
kilku posłów do rozmów o pieniądzach (już wcześniej żołnierze wysłali
do Zygmunta III dramatyczny list w tej sprawie). Rozpoczęły się trud
ne rokowania. „Posłani za tym do nich [tzn. do delegatów wojskowych]
od KJM pp. referendarze koronny i litewski [Jan Swi^tosławski i Alek
sander Gosiewski], aby przełożywszy im niedostatki ojczyste żądali ich,
żeby KJM tej imprezy pomogli i pociechy tej nieprzyjacielowi, Króla
odbiegając, nie czynieli”176. Delegaci żołnierscy twardo żądali jednak
pieniędzy. Po długotrwałych rokowaniach (około dwu tygodni), w któ
rych brał udział Jakub Potocki, a nawet królewicz, doszło do ugody177.
16 października Zygmunt III (ponaglany przez Chodkiewicza) wyruszył
do Wiaźmy178. Stamtąd miał ruszyć na stolicę179. Pod Wiaźmą doszło
do połączenia wojsk królewskich z oddziałami Jana Karola Chodkie-
UTRACONE SZANSE (LATO I 6 I I-ZIMA l6l })
I
401
wieża. Cała armia liczyła zapewne 15-zo tys. żołnierzy. Towarzyszące
uprzednio Chodkiewiczowi oddziały kozackie rozproszyły się jednak po
Państwie Moskiewskim w celach rabunkowych, tak więc liczba wojska
pozostająca w realnej dyspozycji króla była mniejsza. Wojsko polskie
otaczała atmosfera silnej nieufności. „Moskiewskich mieszkańców dotąd
nie widzimy, nie słychać nikogo, zgoła nam nie wierzą. Przypominając
to, jakim żeśmy sposobem i cara ich, i stolicę dostali, podejrzany bardzo
mają ten przyjazd KJM, a tym więcej, że wiedzą od naszych, co się na
sejmie mówieło i co się za przywileje dały z strony ich włości” - pisał nie
strudzony ksiądz Zadzik180. Pod Wiaźmą przyszła do króla wiadomość
o fiasku misji Saltykowa. „Sałtyk nic dotąd, z listami temi, z któremi beł
posłany nie sprawie!, nawet i nie dojeżdżał do stolice, bo nie chcieli dać
zamiany [ważnych osób w zastaw za posła], bez której się on puścić do
nich nie chciał. To pisze do KJM, że póki tam są z wojskiem, nie nastą
pi i pokąd ci ludzie wojska nie obaczą nic się nie usprawi. Idziemy tedy
za tym pisaniem, więc i trzymając się naszego dawnego przedsięwzięcia,
P. Boże racz pobłogosławić”181. Docierały także do króla wiadomości
o krytycznym położeniu załogi polskiej w Moskwie. Zadzik pisał: „Ob
lężeni stołeczni prawie agonizant. Przyszedł tam do Wiaźmy z listami
od nich niejaki p. Wolski z roty JMP podskarbiego i sapieżyniec jeden
o ostatnim prawie opowiedzieć niebezpieczeństwie. Wyprawiony ten
że p. Wolski we trzechset koni z jukami, aby mógł co żywności dostać.
P. Bóg wie dokazali tego, bo oni teraz tym pilniejszą straż mają, im już
bliżej czują KJM”181. Wolski zapewne do Moskwy nie dotarł. Kilka dni
później Zadzik donosił: „Od stolice nic nie mamy, oprócz tego samego,
że nasi oblężeńcy przeniknieniem KJM na to tu miejsce bardzo reereati
i trwać chcą póki tylko możność zniesie. Taki jednak głód ich ściska, że
humanis resruntus corporibus i też już poczynają być in pretio. Rzecz
horrenda i ledwie się zda podobna, iż jednak tot civertiis nuntis confirmata, wierzyć przychodzi”183. W obozie królewskim nie wyzbywano się
jednak resztek optymizmu. Łudzono się wręcz, że jeśli nawet powstańcy
zdobędą Moskwę, to i tak poddadzą się władzy królewicza. Jakub Zadzik
pisał: „Moskwa temi czasy szturm jeden stracieła z niemałą swych zgubą,
nie przestają i dotąd wszelakich sposobów zabywając, aby stolicę w ręku
402.
I
ROZDZIAŁ Ц
swym mieć mogli, co dla tego jako sam powiedają czynią, aby im hospo
dar nie z ręku Polskich, ale z ręku ich stolicę odbierał”184. Rozsądny Za
dzik powątpiewał w to jednak: „Mogąwprawdzie i tę mieć konsiderację,
ale mają podobno coś innego, co w tej mierze upatrują”185. Nie spełniły
się oczekiwania króla na masowe poddawanie się mijanych zamków mo
skiewskich. „Zamku żadnego do nas nie słychać, teraz przyjdzie nam iść
mimo Wołok, Podchorele, Rżow, nie wiemy jako się nam stawiają, chce
jednak piechota niemiecka spróbować szczęścia, jeśliby się zwłaszcza nie
poddały. Czego sama Moskwa nie tuszy. Kilka nam to dni odkryje, bo
pod Wołokiem ósmego dnia stanąć mamy, a stamtąd cupererit itineris
18 mil [ok. 120-140 km] do stolice. Niepogody nas bardzo frasują, które
od pierwszej kwadry miesiąca teraźniejszego począwszy nie przestają”186.
Na początku listopada stało się oczywiste, że Moskwa musi kapitu
lować. Według niektórych źródeł (np. listów J. Zadzika)187 w pierwszych
dniach listopada 1612 r. powstańcy zdobyli Kitajgród188. Fakt ten słusz
nie negowany jest przez A. Hirschberga189. W sprawach obrony Moskwy
nawet tak wiarygodny informator jak Zadzik miał wiadomości z drugiej
ręki. Sytuacja była jednak beznadziejna i Mikołaj Struś rozpoczął roko
wania w sprawie kapitulacji. Ksiądz Zadzik donosił: „O poddaniu stolicy
taką mamy wiadomość. Dziś trzeci dzień czwartkowy, szturmem Mo
skwa Kitajgród [wzięła], którego nasi i dla małości swej i dla zgłodnienia
wielkiego bronić nie mogli, jakoż od głodu tak ich wiele poumierało, że
od 1700 człeka tylko 500 wyszło, trupom więcej podobni. Po wzięciu
Kitajgrodu retirował się [Struś] do Krymgorodu, ostatniej fortece, ale
i tej głód długo trzymać nie dopuście!. Musiał zatym p. Struś traktować,
widząc już ostatnią zgubę swoją, traktaty stanęły, tak ja^p Moskwa chciała, bo i za tymi, co do nich wychodzieli baczeli co się z drugiemi dzieje,
aleć tym ich nie dotrzymano, co obiecawszy ich i z rzeczami wypuścić
wszystkich za przystawy dali mieć. P. Struś na Krymgorodzie w poszano
waniu, Mścisławski i inni przedni bojarowie, co z naszemi in obsidione
belli potistinam resinent dignitatem et authoritatem. Andronowa same
go, co mu beł KJM dał podskarbiostwo, źle bardzo traktowali i ten sam
w turmie, insi wolni, to nam czyni jaką nadzieję, że wzdam ci bojarowie
rzeczy dobrego poprowadzą końca, co i stąd konienkturujemy, że gdy
UTRACONE SZANSE (LATO lól I-ZIMA l6l?)
I
403
człek pospolity moeldiat numeris principibus, bojarowie milczą czeka
jąc podobno ażby KJM nastąpił”2’0. Kapitulacja załogi polskiej została
podpisana 6 XI 161 z r. Dzień później oddziały powstańcze wkroczyły
do stolicy191.
Król i jego otoczenie ciągle więc liczyli na to, że bojarzy nadal uwa
żają królewicza Władysława za cara i pragną rokowań ze stroną polską.
Kierując się tym przekonaniem, już po upadku Moskwy, Zygmunt III de
legował posłów, którzy mieli podjąć rokowania. Do rozmów wyznaczo
no spośród Polaków Aleksandra Zborowskiego i Andrzeja Młockiego,
a z „moskiewskich ludzi” kniazia Daniela Mezeckiego i Iwana Gramotina. Posłów zaopatrzono w list podpisany przez królewicza. Władysław
stwierdzał w nim, że przybył do Państwa Moskiewskiego, aby korono
wać się na cara, posłowie zaś powinni uzgodnić warunki jego wkrocze
nia do stolicy. Wysłannikom przydzielono 1200 koni eskorty pod wodzą
Adama Żółkiewskiego191. Posłowie swoją działalność rozpoczęli trady
cyjnie od wysłania gońców do omówienia warunków rokowań: „Posło
wie JKM dnia dzisiejszego gońce do stolice wyprawieli, jeśli ich nam
nazad powrócą i traktować zechcą, będziemy mieć jakąkolwiek nadzieję
dobrego rzeczy tych zawarcia, sui minus ledwie nie zwątpić przyjdzie,
bo i żołnierz długo trwać na zimnie i w głodzie nie może i potęgi do do
bywania ich nie mamy”193. Cała nadzieja była więc w tym, że przywódcy
powstania zgodzą się na rokowania. Co do tego nawet sami posłowie
mieli wątpliwości: „Powątpiewają i sami, aby się co sprawić mogło, ile
u tych, co nowym szczęściem uniesieni magna querelis molientur, bacząc
i potęgę swoję i to, że zamki niemal wszystkie z niemi trzymają, oprócz
niektórych, co je Zarucki na to dziecię, co się w Kałudze urodzieło zadzierżywa. Atoli jednak chcą tentare tych traktatów, jeśliże im zakłady
przyślą, bo bez nich jechać tam nie zamierzają, obawiając się periculum
a trucosa plebe”194. Pełen pesymizmu był podkanclerzy koronny Feliks
Kryski: „Dziś w Polach Fiedorowskich stojem, moskiewskie miody, co
dalej tęższe rachując. Wysłały się posłowie do nich dwaj z narodu mo
skiewskiego, a dwaj z naszego, dając znać, że idziemy na koronację Kró
lewicza JM, jako prosili, ale mała nadzieja tego, aby się do czego dobrego
schylili, bo oni o tern teraz ani myślą i przedtem jeno z musu, że jem
404 I
ROZDZIAŁ 4
beło nastąpiono na karki. O jako się owi mylili w swojej opinii, co po
wiadali, że się zaraz do Królewicza JM obrócą, byle napisano w listach,
że go damy, kiedy widzą teraz, że chocia przyjechał, mieć go nie chcą.
Zawszem ja to obiecywał po tern narodzie, że nikomu wiary trzymać nie
chciał, jeno pod knuciem, próżno benigne traktować temu, co nie zna,
co to dementia. Zdradzali oni własne pany swe, zabijali, truli, choć się
z nimi ostrożnie obchodzili, a cóżby to nam wiarę trzymać mieli. Otóż
i nieborakowi panu Strusiowi przysięgali, że naszych ludzi szarpać nie
mieli, a długoż to trzymali ? W tydzień za strażę dali wszystkich, jako ję
zyki powiadają”195. Prognozy nie były więc optymistyczne. Liczono jed
nak trochę na autorytet Mezeckiego wśród mieszkańców Moskwy: „Ten
Mezecki ma między ludźmi wielką autoritatem, w tym samym nadzieja,
że co sprawić będzie mógł...”296. Pewne nadzieje budził także fakt skłóce
nia strony moskiewskiej, gdzie różne frakcje wysuwały różnych kandyda
tów na tron: „Te języki, których tu z Wołoka dostawają, to powiedają, że
już i wzmianki o Królewiczu JM nie czynią i owszem o inszym panu zamyślawają i radzą. Niezgoda jednak w tej mierze i to nam być może na ja
kiekolwiek pomocy, bo jedni chcą kniazia Mścisławskiego, którego lubo
beł z naszemi w oblężeniu, mająś w wielkim poważaniu, drudzy Milostica [Michała Romanowa], syna owego Metropolity Rostowskiego, trzeci
[Dymitra] Trubeckiego. Zarucki też, który ma non contemnendas vires
zaciąga na tego, któregom niżej wspomniał [Iwana, syna Maryny]. Owo
rozróżnienie przyniesie nam co pociesznego za podstąpieniem zwłasz
cza tam naszym, na które udał się KJM...” - pisał z nadzieją Zadzik297.
Posłowie mieli oświadczyć bojarom, „że Król prowadzi Królewicza na
stolicę i chce go koronować, tak jako o to żądali”2’8. G^lyby jednak bo
jarzy chcieli z nimi dyskutować o szczegółach, to „odłożyć kazano do
JKM”299. Posłowie wraz z eskortą Adama Żółkiewskiego wyruszyli ze
swoją misją prawdopodobnie około z8 XI161 z r. Dzień później zatrzy
mali się w miasteczku Ruza, skąd wysłali gońców, prosząc o zakładni
ków. Gońcami byli „pan Szalewski i dworianin Fiodor Matów”300. Po
wypełnieniu misji gońcy mieli udać się do wioski Łuczyńsk, dokąd wy
ruszyło całe poselstwo30*. Gdy jednak jeszcze 6 XII 1612 r. gońcy nie
przyjechali, król podjął decyzję, że posłowie całym poselstwem mają
UTRACONE SZANSE (LATO lólI-ZIMA lól?)
I 405
ruszyć pod Moskwę301. W orszaku poselstwa przebywał ksiądz Zadzik,
stąd mamy dokładną relację z przebiegu tej misji. Warto dodać, że część
wojsk królewskich po wyjściu z Wiaźmy zatrzymała się w obozie pod
Fiedorowskiem i czekała na wyniki poselstwa.
Jak już wspominaliśmy, rachuby króla na poddawanie się mijanych
zamków okazały się zawodne. „Z zamków nikt się do KJM nie ukazuje - pi
sał Zadzik - lubośmy się z tego przed wzięciem stolice spodziewali i da
lej rebus sic stantibus ledwie tego wiżemy. Wizenmkiem nam dobrym
być może Pohoreła, zameczek dosyć mały i który by KJM snadnie mocą
wziąć by mógł, bo tylko od niego pół mile stojał, który nie chciał się tak,
jakoby należało, pokłonić KJM i królewiczowi, ale się na tych tam refe
rował, którzy są pod stolicą, chcąc to uczynić, co i oni. Prosieli jednak
KJM, aby ich dobywać nie kazał, obiecując przy tym wszelką securitatem
tym, którzy za KJM pójdą, co nam wedle tego jako się fortuna podawać
będzie tuszą”303. Nie udało się też oblężenie Wołoka przez część wojsk
królewskich304. Położenie Zygmunta III stawało się coraz bardziej skom
plikowane. „Czas sam teraźniejszy nic dobrego nie obiecuje, niepogody
ustawiczne tak nam drogę popsowały, że ledwo po mili wszystko wojsko
uchodzić może. Do tego krajem tak zgłodzonym to wojsko puścieł JMP
Hetman, że ledwie co dla koni żywności dostawać się może, skąd też są
nań od żołnierza tutecznego narzekanie i wypisać trudno, więc i na sa
mego JKM częstsze uskarżanie, że nie dobrego czasu tę wojnę prowadzi,
że nierychło do nich przybeł, że Królewicz JM dawniej temu narodowi
obiecał, że im żadnego posiłku pieniężnego nie przywiózł, aż uszy bolą
i ust nie stawa różnym ich racjom odpowiadać, które też i czasem trudno
retirować patrząc na ich zbiednienie, do którego już przychodzą, drudzy
w tak ogłodzonym kraju prędko przyjść muszą”305. Morale wojska naj
bardziej osłabiły wieści o upadku Moskwy: „Beli [żołnierze] w przodku
ochotni i w tej drodze, lubo wygłodzonej szli bez utyskiwania wielkiego,
teraz gdy wieść nastąpieła, że nasi wprzód Kitajgród utracieli, po tym
i Krymgorodu dla głodu wielkiego poddać musieli, upadły wszystkie
animusze, odstąpiła poniekąd i ona gorąca chęć do popierania tej wojny,
którą baczę, że wzdłuż iść musi. Więc i wszystkie ich nadzieje, które so
bie z podstąpienia Królewicza JM czynieli, odcięła ta nieszczęsna strata
406
I
ROZDZIAŁ 4
stolice. Nic nie mają w uściech tylko sextam Januarii, której doczekaw
szy podnieść mają wolę konfederację i już ich od tego żadna rzecz, ile
ja baczyć mogę nie odwiedzie, bo i pieniędzy się żadnych od KJM nie
spodziewają i tu też żadnych nadzieje nie mają”306. 6 stycznia upływał
termin wypłaty kolejnej raty dla wojska (ćwierci). Nastroje zwątpienia
panowały nie tylko wśród żołnierzy. W często cytowanym liście Lew Sa
pieha pisał: „Nie masz nic pociesznego. Kiedy stolicę wzięto wszystka
nadzieja upadła, straciliśmy [...] stolicę, a za tym wszystko Państwo Mo
skiewskie, Panie Boże się pożal. A nam też na wszystkim schodzi, Niem
cy od głodu i zimna niszczeją, konie dla niedostatku siana, owsa i słomy
odchodzą i samym ledwie co zostaje żywności, bo wszystko z wozów
jemy i pijemy”307. Jedynie ksiądz Zadzik zachował sporą dozę cierpkiego
humoru: „Mnie dotąd z łaski Bożej zdrowie służy - pisał - gorzałka złe
wszystkie humorer tollit, bo wina tam między nimi nie pytać, oprócz
tego samego napoju, którego by dłużej zażywać przyszło, skozaczałbym
w tej mierze”308. Beznadziejna sytuacja militarna skłoniła Zygmunta III
do odwrotu. Istniała jedynie nikła iskierka nadziei na sukces rokowań
z powstańcami, którzy zdobyli Moskwę. Tak więc posłowie z dużą eskor
tą dostali polecenie kontynuowania swojej misji, król zaś z wojskiem za
wrócił do Smoleńska, dokąd wyruszył 7 XII 161 x r. Tego samego dnia
posłowie, nie doczekawszy się - jak pamiętamy - gońców, całym orsza
kiem wyruszyli pod Moskwę.
Ksiądz Zadzik donosił: „Na świtaniu stanęliśmy w Tuszynie, gdzie
beł obóz nieboszczyka Dymitra, wojskiem uszykowanym, spodziewając
się, że nieprzyjaciel miał czas tam przywitać w takiej miejsca bliskości,
ale nad mniemanie, nie tylko hufca jakiego nieprzyjacielskiego, ale i stra
ży nie zastaliśmy, za czym wytchnąwszy nieco ludziom i koniom, bośmy
noc całą 9 mil [ok. 60-70 km] szli, posiał JMP oboźny [Adam Żółkiew
ski], jako pułkownik trębacza mury. Posłali i posłowie z pisaniem swoim
Ropa niejakiego, w derewni pojmanego, za którym jechało z różnych rot
towarzystwa naznaczonego różnie i nieznacznie bez kopijęj do 60, dla
bezpieczeństwa i tego trębacza i dla snadniejszego zamysłów ich wyrozu
mienia. Podjechał trębacz pod mury, żadnego jednak długim trąbieniem
swoim z murów wywołać nie mógł (takie bezpieczeństwo tych ludzi po
UTRACONE SZANSE (LATO 16l I-ZIMA l6l 3)
I
407
świeżym szczęściu otrzymanym beło), aż towarzystwo pod mury i my też
niektórzy, chcąc się tym krwią naszych oblanym murom nieco przypa
trzeć, bliżej podstępować poczęli, kilka się ich ukazało, zaczym w dzwo
ny wszystkie uderzono, nierychło po tym jednak jeżdżąc poczęli. Nasi, że
na traktaty ludzie te wyciągnąć chcieli, nic hostile nie pokazowali i ow
szem wzywali ich na rozmowy, opowiedająć o przybyciu posłów. Lecz nic
u hardych powolnością sprawić nie mogło. Powiedali, że nie czas namo
wom, kiedy u nas stolica i wasi w ręku, brzydkiem za tym słowy puszczać
się na KJM i na Królewicza, nie chcąc go za pana mieć dla nieprawdy (te
słowa z tych ludzi beły) badka [ojca] jego. Aby jednak sztukę naszym jaką
wyprawić beli mogli, wysłali kilku, którzy z naszem rozmawiali, puściw
szy stroną harcownika swego dla zaskoczenia podobno naszym. Co gdy
postrzegli i ukazować to Moskwie poczęli, że na [... - nieczytelne] ludzie
ich podjeżdżają, ustępować nieco poczęli równając się wszędzie z ich
harcownikiem. Zostało jednak kilka pod obroną swych dla dokończenia
rozmów, w których nic innego nie było, tylko że nie chcą o żadnej rzeczy
traktować tylko o więźnie, o panie inszym i czasem radzić będą, urągać
za tym więcej poczęli, a po tym jeden z boku przypadłszy strzeleł do na
szych. Skąd initium harców, na których tak mężnie nasi sobie postępo
wali, że za kilkadziesiąt człeka impet do 800 ludzi na sobie niemal przez
półtory godziny trzymali. [...] Na pierwszym prawie starciu pojmany bojarzyn, niejaki Philosophow. Postrzelanych po tym kilkanaście, także
i koni. Nasi szkody z łaski Bożej nie odnieśli, oprócz kilku koni postrzelo
nych a dwu towarzyszów trochę od strzały rannych - jednego z roty JMP
podkanclerzego, a drugiego z roty p. Zachurowskiego. Chcieli nasi za
tym szczęśliwym początkiem walną zwieść bitwę, ale JMP [Aleksander]
Zborowski świadom tego nieprzyjaciela, a wiedząc, że też i gromadka na
szych niewielka beła (bo wszystkich tysiącu nie dochodzieło) nie radzieł
praelium, więc i p. pułkownik [Adam Żółkiewski] nie chciał pozwolić,
mając to rozkazanie JKM, aby bitwy nie staczał, ale tylko wyrozumiał,
jeśli do traktatów jakich są skłonni albo nie. Czemu dosyć się stało...”309.
Rozpoczęto więc przesłuchania owego schwytanego Iwana Filozofowa,
bojara z ziemi smoleńskiej. Zeznał on, że „lepsi ludzie”, a więc warstwy
wyższe, pragną widzieć na tronie Władysława. Obawiają się jednak głoś-
408
I
ROZDZIAŁ 4
no o tym mówić ze względu na Kozaków i. twierdzą jedynie, że chcą na
tronie widzieć cudzoziemca. Kozacy natomiast pragnęliby, aby tron
objął któryś z moskiewskich bojarów, np. syn Filareta Michał lub mały
Iwan, syn Maryny. Kozacy, według zeznań Filozofowa, robią w Moskwie
co chcą, dlatego też bojarzy, dzieci bojarskie i szlachta rozjechali się po
kraju, w stolicy zostało ich zaledwie z tysiące. Kozaków jest natomiast
5 tys., strzelców zaś około tysiąca. Kniaź Mścisławski i inni stronnicy
Władysława przebywający u boku Polaków nie są dopuszczani do dumy
bojarskiej. Napisano nawet do miast list z pytaniem, co z nimi robić?
Moskwą rządzą faktycznie trzej ludzie: kniaź Dymitr Trubecki, kniaź
Dymitr Pożarski i Kuźma Minin. Polscy więźniowie zostali rozesłani po
okolicznych grodach, w Moskwie zostawiono tylko najznaczniejszych,
m.in. Mikołaja Strusia. Pod strażą są trzymani także bojarzy: Iwan Bezobrazow, Fiodor Andronów, Stefan Sołowiecki, Bażen Zamocznikow.
Gońcy poselstwa - Fiodor Matów i niejaki Szalewski (Szelewski) - są
uwięzieni, wkrótce jednak zostaną wysłani z listami do Polaków. Za
kładników natomiast Moskwa nie przyśle, „dla toho, czto ruskije ludzi
i protiwdiej ruskich ludziej, zakładów dawat’ nie hoditsia”310. Relacja
Filozofowa przekonała Polaków, „że o żadnych traktatach nam myśleć
nie potrzeba”311. Zadzik sądził nawet, że skoro w Moskwie jest tylko
6 tys. wojska, to „trzeba potęgą kończyć zaraz, bo i żywności nie mają”311.
Jego zdaniem w razie oblężenia Moskwa musiałaby się poddać w ciągu
miesiąca. Być może, że była to prawda, Polacy jednak nie byli już do tego
wysiłku zdolni. Ostatecznie poselstwo ruszyło w drogę powrotną, nicze
go w istocie nie sprawiwszy: „Wziąwszy od niego [Filozofowa] wiado
mość i o traktatach desperowawszy, o trzeci godzinie ^noc, po długich
namowach (bo wiele ich dnia czekać chciało, aby się ucieczka nie znaczeła), mając w tej mierze słusznych wiele consideracjej, a to największa,
że czekać bez ogniów na mrozie gwałtownym wytrwać by beła żadną
miarą nie mogli, ruszeliśmy się do obozu, do którego na samym świtaniu
przyjechaliśmy snem i pracą tak strapieni, że kiedy by beł ktokolwiek do
obozu nastąpieł, wszystko by beł prawie wojsko śpiące zastał. Ja do tego
się przyznam, a wiem, że beło innych takich niemało, że jakom z konia
zsiadł zarazem przed nim usnął, tak że mię czeladź śpiącego przed ogień
UTRACONE SZANSE (LATO lólI-ZIMA 1613)
I
409
do budy zaprowadziła, czemu po tym mniej i sam się dziwował, bo dwie
nocy i dzień snu w oczach nie mając, przy tym bez którego być nie mogło
ukradzenia, tak być musiało” - pisał Zadzik. Jedynym efektem poselstwa
było doręczenie listu królewicza przez owego pojmanego Ropa’13.
Kampania była więc przegrana zarówno pod względem wojsko
wym, jak i dyplomatycznym. Jan Karol Chodkiewicz pisał do Waw
rzyńca Gembickiego: „Atoli to się już dzieje, że nie jeno ku Ojcowi, ale
i Synowi alienati we wszystkim będąc, ukazali nam drogę albo raczej
po naukę wojowania wypchnęli do domu”314. Z przegranej zdawali so
bie sprawę „moskiewscy ludzie” przebywający u boku wojsk polskich.
Ksiądz Zadzik pisał: „Moskwa ta, którą od JKM posłani naznaczeni
beli, rzewnie odjeżdżając płakali, żegnając się prawie z ojczyzną swoją
i nie mając nadzieję, aby się kiedy wrócić do niej mieli, wiedząc zwłasz
cza dobrze o tych kłopotach naszych i o tym zadłużeniu żołnierskim,
więc i o tym, że ten żołnierz smoleński ziść stąd koniecznie chce, jakoż
i ja wątpię, aby się zatrzymać mieli”315. Losy „Moskwian” popierających
Władysława i przebywających wśród Polaków potoczyły się różnie. Nie
którzy z nich, jak np. część rodziny kniaziów Trubeckich lub rodzina
Sałtykowów (potomków Iwana Nikitycza, owego niefortunnego posła),
weszli w szeregi szlachty polskiej. Bojarzyn Borys Groźny został nawet
łowczym nowogrodzkim316. Większość jednak, za zgodą Zygmunta III,
zaryzykowała powrót do ojczyzny: „Moskwie tej, co beła przy KJM
po ten czas, dano na wolę, aby jechali do swych i tam per occasionem
prowadzili rzeczy in rem KJM. Obiecali, nie wiem jeśli ziszczą” - pisał
ksiądz Zadzik317.1 dodawał: „Z płaczem niektórzy się z tym opowiedali,
że woleli by zostać przy KJM, ale że dla wielkiej nędze trwać nie mogą,
muszą między swemi chleba szukać, aby od głodu nie zdychali”318. Woj
ska polskie, odchodząc z Państwa Moskiewskiego, prowadziły najgorsze
z punktu widzenia politycznego działania - paliły i łupiły opuszczane
miasta. Taki los spotkał Możajsk, „wysieczony, wyłupiony i spalony, cze
go teraz żałują, bo na taką caedem i ovidelitatem ludzie ci, co nam przez
ten czas wiarę trzymali, nie zarobieli” - pisał oburzony ksiądz Zadzik3*9.
I dodawał: „Borysów także spalony i insze praesidia cośmy od stolice
mieli opuszczone. Wiaźma to ma być pierwszą tarczą, ale sam taki prae-
410 I
ROZDZIAŁ^
sidio, ledwo się człowiek spodziewać może, aby się otrzymać mogła”310.
Tak więc owa słabo obsadzona Wiaźma miała być najdalej na wschód
wysuniętą twierdzą w rękach polskich.
Zorganizowanie tzw. II opołczenia, skierowanego nie tylko prze
ciwko Polakom, ale i Zarudzkiemu, uczyniło z tego ostatniego natu
ralnego kandydata na sojusznika Zygmunta III. Porozumienie z nim
sugerował, jak pamiętamy, biskup podolski Jan Andrzej Próchnicki
w swoich deliberatoriach. Ksiądz Zadzik pisał: „Posełają i do Zaruckiego, który się z temi stołecznemi rozróżnię!, upewniając go o łasce, obie
cując znaczne nagrody, aby rzeczy prowadzieł na stronę KJM. W czym,
jeśli deklarację uczyni, mają do niego Zaporożce obrócić. Brat tegoż, któ
ry też służeł pod chorągwią JMP podskarbiego teraz od Kozaków z Wołogdy przywiezionych, Zachariasz Zarucki jedzie do niego i tuszy, że go
za tym wdrożnieniem [?] snadnie do nas pociągnie. Co oboje gdyby nam
wyszło, nie dokuczełaby nam Moskwa i tym tu miejscom”. Rozmowy te
dotyczyły także zamachu na kniazia Dymitra Pożarskiego. Podjęta przez
Iwana Zarudzkiego próba nie udała się jednak. Do trwalszej współpracy
strony polskiej z Zarudzkim także nie doszło. Ataman walczył bowiem
o tron moskiewski nie dla Zygmunta i Władysława, ale dla małego syna
Maryny311.
Koniec wyprawy Zygmunta III nie oznaczał jednak końca wojny.
Toczyła się ona na pograniczu przez kilka następnych lat311. Na razie
jednak, zimą 1613 r., działania wojenne obu stron były słabo skoordy
nowane. Dużym sukcesem było opanowanie przez polskich Kozaków
Putywla na Siewierszczyźnie („Trzymamy teraz Ziemię Siewierską za
obie ręce” - pisał Zadzik)313. Na północy, w okolicach^Toropca, opero
wał Aleksander Gosiewski324. Mimo to zagony moskiewskie docierały
nawet do okolic Potocka, gdzie pustoszyły okolicę315. Ogromne kłopoty
sprawiało też niepłatne wojsko. Na początku stycznia zmarł dowodzący
załogą w samym Smoleńsku Jakub Potocki316. Niepłatne wojska szybko
zawiązało konfederację (pod wodzą Zbigniewa Silnickiego). Wkrótce
opuściło ono twierdzę, która faktycznie nie była teraz obsadzona, i uda
ło się w głąb Rzeczypospolitej. Konfederaci smoleńscy działali głównie
w Wielkopolsce, na Kujawach i Pomorzu. Natomiast większa część sa-
UTRACONE SZANSE (LATO I 6l I—ZIMA I 6l j)
|
411
pieżyńców zawiązała konfederację z siedzibą w Brześciu Litewskim, na
której czele stanęli: Jan Zaliwski i Wacław Pobiedziński317.
Zeznania Filozofowa wskazywały, że kandydatura Władysława na
dal cieszyła się dużą popularnością wśród bojarów. W bliżej nieznanych
okolicznościach frakcja propolska zdołała zresztą odnieść pod koniec
roku pewien sukces. Wysłano mianowicie gońca do króla (owego uwię
zionego wcześniej Szalewskiego) z prośbą o glejt dla posła i ustalenie
warunków rokowań. Poseł ten miałby prowadzić rozmowy z uwzględ
nieniem dwóch warunków: i) królewicz powinien przyjąć prawosła
wie; 2) Państwo Moskiewskie powinno pozostać przy swoich dawnych
granicach378. Szalewski wiózł także nieznaną bliżej odpowiedź na pismo
królewicza dostarczone przez niefortunne poselstwo Aleksandra Zbo
rowskiego (z udziałem J. Zadzika). Goniec dotarł najpierw do Wiaźmy,
a nie zastawszy tam króla, ruszył do Warszawy, zaopatrzony w glejt od
dowódcy wojsk polskich w Wiaźmie, Pawła Rudzkiego. Nie wiemy nic
więcej o losach tego pisma bojarów, z pewnością jednak reakcja na nie
króla i jego otoczenia była negatywna. Owe dwa wspomniane warun
ki były bowiem dla Zygmunta III zupełnie nie do przyjęcia319. Zresztą
w Moskwie decydujące wpływy mieli jednak przywódcy powstania,
którzy opowiadali się w większości za kandydaturą rodzimą na tron
carski. Pożarski myślał wprost o swojej osobie, chociaż nie mówił o tym
otwarcie. Spore szanse miała też kandydatura szwedzka330. Przywódcom
„opolczenia” chodziło także o wybór szybki, który w przypadku, gdy
by carem został któryś z bojarów moskiewskich, osłabiłby silę polskich
pretensji do czapki Monomacha. Dlatego też, już w pierwszych dniach
po zdobyciu Kremla, wydali oni gramotę wzywającą wszystkie grody do
wyboru delegatów na Sobór Ziemski. Delegaci ci powinni reprezento
wać wszystkie stany, być ludźmi prawymi, „bez chytrości” etc. Gramota
przewidywała rozpoczęcie soboru na 16 XII 161 z r. Termin ten okazał
się jednak nierealny. Wybrani delegaci zjechali się w Moskwie dopiero
w styczniu 1613 r. Byli to przeważnie ludzie związani z powstaniem.
Niewielu było wśród nich stronników Zygmunta, Władysława lub ma
łego Iwana, syna Dymitra II. Dlatego pierwszym postanowieniem sobo
ru było wykluczenie kandydatur zagranicznych - polskiej i szwedzkiej,
412.
I
ROZDZIAŁ 4
a także syna Maryny, którego też uznawano za cudzoziemca. Decyzja ta
przeszła tak gładko, gdyż - jak zeznawał Filozofów - duża część bojarów
popierających Władysława i Zygmunta opuściła Moskwę i rozjechała się
po swoich majątkach. Ci, którzy pozostali, nie cieszyli się autorytetem,
gdyż uważano ich za „zmienników”351. Mimo decyzji o odsunięciu cu
dzoziemców 7 (według nowego stylu - 17) II 1613 r., jak wykazał
H. Almquist”1, doszło do podwójnej elekcji - Michała Romanowa, syna
więzionego w Polsce metropolity Filareta, i królewicza Karola Filipa,
brata króla szwedzkiego, który przebywał w tym czasia w Wyborgu, na
granicy z Państwem Moskiewskim555. Dopiero nacisk Kozaków i stanów
niższych doprowadził do wyboru z 1II1613 r. (3 III według kalendarza
gregoriańskiego) właśnie młodego Michała. Była to kandydatura kom
promisowa. Mogły ją zaakceptować liczne koterie bojarskie oraz Koza
cy, dla których Romanow był sensowną alternatywą dla małego Iwana.
W ogóle wpływ Kozaków na wybór nowego cara był ogromny. Nie
zapominajmy, że stanowili oni podstawową siłę zbrojną w Moskwie554.
Wybór nowego cara i jego szybka koronacja oznaczały w istocie zaprze
paszczenie szans królewicza polskiego na tron moskiewski. Teraz reali
zacji jego pretensji można było dochodzić jedynie na drodze militarnej.
Jednak osłabionej i zmęczonej długotrwałą wojną Rzeczypospolitej nie
było już stać na naprawdę dobrze zorganizowaną akcję zbrojną.
Zadzik, 2.5 VI1611 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 105.
Ibidem.
Zadzik, 25 VI1611 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 105.
Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, 8 VII 1611 r., z Wilna,
BPAN Kr, TRz, 56, k. 172.
5 Punkta, o które Szeina pytać, wojewody smoleńskiego, po wzięciu Smoleńska, BCz,
105, k. 161-163.
6 Respons na te punkta, ibidem, k. 16 5 -174.
7 Zob. s. 253-255.
* Dziennik Sapiehy, s. 280.
'
1
’
4
UTRACONE SZANSE (LATO IÓI1-ZIMA 1613)
9
ю
11
it
В
В
i6
>7
18
В
io
zz
И
14
15
zti
17
18
19
50
5i
55
54
55
16
I 44
Ibidem, s. 280-281.
Ibidem, s. 2.84.
Ibidem, s. 186.
Stanisław Domaradzki do Wawrzyńca Gembickiego, spod Smoleńska, styczeń
1611, RaS, EP, 96.
Dziennik Sapiehy, s. 298.
Ibidem, s. 2.99; Diariusz Budziły, s. 112—113.
List do Jerzego Trubeckiego, Akty archeograf, s. 311. Zob. też: A. Hirschberg, Ma
ryna, s. 260 n.
Wzmianka w listach Lapunowa i Zarudzkiego: Dziennik Sapiehy, s. 300, 301. List
Prokopa Lapunowa do marszałka skonfederowanych wojsk Sapiehy - Czarneckie
go (luty 1611 r.) w: Akty istor., s. 375-376; Akty archeograf, s. 312; Sbornik knia
zia Chiłkowa, s. 77-79. List kniazia Jerzego Trubeckiego do Jana Piotra Sapiehy
(luty 1611 r.) w. Akty istor., s. 374-375; list Fiodora Pleszczejewa do Jana Piotra Sa
piehy (Pieremyśl, luty 1611 r.) w: Akty istor., s. 375. Zob. też: A. Hirschberg, Ma
ryna, s. 262, 263. Opinii Maskiewicza (S. Maskiewicz, op. cit., s. 161), że Sapieha
rokował z bojarami, bo sam chciał zostać carem, nie sposób traktować poważnie.
A. Hirschberg, Maryna, s. 260 n., błędnie twierdzi, że kniaź Jerzy Trubecki był jed
nym z przywódców antypolskiego powstania. O okolicznościach pobytu kniazia
w Kałudze zob.: Dziennik Sapiehy, s. 294; S. F. Płatonow, Oczerki, s. 49 5.
Dziennik Sapiehy, s. 282-283.
Ibidem, s. 281, 288.
Ibidem, s. 285-286.
Ibidem, s. 286-287, 289.
Ibidem, s. 284-287.
Ibidem, s. 291-292.
Zob. s. 283-285.
Dziennik Sapiehy, s. 287.
List, ukryty w świecy, przyniósł wysłannik Maryny (ibidem, s. 292-293).
Ibidem, s. 294. Zob. też list Jerzego Trubeckiego do Jana Piotra Sapiehy, styczeń
1611 r., z Kaługi, Akty istor., s. 371-372. Kaługa prędko przeszła jednak na stronę
powstańców (S. F. Płatonow, Oczerki, s. 496).
Dziennik Sapiehy, s. 293-294.
Ibidem.
Ibidem, s. уэ^-зо^-, Diariusz Budzify, s. 113; A. Hirschberg, Maryna, s. 262-264.
Dziennik Sapiehy, s. 306.
Ibidem, s. 306-309.
Diariusz Budziły, s. 119.
Dziennik Sapiehy, s. 308-310.
Ibidem, s. 310-311. Zob. też: Diariusz Budzify, s. 120.
Dziennik Sapiehy, s. 312.
Ibidem, s. 313. Instrukcja poselska: „Instrukcja JM Panom Posłom naszym:
JM Panu Stanisławowi Pacanowskiemu i JM Panu Janowi Zarębie dana do JKM
414 I
37
38
39
40
41
41
43
44
43
46
47
48
49
50
31
51
53
54
55
56
57
58
59
60
61
61
41
ROZDZIAŁ 4
od rycerstwa pod sprawą JM Pana Piotra Sapiehy, starosty uświackiego, będącego
w obozie pod stolicą, 9 Julii 1611”, BCz, 106.
Dziennik Sapiehy, s. 314; M. Marchocki, op. cit., s. 1 z8.
Hrydzicz, z5 VII1611 r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
M. Marchocki, op. cit., s. 1 zo-1 z 1.
Hrydzicz, zob. przypis 3 8.
M. Marchocki, op. cit., s. 131. Walkę o Białe Mury opisują: Diariusz Budzify,
s. 1ZZ-1Z4; S. Maskiewicz, op. cit., s. 15 7-160; M. Marchocki, op. cit., s. 118-13 z;
A. Hirschberg,Maryna, s. Z88-Z91 i in.
S. Kobierzycki, op. cit., s. 453-454; A. Palicyn, op. cit., s. Z17. Zob. też: D. Iłowajskij, op. cit., s. zio-zi 1.
Hrydzicz, Z5 VII1611 r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
O odzyskaniu Białych Murów: Dziennik Sapiehy, s. 3Z0; M. Marchocki, op. cit.,
s. 133—140; S. Maskiewicz, op. cit., s. 165-166; Diariusz Budzify, s. 1Z3-1Z4;
A. Hirschberg, Maryna, s. Z9Z-Z94.
Dziennik Sapiehy, s. z 3 o.
Ibidem, s. 3 z 1-3 zz.
Ibidem, s. 3 z z.
Ibidem, s. 3ZZ-3Z3.
Ibidem, s. 3 z 5.
Ibidem, s. 3Z5-3Z6; M. Marchocki, op. cit., s. 14Z—143; S. Maskiewicz, op. cit.,
s. 166; Diariusz Budzify, s. 1Z4. S. Maskiewicz pisał o sapieżyńcach operujących wo
kół Moskwy po śmierci swojego wodza: „Nie chcieli naszemu regimentarzowi być
posłuszni, ba i nikomu; na się robili, czatami się bawili, dupy moskiewskie przypie
kali i mieli się stąd dobrze”, S. Maskiewicz, op. cit., s. 166.
List od Iwana Sałtykowa, do KJM, który wyjechawszy spod Smoleńska na służbę
JKM, zmienił, BR, 3 3, k. Z9ZV.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem.
List KJM do zmienników po wzięciu Smoleńska pisany, 15 VI 1611 r., BR, 33,
k. Z93V.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem.
List od JKM do bojar w stolicy będących i z ludźmi narodu naszego oblężonych po
wzięciu Smoleńska, 15 VI1611 r„ BR, 33, k. Z95-Z96.
Ibidem.
S. M. Sołowiow, op. cit., s. 6Z3.
Odpowiedź bojarów: SIRIO, t. 14z, s. Z70-Z75.0 szczegółach sprawy Sałtykowa:
S. M. Sołowiow, op. cit., s. 6Z3-6Z4. Zob. też: Nowyj lietopisiec, s. 110; Russkij biograficzeskij słowar’, 1.18,5.75.
J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 3, s. 1 z.
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA l6l 3)
S4
65
66
67
68
69
70
71
71
71
74
7’
76
77
78
”
80
81
I 415
Zadzik, z 5 VI1611 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 105.
Zadzik, 17 VII1611 r., z Radoszkowic, ibidem.
Zadzik, z 5 VI 1611 r., spod Smoleńska, ibidem.
Zob. Diariusz Anno 1611 drogi spod Smoleńska JKM, BR, 13 9, k. 3 3 o.
Zygmunt III do Jana Karola Chodkiewicza, spod Smoleńska, BCz, 16 3 o, k. 671.
Jan Karol Chodkiewicz do żony, Zofii z Mieleckich, Nasza к Borysowa, 15 VII 1611 r.,
Korespondencye Jana Karola Chodkiewicza, s. 117-izo; H. Malewska, op. cit.,
s. 108-113. Chodkiewicz opisuje ucztę, w czasie której upił się w obecności króla.
Zob. też: A. Hirschberg, Maryna, s. Z96 n.; L. Podhorodecki,/zz« Karol Chodkie
wicz, s. zio-ziz.
A. Hirschberg, Maryna, s. 300.
Deliberatorie na sejm, 6 II 1611 r., BR, 33, k. Z69-Z70V - formularz; także
w: RaS, SkS, E8 5 97 (d. 3 3 5 a). Zob. też list deliberatoryjny do Szymona Rudnickiego
z 5 II 16 u r., k. ii-i z; także: BCz, 106, k. 5-6. Deliberatorium do Wawrzyń
ca Gembickiego: RaS, EP, 101 (5 II 1611 r.). Zob. też: J. Byliński, Sejm, s. 46, oraz
wymianki o deliberatoriach w liście Jakuba Zadzika do Wawrzyńca Gembickiego
z 30 11611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
List X. Biskupa Kujawskiego, kanclerza koronnego, w tejże materii, BR, 33,
k. Z83 (15 III 1611 r., z Wolborza). Tamże odpowiedź prymasa Wojciecha Bara
nowskiego z z8 III 1611 r., k. z8o-z8 3. Inny list prymasa do króla w: RaS, EP, 107
(z Z7IV 1611 r.).
Uniwersały: BR, Z5, k. 11, iz; BCz, 106, k. 49-50.
Akta sejmikowe województwpoznańskiego i kaliskiego, 1.1, cz. 1, s. 3 97. Formularz li
stu do senatorów: BCz, 106, k. 49-50. Zob. też: zaproszenie na sejm do Wawrzyńca
Gembickiego wystosowane przez Feliksa Kryskiego, 1 z VI1611 r., spod Smoleńska,
RaS, EP, 98. O rozesłaniu listów przedsejmowych wspomina Marcin Szyszkowski,
biskup płocki, w liście do Szymona Rudnickiego z Z7 VI1611 r., BK, Z90, k. 174
-175 (333-335)
J. Byliński, Sejm. Problematyka lenna pruskiego na sejmie 1611 r.: B. Janiszewska-Mincer, F. Mincer, Rzeczpospolita Polska a Prusy Książęce w latach 1548-1621, War
szawa 1988, s. 185-189. O sprawach szwedzkich na sejmie zob. H. Wisner, Opinia
szlachecka Rzeczypospolitej, s. Z8-Z9.
Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego, t. 1, cz. 1, s. 398-406; BCz,
3 5 0, k. 90-10 5; BCz, 106, k. 5 7-7Z; BCz, 1644, k. 17Z n.; BJ, no, k. Z9-3 5;
BPAN Kr, TRz, 73, k. 76-83. OmawiająJ. Byliński, Sejm, s. 53-60.
Ibidem. Zob. też: J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. zz6-zzy; J. Byliński, Sejm,
s. 56,57
J. Byliński, Sejm, s. 65.
Instrukcja oszmiańska 1611 r., BPAN Kr, 365, k. 38; AG AD, AR, II, t. 5, nr 565;
BCz, 106, k. 187-19Z.
Janusz Radziwiłł do Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła, z z VI 1611 r., AGAD, AR,
IV,t. 14.
Ibidem.
416
I
ROZDZIAŁ 4
81 Instrukcja oszmiańska, zob. przypis 79. Sejmik oszmiański wybrał na posła koniu
szego litewskiego Pawła Sapiehę. Nie jest wykluczone, że - jak twierdzi A. Procha
ska - na sejmiku tym pod wpływem Lwa Sapiehy uchwalono żądanie przyłączenia
nowych terytoriów do Litwy. Kanclerz niebezzasadnie obawiał się, że Smoleńszczyzna, Siewierszczyzna i Czernichowszczyzna zostaną przyłączone do Korony, zob.
A. Prochaska, oprawa, s. 78. W powiatach nowogródzkim i oszmiańskim król po
prosił ponownie o podatek na sejmikach posejmowych, zob. Zygmunt III do księ
cia Janusza Radziwiłła, 15 XI1611 r., z Warszawy, i Zygmunt III do księcia Krzysz
tofa Radziwiłła, 15 XI1611 r., z Warszawy, BR, 72.
8’ Instrukcja mińska, 15 VIII 1611 r., BPAN Kr, 365, k. 41; AGAD, AR, II, t. 5,
nr 565; BCz, 106, k. 157-167.
84 Jw.
85 Instrukcja wileńska, BPAN Kr, 3 6 5, k. 44-47; AGAD, AR, II, t. 5, nr 5 61; 106,
k. 169-179.
86 Instrukcja połocka, BPAN Kr, 365, k. 49-54; APGd, 300/19, nr 75, k. 159-161;
BCz, 106, k. 143-144.
87 J. Byliński, Sejm, s. 7 3 -7 5.
88 Instrukcja łęczycka, 23 VIII1611 r., BPAN Kr, TP, 10, k. 198.
89 Instrukcja lubelska, 22 VIII1611 r., ibidem, k. 119 n.; BJ, 5263, k. 159-162.
’° Instrukcja sieradzka, Szadek, 23 VIII1611 r., BPAN Kr, TP, 25, k. 277.
91 J. Byliński, Sejm, s. 77. Zob. też: BK, 1286, s. 683-684. Szczegółowe omówienie
przebiegu sejmików w cytowanych pracach: J. Byliński, Sejm, s. 65-92; J. Maci
szewski, Polska a Moskwa, s. 227-231. Sejmik pruski w swojej instrukcji nie poświę
cił zbyt wiele miejsca sprawom moskiewskim, mimo że poruszali je w czasie obrad
m.in. biskup warmiński Szymon Rudnicki, biskup chełmiński Maciej Konopacki
i kasztelan gdański Stanisław Konarski (reces sejmiku: APT, Dz. VII/zi, k. 464
-496; instrukcja: ibidem, Dz. VII/19, k. 36-39 - obecnie zaginiona; dostępna ko
pia mikrofilmowa nr 50215-50216). Zob. też uwagi H. Bitzera, op. cit., s. 78-86.
91 Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, 17 IX 1611 r., z Wilna
BPAN Kr, TRz, 56, k.131.
” W. Konopczyński, Chronologia sejmów polskich, Kraków 1948, s. 20. Diariusze sej
mu m.in.: BCz, 139, 347, 1577, 1662; BJ, Akc. 5/52 i 102; BPAN Kr, 1046; BK,
1286; BR, X39 (fragm.); APGd, 300/29, nr 75, k. 230—277v^ 338 n. Monografia
sejmu: J. Byliński, Sejm, tam też pełniejsze informacje o źródłach dotyczących sej
mu z 1611 r.
94 Mowa Swoszowskiego w diariuszach (zob. wyżej), także: BCz, 348, k. 115-117,
BN, BOZ, 830, k. 266-269; BJ, 110, k. 19; BR, 139, k. 357-358 (Przemowa do
JKM marszałka poselskiego p. Swoszowskiego, pisarza Ziemi Lwowskiej 1611,
26 sept.). Streszczenie: J. Byliński, Sejm, s. ioz—103. Streszczenie propozycji Kry
skiego w diariuszach, także w monografii J. Bylińskiego, Sejm, s. 105-107. Pełny
tekst np.: BK, 3 24, k. 91-9 5V; BCz, 106, nr 146; APGd, 3 00/29, nr 7 5, k. 317-322V.
9S Mowa Kryskiego: BK, 324, k. 92, 95.
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA I б I 3)
I 417
96 J. Byliński, Sejm, s. 107. Zob. też: S. Kozłowski, op. cit., s. 3 5 z n., oraz list Wojciecha
Baranowskiego do Wawrzyńca Gembickiego, RaS, EP, 9 5 (6 III 1611 r., z Łowicza).
97 Mowa Kryskiego: BK, 314, k. 91, 9 5.
’ ’ BJ, Akc. 5/52, k. 36; APGd, 300/19, nr 75, k. 338-340V. Streszczenia mów senato
rów: J. Byliński, Sejm, s. 11 o-13 7.
99 BJ, Akc. 5/52., k. 37.Zob. też: APGd, 300/29, nr 75, k. 342-342V.
100 BJ, Akc. 5/52, k. 37. Zob. też: BCz, 106, nr 49; BK, 303, s. 85 n.; APGd, 300/29,
nr 75,k. 341-341V.
■°’ Jw.
101 BJ, 5/51, k. 37
, 0’ Ibidem, k. 37V—38. Zob. też: APGd, 300/29, nr 75, nr 344V-346.
104 Jw. Ciekawe uwagi na temat potrzeby badań nad próbami tworzenia polskiego ko
lonializmu zob. Z. Wójcik, Rzeczpospolita na arenie międzynarodowej w XVII w.
(Wybrane zagadnienia dyskusyjne), w: Pamiętnik XPowszechnego Zjazdu History
ków Polskich w Lublinie, 17-21 wrzes'nia 1968, referaty I, sekcje I-VI, Warszawa 1968,
s. 232-233.
105 BJ, Akc. 5/52, k. 38. Zob. też: APGd, 300/29, nr 75, k. 343-344V.
106 Ibidem.
107 BJ, Akc. 5/52, k. 38; BJ, 102, k. 462-463; BK, 303, k. 85 n.; APGd, 300/29,
nr 349-3 51
108 BJ, Akc. 5/52, k. 38.
109 Ibidem.
"° Ibidem, k. 38V. Przemówienie Zbigniewa Ossolińskiego także w: BJ, 102, k. 455,
456; APGd, 300/29, nt75,k. 351-352; BK, 303, k. 85 n.
"' Przemówienie Jerzego Mniszcha: BJ, Akc. 5/52, k. 39-41; BJ, 102, k. 456-460;
BCz, 106, k. 269-273; BCz, 378, k. 368 n.; APGd, 300/29, nr 75, k. 352.-355V.
Zob. też: A. Hirschberg,Maryna, s. 302-305^. Byliński,^»?, s. 129-131.
1,1 BJ, Akc. 5/52, k. 39.
"’ Ibidem.
"4 Ibidem.
"5 A. Hirschberg,Maryna, s. 89-97.
1,6 BJ, Akc. 5/52, k. 39-41; BJ, 102, k. 458.
"7 BJ, Akc. 5/52, k. 39-41.
1,8 Zwolennikiem tezy o spisku Dymitra i Mniszcha był W. Sobieski, Dymitr Samo
zwaniec a Polska-, idem, Zabiegi Dymitra Samozwańca o koronę polską, Rozprawy
Wydz. Hist.-Fil. Akademii Umiejętności, Kraków 1909, s. 1-60. Tezę tę wysuwał
także m.in. A. Hirschberg, Dymitr, s. 254-256. Przeciwny pogląd wyrażał J. Maci
szewski, Szlachecka opinia-, idem, Wojna domowa w Polsce (1606-1609Л L 1 *• Od Stę
życy do Janowca, Wrocław i960, s. 34; idem, Polska a Moskwa, s. 105-107. Sprawę
ostatecznie, jak się zdaje, wyjaśnił Borys Floria, który wykazał, że oskarżenia wysu
wane pod adresem Dymitra I, Mniszcha i innych o to, że przygotowywali najazd
na Polskę, były nieprawdziwe. Zob. B. Floria, Rokosz sandomierski, s. 69-81, oraz
A. Andrusiewicz, op. cit., t. 2, s. 205-206.
4i8
"’
110
111
111
,
114
115
116
117
118
119
1,0
1,1
”ł
'”
1,4
”s
1,6
1,7
1,8
140
141
141
145
144
145
146
147
148
149
’50
I
ROZDZIAŁ 4
BJ, Akc. 5/51, k. 41-41W, BJ, юг, к. 462-463.
BJ, Akc. 5/52, k. 41-41V; BCz, 106, k. 264.
Ibidem.
Ibidem, k. 4iv; Aleksander Słuszka do księcia Janusza Radziwiłła, 16 X 1611 r.,
Słonim, AGAD, AR, V, plik 14648. Awanturę tę opisał także Franciszek Simonet
ta w swej relacji z Wilna dla kardynała Scypiona Borghese z 8 X 1611 r., BPANKr,
TRz, 5 6, k. 204. Zob. też: J. Byliński, Sejm, s. 13 0-13 3.
x’ BJ, Akc. 5/52, k. 41V.
Ibidem, k. 4iv, 42.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem, k. 42.
Ibidem, k. 45.
Ibidem.
Ibidem, k. 43V-44; BCz, 3 50, k. 244; BCz, 106, k. 505-510. Zob. też: J. Byliński,
Sejm, к. 143-145.O postaci Broniewskiego zob. J. Byliński, Marcin Broniewski trybun szlachty wielkopolskiej w czasach Zygmunta III, Wrocław 1994.
BJ, Akc. 5/52, k. 44,45.
Ibidem, k. 45.
J. Byliński, Sejm, s. 149.
BCz, 350, k. 248-252; APGd, 300/29, nr 75, k. 334-335V; BJ, Akc. 160/51,
k. 192-192V; fragment: BCz, 106, к. 416П.
VL, t. 3, s. 27-35.
BCz, 350, k. 248-252.
Opis wjazdu: J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 3, dodatki, s. 301-305; A. Kraushar,
Z dziejów Warszawy, grobowce braci Szujskich, Kraków 1894, s. 4-6; K. Niedzielski,
op. cit., s. 129-13 5; J. Byliński, Sejm, s. 152-157; BR, 12 i in.
BJ, Akc. 5/52, k. 56.
Ibidem.
J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 3, dodatki, s. 302.
Ibidem, s. 303
Ibidem.
BJ, Akc. 5/52, k. 56.
Mowa do jegomości pana Żółkiewskiego, hetmana polnego koronnego, od Kró
la Jegomości na sejmie, kiedy Szujskich, carów moskiewskich, oddawał po wzięciu
Smoleńska, Pisma Stanisława Żółkiewskiego, s. 56o-56i;BCz, 362, k. 3; BCz, 106,
k. 61-64.
BJ, Akc. 5/52, k. 56.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem. Zob.: instrukcje wojsk sapieżyńskich i moskiewskich, В Cz, 106, k. 191 -216.
BJ, Akc. 5/52, k. 56V.
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA lól 3)
|
419
151 Odpowiedzi: dla sapieżyńców (i 5 XI 1611 r.); dla posłów części wojska moskiew
skiego Jana Witkowskiego i Mikołaja Wielogłowskiego (1 XII 1611 r.), BCz, 3 50,
k. 336-337; dla wojska moskiewskiego - zborowszczyków (26 XI1611 r.), ibidem
oraz Archeograjiczeskij sbornik dokumentów otnasiaszczichsia k istorii SiewierozapadnojRusi, t. 4, Wilno 1867, s. 342-347.
ISI Zob. J. Byliński, Sejm, s. 161-165.
'” Dyplom Zygmunta III: D. Cwietajew, Car Wasilij Szujskij, t. 2, cz. 2, Priłożenia,
s. II, III; protest Lwa Sapiehy: K. Kognowicki, op. cit., t. 1, s. 154-158; BCz, 106,
k. 569-576. Zob. też: H. Wisner, ZygmuntШ, s. 13 5. Protestowała też szlachta li
tewska. Zob.: list sejmiku grodzieńskiego do Lwa Sapiehy z 3 II1612 r., BR, 8 8, k. 3.
Zob. też: H. Wisner, Sejmiki litewskie i kwestia wyznaniowa 1611-1648, Odrodze
nie i Reformacja w Polsce, t. 23,1978, s. 128.
114 VL, t. 3, s. 1. Na temat organizacji ustrojowej Smoleńszczyzny w ramach Rzeczypo
spolitej ciekawe uwagi formułuje B. Ostrowski, Pospolite ruszenie szlachty smoleń
skiej w XVII w., Acta Baltico-Slavica, 13, 1980,5. 143-185.
'S5 VL, t. 3, s. 1.
”e Ibidem. Na temat instytucji komisarzy zob. H. Wisner, Posłowie i poselstwa litew
skie w czasach Zygmunta III i Władysława IV, Kwartalnik Historyczny, t. 88: 1981,
s. 637-638.
157 SIRIO, 1.142, s. гбу-гуо; Akty Zapadnoj Rossii, t. 4, s. 427-429.
158 SIRIO, 1.142, s. 270-275.
159 Hrydzicz,25 VII1611 r.,spodMoskwy,RaS,SkS,E86o4(d.341).Zob.też: W.Po
lak, ListyJana Hrydzicza spodMoskwy z /609/1610 r. Nieznane źródło do dziejów in
terwencji polskiej w Moskwie, Sprawozdania Towarzystwa Naukowego w Toruniu,
nr 44: 1991, s. 44-47. List uwierzytelniający dla Hrydzicza: SIRIO, t. 142, s. 265.
■6o Jw.
161 Dziennik Sapiehy, s. 3Z1.
161 SGGiD, t. 2, s. 570-571.
165 Zob. S. M. Sołowiow, op. cit., s. 636; A. Dmitriewskij, Archiepiskop Arsenj, s. 149.
Bezpośrednim powodem pozbawienia Hermogenesa stanowiska była jego odmo
wa ekskomunikowania Lapunowa, czego domagali się bojarzy w Moskwie, Franci
szek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, 17IV1611 r., z Wilna, BPAN Kr,
TRz, 5 6, k. 150.0 pozbawieniu urzędu patriarchy zob. też: Wremiennik diaka Iwa
na Timofiejewa, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, 1.13, Sankt-Pietierburg 1891,
s. 439-441; S. Maskiewicz, op. cit., s. i$8-i w, Nowyj lietopisiec, s. 107.
164 S. M. Sołowiow, op. cit., s. 6 3 9-640; S. F. Płatonow, Smutnoje wremia, s. 19 9-201;
A. Hirschberg,Maryna, s. 3 22-323; N. F. Wysockij, Giermogien, w: Russkij BiograJiczeskij Słowar’, Sankt-Pietierburg 1916, repr. New York 1962, s. 64-78; N. Kostomarow, Russische Geschichte in Biographien, Bd. 1, Th. 2, Leipzig 1888, s. 656-667.
164 Odezwa Dionizego i Palicyna, 26 X 1611 r„ SGGiD, t. 2, s. 5 77-5 80. Por. A. Palicyn, op. cit., s. 214-215. Zob. też: N. Kostomarow, Russische Geschichte, s. 667-676.
Po Państwie Moskiewskim krążyły też większe utwory literackie nawołujące do wal
ki z Polakami. Anonimowy autor pisał: „A wy prawosławni nie pomagajcie jemu
410
I
ROZDZIAŁ^
gosudarowi [Zygmuntowi III] w niczym. Mówcie jemu [: «tak»], a o uczynkach
waszych niech sam Pan Bóg tylko wie” (przeł. W. P.), Nowaja powiest’ o prieslawnym rossijskom carstwie i wielikom gosudarstwie moskowskom, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. 13, s. 109. Wezwanie do powstania zawiera też Płacz oplenienii
i o koniecznom rozorieniiMoskowskogo Gosudarstwa, ibidem, s. zzi—Z34.
166 M. Marchocki, op. cit., s. 141.
167 Ibidem. Zob. też: A. Hirschberg, Maryna, s. 307-308. Diariusz poselstwa mo
skiewskiego wysłanego do Warszawy: Polska a Moskwa w Ipoi. wieku XVII, wyd.
A. Hirschberg, Lwów 1901, s. 3 3 9 n. Zob. też omówienie mowy Chodkiewicza w in
strukcji posłów moskiewskich, AGAD, AR, II, t. 5, nr 568; BCz, 1644, k. 303-306.
'“ D. W. Cwietajew, op. cit., t. z, cz. z: Prilożenia, s. XVII; Diariusz poselstwa, s. 340.
Według innego źródła orszak Uczył tylko z6 osób - Zaczęcie sejmu i punkta pro
pozycji (1611), BR, 139, k. 357V-358. Posłowie jechali m.in. przez Dymkowice,
gdzie mieszkała Zofia Chodkiewiczowa, żona hetmana. Na prośbę męża zaopa
trzyła ona posłów w konie i karetę - Jan Karol Chodkiewicz do żony, Zofii z Mie
leckich, 15 X 1611 r., KorespondencyeJana Karola Chodkiewicza, s. 89-90.
169 Trzylisty w: SGGiD, t. z, s. 5 7Z-577, także w: SIRIO, t. 14Z, s. Z77-Z83.
170 SIRIO, t. 14Z, s. Z77-Z79. Wersja polska pisma do króla w: Punkta poselstwa po
słów moskiewskich, AGAD, AR, II, t. 5, nr 568.
171 Zob. s. 166-167, Z9Z-Z93.
171 Punktaposelstwa, BCz, 1644, k. 303-306; AGAD, AR, II, t. 5, nr 568.
‘7’ Ibidem.
174 Ibidem.
175 Ibidem.
176 VoiA&m.-, Diariusz poselstwa, s. 340-341; Franciszek Simonetta do kardynała Scypio
na Borghese, 17 XII1611 r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 5 6, k. z 16.
177 Diariusz poselstwa, s. 341-344; BCz, 350, k. 378-379. Zob. też: Franciszek Simo
netta do kardynała Scypiona Borghese, z z XII1611 r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 5 6,
k. zzo.
178 Jw.Zob. też Ust posłów do bojarów moskiewskich, BCz, 3 50, k. 344-345 (7I i6izr.
z Warszawy).
179 Diariusz poselstwa, s. 346-347.
,8° Ibidem, s. 346-3 5 z; Jakub Zadzik do Szymona Rudnickiego, ^ III 161 z r., z War
szawy, BCz, 107, k. zoi-zoz.
’8l Listy: do bojarów, Diariusz poselstwa, s. 349-351; do Aleksandra Gosiewskiego,
ibidem, s. 3 51; do Iwana Zarudzkiego, ibidem, s. 3 5 z-3 5 7.
181 Ibidem, s. 3 5 5-3 56. Tenże list w wersji polskiej w: SIRIO, t. 14Z, s. Z83-Z87.
,s? Ibidem.
184 Ibidem.
185 Ibidem.
186 Zob. Ust od bojarów z Moskwy do posłów, z zo VI 161 z r., Diariusz poselstwa,
s. 357-361, zwłaszcza s. 360. Zob. też apele bojarów moskiewskich do Kostromy,
Jarosławia, Perejasławia Riazańskiego, SIRIO, t. 14Z, s. Z89-Z99.
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA 1613)
|
42.1
187 Michał Sałtykow i kniaź Jerzy Trubecki do Lwa Sapiehy, 6 III 1612 r., z Warsza
wy, BK, 290, k. 176. Niedatowany list od króla drukuje SIRIO, t. 142, s. 287-289.
O terminie powrotu posłów do Moskwy możemy sądzić na podstawie listu marszał
ka konfederacji wojska moskiewskiego Józefa Cieklińskiego do Michała Sałtykowa, 18 V 1612 r., z obozu na granicy moskiewskiej, Archeograficzeskij sbornik doku
mentów, s. 3 29-330. O udziale Michała Sałtykowa w wyprawie na Moskwę jesienią
1612 г.: Paweł Boksza (Boxa) SJ do Szymona Rudnickiego, 23Х1612Г., z Wilna,
AAWO, AB, D$ 5, k. 41.
188 S. Maskiewicz, op. cit., s. 170. Dramatyczny opis walk w Moskwie: Władysław
Kieszkowski do Krzysztofa Zenowicza, styczeń 1612 r., T. N. Koprejewa, op. cit.,
s. 191-195. O rozejmie z 1611 r. ze Szwecją zob. H. Wisner, Dyplomacja polska
w latach 1572-1648,w. Historia dyplomacji polskiej, t. 2, Warszawa 19 8 2, s. 41.
189 Zob. s. 366-367.
190 S. Maskiewicz, op. cit., s. 172.
191 Ibidem.
191 Akt konfederacji: Archeograficzeskij sbornik dokumentów, s. 39-42 (tam też liczne
materiały dotyczące konfederacji); akt konfederacji także w: BCz, 107, k. 19-36.
'” S. Maskiewicz, op. cit., s. 176-180; S. Kobierzycki, op. cit., s. 441-442; A. Palicyn,
op. cit., s. 119-, DiariuszBudzify, s. 140-141; L. Podhorodecki, op. cit., s. 213-220;
A. Hirschberg, Maryna, s. 310-3 2 3; Stanisław Żółkiewski do Józefa Cieklińskiego,
21 VIII 1612г., Bród pod Tatarzyskami, Pisma Stanisława Żółkiewskiego, s. 217
-218; BJ, 3 596/II, k. 40-41. Zob. też: A. Naruszewicz, HistoriaJ. K. Chodkiewicza,
t. 2, Lipsk 18 3 7, s. 7-16, 20-29.
194 S. F. Płatonow, Smutnoje wremia, s. 205-207. O tzw. II opołczeniu zob. także:
S. F. Płatonow, Oczerki, s. 499-528; Oczerkipo istorii SSSR, t. 3, Moskwa 1955,
s. 576 n.; D. Iłowajskij, op. cit., s. 216-224 i dalej; I. E. Zabielin, Minin i Pożarskij. Priamyje i kriwyje w smutnoje wremia, Moskwa 1896, s. 74 n.; P. G. Lubomi
rów, Oczerk istorii niżegorodskogo opołczenia 1611-1613 SS' Pierrograd 1917, s. 5 o n.
Zob. także: Innoje skazanije, w: Russkaja Istończeskaja Biblioteka, t. 13, s. 1309
-1312; Piskariewskij lietopisiec, w: Połnoje sobranije russkich lietopisiej, t. 34, Mo
skwa 1978, s. 217-218.
'” J. Byliński, Dwa sejmy z roku 1613, Acta Universitatis Wratislaviensis, Prawo
CXVII, Wrocław 1984, s. 10; A. Czwołek, Piórem i buław/}. Działalnośćpolityczna
Lwa Sapiehy kanclerza litewskiego, wojewody wileńskiego, Toruń 2012, s. 322. Zob.
też: Wojciech Gisa do Szymona Rudnickiego, 2311612г., AAWO, AB, D 5 2, k. 7 5;
A. Kniewski do Szymona Rudnickiego, 29 II 1612 r., z Warszawy, ibidem, k. 111.
1,4 Wotum w tajemnej radzie po sejmie, jeśli KJM ma znowu iść do Moskwy, BK, 3 24,
k. 164.
197 BJ, Akc. 160/51, k. 167-168 (datowany na 8 III 1612 r.); AGAD, Libri Legationum, 28, k. 291 (datowany na 22 III 1612 rj;Akty wremienii meżducarstwija, wyd.
С. K. Bogojawleńskij i J. C. Riabinin, Moskwa 1915, w: Smutnoje wremia Moskowskogo Gosudarstwa, t. 3, s. 137-138 (datowany na 22 III 1612 r.). O pielgrzymce do
Częstochowy zob.: Andreas Aidy do Roberta Cecila, 15 I 161 zr., z Gdańska, Ele-
411
I
ROZDZIAŁ 4
menta adfontium editiones, t. 6: Res PolonicaeJacobo I Angliae regnante conscriptae
ex archivis Londoniarum, wyd. К. H. Talbot, s. i n-ii;. Osobny list król wysto
sował do prymasa Wojciecha (Alberta) Baranowskiego, 21 III 1612 r., z Warszawy,
zob. Akty wremieni meżducarstwija, s. 133-13 4.
”8 List Zygmunta III do senatorów, jw.
Ibidem.
100 Uniwersał królewski wzywający szlachtę do wyruszenia z pocztami na wyprawę,
5 III 1612 r., z Warszawy, BCz, 1744, k. 286.
101 Jan Zamoyski do Zygmunta III, 1 о IV 1612г., Kąkolniki, RaS, EP, 90.
101 Piotr Tylicki do Zygmunta III, 18 III 1612 r., Kraków, RaS, EP, 104.
103 Ibidem.
104 Stanisław Sieciński do Zygmunta III, 28 III 1612 r., z Brzozowa, RaS, EP, 90; Szy
mon Rudnicki do Zygmunta III, 21 III 1612 r„ z Królewca, ibidem.
105 Maciej Konopacki do Zygmunta III, 28 III 1612 r., z Lubawy, RaS, EP, 90.
106 Paweł Wołucki do Zygmunta III, 3 IV 1612 r., z Łucka, ibidem.
207 Jerzy Zamoyski do Zygmunta III, 23 III 1612 r. z Uchnowa, ibidem.
208 Ibidem.
209 Jan Andrzej Próchnicki do Zygmunta III, 4IV1612 r., Czarnokozińce, RaS, EP, 90.
2,0 Krzysztof Kazimierski do Zygmunta III, 8 IV 1612 г., zjuszowa, RaS, EP, 89.
2" Książęjanusz Ostrogski do Zygmunta III, 25 III 1612 r., ze Stepania, RaS, EP, 90.
2,2 Mikołaj Zebrzydowski do Zygmunta III, 18 III 1612 r., z Krakowa, RaS, EP, 90.
213 Jerzy Mniszech do Zygmunta III, 3 IV 1612 r., z Sambora, RaS, EP, 89.
2,4 Adam Sędziwój Czarnkowski do Zygmunta III, 7IV 1612 r., z Leszna, RaS, EP, 89;
Andrzej Czarnkowski do Zygmunta III, z Połajewa, ibidem.
1,3 Jakub Pretficz do Zygmunta III, 5 IV 1612 r., z Krasnopola, BK, 290, k. 343-349
(180-183); Stanisław Golski do Zygmunta III, 6 IV 1612г., RaS, EP, 90.
216 Ludwik Mortęski do Zygmunta III, 30 III 1612 r., z Pokrzywna, RaS, EP, 90.
2,7 Stanisław Działyński do Zygmunta III, b.d., b.m., RaS, EP, 89.
2,8 Michał Działyński do Zygmunta III, 10 IV1612 r., RaS, EP, 89.
219 Stanisław Włodok (Włodek) do Zygmunta III, 29 III 1612 r., Lwów, RaS, EP, 90;
Stanisław Bykowski do Zygmunta III, 15 III 1612 r., Byki, RaS, EP, 89.
220 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 17IV 1612 г., z Żółkwi, RaS, EP, 90.
221 Jan Zawisza do Zygmunta III, 12 IV 1612г., Horodno, RaS, EJ 90.
222 Jan z Górki Roszkowski do Zygmunta III, Borysławice, 30 III 1612 r., BK, 290,
k. 351—358
213 Samuel Żaliński do Zygmunta III, 5IV 1612 r., Tuchola, RaS, EP, 90.
224 Mikołaj Szczawiński do Zygmunta III, 3 IV 1612 r., Łęczyca, BK, 290, k. 178 n.
225 Stanisław Wapowski do Zygmunta III, b.d., b.m., RaS, EP, 90.
226 Mikołaj Siemaszko do Zygmunta III, 27 III 1612 r., Ostupkowice, RaS, EP, 90.
227 Jakub Czaplic do Zygmunta III, 9 IV 1612г., Taglur, RaS, EP, 90.
228 Marcin Sierakowski z Bogusławie do Zygmunta III, 2IV 1612г., Wilno, RaS, EP, 90.
229 Jan Orzelski do Zygmunta III, 23 III 1612 r., Runowo, RaS, EP, 90.
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA l6l з)
|
4x3
1,0 Hieronim (Jarosz) Wołłowicz do Zygmunta III, 17IV 1612 r., z Wojniaty, RaS, EP,
90. Omówienia deliberatoriów senatorów także w: J. Byliński, Dwa sejmy, s. 13-16;
J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 246-247. W RaS, EP, 90 zachowała się jeszcze
jedna deliberacja - anonimowa (starszego wiekiem senatora), bardzo ogólnikowa
w treści (12 IV 1612 r„ z Rytwian).
1,1 W. Czapliński, Władysław IV i jego czasy, Warszawa 1972, s. 30. Zob. instrukcję
królewską na sejmik chełmski, b.d., Akty meżducarstwija, s. 158-160. Spośród se
natorów najbardziej ofiarny okazał się Stanisław Przyjemski, kasztelan gnieźnień
ski, który ofiarował królowi aż 150 000 czerwonych złotych (Krzysztof Dzierżek
do Szymona Rudnickiego, 12 XII 1612 г., BCz, 107, k. 659-660). Poza pewnymi
wyjątkami charakterystyczne jest jednak skąpstwo magnatów, wyrażające się w nie
wielkich datkach i małych pocztach, które wystawili na wyprawę. A przecież Zyg
munt III umiał docenić ofiarność i poświęcenie. Znakomita kariera Jakuba Zadzika, któremu negowano nawet szlachectwo, może być tego doskonałym przykładem.
Często tu cytowany Jan Hrydzicz, niestrudzony dyplomata, wywodzący się z drob
nej, jednowioskowej szlachty, w 1611 r. został sekretarzem królewskim. Od Zyg
munta III otrzymał też w dożywocie wioskę Jezierzyszcze, a na własność (jako ka
duk) wioskę Sucha Dolina w powiecie lidzkim (niestety, zagrabioną bezprawnie
przez księcia Krzysztofa Radziwiłła). Zob.: Przywilej na Jezierzyszcze, 11 VI 1611 r.,
BCz, 106, k. 5 3; Jan Hrydzicz do księcia Krzysztofa Radziwiłła, 3 X 1613 r., z Wil
na,! 10 VI1619 r. z Wbłkowyska, AGAD, AR, V, 1.120, nr 5478.
1,1 Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, 5 XII 1612 r., BCz, 107, k. 659.
O subsydiach duchowieństwa zob. relację sekretarza nuncjusza, Cesare Baroffiego,
z 14 VI 1612 r., BPAN Kr, TRz, 5 7. Zob. też: J. Byliński, Sejm, s. 218; idem, Dwa
sejmy, s. 17.
1,1 O sejmikach deputackich: Stanisław Żółkiewski do Hieronima Wbłłowicza,
12 IX 1612 r., Warszawa, AAWO, AB, D55, k. 10, 11. O poselstwach na dwory
zagraniczne zob.: Instrukcja dla biskupa Pawła Wołuckiego, posła do papieża,
22 IX 1612 r., z Orszy, Akty wremieni meżducarstwija, s. 175-182; instrukcja dla
Mikołaja Wolskiego, posła do cesarza Macieja, 14 X 1612 r., ze Smoleńska, ibidem,
s. 193-197; instrukcja dla Samuela Gruszeckiego, posła do króla hiszpańskiego Fi
lipa III, 16 IV 1612 r., z Warszawy, ibidem, s. 142-148. O dotacji z Rzymu zob.:
H. Wisner, Zygmunt III, s. 136; J. Byliński, Da/д sejmy, s. 113. Sejmik relacyjny wiel
kopolski uchwalił jedynie jeden pobór, na drugi się nie zgodził, zob.: Wacław Ko
bierzycki do Szymona. Rudnickiego, 24 III 1612 r., z Warszawy, AAWO, AB, D 5 2,
k. 79.0 przyczynach opóźnienia wyprawy zob. też: J. Byliński, Dwa sejmy, s. 16-19.
1,4 O wyprawie Stefana Potockiego zob.: A. Prochaska, Wyprawy zagraniczne możnych
za Zygmunta III, Przegląd Powszechny, t. 145-146: 1920, s. 34-37; idem, Hetman
Stanisław Żółkiewski, s. 104-no; Z. Spieralski, Awantury mołdawskie, Warsza
wa 1967, s. 160-162; A. A. Witusik, Młodość Tomasza Zamoyskiego, Lublin 1977,
s. 101-109; E Suwara, Przyczyny i skutki klęski cecorskiej, Kraków 1930, s. 3-4;
L. Podhorodecki, Stanisław Żółkiewski, s. 200-204; M. Horn, Chronologia i zasięg
najazdów tatarskich na ziemie Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1600-1647, Studia
42-4
I
ROZDZIAŁ^
i Materiały do Historii Wojskowości, t. 8: 1961, cz. 1, s. 13-15;}. Byliński, Dwa sej
my, s. и-zz; W. Konopczyński, Dzieje Polski Nowożytnej, t. 1, Warszawa 1986,
s. 114-215;}. Besala, op. cit., s. 300-303.
1,5 Lew Sapieha do księcia }anusza Radziwiłła, 30 VI 1612 r., z Różany, Scriptores Re
rum Polonicarum, t. 8, s. 2 5 4.
1,6 }. Byliński, Dwa sejmy, s. 18.
1,7 Replika Lwa Sapiehy, kanclerza litewskiego, przy boku Zygmunta III rezydującego,
na kwestie w interesach publicznych in scripto podane imieniem Krzysztofa Radzi
wiłła, hetmana polnego litewskiego, BCz, 110, k. 297 n. Tytuł jest błędny. Prawid
łowo określił ten dokument - jako odpowiedź króla na pytania }ana Karola Chod
kiewicza - H. Wisner, Polska sztuka wojenna do Ipołowy XVIII wieku. Wątpliwości
i hipotezy, Kwartalnik Historyczny, 84, 1977, s. 406-407, p. 5.
1,8 Replika, jw.
155 Ibidem.
i4° Ibidem.
141 Ibidem.
141 Ibidem. }akub Zadzik do Szymona Rudnickiego, 6IX 1612 г., В Cz, 107. Uniwersa
ły (z wyjątkiem dotyczącego dróg) drukowane w SIRIO, 1.142, s. 301-305.
143 Replika, BCz, 110, k. 297 n.
144 Paweł Boksza S} do Szymona Rudnickiego, 23 X 1612 г., z Wilna, AAWO, AB,
D55, k. 41. Na temat patriarchy Ignacego zob.: T. Żychiewcz, Jozafat Kuncewicz,
Kalwaria Zebrzydowska 1986, s. 52, 53.
145 Stanisław Żółkiewski do Hieronima Wołłowicza, 12 IX 1612 r., z Warszawy,
AAWO, AB, D5 5, k. 10, 11; uniwersał Zygmunta III (wydany w Warszawie), Akty
wremieni meżducarstwija, s. 155 (błędna data: 22 IV zob. K. Tyszkowski, Wojna
o Smoleńsk, Lwów 1932, s. 23, p. 1); AGAD, Libri Legationum, 28, k. 326-327.
146 }akub Zadzik do Szymona Rudnickiego, 19 VII 1612г., BCz, 361. O przygotowa
niach do wojny: K. Tyszkowski, Wojna, s. 17-23; T. Korzon, Dzieje wojen i wojsko
wości w Polsce, t. 2, Kraków 1912, s. 179 n.
147 Do wojska moskiewskiego, BK, 317, k. 517-518.
148 Zob. wezwanie króla do księcia Krzysztofa Radziwiłła, aby przybył z pocztem,
17IX 1612 r., Orsza, BR, 72. Zob. też wezwanie króla, który zwracał się do księcia
}anusza Radziwiłła z żądaniem dostarczenia kopijników Krzysztofowi Radziwiłło
wi (wystosowane z Orszy, jak wyżej).
149 Wacław Kobierzycki pisał do biskupa Szymona Rudnickiego, że jedynie dwa pocz
ty liczyły sobie po 6 koni: kniazia Bogdana Ogińskiego i wojewodzica pomorskiego
Konarskiego. Reszta z „jeden lub dwa szkapsie wleką się przy Królu}M”. Z pocztów
pieszych tylko jeden liczył 100 osób, reszta po kilkadziesiąt, Wacław Kobierzycki do
Szymona Rudnickiego, 30 VIII1612 r., BCz, 107, k. 73.
150 N. Płatonow, Smutnoje wremia, s. 208-211.
*s' Ibidem.
151 S. M. Sołowiow, op. cit., s. 651.
155 Ibidem.
UTRACONE SZANSE (LATO I 6 I I—ZIMA I 6l })
|
415
154 К. Tyszkowski, Gustaw Adolfwobec Polski i Rosji (ióii-ióió), Lwów 1930 (nadb. z:
Rocznik Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, t. 3), s. 9.
155 Przebieg rokowań omawia S. M. Sołowiow, op. cit., s. 651-656. Zob. też: G. Barudio, Gustaw Adolfder Grosse, Frankfurt am Main 1982, s. 130; N. Ahnlund, Axel
Oxenstierna, s. 141; A. F. Gffórer, Geschichte Gustaw Adolphus, s. 136.
156 N. Karamzin, op. cit., s. 26 5-269. Treść układu w: SGGiD, t. 2, s. 5 5 3-5 63. Zob.
też: H. Almquist, Sverige och Ryssland, s. 242-250. Por. D. Iłowajskij, op. cit.,
s. 205-207.
157 S. M. Sołowiow, op. cit., s. 655-656.
458 K. Tyszkowski, Gustaw Adolf, s. 9.
159 A. Naruszewicz, op. cit., t. 2, s. 18.
160 Ibidem, s. 18-20.
161 S. Kobierzycki, op. cit., s. 273-277; A. Palicyn, op. cit., s. 222-225; Diariusz Budzify,
s. 15 0-15 3; A. Hirschberg, Maryna, s. 3 24-3 26; N. Kostomarow, Russische Ge
schichte, s. 274-277; L. Podhorodecki, Jan Rdrol Chodkiewicz, s. 222-228.
161 Zadzik, 22 IX 1612 r., z Orszy, RaS, EP, 105.
1 S’ Ibidem. Zob. też: A. Hirschberg, Maryna, s. 327; H. Wisner, ZygmuntШ, s. 136.
O rokowaniach z wojskiem pisał także Jakub Zadzik do Szymona Rudnickiego,
10 X 1612 r., Smoleńsk, BCz, 1640, k. 139-142.
164 Zadzik, 22 IX 1612 r., z Orszy, RaS, EP, 105.
165 Ibidem. Por. A. Naruszewicz, op. cit., t. 2, s. 30-31.
166 Zadzik, 13 X 1612 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 105.
167 Diariusz Budzify, s. 164-165; A. Palicyn, op. cit., s. 226; Piskariewskij lietopisiec,
s. 218; A. Hirschberg, Maryna, s. 328-331. Zob. też: Paweł Boksza SJ do Szymo
na Rudnickiego, 27 X 1612 r., Wilno, AAWO, AB, D55, k. 48 („niektórzy Moskwę
zdobywszy jedli”); Hieronim Cielęcki do Wawrzyńca Gembickiego, 28 X 1612 r.,
z Wilna, RaS, EP, 95. Wyjątkowo makabryczne opisy zawiera relacja w: BCz, 107,
k. 583-584
168 Zadzik, 22 IX 1612 r., z Orszy, RaS, EP, 105.
169 Zadzik, 26 IX 1612 r., z Orszy, RaS, EP, 105. O poglądach Jana Karola Chodkie
wicza pisał też Jakub Zadzik w liście do Szymona Rudnickiego, 6 IX 1612 r., BCz,
107. Owego Iwana Nikitycza Sałtykowa nie należy utożsamiać z Iwanem Nikityczem Saltykowem, odstępcą spod Smoleńska (co czynią np. redaktorzy SIRIO,
t. 142, zob. indeks).
170 Zadzik, 6 X 1612 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 105. O poddaniu się Newla i Torop
ca zob.: Paweł Boksza SJ do Szymona Rudnickiego, 2 3 X 1612 r., z Wilna, AAWO,
AB, D5 5,k. 41.
171 Anonimowy korespondent biorący udział w wyprawie pisał: „Kiedy się nasi z Smo
leńska ruszyli, dwaj krucy nad obozem naszym w ciągnieniu się wieszali, ani odla
tywali. Co drudzy mędrsi na dobry omen interpretowali, że to naszym victoriam
nad Moskwą znaczy, jakoby się im krucy na strawienie trupów, których nasi spoczynić z nieprzyjaciela mieli, przyłączyli”, BCz, 107, k. 649-6 5 4 (20 XI 1612 r.). We
wszystkim szukano więc pocieszenia.
42.6
I
.
ROZDZIAL'4
171 Jakub Zadzik do Szymona Rudnickiego, BCz, 1630, к. 814.
175 Zadzik, 6 X 1612 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 105. List Zygmunta III do bojarów,
wrzesień 1612 г., Orsza, SGGiD, t. 2, s. 607 n.
174 Ibidem.
175 Ibidem.
17S Zadzik, 13 X 1612 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 105. List żołnierzy smoleńskich do
Zygmunta III, 17IX 1612 r., ze Smoleńska, RaS, SkS, E8 601 (d. 338).
177 Szczegóły w liście Jakuba Zadzika z 13 X 1612 r., jw.
178 Wacław Kobierzycki do Szymona Rudnickiego, 11 X 1612 r., BCz, 107, k. 623
-624; Hieronim Cielęcki do Wawrzyńca Gembickiego, 28X1612 r., z Wilna, RaS,
EP.95.
179 Zadzik, 3 XI1612 r., spod Wiaźmy, i 20 X 1612 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 105.
180 Zadzik, 3 XI 1612 r., spod Wiaźmy, RaS, EP, 105. O liczebności wojska królew
skiego zob.: Jakub Zadzik, do Szymona Rudnickiego, 13 X 1612 r., ze Smoleńska,
BR, 16, k. 14 (liczbę żołnierzy szacował na około 16 tys., za nim: J. Byliński, Dwa
sejmy, s. 19); Paweł Boksza SJ do Szymona Rudnickiego, 27 XI 1612 r., z Nieświe
ża, AAWO, AB, D55, k. 65 (20 tys. żołnierzy); Hieronim Wołłowicz do Szymo
na Rudnickiego, 8 X 1610 r., BK, 290, k. 192-195 (12 tys. żołnierzy). Zob. też:
L. Podhorodecki, Jan Karol Chodkiewicz, s. 228. Różnice w szacunkach wynikają
z uwzględniania lub nieuwzględniania kozaków, załogi moskiewskiej, sapieżyńców.
Zob. też: K. Tyszkowski, Wojna, s. 24, p. 1.
iS 1 Zadzik, 3 XI1612 r., spod Wiaźmy, RaS, EP, 105. Być może z fiaskiem misji Sałtyko
wa miał związek incydent opisany przez Pawła Bokszę: „Golicki niejaki od naszych
przedał się do Moskwy, za pewne jem to udał, że Król JM nie da Królewicza i stąd
wielkie motus miały powstać przeciwko KJM”, Paweł Boksza SJ do Szymona Rud
nickiego, 27 XI 1612 r., z Nieświeża, AAWO, AB, D55, k. 48. O zdradzie Golickiego (Gołeckiego, Goleckiego) pisał też anonimowy korespondent 20 XI 1612 r.,
BCz, 107, k. 649-654, oraz Hieronim Cielęcki, 28 X 1612 r., z Wilna, RaS, EP, 95
(„Niejaki Gołecki przedał się do Pożarskiego, stołecznych [żołnierzy polskich] nama
wiał, aby zeszli z stolice i dali się nie trapieli ani psowali, jako zdrajcę [go] połajali”).
181 Zadzik, 3 XI1612 r., pod Wiaźmą, RaS, EP, 105.
18i Zadzik, 7 XI1612 r., z Wiaźmy, RaS, EP, 105.
184 Ibidem.
i8s Ibidem.
186 Ibidem.
187 Zadzik, b.d., z obozu pod miastem Hruczą, RaS, EP, 105.
188 Zob. też: Bielskij lietopisiec, s. 261; Paweł Boksza SJ do Szymona Rudnickiego,
27 XI1612 r., z Nieświeża, AAWO, AB, D 5 5, k. 6 5.
189 A. Hirschberg, Maryna, s. 330-331.
190 Zadzik, b.d., z obozu pod miastem Hruczą, RaS, EP, 105.
191 DiariuszBudzify, s. 165-166; Zadzik, b.d., z obozu pod miastem Hruczą, RaS, EP,
105. O kapitulacji Moskwy zob. też: Feliks Kryski do Wawrzyńca Gembickiego,
3 XII 1612г., Fiedorowsk, RaS, EP, 9 8: „Przyszła im znowu stolica do ręku za pod-
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA 1613)
191
151
194
195
1,s
197
198
199
’oo
’°1
’01
’°’
’°4
’°5
,o6
’°7
’°8
’°9
’,0
I 42-7
daniem się pan Strusiowcm i z tamtem, co przy niech było rycerstwem. Nie mógł
ścierpieć głodu i myśmy też na odsiecz pośpieszyć nie mogli dla targów i traktatów
żołnierza smoleńskiego” - żalił się podkanclerzy. Na podkreślenie zasługuje boha
terstwo załogi polskiej. Jeszcze 15 września na pismo kniazia Dymitra Pożarskiego
wzywające Polaków do poddania się Józef Budziło odpowiedział dumnym i obraźliwym listem (zob. Diariusz Budzify, s. 15 4-15 9). Układ kapitulacyjny gwarantował
Polakom zachowanie zdrowia i życia. Nie został on dotrzymany. Po opuszczeniu
twierdzy wielu żołnierzy w służbie polskiej wymordowano. Reszta trafiła do nie
woli. Warto przytoczyć fragment jeszcze innego listuj. Zadzika: „Naszych po pod
daniu Krymgorodu wszystkich wysieczono, mianowicie piechotę i pacholiki, lubo
im beli przysięgali zdrowo ich puścić. Pan Struś jest u [Dymitra] Trubeckiego, Pan
Chocimierski u Kozaków jego, Pan Budziło, pułkownik sapieżników, co tam beli
zostali, u kniazia [Dymitra] Pożarskiego, inne towarzystwo między różnemi, taka
klęska padła na naszych, która się ledwie co od owej nieszczęsnej wołoskiej zmyka”
(Zadzik, 19 XI 1612 r„ obóz w Dolkoladach). Ksiądz Zadzik nawiązał tu do nie
dawnej klęski Stefana Potockiego pod Sasowym Rogiem w Mołdawii (19 VII161 z r.).
Zob. też: S. Kobierzycki, op. cit., s. 449.
Zadzik, 19 XI 1611 r., obóz w Dolkoladach, RaS, EP, 105. Treść listu: SIRIO,
1.141, s. 305-306.
Zadzik, 29 XI 1612 r„ obóz w Dolkoladach, RaS, EP, 105.
Ibidem.
Feliks Kryski do Wawrzyńca Gembickiego, 3 XII 1612г., Pola Fiedorowskie, RaS,
EP, 98.
Zadzik, 29 XI1612 r., obóz w Dolkoladach, RaS, EP, 105.
Ibidem.
Diariusz poselstwa, s. 362.
Ibidem.
Zadzik, 6 XII1612 r., z Łuczyńska, RaS, EP, 105.
Zadzik, 2 9 XI1612 r., obóz w Dolkoladach, RaS, EP, 105.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem; Bielskij lietopisiec, s. 261.
Zadzik, 29 XI1612 r., obóz w Dolkoladach, RaS, EP, 105.
Ibidem.
Lew Sapieha do księcia Janusza Radziwiłła, 30 XI1612 r., obóz pod Fiedorowskiem,
AGAD, AR, V, t. 333; Scriptores Rerum Polonicarum, t. 8, s. 267. Por.: W. Leitsch,
Moskau und die Politik des Kaiserhofes im XVII. Jahrhundert, Teil 1:1604-1654,
Graz-Kóln i960, s. 52.
Zadzik, b.d., obóz koło miasteczka Hruczą, RaS, EP, 105.
Zadzik, 11 XII 1612 г., Łuczyńsk, RaS, EP, 105.
Diariusz poselstwa, s. 363-364. Pewne dane z diariusza znajdują potwierdzenie
w relacjach Zadzika, np. liczebność wojsk w Moskwie (ok. 6 tys.). Zob.: Zadzik,
428
I
rozdział-4
i i XII i6nr., Łuczyńsk, RaS, EP, 105. O schwytaniu Filozofowapisze też Nowyj
lietopisiec, s. 118.
511 Zadzik, 11XI i6ur„ Łuczyńsk, RaS, EP, 105.
,n Ibidem.
'
’■’ Ibidem. Zob. też krótką wzmiankę o tym wypadzie u P. Piaseckiego, Kronika, Kra
ków 1870, s. 2.48—2.49.0 tym, że list został doręczony, świadczy pismo kniazia Dy
mitra Trubeckiego i kniazia Dymitra Pożarskiego do Pawła Rudzkiego z 1$ 11613 r,
z Moskwy, SIRIO, t. 142, s. 307-309.
!'4 Jan Karol Chodkiewicz do Wawrzyńca Gembickiego, 5 I 1613 r., ze Smoleńska,
RaS, EP, 96.
5 *5 Zadzik, 11 XII161 z r., b.m., RaS, EP, 105.
516 A. Darowski, op. cit., s. z5 5-z56; Sałtykowy, w: RusskijBiograficzeskijSłowar, 1.18,
s. 68-69. Iwan Nikitycz Sałtykow (Sałtyk) stał się protoplastą polskiej rodziny szla
checkiej Sołtyków, zob. też: K. Niesiecki, Herbarz polski, t. 8, Lipsk 1841, s. 460.
W Polsce pozostał też Michał Sałtykow z potomstwem, jednak jego wnuki wróciły
pod panowanie moskiewskie, zob. Michaił Gliebowicz Sałtykow, w: RusskijBiogra
ficzeskij Słowar', 1.18, s. 81-87.
’17 Zadzik, 26 XII161 z r., z Wiaźmy, RaS, EP, 105.
”8 Ibidem.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem. Zachar Zarudzki pozostawał na służbie polskiej jeszcze w 1613 r. Zob.:
K. Tyszkowski, Kozacczyzna w wojnach moskiewskich Zygmunta III, 1605-1618,
Warszawa 1935,5. 6-8, odb. z: Przegląd Historyczno-Wojskowy, t. 8, z. 1; P. G. Lu
bomirów, op. cit., s. 15 9-160.
511 Zob. K. Tyszkowski, Wojna, passim.
515 Zadzik, 11 II 1613 r., z Warszawy, RaS, EP, 105. Zob. też: W. A. Serczyk, Historia
L^ra/иу, Wrocław-Warszawa-Kraków 1990, s. 96.
w K. Tyszkowski, Wojna, s. 73.
,1S Zadzik, 15 II1613 r., RaS, EP, 105.
5x6 Data jego śmierci podana u К Tyszkowskiego, Wojna, s. 71 - 16 11613 r., jest błęd
na. Opierał się on na dziele Sz. Okolskiego, OrbisPołonus, t. z, Kraków 1644, s. 404.
117 Listy Zadzika na temat rokowań z żołnierzami smoleńskimi: у. 11613 r., z Orszy;
2911613 г., z Wilna; 11 II 1613 r., z Warszawy; 12 II 1613 r., z Warszawy, RaS,
EP, 105. Zob. też: Pamiętniki do panowania, s. 41-42. O rokowaniach z wojskiem
zob. też K. Tyszkowski, Wojna, s. 72-75. O konfederacjach wojskowych w tym
czasie zob. także K. Tyszkowski, Problemy organizacyjno-wojskowe z czasów wojny
moskiewskiej Zygmunta III, Przegląd Historyczno-Wojskowy, 1930; A. Michałek,
Konfederacja wojska stołecznego pod regimentem imć Cieklińskiego Józefa, Teki Hi
storyczne, t. 16: 1969-1971; J. Byliński, Dwa sejmy, passim; R. Walczak, Konfideracja Gdańska, Elbląga i Torunia w latach 1613-1623, Rocznik Gdański, t. 15
-16: 1956/57; D. Bogdan, Wirmia wobec konfederacji żołnierskich 1613-1614,
KMW, 1983, nr 2-3.
UTRACONE SZANSE (LATO I 6 I I—ZIMA I 6l J )
|
419
,18 Jan Karol Chodkiewicz do Wawrzyńca Gembickiego, 5 I 1613 r., ze Smoleńska,
RaS, EP, 96 (ceduła).
14 Ibidem. Kniaź Dymitr Trubecki i kniaź Dymitr Pożarski do Pawła Rudzkiego,
4 II 1613 r., z Moskwy, SIRIO, t. 141, s. 307-309. Rudzki, wykorzystując zapew
ne w charakterze gońca któregoś z wziętych do niewoli Moskali, napisał list, w któ
rym wzywał bojarów do poddania się królewiczowi, w przeciwnym wypadku grożąc
zgubą Państwa Moskiewskiego. Trubecki i Pożarski odpowiedzieli mu: „A hospo
dara waszego Zygmunta króla i syna jego Władzisława na Moskiewskie Hospodarstwo hospodarem żadną miarą nie chcemy i nie myślimy...” Dalej zaś stwierdzali,
że groźby polskie są puste, gdyż cała Rzeczpospolita objęta jest konfederacjami nie
płatnego wojska. Na końcu wyrażali jednak chęć do rozmów o pokoju, prosząc
o glejt dla kolejnego gońca (ibidem).
”° Zob. H. Almquist, Die Carenwahl, s. 161 n.
”' Na temat soboru zob. np.: S. E Płatonow, Smutnoje wremia, s. 215-126;
H. Almquist, Die Carenwahl-, P. G. Lubomirów, op. cit., s. 216-220; D. Czerska,
Między „smutą” a kryzysem lat 40. XVII w., Kraków 1978, s. 13-25; M. Roberts,
Gustavus Adolphus, t. 1:1611-1626, London-New York-Toronto 19 5 3, s. 77-78;
Ł. W. Czerepin, Ziemskije sobory i utwierżdienie absoliutizma w Rossii, w: Absoliutizm w Rossii (XVII-XVIII ww.), Moskwa 1964, s. 109-114. Krótki protokół z ob
rad soboru: SGGiD, t. 3, n. 1, s. i-y,Akty otnasiaszczijesia k istoriiZiemskich Soborow, wyd. N. N. Kłoczkow, Moskwa 1909, s. 15-18.
3,1 H. Almquist, Die Carenwahl, s. 161 n.; M. Roberts, op. cit., s. 77-78.
”’ J. Rossen, Svensk historia, t.1, Stockholm 1962, s. 432; E Gfrórer, op. cit.,s. 136.
”4 S. F. Płatonow, Smutnoje wremia, s. 222-226; D. Iłowajskij, op. cit., s. 246-252.
Zakończenie
sadzenie Dymitra I na tronie moskiewskim przez polskich
magnatów (z cichym poparciem Zygmunta III) było działa
niem w kierunku stopniowego i powolnego podporządko
wania sobie wschodniego sąsiada przez Rzeczpospolitą. Nowy car nie
chciał jednak być marionetką w rękach Polaków, a konflikty, do których
doszło z poselstwem Aleksandra Gosiewskiego i Mikołaja Oleśnickie
go, wskazywały na coraz silniejszą jego emancypację spod wpływów
polskich protektorów. Zabójstwo Dymitra i osadzenie na Kremlu Wa
syla Szujskiego, a równocześnie pogłębiająca się anarchizacja Państwa
Moskiewskiego, spowodowały zmianę planów Zygmunta III. Zaczął on
myśleć o bezpośredniej akcji zbrojnej w Moskwie. Liczył przede wszyst
kim na to, że oburzona rzezią Polaków szlachta poprze finansowo taką
ekspedycję. Sejmiki jednak nie zaakceptowały planów Zygmunta III,
a rozwijający się rokosz odsunął kwestię interwencji na czas późniejszy.
Ale tylko odsunął. Z wielu stron płynęły do króla zachęty do dzia
łania - wysuwano przy tym różne argumenty. Przede wszystkim ryso
wała się możliwość podbicia Moskwy i związania jej z Rzecząpospolitą
w tej lub innej formie. Myślano o osadzeniu na tronie carskim królewicza
Władysława, co sugerował jeszcze poseł moskiewski Iwan Bezobrazow
na początku 1606 r., a później, w styczniu 1607 r., Grzegorz Wołkoń
ski. Wysuwano też koncepcje uczynienia carem samego Zygmunta i unii
personalnej Rzeczypospolitej z Moskwą. Pojawiły się także głosy sugeru
jące bezpośrednią aneksję. Zygmuntowi III najbardziej odpowiadał plan
objęcia tronu carskiego przez niego samego. Kierując się jednak ostroż
nością i daleko idącym pragmatyzmem, król na razie nie wypowiadał się
na ten temat.
O
431
I
ZAKOŃCZENIE
Przytaczano także inne argumenty za interwencją. Bez względu na
to, komu przypadłby tron moskiewski, Smoleńsk i Ziemia Siewiersko- Czernichowska oraz inne terytoria (w tym nawet Nowogród Wielki
i Psków) powinny być przyłączone do Litwy. Żądania „rekuperacji” były
wysuwane bardzo często i dla Zygmunta III stało się oczywiste, że w tej
sprawie szlachta polska nie pójdzie na żadne ustępstwa (przynajmniej
w kwestii Smoleńska i Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej). Jesienią
1610 r. Lew Sapieha wyraźnie oświadczył smoleńszczanom, że są pod
danymi króla i jemu, a nie Władysławowi, powinni składać przysięgę.
Niebagatelny jest aspekt szwedzki działań Zygmunta III. Król nigdy nie
wyrzekł się swojego tronu w Sztokholmie. Związanie Moskwy z Polską
miałoby ułatwić wojnę ze Szwecją, o której nieustannie myślał, i odzy
skanie utraconego królestwa. W przyszłości trzy trony (polski, szwedzki
i moskiewski) mógłby objąć królewicz Władysław; można by też podzie
lić je między synów królewskich. To drugie rozwiązanie dopuszczał au
tor omówionego w rozdziale trzecim memoriału. Wątpliwe jednak było,
aby król je zaakceptował. Dziedziczne korony szwedzka i moskiewska
były najlepszym sposobem na faktyczne dziedziczenie przez Wazów ko
rony w Rzeczypospolitej. Przecież Jagiellonowie w Koronie teoretycznie
też pozostawali władcami elekcyjnymi, ale oczywiste było, że nikt spoza
ich rodu nie zostanie wybrany na króla. Posiadali bowiem dziedziczne
prawa na Litwie i gwarantowali ciągłość unii polsko-litewskiej. Podob
nie Wazowie mogli stać się gwarantami unii polsko-litewsko-moskiewskiej czy wręcz polsko-litewsko-moskiewsko-szwedzkiej. Bezpośrednim
bodźcem do rozpoczęcia wojny w 1609 r. była dla Zygmunta III wieść
o traktacie moskiewsko-szwedzkim w Wyborgu. Porozumienie się
dwóch największych przeciwników Rzeczypospolitej w tym czasie musiało wywołać ostrą reakcję króla. Mogło ono bowiem pokrzyżować jego
plany moskiewskie, uniemożliwić odzyskanie Szwecji, zagrozić bezpie
czeństwu Rzeczypospolitej. To ostatnie odnosi się głównie do Inflant.
Traktat mówił o wyrzeczeniu się przez Moskwę tej prowincji (faktycznie
tylko pretensji do niej) na rzecz Szwedów, a na dodatek umożliwiał tym
ostatnim swobodny przemarsz przez Ziemię Pskowską.
ZAKOŃCZENIE
I
433
Decydując się na wyprawę, Zygmunt III, jak wykazano, nie kiero
wał się względami religijnymi. Program katolicyzacji Moskwy, np. przez
imię wzorowaną na brzeskiej, był zapewne miły królowi i gdyby Państwo
Moskiewskie zostało związane z Polską, byłby być może powoli realizo
wany (choćby przy pomocy takich osób jak patriarcha Ignacy). Nie ma
jednak żadnego dowodu na to, że król, podejmując wyprawę na wschód,
kierował się motywami misyjnymi.
Zygmunt III uważał, że wojna będzie łatwa i szybka. Rozliczne re
lacje z Moskwy donosiły, że część ludności opowiada się za osadzeniem
króla lub królewicza na tronie. Szczególne znaczenie miały zapewne
opinie Aleksandra Gosiewskiego i Mikołaja Oleśnickiego. Były one jed
nak przesadzone. Rzeczywiście, część bojarów i osób z innych wyższych
stanów chętnie widziałaby Zygmtmta lub Władysława na tronie mo
skiewskim (chętniej syna niż ojca). Liczono na zaszczepienie w Moskwie
atrakcyjnych dla bojarów form ustrojowych, poszerzenie wolności osobi
stej, szersze otwarcie na wpływy kultury zachodniej. Układy z 161 o r., spod
Smoleńska i spod Moskwy, zawierały m.in. zastrzeżenie, że panujący od
tąd car (królewicz Władysław) nie będzie nikomu konfiskował majątku
ani nikogo więził bez wyroku sądowego. Oznaczało to wprowadzenie
w Moskwie panującej w Polsce już od blisko dwóch wieków zasady „neminem captivabimus”. Dzieci bojarskie i szlacheckie miały odtąd mieć
prawo studiowania za granicą bez żadnych konsekwencji. W przeszłości
ich rodzicom groziła za to konfiskata majątku. Część bojarów miała poza
tym dosyć nieustannego terroru, jaki cechował rządy Iwana Groźnego
i Borysa Godunowa, i szczerze pragnęła władcy bardziej cywilizowane
go - np. króla lub królewicza polskiego. Zygmunt III liczył, że kieru
jąc się wymienionymi wyżej motywami, bojarzy i inne stany powitają
jego wojska z otwartymi ramionami. Zapominał jednak, że argumenty
takie formułowali przede wszystkim przedstawiciele elit - wpływowi,
ale nieliczni. Spora część bojarów i szlachty była konserwatywna i ne
gatywnie nastawiona do sąsiadów z zachodu. Wśród niższych warstw
ludności niechęć do „Litwinów” i „litewskiego króla” - jak nazywano
mieszkańców Rzeczypospolitej i jej władcę - była powszechna. W pa
nowaniu polskiego władcy widziano zagrożenie dla prawosławia, oba-
434
I
ZAKOŃCZENIE
wiano się jakiejś nowej unii na wzór brzeskiej. Konserwatywna ludność
Moskwy obawiała się też, że Polacy będą zmieniać jej zwyczaje. Wystar
czy przypomnieć oburzenie, jakie wywoływały nowe formy obyczajowe
przyjęte przez Dymitra I Samozwańca. Tak więc tęsknota za polskimi
wolnościami i stylem życia, cechująca niewątpliwie część warstw wyż
szych, nie była wcale rozpowszechniona. A pamiętać należy, że np. rola
ludności miast (posadzkich ludzi) była w Państwie Moskiewskim dość
istotna w momentach przełomowych. Zygmunt III, licząc na powszech
ne poparcie polskich interwentów przez ludność moskiewską, opierał się
więc bardziej na swoich życzeniach niż rzeczywistości. Zupełnie błędne
były też rachuby zakładające dobrowolne poddanie się Smoleńska, które
Zygmtmt III wkalkulował nawet w swoje plany wyprawy. Działalność
Aleksandra Gosiewskiego i Mikołaja Hlebowicza, którzy próbowali na
mówić Smoleńsk do przyjęcia zwierzchnictwa króla jeszcze przed wy
prawą, nie dała żadnych owoców.
Król liczył też na wykorzystanie faktu, że wojska polskie popiera
jące Samozwańca opanowały do jesieni 1608 r. prawie całe Państwo Mo
skiewskie. Zygmunt III zamierzał porozumieć się z wojskiem tuszyńskim
i przeciągnąć je na swoją stronę. Opanowane twierdze w łatwy sposób
przeszłyby w ręce królewskie.
Decydując się na marsz pod Smoleńsk, Zygmunt III odrzucał koncep
cję Stanisława Żółkiewskiego, polegającą na zdobywaniu pomniejszych
zamków siewierskich i marszu bezpośrednio na Moskwę. Dlaczego?
Król, jak nadmienialiśmy, liczył na dobrowolne poddanie się Smoleńska.
Byłoby to znakomite, spektakularne osiągnięcie, mogące uciszyć licz
nych przeciwników wyprawy. Przed wyruszeniem na w^jnę Zygmtmt III
wielokrotnie podkreślał, że ma ona na celu dobro nie jego i dynastii, lecz
Rzeczypospolitej. Pisał o tym w deklaracji wydanej w Lublinie, a póź
niej w instrukcjach na sejmiki deputackie. Szlachta jednak pozostawa
ła nieufna. Wojna nie miała oficjalnej akceptacji sejmu, a Zygmuntowi
zarzucano, że chce - wzmocniony przyszłym zwycięstwem nad Moskwą wprowadzić rządy absolutne, odzyskać kosztem Rzeczypospolitej tron
szwedzki itp. Gdyby więc wojna zaczęła się od zajęcia Smoleńska, a póź
niej Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej, byłby to dowód na to, że król
ZAKOŃCZENIE
I
435
myśli przede wszystkim w kategoriach państwa. Zygmunt III miałby zaś
wolną rękę w realizacji planów, wobec których szlachta była dość scep
tyczna - zdobycia tronu moskiewskiego, odzyskania Szwecji.
Smoleńsk nie chciał poddać się dobrowolnie. Nawiązano jednak
rozmowy z obozem tuszyńskim, które zaowocowały przejściem części
tamtejszych wojsk na stronę króla. Oddziały, które pozostały przy Dy
mitrze, były dla Zygmunta III wygodne jako środek nacisku na Wasyla
Szujskiego. Podczas rokowań w Tuszynie wysunięto oficjalnie problem
kandydatury polskiej na tron carski. Rokowania z bojarami, przebywają
cymi uprzednio w obozie Dymitra, doprowadziły do prowizorycznego
porozumienia. Zygmunt III zgodził się na objęcie tronu przez królewicza
Władysława, ponieważ opór bojarów wobec jego własnej kandydatury
był zdecydowany. Król jednak objął prowizorycznie władzę w Moskwie
do czasu przybycia Władysława. Kancelaria litewska wydawała setki
przywilejów, nadań ziemskich i nominacji na urzędy w Państwie Mo
skiewskim, które bojarzy i szlachta moskiewska przyjmowali bez skru
pułów. Kwestie sporne - jak sprawa przynależności Smoleńska i Ziemi
Siewiersko-Czernichowskiej - zostały w układzie pominięte. Nie do
końca została wyjaśniona sprawa wyznania królewicza Władysława.
Natomiast działania dyplomatyczne podjęte przez Stanisława Żół
kiewskiego w wyniku jego militarnych sukcesów wywołały sprzeciw kró
la. Uważał on, że hetman działa zbyt samowolnie, choć z drugiej strony
sam nie udzielił Żółkiewskiemu przed wyjazdem żadnych konkretnych
instrukcji. Zygmunt III nie mógł zaakceptować niektórych warunków
umów spod Carowego Zajmiszcza i Moskwy. Król nie godził się z po
stanowieniem, że jeżeli Smoleńsk podda się królewiczowi, to wojska
polskie odstąpią od oblężenia. Nie zgadzał się też na opuszczenie opa
nowanych już zamków moskiewskich. Koncepcja pokoju bez aneksji,
lansowana przez Żółkiewskiego, była dla Zygmunta III nie do przyję
cia. Działał zresztą w sytuacji przymusowej. Gdyby zgodził się na pozo
stawienie Smoleńska i Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej w granicach
Państwa Moskiewskiego w zamian za koronę carską dla Władysława,
potwierdziłby zarzuty, że cel wyprawy był przede wszystkim prywatny
i dynastyczny. Żółkiewski nie dostrzegał tego aspektu sprawy lub go
436
I
ZAKOŃCZENIE
lekceważył. Król nie widział też potrzeby zwalczania wojsk Dymitra II,
co obiecał bojarom hetman. Niemożliwe było też, jego zdaniem, szyb
kie wysłanie królewicza do Moskwy, gdyż narażałoby to Władysława na
ogromne ryzyko. Najpierw trzeba było uspokoić państwo rządami same
go doświadczonego króla.
Analiza poglądów Zygmunta III wskazuje, że w przypadku wier
nego zrealizowania układów Żółkiewskiego spod Carowego Zajmiszcza
i z Moskwy przewidywał on następujący scenariusz dalszych wypadków:
Królewicz obejmuje tron moskiewski. Zgodnie z układem z 2,7 VIII161 o r.
wojska polskie rozbijają Samozwańca, a następnie same wycofują się do
Rzeczypospolitej. Państwo Moskiewskie jest więc oczyszczone rękami
polskimi. Teraz dochodzi w stolicy do rozruchów na tle religijnym, oby
czajowym lub innym skierowanych przeciwko Władysławowi, który gi
nie podobnie jak Dymitr I.
Scenariusz taki był prawdopodobny, zwłaszcza dla tych, którzy
przeżyli rzeź Polaków w Moskwie po koronacji Maryny Mniszchówny.
Podobne obawy przewijają się także przez wypowiedzi wielu ówczes
nych senatorów. W koncepcji króla Moskwa powinna być najpierw
uspokojona jego własnymi rządami, opartymi na solidnych, polskich
oddziałach wojskowych. Wojska te musiałyby zresztą zostać także po
objęciu tronu przez Władysława. Ograniczenie orszaku, który miałby
towarzyszyć w Moskwie królewiczowi, do kilkuset osób (czego doma
gali się bojarzy) było dla króla także nie do przyjęcia. W przyszłości,
po śmierci Zygmtmta III, Władysław objąłby także tron polski (to było
raczej pewne) i realizowałby coraz bardziej ścisłą unię Rzeczypospolitej
z Moskwą, na wzór unii Korony i Litwy. Oczywiście, dętego czasu od
zyskałby także tron szwedzki. Cokolwiek by sądzić o tej bardzo śmiałej
koncepcji królewskiej, była ona bardziej realistyczna niż plany Żółkiew
skiego. Całe nieszczęście polegało na tym, że Żółkiewski, idąc pod Caro
wym Zajmiszczem i pod Moskwą na istotne ustępstwa wobec bojarów,
pokrzyżował właściwie plany królewskie. Wycofać się bowiem z wcześ
niejszych obietnic było trudno. Na dodatek wieści o niedotrzymywaniu
układu z 27 VIII 1610 r. przez Polaków rozchodziły się szeroko, podsy
cając nastroje antypolskie w Państwie Moskiewskim. Warto tu jeszcze
ZAKOŃCZENIE
I 437
raz przytoczyć słowa Zygmunta III z listu do Aleksandra Gosiewskiego:
„Snadniej targiem pozwalać i przeciągać zrozumiewając ludzi niźli stargowawszy cofać rzeczy”1. Nie sposób odmówić racji temu twierdzeniu
króla. Także pretensje Zygmunta III do Żółkiewskiego o zbyt samowol
ne postępowanie wydają się uzasadnione. Na usprawiedliwienie hetma
na można przytoczyć wspomniany już fakt, że działał on początkowo
bez wyraźnych instrukcji, oraz to, iż układ z z7 VIII161 o r. w niektórych
kontrowersyjnych punktach nie był sformułowany w sposób kategorycz
ny. Zawierał on furtki, które mogły służyć jako podstawa dalszych nego
cjacji pewnych ustaleń. Na przykład sprawa wyznania królewicza miała
być rozważana w rokowaniach poselstwa moskiewskiego pod Smoleń
skiem. Niejasne było też sformułowanie o wspólnym zarządzie twier
dzami pogranicznymi, co Polacy później interpretowali jako zezwolenie
na umieszczenie tam załóg polskich, bojarzy zaś nie zgadzali się na taką
wykładnię. Niezałatwione sprawy miało przedstawić królowi poselstwo
bojarów, które powinno niezwłocznie wyruszyć pod Smoleńsk, co stwa
rzało szansę na pewne renegocjacje. Oczywiste było jednak, że rozmowy
z bojarami będą teraz bardzo trudne, skoro mogą oni powoływać się na
dogodne dla nich punkty umowy z Żółkiewskim.
I rzeczywiście, rokowania z Golicynem i Filaretem były od począt
ku przedsięwzięciem beznadziejnym. Posłowie trzymali się wiernie lite
ry i ducha traktatów zawartych z hetmanem. Strona polska stosowała
naciski, wykręty, a do momentu przybycia pod Smoleńsk hetmana nie
uznawała ważności zawartych przez niego umów. Sam Żółkiewski zaś
w czasie rozmów z Filaretem i pozostałymi posłami oświadczył nawet,
że nie wie, co podpisywał pod Carowym Zajmiszczem, gdyż nie zna ru
skich liter. Senatorowie polscy chcieli przede wszystkim skłonić bojarów
moskiewskich, aby namówili załogę Smoleńska do kapitulacji. Golicyn
i Filaret doskonale natomiast wiedzieli, że w razie poddania się tej twier
dzy królowi i wpuszczenia załogi polskiej zostanie ona po prostu przy
łączona do Rzeczypospolitej. Stąd ich upór, na który nie miały wpływu
nakazujące ustępstwa instrukcje bojarów z Moskwy.
W czasie, gdy trwały rokowania pod Smoleńskiem, nastroje opo
zycyjne w stolicy rosły w postępie geometrycznym. Aleksander Gosiew-
43»
I
ZAKOŃCZENIE
ski, dowódca załogi polskiej w Moskwie, alarmował, że tylko przybycie
królewicza Władysława może uspokoić sytuację. Zorganizowanie tzw.
I opołczenia pod wodzą Prokopa Lapunowa, powstanie w stolicy, uwię
zienie posłów moskiewskich, coraz bardziej oddalały możliwość podpo
rządkowania Moskwy Polsce. Wprawdzie w czerwcu 1611 r. Zygmunt III
zdobył Smoleńsk, ale nie doceniając powagi sytuacji, ruszył z powrotem
do Polski zamiast iść na odsiecz oblężonej załodze Aleksandra Gosiew
skiego. Nastroje triumfalistyczne utrzymywały się dość długo. Na sejmie
1611 r. rozpatrywano różne śmiałe projekty kolonizowania Moskwy
szlachtą mazowiecką czy też osadnictwa wojskowego na wzór rzymskich
kolonów. Jesienią 1611 r. król uznał wręcz, że można myśleć o aneksji
Moskwy i przyłączeniu jej do Rzeczypospolitej, podobnie jak Prus i Inf
lant. Wysłannikom bojarów, oblężonych w stolicy, na sejm do Warszawy
Jan Karol Chodkiewicz oświadczył, że powinni oni prosić o tron dla kró
la i przyłączenie Państwa Moskiewskiego do Rzeczypospolitej. Bojarzy
jednak uparcie trzymali się linii układu z z7 VIII 1610 r. i po trudnych
rozmowach w Warszawie wywalczyli ustępstwo ze strony Zygmunta III.
Znowu była mowa tylko o tronie dla królewicza, którego wysłanie do
Moskwy król uroczyście zapowiedział. Nie oznaczało to jednak kró
lewskiej zgody na układ Żółkiewskiego z 27 VIII 161 o r. Zygmunt miał
nadzieję na jakiś rozsądny kompromis, przewidujący zapewne okres
regencji jego samego w Moskwie. Późniejszy zanik nastrojów triumfalistycznych spowodowała sytuacja w Państwie Moskiewskim, gdzie roz
szerzało się powstanie, zwane II opołczeniem. Dla Zygmunta III stawało
się coraz bardziej oczywiste, że tylko nowa wyprawa z udziałem królewi
cza może jeszcze przynieść sukces. Jednak ekspedycja, j^tóra wyruszyła
jesienią 1612 r., od początku była skazana na niepowodzenie. Niewielkie
oddziały wojska, zdemoralizowane brakiem należnego żołdu, nie dawały
większych szans na sukces. Moskwa tymczasem coraz bardziej odżegny
wała się od polskiej kandydatury na tron. Szanse Władysława stały się
znikome po kapitulacji wojsk polskich na Kremlu. Wprawdzie w samej
stolicy było jeszcze trochę zwolenników Władysława, ale największe
wpływy mieli tam przywódcy tzw. II opołczenia przeciwni kandydaturze
królewicza. To właśnie oni odrzucili propozycję rokowań z poselstwem
ZAKOŃCZENIE
I 439
polskim w grudniu 1612 r. Odwrót spod Moskwy oznaczał właściwie
zaprzepaszczenie szans królewicza na tron. Wybór Michała Romanowa
przez Sobór Ziemski przypieczętował tę porażkę.
Dlaczego plany Zygmunta III połączenia Moskwy w tej czy innej
formie z Rzecząpospolitą poniosły fiasko? Trudno jest odpowiedzieć
jednoznacznie na to pytanie. Król popełnił kilka ciężkich błędów. Przede
wszystkim nie wykorzystał możliwości uderzenia na Moskwę, jeszcze
jesienią 1608 r., gdy Szujski był maksymalnie osłabiony. Niepotrzebnie
też zwlekał z wyprawą w 1609 r. aż do jesieni. Podobnie było w roku
1612, gdy zwłoka była jeszcze mniej uzasadniona. Ciężkim błędem było
wyruszenie do Rzeczypospolitej po zdobyciu Smoleńska zamiast zorga
nizowania natychmiastowej odsieczy Moskwy. Z drugiej strony jednak
król ograniczony był różnymi czynnikami obiektywnymi, z których
wymienione wyżej błędy częściowo wynikały. Obydwie wyprawy wy
ruszyły jesienią, przede wszystkim dlatego, że trudno było zgromadzić
odpowiednie środki finansowe i skoncentrować odpowiednie oddziały
wojskowe. Podatki uchwalane przez sejmy z 1609 i 1611 r. były jak na
ówczesne potrzeby skąpe, a konflikty z niepłatnym wojskiem utrudniały
wszelkie posunięcia militarne. Błędem, aczkolwiek uzasadnionym we
wnętrznymi uwarunkowaniami w kraju, było rozpoczęcie wyprawy od
oblegania Smoleńska zamiast wyruszenia prosto na Moskwę. W świet
le tego, co wykazaliśmy powyżej, trudno jest natomiast obwiniać króla
o torpedowanie dyplomatycznych osiągnięć Żółkiewskiego. Trady
cyjne zarzuty polskiej historiografii, że Zygmunt III odrzucił układ
z 27 VIII 1610 r., gdyż pragnął tronu tylko dla siebie, są po prostu nie
prawdziwe. Rzeczywiście, początkowo król chciał tronu moskiewskie
go dla siebie, choć nie odrzucał i innych możliwości. W 1610 r. poszedł
jednak na kompromis i zgodził się na tron dla Władysława, pod warun
kiem że królewicz obejmie go po okresie rządów (w tej lub innej formie)
swojego ojca. Pisał o tym wyraźnie np. w instrukcjach dla Gosiewskiego
i Andronowa. Pewien okres wahania przeżył jedynie pod koniec 1611 r.,
gdy w atmosferze ogólnego triumfalizmu doszedł do wniosku, że naj
prościej będzie zaanektować Moskwę do Rzeczypospolitej. Szybko
jednak (w wyniku sprzeciwu bojarów) zrezygnował z tej koncepcji i po-
440 I
ZAKOŃCZENIE
wrócił do planu osadzenia na tronie carskim Władysława (mając jednak
ciągle nadzieję na pewien okres własnej regencji w celu uspokojenia Pań
stwa Moskiewskiego). W każdym razie ocena Zygmunta III w czasie wy
prawy na Moskwę musi być bardziej wyważona i uwzględniać wszystkie
motywy, którymi kierował się król, i okoliczności, które brał pod uwagę.
W żadnym zaś wypadku nie można całą odpowiedzialnością za fiasko
planu osadzenia na tronie carskim Władysława obciążać Zygmunta III.
Odmawiając szybkiego przysłania królewicza do Moskwy i domagając
się władzy w tym kraju najpierw dla siebie, król kierował się przesłan
kami racjonalnymi i zgodnymi z racją stanu Rzeczypospolitej. W swo
ich działaniach wykazywał jednak sporą elastyczność, a nawet, wbrew
pozorom, skłonność do ustępstw. Natomiast z twardej postawy w spra
wie katolickiej wiary królewicza i z niewyrażenia przez króla zgody na
przejście syna na prawosławie trudno jest uczynić zarzut. Czy można
bowiem mieć do kogokolwiek pretensje, że ma poważny stosunek do
religii, którą wyznaje? Poza tym w Europie zdarzało się już, że władca
był innego wyznania niż jego poddani, choć w sfanatyzowanej Moskwie
było to istotnie trudne do wyobrażenia. Reasumując, należy stwierdzić,
że mimo popełnionych błędów polityka króla wobec Moskwy była prze
myślana i korzystna dla Rzeczypospolitej. Natomiast duże komplikacje
przyniosły samowolne (wbrew instrukcjom królewskim) działania het
mana Żółkiewskiego latem 1610 r. Zaważyły one też zapewne w jakimś
stopniu na fiasku planów Zygmunta III. Z drugiej strony jednak należy
pamiętać, że dzięki swoim działaniom militarnym i dyplomatycznym
Żółkiewski opanował Moskwę „bez jednego wystrzału”. Był to olbrzy
mi sukces sam w sobie. W każdym razie pisząc o ogron^nych zasługach
hetmana, warto wspomnieć także o błędach, które popełnił. A polega
ły one, jak wspomniano, na zbyt dużych ustępstwach wobec bojarów
w kwestiach terytorialnych i obietnicy szybkiego przysłania do Moskwy
królewicza wbrew zdaniu Zygmunta III. Niewypełnienie umów hetma
na spowodowało później bunty i spiski w Moskwie i w całym państwie.
Wymienione powyżej czynniki - błędy króla i hetmana - nie są
jednak wystarczającą odpowiedzią na pytanie: dlaczego plany Zygmunta III
nie zostały zrealizowane? Należy pamiętać o jeszcze jednej sprawie.
ZAKOŃCZENIE
I
441
W tym czasie wysuwano często analogię między unią Korony i Litwy
a ewentualną przyszłą unią Rzeczypospolitej i Moskwy. Podkreślano, że
także Polska i Litwa zrastały się przez długie wieki, przezwyciężając licz
ne trudności. Zapominano jednak o fakcie, że żadna unia Korony i Wiel
kiego Księstwa Litewskiego nie była zawierana przy pomocy oddziałów
zbrojnych. To raczej wspólne interesy, zagrożenia, a także wspólna dyna
stia pchały oba kraje coraz bardziej ku sobie. W przypadku Rzeczypo
spolitej i Moskwy istniałaby wspólna dynastia (gdyby królewicz został
carem), byłyby też wspólne zagrożenia (choć nieporównywalne do krzy
żackiego), ale poważne korzyści z zawarcia unii mieliby tylko szlachta
polska i król. Panowie bracia widzieli bowiem w niezmierzonych teryto
riach moskiewskich pole do ekspansji (zob. przebieg sejmu 1611 r.), król
zaś przez unię z Moskwą zapewniłby tron polski, a zapewne i szwedzki,
królewiczowi. W Moskwie korzyści ze związku z Polską oczekiwali tylko
nieliczni przedstawiciele elit politycznych, skuszeni polskimi wolnościa
mi. Większość mieszkańców, w tym warstw rządzących, była nastawiona
negatywnie do Polski, jej zwyczajów, do religii katolickiej. Wprawdzie
w 1610 r. część ludności Moskwy (stolicy) opowiadała się za kandyda
turą królewicza Władysława, ale wyłącznie dlatego, że w objęciu przez
niego tronu widziała możliwość uspokojenia kraju, opuszczenia państwa
przez Polaków i usunięcia zagrażającego stolicy Dymitra. Jej nastroje
jednak szybko się zmieniły. Rzeczpospolita, aby zrealizować imię, musiałaby użyć dużych oddziałów zbrojnych, na których utrzymanie nie
zgodziłaby się zapewne szlachta polska. Natomiast zrzucenie ciężaru
utrzymania tej armii na mieszkańców Moskwy nakręcałoby spiralę bun
tu i niezadowolenia. Przypomnijmy w tym miejscu reakcję ludności
Powołża na ucisk fiskalny wojsk tuszyńskich. Reasumując, wydaje się,
że związanie Moskwy z Rzecząpospolitą byłoby możliwe przy użyciu
znacznie większych środków niż te, którymi dysponował król w latach
1607—1612. Należało bowiem nieustannie tłumić powstania i bunty
ludności przeciwnej polskim rządom. Król zaś nie miał pieniędzy na
wet na utrzymanie zaangażowanych już w walkę oddziałów, które po za
wiązaniu konfederacji w dużej części wycofały się z pola walki. Ostatnia
w omawianym okresie wyprawa, jesienią 1612 r., była raczej osłoną dla
441 I
ZAKOŃCZENIE
zamierzonych działań dyplomatycznych niż poważnym przedsięwzię
ciem wojennym. Gdy skapitulowała załoga polska na Kremlu, dyploma
cja nie na wiele się już zdawała - potrzebne były działania zbrojne. A na
te nie było już sił i środków.
Jak podkreślał autor memoriału omawianego w rozdziale trzecim
(Krzysztof Zbaraski?), Moskwa zgadzała się na kandydaturę Władysła
wa nie z własnej woli, lecz przyciśnięta okolicznościami. Do osiągnięcia
sukcesu trzeba było ogromnych środków, których król nie miał. Szanse
na sukces w tej wojnie od początku były więc niewielkie. Błędy w dy
plomacji zmniejszyły je jeszcze bardziej. Braki finansowe przyniosły
w najbliższych latach gorzkie owoce w postaci konfederacji wojskowych.
Natomiast wymierną korzyścią wyniesioną z wojny pozostały zdobycze
terytorialne - niebagatelne, jeżeli przypomnimy sobie, że ich powierzch
nia była większa niż obszar Prus Książęcych.
Interwencje polskie w Moskwie, związane z osobami Dymitra I i Dy
mitra II, oraz wojna ze wschodnim sąsiadem były działaniami, które
warto przeanalizować także z perspektywy kilku poprzednich stuleci.
Jak już wspomniano we wstępie, od XIV w. trwała rywalizacja między
dwoma ośrodkami dążącymi do zjednoczenia wszystkich ziem ruskich Moskwą i Litwą. Litwa, połączona trwałymi (jak się okazało) więzami
z Polską, na przełomie XV i XVI w. straciła ponad jedną trzecią swojego
terytorium na rzecz Moskwy. Mimo późniejszych sukcesów w wojnach
ze wschodnim sąsiadem, złożona z dwóch państw monarchia jagielloń
ska, a od 1569 r. Rzeczpospolita Obojga Narodów, nie była nawet w sta
nie odzyskać utraconych ziem. Tymczasem Moskwa oficjalnie głosiła
program zjednoczeniowy. Jej władca tytułował się „ca^m Wszechrusi”,
a w 15 8 8 r. został utworzony niezależny od Konstantynopola patriarchat
w Moskwie. Dla Rzeczypospolitej aspiracje te były niezwykle groźne,
gdyż dotyczyły większej części jej terytorium. W instrukcji dla posłów
Stanisława Witowskiego i kniazia Jana Druckiego-Sokolińskiego z 1607 r.
Zygmunt III pisał: „Jeśliby o tytuł, którego moskiewski [władca] nie
słusznie używa, mianując się panem wszystkiej Rusi, abo o które insze
tytuły wzmiankę uczyniono, pp. posłowie przypomnieć mają, że hospo
darowie moskiewscy coraz to sobie tytułów nowych przyczyniają, jako
ZAKOŃCZENIE
I
443
już ich siła nad zwyczaj przyczynili i tytuł wszystkiej Rusi niesłusznie so
bie przywłaszczają. Gdyż JKM Pan nasz dwanaście województw całych,
wielkich, ruskich, a nadto i dwie stolice ruskie: Kijów i Halicz trzymać
raczy i nie chce hospodarowi moskiewskiemu tytułu tego z ujmą swą
przyznawać, a pogotowiu teraz, kiedy wiele państw i prowincji od Mo
skiewskiego Hospodarstwa odstąpili, nie tylko z Moskwą nie przestają,
ale walczą...”1.
Gdy w 1609 r. Zygmunt III postanowił wykorzystać okazję do in
terwencji, miał on pewną szansę zjednoczenia w ręku swoim (lub swojej
dynastii) wszystkich ziem ruskich. Szansa ta (niezbyt wielka, jak wy
kazaliśmy powyżej) nie została wykorzystana. I w tym sensie działania
militarne i dyplomatyczne z lat 1607-1612 i późniejszych przyniosły
porażkę. Przyrost terytorialny państwa był wprawdzie duży, ale krót
kotrwały. Rozejm w Andruszowie pozbawił w praktyce Rzeczpospolitą
stolicy ziem ruskich - Kijowa, prawie wszystkich nabytków z 1634 r. oraz
połowy Ukrainy. Potem, w XVIII w., przyszło faktyczne uzależnienie
od Rosji, a następnie rozbiory, które nie tylko pozbawiły Polskę i Litwę
ziem ruskich, ale w ogóle suwerennego bytu państwowego. Rosja pod
biła prawie wszystkie ziemie monarchii św. Włodzimierza i Jarosława
Mądrego i fakt ten był w pewnej mierze skutkiem niezrealizowania pla
nów królewskich z lat 1607-1612, chociaż najbardziej zaważyły tu błędy
polityki Polski i Litwy wobec Moskwy i innych państw ruskich w wie
kach poprzednich. Skoro bowiem Polska wkroczyła w XIV w. na drogę
wielkiej polityki wschodniej i związała z sobą ogromne obszary Rusi,
powinna swojej pozycji bronić i ją umacniać. Fiasko koncepcji Zygmun
ta III oznaczało ciche przyzwolenie na dalsze wzmacnianie się Państwa
Moskiewskiego, co przyniosło znane skutki.
'
1
Zygmunt III do Aleksandra Gosiewskiego, 1 IX 1610 r., spod Smoleńska, BR, 33,
k. 102-103.
Instrukcja królewska dla Stanisława Witowskiego i kniazia Jana Druckiego-Sokolińskiego, BR, 34, k. 41 v—44V.
Bibliografia
Źródła archiwalne
ARCHIWUM ARCHIDIECEZJI WARMIŃSKIEJ W OLSZTYNIE
Archiwum biskupie: D47, D48, D49, D50, D52,053,054,D55.
ARCHIWUM GŁÓWNE AKT DAWNYCH W WARSZAWIE
Archiwum Radziwiłłów II, ks. 1 z, teka 5.
Archiwum Radziwiłłów IV, teka 14.
Archiwum Radziwiłłów V, teki: 43, 120,144, 333.
Libri legationum 28.
ARCHIWUM PAŃSTWOWE W GDAŃSKU
300/29, nr 73, 74, 75.
ARCHIWUM PAŃSTWOWE W TORUNIU
KatalogII: VII/19 (mikrofilm nr $0215-50216), VII/21.
BIBLIOTEKA JAGIELLOŃSKA W KRAKOWIE
102, no, 3596/i-v, 5263, akc. 5/52, akc. 160/51.
BIBLIOTEKA NARODOWA W WARSZAWIE
Biblioteka Ordynacji Zamoyskich: 8 3 0, 860, 942, 944.
BIBLIOTEKA POLSKIEJ AKADEMII NAUK W KÓRNIKU
128, 289, 290, 303, 317, 319, 324, 325, 339,1286,1539,1700,1769.
BIBLIOTEKA POLSKIEJ AKADEMII NAUK W KRAKOWIE
344. 3<5o. 365, 497. 95 L 1046
TekiPawińskiego: 6(8323), 10(8327), 14(8331), 17(8334), 20(8337), 25(8342)
Teki Rzymskie: 48(8389), 56(8396), 57(8397), 71(8411), 73(8413)
446
I
BIBLIOGRAFIA
.
BIBLIOTEKA RACZYŃSKICH W POZNANIU
7, 12, 14, 16, 25, 27, 33, 34, 72, 88, 139, 233.
BIBLIOTEKA ZAKŁADU NARODOWEGO IM. OSSOLIŃSKICH WE WROC
ŁAWIU
1280/II, 1245/1,1926/II, 2280/II, 2686/II, 6603/II, 12804.
HAUS-, HOF- UND STAATSARCHIV, WIEN
Polonica, I-53.
MUZEUM NARODOWE W KRAKOWIE
ODDZIAŁ: ZBIORY CZARTORYSKICH
102, 103, 104, 105, 106, 110, 139, 335, 342, 343, 347, 348, 350, 360, 361, 378,
1577,1630,1639,1640, 1644,1662,1744, 2101, 2580, 3435.
RIKSARKIVET STOCKHOLM
Extranea Polen: 88,89,90,91,95,96,98,99,100,101,103,104,105,107,113,115.
Skokloster Samlingen: E8596 (d.334), E8597 (d.335a), E8599 (d.336), E8601
(d.338), E8602 (d.339), E8604 (d.341).
ŹRÓDŁA DRUKOWANE
Akta grodzkie i ziemskie z czasów Rzeczypospolitej Polskiej z archiwum tzw. ber
nardyńskiego we Lwowie, t. zo: Lauda wiszeńskie 1$72-1648-, t. zą: Lauda
halickie 1575-1695, wyd. A. Prochaska, Lwów 19 31.
Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego, t. 1: 1572-1632, cz. 1:
1572-1616, wyd. W. Dworzaczek, Poznań 1962.
Akty istoriczeskije sobrannyje i izdannyje Archeograficzeskoju^ommissieju, t. 2:
1598-1613, Sankt-Pietierburg 1841.
Akty otnasiaszczijesia k istorii Zapadnoj Rossii izdawajemyje Archeograficzeskoju
Kommissieju, t. 4:15 88-163 2, Sankt-Pietierburg 18 5 8.
Akty podmoskowskich opolczenii i Ziemskogo Sobora, wyd. С. B. Wiesiołowski,
Moskwa 1911, w: Smutnoje wremia Moskowskogo Gosudarstwa, t. 5.
Akty sobrannyje w bibliotekach i archiwach Rossijskoj imperii Archeograficzeskoju
Ekspediciju Akademii Nauk, t. 2, Sankt-Pietierburg 1836.
Akty wremienii meżducarstwija, wyd. С. K. Bogojawleńskij i J. C. Riabir in,
Moskwa 1915, w: Smutnoje wremiaMoskowskogo Gosudarstwa, t. 3.
BIBLIOGRAFIA
|
44-7
Akty wremienii prawlenija cara Wasyla Szujskogo, wyd. A. M. Gniebuszew, Mo
skwa 1914, w: Smutnoje wremia Moskowskogo Gosudarstwa, t. z.
Archeograficzeskij sbornik dokumentów otnasiaszczichsia k istorii Siewierozapadnoj Rusi, t. 4, wyd. A. Syrkin, Wilno 1867.
Archiwum domu Radziwiłłów, wyd. A. Sokołowski, Kraków 1881, w: Scripto
res Rerum Polonicarum, t. 8.
Archiwum domu Sapiehów, t. 1:1575-1606, wyd. A. Prochaska, Lwów 1892.
Bielski S., Diariusz, anno 160/), Tygodnik Petersburski, 1843, nr z 1,13, 27.
Bielskij lietopisiec, w: Połnoje sobranije russkich lietopisiej, t. 34, Moskwa 1978.
Buturlin D., Istorija smutnego wremieni w Rossii, t. 1-3, Priłożenia, Sankt-
-Pietierburg 1839-1846.
Budziło J., Dniewnik sobytii otnasiaszczijsia k smutnom wremieni (1603-160#gg),
wyd. L. Kojałowicz, Sankt-Pietierburg 187Z, w: Russkaja Istoriczeskaja
Biblioteka, 1.1.
Budziło J., Wojna moskiewska wzniecona i prowadzona z okazjifałszywych Dy
mitrów od 1603 do 1612 r., oprać. J. Byliński ij. Długosz, Wrocław 1995.
Bussow K., Moskowskaja chronika 1584-1613, Moskwa-Leningrad 1961.
Cilli A., Historia de Moscovia dell ationi heroiche e memorabili impresa del Invitissimo Sigismondo III re di Polonia..., w: Histońa delle Sollevationi seguite
in Poloniagldnni 1606,1607 e 1608..., Pistoia 1627.
Cwietajew D. W, Car Wasilij Szujskij i miestapogrebienijajego w Polsze, 1.1 -z.
Warszawa 1901.
Diariusz drogi Króla JMci Zygmunta III od szczęśliwego wyjazdu z Wilna pod
Smoleńsk w roku 160# a die 18 Augusta ifortunnego powodzenia przez lat
dwie do wzięcia zamku Smoleńska w roku 1611, oprać. J. Byliński, Wrocław
1999Diariusz poselstwa moskiewskiego, w: Polska a Moskwa w pierwszej połowie wieku
XVII, wyd. A. Hirschberg, Lwów 1901.
Dmitriewskij A., ArchiepiskopJełassonskij Arsenij i miemuaryjego iz russkoj isto
rii po rukopisi Trapezunskogo Sumelijskogo monastyria, Kijew 1899.
Dniewnik Maryny Mniszech, w: Skazanija sowriemiennikow o Dimitrii Samo
zwance, t. 4, wyd. N. Ustriałow, Sankt-Pietierburg 1834.
Dniewnik Maryny Mniszech (1607—160#), wyd. A. Titow, Moskwa 19 0 8.
Dyariusz Wacława Dyamentowskiego, w: Polska a Moskwa w Ipoł. wieku XVII,
wyd. A. Hirschberg, Lwów 1901.
Dyaryusz wiadomości od wyjazdu K.J.M. z Wilna do Smoleńska, Wilno 1610.
Dziennik Jana Piotra Sapiehy (1608-1611), w: Polska a Moskwa w Ipoł. wieku
XVII, wyd. A. Hirschberg, Lwów 1901.
448
I
■
BIBLIOGRAFIA
Elementa adfontium editiones, t. 6: Res Polonicąe Jacobo I Antliae regnante conscriptae ex archivis Londoniarum, ed. Carolus H. Talbot, Ramae 1962.
Ewangelia według s'w. Mateusza.
.
Historia Dymitra fałszywego, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. 1, Sankt-
-Pietierburg 1872.
Historiae Russiae monumenta ex antiquis exterarum gentium archivis et bibliotecis depromata. Akty otnosiaszczijesia k Rossii, wyd. A. N. Turgieniew, t. 2,
Sankt-Pietierburg 1841; Suplement, Sankt-Pietierburg 1848.
Innoje skazanije, w: Russkoje istoriczeskoje powiestwowanie XVI-XVII wieków,
Moskwa 1984.
Kobierzycki S., Historia Vladislai Poloniae et Sueciaeprincipis, Dantisci 1655.
Kobierzycki S., Historia Władysława, królewicza polskiego i szwedzkiego, wyd.
J. Byliński i W. Kaczorowski, tłum. M. Krajewski, Wrocław 2005.
Kognowicki K., Życia Sapiehów у listy od monarchów, książąt i różnych panują
cych do tychże pisane, 1.1, Wilno 1790, t. 2, Wilno 1791.
Koprejewa T. N., Listypolskie spod Smoleńska, Odrodzenie i Reformacja w Polsce,
t. 21,1976.
Korespondencye Jana Karola Chodkiewicza, wyd. W. Chomętowski, Biblioteka
Ordynacji Krasińskich, Muzeum Konstantego Swidzińskiego, t. 1, Warsza
wa 1875.
Kromer M., Historia prawdziwa o przygodzie żałosnej księciafinłandzkiego Jana
i królewny Katarzyny, wyd. J. Małłek, Olsztyn 1974.
Kromer M., Mowa na pogrzebie Zygmunta I, wyd. J. Starnawski, Olsztyn 1982.
Księcia Krzysztofo Radziwiłła ... sprawy wojenne i polityczne 1621-1632, Paryż
1859Liubawskij M., Litowskij kancler Lew Sapieha o sobytiach smutnogo wremieni,
Moskwa 1901.
Łubieński S., OperaPosthuma, Antwerpiae 1643.
Malewska H., Listy staropolskie z epoki Wazów, Warszawa 1^59.
Marchocki M., Pamiętnik wojny moskiewskiej, Poznań 1841.
Margeret J., Sostajanie Rossijskoj impierii i wielikogo kniażestwa Moskowii. Ro
ssija naczała XVII w. Zapiski kapitana Marżereta, wyd. J. A. Limonow,
Moskwa 1982.
Maskiewicz S., Pamiętnik, w: Pamiętniki Samuela i Bogusława Kazimierza
Maskiewiczów, oprać. A. Sajkowski, red. i wstęp W. Czapliński, Wrocław
1961.
Massa I., Histoire desguerres de la Moscovie (1601-1610), publicepour la premiere
fois par le prince Michel Obolensky et A. de van der Linde, Bruxelles 1866.
BIBLIOGRAFIA
I
449
Materiałyk istoriiMoskowskogogosudarstwa wXVIiXVIIstoletijach, cz. 3, wyd.
T. Wierzbowski, Warszawa 1900.
Moskwa w rękach Polaków. Pamiętniki dowódców i oficerów garnizonu polskiego
w Moskwie w latach 1610-1612, wybór i opracowanie M. Kubala i T. Scię-
żor, redakcja językowa A. Nowosad, b.m. 1995.
Muchanow P., Autentyczne świadectwa o wzajemnych stosunkach pomiędzy
Rossyą a Polską, szczególniej zaś za czasów Samozwańców w Rossyi, Wroc
ław 1840; wersja rosyjska: Moskwa 1836.
Muchanow P., Rukopis Filarieta, patriarcha Moskowskogo i wsieja Rossii, Mo
skwa 1837.
Muchanow P., Rukopis Żołkiewskogo, dodatki, Moskwa 1835.
Niemcewicz}. U., Dzieje panowania Zygmunta III, t. 2.-3, dodatki źródłowe,
Kraków i860.
Niemojewski S., Pamiętnik (160 6-160 8), wyd. A. Hirschberg, Lwów 18 9 9.
Nowaja powiest’ o prieslawnom rossijskom carstwie i wielikom gosudarstwie moskowskom, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. 13, Sankt-Pietierburg
1891.
Nowiny z Moskwy, tojestjako Najjaśniejszy i NiezwyciężonyJM Król Polski będąc
z wojskiem w Moskwie nie chce, aby krew chrześcijańska tyrańsko przelewa
na była, b.m. 1609.
Nowyj lietopisiec, w: Polnojesobranie russkich lietopisiej, 1.14, Moskwa 1965.
O zamordowaniu Dymitra hospodara Moskiewskiego die 2/ maia, w: Russkaja
Istoriczeskaja Biblioteka, t. 1, Sankt-Pietierburg 187г.
Okolski S., Orbis Polonus, Kraków 1644.
Oleśnicki M., Gody moskiewskie, czyli diariusz o Dymitrze i Marynie, w: A. J. Tur
gieniew, Historiae RussiaeMonumenta, t. z, Sankt-Pietierburg 1841-1848.
Ossoliński Z., Pamiętnik, wyd. J. Długosz, Warszawa 1983.
Pajerle G. [Peyerle G.], 0 putieszestwii ego iz Krakowa w Moskwu i iz Moskwy
w Krakow s 19 marta 1606godapo 15 diekabria 1608, w: Skazania sowriemiennikow o Dimitrii Samozwance, t. 2, wyd. N. Ustriałow, Sankt-Pietier
burg 1837.
Palczowski P., Kolęda Moskiewska to jest wojny Moskiewskiej przyczyny słuszne,
Kraków 1609.
Palczowski P., Wyprawa wojenna KrólaJego Mości do Moskwy, da Pan Bóg szczęś
liwa, Rzeczypospolitej naszejpożyteczna, Wilno 1609.
Pamiętniki do panowania Zygmunta III, Władysława IViJana Kazimierza, 1.1,
wyd. K. W. Wóycicki, Warszawa 1846.
450
I
.
BIBLIOGRAFA
Pamiętnik Jakuba Pszonki z autografu w Bibliotece Ossolińskich znajdującego się
wydany, Lwów 1894.
Pawiński A., Dzieje Ziemi Kujawskiej oraz .akta historyczne do nich służące, t. г:
Lauda i instrukcje 1572-1774, Warszawa 18 8 8.
Petrycy S., Horatius Flaccus w trudach więzienia moskiewskiego, Kraków 1609.
Piasecki P., Chronika gestorum in Europa singularium, Cracoviae 1645; przekł.
polski: Kronika Pawła Piaseckiego, biskupa przemyskiego, przeł. J. Barto
szewicz, Kraków 1870.
Pisanie o prestawlenii ipogrebienii kniazia Michaiła Wasilewicza Szujskogo, riekomogo Skopina, w: Russkoje istoriczeskoje powiestwowanie XVI-XVII wie
ków, Moskwa 1984.
Piskariewskij lietopisiec, w: Połnojesobranie russkich lietopisiej, t. 34, Moskwa 1978.
Płacz oplienenii i o koniecznom rozorienii Moskowskogogosudarstwa, w: Russkaja
IstoriczeskajaBiblioteka, t. 13, Sankt-Pietierburg 1891.
Polak W, Anonimowy memoriał w sprawie wyprawy na Moskwę w 1609 г z daw
nego Archiwum Królewieckiego, Przegląd Historyczny, t. 3,1998.
Polak W, Dwa listy dowódcy wojsk polskich w Moskwie Aleksandra Gosiewskiego
z 1611 roku, w: Z dziejów Europy wczesnonowożytnej, pod red. J. Wijaczki,
Kielce 1997.
Polak W, Nieznany list hetmana Stanisława Żółkiewskiego do króla Zygmunta III
z 26 wrzes'nia 1610 roku, w: Europa Orientalis. Polska ijej wschodni śniedzi
od średniowiecza po współczesność, Toruń 1996.
Polska a Moskwa w Ipołowie wieku XVII, wyd. A. Hirschberg, Lwów 1901.
Połnojesobranije russkich lietopisiej, t. 14,19, 34, Moskwa 1965-1978.
Powiest’kniazia Iwana Michajłowicza Katyriewa-Rostowskiego, w: Russkaja Isto
riczeskaja Biblioteka, 1.13, Sankt-Pietierburg 1891.
Powiest’ knigi sieja ot preżnich liet, w: Russkoje istoriczeskoje powiestwowanie
XVI-XVII wieków, Moskwa 1984.
Poselstwo do JMP Hetmana i do Ich M. Panów Senatorów i dosuszystkiego Rycer
stwa pod Smoleńskiem w obozie będącego od sławnego Rycerstwa z wojska Dy
mitra Cara JM i respons na to poselstwo Jego M Pana Hetmana, Ich M PP
Senatorów i wszystkiego Rycerstwa, któreprzy Królu JMjest, R.P. 1610, b.m.
Ptaszycki S., Pismopierwogo samozwańca k Pape Kliementu VIIIz dnia 24 apriel.
goda 1604, Sankt-Pietierburg 1899.
Roussel W, Wiadomości o krwawej a strasznej rzezi w mieście Moskwie i okrop
ny a żałosny koniec Dymitra Wielkiego Księcia i Cara Moskiewskiego przez
Holendra na on czas w Moskwie bawiącego w języku angielskim napisana
i wydana w Londynie w roku 1607, Poznań 1858.
BIBLIOGRAFIA
|
451
Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, izd. Archeograficzeskoju Kommisieju, t. i,
Sankt-Pietierburg 187г, t. 13, Sankt-Pietierburg 1909.
Russkoje istoriczeskojepowiestwowanie XVI-XVII wieków, Moskwa 1984.
Sbornik imperatorskogo russkogo istoriczeskogo obszczestwa, 1.137, wyd. S. A. Bie-
łokurow, Moskwa 19125г. 142, wyd. S. A. Biełokurow, Moskwa 1913.
Sbornik kniazia Chilkowa, Sankt-Pietierburg 1879.
Sbornik materiałów po russkoj istorii naczała XVII wieka, wyd. S. D. Szere
mietiew, Sankt-Pietierburg 1896.
Siarczyński E, Obraz wieku panowania Zygmunta III, króla polskiego i szwedz
kiego czyli obraz stanu narodu i kraju, Kraków 1858.
Skazanije Awraamija Palicyna, wyd. O. A. Dierżawina i E. W. Kołosow, Moskwa-Leningrad 1955.
Sobranije gosudarstwiennych gramot i dogoworow chraniaszczichsia w gosudarstwiennom kolegii inostrannych dieł, t. 2, Moskwa 1819.
Theiner A., litera Monumenta Poloniae et Lithuaniae gentiumquefinitimarum
historiam illustrantia, t. 3, Romae 1863.
Titow A. A., Rukopisy sławianskije i russkije prinadleżaszczije I A. Wachromiejewu, Moskwa 1907.
Volumina legum, t. 2-3, wyd. J. Ohryzko, Petersburg 1859.
Wassenberg E., Gestorum Gloriosissimi ac Invictissimi Vladislai IV Poloniae et
Sueciae Regis, pars prima, Gedani 1649.
Widekindi J., Historia belli sveco-moscovitici, Stockholm 1672.
[Wielewicki J.], Ks.Jana Wielewickiego TJdziennik domu zakonnego 00. jezui
tów u s'w. Barbary w Krakowie, t. 2, wyd. W. Chotkowski, Kraków 1886,
w: Scriptores Rerum Polonicarum, 1.10.
Wremiennik diaka Iwana Timofiejewa, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka,
t. 13, Sankt-Pietierburg 1891.
Wyprawa KJM do Moskwy г. 1609, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. i,
Sankt-Pietierburg 1872.
Zbiór pamiętników do dziejów polskich, t. 2, wyd. W. S. Bróel-Plater, Warszawa
1855Zbiórpamiętników o dawnej Polszczę, t. 5, wyd. J. U. Niemcewicz, Puławy 1830.
Żółkiewski S., Listy, wyd. T. Lubomirski, Kraków 1868.
Żółkiewski S., Pisma, wyd. A. Bielowski, Lwów 1861.
Żółkiewski S., Początek i progres wojny moskiewskiej, w: S. Żółkiewski, Pisma,
Lwów 1861; także wydanie w opracowaniu J. Maciszewskiego, Warszawa
1966.
451
I
.
BIBLIOGRAFIA
Opracowania
Ahnlund N.,Axel Oxenstierna intill Gustav Adolfs dod, Stockholm 1940.
Alexandrowicz S., Nieświeskiplan Moskwy z /6// r., w: Słowianie w dziejach Eu
ropy. Studia historyczne ku uczczeniu 75 rocznicy urodzin i 50-lecia pracy
naukowejprof. H. Łowmiańskiego, Poznań 1974.
Alexandrowicz S., Polskie plany Moskwy z początku XVII wieku. Studia Muzeal
ne, 14, Poznań 1984,
Almquist H., Die Carenwahl des Jahres 1613. Die Schwedische Ihronkandidaturundihre Vorgeschichte, Zeitschriftfur Osteuropaische Geschichte, Bd. 3,
1913Almquist H., Sverige och Ryssland 15^5-1611, Uppsala 1907.
Andersson L, Erik XIV, Stockholm 1951.
Andrusiewicz A., Dymitr I Samozwaniec, Łódź 19 9 3.
Andrusiewicz A., Dzieje Dymitriad/602-/6/4,1.1-z, Warszawa 1990.
Andrusiewicz A., Dzieje wielkiejsmuty, Katowice 1999.
Andrusiewicz A., Mit Rosji, t. i-z, Rzeszów 1994.
Bartoszewicz J., Kniaź i książę. Dzieła Juliana Bartoszewicza, t. 10 (Studia Hi
storyczne i Literackie, t. 3), Kraków 1881.
Barudio G., Gustaw Adolfder Grosse, Frankfurt 1981.
Barwiński E., Birkenmajer L., Łoś J., Sprawozdanie z poszukiwań w Szwecji, Kra
ków 1914.
Bazylow L., Historia Rosji, Wroclaw-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1985.
Bitzer H., Die Politik der Westpreussischen Stande 1604-1618, Phil.-Diss.,
Freiburg in Br. 1949-1953, mps, Biblioteka Uniwersytecka w Toruniu,
Czytelnia Pomorzoznawcza, 4, 818.
Besala J., Stanisław Żółkiewski, Warszawa 1988.
Bogdan D., Sejmik warmiński w XVI i pierwszej połowie XVII wieku, Olsztyn
1994.
^
Bogdan D., Hfarmia wobec konfederacji żołnierskich 1613-/614, Komunikaty
Mazursko-Warmińskie, 1983, nr z-3.
Bogdan D., Polak W, Spis strat poniesionych przez mieszkańców komornictw reszeiskiego i jeziorańskiego w /60S roku, Komunikaty Mazursko-Warmiń
skie, 1995, nr z (zo8).
Bohun Tomasz, Moskwa /6/2, Warszawa zoo5.
Boras Z., Gustaw Eryksson J%za ijego żywot tułaczy, Poznań 1985.
Boudouin de Courtenay J., Stronajęzykowa oryginału listu Dymitra Samozwań
ca do papieża Klemensa VIII z dnia 24 kwietnia /604 r., Kraków 18 9 9.
BIBLIOGRAFIA
I 45 3
Boniecki A., Herbarz polski, t. i -16, Warszawa 1899-1913.
Boniecki A., Poczet rodów w Wielkim Księstwie Litewskim w XV i XVI wieku,
Warszawa 1887.
Buturlin D., Istorija smutnogo wremieni w Rossii, t. 1-3, Sankt-Pietierburg
1839-1846.
Byliński J., Dwa sejmy z roku 1613, Acta Universitatis Wratislaviensis (Prawo
CXVII), Wrocław 1984.
Byliński J., Marcin Broniewski - trybun szlachty wielkopolskiej w czasach Zyg
munta III, Wrocław 1994.
Byliński J., Sejm z roku 1611, Wrocław 1970.
Cwietajew D. W, Car Wasilij Szujskij i miesta pogrebienia jego w Polsze, t. 1,
Warszawa 1901.
Czapliński W, Dyplomacja polska w latach 1605-1648, w: Polska służba dyplo
matyczna XPI-XVIII w., pod red. Z. Wójcika, Warszawa 1966.
Czapliński W, Główne nurty mys'li politycznej w Polsce w latach 1587-1655,
w: O Polsce siedemnastowiecznej. Problemy i sprawy, Warszawa 1966.
Czapliński W, Propaganda w służbie wielkich planów politycznych, w: O Polsce
siedemnastowiecznej. Problemy i sprawy, Warszawa 1966.
Czapliński W, Sejm w latach 1587-163)6, w: Historia sejmu polskiego, t. i, pod
red. J. Michalskiego, Warszawa 1984.
Czapliński W, Tło historyczne pamiętnika Samuela Maskiewicza, w: Pamiętniki
Maskiewiczów, oprać. A. Sajkowski, Wrocław 1961.
Czapliński W, Władysław IVijego czasy, Warszawa 1971.
Czapliński W, Zarys dziejów Polski do roku 1864, Kraków 1985.
Czerepin Ł. W, Ziemskije sobory i utwierżdienie absoliutizma w Rossii, w: Absoliutizm w Rossii (XVII-XVIII ww.), Moskwa 1964.
Czerska D., Borys Godunow, Wrocław 1988.
Czerska D., Dymitr Samozwaniec, Wrocław 1995.
Czerska D., Działalność Fiodora (Filareta) Romanowa w okresie „smuty”, Mało
polskie Studia Historyczne, 1.13: 1980, z. 4.
Czerska D., Między „smutą” a kryzysem lat40. XVII w., Kraków 1978 (Uniwer
sytet Jagielloński, Rozprawy habilitacyjne, nr 15).
Czerska D., Mniszchowie w Tuszynie, w. Z dziejów Europy Środkowo-Wschod
niej. Księga pamiątkowa ofiarowana profi dr. hab. Władysławowi A. Serczykowi w 60 rocznicęJego urodzin, Białystok 1995.
Czerska D., Polacy na zesłaniu za panowania Wisyla Szujskiego, w: Między
Wschodem a Zachodem. Rzeczpospolita XVI-XVIII w. Studia ofiarowa-
454
I
BIBLIOGRAFIA
ne Zbigniewowi Wójcikowi w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, Warszawa
1993Czwolek A., Lew Sapieha i KrzysztofRadziwiłł młodszy. Dzieje trudnejprzyjaź
ni, w: Sapiehowie epoki Kodnia i Krasiczyna. Obrazy kulturypołskiej, pod
red. K. Stępnika, Lublin 2007.
Czwołek A., Piórem i buławą. Działalnośćpolityczna Lwa Sapiehy kanclerza li
tewskiego, wojewody wileńskiego, Toruń 2012.
Czwołek A., Z działalności służb wywiadowczych Wielkiego Księstwa Litewskiego
na przełomie XVI i XVII wieku. Zarys problematyki, Czasy Nowożytne,
1.13,2.002..
Darowski A., Szkice historyczne, seria 2, Sankt-Pietierburg 1895.
Davies N., Boże igrzysko. Historia Polski, 1.1, Kraków 1987.
Dobrowolska W, Książęta Zbarascy w walce z hetmanem Żółkiewskim, Kraków
i93°Dobrowolski A., Kto był pierwyj Łżedymitr?, Wiestnik Zapadnoj Rossii, t. 9,
1866.
Dziedmzyc^M., Krótki rys dziejów i spraw Lisowczyków, 1.1-2,Lwów 1843-1844.
Encyklopedia katołicka, t. 1-6, Lublin 1989.
Felczak W, Historia Wigier, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdansk-Łódź 1983.
Filipczak-Kocur A., Skarb koronny za Zygmunta III Wazy (1587-1632), Opole
1985Filipczak-Kocur A., Skarb litewski za pierwszych dwu Wazów (1587-1648),
Wrocław 1994.
Filipczak-Kocur A., Wilka o rozdawnictwo urzędów na sejmach za Zygmunta III
Wazy, w: Władza i społeczeństwo w XVI i XVII w. Prace ofiarowane Anto
niemu Mączakowi w sześćdziesiątą rocznicę urodzin, Warszawa 1989.
Floria В., Dymitr Samozwaniec a magnateria polsko-litewska, Odrodzenie i Re
formacja w Polsce, t. 24,1979, s. 83-99.
Floria В., Rokosz sandomierski a Dymitr Samozwaniec, Odrodzenie i Reforma
cja w Polsce, 76, 1981.
Floria В., Russko-polskije otnoszenia ipoliticzeskoje rozwitie Wostocznoj Jewropy
wo wtoroj połowinie XVI-naczałe XVII w., Moskwa 1978.
Gfrórer A. E, Geschichte Gustaw Adolphus, Kónig von Schweden, Stuttgart
-Leipzig 1837.
Górski K., Oblężenie Smoleńska w latach 1609-1611 i bitwa pod Kłuszynem,
Przewodnik Naukowy i Literacki, 23: 1885.
Gruszecki S., Idea unii polsko-rosyjskiej na przełomie XVI i XVII w., Odrodzenie
i Reformacja w Polsce, t. 15,1970.
BIBLIOGRAFIA
I 45 5
Grzybowski S.,Jan Zamoyski, Warszawa 1994.
Hirschberg A., Dlaczego Polacy popierali drugiego Dymitra Samozwańca?,
Sankt-Petersburg 1904, nadb. z: Sbornikpo Slowjanowiedieniu, t. 1.
Hirschberg A., Dymitr Samozwaniec, Lwów 1898.
Hirschberg A., Maryna Mniszchówna, Lwów 192.7.
Horn M., Chronologia i zasięg najazdów tatarskich na ziemie Rzeczypospolitej
Polskiej w latach 1600-1647, Studia i Materiały do Historii Wojskowości,
t. 8, cz. 1,1962.
Ikonnikow W. S., Dimitrij Samozwaniec i Sigismund III, Kijewskaja Stadna,
1.11,1890.
Iłowajskij D., Smutnoje wremiaMoskowskogo Gosudarstwa, Moskwa 1894 (repr.:
Slavistic Printings and Reprintings, t. 175, wyd. С. H. von Schooneveld,
The Hague-Paris 1970).
Instrukcja wydawnicza dla źródeł historycznych od połowy XVI do połowy XIX
wieku, opracowana przez Komisję Historyczny Polskiej Akademii Umiejęt
ności w Krakowie, Wrocław 1953.
Jobert A., Od Lutra do Mohyły. Polska wobec kryzysu chrześcijaństwa 1517-1648,
Warszawa 1994.
Kabalenko G. M., Dogowor mieżdu Nowgorodem i Szweciej 1611 goda, Woprosy
Istorii, 1988, nr 11.
Karamzin N., Istorijagosudarstwa Rossijskogo, 1.11 -12, Sankt-Pietierburg 1831;
tłum, polskie: Historya państwa rossyiskiego, przeł. G. Buczyński, 1.11 -12,
Warszawa 1827; wyd. niemieckie: Geschichte des Russischen Reichs, t. 10,
Leipzig 1833.
Kętrzyński W, Dyariusze Wacława Dyamentowskiego i Marcina Stadnickiego
o wyprawie cara Dymitra, Przegląd Historyczny, t. 7, 1908.
Kolankowski L., Polska Jagiellonów, Olsztyn 1991.
Konopczyński W, Chronologia sejmówpolskich, Kraków 1948.
Konopczyński W, Dzieje Polski nowożytnej, t. 1, oprać. J. Dzięgielewski, War
szawa 1986.
Korieckij W, Nawoje o kriestianskom zakreposzczenii i wosstanii L. N. Bołotniko
wa, Woprosy Istorii, 1971, nr 5.
Korieckij W, Oformirowanii L. N Bołotnikowa kak wożdia kriestianskogo wosstanija. Kriestianskije wojny w Rossii XVII-XVIII wieków, Moskwa 1974.
Korzon T., Dzieje wojen i wojskowości w Polsce, t. 2, Kraków 1912.
Kostomarow N., Kto byłpierwyj Łżedymitr? Istoriczeskije issliedowanie, SanktPietierburg 1864.
KostomarowN., Russische Geschichte in Biographien, Bd. 1, Th. 2, Leipzig 1888.
4$6
I
BIBLIOGRAFJA
Kostomarow N., Smutnoje wremia moskowskogo gosudarstwa w naczale XVII
stoletija (1604-1613), 1.1, Sankt-Pietierburg 1868.
Kozaczenko A. L, Rozgrom polskoj interwencii w naczale XVII wieka, Moskwa
*939Kozłowski S„ Elekcja królewicza Władysława Wizy na tron moskiewski, Przegląd
Powszechny, 15,1889.
Kraushar A., Drugi skrypt Dymitra Samozwańca Pierwszego, Warszawa 1915.
Kraushar A., Obrazy i wizerunki historyczne, Warszawa 1906.
Kraushar A., Z dziejów Wirszawy, grobowce braci Szujskich, Kraków 1894.
Krawczuk W, Organizacja i funkcjonowanie kancelarii koronnej za Zygmunta III
Wazy, 1587-163z, maszynopis - Zakład Nauk Pomocniczych Historii
i Archiwistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.
KrzyżaniakowaJ., Ochmański}., WładysławIIJagiełło, Wroclaw 1990.
Kuczyński S. M., Ziemie czernichowsko-siewierskiepod rządami Litwy, Warsza
wa 1936.
Leitsch W, Hatte Zar Vladislav Zigimuntowic der „Smuta” ein Ende bereiten
kónnen? Zur Denkschrijt des Fiirsten KrzysztofZbaraski vom Herbst 1610,
Forschungen zur Osteuropaischen Geschichte, Bd. 46,1992.
Leitsch W, Moskau und die Politik des Kaiserhofes im XVIIJahrhundert, 1 Teil:
1604-1634, Graz-Kóln i9 6 0.
Librowski Z., Car w polskiej niewoli, Warszawa 1994.
Lubimienko I., Anglia i Rossia w XVII wiekie, w: Anglijskaja burżuazyjnaja re
wolucja XVIIw., t. z, Moskwa 1954.
Lubimienko I., Les relations commerciales etpolitiques de lAngleterre avec la Rus
sie avant Pierre le Grand, Paris 1933.
Lubomirów P. G., Oczerk istorii niżegorodskogo opołczenija 1611-1613 gg., Pietrograd 1917.
Maciszewski J., Polska a Moskwa 1603-161#. Opinie i stanowiska szlachtypolskiej,
Warszawa 1968.
Maciszewski J., Posłowie, w. Z. Librowski, Car w polskiej niewoli, Warszawa
1994Maciszewski}., Słowo wstępne i komentarze, w: S. Żółkiewski, Początek i progres
wojny moskiewskiej, Warszawa 1966.
Maciszewski}., Szlachecka opinia publiczna wobec ingerencji w Moskwie 1604-1609, Kwartalnik Historyczny, 7 0, 19 6 3.
Maciszewski}., Wojna domowa w Polsce (1606-1609), 1.1: Od Stężycy do Janow
ca, Wrocław i960.
Malcev V., Borba za Smoleńsk, Smoleńsk 1940.
BIBLIOGRAFIA
I 457
Michałek A., Konfederacja wojska stołecznego pod regimentem imć Cieklińskiego
Józefa, Teki Historyczne, 66,1969-1971.
Mironowicz A., Posłowie moskiewscy w Wilnie w 1602 r., w. Z dziejów Europy
Środkowo-Wschodniej. Księga pamiątkowa ofiarowana prof dr. hab. Wła
dysławowi A. Serczykowi w do rocznicęJego urodzin, Białystok 1995.
Naruszewicz. A., Historia J. K. Chodkiewicza, t. z, Lipsk 1837.
Niedzielski K., Pod Smoleńskiem i Moskwą lat temu trzysta. Kartka z dziejów
1609-1612, Warszawa 1911.
Niemcewicz J. U., Dzieje panowania Zygmunta Ш, t. 2-3, Kraków 1860.
Niesiecki K., Herbarz polski, 1.1 -1 o, Lipsk 1839-1846.
Norrman D., Sigismund fasa och hans regeringi Polen (1966-1632), Stockholm
1978.
Ochmański J., Historia Litwy, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź
1982.
Oczerki istorii SSSR, t. 4, pod red. A. N. Nasonowa, L. W Czerepnina, A. A. Zi
mina, Moskwa 1955.
Ostrowski B., Pospolite ruszenie szlachty smoleńskiej w ХУЛ w., Acta Baltico-Slavica, 13, 1980.
Paprocki B., Herby rycerstwa polskiego, Kraków 1858.
PierlingP., Gili i Massa, Sowriemiennik Lżedymitnja, Russkaja Starina, 80,1893.
Pierling P., Dimitrij Samozwaniec, Moskwa 1912.
Pierling P., Iz smutnogo wremieni. Stati i zamietki, Sankt-Pietierburg 1902.
Pierling P., La Russie et le Saint-Siege. Etudes diplomatiques, t. 3, Paris 1901.
Pierling P., Lettre de Dmitri dit le Faux a Clement VIII, Paris 1898.
Pierling P., Nikołaj Mello, „Giszpanskija ziemli” czerniec. Istoriczeskije statii i za
mietki, Sankt-Pietierburg 1913.
Płatonow S., Drewnierusskije skazanija ipowiesti o smutnom wremieni XVII wie
ka, Sankt-Pietierburg 1913, repr.: Haga 1956.
Płatonow S., Oczerki po istorii smuty w Moskowskom Gosudarstwie XVI-XVII
w., Sankt-Pietierburg 1899.
Płatonow S., Smutnoje wremia, Praga 1924 (repr.: Russian Reprint Series, t. 10,
wyd. A. V. Soloviev, The Hague 1965).
Podhorodecki I,., Jan Karol Chodkiewicz, 19 60-1621, Warszawa 19 8 2.
Podhorodecki L., Stanisław Żółkiewski, Warszawa 1988.
Podhorodecki L., Wazowie wPołsce, Warszawa 1985.
Polak W, Emigranci moskiewscy w Polsce i na Litwie od połowy XV do początków
XVIII wieku, w: Emigracja rosyjska. Losy i idee, pod red. R. Backera i Z. Karpusa, Łódź 2002.
458
I
BIBLIOGRAFJA
Polak W., Habsburgowie wobec konfliktówpolsko-moskiewskich na początku XVII
wieku, w: Stosunki polsko-niemieckie w XVI-XVIII wieku, pod red. J. Wijaczki, Kielce 1001.
Polak W., ListyJana Hrydzicza spod Moskwy z 1609/1610 r. Nieznane źródło do
dziejów interwencji polskiej w Moskwie, Sprawozdania Towarzystwa Na
ukowego w Toruniu, nr 44,1991.
Polak W., Misja gońca moskiewskiego Denisa Oładina w Rzeczypospolitej w 1613 r.,
Almanach Historyczny, t. z, 2,000.
Polak W., Misja posłów moskiewskich Fiodora Żeliabuskiego i Semena Matczina
w Polsce w 1615 r., Czasy Nowożytne, 1.16, Z004.
Polak W., Nieudana misja gońca cesarskiego Jakuba Henckla von Donnersmarck
i gońca senatu RzeczypospolitejJana Hrydzicza do Moskwy w 1613/1614 r.,
Czasy Nowożytne, t. 8 (9), zooo.
Polak W., Polska a Moskwa na przełomie XVI i XVII wieku, w: Miedzy Zacho
dem a Wschodem, pod red. J. Staszewskiego, K. Mikulskiego i J. Dumanowskiego, Toruń zooz.
Polak W., Rzeczpospołita a prawosławie moskiewskie na początku XVII wieku,
Czasy Nowożytne, t. z, 1997.
Polak W., Udział żołnierzy z Prus Królewskich w kampaniach moskiewskich w la
tach 1609-1612,w. Prusy Książęce i Prusy Królewskie w XVI-XVIII wieku,
pod redj. Wijaczki, Kielce 1997.
Polski słownik biograficzny, t. 1-36, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1935-1995.
Prochaska A., Hetman Stanisław Żółkiewski, Warszawa 19Z7.
Prochaska A., Hetmana Stanisława Żółkiewskiego traktat pod Moskwą 1610,
Przegląd Historyczny, 13,1911.
Prochaska A., Wyprawa na Smoleńsk {Z listów litewskiego kanclerza r. 1609
-1611), Kwartalnik Litewski, 1911.
Prochaska A., Wyprawy zagraniczne możnych za Zygmunta III, Przegląd Po
wszechny, t. 145-146,19ZO.
Roberts M., Gustavus Adolphus, t. 1, London-New York-Toronto 1953.
Rossen J., Svensk historia, t. 1, Stockholm 196Z.
Russkij Biograflczeskij Słowar3 izdawajemyj Imperatorskim Russkim Istoriczeskim
Obszczestwom, t. 1-Z5, Sankt-Pietierburg 1916, repr.: New York 196Z.
Sawicz A. A., Polsko-litowskaja interwencija w epochu wielikoj moskowskojsmuty,
Perm 19Z7.
Sawierczanka J. W, Kancłier wiełikogo kniastwa Lej Sapiega, Mińsk 199Z.
BIBLIOGRAFIA
|
459
Serczyk J., Ewerard J^ssenberg, historiograf Władysława IE (1610-1672) i jego
pochwała Gdańska, Rocznik Gdański, t. 24,1965.
Serczyk W. A., Historia Ukrainy, Wrocław-Warszawa-Kraków 1990.
Serczyk W. A.,Iwan Groźny, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1986.
Serczyk W. A.,Jedność słowiańska w argumentami rosyjskiej pubłicystyki politycz
nej XVI-XVII w. (Próba systematyzacji), w: Słowianie w dziejach Europy.
Studia historyczne ku uczczeniu 75 rocznicy urodzin i 50-leciapracy nauko
wejprofesora Henryka Łowmiańskiego, Poznań 1974.
Seredyka J., Księżniczka i chudopachołek. Zofia z Radziwiłłów Dorohostajska Stanisław Tymiński, Opole 1995.
Seredyka J., Marszałkowie izby poselskiej za Zygmunta III Wizy, w: Władza
i społeczeństwo w XVI-XVII w. Prace ofiarowane Antoniemu Mączakowi
w sześćdziesiątą rocznicę urodzin, Warszawa 1989.
Seredyka J., Zofia Radziwiłłówna. Z dziejów obyczajów na Litwie w okresie
wczesnego baroku, Sprawozdania Towarzystwa Naukowego w Toruniu,
nr 43,1990.
Skirbanowski H., Pseudo-Demetriu I, Berlin 1913.
Skrynnikow R., Borys Godunow, Warszawa 1982.
Skrynnikow R., Minin i Pożarskij. Chronika smutnogo wremieni, Moskwa 1981.
Skrynnikow R., Rossija nakanunie„smutnogo wremieni”, Moskwa 1980.
Skrynnikow R., Rossija poslie opriczniny, Leningrad 1975.
Skrynnikow R.., Rossija w naczaleXVII w. „Smuta”, Moskwa 1988.
Skrynnikow R., Samozwańcy w Rossii w naczale XVII w. Grigorij Otrepiew,
b.m. 1987.
Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. 1-15,
pod red. F. Sulimierskiego, B. Chlebowskiego, W. Walewskiego, Warsza
wa 1880-1902 (repr. 1975).
Smirnow I. L, Powstanie Bołotnikowa 160 6-160 7, Warszawa 19 5 6.
Sobieski W, Dymitr Samozwaniec a Polska, w: Studia historyczne. Król a car,
Lwów 1912.
Sobieski W, Wstęp, w: S. Żółkiewski, Początek iprogres wojny moskiewskiej, Kra
ków 1920.
Sobieski W, Zabiegi Dymitra Samozwańca o koronę polską, Rozprawy Akademii
Umiejętności, Wydz. Hist.-Fil., seria 2, t. 27,1909.
Sobieski W, Żółkiewski na Kremlu, Warszawa-Lublin-Łódź-Poznań-Kraków
1920.
Sobolewskij A. J., Moskwa ipierwyj Samozwaniec, Wiestnik Archeologii i Isto
rii, nr 17, Sankt-Pietierburg 1906.
460
I
.
BIBLIOGRAFJA
Sołowiow S. M„ Soczinienia, kn. 4: Istorija Rossii s driewniejszych wremien,
t. 7-8, Moskwa 1989.
Spieralski Z., Awantury mołdawskie, Warszawa 1967.
Staszewski}., Słownik geograficzny, Gdynia 1948.
Strzelecki A., Sejm z roku 1605, Kraków 19 2.1.
Suchotin Ł. M., Ziemiełnyje pożałowania w Moskowskom gosudarstwie pri carie
Władysławie, 1610-1611 gg, Moskwa 1911.
Suwara E, Przyczyny i skutki klęski cecorskiej, Kraków 1930.
Szczepkin J. N., Kratkija izwiestia o Łżedymitrii I, Odessa 1900.
Szczepkin J. N., Wer war Pseudodemetrius I, Archiv fur Slavische Philologie,
Bd. 20:1898; Bd. 11:1899; Bd. zz: 1900.
Szczerbatow M., Istoria Rossijskaja ot drewniejszych wremieni, t. 7, cz. 3, Sankt-Pietierburg 1791.
Szepieliew I. S., Miesto i charakter dwiżenija I. M. Zaruckogo w period kriestianskoj wojny polsko-szwedskoj interwencii (do uchoda jego iz pod Moskwy)
1606-1612 gg, w: Krestianstwo i kłassowaja borba wfeodałnoj Rossii, Le
ningrad 1967.
Sznukow W. I., Narodnaja borba protiwpolskich i szwedskich okkupantow w naczalieXVIIwieka, Istoriczeskij Żurnał, i-z, 1945.
Szujski}., Maryna Mniszchówna i dwaj Samozwance, w: Dzieła Józefa Szujskie
go, wydanie zbiorowe, seria z, t. 5 {Opowiadania i roztrząsania historycz
ne, 1.1), Kraków 1885.
Śliwiński A., Hetman Żółkiewski, Warszawa 19Z0.
Śliwiński A., Jan Karol Chodkiewicz, hetman wielki koronny, Warszawa 19ZZ.
Śliwiński A., Król Władysław IV, Warszawa b.d.
Świątkiewicz A., Ostatni szturm na Smołeńsk, Kwartalnik Historyczny, 6,189z.
Taiko J., Maryna Mniszech w Jarosławiu nad Wołgą (1606-1608), Kwartalnik
Historyczny, 4,1890.
Tomczak A., Zarys dziejów archiwówpołskich, Toruń 19 8 z. ^
TurkawskiM., Carewicz Dymitr w Polsce, Przegląd Lwowski, t. Z3-Z4, i88z.
Tyszkiewicz E., Listy o Szwecji, 1.1, Wilno 1846.
Tyszkowski K„ Aleksander Lisowski i jego zagony na Moskwę, Przegląd Histo
ryczno-Wojskowy, t. 5,193z.
Tyszkowski K., Gustaw Adolf wobec Polski i Rosji (1611-1616), Lwów 1930
(nadb. z: Rocznik Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, t. 3).
Tyszkowski K., Kozacczyzna w wojnach moskiewskich Zygmunta III, 1605-1618,
Warszawa 1935 (nadb. z: Przegląd Historyczno-Wojskowy, t. 8, z. 1).
Tyszkowski K., Poselstwo Lwa Sapiehy wMoskwie хбоо r., Lwów 19Z7.
BIBLIOGRAFIA
|
461
Tyszkowski К., Problemy organizacyjno-wojskowe z czasów wojny moskiewskiej
Zygmunta III, Przegląd Historyczno-Wojskowy, t. 3, 1930.
Tyszkowski K., Wer war der zweite Pseudo-Demetrius?, Jahrbiicher fiir Kultur
und Geschichte der Slaven, Bd. 7-8, 1931,1932..
Tyszkowski K., Wojna o Smoleńsk, Lwów 193г.
Uruski S., Rodzina. Herbarz szlachty polskiej, t. 1 -15, Warszawa 1904-1938.
Urzędnicy centralni i dostojnicy Wielkiego Księstwa Litewskiego XIV-XVIII wie
ku. Spisy, oprać. H. Lulewicz i A. Rachuba, Kórnik 1994.
Urzędnicy centralni i nadworni Polski XIV-XVIII wieku. Spisy, pod red. A. Gą-
siorowskiego, Kórnik 1992.
Walczak R., Konjederacja Gdańska, Elbląga i Torunia w latach 1613-1623, Rocz
nik Gdański, t. 15-16, 1956/1957.
Waliszewski K., La Crise revolutionnaire 1584-1614 (Smutnoje wremia), Paris
1906.
Wisner H., Dyplomacja polska w latach 1572-1648, w: Historia dyplomacji pol
skiej, t. 2:1572-17515, pod red. Z. Wójcika, Warszawa 19 8 2.
Wisner H., Król i car. Rzeczpospolita i Moskwa w XVI i XVII wieku, Warszawa
1995Wisner H., Lisowczycy, Warszawa 1995.
Wisner H., Litwa wobec rokoszu, Kwartalnik Historyczny, 79,1972.
Wisner H., Najjas'niejsza Rzeczpospolita. Szkice z dziejów Polski szlacheckiej
XVI-XVII w., Warszawa 1978.
Wisner H., Opinia szlachecka Rzeczypospolitej wobec polityki szwedzkiej Zyg
munta III wiatach 15 87-163 2, Zapiski Historyczne, t. 3 8: 19 7 3, z. 2.
Wisner H., Polska sztuka wojenna do Ipołowy XVIII wieku. Wątpliwości i hipote
zy, Kwartalnik Historyczny, 84,1977.
Wisner H., Posłowie iposelstwa litewskie w czasach Zygmunta III i Władysława IV,
Kwartalnik Historyczny, 88, 1981.
Wisner H., Sejmiki litewskie i kwestia wyznaniowa 7611-/648, Odrodzenie i Re
formacja w Polsce, 23,1978.
Wisner H., Wielkie Księstwo Litewskie i Korona Polska, Przegląd Historyczny,
67,1976.
Wisner H., Władysław IV Wiza, Wrocław-WzrszswA-Ki^ków 1995.
Wisner H., Zygmunt III Wiza, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991.
Wisner H., Zygmunt III Wiza, Sprawozdania Towarzystwa Naukowego w To
runiu, 45,1992.
Witusik A., Młodos'ć Tomasza Zamoyskiego, Lublin 1977.
462.
I
BIBLIOGRAFIĄ
WolffJ., Kniaziowie litewsko-ruscy od końca czternastego wieku. Warszawa 1895
(repr.: Warszawa 1994).
Wójcik Z., Białe planty w historii Polski XVII wieku, w: Białe płatny?, Warszawa
1988.
Wójcik 7.., Dzieje Rosji (1533-180.1),Warszawa 1981.
Wójcik Z., Historia powszechna XVI-XVII wieku, Warszawa 1991.
Wójcik Z., Rzeczpospołita na arenie międzynarodowej w XVII w. (Wybrane za
gadnienia dyskusyjne), w: Pamiętnik XPowszechnego Zjazdu Historyków
Połskich w Lublinie, 17-21 września 1968 r., referaty 1, sekcje 1-6, War
szawa 1968.
Wójcik Z., Znaczenie wieku XVII w historii stosunkówpolsko-rosyjskich, w: Zpol
skich studiów slawistycznych. Prace na VMiędzynarodowy Kongres Slawistów w Sofii 1963, seria z, Warszawa 1963.
Załęski S., Jezuici w Polsce, t. 1, cz. 1, Lwów 1900.
Zabielin I. E., Minin i Pożarskij. Priamyje i kriwyje w smutnoje wremia, Moskwa
1896.
Zasady wydawania tekstów staropolskich. Projekt opracowany przez Instytut Ba
dań Literackich PAN, Wrocław 1955,5.48-67.
Zientara B., Dawna Rosja. Despotyzm i demokracja, Warszawa 1995.
Żukowicz P., Moskowskaja smuta naczała XVII st. i jeja otrażenije w litewsko-polskomgosudarstwie, Christianskoje Cztienie, 190Z (noiabr’).
Wykaz skrótów
Skróty użyte w cytowanych tekstach
STAROPOLSKICH
JKM
JM
JMP
KJM
Uprz. W.
WKM
WMMP
WM
-
Jego Królewska Mość
Jego Mość
Jego Mość Pan
Król Jego Mość
Uprzejmość Wasza
Wasza Królewska Mość
Waszmość mój Miłościwy Pan
Wasza Miłość
Inne
AAWO
AB
AGAD
APGd
APT
AR
BCz
BJ
BK
BOs
В OZ
BN
BPANKr
BR
-
skróty
Archiwum Archidiecezji Warmińskiej w Olsztynie
Archiwum Biskupie
Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie
Archiwum Państwowe w Gdańsku
Archiwum Państwowe w Toruniu
Archiwum Radziwiłłów
Biblioteka Czartoryskich
Biblioteka Jagiellońska
Biblioteka Kórnicka
Biblioteka Ossolineum
Biblioteka Ordynacji Zamoyskich
Biblioteka Narodowa
Biblioteka Polskiej Akademii Nauk w Krakowie
Biblioteka Raczyńskich
4^4
I
WYKAZ SKRÓTÓW
EP
KMW
RaS
SkS
TN
TP
TRz
Zap. Hist.
-
Extranea Polen
Komunikaty Mazursko-Warmińskie
Riksarkivet Stockholm
Skokloster Samlingen
Teki Naruszewicza
Teki Pawińskiego
Teki Rzymskie
Zapiski Historyczne
Indeks osobowy
*
A
AhnlundNils 15,15, 4x5
Aidy Andreas, agent angielski
w Gdańsku 125, 333,421
Aladzin Iwan 348
Aleksander, sługa Dymitra II 31
Aleksander Jagiellończyk, król polski
81, 145
Alexandrowicz Stanisław 23, 328
Almquist Helge 15, 26,130,133,
412,42.5.42.9
Andersson Ingvar 132
Andronów Sołowiecki Fiodor,
podskarbi moskiewski 15 6-15 7,
2 3 6, 2 3 8-240, 242, 244, 2 5 7,
272, 293, 324-325, 402,408,
439
Andrusiewicz Andrzej 13,15, 24, 27,
112-113, 118,124,130,417
Anionow Fiodor 204
Anna Wazówna, królewna, siostra
Zygmunta III 29, 61
Apelman, inżynier 197
Arseniusz (Arsenij), arcybiskup
archangielski i elassoński 3 72-373
*
Aszczęsny, chorąży tatarski w służbie
polskiej 348
Atanazy (Afanasi, Ofanas, Ofanazi),
kupiec ze Smoleńska 169-170,
193—194» 2.82
Adas (mit.) 296
August (Oktawian August), cesarz
rzymski 3 74
В
Baczmanow Iwan, chłop moskiewski
136
Balaban Aleksander, starosta
winnicki, krewny Stanisława
Żółkiewskiego 212, 319
Baranowski Wojciech (Albert),
arcybiskup gnieźnieński 78,100,
127,132,135-136. 337. 359.
366, 380, 393,415.417. 412
Barbara św. 27, 30,117,451
Barbour P. L. 112
Baroffi Cesare, sekretarz nuncjusza
papieskiego w Polsce 423
Bartoszewicz Julian 27
Barudio Gunter 15, 25,425
Indeks nie obejmuje nazwisk rodowych występujących w nazwach muzeów, biblio
tek, archiwów i zespołów archiwalnych. Nie uwzględnia też bibliografii zamiesz
czonej w książce.
466
I
INDEKS OSOBOWY
Batory Gabriel, książę Siedmiogrodu
314, 362, 389
В azylów Ludwik 113
Bąk-Lanckoroński Stanisław 90, 370
Bedyczyn Andrzej, wojewoda
moskiewski w Białej 171
Ber Martin zob. Bussow Konrad
Besala Jerzy 13, 24, 3 24,424,
Bestużew Michał 204
Bestużew Wasyl 204
Bezobrazow Aleksy (Aleksiej),
bojar 348
Bezobrazow Belizariusz, bojar 282,
331, 338
Bezobrazow Iwan, łowczy
moskiewski 70-71, 299-3 00,
305. ЗЗб, 408, 431
Biejakowski Atanazy 204
Bielowski August 19, 26,114,13 2
Biełokurow S. A. 19, 26
Bieńkowski Ludomir 113
Birkin Iwan, dworianin 380
Bitzer Helmut 13 2,416
Bliński, żołnierz polski 283
Bobola Andrzej, podkomorzy
koronny 22, 70,149, 283, 314,
332.
Bobowski Jakub, pułkownik polski
178, 283, 344
Bobrowski, dowódca polski 62,91
Bogdan Danuta 134-135,428
Bogojawlenskij С. K. 421
Boguchwał, dowódca polski 91
Bohdanów Grzegorz (Hryszka,
Griszka) zob. Otriepiew
Grzegorz
Boije Goran, dyplomata szwedzki 94
Boksza (Boxa) Paweł, generał
prowincji litewskiej jezuitów 135,
. 185,195,393,421,424-426
Bołotnikow Iwan, przywódca
chłopskiego powstania 30, 34,
39.И5
Bonekow (Bunakow) Andrzej,
wysłannik biskupów
moskiewskich 35,115
Boras Zbigniew 132
Boratyński Fiodor, kniaź 122
Boratyński Jakub, kniaź 199
Borghese Scypion, kardynał 71-72,
127,190, 192-196, 228, 322,
32-5. 330, ЗЗЗ-ЗЗб, 338,412.,
416,418-420
Borkowski (Borzkowski) Piotr,
chorąży sandomierski 58, 227,
2-54
Borzęcki Adam, żołnierz polski 97
Borys Godunow, car moskiewski
12, 3 0,40, 51,81, 8 5,10 3-104,
112—113,115,119,132,146-147,183,185,433
Boudouin de Courtenay Jan 130
Boxa Paweł zob. Boksza Paweł
Broniewski Marcin, poseł
wielkopolski 365,418
Broszka, szlachcic polski 343
Brzoska, szlachcic polski 343
Buczyński Grzegorz 24
Buczyński Jan, sekretarz Dymitra I,
pułkownik 153
Buczyński Stanisław, sekretarz
Dymitra I 58-59
Budziło (Budziłło) Józef, pułkownik,
pamiętnikarz 20, 26, 3 3,113,
121-123, 350, 380,427
INDEKS OSOBOWY
Bułanin Jerzy, smoleńszczanin 136
Bussow Konrad (Martin Ber) zo, Z7,
89, nz, 1Z3,1Z9,131-13Z
Buturlin Dawid 14, Z5, 118, izi,
1Z3,130
Buturlin Fiodor, bojar 193
Buturlin Michał, bojar 93
Buturlin Wasyl, bojar 66
Bychowiec, porucznik polski 178,
Z09, zzz
Bykowski Stanisław, wojewoda
sieradzki 386,4z z
Byliński Janusz 14, Z4, z6-z8,113,
131» 32-3. 354. 356> 358. 390.
415-419. 42-1. 42.3-42.4. 42.6,
4z8
C
Cecil Robert 1Z5, 333,4zi
Cedrowskijan 196
Charliński (Charlęski) Mikołaj 197
Charliński (Charlęski) Szymon 3 z—
-33. 57> IM
Chiłkow,kniaź 19, z6, iz3,4i3
Chocimierski, dowódca polski 4Z7
Chodkiewicz Hieronim, kasztelan
wileński 339
Chodkiewicz Jan Karol, hetman
wielki litewski 19, Z4, z6,101,
117,180-181, 190, 3x4—315,
339. 342., 353-354, 364. 371-374. 376, 378-380, 390-39Z,
3 94-401,409,415, 4ZO-4Z1,
4Z4—4z6, 4Z8-4Z9, 438
Chodkiewicz (Hotkiewicz)
Krzysztof, chorąży litewski 370
Chodkiewiczowa Zofia z Mieleckich,
żona Jana Karola 4Z0
I 467
Chomętowski Władysław 19, z6
Chotkowski Władysław Z7,117
Chrypin Gabriel,
bojar moskiewski 168
Chworostynin Andrzej, kniaź z 1 z
Chworostynin Jerzy, kniaź 15 6-15 7
Ciechanowski, pułkownik polski Z5 5
Ciekliński Józef, marszałek
konfederatów wojska
stołecznego 379, 389,4zi, 4z8
Cielęcki Hieronim, regens kancelarii
wielkiej koronnej 316-317, 3 z6,
4Z5—4z6
Cilli Alessandro 130
CwietajewDymitr 14, Z5, 3Z8-3Z9,
419-4ZO
Czaplic Jakub, kasztelan kijowski
387.42.2.
Czapliński Władysław 14, Z4,1Z5,
133.42.3
Czarnecki, marszałek konfederatów
sapieżyńskich 413
Czarnkowski Adam Sędziwój,
wojewoda łęczycki 339,385,4zz
Czarnkowski Andrzej, wojewoda
kaliski 385,4zz
Czeluskin Fiodor, syn bojarski zi 1
Czerepin W 4Z9
Czerkaski Dymitr, kniaź 69,93
Czerkaski Wasyl, kniaź z 16
Czerska Danuta 14, Z4,11 z-i 13,
115, izo-izi, 130, 13z, 338,
42.9
Czumaszew Fiodor Z04
D
Daniłowicz Mikołaj, podskarbi
koronny 3 64
468
I
INDEKS OSOBOWY
Darowski Adam 13, 24, 71,115,118,
124,136,190-193, 319, 330,
332.-333, 336-337,42.8
Davies Norman 3 24- 325
Delavilla Piotr, dowódca zaciężnych
w służbie moskiewskiej 183
Demeski Makary, późniejszy
karmelita 29,113
Diamentowski (Dyamentowski)
Wacław 20
Dionizy, archimandryta monasteru
św. Trójcy 372,419
Długosz Józef 26, 113,131
Dmitriewskij A. 3 3 9,419
Dobek Łoioczowski (Łowczowski,
Łowczawski) Jan, komornik
królewski, poseł na sejm 1611 r.
189
Dobrowolska Wanda 319,323-324
Dobrowolski A. 112
Dołgoruki Daniel, kniaź 30,156
Dołgoruki Grzegorz, kniaź,
wojewoda troicki 67
Domaradzki (Domaracki) Stanisław,
podstoli lwowski 29, 58-59, 62,
71,124,143,156,168, 180,190,
193-196, 212, 254, 319,413
Domaratowski C. 194
Dorohostajska Zofia z Radziwiłłów,
żona Krzysztofa Moniwida 127
Dorohostajski Krzysztof Moniwid,
marszałek wielki litewski 42, 81,
84, 298, 310
Drucki-Horski Samuel, kniaź litewski
319
Drucki-Sokoliński Jan, kniaź litewski,
pisarz wielki litewski 36-38,43-
-45, 64, 116, 121,186, 224, 318,
321, 326, 370,442.-443
Dudziński, żołnierz polski 141
Dunikowski Samuel, pułkownik
polski 181
Durów Fiodor, poseł moskiewski do
Konstantego Ostrogskiego 60
Dworzaczek Włodzimierz 27, 117
Dymitr, carewicz, syn Iwana IV
Groźnego (być może tożsamy
z Dymitrem I Samozwańcem)
12, 30-31, 33, 35, 50, 104, 232
Dymitr I Samozwaniec
(Pseudodemetrius, Łżedymitr),
car moskiewski, passim
Dymitr II Samozwaniec, passim
Działyński Michał, wojewoda
brzeskokujawski 386,422
Działyński Stanisław, wojewoda
malborski 386,422
Dzierżek Krzysztof, sekretarz
królewski 167,19 3,28 3, 331
—333. 337.42.3
Dzimow Iwan, dowódca
moskiewski 206
E
Elfsson Eryk, dyplomata szwedzki 94
Eryk, książę, bratanek Henryka
ks. lotaryńskiego 108,135
Eryk XIV, król Szwecji 51,103,132
Farbiew Szczepan 348
Farensbach Waldemar (Wolmar),
kasztelan parnawski 88,128-129
Farmerher Otogelmer, dyplomata
szwedzki 94-95
Felczak Wacław 135
INDEKS OSOBOWY
Filaret (Fiodor Romanow),
metropolita rostowski,
późniejszy patriarcha moskiewski
18, 15 6-15 7, 164, 170, 18 9, 191,
19 3, 2 5 8-160, 267, 269-270,
276, 278-279, 286, 288-290,
2.97—302., 304-306, 309-3 u,
338,351,367,371,373,382,
408, 412., 437
Filip III Habsburg, król
Hiszpanii 423
Filozofow (Philosophow) Iwan, bojar
407-408,411-412,428
Fiodor I, car moskiewski 30
Fiodor II, car moskiewski, syn Borysa
Godunowa 30
Firlej Henryk, ksiądz, referendarz
koronny 76-77
Floria Borys 15,2.5,133,417
G
Gabriel, mieszkaniec powiatu
sandomierskiego 337
Gagarin Roman, kniaź 94
Gardie Jakub de la, dowódca wojsk
szwedzkich 96,172,183, 266,
330, 394-395
Garwaski Paweł, poseł
wyszogrodzki 370
Garwaski Stanisław, kasztelan
płocki 188
Gąsiewski Aleksander zob. Gosiewski
Aleksander
Gąsiorek (Anserinus) Benedykt,
prowincjał bernardynów
koronnych 3 o
Gedymin, książę litewski 11
I
469
Gembicki Wawrzyniec (Laurentius),
biskup chełmiński, późn.
kujawski, podkanclerzy koronny,
nast. kanclerz wielki koronny 21,
54, 62, 69, 73, 78,108,116-118,
120, 122-12 3, 12 5,129, 131
-132- 134-135. 190,194-197.
225, 283, 288-289, 2.94, 2.96,
300, 316-317, 321-322, 326
-32-7. 32.9. 331-333. 335-340,
353-354, 359-3бо, 369, 380,
396« 409,413,415.417.42.5
-42.9
Georgsson Denis, dyplomata
szwedzki 94
Gfrórer August Friedrich 15,25,330,
42-5.419
Gil Czesław 113
Gisa Wojciech 421
Głoskowski Jakub 338-339
Głuchowski Walenty, szlachcic
polski 343
Gniebuszew A. M. 130
Golicki (Golecki, Gołecki) 426
Golicyn (Galicyn) Andrzej, kniaź 66,
284, 290, 292, 314
Golicyn (Galicyn) Wasyl, kniaź 18,
49, 94, 207, 213-216, 241, 257
-260, 264, 269-270, 277-280,
284-286, 288-290, 294, 297
-302, 304, 305-306, 309-311,
333. 337-338, 351. Збг, 371.
373. 382., 437
Golicynowie (Galicynowie),
kniaziowie 123,179
Golski Stanisław, wojewoda ruski
386,422
Gołębiowski Łukasz 22, 28
470
I
.
INDEKS OSOBOWY
Gołębiowski Seweryn 22, 28
Gołochwostow Aleksy, wojewoda
troicki 67
Gołowin Semen, wojewoda, stolnik
moskiewski 94
Gorczakow Piotr, kniaź, wojewoda
smoleński 128,136,139,186, 319
Gosiewski (Gąsiewski, Korwin-Gosiewski) Aleksander,
referendarz litewski, starosta
wieliski 18, 21, 27, 30, 36, 38
-40,43 —45, 5°. 64, 70, 72-8 5>
87-88,110-111,113,115-117,
121, 124,126, 128,136,171,
183,193,195,199, 236, 238
-239, 242, 244-245, 253, 265,
28 3-3 86, 291-292, 294-29 5,
306, 312-313, 315, 322, 324,
326, 328, 332-339,446-347,
349-3 50, 379. 400, 410, 420,
431> 433-434,437-439, 443
Gosiewski Szymon, brat
Aleksandra 100
Gostomski Hieronim, wojewoda
poznański no
Górski Konstanty 14, 24,185, 317
Gramotin (Hramotyn) Iwan, dumny
diak 156-157, 159-161,192,
2-57, 2-93, 32-0, 392, 403,411
Groźny Timoliej, bojar 94
Gruszecki Samuel 423
Gryglewicz Feliks 113
Grzybowski Stanisław 115
Gustaw II Adolf Waza, król Szwecji
25, 266, 394,429
Gustaw Eryksson Waza, syn Eryka
XIV 51,103-104,116, 132
H
Helena, królowa, żona Aleksandra
Jagiellończyka 81,127
Henryk, książę lotaryński 108,135
Henryk Fryderyk, książę Walii,
angielski następca tronu 234
Herburtowa Erazmowa 29
Hermogenes (Hermogen,
Giermogien), patriarcha
moskiewski 94,147, 206-207,
213, 215, 254, 257, 259, 267,
284,289,312,314,3 3 3,372,
380,419
Hiob (Jow), patriarcha moskiewski
46
Hirschberg Aleksander 13, 24, 26
-27, 3 5-3 6, 5 7, 62, 64, n 2-116,
118-119, 121-124, 126,128
-131,177,187,190-193,195
-197, 209, 316, 318-319, 3 29,
3331-334, 338, 36г, 402,413-4i 5» 417,4I9-4ŁI, 425-426
Hlebow Bohdan, syn bojarski,
dyplomata 212
Hlebowicz Mikołaj, podstoli litewski,
wojewoda smoleński no, 136,
370,434
Horatius Flaccus Quintus (Horacy),
poeta rzymski 1 ^
Horn Edward, dowódca wojsk
w służbie moskiewskiej 183,199,
Horn Maurycy 423
Horski Samuel zob. Drucki-Horski
Samuel
Hotkiewicz Krzysztof zob.
Chodkiewicz Krzysztof
Hrydzicz Jan, pisarz ruski
w kancelarii litewskiej, nast.
INDEKS OSOBOWY
sekretarz królewski 2.1, 2.7,143,
149-150. i54> 188-189, 199
-2.00, 202-204, 206, 208-212,
218, 221, 240, 25 5, 257, 266,
278, 282, 316-321, 325, 328—
-ЗЗО, 347-349, 371,414,419,
42.3
Hutcz Gawryła (Hawryła), pisarz
wieliski 105
I
Ignacy, patriarcha moskiewski 372,
392.-393.42-4.43 3
Ikonnikow Władimir 112
Iłowajskij Dymitr 14, 25,113-114,
123, 318, 3 34,414,421,425,429
Isajkowski Łukasz, komornik
królewski 282
Iwan, syn Maryny Mniszech
i Dymitra II Samozwańca
Iwan III Srogi, car moskiewski 81,127
Iwan IV Groźny, car moskiewski 11,
80-81, 103, 145,168, 23 3, 317,
433
Iwanow Andrzej, diak 34-36,38,41,
44.115
Iwanowski, żołnierz polski 223, 342
Izmaiłow Artemij (Arcimiej), jeden
z przywódców II opołczenia 313,
348
Izmaiłow Iwan 275-276
Izydor, metropolita Nowogrodu
Wielkiego 394
J
Jagiellonowie, ród 127,432
Jajkowski Krzysztof, rotmistrz polski
153
I 471
Jakowlew Wasyl 204
Jakowski, kniaź 168
Jakub I Stuart, król Anglii (w Szkocji:
Jakub VI) 245, 336
Jan, książę finlandzki, późn.
Jan III Waza, król Szwecji 132
Jan Albert (Olbracht) Waza,
królewicz, syn Zygmunta III 3 89
Jan Chrzciciel, św. 390
Jan Kazimierz Waza, król polski 122,
189
Janikowski Maciej, żołnierz polski
178, 220, 345
Janiszewska-Mincer Barbara 127,415
Janów Wasyl, dumski diak 372
Jarosław Mądry, książę kijowski 443
Jelecki Fiodor, kniaź 200, 226
Jeremiow, wieśniak moskiewski 68
Jobert Ambroise 319
Jow zob. Hiob
Jozafat (Joasaf), archimandryta
w monasterze św. Trójcy 67
Jozafat Kuncewicz św., unicki
arcybiskup Połocka 424
Judin Wasyl, diak 380
Juliana, księżna twerska, matka
Władysława II Jagiełły 127
Juriew Aleksy, kniaź 69
К
Kabalenko G. M. 330
Kalibaba (Kulibaka), dowódca
Kozaków 197
Kaliski Arnulf 50
Kamiński Aleksander, szlachcic
polski 105
Kamieński, dowódca polski 178
Karamzin Nikołaj 14, 24, 3 3 0,42 5
472-
I
.
INDEKS OSOBOWY
Karnkowski Dadzibóg, poseł
dobrzyński 370
Karol IX Waza, król Szwecji 37, 5 3,
73» 81, 94-95,116,124, 266, 395
Karol Filip Waza, brat Gustawa II
Adolfa 371,394-395
Karukin 172
Katarzyna Jagiellonka, królowa
szwedzka, żona Jana III 13 2
Katyriew-Rostowski Iwan, kniaź 69,
131, 330
Kazanowska Barbara, ochmistrzyni
Maryny Mniszchówny 29
Kazanowski Marcin, pułkownik
husarski 143,190
Kazimierski Jan, żołnierz polski 159,
220, 342
Kazimierski Krzysztof, biskup
kijowski 360, 384,422
Kazimierski Stefan, dowódca polski
33»3б9
Kazimierz IV Jagiellończyk, król
polski 127,135
Kętrzyński Wojciech 27,122
Kiernożycki Jan, pułkownik polski,
wojewoda wiaziemski 33,96,131
Kieszkowski Władysław 421
Kirył, metropolita jarosławski 394
Klemens VIII, papież 130
Kłoczkow N. N. 429
Kniewski A. 421
Knut, szlachcic polski, goniec
królewski 140
Kobierzycki Stanisław 12, 20, 24, 27,
114,121,177,187-192, 194
—197, 230, 264, 317-318, 320
-322, 329, 332, 334, 336-339»
414,421,42 5,427
Kobierzycki Wacław, kanonik
warmiński, płocki i pułtuski 3 29,
. 42 3-424,426
Kochanowski Samuel, jeden
z przywódców powstania
Bołotnikowa 30,113
Kochański Grzegorz 316
Kochański Wilhelm 35, 115
Kognowicki Kazimierz 118,122,
12.4» 195» 335.419
Kolankowski Ludwik 135
Kołohrywow Grzegorz (Hrehor) 348
Kołyczew Fiodor 212
Konarski Stanisław, kasztelan
gdański, nast. wojewoda
pomorski 416
Konarski, wojewodzie pomorski 424
Konopacki Maciej, biskup chełmiński
383,416,422
Konopczyński Władysław 416,424
Konstancja, królowa polska, żona
Zygmunta III Wazy 317
Końcieszkiewicz Mikołaj, żołnierz
polski 92
Koprejewa Tatiana N. 190-191,
I9 3-I94. 3 3 9.42.1
Korieckij W 113
Korsaków Michał, dworianin
moskiewski 400^
Korsakowie, rodzina szlachecka 105
Korzon Tadeusz 424
Kossakowski Mikołaj, rotmistrz
wojsk polskich 89,178, 312
Kossobudzki Adam, kasztelan
wyszogrodzki 3 70
Kostka Jerzy, wojewoda malborski 126
Kostomarow Nikołaj 14,25,112—
-114,419.42.5
INDEKS OSOBOWY
Kozaczenko A.J. 25
Kozłowski Stanisław 14, 2.4,128, 318,
32-o, 333.4i7
Kraushar Aleksander 112,114,130,
418
Krauzowski Krzysztof, urzędnik
kancelarii królewskiej 37-38, 60,
121, 219
Krawczuk Wojciech 28
Kromer Marcin 79, 126,132
Kruk-Kołyczew Iwan, okolniczy 44,
94
Kryski Feliks (Szczęsny),
podkanclerzy koronny 21-22,
70,103,107,13 2,141-142,149,
15 3,178,188,190,196, 226,
248-249, 251, 268, 279-280,
285-286, 290, 294, 298, 300,
306, 310, 323, 327, 332, 335-
-ЗЗ6, 357-359» 361, 363-364»
366, 368, 376, 380, 403, 415
-417,426-427
Krzyżaniakowa Jadwiga 127
Kuczborski Jan, regens kancelarii
koronnej mniejszej 142
Kuczyński Stefan Maria 23, 28
Kulesza, szlachcic polski 316
Kuncewicz Jozafat zob. Jozafat
Kuncewicz św. 424
Kurakin Iwan, kniaź 49
Kutrzeba Stanisław 27, 125
L
Lanckoroński Bąk Stanisław,
dowódca polski, awanturnik 90
Lanckoroński Stanisław z Brzezia,
dworzanin królewski, późn.
wojewoda podolski 370
I 473
Lapunow (Lepunow, Leponow)
Prokop (Prokofiej), wojewoda
riazański, przywódca
1 opołczenia 16,179, 293-295,
ЗИ-ЗИ» 334-335» 343-350,
353. 372--373.4i3.4i9.438
Lapunow (Lepunow, Leponow)
Zachar, brat Prokopa, bojar 205,
207, 254, 295,299, 311-312, 334
Latowski 344
Leitsch Waiter 15, 25,130-131, 323,
42.7
Lenin, goniec cara
Wasyla Szujskiego 140
Lepunow Prokop zob. Lapunow
Prokop
Lepunow Zachar zob. Lapunow
Zachar
LibrowskiZygmunt 13 0, 318,3 28, 3 3 6
Limonow J. A. 112
Linde A. de van der 113
Lisowski Aleksander, pułkownik
polski, awanturnik 57, 67, 90, 96,
131. 3 54. 395. 399
Listów Grzegorz 204
Liubawskij Matwiej 114
Loyola Ignacy św. 72
Lubelczyk Antoni, bernardyn 30, 65,
344
Lubimienko I. 326
Lubomirów P. G. 14, 25,421,428
-42.9
Lubomirski Sebastian, kasztelan
wojnicki 65,123
Lubomirski Tadeusz 19, 26
Lulewicz Henryk 116
Luter Marcin, reformator religijny 319
474 I
INDEKS OSOBOWY
Ł
Łazowski 208
Łodożyński Obrosim 87
Łubieński Stanisław 115
Ługowski Tomiło, diak 213,215,
260, 297, 310, 3 3 8
Łukasz, protopop 68
Łukaszyk Romuald 113
M
Macedoński Dymitr, kupiec
z Zamościa 105
Maciej II Habsburg, król węgierski,
nast. cesarz rzymski narodu
niemieckiego 423
Maciej Korwin, król Węgier
i Czech 135
Maciejowski Bernard, kardynał,
biskup krakowski, nast.
arcybiskup gnieźnieński 54,120
MaciszewskiJarema 13,15, 24, 26,
33,40, 54, 84,112-114, 116-117, 120,123-127, 131-133,
3 2.3-3 2.4, 3 3 4,4i5-4i7>42.3
Maksimów Iwan 204
Malcew W 25
Malewska Hanna 192-193, 322, 338,
415
MałłekJanusz 23,132
Małyński Mikołaj, rotmistrz wojsk
polskich 221
Marchocki Mikołaj Sćibor, rotmistrz,
pamiętnikarz 20, 31, 5 5-59, 64,
66, 88-90, 96-97,114,120-123,128-131,140-143,171,
178,187-191,19 3-194,197,
223, 25 3, 265, 292-293, 313,
316-317, 321, 323, 328-329,
334, 338-33% 372.,414,410
Marcinkiewicz 390-391
Margeret Jacques 112
Maria Panna (Bogurodzica,
Boharodzica) n9,138,185
Maryna Mniszchówna, caryca
moskiewska, żona Dymitra I
i Dymitra II (Samozwańców) 13,
15, 19,24, 27, 29-30, 3 5, 37,44,
46-52, 59, 63-66, 69, 75, 91, 93,
105 112,114-116,118,120-124,128-130,158-159,171-173,176,182,187,190-193,
195 —197, 2.03, 214, 217, 221-222, 316, 318-319, 319, 3 3 2-334, 338, 343-344, 358, 361-363, 372.» 380, 394, 404, 408,
410,412-415, 417,419-421,
42 5-426, 43 6
Masalscy, kniaziowie 30, 286
Masalski, kniaź, wojewoda
rosławski 94
Masalski Andrzej, kniaź 281
Masalski Dymitr, kniaź 90
Masalski Wasyl Fiedorowicz, kniaź
64, 66, 208, 281, 313, 3 3 5
Masalski Wasyl Michajlowicz, kniaź
156-157,160, 2^
Maskiewicz Bogusław Kazimierz 26,
31. ”4
Maskiewicz Samuel, podwojewodzi
nowogrodzki, żołnierz,
pamiętnikarz 20, 26,114,122-123,127,185-186, 200, 219,
255, 283, 312-313, 316, 321,
32.8, 332, 338-339, 378-379,
4i3-4i4,4i9,4n
INDEKS OSOBOWY
Massa Izaak 20, 27,5 9, 113, 13 0,13 2
Matów Fiodor, dworianin 404,408
Mello Nicolao de, augustianin
portugalski 51,119-120
Mezecki Daniel, kniaź 181,213-215,
258-259, 310, 338,403-404
Michał Romanow, car moskiewski
17-18, 207, 258,404, 412,439
Michałek Antoni 428
Miechowiecki Mikołaj, hetman wojsk
Dymitra II 3 2-3 3, 5 6-5 7, 120
Mielżyński Łukasz, podkomorzy
kaliski 132
Mieszczerski Fiodor 157
Mikołaj (Mikuła) św. 80,168,193
Mikuliński Jan, pułkownik polski 3 3
Mincer Franciszek 127,415
Minin Kuźnia, jeden z przywódców
IIopołczenia 15,25, 380,408,421
Mirski Sebastian, dowódca polski 90
Młocki Andrzej, pułkownik polski
62, 90-91,15 3,178,184,197,
3i7> 403
Mniszchowa Jadwiga z Tarłów, żona
Jerzego 29
Mniszech Jan, brat Jerzego, starosta
krasnostawski 29
Mniszech Jerzy, wojewoda
sandomierski 19, 29, 35, 37,46,
48-53, 59-61, 63-67, 69-70,
74-75, 79, 91, 118-119,ш-123,125,129,191,321,358,
361-363, 385,417.412
Mniszech Mikołaj, syn Jerzego 93
Mniszech Paweł, starosta łukowski,
bratanek Jerzego 29
Mniszech Stanisław, starosta sanocki,
syn Jerzego 29,182
I 475
Mniszech Zygmunt, syn Jerzego 93
Mohyła Konstanty, hospodar
mołdawski 389
Mohyła Piotr, prawosławny
metropolita kijowski 319
Mołczanow Michał, zabójca cara
Fiodora II, goniec z Moskwy pod
Smoleńsk 3 0-31, 3 46, 249, 2 5 6
Mortęski Ludwik, wojewoda
pomorski 126, 3 86,422
Moszyński (Muszyński) Michał,
trukczaszy 301, 304-305, 3 37
Mścisławski Fiodor, kniaź 22, 205
-207, 211-216, 218-219, 230,
236-237, 249, 257-258, 265
-266, 274, 276, 284—286, 289,
299, 3 22, 3 77-3 78,402,404,408
Muchanow Paweł 19, 26,189,191,
32.1, 335
Mulczanow Iwan 140
Murawiow Maksym, syn bojarski 68
Myszkowski Zygmunt, marszałek
wielki koronny 3 6 3 - 3 64
N
Nagi Andrzej, kniaź 31
Nagoj Maria (mniszka Marfa), żona
Iwana IV Groźnego 115
Nagoj Michał, kniaź 371-373
Naruszewicz Adam 22,421,42 5
Natan Andrzej, kupiec
z Augsburga 61
Nejełow Michał 204
Niechoroszy Łopuchin Fiodor, poseł
Dymitra II91,129, 346
Niedzielski Kazimierz 197,418
Niemcewiczjulian Ursyn 12,14,19,
22, 24, 26, 28,112-114,118,
476
I
INDEKS OSOBOWY ,
113,177, 186-187,189-190,
192-197, 3 3 3, 3 5 2,414,418
Niemojewski Stanisław, podstoli
koronny, pamiętnikarz 20, 27,
29, 37, 61, 66,112-113, 118-119, 212, 123
Niesiecki Kasper 428
Niewiadomski, szlachcic polski 254
Niżniowski, żołnierz polski 177
O
Obalkowski (Obałkowski), żołnierz
polski 177
Oboleński Michał (Obolensky
Michel), książę 113
Ochmański Jerzy 127
Odojewski Iwan, kniaź 394
Ogarew (Oharew) Postnik 35,46,
48,115
Ogiński Bogdan (Bohdan), kniaź
litewski, podkomorzy trocki 3 6,
3 8,13 5. 3 70,42.4
Ohryzko Jozafat 27
Okolski Szymon 428
Oleksiejew Nikon, diak 139, 186
Oleśnicki Mikołaj, kasztelan
małogoski 30, 34, 36, 38-40,
43-45.47-50. 59. 64-65, 69-70,72, 74-75. 79-82, 91,112-113,115-117,121,214,12.6,
145. 3 2-8.431.43 3
Olewczenko 175
Olewczenko Atanazy 193
Olizar, rotmistrz wojsk polskich 221
Opaliński Andrzej, biskup
poznański 78
Orzelski Jan, kasztelan rogoziński
132, 388,422
Orzelski Świętosław, dworzanin
królewski 370
Ossoliński Zbigniew, wojewoda
podlaski 131, 361,417
Ostrogski Janusz, książę, kasztelan
krakowski 54, 79, 120, 385,422
Ostrogski Konstanty, książę,
wojewoda kijowski 46,48, 60
Ostroróg Jan, wojewoda poznański
360-361, 364-365
Ostrowski Bernard 419
Otriepiew Bogdan, ojciec Grzegorza
Otriepiewa 34
Otriepiew Grzegorz (Griszka, Jurij),
rzekomo tożsamy z Dymitrem I
Samozwańcem 46, 60,115
Otriepiew Smirnow (Smirnoj)
rzekomy stryj Grzegorza
Otriepiewa 34,46,48,118
Oxenstierna Axel, kanclerz szwedzki
2.5.42.5
P
Pac Stefan, sekretarz królewski 306,
337
Pacanowski Stanisław zob.
Paczanowski Stanisław
Paczanowski Stanisław (Stanisław
Pacanowski), żołnierz polski 97,
413
Pajerle Georg zob. Peyerle Georg
Pafnucy (Pachnący, Parfeniusz) św.
202, 317
Palczowski Paweł, pisarz 107, 133
Palczykow Atanazy, dyplomata
moskiewski 46,118
Palicyn Awraamij, kelar w monasterze
św. Trójcy, kronikarz 20, 27, 68,
INDEKS OSOBOWY
113, 13 I, 197, 320, 330, 333,
ЗЗб, 338, 371. 396,414,419,
42.1,42.5
Parfieniew Fiodor 204
Paweł, syn Gabriela z powiatu
sandomierskiego 337
Paweł V,papież 72, 93,126,130,13 5
Pawiński Adolf 22
Peyerle Georg (Pajerle Georg) 112
-113
Petrycy Sebastian, pisarz, poeta 107
Petrykowski, sługa Stanisława
Stadnickiego 154
Piasecki Paweł, biskup przemyski 20,
27,188-189,428
Piaskowski, posłaniec do Moskwy
i54> 155
Pierling (Pirling) Paul S. J. 15, 25,72,
112,116,120,12 3-124,13 0,13 5
Piotr Samozwaniec (Niedźwiadek)
30,113
Plemięcki Fabian 126
Pleszczejew (Pleszajew) Fiodor, jeden
z przywódców II opołczenia 342,
346,413
Pleszczejew (Pleszajew) Iwan 348
Pleszczejew (Pleszajew) Lew,
wojewoda 156-157, 334
Plichta Konstanty, kasztelan
sochaczewski 370
Płatonow Siergiej 14, 25,112-113,
115,121,123,129-131,191,
32.8, 334-335,413,419,421,
42.4.419
Pniewski, dowódca polski 348
Pobiedziński Wacław, marszałek
konfederatów brzeskich 222,411
I 477
Podhorodecki Leszek 14, 24, 324,
3 3 9.415.42.1, 42.3, 42.5-42.6
Podoski Jan, starosta ciechanowski
37°
Polak Wojciech 27,134, 326, 328,
419
Pomaski Franciszek, ksiądz, kanonik
łucki, sekretarz królewski 119
Porycki Janusz, książę, rotmistrz
wojsk polskich 3 20
Potiomkin Jerzy, posłaniec
Zygmunta III do Moskwy 352
Potoccy 174, 2 3 0, 248
Potocki Jakub, kasztelan kamieniecki
77, 230, 268, 296, 309, 341, 395,
400,410
Potocki Jan, wojewoda bracławski
174-176,179,184, 220, 23 0,
248, 279, 295, 298, 308-309,
314, 322, 326, 345
Potocki Stefan, starosta feliński,
rotmistrz wojsk polskich 369,
390.42.3,42.7
Pożarski Dymitr, kniaź, jeden
z przywódców II opołczenia 15,
22-23, 2.5, 380, 394-395. 399.
408,410-411,421,426-429
Pretficz Jakub, wojewoda podolski
385,42.2.
Prochaska Antoni 13-14, 19, 21,
24, 26-27,117-118, 186-190,
192-196, 316-318, 3 20, 323
-324, 32.6-32.7, 330-331, 334,
3 36-3 37. 3 39>4i6,4X3
Proszowiecki Andrzej 312-313
Prozorowski Fiodor, kniaź 66
Próchnicki Jan Andrzej, biskup
kamieniecki 3 60, 3 84,410,422
478
I
INDEKS OSOBOWY^
Przybórowski Stanisław, podczaszy
poznański 131
Przyjemski Krzysztof, oboźny
koronny 306, 337
Przyjemski Stanisław, kasztelan
gnieźnieński 413
Pstrokoński Maciej, kanclerz wielki
koronny, nast. biskup kujawski
78,116
Pszonka Jakub 118
R
Rachuba Andrzej 116
Radniewski Stanisław 86-87
Radziwiłł Janusz, książę, podczaszy
litewski 118,196, 356,415-416,
418,42-4. 42.7
Radziwiłł Krzysztof, książę 135,339,
416, 42.3-42.4
Radziwiłł Mikołaj Krzysztof
„Sierotka”, książę, wojewoda
wileński 42., 114,118,12.0, izz,
131, 356,415
Radziwiłłowie, książęta z 6
Radziwiłłówna Zofia zob.
Dorohostajska Zofia
Rangoni Klaudiusz, nuncjusz
papieski w Polsce 9 3
Ratomski Michał, starosta osterski
i bobrownicki 19, 66, 113,219
Reutowie, rodzina szlachecka 105
RiabininJ. C. 421
Roberts Michael 15,15,419
Romanow Fiodor zob. Filaret
Romanow Iwan, bojar
Romanowowie 179
Rop, chłop moskiewski 406,409
Ropalewski- G ołowczyński Jarosław,
kasztelan żmudzki 86
Rossen Jerker 15,15,419
Roszkowski Jan z Górki, kasztelan
przemęcki 13 z, 3 87, 411
Roussel William u z, 1Z3
Rożniatowski, żołnierz polski 141
Rożniatowski Abraham z7, 93, izz
Różyński Roman, kniaź, hetman
wojsk Dymitra II 33,49, 55-57,
59-61, 64, 66, 69, 90, 93, izo-izi, iz8,141,150, 153,17Z,
178,184,189,194,197
Rucki Paweł zob. Rudzki Paweł
Rudnicki Stanisław 135
Rudnicki Szymon, biskup warmiński
zz, 35, 70, 74,108,115, IZO,
izz-iz8,131,134-136,176,
178,180,19 3-197, Z51, Z8 3,
314, 316, 318, 3Z0, 3ZZ, 3Z6-
-32.7. 32-9. 33 1-335. 337. 339“
-340. 383,415-416,4Z0-4Z6
Rudnicki Walenty 131,135
Rudnicki Wojciech, dowódca polski
33
Rudolf II Habsburg, król Węgier,
król Czech, nast. cesarz rzymski
narodu niemieckiego 103, Z89
Rudymina Piotr, trukczaszy 400
Rudzki Paweł (Paweł Rucki),
pułkownik polski z66,411,4z8-
-42.9
Rugoti Bezson, syn bojarski 67
Rurykowicze 161, 374
Rusiecki Wespazjan, żołnierz
polski 9 z
Rutski Welamin, greckokatolicki
metropolita kijowski 116
INDEKS OSOBOWY
Rytrowski, żołnierz polski 343
Rżewski, okolniczy 191
S
Sajkowski Alojzy 2.6
Sałtykow (Sołtykow) Iwan
Michajłowicz, bojar, wojewoda
w Nowogrodzie Wielkim 156_i5 7> 159-160, 200, 212, 214,
220, 256, 299, 352
Sałtykow (Sołtykow) Iwan Nikitycz,
bojar 208,299, 336, 341, 350-
-351. 371
Sałtykow (Sołtykow, Sałtyk, Sołtyk)
Iwan Nikitycz, wysłannik
królewski do Moskwy w 1612 r.
398,400-401,409
Sałtykow (Sołtykow, Sałtykow-Morozow) Michał, bojar, 156-157.159-162,170,193.2-57.
332.-334. ЗЗб, 372., 375. 378,
392,421,428
Sałtykowie 192,409
Sapieha Andrzej, starosta orszański
86-87,1 *3> 1 J7> 22.8, 137,185-186
Sapieha Jan (Iwan), sekretarz
królewski, starosta drohiczyński,
ojciec Lwa 270
Sapieha Jan Piotr, starosta uświacki
16,18, 20-21, 26, 3 3, 62, 64-69,
83, 85,91-92, 96,114,122,129,
140, 143,15 x, 176-177,179,
187, 201-202, 204, 207-210,
217, 220-221, 236, 254-25 5,
194. 3°4. 314-325. 329. 32.2,
ЗЗ5.З42.-350. 352.-353. Збг,
371,413-414
I
479
Sapieha Lew, kanclerz wielki litewski
12,19, 21, 26-27, 3°. 42.. 54-5 5, 62-63, 70, 73-74,81-82,
84, ni, 114, 120,122-123, 125,
127-128, 13 6, 13 8,148, 15 3,
160, 162,165,168,173-175,
180-15 81,18 5-189,192-196,
203, 209, 211, 221-222, 226,
2 31, 2 3 6, 2 3 9, 242, 246, 248-250, 257, 268, 270, 276, 279,
281, 295-298, 309-310, 316,
318-328, 331-332, 334, 336-339, 364,37O. 375.378.38o,
3 90-3 91,406,416,419,421,
42.4.432Sapieha Paweł, koniuszy litewski 416
Sapieha Stanisław, starosta słonimski,
syn Lwa 326
Sapiehowa Elżbieta z Radziwiłłów,
żona Lwa Sapiehy 19, 26, 186-195. 32.2., 331. 336-337
Sapiehowie 62,118,
Sawicki Kasper, jezuita 20,122
Sawicz A. A. 25
Schenking Otto, biskup
wendeński 42, 117
Serczyk Władysław Andrzej 23, 317,
428
SeredykaJan 23,127
Sicki-Jarosławski Aleksy, kniaź 69
Sieciński Stanisław, biskup
przemyski 383,422
Siedmiradzki Mikołaj, złotnik
ze Lwowa
Siemaszko Mikołaj, kasztelan
bracławski 61
Sierakowski Marcin, kasztelan
inowłodzki 388,422
48o
I
INDEKS OSOBOWY^
Siergiej, arcybiskup smoleński 169,
185,194, 260, 311, 393
Silnicki Zbigniew, marszałek
skonfederowanego wojska
smoleńskiego 410
Simonetta Franciszek, nuncjusz
papieski w Polsce 19, 71, 93,127,
170, 190, 192-196, 228, 322,
325, 330-336, 338, 341,412,
416,418-420
Skirbanowski H. 112
Skrynnikow Rusłan 15,25,112
Słuszka Aleksander 418
Snopkowski Stefan, starosta
krasnostawski 326
Sobieski Sebastian, chorąży
koronny 326
Sobieski Wacław 12-13, 24, 28,71-72,112,124-126,13 2,13 6,
157, 165, 176, 189-195, 223-224, 274, 321-322, 324-326,
ЗЗО-ЗЗЬ 333, 338, 417
Sobieszczański, żołnierz
polski 223, 342
Sobolewskij A. J. 112
Sokoliński Jan zob.
Drucki-Sokoliński Jan
Sokołowski August 19, 26,118
Solikowski Jan Dymitr, arcybiskup
lwowski 386
Sołowiecki Stefan, goniec z Moskwy
pod Smoleńsk 246, 249, 2 5 6,
326,408
Sołowiow Siergiej 14, 25, 93,112-113,123, 127,129-131,191,
193, 196-197, 318, 330-334,
3 3<5-3 37,414,41% 414-415
Sołtykowie 428
Sońka (Zofia Holszańska), królowa
polska, żona Władysława II
Jagiełły 82,127
Sozonow Kirył 279
Spier alski Zdzisław 115,423
Stadnicki Adam, kasztelan kaliski
79, Збг
Stadnicki Andrzej 29,71
Stadnicki Jerzy 29
Stadnicki Marcin, ochmistrz Maryny
Mniszchówny 27, 29, 122
Stadnicki Stanisław, kasztelan
przemyski 17, 143-144, 148-158,171,174,188-191,199,
320
Stadnicki Stanisław „Diabeł”, starosta
zygwulski 62
Stalin Józef 14
Starnawskijerzy 126
Stefan, bojar 282
Stefan Batory, król polski 11,80-81, 298
Stefan Tomża, hospodar mołdawski
389
Struś Mikołaj, starosta chmielnicki
226,2 5 3,294,313,3 3 5,3 3 8,
345, 352-—353» 379-з8о, 396,
402,404,408,427
Strzelecki Adam 124
Sucho tin Ł. M. 14, 25,193
Sukin Wasyl, dumny diak 44, 259,
2-97, ЗЗб
Suliszewski (Suiiszowski) Stanisław
92.
Suwara Franciszek 423
Swoszowski Jan, marszałek izby
poselskiej 357, 365,416
Synbułow Grzegorz 94
INDEKS OSOBOWY
Szabelski, dowódca polski 90
Szachowscy, kniaziowie 193
Szachowski Grzegorz, kniaź,
wojewoda wiaziemski 30, 96,
149.156
Szachowski Iwan, kniaź 166-167
Szachowski Jerzy, kniaź 166-167
Szachowski Siemion, kniaź 166-167
Szalewski (Szelewski), szlachcic
polski 404,408,411
Szczawiński Mikołaj, kasztelan
łęczycki 387,41 z
SzczepkinJ. N. 112, 12.4,1x7,130
Szczerbatow Michaił 121, 130
Szein Michał, wojewoda smoleński
63, 86-88,110,117 1x8,136-140,168-170,18 5-187,194,
249-150, 271, 277-282, 291,
297, 301-306, 310-311, 315,
3i9> 32-7> 34b 351-352. 367.412.
SzepieliewL. S. 15, 25
Szeremietiew Fiodor, bojar 172, 213-2-15.2.57
Szeremietiew Piotr, bojar, wojewoda
pskowski
Szeremietiew Siergiej, hrabia 193,
2-53
Sznukow W. I. 25
Szoryn Grzegorz 279
Szujscy, kniaziowie 206, 254, 368
Szujska Katarzyna, żona Dymitra
Szujskiego 254
Szujska Maria, żona cara Wasyla
Szujskiego 254, 266
Szujski, dowódca polski 91
Szujski Dymitr, kniaź, brat cara
Wasyla, wódz naczelny wojsk
moskiewskich 39, 53, 58,70,
I 481
179,182-184,199, 206-207,
226, 237, 246, 254-2.5 5. 3 5 5.
418,456
Szujski Iwan, kniaź, brat cara Wasyla
67, 97, 206-207, 226, 237, 246,
2-54-2-55. 355. 418,456
Szujski Józef 27
Szujski Michał, zwany Skopinem,
wódz naczelny wojsk
moskiewskich 5 8, 90,94-96,
iii, 130
Szujski Wasyl zob. Wasyl Szujski
Szulin Fiodor, smoleńszczanin 201
Szyszkowski Marcin, biskup płocki
78, 3 60, 3 80,415
Ś
Sladkowski, żołnierz polski 141
Slizień, komornik Zygmunta III 181
Sredziński, szlachcic polski 318
Swiątkiewicz Antoni 340
Swiętosławski Jan, referendarz
koronny 400
T
Talbot Karol H. 124,422
Talko Józef 120
Targowski Samuel, sekretarz
królewski 176,178,180,193,
I95-I97. 2.91. 332.. 334-335
Tarło Paweł, starościc sochaczewski
2.9.65
Tarło Zygmunt, chorąży przemyski
29,119,123
Tarłowa Barbara z Dulskich,
starościna sochaczewska 29
Tarłowa Jadwiga, żona Zygmunta,
babka Maryny Mniszchówny 29
481
I
INDEKS OSOBOWY^
Tarnowski Stanisław, kasztelan
sandomierski 42, 117,123,125,
131
Tatiszczew Stefan 394
Telepniew Andrzej, dumny diak 44
Telepniew Wasyl, dumny diak 213,
215-216, 258
Theiner Augustyn 19, 26,126-127,
131.135
Tieliatewski Andrzej, kniaź 30
Timofiejew Iwan, diak 94,419
Tołstoj Sylwester 346
Tomża Stefan zob. Stefan Tomża
Tónneson Arwid, dyplomata
szwedzki 9 5
Trehubow Iwan 206
Tretiakow Piotr, dumny diak 149
Trojekurow Iwan, kniaź 212
Trojekurow Roman, kniaź 68
Trojekurowowie, kniaziowie 156
Trubecki Dymitr, kniaź 69
Trubecki Jerzy, kniaź 69
Turgieniew A. N. 19, 26
Turkawski Marceli 112
Turowski Stanisław 113 -115
Tylicki Piotr, biskup krakowski 76,
78, 99,123,125,128,13 i-i 32,
288, 338, 359, 383,422
Tymiński Stanisław, porucznik
w wojsku polskim 127
Tyszkiewicz Fryderyk 32-33
Tyszkiewicz Janusz, dowódca
polski 171
Tyszkiewicz Janusz Skumin, starosta
brasławski, pisarz wielki litewski
143,180,190,196, 269, 279,
282, 306, 309, 370
Tyszkiewicz Ostafjan (Eustachy Jan),
podskarbinadwornylitewski 186
Tyszkiewicz Samuel, pułkownik
polski 90
Tyszkowski Kazimierz 14-15,21,
24-25, 27,114,127, 131, 319,
330,424-426,428
U
Uraz-Mahmet, car kasimowski 46,
156-157,171, 291
Urusow Piotr, kniaź, zabójca
Dymitra II 291, 3 44
Urzecki, żołnierz polski 141
Ustriałow Nikołaj 27,112
Uwarow Grzegorz 204
W
Wachromiejew LA. 113
Walawski Walenty, kanclerz Dymitra
55>57.9i>349
Walczak Ryszard 428
Walewski 183,197
Walujew (Wołujew) Grzegorz
(Hrehor), bojar, dowódca
moskiewski 183, 200, 212, 214,
220, 316, 392, 399
Wapowski Stanisław, kasztelan
przemyski 387,422
Warszycki Stanisław, podskarbi
koronny 338
Wasienko P. 112,114
Wasiliew Sydawny, diak 260, 297,3 3 6
Waskowski, szlachcic polski 113 -115
WassenbergEwerard 326, 339
Wasyl IV Szujski, car moskiewski,
passim
Wazowie 24,182,192, 3 59,432
INDEKS OSOBOWY
Weiher (Wejer, Wajer) Ludwik,
pułkownik, starosta
kościerzyński 102, 134,143, 25 5
Wereszczagin Grzegorz 204
Widekindjan 130
Wielaminow Nikita, wojewoda
włodzimierski 68
Wielewicki Jan SJ 27,117,121-122,
130,135
Wieliżanin Bohdan, kupiec
z Witebska 139,187
Wielogłowski Mikołaj, pułkownik
polski 33,419
Wierowkin Maciej, pop 31
Wierzbowski Teodor 134
Wiesiołowski Krzysztof, podstoli
(stolnik) litewski 180, 196
Wilamowski Marek, pułkownik
polski 62,178
Wilkowski, dowódca polski 178
Wirykowski Łukasz, szlachcic
polski 130
Wisner Henryk 13-14, 23-24, 72,
113,124,13 i-i32, 320,415,
419,421,423-425
Witusik Adam Andrzej 423
Wiśniowieccy, książęta 104, 115, 146
Wiśniowiecki Adam, książę 33, 46,
57, 61, 66, 153
Wiśniowiecki Konstanty, książę,
wojewoda ruski 29, 63, 66
Witkowski Jan, poseł żołnierzy na
sejm 1611 r. 178,419
Witold, wielki książę litewski 11
Witowski Stanisław, wojski
parczewski, późn. chorąży
łęczycki 36-38, 43-45, 64, 78,
I 483
116,121, 306, 337, 370, 442
-443
Władysław II Jagiełło, król polski 11,
12-7, 3 56
Władysław Jagiellończyk, król
Czech i Węgier 109
Władysław Waza, królewicz polski,
późn. Król Władysław IV,
passim
Władysławiusz Adam, poeta polski
i°7.133—134
Własiew Atanazy, dumny diak 47
-48, 147
Włodok (Włodek) Stanisław,
wojewoda brzeski 386,422
Włodzimierz św., książę
kijowski 11,443
Włodzimierz Monomach, wielki
książę kijowski 104,411
Wojciechowski, rotmistrz
kozacki 349
Wojna Benedykt, biskup wileński 41,
78, iii, 126,13 5, 3 60, 3 64
Wojna Gabriel, podkanclerzy
litewski 248
Wojna Maciej, pisarz
wielki litewski 188
Wojtkowski, marszałek konfederatów
tuszyńskich 151, 221
Wojtkowski, rotmistrz 221
Wolski, żołnierz polski 401
Wolski Adam, bratanek Mikołaja 29
Wolski Mikołaj, marszałek nadworny
koronny 29, 37,108,114,423
Wołkoński Fiodor, kniaź 313
Wołkoński Grzegorz, kniaź 34-36,
38,41,44, 70, 115,431
484
I
INDEKS OSOBOWY ,
Wołkoński Michał (Michajło), kniaź,
wojewoda w Borowska 202
Wołłowicz Hieronim (Jarosz),
podskarbi litewski 41, 81,314,
339. 3 8 8,42.3-42.4.42-6
Wołucki Paweł, biskup łucki 384,
4ZZ-4Z3
Wołyński Iwan 313
Wbrotyński Iwan, kniaź 44-45,184
Wójcik Zbigniew 14,1 zo, 3 z 5,417
Wóycicki Kazimierz Władysław 1 zz,
189
Wrzeszcz, żołnierz polski 141, zzi
Wysockij N. F. 419
Z
Zabielin L. E. 14, Z5,4Z1
Zabłocki 105
Zachurowski, rotmistrz polski 407
Zadorski Stanisław, sekretarz
królewski 316,339
Zadzik Jakub, sekretarz królewski z 1,
i35> 193.197,2.2.5-227, Z47,
Z83, Z85-Z87, Z90-Z91, 294-Z96, Z98, 301-30Z, 304, 307,
311, 314-315, 3Z1-3ZZ, 326-32.7> 32-9. 332--34I. 353. 395“
~397> 399-4OZ, 404-406, 408-41Z, 415, 4Z0, 4Z3-4Z8
Zaliwskijan, marszałek konfederatów
brzeskich 411
Załęski Stanisław izz
Zamocznikow Bażen 408
Zamoyski Jan, arcybiskup
lwowski z88, 3 8 3
Zamoyski Jan, kanclerz wielki
koronny, hetman wielki
koronny 360
Zamoyski Jerzy, biskup
chełmski 384,4zz
Zamoyski Tomasz, syn kanclerza Jana
Zamoyskiego 4Z3
Zaręba Jan, żołnierz polski 413
Zarudzki (Zarucki) Iwan, dowódca
kozacki, jeden z przywódców
I opołczenia 15, 57, 97,156, Z03,
2-94. 312.-313, 343. 345. 349“
-350. 372.. 377. 380, 384. 393“
-394,410,413,4Z0,
Zarudzki (Zarucki) Zachar,
brat Iwana 428
Zasiekin Aleksander, kniaź 284
Zasiekin Fiodor, kniaź 9 3
Zasiekin Iwan, kniaź 93
Zasławski Aleksander, książę 135
Zawadzki Jan 195-197, 316, 318, 320
Zawisza Jan, wojewoda witebski 42,
387.42.2.
Zbarascy, książęta 323
Zbaraski Jerzy, starosta sokalski 326
Zbaraski Krzysztof, książę, koniuszy
litewski, starosta krzemieniecki,
pułkownik polski 25,143,188,
232, 273, 320, 324, 339,442
Zborowski Aleksander, pułkownik
polski 62, 64, 66,91,96,128-129,141,150,178^180,196,
199, 226-227, 2.5 3. 2.5 5, 345,
3 69.40 3,407.411
Zebrzydowski Mikołaj, wojewoda
krakowski 32, 76, 79, 125, 232,
288, 385,422,424
Zenowicz Krzysztof 421
Zinowiew Sydawny, diak, dyplomata
moskiewski 94
INDEKS OSOBOWY
Zygmunt I Stary, król Polski 126,
145. 357
Zygmunt II August, król Polski 145
Zygmunt III Waza, król Polski,
passim
Ż
Żaboklicki Jan, sługa Jana Piotra
Sapiehy 63
Żaliński Samuel, kasztelan elbląski
387,422
Żółkiewski Adam, oboźny koronny,
bratanek Stanisława 226-227,
147> 3°9> 3 37. 348, 370, 403404, 406-407
I 485
Żółkiewski Stanisław, hetman polny
koronny, wojewoda kijowski,
passim 13, 16,18-22, 24, 26-28,
70, 72, 76-79, 83, 85-86,101-102, 107-111,114,118,123-128, 132, 13 5, 139, 142-143,
148,15 3,169,174-175,177-178,181-186, 189-190, 194-197,199-340, 345-346, 366-368, 373. 375. 379. 381. 386,
3 91, 3 98-3 99.4i8,421-424,
434-440
Żychiewicz Tadeusz 424