Текст
                    Wojciech Polak

O Kreml
i Smoleńszczyznę
Polityka Rzeczypospolitej
wobec Moskwy
w latach 1607-1612

WYDAWNICTWO NAUKOWE UNIWERSYTETU MIKOŁAJA KOPERNIKA
TORUŃ 2014


Redaktor wydania Agnieszka Markuszewska Projekt okładki TomaszJaroszewski Korekty Magdalena Dembek Ewelina Kwas Printed in Poland © Copyright by Wojciech Polak and Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika Toruń 1014 I ISBN 978-83-231-3129-8 WYDAWNICTWO NAUKOWE UNIWERSYTETU MIKOŁAJA KOPERNIKA Redakcja: ul. Gagarina 5, 87-100 Toruń tel. +48 56 611 42 95, fax +48 56 611 47 05 e-mail: wydawnictwo@umk.pl Dystrybucja: ul. Reja 25, 87-100 Toruń tel./fax: +48 56 611 42 38, e-mail: books@umk.pl www.wydawnictwoumk.pl Wydanie trzecie, poprawione i uzupełnione Druk: Drukarnia Wydawnictwa Naukowego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika Oprawa: Abedik Sn. z^stmLGlinki 84. 8s-86i Bydgoszcz
Pamięci Moich Rodziców
Spis treści Wstęp | 11 Rozdział i Przyczyny interwencji polskiej w Moskwie (1607-1609) | 29 Rozdział 2 Rokowania dyplomatyczne podczas oblężenia Smoleńska (wrzesień 1609—czerwiec 1610) | 137 Rozdział 3 Nieudana próba realizacji planów hetmana Żółkiewskiego i rokowania z posłami moskiewskimi pod Smoleńskiem (czerwiec 161 o—czerwiec 1611) | 199 Rozdział 4 Utracone szanse (lato 1611 -zima 1613) | 341 Zakończenie | Bibliografia | Wykaz skrótów Indeks osobowy 431 445 | 463 | 465
[Moskwa] teraz, jak panna na wydaniu, i trzeba się bać, abyjej nie dostąpił, kto naprzódzajedzie... Jan Hrydzicz, pisarz w kancelarii litewskiej
Wstęp olska od momentu zawarcia pierwszej unii z Litwą w 1385/1386 r. została, w stopniu znacznie większym niż dawniej, wciągnięta w krąg spraw wschodnich. Wielkie Księstwo Litewskie, rządzone przez potomków Gedymina, obejmowało bowiem większość ziem ru­ skich, włącznie z ich czcigodną stolicą - Kijowem. Podjęte przez Wła­ dysława Jagiełłę i Witolda próby zjednoczenia całej Rusi nie przyniosły jednak rezultatu (bitwa pod Worsklą -1399 r.). W XIV i XV w. wyrósł nowy ośrodek pretendujący do zjednoczenia dziedzictwa św. Włodzi­ mierza - Moskwa. Po opanowaniu okolicznych księstw zwróciła się ona przeciwko głównemu przeciwnikowi - Litwie. Począwszy od 1487 r. (gdy odpadły od Wielkiego Księstwa Litewskiego drobne Księstwa Wierchowskie), oba państwa pozostawały w nieustannym konflikcie. Działania wojenne odnawiały się co kilka lub kilkanaście lat i kończyły się zwykle niekorzystnie dla Litwy (wspomaganej przez Polskę). Stra­ ciła ona olbrzymie terytoria na pograniczu, przede wszystkim Smoleńszczyznę, Siewierszczyznę i Czernichowszczyznę, włącznie z kluczową twierdzą - Smoleńskiem. Po wkroczeniu Iwana IV do Inflant (1558) rozpoczął się kolejny etap wojen, toczący się ze zmiennym szczęściem. Wyprawy Batorego przyniosły ostatecznie Rzeczypospolitej sukces w postaci rozejmu w Jamie Zapolskim (1581). Iwan IV rozszerzył jednak bardzo terytorium swojego państwa, przyłączając do niego m.in. Powołże i rozpoczynając podbój Syberii. Jego polityka wewnętrzna, niesłychanie nawet jak na warunki moskiewskie okrutna, doprowadziła do ukształto­ wania systemu absolutnych rządów - samodzierżawia. Po śmierci Iwana Państwo Moskiewskie ogarnął jednak kryzys. Jego syn Fiodor, uzależnio- P
IX wstąp ч ny całkowicie przez swojego doradcę Borysa Godunowa, był nieudolny i chorowity. Przedwczesna śmierć Fiodora pozwoliła Borysowi objąć tron, jednak w atmosferze pełnej spisków i zamieszek. O niewielkiej po­ pularności Borysa świadczyło np. powszechne oskarżanie go o spowodo­ wanie śmierci brata Fiodora - małego Dymitra, zmarłego w niejasnych okolicznościach w Ugliczu w 1591 r. Niechęć do Godunowa wykorzy­ stał człowiek, o którego tożsamość trwają spory do dzisiaj. W 1602 r. zjawił się on na terytorium Rzeczypospolitej, podając się za ocalonego cudem carewicza Dymitra. Interwencja polska w Moskwie, która nastą­ piła w 1604 r., miała charakter prywatnej wojny w celu poparcia owego rzekomego Dymitra. Wykorzystano przy tym osłabienie i zanarchizowanie Państwa Moskiewskiego. Tego rodzaju okoliczności dawały Rze­ czypospolitej olbrzymią szansę na odwrócenie zasadniczo niekorzystnej w XVI w. tendencji do tracenia coraz to nowych ziem na rzecz Moskwy. Zygmunt III poparł Dymitra, liczył bowiem, że odzyska dzięki niemu Smoleńszczyznę, Siewierszczyznę i Czernichowszczyznę. Żywe były też plany unii z Moskwą. Próbował je realizować, w sposób pokojowy, Lew Sapieha podczas swojego poselstwa do Godunowa w latach 1600-1601. Obalenie Dymitra i osadzenie na tronie Wasyla Szujskiego wcale nie uspokoiło Państwa Moskiewskiego. Przeciwnie, pozycja Wasyla była jeszcze słabsza niż Godunowa. Kraj ogarniało powstanie chłopskie, poja­ wiali się rozliczni, nowi samozwańcy. Przed Rzecząpospolitą otworzyły się duże możliwości. W jakim stopniu zostały one wykorzystane? Spró­ bujemy odpowiedzieć na to pytanie w niniejszej rozprawie. Literatura na temat interwencji polskiej w Moskwie jest obfita, większość pozycji pochodzi jednak sprzed II wojny światowej lub wręcz z XIX w. Zacznijmy od prac polskich. Przeważa w nich nastawienie silnie krytyczne wobec Zygmunta III Wazy, którego wini się za fiasko planu osadzenia na tronie carskim królewicza Władysława. Królowi za­ rzuca się brak wyczucia politycznego, fantastyczne plany katolicyzacji Moskwy, kunktatorstwo. Opinię taką zapoczątkował J. U. Niemcewicz w swoich Dziejach panowania Zygmunta III1, opartych w dużym stop­ niu na siedemnastowiecznej biografii Władysława IV pióra Stanisława Kobierzyckiego1. Jeszcze bardziej radykalny w krytyce króla był Wacław
WSTĘP I 13 Sobieski5. Jego rozprawa, cenna ze względu na dużą liczbę zgromadzo­ nej faktografii i ciekawe niejednokrotnie spostrzeżenia, grzeszy jednak wieloma zbyt łatwymi, pochopnymi sądami4.1 tak cały rozdzialik o fa­ natyzmie króla i religijnych motywach wojny z Moskwą jest właściwie nieudokumentowany. W pracy Sobieskiego brakuje też poważniejszej refleksji nad motywami postępowania Zygmunta III. Historyk ten przyznawał wyłączną rację Żółkiewskiemu, królowi zaś zarzucał, że myślał on o tronie carskim tylko dla siebie, a na kandydaturę Władysła­ wa zgadzał się jedynie pozornie. O wiele bardziej wyważone są opinie A. Darowskiego5. Jego prace są oparte jednak na dość wąskiej bazie źród­ łowej, a tym samym pozbawione wielu istotnych szczegółów koniecz­ nych do dogłębnej analizy zagadnienia. Najbardziej wartościowa jest niewątpliwie książka A. Hirschberga Maryna Mniszchówna6. Wbrew tytułowi nie zajmuje się ona tylko ową „kilkudniową carycą”, lecz omawia szczegółowo działania dyplomatyczne i militarne wojsk Samozwańca II, wiele miejsca poświęcając też posunięciom króla i hetmana Żółkiewskie­ go. A. Hirschberg jest także krytycznie nastawiony wobec Zygmunta III, jego zarzuty są jednak bardziej konkretne i lepiej uzasadnione. Praca A. Andrusiewicza, Dzieje Dymitriad 1612-1614, wbrew tytułowi zajmu­ je się głównie postacią Dymitra I (i sprawami z nim związanymi), a okres po jego śmierci omawia w kilku skrótowych rozdziałach. W roku 1999 ukazała się jednak o wiele bardziej szczegółowa praca tegoż autora na temat wielkiej smuty7. Z pozycji biograficznych należy wymienić przede wszystkim wartościową biografię Zygmunta III pióra H. Wisnera8. Przeciwstawia się ona panującym w naszej historiografii (i literaturze) opiniom o tym władcy jako królu nieudolnym, niesamodzielnym i fana­ tycznym, także w odniesieniu do polityki Zygmunta wobec Moskwy. Książ­ ka A. Prochaski Hetman Stanisław Żółkiewski, mimo że jest obszerna, sprawy moskiewskie traktuje jednak dość skrótowo9. Można jej zarzucić też brak krytycyzmu wobec poszczególnych posunięć hetmana (którego Prochaska bronił we wszystkich swoich pracach). Biografia Żółkiewskie­ go, autorstwa J. Besali (ciekawie napisana), jest oparta wyłącznie na źród­ łach drukowanych i ma raczej popularnonaukowy charakter10. Osobnego omówienia wymaga wartościowa praca J. Maciszewskiego Polska a Mo-
14 WSTĘP s skwa 1603-161811. Zajmuje się ona głównie stosunkiem szlachty polskiej do interwencji w Państwie Moskiewskim. Szczególnie cenne są w niej komentarze dotyczące utworów literackich, publicystycznych i propa­ gandowych poświęconych naszemu wschodniemu sąsiadowi w XVII w. Książka ta zawiera jednak także sporo uwag dotyczących różnych kwe­ stii związanych z działalnością polityczną Zygmunta III wobec Moskwy. Szczegółowymi zagadnieniami związanymi z polityką Polski wobec Moskwy w interesującym nas okresie zajmowali się także: S. Kozłow­ ski11, A. Prochaska13, K. Górski14, K. Tyszkowski15, W. Czapliński16, H. Wisner17, D. Czerska18, L. Podhorodecki19, J. Byliński. Ten ostatni jest autorem dwóch bogato udokumentowanych monografii dotyczących sejmów Rzeczypospolitej z lat 1611 -161310. Omówienie literatury rosyjskiej należy rozpocząć od wzmianki o klasycznej pracy N. Karamzina11. Pisana z pozycji dworskiego histo­ riografa carskiego i oparta w interesujących nas fragmentach na dziele J. U. Niemcewicza zachowała jednak do dziś walory naukowe. Obiek­ tywna i solidna jest wielotomowa Historia Rosji S. M. Sołowiowa11. Dużym stopniem szczegółowości, zwłaszcza jeśli chodzi o wydarzenia w poszczególnych prowincjach Państwa Moskiewskiego, wyróżniają się niektóre prace S. E Płatonowa13. Bogato udokumentowana, choć pisa­ na z pozycji wybitnie antypolskich, jest praca ukraińskiego historyka i pisarza N. Kostomarowa14. Należy wymienić też innych historyków rosyjskich zajmujących się okresem „wielkiej smuty” - D. Buturlina i D. Iłowajskiego (ten ostatni także słynął z ogromnej niechęci do Po­ laków)15. Zagadnieniami związanymi z nadawaniem ziemi i godności w Państwie Moskiewskim przez Zygmunta i Wład^ława zajął się Ł. M. Suchotin16. Carem Wasylem Szujskim interesował się D. W. Cwietajew17. Dzieje tzw. II opołczenia (pospolitego ruszenia przeciwko Pola­ kom i Szwedom), a także rządy kozackie w Moskwie, omówił P. G. Lu­ bomirów. Podobną tematyką zajął się I. Zabielin18. Po przewrocie 1917 г. prawie wszystkie powstałe w Rosji (a później w Związku Radzieckim) prace były pisane w sposób tendencyjny, przy zastosowaniu uprosz­ czeń interpretacyjnych i prymitywnego, propagandowego języka19. Pewne bardziej wartościowe dzieła powstały dopiero po śmierci Stalina.
wstęp I 15 I. P. Szepieliew zajął się osobą przywódcy kozackiego Iwana Zarudzkiego30. Całym okresem wielkiej smuty, ze szczególnym uwypukleniem roli Kuźmy Minina i kniazia Dymitra Pożarskiego, interesował się R. Skrynnikow31. Większość jego prac dotyczy jednak Dymitra I i pro­ blemów z nim związanych. Zagadnienia stosunków polsko-moskiewskich poruszał też w swojej syntetycznej książce B. N. Floria31. Spośród historyków innych narodowości należy wspomnieć przede wszystkim o francuskim jezuicie Paulu Pierlingu, który całe życie poświęcił bada­ niom stosunków między papiestwem a Rosją. Efektem jego ogromnej pracy, poprzedzonej kwerendą archiwalną w całej Europie, jest pięciotomowe dzieło La Russie et le Saint-Siege. Etudes diplomatiques. Nas interesuje tom trzeci, gdzie znajdujemy sporo uwag na temat zabiegów Zygmunta III w Rzymie o poparcie dla jego moskiewskiej wyprawy oraz starań Maryny Mniszchówny o poparcie papieża dla Dymitra II33. Stosunkami między Moskwą a Cesarstwem zajął się historyk z Wiednia W. Leitsch, odnosząc się także do niektórych spraw związanych z inter­ wencją polską34. Niebagatelny problem stosunków moskiewsko-szwedzkich, które rzutowały w dużym stopniu na politykę Rzeczypospolitej wobecjejwschodniegosąsiada,poraszalim.in.:K.Tyszkowski35,J.Rossen36, A. E Gfrórer37, N. Ahnlund’8, G. Barudio39, M. Roberts40. Przede wszyst­ kim należy wymienić znakomite prace H. Almquista41. Historycy okresu „wielkiej smuty” preferowali raczej problemy związane z panowaniem pierwszego Dymitra Samozwańca. Liczba opracowań dotyczących lat 1602-1606 jest znacznie większa niż prac poświęconych latom następnym. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że od II wojny światowej nie powstała (z jednym może wyjątkiem) praca, która na podstawie nowych materiałów źródłowych spróbowałaby jesz­ cze raz omówić złożony problem relacji polsko-moskiewskich za Zyg­ munta III. Książka J. Maciszewskiego jest bowiem (jak już wspomniano) raczej studium dotyczącym kształtowania się opinii szlacheckiej wobec polskiej polityki wschodniej. Jedynie przywołana już praca A. Andrusiewicza w nowy sposób ujmuje dzieje I Samozwańca (co czyni zresztą w interesujący sposób). Niniejsza rozprawa jest próbą zarysowania po­ lityki polskiej wobec Moskwy w latach 1607-1612 na podstawie źródeł
WSTĘP^ dotąd znanych, jak również tych, do których historycy jeszcze nie sięgali lub korzystali z nich w sposób niedostateczny. Omawiana tematyka jest na tyle rozpoznana, że nie może być mowy o rewelacyjnych odkryciach i ujęciu tematu idącym zupełnie w poprzek dotychczasowych ustaleń historiografii. Można natomiast, i taka próba jest tu czyniona, odrzucić wiele stereotypów pokutujących w naszej nauce jeszcze od XIX w. Moż­ na też, co także jest celem niniejszej rozprawy, wyjaśnić niektóre pro­ blemy sporne, rozwinąć wątki niesłusznie dotąd pomijane, zatrzymać się nad źródłami, które nie wzbudziły zainteresowania historyków (a takie trafiają się nawet wśród materiałów opublikowanych). Prezentowana rozprawa dotyczy problemów dyplomacji i poli­ tyki. Pragniemy zastanowić się nad motywami, które skłoniły króla do podjęcia interwencji w Moskwie. Chcemy też przenalizować wszelkie działania dyplomatyczne, które podjęła Rzeczpospolita, aby osiągnąć cele swojej polityki wobec Moskwy - osadzenie na tronie carskim króla lub królewicza, odzyskanie spornych terytoriów, mniej lub dalej idące podporządkowanie Państwa Moskiewskiego. Warto podkreślić, że Zyg­ munt III, podejmując interwencję w Moskwie, liczył przede wszystkim na dyplomację, sądząc, że działania zbrojne będą konieczne w stopniu jedynie ograniczonym. Pragniemy też dokładnie przeanalizować kon­ flikt, który narastał między dwoma głównymi aktorami ówczesnych wy­ darzeń - królem i hetmanem Stanisławem Żółkiewskim, a wywołany był odmienną oceną realiów politycznych. Na temat tego sporu, a zwłasz­ cza motywów, którymi kierował się Zygmunt III, krytykując układ mo­ skiewski z 2.7 VIII 1610 r., narosło wiele nieporozumień. Sporo miejsca poświęcono też rokowaniom dyplomatycznym na niec^niższym szczeb­ lu - rozmowom z oblężonymi Smoleńszczanami, rokowaniom Jana Pio­ tra Sapiehy z Prokopem Lapunowem czy wysłanników króla z wojskami drugiego Samozwańca. Z tym ostatnim zagadnieniem łączy się pewien problem metodyczny. Otóż nie jest przedmiotem niniejszej rozprawy dokładne omawianie rokowań obozu królewskiego z poszczególnymi dowódcami wojskowymi, dotyczących głównie wypłaty żołdu. Są to za­ gadnienia tak obszerne i złożone, że mogłyby z powodzeniem stać się te­ matem osobnej rozprawy. Niekiedy jednak (jak w przypadku poselstwa
WSTĘP I !7 Stanisława Stadnickiego i jego towarzyszy do Tuszyna jesienią 1609 r.) rozmowy z wojskiem tak bardzo łączyły się z problemem polityki króla wobec Moskwy, że nie sposób było ich pominąć. Zastrzeżenie drugie: rozprawa niniejsza nie zajmuje się zasadniczo działaniami wojennymi prowadzonymi przez wojska królewskie lub polskie, popierające Dymi­ tra II. Omówione są one o tyle, o ile jest to konieczne do zrozumienia kwestii związanych z dyplomacją i polityką. Zakres chronologiczny pracy obejmuje okres od lata 1607 r. do lutego 1613 r. Pierwsza data ma związek z pojawieniem się postaci dru­ giego Samozwańca, które rozpoczęło kolejny etap interwencji polskiej w Moskwie. Najpierw miała ona charakter „prywatnej wojny” polskich oddziałów, potem już oficjalnej wojny polsko-moskiewskiej. Data druga łączy się z wyborem Michała Romanowa na tron carski i oznacza kres, teoretycznego przynajmniej, uznawania królewicza Władysława za cara w Państwie Moskiewskim. Daty te wyznaczają więc okres dość zwarty, będący wyraźnym etapem w stosunkach polsko-moskiewskich. Obejmu­ ją one w istocie okres od pojawienia się poważnych koncepcji osadzenia na tronie carskim króla lub królewicza, przez próby zrealizowania tych koncepcji aż do momentu ich faktycznego zaprzepaszczenia. W rozdzia­ le pierwszym omówiono retrospektywnie pewne zagadnienia dotyczące wydarzeń z roku 1606 i początków 1607 jako konieczne do zrozumienia problematyki okresu nas interesującego. Praca podzielona została na cztery rozdziały, zasadniczo według kryterium chronologicznego. Wewnątrz rozdziałów zastosowano narra­ cję chronologiczną lub chronologiczno-rzeczową. Rozdział pierwszy omawia rokowania polsko-moskiewskie po śmierci Dymitra I, pojawienie się koncepcji interwencji w Moskwie, przesłanki, które zadecydowały o tym, że król postanowił wyruszyć na wyprawę, i przygotowania do niej. Analizuje też metody, którymi Zyg­ munt III próbował przekonać ogół szlachecki o konieczności wyprawy na wschód. Sporo miejsca zajmuje omówienie działalności Dymitra I i jego wojsk, które odgrywały przecież kluczową rolę w planach królew­ skich. Nieco uwagi poświęcamy też działalności dyplomatycznej przed­ stawicieli króla na pograniczu litewsko-moskiewskim wiosną i latem 1609 r.
i8 I WST^ Rozdział drugi obejmuje okres od września 1609 r. do czerwca roku następnego. Omówiono w nim rozmowy wysłanników królew­ skich z żołnierzami i bojarami w Tuszynie, a także rokowania w obozie pod Smoleńskiem. Zajęto się też próbami rozmów z Wasylem Szujskim. Sporo miejsca poświęcono układowi z bojarami pod Smoleńskiem, stanowiącemu o objęciu tronu moskiewskiego przez królewicza i tym­ czasowym sprawowaniu władzy w Państwie Moskiewskim przez Zygmunta III. Omówiono także próby nakłonienia Smoleńska do kapi­ tulacji na drodze dyplomatycznej. Rozdział trzeci opisuje rokowania Stanisława Żółkiewskiego pod Carowym Zajmiszczem i układ, który hetman zawarł z bojarami 27 VIII 1610 r. Dużo miejsca poświęcono problemowi stosunku Zyg­ munta III do tego układu. Omówione są także rozmowy posłów z Moskwy - Wasyla Golicyna, metropolity Filareta i innych w obozie smoleńskim, oraz wymiana korespondencji, poselstw i wysłanników mię­ dzy obozem królewskim a Moskwą, aż do czerwca 1611 r. Osobny pro­ blem to narastanie nastrojów opozycyjnych w Moskwie i całym Państwie Moskiewskim i próby przeciwdziałania tym nastrojom podejmowane przez Stanisława Żółkiewskiego, Aleksandra Gosiewskiego i niektórych bojarów. Omówiono tu także rokowania obozu królewskiego z oblężo­ nymi w Smoleńsku. Rozdział kończy się na zdobyciu Smoleńska przez Zygmunta III w czerwcu 1611 r. Rozdział czwarty obejmuje okres od czerwca 1611 r. do lutego 1613г. Omówiono w nim triumfalny sejm w Warszawie jesienią 1611 r., na któ­ rym wiele miejsca zajęły sprawy moskiewskie. Sporo uwagi poświęcono poselstwu bojarów popierających królewicza Władysł^va do Warszawy na przełomie i6nii6izr. Opisano też przygotowania Zygmunta III do nowej wyprawy na Moskwę, jej przebieg i nieudane próby nawią­ zania rokowań ze stolicą. Omówiono też dwuznaczne kontakty Jana Piotra Sapiehy z powstańcami moskiewskimi. Zajęto się także we­ wnętrzną sytuacją w Moskwie aż do wyboru Michała Romanowa na tron carski. Podstawą niniejszego opracowania są źródła, zarówno drukowane, jak i archiwalne. Zacznijmy od pierwszej kategorii. W XIX w. w Rosji
WSTĘP podjęto ogromną pracę nad wydawnictwami źródłowymi, która zaowo­ cowała dużą liczbą zbiorów listów, dokumentów i pamiętników. Znajdu­ je się wśród nich wiele materiałów przydatnych także do niniejszej pracy. Należy wymienić przede wszystkim dwa tomy (1 i 13) Rosyjskiej Biblio­ teki Historycznej^. Pierwszy z nich zawiera źródła dotyczące interwencji polskiej w Moskwie autorstwa Polaków. Drugi - wybór moskiewskich latopisów, relacji i pamiętników. Cenny jest drugi tom i suplement do Historiae Russiae Monumenta wydane przez A. Turgieniewa43. Wie­ le interesujących materiałów zawiera też Sobranije Gosudarstwiennych Gramot i Dogoworow (cz. z)44. Należy wspomnieć o różnych wydawnic­ twach tzw. Archeograficznych Komisji45, a także o zbiorach akt P. Muchanowa46 i kniazia Chiłkowa47. Najcenniejszym niewątpliwie zbiorem źródeł są wydane przez S. A. Biełokurowa dwa tomy (137 i 14г) Sbornika Imperatorskogo Russkogo Istoriczeskogo ObszczestwaĄi. Zawierają one przede wszystkim (choć nie tylko) dokumenty oficjalne: listy dy­ plomatyczne, instrukcje dla poselstw, treści przemówień i zawieranych układów. Wydane tuż przed I wojną światową nie zostały one do dzisiaj w pełni wykorzystane przez historyków polskich i rosyjskich. Spośród ogromnej liczby ciekawej korespondencji dotyczącej spraw politycznych opublikowano niewiele. Wydane przez A. Bielowskiego i T. Lubomir­ skiego listy hetmana Żółkiewskiego stanowią szacunkowo zaledwie kilka procent zachowanych listów tej wybitnej postaci49. To samo do­ tyczy korespondencji Jana Karola Chodkiewicza, opublikowanej przez W. Chomętowskiego50. Pewna część ciekawych listów z Archiwum Radziwiłłów została ogłoszona przez A. Sokołowskiego5'. Duże frag­ menty listów Lwa Sapiehy do żony, pochodzące z Biblioteki Ordynacji Zamoyskich, przytacza w jednym ze swoich artykułów A. Prochaska51. Fragmenty korespondencji Maryny i Jerzego Mniszchów opublikował J. U. Niemcewicz53. Część listów króla, biskupów i innych dygnitarzy do papieża, nuncjusza i sekretarza stanu wydał A. Theiner54. Opublikował on m.in. niektóre relacje nuncjusza E Simonetty zawierające pewne in­ formacje o sprawach moskiewskich. Bardzo cenne są dzienniki i pamiętniki pisane przez osoby czynne w ówczesnych wydarzeniach. Pisali je głównie Polacy, gdyż w Moskwie
го wsTęp zwyczaj ten nie był jeszcze szeroko rozpowszechniony. Najgłośniejsze są oczywiście wspomnienia S. Żółkiewskiego Początek i progres wojny moskiewskiej^. Mimo iż pisane kilką lat po omawianych wydarzeniach i dość subiektywne, dostarczają one wielu cennych informacji. Równie wartościowe są pamiętniki i dzienniki żołnierzy: Samuela Maskiewicza, podwojewodziego nowogrodzkiego56, Mikołaja Scibora Marchockiego57, Jana Piotra Sapiehy58, starosty uświackiego, Józefa Budziły, chorą­ żego mozyrskiego59, anonimowego autora Wyprawy Króla Jegomości60. Cenne są też dzienniki i wspomnienia Polaków przebywających w nie­ woli moskiewskiej. Należy tu wymienić relację zawartą w tzw. Diariuszu Widawa Diamentowskiego61, pamiętniki Stanisława Niemojewskiego, podstolego koronnego61, księdza Kaspra Sawickiego6’. Ciekawe są tak­ że spostrzeżenia spisane przez ludzi innych narodowości, przebywających w tym czasie w Państwie Moskiewskim: holenderskiego kupca Izaaka Massę64 i Niemca Konrada Bussowa (właśc. Martina Bera)65. Dużą war­ tość mają również dzieła historiograficzne, dotyczące zagadnień będących wówczas historią najnowszą. Należy tu wymienić przede wszystkim pra­ cę S. Kobierzyckiego o Władysławie IV66, Kronikę Pawła Piaseckiego67 i Skazanije Awraamija Palicyna mnicha w klasztorze Troicko-Siergiejewskim68. W pracy niniejszej wykorzystano także opublikowane źród­ ła związane z sejmami Rzeczypospolitej i sejmikami partykularnymi69. Wykorzystano również liczne materiały archiwalne zgromadzo­ ne w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie, Riksarkivet w Sztokholmie, Haus-, Hof- und Staatsarchiv w Wiedniu, Bibliotece im. Raczyńskich w Poznaniu, Bibliotece Narodowej w Warszawie, Bi­ bliotece Jagiellońskiej w Krakowie, Bibliotece Polskiej^Akademii Nauk w Krakowie, Zbiorach Czartoryskich w Krakowie, Bibliotece Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu, Bibliotece Polskiej Aka­ demii Nauk w Kórniku, Archiwum Archidiecezji Warmińskiej w Ol­ sztynie i Archiwach Państwowych w Gdańsku i Toruniu. Najciekawsze i najmniej dotąd wykorzystywane przez historyków materiały pochodzą z Riksarkivet w Sztokholmie. Znajdują się tam ar­ chiwalia wywiezione z Polski w latach 1626-1629 oraz w okresie „poto­ pu” szwedzkiego. W przypadku korespondencji są to w dużym stopniu
WSTęp oryginały. Spośród olbrzymiej, zajmującej kilkanaście grubych teczek kolekcji listów pisanych do Wawrzyńca Gembickiego, za najciekawsze należy uznać listy Jakuba Zadzika, wówczas sekretarza królewskiego70. Pisane pięknym językiem, w sposób chłodny i obiektywny, świadczą o niezwykłej inteligencji, przenikliwości, a nawet poczuciu humoru au­ tora. Zadzik pełnił funkcję niejako urzędowego informatora Gembic­ kiego, stąd pisywał często, regularnie i zamieszczał w listach wszelkie dostępne informacje. Robił tak zresztą przez kilkanaście lat. Jego spra­ wozdania i osobiste oceny pozwalają lepiej zrozumieć konflikt, który na­ rastał między królem a hetmanem Żółkiewskim od lipca 161 o r. Zadzik dostarcza także kapitalnych wręcz informacji o wyprawie na Moskwę jesienią 1612. r. Warto dodać, że tylko niewiele spośród listów Zadzika zostało wykorzystanych przez historyków. Równie cenne są, znajdu­ jące się w kolekcji Skokloster Samlingen, listy Jana Hrydzicza, pisarza ruskiego w kacelarii litewskiej, od 1611 r. sekretarza królewskiego71. Skierowane są one wyłącznie do Lwa Sapiehy, kanclerza litewskiego. Hrydzicz, etatowy niemalże dyplomata, specjalizujący się w rokowa­ niach z Moskwą (był później jednym ze współtwórców rozejmu w Dywilinie), w interesującym nas okresie jeździł kilkakrotnie w różnych misjach do Moskwy i do oddziałów Jana Piotra Sapiehy. Listy jego za­ wierają wiele ciekawych spostrzeżeń i informacji, zwłaszcza dotyczących sytuacji w Moskwie latem 1610 r. i rokowań Żółkiewskiego z bojarami. Korespondencję Jana Hrydzicza z Archiwum Sztokholmskiego znał A. Prochaska, który sporządził z niej odpisy, znajdujące się przed 1945 r. w Tekach Prochaski w Ossolineum we Lwowie. Sam jednak z nich nie korzystał. Jedynym historykiem, który sięgnął do tych odpisów, był K. Tyszkowski71. Interesował go jednak tylko okres 1613-1615, można więc powiedzieć, że z wcześniejszych listów Jana Hrydzicza nie korzy­ stał nikt. Po wojnie odpisy Prochaski zostały bowiem we Lwowie i były dla badaczy polskich niedostępne. W Sztokholmie odnaleziono także, nieznane dotąd zupełnie, listy Stanisława Żółkiewskiego i Aleksandra Gosiewskiego, które zostały wykorzystane w niniejszej pracy75. Spośród korespondencji sztokholmskiej odnotowanej w katalogach przebadano m.in. listy Zygmunta III, Feliksa Kryskiego, Wawrzyńca Gembickiego,
WSTĘP Stanisława Żółkiewskiego, Szymona Rudnickiego, Andrzeja Boboli, li­ sty deliberatoryjne licznych senatorów do króla i inne. W Riksarkivet Stockholm znajduje się też egzemplarz księgi (być może jest to jedna z „półurzędowych” ksiąg podkanclerskich Feliksa Kryskiego) zawiera­ jący ogromną liczbę materiałów z lat 1609-16n74. Jest on nieco bar­ dziej kompletny od innego egzemplarza tej księgi przechowywanego w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu75. Znajduje się tam m.in. dziennik spod Moskwy, będący fragmentem (urwanym na październiku 1609 r.) relacji drukowanej w pierwszym tomie Russkoj Istoriczeskoj Biblioteki {Wyprawa KrólaJego Mości...). Jako że jest to zapewne bezpośredni odpis z oryginału, w niniejszej pracy korzystano raczej z tej wersji, zwłaszcza w cytatach76. Inne kopie tej wartościowej relacji znajdują się w Bibliotece Jagiellońskiej77. Dużą wartość mają kopiariusze dokumentów znajdujące się w bibliotekach, a pochodzące ze zbiorów (lub sporządzone przez) A. Naruszewicza, J. U. Niemcewicza, S. Gołębiowskiego, Ł. Gołębiow­ skiego, A. Pawińskiego78. Wiele interesujących spostrzeżeń zawierają relacje nuncjusza papieskiego w Archiwum Watykańskim, skopiowane i częściowo przetłumaczone w Tekach Rzymskich79. Wykorzystano tak­ że liczną, znajdującą się w polskich zbiorach korespondencję, diariusze sejmów, memoriały, drobne relacje i pamiętniki. Poza materiałem źródłowym wykorzystano też scharakteryzowa­ ną na wstępie literaturę przedmiotu, której pełny wykaz znajduje się na końcu pracy. W cytowanych w tekście źródłach modernizowano pisownię we­ dług odpowiednich instrukcji80. Pozostawiono jednak duże litery w wy­ razach, tam gdzie zgodne było to z duchem pisov^ii staropolskiej (np. w słowach, takich jak: „Sejm”, „Jego Królewska Mość”, „Hospo­ dar”, „Monarchia”, „Stolica”, „Carstwo”, „Rycerstwo” itp.). W przypadku zwrotu „Jego Królewska Mość” i podobnych wyrażeń zmieniono pierw­ sze litery na duże nawet w źródłach drukowanych. W tym okresie bo­ wiem zwroty dotyczące osoby monarchy pisano zazwyczaj dużą literą. Przy imionach i nazwiskach rosyjskich postępowano zgodnie z tradycją historiografii polskiej. Pisano więc np.: „Fiodor Mścisławski”, „Dymitr Pożarski”, chociaż poprawniej byłoby: „Fiodor Mstisławskij”, „Dmitrij
WSTĘP I Pożarskij”. Po imionach nie podawano stosowanego w tradycji rosyjskiej patronimikum. Wyjątkiem były osoby o takim samym imieniu i nazwi­ sku, którym dodawano patronimikum w celu ich odróżnienia. Trady­ cyjną, РПУ)?Ч w polskiej historiografii pisownię stosowano też przy nazwach miejscowości. Pewne trudności łączą się z terminologią doty­ czącą Ziemi Siewierskiej i Ziemi Czernichowskiej. O olbrzymim chaosie w nazewnictwie tych ziem (i niemożności ich precyzyjnego rozgranicze­ nia) pisał już S. M. Kuczyński81. W pracy niniejszej terytoria te określa­ no (za S. M. Kuczyńskim) jako „Siewierszczyznę i Czernichowszczyznę” lub „Ziemię Siewiersko-Czernichowską”. Pragnę jednak zwrócić uwagę, że w przytaczanych cytatach słowem „Siewierszczyzna” („Ziemia Sie­ wierska”) określano zazwyczaj całą Ziemię Siewiersko-Czernichowską. Niekiedy za część Siewierszczyzny uważano w XVII w. także Smoleńsk i Ziemię Smoleńską. Wszystkie daty podane według kalendarza juliań­ skiego przeliczono na gregoriański. Odległości wyrażone w ówczesnych relacjach w milach przeliczono na kilometry. Wobec jednak niemożno­ ści ustalenia, o jakie mile chodziło, podano je z pewnym przybliżeniem. Wszystkie wtrącenia wewnątrz cytatów, w nawiasach kwadratowych, po­ chodzą od autora. W przypisach umieszczono niekiedy także sygnatury archiwalne źródeł, które zostały już opublikowane. Powodem tego jest fakt, że niektóre wydawnictwa źródłowe, zwłaszcza rosyjskie, są w Polsce niezwykle rzadkie i dociekliwemu Czytelnikowi być może łatwiej będzie odnaleźć interesujący dokument w archiwum niż w bibliotece. Na zakończenie pragnę serdecznie podziękować prof. Januszowi Malikowi za życzliwe rady i pomoc przy pisaniu niniejszej książki. Wyra­ zy wdzięczności za cenne i wnikliwe uwagi kieruję też do prof. Henryka Wisnera, prof. Władysława Serczyka, prof. Stanisława Alexandrowicza i prof. Jana Seredyki. Dziękuję też moim przyjaciołom: Zbigniewowi Nowkowi, Mieczysławowi Górze, Romanowi Backerowi, Arkadiuszowi Czwołkowi, Olgierdowi Dubowikowi, Radzimirowi Prusowi-Grobelskiemu, Jarosławowi Garbowskiemu, Michałowi Białkowskiemu i An­ drzejowi Rybie za pomoc w przygotowaniu tej publikacji.
14 I WSTĘPU Przypisy 1 J. U. Niemcewicz, Dzieje panowania Zygmunta III, 1.1-3, Kraków 1860. 1 S. Kobierzycki, Historia Vladislai Poloniae et Sueciaeprincipis, Dantisci 1655. ’ W. Sobieski, Żółkiewski na Kremlu, Warszawa-Lublin-Łódź-Poznań-Kraków 1920. 4 Zob. np. s. 61-62. 5 A. Darowski, Elekcja Władysława IV na cara, Dyplomatyczne spory o Samozwań­ ców, Prawa Władysława do korony carskiej, w: Szkice historyczne, seria 2, Sankt-Petersburg 1895. 6 A. Hirschberg, Maryna Mniszchówna, Lwów 1927. 7 A. Andrusiewicz, DziejeDymitriad 1602-1614,1.1-2, Warszawa 1990; idem, Dzie­ je wielkiej smuty, Ka.towi.ce 1999. 8 H. Wisner, Zygmunt III Waza, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991. ’ A. Prochaska, Hetman Stanislaw Żółkiewski, Warszawa 1927. 1 ° J. Besala, Stanisław Żółkiewski, Warszawa 1988. 11 J. Maciszewski, Polska a Moskwa 1603-1618. Opinie i stanowiska szlachty polskiej, Warszawa 1968. 11 S. Kozłowski, Elekcja królewicza Władysława Wizy na tron moskiewski, Przegląd Po­ wszechny, t. 22:1889. 13 A. Prochaska, Hetmana Stanisława Żółkiewskiego traktat pod Moskwą 1610, Prze­ gląd Historyczny, t. 13: 1911; idem, Wyprawa na Smoleńsk (Z listów litewskiego kanclerza r. 1609-1611), Kwartalnik Litewski, 1911. 14 K. Górski, Oblężenie Smoleńska w latach 160^-1611 i bitwa pod Kłuszynem, Prze­ wodnik Naukowy i Literacki, t. 2 3: 1885. 15 K. Tyszkowski, Wojna o Smoleńsk 1613-1615, Lwów 1932. 16 W. Czapliński, Główne nurty myśli politycznej w Polsce w latach 1587-1655, w: O Pol­ sce siedemnastowiecznej. Problemy i sprawy, Warszawa 1966. 17 H. Wisner, Dyplomacja polska w latach 1572-1648, w: Historia dyplomacji polskiej, t. 2:1572-1795, pod red. Z. Wójcika, Warszawa 1982. '8 D. Czerska, Między „smutą” a kryzysem lat40. XVII w., Kraków 1978; eadem, Po­ lacy na zesłaniu za panowania Wasyla Szujskiego, w: Między Wschodem a Zacho­ dem. Rzeczpospolita w XVI-XVIII w. Studia ojiarowane Zbigniewowi Wójcikowi w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, Warszawa 1993; eadem, Dymitr Samozwaniec, Wrocław 1995. 17 L. Podhorodecki, Jan Karol Chodkiewicz, 15 60-1621, Warszawa 19 8 2; idem, Wazo­ wie w Polsce, Warszawa 1985; idem, Stanislaw Żółkiewski, Warszawa 1988. 10 J. Byliński, Sejm z roku 1611, Wrocław 1970; idem, Dwa sejmy z roku 1613, Acta Universitatis Wratislaviensis, Prawo CXVII, Wrocław 1984. 11 N. M. Karamzin, Istorija gosudarstwa Rosijskogo, t. 11 -12, Sankt-Pietierburg 1831; tłum, polskie: Historyapaństwa rossyiskiego, przeł. G. Buczyński, t. 11 -12, Warsza­ wa 1827; wyd.niemieckie: GeschichtedesRussischenReichs,Leipzig 1833.
WSTĘP I 25 11 S. M. Sołowiow, Soczinienia, kn. 4: Istorija Rossii s drewniejszych wremien, t. 7-8, Moskwa 1989. 13 S. F. Płatonow, Oczerki po istorii smuty w Moskowskom Gosudarstwie XVI-XVII w., Sankt-Pieterburg 1899; idem, Smutnoje wremia, Praga 192.4; repr.: The Hague 1965. 14 N.I. Kostomarow, Smutnoje wremia Moskowskogo Gosudarstwa w naczale XVII stoletija (1604-1613), t. 1, Sankt-Pietierburg 1868. 15 D. Buturlin, Istorija smutnego wremieni w Rossii, t. 1-3, Sankt-Pietierburg 1839­ -1846; D. Iłowajskij, Smutnoje wremia Moskowskogo Gosudarstwa, Moskwa 1894 (repr.: The Hague-Paris 1970). 16 Ł. M. Suchotin, Ziemielnyje pożałowanija w Moskowskom Gosudarstwie pri carie Władysławie 1610-1611 gg., Moskwa 1911. 17 D.Cwietajew, Car Wasilij Szujskij i miestapogrebienijajego w Pohze,t. 1-2, Warsza­ wa 1901. 18 P. G. Lubomirów, Oczerk istorii niżegorodskogo opołczenija 1611-1613 gg., Pietrograd 1917; I. E. Zabielin, Minin i Pożarskij, Priamyje i kriwyje w smutnoje wremia, Moskwa 1896. 19 A. I. Kozaczenko, Rozgrompolskoj interwencii w naczaleXVII wieka, Moskwa 1939; A. A. Sawicz, Polsko-litowskaja interwencja w epochu wielikoj moskowskoj smuty, Perm 1927; W. I. Sznukow, Narodnaja borbaprotiwpolskich iszwedskich okkupantow w naczaleXVIIwieka, Istoriczeskij Zurnał, nr 1 -2,1945; W. Malcew, Borba za Smoleńsk, Smoleńsk 1940 i in. 50 I. S. Szepieliew, Miesto i charakter dwiżenija I. M. Zaruckogo w period krestianskoj wojny i polsko-szwedskoj interwencji (do uchoda jego iz pod Moskwy) 1606-1621 gg., w: Krestianstwo i klassowaja borba wfeodalnojRossii, Leningrad 1967. 31 R. Skrynnikow, Minin i Pożarskij. Chronika Smutnogo Wremieni, Moskwa 1981; idem, Rossija w naczaleXVII w. „Smuta”, Moskwa 1988; idem, Rossija posle opricziny, Leningrad 1975; idem, Rossija nakanunie„smutnogo wremieni”, Moskwa 1980. 31 B. N. Floria, Russko-polskije otnoszenija o politiczeskoje razwitie Wostocznoj Jewropy po wtorojpołowinieXVI-naczaleXVII w., Moskwa 1978. ” P. Pierling, La Russie et le Saint-Siłge. Etudes diplomatiques, t. 3, Paris 1901; idem, Iz Smutnogo wremieni. Stati i zamietki, Sankt-Pietierburg 1902. 34 W. Leitsch, Moskau und die Politik des Kaiserhofes im XVIIJahrhundert, 1 Teil: 1604-1654, Graz-Kóln i9 6 0; idem, Hatte Zar Vladislav Zigimuntowic der „Smu­ ta” ein Ende bereiten konnen? Zur Denkschrift des Filrsten KrzysztofZbaraski vom Herbst 1610, Forschungen zur Osteuropaischen Geschichte, Bd. 46: 1992. 35 K. Tyszkowski, Gustaw AdolfwobecPolskiiRosji (i6n-i6i6),Lwbvf 1930 (nadb.z: Rocznik Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, t. 3). 36 J. Rossen, Svensk Historia, t. 1, Stockholm 1962. 37 A. F. Gfrórer, Geschichte Gustaw Adolphus, Konig von Schweden, Stuttgart-Lipsk 1837. N. Ahnlund, Axel Oxenstierna intill Gustav Adolf dbd, Stockholm 1940. 39 G. Barudio, Gustaw Adolfder Grosse, Frankfurt 1982. 40 M. Roberts, Gustavus Adolphus, t. 1, London-New York-Toronto 1953.
2.6 I wst^p 41 H. Almquist, Sverige och Ryssland, 1595-1611, Uppsala 1907; idem. Die Carenwahl desJahres 1613. Die Schwedische Thronkandidatur und ihre Vorgeschichte, Zeitschrift fiir Osteuropaische Geschichte, Bd. 3: 1913. 41 Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka izd. Archeograficzeskoju Kommisjeju, t. 1, Sankt-Pietierburg 1872, t. 13, Sankt-Pietierburg 1909. 45 A. N. Turgieniew, Historiae Russiae Monumentu, t. 2, Suplement, Sankt-Pietierburg 1841-1848 (dalej cyt. HRM). 44 Sobranije Gosudarstwiennych Gramot i Dogoworow chraniaszczichsia w gosudurstwiennom kolegii inostrunnych diei, t. 2, Moskwa 1819 (dalej cyt. SGGiD). 45 Akty istoriczeskije sobrunnyje i izdannyje Archeograficzeskoju Kommisieju, t. 2:/598-/613, Sankt-Pietierburg 1841 (dalej cyt. Akty istor.j, Akty otnasiuszczijesiu k istorii Zupudnoj Rossii izdawajemyje Archeograficzeskoju Kommisieju, t. 4:1588-1632, Sankt-Pietierburg 1851; Akty sobrannyje w bibliotiekach i archiwach Rossijskoj im­ perii Archeograficzeskoju Ekspediciju Akademii Nauk, t. 2, Sankt-Pietierburg 1836 (dalej cyt. Akty Archeogruf). 46 P. Muchanow, Autentyczne świadectwa o wzajemnych stosunkach pomiędzy Rossyą a Polską, szczególniej zaś od czasów Samozwańców w Rossyi, Wrocław 1840; wersja rosyjska: Moskwa 1836. 47 Sbornik kniazia Chilkowa, Sankt-Pietierburg 1879. 48 Sbornik Imperatorskogo Russkogo Istoriczeskogo Obszczestwa, wyd. S. A. Biełokurow (dalej cyt. SIRIO), 1.137, Moskwa 1912, t. 142, Moskwa 1913. 49 Pisma Stanisława Żółkiewskiego, wyd. A. S. Bielowski, Lwów 1861; Listy Stanisława Żółkiewskiego /584-/620, wyd. T. Lubomirski, Kraków 1868. 50 KorespondencyeJana Karola Chodkiewicza, wyd. W. Chomętowski, Biblioteka Or­ dynacji Krasińskich, Muzeum Konstantego Swidzińskiego, t. 1, Warszawa 1875. 5' Archiwum domu Radziwiłłów, w: Scriptores Rerum Polonźcarum, wyd. A. Sokołow­ ski, t. 8, Kraków 1881. 51 A. Prochaska, Wyprawa na Smoleńsk (z listów litewskiego kanclerza r. /609-/6//), Kwartalnik Litewski, 1911. Listy Lwa Sapiehy do żony, Biblioteka Narodowa, В OZ 941. 944” J. U. Niemcewicz, op. cit., dodatki na końcu każdego tomu. 54 A. Iheiner, Petera Monumentu Poloniae et Lithuaniae gentimquefinitimarum illustrantia, t. 3, Romae 1863. ^ 55 S. Żółkiewski, Początek i progres wojny moskiewskiej, w: A. Bielowski, op. cit.; także wyd. J. Maciszewskiego, Warszawa 1966. 56 Pamiętniki Samuela i Bogusława Kazimierza Maskiewiczów, wyd. A. Sajkowski, Wrocław 1961. 57 T. Marchocki, Historya woyny moskiewskiej, Poznań 1841. 58 Dziennik Jana Piotra Sapiehy (/608-/6//), w: Polska a Moskwa w Ipołowie wieku XVII, wyd. A. Hirschberg, Lwów 1901 (dalej cyt. Dziennik Sapiehy). 59 J. Budziło, Wojna moskiewska wzniecona iprowadzona z okazjifałszywych Dymitrów od /603 do /6/2 r., oprać. J. Byliński i J. Długosz, Wrocław 1995; także w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, 1.1.
WSTĘP I l7 to Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, 1.1. 61 Dyaryusz Wacława Dyamentowskiego, w: Polska a Moskwa (dalej cyt. Diariusz Diamentowskiego); fragmenty publikowane w: Dniewnik Maryny Mniszech, w: Skazanija Sowriemiennikow o Dimitrii Samozwance, wyd. N. Ustriałow, t. 4, Sankt-Pietierburg 1834; HRM, 1.1, s. 155-196;}. Szujski, Maryna Mniszchówna i dwaj Samozwance, vr: DziełaJózefa Szujskiego, wydanie zbiorowe, seria 2, t. 5 (Opowiada­ nia i roztrząsania historyczne, t. 1), Kraków 1885,5. 275-295. Między poszczegól­ nymi wydaniami istnieją drobne różnice. Na ten temat zob.: A. Hirschberg, wstęp do: Połska a Moskwa; W. Kętrzyński, Dyarusze Wacława Dyamentowskiego i Marci­ na Stadnickiego o wyprawie cara Dymitra, Przegląd Historyczny, t. 7: 15)08, zwłaszcza s. 274. Zob. też: A. Andrusiewicz, op. cit., t. 2, s. 225, p. 12. W. Kętrzyński przeko­ nująco przypisuje autorstwo tzw. Diariusza Diamentowskiego Abrahamowi Rożniatowskiemu; W. Kętrzyński, op. cit. 61 Pamiętnik Stanisława Niemojewskiego (1606-1608), wyd. A. Hirschberg, Lwów 1899 (dalej cyt. PamiętnikNiemojewskiego). 65 Zamieszczony w: Ks.Jana Wiełewickiego TJdziennik domu zakonnego 00. jezuitów u s'w. Barbary w Krakowie, t. 2, wyd. W. Chotkowski, Kraków 1886, w: Scriptores Rerum Polonicarum, t. 10; także: HRM, t. 2. 64 1. Massa, Histoire desguerres de laMoscovie (1601-1610), t. 1, Bruxelles 1866. 65 К. Bussow, Moskowskaja chronika 1584-1613, Moskwa-Leningrad 1961. 66 S. Kobierzycki, op. cit. Ostatnio ukazał się polski przekład tego dzieła (S. Kobierzycki, Historia Władysława, krółewiczapolskiego i szwedzkiego, oprać. J. Byliński i W. Kaczo­ rowski, Wrocław 2005). W niniejszej publikacji korzystano z pierwodruku. 67 Kronika Pawła Piaseckiego, biskupa przemyskiego, przeł. J. Bartoszewicz, Kraków 1870. 68 Skazanije Awraamija Pałicyna, wyd. O. A. Dierżawina i E. W. Kołosow, Moskwa-Leningrad 1955. 69 Polumina legum, t. 2, wyd. J. Ohryzko, Petersburg 1859 (dalej cyt. VL); Akta sejmi­ kowe województwa krakowskiego, t. 1:1572-1620, wyd. S. Kutrzeba, Kraków 19 3 2; Akta grodzkie i ziemskie z czasów Rzeczypospolitej Polskiej z archiwum tzw. bernar­ dyńskiego we Lwowie, t. 20; Lauda wiszeńskie 1572-1648, wyd. A. Prochaska, Lwów 1909, t. 24; Lauda sejmikowe halickie 1575-165)5, wyd. A. Prochaska, Lwów 1931; Akta sejmikowe województwpoznańskiego i kaliskiego, 1.1,1572-1632, wyd. W. Dworzaczek, cz. 1: /572-1616, Poznań 1957. 70 Omawianego okresu dotyczy vol. 1 o 5 w RaS, EP. 71 RaS, SkS, E8604 (d. 341). 71 K. Tyszkowski, Wojna o Smoleńsk, Lwów 193 2. K. Tyszkowski cytuje w swojej pra­ cy kilka nieistniejących już listów Hrydzicza do króla i Lwa Sapiehy, znajdujących się przed wojną w Bibliotece Narodowej. 73 Na przykład Aleksander Gosiewski do Stanisława Żółkiewskiego, 14 I 1611 r., z Moskwy, RaS, SkS, E8 5 97 (d. 3 3 5a); Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 26 IX 1610 r., spod Moskwy, ibidem; W. Polak, Nieznany list hetmana Stanisła­ wa Żółkiewskiego do króla Zygmunta III z 26 września 1610 roku, w: Europa Orien-
28 74 75 16 77 71 79 80 81 I WSTĘR talis. Polska i jej wschodni sąsiedzi od średniowiecza po współczesność, Toruń 1996, s. 251-257. ’ RaS, SkS, E8 5 97 (d. 3 3 5a). O licznych „półurzędowych” kopiariuszach wspomina W. Krawczuk, Organizacja i funkcjonowanie kancelarii koronnej za Zygmunta III Wazy, 1587-1631, maszynopis - Zakład Nauk Pomocniczych Historii i Archiwi­ styki Uniwersytetu Jagiellońskiego, s. 36-37. BR, 3. O księdze tej zob. też W Sobieski, Żółkiewski, s. 14, p. 4. Diariusz drogi Króla Jego Mości od szczęśliwego wyjazdu z Wilna pod Smoleńsk w roku 1609 a die 18 Aug., fortunnego powodzenia przez lat dwie, do wzięcia zam­ ku Smoleńska w roku 1611, BR, 3 3. Nowiny z Moskwy. Diariusz wyprawy Zygmunta III do Moskwy 1609 r., BJ, 101; Diariusz Wojny Moskiewskiej, BJ, Akc. 5/51. W 1999 r., na podstawie rękopisów przechowywanych w kraju, opublikował J. Byliński pt. Diariusz drogi Króla JMci Zygmunta III (Wrocław 1999). Na przykład BCz, TN, 102-107, 110; BPAN Kr, TP, 10, 14, 17, 20, 25; kopiariusze sporządzone przez S. Gołębiowskiego, np. BJ, 3 5 96/II-V; kopiariusze Ł. Gołębiow­ skiego, np. BR, 16; kopiariusze ze zbiorów J. U. Niemcewicza, np. BR, 7,12,16. BPANKr, TRz: 48, 53, 56,57, 71, 73. Instrukcja wydawnicza dla źródeł historycznych odpołowy XVI do połowy XIX wieku, opracowana przez Komisję Historyczny Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie, Wrocław 1953; Zasady wydawania tekstów staropolskich. Projekt opracowany przez Instytut Badań Literackich PAN, Wrocław 1955,5.48-87. S. M. Kuczyński, Ziemie czernichowsko-siewierskie pod rządami Litwy, cz. 1, War­ szawa 1936.
ROZDZIAŁ I Przyczyny interwencji polskiej w Moskwie (1607-1609) est lato 1607 r. W Państwie Moskiewskim panuje Wasyl Szujski, osa­ dzony na tronie po zamordowaniu Dymitra, zwanego Samozwań­ cem. Powstanie, które wybuchło 17 V 1606 r., przyniosło śmierć nie tylko Dymitrowi, lecz także kilkuset Polakom przybyłym na wesele nowego cara z Maryną Mniszchówną. Najbardziej znaczni ocaleli jed­ nak po interwencji bojarów, którzy nie chcieli zanadto rozdrażniać Rze­ czypospolitej. W kilku miastach i wioskach w Państwie Moskiewskim przebywali pod strażą m.in.: Jerzy Mniszech, wojewoda sandomierski; Jan Mniszech, starosta krasnostawski, brat wojewody; Stanisław Mni­ szech, syn Jerzego, starosta sanocki; Paweł Mniszech, starosta łukowski, bratanek Jerzego; książę Konstanty Wiśniowiecki, wojewoda ruski; Sta­ nisław Niemojewski, podstoli koronny (któremu zrabowano wiezione na sprzedaż klejnoty królewny Anny Wazówny); Marcin Stadnicki, och­ mistrz Maryny, i jego dwaj bracia: Andrzej i Jerzy; Adam Wolski, brata­ nek Mikołaja Wolskiego, marszałka nadwornego koronnego; Stanisław Domaradzki, podstoli lwowski; Zygmunt Tarło, chorąży przemyski; Paweł Tarło, starościc sochaczewski; Michał Ratomski, starosta osterski i bobrownicki; Makary Demeski, późniejszy karmelita, zamordowany w 1624 r. przez Tatarów w czasie pertraktacji o wykup jeńców; panie: Erazmowa Herburtowa; Barbara Kazanowska, ochmistrzyni Maryny; Jadwiga Tarłowa, chorążyna przemyska, babka Maryny; Barbara z Dulskich Tarłowa, starościna sochaczewska; co najmniej kilkunastu księży i zakonników (m.in. jezuitów), wśród nich jezuita - ojciec Kasper Sawie- J
JO I ROZDZIAŁ I ki, przełożony domu zakonnego kościoła św. Barbary w Krakowie, oraz związani z Maryną: bernardyn lwowski Antoni Lubelczyk i prowincjał bernardynów koronnych Benedykt .Gąsiorek, a także kilkaset innych osób, głównie spośród szlachty. Wraz z ojcem uwięziona była Maryna, „kilkudniowa caryca”. Zatrzymani byli (w Moskwie) także dwaj oficjalni posłowie Zygmunta III na ślub Dymitra - Mikołaj Oleśnicki, kasztelan małogoski, i Aleksander Gosiewski, starosta wieliski, sekretarz królewski. Wszystkich Polaków, także posłów, Moskwa uważała za zakładników1. Sytuacja w Moskwie w tym czasie daleka była od stabilności. Szuj­ ski nie cieszył się poparciem bojarów, którzy wysuwali zresztą kilku innych kandydatów do tronu. Także pozostałe stany miały wiele zastrze­ żeń do nowego hospodara. Stąd też wzięła się łatwość, z jaką „cudownie ocaleni” samozwańcy zaczęli zdobywać posłuch i organizować rozruchy. Do największych wystąpień doszło na Siewierszczyźnie, gdzie na czele powstańców stanął chłop - Iwan Bołotnikow. Głosił on, że występuje w imieniu cudem ocalonego Dymitra. Za tego ostatniego uważał Micha­ ła Mołczanowa (zabójcę cara Fiodora, syna Borysa Godunowa), którego spotkał w Polsce1. Do Bołotnikowa przyłączali się opozycyjni wobec Szujskiego bojarzy - kniaziowie Masalscy, kniaź Grzegorz Szachowski, kniaź Daniel Dołgoruki i kniaź Andrzej Tieliatewski. Wśród przywód­ ców powstania znajdował się także Polak - Samuel Kochanowski, który był w poselstwie Lwa Sapiehy do Moskwy w 1600 r. i uciekł na służbę do Borysa Godunowa3. Powstańcy zebrali około stutysięczną armię i opa­ nowali ogromne terytoria - od Tweru aż po Doniec. Wszędzie odbie­ rali przysięgi na wierność carowi Dymitrowi. W październiku 1606 r. powstańcy próbowali zdobyć Moskwę - zostali jednal^odparci. Wiosną 1607 r. odnieśli mimo to wiele sukcesów w walce z Szujskim. Rozbili m.in. jego wojska pod Kaługą. Pod koniec czerwca 1607 r. powstańcy zamknęli się w Tulę, wokół której rozłożyły się oddziały Szujskiego z ca­ rem na czele. W obozie Bołotnikowa znajdował się też rzekomy carewicz Piotr (zwany Niedźwiadkiem), podający się za syna cara Fiodora I (brata Dymitra)4. Wieści o tym, że Dymitr nie zginął, ale ponownie ocalał w „cu­ downy sposób”, krążyły uparcie zarówno w Moskwie, jak i w Polsce. Aby
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) 31 położyć im kres, Szujski zarządził przeniesienie zwłok małego carewicza Dymitra z Uglicza do Moskwy i ich uroczysty pogrzeb. Zwracano szcze­ gólnie uwagę na fakt doskonałego zachowania ciała, co umożliwiało rzekomo jego rozpoznanie5. Nie na wiele się to zdało. Zwolennicy auten­ tyczności cara Dymitra twierdzili nawet, że ciało było dobrze zachowa­ ne, ponieważ Szujski zabił dziecko i pokazywał jako zwłoki carewicza6. Aby zapobiec szerzeniu się legend o grobie Samozwańca, Szujski kazał wykopać jego ciało, spalić i wystrzelić z armaty7. Źródłem pogłosek była głównie osoba wspomnianego już Mołczanowa podającego się za Dymitra. Pojawili się jednak też i inni, wcale licz­ ni samozwańcy8. Ale tylko jeden z nich zrobił błyskotliwą, choć krótką karierę. W lipcu 1607 r.9 w Starodubie Siewierskim ujawnił się człowiek, który podawał się za cara Dymitra. Na temat jego pochodzenia są różne teorie. Jedni twierdzili, że był to Maciej Wierowkin, pop z rodu bojar­ skiego10. Inni uważali, że był Żydem z pochodzenia. W każdym razie nie przypominał swojego poprzednika ani pod względem wyglądu, ani obyczajów11. Wszyscy podkreślają, że był to człowiek mało wykształco­ ny, a nawet nieokrzesany. W Starodubie rozpoczął Samozwaniec akcję propagandową, początkowo twierdził, że jest Andrzejem Nagim, wujem carskim. Potem zmienił zdanie. Autor znakomitych pamiętników Miko­ łaj Scibor Marchocki pisał: „Posłał niejakiego Aleksandra Moskwicina, którego miał z sobą w towarzystwie, żeby poszedł po zamkach siewier­ skich głosząc, że Dymitr żyje i jest w Starodubie; co było snadno udać i ludziom łacno uwierzyć, bo i Ziemia Siewierska i Księstwo Rzezańskie [Riazańskie] nie przyjęli byli Szujskiego za pana i wszystkich zamków siewierskich przez moc dobywał Szujski. Bywszy po innych, niektórych zamkach ten Aleksander z tą nowiną przyszedł do Putywla. Putywlanie wziąwszy jego samego, posłali z nim kilkadziesiąt bojar do Staroduba, aby im Dymitra, którego głosi, pokazał. Pogrozili mu pytkami, jeśliby to nie była prawda. Czego on bojąc się pokazał na tego, co go wysłał. Ten zbywał ich, że nie wie, lecz gdy mu oni, jeśliby nie powiedział, po­ grozili także pytkami (pytki są to u nich, co u nas męki); i po niejakim przeniu brać go chcieli, porwał się do kija z furią mówiąc: « a to bledine dity, jeszcze wy mene nie znajete, Osudar jestem!». Tą śmiałością swoją
32- I ROZDZIAŁ I sprawił, że go uznali za cara i zaraz do nóg mu padli, dając się winnymi za tę pomyłkę i mówiąc: «Winowaty my! Osudar pered tiboju»”"\ Misty­ fikacja była prowadzona w sposób ostrożny i przemyślany. Mikołaj Miechowiecki, zaufany pierwszego Dymitra, wyuczał nowego Samozwańca jego roli. Maskiewicz pisał: „Miechowiecki, który u pierwszego carzyka nie w pośledniejszym był położeniu, trafiwszy Moskala podobnego kompleksyją nieboszczykowi, jął go promować a udawać między ludzie, że carzyk uszedł tyrańskicli rąk moskiewskich, jaki i pierw w małym wie­ ku będąc, od Hoduna [Godunowa]. Więc, że był chłop grubijan wielki, obyczajów brzydkich, bezpieczny w mowach plugawych, uczył go policyi i akomodować się naszym przykładem pierwszego, co był polityk większy”13. Rozsyłał też Samozwaniec listy po polskich magnatach, uda­ jąc cudownie ocalałego cara14. Miechowiecki, poinformowany o spra­ wach pierwszego Dymitra, doradził „carzykowi”, aby pisał „listy do Pana Wojewody krakowskiego [Mikołaja Zebrzydowskiego], przypominając [mu] i ustnych mów zawarcie i listowne obietnice”"5. Samozwaniec roz­ począł także zbieranie oddziałów wojskowych. Spośród miejscowej lud­ ności nie mógł on zwerbować zbyt wielu żołnierzy, dlatego też, zapewne za poradą Miechowieckiego, zwrócił oczy na żołnierzy polskich. W po­ łowie lipca Dymitr rozesłał listy do „Rotmistrzów Ziemi Litewskiej i To­ warzyszów ich”. Stwierdzał w nich, że zamach Szujskiego zmusił go do ukrycia się w Starodubie. Zamierza jednak podjąć walkę z wrogiem. Dla­ tego też zaprasza dowódców z Litwy, aby przychodzili do niego ze swoi­ mi oddziałami. „A jako wy będziecie przy naszym carskim wieliczestwie, i my was pożałujem [wynagrodzimy] swojem carskiem pożałowaniem: kto zechce w naszej ojczyźnie być, my was pożałujeny, a jeśli zechcecie zjechać, my was każem wypuścić z wielką chęcią i z podarki i na pośled­ nim pachołku” - zachęcał Samozwaniec"6. Działania werbunkowe i propagandowe w imieniu Dymitra prowa­ dzili głównie dwaj agenci - Szymon Charliński i Fryderyk Tyszkiewicz"7. Warto zacytować fragmenty listu tego pierwszego do bliżej nieznanego magnata, którego w sposób graniczący z komizmem próbuje Charliński przekonać do autentyczności Dymitra. „Chciałbym jechać do Polski pisze pan Szymon - gdyż, iż ten głos w Litwie jest i wszędy jakoby nie
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 33 był ten car Dymitrem. Temu WM wiary nie dodawaj, jest ten własny dla czegom i ja sam jeździł i tak też było i tu u nas udano, ale ten udaje, który niewiadom rzeczy i spraw jego”18. Dalej następuje charakterystyka rzeko­ mego cara: „To wprzód WM o nim oznajmuję, że pan nabożny, trzeźwy, mądry, w sprawiech swych czuły, serdeczny, gońca dobry z kopią, o rze­ czach rycerskich rad się bada i rad słucha, kto co podobnego powie, do tego jest miłosierny, naród polski bardzo miłuje, szanuje, daje, darowuje o to mu jedno, kto rzecze tych zdrajców, którego do niego przywiodą, nie tylko żeby miał karać, ale daruje i wolność daje. [...] Wiele bym o roz­ rywkach i czułości jego miał do WM pisać i papieru by mi nie stało. Na pościeli swej nigdy nie sypia, pro forma pościel i straż, nieznacznie ubrawszy się, bądź do hetmana [Mikołaja Miechowieckiego] albo do mnie przyjdzie i tak śpi położywszy Moskwicina na swej pościeli”'9. To ostatnie postępowanie było dyktowane względami ostrożności. Akcja Charlińskiego i Tyszkiewicza przynosiła efekty. Już wkrótce przybyły do Dymitra oddziały pułkowników i rotmistrzów: Mikołaja Wielogłowskiego, Jana Kiernożyckiego, Stefana Kazimierskiego, Jana Mikulińskiego, Wojciecha Rudnickiego, Józefa Budziły, Samuela Tysz­ kiewicza i innych10. Ścisły kontakt z Samozwańcem nawiązali też książę Adam Wiśniowiecki i kniaź Roman Różyński. Wiśniowiecki przybył do Dymitra jeszcze na jesieni 1607 r. Różyński gromadził w tym czasie siły i do Moskwy wkroczył pod koniec 1607 r. Swoje oddziały (500 koni) przysłał jednak częściowo wcześniej11. We wrześniu 1607 r. Samozwa­ niec nawiązał także kontakt ze starostą uświackim Janem Piotrem Sa­ piehą. „A teraz żądamy WM żebyście z kupą ludzi rycerskich narodu polskiego do państw naszych jako najprętszy przybywali” - pisał Dy­ mitr11. Starosta uświacki na razie jednak nie kwapił się z wyruszeniem do Moskwy. Jak wykazał J. Maciszewski, oddziały polskie tylko w niewielkim stopniu wywodziły się z byłych rokoszan. Dominowali żołnierze z wojsk koronnych i magnackich. Rokoszanie sprzeciwiali się wręcz całej tej awanturze, podobnie jak część senatorów13. Poglądy, jakoby na wyprawę z Dymitrem udawali się przeciwnicy Zygmunta III, którzy w ten sposób chcieli zbierać siły i środki na walkę z królem, są więc nieuzasadnione.
34 I ROZDZIAŁ I Polakami popierającymi Samozwańca kierował jeden motyw - finan­ sowy, pragnienie zdobycia pieniędzy w postaci żołdu i łupów14. Wśród szlachty polskiej było wiele elementu awanturniczego, szukającego szczęścia w różnych prywatnych imprezach poszczególnych magnatów na Ukrainie, w Mołdawii, Wołoszczyźnie. Przyłączenie się do Dymitra było uważane za podobne przedsięwzięcie15. Zebrawszy odpowiednie siły, Samozwaniec rozpoczął działania wojenne. Nie były one początkowo zbyt fortunne. Mimo zdobycia kilku twierdz, pozycja Dymitra była trudna. Przyczyniło się do tego rozbicie powstania Bołotnikowa i zdobycie Tuły przez Wasyla Szujskiego. Po nieudanym oblężeniu Briańska Dymitr ruszył na leże zimowe do Orła (w styczniu 1608 r.)16. W Moskwie powszechnie uważano, że w kreowaniu samozwańców biorą udział polskie czynniki oficjalne. Mikołaj Oleśnicki donosił z Mos­ kwy w lipcu 1607 r.: „Dali i to [ludzie moskiewscy], zapewne powiedają, żeby z WKM i Rzeczpospolitą miał jakieś pakta uczynić [Samozwaniec], mianowicie, strony Ziemi Siewierski, którą żeby do rąk WKM i Rzeczy­ pospolitej ex nunc puścił, obiecując potym Smoleńsk i insze włości z zam­ ki, które z dawna od Państw WKM odeszły. I snadź ci Siewierzanie mó­ wią, że już Siewierska Ziemia - Księstwo Litewskie, jakoby WKM oży­ wają się być za poddane WKM”17. Król w rzeczywistości nie popierał wtedy żadnego z samozwańców, chociaż o interwencji w Moskwie myślał w tym czasie poważnie. Na razie jednak był zaabsorbowany rokoszem i prowadził rokowania z Szujskim, pragnąc doprowadzić do uwolnienia uwięzionych w Moskwie Polaków. W czerwcu 1606 r. Szujski wyznaczył do Polski poselstwo w osobach kniazia Grzegorza W^łkońskiego i diaka Andrzeja Iwanowa. Dotarli oni do Krakowa dopiero pod koniec 1606 r. i 4 I 1607 r. zostali przyjęci przez króla18. Pierwszy zabrał głos kniaź Wołkoński. Po obdzieleniu Dymitra I Samozwańca odpowiednią porcją wyzwisk stwierdził, że tak naprawdę rzekomy car był Hryszką (Griszką) Bohdanowem, synem Otriepiewa. Następnie Wołkoński zarzucił kró­ lowi i panom polskim, że popierali oszusta i nie wysłuchali poselstwa Smirnowa Otriepiewa, stryja rzekomego Dymitra, który przybył, aby go zdemaskować. Zygmunt III, zdaniem Wołkońskiego, ponosił dużą część
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 35 winy za całą aferę. Posłał on na pogranicze Jerzego Mniszcha z wojskiem, a jego agenci roznosili po Państwie Moskiewskim ulotki, w których pi­ sano, że Dymitr to prawdziwy car. Następnie głos zabrał diak Iwanow. Przypominał on poselstwo Postnika Ogarewa (Oharowa) z listem do króla, w którym było wykazane, że Dymitr to oszust. Podobnego wy­ słannika posłali też biskupi moskiewscy do biskupów polskich (An­ drzeja Bonekowa) wraz ze specjalnym pismem. Zawiadamiali w nim, że rzekomy Dymitr to heretyk, skazany na śmierć, który uszedł z więzienia. Jednak Zygmunt III i senatorzy zatrzymali tych posłańców (tak twier­ dził Iwanow) i „wszystko wniwecz obrócili”. Następnie diak żalił się na niecne postępki Polaków, którzy pomogli oszukańczemu Dymitrowi zdobyć tron i dopuszczali się różnych gwałtów w Moskwie. Jeśli chodzi o zamieszki po śmierci Dymitra I (o której posłowie nic właściwie nie mówili), Iwanow stwierdzał, że bojarzy ocalili przed zabiciem licznych Polaków i większości pozwolili powrócić do ojczyzny. Zatrzymali jednak tych, którzy „większą szkodę i krwie rozlanie uczynili”19. Na koniec po­ słowie zaproponowali, aby strona polska wysłała delegatów na rokowa­ nia w sprawie pokoju. Odpowiedz królewska polemizowała z zarzutami przedstawionymi przez posłów. Podkreślała zwłaszcza fakt, że Moskwa sama zaprosiła na tron Dymitra. Stwierdzono też w niej, że warunkiem jakichkolwiek rozmów pokojowych jest wypuszczenie przez Moskwę uwięzionych Polaków. Zygmunt III wyraził też wielkie oburzenie z po­ wodu rzezi obywateli Rzeczypospolitej, do której doszło po koronacji Maryny, zapowiedział jednak szybkie wysłanie posłów do cara30. Najcie­ kawsze było jednak spotkanie posłów z polskimi senatorami. Wilhelm Kochański pisał do biskupa warmińskiego Szymona Rudnickiego: „Dziś Moskwę słuchano. Żałują się na pp. Polaki i na KJM, że Dymitra na car­ stwo promowali i excusują eadem naszych, która się tam stała. Prosili za­ tem o rozmowę dalszę z Ich Mością pp. Senatory”’1. Spotkanie nie było jednak poświęcone wyłącznie wzajemnej wymianie oskarżeń31. Podczas rozmów, zapewne w momencie mniej oficjalnym, Wołkoński stwierdził, że wielu bojarów jest niezadowolonych z rządów Szujskiego. Posłowie sugerowali więc, aby tron moskiewski objął Zygmunt albo królewicz Władysław33. A. Hirschberg komentuje to szokujące wydarzenie: „Zda-
j6 I ROZDZIAŁ I je się, że te poufne zwierzenia uczynił on [Wołkoński] w porozumieniu z Szujskim, który w chytrości swej zapewne spodziewał się, że nadzieja pozyskania korony moskiewskiej wpłynie na dalsze postępowanie króla polskiego”34. Król, mając perspektywę uzyskania tronu moskiewskie­ go, nie wykorzystywałby ciężkiej sytuacji Moskwy do upominania się o sporne terytoria. Opinia Hirschberga jest słabo uzasadniona. Gdyby Szujski rzeczywiście zdecydował się na tego rodzaju prowokację, była­ by to broń obosieczna. Zachęcony Zygmunt III mógł przecież wyru­ szyć na pomoc moskiewskim malkontentom, co mogłoby się skończyć obaleniem Szujskiego. Propozycja Wołkońskiego była raczej wyrazem narastania nastrojów opozycyjnych wobec Szujskiego wśród moskiew­ skiego bojarstwa. Świadczyła też o pojawianiu się w kręgu niektórych rodów moskiewskich koncepcji osadzenia polskiego króla lub królewi­ cza na tronie carskim. Posłowie moskiewscy wyruszyli w drogę powrot­ ną 16 I i 607 r., wioząc krótki list od Zygmtmta III do cara, obiecujący wysłanie wkrótce poselstwa polskiego do Moskwy35. Uwięzieni w Moskwie Polacy byli dla niej niezwykle ważnym atu­ tem. Szujski w zamian za ich wypuszczenie chciał wytargować znaczne ustępstwa od Rzeczypospolitej, a zwłaszcza uzyskać kilkuletni rozejm. Zygmunt III zdecydował się na rokowania, pragnąc przede wszystkim doprowadzić do uwolnienia uwięzionych Polaków. Wyznaczono dwóch posłów - Stanisława Witowskiego, wojskiego parczewskiego z Korony, i kniazia Bogdana (Bohdana) Ogińskiego, podkomorzego trockiego z Litwy. Tego ostatniego zastąpiono jednak sekretarzem królewskim kniaziem Janem Druckim-Sokolińskim (od listopada 1608 r. nominowa­ nym na pisarza wielkiego litewskiego)зб. Posłów zaostrzono w obszer­ ną instrukcję. Na początku zawierała ona wiele argumentów będących odpowiedzią na oskarżenia formułowane pod adresem Rzeczypospoli­ tej przez Wołkońskiego i Iwanowa. Następnie posłowie mieli polecenie żądać uwolnienia Gosiewskiego i Oleśnickiego, wojewody sandomier­ skiego i jego córki, a także wszystkich Polaków więzionych w Moskwie. Swoimi staraniami posłowie winni byli objąć także uwięzionych kupców polskich i cesarskich. Gdyby strona moskiewska nie chciała spełnić tych warunków jako wstępnych, Witowski i kniaź Drucki-Sokoliński mogli
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 37 zawrzeć roczny lub dwuletni rozejm w celu uwolnienia zakładników. Gdyby jednak udało się uzyskać wypuszczenie Polaków jako warunek wstępny, posłowie powinni ustalić warunki rokowań nad pokojem wie­ czystym. Mogłyby się one odbyć przez wymianę wielkich poselstw lub przez rokowania komisarzy na granicy37. Instrukcja przewidywała też różne warianty zachowania się strony przeciwnej. I tak, gdyby Moskwa żądała puszczenia w niepamięć wszystkich krzywd doznanych przez Polaków w czasie rzezi po ślubie Dymitra, jako warunek uwolnienia zakładników, posłowie powinni poddać to pod rozwagę samych uwię­ zionych. Gdyby zaś bojarzy chcieli zatrzymać tylko Marynę, Witowski i kniaź Drucki-Sokoliński powinni skonsultować się w tej sprawie z Je­ rzym Mniszchem. Posłowie polscy mieli też zaprotestować przeciwko używaniu przez cara tytułu „pan wszystkiej Rusi” jako godzącego w kró­ la polskiego i Rzeczpospolitą, która włada dużą częścią Rusi. Polecono im także upomnieć się o Psków, Nowogród Wielki, Smoleńsk, Siewierszczyznę (przez którą rozumiano zapewne także Czernichowszczyznę), Wielkie Łuki, Białą i Toropiec, należące niegdyś do Litwy, a zdradziecko zagarnięte przez Moskwę. Witowski i kniaź Drucki-Sokoliński powin­ ni też wymóc na Moskwie obietnicę neutralności w wojnie polsko­ -szwedzkiej: „Nadto ekspostulować mają i Hospodarowie Moskiewscy upewniwszy KJM i przysięgą swą utwierdziwszy, że żadnemu nieprzy­ jacielowi KJM żadnej pomocy czynić i dawać nie mają. Często to jako i insze rzeczy naruszają, jako i teraźniejszy Hospodar z krzywoprzysiężcą Karolusem [Karolem IX, królem Szwecji] zmowy przeciw KJM czyni. A KJM Pan nasz, mogąc teraz Siewierzanom dać pomoc i łatwie dal­ szych krzywd swych i przodków swych zemścić się, czynić tego nie raczy, przestrzegając z strony swej przymierza statecznie”’8. Instrukcja porusza­ ła też problem kosztowności wiezionych przez wysłanników marszałka nadwornego Mikołaja Wolskiego, przez Stanisława Niemojewskiego, podstolego koronnego (autora cytowanego i tutaj dziennika) oraz kup­ ców polskich i cesarskich. Zostały one zabrane przez Dymitra do skarbca carskiego na przechowanie i teraz powinny zostać zwrócone. Na koniec poruczono posłom jeszcze jedną sprawę: „Iż też JKM posłał był raczył przy karmelitach do Persji szlachcica koronnego Pana [Krzysztofa]
3» I ROZDZIAŁ 1 Krauzowskiego, dla nauki języka perskiego, którego snadź teraźniejszy Hospodar w więzieniu niewinnie zatrzymał, domagać się mają aby go im wrócono i zaraz wypuszczono”39. , Tymczasem Oleśnicki i Gosiewski usilnie domagali się zezwolenia na powrót do domu. Jako powód ich zatrzymania podawano początko­ wo poselstwo Wołkońskiego i Iwanowa. Posłowie polscy mieli być po prostu zakładnikami za posłów moskiewskich. Aleksander Gosiewski i Mikołaj Oleśnicki donosili: „Pytamy się wiele razów Bojar Dumnych czemu nas, posłów KJM tak długo trzyma w ziemie swej Hospodar ich, co się u żadnych narodów nie zwykło zachowywać, nie tylko u chrześci­ jan, ale i u poganów, aby posły, który monarcha w ziemi swej tak długo chować i zatrzymywać miał. Toż ci mówią: «nie dba Król wasz o was, nie posyła do Hospodara, nie upomina się, acz się śmierci równa», dobrze się serce nie pada, kiedy się takie rzeczy słyszą. Pierwy nas tym zbywali, że Hospodar potrzebuje tego, aby wprzód Posłance swe do JKM posłał, na które wam czekać aż się zwrócą. I to się nam rzecz nie bardzo słusz­ na zdała dlatego tu się trzymać”40. Posłowie czekali jednak cierpliwie na powrót Wołkońskiego i Iwanowa. Nastąpił on z 3 II 1607 r. Wtedy jednak oświadczono im, że mają czekać na przyjazd nowego poselstwa polskiego: „Byliśmy radzi ich zwrócenia [Wołkońskiego i Iwanowa] pisali Oleśnicki i Gosiewski - będąc pewni, że nas też za tym do WKM, do Ojczyzny odprawieli, a iż przy tym powiedzieli, że jak odprawę ich posłannikowie wzięli od WKM, iż WKM pisać rozkazał do ich Hospo­ dara, że o wszystkich dzielech naznaczyć raczeł WKM posłannika swego do Hospodara Moskiewskiego, kniazia Bogdana Ogińskiego, podkomo­ rzego trockiego. Powiedziawszy nam to, że czekać m^my na przyjecha­ nie kniazia Ogińskiego, którego prędko w ziemi Hospodara swego będą obiecywali”41. Oleśnickiego i Gosiewskiego najbardziej zaniepokoił fakt wysłania drugiego poselstwa w czasie, gdy pierwsze się jeszcze nie skończyło: „Poseł na posła nie jest zwyczaj, aby był posłany”41. Obawiali się, że w takim przypadku Moskwa może uznać, że właściwymi posła­ mi są posłowie nowi, a starych potraktuje jak zwykłych zakładników. Mimo to Oleśnicki i Gosiewski cierpliwie czekali na przyjazd kniazia Druckiego-Sokolińskiego i Witowskiego, pisząc do bojarów i przekazu-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 39 jąc ustnie przez strażników żądania wypuszczenia. Po wyjeździć Wasyla Szujskiego pod Tulę Oleśnicki i Gosiewski napisali list do zastępującego go w Moskwie brata Dymitra43. Posłowie donosili królowi: „Pisaliśmy przez kniazia Dymitra Szujskiego, który sam jest na miejscu Hospodara, brata swego, uskarżając się żałośliwie na to tu nasze zatrzymanie, które cierpiemy od brata jego i że nam responsu na pisanie nasze nie dają, co być rozumiemy z obelżeniem WKM. Ponieważ rzecz jest zwykła najpodlejszemu z nich na supplicatie ich (a oni zowią czołobitnie) dawać responsa. Pogotowiu nam Posłom tak zacnego i wielkiego króla miałby być dany. Prosząc go przy tym, aby się przyczynił do Hospodara, brata swe­ go, żeby nas dłuży w ziemi nie trzymając odpuście!”44. Nie na wiele się zdała i ta suplika: „I tak dawszy dobre słowa tym nas odprawieł” - pisali rozżaleni posłowie45. Jedyny wyraz dobrej woli strony moskiewskiej to wypuszczenie części kupców polskich. Nastąpiło ono zapewne w czerwcu 1607 r.46 Wątpliwe jest jednak, czy miały na to wpływ perswazje Oleśnic­ kiego i Gosiewskiego. Posłowie polscy, chociaż przebywali w tzw. domu poselskim w Moskwie, nie byli przez stronę moskiewską uważani za oso­ by sprawujące funkcje dyplomatyczne. Szujski i jego otoczenie wycho­ dzili z formalnego punktu widzenia, że swoje papiery uwierzytelniające złożyli oni nielegalnemu carowi (a więc Dymitrowi I) i w związku z tym są zwykłymi, uwięzionymi Polakami47. Przebywający w internowaniu Oleśnicki i Gosiewski gorąco na­ mawiali króla do zbrojnej interwencji w Moskwie. Argumentowali, że Szujski jest bardzo zaabsorbowany walką z powstaniem Bołotnikowa, a granica zachodnia Moskwy jest zupełnie odsłonięta. Posłowie pisali: „Iż ten Hospodar od Smoleńska, Białły i inszych zamków pogranicznych wszystkie ludzie na głowę zbił był do wojska swego i nie ma żądny straży na wszytki granicy od państw WKM, a była pierwej wielka straż i zamki napełnione ludźmi i zastawy jako to oni zowią, miał na granicy, a teraz i te zwiódł. Pogoda na te nieprzyjaciele WKM i Rzeczypospolitej ode­ brać i nie tylko swoje, co odeszło ale i wszystko państwo posiąść [podkr. W. P.]. Dziwna rzecz jako jest podobna i snadna a upuścieli się ten czas i taka okazja nie jest rzecz podobna, aby się kiedy na taką dru­ gą Rzeczypospolitej trafić miało z którą by sławy i rozszerzenia Państw
4о I rozdział i snadni dopięła”48. Dalej Oleśnicki i Gosiewski namawiali króla do jak najszybszego rozprawienia się z rokoszanami i uporządkowania sytuacji w kraju, aby można było spokojnie,podjąć interwencję w Moskwie. Jak więc widzimy, plany podboju i aneksji Moskwy były w tym czasie wy­ suwane bez większych ogródek. Nie były to raczej koncepcje niezwykłe i wyjątkowe, lecz zapewne często rozważane w polskich kręgach poli­ tycznych. Jak wykazuj ej. Maciszewski, hasła podboju Moskwy wysuwali też często ówcześni publicyści polityczni i poeci49. Oleśnicki i Gosiewski dodatkowo argumentowali, że mieszkańcy Moskwy sami pragną przyłą­ czenia do Rzeczypospolitej, przywabieni panującymi w niej wolnościa­ mi: „Niejedno z ludzi podłych, ale i dobrze znacznych mówi to często do ludzi naszych [:] «WKM i Rzeczpospolita teraz śpi, dobrze by się ocknąć i wejrzeć co się u nas dzieje. Przeto moglibyśmy być pod jednym królem smakując wolność naszę», bo się im już barzo niewola przykrzy, spomniawszy sobie co było za Borysa [Godunowa] i teraz za Szujskie­ go. Wiele też razów takowe wiadomości przechodzieły sam na Moskwę, żeby ludzie WKM pod Smoleńskiem być mieli, których by się poddać miał i insze pograniczne zamki, co bardzo było miło słuchać. Sami wie­ le Moskwy wyciągali uszy, jeśliby to tak było, chcąc się do WKM pisać z oddaniem poddaństwa WKM i Rzeczypospolitej, co tak bardzo prag­ ną być pod władzą i zwierzchnością WKM. Raczże WKM i Rzeczpo­ spolita collegować, jaką to P. Bóg okazję dał WKM i Rzeczypospolitej na to sam Państwo”50. Jaki był stosunek króla do takich koncepcji? Po zamordowaniu Samozwańca I i rzezi Polaków w Moskwie wśród części szlachty pano­ wało oburzenie. Zygmunt III chciał je zapewne wykoj^ystać (przecenia­ jąc zapewne jego siłę) i uderzyć na Moskwę, o której słabości mówiono powszechnie. Wysuwana jest nawet teza, że król „w obliczu napiętej sytuacji i wzrostu nastrojów opozycyjnych usiłował odwrócić uwagę szlachty od zagadnień wewnętrznych i skierować ją na sprawy rosyj­ skie”51. W listach deliberatoryjnych skierowanych w grudniu 1606 r. do senatorów Zygmunt III prosił ich o zastanowienie się nad krzywdami zaznanymi od Moskwy i sposobem wyrwania „synów ojczyzny” z rąk Moskwicina51. Podobne akcenty pojawiały się też w uniwersałach przed-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 41 sejmowych. W listach skierowanych do senatorów Zygmunt III pisał, że sejm powinien zająć się problemem, jak postąpić z Moskwą „w teraźniej­ szym ich pomieszaniu, za te krzywdy, które Korona i Wielkie Xięstwo Litewskie w zatrzymaniu posłów naszych i w zamordowaniu, a drugich w obelżeniu narodu naszego ludzi, odchodzi”53. W o wiele bardziej zde­ cydowany sposób była sformułowana instrukcja dla legatów na sejmi­ ki. Król szeroko polemizował w niej z argumentami przedstawionymi przez poselstwo Wołkońskiego i Iwanowa oskarżające, jak pamiętamy, Rzeczpospolitą o narzucenie Moskwie Dymitra, ingerencje w wewnętrz­ ne sprawy carstwa, liczne niegodziwości. Zygmunt III stwierdzał, że Moskwa sama przyjęła na tron Dymitra, a Polska nie złamała rozejmu z czasów Godunowa. Król napisał też, że wysłał poselstwo do Moskwy, żądając wypuszczenia zakładników i wynagrodzenia krzywd, ale wątpił, czy osiągnie ono pożądany efekt, zwłaszcza że w Moskwie trwają roz­ ruchy i nie wiadomo, czy będzie z kim rozmawiać. Dalej Zygmunt III podkreślał, że jest gotów, jeżeli szlachta sobie tego zażyczy, podjąć się działań, które wynagrodzą Polsce krzywdy i „dodadzą też sławy i granic tej Rzeczypospolitej”54. Była to wyraźna aluzja do interwencji zbrojnej, którą król szlachcie sugerował. Jednak zainteresowanie sejmików sprawa­ mi moskiewskimi było niewielkie. Wiele zjazdów w swoich instrukcjach w ogóle nie wspomniało o polityce wschodniej55. Inne proponowały drogę rokowań w celu załatwienia spraw spornych ze wschodnim są­ siadem. Instrukcja witebska mówiła: „O posły w Moskwie zatrzymane i o niewinne krwie rozlanie, także wielu braciej raczej prosić JKM, aby przez posły swe tego się domówić i onym stamtąd jako najrychlej być może wyswobodzić, z nagrodą wszystkich szkód i niewinnego zamor­ dowania”56. Podobne było zdanie szlachty sandomierskiej, która prosiła, aby „żałosną sprawę moskiewską przez legację sejmu odprawić”57. Część sejmików odniosła się wręcz wrogo do planów królewskich. Instrukcja oszmiańska głosiła: „Z Moskwy strzec pokoju poprzysiężonego, a o tych, którzy narodu naszego Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskie­ go tam są zatrzymani, aby ci się starali o wyswobodzenie ich, którzy do tego dali przyczynę, żeby stąd Rzeczpospolita do żadnego zatrudnienia nie przychodziła”58. Warto dodać, że wojnie moskiewskiej sprzeciwił się
42. [ ROZDZIAŁ I też w istocie sejmik generalny litewski, który odbył się w Słonimiu. Brała w nim udział cala plejada dygnitarzy z Wielkiego Księstwa, m.in. kanc­ lerz litewski Lew Sapieha, biskup wileński Benedykt Wojna, wojewoda wileński książę Mikołaj Krzysztof Radziwiłł, podskarbi litewski Hiero­ nim (Jarosz) Wołłowicz, marszałek wielki litewski Krzysztof Moniwid Dorohostajski, wojewoda witebski Jan Zawisza i inni. Sejmik ten zgodził się wprawdzie na pobór, ale przeznaczał go wyłącznie dla skonfederowanych w Brześciu i Grodnie żołnierzy inflanckich. Gdyby król przekazał uchwalone pieniądze na inne cele, to powinien je zwrócić z własnego majątku, głosiła uchwała sejmiku59. Był to faktyczny sprzeciw wobec pla­ nu interwencji w Moskwie. Tylko kilka sejmików zajęło stanowisko prokrólewskie60. Generalnie jednak biorąc, szlachta nie poparła królewskich planów wojennych i nie wykazała większego zainteresowania koncep­ cją interwencji w Moskwie. Także sejm, który rozpoczął się w czerwcu 1607 r., wykazał niewielkie zainteresowanie sprawami moskiewskimi. Jak się zdaje, Zygmunta III zniechęciły już głosy szlachty na sejmikach i w Warszawie nie podejmował on dalszej agitacji za wojną z Moskwą. W mowie wygłoszonej przez króla na początku sejmu brak było w ogóle problematyki moskiewskiej61. Jedynie kilku senatorów - m.in. Stanisław Tarnowski, kasztelan sandomierski, Otto Schenking, biskup wendeński, Krzysztof Moniwid Dorohostajski, marszałek wielki litewski - poparło koncepcję wojny moskiewskiej61. Dyskusji na ten ten temat jednak nie podjęto, a sejm zajął się innymi sprawami, głównie związanymi z roko­ szem. Szlachta przeciwna była też samowolnej działalności oddziałów polskich w Państwie Moskiewskim, czemu dała wyraz w konstytucji sej­ mowej. Zabraniała ona wypraw w cudze kraje pod ka^ konfiskaty dóbr i śmierci6’. Pod wpływem opinii szlachty Zygmunt III wystosował też list do Jana Zawiszy, wojewody witebskiego, w którym żądał, aby położył on kres działalności awanturników na pograniczu64. „Mamy wiadomo­ ści - pisał król - że niektórzy ludzie swawolni, obywatele województwa witebskiego, bez pozwolenia i wiadomości nas króla śmieją i ważą się gromady niemałe ludzi swawolnych zbierać, za granicę, do ziemi Mo­ skiewskiej wchodzić i ludziom Moskiewskim krzywdy i szkody niemałe czynić, a tym rozejm między państwami naszymi a ziemią Moskiewską
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 43 ustanowiony w wątpliwość podawać, a za tym niebezpieczeństwo na całą Rzeczpospolitą, Koronę Polską i Wielkie Księstwo Litewskie zaciągać. Aby czemu przeszkodzić wydaliśmy uniwersał nasz do wszystkich oby­ wateli województwa witebskiego zakazujący im, aby takiego swawolne­ go zbierania gromad i wtargania do ziemi Moskiewskiej nie czynili, jakoż i wam rozkazujem, żebyście z powinności swojej pilnie tego przestrzegali i swawolnych ludzi od takowych zbytków i wtargiwania za granicę do ziemi Moskiewskiej powściągali i czynić tego nie dopuszczali”65. Oczy­ wiście skutki uniwersałów królewskich były znikome. Tak więc w czasie, gdy Oleśnicki i Gosiewski kierowali do Zyg­ munta III swój memoriał z fragmentami o celowości wojny z Moskwą, król odłożył na razie tę koncepcję zrażony brakiem poparcia szlachty, a zapewne i zajęty problemami rokoszowymi. Niewykluczone jest jed­ nak, że elaborat Oleśnickiego i Gosiewskiego zrobił na Zygmuncie III pewne wrażenie i zaważył na jego dalszym postępowaniu. Znaczące są zwłaszcza uwagi posłów na temat atrakcyjności polskich wolności dla bojarów moskiewskich. Nasuwała się tu nieodparta analogia z przyłącze­ niem do Rzeczypospolitej Prus czy Inflant, za zgodą tamtejszej szlachty spragnionej polskich przywilejów. Analogia ta nie jest jednak do końca prawdziwa. Moskwa była w stosunku do Polski i Litwy krajem odmien­ nym kulturowo i religijnie. Istniejąca wśród warstw wyższych tęsknota za polską wolnością łączyła się tam z tradycyjną niechęcią do „litewskich ludzi”, jak określano tam mieszkańców Rzeczypospolitej. Polska była krajem tolerancji religijnej, gdzie karierę polityczną mógł robić z powo­ dzeniem prawosławny czy kalwinista. W Państwie Moskiewskim samo istnienie świątyń katolickich było w tym czasie nie do pomyślenia, pro­ testanckie zaś istniały jedynie w osadach cudzoziemskich w stolicy. Pol­ ska była otwarta na ludzi różnych narodów i języków, Moskwa skrajnie ksenofobiczna. Różnice były więc poważne i nie dawały wielkich szans na pokojową unię obu państw, ale propolskie nastawienie niektórych bojarów mogło rzeczywiście zarówno Gosiewskiego i Oleśnickiego, jak i króla nastrajać optymistycznie. Witowski i kniaź Drucki-Sokoliński przybyli do Moskwy 22X1607 r. 20 listopada zostali przyjęci przez cara Wasyla66. W obszernej mowie wy-
44 I ROZDZIAŁ I głoszonej w obliczu Szujskiego ustosunkowali się oni do zarzutów strony moskiewskiej wyrażonych podczas poselstwa Iwanowa i Wołkońskiego. Twierdzili więc, że król nie pomagał Dymitrowi, ale czyniło to wielu wy­ soko urodzonych ludzi z Moskwy. Zygmunt III natomiast wręcz zabronił swoim obywatelom udawania się z Samozwańcem za granicę i większość z nich go posłuchała (nawet Mniszech), z wyjątkiem Kozaków Niżo­ wych. Moskwa sama osadziła Dymitra na tronie, gdyż taką miała wolę. Król nie nakazywał Marynie Mniszchównie poślubienia Samozwańca ani tego nie zabraniał, gdyż Rzeczpospolita jest krajem wolnym i każde­ mu wolno wydawać córki za mąż gdzie i za kogo chce, nawet za granicą. O pokojowych intencjach króla świadczy wysłanie przez niego posłów: Gosiewskiego i Oleśnickiego67. W grudniu 1607 r. rozpoczęły się rokowania między posłami polskimi a bojarami. Stronę moskiewską reprezentowali w nich: kniaź Iwan Worotyński, okolniczy Iwan Kruk-Kołyczew, Wasyl Sukin, dumny diak Andrzej Telepniew i diak Andrzej Iwanow. 2 grudnia wygłosili oni, moskiewskim zwyczajem „rozpisaną na role”, mowę, w której ponownie rozwinęli zarzuty wobec króla i całej Rzeczypospolitej68. W odpowie­ dzi Polacy poprosili o zarzuty na piśmie. Stwierdzili też, że wielu ludzi w Polsce pała żądzą zemsty za zabicie i uwięzienie ich braci w Moskwie, ale król ich hamuje, bo nie chce dalszego rozlewu krwi. W ten sposób Witowski i kniaź Drucki-Sokoliński dali bojarom do zrozumienia, że kwestia uwolnienia uwięzionych Polaków jest sprawą zasadniczą. Następnie podkreślili oni, że zanim przystąpią do rozmów o rozejmie między Polską a Moskwą, muszą się spotkać z uwięzionymi w Moskwie Oleśnickim, Gosiewskim i Mniszchem. Takie bowiepi otrzymali pole­ cenie od króla (zapewne wydane ustnie, gdyż z instrukcji nie wynikało ono wprost). Bojarzy (i car) kategorycznie nie chcieli się na to zgodzić69. Rokowania w tej sprawie trwały przez kilka tygodni i dopiero 2 I 1608 r. car wyraził zgodę na ten warunek70. Wtedy Witowski i kniaź Drucki-Sokoliński oświadczyli, że w istocie chodzi nie tylko o to, aby umożliwić im spotkanie z Gosiewskim i Oleśnickim, ale także o to, aby mogli razem z nimi (a więc w czwórkę) prowadzić rokowania z bojarami7". Jednym słowem, chodziło o uznanie statusu dyplomatycznego Gosiewskiego
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 45 i Oleśnickiego. Zygmunt III obawiał się, że nowe poselstwo w Moskwie może doprowadzić do odebrania Gosiewskiemu i Oleśnickiemu (oraz Polakom z nimi przebywającym) resztek przywilejów dyplomatycznych, jakie im pozostały (jak np. prawa do przebywania w dworze poselskim), i spowoduje traktowanie ich jak zwykłych więźniów. Żądał więc, aby za wszelką cenę włączyć Gosiewskiego i Oleśnickiego do rokowań z Mo­ skwą. I w tej sprawie opór bojarów i Szujskiego był ogromny. Strona moskiewska oskarżała Gosiewskiego i Oleśnickiego o to, że byli jedny­ mi z najbliższych współpracowników Mniszcha i poplecznikami jego działań. W końcu i tu Szujski ustąpił71. Gosiewski i Oleśnicki musieli jednak wręczyć carowi nowe listy uwierzytelniające od króla. Nastąpiło to na audiencji 7 lutego. Gdy car tradycyjnie zapytał posłów o zdrowie króla Zygmunta, Gosiewski, nie bez nuty złośliwości, odpowiedział, że są już w Państwie Moskiewskim dwa lata i nie wiedzą, ale z listów do­ wiedzieli się, że król jest zdrowy. Posłowie skarżyli się też, że nikt nie chce z nimi rokować. Mają jednak nadzieję, że teraz sytuacja poprawi się. Po skończonej audiencji car nakazał wysłać do dworu poselskiego dużą ilość żywności (inna rzecz, ile z tego naprawdę tam dotarło)73. 10 lutego Witowski i kniaź Drucki-Sokoliński przeprowadzili się do dworu posel­ skiego i odtąd cały ten zespół działał razem74. Rokowania jednak kulały. 16 lutego doszło do incydentu, gdy kniaź Worotyński obcesowo zażądał od Polaków zdjęcia czapek podczas odczytywania pisma cara, sam pozostając w czapce. Polacy odmówili, wzbudzając tym wielkie oburzenie wśród bojarów75. Główną przyczyną, dla której rozmowy nie dawały rezultatów, był jednak fakt, że posłowie nie chcieli podejmować żadnych poważniejszych kwestii bez spełnienia kolejnego warunku. Otóż żądali oni zgody na wysłanie delegatów i pism do Mniszcha i innych uwięzionych Polaków. Wzbudzało to irytację bo­ jarów i samego Szujskiego76. Posłowie polscy doskonale wiedzieli, jak bardzo Moskwie zależy na rozejmie z Polską w obecnej sytuacji. Dlatego za główny cel posel­ stwa uważali uwolnienie swoich współbraci, które zgodnie z instruk­ cją byłoby dla Moskwy ceną takiego układu. Nawiązanie kontaktu z Mniszchem i jego współtowarzyszami uważali za ważny krok do ich
46 I ROZDZIAŁ I uwolnienia. Szujski długo nie chciał zgodzić się na ten postulat. Posłów próbowano zmiękczyć głodem, namawianiem sług do ucieczki (co w kil­ ku przypadkach dało efekt) i innymi szykanami (np. niedostarczaniem ryb w Wielkim Poście, „zrobią z nas Lutrów” - wołali posłowie)77. Au­ diencja u cara w dniu zz IV 1608 r. była poświęcona głównie skargom Polaków na owe szykany78. Ciągle też wzajemnie wymieniano oskarże­ nia. Większość pretensji została przedstawiona posłom na spotkaniu z XII1607 r., a następnie podana na piśmie79. Podstawowe zarzuty stro­ ny moskiewskiej były następujące: 1. Król przyjął pierwszego Samozwańca, uznał go za carewicza, wyznaczył ludzi do opieki nad nim (księcia Adama Wiśniowieckiego i Jerzego Mniszcha), a nawet obdarował łańcuchem i innymi klejnotami. z. Mniszech, działając w porozumieniu z Zygmuntem III, zaręczył swoją córkę Marynę z Dymitrem. Maryna otrzymała od tego ostatniego w zapisie Księstwo Nowogrodzkie i Księstwo Pskowskie, jej ojciec zaś Smoleńsk i Siewierszczyznę. 3. Dymitr, gdy został carem, działał na szkodę wiary prawosławnej. 4. Książę Adam Wiśniowiecki wysyłał listy do sąsiednich krajów od Dymitra z oświadczeniem, że został on uznany przez króla polskiego. 5. Zygmunt III namawiał chana tatarskiego Uraz-Mahmeta (zwa­ nego carem kasimowskim) do wtargnięcia do Moskwy. 6. Wyprawa Dymitra i Mniszcha na Moskwę odbyła się za wiedzą i zgodą Zygmunta III. 7. Książę Konstanty Ostrogski nie wpuścił do Warszawy Atana­ zego Palczykowa, posła patriarchy Hioba, który miał zdemaskować Dymitra Samozwańca. Wraz z posłem jechał Smirnov Otriepiew, stryj Samozwańca. Ten ostatni to był, zdaniem strony moskiewskiej, zbiegły mnich Griszka Otriepiew. 8. Mniszech w czasie pochodu do Moskwy rozgłaszał wszędzie, że działa z upoważnienia króla i Rzeczypospolitej. 9. Godunow wysłał do Zygmunta III posła Postnika Ogarewa. Król wobec niego wyparł się jakichkolwiek związków z wyprawą Dymitra na Moskwę. Tymczasem pograniczni urzędnicy polscy pisali listy, w których twierdzili, że nadciągają wojska królewskie z pomocą Dymitrowi.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 47 10. Po śmierci Godunowa wojsko moskiewskie zbuntowało się, aresztowało swoich wojewodów i odesłało ich do Putywla. Samozwa­ niec, za zgodą króla, kazał ich pozabijać. 11. Samozwaniec objął tron poparty przez pospólstwo, które poj­ mało co ważniejszych bojarów. Dymitr po objęciu tronu kazał niektó­ rych z nich pomordować. 12. Dymitr otaczał się Polakami i konsultował się z królem co do zniszczenia prawosławia. 13. Samozwaniec miał też zamiar wymordować duchowieństwo prawosławne, a na jego miejscu osadzić rzymskie. 14. Zygmunt III był obecny na ślubie (per procura) Maryny z Dy­ mitrem. Posłem zastępującym cara w ceremonii był „złodziej” Atanazy Własiew. 15. Polacy, którzy przybyli na koronację Maryny do Moskwy, mieli jakieś niecne zamiary, gdyż przyjechali uzbrojeni i z wielkimi orszakami. 16. Przebywający w Moskwie obywatele Rzeczypospolitej dopusz­ czali się rzekomo profanacji, zabójstw, gwałtów itp.8° W całym dokumencie bojarów przewijały się oskarżenia króla o złamanie warunków pokoju i silne popieranie Dymitra. W piśmie tym znalazły się też fragmenty polemiczne z żądaniami i argumentami wysu­ wanymi przez posłów polskich we wcześniejszych rozmowach. Bojarzy twierdzili więc, że nikt z Polaków przebywających w poselskim dworze nie zginął w czasie rozruchów po śmierci Dymitra. Nikt też nie więził polskich poselstw, a polskich i cesarskich kupców nie obrabowano, gdyż w Moskwie w ogóle ich nie było81. Odpowiedź udzielona przez posłów polskich polemizowała z wy­ mienionymi twierdzeniami. Oleśnicki i jego towarzysze podkreślali, że król zachował neutralność wobec Dymitra. Nie czynił mu krzywdy, gdyż ten nie popełnił żadnego przestępstwa, lecz także nie popierał go. Plotką jest zarzut, że kazał oddawać Dymitrowi szczególne honory i obdarował go klejnotami. Król polski nie może też darować dużych sum pieniędzy bez zgody sejmu. Stąd twierdzenie o dotacjach dla Dymitra jest wyssane z palca. Zygmunt III nie namawiał cara kasimowskiego do żadnych akcji zbrojnych. Dymitra wprowadzili do Moskwy poszczególni magnaci poi-
48 I ROZDZIAŁ I scy, działający na własną rękę. A poza tym bojarzy moskiewscy sami roz­ poznali w nim potomka Iwana i wpuścili do stolicy. Posłowie podkreślali gorąco, że Zygmunt III nie może odpowiadać za konkretne posunięcia Mniszcha lub Dymitra. O gońcu zatrzymanym rzekomo przez księcia Konstantego Ostrogskiego nikt w Rzeczypospolitej nie słyszał. Smirnowa Otriepiewa nie dopuszczono przed oblicze Dymitra, gdyż przyniósł listy dotyczące wyłącznie spraw handlowych i incydentów przygranicz­ nych. Wobec Postnika Ogarewa król niczego się nie wypierał, gdyż i on nie poruszał wprost sprawy Samozwańca. Mało tego, Zygmunt III był tak lojalny wobec Moskwy, że nie przyjął posła, którego wysłał do niego Dymitr po zajęciu Siewierszczyzny. Wojewodów w Putywlu rozkazali wymordować zapewne sami bojarzy, którzy już w tym czasie uznawali Dymitra. Posłowie polemizowali też z twierdzeniem, że to pospólstwo osadziło Dymitra na tronie, przypominając, kto przybył na spotkanie Samozwańca do Tuły (najważniejsi bojarzy moskiewscy). Natomiast patriarchę z tronu złożyli sami mieszkańcy Moskwy. Polaków przy Dy­ mitrze było zaledwie kilkuset, większość z nich miała zamiar wrócić do Polski. Nie mieli oni żadnych nadzwyczajnych wpływów. Co do rzeko­ mej chęci zniszczenia religii prawosławnej przez Dymitra, na polecenie Zygmunta III Oleśnicki i jego towarzysze stwierdzili, że król tę religię bardzo poważa. Biskupi prawosławni doznają większego szacunku w Rzeczypospolitej niż w Moskwie. W Polsce bowiem król nie wtrąca się w sprawy religii, a każdy z biskupów pełni swoje funkcje do śmierci. W Moskwie zaś w ostatnich latach zrzucono z tronu lub stracono kilku patriarchów. Zygmunt III był rzeczywiście na zaręczynach Maryny. Nie ma w tym nic złego, jej mąż bowiem został wkrótc^ uznany przez boja­ rów za cara. Atanazy Własiew to nie złodziej, lecz urzędnik moskiewski, który już wcześniej posłował do króla i do cesarza. Poselstwo na koro­ nację Maryny przybyło z dużym orszakiem, gdyż taki jest zwyczaj i sto­ sują się do niego także bojarzy moskiewscy. Natomiast kopii ani zbroi, wbrew temu, co sądzą bojarzy, posłowie ze sobą nie mieli. Gdyby król chciał Dymitra wprowadzić na tron, to zrobiłby to z pomocą potężne­ go wojska, pod dowództwem hetmana, a nie małego liczebnie orszaku poselstwa. Wojewoda Mniszech miał ze sobą kilkudziesięciu strzelców,
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 49 ale wyłącznie dla osłony swoich wozów. Polacy nie profanowali cerkwi, nie porywali kobiet ani nikogo nie zabijali. Jeśli nawet jednak doszło do jakiegoś przykrego incydentu, to trzeba było o nim donieść do posłów, a winni zostaliby surowo ukarani. Posłowie przyznawali, że rzeczywiście niektórzy spośród Polaków wchodzili z bronią do cerkwi. Nie wiedzieli jednak, że łamią w ten sposób zwyczaje cerkiewne i grzeszyli tylko nie­ świadomością. Następnie strona polska przytaczała dowody na to, że po­ selstwo Oleśnickiego zostało siłą uwięzione w Moskwie. Opowiadali też posłowie o rabowaniu kupców polskich w czasie rozruchów w Moskwie, dokładnie wymieniając osoby i podając rozmaite przykłady. Odnieśli się także do zagadnienia nurtującego bojarów - jakie mają rozkazy kró­ la w sprawie wojewody Mniszcha. Posłowie stwierdzili, że powinien on zostać wypuszczony i odprowadzony do granicy litewskiej. Na koniec strona polska przedstawiła wiele incydentów na pograniczu, począwszy od czasów Godunowa, za które odpowiada strona moskiewska. Oskar­ żyła też Moskwę o zerwanie pokoju, wymordowanie Polaków po ślubie Dymitra z Maryną i ponownie o przetrzymywanie poselstwa. Dlatego też jako warunek dalszych rozmów o innych sprawach Oleśnicki i jego towarzysze postawili wypuszczenie ich i wszystkich Polaków uwięzio­ nych w Moskwie i bezpieczne odprowadzenie ich do granic81. Bardzo ciekawe były spotkania zakulisowe z bojarami. Wiemy o nich jedynie tyle, że bojarzy wysuwali w czasie ich trwania koncepcje osadzenia na tronie moskiewskim królewicza Władysława8’. Tymczasem Samozwaniec przebywający na leżach zimowych kon­ tynuował akcję propagandową. 2.4 kwietnia wydał on specjalną odezwę, w której po obszernym wstępie historycznym i wyliczeniu wszystkich niegodziwości Godunowa i Szujskiego oświadczał, że jest prawdziwym, ocalonym Dymitrem, a za dotrzymanie mu wierności obiecywał duże na­ grody84. Kniaź Różyński wystosował natomiast listy do kniaziów Wasyla Golicyna i Iwana Kurakina, w których także starał się wykazać, że Samo­ zwaniec jest prawdziwym, ocalałym Dymitrem8’. Starania te nie dawały natychmiastowego efektu, przygotowywały jednak grunt pod później­ sze sukcesy rzekomego Dymitra. Samozwaniec nawiązał też kontakty z uwięzionym Mniszchem. 27 I 1608 r. napisał do niego list, w którym
JO I ROZDZIALI oznajmiał, że ocalał z rąk'„zdradzieckich poddanych naszych”86. Dalej stwierdzał, że „za przyczynieniem potęgi wielkiej ludzi rycerskich rozma­ itego narodu”87 obejmie niedługo z powrotem tron i uwolni Mniszcha. List zawierał też ewidentnie kłamliwe stwierdzenie na temat stosun­ ków Dymitra z Zygmuntem III: „Oznajmiamy to Uprzejmości Waszej, że KJM, przyjaciel nasz i Rzeczpospolita wszystka ratunkiem nam jest i chce być we wszystkiem w dopomożeniu nam w dojściu państw dzie­ dzicznych”88. W czasie, gdy list był pisany, poselstwo Samozwańca do Zygmunta III dopiero wyruszało w drogę. Jednym z posłów był niejaki Arnulf Kaliski, Żyd z pochodzenia89. Poselstwo dostało zupełne pełno­ mocnictwa do rokowań w sprawach wojennych i kupieckich. Posłowie mieli też obiecać Zygmuntowi III pół miliona zip corocznej wypłaty za bliżej nieokreśloną pomoc90. Posłów Dymitra potraktowano jednak chłodno. Długo zastanawiano się, czy udzielić im audiencji. Król nawet postawił to zagadnienie w deliberatoriach skierowanych do senatorów przed konwokacją krakowską, rozpoczętą w maju 1608 r. i w propozycji na konwokację91. Ostatecznie konwokacja ta postanowiła: „Posłańców Dymitrowych przesłuchać, a za odprawę ich zatrzymać się czekając na exactach tamecznych. A żeby się nie przyznawało być Szujskiemu ani Dymitrowi carstwo moskiewskie”92. Kontakty Dymitra z Mniszchem zaowocowały natomiast obszer­ nym memoriałem, który ten ostatni wraz z posłami do Moskwy - Oleś­ nickim i Gosiewskim - skierował do króla. Posłowie figurowali na memoriale raczej dla podniesienia jego rangi, wszystko wskazuje, że był on wynikiem osobistego wysiłku samego wojewody sandomierskie­ go. Nie wiemy, czy Mniszech był przekonany o rzeczywistym ocaleniu męża Maryny. Nie jest wykluczone, że początkowo, podobnie jak inni uwięzieni Polacy poddani naciskowi najróżniejszych plotek, uważał, że Dymitr ocalał9’. Dokument ten składa się z trzech części94. Pierwsza zawiera wyli­ czenie wszystkich nieprawości moskiewskich popełnionych w ostatnim czasie95. Pisał więc Mniszech o uwięzionych posłach, których bojarzy „głodem na koniec morząc trzymali i dotąd gwałtem trzymają”96. Wię­ zieni są zresztą inni liczni Polacy, a pozostałych „haniebnie pornordowa-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 51 no, trupy zabitych psy karmiono”97. Zamordowano nawet przy ołtarzu kapłana będącego równocześnie sekretarzem królewskim98. Ludzie mo­ skiewscy wydarli posłom oficjalne listy królewskie. Na Zygmunta III rzuca się zresztą potwarze, podobnie jak na całą Rzeczpospolitą. Krzywdy wy­ rządzono także obywatelom innych krajów. Pewien Hiszpan (Nicolao de Mello, właściwie był to Portugalczyk), augustianin, misjonarz przeby­ wający wiele lat w Indiach (Mniszech miał na myśli tzw. Indie Zachod­ nie, czyli Amerykę) i w Persji, a jadący z listami papieskimi, został także wrzucony do więzienia. Warto dodać, że informacje Mniszcha dotyczące Nicolao de Mello nie były do końca ścisłe99. Dalej wojewoda pisał, że uwięzieni są też Niemcy, a pewien Szwed, niejaki Gustaw, umarł w 1607 r., przed Wielkanocą. Mniszchowi chodziło niewątpliwie o Gustawa Erykssona Wazę (syna Eryka XIV) pretendującego do korony szwedz­ kiej, a przebywającego od 1599 r. w Moskwie, na zaproszenie cara Bory­ sa Godunowa100. Inną niegodziwością bojarów było złamanie przysięgi, którą złożyli Marynie podczas koronacji, oraz obalenie cara Dymitra, związanego przecież blisko z Rzecząpospolitą. Charakterystyczne jest, że Mniszech traktował Dymitra jako żywego, chociaż pewne wątpliwo­ ści miał. Radził więc królowi: „Słuszna ratować utrapionego, jeśli Bóg przy zdrowiu zachował, zwłaszcza już przyjaźnią związanego, a ktemu gdy z pożytkiem pospolitym niemałem to być może, a tym więcej, gdy Pan Dziedziczny od zdrajców i krzywoprzysiężców etc. cierpi”101. Już więc we wstępnej części memoriału namawiał Mniszech króla do udzie­ lenia pomocy Dymitrowi. Wojewoda podnosił w niej jeszcze jedną, niebagatelną sprawę. Otóż po zamordowaniu Dymitra do Państwa Mo­ skiewskiego wtargnęły oddziały tatarskie i szwedzkie, które są zagroże­ niem dla Rzeczypospolitej101. Druga część memoriału - „Motiwa niektóre dla których Rzeczpo­ spolita i Król JM o wywabieniu swych tu zatrzymanych słusznie radzić ma”103 - podawała królowi przyczyny, dla których powinien rozpocząć wojnę z Moskwą, uwolnić uwięzionych Polaków i poprzeć Dymitra. Ta część memoriału świadczy o niezwykłym talencie psychologicznym Mniszcha. Podane w niej „motiwa” odwołują się do chrześcijańskiego sumienia króla (na które to argumenty Zygmimt III był czuły) oraz pod-
JI I ROZDZIALI kreślają niebezpieczeństwo ze strony Szwecji, które może grozić Polsce w razie pozostania na uboczu wydarzeń moskiewskich. Wszystkie pro­ blemy polityczne związane ze Szwecją, z przyczyn oczywistych, silnie oddziałały na Zygmunta. Mniszech wymieniał następujące powody do rozpoczęcia działań zbrojnych: i. Znieważeni zostali posłowie polscy w Moskwie. z. Złamano przysięgę Marynie, która swoje małżeństwo zawarła przecież za zgodą króla. Złamano też glejty bezpieczeństwa wystawione Polakom przebywającym w Moskwie, z których część pomordowano, a resztę uwięziono. Skrzywdzono licznych wysokich urzędników kró­ lewskich oraz kupców, a każdy kraj ma obowiązek upomnieć się szcze­ gólnie o ludzi tych dwu kategorii. 3. Złamany też został przez stronę moskiewską rozejm polsko-moskiewski. 4. Nadarza się okazja do odzyskania utraconych ziem przez Rzecz­ pospolitą: „Jest okazja bardzo dobra rekuperowania tego wszystkiego, co od Korony odpadło albo do czego Korona sprawiedliwość ma, zaczym i rozszerzenia Państwa sama z unią stateczną, z Panem Dziedzicznym, a zaś mała rzecz przeciw Tatarom, Turkom i każdemu nieprzyjacielowi [?]”. Przez ową „unię” rozumiał Mniszech realizację dość niejasnych zobo­ wiązań Dymitra I wobec króla z 1604 r., mówiących o unii Rzeczypo­ spolitej z Moskwą104. 5. Powinnością króla jako chrześcijanina jest udzielenie pomocy Dymitrowi, który był przecież legalnym carem Moskwy. A poza tym: „Zwyczaj i powinność Panów chrześcijańskich jest ratować tech, którzy opresję cierpią względem katolickiej wiary. Przykładem jest Król Hi­ szpański, Portugalski etc.”105 Kościół katolicki, rzecz jasna, łączył pewne plany z panowaniem Dymitra w Moskwie. Ale przedstawianie uwięzio­ nych Polaków jako męczenników za wiarę było nadużyciem i musiało wywołać raczej ironiczny uśmiech u tak inteligentnego władcy, jakim był Zygmunt III. 6. Całe chrześcijaństwo i papież oczekują od króla działań dla „za­ trzymania całości chrześcijaństwa i wiary katolickiej rozszerzania”106.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 53 7. Ostatni punkt odnosił się do możliwości sojuszu Szujskiego z Karolem IX. Mniszech pisał: „[...] co za foedera i pakta będą z tymi ludami Koronie, którzy jawnej zdrady taraz zażyli i zażywają [?]. Pewną pomoc z nich mieć będzie (jako do siebie równych) Karol Sudermański, zwłaszcza że i teraz ich pomocą wiódł wojsko. A daleko więcej, gdzie z niemi jaki kontrakt feudy albo unijej albo do nacjej, tego czego sam otrzymać nie może czyni”107. Ta ostatnia uwaga dotyczy zapewne Inf­ lant. Mniszech sugeruje, że Karol IX mógłby przekazać prawa do Inflant Moskwie. Końcowa część memoriału dotyczyła środków finansowych na ewentualną wyprawę na Moskwę108. Mniszech miał wiadomość, że car Dymitr przeznaczył 100 ooo złp na żołnierzy polskich, gdyby przyszli mu z pomocą. Poza tym deklarował oddanie Polsce Siewierszczyzny (z Czernichowszczyzną zapewne). Gdy zaś powróci na tron w Moskwie, zwróci Rzeczypospolitej wszystkie koszty interwencji, a pokrzywdzo­ nym w czasie rozruchów w Moskwie da odszkodowanie za ich mienie. Na wojnę król, zdaniem Mniszcha, mógłby przeznaczyć dochód z własnych źródeł, np. ceł, myt, ekonomii. Można by też zaapelować o pieniądze do duchowieństwa, które przecież powinno być zainteresowane szerzeniem wiary katolickiej109. Mniszech nie proponował królowi zwołania sejmu w celu uchwalenia podatków, pamiętając, że zabrałoby to wiele czasu, a i efekt byłby niepewny wobec ogólnie pacyfistycznego nastawienia panów braci. Nie wiemy, kiedy dokument ten dotarł do króla. Przyczy­ nił się on jednak na pewno do wzmocnienia nastrojów prowojennych w otoczeniu Zygmunta III. Nie wiązały się one jednak bezpośrednio z osobą Dymitra. Król nie wierzył, rzecz jasna, w autentyczność „szal­ bierza” - jak powszechnie nazywano nowego Samozwańca. Niepokoiły go też owe wielkie oddziały polskie, które organizowały nową awanturę w Moskwie. Z drugiej jednak strony działalność Dymitra była niewątpli­ wie królowi na rękę, gdyż Samozwaniec wiązał duże oddziały Szujskie­ go, uniemożliwiając mu ewentualny atak na Polskę110. Zygmunt III liczył też na możliwość wykorzystania oddziałów polskich przy Samozwańcu w przypadku własnej interwencji w Moskwie.
54 I ROZDZIAŁ I Zwołana na koniec maja 1608 r. konwokacja w Krakowie miała być poświęcona zasadniczo zakończeniu rokoszu i przeproszeniu króla przez przywódców ruchu. Sprawą moskiewska i w dokumentach przedkonwokacyjnych, i w czasie obrad senatorów traktowana była mar­ ginalnie111. Nietrafne jest więc stwierdzenie J. Maciszewskiego, że na konwokacji tej miała być rozstrzygnięta kwestia dalszej polityki polskiej na Wschodzie111. Oprócz problemu poselstwa Samozwańca, co omówio­ no powyżej, na zjeździć zajęto się jedynie sprawą polskich oddziałów wojskowych popierających Dymitra. Król postawił w tej kwestii sena­ torom pytanie: „Jako poskromić tych, którzy mimo zakaz do Moskwy wychodzą?”. Większość dygnitarzy była przeciwna nowej, prywatnej awanturze w Moskwie. Obawiano się (jak wiemy, niesłusznie), że do Dy­ mitra zaciągają się rokoszanie i że może sprowadzić to nieszczęście na Rzeczpospolitą. Wawrzyniec Gembickipisał: „[Przy Dymitrze] naszych kupa, obawiamy się, by na nich w nasze kraje nie wjechała Moskwa”113. Podobne obawy miał Lew Sapieha: „Jeśliby się tam noga naszym powi­ nęła, obawiać się potrzeba, by ten nieprzyjaciel rozdrażniony nie chciał na nas ubezpieczonych mścić się krzywdy swej i tern, aby nas ci wielebni rycerzy nie wciągnęli w nową a nagłą wojnę”114. Prymas kardynał Ber­ nard Maciejowski pisał zaś do księcia Janusza Ostrogskiego, kasztelana krakowskiego: „Zaciągi ludzi naszych w Wołoskie i Moskiewskie mie­ szaniny, ja to sam baczę, że się z wielkim Rzeczypospolitej niebezpie­ czeństwem dzieje, swoboda ludzka tak już górę wzięła, że za zniżeniem zwierzchności [...] każdy sobie rozumie być wolno, co mu się podoba”115. Niepokoje te znalazły odbicie w konkluzji senatorów po konwokacji. Mówiła ona m.in.: „Tych, którzy do Moskwy mimo zakaz wychodzą, edyktem zahamować”116. Jeżeli zaś nie posłuchają upomnienia, to trze­ ba też „surowszych jakiech śrzodków przeciwko nim zażyć”117. Była to oczywiście martwa litera. Nikomu nie przychodziło nawet do głowy, aby wysyłać oddziały zbrojne w celu sprowadzenia do Polski wojsk to­ warzyszących Dymitrowi II Samozwańcowi. Senatorowie radzili też wy­ słać do Moskwy specjalny list: „Napisać od PP Senatorów do Dumnych PP Moskiewskich expostulując z niemi o niesłuszne zatrzymanie posłów i inszych niektórych znacznych osób, które się dzieje mimo zakaz i wia-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 55 domości KJM”"8. Pod wpływem uchwał senatu król wydał nowy uni­ wersał kategorycznie zakazujący samowolnych zaciągów i przekraczania granicy1 19. Nie dał on także żadnego skutku. Nie wysłano natomiast żad­ nego listu do Moskwy. Lew Sapieha pisał: „Ich mościowie pp Senato­ rowie Koronni będąc w gromadzie pozwolili byli słać gońca z listem do bojar dumnych upominając się wypuszczenia posłów i innych zatrzyma­ nych ludzi JKM, lecz po odj achaniu przedniejszych dwa albo trzej Ich Mościów Panów Senatorów, opponował się przeciw temu i tak goniec i list już gotowy zostać musiał”110. Nie znamy niestety przyczyn zatrzy­ mania tego listu. Możemy się tylko domyślać, że miał on dość ugodowy charakter i nie odpowiadał królowi, który w tym czasie coraz częściej myślał o interwencji w Moskwie. Wróćmy tymczasem do osoby Dymitra II, który spędzał zimę w okolicach Orła. Jak już wspomniano, na przełomie 1607 i 1608 r. wy­ ruszył do niego ze swoimi oddziałami osobiście kniaź Roman Różyński. Początkowo zatrzymał się w Czernichowie i wysłał swoich posłańców do Dymitra, stawiając mu warunki (zapewne głównie finansowe), pod którymi przyłączy się do jego oddziałów wojskowych. Kniaź Różyński nie czekał na powrót posłów i wyruszył z wojskiem w stronę Orła. Tam dopiero spotkał swoich wysłanników „na rzece, na lodzie”, gdzie też od­ było się koło wojskowe111. Mikołaj Marchocki pisał: „Niektórzy z nas wątpili, czyli to ten car, co był na Moskwie, czy nie ten. Oni dworstwem zbyli, że ten jest coście nas do niego słali”111. Kniaź Różyński zatrzymał się z wojskiem w Kromach, niedaleko Orła, i wydelegował następne po­ selstwo do Dymitra. Brał w nim udział Marchocki, który nie zaprzeczał, że chodziło głównie o pieniądze: „Było nas w tej legacji osób do trzy­ dziestu. Tam kiedyśmy przyszli przedeń, witanie według zwyczaju od­ prawiwszy, odprawiliśmy i poselstwo, na które od niego odpowiedział nam pan [Walenty] Walawski, który był u niego kanclerzem. Po mowie pana Walawskiego zdało się samemu odezwać się do nas i rzeki temi sło­ wy swoim moskiewskim językiem: «Radem był temu, kiedym się dowie­ dział, że Różyński idzie, ale gdy mam wiadomość, że mi na zdradzie stoi, wołałbym żeby się wrócił. Posadził mnie Bóg pierwej na stolicy mojej bez Różyńskiego i teraz posadzi, a że wy się groszy domagacie, mam ja
56 I ROZDZIAŁ I tu niemało tak dobrych, jak i wy Polaków, a jeszcze im nic nie dałem. Zbiegłem ja z stolice mojej, od miłej małżonki mojej, od miłych przyja­ ciół moich, nie tylko tak mnoho groszy, ale i dęży z sobą nie wziąwszy. A kiedyście swoje koło mieli pod Nowogródkiem na ledzie, pytaliście się, czyja ten jestem, czynie ten, a ja z wami kartek niegrawał»”113. Miał więc Dymitr pretensje, że podawano w wątpliwość jego tożsamość i że wojsko kniazia Różyńskiego domaga się pieniędzy. Posłowie polscy nie pozostawali dłużni na tak „twardą mowę”. Marchocki relacjonował da­ lej: „Poczęliśmy też z nim gniewem przemawiać się i powiedzieliśmy mu, że i po tern znaczy, żeś nie ten, bo tamten umiał ludzi rycerskich szano­ wać i przyjmować, a ty nie umiesz. Żal się Boże, żeśmy do ciebie na taką niewdzięczność przyszli, odniesiemy to do braci, którzy nas posłali, będą wiedzieli co z tern uczynić i tak rozeszliśmy się z nim”'14. Dymitr jednak pohamował się, poprosił posłów (przez posłańców) o powrót i poczę­ stował ich obiadem. Stwierdził też, że został źle poinformowany przez swoich doradców. Posłowie domyślili się, że chodzi o Miechowieckiego, który pełnił aktualnie przy Dymitrze funkcje hetmana, a teraz „z cięż­ kością przychodziło, co już przeczuwał, że tak być miało, książęciu Różyńskiemu ustępować regimentu”115. Gdy Marchocki i jego towarzysze złożyli sprawozdanie z poselstwa, większość obecnych żołnierzy zażą­ dała powrotu do Polski. Zatrzymali ich jednak Polacy przebywający już w obozie Samozwańca, sugerując, że dopiero osobista rozmowa kniazia Różyńskiego z carem doprowadzi do porozumienia116. Po kilku dniach zdecydował się więc kniaź Różyński udać do siedziby Dymitra. Po dłu­ gim zamieszaniu związanym z ceremoniałem odbyło się uroczyste powi­ tanie, a następnie obiad. „Przy obiedzie i po obiedzje było mów z nim rozmaitych: pytał się o rokoszech i o to, jeśliby między nami rokoszanie byli. Nasłuchaliśmy się mów i bluźnierstw takich i owakich; powiadał, żeby się u nas nie podjął być królem mówiąc: że nie na to się urodził mo­ narchą moskiewskim, żeby nim miał rządzić Arcybies albo jak po nasze­ mu zowią Arcybiskup i odpowiadali mu na to, kto co rozumiał”117. Nie odznaczał się więc ten domniemany car ani taktem, ani kulturą. Kniaź Różyński chciał się rozmówić z Dymitrem także w cztery oczy i prosił go o posłuchanie. Ten jednak zwlekał, aż zdenerwowany kniaź wyruszył
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 57 w drogę powrotną. Wtedy do działania przystąpiło wojsko polskie ota­ czające Samozwańca, które rozumiało, jak wielkim wzmocnieniem jego sił byłyby oddziały Różyńskiego. Obwiniony o zły wpływ na cara Mie­ chowiecki został wygnany, a na hetmana wybrano kniazia Różyńskiego. Wojsko wysłało też posłów do Dymitra z prośbą o ujawnienie osób, które oskarżyły kniazia i jego żołnierzy o zdradę. Samozwaniec zapowiedział, że osobiście wyjaśni tę kwestię w kole rycerskim. Po chwili też przyjechał do zebranego wojska118. Oddajmy w tym miejscu głos Marchockiemu: „Skoro wjechał w koło, gdy się w kole uczynił jakiś szmer, on mniemając (tak rozumiem), że się pytają jeśli to ten car, zawołał z fukiem: «Cytte skurwysynowe, który niecnota, kto przyjechał? Muskitin przyjechał [Cisza sk..., nie żaden niecnota, ale car przyjechał]». Pojrzeliśmy po so­ bie, żeśmy byli zamówieni o cierpliwości i że za nas miano odpowiadać wytrwaliśmy”119. Car w zdecydowanych słowach odmówił oskarżenia swoich doradców. Doszło do kłótni: „To już poczęły się z nim naszych różne mowy, powiedziało mu się i to: «А cóż ty wolisz, czy tych tylko samych mieć, którzyć się pokątnie językiem przysługują, czy to wojsko co przysuło zdrowiem i szablą służyć, bo jeśli tego nie uczynisz, wojsko cię odejdzie». A on temi słowy: «Jak sobie choczite, chot pudite». Tu już na te słowa wzruszył się wielki rozruch: wojsko się zmieszało. Strzelce jego poczęli potrącać, bić broni dobywszy i my się bronić i jego samego zajeżdżać. Jedni wołali: «zabić szalbierza, rozsiekać», drudzy: «pojmać a taki a taki synu szalbierzu, uwiodłeś nas i jeszcze nas taką niewdzięcz­ nością karmisz»”130. Car wrócił na kwaterę i upił się z rozpaczy, a jego współpracownicy - ks. Adam Wiśniowiecki, Szymon Charliński i kanc­ lerz Walenty Walawski - rozpoczęli mediację. Ostatecznie car wyjaśnił, że obelżywe słowa skierował ponoć do swoich strzelców131. Jak słusznie zauważył A. Hirschberg, oprócz tych przeprosin musiał Dymitr udzie­ lić także wojsku pewnych gwarancji finansowych131. W ten sposób 4 ty­ siące żołnierzy kniazia Różyńskiego zasiliło fałszywego Dymitra, a sam kniaź został naczelnym wodzem całej jego armii. Do wojsk Samozwań­ ca przybył też Iwan Zarudzki, Kozak pochodzący z Rzeczypospolitej, który przyprowadził ze sobą 5 tys. Kozaków dońskich. Nad innym od­ działem kozackim dowództwo sprawował Aleksander Lisowski133, jeden
58 I ROZDZIAŁ I z najsłynniejszych wkrótce polskich zagończyków (aczkolwiek nie była to sława wyłącznie pozytywna). Tak wzmocniony rozpoczął Dymitr działania wojenne. 8 V 1608 r. wojska Samozwańca ruszyły pod Bołchow, gdzie zgromadziły się oddziały Szujskiego. Dowodził nimi mało energiczny Dymitr, brat cara Wasyla, i o maja doszło do bitwy zakończo­ nej wspaniałym zwycięstwem wojsk Samozwańca. Stamtąd Dymitr ru­ szył pod Moskwę, obchodząc zgromadzoną na południe od stolicy nową armię Szujskiego, pod dowództwem bratanka Wasyla - kniazia Michała Skopina Szujskiego. Po drodze poddawały się Dymitrowi liczne zamki, m.in. Borysów, Kaługa, Kozielsk. Możajsk próbował się bronić, ale po dniu bombardowania zrezygnował. 24 VI 1608 r. Dymitr stanął pod Moskwą. Po kilkudniowym pobycie w okolicy mało wygodnej, w po­ bliżu dworu Taninskoje, wojsko ulokowało się u zbiegu dwóch rzek Moskwy i Tuszyna, w miejscu, które nazwano Tuszyno. Nie opodal tego miejsca, nad rzeką Chodynką, doszło do jeszcze jednej bitwy z szybko sformowaną potężną armią Szujskiego, zakończonej krwawo okupio­ nym zwycięstwem Samozwańca. Sytuacja cara Wasyla stawała się coraz trudniejsza134. W czasie działań wojennych do wojsk Dymitra dwukrotnie przy­ bywali wysłannicy czwórki posłów polskich w Moskwie, apelując o od­ stąpienie od Samozwańca i niełamanie polsko-moskiewskiego rozejmu. W czerwcu 1608 r. był to Piotr Borkowski, późniejszy chorąży sando­ mierski, i bliżej nieznany siostrzeniec kasztelana małogoskiego. Żoł­ nierze Samozwańca odpowiedzieli im: „Takeśmy się tutaj zawiedli, że rozkazania w tern niczyjego nie słuchamy, a za pomocą Bożą tuszymy sobie, że tego, z którymieśmy tu przyszli, na stolicy jegp posadzim”13 s. Na początku lipca 1608 r. przybyli inni wysłannicy. Dali się oni użyć, zda­ niem Marchockiego, jako narzędzie podstępu. Pan Mikołaj Scibor pisał: „Na tern miejscu [w Tuszynie] nas rozgoszczonych przemyśliwała Mosk­ wa, jakoby znieść, a nie śmiejąc jawnie pokusić się o to, do takiego forte­ lu (aby nas traktatem ubezpieczyć) udali się. Kazali posłom królewskim wyprawić do nas z temże, z czem pierwej, niżeśmy stanęli pod stolicą i wyprawili Pana [Stanisława] Domaradzkiego, podstolego lwowskiego z Panem [Stanisławem?] Buczyńskim, toż perswadując, abyśmy z państw
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 59 moskiewskich wyszli, pokoju zawartego przez posty nie naruszali. A za nim zaraz przymknęli ku naszym obozom wojska swego siedemdziesiąt tysięcy, nad którem był hetmanem Wasilej, kniaź Massalski”1’6. Trudno raczej uwierzyć w te siedemdziesiąt tysięcy żołnierzy. W tym wypadku Marchocki zapewne kilkakrotnie przesadził. Opisany zaś przez niego podstęp nie udał się dzięki przytomności kniazia Różyńskiego, który zaatakował pierwszy i odniósł, wspomniane już, zwycięstwo nad rzeką Chodynką. Obydwa poselstwa byty, rzecz jasna, uzgodnione z Szujskim, bez którego zgody Polacy nie mogli przecież opuścić miejsc internowa­ nia. Sam fakt, że Domaradzki, Buczyński i inni dali się użyć do tego ro­ dzaju misji (za zgodą Oleśnickiego i jego towarzyszy), świadczył o tym, że doszło do nawiązania poważniejszych rozmów między Moskwą a po­ słami polskimi. Szujski, naciskany przez Samozwańca, chciał jak najszyb­ szego zabezpieczenia sobie spokoju od strony Rzeczypospolitej. Poszedł więc na wspomniane wyżej ustępstwa wobec posłów polskich i rozpo­ czął z nimi konkretne rokowania, uwięzionym Polakom poprawił też warunki bytowania i dawał im nadzieję powrotu do ojczyzny1’7. Efekty misji Domaradzkiego i Buczyńskiego byty oczywiście żadne. Kniaź Ró­ żyński w liście pisanym w imieniu swoim i „całego wojska z Tuszyna” stwierdził, że wysłannicy ci działają pod przymusem, będąc w niewoli. Żalił się też na nieodpowiednią formę doręczenia ich legacji (po cichu, zamiast oficjalnie, w obozie, w obecności całego wojska). Kniaź podkreś­ lił, że tuszyńczycy będą niezłomnie stać przy Dymitrze i Marynie i nie ulegną żadnym perswazjom1’8. Poważne rozmowy między posłami polskimi w Moskwie a stroną moskiewską zaczęty się prawdopodobnie w maju 1608 r.1’9 Przyciśnięci sytuacją militarną car i bojarzy postanowili pójść na ustępstwa wobec posłów, którym umożliwiono spotkanie z Mniszchem i kontakt z in­ nymi Polakami. Wojewodę sandomierskiego, Marynę i ich otoczenie sprowadzono nawet do Moskwy140. Rokowania toczyły się już w zupeł­ nie innej atmosferze niż w poprzednich miesiącach. Spory szły przede wszystkim o czas trwania rozejmu, który miałby być zawarty między Polską a Moskwą. Szujski i bojarzy chcieli, żeby było to sześć-osiem lat. Posłowie zgadzali się jedynie na trzy lata, twierdząc, że i tak wykraczają
6о I ROZDZIAŁ 1 o rok poza instrukcje królewskie. Ostatecznie stanęło kompromisowo na czterech latach. Uzgodniono wypuszczenie wszystkich uwięzionych w Moskwie Polaków i zwrot zrabowanych im rzeczy. Ze swojej strony bojarzy domagali się uwolnienia niejakiego Fiodora Durowa. Został on przez Szujskiego i bojarów wysłany do księcia Konstantego Ostrogskiego do Kijowa z zawiadomieniem o śmierci „heretyka” Griszki Otriepiewa (czyli rzekomo Dymitra I), z czego zdaniem bojarów książę jako prawo­ sławny powinien się cieszyć. Była to, jak się zdaje, próba pozyskania księ­ cia przez Moskwę, która uważała go za swojego sprzymierzeńca z racji wyznawania prawosławia i obrony prawosławnych interesów w Rzeczy­ pospolitej. Ostrogski kazał jednak swojemu synowi Januszowi wrzucić Durowa do lochu (w Dubrownej) i w ogóle nie chciał go oglądać. Po­ słowie polscy wyrazili oburzenie z racji podejmowania prób nawiązania takich kontaktów z senatorami polskimi za plecami króla. Bojarzy nawet z tym specjalnie nie polemizowali, apelowali jedynie o wypuszczenie Durowa, podkreślając, że chodzi tu tylko o jednego człowieka. Nie wia­ domo, jak ostatecznie zakończyła się ta sprawa141. W wyniku dalszych uzgodnień Mniszech i inni dostarczyli specjalne wykazy zrabowanych im przedmiotów, które miały być odnalezione w skarbcu carskim i zwró­ cone141. Posłowie zgodzili się posłać do kniazia Różyńskiego i innych sojuszników Dymitra II posłów z żądaniem odstąpienia od niego, nie gwarantowali jednak efektów tych misji (jak pamiętamy, nie dały one nic). Posłowie poruszyli także sprawę Krzysztofa Krauzowskiego, ko­ mornika królewskiego, owego nieszczęsnego posłannika do Persji. We­ dług bojarów zaginął on wraz z posłami papieża, być może gdzieś na morzu. Jak się później okazało, było to zwykłe kłam^wo143. Rozejm między Polską a Moskwą został zawarty 2.7 VII 1608 r. Miał on obowiązywać do 30 VI 1612 r. Posłowie polscy postanowili przerwać patową sytuację i zgodnie z instrukcją zgodzili się na układ w celu uwolnienia zakładników (i siebie). Czas trwania rozejmu był jednak dwukrotnie dłuższy, niż to dopuszczały zalecenia Zygmunta III. Warunki układu były następujące: 1. Oba kraje miały pozostać przy swoich granicach.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 6l z. Polska i Moskwa powinny pomagać sobie wojskowo w razie nie­ bezpieczeństwa. 3. Car zobowiązał się wypuścić wszystkich Polaków uwięzionych w Moskwie i do 8 X 1608 r. odstawić ich do granicy litewskiej. 4. Jerzy Mniszech nie będzie nazywał drugiego Samozwańca zię­ ciem i nie wyda za niego swojej córki. 5. Król i Rzeczpospolita odwołają do kraju wszystkich Polaków przebywających w wojsku Samozwańca. Na przyszłość zaś Zygmunt III będzie czuwał, aby żadne prywatne wojska nie wchodziły do Moskwy. 6. Posłowie napiszą list, w którym zaapelują do kniazia Różyńskie­ go, księcia Adama Wiśniowieckiego i innych o powrót do kraju. 7. W sprawie zwrotu mienia złupionego Polakom w czasie rozru­ chów w Moskwie postanowiono, że o tym będzie się mówiło w czasie trwania poselstwa, które Szujski wyśle do króla. Posłowie moskiewscy przedstawią też Rzeczypospolitej swoje straty finansowe, których za­ dośćuczynienia będą się domagali. Jeżeli poselstwo to nie będzie mogło dojść do skutku, to odbędzie się zjazd komisarzy na granicy - za rok144. Co się tyczy kosztowności i towarów złupionych Polakom i lu­ dziom innej narodowości, to niektórym zwrócono pewne rzeczy. I tak np. Niemiec Andrzej Natan z Augsburga otrzymał większość swoich towarów, ale złotnik Mikołaj Siedmiradzki ze Lwowa bardzo mało. Stanisławowi Niemojewskiemu zwrócono zrabowane klejnoty (będące własnością, jak pamiętamy, Anny Wazówny)145. Posłowie sporządzili odpowiednie pokwitowanie, w którym wymieniano zwrócone kosztow­ ności i pieniądze146. Napisali też posłowie list skierowany do „rycerstwa polskiego pod Moskwą będącego”. Na początku przypomnieli w nim dwa poselstwa, które już wysłali do wojsk Samozwańca, wzywające je do opuszczenia Moskwy. Nie przyniosły one, jak wiadomo, żadnego efektu. Dalej informowali wojsko o zawartym rozejmie i o jego niektórych wa­ runkach - m.in. o umówionym uwolnieniu więźniów do 8 X 1608 r. Na końcu list zawierał znamienne polecenie: „Upominamy abyście WM za­ raz nie pustosząc więcej Ziemie Moskiewskiej i krwie chrześcijańskiej na obie strony nie przelewając od tego człowieka, który nazywa Dymitrem, Hospodarskim synem, miasto ubitego, także od Kozaków i ludzi Mo-
6г I ROZDZIAŁ I skiewskich, którzy wielki Hospodar i ludzi jego mianują być zdrajcami swemi, zaraz odstąpili z tegoż czasu, z Ziemie Moskiewskie precz wyszli i przeciwko narodowi moskiewskiemu, z którym już przymierze poprzysiężone, spokojnie się zachowali”147. Posłowie powiadomili Zygmunta III o zawartym rozejmie za pośrednictwem wysłannika, którym został Sta­ nisław Domaradzki, podstoli lwowski148. Został on przyjęty przez króla i radę w październiku 1608 r. Niektórzy senatorowie sarkali na ten rozejm: „Atoli non quodam modo więźniowie foedera zawierają” - pisał Wawrzyniec Gembicki149. Sukcesy Samozwańca zaowocowały więc na razie rozejmem polsko-moskiewskim na blisko cztery lata. Siły Dymitra rosły nieustannie. W lipcu 1608 r. przybył do niego wraz z oddziałami liczącymi kilkaset osób Aleksander Zborowski. W jego pułku znajdował się m.in. Stani­ sław Stadnicki, osławiony „Diabeł”, który jednak „prędko wrócił sam do Polski, ludzi zostawiwszy”150. Przybył też Marek Wilamowski z częścią wojska inflanckiego skonfederowanego pod Brześciem oraz Andrzej Młocki z chorągwią husarów i „brzeskich” Kozaków. Przyszedł też nie­ jaki pan Bobrowski z chorągwią husarską i inni pomniejsi dowódcy151. Największym jednak wspomożeniem Dymitra w tym czasie było przybycie doń Jana Piotra Sapiehy, starosty uświackiego, z ponad półtoratysięcznym oddziałem. Jak pamiętamy, jeszcze w sierpniu 1607 r. sta­ rosta napisał do Samozwańca list, w którym zaproponował mu pomoc. Dymitr odpisał prawie natychmiast. Swój list zakończył słowami: „A te­ raz żądamy WM żebyście z kupą ludzi rycerskich narodu polskiego do państw naszych, jako najprędzej przybywali”151. Starosta uświacki ruszył na Moskwę dopiero w lipcu 1608 r. z7 lipca przeszedł granicę w okolicy wsi Bajewo, w powiecie wieliskim153. Jakie były motywy przystąpienia starosty uświackiego do tej awan­ tury? A. Hirschberg uważa, że dążył on do odzyskania dla Rzeczypo­ spolitej Smoleńszczyzny, gdzie Sapiehowie posiadali ogromne dobra utracone jeszcze za Zygmunta I (Opaków i Jelna). Wszelkie zamieszki w Państwie Moskiewskim mogły przybliżyć ten cel. Zdaniem A. Hirschberga starosta uświacki działał w ścisłym porozumieniu z Lwem Sapiehą, swoim bratem stryjecznym. Ta ostatnia teza jest jednak słabo udoku-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 63 mentowana154. Wprawdzie Lew Sapieha rzeczywiście dążył energicznie do wojny i „rekuperowania” Smoleńszczyzny, a tym samym dziedzicz­ nych dóbr swego rodu, ale nie ma dowodów na jego współdziałanie z Janem Piotrem. Skądinąd wiadomo, że Lew Sapieha wręcz niechętnie wypowiadał się o Polakach popierających II Samozwańca155. Późniejsze posunięcia starosty uświackiego wskazują też, że działał on zasadniczo na własną rękę156. Interes rodowy miał być może dla Jana Piotra pew­ ne znaczenie, przede wszystkim jednak liczył on na profity, które by mu osobiście przypadły, gdyby Samozwaniec objął tron w Moskwie. Starosta uświacki był po prostu typem awanturnika szukającego szczęścia w śmia­ łym i niebezpiecznym przedsięwzięciu rzekomego Dymitra. Po przekroczeniu granicy wojsko Sapiehy zawiązało konfederację w czasie postoju nad rzeką Łośmianą. W jej akcie żołnierze oświadczali, że „zaciąg ten uczynili przeciwko Wasylowi Szujskiemu, na sławę Cara Jego Mości, tudzież przywiedzeni żalem z upadku i okrutnego więzie­ nia braci swojej, więc mając przed oczyma sprawiedliwość skrzywdzoną Jaśnie Wielmożnej Maryny Mniszchowej Wielkiej Carycy Moskiew­ skiej”157. Następnie wojsko skierowało się pod Smoleńsk, który Sapieha próbował nakłonić do poddania się Dymitrowi, wysyłając swój list przez „wyrostka swego Jana Żaboklickiego”. Michał Szein, wojewoda smoleń­ ski i dowódca twierdzy, nie udzielił mu żadnej odpowiedzi. Po stoczeniu drobnych potyczek pod Smoleńskiem starosta uświacki ruszył w kierun­ ku monasteru Bołdin-Troickiego. Tam „Jego Mość [Sapieha] sam stę­ pował i czerńcy z chlebem i z solą wyszli przeciwko Jego Mości. Monaster murowany z trapiezą, bardzo cudowny i kosztowny. Czerńców 100 miesz­ kają. Obrazy zbyt śliczne i nadanie wielkie”158. Stamtąd Sapieha ruszył do Wiaźmy, która popierała Dymitra, a 27 VIII 1608 r. udał się w kierunku Carowego Zajmiszcza. W pobliżu tej twierdzy 28 sierpnia otrzymał wia­ domość o uwolnieniu Jerzego Mniszcha i Maryny. Szujski spełnił bowiem warunki układu, a wypuszczenie jeńców rozpoczął od osób najbardziej eks­ ponowanych. Pierwsza partia uwolnionych, w której znajdowali się wszy­ scy czterej posłowie, Maryna z ojcem, ks. Konstanty Wiśniowiecki i inni, wyruszyła w obstawie 500 jeźdźców 2 VIII 1608 r. Celowo prowadzono ich bezdrożami, aby uniknąć oddziałów wiernych Dymitrowi159. Ten jed-
64 I ROZDZIAŁ I nak szybko dowiedział się o uwolnieniu swojej „małżonki i teścia”. A za­ leżało mu, rzecz jasna, na połączeniu się z Maryną, gdyż to zwiększałoby jego wiarygodność jako cudem ocalonego Dymitra I. Pewne kontakty między Mniszchem a Samozwańcem zostały, jak pamiętamy, zawiązane, gdy wojewoda przebywał w więzieniu. Wtedy też zapewne obaj umówili się, że Mniszech po uwolnieniu przybędzie jak najszybciej do swojego „zięcia”. Gdy do wędrujących Polaków dotarła wieść o wysłaniu przez Dymitra podjazdu w ich kierunku, część postanowiła ruszyć prosto do granicy, drogą na Wieliż (m.in. Aleksander Gosiewski, kniaź Jan Drucki-Sokoliński, Stanisław Witowski, liczni uwolnieni jezuici). Inni nato­ miast, z Jerzym Mniszchem, Maryną i Mikołajem Oleśnickim na czele, zażyczyli sobie iść drogą na Smoleńsk, jakby licząc, że wpadną w ręce Sa­ mozwańca. I nie omylili się. Podjazd pod dowództwem Aleksandra Zbo­ rowskiego i kniazia Wasyla Fiedorowicza Masalskiego rozbił ich eskortę, a także jazdę moskiewską wysłaną przez zapobiegliwego Szujskiego, któ­ ry czuł już, co się święci160. 30 sierpnia wojska Jana Piotra Sapiehy przy­ łączyły się do nowej eskorty carowej i wszyscy ruszyli pod Moskwę do Dymitra161. W drodze doszło do Mniszcha serdeczne pismo od Dymitra, w którym wzywał on wojewodę i swoją „żonę” do jak najszybszego przy­ bycia do Tuszyna161. Czy Mniszech był świadom całej mistyfikacji z oso­ bą Dymitra? Wtedy już na pewno tak. Inaczej przedstawiała się sprawa z Maryną. Aleksander Hirschberg uważa, że wojewoda przygotowywał ją do nowej roli w czasie drogi do Tuszyna, jego córce trudno jednak było z tym wszystkim się pogodzić16’. Według Marchockiego o fałszer­ stwie uprzedził Mniszchównę towarzyszący jej kniaź Wasyl Masalski164. W każdym razie, jak wskazują późniejsze wypadki, carowa w momencie przybycia do Tuszyna wiedziała już o oszustwie i była w bardzo słabej kondycji psychicznej (trudno jej się dziwić). 11 września powitał Mary­ nę kniaź Różyński, Dymitr podobno był chory. Maryna i tak zresztą „do obozu carskiego jechać nie chciała”. 13 września Samozwaniec spotkał się z Sapiehą, nazajutrz zaś wydał uroczysty bankiet. Nie przypadł on do gustu staroście uświackiemu: „Tam naprzód - pisał Sapieha - kwaseninę moskiewską dano [zapewne chodzi o mięsa i ryby w galarecie], potem inne potrawy dość niewymyślne, a zgoła wszystkie potrawy były grubie
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 65 i po prostu czynione i ledajako, nieporządnie dawane z kuchni. Napoju też dawano, miodów kilka, różnych smaków moskiewskich, których barzo subtelnie i okrągłe dawano, nazbyt nic nie było. Z którego bankietu towarzystwo to, które było z Jego Mością [Janem Piotrem Sapiehą] na tym bankiecie carskim, nie bardzo byli kontenci, bo ich z włoska czę­ stowano i potrawy subtelnie dawano, jakim się oni przyzwyczaili. Przy którym obiedzie car bluźnił Pana Boga. Pił kilka razy do Jego Mości, za zdrowie Króla Jego Mości, brata [nieczytelne] i rycerstwa wszytkiego”’65. Nazajutrz do Dymitra udał się Mniszech, „poznawając go, jeśli ten jest prawdziwy albo nie”166. Oczywiste jest, że nie było tu w istocie kogo rozpoznawać. Chodziło raczej o zawarcie z Mniszchem układu „zado­ walającego obie strony”. Nie znamy szczegółów tych rozmów, w których zapewne pośredniczyli też Mikołaj Oleśnicki (był on wujem Maryny) i starosta uświacki. Ich rezultatem było oddanie Dymitrowi Maryny, w zamian za co Mniszech otrzymał dwa przywileje167. Jeden z nich obie­ cywał mu darowiznę 3 00 000 złp po zdobyciu stolicy przez Dymitra. Była to suma ogromna. Drugi oddawał wojewodzie czternaście zamków w Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej i Smoleńskiej: Czernichów, Smo­ leńsk, Briańsk, Starodub, Putywl, Nowogród Siewierski (Nowogródek), Kursk, Morawsk, Poczapów, Rylsk, Trubczesk, Komarsk, Karaczew, Rosław, wraz ze „wszystkimi włościami”168. Oleśnicki dostał za pośred­ nictwo przywilej na twierdzę Białą, a krewny Maryny - Paweł Tarło oraz Sebastian Lubomirski, kasztelan wojnicki (przebywający w Polsce, ale utrzymujący zapewne jakieś konszachty z Samozwańcem), obietnicę otrzymania po 20 000 złp po zdobyciu Moskwy169. W rezultacie więc „za długiemi koło tego namowami, pozwolili wszyscy, pozwoliła i Carowa z nami zmyślać, że to ten Car co był na Moskwie, a nie inszy”170. Maryna, aczkolwiek z trudem godziła się ze swoją rolą, 16 IX 1608 r. spotkała się z „mężem”. Jan Piotr Sapieha pisał: „Die 16 Septembris Car przyjeż­ dżał z obozu swego do obozu Jego Mości, do Carowej. Tam Carowa nie bardzo chętnie z Carem się przywitała i niewdzięczna była z przyjazdu jego”171. Wkrótce w absolutnej tajemnicy bernardyn ks. Antoni Lubelczyk udzielił Marynie i Samozwańcowi ślubu171.
66 I ROZDZJAŁ I Wiadomość o spotkaniu się Dymitra z Maryną i Mniszchem bar­ dzo szybko dotarła do Moskwy. Stanisław Niemojewski (jeszcze wtedy uwięziony) pisał: „Wczorajszego dnia, po południu uderzono z kilka­ dziesiąt razów z dział w obozie Dymitrowem, a iż bez trwogi nad zwy­ czaj w Mieście i pułkach Wasylowych domyśleliśmy się, że na alegrecę [ ?] jakąś. Nazajutrz dowiadujem się coby belo; powiedzą nam, że na radość albo, że mu się gród jaki podał, albo, że caryca do obozu odżałowanego już małżonka swojego wjeżdżała. A małżonek oblubienicę swą z więzie­ nia wybawioną przyjmował. Ojciec zięcia miełego zdrów oglądał”173. Te entuzjastyczne wynurzenia są o tyle ciekawsze, że Niemojewski dobrze wiedział o oszustwie rzekomego Dymitra. Marchocki twierdził, że wa­ hanie się Maryny przy spotkaniu z Dymitrem „nie mogło być w skrytości”. Dalej zaś dodawał: „Poszło i to do Moskwy, co im nie pomału było na rękę do odwodzenia ludzi od niego”174. O jawnym fałszerstwie dono­ sił też Moskwie kniaź Wasyl Fiedorowicz Masalski. Wzięty do niewoli pod Chodynką, złożył on przysięgę Dymitrowi i pełnił służbę u jego boku. Jeździł też razem ze Zborowskim po Marynę, którą ponoć ostrzegł przed oszustem. Teraz uciekł do Moskwy i „o wszystkiem co się u nas działo dal najpewniejszą niż kto wiadomość, i tern najbardziej Moskwę pokrzepił, że się twardziej trzymała. Siła tego razy było cośmy już bliscy byli tego, że się nam stolica poddać musiała, to się znalazła, zawsze jaka nam w tern przeszkoda” - pisał z goryczą Marchocki. Warto dodać, że przejście Maryny i jej ojca do obozu Dymitra spowodowało zatrzymanie w niewoli moskiewskiej części Polaków, m.in. Michała Ratomskiego, sta­ rosty osterskiego i bobrownickiego175. 16 września znajdujący się w katastrofalnej wr^cz sytuacji Szujski zaproponował Dymitrowi traktaty. Nazajutrz rozpoczęły się rozmowy. Odbyły się one gdzieś w polu nad małą rzeczką. Ze strony moskiewskiej przybyło trzech bojarów - Wasyl Buturlin, kniaź Fiodor Prozorowski, Andrzej Golicyn176. Delegatami strony polskiej byli: Jan Piotr Sapie­ ha, kniaź Różyński, książęta Konstanty i Adam Wiśniowieccy, Jerzy Mniszech. „Z traktatów nie było nic. Rozjechali się”177. Na sejmie war­ szawskim 1611 r. Mniszech opowiadał o swojej rozmowie z Andrzejem Golicynem podczas tych rokowań. Andrzej Golicyn był bratem Wąsy-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 67 la, więzionego przez Polaków w czasie trwania owego sejmu. Mniszech sugerował więc, że może on potwierdzić jego słowa. Wojewoda sando­ mierski mówił: „Galicyn, nieboszczyk [Andrzej został zabity w czasie rozruchów w Moskwie w 1611 r.] pytał mnie, jeśli ten jest prawdziwy Dymitr, jam powiedział szczyrze, że nie ten, ale pytaj tego Galicyna [Wa­ syla], co tu jest, ten to zezna”'78. Uporządkowawszy swoje sprawy matrymonialne, Dymitr przystąpił do dalszych działań zbrojnych. Aby zmusić Moskwę głodem do kapi­ tulacji, postanowił on opanować drogi prowadzące ze stolicy w kierun­ kach północnym i wschodnim. Za szczególnie ważny uznano kierunek północny, gdzie kluczową rolę odgrywał monaster Troicko-Siergiejewski. Był to jeden z najbardziej czcigodnych ośrodków Kościoła prawo­ sławnego, którego rangę można porównać z polską Częstochową. Pod mury klasztoru wysłał Dymitr oddziały pod wodzą Jana Piotra Sapie­ hy w sile około ю ooo żołnierzy. Były wśród nich także oddziały ko­ zaków dońskich pod wodzą Aleksandra Lisowskiego, z października starosta uświacki rozbił pod Rachmancowem ciągnące monasterowi na odsiecz wojsko Iwana Szujskiego, brata cara. Rozpoczęło się długo­ trwałe oblężenie klasztoru przez wojska Jana Piotra Sapiehy'79. Obroną twierdzy dowodzili dwaj wojewodowie - kniaź Grzegorz Dołgoruki i Aleksy Gołochwostow. Największym autorytetem zaś był w monasterze archimandryta Jozafat (Joasaf). 4 października Sapieha wysłał do nich posłańca z propozycją poddania się. Wysłannika zatrzymano i nie udzielono odpowiedzi. Podobnie było 5 października180. Rozpoczął więc Sapieha ostrzeliwanie twierdzy, a 19 października jeszcze raz spróbował pertraktacji. Wysłał mianowicie do monasteru św. Trójcy syna bojarskie­ go Bezsona Rugoti z listem. „Piszemy do was miłując i żałując was - oznaj­ miał Sapieha - poddajcie się wielkiemu hospodarowi waszemu, carowi Dymitrowi Iwanowiczowi. Poddajcie nam gród, Troicko-Siergiejewski Monaster. Za to wynagrodzeni będziecie od hospodara, cara Dymitra Iwanowicza. A jeśli się nie poddacie, to wiedzcie, że nie po to żeśmy przyszli, żeby nie zdobywszy grodu precz odejść”'8'. Odpowiedź oblę­ żonych pełna była przekleństw i inwektyw'81. Oblężenie twierdzy trwało
68 I ROZDZJAŁ I okrągły rok, a dramatyczny opis jej obrony przedstawił w swoim dziele kronikarz klasztoru Awraamij Palicyn18’. Pod morami Ławry Sapieha przyjmował liczne akty poddania się pod władzę cara Dymitra. Wymieńmy chociaż niektóre. I tak: - 7 października przysięgali Dymitrowi mieszczanie ze Słobody Aleksandrowej; - io października przysięgali syn bojarski Maksym Murawiow i wieśniak Jeremiow; - 24 października przysięgało kilku synów bojarskich i posadzkich ludzi z Juriewa Polskiego; - 2 5 października przybyli synowie bojarscy z Suzdala z oświadcze­ niem, że poddają twierdzę Dymitrowi; - 28 października przybyli pod monaster św. Trójcy synowie bojar­ scy z Jarosławia, także z deklaracją poddania się Dymitrowi; - 29 października przybyli synowie bojarscy z Uglicza również w celu podporządkowania się Samozwańcowi. Tego samego dnia przy­ sięgali synowie bojarscy z Rostowa, w imieniu całego grodu. W godzinę po nich przybył z hołdem jeden z chanów tatarskich; - 2 listopada przybył z Włodzimierza wojewoda Nikita Wielaminow i kilkunastu synów bojarskich, protopop Łukasz i ludzie posadzcy, aby złożyć przysięgę Dymitrowi w imieniu miasta i jego włości; - 3 listopada przybyło z Perejasławia Riazańskiego kilkunastu bi­ skupów i zakonników z deklaragą poddania się Dymitrowi. Sapieha ode­ słał ich do Tuszyna; - 5 listopada „z posłannictwem i poddaństwem” przybyło kilku murzów tatarskich, a także kniaź Roman Trojekuro^ - 12 listopada przybyło kilku synów bojarskich i ludzi posadzkich z Wołogdy, aby złożyć Dymitrowi hołd w imieniu całego miasta. Listę tę można znacznie wydłużyć. Prawie co kilka dni przyjeż­ dżali przedstawiciele jakiegoś miasta, bojara lub duchownego z deklara­ cją poddaństwa184. Podobne pielgrzymki przybywały także do Dymitra w Tuszynie. W krótkim czasie oprócz miast wymienionych powyżej poddały się także: Psków, Galicz, Romanow, Mołoga, Rybińsk, Ustiużna, Murom i wiele innych, a z wielmożów, oprócz wspomnianych, także:
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 69 Iwan Romanow, kniaź Iwan Katyriew-Rostowski, kniaź Aleksy Sicki-Jarosławski, kniaź Dymitr Czerkaski, kniaziowie Dymitr i Jerzy Trubeccy, kniaź Aleksy Juriew i inni185. Szczególnie cenne dla Samozwańca było uzyskanie kontroli nad terytoriami położonymi nad górną Wołgą, z cen­ trum w Wołogdzie. Były one jeszcze stosunkowo mało zniszczone i mo­ gły dostarczyć dużych zasobów finansowych. Samozwańcowi poddały się też cztery ordy tatarskie: Kazańska, Astrachańska, Petyńska i Czeremiska186. Mimo że ogromne obszary Państwa Moskiewskiego uznawały władzę Dymitra, sama stolica pozostawała w rękach Szujskiego. Zygmunt III bacznie obserwował wydarzenia w Państwie Mo­ skiewskim. Do zawartego przez posłów układu król nie przywiązywał większej wagi. Przyniósł on wprawdzie uwolnienie uwięzionym w Mos­ kwie Polakom, ale niektóre jego punkty były niewykonalne. Jak bowiem miałby król zmusić Sapiehę i kniazia Różyńskiego do wyjścia z Mos­ kwy? Także ewentualne złamanie układu nie pociągało za sobą dys­ komfortu moralnego, w postaci wyrzutów sumienia. Został on bowiem zawarty pod przymusem i mógł być uznany za nieważny od początku. Niepokoiło natomiast króla działanie Mikołaja Oleśnickiego, który jako poseł królewski nie powinien wdawać się w podejrzane knowania z Dymitrem. Przecież ten sam Oleśnicki, który jeszcze niedawno pisał do kniazia Różyńskiego i innych, żądając opuszczenia Dymitra, parę ty­ godni później pojechał do Samozwańca, aby pośredniczyć między nim a Mniszchem. Wzbudziło to duże zastrzeżenia Zygmunta III187. Podob­ nie sądzili zresztą także inni senatorowie. Zupełnym zaś skandalem było przyjęcie z rąk Dymitra przez Mniszcha i oficjalnego posła Rzeczypo­ spolitej - Oleśnickiego - nadań terytoriów, do których Polska nieustan­ nie rościła pretensje. O Mniszchu krążyły zresztą fantastyczne pogłoski. Wawrzyniec Gembicki pisał: „Pan wojewoda sandomierski pono carem sam być myśli [...]. Panu Małogoskiemu się dziwuję, że wołał tam zostać, niż się do Pana z posłuszeństwem i do żony zwrócić”188. Króla niepoko­ iło nadmierne wzmocnienie obozu Samozwańca, m.in. przez udanie się doń Maryny i jej ojca, co dawało Dymitrowi duże atuty propagandowe. Zygmunt III bowiem latem 1608 r. podjął już najpewniej decyzję o wy­ prawie na Moskwę. Osłabienie wschodniego sąsiada dawało znakomitą
уО I ROZDZIAŁ I okazję do odzyskania prowincji straconych na przełomie XV i XVI w. Na ten aspekt sprawy zwracali uwagę w swoich memoriałach zarówno Mniszech, jak i Gosiewski z Oleśnickim189. Szczególnie zainteresowany w „rekuperowaniu” Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej i Ziemi Smoleń­ skiej był, jak wspomniano, Lew Sapieha, posiadający tam utracone do­ bra. On to zdecydowanie namawiał króla do wojny190. Wtórował mu po uwolnieniu Aleksander Gosiewski, a także najbardziej zaufani urzędnicy króla - podkanclerzy koronny Feliks Kryski oraz podkomorzy koronny Andrzej Bobola (szara eminencja ówczesnego dworu)191. Rozkład Pań­ stwa Moskiewskiego nasuwał jednak co niektórym doradcom Zygmun­ ta myśl o całkowitym podboju wschodniego sąsiada lub zunifikowaniu Moskwy z Polską pod berłem króla. W omawianym memoriale Oleśnic­ kiego znalazły się na ten temat charakterystyczne sformułowania: „Po­ goda na te nieprzyjaciele WKM i Rzeczypospolitej odbierać nie tylko swoje, co odeszło od państw WKM za ich zdradzieckimi fortelami, ale i wszystko państwo posiąść [podkr. W. P.]”1’1. Natomiast anoni­ mowy korespondent donosił Szymonowi Rudnickiemu: „Moskwa nie kontentując się ani Szujskim, ani tym fałszywym Dymitrem pragnie, aby KJM ich raczył objąć, aniżeli zmiennika onym za pana oddawać”193. Myśl o Moskwie połączonej z Rzecząpospolitą pod własnym berłem była zapewne najbliższa królowi. Myślano także poważnie o kandydaturze królewicza. Pewne propozycje w tej sprawie składał, po cichu, w imie­ niu bojarów, poseł moskiewski do Polski Iwan Bezobrazow (na początku 1606 r.). Wszyscy pamiętali też nieoczekiwaną propozycję posła mo­ skiewskiego Wołkońskiego, uczynioną w styczniu 1607 r.194 W czasie ro­ kowań w maju 1608 r. niektórzy bojarzy także wysu^li po cichu pomysł osadzenia królewicza na tronie i proponowali, aby Lew Sapieha wyruszył na Moskwę195. Posłowie polscy po powrocie do kraju szeroko opowiadali o tych tajnych rozmowach. Stanisław Żółkiewski pisał: „Podczas tych traktatów bojarowie moskiewscy, umawiając się z posly, Króla Jegomości wspominali, a mianowicie to powiadano o kniaziu Dymitrze, rodzonym bracie Wasyla Szujskiego (do czego on się potym nie znał i owszem przed panem hetmanem i panem kanclerzem powiedział i twierdził, że tego od niego nikt nie słyszał), że chcą do tego rzeczy przywieść, iż Wasyl
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIE) W MOSKWIE (1607-1609) I 71 Szujski dobrowolnie ustąpi, iżby Król Jegomość ujął się za tę sprawę, a dał im syna swego Władysława na państwo; gdyż rozumieli, że tym sposobem najrychlej miało się krwi rozlanie ująć i hospodarstwo mo­ skiewskie uspokoić i uciszyć”196. Pojawienie się takiej koncepcji w Mo­ skwie potwierdzały także niektóre inne osoby: „A nie tylko posłowie, ale i niektóre prywatne osoby z Moskwy przyjechawszy, pan Andrzej Stad­ nicki, pan Domaradzki, toż co przedtym Bezobrazow197, co posłowie Króla Jegomości i oni twierdzili, że to od bojar słyszeli; przez urzędniki przy Królu Jegomości będące solicytowali, incytowali, żeby Król Jego­ mość tej sprawy nie zaniedbywał”198. W otoczeniu króla panowała więc raczej opinia, że w Moskwie jest odpowiednia atmosfera dla polskiej kandydatury na tamtejszy tron. I chociaż król myślał najchętniej o ko­ ronie carskiej najpierw dla siebie, to nie odrzucał z pewnością możliwo­ ści uczynienia carem swojego pierworodnego syna199. Rzecz ciekawa, że projekt osadzenia na tronie carskim królewicza znajdował nawet uzna­ nie u publicystów politycznych krytykujących awanturę związaną z osobą Dymitra I i udział króla w całej tej sprawie100. Należy też pamiętać, że pojawiły się, wspomniane wyżej, tendencje wręcz aneksjonistyczne, które zresztą ujawniły się w pełni na sejmie 1611 r.101 Jednak twierdzenie W. Sobieskiego, że tendencjom tym mocno sprzyjał król, wydaje się nieco przesadzone101. Zygmunt III nigdy w tym czasie nie wypowiadał się oficjalnie za przyłączeniem do Rzeczypospolitej całej Moskwy, lecz jedynie terytoriów, do których Polska i Litwa żywiły pre­ tensje. Fakt, że kardynał stanu Scypion Borghese błogosławił królewskim zamiarom „podboju” Moskwy, nie mówi też zbyt wiele o intencjach Zyg­ munta III. Bardziej już przekonująca jest opinia A. Darowskiego o federalistycznych planach króla105. Najpewniej jednak król uzależniał swoje koncepcje od realiów, jakie zastanie w trakcie wyprawy. Gdyby aneksja była łatwa, to zapewne by jej nie zaniechał. Był gotów jednak i na inne rozwiązania, co udowodnił w lutym 161 o r., zgadzając się na kandyda­ turę Władysława na tron carski, a to z kolei wykluczało przecież szybką aneksję całego Państwa Moskiewskiego do Rzeczypospolitej. Osobno należy omówić motywy religijne przypisywane Zygmun­ towi III przy podejmowaniu decyzji o wojnie z Moskwą. Niektórzy hi-
71 I ROZQZIAL I storycy, opierając się na powszechnie panującej, acz niesłusznej, opinii o Zygmuncie jako fanatyku religijnym, przyjmowali bez większych dys­ kusji tezę o również wyznaniowym podłożu wojny rozpoczętej w 1609 r. Klasycznym przykładem jest wartościowa skądinąd praca W. Sobieskie­ go Żółkiewski na Kremlu™4. Jej autor zarzuca królowi (powtarzając czę­ sto opinie znakomitego historyka francuskiego Paula Pierlinga), że snuł fantastyczne plany katolicyzacji Moskwy, a nawet Persji105. Na poparcie tej tezy cytuje Sobieski wypowiedzi Zygmunta III i polskich dostojni­ ków Kościoła, formułowane w listach do papieża Pawła V, nuncjusza Franciszka Simonetty i kardynała stanu Scypiona Borghese106. Sobieski zapomina, że wypowiedzi te miały charakter czysto dyplomatyczny. Kró­ lowi wygodnie było przedstawiać siebie wobec Rzymu, jak i całej kato­ lickiej Europy, jako bojownika o wiarę przeciwko schizmatykom. Liczył on przy tym, że papież wyasygnuje pewne sumy na potrzeby wojenne. Podbój Moskwy (gdyby został zrealizowany) stworzyłby bowiem możli­ wości szerzenia katolicyzmu w tym kraju, łącznie z szansą zawarcia unii, na wzór unii brzeskiej, z tamtejszym prawosławiem. Zygmunta III takie wizje na pewno pociągały, ale nie były dla niego motywem do działania. Nie ma ani jednego prywatnego listu Zygmunta III, w którym snułby on jakieś rozważania na temat nawracania prawosławia jako motywu wojny z Moskwą. Henryk Wisner zwraca uwagę na fakt, że król przed wypra­ wą prosił papieża o szybszą beatyfikagę Ignacego Loyoli, którego chciał uczynić patronem ekspedycji107. Wszystko wskazuje na to, że był to przede wszystkim środek do uzyskania finansowego wsparcia z Rzymu. Gdy 3 XII 1609 r. beatyfikację ogłoszono, nie znalazło to odbicia w królew­ skiej korespondencji108. Inne tego typu podjęte prze^ króla środki propa­ gandowe omówimy w dalszej części tego rozdziału. Należy pamiętać natomiast o jednym z głównych drogowskazów polityki zagranicznej Zygmunta III, a mianowicie o działaniach w celu odzyskania tronu szwedzkiego. Już poparcie udzielone Dymitrowi I przez króla miało w podtekście aspekt szwedzki. Pomocy w wojnie z „Karolusem” mieli domagać się Gosiewski i Oleśnicki w czasie roz­ mów z Samozwańcem109. Dymitr skierował nawet specjalne pismo do króla Szwecji, w którym domagał się oddania tronu „Szwedów, Gotów
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 73 i Wandalów” prawowitemu władcy110. Później wprawdzie nowy car skierował swoją uwagę na Turcję, ale można było liczyć na jego życzliwą neutralność w razie eskalacji konfliktu polsko-szwedzkiego111. Zygmunt poważnie myślał wówczas o wyprawie do Szwecji w celu odzyskania tro­ nu. W liście przedsejmowym skierowanym do Wawrzyńca Gembickiego pisał, że szwedzkie zdobycze w Inflantach zagrażają Ziemi Pruskiej i całej Rzeczypospolitej. Dlatego też: „Tam by tedy w gnieździe [tzn. w Szwe­ cji] szukać go [nieprzyjaciela] potrzeba. Czego za opatrzeniem słusznej potężności i my osobą swoją nie zbranialibyśmy się poprzeć i w Szwecji, jeśliby rzeczy tak okazowały sami się stawić” (30 X 1604 r.)111. Zakoń­ czony bez podjęcia uchwał sejm 1605 r.1I3,atakże obalenie i zamordowa­ nie Dymitra i rokosz w Polsce zmusiły Zygmunta do odłożenia planów szwedzkich. Co nie znaczy, że zrezygnował z nich całkowicie. Latem 1608 r. król zakładał niewątpliwie, że jeżeli zwiąże Moskwę z Rzecząpospolitą, będzie to pierwszy krok do odzyskania tronu szwedzkiego. Lew Sapieha pisał, że król zamierzał „posięść Moskwę, a przez Moskwę Szwecję rekuperować”114. Należy przy tym podkreślić, że były to plany korzystne nie tylko dla dynastii królewskiej, lecz także dla całej Rzeczy­ pospolitej. Lepiej byłoby mieć przecież Szwecję złączoną z Polską unią personalną niż wrogą, pozostającą w chronicznym konflikcie zbrojnym w Inflantach. Warto też pamiętać, że Zygmunta III niepokoiły możliwo­ ści ingerencji Szwecji w zanarchizowanej Moskwie lub, co gorsza, moż­ liwość sojuszu Szujskiego z Karolem IX. Jak się okazało zimą 1609 r., obawy te były słuszne115. Dochodziły jeszcze przesłanki wewnętrzne, dla których król zde­ cydował się na wojnę. Monarcha liczył (nieco na wyrost) na oburzenie szlachty z powodu rzezi Polaków w Moskwie. Oburzenie to podsyca­ ły zresztą pisma umiejętnie kolportowane przez dwór116. Tym bardziej oddziaływały one na szlachtę, że wygasał rokosz, który kierował umy­ sły panów braci w inną stronę. Królowi na rękę były także poczynania wojsk polskich popierających Samozwańca (byleby nie odniosły one zbyt dużych sukcesów, jak np. osadzenie na tronie carskim Dymitra). Wprawdzie oficjalnie się od nich dystansował, ale liczył, że gdy wkroczy do Moskwy, to opowiedzą się one po jego stronie, a tym samym ogromne
74 I ROZDZIAŁ I połacie Państwa Moskiewskiego, opanowane przez żołnierzy Dymitra, zostaną oddane królowi. Na ten aspekt sprawy zwracał Zygmuntowi III szczególną uwagę Lew Sapieha. W liście do Szymona Rudnickiego kanc­ lerz pisał: „[...] Królowi też JM Panu swemu tamci nasi ludzie chcą być tam radzi, acz nie wszyscy, ale więtsza część”117. Ważne jednak było to (jak już wspomniano), by obóz Samozwańca nie wzmocnił się na tyle, żeby zdobyć Moskwę. Wtedy bowiem mogłoby dojść do sytuacji, w któ­ rej Zygmunt III musiałby walczyć z Polakami popierającymi Dymitra. Dlatego też króla denerwowały samodzielne poczynania Oleśnickiego i Mniszcha, dające Samozwańcowi dodatkowy atut w postaci małżonki - legalnej carycy moskiewskiej. Aby rozpocząć wojnę, trzeba było zwołać sejm. Zygmunt III już 16 VI 1608 r. rozesłał po senatorach listy deliberatoryjne. Uwypuklał w nich wrogość, jaka zapanowała między Polską a Moskwą. Król pisał: „Z Moskwą, zatrzymaniem tam posłów naszych, ludzi zacnych, jednych pomordowaniem, drugich więzieniem, jawna poniekąd nieprzyjaźń, której się też wchodzeniem ludzi naszych przyczynia”118. Jeszcze bardziej zdecydowana w treści była instrukcja na sejmiki partykularne. Opisywała ona szeroko wydarzenia ostatnich lat - zabicie Dymitra, prześladowanie Polaków, których „Moskwianie”: „jednych srogim a prawie pogańskim pomordowaniem, a drugich ciężkim więzieniem trapili”119. Dalej król przechodzi do omawiania rozejmu z Moskwą, którego „kondycja [...] ta była najprzedniejsza, aby car moskiewski wszystkie ludzie nasze tam zatrzymane na granicy Wielkiego Księstwa Litewskiego do dnia ósmego, miesiąca października wystawie!”110. Szujski zaczął wprawdzie zakład­ ników zwracać, ale „rzeczy się znowu zatrudnieły, b^ ludzie ci tam nasi, którzy na imię Dymitrowe pod Moskwą obozem leżą, w kilku tysięcy dro­ gę panu małogoskiemu [Oleśnickiemu], przedniejszemu posłowi i panu wojewodzie sandomierskiemu przeciąwszy, znowu ku wojsku swemu powrócieli, CZYM SAMYM I TO POSTANOWIENIE, KTÓRE BYŁO PRZEZ Posły KJM z Szujskim uczyniło ustało [podkr. - W. P.] i ludzi naszych, między któremi jest dość znacznych narodu szlacheckiego, któ­ rych jeszcze był Szujski na granice według postanowienie uczynionego nie wystawie!, a za takim pomieszaniem tam w więzieniu pewnie zatrzy-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 75 mani albo do niebezpieczeństwa zdrowia przyprawieni będą”111. Dalej król prosił o radę, co zrobić z problemem tych więźniów i jak obronić zagrożone zamieszkami u sąsiada granice Rzeczypospolitej. Dyskretnie wspominał też o słabości Państwa Moskiewskiego i o szansach na odzy­ skanie ziem straconych przez Litwę. Obiecywał jednakże, że nie podejmie żadnych istotnych decyzji w sprawach moskiewskich bez zgody sejmu. Zygmunt III podkreślał więc wyraźnie, że rozejm już został zła­ many i nie obowiązuje. Na skutek nieodpowiedzialnych działań żołnie­ rzy Samozwańca Szujski nie wypuści reszty Polaków z więzienia - trzeba więc ich ratować. W jaki sposób? Odpowiedź nasuwa się sama - jedynie działaniami wojennymi, zwłaszcza że sytuacja jest sprzyjająca. Przy oka­ zji można też „rekuperować” Smoleńsk, Siewierszczyznę, Czernichowszczyznę i inne terytoria. Jest rzeczą oczywistą, że podana przez króla wersja na temat przyjazdu Mniszcha i Oleśnickiego do Tuszyna była nieprawdziwa. Ci dwaj magnaci (wraz z Maryną) wcale nie zostali po­ rwani, lecz pojechali tam całkowicie dobrowolnie. Król wiedział o tym doskonale i, jak pamiętamy, miał pretensje, zwłaszcza do Oleśnickiego, o samowolne postępowanie111. Do celów oficjalnych wygodnie mu było jednak użyć wersji wydarzeń rozgłaszanej w celu usprawiedliwienia się przez wojewodę sandomierskiego i kasztelana małogoskiego11’. Król dążył do wojny i liczył, że sejmiki wrażliwe na krzywdę „uwięzionych panów braci” i oburzone niecnymi postępkami Moskwy zgodzą się na działania zbrojne. Powstaje pytanie, dlaczego instrukcja przemawia języ­ kiem aluzji i nie ma w niej bezpośrednich wezwań do wojny? Ta ostroż­ ność była obliczona zapewne na wypadek mocnego sprzeciwu szlachty wobec planów militarnych. Zygmunt III pamiętał przegrane sejmiki przed sejmem 1607 r., postanowił więc pozostawić sobie drogę ewentualnego wycofania się. Stąd nadmierna ogólnikowość instrukcji. Król zadbał też o uczestniczenie w ważniejszych sejmikach zaufa­ nych senatorów, którzy mogliby właściwie nimi pokierować114. Jeździli oni nawet po województwach, próbując przekonać co większych opo­ zycjonistów do racji królewskich. Nieprzejednanych zaś namawiali, aby chociaż pozostali w domu i na sejmiki nie jechali115. Agitacja królewska tym razem odniosła pewien sukces i sporo sejmików opowiedziało się
уб I ROZDZIAŁ I za wojną. Wygrany był w zupełności sejmik proszowicki. Jego instruk­ cja stwierdzała: „Akcjej moskiewskiej aby nie opuszczać, życząc zlecamy radzi PP. Posłom i serio, aby o tym czasie dogodnym z Ich Mościami inszęmi Pany Senatorami i posłami (o których tegożeśmy pewni) poro­ zumiawszy się wszystkie ich rady zgodnie przyjęli. Na co i pobór pozwa­ lamy, jeśli zgoda inszych województw będzie”116. Na taką decyzję miało niewątpliwie wpływ prowojenne wystąpienie Piotra Tylickiego, biskupa krakowskiego117, i podobny w treści list wojewody krakowskiego Mikoła­ ja Zebrzydowskiego118. Nie znamy natomiast stanowiska sejmiku średzkiego. Wiemy jedynie, że wojewoda poznański Hieronim Gostomski w liście na ten sejmik w ogóle problemu moskiewskiego nie poruszył119. Działania wojenne poparł zdecydowanie sejmik sandomierski (w Opa­ towie)130. Bardzo prokrólewski okazał się też sejmik sieradzki1’1. Wśród jego artykułów znalazło się znamienne sformułowanie: „A jeśli za pomo­ cą Bożą Moskiewska Ziemia bądź przez szablę, bądź przez poddanie się dobrowolnie przyszła pod panowanie JKM, tedy aby była zjednoczona z Koroną i Wielkim Księstwem Litewskim wiecznymi czasy”1’1. Zdecy­ dowanie natomiast sprzeciwił się wojnie sejmik miński (cała Litwa była zresztą, jak się wydaje, dość opozycyjnie nastawiona)1”, niektóre sejmiki na Mazowszu oraz sejmik radziejowski1’4. Sejmik generalny Prus Królew­ skich zgodził się na jeden pobór1’5 (dodajmy, że w październiku 1609 r., mimo nalegań króla, odmówił uchwalenia drugiego)1’6. Należy jednak podkreślić, że w praktyce działalności sejmu polskiego największe zna­ czenie miało zdanie sejmików „górnych”, do których zaliczano m.in. kra­ kowski i sandomierski. Zygmunt III mógł więc uważać, że nastawienie szlachty było dość przychylne dla jego planów. Stanisław Żółkiewski z pewną przesadą pisał: „Nastąpiły w tym sejmiki, na których po wszyst­ kiej Koronie pochwalona jest ta ekspedycja do Moskwy”1’7. Król przeprowadzał także konsultacje z senatorami. Żółkiewski wspominał (kilka lat później): „Król Jegomość zaczął tęż sprawę w gło­ wie rozważać, communicatio consilio z obecnymi natenczas przy dwo­ rze senatory, posłał Król Jegomość do pana hetmana [Żółkiewskiego] xiędza [Henryka] Firleja, referendarza koronnego, z wierzącym listem. Pan hetman dotąd nic a nic nie wiedział o tej sprawie, wyprawował się
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 77 z wojskiem na Ukrainę, i już z domu był wyruszył do wojska. W drodze kilka mil przed Zbarażem był pogonił go xiądz referendarz. Po oddaniu listu wierzącego, to wszystko, co zachodziło i co do Króla Jegomości z tej okazji do Państwa Moskiewskiego donoszono, przełożył mu dokładając, iż panowie senatorowie przy Królu Jegomości obecni radzą Królowi Je­ gomości, aby tej okazyi nie opuszczał do pomnożenia sławy i rozszerze­ nia państwa Rzeczypospolitej. Żądał przy tym, aby się pan hetman o tym z świeżo zmarłym panem wojewodą bracławskim, natenczas starostą ka­ mienieckim [Jakubem Potockim] zrozumiał; do którego też list wierzą­ cy dał, aby społem sposobili ludzie służebne, jakoby tego przedsięwzięcia Królowi Jegomości chętnie pomogli”1’8. Najciekawsze jest jednak to, że dalej w rozmowie z Żółkiewskim ksiądz Firlej stwierdzał: „Czekać sej­ mu w długąby ta rzecz poszła, a idzie o to, żeby okazya nie spełzła”1’9. Dalej oświadczał, że Zygmunt III zamierza jak najszybciej wyruszyć z wojskiem do Lublina, stamtąd do Kijowa (gdzie połączy się z wojskami Żółkiewskiego), następnie zaś chce wkroczyć na Siewierszczyznę140. Wi­ dzimy więc, że król zdecydowany był działać natychmiast. Wprawdzie do rozpoczęcia wojny potrzebna była zgoda sejmu (a proces jego zwoły­ wania właśnie trwał), ale Zygmunt III stwierdził, że ze względu na brak czasu wystarczyć musi w tym wypadku rada senatu. Król słusznie doce­ niał potrzebę szybkiego działania i wykorzystania elementu zaskoczenia. Kto wie, jak potoczyłaby się wojna, gdyby wojska polskie wkroczyły do Moskwy już na jesieni 1608 r.? Żółkiewski zasadniczo zgadzał się na na­ tychmiastową wyprawę. Odpowiedział więc Firlejowi, „żeby życzył, iżby ta sprawa auctoritate sejmu prowadzona była; jednakże byłoliby periculum in mora, będzieli to zdanie inszych panów senatorów, że jako sługa i urzędnik wojenny nie chce zrażać z tego chwalebnego przedsięwzięcia Króla Jegomości, i wojsko sposobiąc wszelkimi siłami, ile możność jego zniesie tego rad chce dopomagać”141. Hetmana interesowały natomiast finansowe środki na prowadzenie wojny. Referendarz odpowiedział, że król był przygotowany na takie pytanie i że może on zebrać kilkaset ty­ sięcy złp. Plan szybkiego działania nie został jednak zrealizowany. Na prze­ szkodzie stanęła zapewne niechęć senatorów do brania na siebie wy-
78 I ROZDZIAŁ I łącznej odpowiedzialności za wojnę. Zdaniem Żółkiewskiego na króla wpłynął przede wszystkim Piotr Tylicki: „Ksiądz biskup snadź krakow­ ski przyjechawszy do Krakowa, rozwiódł to jego Królewskiej Mości radząc, żeby tę deliberacyę na sejm proponował”141. Zygmunt III posta­ nowił czekać więc do sejmu, a hetmana powiadomił listem, „że tę sprawę odkłada, nie odrzuca”143. Wysłał też do Żółkiewskiego Stanisława Wi­ towskiego, byłego posła do Moskwy: „Tym dostateczniej pan Witowski, co bojarowie moskiewscy o tej sprawie z nim mówili, jako w chęciach swych przeciwko Królowi Jegomości upewniali, po dostatku panu het­ manowi przełożył, iż się już rzecz odkłada do sejmu, który też złożony już był. Pana Witowskiego z tym tylko samym pan hetman odprawie!, że na jego ochocie do usłużenia Królowi Jegomości i Rzeczypospolitej i w tej sprawie nie miało nic schodzić”144. Zygmunt III podkreślał więc, że cała impreza ulegnie tylko przesunięciu w czasie. Sejm walny Rzeczypospolitej rozpoczął się 18 I 1609 r. Wota se­ natorskie zaczął prymas Wojciech Baranowski. „O wojnie moskiewskiej nie zda nic się Najjaśniejszy Miłościwy Królu abyśmy tak infacto mó­ wić mieli, a to dlatego, żeby nieprzyjaciel nie wiedział, na jaki cel mamy uderzyć” - stwierdził arcybiskup gnieźnieński. Z tonu tej wypowiedzi wynika jednak, że uważał on wojnę za pewną145. Piotr Tylicki, biskup krakowski, nie wypowiadał się na temat wojny. Kanclerz (ustąpił z tego urzędu za kilka dni) i biskup włocławski Maciej Pstrokoński koncen­ trował się w swojej mowie na sprawach Prus Książęcych, podobnie jak Wawrzyniec Gembicki, biskup chełmiński i podkanclerzy (awansowany zz I 1609 r. na kanclerza wielkiego koronnego)146. Andrzej Opaliński, biskup poznański, zauważył sarkastycznie, że „Mosk^icin uprosiwszy na gody, źle poczęstował, słuszna się poczuć”147. Tak więc był on za wypra­ wą. Stwierdzał wprawdzie, że nieustanne wojny dolegają krajowi, ale że zgodzi się z innymi w tej sprawie148. Benedykt Wojna, biskup wileński, mówił tylko o Inflantach, ale zapewne był on zwolennikiem wyprawy na Moskwę, odmiennie niż na sejmie 1611 r.149 Marcin Szyszkowski, biskup płocki, ogólnikowo mówił o zniszczeniu kraju i konieczności poskromienia tych, co narażają Rzeczpospolitą na dodatkowe niebezpie­ czeństwa. Miał oczywiście na myśli żołnierzy Samozwańca150. Hieronim
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 79 Gostomski, wojewoda poznański, stwierdził: „Moskiewskich okazji jako akcesji wielkiej szkoda opuszczać i WKM, ale iż privatim o tym WKM namawiać się chcesz z Ich Mościami PP. Senatory, przeto i ja też o tym mówić przestawam”1’1. Mikołaj Zebrzydowski, wojewoda krakowski, sugerował, aby zająć się przede wszystkim finansową stroną wojny151. Ciekawe było wotum Stanisława Żółkiewskiego. Szeroko opisywał on zagrożenia militarne kraju, trudną sytuację w Inflantach i groźbę najaz­ du tatarskiego. Sugerował więc, że Rzeczypospolitej po prostu nie stać na nową wojnę. Na koniec jednak stwierdził, że podziela zdanie innych senatorów i na wyprawę moskiewską zgadza się. Kasztelan kaliski Adam Stadnicki nie wypowiadał się na temat spraw moskiewskich153. Najwyższy świecki senator, kasztelan krakowski książę Janusz Ostrogski stwierdził, że „okazje moskiewskie, iż wielkie i pożyteczne do wyparcia nieprzy­ jaciela z prowincji koronnej i tym prędszego posiędzenia dziedzicznej stolice WKM [tzn. tronu szwedzkiego], radzieł bym WKM tych okazji nie opuszczać i łatwiej by WKM tego dokazał Królem Polskim, Panem naszym będąc, czego dokazał jeden szlachcic polski”154. Była to wyraźna aluzja do Mniszcha i jego udziału w osadzeniu na tronie carskim Dymi­ tra I. Dalej kasztelan ujawniał jednak pewien sceptycyzm wobec planów anektowania lub sfederowania Moskwy155. „Ale jako o tę Monarchię za­ trzymywać - mówił książę Ostrogski - dostawszy jej hoc opus hic la­ bor. Pisze Kromer, iż gdy Zygmuntowi świętej pamięci Królowi, panu naszemu, podawano dwie królestwo jednocześnie, drugie węgierskie, który rozmyślając się taką odpowiedź uczynił, że wolę jednemu króle­ stwu spokojnemu panować aniżeli wiciom królestwom niespokojnym, dla których bym i swoje własne królestwo utracił”156. Wszyscy czekali niecierpliwie na wotum Mikołaja Oleśnickiego, kasztelana małogoskiego, który powrócił z długiej niewoli moskiewskiej (z Tuszyna wyjechał we wrześniu 1608 r.). Szeroko opisywał on swoją niedolę, skarżąc się zwłaszcza na kłamliwe informacje dostarczane jemu i towarzyszom przez „Moskwicinów” na temat rokoszu w Polsce. Najbardziej dotknęła go fał­ szywa wieść o obaleniu Zygmunta III, tak że aż „ledwo tego zdrowiem nie przypłacił”. Następnie Oleśnicki opowiedział o incydencie w czasie przyjmowania poselstwa przez Dymitra I: „Ten zabity Dymitr, do któ-
8o I ROZQZIAL I rego ja był posłany od WKM, nie chciał przyznawać za króla polskiego WKM, ale jako Zygmuntem Polskim WKM zwał”157. Co do zawartego rozejmu Oleśnicki stwierdził, że zgodził się nań pod przymusem, w sytu­ acji zagrożenia życia. Na pytanie, czy go przestrzegać, czy nie, kasztelan oświadczył, że odpowie dopiero na prywatnej naradzie senatu, która ma być zwołana przez króla. Oleśnicki poruszył jednak jeden z aspektów moralnych związanych z rozpoczęciem wojny przeciwko Moskwie. Król, człowiek o sumieniu skrupulanta, a zapewne także niektórzy senatoro­ wie, mieli bowiem wątpliwości, czy można najeżdżać zbrojnie na kraj chrześcijański. Zdaniem Oleśnickiego wątpliwości te były bezzasadne. „Nie chciałbym ja radzić WKM - mówił kasztelan - przeciwko Mo­ skiewskim podnosić wojny, nie śmiałbym z tej samej wiary, że sprawa z chrześcijany, czego każdy król strzec się ma, aby krwie chrześcijańskiej nie przelewał, ale kto jeno zdrowym rozsądkiem w te ich sprawy wejrzy, obaczy to, że postacią jedno są chrześcijanie, a sprawy i serca pogańskie, a to z tej samej miary, że małżeństwa świętego, najprzedniejszego sakra­ mentu nie zachowują, bo każdy z nich kilka żon ma, jako mu się jedna nie podoba, to z nią do czernic [klasztoru], a z drugą wolną mieszkał. Więc obrazy obyczajem pogańskim chwalą, nad temi, kiedy się im nie po myśli wiedzie mszczą się, kiedy zaś co szczęście pomyślnego naniesie, to owym ofiary, uczciwość (właśnie jako poganie bogom swym wyrządzali) wyrządzają. Mają obraz świętego Mikuły [Mikołaja], co go Bogiem Ziemnym zowią, nad którym się więc nieszczęścia swego najbardziej zwykli mścić, temu obrazowi on tyran wielki [Iwan IV Groźny], kiedy beł przegrał kilka bitew z nieboszczykiem, sławnej pamięci królem Ste­ fanem, ułamał nogę, powiedając, że się nie mógł Mikuła Litwie obronić. Tom już pokazał WKM, że mere poganie są, tylko postać chrześcijańską ponoszą. Przeto wojnę z niemi, którą tak sprawiedliwą WKM mieć bę­ dziesz, bezpiecznie WKM podnieść możesz”158. Te ciekawe z punktu wi­ dzenia historii obyczajów uwagi nie były chyba przez króla i senatorów brane zbyt serio jako argument przeciwko chrześcijańskości Moskwy. Jak widzimy, cała mowa Oleśnickiego była więc silnie antymoskiewska. Słu­ chana przez licznie zgromadzoną szlachtę (ciekawą wypowiedzi więźnia moskiewskiego) wpłynęła zapewne na podniesienie nastrojów wojen-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 8l nych wśród senatorów i posłów ziemskich. Mimo to marszałek wielki litewski Krzysztof Moniwid Dorohostajski stwierdził, że trudno mu poprzeć wyprawę lub przeciwstawić się jej, gdyż ma za mało informacji na temat sytuacji w Państwie Moskiewskim159. Te, którymi dysponuje, pochodzą wyłącznie od kasztelana małogoskiego Mikołaja Oleśnickiego (a warto by przecież zdobyć wiadomości także z innych źródeł). Pod­ skarbi litewski Hieronim (Jarosz) Wołłowicz koncentrował się głównie na sprawach finansów Rzeczypospolitej160. Jako ostatni zabrał głos gorący zwolennik wyprawy na Moskwę, kanclerz wielki litewski Lew Sapieha. Poruszył on najpierw aspekt spra­ wy, który go osobiście najbardziej interesował, a mianowicie możliwość rewindykowania utraconych przez Litwę terytoriów. „Okazje wielkie moskiewskie są ci tak wielkie, że nigdy Rzeczpospolita foremniejszej pogody do rozszerzenia granic koronnych nie miała” - stwierdzał kanc­ lerz161. „Mógł kiedy kto sprawiedliwszą wojnę mieć jako WKM mieć będziesz z tym narodem moskiewskim?” - zapytywał retorycznie po chwili161. Dalej Sapieha przypomniał zebranym historyczne okolicz­ ności utraty terytoriów pogranicznych przez Litwę. Tak więc, gdy król Aleksander Jagiellończyk poślubił córkę cara Iwana Wasylewicza - He­ lenę, wtedy car najechał niespodziewanie Wielkie Księstwo Litewskie i zagarnął Księstwo Siewierskie (tak kanclerz określał całą Ziemię Sie­ wiersko-Czernichowską), Smoleńskie, powiat bielski, Wielki Nowogród i inne grody. Jako przyczynę wojny Iwan podał Aleksandrowi: „Żeś ty córce mej w Zamku Wileńskim cerkwi, jakoś był powinien, nie zbudo­ wał”16’. Nie był to wywód zbyt ścisły pod względem historycznym, ale przypominał zebranym, że Litwa ma do odzyskania ziemie, które stra­ ciła w wyniku zdradliwego podboju164. Kanclerz opisywał też tyraństwo Iwana Groźnego („króla Stefana masztalerzem cesarza tureckiego zwał”) i wiarołomstwo Borysa Godunowa. Ten ostatni bowiem, zgodnie z ukła­ dem z 1601 r., powinien wspomóc Zygmunta III przeciwko Karolowi IX, czego nie zrobił. Także Dymitr okazywał Rzeczypospolitej czarną nie­ wdzięczność i „królem polskim nie chciał zwać WKM, jeno Zygmun­ tem Polskim, jakie na koniec machinacje na zdrowie WKM strojeł, że tu wojsko chciał posłać, którym chciał wygnać z państwa tego WKM,
81 I ROZDZIAŁ I a sam do carstwa swego tę zacną Koronę chciał przyłączyć”165. Zanim jednak spróbował tego dokonać, został zabity. Analogiczne zagrożenie istniało, zdaniem Sapiehy, ze strony Szujskiego: „Jeśli szablą z nim sobie pokoju WKM uczynić nie będziesz raczył, będzie przemyśliwał o zdro­ wiu i dostojeństwie WKM”166. Następnie Sapieha przeszedł do polemi­ ki z przeciwnikami wyprawy, ustosunkowując się do ich ewentualnych argumentów. „Ale może ktoś powiedzieć, że dla obelżenia jednej osoby nie powinna Rzeczpospolita w nieprzyjaźń z tak potężną monarchią za­ chodzić” - stwierdził kanclerz, mając na myśli uwięzienie posła królew­ skiego Mikołaja Oleśnickiego167.1 odpowiadał: „Ani krwi szlacheckiej, ani animuszu w tym człowieku byłoby, który by to tak mowieł”168, ponie­ waż Oleśnicki nie był prywatną osobą, ale posłem oficjalnym i przez jego uwięzienie obrażono majestat Rzeczypospolitej. Kanclerz przypominał też pomordowanych w Moskwie Polaków. Szujski, jego zdaniem, nie jest prawym dziedzicem tronu, „bo zabiel prawdziwego dziedzica”. To samo można powiedzieć o nowym Dymitrze, który „nie jest prawdziwym Dy­ mitrem”. Natomiast Zygmunt III ma naturalne prawo do korony carskiej, „bo za przodkiem WKM była Moskiewka [zapewne chodziło o Sońkę Holszańską, nie była to jednak „Moskiewka”, lecz prawosławna kniaziówna z Litwy], stąd originem, jakom wyżej rzekł, rodu swego WKM wiedziesz” - dowodził Lew Sapieha169. To kolejny, mocny, zdaniem kanclerza, argument za wojną. Co do rozejmu zawartego przez posłów polskich Sapieha uważał, że podpisano go pod przymusem, w sytuacji zagrożenia życia i dlatego nie jest on ważny. Poza tym ustalenia tego ro­ zejmu zostały już złamane przez obie strony. Car bowiem powinien do 8 października odstawić wszystkich uwięzionych flaków do granicy, czego nie zrobił. W Moskwie przebywa jeszcze około i oo jeńców pol­ skich. Król natomiast zobowiązał się wyprowadzić wojsko popierają­ ce Samozwańca, ale nie jest w stanie tego dokonać. Żołnierze bowiem wysłannika z mandatem „nie przepuścili do siebie [...], ale takowy mu respons dali, że gotowszy to uczynić, roznieść go na szablach swoich, niźliby stamtąd nie zemściwszy się mordu braci swej nie odnieść”. Nie wie­ my dokładnie, o jakim wysłanniku mówił kanclerz. Charakterystyczne, że w słowach Sapiehy nie ma potępienia dla owej niesubordynacji. Mało
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 83 Kg°’ przebija przez nie nuta sympatii dla wojska Samozwańca, a wiemy skądinąd, że nie miał kanclerz o tym wojsku zbyt dobrego zdania170. Było ono jednak użyteczne dla planów królewskich i trzeba je było - chcąc nie chcąc - szanować. Sapieha rozważał wprawdzie w swojej mowie możliwość zbrojnego wypędzenia oddziałów Samozwańca z Państwa Moskiewskiego, w celu wypełnienia warunków traktatu (gdyby uznać go za ważny). Stwierdzał jednak: „Ale lepiej by z tym wojskiem, które byś WKM na dosyć uczynienie paktom necessario mieć musiał co do­ brego sprawić, a zgoła ten koszt lepiej ważyć na posiedzenie tej samej tam stolice, niżeli na wyprowadzenie stamtąd wojska”171. Kanclerz podkreślał też fakt, że zwycięstwo w tej wojnie jest prawie pewne, „bo bratu memu [Janowi Piotrowi] Sapieże już tam wszystkie zamki i miasta przysięgały, a oprócz samej Moskwy a Smoleńska”. Gdy więc król wyruszy, Jan Piotr Sapieha podporządkuje mu się jako wierny poddany. Kanclerz przesa­ dzał trochę, mówiąc, że wszystkie zamki moskiewskie są w ręku jego kuzyna, przesadzał także, będąc tak bardzo pewnym lojalności starosty uświackiego wobec Zygmunta III. Ale wrażenie na posłach i senatorach zrobił. Faktem było też, że król bardzo liczył na porozumienie się z tuszyńczykami i przejęcie od nich opanowanych zamków moskiewskich. Na koniec Sapieha wezwał zebranych do podjęcia przygotowań do wy­ prawy. Przede wszystkim zaś należało rozmawiać na temat „nervi belli”, bo bez pieniędzy „żadna wojna udać się nie może”171. Część senatorów nie wypowiedziała się na temat wojny z Moskwą, parę głosów było dość sceptycznych. Nie było jednak wypowiedzi jed­ noznacznie przeciwnych wyprawie na wschodniego sąsiada. Kilka prowojennych głosów, przy milczeniu na ten temat pozostałych senatorów, pozwalało Zygmuntowi uznać, że ma akceptację senatu. Nawet sceptycz­ ny Żółkiewski poparł w końcu, przynajmniej werbalnie, plany króla. Być może część senatorów nie chciała zbyt szczegółowo poruszać kwestii moskiewskich w czasie publicznych wotów ze względu na konieczność zachowania tajemnicy. Jak wynika z przytoczonych wyżej wypowiedzi, jeszcze przed wotami senatorskimi Zygmunt III zapowiedział, że na te­ mat wojny z Moskwą odbędzie się tajna narada senatu. Odbyła się ona na początku lutego 1609 r. Spośród bardzo licznie zgromadzonych na
84 I ROZDZIAŁ I niej senatorów tylko trzech lub czterech sprzeciwiło się planom królew­ skim17’. Był wśród nich Krzysztof Moniwid Dorohostajski, marszałek wielki litewski, blisko związany z Lwem Sapiehą174. Wyruszył on zresztą później z królem pod Smoleńsk z przyczyn, jak się zdaje, natury czysto osobistej - aby znaleźć się jak najdalej od problemów związanych z nie­ wiernością małżonki175. W izbie poselskiej sprawa wojny moskiewskiej nie była w ogóle omawiana. J. Maciszewski twierdzi, że „nie odważył się król postawić sprawy wojny z Moskwą na fortun sejmu 1609 r., tym bardziej że pruska polityka króla w izbie poselskiej była bardzo atakowana”176. Jest to opi­ nia nieco przesadzona. Posłowie doskonale wiedzieli o planach króla, chociażby z instrukcji sejmikowych. Uczestniczyli też przecież jako wi­ dzowie w wotach senatorskich. Podjęcie przez nich uchwały w sprawie wojny wymagało jednak usilnych starań ze strony Zygmunta. Król Zyg­ munt nie miał pewności, czy zakończą się one sukcesem, chociaż prze­ bieg sejmików dawał podstawę do pewnego optymizmu. Postanowił więc nie forsować sprawy w izbie, zadowalając się poparciem senatorów. Pewną rolę odgrywała też zapewne chęć utrzymania całej sprawy w ta­ jemnicy przed Moskwą177. Skutkiem takiego postępowania króla było uchwalenie wysoce niewystarczającego podatku w wysokości jednego poboru. Niektóre województwa odmówiły nawet takiego świadcze­ nia178. W przyszłości, zwłaszcza na sejmie 1611 r., pojawiły się zasadne zarzuty, że działania wojenne przeciwko Moskwie były w istocie niele­ galne, bo rozpoczęte bez zgody sejmu179. Z punktu widzenia formalne­ go zarzuty owe były słuszne. Z drugiej strony jednak posłowie wyprawę królewską milcząco zaaprobowali, a nawet uchwalili konstytucję wy­ raźnie z nią związaną. Był to punkt 67 ustaw sejmowych - „Żołnierze wyjęci od sądów”, który odkładał rozpatrywanie spraw sądowych, gdzie stroną był żołnierz, na czas późniejszy180. Sejm przyjął też „Artykuły wojenne hetmańskie...” dotyczące organizacji i dyscypliny wojska na­ jemnego181. Warto dodać, że posłowie ponownie zabronili wychodzić prywatnym oddziałom za granicę, co rzecz jasna było tak mało skutecz­ ne jak poprzednio181. Uniwersał w tej sprawie wydał też król pod datą 12 III 1609 r.18’
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 85 Po zakończonym sejmie odbyła się rozmowa króla z Żółkiewskim na temat dalszych problemów związanych z wyprawą. „A iż roku prze­ szłego - pisał hetman - zamysł był Króla Jegomości iść na Siewierską Ziemię, rozumiał i pan hetman, miałoliby co z tego być, żeby raczej tę dróg? przedsięwziąć. Ponieważ Smoleńsk, zamek z dawnych czasów, a tym więcej świeżo przez Borysa potężnie warowany, gdyby się po do­ brej woli nie zdał, zabawiłby i zatrudnił Króla Jegomości przedsięwzię­ cie. Na dobywanie Smoleńska wielkiego by apparatu piechoty i strzelby potrzeba; siewierskie zaś zamki, iż drewniane są, równemu apparatowi choćby się dobrej woli zdać nie chcieli, musieliby otwierać”184. Król od­ parł hetmanowi, że sam jeszcze nie jest zdecydowany na wyprawę, a co do szczegółów z nią związanych (jeżeli do wojny dojdzie) oznajmi je, gdy przybędzie do Krakowa. Wahania, które pojawiły się u króla po sejmie, spowodowane były niepewną sytuacją na froncie inflanckim, zagroże­ niem kraju przez Tatarów i trudnościami finansowymi. Król oświadczył jednak Żółkiewskiemu jedno - jeżeli wyprawa dojdzie do skutku, to rozpocznie ją od marszu na Smoleńsk. „A co się tyczy drogi - relacjo­ nował Żółkiewski - przyjdzie do tego, że na Smoleńsk chce iść, gdyż mu nadzieję uczyniono, że Smoleńsk dobrowolnie ma się poddać, że i teraz pan starosta wieliski [Aleksander Gosiewski] koło tego prakty­ kuje, któremu też dla osadzenia zamku tego przypowiedziana jest służ­ ba na kilkaset człeka jezdnych i pieszych. Wspomniany był i pan [Jan Piotr] Sapieha, że gdy szedł do Moskwy mimo Smoleńsk, by był chciał na Króla Jegomości, a nie szalbierza, jeszcze wtenczas poddałby się ten zamek”185. Król był więc pełen optymizmu. Liczył, że tajne działania dy­ plomatyczne Gosiewskiego (piszemy o nich dalej), prowadzone z jego polecenia, doprowadzą do poddania się Smoleńska. Powoływał się też na plotki dochodzące z wojsk Jana Piotra Sapiehy, które były ewidentnie nieprawdziwe. Gdyby Smoleńsk rzeczywiście wołał się poddać królowi niż Dymitrowi, znalazłaby się o tym wzmianka w Dzienniku starosty uświackiego. Tymczasem Sapieha nic o tym nie wspomina. Żółkiewski słusznie był sceptyczny wobec tych oczekiwań i radził, „żeby Król Jego Mość kazał się pilno pytać, żeby w tym myłka nie była”186. Warto do­ dać, że spór o trasę marszu wojsk królewskich był równocześnie sporem
86 I ROZDZIAŁ I o całą koncepcję wyprawy. Ominięcie Smoleńska i zdobywanie małych zamków siewierskich oznaczało drogę prosto na Moskwę. Żółkiewski był więc zwolennikiem opanowania stolicy i podjęcia z niej odpowied­ niej akcji militarnej i dyplomatycznej. Król wołał zapewnić najpierw od­ zyskanie dla Rzeczypospolitej utraconych terytoriów przygranicznych (przez opanowanie Smoleńska), później zaś można było, jego zdaniem, iść na stolicę. Zdobycie Smoleńska byłoby dowodem na to, że Zyg­ munt III pragnie przez wyprawę zrealizować przede wszystkim interesy Rzeczypospolitej, a nie swoje lub dynastii. Zamknęłoby to usta licznym oponentom, którzy zarzucali królowi prywatę (do tego problemu jeszcze powrócimy). Z Warszawy Zygmunt III wyjechał do Krakowa i... nadal się wahał. W lutym postanowił nawet wysłać do Moskwy posłańca - Stanisława Radniewskiego - z bliżej nieznaną misją do Szujskiego i z listem do Pola­ ków popierających Dymitra, w którym nakazywał im (tak przynajmniej oznajmiono stronie moskiewskiej) powrót do kraju. Andrzej Sapieha, starosta orszański, pisał w związku z tym do wojewody smoleńskiego Mi­ chała Szeina z prośbą o pomoc w przeprowadzeniu posłańca do Moskwy. Jego list zawierał także ciekawe informacje dotyczące oddziałów idących na pomoc Samozwańcowi. W samym powiecie orszańskim liczyły one, zdaniem starosty, kilka tysięcy ludzi. Przybył do nich specjalny wysłannik króla, kasztelan żmudzki Jarosław Ropalewski-Gołowczyński, z zada­ niem zawrócenia ich i umieszczenia w powiatach witebskim i wieliskim. Sapieha oznajmiał też, że pewne oddziały szykowały się do przejścia przez granicę w powiecie połockim187. Owe energiczne działania króla, aby powstrzymać wymarsz wojsk do Dymitra, budz^dziwienie. Wytłu­ maczenie takiego postępowania może być dwojakie. Albo Zygmunt III poważnie rozmyślał o utrzymaniu pokojowych stosunków z Wasylem, albo chciał, żeby oddziały wybierające się na pomoc Dymitrowi zosta­ ły na pograniczu i dołączyły do armii regularnej idącej na Moskwę. Za tą drugą tezą przemawia fakt, że Zygmunt kazał te oddziały przesunąć nieco w głąb kraju i zapewnić im aprowizację188. W takim wypadku poselstwo do Szujskiego było jedynie zasłoną dymną mającą odwrócić uwagę cara od przygotowywanej interwencji. List zaś, który Radniewski
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 87 miał doręczyć wojskom tuszyńskim (z wezwaniem do powrotu do Rze­ czypospolitej), był jedynie pretekstem do spotkania się z nimi i podjęcia negogacji w sprawie wspólnych działań z Zygmuntem III. Są to tezy bar­ dzo prawdopodobne, aczkolwiek dowodów na ich prawdziwość nie ma. Na list Andrzeja Sapiehy Szein odpowiedział początkowo pozytywnie i kazał podać listę osób z orszaku posłańca, aby przygotować odpowied­ nią liczbę podwód i paszę189. Potem nastąpiły komplikacje. Wojewoda smoleński napisał list, w którym oznajmił Sapieże, że żołnierze Samo­ zwańca porwali wysłannika Szujskiego do króla, niejakiego Obrosima Łodożyńskiego, jego przewodników zaś pobili. Andrzej Sapieha odpo­ wiedział mu, że powiadomił o tym incydencie króla i radę. Napisał też, że otrzymał od Zygmunta III rozkaz zorganizowania spotkania Aleksan­ dra Gosiewskiego z wojewodą smoleńskim, w celu omówienia sposobu przejechania Radniewskiego z orszakiem przez terytorium moskiewskie do stolicy. W związku z tym prosił Szeina o wyznaczenie czasu i miej­ sca spotkania190. Szein na ten list nie odpowiedział. Andrzej Sapieha wystosował więc kolejne pismo, w którym jeszcze raz prosił o to, żeby wojewoda przysłał chociaż swojego przedstawiciela na spotkanie z Go­ siewskim19'. Pisał też do Szeina sam Gosiewski, proponując, aby kwe­ stię spotkania na granicy przekonsultował on z metropolitą smoleńskim i miejscowymi bojarami191. I ta propozycja pozostała bez odpowiedzi. Doszło natomiast do zbrojnego incydentu, który położył kres rozmo­ wom na temat poselstwa (omówimy go na końcu rozdziału)193. Charak­ terystyczne jest dążenie Andrzeja Sapiehy i Aleksandra Gosiewskiego do osobistego spotkania z Szeinem. Przecież sprawy techniczne związane z poselstwem można było omawiać na znacznie niższym szczeblu. Obu starostom chodziło raczej o możliwość osobistego namawiania woje­ wody smoleńskiego do poddania się Zygmuntowi III. Szein natomiast domyślał się intencji Gosiewskiego i Sapiehy i kwestię spotkania na gra­ nicy ostatecznie zignorował. Zignorował też w ogóle sprawę poselstwa Radniewskiego, któremu faktycznie (niewątpliwie w porozumieniu z Szujskim) odmówił wstępu na terytorium moskiewskie. Car zapewne domyślał się, że królowi chodzi bardziej o kontakty z tuszyńczykami niż z nim samym. W późniejszym okresie wymiana korespondencji między
88 I ROZDZIAŁ I Szeinem z jednej a Gosiewskim oraz Sapiehą z drugiej strony pełna jest oskarżeń o łamanie rozejmu. Czołowym argumentem wojewody był fakt niewyprowadzenia z Moskwy wojsk polskich popierających Samozwań­ ca194. W liście do Szeina Gosiewski stwierdzał, że wojsko tuszyńskie nie słucha rozkazów króla. Wspólne zaś działanie wobec niego uniemożli­ wia niechęć wojewody smoleńskiego do spotkania się z przedstawicie­ lami polskimi195. Tak więc wiosną trwała intensywna, aczkolwiek mało skuteczna akcja dyplomatyczna strony polskiej, prowadzona na szczeblu starostów pogranicznych. Była ona raczej (jak już wspominaliśmy) przy­ krywką do przygotowań wojennych. Należy przy tym zaznaczyć, że zimą 1609 r. Zygmunt III unikał kroków, które mogłyby wciągnąć Rzeczpo­ spolitą w przedwczesną wojnę. Gdy w lutym 1609 r. oddziały Kozaków chciały przejść przez Inflanty, aby dostać się do Tuszyna, król kazał Wei­ marowi Farensbachowi, staroście rujeńskiemu, zatrzymać je. Doszło do bitwy, w której zginęło 200 Kozaków196. Cofnijmy się nieco w czasie, aby przeanalizować sytuację w Pań­ stwie Moskiewskim na przełomie 1608 i 1609 r. Dymitr ciągle przebywał w Tuszynie i blokował Moskwę. Oddziały jego powiększały nieustan­ nie zastępy nowych awanturników, którym obiecywał płacić dwa lub trzy razy więcej, niż zarobiliby jako najemnicy w Polsce197. Było wśród nich też sporo żołnierzy walczących uprzednio w Inflantach, a później skonfederowanych w Brześciu i Grodnie198. Marchocki pisał: „A nasz car Dymitr był tak hojny, że wszystkich w służbie równał, choćby kto był najpóźniej przyszedł, prawie wg. Ewangelii i czemu i my nie byliśmy przeciwni. Może to być, że byśmy się byli potem, gdyby było przyszło do rachowania zasług rachowali. A to dziwna, im się na^ więcej nazbierało, tymeśmy mniej robili, bo się namnożyło między nami fakcji”1". Wojsko tuszyńskie postanowiło zimować w obozie. Zorganizowano także dobre zaopatrzenie. „A za czasem podzieliliśmy sobie włości na przystawstwa, które nas słuchały; jakoż wszystka prawie ziemia poddała się nam była przez zimę, okrom stolice, Smoleńska, Nowogródka Wielkiego i Trójce Świętej, monastera dwanaście mil [ok. 90 km] za stolicą [...]. Z onych włości na przystawstwa podzielonych wieźli nam prawie, czego jeno dusza chciała, mieliśmy się bardzo dobrze. Przychodziło podwód na
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 89 jedną rotę po tysiącu i z półtora wozów; zaczem mając tak wiele pod­ danych, jęliśmy się budować na ostrzejszą zimę: brali z bliskich wsiów domy, a w obozie stawiali” - pisał Marchocki300. Na ogromnych, opa­ nowanych przez siebie terytoriach zorganizowały więc wojska tuszyń­ skie cały system pobierania podatków, danin w naturze, jednym słowem, ekonomicznej eksploatacji. Kierowali tym wojewodowie Dymitra osa­ dzeni w co większych miastach. Szczególnie duże dochody przynosiły terytoria na północy, wokół Wołogdy i jeszcze dalej na północ. Były one mało zniszczone działaniami wojennymi i pełne cennych dla Polaków towarów, a zwłaszcza soboli z Sybiru, lisów i „wszelakich futer”301. Z tym systemem eksploatacji były związane lupiestwa, rozboje i zdzierstwa, które wywoływały ogromny ferment wśród miejscowej ludności. Autor tzw. Diariusza Diamentowskiego pisał: „Die 6 [grudnia 1608 r.] wypra­ wiono rotę Pana Kossakowskiego za pacholikami, którzy rozesłani dla żywności, skupiwszy się, wielkie lupiestwa i mordy czynili za Wołgą, już i do swych panów nie wracając się. A co dzień to ich przybywało z tych łotrów, którzy z obozu do nich uciekali. Nawet i Moskwy barzo wiele łączyło się do nich i przywódcami im byli, zaczem rozboje wielkie się po drogach działy, pod pretekstem Szujskiego, Tatarów”301. Podobnie relacjonował Konrad Bussow: „Gdzie tylko można było zrobić uszczer­ bek ludziom moskiewskim, tam jego [Samozwańca] dziesięć tysięcy żoł­ nierzy nie leniło się, dżgali, zabijali, grabili wszędzie, gdzie tylko udało się dostać. Zawalili obóz [w Tuszynie] wszelkim prowiantem - masłem, mąką, miodem, słodem, winem, najróżniejszymi bydlętami w takich ilościach, że się można było zadziwić. Głowy, nogi, wątroby, płuca i inne wnętrzności zwierzęce wyrzucali i ich tak dużo leżało wszędzie na tere­ nie przechodów wojsk i w obozie, że psy nie mogły tego zeżreć i z tego powodu w obozie rozprzestrzeniała się taka woń, że zaczęli się obawiać zarazy...”303. Późną jesienią 1608 r. i zimą 1609 r. wojsko tuszyńskie zaczęło do­ magać się zaległego żołdu od Dymitra. A chodziło już o sumy wielkie, obliczane nawet na 14 milionów złotych. Car apelował o cierpliwość, ale żołnierze, widząc jego rozrzutność, nie ustawali w żądaniach natychmia­ stowego wypłacenia pieniędzy304. W końcu żołnierze postanowili prze-
90 ROZDZJAŁ I jąć kancelarię Dymitra i rozesłać pisma do grodów o poborze podatku zwanego ponosowszyzną. Głównym autorem tego pomysłu był pułkow­ nik Andrzej Młocki. Na próżno co rozsądniejsi (m.in. kniaź Roman Ró­ żyński, autor pamiętnika - Mikołaj Marchocki i inni) argumentowali, że posunięcie takie spowoduje bunty. Po kraju rozesłano żołnierzy (parami Polaka i „Moskwicina”) w charakterze poborców305. Równocześnie jed­ nak Dymitr wysłał tajne pisma, w których nakazywał owych poborców topić. Egzemplarze tych listów wpadły w ręce żołnierzy tuszyńskich, bu­ dząc zrozumiale oburzenie306. Los poborców był zaś tragiczny: „Gdy się po grodach i po prowincjach za Wołgą rozjechali, a ozwali się z tern, że tak ciężką dań wybierać będą, exaktorow pozabijali, potopili, męczyli. Zatym wszystkie zawolskie [zawołżańskie] kraje rebellizowali, i ziściło się to, com powiedział i co mię na on czas prywatnikiem, carską stro­ ną zwali, to też mówili: dobrze było go słuchać. A tak cośmy już byli wzięcia stolice [bliscy], urodziła się nam z tej okazji wojna” - skarżył się pan Marchocki307. W listopadzie i grudniu 1608 r. odstąpiły od Dymi­ tra: Wołogda, Kostroma, Daniłow, Wielka i Mała Sól, Galicz. W Kostromie ludność zamordowała okrutnie kniazia Dymitra Masalskiego, wojewodę z nadania Samozwańca308. Powstańcy masowo powracali na stronę Wasyla Szujskiego i składali mu przysięgę. W imieniu Wasyla jego bratanek Michał Skopin Szujski, przebywający wówczas w Nowogrodzie Wielkim, wydelegował wojewodów do niektórych miast ogarniętych powstaniem. Już w lutym 1609 r. tacy wojewodowie pojawili się w Wołogdzie i Kostromie309. W celu poskromienia buntowników wyruszyły oddziały Stanisła­ wa Bąka-Lanckorońskiego i Aleksandra Lisowskie^3’°. Walki toczyły się z niebywałym okrucieństwem, cechującym zresztą obie strony. Po­ wstanie jednak rozszerzało się. Wysyłane oddziały tuszyńskie wpraw­ dzie łatwo rozbijały poszczególne oddziały powstańców, nie były jednak w stanie spacyfikować całego, rozległego terytorium3". I tak: w lutym Sebastian (?) Mirski rozbił duże oddziały powstańców pod Suzdalem; w kwietniu Samuel Tyszkiewicz odniósł zwycięstwo pod Gorińskiem i Piątnicą, gdzie zgromadziło się ponoć 30 000 „zmienników”; 8 czerwca zaś duże oddziały powstańców rozbił pan Szabelski, dowodzący paroma
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 91 setkami Kozaków dońskich311. Wysyłanie na północ dużych oddziałów uniemożliwiało Samozwańcowi zdobycie Moskwy i monasteru św. Trój­ cy. Dowódcy Dymitra postanowili więc zupełnie odciąć stolicę od do­ staw żywności, aby wziąć ją głodem. 4IV1609 r. wysłano do strategicznej twierdzy Kołomny, przez którą dowożono żywność, duże oddziały pod dowództwem Andrzeja Młockiego, Szujskiego, Bobrowskiego i Mikoła­ ja Boguchwała313. Sytuację Dymitra utrudniały nadal kłopoty z niepłatnym wojskiem. Według relacji Jana Piotra Sapiehy 7 II1609 r.: „Przez też bojary dumne nakazali Ich Mościowie Panowie Pułkownicy i Panowie Rotmistrzowie do Cara, aby się koniecznie starał o zapłatę wojsku wszytkiemu, tak jako Car Jego Mość obiecał, za dwie ćwierci dać pieniądze, gdyż wojsko bez pieniędzy dalej służyć nie chce”34. Po długich awanturach (w czasie któ­ rych car już przygotowywał się do ucieczki z obozu) wojsko zadowoliło się w końcu jakimiś bliżej nieokreślonymi obietnicami Dymitra. Wiado­ mo tylko, że Samozwaniec wypłacił pewną część żołdu i obiecał indywi­ dualne nagrody za zasługi3’5. Dymitr prowadził też bardzo intensywne działania dyplomatyczne. W Warszawie jego interesy reprezentował Je­ rzy Mniszech, który opuścił obóz 17 11609 r. (Oleśnicki wyjechał z Tu­ szyna, jak pamiętamy, jeszcze we wrześniu 1608 r.)3’6. Mniszech zdążył przybyć na sejm w Warszawie, w czasie którego rozgłaszał, że Dymitr jest prawdziwym, ocalałym carem i że chce on zwrócić Rzeczypospolitej Smoleńsk oraz całą Siewierszczyznę i Czernichowszczyznę3’7. Wojewo­ da przygotowywał też grunt pod poselstwo Samozwańca do króla, które wyruszyło z Tuszyna zapewne po 26 I 1609 r. W liście do ojca Maryna prosiła, aby dopilnował on, żeby poseł przy wjeździe do Warszawy miał odpowiednią „assistentię piechoty królewskiej”3 ’8. Wysłannikiem Samo­ zwańca był Fiodor Niechoroszy Łopuchin3’9. Całe poselstwo liczyło kil­ kadziesiąt osób310. Nie wiemy, jakie instrukcje otrzymał poseł, jest jednak bardzo prawdopodobne, że oferował on Polsce, zgodnie z zapewnienia­ mi Mniszcha, Smoleńsk i Ziemię Siewiersko-Czernichowską. Łopuchin nie został nawet przyjęty przez Zygmunta III, który nie zamierzał uzna­ wać Dymitra za legalnego władcę311. Posłowie ci nie przesyłali do Tuszy­ na żadnych informacji, co wywołało u Aleksandra Zborowskiego gorzką
91 I ROZDZIAŁ I uwagę: „posłowie osłami nazwani być mają”’11. W kwietniu 1609 r. wysłał Samozwaniec do Warszawy innego swego posłańca, „kanclerza” Walen­ tego Walawskiego’2’. Także i jego król nie przyjął. Równocześnie z Łopucłiinem wyruszyło spod Moskwy poselstwo od żołnierzy polskich popierających Samozwańca. W jego skład wcho­ dzili: Wespazjan Rusiecki, Stanisław Suliszewski (Suliszowski), Mikołaj Końcieszkiewicz i czwarty, nieznany z nazwiska. Poselstwo miało przede wszystkim „zabiegać temu, aby Król, pan nasz, nie miał o nas jakiej złej suspicyi i żeby z tej przyczyny w naszem przedsięwzięciu przeszkody nie czynił”314. Do tuszyńczyków doszły już więc widocznie wieści o zamierzanej przez Zygmunta III wyprawie i obawiali się oni zaprzepaszcze­ nia swoich zasług u Dymitra w przypadku osadzenia na tronie carskim króla lub królewicza. Delegaci mieli też prosić o prolongację pozwów sądowych tym, którzy mieli sprawy w Polsce aż do skończenia wojny315. Posłowie zostali przyjęci najpierw przez senat. Oświadczyli tam uroczy­ ście, że nie odstąpią od Dymitra, któremu składali przecież przysięgę. Następnie apelowali, aby król zaniechał wyprawy do Moskwy316. Zyg­ munt III przyjął delegację z 5 II 1609 r. Rusiecki z towarzyszami pró­ bowali przekonać monarchę o szkodliwości zamierzanej wyprawy, która przyniosłaby pożytek jedynie Szujskiemu. Stwierdzali, że aby wyruszyć na Moskwę, król powinien mieć naprawdę duże oddziały wojskowe (a na takie trzeba by przecież wydać ogromne sumy), gdyż z niewielkimi siła­ mi nie ma sensu przystępować do wojny. Podkreślali też, że oficjalne roz­ poczęcie działań wojennych przez Rzeczpospolitą spowoduje powstanie nastrojów zagrożenia religii prawosławnej w Państwie Moskiewskim. To z kolei osłabi pozycję sympatyków Polski, a wzmocni Szujskiego. Prosili też o wypłacenie Janowi Piotrowi Sapieże 12 000 złp, które skarb Rze­ czypospolitej był mu winien jeszcze od czasów jego walk w Inflantach317. Zygmunt III udzielił posłom prywatnej odpowiedzi, z której wynikało, że zamierza z wojskiem tuszyńskim porozumieć się jeszcze za pośrednic­ twem specjalnych posłów. Król nie miał, rzecz jasna, zamiaru popierać Samozwańca, zależało mu jednak na jego oddziałach zbrojnych. Nato­ miast w kwestii pieniędzy dla Sapiehy król odpowiedział, że zaległości skarbu dla starosty uświackiego nakaże rozliczyć i wypłacić318.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 93 Dymitr starał się też o poparcie w Rzymie. Papiestwo silnie wspie­ rało Samozwańca I, który przecież, po cichu, przeszedł na katolicyzm i obiecał pociągnąć za sobą całe Państwo Moskiewskie519. Jeszcze pod koniec 1607 r. wojewodzina sandomierska wysłała swoich dwóch synów Mikołaja i Zygmunta - do papieża z listem. Zawierał on zapewnienie, że pani Mniszchowa dostała własnoręczny list od ocalałego Dymitra530. Na początku 1609 r. udał się do Rzymu Abraham Rożniatowski. Miał on z polecenia Maryny oświadczyć papieżowi, że caryca starać się będzie usilnie o rozszerzenie wiary katolickiej i prosił o błogosławieństwo dla Mniszchówny331. Maryna skierowała także list do nuncjusza papieskie­ go w Polsce - Franciszka Simonetty. Opisywała w nim swoje ostatnie przeżycia - zamieszki w Moskwie i uwięzienie. Deklarowała staranie o rozszerzenie wiary katolickiej, prosiła też, aby Simonetta okazywał jej takie same względy, jak jego poprzednik Klaudiusz Rangoni331. List do Ojca Świętego wysłał również kniaź Różyński. Przekonywał w nim papieża, że Polacy z otoczenia Dymitra walczą także w obronie wiary, a ich zwycięstwo będzie z wielką korzyścią dla Kościoła. Opisywał też okoliczności własnej konwersji na katolicyzm333. Starania te przyniosły nikły efekt. Papież Paweł V wołał zachować stanowisko wyczekujące po tragicznym zakończeniu sprawy Dymitra I. Na liście Maryny znajduje się ponoć zapiska „pozostawić bez odpowiedzi”334. Wątpliwe jest też, czy odpowiedź otrzymał Różyński. O ile sytuacja Dymitra stawała się na wiosnę 1609 r. coraz trudniej­ sza, o tyle położenie Wasyla Szujskiego było cały czas bardzo złe. Przede wszystkim chwiejna była jego pozycja w samej stolicy. Wielu znaczących bojarów opuściło Moskwę i udało się do Tuszyna - np. kniaź Jerzy Trubecki, kniaź Dymitr Czerkaski, kniaziowie Fiodor i Iwan Zasiekinowie, Michał Buturlin. Uciekali też dworianie, posadzcy ludzie, urzędnicy335. Gdy powstanie na Zawołżu rozszerzało się, a akcje Dymitra zaczęły spadać, niektórzy z uciekinierów wracali. Nierzadkie były przypadki opisane przez Sołowiowa: „Niektórzy całowawszy krzyż [złożywszy przysięgę] w Moskwie Szujskiemu, uciekali do Tuszyna, całowali tam krzyż Samozwańcowi i wziąwszy od niego nagrodę wracali do Mosk­ wy. Szujski przyjmował ich łaskawie, każdy powracający zmiennik był
94 I ROZDZIAŁ I dla niego drogi””6. Były też spiski w celu obalenia Szujskiego. Pierwsza próba nastąpiła 17 II 1609 r. Grzegorz Synbułow, kniaź Roman Gaga­ rin i Timofiej Groźny z 300 zwolennikami próbowali zwołać bojarów, aby razem z nimi zdjąć z tronu Wasyla. Żaden z bojarów nie pojawił się jednak, z wyjątkiem kniazia Wasyla Golicyna. Nikłe poparcie ludności i sprzeciw patriarchy Hermogenesa przekreśliły rachuby spiskowców, którzy uciekli do Tuszyna. Jedynie Golicyn pozostał w Moskwie, nierepresjonowany przez Szujskiego. Drugi spisek próbował zorganizować okolniczy Iwan Kruk-Kołyczew, ale sprawę wykryto, zanim nabrała ona realnych kształtów”7. Na dodatek z Polski zaczęły docierać informacje od szpiegów o zamierzeniach wojennych Zygmunta III”8. Szujski spró­ bował więc szukać sojusznika na zewnątrz i znalazł go w osobie króla szwedzkiego Karola IX. Szwedzi już od dawna wyrażali chęć włączenia się w moskiewski konflikt. Liczyli na nabytki terytorialne, a może na­ wet na osadzenie na tronie carskim królewskiego brata lub syna. Jeszcze w lutym 1607 r. starosta szwedzki z Wyborga napisał do wojewody rosławskiego, kniazia Masalskiego, list z oświadczeniem, że Karol IX chce pomóc carowi, a jego posłowie stoją na granicy. Szujski obawiał się jed­ nak takiej pomocy. Odpisał więc, że jej nie potrzebuje, a posłom jechać nie radzi, gdyż w nowogródzkim ujeździe panuje morowe powietrze. W podobny sposób odrzucono ofertę pomocy złożoną przez Karola IX Szujskiemu w czasie oblegania Tuły. Bojarzy odpowiedzieli królowi, że żadna pomoc nie jest potrzebna, gdyż w kraju panuje spokój (!). Co­ raz gorsza sytuacja militarna zmusiła cara Wasyla do spuszczenia z tonu. Gdy Dymitr założył obóz pod Moskwą, Szujski wysłał swojego bratanka Michała Skopina Szujskiego na rokowania ze Szwedami w Nowogrodzie Wielkim. Wprawdzie Wasyl dobrze wiedział, że Karol IX od dłuższego czasu gromadzi wojska na granicy moskiewskiej i ma wielką ochotę na przyłączenie pogranicznych twierdz: Koreły, Orzeszka i Iwangorodu, ale wobec trudnej sytuacji właściwie nie miał wyboru. W Nowogrodzie Skopin Szujski nawiązał kontakt ze Szwedami i rozpoczął rokowania. Kontynuowali je dwaj wysłannicy moskiewscy - stolnik i wojewoda Semen Gołowin oraz diak Sydawny Zinowiew”9. Ze strony szwedzkiej negocjatorami byli: Jóran Boije, ErykElfsson, Denis Georgsson, Otogel-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 95 mer Farmerher, Arwid Tónneson340. Porozumienie sojusznicze zostało zawarte z 8 II 1609 r. w Wyborgu. Najważniejsze warunki układu były następujące: - król szwedzki wyśle carowi posiłki w liczbie z tys. żołnierzy kon­ nych, 3 tys. pieszych, a do tego jeszcze bliżej nieokreśloną liczbę najem­ ników na znak przyjaźni; - car rosyjski rezygnuje z wszystkich praw do Inflant na rzecz Szwecji; - w razie konfliktu Szwecji z Polską Szujski wyśle Karolowi tylu żoł­ nierzy na pomoc, ilu otrzyma obecnie, uczyni to przy tym bezpłatnie, a staw­ ka dla zaciężnych będzie równa obecnej; - Szujski nie będzie zatrzymywał w kraju żadnego z przysłanych mu Szwedów, także gońcy od wojsk szwedzkich do króla będą mogli swobodnie kursować; - ludzie moskiewscy wzięci do niewoli będą uwalniani za okupem, Polaków i Litwinów wolno będzie Szwedom zabijać lub brać w niewolę; - towary, żywność i pasza dla koni będzie sprzedawana Szwedom po cenach rynkowych; - żołnierze Karola IX będą zachowywać się przyzwoicie, nie będą czynić rabunków, nikogo bić ani zabijać, będą szanować ikony etc.; - Szwedzi nie będą zdobywać zbrojnie terytoriów wiernych Szuj­ skiemu lub poddających się dobrowolnie; - szwedzkie wojska będą miały swobodny dostęp do Inflant przez terytoria moskiewskie; - w przyszłości Moskwa i Szwecja zawrą pokój z Rzecząpospolitą tylko po wcześniejszym porozumieniu się ze sobą341. Dodatkowy artykuł stanowił, że po pewnym czasie od wkroczenia wojsk szwedzkich do Państwa Moskiewskiego Wasyl odda Szwecji gród Korełę wraz z ujezdem (powiatem). Szujski będzie mógł wywieźć z nie­ go rynsztunek bojowy, żywność, wystrój cerkiewny, ikony i ludzi (jeżeli będą chcieli)341. Warto dodać, że w tekście traktatu w tytulaturze cara Wasyla Szujskiego znalazło się określenie „kniaź połocki”, co było wyjąt­ kową prowokacją wobec Rzeczypospolitej. Przebywając w Nowogrodzie Wielkim, kniaź Skopin Szujski gro­ madził także oddziały najemników i wkrótce dysponował już dwuna-
рб I ROZDZIAŁ I stotysięczną armią. Do Nowogrodu wkroczyła też, na przełomie marca i kwietnia, piętnasto tysięczna armia szwedzka pod dowództwem Jakuba de la Gardie343. Po przybyciu Szwedów Skopin zmusił do wycofania blo­ kujące Nowogród od południa oddziały wiernego Dymitrowi pułkowni­ ka Jana Kiernożyckiego. Zajął też Toropiec, Torżok, Porcłiow, Orzeszek. Natomiast próba opanowania Pskowa nie powiodła się344. W połowie maja kniaź Skopin Szujski ruszył na Moskwę. Naprzeciwko niego wy­ słał Dymitr wojska pod dowództwem Aleksandra Zborowskiego i Grze­ gorza Szachowskiego. Do starcia doszło pod Twerem (21 VII 1609 r.). Była to dziwna bitwa. Marchocki pisał: „A gdy te wojska [...] nań [tzn. na Zborowskiego] nastąpiły, zwiódł z niemi bitwę takim szczęściem, że skrzydła nasze oba, prawe i lewe, sparly nieprzyjaciela, z pola spędziły, bitwę wygrały. Środek zaś dał się przełamać i uciekali ci co w środku byli od wygranej bitwy”345. Starcie pozostało więc nierozstrzygnięte. Brak dyscypliny i ostroż­ ności w wojsku polskim spowodował opłakane skutki. Część żołnierzy zamknęła się w zamku twerskim, a reszta musiała uciekać do Tuszyna. Skopin Szujski zajął Twer, jednak zamek mimo kilku szturmów obro­ nił się. Oddziały moskiewskie wycofały się więc za Wołgę, gdzie Skopin wzmacniał swoją armię, następnie zaś ufortyfikował się w monasterze, w mieście Kalazin nad tą rzeką. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że w maju 1609 r., gdy z Zawolża wycofał się Aleksander Lisowski ze swo­ imi oddziałami, całe to terytorium przeszło pod kontrolę Szujskiego346. Lisowski zaś, któremu oddziały szwedzkie w wojsku Skopina Szujskiego zagrodziły drogę powrotną do monasteru św. Trójcy, poszedł w stronę Suzdala i w jego murach spędził zimę 1610 r. N^wiosnę ruszył w kie­ runku Pskowa. Po zajęciu miasta i jego okolicy przeszedł na stronę Zyg­ munta III347. Wróćmy jednak do lata 1609 r. Na początku lipca i na początku sierpnia Jan Piotr Sapieha dokonał dwóch wielkich, nieudanych sztur­ mów na monaster Troicko-Siergiejewski348. Następnie udał się pod Ka­ lazin. Stamtąd po kilku utarczkach, na wieść o wyruszeniu króla pod Moskwę, powrócił pod monaster św. Trójcy349. Do starć dochodziło także pod Moskwą. 3 lipca odbyła się tam duża bitwa oddziałów tuszyń-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I 97 skich z wojskami Szujskiego, ponownie nad rzeką Chodynką. Zakończy­ ła się ona dla stronników Dymitra mało korzystnie, gdyż zmuszono ich do odwrotu. Marchocki pisał wręcz, że gdyby nie zimna krew Kozaków Zarudzkiego, „wjechaliby na nas aż w sam obóz”. W bitwie tej zginęło wielu żołnierzy tuszyńskich, zwłaszcza spośród piechoty. Szujski zdobył ponadto sporo jeńców, w tym wielu znacznych350. Jednym z nich był powinowaty Mikołaja Marchockiego - Adam Borzęcki (nie jest wyklu­ czone, że nazwisko jego brzmiało: Bokszycki). Autor pamiętnika pisał: „Adam Borzęcki, o czem by musiała być i obszerniejsza historia, jak mi go kniaź Iwan Szujski udarowawszy, darmo wypuścił, dawszy mu pisanie do mnie, jakoby odpis na moje pismo, które to pisanie tak było Iwana Szujskiego ujęło, że krom tego Borzęckiego, z ran go dawszy wyleczyć (bo był szkodliwie posieczony) darmo puścił i co jedno było więźniów w stolicy moskiewskiej, wszystkich karmił; znaczniejszym kiedy na za­ mianę wychodzili, każdemu suknię dawał”351. Nawet więc w tej okrutnej wojnie zdarzały się ludzkie odruchy wobec wroga. Zdobycie licznych i znaczących jeńców natchnęło Szujskiego do pewnego pomysłu. Od­ dajmy znów głos panu Marchockiemu: „Tak wiele więźniów i znacznych Moskwa natenczas mając rozumiała, że przez to może pokój na nas so­ bie wytargować. Kazali wszystkim więźniom z pośrodka siebie takiego wyprawić, któremu by ufali, że czy sprawi, czy nie sprawi, do nich się powróci. Z tern do nas, że chcemyli swoich, których tak wielu więźniami jest, mieć na swobodzie, abyśmy wyszli z państw moskiewskich, i wojny z nimi przestali; inaczej tych wszystkich różnemi mękami tracić odgrażali się. A gdy wybierali kogo posłać i widziała Moskwa siła ochotnych, aby tylko wyjść z tym poselstwem, upatrzyli między wszystkiemi więźnia­ mi Stanisława Paczanowskiego, który na to nie porywał się. Tego wysłać kazali. Ten przyszedłszy do nas i poselstwo od więźniów odprawiwszy, odniósł taki respons: że wiedzą dobrze naszę intencję, na którą i sami odważyli zdrowia swoje, że pomrzeć raczej wszyscy gotowiśmy, aniżeli dać się przywieść do tego, żebyśmy od przedsięwzięcia naszego odstąpić mieli; miłe nam ich zdrowie, jako naszych pokrewnych i towarzyszów, ale milsza dobra sława, której gwoli tuśmy zaszli. Z takim responsem aby się wrócić, czy się z nami zostać miał wielkie tentacje Paczanowski. Jed-
98 I ROZDZIAŁ I ni go do tego wiedli, aby się nie wracał w niewolę, będąc wolnym, dru­ dzy radzili, aby towarzystwa swego, z którymi go Pan Bóg chciał mieć w niewoli, nie wydał na srogie męki. Przewiodła u niego ta poślednia rada, wrócił się do więzienia, za co był u Moskwy w poszanowaniu i lżejszym więzieniu, a u swoich godzien, zawsze i u potomnych wieków pochwały”351. Traktat moskiewsko-szwedzki spowodował to, że Zygmunt III zu­ pełnie przestał się wahać. W marcu 1609 r. podjął ostateczną decyzję o wojnie. Traktat z Wyborga wymierzony był bowiem wyłącznie prze­ ciwko Rzeczypospolitej, a sprzymierzone Moskwa i Szwecja stawały się dużą potęgą, która mogła nie tylko rozbić Dymitra Samozwańca II, ale i odebrać Polsce Inflanty; a może i inne terytoria. Przecież jeden z arty­ kułów traktatu mówił wprost o wolnym przemarszu wojsk szwedzkich do Inflant przez terytorium moskiewskie. Zygmunt III obawiał się też wzmocnienia Szwecji w wyniku interwencji w Moskwie, a także osadze­ nia na Kremlu kandydata szwedzkiego. Byłoby to fatalne w skutkach zarówno dla Rzeczypospolitej, jak i dla osobistych planów monarchy odzyskania tronu w Sztokholmie, nie mówiąc już o planach podbicia i związania z Polską Moskwy. Porozumienie z Wyborga oznaczało też złamanie przez Moskwę rozejmu z 1608 r. i uwalniało ostatecznie Zyg­ munta III od wszelkich skrupułów moralnych. Teraz nie mógł już ciążyć na nim zarzut agresji, przelewania krwi chrześcijańskiej, łamania umów. Zygmunt III rozpoczął więc zdecydowane przygotowania do wojny. Naj­ ważniejsze było „nervus belli”, zasoby finansowe króla nie były zaś impo­ nujące. Jeden pobór, i to nie przez wszystkie województwa uchwalony, nie pozwalał na zaciągnięcie dużej armii. Trzeba było jeszcze raz prosić szlachtę o ofiarność. Najpierw należało zwołać senniki posejmowe, aby wymóc uchwalenie podatku od województw, które nie uchwaliły go na sejmie, a pozostałe nakłonić do większej szczodrości. Dnia 19 III 1609 r. zostały wydane uniwersały sejmikowe. Król pro­ sił w nich o pobory „na rozszerzenie granic koronnych i odzyskanie tego co [...] odeszło”353. Oczywiste więc było, że chodzi o podatek na wojnę. Reakcja sejmików nie była jednak zbyt przychylna. Sejmik średzki od­ mówił poboru354. Przebiegu sejmiku proszowickiego nie znamy, wiemy jednak, że proszony przez króla o aktywne działanie na nim biskup Piotr
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 99 Tylicki był pełen najgorszych obaw355. Sejmik lubelski postanowił prze­ znaczyć pobór jedynie na wojnę inflancką. Burzliwy przebieg miał sejmik sandomierski, nie znamy jednak jego rezultatów. Powstawały też kłopoty z egzekwowaniem uchwalonych pieniędzy356. Król zdecydował się więc jeszcze raz poprosić szlachtę o ofiarność na sejmikach deputackich, które przypadały pod koniec września 1609 r. Uniwersały rozesłano pod datą 10 VII 1609 r. „Żądamy i pilnie napominamy uprzejmości i wierności wasze - apelował król - abyście szczerą i gorącą ku ojczyźnie miłością zruszywszy się, onę sarnę przed oczyma mając, zabawy swe domowe na małą chwilę odłożywszy wszyscy się na zwykłe sejmiku swego deputackiego miejsce stawili, a tam posła naszego wysłuchawszy i to co od nas przyniesie zdrowym i wszelakich afektów próżnych baczeniem uważywszy, do tego też chęci swe spoiną radą, spoiną życzliwością i ochotą skłonili, czego ojczyzna teraźniejszych czasów po uprzejmościach i wiernościach waszych, synach swoich potrzebuje, rzecz sama wyciąga i co by było ku pomnożeniu sławy nieśmiertelnej, bezpieczeństwa i spokojnemu R.P. na potomne wieki”357. Wydana 25 lipca w Wilnie instrukcja na sej­ miki deputackie (nazywana niekiedy „Deklaracją Wileńską”) była po­ święcona wyłącznie wojnie moskiewskiej358. Na początku Zygmunt III podkreślał w niej fakt, że zaistniała niepowtarzalna okazja do odzyskania Smoleńska i Księstwa Siewierskiego (z Czernichowszczyzną). Następnie przypominał wydarzenia ostatnich lat. „Dziś kiedy [ludzie moskiewscy] bezbożnie ziemię swą krwią naszych narodów napoili, kiedy posłów tak długo zwleczonych do poniewolnej przysięgi przywiedli i przysięgać so­ bie czas u siebie tylko upodobany pokoju przymiernego, bez wszelakie­ go Państw naszych zezwolenia kazali, kiedy sami na się obrócili żelaza, trudno już i najspokojniejszemu wytrwać animuszowi, aby za okazją też bene gerendam upuścić miał Rzeczypospolitej, upuścić sławie prostej” twierdził Zygmunt III. Dalej król poświęcał nieco miejsca uzasadnieniu legalności podjętej wojny. Nie miała ona przecież za sobą decyzji sejmo­ wej, co wielu spośród szlachty wytykało monarsze359. Zygmunt III pisał więc: „I lubo się to decyzją sejmu przeszłego nie zda komu być zawarto, było jednak nie tylko w instrukcję włożono, nie tylko w powiatach agito­ wano, nie tylko w propozycji poszerzono, ale i w senatorskich zdaniach
юо I RQZDZIAL I na propozycję wspominano, a nawet w tajemnej radzie poważnie trakto­ wano i konkludowano, aby tej nie opuszczać okazjej”’60. Sejm zaś, zda­ niem króla, nie uchwalił konstytucji w sprawie wojny z Moskwą głównie z powodu braku czasu oraz potrzeby zachowania tajności. Zygmunt III tłumaczył też, że wyruszając na wojnę, nie ma na uwadze żadnych włas­ nych interesów (jak sugerują jego przeciwnicy), lecz dobro Rzeczypo­ spolitej. Na koniec król apelował o dodatkowy podatek, „bo ten, któryć nie ze wszystkich jeszcze i nie bez kondycjej podatek na sejmie stanął żadną miarą takiej nie podołają imprezie”’61. Zygmunt III wystosował też listy do senatorów z prośbą o poparcie na sejmikach deputackich’61. Warto w tym miejscu wspomnieć o ulotce, która pojawiła się w związku z tymi sejmikami, pt. „Rada potrzebna, jednego miłośnika Pana i Ojczy­ zny”. Jej anonimowy autor pisał m.in.: „Trzeba Króla Jego Mości, Pana naszego Miłościwego w tej wojnie Moskiewskiej i dojściu Szwecjej, a za tym oswobodzeniu Inflant ratować [...]. Opuściwszy to, Moskwicin ze Szwedem Litwie, Tatarzyn z Turkiem Rusi, Niemiec z Węgrzynem Pol­ szczę niezgodą wewnątrz, wszędy upadkiem niechybnym grożą”. Rzecz ciekawa, że ulotka była skierowana do średniej i drobnej szlachty i miała wyraźną wymowę antymagnacką. Prokrólewskie nastawienie łączyło się w niej z bardzo ostrożnymi sugestiami strukturalnymi reform państwa (np. wprowadzenie stałego podatku), które można by zapoczątkować na owych sejmikach’6’. Zjazdy deputackie zakończyły się różnie. Wiele z nich dodatkowe podatki jednak uchwaliło. Opozycyjny ostatnio sej­ mik średzki był bardzo burzliwy. Wiele dyskutowano na nim na temat podjęcia przez króla decyzji o wojnie bez formalnej zgody sejmu. Stara­ nia prymasa Baranowskiego i innych senatorów przyniosły jednak królo­ wi pożądane efekty. Sejmik uchwalił nie tylko pobór, ale także czopowe i dodatkowe cła. „Acz zjazd teraźniejszy - głosi uchwała sejmiku - we­ dług prawa koronnego tylko do tego należeć baczymy, co właśnie na nim odprawowano być ma i odprawować się zwykło, uważając jednak pilne i nagle następujące potrzeby R.P., także dignitatem i securitatem JKM pana naszego, który nie litując zdrowia i prace wszelakiej do rozszerzenia granic koronnych i dla przyczynienia nieśmiertelnej sławy narodowi pol­ skiemu, za okazją, która się prawie sama podawa, z niemałą kupą ludzi
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) I IOI służebnych za granice koronne idzie, co się sine nervo belli tak snadnie jakoby była potrzeba odprawić nie może”’64. Na pobór zgodziły się tak­ że sejmiki: różański, łomżyński, generalny mazowiecki i wiszneński’6’. Ostro sprzeciwiły się natomiast podatkom sejmiki: proszowicki, sando­ mierski, a także oświęcimski. Sejmik malborski zgadzał się na pobór tyl­ ko w porozumieniu z innymi województwami’66. Mimo to z pieniędzmi było krucho i wojna nie miała solidnego, materialnego podparcia. Zwracał na to uwagę Stanisław Żółkiewski. Hetman na wiosnę 1609 r. stawał się coraz większym przeciwnikiem wy­ prawy. Po latach wspominał: „Widząc pan hetman, że tak bardzo tępo ta sprawa idzie, więc ponowy żadnej nie było słychać, jeśli bojarowie moskiewscy przy tychże chęciach przeciwko Królowi Jegomości trwają. Ludzi żołnierskich, jazdy dosyć niewielki poczet, a piechoty nader mało, wątpiąc zatym de eventu, zrazić zaś Króla Jegomości z tego niepodobna rzecz, bo się już był i po Rzymie i po wszystkim świecie osławił i ogło­ sił; sam by był rad tego uniknął...”’67. Widzimy więc, że hetman nie miał ochoty na udział w wyprawie. Dlatego też w odpowiedzi na królewski list wzywający go do udziału w ekspedycji stwierdził, że siły najemne są tak niewielkie, że wystarczy jeden hetman - Jan Karol Chodkiewicz (którego król początkowo także zamierzał wziąć pod Moskwę). Po na­ leganiach Żółkiewski jednak się zgodził, głównie dlatego, jak pisał, że „udawano by, iż z nieżyczliwości takiej okazyi (jako natenczas o niej ro­ zumiano) przeszkodził Królowi Jegomości i Rzeczypospolitej, że goto­ we rzeczy do pomnożenia sławy i rozszerzenia państw Rzeczypospolitej przezeń wstręt wzięły, i tak by była na niego samego invidia padła”’68. Hetman napisał jednak list z przestrogami. Radził w nim, aby zwołać jeszcze jedną naradę senatorską dla przekonsultowania pro­ blemów związanych z wyprawą. „Siła na tern Najjaśniejszy, Miłościwy Królu należeć może - pisał Żółkiewski - ponieważ zwłaszcza na sejmie publico consilio nic nie jest definitum, żebyś WKM przed się auctoritate et consilio Senatus raczył to przedsięwzięcie swe prowadzić”’69. Ta jeszcze jedna sankcja senatu dla wyprawy była, zdaniem Żółkiewskiego, konieczna w związku ze wspomnianymi już oskarżeniami pod adresem króla. W cytowanym wyżej liście hetman donosił: „Passim jest to w ro-
ЮХ I ROZĘZIAŁ I zumieniu ludzkiem, że WKM nie in rem Rzeczypospolitej, ale sobie privatim pożytku w tej ekspedycyjej patrzysz. I zatem to pochodzi, że nie tylko vulgus hominum, jakoż, dałem znać WKM, jakie malignę vo­ ces wynikały od tych, co się tu byli do Krasnegostawu, za wezwaniem p. Ludwika Wejera [Weihera] zebrali, ale i wszędy między ludźmi i senatory nawet tego pełno: że jakoś niechętnie o tern mówią i utyskują na ten WKM zamysł. Trzeba zaiste mem zdaniem tego przynajmniej, żeby senatorowie ile przedni wiedzieli i będąc certi intencyi WKM ludzkie zatem sinistras opiniones znosili, gładzili, bo na wszelakie przypadki, na kontentowaniu się ludzkiem siła należy”570. Dalej hetman udzielał szcze­ gółowych rad dotyczących zapłaty dla wojska, a także oddziaływania na morale żołnierzy. Co się tyczy tego ostatniego, pisał: „Nie zaniechywam ukazować im [żołnierzom] tego, że WKM nie tak jako złośliwi ludzie rozsiewają, ale dla rozmnożenia państw Rzeczypospolitej tę ekspedycją przedsiębrać raczysz, że to nie następowanie na bracią, którzy tam są, ale dla ichże dobrego, iż oni tern niebacznem porwaniem się nic sprawić nie mogą, że WKM chcesz gruntownie i o dobrem Rzeczypospolitej, i o ich też, za ich przewagi, nagrodzie dobrotliwie obmyślić. Te mowy czynią sposobne żołnierskie umysły do tej służby WKM”571. Żółkiewski zda­ wał sobie sprawę z faktu, że część żołnierzy solidaryzuje się ze swoimi towarzyszami walczącymi w wojsku Samozwańca. Dlatego też należało im wyjaśnić, że nie dojdzie do starć z „bracią”. Hetman radził też odpo­ wiednio oddziaływać na szlachtę, aby skłonić ją do większej ofiarności na cele wojny. Przede wszystkim jednak król powinien podkreślać, że nie kieruje się prywatą: „To, gdy ludziom innotescet, gdy będą pewni, że WKM nie swego prywatnego, jedno pomnożenia dobrego, rozszerzenia państw Rzeczypospolitej szukasz, wzbudzi to w nich afekt inakszy, niźli jako teraz jest do tej sprawy: że też potem do wszystkiego chętniejszych WKM będziesz raczył mieć”57*. Hetman zwracał więc uwagę na koniecz­ ność właściwej propagandy wyprawy. Zresztą król i jego otoczenie i tak wykazywali dużą aktywność w tej dziedzinie. Na wiosnę 1609 r. rozpo­ wszechniane było pismo pt. „Dyskurs słusznej wojny z Moskwą, rationes pro et contra”575, jako że nie było ono nigdy szerzej omawiane w literatu­ rze przedmiotu, poświęcimy mu nieco uwagi.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 10? Pismo to zostało napisane zapewne w kancelarii podkanclerzego Feliksa Kryskiego374. Cechuje je sugestywny, prosty język, dobry, poto­ czysty styl. Przemyślane ujęcie tematu, dobór argumentów mogących oddziaływać na przeciętnego szlachcica wskazują na to, że autorem owego propagandowego utworu był jakiś doświadczony publicysta po­ lityczny. Trudno tu jednak podać konkretne nazwisko. Na początku traktatu została przytoczona podstawowa wątpliwość dotycząca wojny z Moskwą, wysuwana przez wielu jej przeciwników: czy wolno, zwłasz­ cza chrześcijaninowi, łamać zaprzysiężony traktat z 1601 r.? O rozejmie z 1608 r. autor nie wspominał, gdyż raczej powszechnie wątpiono w jego ważność. W dalszej części pisma udzielana jest odpowiedź na to pytanie. Autor rozpoczyna od stwierdzenia, że Polska nie złamała dotąd rozejmu zawartego z Godunowem. Pobyt Dymitra I w Rzeczypospolitej także nie godził w tenże rozejm. Istniało przecież wielkie prawdopodobieństwo, że był on w rzeczywistości ocalałym synem Iwana Groźnego375. A prze­ cież Polska zawsze, tradycyjnie, udzielała azylu wypędzonym władcom: „Z Węgier, Czech zdarzało się, iż do Polski uchodzili królowie lub kró­ lewscy synowie, a nie beli nigdy wydawani. W obcych krajach często są tego przykłady (czego naczytać się każdy w historiach może), ale świe­ żo Gustaw [Gustaw Eryksson Waza], syn Henryka [Eryka XIV], króla szwedzkiego, stryja Pana naszego, gdyż z pewnych a słusznych przyczyn nie mając po ojcu swym do szwedzkiego królestwa praw, gdy je jednak temere wznawiać chciał i zdał się coś chcieć przeciwko królowi Jego Mo­ ści motui, uszedł do cesarza Jego Mości dzisiejszego, od którego przyjęty czas temu nie mały o sumpcie cesarskim strawił i honorifice bel chowany. A wżdy to pakt i spoiny nie wzruszyło przyjaźni. Tegoż potym Gustawa samże Borys Godunow przyjął do Moskwy i chował go przy sobie nie w inszy pewnie sposób, jedno aby z czasem mógł kiedy przezeń trudzić we Szwecji rzeczy króla Jego Mości, lubo miewał o tym do siebie od KJM wskazy i expostulacje wydać go, jednak i z swego państwa odprawić nie chciał. A jeśliż to znowu króla Jego Mości nie wzruszyło z nimi przy­ mierza, a wżdy różna Gustawa tego Henrykowego [Erykowego] syna od Dymitra beła sprawa. Bo tamten do Szwecji prawa i przystępu nie miał, wszystkich wiadomości żadnego. Ten zaś wielkie miał po sobie podo-
104 I ROZDZIAŁ I bieństwo, rzecz bowiem wszystkim wiadoma była, że Dymitr, syn Iwa­ nowic, i zdradą Borysową miał być na Ugliczu zabity, mogło wtedy być łacno (czego gęste są w historiach przykłady), że za pilnością i życzliwoś­ cią sług dobrych uszedł tego razu, a zaś tedy w takowym podobieństwie i rzeczy wiele wątpliwej godzielo się Królowi JM praecipanter poczuć i zarazem go sądzić? Nie byłaby to rzecz ani mądrego monarchy, ani pobożnego króla”376. Tak więc autor twierdził, że skoro popieranie Gu­ stawa Erykssona Wazy przez Godunowa nie łamało rozejmu, nie łamała go także pomoc Zygmunta III dla Dymitra. Zwłaszcza że ten pierwszy nie miał żadnego prawa do tronu, a Dymitr był zapewne prawym dzie­ dzicem czapki Monomacha. Z tej ostatniej przyczyny udzielenie mu pomocy było wręcz dla króla nakazem sumienia. Rozejm zaś z Godu­ nowem, jako nieprawym carem, stawał się w chwili odnalezienia praw­ dziwego dziedzica nieważny. Autor pisemka podkreślał jednak pewien fakt „zasadniczy”, jak twierdził. Dymitr wkroczył do Moskwy z wojska­ mi prywatnymi, bez zgody stanów Rzeczypospolitej i bez błogosławień­ stwa Zygmunta III. Moskwa sama uznała go za cara, a Uczni bojarzy (tu wymieniano co znaczniejsze nazwiska) wyjechali nowemu hospodarowi naprzeciw. Natomiast Zygmunt III wydawał nawet uniwersały zabrania­ jące prywatnym oddziałom wychodzenia do Moskwy. Tak więc nie moż­ na czynić królowi zarzutu, że popierał Dymitra. Z przytoczonych jednak wyżej argumentów dociekliwy czytelnik mógł wywnioskować, że gdyby nawet było inaczej, to w udzielaniu Samozwańcowi pomocy nie było nic złego i przeciwnego warunkom rozejmu z 1601 r.377 Następnie autor przystępował do wykazania, że to właśnie Borys Godunow złamał warunki traktatu z Zygmunten^ III. Zostały przyto­ czone następujące argumenty: i. Godunow nie wystawił zgodnie z warunkami porozumienia z 1601 r. komisarzy na granicę w maju 1602 r. 2. Car zajął miasto książąt Wiśniowieckich - Przyłukę, które na­ stępnie zburzył i spalił. 3. Moskwa wtargnęła w 1602 r. do starostwa wieliskiego. Polacy in­ terweniowali przez wysłannika - pisarza wieliskiego Gawryłę (Hawryłę)
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 10$ Hutcza, ale został on przez ludzi moskiewskich zabity. Oddziały polskie musiały więc wyprzeć wojska moskiewskie siłą. 4. Moskiewscy ludzie rozsiekali szlachcica ze starostwa wieliskiego Aleksandra Kamińskiego. Jego ciało i dom spalono. Senat Rzeczypospo­ litej interweniował w tej sprawie, ale bojarzy nic nie odpowiedzieli. 5. Zostały zagrabione niektóre przynależne do Rzeczypospoli­ tej terytoria przygraniczne. Lwu Sapieże zabrano wioski - Ikaźń i Ośwież - oraz teren zwany Zamosiem. Rodzinie Korsaków wydar­ to także kilka wiosek w województwie połockim, podobnie jak rodzi­ nie Reutów. Zygmunt III wysłał z instrukcją w sprawie tych terytoriów gońca Zabłockiego, bez rezultatu. Autor broszury popełnił tu błąd, gdyż miejscowości Ikaźń i Oświej leżały na Brasławszczyźnie, daleko od gra­ nic moskiewskich i nie mogły być przedmiotem zatargu granicznego (wiosek i okolic zwanych Zamosiem było na Litwie kilkadziesiąt i nie wiadomo, którą miał autor na myśli). 6. Z tymże Zabłockim jechał do Moskwy kupiec z Zamościa Dymitr Macedoński, Grek z pochodzenia, ale poddany Zygmunta III. Został on uwięziony, był torturowany i wywieziony gdzieś do odległego więzienia. Skonfiskowano mu towar wartości ю ooo złp. Zatrzymano także kupców polskich w Smoleńsku i skonfiskowano im towary. 7. Godunow spiskował z Tatarami przeciwko Rzeczypospolitej. Prowadził też rozmowy z „Karolusem” i „pomocy mu dodawał”, co było sprzeczne z warunkami rozejmu z Polską. Reasumując, autor stwierdzał, że to Godunow wielokrotnie złamał rozejm z 1601 r. Argumenty (przynajmniej niektóre) możemy dziś uznać za błahe. Warto jednak pamiętać, że zarówno dawniej, jak i dzisiaj incy­ denty graniczne czy też prześladowanie obywateli jednego kraju w in­ nym budziły i budzą wielkie oburzenie. Anonimowy publicysta wymieniał następnie tradycyjne już ar­ gumenty antymoskiewskie - wymordowanie i uwięzienie Polaków po weselu Maryny, zatrzymanie poselstwa przez Szujskiego. Posłów zmu­ szono zresztą do zawarcia rozejmu, który od początku był nieważny, gdyż „poniewolna przysięga ważną być nie może”. Król owego rozejmu nie potwierdził. Gdyby jednak nawet był on ważny, to nie wiadomo,
I об I ROZDZIAŁ I kto jest ze strony Moskwy partnerem układu - Szujski, którego większa część ludności nie uznaje za cara, czy też „część Moskwy jemu przeciw­ na” (autor traktatu przezornie nie wymienia tu imienia Dymitra). Ze zwolennikami Samozwańca nie zawierano jednak żadnej umowy. Król nie powinien przejmować się więc układami i ma wręcz obowiązek przy­ wrócić Litwie utracone w XVI w. terytoria, tak jak to obiecał w pactach conventach. Poza tym Szujski ściąga sobie na pomoc Tatarów i zawiązu­ je przymierze z „Karolusem”, czy trzeba jeszcze czekać, żeby wtargnęli oni do Rzeczypospolitej? Przytoczono także inny, bardzo znaczący ar­ gument za interwencją: „Jest i to, iż część niemała samyż że Moskwy, a między nimi ludzi przednich, dają znać, iż życzeliby sobie złączenia się z Koroną378, a panowaniem nad sobą KJM życząc uspokojenia i w lepszy rząd wprawienia swej ojczyźnie i swego od tyraństwa wyzwolenia i od tego wielkiego krwie (wżdy chrześcijańskiej) rozlania”. Autor podkreś­ la, że ludzie moskiewscy (przynajmniej niektórzy) zupełnie mają dość tyranów w rodzaju Godunowa i Szujskiego i chętnie przyjęliby władcę „ludzkiego”, czyli Zygmunta III. Wspomina też o pożytkach z wyprawy dla chrześcijaństwa. Ciekawe jest jednak, że rozumie przez to nie katolicyzację Państwa Moskiewskiego, lecz obronę świata chrześcijańskiego przed Tatarami i Szwecją (!)379. Na końcu autor traktatu stwierdził, że przymierze z Moskwą zostało złamane już za Godunowa, a Moskwa od tego czasu popełniła wiele niegodziwości, w związku z czym król powi­ nien „dobyć broni swej” i wynagrodzić Rzeczypospolitej krzywdy, „rekuperując” zagrabione terytoria. Należy też pamiętać, że Moskwa sama prosi o obronę, a tej król chrześcijański nie powinien odmawiać ukrzyw­ dzonemu. Wyprawa może doprowadzić do „zjednoczenia z Koroną tego szerokiego państwa” i przynieść Polsce duże pożytki. Jej zaś zaniechanie da możliwość zajęcia Państwa Moskiewskiego przez Szwedów lub Ta­ tarów, co przyniesie szkodę Rzeczypospolitej i całemu chrześcijaństwu. Wojna z Moskwą będzie więc słuszna i sprawiedliwa, konkluduje autor na końcu’80. Traktat ten, rozpowszechniony zapewne szeroko, robił duże wrażenie na szlachcie. Kto wie, czy poparcie, którego panowie bracia udzielili wyprawie na sejmikach deputackich, nie było spowodowane w pewnym stopniu tego rodzaju publicystyką.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 107 Dzieł propagandowych inspirowanych przez króla i jego otocze­ nie było zresztą więcej. Za najciekawsze uważa się dwa utwory Pawła Palczowskiego: Kolęda Moskiewska, to jest wojny Moskiewskiej przyczyny słuszne oraz Wyprawa wojenna króla Jego Mości do Moskwy, da Pan Bóg szczęśliwa, Rzeczypospolitej Naszej pożyteczna331. Powstawały też dzieła poetyckie np. Horatius Flaccus w trudach więzienia moskiewskiego (pió­ ra Sebastiana Petrycego)’81, Pieśń nowa... Adama Władysławiusza383 czy też anonimowy Lament serdeczny jednej szlachetnej paniej, której mąż w Moskwie zginął przy carowej33*. Były jednak i utwory krytyczne wo­ bec planów króla. W domniemanej księdze podkanclerskiej („półurzędowej”) Feliksa Kryskiego385 znajduje się krótki traktacik pisany przez osobę nastawioną w sposób wybitnie opozycyjny do Zygmunta III. Wy­ mienia ona wiele zarzutów przeciwko zamysłom wojennym króla: - Zygmunt III rozpoczyna wojnę bez zgody sejmu i zbyt słabymi siłami; - odciąga wojsko z frontu inflanckiego; - chce obalić legalnego przecież, obranego władcę Moskwy, zapo­ minając, że sam stracił tron szwedzki w wyniku uzurpacji; - działania króla dążą do wprowadzenia władzy absolutnej; - Zygmtmt III, snując plany moskiewskie, ulega radom ludzi mało odpowiedzialnych; - niegodziwe jest nakładanie wysokich podatków („prawie krew człowieka ssać każą”) na wojnę w sytuacji, gdy kraj jest osłabiony ostat­ nimi zamieszkami386. Traktat ten (powstały zapewne w środowisku byłych rokoszan) musiał być dość szeroko rozpowszechniony, skoro egzemplarz trafił do rąk Feliksa Kryskiego. Wpływał on zapewne na szerzenie nastrojów opozycyjnych wobec wojny, o których wspomina Żółkiewski. Powstaje pytanie: jakie było więc ogólne nastawienie szlachty wobec planów Zyg­ munta III? Wydaje się, że opinia panów braci była w kwestii wyprawy mocno podzielona. Z jednej strony oddziaływanie propagandy i miraże korzyści z interwencji u sąsiada wpływały na nastroje proregalistyczne. Z drugiej jednak tradycyjny pacyfizm szlachty i także tradycyjna niechęć do płacenia podatków ostudzały zapał panów braci. Dochodziły też inne
I08 I ROZDZIAŁ I względy - np. kłopoty ze stacjonującymi w pobliżu majątków szlachec­ kich wojskami zbieranymi na wyprawę387. Król prowadził też umiejętną propagandę wojenną poza granicami kraju. Jej głównym celem było ukazanie Zygmunta III jako rycerza Koś­ cioła walczącego za wiarę ze schizmatykami. Wykazaliśmy już, że mo­ tywy religijne tak naprawdę miały w przypadku króla niewielki wpływ na jego decyzję o wojnie. Nic nie stało jednak na przeszkodzie, aby je wykorzystać w kampanii propagandowej. Jeszcze w grudniu 1608 r. król w liście do nuncjusza stwierdzał, że za główny cel wojny uważa szerzenie wiary388. O misjonarskim zapale króla miał także przekonywać specjalny poseł do Rzymu. Początkowo Zygmtmt III wyznaczył do tej misji bisku­ pa warmińskiego Szymona Rudnickiego3’9. Ten jednak, mimo rozkazów monarchy, ociągał się z wyjazdem i w końcu na prośbę Wawrzyńca Gembickiego został z tej legacji zwolniony390. Zamiast niego pojechał mar­ szałek nadworny koronny Mikołaj Wolski391. Papież życzliwie odniósł się do projektów króla, choć nie objawił na razie tej życzliwości w for­ mie subsydiów finansowych, na które liczył Zygmunt III. Walczącym ze schizmatykami przyznano specjalnym dekretem odpust, a w noc Bożego Narodzenia papież pobłogosławił kapelusz i miecz dla króla-rycerza391. O religijnym aspekcie wyprawy pisali w swoich listach do papieża bisku­ pi polscy, chociaż nie ukrywali, że wojna ma na celu także odzyskanie utraconych przez Litwę prowincji393. Dowodem na to, że starania pro­ pagandowe króla przyniosły efekty w postaci wzrostu jego autorytetu w Europie (ale nie w postaci brzęczącej monety, na której Zygmuntowi bardziej zależało), był list od Henryka, księcia lotaryńskiego. Wyrażał on królowi uznanie za jego wyprawę w celu „pomnożenia wiary katolic­ kiej” i prosił, aby jego bratanek - ks. Eryk - mógł wyruszyć i wspomóc króla pod Smoleńskiem. List dostarczył we wrześniu 161 o r. specjalny poseł księcia lotaryńskiego. Do wyprawy młodego Eryka jednak nie doszło394. Od marca 1609 r. przygotowania do wojny ruszyły pełną parą. Żółkiewski organizował zaciągi, borykając się jednak z nieustannymi kłopotami finansowymi. Pomysłem na wzmocnienie armii było wyko­ rzystywanie nadwornych rot poszczególnych magnatów. Na początku
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 109 kwietnia król wysłał do nich listy z wezwaniem, aby stawili się z pocz­ tami na wojnę395. Wyjazd króla z Krakowa, kilkakrotnie odkładany, nastąpił ostatecz­ nie z8 V 1609 r. Opóźnienie było spowodowane zapewne trudnościami z organizacją wyprawy396. Przed opuszczeniem Krakowa Zygmunt III wydał specjalny „Uniwersał strony odjazdu króla”, w którym regulował sprawy związane z zarządzaniem kraju pod jego nieobecność. Król wy­ jaśnił w nim też pokrótce motywy, dla których podjął wyprawę: „Między inszemi sprawami Rzeczypospolitej z powinności naszej nie przepomnieliśmy okazji, która się w zamieszki Ziemie Moskiewskiej, z różnych miar do dobremu Rzeczypospolitej podawały i niebezpieczeństwa, które by za zaniedbaniem tamtych sąsiedzkich rzeczy na naszę Rzeczpospolitą przypaść mogły”397. Zygmunt III oświadczał też, że wojna następuje za zgodą „niemal wszystkiego senatu na sejmie Rzeczypospolitej”398. Król zamierzał najpierw udać się do Wilna. Po drodze zatrzymał się jednak w Lublinie, gdzie doszło do rozmowy z Żółkiewskim399. Hetman jeszcze raz próbował odwieść króla od planów wojennych: „Ukazował osobliwie i to, że się daleko weszło w czas roku, droga daleka, żołnierz nie gotowy, pieniędzy nie brał, nie może się żadną miarą aż pod kopy ruszyć, nim granicy Moskiewskiej dojdzie, jesień, zimna, które tam prędko nadścigną, facultatem rei gerende odejmą. Przywodził też przykład pradziada Króla Jegomości Kazimierza, który mając bardzo wielkie wojska społem z synem swym Władysławem, królem czeskim, u Wrocławia sromotnie skończył przeciwko Matyaszowi400, nie przez co innego, jedno, że póź­ no na wojnę wyszli”401. Król przyjmował te argumenty, lecz, jak twierdzi Żółkiewski, ambicja nie pozwalała mu już zawrócić: „Ale iż w daleką się osławę zaszło, wszystkiemu prawie światu ogłosiło, rezolwował się popierać i kończyć te zawody”40*. Pojawiające się powszechnie zarzuty sugerujące, że Zygmunt III zamierza wykorzystać wojnę do własnych ce­ lów dynastycznych (a echa rokoszu były przecież ciągle żywe), skłoniły króla do wydania specjalnej odezwy wobec zgromadzonych licznie na Trybunale Koronnym w Lublinie senatorów i szlachty. „Nic ani własne­ go w tym, ani swego zgoła nie upatruję - pisał Zygmunt III - nie tylko, abym zyskować miał, ale dobro ojczyste, pożytek Rzeczypospolitej, roz-
I ГО I ROZDZIAŁ I szerzenie granic, sławę narodu polskiego”403. Król usprawiedliwiał się, że „lubo w konstytucjej o tym na sejmie nie było”, to jednak kwestia wojny była przedmiotem obrad sejmików, a także senatu. Dalej Zygmunt Щ wymieniał po raz kolejny przyczyny, dla których podejmował działania wojenne404. Z Lublina udał się król do Wilna, hetman zaś do Mińska. W Wilnie Zygmunt III wydał, omawianą już tutaj, tzw. Deklarację Wileńską (instrukcję na sejmiki deputackie), w której także zapew­ niał, że rozpoczyna wojnę nie dla realizacji własnych interesów, ale dla dobra Rzeczypospolitej, z 5 sierpnia król przybył do Mińska i połączył swoje wojska z oddziałami Żółkiewskiego. Armia ruszyła na wschód, do Orszy, gdzie czekano na przybycie artylerii405. 21 września, w piękny, słoneczny dzień (co uznano za dobrą wróżbę), wojska przeszły granicę moskiewską406. Warto w tym miejscu parę uwag poświęcić sytuacji na pograniczu polsko-moskiewskim. Aleksander Gosiewski, zanim zaczęła się królew­ ska wyprawa na Moskwę, rozpoczął własną wojnę połączoną z działal­ nością dyplomatyczną. Starosta wieliski postanowił przede wszystkim przyłączyć do swojego starostwa terytoria sporne - po jezioro Jelsze, rzeczkę Połowię i rzeczkę Kasplę407. Wysłał więc swojego brata Szymona Gosiewskiego z oddziałami wojska, które najechały na te terytoria i za­ jęły je408. Wywołało to wiele skarg i protestów ze strony Szeina oraz oży­ wioną wymianę korespondencji. Szein zarzucał Gosiewskiemu przede wszystkim łamanie rozejmu z 1608 r. Według jego postanowień sprawy sporne powinny być załatwione przez komisarzy na granicy409. Gosiew­ ski prowadził też tajne rokowania z wojewodami moskiewskimi sąsiadu­ jącymi z Litwą na temat ich przejścia na stronę polską. Podobne starania czynił zresztą także podstoli litewski Mikołaj Hlebowicz410, który skon­ centrował się głównie na osobie wojewody smoleńskiego. Bez żadnych rezultatów411. Szein pozostawał wierny Szujskiemu, wzmacniał twierdzę i prowadził wywiad przez tzw. łazutczyków. Udawali się oni za granicę i korzystając z pomocy prawosławnych mieszkańców Litwy, zdobywali cenne niekiedy informacje41*. Gosiewskiemu udało się jednak nawiązać kontakt z wojewodą Wielkich Łuk, który wezwał go do przybycia wraz z oddziałami do tej twierdzy. Na początku lipca wyruszył więc starosta
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | III z około 700 żołnierzami. Starszyzna miasta chciała poddać się królowi, lecz rządy w Wielkich Łukach sprawowało faktycznie pospólstwo. To zaś uważało Gosiewskiego za stronnika Dymitra. Pan Aleksander nie wyprowadzał ich z błędu i nie nakłaniał do przysięgi królowi. Jako że ludność z Wielkich Łuk miała ochotę zająć pobliski Toropiec „na imię Impostora”, Gosiewski uważał, że nie trzeba jej w tym przeszkadzać. Zda­ niem starosty należało cierpliwie czekać i z czasem dopiero nakłonić tu­ tejszych mieszkańców do złożenia przysięgi królowi413. W liście do Lwa Sapiehy starosta wieliski oświadczał, że jego ostrożność spowodowana jest instrukcją królewską, aby formalnie nie łamać rozejmu: „Nad to mając przed oczema pisanie WMMP i JM Księdza biskupa wileńskiego [Benedykta Wojny], abym nic a nic z Moskwą do dalszej realizacji JM nie zaczynał, musiałem objęcie tych Wielkich Łuk [w imieniu króla] łasce Bożej i inszemu czasowi condonować [pozostawić] ”. Gosiewski podkreś­ lał też, że nadarza się dobra okazja do zajęcia Pskowa, najlepiej od strony Inflant. Nie skorzystano jednak z tej rady414. Sam Gosiewski opanował wkrótce kilkanaście zamków wokół Wielkich Łuk, jak się zdaje jednak, „na imię Impostora”415. W liście z 4 IX 1609 r. donosił on Lwu Sapieże o wzmacnianiu załogi Smoleńska: „Do Smoleńska chłopów z włości gwałtem dla osadzenia zamku pędzą, bo bojar i strzelców wysłano do Skopina Szujskiego...”416. Radził też kanclerzowi, aby król jak najszybciej porozumiał się z wojskami Samozwańca i wyprawił do nich poselstwo417. Działania Gosiewskiego były niewątpliwie uzgodnione z królem, który - jak pamiętamy - wspominał o nich Żółkiewskiemu418. Zyg­ munt III bardzo liczył na dobrowolne poddanie się Smoleńska, a przy­ kład Wielkich Łuk dawał powody do optymizmu. Miał nawet nadzieję, że Gosiewski obsadzi Smoleńsk jeszcze przed przybyciem wojsk królew­ skich. Rachuby te okazały się błędne. Na pewno liczono jednak, że Smo­ leńsk podda się Zygmuntowi, gdy ten stanie pod twierdzą z całą swoją armią4’9.
Hi J ROZDZIALI Przypisy 1 O Dymitrze I i jego obaleniu pisali m.in.: W. Roussel, Wiadomości o krwawej a strasznej rzezi w mieście Moskwie i okropny a żałosny koniec Dymitra, Poznań 1858; J. Margeret, Sostajanie Rossijskoj impierii i wielikago kniażestwa Moskowii, Rossija naczała XVII w. Zapiski kapitana Merżereta, wyd. J. A. Limonow, Moskwa 198г; M. Oleśnicki, Gody moskiewskie, czyli diariusz o Dymitrze i Marynie, w: HRM, t. 2 (także: BOs, 11804; BCz, 1101; BCz, 342; BR, 7 - fragm.; zob. przyp. 257 do niniejszego rozdziału); Diariusz Diamentowskiego; Pamiętnik Niemojewskiego', K. Bussow, op. cit.; G. Pajerle, 0puteszestwii, w: Skazaniasowriemiennikow oDimitrii Samozwance, t. 2, wyd. N. Ustriałow, Sankt-Pietierburg 1837; Historia Dymi­ trafałszywego, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. 1; O zamordowaniu Dymitra hospodara Moskiewskiego die 27 maia, ibidem; i inne. Z opracowań historycznych zob.: J. U. Niemcewicz, Dziejepanowania Zygmunta III, t. 2, Kraków 1860, a. 117­ -165; N. I. Kostomarow, Kto byl pierwyj Łżedymitr? Istoriczeskoje issliedowanie, Sankt-Pietierburg 1864; idem, Smutnoje wremia moskowskogo gosudarstwa w na­ czale XVII wieka, t. 1, Sankt-Pietierburg 1868; A. Dobrowolski, Kto byłpierwyj Łżedymitr?, Wiestnik Zapadnoj Rossii, t. 9: 1866; M. Turkawski, Carewicz Dymitr w Polsce, Przegląd Lwowski, t. 23-24: 1882; W. S. Ikonnikow, Dimitrij Samozwa­ niec i Sigismund III, Kijewskaja Starina, t. 2: 1890; A. Hirschberg, Dymitr Samo­ zwaniec, Lwów 1898; idem, Maryna Mniszchówna, Lwów 1927; J. N. Szczepkin, Vir war Pseudodemetrius I, Archiv far Slavische Philologie, t. 20: 1898, t. 21: 1899, t. 22: 1900; idem, Kratkija izwiestia oŁżedymitrii I, Odessa 1900; S. F. Platonów, Oczerkipo istorii smuty w moskowskomgosudarstwie wXVI-XVII w., Sank-Pietierburg 1899, s. 250-297; S. E Platonów, Smutnoje wremia, Praga 1924; S. M. Solowiow, Istorija Rossii s drewniejszych wremien, t. 7-8, Moskwa 1989, s. 411-445; A. J. Sobolewskij, Moskwa i pierwyj Samozwaniec, Wiestnik archeologii i istorii, nr 17, 1906; W. Sobieski, Zabiegi Dymitra Samozwańca o koronę polską, Rozpra­ wy Akademii Umiejętności, Wydział Historyczno-Filozoficzny, seria 2, t. 27: 1909; idem, Dymitr Samozwaniec a Polska, w: Studia historyczne, Lwów 1912; H. Skirbanowski, Pseudo-Demetriu I, Berlin 1913; P. Pierling, Dimitrij Samozwaniec, Mo­ skwa 1912; A. Kraushar, Drugi skrypt Dymitra Samozwańca Pierwszego, Warszawa 1915; P. Wasienko, Łżedymitr I, w: RusskijBiograficzesk^Slowar IzdawajemyjImperatorskim Russkim Istoriczeskim Obszczestwom, Moskwa 1916, repr.: New York 1962, t. 10, s. 367-400; P. L. Barbour, Dimitry, Called the Pretender Tsar and Great Prince of All Russia, 1605-1606, Boston-Cambridge 1966; J. Maciszewski, Pol­ ska a Moskwa 1603-161S, Warszawa 1968; R. Skrynnikow, Borys Godunow, War­ szawa 1982; R. G. Skrynnikow, Samozwańcy w Rossii w naczale XVII w. Grigorij Otrepiew, b.m. 1987; D. Czerska, Borys Godunow, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1988; A. Andrusiewicz, Dzieje Dymitriad 1602-1614, Warszawa 1990; idem, Dymitr I Samozwaniec. Triumfi upadek, Łódź 1993; D. Czerska, Dy­ mitr Samozwaniec, Wrocław 1995. Inne pozycje są wymienione w przyp. 3 29 do ni-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | IIJ niejszego rozdziału. Osoby uwięzione w Moskwie są wymieniane w: Pamiętnik Sta­ nisława Niemojewskiego (160 6-160 8), wyd. A. Hirschberg, Lwów 18 9 9; Diariusz Diamentowskiego. Szacunek wartości klejnotów wiezionych przez S. Niemojew­ skiego: I. Massa, op. cit., t. 2, s. 158. O Makarym Demeskim zob. artykuł Cz. Gila w: Encyklopedia katolicka, t. 3, pod red. R. Łukaszyka, L. Bieńkowskiego, F. Gryglewicza. Lublin 1989, s. 1142. S. M. Sołowiow, op. cit., s. 452-465; L. Bazylow, Historia Rosji, Warszawa 1985, s. 13 i-i34; S.E Platonów, Oczerki,s. 317-352; A. Andrusiewicz, op. cit., 1.1, s. 156­ -162; A. Smirnow, PowstanieBołotnikowa 1606-1607, Warszawa 19 5 6; I. Massa, Histoire des guerres de la Moscovie (1601-1610), wyd. M. Obolenski i A. de van der Lin­ de, t. 2, Bruxelles 1866, s. 150 n. Zob. relacja Aleksandra Gosiewskiego i Mikołaja Oleśnickiego z 8 VII1607 r. z Mos­ kwy, BCz, 342, k. 484 n. Takie przypadki zdrady były niezwykle rzadkie wśród szlachty Rzeczypospolitej, zob. H. Wisner, Najjaśniejsza Rzeczpospolita. Szki­ ce z dziejów Polski szlacheckiej XVI-XVII w., Warszawa 1978, s. 236. O Kocha­ nowskim zob. też: A. A. Titow, Rukopisy sławianskije i russkije prinadleżaszczije I. A. Wachromiejewu, Moskwa 1907, w. 6, s. 178-179; W. Korieckij, Oformirowanii Bołotnikowa kak wożdia kriestianskogo wosstanija. Kriestianskije wojny w Rossii XVII-XVIII wieków, Moskwa 1974; idem, Nowoje o krestianskom zakreposzczenii i wosstaniiL. N Bołotnikowa, Woprosy Istorii, Moskwa 1971, nr 5, s. 148-149. Relacja Aleksandra Gosiewskiego i Mikołaja Oleśnickiego z 8 VII 1607 r. z Mo­ skwy (dla Zygmunta III), BCz, 342, k. 484 n. Inna kopia tego listu: BK, 289, k.401 n., BR, 16, k. 407V-416. Zob. też: S. E Płatonow, Oczerki, s. 3 3 2-3 5 2; por. ciekawy list Stanisława Turowskiego do p. Waskowskiego spod Moskwy, BCz, 3 42, k. 517. Pisze w nim o traktatach z „Piotrem Niedźwiadkiem” w Tulę. Zob. też relację Andrzeja Sapiehy, starosty orszańskiego, BR, 16, k. 416v-418. A. Andrusiewicz, op. cit., t. 1, s. 13 6-137. J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 167-168. Zob. np. G. Pajerle, op. cit., s. 70; N. L. Kostomarow, Smutnoje wremia, s. 395-396. Według innych relacji prochy Dymitra I zostały po prostu rozsypane na polu, zob. D. Iłowajskij, Smutnoje wremia Moskowskogo Gosudarstwa, Moskwa 1894 (repr.: The Hague-Paris 1970), s. 76. Zob. też: D. Czerska, Dymitr, s. 220-221. J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 124. Krążyły nawet plotki o tym, że Borys Godunow żyje i walczy o tron, zob.: Diariusz Diamentowskiego, s. 128; Rzeczy polskich w Moskwie na Jarosławiu księgi III, BR, 16, k. 424 (jest to fragment tzw. Diariusza Diamentowskiego, nieco odmienny od wersji opublikowanej przez A. Hirschberga). Józef Budziło twierdzi, że Dymitr II zjawił się w Starodubie Siewierskim 26 VII1607 r., J. Budziło, Wojna moskiewska wzniecona i prowadzona z okazjifałszywych Dymitrów od 1603 do 1612 r., oprać. J. Byliński i J. Długosz, Wrocław 19 9 5, s. 7 0 (dalej cyt. Diariusz Budziły). O zwalczaniu przez Wasyla Szujskiego pogłosek o Samozwań­ cu zob.: Nowiny o Dymitrze, które udają być za pewne caru moskiewskiemu. Ożył i wstał z martwych Dymitr Iwanowicz, Car Moskiewski, BR, 233, k. 164-164V.
I 14 10 " 11 ” 14 J ROZDZIALI Z relacji tej wynika, że Szujski płacił nawet nagrody za wskazywanie osób szerzą­ cych wieści o ocaleniu Samozwańca (ibidem). J. U. Niemcewicz, op. cit., s. 170,171. Zob. też: BK, 319, k. 1; M. S. Marchocki,Hi­ storia wojny moskiewskiej, Poznań'1841, s. 6; S. Kobierzycki, Historia Vladislai Poloniae etSueciaeprincipis, Dantisci 165 5, s. 70. Na temat pochodzenia drugiego Samozwańca zob.: K. Tyszkowski, Wer war der zweite Pseudo-Demetrius?, Jahrbiicher fur Kultur und Geschichte der Slaven, Bd. 7:1931, nr 4; P. Wasienko, LżedymitrII, w: Russkij Biograficzeskij Słowar‘, 1.10, s. 401-418. Starannego zestawienia źródeł na ten temat dokonał D. Iłowajski, Smutnoje wremia, s. Z89-Z9Z. Zob. też: Litowskij kancler Lew Sapieha o sobytiach smutnogo wremieni, wyd. M. Liubawskij, Moskwa 1901, s. 10, 11; S. Żółkiewski, Początek i progres wojny moskiewskiej, w: Pisma Stanisława Żółkiewskiego, wyd. A. Bielowski, Lwów 1861, s. 13. O informacjach na temat pochodzenia zob. też: N. Kostomarow, Smutnoje wremia, t. 1, s. 384. Anonimowa relacja znajdująca się w Bibliotece Raczyńskich opowiada o jakimś osobniku, który już w styczniu 1607 r. pojawił się w Rylsku. Podawał się on za ocalonego cara Dymitra i został następnie przewieziony do Witebska, w przebraniu prawosławnego mnicha. Stamtąd wysy­ łał listy do Moskwy z wieściami o swoim cudownym ocaleniu (Nowiny o Dymi­ trze, które udają być zapewne..., BR, 2.33, k. 164-164V). Być może był to później­ szy „wor tuszyński”. Nie jest wykluczone, że chodziło jednak o innego samozwańca. M.S. Marchocki, op. cit., s. 7. S. Maskiewicz, Pamiętnik, w: Pamiętniki Samueia i Bogusława Kazimierza Maskiewiczów, s. 118. Na przykład list do marszałka nadwornego Mikołaja Wolskiego, spod Briańska, zi I 1608 r. w: A. Kraushar, Obrazy i wizerunki historyczne, Warszawa 1906, s. 346-347­ 15 S. Maskiewicz, op. cit., s. 118. 16 Cyt. za: A. Hirschberg, Dlaczego Połacy popierałi drugiego Dymitra Samozwańca?, Sankt-Petersburg 1904, nadb. z: Sbornikpo słowjanowiedieniu, 1.1, s. 1. 17 Zob. na temat ich starań list Stanisława Turowskiego do Waskowskiego z 30 XI1607 r., BCz, 341, k. 517-518. 18 Szymon Charliński do NN, Ostrokludowice, 19 X 1607 r., J. U. Niemcewicz, op. cit., t. z, s. 159-160; BR, 34, k. 68-69. ^ 19 Ibidem. 10 A. Hirschberg, Diaczego, s. z; idem, Maryna, s. 51; J. Maciszewski, Polska a Mo­ skwa, s. 139-140; Stanisław Turowski do Waskowskiego, zob. przyp. 17; Szymon Charliński do księcia Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła, AGAD, AR V, 1.144, nr 193 (zy X 1607 r. z Lublina). 11 Stanisław Turowski do Waskowskiego, zob. przyp. 17. 11 Dymitr II Samozwaniec do Jana Piotra Sapiehy, Starodub Siewierski, 6 IX 1607 r., BCz, 34Z, k. 517, BR, 16, k. 416. 4 J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 140-14 5.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | I15 и Ibidem, s. 140, p. 91; por. A. Hirschberg, Maryna, s. 108; idem, Dlaczego, s. 11; A. Darowski, Szkice historyczne, seria z, Sankt-Petersburg 1895, s. 39 n. и Zob. Z. Spieralski, Awantury Mołdawskie, Warszawa 1967. Awanturnikom było wszystko jedno, czy Dymitr jest prawdziwy, ćzy nie. i< S. Płatonow, Oczerki, s. 3 5 8-3 60; A. Hirschberg,Maryna, s. 5 2-5 3. O rozgromie­ niu Bołotnikowa zob.: S. Turowski do Waskowskiego, 30 XI 1607 r. z Briańska, BCz, 342, k. 518; DiariuszDiamentowskiego, s. 112-116. 17 Relacja Aleksandra Gosiewskiego i Mikołaja Oleśnickiego z Moskwy, 8 VII1607 r., BCz, 342, k. 484 n. Zob. też inna relacja tychże do króla, z Moskwy 3 VIII1607 r., ibidem, k. 467. 18 Wilhelm Kochański do Szymona Rudnickiego, Kraków, 12 XII1606 r., BCz, 1639, s. 161 n.; Jan Kochański do Szymona Rudnickiego, Kraków, 4 I 1607 r., ibidem, s. 166-168. Instrukcja dla posłów: SIRIO, t. 137, s. 238-280. “’ Poselstwo od wielkiego kniazia moskiewskiego do KJM przez posłanników jego, dworzanina i namiestnika jełatowskiego Hrehora Kościenimowicza Wołkońskiego a diaka Andrieja Iwanowa w roku 1607, 5 I w Krakowie odprawowanego, we­ dle tej informacji z listu ich moskiewskiego przełożony, BK, 289, k. 337 n.; także BOs, 6603/II, k. 922-928. Literatura na temat tożsamości Dymitra I jest olbrzymia (niektóre pozycje zob. przypisy 1 i 329 do niniejszego rozdziału). Nie miejsce tu na omawianie tego zagadnienia. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że teza, jakoby Dymitr I był zbiegłym mnichem - Griszką Otriepiewem, akceptowana przez więk­ szość historyków rosyjskich zajmujących się problematyką „smuty”, jest w istocie wątpliwa. Przytoczmy tu opinię znakomitego historyka polskiego S. Grzybowskie­ go: „Oficjalna propaganda Godunowa głosiła, że ów Dymitr popełnił samobójstwo w 1591 r., a gość Wiśniowieckich jest zbiegłym mnichem, prawosławnym Griszką Otrepjewem. Historycy na ogół to tłumaczenie akceptują. Lecz zdaniem naszym za udowodnione uważać je trudno. O dowodach przedkładanych przez Godunowa włącznie z trupem Dymitra i zeznaniami jego matki - sądzimy nie lepiej niż o póź­ niejszych kilka wieków równie niezbitych dowodach w innych procesach moskiew­ skich. Natomiast zastanawia wiele szczegółów - duża brodawka na policzku, jedno ramię niższe - na których podstawie podobno nastąpiła identyfikacja, to zbyt rzad­ ki zbieg cech fizycznych, by łatwo przejść nad nim do porządku. Również charak­ ter i zdolności owego rzekomego - a może jednak prawdziwego - carewicza każą patrzeć na całą sprawę ostrożniej”, S. Grzybowski, Jan Zamoyski, Warszawa 1994, s. 275.0 misjach Bonekowa (Bunakowa) i Ogarewazob. D. Czerska, Borys, s. 111­ -222, 246-249. ” Summa poselstwa do KJM i rozmowy z ich Mościami Pany Radami Posłańców Mo­ skiewskich, BK, 1769, k. 208 n.; Na sesjej ich M. pp. senatorów z posłannikami mo­ skiewskimi contenta rozmowy, 5 I 1609 r., BOs, 6603/II, k. 929; SIRIO, t. 137, s. 296-298. Zob. też: S. Łubieński, Opera Posthuma, Antwerpia 1643, s- 104-106; A. Hirschberg, Maryna, s. 71-72. ” Wilhelm Kochański do Szymona Rudnickiego, z Krakowa, 4 I 1607 r., BCz, 1639, k. 161 n.
16 I ROZDZIAŁ I !1 Protokół z rozmów: SIRIO, t. 137, s. 318-353. Ciekawe, że posłowie moskiewscy przypomnieli senatorom, iż w Moskwie przebywa brat stryjeczny Zygmtmta III Gustaw Eryksson Waza, który prosił nieustannie cara Wasyla, aby pozwolił mu iść z wojskiem na Inflanty. Także kfól Szwecji Karol IX Waza proponował, aby car po­ mógł mu odzyskać Inflanty, obiecując przydzielić w nich liczne grody Gustawowi Erykssonowi. Moskwa jednak odrzuciła te propozycje. Tymczasem w analogicznej sytuacji z Dymitrem Zygmunt. III udzielił owemu Samozwańcowi pomocy. W od­ powiedzi senatorowie stwierdzili, że król kilkakrotnie prosił o wysłanie owego Gu­ stawa do Rzeczypospolitej, ale car odmawiał. Żalili się też, że Szujski udziela pomo­ cy Karolowi Szwedzkiemu. Podkreślili także, że Inflanty należą do Polski. Na temat Gustawa Erykssona Wazy zob. przypisy 100 i 3 76 do niniejszego rozdziału. ” P. Pierling, La Russie et la Saint-Sićge. Etudes diplomatiąues, t. 3, Paris 1901, s. 449. 34 A. Hirschberg, Maryna, s. 72. 35 SIRIO, 1.137, s. 195. 36 Instrukcja Stanisławowi Witowskiemu i Janowi z Drucka Sokolińskiemu, posłannikom JKM do wielkiego kniazia moskiewskiego Wasyla Szujskiego dana, BCz, 2101, k. 60-69; BPAN Kr, 3 344, k. 97 n.; BR, 34, k. 41-44V. Zob. też: Maciej Pstrokoński, kanclerz wielki koronny do Wawrzyńca Gembickiego, biskupa chełmińskie­ go, Kraków, 8 11607 r., RaS, EP, 99; A. Gosiewski i M. Oleśnicki do króla, z Moskwy, 8 VII 1607 r., BCz, 341, k. 493. O wyznaczeniu kniazia Jana Druckiego-Sokolińskiego do poselstwa: Zygmunt III do Wawrzyńca Gembickiego (?), BR, 12, k. 122V-123. Materiały do poselstwa także w: SIRIO, 1.137, s. 393 n. O nominacji Druckiego-Sokolińskiego na pisarza wielkiego litewskiego zob.: Urzędnicy central­ ni i dostojnicy Wielkiego Księstwa LitewskiegoXIV-KVIII wieku. Spisy, oprać. H. Lulewicz i A. Rachuba, Kórnik 1994, s. 13 2. 37 Zob. przypis 3 6 - instrukcja dla posłów. 38 Ibidem. 39 Karmelici (i Welamin Rutski - przyszły metropolita unicki) posłowali z polecenia papieża, A. Hirschberg, Dymitr, s. 197. 40 Aleksander Gosiewski i Mikołaj Oleśnicki do króla z Moskwy, 8 VII 1607 r., BCz, 342., k. 492­ 41 Ibidem, k. 493. 41 Ibidem. 43 Ibidem. 44 Ibidem. 45 Ibidem. 46 Ibidem, k. 494. 47 Zob. protokół z rokowań posłów polskich Stanisława Witowskiego i kniazia Jana Druckiego-Sokolińskiego z bojarami w Moskwie w styczniu 1607 r., SIRIO, 1.137, s. 4б4-47748 Aleksander Gosiewski i Mikołaj Oleśnicki do króla, 8 VII 1607 r. z Moskwy, BCz, 342., k. 489. 49 J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 128-131.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) ’1 ” и ’ 56 57 58 ” 60 61 61 65 64 65 “ 67 “ | II7 Zob. Aleksander Gosiewski i Mikołaj Oleśnicki do króla, 8 VII 1607 r. z Moskwy, BCz, 342, k. 491. J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 125. Zygmunt III do Wawrzyńca Gembickiego, Kraków 13 XII 1606 r., RaS, EP, 101; Zygmunt III do nieznanego biskupa, Kraków 13 XII1606 r., BK, 1700, k. 209. Zygmunt III do Jana Karola Chodkiewicza, Kraków 15II1607 r., BK, 15 3 9, nr 8 9. Instrukcja na sejmiki, AGAD, AR II, ks. 12, k. 175 n.; BR, 34; RaS, SkS E8599 (d- ЗЗб). 5 Na przykład instrukcja średzka, Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskie­ go, t. 1: 1572-1632, wyd. W. Dworzaczek, cz. 1: 1572-1616, Poznań 1957, s. 373 n.; Instrukcja mińska, BPAN Kr, 365, k. 28-29; Instrukcja pińska, ibidem, k. 35­ -37; Instrukcja orszańska, ibidem, k. 26-27; BCz, 103, k. 119; Instrukcja lubelska, BPAN Kr, TP 6. Zob. też: J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 125-128. Instrukcja witebska, 26 III 1607 r., BPAN Kr, 3 6 5, k. 24-2 5. Instrukcja sandomierska, 1607 r., BR, 34, k. 44V-45V. Instrukcja oszmiańska, BPAN Kr, 3 6 5, k. 21 v. Instrukcja sejmiku generalnego litewskiego w Słonimiu, BR, 34, k. 96V-98. Zob.: Instrukcja rzeczycka, BPAN Kr, 360, k. 192; Instrukcja wiszeńska, Akta grodzkie i ziemskie z czasów Rzeczypospolitej Polskiej z archiwum bernardyńskiego we Lwowie, t. 20, Lauda wiszeńskie 1572-1648, wyd. A. S. Prochaska, Lwów 1909, s. 122 n.; Instrukcja halicka, ibidem, t. 24, Lwów 1931, s. 21 n. Zob. też: J. Maci­ szewski, Polska a Moskwa, s. 129-13 2. Przemówienie Króla Jego Mości na sejmie w Warszawie 13 VI 1607 r. do ich mościów senatorów i wszystkich posłów wobec uczynione, BR, 12, k. 224-224V; RaS, SkS, E8599 (d. 336). Diariusz sejmu 1607 r., BCz, 3 3 5; wotum Stanisława Tarnowskiego, ibidem, k. 120; wotum Otto Schenkinga, ibidem, k. 190. Inny diariusz, poświęcony w zasadzie wy­ łącznie sprawom rokoszowym, BR, 12, k. 180 n.; RaS, SkS, E8599 (d. 336). Mate­ riały z sejmu także w: BOZ, 860. VL, s. 448-449 (Konstytucje Wielkiego Księstwa Litewskiego). Z Warszawy, 18 VI 1607 r.. Akty otnasiaszczijesia k istorii Zapadnoj Rossii, t. 4: 15 88-/63 2, Sankt-Pietierburg 18 51 (dalej cyt. Akty Zapadnoj Rossii), s. 2 5 9-2 6 0, przeł. W. P. Ibidem. Wyraz bezsilności króla i swojej wobec masowego wkraczania prywatnych oddziałów polskich do Państwa Moskiewskiego dał starosta orszański Andrzej Sa­ pieha w liście do wojewody smoleńskiego Michała Szeina (21 VIII1609 r. z Orszy), SIRIO, 1.137, s. 729-731. Ks. Jana Wielewickiego TJ dziennik domu zakonnego 00 jezuitów u ów. Barbary w Krakowie, t. 2, wyd. W. Chotkowski, Kraków 1896, Scriptores Rerum Polonicarum, 1.10, s. 257. SIRIO, 1.13 7, s. 420-424 (protokoły rozmów posłów polskich z bojarami i audien­ cji u cara). Ibidem, s. 426-447.
I l8 69 70 71 71 75 74 75 76 77 78 79 80 81 81 8’ 84 85 86 87 88 89 90 91 91 ” I ' ROZDZIAŁ I Ibidem, s. 447-459. Ibidem, s. 464-46 5. Ibidem, s. 465. Ibidem, s.465-481. Ibidem, s. 483-486. Ibidem, s. 489. Ibidem, s. 492-494. Ibidem, s. 458 n. Ibidem, s. 539-639. Ibidem, s. 637-650. Ibidem, s. 426-447. Ibidem. Z dokumentu bojarów wynika, że ów rzekomy stryj Dymitra I - Smirnow Otriepiew - posłował do Polski wraz z Atanazym Palczykowem w 1603 r. Wiado­ mo jednak, że Smirnow jeździł do Polski także w 1604 r., wraz z poselstwem, które w Krakowie zażądało (bezskutecznie) widzenia z Dymitrem (zob. np. A. Andrusie­ wicz, op. cit., t. 1, s. 161). Można by więc sądzić, że ów rzekomy stryj Dymitra jeź­ dził do Polski dwa razy. Być może jednak bojarzy pomylili się. SIRIO, t. 13 7, s. 426-447. Pismo strony polskiej: HRM, Suplement, s. 407-444. W wersji rosyjskiej: Akty Zapadnoj Rosii, t. 4, s. 263-312; SIRIO, t. 137, s. 563-630. Omówienie układu w: A. Prochaska, Hetmana Żółkiewskiego traktat, s. 15 7-160; A. Darowski, op. cit., s. 163-190. S. Żółkiewski, Początek, s. 15-18; K. Kognowicki, Życia Sapiehów, t. 2, Wilno 1791, s. 80. Opublikowana w aneksie źródłowym do pracy: D. P. Buturlin, Istoria smutnego wremźeni wRossii, cz. 2: Prilożenia, Sankt-Pietierburg 1841, s. 46-48. Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. 2, s. 218-221. J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 3, s. 314-315, dodatki - Dymitr do Jerzego Mniszcha z Orła, 2711608 r., s. 314, 315; SGGiD, t. 2, s. 3 27. Ibidem. Ibidem. PamiętnikJakuba Pszonki z autograju w Bibliotece Ossolińskich znajdującego się wy­ dany, Lwów 1894, s. 3 9; A. Hirschberg, Maryna, s. 6^>. Archiwum domu Radziwiłłów, wyd. A. Sokołowski, Kraków 1881, Scrip tores Rerum Polonicarum, t. 8, s. 52 (książę Mikołaj Krzysztof Radziwiłł do księcia Janusza Ra­ dziwiłła, z Nieświeża, 16 II1608 r.). Zygmunt III do senatorów, 14III1608 r., z Krakowa, BCz, 104, k. 77-78; Zygmunt III do W. Gembickiego, 15 III 1608 r. z Krakowa, RaS, EP, 101; Propozycja na konwokację: BOs, 6603/II, s. 633; BR, 14, k. 225; BCz, 104, k. 561. Materiały z konwokacji 1608 r.: BOs, 6603/II, k. 634, także: BOs, 1926/II, k. 48-49; BR, 14, k. 225 n.; BCz, 104, k. 119 n. Zob. Pamiętnik Niemojewskiego, s. 7 3.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | I19 я Memoriał i motiwa od JM Wojewody sendomirskiego Królowi JM dane z więzienia moskiewskiego JMP wojewody i posłów polskich, b.d. (prawdopodobnie maj 1608 r.), BOs, 2686/II, k. 6-9. 95 Pamięć do pokazania krzywd, które Rzeczpospolita i z królem Jego Mością wzięła od Narodu Moskiewskiego, ibidem, k. 6-6v. »4 Ibidem. w Ibidem. »’ Ksiądz Franciszek Pomaski, kanonik łucki, proboszcz Samborski, sekretarz kró­ lewski, związany blisko z Mniszchami (zob. A. Hirschberg, Dymitr Samozwaniec, s. 46). Autor tzw. Diariusza Diamentowskiego pisał: „Stamtąd zaraz, bo niedaleko było [od gospody Zygmunta Tarły, chorążego przemyskiego] dobyli się do Księ­ dza Pomaskiego, sekretarza Króla Jego Mości. Mszę na ten czas właśnie odprawował i tylko co skończył: «ite missa est», ostatnie drzwi wybili. Jeszcze był w orna­ cie. Tamże obraz Najświętszej Panny postrzelili, z aparatów samego obłupili, tamże przed ołtarzem zabili, a nazajutrz skonał”, s. 57. Inna relacja: „W tejże ulicy beł dwór księdza Pomaskiego, do którego wpadli, pod ten czas kiedy Mszę św. odprawował. Naprzód na dole konie, wozy i insze rzeczy pobrali, brata jego, który szedł hamo­ wać i stajenną czeladzią ubiwszy, na górę dobywać się poczęli. Spieszeł się Niebosz­ czyk, aby Mszy św. dokończyć mógł, ale iż już drzwi do niego wysiekiwali, odpra­ wiwszy komunię kazał drzwi otworzyć, chcąc się poddać. Wpadłszy zaraz apperaty kościelne rozszarpali, a po tym zewlokszy go nago przy ołtarzu, kilka ran zadali, in­ szych wszystkich, którzy przy Mszy św. beli, także zewprzód ze wszystkiego zewlok­ szy pozabijali [...]. [Księdza Pomaskiego] poranionego do chlewa zawlokli, który aż podobno jeszcze by beł mógł być żyw, ale przez niedopatrzenie ran, ubieżenie krwie i zimna już konającego naleźli nasi trzeciego dnia i uprosili nikczemny hała­ stry, że go pogrześć za płoty dopuścili”, O zamordowaniu wielkiego kniazia i pobi­ ciu Polaków na Moskwie, dnia 27 maja w roku 1606, BR, 3 3, k. 9V-15. Inne rela­ cje: O zamordowaniu Dymitra, Hospodara Moskiewskiego, 27 dnia Maja, BR, 34, k. 8 5 n.; Zamordowanie Dymitra, cara moskiewskiego, BR, 7, k. 6 n.; Dymitra, cara moskiewskiego, sprawy, wesele i śmierć, BCz, 1662, k. 159, (153). Zob. też: Spi­ sek co przedniejszych osób narodu naszego pomordowanych na Moskwie, BR, 33, k. 15V; Pamiętnik Niemojewskiego, s. 92-94. ” Nicolao de Mello, generał augustianów w Ameryce. Następnie przebywał w Persji. Z polecenia szacha Abbasa I jechał on z poselstwem do papieża i króla Hiszpanii. Jadąc przez Moskwę, został zatrzymany i uwięziony przez Borysa Godunowa oba­ wiającego się szerzenia katolicyzmu w Persji. Umieszczono go w ciężkim więzieniu na Wyspach Sołowieckich (w klasztorze). Dymitr go uwolnił, obdarzył honorami i chciał odesłać do kraju (Hiszpanii, będącej wówczas w unii personalnej z Portugalią). Po obaleniu Dymitra „z rozkazania carskiego za przyczyną Anglików w Mo­ skwie mieszkających, głównych nieprzyjaciół wiary katolickiej i narodu hiszpań­ skiego, zrazu do monasteru Borysowego, trzy mile [ok. 20 km] od Rostowa zesłany i do więzienia dany”. Z więzienia wysłał on do Mniszcha list (po francusku), bardzo obszerny, w którym opisał swoją działalność misyjną w Ameryce, Persji i na po-
Iio I ROZDZIAŁ I graniczu chińskim. Wraz z de Mello był więziony jego towarzysz, Indianin z Ame­ ryki, którego okrutnie torturowano, żądając przyjęcia prawosławia. Zob. Diariusz Diamentowskiego, s. 103-105;}. Taiko, Maryna Mniszech w Jarosławiu nad Wołgą, Kwartalnik Historyczny, IV 1890,'s. 41-41; P. Pierling, Nikołaj Mello, „Giszpanskija ziemli”czerniec, Istoriczeskije statii i zamietki, Sankt-Pietierburg 1913; D. Czer­ ska, Polacy na zesłaniu zapanowania Wasyla Szujskiego, w: Między Wschodem a Za­ chodem. Rzeczpospolita XVI-XVJII w. Studia ojiarowane Zbigniewowi Wójcikowi w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, Warszawa 1993, s. 97; eadem, Dymitr Samozwa­ niec, Wrocław 1995, s. 118-229. '“ Gustaw zmarł 22II1607 r. w Kaszynie koło Uglicza. Zob. przypis 376 do niniejsze­ go rozdziału. 101 Pamięć do pokazania, k. 6-6v. 101 Ibidem ‘°’ Ibidem. 104 Ibidem, k. 7-8; D. Czerska, Dymitr, s. 42. 105 Ibidem. 106 Ibidem. 107 Ibidem. 108 Media do ratowania nas i Cara JM ludem wojennym, ibidem, k. 8V-9. 109 Ibidem. Memoriał został wydany w: SIRIO, t. 137, s. 692-698. 110 J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 144-145. “' Zygmunt III do senatorów, 14 III 1608 r., z Krakowa, BCz, 104, k. 77-78 (dełiberatoria); Propozycja na konwokację i przebieg konwokacji: BOs, 1926/II, k. 42 n.; ibidem, 6603/II, k. 63 n.; BR, 14, k. 225 n.; BCz, 104, k. 561 n. 111 J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 146. "’ Wawrzyniec Gembicki do Szymona Rudnickiego, 20 VI 1608 r., z Krakowa, BCz, 1630, k. 417-419. Podobny pogląd: książę Janusz Ostrogski w liście do kardynała Bernarda Maciejowskiego, Ostróg, 4 XI1607 r., BK, 317, k. 2 5 8. '14 Lew Sapieha do Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła, wojewody wileńskiego, 6 VIII1608 r., Scriptores Rerum Polonicarum, t. 8, s. 245. 115 Kraków, 20 XI1607 r., BR, 233, k. 166-167. 116 Konkluzja ich M PP Senatorów na te punkta propozycji KJM, BOs, 1926/II, k. 48-49; BCz, 104, k. 561 n. ^ "7 Ibidem. "8 Ibidem. "’ Treść uniwersału: BPAN Kr, 951,^317. 1X0 Lew Sapieha do księcia Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła, Kraków, 6 VIII 1608 r., Scriptores Rerum Polonicarum, t. 8, s. 245. 111 M. Marchocki, op. cit., s. 11, 12. 111 Ibidem. ,x’ Ibidem, s. 12, 13. 1X4 Ibidem. 1x5 Ibidem. Wkrótce zresztą kniaź Różyński zabił Miechowieckiego w czasie sprzeczki.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) 116 >‘7 118 119 150 ч1 ”x '” 154 1,6 1,7 1,8 '” 140 141 141 145 144 145 146 147 148 | III Ibidem, s. 13,14. Ibidem, s. 15. Ibidem, s. 15-17. Ibidem, s. 17. Ibidem, s. 18 (pomyłkowa paginacja: 14). Ibidem, s. 18, 19 (pomyłkowa paginacja: 14, 15). A. Hirschberg, Maryna, s. 60; zob. też s. 54-60. M. Marchocki, op. cit., s. 19 (pomyłkowapaginacja: 15). O przebiegu bitew pod Bołchowem i nad rzeką Chodynką: M. Marchocki, op. cit., s. 2.1-37; S. Kobierzycki, op. cit., s. 91-93; Diariusz Budziły, s. 73-76; A. Hirsch­ berg, Maryna, s. 62-69; S. E Płatonow, Oczerki, s. 360-370. M. Marchocki, op. cit., s. 27, 28; J. Wielewicki, op. cit., s. 274. Na temat poselstw do wojsk Samozwańca zob. też SIRIO, t. 137, s. 687-690. M. Marchocki, op. cit., s. 30-31. Zob. DiariuszDiamentowskiego, s. 130-136;}. Wielewicki, op. cit., s. 275-276. Kniaź Roman Różyński „w imieniu całego wojska z Tuszyna”, 20 VII 1608 r., AAWO, AB, D47, k. 3 7. A. Hirschberg, Maryna, s. 73, przypuszcza, że miało to miejsce po bitwie z Samo­ zwańcem (przegranej pod Bołchowem). Pamiętnik Niemojewskiego, s. 13 2— 13 3; D. Czerska, Polacy na zesłaniu, s. 97. SIRIO, 1.137, s. 656-668. Spisy Mniszcha: ibidem, s. 669-674; wykaz kosztowności sporządzony przez Stani­ sława Niemojewskiego: PamiętnikNiemojewskiego, s. 280-281, 284. SIRIO, t. 137, s. 658. O odnalezieniu Krauzowskiego zob. s. 219. D. Buturlin, op. cit., cz. 2: Priłożenia, s. 59-70; M. M. Szczerbatow, Istorija Rossijskaja ot drewniejszych wriemien, t. 7, cz. 3, Sankt-Pietierburg 1791, s. 99-113; SIRIO, t. 137, s. 698-725. Punkta z listu przymiernego Moskiewskiego A°i6o8, BR, 34, k. 20, 21. Zob. też omówienie traktatu: Mikołaj Oleśnicki, Aleksander Go­ siewski, Stanisław Witowski, Jan Drucki-Sokoliński do Zygmunta III, BCz, 104, k. 193-194; BCz, 342, k. 649 n.; BCz, 362, k. 67 n.; BR, 16, k. 418-420. Zob. też list posłów do uwięzionych jeszcze Polaków, Diariusz Diamentowskiego, s. 14 5 -146. Pamiętnik Niemojewskiego, s. 294. BOs, 3 5 5 2, k. 1 -3; także: PamiętnikNiemojewskiego, s. 3 21 -323 (dodatki). Wcześ­ niej sporządzony przez Niemojewskiego wykaz dla posłów polskich w Moskwie: Pamiętnik, s. 281, inne wzmianki: ibidem, s. 276, 280-281, 284, 288-289, 298. Większość kupców jednak zapewne już nigdy nie odzyskała swoich towarów. Jesz­ cze w lutym 1611 r. Zygmunt III pisał do bojarów (przebywających w zajętej już przez Polaków Moskwie), domagając się zwrotu kupcom ich przedmiotów lub za­ płacenia ekwiwalentu pieniężnego, SIRIO, 1.142, s. 713-715. List od P. Posłów KJM i P. Wojewody Sandomierskiego do rycerstwa polskiego pod Moskwą będącego, BCz, 104, k. 195-197; BCz, 342, k. 650-651. BCz, 342, k. 649-650; List posłów z Moskwy, b.d., BCz, 362, k. 67 n.
Hi J ROZDZIAŁ 1 149 Wawrzyniec Gembicki do Szymona Rudnickiego, z Lubawy, 20 X 1608 r., BCz, 1630, k. 507-509. 150 M. Marchocki, op. cit., s. 36. ,5‘ Ibidem, s. 36, 37; S. Maskiewicz, op. cit., s. 11% Diariusz Budziły, s. 76. 151 Dymitr II Samozwaniec do Jana Piotra Sapiehy, 6IX 1607 r., ze Staroduba Siewier­ skiego, BCz, 342, k. 517; także: BCz, 103, nr 261. '” Dziennik Sapiehy, s. 175. '54 A. Hirschberg, Maryna, s. 81 -8 3. Autor nie przytacza żadnych dowodów na poro­ zumiewanie się Jana Piotra Sapiehy i Lwa Sapiehy. 1,5 Zob. list Lwa Sapiehy do księcia Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła z Krakowa, 6 VIII 1608 r., Scriptores Rerum Polonicarum, t. 8, s. 245. 156 Zob. s. 207-209. 157 Dziennik Sapiehy, s. 175; K. Kognowicki, op. cit., t. 2, s. 158-162. 158 Dziennik Sapiehy, s. 177-180. 159 Relacjaks. Kaspra Sawickiego, HRM, t. 2, s. 121-125. 160 Ibidem; J.Wielewicki, op. cit., s. 276-279; M.Marchocki, op. cit.,s. ^-W, Bielskij lietopisiec, w: Połnoje sobranije russkich lietopisiej, t. 34, Moskwa 1978, s. 248-249; S. Załęski, SJJezuici w Polsce, 1.1, cz. 1, Lwów 1900, s. 619-620. 161 Dziennik Sapiehy, s. 182.. 161 SGGiD, s. 336. 163 A. Hirschberg, Maryna, s. 41. 164 M. Marchocki, op. cit., s. 39. Podobna opinia w anonimowym rękopisie prawdo­ podobnie z 2. połowy XVII w. opublikowanym w: Pamiętniki do panowania Zyg­ munta III, Władysława IV iJana Kazimierza, wyd. K. W. Wóycicki, t. 1, Warszawa 1846, s. 2. l6s Dziennik Sapiehy, s. 185. Warto tu przytoczyć opis uczty, jaką podjął Jerzego Mniszcha i jego towarzyszy kniaź Fiodor Boratyński: „Moskiewskim smakiem do­ syć było. Potraw pierwsze noszenie, wszystko na zimno, a po nim gorzałka, drugie noszenie - pieczyste. Trzecie potrawy noszone w patelniach żelaznych. Potym cia­ sto z cebulą bez soli. To też była śmieszna rzecz widzieć, gdy sam kniaź bez talerza pożywał, kości na obrusie kładąc, przed nas przecię kilka talerzy cynowych, bar­ dzo brudnych, także łyżek drewnianych położono”. Rzeczy polskich w Moskwie, na Jarosławiu, księgi III, BR, 16, k. 43 6v. Fragment ten (j nieco odmiennej wersji) znajduje się w tzw. Diariuszu Diamentowskiego, s. 157. Jednym ze źródeł tzw. Dia­ riusza Diamentowskiego jest tzw. Diariusz Marcina Stadnickiego przypisywany (bar­ dzo przekonująco) przez W. Kętrzyńskiego Abrahamowi Rożniatowskiemu (opu­ blikowany w: Russkij Archiv, 1906, kn. 2). Zdaniem Kętrzyńskiego tzw. Diariusz Diamentowskiego stworzył także Rożniatowski, kompilując swoje poprzednie dzie­ ło (a więc ów tzw. Diariusz Marcina Stadnickiego) i inne relacje. Na ten temat zob. szerzej: W. Kętrzyński, op. cit.; A. Hirschberg,Maryna, s. 95. 166 Dziennik Sapiehy, s. 185. 167 M. Marchocki, op. cit., s. 39; A. Hirschberg,Maryna, s. 93, 94.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | IZ? ■«’ SGGiD, s. 340-341;}. U. Niemcewicz, op. cit., t. 3, dodatki, s. 315-316; D. Butur­ lin, op. cit., t. z, Prilożenia, s. 71-73. ■«9 przywilej dla Tarły w: W. Roussel, Wiadomości o krwawej a strasznej rzezi, s. 44­ -45; oryginał w: BK, 190, k. 130; przywilej dla Sebastiana Lubomirskiego, ibidem, k. 12.0. Zob. też: A. Hirschberg, Maryna, 5.123,114;}. Maciszewski, Polska a Mosk­ wa, s. 141. '7° M. Marchocki, op. cit., s. 39. ■7' Dziennik Sapiehy, s. 185. «7» p. Pierling, La Russie, t. 3, s. 3 5 5; S. Maskiewicz, op. cit., s. 110 („Brał z nią ślub po­ tajemnie i mieszkał jako z żoną”). Wieści o jawnym oszustwie w kwestii „rozpozna­ nia” Dymitra przez Marynę docierały do Polski. Stanisław Tarnowski w liście do Wawrzyńca Gembickiego pisał: „Moskwa odstępuje od tego Dymitra, bo ślubem co carowa brała z nim postrzegli się, że nie ten i było by więc pisać, lecz czasu nie mam ani zdrowia”, ze Stopnicy, 16 IV 1609 r., RaS, EP, 99. ■7’ Pamiętnik Niemojewskiego, s. 312.. «7* M. Marchocki, op. cit., s. 39. '7s Cytat z: M. Marchocki, op. cit., s. 39. O pozostawieniu w niewoli Michała Ratomskiego zob.: Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 3 X 1610 r. z Moskwy, B}, 3596/V, k. п-liv. 176 A. Hirschberg, Maryna, s. 97, pisze, że w rokowaniach brał udział jeden z książąt Golicynów. }est pewne, że był to Andrzej, gdyż Mniszech na sejmie 1611 r. mó­ wił o „nieboszczyku Galliczynie”. Andrzej został zabity w Moskwie w 1611 r. Zob. mowę Mniszcha na sejmie 1611 r., B}, Akc. 5/51, k. 3 9 n. 177 Dziennik Sapiehy, s. 185,186. Zob. też: B}, 101, k. 457-460:6}, Akc. 5/51,! 39 n. 178 B}, 101, k. 457-460. ,7’ Dziennik Sapiehy, s. 18 9; B}, 1 o 1, k. 314- 315; Diariusz Budziły, s. 78. ,8° Dziennik Sapiehy, s. 191; K. Bussow, Moskowskaja chronika, Moskwa-Leningrad 1961, s. 157. ,8' SkazanijeAwraamijaPalicyna, Moskwa-Leningrad 1955,5. 135-136. 181 Ibidem, s. 136, 137. ,8’ Ibidem. Zob. też: Nowiny z Moskwy, B}, 101, k. 314-315; Nowyj lietopisiec, w: Polnojesobranije russkich lietopisiej, t. 14, Moskwa 1965, s. 95-96. 184 Dziennik Sapiehy, s. 191-197; Sbornik kniazia Chiłkowa, s. 25 n. Zob. też: D. Iłowajskij, op. cit., s. 107-110. 185 S. E Płatonow, Oczerki, s. 367; A. Hirschberg,Maryna, s. 106,107. O poddaniu się Pskowa Samozwańcowi zob. S. M. Sołowiow, op. cit., s. 491-493. 186 Nowiny z Moskwy, B}, 101,^314(159). 187 }. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 150. Zob. także: Piotr Tylicki do Szymona Rud­ nickiego, Kraków, 8 X 1608 r., BCz, 104, k. 15 3-154. 188 Wawrzyniec Gembicki do Szymona Rudnickiego, b.m., 6 X 1608 r., BCz, 1630, к 5I9-52-3 ,8’ Zob. s. 39-40,50-53.
124 I ROZDZIAŁ I ’’° J. N. Szczepkin, Wer war Pseudodemetrius I,s. 142; W. Sobieski, Żółkiewski, s. 9-13. A. Hirschberg, Maryna, s. 81 - 82. ' 191 W. Sobieski, Żółkiewski, s. 11-13, 24-15. 192 Mikołaj Oleśnicki i inni posłowie do króla, 8 VII 1607 r., z Moskwy, BCz, 342,, k. 492 n. '” NN do Szymona Rudnickiego, Kraków, 8 X 1608 r., BCz, 104, k. 249. Korespon­ dent ten przytaczał opinię Stanisława Domaradzkiego. 194 P. Pierling, La Russie, t. 3, s. 449; zob. s. 33-34. 195 K. Kognowicki, op. cit., t. 1, Wilno 1790, s. 80; A. Darowski, op. cit., s. 19-21; W Sobieski, Żółkiewski, s. 14. 196 S. Żółkiewski,Początek, s. 15. 197 Zob. np. A. Darowski, op. cit., s. 19; S. Żółkiewski, Początek, s. 9-10. 198 S. Żółkiewski, Początek, s. 15,16. 199 Zob. s. 163-167, 222-225. 100 Przyczyna i rada expedycyi moskiewskiej, BCz, 102, k. 663-669. 101 Zob. s. 360-365. 101 W. Sobieski, op. cit., s. 16, 17. Zob. też: P. Pierling, La Russie, t. 3, s. 365. 105 A. Darowski, op. cit., s. 4,104. 104 W. Sobieski, Żółkiewski, s. 17-23. Podobne opinie: J. Byliński, Sejm z roku 1611, Wrocław 1970 („królowi zaś była szczególnie bliska rola krzyżowca”, s. 12); J. Maci­ szewski, Szlachecka opinia wPołsce wobec interwencji w Moskwie (1604-1609), Kwar­ talnik Historyczny, 1963, z. 2, s. 363-386. 105 P. Pierling, La Russie, t. 3, s. 364-366. 206 W. Sobieski, op. cit., s. 17-23. 207 H. Wisner, Zygmunt III, s. 116. 208 Ibidem. Zob. też opinię H. Wisnera w artykule: Litwa wobec rokoszu, Kwartalnik Historyczny, 79, 1972, s. 279. 109 Instrukcja dla A. Gosiewskiego i M. Oleśnickiego, BCz, 21 o 1, k. 2 5 -40. Zob. też: H. Wisner, Zygmunt III, s. 113; A. Andrusiewicz, op. cit., 1.1, s. 14, 15; A. Strzelec­ ki, Sejm z roku 1609, Kraków 1921,5. 12, 13; A. Hirschberg, Dymitr Samozwaniec, Lwów 1898, s. 250-251. 210 Dymitr Samozwaniec do Karola IX, Elementa adfontium editiones, t. 6, wyd. К. H. Talbot, Romae 1962, s. 9. 2" H. Wisner, Zygmunt III, s. 113-114. 2,2 RaS, EP, 100. Zob. też instrukcję przed sejmem 160 5 r., BR, 2 3 3, k. 5 4-60; uwagi A. Strzeleckiego, op. cit., s. 42-47. 2” A. Strzelecki, op. cit., s. 175; H. Wisner, Opinia szlachecka Rzeczypospolitej wobec polityki szwedzkiej Zygmunta III w latach 15 87-163 2, Zap. Hist., t. 3 8: 19 7 3, z. 2, s. 21-25. 14 Cyt. za: W. Sobieski, Żółkiewski, s. 22. 15 Zob. s. 92-9 5. Warto dodać, że po Europie krążyły liczne pogłoski na temat planów króla, będące przejawem niepokoju dworów przed ewentualnym nadmiernym wzro­ stem potęgi Zygmunta III. W sprzyjających okolicznościach król polski mógłby bo-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | 12$ wiem zapanować nad trzema dużymi państwami: Rzecząpospolitą, Moskwą i Szwe­ cją. Agent angielski Andreas Aidy pisał do Roberta Cecila z Gdańska (15 IV 1611 r.), że Zygmunt III chce opanować Moskwę i Szwecję, a następnie podjąć handel z China­ mi. Zob. Elementa adfontium editiones, t. 6, s. 1 o 1 -1 oz. 116 J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 151-153. O motywach decyzji króla o wojnie zob. też: W. Czapliński, Zarys dziejów Polski do roku 1864, Kraków 19 8 5, s. 2 4 9. x,z Lew Sapieha do Szymona Rudnickiego, Wilno 15 VII 1609 r., AAWO, AB, D48, k. 148. 1,8 List de deliberatoria na sejm od ich M PP Senatorów Koronnych i Xięstwa Litew­ skiego do KJM pisany [!], 16 I 1608 r., z Krakowa, BOs, 6603/II, k. 664. List deliberatoryjny do Wawrzyńca Gembickiego, RaS, EP, 101 (18 VI1608 r., z Krakowa). 1,9 Instrukcja na sejmiki, 3 XI 1608 r., z Krakowa, BOs, 6603/II, k. 671-679; APGd, 300/29, nr 74, k. 26-31, przekład niemiecki: s. 37-45. 1X0 Ibidem. XX1 Ibidem. 1X1 Piotr Tylicki do Szymona Rudnickiego, Kraków, 8 X 1608 r.,BCz, 104,k. 253-254. 1X1 Por. mowę Mniszcha na sejmie 1611 r.: BJ, Akc. 5/52, k. 39; BJ, 102, k. 456-460; BCz, 106, nr 53 (k. 219 n.). 1X4 J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 156. 1X5 Była to stała metoda postępowania Zygmunta III przed sejmikami, zob. Stanisław Tarnowski do Wawrzyńca Gembickiego, przypis 230. xx6 Akta sejmikowe województwa krakowskiego, t. 1:1572-1620, wyd. S. Kutrzeba, Kra­ ków 1932, s. 337. Omówienie niektórych sejmików w: J. Maciszewski, Polska aMoskwa, s. 156-162; W. Sobieski,Żółkiewski, s. 26. 1X7 Akta sejmikowe województwa krakowskiego, s. 331; В Cz, 360, k. 1633. xx’ List Mikołaja Zebrzydowskiego do sejmiku proszowickiego, Zamość, 5 XII1608 r., BOs, 6603/II, k. 683-684. 1X9 List Hieronima Gostomskiego na sejmik średzki, 3 XII 1608 r., z Sandomierza, Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego, t. i,s. 388-390. 1,0 Instrukcja sandomierska, 15 XII1608 r., BCz, 3 3 5, k. 181 n. Na prokrólewskie sta­ nowisko województwa duży wpływ miał Stanisław Tarnowski, kasztelan sando­ mierski, zob. tenże do Wawrzyńca Gembickiego, 26 IV 1609 r., ze Stopnicy, RaS, EP, 99. ‘” Artykuły sejmiku sieradzkiego, 11 XII1608 r., AAWO, AB, D47. 1,1 Ibidem. ‘” Instrukcja mińska, 4 XII 1608 r., AGAD, AR, II, t. 5, nr 545. O opozycyjnych na­ strojach na Litwie zob.: Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, z Żółkwi, 20 XI1608 r., BJ. 3 596/V, k. 7-7V. 1 ,4 Instrukcja łomżyńska, 13 XII 1608 r., BPAN Kr, TP, 14, k. 101 n.; Instrukcja raw­ ska, b.d., ibidem, 20, k. 26 n.; Instrukcja radziejowska (województwa: brzesko-ku­ jawskie i inowrocławskie), 1511609 r., APGd, 300/29, nr 74, k. 32-3 5 („moskiew­ skim kłótniom zabiegać” - nakazywała szlachta kujawska swoim posłom).
116 I ROZDZIAŁ I 155 Zob. Ludwik Mortęski, wojewoda pomorski, do Szymona Rudnickiego, Toruń, 3 X 1609 r., AAWO, AB, D49, k. 29. liS Ibidem. Jerzy Kostka, wojewoda malborski, do Szymona Rudnickiego, 3 X 1609 r. z Torunia, AAWO, AB, D49, k. 2’7; Fabian Plemięcki do Szymona Rudnickiego, 3 X 1609 r. z Torunia, AAWO, AB, D49, k. 28. 1,7 S. Żółkiewski, Początek i progres, s. 18. 1,8 Ibidem, s. 16. 1,9 Ibidem. 140 Ibidem, s. 16, 17. 141 Ibidem, s. 17. 141 Ibidem. 145 Ibidem. 144 Ibidem. 145 Diariusz sejmu walnego w Warszawie pro die XV mensis Februarii złożonego in Anno Domini 1609, BOs, 6603/II, k. 691-692. Inny diariusz: APGd, 300/29, nr 74, k. 37-144 (w języku niemieckim). 146 APGd, 3 00/2 9, ПГ74,k. 5 2-5 5,5 8-5 8V. 147 Diariusz sejmu walnego, k. 694. 148 Ibidem. 149 Ibidem. Por. wotum tegoż na sejmie 1611 r., BJ, Akc. 5/52, k. 37. Zob. rozdział 4, s. 276. O tym, że biskup wileński był zwolennikiem wyprawy, pisali: W. Sobieski, Żółkiewski, s. 19; J. Maciszewski, Szlachecka opinia, s. 382. Obaj autorzy opierali się na liście Benedykta Wojny do papieża Pawła V, z 19 IX 1609 r. (A. Theiner, op. cit., t. 3, s. 299). Nie jest jednak do końca pewne, czy opinia o sprzyjaniu biskupa Wojny wyprawie na Moskwę jest słuszna. Biskup wileński miał dość zmienne poglądy, a list do papieża niekoniecznie musiał oddawać jego osobiste zapatrywania. 150 Diariusz sejmu walnego, k. 694-69 5. , 151 Ibidem, k. 696-697. 151 Ibidem, k. 697-699. 155 Ibidem, k. 700; APGd, 300/29, nr 74, k. 61-64V. 154 Diariusz sejmu walnego, k. 702-704. 155 Ibidem. 1 ,6 Ibidem, k. 704-70 5. W dziełach Marcina Kromera nie ma^akiego cytatu. Wzmianka o tym, że Zygmunt Stary odmówił przyjęcia korony węgierskiej, czeskiej i szwedz­ kiej znajduje się w: M. Kromer, Mowa na pogrzebie Zygmunta I, wyd. J .Starnawski, Olsztyn 1982, s. 114,132. 157 Diariusz sejmu walnego, k. 705-706. Był to odwet ze strony Dymitra za brak tytułu carskiego w liście od Zygmunta III. Zob. A. Hirschberg, Dymitr, s. 225-231. Zob. też: Diariusz Moskiewskich legacji Ich M. Posłów, Jaśnie Wielmożnego Pana Miko­ łaja Oleśnickiego z Oleśnice, kasztelana małogoskiego, JMP Aleksandra Corwina Gosiewskiego, starosty wieluńskiego, sekretarza JKM spisany w roku 1606 wMoskwie, BCz, 342, k. 405 n., także: BCz, 2101; HRM.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) 160 161 lćl 169 164 165 166 167 168 1(9 170 171 171 179 174 175 176 177 | I27 Diariusz sejmu walnego, k. 705-706. Zob. bardzo podobne uwagi u S. Maskiewicza, op. cit., s. 115, 116. APGd, 300/29, nr 74, k. 68V-69V. Ibidem, k. 72-73. Diariusz sejmu walnego, k. 706-71 o. Ibidem. Ibidem. Zob. s. 37. Diariusz sejmu walnego, k. 706-710. Na temat poselstwa Lwa Sapiehy i zawarte­ go w Moskwie rozejmu w 1601 r. zob. K. Tyszkowski, Poselstwo Lwa Sapiehy w Mo­ skwie 1600 r., Lwów 1927; S. M. Sołowiow, op. cit., s. 349-3 56. O rzekomych pla­ nach Dymitra podboju Rzeczypospolitej zob. rozdział 4, przypis 118. Diariusz sejmu walnego, k. 706-710. Ibidem. Ibidem. Ibidem. Przodkiem Zygmunta III po kądzieli był Władysław Jagiełło, syn księżnicz­ ki twerskiej Juliany. Matką Kazimierza Jagiellończyka była owa wspomniana kniaziówna Sońka Holszańska. Zoną Aleksandra była Helena, córka cara Iwana III Wasylewicza. Na temat swoich ruskich przodków pisał Zygmunt III do papieża, zob. A. Theiner, op. cit., t. 3, s. 316. Zob. też na temat ruskich rodzinnych powiązań Ja­ giellonów: J. Krzyżaniakowa,J. Ochmański, Władysław IIJagiełło, "Wrocław 1990. Zob. s. 52. Diariusz sejmu walnego, s. 706-710. Ibidem. Wotum Sapiehy jest drukowane: J. N. Szczepkin, Wer war Pseudodeme­ trius I, s. 140-142. S. Żółkiewski, Początek, s. 18. Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, Warszawa, 7 II 1609 r., BPAN Kr, TRz, 48. Informacje prof. J. Seredyki;J. Seredyka, Zofia Radziwiłłówna. Z dziejów obyczajów na Litwie w okresie wczesnego baroku, Sprawozdania TNT, 43:19 90, s. 41 -44; idem. Księżniczka i chudopachołek. Zojia z Radziwiłłów Dorohostajska - Stanisław Tymiń­ ski-, Opole 1995, passim. J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 162. O sprawach pruskich na tym sejmie: B. Janiszewska-Mincer, F. Mincer, Rzeczpospolita Polska a Prusy Książęce w latach 1548­ -1621, Warszawa 1988,5. 154-180. Prymas Wojciech Baranowski pisał do Szymona Rudnickiego (zŁowicza, 23 VI1609 r.): „Na przeszłym sejmie, pomnieć WM raczysz senatus consulta o tej Krolia Jego Mo­ ści drodze, kiedy okazje pomnożenia w sławie i dostatkach Koronie też były propo­ nowane, ostatniej deklaracji i konkluzjej nie udało się Królowi Jego Mości publice czynić, by zaś pierwej nie doszło wiedzieć nieprzyjaciela, gdzie się zmierza, niżby co czynić przyszło. Nervus [belli] skąd opatrzony, ile aby wydołać takowej impre­ zie mógł, dostatecznie nie wiem”, BK, 290, k. 277-279 (166-167). Warto dodać, że
128 178 179 180 181 18i 185 184 18s 186 187 188 189 190 191 191 195 194 l” 196 197 198 199 I RQZDZIAL I Moskwa miała i tak dobre wiadomości o przygotowaniach króla do wojny i przebie­ gu sejmu. Zob. s. i io-i 11 niniejszego rozdziału. VL, 1.1, s. 475-478. Zob. A. Hirschberg,Maryna, s. 141. Zob. rozdział 4. ' VL, t. z, s. 472. Ibidem, s. 478-482. „O ludziach swawolnych”, ibidem, s. 464. Uniwersał z strony nie wyjeżdżania z granic na służbę do cudzych państw, BR, 33, k. 17. S. Żółkiewski, Początek, s. 16,17. Ibidem, s. 19. Także starosta orszański Andrzej Sapieha pisał do króla, że „skoro by choćby najmniejsze wojsko WKM przyszło, tedy by się wszyscy jak Smoleńsk tak i przyległości smoleńskie WKM poddały”, cyt. za: S. Kozłowski, op. cit., s. 27. S. Żółkiewski, Początek, s. 19, 20. Andrzej Sapieha, starosta orszański do Michała Szeina, wojewody smoleńskiego, 19 III 1609 r.,Akty istor., s. 196-197. Zob. też: Michał Szein i kniaź Piotr Gorczakowdo cara Wasyla Szujskiego, 6 V 1609 r„ ze Smoleńska, ibidem, k. 233-234. Ibidem. Michał Szein do Andrzeja Sapiehy, 12 III 1609 r., ze Smoleńska, ibidem, s. 197-198. Andrzej Sapieha do Michała Szeina, 20 IV 1609 r., z Orszy, ibidem, s. 222-223. Andrzej Sapieha do Michała Szeina, z Orszy, 30 V 1609 r., ibidem, s. 25 5-256. Wzmianka o tym w liście Aleksandra Gosiewskiego do Michała Szeina z Wieliża, 31 V 1609 r., ibidem, s. 256-257. Michał Szein i Aleksander Gorczakow do cara Wasyla Szujskiego, ze Smoleńska, 6 V 1609 r., ibidem, s. 23 3-234. Michał Szein do Aleksandra Gosiewskiego, ze Smoleńska, 6 VI 1609 r., ibidem, s. 257-258. Aleksander Gosiewski do Michała Szeina, z Wieliża, 31 V 1609 r., ibidem, s. 256. Zob. też listy „łazutczyków”, ibidem, s. 201. Waldemar (Wolmar) Farensbach do Zygmunta III, spod Szmeltyna, 2 II 1609 r., RaS, EP, 89. A. Hirschberg, Maryna, s. 108. Nowe oddziały przybywały jeszcze masowo latem 1609 r. Zob. kniaź Różyński do Aleksandra Zborowskieg^, z Tuszyna, 11 VII1609 r., RaS, EP, 113. Piotr Tylicki do Szymona Rudnickiego, 20 III 16 o 8 r., z Krakowa, В Cz, 104, k. 9 3 -94. Warto przytoczyć opinię Stanisława Żółkiewskiego o Dymitrze i jego żołnie­ rzach: „I po tern drugiem mechlerzu [oszuście] nic sobie dobrego JKM i Rzecz­ pospolita obiecować nie może, gdyby na tamtym [moskiewskim] państwie osiadł. Także siła ludzi niespokojnych, lekkich, marnotrawnych przyłączyło się do niego”, Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 9 X 1609 r., z obozu na Klementynie, BJ, 3596/V, k. 6, 6v. M. Marchocki, op. cit., s. 3 7. Marchocki miał na myśli przypowieść o robotnikach w winnicy, zob. Ewangelia według św. Mateusza 20,1 -16.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | I 19 i00 i01 i°l ’°’ >M w M. Marchocki, op. cit., s. 41-42. S. F. Płatonow, Smutnoje wremia, s. 152-154. Diariusz Diamentowskiego, s. 160. K. Bussow, op. cit., s. 156 (przeł. W. P.). M. Marchocki, op. cit., s. 43. Ibidem, s. 43-44. Diariusz Diamentowskiego, s. 164. J°7 M. Marchocki, op. cit., s. 45. 5°8 Dziennik Sapiehy, s. 197-198; K. Bussow, op. cit., s. 15 5; S. M. Sołowiow, op. cit., s. 505-510, 514. ’°’ S. F. Płatonow, Oczerki, s. 396. ’■° Diariusz Diamentowskiego, s. 162; M. Marchocki, op. cit., s. 45; K. Bussow, op. cit., s. 155.157-158. ’" A. Hirschberg,Maryna, s. 119; S. F. Płatonow, Oczerki, s. 395-401. !I1 Dziennik Sapiehy, s. 207, 213-216, 223. Diariusz Budzify, s. 82. 5,4 Dziennik Sapiehy, s. 203. Ibidem, s. 203-215. A. Hirschberg, Maryna, s. 120-121. Zob. też list Maryny do Jerzego Mniszcha, 23 III 1609 r., z Tuszyna, SGGiD, s. 3 59-360. 5,6 Dymitr II Samozwaniec do Jerzego Mniszcha, 20 I 1609 r., z Tuszyna, ibidem, s. 352-353. Zob. listy „łazutczyków”, Akty istor., s. 200, tamże: relacja nieznanego szpiega moskiewskiego, s. 201-202. Por.: Nowiny z Moskwy, BJ, 102, k. 31$; Dia­ riusz Diamentowskiego, s. 164. 5,7 Relacja szpiega moskiewskiego,^^ istor., s. 201; inna relacja szpiegowska, ibidem, s. 202. 5,8 Maryna do Jerzego Mniszcha, 26 11609 r., z Tuszyna, SGGiD, s. 3 5 3-3 54; SIRIO, t. 142, s. 31. ’■’ Listy „łazutczyków”, Akty istor., s. 200. Waldemar (Wolmar) Farensbach do Zygmunta III, spod Szmeltyna, 2II1609 r., RaS, EP, 89. O liczebności poselstwa można sądzić na podstawie listu Jerzego Mniszcha do Wawrzyńca Gembickiego z 10 IV 1609 r. (ze Lwowa, RaS, EP, 99). Wojewoda sandomierski pisał w nim: „On też Moskwicin, który pod sejmem ze mną przyje­ chał, jest mi bardzo ciężki, z kilkadziesiąt osób i koni także, z którem nie wiem co JKM uczynić chce”. Jeżeli Mniszech miał tu rzeczywiście na myśli Łopuchina, to z cytowanego fragmentu wynika, że spotkał go na drodze do Warszawy i wspólnie z nim przybył na sejm. 511 Diariusz Budzify, s. 82, w tekście tego wydania nazwisko posła odczytane błędnie jako Sopuchin Niechoroszy. Zob. też: A. Hirschberg, Maryna, s. 113 -114. ’“ Aleksander Zborowski do Jana Piotra Sapiehy, 17 III 1609 r. („z obozu”), BK, 1539, nr 97­ 54 Dymitr II Samozwaniec do Jerzego Mniszcha, Tuszyno, 12 IV 1609 r., SGGiD, s. 361-362. 314 M. Marchocki, op. cit., s. 46,47.
13 О I ROZDZIAŁ I 515 Instrukcja posłów: Diariusz Budzify, s. 79-81. 316 Relacje „łazutczyków”, Akty istor., s. zoo (omówienie relacji polskiego szlachcica, niejakiego Łukasza Wirykowskiego). 317 Diariusz sejmu 1609 г., APGd, зоЬ/2.9, nr 174, k. 116V-117. Zob. też:J. N. Szczepkin, Wer war Pseudodemetrius?, s. 142-143. 518 APGd, 300/29, nr 74, k. 1 i6v-i 17. 319 J. Wielewicki, op. cit., s. 5 3 -60; list Dymitra do Klemensa VIII, A. Hirschberg, Dy­ mitr (dodatki); zob. też: J. Boudouin de Courtenay, Stronajęzykowa oryginału listu Dymitra Samozwańca do papieża Klemensa VIII z dnia 24 kwietnia 1604 r., Kraków 18 9 9; A. Kraushar, Drugi skrypt Dymitra Samozwańca Pierwszego, Warszawa 1915; P. Pierling, Lettre de Dmitri dit le Faux a Clement VIII, Paris 1898; idem, La Rus­ sie, s. 214-278; idem, Gili i Massa, Sowriemiennik Łżedymitrija, Russkaja Starina LXXX, 18 9 3; A. Hirschberg, Dymitr, passim; A. Andrusiewicz, Dzieje Dymitriad, t. 1 i in. Literatura na temat Dymitra I jest bardzo obfita, zacytowano jedynie waż­ niejsze pozycje. Zob. też przypis 1 do niniejszego rozdziału. 330 P. Pierling, La Russie, t. 2, s. 3 5 8; A. Hirschberg, Maryna, s. 315. 331 A. Hirschberg, Maryna, s. 115. 5 ,1 SGGiD, s. 349-350. ”’ Ciekawe fragmenty listu (z Archiwum Watykańskiego) przytacza A. Hirschberg, Maryna, s. 116-117. 334 Ibidem, s. 117, p. 2. Jedynie poselstwo młodych Mniszchów dało efekt w postaci li­ stu Pawła V do Zygmunta III. Papież (w delikatnej formie) prosił w nim, aby król ujął się za Maryną i jej ojcem, D. Czerska, Dymitr, s. 230. 335 S. M. Sołowiow, op. cit., s. 493-494. 336 Ibidem (przeł. W. P.). ”7 Ibidem, s. 516-517. Zob. też: Z. Librowski, Car w polskiej niewoli, Warszawa 1984, s. 13-15.0 słabej pozycji Szujskiego w Moskwie zob. też anonimowe pismo: Status Szujskiego, BJ, Akc. 5 / 5 2, k. 81. ”' Listy „łazutczyków”, Akty istor., s. 200-201. 339 S. M. Sołowiow, op. cit., s. 48 8-490,519-5 20; S. F. Platonów, Oczerki, s. 3 8 5-3 86. 340 Tekst traktatu: Akty istor., s. 180-191; M. Szczerbatow, Istorja Rossijskaja ot drewniejszych wremien, t. 7, 3, Sankt-Pietierburg 1791, s. 116 n.; D. Buturlin, op. cit., t. 2: Prilożenia, s. 77-94. Opis przebiegu obrad: J. Widekindj, Historia belli sveco-moscovitici, Stockholm 1672, s. 50-52. Zob. też: H. Almquist, Sverige ochRyssland 25^5-1611, Uppsala 1907, s. 129-134; W. Leitsch,Moskau und die Politik des Kaiserhofes im XVIIJhdt, I Teil: 1604-1654, Graz 19 6 0, s. 4 6-4 9. 341 Akty istor., s. 180-190. Zob. też list kniazia Michała Skopina Szujskiego do Kargopola nakazujący wysłanie gońca z informacją o zawarciu traktatu, po 19 III 1609 r., z Wyborga, Akty wremieni prawlenija cara Wasyla Szujskogo, wyd. A. M. Gniebuszew, Moskwa 1914, w: Smutnoje wremiaMoskowskogo Gosudarstwa, t. 2. 341 Ibidem, s. 190-191. 343 S. E Płatonow, Oczerki, s. 385; A. Hirschberg, Maryna, s. 128; Diariusz Budzify, s. 84; M. Marchocki, op. cit., s. 48.
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) | IJI л* S. M. Sołowiow, op. cit., s. 511. Na temat Jana Kiernożyckiego i jego działań zob. też: K. Bussow, op. cit., s. 159, 373. 445 M. Marchocki, op. cit., s. 55; Diariusz Budzify, s. 85; Dziennik Sapiehy, s. 230; K. Bussow, op. cit., s. 15 9-160. Zob. też: M. Sołowiow, op. cit., s. 5 2 3 - 5 24; A. Hirsch­ berg, Maryna, s. 1x9—130. i46 S. F. Płatonow, Oczerki, s. 3 97. ’*’ K. Bussow, op. cit., s. 160-161. Pewne nieścisłości sprostowane w komentarzach: s. 373. Na temat działalności wojskowej Aleksandra Lisowskiego zob. K. Tyszkow­ ski, Aleksander Lisowski ijego zagony na Moskwę, Przegląd Historyczno-Wojskowy, t. 5: 1932. Zob. też opracowanie H. Wisnera,Lisowczycy, Warszawa 1995. 548 Dziennik Sapiehy, s. 230-231,234-23 5; A. Palicyn, op. cit., s. 180-183; Otpiska cariu troickichstarcew, Akty istor., t. 2, s. 285-286. ’4’ Dziennik Sapiehy, s. 238-243. ”° M. Marchocki, op. cit.,s. $o-$y, Diariusz Budzify, s. 8y, Nowyj lietopisiec,w. Polnoje sobranije russkich lietopisiej, t. 14, Moskwa 1965, s. 88; Powiesi’kniazia Iwana Michajlowicza Katyriewa-Rostowskiego, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. 12, s. 126-128. ”' M. Marchocki, op. cit., s. 52-53. 551 Ibidem, s. 53-54. ’” Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego, s. 391. Znaczenie traktatu szwedzko-moskiewskiego dla podjęcia przez Zygmunta III decyzji o wojnie pod­ kreśla w swojej najnowszej pracy W. Leitsch, Hatte Zar Vladislav, s. 168. 5 54 Akta sejmikowe województwpoznańskiego i kaliskiego, s.391-393; Stanisław Rudnic­ ki do Szymona Rudnickiego, z Krakowa, 10 V 1609 r., BCz, 1630, k. 647-648. 555 Piotr Tylicki do Wawrzyńca Gembickiego, 25 III 1609 r., z Kielc, RaS, EP, 104. ”6 J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 167. Zob. też list Walentego Rudnickiego do Szymona Rudnickiego, Kraków, 17 IV 1609 r., BCz, 1630, k. 627-628. O sejmiku sandomierskim zob. Stanisław Tarnowski, kasztelan sandomierski, do Wawrzyńca Gembickiego, 26 IV 1609 r., ze Stopnicy, RaS, EP, 99. 557 Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego, s. 3 93 -3 94. ”8 Instrukcja KJM na sejmiki deputackie, Wilno dnia 25 Juli 1609, BR, 3 3, k. 24V-27v;BOs, 12804, k. 114-121. ’” Zob. np.: Zbigniew Ossoliński. Pamiętnik, wyd. J. Długosz, Warszawa 1983, s. 50. Spore wątpliwości miał też książę Mikołaj Krzysztof Radziwiłł, wojewoda wileński, zob. tenże do Szymona Rudnickiego, 10 VII 1609 r., z Wilna, AAWO, AB, D48, k. 141. 560 Instrukcja..., k. 25 (zob. przypis 358). i6' Ibidem, k. 25-27V. ,61 Do senatorów większych, ibidem, k. 28, 28V, i Do senatorów mniejszych, ibidem, k. 28V. Także: A. Theiner, op. cit., t. 3, s. 302 n.; BOs, 12804, k. 125-127. Rada potrzebna jednego miłośnika Pana i Ojczyzny, BR, 25, k. 13-14. Po raz pierwszy wspomina o tym utworze J. Byliński, Sejm, s. 27-28.
I jl I ROZDZIAŁ I ,ć4 Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego, s. 395: Uchwała sejmiku deputackiego średzkiego z 14 IX 1609 r. List króla do sejmiku: APGd, 300/29, nr 73, k. 26 3. Omówienie uchwał sejmikowych:}. Maciszewski,Polska aMoskwa, s. 181 -184. Zob. też: Albert (Wojciech) Baranowski do Wawrzyńca Gembickiego, 15IX 1609 r., ze Środy, RaS, EP, 95; Jan Orzelski, kasztelan rogoziński, do Wawrzyńca Gembic­ kiego, ibidem, vol. 99; NN do Wawrzyńca Gembickiego, 15 IX 1609 r., ze Środy, ibidem; Łukasz Mielżyński, podkomorzy kaliski, do Wawrzyńca Gembickiego, 15IX 1609 r., ibidem; Stanisław Przyborowski, podczaszy poznański, do Wawrzyń­ ca Gembickiego, 15IX 1609 r., ze Środy, ibidem; Jan z Górki Roszkowski, kasztelan przemęcki, do Wawrzyńca Gembickiego, 15IX 1609 r., ibidem. 05 Instrukcja różańska, Różan, 24 X 1609 r., BPAN Kr, TP, 20, k. 29; Instrukcja łom­ żyńska, ibidem, 14, k. 105-107; Instrukcja sejmiku generalnego mazowieckiego w Warszawie, 4 XI1609 r., ibidem, 17, k. 37-45; Laudum wiszeńskic, 14IX 1609 r.; Akta grodzkie i ziemskie, t. 20, s. 130. ’“ J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 183. Instrukcja malborska: APGd, 300/29, nr 73, k. 100-101. ,67 S. Żółkiewski, Początek, s. 20. ,68 Ibidem, s. 21. 569 S. Żółkiewski do Zygmunta III, z Żółkwi, 11 V 1609 r., A. Bielowski, op. cit., s. 193-194; BJ, 3596/II,k. 8-10. ”° Ibidem, s. 194. O niezadowoleniu szlachty z braku sankcji sejmowej dla wojny pisał też Piotr Tylicki do Wawrzyńca Gembickiego (23 III 1609 r., z Kielc, RaS, EP, 104): „Wadzi tu jednemu, że o rzeczach moskiewskich wspomniawszy trochę z przodku, potem w zamilczenie puszczono”. ,7' Ibidem (Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III), s. 196. Ibidem, s. 19 5.0 propagandzie na terenie Prus Królewskich zob. H. Bitzer, Die Po­ litik des Westpreussischen Stande 1604-1618, mps, Biblioteka Uniwersytecka UMK w Toruniu, Czytelnia Pomorzoznawcza IV-818, s. 78-8 5. ,7’ BR, 33, k. 41-49. Inny odpis: RaS, SkS, E3602 (d. 339), także: E8597 (d. 335a); BOs, 12804, k. 128-146. ”4 Zob.: W. Sobieski, Żółkiewski, s. 2 5; J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 170. J. Ma­ ciszewski twierdzi, że autorem utworu był sam Feliks Kryski, nie wiadomo jednak, na jakich źródłach opiera to przekonanie; zob. idem, objawienia do: S. Żółkiewski, Początek i progres wojny moskiewskiej, Warszawa 1966, s. 223. ,75 BR, 33, k. 41-49. ,7( Ibidem. Na temat Gustawa Erykssona Wazy zob. I. Massa, op. cit., s. 56-58 (kon­ takty Gustawa z Borysem Godunowem); K. Bussow, op. cit., s. 84-85; Z. Bo­ ras, Gustaw Eryksson Waza i jego żywot tułaczy, Poznań 1985; D. Czerska, Borys Godunow, Wrocław 1988, s. 112-114, 131, 247; H. Wisner, Zygmunt Ш Wiza, s. 49, 1 ю-n 1; D. Czerska, Dymitr, s. 112, 113, 137, 138, 143,149. Na temat Ery­ ka XIV zob. M. Kromer, Historia prawdziwa o przygodzie żałosnej ks. finlandzkiego Jana i królewny Katarzyny, wyd. J. Małlek, Olsztyn 1974; I. Andersson, Erik XIV, Stockholm 1951 (zwłaszcza s. 282 n. - o Gustawie Erykssonie). O planach osadzę-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) ’77 ’7* ’7’ ’8o 581 ’’’ | 133 nia Gustawa na tronie szwedzkim przez Dymitra I zob. B. Floria, Rokosz sandomier­ ski a Dymitr Samozwaniec, Odrodzenie i Reformacja w Polsce, t. 26:1981, s. 71-72; H. Almquist, Sverige och Ryssland, s. 97-98. BR, 3 3>k. 41-49. Słowo „Korona” oznaczało często w tym czasie całą Rzeczpospolitą. BR, 33, k. 41-49. Ibidem. BOs, 1039/II; BPAN Kr, 497; P. Palczowski, Wyprawa wojenna Króla Jego Mold do Moskwy da Pan Bóg szczeliwa Rzeczypospolitej naszej pożyteczna, Wilno 1609; wydanie rosyjskie: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, 1.1. Omówienie tego utworu: J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 173-177, 185-189; W. Czapliński, Propagan­ da w służbie wielkich planów politycznych, w: 0 Polsce siedemnastowiecznej. Proble­ my i sprawy, Warszawa 1966. Kraków 1609. Zob. J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 171 -173. Warto zacytować fragment utworu A. Władysławiusza, który krążył w wielu, jak się zdaje, odpisach. Autor wiersza przytacza najpierw przykłady świadczące o tym, że wewnętrzna niezgoda doprowadziła już do upadku wielu potężnych mocarstw. Jest to wyraźna aluzja do niedawnego rokoszu. Na szczęście tym razem wszystko zakoń­ czyło się dobrze. Dalej poeta pisze: Nasze Polskie Królestwo zachwiało się było Tak bardzo, że już ledwie o włos me zginęło Ale Bóg miłosierny ratował je snadnie Rzeki: niech Królestwo Polskie jeszcze nie upadnie Dam mu czujne kapłany, dam i lud nabożny Dam senatory mądre, Król będzie pobożny Poznało nawiedzenie, mnie się ukochało Wyrzekło się niezgody, w której przedtym było Tak Bóg mówi Królowi a my co powiemy Gdy takie obietnice od Boga słyszemy Niechże go nam szczęśliwie do Moskwy prowadzi I my przy niem pojedziem, wszyscy bardzo radzi Polak, Rusin, Podgórczyk, pójdą Mazurowie Co jak lwi przeciw Moskwie stawią się surowie Pójdą i Pomorzanie, Zmodź i Wołynianie Z Wielkiej Polski pójdą wszyscy z Bogiem na nie Pójdą i Prusacy, Kozacy Niżowi I nasi Podlaszanie do Moskwy gotowi Wszystkiej Koronie krzywda, wszyscy pragną tego Wszyscy się chcą mścić znacznie despektu swojego Litwa niezwyciężona tobie triumfuje Królu Polski Zygmoncie drogę ukazuje Ty naszym carem będziesz, Król z Królów idący
I 54 J ROZDZIALI Myć będziem błogosławić Panu Królujący Jedź, postępuj a wszystko poczynaj od Boga Tobie do naszej Moskwy zgotowana droga Nie obawiaj się zdrady tych dwu sprzysiężonych Karla z Szujskim, zapewne Bóg pobije onych Im nawiętsze wojska ich, w ocemgnieniu zgładzi A Ciebie we Szwecyjej i w Moskwie posadzi Jest to znak łaski Pańskiej, Bóg straszy pogany Chce sam walczyć potężnie za nas chrześcijany Dzięki Jemu powinne za to oddawajmy W obronę Jego świętą Króla poruczajmy Królu Polski a posiądź te północne strony Tobie Bóg je obiecał, Tobie w moc je daje Wyrwie z błędów kacerskich te przeległe kraje Weźmie i te pod swój regiment, ale nie bez rady Cnych Sarmatów walecznych, obawiaj się zdrady Od tych krzywoprzysiężców, ufaj polskiej cnocie Która cię pragnie widzieć w kwitnącym żywocie Boć to Naród szlachetny. Polskie, zacne plemię Z temi masz Królu Polski, wziąć Moskiewską Ziemię I Zamorze nawiedzą Rycerskim przemysłem Ciebie wsławić i siebie, jadą z tym umysłem Z czego Polska pochwalę u wszech będzie miała Ze pociechy z Monarchy swego doczekała Który od Wschodu słońca aże do Zachodu Jeśli mu Pan Bóg zdarzy, rozkazywać będzie. (Adam Władyslawiusz, Pieśń nowa o szczęśliwym wyprawawaniu z Wilna do Mosk­ wy Króla Jegomości Polskiego Zygmunta..., na podstawie rękopisu zBR, 34, k. 133: „Pieśń o Moskwie 1609”) ’’4 Drukowany w: Materiafy k istorii Moskowskogo gosudarstwa w XVI i XVII stoletijach, cz. 3, wyd. T. Wierzbowski, Warszawa 1900, s. 140-^42. ’’’ BR, зз,к. 49V-50; RaS, SkS, E8597 (d. 335a). ,!f Ibidem. Być może z tym właśnie pismem polemizuje inny tekst, którego kopia znaj­ duje się w BJ, Akc. 160/ 51, k. 147-149, pt. Odpowiedź na odradzanie wojny mo­ skiewskiej. 587 Zob. np. skargi biskupa warmińskiego Szymona Rudnickiego na oddziały Ludwika Weihera stacjonujące w komornictwie braniewskim na Warmii, Szymon Rudnic­ ki do Wawrzyńca Gembickiego, Lidzbark Warmiński, 15 VII 1609 r., RaS, EP, 99; D. Bogdan, W. Polak, Spis strat poniesionych przez mieszkańców komornictw reszelskiego ijeziorańskiego w 1Ó0S roku, KMW, 1995, nr 2 (208), s. 175. Sytuacja powtó­ rzyła się w czasie kampanii 1612г., gdy Warmię pustoszyły najemne oddziały pie-
PRZYCZYNY INTERWENCJI POLSKIEJ W MOSKWIE (1607-1609) i” 389 w° i»1 ”4 ”’ ”6 ”7 ”8 ”’ 400 401 401 | 135 chory niemieckiej przygotowujące się do wyprawy na Moskwę (zob. D. Bogdan, Sejmik warmiński w XVI ipierwszejpołowie XVII wieku, Olsztyn 1994, s. 165). P. Pierling, La Russie, s. 3 6 3 - 3 64. Wawrzyniec Gembicki do Szymona Rudnickiego, 1 VIII 1608 r., BCz, 1630, k. 493-497; Stanisław Rogoziński do Szymona Rudnickiego, Rogoźno, 14 VII1608 r., AAWO, AB, D47,k- 46. Wawrzyniec Gembicki do Szymona Rudnickiego, 12 X 1608 r., BCz, 1630, k. 497-499; Szymon Rudnicki do Pawła Boxy (Bokszy) SJ z Lidzbarka Warmiń­ skiego, 3 XI 1608 r., BK, 290, k. 134 (253). P. Pierling, Ал Russie, s. 366-368. Ibidem, s. 365-367. Papież Paweł V do Zygmunta III z Rzymu, 8 III 1610 r., A. Hieiner, op. cit., s. 327-328. Na przykład prymas Wojciech Baranowski do papieża Pawła V, 18 XII 1610 r., z Warszawy, A. Theiner, op. cit., s. 3 o 1. Zob. też: Benedykt Wojna do papieża Pawła V, 19 IX 1609 r., z Wilna, ibidem, s. 299. Henryk, ks. lotaryński, do Zygmunta III, Nancy, 28 VI 1610 r., BR, 139, k. 349­ -350; Eryk, ks. lotaryński, do Zygmunta III, Nancy, 28 VI1610 r., ibidem. Anoni­ mowy korespondent Wawrzyńca Gembickiego (ksiądz Jakub Zadzik?) pisał: „I już ten poseł odjechał, a mnie też ubyło prace, bo mi KJM zlecił być o dobrym jego mieniu i w czasie zawiadować, na czym nic nie zeszło, dostatek wszelakich zwierzyn i napojów było, pałace tylko podlejsze niż w Krakowie, atoli i w naszych mieściech nie wszędzie takie domy, jako w obozie naszym”, 17 IX 1610 r., spod Smoleńska, BR, 34, k. 342 n. Zob. też: BJ, 102, k. 374; Wyprawa KJM, s. 660-661. Listy do dworzan aby z pocztami jeździli do KJM, BR, 33, k. 19V-22V (Kraków, 4 IV 1609 r.); zob. też: Zygmunt III do kniazia Bogdana Ogińskiego, Kraków, 6 IV 1609 r., BK, 289, k. 421; Zygmunt III do księcia Aleksandra Zasławskiego, BOs, 2280 (IV 1609 r. z Krakowa); Zygmunt III do księcia Krzysztofa Radziwiłła, 19 V 1609 r., z Krakowa, BR, 72. J. Wielewicki, op. cit., t. 3, s. 7. Zob. też: Walenty Rudnicki do Szymona Rudnic­ kiego, 17 IV 1609 r„ z Krakowa, BCz, 1630, k. 580-581 (o przełożeniu wyjazdu z 15IV na 3 о IV); Stanisław Rudnicki do Szymona Rudnickiego, Kraków, 1 о V1609 r., ibidem; S. Żółkiewski, Początek, s. 22. Kraków, 15 V 1609 r., BR, 33, k. 2iv. Ibidem. Król wezwał Żółkiewskiego specjalnym listem z 2 III 1609 r., BR, 33, k. 40-41. Hetmanowi chodziło o wyprawę (w 1474 r.) Kazimierza Jagiellończyka wraz z sy­ nem Władysławem, królem czeskim, na Wrocław zajęty przez króla węgierskiego Macieja Korwina. Zob. W. Felczak, Historia Węgier, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1983, s. 99; L. Kolankowski, Ро/^лJagiellonów, Olsztyn 1991, s. 88-89. S. Żółkiewski, Początek, s. 23. Ibidem.
ROZDZIAŁ I 401 Deklaracja Króla Jego Mości z strony ekspedycji moskiewskiej w Lublinie przez JM Pana Podkanclerzego Koronnego uczyniona wobec senatu i trybunału koronnego, BR, 33, k. 23; BOs, 1Z804, k. 111-114. 4“4 Ibidem. 405 Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 297-305. Zob. też inną relację: BCz, 104, k. 805-811. Opis koncentracji wojsk w liście prymasa Wojciecha Baranowskiego do Szymona Rudnickiego, z Łowicza, 23 VI1609 r-> BK, 290, k. 277-279 (146-149). 406 Ibidem. 407 Aleksander Gosiewski do Michała Szeina, 21 IV 1609 r., 31 V 1609 r., 20 III 1609 r., z Wieliża, Akty istor., s. 224-225, 256-257, 290-291. 408 Michał Szein do Aleksandra Gosiewskiego, 12IV i 18 IV1609 r. ze Smoleńska, ibi­ dem, s. 224-225, 248-249. Zob. też relacje chłopów z pogranicznych terytoriów: Iwan Baczmanow i inni żołnierze moskiewscy do Michała Szeina, 22IV1609 r., ibi­ dem, s. 420-421. 409 Michał Szein do Aleksandra Gosiewskiego, ze Smoleńska, 18 V 1609 r., ibidem, s. 248-249. 410 Mikołaj Hlebowicz do Michała Szeina i kniazia Piotra Gorczakowa, 11 I 1609 r., z Dubrownej, Akty istor., s. 171-172; A. Darowski, op. cit., s. 32-34. 4“ Wzmianka o staraniach Gosiewskiego: relacja Jerzego Bulanina, posłannika Micha­ ła Szeina, do Aleksandra Gosiewskiego z 25IV 1609 r., ibidem, s. 332-334. 4,1 Relacje tych szpiegów: Akty istor., s. 172-175, 200-203, ł31-133> z59i 191-294 (spostrzeżenia „łazutczyków” przekazywane carowi przez wojewodę smoleńskie­ go). Zob. też list Wasyla Szujskiego do Michała Szeina nakazujący m.in. wysyłanie szpiegów, 19IX 1608 r., z Moskwy, BCz, 104, k. 241-243. 41 ’ Aleksander Gosiewski do Lwa Sapiehy, „na stanowisku między granicą Łucką, Toropieską i Wielicką [Wielkołucką, Toropiecką, Wieliżską]”, 26 VII1609 r., BR, 33, k. 51-59; BOs, 12804, k. 146-156. 414 Ibidem. 4,5 Ibidem. 416 Ibidem. Zob. Aleksander Gosiewski do Lwa Sapiehy, z Wieliża, 4 IX 1609 r., BR, k. 54V-59; BK, 1539, k. 98; BOs, 12804, k. 158-160. 417 Ibidem. 4,8 Zob. s. 85. * 4,9 Zob. s. 85-86. O działalności Gosiewskiego zob. też: W. Sobieski, op. cit., s. 9-13.
ROZDZIAŁ 2 Rokowania dyplomatyczne podczas oblężenia Smoleńska (wrzesień 1609-czerwiec 1610) 9 IX 1609 r. (według niektórych źródeł nawet 26 IX) pierw­ sze oddziały królewskie stanęły pod Smoleńskiem. 1 paździer­ nika przybył osobiście Zygmunt ПГ. Król ciągle liczył, że Smoleńskpodda się dobrowolnie i oblężenie nie będzie konieczne. Jeszcze zz VIII 1609 r. starosta orszański Andrzej Sapieha wysłał list do wo­ jewody smoleńskiego Michała Szeina, w którym zapewne zapowiadał przyjazd króla1. List ten został wysłany niewątpliwie z polecenia Zyg­ munta III. Do Smoleńska pisał też horodniczy orszański z napomnie­ niem, aby mieszkańcy „mosty gotowali” na przyjście króla. Szein na listy nie odpowiedział, a wysłannikom oświadczył: „Jedźcie do starosty swe­ go, pisać nie będziemy, godziło się było hospodarowi waszemu [Zygmun­ towi III] pamiętać na lata przymierne”3. Następny list Andrzej Sapieha wysłał do twierdzy 6 IX 1609 r. Oznajmiał w nim, że król dotarł już do Orszy. Dalej znajdowało się oświadczenie, że Zygmunt III przybył oca­ lić Smoleńszczyznę przed wojskami Samozwańca4. Sapieha deklarował nawet chęć ukarania winnych najazdów na mieszkańców województwa smoleńskiego. Chodziło o liczne na tych terenach incydenty przygra­ niczne. Starosta pisał: „A teraźniejszego czasu doszło mię wiedzieć jako­ by niektórzy ludzie swawolni Króla Pana naszego na granicy mieszkający w ziemi i w powiecie smoleńskim krzywdy niejakie poczynić mieli. Co jeśliby takie bezprawie ludziom przysadu smoleńskiego od ludu powiatu 2
138 I ROZDZIALI orszańskiego stało się i byś nic o tym wszystkim wojewodo smoleński oznajmił, a ja zrozumiawszy z pisania twego tegoż czasu oznajmiłbym Najjaśniejszemu Majestatowi Jego Królewskiej Mości. A naczym by się z ludzi Króla Pana naszego takowe złe oprawy pojawiały zarazem z takie­ go sprawiedliwość skuteczna stanie się ludziom powiatu smoleńskiego, ty byś mi o tym wszystkim pod przysięgą wrychle wiadomego uczynił, a posłańców byś mych nie zatrzymując czasu tego do mnię odesłał”5. List ten, podobnie jak poprzednie, był w istocie zaproszeniem Szeina do uznania zwierzchnictwa Zygmunta III. Odpowiedź wojewody była ne­ gatywna. 12 IX 1609 r. doręczono królowi jego list, „w którym to pisał, aby KJM krew chrześcijańską ujął wyprowadzeniem i swego z którym jedzie wojska i tego co przy Dymitrze byli”6. Szczególnie denerwowa­ ło Polaków umieszczenie w liście pełnej tytulatury cara moskiewskiego Wasyla (łącznie z Siewierszczyzną)7. 19 września, w pobliżu granicy między Rzecząpospolitą a Moskwą, Zygmunt III wydał specjalny uniwersał skierowany do smoleńszczan. Na początku stwierdzał w nim, że od śmierci ostatniego Rurykowicza Fiodora, sytuacja Państwa Moskiewskiego jest tragiczna. Bojarzy i inni mieszkańcy Moskwy prosili go więc, aby nie dopuścił do ich ostateczne­ go upadku8. Dalej król oznajmiał: „Idziemy ku wam nie dlatego, abyśmy wojować albo krew waszę przelewać mieli, ale dlatego iżby z pomocą Bożą i modlitwami Przenajświętszej Bogurodzicy naszej i wszystkich świętych wybranych Bożych was od wszystkich nieprzyjaciół waszych obronić i z niewoli od ostatniego zagubienia wybawić. Krew chrześci­ jańską jako najprędzej ująć, wiarę prawosławną, ruską nienaruszenie zadzierżeć”9. Na koniec król prosił, aby wyszli do niego z chlebem i solą i przyjęli jego panowanie. W zamian obiecywał nietykalność majątków, wiary, przywilejów10. „A jeślibyście takim teraźniejszym miłosierdziem Bożym i naszą królewską łaską pogardzili (czego o was nie dzierżemy) te­ goż wy sami siebie, żony, dzieci i domy swoje wojskom naszym w pusto­ szenie dajecie”11 - ostrzegał król na końcu swojego manifestu. Odezwa ta nie dała żadnego efektu. Wysłannik nie otrzymał odpowiedzi i pod groźbą utopienia musiał opuścić miasto12. Do smoleńszczan pisał także Lew Sapieha, aczkolwiek nie znamy treści jego listów13. O tych wezwa-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 139 niach i dość jednostronnej korespondencji Szein i smoleńszczanie dono­ sili lojalnie carowi. Do Szujskiego dotarły jednak (być może) tylko trzy listy: z 23 IX, 26 IX i 8 X 1609 r. Dwa inne: Szeina i smoleńszczan z 19 października, zostały przez Polaków przechwycone'4. Po wezwaniach do poddania nastąpiły pierwsze szturmy na twier­ dzę. 1 października szturmowano bramy Kopystyńską i Abramowską, a 7 października wrota Piatnickie i Dnieprowskie, tegoż dnia Wro­ ta Taiłowskie i Most Dnieprowski. Ten ostatni przy okazji spalono, całą twierdzę zaś obstawiono armatami, które rozpoczęły systematyczny ostrzał. Na ataki te smoleńszczanie odpowiedzieli spaleniem wiosek pod murami miejskimi, aby ułatwić sobie obronę. Około połowy października zaczęli przybywać pod Smoleńsk Kozacy zaporoscy w liczbie 30-40 tys. W krótkim czasie zajęli oni i obsadzili liczne twierdze moskiewskie: Putywl, Czernichów, Poczapów, Briańsk, Kozielsk, Massalsk, Mieszczowsk (Mieszczersk), Wiaźmę, Dorohobuż i inne'5. Kolejne odezwy do smoleńszczan wydali Zygmunt III i hetman Żółkiewski już w trakcie walk -15 października'6. Szein przedstawił je do rozpatrzenia miejskiej starszyźnie i pospólstwu. W naradzie brali udział m.in. kniaź Piotr Gorczakow i diak Nikon Oleksiejew. Odpo­ wiedź była odmowna. Mieszkańcy nie chcieli kapitulacji'7. Odezwy te dostarczył kupiec z Witebska Bohdan Wieliżanin, który utrzymywał zapewne bliskie kontakty handlowe ze Smoleńskiem i znał wielu jego mieszkańców. Przybył on do twierdzy 1$ X 1609 r. Na oświadczenie Wieliżanina, że król obiecuje mieszkańcom Smoleńska w razie poddania się liczne łaski, nagrody, zachowanie wiary, obyczajów, smoleńszczanie odpowiedzieli, że doceniają te intencje. Podkreślili jednak, że obawiają się żołnierzy polskich, którzy będą zapewne postępować podobnie jak tuszyńczycy: czynić gwałty, porywać żony, dzieci itp. Wieliżanin udał się do twierdzy także następnego dnia. Tam go serdecznie ugoszczono, ale odpowiedziano, że Smoleńsk przysięgał Szujskiemu i zamierza dotrzy­ mać owej przysięgi. Dwa dostarczone przez wysłańca listy, wzywające twierdzę do poddania się, Szein kazał odesłać Szujskiemu (zostały one jednak przejęte przez Polaków)'8.
140 I ROZDZIAŁ г Opór smoleńszczan starał się podtrzymywać Wasyl Szujski. O po­ chodzie wojsk polskich wiedział on co najmniej od początku września 1609 r. W pełnym (udawanego zapewne) optymizmu liście z 2,9 września car prosił wojewodę Szeina o informacje, jak liczni są Polacy i jaką trasę obiorą. W celu zdobycia tych wiadomości nakazywał rozesłać szpiegów. List ten został przejęty przez wojska królewskie19.16 października dotar­ ła do Smoleńska kolejna hramota wystosowana przez Szujskiego, którą przynieśli specjalni wysłannicy: Lenin i Iwan Mulczanow. Szujski zachę­ cał w niej do oporu10. Wkroczenie Zygmunta III w granice Moskwy wywołało panikę wśród Polaków z obozu tuszyńskiego. Obawiali się oni zaprzepaszcze­ nia swoich wysiłków. Marchocki pisał: „Doszła nas wieść, że Król JMci przyszedł pod Smoleńsk. Z tej okazyi wrzawa powstała w wojsku, które mówiło: «a co nam potem, mamy na kogo innego robić, nie wiemy ja­ kim duchem Król na nasze krwawe prace nastąpił»”11. Żołnierze przy Samozwańcu służyli w dużym stopniu na kredyt, mając nadzieję, że po objęciu tronu przez Dymitra dostaną hojne wynagrodzenie. Wkrocze­ nie króla stawiało pod znakiem zapytania szybkie, jak się wszystkim zdawało, zdobycie Moskwy. Zygmunt III wkraczał przecież w granice Państwa Moskiewskiego jako obrońca przed Samozwańcem - tak przy­ najmniej twierdził oficjalnie. A szlachcie polskiej stojącej u boku Dymi­ tra występowanie zbrojne przeciw oddziałom królewskim zupełnie się nie uśmiechało. Rozpoczął się więc zamęt, dyskusje i narady: co robić i jak zabezpieczyć zapłatę za „krwawe prace i zasługi”. Ostatecznie zawią­ zano konfederację, której uczestnicy zaprzysięgli trwać przy Dymitrze i nie wzniecać żadnych spisków i zamieszek11. Jan Piptr Sapieha, chociaż formalnie przystąpił do konfederacji, dystansował się jednak od nieprze­ jednanej postawy jej członków. Uważał on mianowicie, że należy per­ traktować z królem. Żołnierzy podobnie ugodowo nastawionych było prawdopodobnie więcej, lecz początkowo bali się oni ujawniać1’. Z cza­ sem jednak poczucie realizmu zaczęło brać górę nad emocjami i więk­ szość wojska zadecydowała, że należy rozpocząć rokowania z królem14. Najpierw wysłano pod Smoleńsk posłańca, niejakiego pana Knuta, który „powiadał, że czekają najmniejszego JKM wskazania”15. Następnie wyru-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA szyła delegacja oficjalna. Na czele poselstwa stanął Mikołaj Marchocki, autor pamiętników, a w jego skład wchodzili także: Wrzeszcz, Dudziń­ ski Śladkowski, Rożniatowski, Urzecki. Cel ich misji był jednoznaczny: aby Król JMci z państw moskiewskich wyszedł i nam w naszech przed­ sięwzięciach nie przeszkadzał”16. Poselstwo zostało przyjęte 24 listopada na audiencji przez Zygmun­ ta 1П- Sam Marchocki pisał o swojej misji niechętnie, poświęcił jej jedno tylko zdanie. Nic dziwnego, poselstwo to wywołało wielkie oburzenie w obozie polskim. Zaważyło na tym przede wszystkim butne wystąpie­ nie samego Marchockiego przed królem27. Oświadczył on: „Przybycie WKM do Moskwy nie zgadza się z odpowiedzią, którąś WKM dele­ gowanym od wojsk Dymitrowskich na sejmie warszawskim dać raczył, lecz mniejsza o to; jeżeli ktokolwiek krwawe nasze zasługi i to żniwo nagród (któreśmy sobie potem czoła, krwią i żelazem zebrali) wydrzeć nam odważy się, my naówczas ani pana za pana, ani braci za braci, ani na koniec ojczyzny za ojczyznę uznawać nie będziem”18. Oświadczenie to przerwał mu słowami oburzenia podkanclerzy Feliks Kryski29. Mar­ chocki jednak niezrażony dodał: „Na włos jeden [...] nie oddaliłem się od zleceń kolegów moich”, następnie zaś wręczył listy od kniazia Różyń­ skiego i Aleksandra Zborowskiego30. W listach tych przywódcy obozu Dymitra skarżyli się, że wejście króla do Państwa Moskiewskiego stawia ich akcję na rzecz Samozwańca pod znakiem zapytania. A przecież Zyg­ munt III nie przeciwstawił się ich wyprawie. Teraz jego wkroczenie do Moskwy może odebrać żołnierzom polskim nadzieję na zapłatę31. Ró­ żyński apelował: „Rzuć królu łaskawe oko na tę ziemię krwią naszą zbro­ czoną, na te rozrzucone po rozległym państwie mogiły; wznoszą się one i za Wołgą, pokrywają ciała walecznych braci naszych, patrzą wielkie ich dusze z mieszkania błogosławionych na pozostałych towarzyszów swo­ ich”32. Na końcu zaś oświadczał: „Tak jest miłościwy panie, oświadcza­ my nieodzownie, że gdyby kto, czy radą, czy podejściem, następował na dziedzictwa lub życie wielkiego kniazia moskiewskiego (te jednak po­ dejrzenia ani króla, ani braci tykać się nie mogą) krzywdę taką uważać będziemy nie jak zadaną nam od króla, braci, lub ojczyzny, lecz jak od najzawziętszego z nieprzyjaciół naszych”33. List ten wręczono podkanc-
141 I ROZDZIAŁ Z lerzemu. Podobne pismo otrzymał też Żółkiewski. Kończyło się ono dramatycznym apelem: „Pobudzeni tą krzywdą do ciebie wyciągamy ręce nasze hetmanie wojsk polskich, do ciebie pod którego dowództwem nauczyliśmy się zwyciężać, wdaj się do senatu, jako do stróża praw i wol­ ności, aby ten nakłonił króla, by prawie dokonanej już wyprawy, krwawo zasłużonych korzyści wydzierać nam nie raczył”54. W istocie więc doma­ gali się posłowie z Tuszyna uznania przez króla i Rzeczpospolitą praw Samozwańca do korony carskiej. Posłom w imieniu króla odpowiedział podkanclerzy Feliks Kry­ ski. Cała jego mowa była naganą udzieloną posłom za obraźliwe listy i oświadczenia. „Niemile - mówił podkanclerzy - z obrazą słuchał JKM poselstwa tego, przecież z wrodzonej sobie dobroci, co w dzisiejszych oko­ licznościach dla dobra Rzeczypospolitej zamyśla, to wam przez posłów udzieli”55. Była to aluzja do poselstwa królewskiego, które 12 XI 1609 r. wyruszyło do Tuszyna. Marchockiego i jego towarzyszy zaopatrzono także w oficjalną odpowiedź na piśmie, którą odczytał regens kancela­ rii koronnej mniejszej Jan Kuczborski. Już na samym początku znalazło się w niej stwierdzenie: „Życzyłbym był tego JKMci, aby było rycerstwo to tam posłów JKMci doczekało raczej, niźli się na takie poselstwo do pana i króla swego zgodziło”56. Król oświadczał więc w zawoalowany sposób chęć dalszych pertraktacji, lecz już w obozie pod Moskwą. Dalej pismo zawierało szeroki wywód na temat wolności w Rzeczypospolitej, którego konkluzją było twierdzenie, że wolność ta jest nadużywana. Zygmunt III podkreślał, że prawa koronne i litewskie zabraniają, nawet królom, wypowiadania wojny bez zgody stanów. Tymczasem żołnierze u boku Samozwańca samowolnie najeżdżają na najgroźniejszego z sąsia­ dów Rzeczypospolitej. Przecież skutkiem tego mogło być wtargnięcie Moskwy na ziemie Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego. A i tak sprowokowany przez tuszyńczyków Szujski sprowadził najazd tatarski na Ukrainę i wspomógł „Karolusa”, który dzięki temu mógł mocniej niż dotychczas zaatakować Inflanty. Dalej Zygmunt III ostrzegał wojska tu­ szyńskie przed nadmiernym triumfalizmem. Przecież Szujski nie jest do końca pokonany („jeszcze się nieprzyjaciel nie modli, jeszcze w całej po­ tędze stoi”), a jego siły są znaczne. Król skarżył się też na „pełne zuchwal-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 143 stwa słowa” posłów tuszyńskich. Na koniec zapowiadał przybycie do obozu pod Moskwą własnych posłów i apelował o rozsądek. Podkreślał też, że żywi do żołnierzy Samozwańca „szczery afekt”’7. „Niechaj uważy [wojsko tuszyńskie] poselstwo ojcowskie do siebie posłane, a wróci się do powinności wiernego poddaństwa i szczerego Polaka, który nie cu­ dzoziemskim zapałem, ale zwyczajnym rozsądkiem polskim i wrodzoną cnotą ich, z ojczyzną i panem postępować winien” - prosił król’8. Po­ dobne pismo wystosował do posłów Stanisław Żółkiewski’9. Marchocki z towarzyszami oddali też królowi tajne listy od Jana Piotra Sapiehy, w których radził on Zygmuntowi jak najprędzej wysłać poselstwo do wojska Samozwańca40. Sugerował też, aby król zapewnił konfederatom wynagrodzenie ich zasług w razie odstąpienia od Samozwańca. Jan Piotr Sapieha zaoferował pośrednictwo w rokowaniach i prosił o pełnomoc­ nictwa41. Rady starosty uświackiego dotyczące wysłania poselstwa do Tuszy­ na były spóźnione. W tym czasie poselstwo to było już w drodze. Do misji zostali wybrani: Stanisław Stadnicki, kasztelan przemyski; książę Krzysztof Zbaraski, starosta krzemieniecki; Janusz Skumin Tyszkiewicz, starosta brasławski (już wkrótce pisarz wielki litewski); Stanisław Do­ maradzki, podstoli lwowski; Marcin Kazanowski, pułkownik husarski; Ludwik Weiher, starosta kościerzyński. W poselstwie uczestniczył też Jan Hrydzicz, pisarz ruski w kancelarii litewskiej41. Posłowie zostali zaopatrzeni w pięć instrukcji4’. Cztery pocho­ dziły od króla, a jedna od senatu. Instrukcja jawna od króla (przezna­ czona dla przewodniczącego poselstwa - Stanisława Stadnickiego) zawierała oficjalne powody wydelegowania owego poselstwa. Posłowie mieli więc przede wszystkim podać żołnierzom polskim popierającym Samozwańca przyczyny, dla których król zdecydował się wejść w granice Moskwy. A przyczyn tych w instrukcji wymieniono wiele: liczne najaz­ dy na Rzeczpospolitą, zatrzymanie posłów polskich w Moskwie, zerwa­ nie przymierza z Polską i dokonanie rzezi Polaków w stolicy, zawarcie zdradzieckiego sojuszu ze Szwedami, sprowadzenie na ziemie polskie Tatarów etc. Dla wszystkich tych przyczyn i „uspokojenia” Państwa Moskiewskiego król wkroczył w jego granice, nie mając jednak zamiaru
144 I rozpział г szkodzenia religii prawosławnej lub tamtejszym obyczajom. Po przedło­ żeniu tych spraw posłowie mieli działać na rzecz porozumienia między obozem królewskim a wojskiem Samozwańca. Instrukcja jawna przezna­ czona dla wszystkich posłów nakazywała im sprawdzenie, czy Samozwa­ niec jest tym, za kogo się podaje (tzn. czy jest ocalałym Dymitrem I). Posłowie mieli też przekonywać wojsko o tym, że król rozpoczął inter­ wencję w Państwie Moskiewskim z powodu zagrożeń, jakie zaistniały ze strony Szujskiego dla Rzeczypospolitej. Te dwie instrukcje były więc bar­ dzo ogólnikowe i miały charakter raczej fasadowy44. O wiele bardziej konkretna była królewska instrukcja tajna (dla Stadnickiego). Według jej zaleceń w rokowaniach z wojskiem posłowie mieli trzymać się następujących zasad: - należy przekonywać żołnierzy, że interwencja króla w Moskwie przyniesie wielki pożytek Rzeczypospolitej; - posłowie powinni podkreślać na każdym kroku, że wyprawa Zyg­ munta III ma na celu dobro Polski i Litwy, a nie realizowanie prywat­ nych interesów monarchy; - należy obiecywać łaski królewskie i nagrody za wierność Zyg­ muntowi III; - jeżeli żołnierze wysuną jakieś roszczenia finansowe, to należy zgadzać się na ich realizację tylko po zdobyciu Moskwy (podobnie jak to obiecywał Dymitr), i to też z umiarem; - tym, którzy przejdą do oddziałów królewskich, należy obiecać zwyczajny żołd; - przywódcom wojska należy obiecać łaskę królewską w postaci nadań w ojczyźnie45. ^ Instrukcja nie nakazywała wprost odrywać wojska od Samozwań­ ca II. Stwierdzała nawet, że „rwać wojsko tamte szkoda”. Z drugiej strony posłowie mieli namawiać żołnierzy do wierności królowi. Wszystko to sprawiało, że dokument ten w kwestii dotyczącej wojsk Samozwańca był mało konkretny. W dalszej części instrukcja nakazywała posłom nawiązanie kontak­ tów z Wasylem Szujskim: „Odezwą się posłowie nasi przez posłannika jakiego, Szujskiemu dając znać, że od nas i listy i rozkazania do niego
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 145 mają, wszakoż na tę jego, której i z pierwszymi posły naszemi zażyć, ob­ łudną wiarę będą mieli oko i traktatów, które by zacząć z nim przyszło, nie w mieście, ale w polu z bojary jego dumnemi według instrukcjej na­ szej pokusić”46. Tak więc król zalecał ostrożność w kontaktach z Moskwą, mając w pamięci długotrwałe uwięzienie poselstwa Mikołaja Oleśnickie­ go. Gdyby wiadomości o rokowaniach dotarły do wojska tuszyńskiego, posłowie mieli się tłumaczyć w następujący sposób: „A jeśli przyjdzie do wiadomości wojska tamtego posłanie nasze do Szujskiego, to po­ wiedzą posłowie nasi, że rozkazania naszego ta essentia, aby zaniechał krwie chrześcijańskiej rozlewać, aby się Państwom naszym i ludziom na­ rodów naszych usprawiedliwił, aby śrzodkami słusznemi dał się, z tymi co są pod Moskwą, uspokoić. Za czym nie traktaty z nim ale expostulata i upominanie się czyni”47. Król podkreślał, że najlepiej byłoby, gdyby fakt nawiązania rozmów z Szujskim mógł być zachowany w zupełnej tajemnicy: „Wszakoż gdzieby o tym żadnej tam wiadomości nie było, niech to przy sobie posłowie nasi mają”. Posłowie mieli także za zada­ nie zjednywać królowi „moskiewskich ludzi”, i to zarówno w Moskwie, jak i w Tuszynie: „Moskiewskim zaś ludziom, którzy by zwierzchności naszej podlegać chcieli i obroną naszą nie gardzieli, posłowie nasi powie­ dzą, że na ich przychylność wszelakie baczenie mieć będziemy, w całych zwyczajach wiary i praw ich, także w obrzędach w kościele i w sądach ich trzymać je będziemy. Włości, majętności, dostatki, nie tylko ich własne przy nich zostawujemy, ale i szczodrobliwością naszą królewską to im pomnożymy”48. Znacznie bardziej szczegółowa była osobna instrukcja królewska dotycząca wyłącznie rokowań z Szujskim49. Zygmunt III pisał: „Jeśli Szujski na traktaty pozwoli i bojar dumnych wysadzi, P. Posłowie pytać ich pierwej mają, jakim by sposobem oni Państwo Moskiewskie uspokoić chcieli?”50. Po zapoznaniu się ze zdaniem bojarów na ten temat powinni posłowie wyliczyć wszystkie „krzywdy i urazy”, jakich doznała Rzeczpo­ spolita od Moskwy. Litania krzywd była bardzo długa, sięgała chrono­ logicznie czasów Aleksandra, Zygmunta Starego (zdradzieckie zabranie Smoleńszczyzny i Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej) i Zygmunta Au­ gusta (zdobycie Potocka i najechanie Inflant przez Iwana Groźnego).
146 I ROZDZJAŁ Z Posłowie powinni przypomnieć niegodziwości Borysa Godunowa (odmawianie królowi tytułu króla szwedzkiego, zakaz wstępu kupców polskich do Moskwy, napad na dobra książąt Wiśniowieckich i inne), a także samego Szujskiego. Ten ostatni jest odpowiedzialny za wymordo­ wanie wielkiej liczby Polaków zaproszonych na wesele Dymitra do Mo­ skwy i za uwięzienie poselstwa polskiego. Poselstwo to zresztą zmusił do zawarcia niekorzystnego traktatu, którego warunków sam nie wypełnił. Na przykład wbrew umowie nie wypuścił wszystkich polskich więźniów w terminie do 8 IX 1608 r., a niektórych z nich kazał nawet zabić. Dalej posłowie mieli stwierdzić, że Zygmunt III nie poprzysiągł tego porozu­ mienia, ponieważ Szujski - wbrew zwyczajowi - nie wysłał do Warszawy odpowiedniego poselstwa. Król nie może też wycofać z Moskwy wszyst­ kich Polaków popierających Dymitra, ponieważ „to jest rzecz trudna”51. To ostatnie stwierdzenie posłowie mieli szerzej uzasadnić: „Wojska na to wielkiego potrzeba i bić by się z nimi przyszło. Bo to ludzie ci sami, którzy przeciwko samemu Królowi JM powstali beli iżby KJM niemałe wojska na nie zbierać i wojną z niemi rozprawować się przyszło i tu do tego hospodarstwa nad wolę i zakaz KJM poszli, za własną przyczyną i powodem samychże ludzi narodu moskiewskiego, którzy tak wielką liczbę ludzi zacnych narodu polskiego i litewskiego braciej powinnych i krewnych ich niewinnie a okrutnie pomordowali i to hospodarstwo do rozlania krwie przywiedli”51. Tak więc król nie brał na siebie odpo­ wiedzialności za poczynania wojsk wspierających Dymitra II. Instrukcja zawierała dalej warunki pokoju z Moskwą, jakie mieli przedstawić po­ słowie: „Ale jeśli Hospodar ich chce z KJM przyjaźni i dobrego sąsiedz­ twa i podać to panowie Posłowie mają, aby się on saip KJM i Państwom KJM we wszystkim usprawiedliwiał, Księstwa Smoleńskiego i Ziemie Siewierskiej, Wielkich Łuk, Białej, Toropca, Zawołocza, Newla, Siebieża, Opoczki, Krasnego ustąpił, o pomordowanie ludzi poddanych KJM sprawiedliwość uczynię! a szkody wszystkie przeszłe i nowe nagrodził”53. Następnie król przechodził do kwestii finansowych. Stwierdzał miano­ wicie, że wypędzenie ludzi Samozwańca z Państwa Moskiewskiego jest możliwe jedynie drogą zbrojną, „co nie jest rzecz bezpieczna”54. Dlatego też, gdyby Szujski przeznaczył większą sumę pieniędzy na opłacenie tych
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA I 147 wojsk, można by łatwo wynegocjować ich wycofanie. Instrukcja radziła posłom polskim „traktować z bojarami dumnemi, aby wiedli Hospo­ dara do tego, aby na summę jaką pozwolił”55. Instrukcja przewidywała też pewne argumenty, których mogła użyć w rokowaniach strona mo­ skiewska: „A jeśliby przypomnieli od Szujskiego, że Król JM poruszył przymierze z Borysem zawarte wsadzeniem Dymitra na państwo, na to powiedzieć mają, że to ich narodu człowiek był, któremu KJM pomocy żadnej nie dawał, ale go oni sami, wszytek naród moskiewski za włas­ nego, dziedzicznego Pana swego przyznali, na Państwo posadzili, koro­ nowali i poddaństwo swojemu oddawszy i poprzysiągszy o panowaniu jego według zwyczaju JKM przez posła swego Atanasia Własiewa ob­ wieścili. To już oni wiedzą lepiej, kogo za pana sobie przyznali, a Król JM nic w tym nie winien i tego przymierza z Borysem niwczym go nie strzymał, jako się wyżej pomienilo. A teraźniejszy Hospodar nowe przy­ mierze czynił, to znać, że stare już nieważne było”56. Posłowie zostali za­ opatrzeni także w osobisty list króla do Wasyla Szujskiego57. Początek tego pisma zawierał cały wykaz niegodziwości, jakich dopuścił się car wobec króla i Rzeczypospolitej. Zygmunt III oświadczał jednak, że chce rokowań i uspokojenia Państwa Moskiewskiego. Dlatego też wysłał do obozu w Tuszynie poselstwo i wzywa Szujskiego, aby także wysłał do tego obozu swoich urzędników, „by ci zniósłszy się z posłami tam naszy­ mi, najprzód wynadgrodzenia za tyle poniesionych strat zapewnili, boje i zamieszki w państwie waszym uśmierzyli, ludom na koniec pożądaną spokojność wrócili”58. Król wystosował też krótkie listy do patriarchy Hermogenesa i do stanów moskiewskich. W listach tych stwierdzał, że przybył do Moskwy, aby położyć kres przelewaniu krwi chrześcijańskiej i uspokoić Państwo Moskiewskie. W zamian za oddanie się pod opiekę królewską gwarantował stanom moskiewskim zachowanie religii, oby­ czajów, majątków, nadań, przywilejów etc.59 Charakterystyczne jest, że we wszystkich instrukcjach królew­ skich została pominięta w zasadzie osoba Samozwańca. Król nakazywał dokonać jedynie jego identyfikacji, co było czystą formalnością, gdyż jej efekt był dla wszystkich oczywisty. Zygmunt III uważał zapewne za rzecz niegodną siebie podejmowanie rozmów z rzekomym Dymitrem.
148 I ROZBZIAŁ X Prowadzenie pewnych negocjacji z Samozwańcem mogło się jednak okazać konieczne. Nakazano więc Stadnickiemu i jego towarzyszom, aby nawiązywali kontakty z Dymitrem tylko w imieniu senatu. Polece­ nie to zawierała specjalna instrukcja od rady królewskiej60. Nakazywała ona także (podobnie jak instrukcja królewska) dokonania identyfikacji Dymitra. Nie uzależniała jednak nawiązania z nim rozmów od pozy­ tywnego wyniku owej identyfikacji. Wymieniała też liczne nieprawości moskiewskie z ostatnich lat. Warto dodać, że w wysłanym 2.9 XI1609 r. liście do posłów Zygmunt III nakazywał Stadnickiemu podjęcie roko­ wań z Dymitrem pod warunkiem, że ten okaże się prawdziwym ocala­ łym carem moskiewskim. Nie należy jednak sądzić, że Zygmunt wierzył w autentyczność „tuszyńskiego cara”. Owo zainteresowanie identyfikacją Dymitra było zapewne gestem kurtuazyjnym wobec wojsk tuszyńskich61. Z analizy wszystkich przedstawionych powyżej pism można wy­ sunąć jeden wniosek. Poselstwo Stadnickiego i jego towarzyszy miało dużą swobodę postępowania. Sformułowania dotyczące wojsk tuszyń­ skich były bowiem w instrukcjach wybitnie niekonkretne. Posłowie mieli działać na rzecz porozumienia między królem a tuszyńczykami, ale nie wiadomo, na czym porozumienie to miałoby polegać. Stadnickie­ mu i jego towarzyszom nakazano z jednej strony obiecywać tym, którzy przejdą na stronę Zygmunta III, żołd i laskę monarchy. Z drugiej strony nie powinni oni jednak odrywać wojsk od Samozwańca. Trudno dociec, jak więc w istocie mieli postępować posłowie wobec wojsk tuszyńskich. W instrukcji znalazł wyraz spór, który się toczył między Lwem Sapiehą a Żółkiewskim. Kanclerz pragnął, aby armia Dymitra działała nadal na własną rękę, gdyż „rozdwojenie” Moskwy ułatwiajp działanie królowi. Sapieha i jego zwolennicy „radzili, żeby stronę Dymitrowych Polaków [...] w całości zostawić, czasem ją wesprzeć podesłaniem posiłków, aby jej osłabieniem lub zniesieniem strona Szujskiego wzmocniona nie przybyła Smoleńskowi na odsiecz i Szujskiemu berła albo Moskalom prawa obie­ rania sobie cara nie zapewniła”61. Żółkiewski uważał natomiast, że armię tę należy wcielić w całości do wojsk królewskich6’, choć jego stanowisko w tej sprawie nie było zbyt konsekwentne64. Wszystko wskazuje jednak na fakt, że Zygmunt III chciał za wszelką cenę pozbyć się Dymitra jako
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 149 kandydata do korony i akceptował po cichu rozłam w obozie tuszyń­ skim. Popierali go w tym zamiarze: podkanclerzy koronny Feliks Kryski i podkomorzy Andrzej Bobola, z którymi Zygmunt III często odbywał tajne narady. Zapewne więc w tym duchu król udzielił ustnych instrukcji Stadnickiemu i jego towarzyszom6s. Jeśli chodzi o rokowania z Szujskim, to nie wydaje się raczej, aby owo wyliczenie krzywd i nieprawości mogło wskazywać na rzeczywi­ stą chęć porozumienia. Przedstawione w instrukcji dla posłów warunki porozumienia z Szujskim były trudne do przyjęcia dla cara, choć, rzecz jasna, mogła to być jedynie wyjściowa platforma do negocjacji. Zygmun­ towi III na pewno zależało na rozmowach z Szujskim, ale traktował je raczej na zasadzie: „może coś z tego wyniknie, nie zaszkodzi przedstawić swoje stanowisko”. Przy okazji rozmów z tuszyńczykami i ewentualnie z posłami Szujskiego Stadnicki i jego towarzysze mogli nawiązać osobi­ ste kontakty z ważnymi personami w Państwie Moskiewskim. Zgodnie z instrukcją mieli oni zachęcać różne osobistości do oddania się pod opiekę króla, obiecując w zamian łaski, przywileje, poparcie dla pra­ wosławia itp. Takie akcenty znajdowały się też w liście króla do stanów moskiewskich. Można więc przypuszczać, że poselstwo obok zadania rozeznania się w sytuacji w Tuszynie i przeciągnięcia wojska na stronę królewską miało postawione za cel zdobycie Zygmuntowi III stronni­ ków w stolicy i wzmocnienie propolskich nastrojów, o których istnieniu wieści docierały do króla od dłuższego czasu. Zapewne też Zygmunt III ustnie polecił Stadnickiemu skłaniać bojarów do koncepcji swoich rzą­ dów w ich państwie. Większa część poselstwa do Tuszyna opuściła Smoleńsk i z listo­ pada. Jan Hrydzicz wyruszył w drogę 15 listopada66. Wszystkich posłów wyprzedził goniec Jan Dobek, który miał organizować przejazd posel­ stwa67. zi listopada posłowie nocowali już w Dorohobużu, a z7 listopada minęli Wiażmę68. W tamtejszym klasztorze odbyli naradę. Jej przed­ miotem był list, który otrzymali od wojewody wiaziemskiego kniazia Grzegorza Szachowskiego i diaka Piotra Tretiakowa, stronników Dy­ mitra przebywających w Carowym Zajmiszczu. Domagali się oni, aby posłowie wjeżdżali do obozu tylko w 100 koni. „A insze wszystkie ludzie
150 I ROZDZIAŁ 1 i konie swe nazad wrócili, zachowując zwykły obyczaj chodzenia posłom bez wielkiej gromady i wojennego oręża i folgując ogłodzeniu tamtego kraju i niedostatkowi w żywność na ludzie i konie”69. Wysłannicy Sa­ mozwańca domagali się także, aby posłowie jechali drogą przez Carowe Zajmiszcze oraz przedstawili wykaz ludzi w poselstwie i liczbę koni. Jak więc widzimy, tuszyńczycy podejrzewali poselstwo o jakieś nieczyste in­ tencje, niepokoiła ich zwłaszcza jego duża liczebność (wraz z wojskiem ok. 1000 osób)70. W odpowiedzi posłowie wysłali do Carowego Zajmiszcza Jana Hrydzicza, z bliżej nieznanym towarzyszem, dla przekonania zgromadzonych tam bojarów, że „idą dla dobrych dzieł, dobrym umy­ słem i ludzi ani koni nie mają z sobą więcej, jeno jako i doma przy sobie mieć zwykli. A oręże wojenne dla teraźniejszego czasu niebezpiecznego mieć musieli”71. Pozostali posłowie mieli zatrzymać się dzień drogi za Wiaźmą, aby dotrzeć do Carowego Zajmiszcza po udzieleniu odpowie­ dzi przez wydelegowanych posłańców. Już kilka dni wcześniej Stadnicki wysłał do króla list z zapytaniem, czy ma się zgodzić na uszczuplenie or­ szaku71. W odpowiedzi Zygmunt III radził dbać o bezpieczeństwo po­ selstwa73. Wprawdzie przepuszczono ostatecznie orszak w całości przez Carowe Zajmiszcze, ale po tygodniowych rokowaniach w Możajsku zostawili posłowie w tym mieście dwie chorągwie. Do Tuszyna jechali 17 grudnia ze 100 husarami i z8o piechoty74. Owe spory o wielkość orszaku dobitnie wskazują na brak zaufania między pertraktującymi stronami. Po uroczystym powitaniu przez Aleksandra Zborowskiego i knia­ zia Różyńskiego, a także przez przedstawicieli bojarów i Samozwańca, posłowie udali się na trzydniowy odpoczynek75. Sw^ją legację przedsta­ wili trzeciego dnia po przybyciu. Owe trzy dni „odpoczynku” służyły przede wszystkim zorientowaniu się w sytuacji w obozie i nieoficjalnym rozmowom. Na sugestie niektórych Polaków, aby posłowie spotkali się także z Dymitrem, odpowiedzieli oni, że chętnie to uczynią, ale tylko wówczas, gdy go rozpoznają. Na to uzyskali szczerą odpowiedź: „Pew­ ne jest, że nie jest ten ich Pan, czym się mianuje”. Samozwaniec wyraził natomiast zgodę na rokowania swoich wojsk z posłami królewskimi, gdyż - jak to podkreślał Stadnicki - nie miał innego wyjścia76.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 15 i го grudnia zebrało się całe „rycerstwo polskie”. Stadnicki obszer­ nie wyłożył, według otrzymanej instrukcji, przyczyny interwencji króla, a następnie wezwał, aby posłowie działali zgodnie z wolą Zygmunta III i interesem Rzeczypospolitej77. Nie sprecyzował jednak dokładnie, o co mu konkretnie chodzi. Odpowiedział posłom stary żołnierz Wojtkowski, marszałek zawiązanej konfederacji, który podziękował im i popro­ sił o „punkta” ich legacji na piśmie. Na to podniosły się protesty wśród wojska, którego część domagała się okazania oryginału instrukcji kró­ lewskiej. Posłowie odpowiedzieli, że takie wymagania świadczą o nieszczerości postępowania, gdyż są nie do spełnienia, i zagrozili wyjazdem. Incydent udało się załagodzić, a rokowania odłożono na dni następne. Nazajutrz wojsko na naradzie wybrało z każdej roty po dwóch towarzy­ szy i rotmistrza jako delegatów do pertraktacji. W sumie było to około гоо osób, do których miała jeszcze dołączyć grupa delegatów spod oble­ ganego przez Jana Piotra Sapiehę monasteru św. Trójcy78. Rokowania rozpoczęły się 27 XII 1609 r. Na początku żołnierze zapytali posłów, czego właściwie król od nich oczekuje. Posłowie, jak pi­ sał Stadnicki, nie chcieli się jednak za szybko deklarować i odpowiedzieli ogólnie, że chodzi o uspokojenie Rzeczypospolitej. Następnie posłowie poprosili o zredukowanie liczby delegatów do rokowań - w rezultacie pozostało 26 delegatów. Mimo to rozmowy toczyły się bardzo długo (trwały blisko dwa tygodnie), były trudne i skomplikowane. Liczba dele­ gatów wzrosła zaś wkrótce do 40. Pierwszą propozycję złożyli żołnierze tuszyńscy. Oświadczyli oni, że wprawdzie służą Samozwańcowi, ale mogą na nim wymóc oddanie Ziemi Smoleńskiej i Siewierszczyzny (zapewne z Czernichowszczyzną) w zamian za pomoc w walce o koronę79. Stadnicki pisał: „Odpowiedzie­ liśmy na to, że JKM nie zwykł pomagać takim, którzy sprawiedliwości żadnej do państwa nie mają, cośmy szerokimi słowy pokazali, że do tego nie należy z urodzenia i z obyczajów”80. Dalej posłowie zarzucali żoł­ nierzom, że popierają jakiegoś zbiega, który nie ma prawa nie tylko do Siewierszczyzny, ale nawet do jednej choćby wioski. Po dłuższej dyskusji delegaci wojska odstąpili od swoich pierwotnych pomysłów, ale wysunęh inną koncepcję. Oświadczyli mianowicie, że pomogą królowi od-
152- I ROZDZIAŁ 1 zyskać utracone przez Litwę prowincje, lecz pod pewnymi warunkami. Były to: wynagrodzenie Samozwańca, załatwienie jakoś kwestii zamków, które po przejściu wojska na stronę króla nadal będą popierać Dymitra, i w końcu sprawa zapłaty dla wojska. Deputaci domagali się, aby król za­ płacił im tyle samo, ile obiecywał Samozwaniec. Jak więc widzimy, kwe­ stia przejścia wojska tuszyńskiego na stronę króla, choć niewysuwana wprost przez Stadnickiego, wypływała sama przez się w czasie rokowań. Odpowiadając na postulaty wojska, posłowie skoncentrowali się głównie na problemie Samozwańca. Stwierdzili, że jeśli Moskwa się pod­ da, to król nagrodzi impostora. Posłowie radzili, aby żołnierze udali się do Dymitra i nakłonili go do oddania się pod opiekę króla. Zapowiadali też, że potwierdzą Samozwańcowi obietnicę nagrody od Zygmunta III na prywatnej audiencji8'. Następnie rozpoczęła się dyskusja w kwestii zapłaty żołnierzom. Deputaci żądali zo milionów złotych, z czego 15 miało być zabezpie­ czone na dobrach Moskwy, a 5 na dobrach Rzeczypospolitej. W zamian deklarowali się oddać Ziemię Siewierską, która w znacznej części była w ręku Samozwańca. W razie buntu tamtejszych zamków obiecywali zdobyć je ponownie. Stadnicki odpowiedział, że Ziemia Siewierską trzy­ ma się Samozwańca tylko i wyłącznie ze strachu przed Szujskim i jest nie­ pewna. Co do służby królowi posłowie stwierdzili, że żołnierze będą mu służyć dopiero wówczas, gdy dostaną listy przypowiednie. Sumę przed­ stawioną przez deputatów uznali za fantastyczną, której dostarczyć by nie mogła nawet flota hiszpańska. Posłowie zaproponowali też własną koncepcję zapłaty konfederatom. Składała się ona z dwóch wariantów. Pierwszy przewidywał zapłatę tylko w wypadku zdobycia Moskwy. Złą­ czenie wojska tuszyńskiego z oddziałami królewskimi, a także dobra pie­ chota i artyleria królewska, dawały duże szanse na zajęcie stolicy. Druga wersja przewidywała służbę w wojsku królewskim na zasadzie zwykłego żołdu, który byłby szczodrzejszy, gdyby Moskwa poddała się szybko81. Stadnicki liczył też, że Moskwa może poddać się sama, po obaleniu Szuj­ skiego przez niezadowolone pospólstwo i bojarów. W przypadku, gdyby jednak wojna z Moskwą przeciągała się, Stadnicki przewidywał zapłatę mniejszą, gdyż trzeba będzie wtedy zwrócić ze skarbów moskiewskich
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 153 koszty poniesione przez Rzeczpospolitą. Na tej propozycji, chłodno przyjęć przez zgromadzone wojsko, rokowania na razie zostały prze­ rwane. Faktem jest jednak, że wśród tuszyńczyków trwały ostre spory co do dalszego sposobu postępowania8’. Część z nich była nastawiona po­ zytywnie do koncepcji ugody z królem, nawet na dość umiarkowanych warunkach finansowych. Tymczasem 6 I 1610 r. nastąpiło wydarzenie, które siłą rzeczy postawiło istnienie obozu tuszyńskiego pod znakiem zapytania. Tego dnia uciekł z obozu Dymitr i w otoczeniu wiernych mu oddziałów Kozaków dońskich udał się do Kaługi. Przyczyną tego despe­ rackiego kroku była niepewność własnego położenia. Dymitr, całkowi­ cie zależny od wojsk polskich, poczuł się silnie zagrożony, gdy nawiązały one rozmowy z królem. Wielu żołnierzy i dowódców uważało go za figuranta i otaczało pogardą. Na parę dni przed ucieczką doszło nawet do awantury kniazia Różyńskiego z księciem Adamem Wiśniowieckim w obecności Samozwańca84. Ucieczka impostora wywołała wstrząs w obozie. Stadnicki pisał: „Nazajutrz koło beło, ale przed kołem różne hałasy, prawie jako frenetycy biegali, nie wiedząc czego szukając. Raczej się beło na siekaninę zaniosło, niż na radę jaką. W kole teraz rozsiekać hetmana chcieli, głowy marszałka, posty wygnać, rozsiekać, Pana [Sa­ mozwańca] szukać, przy nim stać, bardzo niedobrze rzeczy pokazowały się”8’. Tumult trwał kilka dni, mimo uspokajających działań pułkownika Jana Buczyńskiego, kniazia Różyńskiego i rotmistrzów: Krzysztofa Jaj kowskiego i Andrzeja Młockiego. Ucieczka Samozwańca spowodowała, rzecz jasna, masowe przechodzenie żołnierzy na stronę królewską. Wieść o ucieczce Dymitra przyniosła zapewne satysfakcję królowi i podkanclerzemu Kryskiemu, natomiast bardzo zaniepokoiła Lwa Sa­ piehę. „W dzień Trzech Królów car Dymitr z wojska uciekł - pisał on do żony - jako to WM z tego pisma, co posyłam, zrozmniesz. Jeśli to ku lepszemu naszemu czy gorszemu, trudno rozumieć, a co tu pp. sena­ torowie rozumieją, że ku dobremu i król bardzo się cieszy, ja zaś inaczej rozumiem, że więtsze zatrudnienia stąd mieć będziem”86. Parę dni póź­ niej dodawał: „Jeśli Moskwa, co przy caru tam była, za jego rakiem ucieknieniem z wojska podda się Szujskiemu, czego się ja barzo boję, toć tu nie będziem już mieli co czynić”87. Niezadowolony był także Żółkiewski.
154 I ROZDZIALI „I nasze poselstwo - pisał - więcej złego niźli dobrego nam to porobiło, bo szalbierz przestraszony uciekł, zaczym mieszanin moc”88. Stadnicki i jego towarzysze, w czasie rokowań z wojskiem próbo­ wali też nawiązać kontakt z Moskwą. Wojska tuszyńskie uważały tego rodzaju przedsięwzięcie za zagrożenie dla siebie i dlatego bardzo się jemu sprzeciwiały. Nie udało się bowiem, wbrew zaleceniom króla, utrzymać tego w tajemnicy. Stadnicki pisał: „My interim nim respons od nich miał być, poselstwo odprawować do Szujskiego chcieliśmy, którego wpraw­ dzie, że nam zabronić nie mogli, ale przecię mówieli, że nas przedawać chcecie, a nie zgodziwszy się z nami ani z Moskwą obozową (z którą nam nie dopuścili traktować), do nieprzyjaciela ich jedziem”89. Mimo to podjęto próbę nawiązania rozmów. W literaturze przed­ miotu od lat dominuje pogląd, że Szujski na rokowania się nie zgodził, a listu od króla nie przyjął90. W świetle relacji Stadnickiego należałoby tę opinię nieco skorygować. Otóż Stadnicki i jego towarzysze napisali kilka listów do dygnitarzy moskiewskich i do Szujskiego, a następnie za­ mierzali je wysłać przez gońców - Hrydzicza i Petrykowskiego (sługę Stadnickiego)91. Niejasna jest kwestia, dlaczego posłowie napisali własne listy, a nie wykorzystali odpowiednich pism sporządzonych w kancelarii królewskiej. Zanim odprawiono gońców, wydelegowano jeszcze specjal­ nego posłańca do Moskwy w osobie niejakiego Piaskowskiego. Miał on zapewne uzgodnić warunki przybycia gońców do Moskwy. Piaskow­ skiemu w Moskwie odpowiedziano, że gońcy mogą przybyć do stolicy dopiero za kilka dni. Stadnicki zaczął węszyć w tym jakiś podstęp. Po zakończeniu poselstwa pisał: „Myśmy gotowi beli jechać, ale interim mieliśmy swoje przestrogi. Naprzód od samej Moskwy obozowej, któ­ rzy miewali listy od przyjaciół swoich, że Szujski na te traktaty nie wy­ śle, jedno swoich własnych, którzy pospólstwa co inszego będą udawać, nie to co im będziem mówić i tak miasto naprawy bardziej zepsujem, bo się pospólstwo utwierdzi przy Szujskim za jakiem udaniem opacz­ nych. Mieliśmy też pewną przestrogę, że ten obozowy frant [Dymitr Samozwaniec II] naprawie! beł kilkaset swoich Tatarów Duńców, żeby w ten czas kiedy my rokować będziem rzekomo strony nic nie wiedząc na Moskwę uderzeli i tak te traktaty rozerwali. Nasi też nie bardzo kon-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 155 tenci beli z tego i w tym przeszkadzać nam chcieli”’1. Określenie „nasi” dotyczy tu oczywiście wojsk polskich z obozu Samozwańca. Tak więc, zdaniem Stadnickiego, występowały same przeszkody do podjęcia ro­ kowań z Szujskim. Ściślej ujmując to zagadnienie, należy stwierdzić, że Stadnicki podkreślał ewentualny negatywny wpływ takich rokowań na nastawienie ludności Moskwy wobec Polaków w wyniku intryg Szuj­ skiego i Dymitra II. A nawiązanie rokowań ze stolicą miało przecież na celu, jak już wspomniano, przede wszystkim urabianie opinii publicznej w Moskwie po stronie Zygmunta III i przeciw Szujskiemu. Posłowie po­ stanowili więc działać inaczej: „Wiedząc te przeszkody, bojąc się, żeby barzy nie zepsowali, onego nie stwierdzić w chęciach miru głupiego, wc­ ięliśmy na tę stronę się nachelić, która by jemu przecię zaszkodzieła, a my żeśmy mieli honestam excusationem. Wzięliśmy przedsię ten pretekst, iż zaraz przez żadnej przyczyny posłów nie puścił. Posłaliśmy nazajutrz przez tego Piaskowskiego listów cztery, do patriarchy, do bojar, do miru, beł do Szujskiego, ale tego oddawać nie kazali, aźby też przez tego brać nie chcieli”93. W listach tych posłowie stwierdzali, że król przyszedł do Państwa Moskiewskiego, aby je uspokoić i położyć kres rozlewowi krwi. Dalej wyrażali chęć prowadzenia rokowań z Szujskim, ale podkreślali, że ten „umyślnie nie chciał nas przypuścić”. Listy te Piaskowski oddał czło­ wiekowi, który wyjechał naprzeciwko niego z Moskwy. Nie przyjął on jednak (jak wspominał cytowany powyżej Stadnicki) pisma do Szujskie­ go, zapewne dlatego, że nie było na nim tytułu carskiego. Posłowie osiąg­ nęli w ten sposób pewien efekt propagandowy: „Tych listów Szujski nie oddał (jako mamy wiadomość), ale przecie pospólstwo się dowiedziało i wielki rozruch udziałało. Jakoż Moskwa sama co w obozie chwaleli nam tę radę i sami przyjaciół swoich pisali dając znać o wszystkim do Szujskie­ go dla czegośmy listów strzegli się pisząc do Szujskiego, żeby mu tytułu nie dać, ponieważ i temuśmy [Dymitrowi II] nie dali, bo oba niepewną drogą wleźli”94. Tak więc listu do siebie Szujski rzeczywiście nie przyjął, rokowań jednak nie chciała przede wszystkim strona polska. Dzięki akcji Stadnickiego wśród moskiewskiego pospólstwa roze­ szła się wieść o dobrej woli do rokowań okazywanej przez Zygmunta III i o ukryciu listów od posłów polskich. Bojarom zaś dano do zrozumie-
Xj6 I ROZDZIALI nia, że Polacy nie uznają tytułu carskiego, zarówno w przypadku Samo­ zwańca, jak i Szujskiego. Aby osłabić wpływy Zygmunta III, Szujski rozgłaszał przez swo­ ich ludzi wieści, że król polski pragnie zniszczyć Cerkiew prawosławną i wprowadzić w Moskwie katolicyzm. Wiadomości takie rozpowszech­ niali też (być może z namowy Szujskiego) prawosławni kupcy z Rzeczy­ pospolitej. Pogłoskom tym przeciwdziałał, wysyłając swoich szpiegów, jeden z członków poselstwa Stadnickiego - podstoli lwowski Stanisław Domaradzki, który sam był wyznania prawosławnego. Szpiedzy ci prze­ konywali zarówno bojarów, jak i pospólstwo o jak najbardziej przychyl­ nym dla wiary greckiej nastawieniu króla”. Poselstwo podjęło także rozmowy z bojarami moskiewskimi, któ­ rzy znajdowali się u boku Samozwańca. Na ich czele stał metropolita rostowski Filaret. Inne wybitne osobistości to: kniaź Grzegorz Szachowski, Lew Pleszczejew, kniaź Jerzy Trubecki, kniaziowie Trojekurowie, kniaź Daniel Dołgoruki, Michał Sałtykow (Sałtykow-Morozow) i jego syn Iwan, kniaź Jerzy Chworostynin, kniaź Wasyl Michajłowicz Masalski, diakowie: Iwan Gramotin, Fiodor Andronow-Sołowiecki, a także Iwan Zarudzki, ataman kozacki i inni. W obozie Samozwańca przebywał też Uraz-Mahmet. Pochodził on ze znakomitego rodu tatarskiego i stał na czele tzw. ordy kasimowskiej (ze stolicą w mieście Kasimow), podległej carom moskiewskim96. Polacy z obozu tuszyńskiego byli przeciwni nawią­ zaniu przez poselstwo kontaktów z tymi osobistościami. Dlatego też na początku spotkania Stadnickiego z nimi były tajne97. Wszystko wskazuje na to, że w czasie tych nocnych rozmów Stadnicki przekazał bojarom pro­ pozycję objęcia tronu carskiego przez króla, co spotkało się z przychyl­ nym odzewem niektórych z nich. Do oficjalnych kontaktów doszło już po ucieczce Samozwańca. Posłowie poprosili bojarów, aby przyłączyli się do obrad koła tuszyńskiego. Gdy bojarzy przyszli, Stadnicki przekazał im listy do króla i wygłosił mowę. Podkreślił w niej, że król, wkraczając do Moskwy, ma na celu wyłącznie dobro tego państwa, którego ludność chce wziąć w opiekę i obronić przed tyranami. Bojarzy gestami okazali wiel­ ką wdzięczność za tak łaskawe pismo, całowali nawet podpis królewski. Odpowiedzi obiecali udzielić po trzydniowym namyśle. List, który skie-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA I 157 rowali do króla, był bardzo obiecujący. Oświadczali w nim, że pragną wi­ dzieć na tronie moskiewskim „Jego Królewską Mość i jego potomstwo”, nie mogą jednak w takiej sprawie podejmować decyzji sami, bez zgody wszystkich stanów zgromadzonych na Soborze Ziemskim98. Po raz pierwszy od rozpoczęcia wojny pojawiła się w rozmowach polsko-moskiewskich osoba królewicza Władysława. Stadnicki i jego to­ warzysze mieli w instrukcjach polecone, aby proponować wzięcie przez króla w opiekę Państwa Moskiewskiego. Jak już wspomniano, część bo­ jarów była nastawiona pozytywnie do tej koncepcji99. W. Sobieski uważa, że względy religijne zadecydowały jednak o wysunięciu przez bojarów w Tuszynie kandydatury królewicza. Filaret sądził bowiem, że mniej­ szym zagrożeniem dla prawosławia będzie osadzenie na tronie królewi­ cza niż króla. Teza ta wydaje się prawdopodobna. Przebieg wypadków był zapewne taki, że gdy Stadnicki zaproponował bojarom Zygmtmta III na tron carski, co bardziej wpływowi z nich, z Filaretem na czele, po­ stanowili przeciwdziałać i wystąpić z kandydaturą królewicza. Oprócz wspomnianych względów religijnych dużą rolę odgrywały też zapewne względy polityczne. Otóż objęcie tronu przez Zygmunta III mogłoby zostać odebrane jako wręcz aneksja, przyłączenie Moskwy do Rzeczy­ pospolitej100. Wszystko wskazuje więc na to, że w styczniu 1610 r. więk­ szość bojarów w Tuszynie zdecydowanie opowiadała się za kandydaturą Władysława. Trzeba podkreślić, że oficjalnie używali oni sformułowań ostrożnych, np. „Jego Królewska Mość i potomstwo Jego”. Byli jednak wśród bojarów otwarci stronnicy Zygmimta III, którzy składali nawet przysięgę na wierność królowi101. Wielkim zwolennikiem kandydatury polskiej na tron moskiewski był Uraz-Mahmet (car kasimowski). Bojarzy postanowili wydelegować spośród siebie kilkadziesiąt najznakomitszych osób, które udałyby się pod Smoleńsk, aby podjąć rokowania z samym królem. Natomiast z wojskiem polskim zawarli kon­ federację i złożyli specjalną przysięgę, w której odżegnywali się zarówno od Dymitra, jak i od Szujskiego101. Orszak poselstwa liczył Z33 osoby, a na jego czele stali: Michał i Iwan Sałtykowowie, Wasyl Michajłowicz Masalski, Iwan Gramotin, Fiodor Mieszczerski, Jerzy Chworostynin, Lew Pleszczejew, Fiodor Andronów103.
158 I ROZDZIALI W sprawie Maryny Mniszchówny instrukcja, którą otrzymali posłowie do Tuszyna, milczała. Prawdopodobne wydaje się jednak, że polecono im zabiegać o to, aby ta dumna i odważna kobieta porzuciła swoje ambicje i wróciła do Rzeczypospolitej. Zapewne w takim duchu był utrzymany list, który jeszcze w październiku wystosował do Mary­ ny Stadnicki104. Odpowiedź datowana na 10 listopada była niezwykle wyniosła. „Coś nam WM o bytności KJM oznajmił - pisała carowa dziękujemy WM. Mamy całą ufność w P. Bogu, który ukrzywdzonych broni, a sprawiedliwością się ich opieka, że na tern zdrajcy i nieprzyja­ cielu naszem, wkrótce wyrok i dekret swój sprawiedliwości Bożej wy­ kona i z ukrzywdzenia do końca ucieszyć się nie da, w Boskie go ręce i wszystko oddawszy. Nie jednem torem szczęście zawsze chodzi, nie tam skończy, skąd i jako poczuje, ale jako Bóg sam, z którego ręku idzie, na­ kieruje”. Na końcu listu Maryna zrobiła aluzję do nieumieszczenia przez Stadnickiego tytułu carskiego w liście do niej skierowanym: „Kogo Bóg oświeci pewnie słusznie i jaśnieć musi. Nie dlatego słońce nie jest jas­ ne, że je czasem czarne chmury okryją”'05. Z Mniszchówną więc żadne rozmowy nie były raczej możliwe. Nie wiemy też nic o jakichkolwiek jej kontaktach z poselstwem Stadnickiego. Położenie Mniszchówny pogor­ szyło się bardzo po ucieczce z obozu jej męża. „Wojsko nie jest zgodne za tern ujściem carskiem: jedni chcą przy caru, drudzy przy królu. Owo jeśli kiedy, to teraz wielkie niebezpieczeństwa mnie nachodzą, że ani miejsca bezpiecznego do pomieszkania uczciwego i spokojnego ukazać, ani też o dobrem mojem radzić chcą” - żaliła się w liście do ojca106. 15 stycznia skierowała nawet list do króla. Skarżyła się w nim na zmienność swojego losu, ubolewała, że „wedle kondycyi stanu mego spokojnie żyć nie mogę”. Chodziło oczywiście o stan monarszy. Nie było w tym liście jednak ta­ kiego ładunku dumy, jak w piśmie do Stadnickiego. Maryna oświadczała wręcz, że wszystkie swoje przejścia daje „pod miłościwe baczenie i uważ­ ny rozsądek Waszej Królewskiej Mości”. Dalej zaś pisała: „Pewnam tego, że Wasza Królewska Mość z mądrego baczenia swego roztropnie to uważysz, z dobrotliwej natury swej wdzięcznie przyjmiesz, z ochronnego sumnienia swego mnie i familię moją, która się znacznie do tego krwią, odwagą i kosztem swym przyłożyła, szczodrobliwie nagrodzisz - co i do
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA I 159 osiedzenia państwa tego znacznym powodem i do zatrzymania warow­ nym związkiem, za błogosławieństwem Bożem, które sprawiedliwość hojnie i obficie nagradza, nieomylnie będzie - czego ja życząc, oddaję się w obronę i miłościwemu baczeniu Waszej Królewskiej Mości”107. List ten, napisany zapewne w chwili desperacji, był w istocie zdaniem się na łaskę króla. Maryna zdawała sobie sprawę, że wysunięcie kandydatury królewicza Władysława znacznie redukowało jej szanse na tron. Pragnęła więc zapewnić sobie jakieś wynagrodzenie od króla w zamian za wyco­ fanie się z politycznych gier. To załamanie się i rezygnacja były jednak chwilowe. Maryna pozostawała zresztą w ciągłym kontakcie z mężem, który nie był skory do rezygnacji ze swoich ambicji. Z Kaługi pisał on tęskne listy do małżonki: „Żal i płacz mój Bohu oddaję, że o ciebie na­ dzieja moja, nie wiem, co się z tobą dzieje i o zdrowiu twoim nie wiem jako się powodzi, tyś moją nadzieją kochana i drużoczek maleńki”108. Opinie o „grubych obyczajach’5 Dymitra mogą się wydawać w świetle tej korespondencji nieco przesadzone. Dymitr próbował kontaktować się także z wojskiem tuszyńskim. Tuż po swojej ucieczce rozesłał przez nie­ jakiego Jana Kazimierskiego listy, w których stwierdzał, że udał się tylko na łowy, i zachęcał do wierności sobie. Listy te skonfiskowano, a Kazi­ mierskiemu pod karą śmierci zabroniono je rozpowszechniać109. 13 stycznia posłowie wyruszyli pod Smoleńsk, po uzgodnieniu z tuszyńczykami, że wyślą delegację do króla w celu prowadzenia dal­ szych rokowań. Wraz z posłami wyruszyła delegacja bojarów110. 28 stycz­ nia wszyscy oni dotarli pod Smoleńsk. Wjazd był bardzo uroczysty, na powitanie wyjechali liczni dworzanie królewscy i oddział husarii. 31 stycz­ nia doszło do uroczystej audiencji posłów moskiewskich u króla. Jako pierwszy zabrał głos sędziwy Michał Sałtykow. W długim przemówie­ niu dziękował on królowi za działania na rzecz zaprowadzenia porząd­ ku w państwie. Podobne podziękowania wygłosił jego syn Iwan, który ukwiecił je obszernym wywodem o historii Rusi i jej carów. Po nim głos zabrał Iwan Gramotin. Oświadczył on w imieniu bojarów i ludzi wszyst­ kich stanów, że chcą oni widzieć na tronie moskiewskim królewicza Wła­ dysława, pod warunkiem że zachowa on wiarę, Cerkiew prawosławną, obyczaje moskiewskie i dawne prawa. Co do tych ostatnich Gramotin
l6o I ROZDZIAŁ X wyraził nadzieję, że nowy car doda jeszcze praw i wolności mieszkańcom Moskwy. Bojarzy zapewne liczyli, że podobnie jak Litwa, która w wyni­ ku unii z Koroną przyjęła ustrój demokracji szlacheckiej, tak i Moskwa związana z Polską będzie oscylowała w tym kierunku. Gramotin pod­ kreślał też, że wszyscy bojarzy (miał na myśli oczywiście tuszyńczyków) porzucili Szujskiego i Samozwańca i przysięgli służyć królewiczowi, a za­ nim obejmie on panowanie - także królowi Zygmuntowi. Rozwodził się też szeroko na temat korzyści, jakie przyniesie związek dwóch państw, gdyż wydawało się pewne, że Władysław będzie w przyszłości rządził zarówno Rzecząpospolitą, jak i Moskwą. Na koniec oświadczył, że peł­ nomocnictwa do rokowań w imieniu stanów moskiewskich otrzymali: Michał i Iwan Sałtykowowie oraz Wasyl Michajłowicz Masalski. Mowa Gramotina była przerywana przez starszego Sałtykowa, który także pro­ sił o osadzenie na tronie carskim królewicza oraz o pozostawienie niena­ ruszonej wiary i obrzędów prawosławnych. Posłom odpowiedział krótko Lew Sapieha. Oświadczył on m.in., że król Zygmunt pragnie otoczyć moskiewskie prawosławie opieką. Po­ nieważ propozycje bojarów wymagają zastanowienia się, Zygmunt III wydeleguje senatorów dla wspólnego rozważenia tych spraw111. Propozycje przedstawione przez bojarów były bardzo zachęcające dla strony polskiej. Nie domagali się oni na przykład, aby królewicz prze­ szedł na prawosławie, żądali tylko gwarancji nienaruszania interesów tej religii. Sami też proponowali, aby wobec młodego wieku królewicza Moskwą początkowo rządził jego ojciec. Tak sformułowane propozycje byłyby dla Zygmunta dość korzystne, gdyby równocześnie z nimi boja­ rzy nie przedstawili na piśmie warunków objęcia tr^nu przez królewi­ cza, znacznie trudniejszych do przyjęcia dla strony polskiej. Mówiły one o konieczności przejścia królewicza Władysława na prawosławie i o nie­ dopuszczalności szerzenia w Moskwie katolicyzmu. Religia grecka miała być w Moskwie jedyną. Koronacji Władysława powinien dokonać sam patriarcha moskiewski"1. Ciekawe były postulaty związane z „europeizacją” Moskwy. Bo­ jarzy prosili, aby przyszły car nie karał ich bez wyroków sądowych, co dotąd często się zdarzało. Władysław nie powinien też karać zbiorowo
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | l6l WSzystkich członków rodziny winowajcy (w Moskwie było to regułą). Prosili też bojarzy, aby ich dzieciom wolno było jeździć do Polski i Litwy po naukę bez groźby konfiskaty majątku - jak widać i to było praktyko­ wane”3. Nad warunkami bojarów zastanawiano się na naradzie senatorów i II 16io r. Ostrzegano na niej, że naród moskiewski jest zdradziecki i należy postępować z nim ostrożnie. Nie jest wykluczone, że prowa­ dzone obecnie rokowania z królem są jedynie środkiem do zrzucenia Szujskiego. Senatorowie podkreślali, że przedstawione przez Moskwę warunki są bardzo ciężkie. Radzono jednak w sposób ostrożny prowa­ dzić dalej rokowania"4. Tego samego dnia doszło do pierwszego spotkania senatorów z bojarami. Jako pierwszy zabrał głos sędziwy Michał Sałtykow. Stwier­ dził on, że już od wygaśnięcia Rurykowiczów życzeniem bojarów było osadzenie na tronie kogoś z domu króla Zygmunta. Przeszkodziły temu, szeroko opisywane przez Sałtykowa, wcześniejsze wydarzenia w Moskwie. Związek bojarów z Dymitrem Samozwańcem II („fałszy­ wym” - jak go określił) uzasadniał Sałtykow nie tyle przekonaniem, ile nienawiścią do Szujskiego. Przybycie króla uznał zaś za pokrzepienie nadziei na uporządkowanie państwa. Sałtykow stwierdzał, że bojarzy niewątpliwie sami zaproponowaliby tron komuś z domu królewskiego, gdyby nie przeszkadzali im w tym Polacy obecni w obozie tuszyńskim. Po tych kurtuazyjnych wynurzeniach Sałtykow przeszedł do konkretów. Oświadczył mianowicie, że bojarzy proszą, aby król pozwolił wybrać na cara kogoś ze swojego rodu. Chodziło oczywiście o Władysława. Da­ lej Sałtykow podkreślał, że Zygmunt III sam nie może rządzić dwoma państwami, gdyż i obecnie panuje nad bardzo rozległymi prowincjami, które wymagają jego obecności. Państwo Moskiewskie nie powinno zaś być rządzone przez namiestnika. Tak więc, wbrew temu, co mówił jeszcze wczoraj Gramotin, bojarzy nie dopuszczali żadnej możliwości sprawowania rządów w Moskwie przez Zygmunta III. Dalej Sałtykow zaapelował, aby król jak najszybciej ruszył pod Moskwę, aby wspomóc stojące tam wojska polskie i zagrożoną przez Samozwańca stolicę. Wtedy
l61 I ROZDZJAŁ г bojarzy na pewno obalą i zamordują Szujskiego, a Smoleńsk i inne zamki same się poddadzą115. Senatorowie polscy odpowiedzieli na mowę Sałtykowa dopiero po naradzie"6. Świadek ówczesnych wydarzeń pisał: „Na tak trudne zra­ zu petita ich deliberację JKM uczyniwszy, tak resolwować raczył. A na pierwszy punkt strony Królewicza JMci respons dał taki: Jeśli to wola Boża będzie, jeśli spoina wszystkich zgoda nastąpi na doskonałe uspoko­ jenie Państwo Moskiewskie, nie będzie od tego JKM być raczył. A to dla tej przyczyny cum ordinibus Regni patrząc na swą Deklarację w Lubli­ nie i w Wilnie, i na Sejmikach uczynioną, gdyż okazji nie chce dać tym, którzy by go roznosić mieli, że jakiej prywaty swej w tej mierze patrzy, a nie spolnej Rzeczypospolitej pożytku. Na drugi punkt zasię to się od­ powiedziało, że jako gwoli temu tu JKM przyjść raczeł, aby to państwo uciszył, tak i od tego być nie chce, aby się ruszyć nie miał, umówiwszy pewne tak z narodem, jako z Rycerstwem Polskim wojska tamtego proś­ by, posiłki jednak prędko przed sobą wysyła”"7. Zygmunt III podkreślał, że wstąpienie królewicza na tron carski będzie możliwe po zupełnym uspokojeniu Państwa Moskiewskiego, także po zasięgnięciu przez niego opinii sejmu na ten temat. Mogłyby bowiem powstać w Polsce zarzuty, że król realizuje swoje prywatne cele, osadzając syna na tronie carskim (wbrew zapewnieniom, które złożył uroczystymi manifestami w Lubli­ nie i Wilnie, że nie wykorzysta wojny dla swojego interesu). Co do spra­ wy wysłania wojsk pod Moskwę król stwierdzał, że chętnie to uczyni, musi jednak uzgodnić pewne problemy z wojskiem tuszyńskim („Rycer­ stwem Polskim wojska tamtego”)"8. Sceptyczny Lew Sapieha pisał: „Ale ja wątpię, żeby co z tego było, bo i my tam nie mam^z czym i z kim iść, barzo nas mała garstka i nasi ludzie, co tam przy impostorze byli podają kondycje trudne, ciężkie, niepodobne: siła chcą pieniędzy, których nie masz, a oni bez pieniędzy nic dobrego nie chcą uczynić; i tak boję się, że jeno ich nieboraków Moskwę na więtsze jatki wydamy; abo Szujski, abo ten impostor do [cna] ich pomorduje; owa niedostatek słabość na­ sza wszystkiemu przeszkodzi i popsuje, choć to na oko widzi, że okazje wielkie się podają i łacno by było do posiedzenia tego państwa, kiedy by było czym poprzeć”119.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 163 Kością niezgody w dalszych rokowaniach stawała się kwestia wy­ znania królewicza. Zygmunt III nie miał nic przeciwko utrzymaniu uprzywilejowanej pozycji Cerkwi w Moskwie, nie zgadzał się jednak na konwersję Władysława i domagał się wybudowania w Moskwie choć jed­ nego kościoła katolickiego na potrzeby swojego syna. Jego opory budziło też żądanie koronowania królewicza na cara przez patriarchę prawosław­ nego. Burzliwe negocjacje trwały dwa tygodnie. Jednym ze środków, któ­ re przedsięwzięli Polacy dla zmiękczenia bojarów, były wystawne uczty, wydawane przez króla i ważniejszych senatorów. Nie przyniosły one jed­ nak rezultatów. Bojarzy uparcie obstawali przy swoich warunkach110. Ostatecznie pewien kompromis zaproponował Zygmunt III. W re­ zolucji, która stała się podstawą zawartej z bojarami ugody (14II1610 r.), oprócz zaaprobowania wszystkich punktów niespornych zgodził się on na koronację królewicza przez patriarchę. Miało to jednak nastąpić „za uspokojeniem doskonałym tego hospodarstwa”. Cerkiew prawosławna miała pozostać w dotychczasowym stanie, a do świątyń wolno byłoby wchodzić katolikom i luteranom tylko pod warunkiem odpowiedniego zachowania się. Dla Polaków powinna być wybudowana w stolicy jedna świątynia katolicka. Rusini mogliby wchodzić do tej świątyni także tylko pod warunkiem odpowiedniego zachowania się. Co do wiary królewicza Zygmunt stwierdzał, że tak jak nie chce nikogo z prawosławnych zmu­ szać do przechodzenia na katolicyzm, tak nie może zmusić Władysława do konwersji na prawosławie. Do zmiany religii można bowiem nakła­ niać jedynie radami, a nie gwałtem111. Taka formuła kompromisu okazała się możliwa do przyjęcia dla bojarów, którzy w trakcie rokowań poszli na poważne ustępstwo, zga­ dzając się na tymczasowe rządy króla w Moskwie. Inne punkty zaak­ ceptowanej przez obie strony rezolucji mówiły, że majątki cerkiewne pozostaną nienaruszone, a duchowieństwo będzie otaczane szacunkiem. Bojarzy i urzędnicy będą wynagradzani według swoich zasług, wojsko zaś otrzyma żołd według dawnych zwyczajów. Przyszły car będzie spra­ wował sądy według praw moskiewskich, a wszelkie zmiany w tej dziedzi­ nie będzie wprowadzać się za zgodą bojarów. Rzeczpospolitą i Moskwę połączy wieczny sojusz. Odbywać się będą wspólne narady bojarów ze
164 I ROZDZIAŁ 2 stanami Korony i Litwy na temat zwalczania Tatarów. Przyszły hospodar będzie karać za przestępstwa winowajcę, a nie jego rodzinę. Nikomu nie skonfiskuje się majątku bez wyroku sądowego. Bez takiego wyroku car nie uwięzi bojara i szlachcica. Każde swoje posunięcie Władysław po­ winien konsultować z dumą bojarską. Mieszkańcy Moskwy będą mogli wysyłać swoje dzieci na studia do krajów chrześcijańskich bez obawy, że hospodar skonfiskuje im za to majątki. Zostaną zwróceni wszyscy jeńcy z terenu Polski i Litwy. Polakom i Litwinom nie będą dawane żadne pen­ sje, urzędy, dobra. Podatki i dochody z miast i włości będą pobierane po dawnemu, po uwzględnieniu zniszczeń wojennych. Ich podwyżki mogą nastąpić jedynie za zgodą bojarów. Kupcy polscy i moskiewscy otrzyma­ ją prawo wolnego handlu w obydwu krajach. Powstrzymywane będą ucieczki chłopów z Rzeczypospolitej do Moskwy i na odwrót. Nie zmieni się prawne położenie chłopów należących do bojarów. Przy­ szły car naradzi się z bojarami co do statusu Kozaków wołżańskich, dońskich i innych. Jeśli układ pominął jakieś sprawy, to zostaną one uzgodnione w Moskwie, po naradzie z patriarchą i wszystkimi stanami moskiewskimiIU. Po ustaleniu tych punktów bojarzy złożyli prowizoryczną przy­ sięgę, którą warto zacytować w całości: „Całuję ja [...] ten święty, Zywotworzący Krest Hospodarowi swemu, Carowi i wielkiemu kniaziowi Władysławowi Zygmuntowiczowi, wszystkiej Rusi na tym, iż mam temu Hospodarowi swemu wiernie i prawdziwie służyć i we wszystkiem dobra chcieć. A do Szujskiego, nieniejszego Hospodara Moskiewskiego, i do tego wora, co się zowie carewiczem Dymitrem nie przystawać i żadnego innego Hospodara na Moskiewskie Hospodarstwo pie chcieć, kromia Hospodara naszego cara i wielkiego kniazia Władysława Zygmuntowi­ cza wsieja Rusi, a póki nam tego Hospodara Boh da na Moskiewskie Hospodarstwo, nam służyć, i pramić [sprzyjać], i we wszem dobra chcieć Ojcowi jego, Hospodarowi naszemu nieniejszemu, Najjaśniejszemu Królowi Polskiemu i Wielkiemu Księciu Litewskiemu Zygmuntowi Iwanowiczowi”113. Powstaje pytanie: jak obie strony traktowały zawarte porozumie­ nie ? Wśród bojarów najwięcej zastrzeżeń miał zapewne Filaret, który na-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 165 legał na jak najmocniejsze zagwarantowanie pozycji prawosławia. Brak w tekście układu zgody na konwersję królewicza był na pewno dla niego trudny do przyjęcia. Zygmunt III uważał natomiast zawarte porozumie­ nie za punkt wyjścia dalszych gier dyplomatycznych. W liście okólnym do senatorów Rzeczypospolitej z 12 III 1610 r. król pisał: „W takiej tych ludzi a usilnej affektacyi, acz się nam za radą pp. rad tutecznych, nadzieje ich z strony syna naszego zrazu psować nie zdało, dla powabu na to i drugiej co przy Szujskim Moskwy, i dalszej rzeczom naszym dogody - jednakże, jakośmy tę ekspedycyję nie gwoli prywatom naszym i potomstwa naszego, ale dla dobrego powszechnego Rzeczypospolitej przedsięwzięli, tak około tego bez konsensu wszech stanów nie chcieliśmy z nimi nic skutecznie zawierać i stanowić, zaczem na doskonałe tej monarchii uspokojenie włożyć się to musiało i na zgodę wszystkiej ziemi moskiewskiej”124. W. Sobieski uważa, że słowa te świadczą, iż król zro­ bił ustępstwo: „tylko dla ułudy posłów moskiewskich”, ponieważ dążył wyłącznie do objęcia tronu osobiście115. Pogląd ten trudno uznać za do końca słuszny. Przede wszystkim cytowane zdanie pochodzi z listu do senatorów, w którym król tłumaczy się ze śmiałych posunięć, które mo­ gły jego synowi przynieść tron moskiewski. Tłumaczy się zaś dlatego, że w deklaracjach przed wyprawą wypierał się zdecydowanie realizowania wszelkich prywatnych interesów w Moskwie. Król nie chciał więc „bez konsensu wszech stanów” (Polski i Litwy) powoływać królewicza na tron moskiewski. Zygmunt przyznaje, że umowa z bojarami (spod Smo­ leńska) nie ma charakteru wiążącego, gdyż nie została zawarta za zgodą stanów Rzeczypospolitej. Podkreślenie owej prowizoryczności umowy miało na celu odrzucenie mogących się pojawić zarzutów o złamaniu prawa przez niekonsultowanie z sejmem tak ważnych posunięć. Stąd owe słowa podkreślające prowizoryczny charakter układu, np. stwierdzenie, że nadziei bojarów na objęcie tronu przez Władysława „zrazu psować się nie zdało”. Także Lew Sapieha, komentując postulaty bojarów (tron carski dla królewicza i wyprawa króla na Moskwę), stwierdził, że „nie zdało się im tak otworzyście odmówić tego obojga”116. Jest to jednak ty­ powe tłumaczenie dyplomaty. Kanclerz usprawiedliwia tu konieczność ustępstw względami taktyki.
166 I ROZDZIALI Jest pewne, że Zygmunt III najchętniej objąłby tron moskiewski osobiście. Gdy jednak bojarzy wystąpili z propozycją koronacji królewi­ cza Władysława, pogodził się z nią po pewnym czasie. Pod warunkiem jednak, że królewicz obejmie tron po okresie przejściowym, w którym Moskwa ulegnie zupełnemu spacyfikowaniu. W tym czasie rządy spra­ wowałby w tej czy innej formie oń sam. Zważywszy na wydarzenia ostat­ nich lat, Zygmunt III miał prawo sądzić, że okres przejściowy będzie dość długi, gdyż uspokojenie Państwa Moskiewskiego to nie lada sztuka, Za taką koncepcją przemawia np. fragment cytowanej już przysięgi, któ­ rą złożyli bojarzy: „a póki nam tego Hospodara [królewicza Władysła­ wa] Boh da na Moskiewskie Hospodarstwo, nam służyć i pramić i we wszem dobra chcieć Ojcowi jego, Hospodarowi naszemu nieniejszemu, etc.”117. Najistotniejszy więc kompromis zawarty pod Smoleńskiem pole­ gał na milczącym przyjęciu przez bojarów koncepcji sprawowania tym­ czasowych rządów przez Zygmunta III, a następnie objęcia tronu przez Władysława. Zygmunt III był realistą i wiedział, że zbyt szybkie osa­ dzenie królewicza w Moskwie może skończyć się katastrofą. Z drugiej strony objęcie władzy w Moskwie przez samego króla mogło wzbudzić opór ludności. Także bojarzy pod Smoleńskiem nie zgadzali się wprost na taką koncepcję. Dlatego też król, zawierając ugodę oddającą na tron Władysława, zostawił w niej furtki umożliwiające mu tymczasowe pano­ wanie w Moskwie. W umowie z 14II 1610 r. nie było jednak wzmianki o rządach Zygmunta. Jedynie cytowana już wyżej rota przysięgi bojarów zawierała sformułowanie o rządach króla aż do przybycia królewicza. Król liczył zapewne, że przyszłe rokowania, do których dojdzie w Mos­ kwie, postawią ten problem w sposób bardziej koij^retny. Obecne po­ rozumienie było jedynie prowizorium, załatwiającym niektóre sprawy pobieżnie i dwuznacznie. Niejasna pozostawała sprawa wyznania króle­ wicza, tak ważna dla bojarów. Zgoda na koronację Władysława przez pa­ triarchę (z czym powinna w zasadzie wiązać się komunia przyjęta z jego ręki) była w istocie odłożeniem problemu na przyszłość. Bojarzy uda­ wali, że uważają ją właściwie za równoznaczną z konwersją królewicza, z kolei Zygmunt III był zdania, że tak nie jest (wbrew opinii zaniepoko­ jonego nuncjusza papieskiego w Polsce)118. Układ nic nie mówił o przy-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 167 należności Smoleńska, Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej i innych problemach terytorialnych. Konsekwencją umowy zi4lli6ior. byłaby w przyszłości polsko-moskiewska unia personalna, gdyż nikt nie wątpił, że Władysław, po śmierci ojca, zostanie także władcą Rzeczypospolitej. Unia ta mogłaby być według koncepcji dworu wstępem do ściślejszego związku Polski z Moskwą. W odprawie posłom ruszyńskim Zygmunt III pisał, że jednym z celów jego ekspedycji jest to, aby „te państwa spoiwszy w jedno spoinie się wzmagać i wzajemnie krzepić sieł swoich na każdą okazję i potrzebę mogli”119. Jak już wspomniano w poprzednim rozdzia­ le, stanowisko króla w tym względzie było jednak mało sprecyzowane, elastyczne i zależne od realnej sytuacji politycznej i militarnej. Po zawarciu omówionego układu Zygmunt III zaczął się uważać za niejako pełniącego obowiązki władcy Moskwy. Począwszy od 22 lutego, rozpoczął on wydawanie rozlicznych dokumentów bojarom, szlachcie, urzędnikom i mieszczanom. Dotyczyły one wielu spraw. Najczęściej były to potwierdzenia posiadania majątku, zwłaszcza na terytoriach, których mieszkańcy obawiali się, że mogą one przejść pod panowanie Rzeczypo­ spolitej. Ale nie tylko. Było wiele nadań na nowe włości, a także nomina­ cji na wszelkiego typu urzędy, łącznie z centralnymi. Metryka Litewska zawiera 808 tego rodzaju dokumentów, które otrzymali liczni bojarzy moskiewscy1’0. Wydawano je z początku w imieniu króla, z zachowa­ niem tytulatury Rzeczypospolitej, później zaś zaczęto na drugim miejscu wymieniać także królewicza z tytułem „wielkiego hospodara, cara i wiel­ kiego kniazia”. Owo rozdawnictwo miało, rzecz jasna, na celu pozyskanie sobie stronników. Czasem jednak zbyt pochopne nominacje i nadania budziły sprzeciw bojarów. Zygmunt III nie żałował też pieniędzy na hoj­ ne podarki dla członków poselstwa moskiewskiego. Krzysztof Dzierżek, sekretarz królewski, pisał: „Moskwa ta, która z posłuszeństwem z obozu tamtego do KJM przyjachali, wałęsają się po obozie. A kosztują KJM strawą i upominki przez 30 000, tak iż i teraz do tego przyszło, że na nie między pany i panięty collecty zbierano strawując ich”1’1. Skutkiem zawartego układu było poddawanie się pod władzę Zygmunta III zamków i indywidualnych bojarów. Tuż po 14 lutego przysięgę złożyło kilkunastu bojarów, m.in. trzech braci Szachowskich
168 I ROZDZIAŁ г (kniaziowie Siemion, Iwan i Jerzy). Kniaź Jakowski i Gabriel Chrypin w towarzystwie 16 bojarów poddali Zygmuntowi Rżew, Włodzimierz, Zubcow i „inne przedniejsze zamki”. Poddały się też: Dorohobuż, Wiaźma i Możajsk, w którym znajdowała się słynna ikona św. Mikołaja (zapewne ta sama, którą uszkodził Iwan Groźny, wywieziono ją jednak przed wkroczeniem Polaków). Należy jednak pamiętać, że o przejściu wymienionych zamków na stronę królewską zadecydowały także dzia­ łania militarne Kozaków zaporoskich. Jeszcze w lutym do Państwa Mo­ skiewskiego wkroczył duży ich oddział (ok. 7 tys.) i podporządkował się rozkazom króla1’2. Dochodziły też do obozu wieści z Moskwy o niezadowoleniu z rzą­ dów Szujskiego i wielkiej popularności królewicza Władysława w stolicy. Stanisław Domaradzki pisał do Lwa Sapiehy spod Moskwy: „Bojarowie na Moskwie, co przedniejsi ludzie służebni, dworzanie, kupcy [... - nie­ czytelne], jako o tym pewne wiadomość czekają przyjścia KJM, albo wręcz wojska KJM, przy którym by mogli secure oświadczyć wiarę swą KJM”135. Natomiast anonimowy korespondent wspominał o spisku 60 mieszkańców Moskwy, którzy chcieli uciec do króla wraz z setką uwięzionych Polaków. Spisek jednak wykryto. Nie wiadomo, ile jest prawdy w owej informacji134. Zygmunt III miał nadzieję, że poddające się grody i znaczące oso­ by będą przykładem dla Smoleńska. Przez całą jesień 1609 r. próbo­ wano skłonić Szeina do kapitulacji nie tylko siłą, lecz także perswazją. 2,9 X 1609 r. „ku wieczorowi więźnia bojarzyna, którego z listy pojmano, do szańców bliższych na gowor [rozmowę] z Moskwą wysłano. Będąc w szańcach głosem perswadować począł, aby królowi czołem uderzyli, ukazując różne i wielkie niebezpieczeństwa, jeśliby uporem szli. Moskwa zaś z murów odpowiadała, że gdybyś też ty w horodzie był, też byś rozu­ miał co my, ale teraz to mówisz jako więzień. Silił się i dalej, perswadując, że i Szujski nie da posiłku, bo nie może, i lud królewski wielki i włości będą pustoszyli. Prosił, aby się nad sobą i żonkami, dziećmi zmiłowali. Powiedzieli, że nie chcemy dusze zatracić. Prosił za tym, aby też innemi czasy mógł z nimi goworyć. Powiedzieli, jeśli o poddaniu mówić bę-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 169 dziesz, nie masz po co przychodzić, ale jeśli o inszych, dobrych dzielech wszędzie i zawsze wolnoć będzie z nami rozmawiać, i tak się rozeszli”135. 13 XI 1609 r. pod twierdzę udało się „dwóch Moskwicinów” (je­ den z nich był bratem ihumena monasteru św. Trójcy), aby namawiać ją do poddania się. Bezskutecznie jednak. Próbę ponowiono jeszcze 18 listopada, ale z podobnym rezultatem. Szein pozostawał nieugięty, choć w samym Smoleńsku pojawiały się nastroje defetystyczne. Pewien bojarzyn, który powiedział: „kiedy siły nie stanie poddać się musimy, a lepiej w czas”, został pojmany i „zamęczony umarł”1’6. W grudniu 1609 r. Zygmunt III wystosował list do metropolity smoleńskiego Siergieja. Oznajmiał w nim, że jeżeli Smoleńsk mu się podda, to zachowa wszystkie przywileje wiary prawosławnej i otoczy ją opieką. Podobny list z obietnicą zapewnienia bezpieczeństwa król skie­ rował do strzelców smoleńskich137. Pisma wystosowano też do wojewody Szeina i posadzkich ludzi. Wszystkie te listy zaniósł pewien pop, „chcąc ich przywodzić do poddania się, na co zostawił pro obside przy hetmanie syna, przyjęty z radością, ale po tym nie słychać co się z nim działo”138. Na żaden z tych listów nie udzielono odpowiedzi. 31 grudnia „przedarł się Moskwicin, który powiedział, iż traktaty i perswazje nic do wzięcia nie pomogą, jeśli potęga i gwałt nie nastąpi. Powiedział przy tym, że ku­ piec jeden z Połocka przedarł się do zamku, tam powiedział, że się Król JM prędko stąd ruszyć miał, z czego się Moskwa wietrząc triumf miała. I to stwierdził, że popa tego, co z listy przyszedł, na pytki [tortury] dano, i to, że w zamku bardzo siła ludzi od różnych chorób umierało, że co dzień po 30, po 40 umierało”. 12 I 1610 r. Smoleńszczanie oświadczyli, że chcą rozmawiać z Polakami. Wieczorem pod mury pojechał więc hetman Żółkiewski i czekał aż do późnej nocy, ale nikt nie przyszedł na rozmowy139. Posłowie moskiewscy z Tuszyna zaraz po przybyciu pod Smoleńsk skontaktowali się, za zgodą króla, z oblężoną twierdzą. 5 II161 o r. „jeden z posłów moskiewskich poszedł rano, według umowy, pod mury. Wyszli do niego dwaj z zamku, pytali się o posłach i którzy i po co przyjechali. Gdy im o wszystkim dostatecznie powiedział, mówili, żeby Ofanasi, ku­ piec ze Smoleńska pod mury przyszedł”140. Ów Ofanasi, lub raczej Afa-
170 I ROZDZIAŁ 1 nasij (po polsku Atanazy; „dla jego wielkiego doświadczenia nazywają go filozofem” - pisał nuncjusz Simo netta)141, przebywał w obozie kró­ lewskim pod Smoleńskiem. Następnego dnia „po południu ten Ofanasi i dwaj inszych stawili się tam, gdzie im kazano, naznaczono. Rozmawiali zrazu dość długo, aż im kazano poczekać, chcąc do nich pewne osoby wysłać. Zgromadzili się tedy w zamku do Monastera Wielkiego (bo wi­ dać było schodzących się), konsultowali długo, aż w półtory godziny wyszło do naszych dziewięć z zamku, czym nieco wątpliwości naszym uczynili, żeby ich nie porwali. Przywitali się sposobem przyjacielskim i długo rozmawiając, gdy o listach od patriarchy [Filareta] do Archiepiskopa powiedział, poszli do zamku dając znać o tych listach wojewodzie. Pytali drudzy o posłach, którzy tu są, z jakim dziełem przyjachali. Wróci­ li się za tym od wojewody powiadając, że tego wojewoda potrzebuje, aby Ofanas szedł z tymi listami do niego, do zamku. Zbraniał się długo, ażby pro obside kogo znacznego naszym dali. Nie chcieli na to pozwolić, ale pod czesnem całowaniem obiecali go jutro stawić. Zaczym poszedł do zamku ten Ofanas. Mówił in commissis to, żeby z obu stron przez czas pewny cicho było jeśliby chcieli traktować, żeby obsides z obu stron byli. Odłożyli do jutra rezolucję, obiecując przez tego dać znać, przecię z dział często bito”141. Nie wiemy dokładnie, co zawierały listy od Filareta i Sałtykowa, które zaniósł kupiec Atanazy do zamku smoleńskiego. Zapew­ ne było tam żądanie poddania się i złożenia przysięgi. Następnego dnia Smoleńsk nie udzielił jednak żadnej odpowiedzi. Gdy hetman posłał hajduka pod twierdzę, aby upomniał się o Atanazego i zapytał o decyzję w sprawie traktatów, odesłano go z niczym. Zaczęto natomiast bombar­ dować stanowiska Polaków, „a osobliwie do stanowiąca Pana Kanclerza Litewskiego bić poczęli z dział nośnych, gdzie kula w sieni kopie dwie skruszyła, a druga w kuchni zabiła kucharza, a drugiemu nogę urwała”145. Rozmowy na razie ustały. 8 II 1610 r. Polacy złapali kilku posłańców od Szujskiego, którzy w strojach dziadowskich próbowali się dostać do twierdzy. Mieli oni przy sobie listy cara, który napominał Szeina, aby się nie poddawał, i obiecywał szybką, potężną odsiecz. Uciekinierzy z twierdzy przynie­ śli natomiast wieści na temat dalszych losów Atanazego. Otóż chciał on
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 171 opuścić Smoleńsk, ale mu zabroniono, a kilka dni później wrzucono do więzienia za agitację na rzecz poddania się Polakom144. Tak więc ani li­ stownie145, ani za pomocą bezpośrednich rozkazów nie udało się skłonić Smoleńska do kapitulacji. Pewne próby rozmów podjęto ponownie w kwietniu 1610 r. 3 kwietnia przybył do króla pod Smoleńsk car kasimowski. Został on bardzo uroczyście przyjęty - w czasie posłuchania Zygmunt posadził go po swojej prawicy, przed polskimi senatorami. Uraz-Mahmet podjął się mediacji z oblężonym miastem. 8 IV 1610 r. jego wysłannik zaniósł do twierdzy pismo z żądaniem poddania się, które jednak zignorowano. Dziesięć dni później car kasimowski i bojarzy popierający króla, a prze­ bywający w obozie pod Smoleńskiem, posłali pod mury dobosza („bębnistę”) z apelem, „aby [smoleńszczanie] już krwie rozlanie ujęli, żeby tych, którzy głodem umierali na swe dusze nie brali”. I ta misja nie dała rezultatu. Obrońcy „wyszli do niego przed bramę, listy przejęli i samego miodem częstowali, surowo mu po tym rozkazali, żeby więcej z takimi li­ stami nie przychodził do nich”. Do twierdzy posłano też wojewodę z za­ jętej przez Aleksandra Gosiewskiego Białej - Andrzeja Bedyczyna. Miał on zachęcić Smoleńsk do poddania się, korzystając z dużego autorytetu, którym cieszył się u smoleńszczan. Także i jego działania nie przyniosły efektu146. Tymczasem sytuacja wojsk tuszyńskich stawała się coraz bardziej skomplikowana. Marchocki pisał: „Ale wzięliśmy się już królewskiego przedsięwzięcia, do któregośmy byli z niechęcią przystąpili, przymuszeni prawie inszych niestatkiem. Większa część atoli była w naszym obozie takich, co przedsięwzięcie Dymitrowe stawiać na nogi i onego szukać chcieli. W takiem przerwaniu odjechali nas komisarze [królewscy Stadnicki i inni], a że była rzecz niebezpieczna rwać się nam pod bokiem nieprzyjacielskim, musieliśmy się choć w tej niezgodzie tolerować”147. O wzroście wpływów Samozwańca wśród tuszyńczyków świadczyła ich decyzja o wysłaniu do Kaługi Janusza Tyszkiewicza, który przedłożył Dymitrowi postulaty konfederatów. Dymitr w swojej odpowiedzi obie­ cał wojskom wypłacić natychmiast po 3 o złp od konia i potwierdzić inne zobowiązania pieniężne148. Działania Samozwańca wspierała Maryna,
171 I ROZDZIAŁ 1 która aktywnie agitowała wojsko na jego stronę149. Mocnym argumentem impostora i jego żony były niektóre zamki siewierskie, nadal popierające Dymitra. Stanowiły one niezły argument przetargowy w ewentualnych rozmowach z królem. Wojska tuszyńskie były poza tym wygłodzone, gdyż Samozwaniec hamował dowóz żywności. Na dodatek zbliżały się silne oddziały Szujskiego pod dowództwem jego bratanka kniazia Mi­ chała Skopina Szujskiego. O ciężkim położeniu wojska tuszyńskiego pi­ sał w liście do króla kniaź Roman Różyński. Zwracał w nim też uwagę króla na fakt, że obóz tuszyński znajduje się w miejscu strategicznym, a jego utrata bardzo zaszkodziłaby wojskom królewskim pod Smoleń­ skiem. W obliczu nadciągających wojsk kniazia Skopina Szujskiego, któ­ ry jeszcze pod koniec 1609 r. połączył się z armią Fiodora Szeremietiewa, a także w obliczu zbierającej się pod Możajskiem rosyjsko-szwedzkiej armii Jakuba de la Gardie, kniaź Różyński apelował o pomoc zbrojną w postaci kopijników, kozaków i piechoty150. List Różyńskiego przynosił też ciekawe informacje z Moskwy: „Naprzykrza się Moskwie wojna pisał kniaź - siła ich sobie życzą pokoju, siła przychylnych WKM mieć raczysz, taka na stolicy i w skopinowym wojsku”151. Różyński twierdził też, że i on podjął się prokrólewskiej agitacji w stolicy: „Posłałem teraz Karukina do Moskwy, na zamianę człeka zacnego, który i sam wiarę całą WKM poprzysiągł i inszych do tego, mianowicie familię swoją i Galicynów powinnych przywieść obiecuje”. Kniaź doradzał też Zygmuntowi napisanie listu do Skopina Szujskiego, gdyż uważał, że zaistniała szansa na skaptowanie go na stronę królewską151. Posłowie moskiewscy mieli jeszcze jedno zadanie do wypełnienia. Otóż pod Smoleńsk dotarła delegacja wojska tuszyńsjpego, które żąda­ ło, aby zgodnie z wcześniejszymi umowami bojarzy wsparli ich w roko­ waniach z królem153. Warunki postawione przez żołnierzy tuszyńskich były bardzo odważne. W czasie posłuchania, które odbyło się zo lutego, zażądali oni przydzielenia Marynie zamków, obiecanych jej przez Dy­ mitra I w umowie ślubnej. Dla Samozwańca II domagali się natomiast dużego księstwa. Żądali też, aby król zatwierdził i wziął na siebie sumy i nagrody obiecane wojsku przez Samozwańca. Żołd wypłacany w przy­ szłości miał być także równy umówionemu z Dymitrem. Pieniądze te
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 173 powinny być zagwarantowane na skarbach moskiewskich, a także na ewentualnych dochodach z wojny. Gdyby jednak wojna została przegra­ na, to powinni dostać żołd za dwa kwartały, zagwarantowany na dobrach Rzeczypospolitej. Dodatkowo żądali szybkiej wypłaty jednej ćwierci na broń i konie. Domagali się też zwrotu wydatków, jakie ponieśli z własnej kieszeni przywódcy na zaciąg wojska. Żołd bieżący miał być wypłacony od Bożego Narodzenia 1609 r. Posłowie nie mieli na dodatek uprawnień do zmiany tych warunków154. Dlatego też rokowania właściwie się nie toczyły. Udzielono im jedynie obszernej odpowiedzi, którą w imieniu króla wygłosił kanclerz Lew Sapieha155. Po grzecznościowym wstępie przeszedł on do kwestii Maryny. „Co się dotyczę małżonki przeszłego Dymitra zmiażdżonego na Moskwie - mówił Sapieha - tej praw i słusz­ ności, którekolwiek ma na jakiekolwiek części Państwa Moskiewskiego od bojar wszystkich potwierdzone, rad w swej słuszności JKM zostawić będzie chciał, kiedy o tym przy traktaciech z narodem tym namawiać się czas poda i kiedy Pan Bóg rzeczy tych szafunek do ręku JKM zda­ rzyć będzie raczeł. Wszakoż postępki tej osoby nie trzeba, żeby się też na co szkodliwszego i rzeczom JKM i sprawom Rzeczypospolitej wydzierżawały”156. Nie robił więc król zbyt wielkich nadziei na wynagrodzenie Maryny, odkładając tę sprawę do ewentualnych rokowań z Moskwą. Jeśli chodzi o Dymitra, król żalił się, że prowadzi on wojnę z jego wojska­ mi. Gdyby jednak zaprzestał walki i spisków i zachowywał się spokojnie, „nie intestując ludzi wojska tamtego i nie odwodząc narodu moskiew­ skiego od JKM”, król zapewniłby mu godziwe wynagrodzenie. Co do warunków finansowych, Zygmunt III stwierdzał, że o zastawach królewszczyzn w Rzeczypospolitej bez zgody sejmu nie może być mowy, gdyż zabraniają tego jej prawa157. Jeżeli zaś chodzi o zobowiązania Samozwań­ ca Zygmunt III oświadczał: „Senatorom [...] nie godzi się tak podpisować wiarą i przysięgą bronić, a zwłaszcza na dług w obcym państwie i od człowieka obcego uczyniony, jeszcze w wątpliwym tej sprawy czasie”158. Król jednak obiecywał przedstawić ich propozycje na przyszłym sejmie. Co do żołdu i nagród Zygmunt III przyrzekał, że po zdobyciu Moskwy i po uspokojeniu tego państwa każdy dostanie swoją należność. Dla lep­ szego zagwarantowania wypłat wojska tuszyńskie dostaną prowincje sie-
174 I ROZDZIAt 1 wierską i riazańską, z których będą mogły sobie ciągnąć dochody. Co do żądanej, niezwłocznej wypłaty jednej ćwierci, Zygmunt III odpowiadał, że nie jest to możliwe z braku pieniędzy. Obiecał jednak wypłacić pewne sumy w gotówce (prawdopodobnie 100 000 złp), podarunkach i ryn­ sztunku wojennym. Król zapowiadał też szybkie wspomożenie tuszyńczyków swoimi oddziałami pod dowództwem wojewody bracławskiego Jana Potockiego159. Myśl o wysłaniu Potockiego na pomoc tuszyńczykom wiązała się z dwiema koncepcjami działań militarnych w Państwie Moskiewskim. Jak pamiętamy, w rozmowie z Żółkiewskim, w marcu 1609 r., Zygmunt III oświadczał, że jest zdecydowany rozpocząć wojnę od obiegania Smoleń­ ska (który, jak przypuszczał, od razu się podda). Zapewne pod wpływem hetmana król zaczął się wahać. Wszystko wskazuje na to, że w momen­ cie wkroczenia wojsk polskich do Moskwy nie było jeszcze postanowio­ ne, czy udadzą się one prosto do stolicy, czy też rozpoczną zdobywanie potężnej twierdzy pogranicznej - Smoleńska. Zwolennikiem pierwszej koncepcji był, jak wiadomo, Żółkiewski. Uważał on, że opanowanie Państwa Moskiewskiego byłoby najłatwiejsze przez zdobycie jego sto­ licy. Po drodze można by opanowywać małe, drewniane zameczki sie­ wierskie. Zdanie jego popierali Potoccy160. Za zdobywaniem najpierw Smoleńska opowiadał się przede wszystkim Lew Sapieha. Jak już wspo­ mniano, przywrócenie Smoleńszczyzny Litwie przyniosłoby mu zresztą pewne korzyści osobiste, gdyż Sapiehowie posiadali tam przed 1514 r. rozległe posiadłości. Sapieha starał się więc, aby wojska poszły w pożąda­ nym przez niego kierunku161. O wydarzeniach z września 1609 r. Żółkiew­ ski pisał: „Pan kanclerz z oną rotą swoją kilkaset człeka jazdy i piechoty poszedł przodem, coraz częstsze kartki pisał do pana hetmana, żeby co prędzej następować, okazji dostania Smoleńska nie opuszczać; ponieważ ludzie, którzy mieli zamku bronić, zeszli. Bardzo się ta festynacja nie podobała panu hetmanowi [Żółkiewskiemu] i panu wojewodzie bracławskiemu [Janowi Potockiemu], który był w Orszy Króla Jegomości zajechał. A iż coraz dalej pan kanclerz się umykał, pana przemyskiego [Stanisława Stadnickiego] za nim puściwszy, musieliśmy wszyscy po­ stępować”161. Wbrew temu, co pisał Sapieha, Smoleńsk wcale nie był
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 175 opuszczony, a wręcz przeciwnie - miał silną załogę163. Opisane powyżej apele o poddanie się i próby wzięcia twierdzy z marszu nie powiodły się. Rozpoczęło się więc uciążliwe i długotrwałe oblężenie. Znamienna jest opinia na ten temat anonimowego informatora z obozu tuszyńskiego, znakomicie znającego moskiewskie realia. Pisał on: „Kto radzieł wasz­ mościom na życzliwość moskiewską się puścić i gwałtem Smoleńska dobywać, boję się, aby beł do końca waszmościom praw, aleć waszmościowie lepiej wiecie co czynicie. Jest i ten pogłos u nas, że waszmościowie Smoleńsk i Siewier [Ziemię Siewierską] wziąwszy chcecie nazad jechać [...]. Opewniam, że trudniej waszmościom będzie o te dwie rękawiczki niż o całą suknię, w którą snadnie się chcecie teraz wystroić”164. Dalej autor zapewniał, że jedynie wyprawa na samą stolicę może przynieść suk­ ces, gdyż nawet pod względem wielkości fortyfikacji nie jest to najpo­ tężniejsza twierdza moskiewska'65. Inna rzecz, że król zdecydował się na obleganie Smoleńska także ze względów bardziej istotnych niż nalegania Lwa Sapiehy. Jak już wspomniano, chodziło przede wszystkim o ucisze­ nie przeciwników wyprawy, którzy zarzucali Zygmuntowi III chęć re­ alizowania własnych celów dynastycznych kosztem Rzeczypospolitej. Najpewniejszą metodą ich uciszenia byłoby zdobycie Smoleńska i Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej. Koncepcja wyprawy na stolicę nie zosta­ ła jednak przez Żółkiewskiego poniechana. Hetman radził: „Ponieważ wojska mamy tyle (bo też prawie wtenczas przybył był z Kozakami zaporozkiemi Olewczenko, których było pod 30 000), przeto tedy osadziw­ szy Smoleńsk fortami, iżbyśmy szli ku stolicy, do głowy. Tam w świeżym razie za postrachem mogłaby się podać okazja, że i ci bojarowie, którzy przedtym chęci swe Królowi Jegomości ofiarowali, za zbliżeniem się Króla Jegomości ozwaliby się”'66. Tymczasem oblężenie Smoleńska trwa­ ło coraz dłużej. Zdobycie twierdzy stało się wręcz przedmiotem ambicji króla. Wprawdzie Żółkiewski przekonywał: „Odejścia od zamku, kiedy go osadziwszy odejdziem, sromoty nie będzie żadnej”167, ale słowa te nie przekonywały Zygmunta III. Natomiast koncepcja wyprawy pod Mo­ skwę zaowocowała w postaci planu wysłania pewnych oddziałów spod Smoleńska do Tuszyna (pod wodzą Jana Potockiego). Tam nastąpiłoby połączenie wojsk królewskich z tuszyńskimi i wspólne oblężenie Mo-
176 I ROZDZIAŁ! skwy. Pomysł wysłania Potockiego pod Moskwę przedstawiono po raz pierwszy bojarom tuszyńskim w czasie rokowań pod Smoleńskiem168. Czas jednak uciekał, a Potocki nie wyruszał169. Dlaczego? W. Sobieski uważa, że jako regalista nie chciał on mieć do czynienia ze znajdującymi się w Tuszynie grupkami eksrokoszan, których jeszcze niedawno gromił pod Guzowem. Liczył też na to, że z upływem czasu zagrożeni militar­ nie tuszyńczycy będą bardziej skłonni do uległości170. Ten drugi powód wydaje się nieco bardziej przekonujący, gdyż - jak pamiętamy - wśród tuszyńczyków nie było wcale tak wielu rokoszan. Sekretarz królewski Samuel Targowski pisał do biskupa Szymona Rudnickiego z obozu pod Smoleńskiem: „Pan wojewoda bracławski z 2 tys. ludzi idzie w Moskiew­ ską Ziemię z rozkazami KJM, zlecono mu Skopina i impostora znosić, zameczki po drodze odebrać, a złączywszy się z tamtym wojskiem czy­ nić dalej, co Pan Bóg do serca poda” (28 II 1610 r.)'71. Tydzień później jednak donosił: „Miał iść wojewoda bracławski, ale zachorował, pójdą pewnie wolno zanim wydobrzeje”. Wydaje się, że przyczyną owej, raczej dyplomatycznej choroby Potockiego mogło być też silne rozprzężenie w obozie tuszyńskim, który stopniowo ulegał rozkładowi171. Wiemy też, że Potocki starał się wytargować u Zygmunta III jak największą li­ czebność oddziałów mających wziąć udział w wyprawie. Istotny powód zwłoki wojewody bracławskiego pozostaje jednak dość niejasny. W nocy z 23 na 24II161 o r. uciekła z obozu Maryna. Po drodze na­ potkała ona oddziały Jana Piotra Sapiehy, który nie mógł już dłużej oble­ gać monasteru św. Trójcy, gdyż napierały na niego coraz silniejsze oddziały moskiewskie pod wodzą Michała Skopina Szujskiego. Starosta uświacki skierował się więc w stronę Dymitrowa (22 I 1610 r.).^7 obozie Sapie­ hy Maryna spędziła kilka dni, a następnie udała się do męża, do Kaługi173. W Tuszynie carowa zostawiła dumny list. Wynikało z niego, że bezpośrednią przyczyną ucieczki były pogłoski na temat możliwości wy­ dania Maryny królowi. „Nie dajże Boże - pisała - aby kto miał o mnie targować, przemyśliwając jakby mię wydać temu, który ani do mnie, ani do państwa mego żadnego prawa nie ma. Prześladowana, zagrożo­ na zewsząd z tern się przed Bogiem oświadczam, iż przy obronie sławy, uczciwości i dostojności mojej wiecznie trwać będę i że raz będąc panią
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA I 177 tylu narodów, carową moskiewską, wracać się do stanu szlachcianki pol­ skiej i poddanki nie mogę ani nigdy nie zechcę”174. Tymczasem staro­ sta uświacki, zagrożony nieustannie przez kniazia Skopina Szujskiego, opuścił Dymitrów (spaliwszy uprzednio zamek) i wyruszył w stronę Osipowa, a następnie Jewpola. W połowie czerwca zaś udał się do obozu Dymitra, który rozłożył się niedaleko Kaługi, nad rzeką Ugrą. Bliskie (odnowione) kontakty z Samozwańcem utrzymywał Sapieha zresztą już od maja 1610 r. Po blisko dwutygodniowych rokowaniach z impostorem starosta uświacki i jego wojsko zadowolili się wypłatą 50 000 złp na poczet żołdu i przeszli na służbę Dymitra175. Nastąpiło to w pierwszych dniach lipca 1610 r. J. U. Niemcewicz pisał: „Uczynił ten krok Sapieha zmownie z królem, który nie chciał przygnieść do ostatka Samozwańca, przez bojaźń by trzymające z nim grody i prowincje nie poddały się Szuj­ skiemu”176. Twierdzenie to (oparte na opinii S. Kobierzyckiego), choć nie jest dostatecznie udokumentowane, wydaje się prawdopodobne. Nie jest jednak do końca pewne, że (jak twierdzi A. Hirschberg) Sapieha po­ zostawał w stałym porozumieniu z królem. Gdy we wrześniu 1610 r. Żółkiewski nalegał wręcz, aby odstąpił on od Samozwańca, starosta uświacki długo się opierał, aż hetman musiał zagrozić mu rozprawą zbrojną. Z drugiej jednak strony należy pamiętać, że postępowanie Jana Piotra Sapiehy zależało wówczas w znacznym stopniu od nastrojów jego żołnierzy177. Tymczasem sytuacja Polaków w obozie tuszyńskim stawała się trudniejsza z dnia na dzień. Ich wygórowane żądania nie spotkały się ze zrozumieniem u Zygmunta III. Powrót posłów konfederatów wojsko­ wych do obozu w Tuszynie stał się bezpośrednią przyczyną częściowego rozpadu tego ugrupowania. Surowa odpowiedź Zygmunta III wywołała wśród tuszyńczyków gwałtowne dyskusje i niekończące się kłótnie na temat dalszych poczynań. Nastrojów nie łagodziły wysyłane uprzednio przez Zygmunta III listy, w których zapewne próbował przekonać on żołnierzy o korzyściach, jakie będą mieli z przejścia na służbę królew­ ską178. Wysłani z listami Niżniowski i Obalkowski przynieśli do obozu królewskiego wiadomości o tym, że tuszyńczyków mogą uspokoić tyl­ ko pieniądze179. A pieniędzy król nie miał. Po długotrwałych naradach skonfederowane wojsko postanowiło udać się do Wołoka (późniejszego
178 I ROZDZIAŁ X ^ Wołokołamska), a następnie rozejść się. 16 marca, po spaleniu obozu w Tuszynie, żołnierze ruszyli do Wołoka, z którego szybko przenieśli się do Osipowa180. Jeszcze z Wołoka zostało wysłane następne posel­ stwo do króla. W jego skład wchodziło kilku wybitnych dowódców tu­ szyńskich, m.in. Aleksander Zborowski i Marek Wilamowski, a także p. Kossakowski. Ich postulaty zręcznie podsumował Samuel Targow­ ski w liście do Szymona Rudnickiego: „De prima prosieli o pieniądze, prosieli i posiełki, a oboje żeby rychło”181. Obiecane przez Zygmunta III 100 tys. szybkiej donatywy uznał Zborowski za sumę zbyt niską. Pro­ sił też, aby żołd, który im proponował Zygmunt III, był jednak zabez­ pieczony na konkretnych dobrach. Widocznie uznał on, że obiecana możliwość ewentualnego wyciągnięcia żołdu z Ziemi Riazańskiej i Siewierszczyzny jest mało zachęcająca181. Na posłuchaniu 1 IV 1610 r., gdzie Zborowski przedstawił swoje postulaty, odpowiedzi udzielił mu podkanclerzy koronny Feliks Kryski, który stwierdził jedynie, że spra­ wy finansowe wymagają dalszych konsultacji18’. Po prywatnej nara­ dzie u Żółkiewskiego 2 kwietnia i deliberacji senatorów na ten temat (5IV 161 o r.) król udzielił posłom odpowiedzi niewiele różniącej się od poprzedniej. Obiecywał też wziąć na żołd jedynie 2000 tuszyńczyków184. Relację z poselstwa zdał Zborowski w Osipowie 24IV 161 o r. Wy­ wołała ona wielkie niezadowolenie wśród żołnierzy tuszyńskich. Część z nich, pod dowództwem Bychowca i Kamieńskiego, udała się do Kału­ gi, aby służyć Dymitrowi. Przy królu pozostały oddziały kniazia Różyń­ skiego (który zmarł 4IV161 o r.), Wilkowskiego, Rudnickiego, Mikołaja Marchockiego, Andrzeja Młockiego i część oddziałów Jakuba Bobow­ skiego. Żołnierze, którzy przeszli znowu na służbę impostora, nie byli zbyt zadowoleni, gdyż okazało się, że i on nie grzeszy nadmiarem pienię­ dzy185. Żółkiewski pisał: „A kiedy im [oddziałom polskim] obietnic nie ziścił, wskazał do pana hetmana [zapewne: Maciej] Janikowski, jeśliby to było ku lepszemu Króla Jegomości, że mu chcą uciąć szyję, a Kaługę na Króla Jegomości zatrzymać. Z pewnych respektów zdało się Królowi Jegomości, żeby go nie zabijać. Bo iż zamki niektóre i siła gminu mo­ skiewskiego dzierżą się go; gdyby był zniesion, o to szło, iżby się te zamki nie rychlej do Szujskiego, niźli do nas przedały”186.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA I 179 Pewne względy przemawiały więc za tym, żeby tolerować, a nawet skrycie popierać poczynania Samozwańca. Król zmienił więc swoją tak­ tykę wobec Dymitra, gdyż - jak pamiętamy - jesienią 1609 r. był ra­ czej za całkowitą likwidacją jego obozu. Wyrazem skłonności króla do wzmocnienia Samozwańca było też wspomniane przejście do Kaługi od­ działów Jana Piotra Sapiehy, które nastąpiło zapewne w porozumieniu z monarchą187. Oprócz powstrzymania zamków siewierskich od przej­ ścia na stronę Szujskiego był jeszcze inny powód, dla którego Zygmun­ towi III zależało, aby Dymitr miał pewne poparcie i własne oddziały wojska. Był on mianowicie doskonałym straszakiem na bojarów mo­ skiewskich. Mając do wyboru oddziały Samozwańca, które już wsławi­ ły się licznymi lupiestwami, i oddziały królewskie, bojarzy z pewnością wybraliby te drugie. Moskwa zagrożona przez Samozwańca w naturalny sposób powinna (według rachub króla) szukać opieki u monarchy pol­ skiego. Zygmunt III zaś mógł występować w roli nie interwenta, lecz obrońcy państwa przed niecnymi zakusami nielegalnego impostora. Tak więc osoba Dymitra odgrywała w planach królewskich istotną rolę. Na razie, zanim wyruszyła wyprawa Potockiego, która według zamiarów króla miała doprowadzić do wprowadzenia w życie i rozwinięcia układu spod Smoleńska, należało podkopać jak najbardziej pozycję Szujskie­ go. A była ona i tak nie najmocniejsza. Szujski uchodził w Moskwie za cara nieudolnego i nieszczęśliwego, a na dodatek pochodzenia równego wielu rodom bojarskim, które też pretendowały do tronu, jak Roma­ nowowie czy Golicynowie. Nie cieszył się też popularnością oficjalny następca tronu - Dymitr (ponieważ Wasyl nie miał syna, następcą był jego brat). Oskarżano go o niechęć do kniazia Skopina Szujskiego, na­ czelnego dowódcy wojsk moskiewskich. Ten ostatni był niewątpliwie najpopularniejszym człowiekiem w Moskwie. Jego triumfalny wjazd do stolicy (11 marca) głęboko zranił Dymitra. Dlatego też, gdy Skopin Szujski nagle zmarł, zaczęto (bezpodstawnie zresztą) oskarżać carskie­ go brata o skrytobójstwo. Doszło do pierwszych buntów - wojewoda riazański Prokop Lapunow wypowiedział posłuszeństwo Wasylowi i we­ zwał wszystkich do obalenia go188. Pod koniec lutego odbył się nieudany zamach stanu w samej Moskwie189. Działania propagandowe prowadzo-
180 | ROZDZIAŁ -2, ne przez posłów polskich przebywających w Tuszynie zdobyły zapewne sporo zwolenników dla koncepcji osadzenia na tronie carskim królewi­ cza Władysława. Liczebność sympatyków rozwiązania propolskiego, jak już wspomniano, systematycznie rosła po podpisaniu układu pod Smoleńskiem. Dobrze poinformowany Aleksander Zborowski opowia­ dał na początku kwietnia Samuelowi Targowskiemu, że „tam sieła jest ludzi przednich bojar, którzy się do JKM skłonieły”190. Przed jawnym poparciem Zygmunta powstrzymywał ich tylko strach przed Szujskim. Także król w liście do senatorów donosił o dużej w Moskwie liczbie lu­ dzi skłaniających się w stronę Polaków191. Ogromny optymizm bił z listu Stanisława Domaradzkiego do Szymona Rudnickiego. Podstoli lwowski pisał: „Za pomocą Bożą prędko KJM skończy tę sprawę zaczętą i już to pewna nieomylna, kiedy by wiedzieli na Moskwie i w inszych zamkach o królewiczu JM, że jest w ziemi ich, wszyscy by unanimiter opuściw­ szy Szujskiego i Kałużanina jachali z poddaństwem do KJM. Jest to imię Królewicz JM Władysław Zygmuntowicz tak znaczne, iż nie tylko boja­ rowie, ale wszyscy kiedy wspomną, bez płaczu nigdy”191. Mimo to sytuacja Zygmunta III stawała się w tym okresie coraz bardziej niezręczna. Smoleńsk nie kapitulował, oddziały tuszyńskie ulegały rozproszeniu. W okolicach Moskwy zaś koncentrowała się silna armia szwedzko-rosyjska pod dowództwem kniazia Skopina Szujskiego. Na dodatek król nie miał po prostu pieniędzy na prowadzenie dalszej wojny. W połowie marca przybył do obozu Jan Karol Chodkiewicz, któ­ rego król prosił o ściągnięcie pod Smoleńsk 3000 żołnierzy inflanckich znajdujących się pod Grodnem. Żołnierze ci już jednak od dłuższego czasu czekali na zaległy żołd i Chodkiewicz niewiele^wskórał'95. Nie­ wiele też pomogło poselstwo do tychże żołnierzy wysłane na początku kwietnia, w osobach Krzysztofa Wiesiołowskiego i Janusza Skumina Tyszkiewicza194. Przychodziły także wieści o rokowaniach Nowogrodu Wielkiego ze Szwecją. „Już Wielki Nowogród odpadł, z Karolusem już się znoszą [...] i insze zamki odpadają. Zgoła się już rzeczy poczęły rwać i psować, trudno je zatrzymać, zwłaszcza przy tak wielkim uporze i złej radzie, na której pan [król] polega, a dobrą gardzi” - pisał rozgoryczony Lew Sapieha. I dodawał: „I tak co miał posięść Moskwę, a przez Mo-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 181 skwę Szwecyję rekuperować, to Karolusowi napędzi Moskwy, bo ją ry­ chlej Karolus będzie miał i pewnie i nam dokuczy”195. Tak więc sytuacja Zygmunta III, bezskutecznie oblegającego Smoleńsk, stawała się coraz bardziej skomplikowana. Najważniejszy był problem pieniędzy. W liście do senatorów z 2.7 III 161 o r. król apelował, aby myśleli oni, skąd wziąć fundusze na kontynuowanie wojny, i sugerował możliwość zwołania sej­ mików i poproszenia ich o podatki. Od razu jednak stwierdził, że nawet jeżeli zostaną one uchwalone, to będą zbierane powoli, tak jak to było w trakcie ostatniego poboru196. Jan Karol Chodkiewicz radził królowi, aby pozostawił on Żółkiewskiego pod Smoleńskiem, a sam wyruszył na sejm do Rzeczypospolitej, aby dopilnować uchwalenia podatku197. W tej trudnej sytuacji pojawiła się też koncepcja, aby dążyć do jak najszybszego zakończenia wojny. Namawiali do tego króla zwłaszcza zwolennicy „koncepcji smoleńskiej”, a więc przede wszystkim Lew Sa­ pieha. Liczono, że w zamian za pokój Moskwa zwróci Polsce Smoleńsk i Ziemię Siewiersko-Czernichowską. Na jednej z marcowych rad sena­ tu projekt ten wziął górę i król, przynajmniej chwilowo, przystał nań. Żółkiewski pisał: „Kiedy już poczęły być takie sukcesa Szujskiego, nasze rzeczy ściśnione, i zgoła zwątlone; była rada in senatu, azaby mógł być przez traktaty jaki honestus receptus i zdało się, żeby do bojar dumnych od senatorów in omnem eventum napisany był list o ujęcie krwie i o za­ stanowienie między państwy. Koncypowany ten list był i posłany przez Sliźnia, komornika Jego Królewskiej Mości, który gdy przyjechał do Ca­ rowa Zamieścia, pan [Samuel] Dunikowski, który tam leżał z pułkiem pana Ludwika Wejhera, posłał do Możajska, dając znać, że gończyk idzie, iżby przeciwko niemu wysłali. Byli już natenczas z niemałym wojskiem w Możajsku kniaź Andrzej Galiczyn i kniaź Daniel Mezecki: dosiągłszy nauki od Szujskiego, odpisali, żeby Slizień nie jeździł, bo jeśli przyjedzie, uczyni to na swoją szkodę, dołożyli w liście: że hospodar wielki żadnych posłów od Króla Jegomości przyjmować i zsyłać się z niemi nie chce, ażby wyszedł z państw moskiewskich”198. Tak więc Szujski odrzucił ofertę rokowań. Co zawierał list wysłany po naradzie senatu do cara? Po wyliczeniu, podobnie jak w poprzednich tego typu pismach, wszystkich moskiewskich niegodziwości z ostatnich lat proponował on podjęcie ro-
181 I ROZDZIAŁ 1 i kowań nad „uspokojeniem hospodarstwa moskiewskiego”. Ich wynikiem miałby być wieczny pokój zawarty między obiema stronami. Polacy po­ mogliby uwolnić Moskwę od najeźdźców (przez co zapewne rozumiano Samozwańca) i otrzymaliby w zamian Ziemię Siewierską (w tym także Czernichowszczyznę i Smoleńsk)1". Szujski ofertę rozmów odrzucił, gdyż był w tym czasie bardzo pewny siebie. „Tak się już był nadął - pi­ sał Żółkiewski - onemi succesibus i onym wojskiem cudzoziemskich, którego miał do ośmiu tysięcy; więc wojska moskiewskie kupił, kniazia Dymitra, brata swego nad niemi przełożywszy. Tatarów też, po których posłał, oczekiwał, stąd niewątpliwe zwycięstwo sobie obiecywał”. Szujski wysyłał też systematycznie posłańców do Smoleńska, apelując o dalszy opór twierdzy100. Załamanie króla było krótkotrwałe. Już po kilku dniach skierował on list do kniazia Skopina Szujskiego, nieco odmienny w treści. Nie było ram mowy o pokoju za ziemię, lecz znów o objęciu tronu w Państwie Moskiewskim przez dynastię Wazów. Po deklaracjach życzliwości i peł­ nego poparcia dla wiary prawosławnej oraz poszanowania praw i zwy­ czajów moskiewskich król apelował do Skopina Szujskiego, aby poparł kandydaturę królewicza Władysława na tron carski101. „Nie będziemy się sprzeciwiać wyborowi syna naszego na Hospodarstwo Moskiewskie, je­ żeli z woli Boga Wszechmogącego stanie się to za zgodą wszystkiej ziemi i jeżeli ty kniaziu Michale Wasylewiczu Szujski zechcesz na to zezwolić, wraz z wszystkimi Bojarami, Okolniczymi, Diakami dumnemi, Dworza­ nami, Dziećmi Bojarskiemi”101. List ten nie odniósł żadnego rezultatu, odpowiedzi nań nie było. Zygmunt III próbował też nawiązać rokowania z przebywającym w Kałudze Dymitrem II. Pośrednikiem był brat Maryny - Stanisław Mniszech. Starał się on bezskutecznie nakłonić Samozwańca do wysła­ nia poselstwa pod Smoleńsk i do współdziałania z Zygmuntem. Król, rozważając możliwość zadowolenia się Smoleńszczyzną w wyniku wy­ prawy, zastanawiał się być może nad możliwością poparcia Dymitra w walce o koronę, przeciwko Szujskiemu. Liczył też, że może uda się przekonać Dymitra do poparcia kandydatury królewicza w zamian za jakieś bliżej nieznane koncesje. Podjęte przez Stanisława Mniszcha roz-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 183 mowy kontynuował nowy wysłannik króla do Kaługi - Walewski. W in­ strukcji polecano mu przekonać Dymitra, że Kozacy zaporoscy, którzy wtargnęli na Siewierszczyznę w lutym 1610 r. i zdobyli niektóre zamki siewierskie uznające Samozwańca, działali bez zgody króla. Nie było to oczywiście prawdą. Walewski miał też doprowadzić do wysłania przez impostora swoich posłów do króla. Do tego ostatniego namawiał gorąco Dymitra także starosta uświacki. 13 lipca Dymitr zgodził się na wysłanie poselstwa pod Smoleńsk. Wydarzenia, które nastąpiły wkrótce, spowo­ dowały jednak to, że Zygmunt III nie był już zainteresowany rozmowa­ mi z Samozwańcem103. Położenie militarne wojsk polskich faktycznie stawało się coraz trudniejsze. Mimo śmierci kniazia Skopina Szujskiego (4 V 161 o r.) jego oddziały, dowodzone przez kniazia Dymitra Szujskiego, odnosiły suk­ cesy militarne. Wkrótce zostały opanowane Wołok, Rżew, Pogoriełoje Gorodiszcze, Zubcow, a w końcu, po ciężkich walkach, ważny strate­ gicznie Osipow. Ten ostatni zdobył oddziały Edwarda Horna i Piotra Delavilli, będące na służbie szwedzkiej, a złożone głównie z Francuzów. Dowodził nimi bojar Grzegorz (Hrehor) Wałujew. Broniący twierdzy Polacy z dawnych oddziałów Samozwańca próbowali ich zresztą namó­ wić do przejścia na stronę królewską, argumentując, że Francuzi „nam i wiarą, i obyczajami podobni, w cudzych ziemiach kiedy się trafi, przy­ jacielsko z nami żyją”104. Wysiłki te okazały się bezskuteczne. Część armii moskiewskiej oblegała także inną ważną twierdzę - Białą, gdzie bronił się z królewskimi oddziałami polskimi Aleksander Gosiewski. Sam Dy­ mitr gromadził swoje siły w Możajsku, gdzie znajdowały się też oddziały szwedzkie pod wodząJakuba de la Gardie. Spod Możajska Dymitr wysłał pewne siły pod Carowe Zajmiszcze. Dowództwo nad nimi objął z cza­ sem Grzegorz Wałujew, który przybył tam spod Osipowa105. Żółkiewski pisał: „Carewo Zamieście założył był car Borys [Godunow] nad rzeczką, na której zbudował staw i groblę okrutnie szeroką, jako jego wszystkie magnifica budowania, usypał tak, iż pod sto koni może na czoło iść po grobli, za którą groblą pod lasem, na kilka jakby staj z dobrego falkonetu donieść może, Wałujew postawił był grodek”. Te dodatkowe fortyfikacje czyniły Carowe Zajmiszcze twierdzą trudną do zdobycia106.
184 I ROZDZIAŁ Х^ Wobec takiego rozwoju wypadków oczywiste było, że skończył się, przynajmniej na jakiś czas, okres dyplomatycznych prób opanowania Moskwy. Należało podjąć działania militarne na większą skalę, a przede wszystkim wysłać oddziały zbrojne w kierunku stolicy. Przekonywali o tym króla od dłuższego czasu zarówno Żółkiewski, jak i kniaź Różyński (na krótko przed śmiercią)107. Temu ostatniemu Zygmunt III odpisywał w liście z z8 II1610 r., że wprawdzie nie mógł wysłać do niego odsieczy od razu, gdyż sprawa wymagała narad, wkrótce jednak wyruszy Potocki z posiłkami108. Potocki, jak wiemy, szybko nie wyruszył. O rychły marsz na Moskwę apelował też tuszyński pułkownik Andrzej Młocki, który wprost twierdził, że tylko szybka wyprawa na stolicę jest warunkiem powodzenia109. Jeszcze w liście z 2.6 III 161 o r. do kniazia Różyńskiego król stwierdzał, że wyprawa jest przygotowywana110. Nic się jednak nie działo. Dopiero wspomniane wyżej sukcesy wojsk moskiewskich zmu­ siły Zygmunta III do zastanowienia się nad dalszą linią postępowania. Decyzja nie zapadła od razu. Zwołana w połowie maja narada senatorów postanowiła, aby nie ruszać na Moskwę przed zdobyciem Smoleńska. Zdanie Żółkiewskiego zostało zignorowane111. Postęp wojsk Szujskiego, które właśnie w tym czasie zadały ciężką klęskę staroście uświackiemu (pod Dymitrowem), a następnie innym oddziałom polskim pod Osipowem, zmusiły jednak Zygmunta III do podjęcia decyzji o wyruszeniu wyprawy111. Na dowódcę ponownie wyznaczono Jana Potockiego. Ten jednak zaczął znowu zwlekać. Żółkiewski pisał: „Na tym stanęło, że Król Jegomość zlecił panu wojewodzie bracławskiemu, żeby wziąwszy z sobą część wojska szedł i złączył się tam z tymi ludźmi, którzy na przedzie byli, dla uczynienia wstrętu wojsku nieprzyjacielskiemu^...]. Podjął się pan wojewoda bracławski tego; lecz zaś, czyli dla niesposobnego zdro­ wia, które miał słabe, czyli też z jakiej przyczyny targował się z Królem Jegomością o ludzie, których chciał sobie wielki poczet wziąć, więc de praemiis i sobie, i tym, którzy z nim mieli iść; i tak z tej drogi jego nie było nic”113. Gdy przyszły wieści o koncentracji wojska przez Dymitra Szujskiego pod Możajskiem, zwlekać już nie można było. Król, po tajem­ nej naradzie senatorów, mianował dowódcą wyprawy Żółkiewskiego114. Warto dodać, że Zygmunt III pokładał w tym przedsięwzięciu nadzie-
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 185 je nie tylko militarnej, lecz także, a może przede wszystkim, dyploma­ tycznej natury: „Więc i to było w konsyderacji, gdyby tam kto był cum auctoritate nadzieja była czyniona, że bojarowie moskiewscy z onemi obiecanemi chęciami mieli się ozwać” Żółkiewskiego zaopatrzono zresz­ tą w list królewski, skierowany zapewne do mieszkańców Moskwy i wzy­ wający ich do przejścia na stronę króla i królewicza115. Król liczył więc na to, że gdy wojska polskie podejdą pod Moskwę, bojarzy zaproponują układ na warunkach zbliżonych do smoleńskich. A wtedy tron dla niego i Władysława będzie zapewniony. Przypisy 1 1 * Lew Sapieha do Pawła Boxy (Bokszy), i X 1609 r., spod Smoleńska, BK, 190, k. 15 2 (289); Nowiny z Moskwy. Diariusz wyprawy Zygmunta III do Moskwy 1609 r., BJ, 102, k. 321-323; Wyprawa KJM, s. 427-431. Datę przybycia wojsk (26 IX 1609 r.) podaje arcybiskup smoleński Siergiej w liście do cara Wasyla Szujskiego z począt­ ku października 1609 r., Akty istor., s. 316-317. Tę datę podają także mieszkańcy Smoleńska w liście do mieszkańców Moskwy z początku października 1609 r., ibi­ dem, s. 317-318. O oblężeniu Smoleńska zob. też: K. Górski, Oblężenie Smoleń­ ska u> latach 1609-1611 i bitwa pod Kluszynem, Przewodnik Naukowy i Literacki, t. 23: 1885. Oddziały wojskowe króla pod Smoleńskiem wymienia: Wojsko Kró­ la JM pod Smoleńsk, BR, 27, k. 159-160V. O liczebności wojska zob. też zeznania żołnierza niemieckiego z wojsk królewskich, wziętego przez smoleńszczan do niewoli 3 X 1609 r.. Akty istor., s. 314-315 (liczbę żołnierzy ocenia na ok. 7400); S. Maskiewicz, op. cit., s. 111 (12 000, oprócz piechoty, Tatarów litewskich i Ko­ zaków). „Smoleńsk, miasto nad Dnieprem - pisze bliżej nieznany XVI-wieczny geograf - barzo wielkie, przedtym był zamek drewniany, ale teraz od Borysa jest murem obwiedziony, w którym murze bram jest 42. A pośrodku zamku jest cer­ kiew ozdobna Przeczystej Bogurodzice na pagórku, od Moskwy 80 mil [ok. 500­ -600 km drogami]”, BK, 1539. Dokładny opis fortyfikacji Smoleńska i liczebności wojsk obsadzających poszczególne bramy i baszty zob. ^(y istor., s. 307-312; zob. też: S. Maskiewicz, op. cit., s. 112. O liście tym wiemy z odpowiedzi Michała Szeina na list Andrzeja Sapiehy z 6IX 1609 r. Zob. Michał Szein do Andrzeja Sapiehy, BR, 3 3, k. 5 5,5 5V. Diariusz drogi króla JMci Zygmunta III od szczęśliwego wyjazdu z Wilna pod Smoleńsk w roku 1609 a die 18 Aug. fortunnego powodzenia przez lat dwie, do wzięcia zamku Smoleńska w roku 1611, BR, 3 3, k. 2 9 8v; inny fragment tego diariu-
186 4 ł 6 7 ’ 9 10 11 11 1’ 14 1s ' I ROZDZIAŁ Ł sza: BCz, 104, к. 805 n.; wersja drukowana: Wyprawa KJM, s. 443. Zob. też: anoni­ mowy diariusz spod Smoleńska, BR, 139, k. 339-340.0 podejściu króla pod Smo­ leńsk i misji horodniczego orszańskiego zob. też: niemiecki przekład relacji spod Smoleńska w HHSW, Polonica, I-5 3, 1609 r., k. 1. Andrzej Sapieha do Michała Szeina, z Orszy, 6 IX 1609 r„ BR, 3 3, k. 5 5, 5 5V; BOs, 1x804, k. 161-162; RaS, SkS, E8 5 99 (d. 3 3 5a). Zob. też: Diariusz drogi, BR, 3 3, k- 5 5-5 5V. Andrzej Sapieha do Michała Szeina, BR, 3 3, k. 55, 5 5v. Zob. też: Dyaryusz wiado­ mości od wyjazdu K. J. M. z Wilna do Smoleńska [Wilno 1610] (dalej cyt. Diariusz wiadomości}, pod datą 6 IX 1609 r. W połowie września w granice Smoleńszczyzny wtargnął zbrojnie podskarbi nadworny litewski Ostafjan (Eustachy Jan) Tyszkiewicz. Wziął on wielu mieszkańców w niewolę, co wywołało gniew króla. Zygmunt III li­ czył, że mieszkańcy Smoleńska i okolic poddadzą się dobrowolnie, i tego rodzaju in­ cydenty psuły jego rachuby, zob. Diariusz wiadomości (pod datą 15IX 1609 г.). Diariusz drogi, BR, 3 3, k. X99V; Diariusz wiadomości (pod datą 12IX 1609 r.). Fragment listu: BR, 33, k. 55-55 v; zob. też: Diariusz wiadomości. Uniwersał KJM do Smoleńska, BR, 33, k. 58-59V; RaS, SkS, E8587 (d. 335а); BCz, 104, k. 823; BCz, 342, k. 692 n. Zob. też: J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, Do­ datki, s. 315-317; A. Prochaska, Wyprawa, s. 58 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 20 IX 1609 r., z Wasilewicz). Uniwersał KJM do Smoleńska, BR, 3 3, k. 5 8—5 9V. Ibidem. Ibidem. Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 3 00V-3 01; Wyprawa KJM, s. 440. Michał Szein oświad­ czył wysłannikowi: „Więcej tu nie bywaj, mnoho owarzysz[?], króla tu nie masz”. Goniec ów wrócił do króla 24IX 1609 r.,BR, 139, k. 339-340. Wynika to z przejętego przez Polaków listu Michała Szeina, kniazia Piotra Gorczakowai Nikona Oleksiejewa do cara Szujskiego, 19 X 1609 r., ze Smoleńska, Akty istor., s. 266-267; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, Dodatki, s. 318-319; BR, 3 3, k. 60, 61. O listach wysłanych wzmianka w liście „starostów i posadzkich ludzi Smoleńska” do cara Szujskiego, J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, Dodatki, s. 319-320; Akty istor., s. 319 (fragment); BR, 3 3, k. 61 -62. List ten został przejęty przez Polaków, podob­ nie jak Ust opisany w poprzednim przypisie. Ich odpisy znajdują się także w: RaS, SkS, E8597 (d. 335а). Trzecim przejętym przez wojska królewskie listem było pis­ mo Szujskiego do Szeina opisane w przypisie 19. Listy przechwycili kozacy z od­ działu kniazia Jana Druckiego-Sokolińskiego, zob. Diariusz wiadomości (pod datą 24 X 1609 r.). Smoleńszczanie do Szujskiego, 19 X 1609 r., ze Smoleńska, Akty istor., s. 319 (frag­ ment); BR, 33, k. 61-62. O przybyciu Kozaków: S. Maskiewicz, op. cit., s. 115; S. Żółkiewski, Początek, s. 3 2-33. 6 Michał Szein, kniaź Piotr Gorczakow, Nikon Ołeksiejew do cara Wasyla Szujskiego, 19 X 1609 r., ze Smoleńska, Akty istor., s. 266-267; BR, 3 3, k. 61-62; J. U. Niemce­ wicz, op. cit., t. 2, Dodatki, s. 318-319.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA I 187 17 Zob. przypis 15. 18 Diariusz drogi, BR, 33,k. 304-304V; Nowiny z Moskwy, BJ, 101,k. 318 (166); Wy­ prawa KJM, s. 460-461; Dniewnik pochoda korolia Sigizmunda w Moskowskoje gosudarstwo, SIRIO, t. 142, s. 3 5 (według tej relacji Bohdan Wieliżanin rozmawiał ze smoleńszczanami tylko 16 X. Dzień wcześniej nie wpuszczono go do twierdzy, je­ dynie wzięto od niego listy); Diariusz wiadomości-, A. Prochaska, Wyprawa (Lew Sapieha do żony Elżbiety z Radziwiłłów, 7 XI1609 r., spod Smoleńska). Zob. także list wymieniony w przypisie 16. ” Car Wasyl Szujski do Michała Szeina, 29 IX 1609 r., z Moskwy, BR, 3 3, k. 5 9-60V. 10 Wzmianka o tym piśmie w liście opisanym w przypisie 15. *' M. Marchocki, op. cit., s. 5 8. 11 Ibidem, s. 58-59. Narady wojska trwały także pod monasterem św. Trójcy, oblega­ nym przez Jana Piotra Sapiehę (Dziennik Sapiehy, s. 238-246). Zob. też: J. Kobierzycki, op. cit., s. 9 8-104. Szczegółowo wypadki w Tuszynie opisuje A. Hirschberg, Maryna, s. 150 n. 13 A. Prochaska, Wyprawa, s. 5 8 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 16 IX 1609 r., z Orszy). 14 A. Hirschberg, Maryna, s. 153. Warto dodać, że niektórzy żołnierze tuszyńscy łu­ dzili się, iż król ma zamiar jedynie opanować Smoleńsk (ewentualnie także Ziemię Siewiersko-Czernichowską), a następnie wycofa się. Zob. Stanisław Wołoczek do NN, z Wilna, 3 IX 1609 r., BK, 290, k. 150V (286). 15 Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 306; A. Prochaska, Wyprawa, s. 60 (Lew Sapieha do żony, 31 X 1609 r., spod Smoleńska). 1‘ M. Marchocki, op. cit., s. 59; Instrukcja poselska znajduje się w: BCz, 104, s. 923­ -924; M. Marchocki, op. cit., s. 148-151 (dodatki). 17 S. Kobierzycki, op. cit., s. 1 o 3 -104; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 195. 18 S. Kobierzycki, op. cit., s. 103; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 195. Instrukcja bę­ dąca podstawą mowy Marchockiego zawierała o wiele łagodniejsze sformułowania, zob. M. Marchocki, op. cit., s. 148-151 (dodatki). 15 S. Kobierzycki, op. cit., s. 103—104; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 195. ’° S. Kobierzycki, op. cit., s. 103—108; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 195-196. ” Jw. 51 Jw. ” Jw. 34 S. Kobierzycki, op. cit., s. 109-11 o; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 197. 35 S. Kobierzycki, op. cit., s. 115-116; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 198. 36 M. Marchocki, op. cit., s. 151 -15 6 (dodatki). Odpowiedź króla także w: RaS, SkS, E8597 (d. 335а);BCz, 104,k. 841-847;BCz, 343,k. i6o-i65.Zob. też: Wyprawa KJM, s. 486; S. Kobierzycki, op. cit., s. 116; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 198­ -200. 37 M. Marchocki, op. cit., s. 151 -15 6. 38 Ibidem. ” S. Kobierzycki, op. cit., s. 111-112; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 200.
i88 40 41 41 45 44 45 46 47 48 49 50 51 51 55 54 ROZDZIAŁ I S. Kobierzycki, op. cit., s. 115-116. Ibidem. ' Skład poselstwa podają: Jan Hrydzicz do Lwa Sapiehy, 14 IX 1609 r., RaS, SkS, E8604 (d. 341) (wszystkie listy Hrydzicza do Lwa Sapiehy dalej cyt. Hrydzicz, li­ sty Hrydzicza do innych osób są zapisane według normalnych zasad); Diariusz dro­ gi, BR, 33, k. 306, 307; Diariusz wiadomości; Nowiny z Moskwy, BJ, 101, k. 331; Wyprawa KJM, s. 467-469; Instrukcja dla Stadnickiego, BR, 3 3, k. 66v-68v, tak­ że w RaS, SkS, E8597 (d. 335a); A. Prochaska, Wyprawa, s. 60 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 31 X 1609 r., spod Smoleńska); Nowiny z Moskwy, to jestjako Najjaśniejszy i Niezwyciężony JM Król Polski będąc z wojskiem w Moskwie nie chce aby krew chrześcijańska tyrańsko przelewana była, [b.m.w.] 1609 r. (zawie­ ra przedruki instrukcji dla poselstwa Stadnickiego); Anonimowa relacja spod Smo­ leńska, BK, 1539, nr 101; DiariuszBudzify, s. 87-88; M. Marchocki, op. cit., s. 156; P. Piasecki, op. cit., s. iz6. Wyznaczony do poselstwa pisarz wielki litewski Maciej Wojna ostatecznie nie pojechał. Instrukcja wielmożnemu i urodzonemu Stanisławowi Stadnickiemu, kasztelano­ wi przemyskiemu, Krzysztofowi Zbaraskiemu, staroście krzemienieckiemu, BK, 339, k. 68V-70; BR, 33, k. 76V; RaS, SkS, E8597 (d. 335a); M. Marchocki, op. cit., s. 457-459; SIRIO, t. 141, s. 715-718 (8 XI 1609 r.); Instrukcja sekretna do Tu­ szyna, BR, 3 3, k. 78; RaS, SkS, E8 5 97 (d. 3 3 5a); [Instrukcjadot. Szujskiego], BR, 3 3, k. 67V-68V; Instrukcja tymże p. posłom i tegoż czasu dana od JMP Rad Koron­ nych i W. X. Lith. do odprawowania poselstwa niżej mianowanego, BR, 3 3, k. 91; Instrukcja od senatu zob. przypis 60. Wymienione wyżej instrukcje zostały wydane w: Nowiny z Moskwy, b.m. 1609. Znajdują się też w BK, 315, k. 389 n. Ich stresz­ czenie: S. Kobierzycki, op. cit., s. 119-13 7. O instrukcjach zob. też: Feliks Kryski do Stanisława Garwaskiego, kasztelana płockiego, Smoleńsk, 11 XI 1609 r., BK, 314, k. 80-8 iv. Instrukcja jawna dla Stadnickiego, BR, 33, k. 76V; BK, 339, k. 68V-70; RaS, SkS, E8597 (d. 335a); BK, 315, s. 389 n.; BOs, 11804, k. 191-197; instrukcja jawna dla posłów: BOs, 11804, к. 209-110. Instrukcja dla Stadnickiego (tajna), BK, 315, k. 389 n.; BR, 33, k. 78; RaS, SkS, E8 5 97 (d. 3 3 5a); BOs, 11804,k. 197-2.01. Ibidem. Ibidem. Ibidem. Instrukcja dot. cara Wasyla Szujskiego, BR, 33, k. 67V—68v; BK, 315, k. 389 n.; RaS, SkS, E8597 (d. 335a); BOs, 11804, k. 102-103. Ibidem. Ibidem. Ibidem. Ibidem. Ibidem. Ibidem.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 189 56 Ibidem. 57 Zygmunt III do cara Szujskiego, RaS, SkS, E8597 (d. 335a), BOs, 11804, k. 103­ -109; SIRIO, t. 141, s. 50-51; S. Kobierzycki, op. cit., s. i35.Zob. też: J. U. Niem­ cewicz, op. cit., s. 103-104. 58 SIRIO, t. 141, s. 48-49; zob. też: S. Kobierzycki, op. cit., s. 136-137. 59 Jw. 40 Instrukcja od senatu, BR, зз,к. 91-93; RaS, SkS, E8 5 97 (d. 33 5а); BK, 315, k. 389 n.; BOs, 11804, k. 110-111. 61 Ibidem; Zygmunt III do posłów, 19 XI 1609 r., BOs, 11804, k. 111-114; BR, 3 3, k. 95V-96. 61 P. Piasecki, op. cit., s. 116. 41 S. Żółkiewski do Zygmunta III, 11 V 1609 r., Żółkiew, Pisma Stanisława Żółkiew­ skiego, s. 196; W. Sobieski, op. cit., s. 5 5 n. 64 S. Żółkiewski, Początek, s. 3 5. 65 Zob.: W. Sobieski, op. cit., s. 58, 59; A. Prochaska, Wyprawa, s. 65, 66 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 17II161 o r., spod Smoleńska). Według relacji me­ tropolity Filareta król napisał list do kniazia Romana Różyńskiego, w którym na­ kazał mu pojmać Dymitra i przekazać go do obozu królewskiego (P. Muchanow, Rukopis Filareta, Moskwa 1837, s. 14). Relacja ta, pisana w sposób bardzo ogólny, jest nieprecyzyjna, mało dokładna i nie przedstawia większej wartości. 66 Hrydzicz, z wioski pod Wiaźmą, 14 XI 1609 r., RaS, SkS, E8604 (d. 341); Dniew­ nik pochoda korolia Sigizmunda III, s. 3 7; Nowiny z Moskwy, BJ, 101, k. 3 3 z. 67 Diariusz drogi, BR, 33, k. 308; P. Piasecki, op. cit., s. iz6. Według anonimowego rękopisu opublikowanego w: Pamiętniki do panowania Zygmunta III, Władysła­ wa IW i Jana Kazimierza, wyd. K. Wóycicki, Warszawa 1846, s. 11, nazwisko goń­ ca brzmiało: Jan Dobek Łoioczowski, według M. Marchockiego, op. cit., s. 59 - Jan Łowczawski Dobek. 68 Jw. Zob. też: Diariusz wiadomos'ci (pod datą 11 XI1609 r.). 69 Diariusz wiadomości (pod datą 11 XI 1609 r.). List datowany na zi XI 1609 r., wy­ stawiony w Wiaźmie, drukowany jest w: Akty istor., s. 311 -311. 70 Akty istor., s. 311-311. Według anonimowej relacji poselstwo liczyło nawet zooo osób, BK, 15 3 9, nr 101. ” Hrydzicz, pod Wiaźmą, 14 XI1609 r., RaS, SkS, E8604 (d. 341). Zaufany stronnik króla z obozu tuszyńskiego radził jednak także pozostawić część orszaku ze wzglę­ du na głód w obozie, Copia listu pewnego spod Moskwy de data 18 Nov. do Posłów, BR, 33, k. 75-76. 71 Stanisław Stadnicki do Zygmunta III, 10 XI1609 r., BR, 3 3, k. 91 -9 iv. ” Zygmunt III do posłów do Tuszyna, 19 XI1609 r., spod Smoleńska, BR, 3 3, k. 9 5V-96; BOs, 11804, k. 111-114. 74 Wiadomość spod Moskwy za przyjachaniem pp. Posłów do obozu tamtego de data zi December pod Smoleńsk 30 eiusdem od p. Dobka przysłana, BR, 33, k. 88-89V; RaS, SkS, E8597 (d. 335a). Według innej relacji posłowie przybyli do Tuszy­ na 14 grudnia z oddziałem 800 piechoty i 400 kopijników, „inszy lud z impedimen-
190 75 76 77 78 79 80 81 81 ’’ 84 85 86 87 88 89 90 91 91 I ROZDZIAŁ Z^ ta w kilkunastu milach zostawiwszy od obozu dla sposobniejszej żywności”, Feliks Kryski do Wawrzyńca Gembickiego, obóz pod Smoleńskiem, 9 11609 r. [powinno być: 1610 r.], BK, 190, k. 140 n. (165 n.). Według oceny posłów wojsko tuszyńskie liczyło około 7000 żołnierzy, Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 314. Jw.; Diariusz drogi, k. 31 z. Relacja Poselstwa po zwróceniu się Ich Mościów PP. Posłów od wojska spod sto­ lice na piśmie podana, BR, 3 3, k. 98-106, a także: BOs, 11804, k. 167-191; BK, 339, k. 73V-79V i RaS, SkS, E8597 (d. 335a). Zob. też: Wiadomości o poselstwie, BCz, 105, k. 1-5; Poselstwo przez pana Stadnickiego, kasztelana przemyślskiego i jego kolegów, książęcia Zbarawskiego, pana Ludwika Waiera, p. Domaradzkiego, p. Kazanowskiego we 1000 człeka do wojska tegoż, M. Marchocki, op. cit. (dodatki, s. 156-15 9); Franciszek Simonetta do Scypiona Borghese, 141161 o r., 3о 1161 o r., zWilna,TRz, 56, k. 13,10; Janusz Skumin-Tyszkiewicz do króla (?), z 1 XII1609 r., z Tuszyna, BR, 16, k. 43 7V—43 9. Jw.; Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 31 z. Relacja Poselstwa; zob. też: SIRIO, t. 14Z, s. 5 5-56. Jw.; Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 31 z-314. Relacja Poselstwa; Feliks Kryski do Wawrzyńca Gembickiego, 9 I 1610 r„ spod Smoleńska, BK, Z90, k. 140 n. (z6j n.). Relacja Poselstwa. Zob. też relację w BOs, z6i, k. zz 1 —zz4; Diariusz drogi, BR, k. 31Z-314V; Nowiny z Moskwy, BJ, ioz, k. 33 z-3 39; M. Marchocki, op. cit., s. 60-61; Traktaty albo rozmowy pp. Posłów KJM z ludźmi stanu rycerskiego naro­ dów naszych pod Moskwą będących, RaS, SkS, E8597 (d. 335a); Kondycje od ry­ cerstwa spod Stolice podane, ibidem i BJ, ioz, k. 390-39Z. Relacja Poselstwa; Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 3 iz-314. „Choć tam ledwo nie co rot­ mistrz stem tysięcy zasłużone Uczy” - pisał o żołnierzach tuszyńskich Feliks Kryski do Wawrzyńca Gembickiego spod Smoleńska (BK, Z90, k. 140 n.). Relacja Poselstwa. Ibidem; A. Hirschberg, Maryna, s. 16z-164. Relacja Poselstwa. Zob. też list, zapewne Janusza Skumina Tyszkiewicza, do króla spod Smoleńska, z 5 I 1610 r., T. N. Koprejewa, Listy polskie spod Smoleńska, Od­ rodzenie i Reformacja w Polsce, t. zi: 1976, s. 186-187; Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 31Z-314. Wypadki w Tuszynie opisuje też Jan Karol Chodl^wicz w liście do NN, zz 1161 o r., spod Smoleńska, BR, 13 9, k. 3 3 z. A. Prochaska, oprawa, s. 63 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 1411610 r., spod Smoleńska). Ibidem, list z 1711610 r, spod Smoleńska. S. Żółkiewski, Początek, s. 3 5. Relacja Poselstwa. S. Kobierzycki, op. cit., s. 150; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. z, s. Z07; W. Sobieski, op. cit., s. 78; A. Darowski, op. cit., s. 54. Relacja Poselstwa. Ibidem.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 191 ” Ibidem. 94 Ibidem. Inna relacja: „Po odjachaniu posłów z tamtego obozu przyniesiono nową wiadomość o tumulcie jakimsi na stolicy i w tym tumulcie pytano się o posłach KJM, jeśliby jeszcze byli w obozie. A tumult ten stąd się wszcząć miał, że tych li­ stów, które posłowie króla JM przez swoich, tak bojar dumnych, jako i posadzkich, synów bojarskich i strzelców posłali, ukrył Szujski przed nimi tym fortelem, że każ­ dy bramy swego albo krewnego, albo wiernego posadził, skąd wiadomości pier­ wej do niego odsyłano, a on co by szkodliwego było utajał”, Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 316v-317.0 zamieszkach w Moskwie zob. też: Stanisław Stadnicki do Zygmun­ ta III, 19 11610 r., BOs, 11804, k. 2 51-2 5 2. 55 Diariusz drogi, BR, 33, k. 314; Wyprawa KJM, s. 514; A. Darowski, op. cit., s. 45,46; W. Sobieski, op. cit., s. 79-80. S. M. Sołowiow, op. cit., s. 539; S. F. Płatonow, Oczerki, s. 303-305,417-420.0 ca­ rze kasimowskim zob. A. Hirschberg,Maryna, s. 249-251. 97 Relacja Poselstwa. 98 Ibidem. Respons Święcieszego Filareta, Patriarchy Moskiewskiego, BR, 3 3, k. 115 —115v; BOs, 12804, k. 317-321; SIRIO, t. 142, s. 52-54; Diariusz drogi, BR, 33, k. 316-316W, BCz, 3 43, k. 3 43-3 46; Wyprawa KJM, s. 5 24-5 2 5; A. Hirschberg, Maryna, s. 164-166; S. F. Płatonow, Oczerki, s. 423. 99 Zob. Respons [...] Filareta (napisany w imieniu bojarów przebywających w Tuszy­ nie), k. 115 -116. Jest tam mowa jedynie o osadzeniu króla na tronie carskim. 100 W. Sobieski, op. cit., s. 79-80. 101 Diariusz drogi, BR, 33, k. 316-3 i6v(„chrest na imię KJM siła ich całowało”). 101 SIRIO, t. 142, s. 54, 55; BOs, 12804, k. 321-322. ’°’ S. M. Sołowiow, op. cit., s. 5 3 9. Na wieść o tak dobrze zapowiadających się rokowa­ niach król wysłał pod Moskwę pakiet listów, posłom zaś nakazał, aby obiecali boja­ rom zachowanie moskiewskich obyczajów, religii prawosławnej, a także łaskę króla (Zygmunt III do posłów, do Tuszyna, 17 I 1610 r., BR, 3 3, k. 93-94; BOs, 12804, k. 239-242). List ten zapewne nie zastał już adresatów w Tuszynie (być może otrzymali go w drodze). O liczebności poselstwa pisał NN do NN spod Moskwy, 30 11610 r., T. N. Koprejewa, op. cit., s. 187. 104 A. Hirschberg, Maryna, s. 170. List Maryny: M. Marchocki, op. cit., s. 161-162 (dodatki); BR, 3 3, k. 87-87V; RaS, SkS, E8597 (d. 335а). 106 Maryna Mniszchówna do Jerzego Mniszcha, BCz, 342, k. 721. '°7 BCz, 105, k. 9-10; BCz, 343, k. 346; BR, 3 3, k. no-111; RaS, SkS, E8601 (d. 338), E8596 (d. 334); P. Muchanow, Podlinnyje swiditelstwa o wzaimnych otnoszeniach Rossii i Polszi, Moskwa 1836,5.241 -244. 108 BR, 33, k. 76. ‘°’ S. Kobierzycki, op. cit., s. 154; Anonimowa relacja, BCz, 1640, k. 361; Diariusz drogi, BR, 33, k. 316, 316V. Agitacja ta odnosiła skutek. Stadnicki pisał do króla (19 I 161 o r.), że ostatnio 100 konnych i 100 pieszych żołnierzy przeszło na stro­ nę impostora (BR, 33, k. iii-inv). Zob. też: Uniwersał Dymitra z Kaługi,
192- I ROZDZIAŁ X z 19 II 1610 г., BR, 33, к. 118-119, także w: RaS, SkS, E8597 (d. 335a); BOs, IZ804, k. Z64 n. 1 ,0 Diariusz drogi, s. 316-3i6v; A. Prochaska, Wyprawa, s. 63 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, z3 I 1610 1.); Diariusz!Budzify, s. $8. “‘ Diariusz drogi, BR, 33, k. 317V-318; WyprawaKJM, s. 531-535; S. Kobierzycki, op. cit., s. ziz-zis; A. Prochaska, Wyprawa, s. 64 (Lew Sapieha do żony, 1511610 r., spod Smoleńska); SIRIO, t. 141, s. 64. Zob. też: Franciszek Simonetta do kardyna­ ła Scypiona Borghese, iz II 1610 r. i 17 II 1610 r., BPAN Kr, TRz, 56, k. z6, Z9. Relacja poselstwa także w: Nowiny z Moskwy, BJ, 1 oz, k. 3 4Z—3 44. Mowy obydwu Sałtykowów i Gramotina w: BR, Z5, k. z—3V. Zob. też: J. U. Niemcewicz, op. cit., t. z, s. z 1 z-z 15; A. Hirschberg, Maryna, s. 167-168. " 2 Pełny tekst: SIRIO, t. 14Z, s. 64-69. Inne warunki bojarów znalazły się w układzie zawartym pod Smoleńskiem, omówiono je w dalszej części niniejszego rozdziału. ”’ Ibidem, s. 66-67. 1 ,4 Diariusz drogi, BR, 33, k. 3 i8v; Wyprawa KJM, s. 535; S. Kobierzycki, op. cit., s. 174; A. Darowski, op. cit., s. 60; W. Sobieski, op. cit., s. 8Z-85. 1 ,5 Deliberacja ludzi moskiewskich z senatory die 1 febr. 1610 r. pod Smoleńskiem, BR, зз,к. 117-118vorazRaS, SkS,E8597 (d. 335a); BOs, iz8o4,k. 3Z5~3Z9;zob. też: S. Kobierzycki, op. cit., s. 163 n.; Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 4II161 o r., spod Moskwy, H. Malewska, Listy staropolskie z epoki Wazów, Warsza­ wa 1959, s. 117-izo; BK, 1539, nr 100. 116 Deliberacja ludzi moskiewskich. 117 Ibidem. 118 Ibidem; H. Malewska, op. cit., s. 1 z8 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, zob. przypis 115). ’” H. Malewska, op. cit., s. iz8. 120 S. Kobierzycki, op. cit., s. 178-18z; Diariusz drogi, BR, 33, k. 319; WyprawaKJM, s. 5 37; W. Sobieski, op. cit., s. 90. 121 Pismo króla zob. przypis izz. S. Kobierzycki, op. cit., s. 196; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. z, s. Z16-Z17. 122 Respons Moskiewskiego Hospodarstwa Bojarom okolicznym, Dworzanom, wszystkim dumnym stanom imieniem JKM na artykuły i prośby ich pod Smo­ leńskiem w obozie dany, BR, 33, k. 1 zz—1Z4; BCz, 105, k. 49—5 S^BJ, Akc. 5/5Z, k. 77-79; SIRIO, t. 14Z, s. 69 n.-, Akty Zapadnoj Rossii, t. 4, Sankt-Pietierburg 18 5 8, s. 314-317. Zob. też: A. Darowski, op. cit., s. 61. ‘2’ BR, 3 3, k. 118v; por. J. U. Niemcewicz, op. cit., t. z, s. z 16-z 17; Przysięga albo for­ ma juramentu bojar, RaS, SkS, E8 597 (d. 335a). Zob. też: Rota całowania chrestu synom bojarskim, moskiewskim Władysławowi, królewiczowi polskiemu etc. Anno 1610, BK, 317, k. 3 81 -3 8IV. 124 RaS, EP, 101; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. z, s. 3 z 1—3 Z4. List u Niemcewicza pochodzi z 1 z marca, a w archiwum sztokholmskim - z Z7 marca. Różnica wynika zapewne z od­ stępu czasu między napisaniem a wyekspediowaniem pisma do wszystkich senatorów. 125 W. Sobieski, op. cit., s. 83-85.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 193 116 Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 4II161 o r., spod Smoleńska; H. Ma­ lewska, op. cit., s. 177-180 (BK, 15 3 9, nr 100). 1X7 Zob. przypis 123. '18 Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, 5 II161 o r. i 14 III 161 o r., TRz, 56, k. 33,41. Zob. też: W. Sobieski, op. cit., s. 83-85. 119 BCz, 342, k. 723 n. Wersja podana przez J. U. Niemcewicza, op. cit., t. 2, s. 219­ -220, jest jedynie obszernym streszczeniem. 1,0 Drukuje je Sbornik materiałówpo russkoj istorii naczaiaXVII wieka, wyd. S. D. Szere­ mietiew, Sankt-Pietierburg 1896. Na temat przypadkowych nominacji ludzi niskiej często kondycji zob.: M. Marchocki, op. cit., s. 111-112; A. Hirschberg, Maryna, s. 255-256; A. Darowski, op. cit., s. 71-73; S. M. Sołowiow, op. cit., s. 593-598. Zob. też pracę: Ł. M. Suchotin, Ziemielnyjepożałowania w Moskowskom gosudarstwiepri carie Władysławie ióio-ióii gg, Moskwa 1911. ”' Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, spod Smoleńska, 16 III 1610 r., AAWO, AB, D50, k. 6. Krzysztof Dzierżek obawiał się zdrady ze strony licznego poselstwa moskiewskiego i jego orszaku. 1,1 Diariusz drogi, BR, 33, k. 319V-320; H^prawaKJM, s. 540-543,569. Opoddaniu się Szachowskich: Samuel Targowski do Szymona Rudnickiego, 2 2 III 161 o r., spod Smoleńska, BCz, 1630, k. 965-966; Nowiny z Moskwy, BJ, 102, k. 345. Dokumen­ ty przysiąg poddańczych carowi Władysławowi publikuje SIRIO, t. 142, s. 76-89. Nowogród Wielki złożył przysięgę dopiero w grudniu 161 o r., ibidem, s. 113 -126. O przybyciu Szachowskich uprzedzał króla Aleksander Gosiewski. Zygmunt III, aby ułatwić im drogę, wysłał uniwersały i przewodników, Diariusz drogi, BR, 33, k. 313, 314. Zob. też: kniaziowie Szachowscy, Fiodor Buturlin i Atanazy Olewczenko do Aleksandra Gosiewskiego, BOs, 12804, k. 322-325; A. Prochaska, Wyprawa, s. 6 5 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 13 II161 o r., spod Smoleńska). Obraz św. Mikołaja Wasyl Szujski przeniósł do Moskwy, Jakub Zadzik do Szymo­ na Rudnickiego, 19 VI 1610 r., spod Smoleńska, BCz, 342, k. 745-747; BCz, 105, k. 147. O wkroczeniu Kozaków zob. A. Hirschberg, Maryna, s. 190. '” Stanisław Domaradzki do Lwa Sapiehy, 19 III 1610 r., spod Smoleńska, BCz, 342, k. 731. 1,4 Anonimowa relacja, BCz, 361, k. 59 n. '” Diariusz drogi, BR, 33, k. 309. 1,6 Wyprawa KJM, s. 470,480-48 2; Diariusz wiadomości (pod datą 1 XI1609 r.). 1,7 Obalisty w: BR, 25, k. 1. 1,8 Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 311; Wyprawa KJM, s. 491 n. 1 ” Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 311; Diariusz wiadomości (pod datą 12 I 161 o r.). 40 Ibidem, k. 318. Atanazy miał w zamku żonę i dzieci. Wzmiankę na jego temat zob. też: T. N. Koprejewa, op. cit., s. 188. 141 Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, BPAN Kr, TRz, 56, k. 29. 141 Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 318v. ,4’ Ibidem. Według Samuela Targowskiego Filaret i Sałtykow pisali do smoleńszczan, że Dymitr i Wasyl Szujski zostali obaleni (co było plotką). Zob. Samuel Targów-
194 I 144 145 146 147 148 149 150 151 151 '” 154 155 ”6 157 158 159 ,6° lSl ROZDZIAŁ 1 5 ski do Szymona Rudnickiego, 6 II 1610 г., spod Smoleńska, BCz, 1630, к. 941. Zob. też: A. Prochaska, Wyprawa (Lew Sapieha Ho żony, Elżbiety z Radziwiłłów, z II1610 r., spod Smoleńska). Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 319; NN do NN, i Wilna, 26II161 o r., T. N. Koprejewa, op. cit., s. 188-189; Wyprawa KJM, s. 536. Mimo starań Szeina, przygotowującego twierdzę do obrony co najmniej od wiosny 1609 r., już wtedy panował w niej głód. Zob. A. Prochaska, Wyprawa, s. 5 9 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 15,16 X 1609 r. i 7 XI1609 r. spod Smoleńska). Tam też wzmianki o rokowaniach ze Smoleńskiem i schwytanych posłach Szujskiego. Według nuncjusza Francisz­ ka Simonetty Atanazy po przybyciu do Smoleńska zdradził i to właśnie on strze­ lił z armaty w kwaterę Sapiehy, którą znał, gdyż 5 II 1610 r. w niej ucztował wraz z bojarami moskiewskimi, Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, 17II1610 r. iz3 II1610 r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 56, k. 29-31. Zygmunt III do arcybiskupa Siergieja, grudzień 1609 r., spod Smoleńska, BR, 25; tenże do strzelców smoleńskich, grudzień 1609 r., spod Smoleńska, ibidem. O liście do Siergieja zob. Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, 2 3 II161 o r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 5 6, k. 31. Stanisław Domaradzki do Szymona Rudnickiego, z Białej, 3 V 1610 r., AAWO, AB, D50, k. 29; Diariusz drogi, BR, 33, k. 325, ^zy, Diariusz wiadomości (pod datą 18 IV 1610 r.) M. Marchocki, op. cit., s. 63. Diariusz Budzify, s. 9^-9^. S. Kobierzycki, op. cit., s. 201-203. Kniaź Roman Różyński do króla, 28 I i6ior.,BCz, 105,k. 39-42;BR, 16,k. 440­ -44 iv; C. Domaratowski do Wawrzyńca Gembickiego, 15 III 1610 r., z Wilna, RaS, EP, 96. Kniaź Roman Różyński do króla, 28 11610 r., BCz, 105, k. 39-42; BR, 16, k. 440-44iv;BOs, 12804,k. 339­ Ibidem. S. Kobierzycki, op. cit., s. 200. Ibidem. Conditie od rycerstwa koronnego i litewskiego pod stolicą będących, kró­ lowi JM poddane, SIRIO, t. 142, s. 56-58; Poselstwo do JMP Hetmana i do Ich M. Panów Senatorów i do wszystkiego Rycerstwa..., [b.m.w.] 1610 (starodruk). Respons PP Posłom Rycerstwa narodu polskiego i litewskiego..., BCz, 342, k. 723 n.; BJ, 102, k. 398 n.; BCz, 105, k. 61-68; BOs, 12804, k. 294-304. Ibidem. Ibidem. Ibidem. Ibidem. Zob. też: S. Kobierzycki, op. cit., s. 200; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. ziy-zzo; Diariusz Budzify, s. 89-93. S. Żółkiewski, Początek, s. 19, 28, 33. Ibidem, s. 19, 26; S. Kobierzycki, op. cit., s. 86-87; W. Sobieski, op. cit., s. 44-49.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA | 195 161 S. Żółkiewski, Początek, s. 27-28. Zob. też ciekawy list Lwa Sapiehy do Pawła Bokszy (Boxy) SJ z 1 X 1609 г., w którym stwierdza, że środki obronne Smoleńska są bardzo słabe, BK, 290, s. 289. ,6’ S. Żółkiewski, Początek, s. 27-28. Na początku września Aleksander Gosiewski pi­ sał do Lwa Sapiehy o umacnianiu Smoleńska i spędzaniu tam chłopów z okolicz­ nych wsi, list z Wieliża, 4IX 1609 r., BR, 33, k. 53,54. Król miał pretensje do Lwa Sapiehy o błędną ocenę siły twierdzy smoleńskiej. Anonimowy korespondent pisał: „Król JM na p. kanclerza narzeka prawdziwie, jakem to i pierwej do WM pisał. Jed­ nak był u niego temu z póltory niedzieli. Gdzie i Król JM u niego był do wieczora, dawano małmazyi, wina dostatkiem”, BK, 15 39, nr 102. '64 Copia listu pewnej osoby spod Moskwy do JM Pana Podkanclerzego Koronnego de data w obozie wielkim pod Moskwą 13 octobra, BR, 3 3, k. 69-71. 16s Ibidem. 166 S. Żółkiewski, Początek, s. 3 2, 3 3. 167 Ibidem, s. 3 3. Samuel Targowski pisał do Szymona Rudnickiego: „Są niektórzy rada JKM, żeby szedł pod stolicę, Smoleńsk opuściwszy, ale nie podpada to, bo i stoli­ ca na Smoleńsk patrzy, który gdy się w ręce JKM dostanie, o stolicy wątpienia nie masz, że się podda”, 6II161 o r., spod Smoleńska, BCz, 163 o, k. 941. 168 Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 3 20V; S. Kobierzycki, op. cit., s. 198. 169 „JMP wojewoda bracławski wyjeżdża, co daj Panie Boże, mamy ludzi dosyć, a zawziąwszy się na tak wielką sprawę, która sama do rąk się podaje, nic nie robimy”, Sta­ nisław Domaradzki do Wawrzyńca Gembickiego, 19 III 1610 r., spod Smoleńska, BCz, 105, k. 75-78. 170 W. Sobieski, op. cit., s. 96-98. *7’ Samuel Targowski do Szymona Rudnickiego, 28 II 1610 r., spod Smoleńska, BCz, 1630, k. 973-974. 171 Ibidem. Samuel Targowski do Szymona Rudnickiego, spod Smoleńska, 6 III 1610 r., BCz, 1630, k. 947-948; S. Kobierzycki, op. cit., s. 213; Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, 12 II 161 o r., BPAN Kr, TRz, 5 6. 17’ Stanisław Domaradzki, podstoli lwowski, do Lwa Sapiehy, 19 III 161 o r., spod Smo­ leńska, BCz, 342, k. 731,732; Jan Zawadzki do Szymona Rudnickiego, 20 III 1610 r., b.m., BCz, 342, k. 732; BCz, 105, k. 80; Franciszek Simonetta do kardynała Scypio­ na Borghese, Wilno, 4IV 161 o r., BPAN Kr, TRz, 5 6, k. 47; Diariusz drogi, BR, 3 3, k. ^ z i-, Diariusz Budzify, s. 88-89; A. Prochaska, Wyprawa, s. 66 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 12 III 161 o r., spod Smoleńska); A. Hirschberg, Ma­ ryna, s. 178-179. 174 List Maryny w: K. Kognowicki, op. cit., t. 2, s. 234-237^. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 222. 175 Dziennik Sapiehy, s. 25 5-261; A. Hirschberg, Maryna,s. 198,199. 176 J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 224. 177 Zob. rozdział 3, s. 170. 178 S. Kobierzycki, op. cit., s. 200 n.; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 220-225; Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 3 20, 3 20V, WyprawaKJM, s. 5 48.
196 I ROZDZIAŁ 1 ч 179 Wyprawa KJM, s. $46-547. ,8° Diariusz Budzify, s. 95-97. 181 Samuel Targowski do Szymona Rudnickiego, BCz, 1630, к. 1067-1069 (spod Smoleńska, 5 IV 1610 r.); Punkta instrukcji p. posłów wojska naszego do JKM dane. JMP Zborowski poselstwo odprawowal, BR, 33, k. 131-131. 181 Ibidem. 185 Wyprawa KJM, s. 561-568; A. Hirschberg,Maryna, s. 189. 184 Ibidem; Respons od KJM pod Smoleńskiem Posłom Rycerstwa Polskiego i Litew­ skiego narodu pod Osipowem na ten czas będącego, dnia 12 IV 1610 r., BR, 33, k. 132-133. 185 Diariusz drogi, BR, 33, k. 325% 327; Wyprawa KJM, s. 556,581-584; S. Kobierzycki, op. cit., s. 2.18-izi; Diariusz Budzify, s. 140; A. Hirschberg, Maryna, s. 189-190. 186 S. Żółkiewski, Początek, s. 36. 187 S. Kobierzycki, op. cit., s. 219; Wyprawa KJM, s. 5 82. 188 S. M. Sołowiow, op. cit., s. 547-549. Zob. też: Pisanie oprestawlenii ipogrebienii kniazia Michaiła Wasilewicza Szujskogo, riekomogo Skopina, w: Russkoje istoriczeskoje powiestwowanie XVI-XVII wieków, Moskwa 1984, s. 90-98. 189 Innoje skazanije, w: Russkoje istoriczeskojepowiestwowanie, s. 73. '’° Samuel Targowski do Szymona Rudnickiego, spod Smoleńska, 5 IV 1610 r., BCz, 1630, k. 1067-1069. ”' Król do senatorów, spod Smoleńska, RaS, EP, 101; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 3 21 -3 24. Zob. też list Feliksa Kryskiego do Szymona Rudnickiego, 16 III 161 o r., spod Smoleńska, AAWO, AB, D50, k. 7. 191 Stanisław Domaradzki do Szymona Rudnickiego, z Białej, 3 V1610 r., AAWO, AB, D50, k. 29. Domaradzki podkreślał też, że już połowa twierdz siewierskich przysię­ gała królowi. ‘” Zygmunt III do Szymona Rudnickiego, 18 III 1610 r., spod Smoleńska, BCz, 105, k. 69-72; Wawrzyniec Gembicki do Szymona Rudnickiego, 19 IV 1610 r., spod Smoleńska, BCz, 1630, k. 1083; Jan Cedrowski do księcia Janusza Radziwiłła, To­ ruń, 25 IV 1610 r„ AGAD, AR, V, t. 43, nr 1866. 194 Instrukcja do Rycerstwa Inflanckiego urodzonym Krzysztofowi Wiesiołowskiemu, stolnikowi, Januszowi Skuminowi Tyszkiewiczowi, pisarzowi W. X. Litewskiego, posłom naszym pod Smoleńskiem, dnia 30 III 1610 r. dana, BR,^ 3, k. 130-13 iv. 195 A. Prochaska, Wyprawa, s. 67 (Lew Sapieha do żony, 8 IV161 o r., spod Smoleńska). Nowogród złożył jednak przysięgę Władysławowi 27 XII161 o r. 196 Zob. przypis 124. Jan Zawadzki do Szymona Rudnickiego, 20 III 1610 r., b.m., BCz, 342, k. 732. 197 Jan Zawadzki do Szymona Rudnickiego, ibidem. 198 S. Żółkiewski, Początek, s. 37-38. 199 BCz, 105, k. 304-308. Zob. też: Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Bor­ ghese, 16 IV 1610 r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 56, k. 59. 100 S. Żółkiewski, Początek, s. 3 8; zob. przypis 144 do niniejszego rozdziału. 101 BCz, 105, k. 299-304, 328; A. Hirschberg,Maryna, s. 184.
ROKOWANIA DYPLOMATYCZNE PODCZAS OBLĘŻENIA SMOLEŃSKA I 197 101 Ibidem. 10’ A. Hirschberg, Maryna, s. 200, 201; Dziennik Sapiehy, s. 2 5 8, 264; Instrukcja dla Walewskiego: BCz, 105, nr 34. 104 M. Marchocki, op. cit., s. 80. 105 O oblężeniu Białej: Samuel Targowski do Wawrzyńca Gembickiego, 12 V 1610 r., spod Smoleńska, В Cz, 1630, k. 1119-1120; Nowiny z Moskwy, maj 161 o r. (w ory­ ginale błędna data), BCz, 106, k. 43-44; M. Marchocki, op. cit., s. 79-80. Przebieg wydarzeń wojennych w tym czasie omawiają m.in.: S. Żółkiewski, Początek, s. 3 8 n.; J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 2, s. 226 n.; S. Kobierzycki, op. cit., s. 220-250; A. Hirsch­ berg, Maryna, s. 184-201; S. M. Sołowiow, op. cit., s. 546-561; K. Niedzielski, Pod Smoleńskiem i Moskwą lat temu trzysta. Kartka z dziejów 1609-1612, Warsza­ wa 1911, s. 58-59 i in. 106 S. Żółkiewski, Początek, s. 44. 107 Ibidem, s. 3 2, 3 3; kniaź Roman Różyński do króla, 1 о II161 o r., pod Moskwą, BR, 33, k. 121-122. loS Zygmunt III do kniazia Romana Różyńskiego, spod Smoleńska, 28 II 1610 r., BR, 33, k. 124V. 109 Andrzej Młocki do Zygmunta III, 6II161 o r., z Borowska, BR, 3 3, k. 1 zov. Młocki poniósł duże straty w walkach z Kozakami, którzy pozostali przy Dymitrze, zob.: Jan Zawadzki do Szymona Rudnickiego, BCz, 342, k. 732 (20 III 1610 r„ b.m.). 1,0 Zygmunt III do kniazia Romana Różyńskiego, 26 III 1610 r., spod Smoleńska, k. 127V-128. Zob. też list Jana Zawadzkiego, przypis 209. Kniaź Różyński zmarł 4 kwietnia w Osipowie. 11' BCz, 106, k. 44 (14 V 161 o r.); B^prawa KJM, s. 5 86. 1,1 Wyprawa KJM, s. 589-593; M. Marchocki, op. cit., s. 67-84; Dziennik Sapiehy, s. 253-255. 14 S. Żółkiewski, Początek, s. 40-41. 1,4 Zob. Diariusz spod Smoleńska, BK, 1539 (dodatki). tls S. Żółkiewski, Początek, s. 40; Diariusz drogi, BR, 33, k. 330-33 iv. Warto dodać, że z chwilą wyruszenia Żółkiewskiego podjęto energiczne działania w celu zdoby­ cia Smoleńska. Ściągnięto z Rygi nowe, potężne działa, okolicznych chłopów spę­ dzono do sypania wałów. Przybył też pod Smoleńsk specjalista od fortyfikacji, nie­ jaki inżynier Apelman. Ściągano też oddziały wojskowe wierne dotąd Dymitrowi, np. ponoć dwudziestotysięczne oddziały kozackie spod Staroduba i Polepowa, i od­ dział związanego uprzednio z Samozwańcem Mikołaja Charlińskiego (3 tys. „hultajstwa”, jak pisał Jakub Zadzik). Przybyły też niezwykle łupieżcze oddziały kozackie niejakiego Kalibaby (Kulibaki ?), w liczbie także około 3 tys. ludzi. Zob.: Jakub Za­ dzik do Szymona Rudnickiego, 19 VI 1610 r., spod Smoleńska, BCz, 342, k. 745­ -747; Jan Zawadzki doNN, b.m., 3 VII1610 r., ibidem, k. 75 3-754; Jakub Zadzik do Szymona Rudnickiego, 1 о VII161 o r. i 24 VII161 o r., spod Smoleńska, ibidem, k. 763-764, 767-768.0 wysłaniu listu do mieszkańców Moskwy przez Zygmun­ ta III zob. Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, BR, 3 3, k. 15 6-15 7.
ROZDZIAŁ 3 Nieudana próba realizacji planów hetmana Żółkiewskiego i rokowania z posłami moskiewskimi pod Smoleńskiem (czerwiec 161 o-czerwiec 1611) VI 1610 r. hetman ruszył spod Smoleńska. Udał się najpierw w kierunku Białej, pod którą miały być oddziały „Niemców nie­ przyjacielskich”, oblegające Aleksandra Gosiewskiego. W isto­ cie oblegająca Białą armia, na której czele stali kniaź Jakub Boratyński i Edward Horn, liczyła około z tys. piechoty i z tys. jazdy niemieckiej oraz kilkanaście tysięcy żołnierzy moskiewskich. Na wieść o zbliżaniu się hetmana odstąpiła ona od oblężenia i wycofała się. Nie zastawszy oddzia­ łów Szujskiego pod Białą, Żółkiewski skierował się na Carowe Zajmiszcze. Otrzymał bowiem wiadomość, że Dymitr Szujski jest z wojskiem w Możajsku i posłał przeciwko oddziałom polskim, znajdującym się pod Carowym Zajmiszczem, kilka tysięcy żołnierzy1. Owe oddziały, wierne królowi, były złożone z różnych grup, które opuściły Dymitra, częściowo też z niektórych oddziałów z eskorty poselstwa Stadnickiego1. Wojsko to, pod dowództwem Aleksandra Zborowskiego, musiało być mocno zdemoralizowane, skoro Hrydzicz pisał, że hetman ruszył w jego kierun­ ku, „aby ich posiłkował nie tak potęgą, którą i oni mieli, jako rządem i posłuszeństwem, w czym snadź u nich schodziło, i śpieszył się, nigdzie i jednego dnia nie odpoczywając”3. Z powodu słabych dróg, przepraw i błot hetman przybył do obozu Zborowskiego dopiero z z VI 1610 r. 8
2,00 I ROZDZIAŁ J Oddziały moskiewskie znajdowały się w odległości dwóch (według Hrydzicza)4 lub czterech (według Maskiewicza)5 mil, a więc w przybliżeniu odpowiednio 15 i 30 km. W okolicach Carowego Zajmiszcza „Moskwianie” zbudowali obóz warowny, ponieważ miasto było spalone. Ich liczebność wynosiła sześć (Hrydzicz)6 lub nawet osiem (Maskiewicz)7 tysięcy, dowódcami byli kniaź Fiodor Jelecki i wojewoda Grzegorz (Hrehor) Wałujew8. Rozpoczęło się oblężenie obozu. 24 czerwca doszło do głośnej bitwy pod Carowym Zajmiszczem, opisywanej m.in. przez samego Żółkiewskiego9 i przez Hrydzicza10. Nie przyniosła ona istotne­ go rozstrzygnięcia. Perspektywy zdobycia silnego obozu moskiewskiego były niewielkie. Hrydzicz pisał: „W ostrogu tym nieprzyjaciel ludźmi od JM Pana Hetmana pilno osadzon, ale bez dział z trudnością go dobywać może. Obawiamy się, by nie uchodził, bo ma las tuż okopu swego wielki i gęsty. W trwodze jest niemałej, jeno w prędkim posiłku z Możajska na­ dzieję pokłada. Ale nasi o tym posiłku ich wątpią, wiedząc, że impostor albo raczej nasi przy impostorze oko mają na Możajsk, skoro by z niego Dymitr Szujski ustąpił. Na to i Szujski oglądać się musi”11. Rachuby Hrydzicza okazały się fałszywe - Możajsk opuszczono. Oblężenie Carowego Zajmiszcza trwało jeszcze tydzień, w trakcie walk złapano dwóch Niemców - najemników, którzy dali znać o zbliżającej się z Możajska odsieczy. Hetman ruszył jej na spotkanie i odniósł wspa­ niałe zwycięstwo pod Kłuszynem. Najbardziej zaskoczeni obrotem wy­ darzeń byli obrońcy Carowego Zajmiszcza, którzy w ogóle nie zauważyli wyjścia i powrotu oddziałów polskich do obozu. Dopiero, gdy pokazano im co znaczniejszych jeńców, uwierzyli w triumf Żółkiewskiego i zgodzi­ li się na rokowania. Wałujew i Jelecki delegowali do rozm^v kilku, bliżej nieznanych, bojarów, Żółkiewski zaś - Iwana Michajlowicza Sałtykowa i swojego bratanka Adama, oboźnego koronnego11. Wynegocjowane wa­ runki kapitulacji były bardzo łagodne. Przede wszystkim oblężeni uzna­ wali za cara królewicza Władysława. Układ zawierał jednak zastrzeżenie, że gdy obejmie on władzę, „to tak jak dawni, rodowici hospodarowie, we wszystkim ma mieć rządy moskiewskiego państwa, a bojary rodowici moskiewscy i wszelkie urzędy zostaną po dawnemu, a do państwa mo­ skiewskiego po miastach na województwa nie będą posyłani ludzie poi-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 201 scy i litewscy, ani też miasta w starostwa oddawane im nie będą”. Układ gwarantował też całość majątków bojarskich, niewykupywanie przez nowego władcę zastawów i nienakładanie podatków - czwartnego i gro­ dowego. W rękach moskiewskich miały pozostać łupy z toczącej się woj­ ny. Układ zapewniał też ochronę osobistą ludności moskiewskiej i zwrot jeńców. Religia prawosławna miała zachować wszystkie swoje przywileje, a kościoły katolickie nie mogły być w Państwie Moskiewskim budowane. Kwestię wyznania królewicza pozostawiono otwartą, pomijając ją mil­ czeniem. Żółkiewski zobowiązał się też występować zbrojnie przeciwko Samozwańcowi. Najbardziej kontrowersyjny, jak się później okazało, był punkt dotyczący Smoleńska. Otóż Żółkiewski zobowiązywał się, że jeśli Smoleńsk podda się królewiczowi Władysławowi, to Zygmunt III od­ stąpi od oblężenia. To samo miało dotyczyć także innych grodów. Na koniec hetman obiecywał, że wszystkie pograniczne miasta po dawne­ mu należeć będą do Państwa Moskiewskiego13. Łagodne warunki układu miały w zamierzeniu zachęcić inne grody do przyjmowania zwierzchnic­ twa królewicza. Tekst umowy hetman kazał zresztą przepisać i rozesłać po różnych miastach moskiewskich. Wysłał go także do Moskwy (na czele delegacji stał smoleńszczanin Fiodor Szulin)14. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po kilku dniach poddały się królewiczowi: Możajsk, Pogorełoje Gorodiszeze, Dymitrow, Borysow, Zubcow, Rżew, Osipow i inne miasta15. Wojska, które skapitulowały pod Carowym Zajmiszczem, zostały wraz z dowództwem włączone do armii Żółkiewskiego. i z lipca hetman ruszył pod Możajsk i stanął na polu między Możajskiem a Borysowem, nad rzeką Brudzicą. Tutaj doszła go wiadomość o zdobyciu Borowska przez oddziały Jana Piotra Sapiehy. Wojska Samo­ zwańca, pod dowództwem starosty uświackiego, na wieść o pochodzie Żółkiewskiego ruszyły bowiem ze swoich leży nad rzeką Ugrą i kiero­ wały się do Moskwy. Wieść o zdobyciu Borowska musiała szczególnie mocno rozzłościć hetmana. Jak już wspomniano, po kapitulacji Caro­ wego Zajmiszcza Żółkiewski rozesłał tekst podpisanej tam umowy do innych grodów moskiewskich, aby zachęcić je do podobnego kroku. Mógł więc liczyć na to, że Borowsk dobrowolnie przyjmie zwierzchność królewicza Władysława. Kilka tygodni później hetman wyrzucał nawet
юг I ROZDZIAŁ J staroście uświackiemu, że jego żołnierz „Borowsk, który się im imieniem Króla JM szczycił, wysiekł szablą i ogniem z gruntu wywrócił” (według relacji Jana Hrydzicza)16. Przy zdobywaniu Borowska armia Samozwań­ ca wykazała niezwykłe okrucieństwo. Wieść o nim roznosiła się zresztą po kraju i obniżała akcje Dymitra, szczególnie w samej Moskwie. Warto zacytować fragment opisu zdobycia tej twierdzy, pióra Jana Hrydzicza: „Dnia 16 [VII161 o r.] przyszła dostateczna wiadomość, że JM Pan sta­ rosta uświacki z Panem Kałuskim [Dymitrem II] samym i z wojskiem swoim idą ku stolicy. Był w Borowsku, gdzie iż trafił na ludzie uporne, stojąc przez kilka dni i próbując wszelakich sposobów przywieść ich do poddania się nie mógł. Przymuszony wielką ochotą rycerstwa, dnia 15 juli, godzin dwie z południa (iście to w nocy z wielu przyczyn sprawo­ wać nie mogło), obstąpiwszy jazdą przypuścił z lekka pierwej do szturmu bez szkody, drugi raz lepiej do Monastyra. JM Pan starosta podał to, aby wojewoda wyszedł do JM. Zwłóczyli. A ten wojewoda, sam kniaź Michajło Wołkoński, ukazawszy się zawołał «pomiereć». Ochotnik usarz zsiadł z koni, poszli z nawałnością, chcieli się poddać (acz ten wojewoda trwał w uporze), ale już trudno było hamować, dobyto nie bez szkody i znacznej, jednak za włomieniem się naszym nie przyszli oblężeńcy do poprawy, wysieczono bez respektu osób i lat i płci, jako więc furia umie. Obroniony jednak cudotwórca sam Pachnący [św. Pafnucy (Parfeniusz), którego relikwie znajdowały się w Borowsku]. Wojewoda kniaź Wołkoń­ ski Michajło w cerkwi poległ, okryty trupami, mało pojmanych, bo nie żywiono. Cudem nie znać prawie dał Pan Bóg do rąk im to miejsce, bo bardzo nierówne, trudne, mur wkoło wysoki, z częstemi masztami, os­ tróg zasię wkoło z wieżami warownemi i przekop. Zno^u potem sztakiet i rów głęboki, a szturmownicy szli bez szczytów, bez dział, bez dziury, śród białego dnia z wielką jakąś ochotą”17. Okrucieństwo żołnierzy po­ twierdza też Jan Piotr Sapieha w swoich pamiętnikach. Warto dodać, że trzy dni po zdobyciu klasztor w Borowsku spalił się zupełnie"8. Jan Piotr Sapieha skierował się następnie na Moskwę. Jego stosunek do króla był nadzwyczaj niejasny. „[Starosta uświacki] pokłada w pisaniu swym do JMP Hetmana i do innych, że ma dobrą otuchę w stolicy, to już nie mo­ jej głupiej głowy wykład, co się ma rozumieć i komu jeśli Królowi JM
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | iOJ czy impostorowi ta otucha ma korzyść przynieść, ale to w ręku u Pana Boga” - wzdychał z nadzieją Hrydzicz19. Nastroje w obozie Żółkiewskiego były dobre. Liczono na szybkie rozpoczęcie rokowań z bojarami, uważano, że „Król JM za łaską Bożą bardzo bliski tego państwa”. Należało wprzód wyjaśnić sytuację oddzia­ łów polskich popierających Samozwańca. Mimo szkodliwych dla Żół­ kiewskiego incydentów, np. spalenia Borowska, sama obecność wojsk Samozwańca była dla Polaków korzystna. Stanowiły one bowiem istotne zagrożenie dla stolicy, przez co bojarzy byli skłonni do ustępstw wobec hetmana, z drugiej strony jednak istniała obawa, że starosta uświacki bę­ dzie samodzielnie próbował zdobyć Moskwę dla Dymitra. Z tą obawą wiąże się poselstwo, które hetman postanowił wysłać do starosty uświackiego. Delegatem Żółkiewskiego został Jan Hrydzicz. Wyruszył on z obozu 20 VII 1610 r. Tego dnia pisał do swojego patrona, Lwa Sapiehy: „Zaraz wsiadam na koń posłany od JM Pana Hetmana do JM Pana Sta­ rosty Uświackiego z tym napomnieniem i prośbą, aby się z impostorem ku stolicy nie kwapił, a raczej jej królowi niż impostorowi życzył, bo sto­ lica teraz jak panna na wydaniu i trzeba się bać, aby jej nie dostąpił kto naprzód zajedzie”10. O przebiegu poselstwa Hrydzicza wiemy niestety niewiele. Po jego przybyciu wojska popierające Samozwańca zebrały koło generalne, w którym nakłoniono Dymitra, aby rozpoczął rokowa­ nia z królem11. Na razie jednak niewiele z tego wynikało. Impostor twier­ dził, że fakt, iż Żółkiewski zajmuje także grody jemu podporządkowane, uniemożliwia rokowania. W związku z tym 22 lipca wojsko wysłało do hetmana posłów, prosząc, „aby na te zamki, które się Carowi Jego Mości poddały, i na te, które przez moc wzięte są, nie następował, wyraziwszy i to, że za tern samem Car Jego Mość zatrzymał się z poselstwem swem do Króla Jego Mości”“. Mimo tych rozmów Dymitr coraz bardziej zbliżał się do Moskwy. 26 VII 1610 r. Hrydzicz donosił, że znajduje się on już tylko dwie mile (12-16 km) od stolicy. W czasie poselstwa Hrydzicz był świadkiem starcia między oddziałami tatarskimi sprzymierzonymi z Szujskim a Polakami wspomagającymi Samozwańca. Pod Moskwę przybyła do małżonka Maryna, a także Iwan Zarudzki. Ten ostatni przeszedł zimą 1610 r. do obozu królewskiego, a teraz ponownie zaczął
204 I ROZDZIAŁ J -к popierać Dymitra. Warto dodać, że w owym liście z 26 lipca Hrydzicz donosił również o ranie, jaką odniósł Jan Piotr Sapieha, który został „postrzelon w gębę, z prawej strony, ale z łaski Bożej nieszkodliwie”23. Tymczasem zbliżał się przełom, jakim było obalenie cara Wasyla Szujskiego. Według pewnej relacji już 2,0 VII 1610 r. dostarczono Żół­ kiewskiemu listy od Dymitra i Iwana Szujskich, braci cara, oraz od waż­ nych bojarów. W pismach tych wyrażali oni chęć nakłonienia Wasyla do abdykacji i opowiadali się za kandydaturą królewicza Władysława na tron carski. 21 lipca Żółkiewski wysłał do Moskwy delegację bojarów przebywających przy jego wojsku. Bojarzy ci rozdali tam kilkaset listów skierowanych przeciwko Szujskiemu. Zawieźli też zapewne ów wspo­ mniany już list Zygmunta III do mieszkańców Moskwy24. 25 lipca dziesięciu smoleńszczan dostarczyło do obozu Żółkiew­ skiego pismo od zbliżającego się poselstwa brańszczan i smoleńszczan. Była to odpowiedź na przysłany przez hetmana tekst kapitulacji Ca­ rowego Zajmiszcza. Brańszczanie i smoleńszczanie ustosunkowali się także do przysłanej im treści umowy króla z bojarami spod Smoleńska. Autor biografii Żółkiewskiego twierdził, że posłowie ci przybyli bezpo­ średnio z Briańska i Smoleńska (lub Ziemi Smoleńskiej)25. Pogląd ten nie jest słuszny. Hetman rozesłał treść kapitulacji Carowego Zajmisz­ cza po różnych miastach, ale przede wszystkim posłał go po cichu do Moskwy. Wskazuje na to niezbicie korespondencja Hrydzicza26. Owi wysłannicy (w sumie 500-700 osób) byli bojarami i szlachtą tych ziem, przebywającymi u boku Szujskiego. Na ich czele stali: Michał Bestużew, Wasyl Bestużew, Michał Nejełow, Fiodor Czumaszew, Grzegorz Uwarow, Grzegorz Wereszczagin, Grzegorz Listów, Atanazj Biejakowski, Iwan Maksimów, Wasyl Jakowlew, Fiodor Anionow, Fiodor Parfieniew. Brańszczanie i smoleńszczanie w dostarczonym liście zgadzali się w zasa­ dzie na warunki analogiczne do umowy zawartej pod Smoleńskiem27. Po­ stulowali jednak, aby dodać do niej punkt mówiący wyraźnie o przejściu królewicza Władysława na prawosławie. Żółkiewski stwierdził wymija­ jąco (w liście z 26 lipca, wysłanym do będącego w drodze poselstwa), że w tej sprawie należy rozmawiać z patriarchą i duchowieństwem prawo­ sławnym. Apelował też o przysłanie oficjalnego poselstwa do rokowań
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 205 o tronie dla królewicza. Najważniejsze jest chyba to, że posłowie, którzy przybyli do obozu Żółkiewskiego 27 VII 1610 r., przynieśli wiadomość o konfliktach w Moskwie i rozkładzie obozu zwolenników Szujskiego. Po kilku dniach pobytu w obozie hetmana owi smoleńszczanie i brańszczanie zostali odesłani do Zygmunta III pod Smoleńsk18. Wkrótce zresztą - 27 VII 1610 r. - Szujski został obalony. Umie­ jętnie prowadzona przez Żółkiewskiego akcja propagandowa z pewnoś­ cią miała na to spory wpływ. Żółkiewski pisał (o sobie): „Przesyłał pan hetman siła listów, tajemnie do Moskwy, z uniwersałami do ohydzenia Szujskiego, ukazując jako w carstwie moskiewskim za panowania jego wszystko źle się dzieje, jako przezeń i dla niego krew chrześcijańska usta­ wicznie się rozlewa. To miotano po ulicach te uniwersały; przez listy zaś prywatne czynił do niektórych obietnic nadzieje. Zaczym dalej, da­ lej poruszały się zwłaszcza w onym świeżym strachu animusze ludzkie, obawiając się znowu oblężenia, które im było za szalbierza dokuczyło”19. 27 VII 161 o r. kilka tysięcy ludzi z potężnie zbudowanym bojarem Zacharem Lapunowem wtargnęło do komnat carskich. Zaczęli oni prosić Szujskiego o to, aby złożył koronę i nie był przyczyną dalszego przelewa­ nia „krwi chrześcijańskiej”. Najaktywniejszy z tłumu Lapunow zagroził nawet carowi śmiercią („Jak cię wezmę w ręce, to cię zgniotę”). W re­ zultacie Wasyl abdykował, został postrzyżony w mnichy i umieszczony w Czudowskim Monasterze’0. Władzę w Moskwie objęła rada bojarska, z kniaziem Fiodorem Mścisławskim na czele. Nowina o obaleniu cara dotarła do obozu polskiego 29 VII161 o r., lecz hetman nie bardzo w nią wierzył’1. Potwierdzenie przyszło nazajutrz i Żółkiewski natychmiast wysłał o tym informację Zygmuntowi III’1. Drugi list skierował do Moskwy. Pochwalił w nim bojarów za to, że zło­ żyli z tronu Szujskiego, i oświadczył, że postanowił ruszyć pod Moskwę, aby obronić ją przed Samozwańcem. Dodał, że czyni to w imieniu króla i - co ważniejsze - królewicza Władysława”. Równocześnie z wysłaniem tego listu Żółkiewski rozpoczął marsz na Moskwę’4. Odpowiedź otrzy­ mał w drodze, około 8 mil (ok. 50-60 km) od stolicy. Bojarzy oświad­ czali, że ratunku nie potrzebują, i prosili, aby hetman nie zbliżał się do Moskwy”. Decydujący wpływ na takie sformułowanie odpowiedzi na
zo6 I ROZDZIAŁ 3 , list Żółkiewskiego miał patriarcha Hermogenes, którego zatrważała per­ spektywa panowania w Moskwie katolickiego władcy’6. Wojsko konty­ nuowało jednak pochód. . Dzień i VII 161 o r. przyniósł nowe wydarzenia. Hrydzicz pisał: „Wczora po ranu, przed Kubińskim Janiem ta ponowa z stolice (przez czterech bojar moskiewskich - Iwana Dzimowa - Smolnianina, gołowę strzelecką i towarzyszów jego, którzy z stolice w sobotę przeszłą w wie­ czór sam wybiegli) przyszła, że sam Wasili Szujski w Czudowie [Czudowskim] Monastyrze [niedaleko Kremla] postrzygł się, a bracia jego kniazia Dymitra i kniazia Iwana w ich domiech w Kitajhorodzie za przystawami chowają i są od niektórych bojar w wielkim niebezpieczeństwie. Ci bojarowie, co wczora przyjechali, Dzimow z drugiemi, prosili JM Pana Hetmana, aby pisał do stolice strony tych osadzonych Szujskich, żeby ich nie potracono. Zaczem JM Pan Hetman wczora zaraz z Kubińska przez czterech i dwudziestu bojar Smolan do stolice dla dostatecznej wiadomości, co się tam dzieje wyprawionych, pisał do kniazia Mścisławskiego i do wszystkich bojar”57. Dzimow przyjechał do hetmana z osobistego polecenia Szujskiego, który za najlepszą metodę uratowania siebie i braci uznał wstawiennic­ two Żółkiewskiego58. Owa delegacja 24 bojarów z wojska, które przeszło na stronę polską pod Carowym Zajmiszczem, a na której czele stał Iwan Trehubow, wiozła nie tylko list od Żółkiewskiego. Miała także własne pismo, w którym zachęcała Moskwę do jak najszybszego uznania króle­ wicza Władysława za cara59. Pismo hetmana zawierało wyłącznie prośbę o godne potraktowanie Szujskiego i jego rodziny40. Żółkiewski, pisząc je, kierował się niewątpliwie względami humanitarnymi^ ale nie tylko. Szujscy mogli przecież być przydatni w dalszej rozgrywce politycznej. Fakt, że dobrowolnie zrzekli się stronu, mógł np. ułatwić królowi prze­ jęcie zamków wiernych dotąd Wasylowi. Gdyby Szujskich zabito, część prowincji mogłaby przejść do impostora. Postępowanie hetmana w tej sprawie wybitnie nie podobało się kanclerzowi litewskiemu. Pisał on do żony: „Szujskiego też bracia Dymitr i Iwan, którzy są za strażą w Mo­ skwie, wskazali do pana hetmana, prosząc, aby pisał za nimi do Moskwy, aby ich nie karano. I pisał za nimi pan hetman, aby ich nie karano, a wy-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 2.07 puszczono z więzienia, ale to mało potrzebnie uczynił, zgoła nie umieją z tą Moskwą postępować”41. W Moskwie w tym czasie spierało się kilka ugrupowań. Na cze­ le pierwszej frakcji stał patriarcha Hermogenes. Był on zwolennikiem przekazania tronu któremuś z bojarów moskiewskich - najchętniej Wasylowi Golicynowi, gdyby to było niemożliwe - Michałowi Roma­ nowowi lub nawet ponownie Szujskiemu. Stronnikiem Dymitra był Zachar Lapunow, który, jak pamiętamy, odegrał czołową rolę w obaleniu Szujskiego. Samozwaniec miał w Moskwie sporo zwolenników, raczej jednak wśród pospólstwa. Trzecia frakcja opowiadała się za królewiczem Władysławem, na jej czele stał przewodniczący dumy bojarskiej, kniaź Fiodor Mścisławski41. Odpowiedź na list Żółkiewskiego przyszła zgodnie z oczekiwania­ mi hetmana jeszcze z VIII161 o r.43 Bojarzy niejako przyjmowali do wia­ domości fakt, że Żółkiewski idzie, jak sam twierdził, ratować Moskwę od Samozwańca. Omawiali też szeroko przyczyny zdetronizowania Szuj­ skiego oraz oznajmiali, że stany moskiewskie pragną zebrać się w celu obrania nowego władcy. Była to wyraźna aluzja do królewicza Władysła­ wa. Apelowali następnie do hetmana, aby „pisał do Pana Piotra Sapiehy, do wszech litewskich i polskich ludzi, którzy teraz z worem są, aby oni krwie chrześcijańskiej nie przelewali i żeby wora poznali, do ciebie ode­ słali, a gdy do ciebie Sapieha z polskiemi i litewskiemi ludźmi przyjedzie i wora przywiedzie, nie będą pod Moskiewskie Hospodarstwo następo­ wać ani pustoszyć, ani krew chrześcijańską przelewać, a nam ty o tym oznajmisz, my naradzimy się ze wszystkiemi ludźmi Hospodarstwa Mo­ skiewskiego, będziem się z wami zsyłać i mówić, i stanowić o wszelakich dobrych rzeczach, które należą do pokoju chrześcijańskiego”44. Bojarzy powiedzieli więc wprost Żółkiewskiemu, że jeżeli chce rokowań z nimi, musi się najpierw zająć Samozwańcem i odciągnąć Polaków z jego obo­ zu. Panika przed zbliżającym się Dymitrem musiała być ogromna. Jesz­ cze tego samego dnia przybyła do hetmana druga delegacja, z polecenia, jak twierdziła, patriarchy Hermogenesa (!), która przyniosła list wzywa­ jący Żółkiewskiego do jak najszybszego podchodzenia pod Moskwę45. Wszystko wskazuje na to, że delegacje moskiewskie zapraszały wprost
ZO8 I ROZDZIAŁ 3 królewicza Władysława na tron, choć na razie jeszcze po cichu i nieoficjal­ nie46. Dla hetmana stawało się coraz bardziej oczywiste, że strach przed impostorem stwarza znakomitą koniunkturę dla koncepcji osadzenia królewicza na stolcu carskim. Hrydzicz pisał: „Niektórzy jednak bojaro­ wie, fakcja Szujskiego, jak przed tym (nim Szujski posoch położył) po­ dali to, tak i teraz snadź przy tym stoją, żeby się nie skwapili z pokłonem albo poddaniem się KJM ażby pierwej obaczyli co za rozprawa będzie tego tu wojska KJM z impostorem i wojskiem jego”47. Tymczasem Sa­ mozwaniec stał już pod Moskwą. Jeszcze 26 lipca był w odległości około 2 mil (12-16 km) od miasta, po obaleniu Szujskiego przybliżył się jeszcze bardziej. Doszło nawet do kontaktów wysłanników Dymitra z bojarami. Jan Piotr Sapieha pisał pod datą 27 lipca: „Posłał Car list swój do stolice, do wszystkich bojar i miru, wyraziwszy w nim, żeby się sami ulitowali nad takiem rozlaniem krwie i ażeby poddali się Carowi Jego Mości. Ku wieczorowi Car i Jego Mość Hetman (Jan Piotr Sapieha) podjeżdżał pod stolicę, gdzie wyszli z zamku dwaj dumni bojarowie: Wasyl Fiedorowicz Masalski i [Iwan Nikitycz?] Sałtykow, którzy sami powiedzieli, że Szuj­ skiemu już posoch odebrano i że bojarowie, mir wszytek i służywi ludzie włożyli to na nich, aby oni obmyślawali o dobrem onych i państwa tego. Kiedy naszy podjeżdżali aż do samej bramy, Moskwa z nimi obchodziła się łaskawie, strzelać nie kazali, z naszymi się witali i na wieczór do siebie prosili, obiecując nazajutrz do traktatów z naszymi przystępować”48. Bo­ jarzy jednak do rokowań z Samozwańcem przystępować nie chcieli ani nazajutrz, ani dwa dni później. Natomiast 2 sierpnia wysłannik wojska Dymitra, niejaki Łazowski, otrzymał obraźliwą odpowiedź, w której ra­ dzono Dymitrowi i jego wojskom, aby przestali „worować” i powrócili na Litwę49. Frakcja zwolenników Dymitra w Moskwie była słaba, a owe próby rozmów podjęto zapewne, aby nieco wygrać na czasie, i zrezygno­ wano z nich zupełnie, gdy przyszła wiadomość o nadciąganiu pod Mo­ skwę hetmana. Żółkiewski uważał z jednej strony obecność Dymitra za wygodną, czyniła bowiem Moskwę bardziej elastyczną w rokowaniach, z drugiej strony hetman wiedział, że trzeba będzie w końcu jakoś zlikwi­ dować problem Samozwańca i jego oddziałów. Myślał nawet o możli­ wości rozprawy zbrojnej. Hrydzicz pisał: „Rozprawa szablą z nimi (na
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 109 co się JM Pan Hetman zanosi) nie bardzo bezpieczna”50. Stwierdzenie to (jak i późniejsza demonstracja zbrojna hetmana przeciwko wojskom Samozwańca) może osłabić nieco pogląd A. Hirschberga, jakoby cały czas utrzymywało się tajne porozumienie między starostą uświackim a Żółkiewskim i królem. Fakt, że trwała stała wymiana listów między hetmanem a starostą uświackim, wcale nie świadczy o takim porozu­ mieniu. Jan Piotr Sapieha w momencie, gdy postanowił powrócić do Samozwańca, działał zapewne zgodnie z sugestiami Zygmunta III. Jego późniejsze posunięcia mogłyby natomiast świadczyć o daleko posuniętej samodzielności. Należy jednak pamiętać, że starosta uświacki był w pe­ wien sposób zakładnikiem swoich żołnierzy, którzy nadal wiązali duże nadzieje ze sprawą Samozwańca. Jeżeli więc nawet pozostawał on, jak sądzi A. Hirschberg (opierając się być może na listach Żółkiewskiego do Lwa Sapiehy), w jakimś tajnym porozumieniu z królem i hetmanem, to i tak nie miał swobody działania. Stanisław Żółkiewski pisał: „Impostor, ten nam jeszcze miesza rzeczy i nasi, którzy przy nim beli. Jego Mość Pan Sapieha rad by ich na dobrą drogę naprowadził. Ale z takiemi ludźmi, jacy są, trudna sprawa”51. Hrydzicz, który - jak już wspomniano - posłował do obozu Dy­ mitra, był doskonale zorientowany, jaka sytuacja w nim panuje. Aby wzmocnić zapał wśród żołnierzy, Samozwaniec - zdaniem Hrydzicza inscenizował co rusz przybywanie rzekomych posłów z Moskwy, wzy­ wających go do objęcia tronu51. Dalej jednak pan Jan pisał: „Acz wiele naszych widzę w tamtym wojsku takowych jest, co ich oszukiwać nie trzeba, sami z czystej złości tego szalbierstwa szalbierzowi pomagają”. Zaraz po tym dodawał: „Siła zasię tam jest tych, co by bardzo radzi tego szalbierstwa odbiegli, a zasług swoich upewnieniem od KJM kontentowali się gwoli czemu i szalbierza tego do kompositiej z Królem JM nama­ wiają i przywiedli go już do tego, że chce posłać posły swe otrzymawszy na nie glejt u KJM przez gońca, ale leniwie jako sobie w tym postępują”53. 3 VIII 1610 r. przybyli w końcu pod Możajsk posłowie wojska Samozwańca w osobach pana Bychowca, porucznika starosty uświackiego, i jego trzech towarzyszy. Najpierw oświadczyli oni ogólnikowo, że „chociaż przy tym panu są, robotę jednak swoję na dobre panu włas-
гю I ROZDZIAŁ J. nemu i ojczyźnie więcej niż tamtemu odprawują, a zatym proszą, aby na ich zasługi był wzgląd KJM łaskawy”54. Była to zawoalowana suge­ stia, że w wypadku przejścia na stronę królewską spodziewali się oni zapłaty za czas służby u Dymitra. Następnie wystąpili z prośbami, aby hetman zezwolił im na wysłanie poselstwa do króla, a także do Pskowa, Nowogrodu Wielkiego, Wielkich Łuk. Oświadczyli też w imieniu im­ postora, że chce on spotkać się z hetmanem i wręczyć mu upominki55. Przekazali też list od Jana Piotra Sapiehy. Zgłosili także skargę na wojska królewskie, które najechały i splądrowały zajęte przez Samozwańca mia­ sta - Krzemieńsk i Medynię. Żółkiewski w odpowiedzi wezwał wojska polskie u boku impostora do odrzucenia obłudy i do szczerego poparcia króla. Na przepuszczenie poselstwa do Zygmunta zgadzał się i obiecywał udzielić mu pomocy. Skargi na postępowanie Kozaków uznał za błahe, jako że zrabowali oni w Medyni jedynie kilkadziesiąt worków suchego chleba. Co się zaś tyczy posłańców do innych miast, hetman oświadczył, że nie może ich przepuścić bez zgody króla56. Z Dymitrem spotkać się nie chciał, gdyż, jak twierdził, nie miał instrukcji w tej sprawie od króla. Wyraził natomiast chęć rokowań ze starostą uświackim. Żółkiewski zgo­ dził się też na pilnowanie swoich żołnierzy, aby nie dochodziło do zbroj­ nych incydentów z wojskami popierającymi impostora57. List Jana Piotra Sapiehy wręczony hetmanowi zawierał w zasadzie jedynie oświadczenie lojalności wobec króla i ogólne uprzejmości58. Żółkiewski w odpowiedzi pisał m.in.: „JM Panowie towarzysze WM od wszystkiego rycerstwa po­ słani oddali mi list i ustnie przełożyli to, co mieli w poruczeniu, dobry tryb mym zdaniem zaczęliście przedsięwziąć”. I dalej: „Może nie masz przyczyn co byśmy się mieli z sobą waśnić albo ranić, i^owszem zgodą a spolnym consensem do wszystkiego dobrego, czego sobie życzem, przyść możem [...]”S9. Tak więc ton był na pozór pojednawczy, a stosun­ ki między dwoma obozami (także na pozór) poprawne. Po rozpoczęciu rokowań z Moskwą problem ten zaczął jednak ciążyć hetmanowi coraz mocniej. Bojarzy domagali się bowiem „zniesienia” Samozwańca. W li­ ście z 5 VIII1610 r. Hrydzicz sugerował nawet swojemu chlebodawcy Lwu Sapieże, że powinien on przybyć do obozu. Jako jeden z powodów wymieniał możliwość wywarcia wpływu na starostę uświackiego, który
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | Ш był przecież krewniakiem kanclerza wielkiego litewskiego. Za tą sugestią stał zapewne sam Żółkiewski60. Warto jeszcze dodać, że 5 sierpnia dotarł do posłów wojska Dymitrowego list starosty uświackiego zawierający nowe propozycje Samozwańca. Otóż w zamian za uznanie go za cara oddawał on Polsce Siewierszczyznę (zapewne z Czernichowszczyzną)6'. Zostawmy jednak na boku problem impostora i jego wojsk i wróć­ my do rokowań z Moskwą. „We wtorek przeszły [3 sierpnia] o południu stanęliśmy w stolicy” - donosił z triumfem Hrydzicz w liście do Lwa Sapiehy z 5 VIII 1610 r. Straż moskiewska, ujrzawszy przednie oddzia­ ły wojsk polskich, zaczęła na nie nacierać, sądząc, że to ludzie Dymitra. Szybko jednak nieporozumienie wyjaśniono i wrogość zastąpiło wylew­ ne powitanie: „Z radością witali, obłapiali ich [żołnierzy] powiadając, że was mile czekamy. Bo hetman wasz idzieć nam na pomoc przeciw wora”61. W trakcie zakładania obozu przybył z Moskwy posłaniec od kniazia Mścisławskiego, syn bojarski Fiodor Czeluskin. Oświadczył on, że Mścisławski chciałby się spotkać z hetmanem, ale uniemożliwia mu to atak ludzi Samozwańca na „słobódkę nowo założoną”. Prosił też, aby hetman pohamował starostę uświackiego w atakach na Moskwę, „jako by mieli spokojny czas do mowy o dobrych dzielech”. Apelował także o bezpośrednią pomoc w walce z Samozwańcem. Kniaź Mścisławski da­ wał więc wyraźnie do zrozumienia, że warunkiem podjęcia rokowań jest udzielenie przez Polaków pomocy w walce z Samozwańcem. Hetman odparł dyplomatycznie, że bardzo pragnie prowadzić rokowania z bo­ jarami i gdy ugoda zostanie zawarta, będzie bronił Moskwy zarówno od Samozwańca, jak i od każdego innego najeźdźcy. Żółkiewski obiecał także, że nakłoni starostę uświackiego, aby zaprzestał szturmowania Mo­ skwy6’. Natychmiast zresztą wysłał do Sapiehy „bojarzyna” z żądaniem, aby „zaniechał tego podjeżdżania pod Moskwę, palenia etc.”64 4 sierpnia odbyła się w Moskwie narada bojarska, po której wysła­ no do hetmana list podpisany przez kniazia Mścisławskiego i bojarów. Nie znamy jego treści, jednak musiała ona niezbyt odpowiadać Żółkiew­ skiemu, który słownie odpowiedział posłańcom: „Końca rzeczom nie będzie, kiedy się jeno listami i okolicznościami do rzeczy nie należącymi bawić będziem”; i dalej: „Lepiej zesłać się albo zjechać się samym i mó-
2.12. I ROZDZIAŁ J. wić o dzielech”65. Jak więc widzimy, stanowisko Żółkiewskiego było twarde - rokowania bez żadnych warunków wstępnych. Wkrótce po otrzymaniu tej odpowiedzi bojarzy przydali kolejne­ go wysłannika - syna bojarskiego Bohdana Hlebowa, którego Hrydzicz określa jako „człowieka roztropnego”. Oświadczył on, że bojarzy propo­ nują, aby hetman sam spotkał się z nimi lub wysłał swojego delegata. Su­ gerował też, żeby o czasie i miejscu spotkania zadecydował Żółkiewski. Hetman zapronował więc spotkanie trzy godziny po wschodzie słońca na drodze wieckiej, naprzeciwko monasteru Nowodziewiczego. Na swo­ ich wysłanników wyznaczył: Iwana Michajłowicza Sałtykowa, kniazia Andrzeja Chworostynina, Grzegorza Wałujewa, a więc bojarów znajdu­ jących się u jego boku, a także: Stanisława Domaradzkiego, podstolego lwowskiego, i Aleksandra Bałabana, swojego krewnego66. Dwaj ostatni byli Polakami wyznania prawosławnego, co zrobiło na mieszkańcach Moskwy znakomite wrażenie67. Następnie Hlebow wygłosił długą orację, w której rozwodził się nad złym stanem państwa i nad koniecznością ustanowienia władcy, który zapewniłby Moskwie spokój i pomyślność, „by teraz w upadku dobre było”. Po odjechaniu Hlebowa, już po zacho­ dzie słońca, kniaź Mścisławski przysłał hetmanowi wielką misę wiśni i kilkanaście melonów68. Melony, jak pisał Żółkiewski do króla, były „bardzo wielkie i bardzo dobre”. Hetman ubolewał jednak, że „słabość zdrowia nie pozwala [...] ich zażywać”69. 5 VIII 161 o r. odbyło się pierwsze bezpośrednie spotkanie dele­ gatów polskich i moskiewskich. Stronę moskiewską reprezentowali: kniaź Iwan Trojekurow, diak Andrzej Iwanow, Fiodor Kołyczew i znany już Polakom Bohdan Hlebow. Po wstępnych przemowach podstolego lwowskiego i Bałabana posłowie moskiewscy oświadczyli, „iż niczego inszego nie dostaje bojarom i wszystkiej ziemi, telko żeśmy jako najprę­ dzej Królewicza Jego Mości Władysława, z łaski Bożej a łaski Króla Jego Mości mieli, żadnych kondycjej nie kładąc prócz żeby ich wiary quid summum Władysław beł”70. Sprawa religii królewicza była trudna i wy­ słannicy polscy uznali, że wymaga ona konsultacji z hetmanem. Ustalo­ no, że będą na ten temat dyskutować nazajutrz Żółkiewski z kniaziem Mścisławskim. W pewnym oddaleniu od miejsca rokowań (na polu)
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | UJ znajdowało się kilkuset jeźdźców głównie spośród bojarów. Mówili oni ponoć, „że się nam złote lata wiernut, kiedy będziem mieli Królewicza Władysława panem”71. 6 sierpnia doszło do bezpośredniego spotkania hetmana i bojarów moskiewskich w osobach kniazia Fiodora Mścisławskiego, kniazia Wa­ syla Golicyna, Fiodora Szeremietiewa, diaka Wasyla Telepniewa, diaka Tomiły Ługowskiego, kniazia Daniela Mezeckiego. Bojarzy złożyli ofi­ cjalną prośbę do króla o zezwolenie na objęcie tronu przez królewicza Władysława. Wysunęli przy tym wiele warunków. Powtórzyli miano­ wicie wszystkie kondycje sformułowane i przyjęte przez Zygmunta III w czasie rokowań pod Smoleńskiem, dodali jednak do nich liczne nowe punkty. Część z nich wzbudziła sporą irytację u hetmana. Bojarzy doma­ gali się m.in., aby królewicz przeszedł na prawosławie, ożenił się z pra­ wosławną panną, a przejście na katolicyzm w Państwie Moskiewskim karał śmiercią. Żądali też, by królewiczowi towarzyszyło w Moskwie co najwyżej 300 Polaków. Wysuwali także warunek zwrotu zajętych przez króla zamków i zaprzestania oblężenia Smoleńska71. Sprawa wiary króle­ wicza wydawała się tu najtrudniejsza. Być może tak bezkompromisowe postulaty w tej dziedzinie bojarzy wysunęli pod wpływem patriarchy Hermogenesa, który ze łzami w oczach ostrzegał ich przed niebezpie­ czeństwem dla prawosławia ze strony katolickiego władcy Polski73. Żół­ kiewski zdawał sobie sprawę, że Zygmunt III nie zgodzi się na konwersję swojego syna. Wypowiadał się więc na ten temat dość pokrętnie. Gdy delegaci moskiewscy wprost oświadczyli, że liczą na to, iż królewicz jeszcze w Smoleńsku przyjmie chrzest w obrządku prawosławnym z rąk tamtejszego metropolity, doszły bowiem do nich pogłoski, że Włady­ sław w ogóle nie chce zmienić wyznania, Żółkiewski odparł: „[...] żem nie mówił anim mógł mówić tego, gdyż nie w mojej ani czyjej mocy jest, jeno w Bożej, to być albo nie być Królewiczowi JM waszej wiary. Bo jako to niewątpliwa, że swoją chrześcijańską, katolicką wiarę trzymać będzie, w której się urodził, ochrzcił i wychował. Tak też i to rzecz podobna, że gdy będzie Hospodarem waszem, a przyzwyczai się nabożeństwu wasze­ mu i wasze ktemu czołobicie przystąpi, może Pan Bóg sprawić serce jego, iż przyjmie wiarę waszę”74.
2-14 I ROZDZIAŁ J. i z sierpnia miało dojść do kolejnej tury rokowań, które były umó­ wione na godzinę trzecią w odległości jednej wiorsty od Moskwy. Strony wyruszyły już na wyznaczone miejsce, gdy Samozwaniec oddziałami Ko­ zaków dońskich i Tatarów oraz tysiącem kopijników natarł na Niemiec­ ką Słobodę i spalił ją. Bojarzy udali się więc tam na odsiecz ze swoimi oddziałami. Posłali też prośbę do Iwana Michajłowicza Sałtykowa, znaj­ dującego się przy wojskach polskich, aby wyruszył do nich na pomoc. Sałtykow (za zgodą Żółkiewskiego) rzeczywiście wyruszył i „odratował ich szable nie dobywając, bo skoro ustąpił z swym pułkiem, Moskwicin z stolice przedostał się do impostora i dał sprawę, że hetman kró­ lewski pomirył się ze stolicą, przyjął chrzestne całowanie na królewicza i idzie przeciwko tobie ze wszystkim wojskiem królewskim. Sołtykow z moskiewskim, pierwszym pułkiem już przyszedł, a niemieckie pułki i usarskie zaraz za nim z hetmanem następują. Interim postrzegli impostorowcy Sołtykowa i Wałujewa. Uwierzyli i strony p. hetmana, i tył podawszy jęli wielkim gwałtem do obozu swego wszyscy uciekać przez rzekę Moskwę wpław brodu nie szukając”75. Incydent ten bardzo podniósł akcje królewicza Władysława w Mo­ skwie. Rokowania kontynuowano 13 VIII 161 o r. już od wczesnych go­ dzin rannych, w umówionym na dzień poprzedni miejscu, o wiorstę od stolicy. Prowadzono je w namiocie rozbitym przez Moskwę. Ze strony moskiewskiej brali w nich udział: kniaź Fiodor Mścisławski, kniaź Wasyl Golicyn, Fiodor Szeremietiew, kniaź Daniel Mezecki, w otoczeniu licz­ nego grona szlachty i kupców. Ponieważ Żółkiewski nie chciał dyskuto­ wać na temat wyznania królewicza Władysława, bojarzy zaproponowali, że wyślą swoich posłów z zadaniem wyjaśnienia tego problemu u króla, pod Smoleńskiem. Co najważniejsze, uznali jednak, że nie przeszkadza to w uznaniu przez nich królewicza za pana i w zaprzysiężeniu ugody zbliżonej do zawartej pod Smoleńskiem. Pragnęli dodać do niej jedynie postulaty, „aby wor był zniesiony”, a Maryna przestała uważać go za męża i używać tytułu carskiego. Bojarzy żądali też, aby Polacy zezwolili przedsta­ wicielom innych grodów przybyć do Moskwy w celu dokonania wyboru królewicza76. Strona polska przystała na takie warunki i 14 VIII161 o r. mia­ ło się odbyć uroczyste zaprzysiężenie ugody, jednak do tego nie doszło,
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | ZI 5 bo pojawiły się nowe problemy. Bojarzy domagali się przede wszystkim zwrotu zamków moskiewskich okupowanych przez wojska królewskie i Samozwańca. Nalegali też, by Polacy dopomogli w wypędzeniu Dymi­ tra. Sprawą sporną był nadal problem chrztu królewicza77. Następna tura rokowań odbyła się w polu 18 VIII 161 o r. Według anonimowej relacji ze strony moskiewskiej brali w niej udział: kniaź Fiodor Mścisławski, kniaź Wasyl Golicyn, Fiodor Szeremietiew, kniaź Daniel Mezecki, diak Wasyl Telepniew, diak Tomiło Ługowski, w oto­ czeniu przedstawicieli innych stanów. Ze strony polskiej wiemy tylko, że obecny był sam hetman. Przedmiotem sporu była nadal sprawa wyzna­ nia królewicza. Jedynym ustępstwem, na które poszedł w tym punkcie hetman, było ponowne wyrażenie zgody na wysłanie poselstwa bojarów do Zygmunta III78. Kolejnym punktem spornym w rokowaniach stała się kwestia zwrotu zamków opanowanych przez Polaków, czego usilnie domagali się bojarzy. Jeszcze 18 sierpnia ponownie przybyli do Żółkiewskiego kniaź Daniel Mezecki i diak Tomiło Ługowski. Oświadczyli oni, że bez zagwa­ rantowania pozostawienia wszystkich zamków przy Państwie Moskiew­ skim nie może dojść do zawarcia traktatu. Do hetmana dochodziły też wieści, że wielu bojarów obawia się utraty swoich dóbr na Smoleńszczyźnie, Siewierszczyźnie i Czernichowszczyźnie, gdyby prowincje te zostały przyłączone do Rzeczypospolitej. Nastroje niezadowolenia z tego powo­ du wykorzystywał patriarcha Hermogenes do lansowania rodzimej kan­ dydatury na tron moskiewski, najchętniej - Wasyla Golicyna. Żółkiewski postanowił więc iść na kompromis i sformułował swoją propozycję punktu umowy na ten temat. Nie brzmiała ona do końca kategorycznie i dawała szansę na późniejsze renegocjacje. Nie znamy niestety jej treści. Oburzenie w Moskwie, a zwłaszcza nacisk 500-osobowej delegacji szlachty moskiew­ skiej (która przybyła do hetmana 20 VIII 1610 r.), nakłoniły go do jesz­ cze dalej idącego kompromisu79. Sformułował więc nowy zapis artykułu: „Pro horody na kniaziu Mścisławskiemu należące, tak te, na których cierpieć Polskie i Litewskie ludzie, jako i te, co dziś za worem, chociaż JMP Hetman od Hospodara KJM poruczenia o tym nie ma, jednak przyhoworym z PP. bojary, szto Najjaśniejszemu Hospodarowi Królo-
2.1 6 I ROZDZIAŁ J- wi JM i synu JKM Najjaśniejszemu Hospodarowi Władysławowi Zyg­ muntowiczowi, królewiczowi, pieczołować się o tom, jakoby się horody [ze wszystkim jako beł do mniejszej smuty - dopisek bojarów] kniaziowi Mścisławskiemu Hospodarstwu oczyścić”. Dalej była mowa o zwrocie Rzeczypospolitej kosztów wyprawy ze skarbca moskiewskiego80. Boja­ rzy początkowo zaakceptowali ten zapis i w ich imieniu podpisał się pod nim kniaź Wasyl Czerkaski. Uzgodniono też ponownie, że niektóre nie­ rozstrzygnięte problemy (przede wszystkim zapewne kwestię wyznania królewicza) załatwi się w bezpośrednich rokowaniach z królem. Później jednak, pod wpływem patriarchy, bojarzy wycofali się z tych ustaleń (zz sierpnia). Przysłani do hetmana Wasyl Telepniew i Wasyl Golicyn zaczęli znowu żądać bardziej kategorycznych sformułowań w traktacie. Początkowo hetman się opierał i zj VII 1610 r. przysłał bojarom zapis na temat zamków, identyczny z poprzednim. Później jednak poszedł i w tej sprawie na ustępstwo81. Ugodę ostatecznie podpisano i zaprzysię­ żone Z7 VIII 1610 r.81 A oto najważniejsze punkty porozumienia: bo­ jarzy, duchowieństwo i wszystkie stany Państwa Moskiewskiego miały, za pośrednictwem specjalnego poselstwa, prosić królewicza Władysła­ wa o objęcie tronu carskiego. Władysław miał się koronować w cerkwi według obrządku prawosławnego. Wiara prawosławna miała zachować wszystkie swoje przywileje. W całości powinny pozostać majątki cer­ kwi, klasztorów, urzędów duchownych. Ustanowienie jednego kościoła rzymskokatolickiego dla Polaków i Litwinów z otoczenia nowego cara miało być przedmiotem osobnych rokowań. Zabronione było prowa­ dzenie akcji misyjnych przez katolików. Żydom zabroniono wstępu do Państwa Moskiewskiego. Miejscowe obyczaje i podziały^tanowe miały być niezmienione. Gwarantowano pozostanie wszystkich dotychczaso­ wych urzędników i niezastępowanie ich Polakami i Litwinami. Dobra i domy ludzi różnych stanów miały pozostać nienaruszone. Nowemu carowi nie wolno było nakładać innych podatków niż dotychczas istnie­ jące. Władysławowi nie wolno też było stosować „prawa kaduka” w przy­ padku, gdy istnieli dalsi krewni zmarłego. Tradycyjny miał też pozostać system sądowy, przy czym bojarom gwarantowano zasadę „neminem captivabimus”.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | цу Ponadto ustanawiano wieczysty sojusz między Rzecząpospolitą a Moskwą. W sprawach dotyczących pogranicza oba państwa powinny konsultować się ze sobą. W grodach pogranicznych Moskwy pewne urzę­ dy mieli obejmować Polacy, aż do pełnego uspokojenia całego kraju. Król polski mógł czynić zaciągi wśród moskiewskich Kozaków, ale dopiero po uzgodnieniu z carem. Na końcu traktat regulował sprawy aktualne. Usta­ nawiano wymianę jeńców, bez żadnego wykupu. Mieszkańcy Państwa Moskiewskiego nie mogli być wywożeni do Rzeczypospolitej. Moskwa miała też zwrócić królowi polskiemu nakłady na wojnę, po uprzed­ nich rokowaniach. Najwięcej kontrowersji wzbudził później punkt dotyczący zamków moskiewskich zajętych przez Polaków: „O zam­ ki Moskiewskiemu Hospodarstwu należące, tak te, na których polskie i litewskie ludzie, jako te, które teraz za worem, ja hetman rozmówił się z pany bojary, że najjaśniejszemu Władysławowi Zygmuntowicowi, królewicowi, te zamki ze wszystkim, jako były do teraźniejszego czasu, do Moskiewskiego Hospodarstwa oczyścić”. Mimo pewnych niejas­ ności w sformułowaniach oznaczał on jednak powrót do Państwa Mo­ skiewskiego wszystkich zajętych przez króla i Dymitra zamków. Dalej poświęcono sporo miejsca Dymitrowi83: „A o wora, który się nazywa carewiczem Dmitrem Iwanowicem, mnie hetmanowi za jedno z bojary radzić i staranie mieć jakoby tego wora dostać albo ubić”84. Po dokona­ niu tego hetman miał odejść pod Możajsk i czekać na powrót wielkich posłów spod Smoleńska. Gdyby się jednak nie udało zabić Samozwań­ ca, Żółkiewski miał z nim walczyć, a wojska polskie Jana Piotra Sapiehy odwieść od popierania Dymitra. Gdyby zaś Samozwaniec odszedł spod Moskwy, hetman zobowiązał się działać tak, aby „krwie chrześcijańskiej więcej nie rozlewać”85. Maryna Mniszchówna miała być odprowadzona do Polski i nie powinna być tytułowana carową. Hetman miał prosić kró­ la o zaprzestanie szturmów Smoleńska, do którego też zapewne odnosił się punkt o opuszczeniu zamków, choć nie było to jasno stwierdzone. Ustalono też, że niezałatwione sprawy będą rozpatrywane w czasie roz­ mów wielkiego poselstwa bojarów, które powinno jak najszybciej udać się pod Smoleńsk86.
n8 I ROZDZIAŁ у Podpisana przez Żółkiewskiego umowa wykraczała zasadniczo w dwóch punktach poza porozumienie spod Smoleńska. Po pierwsze, hetman obiecywał Moskwie zwrot wszystkich zamków okupowanych przez Polaków. Po drugie, Żółkiewski deklarował się zlikwidować pro­ blem Samozwańca. Sprawę chrztu królewicza w obrządku prawosław­ nym odsyłano na rokowania z królem. Najbardziej przykry był dla Po­ laków artykuł o zwrocie zamków. Zdaje się, że w otoczeniu hetmana nie traktowano go do końca poważnie. Hrydzicz, komentując punkt runowy o kontynuowaniu rokowań pod Smoleńskiem, pisał: „A ku temu doło­ żyło się, iż o wszystko to, o co z dawna szło między hospodarstwy, tam­ że dohowor i dokończenie uczynić się ma. Czym znaczniej otworzyła się droga do wzięcia i odzyskania u nich nazad swego, co byli niespra­ wiedliwie posiedli”87. Hrydzicz uważał, że punkt ten jest furtką także do przyszłych rokowań w sprawach terytorialnych. Sam Żółkiewski nie traktował punktu dotyczącego zamków zbyt kategorycznie. W swoim pamiętniku pisał on: „A na sejmie, którego się prędko spodziewaliśmy, miała być umowa z posły moskiewskiemi o dawnych kontrowersjach między Koroną i Wielkim Księstwem Litewskim a Państwem Moskiew­ skim zachodzących, to jest: o Smoleńsku i Siewierskiej Ziemi”88. Przysięga, którą złożyli bojarzy i inne stany moskiewskie, wymie­ niała jako hospodara jedynie osobę królewicza Władysława89. Była to kolejna, ważna różnica w stosunku do ugody spod Smoleńska. Jak wia­ domo, tam bojarzy przysięgali także królowi, co czyniło go niejako tym­ czasowym władcą Moskwy. W przysiędze moskiewskiej Zygmunt jest wprawdzie wymieniany, ale już nie jako hospodar. Ceremonia zaprzysiężenia umowy była bardzo uroczysta. Odbyła się na polach pod Moskwą. „Ceremonie takie były - pisał korespondent - że panów moskiewskich namioty w polu rozbito, tamże czekali JMP Het­ mana, wielką radością, pisma sobie oddawszy, kazali dwiema popom z krzyżem wystąpić, powiedzieli, że z błogosławieństwem patriarchy i z pozwoleniem jego przyszli przysięgę słuchać. Naprzód Mścisławski z Galicynem przysięgę uczynieli i z inszemi pany Królewiczowi JM i po­ tomkom jego. A potym też P. hetmanowi i z pany rotmistrzami przysię­ gę uczynieli na te kondycje, które był im podał KJM [chodzi o artykuły
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 219 traktatu ustalone z hetmanem Żółkiewskim]. Potem inszy urzędnicy, a wiele ich było, przysięgali, a dla miru do jutrzejszego dnia odłożyli, któ­ rym zeszłe JMP hetman słuchać przysięgi, tak powiadają, że za tydzień nie wysłuchają przysięgi jako ich wiele jest. Triumfy czynieli wielkie w mieście, z dział bieli, we dzwony po wszystkich cerkwiach dzwonieli. My też z obozu przyjechawszy z dział strzelali”90. Na zakończenie rokowań Żółkiewski wyprawił uroczysty bankiet w swoim obozie. Zaproszeni nań byli wszyscy co znaczniejsi bojarzy z Moskwy. Hetman chciał ich zjednać, także hojnymi podarunkami. Samuel Maskiewicz w swoich pamiętnikach pisał: „Każdego z nich udarowa!; koni, rzędy, pałasze, szable, roztruchany, czary, nalewki z miednicami, tak że nie tylko swoje ochędóstwo własne, ale i rotmi­ strzów i towarzystwa nabrawszy im dawał, że i najmniejszego darmo nie wypuścił. Kosztowało go też”. Bojarzy zrewanżowali się bankietem wyprawionym z IX 1610 r. Polscy goście nie byli zbyt zadowoleni. „Po­ trawy moskiewskim sposobem robione, między któremi nic mi się nie podobało, jeno ciasta, które na kształt francuskich, mają i inaksze; mio­ dy zaś rozmaite dawano, coraz naleją inszego, dają znać, że tego mnogo w Carstwie. Nasi zaś prosili pilno, aby któregokolwiek chcą, jeno aby nie mieszając, jednego dawano, bo chcieli sobie podpić; nie mogli tego na nich wymóc. Darował potem [zapewne kniaź Mścisławski] hetmanowi sorok [40] soboli nieprzednich, rotmistrzom po parze jeno soboli, dla samej wzgardy; jeno aby się nie obrażała Moskwa przyjmowano wrzekomo. Z myślistwa panu hetmanowi dał białozora i psa do niedźwiedzia, ale go pierwiej nim szczwał na podwórzu; zatem odjechaliśmy do obozu” pisał Maskiewicz w pamiętnikach91. Podpisanie umowy z bojarami przyniosło uwolnienie Polaków, „którzy beli od Szujskiego w turmach”. Według Żółkiewskiego było ich jeszcze 3 tysiące (jednak jest to liczba z całą pewnością przesadzona). Uwolniony został m.in. ów rzekomo zaginiony na morzu Krzysztof Krauzowski, a także Michał Ratomski (obaj na początku października)91. Największym problemem, który stanął przed hetmanem po podpi­ saniu traktatów, stała się sprawa impostora. Żółkiewski zamierzał osłabić go przede wszystkim przez odciągnięcie wojsk polskich wspomagają-
220 I ROZDZIAŁ £ cych Samozwańca. Rokowania z żołnierzami i Janem Piotrem Sapiehą trwały przez cały sierpień. Natomiast poselstwo żołnierzy Dymitra do króla, z Janem Kazimierskim i Maciejem Janikowskim na czele, o którym wysłannicy starosty uświackiego rozmawiali z Żółkiewskim 3 sierpnia, przybyło pod Smoleńsk 14 sierpnia i doznało bardzo oschłego przyję­ cia. Na audiencję u Zygmunta III żołnierze musieli czekać cały tydzień. Podczas posłuchania posłowie przedstawili propozycje Dymitra (w po­ staci listu). W zamian za poparcie jego carskich aspiracji Samozwaniec oferował Rzeczypospolitej 300 tys. złotych rocznie i 100 tys. złotych dla królewicza Władysława. Obie sumy miały być wypłacane przez 10 lat. Dodatkowo zobowiązywał się odzyskać dla Polski i Litwy całe Inflanty. Chociaż w liście nie było o tym wzmianki, posłowie mówili też o od­ stąpieniu Zygmuntowi III Siewierszczyzny (do której zapewne włączali i Czernichowszczyznę). Król nie podjął jakichkolwiek rozmów z posłań­ cami. Odpowiedzi udzielił im wojewoda bracławski Jan Potocki, który wyrzucał posłom, że służą szalbierzowi, i wezwał ich do powrotu w sze­ regi armii królewskiej95. Przez cały czas trwały też kontakty Żółkiewskiego z obozem Sa­ mozwańca. 14 VIII 1610 r. udali się do hetmana posłowie, którzy za­ rzucili mu łamanie niepisanej umowy o nieagresji między dwoma obozami. Chodziło o incydent z 1 z sierpnia, gdy oddziały moskiewskie przy boku Żółkiewskiego wystąpiły przeciwko wojskom Samozwańca. Posłowie otrzymali odpowiedź 15 VIII 161 o r. Żółkiewski pisał, że Sałtykow i Wałujew wyruszyli w pole bez jego zgody. Była to, delikatnie mówiąc, nieprawda. Hetman wzywał też wojsko Dymitra do przejścia na stronę królewską, obiecując mu zapłatę za służbę u i^h pana. Same­ mu Samozwańcowi gwarantował jakieś „ukontentowanie”94. Nastroje w wojsku starosty uświackiego były fatalne. Cały czas docierały do niego wieści o rokowaniach hetmana z bojarami i o bliskim zawarciu układu. Impostor organizował też nieustannie zbrojne wypady pod Moskwę, co jeszcze bardziej osłabiało morale, ponieważ ich efekty były dla Dymitra znikome. Na paleniu wiosek przy murach wygrywał najbardziej Żół­ kiewski, gdyż ułatwiało mu to rokowania z bojarami. Sytuację kompli­ kowała jeszcze bardziej rosnąca nieufność Samozwańca w stosunku do
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | Ц1 wspomagających go wojsk polskich, które nie bez powodu podejrzewał o coraz bliższe kontakty z Żółkiewskim. Tuż po zaprzysiężeniu trakta­ tów z Moskwą hetman wysłał ultimatum do Jana Piotra Sapiehy, żądając od niego opuszczenia szalbierza. Sapieha był skłonny nawet usłuchać Żółkiewskiego, jednak początkowo o takim posunięciu nie chciało sły­ szeć jego wojsko. Rokowania ze starostą uświackim były prowadzone za pośrednictwem Jana Hrydzicza. Otrzymał on specjalną instrukcję, której kopię posłał do Lwa Sapiehy. Nie znamy niestety jej treści95. Na­ stępnym krokiem hetmana było wysłanie poselstwa do całego wojska. Przybyło ono do obozu Sapiehy 28 sierpnia, a brali w nim udział pano­ wie: Olizar, Mikołaj Małyński, Wrzeszcz i Wojtkowski, rotmistrzowie wojsk królewskich. Podczas koła generalnego posłowie zawiadomili wojsko o zaprzysiężeniu traktatu z bojarami i wezwali żołnierzy, aby nie atakowali Moskwy. Zgromadzeni wojskowi odpowiedzieli posłom, że muszą się zastanowić i odpowiedzi udzielą za pośrednictwem własnych wysłanników96. Hrydzicz powątpiewał w skuteczność tych rozmów. „Pan Bóg wie - pisał - na co im zgoda będzie. Siła tym jest między niemi co o sławę, o cnotę, o pana przyrodzonego i o ojczyznę nie dbają i szalbierza do dalszego szalbierstwa jeszcze i nad jego zamysł prowadzą”97. Odpowiedź, którą przysłało wojsko Dymitra po dwóch dniach narad, była dla Żółkiewskiego bardzo niekorzystna. Na początku listu znajdowało się oświadczenie, że przybyli oni na Ziemię Moskiewską jedynie dla sławy rycerskiej i nie ma nic szkodliwego dla Rzeczypospo­ litej w ich działaniach. Wprost przeciwnie, toczona przez nich wojna przyniosła królowi znaczne korzyści. Następnie oświadczyli, że cieszą się z tego, iż Moskwa poddała się królewiczowi, jednak nie wiedzą, jaki pożytek może mieć z tego Rzeczpospolita. Odmówili też odstąpienia od Dymitra i Maryny, ponieważ nie pozwala im na to honor i sumienie. Oświadczyli także, iż nie odejdą od Moskwy, gdyż - jak napisali - „ona jest fundamentem krwawych zasług naszych”. Mimo tak buńczucznych oświadczeń nastroje w obozie Samozwańca były nietęgie. 4 września, na naradzie starszyzny, postanowiono przedstawić pułkom dwie pro­ pozycje do rozważenia. Pierwsza mówiła o próbie porozumienia się z hetmanem pod warunkiem, że weźmie on na siebie załatwienie spra-
XXX I ROZDZIAŁ^ wy roszczeń finansowych żołnierzy, a Dymitr będzie „ukontentowany”. Druga zakładała trwanie przy prawach Samozwańca i odstąpienie z nim spod Moskwy, a w ostateczności nawet zakładała możliwość prowadze­ nia wojny z oddziałami królewskimi98. Propozycje te miano rozważać na następnym kole generalnym 5 IX 161 o r. Niedoszło ono jednak do skutku, gdyż zdenerwowany Żół­ kiewski podszedł ze swoimi wojskami pod obóz starosty uświackiego. Nieco podkolorowaną relację z owej demonstracji siły przeprowadzonej przez hetmana dał anonimowy korespondent spod Smoleńska: „[Wy­ ruszył] pan hetman z wojskiem przeciwko niemu [Dymitrowi] oblekszy swoje wszystkie Moskwę w koszule białe [...], nasze wojska okryły pola i góry, bo z miasta wielka liczba ludzi wyszła, w którym powiada Moskwa, że jest do 700 tysięcy ludzi”99. Rozpoczęły się dramatyczne roz­ mowy hetmana z Sapiehą, kilkakrotnie przerywane i rozpoczynane na nowo. Jeszcze tego dnia pod wieczór Żółkiewski przysłał pisemną aseku­ rację, „że gdy Car Jego Mość skłoni się ku Jego Królewskiej Mości i spraw jego trudnić nie będzie, tedy mu Król Jego Mość da Sambor albo Grodno i na przyszłym sejmie, consensem omnium ordinum potwierdzić chce”. Zebrane nazajutrz koło generalne zaakceptowało prowadzenie rokowań z hetmanem. Wysłano też posłów: Bychowca i Wacława Pobiedzińskiego, aby oznajmili Dymitrowi o propozycji Żółkiewskiego. Reakcja Sa­ mozwańca była gwałtowna. Oświadczył on, że „do żadnych kontraktów przystępować nie chce i o tern nie myśli nawet, by mu i u chłopa służyć, i sztuki chleba nabywać, niżeli patrzeć czego z rąk Króla Jego Mości”. Maryna podobno oświadczyła: „Niech Król Jego Mość ustąpi Carowi Krakowa, to Car Jego Mość da Królowi Warszawę!”100.Jeszcze tego sa­ mego dnia Dymitr wraz z żoną uciekli z obozu. Pościg Żółkiewskiego nie przyniósł rezultatu. Pozostało więc jedynie dogadać się z wojskiem w sprawach finansowych. Rokowania trwały kilka dni. Przedstawiciele wojska pragnęli, aby hetman dał im pisemne zapewnienie, że gdyby król nie chciał uznać ich zasług, czyli roszczeń pieniężnych, to Żółkiewski będzie się wstawiał o to u Zygmunta III. Ostatecznie 14 września het­ man zgodził się na zapewnienie, że w takim wypadku „dopomoże” żoł­ nierzom Samozwańca101. Tak więc w połowie września siły królewskie
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 223 powiększyły się o oddziały starosty uświackiego. 25 września w imieniu tego wojska wyruszyła delegacja do króla pod Smoleńsk. Na jej czele srali dwaj dowódcy - Sobieszczański i Iwanowski. Posłowie rozmawiali pod Smoleńskiem przede wszystkim o problemach żołdu dla sapieżyńców. Poruszano jednak także ciekawe kwestie polityczne. Sobieszczań­ ski i Iwanowski próbowali jeszcze bronić koncepcji tronu carskiego dla Dymitra. Podkreślali, że Moskwa w unii z Polską i Litwą nie da Rzeczy­ pospolitej tyle korzyści, co Moskwa pod rządami Dymitra. Ten ostat­ ni bowiem będzie płacić corocznie królowi ogromne sumy pieniędzy (wspomniane już 300 tys. złp dla Zygmunta i 100 tys. dla Władysława). Samozwaniec byłby w istocie lennikiem Rzeczypospolitej, a z czasem do­ szłoby do pełniejszego zjednoczenia obu państw. „Trudnać rzecz Litwie przystawać do Korony i długo się ten akt prowadził, a przecie czas zlepił i zjednoczył” - mówili posłowie. I dodawali: „Już tu może być owszem dobry wstępek na pierwszym razie, bo w traktatach zawartych wspólnie posiłki przeciw każdemu mieć chcą nieprzyjacielowi, może Pan Bóg zda­ rzy, że i wspólną Rzeczpospolitą”. Posłowie sugerowali, że plan osadzenia królewicza na tronie jest śmiały i ryzykowny, lepiej działać stopniowo i powoli integrować Moskwę z Rzecząpospolitą. A do tego osoba Dymi­ tra byłaby użyteczna, zwłaszcza że Samozwaniec chętnie zwróci Litwie Siewierszczyznę (z Czernichowszczyzną), a oddanie Państwa Moskiew­ skiego królewiczowi uniemożliwi właściwie „rekuperowanie” utraco­ nych prowincji. Poglądy te jednak nie znalazły uznania w obozie pod Smoleńskiem101. Jaki był stosunek Zygmunta III do poczynań Żółkiewskiego? Jak się zdaje, w momencie wyjścia hetmana z obozu pod Smoleńskiem cel jego wyprawy nie był do końca sformułowany. Mikołaj Marchocki su­ geruje, że król myślał wyłącznie o obsadzeniu tronu carskiego przez królewicza Władysława: „Nie czekając tedy Moskwy i naszego wojska pod Smoleńskiem ruszał się ku nam pan Żółkiewski, hetman koronny, wziąwszy taką instrukcję od króla, jeśliby przyszło do tego, żeby królewi­ cza Władysława proponował na państwo”103. Wacław Sobieski twierdził, że jeżeli nawet król dał taką instrukcję hetmanowi, to „była ona ogól­ nikowa, niejasna, a przede wszystkim nieszczera”. Zdaniem Sobieskiego
2-2-4 I ROZDZIAŁ.? Zygmunt III nadal dążył do uzyskania tronu tylko dla siebie, a nie dla syna. „Nie uważał jednak za stosowne swych planów za wcześnie odkry­ wać. Jeszcze ze względów taktycznych należało nie odmawiać wyraźnie Moskalom królewicza f...]”104. Opinia ta słuszna jest jedynie częściowo. Zygmunt III za najbardziej korzystne uważał osobiste objęcie tronu moskiewskiego. Długotrwale oblężenie Smoleńska i postawa delegacji bojarskiej pod tą twierdzą skierowały jednak monarchę na drogę więk­ szego pragmatyzmu. Porozumienie z bojarami pod Smoleńskiem było właśnie wynikiem realistycznej postawy Zygmunta III. Jeszcze w liście z 13 III 1610 r. król pisał do kniazia Michała Skopina Szujskiego: „Nie będziemy sprzeciwiać się wyborowi syna naszego na hospodarstwo mo­ skiewskie”105. Zygmunt III godził się z koncepcją tronu dla królewicza, chociaż miał w tej sprawie wiele wątpliwości. Pragnął też, chociaż tym­ czasowo, sam objąć rządy w Moskwie w celu uspokojenia państwa przed przybyciem syna. W obozie królewskim uważano za rzecz oczywistą, iż król będzie przez dłuższy czas sprawował władzę w zastępstwie małolet­ niego królewicza. Kniaź Jan Drucki-Sokoliński w liście spod Smoleńska pisał najpierw, że Moskwa pragnie widzieć na tronie króla, dalej zaś bez żadnych wyjaśnień wspominał o rozmowach na temat warunków obję­ cia tronu przez „Jego Mości Hospodara Cara Władysława Zygmunto­ wicza”. W świetle tego, co napisano powyżej, nie było tu sprzeczności106. Nieznana bliżej instrukcja, którą dostał Żółkiewski, na pewno mówiła o rządach królewicza w Moskwie, chociaż z całą pewnością miał rację Sobieski, pisząc, że była ona „niejasna”. Wyprawa Żółkiewskiego nie zmieniła postawy Zygmunta III. Króla cieszyły sukcesy hetmana, jednak z dużą rezerwą podcht^ził do jego po­ czynań dyplomatycznych. Monarcha obawiał się po prostu, że Żółkiew­ ski zbyt ufa bojarom. W liście do hetmana upominał go m.in., aby „na wiary śliskość narodu tego, tych zwłaszcza, których przy wojsku swem ma, ostrożnie poglądał, gdy jeśli kiedy pewnie na tym terminie potrzeba mieć na ich subtelności oko, aby zbytnią konfidentią JM Pana Hetma­ na ponura powolność ich wielu nie zaszła i nie zaprowadziła w fortel, upatrzywszy czas, mniejszą potęgę jako złączonych sił swoich”107. Wąt­ pliwości króla (mające niewątpliwie mocną podstawę) podtrzymywali
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 225 zapewne krytycy układu, który hetman zawarł pod Carowym Zajmiszczem. Generalnie uważali oni warunki tej kapitulacji za zbyt łagodne i sugerowali, że twierdzę tę Żółkiewski mógł przejąć na ręce króla, a nie królewicza Władysława. W glosach tych było zapewne dużo racji, ale i sporo zwykłej, ludzkiej zawiści, zwłaszcza wśród stronników konku­ rujących z Żółkiewskim Potockich. Ksiądz Jakub Zadzik pisał w liście do Wawrzyńca Gembickiego: „Wstydzą się teraz ci, co przedtem nic nie umieli, jedno ganić, że sami nie wiedzą co począć, że im się nie klei. Łac­ niej było mówić niźli teraz czynić, kole ich w oczy i ten tam szczęśli­ wy progressus JMP Hetmana. Nie ganiąc go aperte, bo też i nie mogą, ale przecież divinunt kędy mogą, taka złość w ludziach i zazdrość”108. Z drugiej strony ostrożność wobec Moskwy zalecali też ludzie nieco zdy­ stansowani od bieżących sporów politycznych, jak np. kanclerz Wawrzy­ niec Gembicki. W liście do Zygmunta III pisał on: „Pewienem tego, że WKM ostrożnie [w rozmowach z Moskwą] postąpić raczysz, gdyż śliska wiara Graecorum, idzie o bezpieczeństwo miłego potomstwa, idzie o to, aby uznali poddani WKM, którzy dobrowolnie WKM przyjęli za Pana i opiekuna swego, że ich szczęście, bezpieczeństwo, całość i rozszerzenie granic na pieczy mieć raczysz”109. Ostatnia część zdania wskazuje wyraź­ nie, że także dla Gembickiego niedopuszczalne było osadzenie króle­ wicza na tronie kosztem np. wyrzeczenia się pretensji Rzeczypospolitej do Smoleńska i Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej. A przecież umowa spod Carowego Zajmiszcza wyraźnie mówiła o złożeniu przez Smoleńsk przysięgi królewiczowi jako władcy Moskwy i o zwinięciu oblężenia, co wykluczało przywrócenie tej twierdzy pod zwierzchność Rzeczypospo­ litej. Punkt ten wywołał największe niezadowolenie króla. Wiadomości o wahaniach króla i nieprzychylnych komentarzach w obozie pod Smoleńskiem docierały zapewne do Żółkiewskiego. W trzeciej dekadzie lipca 1610 r. pisał on do króla: „Po onegdajszym pisaniu WKM na każdy dzień ktokolwiek z Moskwy przyjachał, wszy­ scy toż nachylenie chęci ludzkich przeciwko Królewiczowi JM zgodnie powiadają. Bojarowie, którzy z listy do Moskwy beli ode mnie posłani, wrócili się dzisiejszego poranku. Tę mi sprawę dali, że list WKM i to co jam pisał, także i co bojarowie stąd do nich pisali, wdzięcznie od tych
22Ó J ROZDZIAŁ 5 bojar przyjęte jest”110. Żółkiewski sugerował więc między wierszami, że prowadzona przez niego polityka jest trafna, a cała Moskwa wita nowego władcę - królewicza Władysława - z życzliwością. Prawdopodobnie w celu faktycznego potwierdzenia zawartej przez siebie umowy w Carowym Zajmiszczu Żółkiewski wysłał pod Smoleńsk delegację złożoną z żołnierzy moskiewskich, z kniaziem Fiodorem Jeleckim na czele. Towarzyszyła im delegacja wojska pod przewodnictwem starosty chmielnickiego Mikołaja Strusia i Aleksandra Zborowskiego111. Posłowie ci przybyli pod Smoleńsk prawdopodobnie 15 VII 1610 r. Dwa dni później odbyła się podniosła uroczystość. Najpierw Adam Żół­ kiewski, bratanek hetmana, „oddał królowi buławę Dymitra Szujskiego wysadzaną drogimi kamieniami. Następnie u stóp monarchy złożono trzynaście chorągwi zdobytych na Moskwie”111. Później starosta chmiel­ nicki Mikołaj Struś wygłosił w imieniu żołnierzy mowę, prosząc króla o darowanie im dodatkowej ćwierci, o pieniądze dla rannych, a także dla tych, którzy utracili czeladź i konie, o szybszą wypłatę wszystkich zasłużonych pieniędzy i o niepomijanie żołnierzy przy nominacjach na urzędy. Na mowę tę odpowiedział podkanclerzy Kryski, obiecując roz­ ważyć przedstawione postulaty113. Następnie odbyło się uroczyste posłu­ chanie delegacji moskiewskiej. Oddajmy tu głos księdzu Zadzikowi: „Po tym poselstwie [żołnierzy] przychodzieło Moskwy do pocałowania ręki KJM trzydzieści i siedm, których JMP Hetman, iż sam wszystko niemal snadnie przesłał do KJM odebrawszy od nich przysięgę [...]. Wojewoda ich, niejaki kniaź [Fiodor] Jelecki, opowiedziawszy KJM jako ich 5 tys. ludu przebranego posłał beł Szujski na odsiecz i ratunek Smoleńskowi i jako się JMP Hetmanowi na imię królewicza JMci podali, o statecznej mierze i gotowości do wszelakiego mu usługowania wszystkich tam tych upewniał. Odpowiedział pan kanclerz litewski [Lew Sapieha] longum intexuit historiam de statu ich moderno, ukazował jako za panowania Szujskiego wielkie się chrześcijańskiej krwie rozlanie stało, jako wszystka niemal ziemia spustoszona, jako nic w swej ręce nie zostało, a potym to inferował, że KJM ulitowawszy się tego wszystkiego, dla tego tu przy­ szedł, aby to zahamował. O viktorii tamecznej niewiele dotknął, bacząc podobno, że Moskwa tak mową jego o mizeriach ich poruszona była, że
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 22.7 wielu ich do płaczu przychodziło, zaczym nie chciał więcej afflictos affligere”114. Adam Żółkiewski oraz towarzyszący mu Aleksander Zborowski i Piotr Borkowski przynieśli także tajne pismo od hetmana. Żółkiewski prosił w nim, „aby Król po Królewicza posłał, jako najrychlej, aby cudzo­ ziemce, co się teraz poddali, zatrzymał wszystkie i pieniądze im dał, aby żołnierzom zapłacił”115. Z posłami moskiewskimi przybyło też do obozu sporo wojska, głównie cudzoziemskiego - Francuzów, Anglików, Szko­ tów. Zadzik wspominał, że Polacy kupowali od nich masowo sobole, a i jemu samemu udało się kupić piękną sztukę zaledwie za 40 złp. Dalej jednak dodawał: „Potym obaczywszy wielką naszych w kupowaniu chci­ wość drożej trzymać poczęli”116. W obozie polskim liczono, że przybyli w poselstwie bojarzy moskiewscy nakłonią smoleńszczan do kapitulacji, choć zbyt wielkich nadziei na to nie było"7. Króla, jak również jego otoczenie, nurtował ciągle problem - jaką politykę prowadzić wobec Moskwy? Łączyła się z tym druga sprawa, a mianowicie zagadnienie, co zrobić z królewiczem Władysławem? Oba­ lenie Szujskiego i rokowania z bojarami prowadzone przez Żółkiewskie­ go jeszcze ostrzej postawiły te pytania. Hetman domagał się przysłania królewicza. Zygmunt III się wahał. Wiedział, że osadzenie Władysła­ wa na tronie carskim nie jest wielkim problemem. Problemem będzie utrzymanie tronu. Król uważał, jak już wspominaliśmy, że tylko on sam, człowiek doświadczony, mógłby zapanować nad zanarchizowanym Pań­ stwem Moskiewskim. Potem rządy mógłby objąć królewicz. Liczył się także inny aspekt sprawy. Otóż nikomu nie przyszłoby do głowy na­ wracać króla na prawosławie. Skoro zaś w Moskwie mógłby panować katolicki Zygmunt, to po nim mógłby także katolicki car Władysław. Dochodził do tego jeszcze problem Siewierszczyzny i innych terytoriów, do których Rzeczpospolita miała pretensje. Pisząc o „śliskości” naro­ du moskiewskiego, Zygmunt III miał na myśli zapewne m.in. pewien istotny powód, dla którego bojarzy i inne stany zgadzali się na przyjęcie na tron królewicza. Otóż liczyli oni, że w ten sposób uda się im zacho­ wać integralność terytorialną Państwa Moskiewskiego. Tymczasem dla Zygmunta i jego otoczenia oczywiste było, że w każdym wypadku przy­ najmniej Smoleńszczyzna i Ziemia Siewiersko-Czernichowską muszą
218 I ROZDZIAŁ }-. powrócić do Rzeczypospolitej. Przejściowe objęcie władzy w Moskwie przez króla pozwoliłoby przeprowadzić to wcielenie stopniowo i w spo­ sób wzbudzający mniejsze oburzenie wśród „Moskwian”. Czy król rozwa­ żał możliwość swojej koronacji na cara? Pewne informacje na ten temat zawierają relacje Franciszka Simonetty, nuncjusza papieskiego w Polsce. W liście do kardynała Scypiona Borghese pisał on: „Pewienże sekretarz królewski z obozu pisał do swego przyjaciela, że król nie jest zadowolo­ ny, iż Moskale chcą za księcia królewicza, mówiąc, że chce uzyskać dla siebie owoce swoich trudów i że jeżeli królewicz co dostanie, to dostanie z jego łaski. Dlatego król postanowił osobiście się koronować”118. Frag­ ment innej relacji: „To co pisał sekretarz króla o koronie moskiewskiej potwierdzono z innych słów i dodano, że król ma za złe wojewodzie ki­ jowskiemu [Stanisławowi Żółkiewskiemu], iż w układach z Moskalami obi eat in królewicza Władysława. Król wszelakimi sposobami będzie się starał, aby układy z posłami [bojarskimi, którzy przybędą pod Smoleńsk] prowadzone były tylko w jego imieniu, a gdyby jakie trudności zacho­ dziły, obieca im przysłać królewicza aż za 4 laty, a tymczasem samemu ustalić jakąś formułę rządu”"9. Słowa nuncjusza należy traktować z pew­ ną ostrożnością. Jego informatorzy byli raczej krytycznie nastawieni do Zygmunta III, o czym świadczą nieco ironiczne zwroty przytaczane (zapewne za nimi) przez Simonettę. Król, jak już wspominaliśmy, rze­ czywiście najchętniej objąłby rządy w Moskwie sam. Byłoby to rozwią­ zanie najkorzystniejsze dla niego i dla Rzeczypospolitej. Stąd owe słowa o koronacji i o tym, że chce dla siebie wykorzystać owoce swoich trudów. Mówiąc o obietnicy przysłania królewicza za 4 lata i ustaleniu tymczaso­ wej formy rządów w Moskwie, Zygmunt III wyraźnie sugerował jednak możliwość swojej regencji w celu uspokojenia państwa. Król był w tym wypadku elastyczny i nie stawiał sprawy tronu dla siebie kategorycznie (chociaż wbrew ustaleniom z lutego 1610 r. do niej wracał). Rozumiał też, że koncepcja zakładająca rządy Władysława, po pewnym okresie re­ gencji Zygmunta, jest korzystna i realistyczna. W czasie rokowań pod Smoleńskiem bojarzy mówili: „Jeśli na królewicza Władysława chce Król JM państwa tego dostawać, to przyjdzie nie z wielką trudnością, jeśli na się samego, że to nie może być bez wielkiej krwie”"0. Pod Smoleńskiem
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 22.9 król zgodził się na Władysława na tronie carskim, ale równocześnie, za zgodą bojarów, objął sam rządy w Państwie Moskiewskim w zastępstwie nieobecnego królewicza. Jako „tymczasowy car” wydawał setki przywile­ jów i dyplomów nadań. Zygmuntowi III zależało na tym, aby okres tych tymczasowych rządów przedłużyć aż do uspokojenia państwa, choć za­ pewne czasami wracał do myśli o osobistym objęciu tronu na stałe. Tego ostatniego nie traktował jednak jak dogmatu, na co wskazują jego póź­ niejsze listy i instrukcje. Także jako tymczasowy władca Moskwy Zyg­ munt chciał być koronowany (wskazuje na to jeden z jego późniejszych listów)111, zapewne w celu przyzwyczajenia jej do katolickiego cara na tronie. Cytowana wyżej wzmianka o „jakiejś formule rządu” na 4 lata świadczy jednak o tym, że i tu król dopuszczał możliwość ustępstwa. Porozumienia Żółkiewskiego nieprzewidujące okresu tymczasowych rządów Zygmunta III krzyżowały właściwie plany królewskie. Chociaż z drugiej strony wypadki pod stolicą biegły szybko, a hetman miał za­ pewne dość niejasne instrukcje. W miarę rozwoju sytuacji Żółkiewski oczekiwał wyraźniejszych dyspozycji od króla111, choć nie zabiegał o nie zbyt energicznie. Po układzie w Carowym Zajmiszczu Zygmunt III miał sporo czasu, aby odpowiednio i konkretnie poinstruować hetmana, lecz nie zrobił tego. Dlaczego? Trwające szturmy Smoleńska i kilkunastodniowa choroba Zygmunta nie tłumaczą tu niczego113. Król zapewne się wahał. Zdawał sobie sprawę, że z punktu widzenia doraźnych interesów korzystne byłoby obiecanie Moskwie szybkiego przysłania Władysława. Z drugiej jednak strony sam chciałby objąć tron, chociażby tymczasowo. Czas mijał, a Żółkiewski prowadził samodzielną grę polityczną. Pismo z pewnymi, nie do końca jednak kategorycznymi wskazów­ kami, zostało wystosowane przez króla dopiero 11 VIII 1610 r.114 List ten świadczył o tym, że Zygmunt III zaczyna coraz bardziej krytycznie postrzegać postępowanie Żółkiewskiego, a także nie zgadza się z kon­ cepcją szybkiego osadzenia na tronie królewicza Władysława i odstąpie­ nia w zamian za to od roszczeń do Smoleńska i innych ziem. Pismo to zawiera zdecydowaną krytykę umowy zawartej przez hetmana pod Ca­ rowym Zajmiszczem. Zygmunt III pisał: „A żądamy, abyś tymże sercem i ochotą w dalszym postępku spraw tych laborować nie zaniechał, mając
2-30 I ROZDZIAM pilne oko na fortele narodu tego, któremi przez te wszystkie czasy, ba i z natury zgoła z ludźmi postępowali. Bo i teraz nie tylko w onej przysię­ dze, którą na uprzejmości waszej przy Horodku [Carowym Zajmiszczu] wymogli, siła przyłożeli rzeczy, w których ostrożnie się z pierwszymi, co do nas pod Smoleńsk przyjachali, postępowało”115. Król sugerował więc wyraźnie, że Żółkiewski zbyt daleko wyszedł w tym porozumieniu poza układ zawarty z bojarami pod Smoleńskiem. W dalszej części listu Zyg­ munt III czynił hetmanowi już bardziej konkretne zarzuty: „A to strony syna naszego od czegośmy ich cum particula, jeśli a to dla dalszego sej­ mowego o tym zniesienia być nie chcieli, więc i strony kościołów kato­ lickich, któreśmy my w tym państwie warowali, co wszystko oni dziś na Uprz. W. absolute wymóc się zdali tą przysięgą [...]”‘16. Zygmunt III zarzu­ cił więc Żółkiewskiemu brak stanowczości w sprawie kościołów katolic­ kich w Moskwie, a także zbyt wyraźne deklaracje w sprawie osadzenia na tronie królewicza. Podkreślił też, że w tej ostatniej sprawie ostateczną decyzję uzależnia od zgody sejmu. Król poruszył w tym liście także pro­ blem sugestii kierowanych głównie przez kniazia Mścisławskiego do het­ mana, aby zlikwidował on pozostałości wojsk Samozwańca. Zygmunt III uważał, że nie należy się z tym śpieszyć, są one bowiem w pewnym sensie pożyteczne jako siła nacisku na Moskwę. Dlatego też zalecał Żółkiew­ skiemu, aby z nimi „ostrożnie postępował, a nie zaczynał nic z temi tam, których oni zniesionych wprzód mieć chcą, ażby rzeczy nasze całe i pewne zostały”117. Z drugiej strony jednak król w tym samym mniej więcej czasie wystosował list do kniazia Fiodora Mścisławskiego, w którym niezwykle gorąco dziękował za popieranie kandydatury królewicza na tron118. Krytykę działań Żółkiewskiego kontynuowali jego przeciwnicy w obozie smoleńskim - głównie Jan i Jakub Potoccy. Stanisław Kobie­ rzycki twierdził, że zarzucali oni hetmanowi zbytni pośpiech, mając na uwadze własny interes. Pragnęli oni bowiem, aby hetman wdał się w przewlekłe działania wojenne lub dyplomatyczne pod Moskwą. Kres im położyłaby interwencja wojsk królewskich pod wodzą, rzecz jasna, Potockich. Jednak, aby zrealizować ten plan, należało najpierw zdobyć Smoleńsk119. Dlatego doszło do gwałtownego, aczkolwiek nieskuteczne-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 23 I go szturmu Smoleńska w dniu z i VIII 161 o r. Politykę Żółkiewskiego popierał natomiast Lew Sapieha. Ubolewał on nad ostrożnością króla i uważał, że oddala ona tylko zakończenie wojny. „A to Pan Bóg gwał­ tem tak to państwo w ręce królewskie daje, ale czy nieumiejętnością, czy skąpstwem i uporem, gwałtem to odtrącamy. Wierę, że jeszcze wątpić muszę za złą sprawą, aby był honor dobry. Ale gdyby tak postępowali, jako się godzi, już by dawno mógł być koniec, a przynajmniej teraz za­ razem. Nic nie skończą, ale za złą ich sprawą i nierządem pójdzie jesz­ cze w długą” - narzekał „chytry Litwin” (który, swoją drogą, miał cechy typowego, wiecznego malkontenta o dość zmiennych poglądach)130. Po zawarciu układu z 27 VIII161 o r. kanclerz wysłał zresztą Żółkiewskiemu serdeczne gratulacje131. List królewski napisany 29 VIII 1610 r. był jeszcze ostrzejszy od poprzedniego. Na początku król, który jeszcze nie wiedział o podpi­ saniu układu, ponownie stwierdził, że Moskwa jest podczas rokowań nieszczera i w związku z tym hetman powinien zachować daleko idącą ostrożność. W negocjacjach zalecał zaś jak największą nieustępliwość. „Wszakoż na tym baczemy, że wszystko zawisło, aby rezolucję narodowi temu pokazać taką, za którą by na sens intencji naszej się oni, nie my na ich obracali” - pisał monarcha. Król podkreślał również, że chociaż najlepiej byłoby to wszystko kończyć pokojem, to „pewności [pokoju] nie masz”, w związku z tym należy liczyć się z koniecznością dalszej wal­ ki zbrojnej. Zygmunt III zażądał też od hetmana przysłania pod Smo­ leńsk pewnej ilości piechoty - strzelców polskich lub moskiewskich (ale nie niemieckich). O sprawie kandydatury królewicza Zygmunt III nie wspominał, zrobił jedynie aluzję do praw swojej dynastii do tronu moskiewskiego, podkreślając, że on sam jest „ze krwie ruskich książąt”. Konkretniejszych instrukcji dla hetmana brak’31. Tym razem jednak ogólnikowość listu wywołana była okolicznościami innymi niż wahanie się króla. Otóż w tym czasie wysłany był już do hetmana poseł z dokład­ nymi instrukcjami dla Żółkiewskiego. Zanim przejdziemy do ich omó­ wienia, zatrzymajmy się nad dokumentem, który w przybliżeniu oddaję, jak można przypuszczać, sposób myślenia króla w sprawie tronu mo­ skiewskiego dla Władysława.
2-32- I ROZDZIAŁ £ Jak już wspomniano, problem „dać czy nie dać królewicza” nurto­ wał nie tylko Zygmunta III, lecz także jego współpracowników w obozie smoleńskim. Bardzo interesujący jest memoriał na ten temat, który, jak się zdaje, krążył później po Polsce w wielu odpisach. Jego autorem był być może książę Krzysztof Zbaraski, starosta krzemieniecki. Dokument ten powstał zapewne we wrześniu 161 o r.13 5 Autor memoriału był niewątpliwie przeciwnikiem szybkiego obję­ cia tronu przez królewicza Władysława. Świadczy o tym chociażby sama objętość przytoczonych argumentów - z strony „za” i 11 stron „prze­ ciw”. Wśród argumentów „za” na pierwszym miejscu wymieniony jest ten, że królewicz został przyobiecany Moskwie najpierw przez króla pod Smoleńskiem, a później w umowie zawartej pod Moskwą przez hetma­ na Żółkiewskiego. Złamanie umów może uniemożliwić dalsze traktaty z Moskwą, a na prowadzenie wojny przez dłuższy czas Rzeczypospolitej nie stać. Jeżeli ktoś inny obejmie tron moskiewski, to - zdaniem autora grozi Polsce najazd ze strony Moskwy. Szkoda byłoby też zaprzepaścić okazję do pozyskania spokojnego sąsiada, odzyskania Inflant, „ba i Szwe­ cja prędko by w ręku być mogła i Tatarowie nie tak by nam szkodzili”134. Ważny jest też wewnętrzny aspekt sprawy - szlachta polska, która mo­ głaby się bogacić w Moskwie, rzadziej by się buntowała. Było to oczywi­ ste nawiązanie do niedawnego rokoszu Zebrzydowskiego. Pojawił się też argument dotyczący miejsca Zygmunta III w historii: „Król JM dawszy Moskwie syna, perpetuum sobie nomen zjedna, bo to ipsius auspiciis fac­ tum i będzie tak u swoich, jako i u obcych wielkiem i sławnem królem optime proli consulens i wszystkiemu domowi swemu”. Autor memo­ riału zwracał także uwagę na inny aspekt sprawy. Otó^w razie śmier­ ci Zygmunta III, gdyby w wolnej elekcji nie chciano wybrać drugiego syna królewskiego, Władysław jako car mógłby udzielić mu pomocy135. Znacznie więcej jest w memoriale argumentów przeciwko kandy­ daturze królewicza. „Pan młody, dziecię jeszcze [miał wówczas 15 lat] ad gubernacula subeunda, niesposobny, bez instruktorów być nie może” pisał autor1’6. Owymi instruktorami, czyli doradcami, mogli być, rzecz jasna, albo Polacy, albo „Moskwianie”. Obecność wielu Polaków mogła podziałać na Moskwę drażniąco, „co pokazali na Dymitrze przeszłym,
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 233 wziąwszy to sobie za obrazę wielką, że cudzoziemców ad secretiora przypuszczał”. Moskiewscy doradcy mogli natomiast mieć zły wpływ na królewicza - „szkoda tantae expectationis pana, żeby się miał w tym grubijaństwie utopić”137. Poza tym doradcy-bojarzy musieliby siłą rzeczy pochodzić z bogatych rodów. Tworzyliby więc frakcje i stronnictwa, któ­ rych walki trudno będzie poskramiać młodemu władcy. Wersja mieszana też nie bardzo odpowiadała autorowi memoriału - „Pomieszać Polaki z Moskwą, tam trzeba Ducha Świętego i utrinque temperatissimos animos, w czym niepodobna by dogodzić”1’8. Sporo miejsca autor poświę­ cał sugestywnym opisom walk frakcyjnych wokół młodego królewicza i próbom skaptowania go na tę lub inną stronę. Następny argument prze­ ciwko oddaniu Władysława dotyczył bezpieczeństwa królewicza. Autor zwracał uwagę, że Moskwa nie pozwoli na utrzymywanie przy Władysła­ wie większych oddziałów polskich. Osamotniony królewicz będzie więc zdany na łaskę i niełaskę Moskali. A postępowanie tych ostatnich jest nieszczere. Domagają się oni królewicza, bo są przyciśnięci koniecznoś­ cią. „Nie miłość to uczyniła, ale necessitas, która durum telum na ojczy­ znę, lekarstwo obrała; bo kto tonie, by największy nieprzyjaciel podał rękę, rad się ratuje”1’9. Możliwość apostazji królewicza jest w memoriale odrzucona w sposób zdecydowany. „Powiadają, że się ochrzci; takie to dobrze o swym kandydacie rozumieją, że za sztukę chleba apostatą ma w zelżywość zostać u wszystkich narodów i u nich”140. Kolejnym argumentem „przeciw” jest niemal wrodzone, zdaniem autora, wiarołomstwo narodu moskiewskiego. Tezę tę uzasadnia wywo­ dem historycznym: „Iwan [Groźny] aza nie od trucizny umarł?, ale po­ wiadają: Tyran erat; [car] Fiedor, brat jego mały Dymitr, to ci sine culpa byli; obudwu podławiono. Rzeką, że to Hodon [Godunow] uczynił; przecię go za to za pana wzięli i by go był Bóg nie stracił, i syn by jego był panował, tam zaś tego [Dymitra I] za pana wzięli, chrest całowali, jeszcze przysięga nie oschła, aliści go zmiennikiem uczynili, zabili, Szuj­ skiemu przysięgli, poty przy niem trwali, póki calamitas nie nastąpiła; skore spem utracili, metamorphosim uczynili, z pana mnicha, chrest całowawszy, wolni od niego być nie mogli, aby on ich sam wyzwolił, jeśli nie wyzwolił spontanei perjurii, jeśli wyzwolił to nie zdrajca, za którego
2-34 I ROZDZIAŁ ^ oni go liczą i z bracią jego”141. Trudno jest odmówić racji tym argumen­ tom, zwłaszcza że do usunięcia lub zabicia królewicza mógł znaleźć się znakomity pretekst, argument rozgrzeszający sumienia mieszkańców Moskwy - jego katolicyzm. „A to pierwsza [do zabicia] przyczyna, że katolik, rozgrzeszy patriarcha” - pisał autor memoriału141. Broszura była pisana już po zawarciu kolejnych umów z bojarami, jej autora nurtowały więc wątpliwości, czy nieoddanie królewicza do Moskwy nie byłoby złamaniem paktów. Dalej następuje jednak szyb­ ka rozprawa i z tym argumentem. Otóż dowiadujemy się, że zgodnie z umowami królewicz miał przybyć do ziemi już zupełnie uspokojonej. „A uspokojenie jakież ma być?, jedno bezpieczność panowania, która pochodzi z pośrodku” - zauważał autor memoriału143. Groźbę, że Mo­ skwa w przypadku odmowy królewicza zwróci się do innego zagranicz­ nego władcy z propozycją objęcia tronu, uznano za bezzasadną. „Żaden pan postronny nie jest nieprzysięgły, sam państwa nie opuści, syna też oprócz króla angielskiego żaden z nich nie ma; ale tego syn heretyk, aby się ochrzcił nieprędko do tego przyjdzie”144. Jeżeli Moskwa zdecyduje się osadzić na tronie któregoś ze swoich bojarów, to Polska może mieć spo­ ry wpływ na ten wybór i skutecznie bronić swoich interesów. Obietnice Moskwy, że po osadzeniu królewicza na tronie opłaci ona polskie woj­ ska, są - zdaniem autora - zupełnie bez pokrycia. Skarbiec moskiewski jest pusty, a wszelkie podatki i kontrybucje mogą zaowocować buntami. Szansa odzyskania Inflant po opanowaniu Moskwy być może wzrośnie, ale w nieokreślonej przyszłości, gdyż obecnie wojska moskiewskie są zmęczone. Istotny jest też wewnętrzny dla Polski aspekt sprawy. „Bun­ ty na króla będą, jeśli da królewicza, bo choć syna sweg^, ale alumnum reipublicae i królewicza polskiego bez woli Polaków”. Osadzenie króle­ wicza na tronie carskim bez uprzedniej zgody szlachty spowoduje, zda­ niem autora, grad oskarżeń o dążenie do władzy absolutnej145. Po przytoczeniu wszystkich tych argumentów został sformułowa­ ny wniosek: „Medium tedy naleźć, które najlepsze rozumiem, żeby króla za pana wzięli, jako maturum i wiadomego gubernacyi, a dogodziłoby się teraz ad praesentem statum i temu by się dosyć stało, żeby mogli succesive kiedy idonea aetas będzie, syna jego mieć”146. Od razu jednak pojawiają
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 23 5 się wątpliwości - problem zawartych już umów dotyczących królewicza, sprawa katolicyzmu króla i błędne, zdaniem autora, opinie o nietoleran­ cji Zygmunta III („bo wiedzą dobrze, że JKM jest zelotus in fide, więc fałszywą opinią o niedotrzymanie wiary heretykom we Szwecji, wierzę, że łeb napełnili”). Mimo to autor uważał, że trzeba starać się o osadzenie króla na tronie carskim, aczkolwiek w sposób delikatny i rozważny. „Nie trzeba - pisał - wątpliwościami niepodobieństwa czynić do niedania królewicza, i owszem, stać przy obietnicy i utwierdzić ich w tej opinii, aby czego inszego nie myśleli”. Następnie należy podjąć z bojarami roko­ wania i wykazać im, że prędkie osadzenie Władysława nie jest możliwe. „A z senatem stanąwszy fundamentaliter, pokazać incommoda utrinque et obstacula, które zawadzają, że tak prędko królewicza mieć nie mogą, ukazać im, że nie z nas, ale z nich samych to pochodzi, i to, że nie dla na­ szego pożytku, ale dla ich samych pokoju, bo im to będzie smaczniej i do zrozumienia łatwiej” - pisał autor memoriału147. Uważał on, że innych argumentów należy używać wobec bojarów, a innych wobec pospólstwa. Wyodrębniał jednak pewne racje, które do zaproponowanego przezeń rozwiązania mogły przekonać i jednych, i drugich: - zamieszanie panujące w państwie, w którym różne strony walczą ze sobą, spowodowałoby, że przybycie królewicza wiązałoby się z niebez­ pieczeństwem dla niego; - zainstalowanie Władysława na tronie wymagałoby ogromnych kosztów; lepiej je obrócić na zapłatę wojsku; - należy najpierw uporządkować prawo, różne nadania i przywile­ je rozdysponowane w Moskwie przez poprzednich władców. Natomiast argumenty skierowane do pospólstwa musiałyby dotyczyć: - młodości i braku doświadczenia królewicza i jego nieznajomości moskiewskich obyczajów; - konieczności przybycia z królewiczem dużej armii, która byłaby obciążeniem dla kraju. Samego zaś Władysława obecnie wysłać nie moż­ na z powodu rozruchów wewnętrznych i pojawiania się różnych preten­ dentów do tronu. Zygmunt III w koncepcji autora nie musiałby być koronowany na cara. Wystarczy, że zostałby gubernatorem Moskwy aż do czasu objęcia
I ROZDZIAŁ ł władzy przez Władysława. Obecnie powinien on zwołać jak najszybciej sejm i zdobyć środki na opłacenie wojska. W tym czasie hetman powi­ nien w Moskwie przejmować od Samozwańca poszczególne zamki. Dy­ mitra nie trzeba jednak zupełnie niszczyć, ponieważ może on być jeszcze przydatny jako środek nacisku na bojarów148. Memoriał ten, jeżeli nawet nie był pisany pod dyktando króla, był zapewne w dużym stopniu zgodny z opinią monarchy149. Zastanawiający jest w nim tylko brak jednego wątku - kwestii przywrócenia Rzeczy­ pospolitej Smoleńska i innych ziem pogranicznych, do których rościła sobie pretensje. Osadzenie Władysława na tronie utrudniłoby przecież ich aneksję. Być może sprawę uważano za zbyt delikatną, by poruszać ją w takim memoriale. A może raczej „rekuperowanie” Smoleńska uważa­ no za rzecz bezdyskusyjną? Pewne wahania króla zakończyły się z momentem wysłania do hetmana wspomnianego już posła z instrukcjami - Aleksandra Gosiew­ skiego (świeżo mianowanego referendarzem litewskim), któremu miał towarzyszyć „Moskal”, Fiodor Andronów Sołowiecki. Wprawdzie het­ man sugerował, aby przysłano mu innego, doświadczonego dyplomatę Lwa Sapiehę (miałby on również, jak pamiętamy, działać moderująco na swojego kuzyna, Jana Piotra Sapiehę), ale kanclerz wołał pojechać do młodej żony do Wilna niż pod Moskwę (aczkolwiek powrócił pod Smoleńsk bardzo szybko)150. Wyruszył więc Aleksander Gosiewski (An­ dronów wyjechał niezależnie od niego wcześniej). Instrukcje, w które zaopatrzono posłów, były, jeśli chodzi o większość spraw, jednoznacz­ ne151. Wysłanie królewicza do Moskwy należało odsunąć na przyszłość, a rokowania prowadzić w taki sposób, aby w kwestiach spornych nie było już żadnych niedomówień. Instrukcje Gosiewskiego to aż trzy obszerne dokumenty, częściowo pokrywające się ze sobą151. We wszystkich jest podkreślone, że starosta ma współdziałać z hetmanem. Spośród bojarów moskiewskich najwięk­ sze nadzieje wiązano z Mścisławskim, który rzeczywiście był najbardziej przychylny Polakom. Jakie więc były, według koncepcji królewskich, konkretne zadania dyplomatów polskich? Mieli oni:
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 237 - zdobywać przychylność ludzi w Moskwie, współpracując przy tym z hetmanem; - uświadomić Mścisławskiemu i innym bojarom, że przychylność wobec króla i Polski przyniesie im nagrodę; - obiecać, że zgodnie ze słowem królewskim Władysław obejmie tron moskiewski, ale dopiero, „gdy się doskonale Państwo uspokoi”155; - zapewnić wszystkich o chęciach króla, aby zachować moskiew­ skie obyczaje i religię prawosławną z jej przywilejami; - wykazać nierealność niektórych postulatów moskiewskich. Kon­ kretnie chodziło o żądanie szybkiego przysłania królewicza, zwrot zam­ ków pogranicznych opanowanych przez Polaków. Mieli też zwrócić uwagę na sprzeczność moskiewskich postulatów. Jak wojska Rzeczypo­ spolitej mają „znosić” oddziały Samozwańca, jeśli żąda się ich wycofania z granic Moskwy? - nie zgadzać się stanowczo na zmianę wiary przez królewicza. „Ale na próżne żądości ich około odmiany wiary syna naszego odpowiedzieć trzeba, że jako oni wiary swej ochraniają mając sub esse, tak temu imponere legem fidei nie mogą, któremu regiment podają Państwa swego”154; - zagwarantować królewiczowi katolicką posługę religijną w Mo­ skwie. „Toż i tam, gdzie do kościołów warowania przyjdzie, [poseł] pokaże, iż i Królewiczowi JM synowi naszemu, i ludziom jego potrzeba swej religii kapłanów i cerkwi dołożyć, jednak ani inszej oprócz Rzym­ skiej religiej kapłanów i kościołów stawiać nikomu wolno nie beło”155. W prawosławnym Państwie Moskiewskim z innych religii miał być tole­ rowany tylko katolicyzm; - porozumieć się z Mścisławskim na temat wypłat dla żołnierzy polskich (chodziło o to, aby Moskwa zapłaciła im żołd); - działać na rzecz wydalenia z Moskwy zwolenników Dymitra II Sa­ mozwańca oraz trzech braci Szujskich (tych ostatnich najlepiej do króla); - zbadać, na jakich warunkach Samozwaniec zgodziłby się zrezy­ gnować z korony carskiej. Na końcu jednego z dokumentów znajdowało się charakterystycz­ ne zastrzeżenie: „A gdzieby czego nowego i niepodobnego u nas się do­ magać chcieli, jeśliby samem niepodobieństwem znieść się to nie mogło
2} 8 I ROZDZIAŁ ? i za radą wielmożnego wojewody kijowskiego utrzeć i ustawić do naszej w tym rezolucji odłożyć to będzie potrzeba”156. „Consideracje do podania p. wojewodzie kijowskiemu przez p. sta­ rostę wielizkiego, posłane spod Smoleńska” zawierały obszerny wykład na temat: dlaczego nie można na razie posłać królewicza?157 Na począt­ ku wymieniały przyczynę wewnętrzną, a mianowicie fakt, że król w tzw. deklaracji lubelskiej zobowiązał się nie załatwiać w Moskwie swoich prywatnych spraw, lecz działać na korzyść Rzeczypospolitej. Osadze­ nie królewicza na tronie moskiewskim bez zgody sejmu byłoby sprze­ niewierzeniem się tej deklaracji. Mogłoby to doprowadzić do protestów i rozruchów w Rzeczypospolitej158. Druga przyczyna to „młode lata kró­ lewicza JM, które i dalszego ćwiczenia, i głębszych nauk, i doskonalszego postanowienia do gubernatiej tamtego państwa [wymagają]”159. Sprawa młodego wieku królewicza miała jeszcze, zdaniem Zygmunta III, inny aspekt. W „Consideracjach” król pisał: „Do tego naród taki, któremu ex una religione fides lubrica z obyczajów grubych serce uporne, u które­ go srogość za prawo, niewola w przyrodzenie poszła, gdzie obyczaje gru­ be, życie rozpustne i wzgorszenia pełne, przy którym mogłaby nie tylko natura młoda królewicza JM się napsować, ale i zdrowie o niebezpie­ czeństwo przywieść”100. Fakt, że na pewien okres rządy w Państwie Mo­ skiewskim chce objąć sam król, nie był w instrukcjach wyrażony wprost, ale wynikał z nich jednoznacznie, jako sprawa niemalże oczywista. Zyg­ munt III podkreślał też wyraźnie, że jego tymczasowe rządy w Moskwie muszą być zagwarantowane umowami, ponieważ w przeciwnym razie „zaczym wraz i tym w niepewnym Państwie i ojciec [król] mógłby periculiari, ktemu jeśliby oni królewicza tylko JM teraz n^Państwo obrali i wezwali, po co by JKM i dalej stąd ruszać się miał ku stolicy, ponieważ by gubernari od KJM nie chcieli”101. Aleksander Gosiewski i Fiodor Andronów Sołowiecki dostali też plik listów do różnych osobistości w Moskwie161. Król w instrukcjach prosił ich o pośpiech. Gdyby się rzeczywiście śpieszyli i wyruszyli odpo­ wiednio wcześnie, mieliby szanse obaj dotrzeć pod Moskwę jeszcze przed zaprzysiężeniem umowy przez hetmana. Gosiewski, który zresztą z całą pewnością wyruszył po Andronowie - 23 VIII 1610 r., zachorował jed-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO I 2-39 nak po drodze i w rezultacie przybył po tym fakcie16’. Natomiast Fiodor Andronów przybył wcześniej od Gosiewskiego. Powstaje pytanie: kiedy? Przed podpisaniem czy po podpisaniu traktatu przez Żółkiewskiego? W swoich pisanych kilka lat później pamiętnikach Żółkiewski stwier­ dził, że Andronów przybył dwa dni po zawarciu porozumienia, a więc X9 VIII 161 o r. Nie jest to prawda. Andronów z całą pewnością przy­ był przed zawarciem umowy, najprawdopodobniej jeszcze 20 VIII161 o r. Świadczą o tym niezbicie dwa listy: Andronowa do Lwa Sapiehy z wrześ­ nia 161 o r. („przyjechałem pod stolicę i zastałem jeszcze nie postano­ wione rzeczy”) i Stanisława Żółkiewskiego do króla z 23 VIII 1610 r.164 Ten ostatni, jak pamiętamy, dotyczył kwestii rokowań z bojarami, ści­ ślej biorąc sprawy zamków zajętych przez Polaków. Otóż Żółkiewski po sformułowaniu pierwszego, kompromisowego zapisu na ten temat miał jednak wątpliwości, czy nie za bardzo wykroczył poza udzielone mu pełnomocnictwa. Na szczęście: „W ten czas przyjechał Andronów z listem od Króla [...]. Gdy po ich [bojarów] odjachaniu list WKM prze­ czytał, deklarował mi Andronów, na którego w pisaniu swym odzywać się WKM raczysz, że to nie miało być contra mentem WKM, gdybym na tę ich affektację pozwolił. A patrząc zaś, że się na tern rzeczy miały łamać, wojnę w długą zaciągnąć, z wielu respektów, których WKM nie wypisuję, trochem ich dotknął w cedule cyframi do JMP Podkanclerze­ go; przyszło mi nie odmawiać im tego, tylko żeby już więcej nie wzna­ wiali”165. Trudno powiedzieć, czy był to omówiony już przez nas list datowany na 11 VIII 1610 r., czy też jakiś inny. Nie odbiegał on jednak na pewno w swojej wymowie od instrukcji. Hetman pisał, że Andronów „ten list przyniósł od Króla Jegomości do pana hetmana, który to w so­ bie zamykał, żeby pan hetman nie na królewicza, ale na samego Króla Jegomości panowanie zaciągnął”. Wprawdzie hetman w pamiętnikach twierdzi, że instrukcje od króla przyniósł dopiero przybyły po kilkunastu dniach Aleksander Gosiewski, ale wydaje się to mało wiarygodne. Jedna z instrukcji nawet w tytule wymieniała osobę Andronowa, można więc sądzić, że poseł moskiewski także miał jej egzemplarz166. Gdyby jednak rzeczywiście wszystkie instrukcje znajdowały się w posiadaniu Gosiew-
240 I ROZDZIAŁ 3 skiego, który - jak pamiętamy - wyruszył pod Moskwę po Andronowie, to i tak mało prawdopodobne jest, żeby Andronów nie znał ich treści. Aby uzasadnić bardzo zasadnicze ustępstwa, dotyczące spraw te­ rytorialnych, Żółkiewski oparł się na ustnym twierdzeniu Andronowa, który mocno na wyrost stwierdził, że król nie będzie przeciwny takim zapisom. Ale przecież w innych sprawach (np. w kwestii: w jakim try­ bie królewicz ma objąć tron?) Żółkiewski miał jasne wytyczne od króla. Dlaczego więc je zignorował? Uważał zapewne, że on sam, przebywając na miejscu, lepiej orientuje się w sytuacji. Miał też pewnie nadzieję, że po postawieniu króla wobec faktów dokonanych uda mu się z czasem przekonać go do swoich koncepcji. Przecież sformułowania króla mówi­ ły jedynie o czasowym przejęciu przez niego władzy w Moskwie, istniała więc możliwość pogodzenia koncepcji króla i hetmana. Jakkolwiek by tłumaczyć Żółkiewskiego, który dodawał jeszcze argument o nacisku niepłatnego wojska, jego postępowanie było w istocie samowolne. W li­ ście z z8 sierpnia informował on króla o zaprzysiężeniu umowy z boja­ rami: „Teraz chciałbym to tylko WKM oznajmić, ile się mogło baczyć z gestów i z płaczu ich, szczerze sobie życzą Królewicza JM”167. 31 VIII 1610 r. Żółkiewski wysłał kolejne pismo do króla, o bar­ dzo wstrzemięźliwej treści. Nie było w nim ani słowa na temat przyby­ łego wysłannika i koncepcji królewskich. Hetman obawiał się zapewne, iż jakiekolwiek pogłoski o stanowisku króla skomplikują jego sytuację w Moskwie. List z 31 sierpnia być może nie zawiera nic na temat misji Andronowa, dlatego że hetman obawiał się po prostu przechwycenia korespondencji przez niepowołane osoby168. W panujących w Mo­ skwie warunkach listy często nie dochodziły, np. Jan hkydzicz żalił się Lwu Sapieże, że zaginęły dwa jego listy wysłane do kanclerza wielkiego litewskiego169. Zresztą sam Żółkiewski wspomina w pamiętniku o swo­ jej dyskrecji: „Pisać o takowych rzeczach nie zdało się, żeby się mogło co sprawić, posłać zaś nie było tak qualificatam personam, komu by to powierzyć i kto by mógł pro gravitate negotii, tak Królowi Jegomości, jako potrzeba ukazać. A iż Król Jegomość mimo deklaracyą swą pod Smoleńskiem daną Sołtykowemu i inszym bojarom z strony królewicza Władysława, inszą teraz do pana hetmana wskazywał; różne o tym były
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | Ł41 rozumienia, gdy już ta rzecz na jawią wyszła, w mniemaniu ludzkim”170. Jak więc widzimy, prawda i tak szybko wyszła na jaw. Należy też zwrócić uwagę na inny aspekt sprawy. Otóż z Moskwy miała wyjechać wkrótce delegacja wszystkich stanów w celu uzgodnienia z Zygmuntem III niektórych niezałatwionych jeszcze spraw (np. chrztu królewicza w obrządku prawosławnym). Hetman sądził zapewne, że Zygmunt III sam przedstawi bojarom swoją koncepcję i zmodyfikuje jego ugodę. W liście zy IX 1610 г. donosił on zresztą o wyznaczeniu już składu poselstwa, które miało moskiewskim zwyczajem obejmo­ wać ludzi wszystkich stanów (80 oficjalnych delegatów), a na jego czele miał stanąć kniaź Wasyl Golicyn. Bojarzy w rozmowach z Żółkiewskim deklarowali znaczną ugodowość poselstwa. Hetman pisał: „W sobotę przeszłą, gdy bojarowie da Patriarchy przyszli przez kniazia Wasyla Golicyna, deklarowali mu się, że o chrzczenie bić czołem i prosić mają, aleć choćby tego Królewicz Jego Mość nie chciał (jego słowa piszę): «Wolen Boh da Hosudar, my jemu już chrest całowali i jemu nam pramić [sprzy­ jać]»”171. W tym samym liście mamy nawet sugestie pozwalające sądzić, że Moskwa skłania się nie tylko ku osobie królewicza, ale i samego króla: „Jakom przedtym WKM oznajmił o chęciach narodu moskiewskiego, które ku WKM i Królewiczowi JM skłonili, im dalej od przedniejszych aż do najmniejszych. Znaczniejszymi coraz dokumenty oświadczają tę swą chęć, Pan Bóg sam wie, co się w sercach ludzkich kryć może, ale ile się może widzieć szczerze, nie obłudnie życzą sobie panowania Jego Królewskiej Mości”. Hetman podkreślał też, że wobec życzliwego nasta­ wienia Golicyna i innych posłów król będzie mógł z nimi załatwić pod Smoleńskiem wszelkie sporne sprawy. Żółkiewski sugerował też moż­ liwość zredukowania ilości wojska pod Moskwą i utrzymywania go na koszt bojarów171. Potwierdzeniem odmiennych koncepcji króla był list wysłany do hetmana z IX 161 o r. Zygmunt III w momencie pisania tego pisma miał już pierwsze, nieoficjalne wieści o zawartym porozumieniu173. Zygmunt III doceniał wysiłki Żółkiewskiego, uznawał jednak zawartą umowę (któ­ rej warunki już zapewne pobieżnie znał) za wymuszoną na hetmanie. Król pisał: „Baczemy na to, że nam staraniach Uprzejmości Waszej nie
2-42- I ROZDZIAŁ^ schodzi w tamtych sprawach moskiewskich, bo lubo jeszcze celu naszego rzeczy nie doszły i tego, do którego zmierzamy kresu, ludzi to grubości i dzikim ich obyczajom przypisować przyjdzie, którzy trudnością swoją i niedofnością rzeczy do tego terminu przywiedli, na którym Uprzej­ mości Waszej stanąć przyszło”174. Król uznał jednak, że porozumienie Żółkiewskiego z bojarami nie ma charakteru ostatecznego (być może nie wiedział jeszcze o niezwykle uroczystej oprawie towarzyszącej zawar­ ciu układu i składaniu przysiąg). Zygmunt III uważał też, że ostateczny kształt zostanie nadany umowie podczas negocjacji pod Smoleńskiem z poselstwem bojarów. Rokowania, zdaniem króla, nie były więc zakoń­ czone, dlatego też list z z września nakazywał Żółkiewskiemu wyko­ nywać instrukcję przyniesioną przez Gosiewskiego i Andronowa. List powtarza też argumenty króla za tym, aby na razie nie dawać królewicza. „Uspokajać to tedy pierwej nam przyjdzie niźli młodość syna naszego na te niepokoje podać”. Ciekawe, że Zygmunt III zalecał Żółkiewskiemu pewne środki propagandowe: „Nie wadziełoć by i to między te ludzie podawać przez pewne konfidenty, żeśmy my tylko na doskonale uspo­ kojone państwo syna swego pozwalali”. Zygmunt III stwierdzał też, że bardzo pragnąłby osobiście skonsultować się z hetmanem, ale zdaje sobie sprawę, że trudno będzie Żółkiewskiemu w tak skomplikowanej sytuacji opuścić Moskwę. Królowi zależało więc na osobistej rozmowie z Żółkiewskim, w czasie której mógł przecież przekonać go do swojej koncepcji. Na koniec jednak dodawał: „Wszakoż dajemy to na zdanie i wolę Uprzejmości Waszej, jeśli byś baczeł, że tuto i poruczysz komu rządy i odjachać możesz, abyś się do nas dla znoszenia się o tych rzeczach nademknął”175. * Żółkiewskiego musiały bardzo niepokoić owe krytyczne listy. Z drugiej strony miał on pewne dodatkowe argumenty, które mogły po­ twierdzać słuszność jego koncepcji. Aleksander Gosiewski, który z pa­ ro tygodniowym opóźnieniem pojawił się w końcu w obozie polskim (pamiętamy, że drugi wysłannik, Andronów, przybył na kilka dni przed zawarciem traktatu), uznał zawarcie układu przez hetmana za słuszne. Także Andronów, w liście do Lwa Sapiehy, uzasadniał postępowanie Żółkiewskiego anarchią panującą w Moskwie, gdzie w przypadku fiaska
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO I *43 rokowań z hetmanem mieszkańcy mogli się zwrócić w stronę Samo­ zwańca lub jakiegoś kandydata na cara spośród bojarów. Wtedy należa­ łoby zdobywać Moskwę „szablą i ogniem”176. Kolejny list króla (niedatowany, z września 161 o r.) był najbardziej gorzki z dotychczasowych. Cały układ, którego warunki Zygmunt III już znał, został poddany zdecydowanej krytyce. Zygmunt III stwierdził: „Pewniśmy i widzimy to na oko, że Uprzejmość Wasza według racjej tych ludzi a czasu stosował, bo lubo byś też beł Uprzejmość Wasza naszę w tej mierze deklarację wiedział auditati rerum, jako sam Uprzejmość Wasza piszesz, próżno beło inszego inaczej według potrzeby dodawać ognia”177. Król więc wyraźnie ganił hetmana za samowolę. W dalszej części listu Zygmunt III zauważył jednak: „Łacno tych tam rzeczy wotować z temi posłami będzie, których stolica do nas wyprawuje”178. Następnie król przeszedł do krytyki poszczególnych punktów układu. Za niemożliwe uznał oddanie syna na tron carski w obecnej sy­ tuacji, odrzucił żądania, „abyśmy wora znieśli [...] i sami od Smoleńska odciągnęli i wojska nasze zwiedli”179. Zygmunt III odrzucał też samą ideę pokoju bez aneksji, sugerując niemożność ustąpienia z wojskiem bez „odzyskania tego Koronie, co się dawno od tego narodu odjęło, a od nas to rekuperować obiecało”180. Król wyraził też obawę, że obecna sytuacja, gdy w wielu zamkach pogranicznych, jak i w samej Moskwie nie ma pol­ skich załóg, jest niebezpieczna. Sugerował też, aby Szujskich przenieść gdzieś poza Moskwę, gdyż w stolicy mogą oni spiskować i mieszać. Król, licząc się z rozgoryczeniem Żółkiewskiego, zachęcał go usilnie do dalszej pracy. Na końcu listu pisał nawet: „Pewniśmy tedy, że Uprzejmość Wa­ sza nie oddalisz się stamtąd aż to opatrzywszy, co rzeczom i warunkom naszym potrzebno być widzisz. A potym o dalszym progresie tych rzeczy i Uprzejmości Waszej żądania ustnie Uprzejmość Wasza rozmówić się nam przyjdzie”181. Także list z 21 IX 1610 r. zawierał akcenty krytyczne dotyczące postępowania Żółkiewskiego. „Dziwno to nam niepomału, że urodzony referendarz litewski tak niesporo z pewnymi konsideracjami naszemi do Uprzejmości Waszej pośpieszał, których przedtym Uprzejmości Waszej wiedzieć widziemy było potrzeba, niżeli jakie zawarcia z ludźmi temi sta-
244 I ROZDZIAŁ 3 nowie” - stwierdzał Zygmunt III. Dalej król zauważał: „Acz ci jeszcze nie upłynął do końca czas tym rzeczom, ponieważeś Uprzejmość Wa­ sza tym się zawsze im osłaniał, żeś nie miał od nas żadnej do zawierania mocy”. Tak więc Zygmunt III liczył na to, że można zrewidować zbyt da­ leko idące punkty traktatu, pod pretekstem, że Żółkiewski nie miał od­ powiednich pełnomocnictw. Król podkreślał też, że wieść o warunkach układu (miał zapewne na myśli przede wszystkim wyrzeczenie się aneksji spornych terytoriów) może doprowadzić do „mieszanin” w Rzeczypo­ spolitej. A przecież on sam w deklaracjach przed wyprawą podkreślał, że będzie starać się podczas kampanii w Moskwie o dobro kraju, a nie o in­ teresy swoje i swojej dynastii. Do listu król dołączył instrukcje postępo­ wania dla hetmana. Instrukcje te niestety nie zachowały się, aczkolwiek ich brzmienie zapewne nie odbiegało zbyt wiele od tego, co przywieźli Andronów i Gosiewski181. List wysłany dzień później (z z IX 1610 r.) był wynikiem narady, która odbyła się w obozie pod Smoleńskiem. Na początku król stwierdzał, że o zmniejszeniu oddziałów wojska lub ich wycofywaniu nie może być mowy. Należy najpierw skończyć rokowania polityczne, które będą się to­ czyć z poselstwem pod Smoleńskiem. Zygmunt III pisał: „Na te [rokowa­ nia] i tuteczna w Smoleńsku Moskwa w swoich z panami radami naszemi traktatach oczekiwa, trzymając się mocnie tego tam Uprzejmości Waszej z bojary dumnymi na Moskwie zawarcia i nie chcąc go w niczym ustąpić. Zaczyni ni skądinąd jeno z przyszłej z temi tam posły z Moskwy trans­ akcji miarkować nam konsilia nasze i dalsze rzeczy tutecznych poparcie przyjdzie”. Zygmunt III liczył więc, że posłowie moskiewscy skłonią być może Smoleńsk do kapitulacji. Słowa te zawierały jednak także krytykę hetmana, który swoim układem (a zwłaszcza jego punktami dotyczący­ mi zwrotu zamków) dal smoleńszczanom pretekst do trwania w uporze. Król wyrażał też zaniepokojenie dużą liczebnością mającego przybyć poselstwa. Liczebność ta mogła niekorzystnie wpłynąć na przedłużenie rokowań, a także spowodować trudności aprowizacyjne. Król pochwalał natomiast starania Żółkiewskiego, aby Moskwa spłaciła chociaż jedną zaległą ćwierć wojsku polskiemu. Na koniec Zygmunt III posłał Żół­ kiewskiemu informację polityczną do wykorzystania w Moskwie. War-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO I M5 to zacytować ją w całości: „Mamy tę wiadomość, iż królewicz angielski z duńskim porozumiawszy się z sobą gotują i armują classem niemałą ku morzu chcąc uderzyć na Port Archangielski w Państwie Moskiewskim albo co urwać, albo więc w nim szkodę jaką uczynić myśląc. O czym chciej Uprzejmość Wasza przestrzec bojar dumnych na Moskwie, aby mając tę przestrogę od nas zabiegali ich tej tam strony niebezpieczeństwa tego tu Państwa”18’. Groźba takiej interwencji istniała rzeczywiście. Zwłaszcza Anglicy, chcąc ratować swoją kompanię handlową (Muscovy Company), myśleli poważnie o objęciu protektoratu nad północną częścią Państwa Moskiewskiego przez króla Jakuba I (w Szkocji - Jakuba VI)l84. Jeszcze szerzej Zygmunt III wypowiadał się w liście do Aleksandra Gosiewskiego. Pisał m.in.: „Sam jednak wojewoda kijowski i dziś nam oznajmuje, że informacji od nas potrzebował, za czym opóźnione przy­ bycie Wierności Waszej z naszemi respekty dla niesposobnego zdrowia Wierności Waszej, o którymeś Wierność Wasza wielmożnemu podkanc­ lerzemu oznajmił, trochę rzeczom zawartym zawodu pozwoliło i lubo to inaczej naciągać trudno było rzeczy przez narodu tego wrodzoną temeritatem, przecię by się było zrazu lepiej uchylać, niźli dziś ścigać tego, bo snadniej targiem pozwalać i przeciągać zrozumiewając ludzi niźli stargowawszy cofać rzeczy”18’. Dalej król podkreślał, że nie kieruje nim chęć władzy, ale inne względy, które kolejno wymieniał Gosiewskiemu. Nie ma sensu ich powtarzać. Charakterystyczne jest zakończenie listu. Król odniósł się w nim do pojawiających się wśród mieszkańców Moskwy głosów wzywających go do osobistego przybycia pod stolicę. Stwierdzał mianowicie, że do Moskwy przybędzie chętnie, ale tylko w charakterze tymczasowego władcy. Zygmunt III pisał: „Przeto jeśliby nas tylko po to wokować pod stolicę miano, aby się drewnianym przypatrować basz­ tom i głucho murowanym pałacom, nie byłoby nas po co zaciągać, bo to na wizerunku malowanym obaczyć możem, ale jeśliby do tego przyjść miało, aby te narody u Pana swego koronowanego syna na ustawiczne sobie Państwo i panowanie wymóc chcieli (choćby nam przecię z niemi mieszkać długo nie przyszło), tedy byśmy i czasu i wczasu, i łaski swej podobno w tej mierze ich gwoli nie żałowali”. Dalej król stwierdzał, że chętnie pośle królewicza, gdy własnymi rządami uspokoi państwo186.
146 I ROZDZIAŁ^) Żółkiewski jeszcze we wrześniu podjął decyzję o opuszczeniu Mo­ skwy w celu odbycia osobistej rozmowy z królem. „Będę się starał pisał - żebym postanowiwszy i wprawiwszy w dobry porządek wojsko, P. Sapihę [!] przeciw Impostorowi posiliwszy mógł zbieżeć do WKM, gdyż jako dla inszych rzeczy, tak i dla namów z Posły Moskiewskimi, jako ten, który w tych rzeczach czynił, potrzebna moja obecność, dla tern lepszej informacji WKM i obecnego zrozumienia woli i rozkaza­ nia WKM”187. W tym samym liście hetman nie podejmował rzeczowej obrony zawartego traktatu. Wykazywał tylko, że ustępstwa były koniecz­ ne jako pierwszy stopień do uzyskania bardziej zadowalających rozwią­ zań. Żółkiewski pisał: „Rad bym był jako najlepiej usłużył WKM. Jeśli nie wszystko tak jakobyśmy życzyli, jednakże gdy mi Pan Bóg da WKM dobrze zdrowego oglądać, ukaże to, że hic stantibus rebus nie mogło inaczej być. Atoli koronowanego Monarchę i z Bracią jego masz WKM in potestate, żadnemu przedtem Królowi Polskiemu nie dał Pan Bóg tej sławy. Stolica tak szerokiego Carstwa Moskiewskiego jest praesidiis WKM osadzoną [list pisano w dniu przekazania Szujskich hetmanowi, w tym czasie prowadzono też rozmowy na temat obsadzenia Moskwy polską załogą, o czym piszemy dalej]. Telkoż żeby to było trwało, trzeba chleba chlebem nabywać. I z dziecięcia nie zaraz bywa dostały człowiek i budowanie na fundamenta pojrzawszy nie każdy osądzi jakie ma być, gdy przyjdzie do swej doskonałości. Jest nasza przypowieść polska, nie zarazem Krakowa zbudowano. I tu jeśli nie wszystko tak jako chcem i życzym, sensim rzeczy przychodzą ad maturitatem. Ale ustnie da P. Bóg dam sprawę o wszytkim”188. Natomiast w liście do Lwa Sapiehy hetman żalił się na niesłuszną krytykę swoich poczynaj i na nierozsąd­ ne postępowanie Michała Mołczanowa i Stefana Sołowieckiego. Byli to wysłannicy bojarów i hetmana do króla, pod Smoleńsk. Reprezentowali oni także wojsko moskiewskie przebywające u boku Żółkiewskiego, a do obozu Zygmunta III przybyli 5 IX 161 o r. Ich głównym zadaniem było poinformowanie Zygmunta III o układzie z z 7 VIII 1610 r. Po powro­ cie rozpowszechniali oni opinię króla na temat umowy Żółkiewskiego z bojarami. Hetman wymieniał też korzyści, jakie Zygmunt III odniesie z zachowania przy życiu Szujskich189.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO I 2-47 Żółkiewski sugerował też, że w działaniach wobec Moskwy trze­ ba zachowywać umiar i cierpliwość. „Jeśli nie zaraz tak [jest] jakbyśmy życzyli, jako chcemy, mądrego filozofa sentencja: succesive fit motus. Z Waszmościami, bracią naszą, narodem Wielkiego Księstwa Litewskie­ go wyszło lat sto sześćdziesiąt nim do skutecznego zjednoczenia przyszło, a z tak wielkiem, szerokiem carstwem moskiewskiem za niedziel kilkana­ ście chcą, żeby wszystko sprawić jako potrzeba. I z człowieka, z dziecię­ cia, z malej różdżki dąb czasem bywa. Z tych początków, które teraz Pan Bóg dał za mądrem JKM obmyślawaniem, mogą, da Pan Bóg, przyjść rzeczy wedle tego jako życzym do doskonałości. Chciałem, widzi Bóg, jako najlepiej posłużyć, jeślim nie umiał we wszystko potrafić, znam się w prostości i miałkości dowcipu swego. Niech poprawi kto lepiej umie, bo jednak i z lat, i z prac, i z kłopotów, frasunków zeszłe zdrowie moje nie dopuści mi teraz dalej JKM służyć” - pisał rozgoryczony hetman190. Zdaniem Żółkiewskiego osadzenie Władysława na tronie carskim rozpocznie dopiero powolny i stopniowy proces wiązania Moskwy z Pol­ ską. Trzeba więc iść na wiele ustępstw i zachowywać pozory. Moskwa, zdaniem hetmana, mogła zostać na razie formalnie niepodległym pań­ stwem, rządzonym przez królewicza. Koncepcja ta była w istocie bardzo ryzykowna. Historia mogła potoczyć się w kierunku zjednoczenia Rze­ czypospolitej i Moskwy albo i nie, koszty zaś tej koncepcji - wyrzeczenie się Smoleńska i Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej, wysłanie królewicza na niepewne itp. - trzeba było ponieść natychmiast. Projekty hetmana były może dalekowzroczne, ale także chyba zbyt idealistyczne. Działalność wojskową i dyplomatyczną Żółkiewskiego próbowano wykorzystać do skłonienia Smoleńska do kapitulacji. Jeszcze w czerwcu 1610 r. wysłano do twierdzy pewnego bojarzyna z wiadomością o śmier­ ci Skopina Szujskiego i o braku w związku z tym szans na odsiecz. Misja ta nie przyniosła żadnych skutków191. Rozmowy wznowiono po zwy­ cięstwie kłuszyńskim. Bojarów z Carowego Zajmiszcza, którzy przybyli wraz z Adamem Żółkiewskim do obozu 15 VII 1610 r., skierowano do Smoleńska, aby namawiali twierdzę do poddania się. „Ale nic się apud obstinatos sprawić nie mogło - pisał Jakub Zadzik - ledwie co mówić im z sobą dali, wyrzucając ich zdradę i odbieżenie Pana swojego na oczy,
2-48 I ROZDZIAŁ. 3 a z tym się opowiadając, że za wiarę, za przysięgę Szujskiemu oddaną umrzeć gotowi. Taki upór w tych ludziach, którego kupcy a duchowień­ stwo tameczne największą przyczyną..Ci aby się poddać chcieli, prędkiej się efekty obawiając nic publice o poddaniu mówić nie śmieją, ten jed­ nak bojarzyn, który się w tych dniach przedał, powieda, że niemal wszy­ scy bojarowie do poddania są skłonni, więc i strzelców większa część, sami tylko kupcy z duchowieństwem, a przy tym sieła i moc opierają się i o tym mówić nie dadzą”191. Według innej relacji smoleńszczanie zapytali wysłanników: „Skąd was wzięto ?”. „W boju i w horodku przez szablę, zaczym łaskę i pożałowanie poznawszy KJM” - odpowiedzieli bojarzy. Na to smoleńszczanie odparli: „I my zarazem więtszą łaskę i więtsze pożało­ wanie poznawszy”, czym ironicznie dali do zrozumienia, że zamierzają się bronić dzielniej niż Carowe Zajmiszcze193. Do kolejnych rozmów doszło w sierpniu 1610 r. Kanclerz Lew Sapieha pisał: „Dnia dzisiejszego o poranku [3 VIII 1610 r.] sam pan wojewoda bracławski [Jan Potocki] posłał do mnie dając znać, że Mo­ skwa z zamku wołają, prosząc, abym ja pod zamek przyjachał, że woje­ woda ich smoleński pragnie i chce ze mną mówić o dobrych rzeczach. Za jego rozkazaniem jachałem pod zamek. Zaraz za mną przyjachał pan podkanclerzy [Gabriel Wojna, podkanclerzy litewski, lub raczej Feliks Kryski, podkanclerzy koronny]. Powiadają, że mu też kazano ze mną być (podobno mnie samemu nie wierzono), aż mi to przystawem pana podkanclerzego przydano. Kiedym pod zamek w rowie blisko podjachawszy dal znać o sobie, upewniając, aby nie strzelano, Moskwa powie­ działa, że mówić chcą i strzelać nie będą, jeno żeby też nasi do zamku tymczasem nie strzelali i ludzie z pola zwiedli. Kiedy^ o tern dał znać panu wojewodzie braclawskiemu [Janowi Potockiemu], on sam wskazał do mnie, abym nie bawił więcej, jeno pół godziny, a drudzy żołnierze pp. Potockich dokładali, że pp. litewscy niepotrzebnie szturm zwłoczą i lada czego siła mówili. I tak rozjachaliśmy się z Moskwą, a potem więcej niż we trzy godziny do szturmu puszczono i już dwie chorągwie naszych byli na murze, ale w tern Pan Bóg zarazem puścił tak gwałtowny deszcz, że nasi strzelać nie mogli i ustąpić musieli nie bez szkody swej, acz jesz­ cze nie wiedzą jako wiele zginęło, jako niewiele podobno, bo poboczna
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 149 strzelba nie chodziła, ale przedsię ze sromotą swą odeszli, a z pociechą nieprzyjacielską” Nie znamy niestety przebiegu owej krótkiej, półgo­ dzinnej rozmowy Kryskiego i Sapiehy z Szeinem. Wznowienie rokowań nazajutrz po szturmie nie udało się. Kilka dni później wysłano z obozu „Moskwicina”, aby namawiał twierdzę do kapitulacji, ale gdy zaczął on mówić o obaleniu i postrzyżeniu w mnichy Szujskiego, smoleńszczanie zaczęli doń strzelać „i mało go nie zabili”194. Od razu po zaprzysiężeniu traktatu hetman wysłał pod Smoleńsk co najmniej trzech gońców (w tym dwóch wspomnianych już synów bojarskich: Mołczanowa i Sołowieckiego) „z listy i z słownym rozkaza­ niem kniazia Mścisławskiego, aby się wojewoda smoleński ukorzył i czo­ łem bił KJM”. Posłańcy ći, jak wiemy, dotarli do obozu królewskiego 5 IX 1610 r. Jeszcze tego samego dnia próbowali się oni skontaktować ze smoleńszczanami, ale ich nie wpuścili za mury żołnierze polscy, gdyż smoleńszczanie nie dostarczyli zakładników. Nazajutrz zostali ponownie wysłani do twierdzy. Tam zaproszono ich na zamek i obchodzono się z nimi bardzo przyzwoicie. 8 września jeden z tych bojarów przybył do obozu z zawiadomieniem, że Michał Szein pragnie rozpocząć traktaty. Wojewoda smoleński liczył na to, że skoro Władysław został już carem, to król nie będzie dążył do aneksji Smoleńska. Miał więc nadzieję, że wystarczy, iż złoży przysięgę królewiczowi, a oblężenie zostanie zwinięte, io IX 161 o r. przybyło do obozu sześciu posłów z zamku smoleńskiego, przedstawicieli wszystkich stanów. Przyjęła ich najpierw rada, a potem sam Zygmunt III. Posłowie oświadczyli, że chcą królewicza na swojego władcę i proszą, aby zaprzestano bombardowania zamku. Nazajutrz ci sami posłowie przybyli po odpowiedź195. Była ona szokująca: „Pan kanc­ lerz litewski [Lew Sapieha] ich okrucieństwo i złą wiarę wymawiał, którą się obchodzili nie tylko z ludem narodu polskiego, ale i samym Kró­ lem JM, którego posłów nie tylko szanować, ale przyjmować nie chcieli, listy KJM i zdrowe napominania wzgardę obróciwszy. Widząc i to, że oni od czasów dawnych do Państw KJM należeli i własnymi poddanymi KJM są i byli, przeto miłosierdzia prosić trzeba, nie te rzeczy wymyślać, które żadną miarą podobne nie są, nie tylko do pozwolenia, ale do po­ myślenia. Co gdy uczynią obiecują się p. senatorowie wszyscy do KJM
2-50 I ROZDZIAŁ -3 przyczynić, gniew jego ukoić i onym łaskę KJM przynieść i obiecując wiarę i majętność zostawić. Z tym do zamku odjachali”196. Odpowiedź Sapiehy nie pozostawiała żadnych wątpliwości wobec zamiarów polskich: Smoleńsk jest dziedzictwem Rzeczypospolitej, ma do niej wrócić, wszelkie inne dywagacje są bezcelowe. Zygmunt III i jego doradcy krytykowali wprawdzie politykę Żółkiewskiego, ale po układzie z 27 VIII 1610 r. poczuli, że ich pozycja w Państwie Moskiewskim sta­ je się coraz mocniejsza. Stąd owa arogancja w rokowaniach z Szeinem. Z perspektywy czasu należy ją ocenić bardzo negatywnie. Oblężenie trwało przecież już rok i nic nie zapowiadało jego szybkiego zakończenia. A złożenie przez Smoleńsk przysięgi chociażby „na imię” jedynie Wła­ dysława nie rozstrzygało przecież ostatecznie sprawy jego przynależno­ ści państwowej. Mogłaby ona być przedmiotem późniejszych rokowań. Gdyby z taką przysięgą łączyło się przyjęcie załogi polskiej do twierdzy, można by mówić o sukcesie rozmów. Strona polska jednak w ogóle nie przystąpiła do negocjacji. A przecież zimą 1611 r. Zygmunt III zga­ dzał się na złożenie przez Smoleńsk przysięgi jedynie królewiczowi pod warunkiem przyjęcia załogi polskiej197. Ale wtedy rokowania nie mogły już przynieść rezultatu. Na tak twardą politykę strony polskiej mieli za­ pewne wpływ niektórzy doradcy króla, a zwłaszcza Lew Sapieha, któ­ ry niezwykle mocno podkreślał konieczności odzyskania straconych na początku XVI w. twierdz litewskich. Zygmunt III obawiał się też oskarżeń ze strony szlachty o preferowanie prywatnych i dynastycznych celów wojny kosztem interesu Rzeczypospolitej. Gdyby zgodził się na przysięgę Smoleńska tylko „na imię królewicza”, wywołałoby to zapewne powszechne oburzenie w kraju. A rokosz skończył się przecież całkiem niedawno. Po tak jednoznacznej odpowiedzi strony polskiej dalsze rokowania nie miały już właściwie sensu. 14 września przybyli do obozu posłowie ze Smoleńska z oświadczeniem, że nie mogą podjąć żadnej decyzji, do­ póki nie dostaną instrukcji ze stolicy, od bojarów. Zostali jednak „zła­ jani” i napomnieni, „aby z lepszym dziełem przyjachali i więcej o tych rzeczach, z któremi pod ten czas przyjeżdżać nie myślili”. 15 września Szein zwołał w Smoleńsku „dumę generalną” i podjął na niej desperacką
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 2.51 decyzję o osobistym spotkaniu się z negocjatorami polskimi1’8. Doszło do niego 17 IX 1610 r. w polu: „Za pozwoleniem tedy JKM wyjachał Pan Kanclerz Litewski w pole i wojewoda smoleński z kilką bojar, który żadną miarą nie dał się do tego przywieść, aby bez wiadomości wszech stanów moskiewskich miał się odłączyć od głowy stołecznej, odkładając koniec traktatów do przyjachania tych Wielkich Posłów, którzy jechali od stolicy do KJM”1”. 19 września znowu przybyli posłowie ze Smoleń­ ska, ale zostali jedynie „połajani”. Zawarto jednak z nimi umowę o wy­ mianie jeńców. Nazajutrz więc wypuszczono z więzienia w Smoleńsku wszystkich Polaków, kilkunastu już jednak zmarło. 2 5 września „Mo­ skwa [...] z zamku przyjachała, że nic nowego nie przynieśli, surowie nałajawszy rozkazano, aby więcej z takiemi nie bywali w obozie rzeczami, gardłem ich chcąc karać”100. Na tym rokowania chwilowo zakończyły się. 30 IX 1610 r. Zygmunt III wydał specjalny uniwersał do smo­ leńszczan, wzywający ich do poddania się i obiecujący nagrody. Nie przyniósł on żadnego rezultatu101. W obozie polskim panowało prze­ świadczenie, że upór Smoleńska jest spowodowany w pewnym stopniu niekorzystnymi dla Rzeczypospolitej sformułowaniami umowy Żół­ kiewskiego z 27 VIII 1610 r. „Smoleńsk trzyma się tamtej stołecznej transakcji” - pisał podkanclerzy Kryski do Szymona Rudnickiego101. Polityka prowadzona przez hetmana wobec Moskwy po zaprzysię­ żeniu umowy była niezwykle wyważona. Demonstracja zbrojna wobec II Samozwańca spowodowała odstąpienie od impostora całej gromady bojarów i panów moskiewskich. Przyjechali oni „do pana hetmana, one­ go się opiece oddając; a chcąc przysięgę takąż, jaką w stolicy, na imię królewicza Władysława uczynić, o to prosząc, żeby przy bojarstwach, to jest przy senatorskim powołaniu, jakie mieli przy impostorze, zostawali, bo czuli to, że stołeczni bojarowie na to mieli być trudni”103. Żółkiewski przyjął tych bojarów życzliwie, odebrał od nich przysięgę dla królewicza i ofiarował się zabiegać o ich interesy u bojarów moskiewskich. „Jakoż perswadował bojarom stołecznym, żeby przez amnestią darowawszy rze­ czy przeszłe nieszczęsnem czasom bratersko ich przyjęli; ukazował i po­ żytki tego, gdy insi, którzy po zamkach, które się na szalbierza dzierżą, osłyszą się, że tych benigne, łaskawie traktujem, wszyscy i z zamkami do
z$l I ROZDZIAŁ.? nas się będą łączyć, czym i szalbierzowi może się przyśpieszyć exitium. Na drugą stronę jeślibyśmy rigide przeciwko tym stawili, contumeliose ich traktowali, trzeba się obawiać, żeby się nie rozdrażnili, znowu się do szalbierza nie uciekali, inszych, którzy go się dzierżą, nie potwierdzili”104. Niestety perswazje te pozostały bez skutku. „Bojarowie stołeczni, iż byli bardzo przeciw nim zajątrzeni - pisał hetman - żadną miarą nie dali się do tego przywieść, żeby tych, którzy (jako oni mówili) przy worze stali, mieli z sobą chcieć równo mieć. Tak, przyjąć ich za bracią obłądzoną, ale do bojarstw, miejsc senatorskich od impostora danych, nie chcieli ich przypuścić. Czym się ci drudzy nie kontentowali i kilku z nich znowu do szalbierza uciekło”10*. Przysięgę królewiczowi składały także liczne zamki moskiewskie: Nowogród Wielki, Czaranda, Ust’jug Wielki, Perejasław Riazański, Ja­ rosław, Wołogda, Białe Jezioro, cala Ziemia Riazańska, Niżny Nowo­ gród, inne zamki nad Oką i Wołgą, a także Kołomna, Tuła, Sierpuchow, Wielkie Łuki i Toropiec. Z zamków tych wypuszczono różnego rodzaju więźniów politycznych106. Przechodzenie zamków podporządkowanych uprzednio Dymitro­ wi na stronę królewską cieszyło bardzo hetmana ze względów finanso­ wych. Liczył on bowiem, że da się z nich ściągnąć daninę na utrzymanie wojska. W Uście do króla Żółkiewski pisał: „Wojsko w choć tak wielkich niedostatkach, że obuwia biednego nie mają sobie za co kupić, jednak uważając co na tern należy sławie WKM i Rzeczypospolitej, więc żeby tak krwawe prace ich wniwecz nie poszły, umawiam, iżby cierpliwie trwali i jako baczę dadzą się do tego przywieść, jednakże trzeba, żebyś WKM raczył obmyślać pieniędzmi ich ratować. Tuszę ^tu będą pienią­ dze, bo zamki odpadają od tego impostora. Temi czasy Kazyra [Kaszyra], Kołomna, Niżny Nowogród i innych niemało zamków całowali chrest na imię Królewicza Jego Mości, a kiedy się osłyszą, że wojsko WKM w stolicy stoi, spodziewają się bojarowie, że wszystkie uderzą czołem WKM, oprócz jeśli które co w Siewierzu jeszcze za impostorem są”107. Żółkiewski, zgodnie z zaleceniem króla, zastanawiał się też nad obsa­ dzeniem wojskiem Moskwy. Obawiał się przede wszystkim pospólstwa, które mogło spowodować jakieś rozruchy. Rozruchów bali się też boja-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 253 rzy „i życzyli sobie tego, żeby praesidio wojsko Króla Jegomości, mogli być a furorę plebis tuti”108. W pamiętniku hetman przytaczał przykład z czasów panowania Szujskiego, który mianował wojewodą pskowskim Piotra Szeremietiewa: „I już tam był z pół roku Szeremietiew, ni z tego, ni z owego uczyniwszy pospólstwo bunt, Szeremietiewa zabili i jego adherenty”109. Swoje wątpliwości hetman przekazał wojsku na specjal­ nej naradzie przedstawicieli pułków. Szczególnie obawiał się on dużych zgromadzeń z okazji sądów w Moskwie, gdy w jednym miejscu skupiało się nawet po 20 tys. ludzi. W takim tłumie mogło łatwo dojść do niepo­ kojów, które mogły z kolei przekształcić się w antypolskie rozruchy110. Przedstawiciele pułków uważali jednak, że obawy hetmana są nieuza­ sadnione. Krytykowali oni także proponowaną przez Żółkiewskiego alternatywną koncepcję, w której sugerował, aby wojsko rozlokować po otaczających Moskwę wioskach. Mikołaj Marchocki, występujący jako przedstawiciel jednego z pułków Zborowskiego, oświadczył: „To, żebyś Waszmość Mój Miłościwy Pan wojsko po słobodach postawić miał, zda mi się, że Wasza Miłość wdasz wojsko w większe niebezpieczeństwo, niż kiedy byś ich w mieście postawił. A to niedawno ta przyjaźń nasza z Moskwą, a jużeśmy tak bezpieczni, że z obozu naszych większa część w Moskwie zawsze bywa; a tak jadą nieostrożnie, żeby i do Krakowa tak nie jechali. I wielka ich tam siła czasem i nie w jednem miejscu, luźno komu się kędy podoba. Toż by było i jeszcze barżej, gdybyśmy po słobo­ dach stali, byłaby nas zawsze większa część w mieście, niż przy chorąg­ wiach”111. Argumenty wojska przekonały Żółkiewskiego. To, że obawy Marchockiego i innych nie były płonne, wykazały wypadki, do których doszło 26 IX 1610 r. Oddajmy głos hetmanowi: „Bojarowie sami, z któ­ rych całą życzliwość WKM przeciw sobie mieć raczysz, oglądając się na niestateczność i odmienność miru pospólstwa radzą, że tak trzeba uczy­ nić i samiż byli mi do tego powodem, żeby w stolice wojsko wprowadził. Mówili mi, żebym sobie obrał miejsce gdzie bym sam stanąć i wojsko postanowić miał, jakoż i sam wczora przypatrywałem i dziś znowuż dla skutecznego zawarcia, gdzie by wojsko stanąć miało, posłałem p. staro­ stę wieliskiego [Aleksandra Gosiewskiego] i z kilka pp. rotmistrzów”111. Gosiewski z towarzyszami (m.in. Mikołajem Strusiem) mieli zająć się
XJ4 I ROZDZIAŁ 3 przede wszystkim przygotowaniem gospód w mieście. Gdy pertrakto­ wali oni z bojarami, któryś z mieszkańców miasta zaczął bić w dzwony na trwogę. Uczynił to prawdopodobnie z namowy Szujskich i patriarchy Hermogenesa. Bojarzy zareagowali bardzo gwałtownie na ten incydent. Udali się do Szujskich, których chcieli nawet zabić, ale zaniechali tego w wyniku interwencji Żółkiewskiego. Jak pisze anonimowy autor, „wiel­ ce się nad nimi znęcali i nie tylko rzeczy ich wszystkie do kaźni [skarb­ ca] carskiej Panu Borkowskiemu i Domaradzkiemu odebrać zlecili, ale nawet i to, w czem chodzili, z nich zdarli”113. Następnie Szujscy zostali przekazani hetmanowi, z sugestią wydalenia ich z Moskwy. Żółkiew­ ski skwapliwie z niej skorzystał, zwłaszcza że była zgodna z zaleceniami królewskimi. Wasyl Szujski został wysłany do Osipowa, a stamtąd pod Smoleńsk, gdzie przedstawiono go królowi. Dymitra, jego małżonkę Ka­ tarzynę Szujską i najmłodszego brata obalonego cara, Iwana, wysłano do Białej pod opiekę p. Niewiadomskiego, a następnie do Rzeczypospolitej. Carowej Marii Szujskiej nie wydano Żółkiewskiemu, lecz umieszczono ją w monasterze Pokrowskim w Suzdalu114. Doszło też do awantury z wojskami Jana Piotra Sapiehy. Pragnęły one udać się na leże zimowe do Ziemi Riazańskiej, a nie Siewierskiej, jak planował hetman. Gdy 18 września w stolicy buchnęła plotka, że sapieżyńcy idą do Riazania, zamknięto bramy Moskwy od strony obo­ zu starosty uświackiego. Nieszczęśliwie się złożyło, że akurat jechał do stolicy mały oddział wojsk Sapiehy, który widząc zamknięte bramy, do­ szedł do wniosku, iż Moskwa zdradziła, i zaczął rabować kupców, którzy w obozie sprzedawali towary. Doszło do strasznego tumultu, w którym 300 osób zostało rannych. Z trudem starosta uświacki pohamował swoje wojska. Następnego dnia bojarzy udali się na skargę do hetmana. Sprawę załagodziło nieco pismo Jana Piotra Sapiehy, który przeprosił za zajście i obiecał surowo ukarać sprawców. Natomiast hetman wylewnie przyjął i ugościł delegację bojarów. Nie zmieniło to jednak stanowiska bojarów, którzy nadal żądali, aby sapieżyńcy udali się tam, gdzie im wyznaczo­ no leże. Gdy wszyscy popili sobie zdrowo, nadjechał starosta uświacki. „Bojarowie [...] opadli go zaraz strofując, że takiego swawoleństwa do­ puszcza. Lapunow porwał się na niego do szable mówiąc: «Chcesz nas
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 155 carzykowi [Dymitrowi II] wydać» - aż ich p. hetman rozjął. Rycerstwo bij, zabij na nie [tzn. wojsko starosty uświackiego], że leże, które im jest naznaczone, nie przyjmują, a w Państwo Riazańskie wciągnąć się upie­ rają, czego im pan hetman żadną miarą nie pozwoli”115. Koniec końców sapieżyńcy udali się jednak do Ziemi Siewierskiej 14IX 161 o r. Jan Piotr Sapieha dostał od hetmana specjalne zadanie - porozumienie się z Dy­ mitrem i namówienie go do przejścia na stronę króla. 26 września het­ man Żółkiewski pisał do Zygmunta III: „Oznajmiłem WKM, że zrzęda wojska tego, które było przy Impostorze czyniła niemałą zabawę i wstręt tutejszym WKM sprawom; tandem za staraniem i perswazją p. Sapihy [!] w przeszły czwartek ruszyli się swymże szlakiem nazad ku Borowsku. Deklarował mi się p. Sapiha, że gdzie mu to będzie od WKM poruczono, chce się starać o tego Impostora, możnali rzec dobremi sposoby przy­ wieść go, iżby się udał do łaski WKM, a jeśliby tak uporny był, mocą z posiłkiem ode mnie przydanym przeciwko niemu czynić”1"6. Żółkiew­ ski liczył więc, że Dymitr podda się bez walki. Na wypadek, gdyby trzeba było użyć siły, zamierzał wzmocnić oddziały Sapiehy wojskami królew­ skimi117. W rękach Samozwańca pozostawało jeszcze trochę zamków na Siewierszczyźnie i to właśnie w celu ich podporządkowania królowi należało porozumieć się z Dymitrem lub użyć wobec niego siły118. Na­ leży też pamiętać, że „zniesienie” Samozwańca obiecał hetman bojarom w układzie z 27 sierpnia. Z drugiej strony jednak król nie uważał wypra­ wy na Dymitra za konieczną. Samozwaniec był elementem nacisku na Moskwę i jego rozgromienie nie było korzystne dla interesów polskich. Dlatego na żądanie króla Żółkiewski porzucił plany ewentualnych dzia­ łań militarnych przeciwko niemu119. Mimo różnych incydentów wojska polskie wkroczyły do Moskwy. „Dnia 9 octobris potem weszliśmy cicho do stolicy zwinąwszy chorągiew nieznacznie, żeby nie wiedziała Moskwa o liczbie małej wojska nasze­ go” - pisał Maskiewicz110. Hetman i starosta wieliski stanęli w głównym zamku - Krymgorodzie. Pułki Ciechanowskiego i Ludwika Weihera w Biełgorodzie (inaczej: Białe Mury), a Aleksandra Zborowskiego w Kitajgrodzie. Hrydzicz zwracał uwagę na fakt, że oddziały polskie były dobrze zabezpieczone przed ewentualnym buntem w stolicy111.
2-5Ó I ROZDZIAŁ J Od początku hetman czynił energiczne kroki, aby zachować dyscy­ plinę wśród żołnierzy i nie dopuścić do żadnych ekscesów. Mieszkańcy Moskwy nienawidzili szczególnie najemnych wojsk niemieckich (słyną­ cych z łupiestw), Żółkiewski pozostawił spośród nich tylko kilkuset żoł­ nierzy. Resztę odesłał do króla. Strzelców moskiewskich spod Carowego Zajmiszcza wyprawił natomiast pod wodzą Iwana Sałtykowa, syna Mi­ chała, przeciwko Szwedom, którzy zajmowali właśnie zamki na północy. Hetman powołał też specjalne sądy mieszane: „sędzię tak z naszych, jako i z Moskwy postanowił, którzy wszelakie diferencje rozsądzali, quietissime żyli tak, iż i bojarowie, i pospólstwo, którzy wiadomi będąc naro­ du naszego swawoleństwa dziwowali się i chwalili, że tak spokojnie bez wszelakiej krzywdy, nic nikomu nie czyniąc żyliśmy”111. Hetman próbował też utrzymać dobre stosunki z patriarchą, ale tu pojawiły się problemy. Powodem były krążące po Moskwie plotki o tym, że Zygmunt III sam pragnie objąć tron moskiewski. Ich źródło było dwojakie. Po pierwsze, jak pamiętamy, Mołczanow i Sołowiecki nie trzy­ mali stanowiska Zygmunta III w tajemnicy. Po wtóre, sam król nie taił przed Moskwą swoich planów. W liście do hetmana, prawdopodobnie z 7 X 161 o r., czytamy: „Consideratie posłali i niektórzy p. senatorowie pro confidentia sua do ludzi narodu moskiewskiego, jako to tam przy­ szło i od nich przyjęto jeszcze nie wiemy”113. Projekty objęcia tronu przez Zygmunta III zaniepokoiły szczegól­ nie właśnie patriarchę, czułego na religijny aspekt sprawy. Oddajmy tu głos Żółkiewskiemu (który w pamiętniku, wzorem Gajusza Juliusza Ce­ zara, pisał o sobie w trzeciej osobie): „Z patriarchą, człowiekiem bardzo starym i który dla religii (odmiany się w niej bojąc) był rzeczom naszym bardzo przeciwny, pierwej przez obsyłania się z nim znaszając, potym i sam u niego bywając, [Żółkiewski] przyjaźń sobie (jako się zdało) wiel­ ką sprawił; rozmaicie go uchodził, że jął się schylać starzec na inakszą przeciwko nam chęć. Tak już sporządziwszy i postanowiwszy, co czas po­ trzebował, deklarował się bojarom dumnym, że chce do Króla Jegomości odjechać, pretendował przed niemi różne odjechania swego przyczyny; żeby obecnie Królowi Jegomości sprawę dał o wszystkim, co i z jakich przyczyn się stało, żeby posłom ich do pożądanej i prędszej odprawy po-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 257 mógł, żeby się z Królem Jegomością o zatrzymaniu porządnym wojska, więc i o zniesieniu szalbierza kałuskiego umówił. Lecz powierzchowne to były przyczyny, własna ta przyczyna była, której zamilczywał i w wiel­ kiej tajemnicy u siebie ją miał, że Król Jegomość i przez list, jako się wyżej wspomniało, od Andronowa przyniesiony, i przez pana starostę wieliskiego deklarował się, że nie na królewicza Władysława, ale sam na się mo­ skiewskiego państwa chciał”114. W tym czasie Hermogenes, któremu nie pozwolono na wyjazd, stał się praktycznie najpoważniejszym czynnikiem opozycyjnym w Moskwie115.1 nie pomagały nawet owe próby nawiązania z nim przyjaznych stosunków, czynione przez Żółkiewskiego116. 10 X 1610 r. Hermogenes zwołał wielkie zgromadzenie ludzi wszystkich stanów. Bojarzy przybyli na to zebranie dopiero po trzecim wezwaniu. Jako pierwszy zabrał głos patriarcha, który oskarżył het­ mana i Polaków o niezbyt energiczne zwalczanie Samozwańca, wbrew wcześniejszym obietnicom. Polemizował z nim kniaź Mścisławski, a „rozchodząc się powiedzieli bojarowie patriarsze, aby cerkwi pilnował, a w ziemskie sprawy się nie wdawał, gdyż przedtem nigdy tego nie by­ wało, aby popi dziełami hospodarskimi zawiadować mieli”117. Następ­ nego dnia bojarzy przybyli do Żółkiewskiego, by wyjaśnić ten incydent. Charakterystyczne, że w czasie rozmowy Żółkiewski ustostmkował się do krążących po Moskwie plotek, że on sam chciałby zostać carem: „Justyfikował się im we wszystkim JMP Hetman, wywodził się i z tego, co o nim mówili (jakoby sam carem u nich chciał być), że to niesłusznie nań włożyli”118. Następnie kniaź Wasyl Golicyn, Michał Sałtykow (który z Żółkiewskim przybył do Moskwy), Fiodor Szeremietiew i Iwan Gra­ motin objeżdżali ludzi podejrzanych o spiskowanie z Hermogenesem i upominali ich119. Bardzo niepochlebnie o patriarsze wypowiadał się Hrydzicz, któ­ ry w liście do Lwa Sapiehy pisał, że „z wrodzonej niecnoty swej, jeśli z poduszczenia duchów złych, rzekłbym diabelskich, ale i moskiewskie za diabelskie stoją, pokątnie i jawnie wymiata z siebie jad swój, buntuje pospólstwo, perswaduje i udaje to, że Królewicz JM krzcić się pewnie nie będzie, a zatem wiara ich zniżać się i rozrywać musi. A że naród litewski (w co zawiera i polski) nie trzymał nigdy Moskwie słowa, trwał zawsze
2.58 I ROZDZJAŁ 3 w nieprzyjaźni i teraz jako by JM Pan Hetman miał im w wielu rzeczach przestąpić przysięgę swoję, powiada, iż chcący wora upuścił. A teraz sam nie idzie za niem i nie przemyślawa, żeby wor więcej krwie ludzkiej nie przelewał i państwa nie mieszał. Ale ruskich ludzi z stolice śle za nim, a sam idzie do miasta z wojskiem na utrapienie ludzkie i na zesromocenie żon i dzieci tych, których na służbę wysyła, i wszystkich, co w mieście mieszkają. Więc i insze kalumnie i kłamstwa swoje zarzuca wiodąc mir do tego, aby się raczej zawarli w mieście i bronili do niego wejścia JMP Het­ manowi, a podobno żeby i Królewicza JM zmienili. Czego niepodobna rzecz, aby dokonał. Jednak na dość i przewrotność jego i tych wszystkich, co mu pomagają, musi być pilne oko i wielka ostrożność. Jakoż za szczerą życzliwością i dobrem affektem ku Królewiczowi JM u Fiodora Iwanowicza Mścisławskiego i innych niektórych bojar także, wielu ludzi z różnych stanów tego narodu zniża się ta obłudna, przeciwna rada”1’0. Wiele czasu hetman poświęcił w Moskwie wysyłaniu poselstwa bo­ jarów do króla. Już 31VIII161 o r. pisał o ustalaniu jego składu - na czele mieli stać: metropolita Filaret, tytułowany zazwyczaj patriarchą, kniaź Wasyl Golicyn, kniaź Daniel Mezecki, Wasyl Telepniew (ten ostatni jed­ nak w końcu nie pojechał) i inni. W sumie samych posłów miało być, jak już wspomniano, około 8 o131. W ich dobieraniu brał udział sam Żółkiew­ ski. W ten sposób chciał się on pozbyć z Moskwy person o nadmiernej skłonności do spiskowania lub wprost pretendujących do tronu carskie­ go. Do tych ostatnich zaliczali się przede wszystkim młody Michał Ro­ manow, syn patriarchy Filareta, a także kniaź Wasyl Golicyn. Żółkiewski wspominał: „A iż te osoby, które były in praedicamento do carstwa (to jest Mikitycz [Michał] Romanow młody, syn metropolity rostowskiego, a kniaź Wasyl Galiczyn) były podejrzane, żeby fawor, który mieli z jakiejkolwiek okazyi do nich się nie wrócił, starał się o to pan hetman i namawiał Galiczyna, żeby poselstwa się podjął, perswadował mu, że tak wielkie rzeczy przez wielkie ludzie, jakim on jest, mają być sprawowane; więc upewniając go, że za tym poselstwem ma mieć principem locum, przystęp pierwszy do łaski Króla Jegomości i Królewicza. Smakowało to Galiczynowi i podjął się tego poselstwa. Mikitycz Romanow, młody był chłopiec (jako się wyżej wspomniało), nie było go jako w poselstwo wra-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 159 zić; ale przecie ojca jego (żeby go mieć niejako za zakład) postarał się pan hetman, że go od duchownego stanu posłem mianowano, allegował tym pan hetman, że nie tylko z dostojeństwa, ale i z urodzenia potrzeba do takiej sprawy czesnego, po naszemu zacnego człowieka, a tym ukazywał się jakby palcem ten to Filaret, metropolit rostowski, Mikityczów ojciec; bo zacnością urodzenia żaden z duchownych nie był mu równy, więc też i z urzędu tego metropolitańskiego, który wtóre ma miejsce między moskiewskiemi metropolity”251. Patriarcha Filaret był formalnym przewodniczącym poselstwa, chociaż decydującą rolę odgrywał w nim kniaź Wasyl Golicyn. Zastana­ wiająca jest sprawa liczebności orszaku poselstwa. Otóż według rachun­ ków skarbu polskiego wynosiła ona 776 osób (80 posłów plus osoby towarzyszące)133. Hetman pisał wprawdzie, że orszak liczył 4000 ludzi, najwyraźniej jednak przesadzał. Król bardzo obawiał się takiej gromady ludzi i pisał Żółkiewskiemu o „ogłodzeniu” kraju134. Bojarzy zostali zaopatrzeni w obszerną instrukcję, w której sfor­ mułowaniu duży udział mieli, jak się zdaje, patriarcha Hermogenes i jego stronnicy. Na początku zawierała ona rys historyczny dotyczący obalenia Szujskiego, następnie omawiała okoliczności zawarcia ugody z Żółkiewskim. Dalej przechodziła do deklaracji, że wszystkie stany mo­ skiewskie nie chcą innego władcy niż królewicz Władysław. Ponieważ jednak w sprawie chrztu Władysława Żółkiewski nie miał instrukcji, a królewicz (zdaniem bojarów) powinien przyjąć prawosławie, zostało wysłane to poselstwo. Miało ono też prosić króla Zygmunta o zgodę na wysłanie królewicza do Moskwy. Następnie instrukcja zawierała, mo­ skiewskim zwyczajem, rozpisane na głosy poszczególnych członków po­ selstwa przemówienie, które miało być wygłoszone w obecności króla. I tak jako pierwszy powinien przemówić kniaź Golicyn i opowiedzieć o okolicznościach obalenia Szujskiego. Po nim głos miał zabrać kniaź Daniel Mezecki. Najważniejszym punktem jego fragmentu legacji mia­ ło być ponowienie prośby, aby Zygmunt III dał swojego syna na car­ stwo i pozwolił mu się ochrzcić w wierze prawosławnej. Następnie miał przemawiać Wasyl Sukin. Jego zadaniem było oficjalne zawiadomienie o układzie z Żółkiewskim i przysiędze, jaką stany złożyły już królewi-
16o I ROZDZIAŁ 3 czowi. O złożonej przysiędze miał także mówić diak Tomiło Ługowski. Natomiast Sydawny Wasiliew powinien ponownie poruszyć drażliwy problem chrztu królewicza, która to sprawa w umowie z Żółkiewskim miała być odniesiona do decyzji króla. Ową składaną mowę zakończyć miał Golicyn gorącym apelem o jak najszybsze przybycie królewicza do Moskwy. Bardzo podobne przemówienie bojarzy mieli wygłosić także wobec królewicza, gdyby był on obecny pod Smoleńskiem135. Następnie instrukcja zawierała ю punktów, które powinni przed­ stawić posłowie stronie polskiej. Były one następujące: i. Zygmunt III powinien zgodzić się na objęcie tronu przez Włady­ sława i jego chrzest w obrządku prawosławnym. Ten ostatni miał odbyć się w Smoleńsku, a udzielić go winni Filaret oraz miejscowy metropolita Siergiej. z. Królewicz Władysław po objęciu tronu carskiego nie może pro­ sić papieża o błogosławieństwo i utrzymywać z nim jakichkolwiek kon­ taktów. 3. Ludzie niższych stanów za przejście z prawosławia na inną wiarę powinni być przez Władysława karani śmiercią i konfiskatą majątku. 4. Królewicz będzie mógł zabrać ze sobą do Moskwy tylko nielicz­ ny orszak Polaków. 5. Tytulatura przyszłego cara Władysława miała być identyczna jak poprzednich carów (wiązała się z tym, rzecz jasna, kwestia przynależno­ ści Smoleńska, Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej i innych spornych terytoriów). 6. Władysław pojmie za żonę prawosławną mieszkankę Państwa Moskiewskiego. * 7. Wszystkie grody, które są obecnie opanowane przez wojska kró­ lewskie, powrócą do rąk moskiewskich. Te zaś, które są w ręku Samo­ zwańca, król uwolni i także zwróci Moskwie. 8. Polacy towarzyszący Władysławowi nie dostaną dóbr w pobliżu granicy. Nie obejmą też zarządu pogranicznych zamków, np. Smoleńska. 9. Obie strony, polska i moskiewska, powinny sobie wzajemnie od­ dać jeńców. 1 o. Król polski powinien odstąpić od Smoleńska1’6.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 261 Po ewentualnym zaprzysiężeniu tych punktów przez króla i kró­ lewicza bojarzy powinni prosić, aby jak najszybciej został zwołany sejm Rzeczypospolitej w celu ratyfikacji tych postanowień. Dalej instrukcja zawierała szczegółowe warianty odpowiedzi na różne propozycje senato­ rów polskich, które mogłyby być wysunięte w czasie rokowań. W kwestii chrztu królewicza bojarzy powinni unikać jakichkolwiek dyskusji na te­ mat wiary, lecz mocno stać przy swoim stanowisku. Nie powinni też zga­ dzać się na ewentualną propozycję strony polskiej, by królewicz najpierw objął tron, a sprawę chrztu rozstrzygnąć po konsultacji z duchowień­ stwem katolickim i prawosławnym. Gdyby panowie polscy stwierdzili, że także inni carowie moskiewscy kontaktowali się z papieżami, i zapy­ tali, dlaczego bojarzy odmawiają tego prawa Władysławowi, należy im odpowiedzieć, iż kontakty te dotyczyły jedynie spraw politycznych. Władysław jako car także będzie mógł prowadzić rozmowy z papieżem w sprawach państwowych. Instrukcja przewidywała też, że panowie pol­ scy mogą podważać trzeci punkt propozycji moskiewskich, twierdząc, iż każdy przecież może wyznawać taką wiarę, jaką chce. Bojarzy mieli na to twardo odpowiedzieć, że w Moskwie zawsze była tylko jedna wiara, co zapobiega sporom i buntom. Gdyby senatorowie dziwili się, dlacze­ go królewicz polski i przyszły car moskiewski ma iść do Moskwy z ma­ łym orszakiem, strona moskiewska ma odpowiedzieć, że przecież idzie on zaproszony przez stany, a nie z wojskiem na podbój. Panowie polscy mogli jednak stwierdzić, że Władysław będzie się po prostu wstydził iść z małą asystą. W takim przypadku posłowie powinni przypomnieć przykład samego Zygmunta, który przybył ze Szwecji z niewielką liczbą ludzi. Bojarzy mogli pozwolić na najwyżej 500-osobowy orszak Włady­ sława. Posłowie mieli też energicznie odpierać wszelkie sugestie senato­ rów co do zmiany tytulatury przyszłego cara. Gdyby zaś panowie polscy stwierdzili, że królewicz może żenić się „gdzie chce”, strona moskiewska powinna odpowiedzieć, iż postawiony wymóg poślubienia prawosławnej ma na celu jedynie dobro państwa i samego Władysława. Dlatego też przed swoim ślubem przyszły car powinien poprosić o zgodę patriarchę, sobór, bojarów i całą dumę bojarską. W kwestii grodów zajętych przez wojska królewskie i oddziały Dymitra bojarzy przewidywali, że strona
z6z I ROZDZIAŁ Зл polska uzależni ich opuszczenie od wypłaty pieniędzy polskim wojskom zaciężnym przez Moskwę. W takim przypadku posłowie mieli podkreś­ lać zniszczenie państwa uczynione przecież także przez tych żołnierzy. Powinni też stwierdzić, że król nie może się domagać zwrotu kosztów wyprawy, bo przecież dzięki niej posadzi na tronie carskim swojego syna. Gdyby zaś Polacy żądali wypłaty pieniędzy oddziałom Samozwańca, to bojarzy powinni przypomnieć, że wkroczyły one do Moskwy wbrew woli króla, dokonywały rzezi i rabunków i dlatego takie rozwiązanie jest nie do pomyślenia. O ewentualnym wynagrodzeniu Zygmuntowi III kosztów wyprawy będzie można mówić dopiero po objęciu tronu przez Władysława. Nowy car porozumie się wtedy z patriarchą i bojarami i podejmie decyzję o zapłacie. Gdyby panowie polscy protestowali prze­ ciwko zakazowi obejmowania włości i urzędów pogranicznych przez Po­ laków, bojarzy powinni stwierdzić wprost, że byłoby to ryzykowne dla integralności Państwa Moskiewskiego. Instrukcja przygotowywała też posłów do polemiki w sprawie jeńców. Na wypadek, gdyby senatorowie stwierdzili, że w Polsce nie ma jeńców moskiewskich, a ci „Moskwianie”, którzy tam przebywają, czynią to dobrowolnie, bojarzy powinni odpo­ wiedzieć, że już Żółkiewski przysięgał zwrócić wszystkich jeńców, spra­ wa jest więc aktualna. Gdyby zaś król odmawiał odstąpienia Smoleńska, bojarzy powinni podkreślić, że Zygmunt III deklarował, iż wkroczył do Moskwy tylko dla uspokojenia tego państwa. To samo mówił hetman Żółkiewski137. W dalszej części instrukcja przewidywała możliwość wysuwania przez króla lub senatorów innych spraw i problemów niż wymienione w owych io punktach. Chodziło zwłaszcza o pewne upalenia z umo­ wy Żółkiewskiego pod Moskwą. Tak więc, gdyby Polacy domagali się przyznania katolikom z otoczenia Władysława jednego kościoła w Mo­ skwie, posłowie mieli odpowiedzieć, że sprawę tę może rozpatrzyć do­ piero przyszły car, po konsultacji z patriarchą. Wszystkie jednak stany moskiewskie będą prosiły królewicza, aby owego kościoła nie było. Na argument, że w Polsce są ludzie różnej wiary - katolicy, prawosławni, lu­ teranie i inni, posłowie mieli odpowiedzieć, że w Moskwie jest po prostu inaczej. Bojarzy mieli też wnieść o rewizję punktu mówiącego o współ-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 163 nych polsko-moskiewskich rządach w miastach pogranicznych. Na taki punkt nie zgodziły się ponoć stany moskiewskie. Gdyby jednak panowie polscy nalegali na realizację tego punktu, posłowie powinni podkreślić, że w umowie z z 7 sierpnia miał on brzmienie nie definitywne, lecz su­ gerujące dalsze rozmowy w tej sprawie. Instrukcja przewidywała też przypadek, w którym strona polska żądałaby od posłów zawarcia pokoju wieczystego między Polską a Moskwą (za tym szłyby, rzecz jasna, zmia­ ny terytorialne). Posłowie powinni oświadczyć wówczas, że nie mają do tego upoważnienia od patriarchy i Soboru Ziemskiego. To samo mieli oświadczyć w przypadku próby wniesienia przez senatorów pod obrady jakichkolwiek nowych punktów. Gdyby król odkładał podpisanie i za­ przysiężenie porozumienia, twierdząc, że musi je rozważyć sejm, posłowie powinni oznajmić, że długi okres bezkrólewia będzie szkodliwy dla Pań­ stwa Moskiewskiego. Dlatego byłoby lepiej, gdyby Władysław najpierw był koronowany na cara, a później odbył się sejm, na który przybyłoby poselstwo moskiewskie. Jeśli jednak rozwiązanie to byłoby niemożliwe, posłowie mogli proponować inne wyjście. Otóż król zaprzysiągłby tylko te artykuły, które mógł zaprzysiąc bez zgody sejmu. Natomiast w celu potwierdzenia pozostałych zwołałby sejm, na czas którego wyprowadził­ by z Państwa Moskiewskiego wszystkie wojska. Na sejm ten przybyłoby poselstwo moskiewskie13 8. Analiza tego dokumentu nasuwa następujące refleksje: 1. Stanowisko bojarów było niezwykle sztywne, przede wszystkim w kwestii chrztu królewicza, ale również w innych sprawach, np. doty­ czącej zwrotu zamków. z. Instrukcja nie zezwalała na żaden kompromis w wielu ważnych sprawach, np. w kwestii finansowego wynagrodzenia dla Zygmunta. 3. Bezkompromisowość instrukcji podkreślał jeszcze fakt, że po­ słom kazano trzymać się ściśle zaleceń dokumentu. Wszelkie inne pro­ pozycje strony polskiej miały być odrzucone pod pretekstem braku pełnomocnictw strony moskiewskiej. 4. Instrukcja nakazywała nawet rewidować niektóre punkty umowy z 2.7 VIII 1610 r. jako niekorzystne dla strony moskiewskiej (np. punkt
164 I ’ ROZDZIAŁ 3 , dotyczący wspólnego polsko-moskiewskiego zarządu zamkami pogra­ nicznymi). Reasumując, warunki stawiane przez bojarów były twarde, a na­ rzucone z góry sztywne stanowisko poselstwa nie dawało wielkich szans przyszłym rokowaniom. Obie strony (król i bojarzy moskiewscy) uważa­ ły układ z 17 sierpnia za zbyt ugodowy i pragnęły wręcz jego rewizji. Do impasu musiało dojść nieuchronnie. Niezwykle obłudnie w świetle tej instrukcji brzmią słowa, które na temat wyznania królewicza wypowiedział nieco wcześniej kniaź Wasyl Golicyn. Przypomnijmy relację hetmana Żółkiewskiego: „O krzczeniu i innych conditiach, z któremi do WKM kniazia Wasyla Golicyna z to­ warzyszami posyłam, nie będzie trudności. Bo i dnia onegdajszego, to jest w sobotę przeszłą, gdy bojarowie przyszli przez kniazia Wasyla Golicyna, deklarował mi się, że o krzczenie bić czołem i prosić mają. Ale choć tego by królewicz JM nie uczynił (jego słowa piszę) «Wolen Boh da Hosudar, my jemu już chrest całowali i jemu nam pramić». Bardzo dobrze w rzeczach idzie ten Golicyn...”139. Poselstwo wyjechało pod ko­ niec września, aby 17 października przybyć pod Smoleńsk. Do opuszczenia Moskwy przygotowywał się także hetman. Jego sytuacja polityczna stawała się bowiem coraz bardziej nieokreślona. Król sam zresztą sugerował Żółkiewskiemu przybycie do obozu, aby się po­ rządnie z nim rozmówić. Z drugiej strony, jak już wspomniano, hetman pragnął osobiście przekonać króla do swojej koncepcji ugody z Moskwą. Trochę światła na argumenty, których chciał użyć Żółkiewski, rzuca S. Kobierzycki140. Otóż hetman uważał, iż królewicz Władysław, mimo że ma dopiero 15 lat, może być oddany na tron moskiewski. Można go przecież otoczyć doradcami polskimi, a oddziały wojskowe przeby­ wające w Moskwie obronią go w razie ataku. Warunki moskiewskie są być może w niektórych sprawach zbyt wygórowane, ale jest to wybieg taktyczny, podobny do tych, jakich używa polska szlachta na wolnych elekcjach, gdy przed przyszłym monarchą stawia się wielkie wymagania zawarte w pactach conventach. Warunki stawiane przez Moskwę można by zresztą roztrząsać w przyszłości na sejmie polskim. Królewicz-car wy­ słałby na ten sejm poselstwo, które by zawarło ostateczny układ i przy-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 165 mierze. Sejm ten byłby równocześnie legalizacją królewskich poczynań związanych z królewiczem. Tak więc również w celu przedstawienia tego stanowiska hetman wyruszył do obozu pod Smoleńskiem. Niechętnie na wyjazd hetmana zapatrywało się wojsko polskie w Moskwie. Marchocki pisał: „Hetman wyjednał to sobie u nas, żeby on jechał pod Smoleńsk, mówiąc, że jeśli ja nie pojadę, królewicz nie przyjedzie do was. Pozwoliliśmy mu tego odjazdu pod tym wanmkiem, bo inaczej nie bylibyśmy go byli puścili”141. Dowództwo nad wojskiem objął Aleksander Gosiewski, „któremu na niczem tak do dobrego porządku jako i do wszelakiej ostrożności nie schodziło”. Tuż przed odjazdem udał się do hetmana kniaź Mścisławski. Przede wszystkim prosił on Żółkiewskiego, aby nie odjeżdżał. „Za odjazdem twoim obawiamy się, żeby wasi ludzie, jako swawolnie nie uczynili z na­ szemi ludźmi ssory, to jest zwady” - mówił szczerze kniaź141. Gdyby jednak hetman musiał jechać, to Mścisławski nalegał, „aby w dobrym rządzie [porządku] wojsko swe zostawił”145. Ze swojej strony deklarował staranie o utrzymanie spokoju w Moskwie. Kniaź Mścisławski poruszył jeszcze jeden problem. Otóż sugerował on, by Żółkiewski poprosił kró­ la o zwołanie sejmu w Warszawie. „Wiemy, iż u was nie może być nic gruntownego, co by sejmem utwierdzono nie było, przeto umówiwszy i postanowiwszy rzeczy z naszemi posły, i o wszystkich sprawach pań­ stwu tak waszemu, jako i naszemu należących, po sejmie niech jako naj­ prędzej Król Jegomość przyjedzie do nas z królewiczem Władysławem, hospodarem naszym [...]. Gdyż wiemy, że przez młodość królewicz tak wielkimi sprawami jeszcze nie powłada, żeby Król Jegomość z lat dostałych państwo sprawował” - mówił kniaź144. Żaden z historyków nie za­ stanowił się nad tymi słowami Mścisławskiego. A są one bardzo ciekawe. Przedstawiają bowiem koncepcję załatwienia sprawy obsadzenia tronu moskiewskiego, która w znacznym stopniu odpowiadała Zygmunto­ wi III. Chociaż Władysław pozostawałby formalnie carem, opiekę nad nim - aż do osiągnięcia pełnoletności - sprawowałby sam król. Jak się zdaje, Mścisławski, najbardziej propolski polityk wśród bojarów, był jed­ nak w swoich poglądach dość odosobniony. Żółkiewski podczas owego spotkania obiecał też kniaziowi, że „prośbę ich ze strony jechania Króla
z66 I ROZDZIAW 3 Jegomości na sejm Królowi Jegomości odniesie”145. Hetman prosił też Mścisławskiego i innych bojarów, „żeby stale w poprzysiężonej wierze stali”146. „Obiecował im też, co im było miło, że się odprawiwszy u Króla Jegomości, miał prędko nazad wrócić”147. W ostatnich dniach października 1610 r. hetman wyjechał z Mo­ skwy. „Kniaź Mścisławski i insi przedniejsi bojarowie prowadzili za milę pana hetmana dobrą, a póki przez miasto jechał, mir, czerń wszystka po ulicach zabiegała mu drogę, żegnając i błogosławiąc”148. Żółkiewski naj­ pierw udał się do Wołoka, gdzie Paweł Rudzki przywiózł mu z Osipowa obalonego cara Wasyla Szujskiego. Jan Hrydzicz, towarzyszący hetma­ nowi w podróży pod Smoleńsk, pisał: „[Szujski] w świeckim ubierze chodzi, czernieckiego habitu używać nie chce, mięso je, mając nadzie­ ję w łasce i miłosierdziu KJM, iż zarówno z bracią swą w Polszczę albo w Litwie opatrzenie i żonę sobie przywróconą mieć będzie, po której snadź bardziej niż po Carstwie tęskni”149. Warto w tym miejscu poświęcić trochę uwagi jeszcze jednemu, istotnemu partnerowi toczących się zmagań - Szwecji. Po klęsce kłuszyńskiej i obaleniu Szujskiego Karol IX uznał, że jego sojusznik został rozbity i doszedł do wniosku, że trzeba z istniejącego zamętu wynieść jak największe korzyści polityczne i terytorialne. Pod pretekstem egzekwo­ wania kosztów pomocy od moskiewskiego partnera Jakub de la Gardie rozpoczął zajmowanie twierdz na północy państwa carów. 15 VIII 1610 r. opanował on zamek w Ładodze, w marcu 1611 r. Keksholm, a w lipcu 1611 r. Nowogród Wielki. Zdobyte prowincje stały się dla Karola IX, a od jesieni 1611 r. dla jego następcy Gustawa Adolfa, dobrą bazą do dalszych działań. Szwecja rozpoczęła więc konkurencyjną w stosunku do Rzeczypospolitej akcję militarną, a później także dyplomatyczną, w Moskwie150. Poselstwo bojarów przybyło pod Smoleńsk 17 października. Po uroczystym powitaniu i kilku dniach wypoczynku zostało ono przyjęte przez króla z z października. Bojarzy najpierw oddali pokłon i ucałowali rękę Zygmunta III, a następnie przystąpili do przedstawiania swojej legacji. Nie odbiegała ona zbyt wiele od schematu przedstawionego w po­ czątkowej części instrukcji151. Zawierała więc zwyczajowe pozdrowienia,
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO I 167 a następnie obszerny wykład na temat wydarzeń ostatnich czasów. Dalej bojarzy stwierdzali, że cały naród moskiewski chce, „ażeby syn wasz, Ho­ spodar nasz Władysław Zygmuntowicz pożałował, ochrzcił się w naszę prawosławną, chrześcijańską wiarę greckiego zakonu i był na Rosyjskim Carstwie Hospodarem, carem i wielkim kniaziem wszystkiej Rusi w na­ szej prawosławnej, chrześcijańskiej, greckiej wierze, jako byli i przeszli wielcy hospodarowie i carowie rosyjscy”252. Tak więc już na wstępie pojawiła się wyraźna aluzja do przejścia królewicza na prawosławie. Dalej posłowie zręcznie nawiązali do zawar­ tej przez Żółkiewskiego umowy z 17 sierpnia i podkreślili, że została ona już uroczyście zaprzysiężona. Niektóre sprawy nie były jednak w niej ujęte, hetman bowiem nie czuł się upoważniony do ich dyskutowania. Posłowie mieli znowu na myśli sprawę religii: „A o większych dziełach, o krzczeniu, że Hospodar, królewicz Władysław Zygmuntowicz, chrzcił się w naszą, prawosławną, chrześcijańską wiarę greckiego zakonu i był w naszej prawosławnej, chrześcijańskiej, greckiej wierze i o innych wielu artykułach hetman Żółkiewski waszego hospodarskiego [pozwolenia] sobie nie powiadał, a zastanowili o to posłać bić czołem wam Wielkiego Hospodara i waszemu hospodarskiemu synu Królewiczowi od wszyst­ kiego Moskiewskiego Hospodarstwa posłów...”255. Na końcu mowy, oprócz jeszcze jednej prośby o konwersję kró­ lewicza, znalazł się także inny postulat, a mianowicie, by Władysław „pożałował, szedł na swoję carską stolicę, w stołeczny zamek Moskwę, krom mieszkania”254. Sprawa wyznania królewicza postawiona została od razu jako najważniejsza, a stanowisko posłów wykluczało tu właści­ wie jakiekolwiek ustępstwo. Równie pryncypialny był przeczytany praw­ dopodobnie w czasie tego posłuchania list od patriarchy Hermogenesa, dostarczony za pośrednictwem metropolity Filareta255. Był on pisany właściwie w imieniu całego narodu moskiewskiego. Po obszernym wstępie historycznym, którego myślą przewodnią było twierdzenie, że „od czasu śmierci Fiodora Iwanowicza cały naród mo­ skiewski jest jak okręt bez sternika”, Hermogenes także przeszedł do sprawy wyznania królewicza. „O wielki, samowładny królu, daruj nam syna swego, którego umiłował i wybrał Bóg w cary, w naszę prawosław-
168 I ROZDZIAŁ J, ną, grecką wiarę, którą prorocy przepowiedzieli, którą Apostołowie opo­ wiadali, którą Święci Ojcowie utwierdzili, którą wszyscy prawosławni chrześcijanie nieomylnie i mocno trzymali i do tego czasu wyozdobiwszy się świeci i błyszczy się jako słońce”. Dalej następowała obszerna apologia wiary prawosławnej256. Na legację odpowiadał w imieniu króla Lew Sapieha. Nie wdawał się on w szczegóły, podziękował jedynie za przychylność i oświadczył, że wkrótce rozpocznąsię szczegółowe rokowania. Nastąpiło to rzeczywiście prędko, bo już 25Х1610Г. Posłowie trzymali się ściśle omówionej już instrukcji. Tak więc kładli nacisk na jak najszybsze osadzenie na tronie królewicza Władysława. Po tym, jak królewicz przyjmie chrzest w ob­ rządku prawosławnym i koronuje się, będzie można mówić o innych sprawach. Bojarzy postulowali też, aby Władysław poślubił „Moskwiankę”. Domagali się także, by królewiczowi towarzyszyło bardzo nieliczne grono Polaków i żeby nie sprawowali oni żadnych urzędów. Prosili poza tym, aby król odstąpił Moskwie wszystkie zdobyte zamki i zaprzestał ob­ legania Smoleńska257. Rokowania szły opornie. Senatorowie polscy zgadzali się na oddanie królewicza Władysława na tron pod warunkiem, „żeby społem Królowi Jegomości z Królewiczem przysięga służyła”258. Oznaczało to wysunięcie zakamuflowanego postulatu objęcia zarządu carstwem przez Zygmunta III, przynajmniej przez pewien czas. Na zebraniu 2 5 października senatoro­ wie polscy zażądali poddania się Smoleńska. Posłowie moskiewscy od­ powiedzieli na to, że zgodnie z układem z 27 sierpnia twierdza ta wcale nie musi się poddać, wystarczy tylko, aby złożyła przysięgę królewiczowi. Senatorowie odparli, że układ mówił też o uspokojeniu państwa, przez co można rozumieć także obsadzenie twierdz polskimi załogami. Pod­ kreślali dalej, że król przybył dla uspokojenia Państwa Moskiewskiego, dlatego przysięga musi być składana nie tylko królewiczowi, ale i jego ojcu. Wywołało to niezadowolenie posłów. Senatorowie odrzucili nato­ miast propozycję moskiewską, aby po osadzeniu na tronie królewicz sam pertraktował z ojcem na temat granic państwa259. Kolejna tura rokowań odbyła się 27 października. Ze strony pol­ skiej wzięli w niej udział Lew Sapieha, Jakub Potocki, Feliks Kryski i Ja-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 169 nusz Skumin Tyszkiewicz. Gdy Polacy domagali się wpuszczenia załogi do Smoleńska, posłowie odpowiedzieli, że nie mają w tej sprawie instruk­ cji i muszą się najpierw skonsultować z bojarami moskiewskimi. Była to wyraźna gra na czas. Na argumenty Moskwy, powołującej się na układ z 17 VIII 1610 r., senatorowie odpowiedzieli, że nie został on zaprzysię­ żony przez króla i ten domaga się poddania Smoleńska. Przedstawili oni także własną wykładnię układu polsko-moskiewskiego. Sprowadzała się ona do tego, że o swoim wyznaniu zadecyduje sam królewicz (tzn. nie zmieni wiary), ale nie będzie się porozmniewał z papieżem w żadnych sprawach. Jeńcy zostaną zwróceni bez okupu, a na temat liczby Polaków, którzy mieliby towarzyszyć królewiczowi, posłowie mieli rozmawiać z samym Władysławem. W sprawach sporów terytorialnych i sojuszu między Polską a Moskwą miano rokować na sejmie Rzeczypospolitej160. O ewentualności rządów Zygmunta w Moskwie senatorowie tym razem nie wspominali, co nie świadczyło bynajmniej o zmianie stanowiska stro­ ny polskiej w tej kwestii. Kolejne rokowania odbyły się 30 X 1610 r. Senatorowie polscy stwierdzili, że nawet gdyby król zgodził się odstąpić od Smoleńska, to oni sami będą walczyć o utracone ziemie swojej ojczyzny. Gdy posłowie moskiewscy odwołali się ponownie do umowy z 27 sierpnia, a konkret­ nie do jej artykułów o pokoju bez aneksji, senatorowie oświadczyli, że nie przywiązują do tej runowy większej wagi. Rozmowa na tematy finansowe także nie przyniosła skutku, gdyż Filaret i kniaź Golicyn oświadczyli, że o zwrocie kosztów wyprawy króla będzie z nim radził królewicz, gdy już zasiądzie na tronie carskim. Posłowie poprosili też o jasną odpowiedź na pytania: czy król da Władysława do Moskwy i czy królewicz przyjmie wiarę prawosławną? Senatorowie obiecali przekazać słowa i zapytania posłów Zygmuntowi III. Następny dzień rokowań to 2 XI161 o r. Najpierw senatorowie od­ czytali odpowiedź króla na pytania posłów moskiewskich. Zygmunt III stwierdził, że decyzja w sprawach swojej wiary i małżeństwa należy do królewicza. Sam król może jednak zagwarantować, że Władysław nie bę­ dzie kontaktował się z papieżem. O liczebności swojego orszaku także zadecyduje królewicz. W sprawie odstąpienia Smoleńska senatorowie
2-70 I ROZDZIAŁ 1 odpowiedzieli (już od siebie), że po poddaniu się twierdzy król wyruszy na sejm do Warszawy, aby omówić warunki osadzenia na tronie Włady­ sława. Posłowie odpowiedzieli, że zrealizowanie takiej koncepcji wyma­ ga bardzo dużo czasu i zaapelowali o wypełnienie umowy z z7 sierpnia. Prosili też o możliwość rozmowy z oblężonymi smoleńszczanami. Pod koniec obrad Lew Sapieha oświadczył Filaretowi, że królewicz nie ma zamiaru ponownie przyjmować chrztu. W odpowiedzi oburzeni boja­ rzy oznajmili, iż prawosławie to matka wszystkich wiar chrześcijańskich, które się od niej oderwały. Przypomnieli też Sapieże, że jego przodkowie, w tym ojciec, wyznawali prawosławie. Podczas kolejnej tury rozmów, kilka dni później, strona polska, aby ukazać konieczność dłuższego pobytu wojsk Rzeczypospolitej w Pań­ stwie Moskiewskim, oznajmiła posłom o sukcesach Szwedów i oddzia­ łów Samozwańca. Filaret i Golicyn odpowiedzieli na to, że król mógłby zniszczyć najeźdźców przy pomocy oddziałów rozmieszczonych w lo­ kalnych twierdzach. Polacy stwierdzili jednak, że gdyby król odszedł od Smoleńska, to jego oddziały rozmieszczone właśnie po tych twierdzach przeszłyby do Dymitra i bardzo go wzmocniły. Nie zrobiło to na posłach większego wrażenia. Poprosili oni ponownie, aby pozwolono im posłać po instrukcje do Moskwy. Senatorowie odparli, iż nie jest to konieczne, gdyż jako wielcy posłowie mają oni wszelkie pełnomocnictwa do roz­ mów. Oświadczyli też, że król chce zająć Smoleńsk nie dla siebie, lecz dla swojego syna. Dalej jednak wyjaśnili, że królewicz Władysław będzie w przyszłości rządził Rzecząpospolitą, Moskwą i Szwecją, w związku z tym nie ma znaczenia, do którego z tych państw będzie należał Smo­ leńsk. Posłowie odpowiedzieli, że nie mają w tej sprawią dokładnej in­ strukcji. Gdy senatorowie podkreślili, że poddanie się Smoleńska jest sprawą honoru króla, Filaret i kniaź Golicyn stwierdzili jedynie, że nale­ ży dążyć do zaprzestania przelewu krwi chrześcijańskiej. Odmówili też zdecydowanie nakłaniania Smoleńska do poddania się i jeszcze raz za­ apelowali o zezwolenie im na skontaktowanie się z Moskwą16*. Tak więc już pierwsze dni rokowań pokazały, jak ciężkie zadanie stoi przed umawiającymi się stronami. Posłowie trzymali się ściśle swojej kategorycznej instrukcji, strona polska zaś zachowywała równie sztyw-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 17 I ne stanowisko w tak zasadniczych kwestiach, jak wyznanie królewicza, przynależność Smoleńska i inne. W tym czasie wznowiono rozmowy ze smoleńszczanami. Posło­ wie, którzy przybyli pod Smoleńsk, przywieźli także listy do Szeina, oznajmiające o obiorze królewicza Władysława na tron moskiewski161. Po otrzymaniu tych pism Szein zdeklarował się, że też jest gotów złożyć przysięgę królewiczowi, i „wysłał do Króla Jegomości niektórych synów bojarskich, że chce i on, jako i na Moskwie bojarowie uczynili, przysięgę oddać Królewiczowi Władysławowi”16’. Polacy jednak odpowiedzieli, że „Smoleńska insza jest kondycja, niźli inszych zamków, że tu sam Król Jegomość głową swą; zaczym potrzeba, żeby samemu Królowi Jegomości i Królewiczowi przysięgali, i zamek żeby zaraz był podany. Gdyż jako o co innego, tak idzie i o sławę Króla Jegomości, gdy stawszy głową swą tak długi czas pod zamkiem nie mógł go wziąć”164. Na tym na razie roko­ wania z Szeinem zakończyły się165. Dla posłów z Moskwy stało się oczywiste, że nawet w wypadku osadzenia królewicza na tronie carskim Smoleńsk przypadnie Rzeczypo­ spolitej. W przekonaniu tym mógł ich utwierdzić także inny incydent. Oddajmy głos Żółkiewskiemu: „Panowie senatorowie urgebant, żeby społem Królowi Jegomości z Królewiczem przysięga służyła, Smoleńsk żeby ex nunc był poddany. Bardzo to posły moskiewskie i te syny bojar­ skie, którzy przy nich byli, potrwożyło, a nade wszystko smoleńskiego powiatu bojar; było ich pod tysiąc. Tym pan kanclerz litewski imieniem Króla Jegomości rozkazał, żeby chcąli przyjść do swych majętności, Kró­ lowi Jegomości społem i Królewiczowi przysięgali i niektórych tak do przysięgi przywodzili; co wielką konsternację między niemi i odmianę ich umysłów uczyniło”166. Wieści o postulatach polskich i trudnościach w rokowaniach zaczę­ ły się stopniowo rozchodzić po całym kraju. Liczący około tysiąca osób orszak poselski miał w obozie kłopoty z żywnością, dlatego też sporo „Moskwian” wracało do stolicy, roznosząc wieści o tym, co się dzieje, po całym kraju, i „z tej najprzód okazyi jęli się ludzie mieszać, buntować”167. Hetman Żółkiewski przybył pod Smoleńsk 8 XI161 o r.168 Oficjal­ ne przyjęcie w obozie było bardzo wystawne i uroczyste169. Natomiast
27г I ROZDZIAŁ.} zdania historyków na temat prywatnej rozmowy króla i hetmana są podzielone. Wobec sprzecznych opinii, niepopartych dostateczną bazą źródłową170, pozostaje nam jedynie przekaz samego hetmana, zawarty w jeg° pamiętnikach. Żółkiewski twierdzi, że usprawiedliwiał się tym, iż „wiadomość o woli Króla Jegomości nie rychło, aż po zawarciu wszystkiego doszła” i „że nie mając nauki inszej za tym szedł jako już była deklaracja Króla Jegomości Sołtykowi i innym bojarom wydana”171. Pierwszego argumen­ tu Żółkiewski nie mógł oczywiście użyć, gdyż król doskonale wiedział (chociażby z cytowanego już listu samego hetmana z z? VIII 1610 r.) o tym, iż Andronów przybył pod Moskwę na kilka dni przed 27 VIII161 o r. W tym wypadku hetman w swoim pamiętniku po prostu mija się z prawdą. Natomiast jest raczej pewne, że Żółkiewski uzasadniał swoje postępowanie, powołując się na umowę z bojarami z 14 II 1610 r., ak­ ceptowaną przecież przez króla. Hetman podkreślał też, że „z inklinacją narodu tego musiał się zgadzać; bo gdyby się było z tym, co pan starosta wieliski przyniósł otworzyło, sprzątnąłby był pewnie ten naród i inszego kogośkolwiek za pana wzięliby sobie”171. Następnie Żółkiewski podjął ostatnią, heroiczną próbę przekonania króla do zaakceptowania jego ukła­ du z 27 VIII 1610 r. Jak już wspomniano, hetman liczył, że sprawa nie jest definitywnie przegrana. Z różnych przyczyn nie przytaczał jednak szczegółowo swoich argumentów w listach z Moskwy. Przede wszystkim obawiał się, że mogą one wpaść w ręce bojarów i skomplikować sytuację Polaków w stolicy. Czekał więc na osobiste spotkanie z królem. Argu­ menty, które przedstawiał Zygmuntowi, dotyczyły spraw szczególnie mocno oddziałujących na monarchę. ^ Najpierw Żółkiewski podjął sprawę przyszłej sukcesji na tron polski królewicza Władysława173. Zwrócił więc królowi uwagę, że jego ostatnia choroba powinna być sygnałem do poważniejszego przemyśle­ nia tego problemu. Zauważył też, że w razie bezkrólewia „nie może tego [tzn. sukcesji królewicza Władysława] nikt za pewne obiecać”174. Co innego, gdyby Władysław był już carem. Wtedy w czasie elekcji „żaden z kompetytorów nie mógłby pokazać takie Rzeczypospolitej commoda, jakie by były ze złączenia naszej Rzeczypospolitej z Państwem Móskiew-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 273 skim”175. Przypomina to nieco koncepcję wyłożoną w omówionym po­ wyżej memoriale autorstwa (być może) księcia Zbaraskiego. Tam jednak zakładano, że królem polskim zostałby drugi syn Zygmunta III, a Wła­ dysław jako car miałby mu jedynie to ułatwić. Żółkiewski podkreślał też, że Szwecję „łacnie by rekuperować, gdyby Królewicz Jegomość na tym państwie usiadł”176. W rozmowie z królem Żółkiewski po raz kolejny wysunął swoją koncepcję unii polsko-moskiewskiej. Zakładała ona, jak pamiętamy, po prostu stopniowe łączenie Moskwy z Rzecząpospolitą w jeden organizm, na wzór Korony i Litwy. Hetman sam zresztą wysu­ wał tę analogię: „Pierwej będzie dziecię, potym z czasem człowiek, pier­ wej mała różdżka, z czasem bywa z niej wielkie drzewo. Wielkie Xięstwo Litewskie, sto sześćdziesiąt lat minęło od unii króla Jagiełłą, niźli do tej, jaka teraz spólności z Koroną przyszło”. Zygmunt III nie był przeciwny takim poglądom i nie tu tkwiła istota sporu między królem a hetmanem. Różnice istniały nie w ogólnej koncepcji, lecz w szczegółach dotyczą­ cych programu działania na najbliższe lata. Były także problemy dotyczące królewskiego sumienia. W miarę upływu czasu coraz bardziej oczywiste stawało się to, że władca Mo­ skwy musi być prawosławny, a to dla Zygmunta III było nie do przyjęcia. Wychowano go w głębokim katolicyzmie, na człowieka zasad, i trudno mu z tego czynić zarzut. Zakładając jednak nawet teoretycznie, że Wła­ dysław przyjąłby prawosławie, to jak Żółkiewski mógł widzieć go jako przyszłego króla Polski? Trudno było wyobrazić sobie prawosławnego władcę Rzeczypospolitej. Tak więc plany Żółkiewskiego zawierały spo­ re luki, nic więc dziwnego, że nie trafiały one królowi do przekonania. „Lecz zawarte były uszy Króla Jegomości pana hetmanowym perswa­ zjom” - pisał Żółkiewski. Jednak główną przyczyną, dla której król nie chciał zaakceptować umowy hetmana, była jej nadmierna ugodowość. Dla Zygmunta III oczywiste było, że Smoleńsk i Ziemia Siewiersko-Czernichowską mu­ szą wrócić do Rzeczypospolitej. Nie wyobrażał on sobie też wycofania wojsk polskich z Moskwy i pozostawienia w niej królewicza z małym orszakiem. Obecnie nie dopuszczał już w ogóle myśli o wysłaniu kró­ lewicza bojarom w najbliższym czasie. Król chciał, jak pamiętamy, naj-
2-74 I ROZDZIAŁ $ pierw sam objąć władzę w Moskwie, a Władysława wysłać dopiero, gdy państwo to będzie „zupełnie uspokojone”. Zygmunt III myślał realnie o najbliższej przyszłości i wiedział, że samotny królewicz nie porządził­ by długo w zanarchizowanej Moskwie. Hetman natomiast znał nastroje panujące w stolicy i zdawał sobie sprawę, że bojarzy nie zgodzą się na dłuższą regencję króla. Obaj, król i hetman, byli na swój sposób realista­ mi. Sytuacja była patowa. Żółkiewski nie osiągnął więc zamierzonego celu w postaci przeko­ nania króla do układu z 27 VIII161 o r. W czasie rozmowy ustalono jed­ nak, jak się zdaje, taktykę postępowania wobec posłów moskiewskich. Żółkiewski zobowiązał się wpłynąć na nich, aby wymogli na Smoleńsku poddanie się zarówno królewiczowi, jak i królowi. Hetman i król zgo­ dzili się co do tego, by niektóre sprawy sporne z bojarami załatwić na sej­ mie w Warszawie (co sugerowali, jak pamiętamy, zarówno Mścisławski, jak i posłowie moskiewscy), na który przybyłoby poselstwo moskiew­ skie, a decyzje tam podjęte miałyby dla Rzeczypospolitej moc prawną po zatwierdzeniu przez polski parlament. Koncepcję tę Zygmunt III uznawał za pewne rozwiązanie problemu przedłużających się rokowań z Moskwą177. Nieznany korespondent spod Smoleńska pisał: „[Moskwa] z chęci swej obrała sobie panem Królewicza JM, ale i tam KJM nie chce go po­ słać sine ordinum consensu i owszem na te rzeczy KJM ciągnie, aby tam stolicę osiadł mając wielu przychylnych sobie, jednoż iż z nich niektórzy chcą mieć koniecznie osobnego pana swego, jako się jednak z tych rze­ czy, które się tu dzieją, baczyć może, przyjdzie podobno KJM wziąwszy Smoleńsk na sejm odjachać, po którym będąli chcieli nasi bracia okazyjej z nieba dalszej nie odrzucać i Państwo Smoleńskie odebrać, zastaną wszędzie otwarte bramy, bo na stolicę wszystkie zamki idą i za nią pa­ trzą”178. Jak więc widzimy, koncepcja ta zakładała jednak to, że wyjazd na sejm może nastąpić dopiero po zdobyciu lub poddaniu się Smoleńska. Gdyby do tego nie doszło w najbliższym czasie, Żółkiewski radził pozo­ stawić twierdzę i iść prosto na Moskwę179. Wbrew zdaniu W. Sobieskiego spotkanie króla z Żółkiewskim nie było całkowicie bezowocne180. Trudno je też nazwać bezkompromiso-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 2.75 wym starciem. Został wypracowany przecież pewien consensus - plan postępowania na najbliższy czas. Teraz do działania przystąpił hetman - trzeba było przede wszyst­ kim urobić posłów, aby oni z kolei namówili Smoleńsk do kapitulacji. Chcąc ułatwić to zadanie Żółkiewskiemu, Zygmunt III obiecał po­ wstrzymać na pewien czas szturmy Smoleńska. W późniejszym piśmie do bojarów podkreślał, że czyni to na wyraźną prośbę Żółkiewskiego181. Zygmunt III i hetman wykorzystali wręcz stary chwyt psychologiczny polegający na podziale ról. Zygmunt III miał być zniecierpliwionym i z trudem powstrzymującym gniew władcą, a Żółkiewski bardziej kom­ promisowym, ugodowym pośrednikiem. Hetman przystąpił bardzo energicznie do rokowań, połączonych zresztą z bankietami. Rozpoczęły się one i z XI161 o r. Ostro traktowani ostatnio posłowie wyrazili zadowolenie z przybycia Żółkiewskiego i od razu nawiązali do układu z 27 sierpnia. Stwierdzili m.in., że o oddaniu Smoleńska Polsce nie było w nim mowy i nie zgodziły się na to stany moskiewskie. Żółkiewski zaś sam zapewniał, że gdy poselstwo dotrze do Smoleńska, to król odstąpi od twierdzy. Żółkiewski po dłuższej na­ radzie z senatorami odpowiedział, że skoro zawarł układ, to jest on waż­ ny i król go uznaje. Było to pewne novum w stosunku do poprzednich dni rokowań, gdy senatorowie oświadczali wręcz, że porozumienie z 27 sierpnia ich nie interesuje. Żółkiewski stwierdził jednak, że w ukła­ dzie nie było nic o odejściu króla spod Smoleńska. Porozumienie, jego zdaniem, mówiło wyraźnie, że o twierdzach i ich ewentualnym opusz­ czeniu będą rozmawiać posłowie pod Smoleńskiem. Hetman tłumaczył się też z tego, dlaczego wbrew układowi z 27 sierpnia nie rozgromił jeszcze oddziałów Samozwańca. Przyczyną tego było wkroczenie wojsk polskich, na prośbę bojarów, do Moskwy. Żółkiewski podkreślił, że po wyjeździć poselstwa zmieniono także (po rozmowach z bojarami) pew­ ne punkty porozumienia z 27 sierpnia, co może poświadczyć Iwan Izmaiłow i inni ludzie moskiewscy przybyli z nim spod Smoleńska. Na koniec hetman zaapelował do posłów, aby nakłonili Smoleńsk do poddania się królowi i królewiczowi i podkreślił swoją dobrą wolę polegającą na za­ przestaniu bombardowania tej twierdzy.
2-76 I ROZDZIAŁ^ W odpowiedzi posłowie przypomnieli hetmanowi układ spod Ca­ rowego Zajmiszcza, w którym ten wyraźnie zaprzysiągł, że gdy Smoleńsk podda się królewiczowi, król zwinie, oblężenie. O rzekomej zmianie warunków porozumienia z 17 sierpnia podczas późniejszych rozmów w Moskwie posłowie nie chcieli słyszeć i z nikim rozmawiać. Zwłaszcza zaś nie chcieli o tym mówić z Izmaiłowem i innymi, którzy przyjeżdża­ li pod Smoleńsk prosić króla o nadania w Państwie Moskiewskim. Lew Sapieha odparł na to, że takie nadania przyjmowali najważniejsi bojarzy, np. Fiodor Mścisławski został koniuszym. Następnie posłowie zaczęli czytać tekst układu spod Carowego Zajmiszcza, jednak Lew Sapieha przerwał im. Doszło do sprzeczki, do której wmieszał się Żółkiewski, oświadczając, że nie pamięta, co było w układzie spod Carowego Zajmisz­ cza. Podpisał go zresztą bez czytania, gdyż tekst był napisany ruskimi li­ terami, a tych on nie zna. Należy raczej mówić o układzie z 27 VIII1610 r. Inni senatorowie grozili wręcz, że rozmawiają z posłami o Smoleńsku po raz ostatni, a później z twierdzy tej nie zostanie kamień na kamieniu. Następnie posłowie poprosili jeszcze raz o zezwolenie na wysłanie goń­ ców do Moskwy. Zaapelowali też do Żółkiewskiego, żeby ze wszystkich sil ratował Smoleńsk. Uzyskali tyle, że hetman obiecał powstrzymywać szturmy aż do powrotu gońca, na którego wysłanie senatorowie powoli się już chyba godzili. Pod koniec obrad doszło do ciekawej rozmowy między Żółkiew­ skim a Filaretem. Ten ostatni miał bowiem pretensje, że Szujski został przywieziony pod Smoleńsk, na dodatek w świeckim ubraniu, a przecież postrzyżono go w mnichy. Hetman odpowiedział, że Szujskiego wysła­ no do króla na żądanie bojarów w Moskwie, a do klasztoru wstąpił nie z własnej woli, trudno więc uważać go za mnicha. Filaret odparł na to, że w Moskwie rozmawiano o wywiezieniu Szujskiego do Józefowego Monasteru (Osipowa), a nie do Polski. Jest to zresztą sprzeczne z układem z 27 sierpnia, który mówi wyraźnie o niewywożeniu ludzi z Moskwy do Polski181. W następnych dniach ciężar rokowań wziął na siebie sam Żółkiew­ ski. Rozmowy toczyły się w jego gospodzie 15 i 16 XI 1610 r. Posłowie prosili hetmana przede wszystkim o to, by porozumienie zawarte z nim
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | Х77 17 sierpnia zostało zachowane w całości. Charakterystyczne jest, że Go­ licyn i jego towarzysze nie pamiętali, iż sami chcieli rewizji niektórych punktów tej umowy. Pamiętał o tym jednak Żółkiewski i od razu pod­ chwycił ten wątek. Stwierdził mianowicie, że chodzi mu przede wszyst­ kim o bezpieczeństwo królewicza, dlatego też nie rozumie, dlaczego posłowie sprzeciwiają się mieszanym władzom w twierdzach pogranicz­ nych. A przecież Smoleńsk jest taką właśnie twierdzą. Zgodnie z umową z 2.7 VIII 1610 r. powinien więc przyjąć załogę polską. Hetman, jak wi­ dzimy, postanowił wykorzystać inne niejasne sformułowania tej runowy. Dalej Żółkiewski podkreślał, że są dowody na to, iż Szein pertraktuje z Samozwańcem. Na te argumenty posłowie bardzo twardo odpowia­ dali, że stany moskiewskie nie zgadzają się na mieszane obsady twierdz, a poza tym jeden z punktów umowy z 27 sierpnia mówił przecież o tym, że w twierdzach moskiewskich nie ma być Polaków i Litwinów18’. W od­ powiedzi Żółkiewski wygłosił zdanie wskazujące wyraźnie na wspo­ mniany już podział ról między nim a królem: „Dobrze byłoby, gdyby Smoleńsk przysięgał tylko Królewiczowi, tak aby inne grody nie miały podejrzeń, a Król nasz Zygmunt aby poszedł do Polski i Litwy i aby po­ słał wojska przeciwko worowi pod Kaługę, a żadnych ludzi w Smoleńsku nie zostawił. Tak, ale ja to mówię wam od siebie, a nie od króla, a jaka jest królewska wola to wyłącznie jego Króla sprawa”184. Dalej hetman w moc­ nych słowach stwierdzał, że umieszczenie załogi polskiej w Smoleńsku to konieczność militarna. Wymaga tego zresztą także prestiż króla. Żół­ kiewski zauważył też, że upór posłów w tej sprawie może doprowadzić do rozpadu porozumienia polsko-moskiewskiego i rozlewu krwi. Posłowie byli jednak nieugięci. Użyli w tym momencie bardzo mocnego argumen­ tu. Stwierdzili mianowicie, że układ z 27 sierpnia mówił o Polakach we władzach (prikazach) twierdz pogranicznych, a nie o polskich załogach w tych twierdzach. Żądanie wpuszczenia polskiej załogi do Smoleńska jest więc bezzasadne18’. Żółkiewski odpowiedział na to, że przecież do Moskwy została wpuszczona załoga polska z korzyścią dla obu stron. Podkreślił też, że król nie odstąpi od Smoleńska, bo to sprawa jego hono­ ru. Sugerował natomiast, że twierdza ta pozostanie być może w Państwie Moskiewskim i nie będzie przyłączona do Rzeczypospolitej. Słowa na
2-78 I ROZDZIAŁ 5 ten temat były jednak bardzo niekonkretne i stanowiły niewątpliwie pe­ wien wybieg. Na wszystkie argumenty Żółkiewskiego bojarzy mieli jed­ ną odpowiedź - brak instrukcji. Uzgodniono w końcu, że do Moskwy zostanie wysłany goniec, który przedstawi sprawę kapitulacji Smoleńska patriarsze i bojarom, król zaś pośle do Moskwy swojego wysłannika Jana Hrydzicza186. Po złożeniu przysięgi przez Smoleńsk (na razie nie precyzowano, komu) król miał wyruszyć na sejm do Warszawy, a pewne oddziały polskie miały zwalczać Samozwańca w Państwie Moskiewskim. Strona polska zwlekała jednak z wysłaniem gońców. Posłowie natomiast bezskutecznie próbowali uzyskać od hetmana deklarację na temat liczeb­ ności ewentualnej załogi polskiej w Smoleńsku. Nie pomagały też nowe prośby Golicyna i Filareta o natychmiastowe wysłanie gońców. Przez dwa dni trwały utarczki słowne, po których posłowie ponownie oświad­ czyli, że żadnej załogi polskiej do Smoleńska nie wpuszczą187. Rokowania zostały wstrzymane na kilka dni. Zygmunt III posta­ nowił, że wraz z listem poselstwa do Moskwy on sam wyśle pismo do bojarów, w którym wyłoży swoje stanowisko. List ten datowany jest na z 1 XI 161 o r. Na początku król kurtuazyjnie wyrażał wdzięczność boja­ rom za to, że zapragnęli wybrać jego syna na cara. Następnie przedstawił propozycję zwołania sejmu, na którym można by dokończyć rokowania, zwłaszcza w najtrudniejszych sprawach. Postulaty Moskwy, aby wojska polskie odstąpiły od Smoleńska, król zdecydowanie odrzucił jako nie­ realne. Chcąc wywrzeć większe wrażenie na bojarach moskiewskich, sugerował wręcz, że Szein utrzymuje ścisłe kontakty z Samozwańcem. Zygmunt III pisał: „A więźniowie, którzy między ludźmi do nas Smo­ leńska uciekaj ą, p owiadaj ą j akoby w Zamku Smoleńskim^niędzy ludźmi wielka różność i wiele wora kałuskiego życzą i za jego wiedzieć i umierać chcą [...]”. Król sugerował więc, że niemożnością jest odejść od Smoleń­ ska przed zlikwidowaniem oddziałów Samozwańca. „A nam się widzi, że potrzeba najpierw wora kałuskiego znieść i zgładzić, i ludzi jego, którzy jemu worostwa pomagają rozwieść, pokarać i wygnać, i naszych polskich i litewskich ludzi, których tu będzie nie potrzeba, precz wywieźć stąd, krew chrześcijańską ująć, zamki oswobodzić i wszystko Moskiewskie ho­ spodarstwo osnowatelno uspokoić”. Zygmunt III oznajmiał też w liście,
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO I 179 że wyraził zgodę, aby posłowie wysłali gońców dla skonsultowania nie­ których spraw. Na ten czas zobowiązywał się, jak podkreślił - na prośbę Żółkiewskiego, zaprzestać działań wojennych. Na koniec prosił bojarów, aby zastanowili się nad kwestiami finansowymi, a przede wszystkim nad opłaceniem wojsk polskich188. Charakterystyczny jest fakt, że mimo zapowiedzi szybkiego wy­ słania listu wstrzymano się z tym na pewien czas. Dlaczego ? Przyczy­ ną były prawdopodobnie naciski Jana Potockiego. Doradzał on nowe szturmy twierdzy, które jego zdaniem doprowadziłyby do szybkiego jej zdobycia189. Przeciwny temu był Żółkiewski, który uważał, że należy wykorzystać najpierw wszystkie możliwości dyplomatyczne. Hetman liczył też ciągle, że sprawę uda się załatwić na miejscu, bez konieczno­ ści odwoływania się do Moskwy. Zapewne więc w wyniku jego starań 2,8 i 2.9 listopada odbyła się nowa tura rokowań między poselstwem a senatorami polskimi. Tych ostatnich reprezentowali: Lew Sapieha, Jan Potocki, Feliks Kryski i Janusz Skumin Tyszkiewicz. Żądali oni, aby Smoleńsk wpuścił polską załogę. Dopiero po tym fakcie będzie moż­ na prowadzić dalsze rokowania o „dobrych sprawach” między dwoma państwami. Senatorowie stwierdzili też ponownie, że mają informacje, iż Szein zamierza poddać twierdzę Samozwańcowi. Senatorowie odpo­ wiedzieli, że bez konsultacji ze stolicą nie mogą podjąć żadnej decyzji i ponownie apelowali o zezwolenie na jak najszybsze wysłanie gońców z prośbą o instrukcje i określenie liczebności ewentualnej załogi polskiej w Smoleńsku. W tej ostatniej sprawie Filaret i kniaź Golicyn złagodzili więc swoje stanowisko z 17 listopada i gotowi byli przekonsultować z bo­ jarami kwestię załogi polskiej. Posłowie moskiewscy podkreślili też, że informatorzy, którzy przynieśli wieść o rokowaniach Szeina z Dymitrem (Grzegorz Szoryn i Kirył Sozonow), są niegodnymi zaufania kłamcami. Polacy odparli, że zgadzają się na posłanie gońców do Moskwy, ale tym razem oświadczyli, że król nie zamierza czekać ze szturmami Smoleńska do ich powrotu. Na zakończenie posłowie moskiewscy dodali, że smo­ leńszczanie biorący udział w ich poselstwie są także przeciwni umiesz­ czeniu załogi polskiej w twierdzy. Dotyczy to nawet tych, którzy mają tam żony i dzieci - „chotia im wsiem pomiereć”190. Nie była to prawda,
180 I ROZDZIAŁ^ gdyż kilka dni później owi smoleńszczanie z poselstwa namawiali przy murach twierdzy oblężonych do poddania się i obalenia Szeina. Rozmo­ wy nie przynosiły więc rezultatów, a stanowisko strony polskiej uległo nawet usztywnieniu. Już nie obiecywano zaniechania szturmów na czas podróży gońców do Moskwy, a sam wyjazd owych gońców stał pod zna­ kiem zapytania. Następnego dnia rokowania były kontynuowane. Posłowie jesz­ cze raz zaapelowali o wysłanie owych gońców do Moskwy. Senatorowie polscy po naradzie w osobnym pokoju (prawdopodobnie z królem) od­ powiedzieli, że na wysłanie gońców król się zgadza. Dodali też, że na rozmowy na temat przybycia królewicza do Moskwy i zniszczenia Sa­ mozwańca zgodzą się dopiero po wpuszczeniu załogi polskiej do Smo­ leńska. Senatorowie podkreślili z naciskiem, że kwestia Smoleńska to przede wszystkim sprawa czci królewskiej i dlatego tu ustępstw nie bę­ dzie. Król nie zamierza też dłużej zwlekać ze zdobywaniem tej twierdzy, gdyż łączy się to z wielkimi kosztami. Wypowiedź senatorów była bardzo zdecydowana w formie i treści i miała posłom ukazać skrajne zniecier­ pliwienie strony polskiej191. Posłów próbowano zjednać także za pomocą prezentów i bankie­ tów. 24 XI 1610 r. przyjęcie w swojej kwaterze wyprawił podkanclerzy Feliks Kryski. Po obiedzie wręczył on Golicynowi „zbroję szumną, szab­ lę, szyszak i rusznicę zmowiąc do Golicyna: «dajęć tę zbroję i szablę, abyś się za zdrowie Pana mego z nieprzyjaciółmi jego bił», odpowiedział on: «budu bil, koli tego budet treba»”191. Ucztę wyprawił także kanclerz litewski. „Tegoż dnia [22 XI1610 r.] JMP Sapiha [!], kanclerz Wielkie­ go Księstwa Litewskiego, miał u siebie na bankiecie Pogłów Moskiew­ skich - kilkanaście przedniejszych osób, krom Metropolity, który się złym zdrowiem wymówił i tym, że nie jest zwyczaj na Moskwie na obia­ dy jeździć do nikogo, telko do Patriarchy a do Cara większym ludziom, jako metropolitom etc. Dobrze pijani odjechali od JMP Kanclerza i sam Galiczyn, któremu JMP Kanclerz darował konia chędogiego z stada swe­ go”193. Nazajutrz kniaź Golicyn „obiad swój bardzo niepocieszny (bely pasztety z kapustą i śledziami natkane), kilkanaście półmisków posyłał JMP Kanclerzowi za przeszły jego bankiet dziękując”194.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 18 I W tym czasie doszło ponownie do rozmów ze Smoleńskiem, го XI 1610 r. Szein przysłał posłów, wobec których Żółkiewski złożył zapewnienie, że w razie kapitulacji życie i mienie mieszkańców nie zosta­ ną naruszone195. 22 listopada przybyło sześciu ludzi ze Smoleńska z za­ pytaniem, co się dzieje w Moskwie. Hetman udzielił im odpowiedzi na piśmie, zatrzymał na obiad i ugościł. Dwa dni później delegaci smoleń­ szczan oświadczyli Żółkiewskiemu, że chętnie poddaliby się, gdyby Po­ lacy nie wchodzili do zamku. „Gdy się z niemi jednak o tym JMP hetman umawiał, pozwalali na kilkanaście, potym na kilkadziesiąt, a na ostatek na 200 osób, że ich wpuścić do zamku chcieli”196. Wysłannicy Szeina domagali się też, aby po ewentualnej kapitulacji twierdzy w Smoleńsku było dwóch wojewodów - jeden „Moskwicin” i jeden Polak197. Podczas kolejnej rundy rozmów, 25 listopada, smoleńszczanie oświadczyli jednak, że gotowi są przysięgać królewiczowi, ale załogi żadnej nie wpuszczą. Zniecierpliwiony Żółkiewski (który miał prawo sądzić, iż w rokowaniach tych Szeinowi chodziło jedynie o zyskanie na czasie) zagroził szturmami twierdzy w najbliższych dniach198. Warto do­ dać, że 26 XI 1610 r. przybyli z Moskwy wysłannicy bojarów - Andrzej i Wasyl Fiedorowicz Masalscy. Prosili oni, aby król z królewiczem ru­ szyli na Moskwę i rozbili oddziały Samozwańca199. Bojarzy moskiewscy wysuwali więc najwyraźniej pewne nowe koncepcje w celu rozwiązania patowej sytuacji (piszemy o tym dalej). Szturm Smoleńska, mimo negatywnej opinii Żółkiewskiego, odbył się 1 grudnia i był zupełnie nieudany. Trzeba więc było znowu próbować szczęścia na drodze dyplomatycznej300. 8 XII 1610 r. posłów wezwano do kwatery Żółkiewskiego, gdzie zgromadzili się wszyscy senatorowie z obozu smoleńskiego. Dyskusja nie wniosła nic nowego - Polacy domagali się poddania Smoleńska, bojarzy zasłaniali się brakiem instrukcji. Na następnym zebraniu, 12 grudnia, Lew Sapieha powitał posłów pytaniem: „Namyśliliście się? Wpuścicie do Smoleńska królewskich żołnierzy? Wiedzcie, że Smoleńsk nie jest wzięty tylko dzięki prośbie mojej i hetmana”. Posłowie odpowiedzieli jednak, że nie będą namawiali twierdzy do kapitulacji. Zezwolono więc im ostatecz­ nie na wysłanie gońca do Moskwy301. Wyruszył on 16 XII161 o r. Był to
2,82. I ROZDZIAŁ J bojar Belizariusz Bezobrazow, który niósł list zapytujący do dumy bo­ jarskiej, co zrobić w sprawie Smoleńska? Towarzyszył mu goniec kró­ lewski Łukasz Isajkowski, wiozący odnawiany już list z 11 XI1610 r.301 Jan Hrydzicz, wyznaczony początkowo do tej misji, tym razem nie pojechał. Na zebraniu 12 XII 1610 r. bojarzy smoleńscy popierający kró­ la poprosili senatorów, aby posłano Janusza Skumina Tyszkiewicza na rokowania do twierdzy. Senatorowie odpowiedzieli, że to niemożliwe, ponieważ jest to osoba zbyt wysokiej rangi, aby ją narażać na takie ry­ zyko. Istnieje bowiem niebezpieczeństwo, że spotkałby go taki sam los jak Atanazego, zatrzymanego w Smoleńsku. Gdyby jednak Szein dał za­ kładnika, można by posłać do twierdzy kogoś niższego rangą. W końcu senatorowie zasugerowali bojarom, aby sami udali się pod zamek i radzili Szeinowi poddanie się. Bojarzy niezwłocznie przystąpili do realizacji tej propozycji. Stanęli pod murami i jeden z nich, niejaki Stefan, rozpo­ czął mowę: „Na kogo - pytał - wżdy horod derżycie? I dla kogo krew przelewacie? Uczyńcie wy tak jako my w stolicy. Skorośmy obaczyli, że nie było żadnego sposobu i nadzieje ratunku, cara samego i bracią jego w ręce nasze wzięliśmy i oddali hetmanowi. Tak i wy uczyńcie, wydajcie Szeina. Snadniej wam jednego bojarzyna zdradzić, niźli nam cara, Pana swego, a król, hospodar was wszystkich zdrowiem i pomieściami jako i nas pożałuje". Zebrani na murach mieszkańcy Smoleńska odpowiedzie­ li, że w istocie nie wiedzą, kto jest ich panem: „Nie wiedajem na koho, na czorta, czy na wora [Dymitra II], derżyt horod; [Szein] nam każet, ze wszystkich majętności rozszarpawszy, pod miecz chce dać, a to gotów Szein, co Gallicyn każę, uczynić”. Stefan odpowiedział na to: „Nie bę­ dziecie wiedzieć wy, co Szein z Gallicynem cicho postanowi, ale w czas dumajcie o sobie”. Ciekawie zapowiadającą się rozmowę przerwali żołnie­ rze Szeina, którzy kamieniami i kijami rozpędzili zebranych na murach. Ferment jednak został zasiany i nazajutrz w twierdzy wybuchł wielki tumult. Szein musiał obiecać, że nie będzie się bronił dłużej niż do Bo­ żego Narodzenia (4 I 1611 r.)3°3. Jak więc widzimy, wielu mieszkańców Smoleńska nie widziało sensu obrony twierdzy w sytuacji, gdy Moskwa była opanowana przez Polaków.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 2.8? Nastroje w obozie królewskim także stawały się coraz gorsze. „Jużeśmy z posły moskiewskimi in controversia, a po moskiewska w zwadzie, niełacna zgoda. Z grubemi, upornemi, pysznemi napierają się rzeczy, niełacnych do uczynienia, a to JKM bez sejmu, bez rady, bez stanów pol­ skich już uczynić nie chce. Aż by trochę dostatek większy był, niepotrzebać by prosić. Wszystko by poszło snadnie, wszystko by w ręku miętsze było, nie masz znikąd pomocy, nikt nie ratuje, nikt ani pomyśli o tern, co się tu dzieje, jakoby to łacno dzierżyć wszystkiego, ciężko na nas, nie chce nikt poźrzeć na to?” - pisał Andrzej Bobola do Wawrzyńca Gem­ bickiego’04. Wtórował mu sekretarz królewski Krzysztof Dzierżek, któ­ ry w liście do Szymona Rudnickiego żalił się: „My jeszcze w traktatach stoimy z tą Moskwą, konkluzji u niej nie masz, Król JM raz obiecaw­ szy Królewicza teraz się cofnął, zaczym oni stoją mocno i deklaracyjej na piśmie chcą, której KJM pozwolić nie bardzo chce. Zaczym obawiać się, aby animusze ich nie opadły i z nami na wytrwane nie szli. Bardzo by źle było gdybyśmy czego z nimi skutecznego zawrzeć nie mogli, bo żołnierz woła ustawicznie o pieniądze”’05. Na dodatek w obozie zapano­ wała drożyzna. Większość otoczenia królewskiego nie marzyła o niczym innym, jak tylko o powrocie do domu. Ksiądz Zadzik pisał: „Daj tylko Boże szczęśliwie, zdrowo wrócić się do waszmościów, a rychło, bo długie mieszkanie przykrzy się i mnie, i mieszkowi, w takiej jaka tam poczy­ na być drogości”’06. Nastroje pogarszał też brak efektów w rokowaniach z bojarami i skomplikowana sytuacja w Moskwie. Dowodzący wojskami polskimi w stolicy Aleksander Gosiewski zdawał sobie sprawę z faktu, że jego podstawowym zadaniem jest utrzy­ manie karności w wojsku. Dlatego też wprowadził niezwykłą dyscyplinę, a wszelkie przestępstwa karał bardzo surowo. Winny profanacji (po pi­ janemu) świętego obrazu na jednej z bram miejskich, niejaki Bliński, zo­ stał skazany na spalenie na stosie. Maskiewicz pisał: „Pacholik też jeden bojarzynowi, idącemu z łaźni z żoną i córką, wziął mu córkę gwałtem, że nie znał, nie wiedział, na kogo się skarżyć, aże w niedziel dwie córka jego do domu przyszła, dopieroż skarżył. Tego, kiedy sądzono w kole, chcie­ li niektórzy prawem naszym sądzić go na gardło, ale [Jakub] Bobowski podał sposób i dobry, na który wszyscy przypadli, żeby go moskiewskim
2-84 I ROZDZIAŁ-3 prawem sądzono, czym się i Moskwa, i on komentować mogą. I tak ci go knurami po ulicach knucono, że chłop wołał, że mu szyję nie ucięto, Moskwa też była kontenta”307. . Drakońskie kary za drobne nawet przestępstwa opisywał po latach Gosiewski w czasie rokowań z Moskwą. Oświadczył m.in., że 17 Niem­ ców rozstrzelano za obrabowanie cerkwi308. Mimo tych specjalnych środków stosunki w mieście były bardzo napięte. Sytuację kompliko­ wały jeszcze spiski czynione w Moskwie przez Samozwańca. W liście z 31 X 1610 r. Aleksander Gosiewski pisał do króla: „Po odjachaniu JMP Hetmana z stolice przywiedli Tatarowie Moskiewscy dwóch Ko­ zaków Duńskich z wojska impostorowego pod Sierpuchowem wziętych. Z tych jeden dobrowolnie powiedział i na questiach tegoż potwierdził, że od wszystkich niemal stanów pop jeden z Moskwy do impostora z listy przez Sierpuchow jechał, wzywając go jako najprędzej na państwo, a nas chcąc fortelem znieść”309. Czeladnik kniazia Mścisławskiego rozpoznał tego popa, którego schwytano i znaleziono przy nim plik listów do pa­ triarchy i niektórych bojarów od Samozwańca. Tenże pop przesłuchiwa­ ny zeznał, że początek owej korespondencji dał jeden z posłów jadących do Smoleńska. Chodziło niewątpliwie o Wasyla Golicyna. W wyniku zawiązanego spisku, którego uczestnikami byli m.in. kniaź Andrzej Go­ licyn, kniaź Iwan Worotyński i kniaź Aleksander Zasiekin, ustalono datę powstania na 18 X 1610 r. Konspiracja objęła sporą część pospólstwa i strzelców310. Jest to dość dziwne, zważywszy, z jaką niechęcią odnosili się mieszkańcy Moskwy do Dymitra. Fakt uzyskania przez Samozwańca sporych wpływów w stolicy można wytłumaczyć chyba tylko nieprzyja­ znym stosunkiem mieszkańców do przebywających w Jvtoskwie wojsk polskich. Z dwojga złego niektórzy woleli władcę rodzimego, chociaż oszusta. Najbardziej istotny był jednak udział patriarchy Hermogenesa w tym spisku. Charakterystyczne jest, że uprzednio, jeszcze w czasie rokowań z Żółkiewskim, patriarcha dał się poznać jako wielki przeciw­ nik Samozwańca3". Po kilku miesiącach pobytu Polaków w Moskwie, a zwłaszcza wobec perspektywy objęcia tronu przez katolika, doszedł on do wniosku, że mniejszym złem będzie popieranie Dymitra. „Polacy wszyscy, co tam beli w więzieniach, piszą stamtądże od Kaługi, że pri-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 185 die śmierci Dymitra beł u niego posłaniec od Patriarchy, aby pod Mo­ skwę przyszedł, chcąc mu ją otworzyć, co on miał beł wykonać, by beła ta śmierć niezakroczeła” - pisał Jakub Zadzik311. Wieść o spisku szyb­ ko dotarła do obozu królewskiego. W liście do senatorów podkancle­ rzy Kryski pisał: „Po wyjachaniu JMP Hetmanowym z stolice zjawiła się tam zdrada, której scrutinium WMMP posyłam. Ten miły Galiczyn, którego pop moritums przecie winował, sam pod Smoleńskiem rzeczy JKM trudnił zawodząc, że się w praktykę z tym frantem kałuskim, a nie stąd, żeby mu państwa życzył, ale żeby go posadziwszy zabił, sam stolicę obsiadł, bo też był jednym z kandydatów na carstwo”34. Najciekawsze w tej sprawie było to, że w ręce polskie wpadły nie­ zbite dowody świadczące o kontaktach kniazia Wasyla Golicyna z Dymi­ trem. Dawało to królowi i senatorom sporo do myślenia na temat dobrej woli poselstwa moskiewskiego w sprawie układu z Rzecząpospolitą. Ksiądz Zadzik pisał: „Golicyn, caput legationis posłem jadąc do KJM pisał z drogi do tego szalbierza i zniósł się z nim, [konieczne jest] aby się w tej mierze dosięgło zdania bojar dumnych, co z tym człowiekiem, który sobie tak poczynał ku dalszemu ich zamierzeniu czynić”314. Przebywając w Moskwie, Gosiewski nie tracił bynajmniej cza­ su i prowadził bardzo ważne rozmowy polityczne z bojarami. Donosił o nich w liście z i o grudnia, który znamy niestety tylko dzięki relacji księdza Zadzika. Pisał on: „[Gosiewski] oznajmuje i to, że z Mścisławskim i inszemi bojarami mowieł z strony KJM, aby go za pana sobie wzięli, ponieważ Królewicz młodym będąc, państwem pomieszanym trudno rządzić ma. Przypadają oni sami na to, ale obawiają się, żeby się tym zamki odleglejsze wzburzyli i dałaby się im przyczyna do zmiany, tak radzą, aby Król JM postąpieł, żeby do stolice z Królewiczem przyjechał i nie odmawiał go, gdy do lat przyjdzie i państwo uspokojone będzie za Pana ich dać. Rozumieją, że tym sposobem wszyscy by pozwolili wziąć KJM za Pana, do lat Królewicza JM, inaczej gdzie się postąpi obawiają się trudności”34. Było to niezwykle daleko idące ustępstwo ze strony bojarów mo­ skiewskich, odpowiadające mniej więcej intencjom królewskim. Droga do sensownego kompromisu stawała więc otworem. Powstaje jednak
2.86 I ROZDZIAŁ.? problem - na ile reprezentatywni byli bojarzy, z którymi rozmawiał Gosiewski? Referendarz pisał o nich: „Mścisławski i inni bojarzy”, miał więc do czynienia raczej z frakcją propolską. Frakcja ta, wpływowa, ale nieliczna, była pozyskana w dużym stopniu obietnicami urzędów i łask królewskich. Bojarzy podejmowali w czasie rozmów także inne tematy. Prosili przede wszystkim, aby król jak najszybciej poskromił Samozwań­ ca i przysłał do Moskwy królewicza (z którym mógłby sam przybyć)51б. Sugerowali też, że konieczny jest powrót hetmana do stolicy, „gdzie jego autoritas jak u swoich tak i u Moskwy na wielkim jest poważeniu i jakiejby wszystkiemu zadzierżeć mógł”3'7. Naciski bojarów (łącznie ze wspomnianą już misją Masalskich) i li­ sty Gosiewskiego miały wpływ na wysunięcie przez Zygmunta III kon­ cepcji wyprawy do Moskwy. Miałaby ona na celu zawarcie ostatecznego porozumienia z bojarami (co byłoby, jak widzimy, łatwiejsze wprost niż za pośrednictwem Golicyna i Filareta), objęcie rządów przez Zygmun­ ta III (w takiej lub innej formie), a także jego ewentualną koronację318. Warto pamiętać, że król przez osobiste rządy w Moskwie mógłby na­ kłonić bojarów do świadczeń finansowych i zdobyć w ten sposób pie­ niądze na zapłatę swoim wojskom. Wprawdzie Zygmunt III myślał też o koncepcji wyjazdu do Moskwy samego hetmana Żółkiewskiego (prosił zresztą o to Gosiewski, dodając, że wołałby, aby hetman przyprowadził piechotę, a nie jazdę)319, ale ten zdecydowanie odmówił. Żółkiewski uważał po prostu, że wracając do Moskwy bez królewicza, złamie dane słowo. Dlatego też król zastanawiał się nadal nad pomysłem własnej wy­ prawy. Przedstawił go nawet senatorom na tajnej radzie. Uchwalono na niej, że sprawa jest tak poważna, iż wymaga zasięgnięci^ opinii wszyst­ kich senatorów310. Doradcy króla bali się po prostu podjąć decyzję o wy­ prawie, która oznaczała znaczne przedłużenie wojny, bez zgody sejmu. Ponieważ zwołanie sejmu było niemożliwe, postanowiono chociaż for­ malnie skonsultować się z senatorami. Swoją drogą była to już najwyższa pora na taki krok. Ksiądz Zadzik pisał: „Częstom ja to JMP Podkanc­ lerzemu [Feliksowi Kryskiemu] przypominał, aby się beło tameczny­ mi wiadomościami Ich Mości Pany Senatory obesłało i consilia się ich dosięgło, wiedząc to dobrze jako takie silentium ludzi urażało. Miał
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 187 JM w tej mierze pewne racje swoje, czekał ażby co pociesznego beło, co by się oznajmić beł mogło, tego mniej upatrują, że ante eventum rei, któ­ ry dubius bywa, łacniej ludzi ujmować niźli po tym, kiedy już w ten czas i nieżyczliwi się radują i chętnym serce upada”311. Większą część listu do senatorów stanowił opis wydarzeń, począwszy od października 1609 r. O sprawie królewicza Władysława nie pisano w nim wiele: „[Hetman] zastawszy rzeczy różnej fortuny, bo już ten zmyślony Dymitr do miasta szturmować zaczynał, dawszy kilka razy posiłek przez ludzie moskiew­ skie miastu, przywiódł do tego bojary dumne i wszystko prawie Państwo Moskiewskie na to, że się do nas z chęciami swemi obrócili i razem Kró­ lewicza JM Władysława, syna naszego za pana sobie przyjąć przyrzekli i przysięgę mu złożyli warując pewne zwyczajów a praw swoich punkta”’“. Wspomniano też o trudnościach w rokowaniach z bojarami: „Tak tedy Pan Bóg wszechmogący dotąd szczęścił przedsięwzięcia nasze, ła­ ską i dobrodziejstwem swojem; dziś pod Smoleńskiem z posły temi, co od stolicy przyszły, rzeczy do dalszego tych spraw zawarcia się traktują, patrząc na wszystkie okoliczności potrzeb tej imprezy, ale jakie wielki przez się, tak też i rozmysłu statecznego i nieskorej potrzebują rady. Bo rzecz z narodem dziwnie odmiennym i w wierze swej śliskim, i lubo się ludzi statecznych i cnotliwych siła najduje, jest jednak niemało tych, co albo sobie państwo galą, albo dalszemi mięszaninami pożytków swoich szukają”313. Dalej Zygmunt III stwierdzał, że z jednej strony musi dążyć do zdobycia Smoleńska, z drugiej jednak należy zniszczyć niebezpie­ czeństwo grożące ze strony Samozwańca. Król prosił więc o opinię w tej sprawie oraz o zastanowienie się, skąd wziąć fondusze na dalsze prowa­ dzenie wojny314. Wojsko nie było już bowiem od roku opłacane, a ksiądz Zadzik z trwogą pisał o zbliżających się końcach kolejnych kwartałów315. List ten wzbudził ogromne zastrzeżenia hetmana. Ksiądz Zadzik pisał: „JMP Hetman powiedział mi, że historię jakąś napisano, a tego co tu wszystkie controversie nie dołożono, obiecowali Królewicza JM na to tu państwo czyli nie, opuszczone i te racje, które pana hetmana przywiodły do zawarcia tych tu rzeczy. Sarkał na ten list, gdy go kopią w kilku nie­ dziel ujrzał. Kazano mnie beło napisać ten list, com ja uczynił, lecz iż obrzez przyczyny i dukt tych rzeczy i relacji Pana Hetmana odłożony beł
288 I ROZDZIAŁJ i inszy napisano”316. Tak więc hetman nie był zadowolony z faktu, że nie przedstawiono w liście kontrowersji wokół sprawy królewicza. Wszystko wskazuje na to, że większość senatorów w swoich listach opowiedziała się za bardziej elastyczną polityką w kwestii oddania na tron moskiewski Władysława i za wyprawą króla do stolicy317. W obronie postępowania Żółkiewskiego wystąpiło wyraźnie trzech senatorów: biskup krakowski Piotr Tylicki, wojewoda krakowski Mikołaj Zebrzydowski i arcybi­ skup lwowski Jan Zamoyski. „Do KJM co pisali w tej mierze nie wie JMP Hetman, tuszy jednak, że toż co w liście jego [tzn. w odpowiedzi Żółkiewskiego na list króla do senatorów]”318. Zachowała się ciekawa odpowiedź kanclerza Wawrzyńca Gembic­ kiego na omówiony powyżej list deliberatoryjny. Kanclerz miał nadzie­ ję, że zanim jego pismo dojdzie, Smoleńsk będzie już zdobyty. Gdyby jednak to nie nastąpiło, sugerował odstąpienie od twierdzy: „Niesromota u mnie odstąpić Smoleńska, tak jednak, żeby casioni obsidione przez jazdę był opatrzony, żeby commentum nie przybywało”319. Radził natomiast zajmować jak najwięcej zamków moskiewskich i to nawet „na imię” królewicza. Gdy się opanuje całe państwo, „żadną miarą ten [tzn. Smoleńsk] wyśliznąć się nie może, kiedy Metropolis i inne ukrainne zamki będą in fide et potestate WKM, choć pod tytułem Królewi­ cza JM”. Gembicki proponował więc rozsądnie, aby król nie upierał się przy żądaniu składania także jemu przysięgi wierności przez twierdze. Przecież nawet przy swoim synu jako carze Zygmunt III mógł sprawo­ wać faktyczną władzę w Moskwie. Gembicki radził też, by król osobiście wkroczył do Moskwy: „Nie od rzeczy by i do stolice WKM dojechać. Podałaby to sława daleko, że WKM usiadłeś na tym Państwie. Naród ten tam ipso conspectu WKM byłby utwierdzony in fide”330. Po opanowa­ niu całego kraju król powinien zwołać sejm: „A przyjąwszy zamki in fidem Królewicza JM, uporne te Posły z sobą na sejm zaciągniesz i tak swe i syna swego szczęście miarkować będziesz, aby to, co do ojczyzny naszej z dawna należało, do Regimentum WKM i potomstwa WKM perpetua coniunctione et foedere ad mutua auxilia były złączone”331. Rokowania z Filaretem i Golicynem miały być więc prowadzone na sejmie, który powinien zatwierdzić odpowiedni traktat pokojowy. Gembicki Uczył
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 289 zapewne, że po faktycznym opanowaniu całego Państwa Moskiewskie­ go posłowie nie będą już stawiać nierealnych warunków. W najbliż­ szym czasie Gembicki radził iść dużymi oddziałami na stolicę i zamki na północy Te ostatnie należało uwolnić od interwentów szwedzkich. O wyborze na tron carski królewicza trzeba, zdaniem Gembickiego, po­ wiadomić ważniejszych monarchów europejskich z cesarzem i papieżem włącznie3’1. Jak się zdaje, poglądy Wawrzyńca Gembickiego były dość reprezentatywne dla sporej grupy senatorów. Potwierdza to zresztą sam Żółkiewski w liście do kanclerza koronnego3”. Mimo przychylnych opi­ nii senatorów król nie mógł się zdecydować na wyprawę do Moskwy, ciągle licząc być może na szybkie zdobycie Smoleńska. Zresztą z czasem nastroje w Moskwie tak się zradykalizowały, że wyprawa samego króla (bez królewicza) nie miała już sensu334. Nad listem króla i posłów w sprawie Smoleńska bojarzy obradowali długo i wnikliwie. W końcu pod wpływem Mścisławskiego zdecydowa­ no o poddaniu Smoleńska, a sprawę wiary królewicza pozostawiono do rozstrzygnięcia na później. Przeciwko takim sformułowaniom zaprote­ stował patriarcha Hermogenes, który po wielkiej awanturze nie podpisał się pod pismem do Golicyna i Filareta335. Odpowiedź udzielona królowi przez bojarów była więc pomyślna. W krótkich słowach oświadczyli oni, że dają posłom prawo radzenia o rzeczach, co do których nie mieli dotąd instrukcji”6. Samym zaś po­ słom udzielili odpowiednich wskazówek i pouczenia, aby nie sprawiali więcej trudności”7. Listy te przywieziono pod Smoleńsk z 11611 r. Na­ zajutrz przedstawiono je posłom i wysłano do oblężonej twierdzy. Goli­ cyn i Filaret od razu stwierdzili, że brakuje na nich podpisu patriarchy, a bez jego zgody żadne nowe rzeczy nie mogą być uczynione. 61 1611 r. odbyło się kolejne zebranie senatorów z posłami. W sprawie listów z Moskwy posłowie zachowali twardą postawę - bez podpisu patriarchy instrukcje nie mają mocy prawnej. Długotrwałe dyskusje nie przyniosły żadnego efektu”8. Rozgoryczeni senatorowie wołali: „To nie posłowie, to złodzieje”339. Golicyn i Filaret listami z Moskwy nie przejmowali się więc w ogóle. Zdawali sobie sprawę z tego, że czas gra na niekorzyść strony polskiej,
Z^O I ROZDZIAŁ.,} a sytuacja Zygmunta III staje się coraz bardziej złożona. Posłowie liczyli po prostu, że senatorowie w miarę przeciągania się oblężenia Smoleńska i pogłębiania się nastrojów antypolskich w stolicy będą coraz bardziej skłonni do zaakceptowania bez zmian układu z 27 VIII 1610 r. Golicyn i Filaret doszli też do wniosku, że zanim król i jego doradcy odpowied­ nio „zmiękną”, dobrze by było opuścić obóz pod Smoleńskiem. Dlatego bardzo przypadła im do gustu propozycja, aby na miejscu załatwić tylko niektóre sprawy, a najtrudniejsze odłożyć na sejm Rzeczypospolitej. Mo­ gliby wówczas bez problemów powrócić do Moskwy. Grali więc na czas, a na dodatek zaczęli się kontaktować za plecami Polaków z oblężonymi w Smoleńsku. Jakub Zadzik pisał: „Było to zdanie PP. Senatorów, jakoż już o tym pisał WMMP, aby beli ci posłowie sub praetextu legationis do Królewicza JM, do Polski wyprawieni, żeby rzeczy przez nie w tym tu państwie turbowane nie beły, jako od głów niespokojnych za jakie je samiż bojarowie mają i kwoli temu, aby rzeczy nie mieszali...”340. Wkrót­ ce domysły na temat tajnych kontaktów posłów moskiewskich ze smoleńszczanami zamieniły się w pewność. W listopadzie przechwycono człowieka, który przenosił tajną korespondencję Golicyna do Smoleń­ ska. Wiadomo było też, że kniaź Andrzej Golicyn, brat Wasyla, urządza w Moskwie tajne narady spiskowców341. Wydały się także, jak pamię­ tamy, kontakty Wasyla z Dymitrem w drodze pod Smoleńsk. Baczną uwagę na Golicyna radził zwracać nawet Wasyl Szujski, który rozmawiał o nim z podkanclerzym Feliksem Kryskim341. Próba wysłania Golicyna i Filareta z poselstwem do królewicza, aby się ich pozbyć spod Smoleńska (a równocześnie nie pozwolić im na powrót do Moskwy, gdzie mogliby stać się dodatkowym czynnikiem zapalnym), nie powiodła się. Ksiądz Zadzik pisał: „Mówieli z niemi w tej mierze PP. Senatorowie wiodąc ich do tej do Królewicza JM legacji, ale nic się, lubo się rano po dwakroć przyczyny przytaczały, sprawić nie mogło”343. Posłowie uzasadniali swoją odmowę brakiem upoważnienia od pozostałych bojarów. Senatorowie natomiast kategorycznie nie chcieli się zgodzić na powrót Filareta, Goli­ cyna i innych do Moskwy ze wspomnianych wyżej przyczyn344. Zygmunt III starał się też osłabiać pozycję Dymitra II. 3 XII161 o r. wydał specjalny uniwersał do mieszkańców Kaługi, wzywający ich, aby
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 291 porzucili impostora i przeszli do obozu królewskiego, a także złożyli przy­ sięgę na wierność jemu i królewiczowi Władysławowi345. 28 XII 1610 r. dotarła do obozu wieść, że Samozwaniec został zamordowany przez Ta­ tarów pod wodzą kniazia Piotra Urusowa (22 XII 1610 r.). Motywem zabójcy była chęć zemsty za zabicie na rozkaz Samozwańca cara kasimowskiego Uraz-Mahmeta. Ten ostatni bowiem otwarcie popierał króla polskiego, co skłoniło Dymitra do wydania rozkazu o zgładzeniu go346. Paradoksalnie śmierć Samozwańca wcale nie była na rękę Polakom. Kró­ lowi odpadł przede wszystkim doskonały pretekst do pójścia z dużymi oddziałami pod Moskwę. „Wszystkie nasze racje znosi ta śmierć Dymi­ trowa” - ubolewał szczerze ksiądz Zadzik347. Zmniejszyło się też poczu­ cie zagrożenia wśród tych (będących jednak w większości) mieszkańców Moskwy, którzy bardzo obawiali się Samozwańca. Nadal też próbowano na postawę broniących się smoleńszczan wpłynąć perswazją. „17 Decembris - pisał Samuel Targowski - byli bo­ jarzy, którzy chrest JKM całowali, na goworze, pod mury Smoleńskimi. Powiedzieli im oblężeńcy, że Szeina, wojewodę mir ganieł i jest w nie­ bezpieczeństwie, wołali nań, żeby ich puścił i Królowi JM poddał...”. Jak więc widzimy, nieugięta postawa Szeina spotykała się z coraz większym niezadowoleniem w samej twierdzy348. Także nastroje opozycyjne wobec przebywających w Moskwie Pola­ ków narastały w szybkim tempie. Niewiele pomagała dyscyplina, w jakiej Gosiewski utrzymywał swoich żołnierzy. Lista pretensji do Polaków była długa. Zarzucano im przede wszystkim łamanie umowy z 27 VIII 161 o r. „Za złe mają, że Królewicza obiecano, że nam stolicę i tak wiele zamków wzięto, a tego nie pomną albo pomnieć nie chcą, że samiż pierwej obie­ cali, listami potym utwierdzili, że nic więcej nie pragnęli, gdy stąd pan hetman nie został, aby beł tylko honesto modo te rzeczy zawarł. Lecz ja o tym więcej pisać nie chcę” - żalił się ksiądz Zadzik349. Ludność Moskwy coraz powszechniej zdawała się rozumieć, że za niechęcią Polaków do szybkiego oddania królewicza na tron kryła się chęć objęcia tego tronu przez Zygmunta III. I nikt nie wdawał się w subtelności, czy miałaby to być tylko regencja czy kilkuletnie rządy polskiego króla koronowanego na cara. Z Moskwy donoszono: „[Patriarcha], gdy mu nowina o śmierci
191 I ROZDZIAW J Dymitra przyniesiona beła, rzecz publico miał [powiedział]: «łacno te­ raz te pogany i rozbójniki wygładzić możemy kiedy w nas zgoda będzie, już nie będzie tylko jeden w ziemie nieprzyjaciel». Wspominał przy tym, że to fałsz, co Królewicza obiecowano, sam JM [król] wszystkie opano­ wać chce i wiarę zepsować”350. Tak więc coraz powszechniej sądzono, że królewicz jest tylko zasłoną dla zaborczych planów Polaków. Jako dowód podawano szturmowanie Smoleńska, który przecież zgadzał się na zło­ żenie przysięgi królewiczowi. Żądano jednak od smoleńszczan przysięgi także na wierność Zygmuntowi III. W liście do Stanisława Żółkiewskie­ go z 14I 1611 r. Gosiewski prosił o przyjazd do stolicy kilku senatorów z obozupod Smoleńskiem, a przede wszystkim samego hetmana351. „Nie­ podobna rzecz - stwierdzał starosta wieliski - aby to miejsce bez bytno­ ści Waszej Miłości jako głowy i wodza tutejszego wojska zatrzymać by mogło”351. Dalej Gosiewski zajmował się sprawą wyprawy króla do Mo­ skwy: „A czem pierwej do WMMP pisał według tego, jakom w ludziach baczył, aby nie może li być, żeby Królewicz JM sam był, tedy z dwojga złego minus eligendum est, żeby KJM sam przybyć raczył. Ale teraz za taką odmianą w ludziach ostrzegam i na żywy Bóg proszę, aby tu Król JM bez Królewicza JM nie jachał, bo jeśliby bez Królewicza przyjachał do wielkiego i niezliczonego krwie rozlania pewnie by przyjść musiało. A tak trzeba z tym narodem bardzo ostrożnie w rzeczach iść”353. Z listu Gosiewskiego widać więc wyraźnie, że nastroje w Moskwie w styczniu 1611 r. znacznie się zradykalizowały. Wyprawa samego króla nie miała już sensu, konieczny był także przyjazd królewicza. Warto też zwrócić uwagę na niezręczności, jakie popełnił Zygmunt III w związku z nominacjami na urzędy moskiewskie. „Bolało ich i to, że pod imieniem królewskim wszystkie listy odprawowano, ludzi w Mo­ skwie nie znawszy, podłych i nieznanych jako tam, który pod Smoleńsk dojechał, dygnitarstwa wysokie konferowano”354. Gdy pod Smoleńskiem Zygmunt III ofiarował okolnictwo niejakiemu Rżewskiemu, wywołało to wielki gniew. Jak relacjonuje Mikołaj Marchocki, kniaź Andrzej Goli­ cyn żalił się w związku z tym Gosiewskiemu: „Panowie Polacy, krzywda się nam wielka od was dzieje. Myśmy królewicza za pana przyjęli, wy go nam nie dajecie; imieniem królewskim, nie jego, listy do nas piszą, pod
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | Z93 tytułem królewskim daniny i urzędy dają, jako to i teraz widzicie; lu­ dzi małej kondycyi z nami wielkimi wzrastają, jakoby równają. Albo się nam to więcej niechaj nie dzieje, albo nas uczyńcie wolnymi od naszego chrestnego całowania, a my będziem o sobie przemyślać”. Dalej Marchoc­ ki pisał: „Tak wtenczas rozszedł się z nimi pan Gąsiewski, a od tego cza­ su wpadł u nas Galiczyn w złe rozumienie, i potem z domu jego z wolą bojar nie dano mu wychodzić i dano mu przystawy”3 5’.Jeszcze wcześniej nominacje od króla dostali m.in. Iwan Gramotin, który został dumnym diakiem, kniaź Wasyl Michajlowicz Masalski (wielki ochmistrz) i Fiodor Andronów (podskarbi). Wzbudziło to wielkie niezadowolenie356. Wszystkie te przyczyny zaowocowały w styczniu 1611 r. pierw­ szym, znaczniejszym buntem. Jego przywódcą był Prokop Lapunow (brat Zachara, jednego ze sprawców obalenia Szujskiego), mianowany jeszcze przez cara Wasyla wojewodą riazańskim. Był on przeciwnikiem zarówno Szujskiego, jak i Samozwańca i z zadowoleniem przyjął wybór na tron królewicza Władysława357. Wymieniał też życzliwe listy z het­ manem358. Żółkiewski pisał: „Trwał w tym swoim umyśle ofiarowanym dosyć niemały czas Lepunow, żywność naszym ludziom do Moskwy z Rezani [Riazania] odwozić kazał; aż kiedy poczęły wątpliwości się czy­ nić o przyjeździe królewiczowym, pisał do dumnych bojar list pytając się: co mają za wiadomość, będzieli według umowy z panem hetmanem uczynionej Królewicz albo nie będzie?, opowiadając się swym i wszyst­ kiej rezańskiej ziemie imieniem, że według przysięgi swej Królewicza radzi chcą za pana mieć, lecz Króla Jegomości żadną miarą. Długi był bardzo list, siła weń namieszano z Pisma Świętego sentencyj, ale esencja ta była. Odesłali go byli bojarowie Królowi Jegomości pod Smoleńsk”359. Gdy Lapunow już ostatecznie upewnił się, że król nie chce się zgo­ dzić na szybkie osadzenie królewicza Władysława na carskim tronie, wystosował nowe pismo, znacznie ostrzejsze w treści. Był to faktycznie uniwersał zwrócony do wszystkich stanów. Lapunow nawoływał do zbrojnej walki w obronie wiary prawosławnej, zagrożonej przez Zyg­ munta III i jego wojska. Mimo to uniwersał nie wykluczał oddania tronu Władysławowi. Lapunow pisał: „A jeśli zadzierży słowo Polski Król, że da syna swego, Królewicza, na Moskiewskie Hospodarstwo, ochrzciwszy
194 I ROZDZIAŁ,} go po greckiemu zakonu [...], a po odstąpieniu Rzymskiego Papieża i Li­ tewskich ludzi z ziemi wynidzie według swojej obietnice, na czym jego dusza - Żółkiewski chrest całował i wszystkie zamki Moskiewskie oczy­ ści i sam od Smoleńska odstąpi, my jemu Hospodarowi wszystką ziemią radzi i chrest jemu Hospodarom całujemy prawdziwemi duszami i bę­ dziem jemu hospodarowi służyć, jako pierwszym swoim hospodarom przyrodzonym moskiewskiego hospodarstwa”’60. Żółkiewski uważał, że Lapunow działał z poduszczenia patriarchy, a być może także kniazia Wasyla Golicyna. Patriarcha też wszędzie rozgłaszał, że król sam chce zostać panem Rusi. Rozsyłane przez Lapunowa listy powodowały bunty i odrzucanie zwierzchnictwa królewicza. Lapunow rozpoczął też działa­ nia zbrojne. Swojego syna wysłał do Kołomny, a sam gromadził siły wPerejasławiu Riazańskim (iw Riazaniu). Tam dołączył do niego ze swoimi oddziałami Kozak - Iwan Zarudzki, wcześniejszy stronnik Dymitra II Samozwańca301. Gosiewski miał wiadomości, że z Perejasławia powstań­ cy chcą ruszyć na Moskwę’61. Uniwersał Lapunowa zrobił w obozie polskim dość przygnębiające wrażenie. Zadzik pisał: „Posełam przy tym uniwersał Lapunowa, który do wszystkich zamkach naseła. Z jego ostrości snadnie się baczyć może, quo res inclinet i jaki prędko od tego brzegu, którego bliskie beły ode­ pchnąć mogą”’6’. Podkanclerzy Feliks Kryski winę za powstanie Lapu­ nowa przypisywał wręcz posłom moskiewskim. W liście do Wawrzyńca Gembickiego podkanclerzy pisał: „Podała się za tym okazja, śliskiem w wierze narodowi, nieżyczliwym zwłaszcza JKM, zbierania się do kupy, których głowa Leponowa kładą, co był na Rezani. Ten za praktyką Pa­ triarchy i Galicyna, co przy nas posłuje sediecossima scripta rozesłając do kupy na zniesienie sieremiernikow żydowskich, bo oni nas tak zowią, zwoływa, jużci jest i będzie coś jeszcze z niemi trudności, ale bodaj też nie ostateczna”’64. Bunt się rozszerzał. Objął całą Ziemię Riazańską, Nowogród Niż­ ny. Zygmunt III do jego stłumienia chciał wysłać oddziały Mikołaja Strusia i Jana Piotra Sapiehy’6’. Te ostatnie jednak, zajęte negocjacjami finansowymi z królem, nie wyruszyły na razie na powstańców’66.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO I 2-95 Z powstaniem Lapunowa wiąże się list, który bojarzy wysłali do króla zapewne w pierwszej połowie stycznia 1611 r. Ostrzegali w nim, że przebywający wśród posłów moskiewskich w obozie pod Smoleńskiem Zachar Lapunow spiskuje ze swoim bratem Prokopem367. W obozie polskim trwały tymczasem gorączkowe narady na te­ mat dalszych dróg postępowania. Silnie opozycyjne stanowisko zajmo­ wał Żółkiewski, który obserwował powolnie następujące fiasko swoich planów. „JMP Hetman często nam chromie, angit go to bardzo, że ta impreza, której się on prędkiego spodziewał końca, w długą idzie, że i gruntu wszystkiego, prawie cokolwiek robieł, ruszają” - pisał ksiądz Zadzik’68.1 dodawał: „ja tylko żałuję frasunku JMP Hetmana, człeka in nostra patria cnotliwego i szczerze, a nie figlownie jako teraz, violevit idącego”’69. Na przełomie 1610 i 1611 r. hetman coraz bardziej odsu­ wał się od działań dyplomatycznych. Nawet rokowania z posłami mo­ skiewskimi scedowano na Lwa Sapiehę. Z drugiej strony wojsko polskie w Moskwie coraz bardziej domagało się powrotu hetmana. Gosiewski pisał z Moskwy do króla „z wielkim umiłowaniem, aby tam jako prędziej JMP Hetman beł posłany, gdyż on trudno tam to dalej trzymać będzie miał, a zwłaszcza że już i posłuszeństwa zwykłego oddawać nie poczy­ nają, tym allegując, że żołnierz, kiedy pieniędzy nie bierze, ani słuchać powinien, ani go hetman karać ma”’70. Tydzień później Zadzik donosił: „Pan Gosiewski jednak bez przestanku o JMP Hetmana pisze, aby tam bel posłany jako najprędzej, gdyż on dalej rzeczom radzić nie może”’71. O powrót Żółkiewskiego prosiło też poselstwo żołnierzy z Moskwy, przysłane w styczniu 1611 r. Bez rezultatu. Ksiądz Zadzik pisał: „Posło­ wie z stolice wczora odprawieni. Miasto pieniędzy do braci słowa mają, obietnice przy tym, że JKM ma pilne czynić staranie, aby posłani beli, że się i o to starać mają, aby tam JMP Hetman byle tylko do zdrowia zupeł­ nego przyszedł beł posłany”’71. Król rzeczywiście (od grudnia 161 o do kwietnia 1611 r.) czynił starania, aby namówić Żółkiewskiego do powro­ tu do Moskwy. „Była na tym rzecz, że radzili panowie senatorowie, żeby znowu pan hetman do stolicy dla ukojenia tamtych niebezpieczeństw jechał, i Król Jegomość życzyłby tego”’7’. Otoczenie królewskie zaczę­ ło okazywać Żółkiewskiemu życzliwość, a jego przeciwnik Jan Potocki
196 I ROZDZIAŁ -3 wygłosił mowę pochwalną na radzie senatorów374. Hetman jednak zde­ cydowanie odmawiał. „Ale pan hetman, iż jego consilia nie szły, widząc, iż tam nic swoim przyjazdem nie miał sprawić, nie chciał się w to wdać, też i zdrowie miał pracami i niewczasy osłabione, zwądone i za tym w rządy i w żadną rzecz się nie wdawał; tak był w obozie jak próżnujący człowiek przy ciele”375. Nie względy zdrowotne, choć w istocie choro­ wał, decydowały o odmowie hetmana. Ksiądz Zadzik pisał: „Zbrania się JMP Hetman tej drogi, dla tej najbardziej przyczyny, że już u tego naro­ du wszystek kredyt stracieł, dla tego, że żadna rzecz, którą on zawarł nie tylko nie jest obiecana, ale i nadzieja w tej mierze nie uczyniona”376. Dalej zaś dodawał: „Ma i inne swoje racje, które go od tego odwodzą, dalej co w tej mierze uczynić będzie chciał, czas nam odkryje”377. Żółkiewski uważał więc, że z powodu faktycznego niedotrzymania warunków umo­ wy nie może wracać do Moskwy. W liście do Wawrzyńca Gembickiego hetman pisał: „Inszy dukt stał się w tych sprawach, zaczem kredyt u tego narodu utraciłem, bym też najbardziej chciał, nie mogę potrzebnie i po­ żytecznie tu JKM służyć”378. W innym miejscu dodawał zaś filozoficznie: „woda, która upłynie, nie chodzi nazad”. Żółkiewski słusznie uważał, że czas działa na niekorzyść interesów królewskich. A upłynęło go już tak dużo, że szanse na pomyślny koniec wyprawy są coraz mniejsze: „I gdyśmy już rozumieli, żeśmy niedaleko brzegu, wiatry jakieś nie dopuszczają przystąpić do portu”379. Jednak wbrew temu, co sam pisał, Żółkiewski podczas narad w obozie pod Smoleńskiem odgrywał dość dużą rolę, a z jego zdaniem liczono się. Najpoważniejsza próba nakłonienia hetma­ na do wyjazdu miała miejsce na naradzie około połowy marca. Wystąpili na niej kasztelan kamieniecki Jakub Potocki i Lew Sapieha, z propozy­ cją, „aby się JMP Hetmana wzięło, żeby się też drogi do stolice podjął, ukazując to, że nikt żaden to lepiej potrafić nie może”. Żółkiewski był jednak twardy w swoim postanowieniu. „Nie odpowiedział p. hetman w ten czas nic na to, po odejściu jednak JKM rzekł, że nie potrzeba mię więcej na tę drogę narażać [...]. Nie jestem żaden Atlas, abym takie rzeczy na ramionach swoich dźwigać miał”380. Na początku 1611 r. Zygmunt III pod wpływem wieści o coraz większym wrzeniu w Moskwie wystosował do stolicy pismo, w którym
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 297 zapewniał o swojej zgodzie na oddanie królewicza na tron carski. List ten, uroczysty w treści, nie zawierał jednak żadnych konkretów ani ter­ minów. Do Moskwy mieli dostarczyć go wysłannicy: Wasyl Sukin i Sydawny Wasiliew’81. Ich wyjazd był związany z niesnaskami wewnątrz poselstwa moskiewskiego. Senatorowie polscy, nie mogąc pozyskać Golicyna i Filareta, nastawili się na urabianie innych, mniej znaczących członków poselstwa. Obdarzano ich urzędami i dobrami ziemskimi w Państwie Moskiewskim. W ten sposób gorącymi zwolennikami króla stali się właśnie Wasiliew i Sukin. Fakt, że zgodzili się oni jechać w imie­ niu króla do Moskwy (a mieli też zapewne za zadanie urabiać tam na stronę królewską wahających się bojarów), oburzył bardzo Golicyna, Fi­ lareta i część pozostałych członków poselstwa. O tej sprawie rozmawiał z Lwem Sapiehą diak Tomiło Ługowski. Zdecydowanie zaprotestował on przeciwko kaperowaniu części poselstwa. Równie zdecydowanie od­ mówił udania się wraz z Wasylem Szujskim do Smoleńska, aby nama­ wiać twierdzę do poddania się królowi i królewiczowi, co proponował mu kanclerz litewski. Filaret i Golicyn próbowali też apelować osobiście do Sukina i Wasiliewa, aby nie rozbijali jedności poselstwa i nie dawa­ li się wykorzystywać w charakterze urzędników króla polskiego. Bez skutku. Ostatecznie wraz z owymi dwoma bojarami - wysłannikami króla polskiego - odjechało z obozu 43 członków poselstwa. Był mię­ dzy nimi Awraamij Palicyn, kelar w monasterze św. Trójcy, autor głośnej kroniki’81. Warto dodać, że w styczniu 1611 r. doszło ponownie do rokowań między Polakami a oblężonym Smoleńskiem, zapoczątkowanych prze­ słaniem do twierdzy omówionego wyżej listu bojarów moskiewskich. Szein wysunął dwa podstawowe warunki: aby król przyjął przysięgę „na imię królewicza”, a załoga polska liczyła nie więcej niż 100 osób. Szein nie wierzył wiadomościom o sytuacji w Moskwie, które przekazywali mu Polacy, i żądał zezwolenia na wysłanie dwudziestoosobowego poselstwa do stolicy. Przedstawiono te warunki Zygmuntowi III, ten jednak je od­ rzucił’8’. 24 I 1611 r. wyjechało ze Smoleńska 10 znaczniejszych osób i zwróciło się do króla z prośbą, by przyjął ich w łaskę jako poddanych swego syna i pozwolił złożyć królewiczowi przysięgę. „Ale król żadnym
198 I ROZDZIAŁ £ sposobem na to pozwolić nie chciał i gwałtem chce na się” - pisał Lew Sapieha384. 29 stycznia podobna delegacja prosiła o wstawiennictwo u króla w tej sprawie senatorów polskich. Ale i ta interwencja nie przy­ niosła skutku. „Referowano to do KJM, lecz pozwolić nie chciał, mając pewne swoje jakieś respekty...” - pisał ksiądz Zadzik’85. W lutym Zygmunt III postanowił zwołać naradę senatorów i za­ stanowić się nad dalszą taktyką wobec posłów i oblężonego Smoleńska (1II1611 r.). Na początku zebrania stwierdzono, że od Golicyna i Fila­ reta oczekiwano ustępstw w trzech sprawach: złożenia przez Smoleńsk stosownej przysięgi, wpuszczenia przez tę twierdzę odpowiednio licznej załogi polskiej i dalszej wyprawy tego poselstwa do królewicza Włady­ sława. Na pierwsze dwa postulaty odpowiedź posłów była faktycznie odmowna, odnośnie do trzeciego ustalono, że istnieje jeszcze szansa na zmianę stanowiska Filareta i Golicyna (chociaż już kilkakrotnie i - jak pamiętamy - bezskutecznie sugerowano posłom moskiewskim potrzebę udania się do królewicza, chcąc się ich pozbyć z obozu). Otwierając ob­ rady, jeden z senatorów stwierdził, że nazajutrz propozycja taka zostanie Golicynowi i Filaretowi przedstawiona, ale szansa, aby się na nią zgodzi­ li, jest niewielka. Jako następny zabrał głos hetman Żółkiewski. Stwier­ dził, że ze względu na dobre imię króla nie można postępować z posłami „twardo” (przez co rozumiano ich ewentualne uwięzienie). Radził więc, aby wysłać jeszcze jedną delegację do Moskwy ze skargą na Golicyna i Fi­ lareta’86. Jan Potocki, wojewoda bracławski, stwierdził, że skoro „tych, od których są posłani, nie słuchają [...] z niemi jako już z nieposłami postę­ pować [król] może”’87. Wojewodę bracławskiego poparł jeden z senato­ rów, który powołał się na precedens z czasów Stefana Batorego, „że posły do więzienia wsadzić miano”. Następnie głos zabrał marszałek Krzysztof Moniwid Dorohostajski. Radził on, aby jeszcze prowadzić z posłami pertraktacje, „a gdy się ich już upór obaczy, mieć w pogotowiu listy i po­ słańca do Moskwy, a potym za przystawy ich dać, ludzie niepotrzebne od nich odłączyć i trictius trzymać, oznajmiwszy prędko do stolice, że żadnego rozkazania bojarów wykonywać nie chcą ani też do królewicza jechać”’88. Po nim głos zabrał podkanclerzy Kryski. Także on stwierdził, że ewentualne aresztowanie posłów mogłoby zaszkodzić dobremu imię-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO I 2-99 niu królewskiemu. Radził więc prowadzić z nimi rozmowy, „a gdzieby przy uporze stanęli, dworzan ich, bojar smoleńskich życzliwych KJM wezwać, przed niemi listy przeczytać i to im ukazać, że dla uporu posłów wstręt się uspokojeniu ziemie czyni”’89. Jako ostatni zabrał głos Zygmunt III, który wygłosił konkluzję. Zasadniczo zgodził się on ze zdaniem pod­ kanclerzego, poparł też opinię hetmana co do nieskuteczności twardych metod postępowania wobec posłów moskiewskich. Tak więc stanęło na tym, że strona polska podejmie jeszcze próby przekonania posłów, aby zaczęli nakłaniać Smoleńsk do kapitulacji i zgodzili się na wyjazd do kró­ lewicza390. Tak naprawdę nikt już chyba nie wierzył w skuteczność takich perswazji. Tymczasem oblężeni w Smoleńsku stwierdzali wprost, że „nic nie uczynią, tylko co posłowie każą”391. Na owej lutowej naradzie pod­ jęto także, jak się zdaje, ostateczną decyzję o zwołaniu sejmu i wysłaniu oficjalnych listów deliberatoryjnych w tej sprawie do senatorów. Był to wyraz desperacji ze strony króla i jego doradców. Dotąd planowali oni wyjazd na sejm dopiero po zdobyciu Smoleńska, teraz dopuszczali chy­ ba jednak odstąpienie od twierdzy pod pretekstem konieczności udania się na obrady. Chociaż, z drugiej strony, od rozpisania deliberatoriów do rozpoczęcia obrad sejmu musiało jeszcze upłynąć sporo czasu i Smoleńsk mógł się wreszcie poddać. Spore nadzieje pokładano w przybyłym 6 II 1611 r. poselstwie bojarów w osobach Iwana Nikitycza Sałtykowa i Iwana Bezobrazowa. Obaj oni reprezentowali stronnictwo Mścisławskiego i szczerze (przy­ najmniej na razie) pragnęli pomóc Polakom w rozmowach z Golicynem i Filaretem. Wysłannicy ci przywieźli specjalne pismo od bojarów mo­ skiewskich do króla, które wręczono władcy 8 II 1611 r. Po szerokim ry­ sie historycznym na początku listu bojarzy przeszli do omówienia buntu Lapunowa i jego przyczyn. Podkreślili, iż niepokoje wywołują plotki, że król nie chce pozwolić królewiczowi na objęcie tronu carskiego. Zwra­ cali też uwagę na pogłoski, jakoby Zygmunt III chciał przyłączyć Mo­ skwę do Rzeczypospolitej i wprowadzić w niej katolicyzm. Prosili także o szybkie przysłanie królewicza Władysława. List ten nie zawierał w isto­ cie nowych elementów, przemawiał głównie językiem aluzji, podkreśla­ jąc, jakie niepokoje wywołują w kraju wspomniane wyżej pogłoski391.
Joo I ROZDZIAŁ 3 Bezobrazow i Iwan Nikitycz Sałtykow próbowali jednak rzeczywiście przekonać Golicyna i Filareta, aby opowiedzieli się za kapitulacją Smo­ leńska. Zgodnie z poleceniem bojarów namawiali też ich do udania się do Wilna, do królewicza Władysława. Feliks Kryski komentował to nieco ironicznie: „Do Galicyna też i innych posłów ten nakaz od bojar i wszystkiej ziemie przyszedł, aby do Polski i do Królewicza JMci wi­ dzieć głazy jego jachali”5”. Golicyn i Filaret nie zgodzili się jednak ani na jedno, ani na drugie, co doprowadziło do konfliktu obu poselstw394. Trwały też, zgodnie z ustaleniami poczynionymi na naradzie se­ natorskiej z i II 1611 r., rokowania senatorów z wielkim poselstwem moskiewskim. Nie dały one żadnych rezultatów. Na spotkaniu z „polski­ mi panami” Filaret i Golicyn oświadczyli, że „zamku do takiej przysię­ gi jako bojarowie napisali przywodzić nie chcą, wymawiając się tym, że od patriarchy nie masz w tej mierze pisania”. Odmówili też wyjazdu do królewicza Władysława, twierdząc, że nie mają na to środków. Negowali także sensowność takiego wyjazdu, podkreślając, że rozmowy z królewi­ czem, a bez udziału króla, nie mogą przynieść pożądanych efektów395. Do pewnego przełomu w rokowaniach polsko-moskiewskich doszło około połowy lutego. Zygmunt III, pod wpływem listów senatorów (tak przynajmniej oficjalnie twierdzono), postanowił pójść na ustępstwo i zgo­ dził się, by Smoleńsk przysięgał tylko na wierność Władysławowi. Niewy­ kluczone, że na decyzję króla miał wpływ omawiany już list Wawrzyńca Gembickiego, w którym doradzał on Zygmuntowi III nieupieranie się przy żądaniu składania przysiąg „także na imię królewskie”396. Przedłuża­ jące się oblężenie i coraz trudniejsza sytuacja w Moskwie zmusiły króla do większego pragmatyzmu i elastyczności, co nie oznaczaływcale, że myślał on o szybkim wysłaniu królewicza do Moskwy (lub wyrzekał się Smoleń­ ska). Swoich poglądów w tych kwestiach raczej nie zmienił. Zygmunt III wziął natomiast pod uwagę także inną opinię Gembickiego, który radził opanować jak największe połacie Moskwy w imieniu króla lub królewicza, bez różnicy. W tym czasie rozesłano też po dworach europejskich oficjalne zawiadomienia o elekcji Władysława na tron carski397. Tak więc sporna kwestia przysięgi w rokowaniach ze Smoleńskiem i posłami odpadła. Przedmiotem kontrowersji stała się natomiast liczeb-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 30I ność załogi polskiej w Smoleńsku. Golicyn i Filaret sugerowali, aby żoł­ nierzy było najwyżej zoo, strona polska nalegała na 700. Porozumienie było więc pozornie blisko, w rzeczywistości wszystko wskazuje na to, że coraz bardziej napięta sytuacja w Moskwie i całym Państwie Moskiew­ skim zachęcała Filaretą i Golicyna do dalszej gry na zwłokę398. Zgodnie z ustaleniami narady senatorskiej z 1 II 1611 r. król wy­ słał do Moskwy gońca z listem. Przekonywał w nim bojarów o czystości swoich intencji, dziękował za wybór królewicza na tron carski. Żalił się też na nieżyczliwych ludzi, którzy fałszywie wykładali intencje królew­ skie. List króla zawierał także skargę na oporne stanowisko Szeina i po­ słów moskiewskich399. Pismo królewskie nie było jednak jednoznaczne w swoich sformułowaniach. Ksiądz Zadzik skarżył się: „Posłany teraz Pan Muszyński do stolice z uskarżaniem się na te tu posły, którzy wszyst­ kiemu dobremu i tej ziemie uspokojeniu przeczą. Wiózł pewne uniwer­ sały, tak jednak głucho, jako mi JMP Hetman powiedział napisane, że wątpi, aby co się sprawić mogło. Nie dołożono przecię tego specifice, że im KJM syna swego Władysława nie odmawia, ale tylko in eum sensum, że wdzięcznie to KJM od nich przyjmuje, że się z sercami swemi prze­ ciwko niemu i krwi jego obrócieli i nie jest od tego, aby gdzie wola Boża przystąpi, miał krwi swojej życzyć rządzenia temi państwami”400. Dalej Zadzik powątpiewał w skuteczność takich deklaracji. Podkreślał też, że podobne zdanie wyraża hetman Żółkiewski. Posłem, który dostarczył listy, był trukczaszy Michał Moszyński (Muszyński)40’. Mimo tych niejasnych sformułowań, stanowiących nawet pe­ wien regres w stosunku do listu króla z początku stycznia 1611 r., chęć ustępstw ze strony Zygmunta III była wyraźna. Na zmianę jego nasta­ wienia zwrócił uwagę sprzyjający Żółkiewskiemu ksiądz Zadzik, który z pewną przesadą pisał: „A to do wszystkiego tego przychodzi, co dawno JMP Hetman i upatrował, i radzieł, invidia niektórych wprzód, a potym inny cel zbijał jego consilia, które jednak czas sam, że potrzebne i poży­ teczne bely, odkręcić trudno już”402. Złagodzenie postawy strony polskiej w sprawie przysięgi umożli­ wiło podjęcie rokowań bezpośrednio ze smoleńszczanami. Kluczowym problemem była sprawa liczebności załogi polskiej w twierdzy. Jeszcze
301 I ROZDZIAW J w lutym Szein zgadzał się jedynie na 150 żołnierzy królewskich40’. Na początku marca zgodził się na 200, gdy tymczasem Polacy obniżyli swo­ je wymagania do 500404. Strona moskiewska wysunęła jednak inny pro­ blem - z kogo ma się składać załoga polska w Smoleńsku i kto ma być jej dowódcą. W odpowiedzi Żółkiewski stwierdził, że będą to z pewnością ludzie spokojni, którzy nie uczynią krzywdy mieszczanom. Zauważył też, że powinni oni przebywać w Smoleńsku aż do przybycia królewicza do Państwa Moskiewskiego405. 15 III 1611 r. strona polska przedstawiła smoleńszczanom szcze­ gółowe propozycje dotyczące wanmków kapitulacji twierdzy („na imię” królewicza Władysława). Dostarczyli je do twierdzy ludzie z ekipy po­ selskiej Filareta i Golicyna. Najważniejsze z przedstawionych warunków były następujące: 1. Polska załoga liczyć będzie 250 osób. 2. Miasto dostarczy do obozu polskiego 30 zakładników z różnych stanów. 3. Klucze od bram miasta będą w posiadaniu zarówno wojewodów smoleńskich, jak i dowódcy polskiego garnizonu. 4. Sądy w sprawach między Polakami a mieszkańcami Smoleńska będą sprawowane w mieszanym składzie. 5. Polacy nie będą wchodzić do cerkwi (z wyjątkiem osób prawosław­ nych), będą szanować miejsca i osoby związane z kultem prawosławnym. 6. Nikt z mieszkańców Smoleńska nie będzie karany za winy wobec króla polskiego. 7. Garnizon polski będzie na utrzymaniu smoleńszczan, którzy do­ datkowo wypłacą pewną sumę jako żołd dla oddziałów^rólewskich. 8. Oddziały polskie nie będą stały pod Smoleńskiem (oprócz owe­ go garnizonu wewnątrz miasta). 9. Szein wyda królowi zdrajców, którzy uciekli do Smoleńska z obo­ zu królewskiego406. Warunki te wywołały dyskusję. Ksiądz Zadzik pisał: „Z strony licz­ by ludzi długo bela rozmowa, już jednak JKM contentując się tym, aby tylko półtrzecia sta [250] człowieka tam wpuścieli, a trzydzieści obsides dla bezpieczeństwa tych tam co w zamku będą dali. Pozwoleli oni [smo-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO I 303 leńszczanie] na obsides, o to tylko proszą, aby KJM na zoo contentować się raczeł i to jeszcze namowy być mają. Są niektóre punkta de securitate ich, ale na te łacna zgoda będzie, byle tylko te główniejsze efekt swój wzięły, a zwłaszcza z strony tych ludzi naszych, których bezpieczeństwo z każdej miary warować potrzeba”407. Owe punkty „de securitate” dotyczyły kilku spraw. Smoleńszcza­ nie żądali gwarancji bezpieczeństwa dla wszystkich osób przebywa­ jących w Smoleńsku, miejsc kultu prawosławnego oraz zapewnienia o niewywożeniu ludności z miasta. Szein miałby pozostać w Smoleńsku przynajmniej do przybycia królewicza Władysława (strona polska przy­ stawała na te warunki). Smoleńszczanie domagali się też zapewnienia, że Smoleńsk i cała Ziemia Smoleńska nie będą odłączone od Państwa Moskiewskiego. Żądali też gwarancji, że w razie kapitulacji twierdzy król z wojskiem opuści „cały ujezd”, gdy złożą królewiczowi przysięgę. Załoga polska w twierdzy miała być przyjęta w dwóch ratach. 100 osób miało wkroczyć przed odejściem wojsk Zygmimta III, druga zaś setka po odejściu tychże oddziałów. Na zapłacenie kontrybucji smoleńszczanie nie zgadzali się, twierdząc, że są biedni. Nie zgadzali się też na wspól­ ny z polską załogą zarząd kluczami od miasta. W sprawie zakładników oświadczali, że dadzą ich zo z twierdzy, natomiast 10 powinno pocho­ dzić spośród szlachty smoleńskiej (dworian). Domagali się też zwrotu jeńców. Przystawali natomiast na propozycję sądów mieszanych (polsko-moskiewskich) w twierdzy w przypadku konfliktu mieszkańców z załogą. Ze swej strony smoleńszczanie deklarowali swobodny dostęp do miasta tych mieszkańców Smoleńska i „ujezdu”, którzy już przysię­ gali królowi Zygmuntowi. Zapewniali też, że nie będą ich krzywdzić. W sprawie wydania zdrajców, którzy uciekli do Smoleńska, odpowiedź była wymijająca408. W odpowiedzi senatorowie powtórzyli punkty, co do których strony się zgadzały, podkreślili jednak, że nadal obsrają przy załodze w liczbie 250 osób. W sprawie wycofania się spod twierdzy polscy nego­ cjatorzy oświadczali, że król chętnie zabierze swoje wojska spod murów miasta, ale pod warunkiem, że smoleńszczanie je opłacą. Inne postulaty, np. obietnicę nieprzyłączenia Smoleńska do Rzeczypospolitej, pozo-
304 I ROZDZIAW J stawiono bez komentarza409. Charakterystyczne jest, że strona polska, chociaż zgadzała się na złożenie przez Smoleńsk przysięgi jedynie króle­ wiczowi, nie uważała tego za jednoznaczne z pozostawieniem Smoleńska w Państwie Moskiewskim. Zygmunt III i senatorowie nie chcieli bowiem zgodzić się na żadną deklarację w sprawie zaniechania aneksji twierdzy. Rozmowy posuwały się wolno i mimo pewnego postępu do ich końca było daleko. W Uście z 2z III 1611 r. Jakub Zadzik donosił: „Traktaty na­ sze nie wezmą, ile się baczyć może żadnego pożądanego końca, agravant naszych takiemi kondycjami, na które ani sława, ani dignitas JKM, ani pożytek Rzeczypospolitej pozwolić nie każę. Nie chcą, aby więcej nad 200 ludzi wpuszczono nie beło. Chcą wiedzieć o czasie ruszenia się stąd KJM, kilku dni przedtym, 100 jedno ludzi wpuścieli, a drugie 100 po odejściu KJM. Asekuracji od KJM i pp. senatorów potrzebują, że Smo­ leńsk z przyległościami nie będzie oderwany od Stolice Moskiewskiej. Pieniędzy na zapłatę żołnierzowi, wymawiając się niedostatkami i nędzą dać nie chcą, dary tylko jakie KJM przynieść obiecują”410. Do warunków Smoleńska z 15 III 1611 r. Golicyn i Filaret dołączyli list, w którym domagali się jeszcze raz, aby król zaprzysiągł porozumienie Żółkiewskiego spod Smoleńska. Prosili też, by król do momentu przyjścia królewicza wywiódł wszystkich żołnierzy z Państwa Moskiewskiego (łącz­ nie z oddziałami Jana Piotra Sapiehy). Apelowali też, aby król zwołał sejm, który wyraziłby zgodę na wysłanie królewicza do Moskwy. Na sejm ten przybyłoby specjalne poselstwo od bojarów w celu załatwienia spornych spraw (np. chrztu Władysława). Senatorowie odpowiedzieli posłom wy­ mijająco, że o tych sprawach będą rozmawiać, gdy twierdza się podda411. Przebieg rokowań wskazuje wyraźnie, że Szein i jego załoga grali na czas i wcale nie kwapili się do kapitulacji. Zachęcali ich do tego, sami postępujący podobnie, Golicyn i Filaret (o czym Polacy doskonale wie­ dzieli)411. Na postawę obrońców Smoleńska zapewne miała także wpływ sytuacja w Moskwie i narastanie tam nastrojów opozycyjnych. Tuż po połowie marca wrócił pod Smoleńsk trukczaszy Moszyński. Przywiózł on m.in. pismo od bojarów do Szeina. Było ono sformułowane w bardzo ostrym tonie: „A ty Michajło Borysewicz tak zatwardziały, że jego Hospodarskie [tj. Zygmunta III] dobro widzieć nie chcesz i swojej zguby
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 305 nie rozmyślacie [...], listów nie słuchacie i słuchać nie chcecie i syno­ wi jego Wielkiemu Hospodaru, naszemu Carowi, Wielkiemu Księ­ ciu Władysławowi Zygmuntowiczowi, wszystkiej Rusi chresta całować nie chcecie [...]”. Dalej list zawierał apel o natychmiastowe przystąpienie Szeina do rokowań na temat kapitulacji twierdzy. Natomiast bojarzy ze swej strony zapewniali, że będą prosili króla, by smoleńszczan łaskawie nie karał, zrealizował umowę Żółkiewskiego spod Moskwy i „żeby Za­ mek Smoleński, wszystek ujezd był we wszystkim po pierwszemu przy Moskiewskim Hospodarstwie”4'3. W liście do króla bojarzy apelowali o jak najszybsze przysłanie im królewicza i zapewniali, że działają na rzecz kapitulacji Smoleńska (także i tu prosili, aby ta twierdza pozostała w granicach Państwa Moskiewskie­ go). Prosili też o wysłanie posłów do królewicza Władysława414. Nato­ miast w liście do posłów bojarzy nakazywali im przekonać Smoleńsk do złożenia przysięgi królewiczowi (już nie królowi - Zygmunt III nie nalegał na to) i przyjęcia załogi polskiej. Nakazywali również posłom jak najszybszą podróż do królewicza4"5. Bojarzy pisali: „I w instrukcji, jaką wam dano, zgodnie z wspólną naszą i wszystkich ludzi radą, tak jest napisano względem uproszenia Królewicza na tron moskiewski: jeżeli nie będzie Królewicza Władysława przy ojcu jego Zygmuncie w Pań­ stwie Moskiewskim, jeżeli król Zygmunt każę wam jechać do syna swego Władysława do Polski i Litwy, gdzie on przebywa, to rozkazuje się wam, abyście bili czołem i prosili jego samego na tron moskiewski i o prędkie przybycie. Wy panowie, postępujecie teraz nie wiadomo według jakiego zwyczaju, wbrew instrukcji i nie słuchacie naszej wspólnej rady”4'6. Pis­ mo to nie odniosło żadnego skutku. Nie było zresztą pod nim znowu podpisu patriarchy. Odpowiedzią królewską na list dumy bojarskiej przyniesiony przez Michała Moszyńskiego, a także na legację Iwana Bezobrazowa (z lutego 1611 r.), było pismo wystosowane prawdopodobnie w drugiej połowie marca. Zygmunt III obiecywał w nim przysłać królewicza do Moskwy „wkrótce”. Żalił się też na upór Szeina, a także pytał, co zrobić z posłami Filaretem i kniaziem Golicynem, którzy nie wypełniają poleceń dumy bojarskiej4'7.
3O6 I ROZDZIAŁ-3 Przewlekające się i bezskuteczne rokowania pogłębiały przygnę­ bienie i dezorientację w obozie polskim. Na początku marca odbyła się kolejna narada króla z senatorami. Większą jej część poświęcono, jak się zdaje, problemowi niepłatnych wojsk. W celu przeprowadzenia z nimi rokowań postanowiono wysłać do Moskwy specjalną delegację. Miała się ona także spotkać z bojarami i oświadczyć im, że król oczekuje od nich wsparcia finansowego w celu opłacenia żołnierzy. Podkanclerzy Kryski zwrócił uwagę na fakt, że Moskwa „nie daje wiary” deklaracjom Zygmun­ ta III na temat królewicza i zasugerował, aby posłów zaopatrzyć w jakieś bardziej konkretne pismo. Król odpowiedział jednak, że „[deklaracji] inszej dać nie może nad tę, co teraz do stolice posłał”418. Zygmuntowi chodziło o jego uroczystą deklarację z początku stycznia 1611 r. Kolejna narada senatorów odbyła się z z III 1611 r. Zastanawiano się na niej m.in. nad dalszym postępowaniem wobec posłów moskiew­ skich - Golicyna i Filareta. Coraz bardziej oczywiste stawało się bowiem, że to właśnie oni mają decydujący wpływ na usztywnienie stanowiska Szeina w rokowaniach. Zygmunt III sugerował ponownie, że należało­ by tych posłów jak najszybciej odesłać z obozu „sub pretextu legationis do Królewicza JM”. Gdyby nie chcieli się na to zgodzić, należałoby „ko­ niecznie przymusić, ponieważ i sami bojarowie nie są od tego”419. Pomysł posłania Golicyna i Filareta do Władysława, rozważany już od kilkuna­ stu tygodni, podobał się także Aleksandrowi Gosiewskiemu. Referen­ darz litewski pisał z Moskwy: „Galiczyn, który pod Smoleńskiem jest, pilno potrzeba, aby był za dobrą strażą, żeby do Prokopa Lepunowa, któ­ ry na imię jego wiele złego czyni, nie uciekl, ale go ze wszystkiemi Posły do Litwy posłać, a tu do bojar list od KJM posłać, że według żądania ich posłał ich KJM do Królewicza JM, któremu chrest całowali, a tam oczy jego widziawszy, zdrowo się do domów wrócą”410. Zdanie króla i Gosiewskiego podzielali wszyscy senatorowie. Na naradzie wyznaczono też oficjalnie posłów, którzy mieli udać się do Moskwy. Byli to: Krzysztof Przyj emski, oboźny koronny, Janusz Skumin Tyszkiewicz, pisarz wielki litewski, Stanisław Witowski, wojski parczew­ ski, Stefan Pac, sekretarz królewski. Odczytano też ułożone wcześniej instrukcje, w które mieli być zaopatrzeni owi wysłannicy. Jedna z tych
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 307 instrukcji dotyczyła rozmów z żołnierzami w sprawie żołdu, druga zaś kontaktów z bojarami411. Nas interesuje oczywiście ten drugi dokument. Jego początek zawierał szczegółowe omówienie przyczyn, dla których Zygmunt III zdecydował się na interwencję w Moskwie. Podkreślono szczególnie fakt, że król nie ma zamiaru niszczyć Państwa Moskiew­ skiego, lecz chce zaprowadzić w nim pokój. Militarne wkroczenie Rze­ czypospolitej zostało też uzgodnione z „niektórymi bojarami”. Dalej następowała skarga na smoleńszczan, których opór trzeba zwalczać me­ todami militarnymi. Pisano też o niedawnych buntach: „Przecie jednak tak co raz Lepunowe i innych worostwa, także odrzucania się zamków od stolice jeszcze nas i wojska nasze tu trzymają, tak długo, ażby się te worostwa uciszyły, uskromily i postanowiły”411. Posłowie polscy mieli wezwać bojarów, aby nie dawali wiary uniwersałom wydawanym przez buntowników, lecz pozostawali lojalni wobec królewicza, któremu prze­ cież składali przysięgę. Wojsko polskie, według instrukcji, przebywa w Moskwie tylko po to, by „ich [mieszkańców stolicy] od worów tak mnogich i worostwa ich tajemnego i złego bronić, które oni subtelnie przed bojary i wsiech [nieczyt.] ludźmi działają”413. Posłowie mieli też radzić z bojarami na temat zapłaty polskim żołnierzom. Na naradzie z zz III 1611 r. mówiono nawet o tym, że Zygmunt III powinien rozka­ zać bojarom, aby przekuli zasoby skarbca na pieniądze dla wojska. Osta­ tecznie jednak uniknięto tak zdecydowanych sformułowań. Posłowie mieli jedynie konferować z bojarami na ten temat. Trójka wysłanników polskich miała też poinformować polityków moskiewskich, że jeśli na­ wet Żółkiewski nie wróci do stolicy, to zostanie tam wysłana w jego za­ stępstwie osobistość rangi senatorskiej414. Wymienione wyżej punkty instrukcji zostały zaakceptowane na naradzie z z z III 1611 r. bez większych zastrzeżeń. Dyskusję wywoła­ ła natomiast propozycja złożona przez Żółkiewskiego. Oddajmy głos obecnemu zapewne na naradzie księdzu Zadzikowi: „JMP Hetmanowi zdało się, aby w tej instrukcji [...] dołożono tego, że jako JKM nie przy­ szedł tu, jedno dla tych, które się wyżej wspomniały przyczyn, tak i teraz, jeśli którzy są, co nie życzą państwa tego synowi KJM i Król Jego Mość mniej o to dba, niechaj mu nagrodzone będą wszystkie nakłady, koszty,
308 I ROZDZIAŁ J które tu dla tego podjął i uczynił, niechaj będą uspokojone te różne stro­ ny oderwaniem prowincjej od Korony i pokój zawarty, a JKM stąd lud swój wywiedzie i ustąpi. Podania tego miał tę przyczynę JMP Hetman, aby się tym ludziom z umysłu ich wyjęły te sinistre opiniones, że sam KJM nie tak pragnie, jako niektórzy udawają państwa tego”415. To śmiałe oświadczenie miało więc dać bojarom do zrozumienia, że Rzeczypospo­ litej wcale nie zależy na dalszej ingerencji w sprawy moskiewskie. Ani Żółkiewski jednak, ani większość senatorów, którzy go poparli, nie brali tych propozycji poważnie. Miał to być rodzaj prowokacji pod adresem bojarów moskiewskich, mającej ich zachęcić do aktywniejszego popie­ rania króla i jego syna. Propozycji Żółkiewskiego przeciwstawił się zde­ cydowanie tylko wojewoda bracławski Jan Potocki, który obawiał się, że bojarzy potraktują takie sformułowania poważnie („a jako z szalonym, tak i z głupim żartować nie potrzeba”)416. Król na naradzie nie wypowie­ dział się na ten temat. Proponowany przez Żółkiewskiego dodatek włą­ czono jednak do instrukcji w następującym brzmieniu: „Lubo jesteśmy my wdzięczni tej chęci i życzliwości narodu moskiewskiego, którą się ob­ rócili do syna naszego i chrest jemu całowali. A myśmy są za tym, aby się woli i przeznaczeniu Boskiemu sprzeciwiając w tej mierze, gdyż to jest jego władza pany narodom stanowić i podawać zwierzchność z ramienia swego. Ale jeśliby takie zmiany często następować miały narodu tego, aby kto mowami nam nieżyczliwych ludzi uwiedziony nie rozumiał żeśmy my i państwa tego chciwością więc tu przyszli, deklarowaliśmy się gotowi byle to co od Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego przeszli panowie ich odjęli Rzeczypospolitej naszej się przywróciło, byle koszty i nakłady nasze się nagrodziły, byle ludziom rycerstw^ naszego, którzy się tu zawiedli za zaciągiem narodu ichże własnego dosyć się stało, że ich do takiego, jakie sami podają uspokojenia i postanowienia państwa ich pomożem”417. Podczas obrad 22 III 1611 r. Żółkiewski złożył jeszcze jedną, kon­ trowersyjną propozycję. Zaproponował on mianowicie, aby w instrukcji dla posłów do Moskwy umieścić wzmiankę o terminie zwołania sejmu Rzeczypospolitej. Twierdził on bowiem, „że oni stamtąd się swego uspo­ kojenia spodziewają i ta ich zwłoka Sejmu niemałą suspicję czyni”418.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 309 Niektórzy senatorowie zgodzili się z tym zdaniem, zaoponował jednak Zygmunt III. Stwierdził on, że nie nadeszły jeszcze wszystkie odpowiedzi na listy deliberatoryjne i w związku z tym trudno mówić o konkretnym terminie sejmu, zwłaszcza że w Polsce od zwołania obrad do rozpoczęcia sejmu mija 16 tygodni, w warunkach wojennych ten czas musi zapewne być dłuższy. Ostatecznie wzmianka na temat sejmu znalazła się w in­ strukcji, chociaż bez sprecyzowania jego terminu419. Na naradzie podjęto także (jak już wspominaliśmy) próbę prze­ konania Żółkiewskiego, aby udał się do Moskwy, „ukazując to, że nikt żaden to lepiej potrafić nie może, a i żołnierz zatrzymany beł i bojarowie w pokoju zatrzymani”. Żółkiewski był jednak bardzo niechętny temu projektowi. Posłowie wyruszyli do Moskwy 31 III 1611 r. Skład poselstwa zmienił się nieco. Zamiast Tyszkiewicza pojechał Adam Żółkiewski, bratanek hetmana (niejako w jego zastępstwie). Niewiele wiemy o prze­ biegu tego poselstwa. Jego rola ograniczyła się raczej do przekazania tre­ ści zawartych w instrukcji. Zmieniona sytuacja polityczna w Moskwie (wybuch powstania - zob. niżej) zdezaktualizowała w dużym stopniu sens tej misji. Pod koniec marca lub na początku kwietnia odbyła się kolejna na­ rada senatorów na temat sposobu postępowania z posłami moskiewski­ mi. Hetman Żółkiewski zdecydowanie oponował przeciwko projektowi internowania Golicyna i Filareta. Podkreślał, że byłoby sprzeczne z pra­ wem narodów i przyniosłoby uszczerbek sławy Zygmunta III. „Przypo­ mniał i tę przyczynę, że nie widzi z tego żadnego, pewnego pożytku, kiedy się z niemi surowic obejdzie, i owszem pewne zamieszanie, że posły tak traktują”430. Polemizował z tą opinią wojewoda bracławski Jan Potocki. Stwierdził on, że posłowie nie zostali po to wysłani, aby utrudniać zajęcie zamku, „wywodzie!, że się sława nie naruszy, bo ci nie są posłowie, gdyż nie od równego Pana, ale od stanów są posłani, więc i zatrudnienie więk­ sze być nie może jako już jest”431. Radził więc, aby posłowie moskiewscy „stąd precz odesłani beli”, rozumiejąc przez to zapewne odesłanie ich w głąb Rzeczypospolitej. Kasztelan kamieniecki Jakub Potocki i Lew Sapieha (ten drugi wbrew swojej poprzedniej opinii) zalecali łagodność
ЗЮ I ROZDZIAŁ.3 i popierali zdanie Żółkiewskiego. Marszałek wielki litewski Krzysztof Moniwid Dorohostajski zajął stanowisko pośrednie - „aby się z nimi z nagła surowie nie postępowało, ale żeby pilniejsza straż około nich bela, żeby z nikim się znosić nie mogą”431. Podkanclerzy Feliks Kryski uważał, że łagodność niewiele może zdziałać wobec tak upartych ludzi jak posłowie moskiewscy. Stwierdzał też, że Golicyn i Filaret nie są już właściwie posłami, postępują bowiem wbrew otrzymanym w Moskwie instrukcjom. Powinni przecież zachęcać zamek do kapitulacji i złożenia przysięgi, tymczasem udzielają Szeinowi rad wręcz przeciwnych. Tolero­ wanie takiego stanu rzeczy także, zdaniem podkanclerzego, urąga dobrej sławie króla i senatorów. Konkluzję obrad wygłosił Zygmunt III. Stwier­ dził, że są dwa rozwiązania problemu. Albo należy posłów moskiewskich odesłać z obozu (przez co rozumiał zapewne ich wyjazd do królewicza w głąb Rzeczypospolitej), albo też trzeba ich wyekspediować z powro­ tem do Moskwy, gdzie będą jednak organizować tajne spiski i rozruchy. Następnie wezwano posłów moskiewskich i oznajmiono im, „aby się wedle listu bojarów do królewicza gotowali”433. „Gdy się deklarowali, że oni żadną miarą nie pojadą, powiedziano im, że was poproszą i tak zaraz nie puszczono ich więcej do stanowiska, ale wszystkich czterech pospołu [Filareta, kniazia Wasyla Golicyna, Tomiłę Ługowskiego i knia­ zia Daniela Mezeckiego] do budowania jednego przy monasterze obró­ cono, gdzie i teraz są pod strażą pospołu z swojemi konfidentami”434. Tak więc posłowie zostali internowani. Po Wielkanocy (3 kwietnia) planowano odesłać ich do Orszy. Wyjazd ten przedłużył się nieco i do­ piero 23 IV 1611 r. wyruszyli oni do Mińska435. Internowanie posłów moskiewskich podzieliło obóz polski na zwolenników^ przeciwników tego posunięcia. Ujawniło się to szczególnie na zwołanym przez Lwa Sapiehę prywatnym zebraniu senatorów 6 IV 1611 r., na którym sam Sapieha, wbrew swojej opinii z ostatniej narady u króla, opowiadał się zdecydowanie za uwięzieniem posłów. Dwóch obecnych w obozie je­ zuitów toczyło zaciekły spór na temat dopuszczalności takiego postęp­ ku. Jeden z nich z najwyższym trudem dawał rozgrzeszenie tym, którzy doradzali królowi podjęcie tego kroku436.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 3I I Na naradzie z przełomu marca i kwietnia senatorowie postanowili też wysłać do smoleńszczan zdecydowany w formie list, w którym zarzu­ cili im grę na zwłokę i popieranie Lapunowa. Zażądali też jasnej deklara­ cji, czy chcą oni zawarcia układu czy też nie437. W odpowiedzi smoleńszczanie powtórzyli wszystkie swoje dotych­ czasowe postulaty, dodali jednak nowe, bardzo istotne warunki. Zażądali mianowicie, aby zgodnie z pismem, które Filaret i Golicyn przedstawili senatorom 15 III 1611 r., król zaprzysiągł porozumienie Żółkiewskiego spod Smoleńska razem z traktatem o poddaniu Smoleńska. Domagali się też, żeby w celu dalszych rokowań udał się do Moskwy hetman Żół­ kiewski438. W tym momencie stawało się oczywiste, że Szein gra na zwło­ kę i że nie zależy mu na jakimkolwiek układzie. Doszło natomiast do nawiązania kontaktu z arcybiskupem smoleńskim. Ksiądz Zadzik pisał: „Archiepiskop tameczny [Siergiej], skłonny do poddania, rozkazał dziś trzeci dzień do KJM przez jednego czerńca i drugiego diaka starszego w kapeli swojej, że on ustawicznie Seinowi perswaduje, aby się puścieł na łaskę KJM i nie beł przyczyną śmierci tak wiele ludzi, którzy usta­ wicznie umierają, iż jednak nic u upornego sprawić nie może, sam się puszcza na łaskę KJM i prosi, aby gniew JKM nań się nie ściągnął i żeby z duchowieństwem swoim, gdy zamek pod władzę JKM przyjdzie, nie beł bezczeszczony, więc i cerkiew Bogarodzice i rzeczy do niej złożone, także i dom jego aby beł wcale zachowany. Wskazał i to, że privatim, nie mogąc publice dla Seina i jego adherentów, przywodzi ludzie do tego, aby się poddali KJM, jakoż tuszy, że jeśli wszystkiego nie sprawi, przy­ najmniej rozerwanie w ludziach uczyni, w czym się ofiarował życzliwie służyć JKM. Privatim przy Ich Mościach PP. senatorach odprawowali ci ludzie tę legację swoję od Archiepiskopa, czekamy co za efekt jej bę­ dzie”439. Wysłannicy arcybiskupa opowiadali także o tragicznej sytuacji oblężonych smoleńszczan. W twierdzy panowała zaraza, nie miał kto chować trupów. Zdrowych, zdolnych do obrony ludzi pozostało już jedynie 600. Nie było żywności, oprócz suchego chleba, doskwierał też brak soli. Mimo to twierdza nie chciała skapitulować. Na jej opór miał wpływ nowy fakt, o którym informacje zaczęły docierać pod Smoleńsk powstanie w Moskwie440.
311 I ROZDZIAW} Sytuacja w stolicy, a także w całym Państwie Moskiewskim, była coraz bardziej zapalna. Zapoczątkowany przez Laptmowa bunt zataczał coraz szersze kręgi. Między Kołomną a Sierpuchowem gromadziły się ogromne oddziały powstańcze pod wodzą Prokopa Laptmowa, Iwana Zarudzkiego i Andrzeja Proszowieckiego. Liczyły one odpowiednio 80, 50 i 15 tys. żołnierzy, przynajmniej jeśli wierzyć relacji Maskiewicza441. Powstańcy przemycali do miasta broń dla coraz liczniejszej grupy spiskowców. Przez całą zimę w Moskwie miały zresztą miejsce groźne incydenty. 25 II 1611 r. wybuchła bójka między żołnierzami a kupca­ mi moskiewskimi. Zginęło kilkunastu „Moskwian”, ale Gosiewskiemu udało się zapobiec katastrofie. Kilka dni później bojarzy pod wpływem Gosiewskiego postanowili osadzić Hermogenesa w areszcie domowym. Patriarcha rozsyłał bowiem po kraju gramoty zwalniające od przysięgi złożonej królewiczowi Władysławowi i wzywające do walki z Polakami jako wrogami narodu moskiewskiego i wiary prawosławnej. Egzempla­ rze tych gramot wpadły w ręce Gosiewskiego (25 XII 1610 r.)441. Ogra­ niczenie wolności patriarchy nie było jednak posunięciem fortunnym. Uczyniło to z Hermogenesa nie tylko przywódcę oporu przeciwko Po­ lakom, ale i męczennika. Z napięciem oczekiwano Niedzieli Palmowej (27 marca), podczas której patriarcha miał poprowadzić procesję. Mimo że zebrały się ogromne tłumy, dzień ten minął spokojnie. Rozruchy roz­ poczęły się 28 III 1611 r. Bezpośrednim ich powodem stało się postę­ powanie rotmistrza Mikołaja Kossakowskiego, który zaczął zmuszać mieszczan do pomocy we wciąganiu armat na jedną z bram. Doszło do bójki, która gwałtownie się rozszerzyła mimo szybkiej interwencji Go­ siewskiego. Następnego dnia doszło do wielkiej bitwy у Kitajgrodzie443. Samuel Maskiewicz pisał: „Marca 29 dnia we Wtorek Wielki wszczęła naprzód się burda w Kitajgrodzie, gdzie prędko lud kupiecki targowy wysiekli (bo tam kramów samych było 40 000), w Białym Murze po­ tężni nam byli barzo, bo posada większa, a lud bitny. Działek polnych wnet z baszt dobyli i w ulicach zasadziwszy parzyli naszych”444. Oddzia­ ły polskie, zabarykadowane w wąskich uliczkach, podpaliły domy, aby pod osłoną ognia móc się wycofać. „Zapalili pacholikowie dom jeden, który się jąć żadną miarą nie chciał, wierzę, że był to zaczarowany ogień,
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 313 bo i drugi, i trzeci, i dziesiąty raz było; więc zgore to, czem podpalają, a dom cały. Aże smoły dopadli, przędziwa - łuczywa smolnego, też led­ wo ogień wzniecili, a drudzy na drugich miejscach też ogień pokładli, gdzie kto mógł”445. Pod osłoną ognia Polacy wycofali się do Kremla i Kitajgrodu. Podejmowane przez bojarów próby uspokojenia zbunto­ wanego pospólstwa nie przyniosły żadnego rezultatu. Gosiewski i jego otoczenie, gdy skonstatowali, że o żadnym kompromisie nie może być już mowy, w nocy z wtorku na środę podjęli decyzję o podpaleniu mia­ sta. 30 III 1611 r. Moskwę ogarnęło morze płomieni. Maskiewicz pisał: „Nie przyszło nikomu tego się dnia z nieprzyjacielem ścierać, bo ogień gwałtowny opanował domy, a wiatr srogi popędzał płomień na nie i tak przed ogniem samym ustępować musieli, a my po cichu za nimi; i takeśmy aż do samego wieczora w ten dzień podniecali ogień, aż nas wieczór przygnał do zamku. Tej nocy, kiedy już okrutny i srogi ogień opanował miasto, widno tak w zamkach było, jako w najświetlejszy dzień nigdy lepiej: dymy tak okrutne, szpetne zinąd, pokazywały się śmierdzące, nie inaczej, jeno jak o piekle powiadają”446. Moskwę palono także we czwar­ tek. Część ludności miasta, zwątpiwszy w pomoc wojsk z zewnątrz, za­ częła poddawać się oddziałom polskim. Marchocki pisał: „Przyjęliśmy od nich tę pokorę, zakazano zabijać Moskwy i strębowano zaraz; a tym, co się poddali i chrest znowu Królewiczowi Władysławowi całowali, ka­ zali mieć znaki, to jest ręcznikami się przepasować. I tak mieliśmy pokój przez Wielki Czwartek. W Wielki Piątek przyszła nam wieść, że Proszowiecki ze trzydziestą tysięcy idzie i już jest blisko miasta”447. Pochód Proszowieckiego powstrzymał chwilowo wysłany przez Gosiewskiego oddział pod wodzą Mikołaja Strusia, który w tych dniach przybył do Moskwy. Pod Moskwę zbliżały się jednak także ogromne oddziały Zarudzkiego i Lapunowa, a także kniazia Fiodora Wołkońskiego, Iwana Wołyńskiego, kniazia Wasyla Fiedorowicza Masalskiego i Artemija Izmaiłowa. Ludność ponownie przechodziła na stronę powstańców, nie zważając na czwartkowe i piątkowe przysięgi. Rozpoczęło się coraz bar­ dziej ścisłe oblężenie oddziałów polskich w Moskwie. Wydarzenia w stolicy bardzo zaniepokoiły, rzecz jasna, Zygmunta III i cały obóz pod Smoleńskiem. Wieści na temat rozruchów były z po-
314 I ROZDZIAŁ^ czątku nawet wyolbrzymione: „Brata Golicynowego [Andrzeja], który wzywając na Państwa Królewicza JM w poselstwie przyjeżdżał, zabito, patriarchę rozsiekano, ostawszy jednak nasi na zamkach stolicznych, które ostali, o pomoc Króla Jego Mości pilnie proszą” - pisał Hieronim Wołłowicz do Szymona Rudnickiego448. Pogłoski o śmierci Hermoge­ nesa były nieprawdziwe (kniaź Andrzej Golicyn zginął rzeczywiście). Sytuacja w Moskwie była jednak istotnie bardzo poważna. W obozie królewskim zdawano sobie jasno sprawę ze szczupłości sił i środków oblężonych449. Aby im pomóc, nakazano hetmanowi Chodkiewiczowi iść z wojskiem na odsiecz Gosiewskiemu, ale, jak pisał Zadzik, „ten nie­ prędko z tak daleka [z Inflant] przybyć może”450. Jan Karol Chodkiewicz urządził w kwietniu 1611 r. wypad z Inflant do Moskwy, w rejon monasteru Pieczary i miasta Pskowa. Wypad ten zakończył się niepowodze­ niem. Chodkiewicz, który dotąd deklarował się jako przeciwnik wojny ze wschodnim sąsiadem, zaczął się jednak włączać do działań wojennych przeciw Moskwie. Wywołało to uszczypliwe uwagi pod jego adresem w Rzeczypospolitej451. Stryj hetmana Hieronim, kasztelan wileński, kry­ tykował jego wypad z Inflant i odradzał gorąco wyprawę na pomoc ob­ lężonej Moskwie. Pisał on: „Na mięsne by jatki tam wydano Waszmości i miasto oczywistej łaski w zgubę potajemną wyprawiono”451. Udania się pod stolicę żądano także od wojsk Jana Piotra Sapiehy, chociaż zdawano sobie sprawę, że „tych tam ludzi i swawolnych, i nie­ posłusznych niepewny posiełek”453. Pewne nadzieje wiązano jeszcze z hetmanem Żółkiewskim. Na jednej z kwietniowych narad senatu Jan Potocki wygłosił (jak pamiętamy) niezwykle uroczystą pochwałę Żół­ kiewskiego454. Coraz powszechniej uważano bowiem, ^ tylko hetman może jeszcze opanować sytuację w Moskwie. Stąd też zainspirowane przez króla kolejne próby urobienia Żółkiewskiego, aby zgodził się na ta­ kie przedsięwzięcie. Hetman odbył rozmowy na ten temat, m.in. z pod­ komorzym królewskim Andrzejem Bobolą455. Wszystkie te namowy nie przyniosły skutku. Hetman, jak sam pisał, „nie chciał się w to wdać”4’6. Czuł się przy tym coraz bardziej niezręcznie, widząc postępujące fiasko swoich planów. Stąd jego propozycja wyjazdu nad granicę siedmiogrodz­ ką, zagrożoną przez wojska Gabriela Batorego. Propozycję tę hetman
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 315 zgłosił królowi jeszcze w lutym 1611 r. Zygmunt III nie zgodził się jed­ nak na wyjazd Żółkiewskiego457. Hetman powtórzył ją więc na jednym z zebrań senatorów, na początku kwietnia. Zdania na temat zamierzonej ekspedycji Żółkiewskiego były podzielone. Król na owej naradzie głosu nie zabrał, kilka dni później rozkazał jednak Żółkiewskiemu przygoto­ wać się do drogi458. 16 IV 1611 r. hetman opuścił obóz i drogą wodną udał się do Orszy. Tuż po jego odjeździe nadszedł z Moskwy dramatyczny list od ob­ lężonej załogi polskiej. „Proszą nasi o ratunek, następują na nich wielkie wojska. Pan Bóg wie, jako taki stan wytrzymają bez prędkiej odsieczy” komentował ksiądz Zadzik459. Pod wpływem tych wiadomości Zyg­ munt III wysłał do Orszy list, w którym sugerował hetmanowi, że jeżeli niebezpieczeństwo dla kraju ze strony południowej uważa za znaczące, to ma kontynuować podróż. W przeciwnym wypadku proponował mu udanie się na naradę pod Smoleńsk. Żółkiewski odmówił jednak powro­ tu do obozu, uzasadniając to (dość niepoważnie) brakiem koni rozstaw­ nych, które już odesłał do Mohylewa. Zniecierpliwiony król nakazał mu kontynuować podróż460. Hetman odjechał świadom niezrealizowania swoich koncepcji politycznych. Nastąpiło to w chwili, gdy sytuacja oddziałów polskich zarówno w Moskwie, jak i pod Smoleńskiem stawała się coraz bardziej dramatyczna. Gosiewski liczył przede wszystkim na przybycie odsie­ czy w postaci wojsk Jana Piotra Sapiehy i Chodkiewicza. Zygmunt III pod Smoleńskiem nie prowadził już rokowań z Szeinem, ten bowiem po wybuchu powstania w stolicy poczuł się pewniej i nie bardzo chciał rozmawiać o kapitulacji. Podjęto natomiast poważne przygotowania do szturmu Smoleńska. Zaowocowały one zdobyciem twierdzy 13 VI1611 r.46x Anonimowy korespondent donosił triumfem: „Gdyśmy byli już zwątpieli, gdyśmy szyje i głowy nasze zwiesili, gdy JKM ludzi ubywało, gdy zewsząd nieprzyjaciele się zgromadzili i następowali na wojska, na puł­ ki się zbierając potężnie, gdy nawet JKM radzono, aby odstąpił, ale Pan Bóg (nie będąc ustraszonego serca KJM) dać to raczył, że już łaski swej Boskiej Smoleńska da w ręce KJM”461.
316 I ROZDZIAŁ, J Drogą zbrojną zdobyto to, czego nie przyniosły długotrwałe roko­ wania. Osiągnięto jeden z celów wojny - Smoleńsk, drugi jednak - tron carski dla króla i królewicza - stawał się coraz bardziej odległy. Przypisy Hrydzicz, 25 VI1610 r., z Carowego Zajmiszcza, RaS, SkS, E8604 (d. 341); Grze­ gorz Kochański do Szymona Rudnickiego, 19 VI161 o r., spod Smoleńska, AAWO, AB, D50, k. 45; S. Żółkiewski, Początek, s. 38-53; A. Hirschberg,Maryna, s. 202­ -204. 1 S. Maskiewicz, op. cit., s. 125. ’ Hrydzicz, 25 VI1610 r„ z Carowego Zajmiszcza, RaS, SkS, E8604 (d. 341). 4 Ibidem. 5 S. Maskiewicz, op. cit., s. 125; M. Marchocki, op. cit., s. 84. 6 Hrydzicz, 25 VI1610 r., z Carowego Zajmiszcza, RaS, SkS, E8604 (d. 341). 7 S. Maskiewicz, op. cit., s. 125. 8 Grzegorz Wałujew rozpoczął masakrę Dymitra I, oddając do niego strzał z ruszni­ cy. Zob. Relacja o zamordowaniu Dmitra, Hospodara Moskiewskiego 27 d. Maja, BR, 34, k. 82V-87V. ’ S. Żółkiewski, Początek, s. 45-49; S. Żółkiewski do Zygmunta III, 25 VI 1610 r„ z Carowego Zajmiszcza, Pisma Stanisława Żółkiewskiego, s. XX-XXI; BJ, 3 596/II, k. nv-13. 10 Hrydzicz, 25 VI 1610 r., z Carowego Zajmiszcza, RaS, SkS, E8604 (d. 341). Zob. też: Diariusz drogi, BR, 33, k. 330-33 iv; relacja spod Możajska, 27 VII 1610 r., BK, 1539, nr 104; Jan Zawadzki do Szymona Rudnickiego, 3 VII 1610 r., spod Smoleńska, BCz, 105, k. 179-180; Exliteris pana Kuleszy, 5 VII1610 r.,BCz, 105, k. 404-405; Hieronim Cielęcki, regens kancelarii większej koronnej, do Wawrzyń­ ca Gembickiego, 3 VII 161 o r„ z Wilna, i 1 о VII 161 o r., z Wilna, RaS, 9 5. “ Hrydzicz, 25 VI 1610 r., z Carowego Zajmiszcza, RaS, SkS, E^oą (d. 341). 11 Opis bitwy pod Kłuszynem m.in.: S. Żółkiewski, Początek, s. 49-60; Stanisław Żół­ kiewski do Zygmunta III, 5 VII161 o r., z Carowego Zajmiszcza, Pisma Stanisława Żółkiewskiego, s. 198-204; BR, 33,k. 154V—156V; BJ 3596/II,k. i$-i6v; Diariusz Budzify, s. 100-1 o 1; Diariusz drogi, BR, 3 4, k. 3 3 3 -3 3 5; Nowiny z obozu, BR, 13 9, k. 3 76V-3 77; anonimowa relacja, ibidem, k. 3 76; Wiadomość o porażce Dymitrowego, BCz, 105, k. 177-178; A. Prochaska, Wfyprawa, s. 68 (Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 6 VII 1610 r., spod Carowego Zajmiszcza; Lew Sapieha do żony, 13 VII1610 r., spod Smoleńska); list Stanisława Zadorskiego do brata, 5 VII1610 r., spod Smoleńska, BCz, 342, k. 757; list niejakiego Kuleszy, 5 VII1610 r., BCz, 342, k. 762; anonimowa relacja, BCz, 342, k. 75 5; Progres potrzeby z Moskwą pod Kłu1
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO 15 14 15 16 17 18 19 10 11 11 15 14 15 16 17 18 | 317 szynem, BJ, 102, k. 411-415; BJ, Akc. 5/51, k. 75-76V; BOs, 11804, k. 100-115. Zob. też: K. Górski, op. cit., s. 198 n. Tekst układu w przekładzie na język polski: Pisma Stanisława Żółkiewskiego, s. 205-208. Zob. też: SIRIO, 1.142, s. 89-90-, Bielskij lietopisiec, s. 2 5 5; S. Kobierzyc­ ki, op. cit., s. 275-276. Tekst przysięgi złożonej przez S. Żółkiewskiego: Przysię­ ga Hetmanowa i wszystkiego Rycerstwa ludziom Moskiewskim, którzy w ostróżku pod Careworn byli, BCz, 10 5, k. 401-40 2; BR, 3 3, k. 18 5V—18 6v. Progres potrzeby z Moskwą pod Kłuszynem, BJ, 102, k. 413-414. S. Żółkiewski do Moskwy, 26 VII 161 o r., z Możajska, Pisma Stanisława Żółkiewskiego, s. 208-21 o. Ibidem; anonimowa relacja, BR, 13 9, k. 376. Hrydzicz, 4 VIII 1610 r., spod Możajska, RaS, SkS, E8604 (d. 341). Zob. też: M. Marchocki, op. cit., s. 96-97. Wcześniej Borowsk oblegał tuszyński pułkownik Andrzej Młocki. W lutym 161 o r. ustąpił jednak spod tej twierdzy naciskany przez wojska Michała Skopina Szujskiego, Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 320V. Hrydzicz, 20 VIII161 o r., spod Możajska. Na temat św. Pafnucego zob.: W. A. Serczyk, Iwan Groźny, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdansk-Łódź 1986, s. 10. Dziennik Sapiehy, s. 259 („Pasja marsowa nie przepuściła ani aetati, anisexui”); por. Diariusz Budziły, s. 102; Nowyj lietopisiec, s. 98-99. Z kolei Żółkiewski (Początek, s. 62-63) twierdził, że Borowsk nie był obsadzony, a poza tym twierdza ta obwie­ dziona byłą „małym murkiem”. Do jej zdobycia doszło, zdaniem hetmana, przypad­ kiem. Otóż okoliczni chłopi, chcący dostać się za mury, tłoczyli się tak, że unie­ możliwili zamknięcie bram. Za nimi weszli żołnierze Dymitra II. Relacja ta stoi w sprzeczności z zacytowanym opisem Hrydzicza. Wydaje się, że Żółkiewski celo­ wo umniejsza sukces militarny wojsk Dymitra. Jest to jeden z licznych przykładów wskazujących na to, iż z relacji hetmana należy korzystać z ostrożnością. Hrydzicz, 20 VII1610 r., spod Możajska, RaS, SkS, E8604 (d. 341). Ibidem. Dziennik Sapiehy, s. 259-260. Ibidem, s. 260. Hrydzicz, 26 VII1610 r., spod Możajska, RaS, SkS, E8604 (d. 341). Anonimowa relacja z Możajska, 27 VII161 o r., BK, 15 3 9, nr 104. A. Prochaska, Hetman Stanisław Żółkiewski, Warszawa 1927, s. 84. Hrydzicz, 26 VII1610 r., spodMożajska, RaS, SkS, E8604 (d. 341). Anonimowa relacja z Możajska mówi wyraźnie, że wysłannicy owi przybyli z Mo­ skwy,BK, 1539, k. 104. List wysłanników: BOs, 12804, k. 431—433 (zMoskwy, 24 VII161 o r.). Zob. też: S. Żółkiewski do Moskwy, 26 VII161 o r., z Możajska, Pis­ ma Stanisława Żółkiewskiego, s. 208-210. Ibidem; zob. też przypis 23. Delegację tę miał zapewne namyśli ksiądz Hieronim Cielęcki, przebywający wówczas przy boku królowej Konstancji w Wilnie. W liście do Wawrzyńca Gembickiego pisał on: „Z stolice samej kilka bojarów przyszło od miru i od bojarów tamtych z listy do Króla JM i p. Hetmana, prosząc na państwa o Króle­ wicza JM” (z Wilna, 5 VIII161 o r., RaS, EP, 95). Odpowiedź hetmana bojarom smoleńskimibriańskim:BOs, 12804,k.43 3—43 5 (zMożajska, 26 VII 1610г.).
318 I ROZDZIAŁ 3 19 S. Żółkiewski, Początek, s. 65; A. Hirschberg, Maryna, s. 119; por. S. M. Sołowiow, op. cit., s. 554-5 55.O jednym z takich listów, skierowanym do pospólstwa, wspo­ mina Hrydzicz, 15 VI i6ior.,z Carowego Zajmiszcza, RaS, SkS, E8604 (d. 341). ’° S. Żółkiewski,Początek, s. 6y,Nowyj lietópisiec, s. 99-ioc>-, Bielskij lietopisiec,s. 155­ -156; Diariusz Budzify, s. 103; kniaź Jan Drucki-Sokoliński do Zygmunta III, 1 VIII 1610 r., BR, 139, k. 341. Zob. też: Z. Librowski, op. cit., s. 18-10; S. Ko­ złowski, op. cit., s. 33. 3' S. Żółkiewski, Początek, s. 6 5-66. ’* Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, z8 VII1610 r., spod Możajska, BCz, 1630, k. 43 3-43 5; BJ, 3 5 96/II, k. 18-19. Ceduła do listu z najnowszymi wiadomościami pochodzi z 3 о VII161 o r. W tym dniu Ust został zapewne wyekspediowany. Wieść o obaleniu Szujskiego dotarła pod Smoleńsk 1 VIII 1610 r. Zob. kniaź Jan Drucki-Sokoliński do królewicza Władysława Wazy, spod Smoleńska, b.d., BCz, 341, k. 741. List od Żółkiewskiego do króla o obaleniu Szujskiego przyniósł niejaki pan Średziński z kilkunastoma bojarami, Jan Zawadzki do Szymona Rudnickiego, 13 VIII1610 r., spod Smoleńska, AAWO, AB, D50, k. 69. 33 Stanisław Żółkiewski do bojarów moskiewskich, 3 о VII161 o r., spod Możajska, ce­ duła do listu do króla z 28 VII161 o r., BCz, 163o, k. 43 5-437. 54 S. Żółkiewski, Początek, s. 69. 35 Bojarzy moskiewscy do Stanisława Żółkiewskiego, 31 VII1630 r., k. 480-483. 56 S. F. Sołowiow, op. cit., s. 564. 37 Hrydzicz, 2 VIII1610 r., z Wiaźmy, RaS, SkS, E8604 (d. 341); Stanisław Żółkiew­ ski do bojarów, b.d., b.m., Pisma Stanisława Żółkiewskiego, s. 210-212; BOs, 12804, k-437-43938 Ibidem. 39 Ibidem. 40 List Żółkiewskiego, ibidem. Wersja listu w języku ruskim, będąca zapewne kopią sporządzoną dla Lwa Sapiehy, znajduje się wśród listów Jana Hrydzicza, RaS, SkS, E8604 (d. 341). 41 A. Prochaska, Wyprawa, s. 70 (Lew Sapieha do żony, 12 VIII161 o r., spod Smoleńska). 41 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 2 VIII 1610 r., z Wiaźmy, BCz, 1640, k. 360-361; BJ, 3596/II, k. 19-20; BOs, 12804, k. 435-437. Zob. też: Nowiny z Moskwy, BJ, 102, k. 372; A. Prochaska, Wyprawa, s. 124 (Ljw Sapieha do żony, 12 VIII1610 r., spod Smoleńska). Por. S. M. Sołowiow, op. cit., s. 552-565:0. Iłowajskij, op. cit., s. 172-173. 43 Bojarzy moskiewscy do Stanisława Żółkiewskiego, 2 VIII161 o r., z Moskwy, BCz, 1640, k. 305 n.; BOs, 12804, k. 439-442; S. Kobierzycki, op. cit., s. 293. 44 Ibidem. 45 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 2 VIII 1610 r., z Wiaźmy, BCz, 1640, k. 360-361; BOs, 12804, k. 435-437; BJ, 3596/II, k. 19-20. 46 Zob. list kniazia Jana Druckiego-Sokolińskiego do NN, 2 VIII 1610 r., spod Smo­ leńska, BR, 139, k. 341. 47 Hrydzicz, 2 VII1610 r., z Wiaźmy, RaS, SkS, E8604 (d. 341).
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 319 48 Dziennik Sapiehy, s. 261-164. O podchodzeniu Dymitra pod Moskwę zob. też: Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 18 VII161 o r., spod Możajska, В Cz, 1630, k. 43 3-43 5; BOs, 11804, k. 417-419; BJ, 3 5 96/II, k. 18-19. 49 BJ, 101, k. 300-301; A. Hirschberg,Maryna, s. 111-113. 50 Hrydzicz, z VII1610 r., z Wiaźmy, RaS, SkS, E8604 (d. 341). 51 Cytat z: Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 7IX 1609 r., spod Moskwy, BJ, 3 5 96/V, k. 1 o. O opinii A. Hirschberga zob. Maryna, s. 199.0 wymianie listów między het­ manem a Janem Piotrem Sapiehą zob. list Stanisława Żółkiewskiego do Lwa Sapie­ hy, 6 VII1610 r., spod Carowego Zajmiszcza, BJ, 3 5 96/V, k. 9. A. Hirschberg oparł się być może na następującym fragmencie tego listu: „Z Jego Mością Panem Sapie­ hą zrozumiewam się, miewamy między sobą listy, stoi tu odtąd w mil 1 z nad rzeką Uchrą, czeladkę ma dotąd nieposłuszną i nieukontentowaną”. 51 Hrydzicz, 4 VII1610 r., spod Możajska, RaS, SkS, E8604 (d. 341). ” Ibidem. 54 Ibidem. 55 S. Żółkiewski, Początek, s. 71. 56 Hrydzicz, 4 VIII1610 r., spod Możajska, RaS, SkS, E8604 (d. 341). 57 Dziennik Sapiehy, s. 160. 58 Jan Piotr Sapieha do Stanisława Żółkiewskiego, 3 VIII1610 r., BJ, Akc. 5/51, k. 80. 59 Ibidem, k. 8ov. 60 Hrydzicz, 5 VIII 1610 r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341). 61 Dziennik Sapiehy, s. 16 5. 61 Hrydzicz, 5 VIII1610 r., spodMoskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341). 61 Ibidem; Diariusz drogi, BR, 33, k. 338-338v. 64 Diariusz drogi, BR, 33, k. 338-338v. 65 Hrydzicz, 5 VIII1610 r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341). 66 Stanisław Domaradzki, podstoli lwowski, do NN, 5 VIII161 o r., spod Moskwy, BJ, Akc. 5/51, k. 71; BR, 139, k. 364-364V, BOs, 11804, k. 447-453; zob. też Diariusz drogi, k. 338-338V. 47 Zob.: W. Dobrowolska., Aleksander Balaban, PSB, t. 1, s. 148; K. Tyszkowski, Sta­ nisław Domaradzki, PSB, t. 3, s. 303-304; Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 5 VIII 1610 r„ spodMoskwy, BJ, 3596/II, k. zo-iz; BJ, Akc. 5/51, k. iz8-n8v; BR, 139, 363-363v. Oczywisty jest fakt, że prawosławni jako negocjatorzy strony polskiej mogli wzbudzać większe zaufanie u Moskali. A. Jobert, Od Lutra do Mohyły, Warszawa 1994, s. 156, podkreśla ogromną lojalność prawosławnych mieszkań­ ców Rzeczypospolitej wobec Zygmunta III. Wiele osób, które odznaczyły się pod Smoleńskiem lub weszły z Żółkiewskim do Moskwy, było wyznania prawosławne­ go. Zdarzały się jednak przypadki nielojalności, jak się zdaje, zwłaszcza wśród pra­ wosławnej ludności pogranicza, penetrowanej przez „łazutczyków” z Państwa Mo­ skiewskiego. Owym szpiegom informacji udzielał np. kniaź Samuel Drucki-Horski z powiatu mścisławskiego, zob. Michał Szein i kniaź Piotr Gorczakow do cara Wa­ syla Szujskiego, ze Smoleńska, 3 II1609 r., Akty istor., s. 174—175; A. Darowski, op. cit..
JW I 68 69 70 71 71 75 74 75 76 77 78 75 80 81 81 81 84 85 86 87 88 ’’ ’° ROZDZIAŁ 3 s. 3 3. Niezbyt lojalni okazywali się też kupcy wyznania prawosławnego z Rzeczypo­ spolitej, zob. s. 15 5 -15 6. * Hrydzicz, 5 VIII1610 r„ spodMoskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341). Stanisław Żółkiewski do króla, 5 VIII16"i o r., spod Moskwy, BJ, Akc. 5/51, k. iz8-n8v; BJ, 3596/II, k. zo-zz; BR, 139, k. 363-363V; BOs, 1Z804, k. 443-447. Stanisław Stadnicki do NN, BJ, Akc. 5/5z, k. 7Z. Por. Diariusz drogi, BR, 33, Ł 338-338V; Nowiny z Moskwy, BJ, ioz, k. 371-37Z; Wyprawa KJM, s. 647-6 $4. Ibidem. Cytat z: Diariusz drogi, BR, 33, k. 338-338v. Hrydzicz, 13 VIII1610 r., spodMoskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341); S. Żółkiewski, Początek, s. 71 -74. A. Palicyn, op. cit., s. zo8. Hrydzicz, 13 VIII161 o r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8 604 (d. 3 41). Ibidem. Jan Zawadzki do Szymona Rudnickiego, 13 VIII161 o r., spod Smoleńska, AAWO, AB, D50, k. 69. Hrydzicz, 13 VIII1610 r., spodMoskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341). BJ, Akc. 5 / 5 z, k. 1Z7. Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, Z3 VIII 1610 r., spod Moskwy, BR, 33, k. 171-17Z. Tenże list w: BJ, 3 5 96/II, k. zz—Z3; BOs, 1Z804, k. 464-467. Frag­ menty cytuje A. Prochaska, Hetmana Stanisława Żółkiewskiego traktat, s. 16 3 -164. Ibidem, ceduła do listu, BR, 33. Nie jest to jednak ceduła pisana szyfrem, o której wspomina Żółkiewski w liście. Zob. przypis 79. Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, BR, 33, k. 173V-174. Tekst umowy: Pisma Stanisława Żółkiewskiego, s. 493-506. Zob. też: SIRIO, t. 14Z, s. 93-111; S. Kobierzycki, op. cit., s. 301 (w języku łacińskim); BJ, ioz, k. 416—4zz; В]. 3 5 96/П, k. Z4-Z9V; BJ, Akc. 5/5Z, k. 77-79; BR, 3 3, k. 179-18 3. Pisma Stanisława Żółkiewskiego, s. 5 04. Ibidem, s. 504-505. Ibidem, s. 505. Omówienie warunków traktatu w: S. Kozłowski, op. cit., s. 36-37. Hrydzicz, Z7 VIII161 o r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 3 41). Por. A. Procha­ ska, Hetmana Stanisława Żółkiewskiego traktat, s. 16z -163. S. Żółkiewski, Początek, s. 75. ^ SIRIO, t. 14z, k. 11 o-111. Akt wyboru królewicza na cara bojarzy wręczyli Żół­ kiewskiemu, który przekazał go zapewne Lwu Sapieże jako kanclerzowi Wielkiego Księstwa Litewskiego, H. Wisner, Wiełkie Księstwo Litewskie i Korona Polska, Prze­ gląd Historyczny, t. 67: 1976, s. 583. Roty przysięgi bojarów i duchowieństwa zob.: BR, Z5, k. 5V-6V, 9, i BCz, 106, k. 677-690. Przysięga hetmana: BJ, ioz, k. 415. „Przybieżeli dwaj kozacy od księcia Porickicgo [Janusza Poryckiego, rotmistrza wojsk królewskich] do księcia JM Zbaraskiego pod stolicę, z takim listem, jako Moskwa przysięgała JMP Hetmanowi”, BR, 139, k. 349. Zob. też: Iwan Gramotin do Lwa Sapiehy, wrzesień 161 o r., z Moskwy, Akty istor., s. 3 5 7.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 321 ’’ S. Maskiewicz, op. cit., s. 134-135. O entuzjastycznym nastroju hetmana świad­ czy jego list do Lwa Sapiehy (7IX 161 o r., spod Moskwy). „Obrocie! Pan Bóg serca i chęci tego narodu nie zmyślnie ku KJM i dziatki małe po ulicach tego wołają, za Królewicza JM, Pana Boga proszą” - pisał Żółkiewski (BJ, 3 5 96/V, k. 10). 91 Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 3 X 161 o r., z Moskwy, BJ, 3 5 96/V, k. 12-12v. 9’ Materiały z poselstwa zob. BR, 3 3, k. 186v— 198V. Zob. też: BJ, ioż, k. 300-301; Diariusz Budziły, s. 103; Diariusz drogi, BR, 33, k. 339; Wyprawa KJM, s. 653­ -657; S. Kobierzycki, op. cit., s. 317, 3 36; Dymitr Samozwaniec do Jana Piotra Sa­ piehy, 28 VII 1609 r., spod Moskwy, P. Muchanow, Rukopis Żołkiewskogo, Moskwa 1835, s. 311-315; Poselstwo od wojska impostorowego do KJM odprawowane, 22 VIII 1610 r., BCz, 105, k. 241-244. Posłowie nie nazywali Dymitra carem, „bo gdzie by go tak mianowali, poselstwa tego nie chciał KJM słuchać, ale panem swym doczesnym”; zob. anonimowy ksiądz kanonik do ojca, 22 VIII 1610 r., spod Smo­ leńska, BR, 139, k. 366. W obozie polskim pod Smoleńskiem nikt już nie chciał traktować Dymitra zbyt poważnie: „Szalbierz ten Żyd, siła obiecuje, jako i ludziom narodu naszego na karteczkach, na rekognicjach do 70 milionów obiecał, carskim słowem, gdyby na Państwie usiadł” (ibidem). Warto też pamiętać, że na niektóre twierdze Siewierszczyzny, którą teraz Dymitr odstępował królowi, miał już od Sa­ mozwańca przywilej Jerzy Mniszech (zob. s. 63-64). O rokowaniach poselstwa od żołnierzy Dymitra zob. też: NN (Jakub Zadzik?) do Wawrzyńca Gembickiego, 24IX 1610 r„ spod Smoleńska, BR, 139, k. 342. 54 DiariuszBudzify, s. 104-105; S. Kobierzycki, op. cit., s. 316-318. ” Hrydzicz, 31 VIII1610 r., spodMoskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341). ,e Dziennik Sapiehy, s. 271. 97 Hrydzicz, 31 VIII1610 r., spodMoskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341). 98 Dziennik Sapiehy, s. 271 -27 3. 99 NN (Jakub Zadzik?) do Wawrzyńca Gembickiego, spod Smoleńska, 14IX 161 o r., BR, 139, k. 342. ™ Dziennik Sapiehy, s. 274-278; S. Żółkiewski do króla, b.d., BR, 3 3, k. 177; BCz, 3 42, k. 78 5; Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 3 4 5. ,o’ Jw. '°1 Relacja z rozmów: BR, 33, k. 221V-226V; BCz, 105, k. 480-492. Zob. też: Dzien­ nik Sapiehy, s. 280-285; W. Sobieski, Żółkiewski, s. 156, 159. " ” M. Marchocki, op. cit., s. 85. 104 W. Sobieski, Żółkiewski, s. 115-116. 105 Zygmunt III do kniazia Michała Skopina Szujskiego, 13 III 1610 r., spod Smoleń­ ska, BCz, 105, k. 73. 106 Kniaźjan Drucki-Sokoliński do NN, spod Moskwy, 2 VIII1610 r., BR, 139,^341; M. Marchocki, op. cit., s. 85. 107 Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, b.d., spod Smoleńska, BCz, 105, k. 247. ‘°8 Jakub Zadzik do Wawrzyńca Gembickiego, 17 VII 161 o r., spod Smoleńska, RaS, SkS, EP, 105. Listy Jakuba Zadzika do Wawrzyńca Gembickiego dalej cyt. Zadzik. Jego listy do innych osób zapisane będą w zwykły sposób.
J2.2. ‘°’ “° 1" 1,1 "’ 114 "5 116 "7 118 "’ 1X0 111 111 14 14 115 116 117 118 119 1,0 I ROZDZIAŁ 3 Wawrzyniec Gembicki do Zygmunta III, i о XI161 o r., z Wolborza, RaS, EP, 115. Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, BR, 33,k. 156—157; BJ, 3596/П, k. 17-18. S. Żółkiewski, Początek, s. 64. Zadzik, 17 VII 1610 r., obóz pod Smoleńskiem, RaS, EP, 105. Por.: Lew Sapieha do żony, 17 VII 1610 r., spod Smoleńska, H. Malewska, op. cit., s. 130, BK, 1539, nr ioz; Diariusz drogi, BR, 33,к. 335г, Nowiny z Moskwy, BJ, 102, k. 369; Wiado­ mości, BCz, 105, k. 215-216; W. Sobieski, op. cit., s. 111-112. Zadzik, obóz pod Smoleńskiem, 17 VII 1610 r., RaS, EP, 105; Respons JMci Pod­ kanclerzego na przemowę Jego Mości Panów Posłów od Jego Mości Pana Hetmana i Rycerstwa JKM pod Smoleńsk posłanych zaraz po otrzymanym zwycięstwie nad nieprzyjacielem Anno 1610, die 4juli, BCz, 105, k. 1834. Zob. też odpowiedź kró­ la na otrzymane postulaty: BR, 33, k. 167V-168V; BOs, 12804, k. 419 n. Zadzik, obóz pod Smoleńskiem, 17 VII161 o r., RaS, EP, 105. Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 17 VII 1610 r., spod Smoleńska, H. Malewska, op. cit., s. 129-130. Zob. przypis 114. Ibidem. Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, BPAN Kr, TRz, 5 6, k. 97. Ibidem. Deliberatia ludzi moskiewskich z senatory, die 1 Febr. 1610 r., pod Smoleńskiem, RaS, SkS, E8 5 97 (d. 335a). Por. Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, spod Smoleńska, 4II1610 r„ H. Malewska, op. cit., s. 127. Zygmunt III do Aleksandra Gosiewskiego, spod Smoleńska, 1 IX 1610 r., BR, 33, k. 202-203. Zadzik, spod Smoleńska, 30 VII1610 r., RaS, EP, 105. Ibidem („JMP Hetman, wezwany od wielu bojar z Moskwy, pomknął się ku stolicy [...] oczekiwając na rezolucję KJM, o którą w tej niesposobności zdrowia przytrudniejszym...”); także: Zadzik, spod Smoleńska, 14 VIII 1610 r., RaS, EP, 105. Na te­ mat obłożnej choroby króla: Jakub Zadzik do Szymona Rudnickiego, 7 VIII1610 r„ spod Smoleńska, BCz, 105, k. 221-222. Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, spod Smoleńska, 11 VIII 1610 r., BR, 33. k. 173V. Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, 11 VIII 1610 r., s^>d Smoleńska, BR, 3 3,k. 173v. Tenże list: BOs, 12804, k. 467-478. Ibidem. Ibidem. Zygmunt III do Fiodora Mścisławskiego, spod Smoleńska, około połowy sierpnia 1610 t.. Akty istor., s. 349-351. S. Kobierzycki, op. cit., s. 326; S. Żółkiewski, Początek, s. 93-94. Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 17 VII 1610 r., spod Smoleńska, H. Malewska, op. cit., s. 93-94. Hetman pisał: „Większa część rozumieli, że to po­ szło z pana Jana Potockiego, wojewody bracławskiego, który i sam przez się i przez brata swego pana Stefana, który był komornym Króla Jegomości, ustawicznie Kró-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO ,” 1,1 ”’ 1,4 '” 1,6 1,7 1,8 '” 140 141 141 143 144 145 46 147 148 | 3x3 la Jegomości solicytował i stymulował, żeby się Król Jegomość temi pakty, które się pod Moskwą stały, nie kontentował pokazując Królowi Jegomości, jeśli na tym sta­ nie, że wszystka sława będzie przy hetmanie samym, a Król Jegomość inglorius z tej ekspedycji odjedzie; więc ukazował, że więcej expedit, żeby Król Jegomość zawo­ dem jednym sam Moskwę osiadł, gdyż na drugą taką expedycyją zdobyć się trud­ no, a osiadłszy Moskwę, dostatki wielkie moskiewskie ukazował (o których, jako to bywa, większa sława, niźli rzecz), któremi dalszych trudności, jeśliby się jakie poka­ zały, mogłoby się poprzeć, owo cokolwiek mógł, czynił do poruszenia umysłu Kró­ la Jegomości na swoją sentencję. Bo, iż tak fortunnie rzeczy panu hetmanowi po­ szły, im zaś pod Smoleńskiem (o czem będzie niżej) inprospere z emulacyi zdało się, że dla zelżenia pana hetmanowej sławy, życzył, żeby z tego wszystkiego nie było nic i tak radził, żeby tę sprawę podwrócić przeciwko zdaniu inszych senatorów, osobli­ wie pana Lwa Sapiehy, kanclerza litewskiego, który wszystkiemi sposoby annitebatur i radził Królowi Jegomości, żeby te pacta rata haberet, a na sejm, żeby były od­ niesione”, S. Żółkiewski, Początek, s. 93-94. A. Prochaska, Wyprawa, s. 71. Podziękowanie za gratulacje w: Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 7IX 161 o r„ spod Moskwy, BJ, 3 5 96/V, k. 1 o. Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, 29 VIII 1611 r., spod Smoleńska, BR, 3 3, k. i72-i73;BOs, 12804, k. 469-47Z. Jego odpisy znajdują się w: BR, 3 3, k. 246-252; RaS, SkS, E8 5 97 (d. 335a); BJ, 102, k. 431-438; BK, 339, k. 85 n. Wersja zawarta w BCz, 106, k. 657 n. (TN) jest nieco skrócona. Memoriał został wydrukowany jako dodatek do cytowanych tu pamięt­ ników Mikołaja Marchockiego. Krótkie omówienie w: J. Maciszewski, Polska i Mo­ skwa, s. 209-211; W. Dobrowolska, Książęta Zbarascy w walce z hetmanem Żół­ kiewskim, Kraków 1930, s. 7-8. Zob. też pracę W. Leitscha, Hatte Zar Vladislav. J. Byliński, Sejm, s. 43, twierdzi, że autorem memoriału jest Feliks Kryski lub ktoś z jego otoczenia. Cytaty pochodzą z wersji wydrukowanej przez wydawcę pamiętników M. Marchoc­ kiego (M. Marchocki, op. cit., s. 162-175). Ibidem, s. 163-164. Ibidem, s. 164. Ibidem. Ibidem, s. 165. Ibidem, s. 167. Ibidem. Ibidem, s. 168. Ibidem. Ibidem. Ibidem, s. 169. Ibidem, s. 169-170. Ibidem, s. 171. Ibidem, s. 172. Ibidem, s. 172-175.
314 I ROZDZIAŁ J 49 Trudno podzielić bez zastrzeżeń opinię J. Maciszewskiego: „Nie można jednak wy­ kluczyć przypuszczenia, że Zbaraski chciał przede wszystkim podważyć koncep­ cję osadzenia Władysława na tronie carów. Koncepcja ta miała wielu zwolenników, a jak wiadomo pozostawała w sprzeczności z planami i zamysłami króla” {Polska a Moskwa, s. 211). O wiele bardziej trafne jest zdanie W Dobrowolskiej, op. cit., s. 8: „W ostatecznej zatem konkluzji był Zbaraski zwolennikiem zwlekania z wysła­ niem Władysława do Moskwy i łudzenia obietnicami Moskali, kompromisu, jakie­ go trzymała się większość senatorów - doradców królewskich, jaki też wprowadzo­ no w życie, w czem raczej szedł za planami królewskimi niż Żółkiewskiego”. 150 W Sobieski, op. cit., s. 13 5; A. Prochaska, Wyprawa, s. 74-75. Żółkiewski wypomi­ nał kanclerzowi ten wyjazd: zob. list hetmana do Lwa Sapiehy zzzXi6ior., spod Moskwy, BJ, 3 596/V, k. 14. 151 Zachowały się trzy częściowo zbieżne, częściowo różniące się w treści dokumenty, w które zaopatrzony był Aleksander Gosiewski. Są to: 1. Punkta consideracji p. Gąsiewskiemu, RefFerendarzowi W. X. Lit., i Andronowi Sołowieckiemu pod stolicę od JKM posłane, w których zdania JMP Hetma­ nowego zasięgać i według niego we wszystkim obchodzić mają, BR, 3 3, k. 169-170. 2. Consideracje do podania p. wojewodzie kijowskiemu przez p. starostę wie­ liskiego posłane spod Smoleńska, BR, 3 3, k. 170V; BOs, 12804, k. 462-464. 3. Instrukcje Urodzonemu Alexandrowi Corwinowi Gąsiewskiemu, Referen­ darzowi W. X. Lit., staroście wieliskiemu, pod Smoleńskiem dana od JKM mieś.... 1610 r., BR, 3 3, k. 198-199; BOs, 12804, k. 500-508. 151 Jw. '” Zob. przypis x 51, p. 3. 154 Ibidem. 155 Ibidem. 156 Ibidem. '57 Zob. przypis 151, p. 2. 158 Ibidem. 159 Ibidem. 160 Ibidem. 161 Ibidem. 161 Ibidem. * 165 Zygmunt III do Aleksandra Gosiewskiego, 1 X 1610 r„ spod Smoleńska, BR, 33, k. 202-203.0 tym, że Andronów wyruszył wcześniej, świadczy jego list do Lwa Sa­ piehy, wrzesień 1610 r., z Moskwy, Akty istor., s. 3 5 5-3 57. 164 Fiodor Andronów do Lwa Sapiehy, wrzesień 161 o r., z Moskwy, Akty istor. ,5.355­ -357; Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 23 VIII 1610 r., spod Moskwy, BR, 33, k. 171-172. Zob. też: A. Prochaska, Hetmana Żółkiewskiego traktat, s. 163­ -164. Twierdzenie Żółkiewskiego, że Andronów przybył dwa dni po podpisaniu traktatu, pokutuje niestety do dziś w literaturze przedmiotu, zob. np. L. Podhorodecki, Stanisław Żółkiewski, Warszawa 19 8 8, s. 184; J. Besala, Stanisław Żółkiewski, Warszawa 1988, s. 251. Trudno też zgodzić się z opinią Normana Daviesa, iż „po-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 315 zbawiony dokładnych instrukcji Żółkiewski nie mógł się dowiedzieć, że król nie po­ chwala jego rozporządzeń” (N. Davies, Boże igrzysko. Historia Polski, t. i, Kraków 1987, s. 600). Listy króla z lipca i sierpnia 161 o r. nie były zbyt konkretne i zawie­ rały raczej krytykę dotychczasowych posunięć dyplomatycznych hetmana (układ w Carowym Zajmiszczu), a nie wskazówki na przyszłość. Jednak pismo przynie­ sione przez Andronowa było raczej jednoznaczne, przynajmniej w kwestii królewi­ cza Władysława. , 6s Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 13 VIII 1610 r., spod Moskwy, BR, 33, k. 171-172. | S6 S. Żółkiewski, Początek, s. 76; zob. przypis 151 do niniejszego rozdziału. " i7 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, x8 VIII 1610 r., spod Moskwy, BR, 33, k. 173V-174; BCz, 105, k. 197-199; BJ, 3596/II, k. Z3V-14. O nacisku niepłatne­ go wojska zob. S. Żółkiewski, Początek, s. 75,76. 161 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 31 VIII 1610 r., spod Moskwy, BR, 33, k. 175-175V. ,fs Hrydzicz, 31 X 1610 r., z Wbloka („Wółoczka”), RaS, SkS, E8604 (d. 341). Donosi o zaginięciu dwóch listów. '’° S. Żółkiewski, Początek, s. 9z-93. 171 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 7IX 161 o r., spod Moskwy, BR, 3 3, k. 177­ -178; BR, 2.5; BJ, 3 5 96/II, k. 3o-3 z. Datę listu (w oryginale niedatowanego) moż­ na określić na podstawie późniejszego listu Zygmunta III, zob. przypis 183. 171 Ibidem. Nieco odmienna wersja listu: BCz, 341, k. 785. 173 Diariusz drogi, BR, 33, k. 343V. 174 Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, 2 IX 1610 r., spod Smoleńska, BR, 33, k. 178-178V; BR, 15. Informację o traktacie wysłannicy Żółkiewskiego przynieśli do obozu królewskiego 5 IX 1610 r.,zob. Diariusz drogi, BR, 33, k. 343V. 175 Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, 2. IX 1610 r., spod Smoleńska, BR, 33, k. 178-178V. 176 Fiodor Andronów do Lwa Sapiehy (wrzesień 1610 r.), Akty istor., s. 355-357; W. Sobieski, op. cit., s. 142-143. 177 Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, b.d., spod Smoleńska, BR, 33, k. 200­ -201. 178 Ibidem. 175 Ibidem. 180 Ibidem. 181 Ibidem. Zob. też: relacja Franciszka Simonetty do kardynała Scypiona Borghese, 2 5 X 161 o r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 71. 181 Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, 21IX 1610 r„ spod Smoleńska, BR, 33, k. 216-216V. ,8’ Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, 22IX i6ior.,BR, 33,k. 2i6v-2i7.Por. W. Sobieski, Żółkiewski, s. 143-150. 184 Z. Wójcik, Znaczenie wieku XVII w historii stosunków polsko-rosyjskich, w: Z pol­ skich studiów slawistycznych. Prace na VMiędzynarodowy Kongres Slawistów w So-
3*6 I ROZDZIAŁ J fii 1963, seria z, Warszawa 1963, s. 76. Zob. też: I. Lubimienko, Les relations commerciales etpolitiques de lAngleterre avec la Russie avantPierre le Grand, Paris 1933, s. 13 5 n.; idem, Anglia i Rossia w XVII wiekie, w: Anglijskaja burżuazyjnaja rewolucia XVII w.,t.z, Moskwa 19 5 4, s. 91 n. ' 185 Zygmunt III do Aleksandra Gosiewskiego, 1 IX 1610 r., spod Smoleńska, BR, 33, k. 202-203. 186 Ibidem. 187 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 26 IX 1610 r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 338); W. Polak, Nieznany list, s. 151-257. 188 Ibidem. 189 Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 3 X 1610 r., z Moskwy, BJ, 3 596/V, k. 12-i2v; A. Prochaska, Wyprawa, s. 73. Na temat misji Mołczanowa i Sołowieckiego zob. Diariusz wojny moskiewskiej, BJ, Akc. 5 / 5 2, k. 120. 190 Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 3 X 1610 r., z Moskwy, BJ, 3 5 96/V, k. 12-12v. 191 Wyprawa KJM, s. 595. Hieronim Cielęcki pisał do Wawrzyńca Gembickiego: „W obozie tamo trzech Moskwicinów pojmano, czwartego zabito, którzy się prze­ kradali z zamku, z listy do Szujskiego. Powiadają, że żadną miarą poddać się nie chcą, i owszem do gardł bronić, co z mieszczan i kupców pochodzi, których tam wiele bogatych. Czynią obrony od szańców naszych, baszty fasują ziemią, a przed nimi wał sypany i drzewiane źreby, żywności i wszelaki dostatek mają, ludzi telko pięćset strzelców, 200 bojarów, a 2000 miru, proszą dla Boga o prędki ratunek Szuj­ skiego. Nasi często się do nich przedają i utwierdzają ich w uporze...” (3 VII1610 r., z Wilna, RaS, EP, 95). 191 Jakub Zadzik do Szymona Rudnickiego, 24 VII1610 r., spod Smoleńska, BCz, 342, k. 767-768; BCz, 105, k. 195-196. 191 Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 3 3 5V-3 36; WyprawaKJM, s. 63 5. 194 A. Prochaska, Wyprawa, s. 69 (Lew Sapieha do żony, 4 VIII 1610 r., spod Smoleń­ ska). Zob. też: kniaź Jan Drucki-Sokoliński do królewicza Władysława, 7 VIII1610 r., spod Smoleńska, BCz, 105, k. 219-220. 195 Diariusz drogi, BR, 33, k. 343V-344; Wyprawa KJM, s. 664-665. Zob. też: S. Żół­ kiewski, Początek, s. 1 o 1. Warto dodać, że przez kilka dni, aż do odpowiedzi Lwa Sapiehy, smoleńszczanie myśleli, że oblężenie się kończy. Hetman wspominał: „Po­ częli już Moskwa z zamku kumać się z naszemi, kupować, przerwać; potym gdy im nie dopuszczono kupować soli i innych potrzeb, więc za responsem, który im nie był w smak, wzdrgnęli się, i zawarli się zaś w zamku” (ibidem). 196 Diariusz drogi, BR, 33, k. 344; Wyprawa KJM, s. 664-665. Zob. też: E. Wassen­ berg, Gestorum Gloriosissimi ac Invictissimi Pladislai IV Poloniae et Sueciae Regis, pars prima, Gedani 1649, s. 37-38. 197 Zob. s. 300-301. 198 Diariusz drogi, BR, 3 3, s. 344. 199 Ibidem. Kanclerzowi towarzyszyli: jego syn Stanisław, starosta słonimski, a także wojewoda bracławski Jan Potocki, chorąży koronny Sebastian Sobieski, starosta sokalski książę Jerzy Zbaraski i starosta krasnostawski Stefan Snopkowski, A. Procha-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 3x7 ska, И^ргаша, s. 71 (Lew Sapieha do żony, 11IX1610 r., spod Smoleńska); zob. też: Nowiny z Moskwy, BJ, 102, k. 377; Wyprawa KJM, k. 667. 100 Diariusz drogi, BR, 33, k. 349. Inna relacja: A. Prochaska, Wyprawa, s. 74 (Lew Sa­ pieha do żony, 22 i 26 X 161 o r., spod Smoleńska). Jeszcze inna relacja: „Przyjecha­ ło 6 bojar z [oblężonego Smoleńska] do pp. senatorów, przed któremi, że nic po­ wiedzieć nie chcieli, dozwolę! im KJM przed się przywieść. Uderzyli nisko czołem, powiedzieli, że od wojewody, archiepiskopa, bojar i miru wszystkiego, że się wiel­ ce radują z tego, skoro usłyszeli, że stolica wzięła sobie za pana i przysięgła królewi­ czowi JM, dziękując Panu Bogu, że im kiedy pożądany pokój prześle. Proszą przeto, aby im KJM Królewicza JM przysłał, a oni toż uczynić chcą i zamek poddać i za jego zdrowie i duszę stać, tylko proszą, aby KJM z wojskiem od Horoda odstąpieł i spor­ cie, to jest psować go więcej nie kazał. Prosieli, aby mogli go całować w rękę, czego im KJM jako nieprzyjaciołom nie pozwoleł, odłożony do jutra respons. W sobotę znowu, skoro przyjechali, szeroko im pp. senatorowie powiedzieli, że wszystkiego tego uciśnienia, które się z nimi stało, oni sami przyczyną są i ich zły upór, nie KJM i pokąd się oni nie pokłonią i winy nie położą, zamku nie oddadzą, KJM nie odstą­ pi, królewicza JM spodziewać się nie mogą, bo tu KJM na to przyszedł, aby Smo­ leńsk i Księstwo Siewierskie odebrać i przyłączyć, jako z dawna było, do państw swoich. Pytano ich za kiem by teraz stali nie mając już pana, ukazano złość i upór ich, nadzieje żądny ratunku, pomocy nie widać, dla kilku bogatych kupców wszyscy chcą zginąć. Pokazano i pychę wojewodzinę, dlaczego nie wyjachał do KJM, który tu swą osobą już rok mieszka, a pod stolicę, skoro pan hetman przyjachał, sługa kró­ lewski zarazem i przeciwko niemu wyjachali z ukłonem, z upominki, przed któremi Szein, wojewoda smoleński, jako chłop stanąć musi, że ręki nie całował królewskiej, mniejsza ich ma obchodzić żałość, kiedy są jeszcze nieprzyjaciółmi KJM. Odjachali z tym do zamku, aby starszym powiedzieli. W niedzielę przedarło się ich kilka, któ­ rzy powiedzieli, że tam był rozruch zarazem, mir wszystek i bojarowie na wojewo­ dę powstali, aby się poddał i pokłonieł KJM, ledwie ich tym zatrzymał, że posłów tych wielkich z stolice czekali. Jednak przysłali znowu tychże bojar w poniedziałek, prosząc jako i przedtym o królewicza JM i żeby KJM odjachał. Powiedziano resolu­ te, że obojga nie uproszą i zakazano z tymi rzeczami więcej jeździć. Przysłał za tym sam wojewoda, aby się w polu z panem kanclerzem widzieć mógł i mówić szerzej o wszystkiem, prosieł wczora o ten wyjazd, ale mu do dnia dzisiejszego odłożono i już tam pan kanclerz [Lew Sapieha] pod zamek jachał widzieć się z tym wojewo­ dą. Nadzieja w Panu Bogu, że te traktaty prędko koniec wezmą, bo już dobrze wi­ dzą, co się dzieje w stolicy i jako sam Pan Bóg KJM albo Królewiczowi JM to pań­ stwo poddaje w ręce, więc nędza, głód tak im dokucza, że ci co się przedają, ledwie chodzić mogą, samym tylko chlebem i wodą wszystko pospólstwo żyje”, NN (Jakub Zadzik?) do Wawrzyńca Gembickiego, 14 (?) IX 161 o r., spod Smoleńska, BR, 13 9, k. 342-343. to' Diariusz drogi, BR, 33, k. 345V; WyprawaKJM, s. 625. 101 Feliks Kryski do Szymona Rudnickiego, 5 X 161 o r., spod Smoleńska, AAWO, AB, D50, k. 86.
318 103 104 105 106 I ROZDZIAŁ^ S. Żółkiewski, Początek, s. 81-81. Ibidem, s. 82.. ' Ibidem. Ibidem, s. 8 2.-8 3. S. Żółkiewski do Zygmtinta III, 2.6 IX 161 o r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 338); W. Polak, Nieznany Ust, s. 251-157. 107 S. Żółkiewski do Zygmunta III, 26 IX 1610 r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d.338). 208 S. Żółkiewski, Początek, s. 86. 209 Ibidem. 2,0 M. Marchocki, op. cit., s. 100-101. 2 ,1 Ibidem, s. 103. 212 Stanislaw Żółkiewski do Zygmunta III, 26 IX 1610 r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 338); W. Polak, Nieznany list, s. 251-257. 2” BCz, 342, k. 809. Zob. też: Diariusz drogi, BR, 33, к. 345V; Nova ex Moscovia, BCz, 105, k. 217-218; Wiadomości z Moskwy, wrzesień 1610 r., BCz, 105,^285. 114 Hrydzicz,7X 1610г., z Moskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341); Diariusz drogi, BR, 33, k. 346V; Innoje skazanźje, s. 74-76; Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 3 X 1610 r., z Moskwy, BJ, 3596/V, k. 12-12V. Zob. też: D. W. Cwietajew, Car Wasilij Szujskij i miesta pogrebienia jego w Polsze, t. 1, Warszawa 1901, rozdz. 1; Z. Librowski, op. cit., s. 23. “’ BCz, 342, k. 809, 810; Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 346V; Nova ex Moscovia, BCz, 105, к. 217-218. 116 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 26 IX 1610 r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 338); W. Polak, Nieznany list, s. 251-257. 217 Zob. spis oddziałów, które ruszyły pod Kaługę, BR, 25, k. 9; BCz, 106, k. 691. 2,8 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 26 IX 1610 r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 338); W. Polak, Nieznany list, s. 251-257. 2,9 Zob. s. 229-231, 234-236, 241-242. 220 S. Maskiewicz, op. cit., s. 13 5. Plan Moskwy, sporządzony na podstawie materiałów dostarczonych przez jednego z uczestników poselstwa Oleśnickiego i Gosiewskie­ go, znajduje się w Muzeum Narodowym w Poznaniu. Zob. S. Alexandrowicz, Pol­ skie plany Moskwy z początku ХУП w., StudiaMuzealnc, 14: 1984,5. 139-155.il. 1. Tam też fotografie innych planów Moskwy z epoki. Reprodukcje planu z Muzeum Narodowego w Poznaniu (tzw. nieświeskiego) także w: S. Alexandrowicz, Nieświeskiplan Moskwy z 1611 r., w: Słowianie w dziejach Europy, Poznań 1974, s. 228-241, il. 1-3. 221 Hrydzicz, 7X 1610 r., zMoskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341). 222 S. Żółkiewski, Początek, s. 87. 22’ Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, b.d., spod Smoleńska, BR, 3 3, k. 200,201. 224 S. Żółkiewski, Początek, s. 91-92. 225 S. Płatonow, Smutnoje wremia, s. 184. 226 Anonimowy korespondent pisał: „Moskwa na stolicy więtszą część przysięgami królewiczowi złożywszy z Państwa Szujskiego, o czym WM dawno podobno wie-
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 3x9 dzą, i trudno będzie ten naród opanować, zwłaszcza stolicę sarnę, pokąd im króle­ wicza nie dadzą, acz ci tam już nasi kumają się z nimi i bywają u siebie”, anonimowa relacja, BR, 139, k. 365. 117 Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 346V-347; Wyprawa KJM, s. 678-683; Wiadomości z stolice, BR, 33, k. 152, 154; Nowiny z Moskwy, BJ, 102, k. 380. Por. A. Hirsch­ berg, Maryna, s. 241. 118 WiadomościspodMoskwy,BR, 33,k. 252-254. 119 Ibidem. Zob. też: Diariusz drogi, BR, 3 3, k. 346V— 347. 1,0 Hrydzicz, 7Х 161 o r., z Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 341). 1,1 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, b.d., spod Moskwy, BR, 33, k. 177-178. Pełny skład poselstwa: SIRIO, t. 142, s. 182-189. 1,1 S. Żółkiewski, Początek, s. 84-8 5. x” D. W. Cwietajew, op. cit., t. 2, Priłożenia, s. X; A. Hirschberg, Maryna, s. 23 6. We­ dług anonimowego korespondenta (Zadzika?) orszak liczył 1000 koni, zob. list do Wawrzyńca Gembickiego, BR, 139, k. 342 (14 IX 1610 r., spod Smoleńska). Wac­ ław Kobierzycki liczbę samych posłów (bez orszaku) podawał trafnie: 80 osób. Zob. list Wacława Kobierzyckiego do Szymona Rudnickiego, Warszawa, 14 XII 1611 r., AAWO, AB, D 5 2, k.43. 1,4 Zygmunt III do Stanisława Żółkiewskiego, 22 IX 161 o r., spod Smoleńska, BR, 3 3, k. 216-217. Prośba posłów z drogi o asystę wojskową: Posłowie do króla, 18IX161 o r., BR, 25, k. 4v. x” SIRIO, t. 142, s. 131-146. 1,6 Ibidem, s. 146-152; BR, 33,k. 183-185V. 1,7 SIRIO, 1.142, s. 152-162. 1,8 Ibidem, s. 162-172. x ” Stanisław Żółkiewski do króla, 7IX 161 o r., spod Moskwy, BR, 3 3, k. 177-178. 140 S. Kobierzycki, op. cit., s. 342, 343. 141 M. Marchocki, op. cit., s. 106. 141 S. Żółkiewski, Początek, s. 94. 141 Ibidem, s. 94-9 5. 144 Ibidem. 145 Ibidem, s. 95. 146 Ibidem. 147 Ibidem. 148 Akty Zapadnoj Rossii, t. 4, s. 478 (Odpowiedź innych posłów litewsko-polskich mo­ skiewskim carskim posłom na zjeździć pod Smoleńskiem, listopad 1615 r.); cytat z: S. Żółkiewski, Początek, s. 95. Data wyjazdu hetmana z Moskwy (30 X 1610 r.), przyjęta w literaturze (za.: Akty ZapadnojRossii, t. 4, s. 478), nie jest ścisła. 31X 1610 r. towarzyszący Żółkiewskiemu Hrydzicz pisał, że hetman przybył tego dnia do Wołoka („Wołoczka”). Z Moskwy do tej miejscowości jest ponad 100 km w linii pro­ stej, ówczesnym gościńcem zaś 120-140 km. Niemożliwe jest, aby hetman, który podróżował przecież z dużym orszakiem, pokonał tę odległość w jeden dzień. Je­ dynie goniec na koniach (wymienianych) mógł tego dokonać (np. pokonać dro-
330 I 149 150 151 151 154 155 1,6 1,7 1,8 159 160 161 161 165 164 165 166 167 168 169 170 ROZDZIAi J gę z Moskwy do Smoleńska w 5 dni, jak to uczyniła grupka „Moskali”, którzy już 1 IX 1610 r. powiadomili Smoleńsk o zawartym 17 sierpnia porozumieniu, zob. przypis 173 do niniejszego rozdziału). Hetman wyjechał więc niewątpliwie kilka dni wcześniej. Zresztą z listu Hrydzicza’ wynika raczej, że Żółkiewski podróżował już dłużej niż jeden dzień, zob. Hrydzicz, 31 X 1610 r., z Wołoka („Wołoczka”), RaS, SkS, E8601 (d. 341). Hrydzicz, 31 X 1610 r., z Wołoka („Wołoczka”), RaS, SkS, E8601 (d. 341). K. Tyszkowski, Gustaw Adolf, s. 5, 6; A. F. Gfrórer, Geschichte Gustaw Adolphus, Stuttgart-Leipzig 1837, s. 131-133; N. Karamzin, GeschichtedesRussischen Reichs, t. 10, Leipzig 1833, s. 260-273 (tam też omówienie układu Jakuba de la Gardie z Nowogrodem Wielkim z 17 VII1611 r.); G. M. Kabalenko, Dogowor mieżdu Nowgorodem i Szweciej lóiigoda, Woprosy Istorii, 198 8, nr 11. Zob. też przypis nr 2 5 5 do rozdziału 4. Summa poselstwa, które odprawowali przed królem JM posłowie moskiewscy, kniaź Wasilej Wasilewicz Galicyn z towarzyszmi, dnia 22 oct., pod Smoleńskiem, BR, 3 3, k. 226V-228. Według Palicyna (op. cit., s. 209) posłuchanie to odbyło się 19 X 161 o r. Zob. też relację nuncjusza Franciszka Simonetty z 3 о X 161 o r., z Wil­ na, BPAN Kr, TRz, 56, k. 182. Summa poselstwa, BR, 33, k. 287V. Ibidem. Ibidem. Por. Powiesi’knigi sieja otpreżnich liet, s. 13 3 -13 4; Wyprawa KJM, s. 6 8 6 n. List od Patriarchy Moskiewskiego w stolice przez Metropolita Rostowskiego, BR, 33, k. 228-229V; BR, 25, k. 3V-4V. Zob. też: Powiest’kniazia Iwana Mikołajewicza Katyriewa-Rostowskiego, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. 13: 1891, s. 603. List od Patriarchy, BR, 3 3, k. 228-229V. Wersja rosyjska w: SIRIO, t. 142, s. 173-182. O instrukcji pisze m.in. S. Żółkiewski, Początek, s. 101. Zob. też: S. M. Sołowiow, op. cit.,s. 581-582. Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, 16 XI 1610 r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 56, k. 108-109. S. M. Sołowiow, op. cit., s. 581-582; A. Darowski, op. cit., s. 126-127. S. M. Sołowiow, op. cit., s. 581-582; S. Żółkiewski, Początek, s. 102. S. M. Sołowiow, op. cit., s. 5 82-585. ^ List od bojar dumnych z stolice do Smoleńska pisany, BR, 33, k. 232—234V. S. Żółkiewski, Początek, s. 101. Ibidem. Ibidem. Ibidem, s. 102. Ibidem, s. 102-103. S. Kobierzycki, op. cit., s. 3 54; Wyprawa KJM, s. 689. Jw. W. Sobieski, op. cit., s. 171-175; A. Darowski, op. cit., s. 307-308; A. Prochaska, Hetmana Stanisława Żółkiewskiego traktat, s. 290-294.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO 171 171 175 174 175 176 177 178 177 180 181 181 x8’ 184 185 186 187 188 189 190 191 191 191 194 195 1,6 331 S. Żółkiewski, Początek, s. 103. Ibidem. Ibidem, s. 104. Ibidem. Ibidem. Ibidem, s. 105. Zob. A. Prochaska, Wyprawa, s. 75 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 9 XI161 o r., spod Smoleńska). Koncepcja ta była dość zbieżna z instrukcją posłów moskiewskich. NN do Wawrzyńca Gembickiego, spod Smoleńska, 14IX 1610 r., BR, 139, k. 343. Nieznany bliżej kanonik pisał spod Smoleńska zz VIII 1610 r. do swojego ojca: „Moskwa królewiczowi przysięgała za pewnymi kondycjami i posły swe do KJM posełają prosząc o tym, ale się to od KJM odłoży do rady i zgody sejmowej”, BR, 139, k. 366 A. Prochaska, Wyprawa, s. 75 (Lew Sapieha do żony, 9 i xi XI 1610 r., spod Smo­ leńska). W. Sobieski, op. cit., s. 173, 174. Zob. Zygmunt III do bojarów, z 1 XI161 o r., spod Smoleńska, BR, 3 3, k. 119-231. S. M. Sołowiow, op. cit., s. 585-589. List posłów do bojarów wysłany przez Belizariusza Bezobrazowa, b.d., SIRIO, t. 141, s. 197-198; Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, zo XI 1610 r., spod Smoleńska, BCz, 341, k. 797-799. List posłów, SIRIO, 1.141, s. 199-zoo (przeł. W. P.). Ibidem. Ibidem, s. loo-zoi. Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, 10 XI161 o r., spod Smoleńska, BCz, 341, k. 797; BCz, 105, k. 501-504. Według relacji Krzysztofa Dzierżka posłowie moskiewscy jedynie oświadczali hetmanowi: „Co Boh chocze i ty, budzie wsio”, ale nic tego nie wynikało. Dzierżek liczył jednak bardzo na zdolności dyplomatyczne hetmana, który w Moskwie „ludzkością i cnotą zjednał sobie wielką opinię” (ibi­ dem). Zob. też relacje Franciszka Simonetty z 16 i 13 XI161 o r., z Wilna, TRz, 5 6, k. 108-110. Zygmunt III do bojarów, Smoleńsk, 11 XI161 o r., SIRIO, t. 141, s. 186-197. W. Sobieski, op. cit., s. 183. SIRIO, 1.141, s. 103-105. Ibidem, s. 105-109. Fragment diariusza z obozu pod Smoleńskiem a die z 1 Novembris o posłach Mo­ skiewskich i inszych, BR, 15, k. 4V-5V. Ibidem. Ibidem. WyprawaKJM, s. 696; Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, 10 XI1610 r., spod Smoleńska, BCz, 341, k. 799. Fragment diariusza, BR, 15, k. 4V-5V.
33г I ROZDZIAŁ. J 197 Samuel Targowski do Szymona Rudnickiego, и XII 1610 r., spod Smoleńska, AAWO, AB, D 5 о, к. 11 o. 198 Ibidem. ‘ ” Ibidem. Por. Wyprawa KJM, s. 697-698; Relacja Franciszka Simonetty z 23 XI1610 r., TRz, 56, k. 11 o; Michał Sałtykow do Lwa Sapiehy, październik lublistopad 1610 r., z Moskwy, Akty istor., s. 362-363. 100 Opis szturmu: Samuel Targowski do Szymona Rudnickiego, 11 XII 1610 r„ spod Smoleńska, AAWO, AB, D50, k. 110. 101 Wyprawa KJM, s. 703-706; S. M. Sołowiow, op. cit., s. 590. „O dalszych zaś tamtej Monarchiej rzeczach z Posły stolicznymi umawiamy się, która sprawa, iż jest wielka, dlategoż też niemałego potrzebuje czasu” - pisał Feliks Kryski do Szymona Rudnic­ kiego, 10 XII1610 r., spod Smoleńska, AAWO, AB, D50, k. 109. 301 Listy w: SIRIO, t. 142, s. 186-197 i 197-209. Zob. też: S. Kobierzycki, op. cit., s. 360. ’°’ Wyprawa KJM, s. 703-706. 304 Andrzej Bobola, podkomorzy królewski, do Wawrzyńca Gembickiego, spod Smo­ leńska, 17 XII1610 r„ RaS, EP, 95. ’°’ Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, 20 XI161 o r., spod Smoleńska, В Cz, 342, k. 797. 306 Zadzik, 18 XII1610 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 307 S. Maskiewicz, op. cit., s. 13 7-13 8. Zob. też wypowiedzi Aleksandra Gosiewskiego na ten temat: Akty Zapadnoj Rossii, t. 4, s. 479. 308 A. Darowski, op. cit., s. $9-63; Akty ZapadnojRossii, t. 4, s. 478-480. 305 Aleksander Gosiewski do Zygmunta III, z Moskwy, 21 X 1610 r., BR, 3 3, k. 205. 3,0 Ibidem. Akty Zapadnoj Rossii, t. 4, s. 478-479; S. Żółkiewski, Początek, s. 106; Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, 20 XI161 o r., spod Smoleńska, BCz, 342, k. 797-799; Wyprawa KJM, s. 690-694; Michał Sałtykow do Lwa Sapiehy, październik lub listopad 161 o r., z Moskwy, Akty istor.,s. 362-363; A. Hirschberg, Maryna, s. 248. 3,1 S. Żółkiewski, Początek, s. 91 -9 2. 3,1 Zadzik, 8 11611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 3,3 Feliks Kryski do senatorów, spod Smoleńska, b.d., BR, 33, k. 257-258. Także oba­ lony Wasyl Szujski miał sporo zwolenników wśród wpływowych ludzi w Mo­ skwie, zob. spis zwolenników Szujskiego sporządzony pod koniec 1610 r.,Akty istor., s. 306-307. 314 Zadzik, 18 XII1610 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 3,5 Ibidem. Na przyjazd królewicza i króla do Moskwy nalegali w swoich listach także poszczególni przedstawiciele frakcji propolskiej wśród bojarów. Michał Sałtykow w liście do Lwa Sapiehy pisał: „A pod Smoleńskiem hosudarowi, Królowi po co stać ? Jeśli będzie Król w Moskwie, to i Smoleńsk także będzie jego” (przeł. - W. P.), październik lub listopad 161 o r., z Moskwy, Akty istor., s. 3 62. 3:6 Akty istor., s. 362. 317 Zadzik, 18 XII1610 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO I 333 3,8 Zob. W. Sobieski, op. cit., s. 186. Zob. przypis 3 $ i. 310 Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, z 11611 r., z Wilna, TRz, 5 6. 311 Zadzik, 18 XII 1610 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. ,u List JKM do Panów Senatorów w Polsce będących (11 XII 1610 r., spod Smoleń­ ska), BR, 33,k. 256-257;}. U.Niemcewicz,op. cit., t. 2, s. 332.-335. 515 Jw. 314 Ibidem. !li Zob. np. listy Zadzika z 24 XII161 o r. oraz 1 I i 2 II1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. ,1S Zadzik, 2 II1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 317 Zob. przypis 333. 318 Zadzik, 2 II1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 14 Wawrzyniec Gembicki do Zygmunta III, 2111611 r., Włocławek, RaS, 88. ”° Ibidem. Ibidem. 1 ,1 Ibidem. 333 Stanisław Żółkiewski do Wawrzyńca Gembickiego, 27 II 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 104. 334 Aleksander Gosiewski do Zygmunta III, 21 I 1611 r., z Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d- 338). 555 Nowyj lietopisiec, s. 103-104; A. Darowski, op. cit., s. 132; S. Kozłowski, op. cit., s. 210-211. W czasie kłótni Michał Sałtykow groził ponoć nożem Hermogenesowi. 336 Bojarzy moskiewscy do króla, SIRIO, t. 142, s. 213-214; Wyprawa KJM, s. 716­ -720; Dzieje opisane w Moskwie Annus Domini MDCXI, BJ, 102, k. 3 91-3 94. ” 7 Instrukcji dla posłów nie znamy. O jej treści możemy wnioskować z listu bojarów do króla, SIRIO, t. 142, s. 213-214. 338 Nowiny z Moskwy, BJ, 102, k. 3 80; S. M. Sołowiow, op. cit., s. 611. ”’ Zadzik, 8 11611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 340 Zadzik, 18 XII161 o r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 541 Ibidem. Zob. też: Aleksander Gosiewski do Zygmunta III, 21 X 1610 r., z Mo­ skwy, BR, 33, k. 205. O przechwyceniu korespondencji Wasyla Golicyna ze Smo­ leńskiem: Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, 20 XI1610 r., spod Smo­ leńska, BCz, 342, k. 797; Diariusz wiadomości, 16 X 1610 r., BCz, 105, k. 295-298. 341 W. Sobieski, op. cit., s. 193. 343 Zadzik, 18 XII1610 r., RaS, EP, 105. 344 Ibidem. 345 Sbornik Kniazia Chiłkowa, s. 126. 346 Zadzik, 1 11611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105; Poprawa KJM, s. 708; A. Palicyn, op. cit., s. 210-211; Andreas Aidy do Roberta Cecila, 15 IV 1611 r., z Gdań­ ska, Elementa adfontium editiones, t. 6, s. 101-102; Nowyj lietopisiec, s. 104-105; Jakub Zadzik do Szymona Rudnickiego, 8 I 1611 r., spod Smoleńska, BCz, 106, k. 1-2. Zob. też: A. Hirschberg, Maryna, s. 250-252.
334 I ROZDZIAŁ J 347 Zadzik, i I 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. Por. opinię na ten temat D. Ilowajskiego, op. cit., s. 191 -191. 348 Samuel Targowski do Szymona Rudnickiego, 11 XII 1610 r., spod Smoleńska, AAWO, AB, D50, к. no. ' 549 Zadzik, Z4XII1610 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 350 Zadzik, 8 I 1611 r„ spod Smoleńska, AAWO, AB, D50, к. 110. 551 Aleksander Gosiewski do Stanisława Żółkiewskiego, 14 I 1611 r., z Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 338). 551 Ibidem. 353 Ibidem. 354 M. Marchocki, op. cit., s. 111. 355 Ibidem, s. 111. 33S A. Hirschberg, Maryna, s. 25 5. Michał Sałtykow do Lwa Sapiehy, październik lub listopad 1610 r., z Moskwy, Akty istor., s. 360-362; S. F. Płatonow, Oczerki, s. 468. 357 S. M. Sołowiow, op. cit., s. 602-606; S. E Płatonow, Smutnoje wremia, s. 188-189. 358 Zachar Lapunow, brat Prokopa, przybył wraz z poselstwem bojarów do obozu kró­ lewskiego pod Smoleńskiem. Oto jaki list polecający do króla wystawił mu Żół­ kiewski: „Zacharia Lapunowa, który ten Ust WKM odda, zalecam pilnie do miłoś­ ciwej łaski WKM. Ten to jest, o którym oznajmiałem WKM, że był najpierwszym powodem zrzucenia Szujskiego z stolice i onże go do czerńców odwiózł. Brat jego, który jest wojewodą na Rezani [w Riazaniu], człowiek wielki i życzliwy bardzo WKM, Prokopi Lapunow. Prosili mię obaj, aby byli WKM zaleceni. Godni są tego, pewnie o co i ja przy prośbie ich zniżenie WKM proszę...”, Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 23 IX 1610 r., spodMoskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 338). Kopiatego listu: BJ, 3 596/V, k. 11. Zob. też: A. Prochaska, Wyprawa, s. 72 (Stanisław Żółkiew­ ski do Lwa Sapiehy, 23 IX 1610 r., spod Moskwy). Prokop Lapunow jest niekiedy mylony w historiografii ze swoim bratem, zob. np. J. Maciszewski, Polska a Moskwa, według indeksu. 359 S. Żółkiewski, Początek, s. 111 -112. 360 BR, 33, k. 238-239V. 361 S. Żółkiewski, Początek, s. 111-114: S. Kobierzycki, op. cit., s. 370-371; S. M. So­ łowiow, op. cit., s. 602-608. Zob. też list bojarów do Zygmunta III, oznajmiający o powstaniu Lapunowa, SIRIO, t. 142, s. 214-216; list Zad^ka spod Smoleńska, 30 11611 r., RaS, EP, 105, oraz list tegoż do Szymona Rudnickiego, 29 11611 r., spod Smoleńska, BCz, 106, k. 3-4; Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Bor­ ghese, 7 II 1611 r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 56, k. 133. Aleksander Gosiewski pi­ sał o Lapunowie: „Przed kilką dni wyprawiwszy dostatnie o rzeczach tutejszych i skrypta niektóre posławszy z Lwem Pleszajewem [Pleszczejewem] wiadomości WKM pilno należące, z których WKM raczyłeś obaczyć zły, niezbożny zamysł Pro­ kopa Lapunowa, człeka takiego, który i przedtym panom swym nigdy wiary i przy­ sięgi nie trzymał statecznie. Ten od czasu niezbożność swoję rozpościerając uniwer­ sały swoje, jadowite, potwarzy pełne, między ludzie narodu tego rozsyła, z temiż wysłał dwóch synów bojarskich, Rezańców [mieszkańców Riazania] do kniazia
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO I 335 Wasyla Fiedorowicza Masalskiego, który tu w Muromie na ten czas z częścią woj­ ska moskiewskiego jest. Po obronieniu Szacka od worów nakazano mu było iść pod Niżny Nowogród, ale nie mając sto potęgi musiał do Muroma ustąpić. Ten poła­ pawszy tych posłańców, którzy do niego z listy przyjachali, i tych, którzy do Niżne­ go Nowogrodu byli posłani, tu do Moskwy przysłał, które posyłam zaraz ku WKM, z nich WKM wyrozumieć będziesz raczył, jako wiele obłudnych, a u grubego, nie­ rozsądnego narodu przyjemnych słów łagodnych nagromadzono, któremi łatwie złych do siebie w gromadę pociągnąć, a rycerstwo WKM w stolicy będące w jaw­ ne niebezpieczeństwo podać się może”, Aleksander Gosiewski do króla, z i I 1611 r., z Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 338). Kniaź Masalski przeszedł wkrótce na stronę powstańców. 161 Aleksander Gosiewski do Stanisława Żółkiewskiego, 14 I 1611 r., z Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 338). Zadzik, 30 I 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. Niektórzy jednak uważali, że powstanie Lapunowa jest w pewnym sensie korzystne dla obozu królewskiego. Sa­ muel Targowski pisał w liście do Szymona Rudnickiego: „Dobrze to Pan Bóg uczynieł, że ostatek tych zmienników zwiódł do jednej kupy aza z wodzami swoimi wpadną”, 29 11611 r., spod Smoleńska, AAWO, AB, D5 2, k. 86. 164 Feliks Kryski do Wawrzyńca Gembickiego, 8II1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 98. 565 Ibidem; Zadzik, 30 I i6ix r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105; Franciszek Simo­ netta do kardynała Scypiona Borghese, 28 II 16 u r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, k. 141; Zygmunt III do Jana Piotra Sapiehy, 29 I 1611 r., spod Smoleńska, P. Muchanow, Podlinnyje swiditielstwa, s. 184-185; idem, Rukopis Żołkowskogo, Moskwa 1835, dodatki, s. 109-110; K. Kognowicki, op. cit., t. 2, s. 21-22; spod Smoleńska, 9 II 1611 r., BCz, 106, k. 7; Aleksander Gosiewski do Stanisława Żółkiewskiego, 1411611 r. z Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 3 3 8). Aleksander Gosiewski pisał: „Od P. Starosty Chmielnickiego [Mikołaja Strusia] mam respons, że idzie zachodząc drogę temu szalbierzowi, który leży w Rezani [Riazaniu], do Moskwy, ale z tem po­ tęga mała. Od Pana Starosty uświatskiego jeszcze responsu nie mam, bo stąd do Mieszczerska [Mieszczowska] dwieście werst. Dzisia znowu posłałem i bojarowie pisali prosząc, żeby z wojskiem swym do Rezani [Riazania] pośpieszył. Wszyscy ów­ dzie życzliwi WKM upatrują stąd wielkie niebezpieczeństwo, gdzie się w ten czas nie zabieży i nie zatłumi ta [nieczyt.], ale gdy tego wodza samego szalbierza oskoczy w Rezani, tedy zamki zatrzymają się przy stolicy, a zatem tego zmiennika i adheren­ tów jego zdarzy P. Bógpotłumią i będzie, da Pan Bóg dobrze”, Aleksander Gosiew­ ski do króla, 21 11611 r., z Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 3 3 8). 566 Aleksander Gosiewski do króla, 21 11611 r. z Moskwy, RaS, SkS, E8601 (d. 3 3 8). 467 Bojarzy do króla, b.d., SIRIO, 1.142, s. 214-215. Por. S. F. Płatonow, Oczerki, s. 487 n. ł68 Zadzik, 24XII1610 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. ,6’ Ibidem. 570 Zadzik, 8 11611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 171 Zadzik, 1511611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. ’ 71 Ibidem.
ЗЗб I ROZDZIAŁ J , 7i S. Żółkiewski, Początek, s. 116. 574 S. Kobierzycki, op. cit., s. 389-394. 575 S. Żółkiewski, Początek, s. 116-117. 576 Zadzik, 1511611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 577 Ibidem. 578 Stanisław Żółkiewski do Wawrzyńca Gembickiego, 17 II 1611 r„ spod Moskwy, RaS, EP, 104. „Naród Moskiewski powątpiwszy o Królewiczu JM, do którego serce skłonił, potrząsa porożem” - ostrzegał hetman (ibidem). 575 Ibidem. 580 Zadzik, z z III 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. ’’* SIRIO, 1.14z, s. z 11. Grzecznościowa odpowiedź bojarów z apelem o szybkie przy­ słanie królewicza, ibidem, s. z 1 z-z 13. 381 Nowyj lietopisiec, s. 103-104; S. M. Sołowiow, op. cit., s. 590-593. Wasyl Sukin i Sydawny Wasiliew zostali uroczyście przyjęci przez króla już 18 XII161 o r. Ich wyjazd nastąpił z całą pewnością dopiero po nowym roku. Zob.: Wyprawa KJM, s. 707-708. 385 Zadzik, 30 I 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105; A. Prochaska, Wyprawa, s. 76 (Lew Sapieha do żony, 61 1611 r., spod Smoleńska); Franciszek Simonetta do kar­ dynała Scypiona Borghese, 16 11611 r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 56, k. 1 zz. 384 A. Prochaska, Wyprawa, s. 76 (Lew Sapieha do żony, z 5 11611 r., spod Smoleńska). 385 Zadzik, 3011611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 386 Zadzik, z II1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 387 Ibidem. 388 Ibidem. 389 Ibidem. 390 Ibidem. 391 Ibidem. 391 SIRIO, t. 14Z, s. Z31—Z35; BJ, Akc. 160/51, k. 11Z-113V; zob. też: Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, 17 II 16 n r., 19 II 1611 r, z Wil­ na, BPAN Kr, TRz, 56, k. 13 5-137. Por. A. Palicyn, op. cit., s. Z09. A. Darowski, op. cit., s. 140, błędnie podaje, że posłem bojarów był Iwan Michajłowicz Sałtykow. Z kolei Z. Librowski, op. cit., twierdzi, także błędnie, że posłem był Michał Saltykow. Iwan Bezobrazow posłował już pod Smoleńsk, być może w grudniu 1610 lub na początku stycznia 1611 r. W imieniu bojarów przekazał pismo, w którym oświadczali oni, iż sprowadzone dla króla z Syberii i Nowogrodu Wielkiego skó­ ry zwierząt zostały sprzedane (za zgodą Aleksandra Gosiewskiego) na utrzymanie wojsk polskich w stolicy, zob. list bojarów do Zygmunta III, b.d., SIRIO, t. 14г, s. 216-217. 393 Feliks Kryski do Wawrzyńca Gembickiego, 8II1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 98. 394 A. Darowski, op. cit., s. 140-141. 393 Zadzik, 12. II1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 396 Wawrzyniec Gembicki do Zygmunta III, z 1 11611 r., z Włocławka, RaS, EP, 88. 397 Zob. np. list Zygmunta III do Jakuba I, króla Anglii, 23 II 1611 r., ze Smoleńska, Elementa adfontium editiones, t. 6, s. 97-98.
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 337 ”8 Zadzik, 21 II 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. Por. S. M. Sołowiow, op. cit., s. 612-614. 599 SIRIO, 1.141, s. z 17-222. 400 Zadzik, 26 II1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 401 Ibidem. 401 Ibidem. 4 0’ Zadzik, 5 III 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 404 Zadzik, 12 III 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 1 o 5; A. Prochaska, Wyprawa, s. 77 (Lew Sapieha do żony, Elżbiety z Radziwiłłów, 30IV 1611 r., spod Smoleńska). 405 Zadzik, 24II1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 406 Stacje kotorie Ich Mości Pany Rady podali czerez posły wielikowo Hospodarstwa Moskowskowo siedielcom smoleńskim, BR, 33, k. 284-285; także: SIRIO, t. 142, s. 239-243; .Akty istor., s. 384-387. Zob. też: Summariusz krótki de data 7 III, BCz, 105, k. 80-89. Jednym z uciekinierów z obozu królewskiego do Smoleńska był nie­ jaki Paweł, syn Gabriela, pochodzący z powiatu sandomierskiego. Należał on do czeladzi trukczaszego królewskiego Michała Moszyńskiego, zob. jego zeznania z 30 IX 1610 r., Akty istor., s. 354. 407 Zadzik, 17 III 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 408 Czołobitiesiedielcówsmoleńskich, BR, 33,k. 285-286; SIRIO, 1.142, s. 243- 252; Akty istor., s. 387-393 (z 15 III 1611 r.). 409 Respons Ich Mościów Panów Senatorów na stacje czołobitne siedielców smoleń­ skich, BR, 3 3, k. ż86v. 4,0 Zadzik, 22 III 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 4,1 Treść listu: BR, 33, k. 287V. 4,1 S. Kobierzycki, op. cit., s. 3 57-358; Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, 20 XI161 o r„ spod Smoleńska, BCz, 3 42, k. 797; Albert (Wojciech) Baranowski do Wawrzyńca Gembickiego, 5IV 1611 r., z Łowicza, RaS, EP, 95 („Smoleńsk po daw­ nemu uporem idzie za obłudą i practiką Golicyna...”). 4,3 List od bojar dumnych z stolice do Smoleńska pisany, BR, 33,k. 232-234V; SIRIO, t. 142, s. zzz-zzy, Akty istor., s. 376-379. 4,4 SIRIO, t. 142, s. 220-222. 4,5 Ibidem, s. 226-231. 4,6 Ibidem, s. z2.6-2.z7; Akty istor., s. 380 (cyt. za: A. Darowski, op. cit., s. 137-138). 4,7 SIRIO, t. 142, s. 235-237. Fragment listu w przekładzie A. Darowskiego, op. cit., s. 140. 4,8 Zadzik, 5 III 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 4,9 Ibidem. 420 Aleksander Gosiewski do Stanisława Żółkiewskiego, z Moskwy, 14 I 1611 r., RaS, SkS, E8601 (d. 338). 411 Zadzik, 22 III 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 411 Instrukcja ur. Adamowi Żółkiewskiemu, Christophowi Przyjemskiemu, Stanisła­ wowi Witowskiemu, Stefanowi Pacowi, pp. Posłom do bojar dumnych na stolicę
И» I 413 424 415 416 417 418 419 430 431 431 433 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443 444 445 ROZDZIAUJ imieniemJKM, pod Smoleńskiem dana, 16 III 1611 r., BR, 3 3, k. 191—2.98; BJ, 101, k. 345-348. Ibidem. Ibidem. Zadzik, 11 III 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. Ibidem. Instrukcja, BR, 33, к. 191-198; także: BCz, 360, к. 3 n. Zadzik, 11 III 1611 r., RaS, EP, 105. Instrukcja, BR, 33, k. 191-198. Listy uwierzytelniające posłów: SIRIO, t. 14г, s. 164-165. Zadzik, 1IV 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. Ibidem. Ibidem. Ibidem. Ibidem. Zob. też: Nowiny z Moskwy, 11 IV 1611 r., BCz, 106, k. 14 n. Tam też in­ formacja o tajnych kontaktach ze Smoleńskiem Tomiły Ługowskiego i kniazia Da­ niela Mezeckiego. Zob. też: Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, 10 IV 1611 r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 56, k. 148-149; D. Czerska, Działalność Fiodora (Filareta) Romanowa w okresie „smuty”, Małopolskie Studia Historyczne, 1.13, 1980. Metropolitę Filareta zawieziono do Witowa lub Sulejowa, kniazia Wasyla Golicyna do Malborka, a Tomilę Ługowskiego do Słuchowa. Opiekujący się nimi podskar­ bi koronny Stanisław Warszycki zapewnił im znośne warunki. Zob. list Stanisła­ wa Warszyckiego do Lwa Sapiehy, 1 z II161 z r., z Warszawy, H. Malewska, op. cit., s. 13Z-135. S. Kobierzycki, op. cit., s. 366-367; W. Sobieski, op. cit., s. 193-194. Wiadomość o treści listu wynika z pisma stanów smoleńskich do Zygmunta III (16 IV 1611 r.), SIRIO, t. 14Z, s. Z58-Z6Z. Ibidem. Warunki smoleńszczan z iz (?) IV 1611 r., ibidem, s. Z5z—z58. Zadzik, 9 IV 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. Ibidem. S. Maskiewicz, op. cit., s. 151. Zob. też: A. Palicyn, op. cit., s. zi 5—Z17. O uwięzieniu patriarchy zob. S. Maskiewicz, op. cit., s. 158-1^; Nowyj lietopisiec, s. 107. S. Maskiewicz, op. cit., s. 151 n.; M. Marchocki, op. cit., s. 113 n. (nieco zachwia­ na chronologia zdarzeń); relacja Belizariusza Bezobrazowa, В Cz, 3 4z, k. 184-190; A. Hirschberg, Maryna, s. Z64 n. S. Maskiewicz, op. cit., s. 15 z. Ibidem, s. 15Z-153. Jakub Głoskowski (z oddziałów Mikołaja Strusia) do NN, b.d., BR, 139, k. 347-348; zob. też: Piotr Tylicki do Wawrzyńca Gembickiego, RaS, EP, 104 (z 1 FV 1611 r., z Kielc); Aleksander Gosiewski do króla, 6 IV 1611 r., z Mo­ skwy, BR, Z5, k. 9V-10; BCz, 106, k. 19-14; Relacja ustna tego bojarzyna, który z listy p. Gosiewskiego ze stolice do KJM przyniósł, ibidem, k. 1 o— 11 v; BCz, 106,
NIEUDANA PRÓBA REALIZACJI PLANÓW HETMANA ŻÓŁKIEWSKIEGO | 339 k. 661 -664; S. Kobierzycki, op. cit., s. 3 8o n.; Tumult wielki w Moskwie i stolicy za nastąpieniem wojska naszego w Roku Pańskim 1610, BCz, 10 5, k. 3 47-3 49. 446 S. Maskiewicz, op. cit., s. 15 5. Por. Jakub Głoskowski do NN, zob. przypis 445; Sta­ nisław Zadorski do NN, 3 V 1611 r., z Wilna, BR, 139, k. 348. O próbach uspo­ kojenia tłumu przez bojarów zob. A. Dmitriewskij, ArchiepiskopJełassonskij Arsenij i miemuaryjego iz russkoj istoriipo rukopisi Trapezunskogo Sumelijskogo monastyria, Kiew 1899, s. 147-148. 447 M. Marchocki, op. cit., s. 115 n. Liczbę 30 tys. podają także: NN do NN, BR, 139, k. 351; Jakub Głoskowski, relacja z Moskwy, zob. przypis 445; Stanisław Zadorski do NN, 3 V 1611 r., z Wilna, BR, 13 9, k. 348. 448 Hieronim (Jarosz) Wołłowicz do Szymona Rudnickiego, Pohanice, 4 V 1611 r., BCz, 1630, k. 673. 449 Aleksander Gosiewski do Zygmunta III, 6 IV 1611 r., z Moskwy, BR, 25, k. 9V-10. 450 Zadzik, 9 IV 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105; NN do NN, czerwiec 1611 r., prawdopodobnie spod Smoleńska, T. N. Koprejewa, op. cit., s. 189-191; NN do NN, relacja z zajść w Moskwie, BR, 13 9, k. 3 51; Hieronim Chodkiewicz, kasztelan wileński, do Jana Karola Chodkiewicza, b.d. i 1 V 1611 r., z Wilna, Korespondencye Jana Karola Chodkiewicza, s. 116-118. 451 Hieronim Chodkiewicz do Jana Karola Chodkiewicza, 20 IV i 27 V 1611 r., z Wil­ na, KorespondencyeJana Karola Chodkiewicza, s. 114-115,119-121. 451 Ibidem, list z 27 V 1611 r., s. 120. Zob. też: L. Podhorodecki,/ди Karol Chodkie­ wicz. 1560-1621, Warszawa 19 8 2, s. 2 0 8-210. 4” Zadzik, 9 IV 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 454 S. Kobierzycki, op. cit., s. 384-393. 455 Ibidem. 456 Ibidem, s. 393-394; S. Żółkiewski, Początek, s. 116-117. 457 Stanisław Żółkiewski do Wawrzyńca Gembickiego, 27 II 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 104. 4,8 Zadzik, 9 IV 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 459 Zadzik, 23 IV 1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. 460 S. Żółkiewski, Początek, s. 117-118; Stanisław Żółkiewski do Lwa Sapiehy, 19IV 1611 r., z Orszy, BCz, 2580, s. 349; A. Prochaska, Hetmana Stanisława Żółkiewskiego trak­ tat, s. 294; NN do NN (relacja o rozruchach w Moskwie), BR, 13 9, k. 352; „Żół­ kiewski po wzięciu Moskwy i cara moskiewskiego et tot triumphis ledwo nie jako exul z wojska wyjechał” - pisał po latach książę Krzysztof Zbaraski do księcia Krzysztofa Radziwiłła (1 I 1626 r.). Księcia Krzysztofo Radziwiłła... sprawy wojen­ ne ipolityczne 1621-1632, Paryż 18 5 9, s. 5 5 9. *Sr Jest wiele opisów zdobycia Smoleńska. Zob. np.: S. Żółkiewski, Początek, s. 122­ -127; Nowyj lietopisiec, s. 111; Diariusz drogi, BR, 33, k. 333-335; Nowiny o wzię­ ciu Smoleńska, 13 VI 1611 r., BCz, 105, k. 73-77; Z Wilna 18 VI horal noctis, BR, 139, k. 374v; Nowiny pierwsze z Moskwy, BJ, 102, k. 394-395; Wawrzyniec Gembicki do Adama Sędziwoja Czarnkowskiego, wojewody łęczyckiego, BR, 139, k. 3 74-3 74V; S. Kobierzycki, op. cit., s. 404 n.; E. Wassenberg, op. cit., s. 40-41.
340 I rozdział з Zob. też: A. Świątkiewicz, Ostatni szturm na Smoleńsk, Kwartalnik Historyczny, 6, 189Z. 461 Z Wilna 18 VI, hora I noctis, BR, 13 9, k. 374V. Zob. też: Wawrzyniec Gembicki do Adama Sędziwoja Czarnkowskiego, BR', 139, k. 374—374V. O zamiarze odstąpienia od twierdzy pisał też Jakub Zadzik do Szymona Rudnickiego: „Chcą jeszcze 4 tygo­ dnie oblegać, jakożkolwiek jednak padnie, przyjdzie jachać osadziwszy zamek i żoł­ nierza nieco”, 10 VI1611 r., spod Smoleńska, BCz, 106, k. 51-5 z.
ROZDZIAŁ 4 Utracone szanse (lato 1611—zima 1613) dobycie Smoleńska było wielkim sukcesem militarnym i po­ litycznym. Przyszedł on w samą porę, gdyż nastroje w obozie królewskim stawały się fatalne, a przed królem rysowała się per­ spektywa odwrotu. Zadzik pisał nawet, że zwycięstwo pod Smoleńskiem przyszło „kiedyśmy się już prawie w drogę gotowali”1. Chodziło niewąt­ pliwie o drogę powrotną. Zwycięstwo fetowano bardzo hucznie. Trwa­ ły uczty, uroczystości, król rozdzielał nominacje1. Jakub Potocki został z6 VI 1611 r. podniesiony na województwo bracławskie, po swoim zmarłym bracie - Janie3. Panująca radość nie mogła jednak zasłonić fak­ tu, że sytuacja strony polskiej stawała się coraz bardziej skomplikowana. Przede wszystkim brakowało pieniędzy. Król liczył na skarby w zdoby­ tym Smoleńsku, nie znaleziono ich jednak. Podejrzewano więc Szeina o ukrycie pieniędzy, na ten temat krążyły rozmaite plotki. 8 VII 1611 r. nuncjusz Franciszek Simonetta donosił: „Na bankiecie kazał król przy­ prowadzić w kajdanach dawnego wojewodę smoleńskiego, przy końcu biesiady i częstował go wytwornymi potrawami, on jednak żądał tylko chleba i wody, gdyż to przystoi więźniom. Dano go na tortury, ale wy­ trwał”4. Szein nie zdradził więc, gdzie ukrył pieniądze (jeżeli w ogóle je ukrył). W celu przesłuchania wojewody sporządzono specjalny formu­ larz, zawierający m.in. pytania na temat jego potajemnych kontaktów z kniaziem Wasylem Golicynem i Iwanem Nikityczem Sałtykowem5. Szein zdecydowanie jednak zaprzeczał, że prowadził rozmowy z tymi bojarami6. Z
342- I ROZDZIAŁ 4 Oprócz kłopotów finansowych problemem było także złe położe­ nie wojsk królewskich oblężonych w Moskwie. Liczono na szybką od­ siecz ze strony Jana Karola Chodkiewicza. Duże nadzieje (choć pełne obaw) pokładano w oddziałach starosty uświackiego. Jak pamiętamy, we wrześniu 161 o r. wyruszyły one z Moskwy do Ziemi Siewierskiej7. Roko­ wania sapieżyńców z królem w sprawie żołdu nie przynosiły jednak po­ żądanych rezultatów. Rozpoczęło je wysłane z 5 IX 161 o r. poselstwo do króla w osobach niejakich Sobieszczańskiego i Iwanowskiego, którym towarzyszył prawdopodobnie Jan Kazimierski8. Gdy posłowie przeby­ wali pod Smoleńskiem, Sapieha apelował do swoich wojsk o zachowanie lojalności wobec króla9. Poselstwo powróciło 21 X 1610 r., przynosząc od Zygmunta bardzo życzliwą deklarację, w której oświadczał on jednak, że żądania wojska sapieżyńskiego są zbyt wygórowane. „Niepodobna, aby skarby tej ziemie takową sumę wydołać mogli, a zwłaszcza tu, gdzie się złoto nie rodzi” - pisał Zygmunt ПГ°. Zebrane 24 X 1610 r. koło generalne zgodziło się na pewne zmniejszenie roszczeń. 30 października wysłano ponownie Kazimierskiego i Iwanowskiego z „poselstwem do Króla Jego Mości”11. W trakcie pobytu tych posłów w obozie polskim przyszła wiadomość o poddaniu się królowi (po śmierci Samozwańca) pięciu zamków w Ziemi Siewierskiej11. Był to zapewne wynik działania wojsk sapieżyńskich, które w ten sposób chciały pozyskać przychylność króla. Posłowie wrócili dopiero 12 II 1611 r. Następnego dnia złożyli oni sprawozdanie ze swojej misji. Wywołało ono wielkie rozczarowanie. Żołnierze zgodnie stwierdzili, że posłowie „nic pociesznego nie odnieśli w sprawach swych, ale tylko obietnicami nakarmieni”13. Niezadowolone wojsko (przebywające wówczas w Pieremyślu i Mies^czowsku) posta­ nowiło faktycznie wypowiedzieć królowi posłuszeństwo i radzić sobie samo14. Mało tego, rozgoryczony starosta uświacki rozpoczął rokowania z dowódcami moskiewskimi. Napisał on listy do Iwana Zarudzkiego, Fiodora Pleszczejewa i wojewodów w Tulę. W listach tych wyrażał goto­ wość do wejścia w porozumienie z powstańcami pod warunkiem zapłaty należnych im, zasłużonych pieniędzy. Deklarował też chęć obrony pra­ wosławia, zaprzeczał pogłoskom, że jego oddziały paliły i rabowały cerk­ wie. Podkreślał wręcz, że połowa ludzi z jego oddziałów to prawosław-
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA l6l 3) I 343 ni Rusini. Jednym słowem, w zamian za wypłacenie wojsku należnego żołdu (zasłużonego jeszcze u Samozwańca) Jan Piotr Sapieha zgadzał się przejść na stronę Lapunowa i Zarudzkiego. Starosta uświacki podobny list napisał też do kniazia Jerzego Trubeckiego (wydelegowanego w tym czasie z Moskwy do Kaługi, w celu nakłonienia mieszkańców tego mia­ sta do uznania Władysława za cara). Być może Sapieha sądził, że Jerzy Trubecki jest zwolennikiem powstańców (jego kuzyn - Dymitr Trubecki był jednym z przywódców buntu)15. W odpowiedzi przywódcy powstańców już 24 lutego przysłali zachęcające listy, a w ciągu kilku następnych dni wydelegowali swoich posłów do rokowań z Sapiehą. Jedynie Lapunow wysłał pismo znacznie bardziej chłodne. Żądał od Sapiehy zakładników (na co ten się zresztą zgadzał) i domagał się, aby jego wojska nie szły do Moskwy, lecz bloko­ wały ją od strony Możajska i utrudniały w ten sposób odsiecz polską. Warunki te, w połączeniu z daleko posuniętą nieufnością Lapunowa, stały się w końcu przyczyną fiaska rokowań. Natomiast kniaź Jerzy Tru­ becki przysłał list, w którym stwierdził, że nie będzie prowadził żadnych rozmów z Sapiehą bez zgody cara Władysława16. Charakterystyczne jest to, że Sapieha dopuszczał możliwość walki przeciwko oblężonym w Moskwie Polakom i w ogóle działanie na szko­ dę interesów króla i Rzeczypospolitej. Sapieha utrzymywał też pewne kontakty z Samozwańcem i jego żoną Maryną. Pod datą 8 X 1610 r. sta­ rosta uświacki zapisał: „Tegoż dnia, w nocy przyszły listy od Carowej Jej Mości, w których pisze, dziękując za wielką życzliwość, której doznała po Jego Mości, i o tern, że się o to stara u Cara Jego Mości, aby ucha nie dawał tym, którzy opacznie Jego Mości Pana Sapiehę udają”17. Samo­ zwaniec być może liczył na ponowne przyciągnięcie do siebie starosty uświackiego, którego oddziały liczyły wtedy około 5 tys. żołnierzy, były więc sporą siłą. Próbował też skaptować pojedynczych oficerów Sapie­ hy18, a nawet porywał mu pacholików19. W związku z tą ostatnią sprawą Sapieha wysłał posła do Dymitra - niejakiego pana Broszkę. Wcześniej zresztą jeździł do Samozwańca w bliżej nieznanej sprawie Walenty Głu­ chowski20. 6 listopada z poselstwem do Dymitra jeździli panowie Brzoska i Rytrowski, a 28 listopada przyjechał do Sapiehy bernardyn, przebywa-
344 I ROZDZIAŁ 4 jący stale przy Marynie - Antoni Lubelczyk, z nieznaną bliżej misją11. Do zaostrzenia stosunków z Dymitrem doszło w grudniu 161 o r., gdy miały miejsce incydenty zbrojne. Przychodziły też wiadomości o przy­ gotowaniach impostora do zbrojnej wyprawy na starostę uświackiego11. Poczynaniami Samozwańca niepokoił się także obóz królewski, zwłasz­ cza po wykryciu spisku stronników Dymitra w Moskwie1’. Pod datą 6 XI161 o r. starosta uświacki notował: „Tegoż dnia przyjachali z Możaj­ ska od Pana Bobowskiego z listem, w którym pisze do Jego Mości, że ma przestrogę z Moskwy od Pana Gąsiewskiego, że mir się buntuje i z carem praktykuje, dla czego wojsko w trwodze jest, więc też prosząc, aby miał Jego Mość [tzn. J. P. Sapieha] pilne oko na cara i dawał znać o zamysłach jego. Pisze też i o tern, że Jego Mość Pan Hetman koronny pojachał pod Smoleńsk, zleciwszy urząd wszystek Panu Gąsiewskiemu”14. z 5 XII 1610 r. przyszła do obozu starosty uświackiego wieść o zamordowaniu Samozwańca przez Urusowa. Sapieha wysłał od razu niejakiego katowskiego i jednego z bojarów moskiewskich do Kaługi. Posłowie ci mieli doręczyć listy Marynie, bojarom i mirowi. Nie znamy niestety ich treści. Możemy się jednak domyślać, że proponował w nich, aby wojska towarzyszące dotąd Samozwańcowi przeszły pod jego rozka­ zy, Kaługa zaś przyjęła załogę starosty uświackiego. Kałużanie odnieśli się jednak wrogo do poselstwa, a Maryna jedynie podstępem przemy­ ciła swój list do Sapiehy15. Jego treści także nie znamy. W swoich posu­ nięciach dyplomatycznych był więc Jan Piotr Sapieha dość niefortunny. Lapunow i jego powstańcy nie ufali mu, a kałużanie woleli się związać z obozem królewskim, 15I1611E przyszła wiadomość z Kaługi, że mia­ sto złożyło hołd królewiczowi16. Natomiast rokowania ^królem o żołd za ubiegłe miesiące służby były w impasie. Obu stronom zależało jednak na porozumieniu. Sapieha wiedział, że tylko król może zapewnić godziwą wypłatę jego wojskom. Zygmuntowi zaś potrzebne były oddziały, które wzmocniłyby załogę polską w Moskwie. Pod datą z6 I i6i i r. Sapieha zanotował: „Tegoż dnia przyszedł list z Moskwy od Pana Gąsiewskiego, w którym pisze, dając znać o niebezpieczeństwie następującym od Lapunowa, który na zmowie z Moskwą następuje do stolice, prosząc na Bóg żywy o posiłek”. Dwa dni później podobne pismo przyszło od innego
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA l6l 3) I 345 dowódcy wojsk polskich w Moskwie - Mikołaja Strusia17. Sapieha obu im odpowiedział, że najpierw musi dojść do porozumienia z królem18. Do przełomu w rokowaniach o żołd doszło i z III 1611 r., gdy do obozu Sapiehy przybył Maciej Janikowski (który w imieniu wojska ponownie posłował do króla) z oświadczeniem, że Zygmunt III postanowił zrów­ nać w zasługach oddziały starosty uświackiego z oddziałami Aleksandra Zborowskiego. Zwołane następnego dnia koło generalne wojska przyję­ ło to oświadczenie z zadowoleniem i postanowiło wysłać Jana Piotra Sa­ piehę na rokowania z królem19. 21 marca starosta uświacki przybył pod Smoleńsk, a nazajutrz został przyjęty przez króla. Po rozmowach z Zyg­ muntem III, Żółkiewskim i Janem Potockim Sapieha uzyskał w końcu (27 marca) odpowiednią asekurację finansową od króla. Nie pojechał z nią od razu do swojego obozu, lecz udał się spod Smoleńska do sta­ rostwa w Uświacie, gdzie spędził prawie cały kwiecień na odpoczynku. Tam też zastał go dramatyczny list od Zygmunta III. Pod datą 2 5 kwiet­ nia starosta uświacki zanotował: „Przyszły listy Króla Jego Mości i Jego Mości Pana Kanclerza i innych, pisane do Jego Mości, prosząc i upomi­ nając, aby jachał do wojska swego, dając znać o niebezpieczeństwie, które nastąpiło na stolicę od Lepunowa, w których piszą, że rycerstwo Króla Jego Mości, obawiając się niebezpieczeństwa, nie ufając swej sile, spalili kilka zamków, mianowicie Biełhorod i ninie, przed nastąpieniem Leponowem, w Krymhorodzie zawarli się, Moskwy do stu tysięcy wysiekli, patriarchę wsadzili do turmy”30. Te nieco tylko przesadzone wieści zmo­ bilizowały starostę uświackiego do działania. 7 maja przybył on do króla pod Smoleńsk. Tam spędził kilka tygodni na bliżej nieznanych rozmo­ wach z królem i niektórymi dygnitarzami. Do swojego wojska powrócił dopiero 7 VI 1611 r.31 Wojsko to, otrzymawszy wiadomość o porozu­ mieniu starosty uświackiego z królem, już 8 maja wyruszyło w stronę Moskwy. Pod Medynią przybyli do żołnierzy posłowie Prokopa Lapu­ nowa, Iwana Zarudzkiego i kniazia Dymitra Trubeckiego z listami pro­ ponującymi ponowne nawiązanie rozmów (20 V 1611 r.). Pochód wojsk sapieżyńskich musiał więc przestraszyć przywódców powstania, którzy postanowili kontynuować rozpoczęte przecież ongiś przez Sapiehę ro­ kowania. Tydzień później przybył do obozu posłaniec z listami od La-
346 I ROZDZIAŁ 4 punowa, proponującymi wyznaczenie czasu i miejsca rozmów. Wojsko odpowiedziało, że bez swojego dowódcy nie będzie prowadziło żadnych rokowań31. < Wojsko Sapiehy nie chciało prowadzić pertraktacji z Lapunowem. Nie chciało jednak także udzielać pomocy zbrojnej oblężonym w Moskwie żołnierzom królewskim. Domagało się najpierw zapłacenia dwóch ćwierci z zasobów skarbca moskiewskiego, które przyobiecał im Zygmunt III. 8 VI 1611 r. wysłane do Moskwy poselstwo dało znać, że żołnierze z Kremla z chęcią zapłacą owe dwie ćwierci. Nie była to raczej prawda. W dniach 17-18 czerwca Sapieha stanął pod Moskwą (milę, a więc 7-8 km od miasta) i zaczął prowadzić rozmowy z Gosiewskim. Oświadczył mu, że jego wojsko nie przystąpi do walki, dopóki posłowie wojska nie powrócą z Moskwy i nie przyniosą zadowalającej sapieżyńców odpowiedzi. 19 czerwca posłowie przybyli i przekazali wiadomość, że wojska polskie w stolicy ofiarowują oddziałom Sapiehy zastaw ze skarbu moskiewskiego w postaci korony i dwóch rogów jednorożca (za­ pewne były to ciosy mamutów). Zebrane 23 VI 1611 r. koło generalne postanowiło zgodzić się na wzięcie owych przedmiotów. Równocześnie postanowiono jednak prowadzić rokowania z Lapunowem, aczkolwiek z zastrzeżeniem, by służyło to „ku dobremu Króla Jego Mości i Rzeczy­ pospolitej”. Tego samego dnia doszło do niespodziewanej utarczki zbroj­ nej sapieżyńców z oddziałami Lapunowa. Przybył na jej miejsce także starosta uświacki, który wysłał pismo do Lapunowa, zarzucając mu, że „następuje na bracią naszę nie mając jeszcze nic postanowionego ze mną”33. Sapieha i jego wojsko ciągle liczyli więc na możliwość porozu­ mienia się z powstańcami. 25 czerwca Lapunow przyssał list, w którym zawiadomił wojsko, że nazajutrz przyśle swoich posłów do rokowań. Poprosił też o zakładników, których skwapliwie posłano. 26 czerwca przybyli do obozu: Fiodor Pleszczejew, Sylwester Tołstoj i Fiodor Niechoroszy Łopuchin. Następnego dnia wyznaczono im audiencję. Prze­ mówienie wysłanników Lapunowa pełne było oskarżeń pod adresem Polaków. Żalili się oni na złamanie przysięgi, którą złożył im Żółkiewski w Moskwie, także na zniszczenie i spustoszenie Moskwy i zrujnowanie cerkwi. Warunkiem ugody powstańców z wojskiem sapieżyńskim było,
UTRACONE SZANSE (LATO I 6l I—ZIMA 161 3 ) | 347 „aby z nimi pociągali i tych, którzy w stolicy są, znosili albo też zanie­ chawszy, żeby wojsko to odstąpiło gdzie w kraj żyzny, a onym do znosze­ nia tych, którzy są w stolicy, aby nie przeszkadzali, a zaraz obiecowali dać ćwierć jednę wojsku pieniądze”34. Polacy odpowiedzieli im, że powstańcy przede wszystkim powinni przyjąć na cara królewicza Władysława. Na ten temat jednak posłowie Lapunowa nie chcieli rozmawiać, twierdząc, że nie mają instrukcji i na tym się rokowania tymczasem zakończyły. 1 VII 1611 r. wojska Sapiehy ruszyły w stronę Moskwy i zatrzymały się w bezpośredniej bliskości stolicy. Mimo że wojsko polskie z Moskwy toczyło tego dnia zacięty bój z powstańcami, Sapieha nie przyszedł mu z pomocą. Postąpił tak dlatego, że „Leponow przysyłał, prosząc o zrok do dnia jutrzejszego i o to prosząc, aby mu nie przeszkadzano w radzie ich, bo o uśmierzeniu ziemi tej i utuleniu krwie radził”35. Był to tylko wybieg mający powstrzymywać Sapiehę od włączenia się do walki. Na­ stępnego dnia, mimo że było umówione spotkanie starosty uświackie­ go z Lapunowem, ten ostatni nie stawił się. Na tym kontakty Sapiehy z obozem powstańczym na pewien czas urwały się. Powstaje pytanie: po co właściwie sapieżyńcy rozmawiali z Lapunowem? Czy liczyli na wyna­ grodzenie pieniężne? Był to niewątpliwie zasadniczy motyw ich postę­ powania. Stwierdzenie Sapiehy, że chciał on pośredniczyć w rozmowach między obozem królewskim a powstańcami, było raczej pewnym uspra­ wiedliwieniem się przed współczesnymi i potomnymi. Faktem jest, że i w następnych dniach wojska sapieżyńskie niezbyt aktywnie włączały się do walki z oddziałami powstańczymi. Rósł nato­ miast ferment w ich szeregach. Na kole generalnym 7 VII1611 r. żołnie­ rze odmówili przyjęcia korony i „rogów jednorożca” i zażądali zapłaty dwóch ćwierci. W celu rokowań sapieżyńcy wysłali nowe poselstwo do króla’6. Chcąc rozładować niezręczną sytuację, Sapieha w czasie jed­ nej z rozmów z Gosiewskim zaproponował, aby jego wojska wyruszyły „na czatę” po okolicznych zamkach i zdobyły trochę żywności i zapasów. Miałaby ona potrwać około dwóch tygodni. Gosiewski wyraził zgodę i 14 VII1611 r. sapieżyńcy wyruszyli spod Moskwy37. Wojsko to przed­ stawiało nie najlepszy widok. Hrydzicz pisał: „Wojsko Pana Sapiehy [...] jest bardzo niedostateczne, nędzne, głodne, i w tych wycieczkach teraz-
348 I ROZDZIAŁ^ niejszych pod stolicą postrzelanych, poranionych, a nie mają się czym dać wyleczyć”38. Sytuacja wojsk polskich w stolicy także była bardzo trudna. Po odejściu Sapiehy powstańcy opanowali całkowicie fortyfikacje zwane Bielgorodem lub inaczej Białymi Murami (w rękach polskich pozostawał do tej pory Kitajgród, Kreml i pięć bram w Białych Murach)39. Hrydzicz, który w lipcu posłował do Moskwy, spotykając po drodze wracające po­ selstwo Adama Żółkiewskiego, w czarnych barwach opisywał sytuację: „Zastałem i nowinę niepocieszną z stolice, wysłaną przez umyślnych po­ słańców, pięciu dworzan ruskich, mianowicie: p. Aleksieja Bezobrazowa, Hrehora Kołohrywowa, Iwana Pleszczejewa, Szczepana Farbiewa, Iwa­ na Aladzina i przez kilkunastu żołnierzów przy nich. Mianowicie przez p. Pniewskiego, Aszczęsnego chorążego tatarskiego i ich towarzystwo, że po odjechaniu pp. posłów i wyjściu z nimi do tysiąca człowieka, którzy z Możajska dla żywności na czatę z Panem [Pawłem] Ruckim ku Osipowi obrócili się i po odejściu JMP starosty uświackiego ze wszystkim pułkiem JM na czatę ku Rzezani [Riazaniowi], a przy nim przynajmniej trzeciej części, jeśli w połowie pacholików wojska stolicznego, dla żyw­ ności (bo w stolicy głód barzo wielki), Lapunow mając dawną groma­ dę niemałą zmienników i świeże posiłki wielkie z Niżnego Nowogroda, z Szackiego [Szacka] i Siewiery, gdzie Arcimiej Izmaiłow zbierał się dawno i chciał, by iść na odsiecz Smoleńskowi. Ale dowiedziawszy się o wzięciu Smoleńska przybył pod stolicę. Szturmy ją wielkimi gwałtem co dzień do naszych, opanowali już wszystek Biały Mur, nie bez szko­ dy w piechocie naszej niemieckiej, naszych już tylko na Kitajhorodzie a na Krymie [Kremlu] zawarli. Bramy i forty żadnej naszym wolnej nie zostawili, nawet brania wody z rzeki Moskwy z horodków pobliżu nasta­ wianych bronią, po trawę i po żadną rzecz wychylić się nie dadzą. Zgoła krótko pisząc wielki gwałt i ściśnienie od nieprzyjaciela nasi mają. Jeśli JMP Hetman Litewski (do którego p. Pniewskiego i tego chorążego ta­ tarskiego z Możajska wyprawiliśmy) prędko nie nastąpi, albo p. woje­ woda bracławski spod Smoleńska posiłku nie przyśle, o który się do JM pisało, albo jeśli też JM Pan Sapieha z czaty nie zwróci się bliżej niż za cztery niedziele jako miał wolą, do którego się też posłało z Możajska, bo
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA lólj) I 349 z stolice słanie wożono [...] tedy trzeba się obawiać czego niebezpieczne­ go i szkodliwego”40. Nazajutrz Moskwa zdobyła także ważny strategicz­ nie Dziewiczy (Nowodziewiczy) Monaster41. Sytuację oblężonych Polaków poprawiło nieco zamieszanie w obo­ zie powstańczym. Na skutek umiejętnej prowokacji Gosiewskiego zbun­ towani Kozacy dońscy zabili Prokopa Laptmowa (i VIII1611 r.)42. Jego miejsce zajął teraz wywodzący się z Polski Kozak - Iwan Zarudzki. Dominacja Kozaków w obozie powstańczym spowodowała wycofa­ nie się z niego dowódców szlacheckich, a w rezultacie rozkład owe­ go tzw. I opołczenia. Równocześnie cały kraj pogrążał się w anarchii. Po drogach grasowały oddziały bandytów, zwanych wówczas szyszami. Hrydzicz bezskutecznie szukał ochotnika, który przeprowadziłby go z Wiaźmy do Carowego Zajmiszcza. W końcu podjął się tego rotmistrz kozacki Wojciechowski z pułku starosty uświackiego, za zoo złp. Mimo że podróżowali całą rotą i tak byli kilkakrotnie napadani przez szyszów43. Zamieszanie w obozie powstańczym umożliwiło Polakom po zacię­ tych walkach odzyskać Białe Mury (Biełgorod), a tym samym przerwać ścisły łańcuch oblężenia44. 14 sierpnia wrócił pod Moskwę Sapieha, we­ zwany listem od Gosiewskiego45. Charakterystyczne jest, że już kilka dni po przyjeździe starosty uświackiego przybyli doń wysłannicy bojarów ze strony powstańczej, proponując rokowania. Pod datą 18 VIII1611 r. Jan Piotr Sapieha zanotował: „Tegoż dnia od Zarudzkiego i od bojar przyjeż­ dżał Pan Walawski i bojarowie niektórzy, i inni z tern do Jego Mości Pana Hetmana, że wszyscy bojarowie pragną zgody z narodem naszym, pragną uśmierzenia ziemie prędkiego, aby z Królem Jego Mością i Rzecząpospolitą pacta skuteczne zawarte były. Jego Mość Pan Sapieha wyjachał do nich i przyjął to od nich, a nazajutrz punkta wszystkie, czego potrzebują napisane przynieść chcieli - i z tern się rozjachali. Tymczasem Jego Mość Pan Sapieha obaczywszy to, że podczas traktatów trzeba być ostrożnym, miał wszystko wojsko przez całą noc w sprawie”46. Następnego dnia pan Walawski ponowił ofertę traktatów, ale Sapieha odpowiedział mu: „Tak wielkich rzeczy nie godzi się na koniech odprawować, ale niech tu kogo przyszłą, a stąd zakłady wezmą, a ja im będę w namiecie swym rad”47. Ro­ kowania rzeczywiście nastąpiły, dotyczyły one jednak tylko problemów
350 I ROZDZIAb4 związanych z wymianą jeńców. Do poważniejszych rozmów z wysłanni­ kami Zarudzkiego miało dojść 25 VIII1611 r., jednakże zapowiedziani negocjatorzy nie przybyli48. W tym czasie wojsko Sapiehy zajęte było negocjacjami w sprawie wypłaty należnych mu ćwierci. 25 sierpnia koło generalne zażądało od Gosiewskiego szybkiej wypłaty dwóch ćwierci. Żądanie to ponowiono na kole 26 sierpnia, a dwa dni później żołnie­ rze wręcz zagrozili, że jeśli nie dostaną pieniędzy, to powrócą do Polski. 29 VIII1611 r. na kole generalnym żołnierze za ostateczną datę, do której będą czekać, uznali 15 września. 31 sierpnia Gosiewski wysłał dwóch po­ słów do sapieżan, którzy zaproponowali im, aby sprowadzili się w mury Moskwy, a obie formacje (Sapiehy i Gosiewskiego) wydelegowały po­ łowę swoich sił na poszukiwanie żywności. Sapieżanie zignorowali tę propozycję. Koło generalne w dniu 3 września zaproponowało kompro­ mis - wojsko zadowoli się jedną ćwiercią i insygniami ze skarbca kremlowskiego. Część wojska, nie zgadzając się na te warunki, 5 IX 1611 r. ruszyła w drogę do Rzeczypospolitej49. Reszta oddziałów pozostała w Moskwie (pod wodzą dzielnego pułkownika, autora diariusza - Józe­ fa Budziły). Inne grupy sapieżyńców operowały w okolicach stolicy. Te ostatnie oddziały nie słuchały już właściwie rozkazów dowódców kró­ lewskich. 15 IX 1611 r., po krótkiej chorobie, Jan Piotr Sapieha niespo­ dziewanie umarł50. Powróćmy jednak do obozu królewskiego i Zygmunta III, świętu­ jących zwycięstwo pod Smoleńskiem. Wybuch powstania w Państwie Moskiewskim i trudności wojsk polskich pod Smoleńskiem były przy­ czyną przechodzenia wielu bojarów na stronę Lapunowa i Zarudzkie­ go. Najgłośniejsza była chyba konwersja Iwana Nikijycza Sałtykowa, który - jak pamiętamy - przybył pod Smoleńsk w lutym 1611 r. jako poseł z Moskwy. Wyruszył on spod Smoleńska z oddziałami moskiew­ skimi, aby tępić krążące wokół obozu grupy szyszów i zbuntowanych dorohobużan. Po opuszczeniu Smoleńska napisał list, w którym obrzu­ cił króla oskarżeniami. Oświadczył m.in.: „Moskiewskie Hospodarstwo do końca zniszczył i zamki od Moskwy odrywasz, Smoleńska i Siewie­ rza do Polski i do Litwy odstępujesz, wiele cerkwi spohanił i w kościoły przewrócił [!], bojarskie i dworzańskie rodzaje zwodzisz, niewinnie ich
UTRACONE SZANSE (LATO I 61 I—ZIMA I 6l 3) | 351 zabijasz, krew niewinną przelewasz i Posłów metropolitę Filareta i bo­ jarzyna kniazia Wasyla Wasylewicza Galicyna z towarzyszami posłałeś do Polski na więzienie, chcąc gwałtem Hospodarstwem Moskiewskim zawładnąć i nas Polakom w niewolę podać, a syna swego na Moskiewskie Hospodarstwo dać nie chcesz”51. Rzecz jasna, że tak obelżywy list musiał oznaczać całkowite wypowiedzenie posłuszeństwa. Sałtykow jednak nie palił za sobą wszystkich mostów. Podkreślał, że przysięgał królewiczo­ wi i że nadal prosi króla o wysłanie Władysława na tron carski. Stawiał też inne warunki porozumienia: wycofanie się króla spod Smoleńska, zwolnienie posłów - Golicyna i Filareta, nieanektowanie żadnych ziem przez Koronę i Litwę, opuszczenie wszystkich zamków i w ogóle teryto­ rium moskiewskiego przez wojska Rzeczypospolitej51. Dalej podkreślał, że jeżeli król nie wypełni tych warunków, on i inni „wszyscy zgodnie za prawosławną wiarę i za moskiewskie zniszczenie gotowi pomrzeć”53. Stwierdzał też, że wiele osób czekało na jego opinię w sprawie postępo­ wania króla i teraz wielu porzuci stronę Zygmunta III54. Król liczył, że zdobycie Smoleńska wywrze silne wrażenie na licz­ nych odstępcach spośród szlachty moskiewskiej. 15 VI 1611 r. wydał specjalną odezwę „do zmienników”55. Podkreślał w niej, że przybył do Moskwy wyłącznie po to, aby zapobiec dalszemu przelewaniu krwi. Zwracał też uwagę, że tylko dzięki niemu Samozwaniec porzucił oble­ ganie Moskwy i wyjechał do Kaługi, a Szujski został obalony. Poruszał też sprawę poselstwa Golicyna i Filareta, którzy „cicho złe rady radzili, z Michaiłem Szeinem, z Prokofiejem Lepunowem i z innemi zmiennika­ mi naszymi zsyłali się i słowa nieprzystojne, zmyślone o nas Hospodara niewinni i w listach swoich pisali i między ludzie udawali”56. Król szcze­ gólnie podkreślał zdradę Sałtykowa: „Nad to Iwan Nikitycz Sołtykow i inni dworzanie, dzieci bojarscy i wszelakich czynów ludzie Smolanie i inszych horodow wziąwsze nasze hospodarskie wielkie żałowanie prze­ stąpił i złamał swoje chrestne całowanie...”57. Dalej król podkreślał, że nie mogąc patrzeć już dłużej na te zdrady, postanowił zdobyć zbrojnie Smo­ leńsk. Tego typu twierdzenie było, rzecz jasna, robieniem dobrej miny do złej gry, ale mogło wywrzeć pewne wrażenie. Na koniec Zygmunt III apelował, aby wszyscy porzucili zdrajców58. List ten przeznaczony był
351 I ROZDZIAU4 zapewne do szerokiego kolportażu. Był on też w istocie polemiką z pis­ mem Iwana Nikitycza Sałtykowa, które - jak się zdaje - także szeroko kolportowali powstańcy w Państwie Moskiewskim. Podobnej treści pis­ mo skierował Zygmunt III do bojarów moskiewskich w stolicy, popiera­ jących Polaków59. Podkreślał w nim, że do zdobycia Smoleńska zmusiła go przede wszystkim zdrada Sałtykowa60. List ten dostarczył do Moskwy wysłannik króla - Jerzy Potiomkin61. Bojarzy w odpowiedzi wyrazili żal, że w szturmie Smoleńska zginęło niepotrzebnie tak wielu chrześcijan, ale winą za to obciążali upór Szeina. Zawiadomili też króla o śmierci Iwana Sałtykowa (syna Michała), zamordowanego przez bojarów z Nowogro­ du Wielkiego61. Po zdobyciu Smoleńska Zygmunt III popełnił największy błąd w historii całej wyprawy. Oddajmy tu głos J. U. Niemcewiczowi: „Po na­ syceniu miłości własnej przez wzięcie długo dobywanego Smoleńska, nie tylko rady panów przedniejszych, lecz sam zdrowy rozsądek wskazywał korzystać z zwycięstwa, i co rychlej ciągnąć pod stolicę. Jakoż puszczony na całe państwo postrach zburzeniem tak przeważnego grodu, niezgo­ da między Moskalami, z których dotąd wielu z przedniejszych sprzyjało Polakom, za sobą wszystko spokojne, najdogodniejsza pora roku, połą­ czenie na koniec świetnych wojsk królewskich z doświadczonymi Strusia i Sapiehy pułkami rokowały w tej sprawie koniec świetny i prędki. Tym to i Gąsiewskiego wojskom nie oparliby się leżący pod stolicą Moskale. Raz wszedłszy do tej stolicy, mógł Zygmunt zwołać bojarów, uspokoić, rozrządzić wszystko podług swej woli, osadzić ją na koniec własnym żołnierzem i mieć spokojną do swego czyli też do królewicza przyjazdu. Burzliwe nawet wojska o zaległy żołd wołania tym jednym sposobem uciszyć się mogły. Któż bowiem zabronił Zygmuntowi otworzyć dawne skarby carskie i z nich rycerstwu zaległości zapłacić? Spóźnienie sejmu łatwo byłoby wymówionem, gdyby król nie tylko jako zdobywca Smo­ leńska, lecz jako zwyciężca całej Moskwy, okazał się w oczach zebranego narodu”6’. Niemcewicz był dość krytycznie nastawiony do Zygmunta III, z tą jego opinią można się jednak zgodzić bez większych zastrzeżeń. Wojsko, którym król dysponował pod Smoleńskiem, było niewątpliwie wyczerpane fizycznie i psychicznie, ale karne i nie domagało się na gwałt
UTRACONE SZANSE (LATO I 61 I—ZIMA 161 3) | 353 zapłaty. Wyprawienie go na Moskwę było możliwe i konieczne. Zyg­ munt III wybrał inne rozwiązanie. Postanowił wracać do kraju na zbli­ żający się sejm, a zadanie odsieczy Moskwie powierzał w swoich planach oddziałom Jana Piotra Sapiehy i inflanckim wojskom Jana Karola Chod­ kiewicza. Król wyraźnie nie doceniał stopnia zagrożenia załogi polskiej w Moskwie. Liczył, że nawet same wojska Sapiehy mogą wystarczyć do rozgromienia powstańców. W liście Z25 VI 1611 r. ksiądz Zadzik pisał: „Po szczęśliwej naszej z Smoleńskiem rozprawie nic się z inszych stron nie ponowieło, co by się Waszmości memu Miłościwemu Panu oznajmić mogło. Co godzina jednak wyglądamy czego pociesznego o rozgromie­ niu tamtego nieprzyjaciela, któremu i ja tą wiadomością i za nastąpie­ niem pułku P. Sapiehy, który już się pewnie ku stolicy ruszeł, wiele serca ubędzie”64. Nastroje panowały więc optymistyczne. Niestety szybko się rozwiały, a to za sprawą niepokojących wiadomości o rokowaniach Sapie­ hy z Lapunowem. Już w następnym liście do Wawrzyńca Gembickiego z 27 VII 1611 r. ksiądz Zadzik donosił: „Od stolice nie mieliśmy jeszcze nic pociesznego, oprócz tego, że pułk p. Sapiehy z p. Strusiem obiegli Lepunowa, wszystkie aditus dosięgania żywności praeclusenmt. Nasi też z stolice ustawicznemi wycieczkami bardzo im dokuczają. Czekamy jaki tamtych rzeczy exitus będzie, to KJM nie dzierży, że ten tam pułk p. Sapiehy począł się wdawać z niemi w traktaty, obawia się, aby się chytrej nie dał uwieść Moskwie, która samym czasem i temi prolongatiami zwo­ jować by naszych chciała. Posłaliśmy tu z drogi list do nich, aby żadnych traktatów nie czyniąc to przedsiębrali, co by do zniesienia nieprzyjaciela tamecznego należało”65. Listy te, jak wiemy, nie odniosły istotnego skut­ ku, a Sapieha nie kwapił się do szybkiego rozgromienia Lapunowa. Na początku lipca król wyruszył ze Smoleńska w kierunku Wilna66.15 lipca, w okolicach Borysowa67, doszło do spotkania Zygmimta III z hetmanem Chodkiewiczem. Jak pamiętamy, Zygmunt III już w kwietniu wezwał Chodkiewicza pod Moskwę68. W wyniku spotkania pod Borysowem Chodkiewicz zgodził się objąć naczelne dowództwo w wojnie z Moskwą i podjąć energiczne działania w celu zorganizowania odsieczy oblężonej stolicy carów69. Król napisał też do Sapiehy list, w którym nakazał sta­ roście uświackiemu połączyć się z Chodkiewiczem. Nie dał on żadnego
354 I ROZDZIAŁ 4 rezultatu. Chodkiewicz miał też kłopoty z podporządkowaniem sobie wojsk Aleksandra Lisowskiego i zgromadzeniem rot inflanckich70. Głównym powodem, dla którego (przynajmniej oficjalnie) Zyg­ munt III wyruszył spod Smoleńska do Warszawy, był sejm. Listy deliberatoryjne zostały wysłane jeszcze w lutym 1611 r. spod Smoleńska. Zawierały one krótką charakterystykę sytuacji w Państwie Moskiew­ skim. Wspominały o śmierci Samozwańca. Mówiły też o buncie prze­ ciwko wojskom polskim: „Prędko po tym, po jego zejściu [Dymitra Samozwańca II] w tutecznym państwie odkrywszy się niechęciami swemi ku nam, zbierać się do kupy w Riazańskiej Ziemie przeciw ludziom naszym, co na Moskwie i dumnym tego narodu bojarom poczęli...” - do­ nosił król71. Odpowiedzi senatorów nadchodziły przez cały marzec. Sto­ sunkowo dużo miejsca poświęcił sprawom moskiewskim w swoim liście Wawrzyniec Gembicki. Sugerował on, że najlepiej byłoby, gdyby król po­ wrócił do kraju, załatwiwszy uprzednio wszystkie problemy w Moskwie. „Pierwsza jest Moskiewskie dzieło - pisał biskup kujawski i kanclerz za­ razem - pokazać ludziom potrzeba, że wielkie i ważne przyczyny do nie­ go Waszę Królewską Mość przywiodły, a nie tylko boni publici studium, ale też periculorum metris, które tam z tej strony mogły się zwalić na Ko­ ronę...” Kanclerz, podobnie zresztą jak i król, obawiał się ataków szlachty za rozpoczęcie wojny bez zgody sejmu71. Listy przedsejmowe do szlach­ ty (uniwersały) zawierały, jak zwykle, aluzje do oczekiwanej przez króla ofiarności szlachty73. Sejm walny koronny król zwoływał na 26 września, sejmiki partykularne na 15 sierpnia, a generalne na 15 IX 1611 r. Li­ sty przeznaczone dla senatorów były, jak zwykle, bardziej rozbudowane. Król stwierdzał w nich, że wyprawa na Moskwę nie służyła jego party­ kularnym celom, ale wyłącznie dobru Rzeczypospolitej, gdyż wyprawa ta przyniesie Koronie i Litwie znaczny przyrost terytorialny. W sprawie tronu moskiewskiego dla królewicza Władysława król oświadczał, że nie chciał podejmować żadnej wiążącej decyzji bez zgody sejmu74. Przebieg sejmików omówił dokładnie Janusz Byliński75, zwróci­ my tu jedynie uwagę na poruszane na nich sprawy związane z Moskwą. Sporo mówiła już na ten temat instrukcja dla legatów. Uzasadniała ona szeroko powody interwencji w Moskwie. Wymieniała: zagrożenie
UTRACONE SZANSE (LATO I 6l I—ZIMA 161 j) | 355 szwedzkie, ciężkie położenie wojsk polskich przy Samozwańcu, którym trzeba było pomóc (!), chęć odzyskania straconych niegdyś prowincji, konieczność osłabienia odwiecznego nieprzyjaciela Polski i Litwy. Zyg­ munt III podkreślał też fakt, że wojna miała charakter prewencyjny, uprzedzała nieimiknione uderzenie Moskwy na Rzeczpospolitą. Król przypomniał także, że o wkroczenie Polaków do swojego państwa pro­ sili sami mieszkańcy Moskwy. Nie można więc było nie wykorzystać tak wspaniałej okazji. Dalej król rysował przed szlachtą możliwość zarówno nabytków terytorialnych, jak i połączenia obu państw pod jednym ber­ łem. Sporo miejsca król poświęcił też odpieraniu ewentualnych ataków szlachty, dotyczących rozpoczęcia wojny bez zgody sejmu. Stwierdził, że w tej sprawie konsultował się z sejmikami i radą senatu. Instrukcja szeroko opisywała też sukcesy wojsk polskich w Moskwie, wymieniała zdobyte twierdze, wspominała o Kłuszynie i uwięzieniu Szujskich. Król odpowiadał także na zarzuty, że mógłby o wiele szybciej skończyć woj­ nę, gdyby postępował według żądań Moskwy i dał jej królewicza. Zyg­ munt stwierdził, że „ten chytry naród” mógłby po odejściu wojsk łatwo usunąć Władysława, dlatego należało w tej sprawie postępować ostroż­ nie. Podkreślał też, że nie chciał narazić się na zarzut złamania swojej deklaracji uczynionej przed wyprawą, że nie wykorzysta wojny do swo­ ich prywatnych celów. Dlatego też walczył o odzyskanie Smoleńska i Siewierszczyzny (tzn. Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej), co zostało zrealizowane. Dalej król sugerował, że wojna nie jest jeszcze zakończo­ na, i apelował o pomoc finansową. „Posiłków tylko a potężnych trze­ ba - pisał Zygmunt - do porządnego imprezy lubo przez moc, lubo przez traktaty zawarcia, bo jeżeli mieczem dalej opanować państwa, to się będzie zdało, nervum belli tamtym wojskom i nowej piechocie po­ trzeba, jeśli traktatami zawierać, te sporsze z takimi ludźmi kiedy szabla w ręku”76. Tak więc wojnę można kończyć zbrojnie lub traktatami, ale w obydwu przypadkach konieczne są podatki od szlachty. Zygmunt III uspokajał też w instrukcji szlachtę, że jego wyprawa na Moskwę nie słu­ żyła w żadnym wypadku wzmocnieniu władzy w Rzeczypospolitej czy ustanowieniu państwa absolutnego. Król stwierdził, że takim opiniom zaprzecza chociażby fakt, że choć mógł, to nie osadził królewicza na tro-
35* I ROZDZIAU4 nie moskiewskim bez zgody stanów polskich77. Stanowisko sejmików przedsejmowych w kwestii moskiewskiej było zróżnicowane. Jak pod­ kreśla J. Byliński, na Litwie „nastroje opozycyjne rosły proporcjonalnie do odległości od stolicy Litwy”78. Sejmik oszmiański wyrażał radość z odzyskania Smoleńska, Siewierszczyzny i Czernichowszczyzny, rów­ nocześnie jednak troszczył się o przyszłość tych terytoriów. Instrukcja oszmiańska zalecała posłom „prosić i starać się o to, aby [Smoleńsk] we­ dług poprzysiężenia przodków JKM i samego JKM do tegoż Państwa W. X. Litewskiego, jako własności jego za przysiężeniem, za łaską Bożą i wszystkiej Ziemi Siewierskiej przywrócony był i aby każdy w domu”79. Ta ostatnia uwaga dotyczyła przywrócenia dóbr w ziemiach odzyska­ nych potomkom ich dawnych posiadaczy. Przez instrukcję tę przebija wyraźnie obawa Litwinów, aby Smoleńszczyzna i Ziemia Siewiersko- Czernichowska nie zostały przyłączone do Korony. Spory o to, gdzie przyłączyć nowe prowincje, miały zresztą wkrótce wybuchnąć. Po zdo­ byciu Smoleńska książę Janusz Radziwiłł pisał do swojego stryja, księcia Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła: „Przy rekuperacji Smoleńska obaczymy, co bardziej w Panu [Zygmuncie III] przemaga, czy afekt ku Koronie, czy krew Jagiełłowa”80.1 dodawał: „Pisze mi jeden przyjaciel, per confidentia, że już w Wilnie zwada między Panami o Smoleńsk, o urzędy, dygnitarstwa: unia u kata!”81. Szlachta oszmiańska sugerowała, aby wojnę z Moskwą zakończyć raczej przez traktaty niż działaniami wojennymi. Jednak w wypadku, gdyby traktaty nic nie dały, posłowie mieli „do go­ towości wojny z tym narodem sposób namawiać”. Natomiast uchwalenia podatku sejmik ten odmówił, podobnie jak sejmik nowogródzki81. Apel o przyłączenie Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej i Księstwa Smoleń­ skiego Litwy znajdował się też w instrukcji sejmiku mińskiego. Zdaniem szlachty mińskiej wojna powinna kończyć się raczej traktatami niż mie­ czem83. Sejmik miński postulował też, by w przyszłości nie rozpoczynać wojny bez zgody stanów84. Sejmik wileński także apelował o przyłącze­ nie nowych prowincji do Litwy, równocześnie jednak zajął stanowisko silnie prokrólewskie, co objawiło się chociażby w zgodzie na z-3 pobory i inne podatki85. Szlachta połocka bardzo krytycznie była nastawiona do trwających działań wojennych z Moskwą. Domagała się ona wręcz uka-
UTRACONE SZANSE (LATO I 6l I—ZIMA I 6 I 3 ) | 357 rania winnych, którzy namówili króla do rozpoczęcia wojny bez zgody stanów86. Reasumując, sejmiki litewskie w większości zgadzały się na podatek w niewielkiej wysokości (i pobór), sugerowały jednak, aby wojnę z Mo­ skwą kończyć traktatami. Także w Koronie opinie sejmików na temat wojny z Moskwą i dalszego postępowania w tej sprawie były różne. Sej­ mik średzki generalnie poparł Zygmunta III w kwestii wschodniej, nie poświęcił jednak sprawom moskiewskim zbyt wiele czasu, gdyż zajęty był raczej kwestią brandenbursko-pruską87. Sejmik proszowicki przebiegał dość burzliwie, ale żadnych szczegółów na jego temat nie znamy. Szlach­ ta łęczycka poparła wprawdzie działania króla i zalecała kontynuowanie wojny z Moskwą, żądała jednak na przyszłość, aby wojna nie zaczynała się bez zgody sejmu88. Podobną opinię wyrażała szlachta lubelska. Także ona sugerowała, by wojnę z Moskwą kończyć traktatami. Nowe prowin­ cje proponowała podzielić - Koronie przyznać prawie całą Siewierszczyznę (pod tym pojęciem rozumiano zapewne też Ziemię Czernichowską), a Litwie jedynie Smoleńsk z okolicami89. Bardzo ciekawa była instrukcja sejmiku sieradzkiego w Szadku. Szlachta wyraziła w niej silne poparcie dla wojny z Moskwą. Zdobyte terytoria proponowała przyłączyć do Ko­ rony i nadawać w nich dobra zasłużonym żołnierzom i szlachcie90. Wo­ jewództwo ruskie poparło wszelkie poczynania i plany króla w kwestii moskiewskiej bez zastrzeżeń91. W sumie większość sejmików wykazywa­ ła umiarkowane poparcie dla wschodnich planów króla, większość też zgadzała się na niewielkie podatki. Zastrzeżenia szlachty dotyczyły naj­ częściej samej formy rozpoczęcia wojny z Moskwą - bez zgody stanów. 16 IX 1611 r. Zygmunt III triumfalnie wjechał do Warszawy91. Dziesięć dni później rozpoczął się sejm walny Rzeczypospolitej93. Po panegirycznej mowie marszałka sejmu Jana Swoszowskiego i powitaniu króla propozycję od tronu wygłosił podkanclerzy Feliks Kryski. Była ona w dużym stopniu poświęcona sprawom moskiewskim94. Po długim wstę­ pie poświęconym stosunkom Moskwy z Rzecząpospolitą na przestrzeni ostatnich stu lat, Kryski przypomniał liczne niepowodzenia Polski i Litwy w starciach z sąsiadem. Dopiero rządy Zygmunta III odwróciły tę kar­ tę. Dalej Kryski szeroko uzasadniał przyczyny, dla których Zygmunt III
358 I ROZDZIAW zdecydował się na wojnę. Wymieniał spiski Szujskiego, złamanie przez niego rozejmu (wymuszonego zresztą na uwięzionych polskich posłach), wymordowanie Polaków, którzy udali się na ślub Maryny. Podkreślał też, że do „rekuperowania” wschodnich prowincji utraconych przez Litwę w XVI w. Zygmunt III zobowiązał się w pactach conventach i teraz musiał dążyć do spełnienia danych obietnic. Podkanclerzy, chociaż szero­ ko opisywał korzyści z takiego lub innego podporządkowania Państwa Moskiewskiego, podkreślał jednak, że wojny nie da się zakończyć samy­ mi traktatami, potrzebna jest potężna siła militarna. W swojej mowie Kryski gwałtownie zaatakował też zwolenników Dymitra I Samozwań­ ca. Stwierdził, że niektórzy senatorowie spiskowali z Dymitrem, który miał w planach podbicie i przyłączenie Polski do Moskwy. Zarzucił też Dymitrowi II, że za radą niektórych Polaków palił miasta i wsie na dro­ dze wojsk królewskich. Zarzuty te były wymierzone zapewne w Jerzego Mniszcha i innych zwolenników nieżyjącego już Dymitra95. Jak słusznie podkreśla J. Byliński: „Regalistom chodziło bardzo o skompromitowa­ nie w oczach szlachty popleczników obu Samozwańców, by ich uczynić po prostu nieszkodliwymi dla dalszych planów i zamierzeń królewskich. Być może, że dwór pragnął dać poznać swym przeciwnikom, iż dyspo­ nuje dostatecznymi dowodami rzeczowymi, by ich w razie potrzeby oskarżyć o zdradę państwa i oddać pod sąd. [...] Oskarżając rokoszan i innych, spiskowców regaliści chcieli przy okazji usprawiedliwić się z za­ rzutu, że rozpoczęli wojnę bez zgody stanów, bo spiskowcy udaremnili taką uchwałę”96. Mówiąc o królewiczu, Kryski stwierdzał, że wysłanie go do Moskwy byłoby wielce ryzykowne, gdyż Moskwa to naród zdradziec­ ki i przewrotny. Propozycja osadzenia Władysława nagronie była z jej strony jedynie pretekstem służącym do zyskania na czasie. Poza tym król w czasie kampanii wojennej zawsze stawiał wyżej interesy kraju niż swo­ jej dynastii. Tak było np. w przypadku Smoleńska, który chciał złożyć przysięgę jedynie Władysławowi jako carowi, co było dla Zygmunta nie­ dopuszczalne, gdyż traktował tę twierdzę (tak jak całą Smoleńszczyznę, Siewierszczyznę i Czernichowszczyznę) jako własność Rzeczypospoli­ tej. „Bo i Smolanie i Siewierzanie nie Królowi Polskiemu, ale obranemu Kniaziowi Moskiewskiemu przysiąc chcieli, tym samym nas nieopatrz-
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA t6l?) I 359 nych z prawa własności wyzuć by byli mogli, zadawszy to nam” - mówił Kryski. Na koniec podkanclerzy uderzał w tony dramatyczne: „Ten sejm albo wynieść sławę Narodów naszych albo zhańbić może, ten sejm albo rozszerzyć granic Rzeczypospolitej albo zwęzić daleko, ten sam uspokoi Ojczyznę i porządek wróci, chodzić tedy koło niego, jako koło własnej rzeczy trzeba”97. Wymowa propozycji była jednoznaczna. Na wojnę mo­ skiewską potrzebne są duże środki, gdyż wcale nie jest ona zakończona, mimo osiągnięcia znaczących sukcesów militarnych. Trzeba więc pro­ wadzić wojnę aż do pełnego zwycięstwa. Kwestia tronu moskiewskiego postawiona była w propozycji niejasno skoro jednak stwierdzono, że ryzykowne byłoby wysyłanie królewicza, logiczny stawał się wniosek, że zarząd Państwem Moskiewskim powinien objąć (przynajmniej na razie) sam król. Senatorowie wotowali i października. Prymas Wojciech Baranow­ ski mocno podkreślił fakt, że wojna z Moskwą rozpoczęła się bez zgody stanów. Poparł jednak sugestię króla wyrażoną w mowie Kryskiego, że chociaż działania w Moskwie należałoby skończyć za pomocą traktatów, to jednak mając w zanadrzu dobrze uzbrojoną armię98. Biskup krakow­ ski Piotr Tylicki stwierdził natomiast, że wojna z Moskwą jest jak naj­ bardziej zgodna z prawem. Posłowie na sejm 1609 r. nie zgodzili się na nią, nie wyrazili jednak także sprzeciwu. Natomiast zagrożenie ze strony Szwecji, a nawet Turcji, zmuszało Zygmunta III do interwencji. Tylicki radził, aby zastanowić się nad przyszłością Moskwy. Jego zdaniem istnia­ ły trzy rozwiązania - aneksja Moskwy do Rzeczypospolitej, osadzenie tam na tronie któregoś z miejscowych bojarów, osadzenie na tronie car­ skim kogoś z dynastii Wazów. Gdyby posłowie i senatorowie zdecydo­ wali się na zakończenie wojny na drodze traktatów, to należałoby wysłać kompetentnych posłów do Moskwy już na początku sejmu99. Kanclerz i biskup kujawski Wawrzyniec Gembicki dużo miejsca poświęcił wyka­ zywaniu legalności rozpoczęcia przez króla działań wojennych. Po ob­ szernym wstępie historycznym stwierdził on, że Zygmunt III zwrócił się do sejmików w 1609 r. o pozwolenie na zbrojny pochód do Moskwy. Instrukcje sejmikowe były niejasne, jedni posłowie mieli w tej sprawie konkretne wytyczne, drudzy nie. Król poprosił więc niektóre wojewódz-
360 I ROZDZIAŁ 4 twa ponownie o opinię na sejmikach posejmowych zwołanych cztery ty­ godnie po sejmie. Interwencję podjęto więc za zgodą szlachty. Kanclerz podkreślał, że była wówczas znakomita okazja do interwencji, a „KJM jako dobry żeglarz, kiedy ma wiatr porządny zażywa go”. Gembicki do­ radzał też zwiększenie liczby żołnierzy w Moskwie, zwłaszcza piechoty. Niekoniecznie musi to oznaczać długotrwałą wojnę, gdyż: „co gdy słyszy nieprzyjaciel o naszej potężności i pieniądze, i władzy, pewnie wyprawi tu jeszcze na ten sejm posły”100. A gdy Moskwa podda się królowi, łatwo mu będzie odzyskać tron szwedzki i rozgromić króla duńskiego. Nowe nabytki terytorialne proponował kanclerz obsadzać żołnierzami zobo­ wiązanymi do ich obrony, na wzór rzymskich kolonów101. Jako zdecydo­ wany przeciwnik prowadzenia dalszych działań zbrojnych zdeklarował się Benedykt Wojna, biskup wileński102. Ciekawe wotum wygłosił biskup kijowski Krzysztof Kazimierski. Radził on, „aby tę wojnę moskiewską wojną kończyć, a nie traktaty, a na państwo nie dawać królewicza na mięsne jatki i na rzeź”10’. Sugerował też, aby wysłać do Moskwy więcej żołnierza polskiego. W przyszłości zdobyte ziemie moskiewskie należa­ ło, jego zdaniem, kolonizować drobną szlachtą mazowiecką: „Mazury osadzić kraje moskiewskie”'04. Biskup płocki Marcin Szyszkowski ra­ dził natomiast „wojnę moskiewską [...] kończyć poborami”'05, czyli po prostu działaniami wojennymi (podatki uchwalano przecież zazwyczaj na wojsko). Co do tronu moskiewskiego wyrażał opinię, że królewicza nie warto „dawać na tak podłą prowincję, gdyż za zasługami przodków WKM osiądzie da Pan Bóg ten zacny potomek wielką monarchię”. Przez tę ostatnią biskup płocki rozumiał zapewne Polskę lub Szwecję (albo oba państwa naraz). Na tematy moskiewskie wypowiadały też zapewne bi­ skup kamieniecki Jan Andrzej Próchnicki, lecz szczegółów jego mowy nie znamy'06. Jako pierwszy z senatorów świeckich zabrał głos wojewoda po­ znański Jan Ostroróg107. Bronił on zacięcie legalności wojny. Stwierdził, że plany królewskie zostały rozgłoszone po sejmikach i nie spotkały się z protestami. Zresztą były już precedensy rozpoczynania wojny bez zgo­ dy stanów - np. wyprawa Zamoyskiego na Multany. A przecież powody wkroczenia króla do Moskwy były o wiele bardziej istotne. Ostroróg ape­ lował też, by Zygmunt III określił z nazwiska spiskowców, którzy knuli
UTRACONE SZANSE (LATO I 6l I—ZIMA 16l }) | j6l intrygi z Dymitrem I. Wypowiadał się też na temat urządzenia Państwa Moskiewskiego w przyszłości, chociaż przytomnie zastrzegał się, że „to jest trochę tak, jak kiedy pojmają Tatarzyna, woła: «pojmałem Tatarzyna, ale nie chce mnie puścić»”108. Radził więc, aby osadzić w zdobytych prowincjach zasłużonych Polaków, zostawiwszy nieco włości wiernym stronnikom króla wśród Moskwy. Nieco ziemi należałoby też przezna­ czyć na ekonomie. Ostroróg proponował także zlikwidować małe zamki, a większe odpowiednio wyposażyć109. Wojewoda podlaski Zbigniew Os­ soliński, znany ze swoich opozycyjnych („republikańskich”) poglądów, ostro skrytykował króla za rozpoczęcie wojny bez zgody stanów. Apelo­ wał jednak o skuteczne i korzystne dla Rzeczypospolitej jej zakończenie. „O moskiewskich sprawach trzeba dobrze radzić, bo my nie umiemy jed­ no triumfować wziąwszy, triumfować straciwszy, bo tak o nas postronni mówią” - stwierdził wojewoda110. Bardzo obszerne przemówienie wygłosił wojewoda sandomierski Jerzy Mniszech, ojciec Maryny111. Z góry zastrzegł się, że nie będzie od­ powiadał jedynie na propozycję królewską, lecz musi bronić swojego ho­ noru, jest bowiem atakowany przez wiele osób. „Cnoty moje jako olej na wierzch wypłyną i w grób ze mną wstąpią” - wołał Mniszech111. Dalej wojewoda stwierdzał, że Dymitr I był prawdziwym carem moskiew­ skim, „coś mu i WKM listy swemi przyznawał i kiedy go pierwszy raz prowadzał na państwo dziedziczne, tedy to było z pozwoleniem WKM i tam Bóg oświadczył, że był prawdziwym panem ich, bo małą kupą ludzi wiele wojska poraził i po tym zgodnie od wszystkich przyjęty i korono­ wany”113. Następnie Mniszech podkreślał, że jego wyprawa z pierwszym Samozwańcem była zorganizowana z pełną zgodą i błogosławieństwem Zygmimta III. Wojewoda sandomierski zaprzeczał też gwałtownie, ja­ koby spiskował z Dymitrem I i namawiał go do podboju Polski, co suge­ rował Kryski w propozycji od tronu, Mniszech twierdził, że car Dymitr nie zwierzał mu się i nie było nawet czasu dyskutować o jakichkolwiek sprawach. Następnie Jerzy Mniszech przechodził do spraw związanych z osobą Dymitra II. „Strony zaś drugiego Dymitra zmyślonego - mówił wojewoda sandomierski - udawa nieprzyjaciel, żem dla tego do niego jechał do obozu, abym przeszkadzał WKM, i tego nie dowiedzie się.
361 I ROZDZIAŁ 4 Jechałem do obozu, ale poniewolnie, bo kilka tysięcy wojska zastąpiło, czeladź naszą pozabijali, posiekli, odarli. Tak przyjechawszy do Carewo Zajmiszcza, nie chcieliśmy dalej jechać, ale oni przed nami przysięgali, że ten jest prawdziwy Dymitr, a myśmy też przysięgali, że nie ten. Potem powiedzieli: «Jeśli nie pojedziecie do obozu, tedy my wszyscy wolemy tu gardła położyć i wasze gardła wziąć, bo nasze wysługi wszytki będą nam zapłacone waszem wróceniem». TamprosieliśmyJMP Sapiehę, aby nas wwiódł do Polski, chciał szczerze, ale pomocy nie miał...”114. Mni­ szech twierdził więc, że wraz z Maryną został wręcz porwany do Tuszyna przez Polaków popierających Samozwańca. Jak wykazał A. Hirschberg, szczegółowo zestawiając różne relacje, nie była to prawda115. Wojewo­ da oświadczał, że od początku wiedział, że nowy Dymitr jest fałszywy. Powiedział o tym m.in. kniaziowi Wasylowi Golicynowi, który obecnie przebywa w Polsce i może to poświadczyć116. Jego córka uznała jednak Dymitra za swego małżonka, czego Mniszech nie pochwalał. Wprost przeciwnie, namawiał ją, „aby obyczajnie do tego małżeństwa przystępo­ wała, bo to u mnie zawsze było niepodobno, i owszem do tego ją wiódł, aby tamto porzuciwszy prosiła o jaki kącik WKM, w którym by Pana Boga chwalić i swego żywota dokonać mogła...”117. Trudno uwierzyć w szczerość słów wojewody sandomierskiego. Z drugiej strony jednak należy podkreślić, że oskarżenia formułowane przez dwór pod adresem Mniszcha o knowania z Dymitrem I w celu podjęcia wyprawy na Rzecz­ pospolitą były słabo uzasadnione118. Jako następny zabrał głos Adam Stadnicki, kasztelan kaliski11’. Stwierdził on, że interwencja królewska w Moskwie była jak najbardziej legalna i konieczna. To ostatnie twierdzenie uzasadnij m.in. tak: „Więc co się tycze z Dymitrów albo od nich ludzi zaciągnionych (już co zaciągniono wie o tern wszystka Korona, szkoda się o to przeć) by był KJM nie wstąpił w granice Moskiewskie pewnie by byli ludzie nasi na grzbiecie swym przynieśli nam nieprzyjaciela”110. Stadnicki nie radził wysyłać kró­ lewicza, zanim się Moskwy nie pokona. A pokonać „trzeba mocą, a nic traktaty”121. Następnie Stadnicki gwałtownie zaatakował Mniszcha, oskarżając go o podburzanie szlachty sandomierskiej, paktowanie z Ga­ brielem Batorym i sprowadzenie najazdu żołnierzy tego ostatniego (tzw.
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA l6l 3) I З63 sabatów) na południowe województwa Rzeczypospolitej. Mniszech za­ reagował na to oskarżenie i doszło do gwałtownej awantury zakończonej upomnieniem dla obu senatorów i zakazem pokazywania się w senacie aż do pogodzenia się i przeproszenia króla. Spór załagodzono po kilku dniach111. Następnie wotowało pięciu senatorów mniejszych, na końcu zaś przemawiali ministrowie. Marszałek wielki koronny Zygmunt Myszkow­ ski stwierdził: „Traktować z nimi nie radzę, chyba opędzając się szablą, boć WKM chyba doświadczył z nimi traktatów, bo nulla fides”11’. Car moskiewski nie powinien być „z tamtego narodu”, lecz z obcego rodu. W ogóle zaś Myszkowski radził rozparcelować Państwo Moskiewskie na drobne księstwa. Następnie zabrał głos podkanclerzy Feliks Kryski114. Najpierw wygłosił on szerokie uzasadnienie konieczności interwencji zbrojnej w Moskwie. Podtrzymał też zarzuty, które sformułował w pro­ pozycji od tronu w stosunku do Mniszcha. W polemice z wojewodą sandomierskim stwierdził, że król uznawał prawe pochodzenie pierw­ szego Samozwańca, ponieważ zmuszały go do tego okoliczności: „ale do tamtych zmyślonych panów moskiewskich co tu wczora wytoczono, że KJM tym aprobował, że im tytuły woli swej dawał, że mu tak uda­ no, więc tern aprobował, że na weselu był KJM, nie mógł tych rzeczy odmawiać ani im wstrętu czynić, bo na gotowe rzeczy trafił, ale trzeba było na to consensu Rzeczypospolitej w prowadzeniu i dawaniu córki swej”115. Niezbyt przekonująca była ta obrona króla. Skoro bowiem sejm Rzeczypospolitej nie wypowiadał się w sprawie małżeństwa Maryny, to czy król mógł je aprobować i uczestniczyć w weselu? Tak więc podkanc­ lerzy swoją mową wyrządził raczej Zygmuntowi III niedźwiedzią przy­ sługę. Traktatów z Moskwą Kryski nie radził prowadzić. Uzasadniał to następująco: „Dlategoż też takiego Pana potrzebują, który by im krwią panował, a zacne potomstwo WKM, Boże zachowaj, na rzeź dawać stro­ ny traktatów. Do traktatów trzeba z osób, jedna osoba, co traktaty podaje, druga co je przyjmuje, czego tu nie masz, bowiem jedna Moskwa jest nasza, druga rozproszona”116. Zresztą, zdaniem Kryskiego, traktować nie było o czym. Moskwa była w ręku Polaków, a „kto ma stolicę, ten ma państwo”117. Należy jedynie uchwalić podatki, wyposażyć dobrze ar-
364 I ROZDZIAŁ 4 mię i zbrojnie uspokoić Państwo Moskiewskie. Kryski uważał, że wojna z Moskwą jest właściwie już wygrana, a strona polska może swobodnie działać i realizować swoje koncepcje.Jako ostatni spośród senatorów za­ brał głos podskarbi koronny Mikołaj Danilewicz118. Zajął się on sprawa­ mi finansowymi wojska zaciężnego. Lew Sapieha spóźnił się na obrady sejmowe i nie brał udziału w wotowaniu. Wota senatorskie pokazywały w sposób charakterystyczny stosunek polskich elit możnowładczych do toczącej się wojny z Moskwą. Więk­ szość senatorów uważała, że wojna rozpoczęła się w sposób legalny i bro­ niła króla przed zarzutami samowolnej interwencji. Za zdecydowanym, szybkim zakończeniem działań zbrojnych był jedynie Benedykt Wojna, biskup wileński. Inni senatorowie uważali, że wojnę należy kontynuować aż do pełnego sukcesu. Część jednak opowiadała się za traktatami popar­ tymi silną i dobrze zorganizowaną armią. Co do przyszłego urządzenia Moskwy zdania senatorów były zróżnicowane. Zgadzali się oni nato­ miast w jednym punkcie - wszyscy byli przeciwni szybkiemu wysyłaniu królewicza na tron moskiewski. Uważali, że byłoby to szaleństwo, mogą­ ce grozić królewiczowi utratą życia. Jeżeli zaś władcą Moskwy miał nie być królewicz, to pozostawał (przynajmniej tymczasem) tylko król. Osa­ dzenie Zygmunta III na tronie moskiewskim oznaczałoby, w rozumieniu niektórych przynajmniej senatorów, mniej lub bardziej luźne wcielenie Państwa Moskiewskiego do Rzeczypospolitej. Stąd pojawiły się plany kolonizacji na ziemiach moskiewskich szlachty z Mazowsza, żołnierzy na wzór rzymskich kolonów itp. Pojawiła się też koncepcja (Myszkow­ ski) rozparcelowania Moskwy na drobne, zależne od Rzeczypospolitej księstwa feudalne. Prawie wszyscy senatorowie opowi^lali się za uchwa­ leniem podatków na dokończenie wojny. Charakterystyczne jest, że pra­ wie wszystkie te głosy były wręcz triumfalistyczne. Pewne obiekcje miał jedynie trzeźwo myślący Ostroróg. Senatorowie uważali, że wojna jest właściwie wygrana, Moskwa znajduje się w ręku Polaków i należy teraz spokojnie uporządkować sprawy związane z przyszłością podbitego pań­ stwa. Nad sytuacją oblężonych w stolicy Polaków nie zastanawiano się, licząc zapewne, że odsiecz Sapiehy i Chodkiewicza szybko zrobi porzą­ dek z mało zdyscyplinowanymi oddziałami powstańczymi.
UTRACONE SZANSE (LATO I 6l I—ZIMA 161 3) | 365 Sprawami moskiewskimi zajmowała się także izba poselska. 7 X1611 r. Jan Swoszowski, marszałek izby poselskiej, zaproponował, by delegacja sejmowa podziękowała królowi i senatorom za trud włożony w przy­ gotowanie i realizację wyprawy moskiewskiej. Część posłów gorąco za­ protestowała przeciwko temu, twierdząc, że wojna rozpoczęta została w sposób bezprawny, bez zgody sejmu. Po długiej awanturze zdecydo­ wano jednak owo podziękowanie złożyć119. W obronie legalności woj­ ny wystąpił m.in. marszałek Swoszowski, którego głos okazał się bardzo znaczący1’0. Najciekawszą mowę w sprawie polityki wobec Moskwy wy­ głosił wpływowy poseł wielkopolski Marcin Broniewski. Mimo że miał on wątpliwości co do legalności królewskiej wyprawy i na przyszłość po­ stulował bardziej zgodny z prawem tryb postępowania, opowiadał się za kontynuowaniem działań zbrojnych. Opanowanie Moskwy miało, jego zdaniem, przynieść ogromne korzyści Rzeczypospolitej i jej władcy. Naj­ ważniejsze z nich to zabezpieczenie granic i przywrócenie Zygmuntowi III korony szwedzkiej, co niewątpliwie nastąpi po opanowaniu wschod­ niego sąsiada. Utrzymanie Państwa Moskiewskiego nie stanowiło, zdaniem Broniewskiego, żadnego problemu. „A jeśli Pan Bóg pobłogosławi mówił poseł - że to osiędziemy państwo, tedy to, co ludzie mówią, że trudne do zatrzymania, tedy nietrudne, bo granic nie masz, sąsiady nie­ bezpiecznych, jedna granica jest od Morza Lodowatego, tam sąsiada nie masz, drugim sąsiadem myśmy beli, to się tu zniesie trzeci sąsiad - Szwe­ cja, która za czasem da Pan Bóg nasza będzie”. Sporo miejsca poświęcił też Broniewski przyszłemu urządzeniu Państwa Moskiewskiego. Propono­ wał on, aby sejm wyznaczył na okres dwóch lat specjalnych gubernatorów do rządzenia Moskwą. Gubernatorzy ci mieliby pochodzić na przemian z Wielkopolski, Małopolski i Litwy. W innych pomysłach Broniewski przypominał nieco Jana Ostroroga, wojewodę poznańskiego. Proponował więc, by budować w Moskwie nowe zamki obronne, a małe i niepotrzeb­ ne likwidować, radził też kolonizować ją mieszkańcami Rzeczypospolitej. Sugerował też, że trzeba pozyskiwać bojarów przez umiejętne rozdawanie im urzędów. W sprawie podatku radził uchwalić jeden pobór na prowa­ dzenie wojny z Moskwą, drugi zaś pod pewnymi warunkami. Sugerował też osobne opodatkowanie senatorów, duchowieństwa1’1.
366 | ROZDZIAŁ 4 Postulat uchwalenia dwóch poborów na wojnę moskiewską po­ parły także inne województwa. Podnoszono jednak konieczność ure­ gulowań prawnych uniemożliwiających królowi rozpoczynanie wojny bez zgody sejmu. Litwini podkreślali też, że Ziemia Siewiersko-Czernichowska i Smoleńszczyzna powinny zostać przyłączone do Litwy131. Ostatecznie 10X 1611 r. większość województw zadeklarowała dwa, a niektóre nawet trzy pobory. Niektóre odłożyły jednak decyzję w spra­ wie drugiego i trzeciego poboru „do braci” na sejmiku posejmowym. Wysłano więc do króla delegację, która powiadomiła go o tym pomyśl­ nym fakcie. Delegacja prosiła też Zygmunta III, aby powołał specjalną deputację do rozpatrzenia szczegółowych problemów związanych z woj­ ną moskiewską133. Owocem pracy tej deputacji (w skład której wchodzi­ ło 18 przedstawicieli izby poselskiej, a spośród senatorów m.in. prymas Baranowski, hetman Żółkiewski, podkanclerzy Kryski)134 był dokument „Capita deliberationum”135. Zawierał on przede wszystkim drobiazgo­ we wyliczenie kosztów wojny moskiewskiej, a następnie przechodził do wskazania źródeł pokrycia długów. Było to więc wyliczenie różnego typu podatków z Polski i Litwy, a także z Moskwy. Projekt zakładał bowiem opodatkowanie zajętych prowincji moskiewskich, a także wykorzystanie skarbca moskiewskiego na Kremlu. Najciekawsze są dwa ostatnie roz­ działy dokumentu: „De modo gerendi belli” i „De ordinatione provinci arium”. Pierwszy omawiał wyprawę wojenną przeciwko Moskwie, na któ­ rej czele miał stać król lub ewentualnie hetmani. Powinni w niej uczest­ niczyć także deputaci z izby poselskiej i senatu. Drugi rozdział dotyczył urządzenia Państwa Moskiewskiego po wojnie. Był on mało precyzyjny, ponieważ deputaci uznali, że jest jeszcze za wcześnie r^ takie dywagacje. Opracowany dokument stał się podstawą uchwalonej 22 października uchwały podatkowej1 ?6. Uchwalenie podatku było równoznaczne z poparciem planu pro­ wadzenia dalszej wojny z Moskwą. Przyznawano na tę wojnę skromne, zapewne niewystarczające środki finansowe, ale i one były cenne w obec­ nej sytuacji państwa. Posłowie dali więc Zygmuntowi wolną rękę - mógł on spokojnie i legalnie podjąć nową wyprawę w celu objęcia tronu moskiewskiego
UTRACONE SZANSE (LATO I 6 I I—ZIMA I 6 I }) | 367 (nastroje posłów i senatorów sprawiły, że jako cara widzieli oni raczej króla niż królewicza), mógł też - gdyby chciał - podjąć rokowania. „Ca­ pita deliberationum” zalecały wręcz spróbowanie ich przed użyciem orę­ ża157. Zygmunt III odniósł więc wyraźny sukces. Mimo protestów części szlachty i senatorów przeciwko rozpoczęciu wojny bez zgody sejmu, po­ lityka królewska spotkała się z akceptacją. W Warszawie panował nastrój zwycięstwa, jakże mało uzasadniony wobec coraz gorszej sytuacji załogi polskiej na Kremlu. 29 października odbyła się podniosła uroczystość triumfalna158. Rozpoczęła ją parada 60 karet. Jechali w nich „panięta, słudzy, senato­ rowie, żołnierze, bardzo ozdobnie”159. W karecie królewskiej siedział hetman Żółkiewski, a tuż za nim w otwartym powozie „jechał Wasyl Szujski - sam telko nazad siedział, a Dymitr Szujski z bratem przed nim, a przystaw w nogach”140. W osobnych karetach jechali Michał Szein i patriarcha Filaret. Czcigodni więźniowie zostali wprowadzeni do sali senatorskiej zamku królewskiego przed oblicze króla i rady. Anonimowy sprawozdawca pisał: „Car z bracią, pokłon uczyniwszy głową przed Jego Królewską Mością, szłyk [czapkę] w ręku trzymając i przed majestatem JKM stojąc, wszystkim uczynili żałosny widok szczęścia odmiennego na świecie. Przypadła każdemu niezbyt dawnemi laty pamięć ona, ro­ kowania między królami polskimi a carami moskiewskimi, kto by komu ustępować miał. I kiwając wszyscy głowami swemi, dziwowali się szczęś­ ciu wielkiemu i błogosławieństwu od Boga, Królowi Jego Mości nigdy nie spodziewanemu. Takiego bowiem, człowieka przytomność, i dawnej świetności wspomnienie, litość wzbudzały w tych, co się na niego patrzyli; stawały im przed oczyma kwitnący niedawno stan, siła i zamożność tak zawołanego państwa, a widząc cara z tego szczytu wielkości strąconego, użalali się nad nim”141. Następnie głos zabrał Żółkiewski, który „podziwowawszy się szczęściu wielkiemu JKM, pochwaliwszy serce, męstwo i animusz pański KJM, w tak wielkim, dziwnem, na tę i ową stronę nachylonem szczęściu, nie utęsknienie ani ulęknienie ukazując afekt prac i trudów wielkich JKM wzięciem Smoleńska i miasta stołecznego Moskwy, wskazywał na osoby te, przed KJM stojące, cara wielkiego mo­ skiewskiego, owych carów wielkich moskiewskich, przed laty Koronie,
368 I ROZDZIAŁ 4 królom polskim panom sąsiednym, aż i samemu cesarzowi tureckiemu, mocą, siłą potężną, prawie wszystkiemu światu strasznych i groźnych, następnika”141. . Żółkiewski, zazwyczaj bardzo małomówny, tym razem nie szczę­ dził słów: „Ukazował brata jego Dymitra, nad 180 000 ludu wojennego hetmana wielkiego, ukazował męstwo, siłę, serce i moc wszystką; wyli­ czał państwa, carstwa, księstwa, prowincje, ludu i poddanych wielkie mnóstwo, potęgę, miasta, zamki, bogactwa zbyt niezliczone pod swym rządem i rozkazywaniem mające, teraz szczęściem, męstwem, dzielnoś­ cią i błogosławieństwem od Pana Boga JKM ze wszystkiego wyzute, ob­ nażone i ogołocone i za więźnie przywiedzione, postawione i pod łaskę i miłosierdzie od progu i nóg majestatu JKM oddane, miłosierdzia i łaski proszące i czołem o ziemię bijące. Tu przy tych słowach sam car nachy­ liwszy głowę do JKM nisko, dotknął się ziemi ręką prawą i pocałował ją sobie. Hetman zaś brat carów [Dymitr], czołem swem do samej ziemi raz uderzył, a brat trzeci młodszy [Iwan] trzykroć czołem bil i płakał. Oddawał je zatem pan hetman KJM, nie jako za więźnie, ale jako za wzór szczęścia odmiennego, przykłady niektóre przypomniawszy, które by największego monarchy szczęśliwym być nie pokazują, aż po skończeniu wszystkich swoich rzeczy na świecie. Prosił potem i przyczyniał się za nimi o łaskę i miłosierdzie, o co też i sam car z bracią swoją toties quoties dotykając się ręką ziemi i czołem bijąc, z wielkim uniżeniem, milcząc prosili”143. Szujscy po ucałowaniu ręki królewskiej odprowadzeni zostali do dworu Żółkiewskiego144. Następnie mowę wygłosił podkanclerzy Kry­ ski. Po obszernym wstępie historycznym i licznych sławach wychwala­ jących sukcesy królewskie, wezwał do dalszych starań o doprowadzenie ekspedycji królewskiej do pomyślnego końca. „Wypełnić raczył JKM Pan nasz przysięgę swoję: wetował nieszczęścia dziada swego; wrócił państwom trzeci a szczęśliwy Zygmunt, co pierwszy upuścił, wrócił mę­ stwem, wrócił dzielnością, wrócił mocą i siłą, to co zdradą odeszło było, wrócił daleko potężniej zmocnioną fortecę, niźli ją był od nas nieprzy­ jaciel wziął. Zatrzymać tylko potrzeba, bo non minor virtus quaerere, quam parta tueri. Ratunku tej sprawie potrzeba nacta fundamenta, erecti
UTRACONE SZANSE (LATO I 6l I—ZIMA 161 j) | 369 parietes, dachem nakryć tak wysoką fabrykę przystoi, kosztowne budo­ wanie kosztownego pobicia potrzebuje. Wielkich pożytków wielkimi sumptami dochodzą. Waszmościom tedy to należyć będzie, abyście nie dali budynkowi sławy swej od jakiej uchowaj Boże niezgody, jako a quibusdam injuriis caeli upadać, i tak pięknej Króla i pana naszego robocie wszystkiemu światu sławnej niszczyć, i jeślić JKM na to nie tylko dostat­ ki, ale i zdrowie swe pańskie, jeśli sławy waszmości nie chce opuszczać, dla Boga jakim sumnieniem, jakim by baczeniem, kto i tak ochotnego Króla i tak wielką opuścić chciał sprawę...”145. Mów wygłoszono jeszcze kilka, nie znalazły one jednak dokładniejszego odbicia w relacjach świadków. Triumfalne obchody na zamku miały niewątpliwie cel propagandowy. Do kontynuowania wojny był potrzebny zapał całego stanu szlacheckie­ go - najłatwiej było go wzbudzić, przypominając dotychczasowe suk­ cesy i sugerując wręcz, że ostateczne zwycięstwo nad Moskwą jest już bardzo bliskie. Po części oficjalnej rozpoczęły się posłuchania dla przed­ stawicieli wojska, które co bardziej zapalonych piewców zwycięstwa nad Moskwą mogły nieco sprowadzić na ziemię. Najpierw w imieniu wojsk smoleńskich wystąpił rotmistrz Stefan Potocki, prosząc o wypłatę żołdu i przydziały ziemi na Siewierszczyźnie. Te ostatnie miały być czynione na zasadzie łączenia obowiązku służby wojskowej z posiadaniem dóbr na pograniczu146. Stefan Kazimierski wraz z kilkunastoma kalekimi wetera­ nami z pułku Zborowskiego domagali się także żołdu, przydziału ziemi i darowania dwóch ćwierci pobranych już ze skarbca moskiewskiego147. Zborowszczycy wysunęli także żądanie zawieszenia wyroków sądowych ciążących nad żołnierzami przebywającymi w polu i osobnej nagrody dla swojego dowódcy Aleksandra Zborowskiego148. Postulaty finansowe zgłosili także posłowie wojsk sapieżyńskich, którzy domagali się ponadto szybkiego zakończenia wojny149. Ogólnej odpowiedzi, bez konkretnych obietnic, udzielił posłom Wawrzyniec Gembicki, który chwalił męstwo wojsk, a ustosunkowanie się do konkretnych spraw zobowiązał się dać na piśmie150. Pisma takie zostały wystawione w drugiej połowie listopada151. Były one mało konkretne, nie obiecywały wojskom pełnych wypłat i od­ rzucały wiele z ich postulatów. Sapieżyńcom odmówiono np. zrównania ich w zasługach z wojskami Zborowskiego (co, jak pamiętamy, mieli już
370 I ROZDZIAŁ 4 obiecane). Starania, które podjęli w imieniu żołnierzy niektórzy posło­ wie w izbie poselskiej, też nie przyniosły istotnych rezultatów151. Dokonano natomiast na sejmie faktycznego przyłączenia nowo podbitych prowincji do Rzeczypospolitej. 3 XI 1611 r. król wydał dy­ plom, który włączał te ziemie do Korony. Wywołało to silny sprzeciw Litwinów, zwłaszcza Lwa Sapiehy, i dokument nie wszedł w życie153. Na­ tomiast konstytucja sejmowa „Poparcie wojny Moskiewskiej” ogólnie mówiła o wcieleniu nowych ziem do Rzeczypospolitej, nie precyzując, czy chodzi o Koronę czy o Litwę154. Zaczynała się ona od słów: „Iż za łaską Bożą i Jego pomocą Świętą Województwo Smoleńskie i insze nie­ które zamki i prowincje, z rąk nieprzyjacielskich rekuperowaliśmy, tedy one według przysięgi i powinności naszej królewskiej Rzeczypospolitej jako własność dodajemy...”155. Do wewnętrznego urządzenia nowych prowincji, traktatów z Moskwą i rokowań z żołnierzami wyznaczono specjalnych komisarzy sejmowych. Byli to: Mikołaj Hlebowicz, wo­ jewoda smoleński; Konstanty Plichta, kasztelan sochaczewski; Adam Kossobudzki, kasztelan wyszogrodzki; Adam Żółkiewski, oboźny ko­ ronny; Dadzibóg Karnkowski, poseł dobrzyński; Paweł Garwaski, poseł wyszogrodzki; Jan Podoski, starosta ciechanowski; Stanisław Witowski, chorąży łęczycki; Stanisław Lanckoroński z Brzezia, dworzanin królew­ ski; Świętosław Orzelski, dworzanin królewski; Janusz Skumin Tyszkie­ wicz, pisarz wielki litewski, starosta brasławski i nowogrodzki; kniaź Jan Drucki-Sokoliński, pisarz litewski, starosta Orliński; Krzysztof Chodkie­ wicz (Hotkiewicz), chorąży litewski; kniaź Bogdan Ogiński, podkomo­ rzy trocki. Komisarze ci mieli towarzyszyć hetmanom w czasie wyprawy wojennej na Moskwę. Powinni też się oni starać, ab^ zaległy żołd dla żołnierzy różnych formacji został wypłacony z dóbr i zasobów skarbca moskiewskiego15б. Na sejm w Warszawie miało także przybyć nowe poselstwo mo­ skiewskie. Jeszcze w liście do bojarów z zą VI 1611 r. senatorowie pol­ scy prosili ich o przysłanie 3-4 godnych delegatów. Apelowali, aby mieli oni nieograniczone pełnomocnictwa. Z przekąsem pisali o poprzednim poselstwie, które albo twierdziło, że ma niedokładnie spisane instruk­ cje, albo że na porozumienie w danej sprawie nie wyraził zgody któryś
UTRACONE SZANSE (LATO I 6 I I—ZIMA I 6 I }) | 371 ze stanów lub patriarcha. Paraliżowało to zupełnie rokowania Golicyna i Filareta ze stroną polską. Senatorowie zapowiadali też nadejście pod Moskwę odsieczy pod wodzą Jana Karola Chodkiewicza157. Odpowiedź bojarów na ten list była (jak się zdaje) równocześnie odpowiedzią na pismo Zygmunta III z 15 VI 1611 r. Jak już wspomnieliśmy, bojarzy dy­ stansowali się w nim od zdrady Iwana Nikitycza Sałtykowa. Zawiada­ miali też króla o planach szwedzkich osadzenia królewicza Karola Filipa na tronie moskiewskim. Obiecywali też, że posłów wkrótce wyznaczą i wyślą158. Poseł z oficjalnym zaproszeniem na sejm wyruszył do Mo­ skwy już w lipcu 1611 r. Był nim niestrudzony Jan Hrydzicz. Po wielkich trudnościach doszedł on do Możajska. Tam otrzymał wiadomość o tak szczelnym oblężeniu Moskwy, że „tylko ptak tam wlecieć może”. Hry­ dzicz wspomina też o jakichś posłańcach, którzy nocą opuszczali miasto „wodą [...] wpław przez rzekę Moskwę”159. Z Możajska Hrydzicz wysłał dwóch gońców do stolicy, aby zbadać sytuację. „Z tych dwu jeden był już temi dniami w Dziewiczym [Nowodziewiczym] Manastyrze, powiadał mi, że żadnym sposobem ani z Manastyru do stolice, ani z stolice do Manastyru, chocia są podle siebie blisko, biednej karty przesłać i wiedzieć o sobie nie mogą. Stąd [...] nie mam żadnego podobieństwa przebyć te­ raz do stolice bez nastąpienia znacznych posiłków”160. Hrydzicz dotarł ostatecznie do Moskwy. 14 sierpnia przekazywał on list wojskom Jana Piotra Sapiehy161. Nie wiemy, jaki list przekazał Hrydzicz bojarom. Wiadomo natomiast, że oblężeni bojarzy otrzymali jeszcze jedno pismo króla - z 26 VIII 1611 r., wzywające ich do wysłania delegacji na sejm. Zygmunt III stwierdził w nim, że wprawdzie było już wysłane jedno poselstwo pod Smoleńsk - Golicyna, Filareta i innych, „ali wy tym po­ słom nie wieritie, szto i my wiedajem pod Smoleńskiem ich izmieny”161. Sytuacja bojarów znajdujących się u boku wojsk polskich w Moskwie była bardzo trudna. Byli oni zwolennikami osadzenia na tronie królewi­ cza Władysława, jednak realne położenie powodowało, że dopuszczali zapewne mniejsze lub większe ustępstwa na rzecz rządów samego króla, choćby w charakterze regenta. Oblężeni przez powstańców obawiali się, że w razie rozgromienia Polaków w Moskwie grozi im śmierć. Popieranie więc króla i królewicza stawało się dla nich sprawą życia i śmierci. Za
371 I ROZDZIAŁ 4 tym szły konkretne posunięcia. Po oblężeniu Moskwy przez powstań­ ców patriarcha Hermogenes został przez bojarów pozbawiony godno­ ści duchownej i uwięziony; po kilku miesiącach zmarł. Tron patriarszy oddano Ignacemu, który pełnił już ten urząd za panowania Dymitra I. Po obaleniu Samozwańca został jednak usunięty i przebywał zamknięty w klasztorze. Przywrócony na dawne stanowisko Ignacy po kilku miesią­ cach porzucił jednak Moskwę i wyjechał do Rzeczypospolitej. Na czele Cerkwi Moskiewskiej stanął Arseniusz, Grek z pochodzenia (podobnie jak patriarcha Ignacy), który tytułował się arcybiskupem archangielskim i elassońskim. On to zaczął występować we wszystkich dokumentach bojarów na miejscu przeznaczonym dla patriarchy163. Sytuację kompli­ kowało jeszcze pojawienie się nowego pretendenta do tronu. Był nim mały Iwan - syn Maryny Mniszchówny i Dymitra II. Mniszchówna, związana blisko z Zarudzkim, przebywała w Kołomnie, a jej protektor stał się po śmierci Lapunowa faktycznym przywódcą powstańców. Tak więc szanse Iwana wcale nie były małe. Zmniejszały je jednak znacznie straszliwe rozboje czynione przez Kozłów Zarudzkiego, którzy stali się powszechnie znienawidzeni. Zaniepokojony pogłoskami o nowym pre­ tendencie do tronu, uwięziony Hermogenes wydał w sierpniu 1611 r. odezwę skierowaną do mieszkańców Niżnego Nowogrodu, w której wzywał, by nakłonili oni wszystkie grody do walki z Kozakami. Apelo­ wał też o niedopuszczenie do wyboru syna Maryny na cara164. Później odezwy wzywające także do walki z Polakami wydawali inni duchowni: Dionizy, archimandryta monasteru św. Trójcy, i Awraamij Palicyn, kelar w tym monasterze165. Jeszcze we wrześniu bojarzy wybrali czterech posłów. Byli to: Mi­ chał Sałtykow, kniaź Jerzy Trubecki, Wasyl Janów i kniaź Michał Nagoj. Posłowie ci zostali zatrzymani przez podążającego do Moskwy wraz z wojskiem Jana Karola Chodkiewicza w okolicach Morska. Marchocki pisał: „Posłała też była i Moskwa z nami do Króla i do Rzeczypospolitej, prosząc o Królewicza Jego Mości na swoje państwo. Ale że to poselstwo nie było ad mentem Królowi, pan hetman litewski potkawszy się z nami koło Wiaźmy, wrócił Moskwę, chcąc na nich wymóc insze poselstwo i nas chciał, aleśmy go nie słuchali”166. Jak wynika ze słów Marchockie-
UTRACONE SZANSE (LATO 1ÓII-ZIMA 1613) I 373 go, posłowie podróżowali razem z delegatami wojska moskiewskiego na sejm. Chodkiewiczowi nie podobały się instrukcje posłów, gdyż była w nich mowa jedynie o osadzeniu na tronie królewicza Władysława. Po przybyciu wraz z zawróconymi posłami do Moskwy hetman próbował przekonać bojarów, aby swoją propozycję objęcia tronu carskiego zaad­ resowali przede wszystkim do króla. Obszerne wywody Chodkiewicza cytowali później posłowie w Warszawie (zob. poniżej). Hetman spot­ kał się jednak z nadspodziewanie silnym oporem bojarów. Stwierdzili oni, że przysięgali jedynie królewiczowi, a gdyby zrobili w instrukcjach wzmiankę o królu, wzbudziłoby to sprzeciw stanów niższych i wzmo­ gło rozlew krwi. „Byśmy mieli zdrowie swoje kłaść, inakszego na nas nie wymożecie”IÓ7. Nalegania Chodkiewicza niewiele więc zmieniły i po dwóch tygodniach poselstwo z takimi samymi instrukcjami wyruszyło do Warszawy. Jego skład był taki sam jak poprzednio, nie pojechał tylko Nagoj, który ponoć zachorował. Orszak liczył 88 osób'68. Bojarzy zostali zaopatrzeni w trzy listy uwierzytelniające, skiero­ wane do Zygmunta III, królewicza Władysława i senatorów. Dokumen­ ty te były zbliżone w treści. Nawiązywali w nich do poselstwa Filareta i Golicyna, które prosiło Zygmunta III o danie na tron carski Włady­ sława. Stwierdzali, że król musiał odmówić tej prośbie z powodu zabu­ rzeń w Państwie Moskiewskim. Dalej podkreślali, że Golicyn i Filaret zaczęli spiskować ze smoleńszczanami i Lapunowem, dlatego też bojarzy wysyłają drugie poselstwo i proszą, aby król dotrzymał obietnicy swojej i Żółkiewskiego i pozwolił królewiczowi objąć stolec carski. Senatorów proszono natomiast o wpłynięcie na króla w tej sprawie’6’. Charaktery­ styczny jest wstęp listu skierowanego do króla Zygmunta III: „Najjaśniej­ szemu, wielkiemu panu Zygmuntowi III etc., wielkiego Moskiewskiego Gosudarstwa wasze gosudarskie bogomolcy: Arseniusz, arcybiskup archangielski, i cały oświecony sobór i wasi gosudarscy, wierni poddani bojarzy, okolnicy etc.”170. Wskazuje on na fakt, że bojarzy nadal uznawali legalność tymczasowego zarządu Moskwą przez króla Zygmunta. Wie­ lu z nich przyjmowało zresztą, jak pamiętamy, z rąk króla dokumenty i nadania, na których widniało imię Zygmunta samo lub obok imienia królewicza171.
374 I ■ ROZDZIAŁ^ Pierwsze posłuchanie poselstwa w obliczu króla odbyło się 18 XII 1611 r. Brali w nim udział najważniejsi senatorowie, co wskazy­ wało na rangę omawianych spraw. Posłowie wygłosili najpierw bardzo obszerny wstęp historyczny. Mówili o pochodzeniu Rurykowiczów od Augusta, cesarza rzymskiego (!), o zamordowaniu pierwszego Dymitra, o pojawieniu się drugiego Samozwańca i innych wydarzeniach ostatnich lat. Wspomnieli też o zatrzymaniu ich poselstwa przez Chodkiewicza. Posłowie opowiadali: „Za pozwoleniem KJM wyprawili beli na sejm posły swe, ale Jego Mość Pan Hetman Litewski’ nazad wrócił i tam wolę i rozkazanie KJM opowiedział, że KJM ich stateczności i dotrzymywa­ nia poprzysiężonej wiary i poddaństwa jest wdzięczen i żałować [wy­ nagrodzić] ich za to chce szczodrobliwie i syna swego na ich czołobicie dać na państwo nie odmawia. Dołożył i tego, że wiele hospodarstw, jako Królestwo Węgierskie, Królestwo Czeskie, część Ziemie Niemieckiej, Ziemia Śląska, proszą, aby ich przyjął KJM pod szczęśliwe panowanie swe i nadał jem wolności polskie i litewskie, którem i podobnych we wszystkim świecie nie masz”171. Chociaż pan hetman nieco przesadził, to widać jednak, że wiedział, jakie argumenty najlepiej trafią do bojarów. Posłowie przytoczyli jednak i inne słowa hetmana, które mniej się im podobały: „A iż JKM jako Pan chrześcijański na ich naród Moskiew­ ski, mimo te wszystkie narody i Państwa [wymienione przez Chodkie­ wicza - Węgry, Czechy, Śląsk, kraje niemieckie] oko mieć raczy, żałuje ich utrapienia i napomina ich swem miłosierdziem królewskim, jeśli oni zechcą być pod szczęśliwym panowaniem JKM, a z Koroną Polską i Wielkim Księstwem Litewskim w jedności, w braterstwie i w miłości na wieki, tedy KJM ich pożałuje, pod obronę i szczęśliwe panowanie swe i z Koroną Polską i Wielkim Księstwem Litewskim w zgodę i w miłość przyjmie. A wiary ich i cerkwi Bożych w niwczem nie ruszy i wszystkie ich stare i dobre zwyczaje zachowa. Nadto hojnie wolnościami i urzędy i majętnościami nadarzy i w prawach i wolnościach uczyni ich równych z Koroną Polską i Wielkim Księstwem Litewskim, czego naród ich ni­ gdy nie miewał”173. Chodkiewicz proponował więc Moskwie właściwie unię realną z Rzecząpospolitą, pod berłem króla, w zamian za wolności i przywileje
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA lólj) I 375 szlachty polskiej dla tamtejszych bojarów i szlachty. Odpowiedź boja­ rów była negatywna: „Dziękują a rozumieją i uważają, iż to czynić chce KJM ku spólnemu dobremu oboich państw i z Koroną polską i Wiel­ kim Księstwem Litewskim w miłości, w zgodzie radzi być chcą. Jedno przekładają to, iż zaszła przysięga na imię Królewicza JM, z dokładem tego, że nikogo innego za pana nie mieć i już we wszystkich i najdalszych stronach Państwa Moskiewskiego ogłosili i dowodnie wiedzą od wszela­ kich ludzi narodu swego i sami rozumieją to, że oprócz Królewicza JM niczem inszem państwo uspokoić się nie może”174. Dalej bojarzy pod­ kreślali, że gdyby hetman Żółkiewski żądał złożenia przysięgi królowi w sierpniu 1610 r., nigdy by nie doszło do zawarcia w Moskwie poro­ zumienia, a carem byłby zapewne Dymitr Samozwaniec II. Wybranie królewicza Władysława na cara umożliwiło odpędzenie „wora” i zajęcie stolicy przez Żółkiewskiego - takie było, zdaniem posłów, życzenie ludzi moskiewskich. Część z tych ludzi podniosła jednak bunt, gdy okazało się, że król nie chce pozwolić królewiczowi na objęcie tronu175. Dalej bojarzy ostrzegali przed zupełnym rozkładem Państwa Moskiewskiego: „Przypominają na przestrogę i to, iż obawiać się trzeba za nieprędkim na­ stąpieniem KJM z synem, aby na różne części państwo nie rozerwało się, to jest jedna do Perskiego, druga do Polskiego, trzecia do Angielskiego, czwarta do Szwedzkiego Królestwa nie odeszły. A ostatnie horody, żeby pana sobie osobnego nie brały, jako i teraz worow podnoszą”. Na koniec posłowie prosili, aby król jak najszybciej szedł do Moskwy z synem. Ape­ lowali też, by wziął ze sobą grono senatorów i posłów z Rzeczypospo­ litej dla „stanowienia i zbierania wiecznych pakt”. O swojej wyprawie na Moskwę król powinien, zdaniem Sałtykowa i towarzyszy, zawiadomić listownie wszystkie grody moskiewskie176. 20 grudnia odbyło się posłuchanie posłów u królewicza Władysła­ wa. Bojarzy ponownie zaapelowali na nim, aby królewicz objął jak naj­ szybciej tron carski. Następnie odbyła się narada bojarów z senatorami. Tu bojarzy wypowiadali się jeszcze bardziej otwarcie. Wyrażali oni żal, że król nie wypełnił przysięgi złożonej przez Żółkiewskiego i nie dał króle­ wicza do Moskwy. W odpowiedzi Lew Sapieha stwierdził, że Zygmunt III nie mógł podjąć decyzji bez zgody sejmu, a poza tym nie można było
37^ I ROZDZIAŁ 4 wysłać królewicza do państwa, w którym trwały zaburzenia. Ostatecz­ nie bojarzy zaapelowali, aby senatorowie prosili króla o jak najszybszą wyprawę do Moskwy177. Senatorowie odparli, że król przewiduje naradę w tej sprawie, ale, jako że sejm się już skończył, trzeba od nowa zebrać wszystkich dygnitarzy. Na koniec dodali jednak uspokajająco, że Zyg­ munt III nie odmawia Moskwie królewicza178. O co właściwie toczył się cały spór? Bojarzy, którzy - jak pamię­ tamy - uznawali Zygmunta III za swojego tymczasowego władcę do momentu przybycia Władysława, nie chcieli słyszeć o dożywotnim prze­ dłużeniu jego rządów. Tymczasem król, ogarnięty podobnie jak senato­ rowie na sejmie warszawskim nastrojem triumfalizmu, myślał o ścisłej unii Rzeczypospolitej z Moskwą pod swoim berłem. Oznaczałaby ona faktyczną aneksję Państwa Moskiewskiego do Rzeczypospolitej. W za­ mian król nadałby bojarom wolność i przywileje na wzór polski. Taką koncepcję, jak pamiętamy, przedstawił bojarom Chodkiewicz i spotkał się z najwyższą niechęcią. Zygmunt III nie sugerował już, że potrzebny będzie okres dłuższej regencji jego samego, zanim królewicz osobiście obejmie rządy. Jesienią 1611 r. król chciał rządzić sam w trzech pań­ stwach ściśle połączonych unią. Na szczęście czas i rozmowy z bojarami (które zapewne toczyły się zakulisowo) przyniosły otrzeźwienie. Przez półtora miesiąca król i senatorowie rozważali sprawę i doszli do wniosku, że potrzeba więcej realizmu w działaniu. Następne spotkanie posłów moskiewskich z senatorami odbyło się pod koniec stycznia 161 z r. Zebranie rozpoczął podkanclerzy Feliks Kryski. Stwierdził on, że król dotąd nie mógł spełnić prośby bojarów i dać królewicza na carstwo, ponieważ w Państwie Moskiewskim były zamieszki. Teraz jednak obiecuje, że Władysław obejmie tron w Mo­ skwie179. Zygmunt III dał też bojarom zapewnienie, że wkrótce wraz z królewiczem wyruszy na Moskwę, aby osadzić go na tronie i zniszczyć buntowników180. Czy udzielona bojarom obietnica świadczyła o zmia­ nie stanowiska królewskiego? Na pewno tak. Wspólna wyprawa króla i królewicza nie musiała wcale oznaczać (jak się przekonamy) automa­ tycznego objęcia tronu przez tego ostatniego. Zygmunt III myślał nadal o przejściowym okresie regencji, w którym rządziłby Moskwą osobiście.
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA lólj) I 377 Odrzucona została jednak koncepcja ścisłej i natychmiastowej unii pod berłem samego króla. Jeżeli nawet Zygmunt III objąłby rządy w Mo­ skwie, to po to, aby przekazać je Władysławowi, ale dopiero po uspoko­ jeniu sytuacji. W tej sprawie argumenty przytaczane bojarom były po prostu prawdziwe. Zygmunt nie chciał wysyłać małoletniego syna do państwa, w którym wybuchały rozruchy, a zabijanie władców zdarzało się wcale nierzadko. Bojarzy przebywający w Warszawie wystosowali do Moskwy kilka listów zawiadamiających o sukcesie ich poselstwa’8". Szczególnie ciekawe jest pismo skierowane do Zarudzkiego i innych przywódców powstań­ czych. Posłowie opisywali w nim przebieg swojej misji, przekazywali obietnicę królewską - szybkiego osadzenia Władysława na tronie carskim i wyprawy do Moskwy. Najważniejsza część listu to apel o przejście po­ wstańców na stronę króla. W zamian obiecano im przebaczenie za zdra­ dę, całość majątków. Posłowie zapewniali też gorąco, że król i królewicz są przyjaciółmi wiary prawosławnej"81. „Jeśli się boicie o wiarę - pisali tedy uważajcie, kto naszę wiarę gubi, kto nas do inszej wiary przymusza, kto cerkwie Boże pustoszy, gdyż i w samej Polskiej i Litewskiej Ziemi wiele tysięcy jest cerkwi chrześcijańskich greckiego zakonu, które we­ dług ustaw starodawnych swoich w ozdobie, bez wszelakiej odmiany są i teraz w całości, owszem poszanowaniem i ozdobą od hospodarów i od senatorów i od wszystkich rozum mających biorą pomnożenie. A Mo­ skiewski pożar i hramów zrażenie aza nas nie zadziwi, hospodara obroń­ cy na Moskwie nie było, a dwa narody zwaśnili się i we złość serca swego przyszli, ująć nie było komu”183. Na koniec posłowie apelowali, aby po­ wstańcy ukorzyli się, „gdyż pokorzywszy się hospodarowi bez wszelakiej winy, nie godzi mu się sprzeciwiać, bo to jest zwyczajna nie tylko w lu­ dziach, aleć w bydlętach, że mniejszy więtszym się upokarzają”"84. W ra­ zie oporu posłowie grozili, że doprowadzi to do zniszczenia kraju i nie zostanie w nim kamień na kamieniu185. Wiadomość o zbliżającej się wyprawie Zygmunta i Władysława starali się wykorzystać propagandowo także Mścisławski i inni bojarzy oblężeni w Moskwie. Wysyłali oni apele do różnych miast moskiewskich o dotrzymanie wierności królewiczowi186. Zaopatrzeni w listy królew-
378 | • ROZDZIAŁ > skie, w których Zygmunt III zapowiadał prędkie przybycie do Moskwy wraz z królewiczem, w marcu 1612 r. posłowie wyruszyli w drogę po­ wrotną. W Słonimiu spotkali się z Lwem Sapiehą, nie wiemy jednak, w jakim celu. Nie wiadomo też, czy ze Słonimia posłowie wyruszyli pro­ sto do Moskwy. Wszystko wskazuje na to, że do domów powrócili oni na początku maja 1612 r. Jednak już w październiku Michał Sałtykow przebywał u boku Zygmunta III w Orszy187. Tymczasem położenie oblężonych w Moskwie Polaków i bojarów systematycznie się pogarszało. Mimo rozkładu tzw. I opołczenia różne grupy powstańcze nieustannie blokowały Moskwę. Wprawdzie 6 X 1611 r. przybyła odsiecz pod dowództwem Jana Karola Chodkiewicza (który uprzednio zawarł rozejm ze Szwedami w Inflantach), ale liczyła ona tyl­ ko 2 tysiące żołnierzy. Chodkiewicz poza tym nie przywiózł pieniędzy dla wojska. Maskiewicz pisał: „A jako go wielką ochotą czekali i radzi przyjściu jego byli, tak wnet sobie omierziwszy i serce stracili wszyscy oprócz niektórych nas, i to w liczbie było. Zaczem zaraz i o konfederacji pilnie myśleć niż przedtem poczęli; posły do Króla i prymasów koro­ nowych, z ostatnią rezolucyją i z wypowiedzeniem służby posłali, że nie więcej, jeno ad 6 Januarii 1612 trwać mieli. Po grodach wszędzie, gdzie jeno mogą ich zasiąc, protestacyje czynić (że o tak wielkim głodzie, bez posiłków pieniężnych, nieprzyjaciela wielkości nie mogąc wytrzymać, trwać dłużej nie będą) rozkazali”188. Poza brakiem pieniędzy Chodkie­ wicz zraził sobie żołnierzy surową dyscypliną, którą starał się narzucić. Jedyną metodą na szybkie opłacenie wojska było wykorzystanie zasobów skarbca carskiego. Jak pamiętamy, sugerowano to nawet na sejmie18’. Bo­ jarzy jednak wprawdzie obiecywali wspomóc wojska finansowo, jednak nie dotrzymali tych obietnic. Tłumaczyli się tym, że „spodziewając się wraz Królewicza na państwo, nie chcieli bojarowie skarbu gołocie, dla powagi przy koronowaniu cara, jako insygnia wszystkie do koronacyi na­ leżące szaty, carskie służby złote i srebrne...”190. Ostatecznie Mścisławski i jego towarzysze zgodzili się zastawić wojsku część insygniów: „Choć było czym - mówię - płacić, nie chcieli skarbu niszczyć, ale zastawy nam dali, które mieli prędko wykupić, a te są: koron dwie carskich, jedna Hodunowa, a druga Dymitra, co Mniszkównę miał, nie dorobiona jeszcze
UTRACONE SZANSE (LATO lólI-ZIMA 1613) I 379 była, rogów jednorożcowych dwa lub trzy, posoch carski jednorożcowy, po końcach oprawny we złoto z dyjamenty, siodło husarskie tegoż Dymitra kamieńmi i perłami we złoto oprawne. Na te zastawy pozwo­ liwszy i towarzystwo do nich deputowawszy, podali im w ręce” - pisał Maskiewicz191. Wobec panującego w Moskwie straszliwego głodu, 28Х1611Г. Chodkiewicz wyruszył pod Rohaczew. Stamtąd rozsyłał zagony aż za Wołgę, żeby zdobyć nieco prowiantu. Po ciężkiej wyprawie i drama­ tycznych potyczkach powrócił 18 XII 1611 r. do Moskwy, wioząc ze sobą nieco zaopatrzenia. Niepłatne wojsko było jednak na granicy wy­ trzymałości. 14I 1612 г. żołnierze zawiązali konfederację pod dowódz­ twem Józefa Cieklińskiego. W spisanym akcie grozili oni, że jeżeli nie dostaną zapłaty do 24 VI 1612 r., to wejdą w granice Rzeczypospolitej i będą okupować królewszczyzny191. Chodkiewiczowi obiecali pozostać w Moskwie jedynie do 14 III 1612 г. Większość konfederatów udała się jednak ponownie do Rohaczewa, skąd nadal wysyłali zagony po żyw­ ność. Pod koniec stycznia także Chodkiewicz ze swoimi oddziałami i pewną ilością dawniejszego wojska moskiewskiego wyszedł ze stolicy i zatrzymał się w Fiedorowsku. Przyczyną tego kroku były względy za­ opatrzeniowe. Na szczęście, w połowie marca udało się Chodkiewiczowi przekonać część konfederatów do pozostania w Moskwie jeszcze przez pewien czas. W kwietniu 1612 г. hetman udał się do Możajska. W jego okolicach Chodkiewicz doczekał się posiłków pod wodzą starosty chmielnickiego Mikołaja Strusia, który ponownie przybył pod Moskwę. Po wielu perypetiach połączył się on z Chodkiewiczem 15 VI 1612 r. Nazajutrz oba oddziały (Chodkiewicza i Strusia) podeszły pod stolicę. Wprawdzie Gosiewski uzgodnił, że część jego wojska pozostanie w Mo­ skwie nawet po 24 VI 1612 r., ale Struś postawił warunek, że on będzie naczelnym dowódcą twierdzy. Zrażony tym Gosiewski po kilku dniach opuścił stolicę z całym swoim wojskiem. Razem z nim wyszli konfederaci z wojska „stołecznego”, zabierając ze sobą zastawione im skarby z Kremla (21 VI1612 r.). Marszałek Józef Ciekliński z częścią konfederatów prze­ kroczył granicę Rzeczypospolitej zapewne już w maju 1612г. Następnie na apel hetmana Żółkiewskiego udał się on do Szerlejowa na Podolu, aby
}8o I . R0ZDZIA&4 chronić południowe kresy przed najazdem tatarskim. Później konfede­ raci „stołeczni” zalegli w licznych dobrach (głównie na południu kra­ ju), stając się zmorą majątków królewskich i szlacheckich. Chodkiewicz natomiast w poszukiwaniu żywności udał się do Wołoka. W Moskwie pozostały mało zdyscyplinowane oddziały Mikołaja Strusia oraz część sapieżyńców pod wodzą Józefa Budziły (autora diariusza)193. Sierpniowa gramota Hermogenesa wywołała duże wrażenie w Niżnym Nowogrodzie. Pod jej wpływem powstał w tym mieście ruch, który za cel postawił sobie uwolnienie Moskwy zarówno od Polaków, jak i od Kozaków Zarudzkiego. Na czele tego ruchu stanęli: kupiec Kuźma Mi­ nin, który miał się zająć zbieraniem pieniędzy i prowiantu, oraz kniaź Dymitr Pożarski, dowódca wojskowy. Temu ostatniemu dodano po­ mocników - szlachcica Iwana Birkina i diaka Wasyla Judina. W grudniu 1611 r. do powstańców z Nowogrodu dołączyły pobliskie miasta - Bałachna i Gorochowiec, a w styczniu i6iz r. już bardziej odległe - Ka­ zań, Jarosław, Wołogda i inne. Zaczęli też przybywać ochotnicy do walki z całego Państwa Moskiewskiego. W grudniu 1611 r. nowogrodzianie wydali specjalną odezwę, w której przedstawili swój program. Postulo­ wał on przede wszystkim wygnanie i zniszczenie wszystkich zwolenni­ ków „worenka” (tzn. małoletniego syna Maryny), czyli zwolenników Zarudzkiego, a także walkę ze stronnikami „litewskiego króla”, a więc Zygmunta III i Władysława. Carem powinna zostać zupełnie nowa oso­ ba, chociaż nowogrodzianie nie precyzowali, kogo mają na myśli194. Na razie powstańcy zbierali siły i powstrzymywali się od stąpień zbrojnych. Komplikująca się sytuacja polityczna w Moskwie skłoniła Zyg­ munta III do zwołania w Warszawie w styczniu 161^. r. tajnej narady senatorów (zaczęła się ona z lutego). Przybyło na nią niewielu dygni­ tarzy: arcybiskup Wojciech Baranowski, biskup płocki Marcin Szyszkowski, kanclerz koronny Wawrzyniec Gembicki, kanclerz litewski Lew Sapieha, podkanclerzy koronny Feliks Kryski, paru innych senatorów. Podczas narady senatorowie namawiali raczej króla, aby wstrzymał się z podróżą do Moskwy do czasu ustabilizowania sytuacji w tym kraju'95. Jedyne wotum (anonimowe), które się zachowało, jest bardzo ogólniko­ we. Krytykowało ono prowadzenie wojny bez zgody sejmu, broniło też
UTRACONE SZANSE (LATO I 6 I I—ZIMA I 6 I 3) | 381 posunięć dyplomatycznych hetmana Żółkiewskiego, który - jak twier­ dził ów nieznany senator - działał w sytuacji przymusowej („Pewna i to [...], że i JMP Hetman lubo propter mentem WKM i odbierał przysięgę narodowi temu i swoję dawał, inaczej żadną miarą uczynić nie mógł, bo by był wszystko popsował”). Traktaty zawarte przez samego króla pod Smoleńskiem nie były jednak, zdaniem owego anonimowego senatora, obowiązujące wobec faktu, że Moskwa się „dotąd miesza”. W przyszło­ ści Zygmunt III powinien wysłać do Moskwy uniwersały zapowiadające przybycie swoje i królewicza i czekać na reakcję bojarów. Jeżeli zachęca­ liby oni Zygmunta i jego syna do takiej ekspedycji, nie byłoby koniecz­ ne duże zbrojenie się i werbowanie licznych żołnierzy. Trzeba bowiem działać oszczędnie, gdyż jest wyniszczony wojną. Senator doradzał też zwołanie sejmików celem uzyskania ich akceptacji dla nowej wyprawy196. Narada styczniowa nie przyniosła żadnych konkretnych decyzji. Sena­ torowie w tak małej liczbie nie chcieli bowiem podejmować wiążących postanowień. Uzgodniono jedynie, że król porozumie się z senatorami za pomocą listów deliberatoryjnych. Po naradzie warszawskiej Zygmunt III udał się do Częstochowy z pielgrzymką dziękczynną za dotychczasowe sukcesy w wojnie z Mo­ skwą, a następnie w marcu 161 z r. skierował listy do senatorów z prośbą o radę - kontynuować wojnę czy nie ?'97 Na początku opisywał przebieg ostatniego poselstwa moskiewskiego. „Poselstwa ich - pisał król - ta summa jest. Naprzód chcą tego po nas, abyśmy sami w osobie naszej po­ społu z synem naszem królewiczem Władysławem jako najrychlej być może tam jachali i państwo nasadzeniem na nie syna naszego uspokoili. Uniwersały pod imieniem naszem i Królewicza JM obiecując i upewnia­ jąc ich o prędkim przybyciu, iże my syna naszego pozwolemy i do nich wysłali. Na ostatek państwo to tam z Koroną i Wielkim Księstwem Li­ tewskim złączeli i w jeden związek pewnemi sposoby, które by się namo­ wami spolnemi pożyteczne sprawieli”198. Jak więc widzimy, Zygmunt III przesadzał nawet, twierdząc (zapewne ku pokrzepieniu serc), że posło­ wie chcieliby złączenia Rzeczypospolitej z Moskwą w jeden organizm, na co - jak pamiętamy - właśnie nie chcieli się oni zgodzić. Następnie król mocno podkreślał, że nie podejmie żadnej istotnej decyzji w spra-
382 I ROZDZIAŁ^ wach moskiewskich bez zgody stanów. Przed wyprawą na Moskwę de­ klarował bowiem, że nie wykorzysta jej do prywatnych celów. Dlatego też nie odmawia posłom moskiewskim przybycia wraz z królewiczem do Moskwy, lecz chciałby najpierw usłyszeć zdanie senatorów na ten temat, zwłaszcza że istnieją jeszcze inne poważne przeciwwskazania do zorga­ nizowania wyprawy. „Równo i stąd gdybyśmy tam syna naszego posłali i swawolnym z jednej strony ludziom [tzn. skonfederowanym wojskom], a z drugiej zmiennej Moskwie młodość jego powierzyli, trudno by czego dobrego się spodziewać” - pisał Zygmunt III. Podkreślał też, że na wy­ prawę musiałby iść z małą liczbą wojska i pieniędzy, gdyż uchwalony na ostatnim sejmie podatek nie wystarczy. Dalszą część pisma król poświę­ cał zagrożeniom ze strony południowej i niepłatnym, skonfederowanym wojskom polskim w Moskwie. Wspominał też o aresztowanych kniaziu Wasylu Golicynie i metropolicie Filarecie. Twierdził, że nawet przeby­ wając już w Koronie, czynili oni jakieś „praktyki z pogaństwem” i dlate­ go zostali zatrzymani. Trudno traktować poważnie tego rodzaju zarzuty. Należało się jednak jakoś wytłumaczyć z zatrzymania oficjalnych posłów moskiewskich. Zygmunt III prosił senatorów o zdanie na temat celowo­ ści samej wyprawy na Moskwę i sposobu zdobycia pieniędzy na nią i na zapłatę skonfederowanym wojskom1". Powstaje pytanie: dlaczego król zdecydował się na taką konsulta­ cję? Można by odpowiedzieć, że było to poniekąd działanie rutynowe. Posłowie moskiewscy przybyli po sejmie, należałoby więc o przebiegu poselstwa, a co się z tym wiąże - o całokształcie spraw moskiewskich, poinformować senatorów, a także poprosić ich o radę. Jak pamiętamy, na zwołane zebranie senatu mało kto przybył. Nie je^t to jednak cała prawda. Dwa pobory uchwalone przez sejm były kroplą w morzu po­ trzeb. Sformowanie porządnej armii i zaspokojenie skonfederowanego żołnierza wymagało dużych kwot. Wojna wiązała się więc z ogromny­ mi trudnościami. Z drugiej strony położenie Polaków oblężonych na Kremlu stawało się coraz gorsze i dwór doskonale o tym wiedział. Szko­ da byłoby też zaprzepaścić dotychczasowe osiągnięcia. Zygmunt liczył więc po prostu na to, że senatorowie zaoferują pomoc, także finansową, i sami z pocztami wyruszą na wyprawę100. Należy też pamiętać o fakcie,
UTRACONE SZANSE (LATO I 6 I I—ZIMA l6 I $) | 383 że w wyprawie miał uczestniczyć królewicz. Zygmunt III chciał znowu uniknąć oskarżeń o dynastyczne cele wojny. Jeżeli miał iść na Moskwę z Władysławem, to chciał to zrobić przynajmniej z błogosławieństwem senatorów. Nie wydaje się, aby król wahał się co do samej celowości wy­ prawy. Ta była raczej już postanowiona. Odpowiedzi senatorów były dość zróżnicowane. Jan Zamoyski, arcybiskup lwowski, radził zebrać pieniędzy ile można i natychmiast po­ słać je konfederatom. Kwestie polityczne związane z Moskwą powinien, jego zdaniem, rozstrzygnąć sejm. Większą część swojej wypowiedzi arcy­ biskup poświęcił problemom pogranicza multańskiego101. Bardzo cieka­ wa była wypowiedź Piotra Tylickiego, biskupa krakowskiego. W kwestii wyprawy stwierdził on, że jest na nią bardzo mało pieniędzy i radził udać się z wojskiem do Smoleńska, a tam lepiej rozeznać sytuację i zastanowić się nad dalszymi posunięciami. Królewicza radził do Moskwy nie wysy­ łać. Lepiej byłoby „practikę z jakim Moskwicinem zacnem uczynić, żeby jego na państwie posadzić i jemu trzymać grzbiet, a on dług żeby żołnie­ rzowi zastąpił, ligę z państwy WKM uczynił i w szwedzkich rzeczach beł WKM pomocnem. Takiem sposobem exnicowałbyś się WKM z tej spra­ wy z sławą swą i narodów naszych, i uspokoiłbyś Rzeczpospolitą od tam­ tej strony i od żołnierza, który iż następuje i konfederacje roznieca, wielgi to stoss na Państwa WKM”101. Gdyby nawet Państwo Moskiew­ skie zostało objęte przez królewicza, to imię z Rzecząpospolitą Tylicki oceniał jako trudną w realizacji. Za najlepsze rozwiązanie bieżących spraw uważał szybkie zwołanie sejmu, który mógłby dostarczyć fundu­ szy na opłacenie konfederatów, obronę południowych kresów i inne cele103. Stanisław Sieciński, biskup przemyski, radził jak najszybciej wy­ ruszyć z wojskiem na Moskwę. Pisał też, aby wziąć na wyprawę królewi­ cza, „jeśliby na WKM nie przestawali, a Królewicza się JM napierali”. Władysław powinien zostać osadzony na tronie moskiewskim, ale zabez­ pieczony wojskiem polskim pod dowództwem któregoś z hetmanów. Sprawa ewentualnej unii z Moskwą powinna być rozpatrywana na przy­ szłym sejmie. Zwolennikiem wyprawy z udziałem króla i królewicza był też biskup warmiński Szymon Rudnicki. W celu zdobycia pieniędzy ra­ dził on zwołać sejmiki104. Maciej Konopacki, biskup chełmiński, chwalił
384 I ROZDZIAŁ^ odpowiedź, której udzielił król niedawnemu poselstwu bojarów. Uwa­ żał, że należy prowadzić rokowania z Moskwą, ale poparte dużą siłą zbrojną. Na wojnę radził zastawiać nawet dobra i klejnoty królewskie, prosić o pomoc papieża i sprzedawać dobra w nowo zdobytych zie­ miach105. Realistyczną postawę reprezentował biskup łucki Paweł Wołucki. Uważał on, że na wojnę z Moskwą nie ma na razie środków. Król powinien więc udać się z królewiczem na Litwę i stamtąd bacznie obser­ wować sytuację, a także szukać pieniędzy na dalsze działania106. Biskup chełmski Jerzy Zamoyski także radził królowi wyruszyć szybko na Mo­ skwę. „Jednakże prosiłbym ja uniżenie z osoby swej WKM, żebyś WKM z zwykłej miłości przeciwko ojczyźnie tej, a państwom WKM prącej swej litować nie raczył, a pomknął się ku Siewierskiej Ziemi wziąwszy z sobą Królewicza JM Władysława” - pisał. Tam, na Siewierszczyźnie, król mógłby lepiej zorientować się w sytuacji i podjąć odpowiednią decy­ zję. Zamoyski zalecał ogromną ostrożność w ewentualnym wysyłaniu królewicza do Moskwy107. Dalej sugerował, że po wkroczeniu do Mo­ skwy wielu „obywatelów moskiewskich” opowie się po stronie królewi­ cza. Miał też nadzieję, że szlachta polska da więcej pieniędzy na wojnę, gdy król już wkroczy na Siewierszczyznę108. Jan Andrzej Próchnicki, bi­ skup kamieniecki, stwierdził, że naród moskiewski jest „religione ac regimine bardzo od nas różny, nam zawsze nieprzyjazny”. Na dodatek zwolennicy królewicza znajdują się praktycznie jedynie w obozie pol­ skim w stolicy. Reszta ludności Państwa Moskiewskiego jest mu przeciw­ na. Należy ją zjednać dla królewicza. Perswazją - można przeciągnąć na stronę polską Zarudzkiego, któremu trzeba obiecać m.in. korzyści mate­ rialne, nadania ziemskie itp. Próchnicki radził wysłać ф) Moskwy króle­ wicza, ale po odpowiednim uspokojeniu tego państwa i w otoczeniu mądrych ludzi. Biskup podolski radził też więcej wysiłku poświęcić za­ spokojeniu roszczeń wojska. Podkreślał też, że ewentualny związek Rze­ czypospolitej z Moskwą może być punktem wyjścia do rozbicia Turcji109. Krzysztof Kazimierski, biskup kijowski, uważał natomiast, podobnie jak biskup łucki, że Zygmunt III powinien najpierw udać się na Litwę (z królewiczem), a tam, mając dobry wgląd w sprawy moskiewskie, pod­ jąć różne nadzwyczajne środki dla zdobycia pieniędzy na wojnę (np. zwo-
UTRACONE SZANSE (LATO I 61 I—ZIMA 161 }) | 385 łać sejmiki)110. Kasztelan krakowski książę Janusz Ostrogski nie pisał w ogóle o problemach moskiewskich, koncentrując się na sprawach multańskich i tureckich111. Mikołaj Zebrzydowski, wojewoda krakowski, na początku wyraził żal, że sprawy moskiewskie nie były w sposób dosta­ tecznie pogłębiony omówione na poprzednim sejmie. „Jakoż mimo dawną tych tam ludzi deklaracją, nietrudno było to, z czym ci posłowie moskiewscy j achali, przed czasem wiedzieć, a za tym co expediebat osa­ dzić” - stwierdzał wojewoda. A wiadomo było przecież, że instrukcja posłów opiera się „na transaktiej przez JMP Hetmana, imieniem WKM uczynionej i poprzysiężonej (za którą oni stolicę i cara pierwszego oddali)”. Należało więc realistycznie podejść do sprawy i ocenić, czy Polskę (wo­ bec buntu skonfederowanego wojska) stać na nową wyprawę. Gdyby się okazało, że nie, trzeba by było podjąć rozmowy z posłami o zapłacie przez Moskwę żołdu żołnierzom, o przyłączeniu pewnych prowincji do Rzeczypospolitej, a w ostateczności o „zatrzymaniu sławy i bezpieczeń­ stwa swego”. Radził wysłać skonfederowanym wojskom jak najwięcej pie­ niędzy, a gdyby ich nie było - oddać konfederatom w zastaw Siewierszczyznę. Uważał, że na wyprawę z królewiczem można iść dopie­ ro po zaspokojeniu pretensji konfederatów wojskowych. Gdyby jednak wyprawa nie mogła szybko dojść do skutku, Zebrzydowski sugerował, aby wysłać do Moskwy znaczną osobę dla uspokojenia tamtejszego woj­ ska i obiecania bojarom królewicza111. Jerzy Mniszech, wojewoda sando­ mierski, radził zwołać nowy sejm, który by uchwalił nowe fundusze na wojnę113. Adam Sędziwój Czarnkowski, wojewoda łęczycki, zdawał so­ bie sprawę, że brak jest środków na wojnę, nie widział jednak sposobu na szybkie ich uzyskanie. Wobec tego doradzał raczej traktaty, chociaż wąt­ pił w ich efekt. Natomiast Andrzej Czarnkowski, wojewoda kaliski, był raczej zwolennikiem wyprawy, uważał jednak, że najpierw trzeba posłać do Moskwy delegatów i spróbować rokowań114. Wojewoda podolski Ja­ kub Pretficz sądził, że wysłanie królewicza do Moskwy, „do tak śliskiego w wierze narodu”, jest bardzo ryzykowne. Dlatego należy dokonać tego przy wsparciu silnej i dobrze uzbrojonej armii. Najpierw trzeba więc ze­ brać konwokację senatorów i sejmiki po województwach, aby uchwalić odpowiednie fundusze. Pretficz sugerował też zwołanie pospolitego ru-
386 I ROZDZIAŁ 4 szenia. Natomiast Stanisław Golski, wojewoda ruski, sporą część swojej wypowiedzi poświęcił problemom finansowym. Uważał on, że najlep­ szym sposobem zdobycia pieniędzy byłoby dobrowolne opodatkowanie się senatorów duchownych i świeckich w wysokości jednego rocznego dochodu. Narzekał jednak, że już kiedyś w senacie zgłosił taką propozy­ cję i nikt go nie poparł, poza arcybiskupem lwowskim (zapewne Janem Dymitrem Solikowskim)115. Wojewoda pomorski Ludwik Mortęski w swojej wypowiedzi kładł akcent na sprawy multańskie. Wojnę z Mo­ skwą radził kończyć traktatami. Był też zwolennikiem wysłania do Mo­ skwy królewicza, któremu znajdujące się tam oddziały polskie dadzą odpowiednią ochronę. Był natomiast przeciwny udziałowi króla w wy­ prawie, ze względu na zagrożenie z południa216. Stanisław Działyński, wojewoda malborski, uznawał wprawdzie konieczność wyprawy króla i królewicza, podkreślał jednak duże ryzyko z tym związane. Zwracał też uwagę na szczupłość środków finansowych, które nie zapewnią tej ekspe­ dycji odpowiedniej liczby żołnierza217. Michał Działyński, wojewoda brzeskokujawski, stwierdzał natomiast, że nigdy nie był zwolennikiem wojny z Moskwą. Teraz, widząc brak środków i inne trudności, także od­ radzają królowi218. Stanisław Włodok, wojewoda brzeski, radził nie śpie­ szyć się z wysyłaniem królewicza do „narodu tak zmiennego”. Był sceptycznie nastawiony także do wyprawy zbrojnej, na którą było zbyt mało środków. Natomiast Stanisław Bykowski, wojewoda sieradzki, uważał, że król powinien udać się do Wilna i stamtąd wysyłać nowe od­ działy wojskowe. Na ich zaciąg przeznaczono by pieniądze z niedawno uchwalonych poborów. Dawniejszym żołnierzom należy obiecać wypła­ tę po skończonej wojnie i zaapelować do nich o powrósło Moskwy. Su­ gerował też możliwość zdobycia pieniędzy przez jakieś opodatkowanie dzierżycieli królewszczyzn219. Hetman i wojewoda kijowski Stanisław Żółkiewski nie chciał, ze zrozumiałych przyczyn, wypowiadać się szerzej na tematy moskiewskie. „Zaczem teraz rozszerzać się z pisaniem nierozumien być potrzeby - oznajmiał - zwłaszcza że i teraz nic innego w miał­ kim zdaniu swym widzieć nie mogę, jedno toż co i przedtem”. Zdaniem Żółkiewskiego trzeba jak najenergiczniej powstrzymywać konfederatów przed masowym wtargnięciem w głąb Rzeczypospolitej. Radził też het-
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA l6l?) I 387 man ogólnikowo, by wykorzystać dla dobra Polski dawną przychylną postawę ludzi moskiewskich. Resztę listu poświęcił sprawom multańskim“°. Ciekawa była wypowiedź Jana Zawiszy, wojewody witebskie­ go. Zwracał on uwagę na fakt, że poselstwo, które wysłali bojarzy do Warszawy, reprezentowało zaledwie niewielką grupę „obywatelów mo­ skiewskich”, a mianowicie tych, którzy dotrzymali wierności królowi i królewiczowi. Nie jest więc rzeczą bezpieczną iść na wyprawę do Moskwy, będąc wzywanym tylko przez niektóre grupy bojarów, zwłasz­ cza że brakuje środków na porządną wyprawę. Zawisza radził poddać tę sprawę konsultacji szlachty na tokach ziemskich111. Kasztelan po­ znański Jan z Górki Roszkowski uważał, że król nie powinien w ogóle iść na wyprawę do Moskwy, zanim nie ustanie niebezpieczeństwo ze strony Turcji. Gdyby jednak do wyprawy doszło, to królewicz mógłby najpierw zatrzymać się w Smoleńsku i tam zbadać nastawienie narodu moskiewskiego do swojej osoby. Kasztelan podkreślał, że posłowie za­ praszający Władysława na tron działają w imieniu oblężonych w Mo­ skwie bojarów, ich reprezentatywność jest więc wątpliwa111. Pełen optymi­ zmu był kasztelan elbląski Samuel Zaliński. Uważał on wprawdzie, że królewicz powinien jechać na wyprawę z ojcem, jednak Zygmunt III postą­ piłby najwłaściwiej, gdyby sam objął Państwo Moskiewskie i nie narażał Władysława na niebezpieczeństwo ze strony narodu „grubego, niesłownego, niestatecznego”. Pieniądze radził zdobyć przez zastawkrólewszczyzn113. Kasztelan łęczycki Mikołaj Szczawiński uważał, że przede wszystkim należy zająć się konfederacjami wojskowymi. Na temat wyprawy na Mo­ skwę kasztelan wypowiadał się niejasno, stwierdzał jednak szczerze: „Zda się mnie to, Najjaśniejszy Miłościwy Królu, że Królewicz JM dla ostentacji tamtym ludziom [moskiewskim] z WKM jedzie”114. Stanisław Wapowski, kasztelan przemyski, był zwolennikiem wyprawy. Uważał jednak, że najpierw trzeba zgromadzić na nią środki. Król powinien, jego zdaniem, udać się do Wilna, skąd mógłby skuteczniej oddziaływać na sprawy mo­ skiewskie. Wcześniej powinien, zdaniem kasztelana, zwołać konwokację senatorów (do Lublina) w celu naradzenia się nad sprawami finansów115. Zwolennikiem wyprawy był Mikołaj Siemaszko, kasztelan bracławski116. Jakub Czaplic, kasztelan kijowski, uważał natomiast, że na wojnę z Mo-
388 I ROZDZIAŁ 4 skwą nie ma pieniędzy. Twierdził też, iż sama deklaracja złożona posłom moskiewskim przez Zygmunta III, że wkrótce przybędzie z królewiczem pod Moskwę „nie lada jaki [...] wstręt uczyni przeciwnej stronie”117. Marcin Sierakowski, kasztelan inowłodzki, koncentrował się głównie na sposobie zdobycia pieniędzy dla konfederatów118. Interesująca była nato­ miast wypowiedź kasztelana rogozińskiego Jana Orzelskiego. Uważał on, że wysłanie królewicza do Moskwy to zbyt duże ryzyko. Przyłączenie zaś całego Państwa Moskiewskiego wiąże się z ogromnymi trudnościa­ mi: „Jeśli ktoś na szerokość i ziemie patrzy, ta czym więtsza, tym też więtsza jej odległość, a za tym trudność i mogę rzec niepodobieństwo jej utrzymania. Na to by radniej patrzeć, co by za pożytku stąd Rzeczpospo­ lita miała się spodziewać, ja go nie widzę, telko trudności a koszty Rze­ czypospolitej naszej nieznośne, co im teraz na oko widziemy, choć początki z laski Bożej szczęśliwe i od inszych impedimentów do tego czasu beliśmy wolni”. Z tego powodu oraz z braku środków kasztelan ra­ dził, aby król zadowolił się przyłączeniem nowych, już zdobytych pro­ wincji do Rzeczypospolitej i „dalej Wilna ruszyć nie raczeł”119. Podskarbi litewski Hieronim Wołłowicz skoncentrował się, rzecz jasna, na sprawach finansów. Podkreślał, że niemożliwe jest zaspokojenie żądań wojska ze środków moskiewskich. Możliwość zdobycia pieniędzy widział w zwołaniu sejmików przed wyprawą. W innych kwestiach (np. czy król ma sam wziąć udział w przyszłej wyprawie) podskarbi nie chciał się wypowiadać130. Większość senatorów doradzała więc królowi wojnę, prawie wszy­ scy zwracali jednak uwagę na braki finansowe. Nie wszyscy opowiadali się za wysłaniem królewicza do Moskwy, część uważała, i^ sytuacja w Mo­ skwie nieprędko będzie temu sprzyjała. Niektórzy senatorowie uważali, że król powinien jedynie przenieść się wraz z dworem w pobliże teatru wojny (do Wilna lub Smoleńska) i stamtąd obserwować sytuację. Pro­ blemy finansowe senatorowie radzili zazwyczaj rozwiązywać przy pomo­ cy sejmików. Były także głosy sugerujące konieczność zwołania sejmu, zaciągnięcia pożyczki, dobrowolnego opodatkowania się senatorów itp. Generalnie widoczny jest wyraźnie bardziej pesymistyczny nastrój dyg­ nitarzy niż na niedawnym sejmie 1611 r. Ostateczna decyzja należała do
UTRACONE SZANSE (LATO I 61 I—ZIMA 16l 3) | 389 króla. Zygmunt III nie śpieszył się jednak z wyruszeniem pod Moskwę. Przyczyny tego były różnorakie. Główna to oczywiście ów brak pienię­ dzy. Nie było środków nawet na zaległy żołd. Zbuntowane oddziały konfederatów wojska moskiewskiego, pod dowództwem wybranego na marszałka Józefa Cieklińskiego, częściowo już w połowie maja wróciły do Rzeczypospolitej, dopuszczając się łupiestw. Podobnie postępowa­ ły oddziały sapieżyńskie, które - jak pamiętamy - także w części prze­ kroczyły granice Rzeczypospolitej. Docierały one nawet na Pomorze. Kulało też egzekwowanie uchwalonego przez sejm poboru. W niektó­ rych województwach trzeba było zwoływać sejmiki posejmowe w celu zatwierdzenia drugiego poboru „odniesionego do braci”. Król, za radą senatorów, poprosił też o subsydia szlachtę zebraną na wiosennych rokach sądowych, a także zmusił do „dobrowolnej” daniny otaczających go urzędników państwowych131. Działania te przyniosły niewielki efekt. Podatki napływały po­ woli. Pewne sumy ofiarowało natomiast duchowieństwo. Na synodach diecezjalnych uchwalono po dwa pobory1’1. Zapowiedziana pomoc od papieża przyszła już po wyprawie. Cesarz i król hiszpański, którym król za pośrednictwem posłów wykazywał znaczenie prowadzonej wojny dla całego chrześcijaństwa, nie zareagowali na aluzje dotyczące wsparcia fi­ nansowego. Zygmunt III wiązał pewne nadzieje z jesiennymi sejmikami deputackimi, na których chciał poprosić o uchwalenie specjalnej daniny od dzierżawców starostw i od duchowieństwa, po 5 złp odwłoki1”. Aby zgromadzić choć minimalne środki, król musiał więc czekać. Czekał tak­ że na szczęśliwe narodziny swojego dziecka, jak się okazało - syna, Jana Alberta (Olbrachta), które nastąpiły 25V 1612 r. Zwłokę powodowały też problemy w Mołdawii. Osadzony przez polskich magnatów na tro­ nie hospodarskim Konstanty Mohyła (1607 r.) został w 1611 r. obalo­ ny przez księcia siedmiogrodzkiego Gabriela Batorego. Na jego miejsce Batory wprowadził na tron Stefana Tomżę. Posunięcia te były zapewne inspirowane przez Turcję, zaniepokojoną sukcesami Rzeczypospolitej w Moskwie i pragnącą zaszachować Zygmunta III od południa. W lipcu 1612г. grupa magnatów polskich (za zgodą i wsparciem króla) wyruszy­ ła do Mołdawii, aby odzyskać tron dla Konstantego. Na czele wyprawy
390 I ROZDZIAŁ 4 stał Stefan Potocki, szwagier obalonego hospodara. Wojska polskie po­ niosły jednak klęskę pod Sasowym Rogiem, gdzie większość przywód­ ców wyprawy dostała się do niewoli. W odwecie nastąpił niszczycielski najazd tatarski na kresy południowe. Wypadki te musiały niewątpliwie odrywać króla od spraw moskiewskich134. Opóźnienie było więc ogromne i - podobnie jak w 1609 r. - wy­ prawa zapowiadała się na jesień. Zniecierpliwiony Lew Sapieha pisał: „Król JM aż we dwie niedzieli po św. Janie wyjeżdża z Warszawy; ja nie wiem, po co i z kim chce tam jachać, ponieważ nasi wszyscy wyszli z Mo­ skwy. Pilniej mem zdaniem radzić i teraz jako Polskę zatrzymać, niż jako Moskwy dostać”23 s. J. Byliński uważa, że kanclerz nie był mimo tej wy­ powiedzi przeciwnikiem wojny, lecz tylko nieudolnego organizowania wyprawy2’6. Trudno dokładnie określić poglądy kanclerza na ten temat. Pewien dokument wskazuje na ostry konflikt, który miał wówczas miej­ sce między królem a kanclerzem litewskim. Jest to odpowiedź Zygmun­ ta III (formalnie jakiegoś urzędnika królewskiego) na pytania dotyczące spraw politycznych, zadane (także za czyimś pośrednictwem) przez Jana Karola Chodkiewicza. Jedno z nich dotyczyło Lwa Sapiehy, który zda­ niem hetmana „psuł rzeczy” dawniej i obecnie. Chodkiewicz wprost pytał króla, czy należy zbadać ową działalność kanclerza. Zygmunt III odpowiadał, że trzeba „jak najpilniej” prowadzić śledztwo i „węzła po nitce dochodzić”237. W kolejnym pytaniu Chodkiewicz stwierdzał: „Iż autoritatem suam [Lew Sapieha] ledwo nie równo z dostojeństwem JKM kładł, trzeba by to zepchnąć z presumpcji tej i zdjąć sukienkę z nie­ go, którą abutitur. Na co dwa sposoby - podać go w contempt i pieczęć koronną przy litewskiej kłaść na odprawowanie spraw”^38. Zygmunt III na tę sugestię odpowiadał: „Już się to stało w tych uniwersałach, które się teraz posyłają z wielkim jego dysgustem”. Kolejne pytanie dotyczyło protestu, który złożył Sapieha przeciwko przyłączeniu zdobytych tery­ toriów do Korony edyktem królewskim: „A iż tenże lis [złośliwa aluzja do herbu Sapiehów] albo lewek protestacją uczynieł, dyflamując JKM, jakoby per diploma quoddam miał prawu W. X. Litewskiego praejudicium uczynić, jako się w tym informować JM ma?”. Król odpowiadał: „Wziąć z sobą i kopię tej konstytucje] i dyplomaty, drugą od Marcinkie-
UTRACONE SZANSE (LATO 161 I—ZIMA 16l 3) | 391 wieża do pokazania JMP Hetmanowi [tzn. Chodkiewiczowi], aby uznał, jeśli ma przyczyny takiej mieszaniny”. Sprawa jest dość niejasna. Lwu Sapieże zarzucano zbytnią być może samodzielność w rokowaniach z Moskwą (zapewne chodziło o ostatnie poselstwo) i uzurpowanie sobie wręcz uprawnień króla. Wszystko wska­ zuje na to, że kanclerz był zdecydowanym przeciwnikiem nowej wypra­ wy i zwolennikiem pokoju w zamian za przywrócenie Smoleńszczyzny, Siewierszczyzny i Czernichowszczyzny Litwie. Litwie, a nie Koronie, stąd ów protest, który tak wzburzył hetmana Chodkiewicza i króla. Aby ograniczyć pole działania Sapiehy, król zarządził, że wszystkie dokumen­ ty wychodzące z kancelarii litewskiej musiały mieć kontrasygnatę także kancelarii koronnej. Mimo trudności finansowych i organizacyjnych Zygmunt III kon­ tynuował przygotowania do wyprawy. Miał w niej wziąć udział króle­ wicz Władysław. Była to więc formalnie ekspedycja w celu osadzenia go na tronie. Na realistyczne stanowisko Zygmunta miał duży wpływ Jan Karol Chodkiewicz. W cytowanym powyżej kwestionariuszu hetman litewski zadał także pytanie na temat celu wyprawy: „Jeśli JKM przypadł chętnie na te media, które Pan Hetman przez mnie [tzn. osobę po­ średniczącą w tej wymianie opinii] podał, to jest z Królewiczem JM iść i tym walcem zagarnywać do siebie ludzi moskiewskich?, bo acz te prima fructe mniej smakowite zdadzą się, bliższe jednak są i podobniejsze po­ ciesznego końca”139. Odpowiedź brzmiała następująco: „Wszystkie consilia JMP Hetmana mają u KJM miejsce, ale to pewnie nie pośledniejsze, a bodaj nie rzeknę, pierwszą było przyczyną, że JKM dał się przywieść do tych i od siebie i od Królewicza uniwersałów”140. Dalej król zapewniał Chodkiewicza, iż nie ma do niego żalu o to, iż na jesieni 1611 r. nie zdołał on nakłonić poselstwa moskiewskiego do zmiany instrukcji. Jak więc widzimy, Zygmunt III, mimo zapewnień czy­ nionych wobec poselstwa moskiewskiego zimą 1612. r., że wyruszy po tron dla królewicza, nadal nie wiedział, jak postępować. Z jednej strony było oczywiste, że tylko Władysław ma szanse na koronę carską, z dru­ giej król obawiał się, że bojarzy będą obstawać przy umowie Żółkiew­ skiego z 21 VIII161 o r. A ta była dla niego z omówionych już względów
;j2 I . ROZDZIAŁ'4 nie do zaakceptowania. Pytany przez Chodkiewicza o stosunek do tego układu Zygmunt III dał odpowiedź wymijającą, lecz wyraźnie niechęt­ ną141. Hetman wielki litewski był zwolennikiem szybkiego osadzenia królewicza na tronie i próbował nakłonić do tego króla. Zygmunt, cho­ ciaż przyznawał mu rację, nie rezygnował jednak z planów przynajmniej swojej regencji, aż do całkowitego opanowania sytuacji w Państwie Mo­ skiewskim. Ekspedycję zaopatrzono w cztery rodzaje uniwersałów do roz­ powszechniania, o których wspominał Chodkiewiczowi Zygmunt III. Pierwsze, skierowane do lokalnych urzędników moskiewskich, wzywały do naprawy dróg. Drugie, wydane w imieniu króla, zawiadamiały o jego ponownym wkroczeniu do Państwa Moskiewskiego. Trzecie, wydane w imieniu królewicza, oznajmiały o jego chęci objęcia tronu i prowadze­ nia rokowań na ten temat, czwarte zaś gwarantowały bezpieczeństwo tym, którzy opowiedzą się po stronie Władysława. W pismach tych Zygmunt III występował jako „wielikij gospodar”, a królewicz Włady­ sław jako „wielikij gospodar Władysław Zygmuntowicz, koroliewicz wieliokogo Moskowskogo Gospodarstwa”. Utrzymana była więc w nich formuła tymczasowej władzy króla w Państwie Moskiewskim. Równo­ cześnie jednak uniwersały mówiły wyraźnie, że po przybyciu do stolicy nastąpi koronacja królewicza. Jasno więc wynikało z nich, że Władysław chce w najbliższym czasie objąć rzeczywistą władzę w Moskwie. Do­ tychczasowe opóźnienie jego przybycia usprawiedliwiano chorobą141. Oprócz uniwersałów przygotowano też listy do czołowych osobistości w obozie powstańczym, napisane w bardzo łaskawym tonie. Miały one na celu przeciągnięcie tych osób na stronę króla i doprowadzenie do nie­ snasek wśród przywódców tzw. II opołczenia14’. Oprócz królewicza w wyprawie wzięli udział opowiadający się po stronie związku z Polską, a przebywający w Rzeczypospolitej, wysocy urzędnicy moskiewscy, m.in. Iwan Gramotin („po polsku dobrze mó­ wiący”), Michał Sałtykow i Grzegorz Wałujew. Ekspedycji towarzyszył mianowany przez Dymitra I, a obalony po jego śmierci, patriarcha mo­ skiewski Ignacy. Jak pamiętamy, w 1611 r. ponownie objął on na krótko urząd patriarchy, a następnie wyjechał do Rzeczypospolitej. Przebywał
UTRACONE SZANSE (LATO I 6 I 1—ZIMA I 6 1 j) | 393 w Wilnie i mieszkał w unickim klasztorze św. Trójcy, później przyjął unię. Generał jezuitów Paweł Boksza (Boxa) określał go jako człowieka „bardzo ludzkiego i dobrego”. Patriarcha (przywrócony na urząd przez króla), życzliwie nastawiony do katolicyzmu, był dla Zygmunta III oso­ bą wygodną. W razie objęcia tronu przez królewicza mógł on bowiem osłaniać go przed żądaniami konwersji na prawosławie i w ogóle łagodzić napięcia na tle religijnym. Czy z jego osobą łączono plany unii na wzór brzeskiej ? Zapewne tak. Samo zainteresowanie Bokszy osobą patriarchy daje dużo do myślenia. Wątpliwe jest jednak, aby król był zwolennikiem szybkich działań w tej sprawie, zwłaszcza w tak napiętej sytuacji w Pań­ stwie Moskiewskim. Jak wykazaliśmy, także motywy religijne nie były jakimkolwiek bodźcem do bieżących posunięć monarchy. Oprócz Igna­ cego w wyprawie wziął udział metropolita smoleński Siergiej, „któremu dał król JM inne władyctwo”144. Zygmunt III zapewne pod wpływem głosów niektórych senatorów obiecał powrócić z wyprawy najpóźniej w okolicach Bożego Narodzenia. Gdyby działania dyplomatyczne i woj­ skowe przedłużały się, zamierzał dla ich dopilnowania zostawić króle­ wicza z doradcami w Smoleńsku. Specjalny uniwersał z 27 IV 1612 r. zawiadamiał szlachtę o wyprawie i powierzał kraj opiece prymasa Bara­ nowskiego145. Ostatecznie 12 lipca król wyruszył z Warszawy146. Na granicy Wielkiego Księstwa Litewskiego wezwał on skonfederowane wojsko moskiewskie, aby czekało na zaległą zapłatę aż do sejmu i wzięło udział w nowej wyprawie na Moskwę. Uniwersał ten pozostał jednak bez od­ zewu147. Następnie Zygmunt zatrzymał się do końca sierpnia w Wilnie, gdzie oczekiwał na przybycie pocztów wojskowych magnatów148. Posiłki te były jednak niewielkie149. Ostatecznie 28 sierpnia król ruszył w kie­ runku Orszy. Sytuacja militarna Polaków w oblężonej Moskwie pogarszała się tymczasem z dnia na dzień. Nie pomagały im wewnętrzne konflikty w obozie powstańczym. Gdy na początku 1612 г. Zarudzki zdecydował się opanować Jarosław i Zawołże, władze rozrastającego się nieustannie tzw. II opołczenia z Niżnego Nowogrodu postanowiły temu przeciw­ działać. Doszło do konfliktu dwóch stron powstania - ziemskiej i ko-
394 I ROZDZIAŁ 4 żackiej. Wiosną i6iz r. Pożarski opanował Jarosław i grody za Wołgą. Jarosław stał się centrum dalszych działań powstańczych. Przebywając w tym mieście, Pożarski czekał cierpliwie aż jego przeciwnicy - Polacy i Kozacy Zarudzkiego - wykrwawią się walkami w Państwie Moskiew­ skim. Pracował jednak usilnie nad wzmocnieniem „opołczenia” i na­ daniem mu konkretniejszych ram prawnych150. 7 kwietnia rozesłał po wszystkich grodach gramotę, która nakazywała im przysłanie do Jarosła­ wia po dwóch przedstawicieli każdego stanu151. Zebrany w ten sposób „Sobór Ziemski” był bardzo prowizoryczny. Duchowieństwo reprezen­ tował na nim miejscowy metropolita Kirył, a bojarów było początkowo tylko dwóch lub trzech. Sobór ten zyskiwał sobie jednak uznanie lud­ ności jako prawowita władza. W jego imieniu akty prawne wydawała duma bojarska, poszerzona (z braku bojarów) o przedstawicieli miast. Powstańcy nawiązali przede wszystkim kontakty ze Szwedami okupu­ jącymi Nowogród Wielki. Krok ten był zapewne wywołany sukcesami, które odnosili w tym czasie Kozacy Zarudzkiego, zdobywając m.in. Uglicz151. Do Nowogrodu pojechał więc Stefan Tatiszczew z listami do tamtejszego metropolity Izydora, kniazia Iwana Odojewskiego i dowód­ cy szwedzkiego Jakuba de la Gardie. W listach tych przywódcy „opoł­ czenia” proponowali osadzenie na tronie carskim brata króla szwedzkiego Karola Filipa (który musiałby przejść na prawosławie) w zamian za neutralność Szwedów153. Gustaw Adolf wprawdzie z początku myślał o sobie jako o przyszłym carze, ale łatwo zaakceptował kandydaturę bra­ ta154. Pożarski i jego towarzysze wysłali też specjalne pismo do grodów popierających małego Iwana, syna Maryny, w których namawiali je do poparcia raczej kandydatury szwedzkiej155. Sam Nowogród już, podda­ jąc się Szwedom w lipcu 1611 r., zawarł z nimi układ zapraszający na tron moskiewski Gustawa Adolfa lub Karola Filipa156. Latem 1611 r. bojarzy nowogrodzcy prowadzili w tej sprawie rokowania w Wyborgu. Kandydaturze szwedzkiej przeciwne było natomiast pospólstwo nowo- ' grodzkie157. Gustaw Adolf zaś intensywnie przygotowywał się do wojny, gromadził broń, żywność i zbierał flotę, aby poprzeć kandydaturę bra­ ta158. Warto dodać, że Jan Karol Chodkiewicz zajmował się w tym czasie zdobywaniem żywności w okolicach Nowogrodu Wielkiego, wywołu-
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA l6l j) | 395 jąc gniew Szwedów, którzy okupowali już sporą część północy Państwa Moskiewskiego. Jeszcze zimą 1612 r. Chodkiewicz rozesłał na północ zagony Aleksandra Lisowskiego, aby plądrowały kraj i angażowały zbroj­ nie oddziały Jakuba de la Gardie. Ten ostatni uważał, iż został naruszony rozejm polsko-szwedzki, i w związku z tym pisał do hetmana: „Nie wąt­ pię o wiadomości twojej, iż po dobyciu Nowogroda, bojarowie z innymi obywatelami Moskiewskich, Nowogrodzkich krajów obrali jednomyślnemi głosami jednego z synów królestwa: Gustawa Adolfa albo Karola Filipa na carstwo moskiewskie i to obranie paktami potwierdzili. A że przeszłego roku między Szwecją i Polską tudzież przyłączonemi do nich prowincjami umówiony pokój doczesny trwał dotąd, a o przedłużenie onego pełnomocnicy z obu stron traktują słysząc, zwłaszcza że Lisowski przeciwko przymierzom naszym w Nowogrodzkiej i Staroruskiej ziemi zamieszania czyni. Upraszam zatem usilnie, abyś mi oznajmił, jeżeli mu jest rozkaz dany po nieprzyjacielsku z nami postępiwać, czyli jako z przy­ jaciółmi, według paktów zachować się”159. W odpowiedzi Chodkiewicz gorąco namawiał Jakuba de la Gardie, aby w związku ze śmiercią Karola IX przeszedł na stronę prawowitego króla Szwecji, tzn. Zygmunta160. Na wieść o wyruszeniu króla na wyprawę oddziały Pożarskiego za­ częły gromadzić się pod Moskwą. Sam kniaź przybył tam 30 VIII 1612 г. Załodze polskiej brakowało żywności, oblężenie było bowiem już zu­ pełnie szczelne. Chodkiewicz wyruszył więc do stolicy z żywnością, aby wspomóc oblężonych. Jego armia liczyła około 8 tys. żołnierzy. Nieste­ ty, kilkakrotnie powtarzane próby przebicia się nie przyniosły efektu i 7 IX 1612 r. hetman był zmuszony wycofać się, ponosząc duże straty. Obiecał jedynie oblężonym szybką pomoc zbrojną161. 11 IX 1612 r. król przybył do Orszy. Już tutaj wystąpiły pierwsze trudności z niepłatnym wojskiem. Oddajmy glos uczestniczącemu w wy­ prawie księdzu Zadzikowi: „Posłyszawszy, że już KJM przymyka się do Orszy i wziąwszy tę trochę pieniędzy, co WM z kwarty posłano, poczęli [żołnierze smoleńscy] osobne koło swe bez p. wojewody bracławskiego [Jakuba Potockiego] miewać i konfederację namawiać, którą a die 6 oct. podnieść mieli i nikomu nie byli posłuszni aż do zapłaty zupełnego zasłużonego swego”161. Żołnierze grozili wręcz, że nie wpuszczą Zyg-
39Ó I ROZDZIAŁ 4 munta III z wojskiem do Smoleńska. Incydent ten postawił pod znakiem zapytania dalszą wyprawę. Król zastanawiał się, czy nie wracać po prostu do Warszawy. Ksiądz Jakub Zadzik, występując w imieniu Wawrzyńca Gembickiego, odradzał zresztą monarsze dalszy pochód. „Powiedziałem zatym rationes WMMP, które do tego rozumienia, aby beł KJM dalej się nie pomykał, przywodzieły niedostatek skarbu KJM, alienum anni tempus do wojowania, ciężkość i uprzykrzenia żołnierza, gdy się do nie­ go bez pieniędzy przyjedzie, oziębłość w ludziach moskiewskich zatym, a co największe internum to malum żołnierza konfederowanego, który wszystko w moc swą bierze i prawie tributu imperat populo...” - pisał do swojego patrona ksiądz Zadzik163. Ostatnia wzmianka o konfederatach dotyczy oddziałów tzw. wojska stołecznego i sapieżyńskiego, które pro­ wadziły już łupieżczą działalność w Rzeczypospolitej. Odpowiedź króla wskazywała raczej nie na optymizm, lecz na daleko idącą determinację: „Więc i z Moskwą może się co zawrzeć, co by ex re Reipublicae beło” mówił Zygmunt III. Jakub Zadzik relacjonował dalej swojemu protekto­ rowi: „Upatrował [król] wprawdzie to wszystko coś WM [tzn. Gembicki] rozkazać raczeł, że i szczupłość skarbu i ciężkość żołnierza być miała. Lecz wołał już to wszystko ponosić, aby tylko ludzie wiedzieli, że nic na nich nie schodzi i nie tylko dostatków swoich, ale i zdrowia nie lituje”164. Tak więc w uporze króla dużą rolę odgrywał wzgląd ambicjonalny. Ale nie tylko. Dochodziły przecież dramatyczne wieści o straszliwym poło­ żeniu żołnierzy polskich w Moskwie. Próby dostarczenia żywności czy­ nione przez Chodkiewicza, jak wiemy, nie powiodły się: „Nie mógł im pan hetman i z tą piechotą nic a nic żywności wprowadzić, której nie mając od głodu niebożęta umierają”165. 13 X 1612 r. ksiądz Zadzik pisał: „Nasi na stolicy extremam patiuntur famem i zbytnie umierają. Przy­ szedł stamtąd z 2 listy Wczora jeden z sapieżyńców do pana hetmana, powieda, że dla głodu i dla powietrza strzymać długo nie mogą stosów tak wielkich. Ciała ludzkie za pokarm tam mają, o czym i sam p. Struś pisze”166. O przypadkach ludożerstwa donoszą zresztą inne źródła, np. diariusz Budziły czy kronika Palicyna167. Oprócz aspektu ludzkiego do­ chodził także czysto polityczny. Upadek Moskwy oznaczał ostateczne przekreślenie planów osadzenia królewicza na tronie carskim lub wszel-
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA 1613) I 397 kich innych koncepcji dotyczących Moskwy. Z drugiej jednak strony na­ leży pamiętać, że niektórzy współcześni uważali raczej, iż obecność króla i królewicza wśród wojsk utrudni ich działanie, przez wymaganą w takiej sytuacji ostrożność. Zadzik pisał: „My na to się bierzemy, nierychło im posiełku i odsieczy damy, a zwłaszcza że sam KJM koniecznie tam iść chce”168. Zygmunt III jednak, jak już wspomniano, swój udział w wypra­ wie traktował prestiżowo. 19IX1612 r. przybył do Orszy, zostawiwszy swoje wojska pod Możajskiem, Jan Karol Chodkiewicz. Parę dni później doszło do niezwykle ważnej, a zupełnie nieodnotowanej w literaturze przedmiotu, rozmowy między nim a królem na temat wojskowych i politycznych celów wy­ prawy. Streścił ją, informowany zapewne z pierwszej ręki, ksiądz Zadzik: „JMP Hetman litewski w przeszłą tu przybył niedzielę, o ściśnieniu tych co są w stolicy dostateczną dawał JKM sprawę, to powiedając, że dalej trzech niedziel trzymać się żadną miarą nie mogą, jeśli ich ta tysiąc koni, które z żywnością posłał, nie doda ratunku. Sam pierwej o to się kusząc i mocno się tego dobijając nie mógł dokazać. Mała za tym nadzieja, aby i ci co sprawić mogli, oprócz żeby się przekradli jako, w czym samym ma pan hetman nadzieję. Radzieł przy tym Królowi Jego Mości, aby te rzeczy przez Królewicza uspokajał, gdyż mocą i potęgą niepodobna się kończyć i lubo się ci co obiegli stolicę zniosą, wiele jednak takich zam­ ków mają, na które gdy się wznidą, długo się trzymać mogą. A jeśli inter­ im stolicę wezmą, już nie przyjdzie o niczym myśleć, tylko de servitate KJM, bo wszystka ziemia do nich pójdzie i bez wątpienia pod Smoleńsk się podemkną, którym my w takiej konfesji i w takim niedostatku trudno wstręt jaki uczynić będziemy mogli. Rzeki mu na to? KJM: «żem Rze­ czypospolitej dał asekurację i konstytucja taka stanęła, że nic sobie ani potomstwu nostre», na co p. hetman, że nas ta diploma od niebezpie­ czeństwa nie zasłoni i konstytucja wstrętu nie uczyni nieprzyjacielowi. [...] Powiadał za tym [Chodkiewicz], że i oni [powstańcy] wiedzą o tym przywileju, wiedzą i o konstytucji, co mu nieraz exprobowali, że się jako rzeczami prawnemi darujemy i dzielemy, jakoż i o to sam narzekał, że się o tych rzeczach publice mowieło, ukazując, że ci ludzie dowiedziawszy się, że KJM Królewicza dać nie chce, tym umysłem stanęli albo stolicę
398 I ROZDZIAŁ^ otrzymać, albo wszystkim pomrzeć. A jeśli stolicę wezmą możemy w tem odejść rzeczom moskiewskim. Rzeki na to KJM: «Będziemy trakto­ wać», na co pan hetman: «Nie będzie czasu do traktatów i ja bym sam w takim razie nie traktował, a coś oni, którzy za najmniejszymi [... - nie­ czytelne] tak się podnoszą, że żaden naród bardziej już ich w ten czas oko­ ło granice wyglądać będzie». Rzekł za tym KJM: «Więc im Szujskiego dać wolę, niźlibym miał na takowe kondycje przypadać, jakie p. hetman [Żółkiewski] poprzysiągł. Lepiej żeby beł nigdy nie traktował, NIŹLI NA TAKIE KONDYCJE MIAŁ PRZEJMOWAĆ [podkr. - W. P.] ». Na co rzekł p. hetman: «Trudno beło inaczej, bo drugi beł z drugiej strony [Dymitr II Samozwaniec], który by beł wszystkie kondycje przyjął, co i sama Moskwa przed nim wspominała, że kiedy beł p. hetman [Żół­ kiewski] na te kondycje przypaść nie chciał, przyjąć chcieli Kałuskiego [Dymitra II], a po tym zniozszy nasze, zabić go mieli wolą». Długo ta kontrowersja trwała, a początek miała z listu Królewicza do Moskwy, który aby był jak najprędzej wysłany radzie! i prosie! p. hetman. Czemu attensit tandem KJM z protestacją jednak, że nie jest to mens jego, a co raz diploma wspominając, którym się in eo passu zasłaniał. Posłane tedy już te listy przez niejakiego [Iwana] Nikitycza Sołtykowa, który dwu synów swoich za obsides zostawieł. Dziś też posłowie od bojar smoleń­ skich, którzy w tym tam wojsku moskiewskim pod stolicę są przybeli, z tym się opowiedając, że jako tylko KJM z Królewiczem na granice się ukaże, wszyscy mu czołem uderzą. Powieda pan hetman, że to robur exercitus tam tego i tuszy, że za ich odstąpieniem wielka między niemi konfuzja będzie, byle tylko stolica do tego czasu trwać mogła, którą i głód wielki ściska i prochu nie mają, tylko podobno ^wie becze, który teraz sobie robią, ale z wielką pracą i trudnością”169. Pretekstem do opisanej powyżej ostrej wymiany zdań między Zyg­ muntem III a Chodkiewiczem była sprawa uniwersałów napisanych w imieniu króla i królewicza. Przygotowane, jak pamiętamy, jeszcze przed wyprawą, miały powiadomić Moskwę o chęci objęcia tronu przez Włady­ sława. Król nie chciał zgodzić się na ich wysłanie, uważając zapewne, że Moskwa zrozumie je jako jednoznaczne zapewnienie o tym, iż tron obej­ mie bezpośrednio królewicz, bez przejściowych rządów króla. Uniwersały
UTRACONE SZANSE (LATO I 6l I—ZIMA 16l 3) | 399 mówiły przecież wprost, że po przybyciu wyprawy do Moskwy odbędzie się koronacja Władysława. Chodkiewicz nalegał na szybkie wysłanie tychże uniwersałów, co król mu zresztą uprzednio obiecywał. Istota spo­ ru była głębsza. Chodkiewicz był właściwie zwolennikiem wypełnienia najważniejszych punktów porozumienia z 27 VIII1610 r. i szybkiego wysłania na tron carski Władysława. Zygmunt III nadal podtrzymywał swoją starą koncepcję. Król chciał osadzić królewicza na tronie, ale na warunkach własnych - w państwie dostatecznie zabezpieczonym swo­ ją krótszą lub dłuższą regencją, z odpowiednią załogą polską. Wobec Chodkiewicza używał argumentu, że nie może dać Moskwie Władysła­ wa bez zgody sejmu polskiego. Był to oczywisty wykręt, którego hetman nie traktował poważnie. Chodkiewicz natomiast sądził, że w zaistniałych warunkach koncepcja króla jest zupełnie nierealistyczna. Podkreślał też fakt, że wojna jest nie do wygrania w obecnej sytuacji. Jedynym ratunkiem są rokowania dotyczące królewicza Władysława. Zygmunt III, choć odrzu­ cał sugerowaną przez Chodkiewicza „platformę ugody Żółkiewskiego”, sądził jednak, że za pomocą rozmów da się osiągnąć z powstańcami pod Moskwą jakiś rozsądny kompromis. Liczył też, że w drodze Moskwy poddawać się będą Polakom poszczególne twierdze, co bardzo wzmoc­ niłoby jego pozycję przetargową. Początki były zresztą dość zachęcające. Ksiądz Zadzik pisał: „Posłowie z Newla dziś tu przyjechali, poddawając się Królewiczowi JM. Przysłali i z Toropca dowiedując się o bytności Królewicza JM, a z tym się ci i Newlanie opowiedając. Tuszą Moskwa, że co raz takich nowin będzie nam przybywało, co daj Boże. Snadniejsza by nam do stolice droga bela, gdyby zamki dodawały żywności, której tern gościńcami co byśmy iść mieli dostać niepodobne, gdyż różne ludzi przechodzenie zgłodzieły te wszystkie miejsca”170. W cytowanym liście z 26 IX 1612 r. Zadzik wspomina zresztą o bojarach smoleńskich z od­ działów powstańczych pod Moskwą, którzy przeszli na stronę polską, z czym Chodkiewicz łączył pewne nadzieje na rozłam w obozie Pożarskiego. Z drugiej strony jednak poddanie się Toropca i Newla nie było dobrowolne, lecz spowodowane działalnością oddziałów wojskowych pod dowództwem Grzegorza Wałujewa i Aleksandra Lisowskiego171.
4оо I ROZDZIAŁ 4 Swoją akcję dyplomatyczną Zygmunt III rozpoczął od wysłania gońców - trukczaszego Piotra Rudyminy (Radominy?) i dworzanina Michała Korsakowa. Pismo, które mieli doręczyć bojarom (także w obo­ zie powstańczym), zawierało ogólnie sformułowaną informację o przy­ byciu królewicza na „Moskiewskie Hospodarstwo” i żądanie przysłania poselstwa bojarów w celu podjęcia rokowań. Nie wiemy, czy pismo to dotarło do Moskwy. Następnie król wydelegował, wspomnianego już przez Zadzika, Iwana Nikitycza Sałtykowa (przypadek sprawił, że nosił on to samo imię, nazwisko i patronimikum, co ów odstępca spod Smo­ leńska). Miał on przekazać bojarom (w tym przywódcom II opołczenia) owe sporne listy od królewicza, w których Władysław oznajmiał, że idzie wraz z królem do Moskwy, aby uspokoić to państwo, i że zamierza objąć tron carski. W tym celu prosi bojarów o wydelegowanie posłów do rokowań171. Jak więc widzimy, nalegania Chodkiewicza odniosły pożądany skutek - król z ciężkim sercem poszedł na ustępstwo. Podobny w treści list wystosowano także w imieniu Zygmunta IIP73. „W tych listach, któ­ re się do Moskwy od KJM i od Królewicza posłały, mamy nadzieję i sama Moskwa co jest przy nas dobrze tuszy, o czym w niedzielę wiedzieć co pewnego da Bóg będziemy mogli” - pisał Zadzik174. z X 161 z r. król przybył do Smoleńska. Tu znowu zaczęły się pe­ rypetie z niepłatnym żołnierzem175. Chociaż wojsko przywitało króla „graniem i trąbieniem”, nazajutrz zwołało koło, które wydelegowało kilku posłów do rozmów o pieniądzach (już wcześniej żołnierze wysłali do Zygmunta III dramatyczny list w tej sprawie). Rozpoczęły się trud­ ne rokowania. „Posłani za tym do nich [tzn. do delegatów wojskowych] od KJM pp. referendarze koronny i litewski [Jan Swi^tosławski i Alek­ sander Gosiewski], aby przełożywszy im niedostatki ojczyste żądali ich, żeby KJM tej imprezy pomogli i pociechy tej nieprzyjacielowi, Króla odbiegając, nie czynieli”176. Delegaci żołnierscy twardo żądali jednak pieniędzy. Po długotrwałych rokowaniach (około dwu tygodni), w któ­ rych brał udział Jakub Potocki, a nawet królewicz, doszło do ugody177. 16 października Zygmunt III (ponaglany przez Chodkiewicza) wyruszył do Wiaźmy178. Stamtąd miał ruszyć na stolicę179. Pod Wiaźmą doszło do połączenia wojsk królewskich z oddziałami Jana Karola Chodkie-
UTRACONE SZANSE (LATO I 6 I I-ZIMA l6l }) I 401 wieża. Cała armia liczyła zapewne 15-zo tys. żołnierzy. Towarzyszące uprzednio Chodkiewiczowi oddziały kozackie rozproszyły się jednak po Państwie Moskiewskim w celach rabunkowych, tak więc liczba wojska pozostająca w realnej dyspozycji króla była mniejsza. Wojsko polskie otaczała atmosfera silnej nieufności. „Moskiewskich mieszkańców dotąd nie widzimy, nie słychać nikogo, zgoła nam nie wierzą. Przypominając to, jakim żeśmy sposobem i cara ich, i stolicę dostali, podejrzany bardzo mają ten przyjazd KJM, a tym więcej, że wiedzą od naszych, co się na sejmie mówieło i co się za przywileje dały z strony ich włości” - pisał nie­ strudzony ksiądz Zadzik180. Pod Wiaźmą przyszła do króla wiadomość o fiasku misji Saltykowa. „Sałtyk nic dotąd, z listami temi, z któremi beł posłany nie sprawie!, nawet i nie dojeżdżał do stolice, bo nie chcieli dać zamiany [ważnych osób w zastaw za posła], bez której się on puścić do nich nie chciał. To pisze do KJM, że póki tam są z wojskiem, nie nastą­ pi i pokąd ci ludzie wojska nie obaczą nic się nie usprawi. Idziemy tedy za tym pisaniem, więc i trzymając się naszego dawnego przedsięwzięcia, P. Boże racz pobłogosławić”181. Docierały także do króla wiadomości o krytycznym położeniu załogi polskiej w Moskwie. Zadzik pisał: „Ob­ lężeni stołeczni prawie agonizant. Przyszedł tam do Wiaźmy z listami od nich niejaki p. Wolski z roty JMP podskarbiego i sapieżyniec jeden o ostatnim prawie opowiedzieć niebezpieczeństwie. Wyprawiony ten­ że p. Wolski we trzechset koni z jukami, aby mógł co żywności dostać. P. Bóg wie dokazali tego, bo oni teraz tym pilniejszą straż mają, im już bliżej czują KJM”181. Wolski zapewne do Moskwy nie dotarł. Kilka dni później Zadzik donosił: „Od stolice nic nie mamy, oprócz tego samego, że nasi oblężeńcy przeniknieniem KJM na to tu miejsce bardzo reereati i trwać chcą póki tylko możność zniesie. Taki jednak głód ich ściska, że humanis resruntus corporibus i też już poczynają być in pretio. Rzecz horrenda i ledwie się zda podobna, iż jednak tot civertiis nuntis confirmata, wierzyć przychodzi”183. W obozie królewskim nie wyzbywano się jednak resztek optymizmu. Łudzono się wręcz, że jeśli nawet powstańcy zdobędą Moskwę, to i tak poddadzą się władzy królewicza. Jakub Zadzik pisał: „Moskwa temi czasy szturm jeden stracieła z niemałą swych zgubą, nie przestają i dotąd wszelakich sposobów zabywając, aby stolicę w ręku
402. I ROZDZIAŁ Ц swym mieć mogli, co dla tego jako sam powiedają czynią, aby im hospo­ dar nie z ręku Polskich, ale z ręku ich stolicę odbierał”184. Rozsądny Za­ dzik powątpiewał w to jednak: „Mogąwprawdzie i tę mieć konsiderację, ale mają podobno coś innego, co w tej mierze upatrują”185. Nie spełniły się oczekiwania króla na masowe poddawanie się mijanych zamków mo­ skiewskich. „Zamku żadnego do nas nie słychać, teraz przyjdzie nam iść mimo Wołok, Podchorele, Rżow, nie wiemy jako się nam stawiają, chce jednak piechota niemiecka spróbować szczęścia, jeśliby się zwłaszcza nie poddały. Czego sama Moskwa nie tuszy. Kilka nam to dni odkryje, bo pod Wołokiem ósmego dnia stanąć mamy, a stamtąd cupererit itineris 18 mil [ok. 120-140 km] do stolice. Niepogody nas bardzo frasują, które od pierwszej kwadry miesiąca teraźniejszego począwszy nie przestają”186. Na początku listopada stało się oczywiste, że Moskwa musi kapitu­ lować. Według niektórych źródeł (np. listów J. Zadzika)187 w pierwszych dniach listopada 1612 r. powstańcy zdobyli Kitajgród188. Fakt ten słusz­ nie negowany jest przez A. Hirschberga189. W sprawach obrony Moskwy nawet tak wiarygodny informator jak Zadzik miał wiadomości z drugiej ręki. Sytuacja była jednak beznadziejna i Mikołaj Struś rozpoczął roko­ wania w sprawie kapitulacji. Ksiądz Zadzik donosił: „O poddaniu stolicy taką mamy wiadomość. Dziś trzeci dzień czwartkowy, szturmem Mo­ skwa Kitajgród [wzięła], którego nasi i dla małości swej i dla zgłodnienia wielkiego bronić nie mogli, jakoż od głodu tak ich wiele poumierało, że od 1700 człeka tylko 500 wyszło, trupom więcej podobni. Po wzięciu Kitajgrodu retirował się [Struś] do Krymgorodu, ostatniej fortece, ale i tej głód długo trzymać nie dopuście!. Musiał zatym p. Struś traktować, widząc już ostatnią zgubę swoją, traktaty stanęły, tak ja^p Moskwa chciała, bo i za tymi, co do nich wychodzieli baczeli co się z drugiemi dzieje, aleć tym ich nie dotrzymano, co obiecawszy ich i z rzeczami wypuścić wszystkich za przystawy dali mieć. P. Struś na Krymgorodzie w poszano­ waniu, Mścisławski i inni przedni bojarowie, co z naszemi in obsidione belli potistinam resinent dignitatem et authoritatem. Andronowa same­ go, co mu beł KJM dał podskarbiostwo, źle bardzo traktowali i ten sam w turmie, insi wolni, to nam czyni jaką nadzieję, że wzdam ci bojarowie rzeczy dobrego poprowadzą końca, co i stąd konienkturujemy, że gdy
UTRACONE SZANSE (LATO lól I-ZIMA l6l?) I 403 człek pospolity moeldiat numeris principibus, bojarowie milczą czeka­ jąc podobno ażby KJM nastąpił”2’0. Kapitulacja załogi polskiej została podpisana 6 XI 161 z r. Dzień później oddziały powstańcze wkroczyły do stolicy191. Król i jego otoczenie ciągle więc liczyli na to, że bojarzy nadal uwa­ żają królewicza Władysława za cara i pragną rokowań ze stroną polską. Kierując się tym przekonaniem, już po upadku Moskwy, Zygmunt III de­ legował posłów, którzy mieli podjąć rokowania. Do rozmów wyznaczo­ no spośród Polaków Aleksandra Zborowskiego i Andrzeja Młockiego, a z „moskiewskich ludzi” kniazia Daniela Mezeckiego i Iwana Gramotina. Posłów zaopatrzono w list podpisany przez królewicza. Władysław stwierdzał w nim, że przybył do Państwa Moskiewskiego, aby korono­ wać się na cara, posłowie zaś powinni uzgodnić warunki jego wkrocze­ nia do stolicy. Wysłannikom przydzielono 1200 koni eskorty pod wodzą Adama Żółkiewskiego191. Posłowie swoją działalność rozpoczęli trady­ cyjnie od wysłania gońców do omówienia warunków rokowań: „Posło­ wie JKM dnia dzisiejszego gońce do stolice wyprawieli, jeśli ich nam nazad powrócą i traktować zechcą, będziemy mieć jakąkolwiek nadzieję dobrego rzeczy tych zawarcia, sui minus ledwie nie zwątpić przyjdzie, bo i żołnierz długo trwać na zimnie i w głodzie nie może i potęgi do do­ bywania ich nie mamy”193. Cała nadzieja była więc w tym, że przywódcy powstania zgodzą się na rokowania. Co do tego nawet sami posłowie mieli wątpliwości: „Powątpiewają i sami, aby się co sprawić mogło, ile u tych, co nowym szczęściem uniesieni magna querelis molientur, bacząc i potęgę swoję i to, że zamki niemal wszystkie z niemi trzymają, oprócz niektórych, co je Zarucki na to dziecię, co się w Kałudze urodzieło zadzierżywa. Atoli jednak chcą tentare tych traktatów, jeśliże im zakłady przyślą, bo bez nich jechać tam nie zamierzają, obawiając się periculum a trucosa plebe”194. Pełen pesymizmu był podkanclerzy koronny Feliks Kryski: „Dziś w Polach Fiedorowskich stojem, moskiewskie miody, co dalej tęższe rachując. Wysłały się posłowie do nich dwaj z narodu mo­ skiewskiego, a dwaj z naszego, dając znać, że idziemy na koronację Kró­ lewicza JM, jako prosili, ale mała nadzieja tego, aby się do czego dobrego schylili, bo oni o tern teraz ani myślą i przedtem jeno z musu, że jem
404 I ROZDZIAŁ 4 beło nastąpiono na karki. O jako się owi mylili w swojej opinii, co po­ wiadali, że się zaraz do Królewicza JM obrócą, byle napisano w listach, że go damy, kiedy widzą teraz, że chocia przyjechał, mieć go nie chcą. Zawszem ja to obiecywał po tern narodzie, że nikomu wiary trzymać nie chciał, jeno pod knuciem, próżno benigne traktować temu, co nie zna, co to dementia. Zdradzali oni własne pany swe, zabijali, truli, choć się z nimi ostrożnie obchodzili, a cóżby to nam wiarę trzymać mieli. Otóż i nieborakowi panu Strusiowi przysięgali, że naszych ludzi szarpać nie mieli, a długoż to trzymali ? W tydzień za strażę dali wszystkich, jako ję­ zyki powiadają”195. Prognozy nie były więc optymistyczne. Liczono jed­ nak trochę na autorytet Mezeckiego wśród mieszkańców Moskwy: „Ten Mezecki ma między ludźmi wielką autoritatem, w tym samym nadzieja, że co sprawić będzie mógł...”296. Pewne nadzieje budził także fakt skłóce­ nia strony moskiewskiej, gdzie różne frakcje wysuwały różnych kandyda­ tów na tron: „Te języki, których tu z Wołoka dostawają, to powiedają, że już i wzmianki o Królewiczu JM nie czynią i owszem o inszym panu zamyślawają i radzą. Niezgoda jednak w tej mierze i to nam być może na ja­ kiekolwiek pomocy, bo jedni chcą kniazia Mścisławskiego, którego lubo beł z naszemi w oblężeniu, mająś w wielkim poważaniu, drudzy Milostica [Michała Romanowa], syna owego Metropolity Rostowskiego, trzeci [Dymitra] Trubeckiego. Zarucki też, który ma non contemnendas vires zaciąga na tego, któregom niżej wspomniał [Iwana, syna Maryny]. Owo rozróżnienie przyniesie nam co pociesznego za podstąpieniem zwłasz­ cza tam naszym, na które udał się KJM...” - pisał z nadzieją Zadzik297. Posłowie mieli oświadczyć bojarom, „że Król prowadzi Królewicza na stolicę i chce go koronować, tak jako o to żądali”2’8. G^lyby jednak bo­ jarzy chcieli z nimi dyskutować o szczegółach, to „odłożyć kazano do JKM”299. Posłowie wraz z eskortą Adama Żółkiewskiego wyruszyli ze swoją misją prawdopodobnie około z8 XI161 z r. Dzień później zatrzy­ mali się w miasteczku Ruza, skąd wysłali gońców, prosząc o zakładni­ ków. Gońcami byli „pan Szalewski i dworianin Fiodor Matów”300. Po wypełnieniu misji gońcy mieli udać się do wioski Łuczyńsk, dokąd wy­ ruszyło całe poselstwo30*. Gdy jednak jeszcze 6 XII 1612 r. gońcy nie przyjechali, król podjął decyzję, że posłowie całym poselstwem mają
UTRACONE SZANSE (LATO lólI-ZIMA lól?) I 405 ruszyć pod Moskwę301. W orszaku poselstwa przebywał ksiądz Zadzik, stąd mamy dokładną relację z przebiegu tej misji. Warto dodać, że część wojsk królewskich po wyjściu z Wiaźmy zatrzymała się w obozie pod Fiedorowskiem i czekała na wyniki poselstwa. Jak już wspominaliśmy, rachuby króla na poddawanie się mijanych zamków okazały się zawodne. „Z zamków nikt się do KJM nie ukazuje - pi­ sał Zadzik - lubośmy się z tego przed wzięciem stolice spodziewali i da­ lej rebus sic stantibus ledwie tego wiżemy. Wizenmkiem nam dobrym być może Pohoreła, zameczek dosyć mały i który by KJM snadnie mocą wziąć by mógł, bo tylko od niego pół mile stojał, który nie chciał się tak, jakoby należało, pokłonić KJM i królewiczowi, ale się na tych tam refe­ rował, którzy są pod stolicą, chcąc to uczynić, co i oni. Prosieli jednak KJM, aby ich dobywać nie kazał, obiecując przy tym wszelką securitatem tym, którzy za KJM pójdą, co nam wedle tego jako się fortuna podawać będzie tuszą”303. Nie udało się też oblężenie Wołoka przez część wojsk królewskich304. Położenie Zygmunta III stawało się coraz bardziej skom­ plikowane. „Czas sam teraźniejszy nic dobrego nie obiecuje, niepogody ustawiczne tak nam drogę popsowały, że ledwo po mili wszystko wojsko uchodzić może. Do tego krajem tak zgłodzonym to wojsko puścieł JMP Hetman, że ledwie co dla koni żywności dostawać się może, skąd też są nań od żołnierza tutecznego narzekanie i wypisać trudno, więc i na sa­ mego JKM częstsze uskarżanie, że nie dobrego czasu tę wojnę prowadzi, że nierychło do nich przybeł, że Królewicz JM dawniej temu narodowi obiecał, że im żadnego posiłku pieniężnego nie przywiózł, aż uszy bolą i ust nie stawa różnym ich racjom odpowiadać, które też i czasem trudno retirować patrząc na ich zbiednienie, do którego już przychodzą, drudzy w tak ogłodzonym kraju prędko przyjść muszą”305. Morale wojska naj­ bardziej osłabiły wieści o upadku Moskwy: „Beli [żołnierze] w przodku ochotni i w tej drodze, lubo wygłodzonej szli bez utyskiwania wielkiego, teraz gdy wieść nastąpieła, że nasi wprzód Kitajgród utracieli, po tym i Krymgorodu dla głodu wielkiego poddać musieli, upadły wszystkie animusze, odstąpiła poniekąd i ona gorąca chęć do popierania tej wojny, którą baczę, że wzdłuż iść musi. Więc i wszystkie ich nadzieje, które so­ bie z podstąpienia Królewicza JM czynieli, odcięła ta nieszczęsna strata
406 I ROZDZIAŁ 4 stolice. Nic nie mają w uściech tylko sextam Januarii, której doczekaw­ szy podnieść mają wolę konfederację i już ich od tego żadna rzecz, ile ja baczyć mogę nie odwiedzie, bo i pieniędzy się żadnych od KJM nie spodziewają i tu też żadnych nadzieje nie mają”306. 6 stycznia upływał termin wypłaty kolejnej raty dla wojska (ćwierci). Nastroje zwątpienia panowały nie tylko wśród żołnierzy. W często cytowanym liście Lew Sa­ pieha pisał: „Nie masz nic pociesznego. Kiedy stolicę wzięto wszystka nadzieja upadła, straciliśmy [...] stolicę, a za tym wszystko Państwo Mo­ skiewskie, Panie Boże się pożal. A nam też na wszystkim schodzi, Niem­ cy od głodu i zimna niszczeją, konie dla niedostatku siana, owsa i słomy odchodzą i samym ledwie co zostaje żywności, bo wszystko z wozów jemy i pijemy”307. Jedynie ksiądz Zadzik zachował sporą dozę cierpkiego humoru: „Mnie dotąd z łaski Bożej zdrowie służy - pisał - gorzałka złe wszystkie humorer tollit, bo wina tam między nimi nie pytać, oprócz tego samego napoju, którego by dłużej zażywać przyszło, skozaczałbym w tej mierze”308. Beznadziejna sytuacja militarna skłoniła Zygmunta III do odwrotu. Istniała jedynie nikła iskierka nadziei na sukces rokowań z powstańcami, którzy zdobyli Moskwę. Tak więc posłowie z dużą eskor­ tą dostali polecenie kontynuowania swojej misji, król zaś z wojskiem za­ wrócił do Smoleńska, dokąd wyruszył 7 XII 161 x r. Tego samego dnia posłowie, nie doczekawszy się - jak pamiętamy - gońców, całym orsza­ kiem wyruszyli pod Moskwę. Ksiądz Zadzik donosił: „Na świtaniu stanęliśmy w Tuszynie, gdzie beł obóz nieboszczyka Dymitra, wojskiem uszykowanym, spodziewając się, że nieprzyjaciel miał czas tam przywitać w takiej miejsca bliskości, ale nad mniemanie, nie tylko hufca jakiego nieprzyjacielskiego, ale i stra­ ży nie zastaliśmy, za czym wytchnąwszy nieco ludziom i koniom, bośmy noc całą 9 mil [ok. 60-70 km] szli, posiał JMP oboźny [Adam Żółkiew­ ski], jako pułkownik trębacza mury. Posłali i posłowie z pisaniem swoim Ropa niejakiego, w derewni pojmanego, za którym jechało z różnych rot towarzystwa naznaczonego różnie i nieznacznie bez kopijęj do 60, dla bezpieczeństwa i tego trębacza i dla snadniejszego zamysłów ich wyrozu­ mienia. Podjechał trębacz pod mury, żadnego jednak długim trąbieniem swoim z murów wywołać nie mógł (takie bezpieczeństwo tych ludzi po
UTRACONE SZANSE (LATO 16l I-ZIMA l6l 3) I 407 świeżym szczęściu otrzymanym beło), aż towarzystwo pod mury i my też niektórzy, chcąc się tym krwią naszych oblanym murom nieco przypa­ trzeć, bliżej podstępować poczęli, kilka się ich ukazało, zaczym w dzwo­ ny wszystkie uderzono, nierychło po tym jednak jeżdżąc poczęli. Nasi, że na traktaty ludzie te wyciągnąć chcieli, nic hostile nie pokazowali i ow­ szem wzywali ich na rozmowy, opowiedająć o przybyciu posłów. Lecz nic u hardych powolnością sprawić nie mogło. Powiedali, że nie czas namo­ wom, kiedy u nas stolica i wasi w ręku, brzydkiem za tym słowy puszczać się na KJM i na Królewicza, nie chcąc go za pana mieć dla nieprawdy (te słowa z tych ludzi beły) badka [ojca] jego. Aby jednak sztukę naszym jaką wyprawić beli mogli, wysłali kilku, którzy z naszem rozmawiali, puściw­ szy stroną harcownika swego dla zaskoczenia podobno naszym. Co gdy postrzegli i ukazować to Moskwie poczęli, że na [... - nieczytelne] ludzie ich podjeżdżają, ustępować nieco poczęli równając się wszędzie z ich harcownikiem. Zostało jednak kilka pod obroną swych dla dokończenia rozmów, w których nic innego nie było, tylko że nie chcą o żadnej rzeczy traktować tylko o więźnie, o panie inszym i czasem radzić będą, urągać za tym więcej poczęli, a po tym jeden z boku przypadłszy strzeleł do na­ szych. Skąd initium harców, na których tak mężnie nasi sobie postępo­ wali, że za kilkadziesiąt człeka impet do 800 ludzi na sobie niemal przez półtory godziny trzymali. [...] Na pierwszym prawie starciu pojmany bojarzyn, niejaki Philosophow. Postrzelanych po tym kilkanaście, także i koni. Nasi szkody z łaski Bożej nie odnieśli, oprócz kilku koni postrzelo­ nych a dwu towarzyszów trochę od strzały rannych - jednego z roty JMP podkanclerzego, a drugiego z roty p. Zachurowskiego. Chcieli nasi za tym szczęśliwym początkiem walną zwieść bitwę, ale JMP [Aleksander] Zborowski świadom tego nieprzyjaciela, a wiedząc, że też i gromadka na­ szych niewielka beła (bo wszystkich tysiącu nie dochodzieło) nie radzieł praelium, więc i p. pułkownik [Adam Żółkiewski] nie chciał pozwolić, mając to rozkazanie JKM, aby bitwy nie staczał, ale tylko wyrozumiał, jeśli do traktatów jakich są skłonni albo nie. Czemu dosyć się stało...”309. Rozpoczęto więc przesłuchania owego schwytanego Iwana Filozofowa, bojara z ziemi smoleńskiej. Zeznał on, że „lepsi ludzie”, a więc warstwy wyższe, pragną widzieć na tronie Władysława. Obawiają się jednak głoś-
408 I ROZDZIAŁ 4 no o tym mówić ze względu na Kozaków i. twierdzą jedynie, że chcą na tronie widzieć cudzoziemca. Kozacy natomiast pragnęliby, aby tron objął któryś z moskiewskich bojarów, np. syn Filareta Michał lub mały Iwan, syn Maryny. Kozacy, według zeznań Filozofowa, robią w Moskwie co chcą, dlatego też bojarzy, dzieci bojarskie i szlachta rozjechali się po kraju, w stolicy zostało ich zaledwie z tysiące. Kozaków jest natomiast 5 tys., strzelców zaś około tysiąca. Kniaź Mścisławski i inni stronnicy Władysława przebywający u boku Polaków nie są dopuszczani do dumy bojarskiej. Napisano nawet do miast list z pytaniem, co z nimi robić? Moskwą rządzą faktycznie trzej ludzie: kniaź Dymitr Trubecki, kniaź Dymitr Pożarski i Kuźma Minin. Polscy więźniowie zostali rozesłani po okolicznych grodach, w Moskwie zostawiono tylko najznaczniejszych, m.in. Mikołaja Strusia. Pod strażą są trzymani także bojarzy: Iwan Bezobrazow, Fiodor Andronów, Stefan Sołowiecki, Bażen Zamocznikow. Gońcy poselstwa - Fiodor Matów i niejaki Szalewski (Szelewski) - są uwięzieni, wkrótce jednak zostaną wysłani z listami do Polaków. Za­ kładników natomiast Moskwa nie przyśle, „dla toho, czto ruskije ludzi i protiwdiej ruskich ludziej, zakładów dawat’ nie hoditsia”310. Relacja Filozofowa przekonała Polaków, „że o żadnych traktatach nam myśleć nie potrzeba”311. Zadzik sądził nawet, że skoro w Moskwie jest tylko 6 tys. wojska, to „trzeba potęgą kończyć zaraz, bo i żywności nie mają”311. Jego zdaniem w razie oblężenia Moskwa musiałaby się poddać w ciągu miesiąca. Być może, że była to prawda, Polacy jednak nie byli już do tego wysiłku zdolni. Ostatecznie poselstwo ruszyło w drogę powrotną, nicze­ go w istocie nie sprawiwszy: „Wziąwszy od niego [Filozofowa] wiado­ mość i o traktatach desperowawszy, o trzeci godzinie ^noc, po długich namowach (bo wiele ich dnia czekać chciało, aby się ucieczka nie znaczeła), mając w tej mierze słusznych wiele consideracjej, a to największa, że czekać bez ogniów na mrozie gwałtownym wytrwać by beła żadną miarą nie mogli, ruszeliśmy się do obozu, do którego na samym świtaniu przyjechaliśmy snem i pracą tak strapieni, że kiedy by beł ktokolwiek do obozu nastąpieł, wszystko by beł prawie wojsko śpiące zastał. Ja do tego się przyznam, a wiem, że beło innych takich niemało, że jakom z konia zsiadł zarazem przed nim usnął, tak że mię czeladź śpiącego przed ogień
UTRACONE SZANSE (LATO lólI-ZIMA 1613) I 409 do budy zaprowadziła, czemu po tym mniej i sam się dziwował, bo dwie nocy i dzień snu w oczach nie mając, przy tym bez którego być nie mogło ukradzenia, tak być musiało” - pisał Zadzik. Jedynym efektem poselstwa było doręczenie listu królewicza przez owego pojmanego Ropa’13. Kampania była więc przegrana zarówno pod względem wojsko­ wym, jak i dyplomatycznym. Jan Karol Chodkiewicz pisał do Waw­ rzyńca Gembickiego: „Atoli to się już dzieje, że nie jeno ku Ojcowi, ale i Synowi alienati we wszystkim będąc, ukazali nam drogę albo raczej po naukę wojowania wypchnęli do domu”314. Z przegranej zdawali so­ bie sprawę „moskiewscy ludzie” przebywający u boku wojsk polskich. Ksiądz Zadzik pisał: „Moskwa ta, którą od JKM posłani naznaczeni beli, rzewnie odjeżdżając płakali, żegnając się prawie z ojczyzną swoją i nie mając nadzieję, aby się kiedy wrócić do niej mieli, wiedząc zwłasz­ cza dobrze o tych kłopotach naszych i o tym zadłużeniu żołnierskim, więc i o tym, że ten żołnierz smoleński ziść stąd koniecznie chce, jakoż i ja wątpię, aby się zatrzymać mieli”315. Losy „Moskwian” popierających Władysława i przebywających wśród Polaków potoczyły się różnie. Nie­ którzy z nich, jak np. część rodziny kniaziów Trubeckich lub rodzina Sałtykowów (potomków Iwana Nikitycza, owego niefortunnego posła), weszli w szeregi szlachty polskiej. Bojarzyn Borys Groźny został nawet łowczym nowogrodzkim316. Większość jednak, za zgodą Zygmunta III, zaryzykowała powrót do ojczyzny: „Moskwie tej, co beła przy KJM po ten czas, dano na wolę, aby jechali do swych i tam per occasionem prowadzili rzeczy in rem KJM. Obiecali, nie wiem jeśli ziszczą” - pisał ksiądz Zadzik317.1 dodawał: „Z płaczem niektórzy się z tym opowiedali, że woleli by zostać przy KJM, ale że dla wielkiej nędze trwać nie mogą, muszą między swemi chleba szukać, aby od głodu nie zdychali”318. Woj­ ska polskie, odchodząc z Państwa Moskiewskiego, prowadziły najgorsze z punktu widzenia politycznego działania - paliły i łupiły opuszczane miasta. Taki los spotkał Możajsk, „wysieczony, wyłupiony i spalony, cze­ go teraz żałują, bo na taką caedem i ovidelitatem ludzie ci, co nam przez ten czas wiarę trzymali, nie zarobieli” - pisał oburzony ksiądz Zadzik3*9. I dodawał: „Borysów także spalony i insze praesidia cośmy od stolice mieli opuszczone. Wiaźma to ma być pierwszą tarczą, ale sam taki prae-
410 I ROZDZIAŁ^ sidio, ledwo się człowiek spodziewać może, aby się otrzymać mogła”310. Tak więc owa słabo obsadzona Wiaźma miała być najdalej na wschód wysuniętą twierdzą w rękach polskich. Zorganizowanie tzw. II opołczenia, skierowanego nie tylko prze­ ciwko Polakom, ale i Zarudzkiemu, uczyniło z tego ostatniego natu­ ralnego kandydata na sojusznika Zygmunta III. Porozumienie z nim sugerował, jak pamiętamy, biskup podolski Jan Andrzej Próchnicki w swoich deliberatoriach. Ksiądz Zadzik pisał: „Posełają i do Zaruckiego, który się z temi stołecznemi rozróżnię!, upewniając go o łasce, obie­ cując znaczne nagrody, aby rzeczy prowadzieł na stronę KJM. W czym, jeśli deklarację uczyni, mają do niego Zaporożce obrócić. Brat tegoż, któ­ ry też służeł pod chorągwią JMP podskarbiego teraz od Kozaków z Wołogdy przywiezionych, Zachariasz Zarucki jedzie do niego i tuszy, że go za tym wdrożnieniem [?] snadnie do nas pociągnie. Co oboje gdyby nam wyszło, nie dokuczełaby nam Moskwa i tym tu miejscom”. Rozmowy te dotyczyły także zamachu na kniazia Dymitra Pożarskiego. Podjęta przez Iwana Zarudzkiego próba nie udała się jednak. Do trwalszej współpracy strony polskiej z Zarudzkim także nie doszło. Ataman walczył bowiem o tron moskiewski nie dla Zygmunta i Władysława, ale dla małego syna Maryny311. Koniec wyprawy Zygmunta III nie oznaczał jednak końca wojny. Toczyła się ona na pograniczu przez kilka następnych lat311. Na razie jednak, zimą 1613 r., działania wojenne obu stron były słabo skoordy­ nowane. Dużym sukcesem było opanowanie przez polskich Kozaków Putywla na Siewierszczyźnie („Trzymamy teraz Ziemię Siewierską za obie ręce” - pisał Zadzik)313. Na północy, w okolicach^Toropca, opero­ wał Aleksander Gosiewski324. Mimo to zagony moskiewskie docierały nawet do okolic Potocka, gdzie pustoszyły okolicę315. Ogromne kłopoty sprawiało też niepłatne wojsko. Na początku stycznia zmarł dowodzący załogą w samym Smoleńsku Jakub Potocki316. Niepłatne wojska szybko zawiązało konfederację (pod wodzą Zbigniewa Silnickiego). Wkrótce opuściło ono twierdzę, która faktycznie nie była teraz obsadzona, i uda­ ło się w głąb Rzeczypospolitej. Konfederaci smoleńscy działali głównie w Wielkopolsce, na Kujawach i Pomorzu. Natomiast większa część sa-
UTRACONE SZANSE (LATO I 6l I—ZIMA I 6l j) | 411 pieżyńców zawiązała konfederację z siedzibą w Brześciu Litewskim, na której czele stanęli: Jan Zaliwski i Wacław Pobiedziński317. Zeznania Filozofowa wskazywały, że kandydatura Władysława na­ dal cieszyła się dużą popularnością wśród bojarów. W bliżej nieznanych okolicznościach frakcja propolska zdołała zresztą odnieść pod koniec roku pewien sukces. Wysłano mianowicie gońca do króla (owego uwię­ zionego wcześniej Szalewskiego) z prośbą o glejt dla posła i ustalenie warunków rokowań. Poseł ten miałby prowadzić rozmowy z uwzględ­ nieniem dwóch warunków: i) królewicz powinien przyjąć prawosła­ wie; 2) Państwo Moskiewskie powinno pozostać przy swoich dawnych granicach378. Szalewski wiózł także nieznaną bliżej odpowiedź na pismo królewicza dostarczone przez niefortunne poselstwo Aleksandra Zbo­ rowskiego (z udziałem J. Zadzika). Goniec dotarł najpierw do Wiaźmy, a nie zastawszy tam króla, ruszył do Warszawy, zaopatrzony w glejt od dowódcy wojsk polskich w Wiaźmie, Pawła Rudzkiego. Nie wiemy nic więcej o losach tego pisma bojarów, z pewnością jednak reakcja na nie króla i jego otoczenia była negatywna. Owe dwa wspomniane warun­ ki były bowiem dla Zygmunta III zupełnie nie do przyjęcia319. Zresztą w Moskwie decydujące wpływy mieli jednak przywódcy powstania, którzy opowiadali się w większości za kandydaturą rodzimą na tron carski. Pożarski myślał wprost o swojej osobie, chociaż nie mówił o tym otwarcie. Spore szanse miała też kandydatura szwedzka330. Przywódcom „opolczenia” chodziło także o wybór szybki, który w przypadku, gdy­ by carem został któryś z bojarów moskiewskich, osłabiłby silę polskich pretensji do czapki Monomacha. Dlatego też, już w pierwszych dniach po zdobyciu Kremla, wydali oni gramotę wzywającą wszystkie grody do wyboru delegatów na Sobór Ziemski. Delegaci ci powinni reprezento­ wać wszystkie stany, być ludźmi prawymi, „bez chytrości” etc. Gramota przewidywała rozpoczęcie soboru na 16 XII 161 z r. Termin ten okazał się jednak nierealny. Wybrani delegaci zjechali się w Moskwie dopiero w styczniu 1613 r. Byli to przeważnie ludzie związani z powstaniem. Niewielu było wśród nich stronników Zygmunta, Władysława lub ma­ łego Iwana, syna Dymitra II. Dlatego pierwszym postanowieniem sobo­ ru było wykluczenie kandydatur zagranicznych - polskiej i szwedzkiej,
412. I ROZDZIAŁ 4 a także syna Maryny, którego też uznawano za cudzoziemca. Decyzja ta przeszła tak gładko, gdyż - jak zeznawał Filozofów - duża część bojarów popierających Władysława i Zygmunta opuściła Moskwę i rozjechała się po swoich majątkach. Ci, którzy pozostali, nie cieszyli się autorytetem, gdyż uważano ich za „zmienników”351. Mimo decyzji o odsunięciu cu­ dzoziemców 7 (według nowego stylu - 17) II 1613 r., jak wykazał H. Almquist”1, doszło do podwójnej elekcji - Michała Romanowa, syna więzionego w Polsce metropolity Filareta, i królewicza Karola Filipa, brata króla szwedzkiego, który przebywał w tym czasia w Wyborgu, na granicy z Państwem Moskiewskim555. Dopiero nacisk Kozaków i stanów niższych doprowadził do wyboru z 1II1613 r. (3 III według kalendarza gregoriańskiego) właśnie młodego Michała. Była to kandydatura kom­ promisowa. Mogły ją zaakceptować liczne koterie bojarskie oraz Koza­ cy, dla których Romanow był sensowną alternatywą dla małego Iwana. W ogóle wpływ Kozaków na wybór nowego cara był ogromny. Nie zapominajmy, że stanowili oni podstawową siłę zbrojną w Moskwie554. Wybór nowego cara i jego szybka koronacja oznaczały w istocie zaprze­ paszczenie szans królewicza polskiego na tron moskiewski. Teraz reali­ zacji jego pretensji można było dochodzić jedynie na drodze militarnej. Jednak osłabionej i zmęczonej długotrwałą wojną Rzeczypospolitej nie było już stać na naprawdę dobrze zorganizowaną akcję zbrojną. Zadzik, 2.5 VI1611 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 105. Ibidem. Zadzik, 25 VI1611 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 105. Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, 8 VII 1611 r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 56, k. 172. 5 Punkta, o które Szeina pytać, wojewody smoleńskiego, po wzięciu Smoleńska, BCz, 105, k. 161-163. 6 Respons na te punkta, ibidem, k. 16 5 -174. 7 Zob. s. 253-255. * Dziennik Sapiehy, s. 280. ' 1 ’ 4
UTRACONE SZANSE (LATO IÓI1-ZIMA 1613) 9 ю 11 it В В i6 >7 18 В io zz И 14 15 zti 17 18 19 50 5i 55 54 55 16 I 44 Ibidem, s. 280-281. Ibidem, s. 2.84. Ibidem, s. 186. Stanisław Domaradzki do Wawrzyńca Gembickiego, spod Smoleńska, styczeń 1611, RaS, EP, 96. Dziennik Sapiehy, s. 298. Ibidem, s. 2.99; Diariusz Budziły, s. 112—113. List do Jerzego Trubeckiego, Akty archeograf, s. 311. Zob. też: A. Hirschberg, Ma­ ryna, s. 260 n. Wzmianka w listach Lapunowa i Zarudzkiego: Dziennik Sapiehy, s. 300, 301. List Prokopa Lapunowa do marszałka skonfederowanych wojsk Sapiehy - Czarneckie­ go (luty 1611 r.) w: Akty istor., s. 375-376; Akty archeograf, s. 312; Sbornik knia­ zia Chiłkowa, s. 77-79. List kniazia Jerzego Trubeckiego do Jana Piotra Sapiehy (luty 1611 r.) w. Akty istor., s. 374-375; list Fiodora Pleszczejewa do Jana Piotra Sa­ piehy (Pieremyśl, luty 1611 r.) w: Akty istor., s. 375. Zob. też: A. Hirschberg, Ma­ ryna, s. 262, 263. Opinii Maskiewicza (S. Maskiewicz, op. cit., s. 161), że Sapieha rokował z bojarami, bo sam chciał zostać carem, nie sposób traktować poważnie. A. Hirschberg, Maryna, s. 260 n., błędnie twierdzi, że kniaź Jerzy Trubecki był jed­ nym z przywódców antypolskiego powstania. O okolicznościach pobytu kniazia w Kałudze zob.: Dziennik Sapiehy, s. 294; S. F. Płatonow, Oczerki, s. 49 5. Dziennik Sapiehy, s. 282-283. Ibidem, s. 281, 288. Ibidem, s. 285-286. Ibidem, s. 286-287, 289. Ibidem, s. 284-287. Ibidem, s. 291-292. Zob. s. 283-285. Dziennik Sapiehy, s. 287. List, ukryty w świecy, przyniósł wysłannik Maryny (ibidem, s. 292-293). Ibidem, s. 294. Zob. też list Jerzego Trubeckiego do Jana Piotra Sapiehy, styczeń 1611 r., z Kaługi, Akty istor., s. 371-372. Kaługa prędko przeszła jednak na stronę powstańców (S. F. Płatonow, Oczerki, s. 496). Dziennik Sapiehy, s. 293-294. Ibidem. Ibidem, s. уэ^-зо^-, Diariusz Budzify, s. 113; A. Hirschberg, Maryna, s. 262-264. Dziennik Sapiehy, s. 306. Ibidem, s. 306-309. Diariusz Budziły, s. 119. Dziennik Sapiehy, s. 308-310. Ibidem, s. 310-311. Zob. też: Diariusz Budzify, s. 120. Dziennik Sapiehy, s. 312. Ibidem, s. 313. Instrukcja poselska: „Instrukcja JM Panom Posłom naszym: JM Panu Stanisławowi Pacanowskiemu i JM Panu Janowi Zarębie dana do JKM
414 I 37 38 39 40 41 41 43 44 43 46 47 48 49 50 31 51 53 54 55 56 57 58 59 60 61 61 41 ROZDZIAŁ 4 od rycerstwa pod sprawą JM Pana Piotra Sapiehy, starosty uświackiego, będącego w obozie pod stolicą, 9 Julii 1611”, BCz, 106. Dziennik Sapiehy, s. 314; M. Marchocki, op. cit., s. 1 z8. Hrydzicz, z5 VII1611 r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341). M. Marchocki, op. cit., s. 1 zo-1 z 1. Hrydzicz, zob. przypis 3 8. M. Marchocki, op. cit., s. 131. Walkę o Białe Mury opisują: Diariusz Budzify, s. 1ZZ-1Z4; S. Maskiewicz, op. cit., s. 15 7-160; M. Marchocki, op. cit., s. 118-13 z; A. Hirschberg,Maryna, s. Z88-Z91 i in. S. Kobierzycki, op. cit., s. 453-454; A. Palicyn, op. cit., s. Z17. Zob. też: D. Iłowajskij, op. cit., s. zio-zi 1. Hrydzicz, Z5 VII1611 r., spod Moskwy, RaS, SkS, E8604 (d. 341). O odzyskaniu Białych Murów: Dziennik Sapiehy, s. 3Z0; M. Marchocki, op. cit., s. 133—140; S. Maskiewicz, op. cit., s. 165-166; Diariusz Budzify, s. 1Z3-1Z4; A. Hirschberg, Maryna, s. Z9Z-Z94. Dziennik Sapiehy, s. z 3 o. Ibidem, s. 3 z 1-3 zz. Ibidem, s. 3 z z. Ibidem, s. 3ZZ-3Z3. Ibidem, s. 3 z 5. Ibidem, s. 3Z5-3Z6; M. Marchocki, op. cit., s. 14Z—143; S. Maskiewicz, op. cit., s. 166; Diariusz Budzify, s. 1Z4. S. Maskiewicz pisał o sapieżyńcach operujących wo­ kół Moskwy po śmierci swojego wodza: „Nie chcieli naszemu regimentarzowi być posłuszni, ba i nikomu; na się robili, czatami się bawili, dupy moskiewskie przypie­ kali i mieli się stąd dobrze”, S. Maskiewicz, op. cit., s. 166. List od Iwana Sałtykowa, do KJM, który wyjechawszy spod Smoleńska na służbę JKM, zmienił, BR, 3 3, k. Z9ZV. Ibidem. Ibidem. Ibidem. List KJM do zmienników po wzięciu Smoleńska pisany, 15 VI 1611 r., BR, 33, k. Z93V. Ibidem. Ibidem. Ibidem. List od JKM do bojar w stolicy będących i z ludźmi narodu naszego oblężonych po wzięciu Smoleńska, 15 VI1611 r„ BR, 33, k. Z95-Z96. Ibidem. S. M. Sołowiow, op. cit., s. 6Z3. Odpowiedź bojarów: SIRIO, t. 14z, s. Z70-Z75.0 szczegółach sprawy Sałtykowa: S. M. Sołowiow, op. cit., s. 6Z3-6Z4. Zob. też: Nowyj lietopisiec, s. 110; Russkij biograficzeskij słowar’, 1.18,5.75. J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 3, s. 1 z.
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA l6l 3) S4 65 66 67 68 69 70 71 71 71 74 7’ 76 77 78 ” 80 81 I 415 Zadzik, z 5 VI1611 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 105. Zadzik, 17 VII1611 r., z Radoszkowic, ibidem. Zadzik, z 5 VI 1611 r., spod Smoleńska, ibidem. Zob. Diariusz Anno 1611 drogi spod Smoleńska JKM, BR, 13 9, k. 3 3 o. Zygmunt III do Jana Karola Chodkiewicza, spod Smoleńska, BCz, 16 3 o, k. 671. Jan Karol Chodkiewicz do żony, Zofii z Mieleckich, Nasza к Borysowa, 15 VII 1611 r., Korespondencye Jana Karola Chodkiewicza, s. 117-izo; H. Malewska, op. cit., s. 108-113. Chodkiewicz opisuje ucztę, w czasie której upił się w obecności króla. Zob. też: A. Hirschberg, Maryna, s. Z96 n.; L. Podhorodecki,/zz« Karol Chodkie­ wicz, s. zio-ziz. A. Hirschberg, Maryna, s. 300. Deliberatorie na sejm, 6 II 1611 r., BR, 33, k. Z69-Z70V - formularz; także w: RaS, SkS, E8 5 97 (d. 3 3 5 a). Zob. też list deliberatoryjny do Szymona Rudnickiego z 5 II 16 u r., k. ii-i z; także: BCz, 106, k. 5-6. Deliberatorium do Wawrzyń­ ca Gembickiego: RaS, EP, 101 (5 II 1611 r.). Zob. też: J. Byliński, Sejm, s. 46, oraz wymianki o deliberatoriach w liście Jakuba Zadzika do Wawrzyńca Gembickiego z 30 11611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 105. List X. Biskupa Kujawskiego, kanclerza koronnego, w tejże materii, BR, 33, k. Z83 (15 III 1611 r., z Wolborza). Tamże odpowiedź prymasa Wojciecha Bara­ nowskiego z z8 III 1611 r., k. z8o-z8 3. Inny list prymasa do króla w: RaS, EP, 107 (z Z7IV 1611 r.). Uniwersały: BR, Z5, k. 11, iz; BCz, 106, k. 49-50. Akta sejmikowe województwpoznańskiego i kaliskiego, 1.1, cz. 1, s. 3 97. Formularz li­ stu do senatorów: BCz, 106, k. 49-50. Zob. też: zaproszenie na sejm do Wawrzyńca Gembickiego wystosowane przez Feliksa Kryskiego, 1 z VI1611 r., spod Smoleńska, RaS, EP, 98. O rozesłaniu listów przedsejmowych wspomina Marcin Szyszkowski, biskup płocki, w liście do Szymona Rudnickiego z Z7 VI1611 r., BK, Z90, k. 174­ -175 (333-335)­ J. Byliński, Sejm. Problematyka lenna pruskiego na sejmie 1611 r.: B. Janiszewska-Mincer, F. Mincer, Rzeczpospolita Polska a Prusy Książęce w latach 1548-1621, War­ szawa 1988, s. 185-189. O sprawach szwedzkich na sejmie zob. H. Wisner, Opinia szlachecka Rzeczypospolitej, s. Z8-Z9. Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego, t. 1, cz. 1, s. 398-406; BCz, 3 5 0, k. 90-10 5; BCz, 106, k. 5 7-7Z; BCz, 1644, k. 17Z n.; BJ, no, k. Z9-3 5; BPAN Kr, TRz, 73, k. 76-83. OmawiająJ. Byliński, Sejm, s. 53-60. Ibidem. Zob. też: J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. zz6-zzy; J. Byliński, Sejm, s. 56,57­ J. Byliński, Sejm, s. 65. Instrukcja oszmiańska 1611 r., BPAN Kr, 365, k. 38; AG AD, AR, II, t. 5, nr 565; BCz, 106, k. 187-19Z. Janusz Radziwiłł do Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła, z z VI 1611 r., AGAD, AR, IV,t. 14. Ibidem.
416 I ROZDZIAŁ 4 81 Instrukcja oszmiańska, zob. przypis 79. Sejmik oszmiański wybrał na posła koniu­ szego litewskiego Pawła Sapiehę. Nie jest wykluczone, że - jak twierdzi A. Procha­ ska - na sejmiku tym pod wpływem Lwa Sapiehy uchwalono żądanie przyłączenia nowych terytoriów do Litwy. Kanclerz niebezzasadnie obawiał się, że Smoleńszczyzna, Siewierszczyzna i Czernichowszczyzna zostaną przyłączone do Korony, zob. A. Prochaska, oprawa, s. 78. W powiatach nowogródzkim i oszmiańskim król po­ prosił ponownie o podatek na sejmikach posejmowych, zob. Zygmunt III do księ­ cia Janusza Radziwiłła, 15 XI1611 r., z Warszawy, i Zygmunt III do księcia Krzysz­ tofa Radziwiłła, 15 XI1611 r., z Warszawy, BR, 72. 8’ Instrukcja mińska, 15 VIII 1611 r., BPAN Kr, 365, k. 41; AGAD, AR, II, t. 5, nr 565; BCz, 106, k. 157-167. 84 Jw. 85 Instrukcja wileńska, BPAN Kr, 3 6 5, k. 44-47; AGAD, AR, II, t. 5, nr 5 61; 106, k. 169-179. 86 Instrukcja połocka, BPAN Kr, 365, k. 49-54; APGd, 300/19, nr 75, k. 159-161; BCz, 106, k. 143-144. 87 J. Byliński, Sejm, s. 7 3 -7 5. 88 Instrukcja łęczycka, 23 VIII1611 r., BPAN Kr, TP, 10, k. 198. 89 Instrukcja lubelska, 22 VIII1611 r., ibidem, k. 119 n.; BJ, 5263, k. 159-162. ’° Instrukcja sieradzka, Szadek, 23 VIII1611 r., BPAN Kr, TP, 25, k. 277. 91 J. Byliński, Sejm, s. 77. Zob. też: BK, 1286, s. 683-684. Szczegółowe omówienie przebiegu sejmików w cytowanych pracach: J. Byliński, Sejm, s. 65-92; J. Maci­ szewski, Polska a Moskwa, s. 227-231. Sejmik pruski w swojej instrukcji nie poświę­ cił zbyt wiele miejsca sprawom moskiewskim, mimo że poruszali je w czasie obrad m.in. biskup warmiński Szymon Rudnicki, biskup chełmiński Maciej Konopacki i kasztelan gdański Stanisław Konarski (reces sejmiku: APT, Dz. VII/zi, k. 464­ -496; instrukcja: ibidem, Dz. VII/19, k. 36-39 - obecnie zaginiona; dostępna ko­ pia mikrofilmowa nr 50215-50216). Zob. też uwagi H. Bitzera, op. cit., s. 78-86. 91 Franciszek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, 17 IX 1611 r., z Wilna BPAN Kr, TRz, 56, k.131. ” W. Konopczyński, Chronologia sejmów polskich, Kraków 1948, s. 20. Diariusze sej­ mu m.in.: BCz, 139, 347, 1577, 1662; BJ, Akc. 5/52 i 102; BPAN Kr, 1046; BK, 1286; BR, X39 (fragm.); APGd, 300/29, nr 75, k. 230—277v^ 338 n. Monografia sejmu: J. Byliński, Sejm, tam też pełniejsze informacje o źródłach dotyczących sej­ mu z 1611 r. 94 Mowa Swoszowskiego w diariuszach (zob. wyżej), także: BCz, 348, k. 115-117, BN, BOZ, 830, k. 266-269; BJ, 110, k. 19; BR, 139, k. 357-358 (Przemowa do JKM marszałka poselskiego p. Swoszowskiego, pisarza Ziemi Lwowskiej 1611, 26 sept.). Streszczenie: J. Byliński, Sejm, s. ioz—103. Streszczenie propozycji Kry­ skiego w diariuszach, także w monografii J. Bylińskiego, Sejm, s. 105-107. Pełny tekst np.: BK, 3 24, k. 91-9 5V; BCz, 106, nr 146; APGd, 3 00/29, nr 7 5, k. 317-322V. 9S Mowa Kryskiego: BK, 324, k. 92, 95.
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA I б I 3) I 417 96 J. Byliński, Sejm, s. 107. Zob. też: S. Kozłowski, op. cit., s. 3 5 z n., oraz list Wojciecha Baranowskiego do Wawrzyńca Gembickiego, RaS, EP, 9 5 (6 III 1611 r., z Łowicza). 97 Mowa Kryskiego: BK, 314, k. 91, 9 5. ’ ’ BJ, Akc. 5/52, k. 36; APGd, 300/19, nr 75, k. 338-340V. Streszczenia mów senato­ rów: J. Byliński, Sejm, s. 11 o-13 7. 99 BJ, Akc. 5/52., k. 37.Zob. też: APGd, 300/29, nr 75, k. 342-342V. 100 BJ, Akc. 5/52, k. 37. Zob. też: BCz, 106, nr 49; BK, 303, s. 85 n.; APGd, 300/29, nr 75,k. 341-341V. ■°’ Jw. 101 BJ, 5/51, k. 37­ , 0’ Ibidem, k. 37V—38. Zob. też: APGd, 300/29, nr 75, nr 344V-346. 104 Jw. Ciekawe uwagi na temat potrzeby badań nad próbami tworzenia polskiego ko­ lonializmu zob. Z. Wójcik, Rzeczpospolita na arenie międzynarodowej w XVII w. (Wybrane zagadnienia dyskusyjne), w: Pamiętnik XPowszechnego Zjazdu History­ ków Polskich w Lublinie, 17-21 wrzes'nia 1968, referaty I, sekcje I-VI, Warszawa 1968, s. 232-233. 105 BJ, Akc. 5/52, k. 38. Zob. też: APGd, 300/29, nr 75, k. 343-344V. 106 Ibidem. 107 BJ, Akc. 5/52, k. 38; BJ, 102, k. 462-463; BK, 303, k. 85 n.; APGd, 300/29, nr 349-3 51­ 108 BJ, Akc. 5/52, k. 38. 109 Ibidem. "° Ibidem, k. 38V. Przemówienie Zbigniewa Ossolińskiego także w: BJ, 102, k. 455, 456; APGd, 300/29, nt75,k. 351-352; BK, 303, k. 85 n. "' Przemówienie Jerzego Mniszcha: BJ, Akc. 5/52, k. 39-41; BJ, 102, k. 456-460; BCz, 106, k. 269-273; BCz, 378, k. 368 n.; APGd, 300/29, nr 75, k. 352.-355V. Zob. też: A. Hirschberg,Maryna, s. 302-305^. Byliński,^»?, s. 129-131. 1,1 BJ, Akc. 5/52, k. 39. "’ Ibidem. "4 Ibidem. "5 A. Hirschberg,Maryna, s. 89-97. 1,6 BJ, Akc. 5/52, k. 39-41; BJ, 102, k. 458. "7 BJ, Akc. 5/52, k. 39-41. 1,8 Zwolennikiem tezy o spisku Dymitra i Mniszcha był W. Sobieski, Dymitr Samo­ zwaniec a Polska-, idem, Zabiegi Dymitra Samozwańca o koronę polską, Rozprawy Wydz. Hist.-Fil. Akademii Umiejętności, Kraków 1909, s. 1-60. Tezę tę wysuwał także m.in. A. Hirschberg, Dymitr, s. 254-256. Przeciwny pogląd wyrażał J. Maci­ szewski, Szlachecka opinia-, idem, Wojna domowa w Polsce (1606-1609Л L 1 *• Od Stę­ życy do Janowca, Wrocław i960, s. 34; idem, Polska a Moskwa, s. 105-107. Sprawę ostatecznie, jak się zdaje, wyjaśnił Borys Floria, który wykazał, że oskarżenia wysu­ wane pod adresem Dymitra I, Mniszcha i innych o to, że przygotowywali najazd na Polskę, były nieprawdziwe. Zob. B. Floria, Rokosz sandomierski, s. 69-81, oraz A. Andrusiewicz, op. cit., t. 2, s. 205-206.
4i8 "’ 110 111 111 , 114 115 116 117 118 119 1,0 1,1 ”ł '” 1,4 ”s 1,6 1,7 1,8 140 141 141 145 144 145 146 147 148 149 ’50 I ROZDZIAŁ 4 BJ, Akc. 5/51, k. 41-41W, BJ, юг, к. 462-463. BJ, Akc. 5/52, k. 41-41V; BCz, 106, k. 264. Ibidem. Ibidem, k. 4iv; Aleksander Słuszka do księcia Janusza Radziwiłła, 16 X 1611 r., Słonim, AGAD, AR, V, plik 14648. Awanturę tę opisał także Franciszek Simonet­ ta w swej relacji z Wilna dla kardynała Scypiona Borghese z 8 X 1611 r., BPANKr, TRz, 5 6, k. 204. Zob. też: J. Byliński, Sejm, s. 13 0-13 3. x’ BJ, Akc. 5/52, k. 41V. Ibidem, k. 4iv, 42. Ibidem. Ibidem. Ibidem. Ibidem, k. 42. Ibidem, k. 45. Ibidem. Ibidem, k. 43V-44; BCz, 3 50, k. 244; BCz, 106, k. 505-510. Zob. też: J. Byliński, Sejm, к. 143-145.O postaci Broniewskiego zob. J. Byliński, Marcin Broniewski trybun szlachty wielkopolskiej w czasach Zygmunta III, Wrocław 1994. BJ, Akc. 5/52, k. 44,45. Ibidem, k. 45. J. Byliński, Sejm, s. 149. BCz, 350, k. 248-252; APGd, 300/29, nr 75, k. 334-335V; BJ, Akc. 160/51, k. 192-192V; fragment: BCz, 106, к. 416П. VL, t. 3, s. 27-35. BCz, 350, k. 248-252. Opis wjazdu: J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 3, dodatki, s. 301-305; A. Kraushar, Z dziejów Warszawy, grobowce braci Szujskich, Kraków 1894, s. 4-6; K. Niedzielski, op. cit., s. 129-13 5; J. Byliński, Sejm, s. 152-157; BR, 12 i in. BJ, Akc. 5/52, k. 56. Ibidem. J. U. Niemcewicz, op. cit., t. 3, dodatki, s. 302. Ibidem, s. 303 Ibidem. BJ, Akc. 5/52, k. 56. Mowa do jegomości pana Żółkiewskiego, hetmana polnego koronnego, od Kró­ la Jegomości na sejmie, kiedy Szujskich, carów moskiewskich, oddawał po wzięciu Smoleńska, Pisma Stanisława Żółkiewskiego, s. 56o-56i;BCz, 362, k. 3; BCz, 106, k. 61-64. BJ, Akc. 5/52, k. 56. Ibidem. Ibidem. Ibidem. Zob.: instrukcje wojsk sapieżyńskich i moskiewskich, В Cz, 106, k. 191 -216. BJ, Akc. 5/52, k. 56V.
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA lól 3) | 419 151 Odpowiedzi: dla sapieżyńców (i 5 XI 1611 r.); dla posłów części wojska moskiew­ skiego Jana Witkowskiego i Mikołaja Wielogłowskiego (1 XII 1611 r.), BCz, 3 50, k. 336-337; dla wojska moskiewskiego - zborowszczyków (26 XI1611 r.), ibidem oraz Archeograjiczeskij sbornik dokumentów otnasiaszczichsia k istorii SiewierozapadnojRusi, t. 4, Wilno 1867, s. 342-347. ISI Zob. J. Byliński, Sejm, s. 161-165. '” Dyplom Zygmunta III: D. Cwietajew, Car Wasilij Szujskij, t. 2, cz. 2, Priłożenia, s. II, III; protest Lwa Sapiehy: K. Kognowicki, op. cit., t. 1, s. 154-158; BCz, 106, k. 569-576. Zob. też: H. Wisner, ZygmuntШ, s. 13 5. Protestowała też szlachta li­ tewska. Zob.: list sejmiku grodzieńskiego do Lwa Sapiehy z 3 II1612 r., BR, 8 8, k. 3. Zob. też: H. Wisner, Sejmiki litewskie i kwestia wyznaniowa 1611-1648, Odrodze­ nie i Reformacja w Polsce, t. 23,1978, s. 128. 114 VL, t. 3, s. 1. Na temat organizacji ustrojowej Smoleńszczyzny w ramach Rzeczypo­ spolitej ciekawe uwagi formułuje B. Ostrowski, Pospolite ruszenie szlachty smoleń­ skiej w XVII w., Acta Baltico-Slavica, 13, 1980,5. 143-185. 'S5 VL, t. 3, s. 1. ”e Ibidem. Na temat instytucji komisarzy zob. H. Wisner, Posłowie i poselstwa litew­ skie w czasach Zygmunta III i Władysława IV, Kwartalnik Historyczny, t. 88: 1981, s. 637-638. 157 SIRIO, 1.142, s. гбу-гуо; Akty Zapadnoj Rossii, t. 4, s. 427-429. 158 SIRIO, 1.142, s. 270-275. 159 Hrydzicz,25 VII1611 r.,spodMoskwy,RaS,SkS,E86o4(d.341).Zob.też: W.Po­ lak, ListyJana Hrydzicza spodMoskwy z /609/1610 r. Nieznane źródło do dziejów in­ terwencji polskiej w Moskwie, Sprawozdania Towarzystwa Naukowego w Toruniu, nr 44: 1991, s. 44-47. List uwierzytelniający dla Hrydzicza: SIRIO, t. 142, s. 265. ■6o Jw. 161 Dziennik Sapiehy, s. 3Z1. 161 SGGiD, t. 2, s. 570-571. 165 Zob. S. M. Sołowiow, op. cit., s. 636; A. Dmitriewskij, Archiepiskop Arsenj, s. 149. Bezpośrednim powodem pozbawienia Hermogenesa stanowiska była jego odmo­ wa ekskomunikowania Lapunowa, czego domagali się bojarzy w Moskwie, Franci­ szek Simonetta do kardynała Scypiona Borghese, 17IV1611 r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 5 6, k. 150.0 pozbawieniu urzędu patriarchy zob. też: Wremiennik diaka Iwa­ na Timofiejewa, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, 1.13, Sankt-Pietierburg 1891, s. 439-441; S. Maskiewicz, op. cit., s. i$8-i w, Nowyj lietopisiec, s. 107. 164 S. M. Sołowiow, op. cit., s. 6 3 9-640; S. F. Płatonow, Smutnoje wremia, s. 19 9-201; A. Hirschberg,Maryna, s. 3 22-323; N. F. Wysockij, Giermogien, w: Russkij BiograJiczeskij Słowar’, Sankt-Pietierburg 1916, repr. New York 1962, s. 64-78; N. Kostomarow, Russische Geschichte in Biographien, Bd. 1, Th. 2, Leipzig 1888, s. 656-667. 164 Odezwa Dionizego i Palicyna, 26 X 1611 r„ SGGiD, t. 2, s. 5 77-5 80. Por. A. Palicyn, op. cit., s. 214-215. Zob. też: N. Kostomarow, Russische Geschichte, s. 667-676. Po Państwie Moskiewskim krążyły też większe utwory literackie nawołujące do wal­ ki z Polakami. Anonimowy autor pisał: „A wy prawosławni nie pomagajcie jemu
410 I ROZDZIAŁ^ gosudarowi [Zygmuntowi III] w niczym. Mówcie jemu [: «tak»], a o uczynkach waszych niech sam Pan Bóg tylko wie” (przeł. W. P.), Nowaja powiest’ o prieslawnym rossijskom carstwie i wielikom gosudarstwie moskowskom, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. 13, s. 109. Wezwanie do powstania zawiera też Płacz oplenienii i o koniecznom rozorieniiMoskowskogo Gosudarstwa, ibidem, s. zzi—Z34. 166 M. Marchocki, op. cit., s. 141. 167 Ibidem. Zob. też: A. Hirschberg, Maryna, s. 307-308. Diariusz poselstwa mo­ skiewskiego wysłanego do Warszawy: Polska a Moskwa w Ipoi. wieku XVII, wyd. A. Hirschberg, Lwów 1901, s. 3 3 9 n. Zob. też omówienie mowy Chodkiewicza w in­ strukcji posłów moskiewskich, AGAD, AR, II, t. 5, nr 568; BCz, 1644, k. 303-306. '“ D. W. Cwietajew, op. cit., t. z, cz. z: Prilożenia, s. XVII; Diariusz poselstwa, s. 340. Według innego źródła orszak Uczył tylko z6 osób - Zaczęcie sejmu i punkta pro­ pozycji (1611), BR, 139, k. 357V-358. Posłowie jechali m.in. przez Dymkowice, gdzie mieszkała Zofia Chodkiewiczowa, żona hetmana. Na prośbę męża zaopa­ trzyła ona posłów w konie i karetę - Jan Karol Chodkiewicz do żony, Zofii z Mie­ leckich, 15 X 1611 r., KorespondencyeJana Karola Chodkiewicza, s. 89-90. 169 Trzylisty w: SGGiD, t. z, s. 5 7Z-577, także w: SIRIO, t. 14Z, s. Z77-Z83. 170 SIRIO, t. 14Z, s. Z77-Z79. Wersja polska pisma do króla w: Punkta poselstwa po­ słów moskiewskich, AGAD, AR, II, t. 5, nr 568. 171 Zob. s. 166-167, Z9Z-Z93. 171 Punktaposelstwa, BCz, 1644, k. 303-306; AGAD, AR, II, t. 5, nr 568. ‘7’ Ibidem. 174 Ibidem. 175 Ibidem. 176 VoiA&m.-, Diariusz poselstwa, s. 340-341; Franciszek Simonetta do kardynała Scypio­ na Borghese, 17 XII1611 r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 5 6, k. z 16. 177 Diariusz poselstwa, s. 341-344; BCz, 350, k. 378-379. Zob. też: Franciszek Simo­ netta do kardynała Scypiona Borghese, z z XII1611 r., z Wilna, BPAN Kr, TRz, 5 6, k. zzo. 178 Jw.Zob. też Ust posłów do bojarów moskiewskich, BCz, 3 50, k. 344-345 (7I i6izr. z Warszawy). 179 Diariusz poselstwa, s. 346-347. ,8° Ibidem, s. 346-3 5 z; Jakub Zadzik do Szymona Rudnickiego, ^ III 161 z r., z War­ szawy, BCz, 107, k. zoi-zoz. ’8l Listy: do bojarów, Diariusz poselstwa, s. 349-351; do Aleksandra Gosiewskiego, ibidem, s. 3 51; do Iwana Zarudzkiego, ibidem, s. 3 5 z-3 5 7. 181 Ibidem, s. 3 5 5-3 56. Tenże list w wersji polskiej w: SIRIO, t. 14Z, s. Z83-Z87. ,s? Ibidem. 184 Ibidem. 185 Ibidem. 186 Zob. Ust od bojarów z Moskwy do posłów, z zo VI 161 z r., Diariusz poselstwa, s. 357-361, zwłaszcza s. 360. Zob. też apele bojarów moskiewskich do Kostromy, Jarosławia, Perejasławia Riazańskiego, SIRIO, t. 14Z, s. Z89-Z99.
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA 1613) | 42.1 187 Michał Sałtykow i kniaź Jerzy Trubecki do Lwa Sapiehy, 6 III 1612 r., z Warsza­ wy, BK, 290, k. 176. Niedatowany list od króla drukuje SIRIO, t. 142, s. 287-289. O terminie powrotu posłów do Moskwy możemy sądzić na podstawie listu marszał­ ka konfederacji wojska moskiewskiego Józefa Cieklińskiego do Michała Sałtykowa, 18 V 1612 r., z obozu na granicy moskiewskiej, Archeograficzeskij sbornik doku­ mentów, s. 3 29-330. O udziale Michała Sałtykowa w wyprawie na Moskwę jesienią 1612 г.: Paweł Boksza (Boxa) SJ do Szymona Rudnickiego, 23Х1612Г., z Wilna, AAWO, AB, D$ 5, k. 41. 188 S. Maskiewicz, op. cit., s. 170. Dramatyczny opis walk w Moskwie: Władysław Kieszkowski do Krzysztofa Zenowicza, styczeń 1612 r., T. N. Koprejewa, op. cit., s. 191-195. O rozejmie z 1611 r. ze Szwecją zob. H. Wisner, Dyplomacja polska w latach 1572-1648,w. Historia dyplomacji polskiej, t. 2, Warszawa 19 8 2, s. 41. 189 Zob. s. 366-367. 190 S. Maskiewicz, op. cit., s. 172. 191 Ibidem. 191 Akt konfederacji: Archeograficzeskij sbornik dokumentów, s. 39-42 (tam też liczne materiały dotyczące konfederacji); akt konfederacji także w: BCz, 107, k. 19-36. '” S. Maskiewicz, op. cit., s. 176-180; S. Kobierzycki, op. cit., s. 441-442; A. Palicyn, op. cit., s. 119-, DiariuszBudzify, s. 140-141; L. Podhorodecki, op. cit., s. 213-220; A. Hirschberg, Maryna, s. 310-3 2 3; Stanisław Żółkiewski do Józefa Cieklińskiego, 21 VIII 1612г., Bród pod Tatarzyskami, Pisma Stanisława Żółkiewskiego, s. 217­ -218; BJ, 3 596/II, k. 40-41. Zob. też: A. Naruszewicz, HistoriaJ. K. Chodkiewicza, t. 2, Lipsk 18 3 7, s. 7-16, 20-29. 194 S. F. Płatonow, Smutnoje wremia, s. 205-207. O tzw. II opołczeniu zob. także: S. F. Płatonow, Oczerki, s. 499-528; Oczerkipo istorii SSSR, t. 3, Moskwa 1955, s. 576 n.; D. Iłowajskij, op. cit., s. 216-224 i dalej; I. E. Zabielin, Minin i Pożarskij. Priamyje i kriwyje w smutnoje wremia, Moskwa 1896, s. 74 n.; P. G. Lubomi­ rów, Oczerk istorii niżegorodskogo opołczenia 1611-1613 SS' Pierrograd 1917, s. 5 o n. Zob. także: Innoje skazanije, w: Russkaja Istończeskaja Biblioteka, t. 13, s. 1309­ -1312; Piskariewskij lietopisiec, w: Połnoje sobranije russkich lietopisiej, t. 34, Mo­ skwa 1978, s. 217-218. '” J. Byliński, Dwa sejmy z roku 1613, Acta Universitatis Wratislaviensis, Prawo CXVII, Wrocław 1984, s. 10; A. Czwołek, Piórem i buław/}. Działalnośćpolityczna Lwa Sapiehy kanclerza litewskiego, wojewody wileńskiego, Toruń 2012, s. 322. Zob. też: Wojciech Gisa do Szymona Rudnickiego, 2311612г., AAWO, AB, D 5 2, k. 7 5; A. Kniewski do Szymona Rudnickiego, 29 II 1612 r., z Warszawy, ibidem, k. 111. 1,4 Wotum w tajemnej radzie po sejmie, jeśli KJM ma znowu iść do Moskwy, BK, 3 24, k. 164. 197 BJ, Akc. 160/51, k. 167-168 (datowany na 8 III 1612 r.); AGAD, Libri Legationum, 28, k. 291 (datowany na 22 III 1612 rj;Akty wremienii meżducarstwija, wyd. С. K. Bogojawleńskij i J. C. Riabinin, Moskwa 1915, w: Smutnoje wremia Moskowskogo Gosudarstwa, t. 3, s. 137-138 (datowany na 22 III 1612 r.). O pielgrzymce do Częstochowy zob.: Andreas Aidy do Roberta Cecila, 15 I 161 zr., z Gdańska, Ele-
411 I ROZDZIAŁ 4 menta adfontium editiones, t. 6: Res PolonicaeJacobo I Angliae regnante conscriptae ex archivis Londoniarum, wyd. К. H. Talbot, s. i n-ii;. Osobny list król wysto­ sował do prymasa Wojciecha (Alberta) Baranowskiego, 21 III 1612 r., z Warszawy, zob. Akty wremieni meżducarstwija, s. 133-13 4. ”8 List Zygmunta III do senatorów, jw. Ibidem. 100 Uniwersał królewski wzywający szlachtę do wyruszenia z pocztami na wyprawę, 5 III 1612 r., z Warszawy, BCz, 1744, k. 286. 101 Jan Zamoyski do Zygmunta III, 1 о IV 1612г., Kąkolniki, RaS, EP, 90. 101 Piotr Tylicki do Zygmunta III, 18 III 1612 r., Kraków, RaS, EP, 104. 103 Ibidem. 104 Stanisław Sieciński do Zygmunta III, 28 III 1612 r., z Brzozowa, RaS, EP, 90; Szy­ mon Rudnicki do Zygmunta III, 21 III 1612 r„ z Królewca, ibidem. 105 Maciej Konopacki do Zygmunta III, 28 III 1612 r., z Lubawy, RaS, EP, 90. 106 Paweł Wołucki do Zygmunta III, 3 IV 1612 r., z Łucka, ibidem. 207 Jerzy Zamoyski do Zygmunta III, 23 III 1612 r. z Uchnowa, ibidem. 208 Ibidem. 209 Jan Andrzej Próchnicki do Zygmunta III, 4IV1612 r., Czarnokozińce, RaS, EP, 90. 2,0 Krzysztof Kazimierski do Zygmunta III, 8 IV 1612 г., zjuszowa, RaS, EP, 89. 2" Książęjanusz Ostrogski do Zygmunta III, 25 III 1612 r., ze Stepania, RaS, EP, 90. 2,2 Mikołaj Zebrzydowski do Zygmunta III, 18 III 1612 r., z Krakowa, RaS, EP, 90. 213 Jerzy Mniszech do Zygmunta III, 3 IV 1612 r., z Sambora, RaS, EP, 89. 2,4 Adam Sędziwój Czarnkowski do Zygmunta III, 7IV 1612 r., z Leszna, RaS, EP, 89; Andrzej Czarnkowski do Zygmunta III, z Połajewa, ibidem. 1,3 Jakub Pretficz do Zygmunta III, 5 IV 1612 r., z Krasnopola, BK, 290, k. 343-349 (180-183); Stanisław Golski do Zygmunta III, 6 IV 1612г., RaS, EP, 90. 216 Ludwik Mortęski do Zygmunta III, 30 III 1612 r., z Pokrzywna, RaS, EP, 90. 2,7 Stanisław Działyński do Zygmunta III, b.d., b.m., RaS, EP, 89. 2,8 Michał Działyński do Zygmunta III, 10 IV1612 r., RaS, EP, 89. 219 Stanisław Włodok (Włodek) do Zygmunta III, 29 III 1612 r., Lwów, RaS, EP, 90; Stanisław Bykowski do Zygmunta III, 15 III 1612 r., Byki, RaS, EP, 89. 220 Stanisław Żółkiewski do Zygmunta III, 17IV 1612 г., z Żółkwi, RaS, EP, 90. 221 Jan Zawisza do Zygmunta III, 12 IV 1612г., Horodno, RaS, EJ 90. 222 Jan z Górki Roszkowski do Zygmunta III, Borysławice, 30 III 1612 r., BK, 290, k. 351—358­ 213 Samuel Żaliński do Zygmunta III, 5IV 1612 r., Tuchola, RaS, EP, 90. 224 Mikołaj Szczawiński do Zygmunta III, 3 IV 1612 r., Łęczyca, BK, 290, k. 178 n. 225 Stanisław Wapowski do Zygmunta III, b.d., b.m., RaS, EP, 90. 226 Mikołaj Siemaszko do Zygmunta III, 27 III 1612 r., Ostupkowice, RaS, EP, 90. 227 Jakub Czaplic do Zygmunta III, 9 IV 1612г., Taglur, RaS, EP, 90. 228 Marcin Sierakowski z Bogusławie do Zygmunta III, 2IV 1612г., Wilno, RaS, EP, 90. 229 Jan Orzelski do Zygmunta III, 23 III 1612 r., Runowo, RaS, EP, 90.
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA l6l з) | 4x3 1,0 Hieronim (Jarosz) Wołłowicz do Zygmunta III, 17IV 1612 r., z Wojniaty, RaS, EP, 90. Omówienia deliberatoriów senatorów także w: J. Byliński, Dwa sejmy, s. 13-16; J. Maciszewski, Polska a Moskwa, s. 246-247. W RaS, EP, 90 zachowała się jeszcze jedna deliberacja - anonimowa (starszego wiekiem senatora), bardzo ogólnikowa w treści (12 IV 1612 r„ z Rytwian). 1,1 W. Czapliński, Władysław IV i jego czasy, Warszawa 1972, s. 30. Zob. instrukcję królewską na sejmik chełmski, b.d., Akty meżducarstwija, s. 158-160. Spośród se­ natorów najbardziej ofiarny okazał się Stanisław Przyjemski, kasztelan gnieźnień­ ski, który ofiarował królowi aż 150 000 czerwonych złotych (Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, 12 XII 1612 г., BCz, 107, k. 659-660). Poza pewnymi wyjątkami charakterystyczne jest jednak skąpstwo magnatów, wyrażające się w nie­ wielkich datkach i małych pocztach, które wystawili na wyprawę. A przecież Zyg­ munt III umiał docenić ofiarność i poświęcenie. Znakomita kariera Jakuba Zadzika, któremu negowano nawet szlachectwo, może być tego doskonałym przykładem. Często tu cytowany Jan Hrydzicz, niestrudzony dyplomata, wywodzący się z drob­ nej, jednowioskowej szlachty, w 1611 r. został sekretarzem królewskim. Od Zyg­ munta III otrzymał też w dożywocie wioskę Jezierzyszcze, a na własność (jako ka­ duk) wioskę Sucha Dolina w powiecie lidzkim (niestety, zagrabioną bezprawnie przez księcia Krzysztofa Radziwiłła). Zob.: Przywilej na Jezierzyszcze, 11 VI 1611 r., BCz, 106, k. 5 3; Jan Hrydzicz do księcia Krzysztofa Radziwiłła, 3 X 1613 r., z Wil­ na,! 10 VI1619 r. z Wbłkowyska, AGAD, AR, V, 1.120, nr 5478. 1,1 Krzysztof Dzierżek do Szymona Rudnickiego, 5 XII 1612 r., BCz, 107, k. 659. O subsydiach duchowieństwa zob. relację sekretarza nuncjusza, Cesare Baroffiego, z 14 VI 1612 r., BPAN Kr, TRz, 5 7. Zob. też: J. Byliński, Sejm, s. 218; idem, Dwa sejmy, s. 17. 1,1 O sejmikach deputackich: Stanisław Żółkiewski do Hieronima Wbłłowicza, 12 IX 1612 r., Warszawa, AAWO, AB, D55, k. 10, 11. O poselstwach na dwory zagraniczne zob.: Instrukcja dla biskupa Pawła Wołuckiego, posła do papieża, 22 IX 1612 r., z Orszy, Akty wremieni meżducarstwija, s. 175-182; instrukcja dla Mikołaja Wolskiego, posła do cesarza Macieja, 14 X 1612 r., ze Smoleńska, ibidem, s. 193-197; instrukcja dla Samuela Gruszeckiego, posła do króla hiszpańskiego Fi­ lipa III, 16 IV 1612 r., z Warszawy, ibidem, s. 142-148. O dotacji z Rzymu zob.: H. Wisner, Zygmunt III, s. 136; J. Byliński, Da/д sejmy, s. 113. Sejmik relacyjny wiel­ kopolski uchwalił jedynie jeden pobór, na drugi się nie zgodził, zob.: Wacław Ko­ bierzycki do Szymona. Rudnickiego, 24 III 1612 r., z Warszawy, AAWO, AB, D 5 2, k. 79.0 przyczynach opóźnienia wyprawy zob. też: J. Byliński, Dwa sejmy, s. 16-19. 1,4 O wyprawie Stefana Potockiego zob.: A. Prochaska, Wyprawy zagraniczne możnych za Zygmunta III, Przegląd Powszechny, t. 145-146: 1920, s. 34-37; idem, Hetman Stanisław Żółkiewski, s. 104-no; Z. Spieralski, Awantury mołdawskie, Warsza­ wa 1967, s. 160-162; A. A. Witusik, Młodość Tomasza Zamoyskiego, Lublin 1977, s. 101-109; E Suwara, Przyczyny i skutki klęski cecorskiej, Kraków 1930, s. 3-4; L. Podhorodecki, Stanisław Żółkiewski, s. 200-204; M. Horn, Chronologia i zasięg najazdów tatarskich na ziemie Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1600-1647, Studia
42-4 I ROZDZIAŁ^ i Materiały do Historii Wojskowości, t. 8: 1961, cz. 1, s. 13-15;}. Byliński, Dwa sej­ my, s. и-zz; W. Konopczyński, Dzieje Polski Nowożytnej, t. 1, Warszawa 1986, s. 114-215;}. Besala, op. cit., s. 300-303. 1,5 Lew Sapieha do księcia }anusza Radziwiłła, 30 VI 1612 r., z Różany, Scriptores Re­ rum Polonicarum, t. 8, s. 2 5 4. 1,6 }. Byliński, Dwa sejmy, s. 18. 1,7 Replika Lwa Sapiehy, kanclerza litewskiego, przy boku Zygmunta III rezydującego, na kwestie w interesach publicznych in scripto podane imieniem Krzysztofa Radzi­ wiłła, hetmana polnego litewskiego, BCz, 110, k. 297 n. Tytuł jest błędny. Prawid­ łowo określił ten dokument - jako odpowiedź króla na pytania }ana Karola Chod­ kiewicza - H. Wisner, Polska sztuka wojenna do Ipołowy XVIII wieku. Wątpliwości i hipotezy, Kwartalnik Historyczny, 84, 1977, s. 406-407, p. 5. 1,8 Replika, jw. 155 Ibidem. i4° Ibidem. 141 Ibidem. 141 Ibidem. }akub Zadzik do Szymona Rudnickiego, 6IX 1612 г., В Cz, 107. Uniwersa­ ły (z wyjątkiem dotyczącego dróg) drukowane w SIRIO, 1.142, s. 301-305. 143 Replika, BCz, 110, k. 297 n. 144 Paweł Boksza S} do Szymona Rudnickiego, 23 X 1612 г., z Wilna, AAWO, AB, D55, k. 41. Na temat patriarchy Ignacego zob.: T. Żychiewcz, Jozafat Kuncewicz, Kalwaria Zebrzydowska 1986, s. 52, 53. 145 Stanisław Żółkiewski do Hieronima Wołłowicza, 12 IX 1612 r., z Warszawy, AAWO, AB, D5 5, k. 10, 11; uniwersał Zygmunta III (wydany w Warszawie), Akty wremieni meżducarstwija, s. 155 (błędna data: 22 IV zob. K. Tyszkowski, Wojna o Smoleńsk, Lwów 1932, s. 23, p. 1); AGAD, Libri Legationum, 28, k. 326-327. 146 }akub Zadzik do Szymona Rudnickiego, 19 VII 1612г., BCz, 361. O przygotowa­ niach do wojny: K. Tyszkowski, Wojna, s. 17-23; T. Korzon, Dzieje wojen i wojsko­ wości w Polsce, t. 2, Kraków 1912, s. 179 n. 147 Do wojska moskiewskiego, BK, 317, k. 517-518. 148 Zob. wezwanie króla do księcia Krzysztofa Radziwiłła, aby przybył z pocztem, 17IX 1612 r., Orsza, BR, 72. Zob. też wezwanie króla, który zwracał się do księcia }anusza Radziwiłła z żądaniem dostarczenia kopijników Krzysztofowi Radziwiłło­ wi (wystosowane z Orszy, jak wyżej). 149 Wacław Kobierzycki pisał do biskupa Szymona Rudnickiego, że jedynie dwa pocz­ ty liczyły sobie po 6 koni: kniazia Bogdana Ogińskiego i wojewodzica pomorskiego Konarskiego. Reszta z „jeden lub dwa szkapsie wleką się przy Królu}M”. Z pocztów pieszych tylko jeden liczył 100 osób, reszta po kilkadziesiąt, Wacław Kobierzycki do Szymona Rudnickiego, 30 VIII1612 r., BCz, 107, k. 73. 150 N. Płatonow, Smutnoje wremia, s. 208-211. *s' Ibidem. 151 S. M. Sołowiow, op. cit., s. 651. 155 Ibidem.
UTRACONE SZANSE (LATO I 6 I I—ZIMA I 6l }) | 415 154 К. Tyszkowski, Gustaw Adolfwobec Polski i Rosji (ióii-ióió), Lwów 1930 (nadb. z: Rocznik Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, t. 3), s. 9. 155 Przebieg rokowań omawia S. M. Sołowiow, op. cit., s. 651-656. Zob. też: G. Barudio, Gustaw Adolfder Grosse, Frankfurt am Main 1982, s. 130; N. Ahnlund, Axel Oxenstierna, s. 141; A. F. Gffórer, Geschichte Gustaw Adolphus, s. 136. 156 N. Karamzin, op. cit., s. 26 5-269. Treść układu w: SGGiD, t. 2, s. 5 5 3-5 63. Zob. też: H. Almquist, Sverige och Ryssland, s. 242-250. Por. D. Iłowajskij, op. cit., s. 205-207. 157 S. M. Sołowiow, op. cit., s. 655-656. 458 K. Tyszkowski, Gustaw Adolf, s. 9. 159 A. Naruszewicz, op. cit., t. 2, s. 18. 160 Ibidem, s. 18-20. 161 S. Kobierzycki, op. cit., s. 273-277; A. Palicyn, op. cit., s. 222-225; Diariusz Budzify, s. 15 0-15 3; A. Hirschberg, Maryna, s. 3 24-3 26; N. Kostomarow, Russische Ge­ schichte, s. 274-277; L. Podhorodecki, Jan Rdrol Chodkiewicz, s. 222-228. 161 Zadzik, 22 IX 1612 r., z Orszy, RaS, EP, 105. 1 S’ Ibidem. Zob. też: A. Hirschberg, Maryna, s. 327; H. Wisner, ZygmuntШ, s. 136. O rokowaniach z wojskiem pisał także Jakub Zadzik do Szymona Rudnickiego, 10 X 1612 r., Smoleńsk, BCz, 1640, k. 139-142. 164 Zadzik, 22 IX 1612 r., z Orszy, RaS, EP, 105. 165 Ibidem. Por. A. Naruszewicz, op. cit., t. 2, s. 30-31. 166 Zadzik, 13 X 1612 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 105. 167 Diariusz Budzify, s. 164-165; A. Palicyn, op. cit., s. 226; Piskariewskij lietopisiec, s. 218; A. Hirschberg, Maryna, s. 328-331. Zob. też: Paweł Boksza SJ do Szymo­ na Rudnickiego, 27 X 1612 r., Wilno, AAWO, AB, D55, k. 48 („niektórzy Moskwę zdobywszy jedli”); Hieronim Cielęcki do Wawrzyńca Gembickiego, 28 X 1612 r., z Wilna, RaS, EP, 95. Wyjątkowo makabryczne opisy zawiera relacja w: BCz, 107, k. 583-584­ 168 Zadzik, 22 IX 1612 r., z Orszy, RaS, EP, 105. 169 Zadzik, 26 IX 1612 r., z Orszy, RaS, EP, 105. O poglądach Jana Karola Chodkie­ wicza pisał też Jakub Zadzik w liście do Szymona Rudnickiego, 6 IX 1612 r., BCz, 107. Owego Iwana Nikitycza Sałtykowa nie należy utożsamiać z Iwanem Nikityczem Saltykowem, odstępcą spod Smoleńska (co czynią np. redaktorzy SIRIO, t. 142, zob. indeks). 170 Zadzik, 6 X 1612 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 105. O poddaniu się Newla i Torop­ ca zob.: Paweł Boksza SJ do Szymona Rudnickiego, 2 3 X 1612 r., z Wilna, AAWO, AB, D5 5,k. 41. 171 Anonimowy korespondent biorący udział w wyprawie pisał: „Kiedy się nasi z Smo­ leńska ruszyli, dwaj krucy nad obozem naszym w ciągnieniu się wieszali, ani odla­ tywali. Co drudzy mędrsi na dobry omen interpretowali, że to naszym victoriam nad Moskwą znaczy, jakoby się im krucy na strawienie trupów, których nasi spoczynić z nieprzyjaciela mieli, przyłączyli”, BCz, 107, k. 649-6 5 4 (20 XI 1612 r.). We wszystkim szukano więc pocieszenia.
42.6 I . ROZDZIAL'4 171 Jakub Zadzik do Szymona Rudnickiego, BCz, 1630, к. 814. 175 Zadzik, 6 X 1612 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 105. List Zygmunta III do bojarów, wrzesień 1612 г., Orsza, SGGiD, t. 2, s. 607 n. 174 Ibidem. 175 Ibidem. 17S Zadzik, 13 X 1612 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 105. List żołnierzy smoleńskich do Zygmunta III, 17IX 1612 r., ze Smoleńska, RaS, SkS, E8 601 (d. 338). 177 Szczegóły w liście Jakuba Zadzika z 13 X 1612 r., jw. 178 Wacław Kobierzycki do Szymona Rudnickiego, 11 X 1612 r., BCz, 107, k. 623­ -624; Hieronim Cielęcki do Wawrzyńca Gembickiego, 28X1612 r., z Wilna, RaS, EP.95. 179 Zadzik, 3 XI1612 r., spod Wiaźmy, i 20 X 1612 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 105. 180 Zadzik, 3 XI 1612 r., spod Wiaźmy, RaS, EP, 105. O liczebności wojska królew­ skiego zob.: Jakub Zadzik, do Szymona Rudnickiego, 13 X 1612 r., ze Smoleńska, BR, 16, k. 14 (liczbę żołnierzy szacował na około 16 tys., za nim: J. Byliński, Dwa sejmy, s. 19); Paweł Boksza SJ do Szymona Rudnickiego, 27 XI 1612 r., z Nieświe­ ża, AAWO, AB, D55, k. 65 (20 tys. żołnierzy); Hieronim Wołłowicz do Szymo­ na Rudnickiego, 8 X 1610 r., BK, 290, k. 192-195 (12 tys. żołnierzy). Zob. też: L. Podhorodecki, Jan Karol Chodkiewicz, s. 228. Różnice w szacunkach wynikają z uwzględniania lub nieuwzględniania kozaków, załogi moskiewskiej, sapieżyńców. Zob. też: K. Tyszkowski, Wojna, s. 24, p. 1. iS 1 Zadzik, 3 XI1612 r., spod Wiaźmy, RaS, EP, 105. Być może z fiaskiem misji Sałtyko­ wa miał związek incydent opisany przez Pawła Bokszę: „Golicki niejaki od naszych przedał się do Moskwy, za pewne jem to udał, że Król JM nie da Królewicza i stąd wielkie motus miały powstać przeciwko KJM”, Paweł Boksza SJ do Szymona Rud­ nickiego, 27 XI 1612 r., z Nieświeża, AAWO, AB, D55, k. 48. O zdradzie Golickiego (Gołeckiego, Goleckiego) pisał też anonimowy korespondent 20 XI 1612 r., BCz, 107, k. 649-654, oraz Hieronim Cielęcki, 28 X 1612 r., z Wilna, RaS, EP, 95 („Niejaki Gołecki przedał się do Pożarskiego, stołecznych [żołnierzy polskich] nama­ wiał, aby zeszli z stolice i dali się nie trapieli ani psowali, jako zdrajcę [go] połajali”). 181 Zadzik, 3 XI1612 r., pod Wiaźmą, RaS, EP, 105. 18i Zadzik, 7 XI1612 r., z Wiaźmy, RaS, EP, 105. 184 Ibidem. i8s Ibidem. 186 Ibidem. 187 Zadzik, b.d., z obozu pod miastem Hruczą, RaS, EP, 105. 188 Zob. też: Bielskij lietopisiec, s. 261; Paweł Boksza SJ do Szymona Rudnickiego, 27 XI1612 r., z Nieświeża, AAWO, AB, D 5 5, k. 6 5. 189 A. Hirschberg, Maryna, s. 330-331. 190 Zadzik, b.d., z obozu pod miastem Hruczą, RaS, EP, 105. 191 DiariuszBudzify, s. 165-166; Zadzik, b.d., z obozu pod miastem Hruczą, RaS, EP, 105. O kapitulacji Moskwy zob. też: Feliks Kryski do Wawrzyńca Gembickiego, 3 XII 1612г., Fiedorowsk, RaS, EP, 9 8: „Przyszła im znowu stolica do ręku za pod-
UTRACONE SZANSE (LATO l6l I-ZIMA 1613) 191 151 194 195 1,s 197 198 199 ’oo ’°1 ’01 ’°’ ’°4 ’°5 ,o6 ’°7 ’°8 ’°9 ’,0 I 42-7 daniem się pan Strusiowcm i z tamtem, co przy niech było rycerstwem. Nie mógł ścierpieć głodu i myśmy też na odsiecz pośpieszyć nie mogli dla targów i traktatów żołnierza smoleńskiego” - żalił się podkanclerzy. Na podkreślenie zasługuje boha­ terstwo załogi polskiej. Jeszcze 15 września na pismo kniazia Dymitra Pożarskiego wzywające Polaków do poddania się Józef Budziło odpowiedział dumnym i obraźliwym listem (zob. Diariusz Budzify, s. 15 4-15 9). Układ kapitulacyjny gwarantował Polakom zachowanie zdrowia i życia. Nie został on dotrzymany. Po opuszczeniu twierdzy wielu żołnierzy w służbie polskiej wymordowano. Reszta trafiła do nie­ woli. Warto przytoczyć fragment jeszcze innego listuj. Zadzika: „Naszych po pod­ daniu Krymgorodu wszystkich wysieczono, mianowicie piechotę i pacholiki, lubo im beli przysięgali zdrowo ich puścić. Pan Struś jest u [Dymitra] Trubeckiego, Pan Chocimierski u Kozaków jego, Pan Budziło, pułkownik sapieżników, co tam beli zostali, u kniazia [Dymitra] Pożarskiego, inne towarzystwo między różnemi, taka klęska padła na naszych, która się ledwie co od owej nieszczęsnej wołoskiej zmyka” (Zadzik, 19 XI 1612 r„ obóz w Dolkoladach). Ksiądz Zadzik nawiązał tu do nie­ dawnej klęski Stefana Potockiego pod Sasowym Rogiem w Mołdawii (19 VII161 z r.). Zob. też: S. Kobierzycki, op. cit., s. 449. Zadzik, 19 XI 1611 r., obóz w Dolkoladach, RaS, EP, 105. Treść listu: SIRIO, 1.141, s. 305-306. Zadzik, 29 XI 1612 r„ obóz w Dolkoladach, RaS, EP, 105. Ibidem. Feliks Kryski do Wawrzyńca Gembickiego, 3 XII 1612г., Pola Fiedorowskie, RaS, EP, 98. Zadzik, 29 XI1612 r., obóz w Dolkoladach, RaS, EP, 105. Ibidem. Diariusz poselstwa, s. 362. Ibidem. Zadzik, 6 XII1612 r., z Łuczyńska, RaS, EP, 105. Zadzik, 2 9 XI1612 r., obóz w Dolkoladach, RaS, EP, 105. Ibidem. Ibidem. Ibidem; Bielskij lietopisiec, s. 261. Zadzik, 29 XI1612 r., obóz w Dolkoladach, RaS, EP, 105. Ibidem. Lew Sapieha do księcia Janusza Radziwiłła, 30 XI1612 r., obóz pod Fiedorowskiem, AGAD, AR, V, t. 333; Scriptores Rerum Polonicarum, t. 8, s. 267. Por.: W. Leitsch, Moskau und die Politik des Kaiserhofes im XVII. Jahrhundert, Teil 1:1604-1654, Graz-Kóln i960, s. 52. Zadzik, b.d., obóz koło miasteczka Hruczą, RaS, EP, 105. Zadzik, 11 XII 1612 г., Łuczyńsk, RaS, EP, 105. Diariusz poselstwa, s. 363-364. Pewne dane z diariusza znajdują potwierdzenie w relacjach Zadzika, np. liczebność wojsk w Moskwie (ok. 6 tys.). Zob.: Zadzik,
428 I rozdział-4 i i XII i6nr., Łuczyńsk, RaS, EP, 105. O schwytaniu Filozofowapisze też Nowyj lietopisiec, s. 118. 511 Zadzik, 11XI i6ur„ Łuczyńsk, RaS, EP, 105. ,n Ibidem. ' ’■’ Ibidem. Zob. też krótką wzmiankę o tym wypadzie u P. Piaseckiego, Kronika, Kra­ ków 1870, s. 2.48—2.49.0 tym, że list został doręczony, świadczy pismo kniazia Dy­ mitra Trubeckiego i kniazia Dymitra Pożarskiego do Pawła Rudzkiego z 1$ 11613 r, z Moskwy, SIRIO, t. 142, s. 307-309. !'4 Jan Karol Chodkiewicz do Wawrzyńca Gembickiego, 5 I 1613 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 96. 5 *5 Zadzik, 11 XII161 z r., b.m., RaS, EP, 105. 516 A. Darowski, op. cit., s. z5 5-z56; Sałtykowy, w: RusskijBiograficzeskijSłowar, 1.18, s. 68-69. Iwan Nikitycz Sałtykow (Sałtyk) stał się protoplastą polskiej rodziny szla­ checkiej Sołtyków, zob. też: K. Niesiecki, Herbarz polski, t. 8, Lipsk 1841, s. 460. W Polsce pozostał też Michał Sałtykow z potomstwem, jednak jego wnuki wróciły pod panowanie moskiewskie, zob. Michaił Gliebowicz Sałtykow, w: RusskijBiogra­ ficzeskij Słowar', 1.18, s. 81-87. ’17 Zadzik, 26 XII161 z r., z Wiaźmy, RaS, EP, 105. ”8 Ibidem. Ibidem. Ibidem. Ibidem. Zachar Zarudzki pozostawał na służbie polskiej jeszcze w 1613 r. Zob.: K. Tyszkowski, Kozacczyzna w wojnach moskiewskich Zygmunta III, 1605-1618, Warszawa 1935,5. 6-8, odb. z: Przegląd Historyczno-Wojskowy, t. 8, z. 1; P. G. Lu­ bomirów, op. cit., s. 15 9-160. 511 Zob. K. Tyszkowski, Wojna, passim. 515 Zadzik, 11 II 1613 r., z Warszawy, RaS, EP, 105. Zob. też: W. A. Serczyk, Historia L^ra/иу, Wrocław-Warszawa-Kraków 1990, s. 96. w K. Tyszkowski, Wojna, s. 73. ,1S Zadzik, 15 II1613 r., RaS, EP, 105. 5x6 Data jego śmierci podana u К Tyszkowskiego, Wojna, s. 71 - 16 11613 r., jest błęd­ na. Opierał się on na dziele Sz. Okolskiego, OrbisPołonus, t. z, Kraków 1644, s. 404. 117 Listy Zadzika na temat rokowań z żołnierzami smoleńskimi: у. 11613 r., z Orszy; 2911613 г., z Wilna; 11 II 1613 r., z Warszawy; 12 II 1613 r., z Warszawy, RaS, EP, 105. Zob. też: Pamiętniki do panowania, s. 41-42. O rokowaniach z wojskiem zob. też K. Tyszkowski, Wojna, s. 72-75. O konfederacjach wojskowych w tym czasie zob. także K. Tyszkowski, Problemy organizacyjno-wojskowe z czasów wojny moskiewskiej Zygmunta III, Przegląd Historyczno-Wojskowy, 1930; A. Michałek, Konfederacja wojska stołecznego pod regimentem imć Cieklińskiego Józefa, Teki Hi­ storyczne, t. 16: 1969-1971; J. Byliński, Dwa sejmy, passim; R. Walczak, Konfideracja Gdańska, Elbląga i Torunia w latach 1613-1623, Rocznik Gdański, t. 15­ -16: 1956/57; D. Bogdan, Wirmia wobec konfederacji żołnierskich 1613-1614, KMW, 1983, nr 2-3.
UTRACONE SZANSE (LATO I 6 I I—ZIMA I 6l J ) | 419 ,18 Jan Karol Chodkiewicz do Wawrzyńca Gembickiego, 5 I 1613 r., ze Smoleńska, RaS, EP, 96 (ceduła). 14 Ibidem. Kniaź Dymitr Trubecki i kniaź Dymitr Pożarski do Pawła Rudzkiego, 4 II 1613 r., z Moskwy, SIRIO, t. 141, s. 307-309. Rudzki, wykorzystując zapew­ ne w charakterze gońca któregoś z wziętych do niewoli Moskali, napisał list, w któ­ rym wzywał bojarów do poddania się królewiczowi, w przeciwnym wypadku grożąc zgubą Państwa Moskiewskiego. Trubecki i Pożarski odpowiedzieli mu: „A hospo­ dara waszego Zygmunta króla i syna jego Władzisława na Moskiewskie Hospodarstwo hospodarem żadną miarą nie chcemy i nie myślimy...” Dalej zaś stwierdzali, że groźby polskie są puste, gdyż cała Rzeczpospolita objęta jest konfederacjami nie­ płatnego wojska. Na końcu wyrażali jednak chęć do rozmów o pokoju, prosząc o glejt dla kolejnego gońca (ibidem). ”° Zob. H. Almquist, Die Carenwahl, s. 161 n. ”' Na temat soboru zob. np.: S. E Płatonow, Smutnoje wremia, s. 215-126; H. Almquist, Die Carenwahl-, P. G. Lubomirów, op. cit., s. 216-220; D. Czerska, Między „smutą” a kryzysem lat 40. XVII w., Kraków 1978, s. 13-25; M. Roberts, Gustavus Adolphus, t. 1:1611-1626, London-New York-Toronto 19 5 3, s. 77-78; Ł. W. Czerepin, Ziemskije sobory i utwierżdienie absoliutizma w Rossii, w: Absoliutizm w Rossii (XVII-XVIII ww.), Moskwa 1964, s. 109-114. Krótki protokół z ob­ rad soboru: SGGiD, t. 3, n. 1, s. i-y,Akty otnasiaszczijesia k istoriiZiemskich Soborow, wyd. N. N. Kłoczkow, Moskwa 1909, s. 15-18. 3,1 H. Almquist, Die Carenwahl, s. 161 n.; M. Roberts, op. cit., s. 77-78. ”’ J. Rossen, Svensk historia, t.1, Stockholm 1962, s. 432; E Gfrórer, op. cit.,s. 136. ”4 S. F. Płatonow, Smutnoje wremia, s. 222-226; D. Iłowajskij, op. cit., s. 246-252.
Zakończenie sadzenie Dymitra I na tronie moskiewskim przez polskich magnatów (z cichym poparciem Zygmunta III) było działa­ niem w kierunku stopniowego i powolnego podporządko­ wania sobie wschodniego sąsiada przez Rzeczpospolitą. Nowy car nie chciał jednak być marionetką w rękach Polaków, a konflikty, do których doszło z poselstwem Aleksandra Gosiewskiego i Mikołaja Oleśnickie­ go, wskazywały na coraz silniejszą jego emancypację spod wpływów polskich protektorów. Zabójstwo Dymitra i osadzenie na Kremlu Wa­ syla Szujskiego, a równocześnie pogłębiająca się anarchizacja Państwa Moskiewskiego, spowodowały zmianę planów Zygmunta III. Zaczął on myśleć o bezpośredniej akcji zbrojnej w Moskwie. Liczył przede wszyst­ kim na to, że oburzona rzezią Polaków szlachta poprze finansowo taką ekspedycję. Sejmiki jednak nie zaakceptowały planów Zygmunta III, a rozwijający się rokosz odsunął kwestię interwencji na czas późniejszy. Ale tylko odsunął. Z wielu stron płynęły do króla zachęty do dzia­ łania - wysuwano przy tym różne argumenty. Przede wszystkim ryso­ wała się możliwość podbicia Moskwy i związania jej z Rzecząpospolitą w tej lub innej formie. Myślano o osadzeniu na tronie carskim królewicza Władysława, co sugerował jeszcze poseł moskiewski Iwan Bezobrazow na początku 1606 r., a później, w styczniu 1607 r., Grzegorz Wołkoń­ ski. Wysuwano też koncepcje uczynienia carem samego Zygmunta i unii personalnej Rzeczypospolitej z Moskwą. Pojawiły się także głosy sugeru­ jące bezpośrednią aneksję. Zygmuntowi III najbardziej odpowiadał plan objęcia tronu carskiego przez niego samego. Kierując się jednak ostroż­ nością i daleko idącym pragmatyzmem, król na razie nie wypowiadał się na ten temat. O
431 I ZAKOŃCZENIE Przytaczano także inne argumenty za interwencją. Bez względu na to, komu przypadłby tron moskiewski, Smoleńsk i Ziemia Siewiersko- Czernichowska oraz inne terytoria (w tym nawet Nowogród Wielki i Psków) powinny być przyłączone do Litwy. Żądania „rekuperacji” były wysuwane bardzo często i dla Zygmunta III stało się oczywiste, że w tej sprawie szlachta polska nie pójdzie na żadne ustępstwa (przynajmniej w kwestii Smoleńska i Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej). Jesienią 1610 r. Lew Sapieha wyraźnie oświadczył smoleńszczanom, że są pod­ danymi króla i jemu, a nie Władysławowi, powinni składać przysięgę. Niebagatelny jest aspekt szwedzki działań Zygmunta III. Król nigdy nie wyrzekł się swojego tronu w Sztokholmie. Związanie Moskwy z Polską miałoby ułatwić wojnę ze Szwecją, o której nieustannie myślał, i odzy­ skanie utraconego królestwa. W przyszłości trzy trony (polski, szwedzki i moskiewski) mógłby objąć królewicz Władysław; można by też podzie­ lić je między synów królewskich. To drugie rozwiązanie dopuszczał au­ tor omówionego w rozdziale trzecim memoriału. Wątpliwe jednak było, aby król je zaakceptował. Dziedziczne korony szwedzka i moskiewska były najlepszym sposobem na faktyczne dziedziczenie przez Wazów ko­ rony w Rzeczypospolitej. Przecież Jagiellonowie w Koronie teoretycznie też pozostawali władcami elekcyjnymi, ale oczywiste było, że nikt spoza ich rodu nie zostanie wybrany na króla. Posiadali bowiem dziedziczne prawa na Litwie i gwarantowali ciągłość unii polsko-litewskiej. Podob­ nie Wazowie mogli stać się gwarantami unii polsko-litewsko-moskiewskiej czy wręcz polsko-litewsko-moskiewsko-szwedzkiej. Bezpośrednim bodźcem do rozpoczęcia wojny w 1609 r. była dla Zygmunta III wieść o traktacie moskiewsko-szwedzkim w Wyborgu. Porozumienie się dwóch największych przeciwników Rzeczypospolitej w tym czasie musiało wywołać ostrą reakcję króla. Mogło ono bowiem pokrzyżować jego plany moskiewskie, uniemożliwić odzyskanie Szwecji, zagrozić bezpie­ czeństwu Rzeczypospolitej. To ostatnie odnosi się głównie do Inflant. Traktat mówił o wyrzeczeniu się przez Moskwę tej prowincji (faktycznie tylko pretensji do niej) na rzecz Szwedów, a na dodatek umożliwiał tym ostatnim swobodny przemarsz przez Ziemię Pskowską.
ZAKOŃCZENIE I 433 Decydując się na wyprawę, Zygmunt III, jak wykazano, nie kiero­ wał się względami religijnymi. Program katolicyzacji Moskwy, np. przez imię wzorowaną na brzeskiej, był zapewne miły królowi i gdyby Państwo Moskiewskie zostało związane z Polską, byłby być może powoli realizo­ wany (choćby przy pomocy takich osób jak patriarcha Ignacy). Nie ma jednak żadnego dowodu na to, że król, podejmując wyprawę na wschód, kierował się motywami misyjnymi. Zygmunt III uważał, że wojna będzie łatwa i szybka. Rozliczne re­ lacje z Moskwy donosiły, że część ludności opowiada się za osadzeniem króla lub królewicza na tronie. Szczególne znaczenie miały zapewne opinie Aleksandra Gosiewskiego i Mikołaja Oleśnickiego. Były one jed­ nak przesadzone. Rzeczywiście, część bojarów i osób z innych wyższych stanów chętnie widziałaby Zygmtmta lub Władysława na tronie mo­ skiewskim (chętniej syna niż ojca). Liczono na zaszczepienie w Moskwie atrakcyjnych dla bojarów form ustrojowych, poszerzenie wolności osobi­ stej, szersze otwarcie na wpływy kultury zachodniej. Układy z 161 o r., spod Smoleńska i spod Moskwy, zawierały m.in. zastrzeżenie, że panujący od­ tąd car (królewicz Władysław) nie będzie nikomu konfiskował majątku ani nikogo więził bez wyroku sądowego. Oznaczało to wprowadzenie w Moskwie panującej w Polsce już od blisko dwóch wieków zasady „neminem captivabimus”. Dzieci bojarskie i szlacheckie miały odtąd mieć prawo studiowania za granicą bez żadnych konsekwencji. W przeszłości ich rodzicom groziła za to konfiskata majątku. Część bojarów miała poza tym dosyć nieustannego terroru, jaki cechował rządy Iwana Groźnego i Borysa Godunowa, i szczerze pragnęła władcy bardziej cywilizowane­ go - np. króla lub królewicza polskiego. Zygmunt III liczył, że kieru­ jąc się wymienionymi wyżej motywami, bojarzy i inne stany powitają jego wojska z otwartymi ramionami. Zapominał jednak, że argumenty takie formułowali przede wszystkim przedstawiciele elit - wpływowi, ale nieliczni. Spora część bojarów i szlachty była konserwatywna i ne­ gatywnie nastawiona do sąsiadów z zachodu. Wśród niższych warstw ludności niechęć do „Litwinów” i „litewskiego króla” - jak nazywano mieszkańców Rzeczypospolitej i jej władcę - była powszechna. W pa­ nowaniu polskiego władcy widziano zagrożenie dla prawosławia, oba-
434 I ZAKOŃCZENIE wiano się jakiejś nowej unii na wzór brzeskiej. Konserwatywna ludność Moskwy obawiała się też, że Polacy będą zmieniać jej zwyczaje. Wystar­ czy przypomnieć oburzenie, jakie wywoływały nowe formy obyczajowe przyjęte przez Dymitra I Samozwańca. Tak więc tęsknota za polskimi wolnościami i stylem życia, cechująca niewątpliwie część warstw wyż­ szych, nie była wcale rozpowszechniona. A pamiętać należy, że np. rola ludności miast (posadzkich ludzi) była w Państwie Moskiewskim dość istotna w momentach przełomowych. Zygmunt III, licząc na powszech­ ne poparcie polskich interwentów przez ludność moskiewską, opierał się więc bardziej na swoich życzeniach niż rzeczywistości. Zupełnie błędne były też rachuby zakładające dobrowolne poddanie się Smoleńska, które Zygmtmt III wkalkulował nawet w swoje plany wyprawy. Działalność Aleksandra Gosiewskiego i Mikołaja Hlebowicza, którzy próbowali na­ mówić Smoleńsk do przyjęcia zwierzchnictwa króla jeszcze przed wy­ prawą, nie dała żadnych owoców. Król liczył też na wykorzystanie faktu, że wojska polskie popiera­ jące Samozwańca opanowały do jesieni 1608 r. prawie całe Państwo Mo­ skiewskie. Zygmunt III zamierzał porozumieć się z wojskiem tuszyńskim i przeciągnąć je na swoją stronę. Opanowane twierdze w łatwy sposób przeszłyby w ręce królewskie. Decydując się na marsz pod Smoleńsk, Zygmunt III odrzucał koncep­ cję Stanisława Żółkiewskiego, polegającą na zdobywaniu pomniejszych zamków siewierskich i marszu bezpośrednio na Moskwę. Dlaczego? Król, jak nadmienialiśmy, liczył na dobrowolne poddanie się Smoleńska. Byłoby to znakomite, spektakularne osiągnięcie, mogące uciszyć licz­ nych przeciwników wyprawy. Przed wyruszeniem na w^jnę Zygmtmt III wielokrotnie podkreślał, że ma ona na celu dobro nie jego i dynastii, lecz Rzeczypospolitej. Pisał o tym w deklaracji wydanej w Lublinie, a póź­ niej w instrukcjach na sejmiki deputackie. Szlachta jednak pozostawa­ ła nieufna. Wojna nie miała oficjalnej akceptacji sejmu, a Zygmuntowi zarzucano, że chce - wzmocniony przyszłym zwycięstwem nad Moskwą wprowadzić rządy absolutne, odzyskać kosztem Rzeczypospolitej tron szwedzki itp. Gdyby więc wojna zaczęła się od zajęcia Smoleńska, a póź­ niej Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej, byłby to dowód na to, że król
ZAKOŃCZENIE I 435 myśli przede wszystkim w kategoriach państwa. Zygmunt III miałby zaś wolną rękę w realizacji planów, wobec których szlachta była dość scep­ tyczna - zdobycia tronu moskiewskiego, odzyskania Szwecji. Smoleńsk nie chciał poddać się dobrowolnie. Nawiązano jednak rozmowy z obozem tuszyńskim, które zaowocowały przejściem części tamtejszych wojsk na stronę króla. Oddziały, które pozostały przy Dy­ mitrze, były dla Zygmunta III wygodne jako środek nacisku na Wasyla Szujskiego. Podczas rokowań w Tuszynie wysunięto oficjalnie problem kandydatury polskiej na tron carski. Rokowania z bojarami, przebywają­ cymi uprzednio w obozie Dymitra, doprowadziły do prowizorycznego porozumienia. Zygmunt III zgodził się na objęcie tronu przez królewicza Władysława, ponieważ opór bojarów wobec jego własnej kandydatury był zdecydowany. Król jednak objął prowizorycznie władzę w Moskwie do czasu przybycia Władysława. Kancelaria litewska wydawała setki przywilejów, nadań ziemskich i nominacji na urzędy w Państwie Mo­ skiewskim, które bojarzy i szlachta moskiewska przyjmowali bez skru­ pułów. Kwestie sporne - jak sprawa przynależności Smoleńska i Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej - zostały w układzie pominięte. Nie do końca została wyjaśniona sprawa wyznania królewicza Władysława. Natomiast działania dyplomatyczne podjęte przez Stanisława Żół­ kiewskiego w wyniku jego militarnych sukcesów wywołały sprzeciw kró­ la. Uważał on, że hetman działa zbyt samowolnie, choć z drugiej strony sam nie udzielił Żółkiewskiemu przed wyjazdem żadnych konkretnych instrukcji. Zygmunt III nie mógł zaakceptować niektórych warunków umów spod Carowego Zajmiszcza i Moskwy. Król nie godził się z po­ stanowieniem, że jeżeli Smoleńsk podda się królewiczowi, to wojska polskie odstąpią od oblężenia. Nie zgadzał się też na opuszczenie opa­ nowanych już zamków moskiewskich. Koncepcja pokoju bez aneksji, lansowana przez Żółkiewskiego, była dla Zygmunta III nie do przyję­ cia. Działał zresztą w sytuacji przymusowej. Gdyby zgodził się na pozo­ stawienie Smoleńska i Ziemi Siewiersko-Czernichowskiej w granicach Państwa Moskiewskiego w zamian za koronę carską dla Władysława, potwierdziłby zarzuty, że cel wyprawy był przede wszystkim prywatny i dynastyczny. Żółkiewski nie dostrzegał tego aspektu sprawy lub go
436 I ZAKOŃCZENIE lekceważył. Król nie widział też potrzeby zwalczania wojsk Dymitra II, co obiecał bojarom hetman. Niemożliwe było też, jego zdaniem, szyb­ kie wysłanie królewicza do Moskwy, gdyż narażałoby to Władysława na ogromne ryzyko. Najpierw trzeba było uspokoić państwo rządami same­ go doświadczonego króla. Analiza poglądów Zygmunta III wskazuje, że w przypadku wier­ nego zrealizowania układów Żółkiewskiego spod Carowego Zajmiszcza i z Moskwy przewidywał on następujący scenariusz dalszych wypadków: Królewicz obejmuje tron moskiewski. Zgodnie z układem z 2,7 VIII161 o r. wojska polskie rozbijają Samozwańca, a następnie same wycofują się do Rzeczypospolitej. Państwo Moskiewskie jest więc oczyszczone rękami polskimi. Teraz dochodzi w stolicy do rozruchów na tle religijnym, oby­ czajowym lub innym skierowanych przeciwko Władysławowi, który gi­ nie podobnie jak Dymitr I. Scenariusz taki był prawdopodobny, zwłaszcza dla tych, którzy przeżyli rzeź Polaków w Moskwie po koronacji Maryny Mniszchówny. Podobne obawy przewijają się także przez wypowiedzi wielu ówczes­ nych senatorów. W koncepcji króla Moskwa powinna być najpierw uspokojona jego własnymi rządami, opartymi na solidnych, polskich oddziałach wojskowych. Wojska te musiałyby zresztą zostać także po objęciu tronu przez Władysława. Ograniczenie orszaku, który miałby towarzyszyć w Moskwie królewiczowi, do kilkuset osób (czego doma­ gali się bojarzy) było dla króla także nie do przyjęcia. W przyszłości, po śmierci Zygmtmta III, Władysław objąłby także tron polski (to było raczej pewne) i realizowałby coraz bardziej ścisłą unię Rzeczypospolitej z Moskwą, na wzór unii Korony i Litwy. Oczywiście, dętego czasu od­ zyskałby także tron szwedzki. Cokolwiek by sądzić o tej bardzo śmiałej koncepcji królewskiej, była ona bardziej realistyczna niż plany Żółkiew­ skiego. Całe nieszczęście polegało na tym, że Żółkiewski, idąc pod Caro­ wym Zajmiszczem i pod Moskwą na istotne ustępstwa wobec bojarów, pokrzyżował właściwie plany królewskie. Wycofać się bowiem z wcześ­ niejszych obietnic było trudno. Na dodatek wieści o niedotrzymywaniu układu z 27 VIII 1610 r. przez Polaków rozchodziły się szeroko, podsy­ cając nastroje antypolskie w Państwie Moskiewskim. Warto tu jeszcze
ZAKOŃCZENIE I 437 raz przytoczyć słowa Zygmunta III z listu do Aleksandra Gosiewskiego: „Snadniej targiem pozwalać i przeciągać zrozumiewając ludzi niźli stargowawszy cofać rzeczy”1. Nie sposób odmówić racji temu twierdzeniu króla. Także pretensje Zygmunta III do Żółkiewskiego o zbyt samowol­ ne postępowanie wydają się uzasadnione. Na usprawiedliwienie hetma­ na można przytoczyć wspomniany już fakt, że działał on początkowo bez wyraźnych instrukcji, oraz to, iż układ z z7 VIII161 o r. w niektórych kontrowersyjnych punktach nie był sformułowany w sposób kategorycz­ ny. Zawierał on furtki, które mogły służyć jako podstawa dalszych nego­ cjacji pewnych ustaleń. Na przykład sprawa wyznania królewicza miała być rozważana w rokowaniach poselstwa moskiewskiego pod Smoleń­ skiem. Niejasne było też sformułowanie o wspólnym zarządzie twier­ dzami pogranicznymi, co Polacy później interpretowali jako zezwolenie na umieszczenie tam załóg polskich, bojarzy zaś nie zgadzali się na taką wykładnię. Niezałatwione sprawy miało przedstawić królowi poselstwo bojarów, które powinno niezwłocznie wyruszyć pod Smoleńsk, co stwa­ rzało szansę na pewne renegocjacje. Oczywiste było jednak, że rozmowy z bojarami będą teraz bardzo trudne, skoro mogą oni powoływać się na dogodne dla nich punkty umowy z Żółkiewskim. I rzeczywiście, rokowania z Golicynem i Filaretem były od począt­ ku przedsięwzięciem beznadziejnym. Posłowie trzymali się wiernie lite­ ry i ducha traktatów zawartych z hetmanem. Strona polska stosowała naciski, wykręty, a do momentu przybycia pod Smoleńsk hetmana nie uznawała ważności zawartych przez niego umów. Sam Żółkiewski zaś w czasie rozmów z Filaretem i pozostałymi posłami oświadczył nawet, że nie wie, co podpisywał pod Carowym Zajmiszczem, gdyż nie zna ru­ skich liter. Senatorowie polscy chcieli przede wszystkim skłonić bojarów moskiewskich, aby namówili załogę Smoleńska do kapitulacji. Golicyn i Filaret doskonale natomiast wiedzieli, że w razie poddania się tej twier­ dzy królowi i wpuszczenia załogi polskiej zostanie ona po prostu przy­ łączona do Rzeczypospolitej. Stąd ich upór, na który nie miały wpływu nakazujące ustępstwa instrukcje bojarów z Moskwy. W czasie, gdy trwały rokowania pod Smoleńskiem, nastroje opo­ zycyjne w stolicy rosły w postępie geometrycznym. Aleksander Gosiew-
43» I ZAKOŃCZENIE ski, dowódca załogi polskiej w Moskwie, alarmował, że tylko przybycie królewicza Władysława może uspokoić sytuację. Zorganizowanie tzw. I opołczenia pod wodzą Prokopa Lapunowa, powstanie w stolicy, uwię­ zienie posłów moskiewskich, coraz bardziej oddalały możliwość podpo­ rządkowania Moskwy Polsce. Wprawdzie w czerwcu 1611 r. Zygmunt III zdobył Smoleńsk, ale nie doceniając powagi sytuacji, ruszył z powrotem do Polski zamiast iść na odsiecz oblężonej załodze Aleksandra Gosiew­ skiego. Nastroje triumfalistyczne utrzymywały się dość długo. Na sejmie 1611 r. rozpatrywano różne śmiałe projekty kolonizowania Moskwy szlachtą mazowiecką czy też osadnictwa wojskowego na wzór rzymskich kolonów. Jesienią 1611 r. król uznał wręcz, że można myśleć o aneksji Moskwy i przyłączeniu jej do Rzeczypospolitej, podobnie jak Prus i Inf­ lant. Wysłannikom bojarów, oblężonych w stolicy, na sejm do Warszawy Jan Karol Chodkiewicz oświadczył, że powinni oni prosić o tron dla kró­ la i przyłączenie Państwa Moskiewskiego do Rzeczypospolitej. Bojarzy jednak uparcie trzymali się linii układu z z7 VIII 1610 r. i po trudnych rozmowach w Warszawie wywalczyli ustępstwo ze strony Zygmunta III. Znowu była mowa tylko o tronie dla królewicza, którego wysłanie do Moskwy król uroczyście zapowiedział. Nie oznaczało to jednak kró­ lewskiej zgody na układ Żółkiewskiego z 27 VIII 161 o r. Zygmunt miał nadzieję na jakiś rozsądny kompromis, przewidujący zapewne okres regencji jego samego w Moskwie. Późniejszy zanik nastrojów triumfalistycznych spowodowała sytuacja w Państwie Moskiewskim, gdzie roz­ szerzało się powstanie, zwane II opołczeniem. Dla Zygmunta III stawało się coraz bardziej oczywiste, że tylko nowa wyprawa z udziałem królewi­ cza może jeszcze przynieść sukces. Jednak ekspedycja, j^tóra wyruszyła jesienią 1612 r., od początku była skazana na niepowodzenie. Niewielkie oddziały wojska, zdemoralizowane brakiem należnego żołdu, nie dawały większych szans na sukces. Moskwa tymczasem coraz bardziej odżegny­ wała się od polskiej kandydatury na tron. Szanse Władysława stały się znikome po kapitulacji wojsk polskich na Kremlu. Wprawdzie w samej stolicy było jeszcze trochę zwolenników Władysława, ale największe wpływy mieli tam przywódcy tzw. II opołczenia przeciwni kandydaturze królewicza. To właśnie oni odrzucili propozycję rokowań z poselstwem
ZAKOŃCZENIE I 439 polskim w grudniu 1612 r. Odwrót spod Moskwy oznaczał właściwie zaprzepaszczenie szans królewicza na tron. Wybór Michała Romanowa przez Sobór Ziemski przypieczętował tę porażkę. Dlaczego plany Zygmunta III połączenia Moskwy w tej czy innej formie z Rzecząpospolitą poniosły fiasko? Trudno jest odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Król popełnił kilka ciężkich błędów. Przede wszystkim nie wykorzystał możliwości uderzenia na Moskwę, jeszcze jesienią 1608 r., gdy Szujski był maksymalnie osłabiony. Niepotrzebnie też zwlekał z wyprawą w 1609 r. aż do jesieni. Podobnie było w roku 1612, gdy zwłoka była jeszcze mniej uzasadniona. Ciężkim błędem było wyruszenie do Rzeczypospolitej po zdobyciu Smoleńska zamiast zorga­ nizowania natychmiastowej odsieczy Moskwy. Z drugiej strony jednak król ograniczony był różnymi czynnikami obiektywnymi, z których wymienione wyżej błędy częściowo wynikały. Obydwie wyprawy wy­ ruszyły jesienią, przede wszystkim dlatego, że trudno było zgromadzić odpowiednie środki finansowe i skoncentrować odpowiednie oddziały wojskowe. Podatki uchwalane przez sejmy z 1609 i 1611 r. były jak na ówczesne potrzeby skąpe, a konflikty z niepłatnym wojskiem utrudniały wszelkie posunięcia militarne. Błędem, aczkolwiek uzasadnionym we­ wnętrznymi uwarunkowaniami w kraju, było rozpoczęcie wyprawy od oblegania Smoleńska zamiast wyruszenia prosto na Moskwę. W świet­ le tego, co wykazaliśmy powyżej, trudno jest natomiast obwiniać króla o torpedowanie dyplomatycznych osiągnięć Żółkiewskiego. Trady­ cyjne zarzuty polskiej historiografii, że Zygmunt III odrzucił układ z 27 VIII 1610 r., gdyż pragnął tronu tylko dla siebie, są po prostu nie­ prawdziwe. Rzeczywiście, początkowo król chciał tronu moskiewskie­ go dla siebie, choć nie odrzucał i innych możliwości. W 1610 r. poszedł jednak na kompromis i zgodził się na tron dla Władysława, pod warun­ kiem że królewicz obejmie go po okresie rządów (w tej lub innej formie) swojego ojca. Pisał o tym wyraźnie np. w instrukcjach dla Gosiewskiego i Andronowa. Pewien okres wahania przeżył jedynie pod koniec 1611 r., gdy w atmosferze ogólnego triumfalizmu doszedł do wniosku, że naj­ prościej będzie zaanektować Moskwę do Rzeczypospolitej. Szybko jednak (w wyniku sprzeciwu bojarów) zrezygnował z tej koncepcji i po-
440 I ZAKOŃCZENIE wrócił do planu osadzenia na tronie carskim Władysława (mając jednak ciągle nadzieję na pewien okres własnej regencji w celu uspokojenia Pań­ stwa Moskiewskiego). W każdym razie ocena Zygmunta III w czasie wy­ prawy na Moskwę musi być bardziej wyważona i uwzględniać wszystkie motywy, którymi kierował się król, i okoliczności, które brał pod uwagę. W żadnym zaś wypadku nie można całą odpowiedzialnością za fiasko planu osadzenia na tronie carskim Władysława obciążać Zygmunta III. Odmawiając szybkiego przysłania królewicza do Moskwy i domagając się władzy w tym kraju najpierw dla siebie, król kierował się przesłan­ kami racjonalnymi i zgodnymi z racją stanu Rzeczypospolitej. W swo­ ich działaniach wykazywał jednak sporą elastyczność, a nawet, wbrew pozorom, skłonność do ustępstw. Natomiast z twardej postawy w spra­ wie katolickiej wiary królewicza i z niewyrażenia przez króla zgody na przejście syna na prawosławie trudno jest uczynić zarzut. Czy można bowiem mieć do kogokolwiek pretensje, że ma poważny stosunek do religii, którą wyznaje? Poza tym w Europie zdarzało się już, że władca był innego wyznania niż jego poddani, choć w sfanatyzowanej Moskwie było to istotnie trudne do wyobrażenia. Reasumując, należy stwierdzić, że mimo popełnionych błędów polityka króla wobec Moskwy była prze­ myślana i korzystna dla Rzeczypospolitej. Natomiast duże komplikacje przyniosły samowolne (wbrew instrukcjom królewskim) działania het­ mana Żółkiewskiego latem 1610 r. Zaważyły one też zapewne w jakimś stopniu na fiasku planów Zygmunta III. Z drugiej strony jednak należy pamiętać, że dzięki swoim działaniom militarnym i dyplomatycznym Żółkiewski opanował Moskwę „bez jednego wystrzału”. Był to olbrzy­ mi sukces sam w sobie. W każdym razie pisząc o ogron^nych zasługach hetmana, warto wspomnieć także o błędach, które popełnił. A polega­ ły one, jak wspomniano, na zbyt dużych ustępstwach wobec bojarów w kwestiach terytorialnych i obietnicy szybkiego przysłania do Moskwy królewicza wbrew zdaniu Zygmunta III. Niewypełnienie umów hetma­ na spowodowało później bunty i spiski w Moskwie i w całym państwie. Wymienione powyżej czynniki - błędy króla i hetmana - nie są jednak wystarczającą odpowiedzią na pytanie: dlaczego plany Zygmunta III nie zostały zrealizowane? Należy pamiętać o jeszcze jednej sprawie.
ZAKOŃCZENIE I 441 W tym czasie wysuwano często analogię między unią Korony i Litwy a ewentualną przyszłą unią Rzeczypospolitej i Moskwy. Podkreślano, że także Polska i Litwa zrastały się przez długie wieki, przezwyciężając licz­ ne trudności. Zapominano jednak o fakcie, że żadna unia Korony i Wiel­ kiego Księstwa Litewskiego nie była zawierana przy pomocy oddziałów zbrojnych. To raczej wspólne interesy, zagrożenia, a także wspólna dyna­ stia pchały oba kraje coraz bardziej ku sobie. W przypadku Rzeczypo­ spolitej i Moskwy istniałaby wspólna dynastia (gdyby królewicz został carem), byłyby też wspólne zagrożenia (choć nieporównywalne do krzy­ żackiego), ale poważne korzyści z zawarcia unii mieliby tylko szlachta polska i król. Panowie bracia widzieli bowiem w niezmierzonych teryto­ riach moskiewskich pole do ekspansji (zob. przebieg sejmu 1611 r.), król zaś przez unię z Moskwą zapewniłby tron polski, a zapewne i szwedzki, królewiczowi. W Moskwie korzyści ze związku z Polską oczekiwali tylko nieliczni przedstawiciele elit politycznych, skuszeni polskimi wolnościa­ mi. Większość mieszkańców, w tym warstw rządzących, była nastawiona negatywnie do Polski, jej zwyczajów, do religii katolickiej. Wprawdzie w 1610 r. część ludności Moskwy (stolicy) opowiadała się za kandyda­ turą królewicza Władysława, ale wyłącznie dlatego, że w objęciu przez niego tronu widziała możliwość uspokojenia kraju, opuszczenia państwa przez Polaków i usunięcia zagrażającego stolicy Dymitra. Jej nastroje jednak szybko się zmieniły. Rzeczpospolita, aby zrealizować imię, musiałaby użyć dużych oddziałów zbrojnych, na których utrzymanie nie zgodziłaby się zapewne szlachta polska. Natomiast zrzucenie ciężaru utrzymania tej armii na mieszkańców Moskwy nakręcałoby spiralę bun­ tu i niezadowolenia. Przypomnijmy w tym miejscu reakcję ludności Powołża na ucisk fiskalny wojsk tuszyńskich. Reasumując, wydaje się, że związanie Moskwy z Rzecząpospolitą byłoby możliwe przy użyciu znacznie większych środków niż te, którymi dysponował król w latach 1607—1612. Należało bowiem nieustannie tłumić powstania i bunty ludności przeciwnej polskim rządom. Król zaś nie miał pieniędzy na­ wet na utrzymanie zaangażowanych już w walkę oddziałów, które po za­ wiązaniu konfederacji w dużej części wycofały się z pola walki. Ostatnia w omawianym okresie wyprawa, jesienią 1612 r., była raczej osłoną dla
441 I ZAKOŃCZENIE zamierzonych działań dyplomatycznych niż poważnym przedsięwzię­ ciem wojennym. Gdy skapitulowała załoga polska na Kremlu, dyploma­ cja nie na wiele się już zdawała - potrzebne były działania zbrojne. A na te nie było już sił i środków. Jak podkreślał autor memoriału omawianego w rozdziale trzecim (Krzysztof Zbaraski?), Moskwa zgadzała się na kandydaturę Władysła­ wa nie z własnej woli, lecz przyciśnięta okolicznościami. Do osiągnięcia sukcesu trzeba było ogromnych środków, których król nie miał. Szanse na sukces w tej wojnie od początku były więc niewielkie. Błędy w dy­ plomacji zmniejszyły je jeszcze bardziej. Braki finansowe przyniosły w najbliższych latach gorzkie owoce w postaci konfederacji wojskowych. Natomiast wymierną korzyścią wyniesioną z wojny pozostały zdobycze terytorialne - niebagatelne, jeżeli przypomnimy sobie, że ich powierzch­ nia była większa niż obszar Prus Książęcych. Interwencje polskie w Moskwie, związane z osobami Dymitra I i Dy­ mitra II, oraz wojna ze wschodnim sąsiadem były działaniami, które warto przeanalizować także z perspektywy kilku poprzednich stuleci. Jak już wspomniano we wstępie, od XIV w. trwała rywalizacja między dwoma ośrodkami dążącymi do zjednoczenia wszystkich ziem ruskich Moskwą i Litwą. Litwa, połączona trwałymi (jak się okazało) więzami z Polską, na przełomie XV i XVI w. straciła ponad jedną trzecią swojego terytorium na rzecz Moskwy. Mimo późniejszych sukcesów w wojnach ze wschodnim sąsiadem, złożona z dwóch państw monarchia jagielloń­ ska, a od 1569 r. Rzeczpospolita Obojga Narodów, nie była nawet w sta­ nie odzyskać utraconych ziem. Tymczasem Moskwa oficjalnie głosiła program zjednoczeniowy. Jej władca tytułował się „ca^m Wszechrusi”, a w 15 8 8 r. został utworzony niezależny od Konstantynopola patriarchat w Moskwie. Dla Rzeczypospolitej aspiracje te były niezwykle groźne, gdyż dotyczyły większej części jej terytorium. W instrukcji dla posłów Stanisława Witowskiego i kniazia Jana Druckiego-Sokolińskiego z 1607 r. Zygmunt III pisał: „Jeśliby o tytuł, którego moskiewski [władca] nie­ słusznie używa, mianując się panem wszystkiej Rusi, abo o które insze tytuły wzmiankę uczyniono, pp. posłowie przypomnieć mają, że hospo­ darowie moskiewscy coraz to sobie tytułów nowych przyczyniają, jako
ZAKOŃCZENIE I 443 już ich siła nad zwyczaj przyczynili i tytuł wszystkiej Rusi niesłusznie so­ bie przywłaszczają. Gdyż JKM Pan nasz dwanaście województw całych, wielkich, ruskich, a nadto i dwie stolice ruskie: Kijów i Halicz trzymać raczy i nie chce hospodarowi moskiewskiemu tytułu tego z ujmą swą przyznawać, a pogotowiu teraz, kiedy wiele państw i prowincji od Mo­ skiewskiego Hospodarstwa odstąpili, nie tylko z Moskwą nie przestają, ale walczą...”1. Gdy w 1609 r. Zygmunt III postanowił wykorzystać okazję do in­ terwencji, miał on pewną szansę zjednoczenia w ręku swoim (lub swojej dynastii) wszystkich ziem ruskich. Szansa ta (niezbyt wielka, jak wy­ kazaliśmy powyżej) nie została wykorzystana. I w tym sensie działania militarne i dyplomatyczne z lat 1607-1612 i późniejszych przyniosły porażkę. Przyrost terytorialny państwa był wprawdzie duży, ale krót­ kotrwały. Rozejm w Andruszowie pozbawił w praktyce Rzeczpospolitą stolicy ziem ruskich - Kijowa, prawie wszystkich nabytków z 1634 r. oraz połowy Ukrainy. Potem, w XVIII w., przyszło faktyczne uzależnienie od Rosji, a następnie rozbiory, które nie tylko pozbawiły Polskę i Litwę ziem ruskich, ale w ogóle suwerennego bytu państwowego. Rosja pod­ biła prawie wszystkie ziemie monarchii św. Włodzimierza i Jarosława Mądrego i fakt ten był w pewnej mierze skutkiem niezrealizowania pla­ nów królewskich z lat 1607-1612, chociaż najbardziej zaważyły tu błędy polityki Polski i Litwy wobec Moskwy i innych państw ruskich w wie­ kach poprzednich. Skoro bowiem Polska wkroczyła w XIV w. na drogę wielkiej polityki wschodniej i związała z sobą ogromne obszary Rusi, powinna swojej pozycji bronić i ją umacniać. Fiasko koncepcji Zygmun­ ta III oznaczało ciche przyzwolenie na dalsze wzmacnianie się Państwa Moskiewskiego, co przyniosło znane skutki. ' 1 Zygmunt III do Aleksandra Gosiewskiego, 1 IX 1610 r., spod Smoleńska, BR, 33, k. 102-103. Instrukcja królewska dla Stanisława Witowskiego i kniazia Jana Druckiego-Sokolińskiego, BR, 34, k. 41 v—44V.
Bibliografia Źródła archiwalne ARCHIWUM ARCHIDIECEZJI WARMIŃSKIEJ W OLSZTYNIE Archiwum biskupie: D47, D48, D49, D50, D52,053,054,D55. ARCHIWUM GŁÓWNE AKT DAWNYCH W WARSZAWIE Archiwum Radziwiłłów II, ks. 1 z, teka 5. Archiwum Radziwiłłów IV, teka 14. Archiwum Radziwiłłów V, teki: 43, 120,144, 333. Libri legationum 28. ARCHIWUM PAŃSTWOWE W GDAŃSKU 300/29, nr 73, 74, 75. ARCHIWUM PAŃSTWOWE W TORUNIU KatalogII: VII/19 (mikrofilm nr $0215-50216), VII/21. BIBLIOTEKA JAGIELLOŃSKA W KRAKOWIE 102, no, 3596/i-v, 5263, akc. 5/52, akc. 160/51. BIBLIOTEKA NARODOWA W WARSZAWIE Biblioteka Ordynacji Zamoyskich: 8 3 0, 860, 942, 944. BIBLIOTEKA POLSKIEJ AKADEMII NAUK W KÓRNIKU 128, 289, 290, 303, 317, 319, 324, 325, 339,1286,1539,1700,1769. BIBLIOTEKA POLSKIEJ AKADEMII NAUK W KRAKOWIE 344. 3<5o. 365, 497. 95 L 1046 TekiPawińskiego: 6(8323), 10(8327), 14(8331), 17(8334), 20(8337), 25(8342) Teki Rzymskie: 48(8389), 56(8396), 57(8397), 71(8411), 73(8413)
446 I BIBLIOGRAFIA . BIBLIOTEKA RACZYŃSKICH W POZNANIU 7, 12, 14, 16, 25, 27, 33, 34, 72, 88, 139, 233. BIBLIOTEKA ZAKŁADU NARODOWEGO IM. OSSOLIŃSKICH WE WROC­ ŁAWIU 1280/II, 1245/1,1926/II, 2280/II, 2686/II, 6603/II, 12804. HAUS-, HOF- UND STAATSARCHIV, WIEN Polonica, I-53. MUZEUM NARODOWE W KRAKOWIE ODDZIAŁ: ZBIORY CZARTORYSKICH 102, 103, 104, 105, 106, 110, 139, 335, 342, 343, 347, 348, 350, 360, 361, 378, 1577,1630,1639,1640, 1644,1662,1744, 2101, 2580, 3435. RIKSARKIVET STOCKHOLM Extranea Polen: 88,89,90,91,95,96,98,99,100,101,103,104,105,107,113,115. Skokloster Samlingen: E8596 (d.334), E8597 (d.335a), E8599 (d.336), E8601 (d.338), E8602 (d.339), E8604 (d.341). ŹRÓDŁA DRUKOWANE Akta grodzkie i ziemskie z czasów Rzeczypospolitej Polskiej z archiwum tzw. ber­ nardyńskiego we Lwowie, t. zo: Lauda wiszeńskie 1$72-1648-, t. zą: Lauda halickie 1575-1695, wyd. A. Prochaska, Lwów 19 31. Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego, t. 1: 1572-1632, cz. 1: 1572-1616, wyd. W. Dworzaczek, Poznań 1962. Akty istoriczeskije sobrannyje i izdannyje Archeograficzeskoju^ommissieju, t. 2: 1598-1613, Sankt-Pietierburg 1841. Akty otnasiaszczijesia k istorii Zapadnoj Rossii izdawajemyje Archeograficzeskoju Kommissieju, t. 4:15 88-163 2, Sankt-Pietierburg 18 5 8. Akty podmoskowskich opolczenii i Ziemskogo Sobora, wyd. С. B. Wiesiołowski, Moskwa 1911, w: Smutnoje wremia Moskowskogo Gosudarstwa, t. 5. Akty sobrannyje w bibliotekach i archiwach Rossijskoj imperii Archeograficzeskoju Ekspediciju Akademii Nauk, t. 2, Sankt-Pietierburg 1836. Akty wremienii meżducarstwija, wyd. С. K. Bogojawleńskij i J. C. Riabir in, Moskwa 1915, w: Smutnoje wremiaMoskowskogo Gosudarstwa, t. 3.
BIBLIOGRAFIA | 44-7 Akty wremienii prawlenija cara Wasyla Szujskogo, wyd. A. M. Gniebuszew, Mo­ skwa 1914, w: Smutnoje wremia Moskowskogo Gosudarstwa, t. z. Archeograficzeskij sbornik dokumentów otnasiaszczichsia k istorii Siewierozapadnoj Rusi, t. 4, wyd. A. Syrkin, Wilno 1867. Archiwum domu Radziwiłłów, wyd. A. Sokołowski, Kraków 1881, w: Scripto­ res Rerum Polonicarum, t. 8. Archiwum domu Sapiehów, t. 1:1575-1606, wyd. A. Prochaska, Lwów 1892. Bielski S., Diariusz, anno 160/), Tygodnik Petersburski, 1843, nr z 1,13, 27. Bielskij lietopisiec, w: Połnoje sobranije russkich lietopisiej, t. 34, Moskwa 1978. Buturlin D., Istorija smutnego wremieni w Rossii, t. 1-3, Priłożenia, Sankt- -Pietierburg 1839-1846. Budziło J., Dniewnik sobytii otnasiaszczijsia k smutnom wremieni (1603-160#gg), wyd. L. Kojałowicz, Sankt-Pietierburg 187Z, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, 1.1. Budziło J., Wojna moskiewska wzniecona i prowadzona z okazjifałszywych Dy­ mitrów od 1603 do 1612 r., oprać. J. Byliński ij. Długosz, Wrocław 1995. Bussow K., Moskowskaja chronika 1584-1613, Moskwa-Leningrad 1961. Cilli A., Historia de Moscovia dell ationi heroiche e memorabili impresa del Invitissimo Sigismondo III re di Polonia..., w: Histońa delle Sollevationi seguite in Poloniagldnni 1606,1607 e 1608..., Pistoia 1627. Cwietajew D. W, Car Wasilij Szujskij i miestapogrebienijajego w Polsze, 1.1 -z. Warszawa 1901. Diariusz drogi Króla JMci Zygmunta III od szczęśliwego wyjazdu z Wilna pod Smoleńsk w roku 160# a die 18 Augusta ifortunnego powodzenia przez lat dwie do wzięcia zamku Smoleńska w roku 1611, oprać. J. Byliński, Wrocław 1999Diariusz poselstwa moskiewskiego, w: Polska a Moskwa w pierwszej połowie wieku XVII, wyd. A. Hirschberg, Lwów 1901. Dmitriewskij A., ArchiepiskopJełassonskij Arsenij i miemuaryjego iz russkoj isto­ rii po rukopisi Trapezunskogo Sumelijskogo monastyria, Kijew 1899. Dniewnik Maryny Mniszech, w: Skazanija sowriemiennikow o Dimitrii Samo­ zwance, t. 4, wyd. N. Ustriałow, Sankt-Pietierburg 1834. Dniewnik Maryny Mniszech (1607—160#), wyd. A. Titow, Moskwa 19 0 8. Dyariusz Wacława Dyamentowskiego, w: Polska a Moskwa w Ipoł. wieku XVII, wyd. A. Hirschberg, Lwów 1901. Dyaryusz wiadomości od wyjazdu K.J.M. z Wilna do Smoleńska, Wilno 1610. Dziennik Jana Piotra Sapiehy (1608-1611), w: Polska a Moskwa w Ipoł. wieku XVII, wyd. A. Hirschberg, Lwów 1901.
448 I ■ BIBLIOGRAFIA Elementa adfontium editiones, t. 6: Res Polonicąe Jacobo I Antliae regnante conscriptae ex archivis Londoniarum, ed. Carolus H. Talbot, Ramae 1962. Ewangelia według s'w. Mateusza. . Historia Dymitra fałszywego, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. 1, Sankt- -Pietierburg 1872. Historiae Russiae monumenta ex antiquis exterarum gentium archivis et bibliotecis depromata. Akty otnosiaszczijesia k Rossii, wyd. A. N. Turgieniew, t. 2, Sankt-Pietierburg 1841; Suplement, Sankt-Pietierburg 1848. Innoje skazanije, w: Russkoje istoriczeskoje powiestwowanie XVI-XVII wieków, Moskwa 1984. Kobierzycki S., Historia Vladislai Poloniae et Sueciaeprincipis, Dantisci 1655. Kobierzycki S., Historia Władysława, królewicza polskiego i szwedzkiego, wyd. J. Byliński i W. Kaczorowski, tłum. M. Krajewski, Wrocław 2005. Kognowicki K., Życia Sapiehów у listy od monarchów, książąt i różnych panują­ cych do tychże pisane, 1.1, Wilno 1790, t. 2, Wilno 1791. Koprejewa T. N., Listypolskie spod Smoleńska, Odrodzenie i Reformacja w Polsce, t. 21,1976. Korespondencye Jana Karola Chodkiewicza, wyd. W. Chomętowski, Biblioteka Ordynacji Krasińskich, Muzeum Konstantego Swidzińskiego, t. 1, Warsza­ wa 1875. Kromer M., Historia prawdziwa o przygodzie żałosnej księciafinłandzkiego Jana i królewny Katarzyny, wyd. J. Małłek, Olsztyn 1974. Kromer M., Mowa na pogrzebie Zygmunta I, wyd. J. Starnawski, Olsztyn 1982. Księcia Krzysztofo Radziwiłła ... sprawy wojenne i polityczne 1621-1632, Paryż 1859Liubawskij M., Litowskij kancler Lew Sapieha o sobytiach smutnogo wremieni, Moskwa 1901. Łubieński S., OperaPosthuma, Antwerpiae 1643. Malewska H., Listy staropolskie z epoki Wazów, Warszawa 1^59. Marchocki M., Pamiętnik wojny moskiewskiej, Poznań 1841. Margeret J., Sostajanie Rossijskoj impierii i wielikogo kniażestwa Moskowii. Ro­ ssija naczała XVII w. Zapiski kapitana Marżereta, wyd. J. A. Limonow, Moskwa 1982. Maskiewicz S., Pamiętnik, w: Pamiętniki Samuela i Bogusława Kazimierza Maskiewiczów, oprać. A. Sajkowski, red. i wstęp W. Czapliński, Wrocław 1961. Massa I., Histoire desguerres de la Moscovie (1601-1610), publicepour la premiere fois par le prince Michel Obolensky et A. de van der Linde, Bruxelles 1866.
BIBLIOGRAFIA I 449 Materiałyk istoriiMoskowskogogosudarstwa wXVIiXVIIstoletijach, cz. 3, wyd. T. Wierzbowski, Warszawa 1900. Moskwa w rękach Polaków. Pamiętniki dowódców i oficerów garnizonu polskiego w Moskwie w latach 1610-1612, wybór i opracowanie M. Kubala i T. Scię- żor, redakcja językowa A. Nowosad, b.m. 1995. Muchanow P., Autentyczne świadectwa o wzajemnych stosunkach pomiędzy Rossyą a Polską, szczególniej zaś za czasów Samozwańców w Rossyi, Wroc­ ław 1840; wersja rosyjska: Moskwa 1836. Muchanow P., Rukopis Filarieta, patriarcha Moskowskogo i wsieja Rossii, Mo­ skwa 1837. Muchanow P., Rukopis Żołkiewskogo, dodatki, Moskwa 1835. Niemcewicz}. U., Dzieje panowania Zygmunta III, t. 2.-3, dodatki źródłowe, Kraków i860. Niemojewski S., Pamiętnik (160 6-160 8), wyd. A. Hirschberg, Lwów 18 9 9. Nowaja powiest’ o prieslawnom rossijskom carstwie i wielikom gosudarstwie moskowskom, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. 13, Sankt-Pietierburg 1891. Nowiny z Moskwy, tojestjako Najjaśniejszy i NiezwyciężonyJM Król Polski będąc z wojskiem w Moskwie nie chce, aby krew chrześcijańska tyrańsko przelewa­ na była, b.m. 1609. Nowyj lietopisiec, w: Polnojesobranie russkich lietopisiej, 1.14, Moskwa 1965. O zamordowaniu Dymitra hospodara Moskiewskiego die 2/ maia, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. 1, Sankt-Pietierburg 187г. Okolski S., Orbis Polonus, Kraków 1644. Oleśnicki M., Gody moskiewskie, czyli diariusz o Dymitrze i Marynie, w: A. J. Tur­ gieniew, Historiae RussiaeMonumenta, t. z, Sankt-Pietierburg 1841-1848. Ossoliński Z., Pamiętnik, wyd. J. Długosz, Warszawa 1983. Pajerle G. [Peyerle G.], 0 putieszestwii ego iz Krakowa w Moskwu i iz Moskwy w Krakow s 19 marta 1606godapo 15 diekabria 1608, w: Skazania sowriemiennikow o Dimitrii Samozwance, t. 2, wyd. N. Ustriałow, Sankt-Pietier­ burg 1837. Palczowski P., Kolęda Moskiewska to jest wojny Moskiewskiej przyczyny słuszne, Kraków 1609. Palczowski P., Wyprawa wojenna KrólaJego Mości do Moskwy, da Pan Bóg szczęś­ liwa, Rzeczypospolitej naszejpożyteczna, Wilno 1609. Pamiętniki do panowania Zygmunta III, Władysława IViJana Kazimierza, 1.1, wyd. K. W. Wóycicki, Warszawa 1846.
450 I . BIBLIOGRAFA Pamiętnik Jakuba Pszonki z autografu w Bibliotece Ossolińskich znajdującego się wydany, Lwów 1894. Pawiński A., Dzieje Ziemi Kujawskiej oraz .akta historyczne do nich służące, t. г: Lauda i instrukcje 1572-1774, Warszawa 18 8 8. Petrycy S., Horatius Flaccus w trudach więzienia moskiewskiego, Kraków 1609. Piasecki P., Chronika gestorum in Europa singularium, Cracoviae 1645; przekł. polski: Kronika Pawła Piaseckiego, biskupa przemyskiego, przeł. J. Barto­ szewicz, Kraków 1870. Pisanie o prestawlenii ipogrebienii kniazia Michaiła Wasilewicza Szujskogo, riekomogo Skopina, w: Russkoje istoriczeskoje powiestwowanie XVI-XVII wie­ ków, Moskwa 1984. Piskariewskij lietopisiec, w: Połnojesobranie russkich lietopisiej, t. 34, Moskwa 1978. Płacz oplienenii i o koniecznom rozorienii Moskowskogogosudarstwa, w: Russkaja IstoriczeskajaBiblioteka, t. 13, Sankt-Pietierburg 1891. Polak W, Anonimowy memoriał w sprawie wyprawy na Moskwę w 1609 г z daw­ nego Archiwum Królewieckiego, Przegląd Historyczny, t. 3,1998. Polak W, Dwa listy dowódcy wojsk polskich w Moskwie Aleksandra Gosiewskiego z 1611 roku, w: Z dziejów Europy wczesnonowożytnej, pod red. J. Wijaczki, Kielce 1997. Polak W, Nieznany list hetmana Stanisława Żółkiewskiego do króla Zygmunta III z 26 wrzes'nia 1610 roku, w: Europa Orientalis. Polska ijej wschodni śniedzi od średniowiecza po współczesność, Toruń 1996. Polska a Moskwa w Ipołowie wieku XVII, wyd. A. Hirschberg, Lwów 1901. Połnojesobranije russkich lietopisiej, t. 14,19, 34, Moskwa 1965-1978. Powiest’kniazia Iwana Michajłowicza Katyriewa-Rostowskiego, w: Russkaja Isto­ riczeskaja Biblioteka, 1.13, Sankt-Pietierburg 1891. Powiest’ knigi sieja ot preżnich liet, w: Russkoje istoriczeskoje powiestwowanie XVI-XVII wieków, Moskwa 1984. Poselstwo do JMP Hetmana i do Ich M. Panów Senatorów i dosuszystkiego Rycer­ stwa pod Smoleńskiem w obozie będącego od sławnego Rycerstwa z wojska Dy­ mitra Cara JM i respons na to poselstwo Jego M Pana Hetmana, Ich M PP Senatorów i wszystkiego Rycerstwa, któreprzy Królu JMjest, R.P. 1610, b.m. Ptaszycki S., Pismopierwogo samozwańca k Pape Kliementu VIIIz dnia 24 apriel. goda 1604, Sankt-Pietierburg 1899. Roussel W, Wiadomości o krwawej a strasznej rzezi w mieście Moskwie i okrop­ ny a żałosny koniec Dymitra Wielkiego Księcia i Cara Moskiewskiego przez Holendra na on czas w Moskwie bawiącego w języku angielskim napisana i wydana w Londynie w roku 1607, Poznań 1858.
BIBLIOGRAFIA | 451 Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, izd. Archeograficzeskoju Kommisieju, t. i, Sankt-Pietierburg 187г, t. 13, Sankt-Pietierburg 1909. Russkoje istoriczeskojepowiestwowanie XVI-XVII wieków, Moskwa 1984. Sbornik imperatorskogo russkogo istoriczeskogo obszczestwa, 1.137, wyd. S. A. Bie- łokurow, Moskwa 19125г. 142, wyd. S. A. Biełokurow, Moskwa 1913. Sbornik kniazia Chilkowa, Sankt-Pietierburg 1879. Sbornik materiałów po russkoj istorii naczała XVII wieka, wyd. S. D. Szere­ mietiew, Sankt-Pietierburg 1896. Siarczyński E, Obraz wieku panowania Zygmunta III, króla polskiego i szwedz­ kiego czyli obraz stanu narodu i kraju, Kraków 1858. Skazanije Awraamija Palicyna, wyd. O. A. Dierżawina i E. W. Kołosow, Moskwa-Leningrad 1955. Sobranije gosudarstwiennych gramot i dogoworow chraniaszczichsia w gosudarstwiennom kolegii inostrannych dieł, t. 2, Moskwa 1819. Theiner A., litera Monumenta Poloniae et Lithuaniae gentiumquefinitimarum historiam illustrantia, t. 3, Romae 1863. Titow A. A., Rukopisy sławianskije i russkije prinadleżaszczije I A. Wachromiejewu, Moskwa 1907. Volumina legum, t. 2-3, wyd. J. Ohryzko, Petersburg 1859. Wassenberg E., Gestorum Gloriosissimi ac Invictissimi Vladislai IV Poloniae et Sueciae Regis, pars prima, Gedani 1649. Widekindi J., Historia belli sveco-moscovitici, Stockholm 1672. [Wielewicki J.], Ks.Jana Wielewickiego TJdziennik domu zakonnego 00. jezui­ tów u s'w. Barbary w Krakowie, t. 2, wyd. W. Chotkowski, Kraków 1886, w: Scriptores Rerum Polonicarum, 1.10. Wremiennik diaka Iwana Timofiejewa, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. 13, Sankt-Pietierburg 1891. Wyprawa KJM do Moskwy г. 1609, w: Russkaja Istoriczeskaja Biblioteka, t. i, Sankt-Pietierburg 1872. Zbiór pamiętników do dziejów polskich, t. 2, wyd. W. S. Bróel-Plater, Warszawa 1855Zbiórpamiętników o dawnej Polszczę, t. 5, wyd. J. U. Niemcewicz, Puławy 1830. Żółkiewski S., Listy, wyd. T. Lubomirski, Kraków 1868. Żółkiewski S., Pisma, wyd. A. Bielowski, Lwów 1861. Żółkiewski S., Początek i progres wojny moskiewskiej, w: S. Żółkiewski, Pisma, Lwów 1861; także wydanie w opracowaniu J. Maciszewskiego, Warszawa 1966.
451 I . BIBLIOGRAFIA Opracowania Ahnlund N.,Axel Oxenstierna intill Gustav Adolfs dod, Stockholm 1940. Alexandrowicz S., Nieświeskiplan Moskwy z /6// r., w: Słowianie w dziejach Eu­ ropy. Studia historyczne ku uczczeniu 75 rocznicy urodzin i 50-lecia pracy naukowejprof. H. Łowmiańskiego, Poznań 1974. Alexandrowicz S., Polskie plany Moskwy z początku XVII wieku. Studia Muzeal­ ne, 14, Poznań 1984, Almquist H., Die Carenwahl des Jahres 1613. Die Schwedische Ihronkandidaturundihre Vorgeschichte, Zeitschriftfur Osteuropaische Geschichte, Bd. 3, 1913Almquist H., Sverige och Ryssland 15^5-1611, Uppsala 1907. Andersson L, Erik XIV, Stockholm 1951. Andrusiewicz A., Dymitr I Samozwaniec, Łódź 19 9 3. Andrusiewicz A., Dzieje Dymitriad/602-/6/4,1.1-z, Warszawa 1990. Andrusiewicz A., Dzieje wielkiejsmuty, Katowice 1999. Andrusiewicz A., Mit Rosji, t. i-z, Rzeszów 1994. Bartoszewicz J., Kniaź i książę. Dzieła Juliana Bartoszewicza, t. 10 (Studia Hi­ storyczne i Literackie, t. 3), Kraków 1881. Barudio G., Gustaw Adolfder Grosse, Frankfurt 1981. Barwiński E., Birkenmajer L., Łoś J., Sprawozdanie z poszukiwań w Szwecji, Kra­ ków 1914. Bazylow L., Historia Rosji, Wroclaw-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1985. Bitzer H., Die Politik der Westpreussischen Stande 1604-1618, Phil.-Diss., Freiburg in Br. 1949-1953, mps, Biblioteka Uniwersytecka w Toruniu, Czytelnia Pomorzoznawcza, 4, 818. Besala J., Stanisław Żółkiewski, Warszawa 1988. Bogdan D., Sejmik warmiński w XVI i pierwszej połowie XVII wieku, Olsztyn 1994. ^ Bogdan D., Hfarmia wobec konfederacji żołnierskich 1613-/614, Komunikaty Mazursko-Warmińskie, 1983, nr z-3. Bogdan D., Polak W, Spis strat poniesionych przez mieszkańców komornictw reszeiskiego i jeziorańskiego w /60S roku, Komunikaty Mazursko-Warmiń­ skie, 1995, nr z (zo8). Bohun Tomasz, Moskwa /6/2, Warszawa zoo5. Boras Z., Gustaw Eryksson J%za ijego żywot tułaczy, Poznań 1985. Boudouin de Courtenay J., Stronajęzykowa oryginału listu Dymitra Samozwań­ ca do papieża Klemensa VIII z dnia 24 kwietnia /604 r., Kraków 18 9 9.
BIBLIOGRAFIA I 45 3 Boniecki A., Herbarz polski, t. i -16, Warszawa 1899-1913. Boniecki A., Poczet rodów w Wielkim Księstwie Litewskim w XV i XVI wieku, Warszawa 1887. Buturlin D., Istorija smutnogo wremieni w Rossii, t. 1-3, Sankt-Pietierburg 1839-1846. Byliński J., Dwa sejmy z roku 1613, Acta Universitatis Wratislaviensis (Prawo CXVII), Wrocław 1984. Byliński J., Marcin Broniewski - trybun szlachty wielkopolskiej w czasach Zyg­ munta III, Wrocław 1994. Byliński J., Sejm z roku 1611, Wrocław 1970. Cwietajew D. W, Car Wasilij Szujskij i miesta pogrebienia jego w Polsze, t. 1, Warszawa 1901. Czapliński W, Dyplomacja polska w latach 1605-1648, w: Polska służba dyplo­ matyczna XPI-XVIII w., pod red. Z. Wójcika, Warszawa 1966. Czapliński W, Główne nurty mys'li politycznej w Polsce w latach 1587-1655, w: O Polsce siedemnastowiecznej. Problemy i sprawy, Warszawa 1966. Czapliński W, Propaganda w służbie wielkich planów politycznych, w: O Polsce siedemnastowiecznej. Problemy i sprawy, Warszawa 1966. Czapliński W, Sejm w latach 1587-163)6, w: Historia sejmu polskiego, t. i, pod red. J. Michalskiego, Warszawa 1984. Czapliński W, Tło historyczne pamiętnika Samuela Maskiewicza, w: Pamiętniki Maskiewiczów, oprać. A. Sajkowski, Wrocław 1961. Czapliński W, Władysław IVijego czasy, Warszawa 1971. Czapliński W, Zarys dziejów Polski do roku 1864, Kraków 1985. Czerepin Ł. W, Ziemskije sobory i utwierżdienie absoliutizma w Rossii, w: Absoliutizm w Rossii (XVII-XVIII ww.), Moskwa 1964. Czerska D., Borys Godunow, Wrocław 1988. Czerska D., Dymitr Samozwaniec, Wrocław 1995. Czerska D., Działalność Fiodora (Filareta) Romanowa w okresie „smuty”, Mało­ polskie Studia Historyczne, 1.13: 1980, z. 4. Czerska D., Między „smutą” a kryzysem lat40. XVII w., Kraków 1978 (Uniwer­ sytet Jagielloński, Rozprawy habilitacyjne, nr 15). Czerska D., Mniszchowie w Tuszynie, w. Z dziejów Europy Środkowo-Wschod­ niej. Księga pamiątkowa ofiarowana profi dr. hab. Władysławowi A. Serczykowi w 60 rocznicęJego urodzin, Białystok 1995. Czerska D., Polacy na zesłaniu za panowania Wisyla Szujskiego, w: Między Wschodem a Zachodem. Rzeczpospolita XVI-XVIII w. Studia ofiarowa-
454 I BIBLIOGRAFIA ne Zbigniewowi Wójcikowi w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, Warszawa 1993Czwolek A., Lew Sapieha i KrzysztofRadziwiłł młodszy. Dzieje trudnejprzyjaź­ ni, w: Sapiehowie epoki Kodnia i Krasiczyna. Obrazy kulturypołskiej, pod red. K. Stępnika, Lublin 2007. Czwołek A., Piórem i buławą. Działalnośćpolityczna Lwa Sapiehy kanclerza li­ tewskiego, wojewody wileńskiego, Toruń 2012. Czwołek A., Z działalności służb wywiadowczych Wielkiego Księstwa Litewskiego na przełomie XVI i XVII wieku. Zarys problematyki, Czasy Nowożytne, 1.13,2.002.. Darowski A., Szkice historyczne, seria 2, Sankt-Pietierburg 1895. Davies N., Boże igrzysko. Historia Polski, 1.1, Kraków 1987. Dobrowolska W, Książęta Zbarascy w walce z hetmanem Żółkiewskim, Kraków i93°Dobrowolski A., Kto był pierwyj Łżedymitr?, Wiestnik Zapadnoj Rossii, t. 9, 1866. Dziedmzyc^M., Krótki rys dziejów i spraw Lisowczyków, 1.1-2,Lwów 1843-1844. Encyklopedia katołicka, t. 1-6, Lublin 1989. Felczak W, Historia Wigier, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdansk-Łódź 1983. Filipczak-Kocur A., Skarb koronny za Zygmunta III Wazy (1587-1632), Opole 1985Filipczak-Kocur A., Skarb litewski za pierwszych dwu Wazów (1587-1648), Wrocław 1994. Filipczak-Kocur A., Wilka o rozdawnictwo urzędów na sejmach za Zygmunta III Wazy, w: Władza i społeczeństwo w XVI i XVII w. Prace ofiarowane Anto­ niemu Mączakowi w sześćdziesiątą rocznicę urodzin, Warszawa 1989. Floria В., Dymitr Samozwaniec a magnateria polsko-litewska, Odrodzenie i Re­ formacja w Polsce, t. 24,1979, s. 83-99. Floria В., Rokosz sandomierski a Dymitr Samozwaniec, Odrodzenie i Reforma­ cja w Polsce, 76, 1981. Floria В., Russko-polskije otnoszenia ipoliticzeskoje rozwitie Wostocznoj Jewropy wo wtoroj połowinie XVI-naczałe XVII w., Moskwa 1978. Gfrórer A. E, Geschichte Gustaw Adolphus, Kónig von Schweden, Stuttgart­ -Leipzig 1837. Górski K., Oblężenie Smoleńska w latach 1609-1611 i bitwa pod Kłuszynem, Przewodnik Naukowy i Literacki, 23: 1885. Gruszecki S., Idea unii polsko-rosyjskiej na przełomie XVI i XVII w., Odrodzenie i Reformacja w Polsce, t. 15,1970.
BIBLIOGRAFIA I 45 5 Grzybowski S.,Jan Zamoyski, Warszawa 1994. Hirschberg A., Dlaczego Polacy popierali drugiego Dymitra Samozwańca?, Sankt-Petersburg 1904, nadb. z: Sbornikpo Slowjanowiedieniu, t. 1. Hirschberg A., Dymitr Samozwaniec, Lwów 1898. Hirschberg A., Maryna Mniszchówna, Lwów 192.7. Horn M., Chronologia i zasięg najazdów tatarskich na ziemie Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1600-1647, Studia i Materiały do Historii Wojskowości, t. 8, cz. 1,1962. Ikonnikow W. S., Dimitrij Samozwaniec i Sigismund III, Kijewskaja Stadna, 1.11,1890. Iłowajskij D., Smutnoje wremiaMoskowskogo Gosudarstwa, Moskwa 1894 (repr.: Slavistic Printings and Reprintings, t. 175, wyd. С. H. von Schooneveld, The Hague-Paris 1970). Instrukcja wydawnicza dla źródeł historycznych od połowy XVI do połowy XIX wieku, opracowana przez Komisję Historyczny Polskiej Akademii Umiejęt­ ności w Krakowie, Wrocław 1953. Jobert A., Od Lutra do Mohyły. Polska wobec kryzysu chrześcijaństwa 1517-1648, Warszawa 1994. Kabalenko G. M., Dogowor mieżdu Nowgorodem i Szweciej 1611 goda, Woprosy Istorii, 1988, nr 11. Karamzin N., Istorijagosudarstwa Rossijskogo, 1.11 -12, Sankt-Pietierburg 1831; tłum, polskie: Historya państwa rossyiskiego, przeł. G. Buczyński, 1.11 -12, Warszawa 1827; wyd. niemieckie: Geschichte des Russischen Reichs, t. 10, Leipzig 1833. Kętrzyński W, Dyariusze Wacława Dyamentowskiego i Marcina Stadnickiego o wyprawie cara Dymitra, Przegląd Historyczny, t. 7, 1908. Kolankowski L., Polska Jagiellonów, Olsztyn 1991. Konopczyński W, Chronologia sejmówpolskich, Kraków 1948. Konopczyński W, Dzieje Polski nowożytnej, t. 1, oprać. J. Dzięgielewski, War­ szawa 1986. Korieckij W, Nawoje o kriestianskom zakreposzczenii i wosstanii L. N. Bołotniko­ wa, Woprosy Istorii, 1971, nr 5. Korieckij W, Oformirowanii L. N Bołotnikowa kak wożdia kriestianskogo wosstanija. Kriestianskije wojny w Rossii XVII-XVIII wieków, Moskwa 1974. Korzon T., Dzieje wojen i wojskowości w Polsce, t. 2, Kraków 1912. Kostomarow N., Kto byłpierwyj Łżedymitr? Istoriczeskije issliedowanie, SanktPietierburg 1864. KostomarowN., Russische Geschichte in Biographien, Bd. 1, Th. 2, Leipzig 1888.
4$6 I BIBLIOGRAFJA Kostomarow N., Smutnoje wremia moskowskogo gosudarstwa w naczale XVII stoletija (1604-1613), 1.1, Sankt-Pietierburg 1868. Kozaczenko A. L, Rozgrom polskoj interwencii w naczale XVII wieka, Moskwa *939Kozłowski S„ Elekcja królewicza Władysława Wizy na tron moskiewski, Przegląd Powszechny, 15,1889. Kraushar A., Drugi skrypt Dymitra Samozwańca Pierwszego, Warszawa 1915. Kraushar A., Obrazy i wizerunki historyczne, Warszawa 1906. Kraushar A., Z dziejów Wirszawy, grobowce braci Szujskich, Kraków 1894. Krawczuk W, Organizacja i funkcjonowanie kancelarii koronnej za Zygmunta III Wazy, 1587-163z, maszynopis - Zakład Nauk Pomocniczych Historii i Archiwistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. KrzyżaniakowaJ., Ochmański}., WładysławIIJagiełło, Wroclaw 1990. Kuczyński S. M., Ziemie czernichowsko-siewierskiepod rządami Litwy, Warsza­ wa 1936. Leitsch W, Hatte Zar Vladislav Zigimuntowic der „Smuta” ein Ende bereiten kónnen? Zur Denkschrijt des Fiirsten KrzysztofZbaraski vom Herbst 1610, Forschungen zur Osteuropaischen Geschichte, Bd. 46,1992. Leitsch W, Moskau und die Politik des Kaiserhofes im XVIIJahrhundert, 1 Teil: 1604-1634, Graz-Kóln i9 6 0. Librowski Z., Car w polskiej niewoli, Warszawa 1994. Lubimienko I., Anglia i Rossia w XVII wiekie, w: Anglijskaja burżuazyjnaja re­ wolucja XVIIw., t. z, Moskwa 1954. Lubimienko I., Les relations commerciales etpolitiques de lAngleterre avec la Rus­ sie avant Pierre le Grand, Paris 1933. Lubomirów P. G., Oczerk istorii niżegorodskogo opołczenija 1611-1613 gg., Pietrograd 1917. Maciszewski J., Polska a Moskwa 1603-161#. Opinie i stanowiska szlachtypolskiej, Warszawa 1968. Maciszewski J., Posłowie, w. Z. Librowski, Car w polskiej niewoli, Warszawa 1994Maciszewski}., Słowo wstępne i komentarze, w: S. Żółkiewski, Początek i progres wojny moskiewskiej, Warszawa 1966. Maciszewski}., Szlachecka opinia publiczna wobec ingerencji w Moskwie 1604-1609, Kwartalnik Historyczny, 7 0, 19 6 3. Maciszewski}., Wojna domowa w Polsce (1606-1609), 1.1: Od Stężycy do Janow­ ca, Wrocław i960. Malcev V., Borba za Smoleńsk, Smoleńsk 1940.
BIBLIOGRAFIA I 457 Michałek A., Konfederacja wojska stołecznego pod regimentem imć Cieklińskiego Józefa, Teki Historyczne, 66,1969-1971. Mironowicz A., Posłowie moskiewscy w Wilnie w 1602 r., w. Z dziejów Europy Środkowo-Wschodniej. Księga pamiątkowa ofiarowana prof dr. hab. Wła­ dysławowi A. Serczykowi w do rocznicęJego urodzin, Białystok 1995. Naruszewicz. A., Historia J. K. Chodkiewicza, t. z, Lipsk 1837. Niedzielski K., Pod Smoleńskiem i Moskwą lat temu trzysta. Kartka z dziejów 1609-1612, Warszawa 1911. Niemcewicz J. U., Dzieje panowania Zygmunta Ш, t. 2-3, Kraków 1860. Niesiecki K., Herbarz polski, 1.1 -1 o, Lipsk 1839-1846. Norrman D., Sigismund fasa och hans regeringi Polen (1966-1632), Stockholm 1978. Ochmański J., Historia Litwy, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1982. Oczerki istorii SSSR, t. 4, pod red. A. N. Nasonowa, L. W Czerepnina, A. A. Zi­ mina, Moskwa 1955. Ostrowski B., Pospolite ruszenie szlachty smoleńskiej w ХУЛ w., Acta Baltico-Slavica, 13, 1980. Paprocki B., Herby rycerstwa polskiego, Kraków 1858. PierlingP., Gili i Massa, Sowriemiennik Lżedymitnja, Russkaja Starina, 80,1893. Pierling P., Dimitrij Samozwaniec, Moskwa 1912. Pierling P., Iz smutnogo wremieni. Stati i zamietki, Sankt-Pietierburg 1902. Pierling P., La Russie et le Saint-Siege. Etudes diplomatiques, t. 3, Paris 1901. Pierling P., Lettre de Dmitri dit le Faux a Clement VIII, Paris 1898. Pierling P., Nikołaj Mello, „Giszpanskija ziemli” czerniec. Istoriczeskije statii i za­ mietki, Sankt-Pietierburg 1913. Płatonow S., Drewnierusskije skazanija ipowiesti o smutnom wremieni XVII wie­ ka, Sankt-Pietierburg 1913, repr.: Haga 1956. Płatonow S., Oczerki po istorii smuty w Moskowskom Gosudarstwie XVI-XVII w., Sankt-Pietierburg 1899. Płatonow S., Smutnoje wremia, Praga 1924 (repr.: Russian Reprint Series, t. 10, wyd. A. V. Soloviev, The Hague 1965). Podhorodecki I,., Jan Karol Chodkiewicz, 19 60-1621, Warszawa 19 8 2. Podhorodecki L., Stanisław Żółkiewski, Warszawa 1988. Podhorodecki L., Wazowie wPołsce, Warszawa 1985. Polak W, Emigranci moskiewscy w Polsce i na Litwie od połowy XV do początków XVIII wieku, w: Emigracja rosyjska. Losy i idee, pod red. R. Backera i Z. Karpusa, Łódź 2002.
458 I BIBLIOGRAFJA Polak W., Habsburgowie wobec konfliktówpolsko-moskiewskich na początku XVII wieku, w: Stosunki polsko-niemieckie w XVI-XVIII wieku, pod red. J. Wijaczki, Kielce 1001. Polak W., ListyJana Hrydzicza spod Moskwy z 1609/1610 r. Nieznane źródło do dziejów interwencji polskiej w Moskwie, Sprawozdania Towarzystwa Na­ ukowego w Toruniu, nr 44,1991. Polak W., Misja gońca moskiewskiego Denisa Oładina w Rzeczypospolitej w 1613 r., Almanach Historyczny, t. z, 2,000. Polak W., Misja posłów moskiewskich Fiodora Żeliabuskiego i Semena Matczina w Polsce w 1615 r., Czasy Nowożytne, 1.16, Z004. Polak W., Nieudana misja gońca cesarskiego Jakuba Henckla von Donnersmarck i gońca senatu RzeczypospolitejJana Hrydzicza do Moskwy w 1613/1614 r., Czasy Nowożytne, t. 8 (9), zooo. Polak W., Polska a Moskwa na przełomie XVI i XVII wieku, w: Miedzy Zacho­ dem a Wschodem, pod red. J. Staszewskiego, K. Mikulskiego i J. Dumanowskiego, Toruń zooz. Polak W., Rzeczpospołita a prawosławie moskiewskie na początku XVII wieku, Czasy Nowożytne, t. z, 1997. Polak W., Udział żołnierzy z Prus Królewskich w kampaniach moskiewskich w la­ tach 1609-1612,w. Prusy Książęce i Prusy Królewskie w XVI-XVIII wieku, pod redj. Wijaczki, Kielce 1997. Polski słownik biograficzny, t. 1-36, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1935-1995. Prochaska A., Hetman Stanisław Żółkiewski, Warszawa 19Z7. Prochaska A., Hetmana Stanisława Żółkiewskiego traktat pod Moskwą 1610, Przegląd Historyczny, 13,1911. Prochaska A., Wyprawa na Smoleńsk {Z listów litewskiego kanclerza r. 1609­ -1611), Kwartalnik Litewski, 1911. Prochaska A., Wyprawy zagraniczne możnych za Zygmunta III, Przegląd Po­ wszechny, t. 145-146,19ZO. Roberts M., Gustavus Adolphus, t. 1, London-New York-Toronto 1953. Rossen J., Svensk historia, t. 1, Stockholm 196Z. Russkij Biograflczeskij Słowar3 izdawajemyj Imperatorskim Russkim Istoriczeskim Obszczestwom, t. 1-Z5, Sankt-Pietierburg 1916, repr.: New York 196Z. Sawicz A. A., Polsko-litowskaja interwencija w epochu wielikoj moskowskojsmuty, Perm 19Z7. Sawierczanka J. W, Kancłier wiełikogo kniastwa Lej Sapiega, Mińsk 199Z.
BIBLIOGRAFIA | 459 Serczyk J., Ewerard J^ssenberg, historiograf Władysława IE (1610-1672) i jego pochwała Gdańska, Rocznik Gdański, t. 24,1965. Serczyk W. A., Historia Ukrainy, Wrocław-Warszawa-Kraków 1990. Serczyk W. A.,Iwan Groźny, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1986. Serczyk W. A.,Jedność słowiańska w argumentami rosyjskiej pubłicystyki politycz­ nej XVI-XVII w. (Próba systematyzacji), w: Słowianie w dziejach Europy. Studia historyczne ku uczczeniu 75 rocznicy urodzin i 50-leciapracy nauko­ wejprofesora Henryka Łowmiańskiego, Poznań 1974. Seredyka J., Księżniczka i chudopachołek. Zofia z Radziwiłłów Dorohostajska Stanisław Tymiński, Opole 1995. Seredyka J., Marszałkowie izby poselskiej za Zygmunta III Wizy, w: Władza i społeczeństwo w XVI-XVII w. Prace ofiarowane Antoniemu Mączakowi w sześćdziesiątą rocznicę urodzin, Warszawa 1989. Seredyka J., Zofia Radziwiłłówna. Z dziejów obyczajów na Litwie w okresie wczesnego baroku, Sprawozdania Towarzystwa Naukowego w Toruniu, nr 43,1990. Skirbanowski H., Pseudo-Demetriu I, Berlin 1913. Skrynnikow R., Borys Godunow, Warszawa 1982. Skrynnikow R., Minin i Pożarskij. Chronika smutnogo wremieni, Moskwa 1981. Skrynnikow R., Rossija nakanunie„smutnogo wremieni”, Moskwa 1980. Skrynnikow R., Rossija poslie opriczniny, Leningrad 1975. Skrynnikow R.., Rossija w naczaleXVII w. „Smuta”, Moskwa 1988. Skrynnikow R., Samozwańcy w Rossii w naczale XVII w. Grigorij Otrepiew, b.m. 1987. Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. 1-15, pod red. F. Sulimierskiego, B. Chlebowskiego, W. Walewskiego, Warsza­ wa 1880-1902 (repr. 1975). Smirnow I. L, Powstanie Bołotnikowa 160 6-160 7, Warszawa 19 5 6. Sobieski W, Dymitr Samozwaniec a Polska, w: Studia historyczne. Król a car, Lwów 1912. Sobieski W, Wstęp, w: S. Żółkiewski, Początek iprogres wojny moskiewskiej, Kra­ ków 1920. Sobieski W, Zabiegi Dymitra Samozwańca o koronę polską, Rozprawy Akademii Umiejętności, Wydz. Hist.-Fil., seria 2, t. 27,1909. Sobieski W, Żółkiewski na Kremlu, Warszawa-Lublin-Łódź-Poznań-Kraków 1920. Sobolewskij A. J., Moskwa ipierwyj Samozwaniec, Wiestnik Archeologii i Isto­ rii, nr 17, Sankt-Pietierburg 1906.
460 I . BIBLIOGRAFJA Sołowiow S. M„ Soczinienia, kn. 4: Istorija Rossii s driewniejszych wremien, t. 7-8, Moskwa 1989. Spieralski Z., Awantury mołdawskie, Warszawa 1967. Staszewski}., Słownik geograficzny, Gdynia 1948. Strzelecki A., Sejm z roku 1605, Kraków 19 2.1. Suchotin Ł. M., Ziemiełnyje pożałowania w Moskowskom gosudarstwie pri carie Władysławie, 1610-1611 gg, Moskwa 1911. Suwara E, Przyczyny i skutki klęski cecorskiej, Kraków 1930. Szczepkin J. N., Kratkija izwiestia o Łżedymitrii I, Odessa 1900. Szczepkin J. N., Wer war Pseudodemetrius I, Archiv fur Slavische Philologie, Bd. 20:1898; Bd. 11:1899; Bd. zz: 1900. Szczerbatow M., Istoria Rossijskaja ot drewniejszych wremieni, t. 7, cz. 3, Sankt-Pietierburg 1791. Szepieliew I. S., Miesto i charakter dwiżenija I. M. Zaruckogo w period kriestianskoj wojny polsko-szwedskoj interwencii (do uchoda jego iz pod Moskwy) 1606-1612 gg, w: Krestianstwo i kłassowaja borba wfeodałnoj Rossii, Le­ ningrad 1967. Sznukow W. I., Narodnaja borba protiwpolskich i szwedskich okkupantow w naczalieXVIIwieka, Istoriczeskij Żurnał, i-z, 1945. Szujski}., Maryna Mniszchówna i dwaj Samozwance, w: Dzieła Józefa Szujskie­ go, wydanie zbiorowe, seria z, t. 5 {Opowiadania i roztrząsania historycz­ ne, 1.1), Kraków 1885. Śliwiński A., Hetman Żółkiewski, Warszawa 19Z0. Śliwiński A., Jan Karol Chodkiewicz, hetman wielki koronny, Warszawa 19ZZ. Śliwiński A., Król Władysław IV, Warszawa b.d. Świątkiewicz A., Ostatni szturm na Smołeńsk, Kwartalnik Historyczny, 6,189z. Taiko J., Maryna Mniszech w Jarosławiu nad Wołgą (1606-1608), Kwartalnik Historyczny, 4,1890. Tomczak A., Zarys dziejów archiwówpołskich, Toruń 19 8 z. ^ TurkawskiM., Carewicz Dymitr w Polsce, Przegląd Lwowski, t. Z3-Z4, i88z. Tyszkiewicz E., Listy o Szwecji, 1.1, Wilno 1846. Tyszkowski K„ Aleksander Lisowski i jego zagony na Moskwę, Przegląd Histo­ ryczno-Wojskowy, t. 5,193z. Tyszkowski K., Gustaw Adolf wobec Polski i Rosji (1611-1616), Lwów 1930 (nadb. z: Rocznik Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, t. 3). Tyszkowski K., Kozacczyzna w wojnach moskiewskich Zygmunta III, 1605-1618, Warszawa 1935 (nadb. z: Przegląd Historyczno-Wojskowy, t. 8, z. 1). Tyszkowski K., Poselstwo Lwa Sapiehy wMoskwie хбоо r., Lwów 19Z7.
BIBLIOGRAFIA | 461 Tyszkowski К., Problemy organizacyjno-wojskowe z czasów wojny moskiewskiej Zygmunta III, Przegląd Historyczno-Wojskowy, t. 3, 1930. Tyszkowski K., Wer war der zweite Pseudo-Demetrius?, Jahrbiicher fiir Kultur und Geschichte der Slaven, Bd. 7-8, 1931,1932.. Tyszkowski K., Wojna o Smoleńsk, Lwów 193г. Uruski S., Rodzina. Herbarz szlachty polskiej, t. 1 -15, Warszawa 1904-1938. Urzędnicy centralni i dostojnicy Wielkiego Księstwa Litewskiego XIV-XVIII wie­ ku. Spisy, oprać. H. Lulewicz i A. Rachuba, Kórnik 1994. Urzędnicy centralni i nadworni Polski XIV-XVIII wieku. Spisy, pod red. A. Gą- siorowskiego, Kórnik 1992. Walczak R., Konjederacja Gdańska, Elbląga i Torunia w latach 1613-1623, Rocz­ nik Gdański, t. 15-16, 1956/1957. Waliszewski K., La Crise revolutionnaire 1584-1614 (Smutnoje wremia), Paris 1906. Wisner H., Dyplomacja polska w latach 1572-1648, w: Historia dyplomacji pol­ skiej, t. 2:1572-17515, pod red. Z. Wójcika, Warszawa 19 8 2. Wisner H., Król i car. Rzeczpospolita i Moskwa w XVI i XVII wieku, Warszawa 1995Wisner H., Lisowczycy, Warszawa 1995. Wisner H., Litwa wobec rokoszu, Kwartalnik Historyczny, 79,1972. Wisner H., Najjas'niejsza Rzeczpospolita. Szkice z dziejów Polski szlacheckiej XVI-XVII w., Warszawa 1978. Wisner H., Opinia szlachecka Rzeczypospolitej wobec polityki szwedzkiej Zyg­ munta III wiatach 15 87-163 2, Zapiski Historyczne, t. 3 8: 19 7 3, z. 2. Wisner H., Polska sztuka wojenna do Ipołowy XVIII wieku. Wątpliwości i hipote­ zy, Kwartalnik Historyczny, 84,1977. Wisner H., Posłowie iposelstwa litewskie w czasach Zygmunta III i Władysława IV, Kwartalnik Historyczny, 88, 1981. Wisner H., Sejmiki litewskie i kwestia wyznaniowa 7611-/648, Odrodzenie i Re­ formacja w Polsce, 23,1978. Wisner H., Wielkie Księstwo Litewskie i Korona Polska, Przegląd Historyczny, 67,1976. Wisner H., Władysław IV Wiza, Wrocław-WzrszswA-Ki^ków 1995. Wisner H., Zygmunt III Wiza, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991. Wisner H., Zygmunt III Wiza, Sprawozdania Towarzystwa Naukowego w To­ runiu, 45,1992. Witusik A., Młodos'ć Tomasza Zamoyskiego, Lublin 1977.
462. I BIBLIOGRAFIĄ WolffJ., Kniaziowie litewsko-ruscy od końca czternastego wieku. Warszawa 1895 (repr.: Warszawa 1994). Wójcik Z., Białe planty w historii Polski XVII wieku, w: Białe płatny?, Warszawa 1988. Wójcik 7.., Dzieje Rosji (1533-180.1),Warszawa 1981. Wójcik Z., Historia powszechna XVI-XVII wieku, Warszawa 1991. Wójcik Z., Rzeczpospołita na arenie międzynarodowej w XVII w. (Wybrane za­ gadnienia dyskusyjne), w: Pamiętnik XPowszechnego Zjazdu Historyków Połskich w Lublinie, 17-21 września 1968 r., referaty 1, sekcje 1-6, War­ szawa 1968. Wójcik Z., Znaczenie wieku XVII w historii stosunkówpolsko-rosyjskich, w: Zpol­ skich studiów slawistycznych. Prace na VMiędzynarodowy Kongres Slawistów w Sofii 1963, seria z, Warszawa 1963. Załęski S., Jezuici w Polsce, t. 1, cz. 1, Lwów 1900. Zabielin I. E., Minin i Pożarskij. Priamyje i kriwyje w smutnoje wremia, Moskwa 1896. Zasady wydawania tekstów staropolskich. Projekt opracowany przez Instytut Ba­ dań Literackich PAN, Wrocław 1955,5.48-67. Zientara B., Dawna Rosja. Despotyzm i demokracja, Warszawa 1995. Żukowicz P., Moskowskaja smuta naczała XVII st. i jeja otrażenije w litewsko-polskomgosudarstwie, Christianskoje Cztienie, 190Z (noiabr’).
Wykaz skrótów Skróty użyte w cytowanych tekstach STAROPOLSKICH JKM JM JMP KJM Uprz. W. WKM WMMP WM - Jego Królewska Mość Jego Mość Jego Mość Pan Król Jego Mość Uprzejmość Wasza Wasza Królewska Mość Waszmość mój Miłościwy Pan Wasza Miłość Inne AAWO AB AGAD APGd APT AR BCz BJ BK BOs В OZ BN BPANKr BR - skróty Archiwum Archidiecezji Warmińskiej w Olsztynie Archiwum Biskupie Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie Archiwum Państwowe w Gdańsku Archiwum Państwowe w Toruniu Archiwum Radziwiłłów Biblioteka Czartoryskich Biblioteka Jagiellońska Biblioteka Kórnicka Biblioteka Ossolineum Biblioteka Ordynacji Zamoyskich Biblioteka Narodowa Biblioteka Polskiej Akademii Nauk w Krakowie Biblioteka Raczyńskich
4^4 I WYKAZ SKRÓTÓW EP KMW RaS SkS TN TP TRz Zap. Hist. - Extranea Polen Komunikaty Mazursko-Warmińskie Riksarkivet Stockholm Skokloster Samlingen Teki Naruszewicza Teki Pawińskiego Teki Rzymskie Zapiski Historyczne
Indeks osobowy * A AhnlundNils 15,15, 4x5 Aidy Andreas, agent angielski w Gdańsku 125, 333,421 Aladzin Iwan 348 Aleksander, sługa Dymitra II 31 Aleksander Jagiellończyk, król polski 81, 145 Alexandrowicz Stanisław 23, 328 Almquist Helge 15, 26,130,133, 412,42.5.42.9 Andersson Ingvar 132 Andronów Sołowiecki Fiodor, podskarbi moskiewski 15 6-15 7, 2 3 6, 2 3 8-240, 242, 244, 2 5 7, 272, 293, 324-325, 402,408, 439 Andrusiewicz Andrzej 13,15, 24, 27, 112-113, 118,124,130,417 Anionow Fiodor 204 Anna Wazówna, królewna, siostra Zygmunta III 29, 61 Apelman, inżynier 197 Arseniusz (Arsenij), arcybiskup archangielski i elassoński 3 72-373 * Aszczęsny, chorąży tatarski w służbie polskiej 348 Atanazy (Afanasi, Ofanas, Ofanazi), kupiec ze Smoleńska 169-170, 193—194» 2.82 Adas (mit.) 296 August (Oktawian August), cesarz rzymski 3 74 В Baczmanow Iwan, chłop moskiewski 136 Balaban Aleksander, starosta winnicki, krewny Stanisława Żółkiewskiego 212, 319 Baranowski Wojciech (Albert), arcybiskup gnieźnieński 78,100, 127,132,135-136. 337. 359. 366, 380, 393,415.417. 412 Barbara św. 27, 30,117,451 Barbour P. L. 112 Baroffi Cesare, sekretarz nuncjusza papieskiego w Polsce 423 Bartoszewicz Julian 27 Barudio Gunter 15, 25,425 Indeks nie obejmuje nazwisk rodowych występujących w nazwach muzeów, biblio­ tek, archiwów i zespołów archiwalnych. Nie uwzględnia też bibliografii zamiesz­ czonej w książce.
466 I INDEKS OSOBOWY Batory Gabriel, książę Siedmiogrodu 314, 362, 389 В azylów Ludwik 113 Bąk-Lanckoroński Stanisław 90, 370 Bedyczyn Andrzej, wojewoda moskiewski w Białej 171 Ber Martin zob. Bussow Konrad Besala Jerzy 13, 24, 3 24,424, Bestużew Michał 204 Bestużew Wasyl 204 Bezobrazow Aleksy (Aleksiej), bojar 348 Bezobrazow Belizariusz, bojar 282, 331, 338 Bezobrazow Iwan, łowczy moskiewski 70-71, 299-3 00, 305. ЗЗб, 408, 431 Biejakowski Atanazy 204 Bielowski August 19, 26,114,13 2 Biełokurow S. A. 19, 26 Bieńkowski Ludomir 113 Birkin Iwan, dworianin 380 Bitzer Helmut 13 2,416 Bliński, żołnierz polski 283 Bobola Andrzej, podkomorzy koronny 22, 70,149, 283, 314, 332. Bobowski Jakub, pułkownik polski 178, 283, 344 Bobrowski, dowódca polski 62,91 Bogdan Danuta 134-135,428 Bogojawlenskij С. K. 421 Boguchwał, dowódca polski 91 Bohdanów Grzegorz (Hryszka, Griszka) zob. Otriepiew Grzegorz Boije Goran, dyplomata szwedzki 94 Boksza (Boxa) Paweł, generał prowincji litewskiej jezuitów 135, . 185,195,393,421,424-426 Bołotnikow Iwan, przywódca chłopskiego powstania 30, 34, 39.И5 Bonekow (Bunakow) Andrzej, wysłannik biskupów moskiewskich 35,115 Boras Zbigniew 132 Boratyński Fiodor, kniaź 122 Boratyński Jakub, kniaź 199 Borghese Scypion, kardynał 71-72, 127,190, 192-196, 228, 322, 32-5. 330, ЗЗЗ-ЗЗб, 338,412., 416,418-420 Borkowski (Borzkowski) Piotr, chorąży sandomierski 58, 227, 2-54 Borzęcki Adam, żołnierz polski 97 Borys Godunow, car moskiewski 12, 3 0,40, 51,81, 8 5,10 3-104, 112—113,115,119,132,146-147,183,185,433 Boudouin de Courtenay Jan 130 Boxa Paweł zob. Boksza Paweł Broniewski Marcin, poseł wielkopolski 365,418 Broszka, szlachcic polski 343 Brzoska, szlachcic polski 343 Buczyński Grzegorz 24 Buczyński Jan, sekretarz Dymitra I, pułkownik 153 Buczyński Stanisław, sekretarz Dymitra I 58-59 Budziło (Budziłło) Józef, pułkownik, pamiętnikarz 20, 26, 3 3,113, 121-123, 350, 380,427
INDEKS OSOBOWY Bułanin Jerzy, smoleńszczanin 136 Bussow Konrad (Martin Ber) zo, Z7, 89, nz, 1Z3,1Z9,131-13Z Buturlin Dawid 14, Z5, 118, izi, 1Z3,130 Buturlin Fiodor, bojar 193 Buturlin Michał, bojar 93 Buturlin Wasyl, bojar 66 Bychowiec, porucznik polski 178, Z09, zzz Bykowski Stanisław, wojewoda sieradzki 386,4z z Byliński Janusz 14, Z4, z6-z8,113, 131» 32-3. 354. 356> 358. 390. 415-419. 42-1. 42.3-42.4. 42.6, 4z8 C Cecil Robert 1Z5, 333,4zi Cedrowskijan 196 Charliński (Charlęski) Mikołaj 197 Charliński (Charlęski) Szymon 3 z— -33. 57> IM Chiłkow,kniaź 19, z6, iz3,4i3 Chocimierski, dowódca polski 4Z7 Chodkiewicz Hieronim, kasztelan wileński 339 Chodkiewicz Jan Karol, hetman wielki litewski 19, Z4, z6,101, 117,180-181, 190, 3x4—315, 339. 342., 353-354, 364. 371-374. 376, 378-380, 390-39Z, 3 94-401,409,415, 4ZO-4Z1, 4Z4—4z6, 4Z8-4Z9, 438 Chodkiewicz (Hotkiewicz) Krzysztof, chorąży litewski 370 Chodkiewiczowa Zofia z Mieleckich, żona Jana Karola 4Z0 I 467 Chomętowski Władysław 19, z6 Chotkowski Władysław Z7,117 Chrypin Gabriel, bojar moskiewski 168 Chworostynin Andrzej, kniaź z 1 z Chworostynin Jerzy, kniaź 15 6-15 7 Ciechanowski, pułkownik polski Z5 5 Ciekliński Józef, marszałek konfederatów wojska stołecznego 379, 389,4zi, 4z8 Cielęcki Hieronim, regens kancelarii wielkiej koronnej 316-317, 3 z6, 4Z5—4z6 Cilli Alessandro 130 CwietajewDymitr 14, Z5, 3Z8-3Z9, 419-4ZO Czaplic Jakub, kasztelan kijowski 387.42.2. Czapliński Władysław 14, Z4,1Z5, 133.42.3 Czarnecki, marszałek konfederatów sapieżyńskich 413 Czarnkowski Adam Sędziwój, wojewoda łęczycki 339,385,4zz Czarnkowski Andrzej, wojewoda kaliski 385,4zz Czeluskin Fiodor, syn bojarski zi 1 Czerepin W 4Z9 Czerkaski Dymitr, kniaź 69,93 Czerkaski Wasyl, kniaź z 16 Czerska Danuta 14, Z4,11 z-i 13, 115, izo-izi, 130, 13z, 338, 42.9 Czumaszew Fiodor Z04 D Daniłowicz Mikołaj, podskarbi koronny 3 64
468 I INDEKS OSOBOWY Darowski Adam 13, 24, 71,115,118, 124,136,190-193, 319, 330, 332.-333, 336-337,42.8 Davies Norman 3 24- 325 Delavilla Piotr, dowódca zaciężnych w służbie moskiewskiej 183 Demeski Makary, późniejszy karmelita 29,113 Diamentowski (Dyamentowski) Wacław 20 Dionizy, archimandryta monasteru św. Trójcy 372,419 Długosz Józef 26, 113,131 Dmitriewskij A. 3 3 9,419 Dobek Łoioczowski (Łowczowski, Łowczawski) Jan, komornik królewski, poseł na sejm 1611 r. 189 Dobrowolska Wanda 319,323-324 Dobrowolski A. 112 Dołgoruki Daniel, kniaź 30,156 Dołgoruki Grzegorz, kniaź, wojewoda troicki 67 Domaradzki (Domaracki) Stanisław, podstoli lwowski 29, 58-59, 62, 71,124,143,156,168, 180,190, 193-196, 212, 254, 319,413 Domaratowski C. 194 Dorohostajska Zofia z Radziwiłłów, żona Krzysztofa Moniwida 127 Dorohostajski Krzysztof Moniwid, marszałek wielki litewski 42, 81, 84, 298, 310 Drucki-Horski Samuel, kniaź litewski 319 Drucki-Sokoliński Jan, kniaź litewski, pisarz wielki litewski 36-38,43- -45, 64, 116, 121,186, 224, 318, 321, 326, 370,442.-443 Dudziński, żołnierz polski 141 Dunikowski Samuel, pułkownik polski 181 Durów Fiodor, poseł moskiewski do Konstantego Ostrogskiego 60 Dworzaczek Włodzimierz 27, 117 Dymitr, carewicz, syn Iwana IV Groźnego (być może tożsamy z Dymitrem I Samozwańcem) 12, 30-31, 33, 35, 50, 104, 232 Dymitr I Samozwaniec (Pseudodemetrius, Łżedymitr), car moskiewski, passim Dymitr II Samozwaniec, passim Działyński Michał, wojewoda brzeskokujawski 386,422 Działyński Stanisław, wojewoda malborski 386,422 Dzierżek Krzysztof, sekretarz królewski 167,19 3,28 3, 331­ —333. 337.42.3 Dzimow Iwan, dowódca moskiewski 206 E Elfsson Eryk, dyplomata szwedzki 94 Eryk, książę, bratanek Henryka ks. lotaryńskiego 108,135 Eryk XIV, król Szwecji 51,103,132 Farbiew Szczepan 348 Farensbach Waldemar (Wolmar), kasztelan parnawski 88,128-129 Farmerher Otogelmer, dyplomata szwedzki 94-95 Felczak Wacław 135
INDEKS OSOBOWY Filaret (Fiodor Romanow), metropolita rostowski, późniejszy patriarcha moskiewski 18, 15 6-15 7, 164, 170, 18 9, 191, 19 3, 2 5 8-160, 267, 269-270, 276, 278-279, 286, 288-290, 2.97—302., 304-306, 309-3 u, 338,351,367,371,373,382, 408, 412., 437 Filip III Habsburg, król Hiszpanii 423 Filozofow (Philosophow) Iwan, bojar 407-408,411-412,428 Fiodor I, car moskiewski 30 Fiodor II, car moskiewski, syn Borysa Godunowa 30 Firlej Henryk, ksiądz, referendarz koronny 76-77 Floria Borys 15,2.5,133,417 G Gabriel, mieszkaniec powiatu sandomierskiego 337 Gagarin Roman, kniaź 94 Gardie Jakub de la, dowódca wojsk szwedzkich 96,172,183, 266, 330, 394-395 Garwaski Paweł, poseł wyszogrodzki 370 Garwaski Stanisław, kasztelan płocki 188 Gąsiewski Aleksander zob. Gosiewski Aleksander Gąsiorek (Anserinus) Benedykt, prowincjał bernardynów koronnych 3 o Gedymin, książę litewski 11 I 469 Gembicki Wawrzyniec (Laurentius), biskup chełmiński, późn. kujawski, podkanclerzy koronny, nast. kanclerz wielki koronny 21, 54, 62, 69, 73, 78,108,116-118, 120, 122-12 3, 12 5,129, 131­ -132- 134-135. 190,194-197. 225, 283, 288-289, 2.94, 2.96, 300, 316-317, 321-322, 326­ -32-7. 32.9. 331-333. 335-340, 353-354, 359-3бо, 369, 380, 396« 409,413,415.417.42.5­ -42.9 Georgsson Denis, dyplomata szwedzki 94 Gfrórer August Friedrich 15,25,330, 42-5.419 Gil Czesław 113 Gisa Wojciech 421 Głoskowski Jakub 338-339 Głuchowski Walenty, szlachcic polski 343 Gniebuszew A. M. 130 Golicki (Golecki, Gołecki) 426 Golicyn (Galicyn) Andrzej, kniaź 66, 284, 290, 292, 314 Golicyn (Galicyn) Wasyl, kniaź 18, 49, 94, 207, 213-216, 241, 257­ -260, 264, 269-270, 277-280, 284-286, 288-290, 294, 297­ -302, 304, 305-306, 309-311, 333. 337-338, 351. Збг, 371. 373. 382., 437 Golicynowie (Galicynowie), kniaziowie 123,179 Golski Stanisław, wojewoda ruski 386,422 Gołębiowski Łukasz 22, 28
470 I . INDEKS OSOBOWY Gołębiowski Seweryn 22, 28 Gołochwostow Aleksy, wojewoda troicki 67 Gołowin Semen, wojewoda, stolnik moskiewski 94 Gorczakow Piotr, kniaź, wojewoda smoleński 128,136,139,186, 319 Gosiewski (Gąsiewski, Korwin-Gosiewski) Aleksander, referendarz litewski, starosta wieliski 18, 21, 27, 30, 36, 38­ -40,43 —45, 5°. 64, 70, 72-8 5> 87-88,110-111,113,115-117, 121, 124,126, 128,136,171, 183,193,195,199, 236, 238­ -239, 242, 244-245, 253, 265, 28 3-3 86, 291-292, 294-29 5, 306, 312-313, 315, 322, 324, 326, 328, 332-339,446-347, 349-3 50, 379. 400, 410, 420, 431> 433-434,437-439, 443 Gosiewski Szymon, brat Aleksandra 100 Gostomski Hieronim, wojewoda poznański no Górski Konstanty 14, 24,185, 317 Gramotin (Hramotyn) Iwan, dumny diak 156-157, 159-161,192, 2-57, 2-93, 32-0, 392, 403,411 Groźny Timoliej, bojar 94 Gruszecki Samuel 423 Gryglewicz Feliks 113 Grzybowski Stanisław 115 Gustaw II Adolf Waza, król Szwecji 25, 266, 394,429 Gustaw Eryksson Waza, syn Eryka XIV 51,103-104,116, 132 H Helena, królowa, żona Aleksandra Jagiellończyka 81,127 Henryk, książę lotaryński 108,135 Henryk Fryderyk, książę Walii, angielski następca tronu 234 Herburtowa Erazmowa 29 Hermogenes (Hermogen, Giermogien), patriarcha moskiewski 94,147, 206-207, 213, 215, 254, 257, 259, 267, 284,289,312,314,3 3 3,372, 380,419 Hiob (Jow), patriarcha moskiewski 46 Hirschberg Aleksander 13, 24, 26­ -27, 3 5-3 6, 5 7, 62, 64, n 2-116, 118-119, 121-124, 126,128­ -131,177,187,190-193,195­ -197, 209, 316, 318-319, 3 29, 3331-334, 338, 36г, 402,413-4i 5» 417,4I9-4ŁI, 425-426 Hlebow Bohdan, syn bojarski, dyplomata 212 Hlebowicz Mikołaj, podstoli litewski, wojewoda smoleński no, 136, 370,434 Horatius Flaccus Quintus (Horacy), poeta rzymski 1 ^ Horn Edward, dowódca wojsk w służbie moskiewskiej 183,199, Horn Maurycy 423 Horski Samuel zob. Drucki-Horski Samuel Hotkiewicz Krzysztof zob. Chodkiewicz Krzysztof Hrydzicz Jan, pisarz ruski w kancelarii litewskiej, nast.
INDEKS OSOBOWY sekretarz królewski 2.1, 2.7,143, 149-150. i54> 188-189, 199­ -2.00, 202-204, 206, 208-212, 218, 221, 240, 25 5, 257, 266, 278, 282, 316-321, 325, 328— -ЗЗО, 347-349, 371,414,419, 42.3 Hutcz Gawryła (Hawryła), pisarz wieliski 105 I Ignacy, patriarcha moskiewski 372, 392.-393.42-4.43 3 Ikonnikow Władimir 112 Iłowajskij Dymitr 14, 25,113-114, 123, 318, 3 34,414,421,425,429 Isajkowski Łukasz, komornik królewski 282 Iwan, syn Maryny Mniszech i Dymitra II Samozwańca Iwan III Srogi, car moskiewski 81,127 Iwan IV Groźny, car moskiewski 11, 80-81, 103, 145,168, 23 3, 317, 433 Iwanow Andrzej, diak 34-36,38,41, 44.115 Iwanowski, żołnierz polski 223, 342 Izmaiłow Artemij (Arcimiej), jeden z przywódców II opołczenia 313, 348 Izmaiłow Iwan 275-276 Izydor, metropolita Nowogrodu Wielkiego 394 J Jagiellonowie, ród 127,432 Jajkowski Krzysztof, rotmistrz polski 153 I 471 Jakowlew Wasyl 204 Jakowski, kniaź 168 Jakub I Stuart, król Anglii (w Szkocji: Jakub VI) 245, 336 Jan, książę finlandzki, późn. Jan III Waza, król Szwecji 132 Jan Albert (Olbracht) Waza, królewicz, syn Zygmunta III 3 89 Jan Chrzciciel, św. 390 Jan Kazimierz Waza, król polski 122, 189 Janikowski Maciej, żołnierz polski 178, 220, 345 Janiszewska-Mincer Barbara 127,415 Janów Wasyl, dumski diak 372 Jarosław Mądry, książę kijowski 443 Jelecki Fiodor, kniaź 200, 226 Jeremiow, wieśniak moskiewski 68 Jobert Ambroise 319 Jow zob. Hiob Jozafat (Joasaf), archimandryta w monasterze św. Trójcy 67 Jozafat Kuncewicz św., unicki arcybiskup Połocka 424 Judin Wasyl, diak 380 Juliana, księżna twerska, matka Władysława II Jagiełły 127 Juriew Aleksy, kniaź 69 К Kabalenko G. M. 330 Kalibaba (Kulibaka), dowódca Kozaków 197 Kaliski Arnulf 50 Kamiński Aleksander, szlachcic polski 105 Kamieński, dowódca polski 178 Karamzin Nikołaj 14, 24, 3 3 0,42 5
472- I . INDEKS OSOBOWY Karnkowski Dadzibóg, poseł dobrzyński 370 Karol IX Waza, król Szwecji 37, 5 3, 73» 81, 94-95,116,124, 266, 395 Karol Filip Waza, brat Gustawa II Adolfa 371,394-395 Karukin 172 Katarzyna Jagiellonka, królowa szwedzka, żona Jana III 13 2 Katyriew-Rostowski Iwan, kniaź 69, 131, 330 Kazanowska Barbara, ochmistrzyni Maryny Mniszchówny 29 Kazanowski Marcin, pułkownik husarski 143,190 Kazimierski Jan, żołnierz polski 159, 220, 342 Kazimierski Krzysztof, biskup kijowski 360, 384,422 Kazimierski Stefan, dowódca polski 33»3б9 Kazimierz IV Jagiellończyk, król polski 127,135 Kętrzyński Wojciech 27,122 Kiernożycki Jan, pułkownik polski, wojewoda wiaziemski 33,96,131 Kieszkowski Władysław 421 Kirył, metropolita jarosławski 394 Klemens VIII, papież 130 Kłoczkow N. N. 429 Kniewski A. 421 Knut, szlachcic polski, goniec królewski 140 Kobierzycki Stanisław 12, 20, 24, 27, 114,121,177,187-192, 194­ —197, 230, 264, 317-318, 320­ -322, 329, 332, 334, 336-339» 414,421,42 5,427 Kobierzycki Wacław, kanonik warmiński, płocki i pułtuski 3 29, . 42 3-424,426 Kochanowski Samuel, jeden z przywódców powstania Bołotnikowa 30,113 Kochański Grzegorz 316 Kochański Wilhelm 35, 115 Kognowicki Kazimierz 118,122, 12.4» 195» 335.419 Kolankowski Ludwik 135 Kołohrywow Grzegorz (Hrehor) 348 Kołyczew Fiodor 212 Konarski Stanisław, kasztelan gdański, nast. wojewoda pomorski 416 Konarski, wojewodzie pomorski 424 Konopacki Maciej, biskup chełmiński 383,416,422 Konopczyński Władysław 416,424 Konstancja, królowa polska, żona Zygmunta III Wazy 317 Końcieszkiewicz Mikołaj, żołnierz polski 92 Koprejewa Tatiana N. 190-191, I9 3-I94. 3 3 9.42.1 Korieckij W 113 Korsaków Michał, dworianin moskiewski 400^ Korsakowie, rodzina szlachecka 105 Korzon Tadeusz 424 Kossakowski Mikołaj, rotmistrz wojsk polskich 89,178, 312 Kossobudzki Adam, kasztelan wyszogrodzki 3 70 Kostka Jerzy, wojewoda malborski 126 Kostomarow Nikołaj 14,25,112— -114,419.42.5
INDEKS OSOBOWY Kozaczenko A.J. 25 Kozłowski Stanisław 14, 2.4,128, 318, 32-o, 333.4i7 Kraushar Aleksander 112,114,130, 418 Krauzowski Krzysztof, urzędnik kancelarii królewskiej 37-38, 60, 121, 219 Krawczuk Wojciech 28 Kromer Marcin 79, 126,132 Kruk-Kołyczew Iwan, okolniczy 44, 94 Kryski Feliks (Szczęsny), podkanclerzy koronny 21-22, 70,103,107,13 2,141-142,149, 15 3,178,188,190,196, 226, 248-249, 251, 268, 279-280, 285-286, 290, 294, 298, 300, 306, 310, 323, 327, 332, 335- -ЗЗ6, 357-359» 361, 363-364» 366, 368, 376, 380, 403, 415­ -417,426-427 Krzyżaniakowa Jadwiga 127 Kuczborski Jan, regens kancelarii koronnej mniejszej 142 Kuczyński Stefan Maria 23, 28 Kulesza, szlachcic polski 316 Kuncewicz Jozafat zob. Jozafat Kuncewicz św. 424 Kurakin Iwan, kniaź 49 Kutrzeba Stanisław 27, 125 L Lanckoroński Bąk Stanisław, dowódca polski, awanturnik 90 Lanckoroński Stanisław z Brzezia, dworzanin królewski, późn. wojewoda podolski 370 I 473 Lapunow (Lepunow, Leponow) Prokop (Prokofiej), wojewoda riazański, przywódca 1 opołczenia 16,179, 293-295, ЗИ-ЗИ» 334-335» 343-350, 353. 372--373.4i3.4i9.438 Lapunow (Lepunow, Leponow) Zachar, brat Prokopa, bojar 205, 207, 254, 295,299, 311-312, 334 Latowski 344 Leitsch Waiter 15, 25,130-131, 323, 42.7 Lenin, goniec cara Wasyla Szujskiego 140 Lepunow Prokop zob. Lapunow Prokop Lepunow Zachar zob. Lapunow Zachar LibrowskiZygmunt 13 0, 318,3 28, 3 3 6 Limonow J. A. 112 Linde A. de van der 113 Lisowski Aleksander, pułkownik polski, awanturnik 57, 67, 90, 96, 131. 3 54. 395. 399 Listów Grzegorz 204 Liubawskij Matwiej 114 Loyola Ignacy św. 72 Lubelczyk Antoni, bernardyn 30, 65, 344 Lubimienko I. 326 Lubomirów P. G. 14, 25,421,428­ -42.9 Lubomirski Sebastian, kasztelan wojnicki 65,123 Lubomirski Tadeusz 19, 26 Lulewicz Henryk 116 Luter Marcin, reformator religijny 319
474 I INDEKS OSOBOWY Ł Łazowski 208 Łodożyński Obrosim 87 Łubieński Stanisław 115 Ługowski Tomiło, diak 213,215, 260, 297, 310, 3 3 8 Łukasz, protopop 68 Łukaszyk Romuald 113 M Macedoński Dymitr, kupiec z Zamościa 105 Maciej II Habsburg, król węgierski, nast. cesarz rzymski narodu niemieckiego 423 Maciej Korwin, król Węgier i Czech 135 Maciejowski Bernard, kardynał, biskup krakowski, nast. arcybiskup gnieźnieński 54,120 MaciszewskiJarema 13,15, 24, 26, 33,40, 54, 84,112-114, 116-117, 120,123-127, 131-133, 3 2.3-3 2.4, 3 3 4,4i5-4i7>42.3 Maksimów Iwan 204 Malcew W 25 Malewska Hanna 192-193, 322, 338, 415 MałłekJanusz 23,132 Małyński Mikołaj, rotmistrz wojsk polskich 221 Marchocki Mikołaj Sćibor, rotmistrz, pamiętnikarz 20, 31, 5 5-59, 64, 66, 88-90, 96-97,114,120-123,128-131,140-143,171, 178,187-191,19 3-194,197, 223, 25 3, 265, 292-293, 313, 316-317, 321, 323, 328-329, 334, 338-33% 372.,414,410 Marcinkiewicz 390-391 Margeret Jacques 112 Maria Panna (Bogurodzica, Boharodzica) n9,138,185 Maryna Mniszchówna, caryca moskiewska, żona Dymitra I i Dymitra II (Samozwańców) 13, 15, 19,24, 27, 29-30, 3 5, 37,44, 46-52, 59, 63-66, 69, 75, 91, 93, 105 112,114-116,118,120-124,128-130,158-159,171-173,176,182,187,190-193, 195 —197, 2.03, 214, 217, 221-222, 316, 318-319, 319, 3 3 2-334, 338, 343-344, 358, 361-363, 372.» 380, 394, 404, 408, 410,412-415, 417,419-421, 42 5-426, 43 6 Masalscy, kniaziowie 30, 286 Masalski, kniaź, wojewoda rosławski 94 Masalski Andrzej, kniaź 281 Masalski Dymitr, kniaź 90 Masalski Wasyl Fiedorowicz, kniaź 64, 66, 208, 281, 313, 3 3 5 Masalski Wasyl Michajlowicz, kniaź 156-157,160, 2^ Maskiewicz Bogusław Kazimierz 26, 31. ”4 Maskiewicz Samuel, podwojewodzi nowogrodzki, żołnierz, pamiętnikarz 20, 26,114,122-123,127,185-186, 200, 219, 255, 283, 312-313, 316, 321, 32.8, 332, 338-339, 378-379, 4i3-4i4,4i9,4n
INDEKS OSOBOWY Massa Izaak 20, 27,5 9, 113, 13 0,13 2 Matów Fiodor, dworianin 404,408 Mello Nicolao de, augustianin portugalski 51,119-120 Mezecki Daniel, kniaź 181,213-215, 258-259, 310, 338,403-404 Michał Romanow, car moskiewski 17-18, 207, 258,404, 412,439 Michałek Antoni 428 Miechowiecki Mikołaj, hetman wojsk Dymitra II 3 2-3 3, 5 6-5 7, 120 Mielżyński Łukasz, podkomorzy kaliski 132 Mieszczerski Fiodor 157 Mikołaj (Mikuła) św. 80,168,193 Mikuliński Jan, pułkownik polski 3 3 Mincer Franciszek 127,415 Minin Kuźnia, jeden z przywódców IIopołczenia 15,25, 380,408,421 Mirski Sebastian, dowódca polski 90 Młocki Andrzej, pułkownik polski 62, 90-91,15 3,178,184,197, 3i7> 403 Mniszchowa Jadwiga z Tarłów, żona Jerzego 29 Mniszech Jan, brat Jerzego, starosta krasnostawski 29 Mniszech Jerzy, wojewoda sandomierski 19, 29, 35, 37,46, 48-53, 59-61, 63-67, 69-70, 74-75, 79, 91, 118-119,ш-123,125,129,191,321,358, 361-363, 385,417.412 Mniszech Mikołaj, syn Jerzego 93 Mniszech Paweł, starosta łukowski, bratanek Jerzego 29 Mniszech Stanisław, starosta sanocki, syn Jerzego 29,182 I 475 Mniszech Zygmunt, syn Jerzego 93 Mohyła Konstanty, hospodar mołdawski 389 Mohyła Piotr, prawosławny metropolita kijowski 319 Mołczanow Michał, zabójca cara Fiodora II, goniec z Moskwy pod Smoleńsk 3 0-31, 3 46, 249, 2 5 6 Mortęski Ludwik, wojewoda pomorski 126, 3 86,422 Moszyński (Muszyński) Michał, trukczaszy 301, 304-305, 3 37 Mścisławski Fiodor, kniaź 22, 205­ -207, 211-216, 218-219, 230, 236-237, 249, 257-258, 265­ -266, 274, 276, 284—286, 289, 299, 3 22, 3 77-3 78,402,404,408 Muchanow Paweł 19, 26,189,191, 32.1, 335 Mulczanow Iwan 140 Murawiow Maksym, syn bojarski 68 Myszkowski Zygmunt, marszałek wielki koronny 3 6 3 - 3 64 N Nagi Andrzej, kniaź 31 Nagoj Maria (mniszka Marfa), żona Iwana IV Groźnego 115 Nagoj Michał, kniaź 371-373 Naruszewicz Adam 22,421,42 5 Natan Andrzej, kupiec z Augsburga 61 Nejełow Michał 204 Niechoroszy Łopuchin Fiodor, poseł Dymitra II91,129, 346 Niedzielski Kazimierz 197,418 Niemcewiczjulian Ursyn 12,14,19, 22, 24, 26, 28,112-114,118,
476 I INDEKS OSOBOWY , 113,177, 186-187,189-190, 192-197, 3 3 3, 3 5 2,414,418 Niemojewski Stanisław, podstoli koronny, pamiętnikarz 20, 27, 29, 37, 61, 66,112-113, 118-119, 212, 123 Niesiecki Kasper 428 Niewiadomski, szlachcic polski 254 Niżniowski, żołnierz polski 177 O Obalkowski (Obałkowski), żołnierz polski 177 Oboleński Michał (Obolensky Michel), książę 113 Ochmański Jerzy 127 Odojewski Iwan, kniaź 394 Ogarew (Oharew) Postnik 35,46, 48,115 Ogiński Bogdan (Bohdan), kniaź litewski, podkomorzy trocki 3 6, 3 8,13 5. 3 70,42.4 Ohryzko Jozafat 27 Okolski Szymon 428 Oleksiejew Nikon, diak 139, 186 Oleśnicki Mikołaj, kasztelan małogoski 30, 34, 36, 38-40, 43-45.47-50. 59. 64-65, 69-70,72, 74-75. 79-82, 91,112-113,115-117,121,214,12.6, 145. 3 2-8.431.43 3 Olewczenko 175 Olewczenko Atanazy 193 Olizar, rotmistrz wojsk polskich 221 Opaliński Andrzej, biskup poznański 78 Orzelski Jan, kasztelan rogoziński 132, 388,422 Orzelski Świętosław, dworzanin królewski 370 Ossoliński Zbigniew, wojewoda podlaski 131, 361,417 Ostrogski Janusz, książę, kasztelan krakowski 54, 79, 120, 385,422 Ostrogski Konstanty, książę, wojewoda kijowski 46,48, 60 Ostroróg Jan, wojewoda poznański 360-361, 364-365 Ostrowski Bernard 419 Otriepiew Bogdan, ojciec Grzegorza Otriepiewa 34 Otriepiew Grzegorz (Griszka, Jurij), rzekomo tożsamy z Dymitrem I Samozwańcem 46, 60,115 Otriepiew Smirnow (Smirnoj) rzekomy stryj Grzegorza Otriepiewa 34,46,48,118 Oxenstierna Axel, kanclerz szwedzki 2.5.42.5 P Pac Stefan, sekretarz królewski 306, 337 Pacanowski Stanisław zob. Paczanowski Stanisław Paczanowski Stanisław (Stanisław Pacanowski), żołnierz polski 97, 413 Pajerle Georg zob. Peyerle Georg Pafnucy (Pachnący, Parfeniusz) św. 202, 317 Palczowski Paweł, pisarz 107, 133 Palczykow Atanazy, dyplomata moskiewski 46,118 Palicyn Awraamij, kelar w monasterze św. Trójcy, kronikarz 20, 27, 68,
INDEKS OSOBOWY 113, 13 I, 197, 320, 330, 333, ЗЗб, 338, 371. 396,414,419, 42.1,42.5 Parfieniew Fiodor 204 Paweł, syn Gabriela z powiatu sandomierskiego 337 Paweł V,papież 72, 93,126,130,13 5 Pawiński Adolf 22 Peyerle Georg (Pajerle Georg) 112­ -113 Petrycy Sebastian, pisarz, poeta 107 Petrykowski, sługa Stanisława Stadnickiego 154 Piasecki Paweł, biskup przemyski 20, 27,188-189,428 Piaskowski, posłaniec do Moskwy i54> 155 Pierling (Pirling) Paul S. J. 15, 25,72, 112,116,120,12 3-124,13 0,13 5 Piotr Samozwaniec (Niedźwiadek) 30,113 Plemięcki Fabian 126 Pleszczejew (Pleszajew) Fiodor, jeden z przywódców II opołczenia 342, 346,413 Pleszczejew (Pleszajew) Iwan 348 Pleszczejew (Pleszajew) Lew, wojewoda 156-157, 334 Plichta Konstanty, kasztelan sochaczewski 370 Płatonow Siergiej 14, 25,112-113, 115,121,123,129-131,191, 32.8, 334-335,413,419,421, 42.4.419 Pniewski, dowódca polski 348 Pobiedziński Wacław, marszałek konfederatów brzeskich 222,411 I 477 Podhorodecki Leszek 14, 24, 324, 3 3 9.415.42.1, 42.3, 42.5-42.6 Podoski Jan, starosta ciechanowski 37° Polak Wojciech 27,134, 326, 328, 419 Pomaski Franciszek, ksiądz, kanonik łucki, sekretarz królewski 119 Porycki Janusz, książę, rotmistrz wojsk polskich 3 20 Potiomkin Jerzy, posłaniec Zygmunta III do Moskwy 352 Potoccy 174, 2 3 0, 248 Potocki Jakub, kasztelan kamieniecki 77, 230, 268, 296, 309, 341, 395, 400,410 Potocki Jan, wojewoda bracławski 174-176,179,184, 220, 23 0, 248, 279, 295, 298, 308-309, 314, 322, 326, 345 Potocki Stefan, starosta feliński, rotmistrz wojsk polskich 369, 390.42.3,42.7 Pożarski Dymitr, kniaź, jeden z przywódców II opołczenia 15, 22-23, 2.5, 380, 394-395. 399. 408,410-411,421,426-429 Pretficz Jakub, wojewoda podolski 385,42.2. Prochaska Antoni 13-14, 19, 21, 24, 26-27,117-118, 186-190, 192-196, 316-318, 3 20, 323­ -324, 32.6-32.7, 330-331, 334, 3 36-3 37. 3 39>4i6,4X3 Proszowiecki Andrzej 312-313 Prozorowski Fiodor, kniaź 66 Próchnicki Jan Andrzej, biskup kamieniecki 3 60, 3 84,410,422
478 I INDEKS OSOBOWY^ Przybórowski Stanisław, podczaszy poznański 131 Przyjemski Krzysztof, oboźny koronny 306, 337 Przyjemski Stanisław, kasztelan gnieźnieński 413 Pstrokoński Maciej, kanclerz wielki koronny, nast. biskup kujawski 78,116 Pszonka Jakub 118 R Rachuba Andrzej 116 Radniewski Stanisław 86-87 Radziwiłł Janusz, książę, podczaszy litewski 118,196, 356,415-416, 418,42-4. 42.7 Radziwiłł Krzysztof, książę 135,339, 416, 42.3-42.4 Radziwiłł Mikołaj Krzysztof „Sierotka”, książę, wojewoda wileński 42., 114,118,12.0, izz, 131, 356,415 Radziwiłłowie, książęta z 6 Radziwiłłówna Zofia zob. Dorohostajska Zofia Rangoni Klaudiusz, nuncjusz papieski w Polsce 9 3 Ratomski Michał, starosta osterski i bobrownicki 19, 66, 113,219 Reutowie, rodzina szlachecka 105 RiabininJ. C. 421 Roberts Michael 15,15,419 Romanow Fiodor zob. Filaret Romanow Iwan, bojar Romanowowie 179 Rop, chłop moskiewski 406,409 Ropalewski- G ołowczyński Jarosław, kasztelan żmudzki 86 Rossen Jerker 15,15,419 Roszkowski Jan z Górki, kasztelan przemęcki 13 z, 3 87, 411 Roussel William u z, 1Z3 Rożniatowski, żołnierz polski 141 Rożniatowski Abraham z7, 93, izz Różyński Roman, kniaź, hetman wojsk Dymitra II 33,49, 55-57, 59-61, 64, 66, 69, 90, 93, izo-izi, iz8,141,150, 153,17Z, 178,184,189,194,197 Rucki Paweł zob. Rudzki Paweł Rudnicki Stanisław 135 Rudnicki Szymon, biskup warmiński zz, 35, 70, 74,108,115, IZO, izz-iz8,131,134-136,176, 178,180,19 3-197, Z51, Z8 3, 314, 316, 318, 3Z0, 3ZZ, 3Z6- -32.7. 32-9. 33 1-335. 337. 339“ -340. 383,415-416,4Z0-4Z6 Rudnicki Walenty 131,135 Rudnicki Wojciech, dowódca polski 33 Rudolf II Habsburg, król Węgier, król Czech, nast. cesarz rzymski narodu niemieckiego 103, Z89 Rudymina Piotr, trukczaszy 400 Rudzki Paweł (Paweł Rucki), pułkownik polski z66,411,4z8- -42.9 Rugoti Bezson, syn bojarski 67 Rurykowicze 161, 374 Rusiecki Wespazjan, żołnierz polski 9 z Rutski Welamin, greckokatolicki metropolita kijowski 116
INDEKS OSOBOWY Rytrowski, żołnierz polski 343 Rżewski, okolniczy 191 S Sajkowski Alojzy 2.6 Sałtykow (Sołtykow) Iwan Michajłowicz, bojar, wojewoda w Nowogrodzie Wielkim 156_i5 7> 159-160, 200, 212, 214, 220, 256, 299, 352 Sałtykow (Sołtykow) Iwan Nikitycz, bojar 208,299, 336, 341, 350- -351. 371 Sałtykow (Sołtykow, Sałtyk, Sołtyk) Iwan Nikitycz, wysłannik królewski do Moskwy w 1612 r. 398,400-401,409 Sałtykow (Sołtykow, Sałtykow-Morozow) Michał, bojar, 156-157.159-162,170,193.2-57. 332.-334. ЗЗб, 372., 375. 378, 392,421,428 Sałtykowie 192,409 Sapieha Andrzej, starosta orszański 86-87,1 *3> 1 J7> 22.8, 137,185-186 Sapieha Jan (Iwan), sekretarz królewski, starosta drohiczyński, ojciec Lwa 270 Sapieha Jan Piotr, starosta uświacki 16,18, 20-21, 26, 3 3, 62, 64-69, 83, 85,91-92, 96,114,122,129, 140, 143,15 x, 176-177,179, 187, 201-202, 204, 207-210, 217, 220-221, 236, 254-25 5, 194. 3°4. 314-325. 329. 32.2, ЗЗ5.З42.-350. 352.-353. Збг, 371,413-414 I 479 Sapieha Lew, kanclerz wielki litewski 12,19, 21, 26-27, 3°. 42.. 54-5 5, 62-63, 70, 73-74,81-82, 84, ni, 114, 120,122-123, 125, 127-128, 13 6, 13 8,148, 15 3, 160, 162,165,168,173-175, 180-15 81,18 5-189,192-196, 203, 209, 211, 221-222, 226, 2 31, 2 3 6, 2 3 9, 242, 246, 248-250, 257, 268, 270, 276, 279, 281, 295-298, 309-310, 316, 318-328, 331-332, 334, 336-339, 364,37O. 375.378.38o, 3 90-3 91,406,416,419,421, 42.4.432Sapieha Paweł, koniuszy litewski 416 Sapieha Stanisław, starosta słonimski, syn Lwa 326 Sapiehowa Elżbieta z Radziwiłłów, żona Lwa Sapiehy 19, 26, 186-195. 32.2., 331. 336-337 Sapiehowie 62,118, Sawicki Kasper, jezuita 20,122 Sawicz A. A. 25 Schenking Otto, biskup wendeński 42, 117 Serczyk Władysław Andrzej 23, 317, 428 SeredykaJan 23,127 Sicki-Jarosławski Aleksy, kniaź 69 Sieciński Stanisław, biskup przemyski 383,422 Siedmiradzki Mikołaj, złotnik ze Lwowa Siemaszko Mikołaj, kasztelan bracławski 61 Sierakowski Marcin, kasztelan inowłodzki 388,422
48o I INDEKS OSOBOWY^ Siergiej, arcybiskup smoleński 169, 185,194, 260, 311, 393 Silnicki Zbigniew, marszałek skonfederowanego wojska smoleńskiego 410 Simonetta Franciszek, nuncjusz papieski w Polsce 19, 71, 93,127, 170, 190, 192-196, 228, 322, 325, 330-336, 338, 341,412, 416,418-420 Skirbanowski H. 112 Skrynnikow Rusłan 15,25,112 Słuszka Aleksander 418 Snopkowski Stefan, starosta krasnostawski 326 Sobieski Sebastian, chorąży koronny 326 Sobieski Wacław 12-13, 24, 28,71-72,112,124-126,13 2,13 6, 157, 165, 176, 189-195, 223-224, 274, 321-322, 324-326, ЗЗО-ЗЗЬ 333, 338, 417 Sobieszczański, żołnierz polski 223, 342 Sobolewskij A. J. 112 Sokoliński Jan zob. Drucki-Sokoliński Jan Sokołowski August 19, 26,118 Solikowski Jan Dymitr, arcybiskup lwowski 386 Sołowiecki Stefan, goniec z Moskwy pod Smoleńsk 246, 249, 2 5 6, 326,408 Sołowiow Siergiej 14, 25, 93,112-113,123, 127,129-131,191, 193, 196-197, 318, 330-334, 3 3<5-3 37,414,41% 414-415 Sołtykowie 428 Sońka (Zofia Holszańska), królowa polska, żona Władysława II Jagiełły 82,127 Sozonow Kirył 279 Spier alski Zdzisław 115,423 Stadnicki Adam, kasztelan kaliski 79, Збг Stadnicki Andrzej 29,71 Stadnicki Jerzy 29 Stadnicki Marcin, ochmistrz Maryny Mniszchówny 27, 29, 122 Stadnicki Stanisław, kasztelan przemyski 17, 143-144, 148-158,171,174,188-191,199, 320 Stadnicki Stanisław „Diabeł”, starosta zygwulski 62 Stalin Józef 14 Starnawskijerzy 126 Stefan, bojar 282 Stefan Batory, król polski 11,80-81, 298 Stefan Tomża, hospodar mołdawski 389 Struś Mikołaj, starosta chmielnicki 226,2 5 3,294,313,3 3 5,3 3 8, 345, 352-—353» 379-з8о, 396, 402,404,408,427 Strzelecki Adam 124 Sucho tin Ł. M. 14, 25,193 Sukin Wasyl, dumny diak 44, 259, 2-97, ЗЗб Suliszewski (Suiiszowski) Stanisław 92. Suwara Franciszek 423 Swoszowski Jan, marszałek izby poselskiej 357, 365,416 Synbułow Grzegorz 94
INDEKS OSOBOWY Szabelski, dowódca polski 90 Szachowscy, kniaziowie 193 Szachowski Grzegorz, kniaź, wojewoda wiaziemski 30, 96, 149.156 Szachowski Iwan, kniaź 166-167 Szachowski Jerzy, kniaź 166-167 Szachowski Siemion, kniaź 166-167 Szalewski (Szelewski), szlachcic polski 404,408,411 Szczawiński Mikołaj, kasztelan łęczycki 387,41 z SzczepkinJ. N. 112, 12.4,1x7,130 Szczerbatow Michaił 121, 130 Szein Michał, wojewoda smoleński 63, 86-88,110,117 1x8,136-140,168-170,18 5-187,194, 249-150, 271, 277-282, 291, 297, 301-306, 310-311, 315, 3i9> 32-7> 34b 351-352. 367.412. SzepieliewL. S. 15, 25 Szeremietiew Fiodor, bojar 172, 213-2-15.2.57 Szeremietiew Piotr, bojar, wojewoda pskowski Szeremietiew Siergiej, hrabia 193, 2-53 Sznukow W. I. 25 Szoryn Grzegorz 279 Szujscy, kniaziowie 206, 254, 368 Szujska Katarzyna, żona Dymitra Szujskiego 254 Szujska Maria, żona cara Wasyla Szujskiego 254, 266 Szujski, dowódca polski 91 Szujski Dymitr, kniaź, brat cara Wasyla, wódz naczelny wojsk moskiewskich 39, 53, 58,70, I 481 179,182-184,199, 206-207, 226, 237, 246, 254-2.5 5. 3 5 5. 418,456 Szujski Iwan, kniaź, brat cara Wasyla 67, 97, 206-207, 226, 237, 246, 2-54-2-55. 355. 418,456 Szujski Józef 27 Szujski Michał, zwany Skopinem, wódz naczelny wojsk moskiewskich 5 8, 90,94-96, iii, 130 Szujski Wasyl zob. Wasyl Szujski Szulin Fiodor, smoleńszczanin 201 Szyszkowski Marcin, biskup płocki 78, 3 60, 3 80,415 Ś Sladkowski, żołnierz polski 141 Slizień, komornik Zygmunta III 181 Sredziński, szlachcic polski 318 Swiątkiewicz Antoni 340 Swiętosławski Jan, referendarz koronny 400 T Talbot Karol H. 124,422 Talko Józef 120 Targowski Samuel, sekretarz królewski 176,178,180,193, I95-I97. 2.91. 332.. 334-335 Tarło Paweł, starościc sochaczewski 2.9.65 Tarło Zygmunt, chorąży przemyski 29,119,123 Tarłowa Barbara z Dulskich, starościna sochaczewska 29 Tarłowa Jadwiga, żona Zygmunta, babka Maryny Mniszchówny 29
481 I INDEKS OSOBOWY^ Tarnowski Stanisław, kasztelan sandomierski 42, 117,123,125, 131 Tatiszczew Stefan 394 Telepniew Andrzej, dumny diak 44 Telepniew Wasyl, dumny diak 213, 215-216, 258 Theiner Augustyn 19, 26,126-127, 131.135 Tieliatewski Andrzej, kniaź 30 Timofiejew Iwan, diak 94,419 Tołstoj Sylwester 346 Tomża Stefan zob. Stefan Tomża Tónneson Arwid, dyplomata szwedzki 9 5 Trehubow Iwan 206 Tretiakow Piotr, dumny diak 149 Trojekurow Iwan, kniaź 212 Trojekurow Roman, kniaź 68 Trojekurowowie, kniaziowie 156 Trubecki Dymitr, kniaź 69 Trubecki Jerzy, kniaź 69 Turgieniew A. N. 19, 26 Turkawski Marceli 112 Turowski Stanisław 113 -115 Tylicki Piotr, biskup krakowski 76, 78, 99,123,125,128,13 i-i 32, 288, 338, 359, 383,422 Tymiński Stanisław, porucznik w wojsku polskim 127 Tyszkiewicz Fryderyk 32-33 Tyszkiewicz Janusz, dowódca polski 171 Tyszkiewicz Janusz Skumin, starosta brasławski, pisarz wielki litewski 143,180,190,196, 269, 279, 282, 306, 309, 370 Tyszkiewicz Ostafjan (Eustachy Jan), podskarbinadwornylitewski 186 Tyszkiewicz Samuel, pułkownik polski 90 Tyszkowski Kazimierz 14-15,21, 24-25, 27,114,127, 131, 319, 330,424-426,428 U Uraz-Mahmet, car kasimowski 46, 156-157,171, 291 Urusow Piotr, kniaź, zabójca Dymitra II 291, 3 44 Urzecki, żołnierz polski 141 Ustriałow Nikołaj 27,112 Uwarow Grzegorz 204 W Wachromiejew LA. 113 Walawski Walenty, kanclerz Dymitra 55>57.9i>349 Walczak Ryszard 428 Walewski 183,197 Walujew (Wołujew) Grzegorz (Hrehor), bojar, dowódca moskiewski 183, 200, 212, 214, 220, 316, 392, 399 Wapowski Stanisław, kasztelan przemyski 387,422 Warszycki Stanisław, podskarbi koronny 338 Wasienko P. 112,114 Wasiliew Sydawny, diak 260, 297,3 3 6 Waskowski, szlachcic polski 113 -115 WassenbergEwerard 326, 339 Wasyl IV Szujski, car moskiewski, passim Wazowie 24,182,192, 3 59,432
INDEKS OSOBOWY Weiher (Wejer, Wajer) Ludwik, pułkownik, starosta kościerzyński 102, 134,143, 25 5 Wereszczagin Grzegorz 204 Widekindjan 130 Wielaminow Nikita, wojewoda włodzimierski 68 Wielewicki Jan SJ 27,117,121-122, 130,135 Wieliżanin Bohdan, kupiec z Witebska 139,187 Wielogłowski Mikołaj, pułkownik polski 33,419 Wierowkin Maciej, pop 31 Wierzbowski Teodor 134 Wiesiołowski Krzysztof, podstoli (stolnik) litewski 180, 196 Wilamowski Marek, pułkownik polski 62,178 Wilkowski, dowódca polski 178 Wirykowski Łukasz, szlachcic polski 130 Wisner Henryk 13-14, 23-24, 72, 113,124,13 i-i32, 320,415, 419,421,423-425 Witusik Adam Andrzej 423 Wiśniowieccy, książęta 104, 115, 146 Wiśniowiecki Adam, książę 33, 46, 57, 61, 66, 153 Wiśniowiecki Konstanty, książę, wojewoda ruski 29, 63, 66 Witkowski Jan, poseł żołnierzy na sejm 1611 r. 178,419 Witold, wielki książę litewski 11 Witowski Stanisław, wojski parczewski, późn. chorąży łęczycki 36-38, 43-45, 64, 78, I 483 116,121, 306, 337, 370, 442­ -443 Władysław II Jagiełło, król polski 11, 12-7, 3 56 Władysław Jagiellończyk, król Czech i Węgier 109 Władysław Waza, królewicz polski, późn. Król Władysław IV, passim Władysławiusz Adam, poeta polski i°7.133—134 Własiew Atanazy, dumny diak 47­ -48, 147 Włodok (Włodek) Stanisław, wojewoda brzeski 386,422 Włodzimierz św., książę kijowski 11,443 Włodzimierz Monomach, wielki książę kijowski 104,411 Wojciechowski, rotmistrz kozacki 349 Wojna Benedykt, biskup wileński 41, 78, iii, 126,13 5, 3 60, 3 64 Wojna Gabriel, podkanclerzy litewski 248 Wojna Maciej, pisarz wielki litewski 188 Wojtkowski, marszałek konfederatów tuszyńskich 151, 221 Wojtkowski, rotmistrz 221 Wolski, żołnierz polski 401 Wolski Adam, bratanek Mikołaja 29 Wolski Mikołaj, marszałek nadworny koronny 29, 37,108,114,423 Wołkoński Fiodor, kniaź 313 Wołkoński Grzegorz, kniaź 34-36, 38,41,44, 70, 115,431
484 I INDEKS OSOBOWY , Wołkoński Michał (Michajło), kniaź, wojewoda w Borowska 202 Wołłowicz Hieronim (Jarosz), podskarbi litewski 41, 81,314, 339. 3 8 8,42.3-42.4.42-6 Wołucki Paweł, biskup łucki 384, 4ZZ-4Z3 Wołyński Iwan 313 Wbrotyński Iwan, kniaź 44-45,184 Wójcik Zbigniew 14,1 zo, 3 z 5,417 Wóycicki Kazimierz Władysław 1 zz, 189 Wrzeszcz, żołnierz polski 141, zzi Wysockij N. F. 419 Z Zabielin L. E. 14, Z5,4Z1 Zabłocki 105 Zachurowski, rotmistrz polski 407 Zadorski Stanisław, sekretarz królewski 316,339 Zadzik Jakub, sekretarz królewski z 1, i35> 193.197,2.2.5-227, Z47, Z83, Z85-Z87, Z90-Z91, 294-Z96, Z98, 301-30Z, 304, 307, 311, 314-315, 3Z1-3ZZ, 326-32.7> 32-9. 332--34I. 353. 395“ ~397> 399-4OZ, 404-406, 408-41Z, 415, 4Z0, 4Z3-4Z8 Zaliwskijan, marszałek konfederatów brzeskich 411 Załęski Stanisław izz Zamocznikow Bażen 408 Zamoyski Jan, arcybiskup lwowski z88, 3 8 3 Zamoyski Jan, kanclerz wielki koronny, hetman wielki koronny 360 Zamoyski Jerzy, biskup chełmski 384,4zz Zamoyski Tomasz, syn kanclerza Jana Zamoyskiego 4Z3 Zaręba Jan, żołnierz polski 413 Zarudzki (Zarucki) Iwan, dowódca kozacki, jeden z przywódców I opołczenia 15, 57, 97,156, Z03, 2-94. 312.-313, 343. 345. 349“ -350. 372.. 377. 380, 384. 393“ -394,410,413,4Z0, Zarudzki (Zarucki) Zachar, brat Iwana 428 Zasiekin Aleksander, kniaź 284 Zasiekin Fiodor, kniaź 9 3 Zasiekin Iwan, kniaź 93 Zasławski Aleksander, książę 135 Zawadzki Jan 195-197, 316, 318, 320 Zawisza Jan, wojewoda witebski 42, 387.42.2. Zbarascy, książęta 323 Zbaraski Jerzy, starosta sokalski 326 Zbaraski Krzysztof, książę, koniuszy litewski, starosta krzemieniecki, pułkownik polski 25,143,188, 232, 273, 320, 324, 339,442 Zborowski Aleksander, pułkownik polski 62, 64, 66,91,96,128-129,141,150,178^180,196, 199, 226-227, 2.5 3. 2.5 5, 345, 3 69.40 3,407.411 Zebrzydowski Mikołaj, wojewoda krakowski 32, 76, 79, 125, 232, 288, 385,422,424 Zenowicz Krzysztof 421 Zinowiew Sydawny, diak, dyplomata moskiewski 94
INDEKS OSOBOWY Zygmunt I Stary, król Polski 126, 145. 357 Zygmunt II August, król Polski 145 Zygmunt III Waza, król Polski, passim Ż Żaboklicki Jan, sługa Jana Piotra Sapiehy 63 Żaliński Samuel, kasztelan elbląski 387,422 Żółkiewski Adam, oboźny koronny, bratanek Stanisława 226-227, 147> 3°9> 3 37. 348, 370, 403404, 406-407 I 485 Żółkiewski Stanisław, hetman polny koronny, wojewoda kijowski, passim 13, 16,18-22, 24, 26-28, 70, 72, 76-79, 83, 85-86,101-102, 107-111,114,118,123-128, 132, 13 5, 139, 142-143, 148,15 3,169,174-175,177-178,181-186, 189-190, 194-197,199-340, 345-346, 366-368, 373. 375. 379. 381. 386, 3 91, 3 98-3 99.4i8,421-424, 434-440 Żychiewicz Tadeusz 424