Текст
                    P*""8^!^ OPŁATA POCZTOWA , -^ fltiNfe. fM^^^^H^^^^k
Nr. 149
Warszawa, piątek 1 czerwca 1934 r.
Rok III
Posterunki czuwała
przed radakcjami „Sztafety" i „Robotnika
W ciągu dnia wczorajszego za- dowców. Również około g. 3 wie-
notowano w kilkunastu punktach czorem na ulicy Dzikiej 13, gdzie
fi
miasta zajścia pomiędzy
młodymi narodowcami, bojówką socjali
styczną i Żydami.
W godzinach południowych w
alejach Ujazdowskich kilku
bojowców PPS napadło na
studenta z mieczykiem Chrobrego w kia
pie marynarki. Bojowcy pobili go
dotkliwie i wyrwali mu mieczyk.
Policja zaprowadziła porządek.
W kilka godzin później, t. j. o-
kolo godziny 4 popoł. na idącego
w towarzystwie koleżanki,
Janusza Owidzkiego, napadło na
ulicy Wareckiej przed domem nr. 11
kilku członków bojówki PPS. O-
widzkiego pobito. Zaalarmowany
policjant rozproszył bojowców, a
Owidzkiego odprowadził do X ko
misarjatu, gdzie pozostał w aresz
cie.
Około g. 8 wieczór wynikło zaj
ście na Nowym Świecie. Policja
aresztowała dwu młodych naro-
mieści się lokal młodych
narodowców, wynikło zajście
pomiędzy członkami O. N .R. a
Żydami. Policja zajście zlikwidowała.
Podobne zajście wynikło również
na ulicy Okopowej koło boiska
klubu sportowego „Skra", gdzie
również interweniowała policja..
Do poważniejszego zajścia
doszło na rogu Królewskiej i
Granicznej, gdzie wynikły awantury
pomiędzy narodowcami, pepesow
cami i Żydami. Po chwili zebrał
się tłum liczący około 500 osób.
Z okna jednego z domów spadła,
czy też była rzucona doniczka z
kwiatem, która zraniła w głowę
krawca Abrama Lindwassera
(Franciszkańska 4). Pozatem Po
gotowie Ratunkowe opatrzyło w
ambulatorjum robotnika,
Edwarda Malinowskiego (Solec 109),
którego zraniono żelazem w
głowę.
Walkę z pośrednictwem
podejmują organizacje rolnicze
Dzisiaj zjeżdżają się .w
Warszawie prezesi i kierownicy woje
wódzkieh towarzystw organiza-
cyj' i kółek rolniczych z
województw Polski centralnej i w.scho
dniej. Mają omówić tam nową or
ganięację. handlu rolnego.
Zwłaszcza, chodzi ..o dostawy
....artykułów rolnych do wojska. Dzisiaj
w'śźełRle dostawy żwjerząt, zboża
i paszy dla armji są skupione
wyłącznie w ręku pośredników.
Chodzj zaś o to, żeby intendentu-
ry wojskowe zaopatrywały się
bezpośrednio u producentów.
Jest to zatem zjazd bardzo waż
ny. Organizatorzy są
przekonani, iż znajdą zrozumienie dla
swych celów u ministrów spraw
wojskowych i rolnictwa.
Ponieważ pośrednikami w han
dlu rolnym są przeważnie Żydzi,
prasa żydowska podejmi^-.TiIe-
ćhybnre zaraz" ,''walkę" ' przeciwko
tym poczynaniom. Dla rolnika
zaś usunięcie pośrednika
spowoduje podwyżkę cen rolniczych,
podwyżkę zarobków, a temsamem
przyczyni się do przetrzymania
kryzysu gospodarczego-
Władze zerknęły
na żerowiska licytantów
Od kilku dni władze policyjne
dokonywują aresztowań wśród t.
zw. hijen licytacyjnych, pragnąc
położyć kres działalności tych,
którzy żerują na nędzy.
Policja już oddawna zwracała
uwagę na działalność łotrzyków,
jednak zakrojona ostatnio na
szeroką skalę akcja władz wynikła
wskutek licznych skarg
złożonych m. in. i przez urzędników
państwowych. Działalność hijen
licytacyjnych w ostatnich
czasach tak się rozpanoszyła, że
stawali zwartą ławą na każdą
licytację, nie dopuszczając obcych
sobie osób (tak nazywanych przez
nich „zielonych") do kupienia
cenniejszego przedmiotu. Zdarzar
TrieJ oślepieni
Łódź, (Tcl. wł.). — W składach
chemicznych Lewinsona w Łodzi
pękła wielka bania z zawartością
100 litrów kwasu siarezanego.
Robotnicy Kazimierz
Karczewski, Stefan Sobczak i Marcin
Toczek doznali strasznych
poparzeń, a ponadto kwas wypalił im
oczy.
Nieszczęśliwych odwieziono do
szpitala.
Wywrócona żaglówka
Białystok, 31.5. (PAT). Wczo
raj.o godz. 12 w poł. na jezioro
Wigry wyruszyła żaglówka, w któ
rej znajdował się inspektor lasów
państwowych w Siedlcach, p.
Jezierski,'w towarzystwie kilku u
rzędników.
Żaglówka wskutek wadliwego
nastawienia steru wywróciła się
i jadący w niej wioślarze wpadli
do wody. Inspek. Jezierski utonął
pozostałe osoby uratowano.
Ciała insp. Jezierskiego, mimo
usilnych poszukiwań dotąd nie od
naleziono.
ły się wypadki, że licytanci
grozili pobiciem osobom, które na
przekór im chciały kupić
upatrzony przedmiot.
Ostatnio aresztowano 1Ó4
nicponiów i po zanotowaniu w
urzędzie śledczym zwolniono. Czeka
ich odpowiedzialność z ustawy
karno - skarbowej za to, że nie
opłacają żadnych podatków od u-
tajonych tranzakcyj.
Wątpimy jednak, czy takie
półśrodki doprowadzą do celu.
Policja zaprowadziła porządek.
Aresztowano jedną osobę .i
osadzono w areszcie 8-go komisarja
tu. Ogółem w aresztach
policyjnych osadzono wczoraj 9 osób.
Przed lokalem redakcji
„Sztafety" i „Robotnika" pełnią , nadal
służbę, wzmocnione posterunki po
licyjne.
„Podżegacze antysemiccy
nie mają wpływu na społeczeństwo polskie"
Żydowska ag. teł. podaje:
— „Bawiąca obecnie w Wai-sza-
wie delegacja Federacji Żydów
polskich Wielkiej Brytanji w oso
bach pp. Joskowicza i rabina
Frania, złożyła w środę wizytę
w min. spraw zagranicznych,
gdzie została przyjęta przez wice
ministra Szembeka i radcę
ministerialnego Zaleskiego.
W toku rozmowy delegaci
Wypdk śmierci
» dożywotniego wiezienia
Poznań, 31.5. (PAT). —.
Wczoraj przed sądem okręgowym w
Ostrowie toczyła się rozprawa o
morderstwo przeciwko
Władysławowi Szczuraskowi i Rozalji Pie
niężnej z Kobierna, oskarżonym
o zamordowanie męża Pienięż-'
o O o —.
nej, 42-letniego Stanisława, w
dn. 8 kwietnia pod Krotoszynem.
Sąd ogłosił wyrok skazujący
Szczuraska na karę śmierci przez
powieszenie i Rozalję Pieniężną
na dożywotnie więzienie.
Podziemne ftmm
opsdal naszych granic
Paryż. 31. 5. (PAT). „Echo de
Paris" donosi, że dzienniki stras-
burskie wskazały ostatnio na
istnienie na Pomorzu pruskiem w
miejscowości Greifswald podziem
nego hangaru dla samolotów.
Okazuje się, ze w chwili obecnej
budowane są w Niemczech jeszcze
trzy podobne hangary: pod Cho-
— 0 o o
cieborzem (Kottbus), w Roebel
w Meklemburgji i w Demmin na
Pomorzu.
Konstrukcje te stanowią część
przewidzianych przez generała
Goering robót, na które
wyasygnowano z budżetu Rzeszy 210 mil
jonów marek niem.
formowali się o sytuacji
ludności żydowskiej w Polsce i o
stanowisku rządu wobec
powtarzających się ostatnio antysemickich
wystąpień i wzmożonej agitacji
antyżydowskiej. Delegaci
otrzymali zapewnienie, że władze
podejmą najsurowsze środki
przeciwko zakłócaniu spokoju publicz
nego i zdecydowane są
stanowczo tłumić każdą pi'óbę atakowa
nia obywateli polskich bez
względu na wyznanie lub narodowość.
W toku rozmowy zapewniono
delegatów Federacji, że ostatnie wy
padki wogóle nie powinny być
traktowane poważnie i że
podżegacze antysemiccy nie mają
wpływu na społeczeństwo
polskie.
Przedstawiciele MSZ
zainteresowali się losem Żydów polskich
w Anglji i wykazali duże
zainteresowanie dla działalności
Federacji Żydów polskich.
Wieczorem delegaci wyjechali
do Łodzi, gdzie zabawią kilka
dni, stamtąd zaś jadą do
Lwowa".
„25 RÓZEG"
' W „Naszym Przeglądzie"
pojawiła się następująca depesza:
(Obecnie . mieszka tam rodzina clirze
. jścijańska). Nadto wybite zostały szy
in" by w drukarni żydowskiej, w bibljo
iie sJly
kalają pannice zamordowanego
Grodno, (żat.). — W nocy z
piątku na sobotę grupa uliczników tłukła
szyby w licznych domach żydów
skich, m. in. w redakcji dziennika
„Grodner Moment" i w mieszkaniu
redaktora tego pisma p. Dawida Be-
tece im. Brenera oraz w szeregu
innych lokalach żydowskich: Bicie szyb
było poprzedzone kilkoma mniejsze-
mi napadami ulicznemi na Żydów.
W związku z wypadkami' starosta
p. Drożanski przyjął delegację żydów
ska w składzie pp. red.
Berezowskiego* A. Jezierskiego i ,J. Efrona. „Gród
ner Moment" pisze: -
— „P. starosta szczegółowo zano«
towat. informacje delegacji i
kategorycznie oświadczył, że jest"
zdecydowany podjąć najsurowsze kroki
przeciwko każdemu, który usiłować
będzie wywołać jakiekolwiek niepokoje
bez względu na to kim on jest —
chrześcijaninem czy żydem,
robotnikiem czy inteligentem. Ktokolwiek
ujęty będzie na gorącym uczynku o-
trzyma 25 rózeg i pójdzie do
więzienia. Jednocześnie p. starosta prosił
delegację o uspokojenie ludności
żydowskiej i o wezwanie jej, aby w żad
nym wypadku nie dała się sprowoko
wać do jakichkolwiek kontrezynów.
żydzi grodzieńscy mogą być całkiem
pewni, że podjęte będą wszelkie
środki celem utrzymania w mieście
ładu i spokoju".
Żydzi między sobą
Ki-wawa bójka wynikła wczoraj
na ulicy Gęsiej pomiędzy
komunistami a bojówką Poalej - Sjonu—
prawicy. Przywódca bojówki Je-
chuda Dzwonkowski,
przezwiskiem „Judek z Pragi", strzelił
kilkakrotnie z rewolweru.
jeżowskiego. Żę napad był■ zorgąni-; . Zajście zlikwidowała policja,
żowarty1,■ świadczy•HraKtj" ze;^a,;.wM&v-0dm?o\*
Paryż. 31. 5. (PAT). Od kilku
dni krążyły pogłoski o
sensacyjnych postępach śledztwa w
sprawie morderstwa radcy Prince'a.
Okazuj § Się, Że chodziło tu o
zeznanie niejakiej p. Bernardi,
która oświadczyła, że z radcą Prin-
cem pozostawała w intymnych,
stosunkach przez dłuższy czas.
W 3 miesiące przed śmiercią
radca Prince miał rzekomo
mówić o zamiarze samobójstwa
przez rzucenie się pod pociąg.
Po bliższem zbadaniu tego ze?
znania sędzia śledczy doszedł do
wniosku, że pani Bernardi
bezpodstawnie pretenduje do roli b.
kochanki radcy Prmce'a. Pani
Bernardi nie umiała nawet
bliżej opisać wyglądu Prince'a. Syn
zamordowanego z oburzeniem
zaprzeczył opowiadaniom świadka.
Niektóre dzienniki twierdzą,
żo p. Bernardi, za fałszywe ze-
znania, jakie złożyła, miała
rzekomo otrzymać 10 tys. franków.
Bomby i petardy
Wiedeń. 31. 5. (PAT). Dziś
panował w Wiedniu zupełny spokój.
Wczoraj rzucono petardę koło
Aspangbriicke. Wyrządzona pi*zez
to szkoda jest nieznaczna.
W 16-tej dzielnicy wiedeńskiej
podniósł wczoraj pewien
inwalida paczkę, która eksplodowała,
raniąc go w rękę.
W Gracu l-zucono do strażnicy
policyjnej bombę, która na
szczęście eksplodowała przedwcześnie.
Jeden policjant jest raniony.
Pozatem rzucono w kilku
miejscowościach petardy papierowe,
które jednak nie wyrządziły
szkody.
■ t- ,,x,„ .-«,-. -xł - ...i^» ,-djjrowadzaj^pr dp"arn^ująti^xj^
Fró^r^^e^Kiur^re^ ' P^wia ^w u Rannych, .Dzwon-
rezowski zajmował przed kilku laty... kowski zbiegi i ukrywa- się,
—-^ oOo —
Optymizm ministra
Rzeszy Niemieckiej
Berlin, 31.5. (PAT). W ramach
masowej kampanji przeciwko de-
fetystom, podjętej przez rząd Rze
szy w całych Niemczech, minister
cemi • ukrycie sabotaż przeciwko
programowi narodowo -
socjalistycznej odbudowy państwa.
Minister wskazał na osiągnięte
spraw wewnętrznych Frick wystą przez rząd Rzeszy wyniki, podkre
pił na wiecu w Dreźnie z mową,
w której zapowiedział
bezwzględną walkę z żywiołami uprawiają-
Zwolnienie narodowców
Kraków, 31.5. — Spośród
aresztowanych na zebraniu piątkowem
Stronnictwa Narodowego na ezaruo-
wiejskiem przedmieściu zwolniono
dzisiaj 25 uczestników.
Jeszcze nie koniec z
wyborami w
Dwa różne orzeczenia komisji wyborczej
Przedziwne rzeczy dzieją się z
wynikami wyborów w Łodzi! Na-
samprzód zdumiewano się nie-
spodzianemi dla sanacji
wynikami, potem wyrażono przekonanie,,
że w obliczeniu zaszły jakieś
omyłki, następnie wysłano do
Łodzi specjalną komisję z minister-
jum spraw wewnętrznych z dyr.
dep. Zabierzkowskim na czele,
słyszano zapowiedź
przewodniczącego komisji wyborczej w
Łodzi p. Moskwy, że muszą być prze
prowadzone ponowne obliczenia
głosów. Czekaliśmy spokojnie
wyników. Wybory przeprowadzono
w niedzielę. Oficjalne wyniki o-
głoszono już zewsząd, ale na
Łódź ciągle się czekało. Aż wresz
cie w środę około 11-ej wieczorem
urzędowa PAT-czyna ogłosiła
depeszę następującą, (którą
podaliśmy wczoraj).
Łódź, 30.5. (PAT). — Główna
Komisja Wyborcza po obliczeniu
ciosów, oddanych na poszczególne
listy komunikuje, że przydział man
datów przedstawia się jak
następuje:
Powszechny Blok Wyborcry Pra
cv dla Samorządu (lista nr. 1) —
10 mandatów; Obór Narodowy —
39 mandatów; Niemiecki Front Wy
borczy — 1; Jedność
socjalistyczna i Klasowe Związki
Zawodowe — 7; Poalej Sjon lewica — 1;
Blok Sjonistyczny — 4; żydowski
Blok Wyborczy — 10.
Zatem narodowa .39, sanacja
10. Pozornie zdawałoby się, że
rzecz skończona. Tymczasem —
nie. Wczoraj bowiem
otrzymaliśmy następujący telefon z Łodzi.
Łódź, 30.5. — Czwartkowe
dzienniki łódzkie poranne
donoszą, że główna komisja
wyborcza zakończyła o g. 11.30
wieczorem ostateczne
obliczania głosów przy wyborach nie
dzielnych i na podstawie
dokładnych obliczeń przydział
mandatów przedstawia się na
stępująco: sanacja 9, obóz na
rodowy 40, prorządowy blok
żydowski 10, sjoniści 4, PPS-
owcy 7, Niemcy i Poalej-sjon
lewica po jednym mandacie.
porażka sanacji jest tem
., prąd i pranie
gratis dla kawalerów orderów
Ryga, 31.5. (ATE). Wedrug
doniesień z Moskwy prezydjum
CIK'a ZSRR. wydało dekret o przy
wilejach kawalerów orderu
Lenina.
Według dekretu każdy
obywatel sowiecki, posiadający order
Lenina, otrzymuje prawo
bezpłatnego korzystania z prądu
elektrycznego i gazu, oraz prawo do
bezpłatnego prania bielizny w pań
stwowych pralniach sowieckich.
Kawalerowie orderu Lenina, jak
wynika z dekretu, posiadają
również prawo do otrzymywania
artykułów żywnościowych według
najbardziej uprzywilejowanych ka
tegoryj robotników sowieckiego
przemysłu wojennego. Ogólna licz
ba kawalerów orderu Lenina
wynosi około 10.000 osób.
Przewodniczącym kapituły tego orderu
jest sekretarz CIK'a, Jenukidze.
większa, że czołowi jej.
przedstawiciele, jak komisaryczny
prezydent miasta inż.
Wojewódzki, jak poseł Fichna, jak
przewódca NPR-Iewicy pos.
Waszkiewicz, jak przewódca
fraków Płóciennik — nie o-
trzymali mandatów. Z posłów
sanacyjnych udało się z
trudem wprowadzić do rady miej
skiej tylko pos. Wolczyńskie-
go.
Jak widać z telefonogramu, ist
nieje . pomiędzy doniesieniem
PAT-icznej, a doniesieniem
prasy łódzkiej o opublikowanym o-
rzeczeniii głównej komisji
wyborczej różnica jednego mandatu na
niekorzyść obozu narodowego, a
na korzyść sanacji. j
Niewiadomo więc, jak właści-1
wie się rzecz przedstawia.
Sprawa wyniku wyborów w
Łodzi, który dał tak olbrzymi suk
ces obozowi narodowemu,
zakrawa już na tragifarsę. Czas
ostateczny udzielić autorytatywnych i
ostatecznych rezultatów. Njechaj-
że już jedno orzeczenie komisji
wyborczej będzie miarodajne!"
ślając, że przeciwnicy
narodowych socjalistów muszą przyznać
rządowi Hitlera, iż uczynił ze
swej strony wszystko, aby uzyskać
poprawę stosunków w Niemczech.
„Jeśli krytycy mówią, że
eksport nasz cofa się, to możemy im
odpowiedzieć, iż zjawisko to jest
w głównej mierze następstwem
światowego bojkotu żydowskiego
przeciw Niemcom — wywodzi
dr. Frick, zapewniając, że
Niemcy dadzą sobie radę z trudnością
mi, wynikającemi ze
zmniejszenia się eksportu oraz
z'ograniczenia zapasu dewiz. W razie
konieczności zastosowany będzie
czysto wymienny obrót towarowy
lub też podjęta będzie próba
wytwarzania w kraju surowców
sprowadzanych dotychczas z
zagranicy.
Wina Fukiera
kupują Amerykanie
Zniesienie prohibicji w
Stanach Zjednoczonych stworzyło
duże możliwości eksportowe dla
produkcji alkoholu w Polsce. W
Warszawie toczą się pertraktacje
w sprawie sprzedaży części
najstarszej piwnicy win w
Warszawie t. zw. piwnicy hetmańskiej
Fukiera.
Dla sfinalizowania tej tran-
zakcji przybył do stolicy prezes
amerykańskiego trustu
alkoholowego George Butcher. Sprzedany
ma być transport 2000 butelek
starego wina i miodów,
datujących sio z roku KU0. r.n simie
blisko 600.000 zl.
W ub. tygodniu wysłano przez
Gdynię do Nowego Jorku
pierwszy transport wódek
państwowego monopolu spirytusowego. Tran
sport ten obejmuje 20.000
butelek po 3/1 litra.


Str. 2 NOWINY CODZIENNE Nr. 149 CZERWIEC 1 PIĄTEK s * o i C E wscnód | (ftchM 3—22 } »-Ht6_ KJMJ_ŻYC~ 23-19 I 6—48 Z chorągwiami i ze śpiewem W. unia IPmtnrło 16-24 8 40 Dziś św. Jakóba i Fortunata Jutro św. Marceliny ■■■■■■■nnnnMmaaii Dzisiaj: Godz. 19. W Inst. Współpracy z Zagranicą (Marszałkowska 153) odczyt w jęz. franc. p. t. „Stronnictwa polityczne we Francji". Godz. 20. W Warszawskim Kole Tow. nauczycieli szkól śr. i wyż. 'Bracka 1S ni. 4) konferencja informa -yjna dla magistrów wydz. humanitarnego i matematyczno - przyrodniczego. Godz. 20. W lokalu Krak. Przedm. 64 m. 7 odczyt Andrzeja Mikułowskie ^o p. t. „Usfrój Anglji współczesnej a charakter narodowy". Cieplej Jedynie na północnym wschodzie Polski by!o popołudniu pochmurno, a w Suwałkach notowano dżdżę. W po zostalych natomiast dzielnicach pano , ... . . wała pogoda słoneczna. Temperatura j bn. było wspinać się. na palec i za Pogoda prześliczna. — „Jak zamówiona" — mówili wszyscy o niej. Było ciepło i słonecznie, ale bez skwam. NA RYNEK I DO KATEDRY Z rana każdy pędził na Rynek. Xa Stare Miasto. Przed godziną 11.- ta gromadziły się już cechy z chorągwiami, wojsko, bractwa, sodali- cje, zakonnice i orkiestry. —Ooo, patrzcie, tam studenty idą! — Podobnoż to i rząd będzie szedł za jTroeesjn 1 — Jakżeby nic, uroczystość chyba. Rozważało się kto, to będzie prowadził arcybiskupa z Przenajświętszym Sakramentem. — A Prezydent będzie? — Musi nic, bo do Krakowa na procesje pojechał — mówili. Wreszcie olbrzymia uroczysta procesja ruszyła przez plac Zamkowy, na Krakowskie. Xa chodnikach zrobiło się tłoczno. Każdy chciał widzieć, każdy chciał zobaczyć. Trze- wzrosła i wynosiła o godz. 14-cj: 10 stopni we Lwowie, 13 w Suwałkach, 14 w Pińsku i Tarnopolu, 15 w Gdyni, Wilnie, Lidzie, Lublinie, Łucku, i Przemyślu, 16 w Krakowie, Białymstoku i Brześciu, 17 w Warszawie, Ło dzi, Kielcach, Cieszynie i Katowicach, 18 w Grudziądzu, Kaliszu, Płocku i Tarnobrzegu, 19 w Poznaniu, Bydgoszczy i Toruniu oraj 20 stopni w Zbąszyniu. Dziś pogoda słoneczna przy słabych wiatrach miejscowych. Dalszy wzrost temperatury. Raojo Piątek, dnia 1 czerwca 7.00 Pocz. aud. 12.05 Muz. popu!. (pł.). 15 20 Muz. ickka — ork. jaz;. H. Golda. 16.20 Przcgl. wyd. 16.35 Konc. solistów — \. Brege-Schielo- wa (fort.) i J. Matlasiak - Klechnicw ska (skrz.). 17-39 Jdnyt d!a matur,:. (Polska wspćicz.). rTzelom majcwv — I. Dąbrowsk:. 17.50 Płyty. 1S.0Ó Report, z poświe:. kam. węg. pjd bu dowę Mazeum Narodowego w Kra- kowfe. O Szkolnictwie techn. i rzc- mieśl. — Z. Piotrowski. 20.02 Pogad. muz. — K Strome: ger. 20.15 Konc. symf. ze studja — ork. tymi. P. R. p.. d. A. Dołżyckiego I Z. FedyczkOw- ska (śp.). W pregr. m. in. „Odwieczne pieśni" Karłowicza. W przerwie (ok. 21.00) Felj. łiter.: życiorysy nidkicli aidz' — S:. Adamczewski. 22.00 Muz. sćAon. (pł.)... 22.30 Muz. tan. z Gastronomii. 23.30 Koniec aud. O ŻYCIU SŁAWNYCH LUDZI PRZEZ RADJO Ostatnio na rynku pisarskim ukazał s'ę cykl życiorysów sławnych ludzi. Chcąc zapoznać słuchaczów bliżej z temi pracami piątkowy feljeton literacki przeznaczony jest omówieniu tych książek. Znakomity krytyk, p. Stanisław Adamczewski mów.ć tutaj będzie o książce Staffa, poświęconej życiu tytana sztuki, Michała Anioła Buouarotti'ego o życiorysie Mikołaja Reya z Nagłowic oraz o książce traktującej o twórcy ..komedji ludzkiej" — Honorjuszu Balzac'u, w opracpwa niu literackiem Boy'a g-lądać poprzez ramiona i głowy stojących bliżej jezdni. — Wcś Ant oś Zbyszka na rękę., niech zobaczy — poleca malutka, tłuściutka paniusia, która nadaremnie wyciąga szyję. — O Boże, Boże, jakże to pięknie! Tyle chorągwi. Furkocą lekuehuo na wiaterku. Kolorowe, ze Świętymi i Matką Boską. Błyszczą, się złote krzyże i frcndzlo pozłociste przy sztandarach: I tyle ludzi. Idą. i idą. Ol, już baldachim widać z daloka. — Który to arcybiskup? — Chyba, że arcybiskup Kakow- ski. — Xicj to inny biskup. — A ci, co go prowadzą'1 — Pewnie, ze rządu. — Czy to ministrowie'1 O, tak. zdaje się, że jest. i wojewoda. Tyle, tyle narodu, że dojrzeć tru- j dno. Trochę dalej, idą cechy z chorągwiami. Majstrowie poważni, dostojni w żakietach, w lużurkaeh, zaledwie parę razy W roku na wielkie n- roezy§to.s€i' wkładanych. W rękit poniektórzy niosą, cylindry.: , ■' Młoda panienka w jasnym paltociku 'szepce z przejęciem. — O, mamu, niech mama patrzy, tam vviij Kazimierz idzie. Ida ludzie za procesją. Orkicslry graja. Idą studenci, uczniowie, wojsko cudne. Płyną pieśni, poważne, przejęte, potężne. Przez Warszawę sunie wspaniała uroczysta procesja. POPOŁUDNIU Popołudniu to znów każdy szedł na procesję na plac Trzech Krzyży i w Aleje Ujazdowskie. W — Zawsze piękne tu bywały procesje, w Alejach — tak mówi zadyszana od pośpiesznego marszu kobiecina w czarnym, odświętnym szalu na głowic. Ze wszystkich ulic płyną do placu fale ludzi. A potem jest procesja przez Aleje. Wśród drzew zielonych. Idą, litanję śpiewają. Dziewczynki w bieli, w welonach, w wianuszkach. I bractwa ma się rozumieć. Kobiety ciemno, porządnie, odświętnie iibra- ne. Śpiewają eienkienu głosami, z przejęciem pobożnem. Ale są. jednocześnie dostojne i dumne, że biorą udział w procesji. Potem wracają do domu, odprowadzane przez znajome i sąsiadki i rozmawiają, jak było: — Ładnie było, i pogoda dziękować Panu Bogu piękna. Te, co w bieli nic nic zmokły, jak to innych lat nieraz bywało. I narodu dziś było moc. GENKA W BIELI Xa Wolskiej była procesja też popołudniu. Wszyscy z Woli poszli na tę procesję. Moc, moc narodu poszło. I uroczyście też było. Szła procesja cala środkiem, po tym bruku z kociemi łbami. Ale ktoby tam na bruk patrzał. To nie, że niewygodnie, że męczyły się slopy. Ale, jakże zaszczytnie tak iść. W orszaku, śpiewając. Nic każdy przecież w pro cesji bierze udział. CYRKU Ci, co stoją na trotuarze i patrzą, to najpierw pośpiewają trochę razem z lymi, co idą, pomodlą się, ale i pairzą zarazem, jak i eo. — 0, tam przy feretronie idzie pani Fondalińska. — Gdzie ci znów Fondalińska'? — No, nie widzi mama? Idzie, feretron niesie, w bordowem stroiku jest. .— Już widzę, widzę. A pani Fondalhiska idzie i śpiewa, aż oczy przymyka. Jakże jest uroczysta i daleka i niedostępne w tej chwili.,Sąsiadki patrzą na panią Fondalińską z poważaniem. Wiadomo. Panny znów, to w bieli idą. Jak starsza, to przy chorągwi, albo wstążki niesie, albo poduszkę, z Sercem Jezusowem. Która silna, to zaszczytnie — samą chorągiew dźwiga. Idzie panienka jedna za dragą, w białych sukienkach, w pantoflach czyściutko wyc4tsżcźohyc.k kamieniem, albo nawet i nowiutkich iw rękawiczkach. Przyjemnie jest chodzić tak w bieli, z chorągwią. Zaraz wiadomo, że to jest porządna, pobożna panna. ' Tc mniejsze dziewczynki, to znów w bieli idą i też albo wstążki od chorągwi trzymają, albo, co młodsze to kwiaty sypią przed księdzem, co Sakrament Przenajświętszy' niesie. Wśród tych dziewcząt w bieli idzie Genka. Wstążkę błękitną trzyma w ręku i śpiewa. A trochę się ogląda i patrzy po uliey, cży to ją inne dziewczyny widzą. Że idzie tu, tak zaraz przy księdzu, cała bieluśko n- brana, z welonem co go dostała od chrzestnej i z wianuszkiem na głowie. Idzie tak Genka co to na eo- dzień zupełnie inaczej wygląda, co się wyzywa i z dzieciakami bije. A dziś idzie w bieli — Genka z Wolskiej uliey. m. k. NA EKRANIE „Fatalne skrzydła" w kinie „Adria1* „Fatalne Skrzydła"' — film wojen* ny z życia Jotn:kó>y amerykańskich na froncie zachodnim -7, to dzieje pilota, który uważany powszechnie za bohatera, odznaczony krzyżami, stawiany za wzór — u szczytu swej sła wy popełnia samobójstwo, jest filmem wybitnie tendencyjnym z cyklu filmów pacyfistycznych. Obsada ról męskich — b. dobra; męskich, gdyż innych w filmie tym właściwie niema, poza drobnym epizodem w którym na krótko pokazano piękną Carole Lombard. Epizod niezbyt logicznie związany z całością, a wstawiony tylko, by pokazać Ca- rolę Lombard, artystkę o niesamowitej, fascynującej urodzie. Nadprogram stara, oglądana już w in nem kinie przed rokiem rysunków- ka, oraz dodatki dźwiękowe Z wyjątkowo niezłym dodatkiem PAT-a. z Lipska 5:0 Kusociński na bie£ni Jak było do przcwidzeuia piłkarze z Lipska nic stanowili dla naszej reprezentacji ligi, równoznacznej z reprezentacją Polski — groźnego Dziś uroczysta PREMIERA JACK HOJ.T jako RZYĆ FILM DLA MILIONÓW LUDZI! PO RAZ PIERWSZY UDAŁO SIĘ SFILMOWAĆ TRZĘSIENIE ZIEM3! NA SCENIE ft 3 ATRAKCJE REWJI ESTRADY VAR!ETE Najniższe w Warszawie ceny balkon P- parter 99 &■ Y SPORTOWE Repertuar teatrów i kin X©Sltl*]lf FAMA: „Grzech" j „Prywatne ży- WIELKI: „Popieliny" i „Flis" balet „Wesele na wsi". NARODOWY: „Szklanka wody" z Ćwiklińska, Pancewiczową i Leszczyńskim. W niedzielę o g. 3.30 pp. Ucieczka". " LETNI: „Domek z kart" z M. Malicką i M. jMaszyńskim. W niedzielę o» 4 pp. „Domek z kart". NOW*: „Migo i Piotruś" z Jar- kowska i Kumakowiczem. POLSKI: Dramat K. H. Rostwa- rowskiego „Kajns Cezar Kali gula" z Junoszą - Stępowskim. MAŁY: „Cudze dziecko". KAMERALNY: „W małym dom- tcu". Jutro wznowienie dramatu „Mazepa". Teatrzyki MIGNON: O godz. 6 i 9 rewja „Wesoła banda". MUCHA: O g. 7.30 i 9.45 „Bukiet szlagierów". STARA BANDA (w Hollywood): O 7.30 i 10 rewja „Drzwiami i oknami". Kina ADBJA: „Skrzydlate Folnm". ANTINEA: „Maski D-ra Fu Man- chu" i „O czem się nie myśli". AMOR: „Dzwonnik z Notrc Damę". i „żona na jedną noc". A1ŁANT1C: „Pilnuj swego mc.- APOLLO: ..Csibi". AS: „Syn dżungli", „Szofer w opa tach". BAJKA: „Porwanie", „Głos Pustyni". CASINO: „Sobowtór". CAPITOL: „życie jest piękne", ,,Prrygody na Lido". COLOSSEUM: „Kocha, lnbi szanuje", rewja. COLOSSEUM (Mała sala): „Flip i Flan robi? karjerę" i „Simba". COPSO: „Wyrok życia" i rewjn. CRISTAL: „Dolina Trwogi", „Ha roM Lloyd". EUP.OPA: „Testament D-ra Ma- ERA: „Pożegnanie z grzechem", film polski. FAMA: „Grzech" leie Henryka VIII". FORUM: „Zaułki życia", „Zabawka". GLORJA: „Pod szubienicą". HELIOS: „Burza o brzasku". KINO X: „Narzeczona z loterji" i „Znajoma z ulicy". LOS: „Córka Pułku". LUX: „Odmęt ulicy", „Na skraju Sahary". MARS: „Brat djabła". MAJESTIC: Symfonja życia". MASKA: „Chandu" i „Na Sybir". MIEJSKIE: „Buster profesorem w kabarecie" i „King Kong". MEWA: „Ekstaza", „Syn mimo- woli". NOWA TOMBOLA: „Maskarada miłości*" i „Emma". NOWY SPLENDID: „Skandal w Budapeszcie" i rewja. PAN: „Ostatni ataman Annien- kow". PETIT TRJANON: „Moje marzenie to Ty", „Mąż swojej żony" OKO PRASKIE: „Nie będziesz kur tyzana", „Dzieje grzechu".' RAJ: „Biały Wódz", „Na Sybir". ROXY: „Pat i Patachon jako włóczęgi". „Zamarłe echo". SOKÓŁ: „Papryka". „Zew Ziemi". STAROM1E1SKI: „Dziki Zachód" i „Legion ul'cy". TON: „Dziś żyjemy". UCIECHA: „Uśmiech szczęścia". UNJA: „Sprawca nieznany", rewja. VARIETE: „Burzyciel" i nowy program atrakcyj. TEATR WIELKI Jutro w sobotę w teatrze Wielkim odbędzie się premjera Komedji muzycznej F. Lehara p. t. „Gindltta". Premjera ta łączy się z obchodem jubileuszowym 25-lecia pracy artystycz nej p. Adama Dobosza. TEATR NARODOWY POLSKI ZESPÓŁ GIMNASTYCZNY PRZYBYŁ DO BUDAPESZTU W niedzielę przybywa do Budapesztu polska reprezentacja gimnastyczna w składzie 25 osób, w tern — 14 mężczyzn: Na czele ekspedycji sto: mjr. Antoni Bogusławski. NOWY REKORD ŚWIATOWY W Londynie zaatakowany został rekord światowy w chodzie trzygodzinnym. Rekord ten ustanowiony został przed 21 laty. Atak na rekord zakończył się pomyślnie, gdyż zawód nik angielski G. Galloway uzyskał wynik 34.582 mtr., a więc o 475 mtr. lepiej od starego rekordu. DOSKONAŁY WYNIK WĘGIERSKIEJ PŁYWACZKI Czeski pływacki klub w Brnie zorganizował zawody pływackie z udzia łem mistrzyni i b. rekordzistki Europy, Magdy v. Lenkey. Węgierka uzy skała w zawodach tych znakomity wynik w biegu na 100 m. stylem dowolnym, a mianowicie — 1:09,8 sek. Jest to najlepszy czas, osiągnięty w tym roku na otwartej pływalni, gdyż rekordy Holendcrki den Ouden ustanawiane były w krytych basenach. Magda v. Lenkey zapowiedziała przyjazd w b. sezonie do Polski, spo- dz:cwa się bowiem engagement do kilku nocnych lokali w stolicy naszej jako tancerka akrobatyczna, jaką jest z zawodu. Nadmienić warto, że matką jej jest Polka, Bartodziej, z Ka towic. WIEDEŃSKA ADMIRA ZWYCIĘŻA REPREZENTACJĘ LWOWA 4:0. Z okazji jubileuszu 15-lecia Lwowskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej rozegrany został we Lwowie mecz piłkarski pomiędzy reprezentacją miasta a wiedeńską Admirą. Zwy cieżvli wiedeńczycy w stosunku 4:0 (2 :" 0). Przez cały czas zaznaczyła się silna przewaga Admiry, która górowała o klasę nad Lwowem. Częściowo do porażki Lwowian przyczynił się rezerwowy bramkarz Kasprzak, który puścił tatalnie dwie bramki. KOLARSKI ZJA/.D GWIAŹDZISTY DO ŁOWICZA Wczoraj odbył się 18-godzinny zjazd gwiaździsty do Łowicza, zorga nizewany przez Pol. Zw. Tow. Kolarskich i Warsz. Okr. Z. T. K. Startowały 32 drużyny i bieg ukończyły. Pierwsze miejsce zajęła drużyna W. T. C. II w składzie: Majewicz, L. Chodaczyński, J. Ostrowski, J. Boro^ din i M. Jankowski, przebywając 179 kim. w czasie 11 godz. 56 min., bez punktów karnych, a z sumą 2685 punktów dodatnich. Dalsze miejsca zajęły drużyny: 2) Łódzkie Tow. Ko Jarskie, 3) Skoda Warszawa, 4) WTC I, 5) AKS Warszawa, 6) KS Ostrowieckich, 7) Skoda II Warszawa. TRÓJMECZ LEKKOATLETYCZNY W STOLICY Na boisku Legji odbył się trójmecz lekkoatletyczny między Legją, Skrą i AZS. W ogólnej punktacji pierwsze miejsce zajęta Legja 93 i pól kpt., 2) Skra 82 pkt., 3) AZS 46 i pól pkt. Na tych zawodach Rusek obchodź'! swój jubileusz setnego meczu lekkoatle na trasie: Warszawa — Chrzanów— Błonie — Warszawa. Startowało 36 zawodników. Bieg ukończyło 25. Na szosie kilku zawodników miało wypa ' dek. wskutek zderzenia z taksówką. 1 Zwyciężył Wądkowski w czasie — 1 g. 29 m. 30 sek., 2) KasimY — 1:29:32 sek., 3) Sobczak J. — 1:29:34 sek., 4) Frelak 1:30 minut. MISTRZOSTWA PIŁKARSKIE ŚWIATA W 4-ch miastach Wioch odbyły się w czwartek świerćfinałowe rozgrywki o piłkarskie mistrzostwo świa ta. W Medjolanie Niemcy pokonały Szwecję w stosunku 2:1. W Bolonji Austrja odniosła zwycię stwo nad Węgrami 2:1 po bardzo zaciętej walce. W Turynie Czechosłowacja wyeliminowała Sżwajcarję, bijać ja w stosunku 3:2 (1:1). We Florencji Wiochy nie rozstrzyg nęly walki z Hiszpanją 1:1. Mimo przedłużenia żadnej z drużyn nic u- dalo się zdobyć bramki. Zgodnie z regulaminem mecz zostanie powtórzony prawdopodobnie w piątek, lub sobotę. JACOBS I SCRP7EM W FINALE MISTRZOSTW TENISOWYCH FRANCJI Wystawiona w teatrze Narodowym . „Szklanka wody" Scribe'a zyskała tycznego w barwach Skry. wielki sukces zarówno u publiczno*- BIEG KOLARSKI DLA NIESTOWA- ci jak i krytyki. Krytycy Warszawscy j RZYSZONYCH W WARSZAWIE wyrażają w swych recenzjach wief-l We czwartek odbył się kolarski kie pochwały wykonawcom: ćwiktiń- bieg szosowy dla niestowarzyszo- skiej, Pancewiczowej, Leszczyńskie.- nych, zorganizowany przez RKS Skrę. przeciwnika. Goście wyjechali z soczystą porażką 0:5. Do przerwy wynik był 0:4. Mecz wczorajszy był dobrym treningiem dla naszej reprezentacyjnej 11-ki. Eksperyment z wstawieniem Riesnera i Artura do ataku nie powiódł się jednak, graeze ei nie rozumieli się. bowiem z resztą ataku. Pozostali nasi piłkarze spisali się dobrze. Na szczególne wyróżnienie zasługuje rewelacyjny strzelce czte- Jutro rozpoczęcie zawodów konnych Międzynarodowe zawody konne na stad jonie hippicznym w Łazienkach roz]H>ezyuajq się już jutro. Dziś w przededniu zawodów, pomie- dry godz. 10 a 11.30, odbędzie się uroczyste składanie wieńców na grobie Nieznanego Żołnierza pi-zez wszystkie ekipy zagraniczne. Po tej uroczystości o godz. 12 w Kasynie gamizonowem odbędzie się powitanie ekip zagranicznych. Dziś popołudniu odbędzie się również na stadjouie 1 d.a.k. próba „A", konkursu ujeżdżania konia. Oficjalne rozpoczęcie zawodów w Łazienkach nastąpi jutro, w sobotę o godz. 3 pp. „Konkursem otwarcia" imienia szefa sztabu głównego, gen. Gąsiorowskiego. W zawodach, oprócz jeźdźców polskich, wezmą udział ekipy: Francji, Niemiec, Czechosłowacji, Łotwy, Ru- muuji i Szwecji. PiłKarze Krakowa zremisowali z „Austrią" rcch bramek, młodziutki, bo 17-letni Wilimowski ze śląskiego „Ruchu". Pomoc stała na wysokości zadania, obrona również nie zawiodła, likwidując energicznie groźne w drugiej połowic meczu ataki gości. Bramkarz Albański był klasą dla siebie, broniąc kilka beznadziejnych sytua- cyj. Drużyna niemiecka nie pokazała nic szczególnego, imponowała wpraw dzic warunkami fizycznemi i bojo- wością, ale szwankowała u nich technika. Wyróżnili się wśród na- szycli gości: środek ataku, skrzydła i bramkarz. Gra do przerwy wykazała miażdżącą przewagę Polaków, po przerwie zaś była raczej wyrównana. Niemcom wybitnie nie dopisało szczęście. W dwóch groźnych sytuacjach bramkę polską ■ uratowała poprzeczka, a kilka strzałów o włos minęło cel. Sędzia, p. Przeworski faworyzował nieco gospodarzy. Draga bramka dla ligi strzelona przez Nawrota padła z pozycji spalonej. Publiczności tłumy, a wśród nich. rzeoz szczególna, duży odsetek żydów. W przerwie meczu sztafeta „War- szawiauki" 4 x 1500 m. w składzie: Skowroński, Euchalski, Kuźmicki i Kusociński, rozprawiła się z rekordem polskim, osiągając czas 17:0,4. Ziw. W WIRZE STOLICY Przy ul. Sybilli 8 (Powązki) zasłabł nagle 54-1. Piotr Gromelski, robotnik (Żelazowska 4). Lekarz stwier dził śmierć z nieustalonej przyczyny. Zwłoki przewieziono do prosekto- rjum. Na ul. Płockiej 51 nieznany sprawca wystrzelił z rewolweru zza węgła domu, trafiając Zenona Toryna. O- trzymał on ranę szarpaną lewej dłoni. Po opatrunku, rannego przewiezio no do szp:tala na Czystcm. Przed domem . Jerozolimska 35, We czwartek odbył się w Krakowie mecz płkarski pomiędzy reprezenta- „. . , .. , . _ . cja Krakowa a wiedeńska drużyną, W czwartek odbyły się. w Paryżu Austria pierwsze półfinały międzynarodowe- fana zakończył się wynikiem remi go turnieju tenisowego o mistrzostwo sowym 3:3 (1:1) Zespol Krakowa rrancji. .... . składał się z 7 graczy Garbarni, 3 — W grze pojedyncze.] pan Amery- Crac0vii i 1 — z Wały. kanka Jacobs wygrała z Francuską Do przerwy przewagę miała dru- Mathieu bu, o:2, a Angielka i>cnven żyna krakowska, która grała pięknie spadł z roweru Stanisław Dynarowicz wyeliminowała Niemkę Aussem 7:5, Iecz ma[o skuteczn,e pod bramką go- (Sulejkowska 37). Lekarz stwierdził b:3..-Do finału zatem weszły Jacobs , ści Pierw8zą bramke' zdobywał dla ^Secta lewer/o oboiczvka oraz o- Scnven. Austrii Spechtel lewy łącznik w 25 zvvlcnn,vCie lewego ooojczyka oraz o- CRAWFORD I CRAMM W FINALE mjnucje \j 35'minucie wyrównuje RoIne potłuczenie i po udzieleniu po- TURNIEJU PARYSKIEGO Ł ko " j mocy przewiózł go do szpitala Dz. W dalszych rozgrywkach pomnało JPo p|.zerwic w pierwszych minu- \tzu* wych o międzynarodowe mistrzostwo t h ^aufer strzela kolejno dla Kra-, J w" _,. nrnc^ _ kałftrfrv Aw ,a tenisowe _ rrancy iNiemiec u-amm pp- Wn rfwi„ hr,mki 0d wo momen- r J J g Miodowej, przytomność i i,r. i c. r m i kowa dwie bramki. Od tego momen „ , _ konał Włocha Stelarnego w stosunku ,n do r)osu przyChodzą goście i gra na« "a Krak.-Przedm 3:6, 6:4, 6:1, 3:6, 6:-. W drug:em |0Czy sję przy lekkiej przewadze wie zasłabł, upadł i stracił spotkaniu Crawford wygrał z Francu denc'zykow'. W 15 minucie fernsalem 74-I Leopold Kraszewski (Kościelna /.cm Boussusem 6:3, 2:6, 7:5, 6:4. Do Qt„plaJ Hr„„a hram1rp ril- ~śri - w! !'• _^°P°m *ra»zcu&ki uvobuun.i ...... • j • strzela druga bramkę dla gości, a finału zatem w grze pojedynczej pa- 23 , _T ten sani Rracz uzyskuje now zakwalifikowali się Crawford r ■ - - .*>.-.-'•> Cramm. W grze mieszanej para francuska Rosambcrt — Borotra zwyciężyła pa rc angielską Nuthal — Hughes 6:2, 6:8, 8:6, kwalifikując się do f.nału. PÓŁFINAŁY PIŁKARSKICH MISTRZOSTW ŚWIATA W najbliższa niedziele odbędą się we Włoszech półfinały piłkarskich mi po^S.OOO. strzostw świata. Walczą w Medjola- ' nic Austrja ze zwycięzcą meczu Wło chy — Hiszpanją, a w Rzymie Czechosłowacja z Niemcami. DOBRY CZAS KUSOCIŃSKIEGO W sobotę w parku szkolnym im trzeci punkt dla Austrii, ustalając wy nik meczu. W 30 min. sędzia dyktuje rzut kar ny przeciwko gościom, którego Maurer nie wykorzystuje. Naogół drużyna krakowska grała 12). Lekarz stwierdził zapalenie mięśnia sercowego. Po udzieleniu pomocy przewieziono starca do domu. Na Krak. - Przedm. wprost apteki „K. Wendy", upadł i stracił przytomność jakiś mężczyzna lat około 45. bardzo pięknie. Wynik remisowy na- Lekarz stwierdził zatrucie alkoholem. leży uważać za szczęśliwy dla gości Sędziował Sznejder. Publiczności ZMARLI: Edmund Rudziński, Wacław Matz, Bolesław Keller, Jerzy Sulima - Cha- włowski, Władysława z Różańskich Sobieskiego* odbyły się zawody lekko Stephanowa, Józefa Orłowska, Cecy- atletyczne dla młodzieży szkolnej. W lja Dtitkiewiczówna, Lucjan Dobrzan-, * ' Janusz aki. czas ' - biegu na 3000 m. startował . Kusociński, uzyskując dobry 8:46,8 sek. O MISTRZOSTWO LEKKOATLE- TYCZNE WARSZAWY W dalszych rozgrywkach lekkoatle tycznych o drużynowe mistrzostwo Warszawy Warszawianka pokonała Policyjny Klub Sportowy w stosun Po zastosowaniu soli trzeźwiących o- fiarę nałogu przewieziono do 12-go komis. Przy ul. Lwowskiej 8, na terenie składu nabiałowego „Powsin", wskutek zaprószenia ognia zapaliły się zło żonę na podwórzu skrzynie od jaj oraz słoma. Nowoświecki oddział straży pożar ugasił. I DZIAK ItERCAWllSltCI I Dr. ku 21 i pól : 10 i pół. Wyniki nnogół me(l. słabe. Na wyróżnienie zasługują na- ^m^m stebujocc: Rzut oszczepem Lokajski (wWBawtónka) 56,25. Skok Brochowski — 6.48 m, Bieg na Glser mu, Lindorfównle i Wesołowskiemu. I Bieg odbył się na dystansie 50 kim., rn. Bronia — 16,26 sek. sptc. WENERYCZNE, skórne, niemoc pic. analizy przyjmuje we własnej lecznicy fttmifalltSi Al (przy Dw. GM godz. 9-2; 4-9 WIHIIBHW •#! 3g U/ENERYCZHCS';lr^ ^ LECZNICA SENATORSKA in • « niemoc, analizy ■• Wedz, 10-3. KOBIETY przylm. LEKARKA 2-e, lw
Nr. 149 Z UBOCZA Puslha i rozprężenie Obok podajemy sprawozdanie % wieczoru dyskusyjnego na temat t. zw. „małżeństw koleżeńskich". Stowarzyszenie urzędników państwowych odstępuje redakcji pisma akademickiego swą salę na odbycie meetingu, na który wstęp jest wolny. Wejść może wła ściwie każdy. Zjawiają się także przedstawiciele młodzieży szkolnej. O najdrażliwszych kwestjach życia seksualnego mówi swobodnie bez żadnej żenady — młodzież. Odbywa się publiczna spowiedź o najitymniejszych przeżyciach wewnętrznych. Słuchają tego chłopcy i dziewczęta, uczniowie i uczenice gimnazjalne. A mówcy występują jak osoby dojrzałe, o zdecydowanych przekonaniach, o wypracowanym poglądzie na świat i urobionych zasadach moralnych i życiowych. Po- j woływanie się na zasady religijne i wskazania Kościoła spotykają się z kpinami, wybuchami śmiechu i drwinami... Fakt ten jest niczem innem, jak objawem deprawacji moralnej wśród młodzieży. Tylko zanik istotnych ideałów, tylko brak w duszach młodzieży tęsknot do wielkich porywów, tylko brak wielkiej idei, któraby była głów- < nyra motorem w życiu i czynach młodzieży może być przyczyną u- rządzenia takich zebrań i takich dyskusji. Zebranie takie jest objawem rozprężenia duchowego wśród młodzieży. Dzisiaj na młodzież naszą jest przypuszczony zewsząd zaciekły atak. Na ulicach stolicy sprzedawano niedawno prowokacyjnie obskurne pornograficzne pismo, spekulujące przedewszystkiem na urażnieniu młodzieży. Dla niej | specjalnie wydawane jest .inne piśmidło, poświęcone uświadamianiu życia intymnego, ohydne w swej treści i cyniczne w swem założeniu. Pamiętajmy, co na procesie krakowskim zeznawał stracony za potrójny mord Malisz: mord swój planował, opierając się na relacjach o podobnym morderstwie, wyczytanem w „Tajnem Detektywie". Pamiętajmy, że niedawno również w Krakowie toczył się proces, gdzie student uniwersytetu zamordował nożem swego kolegę i przyjaciela. Pamiętajmy, że niedawno również w Krakowie zamordowali służącą dla celów rabunkowych dwaj studenci jednej z tamtejszych akademij. Obaj byli czytelnikami „Tajnego Detektywa". To są zastraszające objawy. Jest coś niezdrowego w atmosferze, którą się wytwarza około młodzieży. Jakby się sprzysięgały jakieś dziwne siły, żeby tylko siać wśród niej zgniliznę i paczyć jej dusze i charakter. Na szczęście są to tylko wypry ski wśród młodzieży, która właśnie w tej chwili przeżywa wielkie odrodzenie religijne i moralne. Dominuje wśród niej dążenie do usamodzielnienia się społeczeństwa polskiego od wszelkich wpływów i czynników obcych. Ten prąd musi zwyciężyć, jest bo wiem wyrazem woli życia i ma w sobie ideę. Tylko taki prąd może I porwać młodzież, bo tylko on jest prądem młodym i twórczym. Ale też i na młodzieży i na starszem pokoleniu leży obowiązek przeciwstawienia się najwydatniejszego wszelkiej akcji roz-1 kładowej, skądkolwiekby ona trafiać chciała do młodzieży. NOWINY CODZIENNE = B chciałabym Wiec „Dekady" w sprawie Str. 3 , i bolę się wolnej miłości koleżeńskiej Wielki parlament otwarty! Za chwilę rozpocznie się dyskusja na temat: „Małżeństwa koleżeńskie" — zorganizowana przez „Dekadę1". „Dekada"? Aha! Tygodnik młodzieży sanacyjnej. Spójrzmy na salę. Sama młodzież. Prawie wszyscy z „Dekadą" w ręku (darmo rozdawana) i znaczkiem Le- gjonu Mł. w „klapie". Nastrój dość familijny. Tak jakoś wszyscy się znają.. W jednym końcu sali pod ścianą dziwnie młode twarze. Młode, — no tak — przecież na rękawach jeszcze sio nosi tarczo z numerem gimnazjum. Coś to wygląda na 7-mą klasę, nio więcej. Chłopaki rozrośnięte, ale twarze jakieś tępe, płaskie. Na twarzy rozpalona ciekawość. Poza- tem dużo studenckich czapek. Wśród wiciu głów dostrzegamy jedną, jakąś bardzo jasną. Czy platynowa blondynka? Chyba nie. Włosy cudownie siwe. Krótkie, staran- nio zondulowanc. Co robi tutaj staruszka? Czyżby chciała zadokumentować swą solidarność, z tą żądającą usankcjonowania rozpusty, młodzieżą1? Jest i mama z córką. Tylko jedno pytanie: Czy to postępowa córka mamę przyprowadziła, aby -uświadomić ją, co myśli młodzież o dawnej moralności i małżeństwach, czy też mama, może członek Ligi reformy obyczajów, zabrała ją, jakby na lekcję poglądową. Bo tak bacznie obserwując, chyba połowa obecnych — czy przypadkowo to nie „małżeństwa koleżeńskie", a druga połowa — tt> ich amatorzy. „Chcieliby, a boją się-." Może się odważą, po tym parlamencie... No, bo jeśli widzi się przemawiającą taką. chudą wymokła panienkę, zabierającą, głos z ramienia Fanfazla budżetowa Komisaryczny prezydent na Warszawę, p. Kościałkowski na konferencji prasowej starał się zasugerował opinję publiczną, że zrównoważył budżet miasta. im. Zyndrama Kościałkowskiego si dochody o 1.500.000 zł., a w tętn' podatki od spożycia i podatki; oćbl> przemysłu" i produkcji' '"* Jest to fikcja, którą potwierdza P. Kościałkowski liczy widocznie na nieznajomość rzeczy-przez opinję publiczną,albo też'sam w tej sprawie jest całkowicie zdezorientowany. Podkreśla, że podno- JAK W WARSZAWIE W Zurychu, podczas wczorajszego zebrania Związku Narodowego, doszło do zajść wywołanych przez zwolenników „Związku walki z faszyzmem". Wywiązała się strzelanina, w czasie której jedna osoba odniosła r-iężkic rany, 6 osób jest lżej rannych. Policja aresztowała 85 osób. POPŁOCH W STOLICY Zapowiedź ofenzwy wojsk Ibn Sa- nda na stolicę Jemenu, Sauaa, wywołała panikę na dworze imama. Władca Jemenu zwrócił się telegraficznie do Ibn Sauda, oświadczając, że przyjmuje wszystkie warunki n- kładu pokojowego. W związku z tem król Ibn Sand polecił swym wojskom wycofać się. na dawno pozycje. LUDZIE ZE WSCHODU? Na plaeu Bastylji w Paryżu, aresztowano bandę fałszerzy pieniędzy. Banda składa się z trzech osób, pochodzącej z Europy Wschodniej. Przy aresztowanych znaleziono 20 tysięcy dolarów, w fałszywych banknotach. Banda posiadała rozgałęzienia niemal we wszystkich krajach Europy. WYSIEDLONY DZIENNIKARZ Przedstawiciel berliński „Daily Espress'u", Pembroko Stophens, o- trzymał nakaz wysiedlenia z granic Niemiec. Powodem wysiedlenia dziennikarza angielskiego ma być podawanie nieścisłych i tendencyjnych infonnacyj o stosunkach t wnotrznyck w Niemczech. NA SZTURMOWCÓW Samochód osobowy najechał w Essen na maszerujący oddział szlur mówców. Trzech szturmowców jest ciężko rannych, siedmiu lżej. ZGON PATRJOTY W Strasburgu zmarł w wieku lat 63 znany alzacki patrjota i działacz profrancuski, z czasów okupacji niemieckiej, Jan Baptysta Vcttm\ CYKLON W INDJAOH Z Bengaln donoszą o wielkich stratach spowodowanych przez cyklon i pożary w okolicach Madrasu i jlydernbadu. Kilka tysięcy mieszkańców pozbawionych ical duchu nad głową. O MASZT ROZGŁOŚNI Francuski samolot pocztowy, opuszczając wczoraj rano port lotniczy w Croydon pod Londynem, zawadził o maszt rozgłośni na skraju lotniska i opadł na ziemię. Pilnt i mechanik ponieśli śmierć. JESZCZE JEDEN Sędzia śledczy w Paryżu postawił w stan oskarżenia Paul Lcvy'ego, redaktora „Aux Ecoutes". .Vła'Izc sądowo zarzucają Lcvycemn, że n- trzyraywał stosunki finansowo ze Stawiskim, poinimo, iż nie mógł ni* wiedzieć, kim naprawdę jost oszust. Levy tłumaczy się, iż nic chciał przy jąć ofiarowanej mu przez Stawiskiego sumy 100 tys. franków. MOCNA TENDENCJA Bank Francji zniżył rtopę dyskon tową z 3 na 2 i pól proc. Zarządzenie to było oczekiwane od kilku dni w związku z mocną tendencją na francuskim rynku pieniężnym. CZAR REPUBLIKI Podczas wiecu zwołanego w Madrycie przez stronnictwo lewicy republikańskiej, na którym przemawiał były premjer Azana, padło kilka strzałów i parę osób odniosło rany. Oddział policji musiał przywrócić porządek. Azana oświadczył, że republika hiszpańska znajduje się w niobczpicczeństwio i wzywał uczestników zebrania do obrony ustroju republikańskiego. NOWY POTWÓR MORSKI Na wybrzeżu niorskioni w Spec- ton, w Augiji północno - wschodniej, znaleziono w tych dniach, jak donoszą dzienniki londyńskie, osobliwe stworzenie, wyrzucono przez fale morskie. Naczelnik straży nadmorskiej, C. Wnltcr, oświadcza, iż stworzenia takiego nigdy jeszcze nio widział. Potwór ten posiada głowo ośmiornicy o dziesięciu mackach, z których dwio długości 13 cali, tułów delfina, nic bez płetwy i ogon rekiua. Stworzenie lo było barwy jasno - czerwonej i posiadało oczy o średnicy cula. Długość potwora wynosi 2 stopy i 7 cali. Potwora przesiano do londyńskiego muzeum liialorji naturalnej. ją codzienne niemal fakty zamykania fabryk i zakładów przemysłowych oraz likwidacji handlu. Wystarczy, żeby p. Kościałkowski przeszedł się po ulicy Długiej i Miodowej, gdzie znajdują się wiel kie sklepy w domach miejskich, obecnie całkowicie opróżnione i puste. Ani podatek od spożycia, ani podatek od produkcji spodziewanych dochodów nie da, jak również nie dadzą dochodów spodziewanych wpływy z przedsiębiorstw. P. Kościałkowski chce osiągnąć z przedsiębiorstw 2.600.000 zł. Zapomina jednak, że wodociągi miej skie mają kolosalne zaległości za wodę u właścicieli prywatnych o- raz instytucyj publicznych i że zaległości te wobec zmniejszenia dochodów lokatorów i zaległości w komornem, coraz bardziej będą wzrastać. P. Kościałkowski zapomina również, że wpływy z tramwajów miejskich zmniejszają się, że również zmniejszają się wpływy z gazu, że ludność coraz bardziej biednieje. / P. Kościałkowski optymizm swój opiera na tem, że wyniki zeszłoroczne są korzyste. Widocznie jednak z wrodzonej sobie dyskre- Ligi reformy obyczajów i agitującą za „małżeństwami koleżeńskiemi", to jakaś uiedowarzona pensjonarka gotowa jest uwierzyć tej damie, która swój autorytet popiera czapką studencką. Mówi cicho, niezbyt pięknie, ale frazesowo. Do uszu słuchaczów wpadają zdania: „...Odbywa się już zmiana psychiki społeczeństwa w odniesieniu do kwestji sesku- alizmu... Kobietę trzeba uodpornić, zreformować pojęcie moralności". Trzeba postępu, postępu, bo każdy krok naprzód, każdy wyłom w starych zwyczajach będzie szczeblem naprzód!... i t. d.... Wiązać się na eałe życie? A co będzie, jeżeli jest niedobór fizyczny? Tragedja! I dlatego trzeba próbować, próbować tak długo, aż się znajdzie odpowiednie go. Można i tak, prawda? Im więcej frazesów, ordynarnych napaści na Kościół, na rcligję, moralność, tom brawa większe prelegent otrzymywał. Wyskoczył sobie np. taki p. Jerzy Radwański, ręce wsadził do kieszeni, rzucił spojrzenie po sali i... zagrzmiał. Mówił bardzo głośno — aż ktoś rzucił dowcip, żeby głośniej, bo nic wszyscy słyszą. A on ział nienawiścią do Kościoła, religji, odzierał małżeństwa w kościele zawierano z wszelkiej wartości. Czego tam nic było. I... „czas skończyć ze zgnilizna małżeństw ołtarzowych, wyrwać kobietę, z betów, w które wepchnął ją Kościół... Rozpada się strupieszały pełen przesądów Kościół Katolicki... Dosyć matactw i ogłupiania ludii, trzeba z tem skończyć". — Przemówienie utrzymano w swoistym stylu; Idjotyzmy, które swą naiwnością nawet rozśmieszały niekiedy słuchaczów, nadawały się doskonale dla jakiegoś mówcy agitatora na zebraniu bezbożników sowieckich. A gdy z oburzeniem zaprotestował pi-zeciw bezczeszczeniu religji i prze* konań p. Elster (nic student), wyśmiano go. Gdy wołał: Czy jesteścio Polakami - kato* likami? — padały okrzyki: Nie!—Tak wołali przedewszyst- kiem ci smarkacze z tarczami na rękawach. Bezstronnego widza irytowała ta głupota i ten dziwny nastrój, który panował na sali. Zebrała się grapa młokosów, która przyszła dyskutować nad „budową nowej moralności" i domagać się usankcjonowania — rozpusty. I chociaż były głosy spokojne, rozsądno (pp. Werner i Otwienowski), w wielu poruszonych kwestjach mające rację, mniej przypadły słuchaczom do gustu. > Dyskusja, którą organizatorzy i chcieli widzieć na bardzo wysoKni 1 poziomie, miała poziom więcej niż I niski, a przedewszystkiem toczyła] się w nieodpowiedniem towarzy-j stwie. Niedowarzone pensjonarki, studenterja — ta młodsza. No, aJA to wszystko przecież Legjon Młodych, „Dakada" i „Straż Przednia"/ Objaw zrozumiały i nie dziwimy się, temu. Wiemy, że do zdrowej moralnie większości młodzieży polskiej, kawały w „Dekadzie" głoszone nie trafią! (Dyskusja ta odbyła się w śro-. dę, t. j. dn. 30-go bm. o godz. S-ej w sali urzędników państwowych). Marog. SZUKASZ - WSf AP NA CHWILĘ?" Centrala: Nowy-Swlat 68 — Oddziały w całej Warszawie Wolna o Gran Chaco Co mówi konsul Paragwaju Genewa. 31. 5. Dziś obraduje Rada Ligi Narodów nad sprawą wojny boliwijsko - paragwajskiej o Chaco, posiedzenie zaś komisji głównej konferencji rozbrojenio. wej odroczono do jutra. . * Mieliśmy możność pogawędzenia z przedstawicielem republiki Paragwaj, p. Bronisławem Ber linerem, zamieszkałym w Warszawie przy ul. Wilczej 8. Z przyjemnością stwierdzamy, że przedstawiciel tego dalekiego kraju nie jest nieczuły na wypadki, jakie się tam rozgrywają, że myślą błądzi po dziewiczych borach Granj Chaco, oczekując z niecierpliwością na depesze. — Czy pan konsul wie— zapytujemy — że sztab boliwijski rozgłasza wieści o walnem zwycięstwie? — Wiem, lecz nie przywiązuję do tego wagi. Opowiadać można dużo. — O co poszło właściwie wojującym? — O granicę. — Podobno tam niema nicy. — Jest, ale niewytknięta. gra- Fe, pani Telemanowa! Anna Litner (Skierniewicka 4) przyszła do swej znajomej Marji Te- leman (Solna 18) z prośbą o pożyczkę 6 złotych, gdyż, takiej kwoty zabrakło jej do zapłacenia komornego. Tęlemanowalzgbdziła się udzielić pov życzkii'ale'pod zastaw jakiegoś przed miotu. Litnerowa wobec tego wręczyła jej obrus wartości 80 zł. i otrzymała pożyczkę w wysokości 6 zŁ O- Jakie jest zdanie pana kon-!bie P31^ ustaliły przytem, że zwrot sula o armjach Boliwji i Parag- P°*yc*ki **»»» być uskuteczniony naj- waiu? [później w ciągu dwu tygodni, w prze- — Oczywiście, że nasz żołnierz N»nym razie obrus przechodzi na jest lepszy i bitniejszy. własność wierzycielki. — Kiedy skończy się wojna? Tranzakcja to była zawarta w — Wojnę rozstrzygną mężowie *"*"« «b- *■ i Litnerowa zjawiła się stanu w Genewie. ' j z pieniędzmi u Telemanowej dopiero — Jednakże mężowie ci nic!w kwietniu r. b. W myśl umowy Te- nie wskórali w Mandżurji. lemanowa nta chciała przyjąć pienię- — W takim razie wojnę roz- dz? l wydać obrusa. Wówczas Litnc- strzygną nogi piechura paragwaj r°7a Pobiegła <|0 komisarjatu poheji, skiego, który od roku posmya się *fie skarżyła swą znajoma o przy- na zód >" i właszczenie obrusa. W ten sposób _ Od roku? Więc wojna trwa Telemanowa znalazła się na ławie o- . . , ? skarżonych w sądzie grodzkim 7-go 3U1_ Nawet dłużej. oddziału pod zarzutem przywłaszcze- — A kto jest ministrem wojny,111*; ■ - Na rozprawie adw. Woldemar Ma- galif wnosił o umorzenie sprawy, spo wodu braku cech przestępstwa, wniosek swój motywując tem, że chodzi o umowę cywilną i rozrachunki na tej drodze między powaśnionemi paniami. Sąd podzielił ten pogląd i sprawę umorzył. w Paragwaju? — Nie wiem. — Widocznie wieści napływają słabo? — Bardzo słabo. Dziękujemy uprzejmemu rozmówcy za cenne wyjaśnienia, życząc Paragwajowi zwycięstwa. Samobójstwo pod tramwajem Motorowy tramwaju „B" Chy- karz stwierdził śmierć, która na- liński (Nr. 5176) zauważył na stąpiła wskutek zgniecenia klat- ĆjraapómnTał"d"odać7^ "wyniki | drodze, prowadzącej do Górc, już ki piersiowej i brzucha oraz ob-' W KILKU SŁOWACH KONGRES I WYSTAWA Z okazji zwołanego na połowo korzystne zostały""' osiągnięte Iw pobliżu osiedla Koło przy ul. cięcia lewej nogi poniżej kolana, c^-nrea do Warszawy niiedzynaro- przez zarząd poprzedni- budować Ks' Janusza> ^aka-ś kobietę, która j Zwłoki przeniesiono do stodoły dowego kongresu autorów i koinpo- * ' nadawane dzwonkiem sygnały, gospodarza Tomaszewskiego we eytorów scenicznych, będzie otwarta zeszła z toru. | wsi Górce. Przy denatce nie zna- w. Bibljotoc-o Narodowej wystawa' Gdy tramwaj podjechał bliżej, leziono dowodów. Rysopis samo- historyczna muzyki i teatru w Pol- idąca rzuciła się nagle pod wa- bójczyni: lat około 40, chrzęści- sco- Na wystawie tej znajdą się sta- gon. Motorowy momentalnie pu- janka, szatynka, szczupła, wzrost ro rękopisy sztuk teatralnych, nuty ścił w ruch hamulce, lecz było j średni, ubrana w płaszcz gabar- kościelne i t. p. już zapóźno. Desperatka dostała dinowy, jasny, suknię granatową się pod koła wagonu. i takiż beret, pantofle żółte. Na miejsce wypadku przybyły] W koszyku, który niosła, znaj-1 pogotowia, które nieznajomą ko- ( dowało się pół kg. masła, jaja bietę wydobyły spod wagonu. Le-; rozbite, oraz gotówką 2 zł. 10 gr. I na nich można niewiele, gdyż wy noszą łącznie 100.000 zł. przewyż- ki dochodów nad wydatkami, a o- siągnięte zostały w drodze reduk- cyj personalnych. Tymczasem p. Kościałkowski prowadzi wprawdzie redukcje personalne, ale jednocześnie na miejsce zredukowanych pracowni ków wprowadza nowych i to w niektórych wydziałach w liczbie podwójnej lub potrójnej. Dowodem tego sekretarjat, (który rozrósł się do osób 11, gdy porzed- ni miał 4), wydział personalny, wydział dyscyplinarny. Nic też dziwnego, że budżet p. Kościałkowskiego i jego poczynania gospodarze, których jedyną niewątpliwą cechą jest „obrót personalny" — w kołach nawet zbliżonych do p. Kościałkowskiego nazwano Fantazją budżetową im. prezydenta Kościałkowskiego" 1 0 podrobienie stempla Lotna komisja sanitarna zarządziła niespodziewaną kontrolę w jatce Szmula Sosnowicza (Targowa 8) i od kryła tam niezbyt przyjemne rzeczy dla właściciela sklepu. Przedewszystkiem stwierdzono, żf> sprzedaż mięsa odbywa się w warunkach urągających elementarnym zasadom higjeny, po- zatem że mięso to pochodzi z nielegalnego uboju i nie posiada stempli rzeićni miejskiej. Sporządzono proto- kul, a jako dowód rzeczowy dołączono niestemplowane mięso i znaleziono papier z zamazanemi plamami tuszu, który miał wskazywać" na to, że Sos- nowicz fałszował pieczęcie rzeźni miejskiej. Sosnowiczowi wytoczono dwie spra wy: jedną w sądzie o fałszerstwo pieczęci, drugą w starostwie, o sp"2e« daż mięsa z potajemnego uboju. Z zarzutów w pierwszej sprawie Sosnowiczowi udało się oczyścić. WYBORY DZIEKANÓW W połowie bieżącego miesiąca odbędą się na wyższych uczelniach wybory nowych dziekanów na rok akademicki 1934/35. Ustawa o wyższych uczelniach przewiduje bowiem tylko kadencję kilkuletnią dla rektorów i prorektorów, dziekani zaś mają być wybierani corocznie. REFORMY SZKOLNE W wykonaniu reformy szkolnie* twa średniego przystępuje Miuiaic- rjuin oświaty do studjów nad orga« ' nizneją liceów, które zastąpią obecno klasy 7-me i 8-me ssskół średnich. Równocześnie zreorganizowano będą egzaminy maturalne. Nowy statut liceów ma rozstrzygnąć, jaką formę I przybierze egzamin końcowy, zastępujący maturę.
Str. 4 ^HbwiOT Nr. 149 Telefoniczna dziewica nr. 554-40 wymawia po francusku i robi błędy w czasie ? Zadzwoń telefoniczna W Warszawie gruchnęła wczoraj wieść, że automat telefoniczny, który ma podawać na żądanie abonenta godzinę, zaczął już działać. Wtajemniczeni w sekrecie szeptali znajomym do ucha — Nie wierzysz 554-40, odpowie ci niewiasta. Przeprowadziliśmy próbę z tym numerem. Okazało, się, że automat istotnie był wczoraj czyn ny. Jakże odpowiada „telefoniczna dziewica" (tak ją bowiem o- chrzczono, gdyż zaślubiny jej ze stołecznym grodem mają nastąpić dopiero za tydzień). Po połączeniu się z numerem 554-40 usłyszeliśmy zwykły sygnał, następnie jakieś zgrzyty, wreszcie cienki głosik: — Jedenaa...sta dwadzieścia dwa! Akcent francuski, wymowa nie- ECHA MIEJSKIE Do starostw -wpływają skargi na dozorców domowych, którzy nie chcą się stosować do nowych przepisów, t. j. zamykają bramy przed 11-tą wieczór. Interpelowani w tej sprawie dozorcy oświadczyli, żo jeszcze ich nie -zawiadomił o tem „rewiro- wy . O cenach pobieranych w niektó- ;ryeb lokalach nocnych świadczy najlepiej fakt następujący: Dwie oso- rby spożyły w dancingu „Paradis" o g. 10-ej wieczór dwie porcje jajecznicy na szynce, 4 kieliszki wer- moutlra i dwie porcje lodów. Policzono im za to 27 złotych, nie licząc napiwków. Oprócz istniejących już i będących *r budowie wieżyczek ulicznych do .legulówania ruchu kołowego, mają Sjyć wzniesione nowe budki przy 'zbiegu ulic Szpitalnej, Chmielnej i •"Brackiej. Byłoby prościej posadzić policjanta na dachu przystanku au- itobtęoTrego.- Budki,; trzeba przyznać^ eą oWzy&lirre. * ' Kiedy zgadało się o zbiegu ulic ""Chmielnej, Szpitalnej i Brackiej, to !chcielibyśmy wiedzieć, jak należy tam chodzie po jezdni, aby nie zapłacie złotówki. Nikt nie rozumie, nikt nie wie i nieprędko się dowie. Zamieszanie zwiększa fakt, że przed -cukiernią Szwajcarską wystawiono ■"żardiniery z bluszczem do tamowania ruchu pieszego. wyraźna, a sam głos tak cichy, że raczej przypominał kwilenie smutnego ptaszka podczas deszczu. Spojrzeliśmy na zegarek. Była jedenasta minut 57, czyli różnica wynosiła przeszło pół godziny. Powtórzyliśmy próbę jeszcze kilkakrotnie. Ten sam głosik podlotka z Montmartru odpowiadał. — Jedenaa...sta dwazieścia ci. Ostatecznie niema nieszczęścia. Opóźnienie o 40 minut, a do paryskiego akcentu przyzwyczaimy się szybko. Pozatem należy przypuszczać, że wskutek obcowania z Polakami, wymowa automatycznej niewiasty zmieni się na lepsze. Byle tylko przestała kwilić. Niech bierze przykład z p. Sztompkówny. O, to jest polszczyzna! Każdy wyraz, brzęczy jak srebro, ani jedna litera nie zginie. Dlaczego PASTA wpadłszy na szczęśliwy pomysł zainstalowania automatu, nie zaprosiła p. Sztompkówny do nagrania taśmy? I jeszcze jedno pytanie dla zaspokojenia ciekawości. Dlaczego w takim automacie ma odpowiadać głos damski? Czy mężczyzna z miękkim, głębokim basem jest nieodpowiedni? Broń. Boże, nie żądamy zmiany. Bo wszak panie mają pierwszeństwo, chcielibyśmy tylko wiedzieć, jaki rodzaj głosu w słuchawce telefonicznej jest fonogeniczny. Koło godziny trzeciej popołudniu automat przestał wczoraj odpowiadać. Być może zbyt wie- Pokorna prośba z o przywrócenie obywatelstwa polskiego Charakterystyczne wpłynęło do władz polskich od niejakiego Altera vel Alfreda Rozentala, który dziwnym trafem stał się nagle człowiekiem bez przynależności państwowej. Rozental w r. 1920, podczas poboru do wojska, uciekł z Polski i zamieszkał w Berlinie. Dzięki pomocy współwyznawców powodziło mu się tam ^niezgorzej, wkrótce też został współwłaścicielem sklepu konfekcyjnego, a po pięciu latach przyjął obywa- lu warszawiaków dowiedziało się j telstwo niemieckie.. I nic nie za- o zakonspirowanym numerze. Dzwoniono, a dyrekcja zlękła się o gadającą paryżankę, że biedactwo straci przedwcześnie resztki głosu. Opiekunem telefonicznej dziewicy jest inż. Stanisław Całus, który w tym wypadku musi być jednocześnie technikiem, zegarmi strzem i laryngologiem. Miejmy nadzieję, że inżynierowi uda się „postawić" (jak mówiąc śpiewacy) głos swej pupilki, która oby się stała i naszą ulubienicą. kłóciłoby mu szczęścia, gdyby nie przewrót hitlerowski. Przynależność państwową Rozentala zakwestionowano i ostatecznie zmu szono go do opuszczenia Rzeszy niemieckiej.. Wygnaniec osiedlił się. w . mieście holenderskiem Groningen. Widocznie czuje się tam nie najlepiej, skoro wystosował do władz polskich podanie z prośbą o przywrócenie mu praw obywatelstwa. „Czas był wtedy bardzo burzliwy — pisze Rozental — i agita- podaniecja na wyjazd zagranicę między młodzieżą była bardzo wielka. Straszono nas pogromami ze strony rosyjskiej jak i polskiej, a partja syonistów nawet pomagała finansowo do ucieczki młodym ludziom z Warszawy. „Jestem w duchu i pozostałem polskim obywatelem jako też i w zapatrywaniach bo miłuję kraj mój, w którym się urodziłem i naród, w którym wyrosłem i razem z nim cierpiałem w niewoli rosyjskiej. I chciałbym wiedzieć czy moja prośba zostanie wysłuchaną i Wysoka Władza mnie zwróci moją Polskość i moje prawo, bo wiem, że ja zasługuję na wybaczenie grzechu mojej młodo ści, bo gdy spojrzę w Historję dziejów naszej Polski, to widzę jak często nasza umiłowania Rzeczpospolita musiała winy swo- Dziwy głębin morskich W akwarjum berlińskiem udało się zaaklimatyzować olbrzymiego kraba japońskiego z głębin morskich. Tuż obok w tych samych warunkach umieszczono zwykłego kraba z mórz europejskich, który żyje na głębokości zaledwie jednego metra. im synom przebaczać, nieraz nawet wielkim dygnitarzom i rycerzom". „Nie zaprzestanę prosić, ■■ bo wiem, że Mężowie Stanu naszej Ukochanej Polski, która tyle cier piała za czasów rosyjskich,. wybrała napewno takich rządców, którzy zrozumieją cierpienia swe go narodu, jako całości i jako jednostki. „Nie jestem teraz jako stateczny kupiec zmuszony dla osobistych celów mnieć obywatelstwo, ale chciałbym aby skaza na-moje nazwisko była zmazana i oko moje wdzięczne i rozszerzone dla Polski i na narodu mego patrzało i droga do takowego zabarykadowaną nie była". Oto, co pisze p. Rozental. Jakie stanowisko zajmą władze pojskie wobec tego podania, nie wiemy. Potomek Joselewicza usiłował zreiterować z wojska Do urzędu prokuratorskiego wpłynęła skarga przeciwko Kazimierzowi Poczobut - Odlanickie- mu, złożona przez Pejsacha Jose Iewicza o wyłudzenie 312 zł., pod pretekstem wyrobienia paszportu na wyjazd do Francji. Według skargi, Poczobut - Odlanicki pie. niądze pobrał, paszportu nie wyrobił,' a kiedy Joselewics począł go. nachodzić, wyprosił go za drzwi. Należy dodać, że Poczobut-Odla nicki ma więcej podobnych spraw. Znany jest w pewnych sfe rach jako „pan komisarz" bardzo ustosunkowany i. mający dostęp do wielu.osób urzędowych'. To też specjalnością jego stało się wyra bianie w sposób nielegalny paszportów zagranicznych. Wyniki tej działalności były bardzo proste.; ,,Ną . Po.czobut-Odlanickiego pogypaJx. »ięr;S.kąrgi. o. przywłaszczenia 'pieniędzy.' Przesłuchiwany przez władze w sprawie Joselewicza, Odlanicki tłumaczył' się, że pieniędzy so^ bie nie przywłaszczył, lecz wydał je na cele związane z wyrobieniem paszportu. Według słów oskarżonego, Joselewicz nie mógł skorzystać z paszportu, gdyż prag nął uniknąć służby wojskowej i był zmuszony przed terminem u- ciec zagranicę. Ucieczka nie uda ła mu się i wtedy wystąpił ae skargą przeciwko Poczobutowi- Odlanickiemu o przywłaszczenie pieniędzy. Sprawa ta wkrótce znajdzie się na wokandzie sądu grodzkiego. Samobójstwo zredukowanego policjanta W mieszkaniu przy ul. Czos- nowskiej 10, w Maiymoncie, targnął się na życie 43-1. Wacław Wojciechowski, b. posterunkowy 26-go komis., zredukowany w roku ub. Lekarz stwierdził śmierć wsku tek powieszenia się. Wojciechów ski ostatnio zajmował się pisaniem próśb dla interesantów w 4-tym komis, policji (Niska 10). Przyczyna samobójstwa , nieustalona. S. i M. na najuboższych W salonach Kawiarni „S. i M." od będzie się jutro o godz. 20 czarna ka wa organizowana przez katolicki związek „Caritas". Dochód z tej imprezy przeznaczono na powiększenie funduszu dla naj uboższych „Caritasu". Wstęp 2 z\. MAREK ROMAŃSKI 69) BUNT MIŁOŚCI Twarz mówiącego pobladła z-hamowanego gniewu, jaki wrzał Tv jego piersi. Przerywał zdania szybkim, nerwowym oddechem. Hypnotyzował Gordona nieustępliwem spojrzeniem stalowych oczu, a dłonie jego zaciskały się w pięści, jakby chciał na proch zetrzeć zuchwalca. Młody urzędnik zbladł również i starał się wytrzymać wzrok przeciwnika. Rzecz dziwna, nie czuł się jednak oburzony słowami Szkarwy. Nie wydało mu się to dziwne, że człowiek ów broni swej własności i nie mógł ostatecznie brać za złe, że czyni to silnie i zdecydowanie. Miał przed sobą mocną indywidualność, czego dowodziła zarówno szczerość Szkarwy podczas całej rozmowy, jak i ów wybuch, w którym Szkarwa był również szczery, jak i w swej dobi-odusznej prostocie. Furja gniewu nie trwała nigdy długo u dyrektora. Umiał okiełznać w porę swą niepowściągliwość, wynikającą zawsze z przeciwstawienia się jego woli. Tak było i tym razem. Zdławił swój gniew, jakgdyby było go zbyt wiele wobec tak mizernej istoty, jak Gordon. — Uniosłem się, — rzekł zniżając szybko głos i dając równocześnie znak Gordonowi, by mu nie przerywał. — Pomówmy spokojniej. Uważam pana za rozsądnego chłopca i dlatego wierzę, że przemyśli pan moje argumenty nie pod kątem mego pożycia z ową kobietą, lecz pod kątem swego interesu życiowego. Urwał i jął f.5ę bawić ozdobnym przyciskiem. — Pan bardzo dobrze pojmuje, że sama ambicja nie pozwoliłaby panu pozostać nadal w mojem przedsiębiorstwie, skoro miałby pan zamiary osobistych rozgrywek ze mną. Mam szacunek dla pana charakteru i dla odwagi, z jaką mi pan wyznał, że zamierzał mnie pan zabić. Jestem gotów zapomnieć o tem, jak również o tem wszystkiem, co było wczoraj. Jestem z pana zadowolony, o ile chodzi o pańską pracę i może pan siedzieć u mnie dziesięć, czy dwadzieścia lat na posadzie. Będę patrzył na pana tylko pod kątem jego kwalifikacyj. Jeżeli teraz nic przyzna mi pan w zupełności racji, będę bardzo zadowolony, gdy dowiem się od pana za czas jakiś, że oddałem mu dobrą przysługę. Ale skoro chce pan walki... Emil Szkarwa rozłożył bezradnie ręce. — Wtedy będzie pan musiał odejść. Odejść tam, skąd pan przyszedł. I to zaraz, bo dżentelmen nie może robić targów i kompromisów. Proszę się więc zdecydować, czy pan odchodzi, czy zostaje. W pierwszym wypadku zda pan dziś jeszcze kasę panu Wystrucz- kowi i odbierze pan honorarjum za trzy... no, za sześć miesięcy. W drugim wypadku zostanie pan, jak długo będzie pan. chciał. Proszę się zastanowić. Gdy pan odejdzie, będzie pan miał ręce wolne, ale to nie przesądza sprawy, że Kama będzie pana. Mam dowody na to, że gdyby pan poszedł do niej teraz, ani nie chciałaby pójść z panem, ani nie oceniłaby pańskiego poświęcenia. Czekam na decyzję pana. Jakby chcąc mu dać do zrozumienia, że w niczem nie chce krępować jego myśli i że daje mu czas do rozważenia sytuacji, Szkarwa wstał i podszedł znowu do okna. Stał niemal zupełnie zakryty ciężką portjerą, tak że Gordon mógł mieć wrażenie, iż znajduje się. sam w gabinecie. Miał w każdym razie wrażenie, że jest zupełnie osamotniony, że wszystko w życiu obróciło się przeciwko niemu. Nawet ta posada, którą przyjął jako łaskę losu, stała się dla niego przekleństwem. Najgorsze jednak było to, że nie mógł odmówić słuszności racjom, przedstawionym mu przez Szkarwę. Argumenty starszego pana były bezlitosne, lecz praktyczne życiowo. Najgorsze jednak było to, że nie był pewny Kamy. Nie był pewny, jak zareagowałaby teraz na widzenie go, jak przyjęłaby prośbę, by rzuciła Szkarwę i wszystko, co ją otaczało i poszła z nim, człowiekiem znowu pozbawionym pracy i chleba. W szybkim myślowym skrócie przebiegł historję swej znajomości z Kamą i doszedł do wniosku, że Szkarwa i w tem ma rację, że Kama traktowała go jedynie, jako przelotny flirt, który stałby się uciążliwy z chwilą, gdy zagroziłby popsuciem jej stosunku z zamożnym przyjacielem. Wszystko było przeciwne jego miłości do Kamy, z pewnością nawet ona sama. Gdyby choć miał czas pomówić z nią, gdyby choć miał czas poradzić się i użalić przed kimkolwiek, chociażby przed Karlińskim, który napewno wysłuchałby go życzliwie. Ale od wczoraj rozmawiał o Kamie z dwoma tylko ludźmi. Z Bartem i ze Szkarwa. Z jej bratem i z jej kochankiem. Pierwszy nie szczędził słów potępienia dla siostry, drugi udzielił mu lekcji o podziale kobiet na te, któi-e są godne i.nie.są godne być- żonami. Pokazał zęby, dając Gordonowi do zrozumienia, że będzie bronił swych praw do przyjaciółki, bo jest piękna i miła, bo odpowiada mu pod każdym względem, jednakże zaliczył ją równocześnie do tej: drugiej kategorji kobiet. Zarówno Bart, jak i Szkarwa reprezentowali piekielnie chłodny sąd o bliskiej im osobie. Czy nie działo się tak dlatego, że Kama w rzeczywistości była inna, niż wydawało się to jego oślepionym miłością oczom. Nie to jednak przeważyło decyzję Gordona. Ambicja byłaby mu może tak, czy inaczej kazała po owem ultimatum szefa podziękować za pracę i rzucić ją. Kazałaby mu to zrobić, nie biorąc zupełnie pod uwagę Kamy. Przecież chciał jeszcze kilka godzin temu zastrzelić tego człowieka, a teraz miał przyjąć od niego pozostawienie go na posadzie, jako wielką łaskę. Tylko, że obecnie Gordon był już o całe mile od swego zamiaru, dziwił mu się, był mu obcy i daleki. Uraz psychiczny minął i rozpłynął się w męczących godzinach oczekiwania na przyjęcie przez Szkarwę. Mimo wszystko, byłby może powiedział — odchodzę, ale zbyt świeże było jeszcze wspomnienie niedawnego bezrobocia. Zbyt dobrze pamiętał puste dni, kiedy wałęsał się bezmyślnie skazany na bezczynność, nikomu niepotrzebny, wyrzucony poza nawias tej społeczności pracujących, którzy spokojni są o jutro, którzy wprawdzie w mozole, ale zdobywają kawałek chleba.i w pracy znajdują ucieczkę przed troskami dnia codziennego. Zbyt dobrze wryła się w jego pamięć nędzna izdebka Łuczakowej przy ulicy Furmańskiej pełna zatęchłej woni wilgoci, brudu i nędzy. Zbyt dobrze pamiętał ranki, kiedy nie było za co wypić odrobiny gorącej herbaty, zbyt dobrze pamiętał bezsenne noce, w czasie których przewracając się z boku na bok na przybrudzonej pościeli, przeżuwał udrękę dnia wczorajszego i udrękę tego dnia, jaki miał nadejść za kilka godzin. Ujrzał siebie, takiego brudnego, nieogolonego i obszarpanego, jakim był owego grudniowego wieczoru, kiedy po raz pierwszy ujrzał Kamę. Jeżeli obawiał się czegokolwiek w życiu, to właśnie tej beznadziejnej nędzy, z jakiej' dopiero co się wydobył. (C. d. n.). REDAKCJA: Warszawa, Nowy świat 22, teł. 666-69 i 666-59. Sekretariat przyjmuje od godz. 17 do 19. ADMINISTRACJA: Warszawa, Zgoda 1. Telefony: Zarząd 691-64. Ogłoszenia: 691-56. Prenumerata: 691-66. Skrzynka pocztowa 743. Adres telegr. „Zgoda". PRENUMERATA miesięczna wynosi 2 zł. 30 gr. Redaktor odpowiedzialny: JÓZEF MATUSZCZYK. Wydawca: Sp. z o. odp. „Zjjoda". Ceny ogłoszeń za miejsce wysokości 1 milimetra szerokość jednej szpalty (na wszyst- . ., v „„ kich stronach po 6 szpalt). Na 1-ej stronie — t zi., w tekście (wśród artykułów) — 75 gr.. w reklamach (wśród ogłoszeń) — 60 gr.. na ostatniej stronie — 60 gr. Notatki reklamowe — 1 zł. Komunikaty (specjalne) — 1.50 zł., lekarskie — 30 gr. Drobne po 20 gf. za wyraz: duże litery w ogłoszeniach „drobnych" liczy się za oddzielne wyrazy, a tłusty druk — podwójnie. Notatki reklamowe oznacza się cyfrą (N) a komunikaty specjalne (K). Za terminy druku ogłoszeń Administracja nie odpowiada. Wydział ogłoszeń Zgoda 1 teł. 691-56 — biuro czynne od godz. 9 rano do 6 wiecz. Kiero\yn;k: Tadeusz Ucieszvński. Drukarnia Literacka Sp. z dgr. odp* Nowy świat 22, tel. 666-64.