Текст
                    ZASADY I CAŁOŚĆ
WIARY KATOLICKIEJ
CZYLI
WYKŁAD JEJ HISTORYCZNY, DOGMATYCZNY, MORALNY, LITURGICZNY, APOLOGETYCZNY, FILOZOFICZNY 1 SOCYALNY,
OD STWORZENIA ŚWIATA AZ DO NASZYCH CZASÓW,
PRZEZ
X. J. OAUME.
(Cateehisme de Perseuerance).
PRZEKŁAD Z FRANCUZKIEGO, podług szóstego wydania Paryzkiego, ostatecznie poprawnego i znacznie pomnożonego.
Jesus Christus heri et hodie, ipse et in saccula. — Hebr. XIII, 8.
„Jezus Chrystus wczora i dziś: ten
i na wieki.“
Deus char Has est.— I Joan. IV, 8. „Bóg jest miłością*
WYDANIE TRZECIE.
TOM II.
W KRAKOWIE, Nakładem Wydawnictwa dzieł katolickich WŁADYSŁAWA JAWORSKIEGO.
1870.


’ '"-i
If
 ?K
' A’!'	> •>
< ha-i	k (h • .wri
:uL
4!W< IT !ttZA(Jz H
X
.t .-. >1
0$9i.'.W<a<f	 jiw.- >
su ••-•ritawi




f y.-i ' r
>•’	:	• '. <r.  ' f


CZĘŚĆ PIEKWSZA.
NAUKA XlXta.
ZNAJOMOŚĆ RELIGII,
Czy Religija istnieje.? — Co jest Religija? — Czy może bydź wiele Reli-gij? — Od kogo pochodzi Religija? — Która jest prawdziwa Religija? — Czy Religija prawdziwa zmieniać się może? — Słowa Bossueta i świętego Augustyna. — Szczegół historyczny.
ędrownik po długiej drodze, stanąwszy na wierzchołku góry, lubi odpocząć, i rzucić okiem na rozległe pola, które przebył. Naśladujmyż go, zatrzymajmy się na chwilę, i przebieżmy wspomnieniem to, czegośmy się już nauczyli.
Znamy już Boga. Na skrzydłach rozumu i wiary, wzbiliśmy się aż ku wysokości Niebios, i przekonaliśmy się o bytności Istoty, która jest początkiem wszystkich istot. Przedziwne jćj doskonałości, jej wieczność, niepodległość, niezmierność, pokazały się nam jako jaśniejące promienie takiego słońca, które nigdy nie zna ani chmur, ani wschodu ani zachodu. Z Nieba zstąpiliśmy na ziemię, rozważaliśmy Boga w dziełach jego. Jako w ogromnćm zwier-ciedle, widzieliśmy odbite jasno we wszystkich stworzeniach i bytność, i potęgę, i mądrość, i wolę, i dobroć Stworzyciela wszystkiego, co żyje. Harmonija świata całego, utrzymanie jestestw tak co do rodzajów, jak i jednostek, tudzież rząd świata moralnego, dotykalnie nam wskazały jego Opatrzność. Znamy więc już Boga.
Znamy też i człowieka. Uszy nasze słyszały twórcze słowo: Uczyńmy człowieka, a oczy widziały podnoszącego się przed nami, w królewskim majestacie, namiestnika i obraz Boga pomiędzy stworzeniami. Ciało człowieka z przedziwnemi organami swe-mi, jego dusza z władzami i doskonałościami jeszcze przedziwniej-szemi, objawiły nam swe tajemnice. Wstąpiwszy do raju ziem
4
skiego, zwiedziliśmy pałac człowieka, byliśmy obecni przy jego ukoronowaniu. Przeczytano nam dyplom stanowiący go królem, i najwyższym kapłanem świata: ogłoszono przed nami jego prawa i powinności. Przejrzeliśmy pobieżnie jego historyję, tak wspaniałą na pierwszej karcie, tak bolesną na drugiej. Znamy wiec i człowieka.
Poznawszy Boga i człowieka w nich samych i każdego z osobna, cóż mam teraz czynić pozostaje, jeżeli nie badać czy zachodzą jakie stosunki między Bogiem a człowiekiem, i jakie to są stosunki, których ogół językiem wszystkich ludów nazywa sic Rełigiją? Ztąd wynikają następne zapytania, których rozwijanie teraz zajmować nas będzie: 1° Czy Religija istnieje? 2° Co jest Religija? 3° Czy może być wiele Religij? 4° Od kogo pochodzi Religija? 5” Która jest prawdziwa Religija? 6° Czy Religija prawdziwa zmieniać się może? — Zastanówmy się w szczególności nad każdem z tych pytań, które tyczą się nas daleko więcej niżeli wszystkie przedmioty polityczne, naukowe, literackie, przemysłowe, jakim nie wahamy się poświęcać większćj części życia naszego.
1° Czy Religija istnieje? Wzywam do siebie i ustawiam w kolo wszystkich ludzi, którzy żyli na ziemi, wszystkich ojców i wszystkie matki, wszystkie dziatki, wszystkich bogatych i ubogich; sam staję w środku tego ogromnego koła, a obracając się ku wszystkim częściom obwodu, następne niezliczonym słuchaczom moim zadaję pytania: „Czy istnieją konieczne, stosunki wyższości i niższości, miłości i opieki, szacunku i wdzięczności między ojcem a synem, między matką a córką, między rodzicami a dziećmi?" Ze wszech stron widzę skłaniające się wszystkie głowy, otwierające się wszystkie usta do odpowiedzi: „Tak, istnieją konieczne stosunki między ojcem a synem, między matką a córką, między rodzicami a dziećmi." — Zadaję drugie pytanie: „Czy człowiek urodził się sam z siebie jak grzyb pod drzewem, czy też stworzony przez Boga?" Uśmiech powszechny witający pierwszą cześć mego pytania, odpowiada w potwierdzający sposób na część drugą: „Człowiek nie zrodził się sam z siebie, stworzył go Bóg." — Zapytuję dalej: „Jeżeli istnieją konieczne stosunki wyższości i niższości między ojcem a synem, z których jeden jest sprawcą życia drugiego : istnieć też muszą k oniecznie między Bogiem, Stworzycielem i Ojcem człowieka, a człowiekiem, stworzeniem i synem Boga: czy tak?" Wszyscy słuchacze odpowiadają mi: „Tak, jest-to
rzecz tak oczywista, jak to, że słońce świeci. Co większa, stosunki między Bogiem a człowiekiem, są daleko ściślejsze, daleko świętsze, szlachetniejsze niżeli między rodzicami a dziećmi: ponieważ rodzice nie są ani stworzycielami, ani zachowawcami, ani ostatecznym końcem potomstwa swego: tc święte tytuły Bogu tylko służą, służą tylko jemu jednemu.”
Po wysłuchaniu tych odpowiedzi, opuszczam niezliczonych słuchaczów moich i mówię do siebie: Zobaczmy czy ci wszyscy ludzie, których zapytywałem, powiedzieli mi prawdę, i czy wypadki potwierdzają ich słowa: • puszczam się więc w świat. — Otóż wszędzie, i we wszystkich czasach, spotykam narody wierzące w Religiję, wyznające Religiję; mające świątynie, ołtarze, kapłanów, święta, ofiary. Nie spotykam żadnego ludu, najdzikszego nawet, któryby nie miał j: kicjkolwick religii; i kończę podróż moję powtarzając słowa filozofa pogańskiego: „Jeżeli prze-bieżysz ziemię, mówi Plutarch, możesz natrafić na miasta bez murów, bez nauk, bez praw, bez pałaców, bez bogactw, bez pieniędzy, bez szkół, bez teatrów’. Miasta zaś, któreby nie miało żadnych świątyń i bogów, któreby nie używało ani przysiąg, ani modlitw, któreby nic radziło się wyroczni, nie składało ofiar dla wyjednania łask nieba, lub odwrócenia grożących mu nieszczęść, takiego miasta nikt nigdy nie widział. Łatwiej byłoby znaleźć miasto zbudowane w powietrzu, niżeli naród bez Religii." ') Tak więc, Religija istnieje: co większa, zawsze i wszędzie istniała. Jest-to fakt powszechny; zatćm nie dzieło człowieka, ale Boga; jest-to fakt tak konieczny, jak konieczne są stosunki wyższości i niższości zachodzące między Bogiem a człowiekiem, których on jest wyrażeniem. Religija zatem jest konieczną.
2" Co jest Religija^ Widzieliśmy, że między Bogiem, Stwórcą człowieka, a człowiekiem, stworzeniem Boga, istnieją stosunki naturalne i konieczne, jakie zachodzą między ojcem a synem. Do tych stosunków już tak szlachetnych, Bóg przydał z łaski inne jeszcze doskonalsze, sam stając się ostatecznym celem człowieka, przeznaczonego odtąd nie do posiadania i pośredniego widzenia Boga, ale do posiadania i bezpośredniego widzenia tej Istoty najwyższej: na czem właśnie zależy szczęście nadprzyrodzone; to jest, takie, do którego człowiek nic miał żadnego prawa, i
') Przeciw Kolotesowi.
6
którego nie wymagały potrzeby prostćj jego przyrody. Te dodane stosunki i ten wzniosły związek będący ich skutkiem, istniały od pierwszój chwili stworzenia człowieka; bo człowiek był stworzony w stanie laski i sprawiedliwości nadprzyrodzonej. ')
Z tych wszystkich stosunków naturalnych i nadprzyrodzonych, wynika między Bogiem a człowiekiem związek, bardzo sprawiedliwie zwany Religi ją, to jest związkiem prawdziwym, związkiem w calem znaczeniu tego wyrazu, związkiem najprzedniejszym.
Jeżeli słowo Religija doskonale wyraża związek, jaki istniał między człowiekiem a Bogiem w stanie niewinności; to niemniej trafnie jest użyte na oznaczenie związku istniejącego między Bogiem a człowiekiem od czasu grzechu pierworodnego.
W rzeczy samej, gdy -wina pierwszych rodziców naszych zerwała węzeł nadprzyrodzony, jaki istniał przed ich nieposłuszeństwem; Syn Boży, jak wiecie, raczył ofiarować się, aby wskrzesić ten wzniosły związek, aby wyzwolić człowieka od kary za grzech, aby wrócić mu dobro utracone i wznowić tym sposobem przymierze pomiędzy człowiekiem a Bogiem.
Ztąd-to nowe przymierze, albo wskrzeszenie dawnego, nazywa się Religiją, jakby powtórnym węzłem, węzłem nowym, od słowa łacińskiego, które znaczy: związać na nowo, związać po raz drugi.
Takie jest znaczenie słowa Religija.' Ktokolwiek wie, ile osób zwłaszcza w naszych czasach mówi o Religii nie znając jćj, nie domyślając się nawet czem ona jest w istocie swojej, dziwić się nie będzie, żeśmy się wdali w tak szczegółowe tego wyrazu wyjaśnienie.
To założywszy, jeżeli nas kto się zapyta: Co jest Religija? odpowiemy z nieporównanym świętym Augustynem: Religija jest-to węzeł łączący człowieka z Bogiem. * 2) Z tćin określeniem wy
') Si quis non confitetur primmn hominem Adam, cum mandatum Dei in paradiso fuisset transgręssus, statim sanctitatem et justitiam in qua constitutus fuerit, atnmisisso... anathema sit, Conc. Trid. sess. VI, ean. 1.
Z tśj przyczyny Kościół potępi* następne twierdzenie Baja: „llumanae naturao sublimatio et exaltatio in consortimu dicinac naturae debita fuit integri-tati primae creationis, ac proinde uaturalis dicenda est, et non super natura-Bs.“ Prop. 2.
2) Religet ergo nos Religio uni omnipob-nti Deo. De vera Relig. n. 113. A w innem miejscu: Ad unum Deum tendentes, inquam, et ei uni religan-les animas nostras, unde Religio dicta creditur, Omni superstitione careamus. lu his yerbis meis ratio quae reddita est, uude sit dicta Religio, plus milii placuit.
chodzą na jedno określenia następujące: Religija jest-to społeczność człowieka z Bogiem; albo Religija jest-to ogół stosunków zachodzących między człowiekiem a Bogiem. Te wszystkie defini-eyje wyrażają zarówno ów związek nowy, który mocą zasług Odkupiciela, łączy człowieka z Bogiem, odkąd grzech pierworodny zerwał pierwszy węzeł, pierwszą społeczność jaka istniała między jednym a drugim.
3° Czy może być ściele Religij^ — Gdybym was zapytał: Czy może być prawdą w Konstantynopolu, że dwa a dwa są cztery, a prawdą w Paryżu, że dwa a dwa nie są cztery? Czy może być prawdą w Konstantynopolu, że jest Bóg, a prawdą w Paryżu, że nie ma Boga? Czy może być prawdą w Konstantynopolu, że Bóg stworzył człowieka, a prawdą w Paryżu, że Bóg nie stworzył człowieka? C’zy może być prawdą w Konstantynopolu że między Bogiem Stwórcą człowieka, a człowiekiem stworzeniem Boga, zachodzą stosunki wyższości z jednej strony, a niższości z drugiej, że te stosunki pociągają, za sobą pewne powinności ze strony człowieka, — a prawdą w Paryżu, że między Bogiem Stworzycielem człowieka, a człowiekiem stworzeniem Boga nie zachodzą ani stosunki wyższości z jednej strony, ani niższości z drugićj, ani powinności wynikające z tych stosunków? Czy może być prawdą w Konstantynopolu, że człowiek obowiązany wierzyć w Boga, pokładać w nim nadzieję, kochać go, służyć mu jak żąda, — a prawdą w Paryżu, że człowiek nie jest obowiązany ani wierzyć w Boga, ani pokładać w nim nadziei, ani kochać go, ani służyć mu jak żąda, ani też służyć mu jakimkolwiek bądź sposobem? Czy może być prawdą w Konstantynopolu, że człowiek ma- ttu-szę nieśmiertelną, że jest sąd po śmierci, piekło i raj wiekuisty, — a prawdą w Paryżu, że człowiek nic ma duszy nieśmiertelnej, że nie ma ani sądu po śmierci, ani piekła, ani raju wiekuistego? Gdybym zadawał wam te wszystkie pytania i inne tym podobne; cóżbyście odpowiedzieli? ^(Odpowiedzielibyście: Prawda jest jedna i zmieniać się nie może według stopni długości geograficznej; co jest prawdą w Konstantynopolu, nie może być fałszem w Paryżu, i nawzajem.
Gdyby było inaczej; należałoby powiedzieć, że tak i nie, są jedną i taż samą rzeczą; i że Bóg przemawia do człowieka w na-
Retraet. lib. 1, c. 13: n. 9, — Yineulo pietatis obstrieti Deo et religati sumus: unde ipsa Religio nomen aceepit. Lact. Div. Just. lib. IV.
8
stępny oburzający sposób: „Czy prawda istnieje czy nie, cóż cię to ma obchodzić; nie masz jej dla ciebie. Powinnością twoją jest bydż posłusznym ślepo wszystkim szalbierzom, którzy mienić się będą zesłańcami Boga; jakiegokolwiek błędu nauczać będą, trzymaj się go; jakąkolwiek wiarę zaprowadzą, szczerze do niej stosować się powinieneś. Jeżeli zrządzeniem losu urodziłeś się w kraju pogańskim; czcij bożków kraju twojego: składaj ofiary Jowiszowi, Marsowi, Pryjapowi, Wenerze; przypuszczaj pobożnie córki twoje do tajemnic dobrćj bogini. W Egipcie będziesz oddawał cześć boską krokodylom świętym i bożkowi Apisowi; u Fenicyjan, będziesz poświęcał dzieci swe Molochowi; w Mexyku weźmiesz oręż, aby zdobyć ludzi na zabicie w ofierze strasznemu bałwanowi który tam cześć odbiera; gdzieindziej, pokornie upadniesz na twarz przed pniem drzewa, przed kamieniem, rośliną, szczątkami zwierząt, nieczystym niedogryzkiem śmierci. Jeżeli urodziłeś się w Konstantynopolu; powtarzaj z głębi serca: Bóg jest Bogiem, a Mahomet jego Prorokiem. W Rzymie pogardzać będziesz tym samym Mahometem, jako szalbierzem.“ ’)
Gdybym jeszcze was zapytał: Czy to, co jest prawdą dzisiaj, może bydż fałszem jutro, pojutrze, za sto lat, za tysiąc lat? albo; Czy co było prawdą wczoraj mogło być fałszem onegdaj, przed stu laty, przed tysiącem lat? — Odpowiecie znowu: Prawda jest jedną, nie zmienia się z laty. Co było prawdą pierwszego dnia świata, to też będzie prawdą i ostatniego.
Taka będzie wasza odpowiedź, taka odpowiedź każdego dziecięcia umiejącego związać dwa wyobrażenia, i przeciw odpowiedzi takiej nic zarzucić nie można. Widzicie więc najjaśnićj, że nie może bydż wiele prawdziwych religij. Istotnie, albo te wszystkie religije uczyłyby jednćj i tćj samćj rzeczy, ani więcćj ani mniej, i w takim razie religije te byłyby jedną tylko i tąż samą religiją; albo nie uczyłyby jednćj i tćj samej rzeczy, a w takim razie nie wszystkie byłyby prawdziwe: owszem, wszystkie byłyby fałszywe pod pewnym względem, wyjąwszy jedną. Widzicie znowu najjaśnićj, że nie wszystkie religije są dobre, i że ci, co tak utrzymują, sami nie wiedzą, co mówią.
Nim skończę, winienem uprzedzić jednę trudność, jaka może nasuwać się umysłowi waszemu. Często mówią o Religii naturalnej albo pierwotnej, o Religii Mojżeszowej i o Religii Chrześcijań-
') Eeusseau, Em ile,
_ 9
sklej — i słusznie powiadają, że Bóg jest ich Twórcą: otóż więc trzy religije zarówno prawdziwe! Ten wniosek jest fałszywy, gdyż (e trzy nazwiska wyrażają jcdnę i tęż samą Religiję w trojakim stanie odmiennym: prostszą pod Patryjarchami, więcej rozwiniętą pod Mojżeszem, i uzupełnioną w Ewangelii, jak to zobaczymy w następnych naukach.
4° Od kogo Religija pochodził — Oczywiście pochodzi od Boga albo od człowieka: środka innego nie ma. Zobaczmy czy pochodzić może od człowieka. — Religija opiera się na koniecznych stosunkach, jakie istnieją przez sam czyn stworzenia między Bogiem 'Stworzycielem człowieka, a człowiekiem stworzeniem Boga: obejmuje prawdy w które wierzyć, powinności, które wypełniać, cześć, którą oddawać, człowiek jest obowiązany. Przypuszczać, że człowiek może bydż twórcą Religii, byłoby twierdzić, że może bydż twórcą stosunków zachodzących między Stworzycielem a stworzeniem; twórcą prawd, w które wierzyć, powinności, które wypełniać, czci, którą oddawać należy. Byłby więc czas kiedy prawa Stworzyciela do stworzenia, ojca do syna, robotnika do roboty nie istniały, lub zgoła znane nie były. I ty-to dopiero, człowiecze, odkryłeś je i oznaczyłeś ich naturę i rozciągłość! — Był czas kiedy dobre i złe, nieśmiertelność duszy, Niebo, piekło, modlitwa, ofiara, cześć Boska, cnota, nic istniały, lub znane nie były. I ty-to dopiero, człowiecze, wynalazłeś to wszystko!
Jednej tylko rzeczy brak temu pięknemu przypuszczeniu, to jest, niepowiedziano nam gdzie, kiedy, i kto to wszystko wynalazł. Zaiste, złota całego świata byłoby za mało na zapłacenie tego, ktoby powiedział nam, który-to człowiek wynalazł Boga! w którym wieku wynaleziono duszę! w jakim kraju wynaleziono cnotę! O tćm wszystkićm jednak ani słówka w historyi: niewdzięczna!
Widzimy więc, że twierdzić, iż człowiek wynalazł Religiję, jest-to bronić niedorzeczności, przed którą znika wszelka inna niedorzeczność; nawet tego szaleńca, który oskarżał sąsiada, że skradł dwie wieże z kościoła Panny Maryi w Paryżu i schował je do kieszeni.
Niedosyć jest wynaleźć Religiję, ale trzeba ją nakazać ludziom, trzeba ją przechować, i wytłumaczyć. Jakiemiż środkami wynalazca Religii dokazal, aby marzenia jego przyjął świat cały? W którym wieku, w jakim kraju, takie arcydzieło było dokonane? Po śmierci tego człowieka, kto utrzymał jego dzieło wbrew
10
wszystkim namiętnościom, spikniętym na jego obalenie? Kto zachował dogmat, moralność, obrzędy, od wszelkiego błędu ? Przypuszczać to wszystko jest-to marzyć. Człowiek tak jest niezdolny do narzucenia innym rcligii swego wynalazku, że Plato, najmędrszy i najwymowniejszy z filozofów pogańskich, nie dokazał tego nigdy, aby choć jeden artykuł jego niby boskiej nauki przyjęło choćby jedno miasteczko Grecyi. Człowiek tak nadto jest niezdolny do przechowania w całości religii, którąby sam ułożył, że nieumiał nawet ochronić od tysiącznych błędów Religii, jaką. Bóg mu nadał. Niedługo po potopie, wzięło początek bałwochwalstwo ; następnie tak dalece skaziło świat cały, że wszystkie prawdy stały się trudnemi do poznania, i że według słów Bossueta, wszystko było Bogiem prócz samego Boga. Za naszych czasów, filozofowie, mędrcy, uczeni bezbożni, tak mało zgadzają się z sobą, że Rousseau, który znał ich bardzo dobrze, powiedział wśród powszechnych oklasków: „Słuchając filozofów, wziąć-by ich można za zgraję szarlatanów, z których każdy woła na rynku: Do mnie, proszę; ja tylko jeden nie oszukuję! Jeden twierdzi, że niemasz ciała, i że wszystko jest tylko wyobrażeniem; drugi, że-niemasz innćj substaneyi, tylko materyja; ten dowodzi, że nie ma ani wy-	|
stępku, ani cnoty, i że dobre i złe jest tylko urojeniem; ów, że ludzie są wilcy, i pożerać się mogą nawzajem w spokojności sumienia. “ *)
Wreszcie, człowiek tak jest niezdolny do nieomylnego tłumaczenia Religii, że bez pomocy objawienia nic potrafi dać żadnej odpowiedzi niezawodnej , na najprostsze pytania religijne, naprzy-klad: Czy powinienem składać Istocie Najwyższćj, która mię stworzyła, hołd czci i posłuszeństwa? Jakim sposobem zdołam wywiązać się z tej powinności? Kto mię zapewni, że hołd mój będzie miłym Bogu? Jaką ofiarę przyjmie chętnićj przed innemi? Jeżeli stanę się występnym, czy potrafię uzyskać przebaczenie? Jakiego środka mam użyć na zaspokojenie jego sprawiedliwości? Jeżeli otrzymawszy przebaczenie obrażę go znowu, czy jest jeszcze miłosierdzie dla mnie, czy też mam oddać się rozpaczy? Co winie-nem moim bliźnim, co winien jestem sobie samemu? Jeżeli jestem sprawiedliwy, czego mam się spodziewać? Jeżeli umrę występnym, czego mam się lękać?' Z tych prostych zapytań widzicie, że Bóg
’) Odpowiedź Królowi Polskiemu.
n _
winien był dobroci swój dać poznać człowiekowi sposób, jakim chce, żeby mu służono. Dla tego też łiistoryja uczy nas, że w nie-skończonem miłosierdziu swojćm, Bóg udzielił człowiekowi tćj szacownej wiadomości.
Wiadomości tćj udzielił Bóg człowiekowi przez objawienie. Tak sie nazywa zewnętrzne i nadprzyrodzone wyrażenie przez samego Boga jakiej prawdy, należącej do Religii. Widzieliśmy, że objawienie jest koniecznem; pytać się teraz czy może mieć miejsce, jest-to pytać się, czy Bóg może przemówić do człowieka i objawić mu prawdy, jakie uważa za pożyteczne do jego udoskonalenia i szczęścia; jest-to pytać się czy Bóg posiada względem człowieka władzę, jaką człowiek otrzymał od samego Boga wzlędem swoich bliźnich, to jest, władzę znoszenia się z nim. Jak to! my możemy, kiedy się nam podoba, i jak się nam podoba objawiać nasze myśli i naszą wolę bliźnim naszym; a Stwórca nie mógłby objawiać swoich myśli i swojej woli stworzeniu, jakimkolwiek bądź sposobem? Tak myślić jest szaleństwem, tak mówić blużnierstwem; gdyż to znaczy zaprzeczać Bogu albo potęgi, albo mądrości, albo Woli; znaczy odrzucać przekonanie wszystkich ludów. „Przebieżcie wszystkie kraje, cofnijcie się w czasy najodleglejsze; gdzież znaj-dziecie naród, któryby nie miał religii; któryby nie wierzył w stosunek z bóstwem; któryby nie mniemał, iż odebrał wprost od Boga naukę jaką ma wyznawać, ćwiczenia jakich ma przestrzegać, przepisy, których się ma trzymać? Potrzeba objawienia musiala być bardzo wielką, bardzo powszechną, kiedy natchnęła cały ród ludzki jednem pod tym względem przekonaniem. Narody różniły się między sobą, co do treści objawienia; ale zgadzały się zawsze co do jego konieczności; przekształciły, zaćmiły, skaziły główne zasady Religii; ale przekonanie o nauce przez objawienie ciągle utrzymywało się miedzy niemi. Ta zgodność tak powszechna wszystkich krajów i wszystkich wieków jest wyznaniem uroczystym, wyrzeczonćm przez cały ród ludzki, o niedostateczności rozumu do poznania Religii w zupełności. Czyliż wiek nasz może słusznie powstawać przeciw uznaniu tak wyraźnemu, tak statecznemu, tak powszechnemu, wszystkich wieków, które go poprzedziły'1? ')
Wreszcie, pytać się, czy objawienie jest rzeczą możliwą, jest-to zaprzeczać historyi, która stanowczo powiada nam, i prze-
') De ’»» Lnzernp, Disscrt. sur la Kevól. roz. II, n. IV.
12
konywa nas niezłomnie, że Bóg rozmawiał z ludźmi; ona wskazuje nam czas, miejsce, przedmiot tych rozmów, nazwiska osób, « które udział w nich miały. I tak, księga nad księgami, nie tylko dla doskonałości swej nauki i głębokićj starożytności, lecz nadto dla boskiego pochodzenia swego i autentyczności niezaprzeczonej, Biblija uczy nas, że pierwsi rodzice otrzymali od Boga nie tylko pojecie, oraz uczucie dobrego i złego, ale nadto przestrogi, napomnienia, prawidła postępowania; że Bóg uczył ich swego zakonu;
że słyszeli głos jego i oglądali majestat jego oblicza; że ta Religija pierwotnie objawiona przechowała, się w rodzie Patryjarchów;
że później, kiedy Żydzi połączyli się w naród, Bóg przemówił na nowo do Mojżesza, rozwinął pierwotne zasady, przydał nowe postanowienia, i sam przepisał szczegóły czci jakiej wymagał; wreszcie, że w czasie oznaczonym, Syn Boży sam przyszedł rozmawiać z ludźmi, uzupełnić naukę udzieloną Adamowi i Mojżeszowi, i wprowadzić ród ludzki w posiadanie wszelkich prawd religijnych, jakie tu na ziemi znać powinien, aby służyć Bogu tak jak Bóg chce, i otrzymać nagrodę obiecaną za wierność. Ztąd trzy są główne objawienia: pierwotne objawienie Adamowi, żydowskie objawienie Mojżeszowi, chrześcijańskie objawienie przez Syna Bo- v żego osobiście uczynione wszystkim narodom. Te trzy objawienia, chociaż niejednakowo rozwinięte, uczą zawsze tej samej Religii. Religija zawsze była tą samą tak jak słońce zawsze jest tem samćin słońcem, o wschodzie, o godzinie dziewiątej i o południu.
5° Która jest praiodziwa Religija^ Prawdziwa Religija jest ta, która pochodzi od Boga. Od początku świata wiele mniemanych religij pokazało się na ziemi; a każda z nich wołała: Ja pochodzę od Boga. Oczywiście wszystkie, wyjąwszy jedną, skłamały. — Któraź mówi prawdę? jak poznać ją między tylą sektami rozmaitemi. Rzecz nie trudna, bo prawda nosi na sobie cechy, których błąd nigdy przywłaszczyć nie zdoła. Cechy te są liczne; ja trzy tylko przytoczę: cuda, proroctwa i starożytność.
1° Cuda. Sam Bóg tylko czynić może cuda. Bóg zaś będąc prawdą, nie może czynić cudów dla upoważnienia kłamstwa; Religija więc, na rzecz której cuda były zdziałane, jest Religiją prawdziwą. „Niech człowiek, mówi Rousseau, przemówi do was następnemi słowy: Śmiertelni, ogłaszam wam wolą Najwyższego; poznajcie z głosu mojego kto mię posyła. Rozkazuję słońcu zmienić swój bieg, gwiazdom wziąć inny obrót, górom zniżyć się, po
i
13
dnieść się w górę bałwanom morskim, ziemi przybrać postać odmienną. Po takich cudach, któżby nic poznał od razu Pana natury? Natura oszustów nie słucha." ')
2n Proroctwa. Sam tylko Bóg zna przyszłość, przyszłość zależącą od wolnćj woli istot rozumem obdarzonych, przyszłość odległą, która wymyka się przed wszelkićm obrachowaniem. Sam Bóg tylko objawić ją może ludziom; On sam tylko przypuścić może człowieka do tćj znajomości boskiej, i oznajmić mu niezawodnie na kilka wieków wprzód o wypadku zupełnie wolnym w swych przyczynach. Ten czyn, którym Bóg podnosi pojęcie człowieka do udziału w pojęciu własuem, już sam w sobie jest wielkim cudem. Bóg zaś będąc samą prawdą, nic może udzielać Prorokom natchnienia dla potwierdzenia kłamstwa. Religija więc, która ma za sobą proroctwa autentyczne, jest prawdziwą Religiją. W całym zaś ciągu niniejszych nauk, ujrzymy wielką liczbę proroctw i cudów, jasnych jak słońce, na świadectwo Religii, której jesteśmy dziećmi; tak, iż mamy prawo powiedzieć naprzód, że Religija Chrześcijańska jest Religiją prawdziwą, z wyłączeniem wszystkich innych.
3° Starożytność. Religija jest ustanowiona dla człowieka. Jak tylko człowiek pokazał się na ziemi, Religija istnieć poczęła; gdyż od tćj chwili zaczęły się między Bogiem a człowiekiem konieczne stosunki wyższości i uległości, miłości i wdzięczności: widzieliśmy zaś, że te właśnie stosunki są podstawą Religii. Ztąd jasny wniosek, że prawdziwą Religiją jest ta, która sięga bez przerwy aż do początku świata. Miejmy więc za fałszywą każdą religiję, której datę oznaczyć można. Jedyną zaś Religiją, która nie zaczyna się w ciągu wieków, ale razem z wiekami, jedyną, która od wieku do wieku sięga aż do ziemskiego raju, jest Religija Chrześcijańska.
Jak niegdyś Kościół katolicki odzywał się do kacerstw ustami Tertullijana, tak Wiara Chrześcijańska ma prawo powiedzieć do innych religij: „Wyjdźmy z tćj zasady, że prawda istniała od początku, i że błąd nastał później. Dosyć zwrócić uwagę na porządek czasów, aby ten wyprowadzić wniosek, że to, czego nauczano pierwćj jest prawdziwe i boskie, a co przydano późnićj jest fałszywe i obce. Otóż, religije odmienne od Chrześcijańskiej, otóż
') Emile, księg-u IV.
’1£
jest co was wiecznie zawstydzać będzie! Ja istniałam przed wami, wy nastałyście wczoraj, zawczoraj was jeszcze nie znano. Zkądżeście przyszły? Co robicie u mnie, nie należąc do moich. Jakićm prawem, Marcionie, wycinasz mój las? Kto ci pozwolił, Walentynie odwracać w inną stronę moje kanały? Kto cię upoważnił Apellu, rozrzucać moje kopce? Jak śmićcie myślić i żyć tutaj cudzym kosztem? To moja własność. Posiadam ją oddawna, posiadałam ją przed wami; pochodzę od dawnych posiadaczy, a ród mój wywodzę dokumentami autentycznemi. Wy zaś jesteście obcy, nowi przybysze, nieprzyjaciele.“ ')
Wkrótce nauki nasze rozwiną wspaniałą starożytność prawdziwej Religii, a Wiara Chrześcijańska ukaże się nam jako łańcuch złoty, łączący ziemię z Niebem, którego pierwsze ogniwo jest w rękach samego Boga, a ostatnie w rękach Namiestnika Jezusa Chrystusa, obecnie zasiadającego na nieśmiertelnym tronie Papieżów.
6° Czy prawdziwa Religija może się zmieniać1} Widzieliśmy, że Religija opiera się na naturze Boga i naturze człowieka: ze strony Boga, opiera się na jego przymiotach jako Stwórcy, Ojca i Tego który jest ostatecznym celem człowieka; a ze strony człowieka, na jego przymiotach jako stworzenia, dziecięcia i istoty ubogićj, ale chciwej nieskończoności, która nie znajdzie zaspokojenia nigdzie, tylko w Istocie nad istotami, w źródle wszelkićj prawdy, wszelkićj miłości i wszelkiego dobra. Religija przeto pomimo kolejnego swego rozwoju jest niezmienna! I w rzeczy samej, któżby ją mógł zmienić? Bóg albo człowiek. Ależ, z jednćj strony, Bóg jest ten sarn na wieki wieków; Bóg nie zmienia się. 2) Aby zaś zmienić Religiję w jćj istocie, trzebaby mu zmienić własną naturę, to jest uczynić, aby już nie był Stworzycielem człowieka, a następnie koniecznym celem hołdów i modlitw tegoż człowieka. Z drugiej strony, gdyby nawet Bóg mógł zmienić Religiję; to jednak nie uczyniłby tego: bo po tysiąc razy oświadczył pod przysięgą, że Religija zawsze będzie taż sama; że niebo i ziemia przeminą, ale Religija nie przeminie, i że nigdy nie będzie do niej dodana ani też ujęta chociażby jedna tylko litera. — Lecz
*) De Praeseript. str. 246.
’) Ego Dominus et non mutor. „Boni ja Pan, a nieodmieniatn się.* Matach. III, 6.
15
niożeby ją mógł zmienić człowiek? Bynajmniej; Religija bowiem nie jest jego dziełem; nie może on jćj zmienić, równie tak jak nie może zmienić swojej natury, ani natury Boga; nie może on wyłamywać się z pod Religii, jak nie może dokazać tego, aby Bo0- nie był jego Zwierzchnikiem, Stwórcą, Ojcem, celem ostatecznym, a on aby nie był podwładnym Boga, jego stworzeniem, dziecięciem. Te stosunki, powtarzamy, są konieczne i niezmienne.
Prawda, że prawa tego przedziwnego spółeczeństwa (człowieka z Bogiem) nie były zawsze tak jasno znane, jak są od czasów Ewangelii; Religija wszakże nigdy nie przestała być zawsze tąż samą. Miała ona, iż tak rzekę, rozmaite życia swego wieki; nie przestając być zawsze jedną. Miała swoje niemowlęctwo, od Adama do Mojżesza; wiek młodzieńczy, od Mojżesza do przyjścia Messyjasza; jest teraz w wieku dojrzałym, który się zaczął z przyjściem Mcssyjasza, a trwać będzie aż do skończenia czasów. Jest ona pod tym względem podobną do człowieka, który naprzód jest dziecięciem, potćm młodzieńcem, dalćj mężem dojrzałym, a przechodząc przez te rozmaite życia pory, nie przestaje być tym samym człowiekiem; podobną jest także do słońca które naprzód o świcie, potem o wschodzie, potćm o południu, rozlewa światło coraz jaśniejsze, a zawsze jednak jest tćm samćm słońcem: „Religija, mówi Bossuet, zawsze była taż sama. Jezus Chrystus umieszczony między dwoma Testamentami, jest środkowym punktem ednego i drugiego; Jezus Chrystus, mówi Ś. Paweł, wczoraj i dziś, ten i na wieki. ’) Religija, której On jest wielkim przedmiotem, była pod Zakonem, teraz jest pod Ewangeliją, i trwać będzie przez całą wieczność, gdzie Jezus Chrystus, połączywszy się z wybranymi, podda wszystkie rzeczy.. Ojcu swemu, i będzie pospołu z nim chwalony, wielbiony i wysławiany na wieki wieków. Tak więc, przez Jezusa Chrystusa i dla Jezusa Chrystusa uczynione były wszystkie wieki; wieki starego Zakonu dla przygotowania do wieków Zakonu łaski, dopóki te ostatnie nie zaginą wśród wieczności chwały. “
Ztąd wynika, że Stary i Nowy Testament, mają ten sam cel, i też samą kolej: jeden przygotowywał do tej doskonałości, którą drugi odkrył; jeden zakładał fundamenta, drugi wykończył budo-jwę; słowem, jeden przepowiadał to, co drugi widzićć daje speł
') Do żydów, xni, 8.
16
nione. Wszystkie zatóm wieki z sobą są połączone; tradycyja ludu żydowskiego i tradycyja ludu chrześcijańskiego składają razem jeden wątek Religii, a Pismo Święte obu Testamentów jest jednćm ciałem i jedną księgą. Nasza więc wiara jest wiarą Proroków. Dogmata bodące jej przedmiotem nie tylko były wyrażone pod figurami w Starym Testamencie, lecz nadto Testament ten obejmuje nader wyraźne ich obietnice. Nie zna tern Wiary Chrześcijańskiej, kto ją uważa za Religiję nową, w takiem rozumieniu, iż nie jest wszczepioną w wieki poprzedzające Messyjasza.
Religija, którą wyznaj emy, istniała zawsze: gdyż od początku świata oczekiwanie Jezusa Chrystusa zawsze było jej duszą. „Taż sama światłość, mówi znowu wuelki Bossuet, objawia się ciągle od początku świata: wschodzi pod Patryjarchami, powiększa się pod Mojżeszem i Prorokami; Jezus Chrystus zaś, większy od Patryjarchów, poważniejszy od Mojżesza, oświeceńszy od Proroków, ukazał ją oczom naszym w całkowitym jćj blasku. Jezus Chrystus zbliża wszystkie wieki, jest On ogniskiem do którego się zbiegają wszystkie rzeczy: Zakon, Prorocy, Ewangelija i Apostołowie. Wiara w Jezusa Chrystusa była wiarą wszystkich wieków. Od początku świata wierny tak powinien był wierzyć w Jezusa Chrystusa obiecanego, jak Chrześcijanin wierzyć powinien w Jezusa Chrystusa już narodzonego."
Słowem, starodawni Patryjarchowie nie inną mieli Religiję jak naszą, ponieważ opierali się na tychże samych obietnicach, ponieważ wzdychali do tegoż samego Zbawiciela, którego my otrzymaliśmy. Byli-to mężowie ewangeliczni wprzód nim nastała Ewangelija, byli-to Chrześcijanie w duchu pierwej nim nastało Chrześcijan nazwisko.
Tak więc ci, z pomiędzy Żydów, którzy uznali Jezusa Chrystusa za Messyjasza, nie zmienili bynajmniej religii zostając Chrześcijanami, uwierzyli tylko w przyjście tego, którego oczekiwali, którego przyjścia obietnica była dotąd przedmiotem ich wiary. Przeciwnie ci, którzy go nie uznali, zmienili w ówczas istotnie Re-x ligiję; bo wyrzekli się Zakonu Mojżeszowego, który nakazywał przyjąć go i słuchać, wyrzekli się przepowiedni Proroków, którzy go wyraźnie wskazali; słowrem, wyrzekli się przedmiotu starćj nadziei Izraela.
„Chociaż zmieniły się czasy, mówd także święty Augustyn, chociaż niegdyś głoszono jako przyszłą tajemnicę Odkupienia, która dzisiaj ogłasza się jako dokonana; wiara wszakże bynajmniej
17
się niezmienila. Chociaż przed przyjściem Messyjasza prawdziwa Religija wypełniana była pod innemi nazwiskami i innemi znakami, jak po jego przyjściu, chociaż wtedy przedstawiana była więcej osłonioną, a dzisiaj wykłada się z większą jasnością; zawsze jednak była jedną i tą samą Religija. Ta, którą dziś nazywamy Religiją Chrześcijańską, była już u starożytnych i nigdy istnieć nie przestawała na świecie, od początku rodzaju ludzkiego aż do wcielenia Jezusa Chrystusa, które jest epoką, kiedy prawdziwa Religija nosić zaczęła nazwisko chrześcijańskiej. “ ') Ileż tak głęboka starożytność nie dodaje szacunku dla Religii! Jakże niezbitym dowodem boskiego jej pochodzenia jest ów jćj początek tak dawny jak świat!
Ale, jeżeli pod tym wyględem, zasługuje ona na wszelką cześć naszą; czyliż ciągłe trwanie tćj Religii, to jest pasmo jćj nieprzerwane ciągnące się przez tyle wieków, pomimo tylu przeszkód, czyliż mówię, nie okazuje jawnie, że ją Bóg wspiera? Kiedy z pierwszćm pasmem Religii przed Jezusem Chrystusem, połączymy drugie pasmo, które rzeczywiście jest tylko dalszym ciągiem poprzedzającego; jakiegoż znaczenia nienadaje Religii istnienie, ogarniające całą przestrzeń wieków?. Czyliż możemy nie widzieć w tern jednego ciągle utrzymującego się i stopniowo rozwijającego zamiaru Boga, który przygotowywał od początku świata to, czego dokona z końcem wieków, i który w oczach całego świata utrzymuje bez przerwy tę społeczność, w którćj chce, aby mu służono, mimo rozmaite koleje, przez które taż społeczność prze chodzić musi. 2)
Zaprawdę, Religija która sięga pierwszego człowieka, i która bez szwanku przebyła ogromną przestrzeń wieków, która wszystko nam tłumaczy, a bez której nic sobie wytłumaczyć nie możemy, nie może mieć innego twórcy prócz Boga nieskończenie mądrego, i innćj podpory prócz potęgi Tego, który trzymając wszystko w swćm ręku, sam tylko mógł zacząć i rozwijać dalej zamiar ogarniający wszystkie wieki.
') Retract. lib. 1, c. 13, — Pomysły wyłożone w niniejszej i poprzedza-j»jcój nauce, popiera i rozwija Drach w uczonym dziele: Du Divorce dane la Sy n agogue.
’) Hist. abregóe de la Róligion,
Gamne, Zasady, T. Ił
2
18
Wszystko, eośrny powiedzieli o istnieniu, potrzebie i naturze Religii, dotykalnićj jeszcze objaśni następny za zwyczajnego życia szczegół.
Pewna pani światowa, nie bardzo wiedząca, jak wiele innych, co jest Religija, nie nader też o nią dbająca, ponieważ uważała ją za rzecz zmienną i dowolną, mocno się żaliła na swą córkę przed Missyjonarzem. „Ależ, Pani, rzeki Missyjonarz, czy zachodzą takie stosunki między matką a córką, iżby córka obowiązana była szanować matkę i być jćj posłuszną? — Jak to, Panie, alboż ja nie jestem jćj matką? W jakichkolwiek jest ona latach, czyż nie jest moją córką? Czyliż nie jest obowiązana mnie zawsze szanować i kochać ? — Tak, Pani; ale może te wszystkie stosunki wyższości z twojćj strony, a zależności ze strony córki, są tylko dowolnemi, i ulegającemi zmianie ? — Zmianie! Uczyńże więc Pan, niech przestanę być jej matką, a ona niech przestanie być moją córką. Prawa matki są niezmienne, bo opierają się na charakterze matki. — Sądzisz więc Pani, że między tobą a córką, zachodzą stosunki konieczne, — że masz prawo jćj rozkazywać, — że ona obowiązana jest być ci posłuszną, szanować cię i kochać, — że jeżeli tego zaniedba, będzie występną, — że nie jest to rzecz dowolna, ale niezmienna święta, oparta na twoich prawdach matki, i na jćj charakterze córki; to wierzysz Pani temu? — Ach! niezawodnie. — Odmień Pani imiona: zamiast siebie połóż Boga, a zamiast córki połóż siebie samą; a będziesz miała Religiję."
M o d 1 i t w a..
O Boże mój, który cały jesteś miłością! Dziękuję Ci, żeś dał nam Religiję, która uczy nas znać i kochać Ciebie. Udziel nam laski, abyśmy postępowanie nasze stosowali zawsze do wiary naszćj.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj miłości, poświęcę ka&dego dnia chwil kilka na rozmyślanie.
19
NAUKA XXta.
STAROŻYTNOŚĆ RELIGII CHRZEŚCIJAŃSKIEJ.
Religija jest ustawą najświętszą ze wszystkich ustaw. — Obojętność w rzeczach religijnych jest zbrodnią i szaleństwem.
Społeczność obecna (mówi Autor o Francyi), pod względem Re-gii smutne nam w sobie stawia widowisko. Mężczyźni, po wię-kszćj części, nie wykonywają obwiązków Religii: nie modlą; się, nie uczęszczają na mszę, nie święcą niedzieli, nie spowiadają się, nie przystępują do Kommunii świętej, żadnego już na sobie nie pokazują znaku Wiary Chrześcijańskiej. Znaczna liczba kobiet naśladuje mężczyzn. Słowem, między wszystkiemi, którzy się mianują Chrześcijanami, spostrzegać się daje niedbałość, niesmak, łatwość grzeszenia, które boleścią przejmują serce. Nie jednemu patrzącemu na to, może sic zdawać, że Religija jest rzeczą obojętną, że wolno każdemu wykonywać lub uiewykonywać jćj przepisy, porzucać lub przyjmować ją na nowo, a to w zupełności, lub w części, stosownie do okoliczności; słowem, że Religija nie obowiązuje wcale, lub obowiązuje tyle tylko, jle sami chceroy, jak sami chcemy, i jedynie dla tego, że chceiny, — że nic masz, ani się czego obawiać za pogwałcenie jćj przepisów, ani się czego spodziewać za ich wykonywanie.1)
') Z łaski Wszechmocnego, i dzięki zacnym przykładom jakie cnotliwi przodkowie nam przekazali, obraz ten rozdzierający serce, obcym jest dla naszego kraju. Z pociechą i radością wewnętrzną, a poniekąd z chlubą rzec możemy że odmiennegc rodzaju widowiska powtarzają się na całej przestrzeni ziemi naszej. Kościoły, jakkolwiek obszerne, zaledwie ogarnąć mogą tłumy wiernych w dni niedzielne i świąteczne, a i w powszednie nie są próżne. Kogóż nie uderza i nie rozrzewnia zarazem, owa wspaniała, majestatyczna cisza, kiedy w najuroczystsze dni dla chrześcijaństwa, w dui Bożego Narodzenia i Zmartwychwstania Pańskiego, mieszkańcy tutejszego grodu, wszelkiego stanu, płci i wieku, pieszo, ze skruszone™ sercem, udają się do przybytków Boga, składać dzięki zanosić błagania? Zliczyć niepodobna tłumów ludu, w szatach godowych zalegającego ulice, podczas processyj ustanowionych ku czci Bożego Ciała! Osoby rodem i dostojeństwy znakomite, pełne cnót i wdzięków niewiasty, młodzież pobożnie wychowywana, przykładem ojców i matek zachęcana, a obok nich ci co w krwawym pocie czoła na kęs chlcba zarabiają, ubodzy, prostaczkowie, wszystko to społem, niby je-
*
_20
Aby obalić ten błąd, bezprzykładny w historyi jakiego bądź ]ndu, wykażemy, że Religija jest ustawą, ustawą najświętszą ze wszystkich ustaw; ustawą powszechną wszystkich obowiązującą, z pod której nikt wyjętym być nie może; ustawą, którćj żadna inna zastąpić nie potrafi. Aby zaś skłonić do zachowywania jćj, wykażemy także, że jęst najwspanialszym podarunkiem, jaki Bóg mógł uczynić człowiekowi.
1° Religija jest ustawą. Jeżeli zapytamy prawoznawców i teologów o określenie ustaw*, odpowiedzą nam: „Ustawa jest to zbiór prawideł ogólnych sprawiedliwych i stałych, nadanych i ogłoszonych dla dobra społeczności przez tego, kto ma prawo rządzenia nią.!‘ ’)
Wszystkie te przymioty tysiąc razy więcej odpowiadają Religii niżeli ustawie czyli prawu najczcigodniejszemu, i najbardziej poważanemu u ludzi.
Naprzód, Religija jest zbiorem prawideł, przykazań, przepisów postępowania, daleko ogólniejszych, niżeli wszelkie przepisy udzkie. Ustawy ludzkie z natury swojej są niezupełne: ściągają się bowiem tylko do czynów zewnętrznych. Religija, przeciwnie, jest ustawą zupełną ona bowiem stanowi nie tylko o czynach zewnętrznych; ale nadto, opanowawszy sumienie, przepisuje prawidła dla myśli, żądz, i najmniejszych poruszeń duszy; pochwala jedne, potępia drugie, określa różnicę dobrego ode złego w tej właśnie chwili, kiedy się złe lub dobre poczyna w sercu czlowie-
dna rodzina, składa chołd czci i uwielbienia Ojcu powszechnemu. Ci wszyscy także razem, przy rozpoczęciu dni postu wielkiego, zapowiadających Mękę i Zmartwychwstanie Pańskie, schylają czoło w najgłębszej pokorze, aby usłyszeń z ust kapłana przerażające słowa: „Proch jesteś i w procli się obrócisz." Nie nadaremno też rozlega się u nas z kazalnicy głos czcigodnych, światłych pobożnych i kapłanów, nie jest-to głos wołającego na puszczy; znajduje on echo w sercacli wszystkich; utwierdza w wykonywaniu obowiązków Religii, w przekonaniu o potrzebie nabożnego przystępowania do Sakramentów Świętych, które są pokarmem duszy, w miłości bliźniego, w torowanie nam drogi do szczęśliwój wieczności. Dzięki ci, o Panie! żeś nas ochronił od smutnego widowiska, jakie gdzieindziej przedstawia się oku i boleścią przeszywa serce; i błagamy, aby łaska Twoja i błogosławieństwo nieodstępowaly nas nigdy w ciągu naszego żywota, ale coraz mocniój, utwierdzały prawidła śwńtój wiary naszej między nami i wnukami naszymi.
Przypisek Tłumacza.
*) Lex nihil atud est qu-.mqua<dam rationis ordinatio ad bonum commune, ab eo, qui curam communitatis hnbet, promulgata. 8, Thom. 1, p. q. 90, nrt. 4.
21
ka. Ustawy ludzkie urządzają tylko stosunki człowieka między człowiekiem; Religija urządza nietylko stosunki ludzi między sobą, ale nadto stosunki ludzi z Bogiem. Ona ich uczy zkąd przychodzą, dokąd dążą, dla czego są na tćjjziemi; co winni swoim zwierzchnikom, co podwładnym, co równym, co samym sobie; co czynić mają, czego unikać, i jaki los czeka ich za granicami grobu. Ustawy ludzkie zamykają się w pewnym obrębie miejsca, zmieniają się pospołu z narodami, upadają z upływem wieków; Religija zaś nie zna innych granic prócz granic świata; wszystkie klimata do nićj należą: Chińczyka i Japończyka, Afrykanina i Tatara, Europejczyka, Amerykanina, równie jak dzikich Polynezyi, uczy ona, przykazuje im, zabrania tych samych rzeczy; nie zmienia się bynajmnićj z narodami. Mogą one zmienić język, zwyczaje, prawa, kształt rządu; Religija zawsze pbzostaje taż sama w swoim dogmacie, w moralności, w sakramentach, taż sama w potężnćj swćj hierarchii. Nie niszczeje ona z upływem wieków : zrodzona jednocześnie ze światem, ogarnia go w całym jego istnienia przeciągu; zawsze niewyczerpana, zawsze młoda, nie straciła ani jednego ze swych dogmatów, ani jednego ze swych przepisów, ani jednego ze swych obrzędów istotnych: podobna do słońca, które od sześciu tysięcy lat, zlewa na świat strumienie światła, nie niszcząc się, ani starzejąc.
Religija jest więc ustawą,'ponieważ jest zbiorem prawideł powszechnych i stałych; ustawą najpoważniejszą, ponieważ jest zbiorem prawideł najstarożytniejszych, najpowszechniejszych i naj-stalszych.
Ustawa, mówią dalćj prawoznawcy, jest zbiorem prawideł sprawiedliwych, wydanych dla dobra społeczności. Tu także widzimy, że Religija jest wyższa od wszystkich ustaw ludzkich. Przeglądając ogromny zbiór tych ustaw, u starożytnych Egipcyjan, Greków, Rzymian, Gallów, Longobardów, Tatarów i Chińczyków, możemyż być pewni, że znajdziemy w nim bez wyjątku, wszystkie przepisy ludzkie nacechowane sprawiedliwością i słusznością? Ach! czyliż zbyt często okrucieństwo, niemoralńość, gwałt, zamienione w prawidło postępowania, nie znieważają świętego imienia prawa czyli ustawy przywłaszczając je sobie? Jakiż jest naród, któryby się niezarumienił za pewne artykuły swych kodeksów? Inaczej rzecz się ma z Religiją, mówi Prorok, jest to Zakon Pański niepokalany. ’) Wszystko czego ona uczy, jest prawdziwe
') Lex Domini immaculata, Psalm XVIII, 8.
22
wszystko co przykazuje jest dobre, sprawiedliwie, słodkie, moralne; wszystko czego zakazuje, jest zle. Nie masz ani jednćj cnoty, do którejby ona nie zachęcała; ani jednego występku, któ-regoby nie potępiała; ani jednej niesprawiedliwości, ani jednćj złośliwości którejby nie usuwała. Treść jej mieści się w tych dwóch przykazaniach: Będziesz miłował Pana Boga nadewszyst-ko, a bliźniego twego, to jest, wszystkich ludzi, nawet nieprzyjaciół, jako siebie samego, dla miłości Boga. Bo jeżeli, mówi Zbawiciel, miłować będziecie tych co was miłują, jakaż ztąd zasługa dla was? Poganie czynią toż samo. Jeślibyście pozdrawiali tych tylko, co was pozdrawiają, jakaż ztąd także dla was zasługa? Jawnogrzesznicy czynią toż samo. Miłujcie więc tych, którzy wam żle czynią, módlcie się za prześladujących, i potwarzających was, abyście byli synami Ojca waszego, który jest w Niebiesiech, który czyni, że słońce jego wschodzi i dla dobrych i dla złych. ')
Wnieścież ztąd, czy jest co sprawiedliwszego nad Religiję, czy jest co zdolniejszego do uczynienia człowieka lepszym i do zapewnienia szczęścia światu? Religija więc jest ustawą, a ustawą najszanowniejszą ze wszystkich ustaw.
Nakoniec, ustawa zawiera w sobie prawidła postępowania dane społeczności przez tego, kto ma prawo rządzenia nią. Ustawy mądre i sprawiedliwe, pochodzące od prawodawców ludzkich są bezwątpienia czcigodne, i winny być szanowane. Każdego dnia to powtarzacie, każdego dnia działacie według tego; bo codzień trybunały sądzą przestępstwa kraj owych ustaw, codzień więzienia otwierają się dla zamknięcia gwałcicieli krajowych praw, często nawet rusztowanie się wznosi dla ukarania ich śmiercią. Przyznajecie więc prawo-wcom ludzkim, zwierzchnikom narodów moc stanowienia praw, a danarodom powinność ulegania ustawom .Czyż tej władzy prawodawczej, którą słusznie przyznajecie pewnym ludziom, odmówicie Bogu? Jeżeli dziecię jest obowiązane być poslusznem ojcu, jeżeli pod- 1 dany obowiązany jest być posłusznym monarsze, czyż człowiek może miść prawo być posłusznym Bogu? Czyż rozkazy Boga mnićj są stanowcze od ludzkich? Czyż jego prawa mniej są święte? Lecz nie dosyć na tern: powiedzcie, zkąd ustawy ludzkie biorą moc swoję? Czy od samego prawodawcy? Nie. Jakiegokolwiek będzie jego nazwisko, król, książę, zgromadzenie, lub se-
4) Zobacz Ś. Mateusza V, 14 i następne.
23
nat, prawodawca ludzki zawsze jest tylko człowiekiem i z tego tytułu, żadnego nie ma prawa narzucać woli swojćj innym ludziom; bo każdy człowiek tyle wart co inny.
Na mocy więc jakiego prawa, wymaga prawodawca posłuszeństwa? Zkąd jego prawo bierze moc swoję? Chociażbym miał kogo obrazie, powiem, że dziś weszło w modę (we Francyi) żartować sobie z władzy, którą prawodawcy mają od Boga. Tymczasem prawdą to jest niezawodną, że wszelka władza od Boga jest, w tern rozumieniu, że sam tylko Bóg zobowiązać może człowieka do sumiennego posłuszeństwa drugiemu człowiekowi. I tak: w narodzie, król albo zwierzchnik kraju rozkazuje imieniem Boga, przez którego panują królowie; w rodzinie, ojciec rozkazuje imieniem Boga, od którego wszelkie pochodzi ojcowstwo; słowem, ilekroć człowiek podnosi głos rozkazując bliźniemu; trzeba, żeby podwładny wewnątrz siebie usłyszał glos drugi, mówiący mu : Bądź posłuszny, Bóg to ci rozkazuje. — Od chwili, kiedy ludzie przestaną iść za tym niebieskim głosem, od dnia kiedy ta wiara w boski początek prawa czyli władzy wygładzoną zostanie z serca człowieka, nie pozostanie ani jedna powaga na ziemi. Nie masz środka: od dnia kiedy człowiek przestanie rozkazywać w imieniu Boga, musi rozkazywać w imieniu własnem. Czćmże wtedy jest władza, powaga, prawo? Jarzmem, które siła narzuca, któremu rozum zaprzecza, które siła kruszy; wyobrażenie nawet prawa czyli mocy inoralnćj zaciera się; wola tylko mocniejszego staje się prawidłem powinności, a moralność ludzka zranienia się w moralność wilczą. Jest wiec rzeczą niezawodną, że Religija jest ustawą czyli prawem (lex), w najwznioślejszym tego wyrazu znaczeniu; a następnie, że ci, co w naszych czasach rozprawiają bez ustanku o legalności, co posuwają i wymagają poważania dla legalności aż do bałwochwalstwa, a obok tego, pogardzają ustawą czyli prawem religijnćm, są najnierozumniejsi, równie jak najszkodliwsi, że nie powiem, najwystępniejsi z ludzi.
2° Religija jest najświętszą ze wszystkich ustaw. — Świętość ustawy wypływa z powagi prawodawcy, od którego pochodzi, z ważności obowiązków jakie nakłada, z sankcyi, która ją utwierdza. Wszystkie zaś te trzy waruki łączą się z sobą razem, aby podnieść do najwyższego stopnia oczywistości twierdzenie: że Religija jest najświętszą ze wszystkich ustaw.
Naprzód, co do osoby prawodawcy. Przebiegam świat cały, i na czele rozmaitych kodeksów, które rządziły narodami, widzę
24
imiona mężów mniej lub więcćj czcigodnych: Minosa, Radamanta, Likurga, Solona, Numy; widzę założycieli rozmaitych królestw, cesarstw i izeczypospolitych nowyżytuych. Schylam czoło przed temi imionami, które poważały, i dotąd poważają milijony moich bliźnich. Ale na czele kodeksu świętego, widzę jaśniejące imię, które nie jest imieniem ani człowieka, ani anioła, ani archanioła, — imię nad wszystkie imiona, — imię przed którćm każde kolano klęka w Niebie, na ziemi i w piekle: widzę imię Boga. Jeżeli więc ustawy wypracowane przez mężów sławnych, zasługują pod względem nawet pochodzenia swego, na nasz szacunek i posłuszeństwo, ileż dla nas nie ma być szacowniejszą świętszą ustawa pochodząca od Boga, najwyższego prawodawcy, będącego żrzó-dłem wszelkićj sprawiedliwości, mądrości i potęgi!
Co do ważności obowiązków, jakie Religija nakłada. Bez wątpienia, ważne są obowiązki, nakładane przez ustawy ludzkie. Od wierności w ich wykonaniu zależą, przynajmniej w części: porządek, pokój i pomyślność narodów, los pojedynczych osób, ich zdrowie, i dobry byt materyjalny. Te wszystkie atoli korzyści są doczesne, i kończyć się muszą razem z czasem: ciało tylko korzysta z nich, dusza dla nich jest obcą. Cóż pewiemy o ważności obowiązków nakazywanych przez Religiję? Te ogarniają i ciało i duszę, i czas i wieczność, i człowieka i społeczność. Szczęście, oświata, cnoty, społeczność, rodzina, człowiek pojedyń-czy, wszystko upada, wszystko ginie, jeżeli one nie są zachowywane.
Pierwszym obowiązkiem, jaki Religija nam przepisuje, jest wiara, bo napisano: Kto nieuwierzy, będzie potępion. ’) Tak, będzie potępiony na tym i na tamtym święcie. Istotnie, zgwałćcie tylko ten pierwszy artykuł kodeksu świętego, skasujcie Skład wiary; i cóż mieć będziecie? Dla człowieka, same wątpliwości; dla społeczności, zamęt. Zajrzyjcie do tego umysłu, który zagasił pochodnię wiary; a zobaczycie jak prawdy najniewątpliwsze, które stanowiły jego życie, spadają jedna po drugićj, jakby obrazy w świątyni, wydanej na rabunek. Potćm się podnoszą wątpliwości, sprzeczności, próżne urojenia, domysły, Te wszystkie marzenia chorowitego mózgu następują po sobie kolejno, walczą z sobą, niszczą się nawzajem, a wśród tych wralk bezustanku
') Qui non crediderit condemnabitnr. Ś- Marek, XVI, 16.
25
odradzających się, nużą i wycieńczają umysł; w końcu spychaią go na łoże splugawione grubym materyjalizmem lub do krwawćj mogiły samobójstwa. To wszystko należy do historyi. Wszakże mamy dzisiaj w Anglii, w Niemczech, we Francyi, zbiegów wiary, którzy o Bogu, o Religii, o społeczności, o rodzinie bronią niemniej niedorzecznych teoryj, jak ciemnych systematów lub nieokrzesanych, ludziom dzikim tylko właściwych wyobrażeń.
Otóż w co się obraca umysł człowieka odstępującego wiary. A serce jego jestże, mnićj godne politowania? Zobaczmy.
Drugim obowiązkiem, jaki Religija wkłada, jest stosowanie naszych myśli, żądz i uczynków do wielkiego prawidła postępowania, nazwanego Dziesięciorgiem Przykazań. W cóż się obraca człowiek, ktróry odważa się deptać nogami ten drugi artykuł kodeksu świętego? W głębi serca jego żyją trzy wielkie namiętności: pycha, łakomstwo i hibieżność. We dnie i w nocy nalegają one na niego, nacierają, usiłują nagiąć go pod swe jarzmo. Jedynym głosem mogącym zniszczyć urok tych zgubnych Syren, jest wielki głos Religii z podwójną swą wiecznością kar i nagród. Jedynym łańcuchem mogącym powstrzymać te wściekłe hyjeny, jest poważna wola Boga. Stłumcie ten glos, zerwijcie ten łańcuch; i cóż ujrzycie? Oto zobaczycie jak natychmiast serce człowieka staje się niewolnikiem owych okrutnych namiętności, jak człowiek przestaje poznawać siebie, jak zaczyna używać, używać wiele, używać za jaką bądź cenę: otóż jege prawo. Cześć, poczciwość, zdrowie, dostatek, sumienie, wszystko sprzeda, aby tylko zaspokoić swe żądze. Ja, a reszta nic: oto jego godło. I wiernie tego dotrzyma, bądźcie pewni, chociażby' miał honorem i życiem przypłacić. Podłość wszelkiego rodzaju, otrucia, zdrady, zbrodnie niesłychane plugawiące oblicze ziemi, są dowodem, na nieszczęście nie-zbitym, tej upokarzającej prawdy. Otóż co do serca człowieka.
Z kolei, i społeczność zacznie doznawać wkrótce skutków pogardy Religii. Nie masz spółeczności bez szacunku dla władzy. Kiedy zaś ludzie przyszli do tego, iż nie poważają pierwszćj ze wszystkich władz, od której wszystkie inne pochodzą; kiedy za nic mają Boga, i jego prawa; wkrótce też pogardzać będą i władzą podrzędną, wkrótce gwałcić będą i prawa ludzkie; wyobrażenie nawet władzy i powinności zatrze się; wszystkie węzły spółc-czne rozprzęgną się. Słusznie powiedziano: Gdzie Bóg nie ma ołtarza; tam królowie nie mają tronu: pod imieniem zaś króla, rozumieć należy wszelką władzę, jakiekolwiek z resztą będzie jćj
nazwisko i stopień w hierarchii, cesarza, króla, urzędnika, ojca familii, lub starca. Tam głucha nienawiść, powszechny duch nieposłuszeństwa burzy się bez ustanku w duszach poddanych; tam zagrożeni w swój władzy i osobie zwierzchnicy spóleczeństw, zniewoleni bywają obciążyć jarzmo; tam też wkrótce rokosz wybucha.
Nie masz społeczności bez wiary wspólnćj, przyjętćj za niezmienne prawidło myśli i uczynków wszystkich obywateli. Odbierz-cie Religiję; a nie będzie wiary Bożej, a zatem ani wiary wspólnćj i świętej; wszystko się stanie zagadkowćm u ludzi; znane już tylko będą prawdy względne, a zatem zmienne i niepewne, które dziś odbierają pochwały, a jutro przechodzą przez rózgi śmieszności. Skutkiem zawodów, społeczność zaeznie powątpiewać o wszystkićm i o sobie samćj. Zgubne to powątpiewanie podkopie ją, wycieńczy, poniży, uczyni niezdolną do rzeczy wielkich, wtrąci w przepaść zwątpienia o sobie, lub w gorączkową niespo-kojność, a w końcu nieszczęśliwą i spodloną wyda na krwawą wściekłość bezrządu.
Nie masz społeczeństwa bez ducha ofiary. Każdy to powie, że spółeczuość żyć nie może inaczćj tylko ofiarą dobra pojedyń-czego dla dobra powszechnego. Ofiara zaś ta tyle kosztowna dla namiętności, a tyle potrzebna dla społeczności, otrzymaną być nie może inaczej, tylko przez bojażń Boga i nadzieję przyszłego wynagrodzenia. Uczyńcie aby człowiek nie wierzył, lub prawie nie wierzył w Boga, w jego kary i nagrody; a przekonacie się, że w takim samym stosunku egoizm, egoizm zimny, okrutny, barbarzyński, stanie się, pod tą lub ową formą, prawem powszechnem. Wtedy społeczność już nie istnieje: coś noszącego jej imię, jest tylko skupieniem osób pojedynczych, którzy idą na wyścigi przebiegłością lub siłą nasycić, jedni kosztem drugich, swą bezecną żądzę złota, znaczenia i uciech zwierzęcych.
Prawdy te oczywiste same z siebie, potwierdza nadto i dawne i nowe doświadczenie: i ztąd-to pierwszym dla każdego rozsądnego człowieka pewnikiem jest, że bez Religii nie masz społeczności. „Kto obala Religiję, mówi Platon, obala podstawę wszelkiej społeczności ludzkiej.1' — ') Miasta i narody, dodaje Xcno-fon, najprzywiązańsze do wiary, zawsze były najmędrsze i trwały
') De Lęgib. lib. X.
27
najlłużćj." ') Prawa Minosa i Numy, mówi jeden znakomity prawoznawca tegoczcsny, opierają się na bojażni bogów. Cycero w Traktacie o prawach, kładzie Opatrzność za podstawę wszelkiego prawodawstwa. Numa uczyni! Rzym miastem świętćm, aby się stał grodem wiekuistym... Prawa moralności nie są dostateczne. Prawa określają tylko pewne uczynki; Religija ogarnia wszystkie. Prawa wstrzymują rękę; Religija kieruje sercem. Prawa odnoszą się tylko do obywateli; Religija panuje nad człowiekiem. Co się tyczy moralności, czćmże byłaby ona, gdyby ją wygnano w górne strefy umiejętności, i gdyby jćj Religija nie sprowadziła ztamtąd, i nie uczyniła zrozumiałą ludowi? Moralność bez przepisów postanowionych, zostawiłaby rozum bez prawidła; moralność bez dogmatów religijnych, byłaby sprawiedliwością bez sądów. Dogmat zaś i moralność bez obrzędów, cercmonij i praktyk, które są ich ciałem i służą im za podporę, byłyby tylko wyobrażeniami oderwanemi. Co do Religii, mnićj o to idzie, aby ją znać jak aby podług niej urządzać życie. Dobre zaś uczynki nie mogą bydż przygotowane i zapewnione inaczej, tylko przez dobre nałogi. Wykonawając rzeczy wiodące do cnoty lub przynajmniej ją przypominające, uczymy się kochać cnotę i wykonywać jćj przepisy.
„Prawdziwa filozofija o tyle szanuje formy, o ile pycha pogardza niemi. Trzeba przepisów karności dla postępowania, tak jak trzeba porządku dla wyobrażeń. Zaprzeczać użyteczności obrzędów i praktyk religijnych w przedmiocie moralności, byłoby-to zaprzeczać wpływu rzeczy pod zmysły podpadających na istoty, które nie są czystemi duchami... Religija bez czci publicznej osłabłaby wkrótce i przywiodłaby niezawodnie gmin do bałwochwalstwa... Gdyby nic nie wiązało wyznających tę samą wiarę, w ciągu lat kilku byłoby tyle systematów religijnych, ile jest osób po-jedyńczych.
„Twierdzić, że Religija nie powściąga żadnego nierządu w krajach, gdzie największą cześć odbiera, z powodu, że nic zapobiega zbrodniom i zgorszeniu, których jesteśmy świadkami, jest-to zarazem zarzucać moralności i prawom, że nie posiadają mocy zapobieżenia wszystkim zbrodniom i wszystkim zgorszeniom... Prawda, widzimy zbrodnie, którym Religija nic zapobiega; ależ przyznaj-
) O Sokratesie.
28
my i to, że wiele zbrodni powściąga, których nie widzimy. Czyż jesteśmy w stanie zajrzeć w głąb sumienia, i zobaczyć tam owe czarne zamysły, które Religija tłumi, i te myśli zbawienne, które Religija rodzi? Zkądże-to pochodzi że ludzie, którzy nam się wydają tak złymi pojedynczo, w ogóle są poczciwymi? Czyliż nie dla tego, że natchnienia, że zgryzoty, którym się żli zacięci opierają, a którym dobrzy nie zawsze są posłuszni, dostatecznemi są do rządzenia ogółem ludzi w największej liczbie przypadków, i do zapewnienia w zwyczajnym biegu życia owego jednostajnego i powszechnego kierunku, bez którego żadna spółeczność ostać się nie może?... Nie jeden sądzi, że prawa rządzą; a tymczasem wszędzie rządzą obyczaje. Obyczaje znowu są skutkiem powoli wyradzającym się z okoliczności, ze zwyczajów, z instytucyj. Ze wszystkiego zaś co istnieje między ludźmi, nie nie masz, coby więcćj obejmowało całego człowieka jak Religija, nic coby się skuteczniej przyłożyć mogło do zaprowadzenia dobrych obyczajów... Jeżeli odbierzecie ogółowi Religiję; to czem ją zastąpicie? Kto nie zaprząta się dobrćm, ten zaprzątać się będzie złćm; umysł i serce nie umieją próżnować. Kiedy nie będzie Religii, to też nie będzie spółeczności dla ludzi. “ ')
Rozważaliśmy dotąd świętość Religii jako ustawy pod podwójnym względem, to jest, pod względem osoby prawodawcy, który ją stanowi, i pod względem ważności obowiązków, jakie Religija nakłada; pozostaje nam teraz zastanowić się jeszcze nad sankcy-ją, która ją zatwierdza.
Sankcyja prawa czyli ustawy, zależy na nagrodach czyli korzyściach, obiecanych temu, kto ustawę zachowuje i na karach przepisanych na tego, kto ją przestępuje. I pod tym względem wyznać musimy, że wielką jest świętość ustawy religijnćj. Ustawy ludzkie prawie nigdy nie zapewniają nagrody dla tych, którzy je zachowują. I tak, kodexa nasze nie obiecują żadnćj nagrody temu, kto nie kradnie, kto nie zabija, kto nie szkodzi cu-dzćj sławie, kto nie wyłamuje się podstępnie od płacenia podatków. Jedyną nagrodą, jaką mu przyrzekają, jest opieka przeciw niesprawiedliwości, potwarzy, gwałtom, jest spokojne używanie wolności osobistej, majątku, zapłaty, są i inne tym podobne korzyści,
') Portalis, Discours sur 1’organisation des cultes, 15 germi-ual, an X.
29
które wszystkie należą do szczęścia zewnętrznego, przemijającego i koniecznie niezupełnego. Inaczej rzecz się ma z Religiją. Ta, na ziemi, człowiekowi wykonywającemu jój przepisy zapewnia spo-kojnośe sumienia, to jest, owo szczęście wewnętrzne, którego nic ani wydrzeć ani zakłócić nie zdoła; szczęście trwałe, które według wyrażenia Pisma Ś. czyni z życia nieustanną biesiadę — szczęście zatem tak zupełne, jak tylko być może na tym padole płaczu. Kiedy zaś prawa ludzkie ograniczają swe obietnice do krótkich lat życia; Religija spełnia swoje przez całą wieczność. Otóż co do nagród jako sankcyi prawa czyli ustawy.
Co się zaś tyczy kar stanowionych na gwałcicieli ustaw ludzkich, jakież one są? Chociażby były najcięższemi, dotykają człowieka tylko w części; dotykają go tylko co do ciała, co do wolności, co do majątku, co do sławy, co do życia i kończą się z czasem. Innemi wcale są kary nadające sankcyję prawu boskiemu. Te dosięgają człowieka nie tylko co do ciała, ale i co do duszy. Oto są słowa samegoż boskiego Prawodawcy: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a duszy zabić nie mogą; ale raczej bójcie się Tego, który i duszę i ciało może zatracić do piekła. ') To jest różnica pierwsza, drugu zaś jest następująca. Kiedy kary, nakazujące poszanowanie dla ustaw ludzkich, kończą się tak jak nagrody z czasem; kary przepisane na gwałcicieli praw boskich dosięgają człowieka przez cały czas jego bytu: wieczność nawet końca ich oglądać nie będzie. Wreszcie, sankcyję karną praw ludzkich, osłabia możność uniknienia ciosów sprawiedliwości. Jeżeli knowałeś spiski lub zbrodnie i za to skazany zostałeś na śmierć; może ci się udać wymknąć się z rąk karzącćj sprawiedliwości, i uniknąć kary: ale wymknijże się z królestwa bożego! Jeżeli czyhałeś na życie bliźniego, na jego majątek, na dobre imię; może ci się udać zaprzeczyć czynu, zniszczyć materyjałne dowody twego występku i być uważanym za niewinnego: ale czy potrafisz zaprzeć się przed trybunałem Tego, który wie wszystko! Stawiony przed sądem ludzkim, możesz niekiedy przekupić sędziów i opłacić swe uniewinnienie; ale czy znasz środek do przekupienia Boga i skłonienia Go żeby porozumiał się z tobą dla zapewnienia ci bezkarności?
Rzecz więc z każdej strony dowiedziona, żc religija jest najświętszą ze wszystkich ustaw.
’) Ś. Mateusz X, 28.
30
3° Religija jest ustawą powszechną, z pod której żaden człowiek nie jest, wyjętym. Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody, rzeki Boski Prawodawca, nauczając je chować wszystko com wam kolwiek przykazał. A ktobykohciek zachował wszystek zakon, a w je-dnymby upadł, stał się winien wszystkiego. ’) Religija przeto ogarnia wszystkie czasy, wszystkie miejsca, wszystkich ludzi: nie zna ani gór, ani rzek, ani mórz, ani granic, ani różnicy płci, ani różnicy plemienia. Nie ma więc Religii narodowćj, podobnie jak nie ma słońca narodowego. Dla nikogo zatem nie ma ani wyjątku, ani przywileju: królowie i poddani, bogaci i ubodzy, uczeni i nie-uczeni, starcy i dzieci, Grecy i barbarzyńcy, ludzie dzisiejsi i wczorajsi, wszyscy są poddani ustawie boskiej. Dla wszystkich taż sama Ewangelija, toż samo Wyznanie wiary, toż samo Dziesięcioro Przykazań, też same Sakramenta, te same obietnice, też same kary, bez żadnej innćj różnicy, prócz różnicy zasługi lub winy. Wszelkie rozwijanie tej prawdy byłoby zbytecznym; gdyby nie wypadało okazać, ile jest występną obojętność w rzeczach religijnych, i jak jest bezbożnym, zbyt rozkrzewione za naszych czasów (we Francyi) zdanie, że Religija dobra jest tylko dla pospólstwa, dla kobiet i dla dzieci.
Dwa są rodzaje obojętnych : są obojętni tak zwani spekulacyjni, czyli teoretycy; są drudzy obojętni praktyczni. Obojętni teoretycy nie wierzą w żadną religiję, i nie troszczą się o wybadanie, czy jest gdzie prawdziwa Religija. Na zawstydzenie takiego człowieka, dosyć jest pokazać jak on rozumuje:
„Nie wiem, mówi, kto mię wydał na świat, ani fćż, co jest świat, ani czćm ja jestem. W strasznej zostaję niewiadomości co do wszystkich rzeczy. Nie wiem, co jest moje ciało, co są moje zmysły; ta nawet część mnie samego, która myśli o tćm co mó-A wię, i zastanawia się nad wszystkićm i nad sobą samą, także poznaną być nie może. Widzę te ogromne przestrzenie świata, które mnie zamykają, widzę, że jestem przywiązany do zakątka tej rozleglej przestrzeni; nie wiem jednak dla czego jestem raczćj w tem miejscu, niżeli w innćm, ani też, dla czego chwila życia mojego, wyznaczona mi została raczćj w tym punkcie szeregu czasów, a nie w innym. Widzę nieskończoność ze wszech stron, która pochłania mię jak proszek niedojrzany okiem, i jak
’) Ś. MateU-z XXVIII, 19; 8, Jakób, II, 10
31
cień trwający chwilę bez powrotu. Wiem, że wkrótce umrzeć muszę; ale nie znam wcale tej śmierci, którćj uniknąć nie potrafię. Jak nie wiem zkąd się wziąłem, tak też nie wiem dokąd dążę; wiem tylko, że opuszczając ten świat albo zamienię się na zawsze w nicość, albo wpadnę w ręce Boga rozgniewanego, nie wiedząc jednak co z tego dwojga ma być wiekuistym moim udziałem.
„Otóż mój stan pełen jest nędzy, słabości, i niewiadomości. Z tego zaś wszystkiego wyprowadzam wniosek, że muszę przepędzać wszystkie dni żywota mego nie myśląc o tćm co mnie spotka, i że trzymać się powinienem tylko moich chuci, bez rozwagi i bez niespokojności, czyniąc wszystko co potrzeba , aby wpaść w nieszczęście wiekuiste, w razie, jeżeli to, co mówią o nićm, jest prawdą. Możebym mógł znaleźć jakie wyjaśnienie moich wątpliwości; ale nie chcę zadać sobie pracy, ani uczynić choćby jedne-tylko kroku dla jćj wyszukania. Gardząc tymi, którzyby się zajmowali tą rzeczą, spokojnie i bez obawy oczekiwać będę śmierci, i tego co mnie spotkać może w przyszłości.
„Zaiste, chlubą jest dla Religii mieć nieprzyjaciółmi tak nierozsądnych ludzi.“ ’)
Człowiek obojętny praktyczny wierzy wprawdzie w religiję, ale nie pełni jej przepisów. Na zawstydzenie go, dosyć także przytoczyć jak on znowu rozumuje ze swój strony:
„Wierzę w Boga Stworzyciela, i wszechmogącego Pana, człowieka i świata. Wiem, że Bóg objawił najwyższą wolę swoję, którćj ogół składa Religiję, którą przyjąć powinienem tak jak jest, nie mogąc nic ani do niej dodać, ani od niej ująć. Wierzę, że Religija ta nakazuje mi nietylko wewnętrzne akty wiary i uwielbienia, ale też pewne akty zewnętrzne tak czci prywatnćj jak i publicznćj. Znam te akty, i wiem, że zaniedbując ich wykonywania, dopuszczam się bezustannego rokoszu względem Boga. Wiem, że na ukaranie zuchwałej mej wzgardy, otchłań wiekuistego ognia otwartą jest pod mojemi nogami. Wiem, że przedziela mnie od nićj tylko życie. Wiem, że życie moje jest nicią, że nić ta jest w ręku Boga, że Bóg może ją przeciąć, kiedy zechce, że przetnic ją nieuprzedzając ranie, może nawet tej nocy. Z tego wszystkiego wnoszę, że powinienem żyć spokojnie w raojćj obojętności, pewnym będąc, że czy-to trochę prędzćj lub trochę pó-źnićj, wpadnę w nieszczęście wiekuiste?
') Paecal, Pensóos, cz?'c' II, art. II,
32
Zaiste, powiedzmy jeszcze raz, że chlubą jest dla Religii, mieć nieprzyjaciółmi tak nierozsądnych ludzi.
Co się zaś tyczy zdania, że Religija dobra jest tylko dla pospólstwa, dla kobiet i dla dzieci, — to w ustach waszych, którzy rzy je powtarzacie, jest od razu bezbożnością, niedorzecznością, kłamstwem i okrucieństwem.
Jest bezbożnością. I w rzeczy samej, albo ehcecie powiedzieć, że nie masz Religii dla mężczyzn i dla bogatych; że Bóg pozwala im bezkarnie działać według ich kaprysów i namiętności, a na maluczkich i słabych wkłada jarzmo dla tamtych korzyści: albo rozumiecie, że jedna Religija jest dla mężczyzn i dla bogatych, a druga dla pospólstwa, kobiet i dzieci: albo wreszcie mniemacie, że Religija jest igraszką dla zabawki pospólstwa, kobiet i dzieci, niegodną, aby się nią zajmował człowiek poważny, — jest bły-skotnym systematem dobrym do zasilenia wyobraźni ognistćj i umysłów próżniackich, ale którego ezczość i fałsz doskonale są znane ludziom zdrowo myślącym, — jest paskiem dobrym do podtrzymywania w karbach powinności pospólstwa i kobiet skazanych na wieczne niemowlęctwo, ale który jest całkiem nieużytecznćm dla tego, kto nosi frak, i komu zarasta już broda. Ale przypom-nijcie tu sobie co już jest dowiedzionym, że jest Religija, i że jest tylko jedna; że pochodzi od Boga, i że obowiązuje wszystkich ludzi bez wyjątku; a sami powiecie czy może być zdanie bezbo-żniejsze od tego, o którem jest mowa?
Zdanie, że Religija dobra jest tylko dla pospólstwa, dla kobiet i dzieci, jest niedorzecznością. W istocie samćj, albo Religija jest prawdziwą albo nie. Jeżeli jest prawdziwą; to jest dobrą i konieczną dla wszystkich, tak dla mężczyzn i bogatych, jak dla pospólstwa, kobiet i dzieci. Jeżeli nie jest prawdziwą; to nie jest dobrą dla nikogo: gdyż błąd nigdy nie był użytecznym. Nadto, jeżeli jak powiadacie, Religija jest dobrą; to lepszą jest dla bogatych, niż dla ubogich, dla mężczyzn niż dla kobiet, i dzieci. Wszak uznajecie, że Religija jest wędzidłem namiętności. A któż więcćj potrzebuje wędzidła, czy ten, kto posiada więcej środków do bezkarnego zaspokajania swych namiętności, czy ten, kto nie może liczyć ani na takie środki, ani na bezkarność? Oczywiście, że pierwszy, to jest, mężczyzna, bogaty, silny, potężny. Ztąd też tak dobrze powiedział Montesąuieu: „Chociażby niepożyteczną by ło rzeczą, aby podani mieli Religiję; to jednak niebyłoby pożyteczną, aby ją mieli władzcy; jest ona bowiem jedynćm wędzidłem,
^. 33 _
jakie powściągnąć może tych, którzy się nie lękają praw ludzkich." *) „Niechciałbym, dodaje Wolter, mieć do czynienia z monarchą ateuszem, któryby widział swój interes w tern, aby mnie utłuc w moździerzu; pewny bowiem byłbym, że będę utłuczony." 2)
Nakoniec, wy wszyscy, co mniemacie, że wyżsi jesteście nad pospólstwo przez swe położenie, majątek, naukę, którzy lubicie upatrywać w Religii gminu rękojmię jego posłuszeństwa i uszanowania dla was, czyż sądzicie, że gmin nie lubi także widzieć w Religii swych panów rękojmi ich sprawiedliwości, umiarkowania, i słuszności względem niego? Czyż człowiek, posiadający kapitały, nie ma namiętności które powściągać winien? Czyż-to serce Anioła bije pod haftowanym mundurem urzędnika lub pod togą sędziego? Czyż klassa wyższa, klassa pieniężna, doskonalszym jest dzisiaj niż klassa niższa wzorem poczciwości, prawości, bezinteresowności, cnót publicznych i prywatnych? Czyż powody gminu do wymagania, abyście byli religijni, nie są tysiąc razy gruntowniej-sze od waszych, którzy tego wymagacie po nim? „Czyż-to nie na łonie stanów wyższych rozkosze są bardziej wyszukane, pycha gorętsza, zemsta zawziętsza, wszystkie namiętności gwałtowniejsze, a to właśnie z powodu środków, jakie posiadają do ich zaspakajania? A wy skruszyć chcecie, dla tych klass społeczności zbawienne wędzidło Religii? Przebóg! chcecie zerwać tamę od strony, gdzie wody bija najgwałtownićj; chcecie usunąć lekarstwo z miejsc, gdzie zaraza najsroższe roznosi spustoszenie; chcecie wy-drzćć uczucia religijne tym właśnie, dla których są najpotrzebniejsze! Wykorzeńcie naprzód pychę z serca człowieka uczonego, egoizm z serca bogacza, chciwość z serca kupca i przemysłowca, trwożliwość z serca sędziego, dumę z serca magnata; a wtedy dopiero wolno wam będzie zostawić Religiję tylko pospólstwu." 3)
Zdanie, że Religija dobra jest tylko dla pospólstwa, kobiet i dzieci, jest kłamstwem. W rzeczy samej, w oczach rozsiewaczy takiego zdania, Religija nie jest nawet potrzebna ani dla pospólstwa, ani dla kobiet, ani dla dzieci: dowodem tego jest, że wszel-
') Esprit des Lois, ks. XXIV, roz. II.
2)	Diet. Philos. art. Atheisme.
3)	Frayssinou--, Defens. du Christ. Conf. sur les principes religi--eux, i t. d. (Obrona Chrystyjanizmu, przekład Modesta Watta Kosiekiego Warssawa 1S28. to/nów 4.)
Gaume, zasady t, ir.	3
_____34_
kich dokładają starań, aby im też Religiję wydrzeć. Do czegóż bowiem zmierzają owe szyderstwa i urągania, któremi nie przesta- j ją (we Francyi) prześladować lub pozwalać prześladować w swoich książkach, teatrach, gazetach, warsztatach, fabrykach, rękodziel-niach, salonach, kawiarniach, i ludzi religijnych, i rzeczy i praktyki religijne? Jakiż bowiem być może skutek owej tyranii, któ-rćj się dopuszczają względem ludu, rzemieślników i sług, zmuszając ich do pracy w niedzielę i odbierając im możność wykonywania powinności religijnych? Jakiż wpływ mieć może na umysł podwładnych owa zupełna obojętność względem Religii, z którą się popisują jakby z rzeczą godną chluby? Obojętność ta sprowadza zupełny upadek Religii. Tak jest, jeżeli jeszcze lud posiada Religiję (we Francyi;) to i ten wkrótce mieć jej nie będzie. Lud ma swoję dumę i godność według własnego rozumienia: skoro spostrzeże, że na niego zrzucają Religiję jako rzecz godną wzgardy; to i on pogardzać nią zacznic. Religija niczćm jest dla tego, kto w nią nie wierzy. Cóż bowiem obchodzić mogą jej obietnice i groźby tych, którzy w tern widzą tylko urojenia oszukanćj wy obraźni? Jakże lud nic ma przestać wierzyć, kiedy postrzeże, że
Religija jest tylko przedmiotem śmiechu i obojętności u tych, któ-	'
rzy urodzeniem, światłem i dostojeństwy wyżsi są od niego?
Zdanie, że Religija jest dobrą tylko dla pospólstwa, kobiet i dzieci, jest nakoniec okrucieństwem. Sami będąc obcy dla Religii może powiedzą, że ją uważają za dobrą dla pospólstwa. Jak-tOf przekonani są, że Religija dobra dla pospólstwa, a nie lękają się pozbawiać go tej szacownej puścizny? Dla osłodzenia swoich trosk życia, posiadają znaczenie w społeczności, niezależność majątkową, uczty, bale, widowiska, podróże, licznych przyjaciół; pospólstwo zaś, lud, zna życie tylko przez pracę, cierpienia, nędzę, zaniedbanie. Niclitościwi! po barbarzyńsku wydzierają jedyną pociechę, jaka mu pozostała, to jest nadzieję szczęścia w życiu przyszłćm. Rzecz jasna, jakeśmy to wykazali, że ich obojętność zabija Religiję w sercu ludu. Okrutni! czemże on im zawinił? — Oczywiście niepizyjacielc-to tylko ludu, którzy chcą go poniżyć, aby łatwiej go uciskać i ciągnąć z niego zyski bez bojażni i wstydu, nieprzyjaciele ludu, mówię, upowszechniają to zdanie że Religija j dobra tylko dla pospólstwa.
„Uciekajcie więc od tych, którzy obojętnością religijną i bez-bożnemi zdaniami, zaszczepiają w sercu człowieka opłakane zasady. Obalając, niszcząc, depcąc nogami wszystko, co ludzie szanu-
^35
ją, odbierają strapionym ostatnią pociechę w ich niedoli, możnym i bogaczom jedyne wędzidło ich namiętności; wydzierają z głębi serc zgryzotę sumienia, nadzieję cnoty, i chełpią się jeszcze, że są dobroczyńcami rodzaju ludzkiego! Nigdy, powiadają, prawda nie jest szkodliwa ludziom; zgadzam się w tern z niemi; ale zarazem dodaję, że to właśnie przekonywającym jest dowodem, że ich nauka jest fałszywą.“ ’)
4° Religija jest ustawą, którćj nic zastąpić nie zdoła. Jeżeli zniesiecie Religiję; to cóż podacie w jćj miejsce, aby człowieka uczynić szczęśliwym? Honor i interes: innego bodźca postępków ludzkich nie masz. Zaiste! ze wszystkich podstaw cnoty, ta jest najsłabszą. Bo cóż jest honor? Jest-to uczucie godności osobistej, które, za obrębem Religii, wyradza się w pychę bezrozumną i na-detość; jest-to zasada niestała, która naprzemian zachęca do czynów najsprzeczniejszych i najsprośniejszycb, i tak: kapłana zachęca do poświęcania się, sędziego do prawości, mordercę do śmiałości, złodzieja do zręczności, żołnierza do pojedynku, tchórza do samobójstwa; jest to egoizm ukryty, dobry do popisywania się i chełpliwości, który umie wynagradzać sobie przez dogadzanie naj-sprośniejszym skłonnościom w ukryciu; jest-to czcza para, która odurza głowę, ale nie oczyszcza serca; jest-to marny rozgłos, którym mędrzec pogardza, który w żadnej przygodzie życia nie przynosi pociechy; jest-to coś takiego, co się odmienia według kaprysów tłumu; jest-to bóstwo niedołężne, któremu jedni czołem biją bez korzyści, drudzy zaś niem pogardzają bezkarnie: często bowiem przynosi sławę występkowi, a obelgi, nienawiść, wzgardę i prześladowanie cnocie. Gdybym był pierwszym ze śmiertelnych, który zebrał smutny ten owoc za wierność swoję ciężkim obowiązkom; cóżby mi tedy dano w nagrodę? Oto radość towarzyszącą dobremu o sobie świadectwu. Lecz cóż to za szyderstwo! Czyż radość nędzy, radość głodu, radość pragnienia, radość chorób, udręczeń ciała i boleści duszy, radość więzienia, i rusztowania, radość nieszczęścia bez nadziei, może być kiedy nagrodą pobudzającą do cuoty?2)
Niedołężny dla tych, którzy weń wierzą, honor jest niczćm dla tych, co mu nie wierzą. Jakim bowiem sposobem może stać
') J. J. Rousseau, Em ile,
’) Esai sur l'indiff. tom I. roZtk. XT, str. 475.

_ 36
się dla nich do cnoty pobudką? Czy zmuszając ich do wierzenia? Jakiemi środkami? Bojażnią pogardy, odpowiadają. Lecz czćmże jest dla mnie pogarda, którą mi grożą, jeżeli, aby iść za popędem mych skłonności, depcę śmiało to, co się wam podoba nazywać honorem, a co ja nazywani przesądem? Zresztą jakież mi dobro odebrać może pogarda? W czćm opinija cudza uszkodzi mojemu istnieniu? Czy odbierze mi zdrowie, bogactwa, uczucie rozkoszy, niezależność? Pogarda dla mnie jest niczćm, jeżeli nią pogardzam; a gdybym był tyle slaby, aby mię obchodziła; któż mi przeszkodzi uchylić się od vićj, jak się uchyla tylu innych, osłaniając uciechy moje grubą zasłoną tajemnicy? Ale może ukrywając je przed innemi ludźmi, nie ukryję przed sobą samym; a tak wypadnie mi je okupić ceną zgryzoty sumienia. To wprawdzie rzecz ważniejsza; zobaczmy jednak czy tak jest. Przypuszczam, że za obrębem Religii, sumienie nie jest przesądem, lub że przesądu tego zwyciężyć nie umiem; to jednak pewna, że gdy będę umieszczony między rozkoszą, której pragnę, a zgryzotą, której się lękam, wybór zbrodni lub cnoty będzie sprawą prostego tylko wrażenia. Jeżeli żądza przemoże, upaduę; oprę się zaś, jeżeli bo-jaźń będzie żywszą od żądzy. Niech mi wymienia namiętność, któraby nie lękając się innćj kary, dała się powściągnąć prostą obawą zgryzoty wynikającej z pogwałcenia oderwanych praw porządku. ’)
Lecz mówicie, że interes może zastąpić Religiję.— Ojakim-że interesie mówić chcecie? Czy o interesie dobra publicznego, lub o interesie prywatnym ? Jeżeli o interesie publicznem; odpowiem wam, że sofizmata nie niszczą istoty rzeczy. Nadaremno siliłby się ten, ktoby chciał zlać w jedno interes prywatny z interesem powszechnym; zawsze między niemi zachodzić będzie sprzeczność nie do pokonania dla wszelkiego rozumu. W tysiącznych okolicznościach interes ogólny, czyli dobro ogólne, wymagać będzie, abym doznawał nędzy, abym wycieńczał siły swoje i zdrowie przy ciężkićj pracy, z której drudzy owoc zbierać będą; abym tłumił w sobie żądze, skłonności, uczucia; abym cierpiał, wreszcie, i umierał: i dopóki nie będzie dowiedzionym, że nędza, cierpienie, i śmierć, są w sobie dobrem wyższćm nad bogactwa, rozkosze i życie; dopóty będzie fałszem, oczywistym fałszem, że interes pry-
') Essai sur	str, 474,
37
watny, odłączony od bojaźni kary i nadziei nagrody przyszlćj, może być prawidłem powinności i moralności podstawą. ’) „Niech wszyscy ludzie pracują nad dobrem mojem kosztem dobra własnego, niech wszystko do mnie jednego odnosi się, niech cały ród ludzki mrze, wśród trudów i nędzy, bylebym ja nie cierpiał i nie umarł z głodu: oto jest mowa wewnętrzna, każdego rozumującego niedowiarka." 2)
Jeżeli odwoływać się będziecie do interesu prywatnego; to odpowiem znowu, że człowiek, który się niespodziewa drugiego życia, jeden tylko ma przed sobą interes, to jest, być szczęśliwym w tern życiu, za jakąkolwiek bądź cenę. Lecz cóż to za szczęście dla człowieka pokonywać bezustanku swoje żądze, swoje skłonności, nawet potrzeby natury, bez żadnćj nadziei wynagrodzenia! Jakto! interesem ubogiego ma być niedostatek, kiedy może sobie przywłaszczyć cząstkę zbytku bogacza? Ale kiedy ukradnie, to go powieszą. — To prawda, interes życia musi wziąść górę nad interesem zaspokojenia głodu. Lecz, jeżeli jest pewnym, iż uniknie kary; natenczas drugi interes pozostawszy sam jeden, skłoni go niezawodnie na stronę przeciwną. Otóż znieście tylko kata, a moralność się zmieni: gdzie bowiem nie ma bojażni Boga, tam on tylko jest ojcem cnót wszystkich. Wszakże jakiekolwiek przed-siebranoby środki, ten potężny moralista nie jest w stanie wystarczyć wszystkiemu. Większa bowiem część występków, głucho podkopujących spółeczność lub nadwerężających jćj harmoniję, jako to: skąpstwo, chciwość, egoizm, niewdzięczność, zatwardziałość serca, zazdrość, nienawiść, potwarz, wszeteczność, znajdują sic za obrębem jego działania. 3) A nawet, z pomiędzy zbrodni, które do niego należą, ileż wymyka się przed nim! Dzięki postępowi światła, czyż nie ma tysiącznych sposobów, jak kraśdź, oszukiwać, żyć cudzem kosztem, i wywijać się z pod prawa? Dziś bardzićj niż kiedy powiedzieć można z jednym pisarzem starożytnym, że prawa ludzkie są pajęczyną, która drobne tylko zatrzymuje muchy.
Zakończmy więc mówiąc z Rousseau: „Nie pojmuję, aby można było być cnotliwym bez Religii; długi czas trzymałem się tej opinii, alem się przekonał że jest błędną." 4)
‘) Tamże, str. 480.
2) Rousseau, Kmile.
’) Rousseau, Emile str. 479
4)	List o widowiskach.
38
JM O d 1 1 t -W EŁ.
0 Boże mój, który cały jesteś miłością! Natchnij nas głębokim szacunkiem dla twojego prawa. Oświeć tych, co go nie znają, wzrusz tyci), którzy je zaniedbują i gwałcą; uczyń nas poslu-sznemi dziećmi najmędrszego i najlepszego Ojca.
Postanawiani sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tej miłości będę się modlił za obojętnych w Religii.
NAUKA XXIszn>
ZNAJOMOŚĆ RELIGII. — MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY
W FIGURACH.
Religija jest wielką łaską, zbiorem wszystkich łask. — Szczegół historyczny. — Czego Religija od nas wymaga. — Religija chrześcijańska tak starożytna jak świat. — Mądrość Boga w kolejnym rozwoju Religii. — Wykład ogólnego planu Religii. — Pierwsze obietnice Messyjasza. — Adam, pierwsza figura Messyjasza, — Ratryarchowic. — Abel, druga figura Messyjasza.
Religija jest ustawą, ustawą najwyższą, powszechną, podstawą wszystkich innych: widzieliśmy to z poprzedzającej nauki. Na imię ustawy czyli prawa, może nasza zadrżała natura, i doznaliśmy może pewnego uczucia wstrętu oraz obawy, budzącej się w głębi naszego serca. Wszakże nie lękajmy się. Jeżeli Religija jest jarzmem, jarzmo to jest mile i ciężar jego bardzo lekki; *) owszem jest-to wspaniałe dobrodziejstwo, jest-to łaska i niezmierna dla człowieka chwała: niedosyć na tern, jest to jedyne źródło wszelkiego szczęścia i wszelkiej chwały w życiu terażniejszóm i przyszłam.
Takie jest stanowisko, nader stosowne, z którego, od samego początku zapatrywać się będziemy na Religiję. Nieświadomość człowieka, a zwłaszcza złe jego skłonności zbyt często wmawiają w niego, że Religija jest jarzmem uciążliwym, i zgubnym darem, jakim nas Bóg opatrzył. Ofiary tego opłakanego błędu, w zna-
') Jugum mcum suave est et onus meum leve. Ś. Mat. XI. 30.
39
czućj części poddają się zbawiennym Religii przepisom tylko z musu i bojażni; inni otwarcie ją porzucają lub zachowują względem nićj występną obojętność. O ludzie, bracia moi! nieszczęśliwi i zaślepieni bracia! Cóż-to za szczególniejszy wasz obłęd! Czyż nie widzicie, że Religija jest najpiękniejszym upominkiem, jakim Bóg was obdarzył? Niewiecieź, że jeżeli Religija wkłada na was lekkie swe jarzmo, to dla tego, aby was wyzwolić z ciężkiego i haniebnego jarzma namiętności i występków? Nieczujecież, że Religija jest pochodnią waszego umysłu, rękojmią wszystkich praw waszych, pocieszycielką w zbyt licznych cierpieniach waszych, podstawą wszystkiego, co piękne, co dobre, co wielkie, co wzniosłe na ziemi ? Nie pojmujecież, że bez Religii bylibyśmy tylko bydlętami, tak jak te, co się pasą na łąkach lub przeżuwają w oborach; że z Religija jesteśmy synami Najwyższego, bogami ziemi, mogą-cemi mieć wstęp do Nieba, spółzawodnikami Aniołów, dziedzicami państwa, którego wspaniałość zaciemnia wszelki blask firmamentu, a którego szlachetne rozkosze tćm są w porównaniu do rozkoszy ziemskich, czćm plastr miodu do piołunu.
Ale jest jeszcze inne daleko wyższe znaczenie Religii: ona jest dobrodziejstwem i wspaniałą jałmużną. Powiedzieliśmy, że człowiek był stworzony w stanie nadprzyrodzonym łaski i sprawiedliwości, mającym go doprowadzić do bezpośredniego widzenia Boga w Niebie. Szczęście to nie należało się nam bynajmnićj. Religija będąca wyrazem tych nadprzyrodzonych stosunków, ustanowionych jedynie z dobrćj woli Boga między Bogiem a człowiekiem , jest niezmiernie wielką łaską, łaską nad łaskami, łaską urozmaiconą tysiącznemi sposobami. Tak też łaskę określa Teo-logija katolicka: Łaska, mówi, jest-to pomoc, czyli, raczój ogół nadprzyrodzonych pomocy, których Bóg udziela ludziom darmo przez
') Doktór Anielski mówiąc, że inna jest potrzeba łaski przed grzechem, a inna po grzechu, tak się wyraża: „Człowiek po spełnionym grzechu nie więcej potrzebuje laski Boga jak przedtem, ale potrzebuje jćj dla większój liczby rzeczy, to jest, potrzebuje jej i do wyleczenia się i do zrobienia sobie zasługi: przedtem potrzebował tylko dla zasługi. Przedtem mógł bez nadprzyrodzonego daru laski, znać prawdy przyrodzone, czynić wszystko dobrze w porządku przyrodzonym, kochać B"ga naturalnie nadewszystko; ale nie mógł bez łaski zasłużyć na żywot wierzny: bo to przechodzi przyrodzone siły człowieka. Od upadku w grzech, bez pomocy łaski, znać może tylko niektóre prawdy przyrodzone i czynić dobrze po części tylko w tym samym przyrodzonym porządku. Aby zaś to mógł czynić w zupełności, jak niegdyś, trzeba aby łuska uleczyła niedołęztwo, czyli zepsucie
_40
wzgląd na zasługi Jezusa Chrystusa, dla ich zbawienia. Nadto, uznaje ona dwa wielkie rodzaje łask: łaski zewnętrzne i łaski wewnętrzne. ł)
Łaski zewnętrzne są-to nadprzyrodzone widzialne, czyli podpadające pod zmysły środki któremi nam dopomaga Bóg do otrzymania zbawienia. Ponieważ zaś prowadzi nas do zbawienia Religija; ten więc pierwszy rodzaj łaski obejmuje w sobie to wszystko, co składa część Religii zewnętrzną. I tak, w Starym Testamencie, taką łaską zewnętrzną są: wszelkie objawienia uczynione Patryjarchom, wszelkie obietnice, wszelkie figury, wszelkie przepowiednie o Messyjaszu, — Prawo nadane na górze Synai, Dziesięcioro przykazań, wszelkie ofiary, wszelkie obrzędy, uroczystości, pieśni, modlitwy, wszelkie napominania Proroków wzywających Hebrajczyków do cnoty, wszelkie dobre przykłady dane przez święte osoby z owych czasów, słowem, wszelkie pomoce zewnętrzne, skłaniające ludzi do czynienia dobrze w porządku nadprzyrodzonym, czyli cała Religija Mojżeszowa. Jest więc prawdą, że przed przyjściem Messyjasza, cała Religija, uważana zewnętrznie,
natury. Zresztą, po grzechu tak jak przed grzechem, potrzebną była i jest człowiekowi łaska, aby mógł zasłużyć na żywot wieczny, aby mógł wierzyć w Boga, pokładać nadzieję w Bogu, oraz miłować Boga w sposób nadprzyrodzony, jako przedmiot przyszłego widzenia bezpośredniego.0 Summ. p. 1, q. 95, art. IV ad 1, q. 109, art. II, III, IV. — Tak więc, według Ś. Doktora Anielskiego, człowiek przed upadkiem potrzebował łaski, aby się wznieść nad siebie aż do Boga; po upadku zaś potrzebuje łaski, aby się mógł podnieść naprzód do równi z samym sobą.
*) Mówimy tutaj o łasce w ogólności: o łasce w szczególności mówić będziemy w drugiój części tych nauk.
Wyraz nadprzyrodzony oznacza coś wyższego od tego, co jest przyro-dzonóm czyli naturalnym: jcst-to wyraz bardzo ważny. Podług wykładu świętego Tomaszu, czyli wykładu katolickiego, łaska jest darem nadprzyrodzonym nie tylko dla człowieka wypadłego z doskonałości swój natury, lecz także i dla człowieka w nieskażonej jeszcze grzechem jego przyrodzie; nie tylko zas dla człowieka, ale i dla każdego stworzenia. — Łaska bowiem prowadzi nas do bezpośredniego oglądania Boga; między Bogiem zaś a stworzeniem jest odległość bez końca. Przyrodzonym więc sposobem niepodobna jest jakiemukolwiek stworzeniu, widzieć Boga, tak jak jest, i jak sam siebie widzi. — Cum vita aeterna omncm facultatem excedat, non potest homo, ueque in statu naturae integrae, ne-quo in statu naturae corruptae, ipsam absque gratia et dirina recónciliatione a Deo promereri. — Et inde est quod nulla natura creata est sufficiens principium actus ineritorii vitae aetornae, nisi superaddatur aliquod supernaturale donum quod gratia dicitur, P. 1, q. 114, art. II.
____41
jest jedną tylko wielką łaską, urozmaiconą tysiącznemi sposobami, prowadzącą człowieka do szczęścia nadprzyrodzonego.
Toż samo ma miejsce po przyjściu Messyjasza. Religija Chrześcijańska uważana zewnętrznie, to jest, Religija rozwinięta osobiście przez Odkupiciela, a mianowicie: przedziwne nauki tego boskiego Zbawiciela, jego cuda i przykłady, tudzież opowiadanie Apostołów i wszystkich ich następców, rozproszonych od ośmastu przeszło wieków po całym świecie, Skład wiary, Dziesięcioro przykazań, Sakramenta, dni świąteczne, posty, wszelkie postanowienia Kościoła, przykłady niezliczonego mnóstwa męczenników, dziewic, pustelników; słowem, wszelkie pomoce zewnętrzne, które od przyjścia Jezusa Chrystusa skłaniają ludzi do czynienia dobrze w porządku nadprzyrodzonym, są to łaski zewnętrzne. Cała zatćm Religija, od tej szczęśliwój epoki jest tylko jedną wielką łaską, urozmaiconą tysiącznemi sposobami, prowadzącą człowieka do szczęścia nadprzyrodzonego. ł)
Taki jest pierwszy rodzaj łask, czyli te są łaski zewnętrzne.
Przejdźmy teraz do łask wewnętrznych. Drugi ten rodzaj łask obejmuje cnoty wlane w naszą duszę przez Chrzest, jako-to: wiarę, nadzieję, miłość, czyli wszystko to, co wewnętrznie dotyka serca naszego, wszystko co wewnętrznie oświeca nasz umysł, wszystko co usposabia nas do dobrego w porządku nadprzyrodzonym i udziela nam sil wykonywania tegoż. Dobre więc myśli, zbawienne natchnienia, pobożne uczucia, święte przedsięwzięcia i czyste pragnienia, są to łaski wewnętrzne. Któż wyliczyć je zdoła? Ach! łatwiejby było policzyć włosy na głowie człowieka.
Łaska wewnętrzna tak jak zewnętrzna, urozmaica się tysiącznemi sposobami, przybiera wszelkie tony, przyobleka się we wszelkie kształty, odzywa się do nas wszelkiemi głosami, jako to: głosem wiary, głosem nadziei, głosem miłości, głosem wyrzutów sumienia, bojażni, smutku, radości; głosem czułej matki, która blaga i płacze; głosem rozgniewanego ojca, który strofuje i grozi; głosem przyjaciela, który łagodne czyni wyrzuty. We dnie i w nocy, od pierw’szćj chwili objawienia się rozumu naszego, aż do ostatniego tchnienia, Odkupiciel stoi u drzwi serca naszego, powtarzając nam bez ustanku, we wszystkich językach, i na wszelkie głosy: Daj mi synu mój serce twoje. 2)
*) Zobacz Bergier, artykuł Gr fi.ee (Łaska.J 2) Przysłowia, XXIII, 26.
___?2
To coś my powiedzieli, pobudza nas do wielbienia na wieki Boga m lo sierdzia, który raczył na nowo przywrócić ów święty węzeł, którym jest Religija, węzeł zerwany przez grzech pierwszego człowieka; ale nie poprzestał na samem przywróceniu go. Aby godnie wysławić najdostojniejszego Syna swego, aby w całym blasku rozjaśnić nieskończone jego miłosierdzie, aby tym skuteczniej ukarać zazdrość złego ducha, sprawcy naszego upadku, rozlał większą laskę, w większej obfitości tam, gdzie grzech rozlał się obficie, *) zawierając z człowiekiem upadłym powtórne przymierze, niemniej ścisłe, a korzystniejsze od pierwszego. Nowy ten pogląd usprawiedliwia zdumiewające słowo Kościoła, który winę Adama nazywa szczęśliwą inną, i przydaj e ostatni rys do obrazu, który wykazuje ową główną prawdę, że Religija jest wspaniałą jałmużną. Lecz na czćro zależy ten nadmiar dobrego, który winniśmy wierze Chrześcijańskiej, czyli przywróconemu związkowi między Bogiem a człowiekiem przez Odkupiciela? O tern właśnie teraz mówić zamierzamy.
„Jeżeli chcecic pojąć, mówi święty Jan Złotousty, nadmiar laski Pana naszego; to posłuchajcie: Pewien sługa zaciągnął był długu dziesięć obolów. ") Gdy nie mógł zapłacić, pan kazał wtrącić go do więzienia z żoną i dziećmi. Pewien bogaty człowiek dowiedziawszy się o tćm, przyszedł do wierzyciela i wyliczył mu nietylko dziesięć obolów, ale nadto dziesięć tysięcy sztuk złota. Potem wszedłszy do więzienia, uwolnił dłużnika, zaprowadził go do wspaniałego pałacu, posadził na tronie i uwieńczył go chwałą i zaszczytami. Otóż to, a nawet więcćj jeszcze Zbawiciel nasz uczynił dla nas. Zapłacił on nieskończenie więcćj niżeli byliśmy winni, i za korzyści stracone przez grzech Adama, opatrzył nas daleko większemi darami." 3)
I tak, Adam z przyjaciół Boga, czyni nas synami gniewu, skazanymi na karę utraty (Boga) przez całą wieczność i pozbawia nas łaski, przy pomocy którćj człowiek może wytrwać w dobrćm. Zbawiciel nasz przysposabia nas za dzieci swoje, uwalnia nas i od kary utraty, i od kary cierpień zmysłowych; udzielając nam jednocześnie potężniejszej łaski, przy pomocy którćj, pomimo na-
*) Do Rzymian, V, 20. „Gdzie obfitował przestępstwo, łaska więcej obfitowała."
2) Obol, pieniądz starożytny.
3) In Epist. ad Rom. homil, X, tom IX, str 573 i następne.
43
szćj słabości i strasznych nieprzyjaciół, z którymi walczyć musi-my, rzeczywiście trwamy w dobrem.
Adam pozbawia nas stanu niewinności w którym byliśmy stworzeni, i zostawia nam w dziedzictwie zmazę jednego grzechu. Zbawiciel nasz oczyszcza nas gładząc nie tylko ten grzech pierworodny, ale nawet wszystkie grzechy uczynkowe czyli popełnione z naszćj własnćj woli. Potężniejsza od grzechu Adama, łaska Pana naszego kładzie zaporę przeciw zmazie pierworodnej i ochrania od nićj Najświętszą Maryję Pannę, którą czyni niewyczerpanym składem łask dla świata, oraz cudem świątobliwości, który przewyższa wszelkie cuda stanu niewinności. Obfitsza od grzechu Adama, którym sam rodzaj ludzki był dotknięty, łaska Pana naszego rozciąga się nietylko do wszystkich ludzi zrodzonych, lub mających się urodzić, ale na-wet do Aniołów.
Stworzonym wolnymi od pocisków ciała buntowniczego, Adam przekazał nam pożądliwość. Zbawiciel nasz pożądliwość tę zamienia w sposobność do wspaniałomyślnćj walki, i do szlachetnego zwycięztwa, wykorzenienie jej zupełne odkładając do czasu szczęśliwości w Niebie.
Stworzonych wolnymi od śmierci, Adam oddaje nas wszystkich pod jej panowanie, i pozbawia nas owoców drzewa żywota. Zbawiciel nasz kruszy berło śmierci, sam staje się naszćm drzewem żywota, dając nam za pokarm swoje Najświętsze Ciało, i zapewnia nam na wieki wieków żywot chwalebny i nieśmiertelny.
Stworzonych w stanie łaski, Adam strąca nas razem z sobą ze szczytu porządku nadprzyrodzonego, i zniża nas prawie do stanu prostćj natury. Zbawiciel nasz, bierze nas za rękę, i podnosi do stanu doskonalszego jeszcze i wznioślejszego niżeli był ten, w jakim stworzony był Adam.
Stworzonych na obraz Boga, Adam pozbawia nas tego świętego podobieństwa, i czyni podobnymi do bydląt. Zbawiciel nasz przywraca to podobieństwo z Bogiem, a w osobie Jego i w osobie Najświętszej Maryi Panny natura nasza wzbija się wyżćj nad wszystkie hierarchije niebieskie.
Adam pozbawia nas stanu tej pierwotnej sprawiedliwości, i	w którym byliśmy stworzeni. Zbawiciel nasz udziela nam w od-
wecie, łask i cnót nieobliczoną obfitość. Naprzód udziela nam cnót, które nigdyby nie istniały w stanie niewinności, jakiemi są: cierpliwość, pokuta, męczeństwo, dziewictwo, apostolstwo, i wiele innych, które z natury ludzkićj czynią przedmiot godny podziwie-
~	44
nia Aniołów. Nadto udziela nam łask, które podnoszą te cnoty do potęgi, do jakićj nigdyby nie były doszły w stanie niewinności. ’)
Religija więc jest najpiękniejszym upominkiem i najwspanialszą jałmużną, jaką Bóg mógł uczynić człowiekowi. Będziemyż się dziwić teraz, jeżeli Święci we wszystkich wiekach dawali jćj pierwszeństwo przedewszystkićm, jeżeli z radością woleli raczćj ponosić okrutne męczarnie, aniżeli się. wyrzekać tego drogiego skarbu? W chwili gdy to piszemy, mamy przed sobą tak bohaterski przykład miłości Religii, że mielibyśmy sobie do wyrzucenia, gdybyś-my nie podali go do publicznćj wiadomości. Otóż co pisze pewien Missyjonarz z Chin:
„W czasie prześladowania, w 1805 roku, szesnaście osób, a miedzy temi trzy kobiety, trzech Tatarów z cesarskiej rodziny, i jeden mandaryn, skazanych zostało na wygnanie. Wszyscy szlachetnie znieśli ciężar prześladowania i wytrwali w wierze. Trzej inni byli skazani na dźwiganie dyb (narzędzie kary) i powypala-no im gorącem żelazem na podeszwach nóg krzyże, aby tym sposobem zmusić ich do deptania godła zbawienia. Dwaj dawno już umarli, jako prawdziwi męczennicy; trzeci żyje jeszcze i znosi swą karę od lat trzydziestu! Nazywa się on Piotr Tsay. Należy zachować w pamięci to szanowne imię, gdyż póżnićj, pewny jestem, będzie-to imię męczennika. Jedno to słowo: Wyrzekam się mojej Religii, słowo, które tysiąc razy nadaremnie z niego wydobyć usiłowano, byłoby dostatecznym do uwolnienia go od tćj kary i do wypuszczenia go na wolność; ale z łaski Boga, był on zawsze i będzie, jak się spodziewamy, niezachwianym w wierze aż do ostatniego tchnienia.	•
„Osadzono go w więzieniu przy jednej z bram Pekinu, tak, aby wszyscy przechodzący widzieć mogli w nim przykład surowości, jakiej spodziewać się mają wszyscy, którzyby myśleli o przyjęciu wiary Jezusa Chrystusa. Czcigodny ten zapaśnik Cbry-
') Wszystko cośmy powiedzieli, znajduje się w Kornel ij us zu a Lapi-de: In Epist. ad Rom. tom V Pobożny ten i uczony tłumacz Pisma 6. kończy temi słowy: „Longe majora bona et dona nobis contulit gratia Christi, quam Adam abstulerit, scilicet tot gratias et dona Spiritus Sancti, quas Christus eontu-lit apostolis, martyribus, doctoribus, eremitis, episcopis, virgitiibus, aliisque filiis Novi Testament.!, quibus carnit Adam, ac tandem ipsam gloriam et immortalitatem ejusque dotes maximas, plurimas et diversissimas.“ Tom IX, str. 84.
45
stusowćj Religii, niedostępny jest równic dla obietnic jak i dla pogróżek prześladowców. Nic bardziój nie jest budującego, jak patrzeć na to zadowolenie, którego on doświadcza w swćm okrutnćm położeniu. Dusze pobożne często go odwiedzają, raz dla zbudowania własnego, drugi raz dla dodania mu otuchy i udzielenia wszelkićj możliwćj ulgi. Męka tak - długa i tak bolesna, oraz łatwość z jaką mógłby się od niej uwolnić, wyrzekając się wiary, czynią go tysiąc razy większym przed Bogiem, niż gdyby od razu poniósł głowę na rusztowanie. Jakże świetną koronę gotuje mu Pan w Niebie! Wyznawca ten wiary jest prawdziwym skarbem dla naszych Chrześcijan; jest to przykład głośno przemawiający do sumienia wszystkich, umacniający słabych, wspierający gorliwych, w końcu dający poznać, jak wielkiem jest szczęściem cierpieć dla imienia Jezusa Chrystusa/' ')
Przykład ten, jakkolwiek bohaterski, nic zadziwiającego nie ma w oczach Chrześcijanina, a nawet nie miałby, chociażby tysiąc razy był więcej bohaterskim. To raczćj nas dziwić powinno, że większa część ludzi lekce waży Religiję, że obraża swego dobroczyńcę i traci prawa do Nieba, nie tracąc ani jednej chwili ze swych rozkoszy. Otóż, co zadziwiać powinno. Obok Religii bowiem i dóbr wiekuistych, czćmże jest to przemijające posiadanie stworzeń istniejących lub istnieć mogących? Niczćm. Lecz czy zastanawiamy się nad tćm ?
Nie masz nic, aż do głębokiej znajomości Religii w sobie sa-mćj i w obowiązkach, które na nas wkłada, coby nas nie pobudzało do wdzięczności i statecznego w nićj trwania. I w rzeczy samćj, Religija ze strony Boga, zależy na prawdach, które objawił, na powinnościach, które nakazał człowiekowi, a które są prawidłami i warunkami świętego z Nim spółeczeństwa; ze strony zaś człowieka zależy na wypełnianiu powinności względem Boga, względem siebie samego i względem bliźnich. Taka jest natura tego świętego spółeczeństwa. Jego środkami są pomoce czyli łaski, których Bóg udziela człowiekowi, oraz współdziałanie ze strony człowieka z łaską Pana Boga; jego celem, co do Boga jest chwała, co do człowieka szczęśliwość, czyli zupełne zaspokojenie wszelkich jego życzeń; jego sankcyjg, są kary i nagrody tak doczesne jak wieczne.
‘) Annnles de la Propag. de la Fol, novembre 1837 str. 112.
46
Cóż więc może być chwalebniejszego, łatwiejszego i korzystniejszego nad tę boską spółeczność!
Ale czas już zastanowić się nad nią w jćj historyi. Widzieliśmy że Syn Boży, Pan nasz Jezus Chrystus, stając się naszym pośrednikiem i poręczycielem, przywrócił związek nadprzyrodzony, zerwany przez nieposłuszeństwo pierwszych rodziców naszych. ') Ztąd wynika oczywiście, że jedna tylko jest Religija, Religija Jezusa Chrystusa; że zatem Religija Chrześcijańska jest tak dawna jak świat, i że Chrystyjanizm jakeśmy powiedzieli, jest owym wielkim łańcuchem, którego ostatnie ogniwo jest w ręku naszćm, a pierwsze przytwierdzone jest do tronu Przedwiecznego.
Czyż może być co świetniejszym nad to, dowodem owćj pocieszającej prawdy, która jest przedmiotem wszystkich naszych nauk, że zbawienie człowieka od początku czasów było przedmiotem myśli Boga, było celem jego wyroków, końcem świata i wszystkich wypadków 1
Tak jest, jedyną myślą Boga, od pierwszego upadku człowieka, była naprawa tegoż upadku. Dać światu Odkupiciela, było jedynym celem wszystkich jego zamiarów aż do przyjścia Messyjasza. Po przyjściu też Messyjasza, jedynym celem wszystkich jego zamiarów jest utrzymanie na ziemi dzieła Odkupienia i rozlanie jego dobrodziejstw na wszystkie narody i na wszystkich ludzi. Jednem słowem, zbawić ludzi przez Jezusa Chrystusa, oto wyjaśnienie wszystkiego, co Bóg zdziałał od początku świata, i co
') W tein miejscu, równie jak we Wstępie, jak w nauce XXI części pierwszej i w innych, przyjmujemy plan boski taki jaki jest, nie zaś takLjakiby mógł być; rozumujemy według porządku rzeczy ustanowionego przez Boga. Ten zaś porządek rzeczy zależy: 1° na stworzeniu człowieka w stanie nadprzyrodzonym 2° na woli Boga naprawującego upadek człowieka i wymagającego zupełnego zadość uczynienia za grzech. Te dwie rzeczy przypuściwszy, mówimy, że Wcielenie musiał o nastąpić. Wszakże i to wiemy, że Benedykt XIV, pozwala utrzymywać, że Wcielenie nastąpiłoby nawet wtenczas, gdyby pierwsi rodzice nie byli zgrzeszyli. Co do nas, mówiąc o Wcieleniu nie rozumujemy, prosimy to dobrze uważać, według przypuszczenia tego lub owego stanu możliwego, ale według rzeczywistego stanu człowieka, ani też eheemy krępować woli Boga tą koniecznością, która zgodzić się nie może z jego zupełną wolnością.
Chętnie też przyjmujemy następne świętego Tomasza zdanie:
„Potuit Deus ex iufiuitate suae divinae potentiae, alio quam Incarnationis o ere humanum genus reparare, sed ut homo facilius et melius suam conseąuere-tur salutem, hoc neoessarium fuit ut Yerbum ejus caro fieret." 2 p. 1 n r t, XI,
uczyni aż do skończenia wieków. Przyjąć do chwały w Niebie, z Jezusem Chrystusem i przez Jezusa Chrystusa wszystkich ludzi, którzy korzystali ź Odkupienia, to będzie celem wieczności. Jest więc prawdą, tysiąc razy większą niż wypowiedzieć lub zrozumieć możemy, że Bóg jest miłością. ’) Prawda wiec, że wielką i jedyną dla nas nauką wynikającą z całego wykładu Religii, jest, że „Bóg miłuje ludzi, że czyni wszystko dla okazania miłości swój ku „ludziom naprawiając złe, które sami sobie zrządzili przez grzech „i oddając im z naddatkiem wszelkie dobra, które utracili."
Lecz może kto zapytać: „Dla czego Bóg, jeżeli zbawienie ludzi jedynie miał na myśli, nic zesłał zaraz po upadku, Zbawicie-la?“ — Na to odpowiadamy, że i ta zwłoka tak ze strony Boga, jak ze strony ludzi uważana, no«ym jest dowodem, nie tylko mądrości, ale i miłości boskićj ku nam.
1° Co się tyczy przyczyn zwłoki tej ze strony Boga, główną jest z nich następująca: Bóg cheiał w tym długim czterech tysięcy lat przeciągu zawrzeć przepowiednie tyczące się owego wielkiego wypadku, którym jest przyjście Messyjasza, oraz okoliczności jemu towarzyszących; ehciał przyjście to tak określić, i w takie zaopatrzyć świadectwa, aby niepodobieństwem było nie uznać Jezusa Chrystusa za Zbawcę ludzkiego rodzaju.
Ztąd też wszystkie tajemnice Odkupiciela, z całym układem zbawienia naszego będącego ich owocem, były obiecane, wyrażone w figurach, przepowiedziane i przygotowane przez mnóstwo wypadków i znamion, na wiele wieków przed ich spełnieniem, w tym stopniu światła, jaki odpowiadał każdemu wiekowi. Postąpił tu sobie Bóg tak, jak przystało na troskliwego i czułego Ojca.
Z obawy, by człowiek przygnieciony brzemieniem niedoli swojćj nie wpadł w rozpacz, Bóg nic przestaje powtarzać do ucha ukochanego dziecięcia i przedstawiać oczom jego zalanym łzam', pocieszającej obietnicy o Zbawicielu. Takiem postępowaniem, o Boże mój, czyniłeś także zadosyć potrzebie rodzicielskiego serca Twego! Bóg z żalem tylko karze. Widział On rodziców naszych i biedne ich potomstwo; widział te piękne stworzenia, które tyle kochał, pozbawione niewinności i szczęścia; tych królów świata upadłych i skazanych na ciężkie właściwe nędznym niewolnikom prace, wlokących za sobą aż do grobu długi łańcuch słabości i
’) I Ś. Jana, IV, 8,
48
cierpień, widział, a czułość jego nie mogła znieść tego widoku nieszczęść, chociaż zasłużonych.
Otóż powiększa On liczbę figur, obietnic, i przepowiedni o wielkim Wybawcy. „Nie traćcie odwagi, — mówił niejako przy każdćj obietnicy, i przy każdej figurze, do pokoleń przybywających na ziemię dla przejścia przez bolesną próbę, nie traćcie odwagi, skończą się wasze nieszczęścia. Jestem ja Ojcem waszym, wy dziećmi inojemi; przyjdzie czas, kiedy szczęście stanie się waszym udziałem.1' Te zaś figury, te obietnice, i te proroctwa o Zbawicielu, rozsiewał po świecie starożytnym, przed człowiekiem upadłym tak właśnie, jak w święcie nowożytnym, Kościół stawia znamię krzyża, ową rozrzewniającą pamiątkę Zbawiciela, przy drogach, na placach publicznych, wśród pustyń, na wierzchołkach gór, na szczytach gmachów, a to aby dawny mieszkaniec Nieba, w którąkolwiek stronę zwróci oko swoje, spostrzegał wszędzie znamię nadziei. Tym-to sposobem Bóg nieprzestawał i nieprzestaje dotąd przypominać człowiekowi upadłemu, Odkupiciela przywracającego mu jego tron pierwotny.
2° Co się zaś tyczy przyczyn ze strony człowieka, to trzeba było, aby człowiek doświadczy! nędzy, a przez to, aby lepićj uczuł potrzebę i wartość lekarstwa. Wypadało, aby człowiek przez długi czas i głęboko był upokorzony, a przez to aby tym łatwiej uleczonym został z pychy, która go przyprawiła o ten smutny upadek; wypadało, aby człowiek gorąco zapragnął Messyjasza, a następnie aby lepićj umiał korzystać z jego przykładów i nauk; wypadało wreszcie, aby człowiek poznał dobrze, że sam tylko Bóg zbawić go może; że wszystkie usiłowania filozofów i mędrców tego świata, nie są w stanie wydżwignąć go z podwójnej, do którćj wpadł przepaści, to jest z przepaści ciemnoty i poniżenia. Zresztą, od chwili upadku swego, człowiek już czuł dobrodziejstwa przyszłego Wcielenia i mógł z nich korzystać.
Innćm, niemnićj godnym podziwienia znamieniem dobroci Boga dla człowieka jest to, że mu powoli i częściowo tylko dawał poznawać Zbawiciela, którego dlań przygotowywał: tak-to mądrość boska raczyła stosować się do słabości ludzkićj. W porządku łaskj równie jak w porządku natury, wszystko odbywa się powoli, stopniami. Jezus Chrystus jest słońcem świata duchownego. Słońce zaś nie od razu ukazuje się na horyzoncie w całym blasku swoich lśniących płomieni. Poprzedza je łagodna i słaba jasność świtu, po którym następuje złociste i żywsze promienie jutrzenki. Ta
stopniowana kolej światła przygotowywa oczy nasze do wytrzymania rażącego blasku tćj dziennćj gwiazdy.
Otóż, podobnie się stało i w święcie duchowym. W początkach ludzie byli jakby dopiero przebudzeni; zbyteczna światłość byłaby ich zaślepiła. ') Bóg oszczędza słabego ich wzroku. Z początku pokazuje tylko światełko blade świtu, to jest, o wielkiej tajemnicy Odkupienia udziela tych tylko wiadomości, jakie ludzie znieść mogą. Tak było od Adama do Mojżesza. Była to Religija Patryjarchów, czyli prawo natury, prawo proste co do, dogmatów, co do moralności i co do obrzędów: był to szkic obrazu.
Następuje potem żywsza jasność jutrzenki; jesL-to Religija od Mojżesza do Messyjasza, czyli Religija pod Zakonem. Więcej rozwinięta w swych dogmatach i przykazaniach, otoczona obrzędem wspanialszym, daje ona ludziom wyraźniejszą wiadomość o Zbawicielu:Jest to już dokładniejszy zarys obrazu.
Nakołiec, w pełności czasów, kiedy ludzie już dosyć byli przygotowali do przyjęcia wielkiej tajemnicy Odkupienia; Bóg wyprowadza samo słońce, Pana naszego Jezusa Chrystusa, otoczonego całym blaskiem najpiękniejszego dnia: jest-to już obraz wykończony.
Postanowionym wiec było w wyrokach przedwiecznej Mądrości, aby Messyjasz nie przychodził zaraz po grzechu pierworodnym. Zobaczmy więc, czego dla człowieka wymagała po Bogu Jego dobroć, w celu pocieszenia go przy oczekiwaniu przez cztery tysiące lat.
Łatwo jest pojąć, że dobroć boska wymagała po Bogu: 1° aby obiecał człowiekowi Odkupiciela; 2° aby go wskazał tak, iżby, gdy się ukaże, ludzie go poznać i do niego przywiązać się mogli; 3° aby przygotował świat do jego przyjęcia i do ustanowienia Jego królestwa.
To też właśnie uczynił Bóg w sposób godny jego nieskończonej dobroci i głębokiej mądrości. Otóż damy wyobrażenie o
') Sam Zbawiciel nasz, przyszedłszy rozpraszać ciemności, stósował się do tego prawidła. Stopniami tylko objawiał Apostołom prawdy, których cbciał nauczyć. Postępował zaś tym sposobem dla tego, że, ńia znajdując ich dosyć zdol-nymi do przyjęcia większego światła, cheiał się zastosować do ich słabości. „J e-szcze wam wiele mam mówić, mówił im; ale teraz znieść nie możecie." 8. Jan, XVI. 12.
Gaume, Zasady, T. IL	4
50
tym Boskim planie, który w pierwszej części naszych nauk rozwijać będziemy.
1° Messyjasz obiecany. Aby zamknąć serce człowieka przed rozpaczą i dodać mu cierpliwości na całe czterdzieści wieków, Bóg bez zwłoki obiecał mu Odkupiciela. Niewiasta zetrze głowę węża. Na tajemnicze to słowo wyrzeczone do pierwszych rodziców naszych zaraz po ich upadku, zabłysnął w oczach ich zalanych łzami, pierwszy promyk nadziei. W miarę postępu wieków, i wzra stającej zdolności człowieka do przyjęcia coraz obfitszych wiadomości, obietnice następują po sobie coraz dokładniejsze. Zajmującą nader jest rzeczą przypatrywać się temu długiemu łańcuchowi obietnic boskich, które rozwijając się coraz bardzićj, prowadzą nas stopniowo, od ogółu narodów do narodu jednego, od tego narodu do jednego z pokoleń, od tego pokolenia do jednćj rodziny. Tu zatrzymuje się Bóg; tu się kończą obietnice; ale nie kończy się jeszcze niepewność nasza.
Wprawdzie, człowiek już jest pewnym, że mieć będzie Odkupiciela, i że Odkupiciel wyjdzie z rodu Dawida; ale w tym rodzie Dawida, który trwać ma nic mieszając się z żadnym innym aż do upadku Jerozolimy i narodu, to jest, przeszło dziesięć wieków, będzie nie mało dzieci. Jeżeli nowa jasność nas nie oświeci, trudno nam będzie poznać między tylu innemi ową latorośl Dawida, która zbawić ma świat. Otóż ród ludzki wystawiony albo na odepchnięcie Odkupiciela, kiedy ten wyciągać będzie rękę, aby go podżwignąć z upadku; albo musi przystać do pierwszego szalbierza z rodu Dawidowego, który nazwie się Messyjaszem. Jest-to trudność nie małej wagi; ale uspokójmy się: Bóg ją przewidział. On sam wskaże nam tego syna Dawida, któremu świat winien będzie zbawienie.
2° Messyjasz wskazany. Bóg naprzód wskazywał Zbawiciela w' figurach. W ciągu trzech tysięcy lat, to jest, od Adama do Jonasza, występuje długi szereg wielkich mężów, którzy przedstawiają rozmaite okoliczności tyczące się Messyjasza, jak to; jego narodzenie, jego śmierć, jego zmartwychwstanie i jego tryumf. Bóg przygotowywa tysiące wypadków, zaprowadza wielką rozmaitość obrzędów i ofiar, które są niby rysy rozproszone, a których zbiór stanowi pierwsze wskazanie Pożądanego od narodów. Z po- , między tych wszystkich figur, najwybitniejszemi były ofiary. Krew ofiar płynąca każdego dnia i bezustanne zabijanie baranka w świątyni Jerozolimskiej, przypominało ludowi żydowskiemu przyszłą
51
ofiarę, która zastąpić miała wszystkie inne, a która przedtem cala tychże stanowiła wartość: była to figura nieustająca, której znaczenie wszystek lud pojmował. ')
Wszelako, wyznać trzeba, rozmaite te skazówki nie były dostateczne: zarys czyli szkic nie jest wizerunkiem, a nam wizerunku czyli portretu potrzeba. Rozproszone tu i ówdzie, i osłonione mniej lub więcćj grubym cieniem, promienie te składają tylko połowę światła, i niewyraźne jeszcze podają wyobrażenie przyszłego Zbawiciela. Dla tego też, mówimy, żc to jest tylko zarys wskazania Messyjasza. Bóg zaś chce, aby to wskazanie było tak jasne, tak nacechowane, tak szczegółowe, iżby człowiek nie mógł, wyjąwszy dobrowolne zaślepienie, pomylić się i nie poznać swego Odkupiciela.
Otóż Bóg rozjaśni te cienie, uzupełni te zarysy i usunie niepewności. Ale, jakimże to stanie się sposobem? Oto w nieskończonej mądrości swojćj wzbudza proroków. Wspierając ich rozum, nieskończoną swoją mądrością, odkrywa im tajemnice przyszłości. Przed ich oczyma stawi Pożądanego od narodów, i rozkazuje im odmalować go z taką dokładnością, aby najłatwiej rozróżnić można było, między wszystkiemi innymi, tego syna Dawidowego, mającego zbawić świat. Cóż to są proroctwa? Jest-to wskazanie dokładne Odkupiciela, obiecanego od początku wieków i przedstawianego w tysiącznych rozmaitych figurach.
Z takim rysopisem w ręku szukamy między wszystkiemi synami Dawida, którzy żyli przed upadkiem drugićj świątyni, do któ-rćj według tychże Proroków, miał przyjść Messyjasz, szukamy, mówię, tego, do którego rysopis ten stosuje się wyłącznie i we wszystkich szczegółach. Poszukiwanie to, nie jest ani długie, ani trudne. Podobni do żeglarza, który spostrzegłszy brzeg pożądany, z zapałem powtarza: Ziemia! ziemia! wkrótce padamy na kolana i wśród najżywszych uczuć podziwienia, czci i miłości, usta nasze głoszą najgodniejsze uwielbienia imię Bethleemskiego Dzieciątka.
3° Przygotowania do przyjęcia Messyjasza. Bóg użył przeszło pięciuset lat do zupełnego wskazania Messyjasza, za pośre-
') Quorum quidem Spcrificiorum significationem explicite majores (oświe-censi) cognoscebant; minores autem (mniej oświeceni: takie znaczenie święty Tomasz sam nadaje temu wyrazowi, art. IV) sub velamine illorum sacrificiorum credentes ea divinitus esse deposita, de Christo venturo quodammodo habebant ve-atam coguitiouem. D. Thom. 2, q. 2, art. VII,
• *
52
dnictwem Proroków. Miejsce jogo narodzenia, czas przyjścia wszystkie szczegóły jego czynów są już przepowiedziane. Cóż więc jeszcze do zdziałania pozostaje? To łatwo odgadnąć. Kiedy jaki wielki król, czule kochany od swojego ludu i niecierpliwie oczekiwany, ma odprawić wjazd do stolicy swego królestwa, spieszą się wszyscy z naprawieniem dróg, otwarciem bram, i przygotowaniem umysłów na jego przyjęcie.
Tak też, gdy Syn Boży, ów król nieśmiertelny wieków, miał wkrótce przyjść na świat, Ojciec jego, przygotował mu drogę, otworzył przed nim bramy, i przysposobił umysły do jego przyjęcia; w końcu skierował wszystko, ku ustaleniu jego wiekuistego królestwa. Zaiste! przygotowanie to, zdumiewające swoją wielkością i wspaniałością, początkiem swoim styka się z początkiem czasów, daje się czuć, od powołania Abrahama, a staje się widocznym na lat pięćset przed przyjściem tego wielkiego Króla.
W tćm miejscu rozwiniemy plan Boski, wykazując, wsparci powagą Proroków) że wszystkie wypadki polityczne, poprzedzające Messyjasza, nadewszystko zaś cztery wielkie mocarstwa, które według Daniela, poprzedzić miały jego przyjście, każde swoim sposobem przykładają się do przygotowania królestwa Pożądanego od narodów; przez którego i dla którego wszystko było uczynione. Istotnie, jeżeli zważymy, że te cztery wielkie monarchije wznosiły się w ciągu długiego pasma wieków; że przygotowane były przez mnóstwo wypadków, przez wojny, zwycięztwa, przymierza, których Wschód i Zachód były teatrem od najodleglejszej starożytności; że wreszcie rozszerzały się pochłaniając w siebie wszystkie inne mocarstwa; widzieiny jasno, że te wielkie monarchije przyniosły świat cały pod stopy Jezusa Chrystusa, na wzór owych szerokich rzek, które niosą do oceanu nie tylko wody swojego źródła, lecz nadto wody wszystkich rzek, które stały się icli hoł-downiczkami.
Tym sposobem historja święta i świecka jednoczą się, aby nam dać dotykalny dowód prawdziwości owych wzniosłych słów, że Jezus Chrystus jest dziedzicem wszystkiego; że wszystkie wieki do niego się odnoszą, ’) i że nietylko naród żydowski ale i
•) Zobacz List Ś, Pawła d.o Żydów, 1, 2.

wszystkie narody kuli zlemskićj, nim, że tak powiem były brzemienne. 7
Opierając się na powadze Proroków, pokazujemy, że pierwsze z czterech wielkich mocarstw przepowiedzianych przez Daniela to jest, Assyryjskie czyli Babilońskie, było przeznaczone do zmuszenia Żydów, aby zachowywali w całości powierzone sobie obietnice o przyjść mającym Zbawicielu, aby przechowywali o nim pamięć i cześć prawdziwą.
Że drugie, to jest Perskie, miało za cel zrobić przygotowania do narodzenia się Messyjasza w Judei, oraz przyłożyć się do spełnienia tych proroctw, według których miał być synem Dawida i wnijść do drugićj, czyli po raz drugi wznicsionćj świątyni.
Że trzecie, to jest Greckie, miało za cel przygotować umysły do królestwa Messyjasza i ułatwić jego ustalenie bądź upowszechniając, od wschodu do zachodu, język grecki, w którym Ewan-gelija miała być ogłaszana, bądź sprowadzając Żydów do wszystkich części świata, bądź rozszerzając wszędzie znajomość ksiąg świętych przez tłumaczenie dokonane w Alexandryi, i chroniąc je od sfałszowania żydowskiego.
Nakoniec, że czwarte, to jest Rzymskie, miało za cel utorować drogę do opowiadania Ewangelii, obalając wszelkie przegrody dzielące jeszcze rozmaite ludy, równając ziemię i budując wielkie i szerokie drogi od końca do końca świata, spełnić sławne proroctwo umierającego Jakóba, a przyczyniając się do tego, aby Jezus Chrystus narodził się w Bethleem, miało zamknąć szereg przygotowań ewangelicznych.
O! jakże cudowna jest ta filozofija, która w następujących trzech słowach zawiera historyję powszechną czterdziestu wieków: Wszystko dla Chrystusa, — Chrystus dla człowieka, — człowiek dla Boga. Otóż jest obraz tego, co wyłożyć zamierzamy.
Wnijdźmyż z głębokićm uszanowaniem do świątyni wyroków Bożych, i rozwińmy owo pasmo nieprzerwane obietnic, figur, proroctw', i przygotowań; postępujmy za niemi krok w krok przez całe cztery tysiące lat, to jest, od początku świata aż do wielkiego wypadku Wcielenia Słowa.
') Tota lex gravida erat Christa. — Święty Hieronim toż samo mówi. Oto jego pamiętne słowa: „Wszelki porządek świata tak widomego jak niewidomego odnosił się, do przyjścia na ziemię Jezusa Chrystusa. Krzyż Jezusa Chrystusa jest owym środkowym punktem, do którego wszystko zmierza, jest treścią całej historyi świata." Wykład listów Ś. Pawła.
54
Ale naprzód, zkąd wiemy, że Patryjąrchowie i nadzwyczajni mężowie, których Bóg wzbudzał od czasu do czasu w narodzie żydowskim, że ofiary, wypadki rozmaite i tysiąc innych okoliczności życia tego narodu, były figurami Messyjasza?
Tego nas uczy 1° powaga pisarzów świętych Nówego Testamentu. Oprócz wielkiej liczby wyraźnych świadectw samegoż Zbawiciela oraz Ewangelistów, które dowodzą, że cały stary Testament był figurą Jezusa Chrystusa i Kościoła, święty Paweł jak najwyraźniej mówi: „że wszystko co się działo u Żydów, jest figurą tego co się spełnia u Chrześcijan." ')
2° Powaga tradycyi czyli podania. Ojcowie święci jedno-zgodnie uważają Jezusa Chrystusa i Kościół, jako wielki przedmiot osłoniony cieniami Starego Testamentu. Podług nich Stary Testament jest pączkiem róży, Nowy zaś różą rozkwitniętą. „Cały Stary Testament, mówi święty Augustyn, ukrywa się w Nowym: Patryjarchowie, ich przymierza, ich słowa, ich czyny, ich potomstwo, całe ich życie, były nieustannym proroctwem o Jezusie Chrystusie i Kościele; cały zaś naród żydowski, wraz ze swoim rządem, był wielkim prorokiem przepowiadającym tegoż Jezusa Chrystusa i jego królestwo." 2)
Posłuchajmy jeszcze jednego z najwymowniejszych świadków ustnego podania. Euzebijusz, historyk Kościoła, tak mówi: „Wszystkie proroctwa, całe pismo Starego Zakonu, wszystkie, zmiany stanu politycznego, wszystkie prawa i obrzędy pierwszego przymierza, prowadziły jedynie do Jezusa Chrystusa, jego tylko zwiastowały, ijego tylko wyobrażały. Adam przedstawiał go jako ojca świętego potomstwa; Abel jako niewinnego, niepokalanego i męczennika; Noe, jako naprawcę świata; Abraham, jako błogosławionego; Mełchizedech, jako najwyższego kapłana; Izaak, jako
') Haee autem omnia in figura facta sunt nostri. „A te rzeczy stały się w figurze naszćj." 1 do Korynt. X, 1—6. — Haec autem omnia in figura contingebant illis. „A to wszystko przydało się im w figurze." Tamże, X, II. — Byłoby zbyt długo przytaczać tutaj inne wyjątki z Pisma S.; znaleźć je można w Biblii de Venco, w przedmowie ogólnej do Starego Testamentu, tom I, str. 248.
2) De Catech. rudib. — Święty ten Doktór sto razy powtarza tę myśl w swoich dziełach. Zobacz szczególniej jego pisma przeciw Faustowi Manichejczykowi. Zobacz, także w dziele: la Bibliotheque choisie de Peres de l’Eglise, Orygenesa, tom II, str. 54; Tertullijana, tamże str. 474; Ś. Jana Złotoustego tom XIII, str. 129 i t. d.
55
dobrowolną ofiarę; Jakób, jako głowę wybranych, Józef, jako sprzedanego przez swych braci; Mojżesz, jako wędrownika i tułacza, potężnego w dzieła i prawoda-wcę; Hijob, jako cierpiącego i opuszczonego; większa część proroków, jako znienawidzonego i prześladowanego; Dawid, jako zwycięzcę, i króla narodów; Salomon, jako miłującego pokój i poświęciciela nowego Kościoła; Jonasz, jako pogrzebanego i zmartwychwstałego; Tablice przykazań, manna na pustyni, słup ognisty, wąż miedziany, były godłami jego darów i jego chwały?1 ')
3° Nakoniec, że Stary Testament jest figurą Nowego, dowodzi tego zupełna zgodność między figurami tegoż Testamentu, a Jezusem Chrystusem, którego figury te wyobrażały. Gdyby kto twierdził, że podobieństwo zachodzące między temi figurami, a sa-mymże Jezusem Chrystusem jest tylko dziełem przypadku lub skutkiem dowolnego zbliżenia rzeczy do siebie; byłby tyle nierozsądnym, co ten, ktoby widząc kilka portretów króla, malowanych przez różnych malarzy, a wszystkich bardzo do króla podobnych, utrzymywał, iż żaden z tych malarzy nie miał zamiaru przedstawiać monarchy, i że te wszystkie portrety przypadkowo tylko są do niego podobne.
Wszakże nie ma przypadku czyli trafu tan), gdzie widzimy zamiar, następstwo, kombinacyję równie mądrą jak dobrze prowadzoną. Takiemi właśnie są figury Odkupiciela.
Ten szereg tajemniczych figur, który zaczyna się wraz ze światem i ciągnie się bez przerwy aż do Jezusa Chrystusa, jest niezbitym dowodem niezmiennego zamiaru Opatrzności. Figury te tak jak Proroctwa, objaśniają się nawzajem; jedna kończy to, co inna zaczęła; a wszystkie połączone razem malują jak najdokładniej Zbawiciela, jego prace podjęte dla zbawienia świata, jego śmierć, zmartwychwstanie, jego chwałę i jego Kościół.
Tym sposobem Bóg nieskończonćj dobroci pocieszał i dodawał odwagi ludziom w ich niedoli, przypominając im często, przez obrazy podpadające pod zmysły, Odkupiciela, który miał ich uwolnić od wszelkiego złego, który nadawał już wartość ich dziełom, i który w czasie miał im przywrócić wszelkie utracone dobra.
') Euseb. Demonstr. Evang. ks. IV, 174. Zobacz także Bossueta kre-237°bny °br!>Z * ka3ani“ ”° cachach dwojakiego przymierza „ tom
56
Wszyscy bowiem, jakeśmy to już uważali wyżćj, pojmowali do pewnego stopnia znaczenie tych figur, tak jak w stopniu należytym rozumieli przepowiednie Proroków tyczące się Messyjasza. Oświeceńsi pojmowali to jaśnićj; inni rozumieli o tyle, o ile tego zachodziła potrzeba, aby mieć wiarę przynajmniej ogółową w tajemnicę Odkupienia, niezbędnie do zbawienia potrzebną. O
Długi ten szereg figur nic jest bez korzyści i dla nas. Bóg przez to utwierdza naszą wiarę; widzimy bowiem, że Religija Chrześcijańska zapuszcza swe korzenie aż do najodleglejszych czasów, i że jest spełnieniem zamiaru powziętego z początkiem świata, a rozwijanego kolejno przez czterdzieści wieków: taki sam, cel mają i obietnice.
Otóż jest, w krótkości skreślony, wspaniały plan, jaki roztrząsać mamy. Czas już przystąpić do szczegółów.
Pierwsza obietnica o Odkupicielu uczynioną została w raju ziemskim. Jeszcze występni rodzice ludzkiego plemienia nie usłyszeli byli zasłużonego wyroku, a już byli zapewnionymi, że przyjdzie ten, który zgładzi ich zbrodnię i naprawi ich niedolę. Już bowiem wyrok wydany na złego ducha i na węża, jako jego narzędzie, obejmował w sobie tę pocieszającą nadzieję. Niewiasta zetrze głowę twoję, rzeki Pan do węża. To znaczyło, że zrodzi się z niewiasty syn, który zniszczy panowanie czarta. Rodzice nasi zrozumieli znaczenie tych słów allegoryeznych; dostateczne-mi one były do pokrzepienia ich odwagi, i nadania czynom ich wartości (w porządku nadprzyrodzonym) przez wiarę w zasługi przyszłego Naprawcy.
Wszakże, jakkolwiek jest pocieszającą ta pierwsza obietnica; jest jednak bardzo ogólną. Wprawdzie zapowiada Zbawiciela; ale kiedy on przyjdzie? gdzie? w którćm miejscu, czyli w którym kraju narodzi się? jakie będą jego cechy? jakim sposobem zbawi rodzaj ludzki? Wszystko to było niepewnem. Przyjdzie, będzie synem Ewy i Adama; dziedzicem ich krwi, ale wolnym od ich grzechu: otóż wszystko, co było wiadomem. Był to słaby promyk słońca sprawiedliwości, które kiedyś zajaśnieć miało nad światem; zamglone oczy grzesznego człowieka nie zniosłyby były blasku większego światła. W tćj nawet ciemności, wiara jego znajdowała więcćj zasługi, a jego wina pierwsze przebaczenie.
') Zobacz Świętego Tomasza przytoczonego wyżej, 2, <j. 2. art. VII.
57
Aby człowiek na chwilę nawet nie zapomniał o swym Wybawcy, Bóg pospieszył z zatwierdzeniem tej pierwszćj obietnicy, a raczej z przetłumaczeniem jćj na inny język niemnićj wymowny, na język przenośny, czyli język figur. Sam Adam stał się swego Odkupiciela figurą; a gdy sam siebie znał, mógł też łatwo poznać swego przyszłego zbawcę. Zobaczmyż to uderzające podobieństwo miedzy temi dwoma szczepami ludzkiego rodzaju. Adam jest ojcem wszystkich ludzi według ciała. Zbawiciel nasz jest ojcem wszystkich ludzi według ducha; jest-to syn Boga, który nas stworzył i odrodził. — Adam jest królem świata; dla nie-go-to stworzył Bóg wszystkie rzeczy. Zbawiciel nasz jest także królem świata; przez niego-to i dla Niego wszystko zostało stwo-rzonćm. — Adam jest najwyższym kapłanem świata; on winien oddawać Bogu hołd od wszystkich stworzeń. Zbawiciel nasz jest także najwyższym powszechnym kapłanem świata; kapłanem katolickim przedwiecznego Ojca; On ofiaruje Bogu i od nas i od wszystkich stworzeń należne hołdy. ’) — Adam jest naprzód sam jeden, otoczony zwierzętami, które nie mogą składać jego towarzystwa. Zbawiciel nasz jest także naprzód sam jeden na ziemi, otoczony ludźmi pogrążonymi w chuciach zmysłowych i podobnych co do swych skłonności do najnikczemniejszych zwierząt.
— Adam zasypia; Bóg wyjmuje mu żebro, z którego tworzy dlań towarzyszkę. Zbawiciel nasz zasypia snem śmierci na drzewie Krzyża; a podczas tego snu, przebijają Mu bok; i z za-danćj tćj rany wychodzi Kościół, jego oblubienica, pod postacią krwi i wody. — Ewa, małżonka Adama, jest żyjącym jego obrazem, jest jego towarzyszką dającą mu liczne potomstwo. Kościół też, oblubienica Pana naszego jest żyjącym jego obrazem, jest jego towarzyszką, która rodzi mu także liczne potomstwo. — Między Adamem i Ewą trwa związek nie rozerwany. Między Panem naszym a Koścołcm trwa także związek który się nigdy nie skończy. Jezus Chrystus jest z nim i będzie zawsze aż do skończenia wieków i przez całą wieczność.
— Adam zgrzeszył, i wygnany został z raju. Zbawiciel nasz, przyjmuje także na się grzechy świata, staje się grzechem,11) i zstępuje z Nieba. — Adam skazany został na pracę, cierpienia
') Sacerdos Patris catholk-us. Tertull,
•) II. Do Korynt. V. 21,
i śmierć. Zbawiciel nasz skazuje siebie na toż samo. — Adam pociąga do własnego nieszczęścia cale swe potomstwo. Zbawiciel nasz wybawia wszystkich ludzi przez swe Odkupienie: mówi bowiem święty Paweł: Jako przez jednego człowieka grzech na ten świat wszedł, a przez grzech śmierć, tale na wszystkich ludzi śmierć' przeszła, w którym wszyscy zgrzeszyli-, tak przez jednego sprawiedliwość na wszystkich ludzi ku usprawiedliwieniu żywota. ’)
Otóż są główne cechy podobieństwa, jakie rozum i wiara odkrywają miedzy dwoma Adamami. ")
Ojciec przeto rodu ludzkiego zaczyna długie pasmo proroctw żyjących, które wszystkie razem wzięte, podają nam w czynach Patryjarchów doskonały obraz Messyjasza. I w rzeczy samej, wielcy ci mężowie wybrani byli nie tylko, aby słowami zapowiadali cuda, jakie Bóg miał w swoim czasie zdziałać przez odkupienie świata, ale nadto, aby całe ich życie było proroctwem tego wielkiego wypadku.3)
Lecz pierwćj nim się przedstawi oczom naszym ta wspaniała żyjących obrazów galeryja, potrzeba nam poznać Patryjarchów, którzy ją składają. Ileż-to szlachetnych i tkliwych wspomnień łączy się z ich imionami! Któż z nas może odczytywać ich hi-storyję bez przypomnienia sobie owych szczęśliwych lat dziecinnych, kiedy pobożne matki nasze otwierały nam na kolanach „Hi-storyję biblijną z obrazkami,“ a my tak chciwie słuchaliśmy powieści w niej zawartych; i kiedy na imię Izaaka ofiarowanego przez ojca, i na imię małego Józefa, sprzedanego od braci łzy nam w oczach stawały?
Patryjarcha oznacza ojca albo głowę rodziny. Imię to daje się pierwszym przodkom Zbawiciela, których jest trzydziestu czterech. Trzy są klassy Patryjarchów:
1° Ci którzy żyli przed potopem, jako to: Adam, Set, Enos, Kainan, Malaleel, Jared, Enoeh, Matuzal, Lamech, Noe.
2° Ci, którzy żyli po potopie aż do powołania Abrahama, jako to: Sem, Arfaxad, Sale, Ileber, Faleg, Rebn, Sarug, Nachor, Tarę, Abraham.
') Do Rzymian V, 12, 18.
5) Zobacz w Biblioth. choisie des Peres. Tertullijana, tom III, str. 29; Chryzostoma, tom XIII, str. 408, 509.
3) Ś. Aug. De Catech. rudib.
59
3° Wreszcie ci, którzy żyli od powołania Abrahama aż do niewoli Egipskićj, jako to: Izaak, Jakób i dwunastu jego synów, od których pochodzi dwanaście pokoleń ludu Izraelskiego. Powiedzmy cokolwiek o ich życiu.
Patryjarchowie byli-to ludzie zupełnie wolni, rodziny ich składały jakby jakie drobne państwa, z których w każdem ojciec był nakształt króla. Bogactwo ich główne stanowiły trzody. Z powo-du-to wielkiej liczby tych trzód tak wysoko były cenione studnie i cysterny, w kraju, gdzie oprócz Jordanu niemasz rzek, i gdzie deszcz bardzo rzadko pada. Przy tych wszystkich bogactwach byli bardzo pracowici; mieszkali pod namiotami; miejsce swojego pobytu zmieniali stosownie do wygody pastwisk; często przenosili się z miejsca na miejsce: z tak wielkim bowiem przyborem, długo w jednćm miejscu bawić nie mogli.
Podobny rodzaj życia był uważany za najdoskonalszy, ponieważ najmnićj przywiązywał ludzi do ziemi. On też najlepiej odpowiadał stanowi Patryjarchów, którzy za pielgrzymów tylko uważali się na tćj ziemi, oczekując spełnienia obietnic Bożych dopiero po swój śmierci. Najstarożytniejsze miasta, o których jest wzmianka w Piśmie Świętćm, były budowane przez ludzi złych, jako to: przez Kaina i Nemroda. Oni-to pierwsi zamykali się i obwaro-wywali, aby uniknąć kary za swe 'zbrodnie, i bezkarnie dopuszczać się nowych: sprawiedliwi żyli na otwartem polu, nie lękając się niczego.
Głównćm zajęciem Patryjarchów było hodowanie trzód. Jakkolwiek niewinnćm jest rolnictwo; życie jednak pasterskie jest doskonalsze: ma w sobie coś prostszego i szlachetniejszego; jest mnićj uciążliwe, mniej też przywiązuje do ziemi, a w każdym razie jest daleko zyskowniejsze. O pracy mężczyzn sądzić można z pracy dziewcząt. Rebeka daleko chodziła po wodę i dźwigała ją na swych ramionach; Rachel zaś sama pasła ojcowską trzodę: szlachetność ich rodu i piękność nie uwalniały ich wcale od tych zatrudnień. Bez wątpienia, tylko to proste, pracowite i wstrzemięźliwe życie Patryjarchów, doprowadzało ich do tak póżnćj starości i tak spokojnćj śmierci. Abraham i Izaak żyli każdy około dwuchset lat; inni Patryjarchowie, których wiek nam jest wiadomy, żyli przynajmnićj po lat sto, a niemasz wzmianki, aby doświadczali chorób w ciągu tak długiego żywota. ’)
*) O długowieczności pierwszych ludzi, tak utrzymuje nauka teraźniejsza:
60
Takie było w ogólności życie patryachów: wielka swoboda, rząd nie inny tylko ojca, który samowładnie panował w swojćj rodzinie; życie bardzo naturalne i wygodne, przy wielkiej obfitości rzeczy potrzebnych do życia, i wielkiój pogardzie zbytków
1° Nic niemasz w tein niepodobnego, I w rzeczy samej, jestże co takiego w budowie ciała ludzkiego, eoby określało do pewnego peryjodu trwałość jego bytu ? Czyż w jego systemacie kościstym, nerwowym, muszkularnym, trzewiowym, lub w przyrządzie trawienia, krążenia krwi, oddychania mieści się dwadzieścia raczój, niż trzydzieści, niż sześćdziesiąt, niż sto, bib dwieście lat życia? Nie, i nie tylko niepodobna dowieść tego a priori; lecz wcale na có innego naprowadzają spotrzeżenia i sprawozdania z wypadków. Są bowiem ludy, których życie ustaje po czterdziestym roku; są znowu inne które źyją dwa razy tyle. Już Plutarch zdziwiony zadawał sobie pytanie: Dla czego mieszkańcy’ Etyopii starzeją się w trzydziestym roku, kiedy Bretonowie żyją do lat stu dwudziestu? De Pla-eid. phil. tom V. rozdz. 30. Pierwsi źyją wśród okoliczności fizycznych szybko niszczących życie; drugim zaś sprzyjają okoliczności przeciwno. Za naszych nawet czasów, w pewnych krajach, kobieta bywa dojrzałą już w dziesiątym lub dwunastym roku, zgrzybiałą zaś w dwudziestym piątym; gdzieindziej rzecz ma się przeciwnie. Zważyć też jeszcze potrzeba, że częstokroć przedłużenie się lub nagle skrócenie życia zależy od przyczyn przypadkowych. Czemuż teraz nie moglibyście przypuścić okoliczności fizycznych bardziój jeszcze niekorzystnych jak te, w pośród których ludzie zgrzybiałymi się stają w czterdziestym życia roku, i znowu okoliczności, daleko bogatszych w pierwiastki życia, niżeli te, w pośród których ludźie żyją do lat ośmdziesięciu? Zaiste, przeczyć temu nikt nie ma prawa. A jeśli tak, zważmyź gdzie-to my jesteśmy naprzeciwko pierwszych Pa-tryjarchów, zważmy, że księga Rodzaju zmienienie się zakresu życia tłumaczy wyraźnie zmienieniem się pierwiastkowych okoliczności fizycznych, sprowadzonym przez potop (I Mojź. VI, 3). Zmiana ta mogła wywrzeć w pływ swój, i pewnie wywarła nie tylko na czynniki zewnętrzne, ale też na fakta podrzędne organi-zacyi człowieka. —
2° Długowieczność Patryjarchów popierają dowody jej naturze odpowiadające. Ponieważ życie człowieka, dłuższe lub krótsze jest faktem, który sam w sobie nie zawiera nie niepodobnego; zapytać się więc wypada: Czy ten fakt miał miejsce? Otóż idzie tu o świadectwo, idzie tu o historyję. Jeżeli świadectwa przyznają życiu ludzkiemu taką lub inną długość jego trwania; natenczas, albo im trzeba uwierzyć, albo dowieśdź, że są fałszywe. Kwestyja tak przedstawiona spada na naszych przeciwników. Ponieważ my jesteśmy w posiadaniu; zatem według wszelkich prawideł słuszności, do powodu należy poprzeć dowodami swoje twierdzenia. Moglibyśmy poprzestać na tóm; pójdziemy jednak dalej i wskażeiny powagę, na jakiój opiera się długowieczność pierwotna. Powagę tę naprzód stanowi Mojź-sz. Pomijamy tu natchnienie i wypływającą z niego godność świadka; powołujemy się tylko na to, że według powszechnego zdania, jest najdawniejszym historykiem, a zatem więcej znaczącym, jak wszyscy inni późniejsi. Przeczenia więc tych ostatnich nie są w stanie zrównoważyć twierdzenia
61
wśród poczciwej pracy, połączonej z przemysłem, bez zbytecznych zabiegów. ’)
Patryjarchowie, przodkowie Messyjasza według ciała, czynami swemi przedstawiali Messyjasza, czyli byli jego figurami, a oprócz tego byli jego prorokami. Przedstawiali oni nam Go w jego stosunkach z Kościołem, to jest, zakładającego ten Kościół przez swe prace i trudy, ponoszącego zań śmierć, a przezeń zbawiającego narody. Ten wybitny charakter spostrzegać się daje we wszystkich osobach równie jak we wszystkich wypadkach, które były figurami Pożądanego od narodów.
Zaledwie ustąpili pierwsi nasi rodzice z ziemskiego raju, natychmiast smutne doświadczenie pokazało im, jak wielkiej niedoli i jak wielkiej zmiany w swojej naturze stali się przyczyną.
W pocie czoła pracując na kawałek chleba, jakiejże oni nie-wyglądali pociechy i zachęty ze strony miłosiernego Boga! Bóg też zawsze dobry, zawsze troskliwy, przybył im w pomoc.
Dał im dwóch synów, z których starszy nazywał się Kain, a młodszy Abel. Kain zajmował się uprawą roli; Abel trudnił się pasterstwem. Nauczeni przez ojca, oba mieli zwyczaj składać Bogu hołd przez ofiarę części mienia, które z łaski jego otrzymywali. Pewnego dnia, Kain złożył mu był pierwiastki swych plonów, Abel zaś ofiarował pierworodne ze swój trzody. Ale pobożność
Mojżeszowego. Co większa, gdy świadectwa tych historyków sięgają tylko do potopu, to jest, do epoki kiedy według Jdiblii Bóg skrócił życie ludzkie; ważnośćieh jest bardzo ograniczoną. Gdy jednak Patryjarchowie po potopie żyli jeszcze po lat sto, i więcej; ślady takiój długości życia znajdować się powinny i w podaniach świeckich.
Otóż po Mojżeszu, odwołujemy się do świadectwa Pogan. Homer uskarżał się, że życie śmiertelnych za jego czasów znacznie się skróciło. Józef przytacza Grekom ich historyków: Hezyjoda, Hekateusza, Hellanika, Arcezylausza, Efora i Mikołaja z Damaszku, twierdzących, że pierwotni ludzie żyli po kilka wieków. Tćź samo było przekonanie u Egipcyjan, u Indyjan i u Chińczyków.
Cóż przeciw temu stawią? Oto to, co dzieje się dzisiaj. Mówią: Ponieważ ludzie źyją dzisiaj tylko po siedindziesiąt do ośmiudziesięciu lat; a zatem i przed pięćdziesięciu wiekami nie mogło być inaczej. Ponieważ dzisiaj rzadko który człowiek żyje do stu lat; zatóm, nigdy nie było takiej konstytucyi ciała, któraby mogła się opierać brzemieniu siedmset do ośmiuset lat. — Tu po dobnie jak we wszystkich innych zarzutach przeciw faktom religijnym, zawsze wychodzi na jawdzika pretensyja zarozumiałego niedowiarka: „Czego nie widziałem, tego nie ma, tego nie było, to bydź nigdy nie mogło.“ Zobacz Soiróes de Montlhery, par M. Desdouits, III Soiróe.
') Zobacz Obyczaje Izraelitów przez Fleury.
62
Kaina o tyle była skąpą, o ile pobożność Abla była szczerą i szlachetną. Bóg też widocznie okazał różnicę, jaką czynił między te-mi dwiema ofiarami. Przyjął mile ofiarę Abla, a odrzuci! ofiarę Kaina.
Zazdrość nie umie wymierzyć sobie sprawiedliwości. Kain, zamiast przypisać sobie powód niełaski, wołał pomścić się na swoim niewinnym bracie. Skoro zbrodnia poczęła się w jego sercu; wystąpiła i na twarz. Bóg pragnąc zbawienia Kaina, rzekł:* „Czemuż jesteś tak zagniewany? Dla czegóż twarz twoja straciła pogodę? Jeżeli dobrze czynisz, czyż nie odbierzesz nagrody? A jeżeli czynisz źle; czyli gniew lwój nie pociągnie za sobą natychmiast mój zemsty? Wszakże możesz jeszcze jej uniknąć; i jakkolwiek jest gwałtowną namiętność twoja, możesz jednak jćj oprzeć się."
Te wszelako przestrogi Pana, który usiłuje zapobied.z błędom sług swoich, nie sprawiły żadnego wrażenia na rozjątrzonym umyśle Kaina. Powodowany jedynie krwawą zemstą: „Idźmy w pole, rzekł do brata.“ — Abel z chęcią przystał na to. Może nawet starał się ukoić troski jakie dręczyły Kaina. Kain jednak nic nie mówiąc rzucił się na brata i zabił go.
Wnet Bóg dał się słyszeć mordercy, a to nawet z tą łagodnością, na jaką bratobójca nie zasługiwał, i z której też nie korzystał wcale. Bóg rzekł mu tylko te słowa: „Kainie! gdzież jest twój brat Abel?“— „Niewiem, odpowiedział zbrodniarz, czyż ja jestem stróżem mojego brata?" — Odpowiedź tak zuchwała zasługiwała na pocisk piorunu; ale Pan, co przestrogami usiłował za-pobiedz zbrodni, chciał teraz skłonić go do żalu. „Kainie! cóżeś uczynił? rzekł: głos krwi brata twego woła do muie z ziemi o pomstę. Teraz tedy będziesz przeklętym na ziemi, którą zmusiłeś otworzyć łono swe na przyjęcie krwi brata twego. Będziesz ją uprawiał z wielkim trudem; a ona nie odpowie ani twoim nadziejom, ani twojej pracy. Tułaczem i zbiegiem będziesz na ziemi.“
Winowajca przerażony takim wyrokiem, zawołał z większą rozpaczą niżeli żalem: „Zbrodnia moja zanadto jest wielką, żebym mógł spodziewać się przebaczenia. Skazujesz mię na tułactwo po rozmaitych krajach i nie pozwalasz, abym osiadł w którym. Każdy kto mnie spotka, będzie mniemał, iż ma prawo mnie zabić." — „Nie, odpowiedział Bóg, daję ci czas do pokuty za zbrodnię. Ktokolwiek targnie się na twe życie, siedmiorako karanym będzie."
63
Bóg dotrzymał słowa danego bratobójcy; i aby go ochronić od morderstwa, którego on lękał się, wycisnął na jego obliczu i całej postawie jakieś straszne znamię, które każdemu odbierało odwagę do targnięcia się na niego. Kain, który niekorzystał z łask uprzedzających, co go odwodziły od zbrodni, niekorzystał też i ze środków zbawienia, jakie mu nastręczała cierpliwość Boga. Pod tym względem, równie jak pod wielą innemi, Kain jest owym nieszczęsnym przykładem, za którym idzie tylu niepokutujących grzeszników, którzy wpadają w przepaść dla tego, że odpychają miłosierną rękę, co chce ich zatrzymać, i tam zostają dla tego, że niechcą przyjąć pomocy, ofiarowanej im do wyjścia.
W Kainie i Ablu widzimy to, co ma dziać się przez cały ciąg wieków: widzimy zgraję szatana podnoszącą się przeciw Kościołowi Jezusa Chrystusa. Odtąd-to zaczyna się owo długie prześladowanie, którem źli uciskać będą dobrych aż do skończenia wieków. Wszakże kara Kaina zapowiada sprawiedliwym, że Opatrzność czuwa nad nimi; że ich wynagrodzi kiedyś i pomści się za nich. Sumienie pierwszego bratobójcy, miotane bezustanną trwogą, skłoniło go do zbudowania pierwszego miasta, w którem znalazł przytułek przed nienawiścią i wstrętom rodzaju ludzkiego.
Historyja pierwszego Kaina i pierwszego Abla, jest historyją innego Kaina i innego Abla. We cztery tysiące lat późnićj, historyja druga, podobnie jak pierwsza, prawie na tćm samćin miejscu, miała być wypisana krwawemi głoskami: Abel bowiem jest drugą figurą Messyjasza.
Abel jest pasterzem owiec. Zbawiciel nasz sam siebie nazywa pasterzem i Kościół swój nazywa owczarnią, a Chrześcijan swemi owieczkami. — Abel składa ofiarę, którą Bóg przyjmuje łaskawie wtedy, kiedy odrzuca ofiarę Kaina. Zbawiciel nasz sam siebie ofiaruje; a ofiara ta przyjętą jest łaskawie wtedy, kiedy wszystkie ofiary Starego Zakonu odrzucone zostały. — Abel staje się celem zazdrości Kaina brata swego. Zbawiciel nasz jest przedmiotem zazdrości Żydów, swoich braci. — Abel wyprowadzony w pole, ginie pod ciosami brata. Zbawiciel nasz wyprowadzony z Jeruzalem, skazany jest na śmierć przez Żydów, swoich braci.— Krew Abla woła o pomstę przeciw Kainowi. Krew Pana naszego woła o miłosierdzie dla swych oprawców. — Za karę bratobójstwa Kain skazany został na tułactwo i włóczęgostwo na ziemi. Za karę bogobójstwa żydzi zostali tułaczami i włóczęgami po całej ziemi. Od tysiąca ośmset lat przeszło, świat widzi ich snujących się
I
G4
bez kapłana, bez króla, bez ofiary; nic masz ich nigdzie, a spotykamy ich wszędzie. — Bóg wycisnął znamię na czole Kaina, aby go kto nie zabił. Znamię też odrzucenia wyciśniętem zostało na czole ludu żydowskiego, aby wytępionym nic został; a ze wszystkich narodów starożytnych, on jeden żyje aż dotąd; on jeden istnieje pośród wszystkich innych, nie zlewając się z żadnym. — Adam pocieszył się po śmierci Abla narodzeniem Seta,, syna błogosławieństwa, który utrzymuje ciągle ród sprawiedliwych. Bóg, iż tak rzekę, pocieszył się po śmierci Zbawiciela naszego narodzeniem się niezliczonego mnóstwa Chrześcijan, przybranych dzieci Boga.
o d 1 i -t "w a..
O Boże mój, który cały jesteś miłością! Dziękuję Ci, żeś rozmnożył obietnice i figury Messyjasza. Spraw to, aby one coraz więcej obudzały w mćm sercu żądzę poznania i kochania Ciebie. Udziel rai niewinności Abla, jego gorliwości o chwałę twoje, i jego miłości dla braci moich.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego
mego jako siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tej mi- / łości, pozdrawiać będę tych, którzy źle mi czynią i modlić się będę za nich.
NAUKA XXIIga-
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Narodzenie Seta. — Henocli wzięty do Nieba. — Skażenie rodu ludzkiego. — Noe. — Potop. — Tęcza. — Noe, trzecia figura Messyjasza.
Aby zastąpić sprawiedliwego Abla, Bóg dał Adamowi syna, który miał imię Set. On-to miał utrzymać na ziemi ród synów Bożych. Pismo święte nazywa Synami Bożymi ludzi, żyjących według ducha Religii, a Synami ludzkimi tych, którzy słuchali tylko skażonych skłonności ciała i pożądliwości. Kain był ojcem ostatnich. Henoch, jeden z potomków Seta, odznaczył się uadewszyst-ko wiernością w zachowywaniu Zakonu Pańskiego. Żyjąc pośród ludzi, nie przestawał ich upominać do pokuty, zapowiadając im sąd
_ 65^
Boga, który czeka złych. Kiedy przeżył na ziemi 365 lat, Bóg wziął go do siebie uwalniając od śmierci; i nie pokazał się już on potem, bo był przeniesiony do Nieba, zkąd ma przyjśdź na ziemię, przy skończeniu świata, aby nawrócić Żydów i sprowadzić o-rzeszników na drogę pokuty. ') Tak więc Bóg zachował dla siebie w potomstwie Seta wiernych sług, a skutek odkupienia dał się uczuć zaraz na początku świata.
Dopóki potomstwo Seta żyło oddzielnie od potomstwa Kainowego, zachowywało niewinność pierwotną. Z czasem obie rodziny zbliżyły się do siebie i połączyły się z sobą związkami krwi. Ztąd się zrodzili Olbrzymi, to jest, ludzie wzrostu i siły nadzwyczajnej. Ludzie ci, których imię oddawna jest znane, wszędzie roznosili nierząd i bezbożność. 2) Widać ztąd że przyczyną złego
l)	Zobacz, rozprawę o Henochu w Biblii de Vence, tom I, str. 350.
*) Bezbożności wolterowska zaprzeczała bytności olbrzymów, i nieraz lekkomyślności światowa wieku naszego służyła jej za echo. Oto są niektóre dowody naukowe i historyczne w tyra przedmiocie:
1° Tłumacze Pisma Sgo zgadzają się na to, że wyraz hebrajski, który w tłumaczeniu łacińskiem oddano wyrazem gigantes, może oznaczać po prostu ludzi silnych i gwałtownych, takich naprzykład, jakiemi są szermierze czyli atleci. Dalszy ciąg mowy wybornie się zgadza z takiem tłumaczeniem. Moglibyśmy poprzestać na tóm, a niedowiarstwo nie miałoby nic do powiedzenia.
2° Przypuśćmy że pod wyrazem olbrzymi, rozumieć trzeba ludzi wzrostu i siły nadzwyczajnój; w takim razie powiemy, że byt olbrzymiego plemienia nie jest niepodobnym do wiary, skoro czegoś podobnego wydarzają się przypadki, co przypisać trzeba sprzyjającym a bardzo naturalnym okolicznościom fizycznym. Wszakże nasze krzewy są karłami w porównaniu do rosnących na ziemi Amerykańskiej. Wszyscy wiedzą, że paproć, która u nas nie jest nawet krzewom, w tamtym klimacie wyrasta w wysokie drzewo; dla czego też ją nazywają paprocią olbrzymią. Przedewszystkiem więc wypadałoby tę paproć olbrzymią uważać za bajkę godną olbrzymów biblijnych. Spuśćmy się do wnętrza ziemi, a znajdziemy tam spoczywających pod głazem olbrzymów w szczątkach, należących do dwu królestw. Według zdania wszystkich geologów, czyli ziemioznawców, rośliny je-dnoliściowo najgłębiej zagrzebano, są-to olbrzymie paprocie i palmy. Między zwierzętami kopalnemi są oprócz innych potworne jaszczurki, na siedmdziesiąt stóp długie, oraz ogromne mastodonty czyli olbrzymie słonie. Są-to olbrzymi z pierwszych wieków świata. Jeżeli zaś znajdowali się między roślinami i zwierzętami, czemużby natura nie mogła była ich wydać i między ludźmi.
3 Ponieważ idzie tu tylko o możność istnienia olbrzymów w rodzie ludzkim, niektóre szczegóły tego rodzaju dostatecznemi są do poparcia założenia ogólnego. Otóż historyja właśnie zachowała nam imiona i wzrost ludzi, których słusznie nazwać można olbrzymami. Nie mówiąc już nic o Golijacie, mamy ludzi
Galue, zasady t. ii,	5
_66
wówczas, było to, co jest zawsze, to jest towarzystwo ze złymi. Wkrótce skażenie stało się powszechnym i ziemia pokryła się zbrodniami: nieprawość posunęła się tak daleko, iż zniewoliła, że tak powiem, Boga, który jest samą dobrocią, do żalu, że stworzył człowieka. Zdumiewające jest wyrażenie, którego w tym razie używa Pismo Święte: Bóg ruszony serdeczną boleścią wewnątrz, rzekł'. Wygładzę człowieka, któregom stworzył, z obliczności ziemi. *)
nu 6, 7, 8 i 9 stóp wysokich, o których bycie nikt nie wątpił. I tak, August miał na swym dworze olbrzyma i olorzymkę nazwiskiem Pu sio i Secundilla których szkielety, zachowane w ogrodach Sallustyjusza, miały jak powiada Plini-jusz (księga 8, rozdz. 16,) 10 stóp i 3 cale rzymskie, czyli około 9 stóp francuskich. Olbrzym Gabbara, przysłany z Arabii cesarzowi Klaudyjuszowi, miał tylko mniej pół stopy, według tegoż autora. Olbrzym Eleazar, przysłany Tyberyjuszo<-wi przez Artabana, króla Partów, miał wzrostu pięć łokci według Józefa, co czyni przeszło 7 stóp. Cesarz Masymin Got, wyższego jeszcze był wzrostu Capito-linus naznacza mu 8 stóp i 7 cali rzymskich. Położenie zaś tych wszystkich osób w Rzymie i u dworu tak jo wystawiało na jaw, że niepodobna było świadkom, przytaczającym wspomnione szczegóły, pomylić się lub oszukać publiczność swóm opowiadaniem. To jest dostatecznern bez względu na inne dowody, do usprawiedliwienia wiary w Golijata biblijnego i w cały olbrzymi ród synów Henocha, z którego pochodził ów król Bazami, mający łoże na 9 łokci dlug'e, co nie więcej jak 8 łokci, a nawet może i mniej przypuszcza temu kto spoczywał na niem.
4° Na poparcia istnienia olbrzymów przedpotopowych moglibyśmy jeszcze przytoczyć podania zachowane u pmgan. Wszakże wymieniać tu świadectwa ich pisarzy, byłoby rzeczą zanadto długą: można je znaleźć wyszczególnione w rozprawie, znajdującej się w Bibiii do Vence tom 1, str. 371.
5“ Przeciw istnieniu więc olbrzymów to tylko niedorzeczne można postawie rozumowanie: „Ponieważ nie masz olbrzymów; a zatem nigdy ich nie było, a zatem niepodobna aby kiedykolwiek istnieli.“ Lecz jakiómże prawem można tak ograniczać to, co jest możliwe? — Zakończmy następującą uwagą: Jeżeli zaprzeczacie bytności olbrzymów; to przynajmniej zaprzeczyć nie możec'e karłów. Jeżeli natura wydała ich pewną liczbę; zaprzeczyć nie możecie, że mogła ich wydać więcej, a nawet, że mogła wydać samych tylko karłów. Przypuśćcież więc, że natura oddawna tworzyła tylko karłów, i że jeden z nich, wysoki na 3 stopy, rozumując na wzór naszych filozofów, powiedział: „Mówią, że w pewnój epoce byli olbrzymi wysokości 5 do 6 stóp. To jest oczywisto niepodobieństwo: bo ani ja, ani nikt za ludzkiej pamięci, ich nie widział." Przecząc, że mogli istnieć w pewnej epoce ludzie podobni do nas, karzeł ten popełniłby niedorzeczność: nieprawdaż? A nasi filozofowie właśnie toż samo utrzymują. Wszakże, jeżeli natura może stwarzać ludzi na 3 stopy, i na sześć stóp wysokich; to też równie może tworzyć na 6 i na 12 stóp wysokich ludzi. Mamy tu proporcyję, której trzy pierwsze termina są niewątpliwe; a zatem i czwarty zaprzeczonym bydż nie może.
Zobacz Bibliję de Yence, tom 1, str. 371, i Soirees do Montlhery, wieczór III. str. 112.
') I Mojż. VI, 6.
' Ale wśród zepsucia powszechnego znalazł się człowiek cnotliwy, który się uchronił zarazy: tym sprawiedliwym był Noe, liczący wtedy 480 lat wieku. Pan Bóg wezwał go i rzekł: „Koniec toszelkemu ciału przyszedł przede.mną: napełniona jest ziemia nieprawością od oblicza ich: a ja wytracę je z ziemią. Uczyń sobie korab z drzewa heblowanego: mięszkańka w nim. uczynisz, i nama-żesz klijem (żywicznym) zewnątrz i wewnątrz. A uczynisz go tak: Trzysta łokci będzie długość korabia, pięćdziesiąt łokci szerokość a trzydzieści łokci wysokość jego. Okno to korabiu uczynisz, a drzwi w korabiu postawisz z boku: na dole gmachy i troje piętra uczynisz to nim... I tonijdziesz do korabia ty i synowie twoi, żona twoja i żony synów twoich z tobą... I ze wszech zwierząt wszel-
kiego ciała po dwojgu wwiedziesz do korabia, aby zostały żywe z tobą... weźmiesz z sobą ze wszelkich pokarmów.... i zniesiesz do
siebie i będą tak tobie jak i onym na pokarm.11
Wymiary te były zupełnie stosowne: tego też trzeba się było spodziewać po biegłości Artysty, który raczył być budowniczym i konduktorem tej cudownej budowli. Wszakże proporcyję jej usprawiedliwia i najściślejszy rachunek. ’)
Noc usłuchał Boga i użył stu dwudziestu lat na budowę arki. Podziwiajmy cierpliwość Boga. Kazał on umyślnie budować arkę przed oczyma ludzi występnych, aby widok tego gmachu przypominał im ciągle karę nad nimi wiszącą. Noe nie przestawał wzywać ich do pokuty: ale oni zamykali uszy na zbawienne jego przestrogi, i śmieli się. z jego pogróżek. Gdy arka była już skończona; Bóg jeszcze o siedm dni odwlekł wymiar sprawiedliwości swojej, dając grzesznikom ostatni ten termin do upamięta-nia się: nie mógł, iż tak rzekę, odważyć się na ich zagładę. Przepowiednię Noego poprzedziła przepowiednia Henocba tak, iż prawie tysiąc lat przestrzegał Bóg ludzi i groził im. Wszystko jednak było nadaremnym. Nadeszła wreszcie owa kara tak dawno zapowiedziana, ciągle pogardzana, a w skutku tyle okropna ile wprzód zdawała się być niestraszna.
Roku świata 1656, kazał Bóg wnijśdż do arki Noemu, wraz z żoną, trzema synami i ich żonami, oraz ze zwierzętami każdego rodzaju dla zachowania ich od zagłady. Gdy ośmioro ludzi, którzy na nowo świat zaludnić mieli, było już w arce wraz z prze-
') Zobacz w Biblii de Vence rozpraw, o arce, tom I, str. 401.
*
68
znaczoną liczbą zwierząt, zamknął Bóg zewnątrz drzwi arki tak, iż woda do nićj dostać się nie mogła. Mogąc już teraz ukarać występnych bez zaguby sprawiedliwych, wydał świat na skutki swojego gniewu. .
Nagle wezbrało morze: wszelkie przepaści ziemi i wszelkie upusty niebios otworzyły się; a deszcz, straszniejszy jeszcze swą obfitością, niż trwałością, lał bez ustanku czterdzieści dni i czterdzieści nocy. Powierzchnia ziemi zalaną została, i wody o piętnaście łokci podniosły się nad najwyższe nawet góry. Nic nie ocalało: potopili się ludzie, wyginęły zwierzęta, i ptaki. Arka tylko unosiła się spokojnie na wodach, i w miarę ich przybierania coraz bardzićj wzbijała się ku niebu, przechowując w swem łonie pierwiastki świata nowego.
Ziemią okryta była wodami potopu przez dni sto czterdzieści. Wtedy Bóg spuścił wiatr, który ją osuszał powoli. Aby się dowiedzieć, co się dzieje, Noe otworzył okno w arce, i wypuścił kruka. Ptak ten mięsożerny znalazłszy do jedzenia tyle ciał martwych, nie wrócił; z ztąd Noe wniósł, że wody znacznie opaśdź musialy. W siedra dni później wypuścił gołębicę, w tym samym zamiarze, co kruka; ale gołębica nie znalazłszy suchej ziemi, na której by mogła stanąć, wróciła do arki. Noe ujął ją ręką, i wniósł napowrót do arki. Patryjarcha zaczekał znowu dni 7, a gdy te przeszły, po raz drugi wypuścił gołębicę. Teraz już wracając nad wieczorem gołębica, przyniosła w dzióbku zieloną gałązkę oliwną. Z tego Noe wniósł, że wody już zupełnie opadły. Wszakże postanowił być cierpliwym jeszcze przez siedm dni; a gdy te upłynęły, wypuścił gołębicę po raz trzeci. Ptak już nie wrócił. Noe jednak czekał na rozkaz boski do wyjścia z arki. Rozkaz ten wydany został dnia 393 po wejściu do niej.
Jak tylko Noe ją opuścił, pierwszćm jego staraniem było por dziękować Bogu. W tym celu wysławił ołtarz i złożył na nim ofiarę, a Pan mu obiecał że odtąd już potopem karać nie będzie „To znak przymierza który daję między mną i wami, rzeki-. Łuk mój położę na obłokach i ujrzę go i wspomnę na przymierze wieczne.. i żadną miarą nie będzie zagubione wszelkie ciało wodami
potopu ku wygładzeniu wszelkiego ciuła? Spostrzegając zatem tęczę na niebie, powinniśmy przypominać sobie obietnicę bożą, że rodzaj ludzki od wód już nie zaginie. Ta to bez wątpienia obietnica boża przechowująca się w podaniu była powodem do czci,
_ 69_
jaką Peruwijanie długo okazywali dla tęczy, która im przypomina, że już na zawsze ustały ogromne ulewy, które sprowadziły potop. ’)
Jeżeli pamięć tej drobniejszej okoliczności przechowuje się u narodów pogańskich; to tern bardziej powinniśmy tam znaleźć pamięć o tym strasznym potopie, który zagubił ród ludzki. Istotnie, rzeczywistość potopu wypisaną jest literami zatrzeć się nie dające-mi w dwóch wielkich księgach otwartych dla wszystkich, to jest: w pamięci ludów, i na powierzchni kuli ziemskiej. Aby się o tern przekonać, spytajmy się naprzód pokrótce narodów z rozmaitych epok i klimatów. Zaczynając od Azyi, kolebki rodzaju ludzkiego, a wypuszczając Żydów, których wiara jest znana, dowiemy się od starożytnych Persów, że potop, który zagubił ród ludzki, wyniknął z deszczu padającego dziesięć dni i dziesięć nocy. Indy-janie zaś wypadek ten okropny następującym opowiadają sposobem.
Wisznu udawszy się. pewnego dnia do króla Drawadamu, imieniem Satiewaraden, monarchy bardzo pobożnego, rzeki: „Pobożność twoja ku mnie, a miłość ku ludziom, przyjemne mi są; posłuchaj więc słów moich. Zapowiadam ci, że za siedm dni morze zatopi świat. Od tego potopu mam zamiar ocalić ciebie i siedmiu patry-jarchów. Przygotuj się wiec do tego wypadku. Przyszłe ci statek, w którym umieścisz zapasy złożone z wszelkiego rodzaju zboża, z owoców i warzyw. Wejdziesz tam i będziesz pływał po wodach.” Król przygotował zapas zboża i warzyw, tak na własną potrzebę, jak na rozmnożenie w odnowionym świecie. Przy końcu siódmego dnia otworzyły się katarakty nieba; a z chmur taki spadł deszcz, że woda zalała całą ziemię. Ale statek pod opieką AA isznu unosił się na wodach i wszystko co było przepowiedziane, sprawdziło się. Po skończonym potopie ośm osób ocalonych, opuściło statek i złożyło cześć Wisznu. 2) Też same ludy przypisywały potop zepsuciu rodzaju ludzkiego.
Chińczycy, tyle różniący się od nas swemi instytucyjami i sposobem życia, ile może twarzą i temperamentem, przypuszczają także potop; a czas jego odnoszą do tej samej prawie epoki co i mj. Ich bzu-king, to jest najdawniejsza ich księga, zaczyna
') Cos ni ogonie de Moise, przez Marcel de Serres, str. 182. ) BaSavadam, ks. VIII, str. 213.
70
historyję Chin od cesarza imieniem Yao, którego przedstawia nam jako spuszczającego wody, okrywające największą część powierzchni ziemi. Chińczycy ustanowili nawet święto na pamiątkę śmierci ludzi, którzy zginęli w czasie potopu. — Święto to, obchodzone także przez Japończyków przy końcu miesiąca Sierpnia, miało tenże sam cel równie jak ten sam początek. ’)
Taż sama wiara panowała także u Arabów, Turków, Mongołów, Babylończyków. Berozus, który pisał w Babylonie pod Aleksandrem, mówi o potopie z okolicznościami tyle podobnemi do opisu Mojżesza, że jego opowiadanie zdaje się być wziętćm z tego samego źródła; a epoka, do której odnosi potop, to jest, zaraz przed Belusem, ojcem Ninusa, zgadza się z epoką, którą po-daje Księga Rodzaju. 2)
Jeżeli z Azyi przejdziemy do Afryki; Egipcyjanie powiedzą nam, że w epoce, kjedy Ozyrys zajmował się nauczaniem ludzi w Etyopii, Nil wezbrał i zatopił całą rozległą płaszczyznę, którą przebiega. Wszyscy ludzie zginęliby byli przez potop, gdyby nie potężna ręka Herkulesa, która sama tylko przez wzniesienie grobli zdołała wstrzymać wody, a tym tym sposobem uratować pewną część rodzaju ludzkiego. 3)
Zapuszczając się w głąb Afryki, znajdujemy też same podania u Abissyńczyków.
W Europie, Skandynawowie mówią nam, iż gdy olbrzym Ymus został zabity; z szerokich i głębokich jego ran tyle kiwi wypłynęło, iż nią rodzaj ludzki zalany został. Jeden tylko człowiek, imieniem Belgemer, z rodziną swoją, ocalony został, schroniwszy się z rozkazu bóstwa na ogromny statek.— Podania Celtów o tym wielkim wypadku historycznym są jeszcze wyraźniejsze. Według nich, równie jak według narodów najstarożytniej-szych, potop wytępił cały rodzaj ludzki, wyjąwszy Dwana i Dwi-wacha. Ci tylko uszli zguby, zbudowawszy zawczasu okręt bez żaglów, na którym umieścili samca i samicę z pomiędzy wszystkich zwierząt jakie istniały. — Biedni nawet Lapończycy mają swe podania o potopie. 4)
') Cosmogonie de Morse, str. 183.
2)	Tamże, str. 180.
3)	Tamże, str. 177.
*) Cosmogonie de Moi‘se, 184—191
71
Kończąc podróż naszą około świata, przejdźmy teraz do Ameryki. Starożytni Inkasowie, przy zawojowaniu Peru, usiłowali wmówić w ludy, których zostali samowładnymi panami, że po potopie powszechnym, którego pamięć zachowała się u Indyjan, świat na nowo zaludniony został przez ich przodków. Podług nich, ich nad-dziadowie, wyszedłszy w liczbie siedmiu z jaskim Pakaritambo, sami rozmnożyli rodzaj ludzki: wszyscy ludzie zatem winni im hołd i posłuszeństwo. W rzeczy samćj, wyobrażenia te nie mało sic przyczyniły do ugruntowania ich władzy. 1
Pamięć potopu tak głęboko wyraziła się w umysł rozmaitych Indów Nowego Świata, że jeden z Indyjan na wyspie Kubie, tak przemówił do Gabryjela Cabrera: „Czemuż mię strofujesz? Czyliż nie jesteśmy wszyscy braćmi? Czyliż ty nie pochodzisz tak jak ja od tego, który zbudowawszy wielki okręt, uratował ród ludzki od zguby?" Też same wyobrażenia krążą między dzikimi Ameryki pólnoęnćj. ') Tak więc wspomnienie potopu i zbrodni, jakie go wywołały, przechowało się w pamięci wszystkich narodów. I ta-to jest pierwsza księga, w której czytamy ów wielki wypadek, opisany przez Mojżesza.
Księgą drugą jest powierzchnia kuli naszćj. Istotnie, znajduje się wszędzie na górach, równie jak we wnętrznościach ziemi, nawet w wielkićj odległości od morza, nadzwyczajna ilość konch, zębów rybich, szczątków zwierząt morskich, których gatunki są obcemi dla naszych krajów. Oczywiście więc pochodzą one z morza, zkąd zaniesione zostały do tych odległych krajów przez potop nagły i gwałtowne rozlanie się wód po całćj powierzchni ziemi. 2) Nawet samćj epoce potopu wskazanćj przez Mojżesza, wy-
') Tamże, str. 18G—488. — Biblija de, Vence, toni I, str. 420. — Je-lian, Nourean traitó des Sciences geologią u es, str. 295.
2) Zobacz Uurier, Discours sur les revolutions de la surface du globe. — Przypisck niniejszy przedstawia krótką treść dowodów fizycznych o potopie, jakie znajdujemy w dziełach najuczeńszych ziemioznawców tegoczesnych. Zważmy naprzód, że jeżeli powierzchnia kuli ziemskiej doznała potopu, jak o tern mówią Księga Rodzaju i podania narodów; muszą znajdować się gdziekolwiek na ziemi ślady tego ogromnego wezbrania wód. Starożytny bowiem świat rnusiał rozproszyć tu i owdzie swoje szczątki na całej przestrzeni poszarpanej ""danii. Nadto, według Księgi Rodzaju, wody morskie, aby sprowadzić potop, poląizyly się z wodami deszczowemi; a to jest dostatecznem do wytłumaczenia pewnych taktów, które nawzajem służą za podstawę do wywodów przy wyszukiwaniu przyczyn, lo założywszy wówimy: Pierwszym faktem potopowym, czyli
72_
padki geologiczne hołd składają. Ktokolwiek zastanowi się nad wypadkami działań w Alpach od czasu przybrania przez nich dzi-
wedłtig pięknego wyrażenia Bucklanda Cuviera Anglii, Pierwszym medalem potopowym, jest: „Piasek morski i konchy w pokładach nanośnych teraźniejszych lądów naszych." To ogromne warstwy piasku morskiego i konch znajdują się nawet na wierzchołkach gór. Gdyby te konchy i krzemień znajdowały się w pokładach kamiennych, natenczas to nic miałoby żadnego związku z poto- * pera; ale właśnie konchy te i ten piasek znajdujemy w pokładach ruchomych, w ziemi naniesionej, czyli jak mówią ziemioznawcy w pokładach potopowych. Chociaż zaś, według niektórych ziemioznawców składy potopowe nie znajdują się na wierzchołkach najwyższych gór; to jednak to, jeśli tylko tak jest, niczego nie dowodzi przeciw powszechności potopu. 1 w rzeczy samój, składy te wynikające z gwałtownego działania wód bieżących, bardzo łatwo mogą się nie znajdować przy punktach swego wyjścia, lecz okrywać jedynie miejsca, najniższe nierównej powierzchni kuli ziemskiój. Wszakże, i teraz nie spostrzegamy żadnego śladu gwałtowniejszych powodzi na górach, z których też powodzie wzięły początek.
Medalem drugim potopowym, są „Doliny obnażone." W braku konch i piasku morskiego na wierzchołkach najwyższych gór,*doliny obnażone świadczą o strasznem przejściu [dagi przez te szczyty napowietrzne. Dolinami obnażone-mi zowią się takie doliny, które wydrążonemi zostały w inassie najwznioślejszych równin. Dolinę taką łatwo jest poznać po tern, że tak w jednym, jak i drugim jej boku widać warstwy zupełnie sobie odpowiadające, które niegdyś, a mianowicie przed wydrążeniem tej doliny były z sobą połączone: dziś bowiem są tójże samej budowy i znajdują się, zupełnie w tój samej wysokości, i w tym samym porządku nakładów z obydwóch stron doliny. Powstania tych dolin niemożna przypisywać potokom dzisiejszym, bo większa część tych dolin jest suchą ; innych znowu pokłady stykają się z sobą i w tym punkcie zatrzymują deszczowe wody. Saussure gwałtownemu działaniu wód przypisuje także obnażenie, ogromnych mass granitu, znajdujących się na najwyższych Alpach w wysokości 975 metrów.
Trzecim medalem potopowym, który jak dwa poprzedzające, znajduje się na powierzchni ziemi, są „Bryły nieregularne." Są-to rozproszone ułamki skał, objętości od kilku decymetrów do 1,500 metrów sześciennych, wagi aż do 300,000 kilogramów, leżące na piasku lub zagrzebano w ruchomych warstwach, niekiedy odosobnione, częściej jednak nagromadzone na rozległej płaszczyźnie lub ciągnące się długą smugą na pochyłościach, a nawet na wierzchołkach gór dla których gruntu są obcemi. Co zaś na szczególniejszą zasługuje uwagę, jest to, że znajdują się po większej części w bardzo wielkiej odległości od łańcuchów tych gór, od których tylko mogą pochodzić, a od których jednak oddzielo-lone są nietyko głębokiemi dolinami, ale nawet szerokiemi odnogami mórz. 'lakierni są massy skał pojedynczych, znajdujące się w Danii, w Prusiech, i w północnej Kossyi Europejskiej, pochodzące od gór Skandawii, Finlandyi i t. d., zkąd przeniesione zostały przez morze Bałtyckie. Takie też bryły czyli skały znajdują się we wszystkich częściach Europy, w Ameryce północnej i w Ameryce południowej. Przeniesienie tych ogromnych skał wytłumaczyć się inaczej nie
73_
siejszcgo kształtu, a mianowicie nad zmianą pochyłości gór i opadaniem lodowisk, równie jak nad nasypami powstałemi w skutek działań rzek dzisiejszych, a przytóm na to zwróci uwagę, że opa-
da, tylko przez potop, którego tylko nadzwyczajna gwałtowność, oderwać mogła od wierzchołków gór, tysiące mass granitowych, i rozsiać je po wierzchołkach innych gór.
C z w a r ty m m e d a 1 e m potopowy m? jest „AA ielka liczba szczątków zwierząt ziemskich, natłoczonych bez ładu w pokładach ziemi ruchomych, razem z piaskiem i innemi tworami morskieini.4 To bez zaprzeczenia' napotykamy we wszystkich częściach świata, nawet w świeżo odkrytej Australii. Tu trzeba uważać:
1° Że gatunki, których szczątki znajdują się w tych pokładach, są podobne do gatunków źyjących obecnie; mała tylko ich liczba różni się nieco: zresztą, wymiary ich w ogólności są większe.
2° Że szczątki te znajdują się w klimatach bardzo odmiennych od klimatów, gdzie obecnie źyją te gatunki.
3° Że te pomięszane dziś skamieniałości, należą nieraz do gatunków z solth niezgodnych, nie mogących zamieszkiwać jednych i tych samych miejsc. Mimo to jednak stan gruntu przekonywa, że w chwili wspólnego nieszczęścia były z sobą zmięszane, a co większa, że były zamknięte w bardzo małój przestrzeni. — Zastanawianie się nad tętni wypadkami uznanemi przez wszystkich ziemioznaw-ców, do następujących prowadzi wniosków:
1" Zn ponieważ płody ziemi zmieszane są z płodami morza, złożenie więc tych ostatnich nie mogło nastąpić w skutek opadnięcia wód morskich, spokojnie zajmujących powierzchnię dzisiejszych lądów, lecz w skutek opadnięcia ich po nagłem na też lądy wkroczeniu. Tym bowiem tylko sposobem, można sobie wytłumaczyć połączenie się szczątków zwierząt ziemnych z szczątkami mieszkańców mórz: tak też właśnie mówi Pismo Święte.
2° Że wielkość wymiarów pewnych gatunków zagrzebanych zgadza się zupełnie z tóm, co mówi Mojżesz o dzielności organicznego przyrodzenia w epoce potopu.
3° Ze odmienność klimatów, w których się znajdują skamieniałe szczątki, od tych, w których żyją zwierzęta im odpowiadające, wytłumaczyć się inaczej nie da jak tylko przez przyczynę przypadkową, ale potężną, która zwierzęta te z pod szerokości im właściwej, przeniosła w bardzo odległe miejsca, w których wyginąć musialy. Spytajcie się Cuviera, jakim on sposobem w naszym klimacie mógł odkryć razem renifera i nosorożca. Wielki ten naturalista wraz z nami odpowie wam, że zwierzęta te w czasie potopu, albo same przybyły uchodząc z miejsc wodą zalanych, albo też przez wody przniesionemi zostały. Bez naszego potopu zjawiska tego niemożna wytłumaczyć wcale.
ł Ze z połączenia szczątków napotykanych w jednem i temże samem miejscu, a należących do gatunków z sobą niezgodnych jakiemi są: tygrysy lub hyeny z końmi, wypada wnieść, że, zwierzęta te zmuszone były zebrać się w jedno szczupłe miejsce, i w tem razem śmierć znalazły. W przypuszczeniu potopu, który opisuje Mojżesz, przymus ten bardzo dobrze tłumaczyć się daje przez wo-
74
danie gór, oraz powstawanie nasypów rzecznych musiało przedtem spieszniejszym odbywać sic krokiem, niż dzisiaj, z powodu ostrzejszych spadzistości; ten musi przyznać z Dclukiem, Cuvierem i Bucklandem, że zmiany zaszłe na naszćj kuli, które dzisiejszy kształt nadały górom, a bieg rzekom, nie sięgają zbyt odległej
dy zalewające ziemię stopniowo. Przyczyny innej takiego zdarzenia niepodobna wynaleźć. To samo mówić wypada o jaskiniach napełnionych kośćmi zwierząt z sobą żyć nic mogących. A ielka tylko plaga mogła te zwierzęta w jedno spędzić miejsce, i ząpełnić je kośćmi swych ofiar.
Kiedy za potopem tyle przemawia dowodów; dla czegóż, może któś zapytać, pomiędzy tylu szczątkami z czasów przedpotopowych, nie masz nic, co-by dowodziło istnienia człowieka w peryjodzie potop poprzedzającym; dla czego nie masz ani kości ludzkich, ani płodów sztuki, jakiemi są wyroby kamienne lub metalowe; dla czego w końcu nie masz żadnych zabytków cywilizacyi człowiekowi właściwej ? Nim na to odpowiemy, na następująco poprzednio rzćczy zwracamy uwagę:
*	. 1° Opowiadanie Mojżesza niepotrzebnje do utrzymania się żadnej od nauki
pomocy. I tak, gdybyśmy tylko dowiedli, że żaden z wypadków geologicznych, nie sprzeciwia się tyle opowiadaniu Mojżesza, iżby z niein w żaden sposób pogodzić się nie dal; żaden człowiek światły niczego od nas więcej nicinóglby się domagać dla pogodzenia wiary z rozumem.
2° Gcologija czyli ziemioznawstwo jest dopiero ’ nauką w kolebce: przyznają to sami najuczeńsi ziemioznawcy. Przed pięciudziesiąt laty jeszcze jej nie było. Zresztą, każda nauka, a nadewszystko ziemioznawstwo, z początku powolnym tylko postępuje krokiem, w pośród domysłów i niepewności. Tymczasem dosyć powinno już być dla nas, że ziemioznawstwo po tylu trudach i rozmaitych kolejach przyszło do tego, iż w wielu już punktach zgadza się z Księgą Rodzaju, która według wyznania jednego znakomitego ziemioznawcy, jest najwspanialszą treścią wszystkich systematów geologicznych, jest ogniskiem wiekuistej prawdy i środkowym punktem jedności, w którym kiedyś wszystkie wiadomości ludzkie zbiorą się razem. Teraz odpowiadając już wprost na zapytanie, mówimy.
1° Że fałszem jest, iż nie masz żadnych skamieniałości człowieka lub za- ' bytków cywilizacyi ludzkiej w pokładach potopowych. W grocie Bezy, niedaleko Narbony, Tournal odkrył kości ludzkie, pomięszane z odłamkami wyrobów garncarskich i kośćmi zwierząt zaginionych; grunt zas w którym się to wszystko znajduje, uważany jest przez wszystkich geologów, jako należący do potopu. Buletin de la soc. geol. de France, 1830. Inny ziemioznawca Selnner-ling, który z taką troskliwością przeglądał jaskinie Maestrychtu, znalazł tam głowy, przypominające według niego, kształt głów afrykańskich. Czaszki te pomięszane były ze skorupami z garnków, z igłami kościanncmi i t. d.
2° Chociażby nawet w naszych zachodnich stronach, żadnych nigdy nie odkryto szczątków ludzkich; żadnego ztąd przeciwko potopowi nie moźnaby wyprowadzać wniosku. Domyślać się bowiem wypada, że w czasie potopu, rodzaj ludzki, nie był jeszcze tak bardzo rozproszony po ziemi, a następnie że szczątki jego w jednej tylko okolicy znajdować się mogą. Okolica zaś ta, to jest Azyja
15
epoki; że przeciąg 4,000 lat, który nas, według Mojżesza, oddziela od potopu, zupełnie się zgadza z rachubą czasomiarów (chronometrów) naturalnych. ł)
Nic przestał Bóg na dobrodziejstwie ocalenia, które wyświadczył Noemu; wybrał go nadto, aby był trzecią figurą Messyjasza. — Noe, znaczy Pocieszyciel, Jezus znaczy Zbawiciel. — Z pomiędzy wszystkich ludzi, jeden tylko Noe znajduje łaskę u Boga. Zbawiciel nasz także sam tylko znalazł łaskę u swojego Ojca. — Noe wybrany został, aby na nowo zaludnił ziemię. Zawiciel nasz wybrany został, aby ziemię zaludnił cnotliwymi, a Niebo świętymi. — Noemu Bóg rozkazał, aby zbudował arkę. Zbawiciel nasz otrzymał polecenie, aby założył Kościół. — Sto dwadzieścia lat Noe pracował nad wybudowaniem arki i ciągle ludzi wzywał do pokuty; ale go nie słuchali. Zbawiciel nasz pracował całe życic nad budową Kościoła, wzywał do pokuty, już sam, już przez swych Apostołów i ich następców; ale go także nie słuchano. — Noe, budując arkę, przygotowywał dla siebie środek do ocalenia się od potopu powszechnego. Zbawiciel nasz zakładając swój Kościół, miał na celu przygotować ludziom środek ocalenia się od potopu ognistego, który wiecznie ma trawić grzeszników. — Noe
środkowi w której wszystkie podania mieszczą kolebę ludzkiego rodu, pod względem ziemioznawstwa jest jeszcze nie znaną.
3“ A gdyby nawet w tej krainie nie znaleziono żadnpgo śladu człowieka zniszczonego; to i tak nioby jeszcze wnosić nie można było stanowczo przeciw opowiadaniu Mojżeszowemu. Niemożna bowiem nic zarzucie domysłowi Cuviera, ze miejsca, gdzie żył człowiek, zostały całkiem zatopione i kości jego pogrążone są na dnie dzisiejszych mórz.
4° Drugą przyczyną, dla którój nader są rzadkie ludzkie szczątki przedpotopowe, może być zwyczaj powszechny a instynktowy, dostrzegany u najdzikszych nawet ludów, zwyczaj palenia ciał umarłych lub ich grzebania w ziemi, a wiadomo że ten ostatni zwyczaj nader przyspiesza psucie się ciała. Zobacz: Cuvier> Bisęours, — Marcel de Serres, Cosmogonie de Moise. — Desdouits, Soi-rees de Mon tl hery. — Jehan, Non rea u traitć des scienc.es ge ol o-gi ques. — Forichon, E xam e n cl e s qu e s t. s c i e n t i f.
) Zobacz także pisma: Biot,. Beudant, Elie de Beaumont. Do ich powagi przydajmy świadectwo męża, którego słowa w tym przedmiocie mogą służyć za drwod. „Żaden ze starożytnych pomników historyi świeckiej dotąd istniejących, moni (hampollion, a sięgających epoki pewnej, nie sprzeciwia się epoce potopu, któią naznacza tłumaczenie Biblii Siedtndziesięciu.’1 Kęsuinć complet C h r o n o 1 o g. n. 60.
76
i wszyscy którzy weszli do arki, zostali ocaleni. Za obrębem Ko. ścioła Jezusa Chrystusa, niemasz zbawienia dla tych, którzy znając go, nie chcą wnijść do niego, lub wyszedłszy ztąd przystają do obcej sekty. — Arka pełna była stworzeń wszelkiego rodzaju. Kościół zamyka w swera łonie mieszkańców wszystkich narodów’. — Im bardziój wody potopu podnosiły się w górę; tćm wyżej arka wznosiła się ku Niebu. Im więcćj Kościoł doświadcza utrapień, tern staje się doskonalszym, tern wyżej wznosi się ku Bogu.— Arka, mieszcząca w sobie Noego i jego dzieci, była jedyną nadzieją rodzaju ludzkiego. Kościół, który posiada Jezusa Chrystusa i jego dziatki, jest jedyną rodzaju ludzkiego nadzieją. Wyszedłszy z arki, Noe, złożył ofiarę, którą Pan przyjął łaskawie. Na krzyżu, Pan nasz złożył ofiarę tysiąc razy przyjemniejszą Bogu od ofiary Noego. — Bóg zawarł przymierze z Noem. Bóg też zawarł ze Zbawicielem naszym, a przez niego ze wszystkiemi ludźmi, przymierze które trwać będzie na wieki. — Noe otrzymał nieograniczoną władzę nad ziemią i wszystkiemi zwierzętami. Zbawiciel nasz otrzyma! także od Boga Ojca nieograniczoną władzę na Niebie i na ziemi. — Przez Noego, Bóg przywrócił świat, który był zniszczył. Bóg też przez Zbawiciela naszego, przywrócił światu te dobra, które mu grzech był wydarł.
M o ćl 1 i t -W EL.
O Boże mój, który cały jesteś miłością! Dziękuję Ci za cierpliwość, z jaką oczekujesz nawrócenia się grzeszników'. Dziękuję Ci także, żeś tak długo i na moją czekał pokutę. Otóż wracam do Ciebie, przyjmij mię przez miłosierdzie swoje. Dziękuję jeszcze, żeś mi pozwolił urodzić się na łonie twojego Kościoła, za-obrębem którego nic masz zbawienia. Udziel mi łaski, abym wierzył we wszystko i wykonywał zawsze to wszystko, czegokolwiek twój Kościół święty naucza i co nakazuje.
Postanawiam-'sobie, kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj mir łości odnawiać będę każdego miesiąca obietnice uczynione na chrzcie świętćm.
77
N A U K A XXIIIci«.
messyjasz obiecany i wskazany w figurach.
Skrócenie życia ludzkiego. — Przeklęctwo Chanaana. — Wieża Babilońska — Początek bałwochwalstwa. — Powołanie Abrahama. — D.nga obietnica o Messyjaszu. — Melchizedech, czwarta figura Messyjasza.
Od potopu zaczyna się iż tak rzekę, nowy świat, nowa ziemia; ale ta ziemia, już raz dotknięta przcklęctwem po grzechu pierwszego człowieka, straciła jeszcze, skutkiem długiego zalania, część swoich sił i plodtlości. Do potopu, ziemia była żyżniejszą i jędrniej-szą. Ogromna massa wód jakie ją okryły, i długi ich na niej pobyt, stały się powodem, że rośliny, pozbawione światła i okryte wyziewami, straciły swoję nioc. Powietrze, które przepełnione było użyteczną wilgocią, tudzież mięso zwierząt i wino, których człowiek nadużywał pomnożyły pierwiastki zepsucia. A tak życie ludzkie, które trwało dotąd blisko tysiąca lat, skracało się powoli do stu lat i jeszcze bardzićj. Tym sposobem spełnił się wyrok sprawiedliwości boskiej na człowieku tylekroć występnym. ’)
Noe przekazał trzem synom swoim Semowi, Chamowi i Ja-fetowi święte prawdy Religii, a w, szczególności podanie o boskićj obietnicy co do przyjścia Odkupiciela. 4) Święty Patryjarcha zaszczepił latorośl winną, która bezwątpienia była już znana dawniej; ale gdy poprzednio zażywano tylko jćj owocu, Noe wynalazł sposób wyciskania z jagód soku i zachowywania go. Wino było dobrodziejstwem dla dodania radości sercu człowieka, którego zasmucało skrócenie jego życia i osłabienie całej natury. Czemuż tak
') I Mojź. VI. 3. „I rzeki Bóg: Nie będzie trwał duch mój na wieki w człowieku, gdyż jest ciałem: i będą dni jego sto i dwadzieścia lat.“
’) Wczasie pobjtu naszego (X. Gaume) w Rzymie, mieliśmy dosyć częste stosunki z Kardynałem Mczzofanti. Mąż ten, jedyny w dziejach świata, mówił trzydziestą trzema językami, piętnastą dyjaktelami, nie licząc w to gminnych czyli prowineyjonalnych. Raz zapytaliśmy się go, czy filologia mogłaby dopomódz do wykazania jedności rodu i troistości plemienia ludzi. „Nietylko pomaga, rzekł, ale nawet udziela do tego dowodów. Jedna w swojej istocie, mowa ludzka dzieli się na trzy gałęzie, których wszystkie języki znane są odroślami. Te trzy gałęzie SQ- jizyk Jafetyeki, język Semicki i język Chama “ Cóż powiedzieć przeciw takiemu świadectwu? Zobaczymy w następującym przypisku, że fizyjologja popiera to twierdzenie.
78__
wielka liczba ludzi nadużywa tego nowego podarunku Ojca niebieskiego?
Pewnego dnia Noe napiwszy się tego trunku, którego nie znał jeszcze mocy, upił się mimowolnie, i zasnął w swoim namiocie. Spiąć, odkrył się przypadkiem nieprzyzwoicie: Cham to spostrzegł. Niepomny ani na szacunek, ani na wstyd, zaraz powiedział o tćin braciom. Sera i Jafct większe okazali uszanowanie. Włożywszy płaszcz na ramiona swoje, a idąc wstecz, okryli nim czcigodnego starca. Noe przebudziwszy się, dowiedział się o postępku Chama. Natchniony nagle, rzucił przeklęctwo, nie na Chama, przez uszanowanie dla błogosławieństwa, jakie Bóg udzielił wychodzącemu z arki, ale na Chanaana, syna Chama. „Przeklęty Chanaan, niewolnik niewolników będzie braci swej,“ rzeki święty Patryjareha. ’) Straszne to przeklęctwo sprawdziło się pó-
') Widzieliśmy w przypisktt do nauki XVII, jak tegoczesna umiejętność wykazała mylność bezbożnych system tó w i marnych przypuszczeń filozofii antykatolickiej co do wielorakości rodu ludzkiego. Dzięki pracom ziemioznawców, nowożytnych, jedność rodzaju ludzkiego, na drodze umiejętności jest udowodnioną. Sprawdzimy jeszcze dwa inne fakta, będące także nabytkiem nauki. Pierwszym jest istnienie trzech plemion rodzaju ludzkiego; drugim, wyższość dwóch plemion od trzeciego. Zobaczycie, żs nauka musi prosie wiary o wytłumaczenie tej rzeczy, czyli, że w lym-przedmiocie jak w innych, nauka aby’ nie pozostać 'niedokładną musi bydż religijną: bo w jednej tylko Religii znajduje rozwiązanie swych ostatnich zagadnień.
Fakt pierwszy. Istnienie trzech plemion w rodzaju ludzkim. Sławny Curier, na czele świetnego orszaku uczonych, którzy się szczycą, że są jego uczniami, uzuaje trzy piemiona odmienne: kaukaskie, mongolskie i etyjopskie. To trzy plemiona mają w swej orginizacyi pewne cechy, które jo nawzajem od siebie odróżniają.
Plemię kaukaskie, tak nazwane, ponieważ piet wszem miejscem jego po_-bytu była zachodnia pochyłość Kaukazu, ma następujące cechy; kolor jego jest biały, twarz owalna, nos wydatny, kąt twarzy który zdaje się znamionować panowanie rozumu nad pożądliwością zwierzęcą, wynosi od 85 do 90 stopni. Plemię to zaludniło Europę, t,.dzież część Azyt i Ameryki.
Plemię mongolskie, tak nazwane do kraju będącego glównem miejscem jego pobytu, jest koloru żółtego; ma twarz płaską, nos mały, kąt twarzowy mniej otwarty, niż u plemienia kaukazkiego. Zajmują ono całą przestrzeń kuli ziemsk'ćj rozciągającą się od wschodu morza Kaspijskiego aż do morza południowego, Chiny, Tatarję chińską, Syberję, Japoniję,
Plemię etyjopskie, tak zwane od Etyopii, głównej jego siedziby, zajmuje całą część Afryki, rozciągają się od południa Atlasu do Przylądka Dobrej Nadziei. Jest koloru czarnego; czoło ma spłaszczone i pochylone ku tyłowi głowy;
79
żniej kiedy Cliananejczycy zostali wytępieni lub zabrani w niewolę przez .Izraelitów, potomków Senta. Przeklęctwo to trwające nieustannie w rodzic Chama, uczy dzieci, jak mają szanować rodziców swoich. *)
czaszka mniojszój objętości zawiera 4 do 9 uncyj wody mniej, niżeli czaszka Europejczyka; kąt twarzowy ma tylko 80 <io 82 stopni.
Trzy plemiona odmienne i tylko trzy, oto fakt uznany przez teraźniejszą naukę. Lecz gdzież szukać przyczyny tego faktu? Nauka bełkoce, lub milczy, dopóki o to samego tylko pyta się rozumu. Zmuszona jest zwrócić się dc nauki, nad naukami, to jest, do objawienia, które wskazuje jej trzech synów Noego, jako ojców tych trzech plemion. Nauka skłania cię do tego. I otrzymuje rozwiązanie ostatniego zagadnienia swego w tym przedmiocie: staje się zupełną, gdy jest religijną
Fakt drugi. Wyższość dwojga plemion od trzeciego. Tu także historja i gruntowne zbadanie budowy fizycznej świadczą, że plemię kaukazkie i plemię mongolskie mają niezaprzeczoną .wyższość nad plemieniem etyjopskióm. Istotnie, u tych-to dwóch plemion i przez nie spełniły się i spełniają się dotąd wszystkie wielkie wypadki. Plemię etyjopskie gra rolę daleko niższą; występuje przez cały czas trwania swego jako służebne, czyli raczej jako niewolnicze względem dwóch innych. Nosi ono, powiada Curier, wszelkie ślady poniżenia organicznego i moralnego. Otóż, nowy fakt. Jeżeli się spytamy samej tylko nauki ludzkiej o przyczynę tego zboczenia natury, powie nam, że jest skutkiem klimatu, powietrza, własności gruntu i wód, długości i mocy zimna i ciepła. Wszakże te wszystkie okoliczności atmosferyczne, geologiczne i innne nie zaspokoją umysłu gruntownego i szczerego: bo gdyby to tylko było przyczyną poniżenia organicznego i moralnego; natenczas plemię etyjopskie musiałoby dzisiaj bydź daleko bardziej poniźonein jak przed tysiącem, jak przed dwoma tysiącami lat; owszem musialo-by już dotąd bydź zniszezonem. Istotnie, przypuśćmy przyczynę stałą i działającą ciągle przez szereg wieków w celu zepsucia, a przyjdziemy do takiego stopnia poniżenia, że nic już nie zostanie: własnością bowiem pierwiastku czynnego, dobrego lub złego, jest ciągle rozwijanie się i wydawanie skutków coraz większych. Tymczasem jeduak plemię etyjopskie istnieje, ani więcej ani mniej poniżone fizycznie i moralnie dzisiaj jak w pierwszych epokach swojój historyi. Tu także pod karą niedokładności i śmieszności, nauka pytać się musi br.skićj swój Matki, oraz uznać w tern poniżeniu skutek karzącój sprawiedliwości boskiej, długą karę za dawną zbrodnię. Otóż w strasznem przeklęctwie Noego znajduje się rozwiązanie tego zagadnienia. Przeklęty Chanaan, niewolnik niewolników będzie braci swój (I. Mojż IX, 25.) I,ważmy ile surowość tego przeklęctwo złagodzona jest wyrazem braci, który wykazując równość pierwotnego pochodzenia, wskazuje zarazem, jak względem tego nieszczęśliwego plemienia postępować mają ple mionu, posiadające podwójny przywilej, to jest organizacyi i potęgi moralnej. Winny one dla poniżonej swój siostry bydź nauczycielkami i matkami. O Kościele katol-eki! jak przedziwnie missyjonarze twoi spełniają tę świętą rolę! Zobacz De la Physiologie humaine, i t. d. przez doktora Devay.
( Afry ka, zaludniona przez potomków Chama, jest klassyczną ziemią niewolnictwa. Jakkolwiek wysoko sięgniemy w historyi, zawsze murzynów widzimy
80____
Skutkiem przedziwnych wyroków Opatrzności, Noe po potopie żył jeszcze lat 350. Bóg przedłużył jego dni, i chciał, aby potomkowie Patryjarchy żyli przez ten długi ciąg czasu, pod okiem wspólnego ojca swego, dla tego, aby główne prawdy Religii i dawne dzieje, o których sam tylko Noe był zawiadomiony przez Boga, utrzymały się między ludźmi.
Gdy potomkowie Patryjarchy znacznie się rozmnożyli; zaczęli myśleć o rozłączeniu się z sobą. Ale, przed tćm rozejściem się chcieli wykonać zamiar, świadczący o ich nierozumie i próżności. „Pójdźmy, mówili jedni do drugich, i zbudujmy miasto z wieżą sięgającą aż do nieba.“ Nierozsądny ten zamysł miał dwa powody zarówno próżne: jeden, uwiecznienie imienia swego przez gmach wspaniały; drugi obronę przeciw samemuż Bogu, gdyby chciał znowu ukarać ziemię potopem. W tćm stali się winnymi nietylko szaleństwa, ale i niedowiarstwa: gdyż Bóg obiecał nie karać już nigdy świata potopem powszechnym. — Do tego, dzieła wzięli się natychmiast. Ale kiedy pospieszali z robotą; Bóg tak dalece pomięszał mowę pracujących, że się nawzajem porozumieć nie mogli. Nic mogąc więc ani rozkazywać, ani słuchać, przymuszeni byli zaniechać tego przedsięwzięcia. Miasto i wieża niedokończone, nazwane zostały Babel, to jest, pomięszanie: ponieważ Bóg pomięszał mowę ludziom, którzy dotąd mówili jednym językiem i rozproszył ich po wszystkich Krajach ziemi.
Synowie Noego, oddalając się jedni od drugich, unieśli z sobą pamięć głównych prawd Religii, jakich się nauczyli od swojego wspólnego Ojca. Tym-to sposobem wiadomość o wszystkich wielkich wypadkach, jako to: o stworzeniu człowieka, o jego stanie niewinności, o upadku, o obietnicy Odkupiciela, o potopie, zachowała się mniej lub więcój nieskażona u wszystkich narodów, świata. Co zaś później zaszło, to jest po rozejściu się ludzi, jakkolwiek było nadzwyczajnem i świetnem, nie było jednak znane
niewolnikami nietylko we własnym kraju, ale i u obcych narodów. 1 ani głos potężny Papieżów, następców tego, który sam stał się niewolnikiem, aby wyjednać wszystkim ludziom wolność synów Bożych, ani postęp cywilizacyi, ani domaganiu się przyjaciół ludzkości, nie zdołały dotąd znieść przeklęctwa ciążącego na tćm nieszczęśliwca! plemieniu. Dowiedziono niedawno, że w przeciągu lat czternastu, to jest od 1814 do 1828 roku, wywieziono z Afryki siedm-kroć sto tysięcy niewolników: Zobacz sumienne dzieło księdza Marduel, kanonika paryzkiego, pod tytułem: De 1’nntori te pateruello et maternellc.
81
powszechnie i jest oczywistym dowodem, że węzeł łączący dotąd wszystkich ludzi, teraz zerwany został.
Podania pierwotne kazić się zaczęły baśniami, a ludzie dopuszczali się nieprawości jeszcze straszniejszych jak te, które uzbroiły mściwe ramię Wszechmocnego. Mimo świata wilgotnego jeszcze od wód potopu; mimo uderzającego skrócenia życia do szczupłćj liczby lat; mimo gwałtownego wstrząśnienia całego świata; słowem, mimo wszystkich nastręczających się ludzkiemu oku smutnych pomników sprawiedliwości Stworzyciela, znajomość Boga prawdziwego zacierała sic w pamięci ludzkićj. Zepsucie stało się powszechnem, a bałwochwalstwo, córa i matka namiętności, zaczęło zgubne swe panowanie.
Opłakane zaślepienie! odmówiono Wszechmocnemu hołdu czci, jaki mu się należy od wszystkiego co żyje, a świętokradz-kie kadzidła palono stworzeniom. Złoto, srebro, kamień, drzewo najlichsze zwierzęta, martwe posągi, widziały jak człowiek, król i kapłan najwyższy świata, padał na twarz przed nimi, i zanosił do nich trwożliwe swe modły. Po tak bezecnym czynie odchodzi występny syn marnotrawny, trwoniąc jedno po drugićm, mienie składające bogatą jego puściznę; z niesłychanym szałem brnie drogą hańby i nieprawości, coraz bardzićj rozszerzającej się przed nim. Bóg uwił był dla niego prześliczny wieniec mądrości i czystości, a on wyrywa z tego wieńca kosztowne klejnoty i kwiaty, brudzi je i plugawi. Zostawmy go tak, a wkrótce zobaczymy jak zhańbiony, przesycony niesmakiem, wycieńczony rozpustą, wierzyć będzie tylko w fatalność, w nicość i rozpacz. Wielka to i straszna nauka, z której narody Chrześcijańskie nie zawsze korzystały!
Z trudnością już przychodziło znaleźć rodzinę, któraby jeszcze wierną była Bogu Noego, i wypadało już tylko, aby Wszechmocny znużony niejako powtarzaniem pogróżek, oczekiwaniem lub wymierzaniem kar, odrzucił znowu ród ludzki, i zostawił go jego własnemu zepsuciu. Wśród tego potopu zbrodni, w cóż się obróci Religija prawdziwa? Czyż Bóg postanowił odebrać ją ludziom? Nie; słowo Przedwiecznego jest nieodwołalne. Gdyby się był radził tylko zbrodni naszych ojców; bez wątpienia byłby wytępił zbrodnicze ich plemię; ale w chwili nawet, kiedy uderza, jego miłosierdzie łagodzi ciosy sprawiedliwości: nigdy On niezapomina ze jest ojcem. Widok zasług przyszłych ofiary gładzącćj grzćchy’ którą zapowiedział rodzajowi ludzkiemu, czyni go łaskawym. Nie-opuszczając przeto narodów, które samym sobie powinny były
GACMB ZASADY, T, II	(J -
82 >
przypisać swe zaślepienie, Bóg postanowi! wybrać jeden naród, i poruczyć mu do przechowywania objawienie pierwotne, a nade-wszystko wielką obietnice Odkupiciela.
Abraham, potomek Sema, wybrany został na ojca tego nowego ludu, z którego wyjść miał Messyjasz. Nadto, od wieków Bóg postanowił, aby Messyjasz narodził się w Judei, zwanej pod ówczas ziemią Chananejską. Dla tego też do tćj krainy sprowadził tego świętego męża, którego Messyjasz miał być synem wedle ciała.
Abraham mieszkał bardzo daleko od ziemi Chananejskiej w krainie zwanój Cbaldeą: ztąd to powołał go Pan Bóg. „Opuść kraj w którym mieszkasz, rzekł do niego, a idż do ziemi, którą ci wskażę. Dam tę ziemię potomkom twoim, których rozmnożę, jako gwiazdy na niebie i piasek morski.“ ’) Do tćj wspaniałej obietnicy Bóg dodał drugą, jeszcze wspanialszą, to jest obietnicę Messyjasza. „Uczynię cię narodem wielkim, rzekł Bóg, i bedęć błogosławił i uwielbię imię twoje a w tobie będą błogosławione wszystkie narody ziemi, to jest, w tym, który narodzi się z ciebie (tak sam Bóg rzecz, później objaśnia/')
Ta druga obietnica Odkupiciela, dana Abrahamowi, mówi daleko więcćj niżeli pierwsza. Pierwsza nie wymienia, z którego narodu narodzi się Messyjasz; druga zaś wyraźnie mówi, że pochodzić ma od Abrahama. Otóż wszystkie inne narody zostały usunięte na stronę: nie u nich szukać mamy Odkupiciela. Pierwsza mówiła, że zetrze on głowę węża; druga wykłada znaczenie tych słów; mówi, że Messyjasz obali panowanie czarta, powołując wszystkie narody do znajomości prawdziwego Boga, w którój znaj -' duje się prawdziwe błogosławieństwo. A tak:
1° Owo błogosławione Nasienie, obiecane Ewie, będzie także nasieniem i odroślą Abrahama.
2° Owo zwycięztwo jakie odnieść ma nad złym duchem, będzie zależało na przy wiedzeniu ludzi do znajomości i czci Stworzyciela.
3° Ów syn Ewy i Abrahama obali na całym świecie panowanie czarta, znosząc bałwochwalstwo, które nie jest czćm innćm
') Dowody cudownego przez Boga spełnienia obietnicy rozmnożenia potomków Abrahama, przedziwnie wyłożył uczony X. Plusz w SymTomie dzieła: Spec-tacle de la Naturę, w części oznaczonej tytułem: La próparation evan-g<51ique od stron. 159 do 187. Wydanie 1750 r.
83
jak panowaniem czarta, a przywracając cześć Boga prawdziwego.— Nawrócenie narodów, to jest pogan, zawsze jest wskazywane w Piśmie Świętem jako dzieło znamionujące Messyjasza.
Pełen wiary w słowo Boże, Abraham opuścił swój kraj, w towarzystwie Sary, małżonki swojćj, i Lota synowca, i przybył do ziemi Chananejskiój. Trzody jego i trzody Lota były tak liczne, że ziemia, gdzie się wtedy znajdowali, objąć ich nie mogła. Święty ten mąż przedstawił synowcowi potrzebę rozłączenia się od siebie. Lot udał się do Sodomy. To rozłączenie się nie ostudziło bynajmniej miłości Abrahama: dał tego wkrótce świetny dowód. Król Sodomy i czterej jego sprzymierzeńcy zostali pobici przez króla którego byli holdownikami: Lot dostał się w niewolę. Abraham dowiedziawszy się o tem, na czele trzechset ośmna-stu najodważniejszych sług swoich, pełen ufności w Bogu, który był jego obroną, uderzył z tą garstką walecznych na wojska zwy-cięzkie, zmusił je do ucieczki, odzyskał łupy, wyzwolił synowca i wszystkich towarzyszów jego niewoli. Przejęty wdzięcznością król Sodomy wyszedł na spotkanie wybawcy, i błagał go, aby w nagrodę dobrodziejstwa swego przyjął wszystkie bogactwa zabrane nieprzyjaciołom. Abraham nic wziąść nie chciał. Dał tylko dziesięcinę z łupów Melchisedechowi, królowi Salem, kapłanowi Boga najwyższego, który pobłogosławił Abrahama złożywszy pierwćj w ofierze chleb i wino.
W osobie tego króla-kapłana, Abraham oddał cześć przyszłemu Messyjaszowi, którego ten wielki kapłan wyobrażał; o Messy-jaszu bowiem napisano: „Ty jesteś kapłanem na wieki wieków, według porządku Melehisedechowego.“
I tak Melcbisedech jest czwartą figurą Messyjasza. W istocie Melchisedcch oznacza króla sprawiedliwości. Zbawdciel nasz jest samą sprawiedliwością. — Melchisedech jest razem królem i kapłanem. Zbawiciel nasz jest także królem i kapłanem razem.— Melchisedech jest kapłanem Boga najwyższego. Zbawiciel nasz jest kapłanem nad kapłanami. — Melchisedech występuje sam jeden: Nie znajdujemy ani jego ojca, ani matki, ani jego genealogu, ani poprzednika, ani następcy w kapłaństwie. Zbawiciel nasz nie ma także ani ojca na ziemi, ani matki na niebie, ani poprzednika, ani następcy w kapłaństwie: kapłani bowiem są tylko jego sługami. — Melchisedech błogosławi Abrahama. Zbawiciel nasz błogosławi Kościół, wyobrażony przez Abrahama.— Melcbisedech
*
84
składa w ofierze cbleb i wino. Zbawiciel nasz sam ofiaruje się każdego dnia pod postaciami cbleba i wina.
Figura Melchisedecba przydaje nowe rysy do wizerunku Messyjasza. Poprzednie przedstawiają nam go: 1° jako ojca nowego świata; 2° jako sprawiedliwego, cierpiącego i prześladowanego; 3° jako zbawiającego świat od potopu. Teraz pokazuje się On nam jako kapłan wiekuisty, składający w ofierze cbleb i wino. Następne figury przysporzą kolejno nowych rysów do obrazu: gdyż te proroctwa żyjące, tak jak obietnice i przepowiednie, ciągle rozwijają się coraz więcćj.
m o <a 1 i t w EL.
O Boże mój, który cały jesteś miłością! Dziękuję Ci, żeś nie opuścił ludzi po potopie, i żeś pomimo tak wielkićj ich niewdzięczności, zachował im dobrodziejstwo Religii. Dziękuję Ci, żeś wybrał oddzielny naród dla zachowania pamięci o wielkićj obietnicy Zbawiciela. Udziel mi łaski, abym moich rodziców szanował na wzór Sema i Jafeta; a względem Ciebie, abym tak był wiernym jak Abraham i pobożnym jak Melchisedech.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj miłości, szanować będę mojego ojca i moję matkę.
NAUKA XXIVta.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Odwiedziny Aniołów. — Obietnica narodzie się mającego Izaaka. —Rozmowa Abrahama z Bogiem. — Zniszczenie Sodomy. — Ofiara Abrahama. — Izaak, piąta figura Messyjasza.
Brakło jedynie Abrahamowi dziatek, któreby odziedziczyły wielki jego majątek, a jeszcze większe cnoty. Bóg objawił mu się znowu, i zawarłszy z nim jeszcze ściślejsze przymierze, przepisując dla niego i dla całego jego potomstwa prawo obrzezania, oświadczył wyraźnie, źe wkrótce Sara, jego małżonka, powije mu syna, który obsypany będzie łaskami, i odziedziczy wszystkie obietnice. Otóż stało się to tak:
_ 8L
Pewnego dnia Abraham siedząc przed namiotem, o samćm południu, ujrzał trzech młodych ludzi, których poczytał za podróżnych. Był to Bóg, który mu się ukazał pod postacią trzech Aniołów znakiem Trójcy Przenajświętszej. Miłość zawsze jest czujna, obudzą się na sam nawet pozór potrzeby bliźniego. Abraham wstał natychmiast, i poszedł na spotkanie tych trzech podróżnych. A pokłoniwszy się do ziemi, rzeki: „Ktokolwiek jesteście, nie mijajcie domu mego, zatrzymajcie się chwilę, i nie pogardzajcie uprzejmością sługi waszego. Przyniosę wam wody do umycia nóg. Spo-cznijcie pod cieniem tych drzew. Posilcie się trochę wraz ze mną, i pójdziecie sobie dalćj.‘-‘ Podróżni przystali na to. Przyjąwszy zaś tę gościnność serdeczną, jeden z nich odezwał się do Abrahama, mówiąc: „Za rok od dnia dzisiejszego, gdy znowu przyjdę do ciebie, Sara żona twoja, powije ci syna." Mówiąc po ludzku, obietnica podróżnego pozbawiona była wszelkiego prawdopodobieństwa. Sara już była w wieku podeszłym, Abraham już także liczył 99 lat życia. Nie zachwiał się atoli święty Patryjarcha w wierze, i najmniejszej nie okazał nieufności.
Tym-to sposobem Bóg przygotowywał ludzi do wiary w macierzyństwo Dziewicy, udzielając płodność niewieście dziewięćdziesiąt lat mającej, i dotąd niepłodnćj. Usposabiał też z daleka do uwierzenia w tajemnicę Trójcy Przenajświętszej, ukazując w tćm pokazaniu się Abrahamowi obraz owćj tajemnicy. Trzćj Aniołowie stawią się przed tym świętym Patryjarchą, a Pismo Święte daje im w liczbie pojedyńczćj, wielkie imię Boga, imię Bogu tylko właściwe: Jehowah. Abraham, chociaż widział trzech, jednemu tylko się kłaniał, i jakby do jednego tylko przemawiał. Ta wielka tajemnica, która póżnićj odkrytą została w Ewangelii, ukazywała się w Starym Testamencie tylko pod zasłoną, i widzieć ^ą mogli ci jedynie, którzy już wówczas posiadali ducha Wiary Chrześcijańskiej.
Trzćj podróżni pożegnali się z Abrahamem. Patryjarcha przez szacunek, postanowił ich cokolwiek odprowadzić. Nowy ten dowód miłości zjednał mu nową łaskę. Pan Bóg otwierając się przed nim z poufałością niewypowiedzianą, zwierzył mu się naj-tajemniejszych swych zamiarów. Szli razem drogą do Sodomy, kiedy Pan w osobie jednego z tych trzech Aniołów, rzekł do Abrahama . „Odgłos grzechów Sodomy i Gomory doszedł aż do mnie, wołając o pomstę. Idę zobaczyć, czy miara jest już dopełnioną, i czy czas już uderzyć."
__86
Abraham z pokorą zbliżywszy się do Paua, tyle bowiem miłość i żarliwość dodaje niekiedy odwagi, rzekł: „Lecz jakże o Panie! czyż niewinnego także ukarzesz razem z bezbożnym? Jeżeli które z tych miast występnych zawiera w sobie pięćdziesiąt sprawiedliwych między grzesznikami; czyż wszystkich zgubisz, czyż raczej przez wzgląd na pięćdziesiąt sprawiedliwych, nie przebaczysz mnóstwu grzeszników?1' Szczerość i prostota tak rozrzewniającej prośby, trafiły do serca Boga, i rzekł: „Jeśli najdę w Sodomie pięćdziesiąt sprawiedliwych; przebaczę całemu miastu, i przez wzgląd na pięćdziesiąt sprawiedliwych ocalę grzeszników.“ Odpowiadając Abraham rzekł: „Ponieważ już zacząłem: będę więc mówił i dalej, jakkolwiek prochem tylko i popiołem jestem. Jeśliby mniej pięciu było sprawiedliwych, niż pięćdziesiąt; czy nic przebaczysz całemu miastu przez wzgląd na tych czterdziestu pięciu?"— Pan rzeki: „Nie zatracę, jeśli tylko znajdę czterdziestu pięciu."— Rzekł jeszcze Abraham: „A jeśli tylko znajdzie się ich czterdziestu, cóż uczynisz?" — „To także nie zatracę," odpowiedział Pan.
Abraham wiele już uczynił; ale niewinność, która zjednywa przyjaciół Bogu, nadaje im prawa, jakich inni ludzie nie znają. I tak Abraham, który z początku umawiał się z Bogiem tylko o pięciu, przyszedł potćm do dziesięciu, a odejmując tę liczbę od czterdziestu, rzekł: „Nie gniewaj się Panie, proszę, jeśli jeszcze przemawiam. A jeśli tam znajdzie się tylko trzydziestu ?“ ;— „To i tak przebaczę," odpowiedział Pan. — „Ponieważ raz mówić zacząłem, rzekł znowu Patryjarcha, to jeszcze powiem: A gdyby ich było dwudziestu?" — „To i przez tych zostałbym rozbrojony," odpowiedział Pan.— „Proszę, dodał jeszcze święty Patryjarcha, nie gniewaj się Panie, jeśli jeszcze raz przemówię: gdyby tam znalazło się ich tylko dziesięciu; cóżbyś wtenczas uczynił." — Ną, to, odpowiedział znowu Pan: „Chociażby sprawiedliwych było tylko dziesięciu, to i tak miasta nie zatracę."
Na tćm się zakończyła ta zadziwiająca rozmowa, która daje nam poznać zarazem i nieskończoną dobroć Boga, karzącego jedynie z żalem, oraz potęgę modlitwy, i pośrednictwa świętych. Ponieważ nie. znalazło się nawet dziesięciu sprawiedliwych; zatem wszystkie pięć miast zniszczył ogień z nieba. W tern miejscu widać dzisiaj nieczyste jezioro, zwane morzem Martwem. Lot tylko z rodziną swoją ocalony został od tćj zguby: wszakże żona Lola obejrzawszy się za siebie dla przypatrzenia się pożarowi, zamieni
ła się w słup soli, który widziano jeszcze za czasów Apostolskich. ’)
Abraham wrócił do swego namiotu; a w czasie wskazanym przez Boga, narodził się Izaak. Święty Patryjarcha nic już nie miał do żądania; ale Bóg chciał wystawie jeszcze wiarę sługi swego na ostatnią wprawdzie, ale straszną próbę. Nie poprzestając na obietnicy, że Odkupiciel świata przyjdzie z rodu Abrahama, zamierzył pokazać temuż naocznie jakim sposobem spełni się dzieło Odkupienia. Raz w nocy zawołał na świętego Patryjarchę: „Abrahamie, Abrahamie!" — „Jestem Panie!" — odpowiedział czcigodny starzec. — „Weź syna swojego jednorodzonego Izaaka, którego tak miłujesz, i idż z nim na górę Widzenia, którą ci wskażę; tam roi go ofiarujesz jako całopalenie."
Na rozkaz taki, mogący wzruszyć gwałtownie przywiązanie rodzicielskie. Abraham odpowiedział niezwłocznym posłuszeństwem. W ciągu trzech dni, przygotował wszystko do wielkićj ofiary i wyszedł z ukochanym synem na spełnienie rozkazu Boga. Po trzech dniowej drodze, stanął u podnóża góry ofiarnej: górą tą była Kal-waryja. „Poczekajcie tutaj, rzekł do sług swoich; ja z synem pójdę na górę złożyć ofiarę Panu." W postawie Patryjarchy świętego najmniejsza nie nastąpiła zmiana. Z jednostajną spokojno-ścią włożył na syna swego drzewo potrzebne do spalenia ofiary a sam niósł w rękach miecz, przeznaczony na przeszycie s rca Izaaka, tudzież ogień mający strawić tę ukochaną ofiarę.
Ojciec i syn tak szli pospołu, zaprzątnieni myślami wcale odmienńemi, ale oba z pogodnem obliczem i krokiem pewnem, kiedy Bóg, zachowując dla służebnika swego wszystkie stopnie zasługi, przepuścił nań jednę z tych okoliczności, które niczćm prawie będąc wśród wielkich doświadczeń, przywodzą wszakże tlo ostateczności miłość najlepićj przygotowaną, jeżeli jej nie krzepi bohaterska odwaga. „Ojcze mój," rzekł Izaak z miłą prostotą. — „Czego chcesz? synu!" odpowiedział Abraham. — „Oto ogień i drwa, mówił dalej Izaak, a gdzież jest ofiara?"— Abraham zaś rzekł na to, nie zdradzając się ani jednćm słowem: „Bóg opatrzy ją sobie, synu mój!" — Izaak nie pytał się już więcej.
Stanąwszy na wierzchołku góry, Abraham ustawił ołtarz ułożył na nim drwa, i przygotował miecz. Wypadało nareszcie
) Zobacz rozprawę Mazarellego: „o zniszczeniu pięciu miast czyli Pen-tapolu.“
88
rzecz całą wyjaśnić. Jedno spojrzenie, jedno skinienie, jedno westchnienie, dostatecznćm było do wskazania Izaakowi ofiary. Poznał ją, bynajmniej się nie dziwiąc. Poddał się woli Boga; wszedł na stos; i tam dał się przywiązać własnemu ojcu. Abraham, pełen mocnej wiary i posłuszeństwa, wziął miecz, podniósł rękę do góry, i już, już miał zadać cios ofierze. — Wszakże tu skończył się czas próby; a zaczął się czas nagrody. — „Wstrzymaj się Abrahamie, rzekł Pan, nie ściągaj ręki twej na dziecię, dosyć tego ; znam już wiarę twoję. Ponieważ usłuchałeś głosu mego; błogosławić ci będę; rozmnożę ród twój; tryumfować on będzie nad nieprzyjaciółmi, i błogosławione będą wszystkie narody ziemi, w potomku twoim.“ — W tćm obróciwszy się Abraham ujrzał baranka zawikłanego rogami w poblizkim krzaku; wziął go więc i ofiarował zamiast syna. O Jezu, cierniem koronowany! w ofierze tej widzę ja Ciebie!
Zaprawdę, ofiara Izaaka jest żywym obrazem przyszldj ofiary Jezusa Chrystusa. Figura i prawda przez nią wyrażona tak są podobne do siebie, że *nie można patrzeć na jednę bez przypomnienia sobie drugićj. Otóż Izaak jest piątą figurą Messyjasza.— Izaak jest najukochańszym synem u ojca swego. • Zbawiciel nasz jest najukochańszym synem Boga Ojca, który w nim położył całe upodobanie swoje. — Izaak, niewinny, był skazany na śmierć. Pan nasz, który jest samą niewinnością, także na śmierć skazany został. — Abraham, ojciec Izaaka, ma spełnić wyrok. Bóg Ojciec także sam za pośrednictwem Żydów, wykonywa wyrok śmierci na synu swoim. — Izaak, obciążony drzewem, które ma go strawić, wstępuje na górę Kalwaryi. Zbawiciel nasz, obciążony drzewem Krzyża, wchodzi na tęż samą górę Kalwaryi. — Izaak daje się wiązać na stosie, i pokornie daje szyję pod miecz, który ma go zabić. Zbawiciel nasz daje się przybić do Krzyża, i jako baranek pokorny, zamordować siebie pozwala.— Izaak nie poniósł śmierci, ponieważ był tylko figurą Chrystusa. Zbawiciel nasz, który był rzeczywistością, istotnie śmierć poniósł.— Izaak zstępuje z góry pełen życia i uposażony błogosławieństwami: liczne też potomstwo zostało mu przyobiecane. Zbawiciel nasz wychodzi z grobu pełen życia, i okryty chwalą; a w nagrodę posłuszeństwa swego, otrzymuje w dziedzictwie wszystkie narody.
Figura Izaaka dodaj e dwie rzeczy do poprzedzających: powiada nam 1° gdzie Zbawiciel śmierć poniesie; 2° że umrze z rozkazu Ojca swego. Tak więc wspaniały wizerunek Odkupiciela
89
rozwija się powoli. Te dwie sceny tak rozrzewniające i tak podobne do siebie, ofiara Izaaka i ofiara Zbawiciela naszego, iżaliż jawnego nie mają z sobą stosunku? Czytając ich opisy czyliż wątpić można, że pierwsza nakazana była jedynie dla przygotowania do drugićj? Czy podobna zaprzeczyć tćj prawdy uderzającej, że Stary Testament jest tylko przepowiednią Nowego? Wprawdzie przepowiednia ta z początku była osłonioną; wszakże z następstwem czasu zasłona podnosiła się powoli tak, iż kiedy czas na to przeznaczony nadszedł, przedmiot pod nią niegdyś zostający, ukazał się zupełnie odkryty.
M o ćl 1 i t W EL.
O Boże mój, który cały jesteś miłością! Dziękuję Ci za łaski, których udzieliłeś wiernemu słudze swemu Abrahamowi, w nagrodę jego wiary i miłości. Obdarz mnie także miłością ku bliźnim, ufnością w modlitwie, i zupełną uległością woli przełożonych.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj mi-łości, spuszczę się zupełnie na wolą Opatrzności.
NAUKA XXVta.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Małżeństwo Izaaka. — Śmierć Abrahama. — .Tego pogrzeb. — Trzecia obietnica Messyjasza uczyniona Izaakowi — Narodzenie Jakóba i Ezawa. — Ezttw sprzedaje pierworodztwo swoje. — Izaak błogosławi Jakóba. — Jakób wychodzi do Mezopotamii. — Czwarta obietnica Messyjasza uczyniona Jakóbowi. — Jakób pojmuje Rachelę za żonę i powraca do Izaaka. — Jakób, szósta figura Messyjasza.
fi
vJdy Izaak doszedł już był do czterdziestego roku życia, ojciec jego Abraham zaczął myśleć o jego małżeństwie. Chciał on, aby sam Bóg wyznaczył mu małżonkę; w ogóle przy okoliczności tćj tyle on okazał wfiary, religii i uległości, iż na cale życie wysłużył sobie błogosławieństwo dla swoich zamiarów’. Jest to piękny przykład dla rodziców mających przed sobą wybór stanu dla swoich dzieci.
90 _
Święty Patryjarcha wezwał starego sługę swego, wiernego Eliezera, i rzeki: ,,Jedź do Mezopotamii, gdziera zostawił brata mojego Nachora! w tej-to ziemi i na łonie rodziny mojćj wynaj-dziesz żonę synowi memu Izaakowi." Eliezer wziął dziesięć wielbłądów ze stada pana swego; obiadował je bogatemi upominkami i wszelkiego rodzaju bogactwy, których było podostatkiem w zamożnym jego doinu. Towarzyszyła mu też liczba niewolników od-powiedna ważności jego poselstwa. Tak wyjechawszy z orszakiem przynoszącym chlubę Patryjarsze świętemu, a wziętość słudze jego, szczęśliwie przybył do Mezopotamii, pod miasto w którćm mieszkał Nachor.
Zdjąwszy ciężary z wielbłądów, postawił je u studni przed miastem,. gdzie zwykle pojono bydło i trzody. Było to -właśnie nad wieczorem, kiedy niewiasty z miasta, bez różnicy urodzenia przychodziły po wodę do studni. Eliezer zaniósł do Boga swego pana tę pokorną i gorącą modlitwę: „Panic, Boże pana mojego Abrahama, proszę, przybądź mi dziś z pomocą i okaż miłosierdzie swoje nad moim panem, Abrahamem. Oto jestem u studni dokąd dziewice miasta przychodzą po. wodę. Ja nie jestem w stanie między niemi rozróżnić tej, którą Ty przeznaczyłeś za żonę dla Izaaka. Pozwól, abym ją poznał po jej odezwaniu się do mnie. Oto, której powiem; Daj mi się napić ze siwjego dzbanka, — a która mi odpowie Pij; napoję takie i twoje wielbłądy, — tę ja poczytam za wybraną przez Ciebie."
W człowieku mnićj przejętym wiarą prostą, która działa cuda, i mniej oswojonym z rzeczami nadzwyczajnemi, podobne postępowanie mogłoby się wydać zuchwałością; ale czegóż dokazać nie zdoła na sercu Boga ufność jego Świętych?
Jeszcze Eliezer nie skończył był modlitwy, gdy spostrzegł młodą dziewicę, której skromność podnosiła wdzięki, idącą do studni z naczyniem w ręku. Była to Rebeka, córka Batuela, wnuczka Abrahama po jego bracie Nachorze. Przyszła ona do studni, napełniła wodą swoje naczynie, i zaczęła wracać. Stary sługa pilnie się jej przypatrywał. Ujęty przyjemnym jej układem i obliczem, na którym jaśniała niewinność, rzeki z uszanowaniem: „Czy nie chcialabyś mi z naczynia swego dać cokolwiek napić się wody?" — „Pij, proszę, odpowiedziała mu." I natychmiast dobrze ująwszy w ręce naczynie, trzymała je tak, iż mógł pić wygodnie, ile mu się podobało. Potem dodała: „Napoję także i wielbłądy twoje." I nic czekając odpowiedzi, zaczęła czerpać wodę i poić bydło.
91
Gdy już wielbłądy przestały pić, Eliezer ofiarował nieznajomej dziewicy bransoletki i kolczyki, pytając się, czyją jest córką, i czy u ojca jest dosyć pomieszkania. Ona odpowiedziała, że jest córką Batuela syna Nachora, i że u ojca dosyć jest siana i słomy, oraz miejsca do mieszkania. Natenczas Eliezer skłonił się głęboko i podziękował Bogu.
W tern Rebeka pobiegła donieść matce o tern co zaszło. Laban, brat Rebeki, wyszedł prosić podróżnego, aby przyjął gospodę w domu jego ojca. Posłaniec Abrahama natychmiast się tam udał. Ale nim przystąpił do uczty, jaką mu zastawiono, prosił o rękę Rebeki dla Izaaka: zgodzono się na jego żądanie. Wtedy Eliezer • złożył bogate upominki dla całej rodziny, i nazajutrz rano prosił o pozwolenie do odjazdu wraz z Rebeką.
Puściwszy się w drogę licznym taborem, szczęśliwie wrócił do Abrahama. Wzorowa małżonka Rebeka sama tylko zdołała ulżyć smutkowi męża, jakiego doświadczał ze straty matki swćj Sary, którą od lat trzech opłakiwał.
Abraham zaś, pełen dni i chwały doszedł do najpiękniejszej, równie jak najzaszczytniejszćj starości: liczył wieku 175 lat. Nadszedł czas zakończenia długiego żywota, odznaczonego ciągłem wykonywaniem wszelkich cnót, jakie zdobić powinny męża, którego Bóg wybrał na naczelnika nowego ludu, założyciela narodu świętego, i przodka Messyjasza, godnego z powodu swej wiary, aby go zwano ojcem wierzących, i aby Pan wszystkich ludzi miał sobie, iż tak rzekę, za chlubę być znanym pomiędzy nimi pod nazwiskiem Boga Abrahama.
Dwaj starsi jego synowie, Izaak i Izmacl, oddali mu ostatnią posługę. Stosownie do swiej woli pochowany został obok Sary swćj małżonki w jaskini dwoistej, na polu Efrona, syna Scorowe-go, Hetejczyka. Abraham kupił tę jaskinię przed czterdziestą ośmią laty: wybrał ją na swój grób, ponieważ leżała w dolinie u podnóża góry, gdzie zbudował był ołtarz Panu Bogu, od którego oczekiwał chwalebnego zmartwychwstania i dopełnienia swej szczęśliwości. Bóg jakeśmy widzieli, obiecywał Abrahamowi, że z niego nagodzi się kiedyś Messyjasz, i że potomkowie jego posiądą z czasem ziemię 0han anejską, że zatem Messyjasz narodzi się w tym kraju. Obietnica więc ta uwalnia nas od szukania Messyjasza: 1° w krajach innych; 2° między innemi narodami oprócz ludu pocho-• zącego od Abrachama. Wszakże światłość ta zdaje się ustawać, czyli laczćj obietnica ta wymaga nowego objaśnienia. Abraham
92
miał siedmiu synów, z których najstarsi byli Izaak, i Izmael. Któryż z nich będzie ojcem Messyjasza? Nowe objaśnienie stało sic koniecznem: niedługo też czekać na nie będziemy. Nastał głód w ziemi Chanancjskićj, gdzie mieszkał Izaak. Zamierzył więc ją opuścić. Wtedy ukazał się Pan, aby mu zwiastować, że on jest dziedzicem wielkićj obietnicy, i że z niego narodzi się Messyjasz. „Nie zstępuj do Egiptu, rzekł, ale mieszkaj to ziemi którą ja tobie powiem. I bądź gościem w niej; a będę z tobą i będęó błogosławił: tobie bowiem i potomstwu twemu dam te wszystkie kraje, pełniąc przysięgę, którąm przyrzekł Abrahamowi ojcu twojemu. I rozmnożę ród twój jako gwiazdy niebieskie, i dam potomkom twoim wszystkie te krainy. I będą błogosławione w potomku twoim wszystkie narody ziemi.11 Poprzedzająca obietnica zapowiadała nam, że Messyjasz narodzi się z domu Abrahama. Ta trzecia obietnica z pomiędzy wszystkich synów świętego Patryjarchy, wskazuje nam teraz Izaaka, jako ojca przyszłego Zbawiciela.
Wszystkie więc ludy pochodzące od Izraela i innych synów Abrahama usunięte zostały: otóż nowe światło było rzuconem. Wkrótce atoli nowe chmurki wymagać będą nowego wyjaśnienia. I w rzeczy samej, Izaak miał dwóch synów Ezawa i Jakóba. Któryż z nich będzie ojcem Messyjasza? Zobaczymy to w dalszym ciągu.
Po dwudziestu latach niepłodności, Rebeka, małżonka Izaaka wydała na świat dwóch synów. Gdy jeszcze niemi była w ciąży, czuła jakąś niezgodę w swćm łonie. Strwożona udała się po radę do Pana, który jej odpowiedział: „Dwa narody są w żywocie twoim i dwaj ludzie z żywota twego rozdzielą się; a jeden lud zwycięży drugi lud, i starszy będzie służył młodszemu." Przez taką odpowiedź, Bóg dał poznać Rebece, że błogosławieństwo Abrahama, do którego była przywiązana obietnica Messyjasza, przejdzie na młodszego nic zaś na starszego.
Kiedy te bliźnięta dorosły, Ezaw stał się mężem biegłym w myśliwstwie i był prawie zawsze w polu. Jakób przeciwnie, był z natury spokojnym i łagodnym, i więcćj pilnował domu. Ezaw był pierworodnym, mniemano zaś, że do pierworodztwa było przywiązane duchowne przymierze z Bogiem, wraz z błogosławieństwem przyobiecanym Abrahamowi i Izaakowi, które głównie odnosiło się do narodzenia Messyjasza. Ale Bóg, będąc panem swoich darów, postanowił zachować ten zaszczyt dla młodszego,. to jest, dla Jakóba; który o tern był zawiadomiony przez matkę
_ 93
Wdzięczny za taką laskę nie zaniedbywał on żadnej sposobności do spełnienia woli Boga, i do zapewnienia sobie posiadania tego przywileju, który już do niego należał.
Pewnego dnia kiedy Ezaw wyszedł był na polowanie, Jakób nad wieczorem gotował sobie soczewicę. W tćm, wrócił Ezaw nadzwyczajnie znużony. „Wytrzymać dłużej już nie mogę, rzekł do brata, daj mi natychmiast potrawę, którąś przygotował/1 — „Dam, rzekł Jakób, ale sprzedaj mi pierworodztwo swoje.11
Nie masz wprawdzie stosunku między półmiskiem soczewicy, a prawem pierworodztwa; ale Jakób nie sądził, aby przez to krzywdził brata, że korzystał ze sposobności doprowadzenia do skutku zamiaru Boga. Stanęła więc umowa nad wszelkie spodziewanie. „Jeżeli nie otrzymam natychmiast, czego pragnę, rzekł Ezaw, to umrę; a natenczas na co mi się przyda pierworodztwo.11 Sprzedał je więc, zjadł soczewicę i odszedł, nie troszcząc się o to, co uczynił. A ja, który to czytam, czyż nie sprzedawałem także na wzór Ezawa mojego prawa do Nieba za coś nawet mniejszej jeszcze wagi, jak talerz soczewicy? a po tćj haniebućj sprzedaży, czyż nie spałem spokojnie, małe się troszcząc o to, co zaszło?
Bóg obiecał Abrahamowi, że Odkupiciel narodzi się z niego przez potomków Izaaka, a jakeśmy widzieli, mniemano że zaszczyt ten należał się pierworodnemu w familii. Ezaw przeto sprzedając prawo pierworodztwa, zrzekł się niewysłowionego szczęścia należenia do przodków Messyjasza. Dla tego też święty Paweł nazywa go niezbożnym, że sprzedał, i to za cenę tak lichą, rzecz tak świętą, jaką był przywilej połączony z prawem pierworodztwa.
Izaak doszedł do 137 lat życia. Jego wiek podeszły i prawie zupełna utrata wzroku, kazały się mu domyślać, że godzina śmierci jest niedaleką. Idąc za zwyczajem pobożnych roćfzin, przed śmiercią postanowił dać błogosławieństwo dzieciom swoim. Ten czyn rodzicielskiej władzy tak wielką miał wagę, że go uważano za testament niczem nienaruszony.
Nie tajną była Rebece ważność takiego czynu; postanowiła więc korzystać z czasu, i zapewnić ją dla Jakóba. Znała przy-tśm wolę Boga, który chciał przenieść na młodszego korzyści piorworodztwa. Rzecz zaczęła się od ustąpienia Ezawa; ale trzeba nadto było, aby ustąpienie to, utwierdzonćm zostało przez błogosławieństwo ojca.
Izaak mając dać błogosławieństwo Ezawowi, kazał mu iśdż na łowy i upolować jaką zwierzynę do zjedzenia. Ezaw poszedł.
94 _
Nieszczęściem dla niego, Rebeka słyszała całą rozmowę; postanowiła też z niej natychmiast korzystać. Zawoławszy Jakóba, rzekła: „Synu mój! bież czemprędzćj do trzody, i przynieś mi dwoje najlepszych koźląt; przygotuję z nich dla ojca potrawę, jaką lubi; a ty mu podasz, aby' się nią posiliwszy, dał ci swoje błogosławieństwo.“ Rzecz zdawała się być nie trudna dla Rebeki, ale trudną dla Jakóba. „Wiesz, odezwał się do matki, że Ezaw, brat mój, jest kosmaty, a ja nie. Jeżeli mnie się dotknie ojciec, i poezuje; boję się, aby nie mniemał, że z niego chcę szydzić, i abym zamiast błogosławieństwa, nieściągnął na siebie jego przeklęctwa." — „Nie, mój synu, odpowiedziała Rebeka, nie lękaj się niczego, ja na siebie biorę odpowiedzialność." — Jakób usłuchał matki.
Kiedy wszystko już było gotowe; Rebeka odziała go w szaty Ezawowe, i skórką koźlęcą obwinęła mu ręce i szyję tak, że wyjąwszy glos, Jakób zupełnie był podobny do Ezawa. Tak więc ubiany Jakób podniósł ojcu przygotowane jedzenie. A udając, jak mógł, starszego brata, rzekł z początku tylko te słowa: „Ojcze mój," — „Słyszę, odpowiedział Izaak jest-to jeden z mych synów, ale który?11 — „Twój syn pierworodny Ezaw, odpowiedział Jakób. Jedz zwierzynę, którą upolowałem." — Izaak, nie zupełnie zdawał się być przekonanym, i dla tego rzekł: „Przystąp tutaj, abym się ciebie dotknął, synu mój. i przekonał się czyś w rzeczy samej jest Ezawem." — Była to chwila stanowcza, i gdyby Bóg nie skrócił był czasu tej próby; Jakób pewno nie byłby się wywinął. Przystąpił on do ojca; a Izaak dotknąwszy się go, rzekł: „Co do głosu, ten jest Jakóba, ale co do rąk, te są Ezawa. Tyżeś jest mój syn Ezaw?" — „Tak jest," odpowiedział Jakób. — Wtedy święty starzec uściskał go i pobłogosławił. Poczćm Jakób zaraz odszedł. *)
') Święty Augustyn dowodzi bardzo gruntownie, że postępowanie Jakóba jest całkiem tajemnicze i niezasługuje na zarzut kłamstwa. Mówi także, że Izaak wiedział o tern co czyni, ponieważ działał z natchnienia Ducha Świętego, który mn objawił tajemniczą figurę, jakiej on był narzędziem. „Gdyby był oszukany, mówi ten wielki Doktór Kościoła, czyżby, spotrzegłszy swój błąd, nie był przeklął syna najgrawającego się z siebie? Tym czasem nietylko nie przeklął, ale nawet zatwierdził dane mu błogosławieństwo.11 Dodaje także: „Aby nie-obwiniano Jakóba o kłamstwo, Pismo Święte wyraźnie mówi, że był on mąż prosty, szczery i bez obłudy. — Przytóm, mógł on bez popełnienia kłamstwa powiedzieć, że jest Ezawem, to jest synem pierworodnymi, ponieważ posiadał on do tego prawo i z wyboru Boga, i w skutku umowy zawartój między nim a bratem.
95 .
Ledwie wyszedł Jakób od ojca, przybył Ezaw. Dowiedziawszy się, co się stało, wpadł w gniew, i przysięgał, że zabije brata. Izaak uznał w tćm wolę Boga i niecofnął swego błogosławieństwa. Rebeka wyprawiła Jakóba do Mezopotamii, żeby go ochronić przed zemstą Ezawa. Izaak toż samo radził mu, i ponowił błogosławieństwo, zalecając, aby wybrał sobie małżonkę w owym kraju.
Jakób oddalił się natychmiast. Szedł sam jeden i z wielkim pośpiechem. Pewnego dnia zaskoczyła go ciemność w drodze. Ponieważ pora była piękna; postanowił zatem noc przepędzić w polu. Syn Izaaka na niewygody nic był zbyt czułym. Goła ziemia służyła mu za posłanie; a zamiast poduszki położył pod głowę kamień i spokojnie zasnął. Tę to chwilę wybrał Pan, aby go namaścić niejako na godność Patryjarchy, tak jak to uczynił był z Izaakiem jego ojcem, i Abrahamem jego dziadkiem. Nagle ogarnął Jakóba sen tajemniczy i otrzymał on nader pocieszające objawienie. Widział we śnie-drabinę stojącą na ziemi; a wierzchołkiem swoim sięgającą aż do nieba. Zstępowali po nićj i wstępowali Aniołowie, a Bóg, Pan Aniołów i ludzi, wspierał się na wierzchołku drabiny. — „Jakóbie, rzekł mu, jestem Bogiem twoich przodków, Bogiem Abrahama i Jakóba. Ziemię tę na której spoczywasz, dam tobie, i twojemu potomstwu.1'
Otóż zawsze w chwili, kiedy Patryjarchowie oddalają się od ziemi Chananejskićj, Pan obiecuje dać ją im i potomkom ich. Na tej bowiem ziemi mieszkać mieli przodkowie Messyjasza, i na tej ziend miał narodzić się Messyjasz. „I notomstwo twoje będzie tak liczne, jak proch ziemi, dodał Pan; wszystkie narody świata będą błogosławione w tobie, i w tym potomku, który wyjdzie z ciebie. Ty teraz udajesz się do obcej krainy; ale cię z cza-
Zreszhj wyraz w przekładzie łacińskim dolus trzeba brać w znaczeniu figury.u
Dolus in proprietate fraus; in figura, ipsa figura. Omnis enim figurata et alle-gorica łeetio rei locutio aliud yidetur sonare carnaliter, aliud insinuare spiritua-liter. Hanc ergo figuram doli nomine appellavit. Quid est ergo vcnit cum dolo et abstulit be nedi ctionem tuam? Quia figuratum erat quod agebatur, ideo dictum est, venit cum dolo. Nam ille doloso homilii benedictionem non confirmaret, cui debebatur justa maledictio. Non ergo erat rerus ille dolus, ma-xime, quia non est mentitus: dicendo ego sum filius tuus major Es a u. Jam enim paetus erat ille cum fratre suo, et rendiderat primogenita sua. Hoc se dixit liabe.e patii quod emerat afratre: quod ille perdiderat in istumtransierat. Ideo sciens hoc in mysterio Isaac, canfirmavit benedictione. Serm IV, n, 22 De Ci-Mtate Dei, lib. XVI, c. 37. Quaestiou. ad Gen. 74.
~ 96
sem przyprowadzę znowu do tej ziemi, którą obiecałem twoim przodkom, i którą zachowam dla twoich dzieci.
Otóż jest czwarta obietnica Messyjasza. Uczy nas ona, że w rodzie Jakóba szukać go mamy. Ezaw i ludy od niego idące usunięte są: wynalezienie więc Messyjasza staje się coraz łatwiej-szem. Zasłona zakrywająca tę wielką tajemnicę podnosi się zwolna, a my stopniowo zbliżamy się do kresu, do którego nas Bóg prowadzi.
Obudził się ze snu Jakób, a przejęty wdzięcznością i boja-źnią, upadł na twarz, mówiąc: „O jakże to miejsce jest straszne! Jest tu dom Boży, i brama niebios.11 Wziąwszy potćm kij w rękę, w dalszą puścił się drogę.
Przybywszy do Mezopotamii, udał się do miasta Haran, w któ-rćm mieszkał wuj jego Laban wraz z swoją rodziną. Obyczaje mieszkańców Haran nie zmieniły się od stu lat, kiedy Rebeka z tąd wyszła, aby zostać żoną Izaaka. Młode dziewice najznakomitszych domów miasta pasły jeszcze trzody, a że stan pasterski zachowywał niewinność u tych narodów, uważany był przeto za chlubne zajęcie. Jakób stanąwszy pod Haran, ujrzał studnię w polu, przy której trzy stada owiec leżały wśród letniego upału. Studnia ta była składem wody sprowadzonej za pomocą kanałów: przykrywano ją z wierzchu wielkim kamieniem. Jakób zbliżywszy się do pasterzy, zapytał: „Bracia! zkąd jesteście?,, — „Z Haran,11 odpowiedzieli. — „Czy znacie tam Labana, potomka Nachora ?“— „Znamy go bardzo dobrze.11 — „Jestże on zdrów?11 — „Zdrów. Oto Rachel, jego córka idzie z trzodą swoją.“
Rozmowa ciągnęła się dalćj, kiedy Rachel nadeszła z trzodą ojca swego. Jakób widząc że była jego wujeczną siostrą, odwalił kamień, przykrywający studnie. Gdy owce się napiły; Jakób pozdrowił Rachelę i zapłakał. „Jestem synem Rebeki, siostry ojca twojego,11 rzeki. — Rachel nie potrzebowała nic więcej; pobiegła czćmprędzćj do domu ojca, i oznajmiła mu, z kim się spotkała. Laban usłyszawszy imię Jakóba, syna siostry swojej, pobiegł na przeciw niemu. Naprzód uściskał go czule, i trzymał długo w swojćm objęciu; a potem zaprowadził go do domu swego. Stosując się do woli swojego ojca Izaaka, Jakób prosił o rękę swojej wujecznej siostry. — Przyjęto oświadczenie, i obiecano mu dać Rachelę. Wszakże Jakób otrzymał ją dopiero po czternastu latach ciężkićj u Labana pracy.
97
Wrócił potćni do Izaaka, prowadząc z sobą liczną i bogatą rodzinę. Podczas tćj podróży, z powodu mistycznej walki, jaką miał z Aniołem, Jakób otrzymał imię Izrael, co znaczy mocnego przeciw Bogu. Ztąd potomków jego nazwano I raelitami albo synami Izraela. Izaak umarł w krótce potćni, a dwaj synowie jego, Jakób i Ezaw, pogrzebali go w podwójnej jaskini na dolinie Mam-brc, obok Rebeki jego małżonki, Sary matki i Abrahama ojca.
Bóg prowadził Jakóba przez rozmaite koleje, a to, dla wyrażenia szczegółów życia Messyjasza, którego ten Patryjarcha jest; jedną z najpiękniejszych figur. — Jakób z rozkazu ojca swego idzie do bardzo odległego kraju, szukać dla siebie małżonki. Z rozkazu też Ojca swojego, Zbawiciel nasz, przebywa ogromną przestrzeń, dzielącą niebo od ziemi, aby utworzyć Kościół, swoję oblubienicę. — Jakób, syn ojca bardzo bogatego i sam bardzo bogaty, puszcza się w drogę sam jeden, i pieszo. Zbawiciel nasz, Syn Boży, sam Bóg i Pan wszystkich rzeczy, zstępuje z Nieba, nie mając innego towarzyszą prócz ostatecznej nędzy. — Jakób, nocą zaskoczony, zmuszony był spać w pośród pustyni, na kamieniu, który mu służył za wezgłowie. Zbawiciel nasz był tak ubogim, że nie miał nawet kamienia, na którymby złożył głowę swoję. — Ziemia ta wszakże należała do Jakóba. Świat cały należy także do Zbawiciela naszego. Jakób przybywszy do krewnych, musiał dla otrzymania małżonki długo i ciężko pracować. Zbawiciel nasz przyszedł do swoich; a oni go nie poznali; pędził życie wśród najmozolniejszej pracy, aby utworzyć Kościół, swoję oblubienicę. — Związkowi Jakóba pobłogosławił Bóg, Rachel wydała na świat dziatki, z których póżnićj powstały liczne ludy. Związkowi Zbawiciela naszego z Kościołem błogosławi Bóg Ojcj.ec; Kościół dostarcza mu niezliczonych dziatek. — Jakób zwyciężca wszelkich trudhości, wraca do ojczyzny, do ojca swojego, prowadząc z sobą, bogactwa i dzieci. Zbawiciel nasz zwyciężca wszystkich nieprzyjaciół, obciążony łupami zdobytemi na nich, wraca do Nieba, do Ojca swego, prowadząc z sobą wszystkich Ś .iętych Starego Zakonu, i otwierając swe królestwo dla wszystkich Chrześcijan, swoich dzieci. — Jakób przybywszy do Izaaka, otrzymuje nowe od niego błogosławieństwo. Zbawiciel nasz, za powrotem do Nieba, obsypany jest przez Ojca swego wszelką chwałą i błogo-sławieństwy.
Galinie, Zasady, T. U.	7
98
JM O cl 1 i t "W ev.
0 Boże mój, który cały jesteś miłością! Dziękuję Ci, żeś mi dał w Patryjarchach doskonałe wzory wszystkich cnót. Dziękuję Ci za obietnice i figury, przez które • oddawna zapowiadałeś przyjście Odkupiciela na świat. Szczęśliwsi od Izaaka i Jakóba, posiadamy to, na co oni czekali. Spraw to, abyśmy byli, jeżeli można, jeszcze wdzięczniejsi i wierniejsi; wskrześ nadewszystko między Chrześcijanami miłą prostotę obyczajów owych pierwszych czasów.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj miłości, często powtarzać sobie będę: Bóg jest tu obe.cny.
NAUKA XXVIsta.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Jeszcze słowo o życiu Patryjarchów. — Dwunastu synów Jakóba — Józef sprzedany przez braci. — Zaprowadzony do Egiptu. — Podniesiony do chwały. — Poznany od braci. — Przybycie Jakóba do Egiptu. — Józef, siódma figura Messyjasza.
Jakób miał dwunastu synów, którzy byli ojcami dwunastu pokoleń ludu hebrajskiego. Imiona ich są: Ruben, Symeon, Lewi, Juda, Issachar, Zabulon, Gad, Aser, Dan, Neftali, Józef i Benijamin. Życie Jakóba było podobnie jak przodków jego życiem paster-skićm. Dla uzupełnienia wiadomości podanych poprzednio, jeszcze słówko powiedzmy o tćm życiu tak pięknem, którego opowiadanie tyle miało dla nas powabu w naszych latach dziecinnych. Pa-tryjarchowie byli zupełnie wolni, i rodziny ich uważać można już jako drobne państwa, w których władcami byli ojcowie, już jako małe kościoły, w których ojcowie także byli kapłanami. Wiemy bowiem, że Patryjarchowie składali ofiary Panu. Ich bogactwem, były głównie trzody, jako to: kozy, owce, wielbłądy, woły i osły: wieprzów ani koni nie mieli. Zamożność ich, była wielka. Wśród dostatków, nadzwyczaj byli pracowici. Ponieważ dopiero gośćmi
99
byli w ziemi Chananejskiej, którą Bóg przeznaczał dla ich potom ków żadnych tam nie budowali domów. Mieszkali pod namiotami ; rozbijali je tam, gdzie im dla dobrych pastwisk zatrzymać się wypadało. Odchodząc dalćj zwijali namioty, aby je póżnićj ro. zbić gdzieindzićj. Mogli oni byli bez wątpienia budować miasta jak inne ludy; ale woleli życie pasterskie, jako więcej do prostoty zbliżone, stósowniejsze do oderwania człowieka od ziemi i wskazania mu doskonalszej ojczyzny. Tym sposobem Bóg chciał nku-czyć nas, że życie Chrześcijanina jest tutaj tylko pielgrzymką.
Pożywienie ich było bardzo skromne. Świadczy o tćm półmisek soczewicy, przez Jakóba.przygotowany, który tak bardzo skusił Ezawa. Dowodzi tego także uczta wyprawiona przez Abrahama Aniołom, która składała się z pieczonćj cielęciny, z chleba pieczonego pod popiołem, z masła i mleka. Jedną z ich wielkich cnót była gościnność dla cudzoziemców. Niekiedy ich pod tym względem naglące prośby dochodziły aż do natręctwa, któremu się trudno było oprzeć. Wtedy cała rodzina kwapiła się z okazaniem uprzejmości w godnem przyjęciu gości, których uważano jako zesłańców Nieba. Pan domu umywał im nogi, wydawał rozporządzenia, oznaczał potrawy, i sam je podawał gościom. Kobiety wtedy nie pokazywały się, albo przychodziły z zasłoną na twarzy: tak-to wielką była skromność w owych błogich czasach! Jakież były owoce życia owego, tak mało podobnego do obyczajów rozwolnionych i zniewieściałych wieków, w których wegetujemy? Oto oderwanie się od ziemi, związek bohaterski, i długie życie-wolne od słabości, które kończyło się prostym upadkiem sił: ponieważ w końcu nie masz nic stałego na tej ziemi. Takim był żywot Jakóba i jego rodziny: obraz jego przedstawia nam mianowicie historyja Józefa.
Ukochany ten syn i prawdziwie godny miłości, po Benijami-nie był najmłodszym z synów Jakóba. Skromność, niewinność, prostota, szczerość, wrodzone były temu dziecięciu. Jakób więc musiał dać w swem sercu pierwszeństwo dziecku tak miłemu. Ale jakkolwiek ojciec stara się ukrywać wyłączne swoje przywiązanie, oczy wielu braci wkrótce poznają kogo to serce szczególniej miłuje. Otóż i Jakób, chociaż mimowolnie, zapalił przeciw Józefowi zazdrość starszych jego braci. Wielka to jest i straszna nauka, o któićj rodzice nigdy zapomnieć nie powinni! Sukienka różnokolorowa, którą mu sprawił, była pierwszym powodem do znienawi
*
100
dzenia go. Konieczność, która zmusiła Józefa do zawiadomienia Jakóba, o wielkim występku, którego się dopuścili jego bracia, złe to pogorszyła jeszcze. W końcu, zawiść ich posunęło do najwyższego stopnia opowiadanie dwóch snów zapowiadających jego przyszłą wielkość. „Śniło mi się, mówił im, żeśmy wiązali snopy na polu, i że mój snop powstał, a wasze kłaniały się jemu." — „Jak to, odpowiedzieli mu bracia, czy rozumiesz, że będziesz kiedyś naszym królem, a my twoimi poddanymi?" — Józef na to nic nie odpowiedział.
Niedługo potem rzekł im znowu, z tąż samą szczerością: „Widziałem przez sen, że mi się słońce, księżyc i jedenaście gwiazd kłaniało." — Jakób, jako starzec rozsądny przewidując skutki ta-kiej mowy, strofował Józefa, mówiąc: „Cóż to ma znaczyć? Czyż twoja matka, twoi bracia i ja będziemy musieli kiedyś tobie się kłaniać?" — Braci Józefa unosiła zazdrość. Jakób zaś upatrując w tych snach coś tajemniczego, rozmyślał w milczeniu.
Niedługo potćm synowie świętego Patryjarchy, udali się z trzodami na pastwiska około miasta Sichem. Józef nie był z nimi. Ale po kilku dniach, Jakób zawołał go do siebie i rzekł: „Idż, i zobacz jak się mają twoi bracia, i co się dzieje z trzodami; a gdy wrócisz, opowiesz mi wszystko." Józef natychmiast wybrał się w drogę, ucałował ojca, rozstając się. na czas daleko dłuższy jak oba sądzili, i przybył na miejsce wskazane. Bracia spostrzegłszy go z daleka, zapalili sic nienawiścią, i mówili do siebie: „Otóż idzie widosen, (to jest ten, któremu się śnią dziwne rzeczy). Za-bijmy go i wrzućmy do starćj studni; potem powiemy, że zwierz dziki rozszarpał go, a wtenczas zobaczymy, na co się jego sny przydadzą."
Dziwną byłoby rzeczą, gdyby pomiędzy tylu synami Świętego Patryjarchy zbrodniczy ten zamysł żadnego nie spotkał był oporu. Ituben najstarszy, chciał ocalić niewinną ofiarę. „Nie zabijajcie go, mówił im; nie broczcie w krwi jego rąk waszych; lecz wrzućcie go do studni." Mówił to, chcąc go wydobyć z ich rąk i powrócić ojcu. Zdanie to Rubena przemogło. Kiedy tak rozporządzali życiem niewinnego Józefa; miły chłopczyca uradowany widokiem braci, biegł skwapliwie, i nie domyślając się wcale nieszczęścia które go czekało, wpadł w ręce swoich oprawców. Zaledwie przybył; porwali go, obnażyli niemiłosiernie z jego pięknej i długiej sukienki, owego dawnego zawiści ich przedmiotu, i wrzu-ęili do suchej studni, aby tam umarł z głodu. Usiadłszy potem
101
z obojętnością do jedzenia, zobaczyli nadchodzącą kupiecką karawanę Izmaelitów, którzy w Galaad obładowali swoje wielbłądy rozmaitemi wonnościami, w zamiarze sprzedania ich w Egipcie-Rzekł wtedy Juda do braci swoich: „Co zyskamy na tem, że zgubimy to dziecię? Zresztą, jest-to nasz brat, i nasza krew; prze-dajmy go raczćj tym kupcom.41 Z łatwością na to przystali drudzy. Wyciągnięto więc Józefa ze studni, i za dwadzieścia sztuk srebra sprzedano kupcom: ci zabrali go z sobą do Egiptu. Potem niegodziwi bracia wzięli jego sukienkę, zmaczali we krwi koźlęcia, i posłali ją Jakóbowi, donosząc, że ją znaleźli, i że się domyślają, że to jest sukienka jego syna Józefa. Jakób zobaczywszy ją, zawołał z płaczem: „Ach! to suknia mojego syna, zwierz okrutny rozszarpał go.14 Na znak żałoby rozdarł swe szaty, przywdział włosiennicę, i długo, długo opłakiwał stratę swojego ukochanego Józefa. Nie tajno było jego synom, że najdotkliwszym sposobem ugodzili w serce swojego ojca. Przybyli potćm, aby złagodzić jego boleść; ale on żadnej nie przyjął pociechy. „Płakać będę, rzekł im, dopóki się w grobie nie połączę z moim ukochanym synem.“
Izmaelici, przybywszy do Egiptu, sprzedali Józefa Putyfaro-wi, hetmanowi wojsk Faraona. Skromność i postawa młodego niewolnika miłym go uczyniły jego Panu. Bóg też był z nim, i wiodło mu się wszystko. Putyfar spostrzegłszy to, zaszczycił go swoim zaufaniem i powierzył mu zarząd całego domu swojego.
Był to dopiero początek tych łask, jakie Bóg Abrahama, Izaaka i Jakóba przygotowywał dla Józefa: wszakże pierwój trzeba było Józefowi przejść zwycięzko przez rozmaite próby. Żona Pu-tyfara chciała go nakłonić do obrazy Boga; ale wszelkie usiłowa- * nia jćj były daremne. Pewnego dnia chwyciła go za płaszcz; Józef zaś, aby uniknąć jćj nalegań, uciekł, zostawując płaszcz w jej ręku. Rozgniewana tem występna niewiasta oskarżyła niewinnego Józefa przed mężem. Putyfar, zbyt łatwowierny, kazał go wrzucić do więzienia przeznaczonego dla winowajców Stanu. Bóg zstąpił z nim i do tćj ciemnicy, i sprawił, że Józef znalazł względy u przełożonego więzienia, i otrzymał od niego dozór nad wszystkimi więźniami.
Między innymi był tam wielki podczaszy i piekarz nadworny kióla. Każdy z nich pewnej nocy miał sen, który ich bardzo niepokoił. Józef jednemu i drugiemu wytłumaczył jego sen. Podczaszemu oznajmił, że za trzy dni będzie przywrócony do swojego
102
obowiązku, i prosił, aby, gdy wyjdzie z więzienia, pamiętał o nim. Piekarzowi zaś zmuszony był powiedzieć, że za trzy dni będzie straconym. Wszystko to spełniło się wedle przepowiedni Józefa.
Gdyby wdzięczność była cnotą ludzi szczęśliwych i możnych; Józef mógłby był spodziewać się rychłego wyzwolenia: ale podczaszy, uszczęśliwiony powrotem do dawnego stanu, zapomniał o tym, który mu to przepowiedział. Cnotliwy więzień czekał dwa lata na koniec niedoli swojćj. Wreszcie nadeszła i dla niego chwila wyzwolenia.
Królowi Egipskiemu śniło się, że siedm krów chudych pożar, ło siedm krów tłustych, a siedm kłosów pustych i suchych zjadło siedm kłosów pięknych i pełnych. Sen ten niepokoił monarchę. Zaraz z rana wydał rozkaz do wszystkich wieszczków Egiptu, aby przybyli do jego pałacu. Opowiedział im swoje sny; ale oni nie mogli mu ich wytłumaczyć. Wtenczas to, przypomniał sobie Józefa wielki podczaszy, i wspomniał o nim Faraonowi. Król przywoławszy go natychmiast, opowiedział mu sny. Natenczas rzekł Józef do króla: „Obydwa te sny znaczą toż samo. Siedm krów tłustych i siedm kłosów pełnych znaczą siedm lat urodzaju; przeciwnie zaś, siedm krów chudych i siedm kłosów pustych znaczą siedm lat nieurodzaju i głodu, które nastąpią po pierwszych. Niech więc król wybierze męża mądrego i doświadczonego, i niech mu powierzy władzę, aby w tym razie zaradził złemu. Mąż ten, przełożony nad ziemią Egipską, niech postanowi urzędników po wszystkich częściach królestwa, a ci niech zakładają magazyny po wszystkich miastach; niech skupują i zwożą do magazynów piątą część zboża, zbierać się mającego w latach urodzajnych. Będzie to zabezpieczenie się przeciw głodowi, który przez siedm lat panować ma w kraju. Bez takiej ostrożności zboże by się po części zmarnowało, po części-by sprzedanćm zostało sąsiadom, a poddani twoi ginąćby musieli z nędzy. “
„Gdzież znajdziemy człowieka zdolniejszego i mędrszego nad ciebie?" zawołał wtenczas Faraon. „Ciebie więc do tego przeznaczam; wszyscy moi poddani będą ci posłuszni: ja tylko jeden będę nad tobą." Mówiąc to zdjął pierścień z palca i włożył go Józefowi; dał mu też piękną suknię, zawiesił zloty łańcuch na szyi, i kazał mu wśiąśdż do powozu, który szedł zaraz za powozem królewskim. Herold idąc przed wozem, wołał głośno, aby wzys-cy zginali kolano przed Józefem, oznajmując im, że Faraon uczynił go zwierzchnikiem calćj egipskiej ziemi. Faraon zmienił też imię Józefa, na imię, które znaczyło Zbawiciela świata. Józef li-
103
czyi trzydzieści lat wieku, kiedy po raz pierwszy stanął przed Faraonem, i kiedy z nieszczęśliwego więźnia został ulubieńcem króla i rządcą królestwa. Zaraz po dostąpieniu tak wysokiej godności, wziąwszy z sobą orszak przyzwoity, objechał wszystkie pro-wińcyje "i wszędzie śpichrze zapasowe pozakładał. Dzięki tćj prze-zornćj gospodarności, Egipt stał się karmicielką nieskończonej liczby nieszczęśliwych, którzy inaczćj poginęliby byli z głodu i nędzy.
Z pomiędzy mnóstwa cierpiących z przyczyny nieurodzaju, szczególniejszego doświadczała niedostatku rodzina Jakóba. Mieszkała ona ciągle w ziemi Chananejskicj, gdzie głód zaraz od pierwszego roku dał się uczuć najdotkliwićj. Jakób wezwał swych synów i kazał im udać się do Egiptu po zboże. Wyjechali wszyscy, prócz najmłodszego Benijamina, którego Jakób zatrzymał przy sobie.
Przybywszy do stolicy, musieli stawić się zaraz przed namiestnikiem królewskim, który pragnął bydź zawiadomiony o wszyst-kiem. Gdy dziesięciu cudzoziemców upadło przed nim na twarz, Józef ich poznał. Liczył wtedy trzydzieści ośm lat wieku; a od dwudziestu dwóch lat, jak opuścił rodzinę, nadzwyczajnie się zmienił. Bracia nie poznali go. On zaś przybrał surowe oblicze, i niby do ludzi podejrzanych i nieznajomych, rzekł: „Zkąd jesteście i czego chcecie?“ „Z ziemi Chananejskićj, odpowiedzieli, przyszliśmy kupić zboża.“ Widząc ich u nóg swoich w najpokorniejszej postawie, Jozef przypomniał sobie dawne sny, i wielbił w duchu Opatrzności. „Szpiegowieście, rzekł do braci; przyszliście wypatrywać słabsze miejsca tej ziemi.“ — „Nie tak jest, Panie, odpowiedzieli; ale słudzy twoi przyszli, aby kupili żywności. Wszyscyśmy synowie męża jednego; spokojniśmy przyszli, a nic złegtf słudzy twoi nie myślą. “
Józef pragnąc dowiedzieć się, czy Jakób ojciec i Benijamin brat najmłodszy żyją jeszcze, nie przestawał im dalćj objawiać podejrzeń swoich. „Inaczćj jest: przyszliście przypatrywać się nie-obronnym miejscom tćj ziemi? — Podejrzenie to wysokiego dygnitarza, nabawiło braci jego wielkiego kłopotu: nie wiedzieli jak się mają usprawiedliwić. Jeden z nich zabrał głos, i rzekł tonem szczerości: „Było nas dwunastu braci u ojca zamieszkałego w ziemi Chanaan; najmłodszy z nas został przy ojcu; jeden już nie żyje; a my, których jest dziesięciu, oto jesteśmy u stóp twoich, Panie !“
104
Józef uradował się; ale pokazać tego nie chciał. Nie wątpię, odpowiedział, że jesteście szpiegi. Przysięgam na zdrowie Faraona, że nic puszczę was z tąd, dopóki nie zobaczę waszego najmłodszego brata, o którym mówicie, i dopóki on, który musi być s^szerszym od was, nie wykryje mi waszego podejścia. Wybierz-cie z pomiędzy siebie jednego, który pójdzie, i przyprowadzi mi to dziecię. Z resztą wszyscy będziecie uwięzieni, dopóki się nie przekonam zupełnie o szczerości waszej mowy. Poprzestał atoli na zatrzymaniu w zakładzie jednego z dziesięciu, to jest Symeo-na, a dziewięciu odjechać pozwolił.
Po raz-to podobno pierwszy od lat dwudziestu, zastanawiać się bacznie zaczęli bracia Józefa nad przyczyną swojego nieszczęścia. Słusznie to eierpiemy, mówili jeden do drugiego, bośmy zgrzeszyli przeciw bratu naszemu, któregośmy sprzedali. Gdy on płakał u nóg naszych, i błagał o litość; myśmy go wysłuchać nie chcieli; otóż teraz Bóg karze nas za niego. — Czyż wam nie mówiłem, rzekł Ruben, nie róbcie nic złego dziecięciu. Wyście mnie słuchać nie chcieli: otóż teraz Bóg domaga się od nas krwi jego.
Rozmowa ta odbywała się w przytomności Józefa. Ponieważ Józef, rozmawiał z nimi ciągle przez tłumacza; nie sądzili więc, aby ich rozumiał. Odjechali wreszcie, przybyli do Jakóba, i opowiedzieli co zaszło. Namiestnik królewski, dodali, kazał nam przyprowadzić Benijamina; inaczćj mieć nas będzie za szpiegów, śmiercią ukarze Symeona, i nie sprzeda nam zboża. — Nieszczęśliwy jestem, odpowiedział starzec święty; wkrótce pozostanę bez dzieci. Straciłem już Józefa, Symeona trzymają w więzieniu egipskiem, a teraz chcecie mi jeszcze wziąść i Benijamina!	>
Głód atoli nie ustawał. Aby więc nie zginąć, trzeba było wyprawić Benijamina: wszakże Juda życiem zaręczył, że odprowadzi go napowrót. Puścili się więc z nim w drogę, i znowu przybyli do Egiptu. Zaraz prosili Józefa o posłuchanie, którego też im udzielił, i przywołał Symeona z więzienia, sby wszyscy byli świadkami sceny, jaka nastąpić miała. W czasie oznaczonym wyszedł Józef do sali, i wpuszczono cudzoziemców. Powitał ich łaskawie, mówiąc: „Zdrówże jest ojciec wasz stary, októrymeście mi powiadali? Czy jeszcze żyje?“ Oni odpowiedzieli: „Żyje jeszcze, i i jest zdrów." — Mówiąc to, pokłonili się z pokorą, i czekali na nowe zapytanie. Józef szukał oczyma Benijamina, bo to ukochane dziecię, syn Racheli jak on, pierwsze miejsce zajmowało w jego sercu. Poznawszy go między innymi, rzeki: „Czy-to ten jest
105
brat wasz najmłodszy, o którym mi mówiliście ?“ A nie czekając odpowiedzi, dodał: „Niech cię Bóg błogosławi, mój synu.“ — Dłużej już nie mógł wytrzymać Józef; wzruszyły się w nim wnętrzności, łzy mu się rzuciły, i zaledwie tajemnica nie wyszła na jaw wraz z niemi. Wyszedł nagle do przyległego pokoju, i tam rzewnie płakał.
Ulżywszy sercu, obmył twarz, i wyszedł znowu z pogodnćm obliczem, z którego nic poznać nie można było; potćm kazał dać obiad. Ale nie skończyły się jeszcze próby, któremi doświadczać braci postanowił. Kazał napełnić wory ich zbożem, i położyć na wierzchu każdemu pieniądze, które każdy przyniósł; a nadto, w worek najmłodszego, wraz z pieniądzmi kazał schować kubek srebrny, którego sam używał. Rozkaz ten Józefa wykonany został. Nazajutrz rano puścili się bracia wesoło w drogę z powrotem do domu. Już byli za miastem, kiedy Józef zawołał szafarza swego i rzekł: Jedż jak najspieszniej za tymi cudzoziemcami, przytrzymaj ich, i powiedz im tak: Dlaezegoście odpłacili złem za dobre? Ukradliście kubek, z którego pan mój pija. — Posłaniec dognał wkrótce podróżnych. Trudno wypowiedzieć ich zadziwienie na zarzut kradzieży puhara srebrnego. U któregokolwiek z sług twoich znajdzie się to, czego szukasz, zawołali; niech umrze, a my będziemy niewolnikami pana twego. To mówiąc, każdy otworzył swój worek. Posłaniec, przejrzał wszystkie, zacząwszy od najstarszego i znalazł kubek w worku Benijamina.
Na ten widok rozdarli szaty swoje, i wrócili do miasta. Józef czekał w tćj samej sali, gdzie go przybywszy pozdrowili. Wszyscy upadli na twarz przed nim, aby w pokornćj postawie, wysłuchać, jak sędzia rozstrzygnie o ich losie. Józef okazał su* rowe oblicze, mogące przerazić winowajców, i zmieszać nawet niewinnych. Ostre im czynił wyrzuty, i postanowił Benijamina zatrzymać w kajdanach. Juda, odzywając się w imieniu braci, błagał go aby puścił wolno najmłodszego, dodając, że inaczej ojciec umrze ze smutku.
Tego już było zanadto dla serca Józefa. Kazał więc wszystkim Egipcyjanom obecnym odejść. A gdy sam pozostał z braćmi, zapłakał rzewnie, i podniósłszy głos, zawołał: Jestem Józef, — czy ojciec mój żyje jeszcze?
Na te słowa bracia Józefa strachem przejęci, stali jak wryci. Natcnczcas Józef z łagodnością, która wszelką bojażń rozproszyć mogła, dodał: Przystąpcie do mnie: Jestem Józef wasz brat,
106 _
któregoście sprzedali do Egiptu. Nie bójcie się. Dla dobra to waszego przysłał mię Bóg przed wami do Egiptu. Wracajcie prędko do ojca, i powiedzcie mu, że Bóg uczynił mię panem całego Egiptu: niech przyjeżdża do mnie bez żadnej zwłoki. — To rzekł-szy Józef rzucił się na szyję Benijaminowi. Długi czas ściskali się i* płakali. Potem ucałował wszystkich braci. Dał im wozy i żywność na drogę, tudzież bogate upominki dla nich i dla Jakóba.
Sczęśliwie przyjechali do świątobliwego starca. Józef, syn twój żyje, rzekli, on-to rządzi całym Egiptem. Usłyszawszy to Jakób, odszedł prawie od przytomności; i potćm jeszcze, gdy przyszedł do siebie nie chciał im wierzyć. Ale gdy ujrzał wozy i bogate upominki, nadesłane od syna, zawołał: Kiedy syn mój, Józef, żyje jeszcze, i kiedy go jeszcze przed śmiercią oglądać będę; to jestem szczęśliwy.
Józef zawsze był uważany, i słusznie, jako jedna z najpiękniejszych figur wskazujących Messyjasza. I tak: Józef jest, najukochańszym synem u swojego ojca. Zbawiciel nasz jest najukochańszym Synem Boga Ojca. — Józef był przyodziany w szatę różnobarwną: miał sny, które przepowiadały jego przyszłą wielkość, za co, był przedmiotem zazdrości braci swoich. Zbawiciel nasz ozdobiony był cnotami wszelkiego rodzaju; zwiastował Żydom braciom swoim, przyszłą swą wielkość; przez co też ściągnął na się ich nienawiść, ich zazdrość i prześladowanie. — Józef wysłany był do braci swoich. — Zbawiciel nasz wysłany został do swoich braci, którymi są ludzie. — Józef przybywszy do braci, został przez nich pokrzywdzonym, cbcieli go oni naprzód zabić, a potćm sprzedali go kupcom zagranicznym. Zbawiciel nasz, przybywszy ., do Żydów, braci swoich, był także znieważonym; został naprzód zaprzedany przez Judasza, a petćm przez Żydów wydany Rzymianom, którzy go pozbawili życia. — Józef sprzedany, zaprowadzony został do Egiptu, i był panem tego królestwa. Zbawiciel nasz zaprzedany i upokorzony, otrzymał w nagrodę władzę bez granic na Niebie i na ziemi. — Józef za zbrodnię, którćj nie popełnił, został wtrącony do więzienia. Zbawiciel nasz, za zbrodnie, których nie popełnił, był wtrącony do więzienia i skazany został na śmierć. — Józef był w więzieniu w towarzystwie dwóch zbrodniarzy Stanu; jednemu z nich przepowiedział uwolnienie, a drugiemu śmierć. Zbawiciel nasz, wisiał na Krzyżu między dwoma łotrami, z których, jednemu przyobiecał dać Niebo, a drugiego zostawił w stanie potępienia. — Józef przechodzi z więzienia do- szczytu chwa-
107
ly i aż do stopni tronu Faraona. Jezus Chrystus przechodzi z Krzyża na szczyt Niebios. — Józef ocala Egipt w czasie wielkiego głodu. Zbawiciel nasz ocala świat, który umierał dla braku °prawdy. — Józef był ogłoszony zbawicielem Egiptu, i obsypany zaszczytami od jednego do drugiego końca królestwa. Jezus Chrystus Pan nasz, ogłoszony został Zbawicielem świata i odbiera cześć i chwałę od jednego, do drugiego końca świata. — Józef otrzymał imię Zbawiciela świata pierwćj od obcych niż od swoich braci. Pan nasz uznany został za Zbawiciela świata pierwćj przez pogan jak przez Żydów swoich braci. — Dopóki bracia Józefa nie przyszli błagać go o zboże, dopóty wystawieni byli na niebezpieczeństwo śmierci z głodu. Dopóki Żydzi nie nawrócą się do Jezusa Chrystusa, dopóty cierpieć będą głód prawdy, dopóty będą niewolnikami błędu. — Nakonicc, bracia Józefa postanowili iśdż do Egiptu. Nakoniec, Żydzi. nawrócą się do Jezusa Chrystusa, i przyjmą wiarę Chrześcijańską. — Józef, poznany przez braci, przebaczył im, uściskał ich, i uszczęśliwił. Zbawiciel nasz, gdy uznanym zostanie przez Żydów, przebaczy im i obsypie ich błogosławieństwami.
Figura Józefa potwierdza to, co nam już powiedziała jedna z poprzedzających, że Zbawiciel prześladowany będzie od własnych braci. Nadto, uczy nas:
1° Że będzie skazany za zbrodnię, której nie popełnił.
2° Wskazuje nam porządek przy nawracaniu się ludów; wskazuje naprzód nawrócenie się pogan, a potem Żydów.
3° Wskazuje dobroć, z jaką Zbawiciel przebacza swym nieprzyjaciołom.
o <3. 1 i t w a,.
O Boże mój, który wszystek jesteś miłością! Dziękuję Ci z całego serca mego, żeś objawił światu Odkupiciela pod figurą tak rozrzewniającą. Wielbię Twą nieskończoną mądrość, która wedle czasów i potrzeb przydawała nowe rysy do boskiego obrazu, którego Zbawiciel jest przedmiotem. Udziel mi, o Boże mój, niewinnności Józefa, jego łagodności, pokory i miłości względem tych, którzy mi źle czynić będą,
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tej miłości, oddalać będę od siebie wszelkie uczucia zazdrości.
108
NAUKA XXVIIma.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Jakób udaje się do Egiptu. — Pięta obietnica Messyjasza dana Judzie. — Pogrzeb lakóba w gronie Abrahama. — Śmierć Józefa. — Narodzenie Mojżesza. — Uratowany i wychowany przez córkę Faraona. — Mojżesz chroni się na pustynię Madyjan. — Bóg mu objawia się i rozkazuje, aby wyzwolił lud żydowski. — Powołanie Aarona. — Plagi Egipskie. — Baranek wielkanocny, ósma figura Messyjasza.	•
Rodzina Jakóba, składająca się z trzydziestu osób, zebrała się pod rozkazy świętego Patryjarchy, i opuściwszy dolinę Mambre, udała się naprzód do Betsabei czyli studni przysięgi, leżącćj niedaleko rzeki przedzielającej Egipt od ziemi Chananejskiej. Tu zatrzymał s'ę. Jakób, aby zasięgnąć rady u Boga. Jest-to przykład, który uczy nas, abyśmy nic nie przedsiębrali niepoprosiwszy wprzód Boga o udzielenie światła. „Nie bój się, rzekł Bóg ojców jego, jedz do Egiptu, bo cię tam rozmnożę ta naród wielki. Ja tam z tobą zstąpię i ja cię ztamtąd przeprowadzę wracającego się: Józef też położy ręce swe na oczy twoje.“ Utwierdzony takiem objawieniem, Patryjarcha udał się ku stolicy Egiptu. Gdy już był o mil kilka tylko od niej; wyprawił syna swego Judę do Józefa, aby go zawiadomił o swćm przybyciu. Zaledwie Józef usłyszał o tem, natychmiast wyjechał na spotkanie ojca. Rzucił się na szyję świętemu starcowi, i oblał go łzami. Potćm zaprowadził go wraz z wszystkimi braćmi do Faraona.
Jakób oddawał cześć królom ziemskim, jako mężom posiadającym władzę od Boga ; ale godność Patryjarchy i naczelnika świę-tćj rodziny daleko wyższym go nad nich czyniła. Święty mąż pozdrowiwszy przeto króla, z powagą odpowiednią swemu wiekowi i chwalebnemu przeznaczeniu, rzekł: Niech Pan Bóg mój obdarzy cię swem błogosławieństwem i szczęśliwemi latami. Król nawzajem zapytał go o lata. — Czasu pielgrzymowania mojego na tćj ziemi jest sto trzydzieści lat, odpowiedział Jakób; są-to dni krótkie i złe, które niczem są w porównaniu do długiego-życia mych przodków. — Po tem krótkiem posłuchaniu, Józef pożegnał króla, który wyznaczył Jakóbowi i rodzinie jego krainę Gessen, jednę z najżyzniejszych w Egipcie. Tu-to zamieszkali i rozmnożyli się nader szybko synowie Izraela.
109
Jakób żył jeszcze lat siediunaście. Nic już nie mając do życzenia na ziemi, skoro odzyskał Józefa, patrzał spokojnie na / zbliżającą sie ostatnią godzinę. Wezwał Józefa, aby go odwiedził, gdyż sam nieopuszczał już loża, i otrzymał od niego obietnicę, °że go nie pogrzebie w Egipcie; ale że go przeniesie do ziemi Chananejskićj, do grobu ojców jego, Abrahama i Izaaka. Józef prosił ojca, aby zawierzył jego posłuszeństwu.
Jakób widząc się bliskim zgonu, uświęcił ostatnie dni swoje proroctwem, jednćm z najnamiętniejszych, któremi Pan natchnął kiedykolwiek. Zgromadziw :zy dwunastu synów koło loża swojego, objawił im, co czeka ich potomków. Przepowiedział im rozmaite koleje przez jakie przechodzić będą po zajęciu Ziemi obie-canćj, — oraz szczególne cechy, jakie znamionawae będą każde ze dwunastu pokoleń, których oni będą głowami.
Gdy przyszła kolćj błogosławić Judzie; święty starzec jakby się zamienił w innego człowieka. Objawiając mu ze świątobliwą radością przyszłą wielkość jego pokolenia, rzekł: Judo, ciebie chwalić będą bracia twoi; ręka twoja na szyjach nieprzyjaciół twoich; kłaniać ci.się będą synowie ojca twego. Nie będzie odję ty sceptr (berło) od Judy aż przyjdzie, Który ma być posłań, a on będzie oczekiwaniem narodów.
1° Prorocza ta obietnica potwierdza to, co poprzedzające obietnice zwiastowały nam o Odkupicielu, przepowiedzianym od początku świata. Mówi ona, że będzie oczekiwaniem i zbawieniem wszystkich narodów. Nawrócenie więc pogan ma być ową wielką cechą, po której głównie poznanym będzie.
2" Sławne to proroctwo Jakóba nieogranicza się, tak jak poprzedzające obietnice, na samćm przepowiedzeniu Zbawiciela, ocze* kiwanego przez narody; ale nadto określa czas w którym on ma się ukazać. — Ma-to nastąpić wtenczas, kiedy władza najwyższa, oznaczona tutaj wyrazem sceptr czyli berło, ustanie w domu Judy. ')
') Parafrazy chaldejskie, najdawniejsi doktorowie żydowscy, oraz naj-ucżeusi rabini zawsze stosowali i stosują dotąd jednozgodnie tę przepowiednię Jakóba do Messyjasza. Zobacz Munimen Fidei, część I, roz. 14. Toż samo czynią Ojcowie Kościoła wschodniego i zachodniego. Aby dokładnie zrozumieć proroctwa tego znaczenie i usuuąć wszelkie zarzuty niedowiarków, uważać należy, że wyraz sceptr czyli berło nie zawsze wyraża władzę królewską w ści-s.ein znaczeniu; oznacza jedynie wyższość czyli władzę odpowiadającą rozmaitemu stanowi narodu. Wszyscy tłumacze Pisma Ś. zgadzają się na to.
110
Są to słowa nieoszacowane, które dowodzą oczywiście, że Jezus, syn Maryi, jest owym boskim Messyjaszem, obiecanym przez umierającego Jakóba.
Jakób zatem przepowiedział Judzie: 1° Przyrównywając go do lwa, prze powiedział mu wyższość między braćmy co do siły. 2’ Obiecując obfitość mleka i wina, przepowiedział mu posiadłość korzystniejszą. 3° Przepowiedział mu władzę oznaczona berłem albo buławę hetmańską. 4° Przepowiedział mu przywilej, że z niego narodzi się Messyjasz. 5° Przepowiedział, że zwierzchnicy i naczelnicy narodu będą z jego pokolenia, dopóki ów zesłany od Boga niezgTOmadzi w jedno wszystkich narodów.
Żydzi niezaprzeczają żadnój z powyższych okoliczności, a wszystkie spełniły się dokładnie.
1° Pokolenie Judy, zawsze było najliczniejsze: o tern przekonywają obliczenia na puszczy i pierwszeństwo jemu przyznane w rozmaitych epokach. IV Księga Mojż. I, 27; XXVI, 22; V Księga Mojż. XXXIII, 7; Jozue, XV; Księgi Sędziów. I, 1,
2° W podziale Ziemi obiecanej, pokolenie Judy otrzymało część najznakomitszą w samym środku; do niego należało miasto Jeruzalem, stolica narodu; okoliczne winnice słynęły bardzo.
3° Pokolenie to było zawsze najpotężniejsze; nawet pod Sanlem. Po śmierci tego monarchy, na króla wybrało sobie Dawida i składało państwo oddzielne. Pod Roboamem tworzyło osobne królestwo pod własnóm nazwiskiem królestwa Judzkiego. Często stawiło czoło dziesięciu innym pokoleniom. Podczas niewoli Babilońskiej, zachowało swój rząd, i instytueyje własne, o czem przekonywa hi-storyja Zuzanny, Daniela, i księga Esthery (r. XVI), gdzie wyraźnie powiedziano że Żydzi zachowywali swoje prawa. Po skończonój też niewoli, pokolenie Judy nie przestało składać oddzielnego narodu, mieć swoich praw i rządców; tak przeważało że szczątki pokoleń Benijamina i Lewi utraciwszy swe własne nazwisko, do niego zostały weielonemi, a na przyszłość nazwisko Żydów, to jest, dzieci Judy, stało się wspólnóm całemu rodowi Jakóba.
4° Później pod Machabeuszami czyli królami asmonejskiemi, tak nazwanymi od Asmoneusza, ich dziada, z pokolenia Lewi, pokolenie Judy zachowało swą wyższość i władzę. Gdyż to pokolenie prawie samo składało cały naród żydowski; a naród sam wybierał ich dobrowolnie na zwierzchników swoich, spełniając w tym razie czyn wdadzy swojej. Potóm rząd znajdował się w ręku senatu i ludu żydowskiego, w imieniu których działali królowie. Tego dowodzi 1" pierwsza księga Macha-bejska (XII. 16); 2° Józef historyk żydowski (księga XI, rozd. 4); 3° list Antyjocha do Żydów, w którym następujące czytamy wyrazy: „Król Antyjoch Radzie żydowskiej ("Senatowi) i innym żydom zdrowia? (II Księgi Machab.)
5° Pod Rzymianami potęga Judy mocno się zachwiała; nowego doznała ciosu przez mianowanie Heroda królem; upadła zaś z upadkiem Jerozolimy. W owej więc epoce Messyjasz przyszedł. Aż dotąd pokolenie to zachowywało swoje genealogije, posiadłości, i swoją przewagę; ale gdy Messyjasz przyszedł, jego Ewangelija zebreła lud Judzki do nowego Kościoła, którego pokolenie Judy było figurą.
111
3° Obietnica nadto ta, wyprowadza nas z wielkiej niepewności. Wiemy już z poprzedzających obietnic, że Messyjasz ma się narodzie z Jakóba. Ależ Jakób miał dwunastu synów; któryż "z nich ma być ojcem Zbawiciela? Proroctwo świętego starca uchyla pod tym względem wszelkie wątpliwości, oddala jedenaście pokoleń, i ostrzega nas, abyśmy szukali Messyjasza w pokoleniu Judy.
Niepoprzestał na tćm Jakób. Aby zapewnić synów o prawdziwości tego wielkiego proroctwa, przydał proroctwo drugie, które spełnić się miało daleko wcześniej niż pierwsze. O Judo! dodał, o synu mój! jakże dzielnica twoja w Ziemi Obiecanćj będzie urodzajną i szczęśliwie wybraną! Winnice będą jćj bogactwem; w winie, tak jak w wodzie, będziesz mógł płukać twe szaty. Wszystko to, sprawdziło się co do litery. Pokolenie Judy zawsze było, wprzód nawet nim zaczęto dawać królów ludowi swemu, najpotężniejszem i najbogatszem ze wszystkich.
Napomniawszy synów swoich, Jakób umarł spokojnie w pośród nich, zajęty myślą o Odkupicielu, przyobiecanym mu od Boga, którego sam był figurą i Prorokiem. Dla tego też umierając, wołał: Oczekiwiać będę, Panie, Zbawiciela, którego masz zesłać.— Józef kazał nabalsamowoć ciało świętego Patryjarchy, i przeniósł je z wielką okazałością do ziemi Chananćjskićj, i tam pogrzebał obok Abrahama i Izaaka.
Za ojcem do grobu poszedł i sam Józef. Wkrótce potćm zapomniano o wielkich jego usługach, jakie oddał Egiptowi. Tak-& to mało liczyć można na wdzięczność ludzką! Nowy król widząc, że potomstwo Jakóba bardzo się mnoży i zaczyna składać jakby nowy lud w państwie jego, postanowił naprzód osłabić je trapiąc najuciążliwszą pracą. Gdy zaś to do zamierzonego przez niego nie prowadziło celu, tyrańskiego chwycił się środka. Kazał zabijać wszystkie dzieci hebrajskie płci męzkićj, zaraz po narodzeniu. Lecz cóż podoła złość ludzka przeciw Bogu i przec.w tym, nad którymi On swoję rozciąga opiekę? Zobaczymy, że to okrucieństwo stało się zgubą dla samego Faraona.
Pewnego dnia córka królewska idąc do rzeki kąpać się, spostrzegła w pośród sitowia koszyk namazany klejem i smołą, i szczelnie zamknięty; jednćj ze służebnic kazała przynieść go so-
Pizepouiednia więc Jakóba, spełniła się we wszystkich szczegółach. Zobacz Libermann, t. I; Bergier art. Juda; Cornel. a Lapid. in Gen. CXLIX,
bie. Otworzywszy, znalazła w nim dziecię plączące i ulitowała się nad nićm. „Musi-to być dziecię hebrajskie/' rzekla. Maryja, siostra tego dziecięcia, która w pewnćj od niego stała odległości’ usłyszawszy słowa królewny, rzekła: „Jeżeli cłicesz, przyprowa" dzę ci ftiewiastę hebrajską, która to dziecię wychowa." — „Idź i przyprowadź/1 odpowiedziała królewna. Dziewczynka pobiegła, i przyprowadziła swą własną matkę. Córka Faraona rzekła do nićj: „Weź to dziecię i wychowaj mi; ja ci za to zapłacę." Tymczasem przysposobiła je za syna i dala mu imię Mojżesz, co znaczy wyjęty z wody. Gdy podrósł, oddany został królewnie, i chował się na dworze Faraona.
Mojżesz atoli, znając tajemnicę swego urodzenia, ubolewał nad niewolą braci, i postanowił ich z nićj wyzwolić. Sam Bóg wybrał go na dokonanie tego dzieła i natchnął myślą, aby opuścił dwór Faraona, a schronił się do kraju Madyjanitów. Mojżesz przepędził tam lat czterdzieści, zajęty na wzór Patryjarchów .puszeniem trzód Jetra, swojego teścia. Pewnego dnia zapuścił się był daleko w pustynię, aż do wysokićj i żyżnćj góry imieniem Ho-reb. Tam niespodzianie ukazał mu się Bóg w pośród gorejącego krzaku, w postaci pięknego i żywego płomienia, który jaśniał bardzo łagodnym blaskiem, a nie palił ani gałęzi ani liści tego krzaku. Mojżesz zdziwiony myślał sam w sobie: Pójdę i zobaczę ten cud; zbadam, dla czego ten krzak, chociaż jest w płomieniach, nie pali się jednak." — Kiedy się zbliżał, dał się słyszeć glos Boga domagającego się po nim, aby na zjawisko to patrzał z głębokićm Majestatowi Boskiemu należnćm uszanowaniem. „Mojżeszu. Mojżeszu! rzekł, nie idź dalej, i zdejm z nóg twoich obuwie, bo ziemia na którćj stoisz, jest świętą. Jam jest Bóg Abrahama i Jakóba." — Mojżesz drżąc z bojażni, zakrył sobie twarz. — „Widzę niedolę mojego ludu, mów:ł dalćj Bóg; nadszedł już czas, abym go wybawił z tej niewoli i zaprowadził do błogosławionćj ziemi, którą przyobiecałem jego przodkom. Przygotuj się więc Mojżeszu, ciebie bowiem wybrałem, abyś lud mój wybawił z niewoli Egipskiej."
Mojżesz długo wymawiał się od tego. — Skromność i pokora zawsze odznaczały największych i najświętszych ludzi, -%• „Hebrajczycy nie uwierzą mi, dodał; ale powiedzą: Nieprawda, nie ukazał się tobie Bóg." — „Dam ci znak, rzekł Bóg, którym przekonasz niewiernych. Co trzymasz w ręce twojej?,, — „Laskę," odpowiedział Mojżesz. — „Rzuć ją na ziemię," rzekł Bóg.—
113
Mojżesz rzucił/ a laska natychmiast zamieniła się w węża tak strasznego, że Mojżesz ze strachu uciekać zaczął. „Nie lękaj się, rzekł Bóg do sługi swego; weź węża za ogon." — Uczynił to Mojżesz i ujrzał, że trzyma w ręku laskę tak jak dawnićj. — Co się teraz stało, to uczynisz, dodał Bóg, w obee Hebrajczyków, a oni po tero poznają., że ten, który ci się pokazał, jest Bogiem ich ojców, Bogiem Abrahama, Izaaka, i Jakóba. Jeżeli ten cud dostateczny nie będzie, oto drugi, który ich przekona. Weźmiesz, w ich obecności wody z rzeki: a zobaczą, że wnet zamieni się w krew. Brat twój Aaron pomagać ci będzie w posłannictwie, które ci powierzam/'
Aaronowi także, znajdującemu się w Egipcie dał się słyszćć głos Pański. „Idź bez odwłoki, rzekł mu Bóg, na puszczę, na spotkanie brata twego Mojżesza. On powie ci, jakie są moje zamiary tak względem niego jak względem ciebie." — Aaron wyszedł natychmiast i spotkał się z bratem. Połączenie tych dwóch wielkich mężów było zbawieniem Izraela. Przyszli do ziemi Ges-sen, gdzie znajdowali się Izraelici. Mojżesz okazał w ich obecności cuda, które stwierdzić miały jego posłannictwo. Lud uznał prawdę, i błogosławił Boga za opiekę nad sobą. Ztąd dwaj bracia udali się pospołu do Faraona, i rzekli mu z powagą odpowiednią ich charakterowi: „To mówi Bóg Izraela: Pozwól ludowi memu iść na puszczę, dla złożenia mi ofiary." Tyran obrażony mową, do jakićj nie przywykł, odmówił z pogardą, wszakże wkrótce sam padł ofiarą swojego uporu.
Pan dotknął Egipt dziesięcią wielkiemi plagami. ’) Za każdą taką klęską, Faraon przyrzekał dać wolność synom Izraela. Lecz
’) Oto niektóre z owych plag, które Pan spuścił na Egipt za pośrednictwem Mojżesza:
1° Woda Nilu zamieniła się. w krew.
2° Niezliczone mnóstwo żab wyszedłszy z bagnisk, rozproszyło się wszędzie po domach, dostało się aż do jadła.
39 Chmury mszyc, które uprzykrzały się najnieznośniej ludziom i bydlętom, 4° Wrzody i pryszczele na ludziach i bydlętach.
Pismo Święte powiada, że i czarnoksiężnicy Faraona czynili podobne rzeczy, focerunt similiter. Z tego powodu wypada następne podać uwagi:
1° Bóg bezwątpienia dozwolił czarnoksiężnikom czynić te czary jedynie < la tego, aby 1'araona i lud jego ukarać zatwardzeniem za to, że w brew wyrażaj m rozkazom Boga, ludu Izraelskiego wypuścić nie chcieli. Czary więc te, które zdawały się wyrównywać cudom Mojżesza i stawić w parze potęgę bogów
GaCME, zasady t, II.	8
114
skoro Mojżesz wstrzymał plagę, król zacięty w uporze, cofał słowo swoje. Wreszcie, dziesiąta plaga była tak straszna, że Faraon sam naglił Hebrajczyków aby jak najspieszniej wychodzili z Egiptu. Dziesiąta plaga była następująca: O północy, gdy wszędzie panowała spokojność i milczenie, Bóg zesłał Anioła niszczyciela, który pozabijał wszystkich pierworodnych synów Egipcyjan, od królewicza, pierworodnego syna niewolnika, skazanego na ciężką pracę we dnie, a na okropne więzienie w nocy. Pierworodne z bydląt upadły także. Z rana powstał krzyk rozpaczy w całym Egipcie: nie było domu, w którymby nie leżał umarły. Faraon posłał natychmiast po Mojżesza i Aarona, i rzekł: „Idźcie spiesznie z moich państw wy, i synowie Izraela?4
Na kilka dni przed tem strasznem zdarzeniem, Mojżesz uprzedził o niem Hebrajczyków. „Ażeby was zasłonić od ciosów Anioła niszczyciela, oto, rzekł, co wam rozkazuje Pan, Bóg ojców naszych- Dziesiątego dnia tego miesiąca, niecli każdy ojciec fami-
Egiptu obok potęgi Boga Iziaela, wchodziły w poczet strasznych sądów sprawiedliwości Boga i służyły do Spełnienia owych słów: „Zatwardzę serce Faraona, In duraboeor Pharaonis.“
, Wszelako Bóg, który zawsze podstawia dosyć światła grzesznikom do uznania siebie, umiał nadać cudom Mojżesza ceebę tak wyraźną, że niepodobna było nie uznać ich za dzieło Wszechmogącego. W rzeczy samej, czarnoksiężnicy nie mogli uczynić wszystkiego, co ezynił Mojżesz; nie mogli nawet zabezpieczyć osób swoich od plag, któremi Mojżesz uderzał Egipcyjan. Kiedy on rozciągał plagę 'do wszystkich Egipcyjan i do wszystkiego, co było ich własnością; czarnoksiężnicy nie byli w stanie uczynić najmniejszego złego Hebrajczykom i ich bydlętom. Wreszcie, między temi czarami, a cudami Mojżesza zachodziła tak wielka różnica, że sam Faraon zniewolony był zawołać, mówiąc o ostatnich: „Palec-to Boży jest.“ Tak było zawsze, tak jest i dzisiaj. Pomimo wszelkiej subtelności niedowiarstwa, prawdziwy cud nosi cechy tak wyłączne i tak oczywiste, że każdy człowiek postępujący dobrą wiarą umie i zawsze będzie umiał rozróżnić go od cudów fałszywych.
Zresztą, jeżeli myślą cofniemy się w owe odległe czasy, kiedy żył Mojżesz, jeżeli zastanowiemy się nad stanem narodów, zwłaszcza Egiptu, pogrążonych w ciemnościach bałwochwalstwa i w materyjalizmie, który bałwochwalstwa jest skutkiem; bez trudności zrozumiemy powód licznych cudów, przytaczanych w Starym Testamencie. Bóg niepoznawany, winien był dać pozać, że jest jedynym panem natury. Trzeba było zadziwiających cudów, dla przekonania narodów, zawsze gotowych kłaniać się stworzeniom zamiast Stwórcy. Tak-to Opatrzność zawsze lekarstwo stosuje do choroby, stawi światło prawdy przeciw ciemnościom kłamstwa i usprawiedliwia się przed oczyma oświeconego nanką człowieka, równie jak przed wierzącym prostaczkiem.
115
lii weźmie baranka, bez zmazy, jednorocznego. A jeżeli rodzina nie jest tak liczna, iżby spożyć mogła baranka podczas jednćj uczty niech zaprosi którego z sąsiadów. I będziecie chować baranka aż do czternastego dnia miesiąca tego. Wieczorem zaś dnia czternastego, każdy ojciec familii, zabije swego baranka; krwią zaś jego namaże drzwi swojego mieszkania. Baranek ma być upieczony cały. Jeść go będziecie z chlebem przaśnym, i z dziką sałatą. Pożywać go zaś będziecie następującym sposobem: Będziecie opasani, w obuwiu, z laską w ręku; jeść go będziecie stojąc, i z pośpiechem podróżnych: jest to bowiem Pascha, czyli Przejście Pańskie. Krew baranka znajdująca się na drzwiach, będzie ochroną synów Izraela. Gdy zobaczę tę krew, mówi Pan, uzbrojony mściwym mieczem, nie wejdę do domów, które nią będą naznaczone.“ — Dalej zabrania Bóg, nie bez tajemniczćj przyczyny, łamać kości przy pożywaniu tego baranka: ten bowiem baranek wielkanocny, jest óśmą figurą Messyjasza. Okażmy to.
Baranek wielkanocny musiał bydź bez zmazy. Zbawiciel nasz jest barankiem bez zmazy, niczem niepokalaną czystością. — Baranek wielkanocny musiał być spożytym w jednym domu. Ciało Zbawiciela naszego pożywane bydź może tylko w jednym domu, to jest na łonie Kościoła katolickiego. — Nie wolno było łamać kości Baranka wielkanocnego. Na Krzyżu też nie złamano żadnej kości Zbawicielowi naszemu, chociaż połamano je dwóm złoczyńcom. — Baranek wielkanocny był pożywany z chlebem przaśnym czyli bez kwasu. Ciało Zbawiciela naszego pożywane bydź powinno w największej czystości serca, bez przymię-szania kwasu grzechowego. — Baranek wielkanocny był pożywany z sałatą polną czyli gorzką. Ciało Zbawiciela naszego pożywane bydż powinno w gorzkości umartwienia i pokuty. — Kto pożywał Baranka wielkanocnego, musiał mićć biodra przepasane, kij w ręku, i obuwie na nogach, jako wędrownik gotów do podróży. Kto pożywa ciało Zbawiciela naszego, mićć powinien biodra przepasane, to jest bydź czystym; mićć kij w ręku, to jest, usiłować opierać się złemu duchowi; i mićć obuwie na nogach, to jest, pamiętać że jest pielgrzymem mało dotykającym się ziemi, a podnoszącym się ku Niebu. — Hebrajczycy wtedy właśnie pożywali Baranka wielkanocnego, kiedy opuszczali Egipt, i wybierali się w drogę do Ziemi Obiecanćj. Nam także wtenczas dopiero wolno przystępować do Stołu Pańskiego, kiedy opuszczamy grzech i mamy szczere przedsięwzięcie drogą cnoty dążyć ku Niebu, którego Ziemia Obie-
*
ii6
cana była figurą. — Krew Baranka wielkanocnego rozlana była po drzwiach domów, i wszystkie domy krwią tą nacechowane oszczędzonemi zostały przez Anioła niszczyciela. Krew Pana naszego rozlewa się w duszach naszych, i wszystkie dusze nacechowane tą krwią boską, godnie przyjętą, oszczędzone będą przez Pana, kiedy przyjdzie karać winowajców.
Więcćj niżeli poprzedzające, figura Baranka wielkanocnego poznać nam daje:
1° Że Messyjasz będzie łagodny tak jak baianek.
2° Że Messyjasz tak ściśle połączy się z ludźmi, jak pokarm łączy się z ciałem.
3° Że ci tylko będą zbawieni, którzy się połączą z nowym Adamem w sposób przez niego samego wskazany.
/
Al o d 1 i t 'W eł
O Boże mój, który cały . jesteś miłością! Dziękuję Ci, żeś mię wyzwolił z niewoli grzechu, jakeś wywiódł lud swój z niewoli Egipskićj. Dziękuję Ci nadewszystko, że mię zasilasz najświętszym Ciałem Swojego Syna, tego, prawdziwego Baranka, którego baranek Hebrajski był tylko figurą. Udziel mi wszelakiej czystości, świątobliwości, siły, skruchy i oderwania się od zepsutego świata, słowem, tego wszystkiego, co mi jest potrzebne, abym go przyjmował godnie.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj miłości, wszelkich dołożę starań, abym mógł przystępować często do Kommunii świętej.
117_
nauka xxvin™. , messyjasz obiecany i wskazany w figurach.
Wyjście Izraelitów. - Slup przewodniczący. - Przejście morza Czerwono _ Manna dziewiąta figura Messyjasza. - Skała Horeb. - Zwycięstwo nad Amalecytami. - Przybycie pod górę Synai. - Ogłoszenie Zakonu.
Zbliżamy sie do chwili uroczystej na wieki wieków, kiedy lud Boży ma wyzwolić się z długiej i ciężkiej niewoli. Zaczynając opowiadanie cudownej jego podróży, przypomnij my sobie, że to długie pasmo cudów, których będziemy świadkami, wchodziło w ogólny poczet zamiarów Opatrzności, już-to, aby Hebrajczyków utwierdzić w ich wierze, już, aby narody bałwochwalcze oświecić, okazując im jasne i liczne dowody, że Bóg Izraela jest jedynym, prawdziwym Bogiem, najwyższym sędzią przyrodzenia i żywiołów, równie jak królów i narodów.
Kiedy Egipcyjanie zajęci byli grzebaniem swoich umarłych, Mojżesz Hebrajczykom dał hasło do podróży. Około szcściukroć stu tysięcy potomków Jakóba, nie licząc w to kobiet i dzieci, wystąpiło w drogę ku morzu Czerwonemu. Zaraz z początku, Pan na nowo okazał opiekę swą nad swoim wybranym ludem. Aby lud Izraelski wiedział, kiedy i którą drogą ma rozpoczynać i odbywać swój pochód, — gdzie i kiedy ma się zatrzymać, — jak długo w jednćm miejscu ma bawić, — dał mu Bóg za przewodnika słup obłoku, którego podstawa odpowiadała póżnićj szerokości przybytku, a którego wierzchołek wznosił się bardzo wysoko. Słup ten we dnie wyglądał jak piękny obłok, w nocy zaś, jak ogień przyświecający naksztalt słońca. Slupem tym, przeznaczonym do wskazywania drogi Hebrajczykom, kierował Anioł. Kiedy trzeba było iść w dalszą podróż, słup ten podnosił się i stawał nad namiotami tego pokolenia, które miało postępować naprzód.
Szli dopóki słup posuwał się naprzód, ściśle trzymając się jego kierunku, kiedy trzeba było się zatrzymać; natenczas słup stawał i stał dopóty, dopóki nowy rozkaz Pana nie wezwał go do dalszej podróży. Wierzchołek jego pochylał się zawsze ku słońcu, i rozciągnięty jak ogromny namiot, zasłaniał cały lud od skwa-iu słonecznego, który bez tćj pomocy, stałby się był nieznośnym wśród palących piasków pustyni.
118
Po kilku odpoczynkach, stanęli nad morzem Czerwonćm. Tu Izraelici zamknięci byli ze wszech stron, a mianowicie, z przodu przez morze, z tylu zaś przez nieprzyjaciół. Faraon bowiem żałując, że wypuścił Hebrajczyków, zgromadził wojsko i udał się za nimi w pogoń. Ale Mojżesz, pełen ufności w Panu, uspokoił trwożących się Hebrajczyków: ...Nic bójcie się, rzekł, stójcie, a zobaczycie wielkie sprawy, które Pan uczyni dzisiaj: Egipcyjan, których teraz widzicie, nie ujrzycie więcój, na wieki. — I wnet slup przodkujący Izraelitom zmieniając swe miejsce stanął między obozem Egipskim, a obozem Izraelitów. Ze strony Izraelitów był on bardzo świetnym; ze strony zaś nieprzyjaciół, przedstawiał noc tak ciemną, że ci naprzód żadną miarą postępować nie mogli. Wtenczas Mojżesz wyciągnął rękę ku morzu, i to rozdzieliło się na dwie części tak, iż Izraelici szli przez nie suchą nogą, mając po obu stronach wzniesione wody, jakby jakie dwa wysokie mary. Cudowne to przejście odbyło się w nocy. ’)
O świcie Egipcyjanic spostrzegli, że się im wymyka zdobycz; rzucili się więc nagle na nową drogę, która nie dla nich była otwartą. Tam-to na nich czekał Pan Bóg. Powstało w wojsku nagłe zamieszanie; wozy zaczęły się łamać; a krzyk przestrachu dał się słyszeć z ust wszystkich. — „Uciekajmy przed Izraelem, mówili: Pan bowiem walczy za nich przeciwko nam.“ Wszakże uciekać było już za późno. Bóg bowiem rzekł do Mojżesza: „Wyciągnij rękę na morze, aby wody poszły swoim biegiem i w przepaściach swych zagrzebały Egipcyjan, jeźdźców i ich wozy." — Mojżesz wyciągnął rękę, a przejście zamknęło się, i wszystko co tam było, pochłonęły bałwapy morskie. Ani jeden człowiek nie ocalał, któryby zaniósł do Egiptu wiadomość o tej okropnej klęsce. Na widok tego cudu, Mojżesz i wszystek lud radość i wdzięczność swoję wynurzyli w pieniu dziękczynnem. Nigdy cud nie był oczywistszym, patrzyło nań przeszło sześćkroć sto tysięcy świadków.
Izraelici przebywszy morze Czerwone, udali się na puszczę, zmierzając ku Ziemi Obiecanej. Wkrótce zabrakło żywności, i lud szemrać zaczął przeciw Mojżeszowi i Aaronowi. Wódz święty zwrócił się o pomoc do Boga, który mu tak ludowi powiedzieć
’) O przejściu przez morze Czerwone, i o podróży na puszczy, zobacz Listy uczonego księdza Picard, missyjouarza w Egipcie, w dziele: Kecueil des Lettres edifiantes.
_119
kazał: ,0to spuszczę wam chleb z nieba ; niechaj wychodzi lud, i zbiera go tyle, ile potrzeba na dzień jeden. Szóstego zaś dnia niech każdy źbierze dwa razy tyle, a to, aby mu wystarczyło i na dzień siódmy, który jest dniem świętym i dniem odpoczynku « _ Mojżesz niezwłocznie objawił ludowi tę obietnicę boską.— Od jutrzejszego poranku, rzekł, Bóg zsyłać wara będzie z nieba pożywienie, na którćm odtąd wam zbywać nie będzie nigdy." — Istotnie, manna spadała każdego poranku, wyjąwszy dzień sobotni, przez całe czterdzieści lat pobytu Izraelitów na puszczy.
Nazajutrz, bardzo rano spełniła się obietnica Pańska. Spostrzeżono około obozu rosę, a na niej mnóstwo białego ziarna na podobieństwo szronu. Nigdy nie widzieli nic podobnego. Zdumieni Izraelici pytali jedni drugich w swoim języku: Manhu, cóż to jest?" __ Z tego powodu ziarnu temu dano imię manna. Manny tćj z początku nikt nie śmiał dotknąć; ale udano się po radę do Mojżesza. _ ;)Ten-to jest właśnie chleb, który wam Pan dać obiecał," — odpowiedział Mojżesz. — Usłyszawszy to, Izraelici rzucili się do jćj zbierania. Niektórzy z nich od razu nazbierali na dni kilka; ale czego nie zjedli dnia pierwszego, to się zepsuło. Wtenczas już chciał Bóg nauczyć ludzi, aby się nie troszczyli zbytecznie o przyszłość; lecz spuszczali się na opatrzność Najwyższego. Ziarno to mieli na mąkę w żarnach; a potćm wypiekali z niego ciasto białe, bardzo smaczne. Co większa, ci, których wiara miłymi czyniła Bogu, jeszcze cudowniejszy w nim smak znajdowali, manna bowiem w takim razie przybierała smak, jaki się komu podobał. Trzeba ją było zbierać zaraz z rana: późnićj bowiem topniała od słońca.
Jest-to jeden z największych cudów, jakie Bóg zdziałał dla swego ludu, i jak zaraz zobaczycie, jedna z najprzedniejszych figur wyobrażających Messyjasza. — Manna była pokarmem spadającym z nieba. Pan nasz w Sakramencie ołtarza czyli w Eucha-rystyi, jest chlebem żywym, który zstąpił z Nieba. — Manna spadała każdego dnia. Sakrament ołtarza jest naszym każdodzien-nym chlebem. — Manna przeznaczona była tylko dla Izraelitów. Eucbarystyja święta przeznaczona jest tylko dla Chrześcijan. — Manna daną była Izraelitom dopiero po przejściu morza Czerwonego. Do stołu Pańskiego przystępują Chrześcijanie po chrzcie świętem, którego figurą było .przejście przez morze Czerwone. — Manna zastępuje wszelki pokarm. Eucbarystyja święta jest chlebem najwyborniejszym, chlebem, który wystarcza na wszelkie po
120
trzeby nasze. — Manna posiadała smak wszelkiego rodzaju. Eucharystyja święta posiada smak wszelkiego rodzaju: ona pokrzepia słabych, pociesza strapionych, oświeca umysł, zapala serce. — Manna atoli nie zapobiegała śmierci. Eucharystyja święta jest zadatkiem żywota wiekuistego.— Manna spadała, dopóki Izraelici znajdowali się na puszczy. Eucharystyja święta udzielaną będzie ludziom, dopóki podróżować będą na ziemi. — Manna ustała, gdy Hebrajczycy weszli do Ziemi Obiecanćj. Eucharystyja święta ustanie, skoro wnijdziemy do Nieba, to jest, kiedy ujrzymy Boga bez zasłony, którego dziś przyjmujemy pod osłoną Sakramentu.
Figura manny przydaje nowe rysy do obrazu:
1° Kiedy Baranek Wielkanocny miał być pożywany raz tylko na rok, manna, figura Eucharystyi świętćj, była pożywaną każdego dnia.
2° Zapowiada, że pokarm, którego dawcą miał być Zbawi-cieł, będzie pokarmem niebieskim.
3° Ze pokarm ten udzielany nam będzie, dopóki pielgrzymować będziemy na ziemi.
Izraelici posilani tym chlebem cudownym, dalej wędrowali przez puszczę. Wkrótce wyczerpały się zapasy wody: ztąd, lud znowu według swego zwyczaju szemrać zaczął. Bóg, w niewy-czerpanćj dobroci swojćj, odpowiedział na ich skargi nowym cudem. Rzekł do Mojżesza: „Idź przed ludem, a weźrni z sobą z starszych Izraela wy cli; i laskę, którąś uderzył w rzekę, weźmi w rękę twoję, a idź. I uderzysz w skałę Horeb, a wypłynie z niej woda.“ Mojżesz wykonał rozkaz; a za pierwszem uderzeniem cudowućj laski wytrysnęło ze skały źródło tak obfite i szybkie, że cała dolina zalaną została, jakby wodami jakiej pięknej rzeki.
Wkrótce nowe niebezpieczeństwo zagroziło wędrującemu ludowi. Amalecytowie, naród waleczny i liczny, uderzyli na nich. Kiedy synowie Izraela walczyli na równinie; Mojżesz wstąpił na pobliską górę, i wzniósł ręce swoje ku niebu. Dopóki trzymał je podniesione do góry; dopóty przemagali Izraelici: a gdy znużony opuszczał; Amalecytowie zwyciężali. Gdy to spostrzeżono; Aaron i drugi Izraelita, towarzyszący Mojżeszowi, podpierali mu ręce z obudwóch stron, aż do zachodu słońca: tym sposobem bitwa wygraną została. Otóż jest uderzający przykład, jaką jest potęga modlitwy ożywionćj wiarą!
Po tym nowym cudzie, Izraelici szli dalej w głąb puszczy. Czterdziestego szóstego dnia po przejściu morza Czerwonego, słup
_121
się zatrzymał u podnóża góry Synai. Ze wszystkich stanowisk ludu hebrajskiego na puszczy, to bezwątpicnia było najsławniejsze, z powodu ogłoszenia Zakonu. Stałb się zaś to w sposób następujący:
Prawdy których Bóg nauczył .Adama, a których znajomość przechodziła od rodziców do dzieci drogą podania ustnego czyli tradycyi, kazić się zaczynały; i trzeba się było obawiać, aby wkrótce nie wypadły z pamięci ludzkiej. Aby je więc zachować, nadewszystko zaś, aby zachować wielką obietnicę o Messyjaszu, Bóg postanowił dać je na piśmie. Wezwał Mojżesza na górę, i kazał mu, aby powiedział ludowi w imieniu swojćm: „Widzieliście, jakim sposobem wybawiłem was z Egiptu, i jako was sobie wybrałem, abyście byli mym ludem. Jeśli słuchać będziecie głosu mego i strzedz przymierza mego; to panowanie moje założę między wami: a wy będziecie narodem świętym."— Mojżesz zstąpił z góry i wiernie powtórzył Izraelitom to, co mu Pan powiedział. Żądał od nich stanowczej odpowiedzi. Wszystek lud pospołu zawołał jednogłośnie: „Wszystko co Pan rzeki, uczynimy."
Mojżesz wrócił z tą odpowiedzią do Boga, który mu rzeki: „Idź do ludu, a poświęć i oczyść go dzisiaj i jutro, a niecli będą gotowi na dzień trzeci: trzeciego dnia bowiem zstąpię, w obliczu całego ludu na górę Synai. Górę ogrodzisz w około, i pod karą śmierci zakażesz przechodzić za to ogrodzenie." ') Wszystkie te przygotowania potrzebne były do uroczystego ogłoszenia Zakonu, i usposobienia serc do przyjęcia go z uczuciami czci religijnej. Za nadejściem dnia trzeciego, zaraz od rana dały się słyszeć grzmoty, i widzieć błyskawice; ciemna chmura okryła górę, a przejmujący głos trąby, wychodzący z łona tćj chmury, zaczął zwoływać lud. Wszakże ten przestraszony kryl się po namiotach. Mojżesz jednak uspokoił go, kazał wyjść z namiotów, i ustawił na polu * między obozem a podnóżem góry, gdzie było ogrodzenie. Wtenczas Bóg dał słyszeć swój głos z pośrodka ognistego obłoku, i ogłosił Dziesięcioro Przykazań wypisanych na dwócli tablicach kamiennych.
Gdy Bóg przestał mówić, huk piorunów i głos trąb, dały się słyszeć na nowo. Góra dymiąca się ciągle i wybuchająca płomieniem, zachwiała się. Hebrajczycy, silnie wzruszeni i przejęci nie-
') II. Mojż. XIX, 10, 11, 12.
122 wysłowionym strachem, cofnęli się ku swoim namiotom. Mojżesz udał się za nimi. Natenczas starsi rzekli do Mojżesza: „Mów ty sam do nas, a my słuchać (będziemy: niech Pan do nas nie mówi, abyśmy nie pomarli.“ !) — Czemże jest człowiek cielesny, żeby mógł słuchać głosu Boga żyjącego, kiedy przemawia z pośrodka płomieni? Mojżesz odszedł i zapuścił się w głąb strasznych ciemności okrywających górę, i przedstawił Panu obawę ludu jego. — „Znam ich prośby, odpowiedział Pan; dobrze oni mówią. “
W nieskończonej dobroci swojej Bóg wybrał tę chwilę do odnowienia całemu narodowi, i to jak najuroczyściej, wielkiej obietnicy o Messyjasza. „Wróć do ludu, rzekł do Mojżesza, i powiedz im tak; Pan obiecuje wam wzbudzić z pośrodka was Proroka, mnie podobnego: powinnością jest moją wam go.zapowiedzieć. W usta jego włoży Bóg swoje wyrazy, a wy* słuchać go będziecie z uległością. Jeżeli kto, nie będzie-go słuchał, Bóg pomści się za niego. “ 2)	•	.
Słowa te zapowiadały Messyjasza. Święty Piotr mówiąc do Żydów, stosuje je do Pana naszego, którego im opowiadał. Obietnica ta odkrywa nam nowy przymiot Odkupiciela. Uczy, że on kiedyś łagodnie i spokojnie, spełni to, co się teraz odbyło wśród straszliwych okoliczności; nie z przerażeniem, ale z łagodnością i dobrocią, objawi ludziom wolę Bożą. Uczy jeszcze, że będzie jak Mojżesz, Prawodawcą, Pośrednikiem między Bogiem i ludźmi, Naczelnikiem i Oswobodzieielem ludu swojego, chociaż w doskonalszy sposób. To wszystko spełniło się. dosłownie li tylko w osobie Zbawiciela naszego, jedynego Syna Bożego, zrodzonego z krwi królów Judy, Naczelnika, Prawodawcy, Pośrednika i Zbawiciela nowego ludu.
JM o d. 1 i t -w EŁ.
O Boże mój, który cały jesteś miłością! Dziękuję Ci, żeś tak świętemi cudami stwierdził prawdę wiary mojćj. Niech światłość twoja prowadzi mię w ciągu żywota tak jak słup, prowadził niegdyś lud twój na puszczy. Dziękuję Ci, żeś mię tak często posilał prawdziwym chlebem zesłanym z Nieba, i żeś mię przez Pana naszego Jezusa Chrystusa uczynił uczestnikiem Zakonu laski,
') II. Mojż. XX, 18, 19.
’) V. Mojż. XVIII, 18, 19.
123
daleko doskonalszego od Zakonu Starego. Spraw to abym z większą szczerością jak Izraelici, mógł mówić: wykonam wszystko, cokolwiek Pan rozkaże.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego, jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj miłości, przy każdej sposobności nauczać będę nieumiejętnych.
NAUKA XXIXta.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Potwierdzenie przymierza. — Mojżesz krwią ofiar kropi Ind. — Ofiary dziesiąta figura Messyjasza. — Bałwochwalstwo Izraelitów. — Złoty cielec. — Pan ubłagany przez Mojżesza. — Opisanie Arki przymierza. — Przybytek. — Pochód Izraelitów na puszczy. — Rokosz. — Wąż miedziany, jedenasta figura Messyjasza.
Oprócz dwóch tablic kamiennych, na których wyryte było Dziesięcioro Przykazań, Pan Bóg dał Mojżeszowi wielką liczbę innych praw nieskończenie mądrych i ściągających się już do obrzędów Religii, już do spraw życia. *) Mojżesz spisą! je i zaraz nazajutrz rano kazał stawić ołtarz u podnóża góry na podobieństwo tronu Boga. Koło ołtarza stało dwanaście kolumn, wyobrażających dwanaście pokoleń Izraela. Po skończeniu dzieła tego, Mojżesz zwołał lud na obrzęd zatwierdzenia przymierza.
Każdy tu przybył, a gd' wszyscy stanęli koło ołtarza, pozabijano ofiary. Mojżesz odczytał księgę ‘Zakonu, a wszyscy odpowiedzieli: Uczynimy wszystko, co Pan każę.— Wtedy Mojżesz stojąc przed ołtarzem, kazał podać sobie wiązkę hyzopu i trochę wełny farbowanej purpurowo, zmięszał wodę czystą z krwią ofiar i pokropił nią księgę Zakonu. Potem dwanaście pokoleń przystąpiło jedno po drugiem, a on je pokropił tąż samą krwią, mówiąc: „Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami.“
’) O prawach Hebrajczyków zobacz między innemi, dzieło Frera: 1’ Horn-meconnupar la revólation, a zwłaszcza: Ćritiąue des legislations paienaes et defeuse dc la legislation >nosaique, przez .1. Brunati prof. Sem.narium w Brescia; Di s seria tion sur le Dćuteronom e, znajdującą się w Biblii de Yeuce t. IV, str. 8.
124
Pokropienie to, ze strony Boga, było zatwierdzeniem przymierza i zobowiązaniem się do jego spełnienia, — ze strony zaś ludu, było zatwierdzeniem jego przysiąg i poddaniem się karom za niedotrzymanie tegoż przymierza. Na mocy tej umowy, synowie Izraela, stali się od owej chwili, przez szczególny wzgląd ludem Bożym; a sam Bóg przyjął nazwę szczególną Boga Ojca i Króla synów Izraela. Nigdy nie widziano świętszego i wspanial-zzego obrzędu. Wszakże był to cień jedynie obrzędu tego, który po piętnastu wiekach miał zatwierdzić nowe przymierze Pana ze wszystkiemi ludźmi, kiedy Messyjasz, Syn Boży i sam Bóg chciał je utwierdzić przelaniem własnej krwi, stając się zarazem ofiarą i pośrednikiem umowy. Mojżesz był tylko figurą Messyjasza.
I tak: Na potwierdzenie starego przymierza, Mojżesz zbudował ołtarz, otoczony dwunastu słupami. Zbawiciel nasz na po-twierdzienie nowego przymierza, wzniósł także ołtarz otoczony dwunastą Apostołami.
Dwanaście słupów wyobrażało wszystek lud Izraela. Dwunastu Apostołów wyobraża cały Kościół. — Mojżesz złożył swoję ofiarę zstąpiwszy z góry, zkąd przyniósł Izraelitom zakon boży. Zbawiciel nasz spełnił swoję ofiarę zstąpiwszy z Nieba, zkąd przyniósł nam boski zakon. — Mojżesz pozabijał ofiary, i krwią ich lud pokropił. Zbawiciel nasz sam poniósł śmierć, i dał krew własną do picia Apostołom. — Mojżesz rozlewając krew ofiar, mówił te te słowa: Oto krew przymierza, które Pan uczynił z wami. Zbawiciel podając swoję krew Apostołom, wyrzekł też same słowa: Oto jest krew nowego przymierza, które Pan zawiera z człowiekiem. — Lud pokropiony krwią ofiar, staje się ludem Boga, który obiecuje być jego opiekunem na puszczy i zaprowadzić go do Ziemi Obiecanćj. Pokropieni krwią Pana naszego, staliśmy się prawdziwym ludem Boga, który obiecuje nam swoję opiekę na puszczy żywota i przyrzeka zaprowadzić nas do Nieba, którego Ziemia obiecana była figurą. Odkąd przymierze zostało potwierdzone; były u Hebrajczyków dwa rodzaje ofiar, to jest: ofiary krwawe i ofiary njekrwawe. *) Odkąd Zbawiciel nasz utwierdził swoje nowe przymierze, jest u Chrześcijan ofiara krwawa Kalwa-ryi, i ofiara niekrwawa ołtarzów naszych. — Przy ofiarach krwawych Starego Zakonu, bydlęta przeznaczone na ofiarę, śmierć po-
----------.  ;
') Nie mówimy tutaj, że takich ofiar nie było przedtem.
125
nosiły. Przy ofierze krwawćj Nowego Zakonu, Jezus Chrystus śmierć poniósł. — Przy ofiarach nickrwawych Starego Zakonu, rzecz na ofiarę przeznaczona, nie ponosiła śmierci. Przy ofierze niekrwawej Nowego Przymierza, Jezus Chrystus przeznaczony na ofiarę nie ponosi śmierci tak jak na Kałwaryi; lecz tylko mistycznie* umiera: Zbawiciel bowiem nasz raz zmartwychwstawszy nie umiera więcćj. — Niekrwawą ofiarę Starego Zakonu stanowiły mąka i wino. Niekrwawą ofiarę Nowego Przymierza stanowi chleb i wino, przemienione w Ciało i Krew Pana naszego. — Wszystkie ofiary starego Zakonu składane były w czworakim celu, to jest: dla uczczenia, dla podziękowania, dla uproszenia, i dla przebłagania. Ofiara Nowego Zakonu zamyka w sobie to wszystko: jest-to ofiara czci, dziękczynienia, prośby i przebłagania. — W Starym Zakonie, na zastąpienie wszystkich ofiar zabijano każdego dnia, rano i w wieczór, Baranka bez zmazy. Aby uwiecznić ofiarę Kałwaryi, która zastępuje wszelkie ofiary Starego Zakonu, Baranek Boży ofiarowany bywa każdego dnia i o każdćj godzinie tak we dnie jak w nocy na ołtarzach naszych: gdyż od
ośmnastu wieków zawsze, jeżeli nie w jednej to w drugićj części świata, są kapłani u ołtarzów, którzy odprawiają Mszę świętą.
Widzicie ztąd, że wszystkie ofiary Starego Zakonu, były tylko figurą ofiary Pana naszego, równie jak sam Stary Zakon był tylko figurą Nowego. Dla tego też ofiary Starego Zakonu uważamy za dziesiątą figurę Zbawiciela naszego.
Przepisując swe prawa Izraelitom i zawierając z nimi przymierze, Bóg dał im wielki dowód dobroci swojej; ale większy po dobno jeszcze dowód dobroci dał im przebaczając zbrodnię niesłychaną, którćj się dopuścili u podnóża góry Synai. Po zatwierdzeniu przymierza, Mojżesz wszedł był na górę, ciągle okrytą gęstą mgłą. Lud mniemał, że nieobecność jego trwać będzie kilka dni tylko,lub najwięcej parę tygodni. Ale gdy miesiąc upłynął, a nie wiedziano co się dzieje na górze; lud szemrać zaczął. — „Pan, bez wątpienia, opuścił już nas, mówili między sobą; uczyńmy sobie, bogów, którzyby szli przed nami, i wyprowadzili nas z pusty-n*' Któżby temu uwierzył; gdyby tajemnicą była niestałość sei ca ludzkiego? Nierozumne te mowy, znalazły potakujących, zraeici uczynili cielca złotego i składali mu haniebne ofiary. Potem jedli, pili i skakali około cielca.
Na taki widok, rzekł Pan do Mojżesza: „Idź, zstąp, zgrzeszył przeciwko mnie lud twój, któryś wywiódł z ziemi Egipskiej.
126
Ustąpili rychło z drogi, którąś im ukazał; odlali sobie, cielca, i kłaniają się mu zamiast mnie. Pozwól mi, aby się zapalił gniew mój przeciw temu ludowi, i abym go zniszczył.11 Mojżesz znając bardzo dobrze serce Pana swego, upadł na kolana, i błagał go w te słowa: „Nie, Panie, nie zniszczysz twego ludu, który wyprowadziłeś z niewoli Egipskićj. Nie zecbcesz, aby Egipcyjanie natrząsali się z twojego świętego imienia, mówiąc, żeś go na to tylko wyprowadził z Egiptu, abyś go zgubił. Przypomnij sobie te obietnice, które uczyniłeś Abrahamowi, Izaakowi, i Jakóbowi. Wszakże przysiągłeś im, że potomstwo ich rozmnożysz jak gwiazdy na niebie, i że je osadzisz w ziemi Chanaan.“
O jakże cudowną jest potęga modlitwy! Głos Mojżesza rozbroił gniew Pański, a wyrok skazujący Hebrajczyków na ostateczną zgubę, odwołany został. Najwystepniejsi tylko ukarani zostali, jak zasłużyli.
Pan rozkazał potćm Mojżeszowi zbudować arkę przymierza, to jest, skrzynię do zachowania między innemi Księgi Zakonu i dwóch tablic kamiennych, na których wyryte było Dziesięcioro Przykazań. Arka ta zrobiona była z drzewa nieulegającego zepsuciu, zewnątrz i wewnątrz powleczona najczystszym złotem, ozdobiona w około koroną czyli wieńcem złotym, przykryta wierzchem, który także powleczony był złotem, a na którym znajdowało się dwóch Cherubinów całkiem ze złota. Ztamtąd-to Bóg postanowił na przyszłość objawiać wolę swoje i wysłuchiwać prośby wybranego ludu. Arka ta miała póltrzecia łokcia długości, a półtora szerokości i tyleż wysokości; stała w przybytku (Taberna-culum.)
Przybytek byl-to namiot z kosztownych i bogato haftowanych materyj; miał trzydzieści łokci długości, a dziesięć szerokości. Przenośna ta świątynia znamionowała Kościół na ziemi w stanie niestałości i w miejscu przejścia, tak jak póżnićj świątynia Salomona wyobrażała Kościół w stanie trwałości i przybytkach Nieba. Przybytek ten nosiło pokolenie Lewi, wyłącznie poświęcone Panu. ' Aaron, z tego pokolenia, wybrany był na Najwyższego Kapłana.
Bóg ustanowił także trzy główne święta na pamiątkę trzech największych łask, jakich udzielił ludowi swemu. Święta te są: Wielkanoc, na pamiątkę wyzwolenia z Egiptu i przejścia przez morze Czerwone; Zielone Świątki, które obchodzono w siedm tygodni po Wielkićjnocy na pamiątkę ogłoszenia Zakonu na górze Synai; nakoniec Święto Namiotów czyli Kuczek, na pamiątkę cu-
127
downój podróży na puszczy, w ciągu którój Żydzi mieszkali pod namiotami Uroczystość ta jak dwie poprzedzające, trwała przez iedm dni Przez te siedm dni, Izraelici mieszkali pod namiotami' albo szałasami z gałęzi. Stawszy się panami Ziemi Obiecali obowiązani byli wszyscy znajdować się w Jeruzalem na tych trzech wielkich uroczystościach: kobietom także wolno było na nie przybywać.	_	_	,
Izraelici bywali obecni na modlitwach, i przy paleniu ofiar, czemu zawsze towarzyszyła muzyka; potem oddawali się niewinnym zabawom. Uważano przeto za szczęśliwych tj ch, ktoizy obe-cnemi tu być mogli, a za nieszczęśliwych, którzy tu przybyć nie byli w możności. Takiem też powinno bye p. stępowanie i takie uczucia Chrześcijan w dni święte i uroczyste, do których przywiązaną jest, pamiątka dobrodziejstw7 otrzymanych od Boga.
Kiedy już wszystko zostało urządzaniem; podniósł się słup obłoku; a Izraelici opuścili na zawsze sławną górę Synai. Oto jest porządek, jakim postępowali: Cały lud rozdzielił się na cztery wielkie hufce, z których każdy składał się z trzech pokoleń; w środku Lewici nieśli przybytek. Te cztery hufce równie jak pokolenia, nie powinny były nigdy mięszać się z sobą tak na stanowiskach jak i w czasie pochodu. Tym sposobem, lud zawsze był w pogotowiu stawie czoło nieprzyjacielowi w czasie napadu z którejkolwiek strony. Każde pokolenie miało swego wodza i swoje chorągiew. W środku każdego pokolenia znajdowały się kobiety, dzieci, starcy, wozy i trzody. Pochód przeto odbywał się bez zamięszania, owszem w najpiękniejszym porządku, jaki sobie tylko wyobrazić można.
Zaczęła się więc podróż w porządku prawdziwie boskim przedstawiającym najwspanialsze, lecz zarazem i najgroźniejsze widowisko, jakie kiedykolwiek widziano. Była-to armija złożona przeszło z sześciukroć stu tysięcy wojowników, oprócz dwóch milijo-nów kobiet, dzieci i starców, — wojowników, mających własne chorągwie i własnych wodzów, — wojowników, przed którymi postępował sam Bóg prowadząc ich na podbicie pięknego kraju, obiecanego ich ojcom, w którym po upadku dawanych mieszkańców osiąśdz mieli z swemi rodzinami, założyć państwo, i przechowy-ac ie igiję. tóż jak wielki zamiar był do spełnienia! Wszak-"u |)0?° zeiue zależało od wierności tych, których najwięcćj obchodził.	J J j j
128
We dwa miesiące blizko po odejściu z pod góry Synai, Izraelici byli w obliczu ziemi Chananejskićj. Słup zatrzymał się i stanęli obozem w miejscu zwanćm Kadesbarne. Stanowisko to wybrał Bóg na ułożenie ostatecznych środków do walki z nieprzyjaciółmi, i do zajęcia w posiadłość ziemi od tak dawna obiccanćj. Mojżesz zgromadziwszy więc synów Izraela: „Ziemia ta, którćj dotykacie, rzekł, jest owym krajem, do którego was wprowadzić przyrzekl Bóg ojcom waszym. Czas już wziąć się do jej zdobycia pod jego opieką; nie lękajcie się niczego, bądźcie pewni pomyślnego skutku, który pomoc i obietnice Wszechmocnego czynią niewątpliwym."
Wszakże przed przejściem granicy, postanowiono wyprawić pewną liczbę ludzi do obejrzenia tego kraju: a mianowicie, wybrano na to dwunastu mężów, po jednemu. z każdego pokolenia. W liczbie tych był Kaleb. i Jozue. Wyszli oni, i szczęśliwie wywiązali się z danego im polecenia. Wracając, zabrali z sobą pewną ilość fig i granatów, oraz grono winne tak olbrzymie, iż je dwóch ludzi nieść musiało na drągu. Podróż ich trwała dni czterdzieści, po upływie których wrócili do obozu w Kadesbarne.
Skoro lud ich spostrzegł, zgromadził się około Mojżesza i Aarona, przed którymi dwunastu wysłańców zdawać miało sprawę z dopełnionego polecenia. Naprzód, złożyli piękne owoce, aby te mówiły za nich. „Wnieście z tych owoców olbrzymich, rzekli, jaka jest żyzność ziemi, którąśmy oglądali. Zaprawdę, płyną w nićj strumienie mleka i miodu." — Mojżesz cieszył się takim początkiem ; ale jakież było zdumienie i boleść, kiedy wysłańcy tak dalej zaczęli mówić: „Wszakże kraj ten pełen jest miast mocno obwarowanych. Mieszkańcy jego, są wysokiego wzrostu i siły nadzwyczajnej; widzieliśmy tam olbrzymów tak potężnych, iż my obok nich wyglądaliśmy jak szarańcza. Ziemia nawet sama, jak-
') Nadzwyczajna żyzność i bujna wegetacyja Ziemi Obiecanej, są-to rzeczy tak udowodnione i tak powszechnie nawet przez tegoczesnych podróżnych uznane, że byłoby zbytecznem popierać je nowemi dowodami. Zobacz Letres de quelques Juifs i t. d. przez księdza Guenó. Dodamy tylko jeden szczegół przytoczony przez uczonego i pobożnego Arcybiskupa, który ostatiuemi czary był missyjonarzem w Syryi. „W czasie pobytu naszego w Alenie, mówi on przyniesiono nam z okolic grono winne, tak nadzwyczajnej wielkości, że ja i towarzysze moi, razem siedm osób, mieliśmy się czóm posilić, a nawet zjeść go nie byliśmy w stanie. Po wyciśnięciu reszty, otrzymałem pięć butelek wina.
129
kolwiek urodzajna, pożera swych mieszkańców, i nie podobna nam żyć tam będzie."
Łatwo jest pojąc, jakie wrażenie opowiadanie to poparte świadectwem znacznćj liczby posłańców, uczyniło na umyśle ludu, już i tak zniechęconego i gotowego do rokoszu. Zniechęcenie to malowało sie na twarzach; a szemranie szerzyć się zaczęło we wszystkich szeregach. Dwaj wszakże wierni wysłańcy, Kaleb i Jozue, usiłowali wyprowadzić lud z błędu. „Oszukują was, wołali, miejmy tylko odwagę, a nieprzyjaciel pierzchnie przed nami."
Za nadejściem nocy, lud wrócił do namiotów; rozjątrzenie jednak wzmagało się coraz bardzićj. Nazajutrz rano okropna wrzawa powstała w obozie. Wszyscy krzyczeli na Mojżesza i Aarona. „Czemużeśmy nie pomarli w Egipcie, mówili im w oczy, lub czemuż nas wszystkich nie wygubiono, na tćj puszczy? Nie, nie pójdziemy do tćj ziemi, i nie chcemy paśdż ofiarą nieprzyjacielskiego żelaza." Mojżesz strapiony nad wszelki wyraz, nadaremno przekładał, ubolewał, upominał: niesłuchano go. Bunt coraz bardzićj się wzmagał.
Była już pora, aby Pan stanął w obronie sług swoich. Kiedy już gotowano się ich kamienować, slup obłoku, spoczywający nad Przybytkiem, zmienił się nagle w straszny ogień, i okazał szaleńcom wielkość gniewu obrażonego Boga, gotowego do ich ukarania. Sam Mojżesz, drżąc o nich, pospieszył prosić o łas^ę. Pan odpowiedział z dobrocią, którćj Mojżesz zaledwie śmiał spodziewać się: „Przebaczam im, rzekł, jakcś o to prosił, nie wytracę icli morzem w jednym dniu, jakem zamierzał; ale jak jestem Bogiem żyjącym, przysięgam na siebie samego, iż chwała moja nie pozwala aby zupełnie mogli bydż wolni od kary. Oto jest wyrok który im oznajmisz: Doznacie obejścia się jakiegoście sobie życzyli. Wy wszyscy, którzy liczycie dwadzieścia i więcej lat wieku, a szemraliście przeciwko mnie, pomrzecie na puszczy, wasze ciała tu pogniją; nie wnijdziecie do ziemi, którą zaprzysiągłem ojcom waszym, żc oddam w posiadanie ich potomkom. Wyłączam od tego wyroku Kaleba i Jozuego. Synowie wasi będą tułaczami na tćj pustyni przez lat czterdzieści, to jest dopóty, dopóki ciała ich ojców nie zniszczeją."
tymże samym czasie dziesięciu niewiernych wysłańców nagle umarło, uderzonych ręką Boga, w obecności ludu. Pan był nieubłaganym, i trzeba było Mojżeszowi tułać, się po puszczy, aby patrzeć na śmierć milijona ludzi, i wykonywać, w ciągu przeszło
Gaumb, zasady T. ii	9
130
trzydziestu ośmiu lat, wyrok wydany przez sprawiedliwego Sędziego, w dniu jego gniewu przeciw’ zbuntowanemu ludowi.
W kilka lat potćm, Izraelici zbuntowali się znowu. Na ukaranie ich ustawicznego szemrania, zesłał Bóg węże, których ukąszenie, palące jak ogień, śmierć zadawało. W tćm eiężkićm utrapieniu udali się do Mojżesza. „Zgrzeszyliśmy, wołali, szemrząc przeciw Panu i tobie; proś go, aby od nas oddalił te węże."
Bóg wybrał tę chwilę do dania nam nowćj figury Messyjasza. Mojżesz wstawiał się za ludem, a Pan mu rzekł: „Uczyń węża miedzianego, i postaw go na jakićin wzniosłćm miejscu; ktokolwiek nań wejrzy, będzie uleczony ze swój rany." Mojżesz wykonał rozkaz: a jad znikał skoro kto zwrócił obumierające oczy ku wężowi, zawieszonemu na zbawiennem drzewie. I to jest właśnie jedynastą figurą Messyjasza. — Hebrajczyków kąsają węże, i śmierć im zadają. Ród ludzki w osobie Adama, ukąszony został przez węża piekielnego i stał się ofiarą śmierci. — Bóg ulitował się nad swrniin ludem, który cierpiał od wężów. Zbawiciel nasz, ulitował się nad ludźmi, których naraził na cierpienia wąż piekielny. — Bóg każę uczynić węża miedzianego, i postawić go na miejscu wyniosłem. Zbawiciel nasz staje się człowiekiem, i z rozkazu Ojca zawieszony jest na Krzyżu. — Wszyscy, którzy spoglądali na węża miedzianego, pozbywali się ran sobie zadanych pfrzez węża piekielnego. Wszyscy, którzy spoglądają z wiarą i miłością na Zbawiciela naszego na Krzyżu, pozbywają się ran zadanych sobie przez węża piekielnego. — Wąż miedziany wystawiony był przed oczy tylko jednego ludu. Zbawiciel nasz wystawiony został na widok całemu światu. — Wąż miedziany niedługo stał przed oczyma ludu. Zbawiciel nasz zawsze wystawiony będzie na Krzyżu, aby leczyć rany, które wąż piekielny będzie zadawał ludziom aż do skończenia świata. — Ukąszenie leczył tylko widok węża miedzianego. Jedynie przez wiarę w Pana naszego, uleczone bydż mogą rany zadane duszy naszćj przez czarta.
Figura węża miedzianego uczy nas więcej od poprzedzającej: 1° Że Messyjasz leczyć będzie rany duszy naszej.
2° Że, aby bydż uleczonym, trzeba nań patrzeć, to jest, kochać Go i wierzyć w Niego.
3° Że on będzie jedynym lekarzem rodu ludzkiego.
131
TVT O CT 1 1 t "W EL.
0 Boże mój, który cały jesteś miłością! Dziękuję Ci za wszelkie cuda jakieś uczynił dla dobra swego ludu. Natchnij mnie wdzięcznością za wszelkie cuda, jakie raczyłeś zdziałać dla dobra me-o umierając na Krzyżu, jako łagodny baranek. Udziel mi wiary i miłości koniecznej, abym korzystał ze śmierci Twojćj.
‘ Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tćj miłości, zawsze przy sobie nosie będę Krzyżyk.
NAUKA XXXta-
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Nowa szemrania Izraelitów. — Woda przeciwieństwa. — Śmierć Aarona. — Wybór Jozuego. — PoźegGani© Mojżesza. — Jego śmierć. — Mojżesz, dwunasta figura Messyjasza.
Było już trzydzieści dziewięć lat, jak Izraelici tułali się po puszczy. Po wielu pochodach, i stanowiskach, słowem po długićm błąkaniu się, przybyli do granic Ziemi Obiecanćj; i chwila wejścia do niój, już była blizką. Ponieważ nie było tu wody; Żydzi na nowo szemrać poczęli. Zgromadziwszy się tłumnie koło Mojżesza i Aarona, powstali przeciw nim. Życzyli sobie śmierci i utyskiwali, że nie spotkała ich jak tylu innych, którzy poginęli na puszczy. Powiedzieć tu trzeba, chociaż z zawstydzeniem ludzkiego serca, że pospolitym językiem Izraela i zwyczajnym sposobem proszenia o łaskę, było ubliżać tym, od których ją otrzymać mieli. Mojżesz i Aaron wszedłszy do Przybytku i upadłszy na twarz, wołali: „Panie i Boże Izraela usłysz wołanie tego ludu, i daj mu obfite źródło żywej wody, aby ugasiwszy pragnienie, przestał szemrać."'
Bóg wysłuchał błagania sług swoich. Weźmij laskę, rzekł. do Mojżesza, a zgromadź lud ty i Aaron brat twój, i mówcie do skały pized nimi, a ona da wodę. A gdy wywiedziesz wodę z skały, będzie piło zgromadzenie, i bydło jego. Mojżesz uczynił co mu Pan kazał. Zgromadził lud koło skały; ale przelotne niedowie
132
rzania przeszły przez umysł jego. Nie wątpił on o tćm, że Bóg może cud uczynić; ale wątpił czy zechce. Aaron podzielał nie-spokojność brata. Obaj lękali się o skutek, a w tćj chwili trwogi Mojżesz uderzył o skałę. Za pierwszym razem nie usłuchała. Mojżesz poznawszy swój błąd, uderzył w nią drugi raz, ale już z wiarą żywą, i z tą skruchą pokorną, która działa cuda. Natenczas woda popłynęła w takićj obfitości, że ludzie i bydlęta mieli czćm ugasić pragnienie.
Obraził się Pan wahaniem się Mojżesza i jego brata. Nie może Bóg znieść powątpiewania o jego dobroci, zwłaszcza kiedy kto doznał już łask szczególnych. Przed tym nieszczęsnym wypadkiem, Mojżesz i Aaron, nie byli skazani na śmierć wśród pustyni pospołu szemrzącymi. Wina ich, która gdyby była wina ludzi mnićj znakomitych, zasługiwałaby na przebaczenie, wciągnęła ich do ogólnego wyroku poniesienia śmierci na puszczy; chciał też Bóg, aby o tćm wiedzieli. „Ponieważ nie wierzyliście mi, rzekł, wahaliście się, nie uczciliście mnie przed obliczem synów Izraela; otóż nie wprowadzicie bynajmnićj ludu mego do ziemi, którą mu przeznaczam. “
Wyłączenie tak zadziwiające ukrywa w sobie tajemnice: po- > kazuje, że Mojżesz i jego prawa nie są w stanie doprowadzić nikogo do doskonałości; że nie mogąc udzielić nam spełnienia obietnic, wskazują je tylko zdaleka, albo co najwięcćj, prowadzą nas tylko do podwoi naszego dziedzictwa.
Izraelici opuścili wkrótce to nieszczęsne miejsce, któremu da- ' no nazwisko wody przeciwieństwa, a stanęli obozem pod górą Hor. Na tćm-to stanowisku przywołał Bóg Mojżesza, mając wydać mu rozkaz najboleśniejszy ze wszystkich, jakie dotąd odbierał. „Brat twój, Aaron, rzekł, niech się przygotuje do śmierci. Powiedz mu że dzień dzisiejszy jest ostatnim dniem jego życia. Nie wnijdzie on do ziemi, do której prowadzę synów Izraela. Weźmiesz z so» bą brata swego Aarona, i jego najstarszego syna Eleazara, i pójdziesz z nimi na górę Hor. Zdejmiesz z ojca szaty arcykaplań-skie i wszelkie oznaki tej godności, a włożysz je na syna, czy-	r
niąc go tym sposobem najwyższym kapłanem. Po tym obrzędzie Aaron umrze i połączy się z ojcami swymi. “
Podobne polecenie musialo być nader bolesnem dla brata. Nie wiemy co na to odpowiedział Mojżesz; ale wiemy z jaką odwagą ęi dwaj wielcy mężowie, tak bardzo przywiązani do siebie, i tak
1.33
mili Bogu, pewni będąc, że sic połączą z sobą na łonie Abrahama przed upływem roku, poddali się rozkazom Najwyższego Pana.
1 ' W towarzystwie Eleazara wstąpili na wierzchołek góry w obec wszystkich synów Izraela. Mojżesz własnemi rękami zdjął szaty kapłańskie z Aarona, i włożył je na Eleazara. Aaron tymczasem nie doświadczając ani słabości, ani choroby, ani żadnych pogróżek śmierci, oprócz słowa Bożego, czekał spokojnie na ostatnią chwilę. I zaledwie skończył się smutny obrzęd, Aaron, bez cierpienia i bólu oddał ducha na ręku brata i syna.
Tak umarł, za karę grzechu chwilowego, i dla nauki wszystkich Arcykapłanów jego następców, ów pierwszy Kapłan najwyższy wybranego narodu po trzydziestu trzech latach chwalebnego, ale trudnego kapłaństwa. Liczył wieku lat sto dwadzieścia trzy. Lud opłakiwał go szczerze, a żałoba trwała dni trzydzieści.
Ten zgon był zapowiedzią boleśniejszego jeszcze zgonu: Mojżesz wkrótce miał pójśdż za bratem. Nie było to tajemnicą dla tego świętego męża. Z pokorą poddawszy się woli Boga, i zawsze przejęty miłością ku ludowi powierzonemu swój pieczy, odezwał się do Pana, mówiąc: „Panie Boże, który znasz serca wszystkich ludzi, racz dać zwierzchnika synom Izraela, aby nie pozostali jako owce bez Pasterza, i aby mieli przewodnika, któryby szedł przed nimi do ziemi nieprzyjacielskiej i dowodził w bitwach, które staczać będą." — „Weżmij, rzekł Pan, Jozuego, syna Nun: na niego, tak jak na ciebie zlałem pełność mego ducha przedstawisz go najwyższemu kapłanowi Eleazarowi, w obecności ludu; położysz rękę swą na nim jako znak wyboru, który uczyniłem."
Żaden wybór inny nie mógł lepiej odpowiadać życzeniom Mojżesza, i żaden wódz nieprzypadał lepiój dla narodu wybranego,’ jak waleczny Jozue. Od czterdziestu lat był uczniem i przyjacielem świętego Prawodawcy. Sam licząc dziewięćdziesiąt trzy lata, miał czas do nauczenia się wiele w szkole tego wielkiego męża. Prawość, waleczność, i wiek Jozuego, jednały mu poważanie synów Izraela. Mojżesz wypełnił rozkazy Pana: włożył ręce na ozuego, i przybrał go za towarzysza w rządach, które wkrótce w zupełności miał zdać na niego.
Podobny do umieiającego ojca, i przejęty miłością dla uko-c anej ro ziny, którą wkrótce ma opuścić, Mojżesz chciał, na osta-nią swą pociechę, zapewnić przyszłą pomyślność synom Izraela, ym ce u wezwał ich, aby ponowili, tak często powtarzaną
134
obietnicę, być wiernymi Panu. Zwołał wszystek lud i odezwał się na-stępnemi słowy: „Słuchajcie mnie synowie Izraela, i wybierajcie z dwojga tego, co mi Pan kazał wam oświadczyć. Jeśli będziecie zachowywali Prawo Boga waszego; staniecie się największym, najsławniejszym, najszczęśliwszym z narodów ziemi. Będziecie obsypani błogosławieństwy wszelkiego rodzaju; wszystkie narody będą drżały przed wami; skarby Nieba otworzą się wam; rosa i deszsz spadać będą o właściwój porze dla użyźnienia waszej roli; pomyślność wasza oznajmi wszystkim ludom, że jesteście ukochanymi od Wszechmocnego Pana. Jeżeli zaś przeciwnie, nie będziecie słuchali głosu Pana Boga waszego, i niedochowacie wiary swym obietnicom, przyjdą na was wszystkie przeklęctwa. Niebo, które jest nad wami, stanie się miedzianem; a ziemia, która was nosi, stanie się żelazną. Zamiast rosy i deszczu, suchy i palący popiół spadnie na pola wasze. Będziecie wygnańcami, i tułaczami, rozproszonymi po wszystkich królestwach ziemi. Jeżeli nie zechcccie służyć z radością i w obfitości Bogu ojców waszych; to służyć będziecie musieli jego i własnym nieprzyjaciołom, a to o głodzie, wśród pragnienia i nędzy. Jeżeli zrzucicie z siebie lekkie jarzmo Boga, które jest waszym zaszczytem, to nosić będzie cie jarzmo żelazne, które was zgniecie. Otóż biorę teraz na świadki Niebo i ziemię, że nic przed wami nie ukryłem, że położyłem przed wami życie i śmierć. Wybierajcież więc błogosławieństwo i życie dla was, dla dzieci waszych i dla dzieci waszych dzieci.“ Takie było pożegnanie Mojżesza ze swoim ludem.
Kiedy zgromadzeni Izraelici stali w milczeniu i przerażeni, mąż święty opuścił lud, i w towarzystwie tylko Eleazara i Jozue-go, których chciał mieć świadkami swój śmierci, tak jak on sam był świadkiem zgonu swego brata, poszedł z nimi na górę Nebo. Tam z najwyższego wierzhołka, zwanego Fasga, Pan kazał mu rzucić okiem na ziemię Chananćjską. Obejrzał ją Mojżesz całą, z jednej i drugiej strony Jordanu. I rzekł Pan do niego: „Oto jest ziemia którąm przysiągł Abrahamowi, Izaakowi i Jakóbowi, mówiąc: Potomstwu twemu dam ją. Widziałeś ją oczyma swemi, ale nie wnijdziesz do nićj.“
Gdy Pan skończył te słowa, Mojżesz liczący sto dwadzieścia lat życia, ale tak jeszcze czerstwy i zdrowy, że nie doświadczał żadnej dolegliwości zgrzybiałego wieku, oddał ducha Bogu, a ciało zostawił w rękach dwóch wiernych przyjaciół: Eleazara i Jozuego. Wielki ten mąż jest jedną z najdoskonalszych figur Messyjasza.
_135
Gdy Mojżesz narodził się; okrutny król kazał gubić wszystkich synów Hebrajskich. Kiedy Zbawiciel nasz narodził się; Herod kazał pozabijać wszystkie dzieci w Bethleem i okolicach. — Mojżesz uszedł gniewu Faraona. Zbawiciel nasz uniknął złości Heroda. — Mojżesz wychowany był z daleka od rodziny na dworze króla Egipskiego. Zbawiciel nasz przebywa czas niejaki w Egipcie, na obcćj ziemi. — Mojżesz dorósłszy, wraca do Egiptu do Izraelitów, braci swoich. Zbawiciel nasz wraca do Palestyny między Żydów, swoich braci. — Mojżesza wybrał Bóg na oswobodzenie Izraelitów z niewoli Faraona. Zbawiciela naszego wybrał Bóg Ojciec na oswobodzenie wszystkich ludzi z niewoli szatana. — Nim się dał poznać Hebrajczykom, Mojżesz przepędził lat czterdzieści na pustyni. Nim się objawił światu, Zbawiciel nasz przepędził lat trzydzieści na ustroniu, a czterdzieści dni na pustyni. __ Mojżesz czyni wielkie cuda, aby przekonać, że jest posła-
ny od Boga. Zbawiciel nasz czyni wielkie cuda, aby przekonać, że jest posłańcem i Synem Boga. — Mojżesz rozkazuje zabić na ofiarę Baranka Wielkanocnego. Zbawiciel nasz, prawdziwy Baranek Wielkanocny, sam poświęca się na śmierć i rozkazuje swoim Apostołom i ich następcom, aby w sposób niekrwawy powtarzali jego ofiarę. — Mojżesz przeprowadza przez morze Czerwone Hebrajczyków, i oddziela ich tym sposobem od Egipcyjan. Zbawiciel nasz przeprowadza swój lud przez zbawienne wody Chrztu świętego, które oddzielają Chrześcijan od niewiernych. — Mojżesz prowadzi Hebrajczyków przez puszczę do kraju obfitującego w mleko i miód. Zbawiciel nasz prowadzi Chrześcijan przez puszczę życia, do Nieba, które jest prawdziwą Ziemią Obiecaną. — Mojżesz żywi swój lud pokarmem, który spadł z Nieba. Zbawiciel nasz karmi Chrześcijan chlebem żywym, który zstąpił z Nieba. — Mojżesz nadaje Prawo ludowi swemu. Zbawiciel nasz nadaje Chrześcijanom Prawo jeszcze doskonalsze. — Przerażające cuda towarzyszą ogłoszeniu Prawa Mojżeszowego. Cuda dobroci i miłości towarzyszą ogłoszeniu Prawa Chrześcijańskiego. — Mojżesz często łagodzi gniew Boga obrażonego przeciw jego ludowi. Zbawiciel nasz bez ustanku łagodzi gniew Boga Ojca obrażonego przeciw grzechom ludzkim. — Mojżesz ofiaruje krew zwierząt dla utwierdzenia Starego Przymierza. Zbawiciel nasz ofiaruje własną krew dla utwierdzenia Nowego Przymierza. — Prawo Mojżeszowe przeznaczone było tylko na czas pewny. Prawo Zbawiciela naszego trwać będzie aż do skończenia wieków. — Mojżesz nie
136
miał pociechy wprowadzenia Hebrajczyków do Ziemi Obiecanój. Większy od Mojżesza Zbawiciel nasz otworzył Niebo ludziom, prowadząc z sobą wszystkich Sprawiedliwych Starego Zakonu, i przygotowując miejsca dla wszystkich, którzy żyć będą aż do skończenia wieków.
Ta dwunasta figura Messyjasza nic już nie pozostawiła do życzenia: objawia nam Pana naszego w zupełności.
M O cl 1 1 t "W EL.
O Boże mój, który cały jesteś miłością! Dziękuję Ci, żeś mi tylekroć przebaczał nieposłuszeństwo Prawu twemu, z większćm jeszcze miłosierdziem, niżeli przebaczyłeś niegdyś Izraelitom. Udziel mi łaski, abym był wierniejszym na przyszłość w zachowywaniu twych świętych Przykazań.
Postanawiani sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tćj miłości, nigdy nie dopuszczę się rozmyślnie grzechu powszedniego.
NAUKA XXXI^a
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Wiadomości o Ziemi Obiecanej. — Jej nazwiska. — Przejście Jordanu. — Zdobycie Jerycho. — Ukaranie Achana. — Wznowienie przymierza. — Podstęp Gabaonitów. — Zwycięstwo Jozuego. — Jego śmierd. — Jozue trzynasta figura Messyjasza.
Śmierć Mojżesza opłakiwał lud przez dni trzydzieści. Gdy te upłynęły, Jozue, następca Mojżesza, przedsięwziął z rozkazu Boga dokonać zdumiewającego dzieła,-które zmieniło panów ziemi, obie-canćj Abrahamowi i jego potomkom, przed pięciuset laty. Nim opowiemy historyją tego wielkiego wypadku, nie będzie bez pożytku udzielić wam niektórych wiadomości o sławnym po wszystkie wieki kraju, będącym jego widownią.
Kraj, do którego Izraelici wnijść mieli, leży w Azyi; nosił on rozmaite nazwiska. Nazywano go:
1.	Ziemią Chananejską, ponieważ mieszkali tu potomkowie Chanaana, wnuka Noego. Liczono na tćj ziemi siedm różnych
137
narodów, kiedy Hebrajczycy opanowali ją pod dowództwem Jozuego.
2.	Ziemią obiecaną, ponieważ Bóg obiecał Abrahamowi, Izaakowi i Jakóbowi, że ją da ich potomkom.
3	Po niewoli Babilońskiej nosił imię Judei, ponieważ większa część tych, którzy tu osiedli, była z pokolenia Judy.
4.	Dawano mu imię Palestyny, z powodu Palestynów albo Filistynów, których Grecy i Rzymianie znali wprzód niżeli Żydzi, przez handel.
5.	Wreszcie,-Chrześcijanie nazwali go Ziemią Świętą, które-to imię dzisiaj jeszcze nosi, z powodu tajemnie, jakie Pan nasz tam zdziałał dla odkupienia rodzaju ludzkiego. — Kraj ten ma sześćdziesiąt mil (francuzkich), od południa ku północy i ośmdzie-siąt od wschodu ku zachodowi. Skrapia go jedyna rzeka Jordan.
Izraelici, w liczbie około sześciukroć stu tysięcy wojowników, stali obozem na brzegach tćj rzeki. Ztąd postrzegali mury pierwszego nieprzyjacielskiego miasta Jerycho. Jozue, wybrał z pomiędzy swoich walecznych dwóch ludzi, rozumnych i śmiałych, i kazał im przejść tajemnie Jordan, posunąć się aż pod Jerycho, pilnie rozpoznać kraj i miasto, i wracać jak najprędzej z wiadomością o położeniu miejsc i usposobieniu umysłów. Posłańcy przebyli rzekę w bród i wieczorem stanęli u bram miasta. Weszli tu, ale byli w kłopocie, gdzie obracać przytułek na noc. Udali się do niewiasty imieniem Rahab: ta przyjęła ich. Jakkolwiek ważną była ich tajemnica; mniemali jednak, że mogą zwierzyć się przed nią: zaufanie ich niezawiodło. Rahab odpowiedziała na ich pytania i udzieliła im wszelkich wiadomości, jakich żądali. Ale podczas tej rzozmowy pozamykano bramy nrasta.
Wkrótce usłyszano ludzi zbliżających się do domu Rahab z wielkim hałasem. Byli to posłańcy króla, którzy przychodzili schwytać dwóch izraelitów. Ci nie mogli wejść tak tajemnie do miasta, ani też schronić się na nocleg z taką ostrożnością, żeby król zawiadomiony nie został. Rahab wprowadziła ich na dach domu swego i przykryła paździerzem lnu. Gdy przybyli posłańcy króla; powiedziała im, że w rzeczy samej byli u nićj dwaj dwaj cudzoziemcy, ale zaraz wyszli. ') Uwierzono jćj słowu. Nazajutrz
‘h Uważamy że Pismo Święte przytacza kłamstwu Rahab niopochwala-jąc go. Ze ta niewiasta wraz z rodziną ocalona była podczas zdobycia Jerycho, nastąpiło to w nagrodę szlachetnej gościnności, którą udzieliła posłańcom wodza Izraelskiego.
~ J38
rano udała się do tych dwóch Izraelitów, i żądała w nagrodę wy-świadczonćj posługi, aby darowali życie jćj wraz z rodziną, kiedy zdobywać będą Jerycho: posłańcy to przyrzekli. Wtedy przywiązała długie sznury do okna domu swego, i dwaj Izraelici bez trudności spuścili się za mar. We dwa dni potćm wrócili do obozu. Zdali ze wszystkiego sprawę Jozuemu, a lud odebrał rozkaz mieć się w pogotowiu, do wyruszenia nazajutrz. „Poświęćcie się, rzekł Jozue bo jutro Tan uczyni między wami euda.“
Od rana samego wzruszył się lud. Kapłani nieśli przodem Arkę przymierza. Wojsko dwiema kolumnami postępowało w pięknym szyku. Stanąwszy nad brzegiem Jordanu, kapłani acz strwożeni jego głębokością, weszli wszakże w wodę. Przemówił Pan, i rzeka usłuchała. W jednej chwili wody płynące zatrzymały się i podniosły się nakształt góry; wody zaś dolne popłynęły dalćj. Znaczna przestrzeń była bez wody. Arka zatrzymała się w pośród rzeki; a tymczasem całe wojsko dostało się na brzeg przeciwny. Wtedy Pan rzekł do Jozuego: „Obierz dwunastu mężów, po jednemu z pokolenia; i rozkaż, aby wzięli z pośrzodka łoża Jordanu, gdzie stały nogi kapłanów, dwanaście najtwardszych kamieni, które położycie na miejsce obozu, gdzie rozbijecie namioty tej nocy. A gdy was kiedyś będą pytać synowie wasi: Co znaczą te kamienie? Odpowiecie im: Ze gdy przechodziliście przez Jordan, aby wziąść w posiadłość Ziemię Obiecaną, Arka Pańska niesiona przez kapłanów, zatrzymała się wśród rzeki; i że natenczas też stanęły i wody przed Arką, dając wam wolne przejście przez rzekę. “
Rozkaz boski wykonany został; a gdy Arkę wyniesiono z rzeki, ta wróciła do dawnego biegu. Wkrótce Izraelici stanęli pod Jerycho. Było to jedno z największych i najwarowniejszych miast ziemi Chananejskiej. Natenczas rzekł Bóg do Jozuego: Oddaję w ręce twoje Jerycho i jego króla ze wszystkiemi mieszkańcami. Do otrzymania zwycięztwa potrzeba ci tylko być posłusznym i wykonać to, co ci powiem. Postawisz swój lud zbrojny w szyku bojowym ; niech idzie przed Arką mego przymierza, którą nieść będą czterćj kapłani z pokolenia Lewi: siedmiu innych kapłanów z trąbami niech poprzedza Arkę, a za nim niech idzie reszta ludu. W takim porządku chodzić będziecie siedm dni około murów Jerycha. Wszyscy najgłębsze zachowacie milczenie: głos trąb jedynie ma być słyszany. Siódmego dnia przy ostatniem obejściu miasta, gdy zabrzmi glos trąby dłuższy i ostrzejszy, wszyscy syno
139_
wie Izraela wydadzą okrzyk wielki; a w tej chwili mury miasta unadną aż do‘'fundamentów, a każdy wnijdzie do miasta tym wyłomem, na przeciw którego znajdować się będzie. Jozue objawił wojsku rozkazy Wszechmocnego. — Pamiętajcie, dodał, że prze-klęctwo ciąży nad tern miastem: nikt z łupów jego dla siebie nic zatrzymać nie może: najmniejsze przekroczenie tego rozkazu, ściągnęłoby nieszczęścia na nas wszystkich. — Poczćm wyruszyło całe wojsko, a siódmego dnia, jak Pan zapowiedział, runęły mury Jerycha z okropnym łoskotem, miasto zostało zrabowane, spalone i zburzone do szczętu. Wszyscy w pień wycięci, oprócz litościwej Rahab i jćj rodziny.
Po kilku dniach odpoczynku, Jozue postanowił szukać nowych zdobyczy. Wyprawił trzy tysiące ludzi na oblężenie małe-* go miasta Hay. Wszakże Izraelici zostali porażeni. Święty wódz poznał, że Pan się rozgniewał. Padł więc na twarz przed Arką przymierza i tak leżał aż do wieczora. Wreszcie wysłuchał Bóg jego modlitwy i rzekł: Zgrzeszył Izrael i przestąpił mój zakaz. Skradli część łupów z miasta Jerycho i skryli między rzeczami swemi. Zwołaj lud; a los wskaże ci winowajcę. Niech on będzie spalony w ogniu z cąłćm mieniem swojćm. — Los wypadł na Achana, z pokolenia Judy. „Synu mój, rzekł do niego Jozue łagodnie, daj chwałę Panu Bogu Izraelowemu, a wyznaj i powiedz mi coś uczynił; nie taj.“ — I odpowiedział Achan: „Prawdzi-wiem ja zgrzeszył Panu Bogu Izraelowemu, i tak a takem uczynił. Ujrzałem bowiem płaszcz karmazynowy bardzo dobry, i dwieście syklów srebra, i pręt złoty, pięćdziesiąt syklów ważący, i ułako-miwszy się wziąłem, i skryłem w ziemi w środku namiotu mego.“
Jozue objawił mu wyrok boski, który też natychmiast wykonany został. Oto jest przykład, który uczy nas, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni jedni za drugich; że jeżeli dobre uczynki sprawiedliwych mogą ściągać na głowę swych braci błogosławieństwo Nieba, to też i zbrodnie ludzi niegodziwych niemniej wywołują karę na nich. Tak zadosyć uczyniwszy sprawiedliwości bo-skićj, nie lękał się już Jozue wystąpić przeciw nieprzyjacielowi. Małe miasto Hay zostało zdobyte, i doznało tegoż losu, co Jerycho. Wtedy wódz święty ponowił przymierze ludu swego z Bogiem. Wznowieniu temu towarzyszyły bardzo wzruszające i pobudzające do wierności obrzędy.
Połowa ludu stanęła na górze Garyzym, a druga połowa na gól ze Hebal. W dolinie znajdującej się między temi górami, stali
140 _
Kapłani z Arka, przymierza. Pokolenia stojące na jednej z tych dwóch gór odmawiały głośno dwanaście błogosławieństw przeznaczonych dla wiernych wykonawców Zakonu, i tyleż przeklęctw dla gwałcicieli onego. Pokolenie umieszczone na przeciwnej górze odpowiadały Amen, to jest: niech tak będą nagrodzeni wykonawcy Zakonu; niech tak będą ukarani ludzie nieposłuszni Panu. Pierwsze pokolenia podniósłszy głos, następujące wyrzekły przeklęctwo: Przeklęty człowiek który natworzywszy sobie bałwanów, czcić je będzie w swym namiocie. — A sześć innych pokoleń, podniósłszy głos, odpowiadało Amen: niech tak będzie. To się powtarzało z jednćj i drugićj strony aż do skończenia dwunastu błogosławieństw i dwunastu przeklęctw. Bóg, którego wyobrażała Arka postawiona między dwoma obozami, słyszał, i zatwierdził straszne te przysięgi.
Królowie atoli i lud Chananejski, strwożeni powodzeniem Izraelitów, połączyli się z osobą, aby ich zwalczyć zjednoczonemi siłami. Mieszkańcy tylko miasta Gabaon co innego umyślili. Nic upatrując oni bezpieczeństwa w otwartej sile, użyli podstępu dla zasLnienia się od oręża Izraelitów. Wyprawili posłów do Jozue-go, ale tak przybranych jak gdyby byli z bardzo dalekiego kraju. Użyli osłów do niesienia żywności; chleb twardy i pokruszony włożyli w worki podarte i na pół zużyte; do wina użyli naczyń skórzanych poprzecieranych i naprawianych; obuwie ich także było bardzo łatane. W takim stanie posłowie puścili się w drogę-W kilka godzin stanęli w obozie Izraela, i zaraz otrzymali posłuchanie u wodza. Rzekli z wielką prostotą: Przychodzimy z bardzo dalekiego kraju, aby uczynić z wami przymierze. W imię waszego Boga przyszliśmy tutaj; sława cudów jego wszechmocno-ści i 'wielkich dzieł, które dla was uczynił w Egipcie, pomimo od- / leglości miejsca, doszła aż do nas. Starsi więc nasi wysiali nas do ciebie. Weżcie zapas żywności, rzekli, bo podróż potrwa długo. Osądź drogę którąśmy odbyli, ze stanu w jakim nas widzisz. Wzięliśmy z sobą chleb świeżo wypieczony i ciepły jeszcze, gdy-śmy wychodzili. Teraz zesechł on, pokruszył się w kawałki i twardy jest jak kamień. Naczynia, w których mieliśmy wino, były zupełnie nowe, a teraz, jak widzisz, na nic się już nieprzyda-ły. Szaty, obuwie nasze, tak zużyły się w długiej podróży, że wstyd nam stawić się przed tobą w tak lichych łachmanach.
Tyle szczerości i prostoty okazywała owa mowa Gabaonitów, że się nic domyślano najmniejszego z ich strony podstępu. Nie
141
zasięgano też rady Pana Boga: nie mniemano nawet żeby potrzeba było głębićj zastanawiać się nad tym przedmiotem. Jozue przyrzekł im pokój. Przymierze wyraźnie zastrzegało bezpieczeństwo ich życia. Gabaonici też niczego więcćj nie żądali. Wrócili uradowani, że przynoszą ziomkom wiadomość o tak pomyślnym skutku poselstwa.
Postępowanie Gabaonitów nie podobało się królom Cbanauej-skim. Przedsięwziąwszy więc ich ukarać, obiegli miasto Gabaon. Chociaż Jozue odkrył podstęp, pośpieszył jednak w pomoc sprzymierzeńcom, i odniósł świetne zwycięztwo nad pięciu królami. Pan walczył za niego: spuścił na nich grad kamieni, który pobił wielką ich liczbę. Ale noc zbliżała się a smutno było Jozuemu widzieć, że tylu nieprzyjaciół wymyka się przed nim. Nagłćm przejęty natchnieniem udał się z modlitwą do Pana, w obecności wojska swego, a podniósłszy oczy ku niebu, zawołał: „Słońce, zatrzymaj się nad Gabaonem." — Słońce, a raczćj Bóg był posłusznym głosowi człowieka, którego przyodział władzą swoją. Jakkolwiek zadziwiającym wydawać się może ten cud; nie jest jednak w stanie zachwiać wiary naszej. Nic trudnego nie masz dla Wszechmocnego. Temu który rzucił słońce w przestrzeń, równie jest łatwo je zatrzymać, jak utrzymywać w ruchu. ’) Wszystkie stworzenia są w ręku Jego jak zabawki w ręku dziecka. Słońce zatrzymało się więc przez dwanaście godzin. Jozue korzystał z chwil tak szacownych i dokonał porażki nieprzyjaciół.
Po sześcioletniej wojnie sławny wódz został panem ziemi Chananejskićj, którą podzielił między dwanaście pokoleń Izraela. Tym sposobem święty starzec spełnił swe posłannictwo. Czując się blizkim śmierci, wznowił przymierze z Panem; udzielił bardzo mądrych rad ludowi swemu, i zasnął w pokoju, licząc sto dziesięć lat wieku. Wielki ten mąż godny następca Mojżesza, zasłużył na pochwalę u Pana; ale najpiękniejszą jego chwalą, jak sa-
) Zatrzymanie to słonca w biegu nie jest bynajmniej w sprzeczności z sy-stemątem Kopernika. Nic bowiem nas nie zmusza, abyśmy przez bieg słońca, o rym tu jest mowa, koniecznie rozumieli bieg rzeczywisty a niepozorny. Jeżeli n>y dotęd bez ubliżenia systeinatom uczonych możemy mówić' o wschodzie i za-..łonca raczej, jak ziemi; to i Jozue ChcQc dzień przedłużyć, mógł mówić ’* marun w biegu pozornym słonca, zamiast mówić o zatrzymaniu w biegu rzeczywistym ziemi. Gdyby Jozue inaczej był mówił, luebyłby zrozumiałym dla ludu powodującego się zmysłami, p. T.
142
mo imię wskazuje, jest to, że był figurą tego, który miał stać się kiedyś Zbawicielem wszystkich narodów.
W rzeczy samćj, Jozue jest trzynastą figurą Messyjasza.— Jozue znaczy Zbawiciel. Jezus znaczy także Zbawiciel. — Jozue następuje po Mojżeszu, który nie mógł wprowadzić Izraelitów do Ziemi Obiecanej. Zbawiciel nasz nastąpił także po Mojżeszu; Zakon jego zastępuje Zakon Stary; On sam tylko wprowadza ludzi do Nieba. — Jozue cudownie tryumfuje nad nieprzyjaciółmi swego ludu. Zbawiciel nasz, przez swoje cuda tryumfuje nad światem, który opierał się zaprowadzeniu wiary Chrześcijańskiej. — Jozue zatrzymuje słońce, blizkie zachodu. Zbawiciel zatrzymuje pochodnię prawdy, bliską zgaśnięcia, i rozciąga nad światem blask światła Ewangelicznego. — Jozue walczyć musi lat sześć przeciw bałwochwalcom, nieprzyjaciołom swojego ludu. Zbawiciel nasz walczy lat trzysta z Pogaństwem, jako nieprzyjacielem swojćj nauki.— Po sześciu latach bojów i zwycięztw, Jozue osadza lud swój w Ziemi Obiecanej. Po trzystu latach, Zbawiciel nasz ustala swój Kościół, który panuje nad światem.— Jozue umiera po udzieleniu najmędrszych przestróg Izraelitom. Zbawiciel nasz wstępuje na Niebiosa, po udzieleniu światu i uczniom swoim godnych uwielbienia nauk. — Dopóki synowie Izraela dochowują wiernie przestróg Jozuego, dopóty są szczęśliwi. Dopóki Chrześcijanie wierni są naukom Zbawiciela naszego, dopóty także są szczęśliwymi. — Izraelici, gdy niesłuchają przestróg Jozuego, stają się niewolnikami wrogów swoich. My także stając się niewiernymi przykazaniom Zbawiciela naszego, stajemy się niewolnikami czarta i własnych naszych namiętności. — Figura Jozuego wskazuje nam nową cechę Messyjasza. Uczy ona nas, że wprowadzi ród ludzki do Nieba, wyobrażonego przez Ziemię Obiecaną.
M o d 1 1 t w EŁ.
Dziękuję Ci, o Boże'mój, który cały jesteś miłością! żeś wprowadził lud twój do Ziemi Chananejskićj, i że dozwoliłeś mi urodzić się na łonie Kościoła Katolickiego. Wprowadź mię do Nieba, prawdziwćj Ziemi Obiecanćj, gdzie wielbić i miłować Cię będę, nie lękając się utraty widoku Twego oblicza przez wszystkie wieki wieków.
143^
Postanawiani sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego  mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tej miłości, nic nigdy nie będę czynił jedynie z pobudek ludzkich.
NAUK A XXXIIga.
MESSYJASZ OBIECANY 1 WSKAZANY W FIGURACH.
Podział Ziemi Obiecanej. — Sędziowie. — Izrael wpada w bałwochwalstwo. — Ponosi za to karę. — Gedeon wzbudzony od Boga dla wyzwolenia Izraela od Madyjanitów. — Podwójny cud runa. — Zwycięztwo Gedeona. — Gedeon, czternasta figura Messyjasza.
1 o sześcioletniej wojnie, prawie cała Ziemia Obiecana odjęta została dawnym jej mieszkańcom. Izraelici opanowawszy ją, podzie-. liii na dwanaście małych prowincyj, które odtąd były dziedzictwem ludu Bożego. Każde pokolenie miało swoję dzielnicę, wyjąwszy pokolenie Lewi: to przeznaczone do posług kościelnych, nie brało wcale w tym podziale uczestnictwa. Bóg chciał, aby Lewici rozproszeni byli wszędzie; aby swoim przykładem i swoją nauką skłaniali spółbraci do służenia Najwyższemu; oraz zachowywali pośród nich, pamięć jego dobrodziejstw, i Religiję prawdziwą. Ka-leb i'Starsi rządzili ludem po śmierci Jozuego; lecz ani mądrość ich rządów, ani ich przykłady, nie mogły zapobiedz zdrożnościom, jakich się dopuścili niewdzięczni Izraelici. Zapomnieli oni o dobrodziejstwach Boskich; połączyli się z narodami sąsiedniemi i przyjęli od nich bałwochwalstwo. Pan Bóg też ukarał ich wkrótce za zgwałcenie przymierza swego, zaprzysiężonego tyle razy.
Gdy się zastanowimy nad wielkicini cudami, których świadkami byli Izraelici, nad nadzwyczajnemi łaskami, jakiemi byli obsypani; nad często powtarzanemi obietnicami co do dochowywania wiary Bogu: ustawiczne ich bunty przeciw Panu, wydadzą się nam prawie nicpodobnemi do uwierzenia. Wszakże, jeżeli znowu zastanowimy się nad naszym własnym oporem, jakiego się dopuszczamy względem światła wiary, i jaki stawimy działaniu tylu i tak wielkich łask; jeżeli rozważymy owe tak dziwaczne i tak gorszące sceny oporu i słabości, które się dzieją w oczach naszych; uwieizsmj w krnąbrność ludzkiego serca.
• „ .144
Jozue nie wytępił wszystkich Chananejczyków, zostawił nawet dość znaczną ich liczbę, którzy mieszkali długi czas jeszcze w rozmaitych częściach Ziemi Obiecanćj. Bóg tego chciał, już aby tym sposobem trzymać Izraela w czujności i nastręczyć mu sposobność do wysłużenia przez wierność pośród bałwochwalców, tych dobrodziejstw, któremi go uposażyć postanowił; już, aby używać tychże Chananejczyków za rózgę do karania ludu swego, skoro ten dopuści się przeniewierstwa. Tak-to Bóg przepuszcza na nas pokusy, aby doświadczył cnoty naszćj i podał nam sposobność do pomnożenia zasług naszych.
Izraelici nie długo wytrzymali w tćj próbie na którą wystawione było ich posłuszeństwo. Wpadli nawet w bałwochwalstwo. Pierwszym do tego -przykładem była pewna niewiasta. Była-to wdowa podeszłego już wieku z pokolenia Efraima, zabobonna, a jak się zdaje, zamożna. Zebrała ona znaczną sumę na sprawienie sobie bogów cudzych, na wzór znajdujących się u Chananejczyków. Miała syna imieniem Michasa, równie zabobonnego, jak matka. Udali się więc oboje do rzemieślnika, aby im narobił bałwanów. Te, gdy już były gotowe, umieścili w swćm mieszkaniu. Zachodziła już tylko potrzeba wynalezienia kapłana, któryby palił kadzidło i składał ofiary. Nie zafrasował się o to Michaś: człowiek, który kazał sobie narobić bogów, mógł dać im z swojej ręki i kapłana. Jakoż najstarszy z jego synów został bałwochwalczym kapłanem.
Wielkiem to już było nieszczęściem dla Izraela, że jedna z rodzin odważyła się podnieść chorągiew bałwochwalstwa: wszakże była to dopiero iskierka, która powoli rozniecić miała pożar, a w kilka lat później ogarnąć większą część narodu. Bałwochwalstwo to wkrótce sprowadziło za sobą inne zbrodnie. Bóg do ukarania tego ludu tylekroć niewiernego, powoływał kolejno różnych królów Chananejskich, którzy znajdowali się jeszcze w Ziemi Obiecanej : Izrael stawał się ich niewolnikiem. Gdy wielkość cierpień skłaniać zaczynała do żalu; Bóg zawsze miłosierny zsyłał kogoś obdarzonego jego mocą, który kruszył kajdany tego niestałego ludu. Taka-to jest, w dwóch słowach, historyja Izraelitów pod rządem Sędziów, to jest, od śmierci Jozuego do Saula, pierwszego ich króla. Jednym z tych mężów nadzwyczajnych, których Bóg wzbudzał na oswobodzenie swego ludu, był Gedeon.
Od lat siedmiu Izraelici, za karę bałwochwalstwa swego, uciskani byli przez Madyjanitów i Amalecytów. Ludy te rabowa-
____145
}y pustoszyły kraj i niszczyły żniwa tak, że największa panowa-ła? nędza. Wtedy Izraelici nawrócili się do Pana. Wzruszony ich jękami, wysłał Anioła, aby im wybrał oswobodziciela. Anioł przybrał postać podróżnego i usiadł pod dębem niedaleko którego pracował mąż dojrzałego już wieku: mężem tym był Gedeon.
Spodziewając się blizkiego napadu nieprzyjaciół, gotował się on jak inni do ucieczki i przysposabiał zapasy żywności dla swojej rodziny. Młócił i czyścił zboże. Anioł powitał go słowami: „Pan z tobą, mężu najwaleczniejszy z synów Izraela1“ — „Panie, odpowiedział Gedeon, jeżeli jest Pan z nami, czemuż staliśmy się pastwą nieszczęść, które nas gnębią— Anioł spojrzał nań łaskawie i rzeki: „Nie, Bóg was nie opuścił, ciebie on wybrał, abyś oswobodził jego lud od ucisku Madyjanitów.** „Jeżeli tak jest, rzekł Gedeon, daj mi znak, po którymbym poznał, że ty sam, o Boże mój, przemawiasz do mnie. Ktokolwiek jesteś, zatrzymaj się tutaj, a ja przyniosę ci posiłek.1* — Gedeon poszedł i przyniósł kożlątko upieczone i chleb przaśny. — Połóż to mięso i ten chlćb przaśny na kamieniu, leżącym przed tobą, rzekł Anioł. — Gedeon wykonał rozkaz. Anioł Pański końcem laski którą trzymał w ręce, dotknął się mięsa i chleba, a nagle wystąpił ogień z kamienia, i strawił ofiarę ; Anioł zaś znikł. Gedeon nie wątpił teraz, że jest wezwany od Boga.
Ale tłumy Madyjanitów i Amalecytów uderzyły na ziemie, które posiedli Izraelici. Sto trzydzieści pięć tysięcy, z licznemi trzodami, przeszło rzekę Jordan i spokojnie osiadło na pięknćj dolinie Jezracla. Duch Boży opanował Gedeona. Wezwał Gedeon do siebie wszystkich walecznych w Izraelu. Szybko usłuchano rozkazu, a w kilka dni nowy wódz stanął na czele trzydziestu dwóch tysięcy zbrojnych. Aby ich natchnąć ufnością, błagał Pana Boga aby go udarowa! cudami, któreby przekonał wojsko, że słucha wodza, wybranego od Boga. Panie, rzekł wielkim głosem w obecności wojska, jeżeli prawda, że za moją posługą postanowiłeś zbawić Izraela, daj mi znak na udowodnienie mego posłannictwa. Położę tu runo wełny na bojowisku: jeśli rosa będzie na samej wełnie, a na ziemi w około będzie sucho; będę wiedział, że przez rękę moje, jakoś rzeki, wyzwolisz Izraela.“
I stało się tak jak sobie życzył Gedeon. Położono runo na ziemi, a Gedeon wstawszy przed świtem, znalazł ziemię zupełnie suchą, wełnę zaś tak zmoczoną, że z niej wycisnął wiele wody. Gedeon nie poprzestając na tym jednym cudzie, rzekł do Boga:
OAUME, ZASADY, T. II
146
„Niech się nie gniewa zapalczywość twa na mię, jeśli się jeszcze raz pokuszę, szukając znaku na runie. Proszę, niechaj samo runo suche będzie, a wszystka ziemia zmokła od rosy." Pan wysłuchał prośby wybranego przez się wodza, i żądanie jego zostało spełnione: runo było suche, a ziemia okryta była rosą.
Wszakże Pan, okazawszy Gedeonowi cuda swćj wszechmo-cności, wymagał po nim prawie tyluż cudów zaufania. Z rozkazu jego Gedeon wyruszył w nocy i stanął obozem na czele trzydziestu dwóch tysięcy ludu swego, powyżćj doliny Jezrael. Madyjani-ci rozłożeni byli na dolinie w liczbie stu trzydziestu pięciu tysięcy. Jakkolwiek s ł nierówność była wielką; Bóg atoli uznał że Gedeon zanadto wiele jeszcze miał z sobą wojska.
„Za wiele masz zbrojnego ludu, rzekł mu Pan, Madyjan nie będzie wydany w twoje ręce: Izrael bowiem z ujmą chwały mo-jćj, sobieby przypisał chlubę oswobodzenia swego. Zwołaj wojsko, a wedle przepisu Zakonu, *) ogłoś po wszystkich szeregach, że nie tylko pozwalasz, ale nawet rozkazujesz, aby każdy z żołnierzy, kto jest bojażliwy, wracał do domu." Przeszło dwie trzecie części opuściło obóz, a zatćm Gedeonowi pozostało tylko dziesięć tysięcy. — „Jeszcze za wiele, rzekł mu Pan, prowadź te dziesięć tysięcy nad rzekę, a tam ich doświadczę." — Wódz usłuchał. Szli przez część dnia: wszyscy byli znużeni drogą i przyciśnieni pragnieniem. Gdy stanęli nad strumykiem, powiedział Pan Gedeonowi: „Jedni z twoich żołnierzy, aby wodą ugasić swe pragnienie, położą się na brzegu; drudzy zaś schylą się tylko przechodząc, i ręką trochę wody do ust podniosą: oddzielisz jednych od drugich."
Z pomiędzy dziesięciu tysięcy ludzi, których miał w tedy wódz, trzysta tylko niezatrzymywało się dla picia, lecz idąc ciągle, odrobiną wody zwilżało swe usta. Gedeon tych odłączył. — „Przez trzechset mężów oswobodzę mój lud, rzekł Pan: innych odpraw do domu."— Tym sposobem 9,700 zbrojnych nocną porą odeszło z obozu.
Gedeon, z trzystu walecznymi, którzy przy nim pozostali, stanął nad strumykiem na wzgórzu, po nad wojskiem Madyjanitów, które zalegało całą dolinę. O północy, Pan wezwał wodza i powiedział mu: „Chcę abyś dowiedział się od nieprzyjaciół, że uwa-
') V. Mojź. XX, 1-9.
147
żają siebie już za zwyciężonych, i żem ich oddał w ręce twoje. Zejdź do ich obozu z jednym tylko sługą twoim, a usłyszysz ich rozmowę." — Gedeon w towarzystwie Fara, pomknął się niepo-strzeżony tak blizko czat nieprzyjacielskich, że mógł słyszeć ich rozmowy. Słyszał on jak jeden opowiadał swój sen drugiemu.
Widziałem, mówił, we śnie chleb jęczmienny upieczony w popiele jak się toczył z góry ku obozowi naszemu, a zbliżywszy się ku namiotowi wodza, uderzył weń i obalił go na ziemię." — „Straszny to sen, odpowiedział żołnierz medyjanicki. Chlćb jęczmienny jest-to miecz Gedeona Izraelity. Bóg któremu on cześć oddaje, wydał mu Madyjana; jesteśmy zgubieni."
Gedeon usłyszawszy ten sen i wykład onego, podziękował Bogu, i wrócił do swego obozu. Wstańcie, mówił żołnierzom, pora działać; Pan dał w ręce nasze obóz Madyjański. Niech każdy weźmie trąbę w jedne rękę, a w drugą naczynie próżne, w któ-rćm będzie pochodnia zapalona. Głos trąby mojćj da wam hasło. Gdy ona zabrzmi, trąbcie wszyscy pospołu ze mną; potłuczemy potćm jedne o drugie z wielkim  łoskotem naczynia nasze gliniane, a trzymając każdy w lewćj ręce pochodnię zapaloną, nieść je tak będziemy, postępując ku nieprzyjacielowi. W ręce zaś pra-wćj każdy z nas trzymać będzie trąbkę i trąbić będziemy powtarzając kiedy niekiedy z wielkim krzykiem: Miecz Pański i Gedeonów. — Wyruszyli przeto i zbliżyli się pod obóz nieprzyjacielski ze trzech stron. Za danem hasłem, zabrzmialy wszystkie trąby, potłuczono naczynia, wzniesiono pochodnie w górę, i ze wszech stron zagrzmiał okrzyk wojenny: Miecz Pański i Gedeonów. Nie posuwali się na przód, tylko stojąc na miejscu trąbili i krzyczeli na przemian.
Przestrach nagły ogarnął obóz nieprzyjacielski: powstał zgiełk i zamięszanie. Każdy uciekał, gdzie mógł, wśród ciemności zabijali jedni drugich nie poznając się nawzajem, i w kilka godzin zbroczyła, się dolina Jezrael krwią Madyjana, którćj ani jednej kropli nie przelał Izrael. Ci którzy uszli rzezi, wrócili na drugi brzeg Jordanu.
Wyzwoliwszy lud swój od nieprzyjaciół, Gedeon zamierzył wytępić bałwochwalstwo, które tyle nieszczęść ściągnęło na Izraela. Jeżeli zaś nie zdołał wykorzenić go do szczętu; to przynajmniej odjął zuchwałość zbrodni, i zakreślił dla nićj granice, których przekroczyć nie odważyła się za jego życia. Gedeon rządził ludem lat czterdzieści; poczćm umarł pełen dni i zasług, chwalebny
f!
148
dziełami, a chwalebniejszy jeszcze podobieństwem swojćm do Messyjasza, którego jest czternastą figurą.
I tak: Gedeon jest ostatnim z pomiędzy swych braci. Zbawiciel nasz raczył także przyjąć postawę jakby ostatniego z pomiędzy ludzi. — Gedeon, pomimo nizkości swojój, wybrany został od Boga, aby oswobodził Izraela od tyranii Madyjanitów. Zbawiciel nasz pomimo pozornćj swój słabości, wybrany został od Boga, aby oswobodził świat od tyranii czarta — Gedeon, przed oswobodzeniem ludu swego, składa ofiarę. Pan nasz także przez ofiarowanie się na Krzyżu staje się Zbawicielem świata. — Dwa wielkie cuda przekonywają, że Bóg wybrał Gedeona. Większe jeszcze cuda przekonywają, że Zbawiciel nasz jest Wybawicielem ludzi. — Pierwszym cudem, na korzyść Gedeona zdziałanym, było to, że samo runo było zmoczone, a ziemia około niego była sucha. Z początku, sam tylko lud żydowski skropiony był przez Zbawiciela naszego błogosławieństwy z Nieba. — Drugim cudem na korzyść Gedeona zdziałanym, było to, że runo pozostało suchćm, a cala ziemia była zroszoną. Za karę niewdzięczności lud żydowski pozbawiony został rosy niebieskiej, wszystkie zaś inne narody otrzymują ją przez Apostołów Jezusa Chrystusa. — Gedeon występuje do boju przeciw chmurze nieprzyjaciół z trzema set ludźmi. Zbawiciel nasz występuje na podbicie świata całego z dwunastą rybakami. — Żołnierze Gedeona nie zatrzymują się nawet, aby się napić. Aby nawrócić świat, Apostołowie Zbawiciela naszego zapominają o rzeczach najpotrzebniejszych nawet do życia, i wyrzekają się wszelkich przyjemności ziemskich. — Żołnierze Gedeona nie mają oręża. Żołnierze Zbawiciela naszego także nie noszą broni. — Żołnierze Gedeona mają z sobą tylko trąby i pochodnie. Apostołowie Zbawiciela naszego mają tylko trąbę kaznodziejstwa i pochodnie miłości, — Żołnierze Gedeona tryumfują nad Madyja-nitami. Apostołowie Zbawiciela naszego tryumfują nad całym światem. — Gedeon osłabił bałwochwalstwo. Zbawiciel nasz toż bałwochwalstwo wytępił.
Figura Gedeona uczy nas, więcej od poprzedzających, że Pan nasz zbawi świat przez środki najsłabsze, i że Poganie zajmą miejsce Żydów.
3MC o d 1 1 -t w a.
Dziękuję Ci, o Boże mój, który cały jesteś miłością! za wielkie miłosierdzie, jakie tylekroć okazywałeś dla ludu swojego
149
nomimo jego niewierności. Nic mniejszą Ci też winien jestem wdzięczność za siebie samego. Ileż-to razy mi przebaczałeś! Pragnę odtąd kosztem wszelkich ofiar być tobie wiernym, tak jak żołnierze Gedeona pozostali wiernymi wodzowi, swemu, pomimo pragnienia i znużenia.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tćj miłości, od-móicię sobie każdego dnia jakiejś przyjemności dla wyjednania odpuszczenia grzechów
moich.
NAUKA XXXIIIcia.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Izraelici wpadają znowu w bałwochwalstwo. — Idą w niewolę Filistynów. — Uciekają się do laski Pana Boga. — Samson zesłany na ich oswobodzenie. — Samson pali zboże Filistynom. — Wynosi bramę miasta Gazy. — Samson zdradzony. — Jego śmierć. — Samson, piętnasta figura Messyjasza.
"Wierni Izraelici opłakiwali śmierć Gedeona; ale całą wielkość tćj straty uczuli dopiero wtedy, kiedy się wznowiło bałwochwalstwo i wróciły nieszczęścia za nićm idące. Niewierni bowiem Izraelici zaczęli znowu oddawać cześć bałwanom; i zrzekli się przymierza z Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakóba, wchodząc w świę-tokradzkie sojusze z Baalem. Tak zaś szybko rozszerzyło się to zepsucie, iż byłoby trudno uwierzyć temu, gdyby dotychczasowe postępowanie Hebrajczyków nie kazało było spodziewać się po ich niestateczności, rzeczy na-wet najgorszych.
Nie zadlugo też znowu ponieśli karę za swoję niewierność. Filistynowie, naród bałwochwalczy, zamieszkujący szczupłą część Ziemi Obiecanćj, która się nazywała Palestyną, zmusili Hebrajczyków do najdotkliwszćj niewoli. Rozbroili ich wszystkich; odebrali nawet im wszelkie narzędzia żelazne i stalowe, tak dalece, iż z całćj ziemi przez siebie zamieszkałćj, Izraelici udawać się mu-sieli do Filistynów dla wyostrzenia lemiesza. Taki był nowy rodzaj niewoli, jakiego doświadczali Izraelici przez pierwsze lat dwadzieścia. Wołali oni wprawdzie o pomoc do Boga; ale niestate-czność ich wymagała dluższćj próby; i dla tego niewola ich cią
150
gnęła się przez drugie lat dwadzieścia. Wszelako, w ciągu tćj epoki nowy Sędzia, którego Bóg dał im, znacznie zmniejszył ostrość niewoli; kończąc zaś dni swoje, tak dalece przeraził nieprzyjaciół swojego ludu, że zdawało się już, iż jarzmo Filistynów pękło, a Izraelici w zupełności odzyskali swą wolność. Tym nowym Sędzią, tak odmiennym od innych wybawicieli Izraela, tym wojownikiem’ który bez towarzyszów, bez broni, bez żołnierzy, walczył sam jeden przeciw całemu narodowi, był sławny Samson, tyle głośny w historyi ludu Bożego. Cudownie wyjednały go modlitwy ojca i matki. Pan pobłogosławił to dziecię, udzielając mu nadzwyczaj-nćj siły ciała, i objawiając mu wielkie dzieła, które miał wykonać jako oswobodzicie! Izraela z rąk Filistynów. Poznał on, że się urodził, aby być ich plagą, że miał do tego dane sobie wszelkie prawo od Boga, który go posłał; że nie miał wcale obowiązku trzymać się formalności, ani prawidła wypowiadania wojny, i że wszystko, cokolwiek uczyni na szkodę tych bałwochwalców, zostanie zatwierdzonćm od Boga. Przejęty temi myślami, zaledwie doszedł dwudziestego roku życia, wziął się do dzieła.
Wybrał się w drogę do Filistynów, i żeby znaleźć sposobność do wyrządzenia im wszelkiego złego, na jakie zasługiwali, postanowił ożenić się w ich kraju. Ojciec i matka jego z trudnością zgodzili się na to, bo nie wiedzieli że Pan Bóg sam kieruje tą sprawą. Towarzyszyli wszakże synowi dla ułożenia warunków małżeństwa. Gdy przyszli do winnic miejskich, Samson oddalił się na stronę. Tutaj doświadczył po raz pierwszy nadzwyczajnej swćj siły.
Ukazał się młody lew srogi a ryczący, i zabieżał mu drogę. Samson nie miał w ręku ani broni, ani kija; ale ożywiony duchem Pańskim, porwał lwa i rozszarpał na sztuki z taką łatwością, jak gdyby to było kożlątko. Nie powiedział wszakże o tćm ani ojcu, ani matce.
Po ułożonćm małżeństwie, Samson wracając do ziemi rodzinnej, przez winnicę, ciekawy był oglądać nieżywego lwa, którego zabił. Jakież było jego zdziwienie, gdy w paszczęce lwa znalazł rój pszczół i plastr miodu! — Wkrótce nadszedł dzień godów weselnych: trzydziestu Filistynów było tu zaproszonych. „Zadam wam zagadkę, rzekł Samson, według zwyczaju owych czasów, ’) którą
*) W historyi świeckiój wiele znajduje się zdarzeń podobnego rodzaju* Czytaj Życie Ezopa.
jeśli odgadniecie w przeciągu siedmiu dni wesela, dam wam trzydzieści sukien; a jeśli nie, to wy dacie mi tyleż. — Przyjęli młodzi Filistynowie to wyzwanie. Samson zadał więc im następną zagadkę: „Z jedzącego wyszedł pokarm, a z mocnego wyszła słodkość “ ‘ Zagadkę łatwoby odgadł ten, ktoby wiedział o rozszarpanym przez°Samsona lwie, oraz o miodzie w paszczece jego znalezionym ; ale to nikomu wiadomćm nie było.
Filistyni nadaremno suszyli sobie głowę; a gdy odgadnąć nie mogli, udali się do żony Samsona. — Z początku i ona nie mo"ła zwyciężyć’ milczenia swojego męża; tymczasem zbliżał się dzień siódmy. Filistynka w końcu natręctwem swojćm tyle doka-zała, że Samson znużony dał się zwyciężyć i wytłumaczył jej tajemnicę; tę. niewierna skwapliwie objawiła Filistynom. Przyszli więc do Samsona, i z tryumfującym obliczem rozwiązali zagadkę. Macie słuszność, rzekł, przegrałem zakład i zapłacę. W tćjże chwili duch Pański zstąpił na niego: Samson wybiegł za miasto, zabił trzydziestu Filistynów i przyniósł łupy na nich zdobyte. Po tym strasznym czynie, opuścił żonę, niepożegnawszy się z nią nawet, i powrócił do ojca. Wkrótce potćm dowiedział się, że ta niewiasta, w mniemaniu, że wzgardzoną została, poślubiła jednego z młodych Filistynów, którzy byli obecni na jego godach weselnych. Obelga taka za nadto była dotkliwą, aby ją Samson mógł
puścić bezkarnie: wypowiedział więc wojnę wszystkim Filistynom.
Była naówczas pora żniwa; i zboże, w dojrzałości, oczekiwało tylko ręki żeńców. Samson wziął ztąd pochop do obmyślenia zemsty, jaka dotąd nigdy nikomu nieprzyszła do głowy. Ziemia Izraela pełna była lisów; a podróżni świadczą że nawet dzisiaj często mieszkańcy, aby oszczędzić plony, zgromadzać się muszą dla ich wytępienia. Samson, nałapawszy ich trzysta, powiązał po parze ogonami, tak, iż każda para miała w środku zapaloną pochodnię. Lisy te wypuścił na piękne niwy Filistynów, którzy właśnie gotowali się do żęcia pszenicy. Przestraszone zwierzęta rozbiegły się w różne strony, wszędzie roznosząc ogień; a niepodobna było zagasić pożaru w tylu miejscach na raz wznieconego. Paliło się więc zboże bez ratunku; ogień nawet dostał się do winnic i ogrodów oliwnych: szkody były niepowetowane, a następstwem ich był głód.
. Po takim czynie, Samson schronił się do jaskini w skale, na ziemi pokolenia Judy. Filistyni dowiedzieli się o sprawcy ich szkód i miejscu gdzie się ukrywał. Zebrali więc wojsko i rozło-
152
żyli się obozem niedaleko jaskini. Mieszkańcy nawet pokolenia Judy połączyli się z nimi. Wysłano trzy tysiące mężów z tego pokolenia na schwytanie Samsona. Znalćźli go w jaskini i ostro upominali za srogie zemsty. „Jako mi uczynili Filistyni, takem ja im uczynił,1' odpowiedział Samson. „Cóżkolwiek bądź rzekli żołnierze, przyszliśmy cię związać i wydać w ręce Filistynów." — „Przysięgnijcie mi że mnie nie zabijecie, rzekł Samson, a oddam się w ręce wasze." — W rzeczy samćj przyrzekli mu to, czego żądał; a on dał się skrępować dwoma powrozami nowemi, wyprowadzić z jaskini i zaprowadzić przed obóz nieprzyjacielski.
Skoro go spostrzegli Filistyni; ucieszyli się niezmiernie, i radość swoję zaczęli wynurzać okrzykami. Biegli po jeńca, ale chociaż ten mocno był skrępowany, wziąść go jednak niemogli. Duch Pański zstąpił na niego; Samson porwał powrozy, a podniósłszy z ziemi szczękę oślą, rzucił się na nieprzyjaciół, i w kilku chwilach zabił nią tysiąc Filistynów: reszta pierzchnela szukając dla siebie bezpiecznego przytułku.
Samson, zwycięzca nieprzyjaciół, odpoczął spokojnie pod cieniem skrzydeł Pana. Zaledwie pokrzepił siły swoje, postanowił zaraz wystąpić przeciw wrogom swojego ludu. Domyślać się trzeba, że w ciągu lat dwudziestu, przez które był Sędzią Izraela, bardzo wńele dokonał czynów, które nie są nam znane, i że tym sposobem znacznie poskromił pychę Filistynów. Owszem to pewna, że na samo jego imię drżeli Filistynowie.
Pewnego dnia wszedłszy do ich miasta zwanego Gaza został poznany i zdradzony przez osobę, u której się schronił. Oznajmiła ona spółziomkom, że trzyma w swym ręku tego , którego od tak dawna nadaremno schwytać pragnęli. Filistyni chcieli korzystać z tego zawiadomienia; uderzyć jednak na Samsona nie śmieli, lękając się aby lew ten za obudzeniem się swojćm krwią nie zalał miasta. Mocno więc tylko zamknęli bramy miasta, postawili przy nich straż nocną, mając na myśli zabić go rano, gdy z miasta wychodzić będzie. Samson spał do północy; następnie wstawszy poszedł ku bramom miasta. Wtedy-to okazała się więcćj niż kiedykolwiek nadzwyczajna siła tego bohatera Izraelskiego ludu: porwał on obie połowy bramy z zamkami i wrzeciądzami, i włożywszy na swe ramiona, zaniósł na wierzchołek góry. Straż przebudzona łoskotem, nie wiele miała chęci gonić za nim.
Dzieła te nadzwyczajne potrzebne były do obudzenia uwag grubego ludu. Aby zawstydzić pychę Madyjanitów, Bóg zwycię-
j jeciiiego lyiKO cziuwicku , później cuci ocuzic kiedy Pan podbije świat cały przez dwunastu
15L
żył sto trzydzieści pięć tysięcy ich wojska przez trzechset walecznych mężów Gedeona, uzbrojonych tylko w trąby i pochodnie; dzisiaj, dla upokorzenia pychy Filistynów, zamierzył stawić przeciw całemu ludowi jeszcze większy,
ubogich rybaków.	.
Jeżeli nadto, zechccmy zastanowić się bliżej; zobaczymy, że tc cuda przedziwnie odpowiadały zamiarom Opatrzności. Zamiarem zaś Boga, z ojcowską troskliwością czuwającego nad narodem ludzkim,' od potopu aż do przyjścia Messyjasza, było zabezpieczyć od bałwochwalstwa lud zamieszkały w pośród bałwochwalczych narodów, aż nadto skłonny do ponętnej czci bałwanów, oraz przyprowadzić narody pogańskie do uznania jedynego Boga. Aby dopiąć tego celu, cóż mogło bydź skuteczniejszym nad cuda? A jakież znowu cuda mogą silniej działać na ciemne i grube narody, na ludy w dziecięcym dopiero będące wieku, na ludy żyjące jedynie zmysłowo, jeżeli nie cuda przekonywające, że wszystkie stworzenia, czczone za bogi, są tylko igraszką w ręku Boga prawdziwego, i że tym jedynym prawdziwym Bogiem jest Bóg Izraela.
Filistyni, straciwszy nadzieję zwyciężenia Samsona otwartą siłą; chwycili się podstępu. Zobowiązali kobietę z narodu swego imieniem Dalilę, u którćj Samson często gościł, aby wymogła na nim wyznanie tajemnicy, zkąd posiada siłę tak nadzwyczajną. Jeżeli tego dokażesz, da ci każdy z nas tysiąc sto syklów srebrnych, rzekli jćj.— Dalila obiecała. Za pierwszćm widzeniem się z Sam-sonem, zapytała go z wielką skwapliwością: „Powiedz mi, proszę, w czćm się mieści nadzwyczajna twoja siła, i czćm cię związać można, żebyś się nie wyrwał?" Takie zapytanie ze strony kobiety Filistyńskiej, nie mogło oszukać Samsona. Posiadał on też tyle rozsądku, że się nie zdradził. Odpowiedział więc: „Gdyby mię siedmią powrozów żylistych, jeszcze nie uschłych i jeszcze wilgotnych związano, będę słabym jako inni ludzie.1'
Zaledwie wyszedł od nićj, zaraz doniosła ona Filistynom o tajemnicy odkrytćj. Udali się więc do niej w znacznćj liczbie i przynieśli powrozy żyliste. Dalila ukryła przyjaciół swoich obok izby, w którćj przyjmowała Samsona. Przyszedł on właśnie dnia, którego spodziewali się go, i pozwolił się niewieście skrępować powrozami. Gdy go skrępowała, zaczęła wołać: Samsonie, uciekaj, Filistyni nadchodzą. — Na, krzyk Dalili, silny mąż w Izrae*
154
lu, z taką łatwością porwał powrozy, z jaką ogień niszczy nić konopną. Dalila żaliła się, że ją oszukał. „Dziś przynajmniej powiedz mi swoję tajemnicę/' rzekła inną rażą. — Samson znowu ją zwiódł. Dalila nieprzcsfawała użalać się i nie dawała mu ani chwili odpoczynku. Zwyciężony natręctwem i łzami wiarołomnej tćj kobiety, Samson popełnił wreszcie opłakaną nieostrożność, która go zgubiła. „Jestem Nazarejczyk, rzekł, poświęcony Bogu od samego niemowlęctwa. Jednym z obowiązków poświęcenia jest nicobcinanie włosów; nigdy żelazo nie postało na głowie mojćj-Jeśliby mi głowę ogolono, odejdzie odemnie moc moja, i będę jako inni ludzie.
Oznajmiła o tćm Dalila książętom Filistyńskim. W dniu więc oznaczonym przyszli do niej i czekali obok izby Samsona. Gdy on zasnął, Dalila ucięła mu siedm splotów włosów, w których mieściła się siła jego. Co uczyniwszy, wiarołomna zawołała: „Sam-sonie przebudź się, Filistyni nadchodzą."— Przebudził się Samson na ten krzyk; ale, niestety! Duch Pański odstąpił go: wszelka siła opuściła dotąd tak mocnego męża. Filistyni wybiegli z zasadzki i rzucili się na niego; skrępowali go ciężkiemi łańcuchami, wyłupili mu oczy i zaprowadzili do Gazy. Tu zamknęli w wiezie-	e
niu i kazali mu obracać kamień młyński.
Nie długo potćm książęta Filistyńscy nakazali uroczystość na podziękowanie bogu swemu Dagonowi, że wydał im męża, który był plagą ich narodu. Książęta i przedniejsi panowie zebrali się do świątyni w mieście Gaza: niezliczone tam mnóstwo pozabijano ofiar. Po skończonych obrzędach, biesiadowali wszyscy w tejże świątyni, która brzmiała pieśniami na cześć Dagona. Brakło jednćj tylko rzeczy ku dopełnieniu uroczystości z powszcchnóm zadowoleniem, to jest, brakło obecności obciążonego kajdanami Samsona, z któregoby się mogli najgrawać. Kazano więc go przyprowadzić. Ociemniałego tego bohatera w łańcuchach, prowadziło pacholę i postawiło go między dwoma słupami w samym środku gmachu. Tu był on przedmiotem zabawy całego zgromadzenia. Samson, któremu włosy odrastać zaczynały, i czuł powracające swe siły, nie pokazywał bynajmnićj, że go co obraża. Najgrawa-nie się to trwało bardzo długo: wszyscy w nićm nie małe znajdowali upodobanie. Nowi goście przybywszy pozajmowali miejsca nie tylko w przysionkach, ale nawet na dachu, aby przypatrywać się tćj barbarzyńskiej komedyi. Liczba nowo przybyłych, oprócz
155
książąt i przedniejszych panów, tudzież obywateli biesiadujących w świątyni, dochodziła do trzech tysięcy mężczyzn i kobiet.
Piękna to była sposobność do oswobodzenia Izraela od królów jego prześladowców, i spełnienia tak głeśnego dzieła, które-by przeraziło całą Palestynę. Bóg sam natchnął Samsona takim zamiarem, przywróciwszy mu wprzód potrzebną do spełnienia go siłę;'a chociaż sam miał to przypłacić życiem, nie ociągał się jednak waleczny ten bohater z wykonaniem raz powziętego zamiaru. Dach tćj świątyni podpierały dwa główne słupy. Samson znając rozkład gmachu, rzekł do pacholęcia, które było jego przewodnikiem: „Prowadź mnie, niech się dotknę dwóch slupów grubych, podtrzymujących ten gmach, abym się oparł i trochę odpo-czął.“— Potćm wezwał Boga na pomoc, mówiąc: „Panie Boże, wspomnij na mnie! przywróć mi teraz dawną siłę, abym jednym ciosem pomścił się nad nieprzyjaciółmi raemi za utracenie obu oczu: czas już, abym mszcząc się twojćj chwały, ukarał ich okrucieństwo. “ — A ująwszy obadwa słupy, rzekł: „Umrzyjmy, ale umrzyj my razem z Filistynami.11 I mocno wstrząsnął obydwoma slupami. Runęła świątynia, a upadając z ogromnym łoskotem, zgniotła wszystkich książąt Filistyńskich i tłum zgromadzonego tu ludu. I Samson też zginął pod zwaliskami; lecz umierając, więcćj dale
ko zabił nieprzyjaciół Boga, niżeli całe życie swoje. Zgon jego dokonał wielkiego dzieła oswobodzenia Izraela, które tak szczęśliwie popierał w ciągu życia swego, i właśnie w dniu tym, kiedy pogrzebał wraz z sobą ciemiężców swego ludu, zasłużył na piękne imiona wybawcy spółbraci i mściciela ich wolności. Dla tego też Samson zawsze był uważany jako figura Messyjasza.
I tak: Samson urodził się cudownym sposobem. Pan nasz także urodził się sposobem cudownym. — Samson przepędził lat dwadzieścia z ojcem i matką, nicdając się poznać jako wybawca swojego, ludu. Pan nasz przepędził lat trzydzieści z Maryą matką swoją i Józefem swoim mniemanym ojcem, nie dając się poznać jako Zbawiciel ludzi. — Samson wybrał sobie małżonkę u Filistynów. Pan nasz wybrał Kościół, oblubienicę swoję, z pośród narodów pogańskich. — Samson zabił lwa, co go chciał pożrzeć. Zbawiciel nasz zniszczył pogański świat, który, jako lew, usiłował w ciągu trzech wieków pożrzeć rodzący się Kościół. — Samson znajduje plastr miodu w paszczęce Iwićj. Zbawiciel nasz znajduje między poganami, niegdyś nieprzyjaciółmi Chrześcijan, mężów posiadających słodycz i miłość prawdziwie niebieską. — Samson
_ 156
zabija tysiąc Filistynów oślą, szczęką. Zbawiciel nasz podbija świat najwątlejszem na pozór narzędziem, to jest, Krzyżem swoim. — Samsona nieprzyjaciele zamknęli w mieście Gaza. Zbawiciela naszego zamknęli nieprzyjaciele w grobie. — Samson przebudza się o północy, łamie bramy i zamki i pomimo straży, wychodzi z niemi jako zwycięzca z miasta, gdzie był więźniem. Zbawiciel nasz zstąpiwszy do otchłani, gdzie złamał bramy piekła i śmierci, pełen życia wychodzi z grobów, pomimo pilnującej go straży. — Samson umierając, obalił przybytek Dagona. Zbawiciel nasz, umierając, obalił przybytek czarta, to jest bałwochwalstwo. — Samson umierając, więcój uczynił złego Filistynom, niżeli przez całe życie swoje. Zbawiciel nasz umierając, więcój uczynił złego czartu, i więcój zjednał sobie uczniów, niżeli przez całe życie swoje.
Ta figura Samsona przydaj e trzy nowe rysy do obrazu Messyjasza. Objawia nam ona:
1° Że Messyjasz narodzi się cudownym sposobem.
2° Że wybierze Kościół, oblubienicę swoję pomiędzy poganami.
3° Że śmiercią swą odniesie nad czartem walne zwycięztwo, które uwieńczy wszystkie jego dzieła.
M O d. 1 1 t -w a,.
Dziękuję Ci, o Boże mój, który wszystek jesteś miłością! żeś spuścił swego ducha mocy na Samsona, dla porażenia wrogów ludu twego. Udziel mi tegoż samego ducha mocy abym zdołał zwyciężyć wrogów zbawienia mojego.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj miłości, troskliwie unikać będę wszelkich powodów do grzechu.
157
NAUKA XXXIVt».
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGUKACH.
Heli sędzia Izraelu. — Następuje po nim Samuel. — Wybór królów. — Saul pierwszy król Izraela. — Saul odrzucony od Boga. — Dawid, młody pasterz wybrany w jego miejsce. — Dawid uspokaja gniewliwe zapędy Saula. — Walczy z Golijatem. — Śmierć Saula. — Dawid zdobywa twierdzę Syon. — Przeniesienie Arki. — Oza śmiercią skarany. — Dawid tańczy przed Arką. — Szósta obietnica Messyjasza uczyniona Dawidowi.
Po śmierci Samsona, rządził Izraelem Arcykapłan Heli. Był-to mąż nieskażonych obyczajów; ale ściągnął na siebie, na swoje rodzinę i na cały lud, najstraszniejszą karę boską, niedbałością w powściąganiu złych nałogów dwóch synów swoich, Ofni i Fineasza* W bitwie przeciw Filistynom, Izraelici zostali zwyciężeni; trzydzieści tysięcy legło ich na pobojowisku; Arka święta została zabraną przez nieprzyjaciół; dwaj synowie Helego zginęli, a nieszczęśliwy ich ojciec, odebrawszy smutne o tćm wiadomości, spadł z krzesła, złamał szyję i umarł: oto są kary boże.
Samuel, mąż wielki, wezwany od Boga na następcę Helego, odniósłszy nad Filistynami krwawe zwycięztwo, które ich całkiem zgnębiło, przywrócił wierze pierwotną jćj czystość, przez wytępienie z pośród Izraela wszystkich niecnych bożyszcz obcych narodów. W tymże czasie, w rządzie Hebrajczyków nastąpiła zmiana, która przedstawia nam nowy dowód niewdzięczności tego niestałego ludu. Jakeśmy powiedzieli, Sędziowie byli tylko urzędnikami rzeczy-pospolitej, której Pan Bóg był najwyższym zwierzchnikiem; ale gdy się Samuel zestarzał, Izraelici zniechęcili się jego rządami, i zapragnęli, na wrzór ludów sąsiednich, mieć królów nad sobą.
Pierwszym Królem był Saul. Wkrótce, bo we dwa lata po wstąpieniu na tron, ośmielił się on bydż nieposłusznym Bogu i wzgardził prawami Religii: za to też odrzucony został, a korona jego przeszła na głowę godniejszego. Za życia jeszcze Saula, Dawid, młody pasterz z pokolenia Judy, potajemnie w jego miejsce przez Samuela wybrany, i w szesnastym już roku życia, olejem świętym na króla namaszczony został. Stało się to następującym sposobem.
Pewnego dnia dał się Bóg słyszeć Samuelowi. „Weźmij, rze', naczynie oliwy i idź do Betleem, do Izai: jednemu z synów
158
jego przeznaczam koronę.“ — Samuel udał się do Bctlecm, i wezwał Izai z rodziną na ofiarę. „Niech przyjdą synowie twoi," rzekł Samuel do Izai. — Ten mu przedstawił ich siedmiu. „Czy nie masz już więcćj ?“ zapytał Samuel.— „Mam jeszcze jednego, który pasie bydło, odpowiedział ojciec, ale mały jeszcze, w piętnastym dopiero lub w szesnastym roku." — „Niech przyjdzie, rzekł Prorok, nie zasiądziemy do stołu, póki go nie zobaczę. — Mały Dawid przyszedł
Był-to chłopczyk urodziwy, pięknćj cery, i miłćj postawy, Jak tylko, wszedł, rzekł Pan do Samuela: „Oto jest król Izraela, namaść go zaraz. “ — Samuel natychmiast wylał na głowę Dawida oliwę, którą przyniósł z sobą. Od tego dnia, Duch Pański spoczął na Dawidzie, a opuścił nieszczęśliwego Saula. W tym samym czasie, opanował Saula zły duch, który ze zezwoleniem Bo-’ga, miotał nim gwałtownie. Namaszczenie Dawida pozostało w tajemnicy w calem królestwie. On sam pewnym będąc korony, którą przyjąć miał dopiero w trzydziestym roku życia, czekał całe lat czternaście na nią z ręki Boga, nie dając żadnego powodu do podejrzenia, że jćj pragnie.
Słudzy Saulowi, widząc okrutnie dręczonego przez złego ducha pana swego, radzili mu, aby w gwałtownych cierpieniach swoich, szukał ulgi w muzyce. Sani więc kazał szukać po całćm królestwie najbieglejszego gracza na arfie. Doniesiono mu że syn Izai, imieniem Dawid, doskonale gra na tym instrumencie. Saul kazał go sprowadzić natychmiast: Dawid stawił się u dworu. Na pierwszy rzut oka Saul bardzo się w nim rozmiłował, i mianował go swoim giermkiem. A ilekroć duch zły porywał Saula, brał Dawid arfę, i wydobywał z niej tak łagodne tony, że Saulowi stawało się lepićj.
Niedługo potćm Filistyni wypowiedzieli wojnę Izraelitom. Oba wojska stanęły naprzeciw siebie na dwóch górach przedzielonych głęboką doliną. Długo one patrzyły na siebie, mierzyły swoje sity, groziły sobie nawzajem; w tem niespodziewane widowisko zwróciło uwagę obydwóch obozów.
Wyszedł z obozu Filistyńskiego olbrzym niezwykłego wzrostu. Był-to silny, straszny, na łokci sześć i piędź wysoki Golijat. Był on cały okryty miedzią. Włócznia, którą nosił w ręku, nadzwyczaj była ciężka, sam grot czyli żelazo ważyło około trzech-set funtów. W takićm przybraniu olbrzym ten, poprzedzany przez giermka swego, stanął przed hufcami Izraela, uszykowanemi do
boju, na przeciwnej górze, i zawołał: „Wy obierzcie z pomiędzy siebie męża, któryby zemną wyszedł na pojedynek. Jeżeli mnie zwycięży, Filistyni będą niewolnikami Izraelitów; a jeśli ja go przemogę i zabiję, to Izraelici będą niewolnikami Filistynów." — Strach ogarnął wojsko Saula. Golijat zaś codzień rano i w wieczór ponawiał swoje zuchwale wyzwania łącząc je z obelgami: i tak było przez dni czterdzieści.
Dawid, który wrócił był do trzody ojca, nie znajdował się w wojsku. Przyszedł tu wówczas, kiedy właśnie Golijat najgra-wał się: na to się oburzył. „Co dadzą mężowi, zapytał, który zabije Filistyna tego, i odejmie hańbę od Izraela?" — Powiedziano mu, że Saul obiecał wspaniałą nagrodę. Dawid pełen ufności w Bogu, stanął przed Saulem, i rzekł: „Ja sługa twój pójdę, i spotkam się z Filistynem." — „Nie zastanowiłeś się dobrze, odpowiedział Saul; nie zdołasz oprzeć się takiemu olbrzymowi: ty pacholęciem jesteś jeszcze do paszenia trzody, a Golijat jest olbrzymem, który od młodości swojej zajmował się tylko orężem." — Dawid jednak nalegał, mówiąc: „Nie ufam ani sile, ani odwadze mojćj, ale ufam opiece Pana Boga."
Taka odwaga i wiara w młodzieńcu trafiły do przekonania Saula: „Idź synu mój, rzeki do niego, a Pan niech będzie z tobą." — I natychmiast włożył mu na głowę swoję przyłbicę; ubrał go w swój pancerz, i przypasał mu do boku swój miecz. Dawid tak uzbrojony zaczął chodzić próbując, czy mu będzie wygodnie. „Nie mogę chodzić w takićj zbroi, rzekł wkrótce Saulowi, bo nie jestem do nićj przyzwyczajony." — To rzekłszy, zdjął ją z siebie; a natomiast wziął procę i kij pasterski; wybrał ze strumyka pięć najgładszych kamieni i schował do torby; w końcu pożegnawszy króla, poszedł na spotkanie Filistyna.
Golijat ujrzawszy go idącego, i widząc, że to młodzieniaszek, cery delikatnej, niczem nieodznaczający się oprócz ładnej twarzy, mniemał, że chcą najgrawać się z niego. Obrażony wybraniem przeciwnika tak niegodnego siebie, wołał nań głosem piorunującym: „Albom ja pies, że ty idziesz do mnie z kijem? Zbliż się tylko, a oddam cię na pastwę powietrznym ptakom i drapieżnym zwierzętom."
„Przychodzę do ciebie w imię Pana zastępów, odpowiedział awt , w imię Boga hufców Izraelowych, którymeś uragał. On dzisiaj wyda mę w ręce moje, aby wiedziała cała ziemia, iż jest Bóg w Izraelu. Dawid mówił jeszcze, kiedy olbrzym wystąpił prze-
.160
ciw niemu. Dawid ze swojej strony, szedł także na jego spotkanie. Oba wojska czekały w milczeniu na koniec tak osobliwszego pojedynku.
Nie tracąc ani jednćj chwili, Dawid sięgnął ręką do torby, po kamień: wypuścił go z procy, i w samo czoło trafił Filistyna. Rzut tak był silny, że kamień utkwił głęboko w głowie Golijata. Olbrzym upadł bez przytomności na ziemię. Dawid przybiegł, i rzucił się na niego; wyrwał mu miecz jego własny i uciął nim głowę.
Na widok ten uciekać zaczęli Filistyni: Izraelici zaś ścigali ich z wielkim krzykiem i rzeź wielką sprawili między nimi. Dawid, wracając z bitwy stanął przed Saulem. Niósł w ręku głowę Golijata, jako znak zwycięztwa. Saul, w towarzystwie Dawida i całego wojska, wrócił w środek królestwa. We wszystkich miastach kędy przechodzili, niewiasty wychodziły na spotkanie zwycięzcy, a tańcząc i grając powtarzały: „Poraził Saul tysiąc, a Dawid dziesięć tysięcy.11 Pochwały takie obudziły zazdrość w Sau-lu, tak dalece, iż śmiercią starał się pozbyć Dawida; ale ten ratował się ucieczką. W kilka lat potem, Saul zginął w bitwie; Dawid zaś uznany został królem naprzód przez pokolenie Judy, a później przez jedenaście innych pokoleń Izraela. Zaczął on nowe swe panowanie od nader sławnćj wyprawy.
Jeruzalem, najpiękniejsze, najobronniejsze i największe miasto w Ziemi Obiecanej, oddawna znajdowało się już w ręku synów Izraela. Wytępili oni część jego mieszkańców; reszta schroniła się do dzielnicy miasta leżącej na górze Syon, o którćj tak często mówi Pismo Święte. Tu zajmowali cytadellę tak warowną, że ją uważano za niezdobytą. Od czterechset lat Izraelici nadaremno kusili się o jej zdobycie. Dawid obiegł ją i wezwał mieszkańców, aby się poddali. Wszakże zamiast poddać się, najgra-wali się tylko, mówiąc: „Nie, Dawidzie, nie wejdziesz do zamku Syon. Tak dalece nie lękamy się twojej siły, że tylko ślepi i chromi zaniku tego bronić będą.11 — Nie zmięszała Dawida tak obelżywa odpowiedź. Ogłosił on w calem wojsku, że ktokolwiek pierwszy wedrze się na mury Syonu i pozabija owych ślepych i chromych, których postawią przeciw niemu, fen otrzyma w nagrodę naczelne dowództwo wojsk jego. Na ten zaszczyt zasłużył Jo-ab, synowiec Dawida. Zamek szturmem zdobyty został, i Dawid obrał w nim mieszkanie. Tak więc miasto Jeruzalem stało się sto-
161

królestwa, pomieszkaniem królów, a wkrótce potćm stolicą Religii z powodu umieszczenia tutaj arki przymierza.
Dawid, posiadając więcej jeszcze wiary jak odwagi, powziął zamiar umieścić Arkę Pańską w zdobytym przez siebie zamku: wniosek o tem z radością był przyjęty od ludu. Kazał więc rozbić w swym pałacu wspaniały dla niej namiot. Ludy całćj Palestyny zaproszono na ten obrzęd do Jeruzalem : pokolenia Izraela wyprawiły tu trzydzieści tysięcy mężów wybranych. Dawid wystąpił na ich czele z całćm prawie pokoleniem Judy. Weszli wszyscy na górę, gdzie był dom Abinadaba, który miał dozór nad Arką. Wprowadzono też na górę wóz nowy, do którego zaprzężone były woły dotąd nieużywane: na wozie tym postawiono Arkę świętą.
Niezmierne mnóstwo ludu składało orszak. Król otoczony muzyką wszelkiego rodzaju, poprzedzał Arkę, przy śpiewie pięknych pieśni, które sam był ułożył. Tak przyszli pod Jeruzalem wśród radośnych uniesień i uczuć pobożności, których wysłowić niepodobna. Ale radość tę wkrótce zakłócił smutny wypadek. Woły zaczęły wierzgać; Arka pochyliła się, i zdawało się, że upadnie; przytrzymał ją Lewita imieniem Oza. Było to przeciwko prawu: to bowiem pod karą śmierci zabraniało prostym Lewitom dotykać Arki przymierza. Bóg więc, aby natchnąć lud zgromadzony ży-wćm uczuciem poszanowania należnego jego obecności, śmiercią ukarał tego zuchwalca.
Przejęty bojażnią na widok tćj kary, nie śmiał król, według pierwszćj myśli swojej, umieścić Arki w pałacu własnym: postanowił złożyć ją u cnotliwego męża, imieniem Obededon. Stała tu trzy miesiące, i była dla szczęśliwego tego Izraelity źródłem licznych błogosławieństw. Wtedy Dawid uspokojony łaskami, jakie towarzyszyły Arce, postanowił przenieść ją do swego pałacu. Wszakże czuwał pilnie, aby nie zaniedbano żadućj z ostrożności, jakich wymagała świętość tego zakładu.
W dniu oznaczonym, udał się król do Obededoma ze starszymi w Izraelu i przełożonymi wojska. Kapłani wzięli Arkę na ramiona i nieśli ją; a co sześć kroków zabijano ofiary. Król zdjął z siebie szaty królewskie, a przywdział na wzór Lewitów suknię lnianą. Stanąwszy na czele orszaku, i trzymając arfę w ręku, w towarzystwie siedmiu chórów muzyki, pieśniami swemi ożywiał radość powszechną: wszystkie głosy i wszystkie instrumenta wtórował) mu. Sam skakał przed Arką na znak wesela. Gdy ją
Gaumb, zasady t, ji.	ji
162
postawiono w miejscu przygotowanym; król zakończył uroczystość wspaniałemi ofiarami i hojnemi upominkami dla ludu.
Tak żywe oznaki pobożności ze strony Dawida, nie przypadły do smaku jego małżonce Michol. Podczas obrzędu, królowa stała w jednćm z okien swoich pokojów, zkąd widziała cala pro-cessyję. Zdawało się jćj, że owe śpiewy, owa muzyka i tańce męża, nie zgadzały się wcale z jego królewską godnością; nadewszystko nie podobało się jćj to, że Dawid zdjął z siebie szaty królewskie, których właśnie wspaniałością nie chciał się on popisywać na zgromadzeniu religijnćm. Rzekła mu więc z szyderstwem: ..Jako chwalebny dziś był król Izraelski, odkrywając się przed służebnicami sług swoich, i odkrył się, jako gdyby się odkrywał jeden z błaznów.1' Dawid odpowiedział: „Przed Panem, który mnie obrał raczćj niż ojca twego i niżli wszystek dom jego, i przykazał mi abym był wodzem nad ludem Pańskim w Izraelu, i Juda, i będę podlejszym niżlim się stał, i będę poniżonym w oczach moich: a z służebnicami, o którycheś mówiła, chwalebniejszym się pokażę.11 Tak mówił wielki ten monarcha, umiejący lepiej niż którykolwiek król ziemi łączyć pokorę świętego z majestatem monarchy. Za to szyderstwo Michol stała się bezdzietną na resztę dni swoich.
Tyle czci okazanćj Arce przymierza niewystarczałó jeszcze dla pobożności świętego króla. „Ja mam pałac wspaniały, mówił, mieszkam wśród ścian cedrowych; Arka zaś Pańska tylko skórami pokryta!“ — Zamierzył przeto zbudować świątynię godną majestatu Boga Izraela.
Pewnego dnia, gdy się zaprzątał tą myślą, Pan odezwał sic do niego przez usta proroka Natana: chwilę tę wybrał Bóg Abrahama, Izaaka i Jakóba na ponowienie obietnicy Messyjasza. „Wiesz, mówił Dawidowi, że od dnia kiedym wywiódł synów Izraela z niewoli Egipskićj, aż do dnia dzisiejszego kiedy przemawiam do ciebie, byłem wędrownikiem na wzór ludu mojego. Towarzyszyłem mu wszędzie, nie mając innego pomieszkania prócz Arki i namiotu. Wszelako nie ty zbudujesz mi świątynię: chwała ta zachowaną jest dla syna twego. Osadzę na tronie twoim syna, którego zrodzisz: umocnię tron jego na zawsze; będę jego Ojcem, a on będzie moim synem; Dom twój nigdy nie wygaśnie, a tron twój trwać będzie na wieki.“
Któż jest ten syn, którego Pan przyrzeka w wyrazach tak uroczystych? Czy Salomon? Nie, bo Salomon nie jest Synem Bo*
1
żym i Synem Dawida zarazem, i wieczność nie służy ani człowiekowi, ani królestwu doczesnemu. Któż więc jest ten syn Dawida, którego Pan tu obiecuje9 Oczywiście jest-to Messyjasz, Pan nasz. W rzeczy saraój, Zbawiciel nasz tylko jest Synem Bożym i Synem Dawida razem; on sam umocnił na wieki tron Dawida, ponieważ jako Człowiek-Bóg, Syn Boży i Syn Dawida, króluje i królować będzie wiecznie w Niebie i na ziemi.
Obietnica ta znacznie nam ułatwia odkrycie Messyjasza. Pierwsza obietnica uczyniona Adamowi, zapowiada nam Odkupiciela, nie wskazując ani czasu, ani miejsca jego narodzenia, ani ludu z którego wyjdzie; druga, uczyniona Abrahamowi, powiada, że się narodzi z pokolenia Abrahama; trzecia, uczyniona Izaakowi, uczy, że się narodzi z Izaaka; czwarta, że się narodzi nic z Ezawa, ale z Jakóba; piąta, uczyniona przez usta umierającego Jakóba, zawiadamia, że Odkupiciel wyjdzie z pokolenia Judy; wreszcie ostatnia objawia, że będzie potomkiem domu Dawida. Odtąd wszystkie narody świata, wszystkie pokolenia Izraela, a nawet wszystkie rodziny pokolenia Judy, wyjąwszy Dawida, usunięte zostały: Zbawiciela ludzkiego rodzaju mamy szukać jedynie w domu tego świętego króla. Tak więc stopniami przejdziemy aż do wskazania palcem, iż tak rzekę, dziecięcia w Betleem.
3MC o d 1 1 "t -w et,.
Dziękuję Ci, o Boże mój, któryś wszystek jest miłością! za łaski jakie zlałeś na świętego króla Dawida, a w szczególności za obietnicę, którąś mu uczynił o przyjściu Messyjasza. Udziel mi jego pokory, pobożności, gorącej wdzięczności za twe dobrodziejstwa, oraz jego odwagi przeciw wrogom zbawienia mojego.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego, jako siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tćj miłości, z pobożnością przyklękać będę przed Najświętszym Sakramentem.
NAUKA XXXVta-
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Dawid zgrzeszył. — Natan przysłany do Dawida. — Bunt Absalona. — Dawid opuszcza Jeruzalem. — Porażka i śmierć Absalona. — Nowy błąd Dawida. — Jego śmierć. — Dawid, szesnasta figura Messyjasza.
Wśród chwały nabytćj dziełami i cnotami, Dawid, monarcha tak mądry i pobożny zapomniał się na czas niejaki, i okazał przykładem własnym, ile każdy człowiek lękać się powinien słabości swojćj i zabezpieczać się od szkód, na jakie ona naraża. Dawid dopuścił się dwóch wielkich występków; i przez cały rok zostawał w nieprzyjażni z Bogiem: tak-to głębokie są ciemności, jakie grzech rozciąga na dusze nawet najświętsze. Wszakże kiedy on tak dalece zapomniał o Bogu i o powinnościach swoich; Pan ulitował się nad nim i przysłał mu proroka Natana, aby mu otworzył oczy i skłonił go do wnijścia w siebie samego.
Prorok odważnie wywiązał się z danego sobie polecenia. Za karę podwójnego występku twego, rzekł, nie odejdzie miecz z domu twego aż na wieki; z łona rodziny twojej Pan wywiedzie posłańców swój zemsty; stanie się ona widownią strasznych nieszczęść.
Dawid, uderzony słowami Proroka, wszedł w siebie i przyznał się do winy. Niepomnąc, że jest królem, ale pamiętając tylko, że jest grzesznikiem, sam potępił siebie bez żadnego usprawiedliwienia się. Zgrzeszyłem przeciw Panu, rzekł z gorzką i głęboką boleścią. — Przyjął z pokorą wszelkie nieszczęścia, spaśdż mające na dom jego, według przepowiedni Natana. Pan też, który nigdy nie odrzuca skruszonego i upokorzonego serca, oznajmił mu przez usta tegoż samego Proroka, że wraca mu swą przyjaźń; dla własnćj jednak chwały, tudzież dla chwały samego Dawida, kazał pokutować za występki, które mu przebaczył.
Absalon, jeden z synów' Dawida zbuntował się przeciw ojcu. Zyskał on był przychylność ludu, pochlebiając ii)u. Co ranek stawał u bramy pałacu, a skoro który izraelita przychodził z jaką sprawą do sądu Dawida; on rozmawiał z nim uprzejmie i łaskawie. Opowiedz mi, mawiał, co cię sprowadza do dworu. — Gdy zaspokojono jego ciekawość, dodawał: Nic sprawiedliwszego i słuszniej
165
szego nad to, czego żądasz; ale jakim sposobem znajdziesz sprawiedliwość! Król nikogo nie wyznaczył do słuchania próśb swoich poddanych! Gdybym ja miał jaką władzę w Izraelu do sądzenia spraw poddanych królewskich; to bez wątpienia wszyscy mieliby do mnie przystęp łatwy, wysłuchałbym każdego, poświęciłbym na to wszystkie moje chwile i wymierzałbym sprawiedliwość tak jak należy. — Kiedy kto przychodził do Absalona; on mu podawał rękę; ściskał, rozmawiał poufale z każdym, a każdy odchodził od niego ujęty grzecznością, uprzejmością i po-chlebstwy.
Takiemi mowami i sztuką przypodobania się, Abśałon zjednał sobie wielką liczbę stronników. Gdy zaś uważał, że pora sprzyja jego zamiarom; oddalił się z Jeruzalem pod pozorem wykonania jakiegoś ślubu: stronnicy towarzyszyli mu, a on ogłosił się królem. Na wieść o tem, tłumy ludu połączyły się z nim i poszedł zaraz na Jeruzalem.
Żeby uniknąć większych, jeszcze nieszczęść, Dawid postanowił uciekać. Opuścił stolicę w towarzystwie najwaleczniejszych żołnierzy: liczył wtedy przeszło sześćdziesiąt lat wieku. Przeszedł rzekę Cedron i wstąpił na górę Oliwną, z głową zasłonioną, ze łzami w oczach. Absalon zaś w tryumfie wszedł do Jeruzalem: wszyscy ukorzyli się przed nim. Dawid uciekał coraz dalej. W tćj smutnćj podróży wypił on aż do dna gorzki kielich upokorzenia. Potomek Saula imieniem Semei, widząc króla w tak upokarzającym stanie, do którego Bóg go przywiódł, nikczemnie postanowił urągać się z niego. Wszedł na górę, a idąc ślad w ślad za Dawidem, nie szczędził najdotkliwszych obelg; ciskał nawet kamieniami na nieszczęśliwego monarchę i jego orszak. Jeden z wojowników Dawida prosił o pozwolenie, aby mógł ukarać tego zuchwalca. Ale święty król odpowiedział: „Niech złorzeczy winowajcy, którego sam Bóg karze. Pan-to używa złości Semei przeciwko mnie; a któż jest, ktoby śmiał zapytywać Wszechmogącego o przyczynę, dla czego tak czyni ?„
Wszakże pobyć Absalona w Jeruzalem dał czas Dawidowi do ochłonięcia z przestrachu i do powiększenia swojego wojska. Buntownicy także wystąpili i rozłożyli się obozem niedaleko wojsk królewskich. Z jednćj i z drugiej strony przygotowano się do boju. Dawid chciał dowodzić osobiście, ale przedstawiono mu, że nie powinien życia swego narażać na niebezpieczeństwo. Wiadomość, która właśnie nadeszła do obozu Dawida, ożywiła nadzieję
166
pomyślnego skutku. Achitofel, dusza spisku i doraadzca Absalo-na, który wydał synowi koronę ojcowską, obrażony, że rady jeg° nic przyjęto, powiesił się we własnym domu.
Dawid przed wyprawieniem do boju trzech wodzów swoich, przywołał ich, i w obecności całego wojska, rzekł: Przedewszyst-kiem, zachowajcie mi przy życiu syna mego Absalona. — Wkrótce po zaczęciu bitwy wojsko buntownika zostało porażonym. On sam w powszechnym popłochu, uciekł do pobliskiego lasu. Tu go spotkali wojownicy Dawida, którzy pomnąc na rozkazy królewskie, dopuścili mu umknąć. Siedząc na mule, nadzwyczaj rączym, uciekał on co tchu. Nieszczęściem dla niego, muł wbieżał pod gęsty i wielki dąb; a wtenczas głowa Absalona uwięzia na dębie, bądź że szyję jego pochwyciły dwie gałęzie, bądź że włosy bardzo długie zaplątały mu się wśród tychże gałęzi. A gdy tak zawisł między niebem i ziemią, mul, na którym siedział, poszedł dalćj bez pana.
W takim stanie spostrzegłszy go żołnierz z wojska Dawida, pobiegł do Joaba i rzekł: „Widziałem Absalona wiszącego na dębieć — Na to odpowiedział Joab: „Jeśliś widział, czemużeś go nie przebił? dałbym ci za to dziesięć syklów srebrnych, i jeden pas rycerski." — „Chociażbyś mi dawał ich tysiąc, odpowiedział żołnierz; to jednak nie podniósłbym ręki na syna królewskiego. Słyszeliśmy bowiem, jak ci król przykazywał: Nie zabijajcie mi mego syna Absalona." — „Kiedy ty nie chcesz, to ja sam rzucę się nań przed tobą, rzekł Joab." — Jakoż wziąwszy trzy oszczepy, spieszył na miejsce wskazane. Tu znalazłszy nieszczęśliwego Absalona utopił w nim trzy oszczepy; a gdy jeszcze drgał wisząc na dębie, przypadło dziesięciu młodych germków Joaba, i rozsiekali go. Straszne to jest, ale sprawiedliwe ukaranie syna zbuntowanego przeciw ojcu.
Joab wyprawił natychmiast gońca do Dawida z zawiadomieniem o zwycieztwie. Przybywszy goniec ukląkł przed królem i rzeki: „Błogosławiony Pan Bóg twój, Dawidzie, który poskromił buntowników twoich." — A syn mój, Absalon, rzekł król, syn mój; czy żyje?" — Kiedy pierwszy goniec zastanawiał się, co ma na to odpowiedzieć; nadbiegł drugi z potwierdzeniem wiadomości o zwycięztwie. „Ale nic mi nie mówicie o Absalonie, rzekł król, czy tylko nie spotkało go jakie nieszczęście?" — “Oby wszyscy wrogowie króla, pana mego, odpowiedział goniec, doznali tego, co syn buntowniczy." — Dawid zrozumiał co znaczą te słowa. Obo
IG7
jętny na odniesione zwycięztwo, a zajęty jedynie zgonem swojego syna, nie wypytywał się ani o szczegóły, ani o sprawców jego śmierci; ale zamknął się sam w pomieszkaniu i wołał: „Synu mój, Absalonie! Absalonie, synu mój! czemuż nie mogłem umrzeć za ciebie! “ — Prócz imienia syna żadne inne słowa nie wychodziły z ust Dawida. Zasmucony głęboko, nakrywszy głowę, powtarzał ciągle: „Synu mój, Absalonie! Absalonie, synu mój! synu mój! “ — O duszo moja! te rozrzewniające słowa Dawida przypominać ci winny daleko tkliwsze lamenta Zbawiciela twojego, kiedyś nieszczęściem straciła była Rżycie łaski przez grzech. Czy-liż zechcesz jeszcze zasmucać serce tego dobrego Ojca?
Joab obrażony tćm, że Dawid tak był obojętny na powodzenie jego oręża, stanął przed królem i zaczął mu wyrzucać, że miłuje tych, którzy go nienawidzą, a nienawidzi tych którzy go miłują. Tem skłonił go do publicznego przyjmowania powinszowań ludu z okoliczności odniesionego zwycieztwa. Dawid był łagodny; ale i łagodność ma swoje granice. Przebaczył on stronnikom swojego syna; ale co się tyczy Joaba, który tak śmiało gwałcił jego rozkazy, umierając polecił Salomonowi, aby go śmiercią ukarał: co też Salomon uczynił.
Dawid powróciwszy na tron, wszędzie zaprowadził porządek, gdziekolwiek go bunt nadwerężył. Niestety! pokój, którego kosztować zaczynał, popchnął go znowu w błąd, mniej ciężki w prawdzie, jak te, za które go Bóg tak surowo karał, ale jednak straszny w swych skutkach. Jest-to przykład, który nam pokazuje, że i sprawiedliwy i pokutujący człowiek, nie przestaje bydż człowiekiem, wystawionym na pokusy i upadki. Dawid przez pychę nakazał popis ludności swojego królestwa. Przedstawiono mu, że tak chełpliwe obliczanie obrazi Pana Boga i ściągnie na Izraela nowe klęski : ale próżność możnych nie słucha rady. Dawid żądał posłuszeństwa ; i popis przywiedzionym został do skutku. Lecz zaledwie Dawid zaspokoił swą próżność; poznał swój błąd. Pan mu z nowu przebaczył, ale pod warunkami, objawionemi przez Proroka.
„Królu, rzekł prorok, oto co Pan mówi: Nie unikniesz kary, na którą zasługujesz; ale ze trzech plag które ci podaję, wybierz jednę jaką chcesz. Albo przez siedm lat głód trapić będzie królestwo twoje; albo przez trzy miesiące będziesz uciekał przed nieprzyjaciółmi twemi; albo morowe powietrze przez trzy dni trwać będzie w ziemi twojej.-'
„W ókrutnćm jestem utrapieniu, odpowiedział Dawid; ale ponieważ konieczność wymaga, wybierzmy plagę, w którćj złość
168
ludzka mniój działać będzie: lepiój bowiem jest wpaśdż w ręce Boga, jak w ręce ludzi." Dawid wybrał powietrze morowe. Natychmiast straszna ta plaga rozszerzyła się po całćm królestwie. Nim trzeci dzień upłynął, siedmdziesiąt tysięcy ludzi wymarło. Dawid, smutkiem najgłębszym przenikniony, upadł na twarz, mówiąc: „Panie, jam-ei jest którym zgrzeszył, jam-ci źle uczynił. Cóż uczyniły te owce niewinne? Niech się obróci, proszę, ręka twoja na mnieinadom ojca mego; ale błagam Cię, ulituj się nad twoim ludem."
Szczerą była ta modlitwa Dawida; i Pan nie mógł się jćj oprzćć. Rozkazał Aniołowi swemu schować miecz do pochwy. Otóż za błąd jednego człowieka, cały naród bywa karany. Otóż prawdą jest, jakeśmy to już powiedzieli, że jeżeli sprawiedliwi posiadają władzę nieograniczoną do ściągania na swych braci błogosławieństwa Nieba; to też podobnie źli niemniejszą posiadają możność, do wywoływania na nich przeklęctw i kar.
Dawid dochodził już do siedmdziesiątego roku życia; wielkie trudy osłabiły go nadzwyczajnie; pojmował, że zbliża się jego koniec: wezwał przeto Salomona, syna i następcę swego, aby mu udzielić ostatnich przestróg. „Umieram, synu mój, rzekł, zachowaj się mężnie i postępuj jako monarcha wspaniały. Przestrzegaj przykazań Pana Boga twego, abyś ściągnął na się jego błogosławieństwa i wzmocnił tron swój."
Udzieliwszy jeszcze innych rad dotyczących się rządu, Dawid zasnął snem ostatnim i spoczął z ojcami, pełen dni i zasług, szanowany i kochany od ludów swoich, któremi rządził raczćj jak ojciec, niżeli jak król; ukochany też i od Boga, którego nieszczęściem obraził w najpiękniejszych dniach życia swego, pomimo, że młodość swoję przepędził w pracy i niewinności, z którym atoli pojednał się przez szczerą pokutę i pokorne posłuszeństwo. Król ten wedle serca Boga, był zarazem ojcem, prorokiem i figurą Messyjasza.
I tak: Dawid narodził się w Betleem. Zbawiciel nasz narodził się w Betleem. — Dawid miłym jest Bogu, który go wybrał na króla i wybawcę ludu swojego. Zbawiciel nasz jest przedmiotem miłości Ojca, który go wybrał na króla i wybawcę ludzi. — Dawid wybrany był do hamowania uniesień Saula, którego zły duch opanował. Zbawiciel nasz wybrany jest do wypędzenia czartów i niszczenia ich panowania. — Dawid, uzbrojony tylko w kij i procę, występuje przeciw olbrzymowi Golijatowi, który od czterdziestu dni lżył wojsko Izraela. Zbawiciel nasz, uzbrojony w swój
169
Krzyż, wystąpił przeciw szatanowi, który od czterdziestu wieków lżył rodzaj ludzki. — Golijat najgrawa się z Dawida, i gardzi jego słabością. Czart i świat najgrawają się z pozornej słabości Jezusa Chrystusa, którego Krzyż nazywają głupstwem.— Pomimo nierówności sił, Dawid zabija Golijata. Pomimo pozornój nierówności sił, Zbawiciel nasz pokonywa świat i czarta. — Dawida prześladuje Saul, któremu on tylko dobrze czynił. Zbawiciela naszego prześladują Żydzi i świat, którym wszakże on tylko dobrze czynił. — Dawid przeciw Saulowi stawi jedynie łagodność i cierpliwość. Zbawiciel nasz jedynie łagodność i cierpliwość stawi przeciw swym prześladowcom. — Dawid dwakroe oszczędza Saula. Zbawiciel nasz bezustanku oszczędza swych nieprzyjaciół. — Po trzydziestoletnich przeszło trudach i prześladowaniu, Dawid uznany jest wreszcie królem przez wszystkich synów Jakóba. Po trzydziestu trzech latach poniżenia trudów i cierpień, Zbawiciel nasz uznany jest wreszcie Królem królów; po trzech wiekach świat cały cześć mu oddaje; a po skończeniu -wieków Żydzi nawet przyj-mą jego święte prawo. — Dawid zgrzeszył, i za karę uciekać mu-siał z Jeruzalem. Zbawiciel nasz jest niewinny, ale dla zgładzenia grzechów świata, których sam nie popełnił, wyprowadzają go z Jeruzalem. — Dawid plącząc przechodzi potok Cedron. Zbawiciel nasz, z sercem boleścią przejętćm, przechodzi tenże sam potok Cedron. — Dawid boso wstępuje na górę Oliwną. Zbawiciel nasz wstępuje także na górę Oliwną. — Dawidowi towarzyszy szczupła liczba sług wiernych. Zbawicielowi naszemu na Kałwa-ryję towarzyszą: święta Matka jego, święty Jan i kilka osób pobożnych.— Z Dawida, będącego w utrapieniu, najgrawa się Se-mei. Ze Zbawiciela naszego, zawieszonego na Krzyżu, najgrawają się Żydzi. — Dawid zabrania czynić źle człowiekowi, który mu złorzeczył. Zbawiciel nasz błaga Ojca sw’ego, aby przebaczył jego oprawcom.— Achitofel, który zdradził Dawida, obwiesił się z rozpaczy, że został wzgardzony. Judasz który zdradził Zbawiciela naszego, obwiesił się także z rozpaczy, że nim wzgardzili kapłani w Jeruzalem. — Dawid wraca z tryumfem i odbiera hołd od poddanych swoich. Zbawiciel nasz z tryumfem wychodzi z grobu, i odbiera hołdy świata całego.
Figura ta wskazuje nam dwie nowe cechy Messyjasza.
1° Że będzie Królem, a królem pełnym łagodności.
2° Ze tylko przez trudy i walkę z przeciwieństwy potrafi założyć swe panowanie.
no
JWC O d. 1 i t "w ev.
Dziękuję Ci, o Boże mój, który wszystek jesteś miłością, żeś z tak wielką dobrocią przebaczył świętemu królowi Dawidowi. Racz mi także przebaczyć z równćm miłosierdziem, i udzielać zawsze sercu memu skruchy, pokory, oraz wielkiej szczerości przy wyznawaniu mych błędów.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tćj miłości, nigdy nie będę się oddawał próżnowaniu.
NAUKA XXXVIta.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Król Salomon. — Jego modlitwa do Boga. — Salomon otrzymuje mądrość. — Zaczyna budować Kościół. — Opisanie Kościoła. — Poświęcenie. — Obłok cudowny. — Ogień zstępuje z Nieba. — Królowa Saba. — Upadek Salomona. — Salomon, siedmnasta figura Messyjasza.
Ody Dawid umarł; pierwszćm staraniem Salomona jego syna i następcy, było oddanie mu ostatniej posługi z całym przepychem, należnym ojcu, który mu zostawił w dziedzictwie jedno z najpiękniejszych królestw świata. Pogrzeb! go w Syon, który odtąd zawsze nosił imię grodu Dawidowego. Nauczony przestrogami i przykładem cnotliwego ojca swego, Salomon zaczął panowanie od wiernego wykonywania wszelkich powinności monarchy. Sprawiedliwość, łaskawość względem poddanych, pobożność względem Boga, mądre niedowierzanie sobie samemu, rokowały najpiękniejsze o nim nadzieje. Za przykładem Dawida miał sobie za chlubę ofiarować hołdy Panu, od którego otrzymał koronę i życie.
Pewnego dnia poszedł na górę Gabaon, gdzie zachowywano jeszcze namiot, który Mojżesz sporządzić był kazał na puszczy dla przykrywania Arki Przymierza. Po odprawieniu uroczystćj ofiary w obecności całego dworu, Salomon odszedł na stronę, aby użyć spoczynku. Pan, wzruszony tak rzadką i tak tkliwą pobożnością młodego króla, nie omieszkał go wynagrodzić. Tćjże sa-
171
mój nocy, pokazał mu się we śnie, i rzekł: „Proś o co chcesz, a dam ci.“____ „Panie, odpowiedział Salomon, posadziłeś mnie na
tronie Dawida, ojca mego, a ja jestem niedoświadczonem dziecięciem, które nie umie ani kierować, ani rządzić wielkim narodem. Błagam Cię przeto, daj słudze twemu serce rozumne, aby mógł twój lud sądzić, i rozeznać między zlćm a dobrem; słowem, udziel mi mądrości potrzebnej do rządzenia.“ —
Tak szczere prośby nie mogły bydż niewysłucbane. „Ponieważ prosiłeś o mądrość, rzeki mu Pan, nie zaś o to co pochlebia pysze i chciwości, nie o długie życie, ani o bogactwa lub sławę; przeto daję ci to, o coś prosił, to jest, daję ci mądrość, jakićj żaden człowiek	nie	posiadał przed	tobą, i żaden też po	tobie mieć
nie będzie. Lecz	i to czegoś nie	żądał dam tobie: bogactwa, ob-
fitość i sławę. “
Po tych	słowach, obudził się	Salomon. Przejęty	nową żarliwością, udał	się	do Jeruzalem, i	składał liczne ofiary	na okaza-
zanie gorącćj wdzięczności swojej. Nie długo potem, poślubił córkę króla Egiptu, i zbudował dla niej pałac wspaniały.
Zamożność i pokój panowały w calem królestwie. Kiedy sąsiednie narody starały się o przyjaźń Salomona przez daniny, upominki i poselstwa; Izraelici, bezpieczni od ich napaści, kosztowali spokojności szczęśliwej. Każda rodzina zbierała się bez obawy pod cieniem swój winnicy, lub drzew’ figowych w’esoło zrywała owoce, i bawiła się pospołu niewinnemi rozrywkami. Od jednego końca królestwa do drugiego, nie słychać było ani o zaburzeniach, ani o kłótniach, ani o nieurodzajach, ani o nędzy. Takie były owoce błogosławieństwa, jakiego nasiona znalazł nowy król przy wstąpieniu swem na tron. Do niego należało tylko pielęgnować je w pokoju, pomnażać wspaniałość zamożnego, jakie otrzymał, państwa; a nadewszystko, dokonać wielkiego dzieła budowy Kościoła.
Wiedział Salomon, że właśnie dla wykonania tego wielkiego przedsięwzięcia włożył Pan na jego głow’ę koronę: nie zapomniał też o nićm ani na chwilę. Nasamprzód odniósł się do króla Tyru, imieniem Hirama, dawnego przyjaciela i sprzymierzeńca Dawida. — Wiesz, pisał do niego, że król ojciec miał zamiar zbudować Kościółku chwale Pana Boga swego, a że wojny ustawiczne, które prowadzić musiał w ciągu panowania swego, nie pozwoliły mu tego dokonać, ja ponawiam zamiar ojca mojego; ale mi w tćm wielkićm przedsięwzięciu potrzebną jest pomoc twoja,
Potrzeba mi doskonałych robotników, tudzież wielkićj ilości drzewa cedrowego z góry Libanu. Spodziewam się, że mi tego dostarczysz. Nie żądam wcale, abyś miał jaką ponieść stratę. Sam clicićj ustanowić cenę; a ja zapłatę prźeszlę tam, gdzie zechcesz. — Hiram odebrał list z największą przyjemnością; i nie omieszkał dostarczyć Salomonowi i cedrów i robotników, ile ich potrzebował. Salomon natychmiast wziął się do dzieła.
Użył ón trzydzieści tysięcy ludzi do wyrębu drzewa i roboty ciesielskiej. Wysyłał ich kolejno na górę Libanu, to jest dziesięć tysięcy ludzi każdego miesiąca. Ośmdziesiąt tysięcy ludzi łamało kamienie w górach: siedmdziesiąt tysięcy przenosiło ciężary, a trzy tysiące sześciuset miało dozór nad robotami. Wszystkie kamienie były już ociosane i wypolerowane, gdy je wożono na miejsce budowy; trzeba było ułożyć je tylko. Tym sposobem, gdy budowano Kościół, nie słychać było ani młota, ani siekiery.
Założono fundamenta tego wspaniałego gmachu czwartego roku panowania Salomona, w czterysta ośmdziesiąt lat po wyjściu z Egiptu, na tysiąc lat przed narodzeniem Jezusa Chrystusa. Kościół zbudowany był na wzór przybytku, który Mojżesz wzniósł na pustyni, według planu podanego przez samego Boga. Wszakże wszystkie części składające go, były daleko większe i daleko bogatsze.
Gdy mowa jest o Kościele Salomona, należy zwracać uwagę na cztery następujące jego części:
1° Na miejsce pod golem niebem zewnętrzne. Był to obszerny dziedziniec, otoczony galeryjami i budowlami służącemi do pomieszczenia kapłanów i do przechowywania skarbów świątyni, tudzież naczyń przeznaczonych do służby Bożćj. Tu wolno było wchodzić wszystkim Izraelitom.
2° Na miejsce pod goleni Niebem wewnętrzne. Był-to drugi dziedziniec, mniejszy od pierwszego, ale także opasany galeryjami i budowlami. Tu wolno było wchodzić samym tylko Kapłanom. Tu w środku stał ołtarz całopalenia, oraz ogromne naczynie miedziane, w którćm Kapłani oczyszczali się przed przystąpieniem do swych czynności. Tu też palono ofiary.
3° Na miejsce w samym Kościele zwane Świętem. Była-to pierwsza część samego Kościoła. W tej części stał ołtarz złoty, zwany ołtarzem kadzenia, na którym palono wieczorem i rano wonności najcudniejszego zapachu. Było tu dziesięć lichtarzy złotych o wielu ramionach, z lampami złotemi, które aby bez ustanku pa
1*3 _
liły się, sam Arcy-kapłan czuwać był obowiązany. Tu także stało dziesięć stołów złotych, na których składano cldeby pdkładne, to jest, dwanaście praśników, odmienianych co tydzień. Chlebów zdjętych z tych stołów wolno było pożywać samym tylko Kapłanom.
4° Miejsce w samym Kościele zwane Najświętszym. Była-to . druga część Kościoła najświętsza i najstraszniejsza: mieściła w sobie Arkę Przymierza. Cała była okryta wewnątrz* i zewnątrz szczerćm złotem. Wstępu tu nie miał nikt inny, prócz Najwyższego Kapłana,, a i temu raz tylko w rok wchodzić tu wolno było. Wszystkie te ogromne budowle, składające jakby jaki zamek warowny, nosiły nazwisko Kościoła.
Budowa, tego wspaniałego gmachu, będącego jednym z cudów świata, ciągnęła się lat siedm. Poświęcenie go odbyło się z nadzwyczajnym przepychem. Zbierzmy uwagę i posłuchajmy nader zajmującego jego opisu. Wszyscy starsi Izraelici z książętami pokoleń i lud nieprzeliczony, zebrali się w Jeruzalem w dniu oznaczonym przez króla. Naprzód wzięli Arkę Przymierza z miejsca, gdzie stała tymczasowo: nieśli ją Kapłani. Na ich czele szedł Najwyższy Kapłan Sadok, poprzedzany przez stu pięćdziesiąt innych Kapłanów, synów Aarona, którzy przy odgłosie swych trąb świętych, rozpoczynali processyje i głosili tryumf Boga Izraela. Król szedł potem, otoczony naczelnikami rodzin, przełożonymi wojska i całym dworem swoim. Dalćj w najpiękniejszym szyku, postępowało nieprzeliczone mnóstwo ludu.
Tryumfalny ten pochód przerywany był w pewnych przestankach odgłosem trąb i wszystkich instrumentów muzycznych, którym odpowiadały chóry, śpiewając: Wyznawajcie Pana, bod dobry, bo na wieki miłosierdzie jego. Ilekroć Arka zatrzymywała się, co następowało po pewnćj liczbie kroków, zabijano ofiary.
Nareszcie, gdy stanęli u drzwi Kościoła, gdzie się wznosiły, odgłos trąb, haimonija instrumentów muzycznych, śpiewanie Psalmów i zabijanie ofiar; Arka umieszczona została w Miejscu Naj-świętszem, i kapłani ztąd wyszli. W tej chwili stał się jeden z cudów, któremi Bóg Izraela rad był objawiać wszechmocność swoję, i wyrażać zadowolenie z postępowania swojego ludu. Cudowny obłok czyli mgła, podniósłszy się z Miejsca Najświętszego, rozeszła się po wszystkich częściach Kościoła, tak, że kapłani nie mogli . wykonywać swych obowiązków. Pan to napełniał Kościół chwałą swoją, i obecnością własną poświęcał to nowe pomieszkanie swoje.
174
Na ten widok Salomon padł na kolana, błogosławił lud swój, za przykładem Mojżesza i Dawida; a potćm modlił się do Pana w następny sposób: — Panie, Boże Izraela, nie masz innego Boga prócz Ciebie ani w Niebie, ani na ziemi! Czy podobna, abyś zamieszkać raczył z człowiekiem ? Jeżeli cały ogrom Niebios ogarnąć cię nie zdoła, jakże dom, który zbudowałem objąć potrafi majestat tak wielki? On też przeznaczony jest tylko na miejsce, gdzie słuchać będziesz łaskawie modlitw sługi twego i twojego ludu. Niech więc oczy twoje będą otwarte, niech ucho twoje czuj-nćm będzie na najpokorniejsze błagania, jakie do Ciebie zanosić będziemy w tćm miejscu. Słuchaj ich z wysokości Niebios, i czyń nam miłosierdzie.
Pan Bóg niezwłocznie objawił jak miłą mu była ta modlitwa. Zabijano ze wszech stron ofiary i składano na ołtarzu; a w tćm nagle ogień święty zstąpiwszy z nieba, pochłonął w jednćj chwili ofiary i całopalenia. Był to znak najoczywistszy, że Bóg łaskawie przyjmował czynności dnia tego. Wkrótce potem nastąpił inny cud, który największą radością i wdzięcznością napełnił Izraela. Majestat Pański, pod postacią świetnego obłoku napełnił po raz drugi różne części Kościoła. Uderzeni tym podwójnym cudem, wszyscy synowie Izraela upadli na twarz, i wychwalali i błogosławili Boga ojców swoich, śpiewając pieśni na cześć nieskończonej jego dobroci i wiekuistego miłosierdzia.
Uroczystość poświęcenia Kościoła trwała dni siedm, do których przydano inne siedm, z powodu Święta Namiotów czyli Kuczek. Dnia piętnastego lud rozszedł się do domów, pełen radości i pobożności.
Sława Salomona rozszerzyła się wkrótce po całym Wschodzie. Pewna znakomita monarchini, zachwycona cudownemi wieściami, jakie się rozchodziły wszędzie, chciała osobiście przekonać się o ich prawdzie: była to królowa Saba. Wyjechała ona do Jeruzalem z orszakiem godnym majestatu królewskiego, którym była przyodziana, tudzież wielkości króla, którego odwiedzić postanowiła. Salomon przyjął królowę z przepychem, który ją od razu olśnił. Ale nadewszystko przekonać się ona chciała o osobistych przymiotach Izraelskiego króla. Zadawała mu pytania najzawilsze. Salomon na wszystko odpowiadał z zadziwiającą łatwością. Tyle rzeczy nadzwyczajnych, tyle mądrości, tak dalece uderzyło umysł królowćj, że w osłupieniu słowa wyrzec nie mogła.
/	-	175
Szczyt chwały, do którego Salomona podniosły tak pochlebne odwiedziny, był kresem jego mądrości i rozbiciem niewinności jego. Ze wszech stron wychwalany, wolny od wojen z dawnemi nieprzyjaciółmi swojego ludu, wielbiony po całym świecie, poważany od swych poddanych, niczćm niezaprzątniony na zewnątrz odkąd ukończył królewskie swe przedsięwzięcia, Salomon zbliżył się powoli ku przepaści, i w tćj zginął nareszcie, uwiedziony powabem rozkoszy, od których młodość niepokalana i cnotliwa nie zawsze zasłania ostatnie lata starości. Salomona, owego króla królów, mędrca nad mędrcami, ulubieńca Boga, zwyciężyły sprośne namiętności. Ten co niegdyś pierwszy prawdziwemu Bogu zbudował’ kościół, oddawał póżnićj cześć tylu fałszywym bogom, ile ich jego żony cudzoziemki poznać mu dały. Upadek-to zdumiewający, i przerażający razem!
Bóg słusznie rozgniewany występkami Salomona, posłał do niego Proroka, który mu w imieniu boskiem rzekł: — Ponieważ nie zachowałeś wierności, jaką mu winieneś, podzielę królestwo twoje i dam część onego jednemu ze sług twoich. Nie nastąpi to jednak za życia twego, przez wzgląd na Dawida; ale za panowania syna twego wykonam tę groźbę. Nie odbiorę mu całego królestwa; zachowam dla niego jedno pokolenie przez wzgląd na Dawida, sługę mego, i na Jeruzalem, którem wybrał aby było miejscem czci mojego świętego imienia; zachowam mu to, aby zawsze świeciła lampa przed oczyma.sługi mego Dawida, aby błyszczała iskierka jego rodu.
Salomon umarł po czterdziestoletnićm panowaniu, którego początki mądre i chwalebne zdawały się obiecywać najszczęśliwsze następstwa. Czy żałował za błędy swoje wprzód, nim stanął przed sądem Boga, nie wiadomo. Cóżkolwiek bądź, jak Dawid ojciec Salomona, tak i Salomon jest jeduą z figur Messyjasza, a Messyjasza okrytego chwałą i tryumfem.
I tak: Salomon, ciesząc się zwycięztwy Dawida, ojca swego, wstępuje na tron i panuje w pokoju nad nieprzyjaciółmi zwyciężonymi. Zbawiciel nasz korzystając ze swych zwyeięztw i trudów, wstępuje na Niebiosa na tron Ojca swego, i panuje w pokoju nad nieprzyjaciółmi zwyciężonymi. — Salomon bierze za małżonkę córę monarchy obcego. Zbawiciel nasz wybiera Kościół, swoje oblubienicę z pomiędzy Pogan, obcych ludowi żydowskiemu i prawdziwej Religii.— Salomon, przez ten związek, wciela do ludu swego obcą królewnę, i obdarza ją zaszczytami, Zbawiciel
176	*	\
nasz przez związek swój z Kościołem, oczyszcza go, czyni go lu dem swoim, i obdarza go łaskami na ziemi, a chwałą w Niebie. — Salomon buduje wspaniały Kościół Bogu prawdziwemu. Zbawiciel nasz zamienia świat, który dawniej był tylko jednym wielkim domem bałwanów, w Kościół prawdziwego Boga. — Żydzi i Tyryj-ezycy społem budują Kościół Salomona. Żydzi i Poganie społem zakładają Kościół, świątynię Boga prawdziwego. — Salomon wzywa cudzoziemców, aby pospołu z ludem jego brali uczestnictwo w tem wielkiem dziele. Zbawiciel nasz powołuje Pogan do budowy, pospołu z Żydami, wielkiego gmachu Kościoła. Salomon wy-daje robotnikom plany gmachu. Pan nasz objawia Żydom i Poganom plan Kościoła, środki ustalenia go, jego walki, zwycięztwa i tryumf w Niebie. — Salomon używa daleko więcćj cudzoziemców, niżeli Żydów do budowy Kościoła. Pan nasz używa daleko więcćj Pogan, niżeli Żydów do założenia Kościoła. — Salomon kładzie do fundamentów świątyni wielkie kamienie wysokiój ceny. Zbawiciel nasz sam siebie nazwał węgielnym fundamentalnym kamieniem Kościoła. — Salomon każę ciosać daleko kamienie do budowy Kościoła. Pan nasz każę ciosać kamienie, to jest, oczyszczać na ziemi wiernych, którzy kiedyś użyci być mają jako kamienie duchowne do budowy Kościoła niebieskiego. — Dłóto i młot odejmowały kamieniom to wszystko, co było w nich nieczystego i niepotrzebnego. Umartwienie i pokuta odejmują duszom naszym wszystko, co w nich jest nieczystego i niepotrzebnego, to jest, pożądliwości nieporządne. — Na wieść o mądrości Salomona królowa Saba opuszcza swe królestwo. Na imię Pana naszego narody opuściły .królestwo czarta. — Królowa Saba uwielbia mądrość Salomona i szczęście jego ludów. Świat także uwielbia mądrość Zbawiciela naszego i jego Ewangelii, uznaje szczęście tych, którzy żyją po chrześcijańsku, chociaż nie zawsze ma odwagę do ich naśladowania. — Królowa Saba składa bogate upominki Salomonowi. Narody złożyły swoje serca w podarunku Panu naszemu, i bogactwa.
Wszystkie figury poprzedzające wskazują nam Odkupiciela prześladowanego, cierpiącego, spełniającego ofiarę, walczącego przeciw nieprzyjaciołom: figura zaś Salomona przedstawia nam Odkupiciela tryumfującego, spokojnego, okrytego chwałą. Wszystkie przeto figury połączone razem, przedstawiają nam całe życie Zbawiciela: życie trudów na ziemi, życie chwały i szczęścia w Niebie,

M o d 1 i t -w a,.
Dziękuję Ci, o Boże mój, któryś wszystek jest miłością, że wybrałeś sobie pomieszkanie pośród ludzi. Natchnij mnie głęboką czcią dla Kościoła twego, i dla mnie samego, który jestem twoim źyjącym kościołem.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj miłości, przykładać się będę o ile będę mógł do ozdoby Kościołów.
NAUKA XXXVIIms-
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Odszczepieństwo dziesięciu pokoleń. — Ich bałwochwalstwo. — Jonasz upomina jo do nawrócenia się. — Odbiera rozkaz, aby wezwał Niniwę do pokuty. — Chce uchylić się od tego polecenia. — Wrzuconego w morze połyka ryba, a potem wyrzuca go na brzeg, — Jonasz upomina mieszkańców Niniwy. — Pokuta Niniwitów. — Skargi Jonasza z powodu bluszczu zeschłego. — Przestrogi Pana Boga. — Jonasz, ośmnasta figura Messyjasza.
poprzedzających figurach, widzieliśmy Zbawiciela na przemian cierpiącego, prześladowanego, poniżonego, potćm wywyższonego do chwały i panującego w pokoju nad nieprzyjaciółmi zwyciężonymi. Do uzupełnienia tego wspaniałego obrazu pozostaje nam tylko powiedzieć, jakim sposobem Zbawiciel miał przejśdż od poniżenia do chwały. Tego właśnie Opatrzność nauczyła nas przez tę ośmnasta figurę, która jest ostatnią w Katechizmie naszym.
Salomon w ostatnich latach swego panowania obciążył poddanych podatkami. Po jego śmierci, pragnęli bardzo, aby jarzmo to, pod którćm jęczeli, stało sic lżejszćm. W tym celu przedstawili Roboamowi, synowi i następcy Salomona następującą prośbę: Ojciec twój włożył na nas bardzo ciężkie jarzmo; a tak ty teraz ulżyj trochę z rozkazowania ojca twego bardzo twardego, i z jarzma bardzo ciężkiego, które włożył na nas; a będziemyć służyć.
Roboam zasięgał naprzód w tym przedmiocie zdania starców, którzy składali radę Salomona. Ci oświadczyli, iż wypada uczy-
Gacms, zasadit T. u	13
178
nić zadość żądaniom ludu. Roboamowi nieprzypadło do smaku to zdanie; wezwał przeto młodych ludzi, z którymi wychowywał się razem wśród rozkoszy dworu, i zadał im toż samo pytanie. Ci mu radzili, aby silnie utrzymywał powagę swoję, i aby ostro odpowiedział ludowi: — Ojciec mój włożył na was jarzmo ciężkie; a ja przyłożę na jarzmo wasze: ojciec mój chłostał was biczmi; a ja was będę chłostał basałykami — (batami o żelaznych końcach.) Bóg dopuścił, aby ta rada przemogła.
Ta odpowiedź króla wywołała powszechne powstanie ludu. Dziesięć pokoleń oderwało się od Roboama. Pod jego rozkazami zostały tylko pokolenia Judy i Benijamina. Tak się spełniła groźba, którą Bóg zapowiedział był Salomonowi.
Naród żydowski podzielił się więc na dwa państwa. Państwo składające się z dziesięciu pokoleń przybrało nazwisko królestwa Izraelskiego; drugie zaś nazwało się królestwem Judzkićm Jeroboam władca królestwa Izraela założył swą stolicę w ińieście Sychem. W sześćdziesiąt lat potćni, Amry, jeden z następców jego, zbudował miasto Samaryję, które zostało stolicą królestwa Izraela, podobnie jak Jeruzalem było stolicą królestwa Judy.
Lękając się aby dziesięć pokoleń nie połączyło się z spól-braćmi królestwa Judzkiego, Jeroboam zabronił swym poddanym uczęszczać do kościoła w’ Jerozolimie. Postawił dwa cielce złote, którym dał imię bogów Izraela, i kazał im cześć oddawać. Zachował wszakże prawo Mojżeszowe, lubo tłumaczył je według swego sposobu widzenia; przestrzegał też wykonywania prawie wszystkich przepisów zewnętrznych, tak, że Pięcio-Ksiąg Mojżesza ciągle był w poważaniu u pokoleń oderwanych. Z pośrodka tego-to królestwa odszćzepionego, Pan Bóg, w nieskończonym miłosierdziu swojćm, wywiódł męża, który był jedną z najpiękniejszych figur Odkupiciela: mężem tym był Jonasz. Zarazem Prorok i figura Messyjasza, Jonasz stanowi, iż tak rzekę, przejście od figur do proroctw.
Po długićm upominaniu pokoleń składających królestwo Izraela, aby się wyrzekły fałszywych bogów, posłany był Jonasz przez Pana Boga dla opowiadania pokuty mieszkańcom miasta Niniwy. „Wstań Proroku, rzekł mu Pan, a idź do Niniwy, miasta wielkiego; powiedz jego mieszkańcom, że głos ich nieprawości doszedł aż do mnie i woła o zemstę moję.“
To polecenie wydało się niebezpiecznćm Jonaszowi. Znając nieskończoną dobroć Boga, przewidywał, że mieszkańcy Niniwy,
179
wzruszeni jego boskiem upominaniem, i nieszczęściami nad sobą wiszącemi, udadzą się do pokuty; że Pan Bóg jako skłonny zawsze do miłosierdzia, nie zechee ich wytępić; że nakoniec jego słowa i osoba narażone zostaną na wzgardę, życie zaś na niebezpieczeństwo; postanowił przeto uciekać od oblicza Pańskiego. Zamiast wiec jechać do Niniwy, udał się do Joppe, portu morskiego na pobrzeżu Filistynów. Tu zastawszy okręt odpływający do miasta Tarsys, zapłacił sternikowi za przewóz i wsiadł.gotów do podróży.
Proroku, nadaremno wzywasz na pomoc morze i wiatry; oddaleniem się-i ucieczką nie skryjemy się przed obecnością Pana Boga! Zaledwie też wyruszono z portu, Bóg wzbudził wiatr gwałtowny, i straszna burza uderzyła na okręt: zdawało się, że się rozbije lada chwila. Trwoga opanowała majtków: aby ulżyć ciężaru okrętowi, wszystkie towary wrzucili oni w morze. Wśród takiego niebezpieczeństwa, Jonasz który zszedł był na spód okrętu, spał snem twardym. Przystąpił ku niemu sternik, i rzekł: „Jak możesz spać wśród zagrażającej nam zguby? Wstań, wrzywaj Boga swego, może się ulituje nad nami.“ Jonasz wprawdzie zaczął się modlić, ale Pan ubłagać się nie dał. Nie wiedziano już co czynić. W tćm podróżni jedni do drugich zaczęli mówić: Musi być między nami ktoś taki, którego zbrodnia sprowadza gniew Nieba; rzućmy losy, i dowiedzmy się kto jest tym występnym. — Rzucili losy, a los padł na Jonasza. Zapytywali go więc zkąd jest rodem, dokąd jedzie, z jakiego pochodzi narodu, a nadewszyst-ko czego się dopuścił, coby mogło być przyczyną tak strasznćj burzy. — Hebrajczyk jestem, odpowiedział Jonasz, służę temu Bogu Panu Nieba, który stworzył morze i ziemię; zgrzeszyłem przeciw niemu, ponieważ uciekłem od oblicza jego, aby nie wykonać rozkazów, które mi dał.
Słowa te strachem przejęły wszystkich obecnych. „Cóż z tobą uczynimy, zapytali Proroka, abyśmy przebłagali Niebo i uspokoili morze ?“— „Weżmijcie mnie, rzekł, i wrzućcie w morze; a Bóg zaraz uciszy burzę.“ Rada ta jednak Proroka nietrafiła do ich przekonania. Podróżni sami blizkimi będąc zguby, nie śmieli zadać śmierci cudzoziemcowi, który im swoje powierzył życie. Usiłowali więc wrócić do brzegu, silnie robiąc wiosłami; ale nadaremno. W końcu więc użyli środka, który im bez ustanku sam winowajca doradzał. Wrzucili Jonasza w morze, a burza natychmiast uspokoiła się.
*
180
Wszakże Bóg niezapomniał o swoim Proroku. Sprowadzi! w to miejsce nadzwyczajnej wielkości rybę, która połknęła Jonasza i tym sposobem ocaliła go od utonienia. Jonasz trzy dni i trzy nocy przepędził w brzuchu tej ryby. ’) Jest-to cud podobny do zachowania trojga pacholąt w piecu babilońskim. Wszakże cuda nic niekosztują tego, kto stworzył świat i rozporządza według woli swojej wszystkiemi stworzeniami. * s)
Jakkolwiek nie do nas należy badać zamiary Najwyższego, i dochodzić przyczyn działania jego nieskończonej mądrości; w.sze-lako zdaje się nam, że dwa były główne powedy do cudu, który się tyczy Jonasza. Pan Bóg wysyłał tego proroka do narodu pogańskiego, do ogiomnego miasta, wylanego na haniebną rozpustę. Czyż rozpasani na wszelkie zbytki mieszkańcy Niniwy, przyjęliby byli cudzoziemca; gdyby ten nie miał był wyraźnych dowodów swojego posłannictwa? Czyż bez tych dowodów słuchanoby ostrych słów ponurego Proroka, który przychodzi nakazywać najboleśniejszą ze wszystkich ofiar, bo wyrzeczenie się namiętności? Czyżby go raczej nie poczytano za oszusta? Otóż trzeba było, aby wieść o cudzie tyczącym się Jonasza, uprzedziła jego do Niniwy przybycie. Trzeba było, aby w Jonaszu widziano owego Proroka, któ
') Ryba ta, według powszechnego mniemania, nie była wielorybem właściwym, ale z gatunku takich, których kanał pokarmowy dopuszcza przejść człowiekowi źyjącemu.
5) Skoro kto powstaje na jaki cud w Piśmie Świętóm, winien powstać na wszystkie, powstać na samo Pismo nawet, albo przyjąć je wszystkie, wraz z księgami świętem:', które je obejmują. Aut omnia diviua miracula credenda suut, aut hoc cur non credatur, causa nulla est. (S. Aug. Epist, 102 in quaest. 6 de Jonas, n° 31:) Powiecie może, że cud Jonasza bardziej jest nadzwyczajny od innych? Odpowiadam naprzód, że nie należy zaprzeczać żadnego zdarzenia dla tego tylko, źe jest nadzwyczajne, ale dla tego, źe nie jest udowodnionym, Następnie pytam się, Czy zachowanie Jonasza w brzuchu potworu morskiego bardziej jest nadzwyczajne niżeli zmartwychwstanie Łazarza we cztery dni po jego śmierci, lub zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa we trzy dni po jego ukrzyżowaniu? A przecież zaprzeczyć nie możecie tych cudów tysiąc razy gruntowniej udowodnionych, niżeli zdarzenia dotyczące Sokratesa, o których nikt nie wątpi, bo inaczej upaśdźby musiała wszelka pewność historyczna. Nie możecie mi także mówić że cud Jonasza jest niepodobieństwem, bo odpowiedziałbym zapytaniem, kto wam dał prawo zakreślać granice potędze Stworzyciela i mówić Najwyższemu: Tu się zatrzymasz, a dalej nie pójdziesz. Nauka nowożytna zbija wszystkie te mniemane niepodobieństwa do prawdy, i woła: Pokażcie chociażby jeden dowód na zbicie przygody, która spotkała Jonasza,
1R1
ry nie chcąc głosić występnemu miastu jego blizkiego upadku, ucieka; ale którego ścigają burze, a potwory morskie zmuszają do spełnienia rozkazu Boga wladnącego wszystkiem. Zaiste! nie mogły nie sprawić na umysłach Niniwitów wielkiego wrażenia słowa męża cudownie zachowanego przez trzy dni i trzy nocy w brzuchu morskiego potworu, i znowu cudownie wyzwolonego z tego okropnego więzienia. Tak więc pierwszym powodem cudu było utwierdzenie posłannictwa Jonasza.
Drugim zaś do tego cudu powodem, było przepowiedzenie wszystkim wiekom, w sposób nader przekonywający, zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, przepowiedzenie tego, co jest podstawą całćj wiary naszćj. Nowa ta pobudka, wiążąc zdarzenie Jonasza z ogólnym . zamiarem Opatrzności, która chciała aby wszelkie szczegóły życia i śmierci Messyjasza były wskazane w figurach i przepowiedziane w proroctwach, zdarzeniu temu wysokie nadaje znaczenie, i wskazuje, iż tak rzekę, jego konieczność. Jonasz z głębi swego żyjącego grobu gorące do Boga zanosił modły. Bóg go też wysłuchał, i rozkazał rybie, aby złożyła napowrót zakład sobie powierzony. Zwierzę ulegając woli Najwyższego, żyjącego w sobie Proroka, złożyło na brzegu. „Wstań, rzekł mu Pan: Idź do wielkiego miasta Niniwy, i opowiadaj jego mieszkańcom bliski upadek za karę ich nieprawości.1'
Jonasz teraz posłuszny poszedł do Niniwy. Trzech dni trzeba było na obejście tego miasta. Władzą Boga przyodziany, Jonasz wystąpił na ulice i rynki, i wołał głośno: „Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa będzie wywrócona.1' — Te kilka słów wyrzeczonych przez cudzoziemca nieznanego, ale o którym wiedziano bez wątpienia, że wielkim cudem jest upoważniony, potężne na tych bałwochwalcach sprawiły wrażenie. Mieszkańcy uwierzyli w Boga, i do serc ich wstąpiła pokuta: od największego do najmniejszego, wszyscy przywdziali żałobne szaty. Sam król zstąpiwszy z tronu, złożył znamiona dostojeństwa swego, przywdział wór pokutny i usiadł w popiele: przytem nakazał post powszechny i publiczny. „Zaniechajmy nieprawości naszych, mówił on do swych poddanych, ukorzmy się i czyńmy pokutę, wołajmy do Pana. Kto wie, jeżeli się nie wzruszy skruchą naszą, i nie schowa do pochwy miecza, który podniesiony trzyma nad nami." — Wszyscy usłuchali rozkazu: pokuta była szczera. Pan Bóg też zlitowawszy się, uwolnił Niniwę od zapowiedzianej kary.
182
Takim jest Pan wielki, czyli raczój czuły ojciec, któremu służymy: karze On z żalem tylko. Z łaskawości więcej, niż ze sprawiedliwości, chce bydż znanym. Ludzie niezglębiający wielkości jego miłosierdzia, gniewają się niekiedy na jego cierpliwość.
Jonasz był człowiekiem z liczby owych trochę za surowych ludzi, którzy nie wiele mają politowania dla winowajców. Zasmucił się on, a nawet rozgniewał, ponieważ przewidywał że przepowiednia jego nie weźmie skutku. Wyszedł za miasto ku wschodniej stronie, i usiadł w cieniu pod altaną z liści, aby ztamtąd mógł widzieć, co się stanie z Niuiwą. Po upływie czterdziestu dni, gdy widział, że się nie pełni to, co przepowiedział, mocno się obraził; niemogąc nawet wstrzymać się od szemrania, rzekł: „Czyliżem nie przewidział tego, kiedy się znajdowałem w raojćj ojczyźnie? Wiem, o Panie! że jesteś dobry, miłosierny, łagodny; że cierpliwość Twoja, nie łatwo się znuży; źe karzesz dopiero po długićj odwłoce. Za najmniejszym znakiem żalu, jaki okażą występni, oręż z rąk Ci wypada. Dla tego też chciałem znaleźć przytułek w Tarsys, żeby nie być zmuszanym ogłaszać w imieniu twojćm proroctw, których nie spełnisz. Po takiej zniewadze, proszę cię o śmierć jako o łaskę.“
„Czy mniemasz, odpowiedział łagodnie Bóg Prorokowi, że słusznie się gniewasz ?“ — Jonasz nic nie odpowiedział. Zmartwiony mocno, nie był w stanie korzystać z przestróg Pana Boga. Był-to też dopiero początek tego leczenia ze strony Boga, jakiego wymagały rany Jonasza. Po kilku chwilach dozwolonych jego żalowi, gotował mu Bóg skuteczniejsze lekarstwo.
Liście okrywające Jonasza zeschły prawie zupełnie, i Prorokowi było bardzo gorąco. Natenczas Bóg jednćj nocy wywiódł nad jego głową bluszcz gęsty, aby go zasłaniał od słonecznego skwaru. Jonasz postrzegłszy dowód tak ojcowskićj troskliwości Boga, wielce się uradował i był bardzo wdzięczny. Nazajutrz o świcie, zesłał Bóg robaka, aby uszkodził latorośl, i w jednej chwili bluszcz usechł i liście opadły.
Gdy słońce weszło, Pan zesłał wiatr gorący. Rozognione powietrze, połączone z promieniami słonecznemi, spadającemi prosto-	'/
padle na głowę Jonasza, wielkiego nabawiało go znoju. „Panie!	।
wołał, coraz nowych doświadczam utrapień; lepiej mi umrzeć, ni-żli żyć. “
133
Mniemasz, że słusznie gniewasz się, żeś stracił cień liści bluszczu?" zapytał go Pan. — „Słusznie, odpowiedział popędli-wic Prorok. Nie wiem jak mam radzić sobie: czekam śmierci." „Posłuchaj mnie, rzekł Pan, i naucz się korzystać ze swych błędów. Gniewasz się, szemrzesz, niecierpliwisz się o stratę bluszczu któregoś nie zasadził, który cię nie kosztował ani pieczy, ani starań, który za jednę noc urósł, tak jak za jednę zginął. Według ciebie, powinienbym zachować ten bluszcz aby cię zasłaniał od dokuczliwego upału: a żeś ty przepowiedział upadek Ni-niwy, niechcesz, abym przebaczył wielkiemu miastu, gdzie przeszło sto dwadzieścia tysięcy jest dzieci, które nic umieją rozróżnić lewicy od prawicy! Obciąłbyś żebym wszystkich wytępił mężczyzn, wszystkie kobiety, dzieci, nawet bydlęta i ptastwo napowietrzne!" Na te słowa Pana Boga, Jonasz przebudził się jakby ze snu głębokiego, i uznał swój błąd. Pan, pragnąc go tylko nauczyć, przebaczył mu łaskawie, skoro go ujrzał zawstydzonego. Jonasz wrócił do Izraela, przekonany jak najoczywiścićj, że Bóg często dla tego tylko grozi, aby widzieć poprawę; ogłosił to, co zaszło w Niniwie, i nie przemilczał żadnćj okoliczności, która ożywić mogła nadzieję ludzi i zachęcić do nawrócenia się.
W dniu sądu ostatecznego, przykład Niniwitów stanie się potępieniem wielkićj liczby Chrześcijan. Ci bowiem niewierni nawrócili sic na glos Jonasza, który był tylko Prorokiem; gdy tymczasem Chrześcijanie bardzo często gardzą pogróżkami, i przestrogami Pana Proroków.
Zresztą, Jonasz nie jest tylko samym Prorokiem Messyjasza, był on zawsze uważany także za jednę z najwybitniejszych jego figur. I tak: Jonasz był Prorokiem powołanym, aby wzywał ludzi do pokuty. Zbawiciel nasz większy od Proroka, zesłany także był przez Ojca, aby wzywał ludzi do pokuty. — Jonasza nie-słuchają Izraelici, jego bracia. — Pana naszego nie słuchają Żydzi, jego bracia. — Jonasz odbiera rozkaz wzywać do pokuty Niniwitów, którzy byli bałwochwalcami. Zbawiciel nasz, przez ź\po-stołów swoich, wzywa do pokuty narody bałwochwalcze, które się nawracają. — Jonasz nieposłuszeństwem swojćm, sprowadza gwałtowną burzę, i wrzucony jest w morze. Zbawiciel nasz, niewinny, ale obciążony grzechami wszystkich ludzi, uzbraja przeciw sobie sprawiedliwość Ojca swojego; i skazany jest na śmierć. — Zaledwie Jonasz wrzucony został w morze, uspokoiło się Niebo i burza się uciszyła. . Zaledwie Pan nasz śmierć poniósł, uspokoił
184
się gniew Boga sprawiedliwość jego zamieniła się w miłosierdzie. — Jonasz trzy dni i trzy nocy przebywał w brzuchu wieloryba i wyszedł ztamtąd pełen życia. Zbawiciel nasz trzy dni i trzy nocy spoczywał w łonie grobu, poczćm wyszedł pełen życia. — Jonasz oswobodzony wzywa do pokuty Niniwitów. Zbawiciel nasz zmartwychwstawszy, rozkazuje Apostołom opowiadać Ewan-geliję narodom. Tym sposobem Zbawiciel nasz spełnił słowa, które powielekroć powtarzał: Zesłany jestem, abym szukał obłąkanych owiec z domu Izraela, to jest Żydów. — I Żydom jedynie opowiadał Ewangcliję przez ciąg doczesnego żywota swego. Ale ponieważ był Zbawicielem wszystkich ludzi, rozkazał Apostołom po swćm zmartwychwstaniu, rozejść się po całćj ziemi i ogłaszać wszystkim narodom dobrą nowinę zbawienia czyli Ewangeliję.
Ta figura uczy:
1° Że Żydzi nawrócić się nie zechcą, i że Poganie w ich miejsce powołani będą.
2° Że Messyjasz śmierć poniesie.
3° Że trzy doby pozostanie w grobie.
4° Że zmartwychwstanie, i że po swćm zmartwychwstaniu nawróci narody.
o <3 1 1 t "w a,.
Dziękuję Ci, o Boże mój, któryś wszystek jest miłością! żeś dał nam, w przebaczeniu udzielonym Niniwitom, tak rozrzewniający dowód nieskończonego miłosierdzia twego. Obdarz mnie łaską swoją, abym zawsze pokładał nadzieję w Tobie, jakakolwiek zresztą byłaby liczba grzechów moich.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tćj miłości, nigdy nie będę tracił nadziei, jakkolwiek wielkie byłyby moje grzechy.
185
nauka xxxvin>na.
messyjasz przepowiedziany.
Jezus Chrystus jest przedmiotem proroctw. — O czćm przekonywają pro. roctwa. — Szczegóły o Prorokach. — Dawid, Prorok Messyjasza.
Od czasu upadku pierwszych rodziców naszych, Bóg nie przestawał, jakeśmy widzieli, obiecywać człowiekowi Odkupiciela. Pokazywał mu go zdaleka w mnogich figurach, coraz bardzićj się rozwijających i wyjaśniających go z upływem wieków. Jak rodzice gdy zaczynają uczyć swe dzieci, zamiast książek używają obrazków; tak też i Ojciec niebieski przedstawiał dotąd ludziom najwznioślejszą prawdę wiary pod postaciami i obrazami symboliczne-mi. Przemawiał do nich językiem niemowlęctwa, aby ich przygotować do zrozumienia języka człowieka dojrzałego. ’) Przyznać zatćm musimy, że rozmaite rysy przyjść mającego Messyjasza, nad któremi dotąd zastanawialiśmy się, nie są jeszcze dostateczne: szkic nic jest portretem, a nam właśnie potrzeba portretu. Rozproszone tu i ówdzie, osłonione raz mnićj lub więcćj grubym cieniem, te promienie światła, podają mniej dokładną jeszcze wiadomość o przyszłym Zbawicielu. W rzeczy samćj, jest-to tylko lekkie nakreślenie jego rysopisu. Bóg zaś chciał, aby ten rysopis był tak wyraźny, tak charakterystyczny, tak szczegółowy, iżby człowiek który dobrowolnie nie chce bydż ślepym, nie mógł omylić się, i nie mógł nie poznać swego Odkupiciela.
Otóż Bóg rozproszy wszelkie ciemności, wykończy wszelkie zarysy, i uchyli wszelką wątpliwość. Ale jak sobie postąpi w tym razie ?
W nieskończonej m*ądrośei swojćj wzbudził On Proroków. Kojarząc ich wiedzę z nieskończoną wiedzą swoją, udzielił im tajemnic przyszłości. Postawił przed ich oczyma Pożądanego od narodów, i rozkazał im odmalować go z taką dokładnością, iżby jak najłatwiej można było rozróżnić między wszystkimi owego syna Dawidowego, który zbawi świat. Cóż-to są proroctwa? Są to naj-
') Drach, Du divoroe, i t. d. str. XVII.
186
Wyraźniejsze obrazy Odkupiciela, obiecanego od początku czasów, i wskazywanego pod tysiącznemi figurami.
„W rzeczy samćj, powiada jeden z najsławniejszych Oryjcn-talistów naszych, z pilnego badania Pisma Świętego widzimy jasno, że wszystkie proroctwa składają, iź tak rzec można, z obwodu czterech tysięcy lat poprzedzających Messyjasza, wielkie koło, którego wszystkie promienie zbiegają się w środku wspólnym, którym nie jest i być nie może nikt inny, jak tylko Pan nasz Jezus Chrystus, Odkupiciel ludzkiego rodzaju występnego od czasu grzechu Adama. Otóż przedmiot i jedyny cel wszystkich proroctw, które, zmierzają do wskazania nam go w taki sposób, iżbyśmy go nie mogli nie poznać. Składają one w ogóle swoim obraz najdoskonalszy. Prorocy najdawniejsi kreślą pierwszy jego zarys; następni, wykończają rysy niewypracowane przez poprzedników. Im bardzićj zbliżają się ku wielkićj epoce przyjścia Messyjasza, tćm bardziej ożywiają się ich kolory. Kiedy zaś obraz ukończony został; artyści zniknęli. Ostatni odchodząc wskazał wyraźnie osobę, która ma zupełnie zdjąć zasłonę z obrazu. Oto ja, mówi on ’) w imieniu Przedwiecznego, jwszlę wam Elijasza Proroka (Jana Chrzciciela,) pierwej niźli przyjdzie dzień Pański wielki a straszny. “ 2)
Proroctwa przeto są wyrażnem wskazaniem Odkupiciela; mają one na celu dać nam dokładnie poznać rozmaite jego rysy. Co jedno proroctwo zaczyna, drugie kończy, tak, że zebrawszy je wszystkie, mamy najdokładniejszy wizerunek Odkupiciela, wizerunek, który przypada doskonale i wyłącznie do Dzieciątka z Betle-eem. Zkąd wynika, że Messyjaszem przepowiedzianym przez Proroków jest prawdziwie Pan nasz Jezus Chrystus.
Tak jest: wszystkie okoliczności narodzenia, życia, śmierci, tryumfu Pana naszego, objawione były w przepowiedniach, jaśniejszych nad słońce. Dokładną i zupełną historyję Syna Maryi skreślili zawczasu ludzie żyjący, jedni na tysiąc, drudzy na siedmset, inni na czterysta lat przed jego narodzeniem.
Niezawodną jest więc rzeczą: 1° że te wszystkie proroctwa poprzedziły przyjście na świat Messyjasza, ponieważ znajdujemy je w ręku Żydów, narodu dawniejszego od przyjścia Messyjasza,
') Malaehiasz, IV, 5.
’) Drach, Preinićre Łettre aus Israćlites, p. 41.
18L
narodu nieprzyjaznego Chrześcijanom, narodu, który zamiast przyjmować te proroctwa od nas, największy miał interes zniszczyć je, jako obejmujące w sobie jego potępienie, i podające niczćm niezbite świadectwo dla wiary naszćj.
Niezawodną jest rzeczą 2°, żc proroctwa przekonywają w niezbity sposób o prawdzie Religii, na korzyść którćj były ogłoszone. Samemu tylko Bogu wiadoma jest przyszłość, która, jako zależna od wolnego działania woli i namiętności ludzkich, wymyka się przed wszelką rachubą. Sam więc tylko Bóg mocen jest udzielić wiadomości o. nićj człowiekowi. Dar takiej wiadomości, który przypuszcza wiedzę stworzoną do światła wiedzy nieskończonej, jest jednym z największych cudów7, jakie Bóg zdziałać może. iAle Bóg nie może czynić cudów na potwierdzenie kłamstwa. Pan nasz przeto jest prawdziwym Synem Boga, a jego Religija jest prawdziwą Religija: ponieważ Jezus Chrystus i jego Religija zapowiedziane były od dawnego czasu przez proroctwa niezaprzeczone.
Niezawodną jest rzeczą 3°, że wszystkie proroctwa zapowiadające Messyjasza, ściągają się do Pana naszego Jezusa Chrystusa: ponieważ wszystkie przypadają do niego, a oprócz niego nie przypadają do nikogo innego.
Z dwóch zatćm rzeczy jedna: albo proroctwa o Odkupicielu nic nie znaczą, albo oznaczają Jezusa Chrystusa; bo na nim tylko jednym spełniły się wszystkie co do słowa. Nim wykażemy to podziwienia godne podobieństwo proroctw do Pana naszego, powiedzmy kilka słów7 o liczbie i życiu Proroków.
Prorokiem nazywamy człowieka, który przepowiada przyszłość z natchnienia Boskiego. Bóg, któremu wszystko jest wiadome: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, może udzielać komu chce wiadomości o pewnych wypadkach przyszłych, których cała mądrość ludzka nie jest w stanie przewidzieć. Takićj wiadomości o przyszłości udzielał Bóg wielu ludziom już w Starym, już w Nowym Testamencie. Tutaj mówimy tylko o Prorokach dawnego przymierza. Dzielą się oni na dwie klassy: do jednćj należą ci, którzy nie pisali swych proroctw, jako to: Natan, Gad, Elijasz i Elizeusz; do drugićj należą ci, którzy 'pisali swe proroctwa. Z pomiędzy ostatnich, jedni nazywają się Prorokami większymi, ponieważ posiadamy większą liczbę ich pism, jakimi są: Dawid, Izajasz, Jeremiasz, Ezechiel, Daniel. Drudzy nazywają się Prorokami mniejszymi, ponieważ posiadamy mniejszą liczbę ich pism, takich jest dwunastu: Ozeasz, Joel, Amos, Abdiasz, Micheasz, Jo-
188
nasz, Nahum, Habakuk, Sofonijasz, Aggeusz, Zacharyjasz i Ma. achijasz.	.	>	i
Życie tych mężów natchnionych w ogólności było następujące. Zwykle żyli oni jak zakonnicy, w odosobnieniu od ludu, w samotności na ustroniu. Wraz z uczniami swymi składali zgromadzenia, i zajmowali się pracą ręczną, nauczaniem i rozmyślaniem. Sami budowali sobie cele, i przygotowywali potrzebne do tego drzewo. Odzieżą ich był wór albo włosiennica, to jest, szata żałobna, na znak ciąglćj pokuty za grzechy wszystkiego ludu. W calem ich życiu widać ubóstwo. Dawano im w darze jako ubogim chleb, oraz pierwiastki płodów ziemi i drzew.
Nie prorokowali oni ciągle; ale wtenczas tylko, kiedy zstępował na nich Duch Pański: wtedy wychodzili z swego ustronia, i objawiali królom i ludom wolę Niebios. Przemawiali bardzo śmiało, tak jak przystoi mężom natchnionym i zesłanym od Boga. Jako opowiadacze prawdy, prawie zawsze jednego doznawali .losu: narażali się często to na gwałtowny gniew mocarzy, których karcili bezbożność, to na obelgi i szyderstwa ludu, który strofowali o nierząd. Wielu z nich, jak zobaczemy późnićj, pomarło śmiercią gwałtowną. Należą oni do liczby tych mężów świętych, któ-	>
rycb cierpienia i cnotę objawia Apostoł święty Paweł, mówiąc: „A drudzy byli ciągnieni, nie przyjąwszy odkupienia, aby lepsze zmartwychwstanie należli. A drudzy doznali pośmiewisk i bicia, nadto i więzienia, i ciemnic: byli kamionowani, przecinani, doświad- . czani, w zabiciu miecza pomarli. Błąkali się w owczych, w kozich skórach, niedostateczni, uciśnieni, utrapieni, których nie był godzien świat; tułając się po puszczach, po górach i jamach, i w jaskiniach ziemi.“ ')
Wśród takich prześladowań i ucisku, Prorocy nigdy nie tracili swobodnego ducha, gardzili śmiercią, niebezpieczeństwami i mękami; uderzali- z cudowną śmiałością na wszystko, co się sprzeciwiało Bogu; lekceważyli bogactwa, względy i zaszczyty, tak dalece, iż dziwić się przychodziło tym, którzy się kusili zachwiać ich wytrwałość. Domy Proroków i ich zgromadzenia, były miejscem schronienia przed bezbożnością. Tu przybywano w celu za-się ganiarad Pana Boga; tu też zgromadzano się na czytanie ksiąg Zakonu. Były to szkoły cnoty i schronienia dla niewinności. Cho-
') Do Żydów, XI, 35-38.
189
ciuź (litr proroctwa nic jest izeczą zależną od przemysłu , nauki lub woli człowieka, wszelako zdarzało się dosyć często, że Pan udzielał Ducha swego synom, to jest, uczniom Proroków, bądź z powodu czystości ich obyczajów i świątobliwości życia, bądź źe samo powołanie naukowe i towarzystwo z Prorokami było już ze strony Boga, pewnćm przygotowaniem do laski prorokowania.
Kiedy Duch Pański zstępował na nich, nie unosił ich nigdy tak gwałtowny zapał iżby mu się oprzćć nie zdołali; i tćm właśnie się różnili od owych kapłanów bogów fałszywych, któremi zły duch tak dałece zwykl był miotać, iż odchodzili i od zmysłów i od rozumu. Duch, który ożywiał Proroków, był im poddany, jak o tem świadczy Paweł święty. ') Kościół też potępił błąd Montanistów, którzy przypisywali Prorokom Starego i Nowego Zakonu to, co przystoi jedynie kapłanom bałwanów, którzy mówiąc z natchnienia złego ducha, nie byli panami samych siebie. Nasi Prorocy byli spokojni i umiarkowani; byli panami siebie, i mówili dla tego, źe chcieli bydź posłusznymi woli Pana Boga. Wiedzieli też co mówią, i pojmowali dobrze znaczenie słów swoich.
Aby nadać powagę swej mowie, Prorocy' zwykle przepowiadali dwie rzeczy: jedne spełnić się mającą niezadługo, drugą zaś spełnić się mającą w czasie odleglejszym. s) I tak, Izajasz przepowiedział Acbazowi, królowi Judzkiemu, że będzie wyzwolony od swych nieprzyjaciół królów Samaryi i Damaszku. Otóż jest proroctwo, na którego spełnienie się nie długo potrzeba czekać. Gdy' się ono spełni; utwierdzi wiarę w proroctwo drugie, jednocześnie przez tegoż Izajasza ogłoszone o wypadku w odleglejszej przyszłości nastąpić mającym, to jest, o narodzeniu się Messyjasza z Dziewicy. Słowem, przez swoje podwójne przepowiednie, Prorocy mówili: Zwiastujemy wam wypadki odległe, których spełnienia widzieć nie będziecie; ale, aby przekonać was, że mówimy prawdę, oto jest wypadek bliski na który patrzćć będziecie wła-snemi oczyma.— Jest-to tak, jak gdybym ja sam powiedział: Za sto lat narodzi się w tern a tćm mieście, z takich a takich rodzi-
') Do Korynt. XIV, 32. „I duchowie Proroków, poddani są Prorokom!.
’) Pisma Proroków dwojakiego rodzaju zawierają w sobie proroctwa : jedne Ciągające się do Messyjasza, a drugie ściągające się do innych szczegółowych przedmiotów. Tych ostatnich przeznaczeniem i główną korzyścią jest to, że przez spełnienie się swoje utwierdzają wiarę w spełnić się mające proroctwa o Messy-jaszu, Zobacz Paskala Pensees eh. 15, n. 13.
190
ców, tego a tego dnia, tego a tego miesiąca, dziecię, które nosić będzie takie a takie imię, które czynić będzie takie , a takie rzeczy, które żyć będzie lat tyle a tyle, które umrze taką a taką śmiercią. To wszystko nastąpi tak jak wam powiadam. Abym zaś was przekonał,. że mówię prawdę, oto przepowiem wam wypadek, na który patrzćć będziecie za miesiąc, którego jednak żaden człowiek przewidzieć nie może. Oto za miesiąc, takiego a takiego dnia, deszcz padać będzie tutaj, od minuty tćj do tćj, ani jedną minutą wcześnićj, ani też jedną minutą późnićj. Deszcz ten zacznie się od grzmotów i padać będzie tylko w tćm a w tćm miejscu. — Rzecz oczywista, że kto ujrzy wypadek przepowiedziany na miesiąc, którego Tiikt w świecie przewidzieć nie mógł, ten będzie musiał uwierzyć w owe narodzenie się człowieka, które nastąpić ma dopiero w sto lat później.
Inną rażą, aby przekonać o wypadku dalekim i mnićj uderzającym, Prorocy przepowiadali wypadek drugi, który spełnić się miał wcześnićj i z takim rozgłosem, że prawie wszystkie ludy miały bydż jego świadkami, patrzącymi nań z tem przekonaniem o jego rzeczywistości, jakie mamy o istnieniu słońca. Naprzykład, Izajasz przepowiada na siedmset lat przed przyjściem Pana naszego, że Żydzi nie poznają Messyjasza, że go zelżą i oplwają: oto wypadek odległy i mnićj uderzający. Na poparcie wszakże tego, Izajasz przepowiada inny wypadek, któremu nikt w świecie przeczyć nie śmiał i śmieć nie będzie. Wypadkiem tym jest zburzenie miasta Tyru. Za czasów Izajasza, miasto Tyr było jednćm z najpiękniejszych, najwarowniejszych i najzamożniejszych miast świata. Izajasz przepowiedział, że, przyjdzie czas, kiedy to miasto będzie tylko nędzną wiosczyną. I otóż, przepyszny Tyr, gdzie zawijali żeglarze ze wszystkich części świata, który sam okręta własne naładowane swemi najpiękniejszemi tkaninami, dro-giemi kamieniami, bogactwy wszelkiego rodzaju, wysyłał do wszystkich krajów kuli ziemskićj, otóż przepyszny Tyr zburzony przez Aleksandra, jest dzisiaj nędzną wioską złożoną z lichych lepianek, zamieszkałą zaledwie przez pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt ubogich rodzin, żyjących z uprawy szczupłej ilości zboża i ze skąpego ry-bołostwa. Każdy rzecz tę sprawdzić może naocznie. Niedawno, znany bezbożnik zwiedzał te ruiny Tyru, a widząc to, co Izajasz przepowiedział, nie mógł się wstrzymać od zawołania: Wyrocznia spełniła się!
191
Okażmy teraz, jak proroctwa zwiastujące Odkupiciela, przypadają do Dzieciątka zrodzonego w Betleem. Dawid jest pierwszym Prorokiem, który opisuje ze szczegółami cechy Messyjasza. ’) Na dowód zaś prawdziwości swych przepowiedni o Zbawicielu świata, święty ten Król zapowiada Żydom wypadki bliskie, których spełnienie się służyć miało za rękojmię pewności przepowiedni innych. Do tych wypadków bliskich, przepowiedzianych przez Dawida, należą między innemi: niewola Babilońska, która nastąpić miała we czterysta lat póżnićj, tudzież wspaniałe panowanie Salomona, którego ciż Żydzi mieli być świadkami. W psalmach-to kreśli Dawid nam o tyle wieków naprzód historyję Zbawiciela naszego.
Król ten i zarazem Prorok, zaczyna od wielkiego znamienia, odznaczającego Messyjasza, to jest zapowiada, że on nawróci narody i powoła je do znajomości prawdziwego Boga. „ Wszyscy narodowie którejkolwiek stworzył, mówi on, przyjdą a pokłonią się przed tobą Panie, i będą sławić imię twoje. I będą mu się kłaniać wszyscy królowie ziemscy; wszyscy narodowie będą mu słu-żyć.u 4) Właśnie Pan nasz Jezus Chrystus i jego Apostołowie nawrócili świat. Jezus Chrystus przeto jest owym Messyjaszem zapowiedzianym przez Dawida.
Dalćj przepowiada Dawid, że królowie obcy przyjdą złożyć hołd Messyjaszowi i ofiarować mu dary. „Królowie Tarsys ...przyniosą dary; królowie Arabscy i Saba przywiozą upominki."—3) Panu naszemu hołd złożyli Magowie, którzy według powszechnego podania byli królami; przynieśli mu też upominki. Zatem Jezus Chrystus Pan nasz, jest Messyjaszem przepowiedzianym przez Dawida.
Dawid zapowiada także, że Żydzi nie poznają Messyjasza, że przestaną bydż umiłowanym jego ludem, i że Poganie zastąpią ich miejsce... Tak u niego przemawia Messyjasz do Ojca swego: „Wyrwiesz mię z przeciwności ludu; postanowisz mię głową narodów. Lud, któregom nie znał, służył mi; na usłyszenie ucha był mi posłuszny. Synowie obcy skłamali mi... i uchramowali z dróg swoich. A synowie moi stali się obcymi dla steoje.go ojca, i sprzy-
') Bibie de Yence, Dissert sur les Prophetes, tom Xin str. 12 i następne,
2)	Psalm LXXXV, 9: LXXT, 11,
’) Psalm LXXI, 10,
192
krzyli sobie iść za mną."— ') Pana naszego nie poznali Żydzi; odtąd, Żydzi stracili znajomość prawdziwej Religii, a natomiast Poganie otrzymali światło Ewangelii. Pan nasz przeto jest Messyjaszem zapowiedzianym przez Dawida.
Król Prorok przepowiada jeszcze, że Messyjasz będzie kapłanem wedle porządku Melchizedechowego, to jest, że nie będzie miał ani poprzednika, ani następcy w Kapłaństwie, i że będzie składał ofiarę pod postaciami chleba i wina. „Przysiągł Pan, mówi on, a nie będzie mu żal: ty jesteś kapłanem na wieki, według porządki'. Melchizedechowego." — -) Jezus Chrystus nie ma ani poprzednika, ani następcy w Kapłaństwie; jest on Kapłanem wiekuistym, i jak Melcbizedech do ofiary swojćj używającym chleba i wina. Jezus Chrystus więc jest Messyjaszem przepowiedzianym przez Dawida.
Dawid widzi zmowę królów i ludów przeciw Messyjaszowi. „Czemu się rozburzyli Poganie, a ludzie rozmyślali próżne rzeczy 2 Stanęli wespół królowie ziemscy, a książęta zeszli się w gromadę przeciw Panu i przeciw Chrystusowi jego. Który mieszka w nie-biesiech naśmieje się z nich', a Pan szydzić z nich będzie. Pan rzekł do mnie: Tyś jest synem moim, jam ciebie dziś zrodził. Żądaj odemnie, i dam ci pogany dziedzictwo twoje, a osiadłość twą kraje ziemi. Będziesz je rządził." — 3) Przeciwko też Panu naszemu spiknęli się królowie i ludy; ale nadaremne były ich usiłowania. Pan nasz odniósł tryumf nad nimi; musieli poddać się jego Prawu. Pan nasz wiec jest Messyjaszem przepowiedzianym przez Dawida.
Król Prorok, opisuje obelgi, rodzaj śmierci i wszystkie jej towarzyszące okoliczności: na tę śmierć Messyjasz miał bydż ska- -zany w tysiąc lat póżnićj. Oto są żale, jakie Dawid kładzie w usta Messyjasza: „Człowiek pokoju mego, któremum ufał, który jadał chleb mój, wielkie uczynił nademną podejście i czekałem... ktoby pocieszył, a nie nalazłem. 4) Wszyscy którzy mię widzieli) naśmiewali się ze mnie; mówili usty i kiwali głową: Nadzieję miał w Panu, niechaj go wyrwie', niechaj zbawi, ponieważ chce go. Prze-
') Psalm XVII 44—46.
’) Psalm CIX, 4.
Psalm II, 1. 2. 4. 7. 8. 9.
Psalm XL, 10. LXVIII, 21.
193
bodli ręce moje i nogi moje; rozdzielili sobie szaty moje, a o suknię moję los miotali. ') A w pragnieniu moim napawali mię octem." — “) Pan nasz zdradzony został przez Judasza, który zasiadał u jego stołu; opuszczony był od wszystkich uczniów: oplwano mu twarz; Żydzi, na Kalwaryi, potrząsając głową, mówili: Dufat w Bogu-, niech go teraz wybawi jeźli chce. 3) Przebodli mu nogi i ręce; żołnierze rozdzielili między siebie odzież jego, a o suknię jego los rzucali, i dawali mu ocet do picia. Wszystko to spełniło się jedynie na Panu naszym. Pan nasz jest -więc Messyjaszem przepowiedzianym przez Dawida.
Wreszcie, Dawid zapowiada, że Messyjasz zmartwychwstanie, niedoświadczywszy skażenia czyli zgnilizny ciała w grobie. Tak bowiem przemawia: „Ciało moje, w nadziei odpoczywać będzie; albowiem nie zostawisz duszy mojej w piekle; ani dasz świętemu twemu oglądać skażenia.11 — 4) Pan nasz umarł; zstąpił do otchłani; ale nie doznał skażenia ciała, ponieważ tryumfujący wyszedł z grobu we trzy dni po śmierci swojćj. Pan nasz jest więc Messyjaszem przepowiedzianym przez Dawida.
3MC o d 1 i t "w eł
Dziękuję Ci, o Boże mój, który wszystek jesteś miłością, żeś od tak dawnego czasu przepowiedzieć kazał tajemnice Messyjasza, i że mi podałeś tym sposobem nieomylny dowód pewności mojćj wiary.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tćj miłości, słuchać będę wykładu Ewangelii z najgłębszem uszanowaniem.
') Psalm XXI, 8. 9. 17. 19.
’) Psalm LXVIII, 22.
’) Ś. Mat. XXVII, 43.
9 Psalm XV, 9. 10,
Gaumk, zasady t. ii.
13
~194
NAUKA XXXIX‘«-messyjasz przepowiedziany.
Stan królestwa Izraelskiego. — Stan królestwa Judzkiego. — Izajasz, Prorok — Wypadki blizkie jakie przepowiedział w dowód posłannictwa swego — Co Izajasz przepowiada o Messyjaszu.
Kiedy dziesięć pokoleń zbuntowanych i odszczepionych opuszczało swego Boga i Króla swego, dwa inne pokolenia pod nazwiskiem królestwa Judzkiego, wierne Bogu i Dawidowi, którego same wybrały sobie, trwały w przymierzu i wierze Abrahama, zachowując prawo Mojżeszowe w całej jego rozciągłości. Wtedy-to nastąpił pamiętny podział państwa Hebrajczyków. Zbrodnia jednego władcy była przyczynę pierwszego odszczepieństwa, które rozdarło łono prawdziwego Kościoła. Tym sposobem pokazuje Bóg ojcom, że po ich śmierci nawet przedłuża nagrody lub kary, na jakie oni zasłużyli. Tym sposobem chce ich utrzymywać w posłuszeństwie prawom swoim przez to, co dla nich jest najdroższym, to jest przez los ich potomstwa.
Królestwo Izraelskie trwało. dwieście pięćdziesiąt cztery lata. Przez cały ten czas, zsyłał Bóg wielką liczbę Proroków, a między innymi Elijasza i Elizeusza, dla wydżwignienia Izraelitów z ich bałwochwalstwa. Wszakże mała tylko liczba okazała się posłuszną ich słowom. Nakoniec, rozgniewany Bóg, za narzędzie kary wybrał Salmanazara, króla Assyryi. Ten po trzechletnim oblężeniu zdobył Samaryję, i uprowadził dziesięć pokoleń w niewblę do Niniwy. Tak skończyło się królestwo izraelskie.
Co się zaś tyczy królestwa Judzkiego, Bóg niczego nie zaniedbał, aby zachować je przy wykonaniu przepisów Religii prawdziwej. Wkrótce jednak przykład dziesięciu pokoleń odszczepionych popchnął je w przepaść bałwochwalstwa. Pierwszy tego dał przykład Roboam. Bóg, aby ukarać obrazę wyrządzoną imienio-wi swemu, wzbudził przeciw Jeruzalem Sczaka, króla Egiptu, który zabrał skarby kościoła. Żydzi, nauczeni tem nieszczęściem, zrzekli się czci bóstw kamiennych i drewnianych, które ich obronić nie zdoła -ły. Ale po kilku latach wierności, niestały ten lud znowu powrócił do bałwanów. Nowe kary zwróciły go znowu na drogę powinności. Taka to kolćj nawracania się do Pana i odpadania do bóstw cudzych,
195
składa treść historyi królestwa Judzkiego aż do jego upadku, to jest, aż do niewoli Babilońskiej.
Niebrakło mu wszakże przestróg. Prorocy, w długim szeregu zsyłani od Boga, nie przestawali w ciągu lat dwóchset, przepowiadać mu nieszczęść, jeżeli trwać będzie w bałwochwalstwie, równie jak błogosławieństw, jeżeli wiernym będzie Bogu Abrahama i Dawida. Prorocy ci mieli na celu nietylko utrzymanie w królestwie Judzkiem prawdziwej Religii; ale nadto obowiązkiem ich było przepowiadać Messyjasza i wskazywać kolejno wielkie cechy, po których miał bydź poznanym. Pierwszym i najgodniejszym uwielbienia z pomiędzy tych mężów nadzwyczajnych był Izajasz.
Prorok ten był synem Amosa, z królewskiego rodu Dawida. Prorokował on pod panowaniem czterech królów Judzkich: Ozya-sza, Joatama, Achaza i Ezechijasza, to jest, na lat 700 przed narodzeniem Jezusa Chrystusa. Pan Bóg wybrał go od samego niemowlęctwa jego, aby wzywał lud swój do pokuty i zapowiadał na nowo wielką tajemnicę Messyjasza. Serafin wziął z ołtarza węgiel żarzący się, i dotknął się nim ust jego, aby je oczyścić. Izajasz prorokował nie tylko z wymową, z którą nic nie może iść w porównanie, lecz nadto, z całą powagą boskiego posłańca. Manasses następca Ezechijasza, obraził się wyrzutami, jakie mu czynił Prorok Święty z powodu bezbożności jego. Mszcząc się, okrutny i bezbożny ten król kazał go przepiłować na dwoje piłą drewnianą. Izajasz liczył wtedy wieku około stu trzydziestu lat. Pisma jego złożone były w świątyni Jerozolimskiej: chowano je ze czcią religijną.
Aby pokazać Żydom, że jest prawdziwym posłańcem Boga, i że wszystko' co przepowiada o Messyjasza spełni się w swoim czasie, Izajasz przepowiedział trzy główne wypadki, których Żydzi byli świadkami.
Zapowiedział on im: 1°, że Facea, król Izraelski, i Razyn, król Syryjski, sprzymierzeni z sobą na obalenie królestwa Judzkiego, nie osięgną pożądanego skutku, ’) pomimo, że wszystko
') Uznajemy za rzecz potrzebną podać kilka szczegółów o tćm zasadniczćm proroctwie. W tym celu skracamy rozprawę pana Dracha.
Acbaz, król Judzki, okrutny i bezbożny, wiele ucierpiał od oręża Razyna i Facei króla odszczepionych pokoleń Izraela. Ci dwaj monarchowie znajdowali się u poduóża walów Jerozolimy, zamierzając nie tylko spustoszyć kraj i stolicę spólnego nieprzyjaciela, lecz nadto wytępić królewski ród Dawida i zastąpić go dy-
*
1DG
obiecywało im koniec szczęśliwy. Na czele potężnego wojska stali oni już u podnóża murów Jerozolimskich. Król i lud byli przerażeni. Tę stanowczą chwilę wybrał Izajasz, aby powiedzieć królowi, w imieniu Boga: — Bądź spokojny niczego się nie lękaj; zamiary nieprzyjaciół twoich niepowiodą się; dom Dawida trwać będzie. Owszem, za lat kilka królestwo Izraela będzie obalone, i Izrael przestanie bydż narodem. — Spełniły się słowa Proroka;
nastyją nową. Wtedy-to Bóg zesłał proroka Izajasza, aby powiedział królowi Judzkiemu: Nie bój się, a serce twoje niechaj się nie lęka: Nie stanie się ani to będzie co zamyślili nieprzyjaciele twoi.*) — Milczenie niedowierzania było odpowiedzią, na pocieszające słowo Proroka. Aby przezwyciężyć upór Achaza, Izajasz mu rzekł: „Na dowód tego, co ci zapowiadam, proś sobie znaku od Pana Boga twego. **) — Nie będę prosił, odpowiedział Achaz z świętokradzką pogardą, i nie będę kusił Pana."’’**)
Na te słowa, mąż Boży, przejęty świętem oburzeniem, odwrócił się o'd króla niedowiarka, i tak odezwał się do wszystkich książąt rodu królewskiego: „Słuchajcież tedy domie Dawidów.... Przetoż da wam sam Pan znamię które wam będzie rękojmią trwałości rodu królewskiego: Oto Panna po-cznie i porodzi syna, i nazwą imię jego Emmanuel, Bóg z waini. Ten Bóg z wami będzie zarazem prawdziwym człowiekiem, bo jeść będzie, jak inne dzieci, masło i miód, aż przyjdzie do lat w których umieją ludzie wybierać dobre, a złe odrzucać." ****)
Ponieważ wypadek ten był odległy, Prorok chciał poprzeć pewność jego przepowiednią bliskiego zdarzenia. Przyprowadził z sobą swojego syneczka imieniem S cher-Yasc hub, i tak odezwał się do samego Achaza: „Oto ten chło-pczyna, którego widzisz, nie będzie jeszcze umiał rozróżnić dobrego od złego, kiedy dwaj królowie nieprzyjaciele twoi znikną z własnej ziemi." Ponieważ dzieci dopiero około roku siódmego życia rozróżniają złę od dobrego, — ponieważ synek Izajasza musiał bydż jeszcze bardzo małym, — a ztąd czas wskazany mógł się wydawać niedowierzającemu monarsze zbyt odległym; Izajasz chcąc go zupełnie uspokoić, rzeki: „Będę miał syna i nazwę go: Pośpiesz się łupy zdzierać, kwap się brać korzyści, pierwej niżeli dziecię będzie umia" ło mianować ojca swego i matkę swoję, (co zwykle zdarza się przy końcu drugiego roku), twoich nieprzyjaciół już nie będzie." *****)
W rzeczy samej, blisko we dwa lata po tej przepowiedni, Teglatfalazar zabił Razyna. W tymże czasie, Facea zginął z rąk Ozeasza, syna Eli, w skutek uknowanego przeciw niemu spisku. ******)
*) Izajasz, VII, 4, 7.
**) Tamże, VII, 11.
***) Tamże, VII, 12.
***♦) Tamże, VII, 13, 15.
»»***) Tamże, VIII, 3, 4.
*m**) iv Królew. XV, 29; XVI, 9.
197
dwaj królowie nieprzyjacielscy nie zdobyli Jeruzalem, i królestwo Izraela w kilka lat póżnićj obalone zostało.
2° Przepowiedział, że Sennacherybowi także niepowiodą się zamiary preciw Jeruzalem. Sennacheryb, król Syryi, wypowiedziawszy wojnę Ezechijaszowi, królowi Judzkiemu, wystąpił był przeciw niemu na czele wojska około dwóch kroć stutysięcy. Wszystko przed nim pierzchało. Ezechijasz nie był w stanie oprzeć się jemu. W takićj-to ostateczności Izajasz przyszedł powiedzieć mu> wbrew wszelkim przewidzeniom ludzkim: — Uspokój się, król Syryjski nie wnijdzie do miasta twego i wcale go nie zdobędzie-Owszem będzie on rnusiał powracać ze wstydem tąż samą drogą którą przyszedł. W kilka dni potćm, spełniła się ta przepowiednia Proroka. Pan Bóg zesłał Anioła, który podczas nocy, zabił sto ośmdziesiąt tysięcy ludzi w wojsku Sennacheryba. Król ten, przebudziwszy się rano, zdumiał się nadzwyczajnie ujrzawszy rzeź tak wielką. Uciekł potćm do swego kraju, i tam od dwóch własnych synów zabitym został.
3° Przepowiedział, że Jeruzalem zdobyte będzie przez Nabu-chodonozora, a Żydzi uprowadzeni będą w niewolę do Babilonu, potem jednak wrócą do ziemi ojców swoich. Zobaczymy póżnićj spełnienie się tego proroctwa.
Zastanówmy się teraz nad tem, co Izajasz przepowiada o Odkupicielu:
Równie jak Dawid i inni Prorocy, zwiastuje on, że wielką cechą Messyjasza, znamieniem, po którćm każdy go pozna, będzie nawrócenie Pogan. „ Wynijdzie rószczka z korzenia Jessego, ojca Dawidowego, a kwiat z korzenia jego wyrośnie. I podniesie chorągiew między narody. Jemu się narodowie modlić będą. On będzie głową i mistrzem narodów. 1 ujrzą narodowie sprawiedliwego twe-go i wszyscy królowie zacnego twego. Wszyscy królowie ziemi poznają tego męża tak sławnego w proroctwach Syonu. Uczyć on będzie Narody sprawiedliwości. W on dzień porzuci człowiek bal wany srebra swego i wyobrażenia złota swego, i tylko Pana miłować będzie." ’) Któż nawrócił narody, kto wytępił panowanie bałwanów? Czyż nie Jezus Chrystus, i nie On jeden? On więc jest Odkupicielem, przepowiedzianym przez Izajasza.
') Zobacz Izai. II i XI. LXII.
198
Powiada Prorok, że Messyjasz narodzi się z matki, która dla tego nie przestanie być dziewicą. — „Oto Panna pocenie i porodzi syna i nazwą imię jego Emmanuel, to jest, Bóg-Człowiek, albo Bóg z nami.“ ’
Pan nasz narodził się z Najświętszej i zawsze dziewicą będącej Maryi. Nikt inny prócz Niego nie narodził się z takićj dziewicy. On więc jest Odkupicielem przepowiedzianym przez Izajasza. * 2)
Prorok widzi przymioty nicoszacowanego dziecięcia; przepowiada, że mu hołd oddawać będą królowie, i że będzie miało zwiastującego je poprzednika: „Albowiem maluczki narodził się nam, mówi on, i syn jest nam dany. 1 stało się panowanie na ramieniu jego. I nazwą imię jego: Przedziwny, Radny, Bóg, Mocny, Ojciec przyszłego wieku, Ksiąie pokoju... Na stolicy Dawidowej i na królestwie jego siedzieć będzie... Królowie przyjdą hołd oddawać jego kolebce i ofiarować mu dary. I słyszany będzie głos wołającego na puszczy: Gotujcie drogę Pańską." 3) Pan nasz niósł na swćm ramieniu Krzyż, narzędzie potęgi swojej, gdyż nim zwyciężył świat Pan nasz w kolebce będąc odebrał hołd Magów, czyli królów i i otrzymał od nich dary; poprzednikiem Pana naszego był święty Jan Chrzciciel, który powtarzał też same słowa proroka Izajasza; „Jam głos wołającego na puszczy: Gotujcie drogę Pańską.1,1 Do nikogo innego prócz naszego Zbawiciela zastosowane być nie mogą te wszystkie okoliczności. Pan nasz jest więc Messyjaszem przepowiedzianym przez Proroka.
Izajasz zapowiada, że Messyjasz będzie samą łagodnością; że wykona mnóstwo, cudów dla dobra ludzi. Messyjasz pełen będzie łagodności. „Jako pasterz, mówi, trzodę swą paść będzie : ramieniem swem zgromadzi baranki, a na łonie swem poniesie." Nie będzie gniewliwym. „Trzciny, mówi, nałamionej nie skruszy, a lnu kurzącego się nie zagasi.'1. Potęga jego wyrówna jego do
') Tamże, VII, 14.
2) Zobacz wspaniały wykład tego proroctwa w trzecim liście pana Dracha do Izraelitów, rozda. 1, 45 i następne. Rzecz godna zastanowienia! oczekiwanie dziewicy, która zrodzić ma Boga, upowszechnione było po całym świńcie pogan skini. Zobacz le Christ devaut le sic cle Harmonie entre 1'Eglise el la Synagogue, tom II, str. 259 i następne. — Przed kilką laty znaleziono wmieście Chalons, kamień starożytny z napisem; Yirgini Deum pariturae Druides: Dziewicy która zrodzić ma Boga, Druidowie.
’) Izaj. IX, 6. 7. LX, 3 i następ. XL, 3.
109
broci. „Otworzą się oczy ślepych, i uszy głuchych będą otworzone Wyskoczy chromy jako jeleń, i otworzony będzie język niemych.11 *) — Właśnie Pan nasz był samą łagodnością: był dobrym pasterzem > uleczył wszystkich chorych, którzy się uciekali do dobroci jego. Nikt inny oprócz niego nie posiadał tych wszystkich cech i nie zdziałał tych wszystkich cudów. On więc jest Odkupicielem przepowiedzianym przez Izajasza.
Prorok widzi Messyjasza zakładającego kapłaństwo nowe, i wybierającego sobie kapłanów, którzy nie będą z rodu Aarona, ale wzięci będą z pomiędzy pogan. „Wybiorę, mówi Messyjasz przez usta Proroka, z pomiędzy tych, którzy ochronili się od powszechnego niedowiarstwa Żydów, wybiorę mężów, i włożę na nich znamię, i poszlę ich do narodów. I przywiodą wszystkę bracią waszę ze wszech narodów, to jest tych, którzy się staną waszymi braćmi. I ofiarują ich Panu, jako ofiarę świętą. 1 nabiorę z nich kapłanów i lewitów." — 2) Pan nasz sam ustanowił kapłaństwo nowe, powybierał kapłanów, którzy niepochodzili z rodu Aarona; rozesłał ich do Narodów czyli Pogan; i z pomiędzy Pogan nawróconych do Ewangelii, powstali kapłani. Wszyscy doktorowie żydowscy, którzy poprzedzili narodzenie Jezusa Chrystusa, odnoszą pospołu z nami do Messyjasza obiecanego, ustępy z proroctw któreśmy przytoczyli. Wszystkie zaś te proroctwa sprawdziły się na Jezusie Chrystusie. On więc jest Odkupicielem przepowiedzianym przez Izajasza.
Prorok opisuje cierpienia i śmierć Messyjasza z takiemi szczegółami, że zdaje się iż czytamy raczej Ewangelistę niżeli Proroka. Posłuchajmy go: „Potomek Jesscgo wystąpi jako latorośl przed Panem, a jako korzeń z ziemi pragnącej; nie ma krasy, ani piękności, i widzieliśmy go, a nie było nacz pojźrzeć. Wzgardzonego i najpodlejizego z mężów męża boleści, i znającego niemoc; a jakoby zasłoniona twarz jego i wzgardzona. Z ucisku i sądu wzięty jest; a z złośnikami jest policzon; wycięt jest z ziemi żywiących. Ofiarowali jest iż sam chciał: jaka owca na zabicie wiedzion będzie, a jako ba/ranek przed strzygącym go zamilknie, a nie otworzy ust swoich. Sam nieprawości nie uczynił, ani zdrady było w uściech jego. Zr anion jest za nieprawości nasze, zstart jest za złości nasze
>) Izai. XL, 11. XLII, 3. - XXXV, 6.
’) Tamże, LXV1, 19-21.
200
karność pokoju naszego na nim, a sinością jego jesteśmy uzdrowieni/'— ’) Pan nasz w dniu męki swojćj, utracił wszystek blask swój, twarz jego piękna zmieniła się do niepoznania; był mężem boleści; porównany ze zbrodniarzem Barabaszem, i ukrzyżowany między dwoma łotrami; osądzony przez Piłata; umarł pośród mąk; nieotworzył ust dla słów żalu, ale modlił się za swych oprawców. Był niewinny, ale przyjął na siebie pokutę za grzechy wszystkich ludzi; sam dobrowolnie poszedł na śmierć, a cuda towarzyszące ostatniemu tchnieniu jego przekonywają, że od niego samego zależało nie oddawać się w ręce nieprzyjaciół. Pan nasz przeto jest Odkupicielem przepowiedzianym przez Izajasza.
Prorok zapowiada, że w nagrodę swoich mąk i śmierci swo-jćj, Messyjasz będzie zwycięzcą czarta i świata, i że grób jego stanie się sławnym. Ponieważ wydał na śmierć duszę swoję, mówi Prorok, ujrzy nasienie długowieczne', będzie grób jego sławny. Oddzielę mu bardzo wielu, a korzyści mocarstw dzielić będzie. Za to że pracowała dusza jego, ujźrzy i nasyci się: a wola Pańska w ręce jego powiedzie się. 2) Pan nasz ujrzał wszystkie narody zbiegające się ku niemu po śmierci swojćj. Grób jego od ośmna-stu wieków jest przedmiotem czci świata całego; Wschód i Zachód spierały się o jego posiadanie; przysyłają mu bogate upominki, a ich przedstawcy czuwają we dnie i w nocy nad zachowaniem onego. Nauka jego przyniosła zbawienie milijonom ludzi wszystkich krajów i wieków. Pan nasz jest więc Odkupicielem przepowiedzianym przez Izajasza.
Nakoniec Prorok widzi cudowną płodność Kościoła. Ten Kościół, założony naprzód w Raju ziemskim, długi czas był niepłodny, i dostarczał Bogu nielicznych tylko wielbicieli; ale stawszy się urodzajnym przez krew Zbawiciela, rozszerzy się, jak powiada Prorok Izajasz, między wszystkiemi narodami, i zaludni całą ziemię wiernymi i świętymi. Nic porównać się nie może ze wspaniałym obrazem zdumiewającego rozkrzewienia się Ewangelii, któ ry kreśli Prorok. Chwal niepłodna która nierodzisz; śpiewaj chwałę a krzycz któraś nierodziła, bo więcej synów opuszczonej, to jest Pogaństwa, niżeli onej która ma męża, to jest, niżeli narodu żydowskiego zjednoczonego z Bogiem przez przymierze Abrahama.
') Izai. LIII, 2, 3, 5, 7, 8, 9, 12.
’) Tamże, XI, 10. LIII, 10. 12.
201
Podnieś w około oczy twoje, « obacz: wszyscy ci zebrali się, przyszli do ciebie. Żywę ja, mówi Pan. źe tymi wszystkimi jako ubiorem przybran będziesz, i obłożysz się nimi jako oblubienica. Bo zburzenia twoje i spustoszenia twoje, i ziemia wywrócenia twego, to jest, wszystkie miejsca dotąd puste i niezaludnione, teraz ciasne będą, przez obywatele, to jest, z powodu mnóstwa nowych mieszkańców. Oto wzniosę na narody rękę moję, to jest, wyciągnę do narodów ręce moje, a do ludzi podniosę chorągiew moję. A przyniosą synu twoje na ręku, i córki twoje na ramionach poniosą. 1 dozna wszelkie ciało żem ja jest Pan. — *) Pan nasz założy] swój Kościół; ta święta oblubienica wydała mu niezwłocznie tak wielką liczbę Chrześcijan, wiernych jego dziatek, że we trzydzieści lat po śmierci Zbawiciela, święty Paweł pisał, że Ewangełija jest opowiadana i wierzona po całym świecie; a w sto lat potćm. Tertullijan mówił Poganom: „Jesteśmy ludzie dopiero wczorajsi; a jużeśmy zapełnili wasze miasta, miasteczka, wasze wojska, obozy, senat, rynek, pałace; zostawiliśmy wam tylko wasze świątynie i teatra.t! 2)
Tak więc, wszystkie rysy odznaczające Odkupiciela, skreślone przez proroka Izajasza, przypadają do osoby Pana naszego Jezusa Chrystusa, i tylko do jego jednego przypadają. Pan nasz zatóm jest Messyjaszem przepowiedzianym przez Izajasza.
M o d 1 1 t "W a,.
Dziękuję Ci, o Boże mój, któryś wszystek jest miłością, żeś zesłał tylu Proroków ludowi twemu, aby go powoływali do pokuty i zwiastowali mu Messyjasza. Spraw, abym był posłuszny głosowi Proroków nowego Zakonu, sług twoich, którzy w twojćni imieniu wołają mnie do pokuty, i zapowiadają mi Niebo w nagrodę posłuszeństwa mego.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego, jak siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj miłości, z uszanowaniem słuchaó będę kazań i nauk.
') Izai. L1V, I. XLIX, 18, 19. 22, 26.
’) Apolog. rozd. XXXVin.
202
NAUKA XLt«.
MESSYJASZ PRZEPOWIEDZIANY.
Ozeasz, Prorok. — Wypadki bliskie; które przepowiedział. — Co przepowiada o Messyjaszu. — Micheasz, Prorok. — Wypadki blizkie. — Co przepowiedział o Messyjasza. —. Joel, Prorok. — Jeremijasz, Prorok. — Jego życie.— Jego Proroctwa.
Owa królestwa, Izraelskie i Judzkie, od czasu rozdziału swego, wpadły w nadzwyczajne nieprawości. Nigdy niewidziane większych zbrodni, ani też gwałtowniejszego popędu do bałwochwalstwa. Ze swojćj strony, Bóg, który nigdy nie przestaje miłować ludzi, czuwał jak najtroskliwićj nad świętym zakładem Religii, nad zachowaniem tradycyi, czyli ustnego podania o wielkićj obietnicy, i nad uroczystśm opowiadaniem przyjścia Odkupiciela. Nigdy proroctwa nie były ani tak liczne, ani tak szczegółowe, jak w owych złych czasach.
Izajasz żył jeszcze, a już głos nowego Proroka rozległ się w królestwie Judzkićra: tym nowym zesłańcem Boga był Ozeasz, syn Beeri, urodzony na siedmset blisko iat przed Chrystusem. Żadnych nie wiemy szczegółów ani o jego życiu, ani o jego śmierci. Aby przekonać Żydów, żc proroctwa jego dotyczące Odkupiciela i czasów, jakie po nim nastąpią, są prawdziwe, przepowiedział on dwa wypadki, jakie wkrótce spełnić się miały. Pierwszym było zburzenie Samaryi; drugim, upadek królestwa Judzkiego.
Przepowiedział on, że Messyjasz, dziecięciem jeszcze będąc, pójdzie do Egiptu, i że Ojciec ztamtąd go odwoła. Sara Pan Bóg mówiąc figurycznie przez usta swego Proroka, tak się wyraża: Izrael pacholę, i umiłowałem go, to jest, Izrael był dopiero dziecięciem , kiedy umiłowałem go ; z Egiptu wezwałem syna mego. ’) Jezus Chrystus będąc jeszcze dziecięciem, zaprowadzony był do Egiptu pospołu z matką, przez Józefa świętego, który otrzymał na to rozkaz z Nieba, i gościł w Egipcie aż do śmierci Heroda, aby, jak mówi święty Mateusz, spełniły się słowa Pańskie, wyrzeczone przez usta Proroka: Z Egiptu wezwałem syna mojego. s) Zbawi-
') Ozeasz. XI, 1.
’) Mat. II, 15.
ciel Pan nasz jest więc Messyjaszem przepowiedzianym przez Ozeasza.
Wielkie znamię Messyjasza, nawrócenie narodów bałwochwal-skich, które nie były ludem Bożym, uderza Proroka. Mówiąc o niein w imieniu Wszechmogącego, wola: ..Rzekę nie ludowi memu: lud mój jesteś. I zmiłuję się nad tą, która była bez miłosierdzia. *4 będzie na miejscu gdzie im rzeką: Nie lud mój wy; rzeką im: synowie Boga żywiącego, to jest, przyjdzie czas, że ci, którym mówiono : Wy nie jesteście moim ludem, będą nazwani synami żyją-cego Boga. *) •
Pan nasz Jezus Chrystus nawrócił narody i z bałwochwalców uczynił lud sobie najukochańszy i synów Bożych. Jest więc on Messyjaszem przepowiedzianym przez Ozeasza. 2)
Tenże sam Prorok widzi jeszcze odrzucenie Żydów, smutny stan w jakim się oni dotąd znajdują, i wreszcie ich nawrócenie przy skończeniu wieków: Przez iciele dni będą siedzieć synowie Izraelowi bez króla, i bez ksiąźęcia, i bez ofiary, i bez ołtarza i bez Ephod, i bez Theraphim. A potem nawrócą się synowie Izraelowi, i szukać będą Pana Boga swego, i będą się lękać na Pana, i na dobro jego, na ostatku dni. 3)
Zbawiciela naszego nieuznali Żydzi; za to też są dzisiaj tułaczami, bez ołtarza i bez ofiary. Ta pierwsza część proroctwa, na której spełnienie .patrzymy wlasnemi. oczyma, jest rękojmią, że i druga część jego spełni się także, i że przy skończeniu wieków Żydzi się nawrócą. Tak więc samemu Jezusowi Chrystusowi przypadają wszystkie cechy wspomnionego proroctwa, i tylko jemu jednemu. Pan nasz więc jest Messyjaszem przepowiedzianym przez Ozeasza.
Około tegoż czasu wystąpił inny Prorok, który zostawił nam jednę z najmocniej uderzających przepowiedni o Odkupicielu: tym Prorokiem jest Micheasz. Przepowiada on naprzód dwa bliższe wypadki, to jest klęski i upadek królestwa Izraelskiego, tudzież klęski i upadek Judzkiego królestwa. Potćm, przechodząc do Messyjasza, wyraża się następnemi słowy: A ty Betleem, Efrata, (Efrata dawne nazwisko Betleem,) malutkiś jest między tysiącami
« ') Ozeasz, II, 23: 24. I, 11.
J) Sam Święty Paweł w liście swoim do Kzymiau, le słowa Proroka za-Stósowywa do Jezusa Chrystusa. IX, 25,
3)	Ozeasz, III, 4, 5.
204~
Judzkimi: z ciebie mi uiynijdzie, który będzie panującym w Izraelu, a wyjścia jego od początku, odedni wieczności. ’) Skutkiem tego proroctwa, Żydzi wiedzieli bardzo dobrze, że Messyjasz urodzi się w Betleem. Gdy magowie czyli trzćj królowie przybyli do Jeruzalem; Heród zwołał wszystkich książąt, kapłanów i uczonych ludu i pytał gdzie narodzić się ma Chrystus, Messyjasz. — Odpowiedzieli mu bez wahania się: W Betleem judzkiem, według przepowiedni Proroka; — i powtórzyli mu słowa Micheasza. Messyjasz przeto miał narodzić się w Betleem. W Betleem też Jezus Chrystus narodził się, w czasie i wśród okoliczności wskazanych dla przyjścia. Messyjasza. On więc jest Odkupicielem przepowiedzianym przez Micheasza.
Prorok zwiastuje, że ród Odkupiciela trwać będzie na wieki, że on nawróci narody; że panowaniu jego nie będzie końca, i że będzie pokojem naszym. I stanie, i paść będzie mocą Pańską, w wysokości imienia Pana Boga swego', i nawrócą się, bo- teraz rozwielmoży się aż do granic ziemi. >1 ten będzie pokojem. — a) Pan nasz Jezus Chrystus, Bóg i człowiek zarazem, zrodził się na łonie Ojca swego od wieków. Z czasem zaś narodził się w Be-tleenl, z najniepokalańszej Dziewicy. On sam tylko posiada panowanie wiekuiste; on sam nawrócił narody; sam piastuje władzę najwyższą; on sam jest naszym pokojem, pojednaniem naszćm przez krew’, którą przelał na krzyżu. Widzicie więc, Pan nasz Jezus Chrystus jedynym jest, do którego przypadają co do litery wszystkie cechy w tćm proroctwie wskazane. On więc jest Messyjaszem przepowiedzianym przez Micheasza.
Joel, inny Prorok, spółczesny poprzedzającemu, wskazuje dwie wielkie cechy Odkupiciela: zesłanie Ducha Świętego i Sąd ostateczny. Żeby dodać powagi słowom swoim, Joel przepowiada wypadek, na którego spełnienie patrzyli spółcześni mu Żydzi: był to okropny głód, grożący się w całym kraju. Oto są jego słowa: Słuchajcie tego starcy, a bierzcie w uszy wszyscy obywatele ziemi: jeśli się to stało za dni waszych albo za dni ojców waszych ? Ostatek gąsienicy zjadła szarańcza', a ostatek szarańczy zjadł chrząszcz; a ostatek chrząszcza zjadła rdza. Spustoszona jest kraina, smęciła się ziemia: bo zepsowana jest pszenica, zawstydziło się wino, zem-____________. «
»
) Mieli. V, 2.
*) Mich. V, i, 5.
205
dlała oliwa. Przecz wzdycha bydło, ryczały stada skotu. (bydła?) Że nie mają pastwiska: lecz i trzody owiec wyginęły. ')
Przechodząc potów do Messyjasza, Prorok wskazuje go nam rozlewającego ducha swego na Kościół, i przychodzącego sądzić świat, wśród groźnych okoliczności. I będzie potem: mówi Pan, wyleję ducha mego na. wszelkie ciało, a prorokować będą synowie wasi i córki wasze: Starcom waszym sny się śnie będą, a młodzieńcy icasi widzenia widzieć będą. Lecz i na sługi moje i na służebnice w one dni wyleję ducha mego. — -) Pan nasz Jezus Chrystus, według danćj obietnicy, zesłał swego Ducha Świętego na Apostołów swoich, i prorokowali oni; a ten boski Duch udzielił daru proroctwa bardzo wielu wiernym w wiekach następujących. Sam nawet święty Piotr tłumaczy nam tę przepowiednię. Goście Wieczernika napełnieni są Duchem Świętym, a Żydzi Jerozolimscy, zdumieni, pytają jedni drugich: Cóż to ma byćl A drudzy naśmiewając się mówili'. Że muszczu pełni są ci. A stanąwszy Piotr z jedenastą, podniósł głos swój i mówił im: Nie są pijani ci, jako wy mniemacie; ale to jest co rzeczona jest przez Proroka Joela: Wyleję z ducha mego na wszelkie ciało; 3) i powtórzył proroctw’0 Joela, któreśmy przytoczyli wyżćj.
W innćm miejscu Prorok zapowiada, że Messyjasz przyjdzie sądzić świat wśród bardzo groźnych okoliczności: l dam cuda na niebie i na ziemi, krew i ogień i parę dymową. Słońce obróci się w ciemność, a księżyc w krew niż przyjdzie dzień Pański wielki a straszny: Zgromadzę wszystkie narody i sprowadzę je na dolinę Jozafat: i będę się tam z niemi sądził.— *) Pan nasz Jezus Chrystus przyjdzie sądzić świat: sam zapowiada nam to w Ewangelii, i znaki poprzedzić mające ten straszny dzień wylicza słowami po-dobnemi do słów Proroka. Pan nasz zesłał Ducha Świętego na Apostołów swoich, według przepowiedni Joela. Pan nasz przyj-
') Joel, I, 2, 4, 10, 18.
’) Tamże, II, 28, 29.
’) Dzieje Apost. II, 12, 17.
4)	Joel, II, 30, 31, III, 2. — Dolina Jozafatowa znaczy właściwie w języku hebrajskim Dolinę Sądu. Bawiono się obrachowaniem źe gdy świat istnieje od sześciu tysięcy lat, zawsze tak ludny jak dzisiaj, przeto dając na każdego człowieka przestrzeń jednćj stopy kwadratowej, dwadzieścia pięć mil polskich czyli pięćdziesiąt mil kwadratowych francuzkich wystarczyłoby na pomieszczenie wszystkich pokoleń, Cateeh. pbil. przez Fellera, str. 562,
20f>
dzie także sądzić świat po skończeniu wieków. Spełnienie się pierwszego proroctwa jest dla nas rękojmią spełnienia się drugiego. Pan nasz jest, więc prawdziwym Messyjaszem przepowiedzianym przez Joela.
W pięćdziesiąt lat po mężach natchnionych o których powiedzieliśmy, wzbudził Bóg Jeremiasza: jest-to Prorok boleści. Długi czas wzbraniałsię on przyjąć żałobnego posłannictwa, które mu Bóg chciał powierzyć. A, a, a, mówił, Panie Boże: oto nie umiem mówić, bom ja jest dziecina. Pan mu odpowiedział: Nie mów: jestem dziecina-, bo na wszystko, na co cię poślę pójdziesz, i wszystko cokolwiek ci rozkażę mówić będziesz. Nie bój się oblicza ich; bom ja z tobą jest, abym cię wybawił. I wyciągnął Pan rękę.'swą, i dotknąwszy ust Jeremiasza, rzekł: Oto dam słowa moje w usta twoje; otom cię dziś postanowił, Prorokiem.“ \) Jeremiasz usłuchał wreszcie.
Nieszczęścia, któremi groził Żydom i święta śmiałość,' z jaką gromił ich nieprawości, tak dalece ich rozjątrzyły, że go wrzucili w rów pełen błota, zkąd król Sedecyjasz kazał wydostać Proroka. Po zdobyciu Jerozolimy, część Żydów pozostałych w Judei, schroniła się do Egiptu, z obawy króla Babilońskiego.1 Jeremiasz wszelkich dokładał usiłowań, aby przeszkodzić temu zamiarowi; ale zmuszony był towarzyszyć im razem ze swym uczniem Baru-chem. Tu nie przestawał wyrzucać Żydom zbrodni ich ze zwykłą sobie gorliwością. Prorokował przeciw nim i przeciw Egipcyjanom. Pismo Święte nic nie mówi o jego śmierci; ale jest mniemanie, że Żydzi, rozgniewani bezustannemi groźbami Proroka, ukamienowali go, roku 590 przed narodzeniem Jezusa Chrystusa.
Aby stwierdzić proroctwa swoje o Odkupicielu i wypadkach dalekich, przepowiadał Żydom wypadki bliskie, których mądrość ludzka przewidzieć nie mogła, a na których spełnienie się wkrótce sami patrzeć mieli. Przytoczmy między tylu innemi straszne zniszczenie Jerozolimy przez Nabuchodonozora i- niewolę Babilońską. Posłuchajmy, w jaki sposób przepowiada ten straszny wypadek. „Idź, rzekł mu Pan, a weźmij jlaszkę garncarską. Prorok wziął naczynie i wyszedł z miasta. Otoczony przełożonymi ludu i starszymi z pomiędzy kapłanów, zatrzymawszy się na dolinie u bramy Jerozolimskićj, wołał: Słuchaicie słowa Pańskiego królowie
•) Ji-rera I, 6, 10.
207
Judzcy i obywatele Jerozolimscy. To mówi Pan zastępów Bóg Izraelski: Oto ja przywiodę ucisk na to miejsce, tak iż każdemu któro go usłyszy zagrzmi to uszach jego. Podniósłszy potćni naczynie w górę przed oczyma całego ludu, dodał: To mówi Pan zastępów: Tak stłukę lud ten, i to miasto, jako się tłucze naczynie gliniane. To rzekłszy stłukł naczynie w drobne kawałki.“ ') W kilka lat potóm, dumny Nabuchodonozor wypełnił co do słowa to smutne proroctwo; zburzył miasto do szczętu, i uprowadził lud w niewolę do Babilonu.
Przechodząc potem do wypadków dalekich, Jeremiasz przepowiada, że przy narodzeniu Messyjasza wygubione będą małe dziatki, i matki ich dotknie smutek bez pociechy. Głos na wysokości słyszan jest, mówi on, narzekania, płaczu i żałości, Rachel plączącej synów swoich, a niechcącej przyjąć pocieszenia nad nimi, że ich nie masz. ~)
Gdy Pan nasz Jezus Chrystus narodził się w Betleem, Herod, żeby go zatracić, kazał wymordować dziatki w Betleem i okolicach tego miasta, do lat dwóch mające wieku. Wtedy rozlegały się żałośne krzyki matek, a święty Mateusz mówi, że to było spełnienie słów Jeremiasza, któreśmy przytoczyli. 3) Pan nasz Jezus Chrystus jest więc Odkupicielem przepowiedzianym przez Jeremiasza.
Prorok nie zapomina o wielkiem .znamieniu Zbawiciela; mówi, że będzie opowiadał prawdę narodom i zawrze z ludźmi nowe przymierze, doskonalsze od starego. Prorokiem między narody dałem cię,.*) rzeki do niego Pan; a sam Messyjasz dodaje, przez usta Jeremijasza: Oto dni przychodzą: i postanowię z domem Izraelskim i z domem Judzkim przymierze nowe. Dam zakon mój do wnętrzności ich, a na sercu ich napiszę go. Wszyscy poznają mnie, od najmniejszego aż do największego. — 5) Pan nasz Jezus Chrystus sam nauczał prawdy narody pogańskie, nawrócił świat; on też zawarł z ludźmi nowe przymierze doskonalsze od starego. Pan nasz jest więc Messyjaszem przepowiedzianym przez Jeremiasza.
') Tamże, XIX, 1. 3. 11.
*) Jerem. XXXI, 15.
’) Ś. Mat. II, 17, 18,
*7 Jerem. I, 5.
5) Tamże, XXXI, 31. 33. 34.
208
Święty Paweł wyraźnie przyznaje, że o Panu naszym Jezusie Chrystusie Jeremiasz mówi we wspomnionćm proroctwie. *)
raac o cx i i -t -w el.
Dziękuję Ci, o Boże mój, który wszystek jesteś miłością, żeś nam zesłał Messyjasza tylekroć przepowiedzianego przez Proroków. Spraw, abym go słuchał z pokorą, jako wierna owieczka, abym w dniu strasznego sądu jego, zasłużył usłuszeć te pocieszające słowa: Pójdźcie błogosławieni Ojca mego, otrzymajcie królestwo zgotowane wam od początku świata.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tćj miłości, będę często powtarzał sobie: Boy sądzić będzie ten uczynek, to słowo, to czytanie.
NAUKA XLIsza-
MESSYJASZ PRZEPOWIEDZIANY. a
Ezechiel, Prorok. — IJlizkie wypadki zapowiedziane przez niego. — Co on przepowiada o Messyjaszu. — Danijel, Prorok. — Jego historyja. — Tłumaczy sen Nabuchodonozora. — Pacholęta w piecu ognistym.
Straszne przepowiednie Izajasza, Jeremijasza i innych Proroków przeciw Jeruzalem wyrzeczone, spełniły się nareszcie. Gród ten zamożny zburzony został do szczętu; wspaniały jego Kościół, jeden z cudów świata, zamienił się w kupę popiołów, a jego mieszkańcy uprowadzeni przez Nabuchodonozora, jęczeli w Babilonie w kajdanach niewoli. Wtedy wystąpił nowy Prorok. Wzbudził go Bóg na upominanie i pocieszanie nieszczęśliwych jeńców, a nadewszystko na zwiastowanie im Messyjasza, Zbawiciela wszystkich ludzi.
Ezechiel, wielki Prorok, o którym mówić mamy, sam uprowadzony był do niewoli Babilońskiej, gdzie część swych przepo-
') Do Żydów, X, 16.
209
wiedni ogłosił. Jak wszyscy jego poprzednicy, aby przekonać Żydów o prawdzie tego, co przepowiadał o Odkupicielu, wskazuje jtn wypadki blizkie, na które patrzeć będą własnemi oczyma, tudzież inne, których świat cały dzisiaj jeszcze jest oczywistym świadkiem.
Pierwszym wypadkiem, który przepowiedział braciom swoim, jest powrót ich do Judei i odbudowanie Kościoła w Jeruzalem: ’) jedno i drugie spełniło się dosłownie we czterdzieści lat później. Drugim wypadkiem przekonywającym z jak boską przenikliwością czytał Ezechijel w przyszłości najodleglejszej, jest, że od Nabu-chodonczora, spółczesnego temu Prorokowi, Egipt mieć już nie będzie królów z krwi Egipskiej. Oto są słowa tćj zdumiewającćj przepowiedni: To mówi Pan Bóg: Wyniszczę lud Egipski ręką Nabuchodonozora króla Babilońskiego. On i lud jego z nim, będą przywiedzeni na wytracenie ziemi; i dobędą mieczów swych na Egipt, a napełnią ziemię pobitymi; i spustoszę ziemię, i napełnienie jej ręką cudzych. A książę z ziemi Egipskiej nie będzie więcej. 2) Komuż przyjść mogłoby na myśl, że ów Egipt, matka umiejętności, nauczycielka narodów, będzie pozbawiony na zawsze królów z plemienia krajowego, i że na wieczne czasy schyli swe czoło pod berło cudzoziemskie? A przecież od dwudziestu trzech wieków spełnia się przepowiednia Ezechijela, i według słusznćj uwagi jednego z bezbożnych pisarzów naszych czasów, 3) Egipt wydarty naturalnym swym posiadaczom, dźwiga bez przerwy obce jarzmo.
Przechodząc do Messyjasza, Ezechiel zapowiada, że wyjdzie on z rodu Dawidowego, że będzie pasterzem, ale pasterzem jedynym, który ocali trzodę swoję i połączy ją w jednćj owczarni. Posłuchajmy Pana gdy sam przepowiada ten pocieszający wypadek przez usta Ezechijela Proroka: Wybawię trzodę maję, i nie będzie dalej łupieztwem; a rozsądzę między bydlęciem a bydlęciem. I wzbudzę nad nimi Pasterza jednego, który je będzie pasł, SŁUGĘ MEGO DAWIDA: on je paśó będzie, i on im będzie pasterzem. I będzie książęciem w pośrodku ich. 4)
Pan nasz Jezus Chrystus daje nam poznać znaczenie tćj przepowiedni, gdy mówi do Żydów: Jam jest Pasterz dobry. Dobry
*) Ezech., XXXIX i XLII.
a) Ezech., XXX, 10-13.
3) Yolney, Voy?,ge en Syrie I, roz. 6.
‘) Ezech., XXXIV, 22-24,
gaumb, zasapy, t. II	14
210
Pasterz duszę swą daje za owce swoje. 1 drugie owce mam, które nie są z tej owczarni; i one potrzeba, abym przywiódł... i stanie się jedna owczarnia i jeden pasterz.1') Przyprowadził te inne owce, to jest narody pogańskie; przyłączył je do owiec domu Izraela; i dzisiaj jest tylko jedna owczarnia, to jest, Kościół, i jeden Pasterz, to jest, Pan nasz Jezus Chrystus. Aby niczego nie brakowało do spełnienia się tego proroctwa, dodajmy, że ten Pasterz jedyny ma pochodzić z domu Dawidowego, a raczćj być prawdziwym Dawidem. Otóż Pan nasz pochodzi z rodu Dawidowego, i jest Dawidem, to jest najukochańszym.
Ezechijel dodaje, że Messyjasz postanowi nowe przymierze doskonalsze od dawnego. I uczynię z nimi przymierze pokoju, mówi Messyjasz przez usta Proroka. Przymierze wieczne będzie im: i ugruntuję je, i rozmnożę, i dam świątynię moję w pośrodku ich na wieki, I będzie przybytek mój między nimi, a będę im Bogiem, a oni będą mi ludem. I poznają narodowie, żem ja Pan poświęcający Izraela, gdy będzie świątynia moja, w pośrodku ich na wieki. — s) Pan nasz Jezus Chrystus ustanowił nowe przymierze doskonalsze od starego, przymierze wiekuiste. On połączył Żydów i Pogan w jednę owczarnię; nadto, pochodzi on z rodu Dawida, i sam jest najukochańszym. Pan nasz więc jest Messyjaszem przepowiedzianym przez Ezechijela.
Około tegoż czasu, i w tćmże samem mieście Babilonie prorokował ostatni z wielkich proroków, to jest Danijel. Zajmująca jego historya jest następną.
Nabuchodonozor chciał mieć na dworze swoim kilku młodzieńców z narodu żydowskiego, który uprowadził w niewolę. Zamierzył on wyuczyć ich języka i umiejętności Babilończyków. Wydał w tym celu rozkazy przełożonemu pałacu swego. Wybór przełożonego, kierowany przez Pana Boga, padł na Danijela i trzech jego towarzyszów, którymi byli: Ananijasz, Mizael i Azaryjasz. Umieszczeni byli dogodnie dla nauki w pałacu królewskim. Przez szczególną łaskę chciał król, aby dawano im mięsne potrawy z jego stołu, i takie tylko wino które on sam pijał. Trzy lata mieli być tak wychowywani, a potćm przeznaczał ich król na urzędników dworu swego, i aby zawsze byli przed jego obliczem.
') Ś. Jan, X. 11. 16.
’) Ezech., XXXVII. 26-28,
211
Jedna rzecz niepokoiła cnotliwych młodzieniaszków, to jest, potrawy mięsne i wino ze stołu króla, które im dawać miano. Łatwo między nimi znaleźć się mogły potrawy zabronione Żydom, a nawet może takie, co były ofiarowane bałwanom: postanowili przeto ich nie tykać. Danijel powiedział o tćm przełożonemu czuwającemu nad ich żywieniem. Ten odpowiedział, że król chcąc mieć na swych usługach tylko młodzieńców pięknych, zdrowych, świeżych, wyraźnie przepisał czćm mają być żywieni; że gdyby nie pożywając potraw mięsnych i wina ze stołu monarchy, spadli z ciała i zmizernieli; dowiedzianoby się wtedy co jest tego przyczyną, a on przypłaciłby to swoim urzędem, może nawet i życiem.
Danijel nie upadł na duchu. Udał się do Malassara, który miał nad nim i trzema jego towarzyszami szczególny dozór. — „Dawaj nam, rzekł, o co bardzo prosimy, jarzyny do jedzenia i wodę do picia. Prosimy cię tylko o dziesięć dni próby. Przypatrzysz się potćm twarzom naszym, i porównasz nas z innymi młodzieńcami, których żywisz z królewskiego stołu... Jeżeli będziesz żałował uprzejmości swojćj, to my wszystko czynić będziemy, co zechcesz." Malassar zgodził się na ich prośbę. Danijel i towarzysze całe dziesięć dni jedli tylko jarzyny, a jednak okazali się czerstwiejsi i pełniejsi na twarzy od innćj młodzieży, żywionćj z królewskiego stołu. Chętnie przeto Malassar dawał im żądane jadło, i zawsze z takim samym skutkiem.
Gdy trzy lata ich nauki upłynęły; nadszedł dzień przedstawienia królowi czterech młodych Izraelitów. Podobał się Nabu-chodonozorowi wdzięk rozlany na ich twarzach i w całej postawie: bardzićj jeszcze ujęły go ich rozum i nauka. — „Nieznam w królestwie mojćm, zawołał, mędrców’, którzyby porównani być mogli z tymi czterema młodymi Hebrajczykami." — Nie wacbał się przeto zatrzymać ich przy sobie; wyznaczył im obowiązki na dworze swoim, i chciał, aby ciągle znajdowali się przy jego osobie. Taki był początek wyniesienia proroka Danijela. Pan Bóg zawsze nieskończenie dobry, przygotowywał tym sposobem środki ku pomocy Izraelitów będących w niewoli.
W kilka lat potćm Nabuchodonozor miał sen, który go nabawił wielkićj niespokojności. Przebudziwszy się wezwał wszystkich wieszczków, czarnoksiężników i czarowników znajdujących się w Babilonie. — „Miałem tej nocy sen, który mnie zatrwożył, rzekł im; ale przestraszony, całkiem straciłem pamięć. Jeżeli zdołacie przypomnieć mi mój sen, i udzielić wykład onego, przyrzekam
*
212
wam hojną nagrodę; ale jeżeli omylicie moje oczekiwanie, wszystkich was wytracę aż do ostatniego.
„To, czego żądasz królu, odpowiedzieli oni, nie jest w możności żadnego śmiertelnika." — Król rozgniewany kazał icb wszystkich wytracić. Rozkaz ten wykonywano bez miłosierdzia, kiedy Danijel, pełen ufności w Bogu, i natchniony nagle, pospieszył do króla i znalazł pogrążonego w czarnćj melancholii. Błagał go, aby mu dał nieco czasu na wytłumaczenie snu, który miał. — „Idź Danielu, rzekł mu król, udzielam ci czas, jakiego potrzebujesz."
Danijel wrócił do domu i przepędził noc na modlitwie. Nazajutrz rano wprowadził go hetman królewski do pokojów monarchy, mówiąc: „Oto jeden z niewolników Izraela, który da Panu memu żądany wykład snu." — „Co mniemasz, rzekł król Danije-lowi, możeszli mi prawdziwie oznajmić sen, którym widział, i wykład jego?" — „Tajemnice o które pytasz, Królu, odpowiedział skromnie Danijel, przewyższają wiadomości wszystkich twoich czarnoksiężników. Ale jest Pan Bóg na Niebie, któremu jedynie cześć oddaję; nic przed nim nic masz ukrytego; on objawia, kiedy i komu chce, rzeczy najtajemniejsze. On, Wielki Monarcho, wskazał ci, wśród ciemności nocnych wypadki jakie spełnić się mają w ostatnich czasach."
Król i cały dwór jego utkwili wżrok w młodego Proroka; a ten tak dalćj mówił: „Oto sen twój, Panie! Widziałeś przed sobą wielki posąg. Ten wielki posąg stał naprzeciw Ciebie, a spojrzenie jego było straszne. Głowa jego była ze szczerego złota; piersi i ramiona ze srebra; brzuch i biodra z miedzi; golenie żelazne; nóg część żelazna, a część gliniana. Z nadzwyczajną pilnością przypatrywałeś się widzeniu temu; gdy w tćm kamień sam przez się oderwał- się od góry, uderzył w nogi posągu i skruszył je. Tedy skruszyło się społem żelazo, glina, miedź, srebro i złoto, i cały posąg obrócił się w proch, nakształt tego, który wiatr latem roznosi. Kamień zaś który uderzył w posąg, stał się wielką górą i napełnił wszystkę ziemię. — Otóż jest twój sen wielki Królu! Teraz też powiem ci jego wykład:
„Tyś jest największy z królów; a tak tyś jest głową złotą. Po tobie nastąpi królestwo inne, mniejsze od twego, wyobrażone przez srebro. Po tćm przyjdzie trzecie królestwo, wyobrażone przez miedź, które będzie panowało po wszystkićj ziemi. A królestwo czwarte będzie jako żelazo, które kruszy wszystkie metale; ono też złamie i skruszy każdego, kto mu się opierać zechce. To
213
wszakże czwarte królestwo, osłabione będzie rozterkami, co oznacza mieszanina żelaza z gliną w nogach tego posągu. Wreszcie, kiedy te królestwa trwać jeszcze będą, wzbudzi Bóg niebieski królestwo, które się na wieki nie rozproszy; a to połamie i zniszczy te wszystkie królestwa; samo zaś stać będzie na wieki. Wyobraża je kamień, który sam przez się oderwawszy się od góry, skruszył w proch glinę, żelazo, miedź, srebro i złoto.“
Nam którzy żyjemy po spełnieniu się tych wypadków, łatwo jest poznać królestwa, których kolćj zapowiedział Danijel. Pierwszćm wyobrażonćro przez głowę złotą, jest monarchija Babilońska; drugićm, wyobrażonćm przez piersi srebrne, jest monarchija Medów i Persów; trzecićm, wyobrażonćm przez brzuch i biodra miedziane, jest monarchija Greków, pod Alexandrem Wielkim. „Królestwo to, powiada Prorok, będzie panowało po wszyst-kićj ziemi.“ W rzeczy samćj, Alexander Wielki rozszerzył swe zdobycze w trzech częściach świata. Czwarte królestwo, wyobrażone przez nogi żelazne, jasno wskazuje państwo Rzymskie. Jak żelazo kruszy metale, tak to państwo skruszyło i w proch starło wszystkie królestwa, jakie istniały przed nićm w trzech częściach znanego świata.
Co się tyczy kamienia, — który odrywa się od góry, nie będąc dotkniętym ręką człowieka i kruszy posąg, powiększa się potćm, zalega całą przestrzeń ziemi, tworzy królestwo, trwać mające na wieki, — ten jasno wskazuje królestwo duchowne, królestwo założone bez pomocy żadnego człowieka, królestwo które zwyciężyło wszystkie inne, a które nie przejdzie do innego narodu, królestwo tak rozległe jak świat, i tak trwałe jak wieki. Do któregoż, jeżeli nie do królestwa Jezusa Chrystusa cechy te zastosowane bydż mogą?
Wysłuchawszy słów Proroka, Nabuchodonozor, niewypowie-dzianćm zdumieniem przejęty, biorąc Danijela za Boga ukrytego pod postacią człowieka, upadł na twarz; głęboką mu oddał cześć, i kazał mu składać ofiary i palić kadzidła. Danijel zapobiegł tćj czci bezbożnej, i wszelkie hołdy te odniósł do Boga, który go natchnął. Nabuchodonozor poznał, że Bóg Danijela jest prawdziwym Bogiem bogów i Panem królów. Potćm wyniósł Danijela i jego towarzyszów, do pierwszych godności w królestwie.
Młodzi Hebrajczycy przekonali się wkrótce, jak tylu innych, że aby bydż nienawidzonym, niekoniecznie trzeba bydż złym, dosyć jest bydż szczęśliwym. Łaska, jaką oni należli, ściągnęła na
214
nich zawiść nieprzyjaciół, którzy ich zgubić postanowili. Skłonili oni Nabuchodonozora, aby zabronił wszystkim poddanym czci innego Boga, prócz bogów Babilonu. Król kazał więc przygotować bałwana złotego, wysokiego na sześćdziesiąt łokci, i postawić go na rozleglćj płaszczyźnie, w.okolicach Babilnonu. Następnie wydał król rozkaz, aby wszyscy przełożeni wojskowi, urzędnicy, sędziowie, rządcy prowincyj i przedniejsi panowie znajdowali się na równinie w dniu oznaczonym, na poświęceniu tego bałwana; a ktoby do tego nie chciał się zastosować, będzie natychmiast wrzucony w piec pełen ognia.
Trzej towarzysze Danijela: Ananijasz, Mizael i Azaryjasz, udali się na miejsce wskazane, pospołu z inszymi. Lecz w chwili, kiedy dano znak wszystkim obecnym, aby upadli na twarz, trzej Izraelici stali i nie oddali pokłonu bałwanowi. Nieprzyjaciele ich zaraz o tćm donieśli królowi. Rozgniewany Nabuchodonozor kazał wrzucić ich natychmiast w piec siedmkroć więcćj niż zwykle rozpalony. Najsilniejsi z wojska powiązali ręce i nogi tym szlachetnym wyznawcom, i wrzucili ich w płomienie. Ale Bóg Izraela zstąpi! tu razem z nimi, ogień strawił ich więzy, nie tykając ich osób, i przechadzali się spokojnie wśród gorejącćj otchłani. Wkrótce usłyszano śpiewających pieśni ku chwale Boga. Na widok tego cudu, Nabuchodonozor zbliżył sic do pieca, i zawołał na nich: „Słudzy Boga najwyższego, wynijdżcie i pójdźcie do mnie.“ Sam wyznał, że Bóg tylko Izraela jest prawdziwym Bogiem, i wydał wyrok zabraniający go blużnić pod karą śmierci. Uroczysty ten hołd jest nowym dowodem miłosiernej Opatrzności Ojca niebieskiego, który dopuszczał prześladowania sług swoich, i mięsza-nia się ludu swego z narodami niewiernymi dla tego tylko, aby okazać chwałę swoję, utwierdzić Izraelitów w wierze ojców ich, oraz przygotować powoli'Pogan do czci Boga prawdziwego.
Dziękuję Ci, o Boże mój, który wszystek jesteś miłością, żeś wśród płomieni zachował wiernych sług twoich. Udziel mi łaski, abym na wzór ich, wiernym był świętemu Zakonowi twemu; udziel mi też ich odwagi, abym wierność Tobie przekładał nad względy ludzkie, i uwolnij od płomieni wiekuistych.
_215
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tćj miłości, nigdy pożywać nie będę potraw mięsnych w dni postu.
NAUKA XLIIga.
MESSYJASZ PRZEPOWIEDZIANY.
Dalszy ciąg historyi Danijela. — Widzenie Baltazara. — Danijel tłumaczy to widzenie. — Baltazar zabity. — Danijel w Iwiój jamie. — Bałwan Bela. — Danijel przepowiada epokę narodzenia Messyjasza.
Pojąć łatwo, źe cud zdziałany w piecu gorejącym, pomnożył wzię-tość młodych towarzyszów Danijela. Ci cnotliwi Izraelici używali władzy swojćj na to tylko, żeby-dać poznać Boga wszechmocnego, który ich ocalił, i złagodzić los braci swych, będących w niewoli na calćj przestrzeni królestwa Babilonu.
Tymczasem Nabuchodonozor umarł, a pod panowaniem jego następcy, zapomniano o Danijelu. Zaszedł już on był i w lata, i zajmował się jedynie służeniem Panu Bogu swemu w milczeniu, i modlitwami za ukochanych niewolników: ale Pan inne miał widoki niż jego sługa. Tegoż samego Danijela, jakkolwiek zestarzałego i zapomnianego, Opatrzność użyć jeszcze chciała, dla dokonania wielkiego dzieła oswobodzenia swojego ludu.
Baltazar, wnuk Nabuchodonozora, wstąpił był na tron dziada. Więcćj zaprzątniony rozrywkami, aniżeli rządem królestwa, wyprawiał pewnego dnia wspaniałą ucztę, na którą zaprosił był tysiąc przeduiejszych panów królestwa swego. Oddany szalonej wesołości, pił bez umiarkowania; a gdy już był pijany, kazał przynieść do biesiadnćj sali naczynia złote i srebrne, które Nabuchodonozor zabrał był z Jerozolimskiej świątyni, mając zamiar pić z nich razem z panami i niewiastami obecnemi na tej uczcie. Król sam dał przykład, a każdy ochoczo go naśladował, i popisywał się ze znieważaniem naczyń świętych. Pili z nich wino, śpiewając pieśni na cześć fałszywych bóstw swoich. Nieszczęśliwy Baltazar, stając tym sposobem na szczycie zbrodni dopełniał fatalnćj miary, na którą Bóg czekał, aby zniweczyć jego królestwo.
216
Nagle pokazała się jakby ręka ludzka na ścianie, naprzeciw świecznika w sali biesiadujących; i król widział wyraźnie własue-rai oczyma jak coś pisała. Zmienił się wnet na twarzy, zatrwożył się; siły go opuściły; nogi drżeć zaczęły; i zaledwie zdołał zawołać: „Niech przywiodą natychmiast czarnoksiężników.“
Wnet rozkaz wykonano. „Ktokolwiek z was, rzekł król, to pismo przeczyta, i wyłoży co znaczy; będzie ubrany w szkarłat, otrzyma złoty łańcuch na szyję, i zostanie trzecią osobą w mojćm królestwie.1' — Wszyscy szalbierze wzięli się do dzieła; ale daremne były ich usiłowania. Rozpacz więc króla powiększyła się; a panowie jego mocno się potrwożyli i niewiedzieli co począć: była to chwila, na którą Bóg oczekiwał.
Królowa zawiadomiona o tćm, co się stało, weszła do sali biesiadujących i rzekła: „Uspokój się, królu; jest mąż w królestwie twojćm, który ducha bogów świętych ma w sobie; nazywa się on Danijel. Każ go przywieśdź, a on cię podźwignie z .twojego frasunku.11 — Istotnie, król kazał przywołać Danijcla, i jak tylko go postrzegł, rzekł: „Czyś ty Danijel, jeden z synów pojmania Judzkiego, którego przywiódł ojciec mój król z żydowskićj ziemi? Jeżeli potrafisz to pismo na murze niewiadomą ręką nakreślone przeczytać i wyłożysz co znaczy; w szkarłat ubrany będziesz, i złoty łańcuch będziesz miał na szyi, i trzecim w królestwie mo-jóm zostaniesz księciem.11
Danijel uczuł całe niebezpieczeństwo takiego wezwania; ale już od ośmiudziesięciu lat uczył się nie drżeć przed mocarzami ziemskimi. „Wielki królu! rzekł do Baltazara, darów twoich i upominków nie przyjmę: wszakże pismo przeczytam tobie, i co znaczy pokażę. Pismo to składa się z trzech wyrazów: Manę, Thecel, Phares. Znaczenie ich jest takie: Manę, policzył Bóg dni królowania twego, i już blizkie są końca; Thecel, zważony jesteś na szali, i znaleziono, żeś lżejszy, czyli że nie doważasz; Phares, rozdzielone jest królestwo twoje, i dane Medom i Persom.11 — Pomimo trwogi i przerażenia, jakiemi podobny wykład napełnić musiał duszę króla, zniewolił on Proroka do przyjęcia zaszczytów, które mu obiecał.
Wykonanie strasznego wyroku bliższm jeszcze było, niżeli Baltazar mniemał. Tej bowiem jeszcze nocy, Cyrus, król Mcdów’ i Persów, wszedł do Babilonu; wojska jego wpadly aż do królewskiego pałacu, i tam Baltazar wśród rzezi zabity został. Jest-to noc na wieki pamiętna świętokradzką ucztą, cudem ręki Boskićj;
21L
śmiercią potężnego monarchy, upadkiem wielkiego mocarstwa, i spełnieniem się proroctw trzech Proroków: Danijeła, który na kilka lat przedtem zapowiedział upadek państwa Assyryjczyków, tudzież Izajasza i Jeremijasza, z których jeden na dwieście lat drugi zaś na siedmdziesiąt lat naprzód, z największemi szczegółami przepowiedzieli zdobycie Babilonu przez Medów i Persów. ')
Pod nową dynastyją, Danijel używał tych samych względów, jak pod królami Babilońskimi. Przymioty i powodzenie Danijeła ściągnęły nań zazdrość panów dworu, i postanowili byli go zabić. Radzili oni królowi, aby wydał rozkaz zabraniający zanoszenia modlitw i próśb, do kogokolwiek, przez całe trzydzieści dni, na calćj przestrzeni królestwa, z zagrożeniem, że, jeżeli kto nie zastosuje się do tego zakazu, będzie wrzucony na pożarcie do Iwićj jamy.
Nic nie może być niesprawiedliwsego i bezrozumniejszego nad podobny wniosek. Ale król lękał się panów swojego dworu, których uważał za potrzebnych dla siebie, i rozkaz wydany został. Danijel wprawdzie mógł był poćichu wyłamać się z pod tego rozkazu: dosyć bowiem było nie modlić się publicznie. Wszakże uważał, że w tćj okoliczności, ukrywać się ze czcią boską, byłoby to zapierać się Boga. Nie zmienił więc bynajmniej swego pobożnego zwyczaju. Trzy razy na dzień, otwierał okna swego pomieszkania ku stronie Jerozolimskiej, przyklękał, modlił się, i oddawał cześć Bogu. Szpiegowali go, i on wiedział o tćm. Zdybawszy go na modlitwie, uradowani nieprzyjaciele biegli do króla z doniesieniem o pogardzie, jaką Danijel okazuje dla jego rożka-zów. „Danijel, rzekli mu, ten niewolnik żydowski, największy twój ulubieniec, pierwszy złamał twój rozkaz."
Król usłyszawszy imię Danijeła, szczerze się zasmucił. Kochał bowiem tego wielkiego męża, poważał jego cnoty, szanował jego starość i znał całą wartość jego zasług. Nic nie odpowiedział oskarżycielom, i żądał, aby go zostawili samego, dopóki nie objawi swej woli.
Zamiarem jego było ocalić Danijeła. Pomiarkowawszy to nieprzyjaciele Proroka, wrócili z pośpiechem do króla, i rzekli groźnie: „Nie wiemy, Panie co wstrzymuje twoję sprawiedliwość; ale wiedz, że nie jesteś wyższym nad zasadnicze u Medów i Persów prawo,
') Izajasz, XIII, XIV, XXI; Jiremijasz, XXVII, 6. 7; L i LV.
218
według którego niegodzi się królowi odmieniać raz wydanego wyroku." — Król zastraszony kazał wezwać Proroka. Wzruszony obecnością czcigodnego starca, rzekł do niego tylko te słowa: „Idź Danijelu tam, dokąd cię nieprzyjaciele twoi wtrącają. Bóg twój, którego zawsze chwalisz, wybawi cię." — O tćm tak król był przekonany, że sam postanowił towarzyszyć wykonawcom wyroku. Z całym więc dworem swoim udał się ku Iwićj jamie; a gdy wrzucono w nią Danijela, i zamknięto otwór kamieniem, król zapieczętował go sygnetem własnym, i sygnetem przedniejszych panów swoich, aby złość ludzka nic przyszła w pomoc srogości zwierząt.
Król wrócił do pałacu miotany śmiertelną niespokojnością; nie mógł on ani przyjąć posiłku, ani też usnąć. O świcie wstał i poszedł ku lwiej jamie. Zbliżywszy się do nićj drżący, i ze łzami w oczach, głosem żałosnym zawołał: „Danijelu! sługo Boga żywego! Jakże! czy Bóg, któremu służysz, nie zachował cię od pożarcia lwów?" — „Królu, żyj na wieki, odpowiedział Danijel spokojnie. Bóg mój posłał Anioła swego, i ten zamknął pa-szczęki lwom i nieźaszkodzili mi."
Król, mocno uradowany, rozkazał natychmiast wydobyć Danijela z Iwićj jamy. Nie znaleziono na nim najmniejszćj rany; a monarcha pogański widząc wlasnemi oczyma, co może wiara w Boga prawdziwego, kiedy idzie o wybawienie tych, którzy w nim pokładają ufność, nie opierał się dłużćj tak dotykalnemu cudowi. Oddał cześć Bogu najwyższemu w szczerości swojego serca, a oskarżycieli Danijela, kazał wrzucić w lwią jamę. Jeszcze prawie nieszczęśliwi ci nie spadli byli na dno jamy, a już lwy poszarpały ich i pogruchotały im kości.
Danijel, większe niż kiedykolwiek posiadając teraz znaczenie, użył wszelkiej mądrości swojćj, aby wydzwignąć z bałwochwalstwa nowego króla, który wstąpił na tron Babilonu. Tym królem był Cyrus wielki. Był u Babilończyków w wielkiej czci bałwan zwany Bel. Król także był jego czcicielem i każdego dnia chodził składać mu hołdy. Nic skłonić nie mogło Danijela, aby mu towarzyszył do świątyni tego fałszywego Boga. Król spostrzegłszy nieobecność jego. „Czemu, rzekł, nieoddajesz czci Belowi?"— „Bo nie chwalę bałwanów ręką ludzką uczynionych, odpowiedział święty starzec; ale, Boga żyjącego, który stworzył niebo i ziemię, i ma moc nad wszelkićm ciałem. Tego czczę od młodości, i zawsze czcić będę." — „Ależ, rzekł Cyrus, Bel jest bogiem żyjącym. A za nie widzisz, jako wiele jada i pija na każdy dzień?"
219
W rzeczy samćj, bałwan Bela był to ogromny posąg, któremu każdego dnia zastawiano dwanaście wielkich miar mąki z najczystszej pszenicy, czterdzieści baranów i sześć olbrzymich naczyń najlepszego wina. Była to zwyczajna jego uczta, z którćj nic nie-zostawało na drugi dzień. — „Królu, rzekł Danijel uśmiechając się, nie myl się. Ten mniemany bóg jest posągiem glinianym, obleczonym miedzią. Zaręczam, że on nigdy ani jada, ani pija.“
Cyrus zdziwiony przywołał kapłanów Bela, i rzekł im tonem rozkazującym: „Jeśli mi nie powiecie, kto zjada mięsiwa i spija wino zastawione-Belowi; wszystkich was wytracić każę. Jeśli mnie zaś przekonacie, że to bóg je pożywa; wtedy śmiercią ukarany będzie Danijel za to, że śmiał blużnić przeciw Belowi.“— „Dobrze, rzekł Danijel, przystaję na to.“
Kapłani bałwana tryumfowali zawczasu, i pewni byli, że wkrótce przelaną będzie krew ich -wroga. Było ich siedmiudzie-siąt, nie licząc ich dzieci, żon i wnuków. Mieli oni urządzone pod ołtarzem tajemne wejście, i nie przypuszczali, aby się tego kto domyślał. Tędy wchodzili każdćj nocy i zabierali mięsiwo, mąkę i wino: niewątpili, że i teraz uda się im to jak najpomyślnićj.
Błagali więc króla, aby przyszedł do ich świątyni razem z Danijelem; mówili mu: „Oto my wyjdziemy; a ty królu, każ przynieść mięsiwo, mąkę i wino, jak zwykle. Rozkaż zamknąć drzwi świątyni, i zapieczętuj je swym sygnetem. A gdy wnijdziesz nazajutrz rano, i znajdziesz, że Bel nie spożył wszystkiego podczas nocy; śmiercią nas ukarzesz. Jeżeli zaś wszystko spożyje; to ukarzesz śmiercią Danijela, który blużnił bogu naszemu i spotwarza jego kapłanów." — Gdy wyszli, król kazał postawić przed Belem zwykłą żywność. Danijel zaś, kazał sługom swoim przynieść popiołu i posypać nim podłogę świątyni, w obecności króla bardzo zdziwionego takim postępkiem, którego celu nie przenikał. Król, w towarzystwie Danijela wyszedł potćm ze świątyni, i po zamknięciu drzwi zapieczętował je sygnetem swoim.
O północy, kapłani Bela, według zwyczaju, z żonami i dziećmi weszli do świątyni potajemnemi drzwiami, i zabrali wszystko co król kazał tu złożyć. Wyprawili sobie wielką biesiadę, podczas którćj zapewne objawiała się radość w szyderstwach z prostoty dobrego krója, i w gorzkich obelgach przeciw staremu jego ministrowi: ale nie tak się stało jak oni myślili.
Król wstawszy bardzo rano, wyszedł w towarzystwie Danijela do świątyni. Zbliżywszy się ku nićj, zapytał Danijela: „Cą-
220
łe-li są pieczęci Danijelu?" — „Całe Królu," — odpowiedział Prorok. — Król kazał otworzyć drzwi, a widząc, że nic nie było na ołtarzu, zawołał: „Wielkim jesteś Belu, jawnie potwierdzasz, że prawdę mówili twoi kapłani. — Danijel rozśmiał się, i zatrzymawszy króla, aby nie wchodził wewnątrz: „Przypatrz się, Królu, rzekł, posadzce świątyni, i powiedz mi, czyich stóp widzisz ślady?1' — „Nąjgrawają się ze mnie, zawołał król rozgniewany. Widzę ślady stóp mężczyzn, kobiet i dzieci." — Natychmiast kazał pojmać kapłanów Bela z żonami i dziećmi, i wezwał, aby mu powiedzieli, czyje to są ślady na popiele. Drżąc ze strachu, pokazali królowi potajemne drzwiczki, któremi wchodzili i zabierali wszystko, co było zastawione przed bałwanem. Król więc wszystkich śmiercią ukarał, a bałwana oddał Danijelowi, który go natychmiast obalił, potłukł, i zburzył świątynię jemu poświęconą. Takim sposobem Danijel przyprowadził Cyrusa do poznania Boga Izraela, i przywrócenia Żydom wolności.
Danijel jest, jakeśmy powiedzieli, ostatnim z wielkich Proroków. Na dowód prawdy swych przepowiedni o Messyjaszu, zapowiedział kilka wypadków, które się ziściły w oczach samychżc Żydów i Babilończyków. Pierwszćm jest kolćj istnienia czterech wielkich monarchij. Przepowiedział on, że monarchija Assyryj-czyków, którćj Nabuchodonozor był królem, przejdzie do Medów i Persów; że państwo Medów i Persów przejdzie do Greków, dowodzonych przez Alexandra Wielkiego; nakoniec, że państwo Greków przejdzie do Rzymian. — ’) Drugim przepowiedzianym wypadkiem było odbudowanie, w dokładnie oznaczonym czasie, zburzonćj przez Nabuchodonozora Jerozolimy. 2) To wszystko spełniło się co do słowa: potwierdzają to nawet Żydzi i historycy świeccy. 3)
Przechodząc do Odkupiciela, Danijel przepowiada że Messyjasz, tak gorąco pożądany, przyjdzie za lat 490; że skazany będzie na śmierć; że Żydzi zaprą się go i przestaną być jego ludem; że świątynia i miasto Jeruzalem będą zburzone; że Messyjasz zaprowadzi nowe przymierze; że ustaną ofiary Starego Zakonu; i że wtedy zacznie się utrapienie, w jakiem i dzisiaj jeszcze
') Danijol, II. 3G i nast.
’) Tainże, IX, 25.
’) Bussuet. Hist. univ. c«ęśd 1.
221
widzimy lud bogobójczy. Aby dobrze zrozumieć słowa Danijel., uważać należy, że tak ii Żydów, jak u innych narodów, były dwa rodzaje tygodni: to jest tygodnie składające się z dni, jak tygodnie nasze; i tygodnie składające się z lat, licząc lat siedm na jeden tydzień. O tych to ostatnich jest mowa w sławnćm proroctwie Danijela. Archanioł Gahryjel tak mówi do Danijela: „Siedm-dziesiąt tygodni to jest 490 lat, ukrócone są na lud twój, i na miasto święte twoje: aby się dokonało przestępstwo, a grzech aby wziął koniec, ażeby nieprawość była zgładzona, a przywiedziona Sprawiedliwość wieczna, i aby się spełniło widzenie i proroctwo, a byt pomazany Święty Świętych. A będzie zabit Chrystus; a nie będzie ludem jego który się go zaprze. A miasto i świątynię skazi lud z wodzem, który przyjdzie: a koniec jego spustoszenie, a po skończeniu wojny postanowione spustoszenie. A zmocni (Clrystus) przymierze z mnogimi... 1 ustanie ojiara i ofiaroicanie. 7 będzie w kościele obrzydłość spustoszenia i aż do skończenia i końca bę dzie trwać spustoszenie. ')
1° Z tego proroctwa pokazuje się, że Messyjasz przyszedł. W rzeczy samćj, Danijel przepowiada, że zburzenie świątyni i miasta Jeruzalem ma nastąpić po śmierci Chrystusa. — „Chrystus będzie zabity, mówi on, a miasto i świątynia zostaną zniszczone." — Jeruzalem zdobyli i zburzyli, a świątynię spalili Rzymianie roku 70 ery chrześcijańskiej. Chrystus więc czyli Messyjasz przepowiedziany przez Danijela przyszedł i poniósł śmierć przed wspom-nioną epoką. Nadaremno zatćm Żydzi oczekują jeszcze przyjścia Messyjasza.
2° Toz samo proroctwo wskazuje, że Chrystusem czyli Messyjaszem przepowiedzianym przez Danijela jest Pan nasz Jezus Chrystus.
I tak: Messyjasz przepowiedziany przez Danijela ma pokutować za nieprawości świata. Pan nasz Jezus Chrystus odpokutował za nieprawości świata; o nim-to mówił święty Jan Chrzciciel: Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świaia. — Messyjasz przepowiedziany przez Danijela ma przywrócić na ziemi panowanie wszystkich cnót. Zbawiciel nasz właśnie przywrócił na ziemi panowanie cnót wszystkich, wytępiając bałwochwalstwo i powołując wszystkie narody do znajomości Boga prawdziwego. — Na Messy-
') Danijel. IX. 24, 26, 27,
222
jaszu przepowiedzianym przez Danijela mają się spełnić wszystkie proroctwa. Właśnie na Jezusie Chrystusie spełniły się co do słowa wszystkie proroctwa, tak co do jego narodzenia się, jak życia, śmierci i zmartwychwstania. — Messyjasz ma być Świętym Świętych, jednćm słowem, Bogiem. Pan nasz Jezus Chrystus jest Świętym nad Świętymi, tak świętym, że wyzywał najzawziętszych swych nieprzyjaciół, żeby znaleźli w nim chociażby jeden grzech. Dla przekonania zaś, że jest Bogiem, czynił mnóstwo cudów których Żydzi nigdy zaprzeczyć nie mogli, jak naprzykład wskrzeszenia Łazarza. — Messyjasz przepowiedziany przez Danijela. ustanowić miał nowe przymierze. Jeden tylko Zbawiciel nasz zawarł nowe przymierze ze światem.— Messyjasz przepowiedziany przez Danijela miał być skazany na śmierć, i z powodu tćj śmierci, lud Żydowski miał przestać być ludem Bożym; Jeruzalem zaś i Kościół miały być zburzone. Jezus Chrystus właśnie skazany został na śmierć przez Żydów, którzy się go zaparli. Od czasu tćj śmierci i z jćj powodu, według, przepowiedzenia samegoż Pana naszego, Żydzi wpadli w stan utrapienia, w jakim widzimy ich aż dotąd, a miasto Jerozolima i jej świątynia zburzone zostały do szczętu. Zbawiciel nasz łączy przeto w sobie wszystkie cechy Messyjasza przepowiedzianego przez Danijela; cechy te nie przypadają do nikogo innego. Zbawiciel więc nasz jest Messyjaszem przepowiedzianym przez Danijela.
TMC, o d 1 1 t -w eł.
Dziękuję Ci, o Boże mój, który wszystek jesteś miłością, żeś z taką dokładnością oznajmił nam narodzenie i cechy odznaczające Messyjasza. Z uniesieniem radości poznaję tego boskiego Messyjasza w Panu naszym Jezusie Chrystusie, który sam jeden łączy w sobie wszystkie cechy Messyjasza przepowiedzianego przez Danijela.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tćj miłości, modlić się będę o nawrócenie Żydów.
223
NAUKA XLIIIia.
MESSYJASZ PRZEPOWIEDZIANY.
Edykt Cyrusa. — IJowrót Żydów do Judei. — Aggeusz, prorok. — Z:i-charyjasz, prorok. — Odbudowanie miasta Jeruzalem i świątyni. — Malaehiasz, ostatni prorok.
Staraniem Danijela o wyzwolenie Żydów i powrót ich do ojczyzny, uwieńczył najpomyślniejszy skutek. Cyrus wydał pamiętny edykt, którym udzielił Żydom będącym w niewoli Babilońskiej zupełną wolność powrotu do Judei, odbudowania świątyni i zaludnienia na nowo Jeruzalem. Wzięli się przeto Izraelici pilnie do przygotowań, celem niezwłocznego korzystania z pozwolenia monarchy. Gdy zaś było niepodobieństwem, aby wszyscy Żydzi od razu wracali do kraju nieuprawnego, gdzie ziemia blizko siedm-dziesiąt lat żadnych nie wydawała plonów; przeto część tylko tych jeńców wyruszyła w drogę pod przewodnictwem arcykapłana Jozuego i Zorobabela, młodego księcia z rodu Dawida. Cyrus zwrócił im wszystkie naczynia święte zabrane z Jerozolimskiego Kościoła. Kazał przeliczyć je w swojćj obecności, i było, tak złotych jak srebrnych, pięć tysięcy czterysta.
Puścili się więc w drogę dziesiątego miesiąca siedmdziesią-tego i ostatniego roku niewoli. Podróż była długa, ponieważ Jeruzalem leżało od Babilonu blizko o trzysta mil francuzkich (sto-pięćdziesiąt mil polskich,) a do tego prowadzili z sobą całe rodziny, starców, niewiasty i dzieci. Po czterech więc dopiero miesiącach uciążliwćj drogi, stanęli wreszcie za ziemi Judzkićj. Skoro tu przybyli, obliczono ludność, która wynosiła czterdzieści dwa tysiące trzysta sześćdziesiąt osób. Pierwszćm staraniem Żydów za powrotem do ojczyzny, było wzniesienie ołtarza Panu Bogu. W rok później, założyli fundamenta do nowego Kościoła; ale gdy według proroctwa Danijela zaszły wielkie przeszkody, dzieło zostało przerwane, i dopiero w kilkanaście lat póżnićj prowadzone było dalćj.
Kiedy Jozue, Zorobabel, a nadewszystko starcy, którzy widzieli własnemi oczyma świątynę Salomona, smucili się i płakali widząc, ile nowy Kościół mnićj będzie okazałym od dawnego; Pan Bóg jednych raczył pocieszyć, a drugim dodać otuchy.
W tym celu, powołał Aggeusza proroka, i rzekł mu: „Mów do Zorobabela, książęcia Judzkiego, i do Jozuego, arcykapłana, i
224
do wszystkiego ludu, i powiedz im: Wprawdzie ktokolwiek z pomiędzy was widział starożytny Kościół w całej jego chwale, temu dzisiejszy wydawać się musi prawie niczćm. Ale Zorobabelu, na-bierz odwagi, mówi Pan; i ty Jozue, wielki kapłanie, nabierz odwagi, i wy wszyscy, resztki ludu mojego, nabierzcie odwagi i weżcie się do dzieła. Jeszcze jedna mała chwila jest, a ja poruszę niebo, i ziemię, i morze, i suchą. I poruszę wszystkie narody, a przyjdzie Pożądany 'wszem narodom i napełnię dom ten chwa łą. Większa będzie chwała domu tego pośledniego niż pierwszego. A na tein miejscu dam POKÓJ."
Żydzi i Chrześcijanie zawsze utrzymywali że proroctwo to ściąga się do Messyjasza. To proroctwo przekonywa o dwóch rzeczach: a naprzód o tćm, że Messyjasz przyszedł. I tak: Prorok zapowiada, że Messyjasz przyjdzie osobiście do drugiej świątyni, i dla tego chwała tej drugiej świątyni przewyższy nieskończenie chwałę pierwszćj. Ponieważ zaś tę drugą świątynię spalili Rzymianie w roku 70 ery chrześcijańskiej; zatćm Messyjasz przyszedł przed tą epoką. Żydzi więc czekają go nadaremno.
Powtóre, Proroctwo to, przekonywa nas o tćm, że Pan nasz Jezus Chrystus jest prawdziwie Messyjaszem przepowiedzianym przez Aggeusza. Prorok bowiem zapowiada, że w czasie przyjścia Messyjasza, Bóg wstrząśnie niebo i ziemię, morze i świat cały. Otóż, w czasie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa, niebo, ziemię i morze wzruszyły cuda, jako to: śpiewy Aniołów, którzy zwiastowali jego narodzenie; gwiazda, która wskazała Go Mędrcom czyli trzem Królom; niebo, co się otworzyło podczas jego chrztu; ciemności, które okryły świat przy jego śmierci: są to cuda zdziałane na niebie. Ziemia też zdumiała się na widok jego czynów. W końcu i morze poznało jego wszechmocność: uciszał on jego rozhukane bałwany, i zmusił krnąbrne fale, aby stwardniały pod stopami Świętego Piotra. Słowem, świat cały wstrzą-śniony został, mianowicie upadkiem kolejnym wielkich monarchij Persów i Greków, podbitych przez Rzymian.
Co większa, Prorok wskazuje Messyjasza pod imieniem Pożądanego wszem narodom, pod którćm też wskazywał go synom swoim umierający Jakób. Rzecz zaś niezawodna, że w czasie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa, wszystkie narody mio-
') Aggousz, II, 8, 10.
225
taue niespokojnością i oczekiwaniem przyjścia w Judei tajemniczego męża, który stać się miał panem całego świata. Wierzono w niego, powiadają nam dwaj historycy pogańscy, Tacyt i Swe-tonijusz, na zasadzie starodawnych podań rozszerzonych po całym Wschodzie. — Od czasu zaś przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ustało to oczekiwanie tego tajemniczego męża, który wyjść miał z Judei i zostać panem świata. Nasz więc Pan jest istotnie owym Pożądanym od wszystkich narodów. A ponieważ Pożądanym od narodów, jakeśmy widzieli, jest Messyjasz; ztąd wynika koniecznie, że Pan nasz Jezus Chrystus jest prawdziwym Messyjaszem.
Prorok przepowiada, że w tej drugiej świątyni Pan da pokój. Ten pokój nie jest pokojem ograniczonym do pewnego narodu i do pewnego czasu. Jest-to pokój prawdziwy, pokój wiekuisty, niezmienny, obejmujący wszelkie dobro, ogarniający wszystkie narody; jest-to pokój nieba z ziemią, pojednanie wszystkich stworzeń ze Stwórcą, rodzaju ludzkiego z Bogiem. Oto jest dzieło przeznaczone do spełnienia Mes&yjaszowi, przepowiedzianemu przez Aggeusza.
Któż zaś inny, jeżeli nie Jezus Chrystus dał światu pokój, pokój z Bogiem, pokój obejmujący wszelkie dobro, ogarniający wszystkie narody; pokój, który jest pojednaniem Nieba z ziemią? Czyjeż-to przyjście, jeśli nie jego zwiastowali Aniołowie, mówiąc: Pokój ludziom dobrej woli? Któż, jeśli nie on zostawił światu pokój, jako jedyne dziedzictwo? „Pokój zostawuję wam, mawiał on, Pokój mój daję wam: nie jako daje świat, ja wam daję.“ ') Czyż Boski nasz Zbawiciel, i Dawca tego pokoju, nie zapowiadał go w Jerozolimskićj świątyni? Czyliż nie w tej samćj świątyni ów pokój był zawarty, kiedy Zbawiciel przelał pierwiastki krwi swo-jćj pod nożem obrzezania. Pan nasz Jezus Chrystus jest wiec prawdziwym Messyjaszem, przepowiedzianym przez Aggeusza.
Aby przekonać Żydów o prawdzie przepowiedni dotyczących Messyjasza, Prorok zapowiada im tegoż samego dnia wypadki, których oni sami mieli być świadkami. Pierwszym z nich było, ustanie nieurodzaju, który trwał blizko lat dziesięć, a powrót obfitości; drugim, upadek obcych królestw, a mianowicie: obalenie monarchii Persów przez Greków, a Greków przez Rzymian; uade-
') Ś. Jan. XIV, 27.
Gauhb, zasady t. ii,	15
226
wszystko zaś, zachowanie królewskiego rodu Judy aż do narodzenia Messyjasza, który, przez potomków Zorobabela, pochodzić miał od Dawida, Jakóba, Izaaka i Abrahama. Oba te wypadki ziściły się. Aggcusz prorokował na pięćset dwadzieścia lat przed przyjściem Jezusa Chrystusa.
Zaledwie Aggeusz objawił ludowi Bożemu te wszystkie pocieszające obietnice; wnet Zacharyjasz, inny Prorok Pański potwierdził je i przydał nowe. Według koniecznego, ściągającego się do wszystkich Proroków, obowiązku, zaczął on od udowodnienia boskiego swego posłannictwa, prze.powiedzeniem blizkich wypadków, których spełnienie się było zarazem rękojmią pewności jego przepowiedni dotyczących Messyjasza.
Przepowiada on: 1°, że Jeruzalem, tylekroć niewierne, nic odpadnie już więcój w bałwochwalstwo, i będzie zwane miastem prawdy. Proroctwo to spełniło się: od powrotu bowiem z niewoli, Jeruzalem nie oddawało już nigdy czci bałwanom.
2° Że, wbrew wszelkim pozorom, Jeruzalem będzie odbudowane i zaludnione na nowo. — „I widzieć będzie można, mówi ten Prorok, na placach Jeruzalem starców podpierających się na kiju dla podeszłego wieku, a ulice miejskie napełnią się dziećmi, i dziewczęta igrać będą na placach publicznych."
3° Że ziemia Filistynów, owych starodawnych wrogów ludu Bożego, wydana będzie na zniszczenie. Ta ostatnia przepowiednia spełnioną została przez Alexandra Wielkiego, ’) jak poprzedzająca przez królów Perskich.
Mówiąc o Messyjaszu, Prorok wchodzi w szczegóły, godne największćj uwagi. Powiada, że On zgładzi nieprawości świata; że będzie królem; że będzie sprawiedliwym; że będzie Zbawicielem; że będzie łagodnym i pokornym; że wjedzie do Jeruzalem na oślicy i oślęciu; że będzie biczowanym, i że to widząc Uczniowie opuszczą go; że będzie sprzedanym za trzydzieści srebrników; że pieniądze te będą przyniesione do świątyni i oddane garncarzowi; że Mu ręce przebodzą; wreszcie zapowiada, że on nawróci narody; że ci co go skazali na śmierć, uznają go nakoniec, i że wielka żałoba panować będzie w Jeruzalem. a)
Pan nasz Jezus Chrystus zgładził nieprawości świata; Pan nasz jest królem, sam przed Piłatem głośno to oświadczył, i kró
’) Zacharyjasz, VIII i IX.
’) Z-.charyjasz, III, IX, XII i XIII.
221
luje on dotąd nad światem, którego wyobrażenia i obyczaje odmienił; jest sprawiedliwym, tak dalece sprawiedliwym, że nawet wrogowie jego znaleźć nie mogli żadnego zarzutu przeciw niemu; on jest Zbawicielem prawdziwym; on jest łagodnym i pokornym: uczcie się odemnie mówi on, żem jest delty i pokornego serca. *) Jezus Chrystus wjechał do Jeruzalem na oślicy, przy którćj szło ośle; był schwytany w ogrojcu Oliwnym, i opuszczony od uczniów, on tylko jeden był sprzedany za trzydzieści srebrników, a pieniądze te, zapłatę za Boga, Judasz przyniósł kapłanom, którzy kupili za nie ziemię od garncarza: on tylko, on jeden nawrócił narody; jego tylko, tylko jego jednego Żydzi gorzko opłakiwali, kiedy po zmartwychwstaniu jego poznali, że ukrzyżowali Syna Bożego. Pan nasz więc Jezus Chrystus jest prawdziwym Messyjaszem, przepowiedzianym przez Zacharyjasza.
Zachęceni słowami Aggeusza i Zacharyjasza o przyszłćj wielkości Kościoła, Żydzi nie zrazili się'już więcój. Z zapałem pracowali nad budowaniem tego gmachu, i ani trudy, ani zła wola nieprzyjaciół odstręczyć ich od. tego nie mogły.
W kika lat potem Ezdrasz, który był jeszcze w Babilonie, gdzie zajmował urząd bardzo wysoki, otrzymał od króla pozwolenie na wyprowadzenie do Palestyny drugićj osady Żydów, jaka jeszcze zostawała w państwie jego. Zebrawszy więc wszystkich pielgrzymów, tak do nich przemówił: „Oto jesteśmy sami, bracia moi, bez oręża, bez obrony, w pośród i-ozległego kraju, który przechodzić mamy, otoczeni ludami nieprzyjacielskiemi, które czyhają na nas. Mógłbym prosić króla o wojsko, któreby nas przeprowadziło, alem się tego wstydził. Wiecie, com powiedział królowi w obecności waszćj, o potężnej opiece, jaką Pan nasz zaszczyca tych wszystkich, którzy szukają go w prostocie swojego serca, i ufność w nim pokładają. Wszakże, abyśmy się stali godnymi jego opieki, przepędźmy dzień na poście i modlitwie; błagać będziemy Boga, w gorących modłach, aby raczył nam służyć za przewodnika, i opiekuna w czasie tej podróży. “
Ezdrasz widział z pociechą, że wszyscy pielgrzymi podzielali też same, co on uczucia. Nie było ani jednego, któryby nie uważał modlitwy i postu za skuteczniejszą obronę, niż wszystkie wojska, któreby im dano dla bezpieczeństwa: nadzieja też ichnie
•) Ś. Mat., IX, 29,

228
była daremną. Szczęśliwie powróciwszy do ojczyzny, połączyli się z swą bracią, aby niezwłocznie podżwignąć Jeruzalem z gruzów i dokończyć budowy Kościoła. Ezdrasz miał szczęście dokonać tego wspaniałego dzieła. Nehemijasza zaś wybrał Pan do odbudowania murów Jerozolimy, i do postawienia żydowskiego narodu na takim stopniu, któryby nakazywał poszanowanie otaczającym go licznym i zazdrosnym nieprzyjaciołom.
Wtedy-to wystąpił Malachiasz, ostatni z Proroków: będąc upoważniony przez innych Proroków, niepotrzebował przepowiadać wypadków bliskich na dowód posłannictwa swego. * *) Bóg zesłał go, aby oznajmił Żydom, że ofiary które zaczynali składać w no-wćj świątyni Jerozolimskićj, nie zawsze przyjemne będą Panu; że po nich ma nastąpić daleko świętsza ofiara; że zatćm ich religija jest tylko przygotowaniem i jakoby zarysem przymierza doskonalszego, które Pan postanowił zawrzeć nie już z jednym tylko ludem, ale z całym rodzajem ludzkim. Przenosząc się w przyszłość, widzi on, jako spełniony cud wielki, którego świat cały jest dzisiaj świadkiem, to jest, w miejsce ofiar starodawnych, czcigodną ofiarę we wszystkich miejscach kuli ziemskićj składaną. Tak on przemawia do kapłanów Zakonu: Nie mam chęci do was, mówi Pan zastępów, i daru nie przyjmę z ręki waszej: bo od wschodu słońca aż do zachodu, wielkie jest imię moje między narody; a na każdem miejscu poświęcają ofiarując imieniowi memu ofiarę czystą, bo wielkie jest imię moje między narody, mówi Pan zastępów. ®)
Malachiasz zapowiada także, że Messyjasz mieć będzie Poprzednika, który przygotuje ludzi do słuchania go. Oto' ja posyłam Anioła mojego, mówi Pan, a nagotuje drogę przed obliczem mojem. A zarazem przyjdzie do kościoła swego Panujący, którego wy szukacie, i Anioł przymierza, którego wy chcecie. 3) Aby zaś dać poznać tego Poprzednika, mówi, że będzie on drugim Ełija-szem, że nawróci serce ojców ku synom, a serce synów .ku ojcom ich. 4)
') Zobacz Bibie de Yonce, Dissort. sur les Prophótes, et Pre-face sur Ma lach i e.
») Malach., f, 10, 11.
*) Tamże, III, 1, 2.
«) Tamże, IV, 5, 6.
<
229
Pana naszego Jezusa Chrystusa Poprzednikiem był Jan Chrzciciel. Anioł, który zwiastował narodzenie tego cudownego dziecięcia, rzekł: „Będzie on postępował przed Panem, w duchu i mocy Elijasza, aby obrócił serca ojców ku synom, i przygotował Panu lud doskonały, usposobiony do przyjęcia go.“ — ’) Jan Chrzciciel jest więc Poprzednikiem przepowiedzianym przez Malachijasza. Jan Chrzciciel zaś postępował tylko przed Panem naszym, jemu, i tylko jemu samemu przygotował drogę. — Pan nasz Jezus Chrystus, jest więc Panującym, Aniołem przymierza, Messyjaszem pożądanym od Żydów, i przepowiedzianym przez Malachiasza.
Zobaczmy teraz jaka jest owa wielka .ofiara, o którćj mówi tenże Prorok. Oczywiście, jest-to czcigodna ofiara Nowego Przymierza. W rzeczy samej, Malachijasz zapowiada, że ofiary żydowskie ustaną, że Bóg nie chec ich więcćj. Przepowiada w ich miejsce ofiarę, która będzie poświęcana od wschodu do zachodu. Jedynie ofiara Nowego Zakonu odbywa się od wschodu do zachodu. Prorok zwiastuje ofiarę czystą, która wielkićm uczyni między narodami imię Pana; jedynie ofiara Nowego Przymierza jest ofiarą czystą, ofiarą, która czyni nieskończenie wielkióm imię Pana pomiędzy narodami. Ofiara Nowego Przymierza jest więc ofiarą przepowiedzianą przez Malachijasza. Stary zakon zniesiony zatem został od dnia, kiedy nowa ofiara przeznaczona na zastąpienie wszystkich innych i na stwierdzenie. Nowego Przymierza, postanowioną była: Messyjasz więc, Pośrednik tego Nowego Przymierza przyszedł, od dnia, kiedy starodawne ofiary zniesiono. Po tćm wszystkićm zapytać tylko wypada Żydów, od jak dawna nie mają już oni ołtarza ani kościoła, gdzie wolno było ich ojcom składać ofiary? — Od ośmnastu wieków, odpowiada historyja. Ośmnaście wieków upłynęło więc od czasu jak Messyjasz przyszedł; a. Pan nasz Jezus Chrystus jest prawdziwym tym Messyja-szem, ponieważ on ustanowił ofiarę Nowego Przymierza. Już więc spełniło się wszystko; nadzieja więc Żydów jest tylko marzeniem i skutkiem zaślepienia.
M o d. 1 1 "t ~W EŁ.
Dziękuję Ci, o Boże mój, któryś wszystek jest miłością, żeś tak troskliwie czuwał nad ludem twoim w czasie pobytu jego
') Luk., I, 17.
230
w pośród narodów niewiernych; żeś go wywiódł z niewoli i odprowadził na ziemię ojców jego. Czuwaj też nademną, błagam Cię, dopóki mieszkam w pośród świata, który Cię nie zna. Wyzwól mię z wygnania mego, i zaprowadź mię do siebie, do niebieskiej mojój ojczyzny.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tej miłości z wielką pobożnością znajdować się będę przy ofierze Mszy Świętej.	x
NAUKA XLIVt«.
TREŚĆ OGÓLNA I ZASTÓSOWANIE OBIETNIC, FIGUR I PROROCTW, DO PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA.
Abyście uczuli i zrozumieli jak należy to, co wam powiem, wyobraźcie sobie, że monarcha potężny, szczęśliwy, okazały, mieszkający w pałacu jaśniejącym od złota i brylantów', otoczony świetnym dwo cm, nagle spada z tronu a odarty z korony i purpury, okryty łachmanami, pokaleczony, wtrącony jest do ciemnego więzienia: otóż jest obraz Adama, człowieka po grzechu pierworodnym.
Bóg, wzruszony politowaniem dla tego króla wszystkich stworzeń, dla tćj istoty, którą tyle ukochał, pragnie ją wydźwignąć z przepaści i osadzić znowu na tronie, powracając wszelkie utracone dobra: otóż znowu cel Odkupienia i Wcielenia Słowa, oto przedmiot całćj Religii.
Naprawca, Zbawiciel zesłany będzie do tego upadłego monarchy. Jeżeli Naprawca ten nie ma przyjść natychmiast; to dobroć Boska zdaje się wymagać po Bogu, aby dla pociechy człowieka zapowiedział go; aby mu go wskazał, i przygotował świat do jego przyjęcia i zapewnił powodzenie jego posłannictwu.
W rzeczy samćj, jak tylko człowiek upadł, zaraz mu Bóg zapowiedział Zbawiciela. Ta pierwsza obietnica jest niewyraźna i ogólna. „Narodzi się z was ktoś co was zbawi," rzekł Pan do rodziców ludzkiego rodu. — Ale kiedy przyjdzie ten Zbawiciel?
_2J1
w którym kraju? z jakiego narodu powstanie ? Ta obietnica nic o tćm nie mówi, przepowiada tylko, że Zbawiciel przyjdzie.
Wieki upływają, nowa obietnica wyjaśnia pierwszą. Ta druga obietnioa uczyniona jest Abrahamowi. Bóg mówi mu, że z po tomstwa jego narodzi się Messyjasz. Otóż wszystkie ludy obce rodowi Abrahama są usunięte. Nie w ogóle narodów szukać odtąd będziemy Messyjasza, ale jedynie międ^ potomkami Abrahama. Ale tu nowa zachodzi trudność. Abraham ma siedmiu synów: któryż z nich będzie ojcem Messyjasza? Obietnica trzecia powie nam o tćm.
W rzeczy samćj, trzecia obietnica dana jest Izaakowi. Ona usuwa innych synów Abrahama i wszystkie ludy, które od nich pochodzą. Prawda coraz bardzićj wyjaśnia się, ale nagle nowa chmurka ją zaciemnia. Izaak ma dwóch synów, Ezawa i Jakóba. Któryż z tych dwóch.będzie ojcem Messyjasza? Czwarta obietnica uczy nas, że będzie nim Jakób.
Czwarta więc obietnica uczyniona Jakóbowi, uwalnia nas od zaprzątania się odtąd potomstwem Ezawa i zwraca uwagę naszą wyłącznie na potomków Jakóba. Otóż znowu jMen krok naprzód; ale zaledwie stąpiliśmy nogą, wpadamy w nowe kłopoty. Jakób ma dwunastu synów, którzy będą ojcami dwunastu pokoleń Izraela. Czy Ruben, najstarszy ze wszystkich? czy też niewinny i cnotliwy Józef, ujrzy Messyjasza, powstającego ze swego rodu? Potrzebną więc była nowa obietnica: niedługo czekano na nią.
Tę piątą obietnicę^ dał Bóg Judzie przez umierającego Jakóba. Usuniętych jest zatem jedenastu synów świętego Patryjarchy i jedenaście pokoleń Izraela, które z ich krwi powstały. Ale w pokoleniu Judy nie mało jest rodów. Któryż przeto ród tyle będzie szczęśliwy, że z niego wyjdzie Zbawiciel świata? Będzie-to ród Jesse. ') A w rodzie Jessego, któryż dom przeznaczony jest do wydania, na świat (Chrystusa Zbawiciela? O tćm mówi obietnica ostatnia.
Tę ostatnią obietnicę o Messyjaszu otrzymał Dawid. W domu przeto Dawida szukać winniśmy Zbawiciela, tylekroć zapowiedzianego.
Jednocześnie z obietnicami postępuje wskazanie Messyjasza za pomocą figur. Kiedy pierwsze podają nam rodowód Messyja-
>) II Królew. VII, 12 i następ. — III Królów. XI, 34, 36.
232
sza, i prowadzą nas stopniami od całego rodzaju ludzkiego do. jednego ludu, od tego ludu do jednego z jego pokoleń, od tego pokolenia do jednego rodu, od tego rodu do jednego domu: figury kreślą wizerunek owego syna Dawidowego, który zbawi świat. Tym-to sposobem wskazany On nam jest: w Adamie, jako ojciec nowego świata, z którego w czasie snu powstaje jego oblubienica, kość z jego kości, ciało z jego ciała; w niewinnym Ablu, jako zamordowany rękami własnych braci; w Noem, jako ratujący świat od powszechnej zagłady, i zaludniający ziemię na nowo synami Bożymi; w Melchizedechu, jako poświęcający Najwyższemu chlćb i wino w ofierze, a nie mający ani poprzednika, ani następcy w kapłaństwie; w Izaaku, jako składający ofiarę na górze Kalwaryi, zabity ręką własnego ojca; w Jakóbie, jako pracujący przez mnogie lata, dla otrzymania godnej siebie oblubienicy; w Józefie, jako sprzedany od swoich braci, wydany obcym skazany za zbrodnię, której nie popełnił, umieszczony między dwoma zbrodniarzami, z których jednemu przepowiada życie, a drugiemu śmierć, wreszcie, jak obdarzający najhojnićj nieludzkich swych braci; w Baranku wielkanocnym, jako poświęcający się na ofiarę i broniący lud swój od Anioła niszczyciela; w Mannie, jako karmiący cudownie lud pielgrzymujący pokarmem zesłanym z Nieba; w ofiarach Starego Zakonu, jako gładzący grzechy, wielbiący Boga Ojca, proszący o łaski i składający dzięki za dobrodziejstwa otrzymane; w Wężu miedzianym, jako zawieszony na krzyżu, i leczący widokiem swoim ukąszenia wężów piekielnych; w Mojżeszu, jako wybawiający lud swój z niewoli, nadający mu Prawo, które uczyniło z niego lud ukochany od Boga; w Jozuem, jako wprowadzający lud swój do ziemi błogosławieństwa; w Gedeonie, jako tryumfujący nad nieprzyjaciółmi ludu swego, z garstką towarzyszy, i to przy najsłabszych środkach; Samsonie, jako poślubiający oblubienicę z pośrodka Pogan, i walczący sam jeden przeciw całemu narodowi; w Dawidzie, jako pokonywający olbrzyma pomimo nierówności sił, krzywdzony przez zasdrośnego króla, prześladowany przez własnego syna, wstępujący boso i z płaczem na górę Oliwną, lżony przez człowieka, któremu nie złego czynić nie kazał; w Salomonie, jako siedzący na wspaniałym tronie, otoczony potęgą i chwałą, obdarzony mądrością boską, i budujący ku chwale Boga przecudowny kościół; nakoniec w Jonaszu, jako opowiadający pokutę Żydom, którzy go nie słuchają, trzy doby spoczywa-
233
jąey w grobie, zkąd wyszedł pełen życia i wzywał Pogan do pokuty, którzy na głos jego nawrócili się.
Widzicie, że te różnorodne cechy przypadają tak doskonale i tak wyłącznie do Messyjasza, to jest, do Pana naszego Jezusa Chrystusa, że niepodobna nie uznać go za pierwotny wzór tych wszystkich figur, za model tych wszystkich obrazów.
Wszelako, te wszystkie rysy rozproszone, jakeśmy wspomnieli, nie są dostateczne. Osłonione mnićj lub więcej grubym cieniem, tworzą tylko pół-światła i niedokładnie jeszcze wskazują Odkupiciela. Nam zaś- potrzeba najdokładniejszego rysopisu: taki daje nam Bóg przez Proroków.
Czytajmy: Messyjasz, mówią nam oni, jedni na tysiąc lat, drudzy na siedmset, inni na pięćset, inni na czterysta lat przed jego przyjściem, Messyjasz będzie Bogiem i człowiekiem zarazem; będzie Synem Boga i synem Dawida; narodzi się w Betleem Judzkićm, z Dziewicy niepokalanej; narodzi się wtedy, kiedy berło Dawida, przejdzie w obce ręce. W kolebce będącemu oddadzą cześć królowie, i złożą w ofierze złoto i kadzidła. Z powodu narodzenia jego, wygubione będą wszystkie dziatki płci męzkićj w Betleem i okolicach; nieutulone jęki strapionych matek ich rozlegać się będą po górach. On zaś pójdzie do Egiptu, zkąd Bóg jego Ojciec później go sprowadzi. Będzie ubogi; a pokora, dobroć, sprawiedliwość.będą jego przymiotami. Tak będzie ładodny, że nie dołamie trzciny już nadłamanej, i nie zagasi dymiącego się knota.
Przed nim wystąpi Poprzednik, który podnosząc głos na puszczy, opowiadać będzie blizkie jego przyjście, starając się przygotować ludzi do uznania i przyjęcia go. Poprzednik ten posiadać ma w tak wysokim stopniu ducha i cnoty Elijasza, że sam będzie drugim Elijaszem. Messyjasz opowiadać będzie zbawienie ubogim i maluczkim; liczne cuda na niebie, na ziemi i na morzu, dadzą mu świadectwo. On będzie leczył trędowatych, będzie wyzwalał opętanych, przywracał wżrok ślepym, słuch głuchym, życie umarłym.
Wszelako nie pozna go lud własny; będzie on prześladowany, krzywdzony, spotwarzony. Wnijdzie do Jeruzalem wśród ra-dośnych okrzyków, siedząc na oślicy, przy którćj iść będzie oślę. Sam wejdzie do nowego kościoła, który stanie się teraz daleko chwalebniejszym od pierwszego. Zapowie pojednanie Nieba z ziemią, ludzi z Bogiem. Jeden z uczniów Messyjasza, który jadał
u stołu jeg<T, zdradzi go i sprzeda za trzydzieści srebrników; pieniądze te będą przyniesione do świątyni i zapłacone garncarzowi za ziemię nabytą od niego. Nieprzyjaciele schwytają Messyjasza; wszyscy uczniowie go opuszczą; będzie zelżony, zbity, oplwany, sponiewierany jak najnikczemniejszy z ludzi. Przebija mu ręce i nogi; jako baranek, prowadzony na zabicie, nie odezwie się ze skargą; ust nawet nie otworzy. Umieszczą go między złoczyńcami ; dadzą mu ocet do picia, rozdzielą między siebie odzież jego i los rzucać będą o jego szatę. Nakoniec śmierć poniesie, a to nastąpi, jak mówi Danijel, za lat czterysta dziewięćdziesiąt od powrotu z niewoli.
Śmiercią swoją Messyjasz zgładzi wszystkie nieprawości świata, które dobrowolnie przyjmie na siebie. Trzy dni pozostanie w grobie; wyjdzie ztąd. pełen życia, wstąpi na Niebiosa; zeszłe Ducha Świętego na Uczniów swoich. Zawrze nowe przymierze doskonalsze od tego, jakie zawarł Mojżesz. Nawróci narody, które opuściwszy swe bałwany, hołd Jemu składać będą; różniących się między sobą obyczajami i mową cześć jedna połączy w jedno. On ustanowi ofiarę nową, która zastąpi wszystkie ofiary dawne, która składana będzie nie tylko w jednym kraju lub w jednym Kościele, ale we wszystkich krajach świata, od wschodu aż do zachodu; ofiara ta będzie święta i wielkiem uczyni imię Pana.
Co się zaś tyczy jego ludu, który go się zaprze, lud ten przestanie być jego ludem; a za karę, że na śmierć skazał Messyjasza, miasto Jeruzalem i świątynia będą zburzone i spalone przez naród obcy, pod osobistem dowództwem monarchy swego; synowie zaś Izraela skazani na tułactwo i‘ pogardę, będą bez ołtarzy, bez ofiar, bez kapłanów, w stanie utrapienia, jaki trwać będzie aż do skończenia czasów.
Wtedy Elijasz zstąpi z Niebą, aby ich nawrócić, a wkrótce potćin będą straszne znaki na słońcu, na księżycu, i na gwiazdach, • wszystkie żywioły nieład ogarnie.- Messyjasz zaś zgromadziwszy wszystkie pokolenia,jodu ludzkiego na Jozafata dolinie, przyjdzie j| sądzić, otoczony wielką'‘potęgą i wielkim 'haajestatem ł)
 >''* - '* • v ' v
*) Mojżesz, XLIX, 8 i nnst. — II Król. VII, 12. - Psalm LXXI, XXI, CIX. — Izaj. VII, 14; i XI, 1. — Jerem. XXIII, XXXII. — Ezech. XXXIV, XXXVII. — Danijel, II, 44; i VII, — Amos, XIX, 11. — Micheasz, V, 2. — Aggeusz, II, 8, — Zachar, III, 8, i VI, 12. — Malach., III, i t. d.
235
Oto wskazanie Messyjasza, nakreślone przez Proroków. Potomek więc Dawida, który połączy w sobie te wszystkie cechy różnorodne, będzie Messyjaszem tylekroó obiecanym, tak gorąco pożądanym i tak niezbędnie koniecznym, że nie można będzie dostąpić zbawienia inaczej tylko w nim i przez niego.
Z takim rysopisem w ręku, szukaj człowiecze! pomiędzy wszystkimi synami Dawida, którzy żyli przed zburzeniem Jerozolimy i świątyni: do którego ów rysopis przypadnie w zupełności, ten będzie Messyjaszem. Powinieneś pójść za nim, czynić to wszystko cc on każę; inaczćj, o królu upadły! nigdy wydżwignię-ty nie będziesz z przepaści, i nigdy nie wrócisz do niebieskiego tronu, od którego odpadłeś. Zacznij więc poszukiwania. Poszukiwanie to nie jest ani długie, ani trudne. Każdy z nas z łatwością poznać może tego syna Dawidowego, do którego, i do którego jedynie wskazane cechy przypadają w zupełności. Oto przejęci najgłębszym uczuciem uwielbienia, czci i miłości, wymawiamy najczcigodniejsze imię PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA.
Przedziwną jest wprawdzie ta dokładność i te szczegóły, z jakiemi Prorocy nakreślili przed tylu wiekami naprzód wizerunek Messyjasza; ale przedziwniejszym jeszcze jest ów sposób, jaki Bóg wybrał do zachowania i przedstawienia oku narodów tych wszystkich zdumiewających proroctw. Któż się tego mógł domyślić, że właśnie ludowi żydowskiemu, ludowi, którego największym było interesem podrzeć i zniszczyć te proroctwa, jako tyle go potępiające i zawstydzające, powierzy Bóg ich przechowywanie? A przecież tak się stało; a lud ten niepojętym jakimś cudem proroctwa te przechowuje religijnie, kocha je, daje im świadectwo, a w tułackićj swój wędrówce nosi je z sobą po całćj kuli ziemskiej, i czyta je wszystkim narodom. O przedziwna Opatrzności! ty niedowiarstwo Żydów czynisz jednym z najmocniejszych dowodów Religii. Gdyby wszyscy Żydzi nawrócili się, bezbożność nie-omieszkałaby powiedzieć, że mamy tylko podejrzanych świadków' za starożytnością proroctw; i mnićj mielibyśmy powodów do wierzenia w ich prawdziwość. Gdyby zaś wszyscy zostali wytępieni, natenczas świadków nie mielibyśmy wcale.
Otóż od ośmnastu wieków widzimy, że lud najmnićj podejrzany o sprzyjanie nam, daje świadectwo na naszą stronę, roznosząc wszędzie i przechowując z troskliwością nieposzlakowaną swoje potępienie a nasze dowody. Jedyny cud w dziejach świata! Ci, którzy ukrzyżowali i odrzucili Jezusa Chrystusa, ci właśnie
236
przechowują jako skarb jaki księgi, gdzie wypisane są dowody że on jest Messyjaszem, i gdzie powiedziano jest, że będzie przez nich odrzucony. Otóż prawdą jest, że lud żydowski widocznie przeznaczony na to, aby służył na wieczne czasy za świadka Messyjaszowi.
USZE o cl 1 i t -w OL.
Dziękuję Ci, o Boże mój, który wszystek jesteś miłością, żeś nie tylko obiecał nam Zbawiciela, ale żeś go nam jeszcze raczył tak dokładnie oznaczyć za pomocą figur i proroctw. Upadam do stóp twoich, o Panie mój Jezu! i uznaję Cię za syna Dawidowego i Odkupiciela świata. Nadto, dziękuję Ci, o Boże mój! żeś wybrał środek tak przedziwny do zachowania twego Pisma świętego, i do obznajomienia z nićm wszystkich narodów.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tćj miłości, z poszanowaniem wymawiać będę najczcigodniejsze imię Pana naszego Jezusa Chrystusa.
NAUKA XLVta.
PRZYGOTOWANIA POPRZEDZAJĄCE PRZYJŚCIE MESSYJASZA.
Co rozumieć należy przez przygotowania poprzedzające przyjście Messyjasza. — Wszystkie wypadki poprzedzające przyjście Messyjasza przykładają się do ugruntowania jego królestwa. — Cztery wielkie monarchije przepowiedziane przez Danijeła. — Posłannictwo Assyryjczyków. — Historyja Holofernesa.
"Widzieliśmy w poprzedzających naukach, że wszystko, co tylko Bóg chciał objawić ludziom o narodzeniu, czynach i cechach Messyjasza, było obiecane, wskazane w postaciach czyli figurach, przepowiedziane z największemi szczegółami, w ciągu długiego'pasma wieków. Księgi Mojżeszowe i Proroków, zawierające te nieosza-cowane skazówki, zachowywano w świątyni Jerozolimskiej; kopije ich znajdowały się w wielu domach; Izraelici bowiem czytali je z wielką pilnością, już pojedynczo, już razem, w każdą Sobotę,
237
bądź nareszcie, w Kościele Jerozolimskim, dokąd cały naród zgromadzał się trzy razy do roku, na uroczyste święta Wielkićjnocy, Zielonych Świątek i Namiotów czyli Kuczek. Niepodobieństwem więc było, aby te księgi zaginęły lub zostały sfałszowane. Cechy więc Messyjasza, czas i miejsce jego przyjścia, były powszechnie wiadome. Cóż zatćm teraz zostawało jeszcze do uczynienia dla Opatrzności ? Zobaczmy.
Kiedy wielki jaki mocarz ukochany i niecierpliwie oczekiwany, ma odprawić wjazd do stolicy; natenczas naprawiają drogi, czyszczą gmachy, i przygotowują umysły na jego przyjęcie. Tak też, gdy wkrótce miał przyjść Syn Boży, Słowo przedwieczne, nieśmiertelny król wieków, Pożądany od narodów; Bóg, Ojciec Jego, prostuje mu i równa wszystkie drogi, otwiera wszystkie bramy, przygotowuje umysły do jego przyjęcia, i kieruje wszystkie wypadki do tego, aby mu zapewnić wieczne panowanie. O tćm najgodińejszćm czci przygotowaniu mówić teraz będziemy obszernićj.
A naprzód, zobaczemy, co znaczy to przygotowanie do przyjścia Messyjasza. Przygotowaniem tćm jest kierunek i spółdziała-nie wszystkich wypadków ku chwale Messyjasza. Jednych celem jest zachowanie na ziemi Religii prawdziwćj, to jest Religii Messyjasza; drugich celem jest narodzenie Messyjasza w Betleem; innych wreszcie, ułatwienie szybkiego rozkrzewienia Ewangelii czyli królestwa Messyjasza po całćj ziemi. Wszystkie zatćm wypadki, jakie się zdarzyły u Żydów lub u narodów niewiernych, przed przyjściem Jezusa Chrystusa, wszystek rząd świata streszcza się w tych trzech zdaniach: Wszystko dla Messyjasza, — Messyjasz dla człowieka, — Człowiek dla Boga. Tym sposobem Religija jest ogniskiem, w którćm wszystko się skupia ; a cały ogół stworzenia wraca do Boga, od którego wrziął początek.
Od wieków zaś postanowił Wszechmocny wyrokami swemi
1° Że lud żydowski ujrzy narodzonego w pośród siebie Messyjasza; że obowiązany będzie przechowywać tę wielką obietnicę, a zatćm że będzie wiernym stróżem Religii prawdziwćj.
2° Że Messyjasz narodzi się z tego ludu, w Judei, z Domu Dawidowego.
. 3° Że królestwo Messyjasza, czyli Ewangelija, rozszerzy się z szybkością od jednego końca świata do drugiego.
4" Że Messyjasz połączy* pod jedno berło wszystkie narody Wschodu i Zachodu, które przez spólność wiary i miłości staną się jednym narodem braci.
238
Nakoniec, żc narodzi się w Betleem, kiedy władza królewska ustąpi z pokolenia Judy.
Dowody tych wszystkich prawd znajdują się na każdój karcie Proroków, których przepowiednie przytoczyliśmy. Pozostaje nam teraz wykazać jakim sposobem wszystkie wypadki świata poprzedzające przyjście Messyjasza, przyłożyły się do spełnienia wspomnionych przedwiecznych wyroków Opatrzności.
Pierwszy z tych wyroków stanowi, że lud żydowski przechowywać ma wielką obietnicę o przyjściu Messyjasza, że zatćm ma bydż stróżem Religii prawdziwćj. Trzeba więc było, aby lud żydowski poznał i zachowywał tę świętą obietnicę z daleko większą wiernością niżeli inne narody. Ztąd wynika tylokrotne powtarzanie jćj Patryjarchom; ztąd owa nieskończona liczba figur, które ją powtarzają właściwym sobie sposobem, w ciągu czterech tysięcy lat; ztąd wreszcie ci wszyscy Prorocy, którzy przez dziesięć przeszło wieków, nieprzestają przypominać ludowi temu tejże obietnicy i kreślić przed nim cech Messyjasza. Trzeba było nadewszystko, aby lud żydowski otaczała nieskończona liczba szranek, któreby niedopuszczały mu wpaść w bałwochwalstwo. Ztąd wynikają: ustawy, przepisy, niezliczone ćwiczenia pobożne, postanowione przez Mojżesza; ztąd owe wszystkie pogróżki straszne, obietnice wspaniałe, wreszcie mnóstwo obrzędów, które odosobniając go od innych narodów, tworzą koło niego niby mur niedostępny dla wdzierającego się błędu; ztąd wreszcie owa Arka przymierza, groźny pomnik nieustannej, i widomej obecności Boga w pośród Izraela. ’)
Nadto, na przypadek wpadnięcia ludu żydowskiego mimo ty- . lu ostrożności w bałwochwalstwo, trzeba było, aby nie trwał w nićm długo przez poniżenie, kary i klęski, i aby był zmuszony wracać do czci prawdziwego Boga. Ztąd wynika owo długie pasmo krwawych porażek, i haniebnej niewoli, które stanowią ogólny wątek bistoryi ludu żydowskiego, i powtarzają się fylekroć, ile razy on dopuszczał się przeniewierstwa; trwają dopóty, póki się niepopra-' wił i uznawszy swój błąd, niewrócił do Boga prawdziwego. Ztąd, w szczególności, wywyższenie i potęga państwa Assyryjczyków czyli Babilończyków,
*) Przechowanie wielkiej obietnicy o przyjściu Messyjasza tłumaczy i usprawiedliwia prawodawstwo Mojżeszowe; tudzież nadaje przepisom jakie zdają się Umysłom powierzchownym zbyt drobiazgowym, i ważność nieskończoną.
239
Otóż jest pierwsza z czterech wielkich monarchij przepowiedzianych przez Danijela, które miały następować po sobie aż do przyjścia Messyjasza i przygotować z okazałością, wiekuiste jego panowanie. Owoż tę potężną monarchiję Bóg ustanowił umyślnie, aby karać lud żydowski ilekroć wpadnie w bałwochwalstwo, a przez tę karę zbawienną nawracać go do Religii prawdziwćj. Ta-kie-to posłannictwo Opatrzność przeznaczyła dla państwa Assyryj-skiego. Izajasz wyraźnie uczy nas tego: Swiśnie Pan na muchę, która je na końcu rzek Egipskich, i na pszczołę, która jest w ziemi Assur... Assur rózga gniewu mego, i kij on jest w ręce ich rozgniewanie moje... „Ale, dodaje Prorok w imieniu Boga, kiedy oczyszczę Jeruzalem, nawiedzę wtedy zuchwałą pychę króla Assyryj-skiego i wyniosłość dumnych jego oczu; ponieważ, będąc jedynie narzędziem w inojćj ręce, pysznił się ze swego powodzenia i przekroczył rozkazy moje: jam mu kazał ukarać lud mój, a on go chciał wytępić." *) O Boże mój, jakżeś wielki i jak sprawiedliwie nazywają Cię Królem królów i Panem nad pany! Ten król Assyryjski, ten pyszny Nabuchodonozor, postrach Wschodu, był tylko podrzędnym wykonawcą, sługą wysłanym przez Pana, rózgą i laską Wszechmocnego.
Niedopuszczać, aby lud żydowski zapomniał wielkiej obietnicy o przyjściu Zbawiciela oddając się czci bałwanów, i karać go surowo, ilekroć zdradzi tę szlachetną powinność, oto było, jakeśmy wskazali, wielkie posłannictwo monarchii Assyryjskićj: potwierdza to jćj historyja. Skoro tylko Żydzi dopuszczają się przenie-wierstwa; Assur, zawsze czujny, zawsze z orężem w ręku, wkracza w granice Judei, i zmusza występnych jćj mieszkańców, aby uciekali się do Boga ojców swoich, i pokruszyli swe bałwany.
Ale Assur chce przekroczyć rozkazy Pana, który go zesłał; niepoprzestając na ukaraniu ludu żydowskiego, zamierzył go wytępić. Co większa, zamiast, utrzymać go w wierności Bogu prawdziwemu i wielkićj obietnicy, zapragnął razu jednego, sam skłonić, go do przeniewierstwa, i razem z prawdziwą Religiją wytępić wspomnienia o obietnicy będącej jedyną nadzieją świata. Nie wiesz więc, Assurze, że nie masz potęgi, ani mądrości przeciw Panu? Poczekaj chwilkę; a nauczy cię i upokorzy pychę twoje, używając do tego najbłahszego środka.
') Izaj. VII, 18; X, ó, 12.
240
Stolica państwa Assyryjskiego, przeniesiona później do Babilonu, była jeszcze w Niniwie. Nabuchodonozor Iszx następca króla, który wziął się do pokuty na glos Jonasza, podniósłszy się w pychę zwycięztwy swemi, postanowił zhołdować cały Wschód pod swe panowanie. Pomyślał nawet, że za mało będzie dla niego mieć tylko poddanych, jeżeli nie będzie miał takich, którzyby mu oddawali cześć boską. W tak świętokradzkim zamiarze, wyprawił posłów do wszystkich ludów pobliskich, a nawet do narodów mieszkających za Jordanem, aż do Jeruzalem. Mieli oni polecenie wymagać bezwarunkowego poddania się rozkazom króla Assyryi. Narody oburzone przyjęły tych posłów z pogardą, na jaką istotnie zasługiwały te nierozsądne roszczenia dumnego monarchy. Posłowie zatem zamiast wrócić do Niwiny z doniesieniem o spodziewanej uległości, wrócili z zawiadomieniem, że powszechne, wywołali oburzenie.
Nabuchodonozor zapalił się gniewem prawie do wściekłości przeciw tym wszystkim krajom, gdzie posłowie jego byli tak żle przyjęci. Poprzysiągł na swój tron i państwo że się pomści w sposób godny swego majestatu. Zwołał wnet wielką radę na zamku w Niniwie, i oświadczył swój zamiar zemsty. Rada ta składała się z dygnitarzy jego dworu, oraz ze wszystkich starszych do-wódzców wojska. „Chcę, oświadczył im, podbić cały świat pod moje panowanie.“ — Słowa jego powszechny zyskały oklask, a myśl pochwalona przez tylu pochlebców natychmiast zamieniła się w postanowienie.
Wezwał przeto liolofernesa, hetmana rycerstwa swego, i rzekł mu: „Idź Holofernesie, podbij dla mnie wszystkie królestwa Zachodu; nadewszystko ukarz tych, którzy wzgardzili niemi rozkazami.1' — Potćm kazał mu wytępić wszystkich bogów czczonych przez narody, i znieść wszelką religiję, tak, aby na przyszłość nie innemu bogu cześć oddawano, tylko jemu samemu na całej przestrzeni zawojowanych przez niego krajów.
Holofernes szczerze wziął się do wykonania danego sobie rozkazu. Miał wojska sto dwadzieścia tysięcy pieszych i dwanaście tysięcy jezdnych łuczników’. Naprzód ciągnęły niezliczone wielbłądy, obładowane rzeczami nie tylko do potrzeb, ale i do zbytku slużącemi. Potem szły, stada owiec i wołów bez liku; dalćj mnóstwo wozów z ogromnemi summami złota i srebra, które hetman zabrał z królewskiego skarbu nie oglądając się wcale na
241
oszczędność. Żywność zaś przygotować sobie kazał w rozmaitych miejscach, przez które przechodzić zamierzał.
Gdy Holofernes na czele wojska swego wyjechał; ziemia okryła się żołnierstwem jakby szarańczą. Ktokolwiek śmiał opierać się, nie uszedł zguby; warowne miasta zdobyte zostały szturmem, a mieszkańcy ich w pień wycięci; wkrótce też groźny zwycięzca spuścił się na piękne równiny Damaszku. Był-to czas żniwa. Holofernes podpalił wszystkie zboża; a wszystkie drzewa i winnice wyciąć kazał. Przelawszy potoki łez i krwi, i napełniwszy kraje sąsiednie trwogą, zatrzymał się dni kilka, i spokojnie oczekiwał na owoc tylu zwycięztw.
Jakoż nie zawiódł się w swćm oczekiwaniu. Przerażenie było tak powszechne, że książęta i władcy prowincyj wyprawili do niego posłów z prośbą o łaskę, i ofiarowaniem mu koron, tudzież posług swoich. Holofernes wybrał z pomiędzy tych wszystkich narodów ile tylko znalazł młodych ludzi, zdatnych do noszenia broni, i zmusił ich, aby mu towarzyszyli w dalszych wyprawach. W miarę jak postępował naprzód, wojsko jego powiększało się jako rzeka, która zerwawszy tamy, daleko roznosi zniszczenie.
Postrach imienia Holofe^nesa tak silnie opanował dusze wszystkich mieszkańców tych krain, że w miarę jak się zbliżał zwycięzca do którego miasta, książęta* władze miejscowe,i cała ludność wychodziła na jego spotkanie. Wyprawiano mu wjazdy uroczyste, przyjmowano go przy dźwięku bębnów i piszczałek; oświecano miasta; każdy kładł sobie wieniec na głowę i szedł z pochodnią w ręku na znak radości. Widząc uprzejmość tak ochoczą, można było mniemać, że spotykają najlepszego z panów. Ale zaledwie Holofernes wszedł do którego miasta; spostrzegali po najohydniejszych jego czynach, że przyjęli tyrana. Nic nie było zdolne ułaskawić jego okrucieństwa. Miasta były burzone, ołtarze obalane: nie zapominał bowiem bezbożnik, że więcćj przeciw bogom niż przeciw ludziom miał rozkaz prowadzić wojnę.
Takich okrucieństw dopuszczając się i tyranizując sumienie ludzi, przybył aż do ziemi Gabaa, zamieszkanej przez Idumejczy-ków. Tu, jak wszędzie, pozdobywał wszystkie warowne miasta. A kazawszy ściągać się całemu wojsku, przepędził dni trzydzieści na odpoczynku w tym niedostępnym obozie, zkąd zagrażał Sama-ryi i Judei.
Na tę wiadomość, strach opanował Żydów. Lękali się dla Jeruzalem losu innych stolic, a dla świątyni, bezbożnego święto-
Gaume, zasady- T. n	16
242
kradztwa: wszystek lud wołał do Pana Boga. Mężczyźni i niewiasty ścisłym postem ukorzyli dusze swoje. Kapłani przywdziali na siebie wory i włosiennice; niemowlęta nawet, przedmiot niewinnością swą godny miłosierdzia Nieba, kładli na ziemi przed Kościołem Pańskim. Włosiennicą też okryli ołtarz Boga żyjącego, ze wszech stron rozlegały się słowa wychodzące z serc skruszonych i upokorzonych: Panie, nie oddawaj nas w ręce nieprzyjaciół naszych. — Arcykapłan Elijachim, uradowany świętóm usposobieniem, do którego przywiódł Jeruzalem, przebiegał inne także miasta, aby w nich obudzić podobnąż żarliwość. Wszędzie jego upominania sprawiły skutek pożądany: lud nie przestawał modlić się.
Z gorliwością pobożną arcykapłan połączył środki ostrożności. Rozesłał rozkazy, aby niezwłocznie poobsadzano wszystkie góry, i gotowano się do dzielnego oporu. Synowie Izraela z pokorą posłuszni byli rozkazom Elijachima, a pełni ufności w Panu Bogu ze wszech stron gotowali się do mężnój obrony.
Holofernes usłyszawszy o tych wszystkich przygotowaniach, zapalił się nadzwyczajnym gniewem. Wezwał do siebie książąt Moab i dowódzców Ammonitów, których prowadził z sobą na wojnę. „Co to jest za lud, zapytał ich, który osadził góry? które i jakie są miasta ich? jakie ich siły? kto ich wódz? Czemu ze wszystkich narodów Wschodu, on jeden opierać się nam odważył?1* — Achior, hetman Ammonitów, odpowiedział mu: „Panie, powiem ci prawdę. Lud, który się gotuje do obrony, cześć odda-je jedynemu Bogu, który jest Bogiem Nieba. Ten Bóg daje opiekę Żydom dopóki mu są wierni. Nim uderzysz na nich, staraj się dowiedzieć czy nie dopuścili się jakićj winy względem swego, Boga, któraby na nich jego gniew ściągnęła. W takim razie idźmy, Pan podda ich w ręce nasze. Ale, jeżeli są niewinni, jeżeli nieobrazili Boga swego; nie próbujmy sił naszych przeciwko nim, bo oprzćć się im niezdołamy."
Mowa Achiora była rozsądna, ale niepochlebna. Zaledwie* skończył mówić, powszechne szemranie powstało przeciw niemu w namiocie Holofernesa, gdzie zebrani byli przedniejsi wodzowie. Sam Holofernes uniósł się pogróżkami przeciw Achiorowi i blu-żnierstwami przeciw Bogu Żydów. Nadto kazał zaprowadzić Achiora do Izraelitów, aby zginął pospołu z nimi gdy Assyryjczyko-wie w pień wycinać ich będą. Straż Holofernesa wzięła wodza
243
Ammonitów i prowadziła do Betulii. To miasto miało bydż naprzód zburzonćm.
Nie tak łatwo było zbliżyć się do miasta, jak sobie wyobrażał wódz Assyryjski. Jego żołnierze z więźniem swym jechali przez pola. Ale zbliżywszy się ku górom; spostrzegli oddział proczników, na widok których zmienili swe postanowienie. Zboczyli z drogi, a objechawszy góry, przywiązali Acbiora do drzewa za ręce i nogi . Tak go zostawili, a sami spiesznie uciekli. Izraelici, świadkowie tego widowiska, wyszli z miasta do Acliiora. Odwiązawszy go, zaprowadzili na plac publiczny. Wszystek lud zgromadził się koło niego prosząc go, aby opowiedział ze szczegółami przygodę swoję.
* , »
o d 1 i t w sl.
Dziękuję Ci, o Boże mój, który wszystek jesteś miłością, za cuda niezliczone, któremi wszechmocność i nieskończona mądrość twoja kierowała wszystkie wypadki ku chwale Messyjasza, Syna Twego, a mojego Odkupiciela, według tego, jak przepowiedzieli Prorocy i jakeś sam postanowił był od wieków.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tćj miłości, poddawać się będę zawsze bez szemrania wyrokom Opatrzności.
NAUKA XLVIta-
PRZYGOTOWANIA POPRZEDZAJĄCE PRZYJŚCIE MESSYJASZA.
Posłannictwo Assyryjczyków. — Historyja Judyty. — Jój stosunek z przygotowaniem do przyjścia Messyjasza. — Holofernes oblega Betuliję. — Judyta, jój życie, jej modlitwy. — Przybywa oua do obozu Holofernesa. — Śmierć tego wodza.
0 świcie dnia, który nastąpił po wygnaniu Acbiora, Holofernes kazał wojsku swemu wystąpić w pochód, iśdż na Betuliję i opasać ją ze wszech stron. Prowadził on sto dwadzieścia tysięcy piechoty i dwadzieścia dwa tysiące jazdy regularne j, nieiicząc $
244
ogromnego mnóstwa cudzoziemców, których powybierał z pomiędzy narodów na nowo podbitych, i zmusił do służby wojskowćj.
Betulija, miasteczko obwarowane leżało na górze, która stanowiła całą jego obronę. Ztad łatwo je było oglodzić mając dosyć ludu do opasania go ze wszech stron. Od samego rana, spostrzeżono z miasta wielkie wojsko Assyryjskie, rozwijające się po górach. Wielkićm kołem opasało ono Betuliję. Na ten widok podwoiły się modły i prośby; wszystek lud, upadłszy na ziemię, błagał Boga aby mu okazał miłosierdzie swoje.
Bezwątpienia, jedynie na pomoc Boga liczyli oni i liczyć byli powinni, przy tak nierównych siłach; ale trzeba było oczekiwać jćj, nie kusząc Pana, i uczynić ze swojćj strony pewne kroki, do chwili, w którćj on zechce wesprzeć ich słabość. Uzbroili się więc w imię Boże, zasiedli po wąwozach prowadzących na ich górę, i zmieniając jedni drugich, trzymali we dnie i w nocy straż nieustanną.
Przed uderzeniem na miasto, Holofernes objeżdżając górę przyległą Betulii, spostrzegł, że woda ze źródła wychodzącego z tćj góry, idzie rurami do miasta: kazał więc zaraz poprzecinać rury, spodziewając się że za dni kilka pragnienie zmusi mieszkańców do poddania się na łaskę. Domysł Holofernesa był aż nadto trafny: wkrótce miasto przyprowadzone zostało do ostateczności. Izraelici zebrali się na naradę, i postanowili poddać się po pięciu dniach, jeżeli Pan Bóg nie okaże swego miłosierdzia: tymczasem te dni pięć zamierzyli przepędzić na pokucie.
Bóg, posunąwszy próbę tak daleko, jak tylko być może, zesłał Izraelitom promyk nadziei. Przygotowywał cud, ale według zwyczaju, chciał go zdziałać za pomocą słabćj ręki, zdolnćj do przelania na wszechmocne jego ramię chwały ze swego tryumfu. Ponieważ szło o upokorzenie najdumniejszego z ludzi; za narzędzie przeto tego cudu wybrał niewiastę.
Bohaterka ta nazywała się Judyta: była ona z pokolenia Symeona. Licząc mało co więećj nad lat dwadzieścia wieku, zaślubiła była Izraelitę z pokolenia Zabulon, imieniem Manasses, zamieszkałego jak ona w Betulii. Owdowiawszy po trzech i pół latach małżeństwa, niechciała już nigdy wchodzić w nowe związki. Była młoda, bogata, bezdzietna, i uposażona we wszelkie przymioty ciała i duszy, stanowiące doskonałość niewiasty. Postanowiwszy prowadzić życie ustronne i skromne, jak przystało stanowi wdowy, którego nigdy nie miała zamiaru opuszczać, zajmowała
245
na górze domu swego tajemną izbę, i w tćj zamykała się ze swe-mi służącemi. Pomimo niewinności i porządnego zawsze życia, skazała siebie na ostrą pokutę. Nosiła twardą włosiennicę, pościła każdego dnia, wyjąwszy dni świąteczne, które obchodziła świę-tobliwćm weselem. Tak powszechnie był znany żywot jćj świętobliwy, że nie znalazł się nikt, coby złe o nićj powiedział słowo. Taką była wybawicielka, którą Pan Bóg przeznaczył ludowi swemu.
Judyta dowiedziała się o postanowieniu względem poddania się Betulii po pięciu dniach, jeżeli przed upływem tego czasu nie wesprze jćj przez jaki nadzwyczajny środek potęga Boga. Posłała przeto po dwóch starszych ludu. „Cóżem to słyszała? rzekła im. Jakto! postanowiliście poddać miasto Assyryjczykom po pięciu dniach, jeżeli pomoc oczekiwana od Boga nie nadejdzie przed tym czasem? Któż wy jesteście, żeście s.ię ośmielili tak kusić Pana ? Chcecież mu prawa przepisywać i zakreślać podług woli swojej czas jego miłosierdziu? Takim sposobem nie tak na jego opiekę, jak raczćj na gniew jego sprawiedliwy zasłużyć sobie można. Ale, ponieważ cierpliwość jego jest nieskończona; upokorzmy się przed nim, pokutujmy na nowo, i z ufnością czekajmy na pocieszenie jakie nam zeszłe."
Starsi i Kapłani, którzy przyszii byli do cnotliwćj wdowy, wzruszeni jćj słowami, rzekli: „Wszystko coś mówiła, prawdą jest. Módl się za nami, boś jest niewiasta święta i bogobojna." — „Ponieważ uznaliście ducha Bożego w słowach moich, odpowiedziała Judyta, ukorzcie się przed jego obliczem, aby się przekonać, czy on mnie natchnął postanowieniem, które uczyniłam, i aby wyjednać mi odwagę do jego wykonania. Stańcie tćj nocy u bramy miejskićj, którą wyjdę ze służącą moją. Módlcie się potćm do Boga, aby w przeciągu pięciu dni, raczył mieć miłosierdzie nad ludem swoim. Nie pytajcie mnie o nic więcćj; nikomu nie zwierzę się z mojćj tajemnicy." — „Idż w pokoju, rzekł do nićj Ozy-jasz, przełożony miasta, tobie powierzamy oswobodzenie nasze."
Wielkićm przygotowaniem Judyty była modlitwa i pokuta. Weszła ona do swej modlitewni, przywdziała włosiennicę, głowę sobie osypała popiołem, padła na twarz przed Panem i wylała przed nim duszę swoję. Po gorącćj modlitwie wstała, wezwała jedne ze służących, i poszła z nią do pokojów, które dawnićj zajmowała. Tu zrzuciła włosiennicę, zdjęła żałobę, i namaściła się wybornym olejkiem. Utrefiła sobie włosy, ubrała głowę, oblokła się w szaty najbogatsze; na nogi wdziała prześliczne obuwie;
24ti
wzięła także bransoletki, naszyjniki, zausznice i pierścionki; chcia-ła żeby nic nie brakowało jćj ubiorowi.
Nie dosyć na tem. Ponieważ wola Boga i najczystsza cnota były pobudkami do tak wielkićj troskliwości, którą zwykle obudzą w osobach jćj płci chęć podobania się; Pan Bóg nic poprzestał na zachowaniu w służebnicy swojćj darów, któremi ją uposażyła natura; ale przyspożył jćj nowych wdzięków, aby się oczom wszystkich zdała nieporównanej piękności. Gdy wszystko już było gotowe, rzekła Judyta do służącćj, która towarzyszyć jćj miała: „Weż z sobą flaszkę wina; bankę oliwy, fig, chleba, sćra, i pójdź za mną."
Stanęły wkrótce u bramy miasta. Ozyjasz i starsi czekali tu na nią, jak się wprzód o tem umówiono. Nie śmiejąc zadawać jćj żadnego pytania, rzekli tylko: „Bóg ojców naszych niechaj ci da łaskę, i wszystkę radę serca twego mocą swą niech potwierdzi, aby się ż ciebie chlubiło Jeruzalem, ażeby imię twoje było w poczcie świętych i sprawiedliwych.“
Judyta szła dalćj, w towarzystwie służącćj swojćj; wkrótce, ciągle połączona z Panem Bogiem przez gorącą modlitwę, spuściła ,się z góry. O świcie zbliżyła się ku wojskom Assyryjskim. Stojący na czatach spostrzegli ją i zatrzymali, mówiąc: „Kto jesteś? i dokąd idziesz?" — „Córka jestem Hebrajczyków, odpowiedziała nie zatrwożywszy się. Dla tegom uciekła od oblicza ich, bom poznała, iż na to ma przyjśdż, że wam będą poddani na łup, przeto, że wzgardziwszy wami, nie chcieli się dobrowolnie poddać aby byli znaleźli przed oczyma waszemi miłosierdzie. Z tćj przyczyny pomyślałam sobie, mówiąc: Pójdę przed osobę książęcia Holofernesa, oznajmię mu ich tajemnice, i okaźę którym przystępem mógłby opanować miasto, tak, żeby i jeden mąż nie zginął z wojska jego." — ’) „Mądrześ uczyniła, odpowiedzieli jćj, żeś
') Wiemy z Pisma Świętego, że Judyta była niewiastą nader cnotliwą, i źe przed wykonaniem niebezpiecznego swego zamiaru zasięgała rady Pana Boga przez gorące modlitwy. Wiemy, źe czyn jej pochwalił Duch Święty; źe uroczyste święto ustanowione było u Żydów na uwiecznienie jej pamiątki f złożenie hołdu Bogu; źe wszyscy Ojcowie Kościoła wychwalali jćj odwagę i surową cnotę. Niedokładnie tylko znamy prawo narodów starożytnych, i dla tego dziwnemi wydają się nam wybiegi i podstępy, jakie uważane być wtedy mogły za środki godziwe. Zresztą, znamy tylko istotę czynu. Gdyby doszły były naszych czasów, szczegóły jego; moźcby bez żadnych innych dowodów były dostecznemi do
_2£7
pomyślała o bezpieczeństwie wlasnćm udając się do wodza naszego; niezawodnie znajdziesz u niego łaskę. Pójdź z nami śmiało, oznajmimy mu o tobie."
Wkrótce wprowadzono Judytę do namiotu Holofernesa; a ten się zdumiał nad jćj pięknością. Judyta spojrzawszy z uszanowaniem na dumnego wodza, pokłoniła mu się aż do ziemi w najgłębszej pokorze. Holofernes kazał sługom swoim podnieść ją: „Bądź dobrego serca, a nie lękaj się niczego, rzekł, powiedz nam tylko przyczynę, dla którćj opuściłaś Betuliję, i co cię skłoniło do zdania się na łaskę moję?" — Judyta wnet odpowiedziała na to, nie tracąc wcale odwagi.
$ i Holofernes był zachwycony słowami, które wychodziły z ust Judyty: on i jego podwładni podziwiali ich mądrość. Rzeczy przybierały najlepszy obrót dla wykonania zamiaru Judyty. Holofernes kazał jćj dać mieszkanie, w namiocie gdzie były złożone skarby, i przynosić jćj codzicń potrawy ze stołu swego. Judyta przyjęła wszystko, oprócz stołu. „Nie mogę pożywać potraw twoich, rze-kła; prawo moje tego mi zabrania; przyniosłam ja z sobą żywność mi potrzebną."
Przed wejściem do namiotu sobie wyznaczonego, Judyta prosiła, aby jćj wolno było ztąd wychodzić, w nocy i przededniem, na zwykłą do Bogd swego modlitwę. Pozwolenie to koniecznćm było dla jćj zamiaru; snadno je też otrzymała. Holofernes rozkazał służbie swćj, aby jćj w nićzem nie przeszkadzała, i pozwalała wychodzić i wchodzić w ciągu trzech dni na modlitwę o któ-i-ćj porze sama zechce.
Święta wdowa korzystała z tego pozwolenia. Każdćj nocy wychodziła na dolinę Betulii, i obmywała się we źródle wody, aby się oczyścić z towarzystwa z niewiernymi. Wracała potćm do namiotu, gdzie tak oczyszczona, przepędzała dzień cały na modlitwie i poście, aż do wieczora: wtedy dopiero zażywała skromnego posiłku. Czwartego dnia wieczorem Holofernes wyprawił ucztę dla swych podwładnych: zaprosił też na nią i Judytę. Ufna opiece Boga sw'ego, przyjęła bez wahania się zaprosiny. Przywdziawszy najpiękniejsze szaty, stanęła przed Holofernesem, który rzekł
usprawiedliwienia w oczach naszych tego, co się nam teraz wydaje trudnóin do wytłumaczenia. Uwaga ta dostateczną będzie do usunięcia z pod wszelkiój słusznej krytyki postępowania i wybiegów świętej wdowy z Betulii.
248
jćj: „Pij teraz i jedz, a siądź z weselem, boś łaskę przedemną znalazła.'1 — „Dobrze, odpowiedziała Judyta, ale wiesz Panie, że wszelkie twe potrawy nie są mi pozwolone: przyniosłam z sobą to, co mi pożywać wolno.11 — I piła i jadła w obecności jego potrawy zgotowane przez jćj służącą.
Holofernes, blizkim już będąc śmierci, oddał się, jak tylu grzeszników, szalonćj i zwierzęcej wesołości. Pił tak bez umiarkowania, jak nigdy w całćm swojćm życiu. Musiano go odnieść od stołu odurzonego winem, i poło tyć na łożu, gdzie zaraz zasnął snem twardym. Za chwilę wszyscy goście śpieszyli do mieszkań swoich, prawie w takim stanie jak ich wódz. Judyta została sama jedna w namiocie Holofernesa. Rozkazała ona służącćj swój, aby się nie oddlała. i czujne miała oko na wszystko, co się dziać będzie do koła.
Nadeszła w końcu stanowcza chwila: trzeba było albo zginąć, albo zgubić nieprzyjaciela swego. Judyta, stojąc u łoża Holofernesa, modliła się po cichu z płaczem, mówiąc: „Panie, Boże Izraela, wesprzyj mię w tćj chwili.11 — A gdy to wyrzekła, przystąpiła do słupa, który był w głowach łóżka jego, i odwiązała szablę na nim wiszącą; a wydobywszy ją, ujęła za włosy Holo-	a
fernesa, i mówiąc: „Wesprzyj mnie teraz Panie Boże mój!“ — uderzyła dwakroć w szyję, i ucięła mu głowę; odwiązała potćm pawilon ze słupów, i obwinęła nim ciało bez głowy.
Po malćj chwili wyszła, i podoła głowę Holofernesa słudze swćj, i kazała, żeby ją włożyła w torbę. I wyszły obie według zwyczaju swego, jakby na modlitwę. Straż przepuściła je więc przez obóz; a one krążąc około doliny, przyszły do bramy miasta Betulii.
I w rzeczy samej, była już pora, aby wracały. Dzień wyznaczony na poddanie się miasta już miał zaświtać, a cierpliwość mieszkańców już była wyczerpaną. Zdaleka, jak tylko usłyszaną bydż mogła, Judyta zowołała na straż pilnującą murów: „Otwórz; cie bramy: bo z nami jest Bóg, który uczynił moc w Izraelu.11 — Straż, poznawszy głos jćj, wnet otworzyła bramy; wkrótce zbiegła się tu cała ludność Betulii. Judyta wstąpiwszy na wyższe miejsce, gdy wszyscy umilkli, tak odezwała się: „Chwalcie Pana	*
Boga naszego, który nie opuścił ufających' w sobie.11 — I wyjąwszy potćm z torby głowę, rzekła: „Oto głowa Holofernesa, hetmana wojska Assyryjskiego.11 — I pokazała ją zgromadzonemu ludo
249
wi. Radością, upojony cały lud, połączył głos swój z głosem Judyty, aby błogosławić Boga.
Kiedy to się działo w Betulii, obóz Assyryjczyków był pogrążony we śnie głębokim. Judyta rozkazała uderzyć na nich o świcie i zawiesić głowę Holofernesa na najwyższym murze. Assy-ryjczycy widząc Izraelitów zbliżających się w szyku bojowym, pobiegli do namiotu wodza swego; ale nie śmieli wejść, bo nie wolno było przerywać mu snu. Wreszcie, jeden ze służby odważył się wnijść. Nie słysząc najmniejszego szmeru, odchylił firankę i ujrzał tylko trupa bez głowy Widząc to krzyknął głosem wielkim, i zawołał na wojskowych: „Pójdźcie i patrzcie." Przestrach opanował dowódzców, a wkrótce i całe wojsko: w ucieczce więc zaczęto szukać ratunku. Izraelici puścili się w pogoń, i mieczem gnali nieprzyjaciela: zwycięztwo było zupełne. Trzydzieści dni ledwie wystarczyło na zbieranie łupów. Judyta ogłoszona wybawicielką ludu swego, jako żyjąca figura Messyjasza, wróciła wkrótce na ustronie, i tam aż do śmierci prowadziła żywot poświęcony modlitwom i pokucie.
Tak świetnym pociskiem dotknięci Assyryjczycy, nauczyli się szanować lud Boży, który karcić im polecono, ale nie wytępiać. A tak, historyja Judyty, piękna sama w sobie, wydaje się jeszcze wspanialszą, gdy się zwróci uwaga na to, że ona wchodzi jako istotna część w ogólny zamiar Opatrz.ności. co do przechowania wielkićj obietnicy o przyjściu Zbawiciela, powierzonej straży narodu żydowskiego. Co większa, historyja ta wiążąc się tak ściśle z przygotowaniem do przyjścia Messyjasza, nowym jest dowodem tćj prawdy zasadniczej, że wszystkie wypadki poprzedzające narodzenie Chrystusa Pana dają się wyrazić temi słowy: Wszystko dla Chrystusa, — Chrystus dla człowieka. — Człowiek dla Boga.
ar o ci i i t -w eł.
Dziękuję Ci, o Boże mój, który wszystek jesteś miłością, żeś tak troskliwie przechowywał pamiątkę o przyjściu Odkupiciela. Racz nam udzielić łaski, abyśmy korzystali z jego zasług.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tej miłości, polecać się będę Bogu we wszelkich grożących mi niebezpieczeństwach.
25 0 _
NAUKA XLVIIm».
PRZYGOTOWANIA POPRZEDZAJĄCE PRZYJŚCIE MESSYJASZA.
Historyja Tobijaszn. — Cel Opatrzności w rozproszeniu dziesięciu pokoleń i długim ich pobycie między norodami niewiernymi. — Narodzenie Tobijasza. — Tobijasz uprowadzony w niewolę. — Sprawowanie się jego w Niniwie. — Tobijasz traci wźrolc. — Blizki śmierci odzyskuje wźrok. — Jego przertrogi dano synowi. Podróż młodego Tobijasza. — Młody Tobijasz zaślubia Sarę. — Powraca do ojca swego. — Śmieć Tobijasza starego. — Błogosławieństwo Boże nad jego rodziną.
„Assur, mówił Pan Bóg, jest rózgą gniewu mojego." — W rzeczy samój, widzieliśmy, że wielka monarchija Assyryjczyków była narzędziem, którego Bóg używał dla ukarania Judzkiego królestwa, ilekroć jego mieszkańcy zapominali o wiclkićj obietnicy przyjścia Odkupiciela i oddawali się czci bałwanów. Na ukaranie królestwa Izraela, Bóg użył tejże samój potęgi. Salmanazar uprowadził w niewolę dziesięć pokoleń, które dopuściły się bałwochwalstwa; wszakże Pan Bóg, który umić obrócić złe na dobre, użył kary, jaka ich dotknęła, do spełnienia, swojego wielkiego zamiaru.
Wprawdzie nie dziesięciu oderwanym pokoleniom powierzone było zachowanie obietnic o przyjściu Zbawiciela; wszelako winny były one mieć udział w przygotowaniu do królestwa Messyjasza, i Assyryjczycy właśnie, mimo wiedzy swojćj, dopomogli im spełnić to posłannictwo. Sądzili oni, źe prowadzą do Niniwy lud niewolników; a tymczasem zaprowadzili tam lud missyjonarzy. Dla rozkrzewienia bowiem między narodami Wschodu, czyli dla obudzenia pamięci i wiadomości o przyszłym Zbawicielu, Bóg zezwolił na rozproszenie i długi pobyt dziesięciu pokoleń pośród Assyryjczyków.
O takim celu Opatrzności, świadczą wyraźnie słowa Pisma Świętego. Jeden z niewolników żydowskich będących w Niniwie, natchniony od Boga, tak mówił do swych braci: Wyznawajcie Pana synowie Izrael, a w oczach narodów chwalcie go: albowiem was dla tego rozproszył miedzy narody, które go nie znają, abyócie
251
wy opowiadali dziwy jego, i przywiedli je do wiadomości, ie nie masz inszego Boga wszechmocnego oprócz niego. ’)
Prorokiem, który nam tak jasno objawia zamiar Pana Boga, jest święty mąż Tobijasz. On też był jednym z najgorliwszych opowiadaczów chwały Boga miedzy Assyryjczykami. Przygoto-wawca ten ewangeliczny, więcej jeszcze blaskiem cnót swoich niżeli mowami, przyczynił się do rozszerzenia między nimi prawdziwćj Religii, której pierwszym artykułem było oczekiwanie Messyjasza. Posłuchajmy nader zajmującćj jego historyi, z szczerą chęcią korzystania z nićj.
Tobijasz był rodem z pokolenia Neftali i z miasta tegoż nazwiska leżącego w górnćj Galilei. Bardzo wcześnie stracił swych pobożnych rodziców; a chociaż był najmłodszym w swojem pokoleniu, nie zdołała go jednak skazić powszechna zaraza. Kiedy jego spółziomkowie tłumnie szli oddawać cześć złotym cielcom, które wzniósł był król Jeroboam w Dan i Betel; on chodził do Jerozolimy składać hołd Bogu ojców swoich. Lata dziecinne i młodość jego upłynęły na wykonywaniu cnót wszystkich. Przyszedłszy do wieku dojrzalszego, zaślubił młodą'dziewicę ze swego pokolenia, imieniem Annę; miał z nią syna, któremu dał imię swoje, a który stawszy się przedmiotem czułego jego przywiązania, niemnićj był przedmiotem troskliwćj i czujnćj jego opieki. Nauczył on syna od dzieciństwa bać się Boga i wstrzymywać się od wszelkiego grzechu.
Wkrótce wojsko Salmanazara, króla Assyryjskiego, wkroczyło do ziemi Izraela i spustoszyło królestwo Samaryi. Święty mąż, dotknięty powszcchnćm nieszczęściem swego narodu, uprowadzony został do Niniwy w niewolę, razem z małżonką i synem. W Assyryi był on takim jakim i w ziemi Izraela. Nie uwiódł go przykład własnych braci, przykład obcych skazić go też nie mógł. Inni Izraelici, nawykli od dawna do gwałcenia Zakonu Bożego, używali bez różnicy wszelkiego mięsiwa, którćm się karmili poganie. Wierny prawu Tobijasz nigdy nie chciał plamić się podobnym występkiem. Równie miłosierny względem braci: jak ściśle przestrzegający swojej Religii, rozdzielał on między nieszczęśliwych spólziomkó\7 jałmużnę ze szczupłego swojego mienia, które zdołał był unieść z sobą.
') Tobijasz, XIII, 3. 4.
252
Bóg wynagradzając wierność jego, dał mu łaskę w oczach Salmanazara. Król wzruszony miłością; jeńca swojego ku bliźnim, darował mu dziesięć talentów srebra, a co jeszcze milszćm było Tobijaszowi, pozwolił mu chodzić wszędzie, gdzie chciał, i czynić co mu się podobało. Tobijasz korzystając z pozwolenia, odwiedzał spółbraci, niosąc im wsparcie i pociechę.
Przyszedłszy do Rages, miasta Medów, dokąd część jeńców była przeprowadzona, okazał heroiczną wspaniałość, która stała się dla niego, jeżeli nie głównćm źródłem, to przynajmniej powodem do cudów, któremi Pan Bóg gotował się. wynagrodzić jego cnotę. Znalazł on w tćm mieście wielką liczbę Izraelitów swego pokolenia; a między innymi krewnego swego Gabela, cnotliwego i ubogiego, potrzebującego prędkiego wsparcia, a niewiedzącego kogo prosić o nie. Tobijasz pożyczył mu dziesięć talentów otrzymanych od króla, i wziął rewers, którym Gabel zobowiązywał się oddać mu tę summę.
Po śmierci Salmanazara, syn jego Sennacheryb, odziedziczywszy koronę, nic odziedziczył względów ojca dla Hebrajczyków; owszem nienawidził ich. Takie usposobienie króla stało się dla Tobijasza nową pobudką do podwojenia gorliwości swojej. Każdego dnia odwiedzał swoich krewnych, utyskujących w Niniwie. Cieszył ich, dzielił się z nimi szczupłem mieniem, które mu pozostało ; grzebał umarłych lub pozabijanych. Sennacheryb bowiem, zwyciężony w krwawćj bitwie, zwrócił całą złość swoję przeciw Izraelitom, i kazał niemałą ich liczbę pozabijać, zabroniwszy grzebać ich ciał.
Tobijasz wiedział o zakazie, i znał całe niebezpieczeństwo, na jakie się naraża; ale nic zachwiać nie mogło pobożnćj jego odwagi, i nieprzestawał grzebać ciał ziomków wymordowanych. Sennacheryb wkrótce dowiedziawszy się o tem, skazał Tobijasza na śmierć, i zabrał mu całą majętność jego. Święty mąż musiał uciekać i ukrywać się z żoną i z synem. Ale gdy prześladowca zabity został wrócił Tobijasz do Niniwy, i od nowego królą otrzymał mienie zabrane i wolność dawniejszą. Zaczęły się więc znowu uczynki jego szczodrobliwości.
Przeszło lat pięćdziesiąt życia poświęconego dolkym uczynkom i cnocie, zasługiwały, jak się zdaje, na nagrodę; ale widoki Pana Boga względem jego Świętych, wcale są odmienne od wi-
ludzkich. Po tysiącznych próbach szlachetnie wytrzymanych, w miejsce łask, których spodziewamy się dla nich, przezna
253_
cza im nowe walki, które zbogacają ich koronę, wydoskonalając ich cnotę. Tobijasz dotknięty był w swoim majątku i w wolności, ale nie doznał jeszcze szwanku w osobie swojćj; trzeba mu więc było jeszcze tego ostatniego podobieństwa do dawnych bohaterów, których był naśladowcą.
Miał zwyczaj mąż święty, wedle ducha Zakonu, wyprawiać przyzwoite uczty, w dni świąt uroczystych, na których goście zaproszeni, w religijnym weselu, wynurzali przed Panem wdzięczność swoję, a ubodzy w tych biesiadach zawsze mieli cząstkę najlepszą. W takie-to święto Tobijasz przygotowawszy ucztę, rzekł synowi swemu: „Idź, a przywiedź kilku z naszego pokolenia bojących się Boga, aby pożywali z nami.“ Miody Tobijasz wykonał rozkaz ojca. Powróciwszy zaś, zawiadomił go, że jeden z synów Pzraelskieh zabity leżał na ulicy.
To usłyszawszy Tobijasz śpiesznie wstał od stołu, pobiegł na ulicę, gdzie leżało ciało, wziął je na swe ramiona i zaniósł tajemnie do domu swego, aby je pogrzebać po zachodzie słońca. Wrócił potćm do przyjaciół, i zjadł kilka kęsów chleba, skropionych łzami.
Przyjaciele przekładali mu niebezpieczeństwa, na jakie się narażał, ale litościwy Tobijasz, więcćj lękając się Boga, niż króla nieprzestawał wykonywać tych uczynków miłosierdzia. Pewnego dnia czcigodny starzec nadzwyczajnie znużony grzebaniem ciał Izraelitów, wróciwszy do domu, legł podle ściany i zasnął. Tu go właśnie oczekiwała z przygodą Opatrzność boska. Z gniazda jaskółczego, spadło mu na oczy, świeże łajno, którego gorącość i ostrość w jednej chwili pozbawiła go wzroku. Tobijasz był wzorem bojażni Bożej od lat dziecinnych; teraz stał się nadto wzorem cierpliwości w nieszczęściu.
Podobni do owych królów, przyjaciół Hijoba, którzy urągali się nieszczęściu dostojnego męża, krewni Tobijasza posunęli okrucieństwo swoje aż do szyderstwa z wzorowego jego życia, i próżnych, według nich, jego nadziei. Ale, za przykładem Hijoba, Tobijasz szukał pociechy w wielkich prawdach swój wiary; — a krewnym powiedział tylko: „Nie mówcie tak; bo jesteśmy synowie Świętych, i^ywota onego czekamy, który Bóg da tym, którzy nie przestają mu bydź wiernymi.“
Ubogi, opuszczony, ociemniały, żył jedynie ze szczupłego zarobku żony swojćj Anny, która własnemi nań pracowała rękami. Pewnego dnia za robotę tkacką otrzymała koźlę i przyniosła je
254
do domu. Tobijasz usłyszawszy głos jego, a niewiedząo czy do nich to koźlę należy, rzekł do żony: „Zobacz czy jakie koźlę nie weszło pokryjomu do nas, i wróć je komu wypada.'* — Żona To-bijasza obraziła się temi, jak mówiła, skrupułami swojego męża. Rozgniewała się nie tylko na niego, ale i na Opatrzność. Za przykładem Hijoba, poddanego takiejże próbie, Tobijasz z płaczem modlił się do Boga wszelkićj pociechy, i mówił tylko: „Sprawiedli-wyś jest Panie, i wszystkie sądy twoje są sprawiedliwe.
Tobijasz, uważając się teraz za nieużytecznego dla braci, błagał Boga aby powołał go do siebie, i spodziewał się bydż wysłuchanym. W tćj nadziei, wezwał syna swego, i mówił do niego tak, jak wszyscy rodzice chrześcijańscy przemawiać winni gdy umierają. „Słuchaj, synu mój, rzekł, słów ust moich, a załóż je jako fundament w sercu twojćm. Gdy Bóg weźmie duszę moję, pogrzeb ciało moje. Mićj w uczciwości matkę twoje, po wszystkie dni żywota jćj. Bo pamiętać masz, które i jak wielkie niebezpieczeństwa cierpiała dla ciebie w swym żywocie. A gdy i ona wypełni czas żywota swego, pogrzeb ją obok mnie.*1
„A przez wszystkie dni żywota twego mićj na pamięci Boga: a strzeż się, byś kiedy na grzech nic przyzwolił, i nieprze-stąpił przykazania Pana Boga naszego. Czyń jałmużnę z majętności ^twoich, a nieodwracaj oblicza twego od żadnego ubogiego: bo tak będzie, że ani od ciebie nie odwróci się oblicze Pańskie. Jako będziesz mógł, tak bądź miłosierny. Będziesz-li miał wiele, hojnie dawaj; jeśli mało będziesz miał, i mało z chęcią udzielać usiłuj. Tak bowiem skarbisz sobie zapłatę dobrą na dzień potrzebny; bo jałmużna od wszelkiego grzechu i od śmierci wybawia, a nie dopuści duszy iść do ciemności. Czuwaj nad sercem swo-jćm; strzeżże się nawet zarzutu skłonności, które prowadzą do występku. Pysze nigdy w myśli twojej, ani w słowie twojćm panować nie dopuszczaj: bo od nićj początek wzięło wszystko zatracenie. Nie czyń tego drugiemu, czegobyś niechciał, żeby tobie czyniono. Rady zawsze mądrego szukaj. Błogosław Boga na każdy czas: a proś Go aby drogi twoje prostował.“
Tak więc mąż święty kładzie przedewszystkićm wićlkie powinności, równie jak wielkie korzyści syna swego; dopiero w końcu rzekł mu: „Kiedyś jeszcze był w kolebce, pożyczyłem Gabe-lowi dziesięć talentów srebra. Mieszka on w Rages, mieście Me-dów: rewers jego mam u siebie. A przeto popytaj się jakobyś mógł do niego przyjść, i wziąść od niego dziesięć talentów’, a wró
255
cić mu rewers jego. Nie bój się synu mój: ubogie wprawdzie żywot wiedziemy, ale wiele dobrego mieć będziemy jeśli się bę-dżiem bać Boga, a odstąpimy od wszelkiego grzechu, i będziem czynić dobrze. “
„Wszystko coś mi rozkazał, ojcze, uczynię, odpowiedział młody Tobijasz; ale nie wiem jako mam dochodzić tych pieniędzy. Gabcl mnie nie zna, ani ja onego; ani też drogi do Rages nie wiem." — „Synu mój, rzekł ojciec, mamci u siebie rewers jego, który skoro mu ukażesz, natychmiast odda. Ale idź teraz a poszukaj sobie jakiego człowieka wiernego, któryby szedł z tobą, za pewną zapłatą swą?
Syn świętobliwego starca, zaraź wyszedł, i spotkał młodzieńca nadobnego; szlacbetnćj twarzy, łagodnego, w podróżnym ubiorze, gotowego do wędrówki. Niewiedząo, że to jest Anioł Boży, pozdrowił go i rzekł. „Zkąd cię mamy, dobry młodzieńcze? — Z synów Izraelskich.'— A czy wiesz drogę do Rages, miasta Me-dów? Wiem bardzo dobrze; gościłem u Gabela, brata naszego, który mieszka w Rages. — Proszę, poczęjsaj mię, aż to samo opowiem ojcu memu.11 — Tobijasz zawiadomiony o wszystkićm, rzekł do syna, aby przyprowadził nieznajomego młodzieńca. Umówili się z nim, że będzie towarzyszył młodemu Tobijaszowi, i że za powrotem otrzyma wynagrodzenie. Czcigodny Patryjarcha udzielił błogosławieństwo obu podróżnym ; ą syn. jego pożegnawszy ojca i matkę, puścił się w drogę ze swym przewodnikiem.
Do chwili pożegnania, matka zachowywała moc duszy; ale gdy odeszli, przemogła miłość macierzyńska, zaczęła Anna płakać i mówiła mężowi: „Podporę starości naszćj odjąłeś, i odesłałeś od nas. Bodaj nigdy nie były te pieniądze, po któreś go posłał.
Tymczasem, młody Tobijasz, prowadzony przez Anioła, szedł coraz dalćj; a pies za nim bieżał. Pierwszćj nocy stanęli nad rzeką Tygrys. Gdy Tobijasz umywał tu nogi, straszna ryba rzuciła się nań. Młody podróżny przelękniony, zawołał: „Panie, rzuca się na mnie? — Anioł go uspokoił, mówiąc: „Uchwyć ją za skrzele, a ciągnij ją do siebie? — Co też uczynił Tobijasz, wyciągnął ją na ziemię, a ona jęła się miotać przed nogami jego.— „Rozpłataj tę rybę, rzekł mu Anioł; a serce jćj, żółć i wątrobę, schowaj: bo te rzeczy potrzebne są do lekarstw." — Potćm upiekł rybę na węglach, i wzięli ją z sobą na drogę, a resztę nasolili, żeby im wystarczyła aż do miasta Rages.
256
Po dlugićj podróży przyszli do jednego miasta Medów. „Gdzie chcesz, abyśmy stanęli?“ zapytał Tobijasz.— Anioł odpowiedział: „Jest tu powinowaty twój imieniem Raguel. Ma on córkę jedynaczkę, Sarę, którą Pan Bóg tobie przeznacza z całą jćj majętnością. Proś o nią ojca jej, a da ją tobie za żonę.“ — Tobijasz rzekł: „Słyszałem, że była wydana za siedmiu mężów, i że ich wszystkich czart pozabijał, boję się, by się i mnie nie stało to samo, i aby rodzice moi, których jedyną jestem podporą, nie pomarli z żalu.“ — „Nie lękaj się, odpowiedział mu Apioł; tych mężów' czart pozabijał, bo ich żądze nie były świątobliwe. Ty nie masz czego lękać się. Żyj w niewinności i modlitwie, a czart nie weźmie mocy nad tobą.“
Anioł kończył to mówić, gdy weszli do domu Raguela. Był to zacny Izraelita, szczery i religijny, bliski krewny i przyjaciel starego Tobijasza, z którym niegdyś w młodości w bardzo poufałych zostawał stosunkach. Z radością on przyjął gości, wiedząc tylko, że są podróżnymi z narodu jego. Ale przypatrzywszy się Tobijaszowi, rzekł po cichu do żony: „Jak ten młodzieniec podobny jest do ciotecznego mego brata Tobijasza!“ — Potćm obróciwszy się do podróżnych, zapytał: „Zkąd jesteście, bracia moi?“ — „Z pokolenia Neftali, z niewoli Niniwskićj." — „A czy znacie Tobijasza, ciotecznego brata mego?“— „Znamy."— A R.aguel bardzo go wychwalał. — „Oto jego syn jedynak," rzekł Anioł.— Raguel rzucił się na szyję młodego krewnego, oblał go łzami, i czule uściskawszy, rzekł: „Synu mój, niech cię Bóg błogosławi, bo jesteś synem dobrego a cnotliwego męża." Anna i Sara, patrząc na to, płakały rozrzewnione.
Po pierwszych uniesieniach tkliwćj i wzajemnćj przyjaźni, Raguel kazał przygotować ucztę. A gdy zapraszał ich do stołu, Tobijasz rzekł: „Ja tu dziś jeść ani pić nie będę, aż pierwej potwierdzisz prośbę moję, a obiecasz mi dać za żonę Sarę, córkę swoję.“
Małżeństwo postanowione w Niebie, i kierowane przez Anioła, prędko się zawiera na ziemi. Raguel jednak przestraszony wahał się; ale uspokojony przez Anioła, zgodził się nareszcie. Biesiadnicy zasiedli potćm do stołu, i podczas niewinnćj uczty, błogosławili miłosierdzie Boga, którego tak jawne odbierali dowody.
Nazajutrz, Raguel podpisał akt, którym oddawał teraz Tobijaszowi połowę swego majątku, zastrzegając, że po swojćj i żony
257
śmierci druga połowa spadnie także na Tobijasza, jako jedynego dziedzica. Tyle przyjaźni i hojnych względów zniewalały młodego Tobijasza do usłuchania próśb teścia, który nalegał nań, aby zabawił u niego jeszcze dwa tygodnie. Ale z drugićj strony, jeżeli wiele był winien Raguelowi, większe jeszcze miał obowiązki względem swego ojca i matki, których nabawiać mogła śmiertelnej niespokojności najmniejsza zwłoka. W skutku ich rozkazów powinien był iść aż do Rages, miasta Medów, po odebranie dziesięciu talentów pożyczonych Gabęlowi.
W takim razie zobowiązał przewodnika swego, żeby sam szedł do miasta Rages, wręczył Gabelowi rewers i zaprosił go na wesele. Anioł poszedł, odebrał pieniądze i przyprowadził z sobą Gabela. Ujrzawszy syna swego dobroczyńcy, Gabel rozrzewniony aż do łez, zawołał: „Niech Ci błogosławi Bóg Izraelski, boś jest syn bardzo dobrego męża, sprawiedliwego, bogobojnego i jałmużny czyniącego. Obyście oglądali syny wasze, i syny synów waszych, aż do trzeciego i czwartego pokolenia. Ród wasz niech będzie błogosławiony od Boga Izraelskiego, który króluje na wieki wieków!1' — Wszyscy obecni odpowiedzieli: „Amen! — Zasiedli potem do uczty; odprawili wesele z radością, miarkowaną przez bojaźń Boga, którego wszyscy biesiadnicy wiernymi byli czcicielami.
Wreszcie gdy pora odjazdu nadeszła; Raguel z żoną chcieli zatrzymać jeszcze młodego Tobijasza; ale on odpowiedział: „Wiem, że ojciec mój i matka moja -dni teraz liczą, i bardzo są niespokojni." — Wtedy Raguel oddał mu córkę swoje i połowę całćj majętności swojćj, w sługach, w służebnicach, w bydle, w wielbłądach, w krowach, tudzież znaczną summę pieniędzy. Ojciec i matka Sary uściskali ją czule, mówiąc: „Czcij ojca i matkę małżonka twego, miłuj męża, rządź domem i rodziną, sama siebie zachowuj bez przygany."
Podróż była długa. Prowadzili z sobą liczne trzody, które powoli tylko iść mogły. Anioł rzekł wtedy do Tobijasza: „Wiesz w jakim stanie zostawiłeś ojca swego i matkę; jeśli ci się podoba, pójdźmy ndprzód; a żona twoja, pospołu z czeladzią i z dobytkiem niech za nami idzie powoli: my oznajmim o jćj przybyciu. Weź z sobą żółć rybią, bo będzie potrzebną." — Tobijasz bez wahania się usłuchał rady przewodnika swego, i oba puścili się na przód.
G.iuaib, zasady t, II.	;7
258
Pilność ich nie mogła wszakże uprzedzić niespokojności starego Tobijasza i jego żony. Nie słyszeli oni nic o synu, który podług ich rachuby, powinien już był wracać. Zawsze posłuszny rozkazom Opatrzności, Tobijasz mówił tylko niekiedy do żony swo-jćj: „Co mniemasz? czemu tak się opaźnia syn mój, albo czemu go tam zatrzymano ?“ — I oboje starzy płakali. Nic uspokoić nie mogło frasunku matki Tobijasza: „Niestety! niestety! synu mój,— mówiła zalewając się łzami, — na cośmy cię posłali w cudzy kraj, światłość oczu naszych, podporę starości naszej, pociechę naszego żywota, nadzieję potomstwa naszego.1' — Niepocieszona wychodziła z domu, każdego dnia patrzyła na wszystkie strony, szła ku rozmaitym drogom, któremi jak mniemała wrócić on może, aby z daleka zobaczyć mogła powracającego.
Młody Tobijasz zbliżał się tymczasem do domu z swoim przewodnikiem, który wskazał mu sposób jak się ma wziąć do uleczenia cjca swego. Anna jak zwykle siedziała przy drodze na wierzchu góry, zkąd mogła widzieć daleko. Oczy matki poznają syna w daleko większej odległości, niżeli czyjekolwiek inne.. Spostrzegła go, poznała, a pobiegłszy do domu, rzekła mężowi: „Otóż syn twój idzie !“— Tedy przybieżał naprzód pies, który był przy nim w drodze, a jako poseł przyszedłszy radował się bardzo. Ojciec Tobijasza, chociaż ociemniały, wstał, i potykając się, podawszy rękę słudze, wyszedł śpiesznie na spotkanie syna. Ściskając go, całował serdecznie: matka także całowała go,, i oboje poczęli płakać z radości.
Złożywszy potćm hołd i dziękczynienie Panu Bogu, usiedli. Młody Tobijasz wziąwszy żółci rybićj, pomazał oczy ojca swego. Za pół godziny poczęło bielmo z oczu jego schodzić, i Tobijasz stary odzyskał wzrok. Podziękował przeto Bogu jak najgorccćj; a syn opowiadał mu, tudzież matce, wszystkie dobrodziejstwa, któ- • rych doznał od Boga w czasie podróży.
W siedm dni później przybyła też Sara w zupełnem zdrowiu, z całym swoim orszakiem. Nie wypadało wcale obawiać się, aby rodzina ta cnotliwa miała uchybić świętym obowiązkom wdzięczności. Po świątobliwej radości, którą obchodzili wypadki tak szczęśliwie, Tobijasz przywołał' syna i rzekł mu : „Cóż ofiarować możemy świętemu młodzieńcowi, który był twoim przewodnikiem?" — „Wszystko, co moglibyśmy dać jemu, odpowiedział młody Tobijasz, niczćm jest w porównaniu z posługami, jakie mi on oddał;
259 ale, proszę cię, ojcze, abyś skłonił go do przyjęcia połowy dostatków, którem z sobą przywiózł."
Wezwali więc Anioła, i odwiódłszy na stronę, ze szczerego serca prosili go, aby przyjął, co mu ofiarują. Wtedy Anioł dał się poznać i rzekł Tobijaszowi staremu: Gdy modliłeś się z płaczem i grzebałeś umarłych, i dla tego porzucałeś uczty, a kryłeś ciała umarłych w domu swoim, aby je w nocy pogrzebać: jam ofiarował twoje modlitwę Panu. Jestem bowiem Rafael, jeden z siedmiu Aniołów, którzy zawsze stoją przed obliczem Boga.“ — Gdy to usłyszeli, ojciec i matka upadli na twarz: „Pokój niech będzie z wami, rzeki Anioł; nie lękajcie się. Czas jest, abym wracał do tego, kto mnie posłał. Wy zaś błogosławcie Boga, a opowiadajcie wszystkie cuda jego." — A gdy to mówił, zniknął.
Tobijasz żył jeszcze długo, i widział syna i wnuków swoich postępujących ścieżkami sprawiedliwości. Po śmierci ojca, młody Tobijasz wrócił do Raguela i jego żony, i był ich pociechą za dni ich starości: sam zaś przeżywszy lat dziewięćdziesiąt połączył się z rodzicem swoim, zostawiwszy liczne potomstwo, równie mile Bogu jak ludziom dla cnót, których niezmiennie dawało najpiękniejsze przykłady.
Jak historyja Judyty, tak też i historyja Tobijasza, wzięta sama w sobie, jest bez wątpienia jednym z najmocniej zajmujących ustępów naszych ksiąg świętych. Wszakże, gdy nadto zwrócimy uwagę na jej stosunek z przygotowaniem do przyjścia Mes-syjaśza; natenczas nabiera ona nagle wielkich rozmiarów7, staje się jeszcze zrozumialszą i podziwienia godniejszą: widać bowiem wtenczas, jak obszerne zajmuje ona miejsce w ogólnym planie Opatrzności. Z takiego-to stanowiska zapatrywaliśmy się równie na nią, jak na historyję Judyty: z tego też stanowiska zapatrywać się będziemy i na historyję Estery, która będzie przedmiotem następnej nauki.
aa: o a 111 -w a,.
Dziękuję Ci, o Boże mój, który wszystek jesteś miłością, żeś złe obrócił na dobre, używając kary Izraelitów i rozproszenia ich między poganami, jako przygotowania do królestwa Messyjasza.
260
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tćj miłości, czcić będę najpokorniej ojca mego i matkę moję.
NAUKA XLVIIIma.
PRZYGOTOWANIA POPRZEDZAJĄCE PRZYJŚCIE MESSYJASZA.
Posłannictwo Persów. — Historyjj Estery. — Jej wywyższenie. — Mar-docheusz odkrywa spisek. — Ulubieniec Aswcrusa Aman żąda, aby mu oddawano cześć boską. — Mardocheusz jej odmawia. — Aman poprzysięga zgubić go, a z nim razem wszystkich Żydów. — Mardocheusz zawiadamia o tćm Esterę. — Estera idzie do króla. — Tryumf Manlocheusza. — Poniżenie Amana. — Jego śmierć. — Ocalenie Żydów.
"Wymieniliśmy już trzy wielkie wyroki Opatrzności tyczące się przygotowań do przyjścia Messyjasza. Pierwszy stanowił, aby lud żydowski, z którego łona miał się narodzić Odkupiciel świata, przechowywał wielką o przyjściu jego obietnicę, a tem samem aby był wiernym stróżem Religii prawdziwej. Nauka poprzedzająca wskazała nam dotykalnie, że pierwszy ów wyrok dosłownie wykonany został.
Drugi wyrok obejmował, że Messyjasz narodzi się z ludu żydowskiego, w Judei, z rodu Dawida. Wskażemy więc teraz jakim sposobem Opatrzność użyła wszelkich zdarzeń w historyi Żydów i innych narodów, do uczestnictwa w wykonaniu tego wyroku? W tym-to celu, na dwa tysiące lat przed przyjściem Messyjasza, Bóg sprowadził Abrahama z głębi Mezopotamii i rozkazał mu osiąść w Judei, zwanćj pod ów. czas ziemią Chananejską. W tymże samym celu zobowiązał się Bóg pod przysięgą, że da mu tę ziemię dla niego i dla jego potomstwa. Nadto w tymże celu, we czterysta lat póżnićj, wzruszył niebo i ziemie, aby wywieść z Egiptu potomków świętego Patryjarchy i zaprowadzić ich do tego kraju. W tym celu wytępiwszy siedm potężnych narodów, które go posiadały, utrzymywał w nim niezmiennie swój lud w ciągu tysiąca pięciuset lat, pomimo odradzających się bez ustanku wysileń narodów sąsiednich, kraj ten opanować pragnących. Chciał nawet Bóg, aby, gdy Izraelici uprowadzeni byli w niewolę, zosta
261 _
wała jednak szczupła ich liczba dla pilnowania tój ziemi świętćj, i bronienia, aby żaden naród obcy nie zamieszkał na nićj. W tym jeszcze celu, z pomiędzy tylu miast spalonych i zniszczonych w ciągu ustawicznych wojen, ocalało miasteczko Betleem. W tym nareszcie, celu, to miasto dostało się w udziale pokoleniu Judy i przeszło w dziedzictwo rodu Dawida, z którego miał się narodzić Messyjasz. Oto są szczegóły wypadków własnych żydowskiego ludu. Zewnątrz także spostrzegamy ten sam cel i toż samo spół-działanie. Dla wykonania tego wyroku potężna monarchija Perska, druga z pomiędzy czterech wielkich mocarstw przepowiedzianych przez Danijeła, wydżwigniętą została z nicości tryumfowała i zastąpiła miejsce państwa Babilońskiego.
I tak: ponieważ według Proroków, Messyjasz miał narodzić się w Judei, z rodu Abrahama, i z pokolenia Judy; trzeba było zatćm utrzymać lud żydowski w Judei, lub odprowadzić go tutaj w razie gdyby tę ziemię opuścił. Co większa, Messyjasz miał pochodzić z pokolenia Judy,' i narodzić się w Betleem z Dziewicy domu Dawidowego, a ród jego był jedną z owych cech, po których go kiedyś poznać miano; trzeba zatem było utrzymać między Żydami różnicę pokoleń i domów.
Otóż jakeśmy zwracali już uwagę, Assyryjczycy powzięli zamiary zupełnie przeciwne; chcieli do szczętu wytępić lud żydowski, który mieli w nienawiści.. Od siedmiudziesięciu lat trzymali go w niewoli w Babilonie. Dłuższa niewola, jeżeliby nie wygubiła była Izraelitów; to przynajmniej naraziłaby ich była na pomię-szanie się z tymi, pośród których żyli. Żeby więc zachować ten lud, przeszkodzić mu pomieszać, się z narodem obcym, oraz odprowadzić go do Judei, Bóg wzbudził dlań oswobodziciela. Jak używał monarchów Assyryjskich do ukarania Żydów; tak znowu królów Perskich uczynił narzędziami swój dobroci dla tegoż narodu, i przeznaczył Cyrusa, założyciela tego drugiego Państwa, do wyzwolenia synów Izraela.
Izajasz objawia nam zamiary Boga względem tego drugiego mocarstwa^ Rzecz nadzwyczajna! Prorok wymienia nawet Cyrusa po imieniu na dwieście lat przed urodzeniem się tego monarchy; przedstawia Wszechmocnego, jak bierze go za rękę, idzie przed nim, prowadzi go z prowincyi do prowincyi, obala przed nim wały miast i oddaje mu ich bogactwa i skarby. A to wszystko, aby ukarać Babilon i oswobodzić pokolenie Judy.
262 -
Posłuchajmy ze skruszonem sercem jego zadziwiającej przepowiedni: „Oto ja, Pan, mówię Cyrusowi, Pomazańcowi memu, któregom wybrał do wykonania zamiarów moich. Wezmę Cię za rękę i poprowadzę, abyś podbił narody, abyś rozbroił królów nieprzyjaciół twoich, aby pootwierały się przed tobą bramy miast, a żadna nie była zamknięta przed tobą. Utoruję dla ciebie drogi, skruszę wrota miedziane, i zawory żelazne połamię; a dam ci skarby ukryte, abyś wiedział, żem ja Pan, Bóg Izraelów, który teraz już wymieniam twoje imię. Czynię to dla Jakóba sługi mego, a Izraela wybranego mego, aby od wschodu do zachodu wszystkie narody wiedziały, że nie masz innego Boga, oprócz mnie. Tak jest, ja wzbudzę Cyrusa, aby czynił sprawiedliwość; ja przed nim utoruję wszystkie drogi. On odbuduje miasto, które mi jest poświęcone, i odpuści wolno jeńców moich, niewziąwszy za nich ani okupu, ani podarków, mówi Pan, Bóg zastępów'." *)
Jak widzimy więc, posłannictwem państwa Perskiego była opieka i przychylność dla Żydów. Powiedzieć trzeba na pochwałę zwierzchników tej nowej monarchii, że wiernie wywiązali się z udzielonego sobie polecenia. Z łaski ich, miasto i świątynia w Jeruzalem zostały odbudowane; a Żydzi byli wypuszczeni na wolność i utrzymani w Judei z zachowaniem różnicy pokoleń i domów, aż do przyjścia Messyjasza. Trafiali się wszakże ludzie pyszni i zaślepieni, jak to się zdarzało na różnych dworach, którzy niczego nie zaniedbują, aby pociągnąć panów' swoich na drogę fałszywą, i tym sposobem, przyśpieszyć upadek ich państwa, stawiać ich w sprzeczności z zamiarami Najwyższego. Z opiekujących się Żydami, jakimi byli ci potężni monarchowie, przewrotni dworacy usiłowali uczynić tyranów niesprawiedliwych, a nawet wygubicieli tego narodu: na czele tych nierozsądnych i występnych, znajdował się Aman, ulubieniec Aswerusa.
Ale Opatrzność, która trzyma w swym ręku rząd wszystkich mocarstw, i używa do spełnienia widoków swoich wrnli i namiętności ludzi, knowania tego dziwnego ministra obróciła na korzyść wielkiego swego zamiaru. Bóg użył pośrednictwa słabej niewiasty do skruszenia potęgi pysznego Holofernesa; podobnymże sposobem postanowił obalić zamiary i Amana. Historyja zatem Estery tak jak historyja Judyty, wiąże się przedziwnie z ogólnóm planem
j Izaj. XL, V.
_ J63 odkupienia rodzaju ludzkiego: jako figury tej, która zetrze głowę węza, te dwie bokaterki ocalają lud żydowski, któremu powierzone było przechowanie wielkićj obietnicy o przyjściu Zbawiciela.
Między Żydami w niewoli Babilońskiej znajdował się Mar-docheusz, z pokolenia Benijamina. Miał on synowicę imieniem Esterę, która dzieckiem jeszcze będąc, straciła ojca i matkę. Przysposobiona za córkę przez stryja, młoda sierota żyła w niewinności, wiernie wykonywając Zakon Pana Boga. Aswerus, który panował wtedy w Babilonie, odniósłszy wielkie zwycięztwa, za powrotem do stolicy zaczął wyprawiać ucztę godną najpotężniejszego monarchy Wschodu. Zaprosił na nią wszystkich przełożonych wojska, i wszystkich Satrapów czyli rządców stu dwudziestu siedmiu prowincyj, z których składało się jego rozległe państwo.
Siódmego dnia ciągle trwającćj uczty, przyszło mu do głowy pokazać całemu dworowi małżonkę swoję, królowe Wasti, aby wszyscy oddali hołd rzadkiej jćj piękności. Wasti nie chciała przyjść; rozgniewany Aswerus zupełnie oddalił ją od siebie. 'Rozkazał potćm, aby z całego królestwa zgromadzono do niego najpiękniejsze dziewice, aby z nich wybrał sobie małżonkę: Ester znajdowała się w ich liczbie. Pokorna ta córa Judy nie prosiła o żadne stroje, i poprzestała na ubraniu jakie jćj dano. Stanęła przed królem ozdobna skromnością i prostotą, które nie odstępowały jćj nigdy. Król dał jej pierwszeństwo przed wszystkiemi innemi, włożył koronę na jćj głowę, i uczynił ją królową w miejsce Wasty.
Zostawszy królową, a królową wszechwładną, Ester nie zmieniła prostoty swego postępowania i niewinności swych obyczajów: takaż sama w pałacach, pośród okazałego i usłużnego dworu, jaką była w domu stryja i pośród równych sobie wiekiem młodych Izraelitek, zajmowała się jedynie modlitwą i rozmyślaniem świętego Zakonu. Równie posłuszna jak zawsze przestrogom Mardoche-usza, którego szanowała jak ojca, z pokorą wykonywała wszystko, co jćj mówił z powodu rozmaitych okoliczności, w jakich się znajdowała. Głownem staraniem tego cnotliwego męża było przypominanie młodej królowej, że nie dla niej samej, ale dla ludu swego, wyniesioną została na tron.
Wszystko, co się działo na dworze króla Perskiego, wchodziło w widoki Opatrzności. Nawet pilne przesiadywanie Mardo-cheusza u drzwi królewskich, chociaż było skutkiem tylko jego przywiązania do Estery, miało przecież stanowczy wpływ na oca-
264
lenie narodu świętego, a zatćm na przechowanie wielkiej obietnicy o przyjściu Zbawiciela, owym wypadku największej wagi, w którym Aswerus grał tylko podrzędną rolę.
Pewnego dnia, gdy podług zwyczaju Mardocheusz siedział u drzwi królewskich, usłyszał dwóch odźwiernych pałacu jak się zmawiali na zabicie króla. Podsłuchawszy całą osnowę spisku, zawiadomił o tem potajemnie Esterę; a królowa niezwłocznie doniosła małżonkowi o grożącćm mu niebezpieczeństwie, przydając, że wie o tem od Mardocheusza. Winowajcy schwytani przyznali się do zbrodni, i skazani zostali na śmierć.
Według zwyczaju królów swych poprzedników, Aswerus kazał zapisać o wspomnionym wypadku w kronikach państwa; ale Bóg dopuścił, aby zapomniał o swym wybawicielu. Mardocheusz otrzymał tylko kilka drobnych upominków, z wezwaniem wszakże, aby ciągle znajdował się w obrębie pałacu królewskiego.
Kiedy Aswerus z taką obojętnością obszedł się z wiernym sługą, któremu życie był winien; za drugiem zrządzeniem Opatrzności, zdał państwo swoje na wolą człowieka, którego uznał później za najszkodliwszego ze swych nieprzyjaciół.
Zdrajca ten nazywał się Am.in. Używając on różnych podstępów został powoli ulubieńcem monarchy i panem całego dworu. Aswerus kazał wznieść dla niego tron mało niższy od swego. Skoro Aman pokazał się we drzwiach pałacu, trzeba było z wyraźnego rozkazu króla, kłaniać się mu, klękać przed nim i pokorny hołd oddawać. Był-to niby obraz monarchy, i cześć mu składać musiano.
Aman żądał, aby hołdy te oddawano mu jako bogu. Dworzanie i lud zgadzali się na to; ale takićj bezbożności nie mógł dopuścić się Mardocheusz. Gdy Aman przechodził koło tego nieustraszonego czciciela Boga prawdziwego, nie odbierał od niego najmniejszego znaku czci, odkąd wymagać zaczął takićj, jaką Żydzi samemu tylko Bogu oddają. Słudzy królewscy i straż pałacowa, zdziwieni zuchwałością Mardocheusza, często go zapytywali czy się nie lęka ściągnąć na siebie gniewu Amana. Odpowiedział im, że jest Żydem i że Religija zabrania mu oddawać człowiekowi hołdów, należnych tylko Bogu.
Donieśli więc o tćm pysznemu ministrowi, który wkrótce sam się przekonał o prawdzie ich doniesienia. Nie jednokrotnie spostrzegł, źc ten Izraelita stali nie klękał, kiedy on przechodzi; czćm obrażony najdotkliwiej, postanowił zemścić się. Mardocbe-
265
usz był winowajcą w oczach zdrajcy, że odmawiał mu czci boskićj, i że odkrył ostatni spisek na życic Aswerusa. Ukarać śmiercią jego jednego, to było za mało na zgładzenie tej podwójnój zbrodni: cały naród żydowski podług Amana winien był zmyć ją krwią swoją.
Aman więc udał się do króla i przedstawił mu, że Żydzi rozproszeni w państwie jego są plemieniem buntowniczćm, nieprzy-jaznćm bogom i zwyczajom narodowym, i nieposłuśznćm rozkazom monarchy: dodał nadto, że spokojność publiczna wymaga, aby się pozbyć czćm prędzćj tego nienawistnego ludu. Prosił więc o rozkaz na wytępienie go do szczętu w jednym dniu. Aswerus zazdrosny o władzę swoję, podpisał wyrok śmierci na Żydów. Kiedy gońcy rozwozili ten wyrok rządcom wszystkich prowincyj, te- • dy ogłoszono go publicznie i w stolicy.
Wyobrazić sobie można, jakie było z tego powodu przerażenie Żydów: łzami się oblewali, i żałośne wydawali jęki. Wszakże nie poprzestali na tćm: wszyscy razem uciekli się do modlitwy, do postu, do najszczerszej pokuty.
Sam Mardocheusz, ujrzawszy edykt, rozdarł szaty na sobie, oblókł się w wór, i głowę posypał popiołem. W tak smutnćm ubraniu, biegł do drzwi pałacu, gdzie zatrzymać się musial: bo zbrodnią było wchodzić w żałobie do pałacu monarchy. Pragnął on takiemi znakami dać wiedzieć Esterze o tćm, co się działo: Bóg nie .dopuścił mu omylić się. Służebne panny królowej, które wiedziały, że ona względną jest dla Mardocheusza, ale nie domyślały się wcale, że jest Żydówką i synowicą tego cudzoziemca, opowiedziały jćj, w jakim on znajduje się stanie.
Estera zawołała natychmiast jednego z urzędników dworu i kazała mu zapytać Mardocheusza o powód jego żałoby. Mardocheusz wręczył mu esemplarz edyktu i prosił, aby go oddał królo-wćj, zaklinając ją, aby szła do króla i wyjednała cofnięcie tego okrutnego wyroku. Urzędnik wrócił do Estery, oddal edykt, i wiernie powtórzył słowa Mardocheusza. „Czyliż Mardocheusz nie wić, zawołała Estera, że nie wolno nikomu przychodzić na pokoje królewskie, jeżeli nie będzie wezwany, a to pod karą śmierci wy-mierzającćj się natychmiast. Pójdź i powiedz Mardocheuszowi o prawie, którego on nie zna,“ rzekła do urzędnika. — Mardocheusz na to odpowiedział mu: „Pójdź powiedz królowej, w imieniu mo-jem, niech idzie do króla. Któż to wić, jeżeli nie dla tego tylko
Pan Bóg dał jćj koronę, aby się stała narzędziem jego miłosierdzia ?“
Ester odebrawszy taką odpowiedź, posłała do Mardocheusza z oświadczeniem, aby zebrał wszystkich Żydów znajdujących się w stolicy i modlił się z nimi za nią. Sama zaś także modliła się, pościła przez trzy dni, a ze łzami poleciwszy się Bogu, poświęciła się dla ocalenia ludu swojego.
Trzeciego dnia przywdziała najwspanialsze szaty, i wezwała dwie panny służebne: jedna niosła długi ogon jćj sukni, o drugiej zaś ramię opierała się królowa. Stanąwszy w sali obok pokojów królewskich, zatrzymała się. Wkrótce drzwi otworzyły się: Aswe-rus siedział na tronie, w szatach królewskich, jaśniejąc złotem i drogiemi kamieniami. Gdy ujrzał zbliżającą się Esterę bez jego rozkazu, zaiskrzyły mu się od gniewu. Ester zemdlała; rumieniec jćj twarzy zmienił się w bladość śmiertelną, a głowa jćj pochyliła się na ramię podtrzymującej ją panny.
Bóg dopuścił tćj przygody dla tćm większej chwały swojej: będąc panem serca królów, zmienił nagle serce Aswerusa. Monarcha, przeląkłszy się na widok smutnego stanu królowej, wstał spiesznie z tronu, biegł do Estery, wziął ją w swe objęcia, i niczego nie szczędził, aby ją wrócić do zmysłów. „Co ci się stało Estero, rzekł; jestem bratem twoim, nie lękaj się niczego. Nie umrzesz, prawo wydane dla innych, nie ściąga się do ciebie, zbliż się i dotknij berła mojego." Estera jeszcze była w omdleniu, król wyciągnął berło ku szyi jćj, i rzekł: „Mów.“ — Królowa na te słowa odzyskała nieco zmysły, zbliżyła się i pocałowała koniec berła jego, a potćm podniósłszy oczy na Aswerusa, odezwała się z boleścią: „Panie, wydałeś mi się jako Anioł Boży, nie mogłam wytrzymać wźroku twego." I znowu omdlewając upadła na ręce panny służebnćj.
Król nadzwyczajnie był zmieszany^ niczego nie zaniedbywał, aby przynieść ulgę małżonce, która nareszcie wróciła zupełnie do zmysłów. Aswerus uradowany rzeki: „Estero, czego żądasz odem-nie? Gdybyś nawet prosiła o pół królestwa mego, dam ci je." — Ona zaś odpowiedziała: „Jeżeli łaska twoja królu, błagam cię, racz przyjść dzisiaj z Amanem na ucztę, którą przygotowałam." — Z ochotą przyjął król zaprosiny, i udał się na ucztę z ministrem swoim. Pośród wspaniałćj biesiady, Aswerus znowu zapytał kró-lowćj czy ma jakie żądanie. Estera odpowiedziała: „Błagam Kró
267
la, aby i jutro przyszedł z Amanem do mnie na ucztę, a powiem czego żądam."
Upojony zaszczytem, jaki go spotkał, Aman wrócił do siebie; a u drzwi pałacu ujrzał znowu Mardocheusza, który siedział na swćm miejscu nic ruszając się. Opowiedział Aman żonie i przyjaciołom, co zaszło.— „Królowa, rzekł, zaprosiła mnie na ucztę, samego tylko z. królem, i jutro znowu obiadować będę z nimi; ale to wszystko niczćrn jest dla mnie, dopóki będę patrzał na Żyda Mardocheusza, siedzącego i nie podnoszącego się gdy przechodzę." Żona i przyjaciele rzekli mu na to: „Każ postawić szubienicę wysokości pięćdziesiąt łokci, i niech jutro powieszon będzie na niej Mardocheusz."
Aswerus, który nie mógł zmrużyć oka przez noc całą, kazał sobie czytać kronikę ostatnich lat swego panowania. Gdy przyszedł do tego miejsca,, kiedy Żyd Mardocheusz odkrył spisek ukno-wany na życie króla, zapytał, jaką nagrodę ten wierny cudzoziemiec odebrał za tak ważną posługę. Panie, odpowiedzieli mu obecni dworzanie, dałeś mu kilka małych upominków w czasie przerażenia powszechnego, ale tego w kronikach nawet nie zapisano.
Gdy dworzanie kończyli to mówić, król usłyszawszy szmer jakiś, zapytał,' czy kto jest w przedpokoju. W rzeczy samćj był tam Aman, który przyszedł prosić o wyrok na powieszenie Mardocheusza. „Jest tam Aman" odpowiedzieli dworzanie. — „Niech wnijdzie" rzekł król.— Gdy on wszedł, Aswerus rzekł mu: „Co uczynić trzeba człowiekowi, którego król chce uczcić?" — Aman niewątpiąc, że to jego samego król uczcić pragnie, odpowiedział: „Człowiek, którego król chce uczcić, powinien być przybrany w szaty- królewskie, i w koronę, i wsadzony na konia królewskiego, a pierwszy z książąt i panów prowadzić powinien jego konia, wołając głośno na ulicach: Tak uczczon bywa ten, kogo król uczcić chce."— „Dobrze, rzekł Aswerus, pośpiesz się, a wziąwszy szatę i konia, uczyń jakoś powiedział, Mardocbeuszowi Żydowi, który siedzi przede drzwiami pałacu. Pamiętaj, abyś niezłego, coś mówił, nie opuścił."
Śmierć nie tyle byłaby bolesna Amanowi, jak podobny rozkaz. — Trzeba jednak było ukryć gniew w głębi duszy, a wykonać to, co pan kazał. Aman wziął szatę królewską, ubrał w nią Mardocheusza na placu publicznym, wsadził na konia królewskiego, włożył mu koronę na głowę, a prowadząc konia, wołał po uli*
268
cach: „Takiej czci doznaje, kogokolwiek król uczcić chce." — Gdy Mardocheusz wrócił do drzwi pałacu, Aman pospieszył do domu swego ze łzami w oczach i z głową okrytą. Opowiedział żonie i przyjaciołom, co go spotkało. Jeszcze nieskończył mówić, gdy przyszli dworzanie królewscy wzywając go, aby szedł zaraz na ucztę, którą wyprawiała królowa. Udał się przeto Aman do króla, i z nim razem poszedł do królowćj.
Podobnie jak wczorajszego dnia, uczta była wspaniała. Kończąc ją, rzekł Aswerus do Estery; „Czego żądasz odemnie? gdyby szło nawet o połowę królestwa mojego, otrzymasz je." — Ester odpowiedziała: „Jeżelim znalazła łaskę w oczach twoich, o Królu! proszę cię jedynie o życie własne moje, tudzież o życie mojego ludu. Bo ja i lud mój, skazani jesteśmy na śmierć, i wyrok już zapadł. O! gdyby nas tylko sprzedano na niewolników i niewolnice; znośniejszym byłoby złe i płakałabym w milczeniu; ale takie okrucieństwo wroga naszego spada na króla." — „Któż jest tym wrogiem?" zapytał zdziwiony Aswerus, i zkąd jego potęga, żeby śmiał czynić takie rzeczy?"
Ester odpowiedziała: „Tak okrutnym wrogiem jest Aman?" — Na te słowa Aman struchlał. Aswerus nie posiadając się z gniewu, wyszedł na chwilę. Aman upadł do nóg królowćj błagając, aby uprosiła mu życie: w tćm król wrócił, a slndzy królewscy zarzucili zasłonę na twarz Amana, aby usunąć przedmiot nienawistny z oczu pana swego. Jeden z nich rzekł głośno: „Jest w domu Amana szubienica, wysoka na pięćdziesiąt łokci, którą tenże był przygotował dla Mardochcusza, który niegdyś ocalił życie królowi."— „Powiesić go na nićj," rzekł Aswerus. — Rozkaz wykonano, i uspokoił się gniew króla.
Otóż jest los godny bezbożnika, upojonego wielkością swoją’ tak dalece, iż mniemał, że jest bóstwem; otóż straszny przykład sprawiedliwości boskićj dla prześladowców niewinności; otóż w końcu świetny zabytek dobroci Boga dla wiernych czcicieli, kiedy ci wśród niebezpieczeństw pamiętają o tćm, że Bóg jest ich Ojcem, i ufają jego nad sobą opiece.
Wszakże był-to dopiero początek łask Boga. Wdzięczność ludu Izraelskiego, który głośno opiewał jego chwałę w mieście całkiem pogańskićm, tudzież cnoty Estery, która nic dla siebie nie zachowując, do samego Boga odnosiła chwałę tylu cudów, skłoniły go do hojniejszych jeszcze dobrodziejstw. Aswerus oddał królowćj cały majątek Amana, a Mardocheusza mianował pierwszym
269
swym ministrem i ulubieńcem. Ester, powierzyła stryjowi zarząd domu swojego. Potćm upadłszy do nóg królowi ze łzami błagała aby odwołał edykt wydany przeciw Żydom: prośbie tćj natychmiast zadosyć uczynił. W skutek nowego edyktu, ogłoszonego po wszystkich prowincyjach, Żydzi nie tylko zasłonieni zostali od wszelkićj krzywdy, lecz nadto szanowani i poważani byli w ca-łćm państwie, przez wzgląd na Esterę i Mardocheusza.
Tak Opatrzność czuwała nad lucern swoim, i kierowała mo-narchiją Perską na drodze prawdziwego jej posłannictwa, którćm była opieka nad ludem żydowskim. To zaś wszystko działo się w widokach Messyjasza, który z tego ludu miał się narodzić. O jakże wielkimi stają się wypadki na pozór błahe, gdy się na nie zapatrujemy w związku z ogólnem Najwyższego celem, któ- • rym było odkupienie rodzaju ludzkiego.
Przeniknieni wdzięcznością za tyle dobrodziejstw, Izraelici uświęcili dorocznym obchodem, pamiątkę ocalenia swojego. Dzień poprzedzający przeznaczony był na post powszechny, na pamiątkę zguby jaka im zagrażała; dzień zaś świąteczny przepędzali na śpiewanie psalmów, na przyzwoitych ucztach, z których jedni drugim posyłali potrawy: nadewszystko dawali małe upominki ubogim swego narodu, aby i ci udział mieli w uciechach. Jest-to tkliwy przykład miłości, który Chrześcijanie pierwszych wieków naśladowali jak najściślej, a za którym nie zawsze idą ich potomkowie.
k®: o d. 111 w a..
Dziękuję Ci, o Boże mój, któryś wszystek jest miłością, żeś cudownie zachował lud twój, i żeś przez to przygotował królestwo Messyjasza. Udziel nam łaski, abyśmy za przykładem Estery i Mardocheusza, w Tobie pokładali zaufanie w niebezpieczeństwach nam grożących, oraz abyśmy byli Ci wdzięcznymi za odebrane od Ciebie dobrodziejstwa.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj miłości często powtarzać będę tę modlitewkę: Jezu słodki i pokornego serca! zmiłuj się nademną.
270
NAUKA XLlXta.
PRZYGOTOWANIA POPRZEDZAJĄCE PRZYJŚCIE MESSYJASZA.
Trzecia monarchija przepowiedziana przez Danijeła. monarchija Greków.— Jój posłannictwem jest rozkrzewienie znajomości języka greckiego. — Pochó l Alemndra Wielkiego mi Wschód. — Alexander przysięga wytępić Żydów. — Bóg zmienia jego serce. — Monarchija Greków zwabia Żydów do wszystkich części świata, upowszechnia znajomość ksiąg świętych, zapewnia im nieskazitelność.— Posłannictwo Rzymian.
W naukach poprzedzających widzieliśmy spełnienie dwóch pierwszych wyroków Opatrzności, tyczących się przyjścia Messyjasza, to jest: że lud żydowski będzie uprzywilejowanym zachowawcą tak prawdziwej Religii, jak wielkiej obietnicy o Zbawicielu;'tudzież że Messyjasz • narodzi się z tego ludu w Judei i z domu Dawida.
Między wyrokami Najwyższego było i to, że królestwo Messyjasza, to jest, Ewangelija, rozszerzy się z szybkością z jednego końca świata w drugi. Otóż wskażemy teraz, jakim sposobem wypadki tyczące się ludu żydowskiego, równie jak ta trzecia mo-narchija przepowiedziana przez Danijeła, przyłożyły się do spełnienia tego trzeciego wyroku Wszechmocnego Boga.
Bóg wzbudził monarchiję Persów dla wyzwolenia ludu swego z niewoli Babilońskićj i przywrócenia go do posiadania Judei. Królowie Perscy wiernie wywiązali się, może mimo swojej wiedzy, z polecenia danego sobie przez Pana Najwyższego. Judeę zaludnili na nowo dawni jćj mieszkańcy; Jeruzalem i świątynia zostały odbudowane. Pod opiekuńczym cieniem monarchii Perskiej, rozmnożyli się Żydzi; usadowili się, i stali się znowu narodem silnym, bogatym i kwitnącym. Gdy monarchija Persów wypełniła swe posłannictwo, Bóg oddał ją w ręce Greków. Ta nowa zmiana miała na cćlu ułatwić wykonanie przyszłego dzieła Messyjasza, oraz przygotować z daleka drogi dla Ewangelii.
Dowodem tego jest proroctwa Danijeła, i historyja Alexandra Wielkiego, tudzież jego następców. Tę trzecią monarchiję w oczach Proroka szczególniej odznacza szybkość, z jaką się zakłada, oraz rozległość, do jakiej przychodzi. Potymem patrzał, mówi Danijel, a ono inna bestyja jako ryś; a miała skrzydła jako ptak cztery
271
na sobie, a cztery głowy były u bestyi, a władzę jej dano. ') Da-lój Prorok maluje Alexandra Wielkiego, i tak się wyraża: A jam uważał: alid oto kozieł koz przychodził od Zachodu na wszystkę ziemię, a nie dotykał się ziemi. /I kozieł kóz stał się bardzo wielkim: a gdy urósł, złamał mu się róg wielki, i wyrosły pod nim cztery rogi na cztery wiatry niebieskie. 2)
W tym podwójnym charakterze szybkości i rozległości objawia się natura posłannictwa które Opatrzność powierzyła monarchii Greków. Historyja jaśnie nam je wytłumaczy, i potwierdzi wypadkami przepowiednię Proroka.
1° Monarchija Greków przygotowała drogi dla Ewangelii, upowszechniając na całym Wschodzie język grecki, to jest język w którym Ewangelija miała być głoszoną. Tym-to sposobem uła-# twiał Bóg opowiadanie przez Apostołów i szybkie krążenie nauki Messyjasza.
Patrzcie, jak wyraźnie tu się objawia działanie Opatrzności. Zdawało się, że pochód Alesandra Wielkiego na Wschód zniweczy zamiary Pana Boga; tymczasem ten, który stanowi królów, który podnosi mocarstwa i poniża je, według woli swojćj, umiał skierować potęgę tego dumnego zdobywcy ku chwale wielkiego Zbawiciela i ku ustanowieniu wiekuistego jego panowania. Alexan-der, który w zwycięskim pochodzie, prawie nie dotykał się ziemi, tak wielka bowiem była szybkość jego podbojów, obiegł miasto Tyr. Potężny ten gród zatrzymał go przez siedm miesięcy. Z pod murów jego groźny zwycięzca wyprawił posłów do Żydów, aby się mu poddali, i nadesłali posiłki. Żydzi tłumaczyli się tćm, że wykonali przysięgę na wierność Daryjuszowi, królowi Perskiemu. Rozgniewany taką odpowiedzią, Alexander natychmiast po zdobyciu Tyru, wyruszył przeciw Jeruzalem, postanowiwszy na tćm mieście dać drugi przykład surowości swojej.
Kiedy tak ciągnął na wytępienie świętego ludu, arcykapłan Jaddus, uciekł się do Boga. Nakazał modły publiczne i składał ofiary dla uproszenia jego pomocy. Bóg czuwał nad zachowaniem ludu swego i spełnieniem obietnicy tyczącćj się Messyjasza, który
') Danijel, VII, 6.
) 1 amżo, VIII, 5, 8. — W idziec trzeba w Ojcach Kościoła i w wykłada-czach, z jak przedziwny dokładnością te wszystkie cechy przypadajy do Alexan-dra Wielkiego i monarchii Greków, której on był założycielem. Corn. a La-pid. in Dan.
272
z tego ludu miał się narodzić. Pokazał się we śnie arcykapłanowi, i kazał mu kwiatami posypać ulice miasta, pootwierać wszystkie jego bramy, i samemu w szatach kapłańskich wyjść na spotkanie Alexandra, nie lękając się wcale tego monarchy: Bóg bowiem sam miał go osłonić swoją opieką. Jaddus uradowany, opowiedział ludowi widzenie, które miał. Wszystko tak wykonano jak było polecone w objawieniu. Arcykapłan w towarzystwie ofiar-ników i innych kapłanów', w szatach lnianych, wyszedł za miasto na górę, z kąd widać było świątynię i samo miasto Jeruzalem. Tu postanowił czekać na przybycie Alexandra.
Usłyszawszy, że już się zbliża, wszystek lud wyszedł na jego spotkanie w uroczystćj processyi. Alexander uderzony został postawą arcykapłana, przybranego w efod, z tyarą. na głowie i z blachą złotą na czole, na której wypisane było imię Boga. Przejęty uszanowaniem bohater macedoński, ukorzył się przed arcykapłanem i powitał go ze czcią religijną: trudno wypowiedzieć, jakie z tego powodu było zdumienie obecnych. Ledwie wierzyć mogli oczom swoim; zgoła nie pojmowali tak niespodziewanćj zmiany. Parmenijon, jeden z powierników monarchy, nie mógł przyjść do siebie z zadziwienia. Zapytał go, czemu oddaje cześć arcykapłanowi, kiedy sam odbiera cześć od wszystkich ludzi. „Nie arcykapłanowi cześć oddaję, odpowiedział Alexander; ale Bogu, którego on jest sługą. Kiedym był w Macedonii, i kiedy rozmyślałem o podbiciu Persyi,.ten sam mąż, w tych samych szatach, pokazał mi się we śnie, i zapewnił mię, że jego Bóg towarzyszyć mi będzie, i uczyni mię zwycięzcą Persów. Skorom ujrzał tego kapłana, poznałem go zaraz po szatach i rysach twarzy jego: wątpić nie mogę, że ta wojna przedsięwzięta była z rozkazu i pod przewodnictwem Boga, któremu on cześć oddaje. Dla tego-to składam hołd temu Bogu w osobie sługi jego.“
Alexander uściskał potem Jaddusa, i wszedł do Jeruzalem. Wstąpił do świątyni i złożył ofiary Bogu, według sposobu, jak mu wskazał arcykapłan. Pokazano mu proroctwa Danijela, przepowiadające, że państwo Persów obali król Grecki. Alexander uniesiony radością i podziwieniem, udzielił Żydom wszystko, czego tylko żądali.
Państwo Alexandra, którego celem było ułatwić opowiadanie Ewangelii przez rozszerzenie daleko znajomości języka greckiego, rozciągnęło się nierównie dalej, niż się rozciągała monarchija Persów. Oprócz bowiem znaczućj części Afryki, nowe to państwo
273
obejmowało wszystkie kraje leżące miedzy Gangesem i morzem Adryjatyckićm. Opatrzność, która wybrała Alexaudra za narzędzie swych zamiarów, odwołała go z tego świata wtenczas, gdy dokonał posłannictwa swego. Przepowiedzianem było, że jego państwo będzie podzielone, i że ze szczątków onego powstaną cztery nowe mocarstwa: to wszystko spełniło się co do słowa.
2° Monarchija Grecka przygotowała drogi dla Ewangelii, zwabiając Żydów do krain większej części świata. Naprzód, niektórzy z nich zaciągnęli się do wojsk Alexandra i towarzyszyli mu w wyprawach jego. Potem, za panowania jego następców to jest, w ciągu blizko dwóchset lat, Żydzi rozproszyli się po całym Wschodzie. Zwabieni obietnicami, łaskami i korzystnemi warunkami, jakie królowie greccy ze wszech stron im ofiarowali z powodu niezłomnój ich wierności dla swego monarchy, poosiadali, jakby jakie roje, po całej przestrzeni wielkiego państwa Alexan-dra. Nie bez wyraźnego to zamiaru Opatrzności, Żydzi, zacieśnieni poprzednio granicami ojczyzny swojćj, rozpierzchli się po wszystkich prawie krainach Wschodu. Jako nowi missyjonarze, dali oni poznać prawdziwego Boga rozmaitym owym ludom, a tym sposobem przygotowywali je wcześnie do przyjęcia z czasem światła Ewangelii. To jest rzeczą podziwicnia godną, że towarzystwo narodów pogańskich, niegdyś tyle szkodliwe dla Żydów, teraz czyniło ich jeszcze gorliwszymi o wiarę prawdziwą i przywiązańszy-mi do swego Zakonu. Tak Opatrzność przygotowywała wszystkie rzeczy, aby ułatwić wykonanie wielkiego dzieła Odkupienia.
3° Monarchija Grecka torowała drogi dla Ewangelii, roznosząc sławę ksiąg żydowskich, to jest, Mojżeszowych i Proroków, i dając je poznać w dalekich stronach. Ważny ten wypadek spełnił się w następny sposób. Ptolemeusz Filadelf, król jednego ze czterech królestw, jakie powstały ze szczątków państwa Alexan-dra, wstąpił na tron. Miał on pod swćm panowaniem, między innemi prowincyjami Egipt, którego stolicą była Alexandryja. Monarcha ten, miłośnik nauk i literatury, założył w tćm mieście bogatą biblijotekę, do którćj zgromadził ze wszystkich krain świata, najrzadsze i najciekawsze książki. Dc tćj biblijoteki zjeżdżać się wkrótce zaczęli uczeni Wschodu i Zachodu. Ptolomeusz usłyszawszy, że Żydzi posiadają księgę, obejmującą Prawa Mojżeszowe i historyję tego ludu, postanowił kazać ją przetłumaczyć z hebrajskiego na grecki język, dla zbogacenia swojćj biblijoteki. W tym celu wyprawił do Eleazara arcykapłana, następcy Jaddusa, posłów
Gaumb, zasady T. h	18
274
z listem nader uprzejmym i drogiemi upominkami. Posłowie ci przyjęci byli ze wszelkiemi honorami, i bez trudności otrzymali to czego król żądał.
Eleazar dał im dokładną kopiję Zakonu Mojżeszowego, pisaną złotemi literami, i wyznaczył po sześciu starców z każdego pokolenia do przekładu tych ksiąg na język grecki. Ptolomeusz z największemi względami przyjął tych siedmdziesiąt dwóch tłumaczów. Dał im na^jnieskanic osobny dom i kazał dostarczać
wszystkiego, czego tylko potrzebować będą. Nis tracąc czasu wzięli się oni do pracy; i dzieło wkrótce zostało ukończonym: nazywają je zwykle Tłumaczeniem Siedmiudziesiąt. Przeczytano je i zatwierdzono w obecności króla, który podziwiał nadewszystko
głęboką mądrość praw Mojżeszowych, i odesłał tłumaczów7 napo-
wrót, z bogatemi podarkami dla nich i dla świątyni w' Jeruzalem. 4“ Monarchija Grecka przygotowała drogi dla Ewangelii
utwierdzając stanowczo starożytność i powagę proroctw i innych ksiąg świętych.
Tę prawdę poświadcza toż samo tłumaczenie, którego podaliśmy historyję. Rzecz bowiem niezawodna, że pod panowaniem Ptolemeusza, daleko przed narodzeniem Jezusa Chrystusa dokonane zostało w Egipcie tłumaczenie na język grecki ksiąg świętych: tłumaczenie to posiadamy dotąd. Wszystkie proroctwa w nićm objęte, a zatćm i te, któreśmy przytoczyli mówiąc o Messyjasza, niezaprzeczenie są dawniejsze od Ewangelii. Nietylko istnienie onych, ale nawet icli rozgłoszenie poprzedziło o kilka wieków wypadki, będące ich przedmiotem. Co większa, ponieważ to tłumaczenie ksiąg świętych znajdowało się w ręku narodów pogańskich, niepodobieństwem przeto było dla Żydów sfałszować Stary Testament, lub powykreślać z niego miejsca ściągające się do Messyjasza.
Tak więc utwierdzenie w sposób niezaprzeczony, autentyczności, oraz upowszechnienie znajomości ksiąg boskich, których każda prawie karta .zapowiada Messyjasza: oto jest owoc tłumaczenia Siedmiudziesiąt, i najszacowniejsze dobrodziejstwo trzeciej monarchii, przepowiedzianej przez Danijela. Któż nie widzi jasno, że to był główny zamiar Boga przy oddaniu całego Wschodu Grekom i utrzymaniu ich tu pomimo ustawicznych niesnasek zachodzących między nimi? Nie trudno teraz pojąć, dlaczego Bóg panowanie Persów zastąpił panowaniem Greków, których język upowszechnił się u wszystkich narodów, podbitych przez nich. Oczywiście chciał
215
Bóg przygotować wygodną drogę do opowiadania Ewangelii, która nie była już daleką, i ułatwić przez tę powszechność języka połączenie tylu ludów w jednę spółeczność, mającą jednę naukę i jednę wiarę. ’)
Kiedy monarchija Grecka spełnia swe posłannictwo; Bóg popchnął ją w obszerny ocean państwa Rzymskiego.
Oto* jest ostatnie i najpotężniejsze ze czterech wielkich mocarstw, przewidzianych przez Danijela w dalckićj przyszłości. Jakież będzie jegp posłannictwo? Przepowiedzianym było, że królestwo Messyjasza rozszerzy się szybko po całej ziemi, i że sam Messyjasz narodzi się w Betleem, kiedy pokolenie Judy ostatecznie straci władzę najwyższą. Cesarstwo Rzymskie spełnić miało ten wyrok w obydwóch jego częściach.
Co do pierwszego: nie dosyć było aby Żydzi, ewangeliczni przygotowawcy, od czasów wyprawy Alexandra Wielkiego rozmnożyli się na Wschodzie i Zachodzie; aby Europa, Afryka i Azyja, rozumiejąc język grecki, bez trudności mogły słuchać nauki ogłaszanej przez tychże samych ludzi; trzeba jeszcze było ułatwić Apostołom dobrćj nowiny swobodną drogę z jednego końca świata do drugiego; trzeba było wreszcie, aby ród ludzki skła-
') Święty Jan Zlotousty *) uważa za jeden z największych cudów Opatrzności boskiej, że król barbarzyński, obcy prawdziwej Religii, nieprzyjaciel prawdy i ludu Bożego, kazał przetłumaczyć Pismo Święte na język grecki, i tym sposobem rozszerzył znajomość prawdy między wszystkiemi narodami ziemi. Święty Augustyn wyraża się podobnież. *♦) „Żyd.ri przez, zazdrość, albo przez skrupuł, mówi on, niechcioli udzielać cudzoziemcom ksiąg Pisma Świętego ; Bóg użył bałwochwalskiego króla do obdarzenia niemi narodów pogańskich." Libri quos gens judaica caeteris populis vel religioue, vel invidia, pro dere uolebat credituris per D om i num ge u ti bu s, m in is t ra re gis Ptolomaei potestate tanto antę proditi sunt. „Czegożby jeszcze brakło do powagi tego tłumaczenia, mówi Święty Hilary. ***) które wykonane było przed przyjściem Jezusa Chrystusa, i w czasie, kiedy nie można było mieć w podejrzeniu tłumaczów, że chcą pochlebiać temu, kto w Piśmie Świętóm jest przepowiedziany, ani też posądzać ich o ciemnotę, gdyż byli przełożonymi i doktorami synagogi, świadomymi najtajemniejszych nawet szczegółów o przyjściu Messyjasza i posiadali całą powagę służącą doktorom Izraela? „Non potuerunt non probabiles esse arbitri interpretandi, qui certissimi et gra-vissimi erant auctores docendi.
*)	Homil. IV, in Genes.
**	) De Doctr. Christ, lib. 11, c. 15, i Serm. XLVI1I in Joan.
**	*) Kilar. in Psalm. II; zobacz także Buseb. Praeparat. lib. XIII, c. 1.
dał jedno tylko ciało, aby mógł być z szybkością ożywiony jednym i tymże samym duchem.
Otóż, otworzyć na wszystkie strony szerokie drogi, zatrzeć wszystkie narodowości, obalić wszystkie mury przegradzające rozmaite ludy, zrównać ziemię, wszystkie narody spoić w wielką jedność materyjalną, łącząc je pod jedno berło, ustalić wreszcie pokój powszechny, któryby pozwolił przebiegać bez przeszkody lądy i morza, Wschód i Zachód: otóż były w oczach samego nawet rozumu najwłaściwsze środki do spełnienia tego olbrzymiego zamiaru. Taki też jest charakter odznaczający cesarstwo rzymskie i to jest właśnie pierwszym przedmiotem jego posłannictwa.
Danijel przepowiedział to z wszelką pewnością, kiedy Rzym był jeszcze w kolebce. A królestwo czwarte, mówi on, będzie jako żelazo; jako żelazo kruszy i króci wszystko, tak połamie i pokruszy wszystko. ’) W innem zaś miejscu przedstawia Rzym jako straszne zwierzę, które miało coś w sobie dziwnego i strasznego. Ano bestyja czwarta straszna i dziwna, a bardzo mocna; zęby żelazne miała wielkie, jedząc i krusząc, a ostatek nogami swe-mi depcąc. 2) Tenże Prorok, który widział w przyszłości straszną potęgę państwa Rzymskiego, wskazuje nam je jako przygotowa-wcę nieśmiertelnego królestwa Pana naszego Jezusa Chrystusa. „Będzie to państwo, powiada, zastąpione innćm, które powstawszy bez żadnćj ludzkiej pomocy, rozszerzy się nad wszystkiemi królestwami, a nowe to państwo trwać będzie wiecznie. 3)
Te kilka słów Proroka obejmują w sobie całą filozofiję hi-storyi rzymskiej, podobnie jak poprzedzające przepowiednie tłumaczą nam tajemnicę początku, wielkości i upadku innych monar-chij. Wiemy teraz dla czego Rzymianie, różniąc się w tem od wszystkich innych narodów starożytnych, zakładali cześć sławy swojej na pokryciu ziemi ogromną siecią przepysznych dróg, których trwałość zdumiewa dzisiaj jeszcze umiejętności nowożytne; dla czego byli oni zawsze zwycięzcami nieprzyjaciół; dla czego ich państwo, rozszerzając z każdym dniem swe granice w ciągu ośmiu wieków, nieznało już nakoniec żadnych innych granic prócz granic świata i pochłonęło w ogromnem swem łonie wszyśtkie narody; dla czego także, po wojnach najdłuższych i najkrwawszych;
*) Danijel, II, 40.
’) Danijel, VII, 7.
’) Tamże, VII. 14.
277
o jakich kiedykolwiek historyja zachowała pamięć, tryumfujące ich legije wstrzymują nagle pochód swój na wszystkich punktach kuli ziemskićj, zwijają swe chorągwie, i dają spocząć orężowi swemu; dla czego wreszcie, około cztero tysiącznego roku od stworzenia świata, cały świat zażywał pokoju tak powszechnego, jakiego dotąd nieznano. Natenczas bowiem Messyjasz, książę pokoju, wstępował na świat przez miasteczko Betleem.
Zostawała jeszcze do spełnienia druga część wyroku boskiego, mocą którego Messyjasz miał narodzić się w Betleem, i bydż uznanym niezaprzeczenie, za syna Dawidowego. Państwu rzymskiemu przeznaczona była chwała, spełnienia i tego wyroku. Pamiętajmy źe na śmiertelnćin łożu, Jakób przepowiedział, że „Messyjasz przyjdzie wtedy, kiedy król obcy narodowi żydowskiemu zasiądzie na tronie Judy.“ Otóż, po upadku Pompejusza, Antoni-jusz konsul rzymski, udał się do Azyi, i zatwierdził Heroda Idu-mejczyka rodem, rządcą Galilei. Jest-to pierwszy czyn uchylenia publicznego władzy zwierzchniczćj domu Judy. Antonijusz niepo-przestał ńa tein. Powróciwszy do Rzymu, potrafił zjednać dla Heroda łaskę Augusta, który wkrótce potćm miał zostać cesarzem. Nowy pan świata bez trudności skłonił senat rzymski do przyznania Herodowi uroczystym dekretem tytułu Króla Żydów. Heród zaprowadzony był do kapitolium, i koronowany ze zwyklemi obrzędami.	-
Otóż, tę epokę, kiedy berło Dawida i Judy przechodziło w obce ręce, Jakób wyraźnie wskazał na ośmnaście wieków naprzód, jako czas przyjścia Messyjasza. W rzeczy samej, wtedy gdy już czasy oznaczone przez Proroka spełniły się; Pan nasz Jezus Chrystus przyszedł na świat: po upadku królestwa Judy, za czwartej monarchii, przy końcu siedmiudziesiąt tygodni wskazanych przez Danijela, przed zburzeniem drugićj świątyni, którą Messyjasz zaszczycić miał obecnością swoją, w chwili, kiedy ze wszech stron oczekiwano powszechnie bliskiego jego przyjścia.
Gdy Jakób przepowiada, że Pożądany od narodów przyjdzie • wtedy, kiedy berła już nie będzie w pokoleniu Judy/prorok Mi-cheasz dodaje, że narodzi się on w Betleem. Obowiązkiem rzym-k	skiego państwa będzie udowodnić i tę ostatnią okoliczność. Józef
i Maryja, mieszkają w Nazarecie. Ich ubóstwo, ostra pora roku, stan dostojnej Dziewicy: wszystko to sprzeciwiało się podróży. Messyjasz jednak musi narodzić się w Betleem. Bóg, który używa namiętności ludzkich do spełnienia swoich zamiarów, korzystał
278
z kaprysu czy też z próżności i chciwości Augusta , aby ostatecznie spełniły się proroctwa. August wydał pamiętny edykt, mocą którego wszyscy ojcowie familii, na całćj przestrzeni państwa rzymskiego, obowiązani byli stawić się w miejscu pierwotnego pochodzenia domu swego, i tam zapisać się do ksiąg ludności. Józef i Maryja poszli więc do Betleem. Tym sposobem proroctwa spełniły się, a mimo wiedzy swojćj, August, równie jak Nabuchodonozor, jak Cyrus, jak Alcxander, byl tylko podrzędnym wykonawcą i pokornym sługą Wszechmocnego. Otóż jakim sposobem Bóg używał wypadków i mocarstw ku chwale Messyjasza i ustanowieniu jego wiekuistego królestwa.
Zakończmy tę tak wielką i wspaniałą historyję ewangelicznych przygotowań, uwagą, któraby podniosła umysł nasz i napełniła serce religijnćm uczuciem. Autorowie świeccy przypisywali wzrost i upadek onych monarchij najpotężniejszych, o jakich świat kiedykolwiek słyszał, przebiegłości, męztwu lub wadom osobistym ich władców. Dostrzegali oni tylko przyczyn pozornych; Prorocy swym wzrokiem sięgali dalćj : widzieli oni, że Bóg wielki, królujący na niebiesiech, trzyma w swym ręku losy wszystkich mocarstw, i używa namiętności, cnót i wad królów i narodów, do spełnienia wielkiego zamiaru swego, to jest, do zbawienia rodu ludzkiego, przez zaprowadzenie królestwa Chrystusa. Bóg nie zrzekł się władzy swojej. On dotąd kieruje wszelkiemi wypadkami, wszel-kicmi odmianami gwałtownemi, które są pociechą albo klęską świata; On podnosi lub poniża zdobywców dla spełnienia wielkiego zamiaru swego, to jest, zbawienia rodu ludzkiego przez zachowanie i rozszerzenie tegoż Chrystusowego królestwa.
ai o d i i -t W EL.
Dziękuję Ci, o Boże mój, który cały jesteś miłością, za wszystko, coś uczynił dla zbawienia mojego. Prawdą jest o Boże mój, że od początku świata wszystko się działo dla Jezusa Chrystusa, Zbawiciela mojego; ale ten sam Zbawiciel jest dla mnie, a ja dla Ciebie.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tćj miłości, czcić będę Opatrzność twoję w leaidem bez wyjątku zdarzeniu.
279
NAUKA Lta.
PRZYGOTOWANIA POPRZEDZAJĄCE PRZYJŚCIE MESSYJASZA.
Próby przeznaczone na oczyszczenie Żydów i na wzbudzenie w nich rządzy poznania Messyjasza. — Ilelijodor ochłostany. — Opowiada on potęgę Boga prawdziwego. — Święty starzec Eleazar; jego męczeństwo. — Historyja Macha-beuszów; ich męczeństwo.
Przygotowanie do przyjęcia Ewangelii ułatwiły na Wschodzie wielokrotne rozproszenia Żydów po Niniwie i Babilonie a następnie po całym świecie w skutek zwycięztw Alesandra Wielkiego. Przez te wszystkie wypadki, każdy wiedział że ma przyjść Messyjasz. Aby wiadomość o tem nie zgasła w narodach, oraz, aby ją uczynić jaśniejszą jeszcze i powszechniejszą, Opatrzność dozwoliła, iżby w ciągu ostatnich trzech wieków, które poprzedziły przyjście wielkiego Zbawiciela, narody pogańskie -wszystkich części świata ścierały się bez ustanku z' Żydami Palestyńskiemu Ztąd-to owe wojny bez końca prowadzone przeciw temu ludowi, naprzód przez następców Alexandra Wielkiego, a potem przez Rzymian.
W widokach Opatrzności, wojny te inny jeszcze cel miały: przygotowywały one samychże. Żydów xlo blizkiego przyjścia Messyjasza. Ustawiczne te wojny, a prawie zawsze niesłuszne, były ciężką próbą, przeznaczoną do coraz większego oczyszczania ludu żydowskiego, przez nadanie mu świętobliwości potrzebnej do godnego przyjęcia Messyjasza, tudzież światła koniecznego, aby nie pomylili się w poznaniu Pożądanego od narodów. Serca niepokalane widzą prawdę daleko jaśniej, niżeli wszelkie inne: chwalebny ten przywilej już. nawet w życiu doczesnćm jest dla nich nagrodą.
Nadto, nieprzerwany ucisk cudownie służył do wzbudzenia w ich duszy gorącej żądzy Zbawiciela. Przynosząc na świat prawdę i sprawiedliwość, nowy ten a prawdziwy Salomon," wygnać miał niegodziwą tyraniję i ze wszystkich ludzi utworzyć jeden naród braci. Nieszczęściem Faryzeusze, zaślepieni pychą, wykoszla-wili proroctwa, a chwalę, potęgę i tryumfy Chrystusa, pojmowali jedynie w znaczeniu cielesnćm i materyjalnćm. Opatrzność niczego nie zaniedbała, aby zapobiedz tak zgubnemu błędowi: Żydzi też, którzy nie dali się uwieść pysze, nie padli jego ofiarą. Poj
280
mując prawdziwe znaczenie proroctw, uznali oni za Messyjasza obiecanego rodzajowi ludzkiemu, ubożuchne dzieciątko narodzone w Betleem: a tak spełniły się słowa Boże.
Zakres dzieła niniejszego nie pozwala nam opowiadać w zupełności historyi tych ostatnich wieków świata starożytnego; ograniczymy się przeto wzmianką o kilku wypadkach, które wykazują ciągły wpływ boski na Żydów i Pogan, celem ich przygotowania do bliskiego przyjścia Odkupiciela.
Pierwszćm z takich zdarzeń była przygoda Heliodora. Cóż stosowniejszego, jak głośne ukaranie tego bezbożnika, i osobiste jego świadectwo dla przypomnienia narodom bytności Boga ludu Żydowskiego i prawdziwości jego Religii, którćj najgłówniejszym artykułem była wiara w Messyjasza?
Seleukus, król Syryjski, postanowił złupić skarby świątyni w Jeruzalem. Do wykonania tego świętokradzkiego zamiaru wybrał Helijodora, przełożonego nad swym skarbem. Helijodor posłuszny rozkazom pana, chciał na pozór pokazać, że ma zamiar obejrzćć tylko Judeę. Gdy przybył do Jeruzalem, Onijasz arcykapłan, tyle posłuszny królowi swemu, ile wierny Bogu, przyjmował Helijodora z największą uprzejmością. Ten niezwłocznie objawił mu polecenie sobie dane; i w imieniu królewskim zażądał wydania skarbów świątyni.
Onijasz przekładał mu, że pieniądze przechowywane w domu Boskim, przeznaczone są na żywienie wdów i sierót. Mało obeszły Helijodora te uwagi arcykapłana, i ściśle wykonywując wolę królewską, wyznaczył dzień, w którym miał wejść do kościoła. Gdy wieść o tym świętokradzkim zamachu rozeszła się po Jerozolimie; strach i przerażenie ogarnęły całe miasto. Kapłani w szatach używanych w dni uroczyste padali na twarz u stóp ołtarza, i w tak pokornej postawie, błagali Pana Niebios o pomoc potrzebną Kościołowi. Ze swojćj strony mieszkańcy strapieni, zbiegli się tłumnie z domów, i razem modlili się w gorącości ducha, aby Bóg nic . dopuścił, iżby święty jego przybytek wystawiony był na święto-kradzką wzgardę. Niewiasty okryte grubą włosiennicą, gromadziły się na ulicach; dziewice nawet, zamknięte w obrębie świątyni powychodziły ztąd. Jedne biegły do arcykapłana, drugie na mu-ry; inne mniej śmiałe patrzyły przez okna z ustronia swego, jaki będzie koniec tej przygody. Wszystkie pospołu, wznosząc ręce ku niebu, jęcząc i plącząc zanosiły do Boga pokorne błagania. Wśród powszedniego zgiełku, arcykapłan nie mógł ukryć na twa
28Ł^
rzy swój przerażenia, które najżywszą boleścią rozdzierało serca wszystkich.
Helijodor zaś mocno nalegał o wykonanie królewskiej woli. Już stał u drzwi skarbcu, otoczony zgrają posługaczy, gotowych je wywalić. Ale kiedy wszelka nadzieja, zdawała się już bydż straconą; Pan Bóg objawił w całym blasku wszechmocność swoje. Nagle niegodziwi służalcy, którzy odważyli się pomagać zwierzchnikowi swemu, uderzeni ręką Najwyższego, popadali jedni na drugich i pouciekali. Widzieli oni konia przepysznie ubranego, a na nim jeźdźca strasznćj postaci, którego zbroja zdawała się bydż ze złota, tak wielkim bowiem jaśniała blaskiem. Koń ten, rzuciwszy się gwałtownie na Helijodora, uderzył go przedniemi nogami, i obalił na ziemię. Wtedy dwaj młodzieńcy, majestatycznej postawy, jaśniejący chwalą i bogato przybrani, obskoczywszy świętokradcę,’siekli go biczami bez przestanku, silne powtarzając razy. Helijodor tak srogo ukarany i otoczony grubą ciemnością, na pół martwy wyniesiony został ze świątyni, i długi czas leżał bez ruchu, bez mowy i bez nadziei życia. Jest-to godny podziwienia skutek sprawiedliwości Boga, który rozkazał, aby człowiek, co odważył się zuchwale wnijść do świętego jego domu, z całą okazałością tryumfu, został ztąd wypchnięty, zawstydzony, a nikt obronić go nie był w stanie od ciosów wszechmogącego Pana, którego on świętokradzko obraził;, ale zarazem jest-to nader ważna nauka dla świętokradców i zauszników, która uczy jednych, jak szanować mają rzeczy święte, a drugich że powinni zawsze opierać się rozkazom bezbożnym z pokorą wprawdzie, ale zarazem z niezwyciężoną śmiałością.
Kiedy Helijodor znajdował się w tak opłakanym stanie, do którego przywiodła go właśnie jego bezbożność; Żydzi przeszli nagle z przepaści smutku na szczyt radości najczystszej: Świątynia zabrzmiała dziękczynnemi pieniami. Przyjaciele Helijodora zajęci byli ozem innćm. Nie znajdując na ziemi lekarstwa na cierpienie zesłane z Nieba, udali się do samegoż Onijasza, błagając go, aby modlił się do Pana Boga o zachowanie życia teinu, który był bliskim skonania.
Onijasz, zważywszy, że gdyby Helijodor umarł, król mógłby domyślać się jakiejś złości ze strony Żydów i im przypisywać śmierć swojego posłańca, złożył Panu Bogu ofiary w celu wyjednania zdrowia dla umierającego. Opatrzność przytćm zamierzała, aby Poganie coraz więcej uczyli śię poznawać Boga Izraela, po
282
znawać prawdę jego grożb i pewność obietnic, z których główną była obietnica o przyjściu wielkiego Zbawiciela. Cóż bowiem było zgodniejszego z planem boskim, jak to, aby sam Helijodor dał świadectwo tym wszystkim rzeczom i potędze Boga Izraela, doświadczywszy jćj na sobie przez dwa cuda niezaprzeczone, jakie-mi były: jego ukaranie i jego uleczenie.
Pan Bóg wysłuchał próśb Arcykapłana: ale chciał, aby winowajca wiedział, komu jest winien swe zdrowie. Podziękuj Arcykapłanowi Onijaszowi, rzekli ciż sami Aniołowie do Helijodora, za jego przyczyną Pan darował ci życie. Ty zaś, z rozkazu Boga prawdziwego ukarany, ogłaszaj jego potęgę, prawdę, wszystkie jego cuda, w pośród pogańskich narodów. Są-to jasne słowa, które wyraźnie nam wskazują, że przygoda Helijodora wiąże się z ogólnym planem przygotowania ewangelicznego.
Aniołowie potćm zniknęli. Helijodor, ze swojej strony, korzystał ze strasznćj nauki. Złożył ofiarę dziękczynną, tudzież uczynił śluby i wielkie obietnice Bogu najwyższemu, którego sprawiedliwości i miłosierdzia doświadczył na sobie. Podziękowawszy Arcykapłanowi, spiesznie wrócił ze swym orszakiem do króla, pana swojego. Nie rumieniąc się wcale powołania Apostoła prawdziwćj Religii, wszędzie ogłaszał cuda Boga wielkiego, na które patrzał własnemi oczyma, i które spełniły się na jego własnćj osobie. Pewnego dnia gdy go król zapytał, kogoby posłać raz jeszcze do Jeruzalem dla zabrania skarbów świątyni; Helijodor odpowiedział mu: „Jeżeli masz, królu, jakiego nieprzyjaciela, albo zdrajcę, królestwa twego, daj mu to zlecenie; zaręczam że powróci ubiczowany, jeżeli zdoła tylko uniknąć śmierci. Prawdą jest, że świątynię Żydów napełnia potęga boska. Ten, który mieszka w Niebie, obrał tu sobie miejsce pobytu, oświadczył się jego opiekunem i strażnikiem; a ktokolwiek ośmiela się wnijść tu w świę-tokradzkim zamiarze, spodziewać się winien ciężkiego ukarania, albo śmierci.“
Gdy Bóg tak wielką okazywał troskliwość o przygotowanie Pogan do królestwa Messyjasza, biorąc pochop zkażdćj- sposobności do udzielenia im poznania religii prawdziwćj; z niemniejszą też pieczołowitością zajmował się Żydami. Niczego nie zaniedbywał, aby ich oczyścić i oderwać od rzeczy ziemskich. Nigdy jeszcze niewidziano pomiędzy nimi tylu i tak pięknych przykładów cnoty, już zupełnie chrześcijańskiej. Zdawało się, że Słońce sprawiedliwości mając wkrótce zajaśnieć światu, coraz bardzićj uczuć
283
dawało swój wpływ potężny. Nietylko Judea nie czciła już bałwanów, ale miała nawet swych męczenników wszelkiego wieku i obojej płci.
Antyjoch Epifanes, władca Syryjski, -był narzędziem, którego Pan Bóg użył dla doświadczenia ludu swojego. Bezbożny i okrutny Antyjoch postanowił był wytępić w Judei wiarę w prawdziwego Boga. Wkrótce krew wiernych popłynęła na całćj przestrzeni Palestyny. Wśród największego prześladowania, żył w Jeruzalem mąż święty, imieniem Eleazar, który trzymał jedno z pierwszych miejsc między doktorami Zakonu. Był-to czcigodny starzec, którego łagodna i majestatyczna postawa, wzbudzała zaufanie i nakazywała szacunek. Stał się on pierwszym przedmiotem zażartej wściekłości prześladowców. Porwawszy go, gwałtem mu usta otworzyli i usiłowali zmusić go, aby jadł zakazane mięsiwa. Szlachetny jego opór wywołał nań wyrok śmierci. Przekładając śmierć chwalebną nad życie skalane zbrodnią, Eleazar stanął na czele swych oprawców i dobrowolnie szedł na męki.
Kiedy on tak wesoło szedł na śmierć, niektórzy z przyjaciół jego, wzruszeni występnćm politowaniem, zbliżyli się ku niemu i mówili pocichu: „Pozwól, a przyniesiemy ci mięsiwa, które pożywać wolno, aby myśleli, żeś okazał posłuszeństwo, i że jadłeś mięso ofiarne. Oto środek niewątpliwy, a przytćm bardzo niewinny, abyś uszedł śmierci." Gdy. Eleazar-słuchał tćj podstępnćj namowy, przychodziły mu tysiączne myśli szlachetne i dodające odwagi : przypominał sobie godność podeszłego wieku swego i włosy zbielałe, i życie mądre a cnotliwe, które prowadził od lat dziecinnych, i sprawiedliwość i majestat świętych ustaw nadanych przez Pana Boga. Pełen tych wielkich myśli, zawołał: „Niech mię prowadzą na śmierć; nie przystoi wiekowi naszemu kłamać i zmyślać; byłoby-to oszukaniem młodzieży naszćj, któraby mniemała że Eleazar, w dziewięćdziesiątym roku życia porzucił Religiję ojców swoich, a przyjął zabobony cudzoziemskie, i z powodu mojego zmyślenia, tudzież przywiązania do odrobiny życia znikomego, mogłaby bydż zwiedzioną do błędu; ściągnąłbym przez to na imię moje haniebną plamę, a na starość moją przeklęctwo wszystkich wieków. Przytćm, chociażbym, zdołał uniknąć mąk ze strony ludzi, czyliż mógłbym, tak za życia mego jak po śmierci, ujść przed ręką Wszechmogącego? Przeciwnie, śmiało opuszczając to życie doczesne, okażę się godnym podeszłego wieku mojego i zostawię piękny przykład dla naszej młodzieży."
Te słów kilka, wyrzeczonych z godnością, uważano za dowód pychy i hardości; i ściągnęły one na niego nowe okrucieństwa. Wreszcie przybył Eleazar na plac kaźni. Zdjęto odzież z czcigodnego starca, położono i przywiązano go: oprawcy siekli go bez odpoczynku i miłosierdzia. Wśród srogich cierpień, męczennik wołał z jękiem: „Wiesz, Panie, że mogąc uniknąć śmierci tak okrutnej, wołałem męki, które teraz znoszę. Wiesz także, że znoszę je najchętniej, a to dla bojaźni twojej.Te były ostatnie słowa męczennika. Poczem zostawiwszy w śmierci swojej rzadki przykład odwagi i wierności, nietylko dla młodzieży żydowskiej, ale i dla całego narodu, poszedł na łono Abrahama czekać nagrody za swą wytrwałość w wierze.
Wieść o śmierci jego, zamiast ostudzić żarliwość prawdziwych Izraelitów, posłużyła owszem do tem większego jej ożywienia: krew Eleazara była nasieniem męczenników. Po walkach starca wielkomyślnego, wystąpili do szranek, z jednćj strony, matka z siedmiu synami, w kwiecie młodości; z drugićj sam Antyjoch, z całym przepychem prześladowców wiary: miał spróbować srogo-ści serca swego nad niewiastą i nad dziatkami! Stawionym przed sobą kazał jeść natychmiast i bez żadnej wymówki mięso Prawem boskićm zakazane! Kiedy nie chcieli, kazał ich rozebrać przed oczyma swemi i siec niemiłosiernie żyłami. Najstarszy z siedmiu braci, nie dziwiąc się takiemu postępowaniu, zabrał głos i rzekł do Anfyjocha: „Czego żądasz od nas, i jakićj odpowiedzi spodziewasz się? Gotowi jesteśmy umrzćć raczćj niżeli zgwałcić prawa, które Bóg nadał ojcom naszym."
Tak nieustraszona odwaga wściekłością napełniła Antyjocha; kazał rozpalić do czerwoności piece i kotły miedziane: rozkaz jego wykonano spiesznie. Tymczasem kazał urżnąć młodemu męczennikowi język, zdjąć z głowy skórę, oraz obciąć ręce i nogi: na co patrzyli inni bracia wraz z matką. Tak pokaleczonemu przykładano ogień; a po tej okrutnej próbie wrzucono go w piec ognisty i żywego jeszcze bez miłosierdzia smażono. Matka i bracia bohatera, zamiast ubolewać nad jego losem, zachęcali siebie nawzajem. „Pan Bóg wejrzy na słuszność sprawy, którćj bronimy, mówili do siebie, i pocieszy nas wedle obietnic swoich."
Kiedy tak serce sobie krzepili, najstarszy umarł, lecz śmiercią swoją niezłagodzil okrucieństwa Antyjocha. Obrócił się on ku drugiemu, i najgrawał się z niego. Oprawcy zdarłszy mu z głowy skórę z włosami, pytali, czy będzie posłuszny, wprzód nim
285
wszystkie członki jego męczyć zaczną. „Nie,11 odpowiedział młody męczennik, i skazany został na takież męki, co brat najstarszy. Gdy już ostatnie tchnienie życia w nim gasło, rzekł do Antyjocha, z mocą którą sam Bóg tylko nadać może: „Zły mocarzu, dręczysz nas teraz; ale król świata wróci nam życie w chwale wiekuistej."
Gdy ten żyć przestał, przyszła kolćj na trzeciego. Kazano mu wyciągnąć język; wyciągnął. Kazano mu podać ręce; podał bez najmniejszego wahania się. „Z Nieba otrzymałem te członki, rzekł śmiało, oddaje one z przyjemnością, bo mój Bóg zwrócić mi je raczy.11 Oprawcy przyjść nie mogli do siebie z zadziwienia, widząc w tak młodocianych latach tyle wzgardy dla mąk najokrutniejszych. . Wszelako, więcćj rozgniewany niż zdziwiony, An-tyjoch ciągnął dalej barbarzyńską egzekucyję. Czwarty, piąty, szósty, z tych szlachetnych młodzieńców, godni naśladowcy braci swoich, skonali odważnie wśród takichże katuszy.
W czasie ich męczeństwa, matka nieskończenie wyższa nad wszelkie pochwały, i godna wiekuistej pamięci wszystkich sprawiedliwych, patrzyła niewzruszona, jak jeden po drugim z siedmiu jćj synów przechodził przez najokropniejsze męki. Zamiast wylewać nad nimi łzy niebezpieczne, zachęcała ich słowami najzdolniejszemu do zapewnienia im zwycięztwa: spokojność jej jednak jeszcze nie była zupełną.
Zostawał jeszcze ostatni i najmłodszy syn. Antyjoch próbował go uwieść, obiecując mu pod przysięgą, że go uczyni bogatym i szczęśliwym, oraz przyjacielem swoim. Nikczemne to łaszenie się żle brzmiało w ustach barbarzyńcy, względem dziecka, które patrzyło na spalenie sześciu swych braci z rozkazu jego. Miody męczennik odpłacił się słuszną pogardą: nie odpowiedział ani słowa. Widząc nieskuteczność obietnic swoich, Antyjoch przywołał jego matkę, i upominał, aby ocaliła syna swego od śmierci, przyrzekła mu, źe radzić będzie synowi jak żądał. W rzeczy samej, zaczęła upominać tę nieocenioną resztkę krwi swojćj, ale w sposób całkiem odmienny niż tego pragnął bezbożnik. Oto szydząc z okrutnika, schyliwszy się do syna, mówiła mu 'językiem ojczystym, aby Antyjoch jćj nie rozumiał: „Synu mój! zmiłuj się nademną, któram cię dziewięć miesięcy w żywocie nosiła. Błagam cię, abyś spojrzał na niebo i na ziemię, i nie zapominał, że to są dzieła Boga, któremu cześć oddajesz. Stworzył on je z niczego równie jak ludzi. Niech widok fen doda ci serca i nauczy cię nie
~ 28G
lękać się tego okrutnika. Bądź godnym twoich braci, podejmij śmierć odważnie, abym cię oglądała pospołu z nimi w wiekuistćj szczęśliwości."
Ledwie matka mówić skończyła, zawołał mLdzieniaszek: „Na co czekacie? Nie słucham bezbożnych rozkazów, ale przykazań Zakonu, który nam Bóg dał przez Mojżesza." Na te słowa, Antyjoch zapalił się najstraszniejszym gniewem. Zawstydzony, że go dziecko zwyciężyło, wywarł całą swą wściekłość na tę niewinną ofiarę. Więcćj jeszcze niżeli bracia, ten najmłodszy męczennik znieść musiał ze strony przemyślnego okrucieństwa katów swoich; ale równie wytrwały jak bracia starsi, zachował aż do ostatka wiarę niepokalaną, i zaufanie w obietnicach Wszechmocnego.
Matka, pozostawszy sama jedna, wśród niepodobnych do poznania ciał swoich synów, tryumfowała. Ona także wzdychała do męczeństwa, i oczekiwała, aby wziąść udział w chwale swoich dziatek. Antyjoch zawsze ten sam, zawstydzony, że niedokazał swego, zawsze okrutny, rozkazał, aby i matka połączyła się z synami. Potćm odszedł zhańbiony, oddając się rozpaczy.
Tak wygasła w swćm własnem łonie dostojna rodzina, którą Pan Bóg przeznaczył do pojednania siebie z Izraelem, i przy- ; gotowania Pogan do bliskiego przyjścia Messyjasza, dając im poznać prawdę i potęgę Boga Abrahama; rodzina, która poświęcając się na śmierć, na chwalebniejszą u ludzi zasłużyła pamięć, niż gdyby składający ją członkowie piastowali byli najwyższe dostojeństwa i zaszczyty.
M o d 1 i t w a.
Dziękuję Ci, o Boże mój, który wszystek jesteś miłością, żeś przygotował świat na przyjęcie Messyjasza, przez tyle środków cudownych. Udziel nam mocy do zniesienia wszelkich cierpień raczej, niż gdybyśmy utracić mieli łaskę twoję.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; na" dowód zaś tćj miłości, największe okazywać będę uszanowanie dla rzbczy świętych.
287
NAUKA LI*™.
JEDNOŚĆ RELIGII I KOŚCIOŁA.
Religija jedna jest w twórcy swoim. — Jedna w dogmacie swoim. — Jedna w moralności swojej.. — Jedna co do czci składanej Bogu. — Jedna co do celu. — Kościół jest jedeu w swojóm założeniu, przeznaczeniu, ustanowieniu, doświadczeniu i zwycięztwaeh swoich.
Mając wkrótce opuścić już świat starożytny, zatrzymajmy się chwilę, i skreślmy w głównych rysach historyję Religii przed Jezusem Chrystusem, tudzież historyję spółeczności która ją przechowywała:, na nieśmiertelnym czole jednej i drugićj ujrzycie jaśniejące, jakby dwa błyszczące rubiny, jedność i trwałość wieczną, te dwie wielkie cechy, odróżniające Religiję i Kościół Boży od tysiącznych reiigij i tysiącznych sekt, spłodzonych przez namiętności ludzkie i rozwiązanych tchnieniem czasu. Religija jest-to niby wspaniały obraz, około którego zaczyna'Bóg pracować przy stworzeniu świata, który kreśli pod Patryjarehami, starannie wypraco-wywa pod Mojżeszem, kończy nareszcie pod Jezusem Chrystusem. Dla tego też, chociaż nie zawsze posiadała jednostajny stopień jasności i rozwinięcia, Religija zawsze atoli jest jedną i taż samą. *)
I.	Religija jest jedna i taż sama w swoim twórcy. Objawiona od Boga w pierwszym dniu świata, i oparta na koniecznych i niezmiennych stosunkach jakie istnieją między Bogiem stwórcą, ojcem, celem ostatecznym człowieka, a człowiekiem stworzeniem, synem Boga, przeznaczonym z łaski na oglądanie go w Niebie, Religija w Starym Testamencie odnosiła się całkowicie do Jezusa Chrystusa przyjść mającego, a będącego tajemniczym i nieodzownym węzłem przymierza pomiędzy Bogiem a człowiekiem: podobnie jak w Nowym Testamencie cała Religija odnosi się do Jezusa Chrystusa, który już przyszedł. — Wiara w Jezusa Chrystusa była podstawą Religii we wszystkich wiekach. Żyd, aby być usprawiedliwionym, musiał wierzyć w Jezusa Chrystusą obiecanego; podobnie jak Chrześcijanin musi wierzyć w Jezusa Chrystusa,
') Zobacz texty przytoczone We Wstępie, i W naukach X1X, XX niniejszej części pierwszój.
288
który już przyszedł. ') Cała różnica zależy na tern, że Żyd był w porządku Religii, dziecięciem, które zna tylko początki, i które uczono jedynie pierwszych zasad, z przyczyny jego mdłego	*
wieku; Chrześcijanin zaś jest mężem dojrzałym, który przenika istotę Religii, i posiada znajomość dokładną tego, w co Żydzi wierzyli nie rozumiejąc, gdy znowu Święci w Niebie oglądają to, w co my wierzymy na ziemi. 2)
II.	Religija jest jedna i taż sama w dogmatach swoich. Wierzyła ona w to, i uczyła od samego początku wieków tego, w co wierzy i czego naucza dzisiaj, w co wierzyć i czego nauczać będzie aż do skończenia wieków. Pod Patryjarcbami i pod Mojżeszem, wierzyła ona:
Co do Boga. 1° W bytność jedynego Boga, przedwiecznego, wszechmogącego, który stworzył świat wolą swoją i rządzi nim swoją mądrością. Wierzyła ogólnie w to, co dzisiaj poznaje daleko dokładnićj, że w Bogu są trzy osoby, sobie równe. Ta głęboka tajemnica Trójcy Przenajświętszej zaczęła się objawiać przez to starożytne słowo Boga: Uczyńmy człowieka, kiedy Bóg przemawiał do siebie, kiedy Bóg przemawiał do kogoś, kto czyni toż samo, co on, kto jest drugim nim samym. Trójca Święta obja-	4
wiła się Abrahamowi pod postacią trzech Aniołów, których Pismo Święte nazywa wielkićm imieniem Boga, a do których ten Patry-jarcha, chociaż widział ich trzech, mówił wszakże jakby do jednego i oddawał im cześć w liczbie pojedynczej. 3)
') Nec inter Judaeos et Christianos, ullum aliud esse certamen nisi hoc: ut cum illi nosque credamus Christum Dei Filium repromissum, et ea quao sunt futura sub Christo, a nobis expleta, ab itlis explenda dicautur. Hier. Prae-fat. in lib. VI Jerem.
*) Status novae legis medius est inter statum veteris legis... et inter sta-tum gloriae. Lex vetus est via ad legein novam, sicut lex nova ad coelesteni Ecclesiam, seu ad coelestcm hierarchiant D. Th.
3) Nauka o Trójcy Świętej była już przedmiotem wiary w synagodze starożytnej, która nazywała Boga Jednością tajemniczą. Niektórzy Rabini wyrażają się o tćj wielkiej prawdzie religijnej w sposób tak prawowierny, źe najskrupulatniejszy co do wyrazów teolog katolicki nioby nie miał im do zarzucenia. Inni mówią o tein mniej dokładnie i mniej jasno, przebija się jednak ona przez wysłowienie zawiło i kabalistyczne. Du divorce dans la Synagogue przez Draeha, str. 12. Ojcowie Kościoła odzywają się w podobnymże duchu. Oto 3ą, między innenii, słowa świętego Epifanijusza: „Una Trinitas semper nuntiata, creditaque ab ^ll s est qui caeteris autecelluerunt, cujusmodi Prophetao atquo exi-tnia sanetittite praediti Lomincs fuere,“ A dr. Ha er es. lib. 1, haorcs. 5,
289
2° Wierzyła ona w tajemnicę Wcielenia, wskazaną Patryjar-chom w rozmaitych objawieniach się Boga pod postacią ludzką, któremi Syn Boży zapowiadał, iż tak rzekę, przyszłe Wcielenie swoje. Tęż samą tajemnicę przepowiadali, daleko jaśnićj, Prorocy. Mówią nam oni wyraźnie, że Messyjasz będzie nosił nazwisko Emanuel, to jest Bóg z nami, Bóg-Człowiek; że będzie razem Synem Boga i Synem Dawida. ')
3° Wierzyła ona w tajemnicę Odkupienia. Tę wskazała Abrahamowi ofiara Izaaka, która była rozrzewniającą figurą Syna Bożego, wydanego przez Ojca swego i ponoszącego śmierć za nas na tćj samćj górze. Tajemnicę tę, wskazywały rozmaite ofiary Starego Zakonu, które wszystkie były tylko wyobrażeniem jedy-nćj ofiary Zakonu Nowego. Prorocy głośno ją potćm opowiadali mówiąc, że Messyjasz śmiercią swoją zgładzi nieprawości świata.
4° Wierzyła ona w Ducha Bożego, Ducha wszechmogącego, znawcę tajemnic przyszłości i serc ludzkich, Ducha światła (mądrości,) miłości, prawdy i życia. Dowody wiary tćj zapisane są na każdćj' karcie naszych ksiąg świętych. Pamiętać wszelako należy, że te tajemnice objawił nam najjaśniej dopiero Jezus Chrystus, któremu jednemu tylko przeznaczone było podnieść zasłonę okrywającą je przed jego przyjściem. On-to stanowiąc Chrzest, nauczył nas dokładnie, że prawdziwy Bóg, jeden i niepodzielny w jestestwie swojćm, jest wszakże Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Tak więc Ojciec, Syn i Duch Święty, jeden Bóg w trzech osobach, mniej wyraźnie wskazywany Patryjarchom i Uczniom Mojżesza, jasno objawiony został w Ewangelii: otóż, pod tym względem cała różnica, jaka zachodzi między Starym Testamentem a Nowym. Jeden objawia światu całemu to, co drugi ukazywał pod zasłoną.
5° Co do człowieka. Religija pod Patryjarchami i pod Mojżeszem nauczała: że człowiek stworzony jest na obraz i podobieństwo Boga; że ma ciało i duszę; że jego dusza jest duchowną, że jest jakby tchnieniem ust boskich; że jest obdarzona wolą, i czynić może dobrze lub żle według woli swojej: groźby i obietnice, kary i nagrody, o których ustawicznie mówią Księgi Święte, są stanowczemi dowodami wolności duszy. Religijtt ta uczyła także, że dusza jest nieśmiertelną. Starożytni Patryjarchowie
) Zobacz Wstęp, str, VII.
Gaumk, zasady t. ii,	*19
290
śmierć nazywali snem: ’) sen zaś nie jest zniszczeniem; lecz każę domyślać się przebudzenia. „Pogrzebcie mnie, mówił Jakób umierający, pogrzebcie w grobie Abrahama i Izaaka/' — Potćm modląc się do Pana Boga dodał: „Czekać będę, o Panie, Messyjasza, którego masz zesłać.— 2) Tak więc dogmat o nieśmiertelności wyryty jest na grobie Patryjarchów. Znajdujemy go także wypisany na każdćj stronnicy ksiąg Proroków: „Pamiętaj na Stworzyciela twego za dni młodości twojej, mówi Salomon, wprzód nim nadejdzie chwila, kiedy wróci się proch do ziemi swćj, z którćj był wzięty, a duch wróci się do Boga, który go dał.“ 3) Elijasz, chcąc wskrzesić dziecię, rzekł do Boga: „Panie Boże mój! niech się wróci, proszę, dusza dziecięcia tego do wnętrzności jego." 4)
6° Religija ta uczyła, że człowiek stworzony w stanie niewinności i szczęścia, zgubił siebie przez nieposłuszeństwo Bogu; ztąd wynikły wszelkie nieszczęścia, udręczające ród ludzki:'bo pierwszy człowiek przekazał swój grzech potomkom swoim, i my wszyscy rodzimy się grzesznymi. „Któż jest czystym przed Tobą, o Panie,“ zapytuje święty mąż Hijob, i sam odpowiada: „Nikt, ani nawet dziecię jednodzienne." s) Religija uczyła także, że Bóg nieopuścił wcale człowieka, ale obiecał mu Odkupiciela: ta obietnica i to oczekiwanie Zbawiciela zapełniają całe stare przymierze. Dodawała ona, że człowiekowi potrzebna jest łaska dla otrzymania zbawienia; że łaska otrzymuje się przez modlitwę, ofiarę i dobre uczynki; że ona nie niszczy wolnej woli, ale ją wydoskonala. Nie ma też ani jednej księgi w Starym Testamencie, któraby nie dawała świadectwa wspomniohym wyżćj prawdom.
7n Religija przed przyjściem Jezusa Chrystusa uczyła, że człowiek zmartwychwstanie: „Tak, wiem," mówi Patryjarcha cierpienia, „że mój Odkupiciel żyje; i że w dzień ostateczny powstanę z grobu; i obleczony będę w ciało moje, i w takim stanie oglądać będę Boga mego. Nadzieja ta wyryta jest w łonie mojćm, i z trumną moją schowana ona będzie razem ze mną w grobie. °)
') I Księg. Moj;.. XLVII, 30.
’) Tamże.
’) Ekkles. XII, 1, 7.
<) III Król. XVII, 21.
s) Hijob, XIV, 4.
r>) Hijob, XIX, 25—27. Synagoga starożytna, równię jak nowożytna, czyniła toż samo co Kościół czyni; niotylko modliła się za umarłych, ale nawet
291
 8° Religija ta uczyła, że po skończeniu wieków przyjdzie Bóg sądzić wszystkich ludzi, i że będą nagrody wiekuiste dla sprawiedliwych, a męki wiekuiste dla złych. „Zgromadzę wszystkie narody na Jozafatową dolinę/' mówi Pan Bóg przez usta Jo-ela Proroka, „i zasiędę tam na tronie moim i będę sądził wszystkie narody zgromadzone ze wszystkich stron." ’) Mówi on o znakach mających poprzedzić ten dzień ostateczny, a to w tychże samych słowach jak i Zbawiciel nasz. — Po sądzie ostatecznym cóż się stanie ze złymi? „Zapaliłem ogień w gniewie moim," mówi Pan Bóg do Mojżesza, „i będzie gorzał aż do dna pieklą." 2) „Ujrzą grzeszników którzy zbuntowali się przeciwko mnie; robak ich żyć będzie wiecznie, a ogień ich nie zagaśnie." 3) Zbawiciel, w Ewangelii, mówiąc o potępionych, tychże samych słów względem nich używa. — Co się stanie ze sprawiedliwymi? „Sprawiedliwi na wieki żyć będą; nagroda ich będzie u Boga." 4) „Będą upojeni potokiem rozkoszy, i oświeceni światłością Boga samego." 5) Oto co odpowiadała Religija przed Jezusem Chrystusem.
9° Co do świata. Religija pod Patryjarchami i Mojżeszem uczyła, że świat powstał z nicości potęgą Boga, że rządzony jest jego mądrością, że dany był człowiekowi, aby go używał, i aby się nauczył od stworzeń znać Boga swojego w cudach, które go otaczały; że świat ten przejdzie przez ogień, i że „wtedy będą niebiosa nowe i Ziemia nowa." °) Takie były dogmata Religii przed Jezusem Chrystusem: takie też są dogmata Religii po przyjściu Jezusa Chrystusa. Religija przeto zawsze była jedną i tąż samą w swoim składzie wiary czyli w dogmatach swoich.
III.	Religija jest jedną i tąż samą w moralności swojej. Nakazywała ona też same cnoty: — względem Boga: wiarę, nadzieję, miłość, cześć; względem bliźniego: sprawiedliwość, miłość, prawdę; — względem nas samych: pokorę, oderwanie
uciekała się z prośbami do tych z pomiędzy nich których uważała za Świętych, Udawała się także do łaski Aniołów Świętych. Dissert. sur 1’ Invocation des Sains dans la Synagog., przez Dracha, Annales de phil. chrót. tom XIV, str. 422.
') Joel, II, III, 1.	t
’) V Księgi Mojżesz., XXXII, 22.
’) Izaj., L VI, 24.
4)	Mądr. V, 16,
5)	Psal. XXXV, 9.
6)	Izaj. LXV, 17,
*
292
się od rzeczy ziemskich, czystość. W starym Testamencie bardzo często wszystkie te cnoty są zalecane. Lecz, aby okazać jednćm słowem, że Religija przed Jezusem Chrystusem zawierała też samą moralność, co Religija po Jezusie Chrystusie, dosyć powiedzieć, że Dziesięcioro Przykazań danych Mojżeszowi, jest toż samo, którego nas dzisiaj uczy Religija; a to znowu Dziesięcioro jest tylko rozwinięciem ustawy danćj Ojcu rodzaju ludzkiego. *)
IV.	Religija jest jedna i tai sama co do czci należnej Bogu. Akty: wiary, nadziei, miłości, uwielbienia, — modlitwa, ceremoni-je, obrzędy święte, ofiary, dni uroczyste: oto były akty zasadnicze czci wewnętrznćj, zewnętrznej i publicznćj w religii przed Jezusem Chrystusem. Wszyscy Patryjarchowie uwielbiali Boga, wierzyli w niego, mieli w nim nadzieję, miłowali Go, modlili się do niego i składali mu ofiary. Od Mojżesza aż do Jezusa Chrystusa, modlitwy i ofiary, uroczystości i obrzędy święte, nie były przerwane ani na chwile. Otóż te wszystkie rzeczy, a zwłaszcza modlitwa i ofiara, są i dzisiaj jeszcze aktami zasadnieżemi czci wewnętrznćj, zewnętrznej i publicznej w Religii. Obrzędy figury-czne i bezsilne Starego Zakonu, Zbawiciel nasz zastąpił Sakramentami, dostojnemi znamionami, i pełnemi skuteczności: a to właśnie nadaje czci boskiej w Kościele katolickim ogromną wyższość, nad cześć w Kościele żydowskim.
Ta wyższość Kościoła katolickiego objawia się wszędzie: w dogmatach, w moralności, i w czci składanćj Bogu. Mówiąc przeto, że Religija zawsze była tąż samą, nie mieliśmy zamiaru powiedzieć, że była równie doskonałą pod Zakonem jak pod Ewange-liją, lecz tylko że nieuczyła czego innego pod Zakonem, a czego innego pod Ewangeliją: może ona uczyć nas prawd nieznanych Starym; ale nigdy nic uczyła dogmatów przeciwnych.
V.	Religija jest jedna i taż sama co do swego przedmiotu. Cóż bowiem było przedmiotem Religii przed Jezusem Chrystusem? Oto zjednoczyć naprzód człowieka z Bogiem w czasie, to jest do-cześnie, a potćm ściślćj jeszcze połączyć w wieczności; przywrócić pierwotny pożądek skażony przeź grzech pierworodny; wyzwo-
*) O tem też właśnie mówi Tertullijan: „In hae lega Adae data omnia praecepta eondita recognoscinms, quae postea pullulawrunt data per Moysen. Pri-niordialis lex est enim data Adae et Evae iu Paradiso, ąuasi matris omuium prae-ceptorum Doi.“ Adv. Judaeos, e. II. Zobacz takżo: Du dirorce dans la Synag. str, 11.
293 ~
lid człowieka od skutków grzechu: a to wszystko za pośrednictwem Odkupiciela, cudownego pojednawcy, który z jednćj strony stykał się z Bogiem, z drugićj zaś z człowiekiem; tak, że Bóg i człowiek łączą się w nim aby utworzyć na zawsze nową i niero-zerwaną spółeczność. Czyliż nie to także jest przedmiotem Religii po przyjściu Jezusa Chrystusa? Czyliż jedynym jćj przedmiotem nie jest zjednoczenie nas z Odkupicielem naszym tak ściśle, iżbyśmy byli niejako drugim nim? Czyliż niepowtarza ona ustawicznie nam i wszystkim pokoleniom: „Dziatki moje, doświadczam dla was bezustannych bólów rodzenia, dopóki Jezus Chrystus w was się nie wykształci ')?“
Powtórzmy więc w krótkości to wszystko, cośmy powiedzieli wyżej: Religia od upadku człowieka, zawsze była jedna i taż sama w swoim Twórcy, w swoim Pośredniku, w swoich dogmatach, w swojej moralności, w swojćj czci i swoim przedmiocie: jedna więc tylko zawsze była religija. Religia więc Chrześcijańska sięga aż od pierwszego dnia świata, równie jak się rozciąga aż do skończenia wieków. Podobna do wspaniałego drzewa zasadzonego w początku czasów ręką samego Boga, powoli rozrastała się w mocny pień i rozszerzała opiekuńcze swe konary, żywiąc zbawiennym swym owocem i okrywając nieśmiertelnym swym liściem pokolenia, które żyły, które żyją, i żyć będą na ziemi.
Ponieważ Religia była zawsze jedna i taż sama od początku świata; ztąd wynika, że społeczność czyli Kościół, będący składem, tłumaczem i uosobieniem Religii, był zawsze jeden i tenże sam; tak, że nigdy nie było i nigdy nie będzie innego tylko jeden prawdziwy Kościół, równie jak nigdy niebyło i nigdy nie będzie innej, tylko jedna prawdziwa Religia. Jak Religia jest katolicką, tak i kościół jest katolicki, to jest, ogarniający wszystkie czasy i wszystkie miejsca: i to jedno- ze znamion boskiego jego początku. Tak więc Religia i Kościół są to dwie siostry, narodziły się, dorosły, żyją z sobą razem, i doświadczają jednych kolei. Nakreślmy na prędce obraz przedziwnych stosunków jakie zachodzą między Kościołem przed Jezusem Chrystusem a Kościołem po Jezusie Chrystusie.
Przechowany przed potopem w potomstwie Seta, wyobrażony po potopie przez patryjarchalne rodziny Abrahama, Izaaka i
') Do Galat,, IV, 19.
294
Jakóba, odbywa on wędrówkę w obcym kraju, którego posiadanie jest mu przyobiecane, i gdzie trwale ma się usadowić. Czuła i rozsądna matka, Kościół daje naówcas dziatkom swoim tylko mleko, ażeby je przygotować do przyjmowania później posilniej-szego pokarmu. Nauka jego osłania się obrazami i symbolami: jest-to mowa matek zastósowana do pojęcia dzieci. Okrutnie prześladowany w ciągu wielu wieków w Egipcie, Kościół wychodzi wreszcie tryumfującym z tego długiego doświadczenia; potćm pod przewodnictwem Mojżesza, postępując wśród cudów, niszczy na drodze swojej i narody pogańskie, i ich świątynie, i ich bałwany, dopóki nie spocznie na ziemi, którą zdobył: tu on rozwija wspaniałe swoje urządzenie.
Ma Kościół swoje księgi w których zamknięte są jego prawa, dane z Nieba, i ręką samego Boga pisane. Ma on najwyższego kapłana i radę starców czyli Synagogę, obowiązaną tłumaczyć te prawa; wszystkie jego dzieci winny być poslusznemi wyrokom tego dostojnego trybunału. Ma on swoję hierarchiją kapłańską: Arcy-kapłana, piastującego władzę najwyższą, potem Kapłanów, Lewitów i niższych sług swoich. Rozproszeni po wszystkich pokoleniach, Kapłani ci, jakby sól jaka, przeznaczeni są do zachowywania wszelkiego ciała od zepsucia; jakby pochodnie jakie, postawieni są aby rozpraszali pomrokę błędu i niewiadomości. W pośrodku tego Kościoła znajduje się jego Bóg, widomy w Arce Przymierza. Ma też ten Kościół i swoje ofiary, które składa wyłącznie PanuBogu: aby go czcić, dziękować mu, błagać za grzechy, i prosić o dobrodziejstwa. Ma każdego tygodnia swój dzień święty; ma też wielkie swe uroczystości: Wielkanoc, Zielone świątki i święto Namiotów czyli Kuczek, w czasie których, wszystkie jego dzieci idą wesoło do Jeruzalem, zanosić modły i dziękczynienia.
Chociaż został panem Ziemi Obiecanćj, po upadku narodów bałwochwalczych, Kościół jednak używał krótkó tylko spokojności. Już obcy go napastują, już własne dziatki wyciskają mu łzy gorzkie przez swe zgorszenia, lub rozdzierają mu wnętrzności przez swe niezgody. Nareszcie wielkie odszczepieństwo okrywa go żałobą; dziesięć pokoleń opuszcza go i nie chce uznawać jego władzy. Ale jeżeli Pan Bóg zsyła nań utrapienia; nigdy go wszakże nie opuszcza: zawsze napastowany, nigdy zniszczonym nie będzie. Zsyła mu Bóg wielkich Proroków, aby go cieszyli, i przechowywali prawdę na jego łonie. Wszystkie wypadki, jakie dzieją się w tym Kościele i koło niego, wielkie mocarstwa, które podnoszą się i
295
giną naprzemian, wszystkie przykładają się do jego dobra, do jego chwały, i do spełnienia wielkiego zamiaru w jakim założony został, to jest, do zaprowadzenia królestwa Chrystusa, który ma naprawić skutki grzechu, pojednać człowieka z Bogiem i przywrócić porządek pierwotny w cąłćj jego doskonałości.
Oto są wielkie rysy historycznego obrazu Kościoła albo społeczności, która przechowywała Religiję prawdziwą przed przyjściem Jezusa Chrystusa. Otóż te wszystkie rysy spotykamy jaśniejące żywszym jeszcze blaskiem w Kościele, który przechowuje prawdziwą Religiję po przyjściu Jezusa Chrystusa.
Wyobrażany po wyjściu z wieczernika przez Apostołów i szczupłą liczbę wiernych, Kościół po Jezusie Chystusie pielgrzymuje z początku na obcej ziemi, którćj wszakże posiadanie jest mu obiecane, gdzie ma on usadowić się na wieczne czasy. Świat staje się dla niego nowym Egiptem, gdzie przez wiele wieków, walczyć on musi z najokrótniejszem prześladowaniem. Wychodzi wreszcie tryumfujący z katakumb, i pod przewodnictwem boskie-'go swego. Naczelnika, wstępuje wśród walk i cudów na tron Cezarów.
Wtedy zwyciężywszy świat bałwochwalski, odpoczywa ten Kościół w pokoju na ziemi, którą podbił i rozwija przed oczyma wszechświata wspaniałe swe urządzenie. Do ksiąg starodawnych pisanych ręką samego Boga na górze Synai, przydaje on księgę doskonalszą, napisaną krwią Messyasza’ na górze Kalwaryi. Jego wysocy kapłani, i jego Sobory albo Koncylija obowiązani są objaśniać księgę świętą, a dziatki jego winny być posłusznemi wyrokom tego dostojnego trybunału. Ma on swoje hierarchiję kapłańską, Arcy-Pasterza piastującego władzę najwyższą, potćm Biskupów, Kapłanów, i sług kościelnych niższego stopnia. Rozproszeni na wszystkie strony pośród dziatek swoich, Kapłani ci, jest-to sól przeznaczona do zachowania wszelkiego ciała od zepsucia, są-to pochodnie które postawione w pewnćj odległości jedna od drugiej, rozpraszają pomrokę błędu; są-to czujni pasterze, którzy winni paść swe owieczki i odganiać wilki od trzody.
W pośrodku niego znajduje się jego Bóg widomy, w cymbo-ryjum. Ma ten Kościół swoje ofiary, które składa bez ustanku od wschodu do zachodu, a to w celu oddawania Bogu należnego hołdu, dziękowania za odebrane dobrodziejstwa, błagania za grzechy i uproszenia łask potrzebnych. Każdego tygodnia ma on swój dzień święty; ma też wielkie swe uroczystości: Boże Narodzenie,
296
Wielkanoc, Zielone Świątki i inne, w czasie których wszystkie jego dzieci wesoło idą do kościołów zanosić modły i dziękczynienia.
Chociaż został Panem świata po upadku bałwochwalstwa, Kościół ten jednak używał tylko krótkich chwil pokoju. Już obcy go napastują, już własne dziatki wyciskają mu łzy gorzkie przez swe zgorszenia, lub rozdzierają mu wnętrzności przez swe niezgody. Nareszcie, wielkie rozdwojenie okrywa go żałobą: Wschód odłącza się od Zachodu, i wpada w żelazne jarzmo (Mahometa.) Ale jeżeli Pan Bóg zsyła na Kościół utrapienia, nigdy go wszakże nie opuszcza. Zsyła mu Bóg potężne genijusze, wielkich Świętych, aby go cieszyli i przechowywali prawdę na jego łonie. Wszystkie wypadki, jakie dzieją się w tym Kościele i koło niego, wielkie mocarstwa które podnoszą się i giną naprzemian, wszystkie przykładają się do jego dobra, do jego chwały, i do spełnienia wielkiego zamiaru, w jakim założony został, to jest, do przechowania i rozszerzenia królestwa Chrystusa, który ma naprawić skutki grzechu, pojednać człowieka z Bogiem, i przywrócić z czasem porządek pierwotny w całćj jego doskonałości.
Oto są wielkie rysy historycznego obrazu Kościoła albo spó-łeczności, która przechowuje prawdziwą Religiję po przyjściu Jezusa Chrystusa; oto są uderzające podobieństwa, po których po-znajemy w długićm paśmie wieków, że Kościół ten jest nieśmiertelnym i zawsze tym samym strażnikiem Religii, od początku świata, aż dotąd.
Tak więc, córa Nieba, najukochańsza oblubienica Chrystusa, łącząc w sobie z niepokalaną wstydliwością dziewicy odważną miłość matki, Kościół zasiadł od początku wieków, pod starożytnym drzewem Religii. Stróż wierny, jedną ręką podaje on swój owoc życia, pokoleniom dążącym ku śmierci; drugą uderza groźnym mieczem w zuchwalców, kuszących się nadwerężyć mocny jego pień, albo obciąć kilka jego gałęzi. Stróż niezmienny, widział przechodzące koło nóg swoich potoki wieków, a sam nie przechodził; i kiedy wybije ostatnia godzina świata, gdy drzewo zbawienne podniesie się ku Niebu, nieśmiertelna Dziewica także wzniesie się pospołu z nim; niepokalana ta Oblubienica Chrystusa, otoczona wszystkiemi pokoleniami, ożywionemi jćj staraniem, zasiądzie raz na zawsze na przedwiecznym tronie niebieskiego swego Oblubieńca.
O jakże przecudowne te znamiona jedności, trwałości wic-cznćj, i boskiego pochodzenia jaśnieją ze wszech stron w Kościele
297 _
i w Religii Chrześcijańskiej. O jakże majestatyczną jest całość w tój Religii świętej, której mamy szczęście być dziećmi! Wszystko co poprzedziło przyjście boskiego jćj Twórcy, wszystko co przyjściu temu towarzyszy; wszystko co następuje po nićm, przyczynia się do wykazania doskonałości i pewności tćj Religii, tak starożytnćj jak świat. Obiecany w pierwszych zaraz dniach stworzenia, Jezus Chrystus był oczekiwany, wskazywany z daleka we wszystkich wiekach, i zapowiadany w ciągu czterech tysięcy lat przez długi szereg Proroków. Patryjarchowie poumierali pragnąc go oglądać; wszyscy sprawiedliwi żyli w takiemże oczekiwaniu, wielkie osoby występujące w Historyi Świętćj były niejako zarysem przyjść mającego Zbawiciela. .Jego historyja wcześnie jest napisana w księdze otwartej dla oczu wszystkich, księdze zarówno poważanej przez dwa nieprzyjazne sobie ludy, między któremi nie-można domyślać się porozumienia się w tćj mierze. Nie, Boże mój, Ty najlepszy ze wszystkich Ojców! Ty, którego wszystkie języki nazywają dobrym Bogiem! Nie, niepodobna iżbyś pozwolił błędowi przybrać wszelkie cechy prawdy. Gdyby to, w co wierzymy, po tylu dowodach, po dowodach tak przekonywających, było błędem; ach! niebyłbyś Bogiem dobrym, bo słusznie moglibyśmy powiedzieć, że ty sam w błąd nas wprowadziłeś.
O Boże mój, który wszystek jesteś miłością, dziękuję Ci, z całego serca mego, żeś nam dał Religiję, i żeśmy się urodzili na łonie prawdziwego Kościoła. Spraw to przez swą łaskę, abyś-my zawsze byli twemi pokornemi i posłuszuemi dziatkami.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj miłości, często modlić się będę na intencyję Kościoła.
298
NAUKA LILga.
WPŁYW RELIGII.
Stary lud Boży winien wpływowi Religii całq wyższość swoję; — w rodzinie czyli familii, — w społeczności cywilnej i politycznej, — w spółeezności religijnej.
Słusznyby nam uczyniono zarzut, gdybyśmy przedstawiwszy Religiję umysłowi, przez nakreślenie wielkich znamion prawdy, które ją cechują : nie przedstawili jej sercu, wykazując zbawienny jćj wpływ na naród, który żył jćj przepisami: zwłaszcza gdy dobrodziejstwa Religii nie są jednym z najmniejszych dowodów jćj prawdziwości. Jest zatem powinnością naszą wyłożyć, jak dobroczynny wywierała Religija wpływ na stary lud Boga.
Jak sprawiedliwie powiedziano, że nie masz społeczności bez Religii; tak słusznie dodać można, że społeczność jest tćm spokojniejsza, tćm więcćj kwitnąca i szczęśliwsza, im dokładniejszą ma znajomość Religii, i im troskliwićj ją zachowuje: naród żydowski przedstawia tego pamiętny przykład.
Jeżeli od przyjścia Messyjasza Chrześcijanie są ludem wzorowym; to Izraelici także w pośród narodów starożytności, podo-bnymżc byli ludem, to jest, ludem, najoświeceńszym, najmoralniej-szym, i można powiedzieć, najszczęśliwszym. Otóż, ten chlubny przywilej winni oni byli Religii. Wprawdzie narody starożytne, były po większćj części znaczniejsze, bogatsze i potężniejsze od narodu żydowskiego; ale jednak były mniej moralne, prawodawstwo ich było mnićj dokładne i nietyle mądre, wyobrażenia daleko mnićj szlachetne, obyczaje daleko mnićj czyste; dziecię, kobieta, niewolnik, ubogi, to jest trzy czwarte części ludzi, zostawały w poniżeniu i niewolnictwie daleko dotkliwszem. Zkądże ta ich niższość ? Oto jednćj brakowało im rzeczy, to jest, znajomości prawdziwej Religii. Narody te żyły jedynie nieliczncmi okruszynami prawd pierwotnych; a szczęście ludu zawsze zastósowane bywa do ilości prawd, w które on wierzy.
Żydzi, którzy posiadali daleko zupełniejsze objawienie prawdy, musieli być i byli rzeczywiście wyższymi nad narody bałwo-chwalskie: dowodzą tego następujące szczegóły. Dla zachowania należytego porządku w tćm badaniu, zastanówmy się nad Żydami
299
w ich społeczności domowćj, w społeczności politycznej, i w spo łeczności religijnej.
I.	W rodzinie czyli familii. Rodzina jest podstawą państw czyli mocarstw, które niczótn innem nie są, jak tylko zbiorem rodzin: nie masz zaś rodziny bez władzy rodzicielskiej. Otóż, trzeba, aby ta władza była mocna, rozumna i dobrze określona. Taką właśnie była władza rodzicielska u Żydów. Rodzice u pogan przyswajali sobie prawo życia i śmierci nad dziećmi swemi, i wykonywali je bez litości i bez wyższego nadzoru: zabijali, sprzedawali, wyrzucali synów i córki; a takiego barbarzyństwa nieuwa-żały za zbrodnię ani religijne ani cywilne prawa: był-to despotyzm familijny zamieniony w zasadę. U Żydów zaś, ojcowie i matki nie mieli prawa ani wyrzucać, ani sprzedawać dzieci swoich: w prawdzie mogli je karać śmiercią, ale to tylko dla przyczyn sprawiedliwych, i nigdy bez udziału władzy. Używszy poprzednio wszelkich skarceń domowych, ojciec i matka skarżyli przed radą starszych swego miasta syna nieposłusznego i rozpustnego; w skutek ich skargi skazywany był na śmierć przez ukamienowanie. Tak więc z jednćj .strony,'konieczność zgłaszania się do władzy publicznćj, miarkowała władzę rodzicielską; z drngićj zaś strony, bojażń zasłużenia na gniew rodziców utrzymywała dzieci w zupełnćm posłuszeństwie. To przewyborne urządzenie familijne wielkićj siły dodawało społeczeństwu.
Trudno sobie wystawić, ilu klęsk staje się przyczyną osłabienie, a raczej zniweczenie władzy rodzicielskiej. Patrzcie, co się dzieje u nas (we Francyi)! Jakkolwiek w młodym wieku jest syn, skoro się ożeni lub utrzymać się zdoła bez pomocy ojca; mniema, że mu już nie wiele winien jest uszanowania. Ztąd owo mnóstwo drobnych rodzin żyjących w odosobnieniu, lub wiążących się jedne z drugiemi bardzo slabcmi węzłami, które lada fraszka zrywa w jednej chwili. Oprócz skażenia obyczajów, którego taka niezależność jest pierwszą przyczyną, jest ona też bardzo niebezpieczna krajowi: pół wieku rewolucyj (we Francyi) aż nadto dostatecznym jest tego dowodem.
Z władzy rodzicielskićj wypływa władza starców: wielką ona była u Izraelitów. Nadewszystko z pomiędzy starców wybierano sędziów i radców. Skoro Hebrajczycy składać zaczęli naród, rządzili nimi starsi wiekiem; i w całym ciągu Pisma Świętego, ilekroć jest mowa o zgromadzeniach i sprawach publicznych, starsi
300
zawsze zajmują pierwsze miejsce, niekiedy nawet wybierani bywają sami jedni.
Nic pożyteczniejszego nad taką władzę starców dla utrzymania pokoju w rodzinie i porządku w kraju. Młodość zdolna jest tylko do ruchu i do czynu; starość umie nauczać, radzić, rozkazywać. Młodość nieposiada ani cierpliwości, ani przezorności, — jest nieprzyjaeiołką porządku i chciwą odmiany; starość działa z rozsądną powolnością, daleko sięga wzrokiem, postępuje ostrożnie, postępuje według gruntownych zasad, unika wszelkich zuchwałych nowości.
Dla tego też Pan Bóg szczególniej domagał się aby starców szanowano; jest-to jedna z tych rzeczy, które najczęśeićj zaleca w Piśmie Swiętćm. Surowe kary mściły się za starość pokrzywdzoną: świadczą o tćm czterdzieści i dwoje dzieci pożartych przez dwóch niedźwiedzi za to, że naśmiewały się z łysego Proroka Elizeusza.
Nielękając się mićć wiele dzieci, ojcowie i matki usilnie prosili o nie Pana Boga; uważali to za niepospolity zaszczyt. .Szczęśliwym nazywano tego, kto był otoczony gronem dzieci i wnuków gotowych wykonywać jego rozkazy i słuchać jego przestróg. Wychowanie dziatek uważane było za pierwszy i najsłodszy obowiązek człowieka. Zaczynało się to od samego urodzenia, ponieważ matki nieuwalniały się, jak u nas, od karmienia piersiami własne-mi owocu żywota swego.
Skoro dziecię mogło już chodzić i wymawiać słowa, kształcono ciało jego pracą i ćwiczeniami, a umysł naukami i muzyką. Ojciec uczył syna biegać, podnosić ciężary, strzelać z luku, ciskać kamienie z procy; do tego wszystkiego przydawał ćwiczenia wojskowe. Uczył go także rolnictwa; a nauki swoje objaśniał praktyką ustawiczną, tak dalece, że młody człowiek, wychodząc z domu rodzicielskiego, umiał sam sobie przygotować wszystko, co mu było potrzebnem do życia.
Matka uczyła córkę gospodarstwa domowego: uczyła piec chleb, zajmować się kuchnią, szyć, tkać. Kształcąc jćj ciało do pracy, kształciła jćj serce do cnoty przestrogami, którym nic podobnego nieznajdujemy u narodów pogańskich. Gdy pomyślimy, że od dobrego wychowania młodych dziewic zależy szczęście domowe: czyliż możemy wątpić o tćm, że to panowało w rodzinach Izraelskich?
301
„Niewiasta, mądra, mówiła matka do córki swojćj, pilna około gospodarstwa i pracowita, jest radością męża swojego; szaco wniejsza jest nad złoto i perły, które przywożą z krańców świata. Serce jój męża pokłada ufność w niej, a dom jego kosztować będzie dostatku.
„Szuka ona wełny i lnu i wyrabia je rękami umiejętnemi. Wstaje przed świtem i rozdziela jadło sługom swoim. Bierze się ona do ciężkićj pracy, a palce jćj wracają potćm do wrzeciona.
„Otwiera ona rękę swą przed ubogim, i dłoń swoję wyciąga ku żebrakowi; nie lęka się dla domu swego ani zimna, ani śniegu, bo wszyscy jej domownicy dobrą mają odzież. Sama sobie wyrabia kobierce, i ubiera się -w lniane i purpurowe szaty. Usta otwiera jedynie dla słów mądrości: językiem jćj kieruje dobroć i łagodność.
„Ma- ona oko na wszystko, co się dzieje w jćj domu, i nie-pożywa cbleba swego w próżnowaniu;, synowie jej głoszą, że jest szczęśliwą, a mąż wychwalać jej nieprzestajc."
Takie były mądre przestrogi, któremi matki kształciły umysł i serce córek swoich, a przestrogi te tym większą wagę miały, że matki same z siebie dawały przykład ukochanym swym uczennicom.
Przestrogi jakie ojcowie bezustanku powtarzali synom swoim, nie mniej były gruntowne, „Synu mój, mówili oni, miłuj naukę od młodości swojćj, a nabędziesz mądrości, którą zachowasz aż do grobu. Bojażń Boża jest początkiem mądrości. Lękaj się więc Boga ze wszystkiej duszy twojej, i szanuj jego kapłanów. Nic mów: Zgrzeszyłem, i cóż mi złego stało się? Synu mój ukochany! Pan Najwyższy powolny jest w karaniu.
„Wstępując w dom Boży, zastanów się dokąd wchodzisz, i zbliż się, abyś słyszał, co ci Bóg rozkazuje, bo posłuszeństwo więcćj waży niżeli ofiary. Pamiętaj zawsze, że^blcgosławieństwo Boga spoczywa na głowie sprawiedliwego.-
„Niech usta twoje nie przywykają do przeklęctw, bo klnąc obrażamy Boga wielorakim sposobem.
„Jeżeli spotkasz mądrego, szukaj go o samym świcie, niech noga twoja często próg jego drzwi przestępuje. Nie zasięgaj rady człowieka bez religii o tćm, co się dotyczę pobożności; niesprawiedliwego sprawiedliwości; bojażliwego, o wojnie; kupca, o tćm co się ściąga do jego handlu; ale szukaj człowieka prawego, któ
302
rego zdanie zgadza się z twojćm. Radź się własnego sumienia, bo niemasz wierniejszego doradzcy.
„Nie mów: Tak uczynię temu człowiekowi, jak on mi uczynił, i strzeż się czynić tego innym,. czego byś niechciał aby tobie czyniono. Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód, daj mu jeść; jeżeli ma pragnienienie, daj mu pić.
„Dawaj jałmużnę, wedle możności swojćj. Masz wiele, dawaj wiele; mało masz, i tego cząstkę dawaj dobrćm sercem. Kto miłosierdzie okazuje ubogiemu, ten pożycza pieniądze na procent Panu Bogu. Nie odwracaj oczu swych od ubogiego, chociaż ci jest natrętnym, i niedopuszczaj, aby proszący przeklinał cię z tyłu. Nakłoń bez gniewu ucha twego ubogiemu, odpowiedz mu życzliwie i łagodnie.
„Niebądż jako lew w domu swoim, stając się postrachem domowników, i krzywdząc tych, którzy są ci posłuszni.
„Słuchaj ojca twego, który dał ci życie, i niewzgardzaj matką swoją, gdy przyjdzie do starości. Kto czci ojca swego i matkę swoję, sam doczeka pociechy z dziatek swoich. Wspieraj ojca w starości jego: niezasmucaj go za życia jego. Jeżeli osłabnie jego umysł, znoś to cierpliwie, i nie wzgardzaj nim z powodu wyższości przymiotów twoich; bo miłość jaką okażesz ojcu swemu, nie pójdzie w zapomnienie, i *Bóg cię wynagrodzi, żeś znosił wady i słabości matki twojćj.“
Taka-to była moralność Izraelitów. Szukajmy ile chcemy u ówczesnych narodów, a nigdy, śmiało powtarzamy, nieznajdzie-my nic takiego, coby z nią bydż mogło porównane.
Oprócz tych przestróg, ojcowie i matki obowiązani byli uczyć dzieci swoje wielkich rzeczy, które Bóg zdziałał dla nich i dla ich przodków; prawo także nakazywało rodzicom objaśniać dzieciom początek uroczystości, które obchodzono, oraz obrzędów, które uroczystościom tym towarzyszyły.
Izraelici nie mieli szkół publicznych; młodzież największą część nauki czerpała w rozmowach z ojcami i starcami. Aby bydż lepićj zrozumianymi od uczniów swoich, używali oni obok prostego opowiadania, przypowieści, zagadek i allegoryj. Głównym celem takich mów przenośnych było zamknięcie prawideł moralności pod naturalnemu i powabnemi obrazami, aby dzieci tćm łatwiej zatrzymać je mogły w pamięci. Część wychowania zależała na uczeniu się na pamięć pieśni Mojżesza i innych Proroków,
303
tudzież psalmów Dawida. Ponieważ śpiewano te boskie pieśni; potrzebna zatóm była pewna znajomość muzyki.
Kiedy więc u Pogan, matki i piastunki uczyły dzieci od sa-mćj kolebki bajek o bogach, to jest, powieści wszetecznych i śmiesznych, które prowadziły tylko do wzgardy bóstwa i zepsucia obyczajów; ') jedni tylko Izraelici opowiadali dzieciom swoim same prawdy zdolne do natchnienia ich bojażnią i miłością Boga, i zachęcenia ich do cnoty. Wszystkie ich podania były prawdziwe, szlachetne i użyteczne. Z czyjejże więc strony była wyższość?
II.	społeczności politycznej i cywilnej, niemniej jest wyraźną wyższość Żydów nad innymi narodami- Otworzywszy księgi Mojżeszowe, znajdujemy w nich zbiór praw, mających na celu nie tylko zachowanie Religii i czci Boga prawdziwego, ale utrzymywanie i kształcenie obyczajów, tudzież zapewnienie pomyślności i spokojności krajowi. Bałwochwalstwo, zbytek, niewstrzemiężli-wość, rozpusta, słowem wszelkie występki nadwerężające porządek społeczny, srogo tu są karane; powinności ojców i matek, panów i sług, mądrze tu są określone. Widzimy w tych prawach przepisy o powściąganiu zbytków, na. korzyść umiarkowania i skromności; wszystko jest przewidziane, wszystko porządnie wskazane przez najwyższego Prawodawcę, którego Mojżesz był tylko tłumaczem i sługą.
W kodexie tym, tak przedziwnym i tak zupełnym, znajdują się między innemi dwie ustawy tyle rozrzewniające, że oprzeć się nie możemy chęci przytoczenia onyeh: chcemy mówić o roku od-pocznienia i o Jubileuszu. Każdy Izraelita posiadał ziemię do uprawy, tęż samą, która była wydzielona przodkom jego za czasów Jozuego. Nie mógł on ani zmieniać miejsca, ani rujnować się, ani też zbogacać się wyłącznie: zapobiegały temu prawa o roku od-pocznienia i o Jubileuszu.
Pierwsze nakazywało dawać odpoczynek ziemi co każde lat siedm na cześć Pana Boga. Siódmego roku nie wolno było ani zasiewać pola, ani obcinać winnic i drzew. Nie żęli wtedy; nie było winobrania; nie zbierali ani owoców, ani nasion; zostawiali ubogim i cudzoziemcom wszystko, cokolwiek ziemia rodziła sama przez się. Właściciele gruntów robili sobie zapasy w ciągu roku szóstego; a jeżeli potrzebowali nowych, jakich płodów, mogli je brać
,> tkury, Moeurs des Israelites.
304
z tych, które ziemia ieli sama wydała, ale z umiarkowaniem i bez krzywdy ubogich, którzy do tego prawo teraz mieli.
Mocą ustawy o Jubileuszu czyli miłościwóm lecie, święcono w podobnyż sposób każdy rok pięćdziesiąty. Ogłaszano wtedy wolność powszechną, i Hebrajczycy, których nędza zmusiła była pójśdż w niewolę swych braci, odzyskiwali wszystkie przywileje obywateli: każdy wracał do majętności swojej, którą był sprzedał. W roku jubileuszowym, podobnie jak we wszystkich latach odpocznie-nia, nie wolno było wymagać zapłaty długów, często nawet odpuszczano je ubogim. Ta trudność w wymaganiu zapłaty, połączona z niepodobieństwem nabywania dóbr na wieczne czasy, utrudniała pożyczki i czyniła przedaże mniej częstemi, wykorzeniała zatem żądzę bogacenia się i zmniejszała powody do zubożenia: co właśnie było celem rzeczonej ustawy. Każdy ograniczał się dziedzictwem otrzymanym w spadku i starał się je ulepszać, wiedząc że nigdy z rodu jeg° nie wyjdzie.
Kiedy kto chciał sprzedać swoję własność, oznaczano szacu- ' nek jej według liczby lat jakie zostawały jeszcze do przyszłego Jubileuszu. Im liczba ich była większa, tym wartość była znaczniejsza. Nigdy nie sprzedawano inaczej tylko z prawem wykupu. Sprzedający mógł odzyskać swoję majętność we dwa, we trzy lub cztery lata po sprzedaniu jej, zwracając nabywcy pieniądze, które otrzymał za nią; jeżeli nie mógł wykupić, w takim razie czekał roku jubileuszowego.
Tak więc Hebrajczycy posiadali tylko prawo użytkowania z swoich ziem: byli dzierżawcami Boga, który był prawdziwym onych właścicielem. W tym celu, nim zaczęto obierać królów, ziemie te niepłaciły żadnego innego podatku prócz dziesięcin i pier-’ wiastków płodów, które sam Pan Bóg nakazał.
Niemniej też pięknćm prawem było prawo gościnności; żaden naród święciej go nie zachowywał. Kiedy dla starych Rzymian, których cywilizacyję tak bardzo wychwalają, każdy cudzoziemiec był nieprzyjacielem, człowiekiem podejrzanym, którego często zabijali na ofiarę bogom swoim;') przeciwnie Żydzi przyjmowali gości z największą uprzejmością, robili im wszelkie posługi, na jakie tylko zdobyć się mogli; słowem, z radością wykonywali względem nich wszelkie obowiązki gościnności.
') Hostia aptld majores dicitur ąuem uUnc pehgriuiun VocauiUs. Cicef.
305
Niech zatóm co cbcą prawią mniemani mędrcy przeszłego wieku, nigdy żaden naród nie był więcej ludzkim od Żydów; sądzić o tćm można z następnego przepisu zamieszczonego w Vtej Księdze Mojżeszowej.' Jeśli idąc w drodze na drzetńe albo na ziemi gniazdo ptasie znajdziesz, a matkę na ptaszętach albo na jajach siedzącą, nie poimasz jej z dziećmi; ale odlecieć dopuścisz, mając poimane dzieci-, abyć się dobrze działo, i abyś długi czas żył. ') Jeżeli tak oni obchodzili się z ptaszkami drobnemi, jakże obchodzić się musieli / ludźmi?
„Ależ powiadają, Izraelici wymordowali Chananejczyków?11 Odpowiadamy na to, że lud Boży nie jest jedynym w historyi, gdzie widziano zwyciężonych mordowanych bez miłosierdzia przez zwyciężców. Otwórzcie dzieje Greków i Rzymian, owych narodów tak wychwalanych, a jakież pasmo, rzezi i okrucieństwa w oko was uderzy! Że zaś Izraelici wymordowali Chananejczyków, uczynili to w skutek wyraźnego rozkazu Pana Najwyższego, który potępił te narody bałwochwalcze. A dla czego je potępił? Ponieważ niekorzystaly z kary wymierzonej, na Sodomczyków, ani z przykładów, jakie dawali im Patryjarchowie; ponieważ nie otwierały oczu na cuda w ciągu lat czterdziestu' przy ich granicach zdziałane dla synów Jakóba; ponieważ wreszcie najgrawały się ze sprawiedliwości boskiej, i nużyły ją blisko od dziesięciu wieków nierządem i zbrodniami niesłycbanemi jakich się dopuszczały. Któż ma prawo powiedzieć Bogu: Nie jesteś mocen karać winowajców? Otóż, lud Izraela był narzędziem jego sprawiedliwości.
To nas tylko smuci w obecnej chwili, że nie możemy zająć się obszerniejszćm roztrząsaniem prawodawstwa Hebrajczyków; równie bowiem mitem byłoby dla nas jak łatwem udowodnić wyższość ludu Bożego nad innymi narodami. Ale mężowie uczeni wykonali te pilne badania,2) które wzbudzają najgłębsze uwielbienie dla owej księgi praw mojżeszowycb, na którą ślepa tylko i nierozumna bezbożność ostatniego •wieku śmiała ciskać najnieprzyzwoit-sze nagany.
’) V Księgi Mojż. xxn, (5.
’) Zobacz: Defense de la legislat inosaicp przez professora Bruuati z Bresse; Frere, L’hoiume connu par revólat; Biblija de Vence, prćf. du Deutśr.
gaumb, zasadz, t. n.
20
306
III.	Wyższość Żydów nad innemi narodami co do społeczności religijnej. Któż śmiałby bez zarumienienia się kłaśdż na równi Religiję Żydów z bałwochwalstwem, które panowało wszędzie? To byłoby toż samo, co porównywać dzień z nocą, zbrodnię z cnotą, Boga z czartem. W tym zasadniczym przedmiocie, wyższość Żydów nad Poganami nigdy nie ulegała żadnej wątpliwości: gdyż to, co było prawdziwego i dobrego w Pogaństwie, było jedynie słabym szczątkiem objawienia, którego znajomość Żydzi posiadali w zupełności.
Mieli oni jeden tylko Kościół i jeden Ołtarz, na którym wolno było składać ofiary Bogu: był-to widomy znak jedności Boga. Aby wyobrazić jego Majestat najwyższy, gmach święty nie tylko był najwspanialszym w całym kraju, ale też jednym z cudów świata.
Oprócz kościoła w Jeruzalem, były także w innych miastach poświęcone służbie bożej domy, które zwano synagogami, to jest domami zgromadzeń. W synagodze odmawiano modlitwy, czytano Pismo święte, i miewano kazania. Lud zgromadzał się tutaj trzy razy w tygodniu, nie licząc dni świątecznych i dni postu. Przy każdej synagodze, znajdowała się pewna liczba osób, pełniących obo7 wiązki religijne: większą ich część składali Kapłani albo Lewici. W braku ich, wybierano do tćj posługi starców najczcigodniejszych wiekiem i ęnotami.
Trzy razy w roku, na uroczystość Wielkićjnocy, Zielonych Świątek i świętą Namiotów albo Kuczek, wszyscy Izraelici obowiązani byli przychodzić do Jeruzalem; pozwolone to było i kobietom. Mówiliśmy w innćm miejscu o tych świętach, i jak je obchodzono; ’) dodajmy tutaj jeszcze kilka szczegółów. Te wielkie uroczystości trwały siedm dni. Drugiego dnia Wielkićjnocy przynoszono do kościoła snop nowego zboża, pierwiastki żniwa.
Obrządki towarzyszące tej ofierze, mieściły w sobie niemało tajemnic. Sędziowie wysyłali trzech mężów na użęcie snopa na ziemi jerozolimskiej. Wysłani, trzykroć zapytywali ludu zgromadzonego, czy słońce już zaszło, a odpowiadano im trzy razy, że zaszło. Potćm trzykroć prosili o pozwolenie żęcia, i trzy razy też im pozwalano. Żęli potem na trzech różnyęh polach, trzema od-miennemi sierpami, i kłosy włożywszy w trzy pudełka, nieśli do
‘) Częśd pierwsza, nauka XXIX.
307
świątyni. Snop przyniesiony młócili w przysionku kościoła; z ziarna wymłóconego brali trzy miary. Po oczyszczeniu, wysuszeniu i zmełciu ziarna, polewano je oliwą, i przydawano do tego garstkę kadzidła. Kapłan otrzymawszy tę ofiarę, poruszał nią przed Panem Bogiem na wszystkie cztery części świata; rzucał cząstkę na ołtarz, a resztę brał dla siebie. Teraz dopiero każdy mógł przystępować do żniwa.
Widzimy w tej ofierze snopa, uderzający obraz niekrwawej ofiary ołtarza, ofiary, która uświęca wszystkie cztery części świata. Ta zbawienna ofiara zaczęła się wtedy dopiero, kiedy Słońce sprawiedliwości zaszło, to jest po śmierci. Zbawiciela, a jej przedmiotem jest zachowanie o tem pamiątki. Wreszcie, liczba trzy, liczba tajemnicza, tylekroć powtarzana, wskazuje wyraźnie uczestnictwo trzech osób Trójcy Przenajświętszej w wielkićm dziele Odkupienia rodzaju ludzkiego..
W siedm tygodni po ofiarowaniu snopa nowego zboża, obchodzono Zielone Świątki, w czasie których składano Bogu dwa chleby, pierwiastki chleba wypieczonego z nowego zboża.
Dnia piętnastego siódmego miesiąca-, po zebraniu wszystkich płodów roku całego, obchodzono święto Namiotów albo Kuczek, które trwało siedm dni, tak jak i dwa święta poprzedzające. Na pięć dni p’rzed tem świętem obchodzono dzień Pokuty postem powszechnym. Był to jedyny dzień w roku, kiedy Kapłan Najwyższy wchodził do miejsca zwanego Najświętszym, aby tam otrzymać odpuszczenie grzechów dla całego ludu. Oto są szczegóły tego obrzędu.
Arcykapłan, zabiwszy cielca za grzechy własne, tudzież rodziny swojćj, wchodził do miejsca Najświętszego z kadzielnicą w ręku, z wonnościami i z krwią cielca. Sypał wonności na ogień, aby dym podnoszący się zasłonił przed nim Arkę przymierza; potćm, umoczywszy palec we krwi cielca, kropił nią siedm razy ubłagalnię nad Arką przymierza.
Potćm składał w ofierze za grzechy ludu, jednego z dwóch kozłów przyprowadzonych w imieniu całego narodu. Wyciągał go losem, a na którego padł los, ten był zabijany. Arcykapłan krwią tego kozła kropił Święte Świętych,. czyli miejsce Najśiciętsze, cały przybytek i ołtarz całopalenia, aby oczyścić miejsce święte i oł-taiz ze wszelkiej zmazy synów Izraela. Przedstawiał potćm Bogu drugiego kozła żywego; a kładąc obie ręce na głowę jego, Wyznawał grzechy ludu, i obciążał nimi zwierzę figmyczne. prze-
*
308
klinając; poczćm kazał go wypędzić na pustynię, aby nie pokazał się już więcój.
Oba te kozły przedstawiały jedyną ofiarę Zbawiciela, który podobnie jak jeden z nich obciążony grzechami ludu, wyprowadzony był za miasto Jeruzalem; i jak drugi, był zabity, aby nas oczyścił pokropieniem krwi swojćj.
Izraelici byli, jakeśmy widzieli, tylko dzierżawcami Boga: Bóg sam był prawdziwym właścicielem Palestyny. Obowiązani byli jemu jako zwierzchnikowi najwyższemu, składać część plonów swoich. Ofiary te czynione były przed żniwem, w imieniu całego ludu. Składały się one ze snopa zboża i chleba, o których mówiliśmy wyżej. Po żniwie, też same ofiary składali Izraelici pojedynczo, przed zaczęciem użytkowania z nowych płodów; z tego powodu nazywano je pierwiastkami albo pierwocinami.
Nie był czas określony do składania pierwocin pojedynczo, ani też ilość ich była oznaczona. Gromadami po ośmdziesiąt osób nieśli okazale te ofiary do Jeruzalem. Każdą gromadę poprzedzał wół przeznaczony na ofiarę: uwieńczony był gałązkami oliwnemi i rogi miał wyzłacane. Każdy niósł koszyk z pierwocinami ziemi swojej: bogaci mieli koszyki złote lub srebrne; ubodzy koszyki z łozy. Szli w processyi aż do kościoła, śpiewając pieśni; a gdy stanęli pod górą kościelną, wszyscy, nie wyłączając samego króla, jeżeli się tu znajdował, brali swe koszyki na ramiona i nieśli aż na dziedziniec Kapłanów, którzy ich przyjmowali, odmawiając modlitwy stosowne do tego pobożnego obrzędu.
Składający ofiarę mówił: Wyznawani dziś przed Panem Bogiem, żem wszedł do ziemi o której, przysiągł ojcom naszy m żeby ją. nam dał; a przetoż teraz ofiaruję pierwsze urodzaje zboża ziemi którą mi Pan dał. ') Po tćj modlitwie składał swój koszyk na ołtarzu, i oddawszy pokłon Bogu odchodził.
Prawro nakazywało także Hebrajczykom poświęcać Panu Bogu pierworodnych synów swoich, tudzież pierworodne z pomiędzy zwierząt. Pierworodne dziatki okupowano pieniądzmi. Można także było okupować pierworodne z pomiędzy zwierząt nieczystych; czyste zaś zwierzęta zabijano, i krwią ich kropiono koło ołtarza. Tłustość palono, a mięso należało do kapłanów, równie jak wszystkie inne ofiary: tak był postanowił Pan Bóg.
*) V Ks. Mojżesza, XXVI, 3, 10:
30£L
Mieli Izraelici dni świąteczne; mieli też i dni postu. Prawo nakazywało jeden tylko dzień postu powszechnego: był to dziesiąty dzień siódmego miesiąca, Święto Pokuty; ale bywały posty nadzwyczajne, jedne w czasie nieszczęść kraju, drugie w zmartwieniach osób pojedynczych. Pościli także przez samą pobożność.
Post ich zasadzał się nie tylko na spóźnionym jedzeniu, ale na trapieniu siebie różnymi sposobami. Cały dzień przepędzali nie pijąc ani jedząc aż do nocy. Taki post zachowują i dzisiaj jeszcze,, nie. tylko Żydzi, ale i Mahometanie, przejąwszy go od nich i od pierwszych Chrześcijan. O postach publicznych oznaj-mowano odgłosem trąb, podobnie jak o uroczystościach. Wszystek lud zgromadzał się w świątyni W Jeruzalem; w innych zaś miastach na placach publicznych. Czytano wtedy Zakon, a najczcigodniejsi starcy upominali lud, aby uznał grzechy swoje i pokutował za nie. Nieodprawiano wesela w ten dzień. Wszyscy zachowywali milczenie,- byli osypani popiołem i okryci wlosienni-cą. Przywdziewali brudną i podartą odzież, albo wory, to jest wąz-kie bez fałdów suknie, nieprzyjemne dla oka. Nazywali je także włosiennicami, bo szyte były z- grubego kamlotu lub tym podo-bnćj materyi. Nogi mieli bose, głowę odkrytą, a twarz zasłoniętą; niekiedy nawet owijali się płaszczem, aby niewidzieć światła dziennego. Prorocy najgorliwićj przypominali im, że te wszystkie zewnętrzne znaki pokuty nie są dostateczne, że koniecznie łączyć z nimi potrzeba nawrócenie serca.
Porównajcież teraz z uroczystościami na przemian śmieszne-mi, wszetecznemi i okrutnemi, uroczystościami Greków i Rzymian, te religijne obrzędy Hebrajczyków, zarazem tak rozrzewniające, tak rozmaite, tak wspaniałe; porównajcie prawidła tajemnic Cere-ry albo Dobrej Bogini, z naukami, jakich udzielały wielkie uroczystości Wielkiejnocy, Zielonych Świątek i Namiotów, przypomnicie sobie, źe Religija udziela narodom światło i obyczaje; a potem, rękę położywszy na sumieniu, powiedzcie, czy znacie w starożytności lud, któryby mógł bydż porównany z ludem żydowskim? A przecież lud ten ani w swym charakterze, ani w swej cywiliza-eyi, ani w bogactwach swoich, ani w swojej potędze, nic takiego me miał, coby go mieścić mogło w pierwszym rzędzie narodów. Złóżcie więc hołd Religii i mówcie t Dzięki tej Religii, lud żydow-Sil był ze wszystkich starożytnych narodów najoświeceńszym, naj-moiabiiejszym i najszczęśliwszym. Ale Religija przyniosła mu te wszystkie korzyści, tylko dla tego, że była dobrą ; dobrą była tyl
310
ko dla tego że była prawdziwą; prawdziwą była tylko dla tego że pochodziła od Boga. Winienem przeto złożyć hołd mojej miłości i mojćj wiary dla tćj Religii, która jest najpiękniejszym podarunkiem jaki Niebo kiedykolwiek uczyniło ziemi, po Religii Chrześcijańskićj, którćj mam szczęście być synem; a raczćj winienem hołd dla tćj Religii jedynćj, która była pod Patryjarchami, która była pod Mojżeszem, i która istnieć nieprzestaje pod Ewan-geliją, aby królowała na wieki wieków. ’)
zai o d 1 11 w
O Boże mój, który cały jesteś miłością, dziękuję Ci, żeś dal Religiję światu; dziękuję za wszystkie dobrodziejstwa, których ona była niewyczerpanym źródłem. Udziel nam łaski, abyśmy zawsze byli posłuszni zbawiennym jćj przepisom.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jak siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tej miłości, największe mieć będę poszanowanie dla wszystkich, obrzędów Kościoła.
*) Zobacz: Henry, Moeurs des Israelites, i Filassier, Eraste, tom I.
KONIEC TOMU DRUGIEGO.
SPIS PRZEDMIOTÓW
ZAWARTYCH W TOMIE DRUGIM.
CZĘŚĆ PIERWSZA.
NAUKA XIX.
ZNAJOMOŚĆ RELIGII.
Czy Religija istnieje? — Co jest Religija?— Czy może bydż wiele Re-ligij? — Od kogo pochodzi Religija? — Która jest prawdziwa Religija? — Czy Religija prawdziwa zmieniać się może? — Słowa Bossueta i świętego Augustyna. — Szczegół historyczny................  3
NAUKA XX.
STAROŻYTNOŚĆ RELIGII CHRZEŚCIJAŃSKIEJ.
Religija jest ustawę najświętszą ze wszystkich ustaw'. — Obojętność rzeczach religijnych jest zbrodnię i szaleństwem ..19
NAUKA XXI.
ZNAJOMOŚĆ RELIGII. — MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY
W FIGURACH.
Religija jest wielką łaskę, zbiorem wszystkich łask. — Szczegół historyczny. — Czego Religija od nas wymaga. — Religija chrześcijańska tak starożytna jak świat. — Mądrość Boga w kolejnym rozwoju Religii. — Wykład ogólnego planu Religii. — Pierwsze obietnice Messyjasza. — Adam, pierwsza figura Messyjasza, — Fatryarchowie. — Abel, druga figura Messyjasza . • 38
NAUKA XXH.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Narodzenie Seta. — Henoch wzięty do Nieba. — Skażenie rodu ludzkiego. — jęoe, _ potop. Tęcza. — Noe, trzecia figura Messyjasza ... 64
n
NAUKA XXIII, MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Skrócenie życia ludzkiego. — Przeklęctwo Chanaana. — Wieża Babilońska. — Początek bałwochwalstwa. — Powołanie Abrahama. — Druga obietnica o Messyjasza. — Melchizedech, czwarta figura Messyjasza ..... 77
NAUKA XXIV.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANI' W FIGURACH.
Odwiedziny Aniołów. — Obietnica narodzić się mającego Izaaka. — Rozmowa Abrahama z Bogiem. — Zniszczenie Sodomy. — Ofiara Abrahama. — Izaak, piąta figura Messyjasza...................84
NAUKA XXV.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Małżeństwo Izaaka. — Śmierć Abrahama. — Jego pogrzeb. — Trzecia obietnica Messyjasza uczyniona Izaakowi— Narodzenie Jakóba i Ezawa.— Ezaw sprzedaje pierworodztwo swoje. — Izaak błogosławi Jakóba. — Jakób wychodzi do Mezopotamii. — Czwarta obietnica Messyjasza uczyniona Jakó-bowi. — Jakób pojmuje Rachelę za żonę i powraca do Izaaka. — Jakób, szósta figura Messyjasza....................................  89
NAUKA XXVI.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Jeszcze słowo o życiu Patryjarchów. — Dwunastu synów Jakóba — Józef sprzedany przez braci. — Zaprowadzony do Egiptu. — Podniesiony do
chwały. — Poznany od braci. — Przybycie Jakóba do Egiptu. — Józef, siódma figura Messyjasza. . . . •.......................................	98
NAUKA XXVII.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Jakób udaje się do Egiptu. — Piąta obietnica Messyjasza dana Judzie. —Pogrzeb lakóba w grobie Abrahama. — Śmierć Józefa. — Narodzenie Mojżesza. — Uratowany i wychowany przez córkę Faraona. — Mojżesz chroni się na pustynię Madyjan. — Bóg mu objawia się i rozkazuje, aby wyzwolił lud żydowski. — Powołanie Aarona. — Plagi Egipskie. — Baranek wielkanocny, ósma figura Messyjasza.................................... 108
NAUKA XXVIII.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Wyjście Izraelitów. — Słup przewodniczący. — Przejście morza Czer-
wonego. — Manna, dziewiąta figura Messyjasza. — Skała Horeb. — Zwy-cięztwo nad Amalecytami. — Przybycie pod górę Synai. — Ogłoszenie Zakonu...............................'..............................  .	117
in
NAUKA XXIX.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Potwierdzenie przymierza. — Mojżesz .krwią ofiar kropi lud. — Ofiary dziesiąta figura Messyjasza. — Bałwochwalstwo Izraelitów. — Złoty cielec. — pan ubłagany przez Mojżesza. — Opisanie Arki przymierza. — Przybytek. — Pochód Izraelitów na puszczy. — Rokosz. — Wąż miedziany, jedenasta figura Messyjasza................................ . 123
NAUKA XXX.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Nowe szemrania Izraelitów. — Woda przeciwieństwa. — Śmierć Aarona. — Wybór Jozuego. — Pożegnanie Mojżesza. — Jego śmierć. — Mojżesz, dwunasta figura Messyjasza.........................  .	. . 1^1
,	,	NAUKA XXXI.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH, i
Wiadomości o Ziemi Obiecanej. — Jej nazwiska. — Przejście Jordanu. —Zdobycie Jerycho. — Ukaranie Achana. — Wznowienie przymierza. — Podstęp Gabaonitów. — Zwycięztwo Jozuego. — Jego śmierć. — Jozue trzynasta figura Messyjasza....................................136
'	NAUKA XXXII.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Podział Ziemi Obiecanej. — Sędziowie. — Izrael wpada w bałwochwalstwo. — Ponosi za to karę. — Gedeon wzbudzony od Boga dla wyswobodzenia Izraela z pod przemocy Madyjanitów. — Podwójny cud runa. — Zwycięztwo Gede-ona. — Gedeon, czternasta figura Messyjasza...143
N A U K A XXXIII.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Izraelici wpadają znowu w bałwochwalstwo. — Idą w niewolę Filistynów. — Uciekają się do łaski Pana Boga. — Samson zesłany na ich oswobodzenie. — Samson pali zboże Filistynom. —. Wynosi bramę miasta Gazy. — Samson zdradzony. — Jego śmierć. — Samson, piętnasta figura Messyjasza .	..............................................149
NAUK A XXXIV.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
ló	sędz*a Izraela. — Następuje po nim Samuel. — Wybór kró-
' ~ Bani, pierwszy król Izraela. — Saul odrzucony od Boga. — Dawid, j pasterz wybrany w jego miejsce. — Dawid uspokaja gniewliwe za-
P? y Saula. —. Walczy z Golijatem. —> Śmierć Saula. r- Pawid zdobywa
IV
twierdzę Syon. — Przeniesienie Arki. — Oza śmiercią skarany. — Dawid ańczy przed Arką. — Szósta obietnica Messyjasza uczyniona Dawidowi. . 157
NAUKA XXXV.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Dawid zgrzeszył. — Natan przysłany do Dawida. — Bunt Absalo-na. — Dawid opuszcza Jeruzalem. — Porażka i śmierć Absalona. — Nowy błąd Dawida. — Jego śmierć. — Dawid, szesnasta figura Messyjasza. . . 164
NAUKA XXXVI.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Król Salomon. — Jego modlitwa do Boga. — Salomon otrzymuje mądrość. — Zaczyna budować Kościół. — Opisanie Kościoła. — Poświęcenie. — Obłok cudowny. — Ogień zstępuje z Nieba. — Królowa Saba. — Upadek Salomona. — Salomon, siedmnasta figura Messyjasza...  170
NAUKA XXXVII.
MESSYJASZ OBIECANY I WSKAZANY W FIGURACH.
Odszczepieństwo dziesięciu pokoleii. — Ich bałwochwalstwo. — Jonasz upomina je do nawrócenia się. — Odbiera rozkaz, aby wezwał Niniwę do pokuty.— Chce uchylić się od wykonania tego polecenia.— Wrzuconego w morze połyka ryba, a potćm wyrzuca na brzeg, — Jonasz upomina mieszkańców Niniwy. — Pokuta Niniwitów. — Skargi Jonasza z powodu bluszczu zeschłe-o. — Przestrogi Pana Boga. — Jonasz, ośmnasta figura Messyjasza . . 177
NAUKA XXXVIII.
MESSYJASZ PRZEPOWIEDZIANY.
Jezus Chrystus jest przedmiotem proroctw. — O czem przekonywają proroctwa. — Szczegóły o Prorokach. — Dawid, Prorok Messyjasza . . . 185
NAUKA XXXIX.
MESSYJASZ PRZEPOWIEDZIANY.
Stan królestwa Izraelskiego. — Stan królestwa Judzkiego. -4- Izajasz, Prorok — Wypadki blizkie jakie przepowiedział w dowód posłannictwa swego. — Co Izajasz przepowiada o Messyjaszu ............194
NAUKA XL.
MESSYJASZ PRZEPOWIEDZIANY.
Ozeasz, Prorok. — Wypadki bliskie, które przepowiedział. — Co przepowiada o Messyjaszu. — Micheasz, Prorok, — Wypadki blizkie. —
V
Co przepowiedział o Messyjasza. — Joel, Prorok. — Jsremijasz, Prorok. — Jego życie. — Jego Proroctwa ..............................202
NAUKA XLI.
MESSYJASZ PRZEPOWIEDZIANY.
Ezechiel, Prorok. — Blizkie wypadki zapowiedziane przez niego. — Co on przepowiada o Messyjaszu. — Danijel, Prorok. — Jego historyja. — Tłumaczy sen Nabuchodonozora. — Pacholęta w piecu ognistym.208
NAUK A XLII.
MESSYJASZ PRZEPOWIEDZIANY.
Dalszy ciąg historyi Danijela. — Widzenie Baltazara. — Danijel tłumaczy to widzenie. — Baltazar zabity. — Danijel w Iwiój jamie. — Bałwan Bela. — Danijel przepowiada epokę narodzenia Messyjasza .... 215
NAUKA XLIII.
MESSYJASZ PRZEPOWIEDZIANY.
Edykt Cyrusa. — Powrót Żydów do Judei. — Aggeusz, Prorok. — Zacharyjasz, prorok. — Odbudowanie miasta Jeruzalem i świątyni. — Ma-lachiasz, ostatni prorok ................................  223
NAUKA XLIV.
TREŚĆ OGÓLNA I ZASTÓSOWANIE OBIETNIC, FIGUR I PRO-
ROCTW, DO PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA....................230
NAUKA XLV.
PRZYGOTOWANIA POPRZEDZAJĄCE PRZYJŚCIE MESSYJASZA.
Co rozumieć należy przez przygotowania poprzedzające przyjście Messyjasza. — 'Wszystkie wypadki poprzedzające przyjście Messyjasza przykładają się do ugrutowania jego królestwa. — Cztery wielkie monarchije przepowiedziane przez Danijela. — Posłannictwo Assyryjczyków. — Historyja Holofernesa.............................................  ,236
NAUKA XLVI.
PRZYGOTOWANIA POPRZEDZAJĄCE PRZYJŚCIE MESSYJASZA.
Posłannictwo Assyryjczyków. — Historyja Judyty. — Jej stosunek * przygotowaniem do przyjścia Messyjasza. — Holofernes oblega Betuli-
Judyta, jej życie, jej modlitwy. — Przybywa ona do obozu Holofernesa. Śmierć tego wodza	24$
VI
,  ' ....
NAUKA XLVH.
PRZYGOTOWANIA POPRZEDZAJĄCE PRZYJŚCIE MESSYJASZA.
Historyja Tobijasza. — Cel Opatrzności w rozproszeniu dziesięciu pokoleń i długim ich pobycie między norodami niewiernymi. — Narodzenie Tobijasza. — Tobijasz uprowadzony w niewolę. — Sprawowanie się jego w Ni-niwie. — Tobijasz traci wźrok. — Blizki śmierci odzyskuje wźrok. — Jego przestrogi dane synowi. — Podróż młodego Tobijasza. — Młody Tobijasz zaślubia Sarę. — Powraca do ojca swego. — Śmieć Tobijasza starego. — Błogosławieństwo Boże nad jego rodziną...............250
NAUKA XLVIII.
PRZYGOTOWANIA POPRZEDZAJĄCE PRZYJŚCIE MESSYJASZA. /
Posłannictwo Persów. — Historyja Estery. — Jej wywyższenie. — Mardocheusz odkrywa spisek. — Ulubieniec Aswerusa Aman żąda, aby mu oddawano cześć boską. — Mardocheusz jej odmawia. — Aman poprzysięga zgubić go, a z nim razem wszystkich Żydów. — Mardocheusz zawiadamia o tem Esterę. — Estera idzie do króla. — Tryumf Mardocheusza. — Poniżenie Amana. — Jego śmierć. — Ocalenie Żydów..........	. 260
NAUKA XLIX,
PRZYGOTOWANIA POPRZEDZAJĄCE PRZYJŚCIE MESSYJASZA.
, y..............
Trzecia monarchija przepowiedziana przez Danijela, monarchija Greków. — Jćj posłannictwem jest rozkrzewienie znajomości języka greckiego. — Pochód Alexandra Wielkiego na Wschód. — Alexander przysięga wytępić Żydów. — Bóg zmienia jego serce. — Monarchija Greków zwabia Żydów do wszystkich części świata, upowszechnia znajomość ksiąg świętych, zapewnia im nieskazitelność. — Posłannictwo Rzymian.  .	270
NAUKA L.
PRZYGOTOWANIA POPRZEDZAJĄCE PRZYJŚCIE MESSYJASZA.
Próby, przeznaczone na oczyszczenie Żydów i na wzbudzenie w nich rządzy poznania Messyjasza. — Helijodor ochłostany. — Opowiada on potęgę Boga prawdziwego. — Święty starzec Eleazar: jego męczeństwo. — Historyja Machubeussów; ich męczeństwo...................  279
NAUKA LI.
JEDNOŚĆ RELIGII I KOŚCIOŁA.
Religija jedna jest w twórcy swoim. — Jedna w dogmacie swoim. — Jedna w moralności swojój. — Jedna co do czci składanej Bogu. — Je-
vn
dna CO do celu. — Kościół jest, jedeu w swojóm założeniu nowieniu, do świadczeniu i zwycięztwanh swoich .
przeznaczeniu, usta ....................
nauka lii.
WPŁYW RELIGII.
Stary lud Boży winien wpływowi Religii całą wyższość swoję: w ro dżinie czyli familii, — w spóleczności cywilnej i politycznej, — w spółeczno-ści religijnój........................................