Текст
                    ZASADY I CAŁOŚĆ
WIARY KATOLICKIEJ
CZYLI
WYKŁAD JEJ HISTORYCZNY, DOGMATYCZNY, MORALNY, LITURGICZNY, APOLOGETYCZNY, FILOZOFICZNY I SOCYALNY,
OD STWORZENIA ŚWIATA AŻ DO NASZYCH CZASÓW,
PRZEZ
X. J. OA.UME.
(Catichitmt de Pertńerancf).
PRZEKŁAD Z FRANCUZKIEGO,
podług szóstego wydania Paryzkiego, ostatecznie poprawnego i znacznie pomnożonego.
Jttui CJirlttiu heri et hodie, ipte ei t» taecula. — IMr. XIII, 9.
, Jezus Chrystw wtóra > dzii: len t na wiM,'
Dem charilaz eet.— I Joan. IV, 9. ,Bóy jat
WYDANIE TRZECIE.
W KRAKOWIE, Nakładem Wydawnictwa dzieł katolickich WŁADYSŁAWA JAWORSKIHGO.
1870.
CENZURA DUCHOWNA DO PIERWSZEGO WYDANIA.
Dzieło pod nazwą „Zasady i Całość Wiary Katolickiej" i francuzkiego na język polski przełożone, nic w sobie przeciwnego Świętej Wierze Katolickiej i dobrym obyczajom nie zawiera; ze względu zaś jego licznych zalet, a szczególniej grun-towncści, trafnego zastosowania do potrzeb duchownych, i jasnego przekładu, sądzę, iż będzie wielce pożytecznem dla Czytelników.
W Warszawie d. 8 Lutego 1852 r.
X. Adam Nadolski Cenzor Ksiąg Duchownych, mp.
Zatwierdzono
w Warszawie d. 12 Lutego 1852 r.
X. FIJAŁKOWSKI B. S. Adm. Arch. Warsz.
e .	Ks. Dziaszkowski
Sekretarz
Wolno drukować, z warunkiem złożenia w Komitecie Cenzury, po wydrukowaniu, prawem przepisanej liczby egzemplarzy.
W Warszawie d. 14/26 Kwietnia 1856 r.
Starszy Cenzor, F. Sóbieszczańskl.
i "
*
DRUK WŁADYSŁAWA JAWORSKIEGO W KRAKOWIE.
OD WYDAWCY.
Na mocy zawartej piśmiennie umowy z Wnym Leonem Rogalskim w dniu 19 Kwietnia 1869 r. oraz z Wną Eleonorą Ziemęcką w dniu 27 t. m. i r. jako prawemi właścicielami przekładu niniejszego dzieła, nabyłem prawa wydania jednorazowego, a tdm samem prawa własności aż do zupełnego wyczerpnięcia mojego wydania; — ostrzegam przeto każdego, ktoby przed zupełnem wyczer-pnięciem tego wydania przystąpił do przedruku, że jako prawy nabywca przekładu wystąpię sądownie przeciw naruszeniu mój własności.
Władysław Jaworski.


"  
GRZEGÓRZ XVI PAPIEŻ
NAJUKOCHAŃSZEMU SYNOWI NASZEMU
J. GATJME kapłanowi, kanonikowi katedralnemu Niverneńskiemu (Nevers).
„Najukochańszemu synowi pozdrowienie i błogosławieństwo apostolskie.
„Mamy sobie za szczęście nie szczędzić pochwał „i nagród zaszczytnych, tudzież dowodów naszćj Paster-„skićj uprzejmości, tym zwłaszcza duchownym, którzy „znakomici talentem i cnotami, a szczerze przywiązani „do tój Katedry Piotra Świętego, wzięli sobie za chlubę „zasługiwać się dobrze katolickiej wierze. Przekonawszy „się zatóm że obok pięknych przymiotów duszy i serca, „obok pobożności, poczciwego i świątobliwego żywota, poważnych obyczajów, powszechnie znanych, nie zaniedbujesz żadnych usiłowań, ani pracy, ku pożytkowi Wiary „katolickćj, dla której dzieła wydane przez ciebie, przysługę niepospolitą przyniosły; i że ku Nam, tudzież Sto-„licy Apostolskiej, chowasz przywiązanie i głęboki szacunek: z tych przeto powodów, uznaliśmy za stosowne „okazać znak naszój ku Tobie życzliwości. Pragnąc za-„tćm uczcić cię szczególnym zaszczytem, a uwalniając „i rozgrzeszając od wszelkiej eikommuniki, suspensy iu-„terdyktu i innych cenzur kościelnych, wyroków i kar, „jeżeliś kiedy w jakiej bądź sprawie był niemi dotknię-
„ty, mocą Naszej Apostolskiej władzy, niniejszem mianujemy cię i ogłaszamy Kawalerem Orderu Złocistego liu-„fca, niedawno przez nas ustanowionego i otoczonego „blaskiem i t. d. i t. d.
„Dan w Rzymie, u Świętego Piotra, pod pierścieniem „Rybitwa, dnia 29 Marca 1842 roku, a papieztwa naszego „dwónastego roku."
Oprócz tego kilkunastu znakomitszych Pasterzy kościoła udzieliło najchhibniejszych aprobat, mianowicie:
Arcybiskup Bordeaux, prymas Akwitanii Ferdynand Donnet. Arcybiskup nominat Audi, biskup Gap, Mikołaj Augustyn de la Croix d’Arolette.
Biskup Belley, Alexander Rajmund Devie.
Biskup Saint-Flóur Fryderyk de Marguerye.
Arcybiskup Reims Tomasz Gousset.
Biskup Soissons i Laon, Julijusz Franciszek de Simony.
Biskup Agen, Jan de Levezon de Yesins.
Biskup Nowb-Orleański (w Ameryce) Antoni.
Biskup Niwerneński (Nevers) Dominik Augustyn Duletre. *
Również zaszczytnych aprobat do pierwszego polskiego przekładu, udzielili następujący dostojni Pasterze kościoła w Polsce:
Ignacy llołowiński Arcy-Biskup Mohylewski, Metropolita.
Antoni Melchior Fijałkowski Biskup Hermopolitański, Suffra-gan Płocki, w czasie wakującój Stolicy Arcy-Bisku-piój, Wikaryjusz Kapitularny i Administrator Archi-Dyecczyi Warsz., Orderów Ś. Anny i Ś. Stanisława I klassy Kawaler.
Wincenty a Paulo Pieńkowski, Biskup Lubelski.
X. Majerczak Wikaryjusz Apostolski, Administrator części Dyecezyi Krakowskiej w Królestwie Polskićm.
Michał Jan Warszewski Prałat Scholastyk Katedralny, Administrator Dyecezyi Kujawsko-Kaliskidj.
X. Myśliński Prałat Katedralny, Wikaryjusz Kapitularny i Administrator Dyecezyi Płockiej.
Antoni Zwoleński Kanonik Katedralny, w czasie wakującej Stolicy Biskupićj Wikaryjusz Kapitularny, Administrator Dyecezyi Sandomierskiej.
Wacław Żyliński Biskup Wileński.
Maciej Kazimierz Wołonczewski Biskup Telszewski czyli Źmudzki.
Kasper Borowski Biskup Łucko-Żytomirski.
Mikołaj Górski Biskup Podolsko-Kamieniecki i Kawaler.
Adam Wojtkiewicz Biskup Dyecezyi Mińskiej.
Józef Alojzy Pukalski Biskup Tarnowski.

.




*

b- •








WSTĘP.
Kiedy jeden z Dyakonów Kartageńskich zapytał Sgo Augustyna, jak najlepiej nauczać Religii; Święty odpowiedział mu na to swoim prześlicznym traktatem: De catechizandis rudibus1').
„Wykład ten, mówi wielki biskup Hipoński, naj-właściwićj zacząć od tych słów: Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię, i dalćj rozwijać historyą Chrystya-nizmu, aż do naszych czasów. Nie ma tu konieczności przytaczać całego Starego i Nowego Testamentu, byłoby to rzeczą utrudzającą i zbyteczną; można się ograniczyć na skróconym obrazie, zatrzymać na główniejszych punktach, lekko dotykając pomniejszych szczegółów. Tym sposobem nie utrudzisz ucznia, którego gorliwość jest tu tak pożądaną i nie obciążysz jego pamięci.
„Chcąc wykazać ciąg dziejów religii, nie trać nigdy z uwagi, że Stary Testament jest figurą Nowego, że księgi Mojżesza, Patryarchowie, ich życie, ich przymierza, ich ofiary, są to wszystko figury wypadków, które
’) 0 sposobie nauczania religii nieumiejętnych.
II
widzimy; że cały naród żydowski, ze swoim rządem, jest niejako wielkim prorokiem Jezusa Chrystusa i Kościoła" ’).
Taki jest zarys nauki religii, podany przez Sgo Augustyna co do jój litery; duch zaś jój, podług tego Sgo Doktora a wiernego tłómacza myśli swego Boskiego mistrza, zasadza się na miłości Boga i bliźniego; oto jeszcze jego ważne w tym przedmiocie słowa:
„Zaczniesz więc opowiadanie twoje od obrazu stworzenia wszystkich rzeczy w stanie doskonałości i prowadzić będziesz ten opis aż do teraźniejszych dni Kościoła. W tym obrazie usiłuj wykazać, iż wszystko co poprzedza wielką chwilę Wcielenia Słowa, uczy niejako pojmować miłość Boga, jaśniejącą w spełnieniu tśj tajemnicy. Sama śmierć Chrystusa cóż nam wyraża, jeżeli nie miłość niezmierzoną, jaką Bóg okazał, dając nam własnego Syna.
„A skoro tak jest, skoro głównym powodem przyjścia na świat Słowa, jest uprzytomnienie człowiekowi mocy tój Boskićj miłości, a przez to, obudzenie w sercu
’) Narratio plena est cum quisque primo catechizatur ab eo quod scriptum est, In principio fecit Deus coelum et ter-r a m, usque ad praesentia tempora Ecclesiae. Non tamen debemus totum Pentateuchum totosque Judicum et Regum et Esdrae libros.......
narrando evolvere et explicare: quod nec tempus capit, nec ulla necessitas postulat; sed cuncta summatim generatimque complecti, etc., etc.— Cap. III, n. 5 et seqq.
Qua propter in veteri Testamento est oceultatio novi, in no-vo Testamento est manifestatio veteris. — I d., n. 8.
Denique universa ipsa gens totumqne regnum prophetia Chri-sti Christianique regni.— Contra Faust., 1 ib. 22 et passim.
III
jego wzajemnój dla Boga, który go pierwszy ukochał, i dla bliźniego, którój sam Bóg stał się wzorem i nauczycielem ; skoro całe Pismo Święte poprzedzające przyjście Jezusa Chrystusa obejmuje tylko jedną, ciągłą tego przyjścia przepowiednią; a późniejsza część tego Pisma, opowiada znów jedynie Chrystusa i miłość; czyż ztąd nie jasno się pokazuje, że nie tylko Prawo i Prorocy, ale i cały Nowy Testament, streszcza się w tych dwóch wielkich przykazaniach: miłości Boga i bliźniego.
„Miłość więc powinna ci służyć za podstawę całój nauki, nią masz tłómaczyć przyczynę i cel wszystkich wypadków, tak, aby ta wielka idea miłości, była ciągle przed oczyma myśli i serca uczących się. Ponieważ zaś dążyć masz do obudzenia tój podwójnćj miłości dla Boga i bliźniego, .niech zatóm nauczanie twoje sposobi naprzód słuchacza do wiary, od wiary niech go przeprowadza do nadziei, a od nadziei do miłości" ').
Podług tego to planu zamierzyliśmy wykonać naszą pracę; i gdzież mogliśmy znaleźć wzór doskonalszy? Czyż będzie to ze szkodą młodzieży dziewiętnastego wieku, że jój katechetą zostanie Ś. Augustyn? Wykład przeto religii od stworzenia świata aż do naszych czasów, religii przed Chrystusem, podczas jego życia i po jego nauczaniu, oto przedmiot tego dzieła.
Cały kurs podzielony jest na cztery lata.
’) Hac ergo dilectione tibi tauquaui fine proposito quo refe-ras omuia quae dicis, quidquid narras, ita narra, ut ille cni loque-ris audieudo credat, credeudo speref, sperando amet. — Aug. d e Catechiz. rud.
IV
I.
ROK FIHRWBZY
1. Bóg. — Pismo ś. i podanie ustne. — Dzieło sześciu dni stworzenia.— W pierwszym roku obeznamy cokolwiek naszych czytelników z podwójnym sposobem, jakiego używano w nauce religii, oraz z Pismem i Tra-dycyą, temi dwoma źródłami wszelkich prawd religijnych, potem zwracając się do tego początku, który poprzedził początki wszystkiego, oddamy hołd Bogu wieczności w Jego niewysłowionój istocie, Stwórcy czasu i wszystkich stworzeń mających żyć w czasie. Istnienie i doskonałości tśj Najwyższej Istoty, będą naprzód przedmiotem naszćj uwagi. Mówić będziemy o Jćj wszechmocności, dobroci, wolności, niezmienności i opatrzności.
Rozważywszy Boga w Jego istocie, zaczniemy rozpatrywać się w Jego dziełach. Razem z gwiazdami poranku przyglądać się będziemy wspaniałemu widokowi stworzenia świata. Każdy dzień tego wielkiego tygodnia doda jedną zgłoskę do wyrazu wyrytego promiennemi głoskami, na każdśm stworzeniu: Bóg.
Wszystko nam opowiada jedność, wszechmocność, mądrość, dobroć, opatrzność ojcowską tój Najwyższej Istoty, z równą troskliwością czuwającej nad niezmierne-mi ciałami niebieskiemi, których biegi w przestrzeni oznaczone trwać mają wieki, jak nad najsłabszą roślinką co
’) Gdzieś był gdym zakładał fundamety ziemie? .... gdy mię chwaliły wespół gwiazdy zaranne i śpiewali wszyscy synowie Bo< ży? Job, XXXVIII.
rozkwita z jutrzenką, a niknie z słońca zachodem. Pieśń wdzięczności i uwielbienia, wyrywa się sama z piersi naszych, a świat staje się pierwszą księgą, z którćj dziecko chrześcijańskie uczy się poznawać i kochać Boga.
Postępując tą drogą, nie tylko spełniamy radę i wzór dany przez 8. Augustyna i przez najsławniejszych Ojców Kościoła, ale nadto jeszcze, posłuszni jesteśmy wyraźnemu głosowi Ducha 8., który mówi: „Pytaj się zwierząt i nauczą cię, i ptastwa niebieskiego i okaźeć. Mów do ziemie, a odpowie tobie, i będąć powiadać ryby morskieu ’).
Wiadomo, iź mistrze nasi katoliccy w nauczaniu religii, jak 8. Bazyli, 8. Grzegórz, S. Ambroży, 8. Augustyn, S. Chryzostom, uważali za świętą powinność wykładać ludowi dzieło sześciu dni stworzenia* 2). Jeżeli nie pojmujemy dobrze powodu, który ich do tego pobudzał, posłuchajmy co o tóm mówi wymowny Patryarcha Konstantynopola.
„Pytajcie się-mnie, powiada, jak Bóg nauczał ludzi poznawać siebie, kiedy jeszcze książek nie było. Jak? mówicie. Oto tym samym sposobem, jakiego my użyliśmy, aby was doprowadzić do poznania tój Najwyższej Istoty. Naprzód stawiliśmy przed myślą waszą obraz całego świata; pokazaliśmy wam niebo, ziemię, morze, pola, lasy, bogactwa i rozmaitość przyrody; badaliśmy pier
*) Interroga jumenta, et docebunt te, et volatilia coeli, et in-dicabunt tibi. Loąuere terrae, et narrabunt pisces maris. Quis igno-rat quod omnia haec manus Domini fecit? Job, XII.
2) Patrz ich hexaemerou i kazania o I. Księdze Mojżesza.
VI
wiastki rozmaitych płodów; a'uniesieni podziwieniem na widok tych cudów, wykrzynęliśmy: Jak wielkie są dzieła Twoje Panie,, jak głębokie Twoje zamiary11, ’)•
Tak więc Ojcowie Kościoła nauczali religii jak jćj sam Bóg nauczał w początkach, naprzód wykładając tę wielką księgę w którój Stwórca złożył dzieciom ziemi, świadectwo swego istnienia i swoich doskonałości.
„Spytacie jeszcze, mówi dalój Ś. Chryzostom, dla czego Bóg nieudzielił ludziom od początku świata Ksiąg Pisma Śgo? Bo Bóg chciał uczyć ich przedewszystkióm za pomocą rzeczy stworzonych. Gdyby Bóg był zaczął uczyć za pomocą książek i znaków rozumianych tylko przez uczonych; nauka ta byłaby bez źadnój korzyści dla prostaczków; nadto bogaci tylko byliby wstanie nabywać księgi; w końcu aby je zrozumieć, trzebaby było wszystkim znać ten język, w którymby pisanemi były; a tak byłyby straconemi dla Scyty, Indyanina, Egipcya-nina, słowem, dla każdego człowieka, dla którego ten język byłby obcym.
„Inaczej się rzecz ma ze wspaniałym widokiem nieba. Język jego rozumieją wszystkie świata narody. Księga jego równie otwartą jest dla prostaczka jak dla mędrca, dla ubogiego jak dla bogacza. Ztąd też prorok nie mówi że niebiosa świadczą, lecz, że opowiadają chwałę Boga. Tak jest, niebo jest to wymowny kaznodzieja, którego słuchaczem jest cały ród ludzki, a księgą ów widok wspaniały, który się roztacza pod jego sklepieniem"a).
9 Kazanie pierwsze o I. Ks. Mojżesza. a) Homil. XI. do ludu Antioch.
VII
Na wzór więc mistrzów naszych, zaczynamy naukę religii od wykładu sześciu dni stworzenia. I w którymźe czasie potrzebniejszym może być ten wykład jak za dni naszych, kiedy ludzie pospolicie nie rozumieją, nic więcej nad to, co jest oparte na świadectwie zmysłów'. On to uczyni prawie dotykalnemi wielkie prawdy i wielkie obowiązki chrześcijaiiskie, On uobecni Boga w całym święcie fizycznym, z którego usunąć go nauka materjalistów ośmnastego wieku usiłowała, a od którego obojętność czasów naszych, stara się go trzymać w oddaleniu. Zaiste, świat cały nie jest to świątynia próżna, lecz świątynia ożywiona przytomnością Boga, zachowującego i utrzymującego wszystko.
A serce mogłoźby być obojętne na tę świętą obecność? mógłżeby człowiek otoczony tylu cudami, poznawszy ich harmoniją, cel i przyczyny, nie uczuć w sobie większćj wdzięczności i nie zamiłować cnót chrześcijańskich? Korzystać z przyrody w religijnym celu, nie jest że to odpowiadać zamiarom Stwórcy, i naśladować przykład podany w wielu miejscach Ewangelii, przez boskiego nauczyciela ludzkości?
Opowiadając te cuda stworzenia, pokaźemy, jak Stwórca przy wyprowadzeniu stworzeń ziemskich od jestestw mniśj doskonałych, postępował do coraz doskonalszych, jak jedne z nich wywoływały drugie, jak wszystkie razem zapowiadały stworzenie człowieka: człowieka, który zamyka ich szereg, który jest wszystkich promieni ogniskiem, i jakby kluczem sklepienia wspaniałej świątyni; człowieka pośrednika i kapłana, przez którego wszystkie od Boga pochodzące jestestwa, do Boga też
CACHE, ZASADY T. I.
2
vni
wznosić się mają. Otóż dla tego człowiek na końcu stworzonym został.
„Uznajcie, mówi znów wymowny Patryarcha Konstantynopola, niewyczerpaną dobroć Najwyższego Władcy świata i Jego hojność dla człowieka. Naprzód zastawił On wspaniałą ucztę, jaśniejącą bogactwem i rozmaitością; wzniósł pałac przeznaczony królowi tego nowego Państwa, i zebrał tam tysiąc ozdób i piękności; a wówczas dopiero stworzył człowieka, dając mu w posiadłość te dobra, i stanowiąc go panem przyrodzenia. Stało się więc z człowiekiem tak, jak dzieje się z Mocarzem, gdy ten ma przybyć do jakiego miasta, kiedy służba przywiązana do jego boku spieszy naprzód, aby mu przygotować godne przyjęcie" x).
To mając na uwadze, łatwo każdy zrozumie owe zbawienne S. Leona wyrazy: Człowiecze! znaj swoją godność i nie chcićj poniżać się postępowaniem niegodnćm twojej wielkości'1 *').
Opowiemy stworzenie człowieka, jego chwałę, jego potęgę i jego pierwotne królowanie. Pójdziemy za nim do ziemskiego raju i przypatrzemy się tćj rozkosznej siedzibie. Tam też przysłuchamy się Stwórcy ogłaszającemu pierwszemu naszemu ojcu, to tak łatwe do spełnienia przykazanie: Z drzewa wiadomości dobrego i złego nie jedz3). Takiego to hołdu żąda Pan od swojego szla-
*) Homil. VII, na 1. Księg. Moj. Kaz. II i Homil. VIII. na tęż Księgę.
®) Ś. Leon. Kaz. 1. o Karo.
3) I. Ks. Mojż. II, 17.
IX
chętnego lennika, którym jest człowiek. Czyż to za wiele? Od zachowania przykazania tego przez naszych pierwszych rodziców, zależało szczęście w całćm znaczeniu tego wyrazu, naprzód ich, a następnie ich całćj potomności.
Tu tez właśnie mówić będziemy o tóm szczęściu, które miało być naszćm dziedzictwem, to jest o stanie człowieka przed jego upadkiem.
1. Stan pierwotny.— Człowiek stworzony w stanie łaski i nadprzyrodzonej sprawiedliwości, znał dobrze Boga, siebie samego i całą przyrodę: to co do umysłu. Umysł więc pierwszego człowieka, przeznaczony do poznawania tak jak oko do widzenia, był zaspokojony: a tak człowiek pod tym względem był szczęśliwy.
Kochał on Boga miłością żywą, czułą, czystą i spokojną; w Bogu i dla Boga, kochał siebie i wszystkie stworzenia: otóż co do serca. Serce więc jego stworzone do kochania, tak jak ogień stworzony jest aby gorzał, było zadowolone. -A zatóm i pod tym drugim względem, był on także szczęśliwy.
Wolny od dolegliwości i chorób, nie miał znać śmierci: był on więc szczęśliwy i co do ciała. Jednóm słowem, połączony z Najwyższą Istotą, która jest źródłem szczęścia i nieśmiertelności, człowiek co do całćj swojćj istoty, brał udział w szczęściu i nieśmiertelności.
A tak: Bóg panował nad człowiekiem w stanie jego pierwotnym bez oporu, a przez człowieka nad wszyst-kiemi stworzeniami omnia in omnibus; człowiek miał praw’dę, miłość i nieśmiertelność; między Bogiem a człowiekiem, istniał najściślejszy związek: dla Boga wyni-*
kala chwała, dla człowieka pokój, a dla stworzenia całego porządek i harmonija *).
Wówczas to rozlegała się we wszystkich częściach świata owa słodka pieśń, którą w czterdzieści wieków póżnićj, mieli przypomnieć ziemi aniołowie, kiedy Pożądany od narodów miał przyjść naprawić swoje dzieło: Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrój woli^.
2. Upadek i Odkupienie. — Takim był człowiek, takim był świat za dni niewinności. Zaledwie przebiegliśmy tę piękną kartkę naszych dziejów, — bo szczęście człowieka, niestety! na jednćj spisane jest karcie, — aż oto przechodzimy do strasznego wypadku, którego wspo-
’) Cum Adam peccaverit, manifestum est quod Deum per essentiam non videbat. Cognoscebat tamen Deum ąuadam altiori cognitione quam nos nunc cognoscamus, et sic quodammodo ejus cognitio media erat inter cognitionem praesentis status et cogniti-onem patriae, qua Deus per essentiam videtur. Deus fecit ho-minem rectum. — Eccl. VII. — Haec autem fecit rectitudo ho-minis divinitus instituti, ut inferiora superioribus subderentur, et superiora ab inferioribus non impedirentur. Unde homo primus non impediebatur per res esteriores a clara et firma contemplatione intelligibilium effectuum quos irradiatione primae veritatis percipi-ebat sive naturali cognitione, sive gratuita. Unde dieit Aug. in lib. Gen. ad litt. 33, quod fortassis Deus primis hominibus antea loque-batur, sicut cum angelis loquitur; ipsa incommutabili veritate illu-strans mentes eorum, etsi non tanta participatione divinae essentiae quantum capiunt angeli. D. Th, q. 94, art. I.
8. Tomasz, Doktór Anielski obszernie opisuje przywileje człowieka w stanie niewinności. To, co tu mówimy i gdzieindziej, jest tylko skróceniem nauki tego Śgo Doktora.
2) Ś. Łuk. II, 14.
XI
mnienie jest tak zarazem głębokie i powszechne, iż je znajdujemy na czele teologii wszystkich ludów.
Człowiek upadł!!
Cios ten okropny wyrywa długie westchnienie z ust naszych, z powodu boleści zaledwie przez pół otwartych. Biada! biada! i biada bez końca! Lecz oto głos odzywa się w głębi wieków wołający: szczęśliwa wina! Wkrótce Najwyższy czynem swoim usprawiedliwia to zadziwiające wyrażenie.
Bóg bowiem zamiast zniszczyć natychmiast ród ludzki, jak na to zasługiwał, zamiast postąpić z człowiekiem, tak jak postąpił z występnymi aniołami, dozwala mu próby czasu ażeby się podniósł. Lecz niedosyć na tóm; dostarcza mu nadto obficie środków do odzyskania dóbr, które utracił przez swą winę, a nawet do otrzymania większych. I komuź to człowiek winien tę łaskę, tak niezasłużoną? Tu rozpoczyna się wielka tajemnica miłosierdzia.
Cała Trójca Przenajświętsza aby zbawić człowieka, składa radę tak, jak ją składała aby go stworzyć. Przedwieczne Słowo oddaje się Ojcu w ofierze, za występnego człowieka. Pośrednictwo to zostaje przyjęte, i od tój chwili zwróconą jest łaska z nowemi przywilejami: zawiązuje się na nowo nadprzyrodzony węzeł, który przed grzechem łączył człowieka z Bogiem. To połączenie czyli raczój złączenie na nowo, którego Jezus Chrystus jest pośrednikiem, nazywa się Religiją').
’) Tak wyraża się Ś. Augustyn w swoich Odwołaniach.
XII
Tu więc jasno się pokazuje, źe Religija cała jest tylko jedną, wielką łaską, urozmaiconą w tysiączny sposób, że jój dogmata, przykazania, sakramentu, wszystkie obrzędy, tak liczne i tak piękne, są strumieniami płyną-cerni z tego niewyczerpanego źródła, dla skrupiania naszego umysłu, serca i zmysłów. Nie bez ważnego to powodu staramy się zaraz z początku przedstawiać reli-giją z tego stanowiska tak słusznego i zarazem tak przemawiającego do serca. Człowiek otoczony niewiadomo-ścią a nadewszystko uległy występnym skłonnościom, wódzi bardzo często w religii ciężkie jarzmo i smutny dar Boga. Pod wpływem tego opłakanego błędu, wielka część ludzi poddaje się zbawiennym przepisom wiary z przymusu tylko i przez bojaźń; inni znów, jeszcze godniejsi pożałowania, otwarty z niemi czynią rozbrat lub pozostają względem nich w -występnej obojętności.
Tu jeszcze widzimy źe Religija Chrześcijańska jest tak dawną, jak upadek człowieka. ') Tak więc uwyda-
’) Podług zdania poważnych teologów, początek chrześcijaństwa sięga jeszcze wyżej. Podług nich człowiek stworzony był w stanie nadprzyrodzonym ze względu na zasługi Słowa, którego wcielenie byłoby nastąpiło nawet wtedy, gdyby człowiek nie był zgrzeszył. Benedykt XIV wyraźnie upoważnia to zdanie. Oto są jego słowa: „Merito Sixtus papa IV animadvertit in nonnullos thco-logos qui censura afficiebant opinionem in his versiculis contentam: Peccatores non abhorres sine ąuibus nunąuamfo-res digna tanto filio; teste Diago. lib. 1. Annal. c. 33. Następnie myśl wzmiankowanego Papieża tak objaśnia; Cum duplex sit opinio catholicorum doetorum circa causas praecisas in-carnationis; altera quod si Adam non peccaset, Dei Filius carnem non sumpsisset; altera, quod etiam si hamana natura in Adam non fuisset lapsa, adhuc divinum Verbum factum fuisset homo, et utrą-
XIII
tnia się ta prawda, którćj nie można za nadto przypominać dzisiejszemu wiekowi, źe Religija Chrześcijańska, jest to religija wieków, źe innćj religii nie było i na przyszłość być nie może; bo w upadku człowieka niemasz religii bez pośrednika, a nie ma innego pośrednika jak Jezus Chrystus, bo On tylko jest Bogiem Człowiekiem. ') W tern miejscu wykaźemy w kilku kartkach pewność objawienia, prawdę i potrzebę religii, oraz powinność obowiązującą wszystkich równie bogatych jak ubogich, równie narody jak pojedynczych ludzi, zachowywania tego wielkiego prawa; pokaźemy teź jak szaloną, występną i smutną, jest ta obojętność, która rychło może stawić świat teraźniejszy w obec tych nieuniknionych ostateczności: albo zanurzenia się w krwawych saturnaliach anarchii; albo popadnięcia w najcięższe jarzmo despotyzmu.
Przywrócić pierwotny związek człowieka z Bogiem i wydoskonalić go, to zadanie Pośrednika. Aby spełnić to posłannictwo, potrzeba Mu będzie zgładzić grzech świata, grzech, który jedynie zwichnął ten plan Boski. Aby zadosyć uczynić sprawiedliwości Boskićj, stanie się On
pue opinio pietati, fidei, auctoritatibus et rationibus subsistat, at-que priori opinioni versus innitantur: dicimus quidquid contra ipsos attentatum fuc.it, temerarium, praesumptuosum et poena dignum fnisse.“ De Canonizat. et Beatif. Sanct. lib. 2, c. 28, n. 10. — Każdemu wiadomo że Benedykt XIV był jednym z naju-czeńszych Papieżów, którzy zajmowali Stolicę Śgo Piotra, i że sam zatwierdził swój traktat o kanonizowaniu Świętych, który napisał gdy jeszcze był Arcybiskupem Bolońskim.
') Nec cnim aliud nomen est sub coelo datum hominibus, in quo oporteat nos salros fieri. A c t. IV, 12. Unus enim Deus, unus et mediator Dei et hominum homo Christus Jesus. I. T i m. II, 5.
XIV
ofiarą; aby naprawie straszne zepsucie, jakie grzech zrządził w człowieku, będzie nauczycielem, wzorem i lekarzem. W Jego osobie, ród ludzki odniesie zupełne zwy-cięztwo, nad grzechem i jego skutkami, jak w osobie pierwszego Adama, nieszczęsny grzech ujarzmił człowieka, co do jego umysłu, serca i ciała.
Jak więc jasną jest rzeczą, iż związek nasz z pierwszym Adamem, czynił nas nieszczęśliwemi i występne-mi, *) tak również jest widocznem iż połączenie z drugim Adamem, ma nas zbawić. To zjednoczenie zupełne i stałe z Jezusem Chrystusem, powinno być celem życia i usiłowań każdego człowieka. Zaczęty na ziemi, związek ten dokona się dopiero w niebie, gdzie jak w pierwszych dniach świata, Bóg będzie wszystkićm we wszystkiem.
Oto jest treść planu boskiego w Odkupieniu człowieka.
Nie od razu Bóg objawił tę dobrotliwą myśl swoją; zamierzył ją rozwijać stopniowo, i zwolna przygotowywać jćj spełnienie. Potrzeba było przedewszystkiem, żeby człowiek długiem doświadczeniem, zrozumiał potrzebę Odkupienia. Dobroć jednak i mądrość Boska, uchylała dostatecznie zasłonę tój tajemnicy, stósownie do czasu i okoliczności, ażeby pocieszać człowieka w jego niedoli, utrzymywać jego ufność, i nadać czynom jego wartość nadprzyrodzoną. Nigdy wszakże nie rzuciła takiego światła,
*) Sicut revera homines, nisi ex semine Adae propagati na-scerentnr, non nascerentur injusti; cum ea propagatione, per ipsuni dum concipiuntur, propriani injustitium contrahunt: ita, nisi in Christa renasccrcntur, nunąuam justificarentur. C on cii. Trident. sess. V. cap. 3.
XV
któreby odebrało człowiekowi zasługę, jaką, mu daje wiara, i któreby nadwerężyło wątły wźrok jego, zbyt wielką jasnością.
Bóg mierzy łaski swoje, stósownie do potrzeb i sił człowieka, stopniowo, i nieznacznie rozkazał wschodzić słońcu objawienia, tak jak słońcu, które oświeca świat fizyczny. Łagodne światło jutrzenki przygotowywa oko do żywszych promieni południa. To samo prawo widzimy w świecie duchowym, i my też w wykładzie, naszym, zastósujemy się do tój drogi, jaką sama Opatrzność wybrała.
Dla tego to zaczynając od początku czasów, śledzić będziemy w biegu wieków, stopniowe objawianie się wielkiej tajemnicy Odkupienia. Ponieważ zaś przedmiotem tćj tajemnicy jest Jezus Chrystus mający przyjść, lub Jezus Chrystus który przyszedł na świat, Jezusa Chrystusa więc jedynie szukamy; za Nim idziemy, i Jego wskazujemy, od pierwszej aż do ostatnićj naszćj nauki. Wypadki historyczne, służą nam tylko za połączenie, za węzeł niejako obietnic, figur i proroctw. Wielka postać Messyasza, wybija 8i§ głównie, i panuje w każdćj z tych naszych nauk.
Takim to sposobem spełniamy życzenie Sgo Augustyna, który chce, aby w całym Starym Testamencie widziano tylko Jezusa Chrystusa. ’) Baranek poświęcony w myśli Bożej, od początku świata, dziedzic wszystkich przyszłych wieków i Ojciec świata przyszłego, — węgielny kamień, który łączy stary lud z nowym, ognisko wszyst
) Omnis Scriptura Christian narrat et charitatem docet ... Tota Lex gravida erat Christo. Contr. Faust.
XVI
kich rzeczy w porządku umysłowym, moralnym i politycznym, Chrystus był wczoraj, jest dzisiaj i będzie po wszystkie wieki. O nim to mówi całe Pismo Święte; a dzieło nasze masz mówić o kim innym ? Nie; Jezus Chrystus odradzający świat, będzie jego punktem środkowym, Alfą i Omegą, początkiem, ciągiem i końcem.
Wykazawszy co stanowi istotę, środki i cel Chrześcijaństwa, uznawszy, iż podług przedwiecznych zamiarów boskićj mądrości, Odkupiciel nie miał przyjść bezpośrednio po grzechu, rozważać będziemy, co Bóg w dobroci swojśj mógł uczynić dla człowieka, aby mu osłodzić cztery tysiące lat oczekiwania.
Wszakże łatwo jest pojąć, iż naprzód trzeba było dać człowiekowi obietnicę zesłania Odkupiciela, powtóre udzielić mu znaków, po którychby Go mógł rozpoznać, skoro' przyjdzie, i do Niego przystać, w końcu przygotować świat, aby Go przyjął, i uznał Jego panowanie.
Wszystko to Bóg wykonał, w sposób zarazem godny Jego nieskończonej dobroci i głębokiej mądrości. Okażemy, iż w istocie od upadku człowieka, aż do przyjścia Messyasza, wszystkie postanowienia Boga odnoszą się do tego celu, i to prowadzi nas do stopniowego wyjaśnienia obietnic, figur, proroctw i wszystkich przygotowań, które poprzedzają przyjście Zbawiciela.
3.	Messyasz obiecany. — Aby nie dać przystępu rozpaczy do serca człowieka, i utrzymywać jego cierpliwość, przez czterdzieści wieków, trzeba było naprzód, jak to widzieliśmy, dać mu obietnicę Zbawiciela.
Zaledwie też człowiek, ten król stworzenia, spadł z wysokości, na jakićj go dobroć boska umieściła, za-
XVII
brzmiała po raz pierwszy obietnica, a w oczach jego zalanych łzami, błysnął promyk nadziei: Położę nieprzyjaźń między tobą a między niewiastą, i między nasieniem twym a nasieniem jej: ona zetrze głowę twoję, a ty czychać będziesz na piętę jej. ’) Tak mówił Bóg do węża. Adam zrozumiał te tajemnicze wyrazy, i przekazał je wiernie swoim potomkom. Przez 2000 lat, ta pierwsza obietnica, stanowiła jedyną, nadzieję rodu ludzkiego. Chociaż wyrzeczona w sposób tak ogólny, dostateczną była do utrzymania męztwa sprawiedliwych i nadania wartości ich czynom.
Druga obietnica uwyraźnia pierwszą: uczyniona Abrahamowi, zatrzymuje wyłącznie uwagę naszą na potomstwie tego Świętego Patryarchy. W miarę jak upływały wieki, a człowiek stawał się zdolniejszym do przyjmowania wiadomości wyraźniejszych, obietnice następowały jedne po drugich coraz dokładniejsze. Miłą jest rzeczą, śledzić ten długi łańcuch obietnic Boskich, które objaśniają się nawzajem, i prowadzą nas stopniowo od ogółu narodów, do jednego szczególnego ludu, od tego ludu do jednego z jego pokoleń, a od tego pokolenia do je-dnój rodziny. Tu Bóg zatrzymuje się; tu koniec obietnic, ale nie koniec jeszcze naszych niepewności.
Wprawdzie człowiek ma zapewnione przyjście Odkupiciela, i wie źe ten Odkupiciel wyjdzie z rodu Dawida. Ależ ród ten, który istnieć miał nie mięszając się z żadnym innym aż do zburzenia Jerozolimy i rozproszenia narodu, to jest, przez tysiąc lat przeszło, miał mieć wie-
’) I. Ks. Mojż. III, 15.
XVIII
le gałęzi; gdyby więc Bóg był nie użyczył dokładniejszego wskazania, nie podobnaby było rozpoznać między tylu innemi tego syna Dawidowego, który miał świat zbawić. A tak ród ludzki byłby narażonym na niebezpieczeństwo, odepchnięcia swego Zbawcy, po jego przyjściu dla podania mu ręki, i podźwignienia go z upadku, albo na niebezpieczeństwo połączenia się z tym z rodu Dawida, któryby chciał uchodzić za Messyasza. Położenie to byłoby nader trudnem: wszakże je Bóg przewidział, i dał znaki, po których, to drogie dziecię Dawida, mające zbawić świat, mogło być poznanem.
4.	Messyasz wskazany. — Tu znowu pokaźemy, jak Bóg stósował się do słabości człowieka, i uczył go prawdy, nieznacznie i stopniowo. Bóg tak rozwija umysł człowieka, jak rozwija członki jego ciała.
Wskazanie Zbawcy, rozpoczyna się od figur. Przez trzy tysiące lat, od Adama do Jonasza, widzimy długi szereg wielkich ludzi, wystawiających w sobie Messyasza, a mianowicie okoliczności Jego urodzenia, śmierci, zmartwychwstania i tryumfu. Bóg sprowadza tysiączne wypadki, ustanawia wielką rozmaitość obrzędów i ofiar: są to rysy, które wskazują Pożądanego od narodów. W rzędzie tych figur, najbardziej znaczącemi były ofiary. W każdym dniu krew ofiar, ciągłe palenie baranka w Świątyni jerozolimskiej, uprzytomniały narodowi żydowskiemu ofiarę przyszłą, która miała zastąpić wszystkie inne, a która już naprzód stanowiła całą ich zasługę; tajemnicę tę rozumiał lud. ’)
') Quorum ąuidem sacrificiorum significationem esplicite ma-
XIX
Aby nie wychodzić za zakres tego dzieła, przytoczyliśmy w nióm i wytłómaczyliśmy pewną, tylko liczbę tych figur proroczych, a mianowicie przestaliśmy na tych, które Pisarze Święci i Ojcowie Kościoła uważają za najwydatniejsze, a które nastręczają sposobność do wyłożenia większćj liczby historycznych wypadków. Mimo to ograniczenie, figury nasze tworzą obraz tak dokładnie, tak wyłącznie przedstawiający Messyasza, to jest Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa, iż niepodobna w nim Go nie widzieć.
Albo by więc trzeba utrzymywać, że wszystkie te cudowne zgodności są dziełem przypadku, i zaprzeczyć świadectwu Ojców Kościoła, a nawet Świętych Pisarzy Nowego Testamentu; lub przyznać koniecznie, że w tych figurach Bóg chciał istotnie uprzytomnić Messyasza i niejako ukazać Go w zarysie. ’)
Z tern wszystkiem trzeba wyznać, że te rozmaite rysy nie są dostatecznemi: szkic nie jest portretem, a nam portretu potrzeba. . Promienie te rzucone tu i owdzie, w pośród ciem mnićj lub więcśj mocnych, nie zupełnie pokazują nam przyszłego Zbawcę: dla tego też jest to właściwie pierwszy dopiero zarys wskazania. Tymczasem
jores cognoscebant: minores autem sub velamine illorum sacrificio-rum credentes ea divinitus esse disposita, de Christo yenturo quo-dammodo habebant velatain cognitioncm. D. Th. 2, q. 2, art. 7.
ł) Zobacz między innemi Śgo Augustyna, de Catech. rud. et contra Faust. 1 ib. XXII; contra Felic. manich. Euze- * biusza De monst. Evang. libr. IV; Catech Conc. Trid. p. 63, Bossueta Sur les caract-óres des deux alliances; i Wstęp ogólny Biblii Wenecyusza (de Yence).
XX
chciał Bóg aby to wskazanie było tak jasne, tak wydatne, tak dokładne, iżby niepodobna było człowiekowi, wyjąwszy stan dobrowolnego zaślepienia, pomylić się i nie poznać swego Odkupiciela.
I oto patrzmy, jak Pan Wszechmocny rozpędza wszystkie cienie, uzupełnia rysy i usuwa na zawsze wszelkie niepewności. I cóż czyni w tym celu?
Niepojęty w swojój mądrości, wzbudza proroków; a siłę ich umysłu, wspierając swoim nieskończonym rozumem, otwiera im tajemnice przyszłości. Pożądanego od narodów stawia im przed oczy, i rozkazuje, aby Go opisali tak dokładnie, iżby z wszelką łatwością mógł być poznanym syn Dawida, Zbawiciel świata. Cóż to bowiem są proroctwa ? Jest to wskazanie zupełne Odkupiciela obiecanego zaraz z początku, a następnie okazanego w tysiącznych rozmaitych zarysach.
„Jakoż, mówi jeden z najsławniejszych naszych ory-entalistów, rozważając starannie Pismo Święte, widzimy jasno, iż wszystkie proroctwa tworzą, źe tak powiem, z przeciągu czterech tysięcy lat, które poprzedziły przyjście Messyasza, jedno wielkie koło, którego wszystkie promienie schodzą się w jednym wspólnym środku, którym jest i jedynie być może Zbawiciel nasz Jezus Chrystus, Odkupiciel rodu ludzkiego, winowajcy od czasu grzechu Adama. Ten to jest przedmiot i cel jedyny wszystkich proroctw wskazujących nam Go tak dokładnie, iż Go nie poznać nie możemy. Tworzą one w całości swojćj obraz najdoskonalszy. Najpierwsi prorocy, pierwsze rzucili rysy, a następni kolejno uzupełniają ten wizerunek. Im są bliżsi tego wypadku, tym są żywsze
XXI
ich kolory; a gdy obraz został ukończony, malarze zniknęli- Ostatni z nich zchodząc z widowni, wskazuje tego, który ma unieść zasłonę obrazu: Oto ja poślę wam, mówi w imieniu Przedwiecznego, ') Eliasza Proroka (Jana Chrzciciela), pierwej niżeli przyjdzie dzień Pański wielki a straszny.u ’)
W naszćm dziele wyłożymy to wskazanie tak, jak je nakreślili Prorocy. Z tćm to wskazaniem w ręku, pomiędzy dziećmi Dawida, żyjącemi przed zburzeniem dru-giój Świątyni, .którą podług Proroków, Messyasz miał obecnością swoją uświetnić, szukać będziemy Tego, którego wskazanie to ma wyłącznie na celu. Poszukiwanie to nie jest długióm ani trudnćm. Jak żeglarz, co za zbliżeniem się do pożądanego brzegu, woła z zapałem: Oto ziemia! oto ląd! tak i my przejęci najżywszym uczuciem podziwienia, uszanowania i miłości, padając na kolana wymawiamy najświętsze imię Betleemskiego Dzieciątka.
Przy wykładzie proroctw, zwracamy uwagę na jedną okoliczność nader ważną, chociaż może nie zawsze należycie ocenianą,* 3) to jest, że Prorocy nie zaniedbują nigdy proroctw swoich tyczących się Messyasza, pobierać przepowiednią innych wypadków blizkich, lub takich, których spełnieniu w czasie odleglejszym towarzyszyć
*) Malach. IV, 5.
a) Drach. Premiero Lettre aux Israelites, p. 41.
3) Ne uszła ona uwagi Paskala, który mówi: „W pismach Proroków obok proroctw tyczących się Messyasza, mieszczą się inne proroctwa szczegółowe, a to dla tego, aby te ostatnie były poparciem pierwszych, a pierwsze aby udzielały korzyści ostatnim? Pensóesch. XV, N. 13.
XXII
miałń oczywistości równająca się światłu południa. Przytoczymy tu jeden przykład.
Któż może wątpić o prawdzie proroctw Izajasza ściągających się do Odkupiciela, skoro zobaczy spełnienie przepowiedni tego wielkiego Proroka o mieście Ty-rze? Za czasów Izajasza, miasto to było jednćm z największych i najmocniejszych miast Azyi, a może nawet najbogatszym w świecie. Prorok jednak przepowiada wyraźnie, iż ta Królowa morza będzie kiedyś nędzną tylko wioską, zamieszkałą przez kilku ubogich rybaków, którzy płukać będą swoje sieci przy tym samym brzegu, do którego niegdyś wszystkich narodów wspaniałe przybijały okręty. Takim właśnie Tyr jest dzisiaj. Niemasz nikogo, aż do bezbożnego Wolneja, ktoby usiadłszy na jego ruinach z Izajaszem w ręku nie zawołał: Proroctwo spełniło się! O zaślepiony człowiecze! jeśli to proroctwo się spełniło, tedy i inne, których to było poparciem, spełniły się także. Noluit intelligere ut bene ageret.
Zwracamy jeszcze i na to uwagę, że proroctwa są niezaprzeczonym dowodem boskości Religii. Któż bowiem oprócz Boga, znać może przyszłość, przyszłość, która zależąc od wpływu wolnćj woli i namiętności ludzkich, usuwa się zupełnie z pod wszelkiój rachuby. Bóg więc sam tylko może ją dać poznać człowiekowi, a dar takićj znajomości, przez który rozum stworzony bierze udział w świetle rozumu nieskończonego, jest jednym z największych cudów, jakie się stać mogą. Ponieważ zaś Bóg nie może działać cudów na poparcie kłamstwa; zatćm Jezus Chrystus, którego na rozkaz Boski ogłasza tak wielka liczba Proroków sobie nieznanych, tyle wieków
XXIII
naprzód, jako Odkupiciela świata, jako Zesłańca Niebios i Messyasza obiecanego od początku czasów, jest prawdziwym Messyaszem: i religija Jego jest prawdziwą. Prze-czyó temu, jest to gasić w sobie ostatnią iskrę rozumu, jest to się zniżać do rzędu bezrozumnych zwierząt.
Ostatni punkt na który staramy się także zwrócić uwagę przy wykładzie proroctw, jest ów zadziwiający .środek, którego Bóg użył dla zasłonienia tych Boskich ksiąg od wszelkiego zarzutu co do ich dawności i całości. Jeden egzemplarz każdego proroctwa, musiał być złożony w kościele Jerozolimskim, i powierzony straży kapłanów, a liczne jego odpisy były w rękach całego ludu, który w domu i w bóżnicy odczytywał je nieustannie. Możnaź sfałszować pismo posiadane współcześnie przez tysiące osób nieznanych sobie wzajemnie?
Nie dość na tóm: z niedościgłych wyroków najwyższej Opatrzności, na dwa wieki prawie przed przyjściem Messyasza, naród żydowski przestaje być wyłącznym posiadaczem Pisma. . Na żądanie bowiem jednego z królów bałwochwalczych, siedmdziesiąt dwóch starszych, to jćst doktorów tegoż ludu, wykonywa z największą wiernością, przekład Ksiąg świętych. Przekład ten złożony w najsławniejszym księgozbiorze świata, nie może już być sfałszowanym przez tenże naród. Kiedy nadszedł czas przyjścia Messyasza, nie podobna już było synagodze żydow-skićj ani zaprzeczyć, ani zmienić świadectw' Mojżesza i Proroków, tegoż Messyasza mających na celu. Przekład ten posiadamy dotąd.
Od przyjścia Odkupiciela, Księgi te znajdują się w rękach dwóch zupełnie przeciwnych sobie społeczności.
OAUME, Z*8ADY T. I.
XXIV
O dziwna mądrości Boska! Narodu to żydowskiego właśnie używa Bóg, dla wykazania w sposób najwidoczniejszy starożytności i całości proroctw; powierza je straży tego ludu, któremu właśnie najwięcćj idzie o ich sfałszowanie i zagładę.
Jakkolwiek, proroctwa te w obliczu świata przekonywają ten naród, iż jedną z największych popełnił zbrodnię i niepojętego dopuścił się szaleństwa; on jednak nie przcstaje wielbić tych świętych Ksiąg, on je zachowuje z religijnym poszanowaniem, on ich strzeże z miłością jak skąpiec swego skarbu, a za prawdziwość ich gotów jest samo poświęcić życie. Lecz niedosyć na tóm: Bóg uczynił ten naród, nie tylko stróżem tych proroctw’, którego nikt przekupić nie zdoła, ale nadto narzędziem ich upowszechnienia. Dla tego to lud ten nie przywiązuje się do żadnego miejsca, dla tego jest wszędzie a zawsze jak obcy i wędrowny, nosząc z sobą zawsze te Księgi, których sam nie rozumie, a z któremi w wiecznćj pielgrzymce swojej obznajmia inne narody.
A jakby na tćm jeszcze niedość było, od ośmnastu wdeków, lud ten cudem, jedynym, w całój historyi świata, albo raczej ten trup narodu, przechowuje się bez w'O-dza, bez kapłana, bez ojczyzny, bez ołtarza, bez ofiary, wszędzie odpychany, wszędzie wzgardzony, jedyny zabytek starożytnego świata, stojący na gruzach przeszłości, zawsze ten sam, zawsze różny od innych ludów, lud wyraźnie stworzony, aby Messyaszowi za wiecznego służył świadka.
Nie ulega wątpliwości, że Żydzi rozumieli dostatecznie te obietnice, te figury, te zadziwiające proroctwa, i
XXV
mogli oczekiwać z pewnością, oraz poznać z łatwością przyszłego Odkupiciela.
Naprzód wierzyli wszyscy w przyjście Messyasza: był-to pierwszy artykuł ich wiary, podstawa całćj ich re-ligii. Wiedzieli dobrze, iż Messyasz narodzi się z Abrahama, przez Izaaka, Jakóba, Judę i Dawida. Kiedy bowiem ten sam Messyasz boski, rozmawiając z niemi, zapytał raz: Co się wam zda o Chrystusie, czyj jest syn?— Dawida, odpowiedzieli mu bez wahania. ’) Nie tylko zaś wiedzieli, że Messyasz ma być człowiekiem, lecz wuedzieli także, że będzie Bogiem. Najwyższy bowiem żydowski kapłan tak mówił do Chrystusa: Poprzysięgam cię przez Boga żywego, abyś nam powiedział, jeśliś ty jest Chrystus Syn Boży. *) Widocznie więc się pokazuje, iż Żydzi od wyobrażenia Messyasza nie odłączali bynajmniej wyobrażenia Bóstwa. Żydzi też słysząc Pana Jezusa mówiącego o swój śmierci, wołali zdziwieni: Myśmy słyszeli z zakonu że Chrystus trwa na wieki. * 3)
') Ś. Mat. XXII, 42.
a) Ś. Mat XXVI, G3.
3) Ś Jan. XII, 34. „Messyasza tego oczekiwała Synagoga, jako jednćj z Trzech Osób stanowiących Boską istotę Jehowy, mającej być osobowo złączoną z naturą ludzką, cudownie poczętą w łonie czystćm Niepokalaućj Dziewicy z rodu Królewskiego^ Dziewicy, którą na sześćset lat naprzód wskazał Prorok Izajasz. “ Są to słowa P. Drach, niegdyś Rabina, a teraz zajmującego miejsce bibliotekarza Propagandy, wyjęte z uczonego jego dzieła wydanego w Rzymie r. 1840 z rozkazu Papieża Grzegorza XVI, p. t. Du divorce dans la Synagogue, p. 15.
Zobacz także: Preuves de la dirinitć du Messie; ti-rees des traditions anciennes, p. 385 et suiv. przez tegoż autora.
*
XXVI
Co do figur, a szczególniej ofiar: najuczeńsi z nich, jak mówi S.- Tomasz, wyźćj przez nas cytowany, pojmowali dokładnie ich znaczenie; inni, mnićj oświeceni, lubo nie rozumieli ich tak jasno, rozumieli jednak tyle, iż mogli w nich widzieć' chociaż mnićj dokładne zarysy Odkupiciela.
Co do proroctw: Oto sami twierdzą z pewnością, źe według Proroków, Chrystus ma się narodzić w Betleem Judy, że wybawi dom Izraela, źe Królem będzie. I w rzeczy samej, jakże można przypuścić, aby nie rozumieli księgi umyślnie złoźonćj w ich ręku, dla zapowiedzenia im Zbawcy świata, księgi od pierwszój aż do ostatnićj karty o Nim tylko mówiącój. *)
Tak więc obietnice, figury i proroctwa były naprzód dla Żydów, a potem i bardziój jeszcze dla nas Chrześcijan. One nam objawiają cudowny plan naszego Odkupienia, zaczęty od początku czasów, a rozwijany bez przerwy przez mnogie wieki.
A tak pokazując nam, źe Religija chrześcijańska sięga pierwszych dni świata, że jest dziedziczką czasu i wszystkiego w czasie, i źe niepodobna jest, aby Religija którćj Założyciel, którćj tajemnice, walki i tryumfy były oznajmione, przepowiedziane i oznaczone tyle wieków naprzód, nie była dziełem Boga; obietnice te, figury i proroctwa opierają wiarę naszą na niewzruszonych podstawach. Nadto gdy proroctwa już spełnione, są rękojmią spełnić się mających w wiekach przyszłych; wiara
’) Zobacz Dzieje Apostolskie X, 14.
XXVII
nasza co do przysłości, równie jest pewną, jak pod względem czasów upłynionych : jest to uwaga Śgo Augustyna *)
5.	Przygotowania poprzedzające Przyjście Messy-asZA 	 Już Prorocy z rozkazu Boga przez pięćset lat
wskazywali Messyasza, już miejsce jego urodzenia, czas przyjścia i wszystkie okoliczności życia przepowiedziane-mi były. Cóż jeszcze było do zdziałania? Gdy jaki król ukochany od narodu i niecierpliwie oczekiwany, ma odprawić wjazd do stolicy królestwa; prostują mu drogi, otwierają wszystkie bramy i przygotowują umysły na jego przyjęcie.
Tak też gdy wkrótce miał przyjść na świat nieśmiertelny Król wieków, Pożądany od narodów, Słowo przedwieczne; Bóg, Ojciec jego, prostuje mu i równa wszystkie drogi, otwiera wszystkie bramy, przygotowuje umysły do Jego przyjęcia, i kieruje wszystkie wypadki do tego, aby Mu zapewnić wieczne panowanie. Przygotowanie to zadziwiające, przygotowanie wielkie i majestatyczne, objawia się już w powołaniu Abrahama, a staje się widocznym na pięćset lat przed przybyciem tego wielkiego Króla.
Tu oparci na Prorokach, rozwiniemy plan boski, wykazując, że wszystkie wypadki polityczne przed przyjściem Messyasza, a szczególniej cztery wielkie państwa, które podług Daniela, miały poprzedzać to przyjście, przyjście, przygotowywały, każde swoim sposobem, panowanie tego Pożądanego od narodów, przez którego i dla którego zrobione było wszystko.
’) De Catech. rud. u. ultim,
xxvm
Rozważając, że te cztery wielkie monarchije wznosiły się przez długi szereg wieków, że przygotowaniem do nich były owe mnogie wypadki, mnogie wojny, zwycięz-twa i przymierza, których wschód i zachód od najdawniejszej starożytności był świadkiem, że nakoniec wzrosły na ruinach państw innych; nie można niewidziec, że te cztery monarchie złożyły świat cały u stóp Zbawiciela, tak jak owe wielkie rzeki, które niosą do Oceanu, nie tylko wody swych źródeł, lecz nadto wody rzek wszystkich, które pierwej pochłonęły.
Tak więc, historya święta i dzieje świata łączą się. z sobą, aby nam dać dotykalny dowód tój wielkiej prawdy, że Bóg postanowił Syna dziedzicem wszystkiego, i przez Niego uczynił wieki', ') oraz, że nietylko naród żydowski, ale i wszystkie narody ziemi, nosiły go niejako w swem łonie. 3)
Opierając się na powadze Proroków, pokaźemy, że Państwo Assyryjskic czyli Babilońskie, pierwsze z czterech wielkich państw przepowiedzianych przez Daniela, miało powołanie zmusić Żydów do zachowania w całości świętego depozytu obietnicy Zbawiciela, do zachowania Jego pamięci i Jego czci dokładnej;
’) List do Żydów I, 2.
-) Tota lexgravida erat Christo. — Ś. Hieronim tak samo utrzymuje. Oto są jego godne uwagi słowa: „Cala ekonomija tak widomego , jak i niewidomego świata .... ściągała się do przyjścia na ziemię Jezusa Chrystusa. Krzyż Jezusa Chrystusa jest owym środkowym punktem, do którego zmierza wszystko, jest treścią całój historyi świata." Wykład Listów Ś. Pawła.
XXIX
Żc drugie, to jest, Perskie, było powołane dopilnować niejako, aby narodzenie Messyasza odbyło się w Judei, oraz przyłożyć' się do spełnienia tych proroctw, według których tenże Messyasz miał być znany jako syn Dawida i wejść do zbudowanój po raz drugi świątyni przed jćj zburzeniem;
Że trzecie, to jest Greckie, miało przygotować umysły do Królestwa Messyasza, i ułatwić jego założenie, już-to upowszechniając od wschodu do zachodu język, w którym miała być opowiadana Ewangelia, już-to rozpraszając Żydów po wszystkich częściach świata, już też dając poznać powszechnie Księgi święte w przekładzie Alexandryjskim i chroniąc je od sfałszowania przez Żydów.
Nakoniec, że czwarte, to jest, Rzymskie, miało naprzód posłannictwo przygotować wszystkie środki do opowiadania Ewangelii, usuwając wszelkie zapory, które jeszcze istniały pomiędzy ludami, równając ziemię i zaprowadzając od końca do końca świata, wielkie i szerokie drogi; powtóre, miało się przyłożyć do spełnienia przepowiedni umierającego Jakóba, a przyczyniając się do tego, aby Jezus Chrystus narodził się w Betleem, miało zamknąć szereg przygotowań ewangelicznych.
O! jakże cudowną jest filozofia Religii, która zawiera w następujących trzech słowach historyą powszechną czterdziestu wieków: Wszystko dla Chrystusa, — Chrystus dla człowieka, — człowiek dla Boga.
Jakże zadziwiającą jest filozofia Religii, którój szczy-tność zastanawia mędrca, a którój prostota zniża się do pojęcia najsłabszych! Czyż bowiem doświadczenie nie oka
XXX
zało, źe każdą z tych prawd tak głębokich można uczynię przystępną pojęciu dziecięcia?
Tak więc przedmiotem nauk naszych, w pierwszym roku będzie Bóg, człowiek, świat, Jezus Chrystus obiecany, wskazany i poprzedzony przygotowaniami.

XXXI
II.
1. Życie Messyasza. Czas dopełniony. — Wychodzimy z dziedziny cieni i przygotowań, a wstępujemy w dziedzinę światła i rzeczywistości. Cóż teraz ma być naszą powinnością? — Oto idąc za radą S. Biskupa Hip-pony, przedstawimy Ewangelią jako spełnienie Starego Testamentu, i jego wykład podyktowany przez samego Boga. ’)
Idąc za przykładem Ojców Kościoła, okażemy, źe Religia zrodzona z początkiem świata, znana od Patryar-chów, rozwinięta pod Mojżeszem i Prorokami, w Ewan-/
gelii znalazła swoje uzupełnienie. Dodamy z S. Ambrożym i Ś. Tomaszem, że Kościół jest stanem pośrednim między Synagogą a Niebem. Hebrajczyk miał tylko cienie bez rzeczywistości, Chrześcijanin posiada prawdę pod zasłoną; Święty dopiero widzi ją oko w oko, i bezpośrednio. *) Stary Testament wyjaśnia się w Nowym, a Nowy wyjaśni się w wieczności.
’) Quapropter in Yeteri Testament© est occultatio Novi, in Novo Testament© est manifestatio Yeteris De Catech. rud.
) Ilia nobis expectanda sunt in ąuibus perfectio, in ąuibus yeritas est. Hic ambra; hic imago, illic veritas. Umbra in lege, imago in Evangelio, veritas in coclestibus. Ambr, de Offic. lib. 1, c. 48. — Status novae Legis mcdius est inter statum reterim egis... et inter statum gloriae. — Lex vetus est via ad Legem no-yam, sicut Lex nova ad coelestem Ecclesiam, seu ad coelestem hierarchiam. D. Th. passim.
XXXII
Tym sposobem okażemy młodzieży chrześcijańskiej, że jój Religia, tak jak Bóg, którego ona jest dziełem, obejmuje całą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, że była wczoraj, jest dzisiaj i będzie na wieki wieków. A lubo zawsze jedna, nie zawsze jednak jednakowo była rozwiniętą. Od Adama do Messyasza wzrastała ciągle; a jej obietnice, figury i proroctwa następowały po sobie, rozwijając się stopniowo.1) Jest-to słońce, które wschodzi zwolna na widnokrąg i stopniowo coraz mocniejsze rzuca promienie;— jest-to żołądź, z którćj po latach wielu wyrasta dąb rozłożysty i wspaniały; — jest-to człowiek nakoniec, który przechodzi różne pory wieku, nie przestając być jednym i tym samym.
Skreśliwszy w ogóle umysłowe stanowisko świata, w szczególności zaś położenie Judei w czasie przyjścia Messyasza, w dalszym ciągu dzieła naszego przedstawiamy Syna błogosławionój z pokolenia Judy Dziewicy, zajmującego się od urodzenia, nie zakładaniem jakićj no-wój Religii, lecz uzupełnieniem dawnćj, tak pod względem wiary, jak moralności i czci należnćj Bogu. W miejsce bezsilnych dawnych żywiołów, stanowi On Sakramenta pełne łaski i skuteczności; znosi wszystkie obrzędy, które Go Izraelskiemu przywłaszczały ludowi; zresztą cel swego posłannictwa temi wyraża słowy: Nie mniemajcie, abym przyszedł rozwiązywać zakon albo Proroki: nie przyszedłem rozwiązywać, ale wypełnić.^ A tak łączy dzieło * 2
') Et ea quae ad mysteria Christi pertinent, tanto distinc-tius cognorerunt, ąuanto Christo propinquiores fuerunt D. Tli.
2, q. 2, art. 7.
s) Ś Mat, V, 17.
xxxm
swoje z dziełem przeszłości, albo raczej wykazuje, że Stary i Nowy Testament stanowią jedną tylko całość, którćj On jest punktem środkowym,— jeden tylko budynek, którego On jest kamieniem węgielnym. ’)
Nie mogąc rozciągać naszego opowiadania stosownie do bogactwa przedmiotu, zatrzymujemy się szczególniej na punktach, które Go w całym przedstawiają blasku, jako ofiarę, mistrza, wzór, lekarza wszelkich niemocy, to jest, jako Odkupiciela i Zbawcę rodu ludzkiego, w ca-łóm znaczeniu tych głębokich wyrazów. Przypatrzywszy się narodzeniu, życiu i nauczaniu Boga-Człowieka, rozważać Go będziemy umierającego, a umierającego po bosku, to jest, śmiercią swoją bardziój jeszcze niż życiem udowadniającego swoje Bóstwo.
Na miejsce Jego boleści prowadzimy chrześcijańską młodzież, aby ją wzruszyć i nauczyć. Komuź nie miłe są rodzinne strony? Kalwarya właśnie jest naszą kolebką: tam-to wzywamy i niedowiarków, aby ich przekonać. Z Kalwaryi zstępujemy wraz ze Zbawicielem do Jego grobu. Z grobu idziemy do otchłani za tym między umarłymi Wolnym,*) ogłaszającym Ewangeliję duszom błogosławionym, i ciemne ich siedliska rozjaśniającym jutrzenką ich wyzwolenia.
Po upływie trzech dni oznaczonych przez Proroków, Syn Przedwiecznego opuszcza grób jako zwycięźca grzechu i śmierci, grzechu towarzyszki. Pokażemy, jak zawstydzeni Jego nieprzyjaciele, zostali zmuszeni ceną pie-
') Do Efez. II, 20.
2) Psalm LXXXVH, 5.
XXXIV
niędzy kupować kłamliwe świadectwo uśpionych stróżów. Następnie pójdą główne dowody zmartwychwstania Messyasza, które jest zakładem zmartwychwstania naszego i podstawą całej Chrześcijańskiej wiary. Opowiemy Jego ukazywanie się Apostołom i poddanie się próbom, jakich po Nim niedowierzanie tychże Apostołów wymagało.
Następnie zamkniemy nasze rozumowanie, którego wspaniałem założeniem jest czterdzieści wieków obietnic, figur, proroctw i przygotowań dosłownie spełnionych na osobie Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa, a którego koniecznym wnioskiem jest Jego Bóstwo.
Nadto, rozbierając wypadki zewnętrzne, pokaźemy, że Zbawiciel nasz jest prawdziwie Messyaszem obiecanym całemu ludzkiemu rodzajowi, i oczekiwanym przez wszystkie ludy.
Takim pierwszym wypadkiem jest, że oczekiwanie Messyasza, Zbawcy człowieka, według zeznania samych niedowiarków rozpowszechnione po całój ziemi, od narodzenia Chrystusa ustało między wszystkiemi narodami, wyjąwszy jeden lud żydowski. Wszakże, o dziwna rze-' czy! wyjątek ten jest nowym naszćj prawdy dowodem. Wyraźnie bowiem było przepowiedzianem, że Żydzi gdy się ukaże Messyasz, nie uznają Go. ’) Gdyby więc byli uznali Jezusa Chrystusa za Messyasza, natenczas Jezus Chrystus właśnie nie byłby Messyaszem przepowiedzianym. Wszystko więc zmierza do zapewnienia nas o Jego bóstwie.
’) Dan. IX, 26.
XXXV
Takim wypadkiem drugim jest to, że Jezus Chrystus w calem znaczeniu spełnił rzeczywiście posłannictwo Messyasza obiecanego, posłannictwo oczekiwanego od narodów. Cóż bowiem powinien był uczynię Messyasz ? Oto, rzecz jedną, która obejmuje wszystko, to jest: zgładzić grzech świata, ’) czyli podług słów wyrzeczonych przez Boga do pierwszćj niewiasty, zetrzeć głowę węia. *)
My też w wykładzie naszym okaźemy, że Chrystus Pan w rzeczy samój zgładził grzech. I tak: co do Boga, złożył on hołd nieskończony Jego majestatowi, i nieskończone zadośó-uczynienie Jego sprawiedliwości. Żłób i krzyż są tego jasnym dowodem. Co do człowieka, był on posłusznym aż do śmierci, a śmierci krzyźowój; a tóm samóm zgładził jego nieskończenie wielkie nieposłuszeństwo. Co do Boga i człowieka razem, był Bogiem i człowiekiem, i połączył jak najściślej to, co grzech był rozdzielił.
Zniósł wszystkie następstwa grzechu, jakoto: niewia-domośó, pożądliwość i śmierć. Człowiek w osobie Jego poznał Boga dokładnie, uwolnionym został zupełnie od pożądliwości i śmierci, i króluje dzisiaj z tryumfem w nie-biesiech. Tu znów okaźemy startą głowę węża, to jest, przez naukę i cuda Zbawiciela, władzę szatana wstrzą-śnioną aż w swoich posadach. Apostołowie dziedzice Jego potęgi, i opowiadacze Jego świętćj nauki, idą w imieniu Jego na wszystkie strony świata obalać pogańskie Świątynie i kruszyć bożyszcza. Wszystkie te prawdy zawarte w opisie życia Jezusa Chrystusa, są
’) Ś. Jan. I, 29. «) I. Księg. Mojż. III, 15.
wypadkami
XXXVI
historycznemi. Dzieje zaś Jezusa Chrystusa, według zdania nawet filozofa Geneweńskiego, na gruntowniejszych opierają się dowodach, niż dzieje Sokratesa, o których przecież nikt nie wątpi.
2. Messyasz, Nowy Adam. — Tak więc w osobie Boga-Człowieka, ród ludzki przywrócony został do swój godności. Ale trzeba, aby każdy z nas brał udział w tćm odrodzeniu: pod tym bowiem tylko warunkiem przyjście Chrystusa staje się dla nas skutecznem. ’) Tu sama przez się nastręcza się sposobność wyłożenia jednćj z prawd zasadniczych, bez której Chrystyanizmu pojąć nie można. 4) Wszakże niech tu mówi sam ów szczytny tłó-macz boskich myśli i najgłębszy badacz dzieła Odkupienia.
Święty Paweł widzi tylko dwóch ludzi na świecie: Adama pierwszego i Adama drugiego, którym jest Jezus Chrystus * 2 3) Pierwszy wyobraża ród ludzki upadły, drugi wyobraża tenże ród odrodzony. Związek to całego rodu ludzkiego z jego pierwszym ojcem uczynił go winnym i nieszczęśliwym; związek to tegoż z jego drugim ojcem czyni go sprawiedliwym i szczęśliwym. Ponieważ zaś związek rodu ludzkiego z pierwszym Adamem był
«) Do Galat. V, 2.
2) „Cała nauka Religii, mówi Ś. Augustyn, cała wiara chrześcijańska zależy właściwie na poznaniu dwóch Adamów; czyli na poznaniu tego, cośmy oddziedziczylipo pierwszym i tego cośmy z laski drugiego otrzymali. Natura upadła w Adamie i natura naprawiona w Jezusie Chrystusie, oto jest cala Religia? 0 grzechu pierworodnym, k. 265.
3) Do Rzym. V. — I. Do Kor. XV. — Do Efez. IV. — Patrz także Koncylium Trydentskie, wyżej zacytowane.
XXXVII
zupełny, ’) człowiek zatem uszkodzonym został we wszystkich częściach swojćj istoty.
Czegóż nam więc potrzeba do odrodzenia się? Potrzeba, odpowiada wielki Apostoł, abyśmy tak byli podobni człowiekowi niebieskiemu, jak byliśmy podobni człowiekowi ziemskiemu; abyśmy tak stali się synami nowego Adama, przez udział w Jego sposobie myślenia i w Jego boskićj istocie, jak rodzimy się synami pierwszego Adama, przez udział w jego grzesznóm ciele.2) Ztąd dla każdego z nas w szczególności, wynika niezbędna konieczność łączenia z nowym Adamem całój naszćj istoty.3)
3. Związek człowieka z nowiu Adamem.— Konieczny ten związek, o którym mówimy, spełnia się w tćm życiu przez Wiarę, Nadzieję i Miłość. „Te trzy cnoty, mówi nieporównany Ś. Tomasz, są to trzy żywioły, które za łaską Odkupiciela dodane do natury człowieka, wznoszą go jakby przez trzy stopnie do związku ubóstwiającego, czyniąc go, jak mówi Piotr Ś. uczestnikiem natury boskiój. -Wiara podnosi umysł wzbogacając go prawdami nadprzyrodzonemi, które on poznaje przy po*-mocy boskiego światła. Nadzieja podnosi wolę, kierując ją ku posiadaniu dobra nadprzyrodzonego, które nam jest przyobiecane. Miłość podnosi skłonność serca, zwra-
’) Omnes erant unus Adam. Aug.
’) List II. Ś. Piotr. I, 4. — List I. do Kor. XV, 49. — Do Zyd. II, 14 i tenże III, 13.
4) Sicut fuit vetus Adam effusus per totum hominern et to-um occupavit, ita modo totum obtineat Christus qui totum cre-avit, totum redemit, totum et glorifieabit. Bern. S erm. IV, de Avent. n. 2 et 3.
XXXVIII
cając ją ku dobru nadprzyrodzonemu, jako swojemu ostatecznemu celowi. “ ')
Wierzyć, spodziewać się i kochać, oto są trzy główne czyny tego współdziałania, którego wymaga po nas nowy Adam dla złączenia nas z sobą. Z nich to w rzeczy samój wywiązuje się cała ekonomija naszego poświę-
*) Per virtutem perficitur homo ad actus ąuibus in beatitudi-nera ordinatur. Est autem duplex hominis beatitudo, sive felicitas. Uua ąuidem proportionata humanae naturae, ad quam scilicet homo pervenire potest per principia suae naturae. Alia autem est beatitudo, naturam homiuis excedens, ad quam homo sola divina vir-tute pervenire potest, secundum quamdam divinitatis parlicipatio-nem, secundum quod dicitur II Petr. 1, quod per Christum facti su-mus consortes dirinae naturae.
Et quia bujus modi beatitudo proportionem humanae naturae excedit, principia naturalia hominis, ex quibus procedit ad bene agendum, secundum suam proportionem, non sufticiunt ad ordinan-dum hominem in bcatitudinem praedictam; unde oportet quod su-peraddantur homini divinitus aliqua principia per quae ita ordinetur ad bcatitudinem snpernaturalem, sicut per principia naturalia ordinatur ad linem connaturalem; non tamen absąue adjutorio divino: et hujusmodi principia virtutes dicuntur theologicaet: tum quia ha-bent Deum pro objecto, in ąuantum per eas recte ordinamur in Deum^ tum quia a solo Deo nobis infundantur; tum quia sola di-vina revelatione in sacra Scriptura hujusmodi virtutes traduntur...
Unde oportuit quod aliąuid homini supernaturaliter adderetur ad ordinandum ipsum ad linem supernaturalem. Et primo quidem quantum ad intellectum adduntur homini quaedam principia super-naturalia, quae divino lumine capiuntur; et haec sunt credibilia, de quibus est fi des. Secundo vero est Yolnntas, quae ordinatur in illum linem et ąuantum ad motum intentionis in ipsum tcndentem, sicut in quod est possibilc conseąui quod pertinet ad spem; et ąuantum ad unionem ąuamdam spiritualem per quam ąuodammodo transformator in illum linem, quod fit per charitatem. P. 2, q. 52, art. 1 et 3.
XXXIX
cenią na ziemi, i naszój chwały w niebie. Związek nasz z Bogiem, rozpoczyna wiara, wzmacnia nadzieja, a kończy miłość'.') Taki pogląd na religiję równie głęboki jak jasny, nastręczył nam następujący porządek i połączenie rozmaitych części chrześcijańskiej nauki:
Wiara i jój przedmiot, którym jest Bóg, sama prawda; oraz to, co nam Bóg objawia czyli skład wiary.
Nadzieja i jój przedmiot, to jest, Bóg, sama dobroć; i to co nam Bóg obiecuje, czyli łaska i chwała; następnie środki otrzymania łaski, to jest, modlitwa i Sakra-menta.
Miłość i jój przedmiot, to jest, Bóg, dobro najwyższe; i to co nam Bóg rozkazuje, bądź sam przez się, bądź przez swoją nieskazitelną oblubienicę, czyli Przykazania Boskie i Kościelne.
Dalój następują przyczyny, które utrudniają ten boski związek, to jest, namiętności i grzech; oraz środki zabezpieczające od tego złego, czyli cnoty przeciwne nagannym skłonnościom ludzkiego serca.
Tu szczególniój potrzebny plan metodyczny. Pomię- ' dzy wszystkiemi częściami nauki chrześcijańskiój istnieje ścisły związek, którego poznanie rzuca żywe światło na bieg wykładu. Jeżeli kto nieszczęściem nie zna go, lub nieroztropnie nim wzgardzi; naówczas materye i rozdziały nauki chrześcijańskiój następować po sobie będą bez należytego porządku. Każda część tworzyć będzie oddzielną całość; przedmiot poprzedzający nie będzie się łączył
) Domus Dei credendo fundatur, sperando erigitur, diligendo perficitur. 8. Aug. Serm. 37, t. I.
GACME, ZA8ADT T, I,	.
XL
z następującym; prawdy zasadnicze nie ukażą się w do-statecznóm świetle, a czasem nawet znajdować się będą w szeregu prawd podrzędnych; a wykład bez połączenia loicznego straci na jasności i mocy. Natenczas dziecię nie będzie wiedziało dokąd dąży, a znużona jego pamięć zapomni wkrótce poprzednich nauk, w których tyle było związku i harmonii, ile w garstce igieł na stół rzuconych.
Pierwszą korzyścią tego przez nas obranego planu, jest zaradzenie dopiero wzmiankowanej niedogodności;
Drugą, jest uznanie godności tych trzech wielkich cnót chrześcijańskich: wiary, nadziei i miłości, a to przez wykazanie, że one stanowią potrójne źródło zbawienia, i są główną podstawą całój religijnej budowy;
Trzecią tegoż planu zaletą, jest prostota i obfitość: on bowiem obejmuje wszystkie części chrześcijańskiej nauki, z których każda zajmuje to miejsce, jakie jój przeznacza naturalny porządek, tak jak rozmaite cząstki świe-tnój mozaiki w obrazie Rafaela lub Michała Anioła;
Czwartą jego zaletą jest pewność. Podług takiego bowiem planu, między innemi Bellarmin układał swój Katechizm Rzymski, zatwierdzony uroczyście przez wielu Papieźów. *) Uczony zaś ten Kardynał szedł za zdaniem Ś. Augustyna, wymagającego aby cały wykład Religii, odnosił się do wiary, nadziei i miłości, owego potrójnego warunku, który, jak mówi tenże wielki Doktór Kościoła, przypuszcza nas do towarzystwa świętych. ’)
’) Między innymi przez Klemensa VIII, 15 Lipca 1595 i Benedykta XIII. 17 Sierpnia 1728.
2) Quidquid narras ita narra ut illo cni loąueris audiendo cre-dat, credendo speret, sperando amet... diyinam coelestemąue rem-
XLI
Tak więc powtarzamy raz jeszcze: co do planu ogólnego, S. Augustyn, a co do planu podręcznego, S. Augustyn i Bellarmin, będą naszymi przewodnikami. Teraz przejdźmy do dalszćj materyi naszego dzieła.
.	4. Związek człowieka z nowym Adamem przez wia-
rę.— Ta cudowna ekonomija chrześcijańska, którą wyłożyliśmy , te warunki niezbędne naszego zbawienia, były szczególniejszym przedmiotem rozmów Zbawiciela z Apostołami podczas czterdziestu dni upłynionych między Jego zmartwychwstaniem a wniebowstąpieniem. Wówczas-to dał im zrozumieć Pismo Święte i nauczył gruntownie tajemnic Królestwa Bożego.’) Dla tego też, do tój epoki odnosimy szczegółowe wyjaśnienie całćj Jego nauki.
publicam, cui nos cives adsciscit fides, spes, charitas. — Quando omnis terra cantat canticum novum, domus Dei est. Cantando ae-dificatur, credendo fundatur, sperando erigitur, diligendo perficitur, modo ergo aedificatur: sed in fine seculi dedicatur. De Catechiz. rud.; Epist., class. III, t. II, p. 662; Serm. XXVII, t. V. p. 206, cap. 1.	.
Bellarmin jednak zmienił cokolwiek myśl Śgo Augustyna, za którą my poszliśmy. I tak: Bellarmin wykłada naukę o Sakramentach pod oddzielnym tytułem, czego Ś. Augustyn nie czynił. My o Sakramentach, jako o środkach do otrzymania łaski, mówimy w tytule o Nadziei, gdzie także samBellarmin mówi o drugim środku do otrzymania tejże łaski, to jest, o Modlitwie. Ztąd się pokazuje, że uczony Kardynał robi dodatek do myśli Śgo Augustyna, zamiast 3ch części przyjętych przez Śgo Augustyna robiąc cztery. Zresztą zmiana . ta nie nadweręża w niczem głównego podziału.
ł) Dzieje Apostolskie 1. 3. — Tak także utrzymuje Ś. Leon w pierwszćm kazaniu o Wniebowstąpieniu: „Non ergo ii dies qui inter resurrectionem Domini ascensionemąue fluxerunt, oti-oso tiansiere decursu, sed magna in his confirmata sacramenta, magna sunt revelata mysteria.“ Serm. I. de As cen s.
*
XLII
Nie poprzestał Zbawiciel na ogólnóm wyrzeczeniu: Kto nie uwierzy, potępion zostanie; ale wchodząc w szczegóły, wykładał Apostołom wszystkie prawdy, jakie mieli ogłaszać światu, a w które człowiek powinien wierzyć, aby się połączyć z Odkupicielem i mieć udział w dobrodziejstwie Jego odkupienia. Apostołowie nauki tój ułożyli treść krótką.
W tóm-to miejscu wykazawszy konieczność wiary, wyłożemy skład Apostolski. W nim objęte są wszystkie prawdy zasadnicze Religii i filozofii chrześcijańskiej, a mianowicie:
Bóg, jeden w naturze, a trojaki w osobach: Ojciec i dzieło stworzenia oraz rząd świata; Syn i dzieło odku-pienia; Duch S. i dzieło poświęcenia; a następnie Kościół z swoją wspaniałą hierarchiją, i nieśmiertelną kon-stytucyą;
Człowiek, złożony z dwóch części, tajemniczym węzłem połączonych; człowiek, stworzony w stanie dobroci i niewinności, — poniżony przez swą własną winę, wystawiony na trudy dźwigania się z upadku, — otoczony wszystkiemi środkami do odzyskania pierwiastkowej doskonałości , — i obowiązany po upływie czasu próby do zdania rachunku z ich użycia; szczęśliwość lub nieszczęście bez odmiany i bez końca, jedno z dwojga nieuchronne, które go czeka po sądzie bożym;
Świat: dzieło Boga, rządzony prawami do wszystkiego rozciągającej się Opatrzności, i przeznaczony do przejścia przez ogień w dniu oznaczonym przez Tego, który go wyprowadził z nicości.
XLIII
Otóż jest w krótkich wyrazach, co zawiera w sobie skład katolickiej wiary o tćm, co może być przedmiotem naszój wiedzy, to jest, o Bogu, człowieku i świecie.
Kto chce poznać szczytną, prostotę naszego składu wiary, niech ją porówna ze składami tysiąca sekt, któro kolejno ukazywały się na ziemi. Niech uwaźy szczególniej, jak każdy z artykułów tego składu, zbija zwycięz-ko nie jedną z niedorzecznych teoryj, o jakich ynarzyli filozofowie pogańscy, mianowicie, co do Boga, co do człowieka i świata, a jakie wznawia bezwstydnie dzisiejsza bezbożność. Każdy wyraz tego składu jest promieniem światła, rozpraszającym pewną część ciemności, które od czasu pierwotnego wypadku, otaczały rozum człowieka; połączenie zaś tych wszystkich promieni, tworzy słońce prawdy, przed któróm wszystkie znikają ciemności, tak jak cienie nocy ustępują przed dzienną gwiazdą.
Ktokolwiek zastanowi się bezstronnie nad tym składem katolickiej wiary, wyzna, iż niepodobna jest wynaleźć coś dokładniejszego, czcigodniejszego, pożyteczniejszego i bardziój pocieszającego.
Ludy tegoczesne! tak dumne z waszych wiadomości, wiedźcie o tśm, źe składowi wiary katolickiej winne jesteście waszą wyższość umysłową w obec dawnych i dzisiejszych pogan. Jemu to należy się wdzięczność za pozbycie się tylu grubych błędów i haniebnych zabobonów, które poniżały równie Senat jak Areopag. On to w miejsce rozpaczliwego dogmatu o ślepóm przeznaczeniu i nieubłaganej konieczności, tę pocieszającą szczepi naukę, źe jest Najwyższa Opatrzność, która rządzi światem, i tak
XLIV
nad każdóm czuwa człowiekiem, jak każdy człowiek strzeże źrenicy swojego oka. I któż teraz odważy się powiedzieć, że wiara chrześcijańska jest niepoźyteczną lub przeciwną, rozumowi?
Jeżeli zaś skład wiary jest zbiorem prawdy; to umysł, który się mu poddaje i strzeże go, bierze udział w rzeczach boskich.’) Myśli boskie nowego Adama zajmują miejsce myśli naszych, ludzkich, błędnych, niedokładnych owego smutnego dziedzictwa Adama pierwszego. I tym to sposobem spełnia się nasz związek z Odkupicielem czyli raczój odbywa się w nas umysłowa przemiana. Pod tym też pierwszym względem, każdy wierzący może-powiedzieć: „Nie ja-to już żyję, ja, syn starego Adama, ale żyje we mnie Chrystus."
5. Związek człowieka z nowym Adamem przez nadzieję. — Widzieliśmy dopiero, jak wielki wywiera wpływ wiara na umysł i poznanie człowieka. Wiara-to rozciągając panowanie swoje nad przyszłością, — wiara, posłanniczka wieczności, przynosi pielgrzymowi czasu, treść rzeczywistości przyszłych;2) stawia przed oczyma jego, nowe niebiosa i nową ziemię: w Bogu wskazuje mu nie tylko już Stwórcę świata, ale nadto jego Ojca, jego Odkupiciela i ostateczny jego cel; odsłania mu jego począ-
’) Lex tua veritas. Psalm. 142. Non minus est verbum Dei quam corpus Christi. Aug. in Gen.
’) „A wiara jest gruntem rzeczy tych, których się spodziewamy, wywodem rzeczy niewidzianych." Do Żydów XI, 1. Święty Tomasz tak tłómaczy te słowa: „Rzeczy, których się spodziewamy, są jakby drzewo zawierające się w nasieniu, przez wiarę są one już w nas poniekąd." Zobacz także Korneliusza a Lapide, wykładającego tenże list do Żydów.
XLV
tek i jego przeznaczenie; oznacza mu drogę żywota i nieprzestaje go wspierać swoją, wszechmocną siłą aż do końca tćj pielgrzymki. Przez wiarę odrodzonemu umysłowi niepozostaje nic więcój do żądania, jak tylko aby w czystóm świetle oglądał te prawdy, które już posiada.1)
Przez wiarę jednak połączenie nasze z nowym Adamem nie jest jeszcze zupełnćm: nadzieja doskonali ten związek. Człowiek bowiem obok rozumu, ma jeszcze wolę. Zatóm te dobra świata nadprzyrodzone, ta cała wspaniałość przyszłej rzeczywistości, jeżeli mają być prawdziwym dobrodziejstwem, a nie okrutną męczarnią, nie mogą być przedmiotem samego tylko czczego rozważania, na wzór bogatego skarbu, którego ręka chciwego dosięgnąć nie zdoła, lub smacznego pokarmu, którym człowiek zgłodniały posilić się nie może;— lecz muszą być przystę-pnemi dla woli: wola zaś staje się ich panią przy pomocy nadziei. Nadzieja-to podnosząc wolę nad wszystkie dobra znikome, kładzie Boga, tudzież nowe niebo i nową ziemię w wieczności, oraz środki ich nabycia, słowem, ogół i treść wszystkich dóbr przyszłych, kładzie, mówię, na czele jój wszystkich dążności, przedsięwzięć i poruszeń.2) Jest-to królowa jaśniejąca nieśmiertelnością, która
’) „Albowiem staliśmy się uczestnikami Chrystusowymi, jeśli tylko początek istności jego aż do końca mocny zachowamy." bist do Żydów, rozdział III, 13. „Początkiem istności nazywa wiarę, przez którą naprzód zaczęliśmy’ jakby istnieć istnieniem du-chownćm i boskićm, i staliśmy się uczestnikami boskićj natury." Korneliusz a Lapide objaśniając list do Żydów, rozdział III, 13.
2) Merito Apostolus fidem sperandarum rerum substantiam esse definit, quod videlicet non credita nemo sperare plusąuam super inanc pingere possit. Dicit ergo fides: parata sunt magna et
XLVI
uszlachetnia wszystkie żądze człowieka, utrzymuje go w walkach nieustannych, pociesza w boleściach i zapala jego duszę. Jest to wóz gorejący Elijasza: który nas przenosi w strefy nadpowietrzne, wyrywa nas niejako z objęć naszćj natury, i trzyma zawieszonych między niebem a ziemią, między czasem a wiecznością: te-to są własności i skutki nadziei. Ona też ubóstwia naszą wolę, wskazując jćj boski przedmiot, oraz budząc w nićj boskie dążenia. A tak i pod tym względem znowu chrześcijanin może powiedzieć: Nie ja-to żyję, ja, syn starego Adama; lecz źyje we mnie Jezus Chrystus.
W rzędzie zaś środków, które prowadzą do osiągnie-nia dóbr nadprzyrodzonych, jakie przeznacza nadzieja człowiekowi oświeconemu wiarą, jest jeden, który w sobie zawiera wszystkie inne, a tym jest łaska, łaska tak pięknie nazwana początkiem chwały. ’)
Jakoż zaraz na początku naszego wykładu, mówimy o tóm, że człowiek stworzony był w stanie nadprzyrodzonym, to jest z przeznaczeniem do szczęścia, jakiego warunki prostćj natury nie wymagały wcale. Przez grzech wprawdzie wypadł był z niego; lecz przez Jezusa Chrystusa, znowu przywróconym został, czyli znowu odzyskał prawo do oglądania Boga w niebie, twarz w twarz, oraz otrzymał środki do wysłużenia sobie tćj szczęśliwości. Dla tego to religija dana mu, aby go do tego nadprzy-
inexcogitabilia bona a Deo fidelibus suis. Dicit spes: mihi illa ser-vantur. Nam tertia quidem charitas curro, mihi ait, ad illa. S. Bernard. Serm. 1. in ps. 90.
’) Gratia nihil aliud est qnam quaedam inchoatio gloriae in nobis. S. Th. p. 2, q. IV, art. III ad 2.
xLvn
rodzonego doprowadziła szczęścia, jest łaską, darem niezasłużonym, wspaniałą jałmużną. Wynika ztąd oczywiście, źe człowiek o własnśj przyrodzonej sile nie może wznieść się do tego potrójnego, o którym mówiliśmy związku z nowym Adamem; lecz potrzebuje do tego łaski. Ona była niezbędną człowiekowi przed jego upadkiem, bo wyszedł z rąk Stwórcy w stanie nadprzyrodzonym. Tóm bardziej mu potrzebną teraz, kiedy siły jego ducha zostały wstrząśnione i osłabione grzechem. ’) Łaska więc stanowi wielki przedmiot nadziei.
Łaska, owa pomoc potężna i powszechna, udzielana przez wzgłąd na zasługi nowego Adama,— łaska przez którą Bóg zniża się i staje przy człowieku, — łaska, przez którą człowiek wzmocniony i oświecony, wraca do swojego nadprzyrodzonego stanu, i wykonywa czyny jemu odpowiedne, łaska ta otrzymuje się dwojakim sposobem, to jest, za pomocą modlitwy i Sakramentów.
Modlitwa, owa tajemnicza potęga, która zbliża stworzenie do Stwórcy,- jest niezbędnym warunkiem nadprzyrodzonego związku człowieka z Bogiem. Ztąd-to owa
’) Dicendum quod homo post peccatnm ad plura indiget gratia, quam antę peccatnm, sed non magis; quia homo etiam antę peccatnm indigebat gratia ad vitam aeternam consequendam, quae est principalis necessitas gratiae. Sed homo post peccatnm super hoc indiget gratia, etiam ad peccati remissionem, et infirmitatis sustentationem. D. Th. Summ. p. 1. q. 95, art. 4, ad 1. — Quia et divina gratia Dei sit et largitio quodammodo ipsius Divi-nitatis. Cassian. de Incarn. Chr. I II, c. 6. — Sic igitur per hoc, quod dicitur homo gratiam Dei habere, significatur quiddani supernaturale in homine a Deo proyeniens. D. Th. Summ. p. 1, q. 110, art. 1.
XLVIII
cześć dla modlitwy, owo jój upowszechnienie u wszystkich ludów od początku świata. Ztąd tóż owo przykazanie, w któróm nowy Adam zawarł konieczną potrzebę tego zasadniczego aktu Religii: Trzeba zawsze się modlić i nigdy nie ustawać; przykazanie zarazem nakazujące i zakazujące, a zatóm obowiązujące, według wyrażenia teologii katolickiej, zawsze i nazawsze, semper et pro sem-per; jest-to prawda tak dotykalna jak owa: aby żyć, trzeba zawsze oddychać nigdy nie ustając.
Gdy to mówimy, bierzemy modlitwę w jój najogólniejszym znaczeniu1) Dla tego też twierdzimy, źe ona jest duszą i życiem Chrześcijanina, a to tak dalece’, iż u pierwszych Chrześcijan modlitwa i clirystyAnizm, było jedno i toż samo; Chrześcijanin u nich, był-to człowiek, który się modlił.2) Rzecz dziwna! wyobrażenie to tak sprawiedliwe, zaszczepiło się w sposób naturalny między dzikiemi ludami Ameryki. W ich bowiem języku, chry-styanizm nie nazywa się religiją, lecz modlitwą, i tak: przyjąć modlitwę, wyznawać modlitwę, było u nich to samo, co zostać lub być Chrześcijaninem.
Po modlitwie w tern ogólnóm znaczeniu wziętej, następuje modlitwa w znaczeniu ścisłóm czyli właściwóm. Ś. Augustyn, ów mąż gorejącego miłością sercą, potężnego umysłu i bystrego rozumu, tudzież Tertullian i S. Cypryan, będą naszymi przewodnikami przy wykładzie modlitwy najpiękniejszej, to jest, Modlitwy Pańskićj.
’) Modlić się zawsze, mówi Ś. Augustyn, jest-to starać się zawsze podobać Bogu.
4) „Albowiem oto się modli." Dzieje Apostolskie IX, 11.
XLIX
/
Drugim środkiem do otrzymania łaski, są Sakramen-ta. Chcąc odpowiedzieć potrzebom z dwóch części złożonego człowieka, a to przez połączenie z Odkupicielem jego duszy i zmysłów, — chcąc utrzymać człowieka w pokorze, tym koniecznym warunku jego odrodzenia się, przez stawienie mu przed oczy wszechmocności Tego, który tak w porządku łaski, jak w porządku natury,.naj-pospolitszemi środkami największe spełnia rzeczy, — chcąc nakoniec zaradzić wszystkim potrzebom naszego nadprzyrodzonego życia, Bóg, w głębokiój swojój mądrości ustanowił Sakramenta. Sakramenta święte, jako znaki podpadające pod zmysły, człowiekowi zewnętrznemu, to jest, uważanemu pod względem ciała i zmysłów, za pomocą tych żywiołów czyli rzeczy, które używane bywają przy ich sprawowaniu, a które nazywają się ich materyą, czynią dotykalnemi owe cudowne skutki, jakie wywierają na duszę człowieka; Sakramenta, jako znaki święte, objawiają w porządku nadprzyrodzonym najwyższe panowanie tego, który sam włada wszystkióm w porządku przyrodzonym; Sakramenta, jako znaki stałe a różne, tóm są co do utrzymania życia duszy, czóm są stworzenia i prawa fizyczne co do utrzymania życia ciała. O jakże cudowną jest ta harmonija, w którój tak wyraźnie widać rękę Boga, i ten ścisły stosunek, jaki między naturą i łaską zaprowadził ich Sprawca!
W istocie samój, siedm rzeczy jest potrzebnych człowiekowi, aby mógł żyć życiem naturalnóm, aby je mógł zachować, i aby go mógł używać korzystnie, to jest: potrzeba, aby się narodził; potrzeba aby rósł; potrzeba, aby się żywił; potrzeba aby się leczył; potrzeba aby na
L
prawiał i odnawiał swe siły; potrzeba aby byli urzędnicy przyodziani powagą niezbędną do utrzymania porządku i przykładania się do ogólnego dobra; potrzeba na-koniec, aby się człowiek odradzał w potomstwie. Otóż, wszystkie te rzeczy są także potrzebne w życiu duchownym i usprawiedliwiają tak naturę jak i liczbę siedmiu Sakramentów.
Chrzest rodzi nas nowemu Adamowi.
Bierzmowanie daje nam wzrost.
Eucharystya czyli Przenajświętszy Sakrament Ciała i Krwi Pańskiój zasila nas.
Pokuta leczy.
Ostatnie namaszczenie odnawia wszystkie siły duszy na ostatnią walkę.
Kapłaństwo dostarcza urzędników spółeczności chrześcijańskiój.
Małżeństwo przedłuża byt tójźe spółeczności, przedłużając istnienie wiernych.
Z tą pierwszą harmoniją łączy się druga nie mniój zachwycająca. Jak na firmamencie wszystkie planety krążą koło słońca, tak wszystkie Sakramenta zmierzają ku Eucharystyi najzacniejszśj ze wszystkich. Eucharystya, według S Tomasza, jest celem wszystkich Sakramentów; wszystkie bowiem do niój się odnoszą, i wszystkie w niój mają swoje uzupełnienie. ’) I tak: Clu-zest usposabia nas
9 Eucharistia est quasi consumnatio spiritualis vitae, et om-niurn sacramentorum finis. Per sanctificationes enim omnium sa-cramcntorum fit praeparatio ad suscipiendam vel consecrandam Eu-charistiam p. 3. P. 73, art. 3.
LI
do niój; Bierzmowanie czyni nas jój godniejszymi, lub dopomaga nam do jój utrzymania; Pokuta przywraca nam j«ł> jeżeli grzech nas jój pozbawił; Ostatnie namaszczenie utrzymuje ją w obec gwałtownych napadów złego ducha w godzinę śmierci, i ustala ją na całą wieczność; nako-niec Małżeństwo i Kapłaństwo przechowują ją, przedłużając byt Kościoła.
Ponieważ, z jednój strony, Eucharystya jest celem wszystkich Sakramentów, jest w całćm znaczeniu tajemnicą wiary, miłości i jedności, czyli jak mówi Ś. Tomasz, uzupełnieniem życia duchownego,— ponieważ, z drugiój strony, taż Eucharystya jest-to wcielony Zbawiciel nasz Jezus Chrystus wieczyście w pośród świata; z tąd dwa
Sacramentum Eucharistiae est potissimum inter alia sacramen-ta .... nam in sacramento Eucharistiae continetur ipse Christus sub-stantialiter. In aliis autem sacramentis continetur quaedam virtus instrumentalis participata a Christo ... Semper autem quod est per essentiam potius est gnam quod est per participationem. Insuper omnia alia sacramenta ordinari videntur ad hoc sacramentum sicut ad finem. Manifestum est enim quod sacramentum ordinis, ordinatur ad Eucharistiae consecrationem: sacramentum vcro baptismi ordinatur ad Eucharistiae receptionem: in quo etiam perficitur ali-quis per confirmationem, ut non vereatur se substrahere a tali sacramento: per pocnitentiam etiam et extremam unctionem praepa-ratur homo ad digne sumendum corpns Christi: matrimonium etiam saltem sua significatione attingit hoc sacramentum, in quan-tum significat conjunctionem Christi et Ecclesiae, cujus unitas per sacramentum Ecclesiae signatur. Tandem hoc apparet ex ritu sacramentorum; nam fere omnia sacramenta in Eucharistia consum-mantur, ut Dionys. dicit, c. 3 Caelest. hi er ar ch.; est sacramentum sacramentorum, quia sacramentis omnibus sonsummatam perfectionem, confert. D. Th. loco sup. cit.
LII
wielkie wynikają następstwa, stawiające ten najzacniejszy Sakrament na miejscu odpowicdnióm jego wielkości.
Pierwszem z nich jest: źe tak pod panowaniem Ewangelii, jak za czasów starego prawa, Jezus Chrystus jest zawsze alfą i omegą Religii,— źe wszystka odnosi się do Niego i do naszego z Nim połączenia, — źe od chwili pierwszego upadku, człowiek mógł znaleźć zbawienie tylko w związku z Jezusem Chrystusem, przez wiarę, nadzieję, miłość, a zatem i przez Kommuniją; że Żydzi mogli i powinni byli wierzyć w Jezusa Chrystusa przyjść mającego, źe mogli byli i powinni byli pokładać w Nim nadzieję, — że mogli i powinni byli kochać Go, — źe mogli i powinni byli jednoczyć się z Nim czyli kommunikować przez udział w ofiarach, które go przedstawiały *) Jak wszystkie starożytne obrzędy, tak
’) U wszystkich ludów znajdujemy Kommuniją wraz z wzniosłam wyobrażeniem o gładzeniu grzechów za pomocą ofiar i pożywania tychże. „Nikt z nas nie wątpi, mówi Pelisson, że wszystkie fałszywe religije powstały z prawdziwej, a ofiary pogańskie z ofiar nakazanych pierwszym ludziom, jakich Kain i Abel dają nam przykład, — ofiary które niczem innem nie były, jak tylko figurą i cieniem owej wielkićj ofiary, w którój sam Bóg miał się ofiarować za nas. Po całej ziemi brano udział w pożywaniu ofiar; u wszystkich narodów, ofiara tćm pożywaniem kończąca się, uważaną była jako uroczysta uczta człowieka z Bogiem. Z tąd-to pochodzi, że tak często u starożytnych poetów pogańskich znajdujemy wzmiankę o uczcie Jowisza, o ofiarach Neptuna: były to ofiary, które pożywano po ich poświęceniu fałszywym bóstwom. A jeśli były u Żydów całopalenia czyli ofiary; które całkowicie na chwałę Boga były palone; to jak wiadomo, dodawano do nich ofiarę, z ciasta, a to dla tego, aby i przy takich nawet ofiarach było coś dla ludzi do pożywania."— Traitć de 1’Eucha-ristiae, p. 182.
LIII
i ta figuryczna Kommuniją, była tylko cieniem Kommn-nii prawdziwej, prawo łaski zachowanej. Ztąd owa piękna myśl Ś. Ambrożego: „Żyd miał cienie bez rzeczywistości, — Chrześcijanin posiada prawdę ukrytą pod zasłoną— święty (w niebie) cieszy się prawdą bez zasłony." ')
Zkądże ród ludzki mógł powziąść tę myśl szczególną,, aby człowiek kommunikowal czyli łączył się z fióstwem, za pośrednictwem ofiar Jemu poświęconych ? Jakiż mógł być stosunek między poświęceniem i pożywaniem zwierzęcia, a uświęceniem czyli odpuszczeniem grzechów? Czyż nędzna krew ofiar, płynąca z pod noża, mogła posiadać moc oczyszczania sumienia? Nie, — tak dziwacznie nie myślano nigdzie. Ale świat cały wierzył w to, co te ofiary przedstawiały. Wszakże cała jego w tym razie wiadomość ograniczała się na tćm, że ofiary te, wyrażały boską tajemnicę sprawiedliwości i łaski; glos zaś nadziei wychodzący z głębi tćj tajemnicy, którą odsłonić miała przyszłość, słyszało czterdzieści wieków. — Patrz Eclair ci ssem cnt sur les sacrifices, par M. de Maistrc.
A tak Kommuniją czyli łączenie się z łaską i Bogiem, — łączenie się zarazem tak duchowne (co do duszy) jak i fizyczne (co do ciała,) — łączenie się niewidome co do swojój istoty, a widoczne co do wyrażenia, — było punktem środkowym do którego zmierzały liturgije wszystkich ludów, uważane pod względem tego co było w nich wspólne, — było żywotncm ogniskiem czci boskićj u wszystkich narodów. Dogme gćnćrateur, etc., par M. Gerbet.
’) Aby pozostać w tym razie w granicach wiary katolickiej, co do potfzeby kommunii do zbawienia, dobrze jest przypomnieć sobie naukę Sgo Tomasza. Anielski ten nauczyciel Teologii, tak się wyraża: Conclusio: Quanquam non ąuoadrealem per-ceptionem, sicut babtismus, Eucharistiae sacramen-tum ad salutem necessarium sit, est tamen ex parte rei, quae est unitas corporis mystici, necessarium ad salutem. In hoc sacramento duo est considerare: scilicet ipsuin sacramcntum et rem sacramenti. Dictum est autem quod res hujus sacramenti est unitas corporis mystici sine qua non po-
LIV
Następstwem drugićm jest: źe tóm jest Eucharystya w świecie duchownym, czóm słońce w świecie fizycznym. Jak wszystkie planety krążą około tej pięknćj gwiazdy, którój światło i ciepło rozłewa wszędzie życie i płodność; tak wszystko w duchownym porządku zmierza ku Przenajświętszej Eucharystyi. Przez nią to całe stworzenie czerpiące nieustannie życie w łonie Boga, znów nieustannie wraca do Niego. Otwórzmy oczy, a zobaczymy spełnienie tego prawa pełnego tajemnicy.
test esse sahis: nulli enim patet aditus salutis extra Ecclesiam, sicut nec in dilurio absąuae arca Noe, quae significat Ecclesiam. Dictuln est autem quod res alicujus sacramenti haberi potcst antę perceptio-nem sacramenti, ex ipso voto sacramenti percipiendi. Unde antę perceptionem hujus sacramenti potest homo habere salutem ex roto percipiendi hoc sacramentum: sicut et antę babtismum cx voto baptismi. Est tamen differentia ąuantum ad duo: primo quidem quia baptismus est principium spiritalis vitae et janua sacramento-rum; Eucharistia vero est quasi consummatio spiritalis vitae et omnium sacramentorum finis. Per sanctificationes enim om-nium sacramentorum lit praeparatio ad suscipicndam vel conse-crandam Eucharistiam, et ideo perceptio baptismi est necessaria ad inchoandam spiritalem yitam; perceptio autem Eucharistiae est necessaria ad consummandam ipsam; non ad hoc quod simpliciter habea-tur, sed sufficit eam habere in voto sicut et finis habetur in desiderio et intentione. Alia differentia est, quia per baptismum ordifiatur homo ad Eucharistiam, et ideo ex hoc ipso quod pueri baptizan-tur, ordinantur per Ecclesiam ad Eucharistiam. Et sicut ex fide Ecclesiae credunt, sic ex intentione Ecclesiae desiderant Eucharistiam, et per consequens recipiunt rem ipsius, sed ad baptismum non ordinantur per aliud praecedens sacramentum, et ideo antę susceptionem baptismi non habent pueri aliquo modo baptismum in voto, sed soli adulti. Unde rem sacramenti non possunt percipere, sine perceptione sacramenti. Et ideo hoc sacramentum non hoc modo est de necessitate salutis sicut baptismum. — D. Th. 3<i p. q. 73, art. 3.
LV
Wszystkie rzeczy stworzone dążą do udoskonalenia, to jest, usiłują przejść z życia mniój doskonałego, do życia doskonalszego: wszakże aby dopiąć tego celu, muszą tracić swoje własne życie. I tak ciała nieorganiczne, jako to: powietrze i woda, stając się pożywieniem ciał organicznych, tracą życie im właściwe, a przybierają życie istoty, która je sobie przyswaja; istoty znowu roślinne pochłaniane bywają przez zwierzęta i biorą udział w ich życiu; istoty zaś roślinne, zwierzęce, słowem, wszystkie królestwa stworzeń pochłania człowiek, a przyswoiwszy je sobie, własnego im udziela życia; Bóg nakoniec przyciąga człowieka do siebie, łączy się z nim i udziela mu swego boskiego i nieśmiertelnego życia. Natenczas-to człowiek może i powinien powiedzieć : Nie ja-to już źyję; lecz żyje we mnie Bóg. I któżby tu z miłością i podzi-wieniem niewielbił tej rozrzewniającej tajemnicy, w któ-rój się spełnia ostatnia przemiana prowadząca świat do jedności!
Mówiąc o Sakramentach, nie zaniedbamy wyłożyć tkliwych modlitw oraz cudownych obrzędów towarzyszących ich udzielaniu. I w rzeczy samój, jestźe co szanowniejszego, więcćj nauczającego, bardziej filozoficznego, a zarazem tak powszechnie nieznanego, jak liturgija? Ileź-to obrzędów i zwyczajów, — których znaczenie zwraca myśl aż do pierwszych dni Kościoła i podnosi ją do rozważania najświętszych tajemnic, — jest dla nas martwą tylko literą, rodzajem niezrozumiałego hieroglifu, z którego wierny nieoświecony nie umie zdać sprawy, a bezbożnik, mniój jeszcze oświecony, nie lęka się naśmiewać !
GAUME, ZASADY I. I.
5
LVI
Wykład naszych wspaniałych obrzędów oprócz oświecenia pobożnych chrześcijan, tę jeszcze przynosi korzyść, iż zapewnia o ciągle utrzymującym się w Kościele podaniu o każdym Sakramencie, — podaniu czynnem, bardziej uderzającym, jak się nam zdaje, i łatwiejszóm jeszcze do pojęcia, jak jest podanie świadectwa ustnego.
6. Związek człowieka z nowym Adamem przez miłość. — Człowiekowi połączonemu z nowym Adamem przez wiarę, która ubóstwia jego rozum,— przez nadzieję, która ubóstwia jego wolę, — i przez Komuniją, która podług wyrażenia Ojców ŚS. ubóstwia całą jego istotę; pozostajeż-co jeszcze do pożądania lub działania? Tak zaiste! Do tego Boga, którego przyjmuje w prze-chodzie i. pod zasłoną, do tych nowych niebios, do tój nowój ziemi w wieczności, — słowem, do tych wszystkich dóbr nadprzyrodzonych, któro mu wiara pokazuje w dali, a obiecuje nadzieja, — trzeba mu zmierzać bez ustanku, aż się z niemi połączy, zupełnie i statecznie, — aż się z niemi zjednoczy, — aż się stanie bogatym wszyst-kiemi ich bogactwy, szczęśliwym całkowitym ich szczęściem, doskonałym całą ich doskonałością., a to bez rozłączenia się na wieki.	/
Tak jest wiara mu nie wystarcza; nadzieja mu nie wystarcza; posiadanie przelotne i niezupełne również mu nie wystarcza. On pragnie używać, — używać w zupełności, używać wiecznie. Używanie bowiem, to zjednoczenie, — a zjednoczenie, to miłość,— miłość zaś, to potrzeba człowieka najszlachetniejsza, najkonieczniejsza, pierwsza i ostatnia, — miłość, to pierwsze i ostatnie przykazanie nowego Adama,— koniec Zakonu i Proro-
lvit
ków,___ kres w^ary ' nadziei,— ostatnie ogniwo dosko-
nałości na ziemi, i treść szczęścia niebieskiego. O tćm pięknie wyraża się Bernard Ś., mówiąc: „ Słusznie Apostoł nazywa wiarę podstawą czyli gruntem rzeczy spodziewanych. I w rzeczy samćj, niepodobna jest spodziewać się tego, w co się nie wierzy, jak niepodobna jest malować na powietrzu. Wiara mówi: Bóg przygotował dobra niewypowiedziane wiernym swoim; nadzieja mówi: te dobra są dla mnie; miłość w końcu mówi: pragnę objąć je w posiadłość.')
Widzimy więc, że wiara i nadzieja są-to tylko środki dostania się do miłości. Ztąd zaś wynika, że człowiek nie powinien przestawać na tych dwóch cnotach: Nowy Adam wzywa go do doskonalszego z sobą związku. Co do Kommunii samćj, ta także jest środkiem tylko, a nie celem; jest-to pokarm, który czyni człowieka zdolnym do pracy, pokrzepiając jego siły. Człowiek na ziemi, jest-to najemnik, który dnia swojego jeszcze nie odrobił. Kiedy więc osłabnie w walce i w pracy na drodze cnoty, szuka pokrzepienia, i nowćj siły w Kommunii; od stołu zaś Pańskiego pełen zapału wraca znowu do praćy, to jest, do miłości w uczynku. Miłość bowiem nie zależy na sa-mćm rozważaniu doskonałości Boskich, ale nadto na pełnieniu woli Pana Boga. „Albowiem ta jest miłość Boża, mówi Jan S., abyśmy przykazań Jego strzegli, a przyka-
’) Zobacz wyżćj notę H na str. XLV. Tenże Ś. dodaje: „ Conformitas cum Yerbo in charitate maritat animam Verbo. “ Serm. 83 in Cantic.
*
LVIII
zania Jego nie są ciężkie. ’) Otóż, dla czego w dziele na-szem miłość następuje po wierze i nadziei, a przykazania Boskie po Sakramentach i składzie wiary.
Jeżeli bowiem skład wiary, jest opiekunem naszego słabego rozumu, i zasadą odrodzenia dla naszych myśli; to przykazania Boskie są warownią naszego serca, i zasadą odrodzenia dla naszyci; skłonności. Na każde przykazanie zwracać będziemy uwagę jako na dobrodziejstwo, — a dobrodziejstwo niezmiernie wielkie. 1 w rzeczy samój, miłość człowieka poniżonego przez pierwszą winę, skłonną jest zwracać się ku przedmiotom siebie niegodnym. Prawdy tej nie sami tylko starożytni i dzisiejsi poganie upokarzające dają dowody; dają je i Chrześcijanie, gdy przestoją być nimi w istocie. Wszakże, ilekroć razy biedne serce człowieka na wzór owych bałwochwalczych kapłanów, którzy w drgających wnętrznościach ofiar szukali odgadnienia tajemnic nieba—przejrzy wszystkie stworzenia, i roskosze świata, szukając w nich szczęścia; tyle razy w końcu zmuszone jest zawołać: Próżność! kłamstwo! i udręczenie! Od takiego-to srogiego zawodu, od tćj strasznej męki, Zbawiciel świata cliciał zasłonić to serce, wskazując mu przedmioty jedynie godne jego miłości.
Dla tego-to wszystkie przykazania do tej podwójnej odnoszą się miłości, to jest, do miłości Boga i do miłości bliźniego dla miłości Boga. A tak, i w bliźnim kochać powinniśmy Boga.
’) Haec est enim charitas Dei ut mandata ejus custodiamus et maudata ejus gravia non sunt. I. Śgo Janą V, 3.
LIX
O! miłości, miłości Boga! która jesteś i pierwszą
człowieka powinnością,— która je-przez ową żmiję złodziejkę >) wy-
potrzebą i pierwszą steś drogim skarbem
dartym, lecz także przez Nowego Adama odzyskanym i rodzajowi ludzkiemu zwróconym, abyś była jego szczęś-
ciem i jago chwałą tak w czasie jak i wieczności, ty zstępujesz do nas przez przykazania Boskie. — Święty ten kodex jest prawóm organicznym miłości: kierować
nią przy jój objawach, zasilać, i bronić od tego wszystkiego, co ją może przyćmić lub zagasić, oto jest cel tego świętego kodexu. Ztąd-też to przykazania Boskie dwojakiego są rodzaju, to jest: przykazania nakaziijące i przykazania zakazujące. Przez pierwsze Nowy Adam uczy nas, co i jak kochać powinniśmy, to jest, źe po-
winniśmy kochać Boga i Człowieka dla miłości Boga.
Pogwałcenie tego głównego prawa zrządziło niedolę pierwszego Adama i jego potomstwa. Drugi Adam wraca nam szczęście, przywołując nas do tego słodkiego miłości prawa.
Tak więc, przez nadanie kierunku skłonnościom naszym, Jezus Chrystus staje się prawdziwie Zbawcą naszego serca, jak jest Zbawcą naszego umysłu, przez wskazanie mu w co wierzyć powinien. Słowem przykazania uwalniają serce człowieka od poniżającego jarzma pożądliwości, jak skład wiary, uwalnia jego rozum od jarzma błędu.
Przez przykazania zakazujące, Nowy Adam strzeże naszego serca od wszelkićj miłości nieprzyjaznej, obcćj i nieprawej. Co tylko może być przedmiotem prawej mi-
’) Wyrażenie Ksiąg Zends,
LX
łości, jako to: życie ciała naszego wraz z życiem naszćj duszy, pokój rodzin, świętość związku małżeńskiego, majątek, dobra sława nawet, wszystko to zabezpieczone jest tym świętym szańcem daleko pewnićj, jak zabezpieczyć je mogą wielkie ludzkie prawa.
Jest więc prawdą, chociaż na nieszczęście mało ją kto rozumie, źe każde z przykazań boskich jest dobrodziejstwem, jest rękojmią szczęścia nawet na ziemi. *) Z tego to nader ważnego stanowiska, ukazywać będziemy te boskie przykazania. Czyż nie dla tego tylu ludzi nieszczęśliwych depcze je nogami, źe się przyzwyczaili zapatrywać się na nie, jako na trudne do dźwigania jarzmo? Nie, ah! nie, ludzie zbłąkani! Przykazania nie tamują wam wolności, ale ją doskonalą; nie wstrzymują waszych kroków, lecz tylko niemi kierują; nie krępują wam nóg, lecz owszem dodają im siły i oświecają je.2)
Oto podróżny dąży do wspaniałego miasta, gdzie go czeka ukochana rodzina i świetne mienie. Wszakże między nim, a tóm poźądanćm miastem jest przepaść bezdenna; grube ciemności pokrywają drogę; on zaś, i bez przewodnika, i bez pochodni. Nad przepaścią tą, jest tylko prosta, wązka, chwiejąca się deska; on jednak po nićj koniecznie iść musi. Nieszczęśliwy, bardzo łatwo potknąć się może: o tćm aż nadto go przekonywują poprzedzające, i liczne i opłakane upadki. Powiedźciesz mi teraz:
*) Tollite jugum meum super vos... jugum enim meum suave est, et onus meum Ieve... et invenietis reąuiem animabus vestris Matth. XI.
2) Lucerna pedibus meis verbum tuum. Psal. CXVIII.
LXI
gdyby jaki litościwy przewodnik przybył i wziął za rękę tego podróżnego, — gdyby nadto, po obu stronach tćj nie&zczęśliwćj deski, urządził dwie mocne poręcze, — gdyby w końcu, zawiesił u nich świetne pochodnie, — gdyby to wszystko tak uczynił, iżby niepodobna było podróżnemu wpaść w tę otchłań, chybaby to wszystko samochcąc obalił, — czyż poręcze te uważalibyście jako przeszkody? a te pochodnie wzięliźbyście za wyrządzoną mu krzywdę? w końcu te wszystkie ostrożności poczytaliżbyście za znak złych zamiarów względem podróżnego? Czyż ten przewodnik litościwy, zasługiwał-by na imię tyrana za to, źe mu podał rękę, źe uprzedził jego upadek, i zapewnił mu pomyślny skutek podróży.
Zastósowanie tego jest bardzo łatwe. Któż nie pozna człowieka pielgrzyma ziemskiego w owyui tak skłonnym do upadku podróżnym? Miasto błogosławione gdzie go czeka chwała, majątek i rodzina ukochana, to niebo; — czarna przepaść, to piekło; — ta wątła, wązka, chwiejąca się deska, to życie nasze; — ów litościwy przewodnik, to Bóg; — owe poręcze dobroczynne wzniesione po obu stronach niebezpiecznćj deski, i te na nich pozawieszane pochodnie, to są przykazania Zbawiciela.
Niechże teraz człowiek zaślepiony, przykazania boskie nazywa tamą swej wolności! Co do nas, o mój Boże! my zawsze o nich powiemy, źe są jćj przewodnikiem i podporą, a tćm sanjćm, jednśm z największych twoich dobrodziejstw: aby zaś nie wpaśó w bezdenną otchłań, szanować je zawsze będziemy jako poręcz tak dla nas zbawienną.
LXII
Jak wierząc w skład wiary łączy się z Nowym Adamem nasz umysł; tak przyjmując przykazania, łączy się z nim nasze serce. I w rzeczy samój przykazania, to miłość Dla tego też serce pokorne i uległe prawu miłości, przybiera wkrótce skłonności prawdziwie boskie. Nowy Adam staje się zasadą, przewodnikiem, oraz życiem jego uczuć A tak i pod tym względem odrodzony człowiek może zawołać: Nie ja już źyję, — ja syn starego Adama, ale źyje we mnie Chrystus. Odtąd on tak jak Bóg-Człowiek jest składem podwójnćj miłości, to jest: miłości Boga i miłości bliźniego; ta zaś podwójna miłość jest tylko jedną miłością. Tym sposobem człowiek wraca do jedności pierwiastkowej w stanie niewinności; a wszystko w nim jest święte, czyste, szlachetne, tchnące stanem błogosławionych.
Tomy całe nie wystarczyłyby do wyłożenia tych bogactw, tej chwały, i tych dóbr, jakie w sobie tak dla narodów jak i pojedynczych ludzi zawierają przykazania, niestety! tak mało znane, i tak lekkomyślnie znieważane za tych smutnych dni naszych. Z tąd też o jakże nikczemnieje miłość ludzka! — Upamiętajcież się, narody dzisiejsze! — Wszak już podobno nie wiele kroków dzieli was od pogaństwa. Niebaczni, nogami depcząc przykazania boskie, ową świętą podstawę dawnej chwały waszój, wy igracie z gromem piorunu!
7. Cel naszego związku z Nowym Adamem. — Wyłożywszy jak najstaranniej naturę, konieczność i warunki naszego związku z Odkupicielem, badać będziemy, jaki cel założyło sobie Słowo boże, łącząc nas tak ściśle
Lxm
z sobą. Oto samo nam odpowiada, ie celem tym jest abyśmy żyli Jego życiem, na ziemi i w niebie. ’)
Tu ml ziemi życie Nowego Adama jest przedstawione na wzór do naśladowania wszystkim. Wielki ten lekarz zstąpiwszy z nieba do człowieka, który ciężką złożony chorobą leżał na ziemi, nie przestał na tóm, że zbawiennym balsamem polał jego rany, — ani na tóm, że go postawił na drodze, mówiąc: chodź.
Jak ów orzeł królewski, który uczy swoje pisklęta latać, latając sam przed niemi; tak ten orzeł boski, wzbił się w niebo w obec człowieka, aby go nauczył, jak ma za nim pospieszać. Z ojcowską dobrocią przebiegł wszystkie drogi, znajdował się w rozmaitych położeniach, oraz przeszedł wszystkie stany, przez które człowiek przechodzić może, a to, aby je poświęcił, tak jak poświęcił wszystkie żywioły, i aby nauczył człowieka, jak je sam ma uświęcać.
Nowy więc Adam jest naszym wzorem, do którego stósować się obowiązani jesteśmy. Jak nosiliśmy w sobie obraz człowieka ziemskiego; tak potrzeba, abyśmy nosili obraz człowieka niebieskiego: tak jest koniecznie potrzeba. Niebo zamknięte dla tego będzie, kto nie będzie wiernym Zbawiciela obrazem.
Jest on nadto wzorem dla każdego wieku, dla każdego stanu, dla każdego powołania: Chrystus, to czło-
’) Ego veni ut vitam habeant et abundantius habeant. Joan.
I, 10 — Ut ubi sum ego et vos sitis Id. XVII. —
2) Do Rzymian VIII, 29._____
lxiv
wiek. Z tego-to stanowiska przedstawiamy go w dziele naszórn.
On jest wzorem naszego życia wewnętrznego. Do Jego więc zdań, uczuć, pragnień i myśli, mają być podobne zdania, uczucia, myśli i pragnienia wszystkich ludzi. O czómże myślał, i co kochał Nowy Adam? Ten-to jest nieomylny probierczy kamień, dla wszystkich myśli i uczuć ludzkich. Ach! ileż-to filozofii zawiera się w tych kilku słowach!
On jest wzorem naszego życia wewnętrznego; całe zaś Jego życie zawiera się w tych trzech wyrazach: Dobrze wszystko uczynił. ’)
Jest wzorem dla podwładnych; a życie Jego zawiera się znowu w tych trzech słowach: Był im poddany. 2)
Jest wzorem dla przełożonych: a życie Jego zawarte jest w tych trzech słowach : Przeszedł czyniąc dobrze. 3)
Jest wzorem dla wszystkich, którzy cierpią, tak dla podwładnych jak i przełożonych; a życie Jego streszcza się w tych słowach: Tak Ojcze: iż się tak podobało przed Tobą. 4)
Jest-to istotna część Religii; mimo to jednak, nie zawsze w dziełach katechizmowych należycie wykładaną bywa. W ogóle, Zbawiciel przedstawianym bywa ludziom za wzór, tylko w ciągu swojego śmiertelnego życia; tymczasem rzecz się ma inaczój.
Nowy Adam, z obawy, aby przyszłe pokolenia nie zapomniały Jego przykładów, lub nie sądziły błędnie, iż
’) Ś Marek. VII, 27. - 2) Ś. Łuk. II, 51. -
s) Dzieje Apostolskie X. 38. — 4) Ś Mat. XI, 26.
LXV
te na pewnych tylko wiekach i pewnych miejscach ogra-niczac się mają, zamieszkał na zawsze w Przenajświętszym Sakramencie. On-to, mieszkaniec miast i wiosek, mieszkaniec wszystkich stref i wieków, z przybytku swego wznawia i wszystkim które na ten świat przyjdą, pokoleniom, ciągle wznawiać będzie owe nauki, które niegdyś dawał w Judei; przedstawia oraz te same przykłady, które dawał z siebie przed 18tu wiekami; w końcu powtarza te same, które niegdyś odbijały się o brzegi Jordanu następujące wyrazy: Patrzaj a uczyń na kształt, który ć ukazany jest. ł)
O ludzie! wszyscy bez różnicy, rozważajcie dobrze tę wielką prawdę. Ona wam udzieli światła do zrozumienia tych cudownych nauk, które wychodzą z tego przybytku. Z tój mównicy prawdy, Mistrz wielki z nieba przybyły, w tajemniczym milczeniu ogłasza ciągle głębokie zasady doskonałości chrześcijańskiej, Pamiętajcie o tóm dobrze: jeżeli jest prawdą, źe Nowy ten Adam w ciągu swojego śmiertelnego życia wiernie spełniał obowiązki nauczyciela sprawiedliwości, — to też niemniej jest prawdą, iż w Najświętszym Sakramencie teraz jeszcze naucza cnót wszystkich.
Jeżeli nie podobna nam rozważać Go, jako źyjące-go między ludźmi, zajętego wykonywaniem czynów gorącej miłości, głębokiój pokory, zupełnego ubóstwa, szczodrobliwości bez granic, i niezmordowanej cierpliwości bez uczucia w sobie chęci do naśladowania; czyż nie bardziej powinniśmy być przejęci temi uczuciami, gdy Go rozwa-
*) n. Księ. Mojż. £XV, 40.
LXVI
żamy już jako uwielbionego, a jednakże tych samych cnót dającego nam z siebie tak świetny przykład w naszych świętych przybytkach? ')
Uświątobliwienie w tćm życiu, a szczęście w wieczności, oto jest cel naszego związku z Nowym Adamem, związku słodkiego i wysokiego zarazem, który człowieka przetrwaźając w Boga, wraca rodzajowi ludzkiemu jego pierwotną, doskonałość', — lecz oraz związku, który niestety, w ciągu tej ziemskićj próby może jeszcze być zerwanym! W tern to miejscu, aby przejąć silnym wstrętem, mówić będziemy o tern strasznem złem, które jedno, dla każdego z nas może zniweczyć dobrodziejstwo odkupienia,- rozdzielić nas na zawsze z Nowym Adamem, stawić nas występniejszemi u kresu życia, niż byliśmy przy jego zaczęciu, w końcu oddać nas na pastwę wściekłości szatańskiej na wieki: tćm strasznem złem, tćm złem jedynym jest grzćch. W zamiarze ochronienia młodzieży chrześcijańskiej od grzechu, starać się będziemy wykazywać jego przyczyny, jego postępy, okazye, skutki, kary i środki zaradcze.
8. WlECZYSTOŚĆ ZWIĄZKU NASZEGO Z NOWYM Al)A-mem. — Już dni czterdzieści, przez które Zbawiciel nasz, po zmartwychwstaniu swojem miał pozostać na ziemi, zbliżały się do końca. Już boski Mistrz wyuczył gruntownie Apostołów swoich, tajemnic królestwa bożego; i dał im zrozumienie pisma. Cała cudowna ekonomija odkupienia ludzkiego, cel dla którego Słowo boże zstąpiło na
’) Entretiens sur la vie cachće de Jesus-Christus dans l’Eu-charistiae, par le P. Lallemant, p. 6 i 7.
lxvii
świat, chciało się narodzie, umrzeć i zmartwychwstać, — konieczność naszego związku z Niem przez wiarę, nadzieje i miłość, — cel tego zjednoczenia na ziemi, to jest, naśladowanie Jego życia, — cel tego zjednoczenia w wieczności, to jest udział w Jego chwale, — jedyna przyczyna, która może zerwać'ten święty związek i ubezpo-żytecznić dla nas posłannictwo Chrystusa, to jest, grzech,— wszystko-to było już znane Apostołom, wszystkiego tego, byli oni już w stanie nauczać wszystkich.
Cóż więc jeszcze pozostawało Nowemu Adamowi do uczynienia? Oto, dwie rzeczy istotne; zapewnić trwałość swojemu boskiemu dziełu, i opatrzyć środki do jego rozszerzania, tak, aby wszyscy ludzie na świat przychodzący, mogli zbierać jego owoce. On sam wszakże osobiście nie będzie już dłuźój nauczał; posłannictwo Jego ziemskie już jest skończone; On już, ma zasiąść na prawicy swojego Ojca. Cóż więc czyni, aby uwiecznić swoje odkupienie, i dobrodziejstwo jego uczynić przystępnem dla wszystkich ludów aż do skończenia świata?
Oto obiera sobie zastępcę; na miejscu swojem stawia namiestnika, jemu-to przekazuje pełność władzy, jaką odebrał od Ojca; jęmu-to powierza czuwanie nad zachowaniem i upowszechnieniem tego wielkiego dzieła, które sam rozpoczął. Nie będzie nigdy człowieka, na któ-regoby głowie spoczęła większa dostojność; lecz też i tak straszna odpowiedzialność nie będzie nigdy ciążyła na kim innym ze śmiertelnych. I któż będzie tym namiestnikiem Syna boskiego? O głębio miłosierdzia i mądrości! Będzie-to ten sam, co niedawno po trzykroć zaparł się swego Mistrza na glos jednej slużącój. Cóż to! rzecz naj-
LXVIII
słabsza do dzieła najważniejszego? trzcina do podpierania świata? Wielki grzesznik nauczycielem wiary, i ojcem Chrześcijan? Tak jest, zastępcą Nowego Adama bę-dzie Ś. Piotr Apostoł.
Niemasz nic szczytniejszego, a zarazem nic bardziśj rozczulającego, jak okoliczności tego wyboru.
Kiedy Król chce powierzyć jaki ważny urząd jednemu ze swoich poddanych, żąda zapewnień, i wymaga zakładu: tak też uczynił i Chrystus. Boski ten pasterz, przelawszy świeżo krew swoją dla ocalenia swych owieczek, zamierzał je opuścić. Nim powierzy ukochaną trzodę Świętemu Piotrowi, żąda od niego zapewnienia i rękojmi, Lecz jakąż może otrzymać rękojmię od ubogiego i nieoświeonego rybaka, którego sićć i łódka stanowią całe bogactwo? — Oto największą i najpewniejszą, jaką tylko dać może człowiek, to jest, miłość, — ale miłość posuniętą aż do heroizmu, — miłość gotową zrobić z siebie ofiarę, w służbie swojego pana, i w sprawie swojego urzędu.
Takie-to jest znaczenie tych słów godnych podziwie-nia, wyrzeczonych trzy razy: Symonie Janów, miłujesz mię, miłujesz mię więcej niźli ci ? ’) Po otrzymaniu-to dopiero zapewnienia o tej miłości, gotowój na wszystko, mówi mu ten boski Pasterz: Paś oicieczki moje, paś baranki moje.2) Cała ojcowska gorliwość, jaka się może znajdować we władzy, cała synowska uległość, jaka być może w posłuszeństwie, cała siła, jaka następnie towa-
’) Ś. Jan XXI, 14.
a) Ś. Jan XXI, 15—16.
LXIX
rzyszyć może węzłom społeczeństwa, wszystko to zawiera się w tym pierwowzorze poświęcenia pierwszego z przełożonych, poświęcenia jedynego w dziejach świata, które jedno zawiera w sobie więcej filozofii socyalnój, niż wszystkie księgi razem.
Tak Nowy Adam ustanowiwszy najwyższego rządcę swego Kościoła, dodaje mu współpracowników. Oto zwracając się do Apostołów, mówi z uroczystą powagą, od-powiedną wielkości sprawy: Dana mi jest wszystka władza na niebie i na ziemi. Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody: chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. ’)
Apostołowie wraz ze S. Piotrem na czele są, sędziami wiary i stanowią Kościół nauczający. Jezus Chrystus swój Kościół nazywa swojćm ciałem, to jest widomym organem swojego ducha i niejako ustami, któremi przemawia. Obiecuje pozostać z nim aż do końca wieków, tak jak dusza pozostaje z ciałem do śmierci. A że Chrystus nie umiera, więc i Kościół jego będzie ciałem nieśmiertelnera, w skutek kolejnego odnawiania się jego członków, nigdy zgasnąć nie mającóm.
Odtąd-to, za pośrednictwem Kościoła Nowy Adam naukę swoją opowiadać, rozwijać i upowszechniać będzie po całym świecie aż do końca wieków. Przez pośredni-ctwo-to Kościoła, wszyscy ludzie odradzać się będą w nim. Odtąd też, ktokolwiek Kościoła nie będzie miał za matkę; temu niepodobna będzie mieć Boga za ojca.
Zaledwie oderwaliśmy wzrok zachwycony od posta-
wy*) Ś. Mat. XXVni, 18-19.
LXX
nowienia Piotra namiestnikiem, aż oto nowy widok przedstawia się naszym oczom: Zbawiciel wstępuje do nieba. Wzór człowieka w doczesnem życiu, nie przestaje nim być w wieczności. On pierworodny z pomiędzy umarłych, on wódz rodu ludzkiego, zajmuje uroczyście w imieniu wszystkich ludzi, swoich braci, niebo w posiadanie, — niebo, swoją, szlachetną zdobycz i wieczną ojczyznę człowieka,— niebo, błogą dziedzinę tych wszystkich, którzy korzystać będą z Jego Odkupienia.
Tam, rozważamy Go, jako obrońcę i kapłana stojącego przed tronem swojego Ojca, zawsze wstawiającego się za nami, zawsze czuwającego nad potrzebami nasze-mi, zawsze sprawiedliwości boskiej ukazującego nieskończone zasługi swoich ran i trudów; — jedną ręką trzymającego ster Kościoła, i kierującego nim w pośród skał niebezpiecznych ku brzegom niebieskiej krainy, drugą zaś wkładającego nieśmiertelne wieńce na głowę swych dzieci, które szczęśliwie stanęły u kresu swojego biegu.
W dalszym ciągu naszego dzieła wracamy na ziemię, i z Apostołami, wchodzimy do wieczernika, w zamiarze oczekiwania na przyjście Ś. Ducha, który ma być duszą Kościoła. Tu zaczyna się rok trzeci naszych nauk.
LXXI
m
R O Hi T n Z 2EJ O X.
1. Ustanowienie wiary chrześcijańskiej.—Jak przed przyjściem Messyasza, cała myśl Boga zwróconą była ku spełnieniu dzieła Odkupienia, tak odtąd zwróconą jest ku jego utrzymaniu i rozszerzeniu. A tak, naprawa i odnowienie wszystkich rzeczy przez Jezusa Chrystusa, jest ową osią, około którój krążą wszystkie wypadki świata, — owym ostatecznym celem, celem nader wzniosłym wszystkich zamiarów boskich, ku któremu, znając go, lub nie-znając, chcąc lub nie chcąc, zmierzają państwa, królowie i ludy.
Okazaliśmy spełnienie tego wielkiego zakonu, który przez czterdzieści poprzedzających przyjście Zbawiciela, utrzymywał się wieków. Wszakże, gdybyśmy na tóm stanęli, zadanie nasze niebyłoby rozwiązanym. Religii zbywałoby na jój wspaniałój całości, a nasze dzieło niebyłoby zupełnóm, niebyłoby takióm, jakiego właśnie wymaga ów wielki Mistrz, który nam przewodniczy. *) Historyja więc Religii od zesłania Ducha Ś., aż do dni naszych, jest równie niezbędna, jak poprzedzające jćj dzieje; jest ona nawet bardziój zajmująca, już dla tego, źe jest mniój znaną, już też dla tego, źe nas zblizka obchodzi.
*) De catech. rud. Narratio plena est cum quisque primo catechizatur ab eo quod scriptum est, In principio creavit Deus coelum et terram, usque ad praesentia tempora Ecclesiae. n. 1.
/UłOS, ZA1ADY T, t.	5
___________________'
LXXII
Jeżeli zadziwiającym jest widok rodzącego się i coraz bardziej rozwijającego się tego boskiego drzewa, które korzenie swoje w głębią wieków zapuszcza; jakże daleko większóm widok jego przejmuje zdziwieniem w tenczas, kiedy opiekuńcze swe konary po nad całym rozciąga światem, — kiedy swoim zbawiennym cieniem okrywa, a swemi pokrzepiającemi owocami żywi wszystkie ku wieczności zmierzające pokolenia,— widok wtenczas, kiedy nań zewsząd biją nawałnice, a ono na swym silnym pniu stoi niewzruszone, — kiedy go zjadliwe gryzą robaki: kacerstwo, zgorszenia i bezbożności, a ono swoją zachowuje czerstwośc', okrywa się zielonością, i w niewyczerpanej swojój płodności coraz nowe rodzi owoce! — Zaiste! jestto cud ciągły, na widok którego oświecony człowiek, pada na kolana i w uniesieniu podziwu woła: „Od Pana się to stało, a jest dziwne w oczach naszych! ’)
Taki-to obraz rozwijamy w oczach chrześcijańskiej młodzieży w ciągu trzeciego roku naszych nauk.
Jezus Chrystus przed wstąpieniem do nieba, utworzył ciało Kościoła, trzymając się tego samego porządku, przy stwarzaniu odrodzonego człowieka, jakim postępował, gdy stwarzał człowieka upadłego.
Apostołowie poświęceni, uczniowie zgromadzeni około Apostołów, rozmaite hierarchiczne ustanowione stopnie sług ołtarza, prawda i urządzenia ogłoszone, oto jest, że tak powiem, ciało Kościoła. Niezadługo zstąpi z nieba Duch Ś. i da życie temu nieśmiertelnemu ciału. Otóż już
’) A Domino factum est istud, et est mirabile in oculis no-stris. Psal. CXVII, 23.
LXXIII
i zajaśniał nad światem dzień Zielonycłi Świątek na zawsze pamiętny, w którym Duch S. zstąpił w wieczerniku i spoczął na każdym ze zgromadzonych uczniów. Otóż dusza złączyła się* z ciałem, i Kościoł Sw. ożywionym został.
Wyszedłszy z Apostołami z wieczernika, pójdziemy za nimi w ich ewangelicznych podróżach. Mówić będziemy o prześladowaniach i niepojętych wysileniach piekła, dążących do przytłumienia dzieła Odkupienia. Damy w krótkości historyję najznakomitszych męczenników. Aby obeznać młodzież chrześcijańską z jej ojcami w wierze, opiszemy w szczególności obyczaje pierwszych Chrześcijan, szukając ich zabytków w Jerozolimie, Antyochii, Koryncie i Rzymie: w tym celu nawet, pójdziemy w głąb katakumb.
Z pochodnią nauki i historyi w ręku, przebiegać będziemy ulice, place i miejsca modlitwy, tego podziemnego miasta. Pomniki, które tam napotykamy, świadczą o anielskich cnotach, cierpieniach, źywćj wierze i rezy-gnacyi naszych przodków jaśniejących chwałą. W tych ciemnych mieszkaniach widzimy ich, jak wznoszą swe niewinne ku niebu ręce, jak trzymają je rozciągnięte w czasie gorących modłów, — jak odbywają uczty braterskiej miłości i składają ofiary tajemnic świętych, już-to, aby się przygotować na męczeństwo, już, aby otrzymać zbawienie dla swych dumnych prześladowców, w złocistych wozach przesuwających się z hałasem po nad ich głowami. Miejsca te, tyle na zawsze szacowane, pełne są tak zbawiennych wspomnień, iż nigdy nie będzie za czę
LXXIV
sto tam prowadzić, ani za długo tam zatrzymywać chrześcijan naszego wieku.
Naśladujemy w tóm sam Kościół, który w dniach oziębłości i zobojętnienia zdąża na nowo ku zapomnianej drodze katakumb, jakby chcąc wrócić do swego źródła, a otwierając na wszystkie strony te starożytne groby, ożywić pobożność i wiarę swoich dzieci przez podania i pomniki swojój niegdyś kolebki.')
Ojcowie nasi, ów wiemy obraz Zbawiciela, przez trzy wieki zmuszeni byli zagrzebywać się w łonie ziemi, tak jak On, przez trzy dni leżał w grobie; jeden wiek za jeden dzień. Z tego-to grobu owa czysta oblubienica Boga Człowieka, z grobu, w którym jój nie odstępowała pełność życia, wyszła zwycięzko, aby zasiąść na tronie Cezarów tak, jak jój boski oblubieniec, zwycięzca śmierci i piekła, powstał z grobu swego, aby wiecznie królować nad światem.
Że religija Chrystusa prawdziwie jest boską, prawda ta, tak jak słońce na niebie, jaśnieje w cudownćm tójźe religii ustaleniu się, w obec tylu przeszkód ze strony nieprzyjaźnych wszelkiego rodzaju usiłowań ludzkich. To okazawszy, przejdziemy do cudownych skutków, jakie taż religija wywarła na świat. W tym celu porównywać będziemy człowieka poganina z człowiekiem chrześcijaninem.
Rozbierając szczegóły rozmaitego położenia, w któ-rćm człowiek znajdować się może, oraz rozmaitych względów pod jakiemi może być uważanym, widzimy wszędzie
*) Raonl Rochette, Tableau des Catacombes, p. 93.
LXXV
zbawienny wpływ religii chrześcijańskiój, — wpływ na człowieka umysłowego, moralnego i fizycznego, którego ona oświecając, poświęcając i wspierając, przywraca do pierwiastkowego stanu, — wpływ na społeczność, którćj ona przywraca należytą godność, przywracając w jój łonie prawdziwe pojęcie władzy i obowiązku, — wpływ na rodzinę, którój przywraca pierwiastkową doskonałość przez zniesienie rozwodu i wielożeństwa. Ona przywraca godność ojcu zamieniając jego samowładność pogańską, na lube i czcigodne namiestnictwa Ojca, który jest w nie-biesiech, godność kobiecie, uznając je za towarzyszkę a nie za niewolnicę męźczyźny, — godność dziecięciu, uznając je za święty depozyt, i znosząc barbarzyńskie prawo, dozwalające je wyrzucać, zabijać lub sprzedawać, — godność niewolnikowi, ogłaszając go bratem swojego pana i jemu równym w obliczu Boga, — godność ubogiemu i więźniowi, mieniąc ich braćmi Chrystusa,— godność podróżnemu, uznając go za bliźniego w oczach tego, który go w dom przyjmuje. W końcu okażemy to, co złotemi powinno być wypisane literami, źe religija chrześcijańska wszędzie się opiekuje istotą słabą, znosząc wszędzie dzikie prawo mocniejszego, a w miejsce jego stanowiąc słodkie prawo miłości. *) .
Tak porównywając w szczegółach świat pogański ze światem chrześcijańskim, pokazujemy nową postać wszystkiego pod wpływem Ewangelii. Każdy w szczególności
’) Wielki ten obraz naszkicowany jest tylko w tćm dziele; jest on wykończonym w dziele: Histoire de la Familie, 2 tom. in 8.
LXXVI
nauczy się tu, co jest winien dobroczynnej i chrześcijańskiej religii, a jeżeli ma serce, kochać ją. równie jak Boga j6j dawcę, za najpierwszy sobie poczyta obowiązek.
Dzięki Kapłaństwu i Kościołowi, świąt został chrześcijańskim. Kiedy tyle zbawiennych ulepszeń weszło do obyczajów, do praw i do zakładów, — słowem, kiedy ludy, dzieci starego Adama, stały się uczestnikiami życia Adama Nowego, nie wypadałoź, aby świat, tak uszczęśliwiony, wdzięczny za tyle dobrodziejstw, spoczął na łonie głębokiego pokoju, a religija chrześcijańska, aby bez nowych trudów cieszyła się owocami swojego pracowitego tryumfu? Tak-by się zdawało,— lecz w rzeczy samćj tak być nie może.
Skutki grzechu względnie do człowieka, osłabionemi tylko, ale nie zniweczonemi zostały: w niebie-to dopiero dzieło Odkupienia zupełnie dokonanóm będzie. Tymczasem będzie walka: walka umysłowa, boć muszą być i kacerstwa, — walka moralna, albowiem musząć przyjść zgorszenia,— walka fizyczna, bo przez wiele ucisków, trzeba nam wnijsć do Królestwa Bożego.'1') Wszystko to być musi, aby życie nasze doczesne stosownie do zamiarów Boga, nie przestało być próbą,— próbą stanowiącą zasługę, a zatćm próbą ciężką. Człowiek jest-to żołnierz, który z bronią w ręku ma utrzymywać swój związek z Nowym Adamem i postępować w doskonałości.2)
’) Oportet et haereses esse. I. Cor. XI, 19.
Necesse est ut veniant scandala. Matth. XVIII, 7.
Per multas tribulationes oportet nos intrare in regnum Dei. Act. XIV, 21.
2) Militia est vita hominis super terram. Job, VIII, 1.
LXXVII
Piekło i stary człowiek wysilać się będą, aby tę walkę uczynić zgubną, i zniweczyć dzieło Odkupienia, równie dla pojedynczych ludzi jak dla narodów. Już-to pobudzać będą herezye, aby sfałszować prawdę, i zniweczyć Odkupienie w człowieku umysłowym; już siać będą zgorszenia, aby w miejscu miłości postawić pożądliwość, w miejsce życia nadprzyrodzonego zaprowadzić życie zmysłowe, a tym sposobem, aby zniweczyć Odkupienie w człowieku moralnym; nakoniec podwójna zbrodnia herezyi i zgorszenia, lub inne szczegółowe przyczyny, ściągać będą na ludy rozmaite nieszczęścia, jako to: zarazy, wojny, zaburzenia, napady zbójeckie i rozmaite niesprawiedliwości, a to wszystko zmierzać będzie do zniweczenia dzieła Odkupienia w człowieku fizycznym, przywracając dzikie prawo mocniejszego, i sprowadzając na świat ów stan ucisku i upodlenia, w którym jęczał za czasów pogańskich.
Tak-to niweczyć dzieło Odkupienia w człowieku umysłowym, moralnym i fizycznym, będzie zawsze celem szatana, i naszćj zepsutćj natury.
Na wszystkich tych punktach niebezpiecznych, Nowy Adam stawia straż baczną. Tu to rozwiniemy jego cudowny’ systemat obrony i zachowania. Szczęśliwy ten, kto go pojął! Dla takiego historya nie ma tajemnic: on pojmuje jasno plan, cel i ważność każdego wypadku; a im bardzićj zagłębia się w dziejach, tym dokładniej widzi, źe Jezus Chrystus jest nieśmiertelnym królem wieków, alfą i omegą, oraz punktem środkowym, do którego wszystko się odnosi. Pod wpływem tój tak wielkie światło Rzucaj ącój zasady, rozum jego się oświeca, sąd
Lxxvin
ustala, serce się zapala, religijne zachwycenie zostaje zwyczajnym stanem jego duszy, zdaje on sobie sprawę ze wszystkiego z tą wyższością i dokładnością, do jakiój nigdy nie dojdą filozofowie bez wiary.
W całej tej części naszych nauk, usiłowania nasze zmierzać będą do podniesienia przynajmniej w części zasłony, która, okrywa tyle zadziwiających wypadków.
2. Zachowanie chrześcijańskiej wiary. Kapłaństwo, Święci i Zakony duchowne. — Kapłan, ów z natury swojój obrońca i zachowawca stały dzieła Odkupienia, przyodziany będzie tym samym charakterem, i spełniać te same obowiązki, co Jezus Chrystus, którego jest zastępcą. Równie jak Słowo wcielone, kapłan będzie:
1° Ofarnikiem, przypuszczającym wszystkie pokolenia do udziału w zasługach ofiary krzyża, przez ciągłe jćj odnawianie na ołtarzu. Powtarzając bez przerwy tę błagalną za grzechy ofiarę, przechowywać on będzie dla szczęścia świata ów pierwszy owoc Odkupienia, to jest zgodę między niebem i ziemią — ściągać będzie bezu-stanku łaski, i strzedz będzie, aby zbrodnie ludzkie nie przywróciły nigdy więcśj owego muru nieszczęsnego przedziału, który wzniosło było nieposłuszeństwo pierwszego Adama, a który obaliła ofiara drugiego.
Oto charakter i cecha niezmienna kapłaństwa, — oto jego główne powołanie, górujące nad wszystkiemi inne-mi, — oto-też jego pierwszy obowiązek zawarty w tych Zbawiciela wyrazach: To czyńcie na pamiątkę moją. *)
’) Ś Łuk. XXH, 19.
LXXIX
Jak w porządku historycznym tak i w porządku godności, posłannictwo składania ofiary, czyli posłannictwo ofiarnika, jest przód posłannictwem opowiadacza prawdy i sędziego sumienia. Z tąd też 8. Paweł Apostoł objaśniając wyrazy boskiego Mistrza, mówi: Każdy najwyżsy kapłan z ludzi wzięty, dla ludzi bywa postanowion w tćm, co do Boga należy, aby ofiarował dary i ofiary zd grzechy. ') Potem następują jego inne obowiązki.
2° Nauczycielem, przez nieustanne nauczanie prawdy chrześcijańskiej, mającym utrzymywać Odkupienie w u-myśle człowieka.
Wy jesteście światłość świata. Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody. 2)
3° Wzorem, swoim świętym przykładem cnoty, czyli czynną miłością dóbr nadprzyrodzonych, mającym zapobiegać, aby pożądliwość czyli nieporządna miłość rzeczy zmysłowych, nie niszczyła dzieła Odkupienia w woli człowieka. Wy jesteście sól ziemi. Tak niechaj świeci światłość wasza przed ludźmi-. aby widzieli uczynki wasze dobre, i chwalili Ojca waszego, który jest w niebiesiech. 3)
4° Lekarzem na wszelkie przygody ludzkie przez niezmordowaną i powszechną miłość mającym zapobiegać, aby powrót do upodlenia pogańskiego i do cierpień ztąd wynikających, nie niweczył Odkupienia w człowieku fizycznym. Niemocne uzdrawiajcie, trędowate oczyszczajcie, darmoście wzięli, darmo dawajcie. 4)
’) Do Żydów V, 1.— «) Ś. Mat. V, 14; XXVin, 18.—
3) ^at. V, 13, 16. — *) Ś. Mat. X, 8.
LXXX
Oto twoje posłannictwo, kapłanie! Czyż kiedy było szlachetniejsze? Te rozmaite cechy: spełniającego ofiarę, pośrednika, nauczyciela, przodkującego przykładem, lekarza i jałmużnika, pokazują się zawsze w kapłanie, lecz raz mniój, drugi raz więcej, podług tego, jak wymagają czasy i miejsca, czyli mówiąc inaczćj, stósownie do potrzeb tego boskiego dzieła. Kapłan więc, to naturalny stróż chrześcijaństwa: Czyż można go określić dokładnićj ? czyż można skuteczniej przypomnieć mu powinność nabywania cnót wszystkich, a ludy przejąć uszanowaniem i miłością, któremi go otaczać powinny?
Jako zaś nieprzyjazna chrześcijaństwu siła wszędzie, gdzie tylko są ludzie, znajduje się z orężem w ręku, zawsze gotowa do podkopywania i psucia boskiego dzieła; tak też wszędzie znajduje się kapłan, wszędzie dzień i noc czuwający, jak pasterz przy swojój owczarni, jak straż na murach oblężonego miasta. To w czasach zwyczajnych.
Wszakże niekiedy, niebezpieczeństwa stają się gro-źniejszemi. Niekiedy okrutne wilki, i w większćj liczbie i bardzićj zażarte, krążą około owczarni, a nieprzyjaciele zacięci, ściskają coraz bardziej obronne miejsce, i już, już, przekraczać się zdają jego okopy. Natenczas pasterz jeden, pojedynczą siłą, nie jest w stanie obronić świętości powierzonych swój straży; natenczas-to rozlega się odgłos trwogi; wówczas-to pasterze pojedynczy, wzywają na pomoc pasterza pasterzy, lub też ze wszystkich stron zbierają się razem i chwytają się wielkich środków, aby wrogów wypędzić z twierdzy, a
LXXXI
wilki z owczarni., to jest, aby wstrzymać kacerstwa i zgorszenia. Środkiem tym, są Sobory.
W tćm-to miejscu, idąc za skazówką wieków, opi-szemy dzieje tych szanownych zgromadzeń. Wykład historyczny ich powodów, ich wyroków, ich skutków, po-kaźe, nie tylko spełnienie co do słowa owej boskićj obietnicy: A oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż.do skończenia świata, ') lecz nadto wykaże niedorzeczność owego Kościołowi czynionego zarzutu, jakoby, samowolnie tworzył nowe artykuły wiary.
Biskupi, świadkowie dawnćj wiary, przestają na złożeniu świadectwa o tćm w co zawsze wierzono w ich pojedynczych Kościołach; jedynie lękają się tego, aby nic niedodawano, nic nie odejmowano, słowem, nic nie wznawiano w Chrystusowej nauce. Zobaczmy jak postępowano na Soborze Nicejskim; na wzór bowiem tego, odbywały się inne Sobory.
Aryusz zaprzecza bóstwa Zbawicielowi. Biskup Ale-xandryjski wydaje okrzyk trwogi. Inni Biskupi wezwani ze czterech stron świata, przybywają do Nicei. Czyż oni tam mówią: Odkryliśmy i sądzimy po raz pierwszy, że Syn Boski jest współ istotnym swojemu Ojcu? Nie, ale mówią: Składamy świadectwo o wierze Kościołów naszych, że zawsze wierzyły i dotąd jeszcze wierzą w bóstwo Chrystusa. Nauka Aryusza sprzeciwia się nauce dawnćj ; jest to nowość; my, jako stróźe dawnćj wiary, potępiamy tę nowość i jćj opowiadacza. A tak nic tu oni nowego nie stanowią; wyznają tylko dawną wiarę.
’) Ś.Wat. XXVIII, 20. —
LXXXII
Tak też gdy zebrani w Trydencie ze wszystkich stron Biskupi chrześcijańskiego świata potępiali błędy Lutra i Kalwina, wyroki swoje oparli nie tylko na Piśmie Swiętśm, ale nadto na postanowieniach poprzedzających Soborów, na powszechnym zdaniu Ojców Kościoła, i na zwyczajach ciągle utrzymujących się w Kościele.
Jest że tu jaki ślad samo władztwa czyli władzy absolutnej wykonanój przez Biskupów? Bynajmniej; oni ra-czój dają tu dowód swojćj uległości i posłuszeństwa tój powadze, która ich poprzedzała; sarni pierwój uznają i przyjmują prawo, nim je nałożą na drugich. Gdyby który z nich nie poddał się tój powadze; byłby wyklęty i pozbawiony swojego urzędu. Wierni więc, poddając się ich wyrokowi, nie ulegają ich powadze osobistej, ale powadze całego Kościoła, którego są członkami; sam zaś Kościół ulega powadze Jezusa Chrystusa, wykonywając Jego rozkaz, aby do skończenia wieków, dawał Mu świadectwo nie tylko w Jeruzalem i w Samaryi, ale nawet na krańcach ziemi ')
Święci. Kiedy w dniach smutnych Kościoła, walka coraz staje się żywszą, a zamieszanie coraz powszechniejsze; natenczas z łona tegoż Kościoła, wywołuje Bóg dla swojego dzieła nowych obrońców. Któż nie pozna, źe mówimy tu o ludziach potężnych w czynie i słowie, — o nadzwyczajnych zjawiskach świątobliwości, słowem, o Świętych, którzy od czasu do czasu pojawiają się w czasach cięższój próby. Posłannictwo ich bywa nader wido-
’) Patrz Bergier Diet. Thćolog., art. Eglise.
lxxxiii
ćznóm, zawsze bowiem jaśnieją oni jakimś wielkim potrzebie czasu odpowiadającym przymiotem.
Jużeśmy to uważali wyźćj, źe piekło uderza na Chry-styanizm w tych trzech tylko punktach: w człowieku u-mysłowym przez błąd, — w człowieku moralnym przez zgorszenie, — w człowieku fizycznym przez powrót do upodlenia i niewoli pogańskićj. Z tąd też, zadziwiającym zrządzeniem, trzy są rodzaje Świętych, i trzy a nie więcój.
1° Święci obrońcy wiary, przeznaczeni do bronienia i szerzenia prawdy, czyli do czuwania, aby błąd nie niweczył dzieła Odkupienia w człowieku umysłowym. Już to przed nami uważano, że tacy zawsze pojawiali się tam i wtedy, gdzie i kiedy prawda najbardziej zagrożoną była.
Tak ważnego spostrzeżenia, które wykazuje ciągłą opiekę Najwyższego nad Kościołem, nie mogliśmy, nie powtórzyć naszój chrześcijańskiej młodzieży. Uwagą drugą niemniej interesującą jest to, że najsławniejsi obrońcy religii, żyli w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Obrońcami tymi nie-są Tertuliany — Atenagory — ani Klemensowie Alexandryjscy; lecz ludzie pospolici, ludzie ubodzy, nieoświeceni, starcy, słabe kobiety, młode dziewice i nieśmiałe niewiniątka, słowem obrońcami tymi są męczennicy. Ci-to są najświetniejszymi świadkami i najwymowniejszymi obrońcami prawdy; oni to jój zapewnili zwycięztwo. Jakże nie wierzyć, mówi Paskal, tym świadkom, którzy dali życie? Okaźemy, że na takióm świadectwie krwi i na obronie w pośród katuszy, niezbywa nigdy religii, ilekroć razy tego zachodzi potrzeba.
2° Su^fći oddani rozmyślaniu, przeznaczeni do obrony dzieła Odkupienia w człowieku moralnym. Oni-to no
LXXXIV
gami prawie depcą ziemskie godności, bogactwa i rozkosze; walczą z namiętnościami; a gardząc wszystkiem, co jest zmysłowe, uczą jak miłować dobra nadprzyrodzone.
Zaiste, jeżeli wszystkie nieszczęścia świata biorą swój początek w nieporządnój miłości stworzeń; jakże wiele przyczyniają się do towarzyskiego pokoju i do szczęścia ludów ci, którzy przykładem swoim uczą tłumić tę naganną miłość daleko skuteczniej, niż wszyscy filozofowie i ich dzieła, wszyscy prawodawcy i ich prawa! I tu także uczą nas dzieje, że ludzie tacy, w tym właśnie zawsze zjawiają się czasie w którym rozwiązłość i zgorszenia miłość ludzką okrywają hańbą, a pożądliwość chwyta za berło niegdyś sobie wytrącone.
Rzecz zadziwiająca! obok występku widzimy zawsze jemu przeciwną cnotę, aby go równoważyła, —i niewinną ofiarę, aby jego gładziła winy. Oto jest jedna z najpiękniejszych harmonij moralnego świata: oto zarazem usprawiedliwienie tych słów: Pan urządził wszystkie rzeczy pod liczbą., miarą i wagą. Jest-to głęboka prawda, która się spełnia w świecie duchowym daleko widoczniej jak w świecie materyalnym. Wiadomo jest, źe świat fizyczny natychmiast-by runął, gdyby prawo proporcyi, które go utrzymuje, na chwilę zawicszonem zostało; otóż to samo, stałoby się ze spółecznością, gdyby się cofnęła ręka utrzymującą równowagę tylu sił przeciwnych.
3° Święci przyjaciele cierpiących, powołani do niesienia ulgi owemu leżącemu na ziemi choremu, którym jest ród ludzki, Czyli do obrony życia i dobrego bytu ciała, a następnie do czuwania, aby człowiek fizyczny nie wracał do stanu upodlenia, niewoli i nędzy, z którćj
LXXXV
go dźwignął Zbawiciel. Oni to, całe życie swoje poświęcają uldze wszelkich cierpień; a tym sposobem, zachowują owoce Odkupienia w człowieku fizycznym. I tu na-koniec świadczą dzieje, źe tacy jak Anioły pocieszające jawią się na ziemi wówczas właśnie, kiedy nieszczęścia i przygody zagrażają maluczkim i słabym.
Wszyscy ci święci, jak widzimy, mają swoje oddzielne posłannictwo; nie zbywa im przecież i na innych przymiotach czynionych ich zdolnymi, do zachowywania Chrystusowego dzieła: rozróżniamy zaś ich po niektórych tylko z tych przymiotów jedynie dla tego, źe te w ich czynach jaśnieją wybitniój. Takich posłanników Opatrzności znajdujemy w każdym wieku. W miarę jak ich napotykamy, podamy ich życie jako przedmiot podziwu i naśladowania dla chrześcijańskiej młodzieży. Zaiste, wskazać pewniejszój do nieba drogi nie jesteśmy w stanie.
Zakony. Oto jest nowy środek, środek niemniój zadziwiający, który Najwyższa Mądrość wybrała także do zachowania Chrześcijaństwa. Bywają w życiu Kościoła epoki tak straszne; iż potęga piekła szalę zwycięztwa na swą stronę przechylać się zdaje. Z niesłychaną nieraz gwałtownością zrywają się wichry nieprzyjaźne, a łódką Sgo Piotra okropne zaczynają miotać burze, co chwila grożąc jej zanurzeniem z całóm dziełem Odkupienia, co chwila grożąc biednemu światu znikczemnieniem pogaństwu właściwóm. Kacerstwa, zgorszenia i niesprawiedliwy ucisk, połączoną siłą ze wszystkich stron na odrodzonego człowieka swe śmiertelne wymierzają ciosy. Słowem, zabiera się n*? walkę długą i zaciętą, na powszechne za-mięszanie.'
• LXXXVI
W takiój smutnćj chwili nieograniczony Bóg w swój dobroci, nową oddzielną dla odkupionych obmyśla pomoc: pomocą tą są zakony religijne.
Wielkie te zgromadzenia, pod jedną zebrane chorągiew, jednym ożywione duchem, wzbudzone w chwili, kiedy ich obecność jest najpotrzebniejszą, trwają tak długo jak ta walka, którój one zapewnić mają pomyślny skutek. Uważaliśmy już wyźśj, iż z trzech punktów piekło może wywierać swe ciosy na chrześcijaństwo. Punktami temi są: człowiek umysłowy, człowiek moralny i człowiek fizyczny. Otóż dla tego, rzecz znowu zadziwiająca, trzy są rodzaje religijnych zakonów: trzy a niewięcty
1° Zakony broniące wiary czyli uczone, ustanowione do przechowywania, bronienia i nauczania prawdy czyli do zapobiegania, aby błąd nie niweczył dzieła Odkupienia w człowieku umysłowym.
2° Zakony bogomyślne, ustanowione do obrony Odkupienia w człowieku moralnym. Te-to przez szlachetną pogardę wszystkich zmysłowych rzeczy, zwracają miłość człowieka do dóbr nadprzyrodzonych, równoważą zgorszenia i wytrącają berło z rąk pożądliwości. Te-to ofiary czyste, ciągle umarzane, a zawsze żywe, te-to anioły modlitwy, dzień i noc leżące na twarzach między przysion-kiem a ołtarzem, więcój się przyczyniają do pokoju świata i Czystości obyczajów, niż królowie ze swoją policyją, niż urzędy i ich wyroki, niż filozofowie i ich maksymy. Jeden klasztór ubogich zakonników, większój liczbie zapobiega występków, niż karzą więzienia.
3° Zakony miłosierne, przeznaczone do niesienia ulgi, w rozmaitych przygodach. Znajdziesz je wszędzie, gdzie
LXXXVII
słabość, niemoc lub boleść potrzebują ich pomocy. One-to czuwają nad kolebką nowo-narodzonego dziecięcia,— one krzepią siły i odwagę umierającego starca,— nie pomijają ani chaty nędzarza , ani podziemnej pieczary więźnia, czekają podróżnego u wierzchołka Alp i idą za górnikiem w głębiny ziemi; — słowem, wszędzie miłość je rozstawiła jak baczne straże na wszystkich punktach, przez które nieprzyjazna siła dosięgnąć może dzieło Odkupienia w człowieku fizycznym.
O! jakże piękną, jakże świętą jesteś Religijo, uważana w swoich środkach zachowawczych! Wieżo Dawida! tysiąc puklerzy osłania twe mury. — Bądź błogosławione, Kapłaństwo.!— Ty, domie Boga! Ty, wojsko Izraela, zawsze czuwające na murach Jerozolimy, zawsze modlące się na górze lub walczące na równinach! Bądźcie i wy błogosławieni, Święci Pańscy! Wy gwiazdy dobroczynne, które Bóg dla rozpędzenia złowTOgich chmur błędu i występków sprowadził na widnokrąg grzechami zmazanój ziemi! I Wy także, Zakony duchowne, dzielna pomocy sprawy Odkupienia, bądźcie błogosławione!
Dziwne zjawiska, prawdziwe cuda świata! Któż poznawszy waszą ważność i znaczenie, nie będzie opłakiwał bez końca zaślepienia tych ludzi, którzy was poznosili! I cóż jest waszóm zatrudnieniem? Oto, modlić się i poświęcać służbie Boga, dawać światu wzór umartwienia i cnót najdoskonalszych, uprawiać pustynie i ziemskie skaliste, opatrywać potrzeby licznych rodzin, uczyć darmo młodzież, zbawienną nauką i potrzebną pomocą zasilać wioski, zaczynać i kończyć niezmierne w dziedzinie nauk 
DAUME, ZASADY T. I	7
lxxxviii
prace przechodzące siły jednego człowieka, dawać ustronie skrusze, dawać przytułek niedoli, a schronienie niewinności, udzielać gościnności uprzejmej i serdecznej podróżnym, przewodniczyć im w niebezpiecznych drogach, pielęgnować ubogich i chorych, pocieszać strapionych, zaspokajać potrzeby duchowne i doczesne opuszczonego ludu: oto są wasze czyny. Bezbożni! co w zaślepieniu szalonem i występnem potępiacie Zakony, powiedzcie: jest-źe to życie próżniacze i nieużyteczne? jest-źe to rzecz obrzydła i haniebna? ’)
O Zakonach, to samo powiemy, cośmy powiedzieli o Świętych: wyrażają one na sobie wszystkie cechy Odkupiciela, lecz każdy z nich odznacza się jedną cechą wybitniejszą nad inne. Część ta naszego dzieła, którą zajęło opowiadanie dziejów tych Świętych Zgromadzeń, jest niewątpliwie najbardziej zajmującą, i palcem prawie wskazuje, jak troskliwie czuwa Opatrzność nad zachowaniem Chrześcijaństwa. Ma ona do tego, przynajmniej dla naszego wieku szczególny urok nowości. /
Kapłaństwo, Święci i Zakony, oto są środki obmyślone przez Nowego Adama do utrzymania Chrystyaniz-mu; wszystkie zaś zbiegają się w jednym, którym jest Kościół. W Kościele bowiem i przez Kościół, rodzą się Święci,— w Kościele też i przez Kościół powstają Zakony.
Zachować na ziemi dzieło Odkupienia aż do końca wieków, w obec ciągle wznawiających się napadów pie-
’) Haller, Histoire de la róvolution róligieuse ou de la Reforme protestante dans la Suisse occi-dent, p. 244.
LXXXIX
kła i starego człowieka, to jest rzecz pierwsza, którą Zbawiciel spełnić sam sobie był winien; rozkrzewić je, to jest rzecz druga.
3. Rozkrzewienif. Wiary Chrześcijańskiej.—Wszyscy ludzie są dziećmi Boga. Za wszystkich bez różnicy kraju i stanu płynęła krew boska na Kalwaryi.1) Bóg chce wszystkich przyprowadzić do poznania prawdy i do udziału w błogosławieństwach, których źródłem jest boski pośrednik.8) Jeżeli najoczywistym znakiem miłości, jaki Bóg ludom chrześcijańskim okazać może, jest zachowanie między nimi religii; to największym dowodem miłosierdzia, jaki znowu dać może narodom siedzącym jeszcze w cieniach śmierci; jest oświecenie ich zbawienną Ewangelii pochodnią.
Do tego to celu zmierzają missye, i ztąd też wywodzimy ich potrzebę, i powód ich ciągłego utrzymywania się od chwili zstąpienia Ducha Ś. i wyjścia z wieczernika aż do naszych czasów. Tu opowiemy dzieje głównych missyj, jakie się odbywały w rozmaitych wiekach od ustanowienia Kościoła aż do naszych czasów. Jest-to nader rozległe pole. Cóż może bardziej podnieść umysł i poruszyć serce, jak ten wspaniały obraz tryumfów ewangelicznych? Wszystko tu żywo zajmuje młodzież; wszystko przemawia do jej wyobraźni, która jest przyjaciółką rzeczy zadziwiających; wszystko zajmuje uwagę i zapala serce.
’) II. Do J^or. V, 15.
s) I. K‘. Moj. XXII, 18.
XC	\
Oto z jednćj strony ludy nieznane, którym missyo-narze przynoszą dobrą nowinę, gruba ciemnota, głębokie poniżenie, w jakióm się znajdują; oto pierwsze postępy Ewangelii, i przemiana tych ludzi barbarzyńskich w gorliwych chrześcijan; oto z drugiój strony, roztropność, poświęcenie hieroiczne i niezmordowana cierpliwość mis-syonarzy; oto niezliczone niebezpieczeństwa na które są •wystawieni, niedostatek, na który są narażeni: wszystko-to w tćm opowiadaniu skierowane jest do obudzenia gorliwości, do wywołania wdzięczności dla Boga, który nas także w osobie ojców naszych wyrwawszy z grubój ciemnoty pogaństwa, kolebkę naszą umieścił w pośród błogiego światła swojćj świętćj Ewangelii.
Epoki także i koleje różnych missyj nowym są dowodem Opatrzności czuwającej nad Kościołem. Skoro bowiem pochodnia wiary zgaśnie między jakim grzechami znikczemnionym ludem, natychmiast przenosi się do innego. Niemasz podobno w dziejach wypadku bardziój uzasadnionego i bardzićj nauczającego.
Wszakże, wszystkie te dawne cuda odnawiają się za dni naszych. Owi zaś dzicy, którzy pod wpływem Ewangelii stają się ludźmi i chrześcijaninami,— owi cywilizujący się barbarzyńcy; — owi męczennicy wylewający krew za wiarę, słowćm te wszystkie cuda, któremi jaśnieją dzieje pierwszych wieków chrześcijaństwa, a o których nowoczesna bezbożność powątpiewać śmiała, czyż niepowinny jój zawstydzić, czy niepowinny ożywić w nićj wiary, skoro się w naszych przy gorliwości katolickich missyonarzy ciągle powtarzają oczach?
XCI
Tym sposobem idąc za radą S. Augustyna, tworząc ze świetnych ogniw długi łańcuch chrześcijańskich wieków, podamy historyję religii od początku świata sięgającą aź do naszych czasów. Opowiadanie to zakończcmy missyą w Korei.
XC1I
IV.
3E=Ł O 3BC O Z W AUTY
1. Religija Chrześcijańska w zewnętrznym objawie.— Cześć zewnętrzna. Nie dosyć jest przedstawić re-ligiję umysłowi i sercu człowieka. Aby pozyskać całą jego istotę, potrzeba ją nadto okazać zmysłom: i dla tego-to Bóg wyraził ją w znakach podpadających pod zmysły. Czem jest świat widzialny dla świata niewidzialnego; tćm jest cześć zewnętrzna względem artykułów wiary i przykazań, jest-to zwierciadło, w którćm własne-mi oczyma widzimy, i że tak powiem, własnemi rękami dotykamy prawd nadprzyrodzonego porządku, tak jak widzimy prawdy porządku przyrodzonego w świecie fizycznym.
Cześć zewnętrzna i jej obrzędy uzmysłowiają nauki wiary i przepisy moralności, jako to: upadek człowieka, jego odkupienie, jego nieśmiertelne nadzieje, jego obowiązki, jego godność. Cóż mamy jeszcze powiedzieć? Oto, że cześć zewnętrzna tćm jest dla Religii, czóm mowa dla myśli. Jest ona jej wyrażeniem prawdziwym, raz mitem i radosnem, drugi raz przeraźającem i smutnem, a to stosownie do natury tych prawd, które wyraża. Słowem , cześć zewnętrzna u katolików jest Religiją Chrystusa uzmysłowioną. Dla tego też oddział nauk przypadających na rok czwarty, moźnaby nazwać: Religiją chrześcijańską uzmysłowioną.
2. Niedziela. — Opisawszy szanowne początki zewnętrznej czci u katolików, jój konieczność, jej tkliwą i dokładną harmoniję z naszemi potrzebami— opisawszy
xcm
w szczególności te szanowne przybytki, w których się odbywają święte obrzędy, i okazawszy, że niemasz ani jednćj części w naszych świątyniach, któraby nie obfitowała w pamiątki najbardzićj interesujące; damy wykład nabożeństwa odbywającego się w tym dniu uroczystym, dniem Pańskim tak sprawiedliwie nazwanym. Przy tej sposobności okaźemy, jak godną jest religii prawdziwej cześć zewnętrzna u katolików, czyli okażemy jak jest rozumną, szlachetną, świętą, jak podbite i oczyszczone przez nią zmysły wznoszą się do rozważania rzeczy boskich; nadewszystko zaś, starać się będziemy okazać, jak ta cześć jest szanowaną i nauczającą.
Gdyby jaki podróżnik wiarogodny, zwiedziwszy nieznane brzegi Oceanu, doniósł nczonćj Europie, że znalazł lud, który od ośmnastu wieków zachowuje niezmiennie swój język, swoją wiarę, swoje obyczaje, prawa, zwyczaje, obrzędy, tę samą architekturę w swoich gmachach i ten sam krój w ubiorach; gdyby nadto okazał, iż te wszystkie rzeczy tchnące wielkością, mądrością i geniuszem , tak dalece oparte są na dawnych podaniach po większój części sięgających nawet początku świata, i łączących się z najwaźniejszemi wypadkami, jakie historyja zapisała w dziejach ludzkiego rodu, iż dosyć jest poznać ten lud, wejść do jego świątyń, przypatrzyć się jego religijnym obrzędom, zgłębić ich myśli i przyczynę, aby niejako czarodziejskim sposobem być przeniesionym o osmnaście wieków za siebie, i aby zrozumieć wszystkie tajemnice tyczące się człowieka, oraz źyjącą scenę najodleglejszej ^starożytności; — sądząc po zapale jaki ożywia dzisRjszych miłośników starożytności, przewidujemy
XCIV
z jak wielką, ciekawością sluchanoby tego podróżnika, i z jaką skwapliwością śpieszonoby poznać ten lud niepo-żytych pamiątek. Same rządy podobno wysłałyby uczonych dla zebrania podań, dla przeczytania napisów i zbadania zwalisk odkrytych większym urokiem niż zwaliska Teb i Memfis.
Otóż taki lud istnieje rzeczywiście: takim ludem jest lud chrześcijański, jest Kościół katolicki. Młodzi lu-bownicy starożytności! dosyć wy długo zdziwieni staliście na progu naszych świątyń; wejdźcież już do samego przybytku. Tam wy odkryjecie myśl tajemniczą, myśl potężną, stanowiącą duszę kształtu, który was zachwyca: zdziwienie wasze będzie podwójnóm gdy pojmiecie ducha tego zabytku, którego dotąd znaliście tylko martwą literę. Bądźcie tylko chrześcijaninami w całćm znaczeniu tego wyrazu, a z widzów jakiemiście byli dotąd, staniecie się wieszczami sztuki. W dziedzinie bowiem sztuk, po tern życiu doczesnem niemasz nieśmiertelnej chwały dla tego, kto nie wierzy w życie wieczne: *) o tćm nie zapominajcie nigdy.
Kiedy w dzień niedzielny widzicie przy ołtarzu kapłana, odbywającego jakby z matematyczną dokładnością zawsze te same ruchy, i powtarzającego te same słowa; zdała, zdała niech będzie od umysłu waszego krytyka z niewiadomości rzeczy wynikająca, zdała niech będzie
ł) „Dans les arts, celui-la est mort dćs cette vie qui ne croit pas a l’autre.“
Zdanie sławnego Wawrzyńca Medycensza, który był światłym znawcą sztuk i zarazem wspaniałym opiekunem artystów.
xcv
od ust waszych uśmiech bezbożny, który się rodzi z pogardy. Zbierzcie raczćj myśl waszą, wejdźcie w głąb tajemnicy, i niech każdy z was powie do siebie: „Otóż przed oczyma memi starożytność wiary, oto niewzruszona chrześcijaństwa wieczystość! Kiedy wszystko się zmienia, kiedy wszystko upada, Religija chrześcijańska zawsze jest ta sama. Co ten kapłan czyni, tysiące . innych kapłanów w tćj samój chwili na całój kuli ziemskiój, czynią to samo; a co oni dzisiaj czynią, to samo czyniono przed stu laty, przed tysiącem lat, przed ośmnastu wiekami. Świadkami tego samego widowiska były kiedyś świątynie Konstantynopola i Nicei, równie jak katakumby Rzymu. W kapłanie tym widzę ja Chryzostoma w An-tyochii, Augustyna w Hipponie, Dyonizego w Paryżu, Ambrożego w Medyolanie, Klemensa w Rzymie. Kiedy on wśród modlitwy wznosi swe ręce, widzę w nim chrześcijanina z pierwszych czasów; kiedy ręce swe kładzie na ofierze świętój, widzę Aarona, przyjmującego ofiarne bydlęta; kiedy rozwija korporał i kładzie na nim hostyę, widzę kalwaryjskie prześcieradło, w które obwinięta była wielka ofiara ludzkiego rodu. Cała starożytność rozwija się przed memi oczyma. Cofam się ośmnaście wieków za siebie i słyszę głos mówiącego Chrystusa: Jedna jota albo jedna kreska nie odmieni się w zakonie; widzę oraz własnemi oczyma spełnienie tój Jego nieomylnej przepowiedni : Niebo i ziemia przeminą, lecz słowa moje nie przeminą ’)
’) Ś. Mat. V, 18; Ś Mar. XW, 31.
XCVI
Wszakże, nie tylko w ceremonijach Przenajświętszej Ofiary jaśnieje szanowna starożytność Kościoła; najpospolitsze nawet zwyczaje naszych świętych nabożeństw opowiadają nam ją swoim szczerym i miłości pełnym językiem. Zobaczmy tego chód jeden przykład:
„Wszystkie pamiątki dawnój niedzieli, mówi uczony Walsh, przechowały się do naszych czasów. Dotąd bowiem w czasie Summy, czyli Mszy wielkiej, zachowuje się zwyczaj dzielenia clileba pomiędzy wiernych ') czytania ksiąg świętych, oraz zbierania jałmużny dla ubogich i więźniów.“ Otóż co S. Justyn opowiadał przed szesnastu wiekami 2) Markowi Aurelemu, to my dotąd czynimy jeszcze.
„Na pamiątkę dzielenia chleba pomiędzy wiernych dotąd dwóch młodzieńców, należących do chóru, roznosi chleb poświęcony 3)
„Na pamiątkę dobrowolnych darów składanych przez pierwszych Chrześcijan dla wsparcia biednych i na okup niewolników, dotąd zbieraną bywa jałmużna mianowicie przez bractwa. Ci tu proszą o wsparcie dla chorych i sierót; ci tam proszą o nie dla więźniów; ta młoda dziewica prosi o dar na odświeżenie ołtarza Przenajświętszej Panny; ów starzec z czarną przepaską i srebrnemi na nićj łzami; to członek bractwa dobrej śmierci, prosi on o datek na trumny dla biednych. 4)
’) Jest tu mowa o zwyczaju utrzymującym się dotąd we Francyi. — Przypisek Tłumacza.
8) Jest-to wyjątek z dawniejszego dzieła. — P. T.
3) Mowa o zwyczaju Francuzkim. — P. T.
4) Jest tu mowa o bractwie jakie u nas nie istnieje. — P. T.
XCVII
Na pamiątkę Dziejów Apostolskich i Ksiąg Proroków, które niegdyś Lektorowie czytali wiernym, dotąd Subdyakon i Dyakon czynią, to samo; owszem Kapłan z ambony starodawnym zwyczajem czyta Ewangeliję przypadającą, a zarazem stósownie do polecenia Apostoła, modli się głośno za Papieża i Króla, za bogatych i ubogich, za chorych i niedołężnych, za podróżnych i wygnańców."
Otóż Religija rozporządziła, aby nie było boleści bez pociechy, nędzy bez osłody, potrzeby bez pomocy: wszystkie te dobre uczynki połączone w jedno, powtarzają się w każdą niedzielę.
„Jeśli są harde umysły, które gardzą nabożeństwem Niedzielnej Summy, to czynią dla tego, iż niewiedzą ile ona pięknych dawnych przypomina zwyczajów. Nie jest-że to godnćm podziwienia, źe najmniejsza katolicka wioska opatrzona kościołem, w każdą niedzielę przypomina uczonym starożytność, przypomina Cezarów i cyrki, katakumby i męczeństwa" ’).
Słusznie więc niegdyś S. Teressń, ta dusza natchniona i jedna z najpoboźniejszych w XVI1" wieku, mówiła: „Dałabjm głowę moją za najmniejszy Kościoła obrzęd."
3.	Podział czasu. Wyłożywszy w szczegółach znaczenie niedzieli, oraz tkliwe, nauczające, a jednak tak mało znane obrzędy, towarzyszące jej nabożeństwu i ofierze Mszy Świętój, wykazawszy także głęboką mądrość Kościoła w zatrzymaniu języka łacińskiego, który jako
') Obra; poetyczny uroczystości chrześcijańskich przez Wicehrabiego Walsh.
xcvm
język niezmienny bardzo odpowiada nieśmiertelnej nauce; w dalszym ciągu dzieła naszego przejdziemy do dni tygodnia, do miesięcy i do kościelnego roku. Przedewszyst-kióm zaś damy chrześcijańskie określenie czasu. Od upadku pierwszych rodziców, czas nie jest czćm innóm, jak tylko zwłoką człowiekowi grzesznemu do usprawiedliwienia się udzieloną od Boga. To proste określenie czasu, jakże głębokie nastręcza myśli, jak zbawienne wywołuje uczucia! Po tćm określeniu czasu następuje pełen mądrości podział kościelnego roku, którego trzy części w sposób zadziwiający odpowiadają trzem częściom naszego dzieła, tak jak te znowu odpowiadają trzem epokom Religii, to jest: epoce przed nauczaniem Chrystusa, epoce w czasie nauczania przez samego Chrystusa, w końcu, epoce po tóm nauczaniu.
Część pierwsza roku, która w sobie obejmuje Adwent aż do Bożego Narodzenia, przypomina nam i przedstawia cztery tysiące lat przygotowań, westchnień i nadziei starego świata, jak to wyłożyliśmy w pierwszćj części dzieła.
Część druga, od Bożego Narodzenia do Wniebowstąpienia, obejmuje całe życie śmiertelne Zbawcy i odpowiada drugiemu rokowi naszych nauk.
Część trzecia nakoniec. która zaczyna się na Zielone Świątki a kończy w dzień Wszystkich Świętych, przypomina nam życie Kościoła rozwinięte i skreślone w roku nauczania trzecim '). Tak więc całe-to życie Kościoła,
’) Nie masz tu żadnćj przerwy: dawnićj bowiem Adwent trwał sześć tygodni i zaczynał się na Ś. Marcin, to jest zaraz po
XCIX
to następstwo świąt, te różne podziały roku, wyobrażające całe życie ludzkiego rodu i całą historyję Chrystya-nizmu, kończą się na uroczystości nieba. Jakoż wszystko tam nas wzywa, wszystko tam nas prowadzi: niebo, to ostatni wyraz wszystkich rzeczy!
4.	Uroczystości. Idąc za wskazaniem mistrzów naszych w tój świętój umiejętności, uroczystości chrześcijańskie przedstawiamy jako próbę uroczystości niebieskićj, jako obraz chociaż słaby, często jednak powtarzany tejże uroczystości wiekuistej. Błogosławieństwo tobie, o święta Re-ligijo! która z macierzyńską dobrocią tu i owdzie rozsiałaś kwiaty, która, choć w niewielkiej liczbie posadziłaś cień dające drzewa, na owćj pełnej boleści drodze, którą wygnaniec ziemi przebywać musi, dążąc do ojczyzny w niebie.
W samćj nazwie uroczystości mieści się mądra nauka. Nazwa bowiem ta, tak sprzeczna z ciągiem prąc, łez i cierpień tego życia, ciągle powtarza człowiekowi historyję jego przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, pobudza do bojąźni Boga, dodąje odwagi, niesie pociechę, przypominając mu razem jego pierwotne przeznaczenie, jego odkupienie, jego w końcu przyszłą radość, radość czystą i nieskończoną.
Wszakże nie na tóm się kończy przeznaczenie świąt naszych: one nadto, odry wając powoli człowieka od życia zmy-
oktawie Wszystkich Świętych. Kościół Medyolański wierny swoim dawnym zwyczajom, zachowuje dotąd te sześć tygodni Adwentu pierwiastkowego. l'en sam zwyczaj istnieje także na Wschodzie u Grecko-Unitów. Annal. de la Prop. de la Fol, n° 47, p. 537.
c
słowego, przygotowują go do życia w przyszłości, a jednocześnie przerywając jego mozolne prace, lubym dla sił znużonych darzą odpoczynkiem.
Ach! ileź-to miłości, ileż mądrości ze strony Kościoła, czyli raczćj ze strony samego Boga, który jednćj i dru-gićj jest dawcą, mieści się w ustanowieniu świąt! Jakże więc z drugiój strony okrutnymi i bezrozumnymi są ci, którzy pragną ich zniesienia, równie jak ci, którzy je poniżają swojóm postępowaniem, lub którzy przykładem swoim stają się powodem do ich gwałcenia! Ileż-to szkód wyrządzają oni ludzkości! Dla was-to, biedne dzieci Adama,— dla was szczególniej, ubodzy, rzemieślnicy, rolnicy, najemnicy, dla was, którzy w pocie czoła waszego zarabiacie na kawałek chleba,— były ustanowione dni uroczyste! Kościół Ś., ta wasza troskliwa matka, przy stanowieniu uroczystości swoich, nie tylko dobro dusz waszych miała na względzie; szło jej również o dobro ciała waszego.
Wierne zachowywanie świąt niemniej także obchodzi społeczność samą, jak pojedynczych ludzi. Nieomieszka-my w dziele naszćm dowieść tój prawdy, źe zawieszenie w pewne dni pracy, dotyka podstawy państw i źe pogwałcenie dni spoczynku szkodliwym jest nawet pod względem dobra materyjalnego społeczności. Niemożna nigdy za nadto powtarzać, źe Religija mająca głównie na celu szczęśliwość przyszłą, nie przestaje też być podstawą szczęścia na ziemi.
Lubo głównie założyliśmy sobie opisać święta chrześcijańskie pod względem historycznym, dogmatycznym, moralnym i liturgicznym, nieomieszkamy przecież zwró-
CI
ció uwagi czytelników na ich szczególny stosunek z porami roku, oraz najbardziej jeszcze zadziwiającą ich har-moniję z potrzebami naszego serca.
Każda wielka uroczystość kościelna przypada w porze roku najwłaściwszćj do obudzenia tych uczuć, któremi natchnąć serce jest jej przeznaczeniem. Tym sposobem natura fizyczna wspiera Religiję w osiągnieniu jćj celu; jedna i druga zmierza do dobra człowieka dla którego są obydwie; przez człowieka zaś dążą do Boga, początku i końca wszystkich rzeczy. Jeden pierwszy lepszy przykład dostatecznym jest do wykazania, jakby palcem, tój prawdy tak mało znanćj.
Wystawmy sobie, źe święto Bożego Narodzenia zamiast w zimie, obchodzi się w pięknych dniach lata. Czyż w takim razie nie osłabi się owe tkliwe wpółubolewanie, jakie się należy nowo narodzonemu w Betleem Dzieciątku? Wśród dopiekających upałów, jakżeby było trudno obudzić w sercu te żywe uczucia dla tegoż zimnem przejętego Dzieciątka! Jeżeli toż Boże Narodzenie przeniesiemy znowu na dzień dwudziesty piąty Grudnia: wnet się przekonamy, jak prawie mimowolnie odezwie się w sercu tkliwa litość dla boskiego Dziecięcia, które przyszło na świat wśród długiej zimowej nocy, i to w wilgotnej grocie ze wszech stron •wystawionej na mroźne północnego wiatru powiewy. Zkądże ta różnica wrażeń? Oto ztąd, że w’ pierwszem przypuszczeniu jest niezgoda między uroczystością i porą roku, w drugim zaś zachodzi ścisły stosunek: za przywróceniem porządku nikną przeszkody, a
CII
serce doświadcza tego, czego bez przeszkody doświadczać powinno. *)
Zapuszczając się głębiój w tę tajemniczą harmoniję, okaźemy, źe nie masz prawdy, którejby nam Kościół S. w ciągu roku nie opowiadał, — nie masz cnoty, do którejby nas nie zachęcał, — źe nie masz czucia w naszćj duszy, któregoby nie obudziła ta dziwna rozmaitość uroczystości. Jest-to rzecz tak oczywista, iź o kaźdój uroczystości moźna-by powiedzieć to, co zmuszeni jesteśmy mówić o kaźdój ćhrześcijańskiój prawdzie: gdyby jój nie było, musielibyśmy ją utworzyć.
Tym-to sposobem wyłoźemy literę Religii, czyli jój obrzędy.
5.	Duch Religii. — Tu również idziemy za zdaniem Mistrza, którego obraliśmy za przewodnika w pracy na-szój. W całym naszym wykładzie, w całym tym wspaniałym. obrazie Ćhrześcijańskiój Religii, dążymy jedynie do wykazania i uwydatnienia tój wielkiój, tój jedynój prawdy: że Bóg kocha ludzi, «) że kocha ich zawsze, że nawet od upadku człowieka, nie miał innego przed sobą zamiaru, jak tylko uczynić go szczęśliwym, przez naprawę złego, które sam sobie wyrządził, — źe w końcu, do tegoż samego celu zamierzać nakazuje niebu i ziemi, ludom i królestwom, staremu i nowemu światu.
A jeśli tak jest, czyż można mieć serce zdolne do kochania, i umysł do wiązania dwóch pojęć,— słowem,
’) Stosowność ta szczególniej ma miejsce na półkuli, gdzie się znajduje Kzym, matka, pani i wzór wszystkich innych Kościołów.
a) Aug. de Catech. rud.
CIII
moźnaź być człowiekiem; a opierać się temu wnioskowi: źe powinnością jest, lecz powinnością równie słodką jak świętą, kochać tak dobrego Boga, i z miłości ku niemu, kochać bliźniego, który jest Jego obrazem a naszym bratem?
Miłość więc Boga nad wszystko, a dla miłości Boga kochanie bliźnich, jak nas samych, oto treść, oto cel moralny i wypadek naszej kaźdój nauki; oto-teź wielkie uczucie, które się głównie przebija w całćm naszóm dziele. Gdybyśmy nawet chcieli, niepodobna-by nam było przyjść do innego wypadku.
I w rzeczy w samój, Odkupienie świata jest owym punktem środkowym, do którego wszystko się odnosi. Każda część naszego wykładu, przedstawia jakiś środek obmyślony przez Boga w celu przygotowania, urzeczywistnienia, utrzymania lub rozkrzCwienia tegoż dzieła odkupu. Samo zaś Odkupienie jest wielką, tajemnicą miłości Boga ku człowiekowi.l) Niemogliśmy więc kaźdój z naszych nauk nie kończyć aktem czyli modlitwą miłości i dziękczynienia.
Jeżeliby nam chciano zarzucić ciągłe pod tym względem powtarzania; na usprawiedliwienie nasze przytoczylibyśmy postępowanie Sgo Jana, owego ulubionego ucznia Zbawńciela. Apostoł ten miłości, kiedy już długie lata, były wyczerpały jego siły, nosić się kazał do kościoła, a tam, całą z jego strony nauką były te krótkie ciągle powtarzane wyrazy: Dziateczki moje, kochajcie jedni drugich. Uczniowie, których dziwiło to wieczne powtarzanie spytali go, dla czego-by to czynił. On im następującą
«) I. Tym. ni. 16.
GAUME, ZASADY T. I.	«
CIV
dał odpowiedź godną, tego, któremu wolno było spoczywać na łonie swojego boskiego Mistrza: Oto dla tego, że jeśli to wykonacie, wykonacie wszystko.
Szczęśliwi będziemy, jeżeli tyle razy zwracając umysł i serce chrześcijańskiój młodzieży na ten punkt zasadniczy , potrafimy część jej przynajmniej natchnąć pragnieniem, być wierną temu przykazaniu miłości, które jedynym jest celem naszego dzieła, które jest treścią Zakonu, Proroków i Ewangelii, które jest ostatnim wyrazem wszystkich rzeczy, w końcu ostatecznym kresem tak dzieł Boga, jak życia człowieka, tak w czasie, jak i w wieczności!
6. Religija w wieczności. — Przebiegłszy sześćdziesiąt wieków, które nas dzielą od kolebki człowieka, i uszedłszy już tyle drogi za biegem tćj wspaniałej rzeki Religii, która wypłynąwszy z wysokości niebios, roznosi po całej ziemi świeżość, płodność i życie, w końcu spojrzawszy w myśli na jój bieg w wiekach przyszłych; — pytamy się sami siebie: Dokądże ta Boska Religija prowadzi ród ludzki? Czegóż pragnie Kościół Rzymski, jedyny stróż tój religii miłości, w tenczas, gdy cywilizuje narody, gdy uczy królów i poddanych, gdy ich sposobi do cnoty, gdy ich wspiera w ich potrzebach?— Oto chce on powoli między wszystkiemi pokoleniami, które na ten świat przychodzą, zatrzeć smutne ślady grzechu pierworodnego, równie jak ślady grzechów uczynkowych. Chce on wrócić umysłowi naszemu cząstkę przynajmniśj światła, które posiadał w stanie pierwiastkowej szczęśliwości, chce wrócić sercu jego świętość, duszy utraconą nad zmysłami władzę, zmysłom nakoniec, część ich pierwszćj
cv
potęgi: tym sposobem chce on przygotować rodzaj ludzki do odzyskania zupełnie godności dawnćj.
Wszakże powrót ten do godności, popierany tak silnie, a którego obraz kreślimy w ośmiu tomach niniejszego dzieła, tu na ziemi zaczyna się tylko; uzupełnienie jego nastąpi dopiero w wieczności. Tam też prowadzi nas Religija święta. Oparci na powadze wiary i’ nauce Ojców, starać się będziemy, przynajmniej kilka wyrazów i to nieśmiałym głosem powiedzieć o tćj szczęśliwej wieczności, która jest ostatnićm dobrodziejstwem Religii, niewypowiedzianą nagrodą naszych krótkich cierpień i prac w porównaniu do niój małych, — która jest świetnćm uwieńczeniem dzieła Odkupienia, lubćm wyjaśnieniem wszystkich zagadek tego doczesnego życia, wiecznym pokojem, naprzód zamięszanym przez grzech, następnie przywróconym przez łaskę, w końcu, uwieńczonym chwałą. W niebie-to dopiero wszystkie rzeczy przyjdą do swój doskonałości.
Dla Boga: niebo jest-to spełnienie wszystkich jego zamiarów, jest-to używanie pełne i dokładne dzieł własnych, jest-to objawienie w zupełności Jego chwały, jest to słodkie panowanie ukochanego Ojca nad posłusznemi sobie dziatkami, jest-to wieczne i obfite rozlanie miłości Ojca ku dzieciom, oraz równie wieczne rozlanie miłości dzieci ku Ojcu, słowem, dla Boga niebo, jest-to być wszyst-kiem we wszystkiem; jest-to dokładne spełnienie owego życzenia, które Syn Przedwiecznego ucząc rodzaj ludzki, tak wyraził: Ojcze, przyjdź królestwo Twoje. Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi. ’)
’) Ś. Mat VI, 10, —
*
CVI
Dla stworzeń, niebo jest-to kres, owych wzdychań, które wielki Apostoł, w ich imieniu tak wyraża: Wszystko stworzenie wzdycha, i jako rodzące boleje. ’)
Dla człowieka, niebo, jest-to spełnienie wszystkich jego prawych żądz tak co do ciała, jak co do duszy, jest-to zadosyćuczynienie owemu życzeniu, które w imieniu całego rodzaju ludzkiego tak wyraził ukoronowany Prorok: Nasycon będę, gdy się okaże chwała Twoja.
O! tak, czóm jest światło dla ślepego, .który je już widział cokolwiek, a widzieć je pragnie w całym blasku, tóm jest niebo dla człowieka; czćm jest zdrowie dla chorego, który ciężkich doznaje bólów, tóm jest niebo dla człowieka; czóm jest pokój dla nieszczęśliwego, który całe życie wystawionym będąc na zasadzki, dzień i noc z bronią w ręku w ciągłym żyć musi niepokoju, tóm jest niebo dla człowieka; czóm dla króla upadłego, jest powrót do tronu, tóm jest niebo dla człowieka; czóm dla spragnionego wędrowca jest czyste i chłodzące źródło, tóm jest niebo dla człowieka; czóm dla wygnańca powrót do kraju, na łono ukochanój rodziny, tóm jest niebo dla człowieka; czóm nakoniec dla człowieka, którego nienasycona, a ciągle wznawiająca się pożera żądza, dla człowieka, którego znękały boleści i prace, dla człowieka skazanego na płacz, choroby i śmierć, lub wystawionego na niebezpieczeństwo mąk wiekuistych jest używanie zupełne, i bezpieczne dóbr wszelakich, pokój i nieśmiertel-
’) Do Rzym, VIII, 22. Patrz w t. 8, wyjaśnienie tych wyrazów. —
2) Psalm XVI, 15. —
cvn
ność szczęścia i chwały, tóm jest niebo i czemś więcój jeszcze dla rodzaju ludzkiego. Oby ten obraz, który tak słabą kreślemy ręką, obraz zupełnój naprawy tak natury naszój jak i wszystkich rzeczy, mógł obudzić w duszy chrześcijańskiej młodzieży gorące pragnienie należenia kiedyś do liczby szczęśliwych! Powtórzmy wszyscy z wielkim Apostołem: Utrapienia tego czasu niniejszego, nie są godne przyszłej chwały, która się w nas objawi ’)
’) Do Rzym, VUI, 18.
cvni
V.
I» o W ODY I o D Z Y Ś O I TAKIEGO -WYJŁŁ.ADD.
Przedmiotem naszego dzieła, jak-to już widzieliśmy, jest przedstawienie Religii, w jój literze, w jój duchu, w jój historyi, w jój artykułach wiary, w jój moralności, w jej czci, w jój naturze, w jój środkach, w jój dążeniu i celu, pod względem czasu i wieczności, od początku świata aż do naszych czasów.
Dziełu temu możemy przyznać wyższość bez ścią-gnienia na siebie zarzutu próżności. Zasadnicza bowiem myśl jego nie jest naszą. Jużeśmy to powiedzieli i jeszcze powtarzamy, źeśmy ją wzięli od Ś. Augustyna. Forma sama nawet po większój części wziętą jest od Ojców Kościoła, tudzież od innych sławnych pisarzów, u których potrzebnój zasięgaliśmy rady. Zamiast przywła-szczcać sobie dobro cudze, chlubimy się owszem, iż w przedmiocie tak świętym nic z siebie nie wyrzekliśmy.
Mówimy więc śmiało: 1° Plan tego dzieła uważamy sam w sobie, jest najdokładniejszym z tych wszystkich, których się dotąd trzymano.
W dziełach bowiem katechizmowych, po większój części nawet obszerniejszych, nie ma wzmianki ani o starym Testamencie, ani o Historyi Kościoła. W niektórych wprawdzie jest mowa o czasach poprzedzających przyjście Messyasza, ale niemasz mowy o sześciu dniach stworzenia, ani o tóm, co zaszło z Religiją od czasu Wniebowstąpienia Zbawiciela. Z wielu dzieł katechizmo-
CIX
wych wypuszczone są święta Kościoła. Niemasz także ani jednego, któreby wszystkie wypadki świata, tak przed Chrystusem, jak po Chrystusie odnosiło do Chrystyani-zmu, oraz któreby zdawało sprawę ze wszystkiego przy pomocy Chrześcijańskich pewników. Nadewszystko, niemasz żadnego, jak się nam zdaje, w któremby się starano wykazać stosunek Religii do potrzeb człowieka. Tymczasem, jest-to rzecz tak ważna, iż niepodobna nam było jój pominąó i mniemamy, iż najeżynniejsza nawet wyobraźnia nie znajdzie w człowieku umysłowym, moralnym i fizycznym ani jednój prawdziwój nędzy, którójby Reli-gija wystawiona w naszym obrazie nie niosła ulgi, — ani jednego godziwego życzenia, któregoby nie wysłuchała, ani jednego prawego uczucia, któremu-by nie uczyniła zadosyć. Tym sposobem ostatecznie przychodzimy do tój prawdy, źe katolicyzm, i to jedynie, zawiera w sobie wszystkie środki do odrodzenia się potrzebne człowiekowi. Po za granicami jego wszystko jest niezupełne, niepewne, zwodnicze, bez związku i bez skutku. Sposób więc nauczania Religii, wskazany przez Ś Augustyna, jest najlepszy, śmiemy nawet powiedzieć jest jedyną drogą do poznania Chrystyanizmu w jego wspaniałój całości.
2" Tak dokładny wykład Religii zastępuje pracowitą a często nieużyteczną pomoc rozumowania. ’)
’) Niemamy bynajmniej zamiaru potępiać rozumowania ani metody sumiennego roztrząsania w nauce Religii; mniemamy jednak, iż droga wskazana przez Śgo Augustyna jest lepszą, i pe-wmićj jak każda inna do zamierzonego prowadzi celu. — Tak też utrzymuje Tcrtulian, Ś. Cypryan i Ś. Franciszek Salezyusz. Zobacz jego dzieło: Esprit, sect. XVI, 3« part., c. I, p. 169.
cx
Jak najlepszym sposobem do udowodnienia ruchu, jest chodzić; tak też najlepszem rozumowaniem na korzyść Chrystyanizmu, jest przedstawić go takim, jakim jest. Ko-muż kiedy przyszło do myśli dowodzić trwałości Piramid? Ich istnienie nieruchome od tylu tysięcy wieków, oto najlepszy dowód ich mocy. My również nie mówimy: „Oto okażemy, że Chrystyanizm jest dziełem Boga, że jest ważnym dla społeczeństwa, że jest dobroczynnym, że jego wiara jest wzniosłą., jego moralność słodką i czystą, jego cześć wspaniałą i tkliwą. “ Lecz mówimy tylko: „Patrzcie."
Kiedy z wysokości samotnój góry, podczas pięknćj i spokojnćj wśród lata nocy, widzisz królowę gwiazd, wspaniale zbliżającą się ku widnokręgowi, aby na nim zająć panowanie, — ku widnokręgowi jaśniejącemu gwiazd nuljonami; czyż w tenczas, aby uwierzyć w wspaniałość niebios, domagasz się rozumowania? czyliż raczej uniesiony podziwem nie wołasz: „Niebiosa opowiadają chwałę Bożą, a dzieła rąk jego oznajmuje utwierdzenie !u ')•
Tak-teź, kiedy okiem ducha obejmując niezmierzony horyzont wieków, spojrzymy na “wspaniały gmach Chry-styanizmu, którego z początkiem świata rozpoczęta budowa, przybrała póżniśj olbrzymie rozmiary,— kiedy się przypatrzymy, jak on niewzruszony, przez sześćdziesiąt wieków opiera się burzom wtedy, kiedy wszystkie w około niego dzieła ludzkie zamieniają się w gruzy, — jak walczy, jak zwycięża i namiętności ludów, i prześladowania
’) Psalm, XVIII, 1.
CXI
królów, równie jak wściekłość samego piekła; jakże wówczas nie mamy wołać: Palec to Boiy jest ’).
Kiedy widzimy wszystkie części tój wielkiój całości, tak doskonale z sobą połączone, iż wszystkie i każda szczegółowo niezbędne są w.harmonii ogólnćj, — kiedy widzimy tę religiję zawsze młodą, chociaż tak dawną, zawsze wyprzedzającą postęp rozumu ludzkiego, pomimo swej cudownój nieruchomości, — kiedy rozważamy to cudowne zjawisko zawsze stare' i zawsze nowe, które objaśnia wszystko, a bez którego z niczego sobie zdać sprawy nie można, — słowem kiedy przypatrujemy się Chrystyanizmowi w jego wspaniałej całości; moźemyż nie wołać: O! arcydzieło Wszechmocnego. O cudzie niepojęty dla rozumu ®). A gdy tak jest, mamyź jeszcze słabą siłą rozumowania, dowodzić, że religija Chrystusa jest boską? Zaiste, godnym byłby pożałowania ten, ktoby patrząc na niebo, nicuznał bytności Boga: wszakże stokroć jeszcze godniejszym politowania byłby człowiek, któryby na widok chrześciańskićj wiary, świetnćj swoją historyją i swemi czynami, nie upadł na kolana, i nie złożył głębokiego hołdu, — hołdu uwielbienia i miłości!
Dodajmy tu z jednym z Ojców Kościoła, że Religii, owój wielkiój władczyni i córze samego nieba, jaśniejącej nieśmiertelną chwałą, nie przystoi wcale wstępować w szranki i mierzyć się z błędem, tym nędznym płodem piekła i słabości ludzkich; dosyć jest, kiedy się ukaźe w całym blasku majestatu swego; jój obecność sama jest jój tryumfem. Inny znowu tak się odzywa: „Pamiętajmy
*) II. Księg. Mojż. VIII, 19. — 2) Zobacz Psalm CXVII.
CXII
o tóm, iź jest rzeczą bardzo niebezpieczną rozprawiać o prawdziwości tój religii, którą tak wielka liczba świadków krwią swoją stwierdziła. Tak jest, jest-to rzecz bardzo niebezpieczna, po przepowiedniach Proroków, po świadectwie Apostołów, po mękach tylu Męczenników, przystępować znowu do rozbioru wiary na łonie wieków wy-piastowanój, jak gdyby ona dzień jeden dopiero przeżyła" ’).
Z resztą, wykład zupełny Religii, zawiera w sobie wszystkie rozumowania, najbardziej popierające Chrysty-anizm, a to tóm samóm, źe stanowczo dowodzi prawdziwości następujących trzech zdań, które są treścią wszelkiego religijnego dowodzenia: 1° źe jest religija prawdziwa, albo od sześciu tysięcy lat wszyscy ludzie są pozbawieni rozumu; 2° źe Religija ta znajduje się w Chrysty-anizmie, albo jej niemasz nigdzie; 3° że albo Chrystya-nizm znajduje się w Kościele katolickim, albo go niemasz nigdzie.
O ile ta obszerna metoda zastępuje wszystkie szczegółowe dowody; o tyle nadaremnemi i śmiesznemi nawet czyni wszelkie zarzuty: zaiste, jest-to nieoceniona korzyść, lecz korzyść wyłącznie przywiązana do tak zupełnego wykładu Religii Chrześciańskiój, jak jest wykład naszego dzieła.
’) Norerimus quia nos sine magno discrimine de Religionis vcrita(e disputamus, quam tantorum sanguine confirmatam vide-nius. Magni pericnli res, si post prophetaruin oracula, post apo-stolornm testimonia, post martyrum rulnera, veterem fidem quasi noYcllam discutere praesunias Serm. des SS. Martyrs.
CKIII
Jeżeli rozłoźym na stole w oczach nieświadomego wszystkie kółka i cząstki nadające ruch zegarkowi; o ka-źdój z tych cząstek będzie on mógł tysiączne tworzyć pytania, i przypuszczać trudności bez końca. Będzie on tam widział tysiączne braki pod względem dokładności i harmonii; może nawet zaprzeczy możności ruchu. W każdym razie, dopóki części te rozrzucone będą; niepojmie nigdy wzajemnego ich stosunku. Jeżeli go zaczniesz przekonywać rozumowaniem; wpadniesz w odmęt dowodzeń i wyjaśnień, co do każdej części; a całym skutkiem tej mozolnój pracy, będzie to, źe sam bezpotrzebnie się zmordujesz, -wyobrażenia twego przeciwnika bardziśj pomieszasz, a podobno nawet utwierdzisz go mocnićj w jego błędnóm przekonaniu.
Lecz jeżeli zegarmistrz, zamiast wchodzić w te szczegóły, zbierze te wszystkie cząstki; każdą z nich położy na swojem miejscu i wprawi je w ruch regularny; natychmiast upadną zarzuty i znikną wątpliwości.
Tak też kiedy Wiara Chrześcijańska wystawioną ci zostanie w swojćj harmonijnej całości, natenczas nie będą miały miejsca, ani owe jak, ani owe dla czego, z któremi zwykle odzywa się niedowiarstwo.
3° Taki sposób nauczania jest najlepszem lekarstwem na owe wielkie choroby naszego czasu, jakiemi są: obojętność, niewiadomość i racyonalizm antichrześcijański.
Obojętność, jest-to skutek wątpliwości, a wątpliwość jest-to wypadek fałszywego rozumowania. Ojcem tego zgubnego rozumowania był mnich z Wittembergi, jego najgorliwszym missyonarzem był Yoltaire ze swoją szkoli je&° ofiarą nasze stulecie, — jego skutkami, brzemie
CXIV
tych nieszczęść, które dźwigamy, nie licząc tych, które nas czekają.
Od niejakiego czasu wszakże Chrystyanizm, ten wojownik dzielny, ciągle napadany a ciągle zwycięzki, zaczyna odbierać winny hołd umysłów pokonanych jego wyższością. Serce tylko obojętnym jeszcze jest dla niego Niechce ono się poddać, bo się lęka tego szlachetnego zwycięźcy, a lęka się dla tego, że go nie zna. Otóż dla serca kreślimy jego wierny obraz; przedstawiamy go takim, jakim jest w istocie, to jest, przyjacielem serc i królem miłości. W imieniu jego tak przemawiamy do serc buntowniczych: „Wiele będzie wam odpuszczono, jeżeli ukochacie wieledo serc zaś schorzałych i upadłych, do serc, które stały się ofiarą okrutnego zawodu, a których, niestety! liczba jest tak wielka, mówimy znowu w imieniu tegoż: „Pójdźcie do mnie wszyscy, co jęczycie wśród bólów i pracy; ja wam ulgę przyniosę. Żyjcie pod mojem prawem, a znajdziecie radość i pokój. “
Co do niewiadomości, niezdaje się być podobnóm do prawdy, aby wiek nasz przez który rozumiemy część oświeceńszą objawiającą chęć do wiary, nadziei i miłości, mnićj był obeznanym z wiarą chrześcijańską jak wiek poprzedzający. A przecież dosyć jest przypatrzyć się zbli-ska, aby się przekonać źe tak jest w rzeczy samćj, i źe inaczćj być nie mogło. Wiek ośmnasty, który stał się bezbożnym i niedowiarkiem, gdy już był dojrzałym, odebrał był w swojój młodości religijne wychowanie. Przeciwnie stało się z wiekiem dziewiętnastym. Nikt mu nie
cxv
wspomniał o religii w dzieciństwie. Rzecz-pospolita ’), która go kołysała, powtarzała mu do ucha same tylko imiona Grecyi i Rzymu. W szkołach i obozach Cesarstwa, nauczył się on tylko próżnej hołdować chwale.
Późnić], gdy rzeczy do porządku wracać zaczynały; Religija w głębi swych świątyń na opuszczonych ołtarzach, zmuszoną była jakby nowe rozpoczynać życie. Z modlitwą łączyła łzy Racheli, -opłakując smutny los dziatek swoich, które jój nieraz jeszcze bezbożność i występek wyrywały z objęć macierzyńskich i pożerały w jej oczach. Wiek nasz więc nie zna Religii, chociaż czuje jój potrzebę, i ku nićj zaczyna się zwracać. Dążność tę budzi w nim szczególniej ten instynkt zachowawczy, który się odzywa w sercu ludów, równie jak w sercu pojedyń-czych osób, a to w miarę jak niebezpieczeństwo staje się groźniejszym. Wszakże to szlachetne uczucie, może go powieźć na mylne bezdroża; jeżeli mu nie zaświeci czysta prawdziwej nauki pochodnia. Do uleczenia zaś obojętności i niewiadomości tych dwóch wielkich chorób, niemasz lepszego środka nad jasny, dokładny i zupełny wykład wiary.
Jest jeszcze i inna plaga, którą tak jak obojętność winni jesteśmy fałszywym, a zuchwałym rozumowaniom przeszłego wieku, oraz innym przyczynom, które wyliczać w tćm miejscu, byłoby zadlugo. Plagą tą jest dążność anti-chrześcijańska, która opanowała inną część dzisiejszej społeczności. Z niej-to wynikło owo zuchwałe i tyle razy powtarzane zaprzeczenie bóstwa Synowi Bo-
') Mowa o Francyi.—P. T.
CXVI
źemu, równie jak przekonanie tak nieszczęśliwie rozszerzone, źe Religija na świecie jest rzeczą dodatkową, i źe Jezus Chrystus jest-to monarcha zrzucony z tronu, któremu już żadne nie należy się posłuszeiistwo. Wiek nasz, który się niczego w tćm nie domyśla, grube to kłamstwo bierze za wyrocznie i niemi kieruje się w życiu. Tu-to jest źródło owych klęsk mnogich i rewolucyj krwawych, których ziemia jest widownią.
Z naszych zaś nauk: wynika naprzód, źe Bóstwo naszego Zbawiciela,- jest pierwszym pewnikiem każdego rozumującego umysłu, oraz węgielnym kamieniem każdój filozofii;
Wynika powtóre, źe Religija Chrześcijańska nie jest rzeczą dodatkową tylko w świecie, lecz owszem duszą wszystkiego i osią, około którćj obraca się cały rząd świata. Jak słońce wszystkie przyciąga ku sobie planety, tak Religija, prawdziwe słońce rzeczy stworzonych, pociąga za sobą i państwa, i królów, i ludy, i tę nieskończoną rozmaitość przyczyn dalekich i blizkich, które się przykładają do powstania lub upadku państw, — wywiera wpływ na sztuki, umiejętności, literaturę, pokój, wrojnę, zwycięztwa i przegrane, słowem, na ludzi i ich namiętności, na ich cnoty i na całe ich życie, tak dalece, iż Chrystyanizm jest ostatnim wyrazem wszystkich rzeczy.
Wynika po trzecie, że nie tylko Jezus Chrystus nie jest monarchą upadłym, niemającym prawra ani do szacunku ani do względów, ani do posłuszeństwa, lecz owszem jest nieśmiertelnym królem wieków, źe On-to wznosi i obala państwa, okrywa je chwałą i zachowuje dopóki prawom jego są uległe, lub kruszy jako naczynia glinia
CXVII
ne, kiedy na wzór Żydów odważą się mu powiedzieć: Nie chcemy, a,by ten królował nad nami *).
W rzeczy samój dla uważnego czytelnika naszego dzieła, dzieje świata dzielą się na dwie wielkie epoki.
1.	Czasy poprzedzające Messyasza. To długie pasmo czterdziestu wieków, nie wyłączając z niego owego wielkiego tygodnia stwarzania, w tych czterech zawiera się wyrazach: wszystko, Chrystus, człowiek i Bóg: Wszystko dla Jezusa Chrystusa, to jest, dla ustanowienia Jego królestwa, Jezus Chrystus dla człowieka, — człowiek dla Boga. Przed okiem takiego czytelnika, takiego widza oświeconego katolicyzmem, wszystkie wypadki szczególne, tyczące się nie tylko narodu żydowskiego, ale wszystkich ludów, prowadzą do Jezusa Chrystusa, jak wielkie rzeki dążą do oceanu.
2.	. Czasy następujące po Messyaszu. Też same cztery wyrazy streszczają ośmnaście wieków upłynionych od narodzenia Betleemskiego . Dzieciątka: Wszystko dla Jezusa Chrystusa, to jest dla zachowania i rozszerzenia Jego królestwa, Jezus Chrystus dla człowieka, — człowiek dla Boga ®). Tym sposobem wszystkie rzeczy stworzone wyszedłszy od Boga, bezustannie wracają znowu do Niego przez pośrednictwo Jezusa Chrystusa, o ile grzechem nie są spodlone.
Wszakże nie sądźcie, aby i ta część stworzeń którą grzech owładnął, która powstaje przeciw Jezusowi i opiera się Jego władzy, nie ulegała Jego potędze, i nie służyła
') Ś. Łuk. XIX, 14.
-) Qui propter nos homines et propter nostram salutem, etc.
CXVIII
mimowolnie Jego chwale. Bóg Stwórca wszystkich rzeczy, tak mówi do każdego władcy i do każdego narodu, przywołując z nicości do bytu, jak mówi do człowieka nowo-narodzonego: „ Stworzony jesteś i przyszedłeś po to na świat, abyś znał i kochał Jezusa Chrystusa, abyś służył Jezusowi Chrystusowi mojemu Synowi, Królowi Królów, Panu nad Pany, któremu wszystkie narody dałem w dziedzictwo: otóż jest dla ciebie prawo. Szczęście i chwała dla ciebie, jeżeli je spełnisz; hańba i niedola, jeżeli je pogwałcisz: wszakże z resztą jakkolwiek sobie postąpisz, czy je zachowasz lub nie; nie mniój jednak służyć będziesz chwale mego Syna, i zostawać pod Jego potężną prawicą.
I w rzeczy samój, z historyją w ręku wykaźemy, jak wyrok ten pełni się ciągle z najściślejszą dokładnością. Od narodu żydowskiego przechodząc do wszystkich innych ludów, widzimy je szczęśliwe, dopóki nad sobą uznają panowanie Jezusa Chrystusa, a nieszczęśliwe od chwili, jak się mu opierać zaczną.
Wielki ten obraz zakończymy historyją potężnego władcy, przed którym zadrżał był świat cały prawie. Powołany od Boga, aby już, już konającemu ludowi Fran-cuzkiemu przywrócił cokolwiek życia, człowiek ten w że-laznej swój dłoni zebrał rozpierzchłe żywioły dawnćj monarchii, przywrócił świątynie, odnosił zwycięztwa i dopóty wzrastał w potęgę, dopóki służył widokom tego Pana, który go był posłał. Ale zaledwie trącił o skalę S. Piotra, aż oto gwiazda jego blednąć, a potęga opuszczać go zaczęła. Zebrane wawrzyny zwiędły od wichru nieprzeliczonych nieszczęść, jakie go spotkały. Oto ten
CXIX
niegdyś mocarz świata, w końcu stawszy się prawie mniój niż człowiekiem, idzie wśród oceanu pokutować za zbrodnię swojego buntu przeciwko Barankowi, władnącemu światem, i z wysokości samotnej skały, na którćj umiera, woła do Królów i do ludów: „Niechże mój przykład będzie dla w’as nauką!... Niemasz potężnego tylko Bóg!.. Bądźcie powolnemi narzędziami w ręku Boga i Jego na-maszczeńca (Chrystusa). Albo potęga Jego skruszy was, tak jak mnie skruszyła."
Tak-to, w każdym wieku okazuje Chrystus swą królewską władzę; tak-to i państwa i panujący chcąc lub niechcąc, korony Jego są hołdownikami. Jeśli służą Jego prawom, jeśli zachowują je wiernie, pod cieniem Jego opieki okrywają się chwałą, a szczęście ich utwierdza Jego władzę, ucząc innych, jak Go kochać mają. Jeśli się odważą powstać przeciw Niemu; padają pod ciosem Jego ręki karzącćj: a odgłos upadku, równie jak widok ich nieszczęść umacnia jego panowanie, ucząc innych drżeć przed Jego władztwem.
Otóż jest filozofija, którą wyświeca wykład zupełny religijnćj nauki, — filozofija zadziwiająca, bo prawdziwa, a prawdziwa, bo całkiem chrześcijańska, — filozofija nader skuteczna do uleczenia naszego wieku, bo dziś, wię-cćj jak kiedy, nauki swoje nader pewnemi stwierdzić może przykładami, — filozofija istotnie boska, która napełnia duszę religiją, ukazując nam najwyższego Władcę światów, siedzącego na swym niewzruszonym tronie, trzymającego w rękach wodze państw wszystkich, i kierującego monarchami i ludami, zamiarami i namiętnościami wszystkich ludzi do spełnienia tego jedynego zamiaru,
GAUME, ZASADY T, I.	q
cxx
którym jest Odkupienie rodu ludzkiego przez Jezusa Chrystusa.
Czyż nie widzicie, ile w tym prostym poglądzie zawiera się mądrości?— mądrości z gruntu obalającój wszystkie teorye tak mało filozoficzne, któremi zalaną jest nasza epoka, a których my smutną jesteśmy ofiarą, — mądrości rozprzestrzeniającej bez miary, widnokrąg naszego umysłu, zdolnój oraz wznieść badawczy geniusz w najwyższe prawdy sfery.
Nakoniec, wiek nasz inną jeszcze z tejże samój jego niewiadomości Religijnej wynikającą, gnębiony jest chorobą. Jest-to manija do reformowania Religii, manija do układania jój podług mniemali zmieniających się co chwila, manija do ujmowania z niój czegoś, lub dodawania do niój; słowem manija do tworzenia Chrystyanizmu od ręki. Jakież lekarstwo na taką chorobę? Najlepsze jest bez wątpienia, wiarę katolicką wyłożyć w zupełności.
Taki sposób nauczania Religii w duchu Sgo Augustyna wykazuje jasno, że Chrystyanizm nie jest-to dzieło człowieka, ale Boga; — że on nie podnosił się do doskonałości stopniowo, ale wyszedł z rąk Twórcy swego doskonałym, a jeżeli potrzebował rozwinięcia, to tóż nie od człowieka, lecz od Boga; — nakoniec, źe Chrystyanizm, niezmienny jak Bóg, w pojawię swoim jest tak dawny, jak czas, a tak trwały jak wieczność, bo Jezus Chrystus, który jest jego życiem i zasadą, był wczoraj, jest dzisiaj i będzie ten sam po wszystkie wieki. Ztąd wypływają dwa następujące zarówno konieczne wnioski: pierwszy, źe jak jeden tylko jest Pośrednik między Bogiem i ludźmi, tak tóż jedna tylko była i jedna tylko
CXXI
zawsze będzie prawdziwa Religija; drugi, źe do nikogo z ludzi, źe do żadnego z wieków nie należy zmieniać? Religii, czyli przez poddanie jej pod władzę ludzką, pozbawiać jej owego wysokiego stopnia, który zajmuje prawem pochodzenia; owszem, ona tylko jedna ma bezwzględne wiekuiste prawo powiedzieć: „Jestem wszystkićm albo niczómu Aut nihil, aut Caesar.
Tym sposobem od razu upadają w zasadzie swojój wszystkie sekty, jako oparte na przypuszczeniu, źe można nową zaprowadzić Religiję, czyli, źe Religija prawdziwa może być niedostateczną albo zmienioną, — słowem, źe w miejscu istniejącego Chrystyanizmu może istnieć Religija inna. Zaiste! przypuszczenie to równie jest niebezpiecznym, jak i niedorzecznem: wznowiły je za dni naszych niektóre umysły godne lepszój sprawy.
Otóż Religija, należycie wyłożona, rozpędza dostatecznie wszystkie błędy, jakie w ciągu wieków naprzeciw niój stawić mogą namiętności człowieka lub jego słabość, tak jak samo ukazanie się na horyzoncie słońca, wystarcza do rozpędzenia cieni nocy i chmur, wiatrami napędzonych na jego drogę.
4° Sposób nauczania przez nas przyjęty, przedstawiając każde zdarzenie, równie jak każdy pomysł w związku z ogólnym planem Religii, ma tę korzyść, źe porządkuje wszystkie szczegółowe wiadomości, i kaźdój z nich oprócz właściwego miejsca, nadaje ten stopień znaczenia, na jaki zasługuje. Nie mało dzisiaj umysłów, znużonych powątpiewaniem, zajmuje się Religiją; wszakże bardzo często zbywa im na przewodniku, na igle, źe tak powiem, magnesowej, równie jak na pewnym i dosyć szeroko po-*
cxxn
myślanym planie. Ztąd, wiele jest usiłowań, sumiennych nawet, ale jałowych, bo od całości oderwanych; ztąd niemało jest wielkich kroków, ale bardzo mało prawdziwego postępu; ztąd-tćż niemało kamieni i innych po ziemi rozrzuconych materyjałów, ale niemasz budowli; ztąd nakoniec, owa niepewna i chwiejąca się religijność, owe nie zupełne wyznania wiary, żadnego rzeczywistego na postępowanie nie wywierające wpływu.
Powiedzmy tu mimo-chodem, iż spostrzeżenie, tyczące się Religii, daje się zastosować i do innych nauk. Dzisiaj szczegółowości wszędzie jest pełno, umiejętności nigdzie: oto jest, na co się uskarżają ludzie najznakomitsi nauką. Ale, jakim sposobem może być inaczćj? Religija, ów konieczny węzeł i umysłów i wyobrażeń, owe źródło i punkt środkowy wszelakiej prawdy, nie kieruje dzisiaj jak kierowała niegdyś badaniami w dziedzinie nauk, nie objaśnia ich, ani porządkuje, nie rozszerza, ani wiąźe z jednością wyższą. Macie wprawdzie promienie światła, aleście stracili jego ognisko. Ponieważ prawdy religijne, są żywotną zasadą nauk, oraz rozwiązaniem ich ostatecznych zagadnień; wynika ztąd, źe umiejętność bez Religii, jest-to księga, pozbawiona swojego początku i końca. .
Wróćmyź znowu do nauki Religii, i zobaczmy to w niektórych przykładach. Jeżeli weźmiemy osobno hi-storyę Judyty albo Estery; będziemy mieli bez wątpienia piękny ustęp dramatyczny, ale nic więcej. Jeżeli zaś przeciwnie odniesiemy ją do ogólnej ekonomii Religii; histo-rya ta od razu staje na wysokim stopniu znaczenia. Zobaczymy jak pięknie się wiąże z wielkim Opatrzności za
cxxin
miarem, przechowania między ludem żydowskim obietnicy o boskim Zbawcy. Toż samo wypada mówić o historyi Cyrusa, Alexandra, Augusta i t. d. Jeżeli z dziedziny wypadków przejdziemy do dziedziny pojęć; zobaczymy dla czego w tym lub owym wieku zjawiło się i było rozszerzane już przez jakiegoś znakomitego męża, już przez jakieś stowarzyszenie religijne, to lub owo pojęcie. Podobnież ma się rzecz z wielkiemi cnotami. Jeżeli poznamy związek tych wszystkich rzeczy z ogólnym Opatrzności planem, nieomieszkamy im od razu przyznać tego znaczenia, na jakie zasługują. Będziemy je widzieli w ich przyczynie, w ich wypadku, w ich związku z rzeczywistym stanem Kościoła i świata, w związku z wypadkami, pojęciami i obyczajami epoki. Wszelkie nasze naukowe prace, wielkiej nabiorą wagi, nic nam nie zaginie ; w umyśle naszym wszystko będzie jasnem ; wiara w końcu nie zachwiana, ocenienie ludzi i pojęć sprawiedliwe, filozofia historyi wzniosła, a może nawet nagłe światło geniuszu, błogim nauki naszśj będzie owocem.
5° Z takiego sposobu uczenia Religii wynika ta ważna korzyść, iż Religija staje się przystępną najsłabszym nawet umysłom, równie w jej części tajemniczej, cudownej, jak w jej części działającej na przekonanie rozumu i pociągającej serce. Ponieważ Religija Opiera się na rzeczywistych wypadkach, czyli raczej, ponieważ Religija cała jest długiem pasmem wypadków, naprzemian pospolitych lub nadzwyczajnych, przyjemnych lub starszych, a zawsze świetnych jak słońce; wykład jej więc powinien być historycznym: i takim jest nasz właśnie.
CXXIV
Jeżeli czasem, część większą jednorazowej nauki, zajmuje konieczny wykład jakiej objawionej prawdy lub, przykazania; natenczas dla objaśnienia lub poparcia praktycznego, staramy się dodać jaki ustęp historyczny odpowiadający wyłożonemu przedmiotowi. Z tak historycznego nauczania nie tylko tę odnosimy korzyść, źe nas rozumie słuchająca młodzież; lecz zarazem zaprawiamy jej serce do cnoty, zapozna wając ją z Patryarchami Prorokami, Męczennikami oraz Świętymi każdego wieku, którzy są jćj ojcami w wierze, a na których, jako na wzór swój zapatrywać się powinna. Zaiste! niemasz milszych ani czystszych obrazów do zasilania jej młodej wyobraźni, ani zbawienniej szych wspomnień do zasilania jej pamięci: nie można też jej dokładniej ani bezpieczniej wytknąć drogi życia; w końcu niemasz lepszego środka do ułatwienia jej rozumienia książek pobożnych i nauk pasterskich, w których tak często jest mowa o wielkich ludziach Starego i Nowego Testamentu, a których, niestety! wielka część Chrześcian mniej zna, niż bohaterów starożytności światowej, niż bóstwa bajeczne.
Taki sposób nauczania tę jeszcze ma korzyść, czyli to nowe na obojętność naszego wieku przynosi lekarstwo, że wykazuje ważność miejsca, jakie w planie Odkupienia a zatem w planie doczesnego nawet szczęścia, zajmuje Kapłaństwo, dziś tak mało poważane, jakie zajmują święci, dziś tak mało mający naśladowców, — nadewszystko jakie zajmują religijne Zakony, których użyteczność jest niezawodną, a jednak tak często i niebacznie od pół wieku zaprzeczaną, już to przez ludzi niezdolnych wznieść się po nad ziemskie materyalne widoki, którzy nie zna
cxxv
ją praw innych, oprócz praw mechanicznych, ani innego życia, oprócz życia przy wexlowym kantorku; już to przez twórców bezzasadnych marzeń, nienawistnych wszystkiemu, co porządek społeczny utrwala; już to wreszcie przez chciwość, która czycha na ich własność i ubogie schronienie.
6° Taki nakoniec sposób nauczania najskuteczniejsze przedstawia lekarstwo na samolub stwo, które nas pożera, i na te nieszczęścia, które są jego skutkiem. On bowiem nie tylko przedstawia Religiję chrześciańską w jćj wspaniałej całości, ale nadto prowadzi do jój zamiłowania.
Wiek nasz nie umie kochać, bo albo nie kocha wcale, albo kocha źle. Pogwałcenie tego głównego prawa miłości jest powodem tych niesłychanych wstrząśnień, których ziemia jest ofiarą: nieład jest zawsze w stosunku z pogwałceniem prawa. Wiek ten nieszczęsny w krótce by się uleczył; gdyby tylko do serca swego dał przystęp miłości: miłość bowiem to Bóg, Deus charitas est ’).
Aby mu dopomódz do spełnienia tak zbawiennego czynu, wykład nasz wykazuje mu jak najoczywiścićj dobrodziejstwa Boga czyli dobrodziejstwa Religii, w ka-źdóm położeniu i w kaźdój porze życia spływające tak na każdego z nas, jak na każdą cząstkę istoty naszćj. Ztąd oczywistą jest rzeczą, iż nastawać na Religiję chrześcijańską, pogardzać nią, ją opuszczać, być obojętnym na jój zbawienne przepisy, nie tylko jest niewdzięcznością, ale nawet jest samobójstwem.
’) Ś. Jan IV, 8.
CXXVI
A tak, metoda Ś. Augustyna wykazując prawdziwego ducha Religii, którym jest miłość, rozwija w duszy dziecięcia to boskie uczucie, — rozwija je więcój niż uczucie bojaźni. Nie jesteśmy my już niewolnikami z góry Synai, ale synami z Kalwaryi. Pragniemy więc, aby Bóg dla ulubieńców Słowa, które stało się ciałem i naszym bratem, był raczój czułym Ojcem i przyjacielem, aniżeli zagniewanym sędzią i surowym panem. Dla tego też całe nasze usiłowanie skierowane jest do tego, aby Religiję przedstawić tak, jak jest w rzeczy samój, jako niezmierne dobrodziejstwo. Szczególniej waźnóm zdawało się nam wystawić w tóm świetle Przykazania boskie i kościelne. Wszakże dla tego-to podobno tak wielka część ludzi nogami je depce, że od dzieciństwa przyzwyczajoną jest zapatrywać się na nie, jak na jakie ciężkie jarzmo. Tą wiedzeni myślą, starać się będziemy nadto, przy kaźdój sposobności wykazywać tę wielką prawdę: że Bóg kocha ludzi.
Wszystkie wieki od Adama aż do naszych czasów stają tu na świadectwo. Pytamy się każdego z nich: „Czy cię kochał Bóg?“ Na to każdy nam odpowiadając, liczne i szczególne boskiej ku sobie miłości składa dowody. Ktokolwiek rzuci okiem na czteroletni nasz wykład Religii, przyzna, iż nie jest czóm innóm jak tylko historyją miłości Boga ku ludziom, — historyą urozmaiconą i nader zajmującą. W którąkolwiek stronę upłynio-nych wieków rzucimy okiem, wszędzie napotykamy dotykalne dowody tój, kamienne nawet serce poruszyć zdolnój prawdy:
CXXVII
Bóg jest Ojcem, który stworzył człowieka, ka-rŁ\NA i króla, który otoczył go chwałą i szczęściem, A CHOCIAŻ ZNIEWAŻONY NIEGODNIE PRZEZ TO ULUBIONE SOBIE STWORZENIE, CHOCIAŻ NIEWDZIĘCZNOŚCIĄ ZAPŁACONY, NIE PRZESTAŁ JEDNAK ANI NA CHWILĘ NAPRAWIAĆ ZŁEGO, KTÓRE WYRZĄDZIŁO SOBIE ODDZIELAJĄC SIĘ ÓD SWOJEGO OJCA TO WYSTĘPNE DZIECIĘ, NIE PRZESTAŁ GO POCIESZAĆ, ZACHĘCAĆ, PORUSZAĆ NIEBA I ZIEMI, ABY MU DOSTARCZAŁY ŚRODKÓW, DO ODZYSKANIA I TO Z NADDATKIEM UTRACONEGO SZCZĘŚCIA.
Wspaniała-to hietorya, która dla serca obejmuje Boga, człowieka, świat, czas i wieczność, w tym jednym wyrazie: Miłość;
A dla umysłu, znowu to wszystko obejmuje w tym jednym wyrazie Chrystus.
Chrystus i Miłość! Oto dwa wyrazy, które zawierają. w sobie całą naszą naukę, tak pod względem ducha jak i litery. Dla tego-to, dwa te wyrazy boskie, są godłem tego dzieła. Oby też one były wiecznćm godłem i serc i umysłów!
Jeszcze słówko o formie, jaką przyjęliśmy dla naszego religijnego kursu. Każda część zawierać będzie pięćdziesiąt dwie nauki, to jest, po jednćj na każdą niedzielę. Opowiadanie ciągłe zdało nam się być pożyteczniejszym, jak wykład za pomocą pytań i odpowiedzi. Tym sposobem, dzieło nasze, służyć może za książkę do czytania dla osób starszych, a umieszczona w dziesiątym tomie treść w pytaniach i odpowiedziach, ułatwi zrozumienie rzeczy i zachowanie jej w pamięci.
CXXVIII
Jesteśmy przekonani, źe dzieło to ułatwi niezmiernie poznanie Religii Chrześcijauskićj. Do tego w czasie dłu-giśj i nie tak łatwśj, jak się zdawać' może, do wykonania pracy, zmierzaliśmy ciągle. Obyż te usiłowania nasze godnie odpowiedziały temu tak zbawiennemu celowi.
CZĘŚĆ PIERWSZA.
NAUKA I«».
NAUCZANIE RELIGII USTNE.
Stary Pasterz. — Potrzeba Nauk katechizmowych. — Znaczenie wyrazu Katechizm. — Wspomnienia z nim się łączące. — Patryarchowie i pierwsi Chrze. ścijanie. — Powody do ustnego nauczania Religii.
Wędrownik, z dalekiego kraju, za nadejściem nocy był pod lasem obszernym; niemógł ani się cofnąć, ani się zatrzymać; rad nie rad musiał las przebywać wpośród ciemności. Kiedy już miał zapuścić się w straszliwą puszczę; spostrzegł starego pasterza i zapytał go o drogę. „Niestety! rzekł mu pasterz, nie łatwo [ci ją wskazać. Las poprzecinany jest tysiącznemi ścieżkami, które krzyżują się, zwracają, bardzo podobne są do siebie, a wszystkie, wyjąwszy jedną, prowadzą do przepaści?—„Do jakićj przepaści?11 zapytał wędrownik. — „Do przepaści opasującćj las cały. To nie wszystko jeszcze, mówił dalćj pastćrz. Las nie jest bezpieczny; jest pełen zbójców i zwierząt drapieżnych. Między in-nemi ogromny wąż, straszne tam klęski roznosi. Rzadki jest dzień w którymbyśmy nie znaleźli szczątków nieszczęśliwych wędrowników, którzy stali się jego pastwą. Tymczasem jednak las ten koniecznie przejść trzeba, aby się dostać tam, dokąd dążysz. Wzruszony politowaniem, osiadłem na brzegu tego niebezpiecznego miejsca, które podróżni przebywać muszą, aby ich ostrzegać i bronić. W pewnych odległościach znajdują się synowie moi, którzy temi co ja uczuciami ożywieni, pełnią takiż obowiązek. Ofiaruję ci moje i ich usługi; i jeżeli chcesz, będę ci towarzyszył."
Szczerość malująca się na twarzy staruszka, ton prawdy tchnący-w jego słowach, wzbudziły zaufanie w wędrowniku; przyjął więc ofiarowaną usługę. Pasterz wziął jedną ręką lampę i włożył w mocną latarnię, drugą wziął podróżnego za rękę, i razem puścili się w drogę.
_ 2 _
Po niejakim czasie, wędrownik uczuł że mu zaczynają omdlewać siły.—„Oprzyj się na mnie," rzeki mu wierny przewodnik.— Wędrownik wsparty szedł dalej. Wkrótce lampa słabe tylko rzucała światełko. — „Zabrakło oliwy, rzeki do pasterza, światło nasze zgaśnie, cóż się stanie z nami ?“ — „Uspokój się, odpowiedział starzec, wkrótce znajdziemy jednego z synów moich, który przyda oliwy do lampy naszćj." I w rzeczy samćj, w niejakiej odległości spostrzegli pochodnię, oświecającą mały domek murowany, przy drodze. Na dobrze znany głos pasterza, otworzyły się drzwi; i zaproszono znużonego wędrownika, żeby usiadł. Potrawy proste ale pożywne, pokrzepiły jego siły. Po trzech kwadransach odpoczynku, puścił się w dalszą drogę, prowadzony przez syna staruszka.
Od czasu do czasu, wędrownik spotykał nowe domki; odbierał nowe przysługi i nowych znajdował przewodników; tak szedł noe całą. Pierwsze światełko jutrzenki rozjaśniało już horyzont, kiedy stanął bez przygody na końcu niebezpiecznego lasu. W tćj chwili poznał całą wielkość przysługi, jaką mu okazał pasterz i jego synowie. Otworzyła się bowiem przed jego oczyma okropna przepaść, w głębi którćj usłyszał głuchy i oddalony huk potoku. — „Oto, rzeki mu przewodnik, przepaść, o którćj ci wspominał mój ojciec; niewiadoma jest jćj głębokość; zawsze ją pokrywa gęsta mgła, a oko przejrzeć jćj ńie zdoła."
To mówiąc westchnął głęboko i otarł sobie ręką dwie duże łzy, spływające po twarzy. — „Czy smutny jesteś?" zapytał go wędrownik. — „Jakże nieinam bydź smutny? Czyliż mogę patrzeć na tę przepaść niepomyślawszy o tylu nieszczęśliwych, którzy codziennie w nićj giną? Nadaremno, mój ojciec i my ofiarujemy im usługi nasze, mała tylko liczba je przyjmuje. Większa część, •. przeszedłszy godzin kilka pod przewodnictwem naszćm, obwinia nas żeśmy ich niepotrzebnie nastraszyli; gardzą radami naszemi; opuszczają nas. Lecz w krótce zabłąkawszy się giną nędznic: bo albo je wąż pożera, albo zbójcy mordują, albo przepaść pochłania. Do jćj bowiem przebycia służy jedynie ten mostek, który mamy przed sobą; a my jedni tylko wiemy drogę do niego. Idź po nim śmiało, rzeki obracając się do wędrownika, i ściskając go czule, na dru-gićj stronie już jest dzień zupełny, tam ojczyzna twoja." — Wędrownik , przenikniony wdzięcznością, podziękował litościwemu przewodnikowi; obiecał że nigdy nie zapomni o nim; a przyśpieszywszy kroku, przeszedł mostek. W kilka godzin potćm, odpoczywał już rozkosznie na łonie swćj najukochańszćj rodziny.
3
Młodzi Chrześcijanie! historyją niniejsza widocznie wam wskazuje potrzebę Nauk Katechizmowych po pierwszej kommunii, o których teraz mam wam mówić. Wy także, czyliż nie jesteście wędrownikami przybyłymi z daleka? Ten las, jest to świat, jest to życic które przebyć macie; zbójcy są to wrogi zbawienia waszego; ogromny wąż, który robi tyle spustoszenia, to szatan; ciemna i bezdenna przepaść, to piekło; wszystkie ścieżki przerzynające las w rozmaitym kierunku, są to drogi, niestety! zbyt liczne, wiodące do nieszczęścia wiekuistego; jedyna ścieżka, która prowadzi do mostku, jest-to wazka droga do nieba. Co się tyczy litościwego pasterza, który czeka u wnijścia w las i podaję rękę i lampę wędrownikowi, ten wyobraża Jezusa Chrystusa, owego boskiego Pasterza, który zstąpił z nieba, aby wspierać i oświecać każdego człowieka przychodzącego na świat;’) synowie pomagający wspaniałemu staruszkowi w miłosiernym obowiązku, są-to kapłani Zbawiciela, poświęceni jak on straży i przewodnictwu człowieka wędrującego; lampa gorejąca w ręku pasterza i jego synów, jest-to pochodnia wiary, która według wyrażenia Piotra świętego, „jaśnieje jako świeca to ciemnem miejscu świecąca.u 2) Zbytecznćm byłoby tłumaczyć wam, kogo wyobrażają i człowiek posłuszny radom mądrego starca i nieroztropni, którzy odrzucają jego posługi i światło. W ciągu podróży, lampa grozi zagaśnięciem, i oliwy brakuje: jest-to podobieństwo, którego znaczenie szczególniej wam pojąć potrzeba.
Pochodnia Religii była zapalona i dana w ręce wasze przez nauki katechizmowe, poprzedzające pierwsze przystąpienie do kommunii świętćj. Lecz niedziwćie się gdy wam powiem, że wkrótce zabraknie oliwy w lampach waszych. Cóż bowiem w rzeczy sa-mćj znaczą te nauki z czasu waszych lat dziecinnych? Oto nauki te początkowe, dały wam tylko nader powierzchowną, nader niedokładną znajomość tych rzeczy, które wy najlepićj znać powinniście. Niepowiem wam, że lekkość wieku i roztargnienie nie jednokrotnie przeszkodziły wam tak do zrozumienia, jak do zachowania w pamięci tych nauk; nie, niepowiem wam, wasze sumienie powie wam to za mnie.
/Powie wam, już nawet wam mówi, że w Religii jest bardzo wiele rzeczy, których dobrze nieznacie lub niezuacie wcale; mówi wam, iż
) Ś. Jan. I, 9.
’) n. Ś. Piotr. I, 19.
_ 4
największą jest zuchwałością chcieć przebywać pustynię życia i wstępować w świat z tak szczupłym zapasem wiadomości religijnych; sumienie pokazuje wam ze wszech stron mnóstwo młodzieży płci obojćj, która padła ofiarą takićj nieostrożności; mówi wam w końcu, że znajomość Religii konieczniejszą jest dzisiaj niż kiedykolwiek, a to z następujących powodów:
1° Dla tego, że dzisiaj znajduje się bardzo wielu ludzi, którzy nie uczą się, nieznają i nickochają Religii, którzy niepełnią jój obowiązków, którzy tak żyją, jak gdyby niebyło ani Boga, ani nieba, ani piekła, ani wieczności, jak gdyby niemieli ani duszy do ocalenia; ani obowiązków do spełnienia; którzy powstają nawet przeciw prawdom Religii, i jak szaleni, najgrawają się z ludzi religijnych;
2° Dla tego, że w liczbie tych nieszczęśliwych ludzi, znajdują się może tacy, którzy nader drogimi są Wdaszemu sercu. A kto wie? Może-to Was przeznaczyła Opatrzność do ich oświecenia i nawrócenia do Boga. Jakich że wyrzutów nie czynilibyście sobie, gdybyście zaniedbali tak szlachetnego powołania! Powołaniu zaś temu nie zdołaói*^ uczynić zadosyć, jeżeli sami nie jesteście w stanie zdać sobie sprawy z wiary swojćj? Sami to dobrze czujecic, że przy wiadomościach, jakie posiadacie, przedsięwzięcie to byłoby nad siły wasze;
3° Dla tego, że wiele udręczeń, wiele cierpień, a może nawet niemało wielkich nieszczęść czeka was na drodze życia. Żeby znaleźć w tćm wszystkićm pociechę, nie liczcie na ludzi. Religija tylko zdoła zlać balsam zbawienny na rany wasze. Ona jedna pozostanie wam wierną, kiedy wszyscy inni was opuszczą; ona jedna osłodzi pokarm waszych łez; ona jedna macierzyńską ręką prześciele łoże boleści waszych; ona wreszcie jedna pokrzepi odwagę, w ostatnich waszych chwilach. Ale jeżeli Religija jest dla was obcą, jeżeli nie rozumiecie jćj języka, jeżeli nie znacie macierzyńskiego jćj serca, czegóż od niój spodziewać się możecie? A powtarzam wam, że nie znacie jćj jeszcze dokładnie; i jeżeli przestaniecie uczyć się jej dalćj, za lat kilka zupełnie znać jćj nie będziecie: tu słowo moje jest słowem doświadczenia;
4° Dla tego, że zdania fałszywe, które codzień szumnie brzmieć będą w uszach waszych, że rozwolnienie obyczajów, zepsucie, obojętność powszechna, zgorszenia wszelkiego rodzaju, jakie spotkacie na każdym kroku i pod wszelką postacią; że zwodniczy glos własnych waszych namiętności, że straszne burze, jakie w krótce podniosą się w słabćm sercu waszćm; że jednćm
5
słowem świat, czart i własne wasze skłonności, tworzyć niezadługo będą na waszą zgubę spisek groźniejszy dzisiaj niż kiedykolwiek.
Wśród tylu burz, wy słabe trzciny, jakże się utrzymać zdołacie? Wśród tylu wrogów, wy rozbrojeni wojownicy, jakże zwyciężycie? Wśród nocy najciemniejszej, pochodnia boska zgaśnie wam, jeżeli nie udzielicie jćj płomieniowi nowego żywiołu. Środek ten czeka was na drodze; korzystać więc z niego, od was samych zależy. Tym środkiem są nauki Katechizmowe po pierwszej kommunii.
O! jakże zbawiennćm jest zaprowadzenie takich nauk, czyli Katechizmu Wytrwałości! Tu właśnie otrzymacie wiadomości grun-towniejsze, zupełniejsze, odpowiedniejsze obecnem potrzebom waszym i postępowi waszego pojęcia, wiadomości zbawienne, które nietylko zachowają, lecz nadto rozwiną to, czegoście się nauczyli dotąd. Tym sposobem, gdy coraz nowej oliwy do lamp swoich przylewać będziecie; nie trzeba wam będzie lękać się, abyście pozostać mieli bez światła wśród ciemności i stracili jedyną ścieżkę wiodącą do mostu nad przepaścią.
Tu, w kapłanach boskiego Pasterza, znajdziecie wiernych i litościwych przewodników. Mądre ich rady będą dla duszy wa-szćj tćm, czćm dla osłabionego 'wędrownika były i ręka starca, i domek gościnny, i pokrzepiające potrawy. Tym sposobem, ciągle prowadzeni i strzeżeni, bez przygody przejdziecie las niebezpieczny.
Wszakże korzyść tych nauk nieogranicza się na tćm, że coraz bardzićj zbogacać będą wasz umysł, czyli coraz nowćj dodawać wam będą oliwy do lamp; one nadto cnotami wzbogacać będą wasze serce. W każdćj rzeczy jedność stanowi siłę. Otóż siłę tę znajdziecie podczas tych nauk, bądź w dobrych przykładach, bądź w modlitwach wielkićj liczby dziatek, z któremi jedno serce i jednę duszę składać będziecie. Bez tćj jedności, jak odosobnionym wędrownikom, z trudnościąby wam przyszło przebyć pustynię życia. Zrozumiecie mnie lepićj wkrótce.
Kiedy podróżni zamierzają zapuścić się w rozległe pustynie Afryki, gromadzą się w wielkićj liczbie, składają karawany. Gdyby wyruszyli sami jedni w tę niebezpieczną drogę, albo wyginęliby z trudów i niedostatku, albo staliby się pastwą Arabów snu-jących się po tych skwarnych piaskach, lub pastwą potwornych wężów gnieżdżących się tutaj: połączeni razem niczego prawie nie lękają się. Naprzód, niebraknie im żywności, ani też przewodników; potćm, ani Arabowie, ani węże uderzyć na nich nie śmieją,
6
lub w razie przeciwnym, łatwy jest odpór. Wszakże nie będzie za wiele, gdy wam jeszcze raz powiem, ukochani przyjaciele moi, że macie do przebycia pustynie tysiąc razy niebezpieczniejszą od afrykańskich. Sami jedni możecie bydź narażeni na zgubę; gdy połączycie się z innemi, droga ta przestanie bydż dla was niebezpieczną. W towarzystwie młodzieży zgromadzającej się na te nauki, znajdziecie młodych wędrowników, którzy tęż samą co wy mają przed sobą drogę.
Ale może się wam niepodoba nazwisko nauk Katechizmowych? Może powiecie: nOtóż znowu nauka początkowa, zupełnie umysłowa, oschła, jałowa, trudna do spamiętania, nudząca przez swoje powtarzanie tych rzeczy, które już dobrze umiemy, a nawet tyle, iż innych moglibyśmy nauczać. Czyż po pierwszej kommunii znowu do Katechizmu ?“ — Przesądy to są, moje kochane dzieci, i bezzasadne zarzuty, na które przed chwilą mieliście odpowiedź, a o których lekkości przekona was nadto rozważne zastanowienie się nad niemi. Tym czasem jeszcze chwilkę chciejcie mnie posłuchać.
Nauki te Katechizmowe, nie będą tym Katechizmem, o którym myślicie. Nauki te zawierać w sobie będą najpiękniejszą w święcie historyję, równie jak najrozmaitsze, jakich tylko zapragnąć możecie, wiadomości; a wszystko to będzie przedstawione waszemu umysłowi, waszemu sercu i waszćj wyobraźni w ten sposób, iż was zajmować, iż wam bardzo podobać się będzie. Abyście zaś Nauk Katechizmowych nigdy sobie nie ważyli lekce, powiem wam co znaczy Katechizm i jak czułe z wyrazem tym łączą się wspomnienia.
Wyraz Katechizm znaczy „ Nauczanie ustne1'. *) Używa się zwłaszcza do oznaczenia początkowej nauki Religii. Religii zaś naprzód od początku świata, aż do Mojżesza, a potćm od początku ery chrześcijańskiej, aż do końca prześladowań, nauczano ustnie, z wyłączeniem wszelkiego innego sposobu. Wyraz więc ten przypomina nam zarazem i przenośne namioty patryarchalnych pustyń i katakumby Rzymu, obyczaje proste i niepokalane Patry-archów i piękniejsze jeszcze obyczaje ojców naszych w wierze. Taki sposób nauczania, to jest sposób nauczania ustny, daleko więećj zajmujący niżeli czytanie, wyśmienicie przypadał do pierwszych wieków świata. Patryarcha wędrował zawsze ze swoją
') Ś. Cyryl. Katech.—Dncange, słownik pod wyrażam Catechizare.
7
rodziną. Jego długi żywot, podawał mu sposobność do gruntownego nauczania swych dzieci. Abraham żył przeszło sto lat z Semeni; Izaak zaś liczył siedmdziesiąt pięć lat, kiedy Abraham umarł; a historyja nie mówi żeby kiedykolwiek go opuszczał. Tak też samo, chociaż stosunkowo, ma się rzecz z innymi Patryarchami.
Tak więc, pamięć rzeczy uplynionych łatwo zachowywać się mogła przez samo podanie ustne czyli tradycyją starców, którzy z natury swojej lubią opowiadać, a do tego tyle mieli czasu. Nadto Patryarcbowie starali się troskliwie uwieczniać pamięć znakomitych wypadków przez ołtarze, nagromadzone kamienie i inne trwałe pomniki. To były księgi nieśmiertelne, które ich potomkowie objaśniali swym wnukom. Patrzcie: Abraham powznosił ołtarze w rozmaitych miejscach, gdzie mu się Bóg pokazał;’) Jakób poświęcił kamień, który mu służył za wezgłowie podczas tajemniczego snu o drabinie,®) i nazwał Galaad gromadę kamieni, będącą znakiem jego przymierza z Labanem.3) Do tych przykładów dodać można wiele innych.
Nazwiska jakie nadawali tym miejscom albo pomnikom, wyrażały całą historyję wypadku, którego one były widownią. A kiedy rodzina patryarchalna przychodziła z licznemi trzodami do studzien Racheli lub kamienia Bethel, dzieci skwapliwie wypytywały się co znaczą te nazwiska i te kamienie. Na skinienie Patryarchy, wszyscy z ciekawą uwagą siadali pod drzewem palmowem, a srebrnowłosy starzec opowiadał historyję podwójnie zajmującą, gdyż to była historyja tamilijna i historyja religijna. Tym sposobem przechodziły od pokolenia do pokolenia i wiadomość o bytności Boga, i historya pierwszych rodziców naszych, i wielkie prawdy religijne, które Stworzyciel Bóg objawił człowiekowi. Wspaniałość niebios opowiadała jedne, głos Patryarchów powtarzał inne. Przeszło dwa tysiące lat nauczanie religii było wyłącznie ustnem: i to był Katechizm pierwotny.
Takież samo nauczanie ponowiło się w początkach ery chrześcijańskiej. Boski Odkupiciel świata, Mistrz wszystkich narodów, nauczał ustnie: nic nie napisał. Dopiero w lat kilka po jego chwa-lebnćm Wniebowstąpieniu, Apostołowie naukę, jego powierzyli pismu.
') I- Księgn Mojż. XXVIII, 48.
’) I- Księga Mojż. XXXI, 48.
') Tamże XXXI, 18. — Fleury, Moeurs des Israelitos, p. 8.
Gaume, Zasady, T. I,	10
8
Ale mimo to, uważać należy, że nauczanie zawsze się odbywało ustnie. Pisma Ewangelistów i listy Apostolskie nigdy nie były dawane w ręce tych, których miano dopiero przypuścić do tajemnic Religii; a to dla wielu przyczyn bardzo ważnych. Naprzód, ponieważ nauczanie ustne było łatwiejszćra, pewniejszem i daleko odpowiedniejszćra mało oświeconemu umysłowi tych, którzy się goto wali do przyjęcia chrztu świętego; następnie, ponieważ nic chciano aby księgi święte wpadały w ręce pogan. Stosowano się w tćm do wyraźnego rozkazu Zbawiciela, który rzekł: „Nie rzucajcie pereł waszych przed wieprze11. *) Wreszcie, lękano się, aby Katechumeni zniechęciwszy się, z nabytych wiadomości nic brali powodu do wyśmiewania się z tajemnic chrześcijańskich, lub sfałszowawszy je, nie rzucali na Chrześcijan potwarzy, a następnie nie wywoływali prześladowania ze strony pogan.
Dla tego-to nauczano ich tylko ustnie, i to z wielką ostrożnością. Koniecznie znać trzeba ten święty zwyczaj ojców naszych w wierze, żeby zrozumieć:
1° Słowa często powtarzające się w ich mowach: „Poświęceni wiedzą co chcę powiedzieć".*)
2° Powód, dla którego wyprawiano z kościoła Katechumenów, przed zaczęciem ofiary Mszy świętćj.
3° Powód, dla którego ojcowie mówili tak rzadko w swych pismach o pewnych prawdach.
4° Wreszcie, powód dla którego nauczanie Religii nazywało się wtedy Katechizmem.
Naśladując Patryarcbów, którzy miejscom pamiętnym dawali nazwiska przypominające wypadek, jaki się tam zdarzył, pierwsi Chrześcijanie mieli także swe pismo pomnikowe. Aby zastąpić księgi, wyrzynali na ścianach katakumb, na swoich lampach, obrączkach, na tysiącznych przedmiotach, służących do ich użytku, główniejsze zdarzenia ze Starego Testamentu, i niektóre z Nowego. Zobaczymy to wszystko w trzecićj części naszych nauk.
Kiedy więc poganin albo żyd, oświadczył chęć przyjęcia Wiary Chrześcijańskiej, nie dawano mu w ręce księgi świętćj, i nieuczono od razu wszystkich prawd wiary. Starano się prze-dewszystkićm dać uczuć jednemu i drugiemu niedostateczność Za-
') Ś. Mat VII, 6.
’) Ś. Cyryl Jerotolimski, Katechinm i t. d.
9
konu Mojżeszowego lub marność bałwanów, równie jak niedorzeczność filozofii świeckiej. Oprócz tego uczono ich moralnych przepisów Ewangelii i dogmatów ogólnych Religii naszćj, jakiemi są: jedność Boga, sąd ostateczny, powszechne ciała zmartwychwstanie; uczono w końcu historyi Starego i Nowego Testamentu: o reszcie zaś nic im nic mówiono. Dopiero po długich próbach, przed samćm przyjęciem Chrztu, uczono ich Składu Apostolskiego i Modlitwy Pańskićj. Nauki tej udzielano na szczególnych zebraniach, zwanych badania (scrutinia), na których roztrząsano wiarę i usposobienie mających być ochrzczonymi. Tu dopiero dawano im na piśmie Skład Wiary i Modlitwę Pańską, zobowiązując, aby ich nauczyli się na pamięć. Po tygodniu, na następnćm badaniu, winni byli powtórzyć je z pamięci, a pismo zwrócić, z obawy, aby nie wpadło w ręce pogańskie: i to nazywało się zwrócenie (redditio) Skład Wiary. ’)
Nakoniec, kiedy Katechumeni już dostatecznie byli wypróbowani, i okazali się godnymi Chrztu, o którego łaskę z wytrwałością, dopraszali się, zgromadzano ich u chrzcielnicy w nocy przed Zmartychwstaniem Pańskićm i Zielonemi Świątkami. Noce te wi-gilijami zwane, były nader uroczyste i świetne, i powszechnie odbywał się w nich chrzest dorosłych. Wtedy-to przed zanurzeniem ich w wodę poświęconą, Biskup otwarcie wykładał im konieczność i skutki pierwszego z Sakramentów. Po wyjściu z wód chrztu, prowadzono ich, przybranych w szaty białe, na zgromadzenia wiernych, których, liczbę odtąd powiększyć mieli. Natenczas Biskup wstępował na kazalnicę, a zdzierając zasłonę ukrywającą dotąd przed nimi święte tajemnice, wykładał je jawnie przed No-wo-ochrzczonemi; nauki zaś o ustanowieniu, istocie i skutkach Eucharysfyi czyli Sakramentu Ciała i Krwi Pańskićj, o uczuciach wiary żywej, pobożności i miłości, jakich wymaga od nich uczestnictwo w tych świętych tajemnicach, odbywały się codziennie przez cały tydzień. Takie było w ogóle postępowanie Kościoła, aż do wieku piątego.2)
Otóż jest znaczenie i początek słowa Katechizm, otóż są szacowne wspomnienia, które z nim się wiążą. Obyż ten wyraz, skoro zabrzmi w uszach, obudzał w sercach naszych myśl o pier-
') S. Ang. Serm. 213.
) Zobacz o zwyczaju zachowywania tajemnicy, Discueaion amicale, t I, str. 344.
*
10
wszych wiekach świata, o prostych i niepokalanych obyczajach Patryarchów, myśl o pierwszych Chrześcijanach, o ich uszanowaniu dla tajemnic świętych, o ich prześladowaniu i ich cnotach! Wyraz bowiem ten obejmuje tę podwójną historyę. Oby nade-wszystko skłaniał nas do naśladowania pięknych przykładów, jakie nam oni zostawili!
Modlitwa
O Boże mój, któryś jest wszystek miłością! Dziękuję Ci za ustanowienie Nauk katechizmowych. Chcialeś oświecając umysł mój gruntowną znajomością Religii, skłonić serce moje do wykonywania cnót, jakie ona nakazuje. Udziel nam laski, abyśmy godnie odpowiedzieli temu wielkiemu dobrodziejstwu, któremu wielu winni będą zbawienie swoje.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; w dowód zaś tćj miłości, uczęszczać będę na Nauki katechizmowe, z szczerem pragnieniem korzystania z nich.
NAUKA liga-
NAUCZANIE ZA POMOCĄ PISMA.
Stary Testament. — Jego cel. — Z czego się składa. — Zamiar Boga względem Jego ludu i wszystkich narodów przy pisaniu Starego Testamentu. — Tradycya czyli podanie ustne. — Nowy Testament. — Z czego się składa. — Tra-dycya. — Natchnienie, autentyczność, całość Starego i Nowego Testamentu.
idzieliście, że od samego początku człowiek mógł się dowiedzieć o bytności Boga nauczyć się wielkich prawd Religii, bądź przypatrując się widowisku przyrodzenia, bądź słuchając opowiadania przodków swoich. Te właśnie były dla niego w ciągu dwóch tysięcy lat dwa główne źródła nauki. Póżnićj z upadkiem czystości obyczajów i ustaniem długowieczności Patryarchów, prostota także wiary upadać zaczęła. Namiętności brały powoli górę, a psu-jąc serce zaślepiały i rozum. Trzeba się było obawiać, aby i pokolenie Abrahama nie poszło za przykładem innych ludów, i aby bałwochwalstwo nie stało się powszechnym. Wszakże Bóg, który czuwał nad rodem ludzkim, niedopuścil tego. Aby uczynić święt-
11
szćm i trwalszćm nauczanie Religii, swoje święte prawo wyrył na kamieniu. Mojżesz spisał boskie rozporządzenia; Aaron zaś i jogo Kapłani mieli na siebie włożony obowiązek nauczania Religii i bronienia jćj od wszelkiego błędu. Synagoga, jako strażnica ksiąg świętych, dzień i noc czuwała nad niemi, i rozstrzygała religijne spory powstające między ludem.
Przyszli póżnićj Prorocy i inni Pisarze natchnieni, którzy, dla przyczyn godnych nieskończonej mądrości, przepowiednie swe i historyję wybranego ludu pisali. Wszystkie te księgi razem noszą nazwisko Starego Testamentu. Wyraz Testament znaczy przymierze. Stary więc Testament jest-to przymierze, które Bóg zawarł ze starym ludem, to-jest, z ludem hebrajskim. Jest-to wielka umowa, obejmująca z jednej strony wolę i obietnice Boga, z drugiój zaś obowiązki Izraela. Jej celem, jak wszystkich dzieł Boga, jest zapewnienie szczęścia człowiekowi na ziemi i w niebie za pośrednictwem Jezusa Chrystusa.
Stary Testament składa się z wielu części:
1° Z dzieł Mojżesza podzielonych na pięć ksiąg, które z tego powodu nazywają się Piępioksiągiem (Pentateuchus).
Księgi te są: Księga Mojżeszowa I. czyli Księga Rodzaju (Genesis)-, obejmująca, historyję stworzenia świata i wielkie wypadki, które miały miejsce aż do wyjścia z Egiptu.
Księga Mojżeszowa II. czyli Księga Wyjścia (Exodus), obejmująca tę cudowną podróż Izraelitów na puszczy i ogłoszenie Zakonu.
Księga Mojżeszowa III. .czyli Lewityk (Leuiticus), obejmująca wszelkie obrzędy Religii i wszelkie przepisy dotyczące Kapłanów i Lewitów.
Księga Mojżeszoioa IV. czyli Liczby (Numeri), tak nazwana dla tego, że się zaczyna od wyliczania synów Izraela. Księga ta obejmuje najmędrsze przepisy, dążące do utrzymania porządku i karności wśród wędrującego ludu, zbyt skłonnego do rokoszu.
Nakonicc Księga Mojżeszowa V. czyli Prawo wtóre (Deute-ronomium), tak nazwana dla tego, iż zawiera w sobie krótką treść praw poprzednio ogłoszonych. Prawa te powtórzone są we wspo-mnionćj księdze z objaśnieniami i dodatkami dla tych, których jeszcze nie było na świecie, lub którzy nie byli jeszcze pełnoletnimi wtenczas, kiedy te były nadane poraź pierwszy.
2° Stary Testament składa się z ksiąg historycznych, albo obejmujących historyję ludu bożego w ogólności, jakiemi są: Księ-ga Jozuego, księga Sędziów, cztery księgi Królewskie, dwie księgi
12
zwane Paralipomenon, które są jakby dodatkiem do ksiąg królewskich;— księga Ezdrasza, księga Nehemiasza, i dwie księgi Ma-chabeuszów; albo z ksiąg historycznych obejmujących historyję szczegółową niektórych świętych i innych osób znakomitych, ja-kiemi są historyję: Ruth, Tobiasza, Judyty, Esthery i Hijoba.
Zapytacie może dla czego Bóg kazał pisać historyję swojego ludu? Oto, oprócz potrzeby zachowania w nieskazitelności prawd Religii, Bóg nadto miał na celu:
a.	Wykazać Izraelitom trierność, z jaką zachowywał swoje przymierze. Ze swojćj strony, nigdy nie uchybił danym obietnicom. Błogosławieństwa obfite, pokój głęboki.były udziałem jego ludu, dopóki przestrzegał warunków umowy; kary wszelkiego rodzaju spadały nań, jak tylko stawał się przeniewiercą.
b.	Wykazać wszystkim narodom, że jego opatrzność rządzi światem, i że trzymając w swym ręku wodze wszystkich mocarstw, używa ich wszystkich do spełnienia niezmiennego swego zamiaru Odkupienia człowieka przez Jezusa Chrystusa. Oto w ogólności czego nas uczą księgi historyczne Starego Testamentu. Aby uwiecznić aż do skończenia czasów te wszystkie ważne prawdy, chciał Bóg aby były napisane.
3° Stary Testament składa się z ksiąg obejmujących naukę i modlitwy, jakiemi są: Psalmy Dawida w liczbie stu pięciudzie-siąt, Przypowieści, Ekklesiastes, Pieśń nad Pieśniami. Salomona,— księga Mądrości i Ekklezyastyk. Niedosyć, że Bóg ustanowił warunki przymierza swego z ludem Izraela, chciał nadto otrzymać skutek tego przymierza, którym było zaprawienie serc do cnoty. Otóż w tym celu były napisane księgi, które wymieniliśmy. Pełne one są zdań najmędrszych, rad najświatlejszych, i najpewniejszych prawideł postępowania. Jeżeli wszyscy prawodawcy starożytni dziećmi są w porównaniu do Mojżesza; to znowu wszyscy mędrcy i wszyscy filozofowie świeccy niczćm są w porównaniu z mędrcami natchnionymi, którzy pisali ten przedziwny kodex moralności.
4° Stary Testament składa się z ksiąg prorockich, to jest ksiąg czterech wielkich Proroków: Izajasza, Jeremijasza, Ezechiela i Daniela, do których przydać należy Dawida, pierwszego ze wszystkich,1) oraz dwunastu innych zwanych Prorokami mniejszymi,
') Żydzi nie liczę Dawida między Prorokami właściwie nazwanymi, dla tego, że był królem, żył na świecie i nieprowadził takiego żywota jak Proroey. To jednak nie przeszkadzało im uważać jego ksiąg za prorockie. — Zobacz Bibie de Vence, Pref- sur los Psaumes.
13
dla tego, że mnićj pisali od porzedzających, czyli że posiadamy mniejszą liczbę ich dziel. Nazwiska mniejszych Proroków są: Oieasz, Joel Amon, Abdiasz, Jonasz, Micheasz, Nahwm, Habakuk, Sofo-niasz, Aggmtsz, Zacharyasz, Malachiasz.
Bóg niechciał aby lud jego niewiedział, że przymierze zawarte z nim jest tylko przemijające; lecz chciał, aby lud ten miał ustawicznie przed oczyma myśl o przymierzu doskonalszym, stwierdzić się mającćm krwią nicpokalańszą, — o przymierzu, którego Messyasz wyobrażony przez Mojżesza, miał być osobiście Pośrednikiem i najwyższym kapłanem, o przymierzu nowem, które kiedyś zastąpić miało przymierze stare.
Bóg chciał tych wszytkich rzeczy dla tego:
1° Aby lud jego nie pokładał ufności w marnych cieniach i niedołężnych ofiarach zakonu.
2° Aby ochoczo przystąpił do nowego przymierza, skoro Odkupiciel ogłosić je przyjdzie.
W tym celu, a nadto aby lud Izraela łatwo poznał Odkupiciela, Bóg ogłaszać go kazał przez tyle wieków i odmalować z taką dokładnością długiemu szeregowi Proroków.
Tak więc wszystkie księgi święte pisane od czasu Mojżesza, dążą do utrzymania przymierza, do ułatwienia jego spełnienia, do wskazania prawdziwego jego ducha i przygotowania Izraela do przymierza doskonalszego.
Wiedzieć także należy, że obok nauki ‘!pisanćj Bóg zachował, przynajmniej w części, naukę ustną. Nie wszystkie prawdy religijne zamknięte były w księgach. Były i takie, które tylko tradycya czyli podanie ustne przekazywało od pokolenia do pokolenia. Dowód tćj -rzeczy znajdujemy w słowach samegoż Mojżesza. Święty ten prawodawca, bliskim będąc śmierci, mówił do każdego z synów Izraela: „Wspomnij na dawne dni, rozmyślaj każdy rodzaj, spytaj ojca twego, i oznajmi tobie: starszych twoich, i powiedzą ci“'). Nie powiedział: „Czytajcie księgi moje, radźcie się historyi pierwszych wieków, którą napisałem i zostawiłem wam.“ Obowiązani byli do tego, bez wątpienia: ale bez pomocy tradycyi ojców’ swoich, nie mogliby byli tych ksiąg dostatecznie rozumieć. Mojżesz nie poprzestał na opisaniu cudów, jakie Bóg zdziałał dla swego ludu; lecz za przykładem Patryarchów, ustanowił
') V. Ks. Moji. XXXII, 7.
14
ich pomniki, obrzędy je przypominające, i rozkazał Żydom, aby tłómaczyli ich znaczenie swym dzieciom, żeby je wyryć w ich pamięci.1} Pocóż te ostrożności, gdyby wszystko było napisane? A tak, przed przyjściem Messyasza, Tradycya czyli Podanie i Pismo Święte, były dwoma źródłami prawd religijnych.2) Tak też było po przyjściu Jezusa Chrystusa, jak to zobaczymy zaraz.
Nowy Testament jest nowćm przymierzem jakie Bóg zawarł, nie już z jednym ludem, ale z całym rodzajem ludzkim, za pośrednictwem samegoż Jezusa Chrystusa. Księgi w których opisane są warunki tćj boskićj umowy, składają tak nazwany Nowy Testament. Jest ich dwadzieścia siedrn.
1° Księgi historyczne, gdzie obok żywota Pana naszego i Apostołów, opisane są: historyją nowego przymierza, sposób w jaki ono spełnione zostało, i przedziwne skutki, jakie wydać powinno. Księgami temi są: Cztery Ewangehje', to-jest Ś. Mateusza, Ś. Marka, Ś. Łukasza i Ś. Jana; tudzież Dzieje Apostolskie pisane przez Ś. Łukasza. Jak na początku świata Bóg nie pisał prawa, które dał był Adamowi, tak i nasz Zbawiciel nie pisał swojćj nauki, ale ogłaszał ją ustnie. Ta niebieska nauka przechodziła z ust do ust przez lat kilka, dopóki przeważne powody nie skłoniły Apostołów do ustalenia jćj pismem.
2° Księgi nauczające. Są to Listy Apostołów, pisane do ich uczniów lub do rozmaitych Kościołów, które oni założyli. Jest takich listów czternaście Ś. Pawła, z których jeden do Rzymian, dwa do Koryntyan, jeden do Galatów, jeden do Efezów, jeden do
') V. Ks. Mojź. VI, 20.
5) Mąż bardzo biegły w zasadach i podaniach Synagogi tak przemawia do Żydów, swoich braci: „Jeżeli zechcecie zgłębić pomniki naszego ludu wiernego.... przekonacie się, że przodkowie nasi cześć oddawali Jeehowie, istniejącemu we trzech osobach połączonych w jednej i nierozdzielnej istocie; że z mocną wiarą spodziewali się że Jezus, to-jest Zbawiciel, Słowo Jechowy, druga osoba Trójcy Przenajświętszej, przyjdzie w godzinie oznaczonej wyrokiem Najwyższego przybrać ciało do naszego podobne w niepokalanem łonie dostojnój córy Dawida, zapowiedzianój wcześnie, zawsze Dziewicy, to jest przed i po chwalebnem swem macierzyństwie... Słowem, źe cudowne narodzenie, żywot, śmierć, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie Pana naszego Jezusa Chrystusa, zasiadającego z dwoistą swą naturą po prawicy Ojca swojego, aby był ciągle orędownikiem naszym, są tylko spełnieniem proroctw tak pisanych, jako też ustnych czyli tradycyjnych, które się zestarzały ze starodawnem pokoleniem Jakóba, wiernym ich stróżem/ Drach, Harmonie entre 1’Eglise ot la Synag., t. II, p. 484.
15
Phileppensów, jeden do Kolossensów, dwa do Tessalończyków, dwa do Tymoteusza, jeden do Tytusa, jeden do Filomena, i jeden do He-brejczyków czyli Żydów,—jeden Ś. Jakóba do Żydów, rozproszonych po całym świecie, — dwa S. Piotra . do Żydów w Azyi, i trzy Ś. Jana: pierwszy do Wiernych spółczcsnych, • drugi do Wybranej (Electa), trzeci do Kaja-, wreszcie list Ś. Tadeusza Judy do wszystkich nowych Chrześcian bez różnicy. Celem tych wszystkich pism jest wytłómaczenie nowego przymierza, i wyjaśnienie jego ducha. Duchem tym, podobnie jak Starego Testamentu, jest miłość Boga i bliźniego.
3° Księga prorocza, to-jest Apolcalypsis czyli Objawienie Ś. Jana. Jak przymierze starożytne przygotowywało doskonalsze przymierze, zapowiedziane przez Proroków narodu żydowskiego; tak nowe przymierze, ustanowione przez Jezusa Chrystusa, doprowadzić nas ma do ściślejszego jeszcze zjednoczenia z Bogiem w niebiesiech. Prorok nowego zakonu, Apostoł Jan święty, odebrał polecenie opisać nam niewysłowione jego rozkosze i cuda niezliczone.
Powtarzając w krótkości cośmy powiedzieli wyżćj, mówimy że Pięcio-ksiąg Mojżesza obejmuje przymierze Boga z ludem żydowskim, podobnie jak Ewangelija obejmuje przymierze Boga z ludem chrześcijańskim. Inne historyczne księgi Starego Testamentu opowiadają w jaki sposób Bóg i lud żydowski wykonali swe zobowiązania. Z jednćj strony, widzimy Boga równie wiernego swym obietnicom jak pogróżkom, — z drugiej, lud naprze-mian niestały i pokorny, odbierający nieodzownie nagrody lub kary. Ta kolćj dobrego i złego jest uświęceniem przymierza, i cudownie przykłada się do zachowania jego, gdyż nadzieja i bojażń są dwoma głównemi bodźcami czynów ludzkich. Księgi prorockie nietylko zapowiadają przyszłe przymierze, lecz mają także na celu Utrzymanie ludu w wierności jego zobowiązaniom. Przypominają mu czego powinien lękać się, lub czego się ma spodziewać, według tego jak będzię posłusznym lub przeniewiercą. Księgi moralne mają za cel skłonienie do zachowania przymierza w jego duchu. Są to iż tak rzekę, organiczne artykuły prawa. Obok Starego Testamentu jest tradycyja przechowująca prawdy niepisane. Całe stare prawo prowadzi do nowego.
Podobnież, w Nowym Testamencie, historyją Kościoła ma za cel wykazać, w jaki sposób Bóg i lud chrześcijański zachowują to dostojne przymierze, stwierdzone krwią Odkupiciela. Z jednćj
16
strony, widzimy Boga od ośmnastu wieków, szafującego na przemian karami i nagrodami, według wierności lub niewierności narodów chrześcijańskich; z drugićj, narody chrześcijańskie, naprze-mian szczęśliwe lub nieszczęśliwe, według tego jak są posłuszne lub krnąbrne, tak, że na czele kaźdój stronnicy historyi ludu chrześcijańskiego czytać należy te słowa: „Wierność przymierzu Kalwaryi podnosi narody, ich niewierność poniża je i nieszczęśli-wemi czyni“. Tak wiec widzimy, że cała historyja świata, pod Starym jak pod Nowym Testamentem, ma za cel utrzymać podwójne przymierze, i nauczyć narody, jak mają być wiernemi ze względu na kary lub nagrody, które nieomylną są zapłatą posłuszeństwa lub rokoszu.
Obok Ewangelii znajduje się tradycyja, -która przechowuje wielką liczbę prawd niezapisanych w Nowym Testamencie.
Wreszcie, jak dawne przymierze prowadziło do nowego, tak nowe prowadzi do Nieba.
Jak za Starego Przymierza istniała tradycyja ustna, mająca przekazywać i objaśniać pewną liczbę prawd, tak za Nowego Testamentu Ewangeliści i Apostołowie nie napisali wszystkich nauk Zbawiciela. Mówią o tćm jak najwyraźniej.') Nadto dodają: „Przeto, bracia, stójcie a trzymajcie podania którycheście się nauczyli, choć przez mowę, choć przez list naszu.a) Nasuwa się tu uwaga, że Protestanci, którzy za przykładem Samarytanów, odrzucają tradycyję i trzymają się jedynie słowa pisanego, w wiecznćj sprzeczności zostają z sobą samymi. Zkąd bowiem wiedzą na-przykład, że Biblija pochodzi od Boga? Zkąd wiedzą, że chrzest przez polanie jest ważnym? Inne też prawdy przyjmować musz i na zasadzie powagi samćj tradycyi, którą wszakże odrzucają.
Rozmaite dzieła składające Stary i Nowy Testament, nazywają się Bibliją, to-jest księgą najdoskonalszą, w calćm tego wyrazu znaczeniu. Niebo i ziemia przeminą, ale ta księga boska, to nieśmiertelne archiwum rodu ludzkiego, ta Biblija, nie przeminie nigdy. W tryumfie niesiona przez pasmo wieków jak arka starego przymierza przez piaski pustyni, nieprzestanie ona opowiadać przyszłym pokoleniom o bytności Boga o jego przy mierzu z człowiekiem, o jego sądach i chwale aż do uroczystćj
') Ś. Jan, XX, 30.
*) II Do Tessal. II, 15; I Do Korynt. XI, 2; II Do Tym. I, 13 i t. d-Zobacz Bergier, artykuł Tradition.
____
chwili kiedy Kościół stanie o progu wieczności, kiedy wszystkie ksie0/ znikną, ponieważ prawda pokaże się bez okrycia i zasłony.
*° Od tych wiadomości prostych ale istotnych, przejdźmy do natchnienia, autentyczności i całości. Biblii. Wszystkie księgi Pisma Świętego, w swoim ogóle i w każdej zć swych części, były natchnione, to-jest:
1° Bóg objawił bezpośrednio Pisarzom Świętym, nietylko proroctwa, które ogłaszali, ale wszelkie prawdy, których znać nie mogli przez samo światło naturalne i środkami ludzkiemi.
2° Bóg szczcgólnćm działaniem łaski skłonił ich do pisania, i kierował nimi w wyborze rzeczy, które opisywać mieli.
3° Przez szczególną pomoc Ducha Świętego, czuwał nad nimi i zabezpieczył ich od wszelkiego błędu, bądź co do wypadków istotnych, bądź co do dogmatów, bądź co do moralności.1)
Co się tyczy autentyczności i całości Biblii, mówi się, że dzieło jest autentyczne, skoro rzeczywiście należy do autora, którego nosi imię; że cale, skoro jest nieuszkodzone i takie, jak wyszło z rąk autora. Nic pewniejszego nad natchnienie, autentyczność i całość ksiąg składających śtary i Nowy Testament.
Na udowodnienie rzeczy tak stanowczćj, jeden światły Duchowny użył następnego obrotu. Było-to w obecności licznego towarzystwa. Któś z obecnych, jakich nieraz spotykać się zdarza, bardzo świadomy nauk świeckich, ale bardzo ciemny w rzeczach religijnych, pozwolił sobie powstać na natchnienie, autentyczność i całość Biblii. Ponieważ powstajesz na kilka rzeczy razem, rzeki Duchowny, pozwolisz mi rozdzielić obronę na części. Nie mięszać przedmiotów różnorodnych, jest-to rzecz ważna. Naprzód chcę Pana przekonać o natchnieniu i autentyczności naszych ksiąg świętych. Spodziewam się, że wkrótce będziemy z sobą w zgodzie".
Wszyscy obecni otoczyli rozmawiających, głębokie nastąpiło milczenie, a Duchowny obracając się do przeciwnika, rzekł: „Szczęśliwy jestem, że mam sprawę z człowiekiem światłym: umysły wyższe i serca prawe stworzone są dla poznania Prawdy. Religija lęka się tylko pół-mędrków, pół-uczonych. Czy powątpiewasz Pan o autentyczności dzieł Platona, Wirgilijusza, Iłoracyusza, Cycerona, Cezara?4 — „O tern wątpić nie przyszło mi nigdy do gło-
') Zobacz Bibie do Vence, t. I; Bergier, artykuł luspiratiou.
_ J8_
wy." — „Ale zkąd wiesz, że te dzieła są utworem wielkich geni-juszów, których noszą nazwisko?"— „Zkąd wiem? takim sposobem, jakim wiemy o wszystkich dziejach starożytności; ponieważ wszyscy zgadzają się, i zgadzali się zawsze na przypisywanie im tych dzieł. Pierwszy uważałbym za szalonego tego, ktoby chciał odrzucać podobne świadectwo?' — „Wyśmienicie. A więc, świadectwo tysiąc razy mocniejsze, tysiąc razy pewniejsze, zaręcza nam, że księgi Starego i Nowego Testamentu natchnione były od Boga i pisane przez ludzi, których noszą nazwiska. Bo czy znasz Pan kogo, ktoby dał życie, lub gotów był umrzeć na poparcie autentyczności dzieł Wirgilijusza lub Platona?" — „Nie, takiego człowieka jeszcze nie było." — „A. przecież tysiące Żydów i Chrześcijan śmierć poniosło w obronie natchnienia i autentyczności naszych ksiąg świętych, a inni tysiącami gotowi byli śmierć ponieść za tęż samą sprawę. Cóż Pan myślisz o tóm? czy podobna odrzucić światków, którzy pozwalają zabijać siebie na potwierdzenie swego zeznania." '— „Nigdy nie zastanawiałem się nad tćm." — „Ale to jeszcze nie wszystko. Starsze jest od waszego, świadectwo o natchnieniu i autentyczności Biblii; daleko też liczniejsze: jest-to głos dwóch wielkich narodów, narodu żydowskiego i narodu chrześcijańskiego, których byt wzięty razem składa przeszło trzy tysiące pięćset lat. Cóż się Panu zdaje? podobne świadectwo czy dostateczne na przyznanie słuszności i prawności Wierze Chrześcijańskiój ? czy jesteśmy ludźmi tępej głowy, kiedy opierając się na podobnych dowodach wierzymy w natchnienie i autentyczność naszych ksiąg świętych?" — „Ja myślę, że mnie nawrócisz, kochany mój Księże!"— „Spodziewam się, bo nie możesz bronić się nie narażając się na nielogiczność."
„Przechodzę do całości czyli nicuszkodzenia w niczóm Biblii. Co do tego punktu, równie jak co do poprzedzających, nie wątpię, że będziesz tego co ja przekonania. Odwołuję się do Pana samego. Zkąd wiesz, że dzieła Platona, Cezara i Wirgilijusza, doszły czasów naszych takiemi, jakiemi, wyszły z rąk swych autorów?" — „Ach! widzę do czego to zmierza; chcesz mnie przekonać o całości ^Biblii, jakieś mnie przekonał o jój natchnieniu i autentyczności, wykazując, że ją potwierdza świadectwo daleko pewniejsze niżeli to, którego powaga skłania mnie do wiary w całość dzieł Wirgilijusza i Platona." — „Uprzedzasz Pan mnie." — „Czekam na dowody". — „Oto są: Historyja świadczy, a Pan wiesz lepićj niż kto inny, że tysiące Żydów i Chrześcijan zginęły w obro
19
nie tćj prawdy, to-jest, że nasze księgi święte doszły do nas ta-kiemi, jakiemi wyszły z rąk swycli autorów, bez powiększenia bez zmniejszenia, bez zmiany; przeciwnie zaś, a Pan także wiesz o tćm, nikt nie poświęcił życia swego na zaświadczenie, że dzieła Wir" gilijusza lub Platona są takiemi dzisiaj, jakiemi wyszły z rąk swoich autorów. Ale pójdę jeszcze dalćj z Panem i przekonam go, że nietylko nasze księgi święte nie były wcale sfałszowane, ale że nigdy nawet nastąpić to nie mogło". — „Ha! jeżeli tego doka-żesz, poddam się". — „Chwytam za słowo : idźmy więc dalćj".— Słuchacze podwoili natężenie uwagi.
„Mówmy naprzód o księgach Starego Testamentu".
„1° Niepodobna było Żydom sfałszować ich przed odszcze-pieństwem dziesięciu pokoleń. Bo jakżeby naprzykład można dzisiaj we Francyi sfałszować Kodex Cywilny? Gdyby fałszerz chciał tego dopuścić się, czyliż nie byłby natychmiast zawstydzony? Również Żydzi czyliż mogli sfałszować księgę, którą poważali daleko wyżćj, niżeli my nasz Kodex Cywilny; księgę, która znajdowała się w każdym domu, którą czytali codzień, której oryginał ze czcią religijną chowano w Arce przymierza, a którą w dni uroczyste Kapłani czytali ludowi zgromadzonemu? Przypuśćmy kuszenie się o fałsz, czyliż tysiące głosów nie oparłyby się temu ? Tymczasem, najmniejszego dotąd niema śladu takiego oporu. Przy-tćm, zmiany bez wątpienia dotknęłyby to, co jest w tej księdze poniżającego dla dumy narodowćj, lub niemiłego dla namiętności. Tymczasem jednak nic podobnego usuniętem nie zostało".
2° „Niepodobna było- ich sfałszować Żydom od czasu odszcze-pieństwa dziesięciu pokoleń. Gdyby dwa pozostałe pokolenia wierne potomkom Dawida, chciały sfałszować księgi Zakonu; jakżeby inne pokolenia, śmiertelne odtąt ich wrogi zgodziły się na takie fałszerstwa? A przecież Pięcioksiąg u Samarytanów czyli u dziesięciu odpadłych pokoleń jest ten sam w zupełności, co Pięcioksiąg u Żydów".
3° „Niepodobna było ich sfałszować Żydom od czasu przyjścia Messyasza. Od tej epoki księgi Starego Testamentu znajdują się w ręku Żydów i Chrześcijan, dwóch narodów w sprzeczności z sobą bądących. Gdyby więc Żydzi sfałszowali Stary Testament ; Chrześcijanie powstaliby byli przeciw temu, i nieprzyjęty byli tych zmian. Tak samo postąpiliby byli Żydzi względem Chrześcijan. Wszakże Stary Testament znajdujący się w ręku Żydów, ten Stary Testamnent, który był złożony w bibliotece
20
królewskiej w Alcxandryi, na dwieście pięćdziesiąt lat przed Jezusem Chrystusem, jest zupełnie ten sam, co u Chrześcijan. Owóż co do Starego Testamentu1'.
„Co się tyczy Nowego, sfałszowanie lub skażenie także było niepodobieństwem".
1° „Niepodobieństwem przed rozdwojeniem z Grekami. Zgodzisz się Pan bez trudności, że niepodobna sfałszować księgi znajdującej się w ręku tysiącznych osób, rozproszonych po calćj kuli ziemskiej, tak, aby tego wkrótce nie postrzeżono. W takim razie podniosłyby się skargi, gdyż Chrześcijanie zawsze się okazywali nadzwyczaj skrupulatnymi w tym przedmiocie. Z tego powodu przytoczę szczegół wzmiankowany przez Świętego Augustyna. Pewien Biskup w Afryce, mając kazanie do ludu, chciał zastąpić jedno słowo Ewangelii wyrazem, który zdawał mu się przyzwoitszym. Lud się na to obruszył. Przyszło do tego stopnia, że Biskup zniewolony był odwołać swój wyraz i przywrócić daWne słowo, żeby nie być opuszczonym przez swój lud.') Materyalnym zaś dowodem, że Nowy Testament nigdy nieulegl najmniejszemu skażeniu, jest-to, że escmnlarze znajdujące się w ręku Chrześcijan Wschodnich, zupełnie zgodne są z temi, jakich używają ich bracia na Zachodzie".
2° „Niepodobieństwo od czasu rozdwojenia z Grekami. Gdyby Kościół łaciński chciał sfałszować Nowy testament; Kościół grecki zamiast przyjąć te świetokradzie skażenia, nieomieszkałby był ich wykazać i powstać głośno przeciw onym. A przecież żadnym nieozwał się zarzutem, i Nowy Testament, którego on używa, we wszystkićm zgadza się z Nowym Testamentem Kościoła łacińskiego".— „Dziękuję ci, Mości Księże, składam broń przed tobą; chlubię się żem został zwyciężony; wyznaję, że nigdy nie zastanawiałem się nad tćm wszystkićm, coś mi powiedział". — „Nie jest zwyciężonym ten, kto dał się oświecić. Powiedziałem ci, Panie: umysły wyższe zawsze są posłuszne prawdzie; winszuję, źe do liczby takich należysz. Dowód ten, do którego przydaćby można tyle innych, wystarcza na okazanie nam, że wiara prostaczka, który na słowo Kościoła wierzy w boski początek Biblii, jest nader gruntowną, i że najuczeńsi z niczćm rozumnem przeciw nićj
') Aug. Ep, 71 et 82. Tassoni, księga I, 181,
21
wystąpić nie mogą.1) Wyprowadźmy zćąd wniosek: że my wszyscy, uczeni i ciemni, winniśmy księgom świętym wiarę najzupełniejszą i najgłębsze poszanowanie: wszystkie bowiem są we wszystkich swych częściach prawdziwem słowem. Bożćm“. 2)
Na tern skończyła się rozprawa. Pochwały rozdzieliły się między Duchownego, który dowiódł natchnienia, autentyczności i całości Biblii z równą mocą jak skromnością, i między jego przeciwnika który miał odwagę, tak rzadką, szczerze przyznać oczywistość prawdy.
Dodajmy do tego, że winniśmy jednakowo wierzyć tak Pismu Świętemu, jak Tradycyi czyli Podaniu, bo jedno i drugie zarówno jest słowem Bożćm. „Wszelkie Pismo, mówi święty Paweł, od Boga natchnione, jest pożyteczne ku nauczaniu, ku strofowaniu, ku naprawianiu, ku ćwiczeniu w sprawiedliwości, aby człowiek był doskonały, ku wszelkiej sprawie dobrej wyćwiczony3.3) „Przeto, bracia, stójcie, mówi w innem miejscu, a trzymajcie podania, któryćheście się nauczyli, choć przez mowę, choć przez list nasz3. *)
Modlitwa,.
O Boże mój, któryś jest samą miłością! dziękuję Ci, żeś dał nam święte twoje Prawo, i żeś napisać je rozkazał, aby namiętności nigdy go nadwerężyć nie mogły. Racz mię natchnąć wielkiem poszanowaniem dla świętego słowa twego.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dia miłości Boga; na dowód zaś tej miłości, słuchać będę czytania Ewangelii z glębokiem poszanowaniem.
) Filologija nowożytna przekonała jak nnjoczywiśeiój o zupełnój całości i nieuszkodzeniu Nowego Testamentu.
’) Koncyl. Trj dent Sess. IV.
’) II, Do Tym. III, 16, 17.
*) II, Do Tessal, 11, 15.
22
NAUKA nicią-
ZNAJOMOŚĆ BOGĄ. - BÓG UWAŻANY W SAMYM SOBIE.
Bytność Boga. — Dowody. — Szczegóły historyczne. — Doskonałość Boga. — Wieczność, Niepodległość, Niezmierność, Jedność, Niezmienność, Wolność, Duchowość, Modrość. — Opatrzność. — Dowody.
Jużeśmy powiedzieli, że pierwszą prawdą jakiej nas uczy Katechizm, jest ta. że jest Bóg.
Umilknij ziemio! i ty niebo! Synowie ludzcy! nakłońcie ucha. Przed wszystkiemi wiekami, po za wszelkie nieba, po nad wszystkie światy, jest Istność wiekuista, nieskończona, niezmienna, która sama w sobie jest swoim początkiem, końcem, swoją szczęśliwością. Wszystko co jest stworzone, ze swemi słońcami i światami, z których każdy zamyka w sobie milijony światów, jest tylko odblaskiem chwały tój wielkićj Istności. Jest ona wszędzie, wszystko widzi, słyszy wszystko. Istoto nad istotami! któż jestem, slaby śmiertelnik, żebym miał mówić o wielkości twojćj? Milczenie jest jedynym hymnem ciebie godnym: Silentium tibi laus, Deus in Sion!
A naprzód, jakież ci dać imię1?
„Istota nad wszystkiemi istotami, mówił niegdyś jeden z tych, którzy już wpatrują się dzisiaj w niewysłowione jestestwo Twoje, Istota nad wszystkiemi, istotami, oto jedyne nazwisko, które Ciebie nie jest niegodnćm. Jakiż język mógłby Cię nazwać, Ciebie, którego ideału wszystkie języki przedstawić nie zdołają? Niewy-słowiony jesteś dla wszystkich ust, bo Tyś natchnął mowę we wszystkie usta“.
„Jesteś niepojęty, bo z Ciebie samego wynikły wszelkie pojęcia. Wszystko głosi chwałę Twoję: kto mówi, wychwala Cię swoim okrzykiem; kto niemy, milczeniem. Wszystko cześć oddaje majestatowi Twemu: natura żyjąca i natura martwa. Do Ciebie zwrócone są wszystkie życzenia, wszystkie cierpienia; ku Tobie podnoszą się wszystkie modlitwy. Jesteś życiem wszelkiego życia, środkiem wszelkiego ruchu, końcem wszystkiego, jesteś jeden, jesteś wszystkićm. O próżności wyrażeń ludzkich! Wszystkie te nazwiska Tobie przystoją, a żadne oznaczyć Cię nie zdoła. Sam jeden wśród ogromu wszechświata, nie masz nazwiska. Jakże się dostać przez wszystkie niebiosa do twój nieprzeniknionćj świątyni?
23
Istota nad wszystkiemi istotami, to jedynie imię nie jest Ciebie niegodnćm“.*)
Otóż Bóg!
Któryż człowiek powątpiewał kiedykolwiek o jego bytności? Bezbożnik wprawdzie powiedzieć może w nieprawości serca swego; „Nie masz Boga;“ ale twierdzić o tern ze szczerćm przekonaniem, nigdy: pierwszy ateusz z przekonania, chyba kiedyś dopiero będzie, jeśli tylko kiedyś być może. I w rzeczy sumćj, trzebaby chyba stracić rozum, aby zaprzeczać istoty, którćj bytność objawia się z większym blaskiem, niżeli obecność słońca, kiedy to iskrzy się całym swym ogniem na niezachmurzonćm niebie. Poprzestaniemy zatćm, dzieci moje, na przypomnieniu trzech dowodów bytności Boga.
1° Konieczność Istoty twórczśj. Nie masz skutku bez przyczyny. Pałac każę domyślać się budowniczego; obraz malarza; posąg rzeźbiarza; ziemia i jćj góry olbrzymie i jój urodzajne niwy i jćj jeziora, i jej rzeki; morze, i jego ogrom, i jego ruch regularny, i spienione bałwany, i potworni jego mieszkańcy; niebiosa i ich globy świecące, ogromne, niezliczone, każą także domyślać się przyczyny wszechmocnćj, która stworzyła tyle cudów.
Co to jest za przyczyna? Może te cudowne dzieła same dla siebie są przyczyną? Ale wszystkie odpowiadają wam krasomówczym swym językiem: „Ipse fecit nos, et non ipsi nos.a „Bóg to nas uczynił, nie zaś my uczyniliśmy nas!u Nie, nie uczyniły one siebie, bo nie są Bogiem. Ziemia nie jest Bogiem, morze nie jest Bogiem, niebo nie jest Bogiem, świat cały nie jest Bogiem: w tych stworzeniach nie masz ani przymiotów, ani cech nieudzielających się Istoty najwyższćj, jakiemi są: wieczność, niepodległość, niezmierność, wolność, duchowość.
Jakaż przyczyna wydała tyle cudów? Może traf? Ależ traf jest niczćm; jest to wyraz bez znaczenia, którego człowiek używa tylko, żeby pokryć swoję niewiadomość, i tak jak żebrak używał łachmanów, żeby pokryć swą nagość. Istotnie, mówimy, że rzecz jaka stała się trafem, chcąc wyrazić, że nie znamy jćj przyczyny: ta jednak przyczyna istnieje. Traf więc jest niczćm, traf zatćm nie stworzył świata.
Jakaż więc jest twórcza przyczyna świata? Może ludzie? Wszakże w takim razie nie podobnaby było wybaczyć historyi, że nie zachowała nam imienia astronoma, który wyrobił słońce
') Ś. Grzegorz Nazyanzeński.
Gaume, Zasady, T. I,
11
24
i rozwiesił gwiazdy na firmamencie; ani nazwiska geologa, który wyrobił Alpy i Pireneje; w końcu nazwiska chemika, który uczynił Ocean. Niestety! wszyscy ludzie razem nie są wstanie utworzyć drobnego komara, ani ziarnka piasku, a mieliźby świat stworzyć!
Tak więc, z jednój strony, ani traf, ani człowiek nie uczynili tych cudownych rzeczy, które uderzają wzrok nasz; z drugićj strony, te dzieła przedziwne nie istniały zawsze i same przez się powstać nie mogły, ponieważ nie posiadają przymiotów Istoty koniecznćj. Cóż wiec powiedzieć? jeżeli nie to, że są dziełem Istoty wiekuistćj, nieskończonój, wszechmocnćj, którą język wszystkich narodów nazywa Bogiem.
2° Świadectwo ludzi. Tak jest, wszystkie ludy nazwały go, ponieważ wszystkie ludy wierzyły w bytność tój Istoty, będącój początkiem wszystkich innych.’) Mogły się one mylić co do jój doskonałości i przymiotów; ale zawsze uznawały jój bytność. Uwaź-my ród ludzki od samój jego kolebki, przypatrzmy się mu w rozmaitych klimatach, w których kolejno zamieszkiwał, niech żaden kraj, żaden naród, żadna rodzina nie ujdzie naszego wzroku. Od narodów ucywilizowanych, przejdźmy do narodów barbarzyńskich: wstąpmy do pokoleń wyrodzonych, które porozbijały swe namioty wśród skwarnych piasków Afryki, lub do chord dzikich, które tułają się po rozległych stepach Świata Nowego. Wszędzie usłyszymy imię Boga; wszędzie znajdziemy powznoszone ołtarze, ku chwale tój wielkiój Istoty; wszędzie znajdziemy ofiary, składane ku jego czci; wszędzie nakoniec obije się o uszy nasze odgłos hymnów i modlitw, wznoszących się do Jego tronu -wiekuistego. Obejdźmy świat w około, a łatwiój będzie znaleźć miasto zbudowane w powietrzu, niżeli spotkać naród bez wyobrażenia o Bogu.
Wielkie to wyobrażenie o Bogu, musi być głęboko wkorze-nione w sercu ludzkióm, kiedy nawet człowiek zągrzęzły w błocie najplugawszych rozkoszy, i niejako podobny do bydląt nierozumnych, mimowolnie jednak wymawia imię Boga, i podnosi wzrok swój ku przybytkowi tój wielkiój Istoty. Tę uwagę robił Tertulli-jan spółczesnym Poganom: „Czy chcecie, powiadał, żebym wam dowiódł bytności Boga samóm tylko świadectwem duszy?" Otóż dusza, chociaż uwięziona w zatrzymującóm ją błocie, chociaż skrępowana mnóstwem przesądów, wycieńczona namiętnościami i pożądliwością, niewolnica bóstw fałszywych, skoro jednak wróci do siebie jakby z opilstwa lub choroby, i odzyska zdrowie na chwilę, wnet głosi Boga, wzywa go pod jedynem imieniem jakie mu przystoi:
‘) Świadectwa te zebrał Jacąuelot w dziele Traitó de I’Existe nce de Dieu. i t. d
25
Wielki Boże! dobry Boże! Te słowa przychodzą na usta każdego człowieka: Omnium vox est O świadectwo duszy, chrześcijańskiój z natury! O testimonium animae naturaliter christianae! A gdy ona przemawia takim językiem, natenczas nie na Kapitolium patrzy, ale w Niebo, bo wie dobrze że tam jest przybytek Boga ży-jącego, że ona sama z tamtąd i od niego pochodzi. >)
Prawdę więc mówił. Człowiek i świat na wyścigi głoszą Istotę najwyższą, Stworzyciela wszech rzeczy, tak dalece, że szaleństwo ateuszów, którzy ważą się zadawać fałsz temu podwójnemu świadectwu, nie jest jednym z najmniejszych dowodów bytności Boga.
3° Niedorzeczność ateizmu. Nazywają ateuszami tych, którzy przeczą bytności Boga. Jeżeli chcecie wiedzieć do jakiego stopnia ateusz obudzą wstręt i politowanie; posłuchajcie jego wyznania wiary i jego dziesięciorga przykazań.
„Wierzę, we wszystko, co do uwierzenia jest niepodobnym."
„Wierzę, że są skutki bez przyczyny, obrazy bez malarza, zegarki bez zegarmistrza, domy bez budowniczego."
„Wierzę że pierwszy człowiek sam siebie stworzył, lub że wyrósł pod dębem jak pieczarka."
„Wierzę, że nicmasz ani dobrego, ani złego, ani zbrodni, ani cnoty, że zabić własnego ojca lub go żywić, jest toż samo."
„Wierzę że wszyscy ludzie są obłąkani na umyśle; że wię-cćj mam rozumu w małym moim palcu, niż go kiedy było we wszystkich mózgach ludzkich."
„Wierzę że jestem bydlę; że pomiędzy mną a moim psem nie masz żadnćj różnicy, prócz tćj, że pies ma ogon, a ja go nie mam."
Otóż jedyny artykuł ostatni, w którym ateuszowi nie można odmówić słuszności. Mniemacież, że te wszystkie niedorzeczności bezzasadnie liczymy na karb ateuszów? Owszem, nie tylko są one niezbędnym wypływem ich systematu, ale znajdujemy je nawet wypisane dosłownie w ich dziełach. Otóż kto zaprzecza bytności Boga, musi połknąć trochę goryczy. Ale nie dosyć na tem, posłuchajmy jeszcze dziesięciorga przykazań ateusza.
„ Wszelkim, namiętnościom i poiądliwościom twoim będziesz czynił zadość.“ Jest to pierwsze i najgłówniejsze z przykazań ate-izmu. V, rzeczy samej, kiedy nie ma Boga, to też nie ma ani du
’) Apolog. rozd. XVIII.
*
26
szy, ani obowiązków, ani dobrego, ani złego, ani Nieba, ani piekła i wszystko się koińczy ze śmiercią. A więc dobrze pić, dobrze jeść, spać i trawić, oto cała religija, cała filozofija: ten nic mądry, kto tego nie bierzc za prawidło swego postępowania.
Otóż drugie przykazanie, niemniej ważne od pierwszego: „Będziesz uważał wszystkich, ludzi za przeszkody albo narzędzia.* Jako narzędzi, użyjesz ich dla swego dobra, o ile zdołasz; jako przeszkody, skruszysz je bez litości. W tym celu, jeżeli potrzeba będzie utłuc ich na miazgę w moździerzu, to je utłuczesz; jeżeli potrzeba będzie obedrzeć, to zabierzesz cudze mienie, i mocno przy sobie zatrzymasz; jćżeli potrzeba będzie ich zhańbić, to dasz fałszywe świadectwo i skłamiesz bezczelnie. Otóż widzicie, że podobna moralność jest moralnością zwierząt drapieżnych; wprowadza wojnę wszystkich przeciw wszystkim; zamienia świat w jaskinię łotrów; i innej opieki nie zapewnia, prócz opieki kata. Oto są okropne maxymy ateizmu; maxymy pisane, ogłaszane, wykonywane, przynajmniej w części: gdyż szczęściem, człowiek jest zawsze lepszym, lub gorszym od swoich zasad. Taki jest skład wiary, i takie dziesięcioro przykazań ateizmu. Powtarzamy więc, że nigdy nie było człowieka tak szalonego, któryby z przekonaniem, bronił podobnego systematu i zaprzeczał sumiennie bytności Boga.
Cóżkolwiek bądź, dobrze przypomnieć naszym niedowiarkom (esprits forts) świadectwo najpotężniejszego geniuszu czasów nowożytnych'. Napoleon rozmawiając pewnego razu na wyspie św. Heleny o bytności Boga z jednym z swoich Generałów, tak się wyrażał: „Pytasz mnie: Co jest Bóg? Czy go znam, i co wiem o nim? Powiem ci zaraz. Lecz powiedz mi pierwej, jakim sposobem poznajesz, że ktoś posiada genijusz? Jestże to rzecz, którą widziałeś? Czy genijusz jest rzeczą widzialną? Cóż o nim wiesz, abyś weń wierzył? Widzimy skutek, a od skutku, idziemy do przyczyny, szukamy jej, znajdujemy ją, twierdzimy, wierzymy w nią, nieprawdaż? I tak, na placu boju, kiedy się zacznie bitwa, jeżeli natychmiast po szybkości i trafności obrotów, plan attaku uznanym zostanie za dobry; natenczas podziwiają go i mówią: „Oto geni-jalny człowiek." Wśród wrzawy wojennej, kiedy zwycięztwo chwiało się, czemuż pierwszy mnie szukałeś oczyma? Tak jest, usta twoje wzywały mnie, i ze wszech stron słychać było tylko okrzyk: „Cesarz! Gdzie jest? Jakie jego rozkazy?"
27
Cóż to był ten okrzyk? To był krzyk instynktu i wiary powszechnej we mnie, w mój genijusz/1
Otóż ja także mam instynkt, mam pewność, wiarę, wydaję krzyk mimowolny; zastanawiam się, przypatruję się naturze z jej zjawiskami i mówię: Bóg. Podziwiam i wołam: Jest Bóg.u
Zwycięztwa moje skłaniają was do wiary we mnie. Otóż podobnie świat cały skłania mnie do wiary w Boga. Wierzę z powodu tego, co widzę, z powodu tego, co czuję. Te cudowne skutki wszechmocności boskiej, czyliż nie są rzeczywistością tak stanowczą i wymowniejszą jeszcze, jak moje zwycięztwa? Cóż znaczy najpiękniejszy manewr wojskowy obok ruchu gwiazd? Ponieważ wierzysz w genijusz, powiedz-że mi, proszę cię, zkąd bierze się w człowieku genijalnym owa twórczość pomysłów, owo natchnienie, ów rzut oka, jemu tylko właściwe? Odpowiedz, zkąd to pochodzi? Wskaż tego przyczynę. Nie wiesz! nie prawdaż? I ja także niewiem, i nikt niewić więcej od nas dwóch; a jednak ta osobliwość, która oznacza pewne indywidua, nie jestżc wypadkiem tak oczywistym i tak stanowczym, jak każdy inny wypadek? A jeżeli zachodzi tak wielka różnica w umysłach; musi być jakaś przyczyna, musi też być ktoś, który czyni tę różnicę. Wszakże tym, nie jestem ja, wszakże tym, nie jesteś ty. Genijusz jest tylko wyraz, który nic nie mówi o swojej przyczynie. Ale może kto powie, że genijusz jest to doskonały organizm. Jest to brednia zaspokoić mogąca jakiego półmędrka, ale nie mnie. Czy rozumiesz ?“
„Skutki dowodzą przyczyny, a skutki boskie przekonywają mnie o przyczynie, którą jest Bóg. Tak, jest przyczyna, która się zowie Bóg, jest rozum najwyższy, Istota nieskończona. Ta przyczyna jest przyczyną przyczyn; ten rozum jest twórczym rozumem pojęcia. Jest istota nieskończona, obok której, Generale B.... jesteś tylko atomem, ziarnkiem pyłu, obok której ja, Napoleon, z całym moim genijuszem, jestem niczem, prawdziwem niczem. Czy rozumiesz? Ja czuję tego Boga... Ja go widzę... Potrzebuję go.. Wierzę w niego.... Jeżeli go nie czujesz, jeżeli nie wierzysz w niego; ha! tćm gorzej dla ciebie ’).“
Do krasomówczego dowodzenia tego wielkiego męża przy-amy proste, ale stanowcze rozumowanie dziecka. Przed kilką la-
'j Sent. de Napoleon sur je Christ, str. 75 i następ.
28
ty młodzieniec z prowincyi przysłany był do Paryża dla ukończenia nauk. Jak tylu innych, wpadł nieszczęściem w złe towarzystwo. Własne namiętności, i bezbożne rozmowy kolegów, wyrugowały z pamięci jego pobożne przestrogi matki i przywiodły do pogardy Religii. Przyszedł do tego, że pomyślał, a potem powiedział, tak jak szalony, o którym mówi prorok: „Niemasz Boga. Bóg jest czczym tylko wyrazem.11 Mówiąc nawiasem, od tego zwykle niedowiarstwo zaczyna się: jest to roślina, która z błota tylko wyrasta. Po kilkoletnim pobycie w stolicy, młody człowiek powrócił na łono rodziny. Pewnego dnia zaproszono go do zacnego domu, gdzie znajdowało się liczne towarzystwo.
Kiedy wszyscy zajmowali się zabawą, rozmową o tern co słychać nowego, i o interesach; dwie panienki dwunasto czy trzynastoletnie, czytały razem siedząc przy oknie. Młody człowiek zbliżywszy się do nich, rzekł: „Jaki romans czytają panny z taką uwagą?" — „Nie czytamy, Panie, romansów.“ — „Jakto, nic czytacie romansów? jakąż więc czytacie książkę?" — „Czytamy historyę ludu Bożego.a „Historyę ludu Bożego! więc wierzycie, że jest Bóg?"
Zdziwione podobnem zapytaniem, panienki spojrzały na siebie; rumieniec oblał im lica. „A Pan nie wierzysz?" z żywością zapytała starsza.—„Wierzyłem dawnićj, ale od czasu jak mieszkałem w Paryżu, jak zacząłem uczyć się filozofii, matematyki, polityki, przekonałem się, że Bóg jest to tylko czcze słowo." — „Ja, Panie, nigdy nie byłam w Paryżu, nigdym się nie uczyła ani filozofii, ani matematyki, ani innych pięknych rzeczy, które Pan umiesz, umiem tylko mój katechizm; ale ponieważ Pan jesteś tak uczony i twierdzisz że nie ma Boga, racz mi powiedzieć, zkąd się wzięło jajko?"
Dziewczynka wyrzekła te słowa tak głośno, że ją usłyszeli niektórzy z obecnych. Kilka osób zbliżyło się na przód, żeby się dowiedzieć, o co rzecz idzie; inne poszły za ich przykładem; wre-ście całe towarzystwo zebrało się koło okna słuchać rozmowy. — „ Tak Panic, powtórzyła dziewczynka, kiedy twierdzisz że niema Boga, racz mi powiedzieć zkąd się wzięło jajko?" Śmieszne pytanie, jajko z kury." — „A zkąd się wzięła kura?" — „Panna wiesz tak dobrze jak ja, że kura pochodzi z jajka." — „Zgoda, ale co pierwej było, czy jajko czy kura?" — „Nie rozumiem do. prawdy, co chcesz panna wyrazić przez te jajka i kury; ale wreszcie, jużcić z tego dwojga pierwej była kura." — Jest więc kura, która nic wyszła z jajka?" — „Ach! przepraszam pannę, nie
29
zastanowiłem się: wprzód było jajko." — Więc jest jajko, którego kura nie zniosła? Proszę odpowiedzieć."— „No, tak...ale.’., bo... ponieważ... widzisz panna..." — Widzę, Panie, że nie wiesz co było pierwej, czy jajko przed kurą, czy kura przed jajkiem." — No ja mówię że kura." — „Dobrze, jest więc kura, która nie wyszła* z jajka. Proszę mi teraz powiedzieć, kto stworzył tę pierwszą kurę, od której pochodzą wszystkie kury i jajka?" — Z swo-jemi kurami i jajkami, panna bierzesz mnie za dziewkę folwarczną." „Przepraszam, panie, proszę mi tylko powiedzieć, z kąd przyszła matka wszystkich kur i wszystkich jaj." — „Ależ przecie..." — Ponieważ Pan tego nie wiesz, pozwolisz żebym go nauczyła. Kto stworzył pierwszą kurę albo pierwsze jajko, co panu bardziej podoba się, jest ten sam, co stworzył świat, a tę Istotę my nazywamy Bogiem. Patrz pan, bez Boga nie możesz wytłumaczyć zkąd się wzięło jajko lub kura, a chciałbyś bez Boga wytłómaczyć zkąd wziął się świat cały."
Młody bezbożnik nie wdawał się w dłuższą rozmowę, ukradkiem wziął kapelusz i wymknął się zawstydzony.
Od bytności Boga przejdźmy do jego godnych uwielbienia doskonałości.
Bóg jest ducheip nieskończonym, wiecznym, niepojętym, który jest wszędzie, widzi wszystko, wszystko może, który wszystko stworzył potęgą swoją, i wszystkiem rządzi swoją mądrością. Kto mówi Bóg, wymawia imię Istoty najwyższej, Istoty w ścisłem znaczeniu, Istoty nieskończenie doskonałej. Z tak niezaprzeczonego pojęcia wypływają pasmem oczywistych następstw, wszelkie istotne przymioty boskie.
1° BTeczno^tf. Ponieważ Bóg jest nieskończenie doskonały, ztąd wynika, że niema żadnego początku czyli przyczyny swego istnienia, że jest sam przez się i przez konieczność swojego bytu. Ponieważ Bóg nie nadał sobie bytu, ani też go otrzymał, jest więc sam bytem, istnieniem, istotą, jest wieczny, to jest niema początku ani końca. Jest,— oto jego imię,— oto definicyja wzniosła, nie mogąca służyć komu innemu, którą sam o sobie daje, mówiąc: Ifjgo Jehova: Ja Jehowa: Ja jestem, który jestem... to jest imię mo-ję na wieki. ') Tu rozważmy, że jesteśmy obrazem Boga, i mamy obowiązek wyrażać na sobie doskonałości tego boskiego wzoru.
*) II. Ks. Mojż. m, u. 15.
30
Napisano bowiem: „Bądźcież wy tedy doskonali, jak i Ojciec wasz niebieski doskonałym jest.“ *) Pamiętajmyż o tym obowiązku naśladowania. A gdy od nas domagać się będą miłości serca stworzenia kończące się i znikome, niech każdy z nas odpowiada: „Większy jestem od was, i zrodzony do wielkich rzeczy; jestem nieśmiertelny." We wszystkiem też co czynić będziemy, miejmy wieczność na widoku.
2° Niezaleinoźć. Ponieważ Bóg jest Istotą w calem tego wyrazu znaczeniu, Istotą nieskończoną; więc mieć nie może, ani od siebie wyższego, ani sobie równego, inaczćj bowiem byłby ograniczonym, niedoskonałym, nie byłby Bogiem. Jako stworzeni na obraz Boga., bądźmy sami świątobliwie niezależni od ludzi, od stworzeń, od naszych namiętności, słowem od tego wszystkiego, co nie jest wolą jedynego Pana naszego.
3° Niezmienność. Ponieważ Bóg jest Istotą nieskończoną; ztąd wynika, że go ograniczyć nie może żadna przyczyna, żaden czas, żadna przestrzeń, w żadnej jego doskonałości. Ponieważ zaś jest nieskończony pod każdym względem; jest więc zarówno niezmiernym jak wiecznym. Jako stworzeni na obraz Boga, naśladujmy wzór nasz niezmiernością miłości naszej i dobrych pożądań naszych.	‘	,
4° Jedność. Ponieważ Bóg jest Istotą nieskończoną; ztąd wynika że jest jeden, że jest jedyny. Za obrębem nieskończoności cóż być może prócz nicości lub obrazów nieskończoności? A gdy każdy z nas jest obrazem Boga; niechże dla każdego z nas Bóg będzie wszystkiem tak, jak jest wszystkiem dla siebie samego. Niech godło świętego Franciszka Serafickiego będzie także naszem: „Mój Bóg i moje wszystko."
5° Niezmienność. Ponieważ Bóg jest Istotą nieskończoną; nie może nic stracić, niczego nabyć, ani się przekształcić, ani się zmienić, ani mieć nowych myśli, ani też woli kolejnej, jest więc niezmienny. Jako stworzeni na obraz Boga, powinniśmy być niezmienni w prawdzie, w miłości i wykonywaniu cnót. Biada ser com niestałym!
6° Wolność. Ponieważ Bóg jest nieskończony; żadna przeto obca przyczyna nie może przeszkadzać jego działaniom. Wolnie więc stworzył świat w czasie: chciał tego przez całą wieczność,
') Ś. Mat. V, 48.
31
a skutek nastąpił w czasie. Do tej odwiecznej woli nie przybyło żadne inne działanie, żaden inny nowy zamiar. Jak wolnie Bóg stworzył świat, tak wolnie nim rządzi. Oby nam stworzonym na obraz Boga, nigdy haniebne kajdany grzechu nie obciążały rąk naszych, i nie pętały nóg naszych! Oby synowie Boga nigdy nie dźwigali jarzma szatana!
7° Duchowość. Ponieważ Bóg jest nieskończony; ztąd wynika, że nie ma ciała: bo wszelkie ciało jest ograniczone, niedoskonałe, podległe odmianie i zniszczeniu.1 Bóg więc jest duchem czystym. Jako Istoty niezłożonej, niewidzialnej, chociaż obecnej wszędzie, jako Istoty bez przymięszania i bez kształtu, nie możemy go widzieć naszemi oczyma, ani się dotykać rękami, słowem, żadnym nie możemy go pojąć zmysłem. Kiedy więc słyszycie o rękach, ramieniu, nogach, uszach, oczach Boga; kiedy słyszycie o gniewie lub nienawiści Boga; nie bierzcie tych wyrażeń dosłownie i wznaczeniu materyalnem, czyli ludzkićm: jest to bowiem mowa obrazowa, przez którą majestat boski zniżać się raczy do pojęcia słabego naszego rozumu. Toż samo dzieje się w codziennych naszych potocznych stosunkach. Ilekroć spotykamy się z ludźmi mnićj uksztalconymi, mówimy ich językiem, aby być zrozumianymi od nich. Kiedy więc jest mowa o rękach, ramieniu, uszach, oczach Boga; natenczas przez jego ręce chcemy wyrazić, że wszystko czyni; przez ramię, że wszystko może; przez uszy, że wszystko słyszy; przez oczy, że wszystko widzi; przez nienawiść i gniew, że nienawidzi grzechu, i że go każę o ile ten zasługuje na karę. Stworzeni na obraz Boga, bądźmy jako aniołowie w ciele śmier-teluem. Niech w nas życiem zmysłów zawsze włada życie ducha, a to, aż do dnia szczęśliwego, kiedy jedno i drugie wsiąknie w życie samego Boga, któremu staniemy się podobnymi.
8° Mądrość. Ponieważ Bóg jest nieskończony; ztąd wynika, że zna wszystko: przeszłość, teraźniejszość, przyszłość; a raczćj, że niemasz dla Boga ani przeszłości ani przyszłości, ale, że wszystko Mu jest teraźniejszością, że wszystko Mu jest obecne. Świat jest jednym z przedmiotów myśli Jego. Bóg świat pojmuje, i przenika tysiąc razy lepićj, niżeli my pojmujemy, niżeli my przenikamy własną myśl naszą.
Z tego, że Bóg widzi wszystko w teraźniejszości, wynika, że jego znajomość czynów ludzkich, w niczćm nie obraża wolności naszćj. W rzeczy samćj, czyny człowieka nie dla tego odbywają S!ę, że je Bóg widzi; owszem, Bog widzi je dla tego, że się wy
32 konywają lub wykonywać mają. Utrzymywać przeciwnie, byłoby bronić niedorzeczności i blużnierstwa: niedorzeczności, ponieważ byłoby to twierdzić, że Bóg widzi to, czego nie masz; blużnier-stwa, ponieważ byłoby to znosić wolną wolę człowieka.
Przyczyna tego jest jasna. Jeżeliby czyny ludzkie dla tego się odbywały, że je Pan Bóg widział; wynikałoby natenczas, że musiałyby się odbywać bez względu, czybyśmy tego chcieli lub nie: inaczćj Bóg myliłby się, i rozumowanie następne byłoby ściśle logicznem. Albo Bóg przewidział, że ja umrę za miesiąc na-przykład, albo nie przewidział. Jeżeli przewidział; cokolwiekbym czynił, jakiehkolwiekbym używał ostrożności, zawsze umrę. Jeżeli przeciwnie, Bóg nie przewidział; cokolwiekbym czynił, jakąkol-wiekbym popełnił nieroztropność, chociażbym nawet odmówił sobie wszelkiego pożywienia, lub się rzneił z wysokości wieży, nie umrę. Niedorzeczność podobnego rozumowania dobitnie wykazuje niedorzeczność tego zdania, że czyny ludzkie stają się konieczncmi dla tego, że je Bóg przewidział. Będąc obrazem Boga, patrzmy jak on, jednym rzutem oka: na przeszłość, żeby się upokorzyć i złożyć dzięki; na teraźniejszość, żeby z nićj korzystać; na przyszłość, żeby ją sobie przygotować. A ponieważ Bóg widzi wszystko; pamiętajmy, że i nas widzi.
Bóg mnie widzi! Te trzy wyrazy przeszkadzały i przeszkadzają jeszcze większej liczbie zbrodni, niżeli wszyscy kaznodzieje, wzięci razem. Myśl ta, że Bóg jest wszędzie obecny, napełnia baczną duszę pobożnością, poszanowaniem, ufnością i miłością. Pamięć na obecność Boga jest szkołą cnót wszystkich. Święci i Pa-tryarchowie Starego Testamentu szczególniej usiłowali postępować zawsze w tej świętćj obecności. „Żyje Pan, w obecności którego jestem." ’) Takie to było ich godło, ich okrzyk wojenny, ich wyrażenie pospolite. Dawid nie poprzestawał na wychwalaniu go siedm-kroć w ciągu dnia. „Miałem, powiada, Pana zawsze przed oczyma swemi, bo mi jest po prawicy abym nie był poruszony.“ 2)
Czyliż nie będziemy naśladowali tych wielkich mężów, którzy są wzorem naszym i mistrzami naszymi? Cóż jest zdolniejszego nad tę myśl: „Bóg mnie widzi,“ do zachęcenia nas ku dobremu, do pocieszenia nas w utrapieniach naszych, do utrzymania
') IU. Królew. XVII.
’) Psalm XV, 8.
33
nas w powinnościach naszych? Czyliż odważylibyśmy się popełnić to w obecności Boga, czego rumienilibyśmy się popełnić w obecności sługi?
Do wszystkich doskonałości,’o których mówiliśmy, przydajmy: wszechmocność, świętość, dobroć, prawdę, miłosierdzie, sprawiedliwość, a wszystko w stopniu najwyższym, a mieć będziemy tę Istotę, którą język wszystkich narodów nazywa Bogiem. ł) O jakże jest wielkim! a zarazem o jakże jest dobrym1 bo wszystkich tych uwielbienia godnych doskonałości, Bóg używa na korzyść człowieka i stworzeń. Nie wydał świata na wolę trafu, wywiódłszy go z nicości; ale jak król rządzi swojem państwem, jak ojciec rodziną, tak Bóg rządzi światem. Ta myśl prowadzi nas do mówienia o Opatrzności. Zacznijmyż od jasnego określenia tego pięknego wyrazu, który tyle osób powtarza nieznając jego znaczenia. Opatrzność jest rządem Boga na świecie albo działaniem Boga na stworzenia, żeby je zachować i doprowadzić do ich końca. Opatrzność przypuszcza działanie wszystkich doskonałości boskich, lecz nadewszystko wszechmocności, mądrości i dobroci. Rozciąga się do wszystkich stworzeń, do największych, równie jak do najmniejszych. Bóg czuwa równie nad monarchą i nad niewolnikiem, nad starcem i nad dziecięciem, nad ogromnymi ciałami, które się obracają po nad głowami naszemi i nad owadem, co się czołga pod naszemi stopami. Zachowuje równie jednych jak drugich, i prowadzi do właściwego ich końca. Dwa zaś są rodzaje stworzeń: stworzenia materyjalne i stworzenia duchowne. Ztąd, jest Opatrzność w porządku fizycznym, i Opatrzność w porządku moralnym.
Opatrzność w porządku fizycznym jest działaniem, mocą którego Bóg zachowuje i prowadzi do właściwego końca wszystkie stworzenia materjalne: niebo, ziemię, morze, rośliny i zwierzęta.
Opatrzność w porządku moralnym jest działaniem, mocą którego Bóg zachowuje i prowadzi istoty duchowne: anioła i człowieka, do właściwego im końca.
Łatwo jest pojąć, że prawa podług których Opatrzność rządzi stworzeniami bezdusznemi, nie są też same, podług których włada stworzeniami obdarzonemi rozumem i wolną wolą. Pierwszym, Bóg nakazuje wolą swoję, nie dając im wolności uchylania
z ) bacz łenelona de lExistenc e dc Dieu; Bergier, artykuł Dieu 8. Tomasza p. 1, q. 2.
34
się od niój: i tak, słońcu nie wolno wschodzić lub nie wschodzić eo-dzień, według upodobania; morzu nie wolno wykonywać lub nie wykonywać ruchu codziennego; zwierzętom nie wolno zmieniać sposobu życia, szukania pokarmu lub pomieszkania. Inaczćj rzecz się dzieje ze stworzeniami obdarzonemi rozumem. Bóg nadał im prawa, do których zachowywania wezwał je nagrodami, które obiecał, lub karami, którcmi zagroził; ale nie zmusza ich: mogą je zgwałcić, albo wykonać. Mając wolną wolę, powinny czcić Boga przez dobrowolne poddanie swego umysłu i serca Jego najwyższym rozkazom.
Ztąd wynika, że stworzenia bezduszne, nieżywotne, dosięgają nieodzownie końca, na jaki Bóg je stworzył. Dla nich niemasz ani zasługi, ani winy, ani dobrego, ani złego, a zatćm ani nagrody, ani kary. Przeciwnie, stworzenia obdarzone rozumem dosięgają właściwego sobie końca albo celu, lub uchylają się od niego przez dowolne używanie swojej woli, zatem jest dla nich zasługa i przewinienie, dobre i złe, a następnie nagroda i kara.
Ostatnim zaś końcem albo celem, do którego Opatrzność prowadzi wszystkie stworzenia materyjalne lub duchowne, jest chwała Boga, to-jest, objawianie czcigodnych jego doskonałości. Owóż, dla czego Dawid mówi nam: ,,Niebiosa rozpowiadają chwałę Bożą, a dzieła rąk Jego oznajmuje utwierdzenie." ’) Toż samo dzieje się z ziemią, morzem, zwierzętami, najdrobniejszą trawką, nad któremi niepodobna zastanawiać się, a niewidzieć w nich jaśniejącej wszechmocności, mądrości, nieskończonej dobroci Stwórcy. Ostatecznym końcem albo celem człowieka, jest także chwała Boga. Człowiek był stworzony jako piękne zwierciadło, w którym się odbijają: wszechmocność, dobroć, mądrość, duchowość, wolna wola niebieskiego działacza. Dosyć go widzieć, aby uwielbiać w milczeniu podziwu tę wielką Istotę, która go stworzyła.
Wszystkie istoty, oprócz tego ostatecznego końca, którym jest chwała ich Twórcy, mają swój koniec albo cel szczególny. Dla stworzeń bezdusznych i nieżywotnych, tym szczególnym celem jest dobro człowieka. Owóż, dla czego wszystkie odnoszą się do niego i służą ku jego użytkowi. Co się tyczy człowieka, jego szczególnym końcem albo celem jest zbawienie, to-jest, szczęśliwość wiekuista: jeżeli on wychwala Boga na ziemi; Bóg nawzajem obiecuje mu dać chwałę przez całą wieczność. Ale czy człowiek zje-
l) Psalm xvm, L
dna sobie zbawienie lub nie zjedna; Bóg atoli dopnie ostatecznego celu, jakie sobie zamierzył stwarzając go. Bo jeżeli człowiek nie zechce bydź pomnikiem jego dobroci; to będzie pomnikiem jego sprawiedliwości: a Bóg będzie niemniej okryty chwałą, to-jest, ani mniój dobrym, ani mniój mądrym, ani mniej wszechmocnym ’) Słońce nie jest ani mniój jasnóm ani mniój dobroczynnóm, dla tego, że zamykamy niekiedy oczy na jego promienie, lub uciekamy daleko od jego skwaru. Bóg wszelako, który jest samą dobrocią, chce całą potęgą miłości swojej, aby człowiek osiągnął szczęście wiekuiste, i udziela mu wszelkich środków ku dostąpieniu onego. Takie wyobrażenie mieć powinniśmy o Opatrzności. Wykażemy teraz że ona istnieje.
Istnieje Opatrzność w porządku fizycznym; to-jest, Bóg zachowuje i prowadzi wszystkie stworzenia materyjalne ku końcowi, dla którego je stworzył, ku chwale swojój i dobru człowieka. Opatrzność ta działa nietylko na świat cały, ale się rozciąga na każdą część składającą go, nawet najdrobniejszą: na ptaszynę, mrówkę, muszkę, ziółko. Przejdźmy do dowodów.
lo Któż lepiój jak sam Stwórca objawić nam może istnienie Opatrzności? Oto są wyroki jego. Zbierzmy ducha ku ich wysłuchaniu. — „Mądrość moja dosięga od końca aż do końca mocnie, i rozrządza wszystko wdzięcznie." 2) A w innóm miejscu Mędrzec Pański woła: „Panie, bo niemasz innego Boga oprócz Ciebie, który masz staranie o wszystkich." 3) Ale posłuehajmyż słów same-goż Syna Bożego, który żeby nas przekonać o istnieniu Opatrzności powszechnćj i szczególnćj w świecie fizycznym, upomina nas, abyśmy rozważali najdrobniejsze stworzenia: „Wejrzyjcie, mówi, na ptaki niebieskie, iż nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je.“ 4) Trzeba-by chyba powtórzyć całą historyję świętą, gdybyśmy chcieli przedstawić wszystkie zdarzenia, które okazują, że Bóg rozrządza jako Pan żywiołami, kie-
') Nec ideo credant iniqui Deum non esse omnipotentem, quia multa contra ejus f.iciunt yoluntatem; quia et cum fuciuut quod non vult, hoc de eis fa-cit quod ipse vult. Nullo modo igitur Oinnipotentis vel mutant vel superant vo-luntatem: aive homo juste damnetur. sive misericorditer liberetur, veluntas Omni-potentis impletur. Aug. Serm. 214.
’) Mądr. VIII, 1.
’) Tamże, XII, 13.
*) Ś. Mateusz VI, 26.
36
ruje ku chwale swojćj i ku dobru człowieka całą naturą: i słońcem, które puszcza lub zatrzymuje, i morzem, które wzburza lub ucisza, i piorunami, które zapala lub gasi, i t. d.
2° Wszystkie ludy uznały Opatrzność w porządku fizycznym; Wiara Żydów i Chrześcijan nieulega wątpliwości; narody zaś pogańskie, chociaż niewiernie przechowywały objawienie, przypuszczały jednak tę prawdę świętą. Pomimo zakorzenionych błędów pewnych sekt filozoficznych, tak mało wierzyły one w traf, w fa-talność, w ślepe przeznaczenie, że aż do zabobonu posuwały wiarę w rząd świata fizycznego przez istoty rozumne, wyższe nad człowieka. Ztąd, według ich przekonania, każdy żywioł, każda cząstka świata, poddana była zwierzchnictwu bożka, lub posłańca boskiego; ztąd bogowie wszędzie i wszelakiego rodzaju: bogowie nieba, bogowie ziemi, bogowie morza, bogowie ognia, bogowie lasów, bogowie pór roku, bogowie żniwa, bogowie winobrania, i t. d.
3» Ale pominąwszy te wszystkie dowody, każdy, co ma oczy, nie może wątpić o Opatrzności w porządku fizycznym, czyli mówiąc inaczćj, o prawach przewodniczących zachowaniu i kierunkowi świata, równie jak każdego w szczególności stworzenia mate-ryjalnego. W istocie, niezmienne powtarzanie się tychże samych zjawisk, każę przypuszczać koniecznie niezmienną przyczynę, która je wydaje; ta zaś niezmienna przyczyna zowie się prawem: gdyż poznaj emy prawo po jednostajności skutków. Jeżeli więc widzimy w świecie skutki powtarzające się ustawicznie też same; jeżeli, naprzyklad, słońce statecznie wschodzi codziennie, oświeca i upładnia naturę niezmiennie; wyprowadzamy, bez wahania się, ztąd wniosek, że jest stała przyczyna takiego wypadku, i mówimy: Jest prawo, na mocy którego słońce wschodzi codzień. Podobnież, gdy, — przebiegając wszystkie cząstki świata całego: ziemię i zwierzęta zamieszkałe na nićj, i rośliny ją okrywające, morze, i ruch nićm kołyszący, i ryby które w wodach jego igrają, — znajdujemy wszędzie jednostajne skutki tysiąc razy powtarzane; wyprowadzamy z tąd wniosek, że są przyczyny stałe będące zasadą tych wszystkich wypadków, i mówimy: Są prawa przewodniczące tym wszystkim zjawiskom. Świat też cały, badany w milijonach stworzeń składających go, przedstawia toż samo widowisko. Powinniśmy więc z tąd wnosić, że są prawa przewodniczące zachowaniu i rządowi ogólnemu świata fizycznego i każdego stworzenia w szczególności.
37
Wiedzieć teraz należy, kto ustanowił te prawa: gdyż niema nraw bez prawodawcy. Tym prawodawcą świata tak potężnym i tak ihądrym, jest albo Bóg, ałbo człowiek, albo traf: środka nie masz. Nie jest traf, bo traf jest nfczćm; nie człowiek, o tćm wiemy dobrze; a więc Bóg. A więc jest Opatrzność boska rządząca światem fizycznym.
Nad tćm, cośmy powiedzieli wyżćj, użytecznie będzie uczynić dwie następujące uwagi:
lo Jak wolą swoją Bóg ustanowił prawa świata fizycznego; tak wolą swoją mocen je uchylić: i w rzeczy samćj czyni to, gdy go o to błagamy. Owóż dla czego, kiedy plagi, zaraza morowa, głód, powódź, posucha, zagrażają nam lub uderzą na nas; modlimy się do Boga, aby je oddalił czyli im koniec położył. W podobnych okolicznościach, wszystkie ludy przed nami modliły się także.
2° Ustawiczne powtarzanie się tych samych skutków tak mało jest dziełem trafu, że bezbożni, otwarci apostołowie tego ślepego bożka, nie przypisują mu go nigdy, nawet w rzeczach najdrobniejszych. Następna anegdota jest tego dowodem.
Filozofowie ostatniego wieku zebrali się byli u jednego z pomiędzy siebie. Po wieczerzy przyprawnćj ateizmem, Diderot wniósł, aby wybrać adwokata do sprawy Boga. Wybór padł na znanego księdza Galiani. Usiadł on i zaczął mówić następnemi słowy: „Pewnego duia w Neapolu, jeden człowiek włożył w obecności naszćj sześć kostek w kubek, i założył się, że wszystkie padną na sześć. Za pierwszym razem udało się. Kzckłem: „Nic w tćm niemasz niepodobnego." Wrzucał znowu kostki w kubek, po raz drugi, trzeci, czwarty, piąty; a zawsze padały na sześć. „O! przysięgam, rzekłem, kostki są podrobione.11 I rzeczywiście takiemi były. Filozofowie! kiedy rozważani ciągle odradzający się porządek natury i jój odmiany, zawsze jednostajne wśród rozmaitości nieskończonej, tę jedyną i zachowawczą kolćj świata w takim stanie, w jakim go widzimy, która wraca bez ustanku, pomimo stu milijonów innych prawdopodobieństw wstrząśnienia i zniszczenia; wołam: „Zaiste! ktoś nadał kierunek ruchowi w naturze.1' Na oryginalny i wzniosły ten wyskok myśli, zamilkli przeciwnicy Opatrzności.
Nie będziemy dłużćj tu zastanawiali się nad dowodami Opatrzności w porządku fizycznym. Obejmie je niedaleki wykład stworzenia sześciu dni. Przejdźmy więc do Opatrzności w porządku moralnym.
^38
Jest w porządku moralnym Opatrzność, czyli, Bóg zachowuje i prowadzi istoty obdarzone rozumem: człowieka i anioła, do końca czyli celu, dla jakiego ich stworzył, to-jest, do celu ich zbawienia i chwały swojćj. Obecnie o samym człowieku tylko mówić będziemy.
Zważmy naprzód, że w porządku moralnym równie jak w porządku fizycznym, jest Opatrzność ogólna i Opatrzność szczególna. Pierwszą jest działanie, którćm Bóg kieruje rodem ludzkim, to jest: państwami, wielkiemi wypadkami, wielkiemi odmianami, jakich ziemia jest widownią, ku chwale swojćj i zbawieniu rodu ludzkiego. Nauki nasze, zacząwszy od stworzenia pierwszego człowieka, aż do dni naszych, będą wspaniałą historyją tćj Opatrzności, która przed Jezusem Chrystusem prowadziła wszystkie wypadki ku spełnieniu wielkićj tajemnicy Odkupienia, a po przyjściu Messyasza, kieruje jeszcze wszystkiemi wypadkami, do zachowania i rozkrzewienia tegoż dzieła naprawy. Wolni przeto jesteśmy od dowodzenia tutaj Opatrzności ogólnćj w porządku moralnym.
Co się zaś tyczy Opatrzności szczególnej, ktoby chciał przedstawić jćj dowody historyczne, musiałby opowiedzieć historyję każdego ludu z osobna, każdej rodziny, każdego człowieka. Natenczas ujrzelibyśmy, jak Bóg, światłość każdego narodu, każdćj rodziny, każdego człowieka przychodzącego na świat, objawia i zachowuje prawdy w jakie wierzyć należy; jak nakazuje i podaje środki do ich wykonywania; jak przemawia wszystkiemi językami, przybiera wszelkie głosy; jak stosuje objawienie swoich praw do słabości, w'ieku i oświecenia narodów, rodzin i osób pojedynczych; ujrzelibyśmy, jak stwierdza wolę swoję obietnicą nagród lub pogróżką kar przyszłych; co mówię? jak karze lub wynagradza jeszcze w tern życiu narody i rodziny, wedle tego, jak są posłuszne lub krnąbrne. Jakaż to przedziwna nauka! Prowadzi ona nieodzownie do tego wniosku, będącego stanowczym dowodem Opatrzności: Historyją każdego narodu wyraża się w czterech słowach: Cnota i nagroda, występek i kara; to-jest, wierność prawom boskim, rządzącym narodami, to szczęście; niewierność prawom boskim, rządzącym narodami, to nieszczęście. Owóż z jednćj strony prawo, z drugićj sankcyja czyli stwierdzenie; owóż Opatrzność: gdyż to samo powtarza się zawsze na wszystkich punktach kuli ziemskiej, tak daleko, jak daleko zdołamy zapuścić się w pomrokę czasów. Ah! tak, sprawiedliwość wywyższa naród: ale
39
grzech czyni ludzi mizernymi. ') Ten nieśmiertelny napis o Opatrzności powinienby bydź wyrytym na czele wszystkich ustaw narodów, tak jak jest zapisanym na każdćj karcie ich historyk
Jeżeli od porządku spólecznego przejdziemy do porządku domowego, zobaczycie toż samo prawo ^spełniające się w każdćj rodzinie; a własne sumienie nasze powiada nam, żc prawdzi się ono także i na każdym z nas. 2) Zdarzające się wyjątki, zamiast osłabiać, potwierdzają to prawidło, a nadto przekonywają o wieczności, w którćj Bóg wymierzy sprawiedliwość każdemu, według jego uczynków.
Do tych uwag przydajmy niektóre inne dowody, przekonywające o Opatrzności:
1° Świadectwo samegoż Boga. Po tysiąc razy w Starym i Nowym Testamencie Bóg upomina człowieka, najukochańsze swoje stworzenie, aby wszelką ufność w nim pokładał, żeby wszelkie troski swoje jemu powierzał; zapewnia, że czuwa nad nim jak nad źrenicą oka swego. Przybierając najwdzięczniejsze obrazy, przedstawia się naprzemian względem człowieka: już jako pasterz troskliwy, wiodący trzodę; już jako ojciec, który wstaje przed świtem, aby pracował dla dobra swoich dziatek; już jako przyjaciel, któremu zwierzyć się możemy z zupełną poufałością. Wkłada na nas święty obowiązek uciekania się do niego we wszystkich naszych potrzebach ciała'i duszy. Najdoskonalszym i najbardziej rozrzewniającym dowodem Opatrzności jest modlitwa, którćj boski Jego Syn raczył nauczyć nas: Ojcze nasz, któryś jest w Niebie-siech i t. d. Łzy w oczach stają; gdy słyszymy Boga, który stał się bratem naszym, jak błaga nas, abyśmy pokładali całą ufność naszą w spólnym Ojcu naszym: „Proście, mówi, a będzie wam dano, szukajcie, a znajdziecie i t. ,d" „Jeśli wy tedy, będąc złymi, umiecie datki dobre dawać synom waszym, jakoż więcśj Ojciec wasz, który jest w Niebiesiech, da rzeczy dobre tym, którzy Go proszą. — Za prawdę, za prawdę, powiadam wam, wszystko, o co-byście prosili w modlitwie wierząc, weźmiecie.“ ®)
') Justitia elevat gentem, miseros autem populos facit peccatum. Pro-verb. XIV, 34.
  ’) Kiedy autor niniejszego dzieła pisał to w Nevers w Sobotę dnia 19 Grudnia 1840 r., prowadzono na rusztowanie kobietę, która otruła swego męża.
’) Ś Mateusz VII, 7, 11, _ j,n XXT 22
Gaume, Zasady, T. I,	.
40
2° Świadectwo wszystkich ludów. Do głosu nieba łączy się głos ziemi na głoszenie pocieszającego artykułu wiary o Opatrzności w porządku moralnym. Żydzi, Chrześcijanie, poganie nawet zgadzają się co do'tój zasadniczej prawdy. Wszyscy wierzyli, że żyją pod rządem Boga, że go obraża zbrodnia, a łaskę jego zjednywa cnota, że przebłagać można jego sprawiedliwość, lub zasłużyć na względy. Ztąd, u wszystkich narodów modlitwy, ofiary, religija. Na widok tego wypadku powszechnego jeden z najsławniejszych teologów naszych, woła: „Dogmat o Opatrzności stanowi wiarę rodu ludzkiego; cześć Bóstwu oddawana, we wszystkich wiekach i we wszystkich krajach, świadczy o ufności wszystkich ludzi w potęgę i opiekę Stworzyciela. Wrodzonym instynktem powodowani podnosimy oczy ku niebu w potrzebach i utrapieniach naszych; bezrozumni, nawet bluźnierstwy swemi przeciw Opatrzności dowodzą, że w nią wierzą. Otóż jest, co Tertullijan nazywa świadectwem duszy z przyrodzenia ćhrześcijańskiój ’),.
3° Opatrzność w porządku fizycznym, dowodzi Opatrzności w porządku moralnym. I w rzeczy samój, jeżeli, jak przekonywa widok świata, Bóg tyle się opiekuje stworzeniami bezdusznemi, jak biednym wróblem, i trawką, która rodzi się z rana, a umiera wieczorem; jeżeli z taką troskliwością czuwa nad naszćm ciałem, że nie spada ani jeden włos z głowy naszćj bez wiedzy Jego; jeżeli tak wiernie opatruje nas w żywność i odzież; jeżeli te wszystkie starania nie są niegodnemi jego; miałożby być niegodnóm Jego zaprzątać się stworzeniem daleko szlachetniej szćm niż wszystkie inne, arcydziełem rąk swoich, żyjącym swym obrazem, dla którego wszystkie stworzenia fizyczne byt swój wzięły? Jeżeli daje pokarm pisklętom kruków, które glos podnoszą ku Niemu; czyliż odmówi dla błagającój go duszy, szlachetnego jój posiłku, prawdy? Jeżeli ustanowił prawa tak mądre dla zachowania stworzeń materyalnych; czyliż porzuci trafowi, jak okręta bez igły magnesowój, stworzenia rozumne, jedyne, co zdolne są składać Mu hołd Jego godny? A kiedy dla owadu okazuje się tyle ojcowskim; czyliż będzie bez oczu, bez uszu, bez rąk, bez serca dla człowieka? Ah! nie, tysiąc razy nie, powtarzają z jednego końca świata w drugi i pokolenia żyjące, i pokolenia zagrzebane w pro-
’) Bergier, Traitó de In rraie Rclig. toa> II, 244. — Tertulljsn, wy. żej przytoczony, str. 85.
41
cbu grobowym. Zbrodnią więc jest o tćm pomyśleć, blużnierstwem wymówić.
Spotkacie może ludzi 'przewrotnych, którzy, aby zachwiać wiarę waszą w Opatrzność, powiedzą wam, że przypisywać Bogu czuwanie nad światem, jest-to narzucać Mu zbyt uciążliwy trud. W miejsce odpowiedzi zapytajcie ich, czy słońce się nuży przyświecając naturze lub nie. — Może wam powiedcą jeszcze, że niegodną jest rzeczą Boga zaprzątać się stworzeniami tak słabemi i tak nicdoskonałemi. Na to odpowiedźcie im śmiało: Sami nie wiecie co prawicie. Utrzymanie świata jest tylko dalszym ciągiem stworzenia. A jeżeli niebyło rzeczą niegodną Boga zacząć ten cud; dla czegóż prowadzenie dalsze tegoż cudu, miałoby być Boga niegodnóm? Co większa, kiedy cud stworzenia trwał tylko sześć dni; cud utrzymania świata trwa już lat sześć tysięcy: utrzymanie więc świata większą jeszcze stanowi dla Boga chwalę, niżeli Jego stworzenie *).
Zapytają was może także, czćm się dzieje, że cnota bywa nieszczęśliwą, a występek tryumfuje? Odpowiedzcież im naprzód, pospołu ze wszystkiemi narodami, że nie wszystko kończy się na ziemi; że jest świat przyszły, gdzie wszystko wróci w karby porządku, gdzie każdy odbierze wedle swoich uczynków; że Bóg karze zbrodnię na tym świecie, abyśmy niepowątpiewali o Jego Opatrzności; że nakoniec, nie zawsze karze dla tego, abyśmy nic-powątpiewali o sądzie przyszłym. Możecie nawet nie odwołując się do życia przyszłego, powiedzieć im śmiało: „Fałsz to jest, że nawet na ziemi, cnota szczęśliwszą nie jest od występku?' A co się tyczy utrapień ciążących nad rodem ludzkim, te obliczycie im w następujący sposób:
a)	Jedne cierpienia są spólue wszystkim ludziom, jakicmi są: słabość w niemowlęctwie, upadek sił w starości, śmierć. W tćm wszystkićm los cnoty wyrównywa przynajmniej losowi występku.
b)	Wiele jest chorób i cierpień, będących skutkiem grzechu; a tych największa ilość niezaprzeczenie spada na występnego, jakim jest człowiek nieumiarkowany, niebaczny, gniewliwy, rozpustny. Te wszystkie występki są dla niego przyczyną nędzy i chorób, gdy tymczasem cnoty przeciwne są tyląż źródłami szczęścia dla. sprawiedliwego.
') Jest-to myśl Świętego Chryzostoma,
42
c)	Jest pewny rodzaj kar, na które nadewszystko zwracać uwagę należy przy porównywaniu i ocenianiu losu człowieka sprawiedliwego z losem człowieka występnego: są to kary postanowione prawami ludzkiemi i wymierzane przez sądy. Na kogoż są one postanowione? na niewinnego czy na występnego? Trafia się wprawdzie niekiedy, że i niewinny podpada karze: jest to nieszczęście chwilowe, opłakany wyjątek od porządku. Wszakże w zwyczajnym biegu rzeczy ciosy sprawiedliwości spadają jedynie na występnych.
d)	Cierpienie jest tćm boleśniejszem, im człowiek mnićj ma rezygnacyi. Któż zaś ma więcćj rezygnacyi, czyli zdania się na wolą boską? czy człowiek występny, czy cnotliwy? Zkąd się podnoszą skargi najdotkliwsze? Któż dopuszcza się trzech tysięcy samobójstw, które Francya liczy każdorocznie od lat dwudziestu?
Rzeczywiście więc i po nalcżytćm obliczeniu, człowiek cnotliwy mnićj doświadcza cierpień niżeli występny, i to jest dostateczne do okazania, iż nikt nie ma prawa oskarżać Opatrzności o niesprawiedliwość, jakoby ta stan cnoty uczyniła gorszym od stanu występku.
Może nie wiecie, jaki interes mają ci ludzie w zaprzeczaniu Opatrzności. Objawimy więc haniebną ich tajemnicę, a raczćj sami oni siebie zdradzają. Oto, jak artykuł wiary o Opatrzności jest pociechą dla sprawiedliwego; tak dla występnego jest on postrachem. — Jeżeli w końcu powiedzą wam, że Bóg za nadto wielki, żeby miał się zaprzątać człowiekiem; że uczynki nasze obchodzą go nader mało, ponieważ w niczćm nic zmieniają jego szczęśliwości ; niech i to was w błąd nie wprowadza. Mowa taka wynika z serca zepsutego, które pragnęłoby wylać się na złe bez bojażni i bez zgryzoty: a już to samo powinno ściągnąć na nią podejrzenie. W tym razie poprzestańcie na tój odpowiedzi: „Za prawdę rzecz osobliwsza, żc pragniecie wyzwolić się ze wszelkich powinności względem Stworzyciela na zasadach tych właśnie, które przekonywają najgruntownićj o ważności tych obowiązków, równie jak o wielkości występku człowieka, który im jest wiernym. Odmawiacie czci Bogu, a dla czego? dla tego, że jest za nadto doskonały, to jest, za nadto godny czci; Odmawiacie posłuszeństwa Bogu, a dla czego? dla tego, że zanadto wszechmocny, za nadto mądry, to jest, że za nadto wiele posiada prawa do posłuszeństwa! Odmawiacie miłości Bogn, a dla czego? dla tego, że za nadto sprawiedliwy, za nadto święty, za nadto dobry, to jest za nadto
43
godny kochania! Otóż takie-to przygotowawszy dowody, czekacie spokojnie na straszny sąd, który ma rozstrzygnąć o waszym losie wiekuistym! Powiadacie jeszćze, że Bóg obojętnym jest na nasze zbrodnie, ponieważ te nie są w stanic zakłócić jego szczęśliwości. I niewolnik, który ciska grot mężobójczy na swego pana, i syn wyrodny, który podnosi rękę świętokradzką na ojca, czyż mnićj są występni dla tego, że przedmiot ich Wściekłości uniknął wymierzonego ciosu? Nie skutek-to zbrodnię stanowi, ale wola jćj popełnienia."
Lecz żeby jednćm słowem odpowiedzieć na wszystkie zarzuty deistów i obojętnych, dosyć jest wyłożyć ich systemat: najlepszy to sposób dowiedzenia Opatrzności.
4° Niedorzeczność deizmu jest dowodem Opatrzności. Nazywamy deistami tych, którzy przypuszczając bytność Boga, zaprzeczają Opatrzności, bądź w porządku fizycznym, bądź w porządku moralnym, i skutkiem tego obojętnymi są w rzeczach religii. Oto ich wyznanie wiary:
„Wierzę w Boga, który wszystko stworzył, lecz nie zaprząta się niczćm: który pozwala dziełom swoim błąkać się na oślep, r-	podobny do matki wyrodnćj, która wydawszy na świat, wyrzuca
na ulicę owoc wnętrzności swoich."
„Wierzę w Boga, który tworząc mnie, rzeki: Stworzyłem cię, żebyś mnie czcił lub obrażał, jak ci się podoba; żebyś mię kochał lub nie nawidził, według swoich kaprysów; prawda, błąd, dobre, złe, wszystko to w tobie jest dla mnie obojętne; byt twój odosobniony z niczern się nie wiąże z mojemi zamiarami. Nikczemny utworze moich rąk! niegodzien jesteś spojrzenia mego. Precz z moich oczu, precz z mojej myśli! Niech twoja myśl własna będzie dla ciebie prawem, prawidłem i Bogiem twoim.“
Jeżeli wyznanie wiary deisty, jest niedorzecznym; jego dziesięcioro przykazań niemnićj niedorzeczne. Te przykazania w swćm najprostszem wyrażeniu są następujące:
„Wszystkie religije będziesz zarówno przyjmował lub odrzucał. Katolik w Rzymie, protestant w Genewie, mahometanin w Konstantynopolu, bałwochwalca w Pekinie, to wszystko jest obojęt-nćm; w rzeczach religii noc i dzień, biało i czarne, tak i nie, to wszystko jedno. Pić tęgo, jeść dobrze, spać, trawić, dogadzać wszystkim swym chuciom, to jedna i prawdziwa religija." Taka też w rzeczy samej religija naszych deistów. Mniemana ta religija, stokroć obelżywsza dla Bóstwa od ateizmu, kładzie człowieka
na równi z bydlęciem^ otwiera bramę dla wszelkich zbrodni, nie daje społeczności innój opieki, prócz opieki, kata; nie pozostawia ani nadziei słabemu, ani pociechy nieszczęśliwemu, ani otuchy sprawiedliwemu, ani hamulca złemu; zaprowadza moralność godną tylko wieprzów i wilków. Fałszywą jest zatem: „bo, powiada jeden, choć sam bezbożny, prawda nigdy szkodliwą nie. jest-, najlepszy dowód, ze nauka deistów nie jest prawdą"
Zresztą, zobaczymy w dalszym ciągu naszych nauk, że jest religija prawdziwa; że jest jedna tylko, tak jak jeden Bóg; że od niego pochodzi, że jest konieczną, i że wieczna szczęśliwość będzie nagrodą tych co ją zachowują, a wieczna nieszczęśliwość, sprawiedliwą karą tych, którzy wzgardzą tą świętą religiją, naj-wyższem prawem Tego, który stworzył człowieka, i obdarował go rozumem i wolną wolą.
Modlitwa.
O! Boże mój, który wszystek jesteś miłością. Dziękuję Ci, żeś dał się nam poznać. Oświeć tych, którzy cię nie znają. Wielbię cię, kocham cię, poświęcam ci wszystko, co posiadam i wszystko, czćm jestem.
Postanawiam kochać Boga nadcwszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na świadectwo zaś tćj mo-jćj miłości, często powtarzać będę: Bóg mnie widzi.
NAUKA IW
ZNAJOMOŚĆ BOGA. — BÓG UWAŻANY W DZIEŁACH SWOICH. -SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Dzień pierwszy. — Wykład słów: Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię. — Ta pierwsza prawda jest podstawę eałój nauki. — Ciemności były nad głębokością. — Wykład. — A Duch Boży unaszał się nad wodami. — Wykład. — Obraz chrztu. — Stworzenie światłości. — Szybkośd jej rozchodzenia się. — Kolory, — Ich korzyści.
Rozważywszy Boga w samym sobie, zastanówmy się nad nim w jego dziełach. One nam opowiedzą chwałę jego, a to lepićj niż wszelkie rozumowania; one objaśnią nam jego doskonałości nieskończone. Widzieliśmy że Bóg jest wiekuistym; nie tak jest ze
i'	___45
stworzeniami. Na początku nic z tego, co widzimy, nie istniało; my sami nie istnieliśmy. Nie było ani nieba, ani ziemi, ani słońca ani gór, ani rzek, ani morza, -ani zwierząt, ani ludzi. Bóg postanowił stworzyć te wszystkie rzeczy. Ale jak w tem postąpi? Zkąd weźmie pierwiastki do uksztalcenia tego wspaniałego świata? Wiecie, że kiedy człowiek chce budować dom; to mu potrzeba kamieni, drzewa, żelaza. Pierwszćj chatki jeszczeby nie było; gdyby człowiek sam stwarzać musiał materyjały do nićj. Ale inna jest potęga Boża: „Rzeki i stało się tak;u bo ten który wszystko może, czyni to, co chce, słowem swojem.
Od wieków Bog powziął myśl o stworzeniu świata, w czasie oznaczonym wyrzekł myśl swoję, to jest, wyraził ją na zewnątrz Słowem swojćm, to-jest, rzekł, i wszystko się stało. Sposób, jakim człowiek, obraz Boga, wykonywa dzieła swoje, podać nam może wyobrażenie o stworzeniu. W rzeczy samćj, kiedy człowiek chce budować dom, naprzykład, zaczyna od powzięcia o tćm myśli, , potćm w czasie oznaczonym mówi: „Niech będzie dom“. Jeżeli skutek nie zaraz następuję po jego słowach, to dla tego, że człowiek nie będąc wszechmocnym, nie czyni czego chce, wyrzekając słowo. Potrzeba mu na nadstarczenię słabości jego, mnóstwa pomocników i środków obcych, których .uczestnictwo i użycie wymagają czasu. Ale niemniej jest prawdą, że dzieła człowieka są wyrażeniem jego myśli, Jak świat jest wyrażeniem myśli Boga.
Żeby poznać jak było potężne i płodne słowo, które stworzyło świat, skupmy ducha swego i przenosząc się myślą w chwilę stworzenia, posłuchajmy -opowiadania o niem z takiemi uczuciami uwielbienia, jakichbyśmy doznawali, gflybyśiny obecni byli przy tćm wielkiem dziele, i gdybyśmy patrzyli, jak na każde słowo Stworzyciela, podnosi się z nicości takie mnóstwo stworzeń rozmaitych, doskonałych. Przed naszymi oczyma rozwinie się księga wspaniała, pierwsza, w którćj Bóg chce, aby synowie ludzcy czytali o jego bytności, chwale, wszechmocności, dobroci i wszelkich doskonałościach.
Tę księgę przedziwną Bóg napisał w ciągu sześciu dni. Czy każdy z tych dni był przeciągiem dwudziestu czterech godzin lub przeciągiem czasu dłuższym, jest-to przedmiot pozostawiony sprzeczkom filozofów. ’) Na to tylko zwrócić uwagę należy, że Bóg nie-
') Żeby zaspokoić słuszną ciekawość pewnej klassy czytelników naszych, przydamy do sześciu dni stworzenia kilka wiadomości geologicznych. Pisarze
46
chcial stworzyć świata w jednćj chwili i od razu, ale kolćjno, aby nauczyć nas, że mocen jest działać jak mu się podoba. Otóż w jakim porządku wywołał wszystkie stworzenia z nicości.
najświadomsi posłużą nain za przewodników, a wiadomości nasze religijne odpowiedzą, jak się mówi dzisiaj, wysokości nauki, czyli stanowisku umiejętności. Geologija jest umiejętnością mającą za cel znajomość kuli ziemskiej. Zaprząta się ona budową jój wewnętrzną, szczątkami istot organicznych, zagrze-banemi w jój pokładach, i prawami przewoduiczącemi jój tworzeniu się. Aby rozwiązaniom geologii przyznać tę wartość, jaka się im należy, nie trzeba zapominać, że ta umiejętność jest dopiero w kolebce, lub co najwięcój, chodzi dopiero oinackiem tak jak dziecię, i że geologowie nie znają jeszcze tak dostatecznej części kuli ziemskiej, aby już ułożyć mogli systemat bezwarunkowy. Najgłębsze kopalnie są względem naszój planety niczem więcej, jak ukłóciem szpilki w skórę słonia.
Wiedzieć przytóm trzeba, żc geologija długi czas była zbrojownią, gdzie bezbożność szukała oręża przeciw wierze. Jak wszystkie nauki, zaciągnęli ją byli filozofowie pod chorągiew niedowiarstwa, aby przy jój pomocy toczyć wojnę przeciw Biblii. Urosła ona, rosnąc zaś oświeciła się, i dzisiaj czołem bije Religii prosi jój o silną rękę, żeby trzymać się mogła, jak dziewczynka prosi matki, aby wsparła chwiojące się jój kroki. „Miło jest, mówi z tego powodu doktór Wiseman, widzieć naukę zaliczoną z początku, i może słusznie, między najszkodliwsze dla wiary, milo jest wdzieć jak się staje jedną z jej podpór, widzieć jak dzisiaj po tyloletn óm przeskakiwaniu z teoryi do teoryi, a raezój z przywidzenia w przywidzenie, powraca znowu w rodzinne strony i do ołtarza, gdzie składała swe pierwsze i proste ofiary. Nic jest już ona, jak wtedy, gdy ztąd się oddalała, dziecięciem krnąbrnóm, marząeóm tylko, i ze wszystkiego ogołoconóm ; ale powraca z godnością matrony i krokiem kapłańskim, z łonem pełnóm darów dobrze nabytych, żeby je złożyć na ognisku świętćm". (Disc. tom I, p. 336).
Co do długości dni stworzenia, dwojakie jest zdanie między geologami. Jedni twierdzą, że te dni są peryjodami długości nieokreślonej, i mniemają, że takie tłumaczenie jest koniecznóm dla wytłumaczenia zjawisk geologicznych. Drudzy twierdzą, że dni te są-to doby składające się z 24 godzin, i zaprzeczają potrzeby innego przypuszczenia.
Pierwsze zdanie opiera się na następnych powodach, które przytaczamy w krótkości:
1° Wyraz dzień, w hebrajskim podobnie jak w łacińskim, we francuzkim i w innych językach, oznacza często czas, epokę, i t. d. W takióm znaczeniu używa go Mojżesz w swojej I-ój księdze czyli w księdze Rodzaju. Istotnie, wyliczywszy kolejno dzieła stworzenia, powtarza je niejako w krótkości, mówiąc: „Te są zrodzenia nieba i ziemi, gdy były stworzone w dzień którego uczynił Pan Bóg niebo i ziemię“. Oczywiście w tym ustępie wyraz dzień nie oznacza przeciągu dwudziestu czterech godzin, ale raezój sześć dni czyli sześć epok stworzenia, i odpowiada wyrazowi czas albo epokom nieokreślonym. Takież samo znaczenie ma w wielu innych miejscach Pisma Świętego.
1 2° Dui nasze dwudziesto-cztero-godzinue wynikają z obrotu ziemi przed słońcem. Jakim sposobem, pyta się Dcluc, Mojżesz mówiąc o pierwszym dniu,
_ 47^
Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię. Na początku, to-jest od samego początku wszystkich rzeczy, kiedy Bóg zaczynał stwarzać świat.
czyli o pierwszej epoce, mógł myśleć o naszych dniach dwudziesto-cztero-godzin-nyeh, powstających z obrotu ziemi około swej osi w ołjcc słońca, kiedy ta gwiazda w epoce dopiero czwartej, czyli w dniu czwartym stworzenia, zaczęła oświecać ziemię? Mojżesz przeto nie chcbił mówić o dniu dwudziesto-cztero-godzinnym, ale o peryjodzie długości nieokreślonej.
3° Święty Augustyn mówi, źe dni Księgi Rodzaju nie mogą bydź przyrównywane do części czasu tak łatwych do pojęcia, j ik są nasze dni dwudziestoczterogodzinne. De Genes. ad litu lib. IV. 16 — 44. A w innem miejscu wyraża się w następnych słowach: „Q u i dies cujusmodi sint, aut perdiffi-cile nobis, aut etiam impossibillc est cogitare, ąu.anto magis dicere (De Civit Dei, lib. I, cap. 11)“. Bossuet twierdzi w swoich Eloyations sur les mysteres, że sześć dni jest-to sześć różnych postępów (III Serm. Elćvat.). X. Frayssinous w Koni\rencyueh powiada, źe wolno upatrywr ć w tych sześciu dniach tyleż peryjodów nieokreślonych. Do tego zdania przychylają się sławni geologowie: Bumet, Whiston, Deluc, Kirwan, Cucier.
4° Fakta fizyczne świadczą, że pomiędzy stworzeniem pierwszych istot organicznych, które pokazały się na powierzchni kuli zieinskiój, a stworzeniem człowieka, liczne zmiany, czyli liczne wstrząśuieuia miały miejsce, które zrrszczyly utwory pierwotne; po których nastąpiły późuićj nasze obecne rodzaje stworzeń. W królestwie rośltnnóm, takiemi pierwotnemi utworami, któro dzisiaj nie mają podobnych sobie, były między iunemi olbrzymie paprocie, skrzypy i t. p, W królestwie zwierzęcem, były mastodonty, (zwierzęta podobne do słoniów) i t. d. które znajdujemy zagrzebane, równie jak dopiero wspoinnione rośliny, w najgłębszych pokładach kuli ziemskiej, w których działanie potopu żadnój nie zrządziło zmiany. Ponieważ zaś, jak tego dowiedziono, rzeczy stworzone nie są chwilowym utworem siły nagłej i ślepój, ale wpływem kolejnym woli wolnój i mądrej; zatem następstwo owych starodawnych rodzajów, których żadnego już śladu nie znajdujemy na kuli ziemskiój, nie mogło się odbyć w tak krótkim przeciągu czasu, jak sześć dni zwyczajnych stworzenia. Owszem, jest rzeczą oczywistą, źe to epoki zmian, które patrzyły jak się rodzą, rosną i znikają owo olbrzymie twory, ogaruiać muszą długie pasmo wieków. A źe każdej z nich odpowiada szereg całkiem róźnyth redzajów <d tych, które pojrzednio były zniszczone i od tych które zniszczonemi zostały później; stworzenie zatćm istot organicznych inusiało następować kolejno, nie zaś w jednej chwili. Zobacz Marcel de Serres, Cosmogonio dc Morse, str. 18 i następne.
Tacy są auturowie poważni i takie główne dowody za zdaniem pierwszem. Zdania drugie przedstawia ze swej strony dowody następujące:
yryraz dzień w języku heb.ajskim, oznacza wprawdzie niekiedy epokę w Piśmie .więtćm; ale wtedy ton mowy jasno wskazuje, w jakiem znaczeniu brać go mamy. W pierwszym zaś rozdziale Biblii, gdzie to słowo jest powtórzone aź sześć razy, nie nie wskazuje, aby miało znaczenie różne od tego które jest najnaturalniejszym i najpospelitszem. „Sześć dni robić będziesz, mówi Mojżesz do Izraelitów, ale dnia siódmego Szabbat Paua Boga twego jest;
48
Niebo i ziemię. Mojżesz chciał naprzód wskazać nam w ogólności stworzenie świata, którego głównemi częściami, względem nas,
przez sześć dni bowiem czynił Pan niebo i ziemię, i odpoczął duła siódmego" (II Ks. Mojż. XX. 9 — 11). Mojżesz używa tutaj tegoż samego wyrazu na oznaczenie dni stworzenia i dni zwyczajnych. Mowa ustawicznie tak dwuznaczna czyliżby niewprowadzała umysłów w błąd nieuchronny, wtedy kiedy Mojżeszowi tak łatwo było temu zapobiedzi
2° Geologowie, stronnicy peryjodów nieokreślonych, twierdzy, że zaranek (manę), oznacza początek, jutrzenkę jednego peryjodr. czyli stworzenia, wio-czór zaś (yespere), gwałtowną zmianę, katastrofę, zniszczenie tegoż stworzenia: i w taki-ta sposób tłumaczą oni początek ciał wykopywanych z rozmaitych pokładów geologicznych. Ależ jest-to naprzód przekręceniem mowy, i tłumaczeniem zuchwale dowolrem. Nadto pierwszego dnia Bóg stworzył światłość, drugiego dnia stworzył firmament, utwierdzenie. Na oznaczenie końca tych dui, Mojżesz używa słowa vcspere, wieczór. Jeżeli wyraz ten oznacza katastrofę, wstrząśnicnie; o jakiemże zniszczeniu byłaby mowa przy końcu tych dwóch mniemanych peryjodów? Czy o zniszczeniu światłości? czy o zniszczeniu firmamentu? A któżby się odważył tak utrzymywać? Nadto, w jakim cełu Bóg niszczyłby przy końcu każdego dnia dzieło, które stworzył na początku, i widział iż było dobre? A jeżeliby tak niszczył kolejno, przy końcu każdego poryjodu ntwory każdego z peryjodów poprzedzających; toby musiał je znowu tworzyć o za-ranku każdego z peryjodów następujących: Mojżesz opowiada n.-m o dziełach każdego dnia; ale gdzież mówi o naprawie poprzednio zniszczonego dzieła? Wszystko owszem w jego opowiadaniu, czyliż wyraźnie nie skłania nas do utrzymywania, że dzieło każdego dnia istniało w zupełności, było dobrem, takiem jak wyszło z rąk wszechmogącego i najmędrszego Stworzyciela?
3’ Sronnicy peryjodów aby bydź logicznymi, muszą koniecznie przypuszczać, że pokłady najdawniejsze, przechodowe, zawierają w sobie tylko szczątki rośliu nie zaś zwierząt, które stworzone były dopiero czwartego duia. Tymczasem najgłębsze warstwy przechodowe, uaprzyklad pokłady węgla kamiennego, obok rośliu skamieniałych zawierają szczątki zwierząt morskich i lądowych, tudzież różne gatunki owadów oddychających powietrzom. Systemat więc tutaj w jawnej jest sprzeczności z faktami geologiczncmi. Takież zachodzi niepodobieństwo pogodzenia gwałtownych wstrząśnięć, niszczących każdy dzień stworzenia, z nkładem warstw porząduym, wynikającym oczywiście z powolnego, stopniowego, spokojnego nściełania się.
4° Geologowie późniejsi uderzeni takiemi trudnościami, które wydają się im niepodobnemi do rozwiązania, kładą te wszystkie wstrząśnienia, jakich wnętrze kuli ziemskiój wszędzie przedstawia niezaprzeczone ślady, w perjodzie, który upłynął między pierwszym a trzecim wierszom Księgi Rodzaju; i powiadają źe przypuszczenie peryjodu czasu długości nicoznaczonój, poprzedzającego organizacyję świata adamowego, opiera się zarazem na najnaturaluiejszćm tłumaczeniu pierwszego wiersza I Księgi Mojżesza i na niezbitych wnioskach, do jakich nas prowadzi nauka zjawisk geologicznych. Następni autorowic popierają wspomniane zdanie.
49
są niebo i ziemia. W tych kilku wyrazach zebrał on wszystko i przedstawił nam przed oczy. Przejdzie następnie do szczegółów,
Desdouits twierdzi, że opowiadarre Mojżesza powinno bydź wyłączone od wszelkich rozpraw geologicznych, co do pierwszego początku planety naszej i co do historyi formowania się pokładów, składających jój powłokę. „Nie, mówi ten uczony, wypadki geologiczno nie są zamieszczone w Księdze Rodzaju. Sześć dni stworzenia oczywiście są dniami naturalnemi lub odpowiednej im długości; wypadki zaś geologiczne jakimkolwiek zresztą sposopem wynikłe, nie mogą wchodzić w zakres tak nadzwyczajnie ciasny: nie należą one przeto do sześciu dni stworzenia. Wszakże nie są także poźuiejszemi, gdyż domyślać się każą jednego, a nawet kilku wstrząśnięć ziemi. Poprzedzają zatem sześć dni Księgi Rodzaju. Mojżesz dla tego o nich nic nie mówi, że nie tyczą się historyi człowieka, ani urządzenia, jakiemu ostatecznie ziemia uległa, kiedy- ją Bóg przygotowywał dla tegoż człowieka11. Uniwersit. cath., tom III, p. 457.
'„Oczywistą jest rzeczą, powiada Jehan, że wyraz na początku wskazuje nieograniczony przeciąg czasu między pierwszem działaniom, przez które Bóg wyprowadził z nicości pierwiastki świata materyjalnego, a chaosem czyli ostatniem wstrząśnieuiem, oznaczcnein w drugim wierszu, a które było wieczorem pierwszego dnia opowiadania niojżeszowego. W tój przerwie, któ a mogła bydź niezmiernie długą, spełnił się rozległy szereg wypadków, które dokonały mineralnój budowy kuli naszej, takiój, jak ją uznały badania naukowe, i wprowadziły ją tym sposobem w doskonałą harmoniję z potrzebami rodu ludzkiego, na pomieszkanie którego stanowczo została przeznaczoną. Pisarz święty zaczyna od zapowiedze-nia w krótkości, że świat cały,(niebo ziemia wzięły byt w epoce nieokreślor.ój, a zatem nie są wiekuistemi; potem, nie zatrzymując się nad zaspokojeniem pió-żnój ciekawości przez opis pośredniego stanu rzeczy, zupełnie obcego człowiekowi (którego chce on uczyć jedynie prawd moralnych, nie zaś naukowych), Mojżesz przechodzi do szczegółowej historyi wypadków bespośrednio dotyczących początku i przeznaczenia szlachetnój istoty, którą Bóg miał stworzyć na swój obraz". Nouveau Traitó des Sciences geolog., str. 313 i następ.
Sławny doktór Wisemann, niegdyś professor uniwersytetu w Rzymie (później Kardynał w Anglii) przypuszcza toż samo, i mówi, że „teorya epok nieokreślonych, chociaż chwalebna sama w sobie, nie jest jednak zaspokajającą w wypadkach." Potóm dodaje: „I czemuż nie mamy przypuścić, źe od stworzenia niekształtnego zarodka tego świata, dziś tak pięknego, do czasu kiedy przybrał na siebie wszelkie swe ozdoby, i zastósowany został do potrzeb i zwyczajów człowieka. Opatrzność chcieć mogła zachować stopniowanie, za pomocą którego życie stopniowo posuwałoby się ku doskonałości i w wewnętrznej swój pot;dze i w zewnętrznych swych narzędziach? Gdyby zjawiska odkryte przez geologiję poświadczyły istnienie podobnego planu; któżby śmiał twierdzić, że się nie zgadza juk najzupełniej z drogami Boga w fizycznym in oralnym porządku tego świata? lub któż zapewni, że taki plan sprzeciwia się pismu Ś., kiedy właśnie co do tego nieokreślonego peryjodu rozwijania się stopniowego, pogrążeni jesteśmy w zupel-nój ciemności?" Discours sur les rapport entre la sęience et la relig. r$v$lóe, tom I, str. 309,
A
50
wskazując co zdziałanym było w każdym dniu tego wielkiego tygodnia. ’) Ileż wątpliwości objaśnionych temi krótkiemt słowy: Bóg stworzył niebo i ziemię! Ileż błędów rozproszonych! Ileż zbawiennych prawd objawionych! Cóżby począł rozum nasz bez takiego światła ? Oto szukałby bez ustanku, i podobno bez ustanku by się błąkał.
To pierwsze wyrażenie Biblii jest podstawą nauki nowożytnej. Tc świetne słowa uwalniają ją od tych niedorzecznych ko-smogonij (systematów tworzenia się świata), z których starożytność pogańska wydźwignąć się nie mogła, i które skazując umysł ludzki na wieczne chodzenie po omacku, zatrzymywały go w opłakanym a znanym każdemu stanie. Bezbożna nauka ostatniego wieku odpadła w chaos, gdy odrzuciła tę podstawę budowy przez Pismo S. wskazaną. Nauka ternżnićjsza dźwiga się z ciemności i rośnie w miarę tego, jak się znowu staje biblijną.
Patrzcie jeszcze, co za majestat a razem jaka prostota w tych kilku słowach: Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię! Cznjemy, że sam Bóg uczy nas o cudzie, który go bynajmniej nie zadziwia, bo On od. niego jest wyższym. Człowiek usiłowałby wzniosłością wyrażeń odpowiedzieć wielkości przedmiotu, a tymczasem okazałby tylko słabość swoję. Mądrość wiekuista, która bawiła się tworząc świat, jak sama się wyraża, opowiada to bez żadnego uniesienia.
Buckbmd, angielski Cuvier, popiera toż samo ścianie, którego stronnicy nadto twierdzą, źe pierwsi Ojcowie Kościoła nie byli dalecy od niego, gdy także przypuszczali peryjod nieokreślony między stworzeniem, a pierwszym porządnym układem wszech rzeczy. Przytaczają o.ii Świętego Grzegorza Nazyanzeńskiego, Orat II, tom 1, str. 51; Ś. Bazylego, Hexaem. homil. II, str. 23; Ś. Cezary usza, Dialog. I; Orygenesa, Per i ar ch. ks. IV, rozd. 16 i t. d.
Z tego wszystkiego wynika:
1* Że geologowie nie zupełnie zgadzają się co do jednego z zasadniczych punktów swojój nauki.
2° Ze geologowie posiadający największą dzisiaj wziętość, nie są bynajmniej w sprzeczności z Księgą Rodzaju.
3° Ze jeden z nich potwierdza w zupełności opowiadanie mojżeszowc, uznając, że wszystkie stworzenia, zagrzebane dzisiaj we wnętrznościach ziemi, pokazują się właśnie w takim porządku, jaki przedstawia wspaniały obraz skreślony przez Mojżesza. Jakimżo sposobem znał on wnętrze kuli ziemskiej, z doskonałością taką, że wszelkie umiejętności nasze, po najpracowitszych wysileniach, nic więcej powiedzieć nam nie mogą? Mojżesz był natchniony: oto jest stanowcza odpowiedź Religii, historyi i nauki.
’) Grzegorz Nysseński, lib, in 1I< xaeincron. — Cyryl A!exandryjski contr. Julian, lib. II, — Aug. Gen. ad. litt. lib. 1, c. 3.
t
51
A ziemia była pusta i próżna, ') to-jcst, bez ozdób, bez ludzi, bez zwierząt, słowem,' ogołocona ze wszystkiego co służyć może ku upiększeniu kraju.4) Bóg nicchcial stworzyć ziemi we wspaniałym stroju (chociaż to mógłby łatwo uczynić), żeby człowiek nieuważał jej za bogatą i urodzajną samą przez się. Miał on wiedzieć, że była z początku bez płodów,! bez mieszkańców, bez piękności; że mogła pozostać na zawsze równie jałową i ogołoconą, jak w dniu swego powstania; i że bogactwa, jakiemi jest uposażona dzisiaj, nic są jćj dziełem, ale dziełem ręki niewidomćj.
I ciemności były nad głębokością. Przez tę głębokość rozumieją się wody głębokie, oblewające ziemię, okrywające ją ze wszech stron, i które wraz z nią składały jednę kulę.3) Grube ciemności zakrywały to wszystko. Przez co rozumieć należy nie-tylko brak światła, w jakićm znajdował się wówczas świat cały; ale nadto najgęstszą mgłę, wznoszącą się do pewnćj wysokości,
') Według textu hebrajskiego ziemia była bezkształtna i lotna jak powietrze, informis et aeriformis. Tekst Samarytański daje do zrozumienia, źe była w stanie rozpuszczeniu; a przekład Siedmdzicsięciu przedstwia ją nnm jako niewidzialną i niezłoźoną, invisibilis et incomposita. To wyrażenia są także ostatnim wyrarazem nauki dzisiejszej. „W rzeczy samój, powiada Marcel de Serres, najdokładniejsze wiadomości, jakich nam dostarczają astronomija, fizyka, geologija, skłaniają nas do przypuszczenia, źe ziemia, podobnie jak inne ciała planetarne, była pierwiastkowe w stanie lotnym, to jest, źe wszystkie pierwiastki zsiadłe składające ją dzisiaj; rozproszono były w przestrzeni daleko obszerniejszej niżeli ta, którą zajmują obecnie. Ten pierwotny stan ziemi zbliżał się zapewne do tego stanu, w jakim nam przedstawiają się komety. Gwiazdy te zdają się istotnie bydź w pierwszej epoce formowania się. Przestają one bydź widzialnemi, skoro wyziewy zgęszczone utworzą pewny rodzaj zsiadłego jądra, które znika przed naini w ogromie wszech świata, skutkiem nadzwyczajnej swojej małości. Komety nabywają tego zgęszezenia w skutek rozpraszania się wśród niebieskich przestrzeni cieplika promienistego, który je przedtem utrzymywał w stanie lotnym. Podobnież ziemia straciła swój stan pierwotny, a powierzchnia jej przybrała pewno zgęszczenio, skutkiem rozproszenia się tego ciepła, czyli skutkiem zniźonój temperatury. Z tych wyziewów, jakie składały ją na początku, pozostaje już tylko owa rozległa warstwa lotna, która otacza ją ze wszech stron i zabezpiecza od lodowatego zimna stref między planetowych". Cosmog. de Morse, str. 54 i 55.
*) Jeremijasz, IV, 23.
’) Pierwotne zalanie kuli ziemskiój stwierdzają i geologowie. Zdaje się, mówią Autoiowie dzieła: Encyclopódie moderne, źe w pierwszym peryjodzie oc.ean okrywał całą kulę ziemską. Jest-to nowy hołd, który składa nauka opowiadaniu Mojżesza.
52
która zasłaniała powierzchnię ziemi, wtedy nawet, kiedy światło stworzonym zostało. Okoliczność ta zdawała się samemu Bogu godną szczególnej uwagi. Gdzieś był... mówi Stwórca do Hijoba, gdym kład na morze obłok szatę jego, i mrokiem jako pieluchami dziecinnemi ob mijał? *)
Nie wielu jest ludzi, którzyby nieuważali, że rzeki, jeziora, a tćm bardzićj morze, okrywają się w pewnych czasach w nocy mgłą, która o świcie wydaje się niby pokryciem nad spokojną i jakby uśpioną wód powierzchnią. Takim prawie sposobem wśród powszechnych ciemności i wśród nocy, w którój świat cały był pogrążony. Bóg rozciągnął grubą mgłę nad ogromną głębokością, i jakby usypiał ją w niemowlęctwie jćj pod takićin zwierzchnićm przykryciem, zachowując sobie na inny czas groźny ten ocean wzburzyć łub zmusić go do ucieczki słowem swojćm, a to dla okazania, że zarówno może go trzymać w spoczynku łub też przebudzić.
A Duch Boży unaszał się nad wodami. Te słowa oznaczają Boga, przgotowująccgo wody i ziemię do płodności. Otóż przedziwne i rozrzewniające porównanie! Wody pokryte były mgłą, niby powijakiem i pieluchami: a Duch Buzy unaszał się nad niemi. Jako ptak co rociąga swe skrzydła nad pisklętami, żeby je osłonić, lub nad jajami, żeby je rozgrzać, ożywić i przyśpieszyć wyklucie, Duch unoszący się nad wodami ożywiał je tchem swoim, wlewał w nie ciepło i życie, słowem, czuwał nad powstaniem świata.
Tu znajduje się także piękny obraz innego jeszcze narodzenia, daleko cudowniejszego w oczach oświeconych wiarą. Zbawiciel nasz kiedyś rzeki do Nikodema: Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: jeśli się kto nie odrodzi z wody, a z Ducha świętego, nie może wnijść do królestwa Bożego. Co się narodziło z ciała, ciało jest; a co się narodziło z Ducha, duch jest. Nie dziwuj się, żem ci powiedział: Potrzeba się wam narodzić znowu.'2') Zbawiciel nasz porównywa Ducha Bożego nadawającego tajemną moc wodom przy pierwszćm narodzeniu, z tymże samym Duchem upładniają-cym wody Chrztu do drugiego narodzenia. W stworzeniu człowieka wskazuje wzór do jego naprawy. Ostrzega go, że zatrzymał z pierwszego swego początku tylko narodzenie cielesne, ogo-
') Księgi Hijob, XXXW, 9.
») Ś. Jsn III, 5 i 7.
53
łociwszy się z Ducha, którego życie i ciepło ożywiały go, i źe zawsze wyłączonym będzie z Nieba, jeżeli nie urodzi się na nowo: w czćm Duch Boży i wody będą jak niegdyś główną podstawą.1) Nieraz będziemy mieli sposobność do zwrócenia uwagi, że Bóg w odrodzeniu człowieka, trzymał się tych samych praw, jak przy jego stworzeniu.
I rzeki Bóg: Niech się stanie światłość: i stała się światłość: i ujrzał Bóg światłość, że była dobra, to jest, odpowiedna zupełnie prawidłom i zamiarom jego boskićj mądrości. I przedzielił światłość od ciemności i nazwał światłość dniem, a ciemność nocą. ’)
*) Zobacz modlitwy przy poświęcaniu wody do chrztu.
’) I Księ, Mojżesz. I, 3. 4. 5. — „Pismo Święte nie mówi bynajmiój, że Bóg stworzył, albo uczynił światło, ale. iż rzokł: Niech się stauie światłość, i stała się światłość. Jeżeli więc światło nie jest ciałem osobuóm i odłziel-nćm, ale tylko drganiem czyli falowaniem eteru, sprawionćm, przez jaką bądź przyczynę; to nie mógł pisarz święty oznaczyć ukazania się go w sposób jaśniejszy i bardzićj zgodny z prawdą. A tak, Pismo Święte wyprzedziłoby nasze najświeższe odkrycia, — odkrycia znajdnjące poparcie w opowiadaniu, które fałszywa filozofija uważała za przeciwno wszelkim naszym wiadomościom fizycznym”. Co smog. de Motse, str. 58.
Ztąd wynika:
1° Że w starciu się dwóch przypuszczeń, które rozdzielają jeszcze fizyków, pod względem natury światła, Mojżesz rozstrzyga kwestyę na stronę nowożytnych. Większy prawie fizyk od Newtona, prawodawca Hebrajczyków posiadał dokładniejsze wiadomości o świetle niżeli ów uczony, który ważnością odkryć swoich jest może pierwszym pomię Izy najsławniejszymi mężami czasów nowożytnych.
Ztąd wynika 2’ iż twierdzić można, że według Mojżesza, równie jak według dość znacznój liczby fizyków, światło i ciepło są jedną i tąż samą rzeczą, czy je uważać będziemy za płyny lub ciała pojedyncze, lub też za drganie i falowanie wzbudzone w ciałach, przez jakąkolwiek przyczynę. W rzeczy samej wyraz hebrajski or czyli aor, oznacza równie ciepło czyli ogień, jak światło czyli płomień. Tłumaczenie to, najprostsze i najzgodniejsze z tekstem Pisma Świętego, zdaje się nam bardzo uzasadnione. Przynajmniej doświadczenie pospolite uczy, iż żadne gorzenie ani też znaczniejsze rozgrzanie nie ma miejsca bez towarzyszenia mu zarazem światła. Wielu przeto fizyków, widząc niezmienność tych fenomenów, cieplik promienisty i płyn świetlny za jedno uznało. Wiemy także z doświadczenia, że istnieje ciepło i światło nie zależne od tłońca. Czyliż lekkie uderzenie nie wydobywa iskier i światła z krzemieni, wzię‘ych z miejsc najciemniejszych nawet, gdzie światło słoneczne nigdy nie przenikało? Te zjawiska świetlne, czyliż nie wskazują, że światło znajduje się we wszystkich ciałach natury, w istotach żyjących, równie juk w minerałach wydobytych z głębi ziemi, do których nigdy nie dosięgnął najmniejszy promień dobroczynnego światła słońca. Rzecz więc oczywista, źe to światło ukryte nie biurze początku od słońca: a objawia się zaś skuto pobudzająca przyczyna sprawi drganie konieczne do jego obja*
54
Światłość jest picrwszćm dzieleni i picrwszćm dobrodziejstwem Stworzyciela: winna być zatćm pierwszym przedmiotem wdzięczności naszćj. Bez światła cała natura byłaby tak jak gdyby jćj niebyło, i piękności i cuda, które mądrość boska w niój rozlała, byłyby nieużytecznemi dla człowieka. Ale cóż jest światłość? Tu się zaczyna długie pasmo tajemnic, które zawstydzają nasz rozum. Te niewytlomaczone, chociaż widoczne, tajemnice przyrodzenia uczą nas, jak mamy wierzyć w tajemnice jeszcze wznioślejsze Religii, chociaż ich nie pojmujemy. Wszystko cokolwiek najwięksi filozofowie powiedzieli o świetłe, jest tylko domysłem.
Jedni twierdzą, że światło jest ciałem płynnćm, które nas otacza, i staje się widzialnćm wtedy dopiero, kiedy bywa wstrzą-śnione i wprowadzone w ruch przez słońce lub inne jakie ciało gorejące. Drudzy powiadają, że światło jest samym ogniem, od którego oderwane cząstki najsubtelniejsze, w pcwnćj odległości uderzają nas w oczy łagodnie.
Jeżeli światło niepojętćm jest w swojej istocie; to trudniejszym jeszcze do pojęcia w swych skutkach i własnościach. Nadzwyczajna jest jego szybkość, z jaką się ono rozchodzi: jego cząsteczki przebiegają około siedmdziesiąt ośm tysięcy mil metrycznych na sekundę. Gdyby się tylko zszybkością głosu rozchodziło, potrzepowałoby czternastu lat na przejście od słońca do nas: gdy tymczasem potrzebuje na to tylko minut ośmiu.') W tak krótkim przeciągu czasu, promień słoneczny przebiega wiele milijonów mil. Co większa: postrzeżenia astronomiczne uczą nas, że promienie gwiazdy stalćj, aby dojść do nas, przebiedz muszą taką drogę, do przobieżenia którćj kula działowa, bieżąca z jak największą
wienia. Już zaś przyczynę tę, geologij.i dzisiejsza uznaje przed pokazaniem się słońcu, W podniesionej temperaturze kuli ziemskiej przy wyjściu z nicości. Wszystkie bowiem doświadczenia prowadzą do wniosku, źe w początku rzeczy, materyja-ły składające dzisiaj zsiadłą niassę kuli ziemskiej, tworzyły ogromną massę płynną, gdzie kipiały ze wszech stron materyjały najgęstsze i najspójniejsze. Czyż podobne kipienie mogło było mieć miejsce bez wydawania żywego światłu? W rzeczy samój światło to musiało bydź najżywszym, prawie takióm, jakie otrzymujemy przyprowadzając do palenia się kawałki wapna w pewnych mięszaninach gazów, a których blasku i mocy oko znieść nie może. Teraźniejsza nauka wynalazła więc światło niezależne cd słońca, z którego bezbożność tak bardzo szydziła. Prawdą jest tutaj, jak wszędzie, źe pólmędrkowanie oddala od Religii, gruntowna zaś nauka zwraca ku niój. Cosmog. de Morse, str. 109, 114.
.') Desdouits, Lirre de la Naturę, t. III, str. 809.
szybkością, potrzebowałaby stu milijonóto czterechkroć sto ty się cy godzin.	,
Rozszerzanie się także światła nie mniej jest trudnćm do pojęcia. Przestrzeń, po której się światło rozchodzi, nie ma innych granie oprócz granic wszech-świata, a ogrom wszech-świata jest tak nadzwyczajny, że przewyższa silę rozumu Judzkiego. Dowodem tego jest, że najodleglejsze przedmioty, jakiemi są naprzykład ciała niebieskie, rozróżnione być mogą, gołćm okiem lub przy pomocy teleskopów. Gdybyśmy mieli narzędzia optyczne, któreby rozszerzały wzrok nasz tak daleko, jak światło sięga; natenczas widzielibyśmy nawet ciała niebieskie umieszczone na krańcu wszech-świata.
Ale dla czego światło rozchodzi się ze wszech stron z szybkością tak nadzwyczajną? Dla tego, aby nieskończona ilość przed miotów mogła być widzianą jednocześnie przez niezliczoną ilość ludzi, i żeby w każdej chwili, człowiek mógł przypatrywać się światu z tak daleka, jak tylko oko jego dosięgnąć może. Dla czegóż cząsteczki światła są tak nieskończenie delikatne? Oto dla tego, aby malować mogły przedmioty w oczach najdrobniejszych nawet, i nielśniły nas swoim blaskiem, oraz nie szkodziły gorącem. Czemuż wreszcie promienie łamią się w tak rozmaity sposób? Żebyś-my lepiej rozróżnić mogli przedmioty, jakie przedstawiają się oczom naszym.
Prawda więc, że Bóg przy stworzeniu światła tak jak przy innych swych dziełach, miał na celu pożytek i przyjemność człowieka. Jakąż Ci, o Ojcze światłości, winni jesteśmy wdzięczność za tak mądre i dobroczynne rozporządzenia Twoje!
Przedziwną własnością światła jest barwienie wszystkich przedmiotów, a to dla łatwiejszego ich rozróżnienia. Zamiast okolicy upiększonej tćm wszystkiem, co wiosna i ręka człowieka zdziałać mogą przyjemnego, wystawmy ją sobie całkiem pokrytą śniegiem. Światłość słońca wschodzącego na horyzont, silnie się odbija o tę białość powszechną. W tenczas-to daleko jest widnićj jak w innym razie. Wszystko oświecone i widzialne; wszakże też wszystko razem zmięszane: odgadywać trzeba przedmioty. Jednostajność białości, pomimo swego blasku, niedozwala rozróżnić skał od pomieszkań ludzkich, drzew od góry, która je dźwiga, niw uprawnych od ziemi jałowej. Widzimy wszystko, ale niczego rozróżnić nie jesteśmy w stanie. Taki byłby widok nątu-
Gaume, Zasady, T. L	13
56
ry, gdyby Bóg dał nam światło bez własności nadawania kolorów przedmiotom.
Dzięki tej własności światła, która maluje i obleka wszystko co nas otacza, każde stworzenie łatwćrn jest do rozpoznaniu, każdy rodzaj nosi właściwą barwę. Wszystko, co nam posługiw winno, ma odznaczającą siebie cechę. Nie potrzebujemy wysilać się, żeby rozróżnić to, czego szukamy: kolor nam to wskazuje. Na jakąż zwłokę i kłopoty bylibyśmy narażeni, gdyby co chwila trzeba było rozróżniać jednę rzecz od drugiej przez rozumowanie? Całe życie nasze poświęcić mtisielibyśmy na badanie raczćj, niżeli na działanie. Ale nie było zamiarem Ojca niebieskiego zaprzątać swe dzieci próżnemi zaciekami. Łatwo domyślić się, że dla tego ukryto przed nami samą istotę rzeczy stworzonych, żeby nas skłonić skuteczniej do zaspokajania potrzeb życia i doskonaleniu się w cnocie. Ziemia jest stworzona nie na pomieszkanie filozofów powaśnionych i marzących pojedynczo, ale na mieszkanie społeczności złożonej z braci, połączonych z sobą węzłem potrzeb i wzajemnych powinności.
W tym to celu, zamiast długiej i uciążliwej drogi rozpraw, Bóg raczył przeznaczyć rodzajowi ludzkiemu, a nawet zwierzętom które nam posługują, drogę pospieszną i wygodną, drogę rozróżniania przedmiotów za pomocą kolorów. Zulcdwie człowiek otworzy z rana swoje powieki, a wszelkie jego poszukiwania są dokonane. Jego robota, narzędzia, pożywienie, wszystko co go obchodzi, zaraz się odkrywa; żadnej nie ma trudności w rozeznaniu tego: kolor jest skazów-ką, która kieruje jego ręką i prowadzi nieomylnie tam, gdzie potrzeba.
Wszakże nie to jedno abyśmy prędko rozróżniali przedmioty, dało początek kolorom. Tu nadto, jak w każdćj innej rzeczy, Bóg miał na widoku naszą przyjemność, równie jak potrzeby nasze. Bo jakiż inny cel, jeżeli nie umieszczenie nas w powabnej siedzibie, założył sobie w tern, że wszystkie, części świata przybrał w malowidła tak świetne i tak rozmaite? Zastanówmy się nad sztuką doskonalą tego niebieskiego Malarza. Niebo i wszystko co widać z daleka, nakreślone jest w wyraźnych rysach. Blask i przepych koloru są tego obrazu charakterem. Lekkość, delikatność i wdzięk miniaturowy znajdujemy w przedmiotach przeznaczonych do oglądania z bliska, jako-to w liściach, ptakach, kwiatach. Nie dosyć na tern, z obawy aby jednostajność kolorów nie nudziła, ziemia zmienia swą szatę i barwę według pór roku. Prawda, że podczas ziuty niebieski Malarz, obraz swój zakrywa sze
57
roka białą zasłoną- Ale zima odbierając ziemi część jćj piękności, przywraca jćj użyteczny odpoczyuek, a użyteczniejszy jeszcze temu, który ją uprawia. Kiedy' zima zatrzymuje człowieka w do-mu: po cóż ziemia niewidziana .od swojego pana, ma się stroić? Za powrotem wiosny zasłona znika, a widz świata całego przy patruje się temu bogatemu obrazowi z rozkoszą, nową i zawsze odradzającą się.
Kolory, które tak pięknie zdobią naturę, niemniej upiększają i społeczność. Jakiegoż powabu nie dodają naszym sprzętom i odzieży? Ale ze wszystkich posług, jakie kolory nam przynoszą, żadna tyle nain nie pochlebia jak naginanie się ich do naszych życzeń, i zgadzanie się z każdem położeniem naszćm. Kolory najpospolitsze służą do użytku zwyczajnego; jaskrawsze i świetniejsze zachowane są na okoliczności ważniejsze. One dodają życia naszym uroczystościom i blaskiem swoim rozlewają radość tajemną, prawie nieodłączną od nieba. Kiedyśmy w utrapie niu, inne następują kolory. Otaczają nas żałobą; i jest to dla nas pewnym rodzajem pociechy', widzieć, że wszystko co się ku nam zbliża, podziela zmartwienia nasze i smuci się pospołu z nami.
Inna jest jeszcze własność światła, nie muićj przedziwna jak poprzedzające.. W znacznej części jest ona zapładniającym pierwiastkiem natury. Nauka najwyżej posunięta, sądzi się być w możności dowieść tej prawdy, dostrzeżonej przez jednego z Ojców Kościoła, to jest: że wszystkie stworzenia materyjalne są tylko modyfikacyją świata połączonego z materyją ziemską. Jeżeli tak jest, patrzcie, jakie jest podobieństwo miedzy tern światłem stwo rzonem, które upładnia, oświeca i upiększa świat widzialny, a światłością niestworzoną, która upiększa świat niewidzialny!
Słowo boże, światło wiekuiste, upładniające, stworzyło wszytko; a światło stworzone nadajc wszystkim częściom świata mate-ryjalnego istność własną i przymioty je odróżniające, tak, że powiedzieć można o świetle, to co się mówi o Słowie bożćm: „Światło wszędzie, światło zawsze."
Podobieństwo pomiędzy światłem stworzonem, a światłem nie-stworzoućm, nie zależy jedynie na samych ich skutkach, lecz i na ich prawach.
Przez Słowo boże poznaj emy wsżelką prawdę w porządku nadprzyrodzonym: toż Słowo oświeca każdego człowieka przycho dzącego na świat. Przez światło też stworzone poznajemy wszystkie rzeczy w porządku przyrodzonym: to światło także oświeca
♦
58
oczy każdego człowieka przychodzącego na świat. Człowiek, który odgaduje i poznaje wszystko w przyrodzeniu za pomocą światła, nie pojmuje światła. Toż samo dzieje się w porządku nad przyrodzonym. Człowiek śmie zaprzeczać temu, czego zmysły jego nie pojmują, co nie jest materyjalnćm: a nie uważa, iż nie po-znaje tego, co jest materyjalnem. inaczój, tylko za pomocą światła, które nic w sobie nie ma materyjahiego: ') cóż to za sprzeczność! .światło niestworzone, które w wyższym stopniu posiada wszystkie przymioty światła stworzonego, rozchodzi się za ’ pomocą słowa z szybkością nadzwyczajną, oświeca wszystkie umysły, w każdym kraju i w każdym wieku: nic nie traci na swojćj skuteczności; uczy rozróżniać wszystko: prawdę od fałszu, dobre od złego, doskonałe od niedoskonałego; ubarwia, upiększa, odznacza wszelkie przedmioty naszej wiadomości i miłości naszej. Toż samo czyni i światło stworzone. Te słów kilka o podobieństwie podwójnego światła, które oświeca podwójną naszą naturę, będzie dostatecznem do nauczenia nas, w jakim widoku zgłębiać należy dzieła Boga, i do okazania prawdy owych głębokich słów Apo stola Ś. Pawła, że śiriat widzialny jest tylko wyrażeniem świata niewidzialnego. 2)
Bóg przedzielił światłość od ciemności. 3) To znaczy, że wskazał porządek i kolej między ciemnościami a światłem. Od tój chwili widzimy, że dzień i noc następują po sobie bez żadnćj swojój szkody. Możnaby rzec, że dwoje dzieci podzieliło się mię dzy sobą spadkiem rodzicielskim, którego używają spóluie, bez kłótni, bez wdzierania się w prawa drugiego, ściśle zamknięte od tylu wieków w granicacli wyznaczonych każdemu z nich.
M o d 1 1 t -w a.
Dziękuję Ci, Boże mój, który wszystek jesteś miłością, żeś stworzył dla mnie światło i zapewnił mi przez to tyle przyjemno
') „Zdąje się że światło nie jest oddzielnym osobnym płynem, ale raczej tuk jak głos, jest tylko skutkiem drgania i falowania materyi eterycznej czyli powietrza atmosferycznego, wprawionego w nuli przez słońce, i t, d.“ Marcel de Se rres, str. 111.
•*) , Bo rzeczy jego (Boga) hieąidz'alne, od stworzenia świata przez te rzeczy, które są uczynione, bywają poznane,11 iDo Rzym. 1, 20.
*) I, Mojź. I, ł.
59
ści. Niedopnszczaj, abym go używał nu złe. Oświeć też duszę mo-ję światłem Twojćj prawdy, której to, co uderza wzrok mój, jest tylko niedoskonałym obrazem. •
Postanawiam kocłiać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tój miłości, często podnosić będę wzrok nwj ku niebu.
NAUKA Vu.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
D»icń drugi. — Stworzenie. Firmamentu — Jego rozległość. — Kolor. — Wody górne i dolne. — Powietrze. — Jego własności. — Ciężkość. -- Niewi-dzialnośd. — Użyteczność. — Zmierzch. — Wolność. — Głos. — Deszcz. — Oddychanie. —
Rzekł Bóg: Niech się stanie utwierdzenie (firmament) między wodami, a niech przedzieli wody od wód.
1 uczynił Bóg utwierdzenie (firmament,) i przedzielił wody które były pod utwierdzeniem, od tych które były nad utwierdzeniem. I stało się tak:
I nazwał Bóg utwierdzenie (firmament) niebem. ’)
Utwierdzenie, firmament; albo niebo, jest-to przestrzeń cała rozciągająca się od powierzchni ziemi do gwiazd stałych i jeszcze dalej.
Na niebie jaśnieje w całym blasku wielkość i wszechmocność Boga. Żeby mieć jakiekolwiek wyobrażenie o przestrzeni nieha, wiedzieć należy:
1" Że słońce, które jak nam się zdaje, tak mało zajmuje tam miejsca, ma średnicę sto dwanaście razy tak wielką jak jest średnica ziemi , to jest około trzechset trzydziestu sześciu tysięcy mil (168,000 mil polskich) Objętość jego jest około milijon trzykroć sto trzydzieści tysięcy razy taką jak objętość naszćj kuli. Wreszcie, odległość słońca od ziemi wynosi trzydzieści ośm mili-jonów mil (19,000,000 mil polskich) 8)
') Ks. Rod.:. 1, 6, 7, 8.
’) Desdouito, Livre de la Naturę, tom IV, 6.
60
2° Że, aby dostać się z ziemi do słońca, trzcbaby stu dwudziestu pięciu lat dla kuli działowej, na minutę ubiegającej trzy mile (półtory mili polskićj;) aby się dostać do gwiazdy stałej, najbliższej nas, potrzebaby dla tejże kuli przeszło sześćkroć sto tysięcy lat. J)
3° Że gwiazdy stale są także słońcami, które spuszezją ku nam, nie światło pożyczone, ale swoje własne; słońcami, które Stwórca rozsiał tysiącami w przestrzeni niezmierzonej, rozciągającej się nad naszemi głowami. Wystawmy wiec sobie, jak wszechmocnym jest Ten, kto jedućm słowem, tak wielkie zdziałał rzeczy. A tenże sam Bóg, przez miłość ku nam, stał się dziecięciem: ukryty oraz pod postacią chleba, udziela się nam w Kommunii świętej!
Jeżeli gwiazdy stałe mogą być dojrzane od nas w przerażającej odległości, w jakićj znajdują się względem nas; to snadż dla tego, że wyrównywają objętością słońcu, a ich zdrobniałość jest znakiem tylko nadzwyczajnej odległości, nic zaś małości. Są więc tyląż słońcami, cofniętemi od nas dla zabezpieczenia nas od ich ognia, bez pozbawienia jednak nas przyjemności ich światła. Co większa, jeżeli biała smuga, którą zowiemy drogą mleczną, jest według świadectwa teleskopu, ogromnym zbiorem gwiazd czyli słońc jeszcze odleglejszych; ręka Boga usypała więc światami tę drogę z taką hojnością, z jaką rozrzuciła ziarna piasku nad brzegiem morza. Te wszystkie ogromne kule, które tak rozmaicie toczą się po nad głowami naszemi, są to straszne machiny, których najmniejsze potrącenie się roztrzaskałoby kulę naszą; ale taż sama ręka, która zawiesiła je w przestrzeni, nakreśliła ich drogę. Rachunek nieomylny urządził wszystkie stopnic ich ciężaru i szyb-
*) Jakiegokolwiek używalibyśmy narzędzia, gwiazdy, zwłaszcza gwiazdy stale, zawsze się nam wydają rówuie tnałemi jak dawniej : co jest znakiem zdumiewającej odległości w jakiej znajdują się od nas. Gdyby mieszkaniec kuli naszój mógł, podniósłszy się w powietrze, dosięgnąć wysokości siedmdziesiąt ośm milijonów mil (39 milijonów mil polskich), te kule ogniste wydawałyby mu się tylko punktami proruieuistemi. Jakkolwiek to zdawać się może trudcein do wiary, jest-to jednak okoliczność, której corocznie jesteśmy świadkami. Około 10 Grudnia jesteśmy przeszło o siedmdziesiąt ośm milijonów mil (39 mili-tonów mil polskich) bliżej gwiazd zdobiących północną część nieba, niżeli jesteśmy dnia 10 Czerwca; pomimo to jednak, nie dostrzegamy w owych gwiazdach żadnego powiększenia się objętości. Desdouit, Livre de La Naturę, tom IV, 216.
61
kości: żadna nieprzewidziana przeszkoda, żadna siła obca nie miesza ich biegu.
A wśród tego ogromu, czemże jest ta kempka ziemi na której mieszkamy? Czem są, w porównaniu do owych światów, pro-wincyje i królestwa? Proszki unoszące się w powietrzu, które spostrzegamy przy promieniach słonecznych. A czemże jestem ja, pośród tego wszystkiego? Ach! jakże się gubię we własnój mojój nicości. Wszelako, o dobroci nieznająca granic, Bóg dla nas stworzył, te dzieła wspaniałe! ’) Wielkość jestestw jakie Bóg stworzył, nie mierzy się na sążnie. Człowiek otrzymał rozum, wolą, duszę. Tój maluczkiej istocie Bóg udziela znajomości swoich dziel, kiedy tego odmawia samemu słońcu. Człowiekowi przeznacza użycie i korzystanie z bogatego przepychu nieba. On jednym jest ze wszystkich stworzeń widzialnych, którego Bóg wzywa do wychwalania siebie. Co za godność! Jaka wielkość mieć Ojca, który okrywa dla nas ziemię, dobrodziejstwami wszelkiego rodzaju, i raczy oddawać, niebo nawet, na usługi nasze! Jakąż wdzięczność mieć powinniśmy dla Boga, który obchodzi się z nami z tak wielką względnością!
Sądząc podług tego jak się wydaje naszym zmysłom, mo-żnaby mniemać, że nad nami rozciąga się wielkie sklepienie malowane błękitno, i wziąść gwiazdy za błyszczące gwoździki powbijane w toż sklepienie. Widzieliśmy już, że ta pozorna małość gwiazd, jest skutkiem nadzwyczajnej ich odległości. Co się zaś tyczy błękitnego koloru nieba, ten wynika: 1" ztąd, że atmosfera, albo otaczająca nas massa powietrza, nic jest zupełnie przeźroczystą; 2° ztąd, że atmosfera zawsze jest obciążona wielką warstwą wód lekkich, które odbijają wspólnie z powietrzem promienie słoneczne. Kolor błękitnawy naturalny jest wodzie, bądź zgęszczonćj, bądź rozrzmlzonćj, zwłaszcza, kiedy objętość jćj znaczna. Atmosfe-
') „Jedynym prwodem, mówi sławny Huygliens, zniewalającym do mniemania, że na planetach znajdują się rozumne zwierzęta, iest to, że ziemia nasza byłaby zanadto uposażona, i wywyższona w godności uad resztę planet.“ Xie pięknyż to powód, ten jedyny powód! „Mniemanie, że świat stworzony dla człowieka, mówi wice-hrabia do Bonald, nic w sobie nie zawiera zadziwiają-• »go dla wyższej filozofii, która nas uczy, że świat materyalny, jest jednym z naj mniejszych darów;, jakiemi Stwórca uposażył człowieka". Gdy pomyślimy, źe Stwórca wszystkich światów, Sam się oddał człowiekowi, czemuż nie mamy przypuścić. że mu oddał stworzenia swoje? Czyliż robota więcej warta od robotnika?
62
ra musi bydź przeto koloru lazurowego, a lazur ten jest więcej lub mniej jasnym w miarę ilości przenikających go promieni. Z mięszaniny tego powietrza i wód lekkich, Bóg utworzył kolor jasnego sklepienia, które ze wszech stron rozwesela oko człowieka i staje się powabnem obiciem jego pałacu. Podobny cud wymaga od nas więcój, niżeli podziwienia, gdyż stanowi walny dowód, że jesteśmy przedmiotem najtkliwszych względów Stworzyciela.
W rzeczy samej, Bóg mógłby zaciemnić lub zaczernić sklepienie niebieskie; ale kolor czarny jest kolorem żałobnym, któryby rozlewał smutek na całą naturę. Czerwony i biały nieprzypa-dały także. Żółty zachowany jest dla jutrzenki: przytem na sklepieniu tego koloru nie odbijałyby się dostatecznie gwiazdy toczące się po niem. Zielony wprawdzie odbijałby je należycie, ale jest to miły kolor, którym Bóg przystroił siedzibę naszą; jest-to kobierzec, który rozesłał pod nogami naszemi. Błękitny, nie smutny i nie rażący, ma tę jeszcze zaletę, że odbija i podnosi jasność gwiazd. Owóż dla czego Bóg dał mu pierwszeństwo.
Jakże groźnym jest widok nieba, gdy się nam przedstawia zaciągnięte, burzę wróżącemi chmurami! Ale co za piękność, co za majestat, co za prostota w jego kolorze, kiedy niebo pogodne! Królewskie komnaty, które pędzel najbieglejszych malarzy przyozdobił, niczćm są w porównaniu z majestatyczną prostotą niebieskiego sklepienia. A któż oblekł niebo takim kolorem, kto je tak bogato przystroił?
Przez względność prawdziwie ojcowską, niebo nie zawsze zachowuje barwę jednostajną. Owszem, kolor jego codzień przybiera pokilkakroć rozmaite odcienia. Rano, lekka jasność bieli powolnie horyzont, lazur niebios blednieje, aby przygotować oczy nasze do wytrzymania blasku pełnego dnia. A gdy wieczór nadchodzi, słońce nie cofa nagle światła swojego; jasność równie łagodna jak w poranku usposabia nas do ciemności nocnych. Przejście nagle od wielkiego światła do ciemności głębokićj, byłoby bardzo niegodnem. Przejście tak gwałtowne od światła do ciemności szkodziłoby organom naszego wżroku, i mogłoby je zniszczyć. Wielu podróżnych zaskoczonych przez noc nagłą, zbłąkałoby się, i zguba groziłaby większej części ptaków. Dzięki Ci składamy, Ojcze niebieski, Tyś zapobiegł tym wszystkim niedogodnościom.
Rozciągnąwszy niebo jako namiot wspaniały, chciał Bóg, żeby to niebo czyli firmament znajdował się w pośród wód tak, iż
63
by były wody górne nad firmamentem, i wody dolne pod nim. Bóg ulotnił największą część ogromnych wód oblewających ziemie i rozdrobnił je w cząstki tak małe, że nieskładając już mas-<y *i nabywając ruchu nadzwyczajnie szybkiego, wzbiły się tak wysoko, że pozostała bardzo wielka przerwa między niemi, a wodami które oblewały jeszcze ziemię. Ponieważ ta przerwa weszła w skład nieba czyli firmamentu, i przyjęła jego nazwisko; ztąd firmament jest przedziałem wód, i znajduje się pomiędzy terni, które się wzbiły wysoko, a tern i, co pozostały na dole. Mamy więc nad głowami naszemi i po nad firmamentem ogromną massę wód, straszny ocean utrzymywany jedynie ręką Wszechmocnego. ’) Wody te szkodliwo lub nieużyteczne w jednem miejscu, zbawien-nemi są w drugićm. Gdyby nam tylko przypominały, że ustąpiły miejsca ludziom, którzy powinni bydź niewinnymi i sprawiedliwymi; już tern samem byłyby bardzo pożyteczne. Wszakże one nadto przypominały pierwszym mieszkańcom ziemi, że gotowe są wrócić na dawne miejsce, aby ukarać niewdzięczność i bezbożność.
Bez wątpienia w tćm to podwójnym zamiarze Bóg zawiadomił ich o takićm przedzieleniu wód, z których jedne zawieszone są nad naszemi głowami, a inne wstrzymują granice zakreślone Jego ręką. Kiedy zaś zatwardziałość ludzi w grzechach wzbudziła była w Nim żal, że obdarzył ich życiem, wrócił rzeczy do pierwotnego stanu; zerwał tamy, które założył morzu; a nie poprzestając na spuszczeniu dżdżystych potoków, otworzył nadto szluzy przegradzające i wstrzymujące wody górne; a tak ziemia znowu zagrążyła się w wodach, jak w dniu swego narodzenia. Tak nastąpił potop. Przerwały się zoszystkie źródła przepaści wielkiej, mówi Pismo, i upusty niebieskie otworzone są. B)
') P<d nazwiskien^nieba czyli firmamentu, rozumiemy nietylko materyję eteryczną i ciała niebieskie w niej rozproszone, ale i ctmosferę, która według Mojżesza, pzeznaczona jest na przedzielenie wód od wód. Zresztą, w pomysłach tego widkitjo prawodawcy, nio idzie bynajmniej o morze zakrzywione w kształcie sklepieria około ziemi, ale o wodę w stanie lotnym, którą powietrze przedziela od widy w stanie płynnym czyli zgęszczonym: przedział ten jest rzeczy-wisty. Co smog., str. 64.
^o.iż- 11 • wielu uczonych twierdzi, że te wody górne zasdaj, niektóre rzeki, jakoto: Nil i Niger, których niepodobna wynaleźć źródeł; rama te ich żadnym sposobem wytłumaczyć nie mogą dzisiejsi fizycy. Stała zas fazy ta, opaita na powieści Mojżesza, tłumaczy uaic bardzo rozsądni? zja-
64
Część tej ogromnej massy wód, które oblewały ziemię, została pod firmamentem, i tworzy nasze morza, rzeki i jeziora: i te nazywają się wodami dolnemi: mówić o nich będziemy w dniu trzecim.
Powiedzmy jeszcze słówko o przestrzeni rozciągającej się między ziemią a niebem. Napełniona ona jest do znacznój wysokości materyją płynną, ciężką, sprężystą, którą nazywamy powietrzem. Cała ta massa powietrza, opasująca ziemię i służąca jej niby za odzież, nazywa się atmosferą,
Wiedzieć należy, że siła z jaką ta massa powietrza ciąży nad każdą powierzchnią stopy kwadratowej, wynosi dwa tysiące funtów. I tak, człowiek wzrostu zwyczajnego, dźwiga rzeczywiście nad głową swoją dwadzieścia jeden tysięcy funtów tego ciężaru. Jakimże sposobem nie jesteśmy przygnieceni ? Ta myśl zrazu zmięszać może; ale niespokojność, jaką sprawia z początku, zamienia się w uwielbienie, gdy się dowiadujemy, że ta mała ilość powietrza, jaka w ciele naszem znajduje się, i odnawia się bez ustanku, dostateczną jest do utrzymywania równowagi z tą stra szną massa, która ciąży nad nami i z tein powietrzem, które otacza nas ze wszech stron. Te dwa działania niszczą, się nawzajem, a raczej nie dają się uczuć, ponieważ są zrównoważone. Są atoli najrzeczywistszemi: oto jest tego dowód oczywisty. Kiedy pompujemy powietrze znajdujące się w ciele jakiego zwierzęcia, zwierze płaszczy się pod ciężarem powietrza zewnętrznego, i zdycha natychmiast. Kiedy znowu przeciwnie, pompujemy powietrze otaczające zwierzęcia, za pomocą machiny pneumatycznej; powietrze wewnętrzne rozszerza się nadzwyczajnie, i wydyma zwierzę które z tego powodu również zdychać musi.
Tak więc, mała ilość powietrza znajdującego się w ciele na szćm, może zawiesić i zrównoważyć ciężar wynoszący przeszło dwadzieścia jeden tysięcy funtów; działa przeto siłą wyrównywa-jącą temu ciężarowi. Otóż pierwszy cud. Drugi jest następujący. Toż samo powietrze, które znajduje się w płucach naszych i wytrzymuje ciężar dwadzieścia jeden tysięcy funtów, wysila się także, żeby się rozszerzyć, a tern samem zerwać i zniszczyć gwałto-
wisko, o któreru nauks nowożytna, pomimo całego swego postępu, oświadcza nam, .?* nic gruntownego nie nia nain do powiedzenia. Zobacz Mon« el las gćologuos, str. 83
65
wnic całość naszego ciała. Okropną te dążność równoważy znowu otaczające nas powietrze. Równość tylko tych strasznych i zabójczych sił stanowi nasze bezpieczeństwo: niech się tylko równowaga zerwie a zginiemy. Ale nie: ręka która stworzyła nadzwyczajne te siły do wprowadzenia, w ruch calćj natury, równoważy je ostrożnie, i hamnje co chwila gwałtowność jednej oporem drugiej.
Zapytacie mnie może, dla czego powietrze które jest tak blisko nas i działa na nas z taką siłą, nie może być widzialnćm? Odpowiedź na to pytanie nowego dostarcza nam dowodu, że Opatrzność jest troskliwą o wszelkie potrzeby nasze. Gdyby powietrze było widzialne, nie można byłoby rozróżnić okiem przedmiotów. Ponieważ każda cząsteczka powietrza ma dosyć objętości do odbicia światła, rzeczy otaczające nas widzielibyśmy tylko tak, jak w przyrządzie zwanym camera obscura, gdzie promienie słońca odbijają się o kurz tam znajdujący się. Wszakże czyniąc Bóg powietrze całkiem niewidzialnym, nic poprzestał na wyraźniejszym odslonienin nam widoku swoich dziel; lecz ukrył nadto przed oczyma naszemi to wszystko, czego nie potrzeba nam widzieć.
W istocie, gdyby powietrze było widzialnćm, natenczas tćm bardziej byłyby widzialnemi i wyziewy. Najlżejszy dym szpeciłby bogaty obraz świata. Życie nawet stałoby się nie miłćm i pel-nćm niespokojnośei. Spostrzegalibyśmy bowiem ze wszech stron to, co bezustanne parowanie wyciąga z ciał zwierzęcych, co się wydobywa z kuchen, z ulic, ze wszystkich miejsc zamieszkałych spółeczność stałaby się dla nas nieznośną. Ponieważ zaś wyziewy, nie będąc widzialnemi, mogłyby nam szkodzić lub nas dusić; Bóg ostrzega nas o tern niebezpieczeństwie cuchnącą wonią, lub uwalnia od niego powiewem wiatrów.
Ale jakąkolwiek lekkość nadał cząsteczkom powietrza, żeby je uczynić niewidzialnemu, niebieski nasz Ojciec opatrzył je zarazem ięgością, zdolną do łagodzenia czyli łamania promieni światła, gdy te uderzają z boku: temu to winni jesteśmy zmierzch i świt, tak użyteczne dla rodzaju ludzkiego.
Kiedy słońce zajdzie za widnokrąg, zamiast całkiem bydż pozbawionymi światła, i przejść nagle do nocy najczarniejszej przez godzinę, a czasem i dlużćj, mamy jeszcze widno; jest-to zmierzch. Tyleż długi iwit poprzedza zjawienie się słońca ną widnokręgu. W inniśmy to użyteczne powiększenie dnia sposobowi, w jaki Bóg urządził powietrze. Taki zachował stosunek między
(jfl
powietrzem a światłem w nie wchodzącym, że kiedy tot wpada prostopadle, nic nie zmienia jego kierunku: lecz kiedy promień wejdzie ukośnie czyli z boku w powietze, natenczas, zamiast przecinać je na wylot, lamie się i nieco sięfzniża.
Tym sposobem, kiedy słońce zbliża się ku horyzontowi naszemu, liczne jego promienie, które przechodzą nad nami, a nic idą ku nam, spotykając otaczającą nas roassę powietrza, łamią się w niój, zginają się ku ziemi i dosięgają oczu naszych, tak, iż widzimy dzień daleko w przód,;nim gwiazda, będąca jego matką, pokażc się w zupełności. Wieczorem zaś używamy jeszcze cząstki jej światła, chociaż sama już z widnokręgu zeszła. Wreszcie, kiedy słońce spuści się w znaczną głębokość niżej naszego horyzontu, powietrze przestaje dla. naszej usługi, łamać jego promieni i zniżać je ku nam: wtedy głęboka ciemność ostrzega człowieka, aby zaprzestał swój pracy. Jeżeli księżyc i gwiazdy czuwają jeszcze, aby mu dostarczyć pomocy swego światła; blask ich łagodny nie przeszkadza mu bynajmniej w jego spoczynku,
Powietrze wydaje inne jeszcze cudowniejsze skutki. Jest-to posłaniec, który przynosi nam ze wszech stron i bardzo zdaleka przestrogi, równie trafne jak szybkie, o wszystkiem, co nas obchodzić może, bądź dobrćm, bądź złem. Jest przewodnikiem zapachów. Przeprowadzając je do nas, zawiadamia o dobroci lub szkodliwości mięsiwa. Jako zaś ostrzega nas przez wrażenia delikatne i przyjemne o tćm, co ma przymioty dobre i odpowiedne użytkowi naszemu; tak nie mniej wiernem jest przestrzeganiu nas w po-r.ę, kiedy chronić się mamy trucizny, lub uciekać przed zarażli-wemi wyziewami miejsc bagnistych, lub niezdrowych pomieszkali.
Jeżeli powietrze jest wiernym przewodnikiem dla zmysłu powonienia; to też nie mnićj jest nim i dla ucha, uderzając o nic rozmaitością dźwięków. Możnaby uważać te głosy, jako gońców których nam przesyła co chwila i zawiadamia o tern, co się dzieje daleko: do nas należy korzystać z przestrogi.
To nie wszystko jeszcze: powietrze nadto zawiadamia nas o tern, co się dzieje w umyśle innych ludzi. Rozmaite myśli mnie " zaprzątają; one mnie tylko są wiadome; one nie są widzialne. Jakim-że sposobem objawiam je towarzystwu, które słuchać mnie raczy? Oto poruszeniem języka i ust tworzę wyrazy, których brzmienia odmienne są znakami pewnych myśli. Tym sposobem ci, co słyszą mój glos, wiedzą o tern co ja myślę; zajmują się temiż sa-mcmi myślami; a ich serce wzruszają też same uczucia. Powietrze
r>7
więc jest, iż. tak rzekę, tłumaczem rodu ludzkiego, jest węzłem łączącym umysły. Ach! jakże cudowna ta mowa, która się rodzi w umyśle, a wciela się zewnątrz'-! przechodzi domyśli słuchaczów!
Powietrze nie tylko jednoczy tych, którzy mogą udzielać so bie myśli na odległość wyrzeczonego wyrazu; wprowadza nawet w stosunek tych, którzy znajdują się względem siebie w znacznćj odległości. I tak naprzykład: mieszkańcy miństa nie mogą widzieć tego, co się dzieje za ich murami; a ci, którzy wiedzą, że nieprzyjaciel uderza na jedne z ich bram, nie mogą za pomocą sa mego głosu, zawiadomić o tćm mieszkańców znajdujących się na drugim końcu miasta. Otóż powietrze przychodzi im w pomoc. Straż spostrzegłszy z daleka nieprzyjaciela, uderza razy kilka w dzwon. W jednćj sekundzie, to jest w sześćdziesiątej części minuty, powietrze przeniosło dźwięk dzwonu o tysiąc ośmdziesiąt stóp czyli sto ośmdziesiąt sążni w okolice wieży. W sekundzie następnej dźwięk znowu przebiega sto ośmdziesiąt sążni. Tak wia domość o niebezpieczeństwie, w ciągu niespełna ósmćj części mi nuty, rozchodzi się po calem mieście. Natychmiast więc każdy rzuca się do broni, i nieprzyjaciel zostaje’odparty: za zwycięztwo to dziękować należy powietrzu.
Powietrze więc jest posłańcem najskorszym i najpilniejszym, jakiego użyć możemy. Ale kiedy zadziwia nas swoją czujnością i szybkością; cóż. powiemy o jego wierności, z jaką oddaje to, co mu się powierza? Bez żadnego zamięszania rozdziela do koła har-moniję koncertu; przynosi nam bez pomyłki całą dokładność miary, całą lekkość spadków, najdrobniejsze zmiany głosu, ćwierć tonu, odcień tonu; ,'przybiera wszystkie kształty muzyki; z żywością przejmuje wszystkie jej charaktery, wybucha, brzmi; w chwile potem słabnie, drży, szlocha; ożywia się znowu i przybiera na-przemian ton: już dumny i gwałtowny, już. łagodny i wdzięczny; z taką żywością wciska się we wszystkie namiętności, których muzyka naśladuje uniesienia, źe słuchaczów przejmuje temiż sa-memi wzruszeniami. Jakież byłoby-to nadużycie; gdybyśmy tego szacownego posłańca używali do przenoszenia słów obmowy albo nieskromności! Oby on przenosił tylko słowa modlitwy i miłości bliźniego!
1 od ręką niebieskiego Ojca, 'powietrze przybiera wszelkie ształty, i urozmaica działania swoje, byle zaspokoić nasze życzenia i nasze potrzeby. Morze zawiera wodę, która jest jednym z głównych warunków płodności ziemi, a tćm samóm jednym z ko-
6R
uiecznych warunków naszego bytu. Ale trzeba ją wydobyć z tego ogromnego składu i rozproszyć wszędzie: to wykonywa powietrze, które nakształt pompy podnosi wodę w górę i rozdziela ją, według woli Stwórcy, po całćj powierzchni ziemi. Niekiedy gorliwy ten sługa burzy się; wtedy przybiera imię wiatru: natenczas dmie gwałtownie, owiewa, i oczyszcza pomieszkania nasze. Gdyby nie on, wielkie miasta stałyby się wkrótce stekiem nieczystości. Co większa, rozgrzewa nas i chłodzi na przemian; a posłudze jego zawsze towarzyszy największa przyzwoitość: tak bowiem przenosi to wszystko co może zbrudzić bib zarazie, iż tego nigdy niedostrzegalny. Ale my podobni jesteśmy do owych panów zdziwa-czonych i pogardliwych, którzy nigdy nie uznają zalet swych służących, lecz widzą tylko w nich wady. Może ani razu nie zwróciliśmy uwagi na te przysługi, jakie wiatry przynoszą nam po tysiąc razy: a za to najmniejszy podobno powiew powietrza obraża czułość naszą.
Wreszcie największym dobrodziejstwem powietrza jest-to, że utrzymuje życie nasze. Wchodzi w płuca, i przebywa w nich czas potrzebny do nadania mocy i ruchu organom naszym: kiedy zaś już straci sprężystość swoje, opuszcza nas; natenczas nowe powietrze zastępuje jego miejsce i przedłuża życic nasze. Jest-to doskonały obraz modlitwy, która powinna bez ustanku sprowadzać Boga ku nam, a nas unosić ku Bogu.
Modlitwa,
Dziękuję Ci, o Boże mój, który wszystek jesteś miłością, żeś wszelkie stworzenia oddał nu moje usługi. To niebo, na którćm okazujesz się tak wielkim, to powietrze w którćm okazujesz się tak przedziwnym, są dobrodziejstwami rodzicielskićj Twej ręki. Uczyń mi łaskę, abym ich używał zawsze ku chwale twojćj i zbawieniu memu.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tej miłości . ochoczo posłuszny będę wszystkim zwierzchnikom moim.
69
N ALKA VIu.
SZEŚĆ DNI' STWORZENIA.
Dzień trzeci. — Morze. — Jego łożysko. — Ruch. — Słouoić. — Rozie-ołośe1. — Żegluga. — Ziemia. — Kolor trawy. — Płodność roślin. — Rozmnażanie eię. - Korzenił. — Łodyga. — Liście. — Ziarno i owoc.
Ttzekl Bóg: Niech się zbiory wody, które sy pod niebem, na jedno miejsce: a mech się ukaze sucha. 1 stało się tak.
I nazwał Bóg suchę, ziemiy: a zebranie wód przezwał mo rzem. 1 widział Bóg, że było dobre.
1 rzeki: Niech zrodzi ziemia ziele zielone, i dawajyce nasienie i drzewo rodzajne, owoc czyniyce według rodzaju swego, któregoby nasienie było w samem sobie na ziemi. I stało się tak. ')
Wzbudźcie uwagę waszą ku słuchaniu wykładu tych rożka zów. Przygotujcie także umysł wasz do wielbienia, a serce do wdzięczności: oto nowe cuda i dobrodziejstwa nowe. Bóg prze dzieliwszy wody na dwie części, i zostawiwszy na ziemi tylko ilość odpowiedną jego zamiarom i użytkowi, jaki z nićj posta-lowił uczynić, 'rozkazał wszystkim wodom dolnym zebrać się w jedno miejsce, żeby ziemia stała się widzialną.4) Wodom tak zebranym dał nazwisko morza. Rozkaz: niech się zbiory wody, które sy pod niebem, na jedno miejsce, który jest tutaj prostćrh tylko wyrażeniem, według Proroka był straszną groźbą i piorunem.3) Zamiast odpływać spokojnie, uciekly z przestrachem, i gotowe byty nic tylko opuścić ziemię, ale wyrwać się ze świata całego. Z takim to pospiechem rzuciły się i waliły jedne na drugie, żeby zostawić wolną przestrzeń, której Bóg je wyganiał tak, jakby ją sobie były przywłaszczy. Przy tak gwaltownero posłuszeństwie, kiedy strwożone wody zdawały się wuosić nieład wszędzie, gdzie się rozlewały; niewidzialny ręka kierowała niemi z taką łatwością s jaką matka kieruje j włada dziecięciem, które naprzód powija, a notćni klml/ie kolehL-r P<wl tvn> to skromnym obrazem sam
) Według tego opowiadaniu rzeczą jest oczywistą, że nim się okazał lęil pierw ij poH.-tal ocean: to też potwierdzają spostrzeżenia geologiczne. Co-iinog. ’tr. 67.
r ’) Psalm III, 6, 7.
70
Bóg przedstawia nam to co naówczas uczynił: „Kto zamknął drzwiami morze, gdy się wyrywało jakoby z żywota wychodząc? mówi pan do Hijoba gdym kładł obłok szatę jego, i mrokiem jako pieluchami dziecinnemi obwijał? Obtoczyłem je granicami me-mi, i przyprawiłem zaworę i drzwi; i rzekłem: Aż póty przyj -dziesz, a dalej niepostąpisz, i tu rozbijesz nadęte wały *woje.“')
Morze tyle opuściło ziemi, ile Bogu podobało się jćj odkryć; zostawiło wyspy, które postanowił zaludnić; a napełniło tylko miejsca, jakie mu przeznaczył. Tak więc umieszczone było w swćm łożu to groźne dziecię. Od tćj chwili spoczywa w uićm spokojne, hamowane ziarnkiem piasku, którćm Pan oznaczył granicę jego kolebki. Wody atoli morza, zamknięte w ogromnćm swćm łożysku, mogły się zepsuć i roznosić wyziewy szkodliwe, dla których ziemia nie mogłaby być zamieszkaną. Mądrość Twórey zapobiegła tćj niedogodności. 'Pen sam Bóg, który zabronił morzu występować z łożyska rozkazał mu zarazem w wiecznym zostawać ruchu; a morze posłuszne popycha codzień, w ciągu sześciu godzin, wszystkie wody swoje, od środka ku krańcom, i codzień także odwołuje one od krańców ku środkowi, również w ciągu godzin sześciu. Od sześciu tysięcy lat ani jednego razu nie zaniechało tego. Ruch ten nazywa się przypływem i odpływem. Wspólny jest wszystkiem morzom. Jeżeli jest wyraźniejszy na Oceanie niż gdzie indziej to dla tego, że tu potrzebniejszy, bo ilość wody jest daleko większa.	/»'
Tak wiec tego cudownego ruchu celem jest, aby wody morskie przez długi spoczynek nie psuły się. Wszakże ruch ten inne jeszcze wielkie dla nas spełnia posługi: dla nas to bowiem mo- / rze stworzonćm zostało i dla nas ciągle jest w ruchu. Przy pływ odpycha wody rzek, daleko w głąb ziemi, i czyni koryto /' ich tyle głębokićm, iż okręty z ogromnym ładunkiem towarów obcych przybijać mogą bez przeszkody, aż pod same bramy wielkich miast. Wyświadczywszy tę ważną posługę przypływ zmniejsz się, i zwracając rzeko do swoicli brzegów?.ułatwia ich mieszkaj* ńcom korzystanie ze zwyczajnego jćj biegu. \
Inną jeszcze korzyść ten wieczny ruch mórz;	- ze-
ścijaninowi; przedstawia mu nauczający obraz życia. <- v jesl ciągłym przypływem i odpływem. Rośuie i zrniejsza się; wszyst-
') Hj.b. XXXVIII, 8-11.
71
ko tu niestałe: radość, wdzięki, szczęście, wszystko nietrwałe. Pływamy po wodzie szybkićj i kapryśnćj. Strzeżmy się więc, aby nie uniosła nas do przepaści: starajmy się zawinąć szczęśliwie do portu, do brzegów wesołych i Kwitnących.
Przypływ i odpływ, oto jest pierwszy środek, którym Bóg zapobiegł, aby wody morskie nie psuły się. Drugim jest ich słoność.
Aby skutecznie utrzymać morze w jego czystości, przypływ i odpływ roznoszą każdego dnia z jednego końca w drugi, sól, 'którą morze, jest napełnione. Gdyby nie ten ruch nieprzerwany, sól prędko osiadłaby na dnie: wtedy morze zaraziłoby powietrze nieznośną zgnilizną, i nie żywiłoby ryb, których ilość i smak podziwiamy. Mądrość Twórcy przewidziała wszystko, i wszystko, uczyniła według liczby, wagi i miary.
Ta słoność morza, która mocno już nas zajmuje zachowaniem jego wód i utrzymaniem ryb, inną jeszcze przynosi nam korzyść. Cząstki słone i najcięższe opierają się gorącości i powietrzu, które ulatniają wodę; a tym sposobem zakreślają granicę jćj panowaniu. Im więcćj ciepło i powietrze spotykają cząstek słonych, które im opierają się; tćm mniój jest cząstek wody do ulotnienia. Sól więc obciążając wodę, miarkuje jćj parowanie, i tćj-to sloności morza winni jesteśmy ową ilość wody słodkićj, którą słońce wyciąga, zastosowaną do naszych potrzeb. Gdyby nie opór tćj soli, słońce mogłoby tyle zabrać wody, iżby ta zamiast użyźnić zatopiłaby naszą ziemię. Mielibyśmy o trzecią część, lub nawet o połowę, więcćj deszczów, rzek, stawów; a ziemia zamieniłaby się w obszerne bagnisko. Możuaby więc z zupełną prawdą powiedzieć, że gdyby woda morska nie była słona, pomarlibyśmy z głodu.
Ten stosunek należyty znajduje się również w rozległości morza. Jego wody zajmują prawie dwie trzecie części kuli na-szćj. Zdaje się, na pierwsze wejrzenie, źe byłoby korzystnićj; gdyby Stwórca przynajmnićj pewną część tej ogromnej przestrzeni mórz, jezior i rzek, zamienił był w ląd stały. Wszakże tak rozumować, jest to pokazywać swoję niewiadomość i brak zdrowego sądu. Gdyby Ocean zmniejszony został tylko o połowę teraźniejszej swej objętości, natenczas mógłby, dostarczać połowę tylko parowania; a tak mielibyśmy tylko połowę naszych rzek i połowę deszczów; następnie ziemia niedostatecznie byłaby skropiona. Morze jest owym ogólnym zapasem wody, z którego ciepło
OAUMB, ZAS1DY T, I,
72
słoneczne tyle jćj zabiera, ile jćj potrzebują pola, źródła i rzeki. Gdyby przestrzeń morza mnićj była obszerną, natenczas wię-cćj byłoby pustyń i step: gdyż mnićj spadałoby deszczu i mnićj byłoby rzek.
Otóż inny jeszcze dowód tćj przedziwnej mądrości, która przewodniczyła podziałowi powierzchni ziemi na ląd stały i wody. Gdyby Bóg zostawił był na ziemi większą ilość wody; to ziemia byłaby obszernćin bagniskiem, i nie moglibyśmy mieszkać na niej. Gdyby był zostawił mniejszą jćj ilość; ziemia byłaby nazbyt twarda, i nie moglibyśmy jćj zasiewać: rośliny, drzewa, słowem nieby rość nie mogło. Wypadało, aby była tak twardą, iżby po niej można chodzić, i tak miękką, iżby ją człowiek mógł uprawiać a rośliny mogły w jćj wnętrznościach zapuszczać swe korzenie: zresztą, aby woda, która ją żywi, mogła wolno krążyć.
Co większa, w cóżby się obróciły korzyści, jakie otrzymujemy z handlu; gdyby nie było tego wielkiego zbioru wód? Bóg nie chciał, aby jedna część kuli ziemskiej była całkiem niezależną, i odłączoną od innych; owszem chciał, aby istniały stosunki między wszystkicmi narodami: otóż stosunki te morze ułatwia. Bez pomocy żeglugi, jakżebyśmy mogli nabywać bogactw i skarbów? Jakżebyśmy wszystkie części świata mogli zamieniać w hoł downicze naszym potrzebom i przyjemnościom. Morze więc zamiast trzymać narody w oddaleniu i zamykać je granicami nieprzebyte-mi, łączy je z sobą, i daje im to, czego u siebie nie mają.
Możeście nigdy niezastanawiali się nad korzyściami żeglugi; może nigdy nie dziękowaliście za nie Stworzycielowi. A przecież jćj-to winni jesteśmy pośrednio lub bezpośrednio większą część rzeczy potrzebnych do utrzymania bytu naszego. Rzeczy wonne i lekarstwa, materyje, farby, owoce wyborne nieprzychodziłyby do nas z dalekich krajów, lub przynajmnićj otrzymywalibyśmy je tylko z wielką trudnością i nakładem; gdyby okręty niedostarczały icli do portów naszych. Jakżebyśmy godni byli politowania, gdybyśmy musieli sprowadzać lądem te rzeczy tak nam potrzebne! Rachunek .następny przekona nas o tćm. Okręt unosi około milijona dwukroć stu tysięcy funtów. Licząc po dwa tysiące funtów na jednego konia, potrzeba do przewiezienia tego ciężaru, sto pięćdziesiąt sześć wozów parokonnych.
Wreszcie, ostatniem dobrodziejstwem żeglugi a zatem ostatnią posługą morza, bez którego żegluga miejsca by nie miała, jest rozkrzewienie Ewangelii aż do najodleglejszych narodów.
73
Narody i pokolenia, synowie ludzi, którzyście siedzieli niegdyś w cieniach śmierci! Złóżcie dzięki Bogu co stworzył ocean. Gdyby nie ta rozległa płaszczyzna; którą przerzynają z szybkością błyskawicy Apostołowie dobrój nowiny (Ewangelii); możebyście dotąd jeszcze pogrążeni byli w ciemnościach błędu. -- Ale czas już porzucić morze; ziemia domaga się uwagi naszćj.
Gdy "wszystkie wody zebrały się w obszerne kotliny, które ręka Wszechmocnego przygotowała; pokazała się sucha, to jest, pokazał się ląd stały. Odkrywając ziemię, było zamiarem Boga uczynić ją urodzajną, przyozdobić piękną zielonością, oblec w rośliny i wszelkiego rodzaju drzewa, napełnić zwierzętami i dać człowiekowi na pomieszkanie. Wszakże zostawił ją przez czas niejaki jałową, nagą i nieurodzajną; pokazał ją taką, jaką jest sama przez się; chciał, aby na przyszłość wzięła nazwisko od swćj suchości czyli jałowości przyrodzonej, ażeby ci, którymby przyszło kiedyś na myśl uważać ją jako źródło wszelkiego dobra, co ją upiększa i stroi, pamiętali o pierwotnym jćj ubóstwie: Niech się ukaie sucha; i nazwał Bóg suchę ziemią.
Otóż nowy utwór przedstawia się oczom naszym. Ziemia, ta matka karmicielka nasza, bardzo była zawstydzona, w owćj pierw-szćj chwili, gdyż była naga, sucha i jałowa. Bóg spiesznie oblekł ją w szatę godną jego wspaniałości i dobroci. Rzeki: Niech zrodzi ziemia ziele zielone. 1 w jednćj chwili przyodziała ziemię przepyszna szata, ’) szata nieśmiertelna, tak świeża, tak piękna, tak miła do widzenia, po sześciu tysiącach lat, jak była dnia pierwszego, kiedy ziemia w nią się przyoblekła.
Pierwszą rzeczą, która nas uderza, jest boski wybór koloru zielonego na odzież ziemi. Zieloność tak jest odpowiedna oczom naszym, że widać dobrze, iż taż sama ręka, co ubarwiła naturę, ukształciła oko też człowieka do patrzenia na nią. Gdyby był oblekł białym lub czerwonym kolorem wszystkie pola, któżby wytrzymać zdołał jego blask lub ostrość? Gdyby je przyćmił był
') lak Więc, według' Mojżesza równie jak według spostrzeżeń geologicznych, życie zaczęło się na ziemi od roślin, a naprzód od roślin trawiastych. Przynajmniej ten wielki pisarz zawsze kładzie wyraz herbam przed lignnm, c locia rzewa więcój uderzają oko niżeli rośliny, właściwie tak nazwane. Uważa więc na rzecz spełnioną to, czego dopiero po ośmnastu wiekach doświadczenia owk z ono, e i.toty źyjące następowały jedne po drugich, w stos unku odwrotnym doskonałość, ich budowy. Co smog. str. 69, wydanie paryzkie 1838.
*
74
posępniejszym kolorem, komużby byl przyjemnym widok tak smutny i żałobny? Powabna zieloność trzyma środek między dwiema temi ostatecznościami; i w takim stosunku zostaje z budową oka, że je rozwesela raczej, niżeli natęża, źe orzeźwia i pokrzepia, nie zaś wycieńcza, a co na szczególną zasługuje uwagę, żc w tym jednym kolorze znajduje się taka rozmaitość, iż nie masz rośliny, której zieloność byłaby tak jasna lub tak ciemna, jak rośliny sąsiednićj. Te powabne odcienia uchylają jednostajność i świadczą o bogactwie i biegłości boskiego Malarza, który upiększył naturę. Tyle mądrości i dobroci.czyliż nie pizemawia do serca naszego? Czyż nie nakazuje nam żadnćj powinności? Tworząc trawę, powabną odzież ziemi, rzekł Bóg: Niech zrodzi ziemia ziele zielone, i dawające nasienie. To cudowniejszćm jest jeszcze nad wszystko, cośmy opowiedzieli: gdyż Bóg zobowiązuje się tćm do zachpwy wania roślin, i udziela im pewnego rodzaju nieśmiertelności. / W istocie, trawa nie potrzebuje ani uprawy, ani zasiewu; rośnie i rozmnaża się bez naszej pracy. Jak byłyby smutne i jałowe pastwiska i łąki nasze, gdybyśmy musieli zasiewać je nasieniem, a potćm polewać to, coby ręce nasze zasiały i zaszczepiły! Niebieski Ojciec nasz uwolnił nas od tego trudu. Zobaczmy jak się z tego sam wywiązuje. Co-za nieskończoną ilość roślin uprawia dla przyjemności lub potrzeb swoich dziatek! Na łące tysiąc kroków długości i szerokości, macie sto tysięcy ziół, a na przestrzeni stopy kwadratowej, przeszło tysiąc gatunków rozmaitych; a te zioła są pachnące; a wszystkie te zapachy łącząc się razem, tworzą wyborną wonność, którą powietrze, wierny posłaniec Stworzyciela, przynosi nam darmo. Rzecz nadto dziwna! z pomiędzy tych roślin i traw, najliczniejsze są te, które służą nam na pożywienie lub lekarstwo.
Ale czemuż Stwórca rozmnożył tak nadzwyczajnie płody królestwa roślinnego? Naprzód dla naszego pożywienia i zdrowia; potem na żywność dla bydląt, które nam posługują. Łąki są właściwie magazynami zwierząt.
Nie w samćj tylko ilości roślin jaśnieje wspaniałość naszego Ojca niebieskiego, ale także w zadziwiającćj ich płodności. Jedna wydać może tysiące, nawet milijony. Łodyga tytoniu naprzykład, wydaje niekiedy czterdzieści tysięcy trzysta dwadzieścia nasion. Jeżeli według tego obliczać będziemy jego płodność w ciągu lat czterech; to się pokaże, iż z jednego nasienia otrzymać można (lwa kwintylijony sześć set czterdzieści dwa kwatrylijony, dzie
75
więć set ośm trylijonów, dwieście dziewięćdziesiąt trzy bilijony, trzysta sześćdziesiąt pięć milijonów, siedmset sześćdziesiąt tysięcy nasion. Wiąz dwunastoletni często wydaje pięć tysięcy nasion. Jakże zdumiewającą ilość otrzymać można w ciągu lat kilkunastu! Gdy pomyślimy, żc toż samo ma miejsce, przy zachowaniu stosunku, z inncini roślinami; dziwić się należy, że ziemi nie strawiły jeszcze dotąd rośliny. Jakiż więc cud nieustanny ogranicza rośliny do potrzebnej liczby ? Oto, niezliczona ilość zwierząt karmi się roślinami i trawą. Tak wiele one spożywają ich w ciągu roku, że gdyby Bóg nie obdarzył roślin płodnością nadzwyczajną, lękaćby się wypadało całkowitego ich wyniszczenia. Tutaj jaśnieje w pełnym blasku jedna z owych pięknych harmonij, tak często napotykanych w dziełach Boga. Gdyby mnożenie się roślin hyło mnićj znaczne; wielka liczba zwierząt wyginęłaby z głodu. Z drugićj strony, gdyby zwierzęta więcej się mnożyły, rośliny wkrótce byłyby spożyte, i wiele gatunków zwierząt wyginęłoby do szczętu. Ale dzięki stosunkom urządzonym między królestwem roślinnem, a królestwem zwierzęcem, mieszkańcy jednego i drugiego mnożą się w odpowiednim stosunku, a żaden gatunek nie ginie.
Bóg rozkazując roślinom, aby wydawały nasienie, nadal im jakeśmy widzieli, pewny rodzaj nieśmiertelności. Zastanówmy się chwilę nad tćm, jak się ta nieśmiertelność ustala, czyli innemi słowami, jak się rośliny rozmnażają. Trzymać się w tćm będziemy przestrogi samego Zbawiciela, który nas upomina, chcąc pokrzepić naszą ufność w Bogu, abyśmy zastanawiali się jak rosną i krzewią się lilije polne.
We wszystkich roślinach rozróżniamy cztery części: 1° korzeń, 2° łodygę, 3° liście, 4° nasienie albo owoc. Nasienie albo ziarno spada na ziemię; nie lękajcie się, nie zginie. Bóg czuwa nad tym maluczkim utworem, podobnie jak czuwa nad światem całym. Przypatrzmy się działaniom boskiego Rolnika. Zaczyna od przykrycia nasienia albo ziarna warstwą ziemi, która nie jest zbyt grubą, żeby go nic przydusiła, ale dostateczną dla zabezpieczenia od zimna, któreby zmrozić je mogło, od ciepła, któreby je spaliło, od wiatru, coby je uniósł daleko, od ptaków, coby je zjadły. Rozważcie, co potem następuje: Oto Bóg przywołuje ciepło i wilgoć, od których ziarno lub nasienie pęcznieje. Powłoka jego pęka, i widzicie dwa kiełki: jeden idzie w górę, drugi na dół, w górę łodyga, na dół korzeń rośliny. Któż powiedział tym dwom
76
kiełkom aby się rozdzieliły i każdy wziął odmienny kierunek? Przypatrzmy się dalszemu ich rozwijaniu się.
1° Korzeń. Celem korzenia jest umocnienie rośliny, aby nie upadła na ziemię, którój zbyteczna wilgoć zniszczyłaby ją, i aby jej wiatr nie uniósł; 2° aby udzielił łodydze część swojego pożywienia: dla tego korzeń w środku jest przedziurawiony. Tym wąz-kim kanałem podnoszą się, przyciągane ciepłem, soki, które on z ziemi wyssysa. Ależ w tćm co za niebezpieczeństwo! Nie wszystkie soki któremi ziemia przesiąkła, przypadają dla każdćj rośliny, a tysiące są ich gatunków. ’) Nie lękajcie się, korzeń się nie pomyli; wybierze te tylko, jakie mu potrzebne. Któż go nauczył je rozróżniać? W jakiej szkole, pod jakim mistrzem słuchał kursu chemii? — Lecz oto druga trudność. Niekiedy soki potrzebne dla rośliny znajdują się w pewnej tyiko odległości. Cóż wtedy będzie? Uspokójcie się. Kierowany ręką Opatrzności korzeń przedłuża się, wyciąga na prawo i na lewo cienkie włókna, aby wybadać grunt, skosztować soków i zawiadomić o ich własnościach. Wszakże tu nowe kłopoty. Od soków użytecznych przedzielają korzeń rowek mały albo kamień: cóż teraz pocznie? Wierny kar miciel nie zlęknie się; odwraca się tylko zręcznie od kamienia lub przeskakuje rowek śmiało.
Przechodząc przez korzeń, soki przygotowują się i oczyszczają się, tak jak ciała przepędzane przez Alcmbik, lub jak pokarm, który matka kruszy, rozmiękcza, napuszcza śliną trawiącą wprzód, nim zaniesie do ust swego niemowlęcia. Między korzeniem a łodygą mieści się kwas, który mieszając się z sokami, nadaje im własności służące roślinie: i ztąd-to pochodzi rozmaitość smaku w owocach.
2° Łodyga. W miarę jak korzeń zapuszcza się w ziemię łodyga podnosi się ku niebu. Łodygę przecina mnóstwo drobnych kanałów, któremi podnoszą się i spływają ożywne soki dostarczane przez korzeń; tak jak w naszćm ciele jest mnóstwo żył, w których krew ustawicznie krąży i utrzymuje życic nasze. Łodyga "wyszedłszy z ziemi, wiąże się w kolanka. Węzły te służą naprzód do jćj wzmocnienia, a potćm do coraz większego oczyszczania soków idących z korzenia. Są to drobne alembiki umieszczone
’) Niektórzy fizycy twierdzą, źe wszelkie soki ziemne są jednostajne, i źe roślina przemienia je wciągając w siebie.
77
jeden nad drugim, które przepuszczają to tylko, co jest najdelikatniejszego i najsubtelniejszego. — Ale przy większym wzroście łodyga potrzebuje soków obfitszych, jak dziecię rosna.ee żąda większój ilości pokarmu. Natenczas korzeń, który jest mamką łodygi, narażony jest na wycieńczenie, a łodyga na śmierć z głodu. Bóg to przewidział; ojciec karmicie! wszystkiego co żyje, przychodzi w pomoc swemu dziełu: a to za pomocą liści.
3° Liście. Od łodygi oddziela się niewielka skórka, która rozwija się nieznacznie: jest-to liść. Powierzchnia liścia obrócona ku słońcu jest gładka i błyszcząca. A to dla czego ? Aby się la-twićj rozgrzać na słońcu i służyć za wały rewerber do udzielania łodydze ciepła, które ją utrzymuje, rozszerza, przyspiesza krążenie soków, i je oczyszcza. Spód liścia obrócony ku ziemi jest chropowaty i pokryty drobnym kutnerem, wydrążonym w środku. Na co ta różnica? Jest to znowu przedziwny wynalazek boskiego Ogrodnika. Ten drobny kutner otwarty jest dla wciągania w siebie otaczającego powietrza, tudzież wszystkich wyziewów podnoszących się z ziemi, i wprowadzania ich w łodygę dla jćj żywienia. Równie przezorni jak korzeń, ci nowi chemicy przyjmują te tylko cząstki powietrza i wyziewów, które im są potrzebne. — Ale soki wspomnione, zbierające się w korzeniu i liściach, mogłyby stać się nader obfitemi, a roślina mogłaby zginąć, przeładowana pokarmem. Jakimże sposobem Opatrzność zaradziła temu nowemu niebezpieczeństwu? Oto tak: ten drobny kutner pokrywający spodnią część liścia, są to pory, przez które łodyga wyrzuca jako transpiracyę, soki zbyteczne albo przetrawione.
4" Nasienie albo owoc. Oto mamy już trzy części rośliny: korzeń, łodygę, liście. Wszystkie przykładają się do jednego celu, to jest, do wydania nasienia lub owocu. Kiedy więc łodyga przyjdzie do wysokości i siły odpowicdnćj; zawiązuje się w gór-nćj jej części mały pączek. Pączek ten zamyka w sobie to, co jest najszacowniejszego w roślinie. Zobaczymy jak czułą i wieloraką troskliwością otacza .go Opatrzność. Owija go naprzód trzema lub czterema powłokami mocncmi, ścieśnionemi, żeby go zasłonić od zimna, gorąca, owadów, wiatru i deszczu. Pierwsza powłoka jest twardsza i więcej stawi oporu; druga delikatnością i pięknością przewyższa nitki i jedwab; wreszcie trzecia, która dotyka nasienia, nic równego sobie nie ma pod względem delikatności i miękkości. laką jest zaś dla tego, żeby nie zranić drobnego stworze-nia w niej zamkniętego. W miarę jak to nasienie rośnie, powlo-
78
ki rozszerzają się. Nareszcie otwierają się, ale nie zupełnie, ani od razu, żeby nie narazić małego wychowanka na niebezpieczeństwo zguby. Gdy już nabierze dosyć mocy; te wszystkie powłoki muślinowe, ten delikatny puszek opada, podobnie jak się zdejmują pieluchy owijające niemowlę.
Szacowne to nasienie przeznaczone jest do rodzenia nowych roślin. Temu nowemu rodzeniu towarzyszyć będzie radość i wspaniałość niewysławiona. Kiedy królewskie dziecię przychodzi na świat, kładą je w złocistą kolebkę, i mieszczą w pokojach bogato przybranych. To samo czyni dobry Bóg dla dziecięcia, czyli owocu najdrobniejszej rośliny. Liście miękkości, delikatności, wel-nistości nic do naśladowani^, malowane kolorami najpiękniejszemi, najrozmaitszemi i najpowabniejszemi, służą mu za pieluchy i kolebkę. Kolo niego rozlewa się wonność najprzyjemniejsza. Wśród takiego-to pomieszkania, bogatszego nad Luwry królewskie, rodzi się i rośnie. Przypatrzcie się temu zbliska, a jeżeli zdołacie, zabrońcie ustom waszym powtórzyć ze Zbawicielem: „A powiadam wam, iż ani Salomon we wszystkiej chwale swojćj nie był odziany wspanialej, pomieszczony bardzićj po królewsku. Ludzie ma-łćj wiary! jeżeli wasz Ojciec niebieski tyle się opiekuje trawą polną, która dziś jest, a jutro będzie w piec wrzucona, czegóż dla was nie uczyni? Jakże nie ufać Opatrzności Jego?“
Kiedy te nowe nasiona już się rozwinęły tak, iż same zostać mogą matkami nowych roślin; dźwigająca je łodyga schyla głowę, i mówi do Boga: „Skończył się mój zawód? Nasienie spada na ziemię. Wtedy zaczyna się, dla wydania innych roślin, znowu przedziwna owa robota, którąśmy opisali dopiero. Jeżeli roślina ma rozkrzewić się daleko, Bóg opatruje nasienie pierzem; a gdy to gotowe już do podróży, rozkazuje wiatrom zabrać je na swe skrzydła. Wiatry słuchają; a nasienie niesione przez wiernych posłańców, spada w tćm miejscu, które mu Opatrzność przeznaczyła. Tu rodzi nowe pokolenia, tworzy liczne osady, i jako nowy missyjonarz, opowiada innym ludziom wszechmocność i mądrość Stworzyciela! Obyśmy korzystać umieli z krasomównego jego słowa!
Czyliż, widząc z jaką troskliwością i pieczołowitością tworzy Bóg najdrobniejszą roślinę, trawkę, którą depcemy nogami, najuboższy kwiatek, niewypadalożby wnosić, że trwać będzie wiecznie? Nie, on wieczorem zwiędnieje; nazajutrz słońce go spali; innego znowu dnia padnie pod kosą. Cóż więc myśleć powinniśmy o
79
ogromnym oceanie piękności, jaki znajduje się w Bogu, kiedy on tak szczodrze zlewa ją na trawkę, która trwać ma zaledwie godzin kilka? Nakoniec, co myśleć powinniśmy o opiece, jakićj udziela duszom naszym, będącym nieśmiertelnym jego obrazem ?
IWI O d 1 1 t W EL.
Dziękuję Ci, o Boże mój, który wszystek jesteś miłością, żeś stworzył morze, abyśmy mieli deszcze, i rosę; żeś stworzył ziemię, iżby służyła nam na pomieszkanie; żeś ją przystroił taką pięknością, i tak czułą rozciągnął opiekę nad roślinami najdrobniejszemi. Dla mnieś to wszystko uczynił. Udzielże mi laski, abym korzystał z tylu dobrodziejstw.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj miłości składać będę w ofierze co ranek serce moje Bogu.
NAUKA VIIma.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Dalszy ciąg dnia trzeciego. — Stworzenie i rozmaitość drzew owocowych.— Przymioty owoców. — Drzewa nie owocowe. — Ich użyteczność. — Użytek i wspaniałość lasów. — Bogactwa zamknięte wewnątrz ziemi. — Kruszce. — Złoto. — Żelazo. — Dzień czwarty. — Stworzenie słońca. — Odległość jego od ziemi. — Obrót. — Wschód. — Światło słoneczne.
Niedosyć było dla wspaniałości Stwórcy, ani dla dobroci jego względem człowieka, iżby ziemia przystrojona była zieloną murawą, oraz kwiatami paclinącemi i użytecznemi; nowe słowo dokończyło ozdoby przyszłego siedliska króla rzeczy stworzonych. Rzeki Bóg: Niech zrodzi ziemia drzewo rodzajne, owoc czyniące według rodzaju swego, któregoby nasienie było w samem sobie na ziemi. 1 stało się tak. ’)
Przed wyrzeczeniem tych słów ziemia była tylko łąką i ogrodem warzywnym. Po tych słowach, stała się natychmiast ogrom-
) I Mojź. I, u.
80
nym gajem, zasadzonym drzewami wszelkiego rodzaju, dżwigają-cemi tysiączne gatunki owoców, mających następować jedne po drugich, według pór roku. O ludzie! otwórzcie oczy, oczy serca waszego, i oglądajcie tutaj jeszcze mądrość i dobroć waszego niebieskiego Ojca.
1° Mądrość i dobroć Boga w stworzeniu i rozmaitości drzew owocowych. Cóż-to za źródło rozkoszy w tćj zdumiewającej rozmaitości owoców, które naturalnie po sobie następują, lub które zachowywać się mogą przez rok cały! Między drzewami owoco-wemi są niektóre, co wydają owoce w jednćj tylko porze roku; są też inne, co wydają je w dwóch odmiennych porach; są wreszcie i takie, cc łączą z sobą i pory roku i lata. Drzewa pomarańczowe, naprzykład, mają na sobie razem i świeże kwiaty, i zielone owoce, i owoce dojrzałe. Bóg tak uczynił dla wielu przyczyn, a wszystko dla naszćj korzyści. Naprzód uczy nas, pokazując nam najwyższą swoje szczodrobliwość, z jaką według woli swojćj mocen jest urozmaicać prawa natury, i w każdym czasie, i z każdćj rzeczy czynić zarówno co mu się podoba. Potem przemawia do serca naszego. To drzewo, którego gałęzie zgiuają się aż do ziemi pod ciężarem wybornych owoców, kolorem i zapachem zapowiadających smak, obfitością zaś zdumiewających wyobraźnię, czyliż nie zdaje się przemawiać do nas przepychem, jaki rozwija przed nami? „Uczcie się odemnie jak wielka dobroć i wspaniałość Boga, który mię stworzył dla was. Nie dla niego, ani dla siebie, jestem ja tak bogate. On, nic nie potrzebuje, a ja nie potrafiłobym używać tego czćm mnie uposażył. Wy błogosławcie Go, a mnie ulżyjcie ciężaru. Składajcie mu dzięki; a ponieważ On czynił mnie pośrednikiem przyjemności waszycłi; wy bądźcie pośrednikami wdzięczności mojćj.“
Czyliż ze wszech stron nie dają się słyszeć podobne wezwania? Za każdym krokiem, nowy rodzaj. Patrzcie więc o lądzie! jak mądrość boska igrała przy stworzeniu! Tutaj owoc ukryty wewnątrz, orzech; ówdzie pestka wewnątrz, jak w brzoskwini, a delikatna massa jaśnieje zewnątrz najżywszemi kolorami. Wszystkie głosy stworzeń, które domagają się od nas wdzięczności, wyrzucają nam zarazem niewdzięczność naszą. Święci rozumieli tę mowę podwójną, i wy ją także zrozumiecie. Opowiadają o pewnym czcigodnym pustelniku, który widząc zioła, kwiaty, krzewy znajdujące się na jego drodze, z lekka uderzał je laską, mówiąc; „Milczcie, milczcie; rozumiem; wyrzucacie mi moję niewdzięczność;
81
milczcie, milczcie; kocham i błogosławię teraz Tego, kto was stworzył dla mnie.“
2° Mądrość i dobroć Boya jaśniejąca w stosunkach drzew owocowych z klimatem i porami roku. Te wszystkie drzewa, które na słowo Stwórcy pokazały się jednego dnia i w jednym kraju, żeby uczyć i zachwycać Adama, który ma wkrótce bydź stworzonym po nich, przeznaczone są dla miejsc rozmaitych. Owoce kwaśne pospolite będą w krajach ciepłych, gdzie są potrzebniejsze, naprzy-kład cytryny. Owoce słodsze i rozmaitszego smaku, obfitsze będą tam, gdzie ciepło umiarkowańsze, jako to: jabłka, gruszki i t. d. Toż samo ma miejsce z innemi owocami, jakie wydają krzewy i rośliny: wszystkie zostają w doskonałćj harmonii z klimatem i porami roku. Czemuż nastręczają się nam one podczas upałów lata i jesieni? Bo krew nasza, rozegrzana słońcem albo pracą, potrzebuje ochłody. Patrzcie, czyliż nie jesteśmy, przepraszam za wyrażenie, rozpieszczonemi dziećmi naszego Ojca niebieskiego?
Od miesiąca Czerwca, dostarcza On nam bez żadnego z naszćj strony kłopotu, maliny, porzeczki i czereśnie.
Miesiąc Lipiec opatruje stół nasz w wiśnie, brzoskwinie, morele i niektóre gatunki gruszek.
Miesiąc Sierpień zdaje się mniej dawać, jak raczćj rozrzucać owoce, jako to: figi, wiśnie późniejsze, i mnóstwo wybornych gruszek.
Miesiąc Wrzesień zasila już nas winogronami, gruszkami zi-mowemi i jabłkami.
Do upominków miesiąca Października należą różne rodzaje gruszek, jabłek i rozkoszny- owoc winnicy.
Taka jest mądra gospodarność, z jaką ten dobry Ojciec rozdziela swe dary. Z jednej strony nie dopuszcza, iżby zbyt wielka ich obfitość stała się dla nas ciężarem; z drugiej zaś dostarcza nam wielkiego urozmaicenia przyjemności. Bóg tak hojnie rozmnożył owoce; nie tylko dla przyjemności bogaczów, lecz i dla zaspokojenia potrzeb ubogich: gdyż potrzeba ich byłaby nierównie mniejszą, gdyby szło tylko o zachowanie i rozkrzewienie drzew. Oczywiście więc Stwórca chciał zapewnić pożywienie dla ludzi, zwłaszcza dla ubogich. Daje On im w Owocach pokarm nieko-sztowny, posilny, zdrowy i tak przyjemny, że nie mają żadnego powo u zazdrościć bogaczom ich wykwintnych, a częstokroć szkodliwych potraw.
3 Mądrość i dobroć Stwórcy objawia się w drzewach nie-owocowyci. astanawia nas co do drzew owocowych względność
naszego Ojca niebieskiego. Drzewa te nigdy nie dochodzą zbytecznej wysokości. Jest w tćm cel Opatrzności oczywisty. Jakże bowiem byłoby nam niedogodnie, gdyby trzeba było zrywać jabłka lub brzoskwinie z drzew tak wysokich jak topole lub sosny. Bóg wprawdzie mówi tylko o drzewach wydających owoce, wszakże, gdy każde drzewo ma sobie właściwe owoce, jest tu równie mowa o drzewach dzikich jak o drzewach właściwie owocowemi zwanych. 1 drzewa nieowocowe mają także swoje korzyści. Ich nasienie służy za żywność mnóstwu ptastwa i owadów użytecznych dla człowieka; medycyna wybiera ztąd lekarstwa, malarstwo farby; zresztą, pień ich nie małe także przynosi pożytki.
Dąb rośnie wprawdzie bardzo powoli i okrywa się liściem wtedy dopićro, kiedy inne drzewa są niemi już przystrojone; ale za to dostarcza najtwardszego drzewa, a sztuka umić go używać do mnóstwa wyrobów ciesięlskich, stolarskich i snycerskich, które zdają się lekceważyć nawet działanie czasu. Drzewo lżejsze służy do innego użytku; a ponieważ tego jest więcćj i rośnie prędzćj, jego użytek jest powszechniejszy. Lasom to winni jesteśmy okrę-ta, domy, opał, tysiączne meble i sprzęty potrzebne i wygodne. Drzewo mieści w sobie główny materyjał czyli najnaturalniejszy żywioł ognia, bez którego nie moglibyśmy ani zgotować najpospo-litszćj żywności, ani zrobić najpotrzebniejszych rzeczy, ani zachować naszego zdrowia.
Bez wątpienia słońce jest duszą natury, słońce udziela wszystkiemu życia i działalności; ale nie możemy użyć jego promieni ani do ugotowania mięsa, ani do topienia kruszców. Drzewo zastępuje tu słońce w większój części tych działań, a większą lub mniejszą ilością swoją dostarcza człowiekowi w rozmaitym stopniu ciepła i światła.
Drzewa te są także wymownymi kaznodziejami, opowiadającymi mądrość i dobroć Stwórcy. Pełne żywicy i smoły, jakiemi są jodły i sosny, zachowane są dla gór przez długi czas pokrytych śniegiem. Wilgoć ciepła i klejowata zastępując w nich miejsce soków, zabezpiecza je od zimna. Ciągle zielone są godłem nieśmiertelności; inne, co zimą obnażają się, aby na wiosnę znowu przyodziać się, są obrazem zmartwychwstania.
Niedosyć na tćm: kiedy Bóg dla większej części roślin i drzew nakazuje zimowy odpoczynek po pracy przez trzy inne pory roku; niektórym każę się zielenić, jako to: jałowcom, ostrokrze-wom, zielonym dębom: a tak pokazuje, że żadnćj nie ulega ko
83
nieczności. Mimo to jednak nie używa swój woli według kaprysu, lecz ją stosuje do użyteczności człowieka: to ukochane dziecię zawsze na widoku. Gdyby- nie ciągle trwająca zieloność niektórych drzew i krzewów, gdzieżby się obrócił zając, królik, jeleń, sarna, i tyle innych zwierząt, z których człowiek ciągnie użytek bez żadnych kłopotów.
4° Mądrość i dobroć Boga objawiająca łię w lasach. Pierwszą rzeczą, co nas tu uderza, jest wspaniałość. Co to za różnica między owemi wysokiemi pniami, wzbijająeemi się w powietrze, jak gdyby nieść chciały pod obłoki chwalę Stwórcy, a owe-mi drobnemi roślinami, które hodujemy na płaszczyznach naszych. Lasy są ogrodami Stwórcy. Ale jakaż znowu różnica między te-mi ogrodami a naszemi. Nasze już są obszerne, kiedy zajmują morgów kilka; tamte ciągną się przez całe kraje: płody ich są bez liczby, a wysokość bez miary. A jednak te wszystkie pnie, tak dobrze wykarmionc, odlegle są od sieje zaledwie o kilka stóp. Któż mógł przedsięwziąć i przyprowadzić do doskonałości całe to dzieło? Jaki ogrodnik zajmował się zasadzaniem tylu drzew? Kto mógł wydołać obcinaniu ich z gałez niepotrzebnych, i podlewaniu? Bóg. On zatrzymał dla siebie drzewa i lasy. Chociaż daje byt i wzrost wszystkim innym roślinom; lasy; są właściwie jego ogrodami. On sam je zasadził; sam je pielęgnuje; sam przytwierdza mocnemi węzłami; i trzyma wiele wieków przeciw natarczywości wiatrów i burz. On sam wydobywa ze swych skarbów rosę i deszcze, dostateczne do odziewania ich co rok nową zielonością, i do utrzymywania w nich pewnego rodzaju nieśmiertelności.
Mądrość boska rozdzieliła lasy na ziemi z większą lub mniejszą oszczędnością albo hojnością; ale wszędzie w odpowiednim do potrzeb stosunku. One oczyszczają powietrze; udzielają nam świeżego cienia; stroją naturę, rozlewając na nią przyjemną rozmaitość; dają przytułek i wyżywienie mnóstwu zwierząt użytecznych dla naszego bytu; w lasach Bóg przygotował dla największćj ich liczby bezpieczne schronienie; tu je opatruje hojnie we wszystko; on sam je odziewa, żywi, daje im pomieszkanie. Jednym udziela siły, drugim przebiegłości, innym lekkości, innym zajadłości, żeby podżwignąć człowieka z niedbalstwa, wywołując go z bezpieczeństwa. W szędzie poznajemy mądrość i dobroć tego, który wszystko zdziałał dla naszych potrzeb, a nawet dla przyjemności naszych,
84
Jeżeli bogactwa okrywające powierzchnię ziemi, słusznie obu-dzają wdzięczność i uwielbienie nasze; jakicbże uczuć nie powinniśmy doświadczać, gdy się dowiemy, że we wnętrznościach ziemi znajdują się również rozmaite i równie liczne? Tomy trzebaby poświęcić na opisanie ich szczegółowe. Znajdujemy tam naprzemian to dyjament, to kamienie kosztowne, to marmury, to kamienie do budowli, to kruszec. Powiedzmy słówko o ostatnich. Te, jako używane najpowszechnićj, zwracać powinny na się szczególną uwagę, i wywoływać dziękczynienia.
1° Złoto. Królem metalów jest złoto; i nie przez kaprys-to lub uprzedzenie dajemy mu pierwszeństwo nad wszystkiemi inne-ini. Wyobrażenie korzystne, jakie o nićm mamy, opiera się na rzeczywistej jego wartości. Jeżeli nie ze wszystkich kruszców jest najściśliwszym i najcięższym; to bez zaprzeczenia ma kolor najpiękniejszy, zbliżający się najwięcćj do żywości ognia. Złoto jest najciąglejsze, i najłatwićj zrobić z niego można wszystko, co chcemy. Ze sztaby tego kruszcu, mającój dwie stopy długości a trzy cale szerokości, można wyciągnąć drót, któryby zajął prawie całą przestrzeń między Paryżem a Lugdunem. Nie brudzi, jak inne kruszce, rąk które nad nićm pracują. Dosyć, żeby najmniejsza została się jego cząsteczka, tylko ślad jego przejścia, a będzie połysk: upiększa wszystko czego się dotknie. Do wszystkich tych wielkich przedmiotów łączy jeszcze jeden, który go podnosi nad wszystkie kruszce, to jest, że się rdza go nie chwyta i że nie zmniejsza się w wadze przechodząc przez ogień. Nic przeto dziwnego, że ludzie zgodzili się na wybór materyjału tak doskonałego i tak trwałego w stanie swoim, żeby go przeznaczyć za środek ułatwiający zamianę rzeczy. Rzadkość nawet tego pięknego kruszcu jest przyczyną, że nader mała jego ilość bierze się za wielką liczbę towarów. Co to za użyteczność! Co za ułatwienie w handlu! Czy poinyśliliśmy kiedy o podziękowaniu Temu, co nas nim obdarzył ?
Taka jest główna użyteczność złota: lecz zastanówmy się nad innemi. Kruszec ten staje się źródłem piękności bogatych ozdób w ręku mnóstwa robotników, których przemysł zasługuje na nie-mniejsze uwielbienie, jak sam materyjał. Złotnicy wyrabiają z niego tysiące rzeczy, z których jedne, małością swoją, odpowiedne są majątkowi osób prywatnych; drugie, wspaniałością swą lepićj odpowiadają majestatowi świątyń i bogactwom królów. Jubilero-wie podnoszą złotem blask kamieni kosztownych, które straciłyby
85
prawie cały wdzięk bez tego przydatku. Hafciarze łączą umiejętnie złoto z jedwabiem, z wełną; a natenczas złoto albo błyszczy samo na tle jednolitym, albo się mięsza z najżywszemi kolorami w najrozmaitsze rysunki, które ząowu albo tchną lekkością i połyskiem kwiatów, albo przedstawiają lekkość liścia igrającego z wiatrem, albo w końcu mają postać ognia i wyraz malarstwa. Bronzownicy umieją złotem powlekać metale, zdobić drzewo, sprzęty, pokoje, szczyty pałaców i kopuły kościołów.
2" Żelazo. Złoto niezaprzeczenie jest najdoskonalszym z kruszców; wszystkie inne posiadają także przymioty szacowne dla nas: wszakże naj użyteczniej szem ze wszystkich rzeczywiście jest żelazo, ów kruszec najlichszy, najgrubszy, pełen mięszaniny, najposępniejszy co do koloru i najłatwiejszy do rdzewienia. Żelazo posiada jeden przymiot, który dostatecznym jest do podniesienia go, w pewnym względzie, nad wszystkie kruszec poprzedzające: ze wszystkich bowiem jest najtwardsze. Gorące wrzucone w zimną wodę nabiera jeszcze większćj twardości, która czyni jego użytek trwalszym i niezmiennym. Przez tę twardość swoję, która się opiera największym uysileniom, jest obroną naszych pomieszkać, i stróżem wszystkiego, co nam jest drogie. Spajając trwale drzewo i kamienie, zabezpiecza osoby nasze od wiatrów i zbrodniczych zamachów. Kamienie kosztowne, i złoto nawet, bezpiecznemi są tylko pod strażą żelaza. Żelazo dostarcza żegludze, zegarmistrzom i wszystkim sztukom, narzędzi których one potrzebują, żeby zwalić, wzmocnić, wykopać, wykuć, wypiłować, przyozdobić, utworzyć; słowem, aby zaspokoić wszelkie potrzeby i zapewnie wszelkie wygody życia. Na nieby się nam nie przydało złoto, srebro i inne kruszce; gdybyśmy nie posiadali żelaza do ich przerabiania. Słabną one potrącając się jedne o drugie: żelazo tylko twardo obchodzi się z niemi, i karci je nie tracąc swój siły. Dla tego też pod postacią zwierzęcia z żelaznemi zębami przedstawił Bóg w paśmie wieków, cesarstwo rzymskie, które obalić miało i zetrzeć wszystkie inne mocarstwa. Z niezliczonego mnóstwa żywności, sprzętów i machin, które każdego dnia i każdćj chwili ofiarują nam swe posługi, niemąsz podobno ani jednej rzeczy, któraby żelazu nie była winna tego kształtu, jaki przybrała dla naszego użytku ; możemy teraz słusznie odróżnić zalety żelaza od zalęt innych kruszców. Te są dla nas nadzwyczaj dogodne; jedno tylko żelazo jest konieczną dla nas potrzebą.
86
Czytając historyję odkrycia Ameryki, mógłby nie jeden uważać za wielkich prostaczków tych dzikich, którzy dawali swoim zwycięzcom znakomitą ilość złota za nóż albo motykę, lub inne narzędzie żelazne. Wszakże postępowanie ich nie było nie tra-fućm: żelazo bowiem im wyświadczało przysługi, jakich otrzymać nie mogli od złota.
Prawdą jest zatćm, o Boże, mój, że człowiek niemoże podnieść oczu w górę, ani zrobić kroku na ziemi, ani kopnąć jćj stopą swoją, bez znalezienia wszędzie bogactw, jakie dla niego wyłącznie zostały stworzone! Wszędzie widzieć on może, że jest przedmiotem czułćj względności, która przewidziała wszystkie jego potrzeby, która wszędzie umieściła to, czćmby mogła pozyskać jego serce; a czćm on mógłby zająć swoje ręce i doskonalić swój przemysł. Czyż mu podobna, w pośród takićj opieki i tylu dobrodziejstw, być niewdzięcznym?
Ale ta względność tak oczywista w wybornych przymiotach kruszców, które Opatrzność złożyła dla nas w łonie ziemi, okazuje się też jawnie w trafnym stosunku, jaki ustanowiła między ilością owych kruszców a miarą potrzeb naszych.
Gdyby człowiekowi powierzono było tworzyć kruszce i zaopatrywać w nie ród ludzki; człowiek nieomieszkałby był rozrzucić wdęcćj złota niż żelaza. Mniemałby on, iż okaże więcćj hojności, gdy skromnie udzieli najnikczemniejszego kruszcu, a szczodrze obdarzy kruszcami, które podziwiamy: Bóg inaczćj postąpił. Ponieważ zalety i wielka dogodność złota wynika z rzadkości jego; Bóg udzielił nam go oszczędnie. Ta oszczędność, na którą niewdzięczność tylko się żali, jest nowym upominkiem. Żelazo przeciwnie, wchodzi w ogólności we wszelkie potrzeby życia naszego: aby więc podać możność zaspokojenia ich bez trudności, wszędzie dał nam żelazo pod rękę. Żadnej przeto niemasz chełpliwości w darach tego dobrego Ojca. Cechą jego szczodrobliwości jest zbadanie, nie tego co przynieść może różną chlubę ręce dającej, ale co jest rzeczywiście użytecznćm dla tego, który odbiera. Otóż szacowna dla nas nauka, i nowy powód do wdzięczności!
Przejdźmy do czwartego dnia wielkiego tygodnia, i zobaczmy inne cuda.
Czwartego dnia rzekł Bóg: Niech się staną światła na utwierdzeniu nieba, a niech dzielą dzień od nocy, i niech będą na znaki i czasy, i dni i lata.
87
Aby świeciły na utwierdzeniu nieba (firmamencie,) a oświe cały ziemię. I stało się tak.
I uczynił Bóg dwa światła wielkie, światło większe aby rządziło dzień, i światło mniejsze aby. rządziło noc; i gwiazdy. ’)
I postawił je na utwierdzeniu nieba (firmamencie,) aby świeciły nad ziemią; •
Żeby rządziły dzień i noc, i dzieliły 'światłość od ciemności. I widział Bóg ii było dobre.
I stał się wieczór i zaranek, dzień czwarty. a)
Na ten czwarty Boga rozkaz nowe przedstawia się widowisko. Zbieramy w sobie ducha, i przypatrzmy się w milczeniu uwielbienia i miłości, cudom objawiającym się naszym oczom, i głębokiój mądrości Stwórcy, którćj te cuda są pomnikami, zawsze starożytnemi i zawsze nowemi..
1° Stworzenie słońca. Światłość już była; kolćj dni i nocy także już urządzona; ziemia już była urodzajna, i wszystko co wydawać miała, już było stworzone; uwieńczona już była kwiatami i obciążona owocami; każda roślina i każde drzewo posiadały nie tylko doskonałość obecną, ale i to wszystko, co jest potrzebne do jego utrwalenia lub rozmnożenia. Na cóż więc słońce, kiedy już wszystko, co przypisujemy jego działaniu, było gotowe? Do czego słońce na świecie od niego starszym, i dotąd obywającym się bez niego? Czyimże słońce ma być ojcem? i przez jakie osobliwsze zaślepienie ludzie uważać je mają za początek tego wszystkiego, co już było przed nićm.
') Widzimy z tych słów, ie Bóg w owój chwili rozkazał słońcu ciągło oświecać ziemię. Dzieła trzeciego i piątego dnia dają nam do zrozumienia dla czego nasza planeta, która skutkiem rzucania promieni, straciła wielką część tego światła pierwotnego, stworzonego w początku czasów, potrzebowała nowego jego źrzódła. Zrzódło to równie potrzebne dla roślin które już ziemię zdobiły, jako też dla zwierząt, które ziemia otrzymać miała, musiało bydź stałem jak potrzeby jego wymagające. Widzimy, źe Mojżesz mówi o wielkich ciulach świecących na niebie, jedynie z powodu ich ważności względem ziemi i człowieka, który miał ją wkrótce zamieszkać, me zaś z powodu ich rzeczywistej wielkości w ogólnym sy-stemacie świata. Dowodem tego jest, że zaledwie wspomina o gwiazdach. Parę s.ów tylko im poświęca, i to jakby nawiasem, dla oznajmienia, źe je umieściła na niebie taż sama potęga, która tamże zawiesiła słonce i księżyc, dwa światła daleko ważniejsze i potrzebniejsze dla nas niżeli zastęp niezliczony ciał niebieskich, których wielkość daleko może przewyższa wielkość nasze-o słońca. Cosmog. str. 116, 117.
*) Ks. Rodź. I. 14—19
OAtDU, ZASADY T. I
16
88
Rzeczą jest oczywistą, a postrzeżenia tego często powtarzają się dowody, że świat był stworzony ze szczególnym względem na zapobieżenie błędom narodów, a zatćm z przypuszczeniem upadku człowieka, którego najzgubniejszym skutkiem było bałwochwalstwo.
Najdawniejsze i najpowszechniejsze miało za przedmiot słońce i księżyc. Bóg, przewidując to występne obłąkanie, chciał, że by z historyi samegoż stworzenia, ród Adama, a potem Noego, uważał słońce za nowego przybysza na ten świat, mniój dawnego niż dzień, młodszego niż kwiat, mniój potrzebnego niż jakikolwiek skutek, który mu przypisują.
Dziś gdy niebezpieczeństwo bałwochwalstwa przeminęło, a niewdzięczność tylko jest prawie powszechna (pierwszóm bowiem pokuszeniem dla człowieka była cześć dla wszystkiego, a osta-tnióm, któróm zagrożeni jesteśmy, żadnój nie mieć czci dla nikogo,) nie lękajmy się przypatrywać ze zbyteczną uwagą słońcu, przez które Stwórca chciał stać się widocznym ’)
2° Odległość słońca od ziemi. Bóg umieścił słońce na firmamencie, lecz dla pożytku ziemi. Dla tego też zastósował odległość jednego do potrzeb drugiej. Między ciepłem słonecznóm, a rzeczami, do których wyprowadzenia lub zachowania ma się przykładać, taką zakreślił przestrzeń jaka jest dla nich potrzebną. Odległość zbyt większa zlodowaciłaby ziemię; mniejsza spaliłaby ją. Rozważcież ta niepojętą dokładność rachuby niebieskiego Matematyka! Szło o oświetlenie i ogrzanie kuli mającćj dziewięć tysięcy mil (4,500 polskich) obwodu. W tym celu jedno tylko ustanawia ognisko. Jakaż ma być objętość tej kuli ognistój? W jakiej odległości ma być umieszczoną? Rzekł: I otóż kula ognista, większa od ziemi milijon trzykroć sto trzydzieści tysięcy razy, rzuciła się w przestrzeń. Ale promienie ogniste wychodzące z plomie. nistćj kuli, przeszło o milijon razy większój niż ziemia, miałyby silę nadzwyczajną, gdyby były skupione jeden obok drugiego, i działały społem. Trzeba je więc było tak rozdzielić, ażeby dostawszy się do ziemi, posiadały potrzebne tylko światło i ciepło. Promienie ciała jego rozdzielają się co raz bardziój, w miarę jak oddalają się od swego ogniska. W jakiejże odległości położona być musi ziemia, żeby te promienie, przychodząc do niój, były tak
') Rozbiór Hosiem. Ś. Ambr. ks. III, roz. VI. n. 27; ks, II, :. L n. 3 3, 4, i t. ć.
89
rozdzielone, iżby ją oświecały bez olśnienia i ogrzewały bez spalenia? Cóż o tóm myślicie? Gdyby to zagadnienie podanem było astronomom naszym, czyliżby dotąd nie było jeszcze nierozwiązanym? Bóg zaś niemylny we wszystkich czynach swoich, rzekł, a słońce zatrzymało się o trzydzieści ośm milijonów mil (19 mi-lijonów mil polsk.) od ziemi. A sześć tysięcy lat doświadczenia przekonywa o dokładności nieomylnćj jego rachunku.
3° Obrót słmica. Ponieważ ziemia jest okrągła; gdyby więc słońce było nieruchomćm wśród nieba, ogrzewałoby i oświecało połowę tylko naszćj kuli. Wypadało więc, aby ta wielka światłość ciągle obracała się kolo ziemi, lub żeby ziemia, obracając się, przedstawiała jego promieniom wszystkie części swojćj powierzchni. Nie zapomniał o tćm boski Gospodarz świata. Rzekł słońcu, aby wschodziło codzień i oświecało kolejno, w ciągu dwudziestu czterech godzin, wszystkie części kuli ziemskićj ’) Od sześciudziesięciu wieków, słońce posłuszne, wschodzi nie zaniedbując ani jednego dnia, i odbywa swój zawód nie zbaczając ani o liniję z drogi sobie nakreślonćj. Patrzcie, z jakim przepychem i bogactwem światła zaczyna swój bieg, jaką barwą upiększa naturę, i jak wspaniale samo jest przyodziane! Jako oblubieniec wychodzący z komnaty weselnćj, w najuroczystszym dniu swego życia, słońce wstępuje na horyzont, aby być rozkoszą nieba i ziemi. W tćj pierwszej chwili, blask jego jest łagodny. Wszystko po-klaskuje jego przybyciu; oczy wszystkich zwracają się ku niemu; a słońce aby odebrać pierwsze powitania staje się dostępnym dla oczu wszystkich.
Ale ma rozkaz wszędzie roznosić ciepło, światło i życie. Patrzcie więc, jak kojarzy z powagą i wdziękami oblubieńca, szybkie kroki olbrzyma! Kwapi się, pośpiesza, mnićj myśląc o przypodobaniu się jak o zwiastowaniu wszędzie Monarchy, który je posyła, nieskończenie mnićj zajęte swoim strojem, jak swoją powinnością. Przebiegając ośm milijonów mil (4 milijony mil polsk.) na godzinę, ciska więcćj ognistych promieni w miarę tego jak się podnosi, ożywia wszystko cokolwiek oświeca; nic ukryć się nie może przed jego światłem, ani też obejść się bez ciepła jego; dosięga przenikającym swym płomieniem tych miejsc nawet, do których jego promienie przecisnąć się nie mogą.
’) Nie rozstrzygamy tutaj wielkiój kwesty i astronomicznej o obrocie lub (poczyń u • onca; ecz tnówimy o tóm tak, nam przedstawiają zmysły.
90
Jest-to obraz najnaturalniejszy tego, który przyszedł oświecać świat, i spełnił tak godnie podwójne powołanie: oblubieńca i posłańca. Z łona swojego Ojca wyszedł pełen zapału, i jako olbrzym puścił się w swój zawód; i jako słońce wrócił w to miejsce zkąd wyszedł, odbywszy drogę jak ta piękna gwiazda, czy niąc dobrze.
4" Wschód słońca. Gdyby słońce przebiegało codzień tęż samą drogę: największa część ziemi byłaby niemieszkalna, bądź z powodu nieustannych ciemności, bądź dla doskwierających upałów, bądź też z przyczyny nadzwyczajnego zimna. Nadto, ten jednostajny bieg słońca niedokładnie tylko wykazywałby nam mądrość Boga i pieczołowitość jego w rządzeniu światem; dla tego też inaczćj się dzieje. Żaden dzień, mówiąc ściśle, nie jest taki jak ten, który go poprzedzał, ani jak ten, co po nim następuje. Ztąd wynika, że codzień w innych punktach wschodzi i zachodzi słońce. Dla tego też, według wyrażenia Proroka, jeden dzień po-daje długiemu dniowi rozkaz nowy, a noc wskazuje nocy następnej, o którćj chwili ma się zaczynać i o którćj ma się kończyć; natura zaś w zawieszeniu pyta się co moment tego, który nią kieruje, co ma czynić, i do jakiego dochodzić kresu.
Cóż to za cuda! Któż to powiedział słońcu: „Nie zaczynaj jutro dnia tak jak go zaczęłoś dzisiaj, i nie kończ go dzisiaj tak jak skończyłoś wczoraj?" Któż mu pomiędzy dwojakim wschodem wymierzył tę przestrzeń, której przekroczyć nie wolno? Któż mu rozkazał cofać się wstecz, dosiegnąWszy pewnych granic? I któż mu zabronił, gdy stanęło już w punkcie przeciwnym, posunąć się dalćj? Tym to sposobem niebiosa opowiadają nam każdego dnia, każdćj chwili, chwałę swojego Stwórcy. Mowa ich nie jest ani barbarzyńską, ani cudzoziemską. Głos niebios jest nam znajomy i zrozumiały, jest on mocny, dźwięczny, niezmordowany, spada z nieba na ziemię, przechodzi z jednego końca świata na drugi. Greczyn i Barbarzyniec, Scyta i Indyjanin, Chrześcijanin i Bałwochwalca, rozumieją go zarówno, i cały świat słucha nauki tych krasomówczych kaznodziejów.
5° Światło słoneczne. Zdaje się, że Bóg umyślnie skupił w tej pięknćj gwiaździe rysy, najdokładniej mogące nam malować doskonałość Bóstwa. Słońce tak jak Bóg jest jedno, w obecności jego zdają się ginąć i niknąć wszystkie najbogatsze i najpiękniejsze rzeczy; słońce widzi wszystko, działa wszędzie, ożywia wszystko, a zawsze jest toż samo. Nie jestże to zadziwiają
91
cą rzeczą, że od tylu wieków słońce zgoła się nie zmniejszyło, że jego światło zawsze jednostajnie żywe i obfite, że tak oświeca ziemię dzisiaj jak ją oświecało w dniu pierwszym! Gdyby się nas radzono przed stworzeniem słońca względem środków oświetlenia świata; ilużbyśmy nie doradzali pochodni jako koniecznie potrzebnych? Komuż z nas przyszłoby było na myśl, że jedna wystarczy dla calćj natury? że ta jedyna pochodnia, umieszczona w pe-wnój odległości, oświeci wszystko za jednym rzutem oka? że posuwać się będzie od wschodu ku zachodowi, bez widzialnego przewodnika, bez podpory, bez machiny, i że po wielkiej liczbie wieków, równie będzie jasnćm i doskonałym jak dnia pierwszego?
Zrozumiejmyż teraz, cośmy winni, nie słońcu, ale temu, który je stworzył i codziennie wschodzić mu każę, równie nad ziemi jak nad dobremi; a jako godne dziatki naszego Ojca niebieskiego, kochajmy bez różnicy wszystkich naszych braci!
Modlitwa.
Dziękuję Ci, o Boże mój, który wszystek jesteś miłością, żeś nas obdarzył wszelkiemi bogactwy ziemi i nieba. Jakże Ci wynurzę moje uwielbienie i wdzięczność? Za tyle dobrodziejstw żądasz odemnie tylko serca: oddaję Ci je w zupełności i nie żądam zwrotu.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tej miłości, nie zaniedbam nigdy modlitw przed jedzeniem i po jedzeniu.
NAUKA VIII™.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Dalszy ciijg dnia czwartego. — Księżyc. — Jego piękność. — Użyteczność. — Gwiazdy. — Ich liczba. — Obrót. — Użyteczność. — Dobrodziejstwa nocy. Nauka, — Odpoczynek. — Sen. — Zachowanie życia naszego. — Ostatnia czynność słońca i księżyca. - Wiosna. — Dato. — Jesień. — Zima.
1 PięknoSd księżyca. Toż samo słowo, które stworzyło słońce, i zawiesiło na firmamencie tę ogromną kule ognistą, żeby przewodniczyła dniowi, stworzyło także księżyc i milijony milijonów gwiazd, składających jego orszak. Jako królowi dobroczynnemu
92
i łagodnemu, poruczono księżycowi przewodniczyć nocy, to jest zmniejszać grube jćj ciemności za pomocą miłego światła; noc jest chwilą jego tryumfu. On podnosi z ciemności przedmioty najbliższe nas i rzuca na nie barwę, która powabnie zmienia ich powierzchowność. Sam księżyc jest jednym z najpiękniejszych przedmiotów natury. Rozwesela oko łagodnością światła swego, i urozmaica scenę ciągle zmieniając oblicze. Tak jak słońce, księżyc odbiera codzień od Pana najwyższego rozkazy, w którym miejscu ma się ukazać lub zniknąć. Każdego dnia cofa się od zachodu ku wschodowi za miejsce swojego wschodu; już-to przybiera szatę popielatą, obszytą prawie zupełnie sznurkiem złotym; już przyobleka się w szatę purpurową, i występuje na horyzont, daleko większy niż zwykle; zmniejsza się potem i bieleje podnosząc się, staje się jaśniejszym i użyteczniejszym w miarę tego jak dzień ucieka; i czy-to pokazuje się tylko w części, lub w zupełności, wszędzie nowćj ozdoby przydaje naturze. Patrzcie na powabne jego kaprysy: oto nagle wynurza się z pośród obłoków i niespodzianą przyjemność nam sprawia jasnćm swćm obliczem; potem się okrywa przeźroczystą zasłoną i szukać siebie każę; to znowu ciska swe promienie przez gęste liście, lub stroi się w różnobarwny wieniec, którego mu użyczają obłoki.
Ale gdy słońce zbliża się ku horyzontowi naszemu; księżyc ustępuje mu panowania, znika aby pokazać się znowu. — Któż w przyrodzeniu ma obowiązek zapalać tę lampę, i zapalać ją tak regularnie ?
2° Użyteczność księżyca. O ludzie! dopókiż oczy mieć będziecie a niewidzieć? dopóki nadewszystko serce mieć będziecie, a nie-kochać? Użyjcic swego rozumu, a zobaczycie w biegu księżyca samą troskliwość i względność dla potrzeb waszych. To ciało grube i ciemne, umieszczone zostało tak niedaleko od ziemi, że udziela nam światła więcćj niżeli wszystkie gwiazdy razem, chociaż są tyląż słońcami. Uważmy w tym mądrość i dobroć Stworzyciela. Tak On daleko odsunął gwiazdy od nas, że blask ich nieprze-szkadza nocy, tyle dla nas potrzebnćj; księżyc zaś umieścił tak blisko nas, że staje się wspaniałćm zwierciadłem, które udziela nam w nocy znacznćj części światła słonecznego, jakieśmy postradali. Prawda, że przenoszenie się tego zwierciadła, kolejno na około ziemi, odbywa się z niejaką nieregularnością; ale usterki te są ograniczone i są przyczyną, iż rzadko doświadczamy zaćmień. Gdyby inaczej się działo; mielibyśmy każdego roku dwanaście
93
zaćmień księżyca i dwanaście zaćmień słońca. Otóż ta pozorna niere°-ularność. nowem jest dobrodziejstwem, i dziełem mądrości głębokićj!
Wszakże w księżycu większe Jeszcze mamy dobrodziejstwa. Jeżeli człowiek odbywać chce dalszą podróż po zachodzie słońca; pierwsza kwadra ofiaruje mu się za przewodnika, jak tylko słońce się cofnie. Jeżeli zaś pilniejszy od gwiazdy dziennej, chce zacząć drogę przed jćj przybyciem, ostatnia kwadra wyprzedza dla niego o kilka godzin światło jutrzenki. Może też odłożyć podróż swoję na czas pełni księżyca, a ta mu da, iż tak rzekę, dzień o dwudziestu czterech godzinach, oświecając go bez przerwy: przy tćj pomocy unika upałów lata albo wysyła bezpiecznie i kiedy chce to, czego nie życzy sobie powierzyć dniowi.
Ale może noc ciągle jasna byłaby użyteczniejsza? Nie, Bóg godzi prawie wszędzie rozmaite użytki, a rozmaitość posług przy-daje nowćj wartości zacności jego upominków. Księżyc nie jest przeznaczony wyłącznie na rozweselenie smutku nocy tćm światłem, które zastępuje lub przedłuża światło słoneczne; jest on tylko strażą postawioną przy pałacu człowieka, którćj obowiązkiem jest zajmować kolejno rozmaite posterunki, żeby na każdym z nich udzielać mu nowćj przestrogi i nowego sygnału. Słońca przeznaczeniem jest utrzymywać porządek w pracy polnej obrotem całorocznym. Księżyc zaś odbywając obrót podobny koło nas, w ciągu dwudziestu dziewięciu dni, i zmieniając regularnie postać w czterech ćwierciach biegu swego, przeznaczony jest do utrzymywania porządku cywilnego i kierowania ogólnemi sprawami spółeczności. Jest on dla wszystkich narodów latarnią, przybierającą całkiem odmienny kształt co każde dni siedm, która nastręcza im podział dogodny, części czasu regularne, krótkie i dogodne do oznaczania początku i końca czynności drobniejszych.
Ztąd-to Hebrajczykowie, Grecy, Rzymianie, i w ogólności wszystkie narody starożytne, zgromadzały się na nowiu dla dopełnienia obowiązków, które na nie wkładała pobożność i wdzięczność W tym dniu ogłaszano im to, co je obchodzić mogło w ciągu nowego miesiąca. Pełnia zgromadzała je w środku miesiąca. Dwie inne zmiany księżyca były także dwoma terminami łatwemi do poznania. Dzisiaj jeszcze: Turcy, Arabowie, Maurowie, wiele lu-iv z rneryki i inne narody stosują swój kalendarz do zmian księżyca. Jeżeli mniejszą zwracamy na to uwagę; nie idzie ztąd iżby ta gwiazda przestała nam wyświadczać tych samych posług.
94
Jakże pożyteczne i dogodne są te wyrachowania, jakie umiejętni astronomowie podają nam w ręce! Wszakże ich kalendarze, których używamy, opierają się na biegu księżyca. Kalendarze te wcześnie są zastosowane do przestróg, jakich nam czujny teu sa-tellita nieomieszkuje nigdy udzielać, dopóki Ten, który go nam przydał do straży, nie uzna za potrzebę zmienić jego czynności zmieniając stan człowieka, na którego posługi go przeznaczył, na ów stan szczęśliwy, kiedy nie będziemy do oświecenia siebie potrzebowali ani słońca, ani księżyca, ale kiedy Baranek Boży będzie światłością naszą i całćj świętej Jerozolimy. Błogosławiony stanie! bądź celem wszelkich pragnień i usiłowań naszych.
Bóg stworzył i gwiazdy. Bogu tylko przystoi odzywać się z taką obojętnością o najbardziej zdumiewającćm widowisku, któ-rćm świat przyozdobił. Jednym wyrazem określił to, co Go jedno tylko kosztowało słowo; ale któż zmierzyć zdoła potęgę tego słowa?
1° Liczba gwiazd. Wyjdźmy na chwilę w śród ciszy pięknej nocy letnićj, podobnie jak Bóg kazał Abrachamowi wyjść z namiotu, aby spojrzóć na niebo. 1 wywiódł go z domu, i rzekł mu: Wejrzyj na niebo, a zlicz gwiazdy jeźli możesz. *) I Abraham podniósł oczy, i uwielbiał tylko, bo zliczyć nic mógł gwiazd; i żaden człowiek nigdy tego nie dokaże: gwiazdy są niezliczone. Od czasu wynalezienia teleskopów poodkrywano tysiące gwiazd: a im więcćj wydoskonalają narzędzia astronomiczne; tćm więcćj odkrywają nowych świateł. Bardzo słusznie przypuszczają, że liczba tych, które gołćm okiem niedojrzane są w głębi niezmierzonej przestrzeni, przechodzi wszelkie nasze wyrachowania. Widzieliśmy, że wielkość słońca, tudzież kilku planet obracających się koło niego, bez porównania przewyższa wielkość ziemi, na którój mieszkamy. A kto wie, ile między innemi gwiazdami znajduje się takich, które nieustępują tamtem w niczem, a może nawet objętością je przewyższają? Zdumiewająca ich odległość jest przyczyną, że wydają się nam jak drobne światełka, błyszczące na firmamencie. Lecz rzeczywiście są to słońca, których ogromna wielkość zmierzyć się nie da. Prawdą więc jest, że tysiące słońc i światów toczy się w przestrzeni; a co widzimy z nich, jest tylko najdrobniejszą cząstką owych ogromnych zastępów, rozłożonych nad głowami naszemi w tak pięknym szyku.
') Knięg. Mojż. XV, 6.
95
Chcecież czego jeszcze bardzićj zadziwiającego? Oto słuchajcie: Ten, który rozsiał milijony kul ognistych na rozległych płaszczyznach firmamentu, podobnie jak rolnik ziarnem zasiewa niwę swoję. Ten sam utrzymuje • te wszystkie ogromne massy zawieszone w powietrzu. Nie masz ani podpór, ani słupów, któreby dźwigały niezmierzone to sklepienie i zawieszone na nićm tak wielkie ciężary; a przecież utrzymuje się bno zawsze jednostajne od wielu tysięcy lat, i zawsze utrzymywać się będzie, aby opowiadać wszystkim pokoleniom chwalę swojego Stwórcy.
2° Obroty gwiazd. Gwiazdy nastręczają bacznemu umysłowi nowy przedmiot podziwienia. Ogromne te ciała są w bezustannym ruchu. Wszystkie obracają się kolo swój osi, jak koła u wozu; i po większój części zakreślają jeszcze ogromne kręgi koło innych globów. Każde z nich ma sobie wskazaną właściwą drogę, i nigdy z niój nie zbacza; a jednak odbywają swój zawód z szybkością przechodzącą wyobrażenie. Posiadają silę odpychającą je ustawicznie od ich środka, i siłę odpowiednią zatrzymującą je we wskazacych granicach. Chociaż te wszystkie tysiące ciał obracają się w przestrzeni; nigdy się jednak nie potrącają z sobą, i nie zawadzają sobie. Te gwiazdy, które zdają się bydź zasianemi w nieładzie na firmamencie, znajdują się tam w największym porządku i w najdoskonalszej zgodzie. Od wielu tysięcy lat wschodzą i zachodzą zawsze tymże samym trybem. Te milijony żołnierzy zastępów niebieskich, ciągle w pochodzie, wracają zawsze na pierwotne swe leże: astronomowie oznaczyć mogą na tysiąc lat wprzód z dokładnością ich położenie i bieg. O Boże! jak wielkim jesteś. Czćmże jest człowiek, iżby śmiał rokosz podnosić przeciw Tobie?
3° Użyteczność gwiazd. Jakaż być może użyteczność tylu cudów? Czego chce od nas ten zastęp niebieski, którego wszystkie czaty są tak czujne? — Chce wmlczyć przeciw naszćj niewdzięczności, naszćj pysze, naszćj obojętności; chce zapewmićtryumf owym wielkim prawdom, jakiemi są: bytność Boga, Jego potęga, majestat, dobroć. Aby wszyscy ludzie niczem wymówić się nie mogli, potrzeba było tego krasomówczego zastępu niebieskiego, tćj księgi, firmamentu, zapisanćj płomienistemi literami. Otóż pierwsza gwiazd użyteczność: wszakże są jeszcze i inne.
Naprzód, te kule cudowne, umieszczone są w tak stosownćj odległości od pomieszkania człowieka, że z tego położenia wynika porządek, z którego on jeden korzysta, piękność która oczy
96^
jego zachwyca, i regularność która stanowi szczęście dni jego Posłuchajcież: Oto te ognie nieprzeliczone, tak pięknie uporządkowane, stają się dla niego tysiącznemi lampami, zawieszonymi u bogatego sklepienia jego siedziby. Widzi jak iskrzą się i błyszczą ze wszech stron; a błękit ciemny będący ich tłem, bardzićj jeszcze blask ich odbija. Ale światło ich jest łagodne: ich promienie wśród rozległych przestrzeni, tak się rozpraszają, iż slabę i bez ciepła dochodzą do siedziby człowieka. Dzięki mądrości Stwórcy, używamy widoku mnóstwa kul gorejących, od których ani chłód nocy, ani spokojność snu naszego żadnćj nie doznaje przeszkody.
Ale nie dla samego tylko upiększenia pałacu człowieka bo-gatćm złoceniem i powabną rozmaitością, Bóg obraca co dzień koło mieszkania naszego to wspaniale sklepienie ze wszelkemi ozdobami: wynikają ztąd jeszcze dla nas stanowcze korzyści, i w pewnym względzie materyjalne. Z pomiędzy gwiazd które łatwo rozróżnić możemy, niektóre są zawieszone nad głowami naszemi w jednćj i tćj samćj części nieba, nigdy jćj nie opuszc zając: z takich liczby jest gwiazda polarna. Widzimy inne, które zakraślają wielkie koła, stopniami podnoszą się na nasz horyzon, i znikają za krawędzią ziemi zamykającą nasz widnokrąg.
Pierwsze kierują podróżami człowieka na lądzie i na morzu, pokazując mu w ciemności stronę nieba, której postać niezmierna się nigdy co mu jest dostatecznym, aby nie zbłądził. Ale ponieważ chmury i zgęszczone powietrze, mogą, niekiedy zakrywać przed okiem człowieka gwiazdy, dane mu za przewodników, Bóg ustanowił taki stosunek między tą częścią nieba a żelazem magnesowanym, że jeżeli to żelazo zawieszone będzie w równowadze, zwraca bez ustanku jeden ze swych końców, i zawsze ten sam, ku biegunowi. Na tćm to opiera się wynalazek igły magnesowej czyli bussoli, która wyświadczyła i wyświadcza dotąd tak wielkie dla żeglarstwa przysługi. Dzięki temu narzędziu, podróżny za-wiadamiony jest o miejscu gdzie są przewodnicy, których on nic-widzi, a droga jego odbywa się porządnie, bez względu na nieporządek w stanie powietrza.
Inne gwiazdy zmieniają swój kształt, i chociaż zachowują między sobą toż sa mo położenie, zmieniają jednak każdego dnia, względem nas, porządek swego wschodu i ząchodu. Te właśnie zmiany regularnością swą wskazują porządek prac naszych, oraz oznaczają powrót i koniec pór roku jak najdokładnićj. Stopień
97
ciepła lub zimna jest tak niepewnym i podlegającym tylu przypadkom, iż nie może służyć za prawidło przy zasiewach i uprawie roli, lub przy odbywaniu żeglugi. Potrzebną w tym względzie skazówkę znajduje człowiek w słońcu, przechodzącćm pod szeregiem rozmaitych gwiazd, i jednostajnie pod temiż przebiega-jącćm od roku do roku: zna więc człowiek tym sposobem drogę tćj pięknćj gwiazdy, *) Daje on nazwisko każdelnu z tych gwiaździstych domów,. kędy słońce przebywa swą drogę, wie dokładnie czas jego pobytu w każdym z tych dwunastu domów, wie tym sposobem, kiedy czas sprzyja jego czynnościom na lądzie lub na morzu.
Słońce i księżyc stworzone są, aby oddzielały dzień od nocy; aby określały czasy, pory roku i lata. Przewodnicząc człowiekowi i pracom jego, te przedziwne zegary nigdy nie chybiły ani o minutę. — Czy wiecie, jak się nazywa, gdzie mieszka zegarmistrz który je nakręca? — Ale na cóż ta wiekuista kolćj dnia i nocy, światła i ciemności? O wy, co się pytacie o to, przygotujcie umysł wasz do uwielbiania, a serce do wdzięczności. Oto ujrżycie nowe dowody mądrości i dobroci waszego niebieskiego Ojca. Nie wątpicie już o korzyściach dnia; dowiedzcież się teraz o korzyściach nocy.
1° Dobrodziejstwa nocy; nauka. Noc jest niczem. Jest tylko przerwą ruchu światła ku oczom naszym, ale nicość nawet nie jest jałową w ręku Boga. Ponieważ ma sobie za chwałę, że wywiódł z nicości wszystkie istoty; co dzień też z niej wywodzi na korzyść człowieka, nie istoty nowe, ale naukę zbawienną i dobrodziejstwa.
Tak jest, noc odejmując nam widok i użytek przyrodzenia, przypomina nam ową nicość, z którejeśmy wyszli, czyli stawia nam przed oczy ów stan ciemności i doskonałości, jaki poprzedził stworzenie światła; tym zaś sposobem lepiej nam poznać daje nieoszacowaną wartość dnia. Ale noc nie jest przeznaczona na to tylko, żeby cieniem swoim podnosiła piękności wielkiego obrazu świata, i czyniła nas albo pokorniejszemi na widok ciemności, które nam są właściwe, albo wdzięczni ejszemi na powrót
) Astronomowi podzielili wszystkie gwiazdy, jakie dojrzeć można goleni okiem, na sto ośm konstellaeyj albo grnpp gwiazd, z których dwanaście składają odyak czyli drogę, którą przebiegać zł.jr.ię 8łolice w corocznym obrocie swoim.
98
światła, d<> którego my wcale żadnego nie mamy prawa. Jakkolwiek użytecznemi są te przestrogi, których nam udziela: byłoby jednak rzeczą smutną, gdyby dla nauki naszój nas ubożyła. To co odcinać zdaje się od życia naszego, pozbawiając nas każdego dnia, przez godzin kilka, użytku światła i widoku świata, wraca nam sowicie w odpoczynku, którego nam udziela.
2n Odpoczynek. Człowiek zrodzony jest do pracy, to jest jego stan i powołanie. Żeby podołał tej pracy, potrzeba aby krew dostarczała jemu bezustanku materyału lekkiego i działalnego, który porusza sprężyny mózgu i rozmaite muszkr.ły ciała. Ale szalunek bezustanny tego materyjalu, tak skorego do wykonywania wszelkićj jego woli, wycieńczyłby i wyczerpałby jego siły; gdyby człowiek nie zasilał się nowym pokarmem. Pokarm zaś ten nie-mógłby ani być strawionym, ani rozejśdź się po całćm ciele jak należy, gdyby człowiek w ciągłym był ruchu. Trzeba więc, żeby przerywał czynność głowy, rąk i nóg, a to, żeby ciepło i parowanie, rozpraszające się na zewnątrz, w czasie, gdy i insze części ciała są bezczynne, użytćm było do wspierania funkcyi żołądka. Gdyby nie odpoczynek; zginęlibyśmy bardzo prędko: a noc właśnie przynosi nam ten odpoczynek. Iluż robotników, krórzy w ciągu dnia, strawiwszy siły swoje na pracy ciężkiój, a jednak koniecznćj, błogosławi noc, że zawiesza ich pracę przynosząc im pokrzepienie i sen!
3° Sen. My sami błogosławmy Boga, że używania i rozporządzania tym koniecznym odpoczynkiem, niezostawił dziwactwu ehwiejącego się naszego rozumu. Dobry ten Ojciec sam bierze na siebie usypianie swego dziecięcia. Ze snu uczynił dla niego konieczną potrzebę, nie dając mu wszakże władzy ani do zrozumienia jego, ani do kierowania nim.
Sen jest stanem niepojętym; człowiek tak mało rozumie jego naturę, że mu niepodobna ani przywołać snu, gdy przychodzić nie chce, ani obronić się od niego, gdy go ogarnia. Bóg zachował sobie samemu szafunek tego odpoczynku, o którym wiedział że rozum ludzki żle go rozmierzy i obliczy. Wszakże chociaż nie-pojmujemy natury snu, ah! jakże czujemy jednak jego dobrodziejstwa. Zawiesza on troski mnóstwa nieszczęśliwych, równie jak bolesne uczucie ich niedoli. Aby być wtedy szczęśliwym, dosyć jest mieć łoże; zaledwie sen zamknie na nićm powieki nędzarza, a wszystkie potrzeby jego już są zaspokojone. Sen równa żebraka z monarchą: oba znajdują w nim szczęście, którego niepodo
99
bna kupić za pieniądze. Noc-to wybrał Bóg za posłanniczkę darzącą tćm powszechnym dobrodziejstwem.
Patrzcie: z jaką ostrożnością i uszanowaniem wywiązuje się ona z zajmującego swego posłannictwa! Nic nadbiega nagle gasić pochodni dnia, i niepozbawia od razu widoku przedmiotów, jakie nas zaprzątały. Zamiast zaskoczyć wśród pracy lub podróży, zbliża się powolnym krokiem, i stopniami tylko rozciąga sWe cienie. Dopiero ostrzegłszy grzecznie o potrzebie odpoczynku, dokonywa zaćmienia natury; odbiera człowiekowi widok świata, aby mu tym sposobem odjąć używanie zmysłów. Następnie zamykając powieki, spuszcza zasłonę na oczy nasze. Przez cały czas spoczynku człowieka, czuwa uprzejmie nad zapewnieniem mu spokojności. Nie-tylko gasi wszelkie światło jaskrawe, ale także zawiesza hałas i wszelkie wrażenia zbyt żywe; nakuzuje milczenie wszystkiemu co go otacza; konia, wołu i wszyskich innych jego domowników trzyma w uśpieniu koło niego. Jeden tylko głos nieprzerywa się, to jest, głos zegara bijącego godziny: bo dobrze jest, aby człowiek przy obudzeniu się wspomniał sobie na ostatnią godzinę. Niedosyć na tćm: noc nadto rozprasza ptaki do rozmaitych ich kryjówek; nakazuje powoli milczenie wiatrom kłócącym powietrze; a tak przez godzin kilka panuje w pomieszkaniu człowieka cisza powszechna. Tak więc widzimy, że nocy powierzono zapewnić odpoczynek królowi przyrodzenia, i nakazać szacunek dla jego snu. W tak życzliwych względach Opatrzności, jakże nie uznać starań czułćj matki, która, żeby uśpić swe niemowię, oddala ha-as i mocne światło od miejsca, gdzie postawiła jego kolebkę?
4° Zachowanie życia naszego. Gdyby nie noc; zginęlibyśmy nie tylko z utrudzenia, ale i zglodu. Gdyby słońce znajdowało się ciągle na horyzoncie naszym; spaliłoby wszystko co rośnie na ziemi. Noc następując po dniu, udziela powietrzu chłodu, który pozwala mu działać potćm z. większą siłą na wszystkie ciała, i nową jędrność nadawać tak wysuszonćj ziemi, jak zwiędłćj zieloności i oslabionem zwierzętom. Noc dobroczynną swą ręką przynosi nam jeszcze rosę która nletylko rozwesela oko nasze, kiedy z rana te krople piękne i przezroczyste błyszczą jak rubiny przy pierwszych promieniach słońca; ale nadto na długo zastąpuje miejsce deszczu, i tym sposbem utrzymuje kwiaty, zboże i rośliny. Gdy-bj nie noc: pozbawieni bylibyśmy bogactw tak użytecznych ludom, oddzielonym od nas wielkiemi morzami: gdyż astronomowie
100
nigdy nie mogli dokonać uczonych wyrachowań swoich, na których wspiera się żegluga,
To jeszcze nie wszystko. Gdyby nie noc; Indzie zniewoleni podróżować albo pracować w polu, ustawicznie byliby wystawieni na pożarcie przez zwierzęta drapieżne. W dzień, Opatrzność zatrzymuje te zwierzęta po lasach i jaskiniach. Ale gdyby dzień był bezustanny; głód zmuszałby je do wyjścia z kryjówek; i rzucałyby się na ludzi słabszych i mnićj szybkich w biegu jak większa część z pomiędzy nich. Zakreślając granicę dniowi i nakazując po nim następstwo nocy, Bóg dał ludziom bezpieczeństwo, a zwierzętom swobodę. Wrodzony wstręt jaki ludzie mają do ciemności, zniewala ich, aby wracali do domów na noc; a wrodzona zwierzętom bojażń światła, zatrzymuje je w legowiskach przez dzień. Gdy człowiek wróci do siebie, one wychodzą z jaskiń; i niewolno im szukać pastwy aż wtedy dopiero, kiedy ręka Pańska zabezpieczy człowieka.
Kiedy noc już zapadnie, i kiedy nikogo niemasz w polu; słyszeć się daje ryk lwów i wycie wilków: a te uczą człowieka, jak Pan czuwa nad nim we dnie. Lecz skoro słońce się pokaże; wszystkie zwierzęta nieprzyjazne człowiekowi uciekają, aby mu zostawić wolne miejsce; pasterz niewidzialny laską swą zagania je do lasów. Zdaje się, że wówczas wszystkie te zwierzęta naturę zmieniły, tak dalece są ciche; zasypiają lub spokojne są jak we śnie: wyższa potęga trzyma je skrępowane, i byleby nie zbliżać się nieostrożnie do ich legowisk, lękać się ich niemainy potrzeby. Skoro słońce rozpraszać zacznie ciemności nocy; człowiek, pełen radości i siły, czuje odradzają się w sobie miłość do pracy. Dom wydaj e mu się smutnym i ponurym, pole pełnćm powabów. Szczęśliwy jeżeli umie uznawać w tym pięknym porządku rękę Ojcowską, która wszystkićm kieruje dla jego dobra.
Ostatnim obowiązkiem słońca i księżyca, jest oznaczenie pór roku. Patrzcie, jak wiernie i z jak pilną uwagą z tego się wy-wiązują. Nic porywczego w ich postępowaniu. Słońce, które podczas zimy cofnęło od nas swe ciepło, powraca je nam z wiosną; ale tak je miarkuje, aby rośliny miały czas puszczać kiełki i rość nieznacznie, nie narażając się na zwarzenie przez spóźnione mrozy, ani wystawując się na zbytni pośpiech, który jest sktkiem przedwczesnych upałów. Podobnież lato zmniejsza się stopniami, tak, że owoce jesienne mają czas dojrzewać powoli, bez narażenia się na szkody wynikające z zimowych mrozów. Przydajmy,
101
że każda pora rolm urozmaica przyjemności nasze i wynagradza nas szczególnemi dobrodziej stwy za te, które nam odbiera; ale też za to wkłada na nas nowe i obwiązki.
1° Wiosna. Natura niby otrętwiała podczas zimy, odzyskuje nowe życic; ptaki wracają z dalekićj podróży i rozpoczynają na nowo swoje wesołe śpiewanie. Niezliczone te mrzykanty, unosząc się na skrzydłach wiatrów, wyprawiają bezpłatne koncerta u drzwi kaźdój chatki. Zawsze na wiosnę śpiewają dla nas; w zimie dla innych. Łąki zielenić się zaczynają na nowo; wśród lekkiej i delikatnej zieloności, dają się widzićć pierwsze kwiatki; miłe zapachy łechcą powonienie, ładne kolory bawią oko. Drzewa rozwijają powoli wspaniałe konary i liście, i przygotowują dla człowieka opiekuńczy cień przeciw promieniom słonecznym. Wiosna, ów obraz młodości, obraz zmartwychwstania powszechnego, otwiera serce nasze dla nadziei; odrywa też nas od wszystkiego co przemija. Jakże długo potrwają te piękne dni i te kwiaty tak świeże, tak delikatne? O człowiecze! jakże długo potrwają twe lata? jak długo trwać będzie kwiat twojćj młodości i piękności? Pociesz się, wiosna przemija dla tego, aby wróciła; ty także umrzesz żebyś się odrodził, i już nie umierał.
2° Lato. Słońce' odbywa dalszy swój bieg; przyrodzenie nowy przybiera widok: zaczyna się lato. Owoce wszelkiego rodzaju pokazują się oczom naszym i zaostrzają zmysł smaku; zboża dojrzewają; tysiące młodych ptasząt wylatują z gniazdek; i głosząc w nocy i we dnie chwalę Stworzyciela, rozweselają człowieka, który w tej porze roku, prawie ciągle jest w polu. Któż wypowie dobrodziejstwa Ojca niebieskiego podczas lata? Jest to szczęśliwa pora, w którćj On zlewa najobficiej na swe stworzenia skarby błogosławieństw swoich. Natura ożywiwszy nas łago-godnćm ciepłem wiosny, zajmuje się bez odpoczynku podczas lata dostarczaniem tego, co zadowolić może nasze zmysły, ułatwić nam utrzymanie się, i obudzić w sercach uczucia wdzięczności i miłości.
Lato tak jak inne pory roku zwiastuje nam prawdy zbawienne, „Patrzcie, mówi nam, oto żniwiarz przystępuje do żniwa. Sierp jego ściele kłosy na prawo i na lewo, i zostawia po sobie pola nagie i puste. Śmiertelnicy! oto wasze przeznaczenie. Wszelkie ciało jest jako trawa, a wszelka chwała jego jako kwiat trawy. Patrzcie na pracowite pszczółki; niech ich staranność o zbieranie i wyrabianie miodu, uczy was zbierania zawczasu skarbów mądrości i cnoty, które przynieść wam mogą pociechę w zimie starości.0
102
3° Jesień. Ziemia otrzymała ciepło, którego jej potrzeba. Rzeki Pan słońcu, aby się zatrzymało i cofało wstecz, nie nagle, ale powoli, aby ciepłem umiarkowanym dokończyć dojrzałości owoców; a nadewszystko, aby w winnicach udzielić wszelkićj doskonałości szacownemu płynowi, który rozwesela serce człowieka. Co za ruch panuje jeszcze w pracy! Spichrze napełniają się, towary wszelkiego rodzaju krążą z większą czynnością i obfitością; ze wszech stron człowiek robi zapasy; ale nieogranicza myśli swojćj do potrzeb następującej tylko zimy. Nie wszystko składa w swe spichrze: ogień mógłby strawić jego dom; złodzieje mogliby się wedrzeć do niego i zabrać mu jego dostatki. Powierza zatćm ich część straży ziemi, pewny, że za powrotem wiosny z lichwą odbie-rze skarb w wierne jćj ręce złożony. Ale ci ludzie co gromadzą zapasy, ptaki co odlatują, liście co spadają, niebo co się zachmurza, dni co się zmniejszają, całe to widowisko zniszczenia czyliż nie przemawia do ciebie?
4° Zima. Każdego dnia człowiek potrzebuje odpoczynku; podobnież każdego roku ziemia potrzebuje go dla naprawy swoich sil wycieńczonych na nasze posługi. Gdyby nie zima,- natura znędzniona, znużona, nioby nie wydawała, i musiclibyśmy umierać z głodu. Dla tego więc w zamiarach Opatrzoności potrzebne są cztery pory roku: wiosna płody przygotowywa; lato prowadzi je do dojrzałości; jesień rozdaje do użycia; zima naprawia siły naszćj matki karmicielki. Kiedy więc ona wyzuła się ze wszystkiego dla naszego pożytku; Bóg rozkazuje słońcu oddalić się, jak matka troskliwa oddala światło, przeszkadzające usnąć jćj syna-czkowi. Czyni jeszcze więcćj: żeby ją utrzymać w cieple, owija ziemię grubćjn pokryciem śniegu.
Chociaż śnieg wydaje się nam zimnym; wszelako jest doskonałym puchem, zabezpieczającym ziemię od mroźnych wiatrów i utrzymującym ciepło potrzebne do zachow-ania zasiewów, roślin i drzew. Śnieg także mocno tuczy ziemię: kiedy go słońce ogrze-je, topnieje powoli, wsiąka głęboko w ziemię, i wlewa nowe życie w korzenie i łodygi roślin. Otóż widzicie, jak w najostrzej-szćj porze roku, Ojciec nasz niebieski zaprząta się dobrem swoich dziatek, i jak, bez naszćj pracy, przygotowywa dla nas w milczeniu wszystkie skarby natury! Jako dzieci tćgo Ojca niebieskiego, gotujmy też dla siebie samych skarby łaski, podwajając miłość bliźniego w czasie tćj ostrćj pory, ogrzewając tych, którym jest zimno, i żywiąc tych, którzy głód cierpią.
103
nwc o a 111 w a,.
Dziękuję Ci, o Boże mój, któryś wszystek jest miłością, żeś stworzył dla naszego dobra i dzień i noc, i pory roku. Niech chwała Twoja nigdy nie schodzi z warg moich, a miłość Ciebie niech zawsze trwa w rnćin sercu.
Postanawiam kochać Boga; nadewszystko a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś.tej miłości stó-sować się będę we wszystkiem do woli Boga.
NAUKA IXta.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Dzień piąty. -- Ryby. — Ich stworzenie. — Zachowanie. — Wielkość niektórych. — Użyteczność. — Ptaki. — Budowa ich oiala. — Zachowanie. — Gniazda. — Instynkt.
Rzeki też Bóg: Niech wywiodą wody płaz dusze żywiącój, i ptastwo nad ziemią pod utwierdzeniem nieba.1')
I stworzył Bóg wieloryby wielkie, i wszelką duszę żywiącą, i ruszającą się, którą wywiodły wody według rodzaju ich i wszelkie ptastwo według rodzaju jego. I widział Bóg iż było dobre.
I błogosławił im mówiąc: Rośćcie i mnóżcie się i napełniajcie wody morskie: i ptastwo niech się, mnoży na ziemi,
I stał się wieczór i zaranek i dzień piąty."1)
Dotąd widzieliśmy objawiające się mnóstwo cudów na każde słowo Stworzyciela. Jakiż sprawi skutek to, które teraz sły-szcmy? Cóż jeszcze zostajc do stworzenia? Niebo posiada cały swój blask, ziemia wszystkie swe ozdoby, rośliny i owoce rozmaitość i doskonałość, którćj dosyć wydziwić się nie zdołamy. Czy-
') Pak więc, według Mojżesza, jako też według postrzożeń nad kopalnemi pokładami ziemi, stworzenia żyjące w łonie wód, bądź ryby, bądź płazy ziemnowodne, poprzedziły płazy i inno zwierzęta źyjące na suchój ziemi, podobnie jak te pokazały się przed człowiekiem, który uwieńczył całe dzieło stworzenia. Co-smog. de Morse, str. 442,
’) I Ks. Moj. I, 20 — 23.
Gaume, Zasady, T. I.	jg
104
liż co zrodzi się z morza, które Bóg, jak się zdaje, uważał za przeszkodę w swych zamiarach, i które przedzielił od ziemi jakby z gniewem ? Twój groźny głos, Panie, zmusił je do ucieczki. Wydał Bóg rozkaz morzu; a wnet napełniło się niezliczoną mnogością stworzeń nowego rodzaju. Nie są-to już jak trawy i rośliny przywiązane do ziemi korzeniem, ale mają ruch, mają życie własne. Przenieśmy się na brzegi oceanu, spuśćmy się myślą w jego przepaści bezdenne. Tu, czekają nas cuda, które głośno świadczą o potędze i nieskończonej mądrości Stworzyciela.
1° Stworzenie ryb. Wody mórz pełne są goryczy i soli: czyliżby ztąd nie wypadało wnosić, iż naturalnie muszą być niepłodne? Czóm dzieje się wszakże, że rodzą nagle mnogość niezliczoną istot żyjącyeh? Czóm się dzieje, że pośród tych wód, tak mocno przesyconych solą, iż język nasz najmniejszćj ich kropli znieść nie może, ryby żyją zupełnie zdrowe i nadzwyczaj rześkie? Jakim sposobem w wodzie tak smutnego i nieznośnego wejrzenia, mogą tuczyć się i dostarczać nam pożywienia, które smakosze przekładają nad najdelikatniejsze ptastwo? Oto rzeczy, które wydają się niepodobnemi do prawdy, a jednak zaprzeczyć ich nie możemy. Na każdym kroku spostrzegamy, że w naturze, jak w Religii, Bóg zniewala nas, abyśmy wierzyli w to, czego nie uważa za stosowne, iżbyśmy pojmowali; i że pokazując nam rzeczywistość cudów, jakie działa, wymaga od nas ofiary naszego rozumu, a raczćj wyznania niewiadomości naszćj o naturze tego, co uczynił, i o sposobie, jak czyni.
Czóm się dzieje, że ryby nie mogąc wychodzić z wody, gdzie nic nic rośnie, by szukać na ziemi dobrćj pastwy jaką jest przepełniona, z natury są tak żarłoeznemi że pożerają się nawzajem? O twórcza mądrości! jeżeliś tu nie pobłądziła, tedyś przemogła wszelkie trudności. Jakim sposobem ta nowa mnogość stworzeń utrzymać się zdoła? Stwórca zaradził temu: rozmnożył je tak nadzwyczajnie, że ilość jaka ginie zawsze jest daleko niższą od tćj, która służy ku jćj odnowieniu.
Ależ tym sposobem gatunki ryb małych będą może wytępione przez wielkie, które uważają je za swą pastwę, i bez ustanku polują na nie; tćm bardzićj, że na płaszczyznach oceanu nie masz ani przegród, ani walów: wszystko otwarte, wszystko wspólne? Bynajmnićj, tu jak wszędzie, Fan przyszedł w pomoc maluczkim i słabym. Dał małym rybkom większą szybkość w pływaniu. Udają się one w miejsca, gdzie niska woda nie pozwala
105
dostać się ich nieprzyjaciołom. Bóg obdarzył jo przezornością zastosowaną do ich słabości i grożących im niebezpieczeństw. Ale znowu, gdy ratują się małe, wielkie mogą być narażone na zagładę? Czyliż nie wypada lękać się, aby ogromnym stworzeniom morskim, takim naprzykład jak wieloryby, nie zabrakło pożywienia: gdyż w morzu głębokićm mało jest ryb, a te ogtomy nie mogą bez szwanku zbliżyć się do brzegu? Wszak posiadają one wielki apetyt, i żołądek, a raczej otchłań gotową wszystko pochłonąć. Czćmże się więc karmią te wszystkie olbrzymy? Dla nich morze przepełnione jest milijonami drobnych zwierzątek, których zachowanie nowym jest cudem. Tak więc, Opatrzność Boska rozciąga się na wszystko; i wieloryb, który jest królem morza i panuje nad nićm, oczekuje od Stwórcy równie, a podobno nawet więcćj jeszcze, jak rybki najdrobniejsze, pożywienia, którego potrzebuje.
2° Zachowanie ryb. Wszystkie zwierzęta, które mieszkają w powietrzu, które biegają i czołgają się po ziemi, te nawet, co żyją w jćj wnętrznościach, to mają spólnego, że oddychają powietrzem : bez powietrza pomarłyby natychmiast. Zanurzcie je w wodę na czas krótki, a zginą. Woda atoli ma swoich meszkańców: żyją w jćj łonie, i giną skoro je wydostaniem z przeznaczonego dla nich żywiołu. O ludzie! po tych świetnych rysach czy nie po-znajecie przedziwnćj potęgi Stwórcy, który przezwyciężył wszelkie trudności? Ale jakim sposobem krew ryb, ponieważ mają krew, krążyć może ? Jak nie skrzepnie lub nie zmarznie z przyczyny wielkiego zimna wód? Jak one żyć mogą pod górami lodu? Zwierzęta ziemskie mają pióra albo puch delikatny, albo ciepłe futra, dla ochrony od zimna. Nic podobnego nie masz u ryb. Cóż więc mają dla zabezpieczenia się od żywiołu zimniejszego niż powietrze?
Zapytajcież swych wspomnień, a powiedzą wam, że pierwszą rzeczą, jaką spostrzegliście dotykając ryb, jest pewien klćj, którym całe ich ciało zewnątrz jest powleczone. Potćm widzieliście okrycie złożone z grubych łuszczek mocno spojonych, ściśniętych, ułożonych jedne na drugie, podobnie jak dachówka, pokrywająca domy nasze, ale z większą jeszcze sztuką. To pierwsza dopiero sukienka. Nim się dostaniemy do ciała ryby, spotykamy gatunek t uszczu olcjowatego, który rozciąga się od głowy do ogona, i -po-w e a całą rybę. Ta łuska twardością swą, niedopuszcza naprzód rybie skaleczy ć się o kamień lub skały; przytćm ta łuska i tłuszcz, opierając się wodzie, zachowują rybio ciepło i życie. Nie podo
*
106
bna byłoby dać jćj szaty zarazem lżejszćj i bardzićj nieprzenikli-wćj. Wszędzie zatćm gdziekolwiek oczy zwrócimy, okezuje się mądrość zawsze płodna w nowe zamiary, którćj nigdy nie stawi oporu ani przeszkody nieposłuszeństwo materyjałów, jakich ona używa.
3° Wielkość niektórych ryb. Wystawmy sobie zwierzę mające dziewięćdziesiąt stóp długości i grubość odpowiednią; zwierzę, którego kości podobne do wielkich drzew, służą na budowanie statków; zwierzę, którego tłuszcz dostarcza do stu dwudziestu beczek tranu; zwierzę, w środku którego dwudziestu czterech muzyków wyprawiało koncert;') zwierzę, którego ruchy zdaleka miotają jak burza wodami oceanu; zwierzę, którego sama głowa ma do dwudziestu stóp długości,1) a ogon, szeroki na stóp dwadzieścia, taką ma siłę, że w powietrze wyrzucić może szalupę z ludźmi; zwierzę, które pomimo ogromu swojego, przerzyna fale z nadzwyczajną szybkością; zwierzę nakoniec, obok którego słoń niewiększym wydaja się jak mały piesek obok słonia: tćm zwierzęciem potwór-nćm, tym panem mórz jest wieloryb.3) A wielki Bóg, który go stworzył, który rządzi nim, jak pasterz rządzi barankiem, ten wielki Bóg raczy być posłuszny synom ludzkim! Czyliż ta myśl nic nie przemawia do serca mojego?
Wieloryb nie ma zębów, ale natomiast po bokach paszczy ma błony długie od dwunastu do piętnastu stóp zwane fiszbinem! osadzone są one w szczęce, i wyściełają podniebienie; tworzą oraz niby wielki przetak, przez który ścieka woda pochłonięta ogromną paszczą wieloryba, niemogąc z sobą zabrać napowrót drobnych
') Działo się to w Ostendzie przed kilku laty.
*) Wieloryb żyje tylko mięczakami i rybkami drobnemi, które połyka w bardzo wielkiej ilości; wązkie jego gardło nie dozwala małym nawet zwierzętom przecisnąć się do jego żołądka. Niewłaściwie przypisują pospolicie wielorybowi sławny wypadek w historyi Jonasza. Wyrazy: grecki Kijroę i łaciński Ce-to w przekładzie greckim i w przekładzie łacińskim położone zamiast wyrazu hebrajskiego oznaczającego zwierzę, które połknęło Proroka, oznaczały u starożytnych rybę bardzo wielką w ogóle, ale nie to co my dzisiaj w szczególności nazywamy wielorybem. Domyślać się trzeba, że ryba ta była z rodzaju żarłaczów (sąualus) np. ludojad, który jest w stanie połknąć człowieka i konia bez zgrn-chotania kości. Wszakże ta niedokładność w rozumieniu Pisma, nie uwłacza by-najmniój naturze cudu. Desdouits, Liwre de la Naturę, t. Ił, p. 113.
’) Opisaliśmy tu wieloryba właściwego; rorkwal inny gatunek, znaczn e pospolitego przechodzi wielkością.
___107
rybek. Te elastyczne błony w liczbie kilkuset u każdego zwierzęcia, służą pod nazwiskiem fiszbinu czyli rogu wielorybiego do rozmaitego użytku.
4° Użyteczność ryb dla człowieka. Wieloryby i wszystkie ryby ogromne, których widok przestraszałby i zmuszał do ucieczki te co służą ku pożywieniu naszemu, szukają głębokiego morza, lękając się osiąść u brzegu, gdzie mogłoby zabraknąć wody potrzebnej do ich . utrzymania się. Niewidzialna ręka, która wydobyła je z nicości, popycha je ku stronom, opuszczonym od innych; żywi je pod lodami północy; posyła tam one, żeby służyły ku użytkowi mieszkańców owych smutnych krain. Jedzą oni ich mięso, palą tran podczas długich nocy, kości i skóry używają na budowo i pokrycie wielkich łodzi, na których pływają. Wiadomo, jak się odbywa połów wielorybów. Ciskają harpón czyli hak, który wbija się w icli crnło; zwierzę ucieka ciągnąc z sobą linę z hakiem, trzymaną przez rybaków. Wieloryb rzuca się i morduje pod żelazem, ale wysilenia i upływ krwi wycieńczają go nakoniec, a zwierzę staje się łupem śmiałych zwyciężców. *)
Wszystkie inne gatunki ryb trzymają się brzegów. Jedne są zawsze w miejscu; inne przychodzą co rok gromadami, na-przykład śledzie.2) Wiadomy jest czas ich przebywania; z tćj też wiadomości korzystają ludzie. Na morzach północnych, zamieszkałych przez wielorybów, mnożą się śledzie i inne ryby wędrowne. O pewnćj porze uciekają od wielorybów, i rzucają się ku brzegom. Do wędrówki tych niezliczonych ryb pobudza bojażń nieprzyjaciół, tudzież przynęta owadów któremi żyją u brzegu: jest-to manna, którą regularnie przychodzą zbierać. Spożywszy wszystko latem i w jesieni, zastępy te wracają- na zimę aż pod biegun, gdzie dają życic nowym pokoleniom, które odwiedzić brzegi stron południowych przyjdą w roku następnym.
Inne ryby, jako-to: łososie, jesiotry i inne najlepsze gatunki, wchodzą ochoczo w ujścia rzek i płyną aż do ich źródeł. Dla czego? żeby przynieść korzyści morza krajom oddalonym od niego. Czyjaż ręka prowadzi je tam z taką troskliwością i dobrocią dla ludzi, jeżeli nie twoja, Panie? chociaż nie-
') Szczegółowo opisał połów wieloryba Plucho, tom I. str. 404. .
-) Polów siedzi w samym porcie Dieppe, wynosi w ciągu nie spełna trzech miesięcy, od dwóch do trzech milijonów.
stety! Opatrzność tak dotykalna rzadko wywołuje ich wdzięczność.
Po wszechmocnćm słowie, które zaludniło otchłanie oceanu, nastąpiło drugie, które napełniło rozległe przestrzenie powietrza wesołemi mieszkańcami. Jak ryby, tak ptaki zrodzone są z morza. Co za nowy cud, że ten żywioł wydał dwa rodzaje istot tak odmiennych od siebie! Spuszczaliśmy się w głębinę wód, czas wydostać się ztąd i powędrować w powietrze. Znajdziemy tu naród muzyków, i missyjonarzy razem, którzy śpiewając głoszą mądrość i przedziwną Opatrzność Stwórcy.
1° Przez budowę ciała swego. Ciało ryby okryte tłuszczem i łuską, płaskie i bardzo giętkie koło ogona, opatrzone licznemi płetwami, łączy w sobie wszystkie warunki, konieczne do przerzynania z wdziękiem i łatwością płynnego żywiołu, w którym żyć musi. Niemnićj przedziwną jest budowa ptaków. Sam widok ich ciała okazuje, że doskonały zachodzi stosunek między niemi, a żywiołem subtelniejszym i lżejszym, który im dany jest na pomie: szkanie. Ciało ptaka nie jest ani nadto, ani jednostajnie grube; ale doskonale zastosowane do lotu, kończate z przodu, a tćm samćm zdatniejsze do przerzynania powietrza, Skrzydła wypukłe z wierzchu, a wklęsłe pod spodem, są wiosłami dokładnie zastosowanemi do żywiołu, który przecinać mają; tworzą one po bokach jakby dwa ciężary, które utrzymują ciało w równowadze. Są także dwoma wiosłami, które naciskając powietrze stawiące im opór, popychają w kierunku przeciwnym. Ogon służy do równoważenia głowy i szyi; zastępuje miejsce steru dla ptaka, kiedy on robi skrzydłami niby wiosłem. Ster ten posługuje nie tylko do utrzymania równowagi lotu, ale pomaga podnosić się, zniżać się, obracać się, dokąd ptak chce; bo skoro ogon kieruje się w jednę stronę, głowa zaraz zwraca się w stronę przeciwną.
Kości ptaków, chociaż dosyć są twarde do utrzymania ogółu ich członków, są wszelako tak cienkie i delikatne, iż nic prawie nie przydają do ciężaru ciała. Pióra zbudowane i urządzone z wielką sztuka, tak do utrzymywania ptaka, jako też do chronienia go od ostrego powietrza. Nogi tak urządzone, że skoro przycisną się w środku, palce same przez się zamykają się na to ciało, które je przyciska. Ztąd wynika, że szpony ptaka czepiają się mnićj lub więcćj przedmiotu na którym on stoi, w miarę mnićj lub więcćj szybkich ruchów tegoż przedmiotu.
109
„I tok, kiedy widzimy za nadejściem nocy, zimową porą, kruki zawieszone na wierzchołku obnażonym dębu, mniemamy, że ciągle czuwając, bezsenne, utrzymują się tylko z niesłychanym trudem, wśród wiatrów i obłoków. One jednak nie lękają się niebezpieczeństwa, owszem same sobie życzą burzy: bo wszlkie wiatry sen im przynoszą. Nawet wiatr północny zamiast strącać, przytwierdza je do gałęzi, i tak jak starzy majtko.vie, którzy mając łoże ruchome, zawieszone na chwiejących się masztach okrętu, im silnićj kołysze nimi burza, tćm głębszym snem zasypiają". ’)
2° Przez ich zachowanie. Ten, który stworzył te milijony ptaków wszelkiego rodzaju czuwa nad każdym z nich z taką pieczołowitością, z jaką czuwa nad całym światem. O niczćm nie-zapomniał, żeby zapewnić ich utrzymanie i dobry byt. Niech myśl o tćm posłuży wam za naukę i uspokojenie. Jeżeli nasz Ojciec niebieski tak się opiekuje wróblem, który nie kosztuje więcćj nad grosz; czegóż dla nas nieuczyni, cośrny kosztowali tyle krwi Jego? Żeby ptaki odbywać mogły długie podróże, w czasie których niezawsze znaleźć można gospodę i żywność w pogotowiu, i nie przepędzały długich nocy zimowych bez jadła, Bóg umieścił u nich pod gardłem worek, który nazywa się wolem, gdzie ptak składa żywność swą na zapas. Ciecz w którćj pływa to żywność w podgardlu, ułatwia jćj trawienie. Zresztą, dokonywają tego drobne chropowate kamyki, które ptak połyka, aby lepićj zemlćć swe jadło.
Otóż ten napowietrzny wędrownik opatrzony już jest w potrzebne zapasy; idzie teraz o. zabezpieczenie go od wody i zimna. W tym celu trzeba, żeby odzież jego była nieprzenikliwą równie dla deszczu jak dla powietrza. Dla tego też od strony ciała wszystkie pióra opatrzone są puchem miękkim i ciepłym; od strony zaś powietrza opatrzone są podwójnym rzędem bródek, z je-dnćj struny dłuższych jak z drugićj. Bródki te są to szeregi cienkich płateczków, jedne na drugich ściśle ułożonych w linii tok re-gularnćj, jak gdyby ich końce przycięte były nożyczkami. Każdy znowu z tych płateczków jest rurką, która utrzymuje dwa nowe rzędy włókien tak drobnych, że ich dojrzeć trudno, i która szczelnie zamyka wszystkie najmniejsze przerwy, któremiby powietrze wślizgnąć się mogło.
') Cliatcaubriaud, Abrćge du Geuie du Christiauisine. — Oiecaux.
110
Te wszystkie najczulsze starania, o którychbyśmy niezawodnie zapomnieli, gdyby nam było zostawionym obmyślać potrzeby stworzeń, niedostatecznemi były jeszcze dla Opatrzności. Ponieważ tym środkom ostrożności tak koniecznym mógłby zaszkodzić deszcz; Stwórca więc uczynił pióra ptaków tak nieprzenikliwemi dla wody, jak są nieprzenikliwemi dla powietrza przez swoje budowę.
Oprócz drobnego zapasu tłuszczu, jaki się znajduje u spodu każdego pióra, wszystkie ptaki mają inny jeszcze większy zapas tegoż w dolnćj części ciała. ’) Miejsce to ma kilka drobnych otworów: i kiedy ptak czuje, że mu pióra usychają, psują się, pękają; przyciska lub gniecie to miejsce dziobem. Wyciska ztąd olejek albo tłuszcz znajdujący się w gruczołach, a potćm dziobem ociąga i gładzi pióra swoje, i zapełnia wszelkie otwory tą kleistą substancyją. Woda potćm spływa z ptaka, bo wszelkie otwory w jego ciele znajduje zamknięfemi. Ptastwo nasze domowe, ży-jąc pod dachem, mnićj posiada tego tłuszczu jak ptaki żyjące pod gołćm niebem: z tąd wynika, że zmokła kura śmieszne przedstawia widowisko. Przeciwnie, bociany, gęsi, kaczki i wszystkie ptaki wodne, mają pióra przesiąkłe tłuszczem od samego urodzenia. Zapas jego odpowiada ustawicznej ich potrzebie. Ciało nawet przybiera jego smak i każdy spostrzegać może, że smarowanie piór tą tłustością, zwykłą ich jest czynnością.
Jak wszystko w przyrodzeniu zużywa się, tak też pomimo tylu ostrożności zużywa się i odzież ptaków. Ten świetny zastęp doprasza się o zmianę starego munduru; chce on zawsze bydż chlubą swego potężnego monarchy, który mu rozkazuje. ' Gdy się więc zbliża ostrzejsza pora, nieprzeliczeni żołnierze udają się do Niego; On otwiera im swe magazyny i raczy przyjmować na się obowiązki ich kupca i krawca, podobnie jak jest ich przewodnikiem i karmicielem. Jesień przeznaczona jest na rozdawnictwo powszechne. Wszyscy zrzucają dawne pióra, i przywdziewają bezpłatnie ubiór nowy. Nadchodzi teraz zima; nielękają się jćj ostrości. Następnego roku, kiedy się ta nowa odzież podstarzeje; znajdzie się inna dla każdego w magazynach Boga Stworzyciela i Zachowawcy wszystkiego co tylko żyje.
') Kuper.
111
Ale od jednego rozdawnictwa do drugiego, trzeba żeby wszystek ten drobny świat pracował; .jak człowiek, tak i ptaki powinny zarabiać na chleb w pocie czoła swego: życie ich dzielić się musi między muzykę a pracę. Niczego im ,do tego nie brak; wszystkie mają narzędzia i sprzęty odpowiedne naturze ich czynności i sposobowi życia. Dwa lub trzy przykłady dostatecznemi będą do objaśnienia tćj myśli i wzbudzenia czci dla Opatrzności.
Wróble, równie jak większa część małych ptaszków, żyją drobnćm ziarnem, które znajdują albo w domach naszych, albo w polu. Nietrudno im wynaleźć żywność lub pokrajać ją na cząstki. Do tego mają dziób cienki, szyję i szpony krótkie: i to dostateczne dla nich. Inaczćj rzecz ma się z bekasem i wielą inne-mi, które szukać muszą pożywienia głęboko w ziemi i w mule, zkąd wydobywają muszle i robaki, któremi żyją. Stwórca opatrzył je szyją i dzióbem bardzo długiemi. Temi narzędziami kopią, odgrzebują; i nie zbywa im na niczćm.
Dzięcioł, żyjący całkiem innym sposobem, zupełnie odmiennie jest zbudowany. Ma dziób dość długi i nadzwyczaj mocny i twardy, język zaostrzony, bardzo długi, uzbrojony przytćm drobne-mi haczykami, i zawsze powleczony na końcu lepem. Nogi krótkie, dwa pazury z przodu, dwa z tyłu; jedne i drugie opatrzone haczykami. Cały ten przyrząd odpowiada jego sposobowa życia i polowania. Ptak ten karmi się robaczkami lub owadami, gnieżdżą-cemi się w środku pewnych gałęzi, a jeszcze pospoliciej pod korą starych drzew. Pod korą ściętych drzew znajdujemy zwykle kryjówki tych robaczków, wywiercone nawet bardzo głęboko. Dzięcioł więc potrzebował pazurów haczykowatych dla ujęcia gałęzi, których się czepia. Długie nogi nieprzydałyby mu się dla wydostania tego, co się znajduje pod korą. Dziób ostry i mocny był mu potrzebny, gdyż musi próbować, stukając dzióbem w gałęzie, gdzie są miejsca spróchniałe i próżne. Zatrzymuje się tam, gdzie gałąź głuchy dźwięk wydaje, i dzióbem przebija korę; potćm wsuwa dziób w otwór, i wydaje głośny krzyk albo gwizdanie w wydrążeniu drzewa; żeby poruszyć i odczepić owady tam śpiące. Wtedy zapuszcza język w otwór, i za pomocą haczyków, któremi ten jest najeżony, oraz lepu, jaki go powleka, zagarnia drobne owady, i pożywa.
Przebierzmy podobnie wszystkie inne gatunki; a nie znaj-dziemy ani jednego ptaka, któryby nie przedstawiał takichże stosunków między narzędziami, jakiemi jest opatrzony, a swoim spo
112
sobem życia. Zachodzi tu stósowność tem przcdziwniejsza, że na pozór mieści się w przedmiotach mnicjszćj wagi: a co tćm łepićj dowodzi, że wszystko jest dziełem mądrości nieskończonćj.
3° Przez gniazda ptasie. Ta mądrość nieskończona okazuje się jeszcze widocznićj w przemyśle ptaków przy budowaniu gniazd. Jakże można rozważać bez rozrzewnienia ową dobroć boską, która udziela zręczności słabemu i przezorności niedbałemu? A naprzód, jaki mistrz nauczył je, że potrzebują gniazd? Kto im powiedział, jak je trzeba budować żeby jaja nie wypadały i żeby je można ogrzewać? Kto im powiedział, że ciepło nie skupi się kolo jaj, jeżeli gniazdo będzie za wielkie; że nie pomieściłyby się pisklęta, gdyby było za ciasne? Zkąd znają prawdziwy stosunek obszerności gniazda do liczby piskląt, jakie wylądz się mają? Jaki astronom ułożył ich kalendarz, żeby się nie pomyliły co do czasu, i nie były zaskoczone potrzebą znienacka? Jaki matematyk nakreślił figurę ich gniazda? Jaki architekt nauczył wybierać miejsce mocne, i budować na gruntownćj podstawie? Jaka czuła matka doradziła im wysłać dno gniazda miękkim i delikatnym mate-ryjałem, jakim jest puch i bawełna? A gdy tego materyjału zabraknie, kto je natchnął tą wspaniałą miłością, iż dzióbem wydzierają sobie tyle piórek z brzuszka, ile potrzeba na przygotowanie kolebki dla ich piskląt.
Skoro więc nadejdzie wiosna, i drzewa rozwiną liście, tysiące robotników zaczynają swe prace. Otóż mularze, cieśle, tkacze pracują z zachwycającą doskonałością. Czy znacie ich szkolę sztuk i rzemiosł? Jedne znoszą długą słomę w otwór starego muru; drugie murują domy w oknach kościoła; inne ukradkiem chwytają włos koński, lub kosmyki wełny, które owca zostawiła na cierniu. Każdy wybiera potrzebne mu materyjały. Jeżeli chcecie widzieć z bliska przedziwną mądrość, która kieruje tymi architektami, wnijdżcie do ptaszarni, gdzie się znajdują ptaki rozmaitych gatunków; połóżcie w kątku co potrzeba do budowy ich gniazd: odrobiny suchego drzewa, korę, liście zeschłe, siano, słomę, mech, włosy, bawełnę, wełnę, jedwab; patrzcie z jaką rozwagą ci wszyscy mieszkańcy wybierają towary na tym jarmarku. Temu potrzeba odrobiny puchu; drugi żąda piórka; inny liścia; dwaj inni licytują klaczek wełny i niekiedy z tego powodu zachodzą wielkie' nawet sprzeczki. Pospolicie kłótnia rozstrzyga się przemocą; każdy ciągnie w swoję stronę i unosi co może. Ale każdy gatunek ma swój gust i właściwy sobie sposób budowania- się i meblowania.
113
Po zbudowaniu domku, nie zaniedbują.wysłać go wewnątrz piórkami lub wełną, albo nawet jedwabieni, żeby utrzymać dobroczynne ciepło koło siebie i koło swoicb piskląt.
A do tego wszystkiego, jakie są ich narzędzia? Patrzcie na jaskółkę. Jej gniazdo jest dziełem budowy całkiem odmiennćj od innych; zdaje się oczywiście przewyższać jćj zasoby i siły. Nie buduje ona ani.z drobnych gałązek, ani z siana, ale używa cementu i piasku, a buduje tak mocno, że potrzeba siły,, żeby zniszczyć jćj dzieło. Nie ma wszelako ani naczynia do czerpania wody, ani taczek do wożenia piasku, ani łopatki do wydobywania cementu, ani kielni do kładzenia go. Jak wystarczyć zdoła temu wszystkiemu? Patrzcie! jak przylatuje i unosi się nad pobliskim stawem, jak trzyma skrzydła podniesione i moczy brzuszek na powierzchni wody, a potćm otrząsa tę wodę na kurz i piasek, rozrabia w cement, unosi w dzióbie, i dzióbem muruje. Zmniejszcie jeżeli podobna, najbieglejszego architekta do objętości jaskółki, odbierzcie mu ręce, narzędzia, materyjały; zostawcie mu tylko jego naukę i dziób (jaskółka nauki nie ma, ma jedynie dziób;) niech w końcu oboje robią, a zobaczycie komu z dwojga lepićj się uda.
4° Przez instynkt ptaków. Tu także niepodobna nie uwielbiać potężnego piętna wyższćj mądrości. Kiedy gniazdo już jest gotowe i jaja w nićm już złożone zostały; zmieniają się całkiem zwyczaje naszych robotników. Ptak nie wie oczywiście co się zawiera w jego jajach, nie zna też potrzeby wysiadywania, ani jak się to wszystko odbywa. Wszelako, to małe zwierzę, tak rześkie, tak niespokojne, tak płoche, zapomina o swoim wrodzonym charakterze i siedzi spokojnie na jajach przez czas potrzebny. Pisklęta wreszcie wykluwają się ze skorupy. Ileż to nowćj pieczołowitości ze strony ojca i matki, dopóki nowa gromadka bez ich pomocy obejść się nie zdoła! Czują one wtedy, co-to jest mieć rodzinę: starać się muszą o wyżywienie siedmiorga lub ośmiorga piskląt, zamiast jednćj pary. Piegża i słowik pracują wtedy tak jak inne. Bywaj zdrowa, muzyko! Nie ma czasu śpiewać, a przynajmniej zdarza się to daleko rzadzićj. Przed wschodem słońca już są na nogach, i rozdzielają pokarm w równych częściach, dając każdemu cząstkę z kolei, a nigdy dwa razy temuż samemu.
Co mówię? ta czułość ojców i matek dla swego potomstwa; zmienia nawet ich naturę: nowe obowiązki wywołują nowe skłonności. Nicdosyć jest żywić; trzeba nadto pilnować, bronić, prze
114
widywać, zasłaniać od nieprzyjaciela i własną osobą narażać się przy spotkaniach. Żebym lepićj był zrozumiany, weżmy przykład z ptastwa, które codziennie mamy przed oczyma.
Patrzmy na kurę. Skoro stała się matką; już nie ta sama. Dawnićj była żarłoczna i nienasycona, teraz nic dla siebie nie ma. Jeżeli znajdzie ziarnko zboża, okruszynę chleba, lub nawet coś większego, czem można podzielić się; sama tego nie dotyka. Zwołuje kurczęta krzykiem dobrze im znanym; te nadbiegają prędko; i wszystko znalezione jest dla nieb: matka poprzestaje na bardzo oszczędnym posiłku. Ta matka z natury lękliwa, dawnićj uciekała, teraz na czele gromadki kurcząt, jest to bohaterka, co nie zna już niebezpieczeństw. Skacze do oczu największego psa; nie zlękłaby się nawet lwa: takąto odwagę nadaje jćj nowa godność.
Przed niewielą dniami widziałem kurę w innćj postawie, niemnićj wszakże pociesznćj. Podłożono pod nią jaja kacze, które wykłuły się pomyślnie. Kaczęta wyszedłszy se skorupy, nie podobne były do innych jej piskląt; ona jednak uważała siebie za ich matkę; i dla tćj przyczyny wielce je sobie upodobała. Pielęgnowała je jak swoje w najlepszćj wierze; zbierała pod swe skrzydła, rozgrzewała, wodziła wszędzie z powagą i prawami jakie nadaje charakter matki. Zawsze była szanowana, poważana i słuchana, od całćj gromadki. Nieszczęściem dla jćj honoru, znalazł się strumień na drodze; w mgnieniu oka wszystkie kaczęta rzuciły się w wodę. Biedna matka nadzwyczaj była wzruszona, ścigała je okiem wzdłuż brzegu, ostrzegała i wyrzucała im zuchwałość; prosiła o ratunek dla nich i opowiadała wszystkim niespo-kojność swoję; wracała ku wodzie i wołała na te nieroztropne pisklęta; ale kaczęta rade, iż się znalazły w swoim żywiole, nie przestawały tu sobie swawolić. Rura ze swojćj strony nie przestała być niespokojną, dopóki nic zebrała pod skrzydła swojćj kulejącej dziatwy, która przy picrwszćm zdarzeniu, zasmucić miała ją znowu. Proszę powiedzieć, w jakiej szkole nauczyły się kaczęta; że woda jest ich żywiołem? Oczywiście nie nauczyły się tego od kury. *)
o d 1 1 t -W £Ł.
O Boże mój, któryś wszystek jest miłością! Dziękuję Ci, żeś stworzył dla naszego użytku ryby i ptaki. Błogosławię Opatrzność
') Pluchę, les Oiseaux.
115
Twoję, która z taką troskliwością czuwa nad stworzeniami wszel-kierni, i która obdarza mnie tylą' dobrodziejstwy. Racz pomnożyć moję ufność i miłość ku sobie.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tój miłości, odmawiać będę z wielką pobożnością modlitwę poranną.
NAUKA Xta.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Dalszy ciąg dnia piątego. — Jeszcze o instynkcie ptaków. — Ich wędió-wki. — Macierzyńska troskliwość Opatrzności — Dzień szósty. — Zwierzęta domowe. — Ich posłuszeństwo. — Wstrzemięźliwość. — Posługi. — Owady. — Ich strój. — Broń. — Zręczność. — Organa.
1° Instynkt ptaków. Widzieliśmy, jak przedziwnym instynktem obdarzone są ptaki, bądź do budowania gniazd, bądź do wysiadywania jaj, bądź'wreszcie do żywienia piskląt. Instynkt ten rozciąga się jeszcze do przewidywania niebezpieczeństw, do ostrzegania o nieprzyjacielu, który mógłby im zaszkodzić. Z pomiędzy tysiąca przykładów, wybierzemy jeden tym dotykalniejszy, że pospolity.
Przypatrzmy się indyczce na czele jćj piskląt. Wydaje ona niekiedy krzyk żałobny, którego przyczyny i celu nie wiemy. Natychmiast wszystkie tulą się pod krzaki, w trawę, słowem, gdzie mogą: znikają wszystkie. Jeżeli nic nie ma takiego coby je osłonić mogło; natenczas, padają na ziemię i udają nieżywe. Widzimy w tój postawie nie rusząjące się przez całe kwadranse, a nawet dłużćj: matka atoli podnosi oczy w górę z przerażeniem, podwaja westchnienia i powtarza ów krzyk złowieszczy, co obalił jćj dziatwę.
Ludzie spostrzegając kłopot tćj matki i niespokojną jćj uwagę, szukają w powietrzu, co dać mogło do tego powód. Przypatrując się pilnie, spostrzegają w końcn pod obłokami przerzynają-cemi powietrze, czarny punkcik, który zaledwie dojrzćć można. Jest-to ptak drapieżny, którego odległość zakrywa przed okiem naszćm, ale nie ukrył się on przed czujnością i przenikliwością
11G
matki. To było powodem jćj przestrachu; to rozniosło trwogę w gromadce. Pewnego dnia widzieliśmy indyczkę miotaną nie-spokojnością, a jćj pisklęta przytulone do ziemi, całe cztery godziny. Przez cały też przeciąg ten czasu, ptak drapieżny latał w o-koło nich, to podnosząc się w górę, to spuszczając się na dół.
Gdy wreszcie ptak zniknął; matka zmieniła głos, wydala inny krzyk, a ten wrócił życic pisklętom. Nadbiegły wszystkie trzepocąc skrzydełkami, i okazując radość, jak gdyby tysiączne rzeczy miały jćj do opowiedzenia. Zapewne opowiadały niebezpieczeństwa jakie im groziły, i złorzeczyły szkaradnemu ptakowi. Jakże to wszystko zdumiewa! Kto mógł wskazać tćj matce nieprzyjaciela, który jćj nigdy nie wyrządził nic złego? Jak ona spostrzega nieprzyjaciela w podobnćj odległości? Gdzie jćj teleskop? Z drugićj strony, jakież to nauki ona dawała swojćj rodzinie o rozpoznawaniu, według potrzeby, różnych znaczeń jćj krzyku, i stósowaniu swojego postępowania do jćj mowy?
Ta przedziwna harmonija między organami owój matki i użyciem ich dla zachowania siebie i rodziny, te wszystkie cuda budowy i instynktu, codziennie mamy przed oczyma. A któż zwraca na to uwagę? Kto składa dzięki Opatrzności? Ach! jakże macierzyńska troskliwość kury usprawiedliwia porównanie, którego Zbawiciel nasz użyć raczył w Ewangelii. Nic w bardzićj rozrzewniających rysach nie objawia nam Jego przewidującej dobroci, jak kiedy mówi: Jeruzalem! Jeruzalem! ilekroć chciałem zgromadzić syny twoje jako kokosz kurczęta swoje pod skrzydła zgromadza, a niech ciałoś.... *)
2° Wędrówki ptaków. Życie ptaków pełne jest dla nas nauki: każda stronnica wskazuje nam mądrość, dobroć, potęgę Stworzyciela i wzywa serce do ufności i miłości. Otóż nowy rozdział ich historyi, niemnićj zajmujący od poprzedzających. Obyż sprawił na nas to zbawienne wrażenie, jakie zamierzył sobie niebieski Pisarz, który go ułożył!
Też same ptaki nie mieszkają stale w tych samych miejscach; lecz zmieniają kraj według pór roku. Na wiosnę przybywają do nas zastępy jaskółek; latem, przepiórek. Wszystkie te ptaki znikają, skoro jesień nadejdzie i zbliży się zima. Wesołe wojsko zajmie leże zimowe w cieplejszych, klimatach; tam się
') Ś. Mateusz XXIII, 3*.
117
znajdują magazyny obficie opatrzone: wielki ich Liwerant udał się tam naprzód. Wprawdzie wszystkiego brakuje naszym pielgrzymom; drogi nawet nie znają. Wszakże mniejsza o to: ani odległość miejsc, ani szerokość mórz, ani ciemność nocy; nic ich nie przestrasza i nie zatrzymuje. Ufając w Tego, który im rozkazuje, pewne są, iż znajdą drogę, a na tćj drodze, miejsca odpoczynku i pożywienie; i nie mylą się.1)
Kiedy więc zbliża się chwila podróży zaczynają jobić potrzebne przygotowania. Każdy rodzaj ma swój sposób wędrówki, jak w wojsku, każdy gatunek broni ma właściwe sobie obroty i ćwiczenia. Otóż niektóre puszczają się naprzód i pojedynczo; i inne z familiją, inne znowu w nielicznćm towarzystwie. Wkrótce poruszają się główne zastępy. Liczne hufce, które składają wojsko, umówiły się już, że mają się następnie zebrać na jakićj odosobnionćj równinie, lub na dzwonnicy jakićj samotnćj wioski. — Tam są kaczki dzikie, tu są jaskółki.
Na dano hasło, pierwsze, to jest, kaczki szykują się pospolicie w długą kolumnę jak litera I, lub we dwie linije, złączone nakształt przewróconego A. Kaczka, będąca na samym przodzie, przerzyna powietrze, i ułatwia drogę lecącym za nią. Wszakże przez pewny tylko czas pełni ten obowiązek; z przodu przechodzi potćm w tył dla odpoczynku, a miejsce jćj zabiera inna. Jaskółki
') Wędrówka ptaków nastręcza niekiedy sceny rozrzewniające. Czytamy w jednym z dzienników paryzkich (Wrzesień 1845):
„Dzisiaj od godziny siódmój do dziesiątój rano, tłumy ludu cisnęły się koło starego metropolitalnego kościoła miasta Paryża a jednak dzwony, nieruchome i milczące, nie zapowiadały żadnój uroczystości; ale odbywała się nad portykiem scena nader ciekawa dla miłośników ornitologii, zdarzenie mogące rzucić niejakie światło na obyczaje ptaków wędrownych.
„Tysiące jaskółek latały pod galeryą królewską, siadały na odnowionych słupach, podnosiły się w powietrze i siadały znowu. Stary gmach bez wątpienia wybrany był za miejsce zebrania się puszczających się w drogę. Widzowie dziwili B:ę ich opóźnianiu się, gdy w tóm spostrzeżono jednę jaskółkę zawieszoną o jakąś ozdobę statuetki.
„Rozrzewniające przedstawiały widowisko tysiące tych ptaszków, które okazywały niespokojuość krzykiem i trzepotaniem skrzydeł. Wszystkie latały koło nwięzionój, wszystkie dziobkami usiłowały skruszyć zatrzymującą ją przeszkodę. Wreszcie, po dwóch godzinach pracy, trudów, okrutnój niespokojności, ostatnie uderzenie dziobu złamało nieszczęsną przeszkodę. Tysiące skromnych okrzyków radości znalazło echo w oklaskach zgromadzonego ludu, i biedna jaskółka, skaleczona bez wątpienia w skutek tak nieszczęsnego zaczepienia się, podtrzy. mywana, zachęcana przez siostry, odleciała z niemi w dalekie strony.
118
zaś, które są lżejsze, składają zbitą massę, zaciemniającą nawet niekiedy powietrze. Niektóre z nich zatrzymują się w Europie; kryją się w sitowiu i błotach: tam w śnie letargicznym czekają na powrót wiosny. Ludzie, których rzetelność nie może ulegać wątpliwości, zapewniają, że wydobywali je z wody w stanie po-zornćj śmierci, w porze kiedy wszystkie już odleciały były, i że przywracali je do życia przez powolne ogrzewanie. Ostrożność, jakićj używają zawczasu przez grube namaszczanie piórek tłuszczem swoim, i zwijanie się w kłębek, tak, że głowa jest pod spodem, zabezpiecza je od wilgoci. To ściąga się do jaskółek nadrzecznych. Co do jaskółek bowiem gnieżdżących się w kominach i w oknach, te wędrują w jesieni do krajów ciepłych. Widzićć je można jak licznemi gromadami udają się na brzegi morza Śródziemnego i tam na ja-kiemś miejscu wyniosłćm zbierają się w nieprzeliczone hufce. Następnie zaczekawszy dni kilka na przyjazną chwilę, puszczają się w drogę, i przebywają morze. Kiedy wiatry przeciwne opierają się ich podróży, natenczas widzieć je można siadające na linach, okrętowych. Twierdzą wreszcie, że w miesiącu Październiku jaskółki nasze zaczynają pokazywać się w Senegalu, gdzie przepędzają zimę i zmieniają pióra.
Za powrotem wiosny, każda z nich kwapi się do swojego miasta, wsi, chatki, starego okna, gdzie zostawiła cale swe przywiązanie, ponieważ tu znalazła była gościnność w roku poprzedzającym.
Ileż to cudów! Że ostrość zimna i brak pożywienia ostrzegają ptaków o potrzebie zmiany pomieszkania, to jeszcze pojąć można; ale zkąd pochodzi, że, kiedy temperatura powietrza pozwala im jeszcze zostać, i kiedy jeszcze mają pożywienie, puszczają się jednak w drogę w czasie oznaczonym? Któryż historyk, i jaki podróżny powiedział im, że w innym klimacie znajdą żywność i ciepło odpowiedne? Cóż-to za urząd zwołuje radę dla oznaczenia do dnia wędrówki? Jakimże językiem matki powiedziały dzieciom swym, zrodzonym ledwie przed kilką miesiącami, że trzeba opuścić kraj rodzinny i wędrować na obcą ziemię? Dla czegóż trzymane w klatce miotają się w porze wędrówki, i zdają się smucić, że nie biorą w niój udziału? Jakże się nazywa ów trębacz, który zawiadamia ten lud o powziętym zamiarze, i zapowiada, aby każdy był gotów do jogo spełnienia? Mająż kalendarz wskazujący porę roku i dzień, kiedy w drogę puścić się trzeba? Mająż oficerów, dla utrzymania karności, która jest tak wielką między nie-
119
mi? Wszak przed ogłoszeniem rozkazu, nikt się nie rusza, a nazajutrz po wyruszeniu nie widać ani opóźniających się, ani zbiegów. Posiadająź magnesową igłę, wskazującą kierunek ku brzegowi morza, dokąd potrzeba przybyć bez względu na deszcz, na wiatr, na ciemność nocy? Albo też wreszcie, zostająż one pod wpływem nieomylnego rozumu, wyższego nad. rozum człowieka, który jeżeli się puszcza na ocean, to z wielką ostrożnością, z mnogim zapasem i licznemi machinami? Odpowiedźcie na*to wy, którzy udajecic, że nie wierzycie w Boga.
Otóż wszystkie już odleciały. Pożegnajmyż już się z ich miłćm towarzystwem; pożegnajmy się z ich muzyką lubą. Pozostał nam tylko samotny wróbel, niewinny strzyżyk i kilka innych. Nieboraki! w cóż się one obrócą podczas długiej naszćj zimy? Któż je ogrzeje, któż je nakarmi? Zapomniałżeś o nich, Ojcze wszystkiego, co oddycha? Nie, nie. Dla nich będzie kilka ciepłych promieni słońca, będzie i jodła gałęzista, i słomiana strzecha; dla nich jałowiec pozostanie okryty owocem; dla nich jagody róż dzikich zmiękną na mrozie, a mali ci pustelnicy mieć będą, i stół i przytułek. Tak więc, o macierzyńska Opatrzności! nikogo nie pozbawiasz swojćj troskliwćj opieki.
Jest więc prawdą, że Bóg jest wszystkićm dla ptaków. Te, które puszczają się na wędrówkę, nie mają zaiste, ani kart geograficznych, ani igły magnesowćj, ani spichrzów urządzonych przy drodze, ani przewodników, ani rozumu; mimo to jednak stają u celu swojćj podróży, obfitując we wszystko. Te, które tu zosta-ją, mają także z dobroci Jego i pomieszkanie, i ciepło i pożywienie. Ach! jeżeli Bóg tak się opiekuje owemi drobnemi ptaszkami, których według słów samego Zbawiciela wartość jest tak małą, czegóż nie mamy się spodziewać po Jego ojcowskićj dobroci my, dla których nie tylko ptaki, ale i świat cały stworzony został ?
Tak jest, ptaki stworzone są dla nas: mięso ich służy nam za pokarm; ich pióra, tysiączne przynoszą nam korzyści; a ich śpiew nas rozwesela. Są to muzykanci, których nasz Ojciec niebieski umieścił blisko pomieszkali naszych, zwłaszcza obok pomieszkania ubogich, aby słodzili cierpienia ludzi, a opiewali dobro-ziejstwa Boga. W rzeczy samćj, ptaki śpiewające znajdują się jedynie w miejscach zamieszkałych przez ludzi. Kiedy człowiek zasypia, one milczą, i zaczynają wtenczas dopiero śpiewać, gdy go wjpada przywitać po jego obudzeniu się; wreszcie, lubią przelatywać koło jego drogi, żeby zaśpiewać dla niego. Patrzcie na
CAUME, ZASADY T. I	17
120
niewinnego skowronka: prawda, że zjada nam kilka ziarnek, i że mieszka na naszych polach; wszakże za swe pożywienie i za swe mieszkanie, wypłaca się koncertami, jakie nam wyprawia. Kiedy człowiek wśród lata o południu przechodzi polem; ten czujny muzyk podnosi się na odgłos jego kroków, wzbija się w górę, wzbija się coraz wyżćj, śpiewając ciągle, dopóki go tylko człowiek zasłyszeć może. Gdy zaś już przejdzie pan jego; on się spuszcza na ziemię, aby spocząć, a potćm aby znowu śpiewać. Spocznij-myż i my przez chwilę. Zaczyna się bowiem nowy dzień, dzień, przy którego świetle zobaczymy cuda większe jeszcze od tych wszystkich, jakie dotąd rozwijały się przed naszemi oczyma.
Szóstego dnia rzeki Bóg: Niech zrodzi ziemia duszę żywiącą icedług rodzaju swego: ’) bydło, i płaz, i bestye ziemne, według rodzajów swoich. I stało się tak.
I uczynił Bóg bestye ziemne według rodzajów ich, i bydło, i wszelki ziemiopłaz, według rodzaju swego. I widział Bóg że by ło dobre.-')
Zaprawdę, o Boże mój! słaby mój rozum ustaje, gdy widzę tyle trudności nowych z któremi Ty igrasz przedemą. Wczoraj rzekłeś morzu, aby zrodziło ryby i ptaki; i było ci posłuszne. Jeszczcm nic ochłonął ze zdumienia, a oto dzisiaj przemawiasz znowu do ziemi i rozkazujesz jćj wyprowadzić na świat nowe stworzenia. Czyż ziemia nie jest już pokryta miljonami roślin? Czyliż jej » płodność nie jest już wyczerpaną? Gdzież zresztą pomieści tych ‘ nowych przybyszów? Wszak wszystko już jest zapełnione.
Umilknij, rozumie mój, zbierz siły swoje i przygotuj się tylko do składania hołdu; a ty, moje serce, zrób w sobie miejsce dla miłości.
Na to szóste słowo Stworzyciela, trzy nowe rodzaje zwierząt wychodzą z nicości. Z pomiędzy tych, które już znamy, jedne pływają w wodzie; drugie latają po powietrzu. Otóż nowe za-czną chodzić po ziemi, i bardzićj jeszcze zbliżą się do nas. Dzie-
) Według Mojżesza, równie jak według badań geologicznych, stworzenia następowały po sobie na ziemi w stosunku odwrotnym do doskonałości ich budowy. Jest to ostatnie słowo naszych wiadomości gelogicznych. Rzecz dziwna! wypadki jakie nam one objawiają, są w pewnym względzie wskazane w pierwszej i najdawniejszej z ksiąg. Podobna zgodność dowodzi zarazem i prawdziwości księgi, gdzie są opisane, i dokłaności postrzeżeń, które nam poznać je dały. Cosmog. 169.
’) I Mojź. I, 24. 25.
lą się one trojako: część ich jedne składają zwierzęta domowe; drugą, płazy i owady; trzecią, zwierzęta dzikie. Tu także objawia się w całej świetności opatrzna dobroć Stwórcy.
1° W posłuszeństwie zwierząt domowych. Przez zwierzęta domowe rozumieją się wszelkie bydlęta przeznaczone do służenia człowiekowi, do przynoszenia mu ulgi w pracy, do zastępowania braku w sile, do dostarczania mu odzieży i pożywienia. Bóg, któremu wszelkie następstwa jego dzieła znane były od samego początku, przygotował tym sposobem człowiekowi, który zgrzeszył i skazany został na pokutę, domowników posłusznych do podzielania z nim jego pracy, i przynoszenia mu ulgi w tćm, co jest najuciążliwszego. Nakazał zwierzętom silnym używać sił swoich tylko dla człowieka, pamiętać o swćj rączości tylko dla jego posługi, przyjmować jarzmo bez oporu, kochać jego dom więcćj niż swoję wolność, i szanować glos dziecięcia, które niemi ma kierować.
Czemuż przypisać należy te skłonności łagodne, i tę uległość zupełną wszystkich zwierząt domowych? Oto jedynie rozkazowi Boga. który nakazał im posłuszeństwo dla człowieka jako ich pana. Jeżeli o tćm wątpicie, spróbujcie, czy potraficie należycie oswoić lwa, tygrysa, . niedźwiedzia i wilka; czy potraficie z nich zrobić trzodę i powierzyć ją straży pasterza; czy potraficie ich przyzwyczaić do pracy w polu, do dźwigania ciężarów, do obracania machin. Nic, tego niedokażecie nigdy.
2° 1K ich wstrzemięźliwości. Bóg nie poprzestając na tćm, że dał człowiekowi takie mnóstwo domowników, równie silnych jak posłusznych, chciał nadto sam na siebie wziąć ich utrzymanie: co większa, stworzył je z usposobieniem do wstrzemięźliwości, jedynie na korzyść naszą. Kiedy zwierzęta dzikie jedzą tak wiele, iż zniszczyłyby wkrótce swego pana; większa część zwierząt domowych, pożywa mało, a pracuje wiele: trochę trawy nawet zesehłćj, trocha jakiegokolwiek ziarna wystarcza dla nich. Oto cała nagroda jakićj oczekują za swoje posługi. Bóg dalej jeszcze posunął swoję opatrzność: chciał, żeby to pożywienie znajdowało się wszędzie. Pola, doliny, góry, są to niby stoły zawsze zastawione, które obficie dostarczają pożywienia dla domowników człowieka.
3° IK posługach zwierząt. Za rzecz tak drobną, jaką im da-jemy, zobaczmy ile nam one wyświadczają posług. Jeżeli potrzebujemy szybko przenieść się z jednego miejsca na drugie; mamy aa to konia, zawsze chętnego do zadowolenia swojego pana. Koń
*
122
na najmniejsze skinienie bieży, raz prędzćj, drugi raz powolnićj, a zawsze według woli swojego jeźdźca. Aui długość podróży, ani niegładkie drogi, ani rowy, arii rzeki nawet najbystrzejsze, słowem nic go nie zniechęca. Wszystko przebywa: jest-to ptak, którego nic nie wstrzymuje. Jeżeli kiedy czegoś więcćj zachodzi potrzeba; jeżeli wypada bronić swego pana, lub też z nim razem nacierać na nieprzyjaciela; idzie z odwagą, jakby się śmiejąc, naprzeciw uzbrojonych ludzi. Dźwięk trąby i hasło do boju obudza-ją w nim odwagę, widok nawet szabli bynajmniej go nie wstrzymuje. ’)
Otóż znowu wół, o powolnym kroku, inne zwierzę domowe, mnićj wprawdzie zręczne i mnićj kształtne od konia, ale jednak nie innićj dla nas użyteczne. Nie trzeba jak tylko zarzucić mu na kark jarzmo, zaprządz go do pługa, a on cierpliwie orać będzie wasze łany, abyścic je potćm zasiewać mogli. Kiedy czas zbioru nadejdzie, wół bogate plony zwozi do stodoły; później wiezie na targ zbywające od potrzeb ziarno; dostarcza w końcu opałowego drzewa na zimę: słowem, na każde zawołanie jest gotów do wszystkiego.
Ci dwaj służebnicy mają swoje zalety; ale jest inny jeszcze, którego użytek w wielu krajach jest jeszcze pospolitszy, a którego istnienie nowym jest dowodom Opatrzności, z macierzyńską troskliwością czuwającej nad nami. Koń i wół wysokićj są ceny, i utrzymanie ich jest dosyć kosztowne. Bogaty tylko lub przy-najmnićj dostatni człowiek nabyć je może i wyżywię; ubogi na to się nie zdobędzie; a przecież ubogi najwięcćj potrzebuje pomocy. Czyliż więc ubogi tylko, który dla nas dźwiga brzemię znoju i trudów, miałby być skazany na ciężką bez pomocy pracę? A jeśli nie, któż ją z nim podzieli? Oto, jak w porządku łaski, tak też i w porządku natury nie przestaje Bóg być Bogiem maluczkich i ubogich, tak jak jest Bogiem wielkich i bogatych. Dla ubogich, dla tych umiłowanych przez siebie dziatek, stworzył On umyślnie nowego służebnika: tym ubogich służebnikiem jest osieł.
Szlachetną postawę konia zastępuje u niego układ skromny, a silę wolu, niezmordowana cierpliwość. Nie chodzi wprawdzie prędko, ale chodzi ciągle i długo. Z wytrwałością oddaje on swe posługi, a co wielką zaletą jest w domowniku, nie kładzie na nie
') Hijob, XXXIX, 12.
123
wysokićj ceny. Nie wymaga on żadnych przygotowań do swojego posiłku; pierwszy lepszy oset jest dla niego dostatecznym. Nie sądzi, aby miał do czego prawo; nie zniechęca się, ani się gniewa; wszystko, co mu dają, przyjmuje z ochotą. Wiernym on jest towarzyszem kmiotków i rzemieślników, którzy ze swojćj strony są główną wielu państw sprężyną i podporą życia naszego. W cóżby się obrócili we. Francyi winobrańcy, ogrodnicy, mularze, i większa część włościan, to jest, dwie trzecie części mieszkańców; gdyby im przyszło używać innych ludzi, albo koni, albo wołów, do przewożenia towarów, lub materyjałów, których używają? Osieł-to bez ustanku przychodzi im w pomoc. Dźwiga on owoce, siano, skóry, węgle, drzewo, cegłę, dachówkę, gips, wapno, słomę i nawóz. Cokolwiek jest najobrzydliwszego, to zwykle na niego przypada. Co za korzyść dla tego mnóstwa robotników we Francyi mieć bydle tak łagodne, silne i niezmordowane, które bez kosztu i bez pychy, opatruje wsie i miasta w zapasy wszelkiego rodzaju!
Cóż teraz powiemy o psie, owym wiernym przyjacielu, którego Bóg umieścił obok człowieka, aby był dla niego towarzyszem, pomocą i obroną? Posługi, jakie nam psy oddają, są tak rozmaite, jak ich gatunki. Brytan strzeże domu w nocy; pies pasterski umie staczać walki z wilkami i utrzymywać w karności trzodę; pies do polowania łączy z siłą zręczność i szybkość, przymioty potrzebne do urozmaicenia przyjemności naszych; pudel umie szukać tego co zgubionćm zostało, oraz bawi dzieci swojego paua. Jeżeli pan wpadnie w chorobę lub nędzę; pies podziela jego niedolę i zdaje się płakać z nim pospołu. Jeżeli wzrok straci; pudel prowadzi" go ode drzwi do drzwi, i trudno powiedzieć co rozrzewnia więećj, czy niedola pana, czy też smutna i błagająca postawa jego wiernego sługi. Umarł ociemniały. Wszyscy zapomnieli o nim, gdyż był ubogi, a ubodzy przyjaciół nie mają. Nikt nie pójdzie płakać na jego mogiłę, nikt, wyjąwszy jego psa: między niemi tylko, przyjaźń aż do grobu.
Człowiek ma wprawdzie w koniu, wole i ośle, wygodne środki do przewozu; w psie ma stróża pewnego i wiernego przewodnika; ale są rzeczy jeszcze potrzebniejsze dla niego, to jest, pożywienie i odzież: oto tego dostarcza mu trzoda. Oczywistą jest rzeczą, że krowa, koza, owca, umieszczone są przy nas, aby nas zbogacaly. My dajemy im trochę trawy, lub pozwolenie szukania w polu tego, co dla nas jest najnieużyteczniejszćm; one zaś wróciwszy do domu, każdego wieczora wypłacają się nam za to
124
potokami śmietanki i mleka. Noc jeszcze nie upłynęła; a one nową składają opłatę za żywność dnia następnego.
Krowa sama dostarcza tego, czego dla całćj rodziny trzeba po cblebie; na stół zaś bogacza przynosi ona rozmaitość najwy-szukańszą. Koza jest tak krową dla ubogiego, jak osieł jest jego koniem. Opatrzności! Ty wszędzie jesteś z Twą macierzyńską opieką. Tu znowu jakiż cud! Jakimże-to sposobem trawa zeschła niemająca już soków, z której coś pożywnego wycisnąć zda-je się być rzeczą niepodobną, staje się źródłem mleka? Jest-to błogosławieństwo, którego nic pojmujemy, na którego jednak skutki codziennie patrzymy. Takeśmy się do tego przyzwyczaili, że może nie pomyśleliśmy nigdy podziękować temu, który cudu tego jest sprawcą. Od dziś więc, o Boże mój, nic tak będzie jak przed-tćm: wdzięczność i dziękczynienie zajmą miejsce obojętności i zapomnienia.
Owca, poprzestając na odzieży w czasie zimy, latem oddaje nam rałe swe runo. Tym sposobem według dowcipnego wyrażenia Świętego Marcina,- owca zachowując jednę tylko szatę dla siebie, a oddając drugą, wykonywa przepis ewangeliczny. Bogacze świata! zrozumiejcie tę naukę, która potępia wygórowane wasze zbytki.
Prawdą więc jest, że zwierzęta domowe umieszczone są obok nas jedynie dla tego, żeby nam pomagały i nas opatrywały. Jeżeli co zmniejsza wartość posług, jakie nam czynią i darów które nam składają; to chyba to, że je powtarzają każdego dnia. Podobno nie myślimy o tćm; łatwość w ich odbieraniu zniża ich wartość. Lecz rzeczywiście, to właśnie ją powiększa. Szczodrość nigdy nieprzerwana i wznawiająca się codzień, zasługuje na wdzięczność zawsze nową. A jeżeli my nie jesteśmy zdolni coś więcćj uczynić; to przynajmnićj nie bierzmy dobrodziejstw nic zwracając na to uwagi.
Drugą częścią istot, które szóste twórcze słowo wywołało z nicości, są owady i płazy. Jeżeli prawda jest, że mądrość i wszechmocność Boga jaśnieją w wielkich dziełach przyrodzenia; to też niemnićj jest prawdą, że równie jaśnieją i w najdrobniejszych. ’) Jedne i drugie równie zadziwiają naszAozum i wymagają wdzięczności po naszem sercu. Czytajmyż z uwagą tę nową
') Magnus in inaguis, non parvus in luiuimis. Aug.
125
stronnicę wielkićj księgi świata. Sam Bóg wzywa nas do tego w szczególniejszy sposób: dla .nas mrówka nawet, jest mistrzynią mądrości *) Wprzód nim wstąpimy do jćj szkoły, rzućmy okiem na owady.
1° Strój owadów. Jeżeli Bóg nie uważał za rzecz niegodną siebie stworzyć owady; czyliż może być rzeczą niegodną człowieka zastanawiać się nad niemi? Ich małość zdaje się zrazu usprawiedliwiać pogardę im okazywaną; lecz właśnie ta małość jest nową pobudką do podziwiania sztuki i mechanizmu ich budowy, która obejmuje tyle naczyń, fibr, żyłek, muszkulów, głowę, serce, żołądek i tyle ruchów w punkciku częstokroć golem okiem nawet niedojrzanym. Przesąd gminny uważa je albo za skutek trafu, albo za odzzutki natury. Ale baczne oko widzi tu mądrość, która zamiast pogardzać niemi, raczyła je przyodziać, uzbroić i opatrzyć we wszelkie narzędzia odpowiedne ich stanowisku.
Tak jest, Ojciec wszech stworzeń przyodział owady, hojnie szafując na ich szaty, na skrzydła i na ubiór głowy, lazurem, kolorem zielonym, czerwonym, złotem i srebrem, brylantami nawet, frendzlami, czubami i kitami. Dosyć jest widzieć muszkę błyszczącą, motyla, prostą gąsieunicę,- aby być uderzonym tak wspaniałą hojnością.
2° Broń owadów. Taż sama mądrość, dla której było tylko igraszką tak świetnie przyodziać owady, raczyła je nadto uzbroić od stóp do głowy, aby mogły staczać walki, nacierać i bronić się. Jeżeli nie zawsze uda się im schwytać na co czatują lub uniknąć tego, co im szkodzi; to jednak są opatrzone tćm, co im mieć wypadało aby pomyślny otrzymać skutek. Po większój części mają one albo ostre zęby, albo obosieczną pilę, albo żądło i dwa kolce, albo mocne kleszcze. Pancerz luskowaty okrywa je i zabezpiecza całe ich ciało. Najdelikatniejsze z nich, opatrzone są zewnątrz gęstym włosem, a to dla osłabienia zewnętrznych im szkodliwych uderzeń i nacisków.
Prawic wszystkie znajdują swe ocalenie w chyżości ucieczki I tak : jedne z nich unikają niebezpieczeństwa, przy pomocy skrzydeł; drugie przy pomocy nici, na którój są zawieszone, spuszczają się nagle z liści, między któremi żyją, i tak usuwają się przed nieprzyjacielem, który na nie czycha; inne nakoniec, za pomocą
') Yade ad formicaiu, o pig,r( etc. prov, vi, 6.
126
sprężystości tylnych nóg, rzucają się w znaczną odległość, i tak znowu zabezpieczają się od napaści. Wreszcie, gdzie brakuje siły, tam przebiegłość przychodzi w pomoc. Ta bezustanna wojna, jaką widzimy między zwierzętami, jest jedną z najważniejszych harmonij w naturze. Natura-to tym sposobem z jednćj strony dostarcza mnóstwu zwierząt codziennćj żywności, i uwalnia człowieka od zbyt wielkiój ich liczby; z drugićj jednak tyle ich zachowuje z każdego rodzaju, iż te nigdy zaginąć nie mogą.
Któż nie wpadnie w zachwycenie, widząc Stwórcę światów zajętego strojem i rynsztunkiem wojennym tych owadów, któremi pogardzamy? Jakież byłoby zdumienie nasze; gdybyśmy w szczegółach zastanowili się nad sztucznym układem organów, danych im do życia oraz narzędzi, używanych przy pracy, według powołania, które każdemu z nich dostało się w udziale!
3° Zręczność owadów. Jedne z nich są prządkami, i przędą doskonale, mając dwie kadzicie i palce do urabiania nici; drugie zajmują się tkactwem i wyrabiają płótno i siatki, a w tym celu opatrzone są w kłębki i czółenka. Są także drwale, którzy budują z drzewa, a jako tacy, mają dwa krzywe noże do podrzynania. Są też między niemi fabrykanci wosku, a takich warsztat opatrzony jest w grace, warząchwie i kielnie. Są też cieśle i stolarze, którzy oprócz piły i kleszczów, znajdujących się na głowie, na drugim końcu ciała mają świder, który przedłużać i obracać nim mogą według upodobania. Za pomocą tego to narzędzia, wydrążają one sobie i dla swoich rodzin wygodne siedziby, już w środku owoców, już pod korą roślin, już nakoniec, i to nawet często, w najtwardszym drzewie. Są też i doskonali dystylatorowie opatrzeni w trąbę, cudowniejszą jeszcze od trąby słonia, która jednym służy za alembik do dystylowania syropu, jakiego człowiek nie jest w stanie zrobić; innym zamiast języka do smakowania; a prawie wszystkim za rurkę do ssania. Wreszcie, wszystkie są architektami i budują pałace, które wygodą, wytwornością i dosko nałóm wykończeniem, przewyższają nawet gmachy królewskie.
Jeżeli biegłemi są w sztukach; to też niemnićj świadomemi są co do nauk. Są botanikami, chemikami, astronomami, matematykami ; nigdy nie zdarza się im pomylić, co do kwiatka lub rośliny, która je żywi, ani co do pory roku, w którćj ich prace wykonywać się mają, ani co do kształtów, jakie ich dzieła mieć powinny. Gdzież się uczą te chmury artystów i uczonych? Któż wymieni nauczyciela jedwabników ? Któż mi powić, gdzie się drukują książ
127____
ki elementarne dla mrówek? W którymźe mieście znajduje się szkoła politechniczna dla pszczół?
4° Organa owadów. Cóż powiemy o ich organach ? Mało jest takich, któreby przy doskonałych oczach nic były jeszcze opatrzone dwoma mackami czyli różkami, które zabezpieczają oczy, a wyprzedzając ciało w chodzie, zwłaszcza wśród ciemności, doświadczają gruntu, i przy pomocy czucia żywego i delikatnego przekonywają się o tóm, coby je mogło zbrudzić, zatopić lub uszkodzić. Jeżeli różki zmoczą się w jakim płynie szkodliwym, lub zegną się w skutek oporu jakiego ciała twardego, owad tym sposobem ostrzeżony o niebezpieczeństwie zwraca się w inną stronę. Z rożków tych, jedne, jak u raków, składają się z drobnych węzełków i te są twardsze; inne są pokryte drobnym włosem, jakby aksamitem i opatrzone szczoteczkami, a tym sposobem zabezpieczone od wilgoci.
Oprócz takich pomocy i wielu innych, które są rozmaite według rozmaitości gatunków, większa część owadów otrzymała jeszcze dar latania. Niektóre mają cztery skrzydła; inne, których skrzydła tak są delikatne, że najmniejsze dotknięcie uszkodzićby je mogło, mają dwie grube łuszczki, które podnoszą i spuszczają jak gdyby dwa skrzydła, lecz które rzeczywiście służą tylko za futerał dla skrzydeł prawdziwych. Takie futerały widzimy na muchach hiszpańskich, i na chrząszczach. Jeżeli to, co widzimy w owadach, tyle nas zadziwia; jakież byłoby nasze zdumienie gdyby nam odsłonięto to, co dotąd jest ukryte przed naszemi oczyma i przed naszym rozumem! Wszakże to co jest wiadome, dostateczną jest dla poczciwego serca, pobudką, do wielbienia i kochania Stwórcy tylu cudów.
"M. O a 1 1 t W EL.
O! Boże mój, który wszystek jesteś miłością! dziękuję Ci, żeś oddał pod rozkazy nasze tyle stworzeń, które nam pomagają, strzegą nas i żywią. Spraw Panie, abyśmy ztąd brali ciągle pobudkę do kochania Ciebie coraz więcćj.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj miłości, wierny będę dobrym moim przedsięwzięciom, które czynię z rana.
128	'
NAUKA Kita.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Dalszy ciąg szóstego dnia — Mrówki. — Pszczoły. — Jedwabniki. — Płazy i zwierzęta dzikie. — Harmonija świata. — Świat jest księgą.
1° Mrówki. Kiedyśmy już przelotnem rzucili okiem na owady w ogólności; zastanówmy się teraz na chwilę w szczególe nad niektóremi z tych cudownych miniatur: tę pracę naszą opłaci użyteczna nauka. Wmjdżmy, naprzykład, do szkoły mrówki; uczona ta mistrzyni jest na nasze rozkazy: usiądżmyż i przypatrzmy się. Mrówki są małym narodem, złączonym tak jak pszczoły w rzecz-pospolitę, która ma swoje prawa i swoje policyję. Mieszkają one jakby w jakiem mieście, poprzecinanym wielu ulicami, prowadzą-cerni do rozmaitych magazynów. Jedna część tych obywateli urno-cowywa ziemię i zapobiega jćj zawaleniu się, tynkując ją klejem, są to mularze tćj rzeczypospolitej. Inne mrówki, które pospolicie widzimy, są cieślami; z trudną do uwierzenia pracowitością, zbierają one okruszyny drzewa, i te kładą w poprzek nad ulicami, aby utrzymać nakrycie; na tych belkach kładą inne w podluż; potem zręcznie wziąwszy się do dachu, znoszą na wierzch sitowie, trawę, i suche liście. Na pierwszy rzut oka to wszystko wydaje się bardzo nieregularnym, ale pozorny ten nieład kryje w sobie sztukę, i plan który łatwo jest odgadnąć, kiedy się kto nad nim zastanowi z uwagą.
Pod tym pagórkiem, który jest ich pomieszkaniem, a którego kształt ułatwia ściek wody, znajdują się galeryje łączące się jedne z drugiemi, niby ulice tego małego miasta; prowadzą one do magazynów, z których jedne mieszczą w sobie zapasy żywności drugie zaś jaja i robaczki z nich wylęgłe.
Co do żywności, wszystko dla nich jest dobrem: mrówkom wszystko smakuje, co tylko jeść można. Widzieć trzeba jak z przedziwną skwapliwością, jedna z nich wlecze ziarnko z owocu, a druga nieżywego komara. Nie jest im wolno puszczać się na oślep tu i ówdzie: są między niemi, które naprzód wychodzą na zwiady. W skutek to dopiero doniesienia tych ostatnich cały, ten naród wybrawszy się na wyprawę, przypuszcza szturm już do gruszki dojrzałej, już do głowy cukru, już do słoika konfitur. Z głębi ogrodu pędzą aż na trzecie piętro, żeby się dostać do tego
129
słoika. Jest-to ich kopalnia cukru, jest to ich Peru. Ale aby się tam dostać i ztamtąd powrócić., trzeba się trzymać jednćj dla wszystkich przepisanej marszruty.
Droga często bywa długa i bardzo kręta; wszakże Opatrzność dala tym podróżnym środek, aby nie błądzili nigdy. Mrówki tak jak gąsienice, pozostawiają ślad wszędzie, kędy przechodzą. Ślad ten nie jest właściwie dla oka, ale dla powonienia. Wiadomo, że mrówki wydają woń uderzającą. Aby je wstrzymaę od razu, dosyć jest kilka razy pociągnąć palcem po murze, po którym odbywają swą podróż; wtenczas łatwo jest widzieć, jak się wahają, cofają, jak zwracają się to na prawo, to na lewo, dopóki która z nich śmielsza nie odważy się pójść naprzód i nie utoruje drogi.
Przepędziwszy lato w pracy i ustawicznym ruchu, zimową porą mrówki siedzą zamknięte i okryte, używając w pokoju owocu swych trudów. Wieikie wszakże jest podobieństwo do prawdy, że zimą jedzą mało, i że są wtedy odrętwiałe czyli uśpione, tak jak wiele innych owadów. Tak więc ich zapał w gromadzeniu zapasów mnićj ma na celu zabezpieczenie się na zimę, jak raczćj zaopatrzenie się podczas żniwa' w rzeczy potrzebne dla ich dzieci. Karmią je po wyjściu z jaja z pilnością, która zaprząta cały naród. Troskliwość o młodzież uważana tu jest za sprawę Stanu.
Nie tćj tylko jędnój nauki udzielają nam mrówki. Budowa ich członków, ich przemysł, pilność niezmordowana, policyja ich rzeczypospolitćj, pieczołowitość o dzieci i wiele innych przymiotów wykazują nam w całym blasku mądrość tćj wielkićj Istoty, która jest ich i naszym Stwórcą.’ Ze wszystkich dzieł Boga, nie masz żadnego, któreby nie było dobrem i godnćm uwielbienia, jakkolwiek na pierwszy rzut oka wydaje się niepożytecznćm lub szkodliwym. Drzewa nie mają jednego listka, łąki jednej trawki, kwiaty jednego pręcika, któryby był nieużyteczny: kleszcz nawet nie-daremno jest stworzony. Bóg raczył nam pokazać użyteczność niektórych ze stworzeń, abyśmy nie wątpili o użyteczności innych, chociaż ta przed nami jest zakrytą. Mrówki tak wzgardzone, uczą nas tej prawdy. Przechodząc więc koło mrowiska uczmy się mądrości.
Zwiedziwszy rzeczpospolitę, przejdźmy teraz do monarchii: otóż wdaliśmy się w politykę. U pszczół, jedna z nich tylko rządzi całym narodem. Jest ona nie tylko królową, ale i matką narodu. Ićj prerogatywie winna ona to nadzwyczajne przywiązanie, jakie cały lud ma ku nićj. Widzimy ją prawie zawsze oto
130
czoną gronem pszczół, zajętych jełynie tćm, żeby użytecznemi być dla niój. Jedne przynoszą jćj miód, drugie z lekka trąbą ocierają jćj ciało kilkakrotnie ze wszystkiego, co ją brudzi. Gdy ona idzie, wszystkie ustępują na bok, żeby jćj dać miejsce do przejścia.
Największa część narodu składa się z robotnic, im winniśmy budowę plastrów, w których tak doskonała jaśnieje geometryja. Materyjał do tego zbierają z kwiatów; wosk składa się z pyłku pręcików kwiatowych. Zbierają miód pyszczkiem. Co to za przedmiot podziwienia ten pyszczek! Pokazać go komu, to powić „To noga muchy, na co się to przyda?" Przy pomocy wszakże tego narzędzia, pszczoła zbiera miodu więcej w ciągu jednego dnia, niżeli wszyscy chemicy świata całego przygotowaćby go mogli w ciągu całego roku.
Kiedy część pszczół zaprząta się zbieraniem wosku i miodu, i napełnianiem magazynów; inne zajmują się rozmaitą inną robotą. Jedne z nich wosk przerabiają i z niego budują komórki, drugie gładzą i wykończają robotę; inne, komórki z miodem zamykają woskową pokrywą; a to dla tego, aby zabezpieczyć miód na zimę; inne znowu karmią dzieci: słowem każda ma swoję czynność ’)
Nic jeść nie dają tym, które wychodzą w pole; przypuszczają bowiem, że o osobie nie zapomną. Budujące komórki, bardzo ciężką mają robotę. Pyszczek, nóżki i koniec ciała, przeciągają po całćj budowie i nie opuszczają jćj, dopóki nie jest wypolerowana i zupełnie wykończona. Ponieważ od czasu do czasu potrzebują posiłku, a od roboty odstąpić nie mogą; kilka towarzyszek zawsze jest w pogotowiu do udzielania im posiłku na żądanie. Rozmawiają znakami: robotnica głodna spuszcza pyszczek przed szafarką, co znaczy, że chce jeść. Szafarka otwiera swoję flaszę miodu, i nalewa kilka kropel na pyszczek siostry. Po skończonej skromnćj uczcie, znowu się biorą do roboty, i znowu pracują nóżkami i calćm ciałem jak wprzódy.
') Święty Bazyli, Hezaem. homil. VII, str. 73. — Nowożytni którzy rozprawiali o sześciu dniach stworzenia, i pisali o historyi naturalnej, powtórzyli tylko Sgo Bazylego i Śgo Jana Złotoustego; zresztą nie powiedzieli nic rozumniejszego, ani grnntowniejszego. Zwrócić na to uwagę należy dziś zwłaszcza, kiedy tak wysoko cenią naukę nowożytną, a tak poniżają starożytność. W oczach bteratow, Ojcowie nasi wyżsi są bez zaprzeczenia od pisarzów nowoczesnych kra-somówstwem; w oczach zaś Chrześcijanina, górują nadto wiarą i pobożnością, która widzi i wskazuje Boga we wszystkich jego dziełach.
131
Po cóż tyle pracy? Dla kogóż ten rozkoszny nektar? Ach! dla mnie, dla moich ust, które tak często powtarzają słowa obmowy i grzechu. Boże! przebacz niewdzięczności mojój.
2° Jedwabniki. Jeżeli pszczoły dostarczają nam najsmaczniejszego jadła; to jedwabniki dostarczają tego, co jest najwytworniejsze w odzieży naszój. Tym sposobem w porządku przyrodzonym, równie jak w porządku Religii, Bóg używa najsłabszych narzędzi do działania największych rzeczy. Tak jedwab który długi czas służył tylko na użytek królów’, jedwab sprzedawany na wagę złota, otrzymujemy od drobnego robaczka, który na zdeptanie tylko zasługiwać się zdaje.
Jedwabnik część pożywienia swego przerabia w płyn kleisty i gęsty, i zachowuje go w małej długićj torebce, umieszczonej wewnątrz ciała. Pod pyszczkiem ma niby kłębek, złożony ze skórki przedziurawionej kilką otworami. Przez dwa otwory wypuszcza dwie krople płynu, którym torebka jego napełniona. Są to niby dwie kądziele, dostarczające bez ustanku materyjału, z którego nić swą przędzie. Jeden robak dostarcza do dwóch tysięcy stóp jedwabiu.
Tak więc owad, którego zaledwie spojrzeniem zaszczycić chcemy, staje się błogosławieństwem dla całych prowincyj, znakomitym przedmiotem handlu, i źródłem bogactw. On sam daje sposób do życia milijonom ludzi. Kiedy jedwabnik dokonał już swego zawodu, kiedy już długo prządł dla publiczności, i kiedy kilkodniowe jego życie zbliża się ku schyłkowi pracuje wówczas dla siebie, całe swe ciało owija jedwabiem; robi z niego dla siebie całun pogrzebowy, trumnę; chowa się w nią i znika. Czy umiera ? Nie; przeobraża się tylko i przemienia w pięknego motyla. Są to dwa stworzenia całkiem od siebie odmienne.
Pierwsze nie miało w sobie nic innego prócz ziemskości i czołgało się ociężale; drugie jest-fo sama rzeskość, nie trzymająca się ziemi, gardząca nawet stąpaniem po niój. Pierwsze nie miłego wejrzenia; drugie ozdobione najźywszemi kolorami; pierwsze niedołężne, ograniczało się grubym pokarmem; drugie przelatuje z kwiatka na kwiatek; żyje miodem i rosą; i bez ustanku urozmaica swe przyjemności; używa swobodnie całej natury i samo ją upiększa. Otóż miły obraz zmartwychwstania naszego! Tym sposobem, o Boże mój! rozsiałeś ze wszechstron w przyrodzeniu promienie światła, które nam ułatwiają pojęcie rzeczy niebieskich i prawd najwznioślejszych.
132
3° Płazy i zwierzęta dzikie. W pierwszćj połowie szóstego dnia, Bóg stworzył także płazy i dzikie zwierzęta. Co się tych dotyczy, ograniczymy się kilku ogólnemi uwagami. Dając się one zastosować do wszystkiego, co w przyrodzeniu wydaje się nieładem dla naszćj nicwiadomości, nie powiem że usprawiedliwią Opatrzność, gdyż tego nie potrzebuje, ale że w nowym blasku rozjaśnią potęgę i mądrość Stwóry.
Świat jest dziełem wszechmocności, mądrości i miłości nie-skończonćj. Płomienistemi literami nosi on na sobie wypisaną pieczęć swego pochodzenia. Bóg po każdćm istot wyprowadzeniu mówił: To jest dokre, czyli: to odpowiada doskonale mojćj myśli i celowi, jaki sobie założyłem. Świat jest dobry, ponieważ głosi moję chwałę; świat dobry, ponieważ uczy niewinnego czło wieka o mojej bytności, wszechmocności, mądrości i miłości ku niemu; świat dobry, ponieważ poprawia grzesznika, nie dopuszcza mu zapominać o mnie, a przywołując go do mnie, przywołuje go do siebie samego i do własnego szczęścia,
Tak więc, ostatecznym słowem świata widzialnego, równie jak ostatnićm słowem świata niewidzialnego, jest chwała Boża i zbawienie człowieka. Wszystkie stworzenia, których dotąd daliśmy poznać przeznaczenie, wymownie przekonywają nas o tój prawdzie; inne, których użytek mnićj nam znany, które nawet wydają się nam szkodliwcmi, lub przynajmniej nieużytecznemi, przemówią do nas tym samym językiem.
Ponieważ przyszliśmy do płazów, zacznijmy od wężów. Zwierzęta te, których sam widok nas przeraża, a ukąszenie ich śmierć zadaje, objawiają nam także wszechinocność i mądrość Boga..
1° Węże posiadają zadziwiającą zwinność i giętkość; niektóre są wielkości ogromnćj i siły nadzwyczaj nćj.
2° Uwalniają nas od mnóstwa zwierząt i owadów, których zbyteczna ilość zniszczyła by nasze pola; tym sposobem utrzymują równowagę między rozmaitemi rodzajami stworzeń.
3° Ale oto większa jeszcze korzyść: uczą grzesznika, żeby lękał się wszechmocnego i groźnego Boga, co stworzył tysiące tych zwierząt, z których jedno dostatecznym byłoby do zniszczenia krainy.
Tak się też rzecz ma i ze zwierzętami dzikiemi. Kiedy Bóg napełniał góry i lasy zwierzętami wszelkiego rodzaju, o których człowiek żadnego nie ma starania, chciał pokazać człowiekowi, jak wielką jest jego Opatrzność, i jak troskliwie umie czuwać nad
133
zwierzętami nawet kryjącemi się po skalach i po pustyniach. Bez chatek, bez ogrodów, bez magazynów, bez żadnój pomocy ze strony ludzi, zwierzęta te lepiej są opatrzone we wszystko, skorsze w biegu, silniejsze, lepiój wykarmione, sierści gładszćj, postawy kształtniejszej, niżeli większa część tych, któremi się opiekują ludzie.
Zwierzęta więc dzikie i drapieżne tak jak węże, przeznaczone są:
1° Aby nam wykazywały ogrom Opatrzności.
2° Aby utrzymywały człowieka w bojażni, i ‘ uczyły drzeć przed Tym, który stworzył tyle strasznych zwierząt, i którego tylko ręka trzyma je wśród pustyń.
3° Aby służyły za karę dla grzesznika, który stając się nieposłusznym, zasłużył, iżby wszystko co mu było poddane, wypowiedziało posłuszeństwo. Kiedy człowiek zawinił i był wypędzony z jedynego miejsca, gdzie wszystko zastosowane było do stanu jego niewinności; znalazł wygnanie swoje przygotowane do pokuty na siebie włożonćj. Otóż i tutaj widzimy ową piękną harmoniję, jaką za każdym krokiem spotykamy między światem fizycznym a światem moralnym.
4" Te dzikie zwierzęta nie są nieużyteczne dla człowieka: one bowiem unoszą daleko od jego siedziby i pożerają te ciała martwe, króre zostawione na miejscu, zarażałyby powietrze i rodziły mnóstwo chorób.
5° Zmniejszają, w skutek ustawicznej walki, inne gatunki zwierząt, które zbyt rozmnożywszy się, niszczyłyby zboża i owoce, lub szkodziłyby domowym zwierzętom. Wszakże Tego ręka, który je wypuszcza, wstrzymuje je znowu w tój właśnie chwili, kiedy' już dosyć pożarły. Każę je niszczyć, aby nie szkodziły człowiekowi ale nie tyle, iżby rodzaj ich miał wyginąć i zaprzestał spełniać danego im przez Opatrzność posłannictwa.
6° Wreszcie, opasując groźnie zamieszkane krainy, uczą człowieka, że stworzony jest do życia w społeczności, i że śmierć go czeka, jeżeli zerwie węzły święte, jednoczące go z bracią, i stanowiące jego główną siłę.
Jeżeli od wężów i zwierząt dzikich przejdziemy do owadów, znajdziemy tęż samą mądrość i tęż samą harmoniję. Jakaż jest
') Biorąc w przecięciu życie zwierząt, wyrachowano, że eo rok ginie ich dwudziesta część. Czyliż ziemia nie zamieniłaby cię w cnchnące bngnisko; gdyby te wszystkie martwe ciała, wielkie i małe, psuły się i gi ily uajćj powierzchni?
134
użyteczność, naprzykład, gąsienic, i tylu innych owadów tak dokuczliwych? Czyliż świat nie mógłby się obejść bez nich? — Tylko nieświadomy i bezbożnik zadają podobne pytania. Usłyszawszy je człowiek oświecony podwójnćin światłem nauki i wiary, rusza tylko ramionami.
Nie, to wszystko nie jest nieużytecznćm.
Jeżeli usuniecie gąsienice i robaki; to odbierzecie życie ptakom. Tc których używamy za pokarm, i te co nas rozweselają swym śpiewem, nie mają innego mleka w swojćm niemowlęctwie. Z kolebki podnoszą one głos ku Panu, a On rozmnaża dla nich pożywienie, zastosowane do nadzwyozajnćj ich delikatności: dla nich rozsiewa wszędzie robaki i gąsiennice.
Przez zbieg okoliczności przedziwny, ptaszęta nic wprzód wykluwają się z jaj, jak wówczas, gdy gąsienice pokażą się w polu; a gąsienice znikają, kiedy ptaszęta nabrawszy sił, potrzebują innego pokarmu. Przed miesiącem Kwietniem nie masz ani gąsienic, ani ptasząt: w miesiącu Sierpniu i Wrześniu prawic toż samo. Wtedy ziemia okrywa się dla ptastwa ziarnem i inną żywnością wszelkiego rodzaju.
Ponieważ ptaki mają zapewnioną sobie żywność w gąsienicach; wypada też, żeby i gąsienice miały dla siebie zapewniony pokarm: przeznaczono im zioła i trawy. Mają one tak jak i my prawa swoje do zieloności ziemi; prawa ich tak dobre jak nasze, ponieważ też same. Kiedy nam się niepodoba, że one używają swego prawa; gąsienice i inne owady odesłać nas mogą do 29 i 30 wiersza pierwszego rozdziału I. księgi Mojżesza. Z takim dokumentem w ręku ich adwokat mógłby nas pozwać przed trybunał, a sędzia nie na naszą podobno korzyść bezstronny wydałby wyrok.’)
Ta spółka owadów z człowiekiem, w wolności używania roślin i owoców ziemi, staje się niekiedy dla nas niedogodną; i użalamy się na to. Wszakże w tym razie jesteśmy niesprawie-dliwemi, bo one mają swoje prawo; jesteśmy zaślepionemi, bo nie widziemy lub udajemy przynajmnićj że nie widziemy ich użyteczności; jesteśmy samolubami, bo, gdyby te owady, te gąsienice,
') „I rz.ekł Hóg: oto dałem wam wszelkie ziele rodzice nasienie na ziemi, 1 wszystkie drzewa, które same w sobie mają nasienie rodzaju swego, aby wam były na pokarm. I wszystkim zwierzętom ziemnym, i wszystkiemu ptastwu powietrznemu, i wszemu co się rusza na ziemi, i w czemkolwiek jest dusza żyjąca, Aby miały co jeśó I stało się tak? I, M oj i, I, 29. 30.
135
muchy, mrówki zbierały dla nas miód lub przędły nam jedwab, chociażby kosztem milijona innych stworzeń, bardzobyśmy je cenili  — ale, ponieważ szkodzą niektórym roślinom, z których ciągniemy użytek, uważamy siebie za upoważnionych do ich wytępiania.
Zresztą, pamiętać powinniśmy o tćm, że jest to złe przewidziane i zarządzone. Człowiek nie tylko potrzebuje żyć, ale też potrzebuje i przestrogi moralnej. Wstydzić się on mufli swćj niewdzięczności, kiedy owady przychodzą mu zabierać to, co Bóg szczodrze rozwinął przed jego oczyma; pycha tćż jego niemnićj czuje się upokorzoną, kiedy Pan wysyła swe mściwe zastępy, a zamiast lwów i tygrysów wysyła przeciw niemu gąsienice, szarańczę i muchy. Jakichże Bóg używa narzędzi do upokorzenia ludzi, uważających siebie za silnych i wielkich, bogatych i niepodległych? Oto robactwa, albo much. Potrzeba nadto, żeby człowiek ustawicznie był przestrzegany, że ziemia jest miejscem wygnania, a życie jego próbą tylko czyli doświadczeniem. Wszystko, co zakłóca jego przyjemności, co nadweręża jego szczęście ziemskie, co rozciąga chmury na jego życie, jest posłańcem niebieskim, który- mówi mu: „Pamiętaj, że szczęście twoje nie jest na tym świecie." O! gdyby człowiek pojmował tę naukę, którćj mu udzielają owady według swego sposobu; znikłaby podobno jego pożądliwość, lub przy-najmnićj w właściwych sobie zatrzymywałby się granicach, a społeczność byłaby w pokoju, ponieważ serce człowieka byłoby w porządku.
A więc widzicie że wśzystko ma swój cel i wszystko jest użytecznćm, ponieważ Bóg wszystko uczynił dobre czasu swego.1} Jeżeli słaby nasz rozum nie zdoła przeniknąć powodów jego dzieł; czyliż nam wolno dla tego wyłączać z nich cokolwiek, lub chcieć cóś przydać? Posłuchajcie następnego szczegółu, który skupia w sobie wszystko, cośmy powiedzieli, i da się zastosować do wszelkich mniemanych nieporządków przyrodzenia.
W końcu ostatniego wieku, Fryderyk król Pruski, dowiedział się, że wróble zjadają corocznie w jego Państwie, przynajmnićj dwa milijony korcy zboża. Cóż to za strata! Jest-to nieład któremu prędko zaradzić trzeba! Ogłasza więc postanowienie, obejmujące w sobie pewną płacę za każdą złożoną głowę wróbla. Tym sposobem wszyscy Prusacy zostali myśliwymi; a biedne wró-
') Ekkleayasta. III, 11.
Gaume, Zasady, T. I,	jg
136
ble zniknęły w mgnięnin oka. Tak zawziętą prowadzono z niemi wojnę, że niespełna w ciągu roku nic rzadszego nie było, jak wróbel w Prusiech. Lud spodziewał się obfitych plonów, a król filozof nie gniewał się, iż dał małą nauczkę Opatrzności. Ale cóż ztąd wynikło? Oto w następującym roku chmury gąsienic i szarańczy, uwolnione od swych nieprzyjaciół, pożarły łąki i zasiewy. Zniszczenie było tak wielkie, że Fryderyk upokorzony i zawstydzony, zniewolony był odwołać prawo co najśpiesznićj i zabronić pod karami najsurowszemi, zabijania wróbli na całej przestrzeni swojego państwa.')
') Agronom Amerykański oeenia lepiej niż Europejczycy posługi, do których powołane są ptaki owado-źercze. Pan Baxton, w swojej historyi naturalnej Pensylwańskiej, dowodzi z wielką zręcznością użyteczności ptaków dzikich. — Niszczą plony jedynie krnki i gołębie. Co do tych ostatnich, te pomimo swo-jćj ograniczonej liczby, tyle na uprawnych polach zjadają nasion ziela szkodliwego, ile zboża wrzuconego w ziemię. Zimorodek, łakomy szczególnie na pszczoły, na które czyha, gdy powracają z łupem do ula; słusznie jest uważany za wroga gospodarzy wiejskich.
Co do innych, pilne badanie wykazuje ich użyteczność, chociaż uważano je za szkodliwe. I tak: w państwie Wirginii prawo wyraźnie zabrania zabijać sępów, gdyż przekonano się, że przykładają się do oczyszczania powietrza pożerając wprzód nim gnić zaczną, nader liczne, w pewnych porach roku, ścierwa bawołów i innych wielkich dzikich zwierząt. „Oddajmyż sprawiedliwość, mówi Baxton, uczciwemu postępowaniu wielu ptaków, którym uprzedzenia młodości naszej, oparte na fałszywych pozorach, niesłusznie przypisywały złe imię.“
Nie raz zdarza się widzieć w pewućj odległości ptaszka, który zdaje się być zajęty wybieraniem ziarnek z kłosów. Tyrnczesem, nie szuka on w kłosie ziarnek ale owadów, które psują ziarna. A tak wtenczas właśnie, kiedy on broni zbiorów od ich prawdziwych nieprzyjaciół; powierzchownie tylko patrząc sądzimy, iż on je niszczy.
Ptaki które śpiewają i szczebiocą, uważane są za nieprzyjaciół wisien i innych czerwonych owoców. — Jedzą je wprawdzie; wszelako główne ich pożywienie stanowią gąsienice i pająki. Ptaszek maszka w winnicach nie szuka winogron, ale muszek i robaczków. Niech więc sobio żyją te biedne ptaszyny; one nas nie pozbawiają owoców pracy naszej, owszem bezpłatnie przybywają rano i w wieczór rozweselić pomieszkania nasze, szczebiocąc pod oknami domów naszych.
Największa liczba ptaszków z rodzaju wróbli zasługuje pod wszelkiemi względami na opiekę naszą. Niektóre z nich wyłącznie żywią się owadami; inne jedzą i zboże i owady; a prawie wszystkie robią nam przyjemność melodyją swego śpiewu. Ta szkoda, którą nam wyrządzają, jest bardzo małą, jeżeli ją porównamy z posługami, któremi się nam wypłacają.
Najużyteczniejszym ze wszystkich ptaków pod względem wytępienia owadów jest strzyżyk. Mały ten ptaszek, nietylko nie lęka się człowieka, ale
137
4° Harmonija świata. Jest więc prawdą, że wszystko zosta-je w ścisłym związku tak ’ w świecie widzialnym, jak i niewidzialnym. Usuńcie jeden owad, jednę trawkę, jeden atom, a zer-wiecie łańcuch istot, zepsujecie równowagę, i zamieszacie harmoniję ogólną. Ten bowiem owad, ta trawka, ten atom, tak jak pojęcie, które one wyobrażają, są w związku z innemi pojęciami lub inne-mi atomami, a przez nie ze znakomitszemi częściami całego świata. Gdyby kto powiedział, że się nie trzymają niczego, gdzieżby był powód ich istnienia?
Tak więc, te drobne utwory przyrodzenia, które człowiek krótkowidzący uważa za nieużyteczne, nie są pyłkiem na drogach ogromnćj machiny świata; są to drobne kółeczka zaczepiające się o większe koła. Nic zatem nie masz odosobnionego. Każde jestestwo ma sobie właściwą działalność, zakreśloną stopniem, który zajmuje w świecie. Robak w sćrze jest drobniuchnym ru-chawcem, będącym w związku z innemi, których zakres działalności daleko jest rozleglejszym. Zakresy to rozszerzają się tym sposobem coraz bardzićj, a ten cudowny postęp wznosi się stopniami od zakresu robaczka zaledwie okiem dojrzanego, aż do zakresu, anioła.
owszem szuka jego towarzystwa. W wielu krajach Ameryki północnej, przekonać się o użyteczności tych ptaszków, i dla tego przy każdein wiejskiem domostwie, zostawują im do rozrządzenia drewniane pudełko zawieszone na żerdzi aby się tam gnieździły: caóm też nigdy nie gardzą. Kiedy się wylęgną pisklęta, rodzice troskliwie starają się dla nich o owady.
Jeden z przyjaciół pana Baxton obliczył ze ścisłością ilość podróży odbytych przez parę strzyżyków, gnieżdżących się w takiem pudełku. Naliczył w przecięciu 60 podróży na godzinę; najmnićj było 40, a najwięcej 60; raz tylko w ciągu godziny obróciły 71 razy. Polowanie to bez. odpoczynku trwa przez cały dzień. Jeżeli więc na godzinę przypuścimy tylko średnią liczbę obrotów 50; to na 12 godzin wypadnie nam 609 gąsienic lub innych owadów, od których jedna para stryźy-ków uwalnia dziennie sad lub ogród warzywny, dopóty, dopóki pisklęta ma do żywienia. Rachunek ten przypuszcza tylko jeden owad na każdą podróż; wszakże, w rzeczy samej przynoszą one za jednym razem po 2 i po 3 sztuki. W takim więc razie na dzień jeden, nie 600, ale od 1200 do 1890 wypada zniszczonych owadów.
W okolicach gdzie uprawiają tytuń, ileż to razy można widzieć mnóstwo murzynów: mężczyzn, kohiet i dzieci zajętych pod skwarnem słońcem pieleniem plantacyj, obejmujących od 25 do 30 hektarów tytoniu, dla ocalenia szacownych ich liści od gąsienic. Otóż kilka par strzyżyków zrobiłoby to samo. A czyliż nadto, niczem jest wesołe ich towarzystwo i miłe śpiewanie, któróm nas bawią? Jeżeli po tćm wszystkiem zdzióbią kilka wisien lub kilka malin, to rozsądny ziemianin nie powinien im tego żałować. Niech sobie mają małą korzyść z tych płodów, których tak dobrze umieją bronić. (Journal d'Agriculture praliąue).
*
138
Wszystkie części świata całego działają wzajemnie jedne na drugie. Zwierzęta opierają się na roślinach, rośliny na minerałach, minerały na ziemi; ziemia cięży na słońce, słońce cięży na ziemię i na inne planety; planety ciężą na słońce, i jedne na drugie; a szalę świata utrzymuje w równowadze ręka Przedwiecznego. *)
Rodzaje i pojedyncze istoty zostają w stosunku z wielkością i trwałością ziemi. Wielkość i trwałość ziemi zostają w stosunku z przestrzenią, jaką taż zajmuje w całym świecie. Fizyczność odpowiada moralności, a moralność fizyczności. Jedno i drugie ma na celu szczęście istot rozumnych. Z tych stosunków istniejących między wszystkiemi częściami świata, na mocy których też części dążą do ogólnego celu, wynika harmonija świata.
Wszystkie stworzenia zostają z sobą w związku, domyślać się każą jedne drugich i powołują się wzajemnie. Między naj-wzniośłejszćm a najniższćm, między aniołem a robaczkiem, jest prawie nieskończona liczba stworzeń pośrednich. Szereg tych stopni stanowi łańcuch powszechny, łańcuch wspaniały jednoczący wszystkie jestestwa, wiążąey wszystkie światy, ogarniający wszystkie zakresy. Jedna tylko istota znajduje się za obrębem tego łańcucha, to jest Ten, który go stworzył.
Ciemna chmura zasłania przed nami najpiękniejsze części tego ogromnego łańcucha; oczy nasze dostrzedz mogą ledwie niektóre ogniwa żle z sobą spojone, poprzerywane, i bez wątpienia, w porządku bardzo różnym od porządku naturalnego. Widzimy jak łańcuch ten ciągnie się wężykiem po powierzchni kuli naszćj, przerzyna jćj wnętrzności, dostaje się do otchłani morza, wzbija się potem w powietrze, i znika w przestrzeniach niebieskich: tam go już tylko kiedy niekiedy widzimy w rysach ognia, błyskających tu i ówdzie. Co z niego blaskiem swoim uderza nas w oczy, to tćż zapala i serce nasze, a co się kryje przed oczyma, to znowu upokarza nasz rozum: łańcuch ten czy widzialny czy niewidzialny, uczy nas i buduje zarazem. W tym też celu Bóg go stworzył.,
5° Świat jest księgą. Tak więc, świat jest wyrażeniem myśli boskićj. Bóg wyraził myśl dla tego tylko, aby się dał poznać, a tćm samćm, żeby był kochanym i odbierał hołdy posłuszeństwa. Wyrażenie bowiem jego myśli jest objawieniem nieskończonćj po-
') Zobacz Lineusza,
139
tęgi, nieskończonej mądrość', i nieskończonej miłości. Świat za. tem widzialny jest tylko przeźroczystą powloką świata niewidzialnego. Każde stworzenie jest jakby literą, jakby wyrazem tej wielkiej księgi Boga! Każda zaś księga wraz ze znakami i literami ją składającemi, nie daje widzieć myśli autora; ona przedstawia tylko jej znaki tak dalece, że jeżeli nie znasz tych znaków (co ma miejsce wtenczas, gdy jest napisaną w obcym dla ciebie języku,) nie wiesz co autor chciał powiedzieć. Otóż jeżeli i na wielką księgę świata tak patrzeć będziemy, jak patrzą na nią zwierzęta, to jest, jeżeli poprzestaniemy na samych znakach i literach, nie troszcząc się o ich znaczenie; nie odpowiemy zamiarom Boga, i staniemy się występnymi w obliczu Jego.
Poganie nie czytali Biblii: a przecież, mówi święty Paweł, nie są usprawiedliwieni, i karani będą, źe trzymali prawdę uwięzioną, zamykając oczy przed światłem. ’) „Jakimże sposobem prawda objawiała się ich oczom? zapytuje święty Jan Złotousty, jaki prorok, jaki Ewangelista, jaki nauczyciel, zastępował u nich miejsce Biblii ? — Oto: księga Boża, widowisko świata, odpowiada tenże wielki Doktór Kościoła." 2)
Niebiosa głoszą nam Jego bytność i wszechmocność nieskończoną; ziemia, jego dobroć; morze, Jego gniew straszny; najdrobniejsze stworzenia, Jego pieczołowitość ojcowską. Pszczoły opowiadają nam posłuszeństwo i miłość bliźniego; owca, łagodność i zapomnienie o sobie; ptaki,'czystość; wszystkie pory roku, śmierć i krótkość życia; owad, umierający żeby się odrodzić przekształconym w nową istotę pełną wdzięku i piękności, zapowiada nam nasze własne zmartwychwstanie. Niemasz ani jednej cnoty, ani jednćj prawdy, ani jednćj powinności, któreby nie miały swego rozdziału w wielkićj księdze świata; a księga ta zrozumiałą jest dla wszystkich.
Szczęśliwy kto chce w nićj czytać! Bezustanna harmonija uderza o jego ucho i zachwyca serce. Świat dla niego staje się świątynią: we wszystkićm i wszędzie Bóg jest obecny dla niego; w każdćj chwili czuje on silnie tę obecność naprzemian majestatyczną, ojcowską, świętą, groźną, pocieszającą. Dla niego Bóg jest blisko, Bóg jest daleko, Bóg tutaj, Bóg ówdzie. Bóg jest nad na
*) Do Rzymian II.
’) Homil. in Gen. ad popul. Antioeh.
140
mi, pod nami, około nas. Oto kwiatek, Bóg jest tu; oto gwiazda, Bóg jest tam; On jest w ogniu, w wodzie, w wietrzyku i burzy, w światłości i nocy, w proszku niedojrzanym i w słońcu; jest koło mnie w cieple, które mnie ożywia, i we mnie w powietrzu, które utrzymuje me życie. Słyszy wszystko, i wzniosłe śpiewy serafinów, i wesołe piosnki skowronka, i brzęczenie pszczoły, i ryk lwa, i szmer strumyka, i huk bałwanów morskich i ciche stąpanie mrówki, i szelest liści. Widzi wszystko: i słońce widzialne światu, i owad ukryty w trawie lub schowany pod korą drzewa, i rybę zanurzoną w przepaściach octanu; widzi ruch ich muszkułów, krążenie icb krwi; widzi myśli mojego umysłu, słyszy bicie mojego serca; zna potrzeby drobnego ptaszka, który otwiera dzióbek prosząc o żywność; zna także moje żądania: żywi, odziewa, ogrzewa, opiekuje się wszystkićm cokolwiek żyje. A gdy jest Ojcem moim, możesz o mnie zapomnićć?
Człowiek mający ciągle na myśli obecność Boga, jest dobrym i sprawiedliwym; serce jego jest niepokalane, ręka szczodra, życie święte, pokój niezmienny, oblicze pogodne, śmierć spokojna, wieczność chwalebna. Szczęśliwy kto umie czytać w tćj wielkićj księdze świata.
M O d 1 1 t "W EL.
Dziękuję Ci, o Boże mój, któryś wszystek jest miłością, żeś stworzył dla mnie ten świat wspaniały. Wielbię Cię zarówno w tćm co pojmuję, jak w tćm czego nie pojmuję; bo we wszystkich rzeczach jesteś zarówno mądry, wszechmocny i dobry. Uczyń mi łaskę, abym oczyma wiary czytał w wielkiej księdze świata.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj miłości, często powtarzać sobie będę: Bóg jest tu obecny.
141
N A U K A XIIts.
I	SZEŚĆ DNI S TWORZENI A.
Dalszy en|g dnia szóstego. — Człowiek. — Wykład słów: Uezyńmy człowieka. — Człowiek w ciele swojem. — W duszy swojćj. — Duchowość, wolna wola, nieśmiertelność. — Człowiek w podobieństwie swojem do Boga.
lizekł potem Bóg: Uczyńmy człowieka na wyobrażenie i na podobieństwo nasze: a niech przełożony będzie rybom morskim, i ptastwu powietrznemu, i\ bestyom, i wszystkiej ziemi, i nad wszeł-kim płazem, który się płaza po ziemi.
I stworzył Bóg człowieka na wyobrażenie swoje: na wyobrażenie Boże stworzył go. ’)
Utworzył tedy Pan Bóg człowieka z mułu ziemi, i natchnął w obłicze jego dech żywota, i stał się człowiek w duszę żywiącą. 2) Wielka księga świata już napisana. Ale na co księga, kiedy nie ma czytelnika? Na co wspaniały obraz przyrodzenia, kiedy nie ma widza, ani wielbiciela? Owoż, czytelniku, taki widz, taki wielbiciel nie istnieje. Aniołowie nie potrzebują ani tćj księgi, ani tego obrazu;, znają oni Stwórcę samego w sobie, czytają myśl Jego w samćm Jego boskićm źródle, patrzą w samo oblicze Boga. Dla zwierząt zaś i roślin pozbawionych pojęcia, wielkie to widowisko tak jakby nie istniało. Pytamy więc znowu: Na co ta księga? Na co ten wspaniały obraz?
A przytćm, jakiż jest .cel tych wszystkich stworzeń i tćj cu-downćj harmonii? Rozrzucone w przestrzeni kule toczą się majestatycznie; ale gdzie jest przyczyna- ich ruchu? Słońce przyświeca ziemi; ale ziemia jest ślepa i nie potrzebuje światła. Ciepło deszcze i rosa rozwijać będą nasiona i okryją pola żniwem i owocem; ale to są bogactwa stracone, bo nie ma nikogo, coby je zebrał i spożył. Ziemia żywić będzie nieprzebrane mnóstwo zwierząt; ale te zwierzęta nie mają żadnego celu, nie mając pana, któryby umiał użyć ich właściwych przymiotów i niejako skupić w jedno ich posługi. Koń i wół obdarzone są siłą do przewozu lub dźwigania największych ciężarów, ale siły te są niepotrzebne.
') -I. Moji. I. 26. 27.
’) Tamże, II, 7.
142
Nadaremno owey cięży runo, nadaremno krowa i koza przeciążone są mlekiem. Ziemia zawiera w swćm łonie kamienie do budowli i kruszce do rozmaitych rękodzieł; ale nie ma gospodarza, ani robotników, którzyby użyli tych materyjałów. Powierzchnia ziemi jest prześlicznym ogrodem, ale nikt na to nie patrzy; cała natura jest wspaniałym widowiskiem, ale przedstawionym bez widza. Niedostaje przeto jednego jeszcze stworzenia, bez którego wszystko co jest już stworzone, nie ma żadnego dążenia.
Cóż powiemy jeszcze? Świat jest’jakby wspaniałym pałacem, ozdobiony tćm wszystkióm, co może uprzyjemnić i wygodnóm uczynić jego zamieszkanie. Miiijony gwiazd pozawieszane na sklepieniu niebios jakby świeczniki, przyświecają w dzień i w nocy. Ziemia okryta cała, jakby kosztownym zielonym kobiercem, w różnobarwne przerabianym kwiaty; powietrze napełnione najprzyjemniejszą wonią; drzewa obciążone owocami; strumyki mruczą; ryby pluskają w wodzie; ptaki ożywiają pola wdzięcznym śpiewem; wszystkie zwierzęta jakby oczekiwały z uszanowaniem na pana, mającego im rozkazywać: wszystko gotowe.
„Tak mówi święty Jan Złotousty, kiedy mocarz odbywa wjazd do miasta, osoby składające jego dwór, wyprzedzają go, aby wcześnie przygotować wszystko na jego przyjęcie." ’) Lecz jakiż będzie król, któremu Bóg przeznacza tak piękne państwo? Jaki czytelnik tej wielkićj księgi, jaki widz tego wspaniałego obrazu ?
Zbieracie całą uwagę i słuchajcie.
Rzuciwszy ostatnie spojrzenie na dzieło swoje, i uznawszy, że wszystko jest dobre, Bóg wchodzi sam w siebie... rozmyśla... radzi się samego siebie... Po tćj tajemniczćj naradzie mówi: Uczyńmy! !!
Jakże to nowe wyrażenie! Jakaż-to istota tak nadzwyczajna ma się ukazać, iż trzeba, aby wprzód Stwórca sam z sobą się naradzał ?
Niebo, i ziemia nie tak były stworzone; jedno słowo: Niech się stanie, wywiodło je z nicości. Wszakże taki rozkaz stósownym, był tylko, kiedy szło o stworzenie niewolników; kiedy idzie o pana mającego nimi rządzić, Bóg zmienia mowę. Ażeby króla świa-
') Homil. XI, ad popul, Antioch.
143
ta zalecić jego podwładnym, sam Bóg zaczyna od nadania mu wyższości, obchodząc się z nim, jakby prawie z równym sobie.
Lecz do kogóż Bóg mówi: Uczyńmy? Zapewne do kogoś, co tak czyni jak On; mówi do drugiego siebie; mówi do Syna przez którego wszystko się stało; mówi do Ducha Świętego, wszechmocnego, równego, spółwiecznego z jednym i drugim, który unosząc się nad wodami, przygotował pierwiastkowy zamęt do wydania z siebie stworzeń, tak jak ptaszek zapladnia swe gniazdo. Trójca tu zaczyna się objawiać.
Uczyńmy!!! I cóż Bóg uczyni! Anioła? Nie. Serafina? Nie. Uczyni widza dla tego wspaniałego obrazu, który odmalował; czytelnika dla wielkićj księgi, którą napisał; ogniwo święte, mające połączyć łańcuch jestestw; uczyni kapłana i króla świata! Chcecież wiedzieć jego imię? Zowie się on Człowiekiem!!! i
Tak jest, to arcy-dzieło rąk Wszechmocnego, ta istota na którą cała woła natura i oczekuje z uszanowaniem, jest-to człowiek, jesteście to wy i jesteśmy my wszyscy ludzie, jestem ja: Uczyńmy człowieka na wyobrażenie i podobieństwo nasze!!! ’)
') Trzymając się nawet chronologii siedmiudziesięciu tłumaczy, najrozleglej-szej z naszych chronologii świętych, stworzenie człowieka nie sięga wyżój jak lat siedmiu tysięcy. Jak wszystkie twierdzenia pierwszej Księgi Mojżesza (Genesis,) tak i tę datę zbijali zawzięcie filozofowie ostatniego wieku. Naprzeciw podaniu Mojżesza stawiono chrouologije: Egipcyjan, Chińczyków, Indyjau, tudzież wypadki geologiczne. W tym przedmiocie, równie jak we wszystkich innych, bezbożność tryumfująca przez chwilę, z .kretesem została pobita. Nauka nowożytna, nabywszy światła, wymierzyła sprawiedliwość mnienianój starożytności narodów przytoczonych wyżej. Co się tyczy Egipcyjan, naprzykład, pomniki ich które tyle hałasu narobiły w świecie, ocenione zostały jak należy; „Wszelkie dotychczasowe wytężenia rozumu i nauki, mówi sławny Cuvier, podjęte celem udowodnienia głębokiój starożytności zodyaków w Denderach i Esne okazały się daremnemi, jak tylko zadano sobie pracę dla odpisania i przeczytania napisów greckich, wyrytych na tych pomnikach. Na czćm skończono, od tego trzeba było zacząć: wszakże zaślepiło uprzedzenie i zmieniło ten naturalny porządek. Dziś już niezawodną jest rzeczą, że świątynie egipskie, gdzie gię znajdowały wspemnione zody-aki, budowane Ijyry za panowania Rzymian." Disc. sur Ićs revolut. i t. d. str. 269.
„Chronologija chińska zgadza się zupełnie z chronologiją Mojżesza, jeżeli usuniemy z niój baśnie, których nikt już więcej bronić nie zechce. Aż nadto dosyć dla Chin zaszezytu, jeżeli idąc za Konfueyuszem, za prawdziwego założyciela ich państwa uznamy Yao, który ujął berło r. 2337 przed N. C.“ Livre de la Naturę, t I, p. 24. — Soirees de Montlhery, p. 230 i nast.; Champolli-on, Elóm. de Chronologie, p. 246.
144
Upadnijmyż na kolana; a kiedy nas czci całe stworzenie, my w cichości oddajmy hołd Bogu, który nas tak wielkiemi stworzył. Niech szlachetna duma przyśpieszy bicie serca naszego; poznajmy godność własną, i przejmujmy się trwogą, na samą myśl skalania niegodnemi czynami znamion, wyrytych ręką Boga na czole i w sercu naszem.
Człowiek więc, jest-to król świata, najpiękniejsze ze stworzeń widzialnych. Zastanówmyż się nad nim przez chwilę.
Wszystko w człowieku, nawet powierzchowność, oznacza jego wyższość między stworzeniami żyjącemi na ziemi. Kiedy
Wiliam John, Prezydent akademii w Kalkucie, przepędziwszy lat dwadzieścia pięć na badaniu pomników Indyj na miejscu, zamyka następnemi słowy bardzo obszerni} swoję rozprawę o chronologii Indyjan: „Możemy wyprowadzić z zupełną pewnością ten wniosek, źe chronologije Mojżesza i ludyjau doskonale zgadzają się z sobą.“ Recherches Asiat. tom II, p. 441.
Kiedawny początek nauk i sztuk przychodzi na poparcie dowodów historyi.
Historyja często pokazuje nam tak świeży ich początek, i tak mocno przemawia za nim, iż niekiedy możuaby ją posądzić o przesadę i błąd. Gdyby nauki i sztuki panowały na ziemi od czasów dawniejszych, niżeli Mojżesz przypuszcza; zostawiłyby nam pomniki swoich czasów; takich zaś pomników nigdzie nie ma. Obręb chronologii biblijnćj, który wydaje się tak ciasnym twórcom systematów, jest	fli
jeszcze zaobszerny dla historyków. Można do niego wprowadzić nietylko Grecy-ję historyczną i bohaterską, ale nawet owe wielkie mocarstwa Wschodu, których ciężkie i ogromne pomniki wymagały wieków na swe dokończenie. Można także wprowadzić i cywilizacyję Indyjan i Chińczyków, równie jak starożytne wędrówki Celtów i Skandynawów, których Suhm, Warro duński, dokładnie oznaczył epoki. Zobacz dowody tych twierdzeń rozwinięte w dziele Cosmogonie de Moi-se, str. 295 — 319.
Wreszcie, sama geologija poświadcza prawdomówność Mojżesza. Naprzód sposobem przeczącym, w tern znaczeniu, iż żaden z chronometrów naturalnych nie przenosi nas w epokę poprzedzającą czasy mojżeszowe; potóm, sposobem twierdzącym, to jest, że wszelkie postrzeżenia fizyczne wykazują nowość pochodzenia człowieka i naszych lądów. Główne chronometry naturalne są: grunta torfowe, pomnożenie się lodów, opadanie gór, ubytek wód i t. d. Wszystkie przedstawiają wypadek jednakowy. Zobacz: Manuel de Serres. Cosmog. str. 252 i następ.; Soirees de Montlhóry, str. 159 i następne.
Wszystkie zatem wypadki nauki nowożytnej, każą powtórzyć z Benjaminem Constant: „Pisarze ośmnastego wieku, którzy mówili o świętych księgach Hebrajczyków z pogardą i nienawiścią, sądzili o starożytności w sposób nikczemnie powierzchowny; a ze wszystkich narodów, najmniej poznali ducha, charakter i insty-tucyje religijne Żydów. Żeby żartować z Wolterem kosztem Ezechiela lub pierwszej księgi Mojżesza, połączyć trzeba było dwie rzeczy, które wesołość tę czynią dość mizerną to jest: najgłębszą niewiadomość, z najopłakańszą lekkomyślnością.* Tom IV, roz. 11.
. 145
wszystkie zwierzęta, pochylone ku ziemi, na nią tylko patrzeć mogą, człowiek trzyma się prosto.i wyniosło; postawa jego nosi na sobie znamię rozkazującego; głowa pięknemi przystrojona włosami, przedstawia nadobne oblicze i czoło otwarte, na którym wy-piętnowana jest cecha godności człowieka; ogień niebieski ożywia rysy jego twarzy; oczy patrzą w niebo, zkąd pochodzi i dokąd ma wrócić, patrzą oraz na całą naturę, która jest stworzona dla niego. Uszy, których nadzwyczajna delikatność podchwytuje nawet cień tonu; usta, siedlisko miłego uśmiechu, organ mowy; ręce, szacowne narzędzia, niewyczerpane źródło arcy-dziel; pierś otwarta i podniesiona z wdziękiem; postawa nadobna i wysmukla; nogi, owe zgrabne filarki odpowiadające tak dobrze gmachowi, który podtrzymuje; stopa, ta wązka podstawa i właśnie dla tego w swojćj sile i ruchach tćm godniejsza podziwienia; wreszcie majestatyczna postać, chód pewny i śmiały: wszystko to zwiastuje szlachetność i godność człowieka.
Zobaczcie teraz, jak umieszczenie i budowa każdego ze zmysłów człowieka, przedziwnie odpowiada swemu przeznaczeniu.
Oto oczy jako straż przednia, zajmują miejsce najwznioślejsze; ztąd odkrywają odległe nawet przedmioty i zawczasu ostrzegają duszę, co ma czynić z niemi. Wyższe też miejsce przystało uszom, żeby przyjmowały glos, który z natury swojćj podnosi się w górę. Nozdrze musiały być w podobnćmże położeniu, ponieważ woń także idzie w górę; a nadto'wypadało, aby były umieszczone blisko ust, ponieważ one właśnie pomagają nam do ocenienia wartości napoju i pokarmu. Smak, który ma ostrzegać o przymiotach tego, co pożywamy, znajduje się właśnie w tćm miejscu, którędy przechodzą pokarmy. Zmysł dotykania, rozłożony jest po całćm ciele, abyśmy łatwo czuli wszelkie wrażenia, a między inne-mi wrażenie ciepła i zimna.
Uważcie także, że zmysły umieszczone są według porządku ich godności i znaczenia. Oczy zajmują najwyższy stopień, bo zmysł widzenia jest ze wszystkich najszlachetniejszy i najużyteczniejszy. Potem następują uszy, i inne.
Co się tyczy ich budowy, któż oprócz Boga, nieskończenie mądrego, mógł tak sztucznie ukształcić zmysły nasze? Zastanówmy się przynajmnićj nad wżrokicm. Otoczył Bóg oczy powłoką bardzo. delikatną, przeźroczystą z przodu, aby przez nią. można było widzieć, mocną zaś w swojćj tkance, dlatego, aby oczy trzymały się silnie. Oczy są ślizkie i ruchliwe, a to, aby mogły uni*
146
kać tego, co je obraża, i łatwo przenosić spojrzenia w którą chcą stronę. Powieki, które są pokrowcami oczu, mają powierzchnię gładką i miękką, aby. oczu nie urażały. Czy to bojażń jakiego przypadku zmusza człowieka do ich zamykania, czy też chce je otworzyć; powieki zawsze gotowe są do tej posługi, a zamknięcie lub otwarcie oczu, jednćj tylko potrzebuje chwili. Rzęsy są niby palisady powiek, służące do odpierania tego coby uderzyć mogło na oczy kiedy są otwarte, oraz do otulania ich, aby sobie spokojnie spoczywały, kiedy sen je zamknie i uczyni dla nas nie-potrzebnemi. Nadto, oczu naszych broni wypukłość: z jednćj bowiem strony,, dla wstrzymaniu potu spływającego z głowy i czoła, znajdują się brwi; z drugićj zaś dla bezpieczeństwa, z dołu, znajdują się cokolwiek wystające policzki. ’)
Któż wypowie cuda, jakich oko jest narzędziem? Milijony przedmiotów: góry, rzeki, lasy, domy, całe miasta, okolice rozległe na mil kilka, malują się jednocześnie i bez zamieszania w zwicrciedle, mającćm tylko liniję średnicy. A co jest bardzićj zadziwiającem, to, że wszystkie te przedmioty malują się w oku naszćm na opak, a mimo to jednak widzimy je w położeniu naturalnćm.
Podobnie moglibyśmy rozebrać budowę wszystkich zmysłów naszych, a w każdym znaleźlibyśmy głęboką mądrość ich Twórcy. Jeżeli zastanawiamy się nad wnętrzem ciała ludzkiego; to nadzwyczajna ilość jego cząstek, zadziwiająca ich rozmaitość, przedziwna budowa, harmonija cudowna, nieskończona sztuka w ich rozkładzie, wprowadza w takie zachwycenie, iż nie można wyjść z niego bez żalu, że się nie jest w stanie podziwiać tylu cudów.
Kości ze swoją mocą i układem stanowią szkielet budowy; wiązadła łączą wszystkie jćj części; muszkuły, niby sprężyny, pobudzają je do ruchu; nerwy rozpościerające się po wszystkich częściach, utrzymują między niemi ścisły związek; arteryje i żyły nakształt strumieni, wszędzie roznoszą pokrzepienie i życie. Umieszczone w środku serce, jest główną siłą nadającą i utrzymującą ruch krwi; płuca są inną siłą, przeznaczoną do wprowadzania wewnątrz powietrza zdrowego, jako żywiołu potrzebnego do życia, oraz do wyprowadzania na zewnątrz powietrza szkodliwego; żołądek i wnętrzności rozmaitego gatunku są składami i
') Ś. Bazyli, łleiaem. dzień szósty.
147
pracowniami, gdzie się wyrabiają materyjały mające wynagradzać nastąpione ubytki; mózg, główne pomieszkanie duszy, jest z tego powodu przestronny i uporządkowany w sposób odpowiadający godności mieszkającego w nim pana; zmysły, ua wzór skorych i wiernych domowników ostrzegają o wszystkić# co wiedzieć trzeba, tudzież usługują tak w razie potrzeby, jak dla przyjemności.
Na widok tyłu cudów, jakże nie zawołać z Galenem, owym sławnym w starożytności lekarzem: „O Ty! coś nas utworzył! gdy opisuję ciało człowieka, zdaje mi się że śpiewam hymn na Twoję chwałę! Więcćj Cię uwielbiam odsłaniając piękność Twojego dzieła, niżeli gdybym palił kadzidła najkosztowniejsze w Twoich przybytkach. Prawdziwa pobożność zależy na poznaniu samego siebie, i na nauczaniu drugich, jaka jest wielkość Twój dobroci, władzy i mądrości. Dobroć Twoja okazuje się w równym rozdziale Twoich darów; ona obdarzyła każdego człowieka organami jemu po-trzebnemi. Mądrość Twoja widzieć się daje w doskonałości Twycli darów; potęga zaś w wykonaniu Twych zamiarów." ’)
Jak w oczach rozumu ciało nasze jest szlachetnym; tak znowu w oczach wiary jest świętem i czeigodnćm! Ciała oczyszczonego wodą Chrztu Ś., poświęconego tyle razy świętćm namaszczeniem, zasilanego Ciałem i Krwią Zbawiciela; ciała, które jest ży-jącym przybytkiem Ś. Ducha, które jest cząstką wcielonego Boga; ciała, które przeznaczone do nieśmiertelnćj chwały, które jest naczyniem nader czci godnem, nie ważcie się zamieniać nigdy, w naczynie hańby.
Utworzywszy ciało człowieka z mułu ziemskiego, Bóg tchnął w nie życie, a człowiek stał się żyjącćm, i duszą opatrzonćm stworzeniem: słowem, z ciałem materyjalnćm połączył Bóg duszę duchowną. Dusza więc nasza jest tchnieniem ust i serca samego Boga; jest to istota duchowna, wolna, nieśmiertelna, która w nas myśli, kocha, chce, rozważa i rozróżnia nas głównie od zwierząt.
Chcieć dowodzić że mamy duszę, jest to natrząsać się z rozumu i wiary ludzkiego rodu. Oburzenie i wzgarda są jedyną odpowiedzią, jaka przystoi grubym niedorzecznościom materyjalizmu. „Wiele rzeczy wybaczam, mawiał Napoleon, ale brzydzę się ateu-szem i materyjalistą. Chcecież, żebym miał cokolwiek spólnego z cz owiekiem, który nie wierzy w bytność duszy, wierzy zaś że
') G(łl‘ De u‘“ P“ft. iib, m, c, 10,
I
J48 .
jest tylko kupą błota, i chce, abym ja tak jak on, był tylko błota gromadą?" ’)
Ale jak wypowiedzieć doskonałość duszy człowieka? Wi- 1 działem wszystkie piękności ziemi, podziwiałem wszelką wspaniałość niebios, rozważałem dzieła sztuk, ale wid ział żem piękność duszy? Ach! nie. Dusza ma w sobie coś tak szlachetnego, tak doskonałego, tak wyższego nad istoty cielesne, że mi tak niepodobna wyobrazić sobie piękności i doskonałości duszy, jak niepodobna ślepemu, który nigdy nie widział światła, wyobrazić blasku i wdziccznćj rozmaitości kolorów. Kiedy ciało moje, arcy-dzieło Stwórcy, । starzeje się i nadwerężą; moja dusza, nienaruszona w’ jestestwie swojćm, pozostaje zawsze tąż samą: nie zna ona ani klęsk choroby, ani zmarszczek starości. Kiedy ciało moje ciężko przykute do ziemi, żyje tylko w teraźniejszości; dusza moja ogarnia wszelkie stosunki czasu.
Żyje ona w przyszłości sięga aż do początku czasów, i wskrzesza zagrzebane w prochu pokolenia, aby z niemi pomówić. Żyje w teraźniejszości nie wychodząc z samćj siebie; przebiega świat, w mgnieniu oka przeskakuje od bieguna, do bieguna od wschodu na zachód, zwiedza narody, widzi ich obyczaje, zwyczaje i prawa; < przenika tejmnice natury, odkrywa własności roślin i minerałów; spuszcza się do wnętrzności ziemi, bada jćj budowę i wydobywa bogactwa; potćm, jakby igrając, wzbija się ku niebu, mierzy rozległość firmamentu i wielkość gwiazd. Żyje w przyszłości, przenika jćj tajemnice rozumowaniem i domysłami gruntownemi; wszakże to dopiero najmniejsza jest cząstka jćj chwały. Ciasno jćj na tym obszernym świecie; ulatuje więc po nad słońca i nad światy, wznosi się aż do Istoty, źródła wszystkich istot; a chociaż ta zamieszkuje światłość niedostępną, dusza ją jednak odkrywa swym rozumem i jednoczy się z nią przez miłość. Wspaniałe to jest i wzniosłe zjednoczenie, które, ubóstwiając duszę, daleko pozosta wia za sobą związki książąt i monarchów! Po tćm wszystkićm będziecież się mnie jeszcze pytać, jaka jest wartość duszy? Toż samo pytanie zadaję ja uczonym i mędrcom, ziemi i niebu. Wszystko i mi odpowiada, albo wymównemi słowy, albo wymówniejszóm jeszcze milczeniem. Nieprzestając na tćm,- pytam się jeszcze samego Boga. Bóg wziąwszy mnie za rękę, prowadzi na wierzchołek gó- |
') Sentiment de NapoUou sur le christianisme, str. 77.
149
ry, a tam, usuwając krwią zbroczoną zasłonę, pokazuje mi własnego Syna umarłego na krzyżu, i mówi: „Oto co warta jest twoja dusza!“ Anima, tanti oales! Napełnieni tą wzniosłą myślą, wejdźmy w niektóre szczegóły doskonałości nasz.ćj duszy.
1° Dusza nasza jest duchowną, to jest, nie ma ani rozciągłości ani długości, ani szerokości, ani głębokości, ani kształtu; nie może być widzianą oczyma, dotkniętą rękami, ani żadnym pojmowaną zmysłem. Nic łatwiejszego, jak dowieśdź że dusza nasza jest duchowną. Jakoż, działania duszy naszej są: pamięć, myśl i wola. Kie masz zaś nic bardzićj duchownego nad te trzy działania. Gdyby przeto dusza nasza nie była duchowną czyli duchem, jćj działania nie mogłyby być także duchownemi; czyli, jćj pamięć, myśl i wola byłyby materyjalnemi. A gdyby tak było, toby można było je widzićć, dotykać, dzielić i ważyć; można -by było mówić: funt myśli, łokieć woli, kwarta pamięci, myśl czerwona, biała, błękitna; wola okrągła, podłużna; pamięć trójkątna. Wszakże wszyscy śmieliby się z tego, ktoby tak mówił. A dla czegóż? Bo cały świat czuje, że niemożna nadawać woli, myśli i pamięci własności materyjalnych czyli zmysłowych. A zatćm pamięć, myśl i wola nie są materyją; a zatćm i dusza, która jest ich źródłem, także nie jest materyją. Wszelkie przymioty jakiejkolwiek rzeczy, są zawsze jednej i tćj samćj co ona natury; a raczćj, jest to ta sama rzecz, pod tą lub ową przedstawiająca się postacią. A tak, pamięć jest to dusza pamiętająca; myśl, dusza myśląca; wola, dusza chcąca.
Dusza przeto człowieka jest tak duchowną czyli duchem, jak Bóg, który ją na swoje podobieństwo stworzył.
2° Dusza nasza ma wolną wolę. To znaczy, że dusza może uczynić co się jćj podoba, może działać lub nie działać, może chcićć tak lub inaczćj. Tćm-to różni się ona od innych otaczających nas istot.
Słońce, naprzykład, nie może podług swćj woli wschodzić lub nie wschodzić każdego poranku, bieżyć tą raczej niż inną drogą, posuwać się naprzód, lub cofać się. Słońce musi tak postępować, jak postępuje: dlatego też zawsze jedno i toż samo czyni. Zwierzęta także nie są wolnemi: dla tego też, mają zawsze te same zwyczaje, te same upodobania, i te same odbywają czynności. Wszakże, gdyby zwierzęta były wolne; gdyby miały same w so ie taki pierwiastek i takie prawidła postępowania, jak my; zmieniałby się tak jak my, byłyby zdolne do wynalazków, do
150
odmian, do postępu na drodze doskonałości, i tak jak my wykonywałyby wiele rzeczy ważnych rozumnych.
Dzisiejsze, naprzykład, jaskółki, nie robiłyby już gniazd swoich w takim kształcie jak je robiłyby ich prababki przed stu laty. Jaskółki chińskie nie robiły lak jak francuzkie. We Fran-cyi nawet, jaskółki pcryzkie odróżniałyby się sposobem życia i gnieżdżenia się, od jaskółek na prowincyi; one by stanowiły modę do wszystkiego, udzielałyby tój mody innym, a potóm szydziłyby z niój, jako śmiesznój i przestarzalój, skoroby im samym przyszła inna do głowy. Wszakże tak się dzieje między nami! Dla czegóż nie tak się dzieje między jaskółkami? Przyczyna tego jest ta, że muszą ulegać woli wyższój niezmiennej, która je zmusza do wykonywania zawsze i wszędzie swoich rozporządzeń.
Rzecz się ma wcale inaczćj z naszą duszą: ona działa lub nie, chce lub nie chce; kiedy co czyni, wie dobrze iż może czynić ina-czćj. Jeśli wie dobrze, doznaje radości; jeśli czyni źle, doświadcza wyrzutów sumienia: czuje bowiem, iż od niej zależało tego nie czynić. Nie masz między nami nikogo, ktoby nie doświadczał przykrego lub przyjemnego uczucia idącego za złym lub dobrym czynem. Tegośmy zaś nie doznawali; gdyby nie zależało od nas czynić inaczćj: nie zasługiwalibyśmy ani na karę ani na nagrodę.
Cóżby powiedziano, naprzykład, o człowieku, któryby bił swój zegar za to, że zaprędko lub zbyt pomału idzie? Powiedzianoby, że jest bezrozumnym, waryjatem. Nikt wszakże nie mówi tak na ojca za to, że karci zły postępek syna. Tak jednak wypadałoby mówić, gdybyśmy nie byli wolnymi: w takim bowiem razie zegar lub dziecię żle postępujące byłoby jedno, bo jedno jak drugie działałoby z musu. Byłoby przeto nierozsądkiem i niesprawiedliwością karać występek, nagradzać cnotę: albo raczój, nie byłoby ani złego, ani dobrego, ani występku, ani cnoty; bylibyśmy tylko zegarem, albo każdą inną machiną.
A zatćm Bóg byłby niesprawiedliwym nagradzając jednych, a karząc drugich. Lecz gdyby Bóg był niesprawiedliwym, nie byłby Bogiem, byłby niczćm; świat zaś byłby skutkiem bez przyczyny. W taką to wpada się przepaść, zaprzeczając wolności duszy.	।
3° Dusza nasza jest nieśmiertelną. To znaczy, że dusza nasza nigdy nie umrze, że nawet niepodobna aby umarła. Gdy ciało umiera; części je składające rozdzielają się, to jest, głowa, nogi, ręce, serce, każde idzie w swoję stronę. Ale dusza nie ma części, nic
_ *
ma ani głowy, ani nóg, ani rąk, ani serca; a zatćm nie masz nic, coby się w duszy rozdzielać i rozłączać mogło. Dusza zatem zginąć nie może.
Jedna tylko rzecz mogłaby ją zniszczyć, to jest, wszechwładna wola Tego, który ją stworzył. Lecz Bóg nie tylko nie chce śmierci duszy naszćj, ale owszem zapowiada najwyraźniej, , że chce, aby tak jak On żyła zawsze, przez całą wieczność. ZK, mówi, bę ą karani to piekle przez całą tuieczność; cnotliwi, przeciwnie, używać będą nagrody w niebie przez całą wieczność.')
Do tego głosu niebios, opowiadającego pocieszającą, a zarazem straszną prawdę o nieśmiertelności duszy, łączy się głos wszystkich narodów ziemi: „Natura o to na nas woła, mówi święty Augustyn; to wyrył w głębi serc naszych Stworzyciel; wiedzą o tćm wszyscy ludzie, od dziatek w szkółce, aż do mądrego Salomona: o tćm śpiewają pasterze w polu; tego nauczają kapłani w miejscu świętćm; to głosi ród ludzki po całym świecie.“
Widzicie, że kto zaprzecza nieśmiertelności duszy, ten zada-je kłamstwo Bogu, rozumowi, rodzajowi ludzkiemu; nadto przypuszczać musi następujące niedorzeczności:
1° Że Bóg igraszkę z nas sobie uczynił, nadając nam niepokonaną żądzę nieśmiertelności.
2° Że wszystkie ludy uznając tę prawdę, były dotychczas w błędzię; że garstka tylko libertynów miała słuszność za sobą.
3° Że los zabójcy powinien być ten sam, co jego niewin-nćj ofiary; że Neron i święty Paweł na równi stoją; że święci; pełniący wszystkie przepisy cnoty, którzy byli dobroczyńcami rodzaju ludzkiego, niczćm się nie różnią [od złoczyńców, którzy byli jego plagą, i splamili się zbrodniami wszelakiego rodzaju. Rozpowszechniać tak zgubne zasady, nic jestże-to pobudzać do zbrodni? Nie jestże-to przeistaczać świat w jaskinię zbójców i drapieżnych zwierząt? Skutki tych zasad są okropne: a zatćm źródło ich jest fałszywe i ochydne.
Wprzód nim stworzył Bóg człowieka, rzekł: Uczyńmy człowieka na wyobrażenie i na podobieństwo nasze. Jako malarz, który przypatruje się i rozważa osobę, jakiej skreślić chce rysy na płótnie, tak Bóg przypatrywał się sobie, rozważał, potćm na czło-
) pójdą ci na mękę wieczną; a sprawiedliwi do żywota wiecznego." Mat, XX.V, 46. „I wyuidą którzy .dobrze czynili, na zmartwychwstanie żywota: a którzy złe czynili, na zmartwychwstanie sądu." Ś. J.an. V, 29.
GAUME, ZASADY T, i.	19
____152
wieku wyraził boskie swoje rysy. Przypatrzmyż się cudownemu podobieństwu, istniejącemu między wzorem a kopiją. Obraz Boga nadewszystko wyryty jest w duszy naszćj; przez nią to podobni jesteśmy do Boga.1)
Bóg jest jeden w naturze; dusza nasza jest także jedna w naturze. W Bogu są trzy osoby odmienne; w duszy naszćj są trzy władze odmienne: pamięć, rozum i wola. — Bóg jest duchem czystym; czystym duchem jest i dusza nasza. — Bóg jest wieczny; dusza nasza jest nieśnrertelna: nic bardzićj nie jest podobnego do wieczności jak nieśmiertelność. — Bog wolny; dusza nasza także wolna. — Bóg zna przeszłość, teraźniejszość i przyszłość; dusza nasza pamięta przeszłość, zna teraźniejszość, przewiduje przyszłość. — Bóg wszędzie obecny; dusza nasza obecna we wszystkich
') Niektórzy dalej posuwają to boskie podobieństwo. „Ciało też nasze, mówią oni, stworzone na obraz Boga. W chwili bowiem, kiedy Bóg, któremu wszystko było obecne, stwarzał ciało pierwszego człowieka, widział niebieskiego swojego Syna przyobleczonego w ciało ludzkie; i na wzór tego to cudownego ciała d ugiego Adama, nkształeone było ciało pierwszego; i w tern to znaczeniu ciało Adama i wszystkich ludzi stworzono było na obraz i podobieństwo Boga. Bóg nie powiedział: Uczyńmy duszę człowieka na wyobrażenie i na podobieństwo nasze; ale rzekł: Uczyńmy człowieka na wyobrażenie i na podobieństwo nasze. Człowiek zaś nictylko jest duszą, ale i ciałem. Aby więc człowiek mógł być nazwany obrazem Boga, musi nosić jego podobieństwo i rysy w całej istocie swojćj.“ Takie jest rozumowanie kilku filozofów. Zobacz Ouvrago des six jonrs, i Tertullijana de Resurr. earnis. Toż sama nauka wyrażona jest w książce pobożnej, która być powinna w ręku wszystkich rodzin chrześcijańskich: Peusóes sur lesvóritós do la Religi on, przez Hum-berta. Świętobliwy i uczony missyjonarz, który jest autorem tego dzieła, tak mó- , wi w rozdziale CIII: „Ponieważ Stworzyciel od wieków postanowił zesłać Syna swego na ziemię, i dać mu ciało odpowiedne do najzacniejszych czynności; ukszał-cił więc ciało nasze na obraz przedziwnego ciała Boga-Człowieka, który jest jako nasz brat starszy, nasz przodek najp:erwszy i nasz wzór oryginalny. Owóż jaka godność pochodzenia naszego wedle ciała: pojmujecież jego zacność? Powinniście obchodzić się z niem ze czcią i uszanowaniem; czemuż upadlacie je postępowaniem niegodnem tego, czóm jesteście?”
Cokolwiek bądź, wypada tu nadmienić, że i Ś. Tomasz był tegoż samego zdania, chociaż nieco odmiennym wyrażał się sposobem. Oto są jego wyrazy: „Quia corpus hominis solum inter terrenorutn animalium corpora non pronum in alvc-um prostratum est; sed tale est ut ad contemplandum coelura sit aptius, megis hoc ad imaginem et similitudinem Dei, quam caetera corpora animalium factum jurę videri potest. Quod tamen non sic intelligendum quasi in corpore hominis sit imago Dei, sed quia ipsa figura humaui corporis repraesentat imaginem Dei in auima, per modum restigii.” P. I, 9. 93. art. V/I.
153
częściach ciała naszego, owej tajcmniczćj treści całego świata, i w mgnieniu oka przebiega kulę ziemską. — Bóg sprawiedliwy, prawdziwy, święty, dobry, miłosierny; taką też była dusza Adama przed jego upadkiem: taką jest dusza nasza po jego upadku, gdyż posiada wyobrażenie i uczucie prawdy, sprawiedliwości, świętości, dobroci, miłosierdzia. — Bóg nieskończony; dusza nasza nieskończona w swych żądzach: nic z tego co ma koniec, zaspokoić jćj nic zdoła. Wszystko co granicami ścieśnione, dla niej jest przykre, niemiłe, nieznośne. Niespokojność i niedola jakiej dusza doświadcza, dają świadectwo o jćj godności, gdyż trzeba być bardzo wielkim, żeby być nieszczęśliwym, i niepocieszonym, jeżeli się jest pozbawionym jedynego dobra, które nie zna końca. — Bóg jest najdoskonalszym ze wszystkich istot; człowiek jest najdoskonalszym ze wszystkich stworzeń widzialnych. — Bóg nie zależy od nikogo. Bóg jest najwyższym panem nieba i ziemi; człowiek jest królem wszystkiego co go otacza. — Wszystko się odnosi do Boga; wszystko się też odnosi do człowieka, a człowiek do Boga.
O jakże wielcy jesteśmy, gdy jesteśmy stworzeni na obraz samego Boga.
M O cl 1 1 t W EU.
O Boże mój, któryś wszystek jest miłością! Dziękuję Ci, żeś mnie stworzył na swój obraz i podobieństwo. Nie pozwalaj, abym obraz Twój szpecił grzechem.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na świadectwo zaś tćj miłości z wielką czcią czynić będę znak krzyża świętego.
*
154
NAUKA XIIIta.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Dalszy cigg szótego dnia. — Człowiek król świata. — Użytknje zo świata. — Najwyższy kapłan świata. — Uwieńczenie człowieka.
Człowiek stworzony jest, aby był królem. Jego prawa do władzy królewskiój wyrażone są w samycbże słowach stworzenia jego. Rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na wyobrażenie i na podobieństwo nasze: a niech przełożony będzie rybom morskim, i ptastwu powietrznemu i bestyom i icszystkiej ziemi i nad wszelkim płazem, który się pełza po ziemi. Nigdy władza nie była rozciąglejszą; nigdy berło nie było prawniej noszone.
Przed swem nieposłuszeństwem, Adam spokojnie panował nad całćm przyrodzeniem. Zwierzęta nie były straszne dla niego, ani on groźnym dla nich. Wszystkie żyły razem poufale, jak ży-ją słudzy w domu pana swego, gotowi zawsze do wykonywania rozkazów jego: dowodem tego jest rozmowa węża z Ewą. ’) Grzech to dopiero zwichnąwszy ten piękny porządek, skaził panowanie człowieka. Wszelako człowiek nie tak głęboko upadł z pierwotnego panowania swego, iżby nie zachował chwalebnych o niórn świadectw.
A naprzód każąc Bóg człowieka za niewierność, i skazując, aby pożywał chleba w pocie czoła swego, chciał mu przynieść ulgę i złagodzić ciężkie jego prace. Zostawił mu zupełną władzę nad zwierzętami domowemi. Człowiek odzywa się, a liczni służebnicy śpieszą z wykonaniem jego rozkazów. Owca oddaje mu swoje runo, a jedwabnik przędzie dla niego kosztowną tkaninę; pszczoła dostarcza słodkiego miodu; pies strzeże drzwi jego; wół orze jego rolę; koń przewozi ciężary i jego samego gdziekolwiek on zechce. Co się tyczy zwierząt dzikich, człowiek mocen je powściągać i odzyskiwać nad niemi pierwotne swe panowanie. I w rzeczy samćj, powściąga je, karci, podbija, zmusza, oswaja nagina do swego użytku lub przyjemności; łapie w sieci; zabija; każę je chwytać zwierzętom domowym. Jeśli mu potrzebna z"ie-
*) Chrys, XI. liomil. iu G-n
155
rzyna na obiad; wysyła psa, i hez wielkiego ze strony swój trudu, otrzymuje czego żąda. Najpotworniejsze, nawet najdziksze, słoń i wieloryb, tygrys i lew, poddane są prawom człowieka i stają się jego hołdownikami.
Nie tylko on rozkazuje zwierzętom, ale nawet wszystkiem stworzeniom nieżywotnym, a żadne stworzenie jemu nie rozkazuje; posługuje się wszystkiemi, a żadne nim się nie posługuje. Używa posługi gwiazd do urządzania swych prac i kierowania podróży swój pośród oceanu lub pustyni. Na jego glos, dęby spuszczają się z wysokich gór; kamienie, żelazo, łupek, złoto i srebro wychodzą z łona ziemi, żeby dać mu pomieszkanie lub je upiększyć; konopie i len ogałacają się ze swoich włókien, żeby mu dostarczyć odzieży; kruszec posłuszny przybiera różne kształty w jego ręku; marmur mięknie pod jego palcami; skały pękają otwierają mu wolne przejście; rzeki zwracają się ze swych łożysk, skrapiają jego łąki, lub obracają koła jego fabryk.
Jeśli go kto napadnie; wnet mu w pomoc przychodzi wszelkie stworzenie: drzewo i kamień wznoszą wały przeciw nieprzyjaciołom człowieka. Sól, siarka, ogień, żelazo robią z sobą przymierze, aby go zabezpieczyć od krzywdy. Jeżeli trafi się, że siła wyższa przezwycięży jego żądze i ostrożności; jeżeli zastęp much, naprzykład, silniejszym bywa niekiedy od niego; to dzieje się dla tego, że i on ma Pana i o tćm pamiętać powinien.
Jeżeli chce zmienić klimat, przebyć morza i zawieść tam co mu zostaje nad potrzebę, lub wziąść ztamtąd czego mu braknie; wodą i wiatry użyczają mu skrzydeł, które go przenoszą na około całego świata. Okręta dostarczają człowiekowi płodów ze wszystkich czterech świata części. Żądze jego spełniają się od jednego do drugiego końca świata: zbliża on jego krańce, gdy mu się podoba, i wprowadza je w stosunek, nie wychodząc ze swego mieszkania. Ptak mu daje swe pióro, drzewo korę, minerał farbę, a człowiek niemi maluje myśl swoję. To pismo odchodzi, i bez jego trudu, przeciska się przez milijony ludzi, przebywa góry, przepływa morza, i objawia wolę jego ludziom o dwa lub trzy tysiące mil odległym od niego; zawiadamia o niej całą ziemię; za-wia amia nawet po jego śmierci potomność najodleglejszą.
gra na świecie, jak mądrość wszechmocna, która go stwo-* iAł ' t° jednćm pociągnięciem pędzla zmienia niewdzięczne p no w zac wycające widowisko; już z dłótem albo rylcem w rę-u, ożywia marmur i tchnienie wlewa w bronz; już przy pomocy
mikroskopu, który sam wynalazł, odkrywa nowe światy w proszku nicdojrzanćm gołćm okiem; już znowu zmieniając mikroskop w teleskop, zagłębia się aż w niebiosa, i przypatruje się księżycowi, tudzież świetnym jego zastępom. Wróciwszy do pomieszkania swego, przepisuje prawa ciałom niebieskim, wskazuje im drogę, rozmierza ziemię i waży słońce.
Prawda więc, że cała natura jest w reku człowieka, jako cacko w ręku dziecięcia. Pomimo upadku swego, zachowuje on rozległą część władzy jaka mu była nadana owenii wzniosłemi słowy: Niech przełożony będzie rybom, i zwierzętom, i wszystkiej ziemi.
Człowiek nie jest królem konstytucyjnym; królewska jego władza nad światem nie jest czczćm słowem: jest ona rzeczywistą, skuteczną. On rozkazuje i używa. Że rozkazuje, widzieliśmy; że używa, zobaczymy. Umieszczona w ciele jako w pałacu dusza jego, ma pod swymi rozkazami pięciu wiernych ministrów, którzy mu przynoszą na przemian, a niekiedy wszystkie razem, hołdy świata całego. Tcmi ministrami są zmysły: widzenia, słyszenia, powonienia, smakowania i dotykania. Za ich pośrednictwem, człowiek używa na swą korzyść wszelkich bez wyjątku stworzeń.
Od firmamentu, na którym się znajdują gwiazdy najodleglejsze od nas, aż do powierzchni ziemi, wszystko co jest widzialnym, stanowi dziedzinę oka: dzięki jemu, żadnćj piękności widoku nie traci duszaV Wszystkie dźwięki tak różnorodne, tak rozmaite, należą do dziedziny ucha: dzięki jemu, dusza nasza nie traci powabu żadnćj melodyi. Wszystkie wonności należą do dziedziny zmysłu powonienia; dzięki jemu, dusza nasza nie traci żadnćj mi-lej woni. Wszelki smak stanowi dziedzinę zmysłu smakowania; dzięki jemu, dusza nasza i pod tym względem nie traci żadnćj przyjemności. Wszystkie ciała nas otaczające należą do dzidziny zmysłu dotykania; dzięki jemu, żadne wrażenie nie jest obećm dla duszy naszej.
Tym sposobem świat cały przeznaczony jest do użytku człowieka, a przez ten użytek sprowadzony d(Kjedności; wszelkie stworzenia materyjalne znajdują się w dziedzinie wrażeń zmysłowych, których organa posiada ciało człowieka, a których kresem jest jego dusza. Mniemacie może, że, aby używać swój rozleglej dziedziny, człowiek podejmować musi ciężkie trudy. Nie, użycie tego nic go nie kosztuje, jest-to dzieło każdej chwili. Zaiste! i to nie mały cud mądrości hoskićj. Chciał Bóg, żeby wszystkie rze
157
czy, które człowiek ciągle ma po-1 ręką, jako-to zwierzęta i rośliny, zostawały w ogólnym i koniecznym związku ze wszystkiemi częściami świata. Chciał aby najdrobniejsza trawka potrzebowała ziemi, powietrza, wody, wiatrów, deszczów, śniegu, ciepła dziennego, nocnego chłodu, rozmaitego wpływu czterech pór roku; słowem wszystkich rzeczy.
Wszystkie rośliny odnoszą się do zwierząt. Z kolei zwierzęta wszelkiego rodzaju, z których jedne żyją w wodzie, drugie w powietrzu i na ziemi, łączą w sobie nieskończoną liczbę innych rzeczy, jakie zdają się wymykać człowiekowi, i usuwać się od bezpośredniego użytku. Tym czasem, po wszystkich tych cząstkowych połączeniach, nastręczając się same człowiekowi jako panu swemu, zbliżają ku niemu w przedziwny sposób wszystkie części świata. Tym sposobem używa on go kiedy chce, bez wielkiego trudu.
Przykład pospolity przedstawi wam tę prawdę w całćm świetle, i wykaże jak człowiek, nawet najuboższy jest królem ciągnącym w każdćj chwili użytek z całego świata.
Patrzcie na tego biedaka, co pożywa kęs czarnego chleba, którym go obdarzyliście; jest-to młody król który mimo wiedzy nakłada podatek na wszystkie stworzenia, na wszystkie stany spółeczności i na samego Boga. Istotnie, do tego kęsa chleba potrzeba:
1° Mąki. Mące potrzeba piekarza, co ją rozczynił na chlćb; wody co ją rozmiękczyła; pieca co upiekł chlćb; drzewa, które ogrzało piec; młyna na zmełeie zboża; młyn do swojćj budowy potrzebuje kamienia, żelaza, drzewa, potrzebuje wody, wiatru, zwierząt aby się obracał; potrzebował też ludzi, którzy go zbudowali; do zarządu też młyna potrzeba ludzi ze znajomością matematyki i mechaniki. Mąka potrzebuje także worów na swe pomieszczenie; na wory potrzeba płótna; płótno potrzebuje tkaczów; tkacze potrzebują nici; nici prządek; prządki przędzy; przędza konopi.
2° Ów kęs chleba potrzebuje zboża; zboże rolnika, który zasiewa; pługu, wołów lub koni, które go ciągną; gruntu który przyjmuje nasienie; słońca, co je rozgrzewa; deszczu, co mu wziost daje; deszcz potrzebuje obłoków; obłoki, «io-i za i rzek; rzeki, gór z których biorą początek, równin na tóic spywają; obłoki potrzebują też wiatrów', które je pędzą, oże potrzebuje także czterech pór roku: jesieni, kiedy się za
158
siewa; zimy, kiedy ziemia odzyskuje siły potrzebne do żywienia nasion; wiosny, co wzrost daje; lata, kiedy zboże dojrzewa.
3° Ten kęs chlcba, potrzebuje także wieśniaka, co żnie zboże, młóci, przesiewa. Do tego trzeba sierpów, cepów, przetaków. Sierpy wymagają górników, którzy dobywają kruszec z wnętrzności ziemi; kowali co go kują i przerabiają. Na cepy potrzeba drzewa; potrzeba i ludzi, aby z drzewa zrobili cepy. Przetaki wymagają także materyjalu, tudzież robotników zajmujących się ich wyrabianiem. Piekarz co wypieka chleb, robotnik co zasiewa zboże, inny co je żnie, młynarz co miele, wszyscy robotnicy, którzy przysposabiają narzędzia niezbędne do rolnictwa, potrzebują odzieży, kapeluszów, butów. Do tego znowu trzeba kapeluszni-ków, krawców, szewców, tkanin, wełny, trzód, pasterzy; te powołania potrzebują innych; ostatnie jeszcze innych, aż do powołań najwznioślejszych i najniższych w spóleczności. Potrzeba też władzy, która stanowi prawa dla zabezpieczenia własności; urzędników, którzy pilnują ich wykonania; potrzeba i sędziów i więzień. Prawa wymagają umiejętności; umiejętność nauki; nauka ksiąg, szkół, nauczycieli. Niedosyć na tćm; ów kęs chleba potrzebuje nie tylko opieki dla rolnika przeciw nieprzyjaciołom wewnętrznym, ale i przeciw zewnętrznym. To znowu wymaga miast warownych, wojsk, dział, i mnóstwa sztuk i rzemiosł, jakich wojna używa i prowadzi z sobą.
4° Ten kęs chleba potrzebował nie tylko zboża, z którego był upieczony, ale i ziarna które je zrodziło. To znowu ziarno potrzebowało trzeciego i tak dalej, aż do pierwszego ziarna, które domyślać się każę Boga nieskończenie potężnego, co je stworzył, nieskończenie mądrego, co mu dał wzrost, nieskończenie dobrego, co nas nićm obdarzył.
Tak więc widzicie, że niebo, ziemia, woda, ogień, ludzie i sam Bóg pracowali społem na ten kęs chleba. Człowiek więc pożywający go używa całego świata, z tą różnicą od zwierząt, że używa go rozumnie, używa o każdćj godzinie dnia i nocy, od pierwszćj clrwili bytu swego aż do ostatniego westchnienia: gdyż dzień i noc, niebo, ziemia, woda, ogień, ludzie i sam Bóg pracują nad przygotowaniem tego kęsa chleba, i tego czego potrzebujemy do naszego pożywienia i odzieży. Czy pomyśliliśmy kiedy o tćm? Osądźcież ztąd, jakim jest egoistą, człowiek żyjący tylko dla siebie: jest on potworem na tym świecie!
159
„O jak wielka, — wola z tego powodu jeden święty z pierwszych wieków, — o jak wielka jest niewdzięczność ludzi! Kiedy ja gnuśnieję w próżnowaniu, wszystkie stworzenia pracują dla mnie. Słońce i księżyc w ciągłym są ruchu, żeby rozlewać wszędzie swe światło i ciepło zapładniające. Kiedy ja dopuszczam się grzechu, kiedy nadużywam umysłu mego myśląc o złem, serca pragnąc złego, ciała popełniając złe; ziemia wycieńcza się, żeby dostarczyć mi chleba, który mię żywi; pszczoły latają ze wszech stron nad strumykami i dolinami, zbierając na łąkach miód tak słodki dla mego języka, który powtarza tyle słów niesprawiedliwych i sprośnych. Owca ogołaca się z runa swego, żeby mi dostarczyć odzieży, z którćj tak często chełpię się. Winogrona z niecierpliwością oczekują ciepła letniego, żeby zaspokoić mój smak i rozweselić serce, które znieważa tak często Tego, kto mu dał życie. Źródła i rzeki płyną w nocy i we dnie, aby skrapiać łąki i dawać wzrost powabnym kwiatom pod stopami memi, które tak często chodzą drogami niaprawości. Ptaki silą się melodyjnym śpiewem robić przyjemność dla moich uszu, które tak często smakują występnie w słowach obmowy i wszeteczeństwa. Wszystkie stworzenia świata łączą się razem i wycieńczają siły swoje, aby opatrzyć moje potrzeby i sprawić przyjemność; a ja prawie zawsze nadużywam wszystkich stworzeń, prawie nigdy nie myślę o podziękowaniu Temu, który za ich pośrednictwem, hojnie mnie obdarza tylu dobrodziej stwy! “ ’)
Widzieliśmy, że wszystkie stworzenia posłuszne są człowiekowi jako królowi swemu; wszystkie do niego się odnoszą jako do swego celu. On używa wszystkich, a sam żadnemu z nich nie przynosi pożytku. W którąkolwiek stronę wzrok swój obrócicie, lub skierujecie swe myśli; ujrzycie, że owe milijony rozmaitych stworzeń dążą do człowieka, jako promienie koła dążą do swojego środka.
Lecz czyliż na człowieku wszystkie stworzenia zatrzymać się winny? Czyż on jest ich celem ostatecznym; Nie; inaczćj byłby Bogiem. Czegóż więc stworzenia od niego wymagają, kiedy się mu oddają i dla niego giną? Cóż człowiek uczynić powinien ze wszystkiego i z samego siebie? Oto: wszystko winien odnosić do wie lego Boga, który jest nad nim: bo wszystko od Boga pocho-
w
') Żywot Św!«te«° J-lmużaik,, str. .11
dzi, i wszystko do Boga wracać musi. „Dla siebie, mówi Pan, uczyniłem wszystkie rzeczy.“ Do Boga więc wszystkie rzeczy zmierzać powinny, jak wszystkie rzeki zmierzają do oceanu.
Stworzenia zaś same przez się niezdolne są zmierzać ku Bogu, to jest czcić go w sposób jaki mu pódoba się, w sposób godny Jego. Nie posiadają one rozumu, żeby Go poznać, ani serca, żeby Go kochać, ani ust, aby Go chwalić, ani woli, żeby Go czcić; nie znają nawet siebie samych, ani doskonałości, jakie posiadają w sobie. Dyjament nie zna ani swój ceny, ani tego od kogo blask otrzymał; jakim-że sposobem mógłby dziękować Bogu ! Owca nic zna Tego, kto ją odziewa i żywi; jakże więc mogłaby iłu dziękować? Drzewa i ptaki, słońce i ziemia, niewiedzą zkąd pochodzą; u jednych kwiaty i owoce, u drugich świetne pióra i glos melodyjny, u ostatnich ciepło, ruch i płodność niewyczerpana; jakichże więc od nich dzięk może się spodziewać Bóg?
Trzeba atoli, żeby te wszystkie stworzenia dziękowały swojemu Stwórcy, aby kochały Go, i wysławiały w sposób godny Jego. Człowiek tylko do tego zdolny; ponieważ on tylko ma wolę; ponieważ on jeden ma rozum do poznawania, serce do kochania, usta do błogosławienia Stwórcy wszech rzeczy. On jeden tylko do tego obowiązany: ponieważ on tylko może to uczynić. On jeden używa w każdej chwili wszelkich stworzeń; gdy tymczasem stworzenia nie ciągną z niego żadnćj korzyści.
Tak więc, gdyby nie człowiek, cała natura byłaby niemą; z nim przeciwnie, wyśpiewuje Stworzycielowi pieśń wiekuistą. Przez rozum człowieka poznaje swojego Stwórcę, kocha Go sercem człowieka, błogosławi jego ustami, wolą Jego cześć Mu oddaje. Czemże więc jest człowiek w pośród świata? Jest to kapłan w świątyni; ofiarą zabijaną na ołtarzu; jest świat i on sam; mieczem co ją zabija, wola jego; ogniem co ją pożera, jego miłość. Czciciel składający się z ciała, które go łączy ze wszystkiemi stworzeniami materyjalnemi, i z duszy, która go kojarzy z aniołami; treść całego świata, którego wszystkie części w nim się jednoczą; najwyższy kapłan umieszczony między rzeczami widzialnemi a nicwidzialnemi; król świata materyjalnego, niższy tylko od Boga, człowiek sam w sobie wypełnia w calćj rozciągłości cel, jaki Bóg założył przy stworzeniu świata. Na człowieku leży odpowiedzialność za niewywiązanie się w imieniu wszystkich stworzeń z tego, co one winny swojemu Stwórcy. On jest ich duszą i rozumem, ich sercem, głosem, pośrednikiem, przedstawcą. Im
161
mnićj one być mogą religijnemi same przez się, tćm więcćj wymagają od niego, żeby był religijnym dla nich. ’)
Objawiwszy Adamowi podwójną jego godność, króla i najwyższego kapłana, Bóg wziął go za rękę i poprowadził do wspaniałego pałacu, jaki mu przygotował. Był to ogród rozkoszny, zasadzony drzewami wszelkiego rodzaju: „a rzeka 'wychodziła z miejsca rozkoszy na oblewanie raju, która się z tamtąd dzieliła na cztery główne rzeki.“ Dwie dzisiaj są nieznane; to jest Ge-hon i Fison; dwie dotąd istnieją, to jest, Eufrat i Tygrys.
Byłoby zbytecznćm chcieć opisywać raj ziemski. Wszystko co powiedzieć można jest to, że był godny człowieka'^ najwyższego kapłana, i króla stworzeń widomego przedstawćy Stworzyciela świata. O jak uroczystą być mnsiała ta chwila, kiedy pierwszy nasz ojciec, prowadzony przez samego Boga, wstępował do swego pałacu! O jakże jaśniał ów dzień, który oświecał to tryumfalne wejście!"Bez wątpienia, serafini, świadkowie tego rozrzewniającego i wzniosłego widowiska, wyśpiewywali na swych ariach złotych pieśń nową, i cała natura odpowiadała ich dźwiękom okrzykiem radości. O jakże sam człowiek był piękny! Żeby powziąć o tćm wyobrażenie, nie przedstawiajmy sobie człowieka, jakim go dzisiaj widzimy, skalanego grzechem, pooranego marszczkami, zasępionego smutkiem, zgarbionego pod brzemieniem cierpień, pozbawionego korony i strąconego z tronu. Człowiek dzisiaj jest tylko ruiną; ale wówczas, jak przedmiot z najkosztowniejszego metalu, co wychodzi z tygla, mając blask i jasność złota, człowiek miał w istocie swojćj wszystko doskonale. Był piękny, nadzwyczajnie piękny, ponieważ był żywym obrazem Boga, a nic do owego czasu nie skaziło było jeszcze tego obrazu. 2) Jak słońce jaśnieje w swojćm południu pod niebem bezchmurnćm, tak jaśniały na człowieku niewinnym łaska i majestat samego Boga.
Wkrótce nowe widowisko nastąpiło po pierwszćm: Adam ukoronowany był chwałą i czcią. Cóż zostawało jeszcze, jeżeli nie nadanie mu inwestytury na wspaniałe państwo, którego Stwórca był postanowił go królem. Owoż, Bóg sprowadza wszystkie zwierzęta przed Adama, żeby im dał nazwiska, jako swoim poddanym. , am_ nazwa je wszystkie, a nazwisko dane, wyrażało doskonale ara er i przymioty każdego z nich; nazwiska te nosiły jeszcze
*) Ś. Grzegorz Nazyanzeń. Orat. XXXVIII. ) Chrysost. })om:k xv> #(, pop
162
one wtedy, kiedy Mojżesz pisał. Jeżeli zastanowimy się nad tćm, ujrzymy że nazwiska nadane przez Adama wszystkim zwierzętom, są nietylko znakiem najwyższego jego panowania, ale i dowodem jego głębokiej znajomości natury.
Zwierzęta więc uznały panowanie człowieka i poddały się mu bez przymusu. Tak się działo dopóki Adam był wiernym. Czyliż inaczej dziać się mogło? Niewinny Adam rządził światem według słuszności i sprawiedliwości, to jest, używał wszystkich stworzeń ku celowi, dla którego Bóg wywiódł je z nicości i poddał pod jego panowanie. Każde z nich służyło człowiekowi za stopień do wzniesienia się ku Stwórcy. Każde z nich było zwierciadłem, w którem odbijały się przed oczyma człowieka: mądrość, wszechmocność i dobroć Stworzyciela. Każda posługa, jaką mu wyświadczały, wzbudzała w nim akt wdzięczności i miłości Boga. Tym sposobem wszelkie stworzenie, które wyszło od Boga, wracało bez ustanku do Boga, za pośrednictwem człowieka.
Od upadku Adama, wszystko się zmieniło. Zamiast podnosić człowieka ku Bogu, jak obrazy obudzające myśl o sobie, którą przedstawiają; stworzenia zbyt często służyły potćm do zatracenia w człowieku myśli o Bogu. Nie ich to wina, ale człowieka, i my ją odziedziczyliśmy. Owoż dla czego, zamiast wzbudzać w sercu naszćm uczucia wdzięczności, widowisko świata i jego używanie bawi nas tylko, i roztargnienie w nas sprawia. Zażywamy dobrodziejstw zlewających się na głowy nasze i wyrastających pod stopami naszemi, jak owo zwierze nierozumne co chciwie pasie się żołędzia posilną, nie podnosząc oczu ku dobroczynnej ręce, która ją rzuciła.
Co większa, używamy stworzeń dla tćm większego poniżenia naszego. W ręku naszym, stają się one naprzemian narzędziami pychy, łakomstwa, zepsucia osobistego, i cudzego. Trzymamy w ucisku te stworzenia, które odnosimy tylko do siebie samych, gdy tymczasem, naturalne ich przeznaczenie, zwraca je koniecznie ku Bogn; *) zatrzymujemy je wśród drogi, zamiast służyć im za przewodników, zmuszamy, aby narzekały potajemnie na rozkaz Opatrzności, która im nie pozwala uchylać się z pod skażonych zwyczajów naszych; zniewalamy je, aby błagały Boga o wyzwolenie ich od udziału w zepsuciu naszćm, do czego przez nas są przymuszane.
*) Do Rzymian VIII, 22.
163
Dla tego też 1° przy skończeniu świata wszystkie stworzenia, które w ręku człowieka stały się narzędziami grzechu, staną się z kolei narzędziami zemsty Boskićj. Powtórzy się wówczas to, co się trafia w chwili wyzwolenia niewolników, długi czas trzymanych w jarzmie; kiedy rzucają się ze wściekłością i na głowię hardego tyrana kruszą hajdany, któremi ich był obciążył.
Dla tego też 2° wszystkie stworzenia wzdychając oczekują zmartwychwstania powszechnego, kiedy święci, wtedy już bezgrzeszni, używać ich będą tylko ku chwale Boga. Wtedy będą zupełnie i na zawsze wykupione z niewoli, i wezmą udział w chwale synów Bożych. ’)
Dla tego też 3° przy skończeniu świata będą one oczyszczo-przez ogień. Grzesznicy strąceni w piekło nie będą już mogli plugawić stworzeń, których użycie będzie im wzbronione. Człowiek . zupełnie usprawiedliwiony i doskonale wrócony do porządku, zwróci też do porządku świat cały; a niebo i ziemia, które stworzone były tylko dla sprawiedliwych, przez nich jedynie zamieszkane będą. Całe stworzenie spełni przeznaczenie swoje, wracając do Boga, który, jak w dni niewinności, owszem doskonalćj jeszcze, będzie wszystkićm we wszystkich rzeczach. 2)
JM o d. 1 1 t w EL.
O Boże mój, który wszystek jesteś miłością! Dziękuję Ci, żeś mię obdarzył tak wielką chwałą i potęgą. Czemże Ci się odpłacę za świat, który mi dałeś? Czćmże Ci się odpłacę nadewszystko za Twoje krew, którą przelałeś dla mnie?
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; i na dowód tej miłości, każdego dnia martwić będę którykolwiek ze zmysłów moich.
*) Do Rzymian VIII, 20. — Ś. Augustyn, O mieście Bożóm, księga XX, rozdz. 16. — Zobacz ogólnrj treść Katechizmu przy końcu tomu VIII, gdzie to wszystko wyłożone według Ojców Kościoła i Teologów.
») Ś. Piotr. III, 12 i 13.
t fl II
164
NAUKA XIVta.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA,
Dalszy cijję dnia szóstego. — Szczęście niewinnego człowieka. — Stworzenie niewiasty. — Obcowanie człowieka z Bogiem. Stworzenie Aniołów.
Obraz Boga, król, pan, kapłan najwyższy świata całego, człowiek wychodząc z rąk Twórcy swego, uposażony był we wszelkie dary przyrodzone, któremi szczodrość boska zbogacić może stworzenie. W ręku człowieka, szacowne te dary były środkami dostąpienia szczęśliwości naturalnćj, to jest, szczęścia zastosowanego do podwójnćj jego natury: cielesnćj i duchownej. W tym właśnie celu Bóg mu ich udzielił; trzeba tylko było żeby człowiek dobrze ich używał, to jest, używał odpowiednio woli Stworzyciela.
Pojmujemy bez trudności, że Bóg dobry i mądry, tworząc dla chwały swojej istotę rozumną i wolną, składającą się z ciała i duszy, nic mógł jćj odmówić ani pomocy naturalnych do czynności życia, ani środków, potrzebnych do wykonywania jego rozkazów, ani nawet nagrody, skoroby ta istota odpowiedziała jego zamiarom. Natura człowieka stworzonego i opatrzność Boga Stworzyciela wymagały tego zarówno. Ale Bóg nie miał obowiązku uwalniać człowieka od nędzy i przygód życia, od chorób i dolegliwości, od starości i śmierci, od pocisków chciwości, i natręctwa namiętności; od owego smutnego i upokarzającego stanu natury, w którym Adam mógł być stworzony, nie mając prawa użalać się na swego Stworzyciela. W takim nawet razie nie możnaby było powiedzieć, że człowiek nie jest dobry, ponieważ we wszystkich jego niedoskonałościach nie byłoby złego, to jest grzechu.
Przy tćm wszystkićm, człowiek mógłby był dostąpić szczęścia naturalnego, to jest, zaspokojenia wszystkich władz swoich. Umysł jego poznawałby, a serceby kochało Boga pośrednio czyli za pomocą stworzeń, w których odbijały się świetnie, jak w pię-knćm zwierciedle, jego wszechmocność, mądrość, dobroć. Cieszyłby się Bogiem swoim przez cały czas zakreślony przez Opatrzność, równie szczodrą w nagrodach jak mądrą w drogach swoich.
Taki jest stan prostćj natury, w którym człowiek mógł być stworzony; ale Bóg tego nie chciał. Nietylko człowiek wyszedł
165 _
z rąk jego ze wszelkiemi przywilejami i darami natury doskonałej, wolnej od cierpień i słabości; lecz był jeszcze przeznaczony do celu nadprzyrodzonego. Było to, iż tak rzekę, nowe stworzenie, które wydoskonaliło pierwsze. ’) Dzięki temu nowemu dobrodziejstwu, cała jego istota wywyższyła się. Już nic widok pośredni i nie jasny, ale jasny, bezpośredni, oczywisty widok Boga', stanowió ma jego szczęście.
Ponieważ przeznaczenie to nieskończenie jest szlachetniejsze od pierwszego; wymagało zatóm i środków sobie odpowiednich. Bóg ich udzielił, i Adam otrzymał nadprzyrodzone nałogi cnót: wiary, nadziei i miłości; otrzymał też siły nowe, wiadomości roz-leglcjsze i tysiąc innych przywilejów szczególnych, które ułatwiały mu osiągnięcie jego wzniosłego przeznaczenia. 8)
Gdyby Adam był nie postradał dobrowolnie stanu tak wzniosłego; to poświęciwszy pewien czas uwielbianiu, i miłości Boga, oraz przypatrzywszy mu się w stworzeniach niby we zwierciedle, i przez zasłonę, poszedłby był bez śmierci przypatrywać mu się razem z aniołami oko w oko, takiemu, jakim jest w niebicsicch. 3)
Tak więc, nietylko człowiek wyszedł z rąk Stworzyciela; uposażony we wszystkie dary przyrodzone, i przeznaczony do szczęścia naturalnego; ale zbogacony także wszelkiemi darami nadprzy-rodzonemi,' i przeznaczony oglądać Boga oko w oko. Słowem, człowiek był stworzony w stanie laski i sprawiedliwości nadprzyrodzonej. 4)
W takim stanie, na który żadnych nie położył zasług, człowiek niewinny doskonałego kosztował szczęścia. Umysł jego znal jasno, co znać był powinien; serce jego kochało miłością żywą, niepokalaną i spokojną wszystko, co powinien był kochać, i nic innego jak to co kochać był powinien; ciało jego zażywało zdrowia i młodości ciągłej. A wszystko to było początkiem tylko szczęśliwości daleko większej w niebiesiecb, to jest, jaśniejszego jeszcze poznania i doskonalszej miłości.
T. ) ^um igitur gratia non tollat naturam sed perficiat, oportet, i t. d. D. 1 nom. Su mm. I, q. I arf VITT 4 o m 1 .	•	.	,
bokie rozdziału XVII Ekklezyastyka	Z8PeW"e ™
2 Tl	we wstępie do niniejszego dzieła, str. XII
) Thom. q. 103, art. HI.
,, .	2. , ? ’	art*	^ug. lib. de Corrept. et Gratia, c. II; Arnbros.
Lpist, 41 ad Irenaeam, i t. d.
Takim był człowiek wychodząc z rąk Twoich, o Boże mój! Takim-to on sam siebie znał, i domyślać się można, jak wielkie były uniesienia jego wdzięczności i jak wielka była żywość miłości jego na widok tego, co Stwórca dla niego uczynił, w teraźniejszości i w przyszłości.
Jakkolwiek były wielkie te dobrodziejstwa, nie przestała jednak na nich niewyczerpana dobroć Boga. Chciał Bóg jeszcze podwoić szczęście człowieka, dając mu towarzyszkę do dzielenia się tćm szczęściem. Wolni od zazdrości i namiętności, składając jedno tylko serce i jednę duszę, te dwie niewinne istoty udzielając sobie swych myśli, uczuć, słodkich wrażeń wdzięczności swojćj, miały pomnażać nawzajem swe szczęście, i pomagać sobie w doskonaleniu się każdodziennćm.
Kiedy więc wszystkie zwierzęta przeciągnęły przed Adamem, i kiedy nadał on już był każdemu z nich nazwisko; Stwórca zesłał na niego sen tajemniczy. Wybrał tę chwilę dla stworzenia człowiekowi małżonki. Wszechmocny działacz wyjął bez bólu żebro uśpionemu Adamowi, a miejsce próżne zapełnił ciałem. Jak z odrobiny mułu utworzył był ciało mężczyzny, tak z tego żebra uczynił ciało niewiasty w które wlał duszę rozumną. Tak utworzoną została niewiasta, obdarzona takiemiż przymiotami, i podniesiona do takiegoż stanu nadprzyrodzonego jak pierwszy mężczyzi a.
Ona była pierwszym przedmiotem, który Bóg przedstawił Ojcu rodzaju ludzkiego, gdy się przebudził, zawiadamiając go, jak została stworzona i że jest częścią jego ciała. Na ten widok, na to opowiadanie, Adam, który dotąd nie widział żadnćj istoty po-dobnćj do siebie, między temi co przeciągały przed jego oczyma, zawołał: „To teraz koić z kości moich, i ciało, z ciała mego: Prze-toż opuści człowiek ojca swege i matkę, a przyłączy się do żony swej, i będą dwoje w jednem ciele.“ ')
Bóg, z kolei, przemawiając do tych dwóch nowycli stworzeń, przeznaczonych do wyrażania na sobie podobieństwa Boga, do tych pierwszych rodziców wszystkich ludzi, rzekł: Roście i mnóżcie się, i napełniajcie ziemię.11 a)
) I Mojż. II, 23. 24
*) I Mojż. I, 28. Jedność rodu ludzkiego jest rzeczy dowiedzioną. Nauki nowożytnno pomściły s:ę za pociski, jakie przeciw niój wymierzała zła wiara i gruba niewiadomość bezbożnych Encyklopedystów.
1° Podania rozmaityoh ludów są jednozgodne w tym przedmiocie. Zobacz Cosmogouie de Moise; Soiićes de Moutlhery, i t. d.
167
Tak więc Bóg, kojarząc niewiastę z mężczyzną, dał królowę światu widomemu, i ustanowił świętą spóleczność małżeństwa, które od samego początku zależało na związku nierozerwanym jednego mężczyzny z jedną niewiastą, dla zachowania rodzaju ludzkiego. Ztąd wynika, że rozwód sprzeciwia się pierwotnemu ustanowieniu małżeństwa. Jeżeli w starym zakonie Bóg go tolerował; tedy czynił to z żalem i z powodu twardości serca cielesnych żydów. ') Dla tego też Jezus Chrystus naprawca wszystkich rzeczy, przyszedłszy na ziemię, zniósł rozwód i przywrócił związek małżeński do pierwotnego stanu. Jest-to szacowne rozporządzenie, które przywróciło rodzinie godność i szczęście, a spółeczności pokój i obyczaje.
Bóg rzekł także pierwszym rodzicom naszym, a w osobie ich całemu rodzajowi ludzkiemu: „Panujcie nad rybami morskiemi i nad ptastwem powietrznym, i nadewszemi zwierzęty, które się ruszają na ziemi.u I dodał: „Oto dałem wam wszelkie ziele rodzące nasienie na ziemi, i wszystkie drzewa, które same w sobie mają nasienie rodzaju swego, aby wam były na pokarm. I wszystkim zwierzętom ziemnym, i wszystkiemu ptastwu powietrznemu, i wszemu co się rusza na ziemi, aby miały co jeść.“ ")
Słowa te nadają prawo człowiekowi nad roślinami i owocami ziemi; ale .staje się on niegodnym darów Boga, jeżeli ich nadużywa, lub jeżeli jest niewdzięczny. Słowa te zapewniają także dla zwierząt pożywienie; i otóż, od chwili kiedy zostały wyrzeczone, ziemia nieprzestaje wydawać wszystkiego co służy ku wyżywieniu tylu milijonów istot żyjących zamieszkałych na nićj.
2° Najprostsze obrachowanie wykazało, źe jedna para dostateczną była do rozmnożenia rodzaju ludzkiego. Soirćes de Montlhóry, str. 204.
3’ Rozmaitość kolorów i budowy jest tylko rzeczą dodatkową i tłumaczy się bardzo dobrze różnicą klimatu i nałogów. Cosmog. str, 332 i następ.
4° Oprócz opowiadania Mojżesza, nauka najbardziej posunięta uważa, iż ze swych badań, ten ma prawo wyprowadzić wniosek: źe ludzie nie byli umie-, szczeni jednocześnie na ziemi na wielu punktach, ale na jednym tylko, z któreg0 się potem rozeszli we wszystkich kierunkach dla zaludnień a kolejno eałćj kuli ziemskiój; że Azyja zdaje się bydź tą krainą pierwotną, i pierwszą kolebką rodzaju ludzkiego. W istocie, kraina ta, jedna z głównych starożytnego lądu, posiada zarazem płaszczyzny i góry najwznioślejsze na powierzchni ziemi. Cosmog. str. 336 i następne. Livre de la Naturę, tom III, 105.
) Zobacz pismo Draeha: Du divorce dans la Synagogue.
») Moji. I, 28. 29. 30.
Gaunie, Zasady, T. I,	20
168
Wszechmocna potęga słowa Bożego, założyła na zawsze przedziwny stosunek między pokarmem każdego zwierzęcia, a jego żołądkiem. Zbożu daje siłę do wyżywienia człowieka, sianu do wyżywienia konia i słonia, tak, że wiązka siana, z której nie można-by wycisnąć dostatecznej ilości soku na utrzymanie życia dziecięcia, wystarcza na utrzymanie bytu zwierząt największych i najsilniejszych.
„ Wszystkie (zwierzęta) na cię czekają abyś im dał pokarm czasu suego, mówi Król-Prorok. Gdy im ty dasz, będą zbierać, gdy otworzysz rękę twoję, wszystkie się dobrem napełnią.'' ’) Gdy opieka opatrzności twojćj, Panie, rozciąga się na najdrobniejszą nawet ptaszynę; my, cośray stworzeni na twój obraz i podobieństwo; mamyż mice tak mało wiary, iżbyśmy się lękali, aby nam nie zabrakło tćj opieki ?
Pośród raju ziemskiego, gdzie Bóg osadził pierwszych rodziców naszych, znajdowały się dwa drzewa odznaczające sje od wszystkich innych. Picrwszćm było drzewo iywota ; drugićm co zyskało tak smutną sławę, drzewo wiadomości dobrego i złego.
PierWsze było dla tego tak nazwane, ponieważ owoce jego posiadały moc ożywiającą, przydatną do zachowania i naprawy sił człowieka. Człowiek bowiem skutkiem przywileju wyłącznego przeznaczony nic umierać, upadałby na siłach, słabnął, i wycieńczałby się nawet; gdyby niemiał podobnego lekarstwa przeciw osłabieniu i zgrzybiałości, zwyczajnym następstwom naturalnego porządku. Święty Augustyn przedziwnie powiada, że drzewo żywota było figurą Słowa wcielonego, którego ciało ożywiające utrzymuje żywot duszy i udziela nieśmiertelności. 2)
Drugie drzewo przeznaczone było dla doświadczenia wierności pierwszych rodziców naszych.
Już posiadali wiadomość dobrego; lokowało im tylko wynikającej z doświadczenia wiadomości złego. Ta nic była potrzebna ani dla ich doskonałości, ani dla ich szczęścia.
Otóż pierwsi nasi rodzice osadzeni w raju ziemskim, obdarzeni wszelką wyższością, uposażeni władzą najrozleglejszą, jaka przystoi królowi i królowćj świata! Dotychczas Stwórca mówił im tylko o ich prerogatywach, i szczęściu. Wszakże wypadało także,
') 1’Balni CIII, 27. 28, De Gen. rd Littcr.
1C>9
aby człowiek pamiętał na to, zc jeżeli był królem ziemi, to też bvł i lennikiem nieba: z tego tytułu winien był hołd swojemu Panu. Dziękując Bogu, i miłując Boga, winien był do Boga odnosić wszelkie stworzenie, które od Boga wzięło początek. Takie było jego posłannictwo i taki warunek główny jego królewskiej władzy, a nawet jego istnienia.
Przez nową dobroć, Bóg mogąc wymagać od swego zacnego poddanego licznych i trudnych hołdów, poprzestał na żądaniu od niego jedynego zewnętrznego czynu dobrej woli. „Cały ten świat ogromny, rzekł mu, do ciebie należy; morze i ryby, ziemia i zwierzęta, tudzież rośliny, powietrze i ptastwo są dla ciebie; ten ogród z rozkoszny masz do swego użytku; używaj owoców z wszelkiego drzewa, jakie ręka moja tu zasadziła ; jedno tylko wyłączam, to jest, drzewo wiadomości dobrego i złego. Tego się nie dotykaj: bo którego dnia będziesz jadł z niego, śmiercią umrzesz.“
Cóż sprawiedliwszego nad podobne przykazanie? Cóż łatwiej-zego jak je wykonać? Cóż właściwszego dla zapewnienia jego fiwykonania, jak straszna kara, którą Bóg je stwierdza? „Umrzesz to jest, umrze ciało twoje, umrze dusza Twoja śmiercią jeszcze okropniejszą, i będziecie umarli, albo odłączeni odemnie przez całą wieczność. Nietylko sami umrzecie, ale jeśli będziecie przenie-wiercami, skażecie na śmierć całe wasze potomstwo; przeciwnie, jeżeli będziecie wierni, zapewnicie sobie na zawsze przywileje i szczęście, jakich używacie." *)
Zakaz ten mieścił w sobie wszystkie niejako inne powinności człowieka. 2) Jego wierność w< wykonywaniu tego przepisu była świętym węzłem, mającym łączyć go na zawsze z Bogiem. Stworzony w stanie nadprzyrodzonej sprawiedliwości, posiadał wszelką łaskę potrzebną do jćj zachowania. Niech tylko zawsze będzie posłuszny i wiemy, a długi łańcuch istot, których on stanowi zwierzchnie ogniwo, będzie złączony z Bogiem, dla człowieka będzie pokój, dla Boga chwała, a w całym świecie będzie porządek i harmonija.
') Ś. Augustyn, O mieście beżem, tom II, 438, 474.
’) Qu'a ergo cortemptus est Deus jubens, qui crearerat, qui ad suam ima gmem fecerat, qui eaeteris animnlibus praeposuerat, qui in paradiso constituerat, 8Ul rerum omniuin copiam salutisque praestitorat, qui praeceptis nec piuribus, nec. grandibus, nec difdcilibus onerarerat, sed uno brevissimo atque lerissimo ed obedientiao aalubritatem r.dminicularerat, quo eam oreaturam, cui libera »ervi-lus expediret ,se esse Dominum commonebat; justa dam.mtio subsccuta est. Id. c. 15,
*
170
Ojcze rodzaju ludzkiego! miłuj to łatwe do zachowania przykazanie, miłuj dla Boga, miłuj dla siebie samego, miłuj dla nas, miłuj dla niego samego; tak, dla niego, bo to przykazanie jest głównym warunkiem do Twojćj chwały.
W samćj istocie, ostatnim rysem wielkości człowieka i jego wywyższenia nad zwierzęta, jest jego obcowanie ze stwórcą za pośrednictwem Religii; głównym zaś punktem Religii dla pierwszych naszych rodziców było zachowanie ogłoszonego sobie nakazu. Zwierzęta otoczone najgrubszą ciemnotą, nieznają ręki, która je utworzyła. Żyją one, ale nie mogą wznieść się do Dawcy życia. Człowiek tylko zdolny jest wzbić się do Boga, i korząc się u podnóżka Jego tronu, składać hołdy tćj niewyslowionej dobroci, która go stworzyła.
Bóg udarowawszy człowieka nader wielkiemi władzami, w końcu raczył mu się sam objawić i ofiarował się za przewodnika na drodze szczęścia. Owe rozmaite prawa, jakie odebrał człowiek od Mądrości najwyższej, są-to jakby wielkie pochodnie rozstawione w pewnych przedziałach przy drodze wiodąećj do wieczności. Oświecony tćm światłem niebieskićm człowiek postępuje w zawodzie do chwały, i już prawie sięga po wieniec życia, i już prawie go wkłada na swoje nieśmiertelne czoło.
Adam pełen odwagi równie jak wdzięczności, według podobieństwa do prawdy, zakaz ściągający się do owocu z jednego tylko drzewa, uważał tylko za lekką swojej wierności próbę, a nawet może już uważał za zupełnie zabezpieczone dla potomstwa swego te korzyści, które przywiązane były do tak łatwćj do wykonania wstrzemięźliwości. Niestety! nie wiedział na jaką jeszcze pokusę wkrótce ma być wystawiona jego wierność.
Bóg, którego nieskończona wszechmocność, i nieograniczona mądrość jakby igrać się zdawała przy stworzeniu świata, wyprowadził z nicości rozmaite rodzaje stworzeń: jedne widzialne i czysto materyjalne, jako to: ziemię, wodę, minerały i rośliny; inne zarazem widzialne i duchowne, to jest, ludzi; inne wreszcie, nic. widzialne i czysto duchowne, to jest, aniołów.
Tak więc, nie masz przeskoków w naturze, nie zrywa się wspaniały łańcuch istot. Wszystkie ogniwa w nim trzymają się; jedno w drugie zachodzi coraz ściślćj, tak, że przyszedłszy do człowieka, łańcuch ten olśnią promieńmi swojćj chwały słaby nasz rozum. Ale łańcuch ten stworzeń nie kończy się na człowieku; ęzluwiek nic jest najświctniejszćm jego ogniwem.- Jeżeli widz
171
on pod sobą railijony milijonów stworzeń mnićj doskonałych, to nad głową jego pokazują się milijony nadeń doskonalszych; a między temi są rozmaite stopnic .doskonałości według tego, jak się zbliżają ku oceanowi doskonałości wszelakiej. Tutaj, w tym świecie wyższym nad nasz, i którego przestrzeń do świata widzialnego jest tóin może, czem słońce do ziarna piasku, jaśnieją jako gwiazdy gorejące, hierarchije niebieskie.
Tu promienią się ze wszech stron chóry anielskie; w pośrodku tych wspaniałych sfer, jaśnieje słońce sprawiedliwości, które wschodzi z wysoka, od którego wszystkie gwiazdy biorą swoje „ światło i blask. „Hierarchije niebieskie! jakąkolwiek jest wasza wielkość; niezćm wy jednak jesteście w obliczu Przedwiecznego. Wy jesteście przez Niego; On zaś jest sam przez się: On jest ten, który prawdziwie jest; On sam tylko posiada pełność istnienia, — wy cień tylko Jego macic. Wasze doskonałości są to strumyki; Istota nieskończenie doskonała jest oceanem, jest głębią, w którą Cherubin spojrzeć nie śmie."
Takim jest świat anielski. On nas tak zbliska obchodzi, on tyle na nasz świat wywiera wpływu, że znajomość jego mieszkańców i jego cudów, nie może bydź dla nas obojętną. Znajomość jego historyi, potrzebną jest do wytłomaczenia historyi naszćj. Wszakże, kto zamierza osiąśdż w jakićm mieście, lub wstąpić do jakiego zgromadzenia, stara się poznać tych z którymi życie przepędzać będzie. Ponieważ zaś i my mamy kiedyś mieszkać na wieki z Aniołami w niebie, i inanjy stać się im podobnymi; za-cznijmy więc, jak mówi jeden wielki papież, od zabrania bliższćj z nimi znajomości.’)
1° Natura Aniołów. Aniołowie są-to istoty obdarzone rozumem, niewidzialne, czysto duchowne i doskonalsze od człowieka. Jest artykułem wiary, że Aniołowie są dobrzy i źli. Niemasz prawie karły w Piśmie Swiętćm, któraby nie świadczyła o ich bytności.*) Aniołowie byli stworzeni3) w tym samym czasie, kiedy niebo i ziemia: taka jest wyraźna nauka Kościoła.4)
*) In resurrectione eniut sicut Ar.geli Dei. (W zmartwychwstaniu będą jsko Aniołowie Boży w niebie.) Ś. Mat. XXII, 30.—Incannis amicitiam cum Angelig. Leo. Przytaczać tu będziemy wyjątki z Soborów i z Ojców Kościoła dosłownie. Przyczynę tego każdy łatwo odgadnąć może.
ł) Angeles pene oxnes sacri el»quii paginac testantur. Oreg. ho mil. XXXIV in Evang.
172
Ale którego dnia Aniołowie byli stworzeni? Odpowiedź na to pytanie, nie wiele nas obchodzi. Święty Augustyn i święty Grzegorz mniemają, że Aniołowie stworzeni byli jednocześnie z niebem. Zresztą, że Mojżesz nie wytłumacył się wyrażnićj co do stworzenia Aniołów, przyczyna tego, według świętego Tomasza, oraz dwóch innych wyżej już przytoczonych Doktorów Kościoła, jest ta, iż lękać się należało, aby lud żydowski, którego skłonność do bałwochwalstwa była mu znana, nie wziął ztąd pechopn do jakićj czci zabobonnej.1) Bzec także można, iż Bóg nie chciał, abyśmy więcćj wiedzieli o Aniołach nad to, co wiemy, a to dla tego, że w obecnym naszym stanie, byłoby to dla nas niebezpie-cznćm. Wreszcie dodać można z większą częścią tłómaczów Pisma Ś-go, że głównym przedmiotem opowiadania Mojżesza, był porządek stworzenia świata widzialnego.2)
Aniołowie stworzeni byli w stanie niewinności i sprawiedliwości:3) ale łaska uświęcająca, w którój byli stworzeni, nie czyniła ich niedostepnemi dla grzechu. Niezmienność w dobrćm, miała dopiero bydż nagrodą ich wierności, i dobrego użycia wolnćj woli przy pomocy łaski.
Aniołowie wyżsi są od człowieka, naprzód, ponieważ są istotami zupełnie duchownemi; potćm, ponieważ posiadają rozleglej-sze i doskonalsze wiadomości od naszych, i mają władzę daleko większą. Wiedza wszakże Aniołów nie rozciąga się w ogóle do wszystkiego. Mówiąc o drugićm przyjściu swojćm, Zbawiciel nasz powiada, że Aniołowie nawet nie wiedzą ani dnia, ani godziny tego przyjścia.
Tak więc są rzeczy, których tajemnice Bóg dla siebie samego zachował. Taką jest między innemi, doskonała znajomość serc i wypadków przyszłych, które zależą od wpływu wolnój woli.
’) Ułud evidenter divinus sermo declarat, nequo post sidera productos an-gelos, neque antę coelum terramque constitutos. Est enim certa illa et immuta-bilis sententia, antę coelum et terram, nihil omnino conditarum rerum cxstitisse, quoniam in principio creavit Deus coelum et terram, ut illud sic creandi principium, antę quod ereatis ex rebus omnino nulla fuerat. Epiph. Haeres. 66.
4)	Zobacz Illci Sobór Lateraneński.
') Ne populo rudi, cui lex proponebatur, idololatriae daretur occasio, si plu-res spirituales substantias super omnes corporeas iutroduceret sermo divinus. Thom. Opuscul.
’) Hieron. Epist. 139.
3)	Si qnis dicit diabolum non fuisse primo angelum bonum a Deo creątum, anatheina sit. Conc. Bracarans, can. VII.
173
Pisarze święci mówią zawsze o tój znajomości, jako o przymiocie Bogu tylko właściwym;1) Chociaż zaś Aniołowie nie mają dokla-dnój znajomości tajemnicy serc; przyznać należy, iż po zewnętrznych znakach, domyślać się mogą, co się w nich dzieje, a to w sposób daleko pewniejszy niż my.2) Ta znajomość przez domysły rozciąga się także i do wypadków.
2° Aniołowie źli. Jak człowiek, tak i Aniołowie nie byli stworzeni tak, iżby nie mogli byli zgrzeszyć. Przed utwierdzeniem ich w lasce, Bóg poddał ich także próbie. Według uzasadnionego mniemania, próba ta była następna: Bóg dał im poznać wcielenie Syna swego oraz obowiązek składania hołdu temuż wcielonemu Bogu. Czcić Czlowieka-Boga zdało się im bydż nieznośnem upokorzeniem. Oburzeni tćm, że Słowo przedwieczne nie wybrało natury anielskićj dla połączenia się z nią, zbuntowali się.3) Na ich czele stanął Lucyfer, może najpiękniejszy z Archaniołów, jak jego nazwisko wskazuje.4) Inni teologowie przypisują nieszczęście złych aniołów, zazdrości jaką powzięli ku człowiekowi, ujrzawszy go stworzonego na obraz Boga, i osadzonego jakby Bożka na ziemi, a zarazem pysze lub próżnemu rozmiłowaniu się w sobie samych i w doskonałościach swoich, jak gdyby ich nie otrzymali byli od Boga.5) Wszyscy zbuntowani Aniołowie, natychmiast po grzechu za karo strąceni zostali do piekła. Nie była im zo-
') Praescius rerum et cordium oognitor est solus Deus : nec enim vel an-geli cordis obscomlita aut futura videre possunt. Ath. quaest. 25 ad Antio-cheuos. — Daemones possunt miracula simulare et apparenetr facore; praeseien-tiam autem futUrorum et praedictionein evide:item nulhis liabet, neqne angelus, et qnanto minus daemones! Tlieoph il ac t. in cap. I Joannis.
’) Non debemus opinari daemones oeculta cordis rimari, sed ex corporis habitu et gestibus aestimare qnid wrsemus interius. TI i er.
’) Frobat Joannes a sancto Thoma r.ihil repugnare quod cum angelis in via revelatum csset mysterium Inearnationis saltem quoad substantiam, inter obje-cta mateiialbi circa qnne eoriim snperbia in primo peccato so explicuit, unum fuerit unio liypostatica inordinate appetita naturae angelicae, id est solom ratione propriae excellentiae, et quia se digniorem existimavit illo summo honore, iudi-gue ferens eum naturae huinaoae sibi inforiori concedi: quod totnm pertiuet ad supeibiam. Utrum tamou ita de facto contigerit, fatetur rem esse incertatn. Haee pro opinione probabili praestantissimi theologi. Billuart, t. III, p. 473. — Zobacz także Suarez, lib. V. dc Angelis, c. 6; i Sylrius, art. V, q. 57 partia 1 D. Tbomse.
-*) Haud solus cecidit; verum agmine septus ingenti. Greg. Naz. carm. 6.
5)	Inn. lib. IV, c. 78. — Aug. lib. II, c. 13, de Gen. ad litter.
174
stawiona możność żałowania za grzech; ale przemienieni nagle w okropnych czartów, pogrążeni nieodwołalnie zostali w wiekuistym nieszczęściu.
Uwielbiajmy tu z pokorną wdzięcznością różnicę, jaką miłosierdzie boskie założyło między nimi a nami. Brama pokuty otwarta dla ludzi, przez cały czas ich życia; żli zaś aniołowie natychmiast po swym upadku znaleźli się w takim stanie, w jakim grzeszniczy będą dopiero po śmierci.’) Potępienie wieczne aniołów odrzuconych, równie jak grzeszników, zależy na pozbawieniu oglądania Boga bezpośrednio i na karze ognia. Nie trzeba szukać innych tego dowodów, gdy mamy je w słowach Zbawiciela naszego, które wyrzekł do potępionych: „Idźcie odemnie przeklęci w ogień wieczny, który zgotowany jest djaldu i aniołom jego.u Cierpią czarci tę podwójną mękę od chwili upadku swego, podobnie jak ją cierpią potępieńcy od chwili swćj śmierci.*)
M o d. 1 1 t -w a,.
O Boże mój, któryś wszystek jest miłością! Dziękuję Ci, żeś obdarzył pierwszych rodziców naszych tak wielką chwałą i szczęściem. Dziękuję Ci, żeś nas uczynił tak wielkiemi, oraz żeś przez religiję wprowadził nas w obcowanie z Tobą,. Udziel nam łaski, abyśmy wiernie dźwigali słodkie Twoje jarzmo.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj miłości, każdego dnia czynić będę akt pokory.
*) II S. Piotr, II. — Solus homo inter creaturas intellectuales potuit poe-nitentiam agendo renint dignus effiei; nec enim Angeli aut daemones poeniten-tiam agendo venia digni effiei possunt. Greg. Nyss. lib, 1 phil. c. 5.
Quod hominibus mors est, angelis est casus. Joan. Darom, lib. II, c. 4.
’) Aliqui dixernnt ad diem judicii differi poenam sensibilem tam daemonum quam animarum, et similiter beatitudinem sanctorum, quod est erronomn. Th. 1, q. 64, art. IV, ad 3.
175
NAUKA XVt«
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Koniec dnia szóstego. — Złość i moc czartów. — Aniołowie ich liczba. — Ich hierarehija. — Czynność Aniołów. — Wychwalają Boga. — Spełniają rozkazy Boga tyczące się rządu świata widzialnego i niewidzialnego; mają straż nad rodzajem ludzkim. — Opiekują się krajami. — Kościołami pojedyuczemi. — Kościołem powszechnym. — Każdym z nas. — Wielkość człowieka.
1° Złość i moc czartów. Zazdrosny szczęścia pierwszych rodziców naszych, zly duch zgubił ich i nic przcstaje kusić nas, aby także przyprowadzić do zguby. Święty Piotr Apostoł przedstawia nam czarta, jako Iwa ryczącego który we dnie i w nocy krąży koło nas, szukając kogoby pożar. Śmiał on posunąć zuchwałość swoję tak daleko, że się zbliżył aż do samego Zbawiciela na pustyni, aby Go kusić.
Część aniołów ciemności znajduje się na ziemi lub w ota-czającćm ją powietrzu: co Bóg pozwala dla przestrogi lub ćwiczenia swoich wybranych. Kara ich jednak tym sposobem nie zmniejsza się: wszędzie oni noszą z sobą piekło.1)
„Jest to zdanie wszystkich doktorów, powiada święty Hieronim, że powietrze między niebem a ziemią napełnione jest ziemi duchami.2) Święty Augustyn nie waha się powiedzićć, że zdanie to należy do wiary apostolskiej.3) Tak mówi bardzo słusznie, to znajduje się w listach S. Piotra,7 Ś. Pawła, Ś. Judy, i w Objawieniu Ś. Jana. Święty Paweł oświadcza nam wyraźnie, że walczyć mamy nie przeciw ciału i krwi, ale przeciw księstwom i mocom, przeciw duchom złości rozproszonym w powietrzu.
Tak więc, nieustanną czynnością złych duchów jest kuszenie nas; Czart, powiada Apostoł Ś. Jan, jest wielkiem smokiem, owym
') Diabolus ubicumque sit, sive sub aere, sive sub terra, secum fert tor-meuta suarum flammarum. Glos, i u cap. III Jacobi.
Święty Tomasz mówi toż samo: „Daemonibus duplex locus poenalis dębi tnr: nmis quidem ratione suae culpae, et hic est. infernus; alius autem ratione exercita;io>ii« humanae, et hic. est ealiginosus aer.“ P. 1, q. 64, art. IV.
*) Haec omnium doctorum opinio est quod ser iste qui coelum et terrarn meditu dfrridit et inar.e appellatur, plonu, est contrariis fortitudinibus Hi er. inc. VI ad Ephos.
’) Lib. II, de Gen. ad litt.
176
starożytnym wężem, zwanym szatan, który zwiódł świat cały. Nienawiść tych duchów potępionych ku człowiekowi jest tak wielka, że trud, na jaki się narażają, nie może wstrzymać jćj zapędów. „Napastują, mówi S. Jan Złotousty, tych nawet, których zwyciężyć żadnej nadziei nie mają, a to płynie, aby ich niepokoić, nużyć, przeszkadzać im, jeżeli czego innego dokazać nic mogą." ')
Chociaż głównym zamiarem złego ducha, jest zawsze zguba duszy naszej przez grzech i pozbawienie nas darów łaski; nienawiść przecież pobudza go nadto do czynienia nam wszelkiego złego, jakie tylko jest w jego mocy. Gwałty jakich się dopuszczał względem Hijoha; męki ciała, któremi dręczył opętanych,4) a o których tyle razy mówi Ewangelija, okrutne i nieludzkie ofiary, jakich wymaga od czcicieli swoich, o czćm świadczy historyją prawic wszystkich narodów; pokazywania się jego tylu świętym pustelnikom pod okropną postacią; jego groźby po których zawsze następował skutek, kiedy Bóg nie powściągnął jego zażarto-ści: oto dowody nienawiści zapowiedzianćj od początku świata.3)
Złe duchy są także w wielkićj części przyczyną złego doczesnego, jakie nas dręczy. We wszystkich czasach, Kościół był mocno przekonany o władzy, jaką Bóg zostawił złym duchom nad stworzeniami, i o użyciu przez nich tćj władzy dla szkodzenia ludziom.
To spowodowało modlitwy, cxorcyzmy, i błogosławienia, jakie się czynią przez Kościół nad temi rzeczami, które używane bywają przy udzielaniu Sakramentów, oraz przy innych religijnych zwyczajach. To pewna, że w ogólności moc złych duchów bardzo się zmniejszyła od czasu wcielenia Syna bożego; że, mniejsza jest między chrześcijanami jak między poganami. Tego ukrócenia mocy czartowskićj wśród chrześcijan dowodzą nade-wszystko ukazywania się złego ducha, i tyle dręczące ludzi opętania, daleko rzadsze w krajach chrześcijańskich, jak w krajach, gdzie bałwochwalstwo jeszcze panuje: jak o tern świadczą opisy najgodniejsze wiary.4) „Uparta złość szatana trwa, mówi S. Cy-
•) Honii). de Lazaro.
*) O opętaniach, zobacz Histoire du peuple de Dieu. częfó 2, tou 1, str. 199. wydania w Brsatięon.
ł) I Mojż. ii.
4) Zobacz X. Buuclict, Lettres ddif. Judo.
pryjan, dopóki nie przyjdziemy do zbawiennych wód Chrztu Ś.; . ale traci zupełnie swoję moc w tym Sakramencie.“ ’)
Powiedzmy w końcu, żc moc czartów daleko przewyższa siły człowieka. Nadzwyczajne skutki, jakie Pismo Ś. im przypisuje, żadnćj w tćj mierze niezostawują wątpliwości. Budowle llijoba poobalane, trzody rozproszone, dzieci w jednym dniu pozabijane, to ogniem z nieba, to trzęsieniem ziemi, to gwałtownością wiatrów; co Antychryst zdziała przy końcu świata, jak przepowiedziano; co czytamy w Ewangelii o różnych opętanych uleczonych przez Pana Jezusa: wszystko to dowodzi że moc złych duchów daleko wyższa nad wszystkie siły człowieka. Dla tego też, Ś. Grzegorz nie lękał się powiedzieć, że chociaż zły duch postradał szczęśliwość, której kosztował, nic stracił jednak wielkości natury swojćj, którćj moc przewyższa siły wszystkich łudzi.2)
2° Aniołowie dobrzy, ich liczba, hierarchije. Jeżeli moc i liczba aniołów złych was przestrasza, to, co powiem o aniołach dobrych, bardzo was uspokoić może. Jakkolwiek liczną jest zgraja złych duchów; to jednak liczba Aniołów dobrych jest daleko większa, i święty Augustyn mówi o tćm wyraźnie.3) Przytćm, co powiada Apostoł Jan święty o wybranych wszystkich narodów, że ilość ich jest nieprzeliczona; tó z większą jeszcze słusznością powiedzićć można o duchach niebieskich. Zgadzają się, że liczba Aniołów daleko większa od liczby świętych.
Teologowie idąc za zdaniem Ojców 88. zwracają uwagę, żc słowa „tysiące i milijonyu których używa Pismo Święte, mówiąc o Aniołach, nieoznaczają liczby określonej, lecz, że Pisarze Świeci używali tych wyrazów dla tego, nie mogli znaleźć innych na oznaczenie liczby większćj, którą uważać można prawie za nieskończoną. *)
') Sc:at diaboli neqnitiam pertinacem u.«que ad aquain salntarom valere, in Baptismo v< ro omnes nequitiae suae vires amittere. Lib. ep. IV.
’) Quamvis enim internae felicitatis beatitudinem perdidit, naturae tamen suae magińtudinem non amisit, cujus adbuc viribus omnia bumana superat. Lib. 34, morał, c. 17.
3)	Bonorum longe major numerus, in coelestiLus auae naturae ordinein ju. vans. De Civ. Dei, lib, TI, c. 23.
’) Non quod tanta solum esset multitudo, sed qnia majorem djcere non poterut. — Cyril. Hieros Cntech. 16,
J78
Jakkolwiek zaś wielką jest ta liczba; nie masz wszakże między Aniołami ani nieporządku, ani zamięszania. Bóg wszechmocny, który utrzymuje wspaniałą harmoniję między miljonami słońc zawieszonych nad głowami naszemi i toczących się wśród przestrzeni, utrzymuje także w zastępach niebieskich przedziwny porządek i stopniowanie. Między Aniołami są rozmaite hierkrehi-je, z których każda zamyka oddzielne chóry, różne pod względem godności, podrzędne jedne drugim.
Pierwsza hierarehija obejmuje: Trony, Cherubinów i Serafinów. Druga Mocarstwa, (Potestates), Mocy (Yirtntes) i Panowania (Do-minationes).
Trzecia: Aniołów, Archaniołów i Księstwa (Principatus).
Tego uczą, opierając się na Piśmie Świętćm, Dyonizy Areo-pagita, Ś. Grzegórz, Ś. Jan Damasceński, S. Tomasz, a za nim prawie wszyscy teologowie.')
3° Zatrudnienia Aniołów.
1° Chwałą Boga. Wiara nas uczy; żc Aniołowie cieszą się oglądaniem Boga. Pan Jezus zapewnia o tćm wyraźnie. Blask majestatu boskiego przenika ich czcią i bojażnią. Padają na twarze, i trzymają wzrok spuszczony, nie mogąc znieść światłości niedostępnej.2) Izajasz widział ich otaczających tron majestatu boskiego; słyszał, jak wołali jeden do drugiego, powtarzając ciągle: Święty, Święty, Święty, Pan Bóg zastępów pełna jest wszystka ziemia chwały jego.3) Święty Jan widział ich także około tronu, i słyszał jak we dnie i w nocy powtarzają bez odpoczynku: Święty, Święty, Święty, Pan Bóg wszechmogący, który był, i który, Jest i który ma przyjść A)
*) Prima hierarchia, scilicet Seraphim et Cherubim et Throni, inspicit ra-tioues rerum in ipso Deo; secunda vero, id est, Dominationes et Virtutes et Fo-testates, in causis universalibus; tertia vero, scilicet Principatus, Angcli et Archau-geli, secundum determinationeni ad speeiales effectus. Et <juia Deus est finis non solum Angi licornm ministeriorum, sod <tiam totius creaturae, ad primam hierar-chiam pertinet consideratio finis; ad mediam vero dispositio universalis de agen-dis; ad ultimam autem applicat-o dispositionis ad affectum, qune est operis exe-cutio. Th on. p. 1. q. 108, art. VI. — Następuję potem przedziwne szczegóły o czynnościach właściwych każdej hierarchii.
a) Ś. Mat. XVIII. Objaw. Ś. Jana, VII.
>) Izaj. VI, 3.
4)	Objaw. Ś. Jana, IV, 8.
179
2° Przewodniczą rządom świata widzialnego. Zawsze panowało przekonanie, że Opatrzność boska rządzi tym światem za pośrednictwem Aniołów, i że ich obowiązki rozciągają się nawet do żywiołów materyjalnych i stworzeń nieżywotnych. Znali tę prawdę nawet poganie; przytćm przekazali ją nam jednozgodnie ŚŚ. Ojcowie.
„Aniołowie, mówi Orygencs, przewodniczą wszystkim rzeczom widzialnym ziemi: powietrzu, ogniowi, wodzie, to jest, głównym żywiołom, tudzież zwierzętom, gwiazdom niebieskim. Czynności ich są podzielone; jedni zaprzątają się płodami ziemi, drudzy rzekami i źródłami. Jedni przewodniczą wiatrom, drudzy morzu?') Inni Ojcowie Kościoła niemniej wyraźuemi mówią o tćm słowy.
3° Przewodniczą rządom świata niewidzialnego. Aniołowie jako duchy usługujące wyprawione dla uświęcenia wybranych; wykonywają wolą Boga względem ludzi. Rzecz pewna, że prawie zawsze używał Bóg ich posłannictwa: w cudach które działał, w łaskach, których udzielał, w sprawiedliwych sądach, które wykonywał dla dobra swojego Kościoła, bądź w starym, bądź w nowym 'Testamencie.
Dowodem tego są owe sławne ukazywania się Aniołów: Abrahamowi, Lotowi, Jakóbowi, Mojżeszowi.2) Anioł wyzwala Izraelitów z niewoli Egipskićj,:l) poprzedza ich na puszczy i prowadzi do ziemi obiecanej.4) Anioł wzywa Gedeona, aby wyzwolił Izraela z niewoli Madyjanitów, przepowiada narodzenie Sam-sona,5) i nakazuje zachowywać zakon w czasie niewoli Babiloń-
’) Omnibus rebus Angeli praesident, tam terrae et aquae, quam aeri et igni, id est praecipuis elemeutis, et hoc ordiue perveniuut ad omnia animalia, ad omue germen, ad ipsa quoque astra eoeli. Orig. homil. VIII in Jerem. — Virtuks coelestes hujus mundi miinsteryia ita suscepisse, ut illae terrae, vel ar-borum germinatiuu bus, illae fluminibus ac fontibus, aliae ventis aliae marinie, aliae terrenis animalibus praesint. Id. homil. in Josue XXIII, — Divinas ille virtutes, quae summi Tatris nomine orbi uaiverso praesident, bonorum divi-sioni aceommodat. Euseb. Praepar. Evang. lib. VII. — Pron.-.que ad ob-sequium pars altera sustinet orbem auxilioque suo servat. Greg. Naz. carmen 6. — Nonnulli eos Angelos esse arbitrantur qui quatuor elementis praesident, terrae ridelicet, (iquae, igni, aeri. Hier. lib. XXII, in Epist. ad Galat _
Unnaquaeque res visib lis in hoc mundo habet angelicam potestatem sibi prac-positam, sicut aliquot locis Scriptura divina testatur. A u g. lib. 83, qnaest. 59.
’) I Mojż. XVIII, XIX, XXII, XXVIII, XXXI, XXXII.-II Mojż. III, 19 ’) jV Mojż. XX. - ł) I Mojż XIV i XXIII.- Ks. Sędziów VI, 13,—
180
skiój;') wyzwala młodzieńców z pieca ognistego, a Daniela z pa-szczęki lwów;®) walczy obok Machabeuszów;3) słowem ( wc wszystkich niebezpieczeństwach, wc wszystkich utrapieniach ludu, Anioł Pański go ocalał.4)
W Nowym Testamencie, Aniołowie brali udział we wszystkich okolicznościach narodzenia, niemowlęctwa, życia, śmierci, zmartwychwstania i wniebowstąpienia Pana Jezusa. Przepowiadają narodzenie jego Poprzednika.5) Anioł zwiastuje Maryi wielką tajemnicę, jaka się w niój ma spełnić.8) Aniołowie zwiastują pasterzom, że się narodził Zbawiciel.7) Ostrzegają Józefa, aby uchodził do Egiptu;8) wzywają aby wracał do ziemi Izraela.9) Zbliżają się do Jezusa Chrystusa, aby mu służyć na puszczy.10) Pokrzepiają go w Ogrójcu przy modlitwie.") Ogłaszają jego zmar twychwstanie; wreszcie; towarzyszą mu przy wnicbowstąpieniii.',‘)
Aniołowie czuwają także nad Apostołami rodzącego się Kościoła. Anioł otwiera bramy Apostołom osadzonym w więzieniu i wyprowadza ich.13) Przez Anioła został wysłany Filip Dyjakon na drogę wiodącą z Jeruzalem do Gazy, aby nauczył i ochrzcił posłańca królowej Kandaki, którego nawrócenie miało pociągnąć za sobą nawrócenie tylu innych mieszkańców Etyopii.'4) Anioł pokazuje się setnikowi Korneliuszowi, i poleca mu wezwać Ś. Piotra Apostoła dla odebrania od niego nauki i chrztu.'5) Zbytcczćm byłoby wyliczać dalsze tego dowody: każdy to przyzna, iż znajdują się one prawie na każdej karcie Nowego Testamentu.
4° Strzegą ludzi. Różne obowiązki Aniołów względem stworzeń odnoszą się, tak jak i same stworzenia, do zbawienia człowieka. Głównie więc duchom niebieskim poruczona jest straż i opieka nad rodzajem ludzkim. Bóg, według Laktancyjusza zesłał Aniołów swoich do strzeżenia i pielęgnowania ludzkiego rodzaju:10) oni-to są naszymi przewodnikami i opiekunami.'7)
) Dan. III. - ’) Tamże, VI, 22. - ’) I Machab. VII. - Iznj. LXIII. - s) Ś. Łuk. V. - «) Tamże. - ’) Tamże, II. - ’) Ś. Mat. I, 3. - ’) Ś. Łuk. IV. - '") Ś. Mat. XXVIII. — ") Ś. Łuk. XXII, 43. - *’) Dzieje Ap. I, 10. — IS) Dzieje Apost. V. — H) Tamże VIII. — Tamże, X.
I6)	Misit Deus Angeles suos ad tutelam cultiurąue generis humani, Lib. II, de Inst. div. c. 14.
”) Angelis tinquam providis tutoribus humani generis cur.tin demandnrit Deus ad custodiam salutemque humanam. Basil. iu cap. VIII Isai. —Ad tutelam nostram constituit exercitut Angelorum. Chrys.—Salus in ministerio Augelorum, tjui ad pruteetiouem honfnum deputantur. Ambr. In psalm. XLIIT.
181
5° Czuwają nad krajami. W rozdziale Xm Proroka Daniela Jest mowa o Ś. Michale Archaniele, jako o jednym z przcdniej-szych Książąt, oraz o pewnym Księciu królestwa Perskiego, i pewnym Księciu Greckim. Cały tok mowy niepozwala wątpić, że ci Książęta byli-to Aniołowie. Tak też to miejsce jednozgodnie wykładają tłumacze Pisma Ś. i Ojcowie kościoła. Z tego ustępu i kilku innych wnoszą wszyscy i uważają za rzecz pewną, że każdy naród, każde królestwo ma swego Anioła Stróża. Święty Bazyli rozróżnia wyraźnie Aniołów Stróżów narodów od Aniołów Stróżów pojedynczych ludzi, i przekonywa Pismem Świętem, o tćm dwoistćm posłannictwie Aniołów; Tak nauczają i inni Ojcowie Kościoła.') Teodoret też oświadcza, że prawda la opiera się na świadectwie Pisma Świętego.2)
G° Czuwają nad każdym w szczególności kościołem. Co Ś. Bazyli, Ś. Epifanijusz, Ś. Hieronim i inni starożytni Autorowie mówią o królestwach i narodach, to też utrzymują o każdym w szczególności kościele, i nie wątpią, że każdy zostaje pod szczególniejszą opieką swojego Anioła Stróża. Orygenes zapewnia o tern w wielu miejscach, które przytaczać tutaj byłoby za długo.3) Euzebijusz z Cezarei niemnićj stanowczo tak mówi: „Bóg chce, aby Anioł czuwał nad powierzonym sobie kościołem."4)
Święty tóż Grzegorz Nazyanzeński nie wątpi, że każdy kościół ma swego opiekuńczego Anioła. Z tego-to powodu w przedziwnej swej mowie, którą miał przy opuszczeniu Konstantynopola, i rozstaniu się z tćm wszystkićm, co się ściągało do tego kościoła, w pierwszym rzędzie kładzie Św. Aniołów, jako jego opiekunów.5) Wszyscy nakoniec Ojcowie byli przekonani wraz ze Ś. Ambro-
')Angeli omnes, tit appellałionetn tinam, ita etiam eamdem omnino inter Re habent naturam; sed ex iis quidam praefecti suut gentibus, alii vero uuicn:quc fidelium adjuneti sund comites. Basil. lib. lit, contra Eunom. — Kegna et gentes sub Angelis posita snnt. Epiph haeres. 51. — Angoli singulis praesunt gentibus. II i er. lib. XI. in cap. XV Isai.
’) Qtiin etiam cuique geuti proprium Angelum praesse affirinat Scriptura. Theodor et. q. 3, in Gen.
’) Homil. 12-13, in Ezccb. in Luc. XXV.
4)	Vult Deus Angelos singuloa ccclesiarutn singularmn sibi commissarum custodes esse. In psal. XLV1I.
5)	Angelis hnjus urbis cura commisga est. Nec enim mihi dubium est <łuin alii aliarum eeclesiarum praesides et patroni sint, quemadmodum iu Apoca-lypsi Jminnes me doect. O rat. 32,
182_
żym, że Bóg nietylko ustanawia Biskupa dla każdej szczególnej wierzących trzody, ale nadto przeznacza Anioła do jćj pilnowania. ’)
7° Czuwają nad Kościołem powszechnym. Jeżeli każdy kościół pojedynczy ma Anioła Stróża, to też niepowinniśmy wątpić że tćm większa Aniołów liczba czuwa bez ustanku nad dobrem, Kościoła powszechnego. „Mocy niebieskie, mówi Euzcbijusz, strzegą bożego kościoła.,, -) Święty Hilary przedstawia ich nam, jako otaczających ze wszech stron owczarnię Jezusa Chrystusa, i pełniących względem nićj obowiązki na wzór żołnierzy przeznaczonych do straży miasta.3) Święty Grzegorz Nysseński porównywa ich do owej wieży w Pieśni nad Pieśniamy, na którćj zawieszone było mnóstwo puklerzy, dając nam do zrozumienia, że te błogosławione duchy udzielają opieki i obrony Kościołowi w owćj bez-ustannćj wojnie, którą prowadzi przeciw potęgom ciemności.4)
8° Czuwają nad każdym z nas. Każdy człowiek ma swego Anioła Stróża, obowiązanego oświecać go, bronić, prowadzić przez cale życie. Ta prawiła tyle pocieszająca, po artykułach wyraźnie przez Kościół do wierzenia podanych, jest jedną z opartych jak najmocnićj na Piśmie Swiętćm i podaniu ustnćm, tak dalece, że według teologów, chociaż Księgi Święte nie mówią o nićj wyraźnie, ani też przez Kościół bezwarunkowo nie jest zawyrokowaną; jest jednak w całym Kościele wyznawaną jednozgodnie. Przytćm ma podstawę tak silną w wyrażeniach Pisma Świętego, wziętych w znaczeniu jakie im nadają Ojcowie Święci, że prawie bez ścią-gnienia na siebie zarzutu kacerstwa, lub przynajmnićj bardzo wielkiej lekkomyślności zaprzeczać jćj nie można.5)
’) Non solum ad eumdem gregem Domiuus Episcopos ordinavit, sed etiani Angeles ordinavit. Lib. II, in Lnc, et lib. I, de Poeuit, c. 21.
’) Diciuis poteslatibus quae Ecclesiam Dci <jusque religiosum inst tutum custodiilut. In psal. XLV1I.
’) Ac ne leve praesidimn in Angelis, qni Ecclesiam qu idinn enstodia cir-cumsepiunt, esse pufaremus. In psal. XXIV.
*) Exestiino autem eam turrim multitudine clypeorum iguifleare iirgelkum prnesidiuui, quo circumsepti sumns.
s)	Assertio Cathulica est; quamvis enim non sit eipnssa in Scripturis, vel ab Ecilesia drflnita, tanto consensu Ecclesiae uuiversnlis recepta est, et in Scri-ptura prout a Patribns inteilcetft est, tam magnum babet fuu.lameiituin, ut sino ingenti temeritate ac fere errnre negaii non possit. Suarez,
183
Tak utrzymuje Suarez, a nadto zwraca uwagę, że pierwszy Kalwin odważył się poddać w wątpliwość tę prawdę, którą tćż potćiu i odrzucił. ’)
„Pan, mówi Król-Prorok, rozkazał Aniołom swoim strzedz ciebie na wszelkich drogach twoich." Wszyscy Ojcowie Święci ustęp ten nietylko stosują do Pana Jezusa, ale nadto do wszystkich ludzi, szczególniej zaś do Sprawiedliwych. Przytćm, Jezus Chrystus sam mówi to wyraźnie: ..Aniołowie dziatek oglądają ustawicznie oblicze Ojca niebieskiego."
„Aniołowie, powiada Orygenes, mają staranie o duszach naszych, które im są powierzone, jak opiekunowie mają pieczę o powierzonych im sierotach." s) „Wiemy z Pisma Świętego, mówi Euzebijusz Cezarejski, że każdy z nas ma Anioła, którego Bóg przydał nam do straży." 3) „Zacność dusz naszych jest tak wielka, powiada święty Hieronim, że od narodzenia naszego, każda ma przydanego do swej straży Anioła." 4) „Każda dusza, mówi święty Anzelm, powierzona jest Aniołowi, w tym samym czasie, kiedy się z ciałem łączy." 5) Słowem, w tym przedmiocie Podanie nie może bydż bardzićj statecznćm, pewnćm, jednostajnćm.
9° Dobrodziejstwa Aniołów Stróżów. Jakkolwiek zbawienie dusz naszych jest głównym przedmiotem opieki naszych Aniołów Stróżów; mimo to jednak i w doczesnych potrzebach przybywają nam na pomoc: chronią nas od przygód, na które wszyscy jesteśmy wystawieni, i wybawiają nas z nieszczęść, skoro w nie wpa-dniemy. „Nosić cię będą na rękach swoich, mówi Pismo Święte, z obawy żebyś się nie obraził o kamień. Pan zeszłe Aniołów swoich tym, którzy się go boją i oswobodzi ich od utrapienie."
Nadewszystko w latach niemowlęctwa i w podróżach wystawieni jesleśmy na większe niebezpieczeństwa: wtedy też nas i
V Katecheta powie przeto poprostu i stanowczo: „Każdy z nas ma Anioła Stróża. “
’) Angeli tenent enram auimarum nostrarum, ct eis ab infantia tauqnam utoribus et curatoribus committuntur. Homil, VIII, in Geni
’) Angeluin tu.iicuiąue nd eustodiam divinitus datum ex Scriptura didici-nius. Euseb. 13, Praepar. Evang, c. 7.
Magna diguitas animarum ut unaquaeque ab ortu natiritatis habeat in eustodiam sui Angelum delegatura. In Matth. XVIII.
5) Uuaquaeque anima, dum in corpus mittitur, Angelo committitur. In elucid.
Gaume, Zasady, T. I.
21
184
Aniołowie Stróże podwajają troskliwość swoje, jak się wyraża Augustyn święty. ’) Święci Aniołowie przyczyniają się wiele do dobra doczesnego, przeszkadzając złym duchom aby nam nie szkodzili. „Pan, mówi Orygenes, przydał nam Aniołów jako miłosiernych opiekunów, aby źli aniołowie waz ze swym księciem, który nazywa się także księciem tego świata, szkodzić nam nie mogli. 2) „Słabość nasza, mówi Święty Hilary, niemogłaby się oprzćć złości złych duchów, bez pomocy Aniołów Stróżów.1' 3) „Przy Boskićj pomocy, powiada święty Cyryl, nie mamy czego lękać się potęgi ciemności; bo napisano: „Anioł Pański stanie obozem koło tych co się lękają Pana, i wyzwoli ich." 4) Aniołowie nie tylko bronią nas od zasadzek złego ducha i odprowadzają nas od grzechu, ale dopomagają nam jeszcze do ćwiczenia się we wszelkich cnotach. 5)
Przedstawiają cni Bogu modlitwy nasze, i łączą do nich własne. „Jam ofiarował twoję modlitwę Panu," mówił Anioł Rafał do Tobijaszar ®) Czytamy także w objawieniu S. Jana co następuje: „A drugi Anioł przyszedł i stanął przed ołtarzem mając kadzielnicę złotą] i dano mu wiele kadzenia, aby oddał z modli-teic wszech śniętych na ołtarz złoty, który jest przed stolicą Bożą; i ustąpił dym kadzenia z modlitew świętych, z ręki Anioła przed Boga.“ ~)
„Nasi Aniołowie Stróże, mówi Orygenes, ofiarują Bogu modlitwy nasze przez Jezusa Chrystusa, i modlą się za tego, kto ich opiece jest powierzony." s) „Jest-to prawda niezawodna, mówi
') Soliloą. c. 17.
’) Tntores pirs addit suos Angeles ut nec contrarii Angeli, nec corum princeps, qui et hujuff saeculi princeps, dicitur, quidquam valeat contra Deo dica-tos hemines Origen. contra Cels.
3)	Neque enim infirmitas nostra nisi datis ad custodiain Angelis tot tantis-que spiritualium coelestiuin nequitiis resisteret. In psal. CXXXIV.
*) Deo omnipotente auxiliante, quod contra nos irascantur montes id est principatus et potestates rectores tenebrarum harum nihil est; scriptum est enim; Castrametabantur Angeli circa timentes eum, et eruet eos. Lib. I, in Isai. orat. 4.
5)	Angelicae virtutes nobis ad optima quaeque idjumento sunt. Greg. Naz, orat. 40.
«) Tob. XII, 12.
*) Objaw. Ś. Jana, VIII, 3. 4.
*) Angelus Christian! perpetuo faciem coslestius Patris aspiciens semper preees ejus in Coelum offert per unictttn Pontificem summo Deo ipse quoque pro aibi commisso depreenns. Lib. VIII, contra Cels.
_J85
święty Hilary, że Aniołowie opiekują się modlitwami wiernych.“ ’) , Aniołowie, dodaje święty Augustyn, nie tylko nam zwiastują do-x	brodziejstwa Boga, ale ofiarują mą. także modlitwy nasze; nie dla
tego, mówi gdzie indzićj, iżby Bóg niewiedział o .nich, lecz aby wyjednać nam tćm łatwiej dary jego miłosierdzia i ściągnąć na nas błogosławieństwa laski jego." '2)
Wielu Ojców Świętych, których przytoczyliśmy świadectwa, rozciąga opiekę Aniołów w ogólności do wszystkich ludzi, tak że każdy człowiek w szczególności i bez wyjątku ma swego Anioła Stróża, który go nie odstępuje nigdy. Inni zdają się ograniczać opiekę Aniołów Stróżów, do samych sprawiedliwych, i jedynie przez czas kiedy ci chodzą drogami sprawiedliwości. Zdaje się, przez to cheiel: oni tylko wyrazić, że Aniołowie większą mają pieczę o sprawiedliwych, stosunkowo do ich żarliwości w wykonywaniu cnót tak, że grzech zdaje się Aniołów oddalać, przerywając lub zmniejszając więcćj lub mnićj skutki ich czujności. W taki bowiem sposób tłumaczą się sami Ojcowie Święci. „Aniołowie, mówi Ś. Bazyli, zawsze się znajdują przy każdym wiernym, jeżeli ich nieoddala ziemi uczynkami." 3) Czyż, mówi tu, że całkiem
>	opuszczają grzeszników? Nie: ale tylko, że nie tyle troszczą się
o nich, ile o sprawiedliwych. „Aniołowie Stróże, mówi dalćj ten- , że Ś. Doktor Kościoła, opiekują się szczególnićj tymi, którzy postem oczyszczają swą duszę." ł) Święty Tomasz wyraźnie twierdzi, że Anioł Stróż nigdy nie odstępuje zupełnie grzeszników s) (i Katecheta toż samo twierdzić powinien.) W czwartćj części
*) Fideliom orationibus praesse Angeles absolut a auetoritas est. In Matth. XVIII.
’) Annuntiant Angeli non solum beneficia Dei, sed etiam ipsi preees nos-tras afferunt. Ep. 120, do Gratia novi Testament). — Gemitus nostros atque suspiria referentes ad te, non quidem quod Deus illa ignoret, sed ut impetrent noois facilem tnae benignitatis propitiat-.bne.T', et referaut ud nos tuae gratiae be-nedictionem. Soliloq. c. 7.
’) Assidet Ar.gelus cuilibet in Domino credonti, nisi operibus pravis abiga-tnr. In Psal. XXXIII.
) Vitao nostrae custodes Angeli diligentius adsunt iis, qui jejunio pnrgatam habent animam. Homil. II. de Jejunio.
) Cum custodia Angelorum sit qnaedam exsecutio dirinae proridentiae, quae nunguam hominem ex toto derelinquit, nec Augelus custos unquam ex toto kominem deserit, licet permittat quandoque secundum crdiuationem divinorum ju-diciorum, vel poenae, vel culpae defectum pati. D. Th om. 1 p. q. 108, art. VI.
*
18GL
niniejszego dzielą, mówić będziemy o obowiązkach naszych względem Aniołów Świętych.
Taki jest świat niewidzialny, który nas otacza, tacy jego mieszkańcy, takie ich stosunki z nami.
A teraz, człowiecze! istoto wzniosła! zmierz, jeżeli zdołasz, wielkość godności twojej. Umieszczony ciałem swojćm na najwyższym szczeblu jestestw materyjalnych, widzisz niżćj siebie, zmierzające jednak ku tobie, tysiące stworzeń, jedne z drugiemi spojonych nieprzerwanym łańcuchem. Od drobnćj trawki do cedru na Libanie, od kropli rosy do ogromnego oceanu, od proszku do słońca, od robaczka zaledwie dojrzanego do słonia : wszelki utwór matcryjalny do ciebie się odnosi. Królu ziemi! pamiętaj, że jesteś także lennikiem nieba. Duszą umieszczony na najniższym szczeblu świata duchownego, jesteś węzłem łączącym dwa światy. Pod sobą widzisz same istoty materyjalne, nad sobą widzisz same jestestwa duchowne; a i te nawet chociaż wyższćj niż ty są natury, do ciebie się odnoszą. O człowiecze! Istoto wzniosła! zmierz jeżeli zdołasz, wielkość twojćj godności.
Niech gruba zasłona ukrywająca przed tobą świat niewidzialny, podniesie się przed twemi oczyma! Cóż-to za widowisko! Po twój lewicy, tysiące Aniołów zbuntowanych, w nocy i we dnie miota się kolo ciebie, zastawia sidła pod twemi stopami, natęża swój rozum, i wszelkie swoje siły, aby cię zwabić pod swe chorągwie; — po twej prawicy, niezliczone hufce Aniołów Stróżów, zawsze trzymają broń w ręku, aby cię zasłonić; — nad głową twoją Przedwieczny, poglądając na cię z wysokości swojego tronu, jedną ręką podaje ci koronę, a drugą ofiaruje ci swe wsparcie. Lecz po cóż ta wielka bitwa nieba z piekłem? Po cóż ta walka nieustanna? Ach! idzie tu o ciebie, człowiecze; ty masz bydź nagrodą zwycięzcy! Dla czegóż tyle że tak powiem, próśb ze strony samego Boga? Dla czego znowu tyle usilnych nalegań, to ze strony Lucypera i jego piekielnego pocztu, to ze strony Michała i jego Aniołów? Oto dla tego, że od twojćj zależy woli przechylić szalę i rozstrzygnąć zwycięztwo. Pojmujesz-że teraz, dla czego namyślał się Bóg nim cię stworzył? Pojmujeszże, dla czego stworzywszy cię Bóg, obchodzi się z tobą z tak wielką względnością? ’) Pojmujesz-że nakoniec, dla czego byłeś osta-
') Cnm magna rmrentia diupcnis nos. Sapient. XII, 1$.
187
nićm dziełem twórczćj wszeclimocności ? O człowiecze! Istoto wzniosła! Zmierz, jeżeli zdołasz, wielkość godności twojćj. ł)
Otóż, człowiek jest owćm stworzeniem, którćm Bóg zakończył dzień szósty, i uwieńczył dzieło stwarzania.
Bóg widział teraz wszystkie rzeczy,- które-uczynił, i uznał że były bardzo dobre. Po skończeniu każdego dnia, Bóg mówił tylko o każdem pojedynczym dziele, że było dobre. Lecz dzisiaj, kiedy je wszystkie obejrzał jednym rzutem oka, kiedy je porównał między sobą i z wiekuistym wzorem, jakiego one są wyrazem, uznał w nieb znakomitą piękność i doskonałość.
Świat cały w oczach jego jest jakby wspaniały obraz, który ukończył; każda część ma swój użytek: każdy rys ma swój wdzięk i piękność; każda postać jest dobrze położona i piękny sprawia effekt; każdy kolor zastosowany jest należycie; ogół, przedziwny; cienie nawet wydatniejszym czynią wszystko,
Zapytacie może, dla czego Pismo święte powtarza nam tak często, że Bóg zatwierdzał i chwalił swe własne dzieła? Oto dla tego, aby nas nauczył, jak my je uwielbiać, i jak je zgłębiać, i jak się nad niemi zastanawiać mamy; oraz dla tego, aby wcześnie zawstydzić słaby nasz rozum, który w nieświadomej pysze swojćj roi sobie, iż upatrzy niedoskonałość i bezpożyteczność w dziełach Boga. Lecz, przebóg! przystoiż człowiekowi upatrywać co złego w tćm, co Bóg uznał za dobre? Z resztą dla tego Bóg zatwierdzał sam i chwalił swoje dzieła, aby nam pokazać nasze niedo--łęztwo umysłowe, którzy nie myślimy o niczćm; naszą niewdzięczność, którzy nie dziękujemy żarnie, niewdzięczność ciemną i odrętwiałą nawet, w pośród najbardzićj uderzających cudów, nawet wtenczas, kiedy my sami jesteśmy cudem jednym z najtrudniejszych do pojęcia.
Starajmyż się nie zasługiwać w przyszłości na taki wyrzut; przyglądajmy się raczćj z wdzięcznością pięknemu światu. Cze-muźby widok godny Boga, miał bydż niegodnym nas? Czyliż to, co sam Bóg uwielba, może bydż niegodnym uwielbienia naszego? Czyliż to, co dla Boga jest przyjemnćm, może bydż nieprzyjem-nćm dla nas?
Bóg dokończywszy swojego dzieła, dnia siódmego odpoczął. To wyrażenie, Bóg odpoczął, nie znaczy bynajmnićj, że Bóg dzia-
’) O homo, tantum nomen, si intelligas te. Tertull. Apolog. c, 48.
188
ać przestał: każdego bowiem dnia stwarza Bóg nowe duchy, nowe dusze ludzkie, i od początku świata nie przcstaje zachowywać swą wszechmocnością, oraz rządzić swą mądrością tego, co stworzył. ..Ojciec mój, mówi Syn Boży, aż dotąd działa i ja działami ’) Świat nie jest względem Boga tćm czćm pałac względem człowieka, który go zbudował. Pałac raz zbudowany trwa bez pomocy architekta, i przeżyć go może o kilka wieków. Ale dzieła Boga nie mogłyby trwać; gdyby taż sama wola, co je stworzyła, nie utrzymywała ich, stwarzając je, iż tak rzekę, na nowo i w każdćj chwili.
Odpoczynek więc Boga, nie jest zaprzestaniem działania, a tćm mnićj jeszcze nie oznacza znużenia, jakiego zwykle doświadcza robotnik po calodziennćj pracy. Potęga bez granic nie wyczerpuje się nigdy i nie zna znużenia. Wypoczynek więc Boga oznacza po prostu, że po dziełach dokonanych szóstego dnia, Bóg zaprzestał wyprowadzać nowych rodzajów stworzeń. Wyszedł był Bóg, iż tak rzekę, ze swojego wiekuistego pokoju, kiedy świat stwarzał; otóż teraz wraca znowu do niego, kiedy po sześciu dniach potęga jego wstrzymując się od wyprowadzania nowych rodzajów stworzeń, w pewnćm rozumieniu przestajc bydż widoczną.
Dla tego też pobłogosławił Bóg siódmemu dniowi i poświęcił go. Na pamiątkę tego pełnego tajemnicy odpoczynku, do którego Bóg wrócił, siódmy dzień tygodnia przeznaczył na służbę swoję. Chciał, aby dzień ten, był dla człowieka dniem odpoczynku i dziękczynienia. Chciał, aby człowiek wolny w tym dniu od prac fizycznych, które go zajmowały przez cały tydzień i mało mu zostawiały chwil do myślenia o Bogu, — umysł swój i .serce zwracał ku Bogu, aby rozważał jego cuda, aby dziękował Mu za jego dobrodziejstwa, aby przedstawiał Mu swoje potrzeby, aby zgłębiał jego zakon, a nadewszystko aby zajmował myśl swoję odpoczynkiem wiekuistym, do którego jest powołany, i do którego zmierzać powinny wszystkie jego myśli i jego pragnienia. a)
>) Ś. Jan V, 17.
’) O sześciu dniach stworzenia, czytaj świętego TomasA, 1 p, q.' 65 i następne: Stnrm: Considerations sur les oeurres de Dieu; Pluchę: Spe-ctacle de la naturę; Duguet: Ouvrage des six jour; Karola Bonnet: Con-templation de la naturę; wykłady naukowe pisarzów nowożytnych; Ś. Jana Zlotoustego: Homilije na księgę Rodzaju; 8. Augustyna: O księdze Rodzaju w znaczeniu literalnem; Sgo Gizegorza Nazyanzeuskiego: Mowy 38
189
MC o d 1 1 t w EL.
0 Boże mój, który wszystek jesteś miłością! Dziękuję Ci, żeś stworzył dla mnie świat, a nawet Aniołów, którym poruczyłeś nademną opiekę. Nie dozwalaj, abym kiedy dopuścił się tego, co jest mnie niegodne.
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj miłości, polecać się będę każdego dnia memu Aniołowi Stróżowi.
N A U K A XVIts.
UPADEK CZŁOWIEKA.
Chytrość złego ducha. — Nieroztropność Ewy. — Słabość Adama. — Dobroć Boga. — Badanie winowajców. — Wyrok przeciw złemu duchowi. — Miłosierdzie i sprawiedliwość względem pierwszych rodziców naszych. — Pokuta Adama. — Jego grób na Kalwaryi.
Obsypani chwalą i zaszczytami, pierwsi rodzice nasi używali w Raju ziemskim wszystkiego, co tylko zaspokajać może istoty rozumne: koło nich, świat poddany ich rozkazom, przed nimi, życie na ziemi pełne rozkoszy, i szczęśliwość wieczna pełna niewy-słowionych uciech w niebie; nad ich głowami Ojciec, ich strzegący i przypatrujący się im z miłością.
Niestety! nie same te rodzicielskie spojrzenia były zwrócone na nich. Lucyper także ńa nich patrzał. Występny ten duch, straciwszy swoje szczęście, postanowił zyskać sobie towarzyszów
i 45; Śgo Grzegorza Nysseńskiego: Mechanizm człowieka; Śgo Ambrożego Hexaemerou; Śgo Bazylego: IIexaemeron. Nadewszystko czytaj to ostatnie dzieło, o którein Święty Grzegorz Nazyanzeuski tak mówi: „Kiedy mam je w ręku lub na ustach; natenczas przeniesiony z nióm razem przed tron Stworzyciela pojmuję cały porządek jego dzieł; uczę się uwielbiać wielkiego Stwórcę wszech rzeczy więeój, niżeli sam się kiedy zastanawiam. — O Auiołach w szczególności, czytaj uczoną Instrukcyę pasterską X. de la Bastie, Biskupa w Saiut-Malo; oraz Bibliję do Vence, tom VII, 260, tom XII, str. I. — W naszem dziele zamieszczona jest tylko krótka treść wyjęta z tych wszystkich dzieł.
190
npadku, czyniąc pierwszych rodziców naszych spólnikami własnego rokoszu. Okrutnik! uderzył on na te dwie niewinne istoty, aby zgubić cały ród ludzki w samym jego z awiązku.
Wąż wydał mu się być dogodnym do spełnienia tego zamiaru. Wziął przeto ciało tego zwierzęcia, najchytrzejszego, najprzc-bieglejszego ze wszystkich, jakie Bóg stworzył na ziemi. Pod tą przybraną postacią, przemówił do niewiasty, którój znał słaby, ciekawy i łatwowierny charakter. Pochlebił jej naprzód miłością wolności, i rzekł udając politowanie: „Czemu wam- Bóg przykazał, żebyście nie jedli z każdego drzewa rajskiego}'1
Ewa, zamiast odepchnąć od siebie ten głos zatruty, a nawet go niesłuchać, czego po niój wymagało wierne posłuszeństwo Bogu, odpowiedziała zwodzicielowi niebacznie: „Z owocu drzew, które sq w raju pożywamy; ale z owocu drzewa, które jest w pośród raju, rozkazał nam Bóg, abyśmy nie jedli i nie dotykali się go, byśmy snadź nie pomarli."
Taki początek rozmowy był już wielką zapowiedzią pomyślnego skutku dla pokusy: prawdą jest bowiem, że nigdy nie trzeba wdawać się w rozprawy z wrogiem ludzkiego zbawienia. Zanadto już dobrze powiodło się kusicielowi, aby miał na tćm poprzestać. Duch ten kłamstwa wbrew wyraźnemu słowu bożemu ważył się powiedzieć, źe nie pomrą. Co większa, zuchwałość swoję aż do tego posunął stopnia, iź zakaz ten boży śmiał przypisywać nikczemnćj zazdrości, mówiąc Ewie, iż wielkiemi są prostakami, kiedy dają się zastraszyć tak błahą rzeczą: ..Wiś Bóg, mówił, iż któregokolwiek dnia będziecie jeść z niego, otworzą się oczy wasze, i będziecie jako Bogowie, wiedząc dobre i złe."
Tak wiec pierwszą winą matki naszćj była rozmowa z kusicielem ; drugą zaś było zwrócenie oka na zakazany owoc. Zamiast odwrócić wżrok, jako od rzeczy zakazanćj, z przyjemnością przypatrywała się temu niebezpiecznemu przedmiotowi. Owoc był piękny; zdawał się więc być także i smacznym. Obietnice kusiciela były nader pochlebne. Ciekawość, próżność, zarozumiałość, sprowadziły zapomnienie o Bogu i rozproszyły obawę. Niewiasta uwiedziona, ściągnęła rękę do zakazanego owocu, i jadła.
Przyklaskiwał sobie kusiciel, wszakże obok tego mniemał, iż Adam był zbyt rozsądnym aby dał się wprowadzić w tak jawną
191
zasadzkę. ’) Zamiast wiec oszukiwać, postanowił go osłabić. Pe-wnV był zwycięztwa nad Adamem, skoroby potrafił użyć małżonki do skuszenia go. Jakoż ta tak się słabo broniła od tćj napaści, jak i ód pierwszćj. Podała wiec owroc Adamowi; a Adam który był gotów oprzeć się obietnicom czarta, dal się uwieść żonie, a to, aby się jej nikczemnie podobać.
Jadł więc i on zakazany owoc, który go pozbawił jego niewinności, a zarazem w jcdnćj chwili przyprawił go o stratę owych przywilejów, któremi był udarowany, i które miał przekazać potomkom pod warunkiem tak małego, i to na czas krótki umartwienia.
Aż do tćj chwili Adam i Ewa byli nadzy, to jest," w takim stanie, w jakim byli stworzeni. Nic rumienili się przecież z powodu nagości swojćj, bo szata niewinności ich przyodziewala. Gdy zaś stracili tę niewinność, otworzyły się ich oczy, a ta znajomość takiego ich stanu, była pierwszym skutkiem icli nieposłuszeństwa. Otóż jest smutne światło, jakie otrzymali w skutek swego grzechu; wiadomość ta dobrego i złego, tak wychwalana przez kusiciela, nie posunęła się dałćj. Otworzyły się oczy obojga: a gdy poznali ie byli nagimi, pozrywali liście figowe, i poczynili sobie zasłony. Nie zapominajmy wiec nigdy, że szaty nasze, czy to z płótna, czy z purpury, lub z jedwabiu, przypominają nam błąd i wstyd pierwszych rodziców naszych. Nie mamy więc z czego się chlubić.
Wnet nagle usłyszeli głos Pana Boga przechodzącego się, jak mówi Pismo Ś., po raju o południu. Słowa te znaczą, że Bóg zaraz dał uczuć winowajcom ich błąd popełniony: następnie uczuli też mocną zgryzotę sumienia. O nieskończona dobroci ! Kiedy pierwsi rodzice nasi przestąpili prawo sobie dane, Bóg nie przestał być dla nich miłosiernym; zawsze sobie podobny, nie przestał być ojcem i lekarzem. Jako ojciec, widząc syna wyzuwają-cego się z godności i zrzekającego się wysokiego przeznaczenia, aby się tarzać w błocie, powodowany uczuciem rodzicielskiej miłości, nie porzuca go bez pomocy; lecz okazuje mu spólczucie i myśli, jakby go powoli podźwignąć z upadku, i przywrócić do
’) Cum homo iu primo etatu secuudum intellećtum sic a Deo fuerit institu-tus, quod nullum malum in ipso in erat, et omnia inferiora superioribus subde-bantur, nnllo modo decipi potuit, nec quoad ea quae scivit, nec quoad ea qua nescivit. S. Th. 1, p. 94, art, IV.
192
praw, które postradał. Jako lekarz, proszony lub nie, spieszy skwapliwie do chorego, złożonego na łożu boleści. Otóż jak sobie postąpił Bóg z człowiekiem. ’)
Winowajcy usłyszawszy głos Pana, ukryć się cbcieli między drzewami w raju. Chcieć ukryć się przed okiem Wszechmocnego, który jest wszędzie, cóż to za szaleństwo! Rzeklbyś, że to są słudzy niesforni, którzy nie mogąc znieść oblicza rozgniewanego pana, przestrach swój i zamieszanie ukryć pragną w najciaśniejszym domu zakącie. Tak jest, Adam i Ewa w domu swojego obrażonego Pana, to jest, wśród drzew jego raju, szukają dla siebie schronienia.
Pomimo użytych ostrożności, odkrył ich wkrótce Sędzia najwyższy ; a winowajcy przed jego stanęli obliczem. Zbierzmy w sobie ducha, a przejęci żalem i bojażnią, przysłuchajmy się w milczeniu ich sprawie. Nasi rodzice będą sądzeni: słuchajmyż pilnie i odpowiedzi oskarżonych, i wyroku jaki zapadnie, tak przeciwko nim, jako też przeciw zdradzieckiemu podżegaczowi do zbrodni. Przypomnijmy sobie naprzód ową groźbę, która wyszła z ust Boga: Z każdego drzewa rajskiego jedz, ale z drzewa wiadomości dobrego i złego nie jedz, bo którego dnia będziesz jadł z niego, śmiercią umrzesz. ’) Śmierć ciała i duszy miała być karą winowajców. Postąpienie Boga ze zbuntowanymi aniołami strasznym było przykładem; ród ludzki zasługiwał także, aby go natychmiast wiekuistą ukarano śmiercią: sprawiedliwość nawet boska zdawała się wymagać ścisłego wykonania tego wyroku. Cóż uczyni Bóg, który jest zarazem i sędzią i ojcem? Jak pogodzi glos swojćj miłości z prawami sprawiedliwości swojćj ? Przypatrzmy się tćj wielkiej sądowćj sprawie.
Zawołał Pan Bóg Adama, i rzeki mu: Gdzieżeś? Który odpowiedział: Usłyszałem twój głos w raju, i zląkłem się, przeto żem jest nagi, i skryłem się. Któremu rzeki: A któż ci pokazał, żeś jest nagim, jedno żeś jadł z drzewa, z któregom ci rozkazał, abyś nie jadł. 3)
Te pierwsze pytania okazują nam w całćm świetle niewyczerpaną łaskawość sędziego. Mógł on nie przemówić ani słowa
') Chrys. homil. XVII, in Gen.
’) I Mojż. II, 16. 17.
J) I Mojż. 111, 9. 10. 11.
193
do winowajcy; lecz wydać tylko natychmiast wyrok śmierci, którym mu był zagroził. Nie uczynił jednak tak: powściąga swój słuszny gniew, bada i pozwala bronić się.
Cóż odpowiada oskarżony?
Niewiasta, którąś mi dał za towarzyszkę, dała mi z drzewa owoc i jadłem, *) odpowiedział Adam. Winowajca! nie może zaprzeć się swćj zbrodni; wszakże zamiast upokorzyć się i uciec się do łaski sędziego, zrzuca swą winę na towarzyszkę, którą mu Bóg dał. Zdaje się obwiniać samego Boga, jakby On sam był pierwszą jego upadku przyczyną. Takie usprawiedliwienie przyjętym być nie mogło. Dla tego też Pan nawet nie zwraca na to uwagi; a przekonawszy Adama o nieposłuszeństwo, zwraca się do występnćj niewiasty.
Czemużeś to uczyniła?2) zapytuje jćj. Jak gdyby mówił: „Słyszałaś skargę męża twego zaniesioną przeciw tobie; odpowiedz teraz: Dla czego stałaś się narzędziem i jego i swojego nieszczęścia“ ?
Ewa odpowiedziała: Wąż mię zwiódł, i jadłam. 3) Otóż nie lepićj się broni od męża. Jak Adam zrzucił swą winę na małżonkę; tak ona zrzuca ją na innego znowu winowajcę. Bóg nie daje dalszych zapytań. Jeżeli dotąd się pytał; to nie dla powzięcia jakich wiadomości, bo przed nim nie masz nic ukrytego; ale dla okazania swćj łaskawości względem winowajców, i podania im sposobności do przytoczenia dowodów na swoję obronę, jeżeliby tylko jakie mieli do przytoczenia. ‘
Wysłuchawszy zeznania pierwszych rodziców naszych, obraca się Bóg do kusiciela, nie żeby słuchać jego obrony, nie żeby go badać, Jęcz aby mu objawić swój wyrok. Nie pytając go więc, dla czego tak postąpił z Adamem i Ewą, mówi mu wprost: Iżeś to uczynił, przeklętyś jest między wszystkiemi zicierzęty i bestyjami ziemskiemi; na piersiach twoich czołgać się będziesz, a ziemię jeść będziesz po wszystkie dni żywota twego. Pałożę nieprzyjaźń między tobą, a między niewiastą, i między nasieniem twem a nasieniem jej: ona zetrze głowę twoję, a ty czy chuć będziesz na pię-ł? jej- *)
•	') 1 Mojż. III, 12.
») I Mojż. III, 13.	«.
3) Tamże.
4) I Mojż. III, 14. 15. Jakkolwiek uderzająca wyda wad się komu może historyja o wężu kusicielu; jest jednak niezbitą. Dla tego też mniejszego przy-
194 _
Lecz podobno obcięlibyśmy wiedzieć, dla czego wąż, a nic czart, narzędzie, a nic sam sprawca zbrodni ukarany został. Tu także jest dowód owej tkliwćj miłości, jaką Bóg ma ku nam.
pisku celem nie jest ani objaśnienie tej historyi, ani usprawiedliwianie Mojżesza, lecz tylko wykazanie, że rozum nio jest w stanie dowieśdź fałszu Mojżeszowi. Aby bowiem utrzymać się przy tym zarzucie, trzebaby dowieść:
1° Że istota duchowna, jaRą jest czart, używając swej władzy, której zakres jest bardzo obszerny, nie jest w stanie poruszać organów węża tak, aby z nich wydobywał się głos ludzki, kiedy właśnie dusza narza, istota duchowna, chociaż niższa potęgą, z tak wielką łatwością używa materyi, z nią połączonej, do wydawanie, głosów mowy i tym sposobem wchodzi w widoczny stosunek z ludźmi, którzy ją otaczają.
2’ Potrzebaby dowieść, źe rzucone przekłęctwa nie dają się zastosować do węża. I tak:
a)	Co się tyczy przoklęctwa węża, wyrażonego w tych słowach: Na piersiach twoich czołgać się będziesz:*) aby zaprzeczyć temu, trzebaby do-wieśdź, że przed grzechem, wszystkie rodzaje wężów czołgały się na piersiach, lub przynajmniej, że gatunek przeklęty czołgał się już tak, jak czołga się dzisiaj. To zaś nigdy dowiedzionem być nie może, bo dz:ś jeszcze są gatuuki wężów latających; a przytem niepodobna wiedzieć, którego gatunku użył czart, i na który następnie spadło przeklęctwo.
b)	Co do przeklęctwa: Ziemię jeść będziesz po wszystkie dni żywota twego,**) aby go zaprzeczyć, trzebaby znowu dowieśdź, że przed grzechem wszystkie rodzaje wężów jadły już ziemię, lub że później nie masz ani jednego gatunku, któryby jej uważał za pokarm. Wszakże dowodzić któregokolwiek z tych twierdzeń, daremną byłoby rzeczą. Nadto, wyrażenie j eść ziemię, w języku Pisma Świętego, jak używa Bullet i Bergier, bardzo dobrze oznaczać może, używać pokarmu powalanego ziemią, i okrytego kurzem, jakim właśnie jest pożywienie węża czołgającego się po ziemi. Obok tego słusznie można powiedzieć z tłumaczami Pisma S., źe przed grzechem wąż czołgał się i jadł ziemię; lecz źe ten nałóg wrodzony stał się dla niego przykrą karą od tego czasu, jak dał się użyć za narzędzie czarta, że taki sposób życia czyni go ohydnymi wzgardzonym, oraz przedmiotem wstrętu w oczach człowieka. Nadewszystko zaś karzac węża, chciał Bóg człowiekowi dać pożyteczną naukę. Nosić wodę i drzewo do Świątyni Pańskiej w czasie palenia ofiar, jest-to rzecz chwalebna: a przecież była-to kara włożona na Gabaonitów, ustawicznie przypominająca ich występną zdradę, i mniejszą lub większą ściągająca na nich pogardę.
c)	W końcu, co do p.zeklęctwa: Położę nieprzyjaźri między tobą, a między niewiastą, i między nasieniem twóm, a nasieniem jój, ***) aby go zaprzeczyć, należałoby dowieśdź:
Naprzód, źe nie ma we wszystkich narodach wstrętu do wężów, że niejako istocie szkodliwój i nieprzyjacielskiej człowiekowi, niektóre narody oddawały
*	) I Mojż. III, 14.
*	*) I Mojż. III, 14:
*	»*) I Mojż. III, 15.
195
Ojciec, któremu żelazo mordercy najukochańszego wydarło syna, gniew swój zwykle wywiera naprzód na mordercze żelazo, łamiąc je w kawałki. Otóż i Bóg postąpił podobnie. Ukarał węża, którego zły duch użył do wykonania swego zbrodniczego zamiaru, skazał go na karę wiekuistą, aby dać nam przez to poznać, ile mu jest obrzydłym sam czart. Ponieważ zaś tak surowo postąpił z narzędziem, łatwo ztąd wnieść możecie, jakićj kary doświadczać musi sam sprawca zbrodni. Ponieważ nadto, przeklęc-two wyrzeczone przeciw złemu duchowi, nie objawia się nam tak widocznie; przeto chciał nam Bóg dać przekłęctwa tego widzialny dowód w ukaraniu węża, skazanego na czołganie się po ziemi i pożywanie jćj .po wszystkie dni jego żywota.
Po zapadłym wyroku na złego ducha, Bóg sędzia zwrócił się ku pierwszym rodzicom naszym. Ale, o miłosierdzie nieskończone! przed objawieniem jeszcze wyroku, w samćm potępieniu kusiciela, okazał on ich oku żywy promyk nadziei.
I tak: mówiąc, że położy nieprzyjażu między rodem niewiasty a rodem węża, dał im do zrozumienia, że nie umrą śmiercią zaraz w dniu popełnionego grzechu, jak tego trzeba się im było obawiać. Jeżeli są na nią skazani; to przynajmniej będą mieli czas przygotować sie do nićj, i zrobić z niej sobie zasługę. Dodając potćm, że niewiasta zetrze głowę węża, oznajmił im, iż złe, którego stali się ofiarą, naprawionćm będzie.
Obok tego podwójnego zapewnienia, mogli już pierwsi rodzice nasi oczekiwać spokojnie wyrokp sędziego, który się okazał tak łaskawym. Wszakże, chociaż zwyciężyło miłosierdzie; trzeba było jednak udzielić coś i sprawiedliwości.
mu i jeszcze oddaj:} cześć boską: wszakże fikta pod tym względem czego innego dowodzą.
Powtóre, źe syn niewiasty nie starł głowy węża, czyli, źe Pan nasz Jezus Chrystus nie zniszczył panowania czarta, obalając świątynie i ołtarze jemu na cześć wzniesione, i źe nie obala ich codziennie aż dotąd.
Potrzecie, że wąż nie czycha na piętę jej, czyli źe czart niegdyś przez węża kuszący, nie wypuścił przeciw świętćj naturze ludzkiej Zbawiciela naszego, w dn u jego męki, wszelkich potęg ciemności, źe nie użył wszelkich zdrad i podstępów, aby go o śmierć przyprawić, że nie nderza nadto na niego kaźdo-dziennie w jego sługach, i t. d. To zwycięztwo Syna niewiasty nad piekielnym wężem, i wojna tego węża z Synem niewiasty, są faktami tak oczywistemi jak słonce. Ponieważ zaś ta ostatnia część przekłęctwa już się spełniła; wnieśmy ztąd, że i inne także spełniły się, i pełnią się dotąd.
196
Bóg więc obrócił się do niewiasty, mniej występnej jak czart, ale pod pewnym względem winniejszćj jak Adam, ’) i rzeki: Rozmnożę nędze twoje, i poczęcia twoje-, z boleścią rodzić będziesz dziatki i pod mocą będziesz mężową, a on będzie panował nad tobą. ’) Zważmy łaskawość boską w samćj nawet surowćj karze. Boleści rodzenia zrównoważone będą pociechą, która je wkrótce pokryje zapomnieniem. A niewiasta, swoją dobrocią i cierpliwćm poddaniem się, odzyska część swój godności, i złagodzi panowanie męża nad sobą.
Zostawał jeszcze ojciec rodzaju ludzkiego, król widomego świata, ulubieniec Boga. Otóż w końcu, obracając się Bóg i cło niego mówi: lżeś usłuchał głosu żony twojej, i jadłeś z drzewa z któregom ci był kazał abyś nie jadł: przeklęta będzie ziemia w dziele twojśm; w pracach jeść z niej będziesz po wszystkie dni żywota twego. Ciernie i osty rodzić ci'będzie, a ziele będziesz jadł ziemi. W pocie oblicza twego będziesz pożywał chleba, aż się wrócisz do ziemi, z którejeś wzięty: boś jest proch, i w proch się obrócisz. 3)
Straszny ten wyrok uderza winowajcę w calćj jego istocie: rozum jego przyćmiony, wola skłonna ku złemu, ciało znękane boleścią, świadczyć odtąd będą i o wielkości jego winy i o surowości Boga, który go ukarał. Adam wszelako powinien był uważać się za szczęśliwego, że za tę cenę załatwił swą sprawę. W pośród tylu nieszczęść pozostało mu jedno z dóbr największych, nadzieja, to jest, czas i środki do naprawy złego. Doznawszy w tćm łaskawszego obejścia się, niżeli zbuntowani aniołowie, chociaż zagrożony był tąż samą karą, może on jeszcze odzyskać Niebo; oni nie mogą i nigdy nic będą mogli. Kiedy zaś nie straciliśmy Nieba bez możności jego odzyskania; to niczćm są wszelkie inne straty.
Bóg, którego ojcowskie serce bolało z powodu ciosów, jakie sprawiedliwość jego wymierzyła na występnych, pospieszał z okazaniem pierwszym rodzicom naszym szacownego dowodu swojćj dobroci: w rzeczach to bowiem najdrobniejszych, miłość pokazuje
') S. Thom. 2. p. q. 163, art. IV.
’) I Mojż. III, 16.
’) Tamże, 17. 18, 19,
197
sie tkliwszą. Aby im oszczędzić wstydu wynikłego z poznania swćj nagości, sam sprawił im odzież ze skór zwierzęcych.
Ta bolesna scena pierwszego sądu bożego odbyła się w sa-mymże raju, gdzie występek był popełniony. Aby złagodzić gorycz ich utrapienia, Pan tym dwojgu stworzeniom, nowćj udzielił pociechy. W tćj chwili, pierwsza niewiasta, otrzymała od męża imię Ewa, to jest matka wszystkich żyjących, imię natchnione, które podnosząc godność kobiety, przepowiadało świętą Bogarodzicę, i ożywiało nadzieję w sercu występnych. Pozostawało już tylko f wykonać zapadły wyrok. Bóg przemówił, a rodzice nasi wyszli smutni z ziemskiego raju bez nadziei powrotu. Cherubin z mieczem ognistym stanął u wnijścia, broniąc nadal do niego wstępu, równie pierwszemu człowiekowi, jak i wszystkim jego potomkom.
Osiadłszy Adam jako wygnaniec niezbyt odlegle od raju, uprawiał ziemię, aby się wyżywić i przez całe 930 lat życia, opłakiwał grzech swój, i czynił pokutę. Pokuta jego była tak pokorną i tak wytrwałą, że przez wzgląd na obiecanego Zbawiciela, odzyskał łaskę Boga, i umarł w miłości jego. Ojciec ten rodzaju ludzkiego został pogrzebanym na Kalwaryi. We cztery tysiące lat póżnićj, krzyż Jezusa Chrystusa postawiony był właśnie na mogile Adama: wypadało aby pierwiastki naszego życia umieszczone były tam, gdzie był początek naszćj śmierci.
Jakże zadziwiającym jest stosunek zachodzący między krzyżem Jezusa Chrystusa, a miejscem, na którćm stanął! Rzeczą było nader stósowną, aby Zbawiciel njisz, mając odkupić pierwszego Adama, wybrał na widownią dla swćj męki to miejsce, w którem Adam był pochowanym, oraz, aby gładząc jego grzech, zgładził zarazem grzechy całego jego rodu. Bóg rzeki Adamowi: Jesteś proch, i w proch się obrócisz, ’) i dla tego to właśnie Jezus Chrystus przyszedł do niego w to miejsce, w którem wyrok ten był wykonany, aby go uwolnił od tego przeklęctwa, a zamiast owych wyrazów: Jesteś proch, i w proch się obrócisz, aby mu rzekł: „Wstań, który śpisz, i powstań z martwych2) Tak więc, imię Kalwaryja, które oznacza głowę, łączy w jednćm i tćm sa-nićm proroctwie mogiłę Adama z grobem Jezusa Chrystusa, wszystkie ofiary i wszystkie tajemnice Starego Zakonu z ofiarami i ta-
') I Moji. in, 19.
’) Do Efez. V, 14,
198
jemnicami Nowego. Otóż jedna z tych pięknych harmonij, które spotykamy za każdym krokiem w porządku łaski, równic jak w porządku natury; a są one znakiem mądrości, przed którą nic się nie ukryje. ’)
') Posłuchajmy, jak Ojcowie Kościoła mówią o mogile Adama:
„Miejsce, gdzie zatknięty został krzyż Jezusa Chrystusa, odpowiadało naj-dokładniój mogile Adama, jak nas o tćm zapewniają żydzi; i bardzo też przystało, aby pierwiastki życia naszego umieszczone były tam, gdzie spoczął początek śmierci naszej.** Tak mówi Ś. Ambroży.
Nie było to zdanie tylko tego dostojnego Arcybiskupa Medyjolauskiego: bo odwołuje się cn do świadectwa żydów, między któremi przekonanie to utrzymywało się od niepamiętnych czasów. Czytał on jj w Orygenesie, opaitenanie-zaprzeczor.em starożytuein podaniu. „Kalwaryja, mówi Orygenes, otrzymeła szczególny pizywilej, ki -idy wybraną została na miejsce śmierci tego, który miał umrzeć za wszystkich lu izi; bo według podania, które doszło aż do naszych czasów, ciało pierwszego człowieka, uczynione rękami Boga, pogrzebane było - tam właśnie, gdzie Jezus Chrystus miał bydź ukrzyżowany.** Tego zaś następującą daje przyczynę, przyjętą także przez naszego świętego Biskupa: „Aby mówi on, jak wszyscy umierają w Adamie, tak wszyscy odebrali życie w Jezusie Clirystu-sie, i aby głowa rodzaju ludzkiego znalazła tu, dla siebie i dla całego potomstwa swego, zmartwychwstanie i życie przez zmaitwychwstanie Zbawiciela, który tu umarł i zmartwychwstał.“ Tract. in Matth.
Niemniój też wyraźnie wspomina o tem i Tertulijan. „Kalwaryja, mówi, jest miejscem głowy; p:erwszy człowiek jest tu pogrzebany; pamięć o tern przekazało nam podanie; na tem też miejscu Jezus Chrystus zatknął chorągiew swojego zwycięstwa.**
Wszakże Ś. Atanazy bardziej jeszcze pod tym względt m jest stanowczym. W kazaniu o męce i ukrzyżowaniu Pana naszego, wyraża się on następnemi słowy: „Jezus Chrystus wybrał na mękę swoję i ukrzyżowanie Kalwaryję, która według zdania najnezeńszych żydów, jest miejscem grobu Adama, który, według ich zapewnienia, po wygnaniu swojem z raju, tu umarł i tu był pogrzebiony. Jeżeli tak jest w rzeczy samej, to stosunek tego miejsca do krzyża Jezusa Chrystusa, zdaje mi się być zadziwiającym; nader bowiem było rzeczą stósowną, aby Zbawiciel nasz, zamierzywszy sobie zbawić pierwszego Adama, na widownią męki wybrał to miejsce, w którem on był pochowany, i aby gładząc grzech jego, zgładził także grzechy całego jego rodu. P<.wiedziano niegdyś Adamowi: Jesteś proch, i w proch się obrócisz. Otóż dla tego Jezus Chrystus przyszedł do niego .w to miejsce, gdzie wyrok ten był wykonany, a to, aby go wyzwolił x>d tego przeklęctwa, i zamiast wyrazów: Jesteś proch, i w proch się obrócisz aby mu powiedział: Wstań, który śpisz i powstań z martwych, a oświeci cię Chr ystu s,
Za czasów świętego Bazylego podanie to było powszechnym między Chrześcijanami, chociaż przechowywało się raczej w pamięci ludzkiej niż w pismach. Mimo to jednak, Ś. Epifahijusz, urodzony w Palestynie, twierdzi że czytał księgi p tem świadczące. Ilaeres. XLV, n. 5.
199
jyr o ci i i -t -w eł.
0 Boże mój, któryś wszystek jest miłością! Dżiękuję Ci, żeś nie opuścił człowieka po grzechu przezeń popełnionym, czyli żeś nam przyobiecał Odkupiciela, który nam z naddatkiem zwraca dobra, któreśmy byli stracili.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zafi tój miłości, od- ( dalać bplf wszelką pokusę skoro ją tylko spostrzegę.
NAUKA XVII‘».
ZGODNOŚĆ SPRAWIEDLIWOŚCI I MIŁOSIERDZIA BOSKIEGO W UKARANIU PIERWORODNEGO GRZECHU.
Król Indyjski. — Grzech pierworodny w pierwszych rodzicach naszych i w nas. — Jego skutki, przejście. — Sprawiedliwość i miłosierdzie względem >	pierwszych rodziców naszych. — Zgodność sprawiedliwości i miłosierdzia w taje-
mnicy Wcu lenia i Męki Pańskiej. — Nauka świętego Leona i świętego Tomasza. — Konieczność wiaty w Odkupiciela.
nagrodę uwagi, z jaką słuchaliście nauk poprzedzających, naukę dzisiejszą zaczniemy od powieści.
Pewien Król Indyjski wyjechał na polowanie z przedniej-szymi dygnitarzami. Stanąwszy w miejscu umówionćm, oddalił się od swego orszaku i sam jeden zapuścił się w głąb’ lasu. Wkrótce usłyszał w niejakićj odległości rozmowę bardzo żywą,
Zdanie, oparte na tak szanownych pomnikach, uśmiechać-by się powinno do wszystkich serc chrseścijsńskich; i dziwić się należy że zbijał je Ś. Hieronim/
Z resztę, po giuntownćm rozważ'niu tych zarzutów, jeden z pisarzów no-woczesnych wraz ze Ś. Cyrylim Jerozolimskim, oraz, z Grocyuszem cbjaśui»ji}-cym Ewangeliję Ś. Mateusza, wyprowadza wni< Sek, że imię Kalwaryja (po sy-(f	ryjsku Golgota.) oznaczające głowę, łączyło w tćmMhramem proroctwie mogiłę
Adama z grobem Jezusa Chrystusa, wszystkie ofiary i tajemnice Starego Zakonu z ofiarami i tajemnicami Zakonu Nowego. Doguet, EJcplication de la Pnssion, portement de la croix, rozdział V, oddział VI, stronnica 137. B bliotheque des Peres, par M. Guillon, tom IX, str. 183.
Gaume, Zasady, T. I,	22
200
którą zamierzył podsłuchać. Zbliżył się więc pocichu i ukrył się za ogromnem drzewem palmowem. — Był to węglarz z żoną. Oboje gorzko narzekali na nędze tego życia; kobieta nadewszystko szemrała głośno; i obwiniała pierwszych rodziców naszych. „Ach! mówiła, gdybym ja była na miejscu Ewy, nigdy łakomstwo ani ciekawość nieskloniłyby mnie do nieposłuszeństwa." ’)
Król słuchał nicprzerywając im. Kiedy skończyli; zbliżył się i udając jak gdyby nic nic słyszał, rzeki: „Jesteście bardzo nieszczęśliwi, jeżeli chcecie, odmienię wasz los: pójdźcie tylko za mną.“
’) U ważmy tu, że gdyby nie grzech pierworodny; rodzilibyśmy się w takim stanie w jakim pierwszy nasz ojciec był stworzony, ;ile nie w lepszym. Jak on, bylibyśmy wystawieni na próbę; jak on, moglibyśmy utracie łaskę i wpaśdź w stan grzechu i śmierci. Święty Tomasz, roztrząsając z umysłu pytanie: czy dzieci zrodzone w stanie niewinności, byłyby utwierdzone w stanie sprawiedliwości, — stanowczo odpowiada, że nie. Obok słów Ś. Augustyna, następującą tego daje przyczynę: Rzeczą jest oczywistą, że dzieci przy urodzeniu nie większą posiadałyby doskonałość jak ich rodzice w czasie poczęcia tychże dzieei. Dopóki-by zaś rodzice ich wydawali na świat dzieci, dopótyby niebyli utwierdzonymi w stanie sprawiedliwości. — Człowiek bowiem niemoźe być utwierdzonym w tym stanie, jak tylko przez jasne i bezpośrednie oglądanie Boga, które znowu niemo-że mieć miejsca, dopóki człowiek źyje życiem zwierzęcem, w ciągu którego odbywa się rozmnażanie. „Nie będziesz mógł widzióć oblicza mego, mówił Pan do Mojżesza: nie ujrzy mię bowiem człowiek, a będzie żyw.“ (II Mojż. XXXIII, 20). Dzieci więc także nie rodziłyby się z tern utwierdzeniem. „Confirmatur homo in jnstitia per apertmn Dei visionem, quaui cum parentes, ąuamdiu generassent, non habuissent, nec etiam in statu inuocentiae nati, in ju-stitia confirmati fuisseut." Surom, p. 1, q. 100, art II. Dobrze jest przypomnieć to sobie: nic jeden 1 owiem myśli, że gdyby pierwszy nasz ojciec był pozostał wiernym; nie mielibyśmy czego się lękać, równie jak niemielibyśmy co czynić. Chociażby bowiem nasz pierwszy ojciec pozostał był wiernym; to nasi inni" od tamtego późniejsi przodkowie mogliby byli zgrzeszyć, a następnie i my, moglibyśmy się byli narodzić w grzechu pierworodnym. Wreszcie, chociażby wszyscy nasi przodkowie pozostali byli wiernymi; jednak moglibyśmy byli sami nie bydź takirrni, lecz moglibyśmy byli zgrzeszyć i zasłużyć na śmierć. A w takim przypadku mogliżbyśmy liczyć na miłosierdzie, kióre spotkało naszego pierwszego ojca po jego upadku? Zastanówmy się nad tóm dobrze, a zamiast szemrać, zuajdziemy za co błogosławić Boga. „Si al quis ex posteris Adam peccasset eo non peccant , moreretur quidem propter suuin peccatuin actuale, sicut Adam mortuus fuit, sed pesteri ejus morerentur propter peccatum originale.“ D. Th om. q. 5, de Mało, art. IV, ad 8. Tom 8 jego dzieł, str. 285. Zobacz Rorhbachera, De la grAce et de la naturę.
201
Postawa, głos > uprzejmość nieznajomego, łatwo trafiły do przekonania węglarzy. Otóż łatwo przekonywa, kto obiecuje szczęście! „Pójdźcie ze mną,“ rzekł król. I natychmiast porzuciwszy robotę i narzędzia, udali się za nim.
Dosyć długą odbywszy drogę, przybyli Iw końcu na brzeg lasu. Tu czekali dygnitarze i orszak królewski. Monarcha wsiadł do powozu, i z wielkiem zadziwieniem całego dworu, kazał wsiąśdż z sobą dwojgu węglarzom. Przybywszy do pałacu, kazał iuudać przyzwoitą odzież i pokoje odpowiedne nowemu ich stanowi. Liczni dworzanie zostali im przydani do posługi; a każdy z nich obowiązek swój pełnił chętnie, bo w tych nowych gościach widział ulubieńców pana.
Wśród takiego dostatku i radości upłynęło dni kilka a węglarz i jego żona winszowali sobie i błogosławili króla. Jednego atoli dnia, wezwał on ich i rzeki: „Wiecie, z jakiegom was wy-dżwignął stanu; jesteście teraz szczęśliwi. Od was zależy używać tego szczęścia zawsze: i jeżeli wierni będziecie rozkazom moim; to i dzieci wasze korzystać będą z tychże samych dobrodziejstw. Jeden tylko kładę warunek: będziecie jedli wszelkie potrawy, jakie każdego dnia wam przyniosą; jedną tylko wyłączam, to jest tę, która stać będzie na środku stołu, w bogatćin złotćin naczyniu, ozdo.bionćm kosztownemi kamieniami, i dobrze zamkniętćm. W dniu, którego skosztujecie tćj potrawy, pomrzecie. — Nie zapominajcież o tćm, że wasz los i los waszych dzieci zależy od waszćj wierności.“ z
Potćm król odszedł; a węglarze nasi zaczęli wychwalać dobroć monarchy, który szczęście ich i szczęście ich dzieci raczył przywiązać do tak łatwego warunku.
Gdy nadeszła godzina obiadu; pokazało się i złote naczynie. Jego kształt wytworny, jego robota prześliczna, w końcu perły je zdobiące, żywo uderzyły w oczy tych biesiadników, którzy zresztą jadali zawsze sami. Kobieta nadewszystko oderwać nie mogła oczu od tak świetnego przedmiotu; przez uszanowanie jednak dla rozkazów królewskich, przestała na przypatrywaniu się jemu. Podczas następnego obiadu, naczynie znowu stanęło na stole. Im więcćj mu się przypatrywano, tętn wydawało się piękniej-szem. Otóż zaczęła już obudzać się i żądza w sercu nowćj Ewy; dotąd jednak nie śmiała ona jćj objawić.
Następnych dni powtórzyło się to samo widowisko, i ta sama żądza. M reszcie, po dwóch miesiącach, ciekawość bierze gó
202
rę. Żona mówi do męża: „Od czasu jak to naczynie stoi na stole, wszystkie potrawy są mi nie smaczne. Byłabym szczęśliwa; gdybym tylko wiedzieć mogła co ąię w nićm znajduje; jeść nie mam wcale zamiaru." — „Strzeż się tćj myśli, rzeki do niej mąż. Król wyraźnie zapowiedział, że w dniu, w którym dotkniemy się tego naczynia, pomrzemy." — „Ależ, odezwała się żona, możemy się dotknąć, a nikt tego nie postrzeże. Podniosę tylko nieco pokrywę, rzucę tylko okiem, a będę zaspokojona." — Mąż nie miał odwagi zasmucać żony. „Pozwól, rzekł, niech ci dopomogę, a niebezpieczeństwo będzie mniejsze."
Kiedy mąż z lekka podniósł nieszczęsną pokrywę; niewiasta skwapliwie spojrzała. I cóż tam zobaczyła? Oto, mysz biegającą po dnie naczynia. Tćm przestraszona poczęła krzyczćć: a gdy mąż zmieszany także upuścił pokrywę: myszka'^wymknęła się i znikła.
Król, znajdujący się w przyległym pokoju,, nadbiegł na ten łoskot, i winowajców zdybał na uczynku. „Tak-to, rzeki surowym tonem, tak-to szanujecie moje rozkazy! Otóż, czeka was kara, którą zagroziłem." To rzeklszy, wydał rozkaz, aby ich zabito. W tćm, nadszedł jedyny syn króla, i rzuciwszy się ojcu do nóg, zawołał: „Łaski! łaski błagam dla nich; jeżeli potrzeba ‘ ofiary dla twojej sprawiedliwości; oto mnie masz ojcze! Ja moje za nich ofiaruję życie." — Król przyjmuje pośrednictwo syna, i skazuje go na śmierć w miejsce dwóch winowajców. — Wyprowadzono go więc na rusztowanie i umarł. — Przez wzgląd zaś na niego, dwoje winowajców zostało przy życiu, a nadtoi otrzymało wszelkie potrzebne środki do odzyskania dla siebie dla swoich dzieci dobrodziejstw przez własną utraconych winę.
„Nic wrócicie jednak, rzekł im król, do dóbr, któreście stracili, jak tylko korzystając ze środków, które śmierć mojego najukochańszego syna wam wyjednała. Przez tę próbę przejść koniecznie będziecie musieli. Idźcież na nią daleko od mego pałacu; przywdziejcie swoje dawne łachmany; wracajcie do swego lasu. Jeżeli będziecie wierni i kochać będziecie mego syna; wrócę wam wszelkie utracone dobra, a nawet dam jeszcze większe: wszystkie dzieci wasze, aż do ostatniego pokolenia, korzystać z nich będą. Zresztą, niczego wam nie zabraknie ani dla ciała, ani dla duszy. Jeżeli potrzebować będziecie czegokolwiek; proście, a natychmiast będzie wam dano."
203
Jestże, pytam się, choćby cień jakićj niesprawiedliwości lub okrucieństwa w postępowaniu tego dobrego monarchy? Czyliż raczćj wszystko, nic jest tu sprawiedliwością i miłosierdziem?
Powiedzmy teraz, że to, co miało być w ludyjach, stało się w raju ziemskim. Postępowanie owego króla przedstawia nam słowo w słowo postępowanie Boga.
1° Pierwsi rodzice nasi nim zostali wyprowadzeni z nicości, mnićj jeszcze., znaczyli, niżeli owi węglarze: byli niczćm, i nie mieli prawa "do niczego. Bóg powołując ich do bytu, mocen był stworzyć ich w stanie niższym aniżeli był ten, w którym ich stworzył.
2° Przykazanie, które im dał, okrywszy ich pierwćj chwałą i szczęściem, było bardzo łatwćm do wykonania; obok tego jednak było nader ważnćm, od zachowania bowiem jego zależała szczęśliwość ich, i szczęśliwość ich potomstwa.
3° Przykazanie to było bardzo jasne: Którego dnia będziecie jedli z drzewa, wiadomości dobrego i złego, śmiercią umrzecie. Nic masz tu dwuznaczności, nie masz żadnćj wątpliwości. Adam i Ewa posiadali przytćm wszelkie łaski potrzebne do jego spełnienia. Nie mogli bynajmniej zasłaniać się ani zapomnieniem, ani niewiadomością: tak dobrze bowiem pamiętali o tćm przykazaniu, o jego znaczeniu i strasznych skutkach z jego przestąpienia wyniknąć mających, że niewiasta sama powiedziała wężowi: Z owocu drzewa, które jest w pośród raju, rozkazał nam Bóg, abyśmy nie jedli, i nie dotykali się go, byśmy snąć nie pomarli.
4° Przykazanie to, było bardzo sprawiedliwe. Bóg, zaiste, miał prawo wydać taki zakaz stworzeniom, które wydżwignął z nicości, i przywiązać do ich wierności, przedłużenie i dla nich i dla nas, tych przywilejów, któremi ich uposażył. Bóg jest panem darów swoich; może ich udzielać pod warunkami, jakie mu się podobają; a warunek włożony na pierwszych rodziców naszych, któż z nas uważać może za ciężki? Jeżeli przeniewierzyli się pomimo tylu powodów i środków do pozostania wiernymi; na kogóż żalić się mogą za karę, która ich dotknęła?
5° Bóg wykonywając to, czćm był zagroził, jest zupełnie sprawiedliwy. W istocie, jakież były skutki grzechu pierworodnego w pierwszych rodzicach naszych? — Skutki te rozciągają się już do życia teraźniejszego, już do przyszłego. W życiu tera-żniejszćm jedne z nich dotykają ciała, drugie duszy. Co do ciała, skutkiem grzechu pierworodnego dla naszych rodziców była
2O4_
śmierć, wraz ze wszystkiemi przykrościami życia; co do duszy zaś, skutkiem tegoż grzechu, była naprzód utrata łaski poświęcającej, to jest, utrata stanu nadprzyrodzonego czyli utrata prawa do oglądania Boga w jego naturze, oraz utrata możności wysłużenia sobie tego prawa; potćm pożądliwość, to jest, gwałtowna skłonność do złego; nakoniec niewiadomość, zaciemniająca przed ich oczyma prawdy, które znali dokładnie przed swym upadkiem.
W życiu przyszłćm, skutkiem grzechu pierworodnego dla pierwszych rodziców naszych było piekło, to jest, kara straty, zależąca na smutnem rozłączeniu się na wieki z Bogiem, i kara zmysłów, którą jest ogień wiekuisty. Nie zapominajmy, że w Adamie i Ewie winowajcach z własnćj woli, grzech, który nazywamy pierworodnym, był grzechem uczynkowym, i dla tego ściągnął na nich karę piekła. Taka jest nauka katolickiego Kościoła, nieomylnego organu prawdy. „Kto niewyznaje, mówi Sobor Trydencki, że pierwszy człowiek Adam, przestępując zakaz Boski w raju ziemskim, stracił natychmiast świętość i sprawiedliwość, w których był stworzony, i że przez to zasłużył na gniew Boga, a tćm samćm na śmierć, którą mu Bóg zagroził był poprzednio, a wraz ze śmiercią na niewolę pod władzą tego, który otrzymał państwo śmierci, to jest, czarta; i że nareszcie cała osoba Adama została zmieniani} i poniżoną w jego ciele i jego duszy, skutkiem tegoż nieposłuszeństwa: taki niech będzie wyklęty." *) Sprawiedliwym więc byłeś, zupełnie sprawiedliwym, o Boże mój, w ukaraniu pierwszych rodziców naszych. Wszakże niemniej jesteś sprawiedliwym i co do ich potomków!
Co do nas, skutkiem grzechu pierworodnego na tym świecie, co do ciała, jest poddanie cierpieniom i śmierci; a co do duszy, utrata łaski poświęcającej, zatem i prawa do wiekuistej szczęśliwości, tudzież niewiadomość ze strony rozumu i pożądliwość ze strony woli. Tu także posłuchajmy, co mówi taż sama wyrocznia prawdy: „Kto twierdzi, mówi Sobor Trydencki, że grzech Adama szkodził tylko jemu samemu, nie zaś jego potomstwu i że sprawiedliwość i świętość, które od Boga otrzymał, stracone zostały tylko dla niego, nie zaś jednocześnie i dla nas, — lub że skalane grzechem nieposłuszeństwa, przekazał rodzajowi ludzkiemu tylko kary cielesne, nic zaś sam grzech, który jest śmiercią duszy: taki niech będzie wyklęty, taki bowiem zaprzecza Aposto-
*) Sessya V, Kan. 1.
205
łowi który mówi: jako przez jednego człowieka grzech na ten świat wszedł a przez grzech śmierć: i tak na wszystkie ludzie śmierć przeszła, w którym wszyscy zgrzeszyli.11 ')
Te są nieszczęścia, które ściąga na nas w tóm życiu grzech pierworodny. Już zaś dobra im przeciwne, jako to: łaska poświęcająca czyli związek nadprzyrodzony z Bogiem, tudzież prawo do oglądania bezpośrednio Boga w niebie, panowanie samowładne nad namiętnościami, wyjęcie z pod prawa, cierpień i śmierci, nam nie należały. Były-to wszystko dary samój szczodrobliwości Stworzyciela. Taka jest znowu nauka Teologii katolickiej. Święty Augustyn w szczególności, tak biegły i tak pewny tłumacz rozumu i wiary, uczy tego wyraźnie, cały też Kościół zatwierdził potępienie nauki przeciwnej, utrzymywanej przez Baja.2) Co się tyczy skutku grzechu pierworodnego w przyszłćm życiu, co do nas, jest artykułem wiary, że ten grzech pozbawia nas nieba, to jest bezpośredniego widzenia Boga, jeżeli przez chrzest zgładzony nic jest. Wyraźne są słowa Pana naszego: Jeśli się kto nie odrodzi z wody, a z Ducha Świętego, nie może wnijść do królestwa Bożego.3')
A zatćm, i względem nas, Bóg był sprawiedliwy karząc grzech pierworodny. I w rzeczy samćj, nie sprzeciwia się równie sprawiedliwości Boskiej, jak sprawiedliwości ludzkiej objęcie dzieei wyrokiem zapadłym na ojca, przez pozbawienie ich przwilejów dobrowolnie nadanych, którychby używali, gdyby ojciec ich pozostał był wiernym.
Ale pozbawienie nieba pociągaż za sobą koniecznie karę piekła, tak aby dziecię Adama umierające tylko w grzechu picr-
') Sess. V, Kun. 2. — Do Rzym. V, 12.
2) Bergier, Traitó de la Religiom Księga III, 105. August, de Liber. z\rbitr. lib. III, c. 20; Retract. lib. I, e, 9; de Bonopcrsever. c. 11 i 12; Baius, Prop. 24, 55, 78.
Primus en atus est homo immortalis, quod ei praeetabatur de ligno vitae, non de couditiouo uaturae... mortalis ergo erat ccnditione corporis animalis, iui-mortalis a beneficio Creatoris. Aug. de Gen. ad Litt. c. 25
Manifestuin est quod illa subjectio corporis ad auiinam et inferiorum vi-rium ad rationem, non erat naturalis, alioquiu post peccatum mansisset, cum etiam in daemonibus dona naturalia post paccatuin parmanserint. Unde man iestum est, ijuod et illa prima subjectio qua ratio l^eo subdebatur, non erat solum secundum naturam, sed secundum supernaturale donum gratiae. D. Thom. Sumin. p. 1, q. 95, art. 1.
lęż p’ iwdę potwierdza potępienie wiciu propozycyi Baja, miedzy imiemi 2, 5, 26, 31, 55, 78, 79.
3) 6. Jan. HI, 5.
206
worodnym, skazane być miało na karę nieszczęśliwej wieczności? — Nie wchodząc w szczegóły wszelkich opinij wynurzonych w tym przedmiocie,') przytoczymy słowa jednego z najsławniejszych o-brońców wiary: „W Adamie i Ewie, mówi Bergier, grzech pierworodny był grzechem własnćj woli, popełnionym rozmyślnie; i dla tego zasłużyli oni byli na wieczne męki. Co do nas, rzecz sic ma inaczćj.
„Wolno jest utrzymywać, że Bóg nieskazujc na piekło dusz, które tę jedynie mają winę. Wolno jest wierzyć z Ś. Tomaszem, że Bóg pozbawia je tylko szczęśliwości nadprzyrodzony, do której żadnego nie mają prawa. Wydział Teologiczny Paryzki, potępiając Emila oświadczył, że takie zdanie nie zasługuje na naganę.1* ’) Zresztą, chociażbyśmy nie mogli rozstrzygnąć z pewnością tej ważnćj kwestyi; to jednak możemy bydż pewni, że Bóg nie uczyni krzywdy nikomu, i że postępowanie boskie nigdy nie może być przedmiotem rozsądnego zarzutu.
Jakkolwiek to ukaranie wszystkich w osobie i za grzech jednego starałby się objaśnić Teolog katolicki; zawsze przedmiot ten pozostanie tajemnicą, — lecz tajemnicą tak uzasadnioną, iż przeciwko niej niemasz nic do powiedzenia.
llzecz to pewna, niestety, że człowiek rodzi się poniżonym; poniżonym zaś jest, ponieważ upadł; a upadł, bo przewinił: inaczej bowiem, pod rządem tak dobrego Boga do tegoby nie przyszło. Wszystkie rodzaje dowodów jednoczą się ku zawstydzeniu bezbożników naszych czasów, którzy śmieją zaprzeczać, że grzech pierworodny z rodziców przeszedł na dzieci.
Biblija, owa księga nad księgami, którćj prawdziwości nauki nowożytne na wyścigi oddają hołd tak świetny, ustawicznie głosi tę straszną tajemnicę. Któż jest wolny od zmazy% woła z łona pogaństwa Patryjarcha boleści. Nikt, nawet dziecię jedno-dzienne. 3) Ukoronowany zaś Prorok mówi: IP nieprawoóciach jestem poczęty, a w grzechach poczęła mię matka moja. 4) A najwznioślejszy tłumacz wyroków bożych, wielki Apostoł, tak naucza:
') Zobacz Bouvier, tom IV, 519. — Zobaez co mówimy wykładając arty. kuł X Skiadu Apostolskiego.
2)	Traite de la Relig. ks. III, 104, Zobacz także Pieux Souvenirs des ames du Purgatoire, przez X. Derie, Cisku, :a Bolley, str. >4.
3)	Hijob XIV, 4, według przekładu 70ciu Tłięfiaczów.
ł) Psalm L. 7.
207
Jako przez jednego człowieka grzech na ten świat wszedł, a przez grzech śmierd: i tak na wszystkie ludzie śmierd przeszła, w którym 'wszyscy zgrzeszyli... Jako przez jednego przestępstwo na wszystkie ludzie ku potępieniu, tak i przez jednego sprawiedliwośd ua wszystkie ludzie ku usprawiedliwieniu żywota. ')
Z tak poważnym głosem łączy się głos wszystkich wielkich mężów, będących chwałą wieków chrześcijańskich: Atanazych, Augustynów, Źłotousiych, Tomaszów z Akwinu. Naszym więc bezbożnikom nowoczesnym można powiedzieć to, co niegdyś mówił Klemens Ałesandryjski heretykom swojego czasu: „Nikt według Pisma Świętego, nie jest wolny od zmazy, chociażby żył tylko dzień jeden. Niechże nam powiedzą, czćm zgrzeszyło dziecię nowonarodzone czyli jakim sposobem upadło pod przeklęctwem Adama, kiedy żadnego jeszcze nie wykonało czynu.“ '-) „Dzieci bywają chrzczone, dodaje sławny Orygenes, aby dostąpiły odpuszczenia grzechów. Jakich grzechów? kiedy popełnionych? Jakiż być może powód chrzczenia dzieci, jeżeli nic owe słowa Pisma: Nikt nie jest wolny od zmazy, chociażby żył jeden tylko dzień! Ponieważ Chrzest gładzi zmazę, z którą się rodzimy: otóż dla tego chrzcimy małe dzieci.“ 3)
Podając treść tćj poważnćj tradycyi, Kościół Katolicki wyłącza ze swojćj spółoczności każdego, ktoby śmiał przeczyć, że grzech Adama, przeszedł na całe jego potomstwo. 4) — Mamyż nadto wywoływać z grobu pokolenia pogańskie, lub wzywać na świadectwo narody, zostające dotąd w ęieniach śmierci? Otóż z głębi grobów, równie jak z pośrodka lasów, dwa głosy razem slyszćć się dają: „Tak, rodzimy się występni? — „Pierwszy człowiek i pierwsza niewiasta, mówią Persowie, byli z początku niepokalani i posłuszni Ormuzdowi, swojemu twórcy. Ahriman ich zobaczył i pozazdrościł im szczęścia. Zbliżył się do nich pod postacią węża, podał owoce, i wmówił w nich, że jest twórcą człowieka, zwierząt, roślin, i tego pięknego świata, na którym mieszkają. Uwierzyli, i odtąd Ahriman został ich panem. Zepsuła się ich natura, a zepsucie to zaraziło wszystkich ich potomków." 5)
') Do Rzym. V, 12, 18.
2)	Strom. księę. III," rozdz. 16
’) Homil. XVI na Ewnng, Lnk'isz.%.
4)	Sobór Trydencki, sosu, V.
*) Yeudidad-Sade, str. 305—428.
208
W podaniach Mexykańskich nic bardziej nie słynie, jak majtka ciała naszego, niewiasta z wężem, która wypadła z pierwotnego stanu szczęścia i niewinności. ')
Có<znaczą owe obrzędy oczyszczalne, odbywające się z dziecięciem przychodzącym na świat, które znajdujemy u wszystkich ludów? Ceremonija taka zwykle odbywała się dnia, w którym dawano imię dziecięciu. Dzień ten u Rzymian był dziewiąty dla chłopców, a ósmy dla dziewcząt: 2) nazywano go dniem oczyszczenia (listrums,) z powodu wody używanćj do oczyszczenia nowo narodzonego. 3) Podobne obrzędy napotykam/ u wszystkich narodów. Jest-to fakt tak oczywisty, że sam Wolter nie mógł go nie uznać. „Zwracamy uwagę, mówi on, że u Persów chrzest był zawsze w użyciu. Chrzest jest pospolitym u wszystkich starożytnych narodów Wschodu? 4) W innćm znowu miejscu tak mówi: „Upadek człowieka jest podstawą teologii wszystkich narodów starożytnych? 5)
Wszakże nie odwołując się. do tych wszystkich świadectw obcych, czyliż w sobie samych nie mamy dowodu upośledzenia? Cóż znaczy owa niepojęta mięszanina chęci dobrych i skłonności złych, wielkości i nikczemności, prawd i błędów, cnoty i występku, które objawiają się w nas od niemowlęctwa? Cóż znaczą owi dwaj tak sobie nieprzyjaźni ludzie, których* nosimy w sobie, a którzy całe życie walczą z sobą bezustannie? Wszak tego nikt nie jest w stanie zaprzeczyć, — Otóż czem wszyscy jesteśmy. Zaiste! bardzo trzebaby ubolewać nad tym, ktoby uznać niechciał że człowiek taki, jakim jest dzisiaj, skłonny do złego od kolebki, jest istotą zepsutą.
Jcst-to więc niezawodna prawda. Ale jednak, jakim sposobem grzech jednego człowieka mógł cały zarazić ród jego? Jakim sposobem dzieci sprawiedliwie ponosić mogą karę za winę ojca? Otóż, o co domaga się z wiekszćm niż kiedy, naleganiem, pyszny rozum naszego wieku. — W odpowiedzi zwracamy naprzód uwagę jego na to, co już powiedzieliśmy o skutkach tego pierworo-
') Humbddt, Vue des Cordill. I, 237.
’) Macrcb. Bator. księga I.
’) Festus, deVerb. signif. •
’) Reniarques sur l'hist. gen. § IX, str. 41.
s)	Qurstions sur 1'EncycIop. Zobacss także Zend-Avesta, księga II; Wirgili-jusza Eneidy, ks. VI, w. 426 — 429; (ćreutzera, Kulig, de laotiquitó.
209
dnego grzechu; potćm, zapuszczając się w głąb tajemnic natury ludzkiej, z jednym z filozofów pogańskich mówimy: „Są istoty zbiorowe-, które mogą stać się winpemi pewnych zbrodni, tak jak istoty pojedyncze. Kraj, czyli państwo, naprzyklad, jest-to rzecz ciągle istniejąca, jest-to całość, podobna do zwierzęcia, które zawsze jest jednćm i tćm samem, któremu wiek nie odbiera tożsamości. Kiedy zaś kraj czyli państwo stanowi jedność na naturze towarzyskości opartą; pochwały więc i nagany, nagrody i kary, za to, co jest wspólnćm, słusznie mu się należą, tak jak słusznie wymierzane bywają na pojedynczego człowieka. A jeżeli tak się rzecz ma ze spółecznością krajową; to toż samo trzeba powiedzieć i o społeczności familijnćj, czyli o rodzinie pochodzącej od jednego wspólnego szczepu, od którego ona bierze jakąś ukrytą siłę, jakąś wspólność natury i przymiotów, rozciągającą się do wszystkich poje-dyńczych osób tegoż rodu. Istoty rodzące się nie są podobne do płodów sztuki. Te ostatnie, skoro ukończonemi zostaną; natychmiast odłączają się od ręki robotnika, i przestają należeć do niego: są one zrobione przez niego, ale nie z niego. Przeciwnie, co się rodzi, wywiązuje się z tćj istoty, z którćj się rodzi, tak, iż otrzymuje od niśj coś, które bardzo sprawiedliwie jest karanćm lub wynagradzanćm za nią, bo właśnie to coś jest tą istotą." ')
W takim istotnie przypadku znajduje się ród ludzki. „Czćm jesteśmy, mówi Ś. Augustyn, czćm są wszyscy ludzie, jeżeli nieprzedłużeniem, że tak powiem, Adama, jednego i tegoż.samego człowieka, istniejącego przez wieki, ęp swemi przymiotami i wadami? Omnes non unus Adam." Otóż, dla czego najgłębszy tłumacz tajemnic natury i łaski, Paweł Ś., widzi dwóch tylko ludzi pomiędzy wszystkiemi ludźmi: „Adama pierwszego, którego wszyscy przez narodzenie co do ciała jesteśmy przedłużeniem i odrodzeniem skalanem; tudzież Adama drugiego, Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa, którego znowu przez narodzenie duchowne, stajenny się przedłużeniem i odrodzeniem uświęconćm." 2)
Uwagi te, rzucające niejakie światło na ów głęboki artykuł wiary, równie zaspakajają umysł prawy i zastanawiający się, jak zamykają usta krzykaczom pospolitym; wykazując, że przedmiot ich napadów nie sprzeciwia się bynajmniej rpzumowi.
') Plutarch, Dela-s de la ju-tice div. str. 4S—5>.
’) Do Rzymian, V. - I Do Korynt. XV. - Do Efezów, IV.
210
Tak więc, powtarzamy, jak z jednej strony przejście grzechu pierworodnego jest niewątpliwem; tak z drugićj tajemnica ta wyższą jest nad wszelkie zarzuty. Gdy bowiem Bóg jest nieskończenie dobry, sprawiedliwy i święty; ztąd koniecznie wnieść wypada, że to przejście grzechu pierworodnego nie jest przeciwnie ani dobroci, ani sprawiedliwości, ani świętości nieskończonej. Słowem, Bóg sprawiedliwy, a my ukarani: otóż wszystko o czem koniecznie wiedzieć powinniśmy. Reszta jest dla nas przedmiotem samćj tylko ciekawości. Nie lękajmy się. Bóg nigdy nieskrzy- • wdził i nie skrzywdzi nikogo: oto jest wielka odpowiedź na wszelkie trudności, które umysł ludzki nasuwać może tak co do tćj, jak i co do innych tajemnic Religii. Szczęśliwi jesteśmy, iż powiedzieć możemy, że to także jest odpowiednią i radą wielkiego .Mistrza, który służy nam za przewodnika: „Chociaż nie mogę, mówi Augustyn święty, zbić wszystkich zarzutów heretyckich, widzę wszakże, że trzymać się należy tego, czego Pismo S.‘ jasno nas naucza, to jest, że żaden człowiek nie może osiągnąć życia i zbawienia nie będąc połączony z Jezusem Chrystusem, i że Bóg nie może nikogo potępić niesprawiedliwie, to jest, niesprawiedliwie pozbawić życia i zbawienia.“ ’)
Bóg więc był sprawiedliwym, zupełnie sprawiedliwym, ka-rząc Adama i Ewę i dotykając nas wszystkich ich ukaraniem. Co większa, obok sprawiedliwości w postępowaniu tćm, na pozór tak surowćm, jaśnieje nieskończone miłosierdzie.
Jakoż 1" Zamiast śmiercią ukarać pierwszych rodziców naszych w dniu popełnionego przez nich występku, jak na to zasługiwali, Bóg udziela im czasu i środków do pokuty.
2° Aby się pomścić za nich na złym duchu, obiecuje niewieście, że przyjdzie czas, kiedy ona zetrze mu głowę, że wszelkie dobra, jakie stracili, będą im wrócone, że w rzeczy samćj staną się podobni Bogu, a tak, że spełni się w zupełności owa obietnica zwodziciela: Będziecie jako Bogowie, ale spełni się zawstydzeniem jego pychy.
3° Istotnie odkupienie nastąpiło tak obfite, dobra, które zapewniło rodzajowi ludzkiemu, tak dalece przewyższają skutki pierworodnego grzechu, iż Kościół nie waha się mówić: „O! potrzebny, zaprawdę, grzech Adama, który śmiercią Chrystusa zgładzo-
') De Feceat. uierit. et reiniss. lib. III, e. 4. n. 7.
211_
ny został. 0! szczęśliwa wina, która na takiego i tak wielkiego zasłużyła Odkupiciela.1' ')
4° Od chwili też upadku pierwszych ludzi, nie przestał Bóg myśleć o ich podźwignieniu: ocalenie człowieka było jedyną jego sprawą, było punktem środkowym, do którego dążyły wszystkie jego zamiary, było końcem wszystkich jego dzieł.
Zdumiewamy się na widok niepojętej łatwości i cudownego miłosierdzia, z jakićm Bóg przebaczył ojcu rodzaju ludzkiego. Spróbujmy rzucić niejakie światło na tę głębią mądrości i dobroci: wszak najszlachetnicjszćm rozumu przewodnictwo pokazuje się wtenczas, kiedy ten człowieka prowadzi do wiary.
„Przez grzech człowiek stał się nieprzyjacielem Boga; a trzeba, aby wzajemna nienawiść Boga i człowieka zamieniła się w miłość wzajemną, aby Bóg i człowiek mogli mieć znowu z sobą prawdziwe towarzystwo. Ale człowiek pojednać się nie może z Bogiem, jeżeli nie otrzyma przebaczenia; ani też Bóg pojednać się z człowiekiem, jeżeli nie będzie zaspokojony. Są to warunki, których wymaga nieskończona sprawiedliwość i nieskończona dobroć.
„Bóg z jednćj strony jako nieskończenie sprawiedliwy; nie może odstąpić praw sprawiedliwości swojćj, i dla tego musi karać człowieka z surowością niesłychaną; z drugićj, jako nieskończenie dobry, chce człowieka zbawić, i dla tego przebacza mu z nieskończoną dobrocią. Ale jak pogodzić te dwie rzeczy? Aby ukarać człowieka z surowością niesłychaną, trzeba go skazać na śmierć wśród mąk najokrutniejszych; aby zaś przebaczyć mu z dobrocią nieskończoną, trzeba go zachować w zupełności przy wszystkich jemu nadanych przywilejach. Sam Bóg jakkolwiek potężny, czyliż może zarazem i zniszczyć i zachować człowieka?
„Tak jest, może zniszczyć jednego człowieka zamiast wszystkich ludzi; może zachować wszystkich ludzi przez wzgląd na jednego człowieka zniszczonego. Jako przez winę jednego wszyscy ludzie stali się grzesznymi, tak i sprawiedliwość jednego usprawiedliwia wszystkich ludzi. 2) Sprawiedliwość ludzka daje nam wyobrażenie i przykład podobnego wynagrodzenia. 3)
‘) Nabożeństwo w Wielkij Sobotę.
’) Zobacz List do Rzymian, V, 18. 19.
) Zobacz Bonalda Thńorjo du pouroir. str. 147 i następne.
212
Między tysiącem innych, dowodem tego jest ów wypadek z rokn 1347, tak sławny w historyi francuzkićj. Edward III, król angielski, oblegał francnzkie miasto Calais. Rozjątrzony długim oporem oblężeńców, tak mocno naciskać ich zaczął, że musieli prosić o pokój. Edward zgodził się na ich prośby, ale pod tym tylko warunkiem, aby mu wydali sześciu najznakomitszych obywateli, z któremiby on mógł postąpić, jak mu się spodoba.
Eustachy de Saint-Pierre oświadczył, że chce być jedną z tych sześciu nieszczęśliwych ofiar; za jego przykładem znalazło się i pięciu innycłi: tym sposobem uzupełniła się żądana liczba. Poszli więc z powrozem na szyi, i w koszulach tylko, niosąc klucze miasta królowi angielskiemu. Dumny ten zwyciężca, chciał koniecznie ukarać ich śmiercią. Już nawet posłał był po kata: wszakże rzewne łzy i powtarzane błagania małżonki ocaliły ich przed jego zawziętością.
Do tego przykładu można dodać nie mało innych. I zaiste •' wielkie to jest miłosierdzie stracić jednego tylko człowieka zamiast rodziny, narodu, lub całego rodzaju ludzkiego, który przewinił i zasłużył na śmierć.
„To też uczynił Bóg. Postanowił stracić jednego człowieka zamiast wszystkich ludzi. Ten więc człowiek mający być straconym za wszystkich, jako obciążony nieskończoną ich zbrodnią, będzie przedmiotem nienawiści Boga. Obok tego jednak człowiek ten, któremu wszyscy ludzie winni będą za swój grzech nieskończony przebaczenie, będzie przedmiotem nieskończonej miłości Boga.
„Bóg zaś nie może nienawidzieć nieskończenie kogo innego, tylko istotę nieskończenie zasługującą na nienawiść, tylko człowieka obciążonego grzechami; nie może też kochać nieskończenie kogo innego, tylko istotę nieskończenie godną kochania, tylko siebie samego, tylko Boga. Taki więc człowiek będzie Bogiem , to jest będzie Człowiekiem-Bogiem.
„Dla zadosyć uczynienia więc sprawiedliwości Boskićj, Człowiek-Bóg będzie stracony za wszystkich łudzi; przez wzgląd zaś na zasługi tego Czlowieka-Boga, wszyscy ludzie otrzymają przebaczenie i zostaną ocaleni. Ten więc Człowiek-Bóg będzie Pośrednikiem, Zbawicielem, Odkupicielem rodzaju ludzkiego, i Założycielem nowego przymierza między człowiekiem a Bogiem/ ’)
') Bouald, Thćorie du pouvoir, str. 147 i następne,
213
TaR więc, Odkupiciel zjednoczy w sobie dwa wielkie charaktery, pieciwne sobie. Będzie zarazem cudem wielkości i upokorzenia,, będzie przedmiotem surowości i łaski Boga. Z jednej strony, obciążony nieprawościami całego świata, doświadczy w swem życiu i przy śmierci wszystkiego, co jest najprzykrzejsze: bedzie-to człowiek boleści. Z drugiej strony, równy Bogu i sam Bóg, będzie przedmiotem upodobania Bożego, i nawzajem wysławiać będzie Boga, ile Bóg tego wymaga, i na to zasługuje.
Taka przeto zachodzi zgodność między sprawiedliwością a dobrocią Boga, w ukaraniu i przebaczeniu grzechu pierworodnego. Człowiek, istota skończona, nie był zdolny uczynić zadosyć za nieskończoną óbrazę; nie mógł odnowić nadprzyrodzonego węzła, który go niegdyś łączył z Bogiem, a który potćm zerwany został przez grzech. Bóg wybrał sobie ofiarę nieskończonej wartości. Gdy ta ofiara śmierć poni.sła; grzech został zgładzonym, związek nadprzyrodzony został przywróconym, a wszyscy ludzie otrzymali środki do zbawienia.
Teraz nie trudno już jest pojąć:	,
1° Zdumiewającą łatwość, z jaką Bóg przebacza pierwszym rodzicom naszym. Od wieków było przewidziane wcielenie Słowa; Bóg bez ustanku miał przed oczyma śmierć tej wielkićj ofiary. Grzech człowieka był poniekąd zgładzony wprzód nim popełniony został.
Gdy nastąpiło zgubne nieposłuszeństwo; Przedwieczne Słowo stanęło przed Ojcem swoim, gotowe umrzeć na górze Kalwaryi. Jego pośrednictwo zostało przyjęte. A gdy sprawiedliwość boska zupełnie zaspokojoną została; miłosierdzie w całym blasku objawiło się względem winowajców.
Łatwo jest pojąć 2°, jakim sposobem zostali zbawieni ludzie, którzy żyli przed przyjściem Odkupiciela. Zostali oni zbawieni przez wzgląd na zasługi tegoż przyjść mającego Odkupiciela. Chociaż dobrowolna śmierć Baranka, który się na to ofiarował x)d początku świata, miała nastąpić dopiero w pełności czasów; uspokoiła wszakże gniew Boga natychmiast, a ludziom wyjednała czas i środki do pozyskania jego łaski.
„Niech więc nikt nie użala się, mówi przedziwnie Leon Ś., na postępowanie Boga przy dziele Odkupienia. Niech nikt nie mówi, że Zbawiciel nasz zanadto się opóźnił z narodzeniem wedle ciała, jak gdyby czasy poprzedzające jego narodzenie były pozbawione owocu tajemnic, które spełnił w ostatnich wiekach świata.
214
Wcielenie Słowa, postanowione od wieków wyrokiem Boga, przed swojćm spełnieniem się miało te same skutki, jakie ma potćm. Nigdy, w najodleglejszej nawet starożytności tajemnica zbawienia, Ind# nie była bezskuteczną. Co Apostołowie opowiadali, to Prorocy przepowiedzieli; a dzieła Zbawiciela nie można uważać za zbyt opóźnione, gdyż było zawsze przedmiotem wiary.
„Nie w skutek nowych zamiarów, ani w skutek opóźnionej litości zarządził Bóg odkupienie rodzaju ludzkiego przez wcielenie swojego jedynego Syna. Ale od pierwszych dni świata, postanowił jeden i ten sam środek zbawienia dla Wszystkich ludzi, i po wszysrkie wieki.
„Prawda, że łaska Boska rozlała się z większą obfitością od cliiii doczesnego narodzenia Jezusa Chrystusa; ale nie wtedy dopiero udzielać się zaczęła: przez nią bowiem Święci we wszystkich czasach bywali uświęcani. Głęboka ta tajemnica miłości Boga, w którą wiara dzisiaj jest ustalona na całćj ziemi , posiada moc tak skuteczną, że nawet kiedy była tylko przepowiedzianą, i w figurach wyrażoną, wszyscy, którzy wiarą przywiązywali się do obietnicy boskiej tęż tajemnicę mającej na celu, osiągali ten sam zbawienny skutek, jakiego stają się uczestnikami ludzie świątobliwi, po jej spełnieniu. Przez tę to wiarę wszyscy Święci, którzy poprzedzili Zbawiciela, byli usprawiedliwieni i stali się członkami mistycznego ciałem Jezusa Chrystusa.“ l)
Tak więc, nikt nigdy nie mógł być zbawionym jak tylko przez Jezusa Chrystjjsa i przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Wierzyć w te wielką tajemnicę Odkupienia, jest obowiązkiem wszystkich ludzi bez różnicy kraju, wieku i narodu. Jak wszyscy ludzie zasłużyli na potępienie w pierwszym Adamie, ponieważ ż nim byli zjednoczeni; tak, aby byli zbawionymi, muszą się wszyscy połączyć z Adamem drugim. Węzłem zaś istotnym tego zjednoczenia, jest wiara w niego.
Posłuchajmy książęcia Teologów Tomasza świętego, mówiącego o konieczności wiary w Jezusa Chrystusa. „Nie masz, mówi on, według Apostoła, innego pod niebem imienia, przez które ludzie mogliby być zbawieni. Dla tego też było konieczną rzeczą, aby tajemnica Wcielenia Słowa znajdowała wiarę w jakikolwiek
') De Nativ. Serm. 20.
215
bądź sposób we wszystkich wiekach i u wszystkich ludzi. Wiara ta rozmaitą była stósownie do różnicy czasów i osób.
„Przed upadkiem, człowiek posiadał wyraźną wiarę we Wcielenie Słowa, o ile to Wcielenie miało na celu uzupełnienie chwały, lecz nie o ile, jego celem było uwolnienie człowieka od grzechu przez śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.
„Po grzechu, tajemnica Wcielenia znalazła wiarę, nietylko pod względem Wcielenia, lecz nadto pod względem Męki Pańskiej i Zmartwychwstania, przez które rodzaj ludzki wyzwolony został od grzechu i śmierci. Inaczćj ludzie niewyobrażaliby byli naprzód Męki Jezusa Chrystusa przez ofiary używane przed Prawem i pod Prawem Mojżesza. Ofiar tych, oświeceńsi dokładnie pojmowali znaczenie; mnićj oświeceni, uważając te prorocze ofiary za postanowione od Boga, znajdowali w nich znajomość Jezusa Chrystusa osłonioną. Dodajmy, że wyraźnićj poznawali tajemnicę Wcielenia, w miarę jak się przybliżało spełnienie tego wielkiego dzieła.“ ’)
o d. 1 i t -w a,.
O Boże mój, który wszystek jesteś miłością! Uwielbiam sprawiedliwość i błogosławię miłosierdzie, jakie okazałeś w ukaraniu grzechu pierworodnego. Dziękuję Ci, żeś nam obiecał Zbawiciela. Udziel laski, abyśmy z zasług jego dobrze korzystali.
*) Non est aliad nomen sub coelo datum hominibus in quo oporteat no salvos fieri, et ideo mysterium Incarnationis Christi aliqunliter < portuit Omni tem-poro esso creditum apud omnes: dirersimode tamen secundum diversitatem tempo-rum et personaium. Nam antę statum peccati, homo habuit explicitam fidera de Christi Incarnatione seeundum quod ordinabatur ad consummationem gloriae; non autem secuuduin quod ordinabatur ad liberationem a peccato per Passionem et Resurrectionem... Post peccatum autem, fuit explicite creditum mysterium Incarnationis Christi, non solum quantum ad Incarnationem, sed etiam quantum ad Passionem et Resurrectionem, quibus humanum genus a peccato et morte libera-tur; aliter enim non praefigurassent Christi Passionem quibnsdam sacrificiis et antę kgem et sub lege. Qucru>n quidem sacrificiorura signiiicationcm explicite ma-jores cognoscebant, minores autem sub veiamine iliorntn sacrificiorum, credentes ea dieiuitus esse dispos.ta, de Christo renturo quodammodo habebant velatam co’ gnitionem: et sicut snpra dictum est, ea quae ad mfsteria Christi pertinent, tanto distinctius cognoverunt quanto Christo propiuquio: es fueiunt. D. Th. 2, q, 2, art. Vn. Aug. lib. de Corrept. et Gratia.
GAUMB BASADT, T. I.
23
216
Postanawiam sobie kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tej miłości, ponawiać będę każdego miesiącu obietnice na Chrzcie moim uczynione.
N A U K A XVIlIt«.
HISTORYJĄ II I J O B A.
Wnioski z nauki Świętego Leona i Świętego Tomasza. — Ludzie zawsze posiadali łaskę potrzebną do wiary w Odkupiciela. — Dowody z rozumu. — Świadectwa historyczne. — Ilijoh świadek i prorok Odkupiciela. — Historyją Hijoba — Jego bogactwa. — Jego chwała. — Jego nieszczęścia. — Jego cierpliwość. — Odwiedziny przyjaciół. — Hijob usprawiedliwiony i wynagrodzony.
Ponieważ wiara w Odkupiciela zawsze konieczną była do zba wienia; wnieść z tąd wypada, że wszyscy ludzie bez różnicy wieku lub kraju, zawsze posiadali łaskę potrzebną do wiary w tajemnicę Odkupienia. Powodem tego jest, źe Bóg pragnie zbawienia wszystkich ludzi, i że Pan nasz umarł za wszystkich ludzi, bez wyjątku. Udzielił więc Bóg i zachował dla ludzi światło i łaskę potrzebną do ich zbawienia tak, że zbawienie nigdy dla nikogo niebyło niepodobnym.
Wiemy dobrze, że Żydzi potrzebną do swojego zbawienia wiadomość o tym przyszłym Zbawicielu posiadali zawsze. Możnaż to samo powiedzieć o poganach? Jakimże sposobem poganie nabyli tćj wiadomości, i jak zachowali wiarę potrzebną w tajemnicę Odkupienia?
Chociaż nie możemy zgłębić przepaści wyroków bożych, ani obliczyć wszystkich środków, jakiemi się Bóg objawia najukochańszemu stworzeniu swemu; znamy z nich jednak niektóre.
I tak: 1° Poganie, równie jak Żydzi, byli dziećmi Adama i Noego. Posiadali zatćm wiadomość o stanie pierwszego człowieka, o jego upadku, o pierwszych obietnicach przyjść mającego Naprawey. Oddalając się od kolebki wspólnćj, zabrali z sobą te rozmaite podania: o tern przekonywa ich historyją.') Ślad wiary
') Znane są powszechnie sławne świadectwa Tacyta i Swetonijusza: przy toczymy je na początku tomu trzeciego niniejszego dzieła.
217
w Odkupiciela znajduje się nawet w wyroczniach Sybillińskich i w pieśniach ludu.*) Jest-to właśnie jedna z owych zasadniczych prawd Religii, o których niedawno Biskupi francuzcy powiedzieli, że ślady ich znajdują się w podaniach rozmaitych ludów.2) „Ci z pomiędzy was, mówił Tertullijan do spółczesnych sobie pogan, którzy powymyślali baśnie, aby przez swe parodyje zamącić prawdę, wiedzieli dobrze, że miał przyjść Chrystus."3)
Byli nawet Poganie, którzy przepowiadali przyjście Messyasza: świadkiem tego jest mąż świątobliwy Hijob. Święty Augustyn mówi, że Opatrzność pozwoliła temu mężowi, chociaż wśród pogaństwa żyjącemu, być wyznawcą prawdziwej wiary, aby nam dała poznać, że i wielu innych między poganami mogło być takich, którzy należeli do świętej i powszechnej społeczności wierzących.4) Świadkiem także tego jest ów sławny grób, otwarty w kilka wieków po przyjściu Messyjasza, w którym znaleziono blachę złotą na piersiach zmarłego, z tym napisem: „Chrystus narodzi się z dziewicy; a ja wierzę w niego. O słonce! ujrzysz mnie znowu za panowania Konstantyna i Ireny."
2° Święty Tomasz powiada, że Messyjasz był objawiony wielu poganom. „Jeżeli, dodaje, byli między nimi niektórzy, co zbawionymi zostali bez tego objawienia, to jednak nie zostali zbawionymi bez wiary w pośrednika: chociaż bowiem nie wierzyli w niego wyraźnie; to jednak wierzyli w ogóle, wierząc w Opatrzność boską, która zbawia ludzi sposobami przez siebie wybranemi."5)
’) O Sybillach, ich liczbie i autentyczności ich ksiąg, zabricz Laktancyu-sza Div. InstiŁ; Świętego Augustyna, Dc Ciritatae Dei; Świętego Justyn®, Apolog; a nadewszystko uczonego księdza Grisel Jezuity dzieło pod tytułem. Le mystfere de 1'Homme-Dieu.
’) Libenter agnoscimus cnm Doctoribus Religionis apologistis restigia pri-mitiae rerelationis circa veritatea quae basis et fundament* sunt Religion:s et morum, in rariorum traditionibus populorum deprebendi. Ceneure des ouvra-ges de M. de Lainennais.
’) Zobacz Apolog. XXI.
*) Święty Augustyn, De Civ. Dei, I. III, c. 47.
s) Dicendum quod multis Gentilium facta fuerit revelatio de Christo, ut patet per ea, quae praedixerunt; nam Job 19 dicitur: Scio quod Redcmptor mens vivit. Sibyda etiam praenuntiavit quaedan» de Christo, ut Aug. dicit lib. 13 contra Faust, c. 15. lurenitur etiam in historiis Romnuornin quod tempore Constantini Augusti et Irenae matris ejus *) fuit quoddam sepulerum, in quo ja-cebat homo auream laminam babons in pectore, in qua scriptum erat: Christus nascetur ez Yirgine, et ego credo ineum. O sol! sub Irene et Con-
ti
218^	J-
Tak więc, według zdania Ś. Tomasza, ani Poganie, ani Żydzi nigdy zbawieni bydź nie mogli bez wiary, jeżeli nie wyraźnej, to przynajmniej ogólnćj w tajemnicę Odkupienia. „Co większa, mówi jeden wielki Teolog, ponieważ Pan nasz umarł za wszystkich ludzi, którzy byli, którzy są lub będą, ztąd wnosić należy, że Bóg udzielał zawsze i udziela dotąd wszystkim ludziom, a nawet Poganom, łaski zbawienia, to jest łaski, która pośrednio lub bezpośrednio prowadzi tych niewiernych do poznania Jezusa Chrystusa. Którzy łasce tej są posłuszni, tym Bóg niezawodnie udziela łask obfitszych: a tak, żaden pogamnnie jest potępiony za to, że nie miał objawienia o Jezusie Chrystusie, lecz za to, że pogardził łaską." ')
Najsławniejszym ze wszystkich Proroków Messyjasza w pogaństwie, jest bez wątpienia święty mąż Hijob. Przedstawić w tćm miejscu jego tak nauczający i tyle budujący żywot, uznaliśmy za rzecz stosowną. Doskonały ten wzór cierpliwości, • prawdziwy bohater niedoli, zdaje się że dla tego szczególnie był od Boga wybrany, aby w osobie swojćj przedstawił wszystkim wiekom tkliwe widowisko człowieka cnotliwego w zapasach z nieszczęściem; człowieka, którego utrzymuje myśl o niebie, i czyni wyższym nad wszystkie życia tego przygody. Oto jest jego zajmująca historyja.
Był mąż w ziemi Hus, imieniem Hijob, mąż szczery i prawy, który bał się Boga, i chronił się złego. Miał on siedmiu synów i trzy córki. Oprócz tćj pięknćj i licznćj rodziny, posiadał też taki majątek, jaki w owe czasy składał dziedzictwo domów najznakomitszych: siedm tysięcy owiec, trzy tysiące wielbłądów, pięćset par wołów, pięćset oślic, odpowiednia liczba oficyjalistów
stantini temporibus iterum nie videbis, Si qui tamen sulrati fuerunt qui-bus rerelatio non fuit facta, non fuerunt sahati absque fide Mediatoris; quia etsi non habuerunt fidciu explicitam, habuerunt taroen Udem iinplicitam in diviua Proridentia; credentes Deum esse liberatorem hominum seeundum molos sibi placitos, et secundum quod aliquibes veritatem cognoscentibus Spiritus recelas-set. D. Th. 2, q. 2, art. VII.
*) Ten Konstatyn nie jest Konstantynem Wielkim, ale jest-to piąty lub szósty Cesarz tego imienia, którego matka nazywała się Irena. Zobaez Baroniu-sza tom IX, pod rokiem 780, u. 12, który przytacza ten sam szczegół.
•J Bergier, artykuł Infidólite. Zobacz także wyborną rozprawę świętego Liguori o Jansenizmie w Refutation des heresies, dissert. XIV.
219
i służących. Wszystko to czyniło go jednym ź najzamożniejszych książąt na Wschodzie.
Wychowywał on córki pod okiem swoim. Siedmiu zas synom dał domy i ziemie. Obficie opatrzeni we wszystko, co było potrzebne, żyli sobie osobno. Cnotliwy ojciec z największą troskliwością starał się utrzymywać pokój i zgodę między temi dziećmi. Dla tego też chętnie pozwilał, aby synowie zapraszali do siebie swe rodzeństwo, przynajmniej raz w rok, w rocznicę urodzin. Wysyłał wtedy trzy swoje córki do ich braci, aby z nimi biesiadowały.
Po odbytćj uroczystości, co się zdarzało siedm lub dziesięć razy do roku, zgromadzał wszystkie dzieci do siebie, uczył jakie są ich powinności, i świętemi napomnieniami przygotowywał do ofiary, którą składał Panu za każde z nich. „Wszakże, mawiał, są-to ludzie młodzi, którym z ust wyjść mogło jakie słowo niestosowne. Kto też wie, czy nie obrazili Boga w sercu swojćm?“ Tego lękając się, wstawał bardzo rano. A że u ludów starożytnych Książęta i przełożeni rodzin pełnili obowiązki kapłanów dla swych poddanych i dzieci; sam więc zabijał bydlęta Panu na ofiarę oczyszczenia.
Przedziwny-to w książęciu pogańskim przykład wiary pro-. stćj i troskliwości prawdziwie ojcowskiej! Lecz przykład ten, niegdyś pospolity we wszystkich krajach chrześcijańskich, za dni naszych jest prawie zapomniany! Tymczasem, te domowe i te stateczne ćwiczenia religijne ściągają na się łaskawy wzrok Boga, radością napełniają Aniołów, a rozpaczą przejmują złe duchy. Takićm wiernćm pełnieniem wszelkich powinności dobrego ojca rodziny, Hijob, mimo wiedzy, przygotowywał swe serce do tryumfu nad wszclkiemi wysileniami piekła.
Pewnego dnia Aniołowie gorliwi o zbawienie ludzkie, stawili się przed obliczem Boga dla odebrania wykonać się mających jego rozkazów. Szatan zazdrosny i nienawistny sprawiedliwym stawił się tam także, prosząc o wolność kuszenia i prześladowania ludzi. „Szatanie, rzekł Pan, zkąd przybywasz ?“ —„Obszedłem ziemię, odpowiedział, przebiegłem ją całą.u — Zamiarem Boga w tćm zapytaniu było, że tak rzekę, chlubne wystąpienie przed nieprzyjacielem z wiernością męża cnotliwego. Otóż, życie cnotliwych ludzi jest chw&lą Boga; a to dla dusz szlachetnych najmilszą powinno bydź, nagrodą.
220
„Przebiegając świat, mówił dalój Bóg, czyliżeś zwrócił uwagę na sługę mego Hijoba? Nie masz mu równego na ziemi; jest-to człowiek szczery i prawy, bojący się Boga, brzydzący się złćm? — „Nic w tćm dziwnego, odrzekł szatan, że Hijob żyje w bojaźni Boga. Czyż to darmo on Ci służy? Uczyniłeś go bogatym i potężnym; opiekujesz się jego rodziną, majątkiem i osobą; błogosławisz jego przedsięwzięciom; z każdym dniem wzrasta jego mienie. Odmień tylko względem niego postępowanie; dotknij go nieco swą ręką, lub przynajmniej daj mi nąd nim wolność; a zobaczysz czy wytrwa w cnocie, i czy Ci jawnie złorzeczyć nie będzie?
„Idź, rzekł Pan do szatana, oddaję ci wszystko co Hijob posiada; ale nie tykaj jego osoby?
Szatan odszedł i w calćj rozciągłości użył pozwolenia, jakiego mu Bóg udzielił. Nie spodziewał się wprawdzie Hijob walki ; ale święci zawsze są uzbrojeni wiarą, i nie ma dla nich napaści niespodziewanej.
Pewnego dnia, kiedy pierworodny syn Hijoba, według zwyczaju, o którym wspomnieliśmy, przyjmował u siebie braci i siostry, przybiegł posłaniec do Hijoba, i rzekł: „Woły twoje orały, a oślice pasły się przy nich; Sabejczykowie (lud tułacki i rozbójniczy, pobudzony przez szatana) napadli, zabrali wszystko, i czeladź w pień wycięli: ja tylko jeden uszedłem, abym ci doniósł o tćm?
Jeszcze ten nie skończył był mówić, gdy nadbiegł drugi posłaniec, i rzekł do Hijoba: „Ogień boży spadł z nieba na twoje owce i na pasterzy: piorun spalił i w popiół zamienił i owce i pasterzy; ja tylko jeden ocalałem, abym ci przyniósł wiadomość o tćm?
I ten jeszcze nie skończył mówić, gdy nadbiegł posłaniec trzeci. „Chaldejczycy, rzekł, trzema hufcami nadeszli; rzucili się na twoje wielbłądy, i zabrali je, a sługi pozabijali mieczem; jam tylko jeden nic zginął wśród rzezi?
Jeszcze ten mówił, a przybiegł czwarty posłaniec i rzekł; „Twoi synowie i córki siedzieli u stołu w domu brata najstarszego; w tćm zerwał się nagle z pustyni wicher gwałtowny, zatrząsł czterema węglami domu; dom się obalił na twoje dzieci, i wszystkie na śmierć pogruchotał: ja tylko jeden uszedłem, abym ci przyniósł tę smutną wiadomość?
221
Na ten ostatni cios, Hijob wstał, i rozdarł, szaty swoje; a ogoliwszy głowę, upadł twarzą na ziemię i oddał hołd Bogu, mówiąc: Nagom wyszedł z żywota matki mojćj, i nago się wrócę do łona ziemi. Pan dał, Pan wziął. Jako się Panu upodobało, tak się stało: niecli będzie Imię Pańskie błogosławione 1“
Ubolewać trzeba było nad Hijobem, lecz tylko dopóty, dopóki nieodezwała się w nim wiara i odwaga tak heroiczna. Odkąd Religija wzięła górę w jego sercu; przestaje on bydż przedmiotem litości. Gdyby wszyscy utrapieni szli za jego przykładem; meżnaby wprawdzie było widzieć wielkie na ziemi klęski, ale niewidzielibyśmy nieszczęśliwych bez pociechy.
Wszakże nieostatnia-to była próba Hijoba. Pewnego dnia, mówi dalej historyk święty, stawili się Aniołowie przed tronem Boga. Stawił się także i szatan. „Szatanie, rzekł teraz tak jak przedtem Bóg, zkąd idziesz?" „Okrążyłem ziemię, odpowiedział, i przebiegłem ją całą." — „A przypatrzyłeś się słudze memu Hijobowi? Tyś mię pobudził przeciw niemu. Oddałem ci jego mienie i dzieci. Czyliż mnićj mnie teraz miłuje, i czyżeś zbuntował go przeciw mnie ? “
„Niedziwię się, odpowiedział szatan, po wszystkićm pocieszyć się może, kto posiada zdrowie i życie. Ale wyciągnij tylko rękę na osobę jego, dotknij ciała, niech ból przejdzie aż do kości; a zobaczysz, czy ci jawnie złorzeczyć nie będzie."
„Dobrze, rzekł Pan, oddaję ci go w ręce; ale nie nastawaj na jego życie." Otóż, jak daleko posuniętą została wolność kusiciela: użył też jćj niezwłocznie. -
Odszedłszy od oblicza pańskiego, zaraził Hijoba okropnym wrzodem, od stopy nóżnćj aż do wierzchu głowy. Ubogi już, a teraz nadto odrażającemi okryty wrzodami, Hijob zmuszony był położyć się na kupie gnoju, i skorupą ze stłuczonego garnka oskro-bywał ropę, sączącą się z wrzodów. Jakkolwiek zaś wielkie były cierpienia; nie zakłóciły jednak duszy sprawiedliwego, ani na jego usta żadnego niewywołały szemrania, żadnego niestosownego nie wycisnęły słowa. Wtenczasto, aby położyć kres cierpliwości człowieka najwytrwalszego w niedoli, użył czart ostatecznego według siebie nieomylnego środka.
Hijob miał żonę; ta powinna była być jego pociechą. I w rzeczy samćj troskliwość, pieczołowitość i usługi małżonki, przejętej uczuciami Religii, wiele cierpienia osłodzić mogą cnotliwemu nieszczęśliwemu człowiekowi.
222
Małżonka Hijoba niedawno była bogatą, znakomitą, poważaną, matką licznego potomstwa: teraz wszystko to straciła. Niestety! nie pocieszała jćj nadzieja tych dóbr, jakie na nią czekały w niebie. Hijob zaś inaczćj usposobiony, nieprzestawał błogosławić Boga. Dotknięta tą wytrwałością męża, więcćj może, niż wła-snćm nieszczęściem, rzekła mu z gorzkićm szyderstwem: „Trwaj ciągle w swojćj prostocie; wychwalaj dłużej swojego Boga: wszak postępowaniem swojćm z tobą zasługuje na twoję wdzięczność! Podziękuj mu na nowo za jego dobrodziejstwa. Tak! błogosław mu jeszcze raz i umrzyj."	*
Hijob ze spokojnością, która powinna była nawrócić albo do rozpaczy przyprowadzić żonę, odpowiedział: „Mówiłaś jako jedna z niewiast szalonych, którćj cierpienie odebrało rozum. Jeśliśmy przyjmowali dobra z ręki bożćj, czemuż nie mamy przyjąć złego, którćm nas trapi"?
Wśród tych utrapień wszelkiego rodzaju, święty ów mąż nie wyrzekł ani jednćj, choćby najmniejszćj skargi, nie okazał najmniejszego nawet uniesienia gniewu. Szemrania i skargi przeciw Opatrzności Najwyższego, przemijającym tego życia cierpieniom odbierają całą zasługę, jaką te posiadają w obliczu wieczności. Wtedy-to rzeczywiście wiara w prawdziwego Boga przedstawiła światu widowisko, godne podziwienia i ludzi i Aniołów, to jest, obraz sprawiedliwego w zapasach z nieszczęściem wyższego nad wszelkie jego pociski.
Wieść o klęskach i niedoli Hijoba rozeszła się wkrótce po sąsiednich krajach. Trzej panowie, czyli książęta, poufali jego przyjaciele, postanowili odwiedzić i pocieszyć swego wspólnego przyjaciela. Nazwiska tych książąt są: Elifaz Temanitczyk, Bal dad Suhitczyk i Sofar Naamatczyk.
Jak tylko spostrzegli Hijoba, zaczęli mu się przypatrywać ale go niepoznali. Gdy się zbliżyli, wydali okrzyk podziwu; zapłakali gorzko; na znak żalu porozdzierali swą odzież, a głowy posypali prochem; w końcu usiadłszy na ziemi, przez 7 dni i 7 nocy ponure zachowali milczenie. Tak, za całą pociechę, Hijob widzi ludzi przerażonych, z zasmuconą twarzą i ze łzami w oczach.
Wreszcie Hijob przerwał milczenie. Jakkolwiek z uległością przyjmował on boskie rozporządzenia; zaczął jednak od wzniosłćj mowy, z którćj możemy się nauczyć czego Bóg pozwala lub co przebacza cierpieniom przyjaciół swoich, kiedy ich żale chociaż żywe i gorzkie, pełne są pokory i uszanowania.
223
Niech zginie dzień, rzekł, któregom się urodził! Dzień ten niech ”się zamieni w ciemności! Niech się oń nie pyta sam Bóg z wysoka! Niech go światło nigdy nie oświeca.*
Przyjaciele odpowiadają mu, że nieszczęścia; na które się użala, snrawiedliwie spadły na niego; że gdyby nie był winien jakićj ukrytój zbrodni, Bóg-by go niedotykał. Hijob odzywa się znowu i twierdzi, że jest r.iewinnym, i że Bóg niekiedy doświadcza sprawiedliwego przeciwnościami.
W jednój z odpowiedzi danych przyjaciołom dla przekonania ich o swój niewinności, święty ten mąż wyznał z godnością, że wierzy w Boga Odkupiciela, który potrafi odkryć wszystkie tajemnice serc, i wymierzy każdemu sprawiedliwość, według uczynków jego, wskrzesiwszy pierwćj wszystkich ludzi i wezwawszy ich przed swój trybunał. „Zmiłujcie się nademną, zawołał Hijob, zmiłujcie się nademną^przynajmnićj wy, przyjaciele moi! bo ręka Pańska dotknęła mi£,VCzemvż na dobitkę cierpień moich, i wy także mię prześladujecie, wyrzucając mi zbrodnie, których się nie dopuściłem? Ponieważ wy natrząsacie się ze mnie, przez wasze wyrzuty, i zdajecie się napawać łzami, które mi wyciska niedola moja, otóż, pociechy, którćj mi odmawiacie, szukać będę w mojćj wierze. Oby słowa moje i uczucia mojego serca, pismo jakie zachowało dla potomności! Oby je kto wyrył na ołowiu rylcem stalowym, albo wykuł dłutem na twardym kamieniu! Wiem, że mój Odkupiciel żyje, i że w dzień ostateczny powstanę z grobu. Przyoblekę się znowu w moje własną skórę, i w mojćm własnćm ciele oglądać będę mego Boga, świadka mojćj niewinności; ujrzę go sam, mojemi własnemi oczyma; moje oczy patrzćć na niego będą; ja sam przez się a nie przez kogo innego, oglądać go będę: nadzieja ta spoczywa w mćm sercu.* Cóż-to za wspaniale proroctwo! Wiara w Odkupiciela przyszłego musiala bydż nader żywa w owych odległych czasach, kiedy Prorok pogaństwa zamieszkały na krańcach Wschodu, opowiadał go z taką dokładnością.
Pomimo wszelkich oświadczeń Hijoba o swój niewinności, przyjaciele dowodzili ciągle że jest winien, i że wykroczenia jego są przyczyną nieszczęść, któremi jest przywalony. Bóg który widział spory, i przygotowywał Ilijobowi zwycięztwo, nieomieszkal, oświadczyć się za nim i zawstydzić potwarców Ale i Hij obowi wyszło z ust kilka mnićj stósownych wyrazów. Jak z j- dnćj strony był on cierpliwym wśród boleści; tak z drugićj, zanadto aleko posunął uniesienie swoje, przeciw zaślepieniu przyjaciół i
224
nieprawości ich sądów. Pan upomniał go o to, ale upomniał z miłością. Chociaż zaś to upomnienie zwrócone było do tego świętego męża, zawierało jednak w sobie i przestrogi dla jego przyjaciół.
Pan zaczyna od wyliczania cudów natury. Wszystkie pytania zadawane Hijobowi, które na pierwszy rzut oka, zdają się być obccmi przedmiotowi, o którym mowa, wiążą się z nim przedziwnie. Otóż rozumowanie Pana: „Ty nie możesz zrozumieć porządku przyrodzenia; a chcesz zgłębić porządek łaski? Ty nie znasz praw, podług których Opatrzność moja kieruje niższemi stworzeniami które widzisz, a chcesz tłiftnaczyć i sądzić o tych, podług których władam światem wyższym"? Rozumowanie to jest prawdziwie boskie, które upokarzając ciekawość i pychę człowieka, zaszczepia w jego sercu cnoty odpowiedne jego słabości: pokorę i wiarę.
Bóg, przemawiając do Ilijoba z pośrodka ciemnćj chmury, rzeki: „Przepasz swe biodra jak gdybyś był rycerzem. Ja ciebie pytać się będę; a ty mi odpowiadaj. — Gdzieżeś był, gdym zakładał fundamenta ziemi? Wieszże, kto jćj ustanowił wymiar? Wiesz-że, kto ją mierzył sznurem? Powiedz na czćm podstawy jćj są oparte? Kto zamknął morze w jego łożysku, gdy się wyrywało z swych więzów jako dziecię wychodzące z łona swćj matki, kiedym je otaczał obłokiem jakby jaką szatą, i kiedym je mrokiem jakby pieluchami dziecinnemi obwijał? Tyż-to rozkazujesz poran-nćj zorzy? Tyż-to wskazujesz jutrzence miejsce, w którem ma wschodzić? Wskaż mi, jeśli możesz, ścieszkę światła, i siedzibę ciemności! Wiedzialżeś, że się masz narodzić? Znaszże liczbę dni swoich? Powiedz, którą drogą rozchodzi się światło? Którą drogą wpadają wiatry na ziemię? Powiedz, kto nakreślił drogę piorunowi? Tyż-to go poślesz; a on pójdzie? Tyżto go zwrócisz; a on ci odpowie: Oto jestem? Tyżto dostarczasz pastwy dla lwicy i na sycasz lwiątka? Tyżto przysposabiasz dla kruka pożywienie wtedy, kiedy jego pisklęta tułając się tu i ówdzie, wołają do Boga, że nie mają pokarmu? Czyliżto na twoje rozkazanie wzbije sic orzeł, i na wysokich miejscach położy gniazdo swoje"?
Deszcz, śnieg, grad, zimno i gorąco, gromy i burze, przymioty i instynktu zwierząt, tudzież sprężyny, zasoby i harmoniję Opatrzności w rządzeniu światem fizycznym, są przedmiotami, na które podobało się Bogu zwracać kolejno, iż tak rzekę, ciekawość Hijo-ba i zawstydzać jego szczupłe wiadomości. Hijob upokorzony wyznał szczerze, iż nie umie odpowiedzieć Stworzycielowi.
225
Tak:e wyznania powtórzą wraz z Hijobem wszyscy mężowie prawego serca, bez względu na codzienne w dziedzinie przyrodzenia odkrycia uczonych naszych.
Bóg zadowolony postępowaniem swojego sługi,,wyrzucał trzem książętom lekkomyślność ich sądów i gorycz wyrazów. I kazał im spełnić ofiarę oczyszczenia. „Hijob, dodał Pan, będzie się za was modlił; a ja przez w;gląd na niego, przebaczę wam.“ Złożyli więc ofiarę; Hijob towarzyszył jćj modlitwami swemi. Pan jćj wysłuchał; a oni obowiązani przyjacielowi za pojednanie się z Bogiem, wrócili do domów swoich.
W tymto czasie zaczęły się spełniać’ cuda wyzdrowienia i powrotu Hijoba do dawnego stanu. Bóg wrócił mu zdrowie, obdarzył go takąż samą liczbą dziatek, w końcu dał mu dwa razy tyle bogactw, ile go ich pozbawił szatan: miał bowiem czternaście tysięcy owiec, sześć tysięcy wielbłądów, tysiąc par wołów, i tysiąc oślic. Obsypany dostatkami, otoczony szacunkiem całego Wschodu, Hijob żył jeszcze lat sto czterdzieści, i widział syny swe i syny synów swoich aż do czwartego pokolenia: umarł w bardzo podeszłym wieku i pełen dni.
Tak się zakończył żywot tego świętego męża, ku zbudowaniu wszystkich sprawiedliwych, wystawionych na próby, i ku pocieszeniu wszystkich strapionych, a przytćm pokornych i cierpliwych.
3MC O cł 1 1 t 'W EL.
. O Boże mój, który jesteś miłością! Dziękuję Ci, żeś udzielił wszystkim ludziom łaski potrzebnćj do poznania Odkupiciela. Spraw to, aby wszyscy z nićj korzystali, i abyśmy za przykładem Hijoba odważnie znosili utrapienia życia, w nadziei zmartwychwstania i przyszłćj nagrody.
Postanawiam kochać Boga nadewszystko, a bliźniego mego jako siebie samego, dla miłości Boga; na dowód zaś tćj miłości, PraSni brać uczestnictwo w dziele rozkrzewiania świętej naszej Wiary.
KONIEC TOMU PIEBWSZEOO.
; . ,	• 'im 	.M> .w / ’•
d- tfciy  ‘•u	~
’ v   .	.	.	 •,	; .. )bi ’
<r	'	.
i* srt/iKić .-v 'w ''ffl
i R ;f V  t f, 	. I .fW .	[.
i <i-.vuż Ihjri// 'e .
< /^IT‘ W ' «• ’ A .> >> ! 
x"‘. i \ r'	’
. \  ।	' II
1	• ó •	 •
;J/• • -	•>	', ^,n
ih fr/ttjls | iKi -Ji .. .61 !j|
** *. r . /'-'i  1 * >;»	/ > , u s. : / •>’. •:	*>* v 5* *• 1
1
r/.' ’(.« •« iibflfchłr i >«•»• Jri;>.x > '<•’ 4'4 " ••'•X 5’A	•/
 '> :•• in -j:	-4<; r	r •>
.u:h n4ł'»q i
-r w-Ui ’• 'lX jO^iU	I 'X
-ruj i'» i ..*<<«' -mi i-?  ti  '» ,4 <•	 ih. •	" "- i

9	r I- » L /_
. l' 1	•.•;•'..• '	•	.	V '
.iijćhO »iti '’• V»rt'i.».  <u;	»zt •jtflky ' •/ 1'hishr
•	/!(•' •.►• :	?’l-| 	• \	t	fti ’t >'l<
,,j-.'i:..n .. Kit)/ .1; ,-|-1 iU ' <.!!<	I -J:		'	. 1.1
•' .'fbii-r J I f)Wvr:f i r.ii j;)/. ‘/H/urti
ł-i.i ’/!	*u '	••••
'  ,
,• M
’ ” . f	1^--.	-f. ... !
SPIS PRZEDMIOTÓW
ZAWARTYCH W TOMIE PIERWSZYM.
Wstęp............................................ 1
OSSJĘŚÓ 2F»zmVWa25-A..
NAUKA I.
NAUCZANIE RELIGII USTNE.
Stary Pasterz. — Potrzeba Nauk katechizmowych. — Znaszenia wyrazu Katechizm. — Wspomnienia z nim Się łączące. — Patryjarchowie i pierwsi Chrześcijanie. — Powody do ustnego nauczania Religii. 1
NAUKA II.
NAUCZANIE ZA POMOCĄ PISMA.
Stary testament. — Jego cel. — Z czego się składa. — Zamiar Boga względem jego ludu i wszystkich narodów, przy pisaniu Starego Testamentu. — Tradycyja czyli podanie ustne. — Nowy Testament. — Z czego się składa. — Tradycyja. — Natchnienie, autentyczność, całość Starego i Nowego Testamentu. 10
NAUKA III.
ZNAJOMOŚĆ BOGA. - BÓG UWAŻANY W SAMYM SOBIE.
Bytność Boga. — Dowody. — Szczegóły historyczne. — Doskonałość Boga. — Wieczność, Niepodległość, Niezmiemość, Jedność, Niezmienność, Wolność, Duchowość, Mądrość. — Opatrzność. — Dowody. 22
NAUKA IV.
ZNAJOMOŚĆ BOGA. — BÓG UWAŻANY W DZIEŁACH SWOICH. — SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Dzieli pierwszy.— Wykład słów: Na początku stworzył Bóg **'8* 0 • ziemię. — Ta pierwsza prawda jest podstawą całój nauki. — Ciemno-
II
ści były nad głębokością. — Wykład. — A Duch Boży unaszał się nad wodami. — Wykład. — Obraz chrztu. — Stworzenie światłości — Szybkość, jej rozchodzenie się. — Kolory, — Ich korzyści . 44
NAUKA V.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Dzień drugi. — Stworzenie Firmamentu. — Jego rozległość. — Kolor. — Wody górne i dolne. — Powietrze. — Jego własności. — Ciężkość. — Nie widzialność. — Użyteczność. — Zmierzch. — Wolność. — Głos. — Deszcz. — Oddychanie .............................  .	69
•
NAUKA VI.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Dzień trzeci. — Morze. — Jego łożysko. — Ruch, — Słoność. — Rozległość. — Żegluga. — Ziemia. — Kolor trawy, — Płodność roślin — Rozmnażanie się. — Korzenie. — Łodyga. — Liście. — Ziarno i owoc .	69
NAUKA VII.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Dalszy ciąg dnia trzeciego. — Stworzenie i rozmaitość drzew owocowych. — Przymioty owoców. — Drzewa nie owocowe. — Ich użyteczność. — Użytek i wspaniałość lasów. — Bogactwa zamknięte wewnątrz ziemi. — Kruszce. — Złoto. — Żelazo. — Dzień czwarty. — Stworzenie słońca. — Odległość jego od ziemi. — Obrót. — Wschód. — Światło słoneczne ...	79
1	.	.	.	'	-• i ' -	\
NAUKA VIII.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Dalszy ciąg dnia czwartego. — Księżyc. — Jego piękność. — Użyteczność. — Gwiazdy. — Ich liczba. — Obrót. —• Użyteczność. — Dobrodziejstwa nocy. — Nauka. — Odpoczynek. — Sen. — Zachowanie życia naszego. — Ostatnia czynność słońca i księżyca. — Wiosna. — Lato. — Jesień. — Zima ..................................................... 91
NAUKA IX.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Dzień piąty. — Ryby. — Ich stworzenie. — Zachowanie. — Wielkość niektórych. — Użyteczność. — Ptaki. — Budowa ich ciała. — Zachowanie. —
Gniazda. — Instynkt ....................................  103
NAUKA X.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Dalszy ciąg dnia piątego. — Jeszcze o instynkcie ptaków. — Ich wędrówki. — Macierzyńska troskliwość Opatrzności. — Dzień szósty. — Zwierzęta domowe. — Ich posłuszeństwo. — Wstrzemięźliwość. Posługi, r— Owady. - Ich strój. — Broń, — Zręczność. — Organa .......	115
III
NAUKA XI.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Dalszy ciąg szóstego dnia- - Mrówki. - Pszczoły. - Jedwabniki. -Plaży i zwierzęta dzikie. - Hurmomja świata. - Świat jWt księgą . .	128
NAUKA XII.
SZEŚĆ i')NI STWORZENIA.
Dalszy ciąg dnia szóstego. - Człowiek. - Wykład słów: Uczyńmy człowieka. - Człowiek w ciele swojóm. - W duszy swojćj. _ Duchowość, wolna wola, nieśmiertelność. - Człowiek w podobieństwie swojóm do Boga. 141
NAUKA XIII.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Dalszy ciąg szósiego dnia. — Człowiek król świata. — Użytkuje ze świ<a. — Najwyższy kapłan świata — Uwieńczenie człowieka ....	154
NAUKA XIV.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Dalszy ciąg dnia szóstego. — Szczęście niewinnego człowieka. — Stworzone niewiasty. — Obcowanie człowieka z Bogiem. — Stworzenie Aniołów 164
NAUKA XV.
SZEŚĆ DNI STWORZENIA.
Koniec dnia szóstego. — Złość i moc czartów. — Aniołowie ich liczba. — Ich hierarchija. — Czynność Aniołów. — Wychwalają Boga.— Spełniają rozkazy Boga tyczące się rządu świata widzialnego i niewidzialnego; mają straż nad rodzajem ludzkim. — Opiekują się krajami. — Kościołami pojedyńezemi. — Kościołem powszechnym. -* Każdym z nas. — Wielkość człowieka ........................................ 175
NAUKA XVI.
UPADEK CZŁOWIEKA.
Chytrość złego ducha. — Nieroztropność Ewy. — Słabość Adama. — Dobroć Boga. — Badanie winowajców. — Wyrok przeciw złemu duchowi. — Miłosierdzie i sprawiedliwość względem pierwszych rodziców naszych. — Pokuta Adama. — Jego grób na Ralwaryi ........... 189
NAUKA XVII.
ZGODNOŚĆ SPRAWIEDLIWOŚCI I MIŁOSIERDZIA BOSKIEGO W UKARANIU PIERWORODNEGO GRZECHU.
Król Indyjski. — Grzech pierworodny w pierwszych rodzicach naszych i w nas. — Jego skutki, przejście. — Sprawiedliwość i miłosierdzie względem pierwszych rodziców naszych. — Zgodność sprawiedliwości i miłosierdzia w ta-j innicy Wcielenia i Męki Pańskiej. — Nauka świętego Leona i świętego To- < musza, — Konieczność wiary w Odkupiciela ,»»••••••*	.1®®
I ic ni Si
lo N D
IV
NAUKA XVHI.
HISTORYJA HIJOBA.
Wnioski z nauki świętego Leona i świętego Tomaszu. — Ladzie zawsze posiadali łaskę potrzebną do wiary w Odkupiciela. — Dowody z rozumu. - Świadectwa historyczne. — Hijob świadek i prorok Odkupiciela — Historyja Hijoba. — Jego bogactwa. — Jego chwała. — Jego nieszczęścia. — Jego cierpliwość. — Odwiedziny przyjaciół. — Hijob usprawiedliwiony i wynagrodzony ....................................  216
8
2
<
I