/
Текст
JADWIGA WERNEROWA i JAN ŻABIŃSKI
NAUKA
O CZŁOWIEKU
DLA KLASY VII
WARSZAWA 1961
PAŃSTWOWE ZAKŁADY WYDAWNICTW SZKOLNYCH
Okładkę projektowała
B. Hermanowicz
Redaktor
Marian Kiełbaska
Redaktor techniczny
Zygmunt Szalek
Książka zatwierdzona do użytku szkolnego pismem Mi-
nisterstwa Oświaty nr PO3-346/57 z 25 III 1957 roku
na rok szkolny 1957/58
Aprobata została przedłużona pismem Ministerstwa
Oświaty nr PO3-1142/58 z dnia 15 maja 1958 roku
państwowe ZAKŁADY WYDAWNICTW SZKOLNYCH-WARSZAWA 1961
Wydanie szóste Oddano do składania 20. V. 1960 r.
N_aJ<iad 330 000 4- 125 egz. Podpisano do druku 18. VIII. 1960 r.
Arkuszy druk. 14; wyd. 12 31 Druk ukończono w październiku 1960 r.
Cena książki zł 6.50 Zam. 2452/510 K-7
TAkt drUl1 Sat 6lxS0cm' 6° g, J<1. VII z fabryki we Włocławku GRAFICZNE PZWS w BYDGOSZCZY, UL. JAGIELLOŃSKA 1
PRZEDMOWA
Przystępując do zapoznania się z budową i funkcjonowaniem
zarówno całości, jak i poszczególnych części organizmu Ludzkiego,
warto uprzytomnić sobie, kiedy badania w tej dziedzinie pojawiły
się w dziejach rozwoju naszej kultury i jaki był dalszy ich przebieg.
Początki medycyny, a więc starań nad poprawieniem nadwąt-
lonego zdrowia człowieka, sięgają początków pojawienia się go na
Ziemi jako istoty rozumnej. W dużej mierze polegały one jednak nie
na jakichś określonych zabiegach w celu poprawy stanu chorego,
lecz na błaganiach i ofiarach składanych bóstwom, w których wszech-
moc w tym względzie głęboko wierzono. Z czasem jednak zdano
sobie sprawę, iż chcąc naprawić funkcjonowanie jakiegoś urządzenia
trzeba poznać najpierw z czego składają się poszczególne jego części
i jak działają.
Ta sama zasada odnosi się również do organizmu ludzkiego. Zro-
zumiał to już na 400 lat przed naszą erą grecki uczony Hipokrates,
zwany ojcem medycyny, gdyż pierwszy wniósł poważny wkład do
tej nauki. Jednak badania starożytnych nad anatomią człowieka
zostały całkowicie przerwane w okresie średniowiecza, kiedy to ze
względów religijnych nie pozwalano krajać zwłok. Nic więc dziwnego,
że aż po wiek XVI bardzo mało nowego wniesiono w dziedzinę nauk
medycznych, powtarzając jedynie to, co wyczytano w księgach
Greków i Rzymian.
Dopiero na początku XVII stulecia jesteśmy świadkami szyb-
kiego rozwoju nauki o człowieku, szczególnie tej jej części, która do-
tyczy anatomii, czyli budowy organizmu.
Zrozumiałe, że jest to bądź co bądź łatwiejsze aniżeli zoriento-
wanie się w fizjologii, czyli funkcjonowaniu różnych narządów,
1*
3
na przykład w sposobie współdziałania kości i mięśni, czy też orga-
nów jamy ciała serca, wątroby, jelit.
Rozkwit nauk w tej dziedzinie przypada dopiero na wiek XIX
oraz czasy obecne, gdy do pomocy włączyła się chemia organiczna,
umożliwiając poznanie nie tylko mikroskopijnych elementów orga-
nizmu, jakimi są komórki, ale również tych najdrobniejszych cegiełek,
z których on się składa, a mianowicie cząsteczek chemicznych i ato-
mów.
Tak więc kształtująca się nauka o człowieku, a ściślej mówiąc
anatomia, fizjologia, biochemia i histologia (nauka o tkankach), do-
starcza wyczerpujących wiadomości tym, którzy, jak na przykład
lekarze, chcą przynieść ulgę cierpiącym chorym, lub też jak higie-
niści, starający się stworzyć racjonalne przepisy postępowania czło-
wieka. Ma to na celu uchronić go od wszelkich chorób i niebezpie-
czeństw, jakie mu grożą ze strony środowiska, np. z racji zmian
klimatycznych, wtargnięcia zarazków lub innych wrogich zjawisk
w otoczeniu.
Ponadto nauka o człowieku dostarcza nam wiadomości, do jakich
osiągnięć fizycznych zdolny jest organizm człowieka bez narażania go
na ryzyko doraźnego lub stałego „zepsucia”, a mianowicie takich
zmian i uszczerbków, które już się nie dadzą naprawić.
Zdaje się, że dla nikogo z nas nie powinny być obojętne wiado-
mości, których dostarcza nauka o człowieku. Każdemu bowiem przy
różnych okazjach mogą się przydać informacje o sobie samym, choćby
po to, aby gdy zalecają nam takie czy inne zabiegi higieniczne nie
przyjmować ich wyłącznie na wiarę, lecz choć trochę zdawać sobie
sprawę ze sposobu, w jaki przynoszą pożytek naszemu organizmowi.
Autorzy
BUDOWA KOMÓRKOWA ISTOT ŻYWYCH
K , k Lekcje botaniki i zoologii lat poprzednich dostarczyły
nam wiadomości, że zarówno wśród roślin, jak i zwie-
rząt znajdują się istoty zbudowane zaledwie z jednej komórki albo
też z bardzo licznych, sięgających wielu milionów. Dość komórek
u człowieka może nam uzmysłowić taka informacja: gdyby co sekundę
odpadała z naszego ciała tylko jedna komórka — zabrakłoby ich
dopiero po upływie 100 000 lat.
Między istotami jedno- i wielokomórkowymi jest zasadnicza
różnica. U pierwszych wszystkie czynności życiowe, jak przemiana
materii, ruch, wrażliwość na warunki zewnętrzne, wykonuje jedna
i ta sama komórka. Natomiast w organizmach wielokomórkowych
następuje wyspecjalizowanie się pewnych grup komórek tylko do
określonych czynności. Tak więc te, których zadaniem jest na przy-
kład poruszanie całością organizmu, są bardzo mało albo zupełnie
niewrażliwe na bodźce świata zewnętrznego. Komórki gruczołowe,
a więc te, których zadaniem jest wytwarzanie pewnych substancji,
nie mogą poruszać organizmu lub przewodzić podniet. Tę ostatnią
czynność spełniają natomiast komórki nerwowe, nie wykonując
innych funkcji życiowych organizmu.
mi ,. Ta specjalizacja odbiła się naturalnie i na wyglądzie
Tkanki . , . . . . y.
komorek, jak to nam ilustruje 'rysunek 1. Zespół
komórek mających w organizmie podobne zadania, a co za tym
idzie i dość podobną budowę, nosi nazwę tkanki.
W organizmach zwierzęcych wyróżniamy 4 zasadnicze typy
tkanek:
1. nabłonkową, występującą w trzech postaciach jako: okry-
wająca, gruczołowa i zmysłowa,
5
A — komórki nabłonka płaskiego;
w środku widać jądro
D — czerwone ciałka ki-w i. Zary-
sowane kółko wewnątrz ciałka krwi
to nie jądro, lecz dwustronne wklę-
śnięcie, jakie mają pośrodku te ma-
leńkie krążki. Jądra w czerwonych
ciałkach krwi w ogóle brak
E — białe ciałka krwi; cztery białe
plamy w górnym ciałku to jądra.
Na dole białe ciałka z wypuszczo-
nymi nibynóżkami
RÓŻNE kształty komórek
Rys. 1
B — komórki nabłonka gruczo-
łowego wypełnione wydzieliną
tak silnie, że jądro zepchnięte
na bok i przytłoczone do kra-
wędzi jest niemal niewidoczne,
dlatego tu nie zaznaczone
F — komórki tkanki łącznej
tłuszczowej nagromadzają ta-
kie ilości tłuszczu, że zatracają
swój normalny wygląd (porów-
naj rys. 2E) i zamieniają się
w pęcherzyki pełne tłuszczu,
gdzie jądra, zepchniętego do
ścianki, również dostrzec nie
można
6
O—komórki mięśni
gładkich; można
zauważyć owalne
jądro
C — 3 komórki nabłonka rzęskowego. Za życia komó-
rek rzęski są w ciągłym ruchu. Wewnątrz widać
wyraźnie jądro, gdyż rysunek jest robiony z prepa-
ratu barwionego
H — komórka nerwowa wraz z rozgałę-
zionymi wypustkami — dendrytami oraz
częścią wyrostka nie rozgałęzionego —
neurytu (w rzeczywistości neuryt bywa
o wiele, wiele dłuższy). Zakończenie neu-
rytów na włóknach mięśnia prążkowane-
go obserwować można na rys. 2D, zaś
w oialku zmysłowym na rys. 20
1
KOMÓRKI występujące w zespole tkankowym
Rys. 2
A — warstwa komórek na-
błonkowych (jądra barwione).
Wśród takich komórek często
występują komórki gruczoło-
w > (porównaj rys. IB)
C — wśród komórek nabłonkowych wie-
lowarstwowych widać 4 wydłużone ko-
mórki jak gdyby nabłonka rzęskowego,
jednak nie z wieloma ruchowymi rzęska-
mi, lecz z jedną nieruchomą szczecinką.
Cały narząd nosi nazwę kubka smako-
wego i znajduje się na języku. Należy
zwrócić uwagę na zakończenie neurytów,
które wchodzą do środka i oplatają po-
B — czasem w nabłonku, jak
na rys. 2 A, komórki tworzą
głębokie wklęśnięcie, przy
czym wszystkie wewnętrzne
zamieniają się w komórki gru-
czołowe. Powstaje wtedy gru-
czoł wielokomórkowy posia-
dający w środku zbiornik,
wąski przewód wyprowadza-
jący i ujście na powierzchnię.
Rysunek przedstawia właśnie
przekrój takiego tworzącego się
gruczołu wielokomórkowego
szczególne komórki
D — kawałek wiązki włókien mięśnia prąż-
kowanego. Włókna te w rzeczywistości są
dużo dłuższe, nie zaznaczono na nich ani
jąder, których w każdym wdóknie jest
wiele, ani podłużnie biegnących włókienek
kurczliwych. Widać za to dobrze prążko-
wanie oraz palcowate zakończenia neury-
tów na każdym włóknie; a — nerw
8
E — kawałek tkanki łącznej włóknistej.
Można zaobserwować 3 rozgałęzione ko-
mórki z jądrami oraz wytworzone przez
nie włókna, stanowiące o wytrzymałości
tej tkanki
F — wycięty kawałek tkanki chrzęstnej.
Widać, że komórki z jądrami znajdują
się w specjalnych jamkach w półprzeźro-
czystej masie chrzęstnej. Komórki nie
komunikują się między sobą
G — taki sam wycinek tkanki kostnej.
W masie mineralno-osseinowej jądrzaste
komórki leżą również w jamkach, jednak
komunikują się z sobą wypustkami. Po-
równaj z rysunkiem 9
9
., łączną tworzącą zrąb, czyli rusztowanie łączące we wspólną
całość wszystkie inne komórki. Tu należy tkanka łączna: chrzęstna,
kostna i włóknista oraz krew i limfa (te ostatnie odmiany tkanki
łącznej mają inne różnorodne zadania w organizmie, które omó-
wimy później).
3 mięsną, która dzięki swej zdolności kurczenia się umożliwia
poruszanie się całego organizmu bądź poszczególnych jego organów.
4. nerwową, której zadaniem jest przenoszenie podrażnień
i Zawiadywanie odpowiedziami organizmu na wszelkie bodźce ze-
wnętrzne, jak również uzgadnianie i porządkowanie wszelkich czyn-
ności organów danego osobnika ku pożytkowi całości.
Z budową poszczególnych tkanek najlepiej zapoznać się można
na rysunku 2 (A — Gf).
Głównym składnikiem każdej komórki, bez względu
na to, czy jest ona pochodzenia roślinnego czy zwie-
rzęcego, czy pochodzi od istoty jedno- czy wielokomórkowej, czy z tej
czy innej tkanki, jest półpłynna, galaretowata substancja, zwana
plazmą. Plazma jest to roztwór w wodzie przeróżnych białek i roz-
puszczalnych węglowodanów, a w nim mnóstwo drobniutkich grudek
z tłuszczów i nierozpuszczalnych węglowodanów. Między tymi tak
różnorodnymi związkami zachodzą stale najrozmaitsze reakcje che-
miczne. Te ciągłe przemiany stanowią o zdolności plazmy do wykony-
wania tych przeróżnych zadań życiowych, o których wspomnieliśmy
na początku. A więc żywa plazma dostarczone obce białka, węglo-
wodany czy tłuszcze przerabia na własne ciało, a zatem zwiększa swoją
masę, czyli rośnie. Plazma spala powoli część swej substancji, to jest
utleniając zawarty w niej węgiel wyzwala energię. Energię tę spożyt-
kowuje albo do celów poruszania organizmu (np. kurczenie się plazmy
w komórkach mięsnych), albo do podtrzymywania jednakowej tem-
peratury (u istot stałocieplnych). Również nasze tak różnorodne
stany psychiczne lub wrażenia zmysłowe objaśniamy chemiczny-,
mi zmianami w plazmie komórek nerwowych lub nabłonka zmy-
słowego.
Śmierć plazmy Śmierć jest to nagłe utracenie przez plazmę (często
ycie utajone z niezupełnie znanych nam przyczyn) zdolności do
ciągłych zmian chemicznych, co znamionuje żywą plazmę.
10
Od śmierci odróżnić należy stan życia utajonego komórki. Wtedy
to plazma przez czas dłuższy lub krótszy nie wykorzystuje w całej
pełni swych zdolności do przemian chemicznych. Nie znaczy to jed-
nak, aby po pewnym czasie w sprzyjających warunkach nie potrafiła
ich podjąć na nowo. Taki stan obserwujemy czasem w zarodnikach
roślin lub komórkach rozrodczych zwierząt oraz wszelkiego rodzaju
przetrwalnikach. Natomiast plazma, która utraciła całkowicie zdol-
ność przemian chemicznych, nigdy już z powrotem ich odzyskać nie
może i wcześniej czy później jako martwa stanie się pastwą bakterii
gnilnych, przy czym jej białka, węglowodany i tłuszcze będą rozkła-
dane na amoniak, dwutlenek węgla, wodę i pewną ilość soli mine-
ralnych.
Wymienione powyżej tkanki ani w ciele człowieka,
Narz‘!<1 ani zwierząt nie leżą pokładami, czy grupami, jak
np. warstwy ciasta, masy czekoladowej, marmolady i lukru w torcie.
Występują natomiast w zespołach o określonym wyglądzie i o okreś-
lonej czynności. Zespoły takie noszą nazwę organów lub narządów
i one to tworzą całość noszącą nazwę organizmu.
Zrąb takiego narządu stanowi zazwyczaj gęsta siateczka tkanki
łącznej włóknistej. Wśród niej dopiero rozmieszczone są komórki
wątrobowe — w wątrobie, włókna mięsne — w mięśniu itp. Ponadto
w miąższ każdego narządu wdrążają się włókna nerwowe oraz na-
czynia krwionośne zaopatrujące dany organ w pokarm i tlen.
POSTAWY RÓŻNYCH KRĘGOWCÓW
Rys. 3
JS — Kangur
Nałoży przypatrzyć się różnorodnym postawom i wyglądowi tych
przeważnie dobrzo nam znanych zwierząt. Wydawałoby się, ze trudno
znaleźć w ioh budowie czy wyglądzie cechy wskazujące podobieństwo,
a tymczasem... patrz rys. 4
13
BUDOWA ZEWNĘTRZNA ORGANIZMU CZŁOWIEKA
Plan budów Jeśli spi’óbujemy przypomnieć sobie wygląd prze-
różnych zwierząt kręgowych i porównamy z wyglą-
dem człowieka, zastanowią nas pewne cechy wspólne w ogól-
nym planie budowy. Na rysunku 3 mamy pokazany szereg róż-
nych przedstawicieli kręgowców: rybę, żabę, żółwia, koguta, ty-
grysa, kangura, żyrafę, nietoperza, delfina i szympansa. Na
pierwszy rzut oka każda z tych istot wydaj e sń; inna i niepo-
dobna jedna do drugiej. Jeśli jednak przypatrzymy się dokładniej,
zwrócimy może uwagę na pewne wspólne cechy, które wskażą, iż
ogólny plan budowy każdego z tych zwierząt jest podobny. Różnią
się one raczej tylko proporcjami wszystkich części ciała, przede
wszystkim zaś — postawą.
Rysunek 4 przedstawia również te zwierzęta, z tą tylko róż-
nicą, że (w sposób zresztą nieco sztuczny) nadaliśmy im wszystkim
postawę jednakową. Dzięki temu wyraźnie rzuca się w oczy wspom-
niany powyżej wspólny plan budowy. Na przykład wszędzie widaó
głowę, tułów, cztery kończyny. Pewne wahania moglibyśmy mieć
co do konieczności wyodrębnienia ogona. U pewnych zwierząt
występuje on wyraźnie, brak go u żaby, szympansa i człowieka.
Przypomniawszy sobie, iż żaba rozwinęła się z kijanki, oraz stwier-
dziwszy, iż u człowieka w szkielecie znajduje się parę kostek ogono-
wych (rys. 10 i 12), możemy śmiało włączyć i ogon do ogólnego planu
budowy zwierzęcia kręgowego.
Stwierdzamy jedynie, że niektóre narządy mogą
Orgunyjizc^ąi- znajjowa(< sję u pewnych zwierząt w stanie więk-
szego lub mniejszego zaniku. Obecnie więc nawet
węże nie będą psuły naszego ogólnego schematu planu budowy krę-
gowca, gdyż głowę, tułów i ogon posiadają wyraźnie, zaś kończyny,
14
PLAN BUDOWY KRĘGOWCÓW
Rys. 4
Na rysunku ułożyliśmy te zwierzęta w jednakowej pozycji (dodając człowieka);
-Okazuje się, że u wszystkich występują: głowa, tułów, 4 kończyny (u wielo-
ryba ślady po tylnych kończynach są w mięśniach pod skórą), ponadto zaś, że
charakterystyczne miejsca zgięć kończyn (kolano, łokieć, pięta) dadzą się
wyróżnić u wszystkich kręgowców (z wyjątkiem ryby, gdzie kończyna jesz-
cze się nie rozwinęła, lub wieloryba, u którego znajduje się w stanie zaniku).
Budowa szkieletu i innych organów wykazuje jeszcze więcej podobieństw
w wyglądzie wszystkich kręgowców, co wskazuje na bliższe lub dalsze po-
krewieństwo między nimi
15
jak się okazało po resztkach widocznych jeszcze u niektórych gatun-
ków, znajdują się u tych gadów w stanie zaniku.
Zestawienie planu budowy kręgowca:
głowa, tułów, 4 kończyny, ogon.
P“**W- r ChO2Ś ty""' przedsta-
iż biorąc pod uwa™ ieh normo! "i ’7s"nku 3' “•wierdzió możemy,
lid je nazwie X
& • istoty o postawie poziomej i nionnwaf
pierwszej zaliczymy ?bę, żabę, żółwia, tygrysa, żymfę deifina
do drugiej. człowieka i w pewnym stopniu koguta.
Ponadto jednak będziemy musieli stwierdzić, iż istnieją zwie-
rzęta, które dosc często zmieniają typ swojej postawy. Do takich
zaliczymy: kangura, szympansa i nietoperza. Ten ostatni, w związku
ze swoim dość swoistym trybem życia i przystosowaniami do lotu,
typową pozycję poziomą najczęściej przybiera w powietrzu, nato-
miast w czasie snu zwisa na gałęzi głową w dół.
Jasne jest, że i zwierzęta o postawie typowo poziomej bądź ty-
powo pionowej mogą przybierać pozycję niecharakterystyczną.
Czynią one to jednak bardzo rzadko i zazwyczaj wyglądają wówczas
nienaturalnie, i poruszają się niezgrabnie.
Postawą swoistą człowieka jest pozycja pionowa. W tej pozycji
pierwotny człowiek wykonywał większość czynności, postawę siedzącą
lub leżącą przybierając w celu wypoczynku. Dopiero cywilizacja,
która w pewien sposób zmieniła i udogodniła życie człowieka pier-
wotnego, stworzyła mu możliwości pracy w pozycji siedzącej, a więc
dużo wygodniejszej.
W położeniu charakterystycznym dla człowieka,
Wady postawy jest pozycja pionowa, wyróżniamy postawy
prawidłowe i nieprawidłowe. Przybieranie nieprawidłowych postaw,
np.: garbienie się, skrzywienie kończyn, skręcenie p owy °
estetyczne i nieładne. Postawy te mogą być czasem kalecti, &
dzonym, wywołanym na skutek skrzywienia -lęgosup^^^ wygtę-
kręgów szyjnych bądź wygięcia kości go leniowj , . sqwo przeZ
pują stale u danego osobnika. Przyjmowane z _ oewnym
ludzi nie dbających o swój wygląd zewnętrzny, częs
16
PRAWIDŁOWE POSTAWY, JAKIE PRZYBIERA CIAŁO CZŁOWIEKA
PRZY RÓŻNYCH ĆWICZENIACH
Rys. 5
Rytmika.
Ćwiczenia na koniu Rzut kulą
2 — Ńauka o człowieku
Skok wzwyż
18
czasie przechodzą w kalectwo stałe. Stąd wniosek — każdy powinien
zawsze czuwać nad prawidłowością swojej postawy (rys. 26).
Mówiąc o postawie, mamy zwykle na myśli pozycję
Ruchy nieruchomą człowieka. Pamiętać jednak należy, iż
człowiek normalny, choćby nawet praca jego pozwalała mu stale na
wygodną pozycję siedzącą, powinien codziennie pewien czas znajdo-
wać się w ruchu: chodzić lub nawet biegać. Również i w ruchu czło-
wiek może przybierać postawy prawidłowe i wadliwe. Badania
prowadzone od niedawna nad kulturą fizyczną człowieka drobiazgowo
określają właściwe i poprawne stawianie stopy, wyrzuty kończyn,
pozycję tułowia przy chodzie, biegu, pływaniu itp.( rys. 5).
2*
Bola SZKIELETU
Szkielet
zw'Xe d° rękSZy°” iStOt
65 kg. Pionowa postawa* ezl ^1?tnyi Jego C1<?żar wynosi około
wieży czy 81upa. P°8taWa CZl°Wieka nadaJ* ™ kształt jak gdyby
że JZh kSZ°/Ć tkrneik.Cia,a ludzkieg° iest miękka, nic więc dziwnego
g y y cz owiek składał się wyłącznie z nich, utrzymanie piono-
wej postawy byłoby dlań niemożliwe. Rzeźbiarze modelując z gliny
igurę człowieka stojącego, wiedzą, że rzeźba taka nie utrzymałaby
się w żadnym wypadku. Toteż uprzednio robią szkielet z materiału
sztywnego — żelaza lub drzewa — i dopiero na niego nakładają glinę,
nadając jej kształty ludzkie (rys. 6).
Człowiek, jak i wszystkie inne kręgowce, posiada w sobie sztywny
szkielet, składający się z kości. Tkanka kostna tym różni się od wszyst-
kich innych tkanek, iż jest twarda, niełatwo uginająca się i odporna
na ucisk. Wytrzymuje ona zupełnie dobrze w warunkach normalnych
kilkudziesięciokilogramowy ciężar ciała ludzkiego, me grożąc złama-
niem czy wygięciem.
Jednak szkielet figury rzeźbiarskiej dość krótko tylko musi wy-
trzymywać ciężar oblepiającej go gliny. Wysychając bowiem, g
tężeje i nie wymaga już wtedy specjalnych podpór. SzWe. kostny
natomiast musi podtrzymywać miękkie. tkank. przez
wieka. W dodatku jego wspierające zadanie jest jesz
dnioneprzez to, że człowiek nie jest przec.cz
W ciągu całego życia wykonuje on mn co obarcza przede
często w dodatku nosi na sobie pokazn nawet znacznej
wszystkim kości szkieletu. Krotko o a e ‘ kostnej, gdyż
wielkości nie są najbardziej niebezp^n°może fe-
jej wytrzymałość wielokrotnie przewyższ
gnąć (rys. 7). Natomiast cięzaiy
Rys. 6
Tak wygląda szkielet, jaki rzeźbiarz musial przygotować dla ulepienia figury
dyskobola
ta postać
a taki szkielet kostny posiada
21
Składniki
kości
długotrwałe i jednostronnie dzWająoe na kość, stanowi, dla mej
istotne niebezpieczeństwo (rys. 24).
swego kształtu, gdyż
Rys. 7. A — po spaleniu
organicznych włókien łącz-
notkankowych kość łamie
się pod naciskiem ręki;
B — kość odwapniona traci
sztywność, toteż łatwo ją
wygiąć. Kość normalna, za-
wierająca oba składniki,
jest twarda i bardzo wytrzy-
mała, np. goleń człowie-
ka utrzymać może ciężar
1650 kg
Dwa proste doświadczenia mogą przekonać nas
z jakich substancji składa się kość.
1. Jeśli przepalimy ją w ogniu, spalą się jej wszystkie
części organiczne. Mimo tego ubytku materialnego nie zmienia wtedy
zawiera bardzo duży procent substancji nie-
organicznej — popiołowej. Za to taka
dobrze wypalona kość rozsypuje się za
lada trąceniem, gdyż międzykomórkowa
masa organiczna wraz z włóknami łączno-
tkankowymi, które nadawały spójnosc ca-
łości, zostały spalone (rys. 7 A).
2. Jeśli zaś świeżą kość wymoczymy
przez pewien czas w kwasie nawet niezbyt
mocnym, okaże się, iż zachowa ona da-
wny kształt, ale zatraci całkowicie sztyw-
ność i da się z łatwością wyginać na wszyst-
kie strony.
Tym razem właśnie te nieorganiczne
— popiołowe — części kości zostały roz-
puszczone i wypłukane, pozostała rószta
składa się z substancji organicznej, zwa-
nej osseiną (rys. 7 B).
Jak widać z tych doświadczeń, wy-
trzymałość kości zależy od obydwu jej
składników. Osseina nadaje jej spoi-
stość i elastyczność; nieorganiczne sub-
stancje popiołowe, składające się głównie
z fosforu i wapnia, warunkują jej sztyw-
ność i twardość.
Nie dość jednak na tym. Inżynie-
rowie, budujący łuki mostów czy wią-
zania dachowe nad wielkimi salami, prze-
. prowadzają żmudne obliczenia, w jaki
sposo i pod jakim kątem połączyć belki dla wytworzenia wła-
ciwego wiązania, tj. takiego, które najlepiej wytrzyma uciski
22
i ciężary. Ale przecież obciążeń na kości człowieka i innych krę-
gowców nie obliczał nigdy żaden inżynier, jednakże zbudowane
są one tak, aby przy największej oszczędności materiału uzyskać
największą wytrzymałość (rys. 8 B i C\ Jest to jeden z dowodów
właściwości żywej substancji — stałego doskonalenia się i dostosowy-
wania do potrzeb organizmu.
Rys. 8. Układ beleczek kostnych. Na rysunku A i D mamy przedstawioną
przepiłowaną część kości udowej (rys. 17); widzimy, że składa się ona
z gąbczastej masy cienkich beleczek kostnych. Porównując z sąsiednim
rysunkiem B, który dodany jest dla lepszego zrozumienia, dostrzec można,
iż beleczki te przebiegają w pewien określony sposób, bardzo podobny
do przedstawionego na rysunku C, pokazującym, jak ułożyliby pręty in-
żynierowie, chcąc nadać takiej konstrukcji jak największą wytrzymałość.
D — Rysunek ten należy rozpatrzyć dopiero po zapoznaniu się z rysun-
kiem 19. Tutaj widzimy przekrój kości udowej wchodzącej główką w od-
powiednią panewkę miednicy (też w przekrojuk a — beleczki kostne,
b — przekrajane więzadło, o — warstewka chrząstki (taka sama otacza
główkę kości udowej), d — torebka stawowa wypełniona mazią, e — ścianka
torebki stawowej. Zwróć uwagę, że w części dolnej kość jest rurą wypeł-
nioną szpikiem kostnym — (f)
23
Przypatrując się rozłupanej kości można się przekonać, że nie jest
ona zupełnie jednolita. Przeciwnie, składa się z mnóstwa cienkich,
pręcikowatych beleczek nadających jej budowę gąbczastą (rys. 8 A
i D). Beleczki te w każdej kości, w zależności od jej kształtu i poło-
żenia w szkielecie, ułożone są właśnie tak, że przeciwstawiają się naj-
lepiej wszelkim ciężarom, uciskom i wyginaniem, na które ta właśnie
tym rysunku przedstawiony jest
Rys. 9. Mikroskopowa budowa kości. Na tym rysunku przedstawiony jest
kawałeczek kości, powiększony kilkaset razy (ziarenko mąki w ten sposób
powiększone byłoby wielkości jabłka). Widzimy tu, że kość składa się ze
słupków (w rzeczywistości znacznie dłuższych, niż można było przedstawić .
na rysunku), a każdy z nich jest zbudowany ze współśrodkówych rureczek.
Wyraźnie widoczne są komórki łączące się wypustkami między sobą (porównaj
rys. 2 G). Wewnątrz każdego słupka przebiegają naczynia krwionośne, z któ-
rych dwa uwidocznione są na rysunku. Ten kawałeczek kości został rozmyślnie
tak obłupany i poprzykrawany, ażeby wszystko można było jak najlepiej
zobaczyć
;24
%
kość najczęściej bywa narażona przy różnych pozycjach i ruchach
człowieka.
Jasne jest bowiem chyba, że kości udowe nóg, dźwigające stale
ciężar naszego tułowia (rys. 29 A), gdy chodzimy lub stoimy w posta-
wie pionowej, na pewno są inaczej obciążone aniżeli na przykład
szczęka dolna, czyli żuchwa. Ta ostatnia zwisa przecież swobodnie
pod czaszką, a uciski odczuwa tylko wtedy, gdy żujemy czy gryziemy
twarde kęsy pożywienia.
Nawet budową mikroskopowa tkanki kostnej, przedstawiona
na rysunku 9, poucza nas, iż wszystkie jej szczegóły sprzyjają jak
największej wytrzymałości. Widać bowiem, że substancja kostna skła-
da się jak gdyby z różnej średnicy rureczek włożonych po kilka jedna
w drugą. Trzeba zaś wiedzieć, że technicy na podstawie obliczeń
wykazali, iż rura jest niemal tak wytrzymała, jak pełny słup tej
samej grubości. A chyba nie trzeba nikogo przekonywać, jak wielka
jest wtedy oszczędność na ogólnym ciężarze i na materiale.
W znajdującym się wewnątrz kanaliku przebiega naczynie krwio-
nośne, odżywiające komórki kostne. Ścianki rureczek składają się
ze wspominanej substancji mineralnej — fosforanu wapnia, i orga-
nicznej zwanej osseiną, składającej się ze sprężystej masy, przez którą
przebiegają mocne włókna.
I jedna, i druga substancja zostały wytworzone przez z rzadka
rozrzucone wśród nich komórki, które widzimy również na rysunku
2 G w kształcie jak gdyby pajączków. Kształt taki umożliwia im
komunikowanie się między sobą licznymi wypustkami, co ułatwia
wymianę pokarmów.
Szkielet Na rysunku 10 są wymienione nazwy najważniej-
czlowieka szych kości w szkielecie ludzkim.
Rys. 10. Szkielet (na str. 26 — 27)
Na lewej połowie rysunku przedstawiony jest szkielet człowieka w jego istot-
nym układzie i w zarysach prawdziwego wyglądu kości i ich połączeń. Na
prawej połowie zaś najważniejsze kości są przedstawione w postaci grubych
kreseczek, kółek lub trójkątów i nieco rozsunięto, aby łatwiej było nauczyć
się rysować na pamięć układ kości w szkielecie człowieka. Kości czaszki,
ości miednicy i kręgi składające kość krzyżową, nie są pooddzielane, należy
więc tylko pamiętać, iż są to nieruchome zespoły kości. Po opanowaniu pamię-
ciowym tego schematu należy dokładnie przypatrzyć się na rys. 11 — 17, jak
zapamiętane kości naprawdę wyglądają
25-
Rys. 10
czaszka
żuchwa
obojczyk
łopatka
ramię
żebra
kręgosłup
przedramię
miednica
kiść ręki
udo
rzepka
podudzie
stopa
czaszka
żuchwa
obojczyk
łopatka
ramię
żebra
kręgosłup
przedramię
miednica
kiść ręki
udo
rzepka
podudzie
stopa
Rys. 12. Kręgosłup widziany z lewej strony.
Przerwy między trzonami kręgów w rzeczywistoś-
ci wypełnione są krążkami chrząstki. Zauważ sta-
wowe powierzchnie przyczepu żeber na kręgach
piersiowych
Rys. 13. Kręg składa się z trzonu i luku z wyro-
stkami, do których przyczepione są liczne mięśnie
wyginające kręgosłup w rozmaitych kierunkach,
w zależności od ruchów człowieka. Gdy kręgi usta-
wione są jeden nad drugim, z otworów ich łuków
powstaje długa rura (kanał kręgowy) — osłaniająca
mieszczący się w niej delikatny rdzeń kręgowy
A — czaszka widziana z boku,
kości czaszki w i—
u i_________
------------------ Zwróć uwagę na szwy łączące ze sobą płaskie
—— --------------- ' nieruchomą całość. Jedynie żuchwa łączy się stawem. B —
- noworodka kości czaszki nie są jeszcze połączone szwami, a w niektórych
miejscach nawet .nie schodzą się ze sobą. Są to tak zwane ciemiączka (części
miękkie na główce noworodka), dzięki temu czaszka w miarę wzrostu mózgu
może się odpowiednio powiększać. C — czaszka noworodka widziana od
góry, ciemiączka zaznaczone czarno
Nazwy poszczególnych kości czaszki (nieobowiązkowe): 1. kość czołowa
z lukiem brwiowym (15), 2. kość ciemieniowa, 3. kość potylicowa, 4. kość
skroniowa z wyrostkiem jarzmowym, poniżej leży otwór słuchowy (13) i wy
rostek sutkowy (14), 5. kość łzowa, 6. wyrostek kości klinowej leżącej u spodu
czaszki, 7. kość jarzmowa z wyrostkiem skroniowym (12), 8. kość nosowa,
9. kość szczękowa, 10. kość sitowa. 11. żuchwa. Wszystkie kości z wyjątkiem
czołowej, klinowej, potylicy i żuchwv są parzysto
Rys.
14. Kość krzyżowa widziana od przodu.
Kręgi krzyżowe zrośnięto są w mocną kość.
Tworzy ona tylną część miednicy. Odszukaj
kość krzyżową na rys. 10
28
j
Rys. 17. Kość udo-
wa. Porównaj z ry- I
sunkami 10 i 19 i
Ryś. 15. Lewa łopatka
widziana od tyłu. Od-
szukaj ją na rys. 10.
Zauważ wyrostek, który
łącznie z obojczykiem
i ramieniem tworzy staw
barkowy
Rys. 10, A — kość promieniowa
i B — kość łokciowa
tworzą razem przedramię. Zorientuj się, porównując
z rys. 22, że wyrostek górny kości łokciowej unie-,
możliwia zginanie przedramienia w łokciu ku tyłowi
Połączenie Człowiek musi wykonywać szereg różnych ruchów,
kośei a]e jasne jest chyba, że nie byłoby to możliwe, gdyby
twarde kości połączone były zupełnie na sztywno. Wtedy bowiem
nie bylibyśmy w stanie wykonać żadnego większego ruchu, a co naj-
wyżej : drganie policzków, obroty języka,
mruganie powiek, wstrząsy skórą (tak
wyraźne u konia) itp. Natomiast ruchy
kończyn, zginanie tułowia, jednym sło-
wem poruszanie, tymi organami które
mają w sobie części kostne, byłoby zupeł-
nie niemożliwe.
Rys. 18. Model stawu biodrowego
(patrz rys. 19)
Rys. 19. Staw biodrowy. A — zobacz, jak kość udowa wchodzi swoją główką
w panewkę miednicy, tworząc razem staw biodrowy. To samo przedstawione
jest schematycznie na rys. 18. Na rysunku B widzimy sposób przyczepienia
^yięzadeł do tych kości, aby nie dopuścić do ich rozłączenia się. Porównaj
> z rysunkiem 8 D
31
akt, zo ciało kręgowca nic jest unieruchomione mimo kostne™
lotu, zawdzięczamy swobodnemu połączeniu wielu kości miedze
sobą. Sposob połączenia najłatwiej można zrozumieć obejrzawszy
i} suń u , i na których zaznaczone są zestawy niektórych po-
znanych kości. J 1
lakie połączenia kości noszą nazwę stawów. Już uważne
przyjrzenie się rysunkom 16, 17, a przede wszystkim 22 wykaTe,
ze stykające się ze sobą powierzchnie kości w stawach mają karby,
wręby i guzki. Ma to na celu ograniczenie ruchów kości tylko do
pewnych określonych kierunków. W zrozumieniu tej sprawy pomocne
będzie porównanie stawów ze złączeniami różnych ruchomych części
maszyn oraz wypróbowanie na sobie, jak dany staw naprawdę działa.
Często powierzchnie stawowe kości dozwalałyby pozornie na ob-
szerniejsze ruchy, niż możemy wykonywać w rzeczywistości. Przeko-
nuje nas o tym własne doświadczenie. Dodatkową jednak przeszkodą
w tym przypadku są więzadła z tkanki włóknistej (rys. 19 B i 8 D),
które łączą poszczególne kości między sobą, a w pewnym stopniu
i torebka stawowa otaczająca każde takie ruchome złączenie (rys.
8 D). Ten cienki, elastyczny utwór nie ogranicza jednak zbytnio
ruchów schodzących się w tym miejscu końców kości.
Jak wiadomo, każde przedmioty ruchomo złączone trą się nawza-
jem powodując w rezultacie ścieranie swych powierzchni. Jasne jest,
iż w tkance żywej kości podobne ścieranie byłoby czymś bardzo
niepożądanym. Toteż każdy staw w ciele człowieka bądź innego
kręgowca ma taką budowę, aby zmniejszyć możliwie wzajemne tarcie
kości. Tę rolę spełniają warstewki bardzo gładkiej tkanki chrzęstnej,
okrywające końce kości stykających się w stawie, jak również spe-
cjalna półpłynna maź, wypełniająca torebkę stawową w ten sposób,
że oba zakończenia kości są w niej zanurzone (rys. SD).
Kości czaszki mają kształt odmienny od większości kości tułowia
i kończyn, a łączą się nie za pomocą ruchomych stawów, tylko, jak
to się mówi w stolarce, „na zamek". Taki sposób łączenia kości, który
dobrze można obejrzeć na rysunku 11, nazywamy szwem-
miale, że kości o takim złączeniu nic mogą wykony v ać i uchót
Żywotność Mimo swej sztywności, wywołanej przez dużą ilosc
tkanki kostnej so]j mineralnych, tkanka kostna jest żywa i
a komórki ułożone na powierzchni kości, jako warstwa tak
Rys. 20. Złamanie jednej kości podudzia
(goleń)
1. Na rysunku część skóry i mięśni została
usunięta, aby uwidocznić złamaną kość.
2. Tak można prowizorycznie unieru-
chomić złamaną kończynę. Zauważ, iż
użyte do tego celu deseczki (druga
niewidoczna) sięgają poza oba stawy
łączące podudzie ze stopą z jednej —
a z udem z drugiej strony.
3. Tu znów odsłoniono części skóry i mię-
śni, aby uwidocznić zrośnięcie złama-
nej kości.
Rys. 21. Zdjęcie rentgenogra-
ficzne złamanej ręki. Na pod-
stawie rys. 10 należy określić
tę część ręki, w której zostały
złamane kości
okostnej, zachowują przez całe ży-
cie człowieka zdolność rozmnażania
się. Dzięki tej żywotności kość
uszkodzona lub złamana może po
X -
pewnym czasie zagoić się, to znaczy wytworzyć tyle nowych komórek
i masy kostnej,, ażeby złączyć obydwa rozdzielone przez złamanie
kawałki (rys. 20).
Uświadomienie sobie tego, iż tkanka kostna, choć tak twarda, jest
jednak żywą substancją, a nie martwym „kamiennym" rusztowaniem
Nauka^o. człowieku
33
32
wśród miękkich, żywych tkanek organizmu ludzkiego, pozwoli nam
zrozumieć, dlaczego może ona również ulegać wszelkim zniekształ-
ceniom, a także chorobom.
Do zniekształceń należą narosła na kości, wygięcia, drobne prze-
mieszczenia w stawach (rys. 24). Do najgroźniejszych zaś chorób —
krzywica i gruźlica kości. Choroby te omówimy później.
Rys. 22. Zwichnięcie ręki w łokciu
A — łokieć normalny (porównaj z rysunkiem 10 oraz 16). Koniec kości ramie-
niowej ciasno łączy się z panewką w kości łokciowej i promieniowej. B — po
zwichnięciu główka kości ramieniowej wyskoczyła z panewki stawu (więzadła
i torebka stawowa ulegają wówczas uszkodzeniu — na rysunku nie uwzględ-
nione)
Pomoc przy Jezeh kość uległa tylko pęknięciu i obydwa ka-
Zżachnięciu1’ wa^ trzyniają się bardzo blisko siebie, zrośnięcie
• . r ,S^ *ch nie rzeczą trudną. Dużo gorzej bywa,
P° Z amaniu kawałki kości oddaliły się od siebie lub gdy powstał
c ee y niewielki ubytek. I wówczas kość może regenerować, czyli
o worzyć brakującą część (jeśli ta nie jest zbyt duża — rys. 20).
e na < tylko wtedy, jeśli złożymy z powrotem jej części możliwie
bhsko siebie i jeśli ją unieruchomimy.
Chociaż oczywiście samo zjawisko zrastania się jest inne niż
zasyć tanie substancji lepiącej, np. przy sklejaniu złamanej laski,
o je na < dla każdego jest chyba jasne, że tak samo nie osiągniemy
rego rezultatu, jeżeli świeżo sklejony pręt będziemy poruszać,
zginać, zanim substancja lepiąca dokładnie zaschnie.
34
Pamiętajmy zaś, że na złamaną kość nawet niechcący oddziały-
wać będziemy mięśniami i w ten sposób obluzowy wać świeżą tkankę
kostną, mającą złączyć złamane kawałki. Wytwarzanie zaś jej trwać
będzie kilka tygodni.
Pierwszą zatem czynnością po złamaniu jest prawidłowe ułożenie
kości, a następnie umocowanie do różnych sztywnych przedmiotów,
jak kija, specjalnych deseczek łubków lub tak zwanych ,,szyn“,
których używa nowoczesna chirurgia, a które są specjalnymi ruszto-
waniami z grubego drutu, umożliwiającymi usztywnienie kości w do-
wolnej pozycji.
Naturalnie zarówno złożenia kości, jak i ostatecznego jej umeni-
chomienia powinien dokonać lekarz. W przypadkach nagłych, na
przykład na wycieczce czy w obozie, w razie złamania kończyny
należy ją unieruchomić, przywiązując do kija lub deseczek, jak to
pokazano na rysunku 20, a następnie jak najszybciej odstawić
chorego do szpitala.
Bardzo często zdarza się też naruszenie złączenia kości w stawie.
Pod wpływem silnego uderzenia może nastąpić takie rozciągnięcie
więzadeł i torebki stawowej, że główka jednej kości wyskoczy z pa-
newki stawowej drugiej (rys. 22 B). Poznajemy to po silnym bólu
i niemożności wykonania ruchu w stawie. Tutaj wszelkie zabiegi nie-
fachowców mogą się skończyć, porozrywaniem więzadeł lub torebki
stawowej. Nie wolno więc przeprowadzać żadnych naciągań ani
naśtawiań, a udać się natychmiast do lekarza, który ten bolesny,
aczkolwiek nie niebezpieczny, zabieg przeprowadzi umiejętnie bez
szkody dla pacjenta.
Różnice Chociaż wszyscy ludzie są zbudowani według jed-
W budowie nego typu, różnią się jednak między sobą i to tak
dalece, ze nawet bliźnięta, często bardzo podobne,
mają jakieś drobne cechy, po których je można rozróżniać. Do ta-
kich cech należą wzrost, tusza, kolor włosów, oczu, układ brwi,
kształt nosa, palców u rąk i nóg, długość kończyn w stosunku do
tułowia itp.
Podobnie jak to było z cechami zewnętrznymi, różnią się także
w pewnym stopniu i szkielety poszczególnych ludzi. Najczęściej
spotykane różnice dotyczą wygięć kręgosłupa oraz ustawienia żeber
ti\ 01 zącyoh klatkę piersiową. Niektóre z tych różnic bywają korzystne,
3*
35
Rys. 23. Osoba z Lewej strony ma stopy normalne. Zauważ, iż tylko palce
i pięta dotykają ziemi, kości śródstopia natomiast tworzą luk (podobnie jak
luki mostów), zapewniając dużą wytrzymałość Ra obciążenie, bo przecież
przy chodzeniu każda stopa kolejno dźwiga cały ciężar człowieka. Osoba
z prawej strony ma stopę płaską. Ta wada szkieletu stopy powoduje mniejszą
elastyczność, a przez to i wytrzymałość na obciążenia. Człowiek o tak zbudo-
wanej stopie nie może tak wytrwale i długo chodzić i stać jak człowiek o stopach
normalnych.
Wada ta uniemożliwia wykonywanie tych zawodów, przy których trzeba
bądź dużo stać, bądź — chodzić. Charakterystycznie też różnią się ślady
ludzi o stopie normalnej i płaskiej
Rys. 24. Kość, chociaż taka twarda, też uleg-a zniekształceniom pod
wem długotrwałych, choćby niezbyt mocnych ucisków, np. ciasne -'
żonę w palcach obuwie może nie tylko wywołać bolesne bąble i
na skórze, ale także zniekształcić szkielet stopy, co wyraźnie w
rysunku
36
Rys. 25. Klatka piersiowa: A — normalna, B — wąska. Zwróć uwagę,
o ile mniej miejsca do rozszerzania się mają płuca w wąskiej klatce pier-
siowej
Rys. 26. Najtypowsze wady postawy prowadzące do skrzywień kręgosłupa.
Z lewej strony garbienie się — wygięcie ku tyłowi kręgów piersiowych: po-
środku uwypuklenie ku przodowi kręgów lędźwiowych; z prawej strony skrzy-
wienie boczne kręgosłupa
37
inne szkodliwe dla całości organizmu. Na przykład przyjrzawszy się
na rysunku 25 A i B różnym formom klatki piersiowej możemy od
razu stwierdzić, że rysunek A przedstawia typ najbardziej pożądany,
dający dużo przestrzeni do rozszerzania się płuc, dzięki czemu umoż-
liwia obfitsze zasilanie organizmu w powietrze aniżeli klatka z rys. B.
Zastanów się też nad rys. 24.
Należyta pielęgnacja kości, a właściwie od najwcześniejszego dzie-
ciństwa zapobieganie wszystkiemu, co by je mogło deformować,
może przeciwdziałać zniekształceniom, a stosowanie odpowiednich
ćwiczeń ruchowych nawet poprawić niektóre wrodzone usterki w bu-
dowie szkieletu.
CZYNNOŚCI I BUDOWA MIĘŚNIA
Rodzaje tkaniu Budowa mikroskopowa tkanki mięsnej jest mało
mięsnej różnorodna. Przy badaniach rozmaitych mięśni
na ogół można wyróżnić dwa typy komórek wchodzących w ich
skład.
1. Mięśnie składające się z włókien bardzo długich (do kilku cm
przy średnicy 1/100 mm) wóelojądrowych, wykazujących pod mikrosko-
pem na całej długości poprzeczne, cieniutkie jasne i ciemne paskowa-
nia, nazywamy prążkowanymi. Taką właśnie tkankę spotykamy we
wszystkich mięśniach szkieletowych, tj. poruszających kości naszego
ciała (rys. 2 D).
Istnieją jednak pewne mięśnie prążkowane, zupełnie nie przycze-
pione do kości, na przykład liczne wiązki mięśniowe przebiegające
w języku, otaczające okrężnie wargi, powieki itp.
2. Mięśnie spotykane wewnątrz ciała, na przykład w ściankach
jelit, żołądka, pęcherza moczowego, mają inną budowę mikroskopową.
Komórki, z których się one składają, są dużo krótsze niż w mięśniach
prążkowanych, bo najwyżej 1/5 mm, mają one kształt wydłużonego cy-
gara czy wrzeciona, zawierają zaledwie jedno jądro. Posiadają jednak
tę samą właściwość, co i nitkowate komórki mięśni prążkowanych,
a mianowicie mogą się kurczyć, powodując skrócenie i zgrubienie ca-
łego pasemka mięśniowego (rys. 1 G). Dla odróżnienia od poprzednich
nazywamy je gładkimi.
Mięśnie Sam fakt ruchomego połączenia kości nie daje jesz-
cze możliwości poruszania się organizmu. Poruszać
się bowiem będzie mógł dopiero wtedy, gdy jakaś inna tkanka wprawa
w ruch bezwładne części szkieletu. Taką tkankę tworzą komórki mięs-
ne, które mają zdolność kurczenia się, i to nawet z dość dużą siłą. Wiąz-
ka takich komórek, które mają zawsze kształt dłuższych lub krótszych
39
Rys. 27. Mięsnie przeciwdziałające
A — ręka w zwisie. Zwrócić uwagę na przyczepy mię-
śnia zwane ścięgnami. B — po skurczu mięśnia przed-
ramię uniosło się ku górze — w stawie nastąpiło zgięcie.
Powrót do dawnego położenia po rozluźnieniu mięśnia
może nastąpić silą ciężaru przedramienia
włókien, kurcząc się zmniejsza swą długość, przybiera natomiast na
grubości. Jeśli teraz wyobrazimy sobie, iż wiązka taka przyrośnięta
jest mocno końcami do dwóch kości złączonych stawem, pojmiemy
łatwo, że skracając się zmusi ona przynajmniej jedną z tych kości do
zmiany położenia. Nazywamy to zazwyczaj zgięciem w stawie. Do-
kładniej objaśnia to rysunek 27 A — D.
Kości tak długo pozostają w tym nowym położeniu, jak długo
wiązka włókien mięśniowych, zwanych po prostu mięśniem, będzie
trwać w stanie skurczonym. Z chwilą jednak rozkurczu mięśnia z
mogą zaistnieć dwie możliwości:
1. Kość przemieszczona powróci do dawnego położenia siłą włas-
nego ciężaru, jak to pokazuje pozycja przedramienia na rys. 27 B.
2. Bywają jednak położenia, że po skurczu mięśnia kość prze-
mieści się w taki sposób, iż siła własnego ciężaru nie wystarcza do jej
powrotu na dawne miejsce. Wyprostowanie stawu byłoby wówczas
niemożliwe, gdyż mięsień przy rozkurczu żadnej pracy wykonać nie
może, a zatem nie odepchnie kości od dawnego położenia, loteż fakt,
że możemy i wtedy według naszej woli rozprostować przemieszczone
40
D — po skurczeniu zginacza nastę-
puje zgięcie juk na ryś. B. Jednak
z takiego położenia powrót do po-
przedniej pozycji po rozkurczeniu
zginacza byłby niemożliwy. W tym
przypadku wyprostowanie następuje
wskutek skurczu mięśnia przeciw-
działającego, którego przyczepy
znajdują się po przeciwległej stronie
stawu (mięsień ten na rysunkach A
i B został umyślnie opuszczony)
kości, zawdzięczamy pomocy innej wiązki mięśni, której przyczepy
znajdują się po przeciwnej stronie stawu. Rysunek 27 D dokładnie
objaśnia tę sprawę.
Takie dwa mięśnie spotykamy często przy stawach zawiasowych,
a ponieważ działalność ich przeciwstawia się sobie nawzajem, nazy-
wamy je mięśniami przeciwdziałającymi albo antagoniśtycznymi.
Niektóre kości, szczególnie w stawach pozwalających na obszer-
niejsze ruchy aniżeli wyłącznie zawiasowe, są poruszane przez wiele
mięśni. Dzięki temu ruchy ich odbywać się mogą w różnych kierun-
kach. Dla zorientowania się w działaniu mięśni dobrze jest wykonać
samemu kilka najrozmaitszych ruchów: skłonów i skrętów kończyn,
tułowia, szyi oraz głowy i zastanowić się, jak przyczepione muszą być
mięśnie, które właśnie dany ruch wykonują.
Niektóre bardziej złożone ruchy powstają na skutek jednoczesnych
lub kolejnych skurczów całego szeregu mięśni. Wtedy ostateczny kie-
runek kończyny czy tułowia idzie po linii wypadkowej, zgodnie
z fizycznymi prawami składania sił. Rysunki 29 i 30 pokazują u czło-
wieka działanie mięśni lub ich zespołów przy najbardziej typowych
ruchach.
I tak język dzięki różnokierunkowości włókien mięsnych w nim
przebiegających wykonać może niezwykle wiele przeróżnych ruchów.
41
Wobec zaś wielostawowego rusztowania z drobnych kostek, do któ-
rych przyczepiają się zakończenia mnóstwa włókien mięsnych, nie-
zwykłą wielostronnością w wykonywaniu czynności odznacza się
ręka ludzka. Nieraz to z podziwem stwier-
Rys. 28. Kiść ręki poz-
bawiona skóry. Widać li-
czne ścięgna przyczepio-
ne do poszczególnych ko-
stek palców oraz śród-
ręcza. Mięśnie, których
skurcze powodują ruchy
poszczególnych części te-
go aparatu, znajdują się
przeważnie na przedra-
mieniu
dzamy patrząc na grę słynnych muzyków
lub też obserwując zadziwiające pokazy
przeróżnych sztukmistrzów.
Przyczyny Obecnie wyjaśnimy z kolei,
skurczu mięśni kiedy mię^nie aię kurczą.
Normalnie znajdują się one w stanie rozluź-
nienia. Aby się mogły skurczyć, muszą być
specjalnie podrażnione. Na przykład prąd
elektryczny może wywołać nagłe skurczenie
się mięśni. W organizmie jednak zarówno
skurcze poszczególnych mięśni, jak i bardzo
skomplikowane współdziałanie całego ich
mnóstwa przy różnych ruchach jest wywo-
ływane przez podrażnienia dochodzące do
włókien mięśniowych za pośrednictwem
nerwów.
Nerwy kierujące się do mięśni rozdzie-
lają się na coraz to drobniejsze cieniuteńkie
gałązki, którymi, jakby mackami, obchwy-
tują każde włókno mięsne (rys. 2 D) wnika-
jąc nawet w jego głąb. Nerwy właśnie po-
wodują, iż wszystkie podrażnione przez nie
włókna mięsne kurczą się jednocześnie jak
na komendę, wskutek czego wiązka mię-.'
śniowa wykonuje swą pracę jednocześnie.
Kolejne podrażnienie nerwowe różnych wiązek antagonistycznych
pozwala nam na przykład na mruganie powiekami bądź waha-^
dłowe machanie rękami. .
Wyjaśniwszy to możemy dodać, że między mięśniami gładkimi/
i prążkowanymi’'zachodzi jeszcze jedna bardzo ważna różnica pole-
gająca na szybkości reagowania na podniety nerwowe. Mięsnie prążko-
wane kurczą się energicznie i szybko, mięśnie gładkie natomiast bar-
dzo powoli, a ponadto zmęczenie następuje w nich znacznie później.
42
Warto zapamiętać jeszcze jedną informację, a mianowicie, że
podnieta nerwowa wywołuje skurcz mięśnia bardzo krótkotrwały.
Toteż tam, gdzie potrzebny jest przez dłuższy czas skurcz jakichś
mięśni (na przykład trzymanie ołówka przy pisaniu), wymaga to nie
jednej podniety, ale kolejnych podniet nerwowych, bardzo szybko
następujących po sobie. Podniety te nie pozwalają po prostu roz-
kurczyć się włóknom, coraz to na nowo pobudzanym do skurczu.
Źródła energii Jak wiadomo z fizyki, żadna energia, a co za tym
mięśniowej idzie i praca, nie może tworzyć się z niczego. Również
i praca wykonywana przez kurczące się mięśnie powstaje tylko wtedy,
jeśli otrzymają one jakiś zasób energii z zewnątrz, który mogłyby
zużytkować dla własnego skurczu. Ponadto skurcz ten będzie musiał
często przezwyciężać bezwładny opór kończyny podnoszonej w górę,
która czasem w dodatku może być obciążona wagą jakiegoś przed-
miotu.
1
Energię otrzymują mięśnie przede wszystkim w postaci wę-
glowodanów. Te materiały pokarmowe zawierają duże ilości ukry-
tej energii. Wyzwolenie jej następuje wtedy, gdy węglowodany
zostaną w mięśniu spalone przy pomocy tlenu dostarczanego przez
krew. Dopiero tę energię komórka mięśniowa zużywa na potrzeby
własnego skurczu.
Po spaleniu węglowodanów pozostają w mięśniu produkty
chemicznego przetworzenia się tych związków. Są to woda i znany
nam dwutlenek węgla, który dość łatwo zostaje zabierany przez
krew. Gorzej jest jednak, jeśli przy zbyt skąpej ilości tlenu w tkance
spalenie nie będzie całkowite, gdyż wtedy powstającym produktem
jest tak zwany kwas mlekowy. Ma on własności zatruwające tkankę
mięsną: krew zaś wypłukuje go bardzo słabo.
Oczywiście używając tutaj wyrazu spalanie, mamy na myśli
fakt utleniania. Pamiętać jednak należy, że przebiega ono inaczej
w organizmie niż np. w piecu. Tym bardziej, że w piecu materiałem
opałowym jest węgiel, a nie węglowodany. Ale i tu zachodzi pewnego
rodzaju podobieństwo, gdyż jeśli ciąg będzie zbyt mały (niedosta-
teczna ilość tlenu), wtedy tworzy się nie dwutlenek węgla, lecz czad,
który również jak i kwas mlekowy jest trujący.
43
Rys. 29
z™ “ rosso* w
z’X“8“h’ O ~ a. i^o^^SSg gS
A człowiek stoi z podniesionymi rękami. Cały ciężar ciała podparty jest
sztywnym rusztowaniem kości kończyn dolnych. Żaden mięsień nie
wy onuje poważniejszej pracy przy utrzymywaniu tej pozycji, aczkol-
wiek na dłuższy czas też byłaby męcząca. Albowiem pozycja pionowa
w ogóle daje się utrzymać tylko dzięki stałym, choć niezbyt wielkim
wysiłkom rozmaitych mięśni,
mimo pozornie tej samej pozycji co w A, poziome położenie stopy
utrzymywać musi swym skurczem zginacz stopy, która w przeciwnym
przypadku miałaby tendencję do zwiśnięcia jak na rysunku Bx.
B — człowiek uniósł się na palcach, w tym momencie cały jego ciężar 70 kg
tłoczy pięty ku ziemi. Przeciwstawiają się mu mięśnie łydkowe, które
kurcząc się wyprostowują stopę unosząc jednocześnie 70 kg ciała ludz-
kiego.
— w tej pozycji wszystkie członki zwisają bezwładnie i poza zginaczami
palców (których praca trwa przez cały czas zawieszenia na drążku,
dlatego ją pomijamy) żaden mięsień nie jest w tej pozycji specjalnie
zaangażowany.
C — człowiek rozpoczyna przysiad, żadne mięśnie nie utrzymują tej po-
zycji, hamują jedynie zbyt szybkie opadanie ciała.
C — stopa zwisa normalnie, natomiast zginacz kolana musi kurcząc się
utrzymywać ciężar dolnej części nogi, zginacz zaś uda, dźwigający
całą kończynę, utrzymuje w górze cały jej ciężar.
I)
przysiad skończony, ciężar ciała podparty jest kośćmi, tak że żaden
“ nie znajduje *..w konieczność,
pracą swego skurczu całości ciała ludzkiego.
- przy tym
os°pod,yby do tei prayci" “
w Bx.
44
E — człowiek podnosi się z przysiadu. Teraz mięśnie: prostujący stopę
prostujący kolano, prostujący udo — dźwigają ku górze cały ciężar
ciała.
E^ człowiek zaprzestał kurczyć mięśnie. Zginacze stawów uda własnym
ciężarem opadają do pozycji F,.
F : ~ s^w biodrowy i kolanowy już wyprostowane, ciężar ciała utrzymy-
wany jest w górze tylko przez mięsień łydkowy, nie dopuszczający do
normalnego zgięcia stopy — pozycja identyczna jak w B,
F, — pozycja identyczna jak w B,.
G — stopa zgięta. Pozycja jak w A..
G1 — pozycja jak w Av
Rys. 30. Praca mięśni ramion przy podciąganiu się na .drążku
Pozycja A — ciało zwisa bezwładnie i żaden z mięśni (prócz
zginaczy palców) nie musi wykonywać specjalnie
wielkiej pracy dla utrzymania go w tej pozycji.
Pozycja B — chcąc podciągnąć ciało w górę gimnastyk zgina
rękę w łokciu, a jednocześnie przyciąga ramię
do tułowia zginając staw ramieniowy. Cały
ciężar ciała przeciwdziała temu, dążąc do wy-
prostowania kości jak w pozycji A. toteż zgina-
cze łokcia i ramienia utrzymują teraz ciężar
70 kg.
Pozycja C — dalsze stadium tego stanu, co w pozycji B.
Pozycja D — powrót do zwisu, staw ramieniowy i łokciowy
rozprostowują się, nie pracują tu jednak mięśnie
wyprostne, gdyż sam ciężar ciała wystarczy do
rozprostowania tych stawów, gdy tylko zginacze
• przestają się kurczyć.
Pozycja E - powrót do pozycji wyjściowej.
46
Nawet przy normalnym dopływie tlenu,, w razie częstych bądź
długotrwałych skurczów mięśnia gromadzą się w nim duże ilości kwasu
mlekowego. Jest to zrozumiałe, gdyż krew nie jest w stanie dosta-
tecznie szybko oczyścić z niego tkanki. W rezultacie powoduje to
coraz słabszą sprawność mięśnia w reagowaniu na podniety nerwowe,
a w końcu nawet zupełną niemożliwość poddania się ich nakazowi.
Zjawisko to nazywamy zwykle zmęczeniem mięśnia. Wiemy też z do-
świadczenia, że żaden mięsień ani ich grupa nie mogą kurczyć się
bez przerwy. Nawet serce, które jest mięśniem prążkowanym i o któ-
rym w potocznej mowie mówi się, że przez całe nasze życie pracuje
bez przerwy, w rzeczywistości odpoczywa w ciągu krótkich rozkur-
czów, jakie następują między jego jednym a drugim uderzeniem. Te
krótkie przerwy nie są tak nikłe, jakby się zdawało, gdyż zsumowane
w ciągu całego życia ludzkiego (lat 65) dają aż 12 lat odpoczynku
(czyli przebywania w stanie rozkurczu).
„ . Po rozważeniu treści tego rozdziału łatwo zrozumieć,
ćwiczeń że jednostronne i częste działanie mięśni na kość,
mięśniowych szczególnie w okresie dziecięcym, kiedy nie jest ona
jeszcze dostatecznie zwapniała, może wywołać przeróżne trwałe
deformacje i skrzywienia szkieletu, jakeśmy widzieli np. na ry-
sunku 24 i 26.
Baczne zwracanie uwagi na wielostronność pobudzania do
umiarkowanej pracy przeróżnych grup mięśni, szczególnie w wieku
młodzieńczym, ma ważne znaczenie dla zdrowia. Tkanka mięsna
bowiem rozwija się dobrze i normalnie tylko wtedy, gdy jest pobudza-
na od czasu do czasu do pracy. Mięśnie długo nie używane wiotczeją,
a nawet częściowo zanikają. I odwrotnie, rozwijają się należycie
i dają organizmowi to, co pospolicie nazywamy siłą, gdy są pobudzane
do ćwiczeń. Stąd łatwo zrozumieć, jakie znaczenie ma używanie
sportów, szczególnie dla ludzi pracujących umysłowo.
W arto zastanowić się jeszcze nad przydatnością przeróżnych
ćwiczeń sportowych dla wyrabiania mięśni naszego organizmu.
Te bowiem ćwiczenia są najwartościowsze, które pobudzają do ruchu
możliwie wiele naszych mięśni. Dla ludzi pracujących fizycznie naj-
bardziej pożądane są sporty -ćwiczące te zespoły mięśni, które są
bezczynne podczas wykonywania zawodu (rys. 31 — 39).
47
Rys. 31. Skok z trampoliny
Rys. 32. Pływanie crawlem (czytaj kraulem). Pływak tnn/nz>'i i^ciach
z płuc powietrze wraz z wodą, która dostaje się zawsze w peany ;edno-
do jamy ustnej. Niewprawni pływacy nie umieją usuwać wo y z &
cześnie z wydechem, zachłystują się nią, co wywo uje
48
49
Rys. 35. Zjazd narciarski
A «£
50
Rys. 37. Tenis
Rys. 39. Wioślarstwo
4*
51
ROLA I CZYNNOŚCI PRZEWODU POKARMOWEGO
Wspominaliśmy niedawno, że ani materia, ani energia nie mogą
powstać „z niczego". Jeśli pragniemy zbudować kilka metrów
sześciennych muru, musimy dostarczyć cegły i zaprawy wapiennej
o tej samej objętości. Nie zrobimy stołu drewnianego wagi 39 kg —
z pięciu kilogramów desek. Na uzyskanie światła do naszego pokoju
musimy dostarczyć odpowiednią ilość prądu elektrycznego lub
energii chemioznej ukrytej w nafcie lub karbidzie.
W dawnych czasach ludzie myśleli, iż przynajmniej energia
życiowa tworzy się sama przez się. Dziś jednak wiadomo, iż zarówno
siła człowieka, jak i zwierzęcia nie jest jakąś cudowną, niezwykłą
własnością, wytwarzającą się w organizmie w nadzwyczajny sposób.
Zwiększenie wagi istot żywych, wzrost człowieka, opas świni czy gęsi
też nie powstaje w organizmie przez jego jakieś nadprzyrodzone,
swoiste właściwości, bez dostarczenia odpowiedniej ilości materiałów.
Aby przybrać na wadze, czyli zwiększyć masę swego ciała, dajmy na to
o 5 kg, organizm musi przyswoić z zewnątrz tyleż właśnie materiałów.
Również na wytwarzaną przez człowieka czy konia pracę trzeba
uprzednio dostarczyć właśnie taką samą ilość energii, jaka ma byc
wydatkowana.
Świat żywy nie posiada, jak się okazało, żadnych cudownych
własności; działają tu powszechne prawa fizyki i chemii.
Dlatego to każdy organizm żywy - roślinny czy
Pokarmy zwierzęcy - musi dla swego wzrostu i celów energe-
tycznych pobierać pewne substancje, które nazywamy p
Pokarmy zatem można rozpatrywać dwojako.
1. Pokarmy budulcowe, z których organizm będzie:
a) powiększał rozmiary swego ciała — bądź też
b) zapełniał ubytki, jakie zawsze może ponieść w ciągu swego
życia (skaleczenia, większe rany, złamania) — wreszcie
c) odnawiał zużyte tkanki.
2. Pokarmy dostarczające ukrytej w nich energii chemicznej.
Pod tym względem organizm można porównać do zwykłej
maszyny napędowej opalanej ropą naftową lub benzyną czy też
mieszanką spirytusową. Mimo że zarówno węgiel kamienny, jak
i ropa naftowa, benzyna czy spirytus zawierają duże zasoby energii
chemicznej, nikomu nie przyjdzie do głowy, iż motor samochodowy
można by poruszać kawałkami węgla, jak również każdy wie, że na
pewno nie uruchomimy lokomotywy przez podpalenie wylanej na jej
palenisko benzyny. Każdy bowiem motor jest zbudowany na swoisty
opal i innym bądź zupełnie nie da się uruchomić, bądź porusza się
źle i prędko się psuje.
Organizm funkcjonuje dobrze tylko wtedy, gdy zapewnimy mu
określony materiał odżywczy, innych, choćby nawet posiadały w sobie
ukrytą energię, zużytkować nie może i nie potrafi. Podobnie jak
najpospolitszymi materiałami napędowymi dla różnych motorów
są: węgiel kamienny, ropa naftowa i jej produkty oraz spirytus,
tak dla. organizmów zwierzęcych przydatne mogą być tylko orga-
niczne związki chemiczne, noszące nazwy białek, tłuszczów i węglo-
wodanów. Zawierają one obok innych związków chemicznych przede
wszystkim węgiel.
Ponieważ plazma naszego organizmu zbudowana jest właśnie
z białek, a częściowo z tłuszczów, więc przede wszystkim białka są
pokarmem budulcowym. Tłuszcze odgrywają przy budowie tkanki
pomocniczą rolę, a główne ich zadanie jest raczej energetyczne.
Natomiast węglowodany są głównie materiałem energetycznym,
a tylko w minimalnym stopniu służą jako materiał pomocniczy do
budowy plazmy.
Pamiętać jednak należy, że i białka mogą w razie potrzeby być
w organizmie utlenione, czyli spalone, a co za tym idzie użyte w ce-
lach energetycznych. Zdarza się to jednak rzadko, tylko w przypad-
kach koniecznych. Organizm bowiem na ogól funkcjonuje oszczędnie.
Rozważmy takie porównanie.
53
52
Żaden rozsądny gospodarz nie używa na opał pięknego nma
sosny, który porznięty na deski dać mu może materiał na drzwi stoły
czy szafy, trwale wzbogacając jego izbę. Na podtrzymanie tempe
ratury przeznaczy raczej cieńsze gałęzie, korzenie czy karpinę.
Zdarzają się jednak wypadki, np. w chacie zasypanej lawiną, kiedy
sprawa ogrzania będzie ważniejsza niż inne. Wtedy w braku innego
opału, czasem nawet meble rąbie się i wrzuca do pieca, gdzie palić
się będą nie gorzej od szczap drzewa.
Podobnie i w organizmie w razie potrzeby cenniejsze od węglowo-
danów tłuszcze, a nawet białka bywają także spalane dla wydobycia
energii.
Przewód Organem do pobierania i przerabiania pokarmu, tak
pokarmowy aby się mógł dostać do krwi, która go rozniesie po
wszystkich tkankach organizmu, gdyż dopiero tam może on spełniać
swe wyżej wspomniane zadania — jest przewód pokarmowy.
Przewód pokarmowy jest to rura biegnąca u wszystkich zwierząt
wyższych i wielu niższych przez głowę, szyję i cały tułów. Jeden
z wylotów tej rury, zwanej otworem gębowym, a u człowieka ustami,
znajduje się w twarzowej części głowy. Drugi otwór na przeciwległym
końcu ciała nosi nazwę odbytu.
Tylko u niektórych zwierząt o specjalnie wydłużonym kształcie
przewód pokarmowy przebiega jako prosta rurka mniej więcej długo-
ści ciał (rys. 41 A). U zwierząt o bardziej skomplikowanej budowie,
jak na przykład u owadów czy kręgowców, rura ta jest dużo dłuższa
niż długość tułowia i głowy. Łatwo więc zrozumieć, że wewnątrz
tułowia musi ona tworzyć cały szereg skrętów i pętli (rys. 41 B — F),
gdyż inaczej musiałaby wystawać poza ciało zwierzęcia. Jak widzimy,
skręty przewodu pokarmowego znajdują się w tylnej (u człowieka -
w dolnej) części tułowia, w tak zwanej jamie brzusznej.
Wielu ludzi wyobraża sobie, że gdy pokarm dostał się po poł-
knięciu do jednego z odcinków rury pokarmowej, tym samym znalazł
się już we wnętrzu organizmu. Tymczasem ta sprawa wnętrza orga-
nizmu wcale nie jest taka prosta. Toteż rozważymy ją wpierw i
tym czy innym organizmie, ale na modelu, który został prze st
na rysunku 40. Jest to zamknięta blaszanka, wewnątrz której oc o
do końca przeprowadzono rurkę. Rozważmy teraz, czy ku ecz < ’
rą dostrzegamy w środku rurki, ma kontakt z wnętrzem
54
Chyba nie, wszak od rzeczywistego jej wnętrza oddzielona jest ścianą
rurki. Wyobraźmy sobie, iż blaszanka nasza wypełniona jest wodą,
a kuleczka to kawałeczek farbki do prania. Z całą pewnością każdy
zrozumie, że nawet po kilku dniach woda nie zabarwi się nawet
najlżejszym niebieskim kolorem. Inaczej rzecz by się przedsta-
wiała, gdybyśmy uchylili wieczko i wpuścili do istotnego wnętrza
blaszanki chociażby drobny okruszek farbki; woda zaniebieścilaby
się wtedy w ciągu kilku minut.
Z tego prosty wniosek, że chociaż pożywienie znajduje się w prze-
wodzie pokarmowym (rys. 41 A—F), jednak daleko mu jest do rzeczy-
wistego wnętrza ciała. Dostałoby się ono tam dopiero wtedy, gdyby
w jakiś sposób mogło przeniknąć przez ściankę rurki, która je oddziela
od płynów śródtkankowych, a przede wszystkim od krwi krążącej
w organizmie. Nie tylko żaden pokarm stały nie może się przedo-
stać przez ścianki przewodu pokarmowego, ale nawet większość tych,
które rozpuszczają się w wodzie też nie jest jeszcze zdolna do prze-
siąknięcia przez ścianki jelit. W tych warunkach każdy pokarm po-
gryziony i połknięty mógłby leżeć miesiącami w żołądku czy jebcie,
a organizm nie miałby z niego żadnego pożytku.
Zrozumiałe zaś, że nie po to się odżywiamy, aby zbędnym ba-
lastem obciążać nasz organizm, lecz aby otrzymać substancje,
z których byłby w stanie budować tkanki swojego ciała. W ten spo-
sób może on albo powiększać swoje rozmiary oraz wagę (wzrost),
albo otrzymując materiały zabliźniać rany i wyrównywać wszelkie
ubytki.
Rys. 40. Schematycznie przedstawiona blaszanka z rurą w środku. Kulka
wewnątrz rury nie jest jednocześnie we wnętrzu blaszanki, tam bowiem dostać
by się mogła dopiero po przebiciu ścianki, to znaczy gdyby się znalazła na
terytorium zaznaczonym sześcianikiem. Porównaj z rysunkiem 41.4, B i F
55
56
F —- u człowieka.
D — u ryby — również
widoczne skręty i nie-
wielka ilość rozszerzeń.
O — u ptaka — skrętów
jeszcze więcej, niektóre
rozszerzenia przybierają
kształt woreęzków.
A — u dżdżownicy — pro-
sta rura, zaledwie gdzie-
niegdzie się rozszerzają-
ca (prawie tak, jak na
rys. 40).
E — u psa — ilość skrętów
jeszcze bardziej się zwię-
ksza — podobnie jak
B — u karalucha — rura,
w niektórych miejscach
znacznie rozszerzona,
wykażpję ponadto kilka
skrętów.
Rys. 41. Schematy budowy przewodów pokarmowych
Oglądając powyższe rysunki stwierdzić można, iż przewód pokarmowy w każ-
o dwóch wylotach, przebiegającą przez ciało zwie-
rzęcia
Zwróć uwagę, iż kulka za-
znaczona w przewodzie
pokarmowym dżdżowni-
cy, karalucha i człowie-
ka, która wTyobraża kęs
pokarmowy, mimo że
znajduje się w środku
organizmu, w rzeczywi-
stości nie ma kontaktu
z jego istotnym wnę-
trzem bowiem oddziela
ją odeń ścianka jelita
Tr.wi.nic przewodzie Po.
karmowym są je.
dnak specjalne narządy, zwane
gruczołami trawiennymi, które
wydzielają soki. Soki te oble-
wają kęsy pożywienia, a następ-
nie wsiąkają- w nie, a zawarte
w nich specjalne substancje, ier-
mcnty, przetwarzają chemicznie
cząsteczki pogryzionej miazgi
pokarmowej tak, że rozpadają się
one na składniki prostsze. W tym
stanie zdolne są już przesiąknąć
przez ściankę jelita i dostać się
naprawdę do wnętrza ciała. Te
czynności, polegające na prze-
tworzeniu białek, tłuszczów i wę-
glowodanów tak, aby zdolne były
przeniknąć do naczyń krwiono-
śnych i limfatycznych oplatają-
cych jelita, noszą nazwę procesów
trawiennych albo po prostu tra-
wienia.
Rura przewodu pokarmowe-
go człowieka i zwierząt wyższych,
Rys. 42. Przewód pokarmowy czło-
wieka
Porównując z rysunkami 41, 51, 77
należy wyróżnić ślinianki uchodzące
do jamy ustnej, następnie wątrobę
i pęcherzyk żółciowy mające wspólny
przewód, wreszcie trzustkę, uchodzą-
cą również do dwunastnicy. W prze-
wodzie pokarmowym rozpoznaj:
przełyk, żołądek, jelito cienkie, ślepą
kiszkę, wyrostek robaczkowy, jelito
grube i odbytnicę
58
jak dobrze wiemy, nie ma jednakowej średnicy na całej swojej prze-
strzeni. Wyróżniamy w niej zwężenia bądź pęcherzowate rozszerze-
nia. Jak wskazuje rysunek 42, każdy z tych odcinków rna swoją
nazwę i spełnia różne zadania przy trawieniu i wchłanianiu pokarmu.
Jama ustna jest pierwszym odcinkiem przewodu
jama t a pokarmowego, ma przekrój mniej więcej kwadra-
towy, sklepienie jej nosi nazwę podniebienia. Na dnie leży organ
zwany językiem, składający się z licznych mięśni, boki zaś utworzo-
ne są przez policzki.
Zarówno w górnej czę-
ści jamy ustnej dookoła
podniebienia, jak i w dol-
nej mieszczą się dwa pod-
kowiaste wały kostne. Dol-
ny — jest krawędzią żuch-
wy, górny — krawędzią kości
szczękowych. Obydwa zbu-
dowane są z bardzo porowa-
tej, gąbczastej tkanki ko-
stnej, przy czym w każdym
z nich znajduje się 16 dość
głębokich wklęśnięć zwa-
nych zębodołami. W nich,
jako odrębne kości, osadzo-
ne są zęby.
Rys. 43. Jama ustna, a — podniesiony
język; b — dwa otworki ślinianek pod-
szczękowych. Porównaj z rys. 42
Ku tyłowi jama ustna
zwęża się lejkowato w gar-
dziel i przechodzi w wąską
rurkę zwaną przełykiem.
Na rysunkach 42—44 widoczne są opisywane tu poszczególne części
i' i ich wzajemny układ.
Już w jamie gębowej, a więc w pierwszym odcinku przewodu
pokarmowego, odbywa się szereg czynności przygotowujących pokarm
dó strawienia. Nie potrzeba chyba przypominać, że zjawiska che-
miczne i fizyczne zachodzą dużo szybciej, jeśli ciało znajduje się
w stanie rozdrobnionym. Na przykład miska wody zamarznie dużo
59
'H ia roznryskamy na poszczególne kropelki; kostką
“ro zmija się wolniej aniżeli taka sama ilość cukru w Stani,
OXym. Zrozmniate więc, że procesy trawienia odbywać sif
beda tw sz/bciej i sprawniej, im bardziej pokarm będz.e rozdrobmony
Do tego celu służą zęby, przede wszystkim położone w gę i jam,
ustnej — przedtrzonowe i trzonowe.
Dorosły człowiek ma 4 siekacze, 2 kły, 4 przed-
trzonowe i 6 trzonowych zębów w żuchwie i tyleż
u góry. Porównaj z rys. 43 i 44.
Stwierdź 3 części zęba: koronę, szyjkę i korzeń
Rys. 45. Siekacz, kieł
i ząb trzonowy
skrobi w kiełkującym
Rys. 44. Część twarzowa czaszki ludzkiej.
Porównaj z rys. 11. Zwróć uwagę na uzę-
bienie człowieka, a zwłaszcza na sposób
osadzenia korzeni w zębodołach. Zęby
trzonowe mają kilka korzeni, przedtrzo-
nowe, kły i siekacze — po jednym. Po-
Rysunki 43—45 wska-
zują, iż w przeciwieństwie
do siekaczy zakończonych
dłutowato (mogących co naj.
wyżej odcinać z większego
kawałka kęs pokarmowy)
zęby trzonowe i przedtrzo-
nowe mają powierzchnię
szeroką o kilku guzkach,
dzięki czemu miażdżą po-
karm, a przy najmniejszym
nawet przesunięciu żuchwy
w prawo lub w lewo rozcie-
rają go między sobą.
Jednocześnie przy tej
czynności, którą pospolicie
nazywamy żuciem pokarmu,
już łatwo rozpuszcza się w wodzie. Ptya-
lina jest więc substancją podobną do tej,
o której była mowa przy przekształcaniu
nasieniu.
Naturalnie, dla organizmu pożądane jest, aby pokarm był
możliwie dobrze roztarty i rozdrobniony oraz aby ślina jak najdo-
równaj z rys. 45
odbywa się nasycanie go śli-
ną. Trzy pary gruczołów
ślinowych, czyli ślinianek
(rys. 42) przede wszystkim,
ponadto zaś liczne pojedym
cze komórki gruczołowe
rozsiane w jamie ustnej wy-
twarzają pokaźną ilość śliny (łącznie około 1 litra dziennie).
ona poważne znaczenie w procesie trawiennym. Jest ona dosy^
lepka i ciągliwa wskutek zawartości śluzu, dzięki czemu pokarm nasy
eony nią prześlizguje się łatwiej ku przełykowi, a następnie wzdłuż
całej jego długości. Ponadto jeszcze w ślinie znajduje się fermeń
noszący nazwę ptyaliny, który działa na większość nierozpuszczalny^’
węglowodanów (przede wszystkim na skrobię), działa w ten sposób
ze rozpadają się one i przetwarzają na cukier. Ten zaś, jak wiem?’
Rys. 46. Na przekroju widać sposób osadzenia zęba trzonowego, w którym
wycięto fragmenty dla pokazania wnętrza. U góry gruba warstwa emalii,
trzon korony z dentyny (jedna z odmian tkanki kostnej), korzeń, również
dentynowy, pokryty warstwą cementu. We wnęti-zu zęba komora wypełniona
bogato unaczynioną i unerwioną miazgą. Wzdłuż szczęki widoczny jest kanał,
którym dochodzą naczynia krwionośne, limfatypzne oraz nerwy; odgałęzie-
nia ich wchodzą w otworki znajdujące się na wierzchołkach korzeni
61
00
kladniej go przesiąknęła i nasyciła. Sprzyja temu dokładne przeżucie,
dzięki ruchom języka i policzków - organów bardzo
dobrze umięśnionych - nie przeżute jeszcze części kęsa pokarmowego
przesuwają się ciągle na trącą powierzchnię zębów.
Tak przygotowany pokarm zostaje przesunięty na języku ku
tylnej części jamy gębowej, a następnie przez wspólne skurcze licznych
mięśni gardła wtłoczony nagle do rury przełyku. Ten ostatni moment
nosi nazwę połykania.
Tylko płyny zdolni jesteśmy przełknąć bez uprzedniego pize-
żucia. Łatwo się o tym przekonać kładąc maleńki kawałek chleba
na jeżyku i starając się go połknąć bez wykonania choc paiu ruchów
żujących. Jest to automatyczne zabezpieczenie dalszych części
przewodu pokarmowego przed wprowadzeniem do niego pożywienia
nie przygotowanego we właściwy sposób.
Z powyższego widać, jak ważną rolę w procesie trawienia od-
- grywają zęby. Rysunek 45 przedstawia nam kilka typów zębów
człowieka. Widzimy na nim, iż każdy ząb składa się z trzech części.
Mimo iż zbudowany jest z bardzo twardej i zbitej tkanki kostnej zwa-
nej dentyną (zębiną), część górną, wystającą ponad dziąsła, pokrywa
specjalna, biała, wyjątkowo twarda substancja, zwana emalią (szkliwo
— rys. 46). Twarda emalia nie ściera się tak łatwo, jakby to następo-
wało z dentyną zęba nie opatrzonego tą szklistą pochewką. Jednak
i ona pęka lub wykrusza się, szczególnie wtedy, gdy dłubiemy w zębach
metalowymi narzędziami lub narażamy je na raptowne zmiany tem-
peratury, przyjmując na przemian bardzo gorące lub mrożone po<
trawy. Uszkodzona emalia nie może być przez organizm odtworzona.
Pozostają więc szczeliny, przez które dostają, się do dentyny bakterie,
niszcząc jej kostną tkankę, co powoduje coraz większe wgłębienia.
Oczyszczenie, a następnie wypełnienie przez dentystę powstałej
jamy w zębie twardniejącą masą nosi nazwę plombowania. Zapobiega
ono dalszemu psuciu, które mogłoby doprowadzić do całkowitego
zniszczenia zęba, a co za tym idzie zmniejszenia zdolności dobrego
przeżuwania.
Ochrona zębów jest rzeczą tym ważniejszą, że u człowieka, jak
zresztą „ większości ssaków, tylko raz w życiu następuje zmiana
noszą y' Olejno w ciągu 1 i 2 r„ku życia,
noszą nazwę mlecznych. Wypadają one stopniowo między 6 a.11
62
rokiem, a na ich miejsce wyrastają już ostateczne zęby trwałe, które
raz zepsute lub zniszczone, nie mogą być odtworzone przez organizm.
Staranna pielęgnacja zębów jest więc sprawą bardzo ważną.
, Przełyk jest to prosta
rurka (u ludzi długości
około 30 cm) prowadząca do workowato
rozszerzonej części przewodu pokarmo-
wego noszącej nazwę żołądka (rys. 41
i 42). Wobec pionowej postawy człowieka
nie zastanawiamy się zwykle wcale, jaka
siła zmusza pokarm do przesunięcia się
ku żołądkowi. Sądzimy, że odbywa się
to wyłącznie własnym ciężarem przełknię-
tej miazgi pokarmowej. Zapominamy, że
u innych ssaków przełyk leży prawie po-
ziomo, a również nie myślimy nawet
o tym, jak się przesuwa pokarm w prze-
łyku człowieka chorego, który je w po-
zycji leżącej. W rzeczywistości ciężar
pokarmu nie odgrywa tu roli. Nawet
gdybyśmy dla doświadczenia, zwisając
głową w dół (tak jak to się zdarza przy
ćwiczeniach na trapezie), przełknęli kęs
stałego pokarmu lub parę łyków płynu
(rys. 47), to i tak zostaną one przepchnięte
ku żołądkowi dzięki specjalnym skur-
czom przełyku, które nazywamy ruchami
robaczkowymi. Ścianki bowiem rury
przełykowej zawierają okrężne włókna
mięśniowe, które zaciskają się kolejno przy
kęsie pokarmowym zawsze od strony jamy gębowej. W ten sposób
pokarm może być przepychany tylko w jedną stronę, a mianowicie
ku otworowi żołądka, bez względu na to, w jakiej pozycji znajduje
się ciało człowieka.
Ściana żołądka podobnie jak i przełyki; składa się
z warstwy mięśni. Ponadto w jej wyściółce wewnę-
trznej znajduje się mnóstwo drobnych gruczołów, które już w mo-
Rys. 47. Ruch robaczkowy
przełyku. Kolejne zaciska-
nie się okrężnych włókien
mięśniowych, zwane rucha-
mi robaczkowymi, przesu-
wa łyki wody od jamy gę-
bowej ku żołądkowi wbrew
sile ciężkości
63
12
Rys. 48. Żołądek po napełnieniu po-
żywieniem może rozszerzyć się znacz-
nie (na rysunku linia przerywana
wskazuje granice rozszerzania się żo-
łądka}
menele pobrania pokarmu zaczynają wydzielać płyn zwany sokiem
Płyn ten oprócz wody zawiera w sobie trzy ciała ważne
“a^procesów traw.enn.ych. Najważniejszym z nich jest pepsyna, fer-
ment który powoduje rozpad białek, co prawda jeszcze me tak
Tokladny. aby mogły one przesiąknąć przez ściankę przewodu pokar-
mowego. Mówimy więc, iż zapoczątkowuje on trawienie białek, ale
jeszcze nie trawi ich całkowicie.
Drugim ciałem jest tak zwana podpuszczka, również ferment, który
powoduje ścinanie się sernika w mleku, przez co ten ostatni pozo-
staje nieco dłużej w żołądku, a ponieważ jest białkiem, może byó
wtedy lepiej rozłożony przez pepsynę.
Wreszcie ważną substancją
soku żołądkowego jest kwas sol-
ny. Dopomaga on działaniu
pepsyny, jednak ma jeszcze inne
ważne znaczenie, nie związane
bezpośrednio z trawieniem. Ten
> stosunkowo mocny kwas ma za
zadanie zabicie bakteryj i innych
żyjątek, którym ze względu na ich
drobniutkie wymiary nie przyno-
szą żadnej szkody nawet grun-
towne rozcierania między po-
wierzchniami zębów. Dzięki obec-
ności kwasu solnego nie przecho-
dzą do dalszych części przewodu
pokarmowego bakterie chorobo-
twórcze oraz inne pasożyty, któ-
jamy ustnej w surowym lub nie-
dobrze ugotowanym pokarmie. Jeśli jednak pokarm był niedobrze
przeżuty i większe kawałeczki wpadły do żołądka, to zdarza się, iż
kwas solny nie przesiąknie do ich wnętrza i zarazki nie zabite prze-
dostaną się dalej.
Zdarza się również, że w związku z chorobą żołądka ustaje
chwilowo wytwarzanie kwasu solnego lub wytwarza się go mniej-
o c, a wtedy łatwiejsze jest zakażenie jelit zarazkami róż-
nych chorob wywołanych przez mikroorganizmy lub większe paso-
żyty tkankowe.
ryeh mnóstwo przedostaje się do
64
Podobnie, jak to mówiliśmy przy jamie ustnej, działanie soku
żołądkowego tylko wtedy będzie dokładne, jeśli zostanie on dobrze
wymieszany z masą pokarmową. W jamie ustnej czynił to język,
w żołądku rolę tę spełniają mięśnie jego ścianek, które kurcząc się
i rozkurczając powodują wymieszanie półpłynnej miazgi pokarmowej
z sokami żołądka (rys. 48). Zwykle w czasie tego kurczenia się
i rozkurczania ścianek żołądka jego otwór łączący się z przełykiem,
tak zwany wpust, bywa mocno zaciśnięty, dzięki czemu jpokarm nie
wraca ku jamie ustnej. Zdarza się to tylko w przypadkach chorobo-
wych (na przykład przy zatruciu lub podrażnieniu żołądka); wtedy
to następuje rozszerzenie otworu wpustowego i gwałtowny skurcz
ścianek, który niby z gruszki gumowej wyrzuca z powrotem całą
zawartość żołądka poprzez prze-
łyk i jamę ustną na zewnątrz;
nazywamy to wymiotami. Te ob-
jawy zdarzały się chyba każdemu,
toteż wiemy, iż są one bardzo
nieprzyjemne. Jeśli ktoś byłby
w stanie robić w tym momencie
obserwacje nad sobą, może łatwo
przekonać się przede wszystkim
o obecności w żołądku kwasu sol-
nego, gdyż w czasie wymiotów od-
czuwamy ostry, kwaśny smak.
Następnie może zobaczyć, jakim
przemianom uległ pokarm, który
przeważnie znajduje się w postaci
półpłynnej masy lub co najwyżej
z niewielkimi kawałeczkami wskazującymi na niedokładność naszego
żucia, i wreszcie może stwierdzić prawdziwość przedstawionego na
rysunkach 58 i 60 połączenia z tyłu podniebienia jamy ustnej
z jamą nosową, gdyż często przy silnych wymiotach część zawar-
tości żołądka wylewa się nie tylko przez usta, ale nawet przez nos.
W żołądku różne pokarmy przebywają rozmaicie długo (rys. 50),
przeciętnie jednak 3—4 godziny, a następnie silny skurcz ścianek
wstrzykuje porcjami masę pokarmową do dalszej części przewodu
pokarmowego — jelita cienkiego.
Jelito cienkie człowieka jest rurą długości około 8 m (rys. 49),
5 — Nauka o człowieku 65
Rys. 49. Porównaj długość jelit czło-
wieka (na rysunku masz je zaznaczo-
ne jako rurę) z długością głowy i tu-
łowia. Mieszczą się one w niedużej
stosunkowo jamie brzusznej dzięki
temu, że tworzą liczne-skręty i pętle.
Porównaj z rysunkiem 42
Rys. 50
66
bez większych zwężeń lub rozszerzeń. Jednak mimo jego jedno-
litego na całej długości wyglądu rozróżnia się w nim dwie części:
tuż za żołądkiem — krótką 12-calową —stąd nazwaną dwunastnicą —
i resztę noszącą nazwę właściwego jelita cienkiego.
Dwunastnica me produkuje tak obficie jak żołądek
Dwunastnica . , , , , , ,
swoich własnych sokow trawiennych, natomiast
jak można zobaczyć na rysunku 51, wpadają do niej przewody
dwóch wielkich gruczołów — trzustki i wątroby. W chwili wstrzyk-
nięcia pokarmu ź żołądka do dwunastnicy oblany on zostaje sokiem
trzustkowym oraz żółcią (tak nazywamy wydzielinę wątroby). W soku
trzustkowym zdołano wykryć trzy zasadnicze fermenty noszące
nazwę trypsyny, lipazy i amylazy. Pierwszy z nich rozdziela białko
na jeszcze drobniejsze składniki, niż to potrafiła zrobić pepsyna,
a mianowicie na tak zwane aminokwasy. W postaci aminokwasów
materiały białkowe już łatwo przesiąkają przez ścianki jelita do krwi,
a to przecież jest ostatecznym celem trawienia.
Rys. 51. A — Trzustka i ujście wątroby do dwunastnicy. Żółć płynąca przewo-
dami od wątroby (strzałki) napełnia woreczek żółciowy i spływa dalej do
dwunastnicy. Poniżej ujście trzustki leżącej w zgięciu dwunastnicy. B — Oba
te przewody już w ścianach dwunastnicy łączą się tak, że do wnętrza uchodzą
wspólnym otworem. Porównaj z rysunkiem 42
5*
67
Lipaza wpływa na rozpadanie się tłuszczów na kwasy tłuszczowe
i glicerynę; te dwa produkty również już mogą przesiąknąć przez
ścianki jelita do krwi.
Amylaza podejmuje na nowo czynności ptyaliny rozkładając
skrobię. Zdawałoby się, iż jest ona zbędna, jednak jest to niejako
dodatkowe zabezpieczenie organizmu w celu dobrego wyzyskania
węglowodanów, tym bardziej iż działanie ptyaliny było krótkie,
gdyż wobec mocnego kwasu, jakim został nasiąknięty pokarm
w żołądku, czynność jej ustała zupełnie. Część skrobi mogła więc
jeszcze nie zdążyć rozpaść się. na cukier. Zresztą przekonamy się
później, iż w organizmach istot żywych występuje często kilka urzą-
dzeń, których działanie prowadzi do tego samego celu.
W żółci nie znaleziono dotąd substancji, które powodowałyby
rozkładanie się jakichś zwdązków pokarmowych. Badania jednak
zwierząt, którym przecięto przewód żółciowy, a także ludzi chorych
na wątrobę wykazały, że brak żółci w dwunastnicy bardzo zmniejsza
działalność lipazy i wskutek tego duże ilości tłuszczu nie zostają
rozłożone. Jak dotąd, stwierdzono jedynie, że obecność żółci rozbija
tłuszcze na drobniusieńkie kuleczki, co w każdym razie, jak już
mówiliśmy wyżej, zawsze sprzyja szybkości reakcji chemicznych.
Rys. 52. Kawałek ścianki jelita; widać
palczaste kosmki oraz otwory g- uczołów
wydzielających sok jelitowy
Do tej chwili
Jelito cienkie
wszystkie trzy
najważniejsze substancje po-
karmowe już spotkały się z od-
powiednimi fermentami, które
doprowadziły je do tego sta-
nu, że mogą przedostać się do
krwi.
Zdawałoby się, że trawie-
nie zostało skończone. Miazgi
pokarmowej, będącej juz
w stanie płynnym i przesuwa-
jącej się ruchem robaczkowy ni
(to jest takim, jaki był opisa-
nj przy omawianiu przełyku — rys. 47), będzie stale ubywać, albo-
wiem rozłożone tłuszcze, węglowodany i białka ze środka jelita p°'
przez jego ścianki przesiąkają do naczyń krwionośnych.
68
Tak jest w istocie: właśnie w jelicie cienkim rozpoczyna się
wchłanianie pokarmów.
Sprzyja temu występowanie szeregu fałd na wewnętrznej ściance
jelita, które zapobiegają zbyt szybkiemu przesuwaniu się miazgi
pokarmowej i zwiększają jego powierzchnię. Ale przede wszystkim
powierzchnia chłonna jelita cienkiego wzrasta dzięki gęstemu łanowi
drobniutkich, palcowatych wyrostków, zwanych kosmkami (rys.
52 i 53). Upodobniają one wnętrze jelita do delikatnego pluszu.
Rys. 53. Kilka kosmków: dwa prze-
krajane podłużnie, jeden — poprzecz-
nie. Na jednym przekroju kosmka
pokazane są tylko naczynia krwionoś-
ne; wkraczająca tętnica (rurka kres-
kowana) rozgałęzia się w naczynia
włoskowate, które wchłaniają z jelita
aminokwasy i cukry proste, zbierając
się w uchodzącą z kosmka żyłę (rurka
czarna). Na drugim kosmku są tylko
rozgałęzione rury (białe); to naczynia
limjatyczne, którymi odpływają po-
chłonięte z jelita tłuszcze. W rzeczywistości i naczynia krwionośne, i limfa-
tyczne znajdują się w każdym kosmku. W nabłonku, okrywającym kosn ek,
prócz zwykłych komórek widać komórki gruczołowe (białe pęcherzyki), pro-
dukujące soki trawienne
Znaczna ilość kosmków (4000 na 1 cm2 powierzchni), mimo ich
znikomych rozmiarów, wpływa na znaczne — kilkudziesięciokrotne
zwiększenie powierzchni chłonnej jelit.
Pamiętać jednak należy, iż mimo rozdrobnienia pokarmu,
mimo że w jamie ustnej, żołądku i dwunastnicy oblewany on był
rozpuszczającymi sokami, mogą się wciąż jeszcze znajdować w nim
cząstki nieco większe, do których fermenty się nie przedostały. Na przy-
kład przemknąć się mogło jedno czy drugie nasionko nie rozgryzione
przez zęby, wskutek czego soki trawiące nie zdążyły się jeszcze dostać
do białek i węglowodanów przez łupinkę, która składa się z błonnika
niewrażliwego na działanie naszych soków trawiennych. Toteż tra-
wienie w rzeczywistości nie zostało zakończone. Jelito ma w swej
ściance wielką ilość drobnych gruczołów wydzielających sok jeli-
towy, w którym występują jeszcze raz wszystkie fermenty potrzebne
do rozłożenia tłuszczów, węglowodanów i białek (rys. 52 i 53). Spoty-
69
kamy tu więc ferment rozkładający białko, nadtrawione przez pepsynę
na aminokwasy. Spotykamy znowu ferment rozkładający tłuszcze
na glicerynę i kwasy tłuszczowe, wreszcie ponownie amylazę, która
zmusza skrobię do rozpadnięcia się na cukier.
Na całej więc długości jelita cienkiego, oprócz wchłaniania roz-
łożonych pokarmów, odbywa się dalsze rozpadanie tych resztek,
które z jakichś względów nie zdążyły się rozłożyć.
Po powolnym przebyciu całej ośmiometrowej rury
Jelito grube . ... . ,, , , ...
jelita cienkiego jego zawartość wlewa się do jelita gru-
bego — ostatniej części przewodu pokarmowego. Sposób, w jaki jelito
cienkie łączy się z mniej więcej 4 razy szerszym jelitem grubym, obja-
śnia rysunek 54. Widzimy na nim. iż wylewający się z jelita cienkiego
płyn, którego nie nazywamy teraz pokarmem, gdyż właściwe części
pokarmowe już przesiąknęły do krwi, może popłynąć w dwóch kie-
runkach. Ale tylko jeden z nich poprowadzić może ruchami robacz-
kowymi ścian jelita grubego do odbytnicy. Drugie bowiem odgałę-
zienie, zaledwie kilku centymetrów długości, kończy się ślepo i dlatego
nazwane jest ślepą kiszką. Przy ślepej kiszce widzimy drobny, rów-
nież ślepo zakończony wyrostek — nosi on nazwę wyrostka ro-
baczkowego. Ten właśnie wyrostek jest prawdopodobnie zmarniałą
resztką ślepej kiszki, która kiedyś u dawnych przodków człowieka
była dużo dłuższa, jak to na przykład stwierdzamy jeszcze dziś
Rys. 54. Przejście jelita cienkiego w jelito grube
A — całość, B — wnętrze. 1 — koniec jelita cienkiego, 2 — ujście jelita c^e^
kiego do grubego, 3 — początek jelita grubego, 4 — ślepa kiszka, 5 — wyi°&
robaczkowy
70
u konia czy królika. Takie zanikające narządy nazywamy szcząt-
kowymi.
Ten zmarniały wyrostek robaczkowy nie odgrywa specjalnej
roli w ogólnym funkcjonowaniu organizmu u dzisiejszego człowieka,
ma zaś, jak stwierdzono, nikłe znaczenie odkażające. Natomiast
może stanowić niekiedy źródło dość poważnych niebezpieczeństw.
W tym ślepym zakątku bowiem powstają nierzadko stany zapalne,
co nazywamy niezbyt słusznie zapaleniem ,,ślepej kiszki11. Zazwyczaj
lekarze przeciwdziałają tej chorobie usuwając wyrostek robaczkowy
drogą operacji.
Płynna zawartość jelita grubego, przelewając się
Odbytnica wzdłuż niego, zagęszcza się coraz bardziej. Przy-
czyną zagęszczenia jest to, że tak jak w jelicie cienkim wchłaniane
były: cukier, aminokwasy, gliceryna i kwasy tłuszczowe, tak ścianki
jelita grubego przede wszystkim wchłaniają i oddają do krwi wodę.
W rezultacie, po dojściu do ostatniej części jelita grubego, zwanej
odbytnicą (prostnica), pozostałość po pokarmie ma wygląd miękkiej,
półstałej masy o dość jednolitym brązowym kolorze. To zabar-
wienie pochodzi od barwników żółciowych. Masa ta nosi nazwę
kału. Po zebraniu się pewnej jego ilości w rozciąganej przezeń
ściance jelita następuje podrażnienie zakończeń nerwowych, przeka-
zywane za pośrednictwem nerwów do rdzenia kręgowego. Stamtąd,
po innych włóknach nerwowych, przychodzi pobudzenie. Powoduje
ono skurcz mięśni ścianki odbytnicy i dolnej części brzucha, a w kon-
sekwencji wyciśnięcie całej porcji kału na zewnątrz.
Ponieważ człowiek zjada codziennie przeciętnie jednakowe
ilości pokarmu, i to w odstępach wyregulowanych, kał w odbytnicy
zbiera się mniej więcej też w jednakowych ilościach. Zdrowy organizm
usuwa całą tę porcję raz na dobę.
Organizm można łatwo przyzwyczaić do oddawania kału w okre-
ślonej porze dnia, na przykład wieczorem tuż przed spaniem, co jest
najwygodniejsze i najhigieniczniejsze. Potrzeba zbyt częstego od-
dawania kału lub oddawanie kału wodnistego wskazuje na stan
chorobowy przewodu pokarmowego.
Zdawać by się mogło, iż dzienna ilość kału dorosłego człowieka
(około 1/4 kg) jest bardzo duża i widocznie niepotrzebnie pobraliśmy
przy zjadaniu pokarmów aż tyle części, które nie mogą być stra-
71
ł
wionę. W rzeczywistości tak me jest, w kale bowiem przypada
zaledwie kilkadziesiąt gramów na takie nie podlegające strawieniu
pozostałości, reszta zaś to: obumarłe części odnawiającej się stale
wewnętrznej ścianki jelita, soki trawienne oraz obumarłe bakterie,
których w końcowych częściach jelita, mimo zabezpieczającej roli
kwasu solnego, jest dosyć dużo. Bakterie te w normalnych warun-
kach nie tylko nie przynoszą szkody, lecz nawet bywają pomocne
przy trawieniu i produkcji niektórych bardzo pożytecznych dla
organizmu związków. Jedynie gdy się tam dostaną i rozmnożą
bakterie chorobotwórcze, organizm zapada na cięższe lub lżejsze
choroby.
Hi<nena ślina nasza posiada wprawdzie pewne własności
organów dezynfekujące, jednak do ust nie należy wkładać
trawienia pOza jedzeniem. Po posiłkach należy usta
wypłukać i w razie potrzeby usunąć zaostrzonym piórkiem lub
drewienkiem (nie używać przedmiotów metalowych) większe kawałki
pokarmu tkwiące między ziębami. Wieczorem, tuż przed spaniem,
należy wyczyścić zęby twardą zwilżoną szczoteczką (najlepiej nie
używając żadnych past ani proszków). Naturalnie w przypadku podej-
rzewania dziury w zębie należy natychmiast udać się do lekarza
dentysty.
Ponieważ stwierdzanie dziur, szczególnie niewielkich, jest trudne,
pożądane są oględziny jamy ustnej przez specjalistę lekarza przynaj-
mniej raz na pół roku.
Wnętree naszego przewodu pokarmowego, poza dostarczaniem
zdrowych i właściwie przygotowanych posiłków, nie podlega innym
zabiegom higienicznym.
Należy pamiętać, iż dłuższe przetrzymywanie kału w odbytnicy
(co czasem robią ludzie nieświadomi niebezpieczeństwa, jakie się
z tym wiąże) stwarza dobrą pożywkę dla bakterii gnilnych, których
rozwój sprzyja również powstawaniu chorób.
CZYNNOŚCI I BUDOWA UKŁADU ODDECHOWEGO
Jak już powiedzieliśmy w poprzednim rozdziale, pobieranie
pokarmów przez organizm ma na celu przede wszystkim zaopatrzenie
go w budulec. Największa jednak ich część zużytkowana jest w cha-
rakterze materiałów opałowych (tak jak na przykład węgiel do ma-
szyny parowej). Organizm wtedy użytkuje nie substancję pożywienia,
a jedynie ukrytą w niej energię. Toteż materiały, które po wydobyciu
jej pozostaną, są dla organizmu tylko mniej lub więcej szkodliwym
balastem.
Wiemy, iż na to, aby z węgla znajdującego się w substancjach
organicznych, którymi się odżywiamy, wydobyć pożądaną dla orga-
nizmu energię, trzeba ten węgiel połączyć z tlenem, jak to się mówi
w języku chemicznym — utlenić. W palenisku maszyny parowej
czy w piecu urządza się w tym celu specjalne krążenie powietrza.
W organizmie zaś owo utlenianie zachodzi w każdej komórce ciała,
a więc zarówno bliżej powierzchni, jak i głęboko wewnątrz tka-
nek, dokąd powietrze z zewnątrz przez skórę przenikać może
w bardzo niewielkich i niedostatecznych ilościach. Toteż rozpro-
wadzenie i dostarczenie tlenu do wszystkich najdalszych zakątków
organizmu jest sprawą równie ważną, jak i zaopatrzenie komórek
w pokarmy.
Płuca Podobnie jak pokarm, tlen zostaje najpierw wpro-
wadzony do specjalnych zbiorników i z nich dopiero
przenika do krwi, która roznosi go po całym organizmie. Zbiorniki
te, w postaci dwóch worków o pęcherzykowatej budowie, leżą w klat-
ce piersiowej i noszą nazwę płuc. Rysunek 55 wskaże nam, iż obydwa
worki płucne mają wspólny przewód zwany tchawicą, łączący je
z jamą gębową, przy czym wylot jej leży tuż przed wejściem do
przełyku (rys. 60).
73
M
Rys. (cip Położenie płuc w klatce piersiowej,
1 — krtań, 2 — tchawica, rozpadająca się na dwa
oskrzela, a te na oskrzeliki — 3; (zakończenie
oskrzelików w postaci pęcherzyków widać na rys.
56, a szczególnie 59). Prawe płuco — 6 pokazane
jest (bez wypreparowania oskrzelików) tak, jak
by wyglądało bezpośrednio po otwarciu klatki
piersiowej, której przekrajane żebra pokazuje 5.
4 — przepona (porównaj z rys. 58 i 76). Białą
linią w środku zaznaczone jest położenie serca.
Drogi powietrza w głowie — zakreskowane
Rys. (§6) Prawe płuco
i tchawica półschema-
tycznie, a — krtań, b —
tchawica, c — oskrzela
(lewe płuco nie naryso-
wane), d — oskrzeliki,
e — pęcherzyki płucne
(takie same pęcherzyki
znajdują się na końcach
wszystkich oskrzelików,
choć na tym rysunku ich
nie zaznaczono). Porów-
naj z rys. 59
Powietrze zatem może dostawać się do phic dwiema drogami, wska-
zanymi na rysunku 58. Albo przez nos i połączenie jamy nosowej
z ustną z tyłu podniebienia, albo bezpośrednio przez usta.
Każdy, kto uważnie obejrzy rysunek 55 i 56, stwierdzić może
dwa ważne fakty: 1) że worki płucne leżą głęboko w organizmie
i 2) że jedynym ich wylotem na zewnątrz, przez który może się dostawać
powietrze, jest stosunkowo długa i cienka rura tchawicy. W rzeczy-
wistości rura ta ma u człowieka około 20 cm długości i średnicy 1,5 cm.
ażdego jest jasne, że gdyby powietrze w tych workach nie był°
74
często odnawiane, to zapasy tlenu w nich wyczerpałyby się dość
szybko. Dopływ bowiem nowych porcji tlenu z powietrza atmosfe-
rycznego jedynie przez przenikanie (dyfuzję) jest znikomy. Tymczasem
ilości tlenu, które zużywa organizm człowieka, są bardzo wielkie.
Nic więc dziwnego, że do płuc musi być powietrze specjalnie wcią-
gane, aby krew mogła tam stale spotykać świeże zasoby tlenu,
a następnie odnosić je potrzebującym tkankom. Jak ważne jest dla
tkanek stałe dostarczanie tlenu, zorientować się możemy łatwo, jeśli
uprzytomnimy sobie, że przerwanie wdychania powietrza do płuc
na przeciąg kilku minut (2—4) już może spowodować śmierć przez
uduszenie.
Rys. 57. W miechu, mimo iż ścianki
wewnętrznego pęcherza gumowego nie są
przyklejone do ruchomych desek, pęcherz
się rozdyma. Po rozchyleniu bowiem
desek powstaje wewnątrz miecha dużo
mniejsze ciśnienie niż w atmosferze ze-
wnętrznej, wskutek czego powietrze przez
rurkę wdziera się do środka i rozszerza
pęcherz. Podobnie płuca, choć ścianki
ich nie są zrośnięte ze ścianką klatki
piersiowej, rozdymają się przy jej roz-
szerzaniu
Mechanizm Klatka piersiowa jest zamkniętą komorą, ograni-
oddychania czoną z tyłu kręgosłupem, z boków i od góry że-
brami i warstwą mięśni łączących je między sobą, od dołu zaś mocną,
choć bardzo cienką warstwą mięśniową zwaną przeponą. Komora ta
w momencie skurczu przepony oraz mięśni międzyżebrowych powięk-
sza swą objętość; w chwili rozkurczu — zmniejsza, jak to wskazuje
rysunek 58.
Z chwilą gdy klatka piersiowa powiększa swą objętość, ciśnienie
w jej wnętrzu zmniejsza się dosc znacznie. Wtedy też powietrze
znajdujące się w workach płucnych rozpręża się, odpowiednio roz-
ciągając elastyczną tkankę płuc. Naturalnie w związku z tym i we-
wnątrz worków płucnych nastąpi zmniejszenie ciśnienia (porównaj
rys. 57). Wówczas dopiero przez nos lub usta, a następnie przez
75
A
Rys. 58. Wdech i wydech
A - Wdech. Ścianki klatki pier
siowej rozszerzyły się (żebra unie.
sione, przepona spłaszczona), w re-
zultacie poprzez rurkę (jama noso-
wa, gardziel, tchawica) wdziera się
do środka powietrze — naturalnie
nie do klatki piersiowej, lecz do
płuc, które jednak na tym rysun-
ku nie są zaznaczone. Porównaj
z rys. 57.
B — Wydech. Objętość klatki
piersiowej zmalała. Poprzez tcha-
wicę, gardziel i jamę nosową po-
wietrze z płuc uchodzi na ze-
wnątrz.
C — Wdech jak na rys. A, jednak
wykonywany przez usta. Zauważ
położenie przegrody podniebienia
miękkiego, oddzielającego gar-
dziel od jamy nosowej.
£> _ Wydech przez usta
76
tchawicę, wdziera się do płuc'Otaczające powietrze, które jak prze-
cież wiemy, znajduje się pod ciśnieniem zewnętrznej atmosfery.
Jest to tak zwany wdech (rys. 58 A i (7).
Wymiana ściankach pęcherzyków płucnych, tak jak
gazów i w ściance jelita cienkiego, przebiega mnóstwo
w płucach naczyń krwionośnych; przenika do nich tlen ze
świeżo wciągniętej porcji powietrza (rys. 59). Gdy jednak za chwilę
przepona i mięśnie międzyżebrowe się rozkurczą, ściany klatki pier-
siowej opadają pod wpływem własnego ciężaru, a pojemność jej wraca
do poprzedniego stanu. Wówczas nadmiar powietrza, zubożony
o pewną ilość tlenu, który zabrała krew, zawierający zaś zwiększoną
ilość dwutlenku węgla, zostaje wytłoczony na zewnątrz. Nazywamy
to wydechem (rys. 58 B i D). Za chwilę skurcze wspomnianych
mięśni powtarzają się i nowy wdech dostarcza płucom znów pewną
ilość świeżego powietrza, którego tlen zasili nową porcję nadpływa-
jącej krwi. Jak wiemy z własnego doświadczenia, rytmiczne powta-
rzanie wdechów i wydechów w odstępach mniej więcej 4-sekundowych
zaspokaja dostatecznie w warunkach normalnych potrzeby naszego
organizmu.
Rys. 59. Pęcherzyk płucny silnie po-
większony (e — rysunek 56); u góry
wylot oskrzelika, z lewej strony widać
sieć naczyń krwionośnych doprowa-
dzonych przez tętnicę rozgałęziającą
się w naczynia wloskowate, które na-
stępnie zbierają się w żyłę. W ten
sposób opleciony jest cały pęcherzyk,
aczkolwiek na drugiej połowie ry-
sunku naczyń włoskowatych nie na-
rysowano, aby pokazać, że pęcherzy-
ki są puste w środku i że ścianka
ich jest bardzo cienka
77
Tlen potrzebny jest przede wszystkim jako ważny
czynnik przy wytwarzaniu energii. Toteż zrozumiałe
że przy ciężkich wysiłkach fizycznych (długotrwały
Zmiany
rytmu
oddychania
bieg, przenoszenie ciężarów, kucie młotem), przy których to czyn,
nościach organizm musi wytworzyć duże ilości energii, zwiększa się
również zapotrzebowanie na tlen. Wtedy to automatycznie ruchy
oddechowe klatki piersiowej stają się częstsze i głębsze, dzięki czemu
o wiele więcej tlenu może przedostawać się do krwi. Odwrotnie
w czasie spoczynku, a szczególnie podczas snu, zapotrzebowanie na
energię jest dużo mniejsze, wówczas też oddychamy równo, spokojnie
i stosunkowo rzadziej.
Podobne zjawisko automatycznego powiększania ilości oddechów
i zwiększenia ich głębokości obserwują turyści wysokogórscy lub
lotnicy na wielkich wysokościach. Wtedy niedostatek tlenu dla
organizmu wywołany zostaje przez rozrzedzenie powietrza na tych
wysokościach. Nic więc dziwnego wówczas, że dla normalnego za-
opatrzenia ciała w tlen ruchy oddechowe stają się częstsze i głębsze.
Urządzenia
ochronne
płuc
Łatwo pojąć, że delikatna i silnie ukrwiona tkanka
płuc mogłaby ulec uszkodzeniu w razie bezpośred-
niego kontaktu z otaczającym światem zewnętrznym.
Przeciwdziała temu umieszczenie worków płucnych głęboko w ochra-
niającej je kostnej klatce piersiowej. Jedyne niebezpieczeństwa
grożą im więc ze strony wdzierającego się powietrza, a nie są one tak
błahe, jakby można było przypuszczać.
Po pierwsze, z każdym wdechem wchodzi do płuc pewna ilość
kurzu, a z nim bakterie, wśród których mogą się trafić i chorobo-
twórcze, na przykład — gruźlicy.
Po drugie, powietrze zbyt suche, szczególnie przy przyśpieszonym
oddechu, może wywołać niepożądane przesuszenie delikatnej tkanki
płuc.
Po trzecie wreszcie, bardzo szkodliwe dla płuc może być ozię-
bianie ich przez duże porcję mroźnego powietrza, wpadające bez-
pośrednio do worków płucnych. ;
Istnieje szereg urządzeń w budowie organizmu w celu przeciw-
działania tym szkodliwym wpływom. Jak wspomnieliśmy, powietrze
do tchawicy może dostawać się dwiema drogami: albo przez us
albo przez nos. W jamie nosowej, jak wskazuje rysunek 107, istnie]
78
szereg wielokrotnie zwiniętych blaszek, wysłanych błoną śluzową
pokrytą warstwą lepkiej wydzieliny. Powietrze, dążące tą drogą,
natrafia zatem na przeszkody, przeciska się wąskimi szczelinami
wśród wilgotnych, ciepłych i lepkich ścianek, do których przyklejają
się pyłki i ziarenka kurzu. Przy sposobności zaś ogrzewa się w jamie
nosowej, zanim dostanie się przez gardziel do tchawicy. Zupełnie
inaczej rzecz się ma, gdy droga wdychanego powietrza idzie przez
otwarte usta. W tej szerokiej i wielkiej jamie powietrze nie natrafia
na przeszkody. Wartkim strumieniem wpada do tchawicy i płuc,
wnosząc ze sobą chłód i duże ilości kurzu.
Łatwo stąd wywnioskować, dlaczego
rozsądny człowiek zamyka usta i nawet
przerywa rozmowę, gdy go mija samochód
wznoszący kłęby pyłu. Łatwo też zoriento-
wać się, jak powinniśmy oddychać na mro-
zie lub też przy wielkiej spiekocie, gdy po-
wietrze jest bardzo suche.
W podobnych warunkach nie powin-
niśmy też przedsiębrać większych wysiłków,
gdyż to wzmożone zapotrzebowanie tlenu
zmusza zmęczonego człowieka do chwytania
powietrza ustami (zadyszenie się). W płu-
cach istnieje ponadto jeszcze jedno zabez-
pieczenie, przede wszystkim jeśli chodzi
o temperaturę powietrza. Cała pojemność
płuc dorosłego człowieka wynosi 4 1, nato-
miast przy każdym normalnym wydechu
usuwamy tylko 0,5 1, czyli mniej więcej 1/8
tej objętości. Zatem 7/8 ciepłego i wilgot-
nego powietrza pozostaje w płucach stale.
A więc nowa porcja 0,5-litrowa, która wcho-
dzi przy nowym wdechu, miesza się z tym
powietrzem. Dzięki temu ani temperatura
wewnątrz płuc zbytnio się nie obniża, ani
nie następuje ich raptowne przesuszenie.
Że tak jest, możemy się przekonać wykonu-
jąc na sobie łatwe doświadczenie. Jeśli po
normalnym wydechu powstrzymamy siłą
Rys. 60. Położenie pod-
niebienia miękkiego oraz
nagłośni zamykającej uj-
ście tchawicy w momen-
cie przełykania. Porów-
naj z rysunkiem 58, gdzie
cała rura przełyku nie
była pokazana, a jedynie
zaciśnięty jej wlot
79
Xy 3olakr„°nstPę™J0XePo
ścianki brzusznej, to wywołamy dodatkowe^wt^?7
klatki piersiowej. Wtedy następuje wytłoczeni! T P°le,un°«i
porcji powietrza (znów o 0,5-1 5 1) W . Je“2cze P«*j
nawet przy największym wysiłku nie zdnl! 7
powietrza ze swych płuc. my CaIkowicie
Łatwo zrozumieć jak ważną kwestią jest postawa jeśli „b„>
o normalne obfite przewietrzanie płuc. W pozycji zgarbionej prz,
wiotkich i zle wytrenowanych mięśniach pojemność każdego wdech
jes dużo mniejsza, aniżeli u człowieka trzymającego się prosto i ma-
jącego dobrze funkcjonującą klatkę piersiową (rys. 25, 26 i 31 — 33)
Również bardzo ciekawe są zabezpieczenia przed zatkaniem je-
dynej drogi do płuc, jaką jest tchawica. Gdyby tchawica była rurą
o ściankach wiotkich i elastycznych, jak na przykład przełyk, to jasne,
że przy każdym ucisku, a więc silnym zgięciu szyi lub przy przesu-
waniu się przez sąsiadujący przełyk dużego kęsa pokarmowego,
mogłaby być tak ściśnięta, że przestałaby przez pewien czas prze-
wodzić powietrze. Pamiętamy, że stały, choćby pogryziony kęs pokar-
mowy łatwo był przepychany ruchem robaczkowym ścianek przełyku.
Takie urządzenie jednak nie na wiele by się zdało w zastosowaniu
do gazowego powierza, które w dodatku powinno dochodzić do
płuc szybko, a nie małymi porcjami, popychanymi ruchem robacz-
kowym. Toteż tchawica (co można zobaczyć u kury czy gęsi, bo pod
tym względem wszystkie kręgowce oddychające płucami mają po-
dobną budowę) jest rurą sztywną dzięki pierścieniom chrząstki znaj-
dującym się w jej ściankach. Wyściółka tchawicy złożona jest z ko-
mórek nabłonka migawkowego, którego rzęski biją rytmicznie, stae
od płuc ku jamie ustnej (rys. 10. Dzięki temu zarówno zia^
kurzu, które przedostały się do tchawicy, jak i odrobiny śluzu zostją
powoli przepychane z powrotem, az do jej części go j^
krtanią (rys. 55 i 56). Po pewnym czasie zbiera się z
większa zlepiona śluzem grudka. Drażni onazasłonięcia)
podobnie jak kawałek pokarmu, który mekiec y (1( __ rys. 60)
otworu tchawicy przez miękki fałd ”0S^^sn^gtępuje automatycznie
wpadnie przypadkiem do krtani. o niersiOwej, powodujący
raptowny skurcz mięśni brzucha i ca ej i tak zWany kaSze,
nagły wyrzut powietrza przez tchawicę.
80
podczas którego przeszkoda w krtani zostaje zazwyczaj porwana
z prądem powietrza i wyrzucona bądź do jamy gębowej, bądź przez
otwarte usta na zewnątrz. Gdy za pierwszym razem pożądany rezultat
nie nastąpi, kaszel powtarza się kilkakrotnie, aż do osiągnięcia skutku.
Jest to tak zwane krztuszenie się.
Przepływ, a przede wszystkim wypływ powietrza
z płuc przez tchawicę został wykorzystany przez
organizm kręgowca jeszcze w innym celu niż omawiane dotychczas.
Pęd powietrza bowiem wydychany z płuc u większości ssaków i pta-
ków pozwala na wydawanie głosów. Patrząc z tego punktu widze-
nia można by tchawicę przyrównać jakby do długiej świstawki, gdyż
Rys. 61. Krtań ze strunami głosowymi (widok z góry)
1 — struny głosowe A A niby zasuwana z dwóch stron kurtyna zamykają
otwór tchawicy pozostawiając pośrodku wąską szczelinę.
2 — struny głosowe A A rozsunięte na boki; widać ciemną głębię tchawicy
w krtani znajdują się przęsłonki, w postaci błon zwanych strunami
głosowymi (rys. 61). Błonki te, zwężane łub rozszerzane za pomocą
specjalnych mięśni, zwiększają lub zmniejszają szczelinę, przez którą
wychodzi powietrze do jamy ustnej. A wiemy przecie, że w tych
warunkach zostaje ono wprawione w drgania powodujące dźwięki
o różnej wysokości tonu. Jeżeli^ weźmiemy pod uwagę, że przy udziale
policzków i języka możemy nadawać różny kształt jamie ustnej,
służącej w danym przypadku za rezonator, zrozumiemy łatwo, że
człowiek wydawać potrafi wielką rozmaitość tonów. Pod tym wzglę-
dem zwierzęta ssące, a nawet śpiewające ptaki czy ,,gadające“
papugi, zostały dość daleko w tyle. Najbliżej człowieka w systema-
tyce zoologicznej stojący szympans wydawać może zaledwie kilka-
naście dźwięków.
6 — Nauka o człowieku
81
Taka rozbudowa aparatu, pozwalająca na wydawanie wielkiego
bogactwa przeróżnych dźwięków, wywarła duży wpływ na rozwój
cywilizacji ludzkiej.
Jasne jest bowiem, że wszelka praca zespołowa jak i możność
korzystania z dorobku poprzedzających pokoleń, na czym przecież
opiera się postęp w dziedzinie nauki, sztuki czy techniki, wymaga
porozumiewania się między sobą członków każdej społeczności. I to
porozumiewania się nie tylko gestami czy mimiką dla okazania
pewnych stanów uczuciowych, jak radość, zadowolenie czy gniew,
lecz dokładnego wyrażania pewnych wyników przeprowadzonego
rozumowania. Temu właśnie celowi służy mowa.
Poszczególne wyrazy w niej odpowiadają określonym pojęciom.
Jeżeli na przykład słyszy się słowo ,,owoc“, „zwierzę”, „powietrze”,
„pożywienie” lub dowolne inne, to każdy wie, co ma na myśli jego
rozmówca. Wie, że użyty przez niego termin „owoc” oznacza część
rośliny, która powstała z zapylonego słupka. Podobnie, jak nazwą
„zwierzę” obejmujemy wszelkie żywe istoty nie będące roślinami
ani ludźmi. Powietrze — to mieszanina pewnych gazów o określonym
procentowym składzie. Pożywienie zaś — to takie substancje, które
mogą służyć żywym organizmom do powiększania masy ich ciała.
Dzięki mowie moglibyście z kolei dowiedzieć się bliższych szcze-
gółów o każdym z powyższych pojęć, jak również o powodach, dla
których zostały wspomniane. Jednym słowem moglibyście rozmawiać.
Natomiast głosy wydawane przez zwierzęta odzwierciedlają jedy-
nie ich chwilowe nastroje lub są bezmyślnie naśladowanymi przez nie
pewnymi zasłyszanymi dźwiękami. Bowiem ani gadający szpak,
ani sroka, ani nawet za mistrza pod tym względem uchodząca papuga
nie rozumieją znaczenia powtarzanych przez nie słów.
CZYNNOŚCI I BUDOWA UKŁADU KRĄŻENIA
Wiadomości, które uzyskahśmy dotychczas o dostarczaniu
jakichkolwiek produktów do organizmu, kończyły się zawsze na
doprowadzeniu ich do krwi. Mimo iż krew spełnia wiele ważnych czyn-
ności w organizmie, nie jest jednak ,,miejscem“, w którym się odby-
wają wszystkie procesy życiowe. Toteż zarówno pokarmy, jak i tlen
powinny być przez krew tylko odtransportowane tam, gdzie mają
być zużytkowane na potrzeby organizmu. Rozliczne swoje zadania
w ustroju krew może wypełniać dlatego, że dociera do najbardziej
odległych zakątków ciała i zaopatrywać je może w potrzebne w danym
miejscu produkty.
Sposób, w jaki krew spełnia to zadanie, zrozumiemy,
Krązeme g^y zapoznamy się z anatomiczną budową naczyń,
w których się ona znajduje. Krew bowiem tylko u niektórych
(szczególnie niższych) zwierząt wypełnia wszystkie szczeliny, zatoki
i przestrzenie międzykomórkowe, podobnie jak woda, którą nasiąka
kłaczek waty. U kręgowców płyn w ten sposób wypełniający całe
ciało nosi nazwę limfy lub płynu śródtkankowego, a ma go czło-
wiek około 15 1.
Istnieje jednak układ cienkościennych rureczek, otwierających
się do szczelin międzytkankowych, zwany układem limfatycznym.
Zbiera się w nim część płynu śródtkankowego. Natomiast krew jest
zawarta w układzie rur całkowicie zamkniętym, tak że wydostać
się z niego może tylko przy skaleczeniu i rozerwaniu ścianki którejś
z nich. Stanowi ona 1/13 część ogólnej wagi ciała, a więc u człowieka
dorosłego około 5 litrów. Rysunki 63, 64 i 65 pozwalają w uprosz-
czeniu zrozumieć układ rur i rureczek krwionośnych w organizmie.
Trzeba sobie jedynie wyobrazić, iż na rysunkach widoczne są tylko
6*
83
nieliczne rozgałęzienia, podczas gdy w organizmie są ich setki tysięcy
Naszej wyobraźni może dopomóc wiadomość, iż najszersze naczynia
jak aorta czy żyły znajdujące się przy sercu, mają grubość (średnicę)
2—3 centymetrów, natomiast najcieńsze kanaliki układu krwionoś-
nego mają średnicę 1/150 części milimetra (czyli, że wiązka ich składa-
jąca się z kilkudziesięciu naczyń miałaby dopiero grubość włosa
judzkiego — rys. 62).
o
Rys. 62. U góry kawałek włosa, poniżej naczynie włoskowate tak samo po-
większone, z prawej strony ich przekroje
Układ tych wszystkich naczyń krwionośnych porównać by można
do dróg w dużym mieście, gdzie od wielkich alei odchodzą szerokie
ulice, od nich drobne uliczki, którymi jednak można wyjść na szersze
ulice lub wielkie aleje, z których rozpoczęliśmy wędrówkę i w ten
sposób obejść i okrążyć całe miasto.
Gdybyśmy byli w stanie dostatecznie zmniejszyć nasze rozmiary,
to dostawszy się do środka układu krwionośnego moglibyśmy, wę-
drując szerszymi czy węższymi naczyniami, zwiedzić całe ciało i do-
trzeć do wszystkich najdrobniejszych nawet zakątków organizmu.
Przekonamy się później, iż potrafią to zrobić niektóre istoty żywe
zwane pasożytami. One to traktują naczynia krwionośne jako drogi,/
którymi łatwiej i wygodniej docierają do tych organów, w których
mają pędzić swój pasożytniczy żywot, aniżeli gdyby musialy w tym
celu na przełaj przedzierać się wśród tkanek.
O tym, że krew znajduje się w naczyniach krwionośnych, wie-
dziano od bardzo dawna. Długo jednak nie orientowano się, że znaj-
duje się ona w ciągłym ruchu płynąc od serca przez szerokie, a na-
stępnie coraz węższe naczyniamż do naczyniek włoskowatych (rys. 53).'
Wzdłuż tych najcieńszych kanalików dąży krew dalej znów do szer-
szych naczyń i nimi z powrotem ku sercu. To stałe krążenie krwi
w organizmie odkryli około 300 lat temu uczeni Harvey i Servet.
Jak wiemy, każdy ruch, a więc również i ruch krążącej krwi wy-
pewnej siły napędowej, czyli zasobów energii. W danym przy'
P u, jak zwykle w organizmie kręgowców, pochodzi ona od mięśni-
84
Mięśniem bowiem jest organ zwany sercem (rys. 67) i właśnie jego
rytmiczne skurcze nadają stały ruch krwi.
Działanie Funkcjonowanie serca przypomina działanie- gru-
serca bościennej gruszki gumowej, która, napełniona pły-
nem, wystrzykuje go, gdy zostanie naciśnięta. Mięsień sercowy czło-
wieka (mniej więcej wielkości pięści) kurczy się około 70 razy na mi-
nutę, wyciskając za każdym razem do aorty swą lewą połową około
50 cm3 krwi. Przy rozkurczu serca wypełnia się ono znowu krwią,
która zostaje wessana z górnej i dolnej żyły czczej (rys. 68 ZCz).
W ten sposób mógłby się odbywać całkowity obieg krwi po ciele.
W rzeczywistości jednak krążenie podobne do wyżej opisanego spoty-
kamy tylko u najniższych kręgowców, mianowicie ryb, gdzie serce składa się
z dwóch oddziałów. Jeśli jednak, co można zauważyć na rysunku 68, przy-
patrzymy się sercom coraz wyższych kręgowców, jak płazy i gady, przeko-
namy się, iż ilość przedziałów-w sercu zwiększa się do trzech. A u krokodyla
(najwyżej stojącego wśród gadów)'istnieje już przegroda dzieląca prawie cał-
kowicie trzeci dolny przedział na dwie odrębne komory. U człowieka zaś,
zarówno jak u innych ssaków oraz ptaków, wnętrze serca podzielone jest
wyraźnie na cztery przedziały.
Serce pracuje jednak nie jak pojedyncza gruszka gumowa,
lecz jak cztery pompki, z których każda wysyła krew w pewnym
określonym kierunku. Prześledzimy to na rysunkach 65 i 66.
Lewa (dolna) komora serca, jak widać na rysunkach 63 —66, ma
tylko jedną rurę wylotową, wspomnianą już aortę. Toteż skurcz tej
komory tamtędy wyrzuca krew, która z aorty płynie do naczyń
zwanych tętnicami, a następnie naczyniek włoskowatych rozchodzą-
cych się po całym ciele. Krew z nich, popychana przez coraz to nowe
porcje wyciskane przez lewą komorę, przelewa się do innych, szer-
szych naczyń zwanych żyłami i nimi płynie do szerokiej rury noszącej
nazwę żyły czczej.
Jak widać na rysunkach 65 oraz 66.4 x i Bv, w rzeczywistości krew
z górnej części ciała zbiera się w inną żyłę aniżeli z dolnej, toteż do
serca wpadają nie jedna, ale dwie żyły czcze. Nie prowadzą one jednak
do komory, która krew wysyła, lecz wylewają ją do górnego prze-
działu z prawej strony serca. Ta górna część, nosząca nazwę przed-
sionka prawego, ma połączenie jedynie z komorą prawą, leżącą pod
nim na dole, która znowu z kolei ma jedyne ujście przez rurę noszącą
nazwę tętnicy płucnej. Przy skurczu więc prawej komory krew, która
85-
Rys. 63. Krwiobieg duży. Na rysunku przedstawiony jest w uproszczeniu
układ krwionośny, rozchodzący się po całym ciele. Należy zwrócić uwag?
na dwa przedsionki i dwie komory serca. Jak widać, droga krwi do ciała roz-
poczyna się z lewej komory i po rozpłynięciu się po naczyniach włoskowatych
(jest ich w rzeczywistości o wiele, wiele więcej niż na rysunku) dochodź'
z powrotem do serca, do prawego przedsionka.
Z lewym przedsionkiem i z prawą komorą łączą się też naczynia krwionośni’
jednak należą one do innego krwiobiegu i dlatego tu zaznaczone zostały tylk°
ich wyloty
86
Rys. 64. Krwiobieg mały. Tu widzimy naczynia opuszczone poprzednio.
Z prawej komory krew wychodzi tętnicą i rozpływa się po naczyńkach włos-
kowatych płuc, a z nich zbiera się w żyły wpadające do lewego przedsionka.
Rzucając okiem raz na jeden, raz na drugi rysunek, należy wyobrazić sobie,
jak krew na przemian przepływa to przez duży, to przez mały krwiobieg (pa-
miętając, iż z przedsionka zawsze przedostaje się do odpowiedniej komory).
Połączenie obydwu krwiobiegów. ale już w znacznym uproszczeniu przedsta-
wia rysunek 65
dopiero co wpłynęła z przedsionka, wtłaczana zostaje do tętnicy
płucnej, a ta (jak uprzednio aorta) rozgałęzia się na coraz to drob-
niejsze tętniczki i naczynia włoskowate, ale nie po całym ciele, lecz
tylko w obrębie ścianek płuc (rys. 64). Krew z naczyń włoskowatych,
rozgałęziających się w płucach, płynie dalej poprzez żyłki i żyły ku
szerokim naczyniom zwanym żyłami płucnymi. Jak widać na rysunku,
żyły płucne kierują się znowu ku sercu, wpadają jednak do lewego
górnego przedziału, zwanego lewym przedsionkiem. Jedyne ujście
z przedsionka prowadzi przez otwór ku komorze lewej. A wiemy już,
że wyciskana przez nią krew wpływa do aorty i następnie rozchodzi
się naczyniami po całym ciele.
87
płuca
serce
wątroba
jelita
nerki
-Rys. 65. Całkowity krwiobieg
w uproszczeniu
Na tym rysunku, obejmującym
razem krwiobieg duży i mały,
należy prześledzić krążenie krwi
od lewej komory przez całe cia-
ło, prawą część serca i krwio-
bieg mały (płucny). Zaobser-
wuj, jak krew bogata w tlen
traci go w naczyniach włosko-
watych mięśni lub organów
wewnętrznych, a następnie uzy-
skuje go ponownie dopiero
w płucach. Krew utleniona jas-
na. Krew beztlenowa mocno
kropkowana
88
Rys. 66- Model budowy serca, wskazujący, jak dzięki zastawkom możliwe
jest utrzymanie jednokierunkowego ruchu krwi
A — skurcz komór; zastawki prowadzące do tętnic otwarte, otwarte również
ujścia żył, przez które wlewa się brew do rozszerzonych przedsionków. Nato-
miast zastawki między przedsionkami a komorami zamknięte, aby krew
z kurczących się komór popłynęła w kierunku wskazanym przez strzałki, a nie-
• cofnęła się do przedsionków.
B — w następnej chwili kurczą się przedsionki i wlewają krew do rozsze-
rzonych komór, dzięki otwarciu oddzielających je zastawek. Droga ku żyłom
jest zamknięta; zamknięte są również zastawki do tętnic.
•41, kto dokładnie zrozumiał rysunek poprzedni, może przypatrzyć się,,
jak naprawdę wyglądają zastawki między przedsionkami a komorami oraz,
między komorami i tętnicami. Jak widać, w rzeczywistości żyły nie są zasło-
nięte specjalnymi zastawkami, wystarcza tu zaciskanie się otworów. Na tych
rysunkach pokazano również zgodnie z prawdą, że do przedsionków wpada
w rzeczywistości więcej niż jedna żyła.
~ tętnica płucna; A — aorta; ŻPl — żyły płucne; ŻCz — żyły czcze;
PP — prawy przedsionek; IP — lewy przedsionek; pK — prawa komora;
IK — lewa komora
89-
Prześledziwszy w ten sposób obieg krwi w organizmie (rys. 65)>
widzimy iż właściwie wraca ona do serca dwukrotnie. Raz z całego
ciała, poczym zostaje wysłana do płuc i drugi raz po powrocie z płUc
do serca, znów jest wyciskana do ciała. Wiemy już, jak bardzo ważne
ma to znaczenie dla organizmu. Chodzi przecież o równomierne rOz.
noszenie tlenu. Krew, która powróciła do serca (do prawego przed-
sionka), nie ma tlenu, gdyż oddała go w czasie swej wędrówki p0 Or.
ganizmie. Ponowne wysyłanie ubogiej w tlen krwi tą samą drogą d0
ciała nie dałoby oczywiście głównego efektu — zaopatrzenia tkanek
w ten gaz. Serce więc wytłacza ją najpierw skurczem prawej komory
po tlen do płuc i dopiero, powracającą stamtąd ze świeżymi zapasami
tego cennego materiału, wypycha skurczem lewej komory znowu na
obsłużenie tkanek tak niezbędnym dla nich produktem (tlenem)
Rytmiczne skurcze serca można zaobserwować włas-
„Bicie“ nymi oczami dzięki prześwietlającym aparatom
Roentgena, używanym często w medycynie. Jeśli
jednak przyłożymy rękę do naszej piersi nieco z lewej strony, wyraźnie
wyczujemy bicie serca. Gdy to zrobimy z dostateczną uwagą, za-
obserwujemy dwa różne uderzenia kolejne — jedno bardziej głuche,
to jednoczesny skurcz obydwu przedsionków (rys. 66 B i B^. Ci,
którzy zrozumieli dokładnie to, co było wyżej powiedziane, zorientują
się, że krew przenika wtedy jednocześnie do obydwu komór znajdu-
jących się naturalnie w rozkurczu.
Za chwilę jednak wyczuwamy drugie, nieco mocniejsze uderzenie
— to skurczyły się obie komory (rys. 66 A i ^41). W tym momencie
uprzytomniamy sobie, że krew została wypchnięta z serca: z lewej
komory przez aortę ku ciału, z prawej — przez tętnicę płucną ku
płucom. Jednocześnie rozkurczyły się także obydwa przedsionki,
do nich więc wessane zostały w tej samej chwili nowe porcje krwi-
Przez lewy przedsionek krew, która przybyła z płuc żyłami płucnymi, j
przez prawy ta, która żyłami czczymi przypłynęła z całego orga-
nizmu. Po króciutkiej przerwie, która jest odpoczynkiem dla mięśnia i
sercowego, znowu następuje słabsze uderzenie serca, czyli skute21
przedsionków i zawartość ich wlana zostanie do odpowiednich właśnie
rozkurczających się komór. I tak przez całe życie człowieka.
Dowiedziawszy się, że za każdym skurczem obu komór opuszcza
około 100 (50 -f- 50) cm3 krwi (rys. 69) łatwo chyba obliczyć,
50
Rys. 67
Na rys. 66 i 68 są przedstawione tylko schematy serca...
...tak zaś wygląda naprawdę serce
z przodu...
...a tak z tyłu
Tutaj ścięto przednią część serca
ściśle w położeniu rysunku sąsied-
niego. Widać prawą i lewą komorę-
oraz obydwa przedsionki. Zauważ,
że zastawki w rozciętej aorcie
składają się zupełnie tak, jak na
rysunku 66 Br. Trzy naczynia,
które biegną od luku aorty, mo-
żesz odnaleźć na rys. 65 i zauwa-
żyć, że dążą one do ramion i do
głowy. Tutaj możesz również za-
uważyć różnicę między grubością
ścianek komór i przedsionków
stopniowe przekształcanie się serca KRĘGOWCÓW
Rys. 68
Xa rysunku tym czarny kolor we wnętrzu układu krwionośnego oznacza,
iż tędy płynie krew odtleniona, jasny — utleniona
I Serce ryby składa się z jednego przedsionka i jednej komory. Przez serce
przepływa krew wyłącznie odtleniona. Z komory popłyme ona do skrzel,
tam wprawdzie się utleni, jednak płynąc dalej po całym ciele odda tkankom
swój tlen, tak że do przedsionka serca powraca znowu w stanie całkowicie
odtlenionym.
U. Serce płaza. Krew odtleniona z ciała wpada do prawego przedsionka, po-
dobnie do-lewego przedsionka wpada krew utleniona z płuc. I jedna, i druga
w czasie skurczu przedsionków zostają jednocześnie wtłoczone do wspólnej
kamory Krew nie miesza się jednak dokładnie: po prawej stronie komory
jest dużo wiecej krwi odtlenionej niż po lewej. W chwili skurczu komory krew
zostaje wytłoczona do pnia tętniczego, który zaraz rozdziela się w lewo na
aortę, w prawo na tętnicę płucną. Jak widać, w obydwu płynie krew mieszana,
jednak w aorcie — z przewagą bogatej w tlen, zaś w tętnicy płucnej — z prze-
wagą odtlenionej.
HI. Serce gada. Komora tak jak i u płazów pojedyncza, jednak do połowy
przegrodzona, dzięki czemu mieszanie się krwi odtlenionej z prawego przed-
sionka i utlenionej z lewego jest dużo słabsze, toteż do tętnicy płucnej idzie
krew prawie wyłącznie odtleniona, a do aorty — utleniona.
IV. Serce ssaka lub ptaka. Przegroda, którą widzieliśmy w sercu gadów,
tutaj już całkowicie przedzieliła komorę; powstały wobec tego dwie niezależne
jej części, a zmieszanie krwi z prawego i lewego przedsionka jest w zupełności
uniemożliwione. Przez prawą połowę serca przepływa tu już stale krew od-
tleniona, przez lewą zaś krew bogata w tlen.
iż płynu tego u człowieka znajduje się około 5 1 i że cała ta ilość zo-
staje przepychana przez serce w 50 uderzeniach. Nie należy wyobra-.,
żać sobie, że krew w naczyniach płynie przez cały czas z jednakowM
szybkością. W szerokich rurach, na przykład aorcie, płynie ona.
500 razy szybciej niż w naczyniach włoskowatych. W różnych orga-
nach ciała czasem krew płynie dużo wolniej niż w innych, jednak ta
sama krwinka, która opuściła właśnie lewą komorę, powraca do
serca (prawego przedsionka) przeciętnie po 25-50 sekundach.
92
A
To cale objaśnienie obiegu krwi może nasuwać
Jedno- jedno zastrzeżenie. Dlaczego krew znajdująca się
kiemiikowość , ° J J ”
prądu krwi na przykład w lewej komorze, po jej skurczu wpływa
właśnie do aorty, choć w komorze tej znajduje się
jeszcze drugi otwór, mianowicie ten, którym krew wpłynęła z przed-
sionka? Przecież gdyby w gruszce gumowej znajdowały się dwa
otwory, woda po naciśnięciu tryskałaby jednym i drugim równo-
cześnie. Ten stale jednokierunkowy prąd krwi jest zabezpieczony
przez specjalne urządzenia w sercu (porównaj rys. 66 J. i B). Wi-
93
400d
iiiiii i
krwi ; w ciągtTiZ^tT-^oło 6 hTró ^pchnięte 55 serca około loo
mała 400 litróJ krw^^
wielokrotna, bowiem człowiek ma zaledwie
cm3
przepływa
przepływa przez seroe
5 litrów krwi
z serca, jak również
my mianowicie, ze każdy otwór prowadzący z serca, jak również
otwory w ściankach między komorami a przedsionkami, zaopatrzone
są w specjalne błoniaste zastawki. Kiedy więc przedsionki kurczą
się. ażeby wstrzyknąć krew do komór, zostają szeroko otwarte za-
stawki na odpowiednich otworach ścianki serca. Kiedy później na-
stępuje skurcz komór, krew nie cofa się ku przedsionkom, bo w tym
samym momencie zawierają się zastawki w otworach ku nim pro-
wadzących, a natomiast otwierają się zastawki od aorty i tętnicy
płucnej. W ten sposób krew zawsze ma tylko jedno wyjście, którym
może wypływać z kurczącej się właśnie części serca, i ruch ten
odbywa się wobec tego stale w jednym kierunku.
Gdy serce w ciągu lat poddawane było zbyt wielkim
Przemęczenie wysiłkom (bo przy każdej ciężkiej pracy nie tylko
przyśpiesza się oddech, ale również i częstość uderzeń
serca aby możliwie dużo tlenu szło do pracujących mięśni), odbija
8ię tó niekorzystnie na jego dalszej sprawności. Po P™^™
których chorób zdarza się, że delikatne zastawki zaczyna), to
nować mniej Taka choroba nos.
wiając człowiekowi wykonywanie każde) wyleczyć, na-
eznej. Ponieważ wada serca bardzo V toody.n wieka,
leży zwracać baczną uwagę, aze y, sporty, gdYz n
Xraeoi,żaó serca prac,, choćby
stępstwa tej nieostrożności odczuwa się P
94
Po zapoznaniu się z obiegiem krwi w ciele, omówimy
Skład krw obecnie skład tego tak ważnego dla organizmu
płynu. Krew, tak jak i inne tkanki, składa się z komórek. Nie są
one jednak złączone w zwarte masy, lecz pływają swobodnie w żół-
tawej, przezroczystej cieczy, nazywanej osoczem. Wśród komórek
tych wyróżniamy dwa odrębne rodzaje. Jedne podobne są do ma-
leńkich, jednakowej wielkości krążków o zaokrąglonych krawędziach
i średnicy 1/150 mm. Komórki te noszą nazwę czerwonych ciałek
krwi (rys. 1 D), gdyż zawierają w sobie czerwony barwnik zwany
hemoglobiną. Drugi rodzaj to ciałka bezbarwne, zwane dła odróż-
nienia od poprzednich białymi ciałkami krwi (rys. 1 E). Są one nieco
większe od czerwonych, kształtu zaś ich określić nie można, gdyż
podobnie jak ameba (o której była mowa w zeszłorocznym kursie
zoologii) zmieniają stale swoją postać. Mają one również zdolność
wypuszczania nibynóżek, dzięki czemu mogą samodzielnie, nie ule-
gając prądowi krwi, wędrować wzdłuż ścianek naczyń krwionośnych
w dowolnym kierunku. Co więcej, potrafią one przeciskać się nawet
pomiędzy komórkami stanowiącymi ścianki naczyń, a wtedy opusz-
czają układ krwionośny i dostają się do płynu śródtkankowego.
Toteż nic dziwnego, że białe ciałka krwi można spotkać wszędzie,
w’ każdym miejscu organizmu, podczas gdy czerwone zawsze prze-
bywają tylko wewnątrz naczyń (chyba, że zostaną one rozcięte czy
rozerwane i część krwi wyleje się do tkanek). Taki wylew krwi
z uszkodzonych cienkich naczyń do tkanek, wywołany na przykład
silnym uderzeniem, można nieraz dostrzec poprzez skórę — nazy-
wamy to sińcem.
_ Czerwonych ciałek krwi znajduje się cztery i pół
tlenu miliona w każdej kropelce (mniej więcej 1 mm3)
krwi kobiety, zaś pięć milionów w takiejże kropelce
krwi mężczyzny, a rola ich jest ściśle określona. One to za pośred-
nictwem zawartej w nich hemoglobiny pochłaniają tlen w tym czasie,
kiedy wzdłuż cieniutkich naczyń krwionośnych przepływają w ścian-
kach płuc. Zaopatrzone bogato w ten gaz, płyną z prądem do lewej czę-
ści serca i stąd rozchodzą się po całym ciele, oddając po drodze tlen
potrzebującym go tkankom. Jest to jedyna rola czerwonych krwinek
organizmie. Jasne jest, że gdy bądź wskutek upływu krwi po
ranach czy krwotokach, bądź wskutek chorób — malarii lub błędnicy.
95
31
mmejszy się ilość czerwonych ciałek we krwi np do i r
w każdym 1 mm*, zaopatrzenie tkanek w tlen zaczyni mibonów
(podobnie jak rozwożenie towarów w kraju posiadLc ? P°garszaó
gonów kolejowych). Odbija się to bardzo ujemnie na ”‘
mzmie, a w miarę dalszego zmniejszania się ich ilości mogłoby mTj
być przyczyną śmierci. sI0Dy nawet
Czerwone ciałka krwi pełnią swą służbę w organizmie niedhiso
bo zaledwie 6 tygodni, następnie giną i zostają wessane w orgarte
zwanym śledzioną (rys. 76 i 77). Na ich miejsce co sekunda wytwarza
się około 10 milionów nowych czerwonych ciałek krwi, które p0-
wstają w szpiku kostnym (rys. 8 D), i w ten sposób wyrównują braki.
Dzięki temu ilość czerwonych ciałek krwi u zdrowego człowieka
jest mniej więcej stale ta sama.
R . Poznaliśmy więc sposób rozprowadzania po orga-
pokarmów mzmie tlenu. Pamiętamy, iż krew roznosi również
pokarmy, które po strawieniu w przewodzie pokar-
mowym przesiąknęły do wloskowatych naczyń krwionośnych, roz-
gałęzionych w tkance jelita. Tu jednak czerwone ciałka krwi nie
odgrywają żadnej roli.
Dzieje się to w ten sposób: wewnętrzna powierzchnia jelita
cienkiego jest znacznie powiększona przez fałdy i palczaste kosmki.
Dzięki temu też bardzo zwiększa się ilość komórek nabłonka wyście-
łającego. A komórki te właśnie wchłaniają cukier oraz strawione,
czyń rozłożone składniki białka. Z pewnej ich części odbudowują
w swej plazmie znów białko, które oddają natychmiast do osocza
krwi. Tu również przekazywany jest cukier i cała reszta rozlożonyc
składników białkowych. . z
Produkty te płyną wprost w osoczu i stąd pobierane ą P
POtrp*X altlwiek niewielką, odgrywają przy roznoś
pokarmów białe ciałka krwi.
Zupełnie odrębną drogą r^zcb°^ą n^łonka O
przynajmniej początkowo. K Kcerynę
ŁU również kwasy ‘X
,ją tłuszcze, jednak większości g P noszący^
krwionośnych, lecz do innych rureczek,
Naczynia
limfatyczne
i z nich odtwarzają
oddają do naczyń L_
96
17
nazwę naczyń limfatycznych (rys. 53). Cieniutkie naczynia limfa-
tyczne, podobnie jak to było z krwionośnymi, zbierają się w coraz
grubsze rurki, a wreszcie w jeden przewód lim f a tyczny zwany pier-
siowym, który wpada do układu żylnego w pobliżu górnej żyły czczej,
a więc cała jego zawartość i tak włącza się do ogólnego krwiobiegu.
Wszystkie naczynia krwionośne, wiodące od jelita, kierują się
do wątroby (rys. 65 i 77) i w niej rozgałęziają się ponownie, aby póź-
niej znowu złączyć się razem i zlać się z żyłą czczą.
Odrębna początkowo droga tłuszczów poprzez naczynia limfa-
tyczne wygląda tak, jakby chodziło specjalnie o ominięcie wątroby.
Poza nią bowiem dopiero następuje wlanie się całego transportu
tłuszczów z jelit do obiegu krwionośnego.
Natomiast skierowanie cukrów i produktów białko-
Wątroba wych najpierw do wątroby, zanim rozprowadzone
jako magazyn zostaną po całym organizmie, ma bardzo duże zna-
czenie.
Do tej pory poznaliśmy wątrobę jako „fabrykę" żółci — płynu
pomocniczego przy trawieniu. Obecnie dowiemy się o jej drugiej
rob w organizmie,- rob, którą można by porównać do zadań komory
celnej na granicy, aby do wnętrza kraju nie dostały się produkty,
których wwóz jest zabroniony. Wątroba jednak nie jest tylko ko-
morą celną. Jest ona jednocześnie olbrzymim magazynem, który
zatrzymuje białka, a przede wszystkim cukry, przetwarzając je na
węglowodan bardzo podobny do skrobi. W ten sposób pilnuje ona,
aby krew z niej wypływająca posiadała w osoczu trochę cukrów
i białek, jednak zawsze w stałej ilości. Dzięki temu, że nadmiar
został zmagazynowany w wątrobie w formie zapasów, bez względu
na to, czy organizm przez kilka dni odżywiał się bardzo obficie, czy
też wręcz głodował, krew wypływająca z wątroby zawsze zawiera
około 0,1% cukru i 8% białek na pożywkę dla tkanek. I tak trwa
stale, chyba że zapasy wątroby się wyczerpią. Ten moment jednak
jest już bardzo groźny dla życia organizmu.
c Nadmiar cukru we krwi, to jest podniesienie się jego
ilości ponad 0,1%, powoduje ciężką chorobę orga-
nizmu zwaną cukrzycą. Jak łatwo się domyślić, choroba ta zazwy-
czaj bywa wywołana przez jakieś wady funkcjonowania wątroby.
7 — Nauka o człowieku
97
Jednak mogą też być inne przyczyny, które powodują to chorobowe
zjawisko w organizmie. W regulowaniu ilości cukru we krwi biorą
też udział, każ.de na swój sposób, trzustka, nadnercza oraz pewne
partie mózgu. Ich schorzenia wywołują więc też zaburzenia prze-
jawiające się cukrzycą.
Warto tu zwrócić uwagę, że te same narządy mogą mieć kilka
zupełnie różnych zadań. Ponadto widzimy ponownie, że ważne
dla organizmu czynności bywają regulowane przez kilka rozmaitych
organów, w ten sposób lepiej zabezpieczając prawidłowe ich funkcjo-
nowanie.
Dopiero co wspomnieliśmy, iż wątroba jest nie
rola^wątroby tylko wielkim składem zapasów białek i węglowo-
danów, ale również spełnia rolę urzędu celnego.
Chodzi tu naturalnie o rozejście się wraz z krwią po organizmie sub-
stancji szkodliwych lub wręcz trujących. Zarówno zwierzęta, jak
i ludzie narażeni są zawsze przy pobieraniu pożywienia na to, że
przedostać się mogą do ich jelit jakieś substancje trujące. Zwierzęta
mięsożerne dlatego, że w starym mięsie występują jady trupie, rośli-
nożerne zaś tym bardziej, albowiem mnóstwo roślin zawiera w liściach
lub owocach niebezpieczne trucizny. U zwierząt wstępną ochroną
przed truciznami są zmysły węchu i smaku ostrzegające je zazwyczaj
przed tymi niebezpiecznymi pokarmami. Człowiek, niestety, te zdol-
ności orientowania się na podstawie smaku i zapachu w trujących
własnościach spożywanego jedzenia zatracił prawie całkowicie. Toteż
zabezpieczamy się pod tym względem, unikając spożywania nie-
znanych jagód i innych owoców i zabraniając tego szczególnie surowo
dzieciom. Państwo zaś ustanawia specjalne urzędy kontrolujące
jakość i wartość pokarmów przeznaczonych na spożycie dla ludności
i inwentarza żywego.
Mimo to jednak zawsze może się zdarzyć, że do organizmu ludz-
kiego czy zwierzęcego dostaną się większe lub mniejsze ilości jakiejś
substancji trującej, która przeniknąwszy przez ścianki jelita wy-
warłaby swe niszczące działanie na wszystkich tkankach, po których
prowadziłaby je krew.
Wiemy jednak, że krew wraz z tym wszystkim, co przesiąknę!0
I 6 n'e °d razu Mo naczyń włoskowatych całego ciała,
uje się najpierw ku wątrobie. Ponieważ zaś wątroba ma
98
własność zatrzymywania w swoich tkankach wszelkich substancji,
które mogłyby się okazać szkodliwe dla organizmu, spełnia jako
ochrona przed truciznami swą dobroczynną rolę. Co prawda jej własna
tkanka zostaje zatruwana, jednak w każdym razie złośliwa trucizna
nie wywiera od razu szkodliwego działania na inne, dużo wrażliwsze
części organizmu. Wątroba naturalnie nie magazynuje trucizn;
przeciwnie, rozkłada je i unieszkodliwia ich zjadliwe własności,
a już niejadowite resztki usuwa wraz z żółcią lub za pośrednictwem
krwi przez nerki.
Jasne jest jednak, że każdy organ może tylko w pewnych gra-
nicach spełniać swą pożyteczną dla organizmu funkcję. Podobnie
rzecz się ma i z wątrobą: jeśli nieopatrznie połknęliśmy zbyt dużo
niebezpiecznej trucizny — działanie ochronne wątroby nie wystarczy.
Sama coraz bardziej zatruwana, wciąż słabiej rozkłada i unieszkod-
liwia porcje trucizny ciągle dopływające od jelita. Toteż coraz więcej
trucizny nie zatrzymanej w wątrobie płynie z krwią dalej i rozprasza
się po ciele, co zwykle kończy się śmiercią organizmu.
Nic więc dziwnego, że jeśli istnieje podejrzenie, iż ktoś świadomie
lub nieświadomie połknął coś trującego, lekarze zazwyczaj stosują
płukanie żołądka, aby szkodliwy pokarm w ogóle nie przedostał się
do jelit. Czasami, gdy trucizna jest bardzo zjadliwa, działa ona od
razu sama na ścianki żołądka i te kurczą się raptownie, wywołując
natychmiastowe wymioty, które w pewnych przypadkach ratują
życie człowieka.
W ten sposób zapoznaliśmy się z wieloma ważnymi
Krz^”jęcle czynnościami krwi bądź też organów bezpośrednio
z nią związanych. Ten tak cenny dla organizmu płyn
ma jeszcze jedną bardzo ważną zdolność, którą teraz omówimy.
Wiemy już, że zarówno w ściankach pęcherzyków płucnych,
jak i w jelitach włoskowate naczynia krwionośne podchodzą tuż pod
samą powierzchnię, gdyż w ten sposób tylko- możliwe jest swobodne
przenikanie do krwi tlenu lub pokarmu. Te organy jednak leżą
szczęśliwie wewnątrz ciała, nie są więc łatwo narażone na ukłucie,
skaleczenie bądź uderzenie, mogące rozerwać lub w inny sposób
uszkodzić delikatne naczyńka włoskowate. Wiemy jednak, iż na-
czyńka te, rozchodzące się po organizmie, przenikają wszędzie. Bardzo
licznie też rozgałęziają się pod powierzchnią naszego ciała. A chyba
99
7*
wiemy już z własnej •
zadrapać się lub n. ” SWiadczenia, jak inł.
szych zranieniach % rT 5skaIeczyó, nie"? w
d^urkę czy Pęknięeie Xt6Ż ''°ZU,nie’ “ °
garnku lub innym naczenb lJ0"'StItie na Pokład 2
“ d° kr°r'h- . W naczyniachPtr * Powoi,
się jeszcze gorzej o<]™, krwi°nośnych spZWq 7 ’ beknie
pod tlw.y; ciśie£ >k już Wiemy,~
powstania otworu czy szozehnvg° m^a ^roow'go. \ J*1’
krwionośnego krew «rx u czehny w Jakimkolwiek mŁ W Zle
ona ponadto 'o^ZtaT
Jeśli przypomnimy s^biTcz “to« o^> »«
mzm, łatwo zorientujemy się że tak J' przez ca,.v orra-
w ciągu kilku czy kilkudziesięciu godzin m° 'l ''"'Wlelklfi. ™zkodMnie
pra^^Ł XrXtok687^ '
Ponieważ krew sama jest zdolna do zasklepiania i zatykania
uszkodzeń, jakie powstają w naczyniach krwionośnych, więc nie-
bezpieczeństwo wykrwawienia nie zagraża organizmowi przy lada
skaleczeniu. Jest to więc jedna z jej czynności typu samoregulują-
cych. Rzecz miano wicie polega na tym, że w osoczu krwi rozpuszczona
jest pewna substancja, która pod. działaniem specjalnych fermentów
ścina się natychmiast, w postaci włókienek i kłaczków, tworząc tak
zwany skrzep. Przypomnijmy sobie, że podobnie rzecz dzieje się z ser-
nikiem w mleku, gdy tylko podziałał na nie ferment zwany pod
puszczką.
Należy sobie jeszcze uprzytomnić, jakie niebezpieczeństwo
groziłoby organizmowi, gdyby takie krzepnięcie krw> po™^”
mogłoby również wywołać uduszeme byloby feg0
padku nie brak krwi a X dziaW bardzo
—walo wyśnię tylko w
uszkodzeń.
1,8“ »y«i.
10Wflżniej.
maJeńka
100
Odbywa się to w sposób następujący. Choć substancja zdolna
do krzepnięcia znajduje się wszędzie w osoczu krwi, to ferment wy-
wołujący owo krzepnięcie jest zamknięty niby w buteleczkach we-
wnątrz specjalnych maleńkich ciałek krwi, zwanych trombocytami.
Trombocyty te mają szczególną własność — nie rozpadają się nor-
malnie nigdy tak długo, dopóki znajdują się wewnątrz naczyń
krwionośnych. Wystarczy jednak, ażeby choć kropelka krwi wydo-
stała się na powierzchnię i padły na nią ziarenka kurzu lub aby
dotknęła brzegów najmniejszej nawet ranki, wnet trombocyty w tej
kropelce zawarte zaczynają rozpadać się, a z nich niby z roztrzaska-
nych buteleczek ferment wylewa się do osocza. Co się dzieje zaraz
potem, zrozumieć łatwo. Ferment w osoczu natrafia na krzepliwą
substancję i zmusza ją do tego, aby ścięła się w galaretowate włó-
kienka, przypominające coś w rodzaju kłaczka waty. Nasza kro-
pelka krwi przemieniła się więc niby w naturalny opatrunek, zabez-
pieczający rankę i nie dopuszczający do dalszego wypływania krwi.
Naturalnie, jeśli rana jest zbyt duża i krew płynie z niej wartkim
strumieniem, tego rodzaju automatyczna regulacja, korkująca otwór,
może nie wystarczyć i wtedy potrzebne są sztuczne zabiegi opatrun-
kowe lub nawet przewiązanie rozerwanego naczynia.
Są ludzie, którzy posiadają np. taką wadę w organizmie, iż ich
trombocyty, nie rozpadają się dostatecznie łatwo, wskutek czego
krew płynie z rany nie wykazując nawet skłonności do krzepnięcia.
Zrozumiale jest, iż u nich każda najdrobniejsza ranka wywołuje
długotrwałe krwawienie i wymaga sztucznego hamowania upływu
krwi. Nieuleczalna ta choroba jest na szczęście dość rzadka, nie
nabywa się jej w ciągu życia, a należy właściwie do dziedzicznych
wad organizmu.
Łatwo zrozumieć, że przy przecięciu i rozerwaniu
krwotoków bardzo dużego naczynia wartki prąd krwi, wylewa-
jącej się z rany, będzie stale spłukiwał tworzące się
skrzepy. Toteż organizm własnymi siłami nie zdoła zasklepić rany.
Bez pomocy z zewnątrz nastąpiłoby wykrwawienie rannego, a już
utrata 2,5 litra (to jest połowy krwi) bywa śmiertelna.
1 onieważ każdy może być świadkiem podobnego nieszczęścia,
pizy którym natychmiastowa pomoc jest niezbędna, wszyscy powinni
" iedzieó, jak zachować się w takim wypadku. Przede wszystkim
101
wW W &: I
komór sercowych rozdyma ie nn ti OCzona ck> nich skurczem
ioh ścianek uciska na krew tłoczy ia7°’ “ ,n“>nfe
wioskowatym. Od serca
ja gdyby oddzielnymi porcjami, wywołując rozszerzenia S?
w coraz dalszym miejscu. Jest to nieco podobne z wyglądu do
,S‘? P0ka™U WZd'UŻ PrZ61yku “y jelita' a ndanowioie'do
chu robaczkowego. Tam gdzie tętnica podchodzi bliżej powierzchni
ciała: na skroniach czy na przegubie ręki, łatwo można wyczuć to
przybieranie krwi napływającej porcjami. Nosi to nazwę pulsu.
Duże naczynia prowadzące krew od naczyń włoskowatych do
serca, czyli żyły, mają ścianki wiotkie i nieelastyczne. Toteż nie do-
pomagają one w przepływie krwi, wsysanej przez serce wskutek
rozkurczania się przedsionków.
Łatwo zrozumieć z powyższego opisu, że jeśli podczas zranienia
człowieka rozerwana została tętnica, krew z niej będzie tryskać i to
w sposób przerywany, odpowiadający tętnu, jeśli natomiast żyła —
to krew popłynie bardziej leniwie, ale strumieniem ciągłym.
Chwila zastanowienia wystarczy do zorientowania się, które
rany są niebezpieczniejsze. Jasne jest przecież, że krew tryskająca
z tętnicy pod pewnym ciśnieniem tym bardziej uniemożliwi tworzenie
Sie skrzepu. Dlatego też przede wszystkim w tych przypadkach
doraźna ^pomoc jest konieczna. Aby P^wać
ścianek tętnicy. traeba,ućUnąć.Ją.m°zh™ Tość łatwo to wykonać,
takie występują najczęściej na konczynac^ z
zakładając ciasną opaską . H najważniejszf( jednak
w ostateczności grubego sznurki• Właściwie każdy, kto
rzeczą jest, aby wiedz.ee, w którymm zorientowaó,
zapoznał się z układem krążenia,.od1 razu m
iż opaska powinna -^^^“^^pzecież wciąż nowe po*
„ią a sercem, gdyż Z 'względu na miejsce
krwi. Pamiętać jednak nale y }ub łokcia (tam gdZie J
opaskę trzeba nałożyć l"*yze) p dobrym założeniu przep”
tylko jedna kość szkieletową).
102
Rys. 70. Tamowanie krwotoków
tryskanie krwi ustanie natychmiast. I na tym powinna się skończyć
nasza rola doraźnej pomocy.
W przypadku gdy zraniona jest tętnica na głowie, gdzie zało-
żenie opaski może być trudne, należy choćby palcem ucisnąć mocno
tętnicę, aby przerwać wytrysk krwi.
W obydwu przypadkach obowiązkiem ratującego jest natych-
miast zawiadomić lekarza lub odtransportować rannego do szpitala
bądź miejsca, gdzie fachowiec będzie mógł założyć właściwy opatrunek.
Jeśli zbieg wypadków jest tak niesprzyjający, że fachowa pomoc
lekarska się spóźnia, należy pamiętać, iż po dwóch godzinach trzeba
103
Je
choć na krótki czas rozluźnić opaskę, gdyż zbyt dłubie „ • >
tętnicy jest szkodliwe. Pamigajmy, 1 wówczas^Kb^6
po kończynie poniżej opasło i skąpiej zaopatruje tkanki T ak
odczuwamy jako ścierpnięcie. stan
Dużo mniej niebezpieczne są rozerwania żył. Nie należv
rażać się i denerwować nawet dość dużym strumieniem wolno
nącej krwi. Lepiej rany nie ruszać, jeśli w przeciągu 15-20 min^
możemy być pewni pomocy lekarskiej. Tu znów trzeba pamiętać
ze utrata krwi dochodząca nawet do 2 szklanek (około 300 cm3) n’
pociągnie innych dla rannego skutków poza lekkim osłabieniem
Wolno płynąca krew zmywa brud, kurz czy zarazki, jakie mo-łyby
się dostać do rany. Natomiast zatamowanie jej brudną szmatą lub
zanieczyszczenie rany przy nieumiejętnym bandażowaniu może wy-
wołać zakażenie. Będzie to z dużo większą szkodą dla rannego
niż pozostawienie go w spokoju aż do przybycia fachowej pomocy
z właściwymi środkami opatrunkowymi.
Bardzo często, szczególnie u młodzieży i dzieci, jesteśmy świad-
kami przewlekłych krwotoków z nosa. W myśl tego, co powiedzie-
liśmy powyżej, nie należy się tym zbytnio przejmować, denerwować
i tracić głowy. Chorego trzeba ułożyć spokojnie, unosząc górną
część ciała, a następnie położyć na czoło i nasadę nosa możliwie zimny
okład. Pod jego wpływem zwężają się naczynia, dzięki czemu auto-
matycznie zatamowany zostanie przewlekły krwotok.
Również regulującą rolę, i to nie tylko w obrębie
naczyń krwionośnych, lecz w całym organizmie,
odgrywają białe ciałka krwi, które, jak już wiemy,
________________j układu krwionośnego. Ich rola polega
pilnowaniu, aby do wnętrza tkanek nie wtarg ,
rozwijały się w nich jakieś obce istoty żywe, a więc prze e ,
chorobotwórcze lub pasożytnicze pierwo
i maleńkie leukocyty naturalnie walczyć
N^m^iam, gdzie na skutek zakażenia, a
ściankach przewodu pokarmowego, zjawJ
-żać bakterie, jakby na zawołanie zaczy J
ciaika krwi po prostu oblewaj.
je zupełnie tak, jak to ezymły ameby ze swym pozy
Rola białych
ciałek krwi
dość łatwo opuszczają rury
przede wszystkim na ]
nęły i nie i . _
wszystkim bakterie
Z większymi pasożytami
mogą. --------
w płucach bądź
czy na ją się rozmnażać--
się białe ciałka krwi i rozpoczynają
104
choroba zakaźna jakiegoś organizmu, na przykład gruźlica czy tyfus
albo tak zwane zapalenie ropne, jest właśnie takim polem bitWy między
białymi ciałkami krwi a bakteriami, których jedyną bronią prze-
ciwko nim jest zdolność szybkiego mnożenia się. Jeśli więc białe ciałka
krwi zdołają prędzej niszczyć wroga, aniżeli on zwiększa swe armie
przez proces rozmnażania, następuje powolny powrót organizmu do
zdrowia bądź też gojenie się ropnej rany.
Zewnętrznym objawem sygnalizującym niebezpieczny moment
walki, jakby alarmującym cały organizm do podjęcia obrony, jest
ogólne podniesienie ciepłoty ciała chorego, czyli tak zwana gorączka.
Wiemy dobrze, iż temperatura ciała zdrowego człowieka utrzy-
muje się około + 37° C. Jeśli więc „mierząc gorączkę" stwierdzimy
na termometrze więcej niż -f- 37° C, możemy być pewni, że w jakiejś
części naszego organizmu trwa poważniejsza walka z bakteriami.
Mylnie niektórzy proszą wtedy lekarza o „lekarstwo na gorączkę",
przecież ona nie jest chorobą, lecz tylko sygnałem, że gdzieś w naszym
organizmie zagnieździła się choroba. Ją więc trzeba odnaleźć, określić
a następnie zwalczać. Temperatura zaś po zwycięstwie odniesionym
dzięki białym ciałkom i innym urządzeniom obronnym krwi, wspo-
maganym lekami, wróci natychmiast do normalnej wysokości + 37° C.
Jeśli jednak, odwrotnie, białe ciałka krwi nie są dość liczne lub dzia-
łają ospale i bakteryj przybywa coraz więcej, przejawia się to jako
coraz poważniejszy stan choroby bądź coraz głębsze ropienie rany.
Wówczas w razie niezastosowania jakichś środków zaradczych bądź
ze strony organizmu, bądź też z zewnątrz w postaci leków, które
ze swej strony mają zadanie zabijać bakterie, omawiana bitwa może
zakończyć się śmiercią chorego. O tych dodatkowych sposobach
zwalczania zarazków przez organizm mówić będziemy w rozdziale
o chorobach zakaźnych.
ZUŻYTKOWANIE POKARMÓW PRZEZ ORGANIZM
Wzrost dotychczasowych lekcji dowiedzieliśmy się, jaką
organizmu ro^ mają pokarmy dla organizmu, w jaki sposób
zostaj^. pobierane i ile trudu ponosi on, ażeby umoż-
liwić przedostame się ich przez ścianki jelita oraz jak je sortuje w wą-
trobie. Wreszcie dowiedzieliśmy się, iż w postaci białek, tłuszczów,
cukru znalazły się one w osoczu krwi, które roznosi je po organizmie
zaopatrując komórki poszczególnych tkanek. Wiemy już, że przede
wszystkim cukier, w pewnym stopniu tłuszcze, a czasem nawet białko
bywa spalane dla uzyskania ciepła i energii ruchu. Natomiast nie
mówiliśmy jeszcze nic o tym, w jaki sposób zużytkowane zostają
materiały przeznaczone na budowę tkanek i na produkcję ich wy-
tworów, to jest wydzielin gruczołowych. Jak wiemy, najważniejszą
substancją komórki jest plazma, będąca przede wszystkim roztworem
najrozmaitszych białek w wodzie. Łatwo się chyba stąd domyślić,
że w wyżej wspomnianych celach największe znaczenie dla komórek
mają zapasy białek przyniesione przez osocze krwi.
Poznaliśmy dotąd komórki różnych tkanek, znamy ich różno-
rodne kształty oraz rozmaite czynności i zadania. Tu jednak po-
winno nas zastanowić, dlaczego ta sama plazma w komórkach mięś-
niowych wykazywała własności kurczenia się, natomiast nie była
w stanie przeprowadzać podrażnień. Dlaczego znów plazma pewnych
komórek wydziela soki trawienne, a natomiast nie potrafi wytworzyć
dokoła siebie osseiny i kryształków fosforanu wapnia, jak to robią
komórki kości.
Wyjaśnienie będzie bardzo proste, musimy tylko najpieiw
uprzytomnić sobie, że plazma jest to pojęcie zbiorowe, ot na przykład
takie, jak klasa. Przecież w jednej szkole klasa może się składać
z samych dziewczynek, w innej — z samych chłopców, bywają tez
106
i klasy mieszane. Gdzieś w Afryce są klasy składające się z Murzy-
nów, w Chinach — z samych Chińczyków. Niemniej zawsze będą
to klasy szkolne. Mogą byó klasy składające się z dzieci starszych
i klasy młodsze. Klasy składające się z uczniów bardziej i mniej
zdolnych. Dużo jest dzieci na świecie, nic więc dziwnego, że w szko-
łach na kuli ziemskiej mogą być klasy bardzo różnorodne.
Zapamiętajcie sobie jednak, że rozmaitych białek jest na świecie
dużo więcej aniżeli dzieci na ziemi. Nic też dziwnego, że w poszczegól-
nych komórkach różnych tkanek plazma tylko zewnętrznie bywa do
siebie podobna, w rzeczywistości zaś może składać się z zupełnie innych
białek, tak jak VII klasa szkoły podstawowej w Polsce składa się
z innych dzieci aniżeli takaż klasa w Japonii. Jeśli zatem do jakiejś
komórki osocze krwi przyniosło białka, które zostały pobrane w po-
karmach, na przykład z sera, wołowiny, grochu czy jaja kurzego,
prawie nigdy białko to nie będzie takie, jakie danej komórce jest
potrzebne. Trudno by nawet przypuścić, żeby na przykład człowiek,
który przez kilka lat odżywiał się samym serem, miał mieć kiedyś
w komórkach plazmę z sera. Nie dzieje się tak dlatego, że komórka
wcale nie zadowala się tymi białkami, które jej zostały dostarczone
przez krew. Pobiera je wprawdzie, lecz natychmiast zaczyna roz-
kładać, i to w ten sam sposób, jaki poznaliśmy rozpatrując przewód
pokarmowy — to jest na aminokwasy.
I teraz, podobnie jak malarz, który to z tej, to z tamtej farby
nakłada odrobinę na papier, aby stworzyć obraz, komórka bierze
po kilka aminokwasów z różnych dostarczonych białek i zestawia
sobie z tego taki rodzaj białka, jaki jej właśnie jest potrzebny, taki
właśnie, jaki powinien uzupełniać jej własną plazmę.
Podobnie rzecz się ma i z tłuszczami. Dlatego też bez względu
na to, czy jeść będziemy białka zwierzęce, czy roślinne, czy krasimy
nasze pożywienie olejem, masłem, czy słoniną, nie wytworzą się
w naszym ciele warstwy tłuszczu wolowego ani nie będziemy mieli
w komórkach plazmy właściwej roślinom strączkowym. Bez względu
na pokarm plazma nasza wytworzy się taka, jaka powinna być
właśnie w danych komórkach. Z tych samych białek komórki ner-
wowe zbudują sobie inną plazmę, inną zaś komórki rozrodcze. Tak
samo zresztą jak ta sama potrawa zjedzona przez człowieka i przez
psa da w ostateczności w komórkach w jednym przypadku plazmę
ludzką, w innym — psią.
107
Z tyoh wiadomości jednak powinniśmy wyciągać bard,
dla nas wskazówkę. Tak jak malarz tym blrwniokzy obm
namalować, im większą rozporządza ilością przerób’oh krb'"^
mo i tutaj, im bardziej rozmaite i różnorodne będziemy spożk^
bmlka, tym więcej stworzymy możliwości naszym komórkom d
znalezienia takich aminokwasów, jakie im będą potrzebne
Dlatego tez jednym z najważniejszych błędów odżywiania jest
na^lieme 819 le’ C°dziennie iednym 1 samym, choćby natet
najpożywniejszym i najsmaczniejszym pożywieniem.
Witaminy Dużo, bardzo dużo różnorodnych białek i innych
substancji wytwarzają z otrzymanych materiałów
komórki organizmu zwierzęcego i ludzkiego. Istnieją jednak, aczkol-
wiek nieliczne, takie niezbędne substancje, których komórki naszego
ciała wytworzyć nie mogą sobie. Te substancje muszą być do-
starczone w pokarmie w postaci gotowej.
Można by to porównać do wielkiej fabryki samochodów, która
i podwozie, i karoserię, i motor wytwarza i montuje na miejscu
z łatwością. Jednak dętek i opon wyprodukować nie potrafi i dlatego
musi je zupełnie gotowe sprowadzić skądinąd, gdyż inaczej całości
samochodu nie wykona.
Takie substancje, których niewielkie ilości są niezbędne dla
organizmu, a ten wytworzyć ich ani z aminokwasów, ani z kwa-
sów tłuszczowych, ani z węglowodanów nie potrafi, noszą nazwę
witamin.
Uczeni poznali kilkanaście z nich dopiero od niedawna, co nie
znaczy, aby ich nie było dużo więcej. Niektóre z nich umieją oni
już wytwarzać sztucznie w laboratoriach. Co najważniejsze zaś, wiedzą
deiś, w jakich pokarmach jest ich najwięcej. Zdołali oni również
zaobserwować, do jakich czynności organizmu są niezbędne
poszczególne witaminy, a co za tym idzie, jakie niedomagania wy-
WO1'M6wiąc'okwitaminach wspomnieć trzeba, iż są to
108
ale również i na to, aby w pokarmie znajdowały się ponadto różne
witaminy oraz, aby w czasie przygotowywania potraw nie zostały
one zniszczone. Toteż ważną jest rzeczą, aby część pokarmów była
spożywana na surowo, gdyż wtedy zawierają one w stanie nienaru-
szonym te pożądane składniki.
Przy układaniu norm pokarmowych zwraca się obecnie również
uwagę na tak zwane sole mineralne. Wiemy, że na przykład do
budowy kości potrzebne są duże ilości wapnia i fosforu, do hemo-
globiny w czerwonych ciałkach krwi potrzebne jest żelazo. Fosfor
występuje obficie w plazmie komórek nerwowych. Wszystkie te
pierwiastki są składnikami niektórych białek i tylko gdy w tej po-
staci dostają się do organizmu, są łatwo przyswajalne. Dlatego też
trzeba pamiętać, ażeby organizmowi dostarczać takich właśnie pro-
duktów białkowych, które są zasobne w fosfor, wapń, żelazo i różne
inne substancje mineralne. W formie niebiałkowej pobieramy bowiem
zaledwie dwa składniki mineralne: sód i chlor (ten ostatni potrzebny
jest do wytwarzania kwasu solnego) w postaci zwykłej soli kuchennej.
Obecnie więc wyjaśnimy sobie łatwo sprawy odży-
Normy wiania. Po stwierdzeniu przez chemików, że po-
odzywiania . __
karmy ludzkie i zwierzęce składają się prawie wy-
łącznie z białek, węglowodanów i tłuszczów, co nastąpiło mniej więcej
90 lat temu, postanowiono obliczyć, jakie ilości tych składników
są niezbędnie potrzebne dla organizmu ludzkiego. Czy, jednym sło-
wem, nie marnujemy pokarmu zjadając dużo więcej, aniżeli nam
potrzeba na cele energetyczne i odbudowy?
Naturalnie, wyłonią się tu pewne różnice w zależności od wieku,
jak i typu pracy człowieka. A więc młodzież musiałaby dostawać
więcej białek, ludzie ciężko pracujący fizycznie — więcej węglo-
wodanów i tłuszczów. Wyliczono więc przeciętne dawki żywieniowe,
które wynoszą: 70 g białka, 50 g tłuszczów i 500 g węglowodanów
dziennie. Miało to wielkie znaczenie przy układaniu racji żywno-
ściowych dla wielkich skupisk ludzi, a więc w wojsku, na obozach
ćwiczebnych itp. Niestety, kiedy próbowano dawki te zastosować
w praktyce, nie otrzymano dobrych rezultatów, gdyż zaczęły się
zjawiać choroby w rodzaju beri-beri, szkorbutu i tym podobnych.
Wtedy bowiem omówione przez nas zagadnienie witamin nie było
jeszcze znane, a ich brak wywoływał powyższe choroby.
109
WITAMINY
Witamina A jest bodźcem
rozwoju w okresie wzrostu,
podnosi odporność przeciw
zakażeniom i wzmaga by-
strość wzroku.
Dużo witaminy A zawie-
rają:
Tran rybi
Wątroba
Marchew
Szpinak
Masło
Sałata
Pomidory
Różne inne owoce
Spożywaj jarzyny, sałaty
lub owoce.
Witamina C zwiększa od-
porność przeciwko choro-
bom zakaźnym, reguluje
czynności życiowe tkanki
łącznej. Choroba spowodo-
wana jej brakiem nosi na-
zwę gnilca, czyli szkorbutu.
Dużo witaminy C zawie-
rają:
Kapusta brukselka
Kalafior
Truskawki
Szpinak
Kapusta zwykła
Cytryny, pomarańcze
Fasola zielona
Pomidory7
Szczypiorek
Spożywaj surowe owoce,
szczypiorek, sałaty7, kwaszo-
ną kapustę (nie gotowaną).
Witaminy grupy B re-
gulują procesy utleniania
w organizmie i zapobiegają
pewnym chorobom nerwo-
wym.
Dużo witaminy grupy B
zawierają:
Drożdże
Mąka razowa
Wątroba i nerki
Mięso wieprzowe
Zielony groszek
Kartofle
Spożywaj chleb razowy7.
Brak witaminy7 D wywo-
łuje u dzieci krzywicę.
Dużo witaminy D zawie-
rają:
Tran
Śledzie
Masło
Jaja ,
Ponadto pod wpływem
światła słonecznego orga-
nizm wytwarza ją sam.
110
10 20 30 40 50 60 70 80 90 100
Groch
Ryż
Mąka
Chleb pszenny
Chleb żytni
Kartofle
Kapusta
Szpinak
Sałata
J abłko
Cukier
Oliwa
10 20 30 40 50 60 70 80 90 100
Rys. 71. Skład najczęściej spożywanych pokarmów
111
Dopiero od 40 lat, kiedy odkrywane są coraz to nowe i nowe wi-
taminy, zorientowano się w przyczynie dotychczasowych niepowo-
dzeń. Wiemy teraz, że podane dawki, jako normy przeciętne, są
trafnie obliczone i zupełnie wystarczające. Toteż wprowadzanie
do organizmu dziennie większych ilości białek, tłuszczów i węglowo-
danów jest zbędne, bo nie przynosi mu żadnego pożytku. W przy-
padkach ograniczonych zasobów żywnościowych taka rozrzutność
jest społecznie szkodliwa, gdyż bez potrzeby marnuje się cenne po-
karmy, podczas gdy inni ludzie głodują, to znaczy otrzymują dawki
niższe niż podane normy.
Nie wolno jednak zapominać o tym, iż wszystkie trzy składniki,
przede wszystkim zas białka i tłuszcze, powinny być nie zwiększone
pod względem ilości, ale stale jak najbardziej urozmaicane pod wzglę-
dem jakościowym. Dla człowieka i zwierzęcia jest więc niezwykle
ważna różnorodność pokarmu, toteż należy dostarczać mu do budowy
jego białek dużo przeróżnych, zarówno znanych, jak i nie znanych
jeszcze witamin oraz rozlicznych aminokwasów.
Dla orientacji podajemy tabelkę procentową składników spoży-
wanych pokarmów (rys. 71), jak również zestawienie znanych wita-
min i chorób, jakie wywołuje w organizmie długotrwały ich brak.
Aby zrozumieć rolę witamin, rozpatrzmy dla przy-
kładu jedną z chorób od dość dawna trapiących
ludzkie, a mianowicie krzywicę. Charakterystycznym
Krzywica
społeczeństwo
jej objawem jest opóźnione wapnienie kości u dzieci. Za przyczynę
wywołującą ją uważano dawniej brak w pokarmach fosforu i wapnia,
niezbędnych do budowy tkanki kostnej. Naturalnie, dzieci mają
zwiększone zapotrzebowanie na te pierwiastki. Ti zęba bowiem wie
dzieć, że u dziecka natychmiast po narodzeniu tylko pewne odcinki
szkieletu składają się z tkanki kostnej. Kości są miękkie i, del atn^
gdyż w dużym stopniu składają się jeszcze z chrząstki, która dopi
w ciągu kilku pierwszych lat życia zostaje zastąpiona pizez własci
tkankę kostną (rys. 11B i C). Nic dziwnego, że w tym czasie najłatwiej
powstają wszystkie zniekształcenia i wady koscca, które pozi
gdy części szkieletowe zwapnieją, bardzo trudno naprawie (rys-
i 26). U dzieci krzywicznych występowały więc deformacje
klatki piersiowej, czaszki itp. Lekarze zadawali wówczas jako
preparaty chemiczne, zawierające wspomniane wyżej pierwia
112
Rys. 72. Zestawienie ilości pokarmów spożywa-
nych przez człowieka w ciągu życia
Pewien uczeń VII klasy nie mógł w żaden sposób
zapamiętać ilości różnych pokarmów spożywanych
przez człowieka w ciągu całego życia. Widząc to
ojciec zaprowadził go do gmachu pewnej instytu-
cji. Stały tam niezwykłe przedmioty z napisami
(jak to widzicie na kolejnych obrazkach). Chło-
piec zdziwił się bardzo, lecz dopiero wychodząc
dowiedział się, żo są to eksponaty na wystawę,
gdzio ustawione razem będą obrazowały, ile czło-
wiek przeciętnie zjada różnych produktów w ciągu
70 lat swogo życia i ile przy tym wypija wody
8 — Nauka o człowieku
113
iednak pomagało. Dopiero po odkryciu witamin przeko-
" ie J^yczyna leży przeważnie nie w braku fosforu ozy wapnia
"“"“l-arnue lecz w niemożności przyswojenia ich przez organizm.
Lbotiem tó odbyć się może tylko w obecność, witaminy D. Jej
brak albo niedobór powoduje właśnie krzywicę.
Dhwo nie umiano sobie wyjaśnić, dlaczego krzywica wystę-
puje szczególnie u dzieci mieszkających w ciemnych izbach i sute-
renach. Dlaczego u dzieci wiejskich, często bardzo niedostatecznie
żywionych, procentowo krzywica występuje dużo rzadziej. Teraz
i to potrafimy sobie naukowo wytłumaczyć. Okazuje się mianowicie,
iż witamina D jest jedyną, którą organizm w pewnych warunkach
potrafi sobie sam wytworzyć, a mianowicie powstaje ona w skórze
naświetlanej promieniami słonecznymi. Słońce i świeże powietrze
sa to „lekarstwa”, które najlepiej zwalczają krzywicę, dzięki nim
bowiem powstaje witamina D, a potrzebne ilości wapnia i fosforu
znajdują się w dostatecznej ilości w naszych normalnie spożywanych
pokarmach.
Kto uważnie przeczytał powyższe podrozdziały, łatwo
zrozumij najważniejsze wytyczne higieny odżywiania.
odżywiania
1. Pokarmy nie powinny być za zimne ani za gorące.
2. Należy unikać gryzienia pokarmów zbyt twardych, w obawie
zniszczenia emalii zębów.
3. Jeśli pokarmy ze względu na konieczność ich zmiękczenia
lub smak muszą być długo gotowane, smażone lub pieczone, należy
pamiętać o uzupełnieniu ich surowiznami bogatymi w witaminy.
4. Pożądane jest ustalenie normalnych odstępów czasu między
posiłkami, których powinno być 3—4, aby dać właściwy czas na od-
poczynek zarówno tkankom gruczołowym, wydzielającym fermenty,
jak i wszystkim częściom przewodu pokarmowego.
5. Wskazane jest urozmaicenie spożywanych pokarmów.
6 Trzeba też zwracać uwagę na czystość pokarmów, wkłada-
Jci co ust, ze względu na możność wprowadzenia do przewodu
pokarmowego zarazków, a nawet trucizn.
zani Pr°duktarai przeprowadza państwo, my obowią-
do naszeXmo .Pln°Wa<! eZy8t0ŚCi naczyń’ r«k ,jraz nie dopuszczać
(muchy lub my k*6” mog-iyby zawlec zarazki
y jedzące z tego samego talerza, co ludzie),
114
CZYNNOŚCI UKŁADU WYDALNICZEGO
Produkty Jak wiemy już z poprzednich rozdziałów, organiz-
przcmiany mówi ciągle są dostarczane różne materiały, a miano-
mater" wicie pokarmy i tlen. Część tych pokarmów, zużyta
do celów budulcowych, pozostaje w ciele i zwiększa jego masę.
Pozostałe jednak części oraz tlen, jak pamiętamy, były pobrane
przez organizm tylko po to, aby przez wzajemne złączenie ich
(czyli utlenienie) wydobyć potrzebną organizmowi energię. Pro-
dukty utleniania jednak, pozostające w organizmie, energii już nie
mają, nie nadają się też do budowania tkanek, a więc stają się uciąż-
liwym balastem. Nie tylko bezużytecznie obciążają organizm,
ale gdy zbiorą się w pewnym nadmiarze, mogą nawet zatruwać
tkanki. Nic więc dziwnego, że organizm równie regularnie, jak za-
opatrywał się w pokarmy i tlen, musi usuwać te zbędne już sub-
stancje, które nazywamy produktami przemiany materii.
Wydalanie Jak wiadomo z kursu botaniki i zoologii z lat po-
dwutlenku przednich oraz lekcyj chemii obecnie, zarówno
węgla węglowodany, jak i tłuszcze- składają się z węgla,
wodoru i pewnej ilości tlenu. Te zatem pokarmy, jeśli będą jesz-
cze bardziej utleniane, dają w ostatecznym rezultacie dwa dobrze
znane nam związki, a mianowicie wodę (połączenie wodoru z tle-
nem) i dwutlenek węgla (połączenie węgla z tlenem). Wody orga-
nizm użytkuje bardzo dużo, rzadko więc bywa ona dlań nadmiernym
obciążeniem. Natomiast dwutlenek węgla w całości oraz nadmiar
wody zbiera osocze ze wszystkich komórek i odnosi do płuc. Do
ich wnętrza te produkty zostają wydalone z krwi, a następnie usu-
wane za każdym wydechem. Teraz więc możemy zorientować
się, jakie znaczenie dla organizmu mają takie zwykle łącznie oma-
8*
115
wiane zjawiska, jak wdech i wydech oraz na czym polega różnica
między nimi. Wdech bowiem jest to czynność w celu zaopatrywania
organizmu w pewien produkt potrzebny — mianowicie tlen. Wydech
zaś jest to zjawisko wydalania, czyli usuwania z organizmu zbędnego
dwutlenku węgla i pewnej ilości pary wodnej.
Zestawiona poniżej tabelka składników powietrza wdychanego
i tak zwanego powietrza z wydechu przekona nas, że powietrze wy-
dychane różni się od atmosferycznego, albowiem ma mniej tlenu
a za to dużo więcej dwutlenku węgla.
Skład powietrza wdychanego
Skład powietrza wydychanego
Tlen 20,00%
Dwutlenek węgla 0,03%
Azot około 80,00%
Tlen 16%
Dwutlenek węgla 4%
Azot około 80%
N Białko ma jeszcze więcej składników niż węglowo-
dany czy tłuszcze, toteż kiedy ulega ono utlenieniu,
pozostaje zeń nie tylko dwutlenek węgla i woda, ale ponadto związki
azotu, fosforu, siarki, a czasem innych substancji, które wchodziły
w jego skład. Te wszystkie związki nie występują w postaci gazowej,
jak to było z dwutlenkiem węgla, lecz
jako kryształki, przeważnie zresztą od
razu rozpuszczające się w wodzie, któ-
rej przecież bardzo dużo znajduje się
w plazmie każdej komórki. Substancje
Rys. 73. Porównując na rysunku kośćca
położenie żeber i miednicy można ustalić,
jak umieszczone są w tułowiu nerki. Dwa
przewody od nich prowadzą do pęcherza
moczowego, z którego mocz wypływa na
zewnątrz. Do nerek wpadają odgałęzienia
aorty, a równolegle do nich wychodzą ży y
uchodzące do wspólnego przewodu żylneg
116
1
Rys. 74. Nerka przekrajana
_ tętnica doprowadzająca krew do
nerek, 2 — żyła odprowadzająca krew
z nerek, 3 — moczowód, 4 — substancja
korowa z ciałkami Malpighiego, 5 — ka-
naliki moczowe sprowadzające mocz do
6 — miedniczki nerkowej. Porównaj
z rys. 75
Rys. 75. Ciałka Malpighiego i kanaliki
moczowe. Ten rysunek odpowiada
części 4 i 5 z rys. 74. W substancji
korowej znajdują się kuliste ciałka
(O). Z prawej strony na przekroju
widać, że ciałko takie jest w rze-
czywistości pęcherzykiem, zwanym
torebką Bowmana, którego wnętrze
wypełniają włoskowate rozgałęzie-
nia tętniczki (T), noszące nazwę
klębuszków. Wychodząca z ciałka
Malpighiego gałązka tętniczki rozpa-
da się ponownie na naczynia włosko-
wate, oplatając rureczkę odchodzącą
od torebki Bowmana, zwaną kanali-
kiem moczowym (K). Dopiero te na-
czynia włoskowate zbierają się w żyłę
(Z). Z naczyń wloskowatych kłębusz-
ka odfiltrowuje się do wnętrza toreb-
ki Bowmana dużo przeróżnych substancji, których część zostaje z powrotem
wessana przez naczyńka oplatające kanalik. Pozostała reszta spływa dalej ka-
nalikiem moczowym jako mocz. Na rysunku widać, że poszczególne kana-
liki łączą się we wspólne większe rurki wpadające do miedniczki nerkowej
117
fi
te w stanie rospuszesonym zostają usunięte z komórki również do
osoL tani, która, plynąo z nimi wzdłuż całego krwrob.egu, do-
staje się do organów zwanych nerkami.
U człowieka są dwa utwory fasolowatego kształtu, wielkości
pięści dziecka. Leżą w jamie brzusznej z tyłu po obydwu s ronach
kręgosłupa, jak wskazuje rysunek 73.
Krew wpływa do nich tętnicą nerkową (rys. 74 i 77), stanowiącą
odgałęzienie aorty i rozpadającą się na naczynia wloskowate które
splecione są w charakterystyczne kłębuszki. Cały taki ich kłębuszek,
jak wskazuje rysunek 75, otoczony jest rodzajem kielicha o podwój-
nych ściankach.
Rozpuszczone związki przefiltrowują się z krwi poprzez ścianki
naczyń krwionośnych i wewnętrzną cieniutką scianeczkę kielicha,
a następnie kropelkami spływają do jego rurkowatej łodyżki. Ale
ta jest również opleciona licznymi naczynkami włoskowatymi, które
z powrotem wyłapują z tych kropelek wszystkie te substancje, które
mogą się jeszcze przydać w organizmie.
W ten sposób tylko to, co jest zdecydowanie niepotrzebne,
spływa dalej kanalikiem wpadającym do zbiornika znajdującego
się w okolicach wklęśnięcia nerki. Ponieważ takich kłębuszków
i otaczających je torebek jest w każdej nerce około 1 miliona, nic
dziwnego, że w zbiorniku dość szybko gromadzi się płyn, który
nazywamy moczem. Mocz szeroką rurką, biegnącą od każdej nerki
wzdłuż kręgosłupa ku dołowi, spływa do błoniastego worka zwanego
pęcherzem moczowym. Gdy pęcherz moczowy rozciągnie się pod
wpływem zebranego moczu ponad pewną normę, zostają podrażnio-
ne nerwy dochodzące do niego. Na skutek tego podrażnienia ko-
mórki nerwowe dają bodziec włóknom mięśniowym, przebiegającym
w ściankach pęcherza, do skurczu. Wówczas cała porcja wypełniająca
pęcherz zostaje wylana przez cewkę moczową na zewnątrz.
U normalnego, zdrowego człowieka takie wypróżnianie pęcherza
powinno się odbywać 4—5 razy na dobę. Jak wiemy z własnego
doświadczenia, mimo odczuwanego parcia, siłą naszej woli możemy
na pewien czas powstrzymać opróżnienie pęcherza. Nie należy tego
jednak nadużywać, gdyż zbyt długie przetrzymywanie moczu źle
1 °f^^a na P^c^erzu 1 nerkach i z czasem może nawet wywołać
schorzenia tych organów.
118
Nie należy jednak sądzić, że płuca i nerki są jedynymi organami,
przez które wyrzucane bywają z organizmu wydaliny, czyli zbędne
produkty po procesie przemiany materii. Dość duża ich ilość usuwana
bywa również w płynach produkowanych przez gruczoły skórne,
przede wszystkim jako pot. O nim jednak będziemy mówić później.
Obecnie zajmierny się błędem, który popełniają ludzie niedostatecznie
wnikający w istotę procesów chemicznych przemiany materii.
Często więc miesza się wydzielinę z wydaliną sądząc, że ta jedna
litera nie stanowi żadnej istotnej różnicy w znaczeniu tych wyrazów.
Tymczasem wcale tak nie jest. Uważnie czytając ten podręcznik
sami powinniście byli zwrócić uwagę, że za każdym razem podkreślali-
śmy, iż wydalina to zbędny, czasem nawet trujący, dla organizmu
odpadek przy procesach chemicznych przemiany materii. Natomiast
wydzielina to specjalny wytwór organizmu, który to wytwór produ-
kowany jest do pewnych określonych celów, na przykład: soki tra-
wienne, mleko, łzy.
Nawet ci jednak, którzy potrafią rozgraniczyć te dwa pojęcia,
zazwyczaj nie rozróżniają moczu od kału, obie te substancje nazywając
wydalinami. To jest jeszcze większy błąd. Każdy bowiem, kto
uważnie przeczytał rozdział o przewodzie pokarmowym, powinien się
chyba orientować, że kał to są resztki pokarmu i inne substancje,
które przesunęły się co prawda z końca do końca przez rurę pokarmową,
większość z nich jednak ani chwili w obrębie prawdziwego wnętrza
organizmu nie przebywała. Wobec tego trudno je identyfikować
z substancjami, które nie tylko były w organizmie, ale stanowiły
jego ciało.
Oczywiście nie jest specjalnie ważne, jak ktoś nazywa to w po-
tocznej mowie, natomiast każdy uczący się o organizmie człowieka
lub zwierzęcia powinien pojmować, jak dalece substancje te różnią
się od siebie z punktu widzenia fizjologicznego.
. TOPOGRAFIA (UKŁAD) ORGANÓW WEWNĘTRZNYCH TUŁOWIA
Rys. 76
Widok z przodu
śledziona
nerka
Widok z lewego boku
10
Rys. 77. Ukrwienie narządów wewnętrznych
az, kiedy już znane są najważniejsze organy tułowia, prześledź ich ścisły
Q z układem krwionośnym, porównując stale z rysunkiem 65, gdzie to
. samo jest przedstawione w uproszczeniu
rozLkZ PrZe^i0nek’ 2 ~ 'ewa komora, 3 - aorta, rozpadająca się na liczne
lub dolne, 8órna 1 S — dolna żyła czcza, zbierająca krew z górnej
6 - W ^.orające krew z żołądka, jelit.
czynią włout W& ' ^Ce w^troby, gdzie z powrotem rozpadają się na
d„t?Jt;k,tóre * ’ ’ - "*obow*' k"óX
10 ~ tętnica nlim Czczeb ® ~ prawy przedsionek, 9 — prawa .
11”a (zaznaczona ciemno, gdyż niesie krew pozbawioną
zyty płucne (zawierają krew utlenioną)
122
BUDOWA I ROLA SKÓRY
Częścią ciała ludzkiego czy zwierzęcego, z którą właśnie naj-
częściej mamy do czynienia, jest skóra. Ona bowiem, bądź wytwory
w postaci włosów, piór czy łusek, jest zawsze dostępna naszym zmy-
słom przy obserwowaniu zwierząt czy ludzi, podczas gdy większość
innych organów jest pod nią ukryta. Zazwyczaj za jedyną funkcje
skóry uważamy, iż stanowi ona ochronę głębiej położonych tkanek.
Mniemanie to nie jest zupełnie słuszne, gdyż ponadto skóra spełnia
jeszcze szereg ważnych zadań.
Niesłusznie również uważa się skórę za zupełnie jednolitą, w rze-
czywistości bowiem składa się ona z dwóch ściśle złączonych ze sobą
warstw (rys. 78 i 79). Każdy o tym przekonać się może obserwując
pracę garbarza. Wszystkie zabiegi przy garbowaniu, jak moczenie,
zdrapywanie, mają na celu zwilżenie, a następnie starcie i oddzielenie
warstwy powierzchniowej wraz z włosami a pozostawienie tylko moc-
nej, bardzo wytrzymałej na rozciąganie warstwy głębszej. W anatomii
zwiemy ją skórą właściwą, a w technice rzemieniem. Z niego to można
wykonywać buty, pasy transmisyjne i różne przedmioty galanterii
skórzanej. Nic dziwnego, iż warstwa ta jest tak mocna i odporna,
gdyż składa się ona z włóknistej tkanki łącznej podobnej do tej,
którą spotykaliśmy w ścięgnach, więzadłach lub osseinie kości (rys. 2E).
Zewnętrzna warstwa (ta, którą garbarz zdrapuje jako niepo-
trzebną) nosi nazwę naskórka i jest dużo delikatniejsza i mniej wy-
trzymała niż leżąca pod nią skóra właściwa. Naskórek jest bowiem
zbudowany z tkanki nabłonkowej wielowarstwowej (zobacz na rys. 2C).
U wszystkich kręgowców jednak naskórek ma tę własność, iż komórki
jego rozmnażają się przez całe życie organizmu. Zdawać by się mogło,
iż wobec tego naskórek z wiekiem powinien stawać się coraz grubszy.
Tymczasem, w miarę narastania od spodu coraz to nowych pokładów,
123
Rys. 78- Wycinek skóry, na któ-
rym dwoma haczykami pochwyco-
no naskórek i oddarto od skóry
właściwej. Widać brodawki tej
ostatniej i odpowiednie wklęśnię-
cia w naskórku oraz poprzerywane
przewody gruczołów potowych.
Porównaj z rysunkiem 79
warstw powierzchniowe obumierają, a u człowieka łuszczą się od-
padając maleńkimi plasterkami. Toteż zazwyczaj nie wiemy nawet,
iż codziennie tracimy od 6 do 14 gramów naskórka. Można to jed-
nak sprawdzić/ gdyż w miejscach pokrytych dość gęsto włosami
odpadanie nie odbywa się tak łatwo, jak na nagich powierzchniach,
i łuszczące się tkanki naskórka dają się zauważyć wśród włosów
w postaci tak zwanego łupieżu.
Jasne jest chyba, że te martwe cząsteczki, gdyby pozostały
dłużej na powierzchni naszego ciała, ulegałyby gniciu, toteż po-
rządne szczotkowanie włosów jest zawsze bardzo wskazane.
Zadania i znaczenie skóry dla organizmu jest różnorakie i wielo-
stronne. Nie tylko bowiem osłania ona przed uderzeniami i uszkodze-
niami z zewnątrz delikatne tkanki mięśni i innych organów, ale także
chroni organizm przed nadmierną utratą ciepła, przed nadmiernym
wysychaniem, a wreszcie jest siedliskiem wielu zmysłów.
Rola skóry Mówiąc ściśle, skóra nie tylko zabezpiecza organizm
jako regulatora przed utratą ciepła, ale ochładza go również w przy-
padkach nadmiernego gorąca w otoczeniu, na przy-
kład w łaźni czy w czasie wielkich upałów. W ochronie przed strata-
mi własnego ciepła (jak to się mówi pospolicie — w ochronie przed
zimnem) skora ludzka nie spełnia swej roli tak dobrze, jak to czyni
skora innych ssaków, a również i ptaków.
iak mńuri ^z^a’ w Przeciwieństwie do okrywy tych zwierząt, jest,
1 m0™y nirabyt sianie), „aga. Niezbyt słusznie, gdyż
124
Rys. 79. Przekrój skóry
1 — naskórek (jasne — część obumarła, zrogowaciala, kropkowane — żywy
naskórek); 2 — skóra właściwa z tkanki włóknistej; 3 — warstwa podskórna
z tkanki tłuszczowej; 4 — warstwa mięśniowa; a — tętnica; b — żyła; c —
rozgałęziająca się odnoga nerwu, kuleczki z nią związane to ciałka zmysłowe;
d — włos, torebka włosowa, zgrubienia na niej — gruczoł łojowy, pasemko —
mięsień jeżący włos; d1 — to samo w przekroju; e — ujście gruczołu potowego
125
przypatrując się skórze — szczególnie pod światło — na dowolnej
części naszego ciała, przekonamy się, że nie tylko na miejscach wy-
raźnie owłosionych, lecz wszędzie porastają na niej włosy, tylko że
bardzo króciutkie i rzadkie, zazwyczaj w formie delikatnego puszku
Naprawdę nagie są u człowieka jedynie wargi, dłonie i podeszwy
Tylko że tak rzadki i krótki puszek, nie tworzący zbitego i zwartego
futerka, jak to jest na przykład u kuny czy wydry, dopuszcza łatwo
do powierzchni naskórka otaczające chłodne powietrze, wywołując
w ten sposób oziębienie. Albowiem, szczególnie w naszym klimacie
powietrze ma przeważnie dużo niższą temperaturę niż ciało ludzkie.
Od najdawniejszych czasów człowiek musiał więc sztucznie zastę-
pować braki w budowie swej skóry, czego nie potrzebowały czynić
inne ssaki, posiadające gęste uwłosienie. Człowiek okrywał się właśnie
ich skórami, zanim nauczył się wytwarzania jeszcze wygodniejszego
odzienia posługując się przeważnie wełną lub włóknem roślinnym
(bawełna, len).
Pamiętamy chyba z fizyki, że sprawa „ogrzewania się“ w ten
sposób polega na zatrzymaniu między włosami na stałe warstewki
powietrza, które, jako źle przewodzące ciepło, nie dopuszcza do trwo-
nienia na zewnątrz wytwarzanej w naszym ciele energii cieplnej.
W niektórych przypadkach, gdy dookoła ciała ludzkiego tempe-
ratura jest wyższa niż jego własna (co na ogół jest bardzo niebez-
pieczne dla organizmu), skóra ochładza je wydzielając na swej po-
wierzchni ze specjalnych gruczołów (rys. 79) duże ilości potiuj
Pot zawiera bardzo wielkie ilości wody, która paruje na po-
wierzchni skóry. Ponieważ wiemy, że na zamianę płynu w parę
potrzeba dużo ciepła, nie zdziwi nas wiadomość, że pot wysychając
zabiera właśnie na ten cel ciepło organizmu. Wskutek tego ciało
zostaje na powierzchni dość silnie ochłodzone. Mimo że skóra może
wytworzyć w ciągu doby aż od 1 do 3 litrów potu, zrozumiałe jest,
że ta samoobrona przed zbyt wysoką temperaturą działa tylko prz
czas krótki, i to przy niezbyt wielkiej różnicy pomiędzy ciepłotą
naszego ciała a otoczenia. Trenujący się odpowiednio Japończycy
są zdolni znieść w łaźni temperaturę -j- 80° C przez pól godziny
Jednak na ogół człowiekowi jest bardzo ciężko wytrzymać bez przerw
dłużej niż dobę w atmosferze nawet o kilka stopni przewyższają
temperaturę naszego ciała. .
Jasne jest więc chyba, dlaczego w czasie upałów czlowic
126
czuwa
Raźny
potu.
pragnienie i zmuszony jest pobierać wielkie ilości wody. Po-
jej procent zużyje organizm przede wszystkim do produkcji
Inna
Pot jednak nie składa się wyłącznie z wody, lecz
iola potu zaw|era wjeie składników, które występują również
w moczu. Gruczoły potowe są więc organami wspomagającymi i czę-
ściowo odciążającymi nerki. Zaobserwować można nawet na sobie, że
w lecie w czasie upału ilość moczu wydalana przez człowieka jest
znacznie mniejsza niż w zimie.
Wymiana
gazów
Skóra styka się z powietrzem całym swoim naskór-
kiem. Chociaż na powierzchni naskórka znajduje
się wiele warstw zrogowaciałych komórek, a włosko-
wate naczynia leżą dość głęboko, bo w odległości około 1 mm, to
jednak nieco tlenu dostaje się i tą drogą do organizmu. Są to ilości
zresztą bardzo znikome, ale i dwutlenek węgla przenika w pewnym
stopniu przez skórę, naturalnie w odwrotnym kierunku.
A zatem skóra pomaga nie tylko nerkom w ich czynnościach
wydalania, lecz również płucom przy wymianie gazów z atmosferą.
Nie należy sądzić, iż rola jej pod tym względem u wszystkich krę-
gowców jest bardzo nikła. Na przykład u żaby czy trytona dużo
więcej tlenu przenika do krwi przez skórę aniżeli przez płuca. Toteż
wycięcie ich u tych zwierząt nie powoduje śmierci przez uduszenie.
Jeszcze jedną bardzo ważną właściwością skóry jest
Zmysły skórne „ zjo^no^ odbierania podniet z otaczającego
świata. Podniety te poprzez nerwy przekazywane są w następstwie
do centrów nerwowych. Można by nawet
całą skórę uważać za organ zmysłowy, tak
jak oczy czy język.
Rys. 80. A — Ciałko zmysłowe dotyku w stanie
normalnym, B — pod wpływem dotknięcia uciś-
nięte ciałko się skraca i spłaszcza, co zostaje od-
czute .w centralnych ośrodkach nerwowych jako
wrażenie dotyku
127
Rys. 81. Różne odczuwania przy identycznym dotknięciu igłą powierzchni
skóry
Koniec igły uciska w ten sposób, że żadne z ciałek zmysłowych nie zostało
spłaszczone — brak odczucia.
Koniec igły uciska w ten sposób, że jedno z ciałek zmysłowych zostało nieco
spłaszczone — odczucie nikłe.
Koniec igły uciska w ten sposób, że jedno z ciałek zmysłowych zostało sil
spłaszczone — odczucie wyraźne
128
pys. 82. przyrząd
do sprawdzania
gęStości rozmiesz-
czenia ciałek zmy-
słowych w skórze
Rys. 83. Sprawdzanie gęstości rozmieszczenia ciałek zmysłowych w skórze
A — ciałka zmysłowe rozmieszczone gęsto; uoiśnięte zostały dwa dość od-
legle od siebie, prawdopodobnie wtedy wystąpi wrażenie podwójne-
go dotknięcia.
R — tu ciałka leżą w skórze dużo rzadziej, mimo dwóch dotknięć tylko jedno
ciałko zostało uoiśnięte, można być pewnym, że zostanie to odczute
jako jedno dotknięcie
8 — Nauka o cilowieku
129
Jednakże nie należy sądzić, iż skóra jest wrażliwa tylko na jeden
rodzaj podrażnień, jak na przykład organ węchu na zapachy lub
oi-an słuchu na dźwięki. W skórze rozrzucone są rożne ciałka zmy-
słowe. Co do niektórych z nich nie mamy jeszcze zupełnie pewności,
jakie są ich właściwe zadania. Najważniejsze są zmysły: dotyku,
ciepła, zimna i bólu (rys. 80).
Wskutek bardzo gęstego rozrzucenia ciałek zmysłowych w skórze
jesteśmy zwykle przekonani, że każdym miejscem ciała jednakowo
odczuwamy chłód czy ciepło, dotknięcie czy bolesne ukłucie. W rzeczy-
wistości wcale tak nie jest, a przekonać nas o tym może proste do-
świadczenie. Jeżeli zaczniemy dotykać szpilką mniej więcej jedna-
kowo mocno skóry na łydce czy przedramieniu, przekonamy się,
że tylko w niektórych miejscach dotknięcia te odczujemy wyraźnie.
W sąsiadujących zaś bezpośrednio odczucia będą dużo słabsze. Zwykle
wyobrażamy sobie, iż wtedy właśnie słabiej dotknęliśmy; w rzeczy-
wistości zaś wrażenie silniejsze następuje wtedy, gdy przypadkiem
trafiliśmy na ciałko zmysłowe. Tuż obok zaś, gdzie go akurat brak,
nasze odczucie będzie dużo słabsze, gdyż powstało ono tylko przez
ucięcie się skóry; wyjaśnia to rysunek 81. Wszędzie tam, gdzie od-
powiednie ciałka zmysłowe są silniej zagęszczone (na przykład na
końcach palców) — dotykowe wrażenie odczuwać będziemy lepiej.
Jeżeli teraz sporządzimy sobie z korka i dwóch szpilek przy-z
rząd jak na rysunku 82, możemy przekonać się również w inny sposób
o gęstszym czy rzadszym rozmieszczeniu ciałek zmysłowych w danej
części skóry. Dotykając bowiem jednocześnie dwoma końcami
szpilek (oddalonych od siebie o 1 centymetr) na przykład końca
palca, wyczujemy wyraźnie dwa ukłucia, ponieważ ciałka zmysłowe
rozrzucone są tak gęsto, że zupełnie inne przekażą centrom nerwo-
wym ..wiadomość" o dotknięciu jednej szpilki,- a inne odbiorą bodziec
od lekkiego ukłucia drugiej. Jeżeli jednak taką samą próbę przepro-
wadzimy na wewnętrznej stronie uda, przekonamy się, iż dwa jedno-
czesne dotknięcia w centymetrowej odległości odczujemy zaledwie
jako jedno. Tłumaczy się to tym, że wobec rzadkiego rozmieszczenia
ciałek zmysłowych albo to samo ciałko znalazłszy się pomiędzy jed-
nym a drugim ostrzem odbiera obydwa dotknięcia, albo że drugie
ukłucie w ogóle nie podrażniło żadnego ciałka. W obydwu przypad-
ek do mózgu przybywa „wiadomość" o pojedynczej podniecie.
a więc jakby o jednym dotknięciu (rys. 83).
130
Z tego, cośmy powiedzieli przed chwilą, wyłania się
Higiena skory szereg wskazówek higienicznych dotyczących skóry.
Jak dalece jej pielęgnacja jest ważna dla organizmu, może nas prze-
konać obserwowanie, ile czasu poświęcają na te cele ptaki i zwie-
rzęta ssące. Przykładów można tu mnożyć tysiące: wylizywanie
i masowanie językiem przez matki swoich młodych, mycie i ma-
sowanie skóry przez dorosłe zwierzęta, wybieranie sobie nawzajem
najdrobniejszych cząstek łupieżu przez małpy, czyszczenie i maso-
wanie skóry łapkami przez bobra po wyjściu z wody, kąpiele wróbli
w byle kałuży, a następnie długie układanie i porządkowanie piórek.
Wszystko to ma na celu niedopuszczenie brudu, rozprowadzanie
wydzielanego przez specjalne gruczoły łoju, który przeciwdziała
zbytniemu przesuszeniu skóry, i usprawnienie przez masaż krążenia
krwi.
Czynności te tym bardziej obowiązują człowieka. Na jego słabo
owłosionej skórze brud zmieszany z potem tworzy pastę zalepiającą
pory ułatwiające wymianę gazów. Nadmierne zeschnięcie zrogowa-
ciałego naskórka również przeciwdziała wymianie gazów, a brak
masażu często powoduje niedostateczne odżywienie komórek skóry
leniwie krążącą krwią.
Rlzęsta kąpiel, prysznice, zmywanie całego ciała ciepłą wodą naj-
lepiej usuwającą brud (przy czym nie należy żałować mechanicznego
tarcia szczotką lub szorstką rękawicą kąpielową) — są koniecznymi
zabiegami higienicznymi. Wtedy to przyśpieszamy odpadanie zro-
gowaciałych blaszek łupieżu, zmywamy brud, pobudzamy skórę
do szybszego wydzielania łoju. Po kąpieli, aby nie oziębić zbytnio
ciała (chyba, że odbywa się to w letni upalny dzień) wycieramy się do
sucha, po czym od razu odczuwamy rześkość i przyjemność dobrego
samopoczucia. Ten stan psychiczny wskazuje, iż niepostrzeżenie
dla nas istniały przedtem jakieś braki w zaopatrzeniu organizmu
poprzez skórę i dopiero ich usunięcie przywróciło nam pożądany,
normalny stan.
Myć się porządnie powinniśmy przynajmniej codziennie wieczo-
rem w celu usunięcia brudu, kurzu i potu zebranych w ciągu dnia.
Raz na tydzień zaś powinno się korzystać z kąpieli.
Nie potrzeba dodawać, iż skóra powinna być wystawiana na
działanie światła i powietrza. Na to jednak nie zawsze nasz klimat
pozwala. Łatwo jednak wyciągnąć wniosek, iż im bardziej ubranie
9*
131
będzie lekkie i przewiewne, tym dla naszej skóry lepiej. Naturalnie
nie należy pod tym względem przeholować, pamiętając, iż okryWa
włosów naszej skóry (w przeciwieństwie do zwierzęcej) nie zabezpiecza
nas dostatecznie przed utratą ciepła. Jednak i wtedy, kiedy musimy
chronić się przed zimnym powietrzem, lepszy jest puszysty sweter
z wełny aniżeli wyprawiona skóra zwierzęca, gdyż daje on możność
dużo łatwiejszej wymiany gazów.
-_J
Pasożyty skóry Mówiąc 0 czystości skóry łatwo zrozumieć, iż naj-
większą uwagę należy zwrócić na miejsca pokryte
gęściej włosami, gdyż tam brud, kurz i łupież zatrzymują się naj-
łatwiej, a ponadto tam często zagnieżdżają się pasożytnicze owady.
Najczęstszymi z nich są wszy. Na człowieku występują aż trzy
ich odmiany: wesz ubraniowa, we$z głowowa i wesz łonowa (rys. 84)
Rys. 84. Różne gatunki wszy (powiększenie 10-krotne)
A — wesz głowowa, obok jajo starannie przyklejone do włosa. Takie same
jaja składa
B — wesz odzieżowa, jednak w postaci bezładnych kupek w szwach ubrania;
C — wesz łonowa
Pierwsza składa jaja, zwane gnidami, w szwach ubrania, ostatnie dwie
na włosach. Wylęgnięte po 7 dniach larwy ssą krew człowieka i po
przebyciu czterech linień (w ciągu mniej więcej trzech tygodni)
dojrzewają i już na nowo zdolne są do składania jaj.
Uprzykrzony ten pasożyt nie jest trudny do usunięcia, byle
zachować czystość nie tylko własnego ciała, ale również ubrania.
W przypadkach wielkiego zawszenia, tak zwanej wszawicy, trzeba
132
ogolić miejsca owłosione, włosy spalić, ubranie poddać dezinsekcji
w specjalnych komorach dezinsekcyjnych.
Walka z wszami jest ważna nie tylko z osobistego punktu widzenia
każdego człowieka, ale również — społecznego, gdyż podobnie jak
komar roznosi zarazki malarii, wszy odzieżowe są roznosicielami
zarazków duru (tyfusu) plamistego.
Dużo uciążliwszy aniżeli wszy jest pajęczak noszący nazwę
świerzbowca (rys. 85). Walka z nim jest tym bardziej trudna, że nie
jest on dostrzegalny gołym okiem, ponadto pasożytuje w korytarzach
Rys. 85. Świerzbowiec
A — przekrój poprzeczny przez naskórek. W dole widać skórę właściwą.
Porównaj z rysunkiem 78. Zauważ kanały drążone przez samicę świerzbowca,
a w nich jaja i larwy tego pajęczaka. Na powierzchni na wpół wdrążony
w naskórek — samiec
B — Świerzbowiec od strony brzusznej powiększony 100 razy
drążonych w głębi naskórka, powodując dotkliwe swędzenie. Prze-
chodzi zaś z jednego człowieka na drugiego (podobnie jak i wszy)
przy każdym bliższym zetknięciu. Dlatego bardzo niewskazane jest
sypianie po parę osób w jednym łóżku lub korzystanie z cudzej, uży-
wanej pościeli.
Na szczęście medycyna wynalazła maści, które w ciągu 2—3 dni
ostatecznie zabijają świerzbowca i uwalniają człowieka od tej przy-
krej choroby zwanej świerzbom.
Regulacja chemiczna W ORGANIZMIE
wowy wywtLTi 70b7an0 8obfe' “ tylko ukiad ner-
snehLi3p n J uzgadma wszystkie czynności organów tak, że
1 ją J one zawsze ku ogólnemu pożytkowi osobnika. Niedawno
p eio przekonano się, iż istnieją jeszcze inne sposoby oddziały-
wania na całość organizmu. Jest to tak zwane wydzielanie wewnętrz-
ne. 1 olega ono na jednoczesnym pobudzaniu tkanek ciała sposobem
chemicznym, przez doprowadzenie niemal do każdej komórki pewnych
substancji zwanych hormonami. Sposób tego doprowadzania wyja-
śnimy na następującym przykładzie.
Jeślibyśmy kałamarz z anilinowym atramentem wnieśli do klasy
i postawili na parapecie okna, to mógłby on stać latami i ani ławki,
ani tablica, ani obrazy na ścianach nie zabarwiłyby się odeń w naj-
lżejszy nawet sposób. Gdyby jednak w czasie wielkiej powodzi klasa
aż po sufit napełniła się wodą, to już wkrótce zarówno woda, jak
i wszystkie przedmioty zabarwiłyby się na lekki niebieski kolor.
Barwnik atramentu bowiem na skutek tak zwanej dyfuzji rozszedłby
się po całym płynie wypełniającym klasę i z nią razem wsiąkną
w papier obrazków, zeszytów ozy książek lub drewno desek.
Teraz uprzytomnić sobie trzeba, iż organizm me jest zbudowany
z komórek tak ściśle, jak na przykład mur z cegieł. MiędzyOromor , ,
jak również między organami, jest mnostwo luk .,.ód.
wolnych przestrzeni. Wszystkie one wypehuono są plyne
tkankowym, który jest właściwie .dentyozny z osoczem
j nfzvkładu stwierdzamy, ze właśni6
A zatem wracając do nasze P 5 w klasie p0 wypcl .
w organizmie jest podobny układ stosuudzanurzone
nieniu jej wodą. Jednym słowem wszy tae substanc).
i przepojone płynem śródtkankowym. Josb
134
rozpuszczalna znajdzie się wewnątrz ciała ludzkiego czy zwierzęcego,
to po pewnym czasie rozejdzie się po całym ciele, tak że właściwie każda
komórka będzie mogła się z nią zetknąć. Stąd więc zrozumiemy łatwo,
dlaczego lekarzowi jest zazwyczaj zupełnie obojętne, w którym miejscu
roa zastrzyknąć lek choremu. Z chwilą bowiem, gdy tylko igła strzy-
kawki przebije skórę i lek zostanie wlany do płynu śródtkankowego,
k rozejdzie się on po całym ciele i będzie mógł wywrzeć swoje dobro-
czynne działanie.
Co prawda, prawie nigdy się nie zdarza, żeby normalnie jakie-
kolwiek substancje obce dostawały się w ten sposób do ciała. Możliwe
by to było jedynie przy skaleczeniu skóry, które przecież automa-
tycznie bywa szybko zasklepiane. Natomiast organizm sam korzysta
z tej drogi dla rozprowadzenia wspomnianych hormonów.
Gruczoły Dotychczas poznaliśmy gruczoły, które za pomocą
wydzielania specjalnych przewodów kierowały swe pożyteczne
wewnętrznego wydzieliny do tego miejsca ciała, gdzie były potrzebne.
Takimi gruczołami są na przykład ślinianki lub trzustka. Tego typu
gruczoły znane były od bardzo dawna, a wydzieliny ich, na przykład
ślinę, zbierano do badań bardzo łatwo. Genialny uczony rosyjski
Pawłów dzięki zręcznie pomyślanym zabiegom chirurgicznym zdołał
zbierać w czystej formie nawet takie wydzieliny, jak sok żołądkowy
czy trzustkowy. Ponadto jednak stwierdzono niedawno, iż w orga-
nizmie znajdują się jeszcze inne gruczoły, które swą budową nie przy-
pominają dotychczas znanych nam gruczołów. Są to bowiem tylko
zgrupowania komórek ułożone nie w kształcie otwartych woreczków
(rys. 2 B i 86) ani też nie mające żadnych przewodów odprowadza-
jących. Jednakże komórki te wydzielają różne substancje; wystar-
cza jednak, aby uczyniły to w dowolnym miejscu na zewnątrz swej
powierzchni, aby wydzieliny te zaczęły w drodze dyfuzji rozchodzić
się po płynie sródtkankowym. Stąd tego rodzaju utwory noszą nazwę
gruczołów wydzielania wewnętrznego. Czasem gruczoły te nazywamy
również dokrewnymi, nietrudno bowiem pojąć, że płyn śródtkan-
kowy dość łatwo komunikuje się, a nawet przesiąka przez ścianki
naczyn krwionośnych. Nic też dziwnego, że jeśli jakaś substancja
rozeszła się po płynie sródtkankowym, znajdzie się ona również
i w osoczu krwi i z jej prądem tym szybciej rozchodzić się będzie po
organizmie.
135
Rys. 86. Gruczoły: z lewej otwarty, z prawej dokrewny
Przekrój gruczołu otwartego. Komórki wydzielają, produkty do wnętrza
workowatego gruczołu, przez którego otwór wydzielina uchodzi na powierz-
chnię (gruba jasna strzałka). Naczynia krwionośne doprowadzają materiały
do produkcji (czarna strzałka) i zabierają produkty wydalinowe (cienka, jas-
na strzałka).
Przekrój gruczołu dokrewnego. Jama gruczołu nie ma nigdzie ujścia
(czasem jej w ogóle brak), zbiera się w niej wydzielina, aby następnie prze-
dostać się do naczyń włoskowatych i odpłynąć żyłami. Niezależnie od tego
naczynia krwionośne spełniają swą zwykłą rolę zaopatrującą i wydalniczą
Toteż na ogół jest obojętne, w której części ciała znajduje się taki
gruczoł. Czy to będzie przysadka mózgowa, leżąca u spodu mózgu
(rys. 92 0), czy gruczoł tarczykowy, umieszczony przy krtani, czy
nadnercze, ciasno przylegające do nerek — wydzielina ich zawsze
rozchodzi się po całym ciele i może oddziaływać na wszystkie komórki
organizmu.
136
Rys. 87. Najważniejsze gruczoły wydzielania wewnętrznego: 1 — szyszynka,
“ przysadka mózgowa, 3 1— tarczyca, 4 — grasica, 5 — trzustka, 6 — nad-
nercza, 7 — gruczoły rozrodcze
137
Rys- 88. Skutek nienormalnego funk
Pod ™7ania PrZySadki mózgowej.
. d ^ywem nadmiernego wydzie
lama przysadki mózgowej ciało .
człowieka osiągnęło wzrost ponad 3 m
»bok stoi kobiete /.„t;
U. na dłoni olbrzyma - karzełek
Rys. 89. Skutek usunięcia tarczycy.
Na rysunku widzisz bliźnięta kozy.
Jednemu z nich po urodzeniu wycięto
gruczoł tarczykowy. Oba koźlęta
były jednakowo żywione i pielęgno-
wane, jednak po kilku miesiącach róż-
nica w ich wzroście i rozwoju, jak wi-
dać, stała się wyraźna (po prawej
stronie zwierzę z usuniętą tarczycą)
Do takich gruczołów wydzielania wewnętrznego należy również
trzustka i gruczoły rozrodcze (rys. 87).
Jak widzimy więc, ten sam organ może spełniać różne funkcje-
pewna ilość jego komórek produkuje na przykład sok trzustkowy
potrzebny do celów trawiennych, inne zaś komórki — substancję
idącą bezpośrednio do krwi i płynu śródtkankowego. W tym przy-
padku jest więc i gruczołem zwykłym, i jednocześnie gruczołem wy-
dzielania wewnętrznego. J
Rola Rola poszczególnych wydzielin wewnętrznych nie
hormonów jest jeszcze dokładnie znana we wszystkich szcze-
gółach ich działania, wiemy jednak, iż celem ich jest zazwyczaj pobu-
dzanie całości organizmu. I tak wydzielina przysadki mózgowej pobu-
dza silnie wzrost, wydzielina tarczycy przyśpiesza przemianę materii,
wydzielina wewnętrzna trzustki obniża procent cukru we krwi. Trzeba
jednak pamiętać, iż z kolei gruczoły wewnętrzne nie produkują tych
substancji bez przerwy, a tylko w razie potrzeby dla wyregulowania
działalności organizmu. Często produkty jednych gruczołów wydziela-
nia wewnętrznego działają pobudzająco Lub hamująco na inne,
a wszystkie one są też w pewnym stopniu zależne od „nakazów"
komórek nerwowych. W ogólnym więc rezultacie uzyskuje się harmo-
nijne współdziałanie całości, chyba że któryś z gruczołów znajduje
się w stanie chorobowym,, co zazwyczaj wywołuje nienormalności
w rozwoju lub działaniu organizmu (rys. 88 i 89).
BUDOWA I ROLA UKŁADU NERWOWEGO
Kilkakrotnie już wspominaliśmy o roli nerwów w organizmie.
Obecnie rozpatrzymy budowę całokształtu układu nerwowego. Wy-
różniamy tu: 1) właściwe organy nerwowe, zwane inaczej centrami
albo zwojami nerwowymi, które składają się z komórek nerwo-
wych, oraz 2) dłuższe lub krótsze przewody rozchodzące się do
skóry, mięśni i w ogóle wszystkich organów ciała, noszące nazwę
nerwów (rys. 90).
Nerwy nie są zbudowane z komórek i mimo swej długości (u nie-
których ssaków, na przykład u żyrafy, wynoszą parę metrów) są
tylko wiązkami nitkowatych wyrostków, z których każdy odchodzi
od poszczególnej komórki ze zwojów. Zwój więc można by porównać
do wielkiej centrali telefonicznej, od której odchodzi jeden albo co
najwyżej parę kabli. Jednak ta niewielka ilość połączeń jest, jak
wiemy, pozorna, gdyż w rzeczywistości w kablu znajduje się tysiące
przewodów. Toteż w istocie centrala złączona jest z tysiącami apa-
ratów telefonicznych (które odpowiadają w tym przykładzie ciałkom
zmysłowym), i to z każdym z nich odrębnym drutem. Kabel roz-
szczepia się po drodze, do odgałęzień oddając część przewodów,
z których każdy zakończy się wreszcie przy swoim telefonie.
Podobnie i w układzie nerwowym: od zwoju odchodzi jeden lub
kilka nerwów, niektóre z nich u człowieka osiągają np. średnicę
ołówka. Przy takiej grubości znajdują się w nerwie miliony cieniut-
kich wyrostków komórkowych, które po kilkaset czy kilka tysięcy
odbiegają od nerwu do każdego z jego rozgałęzień. W końcu naj-
cieńsze gałązki składają się już tylko z kilku, a wreszcie z pojedyn-
czych wyrostków, a każdy z nich kończy się przy odpowiednim ciałku
zmysłowym, włóknie mięsnym lub w grupie komórek jakiegoś innego
organu (rys. 2 C i Z>).
140
Rys. 90. Układ nerwowy. Część
centralna — mózg i rdzeń krę-
gowy oraz odchodząca od nich
sieć głównych pni nerwowych
Rys. 91. Różne typy poiąeZS^
nia dendry tów między sobą lub
dendrytów z neurytami. Po-
równaj z rys. 1 H, gdzie ko-
mórka przedstawiona jest do-
kładniej, nie tak schematycznie
jak tutaj. Patrząc na ten rysu-
nek łatwo chyba zrozumieć,
dlaczego mówi się o „sieci “
połączeń nerwowych w orga-
nizmie
Komórka Komórki nerwowe stykają się z odpowiednimi
nerwowa częściami ciała za pomocą bardzo długich wyrost-
ków (neuryty). Prócz nich każda ma jeszcze kilka wyrostków krót-
szych, za to bardzo silnie rozgałęzionych (dendryty) (rys. 1 H).
Nimi to komórki nerwowe komunikują się między sobą (rys. 91)
Dzięki temu każda komórka nerwowa
przy pomocy swych rozgałęzionych
wyrostków może powiadomić inne
o podrażnieniach, jakim uległo ciałko
zmysłowe, lub o brakach czy niedo-
maganiach tkanek jakiegoś organu.
Wobec tego, że każda komórka nerwo-
wa ma tylko jeden wyrostek długi,
a więc informacji dostarczyć może
tylkp^z tego miejsca, gdzie on do-
-ehodził.
Zrozumiemy łatwo, na czym po-
lega takie urządzenie. Jeśliby, na przy-
kład, do którejś komórki nerwowej
przybyła wiadomość, iż w tkankach
ramion ciężko pracującego górnika jest
w tej chwili zbyt mało tlenu, ona sama
nic by temu zaradzić nie mogła. Jej
długi wyrostek bowiem właśnie z mięśni
ramion przyniósł tę wiadomość, a brak
jej przecież drugiego, który by ją bez-
pośrednio łączył z mięśniami klatki piersiowej tak, aby mogła nakazać
im wzmożoną pracę oddechową.
Tę tak ważną dla całego organizmu sprawę może ona poprzez
swe rozgałęzione wyrostki przekazać tym komórkom nerwowym,
które mają właściwe połączenia z mięśniami, mogącymi zaradzić
złu. Ich wzmożone skurcze wywołują silniejsze wdechy, a co za tym
idzie, czerwone ciałka zostaną lepiej nasycone tlenem i większe jego
ilości przyniosą do miejsc potrzebujących tego materiału.
Mózg i rdzeń Już z tego przykładu widać, że cały układ nerwowy'
^ównTzwoje iest narządem mogącym regulować i utrzymywać
nerwowe porządek we wszelkich czynnościach organizmu.
142
Rys. 92. Mózg. A — z boku
I — płat skroniowy,
II — płat czołowy,
III — płat ciemieniowy,
IV — płat potyliczny,
V — móżdżek,
VI — połączenie obydwu
połów móżdżku,
VII — rdzeń przedłużony
B — z góry, widoczne tylko półkule mózgowe.
O — z dołu. Oznaczenia rzymskimi cyframi porównaj z rys. A; cyframi
arabskimi oznaczono 12 par nerwów odchodzących od mózgu. Najważniejsze
z ńioh to: 1 — węchowy, 2 — wzrokowy. 8 — słuchowy, 9 — smakowy.
P — przysadka mózgowa, porównaj z rys. 87 (2)
Najważniejsze wielkie zwoje nerwowe to: mózg (rys. 92), znaj-
dujący się w czaszce, oraz wydłużony w postaci sznura rdzeń, prze-
biegający w kanale kręgosłupa i dlatego noszący nazwę rdzenia
kręgowego.
143
Rys. 93. Przekrój rdzenia kręgowego. Tu od-
wrotnie niż w mózgu (rys. 94) substancja szara
(komórkowa) leży wewnątrz, substancja bia-
ła na zewnątrz. Z substancji szarej odchodzą
z przodu nerwy ruchowe (zawiadujące mięśnia-
mi), z tyłu zaś wchodzą do rdzenia nerwy czu-
ciowe od komórek zmysłowych. I jedne, i dru-
gie zaraz poza rdzeniem biegną na dłuższej
przestrzeni razem jako jeden gruby nerw. Po-
równaj z rysunkiem 98 B
Powierzchnia półkul mózgowych, pofałdowana licznymi bruz-
dami i wklęśnięciami (rys. 92), zwana substancją szarą, jest siedliskiem
komórek nerwowych, podczas gdy wewnętrzna część mózgu, składają-
ca się z tak zwanej substancji białej (rys. 94), jest tylko masą poprze-
platanych wyrostków komórkowych. Oprócz półkul mózgowych
wyróżniamy jeszcze mały, kulisty utwór noszący nazwę móżdżku
oraz część zwaną rdzeniem przedłużonym, która jest łącznikiem z rdze-
niem kręgowym.
Rys. 94. Przekrój kawałka pół-
kuli; a — korowa substancja
szara składa się z komórek ner-
wowych, b — rdzenna substan-
cja biała składa się tylko z ich
włókien
Czynność komórek nerwowych rdzenia reguluje pracę mięśni i róż-
nych innych organów ciała, bez udziału naszej świadomości.
Zazwyczaj zanim jeszcze uprzytomnimy sobie przyczynę bólu
(na przykład przy nieopatrznym dotknięciu gorącej kuchenki), już
cofnęliśmy rękę, która na pewno przypiekłaby się mocniej, zanim
zdalibyśmy sobie sprawę, skąd ból pochodził, i z całą świadomością
zaczęli odsuwać od niej rękę.
Odruch Uprzytomnijmy sobie, jak w tym przykładzie wyglą-
bezwarunkowy JaJa caJa JrOga wewnątrz organizmu, po której
przebiegała reakcja.
144
Przypieczenie gorącą fajerką podrażniło ciałko zmysłowe w skórze
podnieta doszła aż do komórki znajdującej się w rdzeniu kręgowym.
Ta za pomocą swych dendrytów przekazała podnietę innej komórce,
również rdzeniowej, której neuryt wychodzący z poprzednich korzon-
ków łączy się z mięśniem dwugłowym przekazując mu pobudzenie
do skurczu, a przez to powodując oderwanie przedramienia od gorącej
fajerki.
Tego rodzaju wrodzone, szybkie, a przez to bardzo pożyteczne
reagowanie organizmu zawiadywane przez rdzeń kręgowy lub komórki
położone w podstawie mózgu noszą nazwę odruchów bezwarunkowych.
Porównaj z innym przykładem odruchu bezwarunkowego przed-
stawionym na rysunku 95.
Jednak te komórki czuciowe (w danym przypadku odbierające
zawiadomienie o oparzeniu), jak i te ruchowe (nakazujące mięśniom
wykonanie skurczu), połączone są za pomocą innych dendrytów
z komórkami nerwowymi, których cały zespół stanowi korę półkul
mózgowych. Podrażnienia tych ostatnich przejawiają się w nas już
jako stany świadomości. Dlatego chociaż, jak mówiliśmy, podczas
odruchu bezwarunkowego świadomość nie brała udziału w zarzą-
dzeniu wykonania czynności, to jednak w chwilę później zdajemy
sobie sprawę zarówno z bólu, jak i z tego, że ręka została cofnięta.
Czasem nawet, jak pewnie wiecie, ludzie z tak zwaną silną wolą
potrafią, jeśli chcą, świadomie pokrzyżować reakcję odruchową i nie
dopuścić do jej wykonania, na przykład w omawianym przypadku,
gdyby uparciuch chciał pokazać, jak bardzo jest wytrzymały na ból.
Odruch Ponadto zauważono jeszcze ciekawe zjawisko do-
warunkowy tyczące wyłącznie już kory mózgowej. A miano-
wicie: jeśli bodźcowi wywołującemu jakiś odruch bezwarunkowy za
każdym razem towarzyszy zupełnie inny bodziec, a więc jeśliby
przypadkiem tak jakoś dziwnie się złożyło, że jednocześnie z każdym
sparzeniem rozlegałby się choćby niezbyt głośny dźwięk dzwonka,
to po pewnym czasie, już bez dotykania gorącej fajerki, ów dźwięk
sam wywołałby raptowne zgięcie ręki. Tego rodzaju odruch, jak
widać nie wrodzony, lecz nabywany w trakcie doświadczeń życio-
wych, nosi nazwę odruchu warunkowego. Porównaj z innym przy-
kładem odruchu warunkowego przedstawionym na rysunku 96 G.
10 — Nauka o człowieku
14-5
Rys, 95. Przykład odruchu bezwarunkowego
Każdy, kto chce, może sprawdzić ten ciekawy fenomen. Jeżeli nasz kolega
stanie przed oknem i skieruje wzrok na jasne niebo, to zaraz zobaczymy, że
źrenice w jego oczach zwężają się w dwa małe kółeczka. Jeśli jednak nic
poza tym nie zmieniając przesłonić mu twarz kawałkiem tektury, średnica
źrenic powiększy się przeszło dwukrotnie. Kolega nasz zapewnia w dodatku,
że wcale nie czuje i nie orientuje się w zmianach zachodzących w jego tęczów-
ce. Na rysunku widzimy to samo zjawisko w innym nieco układzie: z lewej
strony w mrocznym pokoju źrenice są szeroka rozwarte, z prawej — w snopie
światła latarki natychmiast silnie zwęziły się
Wygasanie
odruchów
Jedną z cech odruchów warunkowych jest ich sto-
sunkowo mała trwałość. Jeśli wywołujące je bodźce
po pewnym czasie przestają razem występować, odruchy warunkowe
przez nie wytworzone stopniowo wygasają.
Należy pamiętać, że odruchy warunkowe są podstawą
wszelkiego uczenia się, zwłaszcza w zakresie tych
Uczenie się
czynności, na których sprawnym wykonywaniu, bez ciągłej kontroli
świadomej uwagi, specjalnie nam zależy. Na przykład wyrabianie
umiejętności gry na fortepianie, jazdy na rowerze, łyżwach itp.
_ Na wytwarzaniu odruchów warunkowych polega
Tresura z ..
również wszelka tresura zwierząt, i to nie tylko cyr-
kowa, lecz także gospodarcza, jak na przykład chodzenie konia
w zaprzęgu, przyuczanie psa owczarskiego do opieki nad stadem itp-
146
SCHEMATY PRZEBIEGU ODRUCHÓW PO ŁUKACH NERWOWYCH
Rys. 96
• 'nienie ogólne. Figurki geometryczne lub linie pełnoczarne wskazują
* /receptory (komórki zmysłowe), ośrodki oraz włókna nerwowe znajdujące
1111 w stanie pobudzenia. Takie same linie lub figurki czysto białe wskazują,
że na te elementy nerwowe bodźce w danej chwili nie działają.
Łuk odruchu bezwarunkowegi
Promienie światła latarki padły na receptory siatkówki (kwadracik), pobu-
dzenie po włóknach nerwowych przeszło do ośrodka odbiorczego w mózgu
(kółeczko). Stąd po włóknach nerwowych pobudzenie zostało przekazane
do ośrodka ruchowego zwieracza źrenicy — mięsień tęczówki (trój kącik),
a z tego ośrodka nadal po włóknach nerwowych przebiegł nakaz skurczu,
skutkiem czego stwierdzamy zwężenie źrenicy
10* 147
B — Odmienny bodziec przez specyficzne receptory pobudza odrębny ośrodek
kory mózgowej
Żaden ze składników odruchowego luku wzrokowego nie znajduje się w stanie
pobudzenia (wszystkie jego elementy białe). Źrenica wobec otaczającej ciem-
ności silnie rozszerzona. Dźwięk dzwonka odbiera receptor w uchu wewnętrz-
nym (czarny kwadracik) i przekazuje pobudzenie do właściwego ośrodka
słuchowego w mózgu (czarne kółeczko)
148
C — Tworzenie się luku odruchu warunkowego
Organizm wielokrotnie, raz po raz przeżywał takie sytuacje, że długi dźwięk
dzwonka sygnalizował zaświecanie latarki. Oczywiście wówczas za każdym
razem wszystkie drogi i ośrodki wykazane na obu poprzednich rysunkach były
w stanie czynnym (czarne). Widzimy tu jednak pojawienie się dodatkowej
zygzakowatej linii, która oznacza, że w tych warunkach tworzą się (niby nowe
koleiny na stepie, którymi łatwiej jechaó niż po kompletnym bezdrożu) dość
trwałe połączenia dodatkowe między ośrodkami dotychczas ńie powiązanymi
(słuchowy, wzrokowy)
149
D — Odruch warunkowy
O tworzeniu się tych czasowych połączeń przekonać nas może efekt następu-
jącego doświadczenia. Osoba, której kilkadziesiąt razy uprzednio dzwoniono
dzwoneczkiem nad uchem i świecono w oczy, obecnie zwęża źrenicę na sam
dźwięk dzwonka, chociaż wokoło jest ciemno. Widzimy, że receptory siatków-
ki oraz ośrodek wzrokowy w mózgu (kwadrat i kółeczko) są nieczynne (białe),
a jednak źrenica jest zwężona, gdyż pobudzony ośrodek słuchowy mózgu
ma połączenie (lima zygzakowata) z ośrodkiem ruchowym zwieracza źrenicy,
który z kolei pobudza, a ten wobec tego przymusza do skurczu zawiadywany
przez siebie mięsień. Takie zjawisko nosi nazwę odruchu warunkowego. Trwa
ono ty Iko przez pewien czas, gdyż wytworzone połączenie (zygzakowata linia)
całkowicie zanika, jeśli współwystępowanie dwóch bodźców - w danym przy-
padku dźwiękowego i świetlnego — ustaje
150
. Tak więc wszystkie zjawiska dotyczące odruchów
psychiczne warunkowych, naszej świadomości, woli, myślenia
są powodowane przez działanie różnych zespołów komórek ner-
wowych kory mózgowej.
Z całego dotychczasowego kursu mieliśmy sposobność przekonać
się, iż cechy anatomiczne człowieka i sposób funkcjonowania jego
wewnętrznych organów, jak na przykład krwionośnego czy pokarmo-
wego, niewiele go różnią od innych zwierząt kręgowych. Jedynie
działalność mózgu, którą nazywamy w całości życiem psychicznym
człowieka, stanowi dużą różnicę pomiędzy nim a nawet najbliżej w sy-
stematyce stojącymi ssakami, jakimi są małpy człekokształtne. Ta
właśnie odrębność spowodowała, że przez dłuższy czas ludzie uważali
się za coś wyjątkowego, sądząc, iż tylko oni mają właściwość życia
psychicznego, podczas gdy wszystkie zwierzęta kierują się co najwyżej
odruchami.
Takie stanowisko jest tylko połowicznie słuszne. Teraz, kiedy
przeprowadzono dokładne badania wśród zwierząt, wiemy, że mają
one też świadomość, wolę, że występują u nich różne stany uczuciowe.
Jedyna wyraźna różnica pomiędzy ich psychiką a naszą to brak
zdolności rozumowania. Na to bowiem, aby rozumować, trzeba naj-
pierw umieć tworzyć pojęcia ogólne, na przykład, gdy mówię ,,stół“
lub ,,drzwi“, to nie myślę o konkretnym stole w moim pokoju
ani o drzwiach od mego mieszkania, lecz o poziomej podpartej
płycie, na której ludzie dla swej wygody wykonują różne czynno-
ści, bądź o pionowej ruchomej płycie, którą można zasłonić otwór
w ścianie.
Takich ogólnych pojęć jak powyższe, a tym bardziej pojęć niema-
terialnych, jak uczciwość, wszechmoc, zwierzę ani stworzyć sobie
nie potrafi, ani tym bardziej nie umie kojarzyć ich w swoim mózgu
i wyprowadzać na tej podstawie jakichś wniosków. Dla zwierzęcia
istnieje tylko konkretny stół, konkretne drzwi, a w ogóle określone
zjawisko, z którym się styka. Żadnych uogólnień w tej dziedzinie
przeprowadzać nie potrafi.
Jeśli więc nawet gdzieniegdzie uda się zauważyć u zwierzę-
cia jakiś przebłysk pozornie podobny do czynności myślowej, to
nawet u małp człekokształtnych przejawia się to na niezwykle niskim
stopniu.
151
w
Zrozumiale jest zupełnie, że w związku z tak bardzo ważną i rozbudowaną
rola mózgu u człowieka, te właśnie zwoje nerwowe są u niego dużo silniej roz-
dęte aniżeli u innych kręgowców, szczególnie jeśli chodzi o dość komórek
nerwowych. Mniej ważny jest tu bowiem bezwzględny ciężar mózgu, gdyż słom,
na przykład, czy wieloryb mają mózg dużo większy od ludzkiego. Istotna nato-
r J __• „4. a+.nfiiinlni niAZA.ru mA-y
miast jest sprawa stosunku ciężaru móz-
Układ
współczulny
i przywspół-
czulny
odchodzi kilka
gu do reszty ciała, który u człowieka
wynosi 1/70, a u słonia mniej więcej
1/700. Jak widzimy z porównania ry-
sunków mózgu ryby, jaszczurki, kró-
lika i człowieka (rys. 97), u tego ostat-
niego specjalnie rozwinęła się częśc zna-
na nam już jako półkule mózgowo.
Od rdzenia przedłu-
żonego, a również
z końcowej części
rdzenia kręgowego
par nerwów do orga-
nów wewnętrznych oraz do znajdują-
cych się w nich mięśni gładkich (na
przykład w ściankach jelit lub pęcherza
moczowego). Ponadto zaś te same or-
gany wewnętrzne unerwiane są jeszcze
przez zupełnie inne zwoje nerwowe
aniżeli te, które poznaliśmy dotychczas.
Zwoje te — to cały różaniec niedużych
grup komórek nerwowych, leżący wzdłuż
wewnętrznej strony kręgosłupa (rys. 98).
Noszą one nazwę układu współczulnego
i za pomocą odchodzących od nich ner-
wów zawiadują czynnościami organów
Rys. 97. Przekrój podłużny przez
mózgi ryby, gada, ssaka i człowie-
ka. Zwróć uwagę na wzrost objętoś-
ci półkul mózgowych (część silnie
zakropkowana) oraz móżdżku
wewnętrznych. Ale, jak wspomnieliśmy
dopiero co, dó tych samych organów
dochodzą odgałęzienia nerwów od rdze-
nia przedłużonego i końcowej części
rdzenia kręgowego. One również zawia-
dują tymi samymi organami, dlatego
noszą nazwę układu przywspółczulnego.
Jeśli rozpatrzymy załączoną tabelkę (str. 154), przekonamy się, iż to
kierowanie czynnościami organów wewnętrznych przez układ współczul-
ny, a jednocześnie i przywspółczulny, ma charakter przeciwstawny - anta-
gonistyczny, a więc gdyby funkcjonował tylko jeden z układów, niemożliwa
y a y czynność wręcz przeciwna tej, którą właśnie on zarządza (porównaj
działanie na kość mięśni antagonistycznych).
152
Rys. 98. Odcinek układu wspólczulnego
A — odpreparowany rdzeń z nerwami; układ współczulny oznaczony czarno
B — powiększenie odcinka lewej połowy rysunku A.
a
b
c
d
e
— tylny
— przedni
— szara
— biała
korzonek nerwu rdzeniowego,
substancja rdzenia,
— zwój układu wspólczulnego.
Porównaj z rysunkiem 93
Z własnego doświadczenia wiemy, iż działalność obydwu tych organów
jest zupełnie automatyczna. Od opisywanych już automatycznych odruchów
zarządzanych przez rdzeń kręgowy różnią się one tym, iż odruchy rdzeniowe
dochodziły w końcu do naszej świadomości (na przykład cofnięcie sparzonego
palca). Natomiast wzmożenie lub zatrzymanie ruchu robaczkowego jelit
lub zwiększenie czy zahamowanie wydzielania soku trzustkowego odbywa
się właściwie nie tylko zupełnie poza naszą wolą, ale i poza świadomością
153
ZESTAWIENIE PRZECIWSTAWNYCH CZYNNOŚCI OBYDWU SKŁADNIKÓW
UKŁADU AUTONOMICZNEGO
Narząd Działanie układu współczulucgo Działanie układu przywspółczułncgo
Oko rozszerza źrenicę i szpa- rę powiekową zwęża źrenicę i szparę powiekową
Naczynia krwionośne zwęża rozszerza
Gruczoły potowe zwiększa wydzielanie potu zmniejsza wydzielanie potu
Ślinianki powoduje słabe wydzie- lanie śliny gęstej zwiększa wydzielanie śliny rozcieńczonej
Serce przyśpiesza działanie zwalnia działanie
Oskrzela rozszerza zwęża
Przewód pokarmowy osłabia ruchy robaczko- we, zmniejsza wydziela- nie soków trawiennych wzmacnia ruchy robacz- kowe, zwiększa wydzie- lanie soków trawiennych
Pęcherz wzmacnia skurcz zwiera- cza, hamuje skurcz mię- śnia wypierającego mocz rozluźnia zwieracz, uru- chamia mięsień wypiera- jący mocz
154
Rys. 99. Układ autonomiczny. Roz-
poznaj najpierw na tym rysunku i na-
zwij wszystkie organy narysowane
kropkami, następnie dopiero prze-
śledź, które z nich unerwiane są przez
układ współczulny (kreska przery-
wana), a które przez przy współ-
czulny (kreska ciągła). Cyfry rzym-
skie odpowiadają kolejnym parom
nerwów mózgowych. Porównaj z rys.
92 C, gdzie nerwy te są oznaczone
odpowiednimi cyframi arabskimi
Kierownicza
rola układu
nerwowego
Jeżeli teraz to, co powiedzieliśmy na temat układu
współczulnego i przywspółczulnego, rozszerzymy na
cały układ nerwowy, to zorientujemy się wyraźnie
że nie ma takiego zakątka w organizmie, nie ma takiego narządu
bądź nawet grupy komórek, do której by nie docierały zakończenia
włókien nerwowych. Zrozumiałe więc, że centralny układ nerwowy
otrzymuje wiadomości o stanie każdego najdrobniejszego miejsca
w organizmie i odwrotnie, może on wpływać hamująco lub pobudza-
jąco na ich czynności.
Jeśli ponadto zdamy sobie sprawę z tego, że przede wszystkim
od systemu nerwowego zależy wydzielanie gruczołów dokrewnych,
których rolę poznaliśmy niedawno, łatwo pojmiemy, że naczelnym
układem zarządzającym nadrzędnie wszystkimi czynnościami orga-
nizmu jest właśnie układ nerwowy.
Znużenie Podobnie jak komórki mięśni, przymuszone do
częstych skurczów, tak samo komórki nerwowe, często
pobudzane do działania, ulegają zmęczeniu i wtedy funkcjonują coraz
gorzej. Gdy mózg jest znużony, nie jesteśmy w stanie skupić uwagi
ani poprawnie rozumować. Częste przemęczanie mózgu może nawet
wywołać trwałe jego wady, dlatego też nie należy dopuszczać do
zbytniego wyczerpania nerwowego i trzeba przeplatać pracę umy-
słową — fizyczną.
Jeśli jednak nierozumny człowiek lekkomyślnie nie oszczędza
swojego układu nerwowego, sam organizm reguluje tę sprawę, po
prostu odmawiając posłuszeństwa, nawet wbrew woli człowieka
zarządzając odpoczynek.
g Takim właśnie automatycznym odpoczynkiem jest
sen, w czasie którego mózg nie bywa zatrudniony,
a również inne organy w mniejszym lub większym stopniu odpoczy-
wają. Serce bije równo i spokojnie, ruchy oddechowe stają się rzad-
sze, nawet procesy trawienne odbywają się wolniej.
Długoletnie doświadczenia wykazały, że organizm ludzki naj
lepiej się czuje, jeśli w ciągu doby osiem godzin przepędza w śnie,
osiem przy pracy oraz osiem ma przeznaczone na odpoczynek o
czynności zawodowych i jedzenie. Dla młodzieży od lat 6 16 wska
zana jest większa ilość snu, mianowicie początkowo 10, a potem 0 g°
156
dzin. Naturalnie niemowlęta i małe dzieci powinny sp«ó jeezoze
dłużej (14-16 godzin).
Tkanka nerwowa jest bardzo delikatna i niezwykle
Używki wrażliwa na wszelkiego rodzaju trucizny. Niektóre
z nich stosowane w maleńkich dawkach, nie szkodzą, lecz są PewneS°
rodzaju bodźcem podrażniającym i wywołującym nawet; do
źnie sprawniejsze funkcjonowanie komórek nerwowych. Dlateg
to ludzie często używają pewnych z nich (kawa, tytoń itp.) w momen
tach gdy zależy im na dobrym wykonaniu pracy, stąd nazwa
,,używki“. Jest to jednak środek bardzo niebezpieczny, gdyż nad-
miernie podniecana nimi tkanka nerwowa wyczerpuje się po pew-
nym czasie. Toteż nadużywający takich narkotyków zapaść nawet
mogą na chorobę nerwową.
W ten sposób ludzie trwonią największe swoje dobro, jakim jest
dobrze i sprawnie działająca tkanka nerwowa, która zawiaduje
życiem psychicznym, reguluje i uzgadnia funkcjonowanie wszystkich
części organizmu.
Powszechnie Najczęściej używane narkotyki to teina, kofeina
używane i nikotyna. Wszystkie one są bardzo zjadliwie tru-
trucizny jąCe, Q CZym świadczyć może fakt, iż (maleńka kro-
pelka czystej nikotyny, dana do spożycia rosłemu psu, wywołuje
natychmiastową jego śmierć?^
Teina znajduje się w herbacie, na szczęście w nadzwyczaj ma-
łych ilościach, dlatego też używanie tego napoju nie pociąga za sobą
dla organizmu specjalnie złych skutków. Herbata jednak może być
zastąpiona przez różne połączenia naszych ziół krajowych, gdyż
przyzwyczajenie do niej jest w dużym stopniu sprawą nawyku
Nieco gorzej rzecz się ma z używaniem kawy. Kofeina znajdu-
jąca się w mej wpływa podniecająco na ośrodki nerwowe, zawia-
dujące pracą mięśnia sercowego. Ponieważ zaś kawę pije się zazwyczaj
organizmu pozbawionego wypoozyAu U)em“e “ Ca'0Ś0i
’Z02eg61nie z ™ wywołuje
’ aczkolwiek znakonucie może ona byó zastąpiona przez
157
tak zwaną kawę zbożową, która nie zawiera narkotyku, zaś sprawy
smakowe polegają tu też na przyzwyczajeniu.
Główną złą stroną narkotyków jest to, że organizm przyzwyczaja
się do nich. Zazwyczaj człowiek nie wykazuje do nich pociągu,
po prostu nie smakują mu one, gdy styka się z nimi po raz pierwszy.
Dopiero po kilkakrotnym użyciu następuje powolne przyzwyczajenie,
a potem stałe pragnienie tych trucizn w coraz większych ilościach.
Dlatego też człowiek przezorny i mądry wystrzega się narkotyków
(niemal jak zarażenia bakteriami), gdyż nie lada siły woli trzeba, aby
przezwyciężyć się i powstrzymać przed zatruwaniem organizmu,
kiedy pragnienie narkotyku objęło go już w swoje posiadanie.
Typowym przykładem tego, cośmy dopiero co po-
wiedzieli, jest narkotyzowanie się nikotyną przez
zaciąganie się dymem tytoniowym. Ci wszyscy, którzy uważnie prze-
czytali rozdział o oddychaniu, rozumieją dobrze całą bezsensowność
tej czynności. "Wprowadzamy bowiem do płuc zamiast powietrza
dym, zawierający znikome ilości tlenu, dużo dwutlenku węgla (który '
organizm i tak musi stale wydalać), ponadto zaś pewne ilości trującej
nikotyny, która przenika do krwi i rozchodzi się po całym organizmie [
ze szkodą dla zdrowia.
Każdy, kto przypomni sobie wrażenia odniesione w czasie palenia
pierwszego papierosa, wie dobrze, iż nie sprawiało mu to żadnej przy-
jemności. ^Przeciwnie, u osób wrażliwych często następuje wtedy
skurcz ścianek żołądka, wywołujący tak nieprzyjemne wymioty?^
Jednakże zwykle w młodości z naiwnym uporem przezwyciężamy
wstręt organizmu do tego narkotyku, wyobrażając sobie, iż w ten
sposób upodabniamy się do starszych. I znów, jak tu było powie-
dziane dopiero co, przyzwyczajamy organizm i stajemy się bezwiednym
niewolnikiem nałogu, z którego później wyplątać się bardzo trudno.
Wszystkie wspomniane trucizny działają tylko na tego, kto ich
używa. W środowiskach mniej kulturalnych ludzie ogarnięci ma- ;
nią narkotyzowania się, nie mogąc znaleźć żadnych logicznych ani |
naukowych usprawiedliwień dla swego postępowania, twierdzą, iż
zdrowie jest ich własnością, mają więc prawo choćby wbrew interesowi
swojego organizmu korzystać z tego, co im sprawia przyjemność.
Obywatele współczesnych społeczeństw kulturalnych jasno pojmują
błędność takiego rozumowania. Zdrowie każdego członka społeczeństw^
JlUJ l lLL LU lllLlóllL i I --
mogąc znaleźć żadnych logicznych ani |
158
)n«nnścia — jest własnością ogółu. Dowieść
nie jest jego prywatną włas <ł 7atrucie utrudni mu normalne
tego łatwo — przecież kaz y, g J pi7nVch- szpitali, uzdrowisk,
zarobkowanie, uda Wodmówiona, mimo iż
rioZ przez własna głupotę lub
Toteż uczciwy człowiek w podobny sposób swoich słabości tłu-
maczyć nie ma prawa.
Jednak dopiero prawdziwą klęskę społeczną spowo-
Alkohol dowaó może alkohol. I on, jak każda trucizna,
wydaje się czasem, że nie jest dla organizmu szkodliwy. Niestety
jednak, ludzie dziwnie łatwo nabierają pociągu do picia dużych dosci
alkoholu i to mianowicie wódki, zawierającej do 50% tej trucizny.
Picie alkoholu, w równie szybkim stopniu jak korzystanie z niko-
tyny, przekształca się w trudny do opanowania nałóg. Ponieważ
zaś w 50% wódce wprowadzamy do organizmu wielkie ilości trucizny,
rezultaty niszczącego jej działania zjawiają się dużo szybciej. Jak
zwykle, pierwszą ofiarą staje się najwrażliwsza tkanka — nerwowa.
Każdy nieomal może zaobserwować ten wpływ alkoholu, słysząc
wypowiadane przez człowieka pijanego słowa bez związku i sensu
(zamroczenie umysłowe) lub obserwując jego wysiłki w celu utrzymania
równowagi lub stawiania prosto kroków, co wskazuje na niemożność
zharmonizowania pracy mięśni przez zatrute komórki nerwowe.
Prawdopodobnie jeszcze bardziej zwiększona dawka alkoholu
wywołałaby śmierć natychmiastową (tak jak po cyjanku potasu,
strychninie — tych najzjadliwszych truciznach), gdyby nie to, że
porażony alkoholem człowiek traci wreszcie przytomność i już więcej
me just w stanie dobrowolnie zatruwać siebie samego. Dopiero w ciągu
kilku- lub kilkunastu godzin organizm może mniej więcej uporać sie
z truczną utleniając ją, i choć częściowo naprawi pows ate w tka'
kach spustoszenia. Zatruto alknbnU™ powsraie w tkań-
będąc przekonany, że gdy 'odczuwałyjesZTól
organizm jego jest znowu równie sprfwnv iX 5 P^ejdzie,
to niesłuszne. Często bowiem kilku toJ’d ’k?rZ®d uPlclem- Jest
ostatecznie wyreoulowałv i d m trze^a’ a^y komórki
^dostrzegaZ n°a ^“jb tv
jedno „pijaństwo". które spowodowało
159
Ludzie jednak przeważnie o tym nie wiedzą. Jednych — naiwna
chęć pokazania, jak dalece ma się „mocną głowę", innych - nałóg
/ skłania do wielokrotnego nadużycia alkoholu i w ten sposób powoli
różne organy często zatruwane zaczynają już na stałe działać coraz
gorzej. Przede wszystkim mniej sprawnie funkcjonują komórki
nerwowe: pijak skarży się na bóle głowy, żali na utratę pamięci,
wyszukując przeróżne przyczyny, z oburzeniem jednak odrzucając
twierdzenie, iż jest to następstwem zatruwania się alkoholem.
Innymi organami najbardziej narażonymi na cierpienia są wą-
troba i serce. Stale zatruwana wątroba (która, jak mówiliśmy, przede
wszystkim walczy z trucizną) — wyrodnieje, w następstwie czego
u alkoholika mogą występować objawy cukrzycy. Serce źle kontro-
lowane przez tkankę nerwową, a jednocześnie samo bardziej zatru-
wane, działa nieregularnie, gorzej zaopatrując tkanki w krew. Toteż
nadużywanie alkoholu może się odbić na różnych organach. Ponadto
zaś nieregulamość pracy serca przede wszystkim odczuwa ono samo,
gdyż powstają w nim zazwyczaj trwałe zmiany (rozszerzenie serca
i zwyrodnienie mięśnia sercowego).
Kolejnym organem, który bezpośrednio cierpi przez alkohol, są
nerki. Przy samoobronie organizmu one to usuwają krążącą tru-
ciznę z krwi, przy czym zatruwają się same, źle więc odfiltrowują mocz.
Wtedy to duże ilości soli amoniakalnych, zamiast być usunięte na
zewnątrz, osadzają się wśród mięśni lub w stawach, utrudniając ich
ruchy i powodując dotkliwe bóle. Toteż wśród cierpiących na cho-
roby stawów znaczny procent stanowią alkoholicy.
Wszystko to jest jednak dotkliwą karą, którą pijak ponosi,
można by powiedzieć słusznie, za swą nieopatrzność i nieuświa-
domienie.
Zło społeczne alkoholizmu leży jednak dużo głębiej. Nieszczęście
bowiem wywołane przez tę truciznę nie ogranicza się do winnego.
Stwierdzono obecnie bezspornie, iż potomstwo alkoholika płaci przez
całe życie za postępowanie swego ojca lub matki. I dlatego to alko-
holizm jest nie tylko klęską społeczną, ale i przestępstwem.
Organizm dzieci alkoholików jest słaby, kościec rozwija się nie-
prawidłowo, a więc powstaje skłonność do krzywicy; osocze krwi
ma obniżone zdolności do zwalczania zarazków — toteż dzieci taki®
są podatniejsze na wszelkie choroby zakaźne. Przede wszystkim zaś
słabo rozwijają się ich centralne zwoje nerwowe, wskutek czego dzieci
160
. . zdolne odznaczaj. « panu^ “ —
pijaków są mniej zdol , [ub idiotyzmu.
wyklują »e*y “enorm ' czlowieka nie wołamy, aby nie
Dlatego tez do umiejąoeg y dowiedzia| się o grożących mu
pil alkoholu, a jedynie ,^amy y rozstrzygnąl, czy wo-
następstwach, a później Y ezpiecznej dla mego i jego
bec tego wolno mu używać tej tak me i
potomstwa trucizny.
Walka
państwa
z alkoholizmem
pojów alkoholowych ? Co więcej
Państwo ludowe dba o zdrowie swych obywateli dlatego
też każdemu, kto zastanowił się nad wyżej powiedzianym,
może nasunąć się słuszne pytanie: „Dlaczego państwo
zezwala na sprzedaż publiczną wysokoprocentowych na-
j, dlaczego je samo produkuje?
Odpowiedź na to jest prosta, aczkolwiek nie rzucająca się w oczy.
Dawniej monopol spirytusowy traktowano jako jedno z pokaźnych
źródeł dochodu dla skarbu państwa, nie interesując się, jakimi ofiarami jest
on opłacany. Nic więc dziwnego, iż niczym nie hamowany alkoholizm, w do-
datku wobec niskiego stanu kulturalnego obywateli, rozprzestrzenił się tak
niepomiernie w XIX i XX wieku.
W walce z tą klęską społeczną nie należy postępować nieprzezornie.
Próby zakazów sprzedaży alkoholu, czyli tak zwaną prohibicję, usiło-
wano już przeprowadzić w państwach kapitalistycznych, lecz nie dała ona
oczekiwanych rezultatów. Ludzie opanowani nałogiem pili.po kryjomu jeszcze
gorsze trucizny, jak denaturat, eter. Rozwijały się tajne gorzelnie, produku-
jące samogon, to jest wódkę nie oczyszczoną, której jednorazowe użycie wy-
woływało czasem natychmiastową ślepotę lub nawet śmierć
Z rozpanoszonym złem społecznym walczyć należy powoli i‘ ostrożnie.
Produkowanie alkoholu przez państwo poza celami przemysłowymi daje
przynajmniej możność kontroli tego produktu, a jednocześnie powolnego
ograniczania wytwórczości na spożycie. 1 8
Juz teraz zaobserwować można u nas, iż państwo • '
sze ilości taniego wina dzięki czemu r / , piodukuJe coraz więk-
ni. oMgo, ja się 0„aza|Oi p_
Wjjasmając to zagadnienie, wspominamr i
państwa w walce z alkoholizmem, z którei z - 1 zak°nezenie o doniosłej roli
każdy, kto uważnie przeczytał, co w tei snra mÓgł sobie z<*ać sprawę
zatruwania się alkoholem jest przede wsz Tb’ byl° P°wiedziane- Przyczyną
-e sobie następstw tej w^we^zm ztą ehr^T 1 ^wiada^a
Wszystkie posunięcia sta ’ PrZ«OŚ-
• P°dniesiema ogólnego stanu ^-enia oświa-
wa ozania tej klęski społecznej. 5 nar°dzie najlepszym sposobem 11
11 ~ Nauka o człowieku
161
NARZĄDY ZMYSŁÓW
Wspominaliśmy już o skórze jako narządzie zmysłu, przy czym
wyjaśniona została rola ciałka zmysłowego. Jest to komórka lub grupa
komórek odbierających podnietę, jednak zawsze wyłącznie tylko
taką, na jaką są one wrażliwe. Inne więc ciałka odbierają bodźce
dotykowe, inne bólu; jedne wrażliwe są na zimno, inne zaś reagują na
podniety cieplne. Że tak jest, przekonać się czasem możemy, gdy przy
operacji zastrzykną nam środek znieczulający zwany kokainą (uży-
wają go często dentyści, aby pacjentom oszczędzić cierpień). Kto
przechodził podobne znieczulenie, wie dobrze, że czuje się wtedy każde
dotknięcie instrumentu dentystycznego. Mimo jednak tak przykrych
zabiegów, jak rwanie zęba czy nawet skrobanie kości, żadnego bólu
się nie odczuwa. Ten właśnie pozornie zadziwiający fakt tłumaczy
się po prostu tym, że kokaina znieczula wyłącznie tylko ciałka bó-
lowe, podczas gdy inne ciałka zmysłowe znajdujące się w skórze
(a więc również dotykowe) w dalszym ciągu funkcjonują prawie nor-
malnie.
Wszystkie organy zmysłowe człowieka, jak i wszelkich zwierząt,
są zbudowane według tego samego, dopiero co opisanego typu. To
znaczy, że jest to zbiór:
1) ciałek zmysłowych odbierających podnietę oraz
2) stykających się z nimi włókien nerwowych, które podnietę tę
przewodzą do mózgu lub rdzenia.
Trzy najważniejsze narządy zmysłów człowieka: oczy, uszy
i nos mają bardzo liczne ciałka zmysłowe zagęszczone na niewielkiej
przestrzeni, co ogroipnie wzmaga ich czułość na odbiór nawet najbar-
dziej słabych podniet. Widzieliśmy już, że zagęszczenie ciałek dotyko-
wych na końcach palców powoduje, iż nimi wyczuwać możemy dużo
162
lepiej powierzchnię przedm.otu^amz gdy znajduje się także
„kotem. Bardzo dużo ciałek z y 3 Q się praekonao
„a końcu nosa. Toteż, o czym meMdmiotó„, wyczujemy
„ niewielkiej różnicy w temperaturze 1 dotykanie palcami
j, najlepiej, dotykając £ Żukowo cieple.
blędw\^CtrzoTh organach zmysłowych, które- "
r-i W na celu
dym z nich istnieją p jeszcze podziała ona na ciałka
z organ6w rozpatrzymy
kolejno.
Oko z wyglądu moglibyśmy porównać do małej gru-
Oko bościennej piłki gumowej, z tą różnicą, iż w swej
tylnej części jest lekko spłaszczone. We wnętrzu takiej piłki panuje
kompletna ciemność. Podobnie byłoby i we wnętrzu oka, tylko że
w przedniej jego części znajduje się mały okrągły otwór, nazwany
źrenicą, przesłonięty przezroczystą jak szybka błoną, która nosi nazwę
rogówki. Przez ten otwór więc wpada do ciemnego wnętrza oka
wiązka promieni świetlnych, trafiając akurat na tylną spłaszczoną
ściankę. Ta właśnie ścianka wysłana jest gęsto tuż przy sobie stoją-
cymi ciałkami zmysłowymi. Warstwa ich nosi nazwę siatkówki.
Naturalnie każde z ciałek zmysłowych ma swoje włókno nerwowe,
które razem zbierają się w wiązkę i w postaci już dość grubego nerwu
przebijają tylną ściankę oka, aby biec dalej do komórek nerwowych
w przedniej części mózgu (rys. 92 0). Tuż za źrenicą znajduje się
podobnie jak w aparacie fotograficznym, soczewka tak przezroczysta’
jakby była ze szkła (rys. 100) J ’
1 rozkraiać °k°
wstęgo płynu (gdyż oko nie jest puste jak nlk ’’ '.'UęC1" 8alareto’
przezroczystą, półpłynną galaretą) ujrzllibyśm \ WyPelm°n<S
soczewkę. Przy dokładniejszym badaniu st r^ jaźnie
z wyglądu można by uznać ia ’<i amu stwierdzilibyśmy, że tylko
nalibyśmy się, iż jest ona elastyczn^1 11^ dotkn^wszy przeko-
właściwość soczewki jest bardzo' ważna i £ Ta
00 zaraz wyjaśnimy. J ‘ d a O1'ganizmu pożądana,
11»
163
GAŁKA OCZNA
Rys. 100
Gałka oczna widziana z przodu
a — soczewka, b — otwór w tę-
czówce zwany źrenicą, c — tę.
czówka, d — białkówka, e -
naczyniówka, jak widać, na
przodzie przechodząca w tę-
czówkę, f — siatkówka, z któ-
rą łączy się g — nerw wzro-
kowy złożony z włókien odpro-
wadzających podniety od siat-
kówki. Pamiętać należy, że całe
wnętrze tej kuli nie jest próżne,
lecz wypełnione półpłynną ga-
laretowatą masą, zwaną ciałem
szklistym. Zauważ, że biał-
kówka (na przekroju kresko-
wana) na przodzie przed tę-
czówką i źrenicą przechodzi
w przezroczystą rogówkę
Każda wypukła soczewka skupia padające na nią promienie
świetlne i, jak wiemy z fizyki, po przejściu ich na drugą stronę, w pew-
nej ściśle określonej odległości powstaje wyraźny wizerunek przedmiotu,
który do niej te promienie wysyła. Pamiętać należy, że już o parę
milimetrów głębiej lub płycej obraz staje się niewyraźny, jak mówimy
— nieostry.
Ta sama jednak soczewka rzuca ostry obraz nie zawsze na jedna-
kowej odległości. Gdy promienie przybyły do soczewki z bliska,
wyraźny obraz tworzy się nieco dalęj. Natomiast gdy przedmiot
wysyłający je był daleko, obraz powstaje bliżej (rys. 102—I i U)-
Wiedząc o tej własności soczewki, łatwo się zorientujemy, iz
zasadniczo wtedy bylibyśmy w stanie widzieć dobrze i wyraźnie
albo tylko przedmioty bliskie, albo tylko odległe. Jeśli bowiem oko
nasze tak byłoby urządzone, że ostry obraz przedmiotów7 dalekich
padałby akurat na siatkówkę (czyli że wówczas widzielibyśmy je
wyraźnie), to ta sama soczewka ostry obraz przedmiotów bliskich
rzucałaby na parę milimetrów za siatkówką (rys. 103). Wtedy jeJ
ciałka zmysłowe byłyby podrażnione obrazem nieostrym. JednyD3
słowem, przedmioty te widzielibyśmy jakby zamazane.
164
O takich brakach sztywnej soczewki wiedzą dobrze fotografowie
dlatego też w aparacie fotograficznym są urządzenia pozwalające
na regulowanie odległości między soczewką a kliszą, aby obraz pada-
jący na tę ostatnią był zawsze wyraźny. Ale w oku siatkówka i so-
czewka są umieszczone nieruchomo i ani zbliżyć się, ani oddalić od
siebie nie mogą. Fizyka mówi nam jednak,’ że soczewki o większej
wypukłości w ogóle zawsze rzucają obrazy ostre bliżej aniżeli soczewki
bardziej płaskie (rys. 102 — III).
Regulacja Teraz zrozumiemy pożytek z tego faktu, że soczewka
wyraźnego naszego oka jest elastyczna. Dzięki temu bowiem
widzenia . . ,
może ona zmieniać swą wypukłość. W związku
z tą właściwością, stając się w miarę potrzeby bardziej wypukłą,
rzucać będzie obraz bliżej, gdy się zaś nieco spłaszczy, miejsce ostrego
zarysowania obrazu wypadnie głębiej.
obrazić Wi!° Od8U7a,S ‘ ZbliŻaĆ sfatk6"'k«. »by natrafić na ostry
wyonlloC l’’ Jr *° “ynil f0t0®raf> oko “•»> dopasowuje
wypukłość soczewki. I to 7awq7P ol
bywaj, z bliska, czy z daleka ostri ~ prOmienie przy‘
dokladnie „a siatkówkę Dzięki tS, T praedmi°tu pada'
zostaj, podrażnione zawsze obrazem nLZ zmyslowe
oorazem najwyraźniejszym. To właśnie
1 (i 5
Rys. 101. Z Lewej — tęczówka
z prześwitującą w środku so-
czewką. Pośrodku i z pra-
wej — przekroje przedniej
części oka, na których zazna-
czono pionowo ustawiony
pierścień włókien mięsnych
— ciałko rzęskowe (a —
miejsca jego przekroju), w je-
go środku znajduje się soczewka uwieszona na płomienistych włókienkach
miesno-ścięgnistych. Gdy ciałko rzęskowe maleje (skurcz), włokienka, na któ-
rych jest zawieszona soczewka, wiotczeją, a ta, wskutek swej elastyczności
uwypukla się (&). Gdy pierścień ciałka rzęskowego się rozszerza, włókna, na
których jest zawieszona soczewka, naprężają się i spłaszczają ją (rys. środkowy)
uwypuklanie lub spłaszczanie soczewki odbywa się dzięki włóknom
mięśniowym, które są do niej przyczepione. Jeśli więc patrzymy na
przedmioty bardzo odległe, włókna mięśniowe automatycznie spła-
szczają soczewkę akurat do tego stopnia, aby ostry obraz padł na
siatkówkę. Jeżeli chcemy coś zobaczyć z bliska, soczewka automa-
tycznie zostanie uwypuklona zawsze w ten sposób, aby największą
ostrość wypadała na warstwę ciałek zmysłowych (rys. 101 i 103).
Rys. 102. Rzucanie obrazu przez soczewki o różnej wypukłości
Przypomnij sobie z fizyki: I — gdy promienie od przedmiotu padają z daleka,
soczewka rzuca obraz blisko, II — gdy promienie od przedmiotu padają z bliska,
soczewka rzuca obraz dalej, III — gdy jednak soczewka jest bardzo wypukła,
jej ostre obrazy będą zawsze padały dużo bliżej niż od soczewki spłaszczonej
166
Propenie p^^™"
ległego, a sOC'Z°^ Człowiek widzi
akurat na siatkówce.
odległy obraz ostro i wyra
Ta sama soczewka rzuca obraz przed-
miotów bliskich dalej poza siatkówkę.
Przedmioty bliskie widziane byłyby
niewyraźnie, gdyby nie to, ze potrafi
ona w tych przypadkach ...............
odpowiednio się uwypuklić, dzięki cze-
mu odległość obrazu przedmiotu bli-
skiego skraca się i pada akurat na siat-
kówkę. Człowiek widzi Znów dobrze
Rys. 103. Akomodacja oka do ostrego widzenia z bliska. Gałka oczna normalna
Promienie padają od przedmiotu od-
ległego, a soczewka daje ostry obraz
akurat na siatkówce. Człowiek starszy
(wyżej 45 lat) widzi odległy przed-
miot ostro i wyraźnie
Ta sama soczewka rzuca obraz przed-
miotów bliskich dalej poza siatkówkę.
Przedmioty bliskie człowiek starszy
widzi niewyraźnie, gdyż jego soczewka
straciła zdolność odpowiedniego uwy-
puklania się — akomodacji
Człowiek starszy może zobaczyć przed-
mioty bliskie ostro .tylko za pomocą
okularów wypukłych, które odpo-
wiednio dobrane zbliżą mu odległość
padania obrazu o tyle, aby obraz
ten padł akurat na siatkówkę
Rys. 104. Starcza dalekowzroczność.
Gałka oczna normalna
167
W ten sposób regulacja odbywa się w oku normal-
Wady oczu nym Zdarza się jednak, iż u niektórych ludzi oko
zbudowane jest wadliwie, tak że przy najwyższym możliwym uwypu-
kleniu soczewki obraz pada z tyłu, poza siatkówką. Wtedy mamy do
Gałka oczna zbyt krótka znamionuje
dalekowidza
— gdy promienie padają z daleka,
uwypuklona do granic możliwości so-
czewka daje ostry obraz akurat ria
siatkówce. Taki człowiek widzi ostro
przedmioty odległe
B — obraz przedmiotów bliskich pada
poza siatkówką, zaś soczewka już
więcej uwypuklić się nie może. Da-
lekowidz widzi przedmioty bliskie
nieostro, chyba że
C — dopomoże sobie wypukłymi
okularami (jak na rysunku 104)
Rys. 105?j Wady wzroku i ich reguł
Galka oczna zbyt długa znamionuje
krótkowidza
A — soczewka w położeniu normal-
nym rzuca ostry obraz przedmiotów
bliskich akurat na siatkówkę. Krót-
kowidz widzi z bliska wyraźnie
B — obraz przedmiotów odległych
pada zbyt blisko, wobec czego krótko-
widz widzi nieostro, uwypuklenie so-
czewki co najwyżej jeszcze bardziej
skróciłoby odległości obrazu i oddaliło
go od siatkówki, zaś spłaszczyć się
więcej nie może
C — krótkowidz dopomaga sobie oku-
larami o szkłach wklęsłych, gdyż te
powiększają odległość padania ob-
razu, dzięki czemu widzi wyraźnie
również i przedmioty odległe
owanie
168
•a z tak zwaną dalckowzrocznością. Człowiek z taką wadą widzi
czymema Z t odległe) bliskie jednak wydają mu się
amazane Ponieważ zaś soczewka oka, jak mówiliśmy, bar-
rS7tXklió się X jest w stanie, aby obraz jeszcze przybliżyć,
Lamv iej wtedy sztucznie, używając okularów o szkłach wy-
pukłych. TaMe bowiem szkła, jak wiemy, zmniejszają odległość
Padajeśli°odZrotnie, oko jest wadliwie zbudowane w ten sposób, iz
mimo największego spłaszczenia soczewki przez włókienka mięśniowe
obraz pada jeszcze przed siatkówką, wówczas dobrze widzimy przeć -
mioty bliskie, natomiast odległe stają się zamazane. Nazywa się to
krótkowzrocznością i wtedy również dopomagamy -sobie szkłami,
jednak w tym wypadku z soczewkami wklęsłymi. W zrozumieniu
powyższego pomoże nam rys. 105.
Oczy, jak każdy inny narząd, również bywają na-
Choroby oczu |>ażone na rozmaite choroby. Jedną z częstszych
jest zapalenie spojówek, czyli tych delikatnych błon, które pokrywają
gałkę oczną i wewnętrzną stronę powiek. Przyczyną jej powstania
może być dłuższe przebywanie w bardzo jaskrawym świetle, na przy-
kład na silnie nasłonecznionym śniegu lub w blasku wielkich lamp czy
reflektorów. Ale nie tylko nadmierne światło jest jej przyczyną.
Zadymione czy pełne kurzu powietrze również silnie drażni spojówki
i może wywołać ich stan zapalny. Oczy stają się wtedy zaczerwie-
nione, pod powiekami odczuwamy pieczenie i dokuczliwe swędzenie.
Nieraz, gdy stan taki trwa dłużej, zaczyna się sączyć ropna wydzie-
liną.
Podobne objawy występują przy zakaźnym zapaleniu spojówek
Nabawić się go można trąc oczy brudnymi rękami, na których znaj-
dują się zarazki powodujące tę chorobę.
.lezeh objawy takie, jak wyżej opisano, trwają dłużej niż parę
ygod ni, należy udać się do lekarza, gdyż zadawnione ostre zapalenie
^pojowek może spowodować owrzodzenie rogówki i nawet utratę
Wg —
pospolicie jęczmieniem lub jcczmek™ z t ę tę zwlemy
1G9
ropne. Choroba ta nie jest niebezpieczna i zwykle przechodzi dość
szybko. Jednak w przypadkach często powtarzających się jęczmieni
należy udać się do lekarza, który zarządzi odpowiednie zabiegi.
brną chorobą, ale już ogromnie zaraźliwą, która najczęściej wystę-
puje u dzieci i młodzieży, jest jaglica. Jako choroba zakaźna, jest
ona bardzo groźna społecznie. Przenosi się tak jak poprzednie,
zwłaszcza za pośrednictwem rąk, którymi chory trze obolałe powieki,
oraz przy dotykaniu oczu rękami lub przedmiotami zakażonymi
(najczęściej ręczniki).
Nie leczona jaglica doprowadzić może nawet do utraty wzroku.
Toteż obowiązkiem społecznym każdego, kto by podejrzewał u siebie
początki jaglicy, jest zameldować się natychmiast u lekarza w przy-
chodni. Przy zachowaniu ostrożności izolowanie chorego w szpitalu
nie jest konieczne, chyba w wyjątkowych wypadkach. Niemniej
jaglica wymaga systematycznego i długotrwałego leczenia. Pamiętać
należy, że szerzy się ona zwłaszcza wśród dzieci w wieku szkolnym,
toteż w przypadkach częstego łzawienia oczu, odczuwania „piasku"
pod powiekami, należy natychmiast udać się do przychodni prze-
ciwjagliczej, zarówno we własnym interesie jak i ze społecznego
obowiązku niezarażania kolegów.
Ochrona Tak czuły i delikatny organ, jak oko, jest już przez
oka sam organizm starannie ochroniony. Prawie całe,
oprócz przedniej części, znajduje się wśród kostnych ścianek — oczo-
dołów. Z przodu również osłonięte jest dwiema ruchomymi fałdami
skórnymi (powiekami), mogącymi całkowicie je zasłaniać w wypadku
sypiącego kurzem wiatru, gryzących oparów lub jakichkolwiek nie-
bezpieczeństw. Do takich niebezpieczeństw należy również zbyt
jaskrawe światło, które bardzo szkodliwie może podziałać szczególnie
na siatkówkę. Oko broni się przed tym dwojako: bądź przez kompletne
zamknięcie powiek, wtedy jednak człowiek zostaje czasowo oślepiony,
bądź też, jeśli światło jest bardzo silne, ale nie tak jaskrawe, aby go
oko wytrzymać nie mogło, zaczyna działać jeszcze inne urządzenie.
Mianowicie dookoła otworu źrenicy znajdują się delikatne mięśnie,
mogące zwężać ją swoimi skurczami, i inne, które działają antagoni-
stycznie, a więc rozszerzają ten otwór, przez który światło wpada do
oka. Zrozumiałe jest, iż przez mniejszą dziurkę dostanie się do środka
mniej promieni, a co za tym idzie, mimo jaskrawych potoków światła
170
Higiena
wzroku
dookoła, uniknie siępokojix,
zapanował mrok lub z^d^e ięcej pronlieni należałoby wpuścić
wtedy, ażeby lepiej Z11 ’‘ tomatycznie rozszerzają źrenicę.
d0 oka i wówczas to mięsni < lub zwężania źrenicy przeko-
0 tych zdolnościach rozsz < patrzącego w jasne okno,
nać się bardzo łatwo obserwując oko kolegi pati ząceso J
a następnie przesłaniając mu widok zeszytem.
To że organizm sam dba o ten swój czuły narząd,
tym bardziej powinno nas pobudzić do starannego
opiekowania się 'naszym wzrokiem. Nie wolno mianowicie prze-
ciążać ciałek zmysłowych siatkówki przez zbyt długie wpatrywanie
się w drobne, mało wyraźne przedmioty. Niepożądane jest tez. choć
to robią czasem nierozsądne dzieci, patrzenie na oślepiające światło,
na przykład - silnej żarówki lub słońca. Szkodliwe jest również
wytężanie wzroku przy niedostatecznym oświetleniu. Na przykład
nie należy próbować czytać o zmierzchu, gdy jeszcze nie zapalono
świateł, tylko dlatego, że nas książka bardzo zainteresowała.
Trzeba wreszcie dodać, że braki pewnych substancji w pokarmie
(witamina A) mogą wywołać w zupełnie normalnie zbudowanym oku
osłabienie zdolności widzenia lub nawet całkowity jej zanik.
Rola lez Oko mus’ tez utrzymane w czystości. Tu jednak
człowiekowi nie wolno manipulować ani mydłem,
ani wodą, a opieka ograniczyć się powinna do nienarażania tego
cennego organu na kurz i zaprószenie. O czystość oka dba sam
organizm.
W zewnętrznym górnym kącie oka znajduje się specjalny gruczoł
zwany łzowym, wydzielający słonawą ciecz, stale spływającą na ro-
gówkę. W ten sposób zmywane zostają wszelkie odrobiny kurzu które
rao osłony rzęs mogłyby na nią upaść. Dlatego to' powierzchnia
oka jest zawsze lekko wilgotna Płvn fpn tK;
końcu oka , tutaj przez UiuttaS. ’T
której ścianki również z lekka zwilża. p ywa ° lamY nosowej,
Gruczoły łzowe są bardzo wrażliwe V. - u i • •
nie psychiczne człowieka i wydzielają wtedv^de. SllmeJsze Podrażnie-
który nie nadąża wówczas ścieka ' ' zwiększoną ilość płynu,
a przelewa się kfc W
o uomej powieki w postaci łez.
171
Jak się okazało, płyn łzowy nie tylko zmywa kurz z powierzchni
oka. lecz ma również własności bakteriobójcze, chroni więc w pewnym
stopniu oko przed zakażeniem.
Podobnie, według już opisywanego wzoru, przedsta-
wia się u człowieka i pozostałych ssaków budowa
organu słuchu. I tu również jest całe mnóstwo ciałek zmysłowych.
Są one ustawione w rzędach, każde z nich ma włókno nerwowe doty-
kające go, a następnie we wspólnej wiązce — nerwie słuchowym —
podążające do komórek mózgu (rys. 92 C).
Te ciałka zmysłowe są jeszcze lepiej ochronione niż oko, gdyż
znajdują się w wewnętrznej jamie kości skroniowej,. Drgania powie-
trzne, zebrane przez chrząstkową muszlę uszną, kierowane są poprzez
dosyć długi, bo kilkucentymetrowy kanał do zamykającej go cienkiej
błonki, zwanej bębenkową. Pod wpływem drgań błona bębenkowa
zaczyna falować i dopiero jej ruchy przenoszone są do komórek zmy-
słowych (rys. 106).
x Bardzo silne hałasy czy huki mogą nawet wywrołać pęknięcie
błony bębenkowej, która wprawdzie czasem zarasta, w przeciwnym
jednak przypadku może być przyczyną chorób położonych poza nią
* części ucha.
W dość szerokim kanale słuchowym zbiera się często dużo kurzu,
W który pomieszany z żółtą, gęstą wydzieliną jego ścianek, tak zwaną
woszczyną, może powodować zatkanie kanału i czasowe przytę-
pienie słuchu.
Uszy należy utrzymywać w czystości. Nie wolno jednak grzebać
głęboko w kanale słuchowym, gdyż łatwo uszkodzić błonę bęben-
kową. Dlatego głębsze czyszczenie ucha powinien przeprowadzać
tylko specjalista lekarz.
Zmysł W tej samej jamie kości skroniowej, a więc tuż przy
równowagi organie zmysłu słuchu, znajduje się jeszcze jeden
narząd zmysłowy, informujący nas o położeniu ciała i dlatego zwany
organem zmysłu równowagi. Składa się on z trzech łukowatych
błoniastych rur, wypełnionych płynem. Płyn ten w zależności od polo-
< zenia naszego ciała, rozmaicie uciska ciałka zmysłowe znajdujące się
w ściankach u nasady kanałów.
\ 172 -
B A
Rys. 106. ' Organy zmysłów słuchu i równowagi
A — ucho zewnętrzne składa się z muszli usznej i kanału słuchowego
B — (powiększona lewa część rysunku 4) ucho środkowe (1) oddzielone jest
od kanału słuchowego błoną bębenkową (2). Tu widać 3 kosteczki (młoteczek,
kowadełko, strzemiączko), po których przenoszą się drgania błony bębenkowej
na 3 — ucho wewnętrzne (właściwy organ słuchu); 4 — nerw słuchu i równowagi
jedną gałęzią dochodzący do skręconego w kształcie ślimaka ucha wewnętrz-
nego, drugą zaś do 5 — trzech kanałów będących ośrodkiem zmysłu równowa-
gi, 6 — cienka rura (kanał Eustachego) łączy ucho środkowe z jamą gardzieli.
Ucho środkowe i wewnętrzne znajduje się wewnątrz kości skroniowej, której
powierzchnię przekroju oznaczono punktami (porównaj z rys. 11)
Z istnienia takiego zmysłu rzadko zdajemy sobie sprawę sądząc,
iz wzrok i dotyk wystarczająco informują nas o położeniu ciała.
Dobrzy pływacy przy głębokim nurkowaniu mogą przekonać się że
choc w głębi wody ani dotyk, ani wzrok nie objaśni ich, jakie mają
położenie, jednak zawsze są w stanie zorientować się, czy ciało ich
skierowane jest stopami, czy głową, czy też ukośnie do środka ziemi,
ym informuje właśnie opisany wyżej organ zmysłu równowagi.
173
Organy węchu Organ węchu mieści się w jamie nosowej. Opróc? ci
i smaku lek zmysłowych i nerwów (rys. 108) nie ma omjakichś
specjalnych urządzeń wzmacniających. Jedynie położenie jeg0
w napływającym ciągle (przy każdym wdechu) strumieniu powietrza
jest bardzo dogodne dla wyłapywania wszelkich przybywających ze
świata zapachów (rys. 107). Nie bez znaczenia jest również i to, iż
jama nosowa łączy się tak szerokim otworem z jamą gębową. jqie
każdy bowiem wie, że wrażliwość ciałek zmysłowych smaku (rys. 2 C),
znajdujących się w tylnej części języka, jest bardzo ograniczona
(rys. 109). Potrafią one rozróżnić zaledwie 4 rodzaje smaków, słodki,
słony, gorzki i kwaśny. Toteż polegając wyłącznie na tym zmyśle
nie rozróżnilibyśmy nie tylko kawałka gruszki od jabłka, ale nawet
od cebuli.
/ . ' rzekrój przez jamę nosową w pozycji jak na rysunkach 55, 58 i 60,
n oryc z powodu drobnych wymiarów nie można było tych szczegółów
ysować. Zauważ przekrój przez kości szczękową i podniebienną oraz
p e roj przez wargę i podniebienie miękkie. W nosie widać fałdy pokryte
w i gotną błoną śluzową. O głębokości tych fałd poucza nas poprzeczny przekrój
wy onany wzdłuż O — O, widać na nim, że każda fałda ma zrąb kostny obciąg-
Śnięty cienką warstwą śluzówki
174
Rys. 108. Przekrój na-
błonka węchowego. Wi-
dać pęczki rzęsek na
komórkach zmysłowych,
do których dochodzi ja-
kaś woń (czarna strzał-
ka). Przeciwległego koń-
ca tych komórek doty-
kają włókienka i włókna
z wiązki nerwowej (jed-
na z gałązek nerwu wę-
chowego), po których
podąży podrażnienie (bia-
ła strzałka) do ośrodków
nerwowych
Tę zdolność orientowania się w bogatej różnorodności mniej lub
więcej smacznych potraw zawdzięczamy przede wszystkim węchowi,
o czym łatwo się przekonać, gdy zwrócimy uwagę, jak mało mamy
wrażeń smakowych w czasie kataru.
Dotychczas omówiliśmy około dziesięciu zmysłów, co wcale nie
znaczy, aby nie było ich w ciele ludzkim więcej, aczkolwiek mniej
wyraźnie zdajemy sobie sprawę z ich
istnienia.
Rys. 109. Język widziany od góry. Zau-
waż bruzdę idącą wzdłuż języka, na któ-
rego powierzchni są umieszczone liczne
ciałka zmysłowe dotyku, bólu, ciepła i zim-
na oraz smaku (rys. 2 C). Narządy tego
zmysłu nazywają się brodawkami smako-
wymi, 1 — największe spośród nich, zwa-
ne okolonymi
175
. Ludzie zazwyczaj zupełnie mylnie wyobrażają^bie,
UsW^a“Tńan,< iż to właśnie organy zmysłów dają im świadomość
zmysłowych zjawisk świata otaczającego. Jednym słowem, że
ucho pozwala najozkoszowanie się muzyką, a oko — pięknym wido-
kiem zachodu słońca. Z całą pewnością bez pomocy tych organów
nie moglibyśmy odbierać wrażeń. Z drugiej jednak strony one same
zupełnie nie mogą stworzyć nam świadomego wyobrażenia, tego, co
słyszymy bądź oglądamy.
Uświadomienie sobie odbieranych wrażeń następuje dopiero
w odpowiednich komórkach nerwowych mózgu. Toteż pojmierny
łatwo, że na przykład człowiek, który by miał przerwane nerwy
wzrokowe oka, byłby ślepy, mimo że jego oczy widziałyby tak jak
przedtem. Ich widzenie bowiem ograniczałoby się tylko do siatkówki.
Ta zaś sama nie bierze udziahi w kształtowaniu się świadomości
i psychiki. Toteż nasz organizm nie byłby poinformowany o tych jej
,,wrażeniach“. I w rezultacie, mimo zupełnie nie uszkodzonych oczu,
bylibyśmy tak samo niewidomi, jak byśmy wcale tego organu nie
mieli.
Ktoś, kto nie zrozumiałby dobrze wyżej powiedzianego, niech
wyobrazi sobie armię, która rozstawiła czaty, obowiązane meldować
o wszystkim, co zauważą, do kwatery głównej. Cóż za pożytek jednak
miałaby armia z takiego wartownika, który choćby jak najlepiej
zaobserwował, a nawet przerachował pułki zbliżającego się nieprzyja-
ciela, nie był w stanie jednak w żaden sposób zawiadomić o tym głów-
nej kwatery? To, że on widzi, nie pozwoli ani na zarządzenie pogo-
towia, ani na odpowiednie przegrupowanie wojska do bitwy, gdyż
cała armia naprawdę wie p niebezpieczeństwie dopiero wtedy, jeśli
zostanie o tym zawiadomiony główny sztab.
ROZWÓJ ORGANIZMU
Komórki Wiemy już z lekcyj botaniki i zoologii, iż rozmnażanie
rozrodcze roślin i zwierząt może odbywać się dwojako: bądź
wegetatywnie, bądź płciowo.
Człowiek, zarówno jak i wszystkie kręgowce, rozmnaża się ty Iko
drogą płciową, to znaczy, że nowy osobnik powstaje dopiero ze zlania
się 2 komórek: mikrogamety z makrogametą. O ile u niższych zwie-
rząt występuje to, co w botanice nosiło nazwę jednopienności, to jest,
iż zarówno mikro- jak i makrogamety mogą być wytwarzane przez tego
samego osobnika (zwierzęta takie nazywamy w zoologii obojnakami),
to wszystkie ssaki, więc i człowiek są rozdzielnopłciowe. To znaczy,
iż inne osobniki wytwarzają makrogamety, inne mikrogamety.
Pierwsze noszą nazwę samic, drugie — samców. Podobnie zresztą
i u roślin dwupiennych wyróżnialiśmy osobniki pyłkowe — samcze
oraz zalążkowe — samicze.
Gamety u zwierząt powstają w specjalnych organach położonych
w tyle jamy brzusznej. U samic noszą one nazwę jajników i produkują
makrogamety zwane inaczej jajami. U samców nazywają się jądrami
i wytwarzają mikrogamety, czyli tak zwane plemniki.
Zarodek Jak wiadomo, dopiero po zapłodnieniu, czyli po
ziarnu się makro- i mikrogamety powstaje jedna
komórka zwana zygotą. Ona to poprzez szybkie i liczne podziały
wytwarza coraz większe ilości komórek formujących pierwsze sta-
dium nowego organizmu ludzkiego czy zwierzęcego, noszącego nazwę
zarodka. Jasne jest, iz zarodek, szczególnie w pierwszym okresie
kiedy jeszcze wygląda jak bezładna kupka komórek, nie ma możności
wyszukiwania sobie pokarmu w otaczającym go świecie. Ponieważ
do wzrostu, czyli do powiększania swej masy i ciężaru, musi zużywać
12 — Nauka 0 człowieku
177
jakieś materiały pokarmowe, zostają mu one dostarczone przez orga-
nizm matki w postaci zapasów odżywczych, jakimi jest żółtko w jaju.
U różnych jednak kręgowców ta sprawa zaopatrzenia rozwija-
jącego się zarodka w substancje pokarmowe rozwiązana bywa dwo-
jako:
1) Albo jajo otrzymuje od razu wielkie ilości żółtka i prawie zaraz
po zapłodnieniu zostaje oddzielone od organizmu macierzystego
jak to ma miejsce u gadów i ptaków — ich jaja są więc bardzo wielkie
(na przykład u strusia pojemność jaja wynosi 1 litr).
2) Albo — jak to ma miejsce u wszystkich ssaków (z wyjątkiem
dziobaka i kolczatki) — jajko jest maleńką kuleczką, mniej więcej
T/<, mm średnicy, i posiada zapasy żółtkowe zaledwie na parę dni
rozwoju. W tym przypadku, po zapłodnieniu, nie oddziela się ono
od organizmu macierzystego, lecz pozostaje w nim w specjalnym
mięsistym worku, zwanym macicą, gdzie przez cały czas życia zarod-
kowego otrzymuje pokarmy oraz tlen z krwi matki i dopiero, jako
sformowany i już zdolny do'samodzielnego życia organizm, opuszczą
jej ciało.
Naturalnie samo przez się rozumie się, że takie świeżo urodzone
dziecko ssaka, mimo iż może już samodzielnie pobierać pokarm z ze-
wnątrz i oddychać, łatwo stałoby się pastwą wrogów lub niesprzy-
jającrch warunków klimatycznych. Toteż u różnych ssaków długo
jeszcze albo tylko matka, albo oboje rodzice otaczają swe dzieci
czułą opieką.
Przez pewien czas po narodzeniu młode u ssaków
karmione są wyłącznie tylko wydzieliną mlecznych
gruczołów matki, czyli mlekiem, zawierającym, jak wiemy, wszystkie
najważniejsze składniki pokarmowe, jak białka, tłuszcze i węglo-
wodany. i W tym okresie małe nazywamy oseskiem. Czas trwania
tego okresu bywa u różnych ssaków rozmaity. U zająca na przykład
lub nutrii trwa zaledwie parę dni, a w każdym razie małe już zaraz po
urodzeniu mogą uzupełniać pokarm źdźbłami trawy czy miękkim
ziarnem. U sarny czy innych przeżuwaczy młode zaczynają się
dokarmiać po kilku tygodniach od urodzenia. U innych, jak u małpy
cz\ człowieka, małe przez kilka miesięcy jest wyłącznie oseskiem,
a i długo jeszcze potem wymaga ochrony i opieki rodzicielskiej. U małp
na pi zakład przez cały rok matka nosi dziecko z sobą w czasie W?'
178
• rtofrafi ono już wcale nieźle cho-
drówek po gałęziach drzew, »- ze potraf, J
dzić, wspinać się i skakać.
u człowieka okres niemowlęctwa trwa od roku
Dojrzewanie , dwóch lat, okres dzieciństwa do lat , J
Wć następuje w Wieku 16—18 lat
gSod^St^^; udział w sprawach swego kraju,
pracą swą i zdolnościami przyczyniając się do gospodarczego
^''^Gd^tylko młody człowiek stanie się samodzielnym członkiem
społeczeństwa, może założyć rodzinę, aby zabezpieczyć Ciągłość
nowych pokoleń.
Zazwyczaj mniej więcej dwa razy tyle lat, ile trwa dzieciństwo
i młodość, człowiek pracuje sprawnie jako istota dojrzała.
Później jednak powoli zaczynają się zjawiać tak
Starzenie się zwane objawy starości, 'polegające na mniej spraw-
nym funkcjonowaniu organów. Mięśnie wiotczeją i nie wykazują już
dawnej siły, w ściankach naczyń krwionośnych występują zwapnienia
powodujące ich kruchość, a więc i łatwe pękanie za lada urazem.
Soczewka twardnieje i mniej łatwo daje się uwypuklać. Hormony
nie działają tak sprawnie, powodując często zaburzenia w całym ustro-
ju. Zęby zużyte wypadają lub wykruszają się utrudniając dobre przy-
gotowanie pokarmów do trawienia.
Jeszcze większe spustoszenia następują w życiu psychicznym
organizmu, a to wskutek przemęczenia komórek nerwowych. Pamięć
zawodzi, dłuższa praca myślowa staje się utrudniona i wywołuje
bóle głowy. Stosunkowo najmniej szkodliwym objawem jest utrata
barwnika, włosów, co powoduje tak charakterystyczne dla starych
ludzi siwienie.
Racjonalny i usystematyzowany tryb życia, zwra-
cane uwag, „a higienę odżywiania, niepisanie
Zapobieganie
starości
poszczególnych
kilkanaście lat
ostatecznego końca - śmierci.
12*
179
w niektórych krajach do około 70 lat, podczas gdy przed payuset
laty wynosiła tam zaledwie około 30 lat.
T orie Już w zeszłym roku na przykładach zwierząt,
pochodzenia a w pozaprzeszłym — roślin, mieliśmy sposobność
człowieka zap0Znać się z genialnym osiągnięciem umysłu ludz-
kiego, jakim było dostrzeżenie zmienności ewolucyjnej w rozwoju istot
żywych. Nazywamy je dostrzeżeniem umysłu, a nie wzroku, gdyż
zmiany te zachodzą .w tak wielkich odstępach czasu, że nie tylko do-
świadczenia życia pojedynczego człowieka, ale nawet najdawniejsze za-
piski bądź świadectwa rysunkowe naszych przodków nie dawały nam
o nich naocznego pojęcia. Dopiero później, w miarę rozwoju archeo-
logii i paleozoologii, nauki te dostarczyły wielkiej ilości realnego ma-
teriału dowodowego dla teorii ewolucji. Załączony rysunek 110, przed-
stawiający przodków konia z różnych epok geologicznych wraz z jego
/ ź> 3 4
Rys. 110. Koń i jego przodkowie: 1 — koń dzisiejszy, 2*— Merychippus,
3 Mesohippus, 4 — Eohippus. Odsłonięto kości jednej nogi, aby można
było zobaczyć stopniową redukcję palców. Patrząc na ten rysunek pomyśl"
cie, jak bardzo „dziwiłby się“ Eohippus, gdyby mógł w czasach, gdy żył,
aczyć wizerunek dzisiejszego konia i gdyby go ktoś przekonywał, że tak
właśnie będzie wyglądał jego potomek w prostej linii
180
Rys. 111.
same,
Podobieństwo kośeca człowieka i eOrvła w
z niewielkimi różnicami w proporcachdł' ^SZy8tk]e kości 8£t
proporcjach, długości i masywności
181
***** w |Mwlvi t|hi| , , "|"7" PraykMem, jalt , ..
..................",...........
^S'-XS";E’=“='=S
=X^^xn=F* =« =ś
- *' właśnie ,>,lmah,'(.7'| . l°g0 P°woclu czło™Ł dzisTej.
J* «x«M Uk t»nl»o obnraa" 'sz^nyoŁ (rys. 111),
tr stanie «n>zunń E asad t„ n e8'ę°iU •*
t gatunki: hubki oraz małp człekokształtnych -
’, °ranSUten6w ‘ - ™iały jakichś wspólnych przed-
V* potomstwo, rozproszone po terenach kuli ziemskiej o tak
warunkach życia, powoli, z pokolenia na pokolenie prze- i
f się pod wpływem różnorakiego środowiska i klimatu i w dzi- |
?21 czasach wytworzyło już zupełnie nowe i tak dalece nie- I
3’-*— - — siebie istoty, że trzeba je było uznać za odrębne gatunki. 3
“ rardzo prawdopodobne, że także potomkowie dzisiejszego |
E — ^->2 jak i dzisiejszych małp człekokształtnych, jeżeli jeszcze I
- - zz — żną kilka. dziesiątków tysięcy lat na Ziemi, będą wyglądali !
ę-,---ze nadania antropologiczne przyniosły nam pod tym wzglę-
- - - zupełnie określone dane. Stwierdzono mianowicie że
miliona lat temu żyła na Ziemi istota nazwana
ma Im anthrowos — człowiek). Na podstawi
— małpa, animopot, iak wi-
' ' " f < i o W snecialny sposób obrobione kamienie oraz
W specjał 5 1 znaidowane obok jego
... -/.-...-z i i zwęglono resztka łcd X °8“OT
fX«w«.l»J>t IWI.....bezpośrednimi jego pr^
. zry.z . . C,yl to «' ^r0 Ch°i’
W togo typu istot wykryto w
, tf . 3 .1— :.T-> dużo bardziej c |flt
Rys. 112. Ewolucja czaszki:
Obok dla porównania czaszka
goryla, prawdopodobnie najbar-
dziej zbliżona do czaszki bezpo-
średniego przodka pitekantropa
od pitekantropa
(rekonstrukc j a)
przez neandertalczyka
do człowieka współczesnego
183
Później niż pitekantrou n i
wiekiem neandertalski™ < °d miejSca ich Wvkrv •
Er” “
ji"ŁE. 5Ł'SSi"8
Neandertalczyk iP«t • • Pltekantropa. ą ]Uz
Zestawienie narzędzi J“różnych^k” CZt°Wieka
wykazuje, jak przebiega] nosten i de k e'TOluci' “‘ćwiek,
(patrz rysunek obok). 1 rtObkon“lenie ich kształtu i wyrobu
że ówczesny ™źby wskazuj,..,
nieu^eoznerŁ
potrzeb estetycznych (rys. 114). Licznymi dowodami tego ś, pecho-
dząee sprzed 25 000 lat, a dochowane do naszych czasów doskonal,
rysunki i malowidła na ścianach jaskiń we Francji i Hiszpanii, mimo
że jest to nadal jeszcze okres narzędzi kamiennych (rys. 115).
Tak więc dział paleontologii, dotyczący człowieka, pokazuje
nam z grubsza etapy jego ewolucji. Dla nas jednak najciekawsze
powinno być, jak to się stało, że właśnie ten gatunek ssaka osiągnął
tak wyjątkową pozycję wśród istot żyjących na kuli ziemskiej.
I tutaj byłoby błędem, gdybyśmy wiązali to wyłącznie z występo-
waniem jakiegoś jednego czynnika.
. Niewątpliwie najważniejszą rolę odegrał tu
Rozwój półkul * 1 , , Stwierdzić to można porównując
mózgowych półkul mózgowy c )Q masy szarej substancji
poszczególne rysunki na rys.^ _ dużo obfitsza ilość kom^
kory mózgowej, a co za wielki rozwój jego uzC0
mózgowych umożliwiła ®"^^orae„ie poi* •*** -
;ycghieznych, prmle _ czyli —.
wykrywanie zw^kow mtędzy . g
Nie wystarczyłoby W jednak. O
do życia zbiorowej Ponad
języka (str. 81) >»«
184
185-
Rys. 114. Rzeźba człowieka pierwotnego
Rys. 115. Malowidło człowieka pierwej-
186
dźwięków. Dzięki temu bowiem zdolny był wytworzyć mowę artyku
łowaną, pozwalającą na rozprzestrzenianie wśród całej społeczności -
doznań, spostrzeżeń czy doświadczeń każdego jej osobnika.
Wreszcie jeszcze jednym czynnikiem, o którym tu
-Budowa ręki wspomnieć należy, jest omawiana już przez nas bu-
dowa ręki ludzkiej (str. 42), pozwalająca na wykonywanie mnóstwa
przeróżnych czynności.
Ponadto ręce zostały uwolnione od podpierania ciała.
Postawa pionowa Człowiek bowiem, jak to mówiliśmy (str. 16), jest
istotą dwunożną o postawie pionowej.
Prawdopodobnie tym pięciu czynnikom zawdzięczają ludzie
swą dzisiejszą, dominującą rolę w przyrodzie.
„ .... Podobnie jak u innych gatunków ssaków, tak i wśród
Rasy ludzkie , ,
gatunku: człowiek rozumny — wskutek zapewne nieco
odmiennych warunków środowiska południowo-wschodniej Azji od
Azji Środkowej i Europy, a wreszcie od Afryki — ukształtowały się
3 główne rasy ludzkie, różniące się między sobą drobnymi szczegółami
budowy, najwidoczniej zaś — większą lub niniejszą ilością barwnika
w skórze.
Nie upoważnia jednak to nikogo do wyrokowania, aby te czy inne
drobne różnice anatomiczne i fizjologiczne pozwalały na przyzna-
wanie którejś z ras człowieka pierwszeństwa przed innymi.
HIGIENA SPOŁECZNA
A s kle ?abie^i i postępki, które rozsądny człowiek świadomie
’ • ’e v <du utrzymania swego ciała w stanie zdrowia i jak naj
’ xV '' ''‘" -nia oraz dla zapobieżenia niebezpieczeństwu
nazywamy postępowaniem higienicznym. Nauka, wy-
eo i agraża naszemu zdrowiu, i pouczająca, co czynić należy,
ustrzec się chorób i zachować zdrowie, nazywa się higieną.
'---c- asowych rozważań, dotyczących działalności poszcze-
łcyeh . gauów człowieka, łatwo było wywnioskować, jakie to
bie_: i postępowanie są dła nich sprzyjające, co zaś stwarza im
iz doraźne niebezpieczeństwo, bądź przyśpiesza ich zużycie i po-
doje schorzenia.
N''
utrzymywaniu zdrowia odgrywają warunki,
Jasne i suche mieszkania wyposażone w urzą-
U azną rolę w
iakieh ludzie żyją.
•n»a wodociągowe i kanalizacyjne, otoczone zielenią, fabryki
tura gwarantujące bezpieczeństwo i zachowanie zdrowia, należyta
izacja wypoczynku i wczasów — oto podstawowe warunki
ewniające utrzymanie zdrowia szerokich mas pracujących,
-^rautowanie najlepszych warunków zdrowotnych wszystkim
- pracy stanowi jedną z głównych trosk Polski Ludowej.
•; <tego jest odbudowa i rozbudowa Warszawy, gdzie na
i ałyck wąskich uliczek powstają szerokie aleje, a w wielu
-esach wznoszone są nowe osiedla mieszkalne.
Do głównych więc zadań higieny społecznej należy:
Dążenie do budowania mieszkań (zarówno na wsi, jak w
jasnych, pełnych słońca, odpowiednio ciepłych w zimie^ ,
' Przewidywanie w planach miast i urządzanie posro yać
t/.eów oraz parków, które pozwalałyby mieszkańcom o po
oor/r.. i śwórźym powietrzu po pracy.
3. Wprowadzanie takich urządzeń, aby ludzie mieli odpowied-
nie warunki do wykonywania swego zawodu, a więc: właściwą tem-
peraturę, dopływ świeżego powietrza, należyte oświetlenie, a nawet
możność przybierania właściwej pozycji przy pracy, co pozwoli
zachować w zdrowiu ich organizm.
4. Wszelkie urządzenia społeczne ułatwiające zachowanie czy-
stości — a więc rozprowadzenie wody wodociągami, kąpieliska, pralnie.
5. Organizacja wczasów.
6. Walka z rozprzestrzenianiem się i roznoszeniem zarazków
chorobotwórczych (dezynfekcja i dezinsekcja — stosowanie środków
zabójczych bezpośrednio przeciw zarazkom oraz przeciwko „insek-
tom", czyli owadom je roznoszącym).
Higiena społeczna, jak sama nazwa wskazuje, zostaje realizo-
wana wspólnym wysiłkiem społeczeństwa i kierującego nim rządu.
Rząd planuje i przeznacza z pieniędzy społecznych odpowiednie
sumy na wymienione cele, ustalając na podstawie specjalnych badań
statystycznych piłność i kolejność potrzeb dla różnych dzielnic kraju.
Zarazki Jednym z najważniejszych bezsprzecznie zadań
higieny społecznej jest walka z szerzeniem się chorób
zakaźnych. Z całą pewnością jest ona nie mniej ważna, a może nawet
ważniejsza niż samo leczenie choroby. Zwycięstwo bowiem na tym
odcinku wybitnie zmniejsza liczbę ludzi potrzebujących szpitali lub
doraźnej pomocy lekarskiej.
Z lekcji przyrody w klasach V i VI wiemy, że choroby zakaźne
powodowane są przez:
a) pasożyty zwierzęce,
b) pasożyty roślinne zwane bakteriami i wreszcie
c) przez tak zwane wirusy, czyli zarazki przesączalne, które
zostały lepie] poznane stosunkowo niedawno.
truiZr"SL"ŁmaiH b",‘10T komórkOTei- ** to PO prostu cząsteczk,
nie sze że J “k ,°d ZWyklych truoi“ •» tym niebezpieoz-
tkanki’ lee? y "V0 or«a"‘zm“ tylko zatruwają i niszczą
wientast P0,,adt° właściwość jak gdyby ży
wienia się ciałem szosoodarzn THaii ~ J j
kształcąc „a własne bZlko w t l’80 P “y P°tra‘ią prze'
masę. Wskutek teuo sposok zwiększają swoją jadowitą
»skutek tego każda najmniejsza dość wirusa, która dostała
189
się do organizmu i zdolna byłaby zatruć zaledwie kilka komórek,
stopniowo wzrasta. Świeżo powstałe ilości wirusa niszczą nowe
komórki, jednocześnie wytwarzając w dalszym ciągu z ich plazmy
coraz większe ilości własnego trującego białka, toteż po pewnym czasie
jest go już tyle, że może wywołać poważną chorobę, a nawet spowodo-
wać śmierć organizmu.
Główna przyczyną, dla której tak nam trudno walczyc z zarazka-
mi. są znikome ich rozmiary, wobec czego żaden z naszych zmysłów
nie jest w stanie zawiadomić nas o obecności tych drobnoustrojów
i ostrzec przed groźbą śmierci.
Dopiero od niedawna, bo niespełna sto lat temu, dzięki udoskona-
leniu szkieł powiększających zdołaliśmy bliżej poznać warunki życia
tvch niewidzialnych dotąd wrogów. Od tego czasu walka prowadzona
z nimi zaczyna powoli przechylać się na korzyść człowieka.
Wiekopomne zasługi położył pod tym względem Pasteur, od- '
krywca zarazków chorobotwórczych, oraz Koch i wielu innych
uczonych-bakteriologów, którzy w dalszym ciągu wskazują nam coraz
skuteczniejsze sposoby walki z zarazkami.
Choroby wywoływane przez pasożyty zwierzęce w krajach o kli-
macie umiarkowanym, a więc i w Polsce, są bardzo nieliczne. Grasują*
one przede wszystkim w okolicach podzwrotnikowych. Za to tam
nieco rzadsze są choroby bakteryjne, które z kolei są głównym wro-
giem mieszkańców pasa umiarkowanego i północy. Choroby wiru-
sowe, zdaje się, na całej kuli ziemskiej są jednakowo niebezpieczne
dla człowieka.
WaJka Chcąc podjąć skuteczną walkę z wrogiem, trzeba
z thoTobami przede wszystkim zorientować się, przez jakie swoje
właściwości jest on dla nas niebezpieczny.
Jeśli chodzi o zarazki, to na pierwszym miejscu postawimy:
1. drobne rozmiary, powodujące ich niewidzialność;
- zdolność długiego życia utajonego (nawet w niesprzyjających
• kach;, czasem w postaci przetrwalników, wskutek czego
z za/azkami możemy się zetknąć w każdym, najbardziej niespodzie-
wanym miejscu;
'*' ich niezwykłą rnnożność, powodu jącą to, iż nawet małe ilości
zarazka, z chwilą gdy tylko dostały się w sprzyjające warunki. niog!ł
tozpłenić się niebywale,
W i
, J „V dzięki Pasteurowi ujrzeliśmy
Rola słońca Z c ,je n ’ naszego wroga, powoli dowiadu-
i tlenu i poznaliśmy tego nasz g & ; szkodliwe,
jemy się również, co dla mego jest zgubn^nJoS?crgyktórego promienie
Na pierwszym miej“C“ '“^"^przetrwalniki. Toteż wszystkie
możemy uważać za wolne od zarazK • o|nW(>m tam
w ciemnych szczelinach, norach, piwnicach, jednym
gdzie promienie słońca nie dochodzą.
Drugim ich wrogiem, aczkolwiek nie tak skutecznym i zabój-
czym, jest tlen. Wszędzie tam, gdzie jest dostęp świeżego powietrza,
zarazki zostają zdziesiątkowane. I znów nienaruszone i żywe ostają
się w miejscach zatęchłych, dusznych, nie przewietrzanych. Słońce
naturalnymi niszczycielami zarazków w przyrodzie. -
i tlen są zatem
Niszczenie
zarazków
przez
człowieka
1. wysoka
2. trujące
Człowiek wykrył jeszcze dwa sposoby niszczenia
zarazków i posiłkuje się nimi w walce ze swym wro-
giem. Są to:
temperatura,
środki chemiczne, tak zwane dezynfekujące.
Temperatura około + 70° C jest zabójcza dla za-
razków, jednak działać ona musi przez czas nieco
zabija przetrwalników, które później mogą znowu
Sterylizacja
i pasteryzacja
dłuższy i nie
w sprzyjających warunkach na nowo odrodzić miliardy" bakterii.
Aby ostatecznie mieć pewność, że zabiliśmy również większość prze-
trwalników, trzeba stosować temperaturę około + 100° C (tempera-
turę wrzącej wody), i to nie krócej niż pół godziny. Przedmioty, które
“żrpraktycznie “wo1™ °d
" chk"r-
ran,. Staranne gotowanie pokarmów jest wlaś^ ' OtWart*
CJ4. Tylko tu pamiętać należy, że przy teZTod
mają właściwie na celu dogadzanie nu ° zabiegach, które
»anie smaczniejszej potrf^
Pokarmowe, pomocne przed wezysZm do db
y “ d0 dobrego przyswajania
S<5
191
' w<’«low„,|,Mló
’ U ""UIJOWICJ,.
‘ I >ro( In Liz... wyz'(Z.y(’li t^peraturach ,a,n
"" ’na«y z.amia,
. e za« za-
.....- i’-"--
ostatecznie. ktory Zwyczaj
Znutic
""“'"lny, |lW,.„ ...
....
""u" i,i'«’'i'"vlu,,ikówl’t\wr--'°
''"""i" żnowu zaczynał
KusknUujo jo trzeci
wyniszcza zarazki <
p- 'XXxlr^,lrI>^y,i7ja daie nam w°-~*
wy niszczenia zarazków iost tik ! pa“tery2acJi P™»dopodob,eń8tw0
oiganizm łatwo się z mmi upora. °
pewność jitlowoiśm. ,
Środki Nie każdy jednak przedmiot używany w życiu co-
dezynfekujące dziennym można wygotowywać lub poddawać stery-
lizacji cieplnej. Niekiedy więc uciekamy się do środków chemicznych.
Formalina, karbol (fenol), kreolina, wapno chlorowane (nadchloran
wapnia), Ingi żrące (wapno gaszone) — są takimi właśnie środkami
Naturalnie w myśl tego co P™>*jSjKy dUp !
silnie należy stosowy o s oto t najglębiei d.
słońca i powietrza, starać s ę, • j zarazków.
szczelin, które są najlepszym ylchemicznych jest to, iż
Ujemną stroną tych si . poddawane dezynfekcji,
z nich niszczą lub plarn^ bielizna pościelona>J"gra“zelW i
Do tkanin, jak na p y a męc wedmg -ę
należały do czlowie <“ °ne są mnóstwem ^offlorach. gdzie
prawdopodobieństwa 1- 5 t0 Wspecjanj dwyisfW
dezynfekcję oieph^ °^cze zwiększ^ —
ozęsto wprowa< zangorętsz
tym temjHMaturę
zabija zarazki. )}
w walce z bakteriami nie wolno kierować się przesądami. Należy
pamiętać, że ani niska temperatura, ani przesuszenie nie zabija osta-
tecznie zarazków, część ich przeżywa bowiem te nieprzyjemne dla
nich warunki, szczególnie przeżywają je te bakterie, które mają
zdolność wytwarzania przetrwalników. Dlatego też nie należy sądzić,
iż produkty zamrożone stały się już wskutek tego jałowe.
Tak więc wymieniliśmy zabiegi stosowane przy
z zwalczaniu zarazków w otaczającym nas środowisku,
wewnątrz Łatwo się domyślić, że właściwie żaden z tych sposo-
orgamzmu ^ów daje się użyć tam, gdzie zarazki stają się
dla nas najniebezpieczniejsze, to jest gdy wtargnęły do organizmu
ludzkiego. Żywy organizm nie zniesie ani sterylizacji, ani pastery-
zacji swego wnętrza. Każdy z wyżej wymienionych chemicznych
środków dezynfekcyjnych zniszczyłby przede wszystkim tkanki
człowieka, zanim zadziałałby na zarazki. Promieni słońca nie po-
trafimy zaś wpuścić w głąb naszego ciała.
Wiedza chemiczna i lekarska próbuje znaleźć i wy-
odrębnić takie związki chemiczne, które by wpraw-
dzie zabijały lub paraliżowały rozwój lub działanie przeróżnych za-
razków, ale przy tym nie wywoływały szkodliwego wpływu na
tkanki człowieka. Tego rodzaju związki, stosowane zazwyczaj
w praktyce, nazywamy lekami. Jednak rzadko kiedy działają one
tak, ażeby dotarły wszędzie i całkowicie wyniszczyły rozpanoszonego
w chorym organizmie wroga.
Od pewnego czasu także uczeni biologowie przyłączyli się do
wspólnego frontu wyszukiwania leków przeciw zarazkom. Zwrócili
oni uwagę, że przeróżne pleśnie działają hamująco na rozwój więk-
szości bakterii. Te substancje wytwarzane przez pleśnie wprowadza
się dó organizmu chorego w celu przeszkodzenia w mnożenin się pa-
noszącym się tam zarazkom. Do tego rodzaju leków należy tak
popularna w ostatnich latach penicylina, choć należy pamiętać,
że obecnie znamy coraz więcej innych na tej samej zasadzie dzia-
łających środków leczniczych.
Walka W rozdziale o krwi mówiliśmy już o'tym, że ciało
organizmu człowieka czy zwierzęcia samo podejmuje walkę
z zarazkami za pomocą białych • ciałek krwi. Nie-
13 - Nauką o człowieku
193
dawno odkryto jednak, iż nie nimi wyłącznie posługiwać się może
organizm w tej walce.
Bakterie w swej niszczycielskiej akcji przeciwko organizmowi
postępują dwojako: nie tylko same niszczą i atakują kolejno komórki
tkanek, lecz także wydzielają zjadliwe trucizny zwane toksynami.
Rozchodzą się one w płynie śródtkankowym lub wraz z krwią i zatru-
wają komórki całego organizmu. Nie myślmy zatem, że jeżeli bakterie
zaatakowały jakiś organ, to teren walki z nimi tam tylko został I
umiejscowiony. Toksyny, rozchodzące się szybko po całym organizmie,
zatruwać mogą różne wrażliwe jego części.
I tutaj do walki występuje najbardziej potężny
Osocze krwi obrońca organizmu, jakim jest osocze krwi, a wła-
ściwie również i cały płyn śród tkankowy. Ma on bowiem niezwykłe
cenną (z punktu widzenia chemicznego jeszcze niezupełnie zbada-
ną) właściwość zwalczania zarówno bakterii, jak i ich jadowitych
wydzielin — toksyn. Toksyny każdego rodzaju zarazków są różne:
inne są toksyny bakteryj gruźlicy, inne jady wytwarzane przez bak-
terie tyfusu plamistego lub szkarlatyny, zwanej też płonicą.
W każdym z tych przypadków płyn śródtkankowy
' i osocze krwi wytwarzają specjalne substancje zwane
antytoksynami, które paraliżują jadowitość toksyn. Dla porów-
nania można by powiedzieć, iż antytoksyny są to jak gdyby kliny
żelazne, którymi gwożdżono niegdyś lufy armat nieprzyjacielskich;
taka (już unieszkodliwiona) broń zostaje w organizmie rozmon-
towana, spalona (utleniona), a resztki jej odniesione do nerek i z mo-
czem wyrzucane są na zewnątrz.
Najbardziej zadziwiające jest to, że osocze i płyn śródtkankowy
nie mają antytoksyn w zapasie, a wytwarzają je dopiero wtedy, gdy
zjawi się nieprzyjaciel, i to zawsze takie, jakie do unieszkodliwienia j
jego jadów są potrzebne.
Agiutyniny Zarówno płyn śródtkankowy, jak i osocze nie ogra-
y niczają się jednak tylko do antytoksyn, wytwarzają
one jeszcze inne ciała, noszące nazwę aglutynin, które zlepiają i za"
broń^ a ^Cr^e’ °raz które je rozpuszczają, tak że nie tylko
oga, ale i sama jego armia jest w ten sposób zwalczana-
194
Uczeni, badający te sprawy, zaobserwowali jeszcze
Uodpornienie zadziwiające zjawisko. Ta właśnie
obserwacja pozwoliła całkowicie zwyciężyć niektóre choroby, do nie-
dawna dziesiątkujące ludzi, tak że obecnie prawie nigdy me kończą
się one śmiercią.
Okazało się mianowicie, że płyn śródtkankowy i osocze, które
nigdy jeszcze nie zetknęły się z jakimś rodzajem bakterii i ich toksyn,
niezbyt sprawnie i szybko wytwarzają odpowiednie antytoksyny,
aglutyniny i lizyny. Dają one wskutek tego czas wrogowi na rozmno-
żenie się i rozwinięcie jego szkodliwych czynności, zanim „nauczą
się“ wreszcie wytwarzać sprawnie i szybko duże ilości właściwych
lizyn, aglutynin i antytoksyn. Wtedy choroba dochodzi do okresu
tak zwanego kryzysu, po którym, w razie zwycięstwa organizmu,
następuje wyzdrowienie, w przeciwnym zaś wypadku — śmierć.
Jakże więc zwiększyłyby się szanse zwycięstwa, gdyby płyn śród-
tkankowy mógł już wcześniej „zapoznać się“ ze sposobami walki,
a mianowicie rodzajem trucizn, jakimi posiłkują się dane zarazki.
Jednak podobny zabieg byłby bardzo niebezpieczny, trzeba by bowiem
zdrowemu człowiekowi zaszczepić pewną ilość zjadliwych zarazków.
Wtedy uzyskalibyśmy wprawdzie odpowiednie „zapoznanie się“
z nimi płynu śródtkankowego organizmu, ale nie byłoby nigdy całko-
witej pewności, czy wróg niebacznie wpuszczony do naszego ciała nie
osiągnie przewagi. A więc, czy samochcąc nie wydalibyśmy orga-
nizmu na chorobę, a może nawet na śmierć.
Szczepienia Uczeni zdołali przezwyciężyć tę trudność. Hodując
sztucznie w laboratoriach różne szkodliwe zarazki,
przekonali się, iż są sposoby osłabienia ich żywotności i zjadliwości.
Jeśli więc takie osłabione bakterie wprowadzić do organizmu, nie ma
obawy, ażeby były w stanie zagrozić mu, rozwijając się w niebez-
pieczną chorobę. Niemniej spełniają one znakomicie rolę czynnika,
na którym osocze krwi i płyn śródtkankowy „uczy się" i „wpra-
wia" do szybkiego i sprawnego unicestwiania tego rodzaju wroga.
Nic więc dziwnego, że człowiek czy zwierzę, którzy zostali zaszcze-
pieni przeciwko jakiejś chorobie, mogą prawie zupełnie nie obawiać
się zarażenia. Jeśliby bowiem wróg tego właśnie rodzaju dostał się
nawet do ich tkanek, zostanie szybko i sprawnie zniszczony - i albo
zupełnie nie wywoła choroby, albo co najwyżej - lekkie jej objawy.
13*
195
Pewnym brakiem wymienionego sposobu walki jest to, iż organizm,
jak się okazało, po pewnym czasie jakby „zapomina, czego S1ę nauczył-
w stosunku do wroga, tak że tego rodzaju szczepienia należy co pewien
czas powtarzać. ...
Chwila zastanowienia wystarczy dla zorientowania się, ze szcze-
pionka nie jest lekarstwem dla kogoś, kto już zachorował, to znaczy
kiedy i tak ma już w sobie wrogie bakterie. Po coz bowiem dodat-
kowo wpuszczać do organizmu wroga osłabionego, kiedy płyn srod-
tkankowy i tak ma się na czym wprawiać w jego zwalczaniu.
Szczepienie zatem jest to znakomity zabieg dla istot zdrowych
w celu zapobieżenia niebezpieczeństwu zarażenia.
Zastanawiano się jednak, czy właśnie w ten sposob,
Surowice & za pomocą bakteriobójczych związków wy-
twarzanych przez organizm, nie można by znalezc ratunku dla istot
już chorujących. Okazuje się, że tak! Są one chore, gdyż ich płyn
śródtkankowy nie dość sprawnie jeszcze umie zwalczać toksyny,
które zatruwają ich tkanki. Jednak ludzie czy zwierzęta, którzy
świeżo przebyli jakąś chorobę, czyli tak zwani ozdrowieńcy, mają
jeszcze w swej krwi oraz limfie mnóstwo i lizyn, i antytoksyn, i aglu-
tynin, które właściwie już są im niepotrzebne. Jeśli więc wziąć kilka-
naście czy kilkadziesiąt cm3 krwi takiego ozdrowieńca (usunąć czer-
wone ciałka krwi i krzepnący włóknik, jako składniki w danym
przypadku nieistotne), to otrzymamy płyn zwany surowicą. Taką
surowicę, przesyconą lizynami, aglutyninami i antytoksynami,
niszczącymi właśnie dany rodzaj zarazków, wstrzykuje się do krwi
lub między tkanki człowieka chorego. Swoją rolę unieszkodliwiania
toksyn, a także — rozpuszczania, zlepiania i zabijania bakteryj
w tym nowym organizmie, do którego w drodze zastrzyku się do-
stały, spełniają one równie dobrze, tak jakby były w swym orga-
nizmie macierzystym. Dzięki temu paraliżują one wroga swego
nowego gospodarza, dając jego osoczu czas na „wyuczenie się“
szybkiego wytwarzania własnych środków niszczących bakterie i ich
toksyny.
Zastrzyki surowicy więc, niepotrzebne człowiekowi zdrowemu, 83
chor° bi ^arc^zo skutecznym lekiem dla istoty już zarażonej
owieka czy zwierzę — ozdrowieńca lub też takiego; który
196
przez właściwe szczepionki „wyuczył" swą krew szybkiego wytwa-
rzania aglutynin i antytoksyn przeciwko danym zarazkom, nazywamy
uodpornionym na daną chorobę.
Choroby Przed dwustu laty w Polsce jak i w całej Europie
zakaźne plagą społeczną była ospa, pochłaniająca tysiące
ofiar. Obecnie, dzięki przymusowym szczepieniom, choroba ta wła-
ściwie nie istnieje.
Podobnie w czasie wojny 1914—18 roku próbowano zabezpie-
czać ludzi przed cholerą, która przez wiele wieków była postrachem
ludów Europy i Azji. Co -prawda w bieżącym stuleciu zarazki tej
choroby utraciły dawną zjadliwość.
W ostatnich czasach walczy się z powodzeniem, przy użyciu
szczepionek, z płonicą oraz z durem (tyfusem) brzusznym i plamistym.
W starych powieściach można czasem spotkać opis strasznej
choroby nazywanej krupem. Wyzdrowienie z niej uważane było
niemal za cud. Dzisiejsi ludzie nie wiedzą nawet często, iż jest to
w rzeczywistości choroba dziecięca zwana dyfterytem lub błonicą,
która jest obecnie stosunkowo łatwo uleczalna, właśnie dzięki temu,
że istnieje odpowiednia surowica, zwalczająca jej jady.
Surowica również broni nas przed straszną w swych skutkach,
aczkolwiek dość rzadką u nas, chorobą zwaną tężcem, którą człowiek
zaraża się zazwyczaj przez zabrudzenie ran i skaleczeń ziemią (tam
bowiem przebywają zarazki tężca). Lekarze zazwyczaj jeszcze przed
opatrzeniem ran otrzymanych w takich warunkach od razu, na wszelki
przypadek, dają zastrzyk surowicy przeciwtężcowej.
Specjalną surowicę stosuje się również przeciwko jadowi żmii
Oprócz wspomnianych dopiero co chorób zakaźnych, w Polsce naj-
częściej występują: odra, grypa, czerwonka, choroby weneryczne
i wreszcie jedna z największych klęsk społecznych - gruźlica, którą
omówimy obecnie nieco szerzej.
Gruźlica Niebezpieczeństwo gruźlicy jest tym bardziej wzmo-
nosiarl.i, .i7'0"*’’ 1Ż bakterie iei' "'ytayte przez Roberta Kocha,
posiadają wyjątkowo uporczywą zjadliwośó. Działanie ich i jado-
Z nLT3, 6 “ Są„SZybkie ' Natomiast zarazki te
me poddają się wszelkim środkom stosowanym przeciw nim przez
orgamzm, rozwjają się wówczas tylko nieco wolniej, nie dając się
197
jednak zazwyczaj wyniszczyć zupełnie. Ponadto zaś bakterie te
nie są specyficzne, to znaczy że mogą atakować niemal każdy narząd.
Dopiero w ostatnich czasach zdołano wytworzyć dosyć skutecznie
uodporniającą szczepionkę. Surowica wobec tego, cośmy dopiero
co powiedzieli, i tak niewiele pomoże, gdyż własne aglutyniny, lizyny
i antytoksyny chorego mają przecież czas wytworzyć się, tylko że
działają mało skutecznie. Chemia również nie potrafiła do ostatnich
czasów znaleźć takiego środka, który by dostatecznie pewnie i szybko
zabijał tego największego wśród zarazków wroga ludzkości, szcze-
gólnie gdy już rozpanoszył się w organizmie.
Dotychczas zwalcza się gruźlicę przede wszystkim pośrednio.
Organizm chory na gruźlicę (rys. 116) staramy się otoczyć moż-
liwie dobrą pielęgnacją, to jest stworzyć mu warunki takie, aby nie
potrzebował dokonywać żadnych wysiłków na cele uboczne, a wszystkie
swe zasoby mógł skierować do walki z tym straszhwym wrogiem.
Chorych na gruźlicę zwalniamy od ciężkiej pracy, umieszczamy w jak
najlepszych warunkach klimatycznych, aby ich nie narażać na za-
padnięcie nawet na lekkie schorzenia (jak przeziębienie, katar, grypa).
Staramy się im zapewnić jak najpożywniejsze i możliwie lekko straw-
ne odżywianie.
Wszystko to robimy w nadziei, iż tak pielęgnowany organizm
zdoła jednak pokonać swego uporczywego i niebezpiecznego wroga.
Zdarzają się też czasem wyzdrowienia nawet z zadawnionej gru-
źlicy. W przeciwieństwie jednak do innych chorób zakaźnych taki
ozdrowieniec nie jest uodporniony na tę chorobę. Przeciwnie, istnieją
zawsze obawy, że może na nią zapaść znowu, tak iż pielęgnację
i ostrożność warto zachować na stałe.
Zapoznamy się jeszcze z jednym sposobem, którego chwyta się
organizm, aby ograniczyć zjadliwość wroga. Wobec niedostatecznej
skuteczności aglutynin, lizyn i antytoksyn organizm dokoła miejsc
specjalnie zaatakowanych przez bakterie gruźlicy zaczyna wytwarzać
otoczkę wapienną, starając się w ten sposób niejako „zamurować
armię wroga“ i całkowicie uniemożliwić ich niszczycielską działalność.
Toteż lekarze stwierdzający na rentgenogramach zwapnienia w płucach
chorego (gdyż gruźlica, mogąca atakować każdy niemal organ, np-
kości, najczęściej umiejscawia się w organach oddechowych) są dobrej
mysli, ponieważ to wskazuje na osiągnięcie przewagi organizmu na^
wrogiem i początek zdrowienia.
198
Teraz rozumiemy dobrze, dlaczego ostrożność postępowania
z takim niby ozdrowieńcem jest potrzebna. Nigdy bowiem nie można
być pewnym, czy w związku z jakimś nadmiernym wysiłkiem lub
niewinną pozornie chorobą
nie pęknie lub nie otworzy
się taka zwapniała kapsułka
i wróg na nowo nie rozprze-
strzeni się wśród najbliż-
szych tkanek, powodując
ponowny atak gruźlicy.
Pamiętamy, że w każ-
dej chorobie możliwie wcze-
sne jej rozpoznanie i roz-
poczęcie walki z wrogiem
zwiększa szanse zwycięstwa,
czyli wyzdrowienia chorego.
Nie trzeba chyba dodawać,
że tym ważniejsze jest to
przy tak rozpowszechnionej
i niebezpiecznej chorobie,
jak gruźlica, która, dosta-
tecznie wcześnie rozpozna-
na, jest niemal zawsze wy-
leczalna. Dlatego nie należy
Rys. 116. Przekrój przez płuca gruźlika
1 — płuco zdrowe, 2 — płuco chore, 3 —
ognisko gruźlicze, 4 — jamy gruźlicze
(kawerny), 5 — tchawica
bagatelizować jej pierwszych
objawów i już wtedy, gdy u dzieci stwierdza się skrofuły — to jest po-
większenie gruczołów limfatycznych szyi (tam umiejscawia się zwykle
pierwszy atak gruźlicy), trzeba rozwinąć jak najbardziej troskliwą
opiekę nad takim dzieckiem.
Gruźlicę uważamy za chorobę społeczną z dwóch głównych po-
wodów: 1) jest chorobą masową, atakującą przede wszystkim mło-
dzież, 2) jej rozwój ściśle się wiąże z materialnymi i kulturalnymi
warunkami życia szerokich mas pracujących.
Olbrzymią rolę w walce z gruźlicą odgrywa obszernie rozbudo-
wana u nas opieka nad dzieckiem. Racjonalnie urządzone żłobki,
przedszkola, ogrodki jordanowskie, prewentoria stwarzają takie wa-
rtyCh O1'ganŁsm dziecka staje się mniej podatny na
zaiazki gruźlicy. J
199
Przestrzeganie higienicznych zasad odżywiania może
Pasożyty nag w znacznym stopniu ustrzec przed pasożytami
przewodu pokarmowego, którym mimo zapory, jaką jest dla nich
znajdujący się w soku żołądkowym kwas solny, udaje się dość często
przemknąć i zadomowić w jelitach.
Nieco mniej niebezpieczne niż pasożyty bakteryjne,
Pasożyty & jednak wycieńczające organizm, a czasem nawet
zwierzęce J J c °
powodujące jego śmierć, są choroby wywołane
przez pasożyty zwierzęce. Wyróżniamy pasożyty duże, należące do
tkankowców, oraz pasożyty jednokomórkowe, których zwalczanie
jest na ogół podobne do leczenia chorób zakaźnych bakteryjnych.
Pasożyty Do najcz§s^szyc^ pasożytów jednokomórkowych na-
jednokomór- leży zarodzicc malaryczny. Nie jest on pasożytem
k°we jelitowym, lecz atakuje wyłącznie czerwone ciałka
krwi. Kiedy dany zarodziec spożyje zaatakowane przez siebie ciałko
krwi, rozmnaża się na 16 osobników potomnych, z których każdy
wdrąża się do nowego ciałka czerwonego i zaczyna jego niszczenie.
Po 48 godzinach powtarza się to samo, gdyż czerwone ciałka krwi są
jednakowe i akurat tyle czasu potrzeba pasożytowi, aby spożyć całą
krwinkę i rozmnożyć się na 16 nowych osobników. W ten sposób co
trzeci dzień 16-krotnie powiększa się armia tego wroga. Póki jednak
znajduje się on wewnątrz czerwonych ciałek krwi, organizm nawet nie
odczuwa jego obecności. Dopiero w chwilach kiedy następuje rozpad
otoczki wyjedzonej krwinki, do osocza wychodzi z każdej z nich nie
tylko 16 nowych zarodźców malarycznych, lecz także wylewają się
trujące ich wydzieliny. One to wywołują gwałtowny atak gorączki,
poprzedzonej dreszczami, trwający tak długo, dopóki pasożyty nie
wdrążą się i nie poukrywają w nowych ciałkach krwi. Wtedy następuje
pozorna przerwa w chorobie, objawy jej ponawiają się jednak na trzeci
dzień. Stąd nazwa tego typu malarii — trzeciaczka.
Istnieje inny gatunek podobnego zarazka, który na zjedzenie
krwinki zużywa 72 godziny, toteż wtedy nawroty gorączki pojawiaj
się co czwarty dzień. Wszystko poza tym odbywa się podobnie. Ten
typ malarii dla wyróżnienia nazywamy czwartaczką.
Zrozumiałe, że po pewnej ilości takich nawrotów choremu zaczyna
ubywać mnóstwo czerwonych ciałek krwi. Jeśli więc anty toksyny °rSa
200
nizmu lub leki zabijające zarazki malarii (z których jednym z lepszych
jest chinina) nie opanują choroby, może nastąpić śmierć.
Interesujący jest sposób, w jaki zarażamy się tą chorobą, u nas nie-
stety coraz bardziej się rozpowszechniającą, a która w okolicach pod-
zwrotnikowych pochłania do miliona ofiar rocznie. Okazuje się, że
malarię zaszczepia nam pewien rodzaj komara, tak zwany widliszek
(Anopheles), którego ślina może zawierać zarazki. Obcowanie więc
z chorym na malarię nie jest niebezpieczne. Widliszek zaś zaraża się
od człowieka chorego na malarię, wyssawszy kropelkę jego krwi.
Pasożyt malarii wytwarza również mikro- i makrogamety, niezale-
żnie od osobników atakujących krwinki. Mikro- i makrogamety
tworzą zygotę w jelicie komara, która rozpada się na miliony zarod-
ników, zbierających się w śliniankach i oczekujących, aby wraz ze
śliną komara, gdy będzie on ssał krew z nowej
swej ludzkiej ofiary, dostać się do jej krwi i tam
rozpocząć niszczycielskie działania wśród czerwo-
nych ciałek.
Każdy łatwo pojmie, iż poza leczeniem cho-
rych walkę z malarią najłatwiej poprowadzić
wyniszczając komary. Akcję tę na szeroką skalę
podjęło obecnie nasze państwo ludowe.
Większość z nich należy do gm-
Pasożyty ... , .
tkankowe PT nicieni oraz tasiemców. Naj-
mniej niebezpieczny, ale bardzo
dokuczliwy jest maleńki nicień zwany owsikiem
(rys. 117), wywołujący nieznośne swędzenie tuż
przy samym odbycie. Tam bowiem zawędro-
wują samiczki składać jajka, mimo iż stałe
miejsce ich przebywania to jelito w okolicy śle-
pej kiszki. Drapiąc swędzące miejsce nabieramy
niewidoczne gołym okiem jajeczka za paznokcie
a następnie przenosimy je na ręce czy ubranie in-
nych ludzi. Ci z kolei, nie umywszy rąk, mogą
przenieść jajeczka na chleb czy inne potrawy
a następniewprowadzić do swego organizmu’.
W ten sposob możemy również sami siebie zarażać
coraz nowymi owsikami.
Rys. 117. Owsik
(powiększony 20
razy). Na rysunku
uwidocznione or-
gany wewnętrzne.
Samica większa,
samiec mniejszy
201
Rys. 118. Glista ludzka. Wielkość naturalna
Samiec
Samica
Glista ludzka —
Glista również nicień ‘
ludzka
(rys. 118) — to
pasożyt wielki, długości 15—20
cm, spotykany często u dzieci.
Na ogół uważany był za mało
szkodliwego, dopóki nie przeko-
nano się (mniej więcej 30 lat te-
mu), że ten pozornie niewinny
pasożyt powodować może bardzo
poważne schorzenia organów,
w których zupełnie się go nie spo-
dziewano, a mianowicie wątroby
i płuc. Sądzono bowiem dotych-
czas, iż cały jego rozwój jest taki,
jak owsika, to znaczy, że po
przełknięciu jajeczek przez czło-
wieka w jebcie cienkim wyra-
stają dorosłe wielkie glisty. W rze-
czywistości jednak, gdy tylko
w jebcie wylęgną się maleńkie,
mniej więcej 1/4 mm długości
larwy gbst, przebijają one ścianki
naczyń i dostają się do krwi.
Wraz z nią wędrują do wątroby,
a później do płuc. Tu opuszczają
naczynia krwionośne, przebijając
się przez ich ścianki do pęche-
rzyków płucnych. Później przez
oskrzeliki i oskrzela dostają się
do tchawicy, skąd przez krtań wy-
chodzą do gardzieh, aby ponownie
powrocie do jeht, to jest do miejsca, skąd
wtargnąć do przełyku i
rozpoczęły swoją okrężną podróż po organizmie (rys. 119)".
Wtedy dopiero mogą wyrosnąć na wielkie glisty dorosłe, już
mało szkodliwe, ale produkujące miliony jaj, wypadających wraz
202
Wędrówka larw glis-
Prze-
jajo,
ciele
zno-
Tchawica
Serce
Żołądek
Przełyk
Płuca
Wątrobą
Wyląg larw
Dorosłe glisty
Rys. 119.
ty ludzkiej po organizmie,
śledź drogę, jaką, odbywa
a następnie larwa glisty w
człowieka, zanim powróci
wu do jelit i przekształci się
w postać dorosłą. Pamiętaj, iż
jajo i larwy są przedstawione
na tym rysunku w kilkudzie-
sięciokrotnym powiększeniu. Po-
stać zaś dorosła jest zmniejszo-
na (porównaj z rys. 118)
Jelito cienkie
203
, kalem na zewnątrz. Jaja to są roznoszone wszędz.e przez muchy
„b wraz z kurzem. Olbrzymia większość ieh ginie, zawsze jednak
pewna ilość może dostać się do przewodu pokarmowego człowieka,
gdzie wylęgnięte larwy mogą znów rozpooząe swą szkodliwą dzia-
łalność.
Matki i opiekunowie, bagatelizujący znalezienie u dzieci „roba-
ków" (glist wychodzących z kałem) nie wyobrażają sobie zazwyczaj,
że zapalenie płuc lub bóle wątroby, jakie dziecko przechodziło przed
rokiem lub kilkunastoma miesiącami, wywołane były przez te po-
zornie nieszkodliwe glisty, gdy jako larwy odbywały swą podróż po
ciele ludzkim.
Zupełnie inne są drogi zarażania organizmów trzecim
przedstawicielem nicieni — włosieniem. Nie po-
wierza on swego potomstwa przypadkowi. Pasożytując w jelicie
świni, rodzi tam swoje młode, które podobnie jak larwy glisty wędrują
do krwi, a z nią do naczyń włoskowatych rozgałęziających się wśród
mięśni. Tu larwy rosną odżywiając się płynem śródtkankowym,
a następnie zwijają się i otaczają cieniutką torebką (rys. 120 Z)).
W tym stanie życia utajonego mogą przebyć nawet 20 lat. Nie
szkodzi im nawet to, że organizm stosuje przeciw nim sposób, który
omówiliśmy przy gruźlicy, a mianowicie, że otacza torebkę pasożyta
ścianką wapienną.
Jeśli takie zarażone mięso świni zje człowiek, szczur, mysz,
a nawet pies lub kot (choć w tych mięsożercach włosień rozwija się nie
tak dobrze), to po strawieniu w żołądku mięsa i rozpuszczeniu przez
kwas solny otoczki wapiennej larwy włosienia opuszczają swe dotych-
czasowe więzienie. Dojrzewają one w jelicie. Tu samce zapładniają
samice, a te już po kilkunastu dniach rodzą żywe młode (rys. 120 A),
które w tym nowym gospodarzu odbywają taką samą drogę do mięśni,
jaką opisywaliśmy na początku u świni.
Człowiek więc zarażony włosieniem przechodzi objawy’ chorobowe
dwa razy.
Najpierw wtedy, kiedy w jego jelicie następuje wydobycie się
arw z torebek, gdyż zebrane tam ich wydzieliny mieszają się teraz
z po armem, zostają wessane do krwi i zatruwają organizm. Później
?Puje pizerwa w objawach schorzenia, gdyż dorosłe wkrótce po
204
„daniu na świat łarw umieraj,, zaś same larwy, dopóki płyn, w oso-
czu krwi, nie daj, się wyraźnie we znak, organizmom.
, i i nmhv następuję w momencie usadawiania się
Następny atak choroby następuj dzieliny rosn,oyoh
larw w mięśniach (rys. 1-0 C), g y Jnil/obj chorobowo
pasożytów zatruwają organizm. „ w obrębie to-
ustają gdyż trujące wydzieliny gromadzą się tylko w obrębie
rebki i nie rozchodź, się po całym organizmie gospodarza.
0
Rys. 120. Włosień, czyli trychina
A — samica i B — samiec trychiny; można
zauważyć maleńkie larwy wychodzące
z samicy (ży worodność); powiększenie 30-
krotne. O — larwa atakuje włókno mięsne;
powiększenie 150-krotne. D — larwy
w różnych stadiach otorbienia wśród
włókien mięsnych; powiększenie 60-krotne
Jasne jest, że kto raz zachorował na włosień, może wprawdzie wy-
zdrowiec“ i.nie odczuwać objawów chorobowych, otorbione pasożyty
pozostaną jednak w zarażonych mięśniach na zawsze. Człowiek taki
nie będzie wprawdzie roznosicielem choroby i za jego życia zakazić sie
odcn niepodobna. W dzisiejszych bowiem warnikach zycil kutar^
nych społeczeństw ciało ludzkie nikomu przecież za pokarm “
zy, to tylko jest jedyna droga zakażenia. Inaczej rzecz się ma ze
zwerzętarm Na trupa chorego na włosień szczura ozy psa c^to może
205
natrafić żerująca Świnia i pożarłszy go zaraża pasożytem swoje mięso.
W ten sposób powstają wciąż nowe ośrodki zarażenia dla ludzi.
W jelicie świni,.która wraz z nieczystościami zjadła
Tasiemiec tasicmca uzbrojonego, wylęgają się maleńkie
kuliste larwki (rys. 122 B), które przenikają do naczyń krwionośnych
Rys. 121. Tasiemiec uzbrojony
Tasiemiec naturalnej wielkości. Prześledź zmienianie się kształtu i rozmiaru
członów w miarę ich dojrzewania. Zgrubienie na cienkim końcu odpowiada
główce tasiemca, której powiększenie widzimy na rys. 122 A
i z krwią wędrują do mięśni. Tam rosną one, aż osiągną postać pokaź-
nego pęcherzyka (wielkości małego ziarna grochu). Pęcherzyk taki,
w którego wnętrzu rozwija się główka tasiemca, nosi nazwę wągra
(rys. 122 C—D}. Jeśli mięso z wągrami zostanie zjedzone przez człowie-
ka, wynicowana główka tasiemca przyczepia się do ścianki jelita, pu-
sty pęcherzyk odpada, a na jego miejscu zaczynają wyrastać płaskie
człony (rys. 121), w których tworzą się jaja i plemniki (tasiemiec więc
jest obojnakiem). Następuje samozapłodnienie. Gdy pasożyt ten
osiągnie kilka metrów długości, ostatnie człony — pełne zapłodnionych
dojizaljch jaj — urywają się i wydostają się wraz z kalem na zewnątrz.
200
Wtedy świnie chodzące po całym obejściu gospodarskim mają móż-.
nośó połknąć teki człon i w sposób już opisany zakazie swoje mięso.
Innymi gatunkami tasiemca zarażamy się za pośrednictwem
mięsa wołowego lub ryb. . ,
Tasiemiec jest dużo mniej niebezpieczny mz włosień, rzadko po-
woduje bowiem wypadki śmiertelne, podczas gdy chorych na włosień
około 3% umiera. Ponadto duży wągier jest w mięśniu gołym okiem
widzialny, podczas gdy mała torebka włosienia dostrzeżona być może
jedynie przez szkła powiększające. Przed włosieniem można się
ustrzec tylko przez porządne gotowanie mięsa i unikanie wędlin nie-
pewnego pochodzenia, z których wiele zjada się na surowo, jedynie po
Rys. 122. Rozwój tasiemca
A — główka tasiemca uzbrojonego. Zauważ 4 przyssawki (wyraźnie widoczne
tylko dwie) oraz wieniec haków, który charakteryzuje tego tasiemca. Pa-
miętaj, że żadna z plam zacieniowanych nie oznacza otworu gębowego, gdyż
tasiemiec nie ma w ogóle przewodu pokarmowego.
Laiwa zwana onkosferą (powiększona około 200 razy), wvlęgająca się
z jaj zawartych w końcowych członach (patrz rys. 121), z chwilą, gdy takowe
dostały się do jelit świni. Taka larwa przebija ściankę jelita, płynie z krwią
i znalazłszy się w mięśniu rośnie, tworząc wągier (C, D).
O — Wągier wypreparowany z mięśni świni (powiększenie 5-krotne). Kawał
ścianki wycięty dla pokazania wpuklenia, gdzie tworzy się główka.
D ~ Rysunek jak poprzedni. Przekrój wpuklenia dla pokazania położenia
główki. Gdy po zjedzeniu mięsa świni przez człowieka wągier znajdzie się
w jelicie, główka wynicuje się na zewnątrz i po odpadnięciu i rozpuszczeniu
reszty pęcherza zaoznie tworzyć człony tasiemca
207
uwędzeniu, które zupełnie włosieni nie zabija. Państwo zabrania
prywatnego uboju — do handlu dopuszczone jest jedynie mięso ostem-
plowane w rzeźni, gdzie specjalny pracownik bada pod mikroskopem
próbki z każdej świni i nie dopuszcza do spożycia mięsa, w.którym
został znaleziony włosień.
Nie tylko pasożyty zwierzęce przekraczają w żołądku
Bakteryjne barierę kwasu solnego, czynią to czasem bakterie
choroby jelit v ° , • / • • i i
niektórych chorób zakaźnych, najczęściej duru brzusz-
nego i czerwonki. W obydwu tych przypadkach wezwany lekarz na-
tychmiast nakazuje odesłanie chorego do szpitala, aby przede wszyst-
kim wydaliny jego, jak i kontakt z nim nie mogły powodować roz-
przestrzeniania zarazków.
Drogi
szerzenia się
chorób
zakaźnych
Podobnie j
Zastanówmy się teraz, jakimi drogami rozchodzą się
zarazki chorób zakaźnych.
Przede wszystkim wyróżniamy tu tak zwane
rezerwuary zarazków albo inaczej ich nosicieli,
ak rosnące na miedzy chwasty są stałym nie-
bezpieczeństwem dla pobliskich pól, choćby przez rolnika jak
najczyściej utrzymywanych, gdyż ich nasiona za pośrednictwem
ptaków czy wiatru stale roznoszone będą dookoła, tak samo chory
zakaźnie człowiek czy zwierzę, gdziekolwiek się ruszy, będzie zawsze
rozsiewał i pozostawiał niebezpieczne zarazki. Znajdują się one
w jego ślinie, odchodach, na rękach, na ubraniu, wyrzuca je w po-
wietrze za każdym wydechem.
Nie potrzeba chyba dodawać, iż pierwszym obowiązkiem spo-
łecznym jest izolowanie zakaźnie chorego od ludzi zdrowych. To samo
dotyczy i zwierząt, przy czym zwierzęta zarażone chorobami nie-
bezpiecznymi dla ludzi powinny być przeznaczone na zabicie.
Jeśli nawet, co zresztą jest bardzo trudne do wykonania, ludzie
chorzy byliby natychmiast izolowani, to i wtedy nie byłoby pewno- |
ści, że bakterie nie są rozsiewane dookoła nas. Poznano bowiem
obecnie wiele przypadków, kiedy człowiek lub zwierzę wydaje się
zupełnie zdrowe, nie wykazuje żadnych objawów chorobowych;
a jednakże w organizmie jego znajduje się dużo zarazków chorobo-
twórczych. Tak na przykład bywa przez dłuższy czas z ozdrowień-
208
cami po durzę brzusznym czy dyfterycie. Toteż warto się zapoznać
z najczęstszymi drogami, którymi zarazki mogą się rozprzestrzeniać.
Przede wszystkim wskażemy miejsca, które można by porównać
do węzłowych stacji rozładunkowych tego „niebezpiecznego materia-
łu". Są to wszystkie te ośrodki, z których korzysta wspólnie bardzo
duża ilość osób. A więc: hotele, wagony komunikacyjne, ustępy
publiczne, jadłodajnie oraz rezerwuary wodne zasilające całą okolicę
w wodę do picia (studnie, baseny i rzeki). Baczna kontrola nad ich
czystością i innymi warunkami higienicznymi jest obowiązkiem spo-
łecznym. , . .
Bardzo ważne jest zagadnienie dostarczenia zdro-
Woda <Io picia .. .... . . , , , > ,
we] i możliwie wolnej pd zarazków wody do picia,
gdyż tą drogą łatwo mogą się rozprzestrzeniać choroby.
Idealnym rozwiązaniem jest zainstalowanie po mie-
Wodociągi . , .
szkaniach wodociągów, które dostarczają w dowol-
nych ilościach wszystkim mieszkańcom tylko takiej wody, która przez
odpowiednich fachowców była zbadana i skontrolowana, uprzednio
zaś została w drodze filtrowania pozbawiona wszelkich nieczystości,
a nawet wyjałowiona nieszkodliwymi dla zdrowia ludzkiego środkami
chemicznymi.
Woda wodociągowa w Warszawie na przykład posiada w 1 cm3 za-
ledwie kilkanaście bakterii, i to niezakaźnych, może więc być używana
bez żadnych obaw w stanie surowym. Rozumiemy teraz jak bardzo
jest odpowiedzialna i jak ścisłego wymaga nadzoru praca przy fil-
trach i zbiornikach wodnych. Każde niedopatrzenie bowiem może
zagrażać zdrowiu olbrzymich rzesz ludzkich.
Woda rzeczna ^Llzo gorzej P°d tym względem przedstawia się
sprawa zaopatrzenia w wodę w małych miasteczkach
i we wsiach. Źródłem wody są tam zawsze bezpośrednio rzeki lub
studnie.
Rzeka, w myśl tego, co powiedzieliśmy, ma tę przewagę, że płynie
dość szerokim korytem, wskutek czego bakterie, które się do niej do-
stały , wystawione są na działanie światła słonecznego i tlenu. Nastę-
puje więc w jej wodach tak zwane biologiczne samooczyszczenie.
Nie należy jednak zbytnio temu ufać, gdyż nigdy nie można być
14 - Nauka o człowieku 209
pewnym, czy akurat o kilkaset metrów w górę rzeki, od miejsca skąd
bierzemy w tej chwili wodę do picia, nie kąpał się człowiek chory
lub czy nie dostała się tam w inny sposób większa ilość zarazków.
Nad rzeką bowiem nie sposób roztoczyć należytej kontroli.
Lepsze więc są studnie zamknięte, gdyż czynniki
Studn,e społeczne, gminne lub miejskie rady narodowe mogą
je w należyty sposób nadzorować. Nie zawsze jednak u nas istnieje
właściwe zrozumienie konieczności tego nadzoru. Co gorsza, wiele
studzien jest założonych niefachowo, wskutek czego ściekają do nich
w głębi ziemi wszelkie nieczystości. Z tego zwykle nie zdają sobie
zupełnie sprawy ci, którzy ze studzien korzystają.
Prócz bowiem deszczowej wody również pomyje, płyny z dołów
kloacznych i zbiorników ściekowych przesiąkają do ziemi, a następ-
nie tworzą w niej podziemne strumyki, płynące wzdłuż głębiej
położonych pokładów nieprzepuszczalnych ku miejscom niższym.
Wiercąc studnie w takich właśnie miejscach, natrafiamy już na
niewielkich głębokościach na wodę zwaną zaskórną. Mieszkańcy są
wtedy zazwyczaj zadowoleni, że oszczędzili sobie trudu i kosztów
głębokiego wiercenia. Tymczasem studnia taka jest właśnie najgorsza,
gdyż zasilana bywa ledwo z grubsza odfiltrowanymi płynnymi ście-
kami osiedli ludzkich oraz obór i chlewów. W każdej chwili może być
zakażona zarazkami, jeśli tylko w okolicy choć jeden mieszkaniec,
a nawet obcy, przypadkowy przybysz był ich nosicielem.
Dobra studnia, na którą nie należy żałować pieniędzy, powinna
sięgać głębiej poza warstwę wody zaskórnej, to jest tam, gdzie nie
docierają ścieki, a więc gdzie woda nie bywa nigdy zakażana i jest
prawie jałowa.
Naturalnie społecznym obowiązkiem wszystkich korzystających
ze studzien jest przestrzeganie, aby przez nieuwagę lub niechlujstwo
nie dostawały się do jej wnętrza śmieci ani odpadki z powierzchni
ziemi. Najlepiej więc, gdy jest zakryta i czerpie się z niej wodę
nie za pomocą kołowrotów czy malowniczych żurawi, lecz — pompy-
Ścieki Ważną sprawą jest również usuwanie ścieków,
snuetmska a przeje wszystkim odchodów zarówno ludzkich,
jak i zwierzęcych, gdyż jest to niemniej częsta droga zakażania-
Pozornie schludne, a w rzeczywistości nieporządne gospodyni®’
210
gdy tylko pozbędą się śmieci, pomyj i zlewków z mieszkania, zazwy-
czaj nie troszczą się o to, co się z nimi dzieje. 0 czystość podwórza,
ulicy przed domem dbają niewiele, toteż bardzo często tuż w pobliżu
mieszkań ludzkich widzimy wielkie kałuże lub kupy gnijących śmieci.
Tymczasem zarazki przeważnie w takich właśnie miejscach znajdują
dobre schroniska, a jaja pasożytów mają tam sprzyjające warunki
do wylęgu larw. Stamtąd przy pierwszej sposobności, roznoszone
bądź przez muchy i grzebiące ptactwo, bądź rozpryskiwane na drobne
kropelki przez koła jadących wozow, padają na ubranie i ciało czło-
wieka, mogąc na nowo rozprzestrzeniać choroby.
Inaczej rzecz się ma, jeżeli śmiecie i resztki kuchenne wynosi się
nieco dalej na założoną kupę kompostową, która przez dobrego rol-
nika czy ogrodnika bywa często przerabiana łopatą czy widłami.
Głębsze warstwy z zarazkami co pewien czas dostają się wtedy na
powierzchnię, gdzie zabija je tlen i słońce. Taka kupa kompostowa,
aby zamieniła się w dobry nawóz próchniczny, musi być często zwil-
żana. Do tego celu nadają się wszelkie płynne zlewki i odpadki
domowe.
U t Również bardzo niebezpieczne, jeśli chodzi o sze-
rzenie się chorób zakaźnych, są odchody ludzkie
gromadzące się masowo w zwykłych dołach ustępów wiejskich. Płyn-
ne części odchodów przesiąkają głęboko w grunt i mogą przenikać,
jak już mówiliśmy, do studzien. W kale przechowują się często za-
razki np. duru brzusznego, przede wszystkim zaś jaja pasożytów jeli-
towych. Dlatego też doły kloaczne powinno się od czasu do czasu za-
sypywać wapnem niegaszonym, powodując w ten sposób choć czę-
ściowo ich dezynfekcję. Trzeba to czynić dość często, co najmniej
raz na 2—3 miesiące.
Jeszcze częściej należy ustępy dezynfekować w lecie. bo są one też
miejscami wylęgu much. Te uprzykrzone owady po przebyciu roz-
woju larwalnego w masie kału i po przepoczwarzeniu się w pobliżu
ustępu, całymi rojami lecą do kuchen ludzkich, gdzie bezpośrednio
przenoszą zarazki wprost na pokarmy trafiające do ust ludzkich.
Kanalizacja Sprawy te najlepiej rozwiązane są w miastach ska-
nalizowanych. Wszystkie ścieki nieprzesiąkliwymi
rurami i kanałami odprowadzane są daleko od mieszkań ludzkich
14*
211
i wpuszczane do rzeki, gdzie dzięki słońcu i powietrzu woda ulega bio-
logicznemu samooczyszczeniu. Czasem odprowadzane bywają do
wielkich sztucznych osadników, skąd części ciekłe odpływają do rzek
osadzone zaś części stale wywożone są jako doskonały nawóz.
Obecnie kanalizacja istnieje już nie tylko w wielkich miastach
ale także w niektórych miasteczkach i dociera nawet do wsi, przy-
czyniając się wybitnie do zmniejszenia zasięgu chorób zakaźnych.
Śmiecie w miastach, wyrzucane w każdym bloku mieszkalnym do
hermetycznych śmietników, powinny być zabierane codzienne do
specjalnych zakładów, gdzie podlegają sortowaniu, po czym części bez-
użyteczne się pali, inne zaś, jak szmaty, resztki żelaza czy szkła idą
do fabryk na ponowne przerobienie.
planowanie Walkę z zarazkami i ich rozprzestrzenianiem pro-
nowoczesnych wadzimy nie tylko w miastach i we wsiach już istnie-
osiedh jących. Jeśli w planie gospodarczej rozbudowy kraju
zachodzi potrzeba założenia nowego osiedla, z góry bada się teren
odrzucając takie miejsca, w których zarazki znajdowałyby dobre
warunki rozwojowe, gdzie jest wilgoć, brak słońca i świeżego po-
wietrza. Wtedy osiągamy za jednym zachodem dwa cele higieniczne:
1) utrudniamy życie zarazkom, i
2) zapewniamy zdrowe i dobre warunki ludziom, dzięki czemu
nawet w razie zetknięcia z bakteriami chorobotwórczymi organizm
wykazuje większą zdolność ich niszczenia.
Architekci, tworzący obecnie nowoczesne miasta, miasteczka czy
nawet wsie, zarzucili planowanie małych ciasnych uliczek; wąskich
jak studnia podwórek w ogromnych gmachach; mieszkań, do których
nigdy nie zagląda słońce. Unikają również planowania wielkięh dziel-
nic, gęsto zabudowanych wielopiętrowymi kamienicami, których
jedyną zielenią bywają rośliny w doniczkach, anemicznie rosnące
wobec braku słońca.
Szerokie ulice i place, niewielkie zespoły kamienic poprzedzie-
lane zieleńcami, gdzieniegdzie wielkie, rozległe parki — to idealne
rozplanowanie nowoczesnego miasta. Jak widzimy, miasto stara się
zapewnić swoim mieszkańcom warunki zdrowotne, tj. świeże powietrze,
światło i zieleń. Powstające wskutek tego w mieście wielkie odległo
ści zostają wyrównane przez ulepszone środki komunikacji.
212
Oprócz ochrony człowieka przed zachorowaniem, co
U.'pX“o7 jest jednym z głównych zadań higieny społecznej,
dla chorych trzeba również ratować ludzi chorych. vv tym celu
rząd i instytucje społeczne organizują i utrzymują rozmaite zakłady,
jak np. szpitale, sanatoria, prewentoria, przychodnie, poradnie c a
ludzi znajdujących się w różnych stadiach choroby.
W celu udzielania porad i roztoczenia opieki nad
Ośrodki potrzebującymi pomocy lekarskiej dla ludności miast
zdrów13 . wg. zakładane są ośrodki zdrowia. Tu jeden lub
kilku lekarzy specjalistów bada zgłaszających się chorych, udziela
porad lekarskich, a w razie potrzeby skierowuje do szpitala.
. Starania opiekuńcze matki nad niemowlęciem zabie-
Opieka nad r . - u
matką rają jej dużo czasu. Ona sama zas, jako karmicielka,
i dzieckiem musi odżywiać się możliwie dobrze i racjonalnie,
aby mieć materiały zarówno na swoje potrzeby (odbudowy organizmu
i energetyczne), jak też na wytworzenie dostatecznej ilości mleka.
Obowiązkiem więc społecznym jest otoczenie w tym czasie opieką
matki-karmicielki. Realizowanie tego obowiązku przez społeczeństwo
leży w jego własnym interesie, gdyż dobrze i zdrowo wychowane
dziecko za kilkanaście lat stanie się wartościowym członkiem gro-
mady ludzkiej, powiększając zasób rąk i mózgów pracujących dla
jej dobra.
Przeciwnie, dziecko źle chowane lub niedostatecznie żywione
wyrosnąć może na istotę społecznie szkodliwą i chorą. Tak więc
i w jednym, i w drugim przypadku będzie tylko ciężarem dla społe-
czeństwa, zużytkowując nieprodukcyjnie jego zasoby.
Obecnie państwo ludowe zabezpiecza pracującej i karmiącej
matce dłuższy urlop, przyznaje zasiłki pieniężne, przydziela wyprawkę
dla dziecka, organizuje żłobki i poradnie lekarsko-wychowawcze.
Państwo bierze również udział w wychowaniu psychicznym dziecka
od lat mniej więcej 4. Zakłada więc i utrzymuje przedszkola, ogródki
jordanowskie, szkoły ogólnokształcące i zawodowe, dba ponadto
o rozwój kultury fizycznej młodzieży.
ZŁUDZENIA OPTYCZNE
SKOROWIDZ WAŻNIEJSZYCH TERMINÓW
Str.
Str.
aglutynina.................... 194
akomodacja .................-• 167
alkohol ...................... 159
alkoholizm ................... 160
aminokwasy . ..................
amylaza ..................... 68
anatomia ....................... 3
antagonistyczne mięśnie........ 41
antytoksyna .................. 194
aorta ......................... 84
autonomiczny układ ............ 155
bakteria (pasożyt roślinny).... 189
bakteriobójcze środki.......... 192
beleczki kostne................ 24
beri-beri ..................... 109
bębenkowa błona ............... 172
biała substancja mózgu........ 144
biała substancja rdzenia...... 144
białe ciałka .................. 95
białka ........................ 33
białkówka .................... 164
„bicie*1 serca................. 90
biologiczne samooczyszczanie . . 209
błonica (krup, dyfteryt) ..... 197
ból ......................... 130
brzuszna jama ................. 54
cewka moczowa ................ 118
ciałko Malpighiego............ 117
choroby oczu ................. 109
chrząstka .................... 10
ciałko zmysłowo............... 130
ciemiączka..................... 28
ciemieniowa kość............... 28
ciemieniowy płat............... 143
ciepła zmysł .................. 130
czaszka ....................... 28
czerwone ciałka ............... 95
czerwonka ..................... 197
człekokształtne małpy......... 182
człony tasiemca................ 206
człowiek współczesny .......... 182
czołowa kość .................. 28
czołowy płat................... 143
cukrzyca....................... 97
czwartaczka (malaria)..........200
dalekowidz ................... 168
dalekowzroczność .............. 169
dalekowzroczność starcza....... 167
dendryt ....................... 142
dentyna (zębina) .............. 62
dezinsekcja ................... 133
dezinsekcyjna komora.......... 133
dezynfekcja ................... 192
dezynfekcyjna komora .......... 192
dojrzewanie ................... 179
dotyk ......................... 130
dur (tyfus) brzuszny, plamisty . 197
dwunastnica ................... 67
dyfteryt, (krup, błonica)...... 197
dzieciństwo ................... 179
emalia (szkliwo)................ 62
energia mięśnia ................ 43
Eohippus ...................... ISO
Eustachego kanał............... 173
ewolucja człowieka ............ 180
215
Str.
ewolucja mózgu .................
ewolucja serca .................
fermenty .......................
filtry .........................
fizjologia .....................
formalina ......................
gada mózg.........................
gada serce ............. •........
gałka oczna'....................
gliceryna '. 111
glista ludźkś •: : i . •
gładkie mięśnie . i. ‘ i .*.......
gorączka .......................
goryl ........................:
'grasica ...."........ • • ...
gruczoł ............
gruczołów limfatycznych szyi
powiększenie (skrofuły) .....
gruźlica .......................
gruźlicze jamy (kawerny) . . ..,.
gruźlicze ognisko ..............
grypa ..........................
hemoglobina.......................
92
58
209
3
192
152
92
164
68
202
39
105
182
137
8
199
197
199
199
197
95
higiena ..............-........... 188
higiena społeczna................. 188
hist-ologia ........................ 3
hormon .......... ..,............ 134
izolacja ........................ 208
jaglica 170
jajnik ...........................177
jajo ............................ 177
jałowość ........................ 191
jądro ........................... 177
jelito cienkie 68
jelito grube ..................... 70
jelito ślepe ..................... 79
jelitowy sok ..................... 99
jęczmień (jęczmyk) .............. 159
j^'k .............................175
jordanowski ogródek 213
kał .....................
kanalik moczowy..........
kanalizacja .............
kanał Eustachego.........
karbol (fenol) ..........
kaszel .. ...............
kawerny (jamy gruźlicze)
kieł ....................
kiść ręki................
klatka piersiowa.........
klinowa' kość’...........
kloacżne’ doły ..........
klębuszekMalpighiego . .
kofeina' . i i *.. .. ...
komora’lewa..............
.komora" prawa...........
konia przodkowie ......
koń dzisiejszy ..........
kostna tkanka ...........
korona zęba..............
korowa substancja nerki
korzeń zęba ...... . .
kosmki ........-. . ......
kowadełko ......... .
krążenie krwi ...........
kreolina ................
kręg ....................
kręgosłup...........
krtań ...................
krótkowidz ..............
krótkowzroczność ........
krup (dyfteryt, błonica) .
krwi skład ..............
krwotoki ................
krwiobieg mały...........
krwiobieg duży.......... . .
krzepnięcie krwi o ......
krztuszenie się............
krzywica ................
krzyżowa kość , . .......
kwas mlekowy ............
kwas solny...............
kwasy tłuszczowe.........
leki ....................
Str.
71
117
211
173
192
80
199
61
42
75
28
211
117
157
85
85
180
180
9
61
117
61
69
173
83
192
29
29
80
168
169
197
95
101
87
86
99
81
112
29
43
64
68
193
216
Str.
leukocyty .................... 104
licowa kość 28
lirnfa ........................ 83
limfatyczne naczynie........... 96
lipaza ....................... 68
lizyna ....................... 194
łączna tkanka................. 9
łojowy gruczoł................ 125
łokciowa kość ................ 30
łopatka....................... 30
ług żrący (wapno gaszone) .... z. 192
łuk aorty .................... 91
łupież ....................... 124
łzowa kość.................... 28
łzowy gruczoł ................ 171
łzy .......................... 111
macica ....................... 178
makrogameta .................. 177
malaria czwartaeżka . ........ 200
malaria trzeciaćżka .......... 200
malarii zarodziec ............ 200
Merychippuś .................. 180
Mesohippus ................... 180
miazga pokarmowa ............. 68
miednica .......'............. 26
miedniczka nerkowa........... 117
mięsień ..................... 40
mikrogameta ................. 177
mleczny gruczoł ............. 178
mleko ....................... 178
młoteczek .'................. 173
moczowód..................... 116
mowa .........' ^ . ......... 81
mózg ........................ 143
mózgu rozwój ................ 152
móżdżek ..................... 144
myślenie .................... 151
muszla uszna ................ 172
nabłonek gruczołowy......... 6
nabłonek rzęskowy . .....; <... 7
nabłonkowa tkanka .............8
naczyniówka i< :rti. : i ;..... 164
Str.
nadnercze ................... 136
nagłośnia .................... 79
narkotyki .................. 157
naskórek .................... 123
neandertalczyk .............. 184
nerka ....................... 116
nerw ........................ 140
nerw czuciowy ............... 144
nerw ruchowy................. 144
nerwowa komórka ............. 142
nerwowe zwoje................ 140
nerwowy układ t.............. 140
neuryt ..................... 142
nicień ..................... 301
niemowlęctwo ................ 179
nikotyna .................... 158
normy odżywiania ...........- 109
nosiciel zarazków............ 208
nosowa jama ................; 174
nosowa kość .................. 28
obojczyk ..................... 26
obojnak .................... 177
ochrona oka .. - ...-....... 170
oczodół .................... 170
oczu wady................... 168
odbyt ....................... 54
odbytnica ................... 71
odra ........................ 101
odruch bezwarunkowy......... 144
odruch warunkowy............ 145
odżywiania higiena........... H4
oko ....................... 163
okolone brodawki............ 175
onkosfera .................. 307
opieka nad matką............ 213
opieka nad niemowlęciem......
182
orangutan ................... x "
i .. 17S
ii • • 74
oskrzele ....................
oskrzeliki . ................
osocze ......-...............
. 19*
ospa • ............... ..
osseina .....................
nśrodek zdrowia .............
217
Str,.
otwór gębowy...........
owsik .................
ozdrowieniec ..........
pasożyt ...............
pasożyt jednokomórkowy
pasożyt tkankowy ......
pasożyt zwierzęcy......
pasteryzacja ..........
penicylina ............
pepsyna ...............
pęcherz moczowy.........
pęcherzyk płucny........
pitekantrop ............
plan budowy kręgowca . .
plazma .............< . . .
plemnik ................
płaza mózg .............
płaza serce ............
płonica (szkarlatyna) ....
płuca ...................
płucna tętnica...........
płucna żyła..............
płyn śródtkankowy .......
podniebienie miękkie . . . .
podniebienie twarde......
podniebienna kość .......
podpuszczka .............
podudzie ................
pokarmy budulcowe........
pokarmy energetyczne ...
pokarmów skład ...........
policzki .................
połykanie ................
postawa pionowa ..........
postawa pozioma...........
pot ......................
potowy gruczoł............
potyliczny płat.............
powietrza skład ..........
półkula mózgu ............
prążkowane mięśnie........
prohibicja ...............
promieniowa kość..........
przeciwdziałające mięśnie .,
54
201
196
200
200
201
200
191
193
64
118
77
182
14
. 10
. 177
152
92
194
73
85
87
83
79
59
174
64
26
53
53
111
59
62
16
16
126
127
143
116
przedramię
przedsionek lewy ..............
przedsionek prawy ...........’
przedszkole ....... ...........
przełyk ........... ...........
przemiany materii produkty
przepona ..........
przetrwalnik ........
przewód pokarmowy
przychodnia prżeciwjaglicza
przysadka mózgowa
ptaka serce .........
ptyalina ...............
puls ...................
ramię .................
rasy ludzkie ..........
rdzeń kręgowy .........
rdzeń przedłużony ...........
receptor ....................
redukcja palców..............
regulacja temperatury .......
regulacja widzenia...........
rentgenogram ................
rezerwuar zarazków...........
ręki budowa .................
robaczkowy ruch .............
rogówka .....................
ropienie ....................
rozrodczy gruczoł ...........
rozszerzenie serca...........
rozumowanie .................
równowagi zmysł .............
ryby mózg....................
ryby serce ..................
rytm oddychania .............
rzepka ......................
rzęskowy nabłonek ...........
rzęsy .......................
144
39 samozapłodnienie
161 sen ...............
30 serce .............
41 siatkówka..........
Str.
26
87
85
213
63
115
74
191
54
170
136
92
60
102
26
187
143
144
147
180
124
165
33
208
187
63
163
105
139
160
151
172
152
92
78
26
7
171
206
156
85
163
218
Str.
siekacz ........................ 60
siniec ......................... 95
sitowa kość .................... 28
siwienie ...................... 179
skóra właściwa ................. 123
skrofuły ..................... 189
skroniowa kość................. 28
skroniowy płat.................. 143
skrzep ....................... 100
skurcz mięśnia ................. 42
słuchowy kanał ............... 172
słuchowy nerw .................. 173
słuchu organ ................. 172
smak ........................... 174
smakowe brodawki ............. 175
smakowe ciałko ............... 8
smakowy nerw ................. 143
soczewka ...................... 163
sok jelitowy.................. 69
sok trzustkowy ................. 67
sole mineralne ................. 109
spojówek zapalenie ........... 169
społeczne życie .............. 184
ssaka mózg ................... 152
ssaka serce .................. 92
starzenie się................... 179
staw ......................... 32
stawowa torebka ................ 32
sterylizacja ................. 191
stopa .......................... 36
struny głosowe................ 81
strzemiączko ................. 173
studzienna woda............... 210
surowica .....-............... 196
szara substancja mózgu........ 144
szara substancja rdzenia...... 144
szczątkowe organy.............. 14
szczepienie .................... 195
szczękowa kość................. 59
szew kostny ................... 32
szkielet ...................... 20
szkorbut ..................... 109
szpik kostny .................. 23
szyjka zęba ................... 61
Str.
szympans........................ 182
szyszynka .................... I'-*7
ścieki ......................... ^10
ścierpnięcie ................... 1°4
ścięgno ......................... 40
śledziona ....................... 96
ślepa kiszka ................... 70
ślimak ......................... 173
ślinianki ....-•...............
śmierć plazmy .................
śmietniska ....................
świadomość ....................
świerzb .......................
świerzbowiec ..................
tarczyca ..................... 1
tasiemce ..................... 201
tasiemiec uzbrojony........... 206
tchawica ...................... 73
teina ........................ 1®7
tęczówka ..................... 166
tętnica ....................... 89
tężec ................-....... 191
tkanka ......................... °
tkanka tłuszczowa............... 6
tłuszcze ...................... 5°
toksyny ...................... 194
torebka stawowa ............... 32
torebka Bowmana .............. 117
trawienie ..................... 58
trawienne gruczoły ............ 58
trombocyty ................... 101
trychina (włosień) ........... 205
trypsyna ....................... 67 .
trzeciaczka (malaria)......... 205
trzustka ...................... 67
trzustkowy sok................. 67
ucho ....................... 172
ucho środkowe .............. 173
ucho wewnętrzne............. 173
ucho zewnętrzne............. 173
uczenie się...........'..... 146
udowa kość .................. 80
219
Str. Str.
układ autonomiczny .............
ukiacTpraywsEÓlczulny ........
jikład-współczulny
uodpornienie .................
ustępy .......................
ustna jama ...................
utlenianie ......................
używki ... ...................
wada serca ................ 94
wapno chlorowane (nadchloran
wapnia) ................... 192
wągier ....................... 206
wątroba ..................... 67
wątrobowa żyła ............. 122
wchłanianie pokarmów......... 69
wdech ....................... 77
weneryczne choroby ......... 197
wesz ....................... 132
wewnętrznego wydzielania gru-
czoły (dokrewne) ......... 135
węch ......................... 174
węchowy nerw ................. 143
węglowodany ................... 53
więzadła ...................... 32
widliszek (Anopheles) ........ 201
wirus ........................ 189
witaminy ..................... 108
włos ........................ 126
włosa mięsień ................ 125
włosień ...............
włoskowate naczynia ..
włosowa torebka .....
włóknista tkanka.....
wnętrze organizmu ...
woda rzeczna ........
wodociągi ...........
wola ............
woszezyna ...........
wpust żołądka .......
wszawica
wydalanie .......
wydech .:........
wydzielanie wewnętrzne
155 wydzielina .................. u9
152 wygasanie odruchu..........
152 wymioty ...................... g5
195 wyprostny mięsień ............
211 wyrostek robaczkowy .......... 7o
59 wzrokowy nerw ............. 143
73 wzrost ...................... log
157
zakaźne choroby .......... 197
zapłodnienie ................. 177
zarazek przesączajny.......... I89
zarazek ...................... 189
zarazków niszczenie........... igj
zarodek , . . ................. 177
zarodnik 201
zastawki ...................... 94
ząb .przedtrzonowy............. 60
ząb.trzonowy ............ . ;..... 60
zębodoły 59
zęby mleczne .................. 93
zęby trwałe.................... 63
zginacz mięsień................. 44
zimna zmysł .................... 130
złamanie kości ................ 33
zmiana zębów................... 62
znużenie ..................... 156
zygota ....................... 177
zwapnienie ................... 179
zwichnięcie .................... 34
zwyrodnienie mięśnia sercowego 160
204 źrenica ..........
84
125 żebra ............
9 żołądek...........
54 żołądkowy sok .
209 żółć .............
209 żuchwa ...........
151 żucie ............
172 życia długość . .
65 życie psychiczne
132 życie .społeczne..
115 - życie utajone . .
77 żyła .............
134 żyła czcza.........
164
26
63
64
67
59
60
179
151
184
U
89
85
•220
WYKAZ RYSUNKÓW
Str.
Str.
1. Kształty komórek.............. 6
2. Tkanki ....................... 8
3. Postawy różnych kręgow-
ców .......................... 12
4. Plan budowy kręgowców . . 15
5. Pozycje człowieka przy róż-
nych ćwiczeniach............ 17
6. Rola szkieletu .............. 21
7. Wytrzymałość kości....... 22
8. Układ beleczek kostnych . . ' 23
9. Budowa mikroskopowa kości 24
10. Szkielet normalny i uprosz-
czony ........................ 26
11. Czaszka człowieka dorosłe-
go i noworodka ............... 28
12. Kręgosłup .................. 29
13. Kręg ....................... 29
14. Kość krzyżowa............... 29
15. Łopatka '................... 30
16. Przedramię ................. 30
17. Kość udowa ................. 30
18. Model stawu ................ 31
19. Staw biodrowy............... 31
20. Unieruchomienie złamanej
nogi .............:........... 33
21. Reritgenogram ............. 33
22. Zwichnięcie ręki ........... 34
23. Stopa normalna i płaska ... 36
24. Zniekształcenie stopy.. 36
25. Klatka piersiowa normalna
i wąska ...................... 37
26. Skrzywienie kręgosłupa ... 37
27. Mięśnie przeciwdziałające .. 40
28. Dłoń ze ścięgnami......... 42
29. Praca różnych mięśni nóg .. 44
30. Praca mięśni ramion.... 46
31. Skok z trampoliny........ 48
32. Pływanie ................ 48
33. Koszykówka .............. 49
34. Szermierka .............. 49
35. Zjazd narciarski ........ 50
36. Ślizgawka ............... 50
37. Tenis ................... 51
38. Kolarstwo ............... 51
39. Wioślarstwo ............. 51
40. Blaszanka przebita rurką .. 55
41. Schematy budowy prze-
wodów pokarmowych ... 56
42. Przewód pokarmowy czło-
wieka ........................ 58
43. Jama ustna ............. 59
44. Część twarzowa czaszki .... 60
45. Siekacz, kieł i ząb trzonowy 61
46. Ząb w przekroju.......... 61
47. Ruch robaczkowy przełyku . 63
48. Zmiany objętości żołądka .. 64
49. Długość jelit człowieka. 65
50. Długość przebywania pokar-
mów w żołądku.......... 66
51. Trzustka i ujście wątroby
do dwunastnicy ............... 67
52. Kawałek ścianki jelita.. 68
53. Przekrój przez kosmki... 69
54. Ślepa kiszka ............. 70
55. Położenie-pluc w klatce pier-
siowej ................ 74
56. Płuco i tchawica, schemat .. 74
57. Działanie miecha ........ 75
58. Wdech i wydech............ 76
59. Pęcherzyk płucny......... 77
60. Położenie podniebienia przy
połykaniu ...................
221
Str.
61 Krtań ze strunami głosowy-
.............................. 01
nu .............................
62. Grubość naczynia włosko-
watego ........................ 84
63. Krwiobieg duży w uprosz-
czeniu .......................
64. Krwiobieg mały w uprosz-
czeniu ........................ 87
65. Całkowity krwiobieg w upro-
szczeniu ...................... 88
66. Model budowy serca.... 89
67. Obraz serca w całości
i w przekroju ......... 91
68. Ewolucja serca kręgowców . 92
69. Dość krwi przechodzącej
przez serce ................. 94
70. Tamowanie krwotoków .... 103
71. Skład pokarmów....... 111
72. Dość spożywanych pokar-
mów ........................ 113
73. Położenie nerek w jamie
brzusznej .................. 116
74. Nerka w przekroju........ 117
75. Mikroskopowa budowa nerki 117
76. Topografia organów wewnę-
trznych .................... 120
77. Ukrwienie narządów we-
wnętrznych ................. 122
78. Wycinek skóry............ 124
79. Przekrój skóry .......... 125
80. Ciałko zmysłowe.......... 127
81. Odczuwanie identycznego
dotknięcia ................. 128
82. Przyrząd do sprawdzania
rozmieszczenia ciałek zmy-
słowych w skórze............ 129
83. Rozmieszczenie ciałek zmy-
słowych w skórze............ 129
84- WszY ................... 132
85. Świerzbowiec ............ 133
86. Gruczoł otwarty i dokrewny 136
87. Gruczoły wydzielania we-
wriętrznego •••».« 137
Str.
88. Skutek nienormalnego funk-
cjonowania przysadki .. 138
89. Skutek usunięcia tarczycy 133
90. Układ nerwowy i....... 141
91. “Rożne typy połączeń ko-
mórek nerwowych .......... 142
92. Mózg ................ 143
93. Przekrój rdzenia kręgowego 144
94. Przekrój kawałka półkuli 144
95. Odruch bezwarunkowy ... 146
96. Schematy przebiegu odru-
chów ..................... 147
97. Ewolucja mózgu kręgowców 152
98. Układ współczulnV...... 153
99. Układ autonomiczny...... 155
100. ~Gałka oczna 164
101. Mięśnie soczewki....... 166
102. Rzucanie obrazu przez so-
czewki ..................... 166
103. Akomodacja oka ........ 167
104. Starcza dalekowzroczność 167
105. Wady wzroku ........... 168
106. Organy zmysłów słuchu
i równowagi ................ 173
107. Muszle nosowe i ich przekrój 174
108. Komórki węchowe......... 175
109. Język ................. 175
110. Koń i jego przodkowie .... 180
111. Szkielet człowieka i go-
ryla ....................... 181
112. Ewolucja czaszki ...... 183
113. Narzędzia kamienne ...... 185
114. Rzeźba człowieka pierwot-
nego ....................... 186
115. Malowidło człowieka pier-
wotnego .................... 186
116. Płuca gruźlika ........ 199
117. Owsik ................. 201
118. Glista ludzka ......... 202
119. Wędrówka larw glisty lu-
dzkiej ..................... 203
120. Włosień ............... 205
121. Tasiemiec ............. 206
122. Rozwój tasiemca ........
222
SPIS TREŚCI
Str.
Przedmowa ......................................... 3
BUDOWA KOMÓRKOWA ISTOT ŻYWYCH ........................ 5-11
Komórka. Tkanki. Plazma. Śmierć plazmy i życie utajone.
Narząd.
BUDOWA ZEWNĘTRZNA ORGANIZMU CZŁOWIEKA 14 - 19
Plan budowy. Organy szczątkowe. Postawa. Wady postawy.
Ruchy.
ROLA SZKIELETU .................................... 20 - 38
Szkielet. Składniki kości. Szkielet człowieka. Połączenie
kości. Żywotność tkanki kostnej. Pomoc przy złamaniu
lub zwichnięciu. Różnice w budowie szkieletu.
CZYNNOŚCI I BUDOWA MIĘŚNIA......................... 39 - 51
Rodzaje tkanki mięsnej. Mięśnie. Przyczyny skurczu mięśni.
Źródła energii mięśniowej. Znaczenie ćwiczeń mięśniowych.
ROLA I CZYNNOŚCI PRZEWODU POKARMOWEGO ............... 52-72
Pokarmy. Przewód pokarmowy. Trawienie. Jama ustna.
Przełyk. Żołądek. Dwunastnica. Jelito cienkie. Jelito
grube. Odbytnica. Higiena organów trawienia.
CZYNNOŚCI I BUDOWA UKŁADU ODDECHOWEGO............... 73-82
Płuca. Mechanizm oddychania. Wymiana gazów w płucach.
Zmiany rytmu oddychania. Urządzenia ochronne płuc.
Mowa.
CZYNNOŚCI I BUDOWA UKŁADU KRĄŻENIA..............
Krążenie. Działanie serca. „Bicie1'serca. Jednokierunkowość
prądu krwi. Przemęczenie serca. Skład krwi. Roznosze-
nie tlenu. Roznoszenie pokarmów. Naczynia limfatyczne.
Wątroba jako magazyn. Cukrzyca. Ochronna rola wątroby.
Krzepnięcie krwi. Tamowanie krwotoków. Rola białych cia-
łek krwi.
ZUŻYTKOWANIE POKARMÓW PRZEZ ORGANIZM ...........
Wzrost organizmu. Witaminy. Normy odżywiania. Krzy-
O7v^.a’z Higiena odżywiania.
NNOŚCI UKŁADU WYDALNICZEGO ..................
Nei 1 Przemiany materii. Wydalanie dwutlenku węgla.
83 - 105
106 - 114
115 - 122
223
BUDOWA I ROLA SKÓRY .............................
Rola skóry jako regulatora ciepła. Inna rola potu. Wymiana
gazów. Zmysły skórne. Higiena skóry. Pasożyty skóry.
REGULACJA CHEMICZNA W ORGANIZMIE ................
Gruczoły wydzielania wewnętrznego. Rola hormonów.
BUDOWA I ROLA UKŁADU NERWOWEGO...................
Komórka nerwowa. Mózg i rdzeń kręgowy jako główne zwoje
nerwowe. Odruch bezwarunkowy. Odruch warunkowy.
Wygasanie odruchów. Uczenie się. Tresura. Zycie psychicz-
ne. Układ współczulny i przywspólczułny. Kierownicza rola
układu nerwowego. Znużenie. Sen. Używki. Powszechnie
używane trucizny. Nikotyna. Alkohol. Walka państwa z alko-
holizmem.
NARZĄDY ZMYSŁÓW .......................... ‘ ’
Oko. Regulacja wyraźnego widzenia. M ady oczu. Choroby
oczu. Ochrona oka. Higiena wzroku. Rola łez. Ucho. Zmysł
równowagi. Organy węchu i smaku. Uświadamianie wrażeń
zmysłowych.
ROZWÓJ ORGANIZMU ..............................
Komórki rozrodcze. Zarodek. Osesek. Dojrzewanie. Sta-
rzenie się. Zapobieganie starości. Teorie pochodzenia czło-
wieka. Rozwój półkul mózgowych. Życie społeczne. Mowa.
Budowa ręki. Postawa pionowa. Rasy ludzkie.
HIGIENA SPOŁECZNA .............................
Zarazki. Walka z chorobami zakaźnymi. Rola słońca i tlenu.
Niszczenie zarazków przez człowieka. Sterylizacja i pastery-
zacja. Środki dezynfekujące. Walka z zarazkami wewnątrz
organizmu. Leki. Walka organizmu z zarazkami. Osocze
krwi. Antytoksyny. Aglutyniny i lizyny. Uodpornienie.
Szczepienia. Surowice. Choroby zakaźne. Gruźlica. Paso-
żyty. Pasożyty zwierzęce. Pasożyty jednokomórkowe. Paso-
żyty tkankowe. Glista ludzka. Włosień. Tasiemiec. Bakte-
ryjne choroby jelit. Drogi szerzenia się chorób zakaźnych.
Woda do picia. Wodociągi. Woda rzeczna. Studnie. Ścieki
i śmietniska. Ustępy. Kanalizacja. Planowanie nowo-
czesnych osiedli. Urządzenia społeczne dla chorych. Ośrodki
zdrowia. Opieka nad matką i dzieckiem.
SKOROWIDZ WAŻNIEJSZYCH TERMINÓW ............ .
WYKAZ RYSUNKÓW ...........