Текст
                    JAK PRZETRWAĆ
KRYZYS
SruONY
O BIZNESIE
HAUTECOUTURE
na adarudi fi podłogach
BLUHIL
potoki wtatk (mtftdaki
da ladi/i sprcpłnych ł 3b
na przyszłość • Gdzie szukać pomocy
M 0 NAS
l[[ ZARABIA
BIEG PO PIENIĄDZE
Kto r.»pra*dł XRrab<>
U jogginęu i. 62
NRH[SS] 2020
R99 r [• Mi
RAPORTY: ELEKTROMOBILNOŚĆ
NAJLEPSZE MIASTA DLA BIZNESU
MY STORY: ADAM GÓRAL I STEFAN BATORY
JAK BŁEFOWAĆ
oakonomii
Ll)0

SPIS TREŚCI KWIECIEŃ 2020 Zdjęcie na okładce: Karolina Misztal / REPORTER Postprodukcja: Andrzej Swat M. W BIZNESIE 10. PEŁNY OBRAZ KUCZYŃSKIEGO GORĄCY TEMAT 12. BIZNES W CZASIE PANDEMII. CO NAS CZEKA Czy to dopiero początek większego kryzysu, czy za kilka miesięcy wrócimy do wzrostów. 17. KIEDY ATAKUJE KORONAKRYZYS Kryzys to sytuacja wyjątkową, więc i ty musisz działać wyjątkowo 18. CZY KUPOWAĆ, KIEDY LEJE SIE KREW Spadek głównego indeksu giełdowego o MO proc, w czasie trzech tygodni jest wydarzeniem nadzwyczajnym. TEMAT NUMERU 22. NIE PISZĘ POD TRENDY - Wszystko w popkulturze się zmienia, jedne formy zastępowane są innymi, niektóre przepadają - oprócz książek * mówi Remigiusz Mróz, najlepiej zarabiający polski pisarz 2019 r. 28. ZAMKNIĘTE KOŁO Trwa ostra walka na rynku wydawni- czym Walczą wydawcy, autorzy, dys- trybutorzy i... sieci handlowe. Na tym biznesie da się zarobić, ale potrzebny jest spryt i szczęście. LUDZIE 32. RECEPTA NA APLIKACJE Wirtualna terapeutka Eva pomaga pa- cjentom chorym na raka zmierzyć się z diagnozą. To pomysł twórców Proso- my. aplikacji psychoonkologicznej 36. BLUMIL, CZYLI JAK BYĆ WOLNYM Miłosz Krawczyk zbudował elektryczny wózek inwalidzki, który jeździ po śniegu, piasku, górach i plażach. Pojazd Blumil sprzedaje się dziś do 30 krajów świata. MO. JESTEM DZIECKIEM SZCZĘŚCIA - Na początku finansami zarządzałam za pomocą dwóch kartek - mówi Nata- lia Bogdan, prezeska firmy rekrutacyj- nej Jobhouse. MY STORY MM. MUSZE PĘDZIĆ Myślałem o produkcie, gdzie będzie można podwajać, czy potrajać skalę biznesu, ale juz niekoniecznie zespól - mówi Stefan Batory, założyciel iTaxi l Booksy, w rozmowie z Adamem Góra- lem. założycielem i prezesem Asseco 50. WYPATRZONE PRZEZ ŚWIDERKA RAPORT 51. JAK ROBIĆ BIZNES W POLSKICH MIASTACH Nasze miasta są coraz bardziej otwarte na inwestorów Powstają w tym celu specjalne programy i biura zajmujące się spełnianiem ich potrzeb. 56. SMART CITY PO POLSKU Polskie miasta wprowadzają nowe roz- wiązania technologiczne, by zwiększyć komfort życia i poprawić warunki do prowadzenia biznesu STRATEGIE 58. JAK PŁYTKA, TO TYLKO OD SŁYNNEGO PROJEKTANTA Polscy producenci płytek ceramicznych stawiają na dizajn jako narzędzie po- zwalające im prześcignąć konkurencję. Efekt? Rośnie sprzedaż i rozpoznawal- ność poszczególnych marek. 62. BIEGNE, WIEC JESTEM KONSUMENTEM! Testowane przez NASA buty, czujniki mierzące wyrzut stopy, pulsometry. uciskowe skarpetki, inteligentne ko- szulki...Bieganie stało się dziś retigią. na której zarabia się wielkie pieniądze. 66. PRZYSZŁOŚCIOWY BIOL-CHEM Na styku biotechnologii, chemii, rolnictwa i ochrony środowiska rodzą się w Polsce rozwiązania będące odpowiedzią na największe wyzwania współczesnego świata. 70. PIERWSZA KOMUNIA, PIERWSZORZĘDNY BIZNES Coraz bardziej przypomina małe wesele. Przeżyciu duchowemu towarzyszy też to finansowe. Wartość komunijnego biznesu sięga kilku miliardów złotych 7M. POLAK POTRAFI. AMERICAN DREAM W POLSKIM STYLU Startupowcy i przedsiębiorcy, którzy mierzą wysoko. Przedstawiamy ambit- nych Polaków, którzy nie tylko ruszyli na podbój amerykańskich rynków, ale od- noszą w tej dziedzinie kolejne sukcesy MOJA FIRMA 80. ZYSKI WRAŻLIWE NA KLIMAT Kawa znana z tego, że budzi do życia, kakao - najzdrowsza używka świata oraz cukier, największy dopalacz mózgu. Ceny tych towarów szaleją, bo ich pro- dukcja uzależniona jest od klimatu. 8M. JAK SZUKAĆ [I ZNALEŹĆ) PRACOWNIKÓW To. że dopiero zaczynamy swój biznes wcale nie musi być przeszkodą, by zatrudnić najlepszych na rynku. Może to być wręcz nasz atut,
MY COMPANY 88. BŁYSKAWICZNY ROZWÓJ, CZYLI JAK NIE WYPAŚĆ Z TORU Bliizscalng lo strategia i zestaw technik zarządzania ekstremalnie szybkim rozwojem, w którym szybkość jest ważniejsza niż efektywność, a wszystko odbywa się w warunkach niepewności co do ostatecznego rezultatu. 92. NIE MALUJMY TRAWY NA ZIELONO W Polsce nie ma rynku pracownika. Sęk w tym, żeby pracodawca umiał z tej specyficznej władzy dobrze korzystać - mówi Zyta Machnicka, autorka książki .Lepszy pracodawca*. 96. CHMURA PEŁNA DANYCH Jeszcze kilka lal temu sądzono, że dane istotne dla biznesu muszę być przechowywane w firmowym biurze lub na własnych komputerach. Teraz coraz większa liczba menedżerów jest przekonana, że więcej pewności daje umieszczenie ważnych danych w chmurze. 114. BLISKO KLASY PREMIUM Mazda 3 w wersji SkyActrv-X dowodzi, ze jednostki benzynowe - gdy zastosować ciekawe rozwiązania techniczne - mogą mało palić i zapewniać dobre osiągi jak diesel, ale bez jego wad. RAPORT - ELEKTROMOBILNOŚĆ RAPORT - PPK 99. WSZYSTKO. CO PRACOWNIK POWINIEN WIEDZIEĆ Średnie firmy są na etapie wdrażania PPK Powinny one właściwie poinformować swoich pracowników o konsekwencjach wprowadzenia Pracowniczych Planów Kapitałowych. 118. ELEKTROMOBILNI INNOWATORZY Jeśli dziś chcesz odnieść sukces w elektromobilności potrzebujesz danych To one są paliwem napędzającym nowa motoryzację, a nie sama energia Pokazał to wyraźnie kryzys spowodowany koronawirusem 121. AUTO NA BENZYNĘ I Z WTYCZKA Czy mamy w firmie dostęp do gniazdka? A może lepiej ładować samochód w domu? Co warto wiedzieć o hybrydach typu plug in 123. TECHNOLOGIE PRZYSZŁOŚCI W TRANSPORCIE Premiery elektrycznych aut przeniosły się do sieci. Rośnie zainteresowanie sprzedażą aut w internecie. Tam tez rozegra się największa rewolucja związana z elektryfikacją transportu handel energią. LIFESTYLE PRAWO I PODATKI 104. KALENDARIUM PRZEDSIĘBIORCY 106. UWAGAI KONTROLA SKARBOWAI 0 RIV E 107. BEZ BÓLU GŁOWY. CZYLI JAK WYBRAĆ DOBRE UBEZPIECZENIE 0 ile ubezpieczenie komunikacyjne OC jest obowiązkowe. to już AC kupujemy, by zapewnić sobie spokój Który z pakietów ubezpieczeń będzie optymalny? Opcji jest mnóstwo, podobnie jak haczyków. 112, BIAŁE PIEKŁO Na powierzchni równej 1129 boiskom do piłki nożnej firma Noklan urządziło prawdziwe zimowe piekło, w którym testuje się zimowe opony. 12B. SERIAL, KANAPA I INNE WAŻNE SPRAWY Czy ktokolwiek wyobraża sobie jeszcze życie bez serwisów streamingowych? Odkąd fani filmów i senali zamienili krnowy fotel na kanapę w salonie, rozpoczęła się prawdziwa rewolucja w przemyśle filmowym 130. JAKBLEFOWAĆ DOSKONALE O EKONOMII Chcesz zrobić na nich wrażenie człowieka z horyzontami? Zacznij od błyskotliwej pogawędki na jakiś wazki temat, np, ekonomii Nie znasz się? Najwyższa pora nauczyc się blefować. 134. PRZYJACIÓŁMI TRUDNO JEST ZARZĄDZAĆ Pfzyjazh w pracy może byc bardzo budująca Ale tez bardzo niszcząca 138. INSPIRACJE 140. TECHNO 142. PATRONATY 144. OSTATNIE SŁOWO IGORA ZALEWSKIEGO in Szukai nas wsocial madiach i dolać? dnomnu fanów m in.WTiii Mvt ?inn.invfVM Redakcja: tfci 22 W 32 00 c-fłuii reda^rn ^my-companypol-tki pl Art wm/ęunip4rtypolskxpl Adf« do korespondenci* My Company Mtda sę zoa Redakcp ^My Company Pol-Ju’ 02-672 Warszawa. uJ Domaniewska 41 Redaktor fULirlny: Gregprr SirWAi gr/^rj.-.adowŁkrŁm^compan/poHka.pł Redaktor porulir Cezary Szczepański Cezary wcrepan^^mycompanypolska pl Sckrctan redakcji: Anita S/afli* aniU.ua'1 kfim/compan/polika pi Dyrektor artystyczna: Marika Z. ta-Kwiatkowska Zastępczyni dyrektor artystycznej: Anna Mysiuk Rrtoedyc ja: Rafał P/zrur Korekta: Joanna Współpraca: F.targorŁiu Fie,dau• Kaczyńska, Aleja Mendlef, Jarosław Horodecki, Michał Karpiński. Maoej Kot Tomasj Mzfu! i, Ro>ri MierainskL Małjooau Mierzyńska. AgaU Rzędowika, Ateósander Sławić-, Łt- Sfneda Marek Szymaniak Apaia FeGctontick Ptcrtf K^czynsk •, Maori Łuczak. Tomasz świderek, Igor Zalewski Produkcja: Agn rcka Gratek Reklama. • Dyrektor fWodncfca, teł 22 319 32 47 maigorzau wodneka grT^companypohka-pl - Kierownik Monika |uk>ewC3. teł 22 319 32 37 momka. rukwicz@fnr rom parypobko. p i • Martyna Po‘uv-6Usz=yk teł. 22 319 32 4- nunyna4tóks(a.lmyrompaH,p31saa. pi * Ewa Goliuewska. teł. 22 319 3195 rwa goIrtzcwska^m-^-companypol ska pl - Udu Węzowska, t*Ł22 319 32 53 Łda»wcrow%ka^myto^pa^ ,-pohka pl • Kinga Gawry**1**, teł 22 J19 32 36 kjngagawryicH6q§nr/Tci-ripxnypo;sŁa.pł • Mateusz Zych, teł 22 31* 32 F mateusz zyrh@mytDmDa.n ypo1ska.pl E wenty: • Kierownik Maran Konopacką teł 22 319 32 33 rwon k&nopackigbmyrompan ,po'skxpl MY COMPANY Wydawca: My Company Medo sp Z O O 02-672 Warszawa, uL Doman^-ska -1 Wydawca JWy Company PoUka*: Rajmund ToctTA ^ Członek Zarządu: Jack Sa.*M Prenumerata: Paweł GoUs. teł 22 319 32 28 pawrl mycom par^poKka pi Biuro Obi ługi Klienta teł 22U3 53 50kpoci~p: wgodŁt-IT) e-mjU &ok^rT*lcompanypoSKapł Adn> do korespondenci Tarsago PoKka Sp z o o prjegródM pocztowa 5.00Q6S Warszawa 22 Żadna cręsc runsejszej publikacji rur nwe byC reprodukow ana ans przedrukowywana be.’ ptscmnci My Company PoMu Sp zoo Za tf ogtosneń redakcja n< odpowuda. Druk: Wahlcod Centra/ Europc ISSN 2450 004o, Nr indeksu 40o99e Kolportaż: TM Media Naklei । nd*r 4W tampon* Axvaj’ M •rn*4o* *** prpez UpnircA inni nrittiłir
KORONAWIRUS STRASZY, I TO BARDZO rawie 97 proc ankietowanych przez BCC polskich przedsiębiorców boi się wpływu rozwijającej się epidemii koronawirusa na ich biznes, a 73 proc, już teraz odczu- wa negatywne jej skutki - wynika z badania opinii przeprowadzonego przez BCC wśród kra- jowych firm. W marcu prawie połowa ankieto- wanych obawiała się też okresowego braku pra- cowników z powodu możliwej kwarantanny. Jednak według 86,7 proc, badanych konse- kwencje wynikające z epidemii koronawirusa potrwają zaledwie kilka miesięcy. - Polscy przedsiębiorcy śledzą sytuację i starają się reagować na bieżąco, nie zamykają 10% ankietowanych sądzi, że perturbacje związane z epidemią koronawirusa potrwają dłużej niż rok firm, działają dalej. Jednak wyzwań i pytań jest wiele. Lekcja jaką biznes może wyciągnąć z tej niełatwej sytuacji, to przygotowanie się na podobne scenariusze w przyszłości - oce- nia Anna Potocka-Domin, wiceprezes BCC. Na razie główne problemy ankietowanych przez BCC to braki lub opóźnione dostawy su- rowców, zwłaszcza z Chin oraz problemy z wy- syłką i dostarczeniem wyrobów gotowych, m.in. do Włoch. Skarżą się też na spadek liczby zamó- wień, spowolnienie w transporcie. Przeszkadzają im też brak produktów do mycia i dezynfekcji u producentów, a także trudności w zakupach indywidualnych środków ochrony dróg odde- chowych i rękawic ochronnych jednorazowego użytkowania dla pracowników produkcji. Problemy te są widoczne w zasadzie we wszystkich branżach. Przedsiębiorcy pytani jakiego rodzaju wsparcia ze strony władz w związku z rozwojem epidemii oczekują, odpowiedzieli, że pakietu pomocowego mają- cego osłonić firmy, pracowników i gospodarkę 87% PRZEDSIĘBIORCÓW SĄDZI, ŻE EPIDEMIA KORONAWIRUSA MOŻE BYĆ CZARNYM ŁABĘDZIEM GOSPODARKI, CZYLI ZDARZENIEM, KTÓREGO PRAWDOPODOBIEŃSTWO WYSTĄPIENIA JEST NIEWIELKIE, LECZ SKALA ODDZIAŁYWANIA -OGROMNA przed skutkami rozszerzającej się zarazy. Więcej o koronawirusie i wpływie na gospodarkę czytaj w naszym ra- porcie. ® | DOBRZE POWIEDZIANE] Czarna godzina nadeszła. Mamy największą globalną epidemię od 700 lat i nie powinniśmy się skupiać na regułach fiskalnych m m OR HAB. MARCIN PIĄTKOWSKI " " prof. Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, autor książki „Europejski lider wzrostu. Polska droga od ekonomicznych peryferii do gospodarki sukcesu" ŁASI MY6 s
O UBEZPIECZENIA BĘDZIE CORAZ TRUDNIEJ Seria niesprzyjających wyda- rzeń i zawirowań na świato- wych rynkach uderzy w pol- skie przedsiębiorstwa, zwłaszcza MSP - oceniają eksperci. Gdzie tym razem? W obszarze ubez- pieczeń, o które będzie coraz trud- niej, Obejmie to przede wszystkim polisy majątkowe. Cięcia czekają tak- że limity w ochronie należności. Główny winny to oczywiście korona- wirus. W związku z epidemią możli- wy jest nawet kilkunastoprocentowy wzrost liczby firmowych niewypła- calności - przewidują niektórzy spe- cjaliści. Już coraz częściej dochodzi do sytuacji jeszcze kilka-, kilkanaście lat temu w branży ubezpieczeniowej wręcz niewyobrażalnych. Nie tak dawno nie brakowało towarzystw gotowych ubezpieczać branże o wy- sokim ryzyku, np. spożywczą, zwią- zaną z sortowaniem oraz przerobem odpadów itd. Obecnie sytuacja zmie- niła się diametralnie i w rezultacie coraz więcej przedsiębiorstw musi działać bez ubezpieczenia. S DOBRA ROBOTA JADWIGA EMILEWICZ minister rozwoju t 281 tys. polskich drobnych przedsiębiorców ostatecz- nie złozyto wnioski o objęcie ich programem Maty ZUS Plus Co prawda rząd liczył na więcej, bo na 320 tys. aplikacji, ale to i tak świetny wynik, jak na zamieszanie z interpretację przepisów i spora niepewność co do realnycn skutków wejścia w przejściowo obniżone składki. BUBEL MIESIĄCA Założyciele OTB Ventures zamierzają wesprzeć startupy z Europy Środkowej i Wschodniej PIOTR DUDA przewodniczący NSZZ .Solidarność' NSZZ .Solidarność' wniosła do Rady Dialogu Społecz- nego mający szanse na realizację projekt zmiany przepisów, na mocy których pracodawcy będą musieli zapewnie pracownikom klimatyzację 1 dodatko- we przerwy w związku ze zmianami klimatu. gdv temperatura przekroczy 30 sl C. Pomysł dobry, jednak jak zwykle robicny za plecami pcensiębiarcow. Nie każdego przecież stać na zakup klimatyzacji. 100 MIN DDL. NA STARTUPY GŁOŚNO, GORĄCO I BEZ OBIADU Trzy czynniki, które najbardziej roz- praszają zatrudnionych w polskich firmach “i—rzęch założycieli 1 OTB Ventures: Adam Niewiński, ! Marcin Hejka oraz Grzegorz Jankilewicz ze- brali już od inwestorów, w tym od Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego too min doi., a teraz za- mierzają nimi zasilić środ- kowoeuropejskie startupy. Liczą na młode nowocze- śnie wykształcone kadry i ich pomysły, a także ry- nek, w którym żyje ok. 170 min konsumentów. Które małe firmy mają u nich szanse? Przede wszystkim te, które już wystartowały, znalazły swoje miejsce na rynku, a teraz szukają środków na przyspieszenie rozwo- ju. OTBV chce do końca 2022 r. wspomóc co naj- mniej 10 takich przedsię- biorstw, wpompowując w nie maksymalnie po 15 min doi. i w zamian przejmując 10-15 proc, ich udziałów. Co interesujące - mogą to być spółki już kiedyś zasilone przez ten fundusz, aby tylko miały szanse na szybki ponadregionalny rozwój i ekspansję międzynaro- dową. 36% pracuje gorzej przez brak czasu na zjedzenie posiłku C osób wskazuje na hałas O w miejscu pracy pracowników wymienia nieodpowiednią temperaturę
W BIZNESIE 15MLN POLAKÓW Z REKOMPENSATAMI ZA PRĄD CO SZÓSTY POLAK PRZYZNAJE SIĘ DO PRACY NA CZARNO d 34 do 308 zł rekompensaty za drożejącą energię elek- tryczną mogą dostać polskie .gospodarstwa domowe. Nie- stety - dopiero w 2021 r. Ile ich bę- dzie? Wiceminister aktywów pań- stwowych Janusz Kowalski podaje, że nawet 87 proc. Jednak nie wszyst- kie, a te, których dochody uplasują je w pierwszym progu podatkowym. Gospodarstwa domowe złożą oświadczenia do przedsiębiorstw ob- rotu energią i dopiero wtedy odliczy się im różnicę wzrostu cen. Ile po- chłoną rekompensaty? Prawdopodob- nie ok. 2,43 mld zł. Odpowiednia ustawa już trafiła do konsultacji. Wysokość rekompensaty zależna bę- dzie od zużycia energii. Najmniej do- staną te, które zużyją rocznie między 63 a 500 kWh (34,08 zł rekompensa- ty). Najwięcej - zużywające rocznie powyżej 2800 kWh (rekompensata w wysokości 306,75 zł), ® REKOMPENSATY ZA PRĄD NIE OD- STANĄ PODATNICY O DOCHODACH ROCZNYCH POWYŻEJ 85 528 ZŁ m większy fiskalizm, tym mniej wstydzimy się pracy na czamo - wykazały ba- dania panelu Ariadna.pl. Aż 58 proc. Polaków jej nie potępia, dla 47 proc, jest ona obojętna, a u proc, nawet ją pochwala. Co szósty badany pracował na czamo w ostat- nich 12 miesiącach (w grupie wiekowej 18-24 lata aż co trzeci). Najmniej osób pracu- jących bez umowy to ludzie dojrzali - w wieku 45-54 lat (9 proc.), a także w grupie 55+ (6 proc.). Największą „polityczną” grupą pracują- cą na czamo są wyborcy PiS (18 proc.), a dwiema naj- mniej licznymi - wyborcy Lewicy (11 proc.) oraz Koali- cji Obywatelskiej (10 proc.). Główna motywacja? Chęć dorobienia (28 proc.), a tak- że dążenie do ominięcia po- datków i składek oraz uchro- nienia prawa do zasiłków (37 proc, badanych). ® BRAND2qWRACA NAFACEBOOKA Zajmująca się monitorin- giem intemetu firma Brand24 ponownie podpi- sała porozumienie z Face- bookiem. Proces integracji może potrwać kilka tygodni, ale „po- zwoli na pojawienie się danych z tych serwisów w produkcie Brand24”. W reakcji kurs giełdo- wy spółki rósł o ok. 20 proc., mimo że cały indeks giełdowy WIG tracił ponad 6 proc. Proble- my Brand24 zaczęły się na prze- łomie sierpnia i września 2019 r. po publikacji amerykańskiej edy- q’i „Business Insidera", w której polska firma została wymieniona wśród spółek pozyskujących pry- watne dane użytkowników. ® WŁAŚCICIELE POLSKICH FIRM RODZINNYCH LICZĄ NA DZIECI Aż 85 proc, właścicieli polskich firm ro- dzinnych przebadanych przez KPMG podczas VIII edycji raportu „Barometr firm rodzinnych”, chce przekazać za- rządzanie biznesem swoim dzieciom. Czego się boją? Trudności ze znalezieniem wykwali- fikowanej kadry (w Polsce 81 proc., w Europie 61 proc.), rosnących podatków (w Polsce 81 proc, w Europie 63 proc.), a także szybko zmieniających się przepisów i chaosu prawne- go wynikającego z ich zbyt pospiesznego pro- cedowania i wdrażania. Co stoi w Polsce na przeszkodzie przekazywaniu firm rodzinnych kolejnym pokoleniom? Po pierwsze (18 proc, wskazań), utrzymywanie dobrych relacji z biznesowymi partnerami i klientami, a po drugie (17 proc.), konieczność szkolenia i wspierania następców. Dla 17 proc, przedsię- biorców podstawowym problemem jest zwią- zek emocjonalny ze stworzoną przez siebie firmą. ®
POLEMIKA CZY SZTUCZNA INTELIGENCJA ROZSĄDZI PRZEDSIĘBIORCÓW? 1 (TAK NIE W połowie 2020 r. w Ultima Ratio, pierwszym w Polsce elektronicznym sądzie arbitrażowym, działającym przy Stowarzyszeniu Notariuszy RP, mogą zapaść pierwsze orzeczenia z wykorzystaniem SI - sztucznej inteligencji. Systemy Inteligentne mają pomóc rozstrzygać spory między firmami, znajdując najlepsze linie orzecznicze. Czy rzeczywiście stanowią przełom, czy zastąpią pracę żywych ludzi? ROBERT SZCZEPANEK współzałożyciel Ultima Ratio Sma pomóc arbitrowi w wykonywa- niu pewnych prostych, acz czaso- chłonnych i często powtarzalnych czynności. Z naszych szacunków wynika, że sztuczna inteligencja może potencjalnie zredukować nakład pracy sędziego bądź arbitra nawet o 80 proc. Wprowadzenie sztucznej inteligencji do polskich sądów to kwestia czasu. To trochę tak jak z podróżą autonomicznym samochodem. Kierowca wsiada i decyduje, gdzie chce jechać, a resztą zajmuje się oprogramowanie. Taką samą sytuację mamy w przypadku wykorzystania sztucznej inteligencji w są- downictwie czy arbitrażu. MAT£®lAtf PRASOWE. ADOBE STOCK EAST NEWS 83% polskich przedsiębiorców oceniło poziom cyfryzacji swoich firm w 2019 r. jako co naj- mniej dobry. To wzrost o 7 pkt. proc, r/r, wynika z badania ICAN RiO. Większość firm uznaje analitykę danych za obszar mający istotny wpływ na budowanie przewagi. Ale tylko co czwarta wykorzystuje swoje dane właśnie w takim celu. MEC. DOMINIK LUBASZ wspólrealizator projektu NCN. realizowanego na Uniwersytecie Łódzkim, związanego z etycz- no-prawnym aspektem zastosowania SI Dełna automatyzacja orzecznictwa nie jest obecnie możliwa. Po pierwsze, konstytucyjnym atrybutem przyzna- nym sędziom jest niezawisłość. Po drugie, każde z narzędzi opartych na SI musi być najpierw nakarmione prawidłowymi da- nymi Następnie muszą one zostać pod- dane analizie w oparciu o prawidłowe i transparentnie działające algorytmy sa- mouczące tak, by wynik ich pracy był możliwy do uzasadnienia i oceny w toku instancji No i nie mamy w Polsce prawa opartego na precedensach, zatem rola sę- dziego nie ogranicza się tylko do weryfi- kacji dotychczasowego orzecznictwa i szczegółowych przepisów prawa, jest zdecydowanie szersza. ® STREŻYŃSKA ROBI ZBIÓRKĘ Była ministercyfryzacji uruchomiła zbiórkę na platformie crowdfun- dingowej Beesfund. Cel to 2.7 min zł. Fundusze te są potrzebne Annie Stre- żyńskiej na rozwój spółki MC2 lnnova- tions, w której była minister jest preze- sem i współzałożycielem. Nowy produkt to platforma do motywacji pracowników Carrotspot. Na swój po- mysł otrzymała 6,5 min zł dofinanso- wania z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Jednak w celu sfinansowania wkładu własnego spółki i z uwagi na potrzebę sprawnej realizacji projektu, zarząd zdecydował się na pozyskanie kapitału od inwestorów w modelu crowdfundingowym. Spółka oferuje udziały w cenie 166 zł. ze zbiórki chce uzyskać prawie 2,7 min zł. ©
PODBIJASZ EUROPĘ UWAŻAJ NA KOSZTY PRACY I WYNAGRODZEŃ! Polskie firmy coraz częściej wyruszają na podbój rynków europejskich, otwierając swoje zakłady i filie poza granicami kraju. Zanim i ty to uczynisz, sprawdź, ile tam zapłacisz swoim zatrudnionym. To szczególnie ważne także wówczas, gdy wpadniesz w nowe restrykcyjne przepisy UE o wynagrodzeniach pracowników delegowanych. Luksemburg Francja Belgia 4 Holandia 2142 Obowiązujące wynagrodzenia minimalne brutto w euro miesięcznie styczeń 2020 r 1539 lsaq 1594 1599 1639 1656 Bułgaria Rumunia Chorwacja Słowacja Litwa Słowenia Grecja 1050 Hiszpania Niemcy Wlk. Brytania Irlandia Kraje, w których nie ma płacy minimalnej. Wiochy, Austria. Finlandia. Szwecja. Dania. Norwegia. Serbia. Bośnia i Hercegowina. Macedonia. Czarnogóra. Albania. Szwajcaria. Cypr Łotwa Węgry Czechy Estonia Polska Malta Małe i średnie \ firmy poza \ granicami \ swojego kraju inwestycje dokonane bezpośrednio Polska 3% 60% Taki odsetek średniej płacy w danym kraju UE ma wynosić płaca minimalna. To pomysł przewod- niczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Gdyby to prawo weszło w życie, polska płaca minimalna wyniosłaby 3138 zł Przeciętne wynagrodzenie w krajach UE netto w euro w 2019 r. Smcqa Finto (ta 2509 brutto. To o prawie tysiąc złotych więcej, niż wynosi ona obecnie HoUmtTa 2152 Esionia U93 Irlandia 2564 Portuga ia F Daord 3263 lolwa 003 . Wfc OryUniii 2350 Franrp 2225 Belgia 2170 lukMfnbufg 9416 Hiszpania 1749 PoiłM । 8461 Niemcy V" 2360 ; Czechy Włochy 1970 Austria 1849 Słowacja Węgiy 726, Rumunia 495 Chorwacjo SI o* cm a 1129 frcqn : K 890 Bułgaria Cypr isse F 1
21.1 21.0 20.8 19.9 195 EU 28 Suetoturo Dania Czechy Niemcy Wlk. Brytania | Austria Słowacja f Fr landu Portugalia , Łotwa Francja Litwa Holandia Hiszpania Dania Węgry Irlandia Cypr Bułgaria Szwecp Grecja | Maila Chorwacja [ Slowenra Pcłska Belgia Wiochy Luksemburg Rumunia I 16.7 16.3 15.7 15// 25,2 15.2 25.1 10.7 K2 13.9 13,7 23.6 12.6 12.5 12.2 116 Różnice zarobków mężczyzn i kobiet między średnimi zarobkami za godznę w proc. Szwajcaria Islandia L Norwega 8.0 7.2 6.0 55 55 17,0 15.5 20.3 675 283 10,7 |1<U 112.6 |125 116 HO HU Łotwo 3.3 w eęry IHI 9J Litwa 9,0 Rumunia BI 6.9 Buigarra s.ti Luksemburg Belgu Szwecja HcJand-a Fwąa Niemcy Aust/ia Finlandia Irlandia Włoch/ Wfr Bcytan > HiSłp2H£ Stotna Cypr Grecja Marta Purwęa a Cutfr Łstciua Słowacja Chorwacja Norwegia Islandia |1>J IM Siła nabywcza Seata a europejska na mieszkańca w wybranych krajach Europy w 2019 r. w proc. 228 231 207 179 Ifil 163 K7 ™ Siła nabywcza kwota jakę dysponują mieszkańcy wybrany# krajów Europy w 2019 r. brutto w tysiąca# euro ^005 33.7 365 35,9 355 305 30.0 33.6 32.1 |28.2 27.0 Wynagrodzenie za godzinę pracy w Europie brutto w euro w II połowie 2018 c. SO.0 brser. K*zus-x 20.5 20.3 100 Cala Europa Ukraina No<weg«a Holandia Hiszpania Francja Liechten- stein Liechten- stein Motóawa Finlandia Niemcy Dania Luksemburg Szwajcaria Holandia Wiocft Ciccfh Węęry UMama 10.0 Pozapłacowe koszty płacy udział w pensji brutto w proc. NAJWIĘCEJ NAJMNIEJ Pracownicy zarabiający najmniej w proc. NAJWIĘCEJ S."utv:.ł Ferjnca Djoa Francy NAJMNIEJ
GOTÓWKA ZNOWU JEST KRÓLEM Koronawirus jednak zatrząsł rynkami i to bardziej niż ktokolwiek się spodziewał. Rozpoczęła się ucieczka do bezpiecznych przystani i być może będzie to dopiero początek większej przeceny. Problemy nie ominą Polski. PIOTR KUCZYŃSKI (ekspert rynku finansowego, były główny anahtyk Oomu Inwestycyjnego Xelion} W lutym pi- sałem, że wirus tylko na chwilę zaszkodził giełdom. Rzeczywisc. ie wtedy tak to wyglądało. Do połowy miesiąca wydawało się tez. ze napisanie teksiu o gospodarce i rynkach finansowych będzie proste, łatwe i w zasadzie będzie to jedynie powtarzanie juz znanych tez. Jak to często na rynkach się zdarza, okazało się, ze druga połowa lutego, a prak- tycznie ostatnia dekada tego miesią- ca, owocowała zachowaniami ryn- ków. które były nie do przewidzenia. To prawda, że pisałem w po- przednich tekstach o szaleństwie na Wall Street, o ciągnięciu indeksów w niebiosa, bez patrzenia na funda- menty tych zwyżek. Zapowiadałem tez. ze te zwyzki przerodzą się na- gle i bez powodu w duże spadki, czyli korektę. Tak się też stało, ale nie można stawiać tezy, że zacho- wania rynków nie miały tym razem podstaw Mówię oczywiście o koronawiru- sie i spowodowane) nim pandemii Na pozór kilkudziesięcioprocentowe spadki indeksów z powodu zachoro- wania 200 tys. ludzi (na ponad 7,5 mld populacji Ziemi), z których umarło 2-3 proc, (wyłącznie sut- szych i z innymi chorobami) wyglą- dało niepoważnie. Wyglądało wręcz jak pretekst, który posłużył do wy- wołania korekty tam. gdzie indeksy biły rekordy wszech czasów i do cof- nięcia się indeksu WIG20 w Warsza- wie do poziomów niewidzianych od 2009 r. Nie ocalały też indeksy mniejszych spółek (mWIG40 i SW1G80) - wymazały trwające od listopada 2019 r. zwyżki. Przy okazji uwaga na temat PPK i OFE. Ta przecena, jeśli szybko się nie zakończy położy się cieniem na planach rządu. Mniej osób będzie wybierało PPK i mniej też będzie chciało przekazania swojej części OFE do IKE. Będą woleli ZUS (co ja bym wybrał i przed atakiem epide- mii). Wtedy mnóstwo akcji przej- dzie w ręce rządu - dokładnie w ręce Funduszu Rezerwy Demo- graficznej, z którego politycy czer- pią garściami, kiedy nie wystarczy im pieniędzy na podarki wyborcze. To dobiłoby GPW (duży nawis po- daży akcji). Mniej akcji w IKE zmniejszyłoby wpływy z 15-procen- towej opłaty przekształceniowej, co zmusiłoby rząd do nowelizacji bu- dżetu i odnotowania deficytu. Nawisem mówiąc, w trakcie prac nad przepisami z pierwotnej wersji projektu ustawy o likwidacji OFE, zniknął zapis, że osobie, której bę- dzie należało zwiększyć emeryturę do minimalnej wysokości, trzeba bę- dzie uwzględnić też środki, które przeniosła do IKE Oznacza to, że osoby słabo zarabiające, które wybio- rą nowe IKE, dostaną emeryturę mi- nimalną z ZUS, a niezależnie od tego pieniądze z IKE To z kolei będzie za- chęcało osoby mało zarabiające do wyboru IKE. FED WCHODZI DO AKCJI Wróćmy do koronawirusa i jego wpływu na rynki i gospodarkę glo- W CHINACH PRZEZ EPIDEMIĘ KORONAWIRU- SA SPRZEDAŻ AUT SPADLA O PRZESZŁO 90 PROC. balną. Niestety, nie jestem wirusolo- giem ani epidemiologiem, a i oni są teraz jak dzieci we mgle. Nikt bo- wiem nie wie, jak rozwinie się sytu- acja. Są prognozy mówiące o tym, że do końca kwietnia, może do połowy maja, epidemia wygaśnie, ale są też takie, które przewidują zachorowanie milionów ludzi. Nie da się określić prawdopodobieństwa tych prognoz. Na domiar złego, o czym od czasu do czasu półgębkiem się wspomina, przy tego typu epidemii wirusy mają tendencję do mutowania, co bardzo utrudnia przewidywania szybkości i obszaru rozprzestrzeniania się cho- roby. Wielu ludzi śmieje się z tej reakcji rynków i ludzL Nie z samej choroby, a z jej skutków dla rynków finanso- wych. Na pozór mają rację, bo po pierwsze „zjadliwość" tego wirusa jest podobna do tego grypy. Ze śmiertelnością jest podobnie, a prze- cież na sezonową grypę choruje czę- sto wiele milionów Judzi. Problem jest jednak w tym, że rządy (szcze- gólnie chiński skąd choroba wyru- szyła) zaczęły stosować bardzo ostre środki mające na celu zahamowanie rozprzestrzenianie się wirusa. Gdyby nie te środki (zamykane fabryki i inne firmy, zamykane ob- szary miast, likwidacja połączeń lot- niczych itp.) to choroba rozprzestrze- niłaby się dużo szybciej i zapewne w chwili pisania komentarza chorych byłoby dziesięć razy więcej. Jednak zastosowanie ostrożnościowych po- sunięć doprowadziło do zrywania łańcuchów dostaw, logistyka w wielu firmach zupełnie się rozpadła. W Chi- MAtĘftlW PRASOWC EASTNEWS
nach sprzedaż samochodów spadła o ponad 90 proc. Im dłużej to będzie trwało, tym większy będzie uszczer- bek w gospodarce globalnej. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, ile ta epide- mia będzie ludzkość kosztowała. Na rynkach na początku przeceny zaczęła się ucieczka do tzw. bez- piecznych przystani. W okresach niepokoju był to zawsze dolar, złoto i obligacje USA. I rzeczywiście tak na początku było. Złoto szybko drożało, a dolar (globalnie) się umacniał. Jed- nak jak tylko wyprzedaż na rynkach przyspieszyła, to okazało się, że in- westorzy wolą gotówkę (cash isking, czyli gotówka jest królową - znane powiedzenie z Wall Street) i zaczęli uciekać z rynku dolara i złota. Zosta- ły tylko obligacje, na których budo- wana jest klasyczna bańka spekula- cyjna, która niedługo z hukiem pęk- nie. Na tym tle osłabienie złotego wydaje się wcale nienadmieme. Na- sza waluta cierpi tylko i wyłącznie dlatego, że kapitały uciekają z ryn- ków rozwijających się. Rządy i banki centralne albo za- częły natychmiast pompować pie- niądze w gospodarkę (np. w Chi- nach, dzięki czemu, paradoksalnie, chińskie indeksy prawie nie ucier- piały). W USA mówiło się coraz gło- śniej o tym, że Rezerwa Federalna obniży stopy procentowe. I rzeczy- wiście przed posiedzeniem FOMC, Fed obniżył stopy w USA o 50 pkt bazowych (o,$ pkt proc.). Potem jednak nastąpiło drugie uderzenie i stopy zostały zredukowane do zera. To doprowadziło do paniki na rynkach. Tak, do paniki, bo gracze przestraszyli się tych panicznych ruchów. Wszystkie banki centralne wznowiły luzowanie ilościowe pom- pując pieniądze w system bankowy. W Polsce RPP przez długi czas milczała, ale też wydawało się, że nie bardzo może coś zrobić. Nie podwyż- szali stóp, kiedy sytuacja gospodar- cza była znakomita, więc teraz, przy inflacji blisko 4-procentowej mieli problem z podjęciem decyzji o obniż- ce stóp. Bank Czech podniósł stopy procentowe, chociaż styczniowa in- flacja wyniosła tam 3,6 proc., czyli o 0,8 pkt. proc, mniej niż w Polsce. W końcu RPP obniżyła stopy z 1,5 do 1 proc., co nieznacznie pomoże go- spodarce. Nasz bank centralny też jednak (po raz pierwszy w historii) zwiększył płynność systemu finan- sowego uruchamiając skup aktywów. Poza tym początek roku okazał się fatalny dla samorządów. W wielu miejscach w Polsce w styczniu do- CIERPIĄ CHORZY, CIERPI TEŻ GOSPODARKA. KWARAN- TANNA TO NA RAZIE JEDYNY SPOSOBNA ZAHAMOWANIE WIRUSA chody z P1T spadły w porównaniu ze styczniem 2019 r Marek Goliszewski, prezes BCC, alarmuje, że inwestycje prywatne spadły do poziomu 13 proc. PKB - to jest najniższy wynik w okresie transformacji. Na domiar złego zakończyło się już chyba zbie- ranie pieniędzy z uszczelnieniu po- datku VAT. Najnowsze szacunki mó- wią, że w 2019 r luka VAT mogła na- wet wzrosnąć. SZYKUJMY SIĘ NA WIĘKSZA PRZECENĘ Profesor Marek Belka ostatnio prze- strzegał, że w Polsce może pojawić się inflacja o wiele wyższa niż sadzą optymiści, co odczują najbardziej go- spodarstwa domowe o najniższych dochodach. Ostrzegł też, że ryzyko pojawienie się stagflacji (niski wzrost PKB i wysoka inflacja) jest coraz większe. Co prawda ostatnie dane makro (wzrost produkcji o 1,1 proc, r/r w styczniu - oczekiwano spadku) były nieco lepsze od oczekiwań, ale nikt nie wie, jak globalne spowolnie- nie z powodu epidemii uderzy w pol- ską gospodarkę. W tej trudnej sytuaqi wspomina- nie o ważnym wydarzeniu, czyli o szczycie Unii Europejskiej w spra- wie budżetu na lata 2021--2027 gdzieś nam się zagubiło. Pewnie zresztą słusznie, bo „oszczędny klub" (Dania, Holandia. Szwecja i Austria) nie zgadza się na zwięk- szenie budżetu tak, zęby uzupełnić fundusze po odejściu Wielkiej Bryta- nii, a kraje Europy Środkowej (w rym Polska) chcą. zęby budżet byl jak największy. Z góry można było zało- żyć, że pierwsze podejście nie uda się i tak się też stało Potrzebne będą kolejne szczyty i posiedzenie Parla- mentu Europejskiego, żeby w końcu budżet powstał. Na razie wszyscy będą się wpa- trywali w rozwój epidemii i próbo- wali oszacować straty. Tak jak na po- czątku pisałem - nie jest to w tej chwili możliwe. Być może w kolej- nym tekście będę już mógł coś po- wiedzieć o skutkach tego psycholo- giczno-rynkowego pandemonium na realną gospodarkę Szczególnie inte- resujące jest to, jak podziała cięcie stóp w USA Jeśli pomoże tylko na chwilę, to trzeba będzie szykować się na potężną przecenę. ©
BIZNES W CZASIE PANDEMII. CO NAS CZEKA Cezary Szczepański Ograniczenie działalności setek tysięcy firm, krach na giełdzie, zwolnienia pracowników i masowe zamknięcia sklepów. To wydarzyło się tylko w pierwszej połowie marca. Czy to dopiero początek większego kryzysu, czy za kilka miesięcy wrócimy do wzrostów. Oto nasze trzy scenariusze.
Wejdź na stronę www.mycompanypolska.pl. Przygotowaliśmy specjalny serwis poświęcony koron akcyzy sowi. Informujemy, radzimy, pomagamy! Tylko od 2 do 16 marca, czyli na przestrzeni niespełna dwóch tygo- dni z warszawskiej Giełdy Papierów Warto- ściowych „wyparowa- ło” niemal 280 młd zł. Choć nawet trudno wyobrazić sobie taką kwotę, to jednak tylko preludium do dramatu, który odgrywa się i bę- dzie odgrywał przez najbliższe mie- siące w setkach tysięcy polskich firm. Koronawirus zainfekował już branżę turystyczną, transport, przewoźników lotniczych, gastronomię, organizato- rów imprez masowych, teatry, kina, branżę fashion, galerie handlowe oraz przemysł farmaceutyczny. Straty? W tym momencie nie do oszacowania. Pytanie jest jednak ważniejsze, jak przetrwać. Bo z punktu widzenia biz- nesu w momencie, kiedy kraj wszedł w okres kwarantanny, biznesowo we- szliśmy w recesję. Od 14 marca w całej Polsce obo- wiązuje zakaz funkcjonowania skle- pów odzieżowych, meblowych, z ar- tykułami oświetleniowymi czy sprzętem RTV AGD funkcjonujących w budynkach o powierzchni sprzeda- ży ponad 2 tys. mkw. Takich sklepów w Polsce jest kilkanaście tysięcy. Za- mknięte są kina, a restauracje mają bardzo ograniczone możliwości dzia- łania (tylko jedzenie na wynos). Sfinks zanotował 90-procentowy spadek przychodów, z kolei Maxi- pizza, notowany na GPW właściciel sieci restauracji, poinformował o 20-50 proc, spadku przychodów. Centra handlowe (tych w Polsce jest ponad 500) „przyciągają" klientów wyłącznie sklepami spożywczymi, aptekami i placówkami bankowymi. Straty już teraz wynoszą setki milio- nów złotych. Przykładowo, firma CDRL, właściciel sklepów Coccodrillo wstępnie oszacowała, że sprzedaż w I kwartale br. spadnie o 30 proc, w porównaniu do minionego roku. Oznacza to realną stratę na poziomie to min zł. Potencjalny wzrost zamó- wień przez internet nie będzie w sta- nie pokryć tych strat. Ale stanęły też fabryki, które teo- retycznie nie są na pierwszej linii. Produkcję na dwa tygodnie zawiesiła fabryka opon w Dębicy. Podobnie jak fabryka FCA w Tychach i większość fabryk koncernu w Europie. Co robią przedsiębiorcy? Liczą. Z ograniczonymi możliwościami operacyjnymi, z pracownikami, któ- rzy albo zostają w domu, by opieko- wać się dziećmi (zamknięte szkoły), albo pracują zdalnie, ze zobowiąza- niami finansowymi i wierzytelno- ściami, które być może nigdy do nich nie trafią. A to dopiero początek epidemii, która może z nami zostać nawet przez wiele miesięcy. Sytuacja w momencie pisania ni- niejszej analizy jest bardzo dyna- miczna. Rząd zapowiedział pakiet pomocowy o wartości 212 młd zł (pi- szemy o nim na kolejnych stronach). Na giełdach, pomimo działań naj- ważniejszych banków centralnych (mocne obcięcie stóp procentowych m.in. przez EBC czy FED oraz NBP), trwa wyprzedaż aktywów. Kolejne rządy podejmują coraz to bardziej rygorystyczne działania, których ce- lem jest opanowanie epidemii i po- moc przedsiębiorcom. Dania prze- znaczy na wsparcie dla pracodaw- ców i pracowników 30 młd euro, Francja zarezerwowała na ten cel 50 mld euro, Nowa Zelandia zapo- wiada, że chce wydać na walkę ze skutkami pandemii równowartość 4 proc. PKB. Niemcy mogą urucho- mić fundusz antykryzysowy o war- tości 500 mld euro. Amerykanie idą na rekord. Steven Mnuchin, sekre- tarz skarbu, podczas prywatnego lunchu miał powiedzieć, że pakiet pomocowy Białego Domu wyniesie 850 mld doi. To, co dzieje się na rynku, przy- biera jednak efekt domina. Zamknię- ty sklep meblarski (np. Ikea zamknę- ła swoje placówki jeszcze przed ofi- cjalną decyzją rządu) oznacza nie- mal zupełne zaprzestanie sprzedaży (zostaje internet). Z tego powodu sieci handlowe nie zamawiają mebli od producentów (a w tym przypadku Polska jest jednym z największych tynków w Europie). Ci muszą wstrzymać działalność, wysyłając pracowników do domu albo, jeśli mają trudną sytuację, po prostu ich zwalniając. Dalej - tracą tartaki czy producenci artykułów metalowych. Mniejszy handel oznacza mniejsze potrzeby na transport - spadają wy- niki finn logistycznych. Czeka nas recesja - mniej albo bardziej dotkli- wa. Pewne jest jedno - ten schemat EFEKT DOMINA -TAK MOŻNA OPISAĆ TO, CO DZIEJE SIĘ NA RYNKU. ZA- MKNIĘTE GRA- NICE (U GÓRY] OZNACZAJĄ KŁOPOTY DLA WIELU BRANŻ. ZAROBIĆ MOGĄ NATOMIAST FIRMY MEDYCZNE może dotknąć każdą firmę, niezależ- nie od kondygi i fundamentów. SCENARIUSZ 1 OPTYMISTYCZNY, ZA 2-3 MIESIĄCE GOSPODARKA ZNÓW RUSZY Pierwszym krajem, który został w pełni dotknięw przez epidemię, były Chiny. Wadze państwa podjęły drastyczne kroki. W prowincji Hubei wstrzymano dosłownie wszystko. W innych rejonach kraju sytuacja była nieco lepsza. Mimo to, jak poka- zują aktualne dane, produkcja prze- mysłowa w styczniu i lutym w ca- łych Chinach spadła aż o 13,5 proc. Był to pierwszy spadek tego wskaź- nika od... 1900 r.! Sprzedaż detalicz- na poszła w dół o ponad 20 proc. In- westycje - niemal o 25 proc. W marcu Chiny rozpoczęły „re- start” gospodarki - stopniowo uru- chamiają kolejne fabryki. W II tygo- dniu miesiąca poza prowincją Hubei ruszyło już Q5 proc, dużych firm. Mimo to rząd zdecydował się na bez- pośrednie wpompowanie w gospo- darkę w formie pożyczek ponad 14 mld doi. Niewykluczone, że kwota ta będzie większa. W naszych scenariuszach kluczo- wym pytaniem pozostaje więc to, jak
WIELE POLSKICH UPADKU. IM DŁUŻEJ TRWAĆ BĘDZIE EPIDEMIA, TYM WIĘCEJ BĘDZIE BANKRUCTW szybko uda się zatrzymać epidemię i zrestartować gospodarkę? W Polsce pierwsze zachorowanie oficjalnie po- twierdzono 4 marca. Chinom po wdrożeniu najbardziej rygorystycz- nych działań zatrzymanie wirusa za- jęło niemal dwa miesiące. Oznacza to, że gospodarka w Polsce mogłaby „ruszyć” na początku maja. W opty- mistycznym scenariuszu. Co to oznacza? Przykładowo, w 2018 r. działal- ność związana z kulturą, rozrywką i rekreacją (czyli działy niemal całko- wicie zablokowane przez epidemię) wniosły do PKB ponad 14 mld zł - ok 0,7 proc, całego PKB. Zakwaterowanie i gastronomia (w większości zablokowane) - już niemal 24 mld zł - 1,1 proc. PKB. Zupełnie teoretycznie więc za- mknięcie tych działów na dwa mie- siące będzie „kosztowało" polską gospodarkę nawet 6 mld zl. Pro- blem w tym, że przez dwa miesiące w ograniczonym stopniu będzie działała produkcja przemysłowa czy transport samochodowy. Mocno ograniczony zostanie również han- del. Wiele usług również poniesie straty. Dokładną analizę konsekwencji kolejnych działań na bieżąco prowa- dzą analitycy mBanku. Przykłado- wo, zamknięcie szkół przez miesiąc oznacza spadek kwartalnego PKB o prawie 2 proc. Analitycy banku 9 maca prognozowali, że w II i 111 kwartale br. polski PKB wzrośnie w stosunku rocznym o około 1 proc, (wcześniejsza prognoza sugerowa- ła, że wzrost wyniesie 3 proc.). Tyle że wciągu kilku następnych dni sta- ło się jasne, że jest to prognoza nie- aktualna. Niezależnie od prognozy gospo- darczej, która nie jest możliwa i któ- rej żaden z analityków na razie nie chce się podjąć (ze względu na bar- dzo niestabilną sytuację), pewne jest jedno - mnóstwo polskich firm sta- nie na krawędzi upadku i im dłużej trwać będzie epidemia, tym więcej będzie upadłości. SCENARIUSZ 2 NAJPIERW WIELKI SZOK, POTEM WIELOMIESIĘCZNY POWRÓT 00 RÓWNOWAGI Drugi scenariusz jest bardziej pesy- mistyczny. Wirus zostanie z nami do września, mimo że jego intensyw- ność spadnie. Niezależnie od tego, że w kolejnych tygodniach do życia po- wracać będą nowe obszary gospo- darki, to straty poniesione przez pierwsze dwa, trzy miesiące będą gigantyczne. Ze względu na przedłużającą się walkę zamknięta pozostaje branża turystyczna. Z powodu kolejnych dziesiątków tysięcy infekcji wyłą- czane są kolejne fabryki. Przedłuża- jące się zamknięcia szkół wyłączają kolejnych pracowników. Ze względu na międzynarodowy charakter epi- demii poważne straty mogą ponieść także polscy podwykonawcy eks- portujący towary do Niemiec. Przy- pomnijmy, w 2019 r. ok. 30 proc, polskiego eksportu do Niemiec sta- nowiły produkty lub usługi, które następnie Niemcy eksportowali do kolejnych krajów. Załamanie się światowego rynku mocno uderzy w ten segment. Głównym towarem eksportowym były pojazdy oraz po- dzespołu na rynku moto. W Polsce produkowane są także maszyny przemysłowe i podzespoły, meble, artykuły elektryczne czy tworzywa sztuczne i ich pochodne. W kontekście przedłużającej się epidemii należy także zwrócić uwagę na kwestię transportu. Jak wynika z analizy PwC, w 2018 r. polskie fir- my przewiozły towary o łącznym to- nażu niemal 1,2 mld t. Jesteśmy jed- nym z europejskich liderów - nie- stety, potencjalne długotrwałe zała- manie tego rynku może mieć poważne konsekwencje. To setki ty- sięcy miejsc pracy zarówno kierow- ców, jak i zaplecza logistycznego. Gigantyczne straty szacowane są także przez przewóz autokarowy. To rynek wart rocznie 10 mld zł. Tym- czasem międzynarodowy przewóz osób w zaledwie kilka dni od poja- wienia się koronawirusa w Polsce spadł o 97 proc., a transport towa- rów - o 30 proc. Pod znakiem zapytania stoi także rynek gastronomiczny. Mimo że możliwe są dowozy, to wciąż rynek poniesie olbrzymie straty. Jak wyni- ka z raportu opublikowanego pod koniec 2019 r. przez pizzaportal.pl, rynek dowozów gastronomicznych w Polsce wyniósł około 6,6 mld zł, przy czym zamówienia przez inter- net to 1,3 mld zł. Problem w tym, że cały rynek HoReCa stanowi prawie 31 mld zł! Nawet, jeśli opcja dostaw zostanie zachowana przez kilka naj- bliższych miesięcy, to straty dla re- stauracji będą ogromne. O ile w dużych miastach rozpo- znawalne placówki mogą prze- trwać, o tyle dramatyczna sytuacja czeka przedsiębiorców w mniej- szych miastach. Maj to sezon ko- munii. Wakacje - ślubów. Ich od- wołanie to wręcz miliardowe straty i koniec dla biznesów na rynku ga- | stronomicznym. | Załamanie czeka także rynek ho- “ telarski. Turystyka zostanie w prak-
KORONAKRYZYS tyce wyłączona na wiele miesięcy. W 2019 r. do Polski przyjechało aż 20 min turystów. Zostawili oni w na- szym kraju aż 35 mld zł. W sektorze pracuje 700 tys. osób, a jego wpływ na polskie PKB to łącznie 6 proc. Co więcej, w Polsce działa obecnie ok. 2,7 tys. hoteli oraz kilkanaście tysię- cy innych lokalizacji noclegowych (np. agroturystyka, motele, pokoje dla gości). Zamrożenie napływu tu- rystów zagranicznych i prawdopo- dobne bardzo mocne ograniczenie podróżowania wewnątrz kraju do- prowadzi do skraju upadłości wiele z nich. Sytuacji nie poprawi także możliwe zamienianie hoteli w ośrod- ki kwarantanny. SCENARIUSZ 3 TO DOPIERO POCZĄTEK KRYZYSU Najbardziej pesymistyczny scena- riusz to powtórzenie epidemii sprzed 100 lat. Grypa „hiszpanka" uderzyła w trzech falach, przy czym każda kolejna była bardziej śmiertel- FIRMY SZACUJĄ STRATY Coccodrillo, sklepy odzieżowe Jeśli sklepy w centrach handlowych pozostaną zamknięte do końca marca, to sprzedaż w I kwartale br. spadnie o 30 proc. (ok. 10 min zl) w porównaniu do minionego roku. Spodziewany jest także spadek sprze- daży w sklepach agencyjnych (nie do oszacowania w połowie miesiąca). Firma postawi na sprzedaż interneto- wą, ale nie jest w stanie ocenić, na ile uratuje to wyniki. Z powodu epidemii z opóźnieniem dotarła aktualna kolekcja wyprodukowana w Chinach [2 tygodnie), ale stany magazynowe są już pełne. Novaturas, touroperator Firma odnotowała wzrost przychodów w styczniu i lutym, ale ze względu na epidemię wycofała prognozę wyników na 2020 r. (EBITDA 5-6 min euro i wzrost przychodów 3-5 proc.). Firma zadeklarowała .ograniczenie kosztów* i podkreśliła, że jej biznes jest osset light, dzięki czemu jest elastyczny na wahania. na niż poprzednia. Grypa szalała na świecie przez rok. Co, jeśli naukow- com nie uda się opracować szcze- pionki (a jeśli nawet zostanie stwo- rzona, to państwa nie będą w stanie odpowiednio szybko ją rozdystrybu- ować) i dojdzie do powtórnego ude- rzenia wirusa jesienią? To najbardziej pesymistyczny i przerażający scenariusz, jaki może nadejść. Globalna gospodarka straci do tego momentu co najmniej kil- kanaście procent wartości. Państwa, walczące o przetrwanie firm, będą poważnie zadłużone. W tym kon- tekście nie należy także zapominać o zmianach klimatycznych, a do- kładniej o pojawiających się w róż- nych rejonach świata katastrofach naturalnych. Przykładowo, w Polsce od lat notowana jest susza, która uderza w rolnictwo. Prowadzi to do mocnego wzrostu cen żywności - w przypadku kontynuowania epi- demii ceny te wzrosną jeszcze bar- dziej. ® CD Project, gry komputerowe Pracownicy firmy pracują z domów, ale firma podkreśliła utrzymanie wrześniowej premiery głośnej gry Cyberpunk 2077. Firma nie poinfor- mowała o potencjalnych stratach ani zyskach w najbliższych miesiącach. Rainbow Tours, podróże Dzięki dobrym wynikom pod koniec 2019 i na początku 2020 r.. firma mimo odwołania imprez turystycznych do 28 marca nie obawia się o wyniki i liczy na możliwość zachowania rentowności w całym roku, mimo spodziewanego mocnego spadku sprzedaży w II kwar- tale br. Firma skoncentrowała się na sprzedaży sług przez internet i obsługę telefoniczną. Forte, fabryki mebli Firma nie potrafi oszacować konse- kwencji wprowadzonych ograniczeń na jej wyniki finansowe, ale zwróciła uwagę na ich negatywny wpływ na wyniki w marcu. I i II kwartale, a także w całym 2020 r. CO PROGNOZUJĄ ANALITYCY Oto prognozy opublikowane w pierwszych dwóch tygodniach marca. Sytuacja jest dynamiczna: Bank Ochrony Środowiska Obniżamy prognozę wzrostu PKB z 3 do 1.9 proc. mBank Gospodarka będzie rosła w tempie 1.6 proc, a nie 2.8 proc., jak przewidywaliśmy wcześniej Credit Agricole W drugim kwartale 2019 r. PKB spadnie o 0.5 proc, w ujęciu rok do roku W 2020 roku PKB wzrośnie O 1.2 proc City Handlowy Zakładamy, ze ogłoszone działa- nia mające ograniczać społecz- ne interakcje doprowadzą do stagnacji konsumpcji w I kwar- tale. a w U kwartale obniżą wzrost PKB o ponad 2 punkty procentowe do 0.9 proc. Morgan Stanley Polska gospodarka w roku 2020 skurczy się o 3.6 proc, w scenariuszu bazowym i o 5.6 w pesymistycznym Agencja Moody*s W 2020 r. PKB będzie rosi w tempie 3 proc.
ZAMKNIĘTE GALERIE HANDLOWE OZNACZAJĄ KŁOPOTY M.IN. DLA PRODUCENTÓW ARTYKUŁÓW ODZIEŻOWYCH I OBUWIA Redan, branża modowa Mimo że większość sklepów firmy nie znajduje się w centrach handlowych i może działać swobodnie, to noto- wane są znaczące spadki obrotów. Ich skala nie jest do oszacowania, ale Redan obawia się, że istnieje ryzyko zamknięcia części sklepów - szcze- gólnie franczyzowych. Fiat Chrysler Automobiles Firma zamknęła do odwołania więk- szość fabryk w Europie, w tym zatrud- niającą ponad 2,2 tys. pracowników fabrykę w Tychach. Przestój ma trwać co najmniej do 27 marca. Fabryka FCA Powertrain w Bielsku-Białej nie wstrzymała produkcji, ale działa w ograniczony sposób. VRG, producent biżuterii i ubrań VRG przewiduje, że ze względu na ograniczenia w działaniu obiektów handlowych, w których znajdują się salony marek Vistula. W.Kruk. Bytom, Wólczanka i Dem Cler. skonsolidowa- ne przychody grupy spadną w I kw. 2020 r. do poziomu ok 190 min zl. czyli o 11 proc. r/r. Firma zadekla- rowała brak problemów, jeśli chodzi o zaplecze magazynowe TXM, branża modowa Firma nie ma problemów z zapa- sami magazynowymi, ale poniosła duże straty po ograniczeniu sprze- daży w sklepach zlokalizowanych w galeriach handlowych W sobotę, IM marca, nawet po wyłączeniu z wy- liczeń sklepów, które musiały zostać zamknięte, odwiedzalność klientów w pozostałych placówkach sieci spa- dła az o 7M proc. - Obecna sytuacja wpływa na spadek bieżącej sprzedaży, co będzie mieć istotny, negatywny wpływ na płynność finansową TXM oraz będzie negatywnie rzutować na wyniki finansowe za rok obrotowy 2020. Prawdopodobnie będzie też rzutować na zdolność TXM do reali- zacji założeń restrukturyzacyjnych, przewidzianych w planie restruktury- zacyjnym - podała firma. Budimex. branża budowlana Firma spodziewa się krótkotermi- nowo przerwania łańcucha dostaw zagranicznych (8 potwierdzonych budów] oraz odpływu pracowników. Ponadto firma liczy na odpływ nawet 20 proc, podwykonawców z Ukrainy, w związku z zamknięciem granic ukraińskich oraz masowymi zwol- nieniami lekarskimi (ok, 10-20 proc, pracowników) oraz przewiduje, że ok. 10 proc, pracowników w Niemczech będzie chcialo natychmiast powrócić do Polski. Finanse firmy są jednak stabilne. Sfinks Polska, restauracje W weekend 1M-15 marca firma za- notowała spadek obrotów w swoich restauracjach o 90 proc, w porów- naniu z poprzednim weekendem. Jednocześnie Sfinks nie odnotował zwiększonej liczby zamówień w po- staci sprzedaży na wynos i dostaw do domu. Jeśli to się nie zmieni, firma zadeklarowała .bardzo istotny wpływ na wyniki finansowe i sytu- ację plynnościową/gospodarczą emitenta". Suwary, producent butelek Firma zwiększyła produkcję butelek i kanistrów z przeznaczeniem na środki dezynfekujące i aseptyczne w związku z pandemią koronawirusa Dostawy realizowane są dla Orlen Dii oraz Polfa Tarchomin. Firma, by zapewnić ciągłość produkcji i dostaw, rozszerzyła współpracę z agencjami pracy. ŁUKASZ KOZŁOWSKI główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, ekspert Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE) STRATY DLA GOSPODARKI WYNIOSĄ NAWET 50 MLD ZŁ Zmniejszony obrót gospodarczy z powodu koronawirusa ujemnie wpłynie na dynamikę PKB. zmniejszając również wpływy do sektora finansów publicznych. Wobec szybko zmieniającej się sytuacji szacowanie potencjalnych gospo- darczych skutków epidemii koronawirusa jest znacząco utrudnione. Jednak zakładając obniżenie wzrostu PKB w 2020 r. o 2 pkt proc, w stosunku do pierwotnych założeń określonych w budżecie pań- stwa, straty dla gospodarki ukształtowałyby się na poziomie ok. 50 mld zł, a utracone wpływy sektora finansów publicznych - ok. 20 mld zł. Mając na uwadze powagę gospodarczych skutków epidemii koronawirusa. niezbędny może okazać się daleko idący Impuls fiskalny. Zdecydo- wały się na to już niektóre państwa, np. w Niem- czech uruchomiono program rządowych gwarancji kredytowych o wartości do 550 mld euro, podczas gdy w Hiszpanii przeznaczono IR mld euro na dzia- łania służące zabezpieczeniu płynności finansowej małych I średnich przedsiębiorstw. 1 tASTP.EWS
CO ROBIĆ KIEDY ATAKUJE KORONAKRYZYS ZL Cezar, Szczepans, Kryzys to sytuacja wyjątkowa, wiec i ty musisz działać wyjątkowo. Przede wszystkim szybko podejmować decyzje i myśleć bardzo niekonwencjonalnie. Nie ma rzeczy niemożliwych i nie ma sytuacji, z których nie ma wyjścia. 1 ODŁÓŻ SPŁATĘ ZOBOWIĄZAŃ STAŁYCH. DA Cl TO CHWILĘ ODDECHU Jeśli spodziewasz się problemów ze spłatą kredytu, jak najszybciej zwróć się o pomoc do banku. Przy- kładowo, w poniedziałek, 16 marca mBank jako pierwsza instytucja fi- nansowa w Polsce umożliwił każde- mu klientowi indywidualnemu oraz małym i średnim firmom odłożenie spłaty raty kapitałowej kredytu aż do pół roku. Dotyczy to wszystkich kredytów spłacanych w ratach, m. in. gotówkowych, hipotecznych czy firmowych. Korzystny dla przedsię- biorców jest plan zaprezentowany przez Związek Banków Polskich. Np., jeśli firmie kończy się w naj- bliższym czasie finansowanie, to jeśli na koniec 2019 r. miała ona zdolność kredytową, instytucja fi- nansowa ma ją odnowić na czas do 6 miesięcy. Pomoc zagwarantowały także banki, które w swoich struk- turach mają firmy leasingowe i fak- toringowe - np. poprzez odroczenie spłat rat leasingowych. 2 SPŁATĘ LEASINGU TEŻ MOŻNA DOŁOŻYĆ Jeśli leasingujesz auto lub maszyny, jak najszybciej skontaktuj się z in- stytucją, która udzieliła finansowa- nia. Związek Polskiego Leasingu i Polski Związek Wynajmu i Leasin- gu Pojazdów w komunikacie zapew- nili, że klienci mogą liczyć na m in. odroczenie w czasie spłat rat w czę- ści kapitałowej lub kapitałowa od- setkowej lub kapitalowo-serwiso- wej, a także odstąpienie od stosowa- nia odsetek karnych w związku z odroczeniem spłat rat i stosowania części opłat i prowizji. 3 SPRAWDŹ UMOWĘ WYNAJMU. WYNEGOCJUJ OBNIŻKĘ Jeśli wynajmujesz lokal handlowy i musisz go zamknąć, bo znajduje się on w dużym obiekcie handlowym, postaraj się porozumieć z wynajmu- jącym. Możliwe jest np. obniżenie czynszu, odłożenie go w czasie lub inne rozwiązanie. Przeczytaj z praw- nikiem swoją umowę, być może znajduje się w niej zapis o sile wyż- szej. Spróbuj się na to powołać Jeśli wynajmujesz lokal od miasta lub gminy dowiedz się, czy nie ma moż- liwości umorzenia opłat Przewiduje to ustawa o finansach publicznych. Wiele miast zapowiedziało takie umorzenia na czas zamknięcia lokali. /| EPIDEMIA TO SIŁA WYŻSZA. *1 • MOŻESZ SIĘ NA TO POWOŁAĆ Jeśli z powodu koronawirusa nie możesz wykonać podpisanej umo- wy, zacznij działać, powołując się na „siłę wyższą”. - Ogłoszenie stanu epidemii Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 14 marca 2020 r. z pewno- ścią można uznać jako siłę wyższą i chociaż teoretycznie nic to nie zmienia i nadal należy spodziewać się egzekwowania praw przez drugą stronę umowy bez względu na zaist- niałą sytuację, istnieją pewne kroki prawne, które można w te) sytuacji podjąć. Warto zauważyć, że zgodnie z kodeksem cywilnym i regułą rebus sii sruniibus sąd może dokonać zmia- ny treści stosunku prawnego łączą- cego strony w razie zaistnienia okoliczności. których strony nie przewidziały podczas zawierania umowy. Powołanie się na tę klauzulę zasadne jest jeśli spełnienie świad- czenia byłoby połączone z nadmier- nymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, gdyby spełniła świadczenie zgodnie z umo- wą - radzi met Agata Jaczyńska. senior associate w kancelarii Chałas i Wspólnicy. Możliwe jest np wystą- pienie do sądu z wnioskiem o udzie- lenie zabezpieczenia roszczenia po- przez np. wstrzymanie obowiązku uiszczenia danego świadczenia umownego i np. jego zapłatę do de- pozytu sądowego na czas trwania postępowania lub jego częściowe uchylenie na czas postępowania. 5 ROZMAWIAJ Z PRACOWNIKAMI. • PODTRZYMUJ ICH MORALE Jeśli z powodu wirusa twoja ńrma nie może działa; mozesz ograruczyc koszą- wynagrodzeń pracowników wprowadzając tzw. postojowe Pra- cownik otrzymuje wówczas mzszą pensję - określoną stawkowo lub co najmniej w wysokości 00 proc, wy- nagrodzenia, ale me mniej niż wyna- grodzenie minimalne Staraj się jed- nak zatrzymać ludzi bo to om two- rzą twój biznes i byc może po mie- siącu dwóch przestoju wróci on do normy. A wówczas o pracowników może brc trudno 6BADZ KREATYWNY To łatwiej powiedzieć, mz zro- bić. ale z pesymistycznym nastawie- niem nic me wymyślisz, a twój mo- rowy stan udzieli się innym. Każdy kryzys to okazja do zmiany, naucze- nia się czegoś nowego Mozę część procesów w twojej firmie da się zau- tomatyzować i przez to obniżyć koszty. może da się uruchomić nowe kanały sprzedaży. A może uda ci się przestawić na inne produkty. Pamię- taj kryzys me będzie trwał wiecznie
CZY KUPOWAĆ, KIEDY LEJE SIĘ KREW Emil Szweda Nasza giełda od lat spisuje się poniżej oczekiwań, ale nawet w jej przypadku spadek głównego indeksu giełdowego o MO proc, w czasie trzech tygodni jest wydarzeniem nadzwyczajnym. perspektywy czasu moż- na powiedzieć, że inwe- storzy giełdowi wyjątko- wo długo podejmowali decyzje. Choć o rozwija- jącej się epidemii nowe- go wirusa w Chinach wiadomo było od pierwszych dni stycznia, a w połowie miesiąca było już o niej głośno na całym świecie, jeszcze w przedostatnim tygodniu lutego S&P 500 - główny indeks no- wojorskiej giełdy - ustanawiał histo- ryczny szczyt notowań. Kiedy jednak inwestorzy uznali już, że koronawi- rus może zagrozić światowej gospo- darce, decyzje, które podejmowali, były radykalne. Do połowy marca (licząc z pa- miętną sesją z 16 marca, w czasie której S&P zanotował trzeci co do wielkości spadek w historii) indeks ten stracił 30 proc, w ciągu zaledwie trzech tygodni Jeszcze mocniej spa- dały indeksy w Europie - niemiecki DAX stracił 4.0 proc., podobnie war- szawski WIG i paryski CAC40. jak na okres zaledwie trzech tygodni, tem- po spadków było niezwykle, ale też i skala zagrożenia - zdawałoby się - nadzwyczajna. TYM RAZEM JEST INACZEJ Ludzkość nigdy wcześniej nie zetknę- ła się wszak z wirusem SARS-CoV-2 i dlatego jest wobec niego bezbronna. Wszak nasze organizmy nie miały jeszcze okazji, by wykształcić prze- ciwciała, a naukowcy, by opracować szczepionki. To zaś sprawia, że do- kładnie każdy człowiek na Ziemi w zetknięciu z wirusem może zacho- rować, nawet ze skutkiem śmiertel- nym. Dla masowej wyobraźni i podej- mowanych działań nie ma przy tym znaczenia, że faktyczna śmiertelność wynosi prawdopodobnie poniżej 1 proc, (oficjalne statystyki mogą być wyższe, ale liczbę w mianowniku tworzą zarejestrowane przypadki choroby, tych niezarejestrowanych może być znacznie więcej). Strach przejął kontrolę nad kon- sumentami, za którymi poszli polity- cy (wszyscy chcą wykazać się odpo- wiednio dużą ostrożnością), a za ich decyzjami inwestorzy. Kwarantanna obejmująca praktycznie całą Unię Europejską oznacza zerowe przycho- dy dla setek tysięcy firm - od skle- pów przez usługi po wielkie zakłady produkcyjne, którym przerwano łań- cuchy dostaw, zresztą nawet gdyby ich nie przerwano, ich produkcji nie dałoby się sprzedać. Innymi słowy, recesja stała się pewna, natomiast nikt nie wie jak głęboka ona będzie i jak długo potrwa. Inwestorzy mają więc dobre powody do sprzedawania akcji. Ale także do ich kupowania. Co prawda, rynki finansowe nie zetknęły się jeszcze z pandemią na taką skalę, a w zasadzie należałoby powiedzieć, że nie zetknęły się z wprowadzeniem kwarantanny w takiej skali, to jednak nie jest to pierwsza recesja, z którą przyszło im się mierzyć i nie pierwszy raz widzi- my krach. Inwestorzy z przynajmniej 20-letnim stażem mogą dobrze pa- miętać efekty pęknięcia internetowej bańki w 2001 r. - bessa trwająca pół- tora roku sprowadziła wartość S&P 500 o prawie połowę niżej. Krach na rynku amerykańskich nieruchomości był równie bolesny i także wówczas bessa trwała półtora roku. Natomiast za nami (w chwili, gdy te słowa są pisane) trzy tygodnie spadków i straty rzędu 30-40 proc. Miejsca na dalsze spadki jest więc jeszcze sporo. Trzeba też podkreślić, że wy- jątkowe jest samo tempo osuwania się indeksów. W czasie poprzednich bess zdarzały się naturalnie silnie spadkowe sesje, ale następowało po nich niemal równie silne odreagowa- nie. Innymi słowy - nawet w wyraź- nych trendach spadkowych wykresy przyjmowały formę zygzaków, a nie pionowej ściany. Obecna jednomyśl- ność inwestorów jest wyjątkowo wy- niszczająca, lecz jak mogą mieć wąt- pliwości, skoro również ekonomiści są zgodni co do tego, że gospodarcze skutki epidemii koronawiurusa będą opłakane i długotrwałe? GOTÓWKA JEST KRÓLOWĄ Jedną z głównych obaw inwestorów jest ryzyko utraty płynności przez spółki nieuzyskujące przychodów, ale ponoszące koszty wynajmu, za- kupu zapasów i produkcji oraz oczy wiście zatrudnienia. Jakby mało było bieżących kłopotów, trzeba też pamiętać, że przez ostatnią dekadę - za sprawą polityki realnie ujem nych stóp procentowych i skupu ak tywów przez największe banki cen- tralne - stopniowo narastała bańka zadłużenia. Międzynarodowy Instytut Finan sów podliczył globalny dług na 253 bln doi. (na koniec września ub.r.), czyli 322 proc, światowego PKB. Tak olbrzymiego zadłużenia nie . sposób spłacić - można je tylko 0 g sługiwać, ale wyłącznie w sprzyjają
KORONAKRYZYS cych warunkach, czyli wzrostu go- spodarczego (pozwala rosnąć zy- skom firm i dochodom budżetowym) oraz niskiej inflacji (pozwala trzy- mać stopy procentowe nisko, a więc także i koszty odsetkowe). Jak doszło do powstania tak wielkiego niebez- pieczeństwa? Spadająca rentowność obligacji skarbowych (a spadała na skutek ich skupu przez banki cen- tralne) skłoniła inwestorów do po- szukiwania wyższych zysków z in- westycji w obligacje, a te oferowały tzw. rynki wschodzące oraz papiery korporacyjne. Przedsiębiorstwa, kon- sumenci i rządy ochoczo korzystały z coraz niższych kosztów odsetko- wych. Przez dekadę (do końca 2019 r.) ich zobowiązania finansowe wzrosły o ok. 240 proc,, podczas gdy światowy PKB wzrósł w tym czasie o niewiele ponad 31 proc. Na tym nie koniec. W raporcie ze stycznia tego roku OECD ostrzegła, że na świecie nie tylko szybko przy- bywa długu, ale jest on coraz niższej jakości (przybywa emisji obligacji z niskimi ratingami). W dodatku aż jedna trzecia obligacji korporacyj- nych musi zostać wykupiona w naj- bliższych trzech latach. Analitycy JP Morgan ostrzegli (jeszcze przed wybuchem epidemii), że zdolność amerykańskich firm do regulowania zobowiązań z emisji obligacji high yield (czyli bez ratingu inwestycyjne- go) jest najniższa od 20 lat, zaś eko- nomiści Międzynarodowego Fundu- szu Walutowego obliczyli, że w razie wystąpienia recesji, choć w połowie tak silnej jak w latach 2008-2009, jedna trzecia zadłużenia korporacyj- nego przestanie być spłacalna. Mając to wszystko na uwadze, doprawdy trudno się dziwić zdecy- dowanym posunięciom inwestorów giełdowych, którzy tak naprawdę nie dyskontują wcale okresu trwania pandemii i ani nawet recesji, lecz chcą zamienić każde aktywa na go- tówkę. Bo tylko płynność gwarantuje przetrwanie burzliwych czasów. Do pewnego momentu inwesto- rzy szukali schronienia w obliga- cjach skarbowych, ale również i ten rynek od kilku dni poddaje się presji sprzedających. Działania osłonowe dla gospodarki oznaczają dodatkowe koszty dla budżetu. „Nielimitowa- ne" wydatki na wsparcie gospodarki zapowiedzieli politycy' niemieccy i francuscy', w Polsce ekonomiści na- wołują do zignorowania reguły bu- dżetowej, czemu trudno się dziwić. Bez specjalnych ulg i dofinansowa- nia wiele przedsiębiorstw nie prze- trwa gospodarczej kwarantanny. Ale ceną interwencji będzie wzrost za- dłużenia, a więc niechybny spadek notowań obligacji i wyższe ich opro- centowanie. Rozwiązać ten węzeł może tylko „dodruk” pieniędzy, to zaś oznaczałoby wejście na ścieżkę szybko rosnącej inflacji. DLA LUDZI 0 ŻELAZNYCH NERWACH Najpopularniejsze porzekadło gieł- dowe mówi „kupuj, gdy leje się krew". Jej inne formy to „kupuj ta- nio, sprzedawaj drogo”, „bądź chci- wy, gdy inni czują strach" itp. Trud- no odmówić im racji, znacznie go- rzej jest z ich zastosowaniem. Wobec perspektyw nakreślonych powyżej trzeba być finansowym samobójcą, żeby myśleć o zakupach akcji, nawet jeśli ich cena jest o 30-40 proc, niż- sza niż kilka tygodni wcześniej. A jednak... Kiedy indeksy’ sięgają dna, inwe- storzy rzadko mają przed oczami świetlane perspektywy, ekonomiści zastanawiają się. jak długo potrwa jeszcze recesja i dlaczego podjęte dotąd działania nie dały pozytyw- nych rezultatów. Oczywiście me znamy przyszłości, ale rynkowa pa- nika to szczególnie dobry moment na zakupy na rynkach. Po jednej stronie rynku są ludzie, którzy chcą zamienić akcje na gotówkę, w zasa- dzie po obojętnie jakiej cenie. Nie- którzy nie tyle chcą. co muszą to zrobić - ich klienci wycofują pienią- dze z funduszy’, więc jedynym spo- sobem na dostarczenie im gotówki jest sprzedaż akcji. Po drugiej stro- nie stoją zaś posiadacze gotówki, którzy' dyktują warunki „Po 100 nie wezmę, 60 mogę dać...” - tak to by wyglądało, gdyby handel na giełdzie nie był anonimowy. Oczywiście ku- pujący me mają gwarancji, że akcje nie będą wkrótce jeszcze tańsze. Dlatego zakupy najlepiej rozłożyć na etapy. Jeśli spadki będą kontynu- owane, cena zakupu zostanie uśredniona. Jeśli zakończą się w tym momencie, nabywca me przegapi okazji, jaka zdarza się raz na dekadę. Cała sztuka w tym, by w razie kon- tynuacji spadków me dać się ponieść panice, ale kontynuować zakupy. Trzeba być więc gotowymi na dużą dawkę stresu i niezrealizowanych strat. Ale każda recesja - podobnie jak hossa - kiedyś się przecież kończy Banki centralne i rządy podejmą kroki przeciwdziałające recesji, możliwe, że znaczna część z nich będzie nieskuteczna 1 droga, ale wcześniej czy później pojawią się firmy, które będą umiały zarabiać w nowej rzeczywistości. 1 od nich zacznie się kolejna hossa. ®
CO OBIECUJE RZĄD W momencie zamykania tego numery „My Company Polska" poznaliśmy tylko zarys pomocyjaką przedsiębiorcom chce udzielić rząd. Ma ona wynieść 212 mld zł. Program ma być w ciągu tygodni przełożony na konkretne ustawy. Oto pięć filarów pakietu. Oprócz ogólnych koncepcji wsparcia dla biznesu przygotowano także szczegółowe postulaty, takie jak czasowe złagodzenie ograniczeń w handlu w niedziele, przedłużenie terminów wejścia w życie przepisów o JPK czy o rejestrze beneficjentów rzeczywistych. Opóźniono także wprowadzenie PPK. KOMENTARZE I FILAR Bezpieczeństwo pracowników: przedsiębiorcy, którzy spełnią kryte- ria związane ze spadkiem obrotów i zarejestrowaniem straty finansowej - państwo będzie mogło pokrywać 40 proc, wynagrodzenia do wysoko- ści wynagrodzenia średniego w go- spodarce krajowej. Pracodawca po- kryje kolejne 40 proc. Osoby z umo- wą o dzieło będą mogli otrzymać środki w wysokości do 80 proc, mini- malnego wynagrodzenia. Pracodaw- ca będzie mógł obniżyć koszty oso- bowe o 60 proc., jeżeli nie będzie prowadził zwolnień pracowników, II FILAR Finansowanie przedsiębiorstw: gwarancje kredytowe, finansowanie leasingu dla firm transportowych, mikropożyczki do 5 tys. zł, szereg rozwiązań o charakterze płynnościo- wym zrealizowanych z Grupą PFR oraz ARP. III FILAR Ochrona zdrowia: co najmniej 7,5 mld zł dodatkowych środków na jednoimienne szpitale zakaźne, sprzę- ty ochronne, aparaturę medyczną nie- zbędną do modernizacji całej bazy szpitalnej i walki z koronawirusem. IV FILAR Wzmocnienie systemu finansowego: zapewnienie bezpieczeństwa naszych środków, depozytów, lokat, płatno- ści, wpłat i wypłat - funkcjonowania całego systemu finansowego. V FILAR Program inwestycji publicznych: fundusz co najmniej 30 mld zł na drogi samorządowe, cyfryzację, ochronę środowiska, modernizację szkół i szpitali. Swój program przygotował także BGK. Instytucja zapowiedziała zwięk- szenie wysokości gwarancji de minimis z 60 do 80 proc, wysokości kwoty kre- dytu. Ponadto BGK zrezygnuje z pro- wizji pobieranej przy udzielaniu gwa- rancji - wynoszącej obecnie 0,5 proc, jej wartości. Bank zapowiedział rów- nież wprowadzenie mechanizmu do- płat do oprocentowania kredytów. Otrzymają je przedsiębiorcy, którzy zostali dotknięci przez kryzys wywo- łany koronawirusem. Rada Polityki Pieniężnej obniżyła już stopy procentowe. Ponadto NBP zadeklarował podjęcie licznych dzia- łań mających na celu wzmocnienie sektora bankowego. Wprowadzono operacje zasilające banki w płynność (operacje repo). Planowany jest za- kup obligacji skarbowych na rynku wtórnym na dużą skalę. NBP chce również wprowadzić kredyt wekslo- wy dla banków, co umożliwi refinan- sowanie kredytów udzielonych przedsiębiorstwom. ® PIOTR ARAK Polski Instytut Ekonomiczny Trzeba już dziś myśleć w dłuż- szej perspektywie i nawet jeśli spadek popytu związany z epi- demią koronawirusa okaże się krótkotrwały, niewykluczone, że powrót na ścieżkę wzrostu będzie wymagał szeroko zakrojonego pakietu stymulującego polską gospodarkę. TOMASZ ŻÓŁCIAK „Dziennik Gazeta Prawna" O "1 Omldzl na Tarczę An- Ł Łtykryzysową, otwarte zapowiedzi, że możemy zapo- mnieć o zrównoważonym budżecie państwa. Jesteśmy o krok od po- wrotu do dyskusji, czy za jakiś czas będzie nas stać na programy typu 500 Plus czy 13. i 14. emerytury. MONIKA SMULEWICZ Grant Thornton Prezydent zapowiedział m.in. pomoc głównie dla najmniej- szych firm, by zachować miejsca pracy oraz dla tych, którzy znaleźli się w najtrudniejszej sytuacji. Rząd zapowiedział dopłaty do wyna- grodzenia do 40 proc, średniego wynagrodzenia dla firm pozosta- jących w kłopotach finansowych z powodu koronawirusa. Jako kryterium dofinansowania premier zapowiedział spadek obrotów i ewentualne straty. Czekamy za- tem na szczegółowe regulacje. @
NIE PISZĘ POD TRENDY Literatura jest nieśmiertelna. Jej zmierzch wieszczono, kiedy powstał przemysł kinematograficzny, potem przy wejściu kaset VHS, gier komputerowych, seriali, streamingu. Wszystko w popkulturze się zmienia, jedne formy zastępowane są innymi, niektóre przepadają - oprócz książek - mówi Remigiusz Mróz, który należy do grona najlepiej zarabiających polskich pisarzy. P? Rozmawiali Grzegorz Sadowski i Cezary Szczepański Czasy, w których pisarz ledwo wią- zał koniec z końcem, już chyba daw- no minęły. W ubiegłorocznym ran- kingu najlepiej zarabiających pisarzy przygotowanym przez tygo- dnik „Wprost" j Nielsen zajął pan pierwsze miejsce. To ile zarabia Remigiusz Mróz? Od kilku lat wystarczająco, żeby móc spokojnie pisać - i znacznie więcej, niż przyszło mi na myśl w najśmielszych marzeniach. Nie jestem zresztą sam, bo jeszcze nie tak dawno temu na palcach jednej ręki można było policzyć autorów, którzy mogli spokojnie utrzymywać się z pisania. Teraz co jakiś czas wi- dzę, że ten czy inny kolega żegna się z dotychczasowym zajęciem, które zapewniało mu utrzymanie, i przechodzi na pisarskie zawodow- stwo. A wszystko dzięki temu, że polski rynek już na dobre otworzył się na Polaków. Dziś chętniej niż po zagraniczne książki sięgamy po ro- dzime. Z drugiej strony tych pisarzy, którzy potrafią się utrzymać z pisania jest niewielu. Wychodzi na to, że garstka topowych pisarzy zgarnia całą pulę zarówno jeśli chodzi o liczby sprze- danych egzemplarzy, jak i zarobione na rynku pieniądza Tak rzeczywiście jest, ale wydaje mi się, że rynek książki nie jest w tym względzie wyjątkiem. Podobnie prze- cież jest, jeśli chodzi o inne gałęzie szeroko pojętej twórczości artystycz- nej - i to nie tylko w Polsce. A global- nie i pisarsko rzecz ujmując, mamy przecież J.K. Rowling z miliardem do- larów na koncie, na kolejnych miej- scach zaś Jamesa Pattersona i Ste- phena Kinga z majątkiem o połowę mniejszym... a dalej różnice pogłębia- ją się jeszcze bardziej. Dobrze, to ile może zarobić na eg- zemplarzu sprzedanej książki po- czątkujący pisarz i taki, który już jest rozpoznawalny na rynku? Ta różnica jest niebagatelna - także dlatego, że ten pierwszy nie ma pojęcia, jak wyglądają realia fi- nansowe i na jak wiele może po- zwolić sobie w negocjacjach z wy- dawcą. Dlatego tak istotne są te rankingi, o których pan wspomniał - pozwalają obalić finansowe tabu, REMIGIUSZ MRÓZ, prawnik, autor krymina- łów, m.in. cyklów o Joannie Chył- ce oraz komisa- rzu Forscie które jest szkodliwe dla początkują- cego pisarza. W zależności od tego, na ile wydawcy zależy na książce, debiutant może wynegocjować od kilku do kilkunastu procent. Zyg- munt Miłoszewski jakiś czas temu określił minimum przyzwoitości jako piętnaście procent i ja się z tym całkowicie zgadzam. Problem pole- ga na tym, że czasem autor jest go- tów nie tyle zgodzić się na niską stawkę, ile nawet dopłacić do wyda- nia. Takich pozycji oczywiście się nie publikuje, ale podobne propozy- cje nieraz padają. Czyli wychodzi na to, że mamy zbyt dużo pisarzy, którzy godzą się na niższe honoraria. Do tego rośnie po- zycja Amazona, a w USA już widać, że te honoraria nawet topowych pi- sarzy spadają. Sadzi pan, że te tren- dy przyjdą wkrótce do Polski? Taki trend obserwuje się od lat, ale ta soczewka w USA ustawiona jest na najgłośniejsze nazwiska; Kin- ga, Archera, Grishama i tak dalej. Wydaje mi się całkowicie normalne, że ich nakłady spadają, a wraz z nimi dochody, bo po pierwsze większość z nich z czasem publikuje mniej, a po drugie nowych książek i autorów rzeczywiście jest coraz więcej. Konkurencja jest większa, zas niektórym pisarzom znajdującym się na globalnym szczycie zwyczajnie nie zależy już tak na tym, by być in- nowacyjnymi. Zaczynają powielać to, co przyniosło im sukces. Czytelnicy tymczasem oczekują czegoś nowego i sięgają po inne nazwiska. Rozumiem, że to też szansa dla pol- skich pisarzy? Z pewnością! Kiedy zaczynałem, w księgarniach polskich kryminałów
było jak na lekarstwo - owszem, wy- dawało się sporo tytułów, ale z kilko- ma wyjątkami w niewielkich nakła- dach. Oficyny traktowały nas trochę po macoszemu, bo wiedziały, że znacznie lepiej sprzeda się zagra- niczne nazwisko. Ot, kiedy propono- wałem wydawcom pierwszy tom z cyklu z loanną Chyłką, usłyszałem, że bohaterowie są świetni, historia ciekawa, ale absolutnie nikt nie prze- czyta polskiego thrillera prawnicze- go. Gdyby to napisał Grisham, byłby hit - ale z polskim nazwiskiem? Nie ma szans. Dziś seria sprzedała się w półtoramilionowym nakładzie, a serial na jej podstawie zgromadził kilka milionów widzów, pobił rekord VOD i dał stacji pierwsze miejsce w wynikach oglądalności. Czyli jed- nak się da - i wydawcy są tego świa- domi, dzięki czemu pisarze mogą liczyć na więcej. Jak wygląda dziś relacja pisarz-wy- dawnictwo? W przeszłości mówiło się, że wydawnictwa wykorzystują swoją przewagę, zwłaszcza wobec początkujących pisarzy. Czy to się zmienia? Tak, bo oprócz tego, że polskie nazwiska zaczęły się sprzedawać, większa jest też wiedza. Bardzo dużo dla innych autorów zrobił wspo- mniany Zygmunt Miłoszewski, który pewnego dnia po prostu wprowadził audytora do wydawnictwa. Pokazał, co nie gra i udowodnił, że autorzy mają prawo patrzeć oficynom na ręce. Oprócz tego wszystko zależy od tego, na jakich ludzi się trafi. Ja mam to szczęście, że z moimi dwo- ma wydawcami łączą mnie już rela- cje nie tylko biznesowe, ale też przy- jacielskie. Taka współpraca to czysta przyjemność, bo występuje obustronne zaufanie - ale oczywi- ście nie zawsze tak jest. A jak możliwość self-publishingu wpłynęła na rynek? Na polski nie wypłynęła w ogóle, na globalny w dość dużym stopniu. Wystarczy wspomnieć o Andym Weirze, którego „Marsjanin" pobił wszelkie rekordy, czy choćby o E.L Ja- mes, twórczyni fenomenu Greya, któ- ra zaczynała przecież od publikowa- nia tej historii w intemecie. Dziś już dość powszechne jest, że najbardziej popularne pozycje z Amazona czy Wattpada są dość szybko wydawane drukiem przez największe wydawnic- twa i z miejsca uzyskują status best- sellerów. Ale właśnie to jest sympto- matyczne - sukces w self-publishin- gu sprawia, że autorzy przechodzą do tradycyjnego modelu wydawania. Rozważał pan taki model? Nie - właśnie z tego względu, że większość autorów traktuje go jako drogę do celu, a nie cel sam w sobie. Pewnie, są wyjątki, ale dość nielicz- ne i dotyczące specyficznych branż, a nie literatury gatunkowej. W moim przypadku byłby to strzał w stopę, bo po pierwsze nie miałbym czasu na pisanie, a po drugie zwyczajnie nie udźwignąłbym tak dużej dystry- bucji. Żeby to zrobić, musiałbym za- łożyć firmę, a więc zamiast self-pu- blishingu, miałbym po prostu wła- sne wydawnictwo. Czy ma pan jakieś strategia wydaw- nicze np. związane z tym, kiedy wchodzić na rynek z daną książką czy serią? Nie mam jej ani ja, ani chyba ża- den inny autor. Najważniejszy po- wód sprowadza się do tego, że książ- ka wypływa z serca, nie z kalkulacji rynkowej. Żeby poświęcić czemuś tak wiele czasu i energii, niezbędne PISARZ, KTÓRY ZACZYNA PISAĆ POD JAKIŚ TREND, SAM ŁAMIE SOBIE PIÓRO. MUSI JEDNAK ZDAWAĆ SOBIE SPRAWĘ Z TEGO, CO PISZĄ INNI. CHOĆBY PO TO, BY NIE POWIELAĆ CZEGOŚ, CO ZOSTAŁO JUŻ DOGŁĘBNIE WYEKSPLOATOWANE jest nawiązanie z tym pewnego związku emocjonalnego - a ten wy- stąpi tylko, kiedy piszemy to, co nam w duszy gra. Jest też drugi po- wód, dość prozaiczny: od momentu zrodzenia się idei, do momentu wy- dania książki, mija sporo czasu. Gdy- by spróbować kierować się aktualny- mi trendami, nie sposób byłoby się w nie wstrzelić, bo te zdążyłyby się dawno zmienić. Pewnie są takie po- zycje, które wyrastają jak grzyby po deszczu po sukcesie jakiejś książki - ale zazwyczaj są kalkami niepo- wtarzającymi osiągnięcia oryginału. Pisarz, który zaczyna pisać pod dany trend, sam łamie sobie pióro Choć warto podkreślić, że jednocze- śnie nie może żyć w całkowitej nie- wiedzy na temat tego, co się dzieje Powinien rozeznawać się na rynku i zdawać sobie sprawę z tego, co pi- sza inni autorzy - choćby po to, by nie powielać czegoś, co zostało już dogłębnie wyeksploatowane. To może chociaż wydawnictwa po- trafią to robić, kreować trendy i tworzyć modą na kryminał dome- sticnoir? Ktoś te trendy musi wyznaczać, więc tak. Ale kto, jak i dlaczego? Na te pytania nikt nie zna odpowiedzi. Gdyby ktoś je odkrył, miałby model gwarantujący sukces. „Kasację”, czyli pierwszy tom z Chyłką, o któ- rym wspomniałem, pisałem dlatego, że taka melodia akurat zagrała mi w duszy, a nie dlatego, że chcialem wyznaczyć trend. Właściwie posze- dłem nawet pod prąd, czego dowo- dziły reakcje wydawców, którzy od razu przekreślili polski thriller praw- niczy. Po sukcesie tej serii pojawiły się oczywiście podobne pozycje, a dziś w tym gatunku jest już na- prawdę z czego wybierać - i to mnie bardzo cieszy. Ale pan też wykorzystywał trendy, modę na skandynawski kryminał i pisał pod pseudonimem Ove Logmansbe, kiedy w Polsce była moda ten gatunek. To był już zdecydowany zmierzch tej mody, a ja zrobiłem to głównie dlatego, by sprawdzić trochę siebie, trochę rynek książki, ale przede wszystkim wydawców. Siebie ze względu na to, że zacząłem zastana- wiać się, czy sukces jest wynikiem przypadku, szczęścia, czy może jed- nak czegoś więcej. Wydawców dlate- go, że pamiętałem doskonale, jak trudno jest polskiemu debiutantowi przekonać do siebie oficynę. Stwo- y rzyłem więc pseudonim i krótką bio- | grafię, a potem rozesłałem książkę jako Ove Logmansbo do kilku naj- większych oficyn w Polsce. Była nie- * dzieła, około jedenastej w nocy. Jesz- £ cze przed dwunastą miałem trzy o $ powiedzi o chęci wydania powieści, a z samego rana kolejne. Praktycznie g bez czytania; tylko dlatego, że na-
zwisko było obcojęzyczne, zaś tekst po polsku, a więc nie było koniecz- ności zatrudniania tłumacza i naby- wania praw. W przypadku rodzimego debiutanta byłoby to absolutnie nie- możliwe. Myśli pan, że można coś zrobić, by poprawić Czytelnictwo w Polsce. Ono co prawda trochę rośnie. Jed- nak byćmoże jest tu jakaś rola pań- stwa. Czy w ogóle jest to możliwe? Wydaje mi się, że im mniej pań- stwowej aktywności, cym lepiej. Wszelkie akcje mające na celu pro- mowanie samej idei czytania są szla- chetne, ale w moim przekonaniu przynoszą niewielki skutek. Znacznie większy powoduje wzięcie do ręki dobrej książki, zatopienie się w niej na kilka godzin i zapomnienie o ca- łym świecie. Im lepsze historie, im bardziej porywające i absorbujące książki, tym większa promocja czy- telnictwa. Nie znaczy to. że pań- stwo nie może pomagać - wprost przeciwnie, w wymiarze zagranicz- nym to właśnie władze danego kra- ju mają największe możliwości, żeby promować polską literaturę za granicą. Z drugiej strony liczba wydawa- nych książek rośnie I ktoś je w końcu kupuje. Może te wyniki tych badań są zaniżone? Co roku odnoszę takie wrażenie, ale nie tylko ja. wystarczy przyjść na targi książki albo spotkania au- torskie, by zobaczyć, ilu ludzi tak naprawdę czyta. Oprócz tego wyni- ki sondażowe po prostu nie przy- stają do wyników sprzedaży - to jest zawsze ogromna dysproporcja. IM LEPSZE HISTORIE, IM BARDZIEJ PORYWAJĄCE (ABSORBU- JĄCE KSIĄŻKI. TYM WIĘKSZA PROMOCJA CZYTELNICTWA Ile Polak może, pana zdaniem, wydać maksymalnie na książkę? To zależy. na jaką. Jeśli chodzi o literaturę gatunkową, to sam za- wsze szukam okazji poniżej trzy- dziestu złotych i walczę o to, by moje powieści nie były droższe. A jeżeli chodzi o literaturę prawdzi- wie piękną, to chyba nie ma górnego pułapu. Tyle że strategie wydawnictw pole- gają na tym. by książkę przecenić już w dniu premiery. To wynika z tego, że Polacy kupują tylko okazjo? To właściwie nie tyle przecena, ile realna cena. Ta. która jest wydru- kowana na okładce, nie ma żadnego znaczenia - sam chyba nigdy nie widziałem książki, która kosztowała- by tyle, ile wynosi cena okładkowa.
KIEDY KOŃCZĘ PISAĆ KSIĄŻKĘ I TRAFIA ONA NA PÓŁKI KSIĘGARŃ, PRZESTAJE BYĆ MOJĄ WŁASNOŚCIĄ. BĘDZIE NALEŻAŁA DO TEGO, KTO PO NIĄ SIĘGNIE. ANALOGICZNIE WYGLĄDA SYTUACJA Z PRO- DUKCJĄ FILMOWĄ. EKRANIZACJA TO BYT OD KSIĄŻKI ODDZIELNY Jest to pewna specyfika naszego tyn- ku, do której chyba wszyscy się przy- zwyczailiśmy i trudno przesądzić, co by się stało, gdybyśmy albo usunęli ceny okładkowe, albo obniżyli je i wymusili na dystrybutorach, by się ich trzymali. Co mówi o polskim rynku fakt, że wśród najlepiej zarabiających pisa- rzy obok pana jest Olga Tokarczuk, ale też Bianka Lipińska, autorka po- wieści erotycznych? Jeśli chodzi o erotykę, to chyba niewiele, bo przecież nie jest to ani niecodzienna, ani niespotykana sytu- acja. Globalny boom na literaturę ero- tyczną trwa od 2012 r., kiedy to zade- biutowała drukiem EL. James i od tamtej pory systematycznie pojawiają się kolejne, krajowe odmiany tego fe- nomenu. Wydaje mi się, że nie ma co się co zżymać, w gruncie rzeczy bo- wiem chodzi przecież o to, by każdy czytał to, co chce. Szczególnie że dla niektórych to punkt startu - zaczy- nają od tego typu książek, by potem przesiąść się na inną literaturę. W przypadku prozy Olgi mamy oczywiście sytuację dokładnie od- wrotną - to literatura z najwyższej półki, nasza duma narodowa i to inni, zagraniczni pisarze będą pró- bowali odtworzyć jej sukces na swo- im podwórku. Plus do tego cztery pozycje, które w rankingu zajmują autorzy książek dla dzieci I młodzieży... 1 to też jest świetny prognostyk! Pokazuje, że młodzi ludzie nie są przykuci do smartfonów i laptopów, ale szukają czegoś więcej - czegoś z duszą. A oprócz tego dowodzi to tezy, o której często wspominam, czyli że literatura jest nieśmiertelna. Jej zmierzch wieszczono, kiedy po- wstał przemysł kinematograficzny, potem przy wejściu kaset VHS, gier komputerowych, seriali, streamin- gu... przykłady można by mnożyć, bo w historii uzbierało się ich mul- tum. Właściwie mam wrażenie, że wszystko w popkulturze się zmie- nia, jedne formy zastępowane są innymi, niektóre przepadają - oprócz książek. Pisarze zarabiają nie tylko na sa- mych książkach, ale także na sprzedaży praw do scenariuszy czy spotkań autorskich lub udziale w wydarzeniach. Pańskie powieści też zostały zekranizowane. Czy stanowi to istotny punkt w przy- chodach? Dla niektórych z całą pewnością tak. Ja jestem w tej komfortowej sy- tuacji, że dobierając partnera do da- nego przedsięwzięcia, nie muszę kierować się sferą finansową - je- stem gotów sprzedać prawa za znacznie mniejszą cenę, jeśli czuję, że nadajemy z producentami na jed- nych falach i chcemy wspólnie zro- bić coś ciekawego. Czy w takich sytuacjach chce mieć pan wpływ na to, kto pisze scena- riusz? Albo kto będzie reżyserował? Nigdy, przenigdy! Wychodzę z założenia, że kiedy kończę pisać książkę i trafia ona na półki księ- garń, przestaje być moją własno- ścią. Będzie należała do tego, kto po nią sięgnie - i analogicznie wygląda sytuacja z produkcją filmową. Wolę oddać ją w ręce ludzi, którzy się na tym znają i nie ingerować, bo po pierwsze to nie moja działka, a po drugie ekranizacja to byt oddzielny od książki. Musi być niezależny. Ale zdarza sią panu odmówić, bo „wartość artystyczna" projektu budzi wątpliwości? Zdarza się bardzo często. Ale nie ze względu na potencjalną wartość artystyczną, ale to, o czym mówi- łem - czyli brak poczucia, że wyj- dzie z tego coś ciekawego. Oprócz tego dostaję też trochę propozycji innej maści - od pisania scenariu- szy, przez prowadzenie programów, aż po udział w celebryckich wygiba- sach telewizyjnych czy w rekla- mach. Odmawiam za każdym razem tak naprawdę tylko z jednego względu: szkoda mi czasu, który mógłbym przeznaczyć na pisanie.
Czy poza Sapkowskim, Tokarczuk, Masłowską czy panem, jest szansa dla polskiej literatury, by stała się światowa? Zainteresowanie naszą literaturą jakie było na Zachodzie w latach 80., już minęło... Mam nadzieję, że to dopiero po- czątek. Coraz więcej polskich pisa- rzy wydaje w dobrych, a nawet naj- większych oficynach w danych kra- jach - inwestują w nas, wykupują reklamy, umieszczają nas na bill- boardach. Zaczynamy więc za grani- cą funkcjonować na zasadach ryn- kowych - i właśnie to wydaje mi się najważniejsze. Brytyjski pisarz Tim Parks stwierdził niedawno, że na arenie międzynaro- dowej szanse na sukces ma tylko literatura przystępna i operująca stereotypami na temat kraju, z któ- rego pochodzi. Jego zdaniem pisarz musi mieć „interesujący krajowy produkt do sprzedania na rynku międzynarodowym: skandynawską melancholię, irlandzką groteskę, południowoamerykańską ludowość. Albo, co jest w ogóle najlepsze, poli- tyczny ucisk w takiej czy innej for- mie". Zgadza się pan z taką opinią? Jaki pan dałby przepis? Rzeczywiście tak jest, że wydaw- ca najchętniej bierze to, co wpisuje się w jakiś stereotyp. Ale czy to rze- czywiście sprzedaje się najlepiej? Nie mam pojęcia. Często mówi się o Skandynawii jako o modelowym przykładzie, ale przecież powieści kryminalne z tego kraju różnią się między sobą niebagatelnie. Niektó- rzy Skandynawowie zżymają się na- wet, że nie powinno się ich umiesz- czać w jednym worku. I mają rację. Proza Jo Nesbo i HSkana Nessera to dwa zupełnie inne światy, a mimo to kwalifikuje się je na świecie po prostu jako „skandy- nawski kryminał". Prawda jest taka, że polskie na- zwisko niestety za granicą nie po- maga - moja agentka negocjuje obecnie z wydawcami anglojęzycz- nymi i niektórzy są gotowi zainwe- stować słuszne pieniądze w moje książki tylko, jeśli zgodzę się na przemianowanie z Mroza na Frosta. Brzmi to zabawnie, ale niestety ta- kie są realia. Sądzę, że najszybciej z pewnością na rynku anglojęzycz- nym zaistnieje Blanka Lipińska - ekranizacje jej książek albo już są, albo niebawem będą wyświetla- ne za granicą i dzięki temu oferty wydawnicze na tłumaczenia już się pojawiły. Jaki jest przepis na literacki suk- ces? Wielu wyobraża sobie, że pi- sarz to osoba, która tworzy wielkie dzieła w krótkich odstępach na- tchnienia. Tymczasem pan dowo- dzi, że najważniejsza jest rutyna. Bo rzeczywiście tak jest. Grunt, to wyrobić ją w sobie i trzymać się jej, choćby nie wiem co. Szczególnie wtedy, kiedy nie idzie, nie ma się po- mysłów i cała koncepcja pisania da- nej książki wydaje się beznadziejna - jeśli usiądzie się do klawiatury na odpowiednio długo, idee przyjdą, a słowa w końcu zaczną się kleić. Najważniejsze, to pozwolić książce, by zaskoczyła pisarza. Tyl- ko w ten sposób uzyskamy energię, dzięki której można przykuć się do danego projektu na długie mie- siące i właściwie nie myśleć o ni- czym innym. Jakich bohaterów lubią Polacy? Wyrazistych, charaktemych, a nawet zadziornych, czyli takich jak my sami. Czy spodziewał się pan takiego suk- cesu kilka lat temu, kiedy wydał pan swoją pierwszą powieść? Każdy pisarz oczywiście o tym marzy, bo przecież pisze i wydaje właśnie po to, by być czytanym. Ale czy się spodziewałem? Nie, chyba nie. Z pewnością nie takiego sukcesu - bo nie tylko ja, ale także wydawcy, byliśmy przekonani, że jest w Polsce pewien pułap sprzedaży, którego nie sposób przekroczyć. A jednak się udało. Ponad 30 książek w kilka lat Katarzyna Bonda w jednym ze swo- ich wpisów stwierdziła, że zagoniła pana na urlop, by „uratować in- nych pisarzy" i móc coś napisać. Tymczasem pan podczas tego urlo- pu napisał kolejną powieść. Czy to jeszcze pasja czy biznes? Zawsze tylko i wyłącznie pasja. Ktoś, kto pisze z powodów bizneso- wych, po pierwsze jest szaleńcem, MRÓZ? ZA TRUDNE! ANGOJĘZYCZNI WYDAWCY NAMAWIAJĄ MNIE, ŻEBYM ZMIENIŁ NAZWISKO NAFROST bo przeciętna stopa zwrotu jest nie- zbyt wysoka, a po drugie niczego nie osiągnie, bo będzie skupiać się na niewłaściwych rzeczach. Zmierzam do tego, że pana działal- ność niezwykle przypomina typowy biznes - praca codziennie, po kilka- naście godzin, niemal bez urlopów. Czuja się pan biznesmenem-przed- siąbiorcą? W tym sensie czasem niestety tak - szczególnie wieczorami, kiedy sia- dam do e-maili. Kiedy piszę książkę, zbierają się i zaczynają zalegać, pię- trząc się w sposób absolutnie niepo- jęty. Bywa, że zasiadam do odpisy- wania wieczorem, a kończę późną nocą - i to z pewnością jeden z ele- mentów tej pracy, z którego z chęcią bym zrezygnował. Ile osób zatrudnia pana „przedsię- biorstwo"? Formalnie tylko jedną, czyli mnie samego. W praktyce jednak pomagają mi wydawcy - szczegól- nie jeśli chodzi o kontakty z media- mi - a sferą finansową i podatkową w dużej mierze zajmuje się moja księgowa. Jacy są najlepsi według pana polscy pisarze? Wiesław* Myśliwski jest dla mnie niekwestionowanym arcymistrzem. od którego wszyscy powinniśmy się uczyć bez względu na to, w jakim gatunku się poruszamy. Justyna Ko- pińska to moim zdaniem prawdziwa królowra polskiej literatury faktu, a Marcin Wicha to autor, który w jednym zdaniu potrafi zmieścić tyle, ile inni pisarze na całej stronie, jeśli chodzi o Olgę Tokarczuk, to me wymaga żadnego dodatkowego ko- mentarza. Dodałbym jeszcze Joannę Bator, która w sw*oich powieściach buduje niesamowity klimat i... lista zaczyna robić się trochę przydługa- wa, ale to dlatego, ze utalentowa- nych pisarek i pisarzy u nas na pęczki. Co zrobić, by zostać pisarzem milio- nerem? Pisać z pasji. Czuć przymus, by to robić. I mieć poczucie, ze jeśli zajmie się czymkolwiek innym, będzie to czas stracony. ®
ZAMKNIĘTE KOŁO Trwa ostra walka na rynku wydawniczym. Walczą wydawcy, autorzy, dystrybutorzy i... sieci handlowe takie jak Biedronka. Na tym biznesie da się zarobić, ale potrzebny jest spryt i szczęście. Cezary Szczepański oiacy są zalewani przez książki. Dosłownie - w przeliczeniu na jed- nego mieszkańca wydaje się u nas dwa razy więcej publikacji niż w Hiszpa- nii czy Szwecji. Pokazują to twarde dane. W 2018 r. w Polsce wydano prawie 34 tys. książek. Ozna- cza to, że codziennie do sprzedaży trafiało niemal 100 publikacji. Ten rok był wyjątkowy, bo zanotowano powstrzymanie trendu obecnego od pięciu lat. W szczytowym momencie, czyli 2017 r., na rynku ukazało się ponad 36 tys. książek. Dla porówna- nia, 10 lat wcześniej, czyli w 2008 r., było to „zaledwie" 27 tys. publikacji. To dane oficjalne publikowane przez Bibliotekę Narodową. Brakuje w nich jeszcze wyników za 2019 r. Czyli rynek wydawniczy ma się świetnie? Nic bardziej mylnego. Bo Polacy tych książek nie chcą czytać. Według tych samych badań czytel- | mctwo w Polsce jest od lat niezmien- nie na bardzo niskim poziomie. W 2018 r. 37 proc. Polaków nie prze- czytało ani jednej książki. W 2008 r. było ich 38 proc. Polaków. Praktycz- nie bez zmian pozostaje także liczba moli książkowych. W 2018 r, co naj- mniej siedem pozycji przeczytało 9 proc. Polaków. 10 lat wcześniej -11 proc. To nie jedyne wyzwanie, z któ- rym muszą się mierzyć wydawcy. Nie dość, że konkurencja na rynku jest coraz większa (coraz więcej wy- danych książek) przy niemal takim samym popycie, to jeszcze w ostat- nich latach doszło do dużych przeta- sowań na rynku dystrybucji. Z rynku wypadła druga największa sieć księ- garń (Matras), a Empik uzyskał po- zycję niekwestionowanego lidera. Sieci toczyły już od dłuższego czasu wojnę cenową, która skutkowała ob- niżeniem marż dla wydawców. Na- wet rozwój alternatywnych form sprzedaży książek (szczególnie przez internet) niespecjalnie tu pomógł. Poza tym większe zainteresowanie rynkiem wydawniczym wykazywały WAŻNYM TRENDEM NA RYNKU JEST MOCNOROSNĄ- ' CA SPRZEDAŻ AUOIOBOOKÓW. POLACY CORAZ CZĘŚCIEJ WOLĄ SŁUCHAĆ, NIŻ CZYTAĆ, CO JEST ALTERNATYWĄ OLA WIELU WYDAWCÓW duże sieci handlowe, np. Biedronka. Ich celem była jednak sprzedaż ksią- żek w jak najniższych cenach. Sąd- nym dniem dla wielu wydawców była także rewolucja na rynku pod- ręczników szkolnych. A dokładniej wprowadzenie jednego podręcznika dla najmłodszych roczników, co do- prowadziło do upadku wielu mniej- szych wydawców. Wydawcy mocno odczuwają trwającą od wielu lat trudną sytu- ację na rynku. - Udało się być może wyhamować negatywne trendy, czytelnictwo już gwałtownie nie spada tak jak w latach 2004-2008, ale też nie obserwujemy odbicia od dna. Dna, bo pod względem czytel- nictwa, znowu użyję słowa „nieste- ty", znajdujemy się w ogonie Euro- py - komentuje Marcin Baniak, dy- rektor Działu Promocji w Wydaw- nictwie Literackim. HANDLOWE WYZWANIE Walka o czytelnika i bardzo słaba po- zycja negocjacyjna przy kontaktach
JAK PODAJE BIBLIOTEKA NARODOWA, W POLSCE NAJWIĘCEJ WYDAJE SIĘ KSIĄŻEK NAUKOWYCH. SZEROKO ROZUMIANA „LITERATURA" (CZYLI BEZ PORADNIKÓW, POD- RĘCZNIKÓW I INNYCH PUBLIKACJI FACHOWYCH) TO „TYLKO" OK. 29 PROC. WSZYSTKICH OPUBLIKOWANYCH POZYCJI NAJCHĘTNIEJ KUPOWANE KSIĄŻKI W 2019 R. WEDŁUG PANELU NIELSEN BOOKSCAN 1 * • tytuł autor wydawca sprzedaż w egzem- plarzach wartość sprzedaży brutto średnia cena sprzedaży cena okładko- wa średni rabat detalicz- ny kategoria 1 Biegani Olga Tokarczuk Wydawnictwo Literackie 42036 1427 230 zł 33.95 zl 39.90 zl 15% Ficnon 2 Księgi Jakubowe Olga Tokarczuk Wydawnictwo Literackie 35957 2 036185 zł 56.63 zł 69.90 zł 19% Fiction 3 365 dni Blanka Lipińska Edipresse Książki 34 566 993 674 zł 28.75 Zł 39.90 zł 28% Fiction 4 Kolejne 365 dni Blanka Lipińska Agora 34102 989 529 zł 29.02 zł 39.99 zł 27% Fiction 5 Ten dzień Blanka Lipińska Edipresse Książki 31320 868 458 zł 27.73 zł 39.90 zł 31% Fiction 6 Felix, Net i Nika oraz Gang Niewi- dzialnych Ludzi Rafał Kosik Powergraph 27724 817 598 zł 29.49 zł 39,00 zł 24% Dla dzieci i młodzieży 7 Tatuażysta z Auschwitz Heather Morris Wydawnictwo Marginesy 23117 585 914 zl 25.35 zł 34.90 zl 27% Fiction 8 Pozwól mi wrócić B.A. Paris Albatros 21596 537 301 zł 24.88 zł 34.90 zl 29% Fiction 9 Opowiadania bizarne Olga Tokarczuk Wydawnictwo Literackie 19503 661948 zł 33.94 zł 38.00 zl 11% Fiction 10 Mqdre bajki Agnieszka Antosiewicz Greg 19 310 112335 zł 5.82 zł 8.99 zł 35% Dla dzieci i młodzieży 11 Prowadź swój pług przez kości umarłych Olga Tokarczuk Wydawnictwo Literackie 18537 587 940 zł 3172 zł 36.90 zl 14% Fiction 12 Szczerze Donald Tusk Agora 17898 673 751 zł 37.64 zł 44,99 Zl 16% Non fiction 13 Złota klatka Camilla Lackberg Czarna Owca 17485 542 737 zł 31.04 zł 39.99 zł 22% Fiction 14 Niesamowite przygody dziesię- ciu skarpetek Justyna Bednarek Poradnia K 17333 493 845 zł 28.49 zl 39.90 zł 29% Dla dzieci i młodzieży 15 Umorzenie Remigiusz Mróz Wydawnictwo Poznańskie 17226 468 362 zl 27.19 zł 39.90 zl 32% Fiction 16 Prawiek i inne czasy Olga Tokarczuk Wydawnictwo Literackie 17125 546 460 zl 31.91 zl 38.00 zł 16% Fiction 17 Pacjentka Alex Michaelldes Grupa Wydaw- nicza Foksal 15145 430 196 zł 28.41 zł 39.99 zł 29% Fiction 18 W^rok Remigiusz Mróz Wydawnictwo Poznańskie 15040 412 600 zl 27.43 zl 39,90 zl 31% Fiction 18 Kołysanka z Auschwitz Marlo Escobar Wydawnictwo Kobiece 14 456 400 744 zł 27.72 zl 39.90 zł 31% Fiction 20 Pucio mówi pierwsze słowa Marta Galew- ska-Kustra Nasza Księgarnia 14374 412 104 zł 28.67 zł 39.90 zł 28% Ola dzieci i młodzieży
z dystrybutorami sprawiają, że na rynku w ostatnich latach pojawiły się niekorzystne dla wydawców trendy, jednym z nich jest względnie niska cena książki. Nie chodzi tu jednak o cenę bazową, z okładki, ale o cenę po promocji. Nawet największe hity zaledwie kilka dni po publikacji są już w promocyjnych cenach. Nierzadko przecenione są już w momencie poja- wienia się w księgarniach. - Wojna rabatowa na pewno nie wpływa korzystnie na kondycję ryn- ku. Sytuację miała zdaniem niektó- rych poprawić ustawa o jednolitej cenie książki, ale jak wiemy, ustawy nie ma. Wydawcy radzą sobie ina- czej, przede wszystkim stawiają na promocję sprzedaży i działania komunikacyjne - uważa Marcin Baniak. Organizowane są spotkania z czy- telnikami, akcje „na mieście” czy też po prostu działania w mediach spo- łecznościowych. Kwitnie współpraca z dziennikarzami, krytykami czy in- fluencerami. Mimo to nawet głośna publikacja nie musi okazać się kaso- wym sukcesem. - Każdy wydawca ma na swoim koncie książki, co do których był pewien, że znajdą czytel- ników, a okazały się niewypałami. Są też - i to najciekawsze przypadki - książki wydawane „na luzie", bez promocji, które jakimś magicznym sposobem okazywały się wielkimi hitami. Nigdy do końca nie wiadomo. I to właśnie sprawia, że rynek książki jest tak ciekawy i przez wielu trakto- wany jak wyzwanie - dodaje. Trendy potwierdza także Małgo- rzata Ochab, PR & Marketing Mana- ger w wydawnictwie Filia. - Promo- cje, okazje, przeceny są już stałym elementem naszych zakupów. Książ- ki nie są wyjątkiem. Najważniejsze jest, aby czytelnik miał okazję książkę zauważyć, wziąć do ręki, przeczytać fragment... Akcje, eventy organizowane są właśnie po to, aby zwrócić uwagę na dany tytuł - za- znacza. CO SIĘ CZYTA Mimo to na rynku widoczne są pew- ne trendy. - Wystarczy spojrzeć na listy bestsellerów, aby zaobserwować kilka grup najchętniej kupowanych książek. Teraz mogą to być książki poruszające tematykę wojny, obo- zów koncentracyjnych i Holokaustu. Tak to już jest, że jeden duży hit sprzedażowy potrafi uruchomić la- winę podobnych tytułów, ale nie ma pewności, że kolejna książka ze sło- wem „Auschwitz” w tytule osiągnie sukces - wyjaśnia Marcin Baniak z Wydawnictwa Literackiego. - In- nym trendem, na który warto zwró- cić uwagę są kryminały, zwłaszcza polskich autorów. Przez wiele lat na- rzekaliśmy, że Francuzi potrafią, że potrafią Skandynawowie, a my jakoś nie radzimy sobie z tym gatunkiem. Tymczasem teraz obserwujemy falę autorek i autorów, którzy piszą co- raz lepsze powieści kryminalne i co jeszcze ważniejsze, są oni chętnie kupowani - stwierdza. Ciekawy eksperyment zrobił Re- migiusz Mróz, który kilka lat temu oficjalnie jako Ove Logmasnbo zwró- cił się do wydawnictwo Publicat z propozycją wydania jego książki. Wydawnictwu tytuł bardzo się spodobał, a prawdziwe nazwisko au- tora przedstawiciele wydawnictwa poznali dopiero... w momencie pod- pisywania umowy. Mimo że czytel- nicy o tej tajemnicy dowiedzieli się później, to książka i tak osiągnęła sukces. Małgorzata Ochab zwraca uwagę na wielką popularność także thrille- rów psychologicznych. - Renesans przechodzi literatura erotyczna. Z list bestsellerów nie schodzą książ- ki faktowe związane z medycyną, podróżami, górami czy kosmosem - wylicza. Sprzedaż książek wspiera także kinomatografia. Serial „Ślepnąc od świateł" odniósł spory sukces, co przełożyło się też na sprzedaż książ- ki Jakuba Żulczyka. Ekranizowane są także powieści najbardziej popular- nego obecnie polskiego autora Remi- giusza Mroza. Aktywni (i dobrze sprzedający) są także znani od lat autorzy: Dorota Masłowska, Szcze- pan Twardoch, Mikołaj Łoziński czy Ignacy Karpowicz... ŚWIATEŁKO W TUNELU Mimo to wydawcy zwracają uwagę na pozytywne trendy, które w najbliż- szym czasie mogą pomóc rynkowi. Wydarzaniem było przyznanie lite- rackiej Nagrody Nobla Oldze Tokar- czuk. To że sprzedaż jej książek po- szła mocno w górę, to jedno. Drugie zaś to potencjalnie nastanie mody na czytanie, zwłaszcza ambitniejszych publikacji. Wydawcy stają się także coraz to bardziej pomysłowi. - Sytuacja mobilizuje i motywuje wydawców, którzy nie ustają w wy- siłkach, aby promować czytelnictwo i konsekwentnie budować jak najlep- szą ofertę tytułów. Rynek książki nie zna czegoś takiego jak „nuda”, tu cały czas trzeba być kreatywnym. Czasem też ostrożnym - zapewnia Marcin Baniak. Pytanie, jak na rynek wpłynie epidemia koronawirusa, zamknięcie szkół i rosnąca liczba osób będą- cych na kwarantannie. Czy zaczną oni czytać książki? Interesująca pod tym kątem może być wypowiedź prezydenta Wrocławia, Jana Sutry- ka, z połowy marca. - To nie jest czas ferii. Dajmy im gry kompute- rowe, dajmy im dostęp do Netlbca albo książkę w ostateczności - mó- wił podczas konferencji prasowej w żartobliwym tonie. © TOP 10 NAJCHĘTł Autor 4IEJ CZYTANYCH AUTORÓW W1 liczba Średnia cena sprzedanych detalicz- egzemplarzy na brutto w panelu książki BookScan w 2019 roku 2019 ROKU Kategoria 1 Remigiusz Mróz 203 821 27,61 zł Fiction 2 Olga Tokarczuk 178920 37,39 zł Fiction 3 Anita Głowińska 177175 7,60 zł Dla dzieci i młodzieży Blanka Lipińska 100655 28,41 Zł Fiction 5 Marta Galewska- -Kustra 88371 23,91 zł Ola dzieci i młodzieży Fiction 6 Lucinda Rlley 519*15 30,35 zł 7 Stephen King <46 607 31,44 zł Fiction 8 B.A. Paris <12186 23,66 zl Fiction Dla dzieci | młodzież* -. 9 Nela Mała Reporterka <10 <125 30,49 zl 10 Rafał Kosik <40 330 29,85 zl Dla dzieci 1 młodzieży & Fiction
Wirtualna terapeutka Eva, która w magicznym świecie niczym z Harry'ego Pottera pomoże pacjentom chorym na raka zmierzyć się z diagnozą. To pomysł twórców Prosomy, aplikacji psychoonkologicznej. Ich plan to stworzenie produktu, który będzie refundowany.
& Adrian Boguski Zaczęło się od warszta- tów psychoterapeutycz- nych dla osób chorych na nowotwory prowa- dzonych w Krakowie przez dr. Mariusza Wir- . gę. Wśród ludzi, którzy przyjechali na spotkanie z polskim lekarzem na co dzień pracującym w Long Beach w Kalifornii, znalazł się Marek Ostrowski, filozof i przed- siębiorca z Wrocławia współpracują- cy terapeutycznie z pacjentami on- kologicznymi. Dzisiaj dzięki badaniom nauko- wym wiemy, że istnieje ścisła zależ- ność pomiędzy stanem psychicznym pacjenta a efektami leczenia nowo- tworów, Im lepiej człowiek radzi so- bie mentalnie, tym większa szansa, że wyjdzie z choroby. W Polsce, jak zresztą w całej Europie, brakuje jed- nak specjalistów, którzy pomogą osobie zmagającej się z ciężkim przeżyciem od razu po usłyszeniu diagnozy. W kolejkach do psychoon- kologa w ramach NFZ można czekać latami. Na Zachodzie jest trochę le- piej. W Wielkiej Brytanii pacjent na taką pomoc czeka rok. Brzmi strasznie, prawda? - Na krakowskich warsztatach Marek Ostrowski zobaczył, jak zdumiewa- jące efekty miała terapia, która w kilka dni wyrwała ludzi z totalnej apatii. Zainspirowany tym zwrócił się do dr. Wirgi z prośbą o konsulta- cję - opowiada Andrzej Jończyk, je- den z późniejszych założycieli Pro- somy. Ostrowski razem ze współ- pracownikami z krakowskiego ośrodka psychoonkologii UNICOR doszli do wniosku, że wiele elemen- tów terapii, takich jak RBT (racjo- nalna terapia zachowań), CBT (tera- pia poznawczo-behawioralna) czy mindfulness (trening uważności) można wspomóc technologią, która w interakcji z pacjentem mogłaby przeprowadzić go przez leczenie. - Zaczął myśleć nad stworzeniem narzędzia, które być może nie w tak doraźny sposób, jak bezpośrednie spotkanie, ale na większą skalę, dzięki zastosowaniu sprawdzonych metod, pomoże wyrwać pacjenta chorego na nowotwór ze stanu depresji, strachu, załamania i tym samym zwiększy szanse na lepsze rezultaty leczenia onkologicznego - tłumaczy Jończyk. Ostrowski pomyślał o VR jako narzędziu, które zabierze pacjenta w terapeutyczną wirtualną prze- strzeń przynoszącą rzeczywiste re- zultaty i uczyni terapię łatwiej do- stępną. A technologię miał nie kto inny jak Andrzej Jończyk, który od kilku lat prowadził firmę VR Global. Jończyk z wykształcenia jest leka- rzem i od zawsze szukał sposobu na połączenie w swoim życiu dwóch najważniejszych pasji, medycyny i technologii. Do Jończyka i Ostrowskiego do- łączyła jeszcze Ema Kufel, która wcześniej pracowała dla NHS (bry- tyjski odpowiednik Narodowego Funduszu Zdrowia). Z pomysłu stworzyli koncepcję produktu, którą wysyłali do uczestników konferencji IPOS (Międzynarodowe Stowarzy- szenie Psychoonkologów), a następ- nie spotykali się ze wszystkimi, któ- rzy zareagowali pozytywnie. W cią- gu dwóch lat zjeździli cały świat, odwiedzając konferencje najważ- niejszych psychoonkologów od Hongkongu po Boston. - Już na eta- pie koncepcji zaangażowało się w ten projekt wielu specjalistów, tworząc światowy zespół ludzi naj- ważniejszych w swoich dziedzinach. To ponad n osób, w tym Mariusz Wirga z Los Angeles, Lahiru Russell z Melbourne, Anna Zubrzycki z Wrocławia, Luzia Travado, była prezydent 1POSU, czy Tit Albreht, nazywany nieformalnym szefem europejskiej polityki onkologicznej - opowiada Jończyk. MAREK OSTROWSKI, filo- zof i przedsiębior- ca z Wrocławia, jeden z twórców terapeutycznej Prosomy PROSOMA JEST UZU- PEŁNIENIEM TRADYCYJNEJ TERAPII. OTYŁE NIE- ZWYKŁYM, ŻE OPARTYM NA FANTASTYCE Problemem, na który natrafił ze- spół, była słaba dostępność do ze- stawów VR. Choć Jończyk pracował z tą technologią od lat, doradzał, by odejść od wykorzystywania rzeczy- wistości wirtualnej tam. gdzie było ro możliwe. TERAPIA ZE ŚWIATA FANTASTYKI - Popularyzacja sprzętu \rR nie po- szła tak szybko, jak rynek to przewi- dywał. Zależy nam na jak najpow- szechniejszym dotarciu do pacjenta. Dlatego większość zawartości tera- peutycznej Prosomy to kursy oparte na RBT. CBT czy mindfulness. które trzeba przejść w sposób interaktyw- ny, ale niekoniecznie VR-owy. Wy- starczy do tego zwykły ekran, okula- ry VR są dodatkiem. Dla wirtualnej rzeczywistości zostawiliśmy tylko to, czego pacjent może potrzebować w najtrudniejszych momentach, kie- dy przeżywa wielki stres związany z diagnozą, zapoznaniem się ze zły- mi wynikami badań i rokow aniami. Wtedy trudno jest rozmawiać o emo- cjach. należy’ pozwolić im przepły- nąć. To czas, kiedy trzeba zastoso- wać tzw. terapię rozpraszającą za- wierającą elementy' muzykoterapii, ćwiczeń oddechowych i prowadzonej medytacji Wtedy VT\ ma wielki sens, ponieważ tam rzeczywiście chodzi o to, żeby pacjenta prześnić ze świa- ta stresu i bólu w inną, bezpieczną przestrzeń - wyjaśnia współzałoży- ciel Prosomy. Ostrowski razem z Kufel i Jończy- kiem w trzech międzynarodowych grupach specjalistów, poznanych podczas konferencji IPOS, wzięli się
do opracowywania konkretnych części terapeutycznych, przygotowywania scenariuszy, które późnej trafiły na biurka grafików i i animatorów. Terapia Prosomy oparta jest na zachodnioeuropejskiej konwencji fantastyki. Razem z wirtualną prze- wodniczką Evą podróżujemy przez świat nawiązujący swoją topografią do Wiedźmina. Przechodząc po- szczególne etapy podróży, poznaje- my koleje autonomiczne postaci, które uosabiają i prowadzą konkret- ne elementy terapii, używając przy tym magii niczym z Harry’ego Pot- tera. Mieszkają wśród dzikiej przy- rody w pobliżu kamiennych budow- li, które przypominają przygody In- diany Jonesa czy Lary Croft. Pomię- dzy tym wszystkim Prosoma tworzy własny świat, który instynktownie kojarzy się ze spokojem, oddaleniem od codzienności i problemów, bo zaprasza do podróży naszej wy- obraźni - swobodnej, radosnej i ni- czym nieograniczonej. Atrakcyjny świat terapii cyfrowej nie jest jednak substytutem pracy OD MOMENTU DIAGNOZY PACJENT MA CODZIENNE INTERAKCJE Z PROGRAMEM PROSOMY. RAZEM Z WIRTUALNĄ PRZEWODNICZKĄ PODRÓŻUJEMY PRZEZ ŚWIAT JAK Z WIEDŹMINA terapeutów. Twórcy Prośmy kon- struują swoje narzędzie tak, by było synergiczne w stosunku do terapii prowadzonej w gabinecie specjalisty. - Prosoma to kurs, z którym pacjent ma interakcje codziennie od momen- tu usłyszenia diagnozy. Projektujemy nasz produkt w taki sposób, żeby psychoonkolog mógł przepisać Pro- somę jako terapię towarzyszącą. Pa- cjent dzięki niej może w domu sam wykonać ćwiczenia i przedyskutować je potem podczas spotkania z tera- peutą - zapewnia Jończyk Niestety to jedynie bardzo ideali- styczne życzenie i nie chodzi w tym przypadku o brak urządzeń do spo- tkania wirtualnej Evy, ale ograni- czenia związane z dostępem do spe- cjalisty psychoonkologa, w przygnę- biająco realnym świecie refundowa- nych usług medycznych. Ostrowski, Kufel, Jończyk i zespół specjalistów, wiedząc, że z pomocą terapeutycz- ną nie można czekać ani chwili po usłyszeniu przez pacjenta diagnozy, musieli zbudować Prosomę w taki sposób, by mogła działać niezależ- nie od pracy terapeuty. Wychodząc naprzeciw pacjenta, stworzyli apli- kację smartfonową, która ma zawie- rać ok. 75 proc, całej zawartości te- rapeutycznej Prosomy. REFUNDOWANY CYFROWY „LEK" Twórcy Prosomy przewidują, że w ciągu 10 najbliższych lat wraz z wypisywaniem lekarstw czy tra- dycyjnych terapii, powszechne sta- nie się również wydawanie recept na aplikacje refundowane przez prywatnych i państwowych ubez- pieczycieli. Obecnie istnieją na świecie klinicznie przebadane mo- bilne oprogramowania leczące de- presje, uzależnienia czy bezsen- ność. Podobnie może być w przy- padku psychoonkologii. - Depresja i stany lękowe prze- kładają się na gorsze wyniki i wyż- szą śmiertelność pacjentów onkolo- gicznych. Chcemy nie tylko popra- wić samopoczucie pacjentów, ale też przedłużyć im życie. Mówimy tutaj o cyfrowym terapeutyku, a nie aplikacji typu wellness - konkludu- je Jończyk Aplikacja musi przejść taki sam proces badań klinicznych jak każdy wprowadzany lek Obecnie rygory- styczne testy i próby medyczne można przeprowadzić w USA, Wiel- kiej Brytanii, Niemczech, Francji czy Japonii. Tamtejsze państwowe organizacje jak amerykański FDA (Food and Drug Administration) czy brytyjski NHS (National Health Service) wprowadzają regulacje umożliwiające refundację aplikacji medycznych tak samo jak leków. - Prosoma niebawem ma przy- stąpić do potrzebnych badań w Sta- nach Zjednoczonych - zaznacza współtwórca aplikacji. Takich testów nie można jak na razie przeprowa- dzić w Polsce. Choć twórcy Prosomy mogą pochwalić się pozytywną re- akcją polskiego środowiska onkolo- gicznego, to niestety nic nie wska- zuje na to, żeby w najbliższym czasie zostały podjęte rozmowy na temat potrzebnych regulacji doty- czących możliwości wprowadzenia cyfrowego „leku”. Swoją siedzibę przenoszą do Cambridge, by zade- biutować na brytyjskim rynku. POTRZEBNI INWESTORZY Do działania zabrali się jednak pol- scy przedsiębiorcy i prywatne funda- cje. Fundusz Black Pearls LQT spe- cjalizujący się we wspieraniu przed- sięwzięć, których misją jest poprawa jakości życia człowieka, wyłożył na kolejne badania 1,2 min zł. Firmę wspiera także Fundacja na rzecz Na- uki Polskiej. W zeszłym roku firma została również wytypowana do udziału w programie InCredibles Se- bastiana Kulczyka. - Przez program poznaliśmy Leesę Soulodre, która jest naszą główną konsultantką w pozyskiwaniu grantów i finanso- waniu międzynarodowym. Doświad- czenie innych firm, które biorą udział w tym programie, bardzo wiele nas uczy. Nadal aktywnie po- szukujemy inwestorów i chcemy wyjść po kapitał zagraniczny w Wiel- kiej Brytanii. Potrzebujemy pienię- dzy przede wszystkim na przepro- wadzenie badań i wejście na rynek. Wspieramy się stypendiami, ale mu- simy myśleć również o naszym wkładzie - tłumaczy. W połowie 2020 r. produkt powi- nien trafić na rynek. Wkrótce cyfro- wa terapia będzie testowana na za- mkniętej grupie pacjentów. Dzięki danym o jej użyciu i zaprogramowa- nym w niej ankietom twórcy będą mogli dowiedzieć się, jak pacjenci korzystają z terapii i jaka jest jej sku- teczność. Całość ma doprowadzić do rozpoczęcia procedur akredytacyj- nych FDA i sprzedaży produktu pod koniec obecnego lub na początku przyszłego roku. Andrzej Jończyk podkreśla jednak główny cel i misję Prosomy: - Chcemy, aby aplikacja była refundowana, a przy tym do- stępna dla wszystkich. ®
BLUMIL, CZYLI JAK BYC WOLNYM W garażu pod Warszawą Miłosz Krawczyk zbudował elektryczny wózek inwalidzki który jeździ po śniegu, piasku, górach i plażach. To rewolucja w tej branży. Pojazd Blumil sprzedaje się dziś do 30 krajów świata. Jerzy Ziemacki________________________________________________________________________
terowany intuicyjnie dwukołowy pojazd Blu- mil i2 - wykorzystujący technologię Segway - pomaga osobom z ograniczoną mobilno- ścią. Sprawdza się do- skonale nie tylko w mieście, gdzie gładko pokonuje nierówności i wzniesienia, ale także w trudniej- szym terenie: jeździ po leśnej ściół- ce, niedużym śniegu, a nawet piasku Bez ładowania baterii może przeje- chać do 35 km. Jak na tak zaawanso- wany sprzęt, będący alternatywą dla elektrycznego wózka inwalidzkiego, pojazd tworzony w Polsce jest nad- zwyczaj lekki: waży 62 kg. A także jest wyjątkowo zwinny: siedząc na nim można kręcić się wokół własnej osi. Rozwija prędkość do 20 km/godz. - Ten pojazd daje ludziom z ograni- czoną mobilnością poczucie większej wolności i niezależności - mówi Miłosz Krawczyk, założyciel firmy Blumil. Od momentu, gdy innowa- cyjny Blumil i2 trafił do sprzedaży w 2015 r. znalazł użytkowników w ponad 30 krajach na czterech kon* tynentach. Prototyp pojazdu Blumil iż Miłosz Krawczyk zaczął tworzyć w 2013 r. Początkowo dla siebie, bo od wypadku samochodowego poru- sza się na wózku. - Pracę zaczynali- śmy w garażu kolegi pod Warszawą. Warunki były spartańskie. Intereso- wała nas nowa technologia Segway oraz jej możliwości zastosowania w budowie elektrycznego wózka te- renowego. Projektowałem od począt- ku pod kątem własnych potrzeb, wiedziałem, czego potrzebuję, co bę- dzie najbardziej niezbędne w jeździe po mieście oraz podczas wycieczek off-road. Największą motywacją była dla mnie chęć swobodnego porusza- nia się po lesie, górach, plaży - przyznaje konstruktor. Przełomo- wym momentem było odejście od koncepcji pojazdu na czterech kół- kach, które do tej pory były podsta- wą pojazdów przeznaczonych dla osób niepełnosprawnych. Tak jak BLUMIL 12 DAJE UŻYT- KOWNIKOM DUŻO WIĘKSZĄ NIEZALEŻNOŚĆ NIŻ TRADY- CYJNY WÓZEK. ŚWIETNIE RADZI SOBIE NA ŚNIEGU LEŚNYM RUNIE. PUSTYNNYCH I KAMIENISTYCH PLAŻACH oryginalny Segway wózek Blumil stoi pionowo na dwóch kołach. To dało mu masę nowych możliwości PATENT NA PODRÓŻE Dzięki dwukołowemu pojazdowi Blumil i2 jego twórca Miłosz Kraw- czyk zwiedził najw'ażniejsze miasta świata. Nie miał przy tym problemu z wsiadaniem do samolotu czy z po- konywaniem długich turystycznych tras w metropoliach Poradził sobie na Kasprowym Wierchu i spędził wakacje na piaszczystych i kamieni- stych plażach Majorki, gdzie za- awansowany technologicznie „mo- bilny pojazd dalekiego zasięgu" Blu mil 12 wzbudzał pozytywne zainte- resowanie mieszkańców wyspy i turystów. - Zawsze byłem aktywny, lubię spacery,sport,podróże Niechciał- bym z tego rezygnować. Mój Blu- mil i2 dał mi niezależność, gdziekol- wiek byłem. Podróżuję znacznie mniej odkąd zostałem ojcem - przy- znaje Miłosz Krawczyk w rozmowie
z „My Company Polska”. Spotykamy się na Politechnice Warszawskiej, praca u podstaw w małym garażu z kolegę to zamierzchła przeszłość. Firma Blumil rozwija się od pięciu lat. Od momentu debiutu na rynku w 2015 r. firma uzyskała kilka paten- tów europejskich. Innowacyjny wó- zek Blumil i2 jest w tej chwili certyfi- kowanym produktem, wysoko cenio- nym w Unii Europejskiej. Jako wyrób medyczny spełnia wszystkie wymogi prawa unijnego. Sprzedaż flagowego produktu Blumil odbywa się bezpośrednio, a także przez zagranicznych dystry- butorów. - Od początku celowaliśmy w rynek globalny, nasze produkty zawsze będę niszowe, przeznaczone dla małej części społeczeństwa (ok. 0,8 proc). Do tej pory sprzedaliśmy więcej egzemplarzy pojazdu za gra- nicą - przyznaje prezes Blumil. Stro- na internetowa firmy prowadzona jest w ośmiu wersjach narodowych. - Jeździmy na branżowe targi do Niemiec i Wielkiej Brytanii. Tam spo- tykamy się z producentami sprzętu, podzespołów oraz dystrybutorami. W tej branży obok firm takich jak na- sza, poszukujących nowych rozwią- zań i innowacji, istnieje mnóstwo przedsiębiorstw, które nie zmieniają się wiele, produkuję identyczny asor- tyment medyczny od 30-40 lat - ocenia Miłosz Krawczyk. Pojazd Blumil 12 to wciąż nowość i nisza. Najczęściej kupowanym pro- duktem poprawiającym mobilność jest nadal czterokołowy wózek, na- zywany „wózkiem inwalidzkim”, nieelektryczny, toporny, ciężki, sła- bo przystosowany do jazdy w tere- nie. Ale niedrogi i powszechnie do- stępy. Problemem Blumil i2 oraz in- nych pojazdów nowej generacji po- zostaje cena. Na oficjalnej stronie interneto- wej producenta nowy pojazd kosz- tuje: 42 tys. zł. Dla porównania czterokołowe elektryczne wózki in- nych producentów kosztują od kil- ku do kilkunastu tysięcy złotych. Jak tłumaczy Miłosz Krawczyk lwia część sumy, za którą sprzedawany jest dzisiaj Blumil i2 to koszty związane z amerykańską technolo- gią Segway (ok. 34 tys. zł). Swego czasu miało to być urządzenie, któ- re zrewolucjonizuje miejski trans- port. Pierwszy pojazd produkowany przez firmę Segway został pokaza- ny publicznie w 2002 r. Był wypo- sażony w pięć żyroskopów oraz komputer pokładowy. System anali- zował informacje z żyroskopów i czujników przechyleń, a w efekcie włączał lub wyłączał dwa silniki elektryczne. Twórca tej technologii, Dean Kamen, przekonywał, że w obliczu wspaniałego wynalazku ludzkość powinna zrezygnować z chodzenia i jeżdżenia samocho- dem. W wizjach przyszłości z po- czątku XXI w. wszyscy mieliśmy w 2020 r. jeździć na pojazdach fir- my, choć dzisiaj sprzęt ten widocz- ny jest na ulicach rzadko: wykorzy- stywany bywa jako narzędzie dla turystów. Rewolucja, o której ma- rzył Dean Kamen nie nadeszła, ale nowe rozwiązanie pozwoliło m.in. firmie Blumil stworzyć pojazd dla osób z niepełnosprawnością. SZLACHETNA MISJA SPOŁECZNA Początkowy entuzjazm związany z możliwościami, jakie daje pojazd Blumil 12, sprawił, że oprócz nowej firmy Miłosz Krawczyk założył też FIRMA BLUMIL ZAMIERZA WPROWADZIĆ W 2020 R. NA GLOBALNY RYNEK NOWY PRODUKT BLUMIL GO. TO ZEWNĘTRZ- NY NAPĘD. KTÓRY DO- CZEPIAMY DO KLASYCZNEGO WÓZKA INWA- LIDZKIEGO Fundację „Razem po zdrowie”. pró- bował wówczas w imieniu fundacji przekonywać decydentów w róż- nych częściach Polski, że pojazdy Blumil i2 mogłyby znaleźć się jako sprzęt do wypożyczenia np. w par- kach narodowych, nadmorskich plażach czy miejscowościach gór- skich. Szlachetny pomysł twórcy pojazdów oraz wielu osób wspiera- jących fundację nie zyska! jednak solidnego poparcia władz publicz- nych. Nawet jeżeli politycy potaki- wali głową z aprobatą, sprawy nie szły naprzód: żadna wypożyczalnia udostępniająca pojazdy Blumil 12 nigdy nie powstała. Rozczarowanie sprawiło, że fundacja przestała ist- nieć. Jednak z walki na rzecz popra- wy jakości życia ludzi o ograniczo- nej mobilność firma Blumil nie zre- zygnowała. - Chciałbym stworzyć pojazd idealny, ale to jest bardzo trudne - mówił, podczas rozdania nagród „Rzeczpospolitej", Miłosz Krawczyk, odbierając nagrodę dla firmy Blumil za najlepszy w Polsce „startup z misją społeczną”. Blumil zamierza wprowadzić w 2020 r. na globalny rynek nowy produkt pod nazwą Blumil GO. To zewnętrzny napęd, który doczepia- my do klasycznego wózka inwalidz- kiego. Firma z Polski wykorzystała do jego produkcji jeden z zareje- strowanych wcześniej patentów. To w nim tkwi sekret funkcjonalności Blumil GO. - Pomysł z używaniem napędu dołączanego w prosty spo- sób do wózka można porównać do modnej ostatnio elektrycznej hulaj- nogi. Sam napęd przypomina hulaj- nogę - tłumaczy Miłosz Krawczyk. I choć Blumil GO nie daje takich możliwości jak zaawansowany po- jazd Blumil i2, to „hulajnoga" jest rozwiązaniem tańszym: kosztuje 9,9 tys. zł. Zainteresowanie nią może być z tego powodu większe. Jedną z licznych zalet produktów Blumil jest estetyka. - Przy ich pro- jektowaniu zwracamy uwagę na ich wygląd. Tworząc Blumil i2 oraz Blu- mil Go, chcieliśmy być pewni, że są $ one zgrabne i kompaktowe. Najważ- | niejsze jednak, że dają ludziom z niepełnosprawnościami wolność - mówi Miłosz Krawczyk, który 2 Blumil GO wybiera się na targi do Wielkiej Brytanii. c
NA POCZĄTKU FINANSAMI ZARZĄDZAŁAM ZA POMOCĄ DWÓCH KARTEK: NA JEDNEJ WPISYWAŁAM WYSTAWIONE FAKTURY, NA DRUGIEJ KOSZTY I BARDZO PILNOWAŁAM RÓWNOWAGI. PRZECHOWUJĘ JE DO DZIŚ NA PAMIĄTKĘ - OPOWIADA NATALIA BOGDAN, ZAŁOŻYCIELKA, WŁAŚCICIELKA I PREZESKA FIRMY REKRUTACYJNEJ JOBHOUSE. JESTE DZIECKI; SZCZĘS - Rozmawiała Małgorzata Mierzyńska
W 2010 r. została pani z dnia na dzień zwolniona z korporacji, w 2011 r. założyła swoją firmę, a sześć lat później została Bizneswoman Roku. Trudno sobie wyobrazić lepszą kandydatkę do odpowiedzi na pytanie: jak przekuć porażkę w sukces. To jak? Natalia Bogdan: Porażka mnie zmotywowała. Postanowiłam udo- wodnić sobie i byłemu pracodawcy, że dam radę. Gdyby nie taki kop od życia, prawdopodobnie nie byłabym na tyle zdeterminowana, żeby zało- żyć i rozwinąć firmę. Nie miałam oszczędności ani alternatywnej oferty pracy. Dawałam więc z siebie 100 proc, wysiłku i postawiłam wszystko na jedną kartę. Przemiana z bezrobotnej w odno- szącą sukcesy przedsiębiorczynię brzmi bajkowo. Jak ta bajka wyglą- dała od środka? Utrata pracy boli, choćby się było nie wiem jak doświadczonym i pew- nym siebie. Podkopuje poczucie wła- snej wartości, wzbudza lęki, odbiera poczucie bezpieczeństwa. Ja na chwi- lę straciłam sens życia. Miałam 26 lat i nie wiedziałam, co dalej. Na doda- tek w międzyczasie zakończyłam wieloletni związek. Zamknęłam się w domu, schowałam pod kołdrę i płakałam. Otrząsnęłam się dopiero po kilku dniach i zaczęłam analizo- wać różne scenariusze. Najbardziej abstrakcyjny był ten o założeniu wła- snej firmy. Nigdy wcześniej nie pla- nowałam podjęcia własnej działalno- ści gospodarczej. Nie miałam bizne- sowego doświadczenia ani historii przedsiębiorczości w rodzinie. Może tak dobrze poszło właśnie dlatego, że nie wiedziała pani, jak będzie trudno? Coś w tym jest. Poza tym, choć nie wierzę w przypadki, myślę, że dodatkowo pomógł mi splot szczęśli- wych okoliczności. Kilka dni zanim mnie zwolniono, usłyszałam w radiu reklamę „Na pomoc pracy", unijne- go projektu, w ramach którego moż- na było otrzymać dotację na założe- nie własnej firmy. Jadłam wtedy ko- lację i powiedziałam głośno: fajny projekt. Gdyby mnie zwolnili, na pewno bym z niego skorzystała. Chy- ba wykrakalam, bo parę dni później dostałam wypowiedzenie. Przypo- mniałam sobie wtedy o tym projek- cie. Odnalazłam instytucję, która go prowadziła, zadzwoniłam i okazało się, że zostało ostatnie miejsce. Czekało na panią. Dokładnie, ale żeby je dostać, musiałam przejść rozmowę kwalifi- kacyjną z doradcą zawodowym. Miał ocenić, czy mam predyspozycje do prowadzenia własnej firmy. Gdy stwierdził, że tak, nabrałam wiatru w żagle. Chciałam od razu zabrać się do pracy, ale nie mogłam: żeby otrzymać dotację, musiałam napisać biznesplan i ukończyć kurs ABC Przedsiębiorczości. Tak minęło kilka miesięcy. To był dla mnie trudny czas. Nie miałam za bardzo z czego żyć, brakowało mi nawet na jedze- nie. Wcześniej nie odłożyłam nic na czamą godzinę. Z dzisiejszej per- spektywy widzę, że ten okres bez pracy był mi potrzebny. Mogłam so- bie wszystko ułożyć w głowie i sta- rannie przygotować się do startu: zaprojektować stronę internetową, logo, wymyślić nazwę firmy, prze- myśleć zakres usług i cen. Miałam czas, aby to wszystko sobie rozryso- wać i wejść w nową rolę. Uczyłam się przedsiębiorczości krok po kroku: oprócz uczęszczania na kurs, dużo czytałam, słuchałam biznesowych audiobooków i podcastów. W jednym z nich, który nazywa się Mała Wielka Firma, niedawno sama byłam go- ściem. Niesamowite, jak historia za- toczyła koło. RS tys. zł, które otrzymała pani w remach dotacji wystarczyło na uruchomienie firmy? Oczywiście. Oprócz niewygórowa- nego czynszu i podstawowych wy- datków, właściwie nie miałam kosz- tów, bo byłam jedynym pracowni- kiem. Firma była więc rentowna praktycznie od pierwszego miesiąca. Finansami zarządzałam za pomocą dwóch kartek: na jednej wpisywałam wystawione faktury, na drugiej kosz- ty i bardzo pilnowałam równowagi. Przechowuję je do dziś na pamiątkę. Długo funkcjonowała pani z kartką wrące? DZIŚ WIEM, ŻE TEN OKRES BEZ PRACY BYŁ Ml POTRZEBNY. MOGŁAM SOBIE WSZYSTKO UŁOŻYĆ W GŁOWIE, ROZRYSOWAĆ, WEJŚĆ W NOWĄ ROLĘ Wbrew pozorom, dość długo, choć firma rozwijała się bardzo dy- namicznie. Już po kilku miesiącach zorientowałam się, że dalej nie dam rady być właścicielką, sprzątaczką, zaopatrzeniowcem, handlowcem, rekruterką, księgową i marketingow- cem w jednym. Na początek przyję- łam do pomocy jedną osobę na bez- płatne praktyki studenckie, ale szyb- ko musiałam zatrudnić fachowców. W 2012 r. wynajęłam większe biuro. Jesteśmy w nim do dzisiaj. Z jakimi obrotami zakończyła pani pierwszy rok? To było kilkadziesiąt tysięcy zło- tych. W kolejnym roku kilkaset tysię- cy. Obecnie obroty jobhouse sięgają 16 min zł i cały czas rosną. Kiedy nastąpił zwrot z inwestycji? Kiedy zaczynałam działalność, to szczerze mówiąc, nawet nie znałam pojęcia breakeren, a dotacja była bez- zwrotna, więc nie musiałam jej roz- liczać. Nie zaciągnęłam też żadnej pożyczki, którą trzeba by było spła- cić. Wszystkie zyski inwestowałam w rozwój firmy: biuro, nowych pra- cowników. lepsze komputery, pro- gramy komputerowe. Tak działam do dzisiaj: zyski reinwestuję, nie wy- płacam. Pobieram wynagrodzenie jak każdy pracownik w firmie. Z badań psychologicznych wynika, że dla wyjścia cało z trudnych do- świadczeń kluczowe jest wsparcie
osób z zewnątrz. Miała pani takich ludzi wokół? Tak. Dużo zawdzięczam mojemu ówczesnemu partnerowi. Prowadził małą firmę reklamową. Gdy rzuciłam pomysł otwarcia własnej agencji pra- cy, od razu mnie wsparł i utwierdzał w przekonaniu, że mam potrzebne kontakty i wiedzę, żeby odnieść suk- ces. Nauczył mnie też dużo, zwłasz- cza jeżeli chodzi o marketing. Dzięki temu już na starcie miałam wizeru- nek profesjonalnej firmy i od razu udało mi się pozyskać dużych klien- tów. Wielu dopiero w trakcie współ- pracy orientowało się, że cała firm to ja, nie mam pracowników ani wiel- kiego zaplecza. Pamiętam takie śmieszne sytuacje: prosili, bym coś potwierdziła z działem handlowym, nie podejrzewając nawet, że nią rów- nież zajmowałam się sama. I nie zrażali się? Wręcz przeciwnie, doceniali. Bo usługi rekrutacyjne, jakie świadczy- łam, były na wysokim poziomie. Wiedziałam, że muszę dać z siebie wszystko, żeby klienci byli zadowo- leni i mnie polecali. Dzięki temu za- mówień było coraz więcej i Jobhouse się rozkręcał. Obecnie zespół liczy 20 pracowników stałych i ponad 3 tys. oddelegowanych do naszych klientów. Jak udało się pani zdobyć pierwsze- go zleceniodawcę? Gdy założyłam firmę, od razu stworzyłam fanpage na Facebooku i odezwałam się do wszystkich mo- ich znajomych z zapytaniem, czy nie potrzebują wsparcia rekrutacyjnego. Zamieściłam też wizytówkę na lokal- nym portalu internetowym. Pierwszą rekrutację zlecił mi znajomy. Szybko znalazłam mu odpowiedniego pra- cownika i mogłam powołać się na ten sukces w innych firmach o po- dobnym profilu. Miała pani plan B na wypadek, gdy- by firma nie wypaliła? Rynek agen- cji pracy tymczasowej jest przecież bardzo konkurencyjny, działa na nim ponad 8 tye. firm, w tym tacy giganci jak: Work Service, Adecco, Ranstad czy Manpower. Nie miałam planu B ani szerokiej wiedzy o meandrach rynku. Z per- spektywy czasu uważam, że dobrze się stało, bo gdybym startowała z obecnym doświadczeniem i wie- dzą, z jak dużym ryzykiem wiąże się prowadzenie agencji rekrutacyjnej, to nie wiem, czy miałabym odwagę wystartować. Z jakimi najtrudniejszymi wyzwa- niami zderzyła się pani na początku działalności? Od początku i do dzisiaj najwięk- szym wyzwaniem jest dla mnie za- rządzanie ryzykiem finansowym. O ile usługa rekrutacji nie niesie za sobą wielkiego ryzyka, to w przy- padku pracy tymczasowej ryzyko jest duże. To agencja wypłaca pra- cownikom wynagrodzenie i muszę to zrobić na czas, nawet jeśli klienci nie rozliczą się ze mną w ustalonym terminie. Teraz jesteśmy więksi. Banki o nas zabiegają, ale mieliśmy kilka trudnych sytuacji, kiedy klienci zwlekali z płatnościami i musieliśmy sami wyasygnować duże kwoty na wynagrodzenia dla pracowników. GDYBYM WIEDZIAŁA Z JAKIM RYZYKIEM WIĄŻE SIĘ PROWADZENIE AGENCJI REKRUTACYJNEJ, NIE WIEM, CZY MIAŁABYM ODWAGĘ WYSTARTOWAĆ 99 Która była najtrudniejsza? Kiedy klient nie zapłacił nam kilku faktur na łączną sumę prawie o,5 min zł. Gdy zorientowaliśmy się, że jest niewypłacalny, część tej kwo- ty już z pracownikami rozliczyliśmy. Resztę musieliśmy dopłacić im w krótkim terminie. Nie mogliśmy powiedzieć: klient nam nie zapłacił, więc my też państwu nie zapłacimy, bo formalnie to byli nasi pracownicy. Okazało się, że padliśmy ofiarą za- planowanego oszustwa. Sprawa jest w prokuraturze. To była najtrudniej- sza sytuacja, jaka mi się przydarzyła. Bardzo ją przeżyłam. Zachwiała pani wiarą w sukces? Mimo wielu wątpliwości, wiary nigdy nie straciłam. W przypadku tamtej sytuacji bardzo wsparł mnie zespół. Teraz, z perspektywy czasu, jestem nawet wdzięczna, że coś ta- kiego mi się przydarzyło, bo przy- najmniej wiem, że mam ekipę, która stoi za mną mucem. Ale wtedy było ciężko. Wszystkie linie kredytowe miałam naciągnięte do maksimum, zespól musiał zrezygnować ze wszystkich benefitów, koszty funk- cjonowania zredukowaliśmy do mi- nimum, cięliśmy wszystko, co było możliwe, z wyjątkiem pracowników. Zwolnień za wszelką cenę chciałam uniknąć. No i zdarzył się cud: pojawił się klient, dzięki któremu szybko odrobiliśmy połowę tej kwoty. To nam dało oddech, a potem pojawiły się kolejne zlecenia i wszystko wró- ciło do normy. Ale to rzeczywiście był czas, kiedy zastanawiałam się nawet, czy nie ogłosić upadłości. Na szczęście tego nie zrobiłam. To musiato być mocne przeżycie, ale pani chyba lubi adrenalinę: biega pani maratony, uprawia triathlon, weszła na Kilimandżaro. Sport jest niesamowity: mimo że teoretycznie spalamy energię, to do- stajemy ją z powrotem z nawiązką. Ja lubię wyznaczać sobie ambitne cele i wysoko zawieszać poprzeczkę. To mi daje dużo satysfakcji. Teraz sport jest nadal obecny w moim ży- ciu, ale w dużo mniejszym zakresie, bo najważniejszy stał się dla mnie czas z córką. Jaki był najambitniejszy sportowy cel, jaki udało się pani osiągnąć? Zdobycie Kilimandżaro. To był wysiłek na granicy moich możliwo- ści. Wiedziałam, że stawiam sobie ambitne wyzwanie, ale sądziłam, że skoro tyle osób tam weszło, to jest osiągalne. Tymczasem wysiłek przy wspinaczce jest zupełnie inny niż w maratonach. Biegnąc, w każdej chwili można zwolnić, zatrzymać się i pooddychać. Albo w ogóle zejść z trasy. Wchodząc na szczyt o wyso- kości prawie 6 tys. m n.p.m., nie je- steśmy w stanie ani szybko zejść ni- żej, żeby poczuć się lepiej, ani zrezy- gnować i wycofać się. Choćbyśmy przeżywali nie wiem jak wielki kry-
STARAM SIĘ, ŻEBY MOJE CELE MNIE ROZWIJAŁY TROCHĘ WYKRACZAŁY POZA MOJE AKTUALNE ' MOŻLIWOŚCI, ŻEBYM MUSIAŁASIĘ DO NICH PRZYGOTOWAĆ zys, musimy sobie z nim poradzić. Poza tym prawdziwym celem na ta- kiej wyprawie nie jest wejście na szczyt, jak się może wydawać, ale bezpieczne dotarcie do bazy na dole. A ja już właściwie podejmując atak szczytowy, nie czułam się na siłach. Leciała mi krew z nosa, ciężko mi było oddychać. Powinnam była się wtedy wycofać. Ale nie po to przecież przyjechałam tak daleko, żeby wrócić do domu z niczym. Więc szłam wbrew wszystkim znakom fizycz- nym i psychicznym, że nie powin- nam tego robić. Upór nie pozwolił mi się wycofać. Dzisiaj, z perspektywy czasu, zdaję sobie sprawę, że podję- łam ryzyko, które mogłam przypła- cić życiem. Schodząc, byłam totalnie wyczerpana fizycznie i psychicznie, siadałam byle gdzie i zasypiałam. Gdyby nie przewodnik, nie dotarła- bym do bazy u podnóża góry. Czegoś to panią nauczyło? Pokory. W górach wszyscy są równi. Nieważne, czy jesteś preze- sem firmy, studentem, naukowcem, robotnikiem czy prezydentem, nikt cię tam nie wniesie. A góry są nie- przewidywalne, zwłaszcza w Afryce, bo przechodzi się tam przez wszyst- kie strefy klimatyczne: od upału i piekielnego słońca przez chłód, deszcz i grad aż po przeszywający ziąb i śnieg. Z wszystkim musisz się zmierzyć i wytrzymać. Widzimy też naszą małość w stosunku do natury. Zaczynamy czuć respekt. Teraz podchodzi pani z większą pokorą do wyznaczanych celów? Nadal uważam, że lepiej wyzna- czać sobie cele ambitne, które budzą w nas dreszczyk emocji. Staram się, żeby mnie rozwijały, trochę wykra- czały poza moje aktualne możliwo- ści, żebym musiala się do nich przy- gotować. Wtedy bardziej doceniam. jeśli je osiągnę. Ale ze względu na córkę, teraz ważne jest dla mnie tak- że bezpieczeństwo i zdrowie, nie tylko cel sam w sobie. Nadal jednak wyznacza sobie pani listą celów i mapą drogową, jak do nich dojechać? Właściwie robię to w formie mapy skarbów, a raczej mapy marzeń. Sporządzam na komputerze listę ce- lów, które chcę zrealizować w naj- bliższym czasie. Dokładnie je opisu- ję, wyszukuję zdjęcia, które je ilu- strują i wklejam obok Przygotowuję coś w rodzaju mapki: w środku umieszczam swoje zdjęcie, a dookoła cele - opisane obrazki. Obok wpisuję też termin, w którym chcę je zreali- zować. Wykonuję to od 18. roku żyda i nie wyobrażam sobie, że mogłabym żyć bez wyznaczania celów. Jak je sobie ułożę w głowie i zwizualizuję na moim planie, wiem, co dokładnie chcę osiągnąć i mniej lub bardziej świadomie do tego dążę. Jestem też bardziej otwarta na to, co mi się przydarza, nie przegapiam nadarza- jących się okazji. Sama pani wpadła na pomysł map marzeń? Wydaje mi się, że inspiratorką była moja mama. Od małego wspie- rała moje marzenia. Powtarzała, że nie ma rzeczy niemożliwych i po- zwoliła mi uwierzyć, że jestem dzieckiem szczęścia. Opowiadała na przykład, że jak była ze mną w ciąży, to często coś znajdowała. Nie wiem, czy to prawda, ale ja w to wierzyłam. I nadał żyję w przekonaniu, że mam w’ życiu szczęście. Dzięki temu na- wet, jak przydarza mi się coś złego, to wiem, że zaraz spotka mnie coś dobrego. Jestem bardzo wdzięczna mamie za to, że nauczyła mnie tak myśleć. To pozwala mi łatwiej radzie sobie z codziennymi wyzwaniami. Jakie będzie pani następne Kilimandżaro? Teraz moje cele są bardzo zwy- czajne. Chcę przede wszystkim mieć zdrową, szczęśliwą rodzinę i to szczęście pielęgnować. Niedługo przeprowadzamy się do nowego domu, który też był ambitnym ce- lem. Każdy, kto ma za sobą takie do- świadczenie wie. o czym mówię. To nie jest łatwe wyzwanie. Mam też oczywiście cele biznesowe i sporto- we. ale w moim życiu nie ma już miejsca na ekstrema. ® NATALIA BOGDAN Założycielka, właścicielka i prezeska agencji rekruta- cyjnej Jobhouse. headhunterka. doradczym kanery. ekspertka rynku pracv Absolwentka Zarządzania Zasobami Ludzkimi i Prawa Pracy na Uniwersytecie Gdańskim i Humań Resources Management w Instituto Politecnico do Porto Od kilkunastu lat związana z branżą HR Wykłada w Akademii Leona koźmińskiego na kierunku Rekruta- cja i Selekcja Zdobywczyni tytułu Bizneswoman Roku 2016 r. w konkursie organizowanym przez Sukces Pisany Szminką Pasjonatka zdrowego stylu życia - we- getarianka od 20 lat Ukończyła kilkanaście maratonów, połmaratonow i tnathlonow; weszła na Kilimandżaro. Kocha sport, podrożę i zdrowe odżywianie.
NOWY CYKL SPOTKAŃ i MY COMPANY MY STORY Moderował; Grzegorz Sadowski MUSZE PĘDZIĆ Myślałem o produkcie, gdzie będzie można podwajać, czy potrajać skalę biznesu, ale już niekoniecznie zespół. W takiej firmie są wysokie nakłady inwestycyjne na początku, ale później, jak się zbuduje efekt kuli śnieżnej, to zaczyna się zupełnie inna gra - mówi Stefan Batory, założyciel iTaxi i Booksy, w rozmowie z Adamem Góralem, założycielem i prezesem Asseco. Grzegorz Sadowski: Wychodzi na to, że najlepsi przedsiębiorcy pochodzę z Podkarpacia. Stefan, podobnie jak Adam, swoją karierę zaczynał w okolicach Rzeszowa. Stefan Batory: Tak, pochodzę z ma- łego miasteczka na Podkarpaciu, z Kolbuszowej, 30 km od Rzeszowa i siedziby Asseco. Zainspirowali mnie rodzice. W1989 r. po wezwaniu pre- zydenta Wałęsy wzięli sprawy w swoje ręce i założyli kilka firm. My jako dzieci pomagaliśmy im, byliśmy tanią siłą roboczą, roznosiliśmy paczki, robiliśmy remanent. Nauczy- łem się od małego, że trzeba praco- wać i pomagać. Była szkoła, a po szkole, albo w weekendy była praca i niewiele czasu na zabawę. W 7 czy w 8 klasie podstawówki rodzice ku- pili mi pierwszy komputer. Wszyscy koledzy mieli Amigi i Atari, a ja dostałem jakiegoś obrzy- dliwego PC, na którym nie było żad- nych gier. Był w mieście jeden infor- matyk i zapytałem go, czy mnie bę- dzie uczył. W ten sposób nauczyłem się programować bazy danych. Kilka miesięcy później napisałem mamie program do fakturowania dla zakła- du krawieckiego, a potem do prowa- dzenia magazynu. Później jak już by-
IO S T NY W F O R^M IE FILMU NA PLATFORMIE CYFROWEJ lem na studiach, mama cały czas z niego korzystała, a ja nanosiłem tam poprawki. Przyjeżdżałem w weekendy i wprowadzałem zmia- ny. Więc ja cały czas ten program dla jednego klienta utrzymywałem. GS: Ale w liceum wyjechałeś? SB: Tak, po drugiej klasie liceum wy- jechałem na stypendium do USA i tam poszedłem do szkoły średniej. Skończyłem ją wcześniej i okazało się, że mogę iść w Polsce na studia. Poszedłem więc dwa lata wcześniej niż wszyscy moi rówieśnicy. Znowu zupełnie przypadkiem. GS: Ale nie poszedłeś na informa- tykę. SB: Chcialem pójść na informatykę, ale się nie dostałem. Tak jak dwa razy dzięki przypadkowi przyspie- szyłem edukację, to tutaj niestety zabrakło dosłownie kilku punktów i dostałem się wtedy na matematykę GS: Pierwsza praca. SB: To był też przypadek. Firma In- ternet Securities szukała programi- sty ze znajomością PERL, HTML, PHP, SQL Ja nawet nic wiedziałem co to znaczy. Pytałem starszych ko- legów i oni też nie wiedzieli. Kiedy ADAM GÓRAL I STEFAN BATORY. Obaj pochodzą z Podkarpacia. I obaj działają w szeroko rozu- mianej branży informatycznej Ich produkty sąjednak całkiem inne po miesiącu nie zdjęli tego ogłosze- nia, to doszedłem do wniosku, że ni- kogo nie znaleźli i aplikowałem. Okazało się, że nikt się nie zgłosił, bo nikt nie znał tych języków. Ja po- wiedziałem, ze właśnie się ich uczę. Adam Góral: Prawdę powiedziałeś, bo próbowałeś się uczyć, ale nie było jeszcze od kogo SB: Przydzielono mi dwóch nauczy- cieli i mentorów. Jeden był admini- stratorem, drugi był programistą. Nauczyli mnie programowania apli- kacji internetowych i stron interne- towych. To był 1996 r. GS: Ale miałeś już doświadczenie, więc szybko poszło. SB: Tak, juz po dwóch tygodniach robiłem komercyjne projekty, m.in. dla kilku TFI, które korzystały' z ich usług. Cztery- lata później z kolegami założyliśmy własną firmę. Ale trafili- śmy na bańkę internetową 1 część z nich się wycofała. Ja zostałem 1 za- proponowano mi, ze będę prezesem. Nie miałem pojęcia o prowadzeniu firmy, bo pracowałem u rodziców, pomagałem im. ale me wiedziałem co to jest VAT, P1T, C1T. ZUS. Nie wiedziałem, jak się powinno kalkulo- wać ceny usług, ceny produktów. I przez dwa lata przymieraliśmy głodem, narobiliśmy 200 tys. zl dłu- gów. Wszyscy mądrzy ludzie dora- dzali mi, żebyśmy położyli spółkę, postawili ją w stan upadłości. To była spółka z 0 0., więc nie ryzyko- waliśmy prywatnym majątkiem Tyle że ja byłem odpowiedzialny za tych ludzi. Obiecałem sobie, ze będę tak ciężko pracował, az spłacę te wszyst- kie długi i to już będzie koniec mojej przygody z przedsiębiorczością. Spa- rzyłem się, wystarczyło mi stresu, wystarczyło mi jedzenia ziemniaków przez dwa lata. Obiecałem sobie, pa- trząc na wszystkich moich kolegów, którzy poszli po studiach do korpo- racji i zaczęli zarabiać duże pienią- dze, że jak tylko spłacę te długi, za- mknę firmę i już nigdy nie będę przedsiębiorcą
ja jestem w stanie zintegrować ka- wałek Europy. Jak patrzę na twoją kapitalną karierę i te początki... Pra- ca z rodzicami przygotowała cię do przedsiębiorczości. I ~ GÓRAL TO, ŻE UDAŁO Cl SIĘ WYJŚĆ Z 200 TYS. ZŁ DŁUGÓW TO Cl TEŻ POKAZAŁO, ŻE PÓŹNIEJ TAKŻE MOŻESZ MIEĆ STRATY. PRACA Z RODZICAMI PRZYGOTOWAŁA CIĘ 00 PRZEDSIĘBIORCZOŚCI GS: To co cię skłoniło do powrotu? SB: Spłaciliśmy długi i nagle okazało się, że firma tak szybko rośnie, że szkoda było ją zamykać, więc konty- nuowaliśmy. Przez siedem lat z rzę- du Deloitte klasyfikował nas wśród 50. najszybciej rosnących spółek w Europie Środkowej i Wschodniej. Złapaliśmy wiatr w żagle, a reszta się potoczyła trochę na autopilocie. AG: I jakie mieliście przychody? SB: Około 40 min zł przychodów i 3,5 min zł zysku netto. AG: Pięknie. SB: To był już takiej średniej wielko- ści software house. AG: Co się stało z tą firmą? SB: Zostawiłem ją wspólnikowi. Ist- nieje do dziś, jest notowana na New ConnecL Doszedłem do wniosku, że skalowanie takiej firmy usługowej jest strasznie ciężkie. Co roku musie- liśmy podwajać zatrudnienie, żeby podwoić obroty. AG: Od lat powtarzam: usługi to nie jest przyszłość polskiej informatyki. One dały ludziom dobrą pracę, ale bez ambicji tworzenia produktów nie mamy żadnej szansy. GS: Też tak wtedy myślałeś? SB: Nie oceniałem tego w tej per- spektywie, to po prostu zaczynało być bardzo trudne. Zarządzanie fir- mą, która miała 200 osób, to co in- nego niż zarządzanie firmą, która rok wcześniej miała 100 osób. Wy- obraziłem sobie, że jak zatrudnimy kolejne 200 osób to te problemy będą jeszcze większe. AG: Uświadomiłeś sobie też inną rzecz. Co innego zatrudnienie w fir- mie usługowej kolejnych 200 osób, a co innego zagwarantowanie, że one będą miały pracę. Firmy, które mają produkt mają tę przewagę, że ich przychody są stabilne. SB: Masz rację, to było też takie bar- dzo duże zmęczenie i świadomość, że to jest olbrzymia odpowiedzial- ność za ludzi, których się zatrudnia. AG: To, że udało ci się wyjść z tych 200 tys. zł długów to też uświada- miało ci, że z tych 40 min przycho- dów może się zrobić 10 min zł straty. SB: I był taki rok, kiedy mieliśmy milion straty i otarliśmy się właści- wie o bankructwo. AG:To co przeszedłeś też dodało ci wiarygodności w oczach inwestorów. Podobnie było w moim przypadku, bo Comp Rzeszów był budowany na zasadzie, że żyjemy bez kredytu, je- śli nie dostaniemy pieniędzy od klienta, to nie mamy za co żyć. To nas przygotowało do wejścia do świata inwestorów. Bo uwierzono, że GS: I kolejny twój krok, czyli iTaxi to już produkt, a nie usługa. SB:Myślalem o produkcie, gdzie bę- dzie można podwajać, czy potrajać skalę biznesu, ale już niekoniecznie zespół. W takiej firmie są wysokie nakłady inwestycyjne na początku, ale później, jak się zbuduje efekt kuli śnieżnej, zaczyna się zupełnie inna gra. To była taka kolejna lekcja i też przez pierwsze 2-3 lata walka o przeżycie, bo wszystkie korporacje taksówkowe w Polsce próbowały nas zablokować. Nie pozwalały taksów- karzom do nas dołączyć. Z kolei sa- mym taksówkarzom bardzo się po- dobał nasz model biznesowy. Więc udało się tę masę krytyczną zbudo- wać i iTaxi jest dzisiaj największą korporacją w Polsce. I używam świa- domie słowa korporacją, a nie aplika- cją, bo to jest taka nowoczesna kor- poracja zarządzana przez aplikację. GS: Booksy jest podobna do ITaxi. Tu problemem jest zamówienie tak- sówki, a tu umówienie się do fryzje- ra. Skąd ci ten pomysł przyszedł do głowy? SB:Tak, Booksy odpowiada na tę samą potrzebę tylko na trochę In-
nym rynku. Problem uświadomiłem sobie, jak nie mogłem umówić wizy- ty u fizjoterapeuty. Dużo biegałem, więc miałem nadwyrężone mięśnie, ja miałem problem, on miał terminy, ja chciałem zapłacić, on chciał zaro- bić, ale nie udawało nam się spotkać. Więc to był taki pierwszy kamy- czek, który uruchomił lawinę myśle- nia o Booksy. Drugim były oczywi- ście te wszystkie podobieństwa do iTaxi i o których mówiłeś: z jednej strony rozproszona grupa klientów, z drugiej strony rozproszona grupa usługodawców, z trzeciej strony problem z synchronizowaniem ka- lendarzy. GS: USA były pierwszym rynkiem, tak? SB: Pierwszym rynkiem były Stany, a Booksy była obsługiwana po an- gielsku. Mieliśmy takie poczucie, że jak ją zrobimy po polsku, to od razu utkniemy na tym rynku. GS: Jaka jest różnica między Polskę a USA we wdrażaniu takiego pro- duktu? SB: Chyba najważniejsza różnica leży w mentalności ludzi. W Stanach ta adopcja technologii jest dużo szyb- sza. Przeciętny salon fryzjerski już po miesiącu ma od 60 do 70 proc, wizyt umawianych przez aplikację. W Polsce te proporcje są zupełnie odwrotne, a dojście do tego zajmuje nie miesiąc, a co najmniej kilka-, kil- kanaście miesięcy. Rynek amerykań- ski wcale nie jest taki łatwy, ale lu- dzie są bardziej otwarci na nowości, na eksperymenty. Polscy przedsię- biorcy są ostrożni, sceptyczni, często słyszeliśmy, że to jest zbyt dobre, żeby było prawdziwe, tam na pewno są jakieś kruczki w umowach. AG: Nasz gospodarz jest zaprzecze- niem tego, o czym mówisz, bo mimo że jest na rynku od niedawna, to już z Booksy współpracuje. SB: Zdecydowanie tak, bardzo dużo się w Polsce zmieniło. Jeszcze 4-5 lat temu nikt nie chciał w ogóle słyszeć o umawianiu wizyt online. Więk- szość salonów mówiło: nie, to się nie przyjmie, moi klienci są za sta- rzy żeby tego używać, lak pytałem, to ile mają lat, słyszałem, że oni już mają po 40 lat. Mnie to jako 38-latka przerażało. GS: Skoro Jesteśmy przy Stanach, Jakie, Adamie, są twoje doświad- czenia, Jeśli chodzi o ten rynek? AG: My z naszymi dużymi aplikacja- mi jeszcze tam nie weszliśmy. Dzia- łają tam nasze spółki z Izraela i ge- nerują 300 min doi. przychodu. Przy czym trzeba pamiętać, że jesteśmy w trochę innym biznesie niż Stefan, czyli w klasycznym B2B i tworzymy systemy, które są często strategicz- ne w danym sektorze, np. bankowym czy ubezpieczeń. Mam poczucie, że rynek amerykański trudniej zaata- kować z miejsca, w którym jest w tej chwili Stefan. Oczywiście z bardzo dużą uwagą słucham tego, co on mówi, bo to jest świat, który mnie niezwykle fascynuje. Do tej pory nie miałem szczęścia, by spotkać pol- skiego młodego przedsiębiorcę, któ- ry rzeczywiście rozumie, na czym ten świat polega. Stefan patrzy w ten sposób: jeżeli będę miał tam 250 min klientów, to mam również bazę danych, która sama w sobie jest wartością i rynki to wyceniają. Jakie macie dzisiaj przychody? SB: Kilkadziesiąt min zł i to rośnie trzykrotnie rok do roku. AG: Przepięknie. No i to są liczby, które już zaczynają w przedsiębior- czości robić wrażenie. Oczywiście efektywność, rentowność tego co Stefan robi jest ogromna. Nie wie- działem jednak, że ponosisz duże koszty sprzedaży, pozyskiwania ko- lejnych salonów. Sądziłem, że to się odbywa w intemecie. GS: Opowiedz dokładnie o modelu biznesowym i kosztach pozyskania klienta. SB: W dużym uproszczeniu, wydaje- my pieniądze na pozyskanie salo- nów. I to jest zwykle kilka tysięcy złotych. Później pobieramy opłaty abonamentowe, w Polsce to średnio sto kilkadziesiąt złotych, w Wielkiej Brytanii czy w USA więcej, co wynika z wyższej siły nabywczej. Pozyskany salon-klient spłaca nam się w zależ- ności od rynku po 12-iS miesiącach, a na młodych rynkach czasem po dwóch latach, lak się już zbuduje to koło zamachowe, to ten model się zmienia. Wtedy nie musimy mieć handlowców, klienci sami do nas przychodzą, czyli dokładnie zaczyna BATURY: JAK SIĘ ZAINWE- STOWAŁO KIL- KA MILIONÓW DOLARÓW W JAKIŚ RY- NEK. TO TERAZ ALBO GO WY- GRAMY, ALBO TE PIENIĄDZE PRZEPADNA się dziać to, o czym Adam mówi, że te salony zaczynają się same reje- strować przez internet Stajemy się standardem. I dziś musimy pędzić, bo jak się zainwestowało kilka milionów dola- rów w jakiś rynek, to teraz albo go wygramy, albo te pieniądze przepad- ną, bo bycie numerem dwa będzie oznaczało nawet me w długim, ale w średnim okresie całkowite wypad- nięcie z lego rynku Mamy już kilka rynków, które są rentowne. Wszystkie miasta w Pol- sce są rentowne. Kilka miast w Sta- nach tez. Ale pomimo to, że te rynki są rentowne, to na każdym mamy konkurentów W Stanach jest ich kil- kudziesięciu. GS: To na którym rynku ta kula śnież- na Jest w tej chwili największa? SB: Największa jest w tej chwili w Polsce, bo Polska jest najmniej- szym rynkiem, wymagała najmniej- szych nakładów inwestycyjnych, więc udało nam się najszybciej to osiągnąć. Jak popatrzymy na Wielką Brytanię, na Brazylię czy na Stany Zjednoczone to są kilka nawet kilku- nastokrotnie większe iynki i one wy- magają - biorąc też pod uwagę koszty 1 siłę nabywczą - kilkunasto-, kilkudziesiędokrotnie większych na- kładów. Więc na tamtych rynkach jeszcze- AG: Ale w dalszym ciągu nie masz na tamtych rynkach konkurenta7 SB: Mamy. mamy. W USA mamy kil- kudziesięciu konkurentów, to jest najbardziej konkurencyjny rynek na świede Jesteśmy numerem jeden, ale to tak jakbym powiedział, że je- steśmy pierwsi w maratonie po przebiegnięciu 5 km, a przed nami jest jeszcze 37 i 200 m. Jeszcze nie mamy czym się chwalić. AG: Ale wasza pozycja na rynku pol- skim jest ogromnym sukcesem. Prawdopodobieństwo (ego, że ktoś tutaj stanie się twoim konkurentem, jest bardzo małe. To jest wielki suk- ces. którego gratuluję 1 z którego się cieszę. GS: Teraz priorytetem Jest rynek w USA. I. jak rozumiem, nie rozwa- żasz kroku w tył. wycofania się? SB: Zawsze można się wycofać. Mo- glibyśmy się dzisiaj wycofać ze
wszystkich rynków, pozostać w Pol- sce, bylibyśmy cały czas rentowną firmą, bardzo szybko rosnącą i jak Adam mówi, to byłby wielki sukces. Ja nie wiem czy za trzy lata, czy za dziesięć lat, ale może to być nawet sukces porównywalny do Allegro, które pokazało, że można zbudować coś na lokalnym rynku. Natomiast zainwestowaliśmy już tak dużo w ry- nek amerykański i jesteśmy tam li- derem, więc tak naprawdę bez sensu jest wycofywanie się. To jest tak, że jak już się jest w połowie drogi, to teraz odpisywanie tych wszystkich inwestycji i poddawanie się byłoby bardzo nierozsądne. AG: Ale możecie być zaatakowani przez kogoś, kto sprzedaje podobną usługę rezerwacyjną, ale w innym obszarze. W przypadku Asseco poja- wienie się takiego konkurenta jest raczej mało prawdopodobne, bo my skupiamy się na systemach dla ban- kowości, ubezpieczeń. Z nami jest trochę trudniej konkurować ze względu na złożoność systemu i ich wagę dla dużych organizacji. SB: Tak jak Google, też ma dużo usług. AG: Jestem wielkim zwolennikiem dywersyfikacji, bo to daje asekurację. Obawiam się, że atak na was może nastąpić ze strony portali, które zaj- mują się dzisiaj czym innym. Dla mnie podstawowym zada- niem jest to, żeby nie gubić tego, co tworzyliśmy, tylko żeby dodawać kolejne rzeczy. Mam wielką ambi- cję, żeby razem z Cyfrowym Polsa- tem zbudować najlepszy w Europie system do obsługi telekomów. Wie- rzę, że mamy potencjał. Mam też pasję eksportu polskiego produktu, nad którym pracowaliśmy tu cale lata. Uważam, że pobyt w USA bardzo tobie pomógł, stałeś się światowy. Moja grupa wiekowa nie miała ta- kich szans. Mieliśmy za to komplek- sy, że Zachód jest bogatszy, że lu- dzie tam są mądrzejsi i lepiej wy- kształceni. A ty miałeś fajniejszy start i z tego się cieszę. To świadczy o sukcesie, jaki Polska odniosła w ostatnich 30 latach. GS: Czego nauczyłeś się w Stanach? Dziś tam mieszkasz, rodzina jest z tobą. Jakie były twoje największe lekcje, te amerykańskie? SB: Tych lekcji jest kilka. Polska dziś jest tam postrzegana jako takie miej- sce, gdzie są świetni informatycy. Nie wiemy jednak, jak się te rozwią- zania sprzedaje, bo inwestorzy z Do- liny Krzemowej mają zupełnie inną perspektywę i inne horyzonty. Fenomen Doliny Krzemowej po- lega na tym, że tam są tak wysokie koszty życia i koszty zatrudnienia, że przedsiębiorcy muszą obracać każdą złotówkę nie dwa razy jak my tutaj w Polsce, tylko 10 razy. Przez to szukają bardziej efektywnych roz- wiązań. Widzieli masę świetnych GÓRAL STEFAN PATRZY W TEN SPO- SÓB: JEŻELI BĘDĘ MIAŁ TAM250MLN KLIENTÓW, TO MAM RÓWNIEŻ BAZĘ DANYCH. KTÓRA SAMA W SOBIE JEST WARTOŚCIĄ spółek ze świetnymi pomysłami z całego świata, gdzie potem się oka- zywało, że ich atuty w postaci tań- szej siły roboczej nie skalowały się na rynku w USA. Osiągały jakiś pułap i się zatrzymywały. Natomiast te fir- my z Doliny Krzemowej osiągają taki sukces, bo potrafią zaprojektować produkt i ułożyć procesy tak, by nie wydawać na łudzi, na których ich po prostu nie stać. GS: Czyli budując biznes w Polsce, trzeba mieć tą perspektywę? SB: 1 tak, i nie. Trzeba o tym od po- czątku myśleć, ale to nie znaczy, że trzeba od początku to robić. Bo też robienie startupów, mówiąc kolo- kwialnie, polega na eksperymento- waniu i na popełnianiu wielu błędów. Najpierw trzeba upewnić się, czy ten produkt, który stworzyliśmy jest po- trzebny na rynku, czy ludzie będą chcieli go kupić. Ta droga jest zygza- kiem, to nie jest droga prosta. Bardzo często też i same procesy, i obsługa klientów zmieniają się w firmie, któ- ra rośnie w pierwszym roku 10-krot- nie, a w kolejnym 5-krotnie. Inwe- stowanie dużych pieniędzy w te pro- cesy na początku mogłoby zabić tę firmę, bo nie będzie miała na sprze- daż, marketing, dystrybucję. Trzeba też szukać balansu i pewne rozwią- zania robić na przysłowiową ślinę i plastelinę, wiedząc, że one się i tak za pół roku zmienią. Kluczowe jest to, żeby znaleźć ten właściwy mo- ment, żeby zainwestować w te doce- lowe rozwiązania. AG: Ale już się przestałeś obawiać, tego większego zatrudnienia? SB: Nie przestałem się bać, cały czas nie chcę budować dużej firmy w sen- sie liczby zatrudnionych osób. Nato- miast też nie da się zbudować firmy bez ludzi, ale mam nadzieję, że kie- dyś mając skalę obrotu w jakimś stopniu porównywalną do Asseco, będę miał jednak znacznie mniej pracowników. To jest ta różnica w produktach. AG: W Asseco zatrudniamy 27 pracowników. Do tego typu organi- zacji dochodzi się w dłuższym cza- sie. Organizacje te są skuteczne, gdy przedsiębiorca potrafi popraw- nie delegować obowiązki. Wielu gubi się właśnie na braku tej umie- jętności.
Jesteśmy bardzo skuteczni w or- ganizacji mającej 50 osób, 70, panu- jemy nad ludźmi, wiemy wszystko o ich rodzinach itd. Niestety, jeśli po przekroczeniu pierwszych 100 osób nie mamy wizji organizacji firmy która zatrudnia 500-700 osób, to osiągając ten poziom możemy się zagubić. Do tego dochodzi kwestia zarządu i jego kosztów. Trzeba to ro- bić tak, by nie tworzyć dworu, który będzie sądził, że lepiej płacisz tym, którzy są dla ciebie mili, a nieko- niecznie więcej wypracowują. SB: Właściwie pod wszystkim, co mówisz mogę się podpisać. Są być może subtelne różnice w naszym sposobie myślenia, ale każda firma ma swoją kulturę, która trochę wyni- ka też z osobowości założyciela, pre- zesa, bo to wszystko płynie z góry na dół. My jesteśmy na etapie szukania balansu między pewną transparent- nością, dawania ludziom poczucia, że są wszyscy fair wynagradzani w zależności od wyników, a z drugiej strony budowaniem kultury dającej ludziom prawo do porażki. Ja bardzo wierzę w to, że nie da się być inno- wacyjnym, jak się nie ponosi ryzyka. Nie chciałbym, żeby zespół, który coś robi i mu się nie uda, czuł się z tego tytułu karany czy poszkodo- wany. GS: Jakie są Twoim zdaniem szanse, że wygrasz w USA? AG: Trudne pytanie mu zadajesz. SB: Bardzo trudne pytanie. AG: Później będzie się czepiał, nie przejmuj się, nie stresujmy go... niech idzie i zdobywa! SB: Ale mam na nie prostą odpo- wiedź. Myślę, że jak zdobędziemy kolejną rundę finansowania, to będę mógł powiedzieć, że te szanse są bardzo wysokie. AG: Jakie są to kwoty? SB: 70-100 min doL Oczywiście jest wiele ryzyk operacyjnych, egzeku- cyjnych, ale takie finansowanie my- ślę, że pozwoli nam... GS: Ale jesteście też już tam znani, macie ludzi. SB: W ogóle nie jesteśmy znani na Zachodzie, jesteśmy malutkim ro- baczkiem cały czas. Jesteśmy jed- nym z dziesiątek tysięcy startupów, który się próbuje przebić. Tak na- prawdę, żeby wygrać Stany, musi- my wygrać 4-5 największych miast SPOTKANIE ADAMA GÓRA- LA I STEFANA BATOREGO ODBYŁO SIĘWBAR- BERSHOPIE MIGLANC WARSZAWSKI. WŁAŚCICIEL OCZYWIŚCIE KORZYSTA ZBOOKSY w Stanach m.in. Nowy Jork, Los An- geles, Chicago. AG: A tutaj, na rynku polskim, nie zna- lazłbyś tych pieniędzy? W Polsce też da się to zrobić, 100 min doL, czyli 400 min zł powinno być osiągalne. Chyba że jesteś przekonany, że tamci inwestorzy dadzą ci coś, co pozwoli ci szybciej rosnąć SB: Jest pół na pół. Z jednej strony oczywiście chodzi o pieniądze, bez nich nie wygramy tych największych miast Amerykańscy inwestorzy mają wartość dodaną. Przede wszystkim chodzi o talent O dostęp do najlep- szych ludzi w Dolinie Krzemowej, w Nowym Jorku czy Chicago. |ak ma się taką pieczątkę jakości przystawio- ną przez jeden z najlepszych amery- kańskich funduszy, to wtedy pracow- nicy przychodzą. GS: Na koniec pytanie, które zadaja- my w każdym odcinku, czegoś dziś nauczyliście się z tego spotkania? Czego się dowiedzieliście fajnego, mądrego, czegoś, co was zainspiro- wało? AG: Ja się cieszę z tego spotkania. Choć my też jesteśmy w świecie oprogra- mowania, to nigdy nie robiliśmy ta- kiego biznesu, jaki robi Stefan. Czyli skalowalnej aplikacji, z ambicjami na 200 min użytkowników. Taki świat nam się trochę marzy. Jestem w ogóle zaskoczony, ze my Polacy mamy ta- kich przedsiębiorców, bo przyjemnie go słuchać, on jest świadomym tego świata i biznesowych niebezpie- czeństw z nim związanych. On jest prawdziwym przedsiębiorcą i za to, że trochę się postanowił ze mną ponu- dzić mu bardzo dziękuję. SB: Bardzo dziękuję za te miłe słowa i od razu prostuję, absolutnie się nie nudziłem. Kilka klapek w głowie mi się pootwierało, zwłaszcza jak roz- mawialiśmy o zespole, o budowaniu dużej organizacji, o zarządzaniu ludźmi w skali 27 tys. osób. Mnie za- wsze strasznie imponowało to, co Asseco i ty robiłeś. Gdzieś takie po- czucie. że jestem chłopakiem z Pod- karpacia. z małego miasteczka pew- nie nas obu to samo motywowało, że chcieliśmy światu pokazać, że da się z tego Podkarpacia fajne rzeczy zro- bić. Te rzeczy, którymi się Adam tu- taj dzielił, dla mnie są też wielką in- spiracją. ® MY COMPANY POLSKA " Ó9
£ TOMASZ ŚWIDEREK (dziennikarz specjalizujący się w nowych technologiach, telekomunikacji i finansach} ROBOTY W CZASIE ZARAZY Okazały się niezwykle przydatne podczas epidemii koronowirusa 2019-nCoV. Roboty medyczne zmniejszają ryzyko personelu medycznego zaangażowanego w zwalczenie epidemii, a także minimalizują rozprzestrzenianie choroby. obory szpitalne i medyczne projektowane są z myślą o zautomatyzowaniu i ułatwieniu pracy personelu medycznego, a także po to, by zastąpić go wszędzie tam, gdzie obecność człowieka nie jest niezbędna. Robotyzację \ wymusza starzenie się społeczeństwa przy \ jednoczesnym ograniczeniu liczby dostęp- nego na rynku pracy wykwalifikowanego personelu me- dycznego. W szpitalach - nie tylko w Polsce - brakuje le- karzy i pielęgniarek, a szansą na konsultacje ze specjalistą jest wizyta na odległość. W waszyngtońskim szpitalu, w którym u pacjenta stwierdzono pierwszy w USA przypadek zarażenie koro- nowirusem z Wuhan, lekarze korzystali z urządzenia Vici umożliwiającego kontakt z pacjentem na odległość. Vici skonstruowano w firmie InTouch Health z myślą o telemedycynie, czyli badaniu pacjentów na odległość z wykorzystaniem kamer, monitorów i sensorów podłą- czonych do szybkiej - zwykle bezprzewodowej - sieci internetowej. Poza wideorozmową z lekarzem Vici po- zwala wykonać podstawowe badania diagnostyczne, ta- kie np. jak pomiar temperatury pacjenta. Zastosowanie Vici w waszyngtońskim szpitalu do kon- taktu z osobami podejrzanymi o zarażenie 20i9-nCoV nie jest przypadkowe. To jeden z wniosków, jaki wyciągnięto po epidemii SARS z 2003 r., w wyniku której zmarł co dziesiąty zarażony, a znaczną część chorych stanowiły osoby z personelu medycznego, które miały bezpośredni kontakt z chorymi. Vici to nie jedyne zaawansowane technologicznie urządzenie, które w związku z epidemia 20i9-nCoV zna- lazło dodatkowe zastosowanie. Innym jest robot szpital- ny TUG The Drawler produkowany przez firmę Aethon. TUG jest urządzeniem autonomicznym i sam dociera do wyznaczonego celu. W codziennej pracy szpitala służy do przewożenia lekarstw, sprzętu medycznego, a także np. próbek do analiz. Robot - w zależności od wersji - ma od siedmiu do jedenastu szuflad, z których każdą otworzyć może albo za pomocą kodu, albo za pomocą odcisku palca jedynie W SZPITALACH JUŻ DZIŚ BRA- KUJE LEKARZY, A SZANSĄ NA KONSULTACJE ZE SPECJALISTĄ JEST WIZYTA NA ODLEGŁOŚĆ. I TU Z POMOCĄ PRZYCHODZĄ ROBOTY, NP. VICI osoba uprawniona, a więc np. pacjent oraz personel medyczny. Robot pozwala ograniczyć bezpo- średni kontakt personelu z pacjentem oraz zredukować liczbę osób przebywa- jących w objętej ścisłymi restrykcjami strefie szpitala. Podobne do TUG The Drawler chiń- skie autonomiczne robot pracowały w szpitalu w prowincji Guangdong na oddziałach, na których przebywały oso- by zarażone koronowirusem. Poza roz- wożeniem lekarstw umożliwiają odbie- ranie pościeli i śmieci z sal, gdzie przebywali chorzy. Umieją też samo- dzielnie zdezynfekować swoje wnętrze. Jak wyliczyła administracja chińskiego szpitala, robot wykonuje pracę trzech salowych. I Vici, i TUG The Drawler to rozwią- zania, które powstały w stratupach przejętych przez większe firmy. InTouch Health, według danych Crunchbase, jako startup w sześciu rundach pozyskał od funduszy venture Capital łącznie po- nad 49 min doi. W styczniu 2020 r. ogłoszono, że zostaje przejęty w trans- akcji wartej 600 min doi. przez Teladoc notowanego na giełdzie w Nowym Jorku konkurenta. Aethon jako startup od VC pozyskał niemal 57 min doi. W 2017 r. został przejęty przez singapurską firmę ST Engineering w transakcji wartej 36 min doi. Patrząc na wyceny, na inwestycji le- piej wyszły VC wspierające w InTouch Health. Jednak w przypadku obu firm ich pieniądze przyczyniły się do powsta- nia przydatnych podczas epidemii 20i9-nCoV rozwiązań. ® ł-nCHAL MUT09
RAPORT —-***•-*-— -i L &— Cezary Szczepański JAK ROBIĆ BIZNES W POLSKICH MIASTACH Nasze miasta są coraz bardziej otwarte na inwestorów. Powstają w tym celu specjalne programy i biura zajmujące się spełnianiem ich potrzeb. i.,. FABRYKA KATALIZATORÓW BASF powstała w środzie Śląskiej. To jedna z najbar- dziej nowoczesnych fabryk tego typu w Europie
MIASTA I FIRMY POWINNY KORZYSTAĆ Z PROGRAMU WSPARCIA DLA NOWYCH INWESTYCJI, DZIĘKI CZEMU MOŻNA LICZYĆ NP. NAZWOLNIENIE Z PODATKU CIT CZY GRANTY RZĄDOWE rzez ostatnie 20 lat nastąpiła totalna zmiana w podejściu pol- skich aglomeracji do biznesu. Urzęd- nicy zdali sobie sprawę, że dobre podejście do inwe- storów zarówno dużych, międzyna- rodowych, jak i małych, lokalnych firm, ma kluczowe znaczenie dla rozwoju miast i całych regionów. Bez firm nie ma dochodów z podatków, a bez dochodów nie ma inwestycji związanych z codziennymi potrzeba- mi mieszkańców. - Dostrzegamy wiele zmian w zakresie wspierania biznesu i wi- dzimy, jak wiele się zmieniło w cią- gu ostatnich lat. Współpracujemy blisko z 20 miastami, aby wspólnie tworzyć przyjazne środowisko do rozwoju sektora usług wspólnych w Polsce. Prezydenci miast, w któ- rych sektor usług dla biznesu jest obecny, dostrzegają jego znaczenie w rozwoju swoich miast. Bo nasi pracownicy to przede wszystkim świadomi obywatele, którzy coraz częściej czynnie uczestniczą w ży- ciu miast - komentuje Paweł Pan- czyj, dyrektor ds. Strategii i Rozwo- ju, ABSL. Jednym z prekursorów w tej dziedzinie jest Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej (ARAW). - Jej działalność poprzez aktywne promowanie Wrocławia jako silne- go ośrodka przemysłowo-techno- logicznego znacząco przełożyła się na poprawę klimatu inwestycyj- nego Wrocławia oraz całego woje- wództwa dolnośląskiego - chwali Jan Kamoji-Czapiński, dyrektor Centrum Inwestycji Strategicz- nych w Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. Co z przykładu wrocławskiego mogą wziąć do serca inne miasta? - Trzeba pamiętać, że ważnym czynnikiem zachęcającym firmy do ulokowania swojego biznesu w danej lokalizacji są profesjonalne zespoły wsparcia inwestorów. Rów- nie ważne jest oferowanie wspar- cia firmom już obecnym w danej lokalizacji, które są naturalnymi ambasadorami i najlepszą reklamą regionu - dodaje przedstawiciel PAIiH. SZANSA Jednym z motorów napędowych dużych metropolii w ostatnich la- tach był tzw. nowoczesny sektor usług dla biznesu. W pierwszej dekadzie XXI w. były to przede wszystkim proste ośrodki cali cen- ter zlokalizowane we Wrocławiu, Warszawie czy Poznaniu. Z czasem ulegało to zmianie, a globalne fir- my tworzyły w Polsce np. centra IDEAŁ AUTOMOTIVE zainwestował w Świdnicy. Dzięki budowie fabryki komponen- tów i elementów wyposażenia wnętrz do aut pra- cę znajdzie 650 osób TOYOTA w Wał- brzychu działa od 20 lat Firma wciąż rozwija moce pro- dukcyjne. Dzięki niej utworzono 3 tys. miejsc pracy obsługi księgowych czy specjalne działy R&D. Specjalizacja w dużych ośrod- kach wynikała m.in. z dobrego poziomu wykształcenia polskich pracowników. Na transformacji sko- rzystały jednak mniejsze i średnie miasta, które przejęły nieco prost- sze procesy. - Jak wskazuje nasz raport Opole, Tarnów, Płock, Elbląg, Nowy Sącz, Kalisz, Legnica, Kosza- lin, Gorzów Wielkopolski i Piła - Co miasta o największym potencjale dla rozwoju rynku nowoczesnych usług biznesowych - twierdzi przedstawiciel ABSL. Dla miast średnich ważny po- winien być rozwój w zakresie IT, szczególnie ze względu na olbrzy- mią konkurencję o pracownika w dużych metropoliach. Jan Kamoji-Czapiński zaleca mniejszym miastom stworze- nie określonej strategii rozwoju. - W pierwszej kolejności ważne jest wypracowanie specjalizacji
danej lokalizacji, opierając się na bazie akademickiej czy istniejących w regionie przedsiębiorstwach. Pozwala to na wykreowanie silnej marki regionu i tym samym zachę- cić kolejne firmy z branży do inwe- stycji. Tutaj świetnym przykładem jest Podkarpacie i Dolina Lotnicza. Kolejnym krokiem może być dywer- syfikacja branżowa, która pozwala na zmniejszenie ryzyka związanego z globalną koniunkturą. Taką poli- tykę prowadzi np. Nowa Sól, która rozwinąwszy sektor motoryzacyjny związany głównie z obróbką metali, świadomie podjęła wysiłki ściągnię- cia inwestorów z innych branż np. spożywczej - mówi. Jak zaznacza, pozytywnie na in- westycje w średnich miastach wpły- „ nęła ustawa o wspieraniu nowych | inwestycji w 2018 r. oraz Program x wspierania inwestycji w 2019 r. | - Widzimy, że od czasu znowelizo- 5 wania tych przepisów, inwestorzy bardziej interesują się mniejszymi 0 ośrodkami - zauważa. DO POPRAWY Mimo ogólnie pozytywnych tren- dów włodarze polskich aglomeracji powinni zwrócić baczną uwagę na wyzwania stojące przed biznesem. Niestabilność prawa i problemy ze skarbówką są poza ich możliwo- ściami, ale rosnące koszty funk- cjonowania, a przede wszystkim dostęp do siły roboczej - już tak. - Przykładem jest luka kadrowa. Niezbędne jest wypracowanie roz- wiązań, które będą korzystne dla każdej ze stron. Po pierwsze, bliska współpraca z ośrodkami akade- mickimi, aby lepiej przystosować absolwentów do tego, co czeka ich w zawodowym życiu. Po drugie, kluczowe będzie wprowadzenie łatwych, szybkich i jednolitych procedur administracyjno-praw- nych dotyczących zatrudniania cu- dzoziemców oraz poszerzenie listy państw, których obywatele mogą zostać zatrudnieni w Polsce - wyli- cza Paweł Panczyj. Miasta powinny także zadbać o spełnienie potrzeb mieszkańców. Dobra jakość komunikacji miej- skiej, dostęp do zróżnicowanej oferty kulturalnej, przestrzenie do spędzenia wolnego czasu to jedno. Inne - miejsce do mieszka- nia. W ciągu ostatnich trzech lat w Polsce mamy miejsca z szybko rosnącymi cenami mieszkań, a co za tym idzie, także stawek najmu. - Uzupełnienie oferty o nowe lokale, przygotowane specjalnie pod wynajem, wpłynęło na poziom czynszów. W Warszawie połowa mieszkań oferowana jest za czynsz wyższy niż 3,2 rys. zł miesięcznie. Na mniejszych rynkach wygląda to nieco korzystniej dla najemców. W Gdańsku połowę lokali można wynająć za mniej niż 2,3 tys. zł miesięcznie, w Krakowie i Wro- cławiu za mniej niż 2,1 tys. zl miesięcznie, a w Poznaniu nawet za mniej niż 1,8 tys. zł miesięcznie. Trzeba jednak pamiętać, że także wynagrodzenia są w tych miastach przeciętnie niższe niż w Warsza- wie - stwierdza Kamil Tyszkie- wicz, dyrektor regionalny w Dziale Wynajmu Powierzchni Biurowych w CBRE. Jak zaznacza, z punktu widzenia zarówno pracownika poszukującego mieszkania na własne potrzeby, jak i pracodawcy chcącego ułatwić za- trudnionym przeprowadzkę z innej lokalizacji, problemem jest duże roz- drobnienie rynku, niewielka liczba profesjonalnych operatorów i prak- tycznie brak projektów przeznaczo- nych w całości na wynajem, z różno- rodnymi udogodnieniami. ® 0 PODEJŚCIE do inwestorów i strategie na ich pozyskanie, a także wspieranie lokalnych biznesów, zapytaliśmy przed- stawicieli lokalnych władz. O DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ PAWEŁ PANCZYJ dyrektor ds. Strategii i Rozwoju. ABSL SEKTOR USŁUG DLA BIZNESU WCIĄŻ PODSTAWĄ ROZWOJU POLSKICH MIAST Biorąc pod uwagę tempo wzrostu i zatrudnienie, liderem w sektorze pozostaje niezmiennie Kraków. W kra- kowskich centrach usług pracuje 70 tys. osób, co przekłada się na blisko 23-procen- towy udział miasta w strukturze zatrudnie- nia branży w kraju Jeżeli jednak brać pod uwagę liczbę centrów usług, to pierwsze miejsce w Polsce zajmuje Warszawa (238 jednostek), na drugim miejscu znaj- duje się Kraków (217 jednostek] 1 kolejno Wrocław (169). Trójmiasto (146). Katowice i G2M (102) oraz Poznań (102) Dokładnie to samo grono osrodkow charakteryzowało się największą liczbą nowych inwestycji od po- czątku I kwartału 2017 r. do końca l kwartału 2018 r Wymienione ośrodki skupiają blisko połowę ogólnokrajowej liczby inwestycji w centra usług (45 proc ). Warto dodać, że wśród mniejszych osrodkow bardzo pozytywnie pod względem liczby nowych in- westycji wyróżniły się Bydgoszcz (7 nowych centrów) i Lublin (5 podmiotów).
Średnia wynagro- dzenia brutto w gospodom Ceno metru missikania Współczynnik mocy nabywczej w zl/miesiąc XI2019 r. na rynku wtórnym, w zl/mkw. III kw 2019 r. wynagrodzenie T brutto x liczba zatrudnionych i wprzeds,wmld zl JŁ dane dla województw I Czynsz bazowy najmu powionchwni biurowej kłosy A weuro/mkwjmiesiąc dane ta 2019 r. Bezrobotny Ptzyp adąją^i no ofertę prac, sois/soaoc i WARSZAWA 6155 8955 1 1 1 1 24 | u . GDAŃSK 5831 7687 | | 2.18 • 14 • 2.6 • KATOWICE 5672 4749 □ 4,73 > 14 • 4 • POZNAŃ 5406 6230 4,58 c | 14,5 □ 7 • KRAKÓW 5287 7135 | | 2,97 • 14,5 4 • WROCŁAW 5156 6858 1 2,70 • 15 c 1 2 • SZCZECIN 5012 5409 1,01 • 13,3 □ 15 ® RZESZÓW 4794 5708 | 1 1,27 • 13 □ dane za i q 2019 r. 10 OPOLE 4611 5004 0,55 • *8 • *10 • TORUŃ 4607 5555 i 1,24 • 9 • 24 0 LÓOŹ 4604 4708 • 1*74 • 13,5 □ 7 • LUBLIN 4509 5565 i 0,96 • 12 • o 1 OLSZTYN 4342 5107 □ 0,67 • * 8 • *20 0 BYDGOSZCZ 4258 4258 • 1,24 • *9 • *9 • ZIELONA GÓRA 4121 5050 c 1 0,57 • * 9 • *9,5 • KIELCE 4029 4345 • 0,53 • * 7 • *38^^ BIAŁYSTOK 3932 5315 1 0,48 • 10 • 36^^ ♦ dni* dla Warszawy * klasy B 4c prrvbWon& damj tflo wojowddzu**
liczbo studentów na 1000 187 181 87 A 136 162 A 120 188 130 ® 81 86 121 98 Liczbo patentów zgłoszonych w 2318 r. 54 54 130 179 159 100 36 28* 103 101 18 * 35* 7 * 24 16 35* $ Liczba studentów tok akademicki 2017/2018 w tys. 68,3 57.2 A U9 143.7 115,6 32,9 40,0 • 17,4 32,9 82.9 63.9 22,4 22,7 10,8 23,8 • 27,1 bcrbo podmiotów 77.0 • 47.4 111,7 140,5 122.7 • 69,0 28,0 • 21.5 • 26,1 92,5 45,3 23,0 42,3 • 21.2 28,3 35,9 35,9 31,6 34.4 25,1 28,5 25,0* 113 37.3* 61.4 14,8 31.5 31.0* w (Y$ zl na mieszkańca rocznie 2015 r Wydatki samorządów w miastach 6.6 7,2 7J 6,3 7,2 8.0 6.2 5.8 6,9 7.4 5.9 7,6 7,0 7.3 ol ,FAfl»A * dJ^Ola Cdleąo *D‘CWĆ<jft*a
SMART CITY PO POLSKU Nowoczesne technologie zmienią oblicze miast nie tylko polskich. Ewolucja trwa od lat, ale kolejne aglomeracje wprowadzają nowe rozwiązania, by zwiększyć komfort życia mieszkańców i poprawić warunki do prowadzenia biznesu. Pod koniec lutego br. władze Gómo- śląsko-Zagłębiow- skiej Metropolii poinformowały o uruchomieniu „innowacyjnego sposobu płacenia za przejazdy w ko- munikacji miejskiej w Tychach i oko- licy". Po wejściu do pojazdu pasażer zbliża kartę płatniczą do kasownika, rejestrując tym samym wejście - przy korzystaniu z taryfy odległo- ściowej, gdzie cena podróży jest uza- leżniona od długości pokonywanej trasy. Po zakończeniu podróży sys- tem obciąży konto tylko za przeje- chaną trasę. Poza tą taryfą kasownik umożliwia również zakup biletów w taryfie strefowo-czasowej oraz od- ległościowej dla współpasażera lub przejazdu ulgowego. Wdrożenie programu w 190 au- tobusach i trolejbusach umożliwi docelowo zrezygnowanie z typo- wych biletów - nawet w ich elek- tronicznej formie. 1 jest jednym z kolejnych przejawów inwestycji w smart city w Polsce. POMYSŁY WCHODZĄ W ŻYCIE Liczne inicjatywy ma Łódź. W mie- ście rozbudowywane są stacje ła- dowania pojazdów elektrycznych, tworzone są bezkolizyjne przejścia dla pieszych i systemy wspierające zmniejszanie korków w centrum miasta oraz zwiększające poczu- cia bezpieczeństwa mieszkańców Łodzi. - W Lodzi funkcjonują systemy zarządzania transportem publicznym, ruchem ulicznym i parkingami. Wprowadzony najno- wocześniejszy monitoring miejski zdecydowanie wpłynął na poprawę poziomu bezpieczeństwa w Łodzi, szczególnie w centrum. Ponadto, w naszym mieście funkcjonuje program „Teleopieka", którego celem jest zapewnienie komplekso- wej zdalnej opieki medycznej oraz wsparcia niesamodzielnym miesz- kańcom Łodzi. Obecnie programem objętych jest ponad 2 tys. łódzkich seniorów - komentuje Mateusz Sipa, zastępca dyrektora Biura Roz- woju Gospodarczego i Współpracy Międzynarodowej Urzędu Miasta Łodzi. - Jesteśmy jednym z siedmiu miast, w których już w tym roku będzie działał internet najnowszej generacji - sieć 5G. Niestrudzenie pracujemy nad tym, aby nasze mia- sto znajdowało się wśród liderów smart city, czyli miast, które uła- twiają codzienne funkcjonowanie swoim mieszkańcom - dodaje Sipa. W Szczecinie do tej pory zre- alizowano kilkadziesiąt projektów w ramach rozwoju smart city, w tym system zarządzania ruchem, dedykowane aplikacje miejskie czy nawet mapę jakości wody. - Ponad- to, wybrane rozwiązania z zakresu smart city planuje się testować w ramach wybranych projektów inwestycyjnych jak np. inteligentne oświetlenie. Gmina Miasto Szczecin tworzy również warunki do rozwoju przedsiębiorstw kreujących pro- dukty i usługi w ramach smart city, w tym startupów, które prowadzą SG NADCHODZI MOMENTEM PRZEŁOMOWYM dla polskich miast, głównie pod względem realizacji projek- tów w ramach smart city, będzie uruchomienie internetu 5G. Umożliwi to bezpośrednie komu- nikowanie się ze sobą urządzeń lub sprzętu, montowanego m.in. na ulicach. Przykładowo, w praktyce możliwe będzie zastosowanie po- mysłu z Kaiserslautern, a mianowicie inteligent nego oświetlenia bazującego na czujnikach. Co więcej, możemy sobie wyobrazić scenariusz, zgodnie z którym karetka spiesząca się do chorego „wyśle' sygnał do najbliższych sygna- lizatorów o planowanej trasie przejazdu, dzięki czemu będzie miała zawsze zielone światło. działalność w Technoparku Pome- rania. Wdrożono także zintegrowa- ne systemy zarządzania miastem, czyli: Zintegrowany System Finan- sowo-Księgowy, System Informacji Przestrzennej - geoportal, System zarządzania informacją o uczniu wraz z Portalem Edukacyjnym oraz iDziennikiem dla 149 jednostek oświatowych - wymienia Dariusz Sadowski z Centrum Informacji Miasta Szczecin. Olsztyn do 2021 r. zainwestu- je niemal 28 min zl w ramach projektu „Cyfrowy Olsztyn",
MATEWAtr PRASOWf adobcstock który powstał z myślą o potrzebach mieszkańców w zakresie stworzenia przyjaznej przestrzeni komunika- cji z administracją samorządową. - Składa się on z wielu połączonych ze sobą systemów informatycznych pozwalających obywatelowi na szybkie, kompleksowe i bezpieczne korzystanie z zasobów sektora pu- blicznego Gminy Olsztyn i zakłada: wdrożenie Platformy Usług Oświa- towych i systemu finansowo-księ- gowego, rozbudowę e-dokumentów, zakup systemu do obsługi zgłoszeń Helpdesk i Platformy Zamówień Publicznych oraz wdrożenie Cen- tralnej Kartoteki Kontrahentów. Ob- szary wdrażanych e-usług elektro- nicznych dotyczą więc m.in. usług geodezyjnych, komunikacyjnych, oświatowych, podatkowych oraz kontaktów z Urzędem Miasta Olsz- tyna - mówi Marta Bartoszewicz, rzeczniczka prasowa, Urząd Miasta Olsztyna. Rozwiązania z serii smart city mogą być wdrażane także na mniej- szą skalę. Przykładowo Toruńskie Centrum Usług Wspólnych celem podniesienia efektywności działania oraz optymalizacji kosztów obsługi podległych Miastu Toruń jednostek, wdrożyło pierwsze w Polsce za- stosowanie technologii blockchain do uwierzytelniania obiegu doku- mentów, co ogranicza konieczność użycia papieru lub wdrażania innych kosztownych rozwiązań. - Rozpoczęto także przygotowa- nia do budowy Toruń Space Labs - ośrodka, w którym przedsię- biorcy i konstruktorzy z branży kosmicznej będą opracowywać, wykonywać i demonstrować swoje koncepcje. Będą tu testowane roz- wiązania mechaniczne i elektro- niczne wyprzedzające naszą epokę z zastosowaniem polskiej myśli technicznej - informuje Magdalena Stremplewska, rzeczniczka prasowa prezydenta Torunia. WIELE DO ZROBIENIA Niestety, nawet powyższe rozwiąza- nia nie oznaczają, że polskie miasta są wśród liderów zmian. Jak wynika z Smart City Index 2019, przygoto- wanego przez IMD i Singapore University of Technology and Design, najbardziej „innowacyj- nym" pod tym względem polskim miastem jest Warszawa, która zaj- muje 61. miejsce na świecie. Drugi jest Kraków - 69 miejsce. Liderami jest Zurych i Singapur. Które miasto robi największe wrażenie? Weżmy 300-tysięczne niemieckie miasto Mannheim. W 2014 r. rozpoczęto tu projekt banku energii „Strombank”. Do „banku" trafiały nadwyżki ener- gii od prosumentów i elektrowni. Powstał także specjalny system sterujący całym procesem, anali- zującym dane i wprowadzającym zmiany w systemie. Udało się w ten sposób zoptymalizować proces pozyskiwania energii elek- trycznej „spoza” miasta - aź o 40 proc. Całkowity koszt wyniósł za- ledwie 1 min euro. W raporcie PFR podano także przykład Kaiserslautem. Oprócz zaangażowania w innowacyjne rozwiązania (m.in. było jednym z pierwszych miast w Niemczech, w którym testowano 5G), zainwe- stowano w specjalną, inteligentną trasę oświetlenia. To 300-me- trowa linia, w której specjalne czujniki nie tylko sterują oświe- tleniem wedle potrzeb, ale także na bieżąco sygnalizują awarie i zbierają dane w’ celu optymaliza- cji systemu. Dla pieszych zamon- towano specjalne tablice ostrze- gawcze, pomocne np. w czasie gołoledzi. Efekt? Spadek zużycia energii o 70 proc, i poprawa bez- pieczeństwa. Koszt? 35 rys. euro. Kiedy takich rozwiązań możemy spodziewać się w polskich mia- stach? ® INTELIGENTNE KASOWNIKI działają już w au- tobusach na tere- nie Tych. Podróżny płaci tylko za trasę, którą przejechał SMART CITY Z NIEBA NARODOWE CENTRUM BADAŃ I ROZWOJU przyznało ponad 33 min zł dla konsorcjum spółki SatRevolution 1 Politechniki Wrocławskiej Środki zostaną przeznaczone na opracowanie rewolucyjnej usługi obrazowania Ziemi przy użyciu satelitarnej konstelacji REC (Real-time Earth-observation Constellation], Konstelacja REC ma znalezc zastosowanie m in w ocenie szkód wyrządzonych przez klęski żywiołowe, rolnictwie precyzyjnym, geodezji i kartografii czy monitorowaniu miast na potrzeby smart city. irrmMPAMY POLSKA I c-< • . 57
Mariusz Golak JAK PŁYTKA, TO TYLKO OD SŁYNNEGO PROJEKTANTA Polscy producenci płytek ceramicznych coraz mocniej stawiają na dizajn jako narzędzie pozwalające im prześcignąć konkurencję. Nawiązują współpracę z topowymi projektantami, rozwijają działy kreatywne, uczestniczą w wydarzeniach poświęconych wzornictwu. Efekty są widoczne. Rośnie nie tylko sprzedaż, ale też rozpoznawalność i siła poszczególnych marek. atrząc przez pryzmat wyników finansowych i poziomu produkcji, z punktu widzenia pro- ducentów płytek cera- micznych 2019 r. był czasem stabilnego wzro- stu. Dobrą sytuację w branży kształ- towała przede wszystkim utrzymują- ca się od kilku sezonów koniunktura
MATEN^ŁY PlRA$O%ł.t na rynku nieruchomości - w budowie wciąż pozostaje wiele nowych miesz- kań, boom panuje też w sektorze ko- mercyjnym. Dodatkowo systematycz- nie rośnie liczba remontowanych lokali. Bezpośrednio przełożyło się to na popyt na płytki ceramiczne. Jednak w ostatnich 12 miesiącach dało się zaobserwować stopniowe przesuwa- nie się aktywności budowlanej z no- wych budynków na rzecz tzw. infra- struktury lądowej (dróg, mostów itp.). W praktyce oznacza to zapowiedź stabilizacji popytu na materiały wy- kończeniowe na rynku krajowym, która w dłuższej perspektywie może przekształcić się w rynkową stagna- cję. Wpływ na osłabienie trendu sprzedażowego może mieć również ograniczona liczba ekip remontowo- -budowlanych, niezaspokajająca ak- tualnych potrzeb inwestorów. W tej sytuacji w ubiegłym roku czołowi polscy producenci płytek ceramicznych zintensyfikowali swoje działania eksportowe. Umożliwiło to pełniejsze wykorzystanie mocy pro- dukcyjnych w sytuacji ograniczonej chłonności rynku krajowego. Według danych Głównego Urzędu Statystycz- nego w 1 półroczu 2019 r. eksport polskich płytek ceramicznych wzrósł o 10,9 proc, w porównaniu z ana- logicznym okresem roku ubiegłego i wygenerował prawie jedną czwartą wszystkich przychodów tej branży. TUBĄDZIN stawia na dizajn. Z lewej kolekcja .Cielne Ter- ra*zaprojektowana przez Dorotę Kozia - rę. Powyżej kolekcja .Lucid" autorstwa Macieja Zienia DIZAJN - INWESTYCJA, KTÓRA PROCENTUJE Coraz ważniejszym elementem strategii sprzedażowej polskich producentów płytek ceramicznych staje się dizajn. Dotyczy to w równej mierze rynku krajowego, jak i eks- portowego. Troska o wzornictwo przejawia się nie tylko w tworzeniu nowych kolekcji zgodnych z aktual- nymi trendami często w kooperacji z topowymi projektantami. To rów- nież kreowanie wizerunku firmowej marki poprzez udział w prestiżo- wych targach i mecenat nad wyda- rzeniami o charakterze kulturalnym. - Płytki ceramiczne to produkt, w którym jakość, technologia i es- tetyka łączą się w nierozerwalną całość. Ta całość postrzegana przez klienta musi idealnie współgrać z marką, jej komunikacją, sposobem ekspozycji i ceną produktów. Nie traktujemy wzornictwa jak drobnego fragmentu procesów. Dla nas dizajn to strategiczne narzędzie do budo- wania pozytywnych doświadczeń klienta od momentu pojawienia się potrzeby az do spędzania czasu w urządzonym juz pięknym wnętrzu - podkreśla Michał Drożdż, dyrek- tor generalny ds desingu i strategii marketingowej w Ceramice Paradyz Inwestycja w dizajn wymaga wy- sokiej świadomości osób zarządza- jących firmą i wyspecjalizowanego działu R&D. W przeciwieństwie do inwestycji mających na celu bez- pośrednie zwiększenie mocy pro- dukcyjnych i rozbudowę parku ma- szynowego dizajn nie daje szybkich i oczywistych efektów. To niewątpli- wie inwestycja długofalowa rozcią- gnięta w czasie Ale - co pokazuje praktyka czołowych producentów płytek ceramicznych - opłacalna. - W świecie, w którym ceny mu- szą stawać się coraz bardziej konku- rencyjne, my stawiamy na dizajn i to z nim związana jest w dużej mierze nasza przewaga. Dostarczamy wzory' płytek, które nie tylko są zgodne ze światowymi trendami i przenoszą je na polski rynek, uwzględniając potrzeby naszych klientów, ale też niejednokrotnie trendy te kreują, czy wyprzedzają - mówi z kolei Ama- deusz Kowralski. wiceprezes zarządu Grupy Tubądzin. Dlatego wyspecjalizowane ze- społy projektowe pojawiają się we wszystkich firmach, które chcą od- grywać na rynku wiodącą rolę. - Marka Cersanit posiada zespół własnych, bardzo zdolnych pro- jektantów. o czym świadczą liczne nagrody' branżowe - potwierdza Małgorzata Krajewska-Szaruch, brand marketing manager w firmie Cersanit. NAZWISKO NAWAGĘ ZŁOTA Wielu producentów nawiązuje też współpracę z wyższymi uczelniami o profilu wzorniczym lub arty- stycznym Organizują konkursy dla młodych projektantów i wspierają wydarzenia o charakterze edu- kacyjnym, by jak najwcześniej
wyselekcjonować najzdolniejszych absolwentów. Oryginalne wpisujące się w gusta inwestorów wzornictwo płytek ce- ramicznych jest ważnym argumen- tem sprzedażowym. Jak wskazują badania zachowań konsumenckich, oprócz ceny, o wyborze tego typu produktów decyduje przede wszyst- kim modny wzór. Jednak, co poka- zuje rynkowa praktyka, zaintere- sowanie inwestorów, a tym samym wzrost sprzedaży może generować także nazwisko dizajnera. Podobnie jak w przypadku świata mody znana „metka" przyciąga uwagę. Dużą rolę w tym procesie odgrywają branżowe media kreujące trendy i promujące gwiazdy dizajnu. Rośnie też wiedza konsumentów, którzy podejmują coraz bardziej przemyślane decyzje. - Polacy to świadomi konsumen- ci, którzy ogromną wagę przykładają do tego, aby projekty były nie tylko funkcjonalne, ale też ładne oraz do- brze opracowane. W czasach, gdzie każdy ma nieograniczony dostęp do najnowszych trendów, chociażby za pomocą Instagrama, świadomość społeczeństwa dotycząca dizajnu wciąż rośnie - potwierdza Małgo- rzata Krajewska-Szaruch. Nic dziwnego, że producenci pły- tek ceramicznych chętnie podejmują współpracę z topowymi projektanta- mi. Współpraca Macieja Zienia z Gru- pą Tubądzin liczy już ponad 10 lat. Podczas ostatnich targów „Cersaie", odbywających się we włoskiej Bolonii, najważniejszego wydarzenia euro- pejskiej branży ceramicznej, miała miejsce premiera trzech kolekcji płytek ceramicznych autorstwa tego znanego polskiego projektanta. Grupa Tubądzin chętnie zaprasza do współpracy wybitnych twórców kultury i dizajnu. Oprócz Macieja Zienia, warto również wymienić tu DOBRY DIZA JN NIE WYCHODZI l MODY MAŁGORZATA KRAJEWSKA-SZARUCH brand marketing manager w firmie Cersanit Dizajn to nieodłączny element procesu projektowa- nia nowych produktów naszej marki. To nie tylko dobry wygląd, ale też komfort użytkowania, trwa- łość na wiele lat oraz gwarancja niezawodności. Dobry dizajn cechuje się tym, że nie wychodzi z mody - to on kreuje trendy, nadaje ton pomieszczeniom i podkreśla nasze preferencje i upodobania. MICHAŁDROŻDŻ dyrektor generalny ds. designu i strategii marketingowej w Ceramice Paradyż AMADEUSZ KOWALSKI wiceprezes zarządu Grupy Tubądzin SAMA SPRZEDAŻ PŁYTEK NIE WYSTARCZY się przebywać. Nasi klienci są dla nas nieustającym źródłem inspiracji. Śledząc trendy, wiemy, co jest modne i zawsze staramy się tę modę o jeden krok wyprzedzić, zaskakiwać, propo- nować. Wiemy, że klienci doceniają Po ponad 35latach działania firmy wiemy, że sama sprzedaż płytek ceramicznych nie wystarczy do osiągnięcia sukcesu. Chcemy myśleć o naszej działalności w kategorii zaspo- kajania potrzeb związanych z pięknem, ciepłem, przytulnym domem, ale też z eleganckimi przestrzeniami biuro- wymi czy hotelowymi, w których chce nasze starania o to, by dostarczać im ponadczasowe, piękne, ekologiczne produkty najlepszej, światowej jakości. Warto pamiętać, że klient, stając przed wyborem różnych płytek, imitujących ten sam materiał, np. marmur lub drewno, wybierze tę. która najlepiej oddaje wygląd naturalnego surowca, tę która będzie wyróżniała się swoim dizajnem. WZORNICTWO STAJE SIĘ GŁÓWNYM WYRÓŻNIKIEM PRODUKTU becnie polska branża płytek ceramicznych korzysta z takich samych technologii produkcji jak w krajach kojarzonych od zawsze z dizajnem: Włoszech, Francji czy Hiszpanii. Jesteśmy na bieżąco z kolejnymi innowacjami technologicznymi, więc to wzornic- two staje się głównym wyróżnikiem produktu. Co ważne, dizajn jest języ- kiem uniwersalnym, który przemawia do ludzi na całym świecie. Nasze płytki ceramiczne dotarły m.in. do Nowej Zelandii. Sri Lanki, Republiki Południowej Afryki, Kenii. Omanu, Iraku. Maroka i Kanady.
choćby Dorotę Koziarę, która prakty- kowała w mediolańskiej pracowni le- gendarnego Alessandro Mendiniego, czy Wojciecha Siudmaka, znanego malarza i rzeźbiarza od ponad SO lat mieszkającego we Francji. Na współpracę z najlepszymi polskimi projektantami otwar- ta jest także Ceramika Paradyż. - W 2019 r. przedstawiliśmy gło- śną kolekcję „Modernizm", którą stworzyliśmy wspólnie z Mają Ganszyniec z utytułowanego Studia Ganszyniec. Rozwijamy również współpracę z Gosią Baczyńską, która planuje powrót do swojej ceramicznej pasji - niewiele osób wie, że Gosia ukończyła Wydział Projektowania Ceramiki i Szkła Aka- demii Sztuk Pięknych we Wrocławiu - mówi Michał Drożdż. Nie wszyscy też wiedzą, że wzo- ry dla firmy Ceramstic przygoto- wują m.in. Tecnografica i Stylgraph z Wioch - jedne z najlepszych na świecie pracowni specjalizujących się w projektowaniu powierzchni dla przemysłu ceramicznego. Niewątpliwie współpraca z ce- nionym projektantem generuje lepsze wyniki sprzedażowe i służy odświeżeniu oferty. Warunek jest jeden - nazwisko projektanta powinno funkcjonować w po- wszechnej świadomości. Potwierdzeniem wysokiej jakości dizajnu polskich płytek ceramicz- nych są nagrody zdobywane na międzynarodowych konkursach. Przykładowo, w ciągu kilku ostat- nich lat produkty Ceramiki Paradyż zyskały uznanie jurorów dwóch najbardziej prestiżowych wydarzeń w świecie światowego dizajnu. Kolekcja płytek ściennych „Elan- da/Eiando" otrzymała iF Design Award, zaś wielkoformatowe gresy „Trakt" - Red Dot Design Award. TARGI OKNEM NA ŚWIAT Rozwojowi dizajnu i śledzeniu naj- nowszych trendów wzorniczych służy obecność polskich firm cera- micznych na zagranicznych impre- zach targowych. Dla czołowych pro- ducentów są to jedne z kluczowych wydarzeń w roku. Cersaie (Bolonia), Cevisama (Walencja), Coverings (Orlando), Bau (Monachium) to naj- ważniejsze z nich. - Obecność na światowych i pol- skich targach ma dla nas wartość pod każdym względem - budowania relacji biznesowych, prezentowania nowości, spotkań z dotychczasowy- mi partnerami, udziału w panelach KOLEKCJA jDEYOKWOOtT i oferty Ceraanitu naśladuje wzór drewnianej podłogi KOLEKCJA „MODERNIZM** jest owocem współpracy Ceramiki Paradyż z Mają Ganszyniec i debatach. Jeśli chodzi o dizajn. to targi są miejscem, w którym możemy poznać pierwsze opinie profesjona- listów i klientów o naszych najnow- szych kolekcjach. Możemy także sprawdzić, czym obecnie żyje branża, jakie trendy' są najsilniejsze i osadzić nasze propozycje w ich kontekście - podkreśla .Amadeusz Kowalski Targi stanowią cenne źródło in- spiracji. pozwalają wychwycić ten- dencje i mody, które będą domino- wały w kolejnych sezonach, a także nawiązać współpracę z zagranicz- nymi biurami projektowymi. - To też idealny moment na zaprezentowanie się szerokiemu wa- chlarzowi klientów spoza Polski - do- daje Małgorzata Krajewska-Szaruch. W ostatnich 12 miesiącach dyna- mika rozwoju polskiej branży płytek ceramicznych nieco osłabła, stąd po- szukiwanie przewagi konkurencyjnej w innych obszarach niz rywalizacja cenowa. Wzornictwo stanowi ważny element działań eksportowych. Po- zwala się wyróżnić na tle konkurencji i zdobyć uznanie klientów zagranicz- nych. Tym samym staje się czymś więcej niż wartością dodaną produk- tu. To integralny składnik strategii biznesowej mający istotny wpływ na sukces ekonomiczny. ®
BIEGNĘ, WIĘC JESTEM KONSUMENTEM! Testowane przez NASA buty kosztujące ponad 1000 zł, czujniki mierzące wyrzut stopy i położenie względem podłoża, żywność będąca w rzeczywistości legalnym dopalaczem. A do tego pulsometry, uciskowe skarpetki, inteligentne koszulki i słuchawki, które mają nas motywować, by biec szybciej. Bieganie stało się dziś religią, na której zarabia się wielkie pieniądze. Maciej Łuczak Najpierw był bieg, a do- piero po nim towarzy- szący mu byt, którym przypadkowo byłem ja. Biegnę, więc jestem" - napisał japoński pi- sarz Haruki Murakami poszukujący buddyjskiej harmonii świata w transcendentnej samotno- ści długodystansowca. Jego myśl możemy jednak rozwinąć także mar- ketingowo, bo przecież we współcze- snym święcie skoro już „biegnę, więc jestem także konsumentem! Bieg Niepodległości w 2018 r. w Poznaniu - w stulecie odrodzenia się Polski po 123 latach zaborów - pobił absolutny nasz krajowy re- kord frekwencyjny. Wzięło w nim bo- wiem udział aż 22 525 zawodników. Rok 2018 byl także szczytowy pod względem liczby organizowanych imprez biegowych, która zbliżyła się do 4 tys. Tymczasem 20 lat temu było ich w Polsce zaledwie 250! Nie ulega wątpliwości, że obecnie bieganie jest ulubionym sportem naszych rodaków - uprawia je 36 proc, osób aktywnych fizycznie w wieku po- między 16. a 64- rokiem życia (bada- nie ARC Rynek i Opinia). To z kolei w liczbach bezwzględnych stanowi 3 min regularnie biegających Po- laków, z czego ok. 500 tys. osób to prawdziwi pasjonaci i twardzi zapa- leńcy. Do tego można doliczyć ko- lejne 3 min, które od czasu do czasu trochę potruchtają albo nawet spró- bują swoich sił w biegu ulicznym na 5 lub 10 km. Z badań ankietowych opubli- kowanych w pracy „Aktywność sportowa polskich biegaczy i wy- nikający z niej potencjał marke- tingowy" (Zygmunt Waśkowski i Anna Jasiulewicz) wynika, że dla 30 proc, osób bieganie to po pro- stu element zdrowego stylu życia, dla 17 proc, to hobby, dla 16 proc. - sposób samorealizacji, a dla 15 proc. - nawet swoisty styl ży- cia albo sposób na odreagowanie i ukojenie zszarganych nerwów. Każda z tych motywacji otwiera różne nisze marketingowe. Weźmy proekologiczne nastawienie. Bie- gacze w Polsce podczas masowych imprez już coraz częściej piją wodę z miejskich wodociągów nalewaną do papierowych kubeczków, a nie jak dotychczas plastikowych. Krok dalej poszli organizatorzy londyń- skiego maratonu. Tam sportowcy otrzymywali bardzo smaczne jadal- ne saszetki z napojami wykonane z wodorostów. Mniam, mniam! CZTERY AMORTYZUJĄCE PODUSZKI Wszystkich jednak biegaczy, nie- zależnie od tego z jakiego powodu lubią się męczyć podczas joggingu, łączy jedno - muszą mieć na no- gach buty. I to obuwie profesjonalne przystosowane do uprawiania ich ulubionego sportu. To nie fanaberia. Najczęściej biegamy bowiem po twardych nawierzchniach, z reguły po asfalcie, więc dobra amortyzacja to prawdziwa konieczność. Nie tylko ze względu na komfort, ale także nasze zdrowie. Buty statystycznie MARATON PONIŻEJ 2 GODL? Udało się to pół roku temu Kenij- czykowi Eliudowi Kipchoge WSZYSTKICH BIEGACZY łączy to, że muszą mieć na nogach buty. Prze- ciętny polski biegacz kupuje jedną parę na rok. amerykański cztery razy więcej tracą swoje właściwości po prze- biegnięciu w nich od 800 do 1000 km. Rachunek jest więc prosty. Pokonując w tygodniu 20 km (to zazwyczaj dwa treningi), taki limit osiągamy już po roku. Statystyka to potwierdza. Średnio zaawansowany polski biegacz zmienia buty raz do roku (często też ma jednak dwie pary obuwia - treningowe i tzw. startówki). Na rynku amerykańskim liczby te są co najmniej 2-krotnie wyższe - tam kupuje się rocznie za- zwyczaj trzy lub nawet cztery pary butów do biegania. Te dane pokazują spory poten- cjał wzrostu naszego rynku butów przeznaczonych dla biegaczy. Dzisiaj - w tym tylko jego segmen- cie - jest on warty przynajmniej 1,5 mld zł rocznie. Dobre buty do biegania to zazwyczaj wydatek ok 400 zł, ale za nowatorskie Nike
Vaporfly Next% trzeba zapłacić ponad i tys. zł. A co skłania nas do wyboru określonej marki sportowe- go obuwia? Jak podejmujemy decy- zje? Badania ankietowe wskazują, że wybór wynika przede wszystkim z wcześniejszych własnych do- świadczeń. Wracamy bowiem do produktów i marek, które wcześniej już się sprawdziły. Prawo inżyniera Mamonia z „Rejsu” („podobają mi się melodie, które już kiedyś słyszałem") działa również w tym wypadku. Kolejną przesłanką na- szych decyzji jest cena (oczywiście najlepiej przystępna), później opinie napotkane w intemecie i te, które dotarły do nas pocztą pantoflową. £ Nic dziwnego, wszak chodzi o buty! Najskuteczniejszą natomiast i nietodą sprzedaży nowego pro- >! duktu okazuje się zachęcanie 5 biegaczy do jego przetestowania. A w takim wypadku nie do przece- nienia jest nowatorska kampania marketingowa. Ta właśnie stała się udziałem firmy Nike i Eliuda Ki- pchoge, który w „siedmiomilowych butach" amerykańskiego koncernu postanowił złamać granicę dwóch godzin na klasycznym dystansie 42 km i 195 m Chodziło o sportowy sukces, ale także o wypromowa- nie zupełnie nowego magicznego sprzętu. Buty mają grubą, specjalnie wyprofilowaną podeszwę i sprężystą płytkę z włókna węglowego. Taka konstrukcja powoduje, że stopa przy każdym kroku otrzymuje dodatkowe odbicie, a ta energia pozwala na bieg szybszy nawet o 4-5 proc. W przy- padku maratonu oznacza to czas lepszy nawet o kilka minut! Pierwszy model takich buców o nazwie Nike Vaporfly 4% został wprowadzony do zawodowego sportu już 2016 r. Kenijczyk podjął w nich wyzwanie pobicia rekordu świata w maratonie na włoskim có- rze Autodromo Nazionale di Monza, EUUD KI PCHOGE i jego siedmiomilowe* buty, czyli Nike Zoom Vaporfły Next%. Gruba podeszwa i sprężysta płytka z włókna węglowego wewnątrz pozwalają na bieg szybszy nawet o 5 pruć. niestety w końcówce opadł z sił i zakończy-1 próbę z czasem 2 godz. i 25 sek. Nie zamierzał jednak się poddać. Tak samo jak amerykański końcem sportowy. Cóż, zapewne fir- ma ta kieruje się mottem Murakami, który w eseju „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu" napisał. „Bie- gając dzień po dniu, biorąc udział DLACZEGO KUPUJEMY OKREŚLONE BUTY? BO JUŻ NAM SIĘ WCZEŚNIEJ SPRAWDZIŁY. NAJSKUTECZNIEJSZA METODA SPRZEDAŻY NOWEGO PRODUKTU OKAZUJE SIĘ ZACHĘCANIE BIEGACZY DO JEGO PRZETESTOWANIA
w kolejnych wyścigach, stawiam sobie poprzeczkę coraz wyżej, a żeby ją przeskoczyć, muszę nad sobą pra- cować, sam siebie ulepszyć*'. Powstał nowy model cudownych butów - Air Zoom Alphafly Next%. Ulepszona wersja miała już zupełnie nienatu- ralnie wysoką tylną część podeszwy (50 mm) z czterema amortyzują- cymi poduszkami. Skomplikowana konstrukcja zawierała już nie jedną, a trzy ustawione pod kątem płytki z włókna węglowego oraz dwie war- stwy specjalnej pianki. Symulacje komputerowe i skom- plikowane testy prowadziły do wniosku, że dzięki tej technologii efektywność biegu dodatkowo wzro- sła i w stosunku do zwykłego spor- towego obuwia zwiększyła się nawet o 7-8 proc! To było właśnie tyle, ile MODEL AIR ZOOM ALPHALFY NEXT% firmy Nike wciąż budzi wątpliwości w środowisku sportowym potrzebował Kipchoge, żeby złamać granicę dwóch godzin w maratonie. Próba bicia rekordu świata od- była się na wiedeńskim Praterze. Cała trasa (pętla długości 9,9 km) została pokryta nowym asfaltem, aby nie było na niej żadnej nierów- ności. Przed 8.00 rano zmieciono z niej nawet wszystkie liście. Ke- nijczyk miał do dyspozycji grupę „pacemakerów”, czyłi 41 biega- czy, którzy regularnie zmieniali się, tworząc dla niego swoisty aerodynamiczny tunel. Udało się! Kipchoge złamał kolejną ludzką barierę, bowiem 12 października 20191- maratoński dystans pokonał w czasie 1:59:40,2. Jego wynik nie został jednak uznany za oficjalny rekord świata, ponieważ próba była przeprowadzana w specjalnych absolutnie sterylnych i sztucznych warunkach. Nie szkodzi. I tak stał się sławny. Tym razem na mecie maratonu posłaniec dobrej nowiny nie przynosił jednak wiadomości o zwycięstwie Ateńczyków nad Persami - jak w 490 r. p.n.e. - lecz głosił triumf firmy Nike nad jej ryn- kowymi konkurentami! Jednak przez chwilę sukces ten wydawał się zagrożony. World Athletics (dawniej Międzynarodowa Federacja Lekkiej Atletyki - IAAF) miała orzec, czy przypadkiem w ogóle nowy typ butów Nike nie stanowi niedozwolonej formy do- pingu technologicznego. Okazało się, że co do zasady jednak „nie", a więc tym samym przesądzono, że taki nowatorski rodzaj obuwia może być używany podczas oficjalnych imprez sportowych. BUTY, KTÓRE POPRAWIĄ KLIMAT Decyzja dotycząca „siedmiomilo- wych butów” spotkała się z nieza- dowoleniem rywali amerykańskiego koncernu, w tym japońskiej firmy Asics, której akcje spadły natych- miast o 6,4 proc. (Nike Vaporfly na początku tego roku były najczęściej wybieranymi butami do biegania w Japonii!). Na tym jednak nie ko- niec. Te konkretne buty, w których Kenijczyk pobił nieoficjalny rekord świata w maratonie (Air Zoom AJphalfy Next%) uznano jednak za nieregulaminowe. Władze World Athletics sformułowały na przy- szłość wytyczne dotyczące ograni- czeń w konstrukcji obuwia sporto- wego. Możliwe jest stosowanie tylko jednej sprężynującej płytki z włókna węglowego oraz podeszwy nie grub- szej niż 40 mm. Tak się dziwnie złożyło, że już następnego dnia firma Nike zapre- zentowała odmieniony model Air Zoom Alphalfy Next%, który zamiast trzech ma znowu tylko jedną płytkę i podeszwę o wymiarze 39,5 mm. Dwukrotny olimpijczyk, a obecnie trener, Francuz Pierre Jean Vazel, napisał wówczas na Twitterze: „Te buty powstały zgodnie z przepisami, czy przepisy powstały zgodnie z pro- jektem butów”. Niemniej niezależnie od tych złośliwości wprowadzono słuszną zasadę: aby nowy sprzęt mógł być wykorzystywany przez
zawodników, musi być powszechnie dostępny na rynku przez co najmniej cztery miesiące. Wszelkie nowinki techniczne, aby były zastosowa- ne podczas tegorocznych igrzysk olimpijskich w Tokio muszą być już w powszechnej sprzedaży. W każ- dym razie oznajmiono definitywny koniec biegania w prototypowym obuwiu. Taka reguła wyrównuje szanse, a jednocześnie potwierdza zasadę, że zawodowy sport oraz jego najwięksi herosi stanowią naturalny i najbardziej skuteczny marketingo- wy wehikuł. Konkurencja Nike jednak nie próżnuje, choć ma inne pomysły na rynkowy sukces. Japoński Asics przedstawił prototyp pierwszych na świecie „smart butów”, które po- wstały w Instytucie Sportu w Kobe i został przedstawiony na targach w Las Vegas. Obuwie posiada specjal- ny czujnik Orphe Track dostarczony przez firmę no new folk studio. Pozwala on zbierać w czasie rzeczy- wistym dane dotyczące m.in. siły wyrzucania stóp podczas biegu oraz poziomu ich stabilizacji względem podłoża. Dzięki tym informacjom biegacz może otrzymać sporo cennej wiedzy pozwalającej na poprawę techniki swojego biegu. Japończycy chcą się także wpisać w proekologiczne preferencje swoich potencjalnych klientów. - Firma Asics została założona w 1949 r. z myślą o promocji zdrowia młodych ludzi poprzez sport. Asics pozostaje wiemy tej filozofii dzisiaj. Aby umoż- liwić przyszłym pokoleniom aktywne uprawianie sportu, jesteśmy zobo- wiązani do wyznaczania ambitnych celów jako podstawy strategii bizne- sowej, aby pomóc złagodzić wpływ na zmiany klimatu - oznajmił Yasuhito Hirota, dyrektor operacyj- ny i prezes Asics Corporation. Aby zredukować emisję dwutlenku węgla tak, by w perspektywie 30 lat średnia temperatura na Ziemi nie wzrosła o kolejne 1,5 stopnia Celsjusza, kon- cern ma wprowadzać nowe techno- logie. Japońska firma zobowiązała się więc, że do 2050 r. o 45 proc, zmniejszy emisję dwutlenku węgla W procesie barwienia butów. Realnie to chyba nie będzie miało żadnego znaczenia, marketingowo, ale taka deklaracja może się jednak opłacić. Z ARMII 00 MARATONU Już dawno bieganie przestało być sportem minimalistycznym, w któ- rym liczą się tylko buty i strój. Choć tu także następują szybkie zmiany. Przecież bawełna jest już od daw- na passć, bo zatrzymuje wilgoć na poziomie 8 proc, swojej masy, a po- liester tylko 0,4 proc. Ekwipunek na jogging to teraz także wodood- porne skarpetki, czapki chłodzące, elementy odblaskowe, pulsometry, zegarki sportowe, odtwarzacze mp3, słuchawki bezprzewodowe, a także cały wielki rynek artykułów spożywczych (napoje energetyczne, żele i odżywki). Tu zapewne czeka nas rewolu- cja. Już niedługo do powszechnego HYMNKETUNE to napój ener- getyczny który działa jak dopa- lacz I jest-na razie - legalny ŚLAD NA ZIEMI Liczba kupowanych butów do biegania (dane za 2016 r ] Bodonio ankietowe Zygmunta Waskowskiegoi Anny Jasiewicz opubt,kowane w artykule .Aktywność sportowo polskich biegom. wymkojocy z nie, potencjał mortet-ngowy NIE TYLKO BUTY! Biegacze kupują tez inne gadżety, które mają usprawnić ich treningi użycia mafią suplementy diety nad- zwyczajnie poprawiające wydolność sportowców Nowy napój energe- tyczny Hvmn Ketone - nie zawiera cukru, soli i tłuszczów. Jest stwo- rzony na podstawie receptury pier- wotnie wykorzystywane) w żywieniu żołnierzy armii USA. Jest obecnie le- galnym dopalaczem, który nie naru- sza antydopingowych regulacji Obok płynu w malutkiej 65-mililirrow’ej buteleczce na rynku będzie dostępny ester ketonowy DeltaG w batonikach i żelach. Bo przecież wszystko wokół nas toczy się w myśl sportowej za- sady: Citius -Ałnus-Fomus! (szybciej. wyżej, mocniej) ®
PRZYSZŁOŚCIOWY BIOL-CHEM SZEF PROTEON PHARMACEUTICALS prof. Jarosław Dastych Krajowe Inteligentne Specjalizacje (KIS) to dziedziny, w których polska gospodarka ma największy potencjał. W większości progra- mów unijnych, gdzie pieniądze rozdzielane są na poziomie krajowym, projekty muszą wpisywać się w którąś z KIS. W „My Compa- ny Polska" przyglądamy się najciekawszym spośród naszych krajowych specjalizacji, pokazując je przez pryzmat wpisujących się w nie polskich przedsiębiorstw.
Na styku biotechnologu, chemri, rolnictwa i ochrony środowiska rodzą siĘ czasem w Polsce rozwiązania będące odpowiedzią na największe wyzwania współczesnego świata. Na pierwszy rzut oka produkty tvch firm wyglądają niepozornie - ot, dodatek do środków ochrony roślin do karmy dla ryb czy przydomowa oczyszczalnia ścieków. Pozory mylą & Krzysztof Orłowski N' asz produkt to dodatek wzmacniający działa- nie substancji aktyw- nych, przede wszyst- kim biobójczych. Może być wykorzystany w różnych grupach produktowych - od środków ochro- ny roślin poprzez farby, powłoki, lateksy, żywice, tworzywa sztuczne aż po kosmetyki - wylicza Anna Ogar, współzałożycielka i prezes In- signes Labs. Chociaż nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, to substancje zabijające drobnoustroje (bakterie, grzyby czy wirusy) są w wielu pro- duktach, które codziennie stosu- jemy. Nie tylko w tak oczywistych miejscach jak produkty farmaceu- tyczne czy pestycydy. Znajdziemy je w opakowaniach, kosmetykach sili- konach czy farbach. To one zapew- niają im trwałość, a często również bezpieczeństwo korzystania. Możliwych zastosowań jest więc mnóstwo np. powierzchnie zabezpieczone powłokami uzyskują właściwości samooczyszczające się. Pokryte powłoką antybakteryjną la- teksowe rękawiczki zwiększają bez- pieczeństwo zarówno pacjenta, jak i używającego ich lekarza. Pokryta taką substancją klamka, uchwyty lub siedzenia w autobusie nie będą mogły być źródłem zakażenia dla kolejnych osób, które ich dotkną. Czasami stosowanie takich substan- cji to po prostu konieczność. Przy- kład? Niezabezpieczony substancją biobójczą kosmetyk po prostu się psuje - traci konsystencję, ma brzydki zapach i może spowodować więcej strat niż korzyści. Zupełne wyeliminowanie środków ochrony roślin z rolnictwa spowodowało- by z kolei spadek plonów nawet 0 80 proc. Podstawowy problem, który się wiąże z ich stosowaniem jest taki, że duża część wykorzystywanych obecnie substancji biobójczych nie ma najbezpieczniejszego profilu toksykologicznego. Mogą one ne- gatywnie wpływać na środowisko naturalne i na ludzi, powodować alergie czy wręcz - co czasem od- krywane jest po latach ich stosowa- nia - mieć właściwości kancerogen- ne. Takie substancje są wycofywane z rynku. Tymczasem ich zastąpienie nie jest łatwe. To, co z perspektywy branż wykorzystujących te środki jest olbrzymim obciążeniem i wy- zwaniem, dla startupu takiego jak Insignes Labs jest z kolei ogromną szansą. SUBSTANCJE ZABIJAJĄCE DROBNOUSTRO- JE SĄ KONIECZNE W WIELU PRO- DUKTACH-OD PESTYCYDÓW PRZEZ KOSME- TYKI PO POKRY- TE POWŁOKĄ ANTYBAKTERYJ- NĄ RĘKAWICZKI MEDYCZNE OPTYMALNA OCHRONA Opracowanie nowych formulacji jest bardzo kosztowne i długotrwa- łe. To jest bardzo podobny proces jak w farmacji - wypuszczenie no- wej substancje na rynek to perspek- tywa od 5 do 11 lat i ogromne na- kłady finansowe. Wyrzucanie z listy dostępnych obecnie powszechnie używanych substancji aktywnych narzuca na producentów koniecz- ność poszukiwania substytutów, które będą równie efektywne, ale będą miały bezpieczniejszy profil zarówno dla ludzi, jak i dla środo- wiska. Anna Ogar zauważa: - My właśnie oferujemy takie rozwiąza- nie pozwalające zmniejszać istotnie zawartość substancji aktywnych tak, żeby nie były one dla nas tok- syczne, ale jednocześnie zapewniały ich skuteczne działanie. insignes Labs założyły w 2017 r. dwie osoby - dr biologii Anna Ogar i dr chemii Maciej Długosz. Stwo- rzyli spółkę, która znalazła pierw- sze wsparcie finansowe w Krakow- skim Parku Technologicznym. Na rozwój ich wynalazku potrzebne były jednak znacznie większe środki niż te, którymi dysponowali założy- ciele. Przełomem było pozyskanie inwestora. Spółką zainteresowała się i zaproponowała jej współpracę firma Ciech. To największy w Polsce producent środków ochrony roślin. Stąd też pierwszym naturalnym zastosowaniem wynalazku jest właśnie wykorzystanie go w tej dziedzinie. Na realizację tego projektu firmie udało się na początku tego roku po- zyskać dofinansowanie w wysokości prawne 5,8 min zł (wartość całego projektu to ok. 8,7 min zł) z fundu- szy unijnych - z Szybkiej Ścieżki POIR. Projekt badawczy „Opracowa- nie i zweryfikowanie w warunkach rzeczywistych nowych formulacji środków ochrony roślin gwarantu- jących ich zwiększoną skuteczność” potrwa prawie cztery lara. Firma zatrudnia 10-12 osób, przy czym wraz z pracownikami ko n trakt owymi oraz paroma osoba- mi oddelegowanymi do współpracy ze strony Ciechu w sumie zespól zaangażowany w prace badawcze będzie miał ok 20 osób. Oprócz pracy nad tym projektem firma zajmuje się też innymi za- stosowaniami swojego wynalazku - również w grupach produktów, których nie ma w swoim portfolio Ciech. W tym celu przymierza się do współpracy 2 kilkoma międzynaro- dowymi koncernami. - Nie ograniczamy się do jedne- go partnera. A nasz inwestor rozu- mie to, że jeśli produkt ma większy potencjał, to nie należy go sztucznie ograniczać. Zaczęliśmy już współ- pracę z brytyjskimi i hiszpańskimi firmami. Nie zamierzamy wdrażać naszego produktu lokalnie, lecz glo- balnie - zdradza Anna Ogar, prezes Insignes Labs. Wyzwanie oczywiście jest duże, ale równie duże mogą być przyszłe profity. Ograniczeniem jest to, że rynek, na którym chce plasować swój produkt Insignes Labs, jest bardzo mocno regulowany. Wpro- wadzanie każdego kolejnego spo- sobu jego zastosowania wymaga przeprowadzenia we współpracy z większym partnerem szeregu testów i badań. Składają się one
na dossier, które przedstawione w odpowiednich urzędach unijnych pozwoli dopiero uzyskać decyzje o dopuszczeniu do obrotu. Proces ten wymaga sporych nakładów fi- nansowych i czasu. Za to później, dzięki przejściu tego procesu zyski ze sprzedaży produktu - ze względu na masowe jego wykorzystywanie - mogą być bardzo duże. Dość po- wiedzieć, że globalny rynek środków ochrony roślin wart jest 70 mld doi., w tym dodatków antymikrobiotycz- nych ok. 20 mld. ALTERNATYWA DLA ANTYBIOTYKÓW To, że wypracowane w Polsce rozwiązanie z tej dziedziny może osiągnąć międzynarodowy sukces, pokazuje przykład jednej z najcie- kawszych polskich firm z tej bran- ży - Proteon Pharmaceuticals SA I choć mało znana poza swoim śro- dowiskiem założona w 2005 r. przez prof. Jarosława Dastycha jest jednym z niewielu polskich spin-offów o za- sięgu globalnym. Jej założyciel to naukowiec, który od lat 90. - najpierw w łódzkim ośrodku PAN, a potem w amerykań- skiej rządowej agencji badawczej National Institute of Health - pro- wadzi! prace nad bakteriofagami. Bakteriofagi to, w skrócie mó- wiąc, wirusy atakujące bakterie. Celem prac, a następnie podstawą, na której opiera się dziś działalność firmy, było wykorzystanie ich do zwalczania chorób trapiących zwie- rzęta hodowlane. Wykorzystanie bakteriofagów może być bowiem skuteczną alternatywą stosowania antybiotyków w hodowli zwierząt. Powszechne wykorzystywanie antybiotyków w rolnictwie to jeden z głównych powodów rosnącej na nie oporności bakterii. Opracowanie skutecznych metod ich zastąpienia to odpowiedź na jedno z najwięk- szych w skali globalnej wyzwań cywilizacyjnych. Założona w Łodzi firma jest jed- ną z pierwszych na świecie, której się to udało. Opracowała i wprowa- dziła na rynek jak dotąd dwa ba- zujące na tej technologii produkty. Jeden to dodatek do pasz dla drobiu zwalczający zachorowania na sal- monellę, a drugi to dodatek do pasz dla ryb przeciwdziałający dwóm najbardziej popularnym chorobom atakującym farmy rybne (akwakul- tury). Firma zatrudnia dziś ponad 100 osób, w tym ponad 40 naukow- ców i pracuje nad kolejnymi roz- wiązaniami. W badaniach korzysta bardzo mocno z funduszy europej- skich. Ostatnim przykładem jest pozyskany w zeszłym roku grant w wysokości ok. 12,3 min zł na ko- lejny już projekt dotyczący ochrony ryb hodowlanych. Od 2017 r. inwestorem w Proteon Pharmaceuticals jest międzynaro- dowy fundusz AquaSpark specjali- zujący się w inwestycjach związa- nych ze zrównoważonym rozwojem morskich farm. WODA, KTÓRA NAPĘDZA BIZNES Wykorzystanie badań naukowych do rozwiązywania realnych problemów w tej branży nie musi się wiązać od razu z podbijaniem rynków świa- towych i koniecznością szukania inwestorów z dużymi pieniędzmi. O tym, że może to przyjąć zupełnie inną formę świadczy przykład firmy - również założonej przez naukow- ca i podobnie jak dwa wyżej opisane przykłady - właśnie korzystającej z dotacji unijnej. Instytut Ekologii Stosowanej to bardzo nietypowe przedsięwzięcie biznesowe. Założył go w 2002 r. zaj- mujący się ochroną środowiska prof. Wojciech Halicki. Od 2019 r. firma realizuje wart 1,8 min zł (1,3 min zł dofinansowania) projekt „Opraco- wanie technologii roślinno-stawowej oczyszczalni ścieków z usuwaniem biogenów i odnową wody”. Jego ce- lem jest oczyszczanie ścieków w taki sposób, aby w odpływie z oczysz- czalni uzyskać wodę o parametrach wody do picia. Nie chodzi przy tym, aby ją pić, bo w naszym kraju nie ma takiej potrzeby, ale by ją móc w każdym budynku powtórnie wy- korzystać do spłukiwania toalet, podlewania zieleni i innych potrzeb gospodarczych. - Od studiów magisterskich przez doktoranckie, potem habi- litację i pracę na uniwersytetach w Kanadzie, w USA, w Niemczech i w Rosji moja praca naukowa za- wsze była zorientowana na wodę za- równo w naturalnych ekosystemach, jak i wodę do celów gospodarczych czy ścieki komunalne - wyjaśnia Wojciech Halicki. Podkreśla, że jest przede wszystkim naukowcem, a prowadzenie IES od lat łączy z pracą badawczą i wykładaniem na uczelniach zarówno polskich, jak i zagranicznych. Obecnie pracuje na uniwersytecie na Syberii, prowadzi projekt badawczy w Afryce, jest też autorem szeregu książek. Temat ostatniej z nich, wydanej w Nowym Jorku, to bagna świata. — Roślinne-stawowe oczysz- czalnie to po prostu takie bagienne oczyszczalnie ubrane w najnowszą wiedzę inżynierską - zauważa prof. Halicki. - Wykorzystują one natu- ralne procesy zachodzące w środo- wisku. Produkt, którego dotyczy projekt nie jest całkiem nowy. To konty- nuacja, udoskonalenie tego, co instytut robi od samego początku swego istnienia - projektowanie, KIS2I3Z LOTU PTAKA Występujące pod wspólnym nadtytu- lem „Biogospodarka Rolno-Spożyw- cza, leśno-drzewna i środowiskowa" dwie Krajowe Inteligentne Specjalizacje (KIS 2 i KIS 3) obejmują bardzo szeroki zakres dzia- łalności, a wpisujące się w nie projekty bardzo często zahaczają o szereg innych dziedzin - od medycyny aż po budownictwo. Olbrzymią szansą dla firm działających w tej dziedzinie jest waga, jaką przykłada Unia Europejska do kwestii związanych z ochroną środowiska. Ochrona klimatu, czysta woda, czyste gleby, powietrze, zdrowe dla człowieka otoczenie to obecnie absolutne priorytety UE. Za tym Idzie też rosnąca możliwość pozyskania kapitału na rozwój. Firmy, które umiejętnie wy- korzystując swój know how z dziedziny chemii, biologii bądź rolnictwa i wpiszą się w te cele mają olbrzymie szanse na rozkwit. Niestety małych innowatorów w tych dziedzinach w Polsce nie ma zbyt wielu. Barierą do ich pojawiania się może być to, że droga do wdrażania przełomowych innowacji chemicz- nych czy biotechnologicznych często Jest długa i wymaga szukania większego partnera. To może zniechęcać. Potencjał Jednak jest a przy- kłady opisane w tekście pokazują jak - w różny sposób - można go realizować.
INSTYTUT EKOLOGII STOSOWANEJ namawia do budowy roślinno-stanowych oczyszczalni wody INSIGNES LABS dostała wsparcie w Krakowskim Parku Technologicznym a w przypadku mniejszych instala- cji również czasem ich budowanie. - W tej chwili takich roślinno-stawo- wych oczyszczalni mamy wdrożo- nych w Polsce już ok. 6 tys. - mówi Wojciech Halicki. Większa część z nich to małe przydomowe instalacje, ale jest też kilka obiektów większych obsługują- cych całe miejscowości czy też kom- pleksy hotelowo-konferencyjne. Jak wygląda taka oczyszczalnia przyszłości, nad którą teraz pracuje 1ES w ramach projektu dofinansowa- nego przez Narodowe Centrum Ba- dań i Rozwoju? Instalacja składa się z kilku elementów. Pierwszy z nich to tzw. osadnik z przepompownią. Są to obiekty zakopane w ziemi i nie- widoczne dla użytkownika. Drugi obiekt to filtr kompostowy, który może być umieszczony w małej szklarni. W nim zachodzi podsta- wowy proces oczyszczania ścieków oraz produkcji masy kompostowej (dodatkowy efekt oczyszczania). Zastosowanie szklarni pozwala zlo- kalizować taki obiekt bardzo blisko domu, gdyż wszelkie zapachy mogą być w szklarni oczyszczane. Trzeci obiekt to specjalnie skonstruowany staw z małymi fontannami. W nim zachodzi proces odnowy wody tak, że odpływ z tego stawu spełnia wymagania wody do picia. Ostatni element to staw buforowy, w którym przetrzymujemy oczyszczoną wodę, w której żyją pstrągi. O ile filtr kom- postowy i staw zajmują ok. 2 mkw. na osobę, o tyle staw buforowy może być znacznie większy. To może być również staw kąpielowy. Sam staw buforowy może więc pełnić szereg funkcji rekreacyjnych i gospodar- czych oraz może również służyć celom przeciwpożarowym. W wybudowanym w ubiegłym roku - w ramach projektu finanso- wanego przez NCBR - pilotażowymi obiekcie oczyszczona woda wyko- rzystywana jest m.in. do spłukiwania toalet, do podlewania roślin, a jej nadwyżki trafią do wykańczanego właśnie basenu kąpielowego. W ramach projektu przewidziane jest jeszcze zbudowanie w tym roku trzech obiektów różnych rozmiarów - pracujących w warunkach rzeczy- wistych - dla domu jednorodzinne- go, wielorodzinnego oraz dla szkoły. Instytut Ekologii Stosowanej zatrudnia osiem osób. Tylko część ODZYSKANA WODA WYKORZYSTYWANA JEST M.IN. 00 SPŁUKIWANIATOALET, DO PODLEWANIA ROŚLIN, A JEJ NADWYŻKI TRAFIĄ DO WŁAŚNIE WYKAŃCZANEGO BASENU KĄPIELOWEGO z nich zajmuje się projektowaniem oczyszczalni Większość to osoby- na co dzień pracujące w gospodarstwie rolnym. Na ponad z.OO-hekrarowym terenie prowadzona jest hodowla ok. 200 sztuk bydła, produkcja paszy- i ziemniaków Częścią gospodarstwa jest również zagroda żubrów Oprócz produkcji rolnej i projek- towania oczyszczalni IES prowa- dził też przez pewien czas projekt edukacyjny. A od początku był i jest czymś w rodzaju wielkiego labora- torium służącego do sprawdzania w praktyce naukowych pomysłów jego założyciela Któremu - inaczej niż większości przedsiębiorców - nie zależy szczególnie na ekspan sji firmy czy- zarabianiu większych pieniędzy. Bardziej niz rozwijanie sprzedaży (która i tak. bez specjal- nej reklamy całkiem nieźle idzie) pociąga go działalność badawcza w miejscach gdzie - inaczej niż w Polsce - „me każda kałuża zo- stała już zbadana”.
ORGANIZACJA PIERWSZEJ KOMUNII KOSZTUJE CORAZ WIĘCEJ. W ZESZŁYM ROKU BYŁO TO 1152 ZL CZY W2020 R.TREND SIĘ ODWRÓCI?
PIERWSZA KOMUNIA pierwszorzędny biznes.._ Pierwsza Komunia Święta coraz bardziej przypomina małe wesele. Przeżyciu duchowemu towarzyszy też to finansowe, przez co wartość komunijnego biznesu sięga kilku miliardów złotych. Szczyt sezonu komunij- nego zbliża się wielkimi krokami. Do sakramen- tu przystąpi zdecydo- wana większość z po- nad 400 tys. dzieci uczęszczających obec- nie do trzeciej klasy. Dla ich rodzi- ców oznacza to niemałe wydatki, szczególnie że Polacy świętują to wydarzenie w coraz bardziej wy- stawny sposób. Z badania Barometru Providenta wynika, że w 2019 r. organizacja pierwszej komunii kosztowała rodzi- ców średnio 1152 zł, czyli o 45 zł wię- cej niż rok wcześniej. Wtedy też war- tość rynku szacowano na 4 mld zł. Wzrostowy trend wydatków utrzyma się zapewne i w cym roku, bo wraz z zarobkami w ostatnich miesiącach rosły również ceny wielu towarów i usług. Dlatego biznes „komunijny” to dziś prawdziwa żyła złota. Coraz więcej firm pomaga rodzicom w tym skomplikowanym logistycznie za- daniu. materiały SUKIENKI I ALBY DLA CAŁEJ EUROPY Od prawie trzech dekad na ryn- ku komunijnym działa oferująca stroje komunijne godowska firma MK Maryla, która specjalizuje się w dziecięcej odzieży liturgicznej. Biznes w 1991 r. założyła Maria Karasek, która z wykształcenia jest technikiem odzieży. Dziś firmę prowadzi jej syn Adam wraz z żoną Magdaleną. - Kiedy szedłem do Pierwszej Komunii Świętej, odwiedził mamę ksiądz z naszej parafii i powiedział, że będąc na urlopie w Europie Za- chodniej, widział, jak wszystkie dzie- ci przystępują do sakramentu ubrane w jednakowe stroje. Zamarzył sobie, aby i dzieci w naszej golkowickiej pa- rafii były ubrane w ten sposób. Moja mama zrealizowała to zamówienie i z czasem zaczęły pojawiać się ko- lejne z innych parafii i miejscowości - opowiada historię rodzinnego biz- nesu Adam Karasek. W 2010 r. mama oddała biznes w ręce jego i jego żony. - My nie jesteśmy krawcami. Wraz z żoną jesteśmy absolwentami za- rządzania w Wyższej Szkole Biznesu w Nowym Sączu. Nie znamy się na szyciu, ale postanowiliśmy z tej fir- my zrobić większą i nowocześniejszą. Kiedy przejmowaliśmy biznes za- trudniała ona pięć osób, dziś pracuje w niej ponad 40 krawcowych, a nasze towary sprzedajemy do 16 krajów - dodaje. W ofercie MK Maryla są ubrania liturgiczne dla ministrantów oraz lektorów do służby przy ołtarzu, a także stroje komunijne dla dziew- cząt (sukienki i alby) i chłopców MK MARYLA to marka, która specjalizuje się w dziecięcej odzieży liturgicznej (alby). Wszystkie modele, a jest ich blisko 80, powstają w Polsce. - Poza albami i sukienkami ofe- rujemy też dodatki, jak torebki, bolerka, peleryny. Ceny są różne. W przypadku komż i alb chłopię- cych ceny wahają się od 80 zł do 175 zł - mówi Adam Karasek 1 wy- jaśnia, że ofertę komunijnych stro- jów dla dziewczynek tworzy łącznie 10 kolekcji sukienek i alb. - Rów- nież w rym przypadku zakres cen jest szeroki. Prosta alba kosztuje ok. 140 zl, a sukienka 200 zł, ale mamy też sukienki bogatsze, bar- dziej ozdobne bazujące na marsz- czeniach, które kosztują 350 zł. Cena zależy od materiałów, użytych ozdób i pracochłonności - tłuma- czy Adam Karasek. SEZON ZACZYNA SIĘ JUŻ W PAŹDZIERNIKU Współwłaściciel MK Maryla pod- kreśla, że wszystkie sprzedawane sukienki, alby, komże powstają na bazie autorskich projektów. - Mamy własną wzorcownię i co
roku przygotowujemy nową ko- lekcję - mówi Adam Karasek. Jego firma wszystkie produkty szyje na miarę. Dodaje, że klient zamawiając np. albę przez sklep internetowy, wybiera rozmiar, a ten automa- tycznie przekładany jest na formę i przesyłany na kater, czyli automat służący do cięcia tkanin. - Jest bar- dzo małe prawdopodobieństwo, że strój będzie źle dopasowany. Nasze doświadczenia pokazują, że rodzice nie mają żadnych problemów z kup- nem tych ubrań przez internet Dziś sprzedaż internetowa stanowi ok 20 proc, całości. Kilka lat temu takie wskaźniki byłby nie do pomyślenia - zauważa. Klientem MK Maryla są rodzice szykujący dzieci do Pierwszej Komu- nii Świętej. Zwykłe to rodzice na jed- nym z pierwszych spotkań decydują, czy cala grupa ubrana będzie w jed- nakowe stroje, czy też każde dziecko będzie wyglądało inaczej. Adam Kara- sek zdradza, że zorganizowane grupy zamawiają komunijne ubrania w oko- licy października i wtedy w przypad- ku jego firmy startuje nowy sezon. - Przyjeżdżamy na prezentacje np. do kościoła, a rodzice wybierają model. Wtedy też zbieramy miary od dzieci, a gotowy towar dowo- zimy na miejsce np. do parafii czy szkoły - wyjaśnia Adam Karasek i ujawnia, że w przypadku zamówień indywidualnych rodzice najczęściej kupują przez internet, bezpośrednio w salonie w Godowie lub u jednego z dystrybutorów. - Adam Karasek mówi, że choć jego firma ma 30-let- nie doświadczenie, to stara się wyko- rzystywać najnowsze technologie, jak choćby analitykę Big Data. - Bardzo szczegółowo analizujemy dane, sprawdzamy, jak zmieniają się syl- wetki dzieci. Każdy rodzic zamawiając strój w październiku, obawia się, że do maja jego pociecha urośnie albo przytyje i nie zmieści się np. w albę. Nasze analizy pozwalają to przewi- dzieć - mówi Adam Karasek Głównym problemem na tym rynku jest sezonowość. - W Polsce ten sezon trwa od października do maja. Potem trzeba inaczej walczyć o przychody. My radzimy sobie z tym poprzez sprzedaż za granicę, gdzie komunie są także w kwietniu i czerwcu. W pozostałych miesiącach ZLOTYANIOLPL oferuje dekoracje na pierwszokomunijny stół. Dominujący kolor to oczywiście biel zajmujemy się przygotowywaniem nowych kolekcji; tworzeniem proto- typów i półproduktów, budowaniem oferty i materiałów reklamowych - wyjaśnia. Adam Karasek zdradza, że wśród biznesowych planów na przyszłość ma m.in. rozszerzenie oferty su- kienek okolicznościowych, w które dziewczynki ubierają się już po uro- czystości w kościele. - Chcemy też mocniej postawić na personalizację produkcji, aby stroje były jeszcze le- piej dopasowywane do sylwetek i aby klient mógł w sklepie internetowym tworzyć własne konfiguracje produk- tów - zdradza. KONKURENCJA REAGUJE BŁYSKAWICZNIE Z kolei wyłącznie w Internecie dzia- ła sklep ZlotyAniol.pl, który oferuje dekoracje komunijne. Działający od 12 lat sklep należy do poznańskiej Grupy Kokę. Jej współwłaścicielka Kinga Kieliańska wyjaśnia, że jest to jeden z siedmiu tematycznych sklepów, które należą do jej firmy. - Pozostałe sklepy internetowe ofe- rują asortyment związany m.in. ze ślubem i weselem, wieczorami pa- nieńskimi czy ze świętami Bożego Narodzenia - wymienia Kieliańska i informuje, że jej firma do obsługi RESTAURACJA NASKRAJNEJ WŻABKACH specjalizuje się w organizacji przyjęć z okazji Pierwszej Komunii Świę- tej. Oprócz menu ważne są też dodatkowe atrakcje dla dzieci wszystkich sklepów zatrudnia po- nad 40 pracowników. - Sklep ZlotyAniol.pl dostarcza asortyment pozwalający urządzić przyjęcie zarówno w domu, jak i re- stauracji. W ofercie mamy łącznie 4 tys. produktów. To np. wszystko do dekoracji stołu: od obrusu przez bieżnik i serwetki aż po drobne upo- minki, które czekają na talerzykach na gości. To zresztą trend, który ostatnio przeniósł się na przyjęcia komunijne z wesel - mówi Kinga Kieliańska i zaznacza, że trendy w branży komunijnej zmieniają się bardzo szybko. - Obecnie królują dekoracje bardziej skromne, wysu- blimowane i eleganckie niż dawniej, ale wciąż popularnością cieszą się dekoracje krzeseł czy balony. Poza tym w ofercie mamy np. zaprosze- nia na komunie, dekoracje na tort, wianki komunijne dla dziewczynek, rękawiczki, pelerynki, a dla chłop- ców koszule, muszki czy rękawiczki - wymienia. i Hitem ostatniego sezonu jest słodki barek, czyli miejsce w domu bądź restauracji, gdzie goście, szczególnie dzieci znajdą słodycze, ciastka itd. - Oferujemy wszystko, co » pozwala wyposażyć słodki barek; od personalizowanych słodyczy z imie' g niem dziecka, które przystępuje do
sakramentu po opakowania słodyczy - wylicza Kinga Kieliańska. Zdaniem współwłaścicielki sklepu ZlotyAniol.pl konkurencja w branży komunijnej jest bardzo silna. Kinga Kieliańska wyjaśnia, że w handlu in- ternetowym trendy i mody zmieniają się bardzo szybko. - Od lat zmaga- my się z tym, że po wprowadzeniu nowych produktów konkurencja natychmiast próbuje nas naśladować. Aby tego uniknąć staramy się wpro- wadzać nowości tuż przed rozpo- częciem sezonu, aby nie pozostawić zbyt wiele czasu na reakcję - ujawnia Kinga Kieliańska. Jak mówi przewagą jej firmy jest również to, że większość oferowanych akcesoriów produkowa- nych jest w Polsce w bardzo dobrej jakości. - Zależy nam, aby klient był zadowolony, bo wielu z nich poleca nas innym i wraca do nas, kiedy np. kolejne dziecko przygotowuje się do Pierwszej Komunii Świętej. To efekt wiarygodnej marki, którą budowali- śmy przez lata - twierdzi. JAKOŚĆ NAJWAŻNIEJSZA Coraz powszechniejszą praktyką jest organizowane przyjęć komunijnych w wynajętym lokalu. Z danych ser- wisu Ceneo.pl wynika, że już nawet 85 proc, rodziców organizujących ko- munię dla dziecka, po mszy zaprasza gości nie do domu, ale do restauracji lub sali bankietowej. Takie przyję- cia urządza np. działająca od 10 lat Restauracja Na Skrajnej w podwar- szawskich Ząbkach. Monika Korgowd, dyrektor zarzą- dzający restauracją, mówi, że rodzice rezerwują lokal najczęściej już kilka miesięcy przed wydarzeniem. - Na- sze stylowe wnętrza, polska kuchnia oraz miła obsługa sprawiają, że przy- jęcie nabiera charakteru wyjątkowej i niezapomnianej uroczystości - za- pewnia Monika Korgowd i doda je, że w ofercie jej lokalu jest pięć sal o różnej wielkości: od 10 do 140 osób. — Dodatkowo na większe imprezy za- praszamy do ogrodu leśnego, w któ- rym możemy zorganizować przyjęcia nawet na 600 osób — twierdzi. Dyrektor zarządzająca Restauracją Na Skrajnej zaznacza, że w stan- dardzie każdego przyjęcia komunij- nego jest wystrój kwiatowy, ogród z parkiem linowym, placem zabaw i ptaszamią z kolorowymi ptakami dla dzieci oraz bezpłatny parking dla gości. Z kolei ceny za osobę zależą od wybranego przez rodziców menu i wahają się od 165 do 185 zł za osobę. - Nasza oferta skupia się na daniach obiadowych oraz przy- stawkach zimnych. Oczywiście nie może zabraknąć deseru oraz tortu. Oferta została uatrakcyjniona min. o możliwość zamówienia dania „show" mogą to być np. ryby prosto z wędzarni, indyk faszerowany owo- cowym wsadem, a dla bardziej wy- magających gości szef kuchni może przygotować pieczonego prosiaka - mówi Monika Korgowd. Głównym źródłem promocji jest marketing „szeptany”, który jest najwiarygod- niejszy. Według niej na rynku panuje ogromna konkurencja. - Konkurencji wciąż przybywa. Na każdym osiedlu mamy kilka lokali gastronomicznych. Trzeba walczyć jakością - kończy. © DROGI PREZENT? PAMIĘTAJ O PODATKU Gotówka - to najczęściej wręczany na komunię prezent Z badania Barometru Providenta wynika, ze pieniądze daruje 57 proc, ankietowanych Polakow Stosun- kowo częstym podarunkiem jest tez sprzęt elektroniczny - laptopy sprezentuje 37 proc badanych, a smartfony 36 proc. Za nimi upla- sowały się rowery, które zamierza wręczyć 29 proc, respondentów. Natomiast popularne kiedyś upominki coraz częściej znikają z listy prezentów. Pamiątkowy łańcuszek daruje ló proc, badanych, zegarek 9 proc. nato- miast książkę zaledwie 2 proc Rodzice obdarowanych dzieci muszą pamiętać, aby od cenniejszych upominków zapłacić podatek. Prezent na komunię to bowiem klasyczna darowizna, a jej otrzyma- nie wiąże się z obowiązkiem podatkowym Jednak wszystko zalezy od wartości prezentu i stopnia pokrewieństwa (tzw. grupy podatko- wej] pomiędzy wręczającym a obdarowanym. Jeśli np. babcia podaruje prezent wart 20 tys zł, to może być on zwolniony z podatku, bo najbliższa rodzina zalicza się 00 tzw grupy zerowej. Taką darowiznę trzeba jednak zgło- sić do urzędu skarbowego w ciągu 6 mie- sięcy. Fiskusa wcale nie trzeba informować o otrzymanych prezentach od bliskiej rodziny, jeśli ich wartość nie przekracza 9637 zł Natomiast w przypadku dalszej rodziny z tzw II grupy podatkowej limit zwolnienia jest niższy i wynosi 7276 zł Krótszy jest tu tez termin składania deklaracji, bo wynosi tylko miesiąc. Tyle samo czasu mamy, gdy otrzy- mamy prezent od osób niespokrewnionych (III grupa], czyli np znajomych rodziców. W ich przypadku limit wynosi M902 zł. Warto pamiętać, że jeśli podatek me zostanie od- prowadzony. to może zostać ujawniony przy weryfikacji źródeł pochodzenia majątku. Od ujawnionej w trakcie kontroli darowizny grozi wówczas 20-procentowa danina. uyrnMPiMYPflim 1 f>4 • , , 73
POLAK POTRAFI, CZYLI AMERICAN DREAM W POLSKIM STYLU t Cezary Szczepański ---- Startu powcy i przedsiębiorcy, którzy mierzą wysoko. Przedstawiamy ambitnych Polaków, którzy nie tylko ruszyli na podbój amerykańskich rynków, ale odnoszą w tej dziedzinie kolejne sukcesy. -----------rzy tysiące dolarów i ambitny pomysł. W taki sposób podbój amerykańskiego rynku rozpoczął Filip Kozera. Dziś jego Kristalic ma już kilkunastu dużych klientów z całego świata, a już nie- bawem biura firmy wystartują w Londynie i Warszawie. - Swoją przygodę z zagranicz- nymi rynkami rozpocząłem już w wieku 16 lat, kiedy wyjechałem do Anglii - mówi w rozmowie z „My Company Polska**. Filip Kozera podjął studia z dzie- dziny machinę leaming/artificial intelligence na uczelni w Cambridge. Podczas nauki stworzył algorytm Visual Cognition, który odczytywał to, co się dzieje na obrazkach w in- temecie, opisywał je oraz czytał tekst, który się na nich znajdował. Kozerze udało się także pozyskać 150 tys. doi. od akceleratora z Oslo. Niestety, tuż przed uruchomieniem programu wspólnik Kozery wycofał się z biznesu. Polak szybko znalazł jego zastępcę i wyjechał do USA. - Zawsze wierzyłem, że osiąganiu pewnych rzeczy sprzyjają odpowied- nie miejsca. Jeśli chodzi o zakładanie i rozwój biznesu w branży nowych technologii, takim miejscem jest właśnie San Francisco - komentuje. W ciągu kilku tygodni, mimo trudnych warunków mieszkanio- wych i braku pieniędzy, Kozera wraz z wspólnikiem stworzyli nową aplikację, która uczy się głosu FILIP KOZERA zaryzykował, ale osiągnął sukces. Wraz z zespołem rozwija Kristalic w San Francisco. Teraz planuje biz- nesowy „powrót” do Polski i mimiki twarzy, aby umożliwić lepszą jakość rozmów wideo, szcze- gólnie przy problemach z siecią. Kod pisali w osiedlowej bibliotece, ale trafili w dziesiątkę. Aplikacja spotkała się z zainteresowaniem klientów, a jej twórcy zdobyli 100 tys. doi. z amerykańskiego programu Sequoia Scout. Kolejne pieniądze - 120 tys. doi. - prze- kazał Techstars. Owocem tych działań jest Kristalic. - Obecnie sprzedajemy nasz produkt głównie inwestorom, którzy wykorzystują go do robienia notatek z rozmów z ekspertami. Mamy już klientów, to kilkanaście firm w USA oraz w Wielkiej Brytanii - mówi Kozera. Inwestorzy przekazali do tej pory prawie 2 min doi. Ale to nie
koniec- - Chcemy docelowo stwo- rzyć bank pamięci, w którym łatwo zajdziemy wszystkie informacje, jakie kiedykolwiek usłyszeliśmy. W ciągu kolejnych miesięcy mamy w planach otwarcie biur w War- szawie oraz w Cambridge. Z kolei w ciągu 1,5 roku planujemy kolejną rundę finansowania, znacznie więk- szą od pierwszej - deklaruje. GLOBALNA APLIKACJA, POLSKI POMYSŁ Innym przedsiębiorcą, który sukces odnosi nie tylko w USA, ale wręcz na całym świecie, jest Stefan Batory, twórca aplikacji Booksy i którego rozmowę z cyklu My Company My Story możecie przeczytać w tym numerze „My Company Polska". Zanim ruszył na podbój USA, stwo- rzył jeden z największych projektów startupowych w Polsce. Jest nią apli- kacja iTaxi służąca do zamawiania taksówek. Z Booksy wystartował bezpośred- nio w USA, co jest wyjątkiem na tle innych, polskich startupowców. Pro- jekt uruchomił w 2014 r. i dziś stał się już aplikacją globalną, dostępną także w Polsce. Porównując sposób robienia biz- nesu w Polsce i USA, w rozmowie z „My Company Polska” opubli- kowanej w 2019 r., zwrócił uwagę na zupełnie inny charakter rynku. - Idea budowania startupu w Polsce i USA jest podobna: szybko testo- wać i iterować, wyciągać wnioski, uczyć się. Różnice dotyczą kultury, skali i wielkości rynku, konkuren- cyjności, pracowników i klientów, firmy z Doliny Krzemowej w wielu dziecinach mają dostęp do naj- lepszych specjalistów na świecie. Jednocześnie jednak muszą o nich dużo bardziej konkurować. Mają też znacząco większe koszty pracy i to zmusza je do większego „focusu”, czyli koncentracji na podstawowej działalności. To z kolei powoduje, że od początku wiele procesów automatyzują i outsourcują, bo nie stać ich na zatrudnianie pracowni- ków. Muszą też dużo szybciej ite- rować, a jak nie idzie, bez rozterek °głaszają upadłość - tłumaczy. Booksy nie musi obawiać się upa- Q dlości. W ostatnich miesiącach firma °siągnęla 6,5 min użytkowników MAW r PWOrt? MCHAŁ Mt/TOR z całego świata. Co miesiąc rezerwu- ją oni dzięki aplikacji 3 min wizyt. GŁOWA 00 BIZNESU Sukces o jeszcze większej skali odniósł Brainly stworzony przez Michała Borkowskiego. Projekt zaczął się od polskiego zadane.pl. Tyle że w 2019 r. miał już 150 min użytkowników! Startup podwoił tę liczbę w ciągu zaledwie dwóch lat i nic nie wskazuje na to, by mia- ło się to zmienić — firma w lipcu 2019 r. pozyskała ponad 30 min doi. dofinansowania od Naspersa - amerykańskiego giganta. Od momentu powstania Brainly zdo- był niemal 70 min doi., czyli jedną z największych wartości inwestycji pozyskanych przez polskie startupy w historii. Firma wykorzystuje te środki do rozwoju. Możliwości są ogromne. Brainly celuje w podbój globalnego rynku edukacyjnego, czyli dotarcie do ponad 1 mld uczniów. Gigantyczny sukces odniósł także Piotr Szulczewskj. Chociaż nie ma jeszcze 40 lat, jego ma- jątek wyceniany jest na miliardy dolarów. Zanim założył startup, pracował w USA u największych graczy na rynku IT. W 2011 r. wraz z partnerem biznesowym urucho- mił Wishwall. Dziś firma nazywa się Wish i wyceniana jest na niemal 9 mld doi. Platforma umożliwia robienie zakupów chińskich pro- duktów za niewielką opłatą. To konkurencja m.in. dla Amazona. którego twórca, Jeff Bezos, podobno chcial wykupić Wish w 2016 r. za 10 mld doi. Szulczewski propozycję odrzucił. Sukces kolejnego naszego bohatera - Arkadiusza Musia - w odróżnieniu od poprzedników nie wynika z mody na startupy. W Polsce uruchomił on Press Glass (firma powstała w 1991 r).t0 największy producent szyb zespolo- nych w Europie. W 2018 r. wykupił amerykańską firmę Glass Dynamics Inc. z siedzibą w Północnej Karoli- nie i zainwestował w budowę kolej- nych zakładów produkcyjnych Dziś firma szykuje się do następnych inwestycji, m.in. w Polsce i Wielkiej Brytanii i jest dowodem na to, że polak potrafi. STEFAN BATORY twórca aplikacji Booksy Pierwszym krajem, w którym wystartowaliśmy z Book- sy były Stany Zjednoczone Dlaczego? Bo wiedzie- liśmy. ze właśnie tam tkwi największy potencjał. a wygrana w USA oznacza prostsze 1 szybsze powtórzenie sukcesu w innych krajach. Rynek usług beauty w USA jest wart ponad 100 mld doi., a wciaz jedynie mniej niż 5 proc usług rezerwowanych jest online Oo tej pory żadnej spółce technologicznej nie udało się podbić tego rynku 1 zbudować z sukcesem biznesu typu marketplace. który skupiałby usługodawców w branży healthBbeauty Mimo ze działa- my w ponad 25 krajach, to Stany są dla nas priorytetem, dlatego głównym celem zebranej przez nas rundy finanso- wej w 2019 r. (ok. 11S min zl) jest umocnienie pozycji lidera w USA. I to jest priorytet na najbliższe kilka lat W Stanach ludzie są o wiele bardziej otwarci na nowości 1 testowanie rozwiązań mobilnych Inaczej na tym tle wypadała na początku Polska. Tu musielismy wykonać dużo pracy u podstaw, aby przekonać ludzi, że ich klienci z chęcią wybiorą rezerwacje online zamiast umawiania wizyt telefo- nicznie. o ile tylko damy im taką możliwość FILIP KOZERA założyciel KristaGc Za wyborem USA jako miejsca do robienia biznesu stoją też oczywiście pieniądze. Tylko w 2019 r. na inwestycje w startupy przezna- czono w Stanach aż 136.5 mld doi. Ola porówna- nia. w Polsce kwota ta wyniosła w ubiegłym raku 250 min doi. Większy kapitał oznacza więc większe szanse na znalezienie inwestorów, choć nie brakuje i konkurencji. Moim zdaniem, te dwa rynki różnią się też jeśli chodzi o podejście do młodych biznes- menów. Amerykańscy inwestorzy często wykładają kapitał bo dostrzegają potencjał w samym zespole, nie tylko w produkcie i prognozach finansowych. Tak zresztą było ze mną - otrzymałem swoją pierwszą ofertę od inwestora na rynku amerykańskim w mo- mencie. gdy nie miałem jeszcze żadnego produktu. Podczas gdy biznes w Polsce liczy potencjalne zyski z danej inwestytgi. w USA poszukiwane są przeło- mowe, wizjonerskie projekty, które mogłyby zmienić świat. Firmy takie określa się jako moon-shot. MY COMPANY POLSKA 75
OMNICHANNEL MARKETING JAK WYBRAĆ NAJSKUTECZNIEJSZE KANAŁY PROMOCJI? Czy zdarzyło ci się być na stronie internetowej, gdzie najpierw wyskoczył pop-up z zapisem na newsletter, następnie powiadomienie web push, a na koniec migająca dioda telefonu z nagłówkiem „Zostaw nam swój numer telefonu, oddzwonimy w 28 sekund”?
RENATA GAJOCH-BIELICKA Oto czym może skoń- czyć się nieprzemyślane wprowadzenie wielu narzędzi marketingowych - zalewem komu- nikatów. których klient w danym momencie wcale nie potrzebuje. NA JAKIE KANAŁY KOMUNIKACJI WARTO POSTAWIĆ? Na początek warto zastanowić się, jaki kanał komunikacji preferują twoi odbiorcy i który z nich przy- nosi najwięcej sprzedaży. A masz z czego wybierać: • Social media • Pozycjonowanie stron • E-mail marketing • SMS-y • GoogleAds • Webinary • Webpushe i wiele innych... Choć mnogość możliwości kusi, skup się na tych kilku najważniej- szych. Tym bardziej że zbyt wiele narzędzi to rosnące koszty, nad którymi ciężko zapanować. Jeśli dodatkowo twoje działania w social mediach prowadzi agencja X. wysyłkę SMS-ów firma Y. a e-mail marketing prowadzi Z, wówczas powstają duże ilości danych, które się wzajemnie nie przenikają. Trud- no wówczas o spójność w komuni- kacji i dobre doświadczenia klienta. SKUTECZNA komunikacja WIELOKANAŁOWA DZIĘKI JEDNEMU NARZĘDZIU Planując komunikację, warto wybrać kompleksowe narzędzie, które pozwoli ci na prowadzenie skutecznego marketingu wieloka- nałowego. Aby lepiej zrozumieć dostępne możliwości, posłużę s*ę przykładem. Wyobraź sobie. że prowadzisz sklep dla fascy- natów wspinaczki wysokogór- skiej. Chcesz pozyskać nowych klientów. Mimo dużego ruchu na stronie, nowo odwiedzający rzadko decydują się na dokonanie zakupu. Oprócz sklepu interne- towego prowadzisz w Krakowie sklep stacjonarny. • E-mail marketing Jednym z kroków, które pozwolą ci zamienić odwiedzających sklep internetowy w klientów, będzie stworzenie formularza zapisu na newsletter. Oferujesz 15 proc, ra- batu na pierwsze zakupy w zamian za pozostawienie adresu e-mail. Taki formularz zapisu zarówno statyczny, jak i pop-up stworzysz np. we FreshMailu. Stwórz dedykowane kody raba- towe. aby sprawdzić, ile osób po zapisie na newsletter zdecydowało się na zakup. Następnie prowadź regularną komunikację, w której możesz informować m.in. o nowo- ściach, specjalnych rabatach bądź wysyłać specjalistyczne artykuły o wspinaczce wysokogórskiej. Jak wynika z danych od Custo- ra. e-mail marketing odpowiada za blisko jedną piątą transakcji w e-sklepach. więc postawienie na ten kanał komunikacji może się okazać jednym z lepszych, jeśli chodzi o generowanie zysków. • Wysyłaj kampanie SMS Do posiadaczy karty lojalnościowej lub stałych klientów możesz także wysyłać kampanie SMS. Statystyki wskazują, że 95 proc, wysyłanych wiadomości jest odczytywanych. To oznacza, że marketing SMS jest jedną z najskuteczniejszych form dotarcia do klientów. Pamiętaj jednak, by nie przesadzić i nie OEICKMANN 20% na wybrane buty skazane i kozab dzteoece Z karta Dechmarai PLUS do 2810 w sklepach i sklepie tHlemeujwym www dof kii www do' > Do posiadaczy karty lojalno- ściowej lub stałych klientów możesz wysyłać kampanie SMS. Staty- styki wskazują, że 95 proc wysyłanych wiadomości jest odczytywanych wysiać komunikatów za czę- sto. Oczywiście inną kwestią są powiadomienia o przesyłce, etapie realizacji zamówienia czy innych, ważnych z punktu widzenia klienta komunikatów. Zobacz np., iak robi to Deich- mann. Uczestnicy zapisani do klu- bu Deichmann PLUS, jako pierwsi otrzymują informacje o promocjach dostępnych zarowno w sklepach Online, jak i w stacjonarnych.
materiał partN£Ra 140 icn* r»>- *u'» TotMl chc* w 10 m Postaw na sprawdzone narzę. dzia komunikacji, dzięki którym lepiej dotrzesz do swoich klientów i jednocześnie nie zalejesz ich zbyt dużą liczbą reklam --- o- . zaniem. Nie reklamujesz produktu w nachalny sposób, a przekazujesz Synergia kampanii SMS i e-mail bieżąco z informacjami na temat wartościową wiedzę już zaintereso- Mówiąc o komunikacji wielokana- statusu zamówienia, płatności czy wanym osobom. łowej. nie sposób nie wspomnieć o korzyściach łączenia kampanii SMS i e-mail. Zarówno e-mail marketing, jak i SMS łączy na- tychmiastowość i bezpośredniość. Dzięki zastosowaniu personalizacji i segmentacji tworzysz wrażenie komunikacji jeden do jednego. Wysyłając kampanie e-mailowe, możesz przekazać w newslette- rze znacznie więcej informacji niż w 160 znakach pojedynczej wiado- mości. Jednocześnie w przypadku SMS-a masz niemal pewność, że odbiorca go przeczyta. Jak więc brzmi prosty przepis na sukces? Wyślij newsletter do subskrybentów, a następnie SMS o treści: „Zajrzyj na swoją skrzynkę e-mail - mamy tam dla Ciebie spe- cjalną ofertę". Sprawdź statystyki i przekonaj się. o ile większy Open Ratę i konwersję uzyskasz dzięki takiej synergii. • E-maile transakcyjne Po dokonaniu zakupów w sklepie internetowym, klienci chcą być na wysyłki. Jak pokazują badania, e-maile transakcyjne są osiem razy chętniej otwierane i klikane niż innego typu wiadomości. Prowadząc sklep internetowy, z pewnością będziesz wysyłać e-maile transakcyjne do swoich klientów. Najważniejsze jest, by docierały one do nich jak najszyb- ciej i nie trafiały do folderu SPAM. Ogromne znaczenie ma infrastruk- tura, z której wysyłasz komunikaty, jakość adresów IP czy możliwość podglądu statystyk dla każdej wiadomości. Dzięki temu dowiesz się, czy dotarła ona szczęśliwie do odbiorcy, czy może gdzieś utknęła po drodze. • Webinary Dzięki webinarom możesz osiągnąć kilka ważnych celów związanych z prowadzeniem biznesu online. Po pierwsze, jeśli chcesz wypro- mować nowy produkt, pokazać jego zalety czy odpowiedzieć na pytania zainteresowanych, to właśnie webinar będzie najlepszym rozwią- Po drugie, aby zapisać się na webinar, uczestnicy powinni zostawić swój adres e-mail. Dzięki temu zbierasz bazę subskrybentów, którzy następnie mogą otrzymywać wartościowe informacje na temat produktów, specjalne rabaty i wiele innych wiadomości. Po trzecie, masz dostęp do nagranych już webinarów i możesz udostępniać je w sklepie online za określoną kwotę. PODSUMOWANIE Kampanie omnichannel mogą przynieść ci wiele korzyści, ale rów- nież wiele komplikacji. Postaw na sprawdzone narzędzia komunikacji, dzięki którym lepiej dotrzesz do swoich klientów i jednocześnie nie zalejesz ich zbyt dużą liczbą reklam. A najlepiej wypróbuj system, który pozwoli ci zapanować nad kilkoma kanałami jednocześnie. RENATA GAJO CH-BIELICKA jest marketerem z zamiłowania I z zawodu. We FreshMailu zajmuje sie min. prowadzeniem projektów marketingowych, pisaniem tekstów i kampaniami lead generation
MOJA FIRMA ZARZĄDZANIE, MARKETING, FINANSE, PRAWO, NOWE TECHNOLOGIE, DRIVE 801 finanse ZYSKI WRAŻLIWE NA KLIMAT 84 I AKADEMIA PRZEDSIĘBIORCZOŚCI JAK SZUKAĆ (I ZNALEŹĆ) PRACOWNIKÓW sroc* 88 I ZARZĄDZANIE BŁYSKAWICZNY ROZWÓJ. CZYLI JAK NIE WYPAŚĆ Z TORU 1 ZARZĄDZANIE NIE MALUJMY TRAWY NA ZIELONO 961 CYBER BEZPIECZNY PRZEDSIĘBIORCA CHMURA PEŁNA DANYCH 991 ppk WSZYSTKO, CO PRACOWNIK POWINIEN WIEDZIEĆ 112dwve BIAŁE PIEKŁO. TESTUJEMY OPONY ZIMOWE 1041 PRAWO I PODATKI NAJNOWSZE ZMIANY W PRZEPISACH GOSPODARCZYCH. KALENDARIUM PRZEDSIĘBIORCY 1061 UWAGA! KONTROLA SKARBOWA! PRIMA APRILIS 114lORIVE BLISKO KLASY PREMIUM. TESTUJEMY MAZDĘ 3 117 RAPORT - ELEKTROAM3BŁNOŚĆ NIE TYLKO CZTERY KÓŁKA 1°8lBEZ£BÓlUGlOW.CZYllJAKWflRAC DOBRE UBEZPIECZENIE MY COMPANY POLSKA I 04 • ?O?0 79
ZYSKI WRAŻLIWE NA KLIMA! Kawa znana z tego, że budzi do życia, kakao uważane za najzdrowszą używkę świata oraz cukier, największy dopalacz mózgu. Ceny tych towarów szaleją. Wszystko przez to, że ich produkcja uzależniona jest od klimatu. ĆL Emil Szweda Notowania cen kawy w centach za funt co 130 120 110 100 90 2017 2018 2019 2020 ruga połowa 2019 r. przyniosła podobne zmiany notowań także na rynkach innych tzw. miękkich towa- rów. Notowania kawy --------wzrosły od ostatniego tygodnia października z 93 doi. do 142 doi. za funt niespełna dwa mie- siące później (o 54 proc.), ale tylko po to, by z początkiem lutego wró- cić poniżej 100 doi. Natomiast notowania kakao wzrosły o 37 proc, między sierpniem 2019 r. a styczniem 2020 r. i utrzy- mują się na poziomie 2,9 tys. doi. za tonę, czyli najwyższym od ponad dwóch lat. Wysoka zmienność notowań nie jest czymś szczególnym na rynku towarów. Najprościej rzecz ujmu- jąc, decyduje o tym wahająca się, bo uzależniona od areałów i zbio- rów podaż oraz stały popyt. Do tej pory oznaczało to stabilnie rosnący popyt, co związane jest zarówno ze wzrostem liczby ludności na świe- cie i ich apetytem na słodkie prze- kąski oraz orzeźwiające napary, jak i ze zmianą stylu życia w krajach rozwijających się. Już kilkuprocen- towa nadwyżka produkcji nad po- pytem lub jej deficyt może prowa- dzić do silnej zmiany notowań na przestrzeni zaledwie kilku miesięcy. PRZEŁOM ROKU w notowaniach kawy to duże i gwałtowno wzrosty oraz następujące po nich spadki. No wzrost podaży nie można liczyć
26G0 2^’CO 2200 2000 ---2019 2018 2017 NAJWIĘCEJ KAKAO uprawia się w Afryce Zachodniej. Aż 30 proc, ziaren kakaowca pochodzi z Wybrzeża Kości Słoniowej, a razem z sąsiadującą Ghaną jest to już 50 proc Notowania cen kakao w dolarach za tonę J1800 Wiele wskazuje na to, że zmienność notowań będzie coraz większa ze względu na coraz większe problemy z przewidywalnością klimatu, który odgrywa kluczową rolę w przypad- ku uprawy roślin, z których otrzy- muje się trzy wymienione towary. Prognozy naukowców wskazują, że produkcja kawy czy kakao może spaść nawet o połowę w perspekty- wie 2050 r., co przy względnie sta- łym lub nawet powoli spadającym popycie (jak w przypadku cukru czy czekolady w krajach rozwiniętych) pozwala oczekiwać silnego wzrostu ich notowań w wieloletniej perspek- tywie. Trzeba jednak uważać, bo korek- 2 ty notowań mogą także okazać się q gwałtowne w przypadku wystąpie- rj n*a sprzyjających warunków do “ upraw w poszczególnych latach. KLIMAT TROPIKALNY Szczególnie wrażliwa na zmiany klimatyczne jest uprawa kawow- ców w klimacie tropikalnym, mię- dzyzwrotnikowym. O idealnych warunkach mówimy w przypadku położenia upraw między 10 stop- niami odległości od równika i od kilkuset metrów do 2 tys. m n p.m. (niektóre gatunki uprawia się na- wet wyżej). Stabilne, umiarkowane temperatury, regularne opady i obecne przez cały rok promienie słoneczne zapewniają możliwość zbiorów nawet 2-krotnie wciągu roku. Odmiana kawy arabica odpo- wiada za 70 proc. upraw, a najlep- sze zbiory' zapewniła temperatura 18-21 stopni Celsjusza. A takie temperatury w okolicach równika panują właśnie na wzniesieniach i wyżynach. Niemniej zmiany klimatyczne docierają także i w te rejony Tym- czasem wzrost temperatury nawet o 0,5 stopnia w nieodpowiednim czasie może odbić się na jakości i ilości zbiorów Dodatkowo wzrost temperatur oznacza także większe ryzyko pojawienia się chorób drze- wek kawowych oraz wzrostu popu- lacji szkodników {2020 r. rozpoczął się od plagi szarańczy, która pusto- szyła ntin. etiopskie uprawy kawy, pożerając 30 proc z nich). Wyzsze temperatury oznaczają przede wszystkim szybsze parowanie wody z gleby, a susza 1 niewystarczająca wilgotność gleby jest istotnym czynnikiem ryzyka dla upraw kawy. Chociaż kawa uprawiana jest w 70 krajach, a jej produkcja potro- iła się od lat 60. minionego wieku przy stabilnie rosnącym popycie (o ok. 5 proc, rocznie •. to wiele wskazuje na to, ze możliwości wzrostu podaży zostały wyczerpane Upraw' nie można przenosić w inne rejony geograficzne Drzewka wy- magają ściśle określonych warun- ków. wliczając kąt padania promieni słonecznych, czego me zapewni im nawet najlepsze nawodnienie czy ustabilizowana sztucznie tempera- tura. Do największych producentow kawy zaliczają się Brazylia, Kolum- bia, Meksyk. Tanzania. Etiopia i Wietnam. Według raportu opubli- kowanego w’ 201 o r. przez The Cli- mate Insntute we wszystkich tych krajach zmiany klimatyczne dopro- wadzą do spadku wielkości zbiorów o 50 proc, w perspektywę 2050 r., jeżeli ocieplenie klimatu zatrzyma się na 1,5 stopnia Celsjusza, lednak np dla Etiopu prognozowana skala wzrostu średnich temperatur to az 3.1 stopnia Celsjusza. Remedium na zmiany klimatycz- ne może być wprowadzenie upraw na wyższe poziomy tpanują na nich nizsze temperatury), ale warunki pogodowe są na nich mniej stabilne, a ponadto taka operacja wiąze się z dalszą wycinką drzew, a więc 1 przyspieszeniem zmian klimatu. To co wydaje się racjonalne z punktu DRZEWKA KAWOWE WYMAGAJĄ ŚCIŚLE OKRE- ŚLONYCH WARUNKÓW, NAWET KATA PADANIA PROMIENI SŁONECZ- NYCH mv car*— polska ' »* • ?'4'J 81
NAJPOPULARNIEJSZY u nas cukier pochodzący z buraków cukrów* t> stanowi tylko 20 proc, światowej produkcji. Dominuje trzcina cukrowa Notowania cen cukru w centach za funt 2017 ---------------------2018------------------------2019--------------2O2O-* się na 211 deficytu, co przyczyniło się do wzrostu cen na giełdach rol- nych. Produkcja między tymi latami wzrosła prawie o 3,9 proc., ale po- pyt wzrósł więcej - o 4,6 proc. Po- nieważ - wbrew pozorom - cena surowca nie stanowi kluczowego wkładu w cenę tabliczki czekolady na sklepowych półkach (zwłaszcza w przypadku taniej, masowej pro- dukcji), duże koncerny są w stanie zapłacić wyższe ceny za możliwość zaspokojenia ich popytu. Mimo to niektóre firmy doradcze zalecają największym koncernom ogranicze- nie zawartości kakao w wyrobach, które trafiają do konsumentów. Warto też odnotować, że pokry- cie popytu zapasami spadło do 35,4 proc, z 37,5 proc, rok wcześniej (wszelkie dane o produkcji, popycie i zapasach według International Cocoa Organization). Najważniejsza - z punktu widze- nia postronnego inwestora - pozo- staje duża wrażliwość kakaowców na zmiany klimatyczne oraz silna koncentracja produkcji w pobliżu Zatoki Gwinejskiej. Od zbiorów w tym rejonie świata zależy więc bardzo wiele. Tymczasem, zdaniem naukowców, do 2050 r. 90 proc, obecnych terenów rolniczych Ghany i WKS przestanie nadawać się do uprawy kakaowca (według reo.pl). widzenia globalnej gospodarki, jest niewyobrażalne dla plantatorów - najczęściej małych, rodzinnych gospodarstw. DOLAR DZIENNIE ZA KAKAO Powyższy opis pasuje częściowo także do upraw kakao, z rym tylko, że geograficznie rynek jest jeszcze bardziej skoncentrowany. 30 proc, ziaren kakaowca pochodzi z Wy- brzeża Kości Słoniowej, a razem z sąsiadującą Ghaną jest to już 50 proc, jeśli dodamy Kamerun i Ni- gerię jest to (według różnych źró- deł) nawet 80 proc. Część upraw zlokalizowana jest w Ameryce Ła- cińskiej (stąd przecież się wywodzi) i południowej Azji (łącznie w 30 kra- jach). Nie ma wprawdzie potrzeby uprawiania drzewek kakao wysoko nad poziomem morza, ale za to rol- nictwo jest rozdrobnione. Przecięt- ny dochód rolnika uprawiającego kakaowce sięga ok. 1 doi. dziennie (ceny skupu ziaren kakao są w WKS regulowane przez rząd), co oznacza bardzo skromne możliwości ochro- ny upraw przed klęskami natural- nymi (np. instalując nawadnianie upraw w razie suszy) i szkodnikami. Co więcej, pod uprawę tych drzewek wycinane są kolejne połacie dżungli (nawet w rezerwatach), a to natu- ralnie dodatkowo zwiększa ryzyko wystąpienia suszy. Rynek kakao jest niezwykle wraż- liwy na podaż. W sezonie 2017-2018 na rynek trafiło 4,65 min t kakao, przekraczając popyt zaledwie o 81. W latach 2018-2019 oczekiwano 181 nadwyżki, ale ostatecznie skończyło RYNEK KAKAO JEST NIEZWY- KLE WRAŻLIWY NA PODAŻ. W JEDNYM ROKU MOŻE BYĆ NIEWIELKA NADWYŻKA PRODUKCJI, BY W KOLEJ- NYM WYSTĄPIŁ DUŻY DEFICYT CORAZ MNIEJ SŁODKI TEN CUKIER Największym i teoretycznie najbar- dziej stabilnym z wymienionych rynków jest cukier. Jego roczna produkcja sięga 170-180 min t (178 min w rekordowym 2018 r.). Największymi producentami cukru są Indie, które w 2018 r. po raz pierwszy wyprzedziły Brazylię (ok. 30 min t rocznie), na trzecim miejscu jest Unia Europejska (18 min t). Przy czym, warto pamię- tać, że najpopularniejszy u nas cukier pochodzący z buraków cukro- wych stanowi tylko 20 proc, świato- wej produkcji. W 80 proc, świat po- lega na trzcinie cukrowej. I ją także można uprawiać tylko w wybranych regionach świata (nie- co szerszym niż pas zwrotnikowy).
w sąsiedztwie zbiorników wodnych, jednak klęska suszy może zmniej- szyć uprawy. Dodatkowo Brazylia ograniczyła produkcję cukru na rzecz produkcji bioetanolu. Jest to dla rolników bardziej opłacalne, choć oczywiście ewentualny wzrost cen cukru na rynkach może zmienić i te kalkulacje. Oprócz zmiany profi- lu działalności brazylijskich farme- rów duże znaczenie dla notowań cu- kru miała susza w Indiach. Jak się szacuje, zmniejszy to zbiory w tym kraju o 2,5 min t, a łączny deficyt cukru w stosunku do potrzeb sięgnie 1,4 min t. Jeśli weźmiemy pod uwa- gę także tegoroczną suszę w Polsce (na razie mamy „tylko” suszę hy- drologiczną w zimie, co uprawdopo- dabnia, ale nie przesądza o suszy w całym roku i jej wpływie na zbio- ry) i Francji, a także już obecną su- szę w Tajlandii i deficyt cukru może okazać się nawet większy w sezonie 2020-2021. Tymczasem - mimo wzrostu no- towań o 40 proc, w niespełna pół roku - funt cukru na giełdzie wciąż wyceniany jest na 15 amerykańskich centów. W 2011 r. notowania cukru osiągnęły szczyt przy cenie 35 cen- tów, co sporo mówi o możliwo- ściach dalszego wzrostu cen. Coraz słodsza dieta ludzkości wzmacnia popyt na cukier, kakao, a liczba smakoszy kawy także syste- matycznie rośnie. W teorii skazuje to rynek na rosnącą lukę między apetytem ludzkości a możliwością jego zaspokojenia. Jednak jak zwykle wszystko jest łfwestią ceny. Dziś trudno nam so- bie wyobrazić, że czekolada w skle- pie czy cukier lub kawa drożeją tak bardzo, że z tego powodu zacznie- my sobie ich odmawiać. Jednak w społeczeństwach rozwiniętych silnie obecny jest inny trend ~ stopniowe przechodzenie na zdrowy $tyl życia. A to oznacza tak- że eliminację niezdrowych, słodkich Przekąsek. Dlatego popyt na cukier nie wzrósł istotnie w ostatnich latach ' utrzymuje się w okolicach 170 min t, a niektóre koncerny (np. Nestle) dostrzegają w nim za- grożenie dla popytu na swoje wyro- V- Pewne nadzieje na przyszłość dotyczą także możliwości dokona- nia zmian genetycznych, które przyczyniłyby się do uodpornienia kakaowca na wpływ zmiany klima- tu i choroby. Pewnych rezerw moż- na dopatrzyć się także w wyższej kulturze upraw w Afryce, zaś naj- bardziej ceniona i najchętniej upra- wiana arabica nie jest przecież je- dynym gatunkiem kawy. Odmiana robusta jest rośliną mniej wymaga- jącą i lepiej znoszącą wyższe tem- peratury. JAK INWESTOWAĆ Zarabiać na zmianach notowań cukru, kawy i kakao można, nie zmieniając swoich inwestycyjnych przyzwyczajeń. Na warszawskiej giełdzie notowane są certyfikaty Raiffeisen Centrobanku. Umożliwiają one inwestycje w kontrakty na notowania trzech wymienionych surowców, przy czym inwestycja odbywa się z dźwignią (minimum 2-krotną, maksymalnie 6-krotną). Zainteresowani mają też do wyboru inne certyfikaty, których notowania zależne są od notowań kontraktów innych płodów rolnych: pszenicy, kukurydzy czy soi. W tym wypadku zmiany klimatu nie odgrywają (jeszcze?) tak istotnego wpływu na wielkość zbiorów oraz ich ceny, choc oczywiście jest to element, który zaczyna być coraz częściej brany pod uwagę. Możliwości inwestycyjne rosną po otwarciu rachunku na światowe 00 NAJWIĘK- SZYCH PRODU- CENTÓW kawy zaliczają się Bra- zylia. Kolumbia. Meksyk. Tanzania. Etiopia i Wietnam giełdy. Od zakupu ETF-ów (fundu- szy, których jednostki mają wiernie naśladować ruchy cen wybranych surowców) oferujących możliwość inwestowania z dźwignią lub bez niej po ETF-y zawierające akcje wybranych spółek lub indeksy wy- branych giełd w krajach silnie zwią- zanych właśnie z produkcją kakao czy kawy. Jednak nie będzie to juz to samo, co inwestycja bezpośred- nio powiązana z notowaniami su- rowców. O ile możemy szacować, ze zmiany klimatyczne faktycznie przyczynią się do zmniejszenia zbiorów, a co za tym idzie także wzrostu notowań tych surowców, przewidywania te nie biorą pod uwagę innych niezwyczajnych oko- liczności, które także mogą wpły- wać na ceny. Przy dobrej koniunktu- rze gospodarczej konsumenci chętnie sięgają po czekoladę 1 kawę, ale przy gorszej będą poszukiwać oszczędności w domowych budże- tach. Równolegle zmieniają się tak- że nawyki żywieniowe. Więcej osób zwraca uwagę na zbilansowane po- siłki i unika cukrów w swojej diecie. Zarabianie nawet na - zdawałoby się - przewidywalnym i dość oczy- wistym trendzie nie jest jednak za- daniem prostym. Reguły są takie same jak na innych rynkach - ku- puj. gdy notow-ama są niskie, sprze- daj, gdy są wysokie i nigdy nie in- westuj więcej niż mozesz stracić. © MY COMPANY POLSKA | OM • ?020 83
JAK SZUKAĆ [I ZNALEZC] PRACOWNIKÓW Alicja Hendler To, że dopiero zaczynamy swój biznes albo jesteśmy w danej branży od niedawna, wcale nie musi być przeszkodą, by zatrudnić najlepszych na rynku. Może to być wręcz nasz atut. Oto trzy kroki, by znaleźć pracowników idealnych. irmy, które dopiero I startują, mają sporo zalet w oczach ich po- lencjalnych pracow- ników. - Wydają się atrakcyjne, gdyż ludzie spodziewają się, że będą w nich mniej anonimo- wi, a co więcej - będą mieli wpływ na ich budowę i rozwój, zdobywając przy cym różnorodne doświadczenia, łatwiej im też będzie w nich awan- sować - zauważa Katarzyna Po- trzuska-Chwojnicka, senior account manager SSC/BPO w agencji pracy Randstad Polska. - Realna możliwość zawodowego rozwoju to niewątpliwie jeden z naj- ważniejszych atutów początkującego przedsiębiorstwa. Mała firma potrafi świetnie przygotować pracownika do dalszej kariery. O tym zresztą często mówimy podczas rozmów rekruta- cyjnych - wtóruje jej Sylwia Chwa- styk-Kolasa, dyrektor operacyjna firmy doradczej Lobo HR. Oczywiście nowy biznes to nie- wiadoma, więc wywołuje też obawy. Mogą one dotyczyć jego wypłacal- ności, p la nów rozwojowych, tego, czy przedsiębiorca umie zarządzać i dbać o swoich ludzi. - Duże firmy,
głęboko osadzone na rynku, takich obaw zwykle nie budzę. Kuszą za to szkoleniami, narzędziami do zarzą- dzania, ścieżkami karier i awansów czybenefitami pozapłacowymi - opisuje Sylwia Chwastyk-Kolasa. Mimo to „nowicjuszom” i tak często jest łatwiej, jeśli chodzi o rekrutację. Kandydaci nie mają bowiem w sto- sunku do nich uprzedzeń, które nieraz żywią wobec mocniej rozpo- znawalnych firm. - Hejt biznesowy, choćby ze strony niezadowolonych byłych pracowników, jest dziś bru- talną rzeczywistością. W Internecie każdy może napisać wszystko, za- zwyczaj bezkarnie. Istnieją fora, por- tale, których treści potrafią w ciągu kilku dni obrócić w perzynę strategię employer brandingową budowaną przez lata - mówi Chwastyk-Kolasa. Początkujący przedsiębiorca może mieć co najwyżej problem ze swoją marką osobistą. Jeśli będzie dobra, stanie się jego sprzymierzeńcem w rekrutacji. Nie bez kozery mówimy tu o mar- ce, brandingu, atutach i obawach, bo do poszukiwania pracowników nale- ży się zabrać tak samo jak do zdoby- wania klientów. Trzeba o nich myśleć jak o grupie docelowej. Musimy jasno zdefiniować, kogo szukamy, jakie ma mieć kompetencje, ale także - jakimi powinien się kierować war- tościami oraz do jakich jego potrzeb i oczekiwań będziemy się odnosić w swojej komunikacji. To powinno determinować nie tylko jej treść, ale także formę i kanały, którymi będziemy docierać do najbardziej pożądanych kandydatów. - Ważne są zresztą wszystkie punkty styku firmy z kandydatem w procesie rekrutacji, całe jego związane z nią doświadczenie - tłumaczy Maja Goj- towska, ekspertka specjalizująca się w HR i employer brandingu, autorka bl°ga gojtowska.com i książki „Can- óidate experience. Jeszcze kandydat CZY już klient?”. zacznij OD PROFILI Aby ustalić, ilu i jakich pracowników nam potrzeba, najpierw musimy Przeanalizować swój model bizneso- wy i firmowe procesy, które pomogą Bo wcielić w życie. Jakie zadania ędzie trzeba wykonywać, jakie dzia- ania i całe ich ciągi - realizować? Jakie będą w związku z tym potrzeb- ne umiejętności i wiedza? Warto również podejrzeć sposób działania i strukturę pracowników u dobrze prosperującej konkurencji, zwłasz- cza tej, której wielkość przypomina to, co zamierzamy osiągnąć w naj- bliższej przyszłości. Byle nie wpaść w pułapkę ślepego naśladownictwa. Choćby dlatego, że dziś należy wy- różniać się na rynku, wnosząc nań unikalną wartość dla klientów, i to powinno w dużym stopniu wpływać na naszą koncepcję zespołu i spo- sobu, w jaki będzie pracował Może w naszym przypadku najlepsza będzie np. grupa osób samoorga- nizujących się w ramach kolejnych projektów? Mając opis zadań, działań, od- powiedzialności i kompetencji, możemy ustalić, ilu ludzi będziemy potrzebować, aby wykonać daną pracę. Jeśli do realizacji związanych z nią czynności czy wybranego fir- mowego procesu potrzeba będzie więcej osób niż jedna, to podzielmy i pogrupujmy odpowiednie zadania tak, by obowiązki na konkretnych stanowiskach mogły się uzupełniać, a w przypadku części z nich były do siebie nieco zbliżone. W efekcie powinniśmy dojść do stworzenia tzw. profili stanowisk. Każdy z nich zawiera opis zakresu związanych z nim obowiązków, kompetencji i umiejętność. Zasta- nówmy się także, z których z nich moglibyśmy na początku, w razie czego, zrezygnować. Pozostaje do- wiedzieć się, ile w naszej branży i regionie płaci się za pracę na takich stanowiskach i możemy przystąpić do kolejnego etapu, czyli rekmtacjl KOMUNIKACJA Z KANDYDATAMI Założyciel czy szef danego biz- nesu, który chce, aby rekrutacja zakończyła się sukcesem, musi się w nią zaangażować. W przypadku przedsiębiorstw, w których już ko- goś zatrudniono, powinna być ona zresztą sprawą całej firmy. - Im przedsiębiorstwo jest mniejsze, tym bardziej powinna to być praca zespołowa. Pamiętajmy, że w nie- wielkim biznesie jedynym nośnikiem informacji o nim są jego pracownicy, a w przypadku początkującej - przede wszystkim jej właściciele. JEŻELI MARKA OSOBISTA WŁA- ŚCICIELA FIRMY JEST DOBRA I WIARYGODNA, ROSNĄ SZAN- SE, ŻE LUDZIE BĘDĄ POLECAĆ JEGO PRZED- SIĘWZIĘCIE WARTYM UWAGI FACHOWCOM Ewentualnie mogą nim być jeszcze pracownicy wynajętej firmy rekruta- cyjnej. Jeśli więc się na nią zdecydu- jemy. musimy wspólnie z nią ustalić strategię komunikacji z potencjalny- mi kandydatami, a potem być z nią w stałym kontakcie - podkreśla Maja Gojtowska. Dodaje. że jeżeli marka osobista właściciela firmy jest dobra i wiary- godna, rosną szanse, że ludzie będą polecać jego przedsięwzięcie wartym uwagi fachowcom. Podobnie będzie, jeśli poszukiwanie nowych sił stanie się zadaniem całego zespołu. A gra jest warta świeczki Badania poka- zują, że stosunek skuteczności reko- mendacji pracowniczych do skutecz- ność normalnego procesu rekrutaqi wynosi 70 do 30. Pytanie, co rozumiemy tu przez „skuteczność". - Chodzi o to. by w istotnym dla naszych biznesowych planów czasie znaleźć pracowników, którzy nie tylko mają odpowiednie kompetencje, ale także, by ich ocze- kiwania i wyznawane przez nich wartości pasowały do tego. 2 czym zetkną się w naszej firmie. Inaczej szybko się z nami rozstaną, bo barie- ra wejśda, ale też wyjśća z organi- zacji jest dziś bardzo mała. Mówimy wręcz o pokoleniu skoczków, czyli młodych ludzi, który wciąż zmieniają pracę i szukają swojego zawodowego miejsca - wyjaśnia Gojtowska Dlatego tak potrzebna jest kla- rowna komunikacja wartości, jakimi kieruje się dana firma, wizji jej roz- woju, celów, które pragnie osiągnąć i roli, jaką w tym wspólnym wysiłku odgrywa każdy pracownik, pro- ces czy więcz każda, nawet prosta czynność. Na przykład eksperci od marketingu pracodawcy podkreśla- ją, że wartość tjak choćby troska o środowisko czy o rozwój pracow- ników) powinny być najwyżej trzy. Inaczej wszyscy się w nich pogubią. Powinny przekładać się na działania podejmowane w firmie, min. na to, jak redagowane są jej anonse o pra- cy czy związane z rekrutacją posty w mediach społecznościowych. jak postępuje ona z tymi, którzy się do niej zgłosili. lednak rzeczywistość jest daleka od ideału. - Komunikacja HR-owa, nawet jeśli nawiązuje do wartości i celów przedsiębiorstwa, jest zwykle MY COMMUff POLSKA 104'2020 85
przegadana i ogólnikowa, a przez to nieskuteczna. W ofertach czytamy na przykład, że firma zapewnia pra- cownikom „odpowiednie narzędzia pracy i możliwość stałego rozwoju", „adekwatne wynagrodzenie” i „przy- jazną atmosferę w zgranym zespole" - mówi Gojtowska. Ta ogólnikowość jest przejawem powszechnego w Pol- sce podejścia pracodawców wyłącznie z perspektywy własnego „ja". Bez uwzględnienia potrzeb i oczekiwań tych, do których się zwracają. Na przeciwległym biegunie są takie ogłoszenia, jak to warszawskiej agenc j i szko len iowo - m a rke t ingowej Socjomania - w formie listu od pre- zeski tej firmy Katarzyny Młynar- czyk. Zamieszczono je na Linkedln, a skierowane było do chętnych na stanowisko menedżera content mar- ketingu. Post ten przypomina nieco informacje od przyjaciela: są kon- kretne (łącznie z wysokością ofero- wanego wynagrodzenia) i pokazują, jak w Socjomanii wygląda praca, na jakim etapie rozwoju jest agencja i dlaczego, oraz jakie królują w niej wartości. Jest też opis samego proce- su rekrutacji. Łatwo się zorientować, że służy on obu stronom. Mogą się przekonać, czy do siebie pasują. Ca- łość zaś zaczyna się od słów: „Cześć! To może być trochę inny proces re- krutacji niż ten, który ostatnio prze- chodzilaś/eś". PORZĄDNYFEEDBACK Zwykle jednak to, jak się czuje kan- dydat w kontakcie z daną firmą i co sobie pomyśli, nikogo nie obchodzi. Nagminnym błędem jest np. po- zostawianie nadesłanych CV bez odpowiedzi. A należałoby chociaż podziękować za to, że ktoś się nami zainteresował i poinformować go że niestety tym razem wybraliśmy kogoś innego. Więcej - osoby, które odpadają na kolejnych etapach re- krutacji, nie dostają często informacji zwrotnej, jak im poszło, i same mu- szą się domyślać. Tymczasem powin- ny również otrzymać wiarygodne wy- jaśnienie, co zdecydowało, że pracę zaproponowaliśmy komuś innemu. - Takie lekceważenie ludzi jest nie- grzeczne i krótkowzroczne - zauwa- ża Gojtowska. Wielu z tych, którzy odpadli, nie stoi przecież w miejscu, rozwijają się dalej w różnych kierun- kach. Przedsiębiorstwa też się zmie- niają. Bywa, że zaczynają potrzebo- wać osób z tymi kompetencjami czy doświadczeniem, które wcześniej nie do końca im odpowiadały. Ale jeśli spaliły za sobą mosty, nikłe są KATARZYNA POTRZUSKA-CH WOJNICKA senior account manager SSC/BPO, Randstad Polska Debiutując na rynku i szukając na nim pracowników, dobrze jest nieraz zacząć od kampanii informacyj- nej, że oto wchodzimy i będziemy budować zespół. Można ją przeprowadzić, np. na portalach spoleczno- ściowych, kierując nasze działania do wyselekcjono- wanej grupy docelowej kandydatów. To jedna z bardziej skutecznych metod. Warto też rozważyć ogłaszanie się na rekrutacyjnych portalach czy mobilnych platformach, które specjalizują się w danym typie pracowników. Poza tym w skutecznej rekrutacji na pewno pomoże stwo- rzenie wcześniej swojej spójnej marki pracodawcy, czyli eployerbranding. SYLWIA CHWASTYK-KO- LASA, dyrektor operacyjna, LoboHR Z jednej strony, polecenie danej firmy - a w przypadku począt- kującego biznesu nawet nie tyle firmy, ile jej właściciela - przez osobę cieszącą się zaufaniem wśród znajo- mych może być pomocne, jeśli chodzi o znalezienie przez nią wartościowego pracownika. Z drugiej strony, fakt sko- rzystania z pomocy profesjonalistów zajmujących się rekrutacją, bardzo korzystnie wpływa na postrzeganie marki danego pracodawcy. Wskazuje na jego tzw. świadomość biznesową oraz rozumienie faktu, że każdy ma swój obszar, w którym jest dobry, i rzadko kto jest świetny we wszystkim. Właściciel firmy wchodzącej na rynek może być znakomitym strategiem, analitykiem, ale niekoniecznie musi być przy tym profesjonalnym rekruterem i psychologiem biznesu, choć powinien aktywnie z nimi współpracować. To ważny przekaz na dzisiejszym rynku pracy, na którym jest już wielu bardzo świadomych kandydatów. MAJA GOJTOWSKA ekspertka specjalizująca sięwHRiemployer brandingu Niedawno zgłosił się do mnie po poradę właściciel pewnej niewielkiej, innowacyjnej firmy, teoretycznie atrakcyjnej dla specjalistów z branży nowych tech- nologii. Byl bardzo zdziwiony, bo na publikowane przez nią oferty pracy w zasadzie nie było odzewu. Pro- blem tkwił w tym, że wzorem więk- szości polskich przedsiębiorców, na żadnym etapie nie angażował się w proces rekrutacji. Wychodził z założenia, że szef powinien się skupiać wyłącznie na swojej typowej robocie, jak opracowywanie strategii czy szukanie nowych rynków, a od szukania personelu jest ktoś inny, kto załatwi wszystko za niego. W efekcie nie proponował na rynku pracy niczego konkretnego i unikal- nego, co przyciągnęłoby talenty, na których mu zależało.
CZY ZATRUDNIAĆ ZNAJOM YCH Na pierwszy rzut oka wydaje się, że zatrudnienie ?na będzie tańsze i prostsze niż np. skorzystanio 'e/ J e9° W Pewnego będż sieci rekomendacji. Trzeba się je(Jnak hc. ^parc,a firmY rekrutacyjnej będzie odmówić mu podwyżki, która wcale nie mus Ze potem ludniej motywację. Dlatego, jeżeli chcemy dać pracę koleżanr PQek,adać "a jego większa ko ze względu na ich kompetencje i wiedzę że sa w k°ledze' zróbmYto W- szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie czy bedziem^ S°lldni‘ Powinniś™Y też wymagania i traktować ich pod tym względem na róZ— ®‘'Slawiać ifn wysokJe (aby nie zachwiać morale zespołu). A także - czv nie •f’nyml pracownika™ że może to się odbić na naszych relacjach towarzyskii h ™ przes2kadzało< KOSZT WYNAJĘCIA REKRUTERA niedużych przedsiębior- Wstwach. koszt wynajęcia firmy rekrutacyjnej zaczyna się od równowartości wynagrodzenia danej osoby, ale wzrasta, jeśli jej funkcja ma być bardziej wymagająca. Jeżeli rekrutacja obejmuje wiele osób, jej koszt w przeliczeniu na jednego znalezio- . nego kandydata będzie trochę mniejszy niż jego pensja. szanse, że ktoś ponownie pozytywnie zareaguje na ich ofertę. Emocjonalne urazy potrafią być trwałe, w dodatku o swoich złych doświadczeniach lu- dzie będą opowiadać innym i ich do takiej firmy zniechęcać. Kolejnym częstym błędem jest traktowanie kandydata jak petenta, którego sprawdzamy, oceniamy, ale nie jesteśmy otwarci na to, by i on mógł się przyjrzeć nam. Za- pominamy, że mamy do czynienia z uczestnikiem rynku, niczym w biz- nesowych negocjacjach. To, co mu komunikujemy i jak go traktujemy, musi być elementem naszej prze- myślanej strategii. Rozmowa kwali- fikacyjna powinna być m.in. okazją do wyjaśnienia sobie, czy podobnie rozumiemy różne pojęcia, takie jak np. wnoszenie „dużej wartości do zespołu” czy „do relacji z klientami". Aby potem nie było obopólnych roz- czarowań. Tymczasem firmy nie dość, że nie rozwijają tego, co zamieściły w ogło- szeniach, to jeszcze serwują w nich modne półprawdy. Kiedy to wychodzi na jaw podczas rozmowy kwalifika- cyjnej, tracą zaufanie kandydata i czę- sto szansę na jego zatrudnienie. Po- pularne jest np. wabienie w anonsach obietnicą „elastycznego czasu pracy". A potem okazuje się, że po prostu można... zaczynać i kończyć godzinę wcześniej lub godzinę później. Jeśli dla kogoś elastyczny czas pracy jest ważny, a takich osób jest coraz więcej, Poczuje się zmanipulowany. Ważne jest też tempo procesu rekrutacyjnego - w oczach kandyda- tów. - Nie powinni długo czekać na reakcję ze strony potencjalnego pra- codawcy, co niestety jest w naszym Kraju bardzo częste. W Polsce ludzie Potrzebują, aby feedback był szybki, w wielu zawodach sami też muszą szybko podejmować decyzje, gdzie się zatrudnią - wyjaśnia Katarzyna Potrzuska-Chwojnicka. - Oczywiście wiele zależy od okoliczności, ale zwykle informacja zwrotna powinna nadejść po tygodniu, maksimum dwóch. Wniosek z tego, że szukając pra- cowników, warto pozytywnie wy- bijać się na tle niefajnego głównego nurtu. Dobra wiadomość jest taka, PROCES REKRUTACJI A OCZEKIWANIA KANDYDATÓW DO PRACY Czego doświadczyłeś podczas procesu rekrutacji (odsetek wskazań] Czego chdałbyś , doświadczyć podczas procesu rekrutacji (odsetek wskazań] 38% Szczere i rzetelne przedstawienie warunków pracy 88% 17% Informowanie o powodach niezakwalifi- kowania się 72% 26% Informowanie o zakończeniu procesu 63% CO POLAKA ZACHĘCA DO NOWEJ PRACY Oobre relacje z prrysclyrn prtttożonym Impgggggggji Dostęp do profesjonalnych szkoleń Zachowania równowagi między życiem zawodowym a prywatnym Pakiet prywatnej opieki zdrowotnej Dodatkowe ubezpieczenie na życie -i-.ihnuAmi laotooem lub telefonem Elastyczne godziny pracy Karty sportowe Mh !i.vl * J’l' ze początkujące fumy mają pod rym względem lepiej niz pozostałe. - Są bardziej elastyczne niz przedsię- biorstwa z pewną historią i rutyną, w których trzeba zmieniać więcej procedur i zachowania większej liczby osób - mówi Maja Gojtow- ska. - Debiutanci mogą więc łatwiej i szybciej dostosowywać swoje pro- cesy do sytuacji na rynku pracy i do oczekiwań kandydatów ® 96.7% 94% 89,8% 95% 70% 65% 62% 52.9% 50,2% HY COMPANY POLSKA I Om • 0 87
BŁYSKAWICZNY ROZWÓJ, CZYLI JAK NIE WYPAŚĆ Z TORU Reid Hoffman. Chris Yeti* Blitzscaling to strategia i zestaw technik zarządzania ekstre- malnie szybkim rozwojem, w którym szybkość jest ważniej- sza niż efektywność, a wszystko odbywa się w warunkach niepewności co do ostatecznego rezultatu. To przyspieszacz powodujący wzrost firmy w szaleńczym tempie, którego konkurencja nie jest w stanie wytrzymać. Blitzscaling oznacza szyb- ki wzrost, ale nie ograni- cza się do bezceremo- nialnej strategii „dużo i szybko’*, lecz wprowa- dza rozmyślne wykony- wanie rzeczy, które w tradycyjnym myśleniu biznesowym są uważane za bezsensowne. W epoce blitzscalingu musisz podjąć jedną z dwóch trudnych decyzji: O narazić firmę na dodatkowe ryzyka i niedogodności związane z szybkim rozwojem; O godzić się na jeszcze większe ryzyko klęski w przypadku, gdy konkurencja dokona blitzscalingu, zanim ty to zrobisz. TRZY ZASADY BLITZSCALINGU Blitzscaling wymaga działania w tempie niekoniecznie wygodnym dla załogi. W warunkach wielkiej niepewności błędy są wręcz nie- uniknione. Cała sztuka polega na tym, żeby szybko wyciągać z tych błędów wnioski i wracać na ścieżkę błyskawicznego rozwoju. Do tego potrzebne jest dobre rozumienie trzech zasad blitzscalingu. IBIizscaling jest strategią ofensywną i zarazem defensywną Jako strategia ofensywna blitzsca- ling pozwala na zrobienie paru inte- resujących rzeczy. Po pierwsze, umożliwia zdobycie rynku przez za- skoczenie z pominięciem zaciekle bronionych nisz i pełnym wykorzy- staniem sprzyjających okoliczności. Na przykład szybki rozwój Slacka zaskoczył nawet tak mocnych kon- kurentów, jak Microsoft i Salesfor- ce.com. Po drugie, daje szansę umocnienia swojej przewagi nad konkurencją, zanim ta zdoła odpo- wiedzieć. Po trzecie, blitzscaling daje dostęp do kapitału, ponieważ inwestorzy na ogól chętnie wspiera- ją liderów rynku. Jeśli zdecydujesz się na blitzscaling, możesz łatwiej i szybciej zdobyć więcej funduszy niż ociężali konkurenci. Z punktu widzenia defensywno- ści blitzscaling pozwala tak dobrać tempo rozwoju, aby konkurencja nie miała zbyt wiele czasu i prze- strzeni na skuteczny kontratak. Ry- wale zajęci reagowaniem na twoje ruchy, które zazwyczaj są dla nich zaskakujące i zmuszają do ciągłego nadrabiania zaległości, nie mają dość czasu na opracowanie i wdro- żenie nowej strategii mogącej za- grozić twojej pozycji. Podczas blitz- scalingu walka z konkurencją toczy się na warunkach, które sam usta- lasz, i już samo to daje ci dużą przewagę. 2 Firma rozpoczynająca skalo- wanie jako pierwsza już na stracie zyskuje znaczną przewagą nad konkurencją Siłą napędową blitzscalingu są pętle dodatniego sprzężenia zwrotnego. W kwietniu 2014 roku firma dorad- cza McKinsey & Company opubliko- wała raport zatytułowany Grow fast or die slow (Rozwijaj się szybko lub umieraj powoli), w którym przeana- lizowano cykle życia trzech tysięcy firm programistycznych i interneto- wych. W wyniku tej analizy okazało się, że kluczowym czynnikiem w odnoszeniu sukcesu ekonomicz- nego jest szybki wzrost napędzany pętlą dodatniego sprzężenia zwrot- nego: Po pierwsze, wzrost przynosi większe dochody. Szybko rozwijają* ce się firmy dają akcjonariuszom pięć razy większe dochody niż firmy rozwijające się w średnim tempie. Po drugie, wzrost zapowiada sukces
długoterminowy. „Superrozwojow- cy" - czyli firmy rozwijające się w tempie przekraczającym 60 proc, już po osiągnięciu rocznych przy- chodów na poziomie 100 milionów dolarów - osiągali pułap przycho- dów miliardowych osiem razy czę- ściej niż firmy rozwijające się w tempie nieprzekraczającym 20 proc. Naszym zdaniem tym, co nadaje blitzscalingowi taką moc, jest ^przewaga przodownika”. Gdy fir- ma osiąga wysoką pozycję w swoim ekosystemie, otoczenie uznaje jej przodownictwo i zaczynają do niej napływać zarówno talenty, jak i ka- pitał. Najlepsi profesjonaliści doskona- le wiedzą, że jako liderzy rynku m°gą zdziałać wiele. Przynależność "Odrzutowcem" jest tak samo in- tratna jak praca w zaczynającym się r°2wija<5 startupie, tyle że niepew- ność i ryzyko poniesienia strat są o wiele mniejsze. Pracownicy scaleupów otrzymują płace rynkowe, powiększają kapitał _ własny i mają duże szanse, by stać się bogaczami, a nawet wielkimi bo- gaczami. Przez przyciąganie najzdol- niejszych ludzi scaleupy zwiększają swoje możliwości w zakresie wytwa- rzania i wprowadzania na rynek zna- komitych produktów, a to jeszcze bardziej przyspiesza ich rozwój. To samo dotyczy inwestorów. Właściciele kapitału inwestycyjnego podejmują decyzje na podstawie przedziału ufności przyjmowanego w założeniach inwestycyjnych. Osiągnięcie określonej skali zawęża te przedziały i ułatwia decydowanie w kwestiach inwestycyjnych. A jako że sieć łącząca inwestorów - zwłaszcza tak mocno zintegrowa- na jak ta z Doliny Krzemowej - może szybko rozpowszechnić tę informację, firma realizująca bliez- I 1 BL1TZSCAUNG UMOŻLIWIA ZDOBYCIE RYNKU PRZEZ ZASKOCZENIE Z POMINIĘCIEM NISZI PEŁNYM WYKORZYSTANIEM SPRZYJAJĄCYCH OKOLICZNOŚCI scaling jest w stanie zdobyć kapitał wręcz nieograniczony. Szybki dopływ pieniądza napę- dza gwałtowny razwói. a to jeszcze bardziej zawęża przedziały ufności. Paradoksalnie globalizaqa jed- nocześnie wyrównała szanse przed- siębiorców z całego świata oraz zwiększyła znaczenie funkcjonowa- nia w głównym ośrodku skalowania, takim jak Dolina Krzemowa czy Chi- ny. lako że wszyscy' wierzą w wyiąt • kowosc tych ekosystemów, należące do nich startupy wraz z ich inwe- storami przyciągają kapitał (ludzki i finansowy) z całego świata, wzmacniają rym samym swoje moż- liwości dalszego rozwoju. To tłuma- czy. dlaczego takie scaleupy jak Liber czy Pmterest przyćmiły skalą cumpakypolsk* o-*-^ M
i wartością mnóstwo spółek publicz- nych Ze względu na moją funkcję w Greylock Partners nie możemy komentować wyceny Dropboksa i AJtbnb, ale ich pozycja w ekosyste- mie jest bardzo podobna. Przyjrzyjmy się bliżej podobnym do siebie firmom: Twitterowi i Tum- blrowi. Obie miały genialnych, ukie- runkowanych na produkt założycieli; Evana „Ev" Williamsa i Davida Karpa. Obie powstały jako startupy w branży mediów społeczność iowych. Obie roz- wijały się w szybkim tempie po za- kończeniu fazy dopasowywania pro- duktu do rynku. Obie wywarły duży wpływ na kulturę masową. Jednakże Twitter wszedł na giełdę i osiągnął kapitalizację rynkową na poziomie blisko 37 miliardów dolarów, podczas gdy Tumblr został nabyty przez Yahoo! - inny startup, który prze- szedł etap blitzscalingu i stał się sca- leupem, ale zaraz potem zaczął pod- upadać i przestał się liczyć na rynku - za „jedynie" i miliard dolarów. Czy za sukcesem Twittera stoi zwykły łut szczęścia? Być może. Szczęście zawsze odgrywa większą rolę, niż się wydaje założycielom, inwestorom i mediom. W przypadku Twittera decydujące było jednak to, że jego zarząd potrafił korzystać z pomocy i rad licznych organizacji, a w Tumblrze tego zabrakło. Na przykład zatrudniono rzutkiego me- nedżera Dicka Costolo, który wcze- śniej nabył doświadczenie w skalo- waniu Google’a. Natomiast Tumblr, choć był chyba najpotężniejszym startupem w swoim nowojorskim ekosystemie, nie potrafił się oprzeć na lokalnych talentach mających doświadczenie w realizowaniu bły- skawicznego rozwoju firm. Według Johna Lilly’ego z Grey- lock Partners na każde kierownicze stanowisko, które w Tumblrze nale- żałoby poprawnie obsadzić, w ca- łym Nowym Jorku można było zna- leźć zaledwie kilka osób. W takich warunkach zatrudnianie nowych pracowników było trudne i ryzy- kowne, więc firma niechętnie decy- dowała się na wymianę kadr. Nie widząc możliwości zatrudnienia kadry kierowniczej zdolnej do sprawnego przeprowadzenia blitz- scalingu, zarząd podjął decyzję o sprzedaży firmy. Położenie geograficzne może stwarzać problemy w blitzscalingu, ale jeśli ma się tego świadomość, da się uniknąć wielu kłopotów. Na przykład w ubiegłym dziesięcioleciu zarząd firmy Priceline - odnoszą- cego światowe sukcesy interneto- wego biura podróży - był w stanie dokonać blitzscalingu, nadzorując wszystko z głównej siedziby w Con- necticut. Czuwający nad przebie- giem całej operacji dyrektor gene- ralny Jeffery Boyd dostrzegł zalety takiej geograficznej izolacji, gdyż firma nie musiała walczyć o projek- tantów aplikacji sieciowych i infor- matyków, bez których szybki roz- wój firmy byłby niemożliwy. Rywalizowanie z firmą, która jako pierwsza rozpoczęła proces blitzscalingu, jest niezwykle trudne. Innym uczestnikom gry pozostaje jedynie wymyślić nowy produkt i z nim próbować podbić rynek, gdyż w przeciwnym razie po prostu przestają się liczyć. 3 Oprócz wielkiej przewagi nad konkurencją i potencjalnych zysków, blitzscaling niesie ze sobą także potężne ryzyko Jeszcze do niedawna Facebook kie- rował się dewizą „Działaj szybko i łam wszelkie bariery”. Niestety szybki rozwój nie tylko rozwiązuje szereg problemów, ale również ge- neruje nowe. Mark Zuckerberg w wywiadzie udzielonym Reidowi w ramach podcastu Master of Scalę powiedział: „Doszliśmy do punktu, w którym więcej czasu traciliśmy na cofanie się i poprawianie błę- dów, niż zyskiwaliśmy na pędzeniu do przodu". Wystarczy przypo- mnieć sławny przypadek, kiedy to błąd stażysty spowodował wyłącze- nie całego Facebooka na 30 minut. Niekontrolowany rozwój komórek ludzkiego ciała ma naukową nazwę: nowotwór. W tym kontekście to zja- wisko niepożądane. Tak samo jest w biznesie. Udany blitzscaHng oznacza utrzymywanie kontroli przynajmniej na pewnym poziomie i naprawianie nieuniknionych szkód, aby firma mogła kontynu- ować szalony pęd bez groźby nagłe- go załamania i upadku. Tak jak w futbolu amerykańskim gracz bie- gnący na drugą stronę boiska, aby ZASADA „DZIAŁAJ SZYBKO I ŁAM WSZELKIE BARIERY" DZIAŁA DO CZASU. SZYBKI ROZWÓJ ROZWIĄZUJE SZEREG PROBLEMÓW, ALE RÓWNIEŻ BLITZSCALING SCEZKJk BŁYSKAWICZNEJ GENERUJE NOWE W *Tekst jest frag- mentem książki .Blitzscaling. Ścieżka błyska- wicznej ekspansji firm“ w tłuma- czeniu Zbigniewa Waśko. Wydawnictwo OnePress I wykonać zwycięskie przyłożenie, może stracić piłkę, jeśli zlekceważy przeciwnika, tak i firma mająca przewagę pierwszeństwa w blitz- scalingu może ją utracić, jeśli podej- mie ryzyko, które ją przerasta. Blitzscaling jest ryzykowny rów- nież z menedżerskiego punktu wi- dzenia. Ciągłe określanie na nowo swojego stylu przodownictwa, pro- duktu i systemu organizacyjnego przy przechodzeniu do kolejnych etapów skalowania nie należy do rzeczy łatwych, ale jest konieczne. Marshall Goldsmith, guru przy- wództwa, ujął to w następujących słowach: „To, co przywiodło cię tu- taj, nie zaprowadzi cię tam”. Zdobywanie rynków i wzrost przychodów przynoszą rozgłos, ale nie da się pozyskać klientów i przy- chodów na znacznie większą skalę bez przeskalowania systemu orga- nizacyjnego, liczebności załogi, a także strategii finansowej, pro- duktowej i technologicznej. Jeśli system organizacyjny i cała reszta g nie idą w parze z przyrostem przy- 1 80 MY COMPANY PTI I Aif a I rui . on-in
chodów i liczbą klientów, to cały proces blitzscalingu może się ła- two wymknąć spod jakiejkolwiek kontroli. Na przykład podczas blitzsca- lingu przeprowadzanego na prze- łomie lat 80. i 90. w firmie Oracle skupiono się wyłącznie na wzro- ście sprzedaży, zaniedbując zupeł- nie rozwój technologiczny (przez co dano się wyprzedzić odwiecz- nemu rywalowi, czyli firmie Syba- se) i finansowy, co w rezultacie doprowadziło niemal do bankruc- twa. Dopiero wysiłki naprawcze Raya Lane’a i Jeffa Henleya zapo- biegły katastrofie i doprowadziły do późniejszego sukcesu Oracle’a. Blitzscaling wymaga trudnych decyzji i poświęceń. Dlatego lu- dzie, którzy dopiero uczą się za- rządzania firmą, raczej nie powin- ni się brać za jej skalowanie, gdyż może się to skończyć podobnie jak w przypadku Oracle’a. © BLITZ, CZYLI BŁYSKAWICZNIE Termin bli tzscoling nawiązuje do popu- larnego w XX w. słowa blitz oznaczającego nagle i szybkie działanie. Po raz pierwszy użyto go w tym sensie w wyrazie blitzkrieg [wojna błyskawiczna] określającym strategię generała HeinzaGude- riana, zgodnie z którą nazistowskie Niemcy roz- poczęły swoją kampanię wojenną dającą początek II wojnie światowej. Jak na ironię Guderian wiele czerpał z dorobku brytyjskich teoretyków woj- ny - Basiła Liddella Harta i J.F.C. Fullera - a termin blitzkrieg został tak naprawdę spopularyzowa- ny przez prasę brytyjską. Początkowe sukcesy armii niemieckiej przyczyniły się do upowszechnienia blitzkriegu we wszystkich siłach zbrojnych biorących udział w wojnie. W taki właśnie sposób postąpił amerykański generał Geo- rge S. Patton. prowadząc 3. Armię Stanów Zjedno- czonych od plaż Normandii aż do Berlina. Od tamtej pory słowo blitz jest używane przy określaniu wszystkiego, co odbywa się błyskawicznie, począwszy od rozgrywa- nia piłki w futbolu amery- kańskim po promowanie nowych produktów przez wielkie korporacje. OTWÓRZ SIĘ NA NOWE MOŻLIWOŚCI WYPRÓBUJ FAKTORING. procedury Szybka wypłata Nawet 90% wartości faktury ^^^^^OŃaoo 224 229 services.pl ^'ERZYMY w twój biznes rAKTAa<..-u _ BIBBY
NIE MALUJMY TRAWY NA ZIELONO (**«] Rozmawiał Marek Szymaniak W POLSCE NIE MA RYNKU PRACOWNIKA. RELACJA MIĘDZY PRACOWNIKIEM A PRACODAWCĄ NIE JEST PARTNERSKA. TYLKO W DALSZYM CIĄGU TO RELACJA WŁADZY. SĘK W TYM, ŻEBY PRACODAWCA UMIAŁ Z TEJ SPECYFICZNEJ WŁADZY DOBRZE KORZYSTAĆ -MÓWI ZYTA MACHNICKA, AUTORKA KSIĄŻKI „LEPSZY PRACODAWCA. JAK AUTENTYCZNY EMPLOYER BRANDING ZMIENIA BIZNES, RYNEK PRACY I LUDZI".
Obserwuj polski rynek pracy i do- myślam się, że ma pani bardzo dużo pracy. To sprzętanie takiej stajni Augiasza i Syzyfowa praca? Zyta Machnicka: Nie traktuję tego, jak sprzątania stajni Augiasza, ale roboty jest dużo. Wiele firm zmaga się z różnymi problemami, ale naj- cenniejsze jest to, że coraz więcej ich szefów chce zmieniać panujące tam środowisko na lepsze, dbać o pracowników i kandydatów. Oczywiście część organizacji nadal działa w utartym przez lata modelu, w którym kandydaci do pracy przy- chodzą sami, a pracodawca nie musi się zbytnio wysilać, aby ich zdobyć. Nie musi też specjalnie dbać o zatrudnionych już w firmie ludzi. Jednak rynek pracy się zmienia, a oczekiwania kandydatów i pra- cowników rosną... ... a kiedy najlepsi zaczynają odchodzić do konkurencji firmy budzę się i chcę pani pomocy. Pomagając im wyjść na prostą, widzi pani, co maję na sumieniu. Jakie sę największe grzechy pracodawców? Prawie wszystkie firmy mają problem z komunikacją wewnętrz- ną. Bardzo często nie wiedzą, czym ta komunikacja wewnętrzna jest. Nie rozumieją, dlaczego ludzie nie chcą ich słuchać, dlaczego nie chcą angażować się w projekty, w końcu dlaczego odchodzą z organizacji. A komunikacja wewnętrzna to nic ponadto niż bycie w stałym kontak- cie z ludźmi, których mamy na po- kładzie i wykorzystanie narzędzi, które mamy pod ręką, czyli e-maila, telefonu, wewnętrznego komunika- tora czy mediów społecznościo- wych. Okazuje się, że w wielu fir- mach jest problem ze zwykłymi szczerymi rozmowami i zaufaniem óo siebie. Do tego wielu menedże- tow jest tak zawalonych codzienną Pracą i zmieniającymi się przepisa- ch że brakuje im czasu, aby rozma- W1ać z ludźmi i mówić szczerze 0 tym, co dzieje się w ich firmie. ***** jeszcze grzechy maję na su- mieniu pracodawcy? Na pewno wiele problemów do- yczy tego, jak w polskich firmach ogląda rekrutacja. Niby z jednej strony pracodawcy wiedzą, że mu- szą lepiej traktować kandydatów, a jednak brak informacji zwrotnej dla kandydata to wciąż przykra nor- ma, chociaż i to na szczęście się zmienia. Z badań wynika, że ośmiu na dzie- sięciu kandydatów ma poczucie, że ich CV nikt nawet nie otworzył. Dlaczego ciągle tak się dzieje? Część tych kandydatów to osoby na początku swojej drogi zawodo- wej, które nie są przygotowane, aby wziąć udział w sposób profesjonalny w rekrutacji. Wiele z nich nie zasta- nawia się do jakiej firmy aplikuje, tylko po prostu wysyła CV. I nagle okazuje się, że na skrzynce e-mailo- wej rekrutera jest sporo takich nie- dopasowanych zgłoszeń. Jeśli osoba z działu HR zajmuje się nie tylko re- krutacją, a tak często bywa, to może nie wystarczyć jej czasu na to, aby odpowiedzieć wszystkim, szczegól- nie gdy nie korzysta z narzędzi au- tomatyzujących ten proces. Część osób kontaktujących się z kandyda- tami boi się udzielania feedbacku i/lub nie potrafi tego robić. Inna sprawa, że nie każdy, kogo nazywa- my rekruterem wie, że kandydat po- winien dostać informację zwrotną i to na każdym etapie procesu re- krutacji. W Polsce przecież pracow- ników rekrutują absolutnie wszyscy; kierownicy liniowy, dyrektorzy, prezesi. Nie w każdej firmie jest od tego specjalista i nie każdy specjali- sta zawsze się zna. Dlatego często się zdarza, że zajmuje się tym oso- ba, która nie jest do tego przygoto- wana, nie ma kompetencji i meryto- rycznej wiedzy. A do tego może byc przyzwyczajona do utartych przez lata schematów i dominującej pozy- cji w relacji z pracownikiem. Pracodawcy w Polsce przez lata mieli I nadal maję dominującę po- zycję w relacji z pracownikiem. Tylko teraz mamy rekordowo niskie bezrobocie. Ich przyzwyczajenia chyba powinny się zmienić? Zdecydowanie powinny się zmie- niać. Na szczęście jest coraz więcej firm udzie świadomość tego, jak po- winna wygnać rekrutacja jest «%*- sza, ale to dzieje się powob Gdyby było inaczej, to nie pisałabym mojej książki. To prawda, ze wielu praco- dawców przyzwyczaiło się, ze to om mają dominującą pozycję na tynku pracy i czasami nie potrafią odnaleźć się w nowej rzeczywistości Jednak nie zgadzam się z rym powtarzanym od kilku lat hasłem, ze mamy typo- wy rynek pracownika. Owszem, z jednej strony mamy pewną liczbę nieobsadzonych wakatów, ale z dru- giej mamy badania pokazujące, ze siedmiu na dziesięciu kandydatów, którzy mają pracę, jest stale otwar- tych na rozmowę o zawodowej zmianie. Więc nie jest tak. że na ryn- ku zupełnie nie ma kandydatów, bo prawdopodobnie większość pracują- cych osób jest otwarta na propozy- cje, ale nie decydują się na zmianę miejsca pracy, bo ofeny me są dla nich ciekawe i wartościowe Jest tak. bo pracodawcy' często nie porrafią o nich opowiedzieć, wskazać dlacze- go mogą byc atrakcyjne z punktu wi- dzenia człowieka otwartego na za- wodową zmianę. SIEDMIU NA DZIESIĘCIU KANDYDATÓW, KTÓRZY MAJĄ PRACĘ, JEST STALE OTWARTYCH NA ROZMOWĘ 0 ZAWODOWEJ ZMIANIE. WARTO SIĘ Z NIMI SPOTKAĆ I Dobrze słyszę? Nie mamy w Polsce rynku pracownika? Tak. Oczywiście niektórzy' będą patrzeć tylko na statystyki, liczby mówiące o braku rąk do pracy i po- wtarzać w kółko, ze mamy rynek pracownika, lednak to nie jest cało- ściowy obraz, bo me dotyczy to każdej profesji i każdej lokalizacji. Są dane mówiące o wielkim odsetku osób, które są gotowe zmienić pra- cę, ale nie dostają dopasowanych do nich ofert, czy takich, które mo- głyby |e zaciekawić. Uważam zresz- tą, że choć bezrobocie mamy rekor- dowo niskie, rynek pracownika w Polsce tak naprawdę nie istnieje i szczerze wątpię, aby kiedykolwiek zaistniał. MY COMPANY POLSKA I 04 • 20?0 93
Słucham? Pracodawca ma i najpewniej bę- dzie miał dominującą pozycję w rela- cji z pracownikiem przede wszystkim dlatego, że jest osobą, która decydu- je, czy podpisuje umowę z daną oso- bą, która wypłaca wynagrodzenie, która składa daną obietnicę i od niej zależy, czy ta obietnica zostanie do- trzymana. To nie jest typowa relacja partnerska tylko w dalszym ciągu re- lacja władzy. Sęk w tym, żeby praco- dawca umiał z tej specyficznej wła- dzy nad pracownikiem korzystać dobrze, a nie jej nadużywać. Mimo że o tzw. rynku pracownika słyszą od lat, to mam wrażenie, że niewielu faktycznie go doświadcza. Na przykład w rekrutacjach kandy- daci, może z wyjątkiem branży IT, wciąż traktowani są jak namolni petenci. Dlaczego pracodawcy, w trudniejszym dla nich rynkowo momencie, boją sią pokazać, że im zależy na pracowniku? Takie dzia- łania to jednak rzadkość. Wielu przedsiębiorców jest przy- zwyczajonych do starych metod. Bo skoro działały przez lata, to dla- czego mają coś zmieniać. Stąd te wszystkie nieudane procesy rekru- tacyjne prowadzone przez nieprzy- gotowane osoby, które na co dzień zajmują się czymś innym niż rekru- tacją. Jednak to nie jest tak, że te procesy zupełnie w naszym kraju nie działają. W ostatnich latach wi- dać ogromną zmianę na lepsze. W książce pisze pani, że polski ry- nek pracy potrzebuje prawdy. Na przykład badania Candidate expe- rience pokazują, że szczerze o wa- runkach pracy jest informowanych tylko 38 proc, kandydatów, choć oczekuje tego 88 proc. Dlaczego tak wielu pracodawców nie jest szczera wobec swoich pracowni- ków i kandydatów? Przez lata przyzwyczailiśmy się, że pracodawcy malują trawę na zie- lono. Walcząc z konkurencją o naj- lepszych pracowników, opowiadają o swoich ofertach w samych super- latywach: dynamicznym rozwoju, fantastycznych klientach i miłej at- mosferze. I często nie mówią praw- dy. Bo pokazują swoją firmę tylko przez pryzmat tego, co się udało. Problem w tym, że gdy pokazujemy same sukcesy, to nie jesteśmy wia- rygodni. Czasem czyta się takie ar- tykuły o przedsiębiorcach, którym się udało. Odnieśli sukces bez żad- nych problemów po drodze. I pra- wie za każdym razem pod tekstem jest komentarz „ile oni zapłacili za ten artykuł”. W takie lukrowanie rzeczywistości po prostu nikt nie wierzy i nikt takiemu pracodawcy do końca nie ufa. W Polsce wciąż mamy wielu ta- kich pracodawców, którzy przyzwy- czaili się do tego typu komunikacji, bo nikt im nie powiedział, że można to robić inaczej. Wielu też po prostu nie zastanawia się, jakie efekty bę- dzie miało to, że np. ich oferty są pełne superlatyw, nic nie znaczą- cych ogólników, a czasem i nie- prawdziwych informacji. To mają pisać w ogłoszeniach o swoich wadach i błędach? Wszystko zależy od sposobu, w jaki się to zrobi. Tu nie chodzi o to, żeby prezes wyszedł na scenę i odczytał listę błędów oraz porażek popełnionych w ostatnim roku, a o sukcesach milczał. Chodzi o to, że przygotowując ofertę dla naszego kandydata, najpierw powinniśmy szczerze odpowiedzieć sobie na py- tanie: dlaczego go szukamy, jak na- prawdę będzie wyglądała praca tej osoby na tym stanowisku, czy umie- jętności, których od niego wymaga- my, będą mu na pewno potrzebne, wreszcie, co rzeczywiście mu oferu- jemy, w tym jakie pieniądze. Gdy mówimy o autentyczności i potrze- bie prawdy, to mówimy o tym, że kandydaci potrzebują ważnych dla nich informacji, a taką na pewno jest stawka, za jaką będą pracować. Dla mnie jednym z większych grze- chów polskiego rynku pracy, ale też brakiem szacunku, jest również niepodawanie wysokości poten- cjalnego wynagrodzenia w ogło- szeniach o pracą. Dlaczego tak wiele firm w Polsce wciąż sią tego boi? Przecież wiele może na tym zyskać. Większość firm faktycznie tego nie robi, ale i to się powoli zmienia. W tej zmianie pomaga m.in. rynek IT, bo to jedna z tych branż, które NIE ROZUMIEM, DLACZEGO PRACODAWCY NIE PODAJĄ W OGŁOSZENIACH 0 PRACĘ POTENCJALNEGO WYNAGRODZENIA. NA TYM MOŻNATYLKO ZYSKAĆ! ---------------------n najwcześniej zaczęły zmagać się z brakiem kandydatów. Zaczęto więc m.in. eksperymentować z tre- ścią ogłoszeń o pracę i okazało się, że podawanie stawek działa, a dziś to w tej branży absolutna norma. Teraz widzimy, że ten trend prze- nosi się dalej, nawet na ulice. Gdy widzimy witrynę sklepową Biedron- ki czy Lidia, to na plakacie z ogło- szeniem o pracę podane są już stawki wynagrodzenia. Jak przekona pani pracodawcą, który nie zdradza wynagrodzeń, że warto to robić? Podam przykład firmy Infolet, która kilka lat temu wprowadziła stawki wynagrodzeń do ogłoszeń o pracę. Z jej wyliczeń wynika, że w 1,5 roku wprowadzając tylko jaw- ność w ogłoszeniach, zaoszczędziła 120 tys. zł, bo skróciły się procesy rekrutacji, a zatrudniani pracownicy byli bardziej dopasowani do stano- wisk. Zresztą nie powinno to dziwie, bo gdy spojrzymy na to z perspekty- wy osoby, która szuka pracy lub rozważa zmianę zawodową, to in- formacja o proponowanym wyna- grodzeniu jest kluczowa już na po- czątku, a nie na końcu procesu rekrutacji. Bez niej trudno oczeki- wać, że ktoś kto nie ma silnej moty- wacji do zmiany będzie zaangażo- wany i poczuje sens choćby wysłania CV. Jednak pracodawcy boją sią nawot podawać widełki. Bo boją się, że mają za niskie stawki i nikt nie przyjdzie na roz- mowę o pracę. Boją się też, że ludzie z wewnątrz firmy dowiedzą się, de będzie zarabiał nowy pracownik 94 MY COMPANY POLSKA |( hi. ?020
• sami łechcą podwyżek. Jednak za- Lminań-że Judzie i tak zwykle wiedzą, He zarabia się w danym miejscu, bo pracownicy po prostu 0 tym rozmawiają. Ba, te informacje o stawkach bardzo często wychodzą poza organizację, bo pojawiają się na forach internetowych. To nie są rzeczy, które można skutecznie ukryć. Pracodawcy muszę zdać sobie wreszcie sprawę, że wynagrodzenie nie może być ich jedynym argumen- tem i kartą przetargową w negocja- cjach. Taki model prowadzi do tego, co widzimy w handlu. Jeśli cena jest jedynym powodem zakupu, to klient szybko zmieni dostawcę towaru, gdy znajdzie go gdzieś taniej. Po- dobnie z pracownikiem; odejdzie jeśli konkurencja zapłaci kilkaset złotych więcej. Wyobraźmy sobie, że naszą rozmo- wą czyta przedsiębiorca i widzi, że ma coś na sumieniu. Co powinien zrobić w pierwszej kolejności, aby poprawić procesy rekrutacji? W pierwszej kolejności warto zorganizować zespół osób, które mają wpływ na proces rekrutacji. Zaprosić nie tylko HR-owców, ale i menedżerów z innych działów np. sprzedaży, marketingu, produkcji, bo oni też odgrywają rolę w tym procesie. Do tego powinien poroz- mawiać z osobami, które w ostat- nim czasie przeszły taką rekrutację i zapytać je o ich doświadczenia. Stworzenie takiego interdyscypli- narnego zespołu daje nie tylko szer- szą perspektywę, ale także okazję do rozmowy o celach biznesowych, które przecież są najważniejsze i do nich dopasowuje się resztę. Wspólna analiza np. wyników badań dotyczą- cych informacji zwrotnej od kandy- atów, czy ich opinii już może nam ać elementy, na które trzeba zwró- cić uwagę. Ale działY HR często nie chcą mie- Rvć efektów swoich działań. Tak, ze strachu. Najczęstszym Powodem nie jest to, że nie potrafią ^któw swoich działań, z 0 obawa przed zmierzeniem się °Sląganymi wynikami. Jednak, gdy nEnJ>rowad2’rny rekrutację na da- ka • Porta*u 2 ogłoszeniami i apli- cio do nas nie spływają, to albo . ma na nim ludzi, których szu- Kamy, albo mamy złe ogłoszenie Ludzie z HR zwykle wiedzą, że coś me działa, ale nie mają przysłowio- wych jaj i odwagi, aby pójść do sze- fa > powiedzieć: kurcze, przepalili- śmy budżet, nie ma efektów, trzeba wprowadzić konkretną zmianę, która powinna dać pożądany efekt. A przecież bez tego nie będziemy mieli szansy przerzucić budżetu re- krutacyjnego na działania, które są skuteczne. Kiedy będziemy mieli liczbowe wnioski z naszych działań i wspo- mniany interdyscyplinarny zespół, to znajdziemy w nim osoby, z który- mi będziemy mogli porozmawiać, nie bojąc się konsekwencji, o tym, co w firmie się nie udaje. Niestety, wie- le osób nawet widząc jakiś problem, ma przekonanie, że nic nie da się zmienić. Uważa, że prezes, czy za- rząd nie chce tego zmienić, a prze- cież te zarządy, których tak się bo- imy, tworzą zwykli ludzie, którzy często po prostu nie zdają sobie sprawy z wielu problemów, z który- mi borykają się zatrudniani przez nich ludzie. Jednak dopóki nie znajdziemy wartościowego powodu do rozmo- wy, nie powiemy im szczerze, jak wygląda sytuacja i nie zaproponuje- my rozwiązania albo wspólnie go nie poszukamy, to będziemy kręcić się w kółko, frustrować i mówić, że nie ma kandydatów, bo jest rynek pra- cownika, więc mamy związane ręce, a to nieprawda. Ig W Jak pani zdaniem będzie wyglądała przyszłość. W Polsce będzie coraz więcej lepszych firm? Bo koniunk- tura gospodarcza powoli się od- wraca, niebawem bezrobocie wzrośnie i firmy znowu mogę uznać, że nie muszę się tak bardzo starać. Myślę, że tych lepszych finn bę- dzie mimo wszystko przybywało, bo świadomość zarówno u przedsię- biorców, jak i pracowników jest co- raz większa. Widzę to zresztą pod- czas swojej pracy z klientami. W.elu szefów chce zmieniać swoje organi- zacje na lepsze, ale brakuje im wie- dzy, jak to zrobić. Oczywiście, g y sytuacja gospodarcza będzie się Po- garszać, to część pracodawców bę- dzie zwalniać, ale będą też tacy, którzy' będą zatrudniać, A juz na pewno każdy pracodawca będzie musiał zadbać o ludzi, których ma na swoim pokładzie Optymistyczna wizja. Czyli nie bę- dzie tak, że gdy tych CV Łącznie spływać coraz więcej i więcej, to firmy przestanę się starać? Odpowiem przykładem z życia. Na jednym z warsztatów, które pro- wadziłam, był szef działu, który na koniec podszedł do mnie i powie- dział, że po tym spotkaniu zrozu- miał, że musi być mniejszym bucem na rozmowach kwalifikacyjnych. Więc, jeśli ktoś doszedł do talach wniosków w ostatnich latach, to me wierzę, że gdy koniunktura się zmieni, wróci do bycia bucem, tylko dlatego, że może. Myślę, ze az tak źle nie będzie. ® ZYTA MACHNICKA Autorka książki .Lepszy pracodawca Jak auten- tyczny employer branding zmienia biznes, rynek pracy i ludzi" Jest CEO. głównym strategiem i trenerem w hubie edukacyjnym Lightness oraz autorką błoga CandidateExperience.pl Współ- pracuje z wielkimi i małymi organizacjami, które chcą: szybciej rekrutować. mocniej angażować oraz lepiej się komunikować z kandydatami i pracownikami. Takich projektów edukacyj- nych ma na koncie przeszło 200 W branży HR działa od ponad dekady i jest twarzą polskiego employer brandingu. Jest pomysłodawczynią i współorganizatorką EBMASTERS. ogólnopol- skiej społeczności praktyków i pasjonatów em- ployer brandingu: EB wprowadziła również na uczelnie jako organizatorka pierwszych w kraju studiów podyplomowych z tego zakresu - na AGH w Krakowie (gdzie jest również współorga- nizatorką i opiekunem merytorycznym studiów podyplomowych .Trendwatching 8 Futurę Stu- dies'). Jest prelegentką topowych konferencji branżowych i jurorką najważniejszych ogólno- polskich konkursów z zakresu EB i HR Uznana za Osobowość roku Employer Branding 2019 przez jury konkursu Employer Branding Stars oraz wyróżniona tytułem Tygrysa Biznesu 2018 przez Fundacje Pro Progressio. Wierzy, że każdą firmę stać na bycie lepszym pracodawcą. MY COMPAMY POLSKA I (H • ?O?C 95
CHMURA PEŁNA DANYCH Jarosław Horodecki Jeszcze kilka lat temu sądzono, że dane istotne dla biznesu muszą być przechowywane w firmowym biurze lub na własnych komputerach. Teraz coraz większa liczba menedżerów jest przekonana, że więcej pewności daje umieszczenie ważnych danych w chmurze. I rzeczywiście tak jest, choć - jak to zwykle bywa - nie ma róży bez kolców. 0 1 1 0 ii Jol,’ iii “ ’J » I i l | y ’]|j j 1 1 I VV PRZYPADKU PRZECHOWYWANIA W CHMURZE DANYCH • OBJĘTYCH RODO ZA ICH OCHRONĘ ODPOWIADA NIE TYLKO i - ICH ADMINISTRATOR, ALE TAKŻE DOSTAWCA USŁUG i , 1 • ’ JQ , u cemy mieć wszystko pod kontrolą. Problem w tym, że to nierealne, szczególnie jeśli chodzi o firmowe dane, których ilość w dzisiejszych czasach rośnie lawinowo. Każdy roz- sądny właściciel firmy lub menedżer przyzna, że ważne, by takie dane były bezpieczne. Z drugiej strony, wiele osób ważne informacje przechowuje ; o i o T 1 ‘ 1 11 hi ! ’<2 ‘ i s l1? 10 a 1" 10 1 I 1 i '* »'* A I !15 1 ! po prostu na pojedynczych, lokal- nych dyskach twardych. Nie dość, że nie zabezpieczonych przed odczytem przez niepowołane osoby, to jeszcze narażonych na awarię. Zdarza się przecież, że twardy dysk padnie. Wtedy odzyskanie danych, szczegól- nie dla malej firmy, może być dużym problemem, bo w wielu przypadkach to proces długotrwały i kosztowny. Warto więc przechowywać dane w bezpiecznym miejscu, jak choćby chmura (oczywiście u sprawdzonego dostawcy) lub tworzyć kopię zapaso- wą, która w bezpiecznych warunkach przechowa najważniejsze zasoby. Ab- solutne minimum to lokalna macierz □ o o 1 1 1 a o dyskowa lub serwer typu NAS (dysk sieciowy). RODO I CIASTECZKA Choć jeszcze niedawno można było mieć nieco sceptyczne podejście do przechowywania danych poza siedzi- bą firmy, to dziś, w większości przy- padków, nie jest to już problem. Pra-
WO powoli dostosowuje się do realiów rynkowych i reguluje kwestie dostępu do danych i sposobu ich przechowy- wania. Momentem zwrotnym w tej kwestii było wprowadzenie unijnego Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych, czyli słynnego RODO. Je- śli firma przechowuje dane osobowe, a obecnie dotyczy to praktycznie każ- dego rodzaju działalności, to musi zagwarantować im odpowiedni po- ziom bezpieczeństwa. Już od 25 maja 2018 r. chronione są nie tylko PESEL i adres, ale też wszelkie informacje, które pozwalają identyfikację osób fizycznych, w tym też np. numery IP albo „ciasteczka" zapisywane na lo- kalnym dysku przez przeglądarkę. Umieszczenie ich w chmurze zagwa- rantuje odpowiedni poziom bezpie- czeństwa przechowywanych informa- cji, choć oczywiście trzeba wybrać usługę, która spełnia prawne wymogi. Warto też dodać, że w przypadku przechowywania w chmurze danych objętych RODO, za ich ochronę odpo- wiada nie tylko ich administrator, ale także dostawca usług. KTÓRA chmura | Na co zwrócić uwagę, wybierając fir- i tnę, która przechowa nasze dane? Na | Pewno trzeba koniecznie sprawdzić, s CzY dostawca rzeczywiście umie e wdrożyć postanowienia RODO. Waż- t ne też, by spełniał standardy bezpie- b C2eństwa. Zwróćmy zatem uwagę na ? normy takie, jak ISO 27001, ISO 9 2?Ol7 oraz ISO 27018. Pierwsza z nich dotyczy bezpieczeństwa da- nych, dwie kolejne odnoszą się zaś MICROSOFT ma wprost do zachowania poufności da- swoje serwery nych przechowywanych w chmurze nun. w Irlandii (m.in. usługodawca zobowiązany jest do niewykorzystywania danych w celach marketingowych, do wy- muszenia na pracownikach zacho- wania absolutnej poufności oraz do zgłaszania wezwań do udostępnie- nia danych, kierowanych przez ad- ministrację rządową). Z punktu widzenia prawa jest też ważne, gdzie fizycznie znajdują się serwery przechowujące dane. Przede wszystkim, czy faktycznie znajdują się w Europejskim Obszarze Gospo- darczym i czy podlegają prawu euro- pejskiemu. Wiadomo przecież, że potentaci branży informatycznej mają swoje potężne serwerownie praktycznie na całym świecie. Przy- kładowo, Microsoft ma serwery m.in. w Irlandii, Holandii, Brazylii i Singapurze, a Google: w USA, Bel- gii, Finlandii oraz - jak Microsoft - w Irlandii i Singapurze. Apple z kolei korzysta z infrastruktury m.in. w Chinach i USA. Jeśli zatem serwery chmurowe znajdują się poza EOG, lepiej zrezygnować z usług ta- kiej firmy. W umowne z dostawcą po- winien się znaleźć zapis dotyczący lokalizacji infrastruktury. Oczywiście najlepiej, by serwery znajdowały się w Polsce, ale w wielu przypadkach - szczególnie gdy mowa o między- narodowych koncernach - nie jest to możliwe. Analizując ofertę dostawcy, warto też zwrócić uwagę na to, czy np. możliwe jest szyfrowanie części lub całości przechowywanych danych - wrażliwe informacje powinny być zabezpieczono bardziej niz mniej istotne dane, nawet jeśli kosztuje to nieco więcej. Kolejne ważne rozwią- zanie to precyzyjna kontrola dostępu do danych zorganizow^a tak, by administratorzy mogli swobodnie przeglądać szczegółowy historię wszystkich działań użytkowników Wielu dostawców proponuje już taką możliwość W RAZIE AWARII Dzięki wielo poziomowym zabezpie- czeniom, nie ma więc juz teraz mowy, by umieszczenie danych w chmurze faktycznie wiązało się z utratą kontroli nad częścią działal- ności firmy, leśli wybieramy spraw- dzonych usługodawców, można się nie obawiać o ich wiarygodność. Można też liczyć na profesjonalne zabezpieczenia i na to. że będziemy mieli stały dostęp do przechowywa- nych w chmurze informacji. Zabez- pieczeń na tak wysokim poziomie, jak oferują czołowi dostawcy, na pewno samodzielnie nie zapewni żadna średnia ani tym bardziej mała firma. Dostawcy w swoich centrach danych mają awaryjne systemy zasi- lania. macierze dyskowe o ogromnej pojemności, systemy tworzenia kopii zapasowych i układy zapewniające chłodzenie skomplikowanej infra- struktury IT. Muszą też zapewnić kontrolę dostępu do pomieszczeń serwerowni i to bardzo restrykcyjną my company polska I om • - - 97
MOJA FIRMA Każdy dostawca usług chmurowych powinien też udostępnić różnego ro- dzaju połączenia sieciowe, w tym łącza internetowe różnych operato- rów. Tak, by zawsze było możliwe połączenie się z serwerami, nieza- leżnie od awarii jednego z łączy. PO STRONIE KLIENTA Oczywiście odpowiedzialność za bezpieczeństwo danych nie spoczy- wa tylko na dostawcy. Klient musi odpowiedzialnie zarządzać lokalny- mi komputerami, odpowiednio skonfigurować ich systemy opera- cyjne, dbać o aktualizację i wyko- rzystywać podstawowe narzędzia, jak np. kontrola antywirusowa czy firewalle. Po stronie klienta jest też zapew- nienie odpowiednio wydajnych i bezpiecznych połączeń z inteme- tem. Gdy na co dzień korzysta się z danych z chmury, nie może to być łącze, które zapewnia szybką trans- misję jedynie „do” firmy, a kanał zwrotny działa kilka razy wolniej - zwykle z takich połączeń korzy- stamy w domach. Trzeba mieć tzw. łącze synchroniczne, które pozwala przesyłać dane z równą, dużą pręd- kością w obie strony. Wtedy zyska- my swobodny i szybki dostęp do danych znajdujących się w chmu- rze. Oczywiście najlepiej, by w ra- mach fizycznego łącza, stworzyć swego rodzaju wirtualny tunel mię- dzy dostawcą usług chmurowych a siedzibą firmy. Najlepiej wtedy skorzystać z VPN-u, czyli wirtual- nej sieci prywatnej, która odizoluje przepływające między dwoma punktami dane od pozostałej części cyfrowego świata. To sprawi, gdy dane będą szyfrowane, że bardzo trudno będzie dostać się do nich osobom postronnym. Oczywiście należy też przepro- wadzić szkolenia dla pracowni- ków, którzy korzystają z firmo- wych danych. To właśnie ludzie zwykle są najsłabszym ogniwem. Pamiętajmy o mocnych hasłach, które zapewniają dostęp do da- nych. Warto stosować 2-etapowe uwierzytelnianie (np. z dodatko- wym kodem wysyłanym SMS-em) lub wykorzystanie biometrii (np. odcisk palca). Stale przypominaj- my o zagrożeniach dobrze zna- nych w intemecie, jak fałszywe wiadomości, czy złośliwe strony in- WIĘKSZOŚĆ WYCIEKÓW DANYCH MA ŹRÓDŁO W NIEWIEDZY LUB ŁATWO- WIERNOŚCI UŻYTKOWNI- KÓW temetowe. Jak wynika ze statystyk większość wycieków danych to skutek niewiedzy lub łatwowierności użyt- kowników. Ataki takie pochodzą z we- wnątrz firmy i trudno im zapobiec inaczej niż poprzez szkolenia. GLOBALNA WYGODA Jeśli jednak korzystamy z usług sprawdzonego dostawcy i zapewni- my rozsądne zabezpieczenia po na- szej stronie, można się nie obawiać o dane przechowywane w chmurze. Są one tam nawet bardziej bez- pieczne niż na lokalnych kompute- rach pracujących w biurze. Poza tym, łatwiej dostępne - z praktycz- nie dowolnego miejsca na Ziemi. Wystarczy przecież połączenie z in- ternetem. Chmura to oczywiście nie tylko dane, ale też oprogramowanie - wystarczy przeglądarka, by edy- tować pliki, przesyłać je znajomym i współpracownikom. Edytory tek- stu, arkusze kalkulacyjne, programy do przygotowania prezentacji - to wszystko jest już dostępne w posta- ci aplikacji chmurowych. To duża wygoda, a teraz - dzięki technolo- giom i prawodawstwu - także wy- soki poziom bezpieczeństwa. © MICHAŁ PASCHALIS-JAKUBOWICZ CEO Oktawave Chmura stanowi przełom technologiczny, jeśli chodzi o przechowywanie i przetwa- rzanie danych, ale jej stosowa- nie wymaga pokonania pewnej bariery mentalnej. Kiedy dana firma posiada własną serwe- rownię i dział IT, bezpieczeń- stwo wydaje się zapewnione samo przez się - z powodu fizycznego kontrolowania zasobów. Migracja do chmury na pierwszy rzut oka pozbawia tej kontroli. Cenne dane wydają się być przeniesione w bliżej niesprecyzowane miejsce, ulotne jak tytułowa chmura. Według raportu Cybersecurity Insiders za 2019 r., aż 93 proc, firm ma mniejsze lub większe obawy związane z utrzymy- waniem ich danych w publicz- nej chmurze. Jednocześnie 72 proc, nie zanotowało żadnych incydentów związa- nych z bezpieczeństwem. Ale nawet tam, gdzie te problemy się pojawiły, większość z nich wynikła nie z winy dostawcy chmury, ale błędu ludzkiego ze strony klienta. Wynika to z braku kompe- tencji chmurowych w zakresie rozwijania i utrzymywania zło- żonych środowisk, z którymi boryka się wiele organizacji. Z tego powodu zdecydowa- na większość firm w Polsce zainteresowanych rozwiąza- niami w chmurze publicznej decyduje się na skorzystanie ze wsparcia zewnętrznych dostawców podczas migracji, wdrożenia oraz utrzyma- nia systemów (63 proc.]. Własnym specjalistom proces ten powierza tylko 37 proc, z nich. Tak wynika z czwartej części badania IDG i Oktawave „Chmura Publiczna w Polsce 2019 - wykorzystanie, bezpie- czeństwo, plany rozwoju". Z kolei jeśli chodzi o od- powiedzialność za bezpie- czeństwo danych, które są przechowywane w chmurze, jest ona podzielona między dostawcę a odbiorcę. Każdy z nich powinien pilnować swo- ich zabezpieczeń. Model ten nazywa się Shared Respon- sibility i w praktyce przybiera różne formy. Umowa między klientem a dostawcą musi precyzyjnie określić, kto za co jest odpowiedzialny. Istnieje szereg regulacji prawnych obejmujących chmurowy model przetwarza- nia danych, których prze- strzegać powinni wszyscy. Z kolei jakość usług i systemu danego dostawcy potwier- dzają międzynarodowe certyfikaty, takie jak ISO/IEC 27001 czy CSA Star, a także wdrożony System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji („SZBI") zgodny z normą ISO/ IEC 27001:2013. Ina to należy zwracać uwagę.
RAPORT PPK
PPK WSZYSTKO, CO PRACOWNIK POWINIEN WIEDZIEĆ Robert Mierwiński Średnie firmy są na etapie wdrożenia PPK. Niezależnie od wyboru instytucji, która utworzy program, firmy powinny właściwie poinformować swoich pracowników o konsekwencjach wprowadzenia Pracowniczych Planów Kapitałowych. O CZY PPK JEST OBOWIĄZKOWE? Program jest dobrowolny dla pra- cownika, ale obowiązkowy dla pra- codawcy. Oznacza to, że w momen- cie uruchamiania programu pracow- nik może wypisać się z PPK, składając stosowne oświadczenie. Jeśli tego nie zrobi, zostanie auto- matycznie dopisany do programu. Nie jest to decyzja dożywotnia. Po czterech latach pracownik będzie musiał ponowić deklarację o rezy- gnacji. Nawet, jeśli pracownik zde- cyduje się na udział w programie, w każdej chwili może z niego zrezy- gnować. Pracownicy, którzy mają od 55 do 70 lat nie będą dopisani auto- matycznie, ale na własny wniosek. ILE MOŻESZ ZAROBIĆ? Z punktu widzenia pracownika uczestnictwo w PPK jest korzystne z co najmniej kilku powodów. Przede wszystkim należy wskazać, że PPK to program, w którym oszczędności gromadzone są razem z pracodawcą i państwem, dzięki czemu oszczę- dzamy szybciej i więcej. Najłatwiej zobrazować to przykła- dem Pracownik, którego wynagro- dzenie brutto wynosi 5000 zł mie- sięcznie, wpłacając na rachunek PPK tylko wpłatę obowiązkową, czyli 2 proc, w trakcie 30 lat może zgroma- dzić 172 641 zł (razem z wpłatami 1,5 proc, od pracodawcy i dopłatami od państwa). Jeśli w tym samym cza- sie będzie samodzielnie odkładał rów- nowartość wpłaty podstawowej, oszczędzi 55 276 zł. Jeśli porównamy te dwie wartości, wyraźnie zobaczy- my, że oszczędzanie w PPK jest bar- dziej korzystne. Jedną z zasad najczęściej wymie- nianych w kontekście budowania portfela oszczędności jest dywersyfi- kacja, która - zwłaszcza w czasach niestabilnych - pozwala uchronić kapitał przed nadmiernym ryzykiem. Zasada ta obowiązuje również przy gromadzeniu środków na przyszłą emeryturę. Uruchomienie PPK spra- wia, że mamy do dyspozycji bogat- szy wachlarz możliwości oszczędza- nia na emeryturę. Gromadząc oszczędności na przyszłość, korzystając z różnych in- strumentów, jesteśmy więc w stanie w większym stopniu zapewnić sobie i swoim najbliższym bezpieczeństwo finansowe. O KTO WYBIERA PPK? To pracodawca podejmuje de- cyzję o wyborze instytucji tworzącej PPK. Niezbędne jest podpisanie dwóch umów - o zarządzanie i pro- wadzenie. W procesie wyboru po- winni brać udział pracownicy, ale pracodawca nie musi uzyskać ich zgody na konkretną instytucję. Swo- je programy ma łącznie 20 firm. Oferta między firmami w zakresie opłaty za zarządzanie nie jest zbyt zróżnicowana - nie może być wyż- sza niż 0,5 proc, wartości aktywów (może być mniej). Niektóre firmy mają jednak specjalne oferty dla pra- cowników związane np. z ubezpie- czeniami. Inna sprawa to możliwość załatwiania spraw związanych z pro- gramem (np. wypłata pieniędzy) - tu liczy się np. liczba placówek, w których można zostać obsłużonym albo dostęp do aplikacji mobilnej. Pracownicy potrzebują także dostę- pu do informacji o programie.- Jak wynika z badań Insurance Europę, osoby oszczędzające na emeryturę oczekują od instytucji finansowych rzetelnych, wiarygodnych informa- cji, które pomogą im w podjęciu świadomych decyzji, zdecydowana większość respondentów (aż 67 proc.) wskazuje, że preferuje otrzy- mywanie informacji o produktach emerytalnych w formie elektronicz- nej zamiast papierowych listów. Mo- W POŁOWIE MARCA PFR ZWRÓCIŁ SIĘ Z PROŚBĄ 00 MINISTERSTWA FINANSÓW I MINISTERSTWA ROZWOJU 0 WYDŁUŻENIE TERMINU WDRAŻANIA PPK W ŚREDNICH FIRMACH DO JESIENI
. w którym działamy spełnia po- de źsze oczekiwania. Uczestnicy, £Lch rachunkami PPK zarządza PFR TF1, mają do dyspozycji wygod- i bezpieczny serwis internetowy ufr FI, dzięki któremu w jednym miejscu sprawdzą wszystkie najważ- niejsze informacje dotyczące PPK, talde jak aktualne saldo, historię wpłat, a także złożą niektóre dyspo- c;e L komentuje Katarzyna Chmie- łak dyrektor Departamentu Rozwoju i Operacji PPK. PFRTFL OC0ZM0IM PPK W SYTUACJI ZMIANY PRACY? jek wyjaśnia Katarzyna Chmielak, zmiana pracy w kontekście PPK nie stanowi problemu. - Program zostały zaprojektowany w taki sposób, aby zmiana pracy nie ograniczała możli- wości dalszego oszczędzania. Po upływie trzech miesięcy od zmiany pracy nowy pracodawca utworzy dla pracownika kolejny rachunek PPK w instytucji finansowej, z którą za- warł umowę o zarządzanie i prowa- dzenie PPK i na ten rachunek będą dokonywane wpłaty - tłumaczy. O tym, co stanie się ze środkami zgromadzonymi na rachunkach utworzonych przez poprzedniego pracodawcę zdecyduje sam uczestnik. Do wyboru są dwie możliwości. Pierwsza: przeniesienie wszystkich środków na nowy rachunek PPK. W takim przypadku wszystkimi środ- kami będzie zarządzać instytucja, którą wybrał nowy pracodawca. Co ważne, wypłata środków z PPK zwią- zana z przeniesieniem ich na nowy rachunek nie powoduje żadnych opłat dla uczestnika. Druga możliwość to pozostawienie środków na dotych- czas°wym rachunku. W takiej sytuacji Pozostawione tam środki będą w dal- szym ciągu inwestowane przez insty- h*cję wybraną przez poprzedniego Pracodawcę, natomiast wszystkie nowe wpłaty pracownika i obecnego Pracodawcy oraz dopłaty od państwa lrafią na nowo utworzony rachunek. Niezależnie od rozwiązania, na ore zdecyduje się pracownik, jego g le ynym obowiązldem jest poinfor- K ni0vvanie aktualnego pracodawcy decy2)* > wskazanie instytu- S J * ,która dotychczas zarządzała jego P rachunkiem ppk. O KIEDY MOŻNA WYPŁACIĆ ŚRODKI Z PPK? Głównym celem PPK jest oszczędza- nie długoterminowe i gromadzenie środków, które uczestnik będzie mógł wykorzystać przede wszyst- kim po zakończeniu aktywności za- wodowej. Dlatego najkorzystniej- szym rozwiązaniem jest wypłata oszczędności po ukończeniu 60. roku życia Jednak warto pamiętać, że wszystkie środki zgromadzone na rachunku PPK są własnością uczest- nika i można z nich skorzystać na wiele sposobów w dowolnym mo- mencie. - Życie często zaskakuje i bywa, że znajdujemy się w sytu- acjach, w których pilnie potrzebuje- my dodatkowych środków. Pomocą mogą być wówczas oszczędności, które zgromadziliśmy z myślą o na- szej przyszłości. Chociaż PPK mają służyć przede wszystkim jako do- datkowe zabezpieczenie finansowe po zakończeniu aktywności zawodo- wej, to przepisy o PPK nie wyklucza- ją możliwości wcześniejszego sko- rzystania z tych środków - komen- tuje Ewa Małyszko, prezes zarządu PFRTFI. Ustawa definiuje dwie sytuaqe, w których wypłata środków z PPK odbywa się bez dodatkowych opłat dla uczestnika. Dotyczą one pokry- cia wkładu własnego przy zakupie domu lub mieszkania oraz sfinanso- wania leczenia w przypadku poważ nej choroby uczestnika lub jego naj bliższych. Jeśli uczestnik PPK, który nie ukończył 45 lat, potrzebuje dodatko- wych środków na pokrycie wkładu własnego na zakup mieszkania lub domu, może skorzystać z oszczęd- ności zgromadzonych na rachunku PPK. Korzystając z tego rozwiąza- nia, należy pamiętać, że na zwrot środków uczestnik ma 15 lat. - Zgro- madzenie większej sumy pieniędzy na wkład własny, który jest wyma- gany przy kredycie hipotecznym, dla wielu może stanowić wyzwanie, zwłaszcza gdy mamy do sfinanso- wania liczne wydatki związane z za- kupem nieruchomości. W takim przypadku pomocą mogą okazać się oszczędności zgromadzone na ra- chunku PPK. Wypłata z przeznacze- niem na sfinansowanie wkładu wła- snego odbywa się na wniosek ZMIANA PRACY NIE MA WPŁYWU NA ŚRODKI W PPK. BĘDZIE MOŻNA JE PRZEKAZAĆ NA KONTO W INSTYTUCJI U NOWEGO PRACODAWCY uczestnika. Jedynym ograniczeniem jest fakt, że w ten sposób oszczędno- ści z PPK można wykorzystać do sfi- nansowania jednej inwestycji mięsz- kaniowej - zaznacza Monika An- drzejczyk, menedżer ds. PPK, PFR TF1. Drugą sytuacją, w której możemy skorzystać z oszczędności zgroma- dzonych w Pracowniczych Planach Kapitałowych, jest poważna choroba uczestnika lub jego najbliższych. Ustawa umożliwia wypłatę nawet 25 proc zgromadzonych środków bez konieczności ich zwrotu. Co ważne, uczestnik nie musi również płacić podatku od zysków kapitałowych. - Aby móc skorzystać ze środków PPK w takiej sytuacji, uczestnik bę- dzie musiał ziozyć wniosek oraz do- łączyć dokumenty potwierdzające chorobę, np. zaświadczenie lekar- skie lub orzeczenie o niepełno- sprawności. Wypłata środków może być jednorazowa lub w ratach. To pozostaje do decyzji zamreresowa- nego uczestnika. a środki można otrzymać już w temume u dni - mówi Monika Andrzejczyk Oczywiście środki z rachunku PPK można wypłacić także w dowol- nym momencie. Jednak w sytuacjach innych niż opisane powyżej, wypłata środków wiąze się z pewnymi ogra- niczeniami: 30 proc, środków po- chodzących z wpłat pracodawcy tra- fi na indywidualne konto uczestnika w ZUS. Wynika to stąd, ze wcześniej pracodawca był zwolniony z odpro- wadzania składek ZUS od wpłat przekazywanych na rachunek PPK Dokonując zwrotu srodkow, uczest- nik PPK powinien tez pamiętać o tym. że jak przy każdych docho- dach kapitałowych. będzie musial zapłacie podatek od zysków kapita- łowych t wynoszący obecnie 19 proc.). Ponadto uczestnik powinien w takiej sytuacji zwrócić dopłaty, które otrzymał od państwa, ponie- waż są one nagrodą za długotermi- nowe oszczędzanie. 0 tffCOMMMT POLSKA I • 2020 101
OBALAMY MITY NA TEMAT PPK POJAWIA SIĘ WIELE OPINII I KOMENTARZY, KTÓRE MAJĄ NIEWIELE WSPÓLNEGO Z RZECZYWISTOŚCIĄ. POPULARNE MITY OBALA ARKADIUSZ PEŃSKI, DYREKTOR DS. SPRZEDAŻY W PKO TFI. MIT1 MUSZĘ PRZYSTĄPIĆ DO PPK Uczestnictwo w PPK jest całkowi- cie dobrowolne. Pracownik może złożyć oświadczenie o rezygnacji z dokonywania wpłat do PPK. W takim przypadku pracodawca też przestanie płacić począwszy od miesiąca złożenia deklaracji. Jednakże co cztery lata, w termi- nie do ostatniego dnia lutego da- nego roku, pracodawca zacznie ponownie odprowadzać składki na PPK w imieniu pracownika, jednocześnie informując go o tym. Jeśli osoba zatrudniona nadal nie będzie zainteresowana uczest- nictwem w programie, będzie mu- siała ponownie złożyć stosowne oświadczenie. Warto, zauważyć, że te „cztery lata'* nie liczą się od daty złożenia deklaracji o rezy- gnacji. Są sztywno wyznaczone co cztery lata. Jeśli więc, ktoś złoży deklarację rezygnacji trzy miesią- ce przed 28 lutego, to będzie musiał zrobić to ponownie szybciej niż przed upływem czterech pełnych lat. Ponadto uczestnikami PPK nie zo- staną również pracownicy firm, które przed wdrożeniem reformy stworzy- ły PPE, czyli Pracownicze Programy Emerytalne i firma skorzystała ze zwolnienia z obowiązku utworzenia PPK. Warunek ten jest spełniony, gdy do PPE przystąpiło min. 25 proc, za- łogi, a wartość odprowadzanych wpłat wynosi min. 3,5 proc, wysoko- ści wynagrodzenia pracowników. MIT 2 WYBÓR PPK OBOWIĄZUJE PRZEZ CAŁE ŻYCIE Pracownik nie ma możliwości samo- dzielnej zmiany instytucji finanso- wej prowadzącej jego PPK, tę bo- wiem wybiera pracodawca. Na etapie poszukiwania przez firmę najlepszej oferty zatrudnieni mogą mieć wpływ na to, kto będzie przez następne lata gospodarować ich wpłatami. Praco- dawca jest zobowiązany wybrać partnera w porozumieniu z przed- stawicielami pracowników lub związkami zawodowymi, jeśli te działają w przedsiębiorstwie. Jeżeli porozumienie nie zostanie osiągnię- te, dopiero wtedy zatrudniający sam podejmuje decyzję. Zmiana przez pracodawcę podmiotu zarządzające- go PPK w danej firmie możliwa jest praktycznie w każdym momencie. Nie ma też obowiązku uzasadniania takiej decyzji, W takim przypadku podmiot zobligowany jest poinfor- mować dotychczasową instytucję za- rządzającą PPK o zawarciu nowej umowy i dopełnić pozostałych for- malności związanych z transferem zgromadzonych środków. MIT 3 PPK NIE OPŁACI SIĘ, JEŚLI PRACODAWCA WYBIERZE MINIMALNĄ STAWKĘ Pracownik ma także wpływ na wyso- kość środków zgromadzonych w ra- mach PPK. Każdy może zadeklarować chęć odprowadzania dodatkowych 2 proc, od swojego wynagrodzenia i dzięki temu, zgromadzić dodatkowy kapitał na emeryturę. Warto podkreślić, że część pra- codawców najprawdopodobniej zdecyduje się na sfinansowanie wpłat w wysokości większej niż po- ziom minimalny. Wpłaty dodatko- we mogą być przez nich traktowane jako dodatkowy benefit, który obok palaetu opieki zdrowotnej oraz wstępów na siłownię, będzie zachę- tą dla nowych pracowników i czyn- nikiem budującym lojalność do- tychczasowych. MIT4 NIE MOGĘ WYPŁACIĆ PIENIĘDZY Z PPK PRZED 60. ROKIEM ŻYCIA Zgromadzone środki są prywatną własnością osób należących do PPK Podjęcie ich przed ukończeniem 60. roku życia z zachowaniem ko- rzyści programu jest możliwe w ki
ku przypadkach: • poważnego zachorowania pra- cownika lub osoby bliskiej - do 25 proc, środków bez konieczności ich zwrotu. . Na potrzeby wkładu własnego przy kredycie hipotecznym - do 100 proc., z koniecznością zwrotu najpóźniej 15 lat od daty pobrania środków z rachunku, przy czym spłata musi rozpocząć się najpóźniej pięć lat od wypłaty i dotyczy osób przed 45. rokiem życia. Zgromadzone środki można wy- płacić w każdym momencie, będzie to jednak wiązać się z utratą dopłat od państwa oraz ulg podatkowych. Z części finansowanej przez pracodaw- cę 30 proc, środków zostanie przeka- zane do ZUS i zapisane na koncie emerytalnym. MIT 5 BĘDĘ MUSIAŁ DECYDOWAĆ, JAK ZAINWESTOWAĆ ZGROMADZONE PIENIĄDZE Pracownicze Plany Kapitałowe oparte zostały o tzw. fundusze cy- klu życia. Rozwiązanie to wybrano ze względu na negatywne doświad- czenia z innych krajów, gdzie pra- cownicy musieli samodzielnie wy- bierać rodzaj funduszu. Skutkowało to niedopasowaniem sposobu inwe- stowania środków do danego mo- mentu życia. Na przykład pieniądze pracownika tuż przed emeryturą nadal były ulokowane w funduszu inwestującym np. w akcje, których ceny ulegają dużym zmianom. Rozwiązanie zastosowane w PPK, czyli fundusz zdefiniowanej daty (cyklu życia), przewiduje inwestowa- nie gromadzonych środków zależnie od wieku uczestnika. Oznacza to lo- kowanie środków w coraz bezpiecz- niejsze instrumenty finansowe wraz 2 upływem lat pozostałych do osią- gnięcia określonego w ustawie wie- ^U' W przypadku tego rozwiązania n>e ma konieczności angażowania uczestników PPK w decyzje o zmia- nach sposobu inwestycji. Są one 2 góry założone. Można także samo- KRYZYS NIE ZAGROZI ŚRODKOM ZGROMADZONYM W PPK. WRĘCZ PRZECIWNIE -TO SZANSA NA WYŻSZĄ STOPĘ ZWROTU dzielnie, zgodnie z własnym profi- lem ryzyka, wybrać jeden z sub- funduszy PKO Emerytura - sfio, a swoją decyzję zmieniać bez ograni- czeń. MIT 6 ZGROMADZONE PRZEZE MNIE ŚRODKI MOGĄ ZOSTAĆ PRZETRANSFEROWANE PODOBNIE JAK PIENIĄDZE Z OFE LUB MOŻE JE ZAJĄĆ KOMORNIK Środki gromadzone w ramach PPK są prywatną własnością uczestnika. W odróżnieniu od OFE, w których środki były uznawane za publiczne. Zatem nie jest możliwe zajęcie pie- niędzy zgromadzonych w PPK przez państwo. Tym bardziej że mogą one zostać w każdej chwili wypłacone przez właściciela. Choć trzeba pamiętać, że wiąże się to z utratą dodatkowych korzyści W przypadku PPK nie jest rów- nież możliwe zajęcie komornicze. Jedynym dopuszczonym wyjątkiem jest obowiązek alimentacyjny. MIT 7 CHCĄC ODKŁADAĆ PIENIĄDZE W RAMACH PPK, UTONĘ W GĄSZCZU BIUROKRACJI Wszystkie obowiązki związane z PPK ustawa nakłada na praco- dawcę, nie na osobę zatrudnioną. Przystąpienie do programu, dekla- racja wysokości wpłat i rezygnacja z uczestnictwa będą wymagać mi- nimum formalności. Wybór insty- tucji finansowej, która będzie pro- wadzić PPK konkretnego pracowni- ka, podpisanie odpowiednich umów oraz zgłoszenie osoby za- trudnionej do udziału w PPK spo- czywać będzie na pracodawcy. O GRZEGORZ WASZKIEWICZ członek zarządu, broker ubezpieczeniowy. Bezpieczenstwow8iznesie.pl NA PPK NIE STRACISZ PPK nie jest zmianą systemu emerytal- nego. Ma przede wszystkim stanowić dodatek do emerytury. Wysokość tego dodatku w oczywisty sposób zależpć będzie od wysokości wynagrodzenia oraz liczby lat oszczędzania. Jednak spektakularną war- tością jest fakt, że do przykładowych BO zł własnych oszczędności drugie BO zl dokłada pracodawca i państwo. W dodatku dzieje stę to co miesiąc. Zatem z każdym miesiącem trwania w programie otrzymujemy dodatko- we kwoty do naszych oszczędności. z których będziemy korzystali na emeryturze. Ustawo- dawca zadbał też o limit kosztów związanych z zarządzaniem naszymi oszczędnościami Wszystko zawsze coś kosztuje, jednak w przypadku PPK to maksymalnie 0.5 proc, od aktywów rocznie. Jest to najtańsza forma dostępna dla indywidualnego klienta nie tylko w Polsce, ale też Europie i dodatkowo bez żadnych opłat wstępnych czy manipu- lacyjnych. Uczestnik nie musi tez obawiać się nagłych spadków na giełdach, bowiem struktura portfela inwestycyjnego, czyli funduszy zdefiniowanej daty, uwzględnia okres na jaki oszczędzamy. Dlatego im bliżej jesteśmy okresu wypłaty, tym mniejszym ryzykiem obarczone są nasze środki. Kilka lat przed sześćdziesiątką nasze pieniądze ulokowane będą w bezpiecznych obligacjach skarbowych. A miesięczne regularne wpłaty powodują, ze w okresach spadków, instytucje zarządzające kupują dla nas taniej Czy moż- na coś na tym stracić, zapytał mnie jeden pracownik Stracić nie ale jeżeli teraz sami będziemy oszczędzać wspomniane 80 zl. to o tyle mniejsza będzie nasza bieżąca pensja, a od wpłaty pracodawcy zapłacimy podatek dochodowy Jednak pamiętajmy, że od wy- płat z PPK po sześćdziesiątce nie zapłacimy już żadnych podatków dochodowych.
& Anna Piątkowska Najnowsze zmiany w przepisach gospodarczych • BEZPIECZEŃSTWO PRACY W ENERGETYCE 26 marca weszło w życie nowe Rozporządzenie Ministra Energii w sprawie bezpieczeństwa i hi- gieny pracy przy urządzeniach energetycznych. Przepisy m in. doprecyzowują definicję urzą- dzenia energetycznego i zobo- wiązują pracodawcę, aby zapew- nił do każdego urządzenia ener- getycznego instrukcję eksploata- cji zawierającą informacje niezbędne do jego bezpiecznej obsługi. Zdefiniowane zostało też pojęcie prac eksploatacyjnych i osób funkcyjnych występują- cych w strukturze organizacji bezpiecznej pracy w energetyce. Nowe rozporządzenie określa też przypadki pozwalające na do- puszczenie do wykonywania prac eksploatacyjnych przy urządze- niach energetycznych osoby nie- będące osobami uprawnionymi. • PRZEWÓZ OSÓB Zgodnie z ustawą zwaną Uber Lex od 1 kwietnia każdy, kto prowadzi własną działalność w zakresie przewozu osób, musi mieć licencję taxi, a samochód, którym wykonywana jest usłu- ga, musi być oznakowany jako taxi (lampa taxi oraz oznakowa- nie wymagane przez miasto). • JPKJ/AT Z DEKLARACJĄ 1 kwietnia, na podstawie zmie- nionych przepisów ustawy o po- datku od towarów i usług oraz innych ustaw, dotychczasowe deklaracje VAT-7 i VAT-7K będą przesyłane łącznie z informacją o ewidencji w jednym dokumen- cie elektronicznym, w formie JPK_V7M lub JPK_V7K. Nie bę- dzie to dotyczyło skróconej de- klaracji VAT w zakresie usług taksówek osobowych opodatko- wanych ryczałtem (VAT-12), jak również pozostałych deklaracji podatkowych (np. VAT-8, VAT- -9M, VAT-10 czy VAT-14), do których będą mieć zastosowanie dotychczasowe przepisy. Nowy JPK_VAT, który obej- mie część deklaracyjną i ewi- dencyjną, będą składać wszyscy podatnicy zarejestrowani jako podatnicy VAT czynni za okresy: ► od 1 kwietnia - obowiązkowo tylko podatnicy będący dużymi przedsiębiorcami, pozostali mogą składać dobrowolnie* ► od 1 lipca - obowiązkowo wszy- scy podatnicy (więcej: www.gov. p 1/web/ ka s/stru ktury-jpk] ♦ W dniu opracowania tej infor- macji w związku z rozprzestrze- nianiem się koronawirusa Mini- sterstwo Rozwoju przygotowywało projekt specustawy zawierającej pakiet osłonowy dla przedsiębior- ców. Ujęto w nim m.in. przesunię- cie wejścia w życie z 1 kwietnia 2020 r. na 1 lipca 2020 r. nowego JPK - dotyczy to dużych przed- siębiorców. • NOWE STAWKI VATI WIS 1 kwietnia wejdą w życie przepi- sy wprowadzające m.in. nową matrycę stawek VAT oraz wią- żącą informację stawkową (WIS). Nowe regulacje wprowadzają: ► zmianą klasyfikacji towarów i usług na potrzeby VAT ► uproszczenie systemu stawek VAT ► wprowadzenie WIS ► zmiany w systemie ryczałtowym dla rolników Identyfikowanie towarów i usług na potrzeby VAT będzie teraz odbywało się na podsta- wie: ► nomenklatury scalanej (CN] - dotyczy obrotu międzynarodo- wego i obrotu wewnątrzws pól nu- towego ► Polskiej Klasyfikacji Obiektów Budowlanych w zakresie towarów ► Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług (PKWIU 2015) w zakresie usług Uproszczenie systemu stawek VAT będzie polegało m.in. na ob- jęciu jedną stawką w jak najwięk- szym stopniu całych grup towa- rowych, tzn. całych (w miarę możliwości) działów CN, np. 08 - owoce i orzechy jadalne; skór- ki owoców cytrusowych lub me- lonów. Obecnie większość owo- ców jest opodatkowana stawką 5 proc., stawka 8 proc, ma zasto- sowanie do owoców tropikal- nych, cytrusowych i podzwrotni- kowych. W nowej matrycy VAT wszystkie owoce (sklasyfikowane w dziale CN 08) będą objęte stawką 5 proc. Nastąpi także ge- neralne obniżenie stawek (tzw. równanie w dół) w przypadku konieczności zmiany stawki na dane towary, jednak dla zrówno- ważenia efektu uproszczenia matrycy stawki VAT na wybrane towary będą podwyższone. OBNIŻENIE STAWEK VAT OLA NIEKTÓRYCH TOWARÓW: ► owoce tropikalne I cytrusowe, nie- które orzechy z 8 proc, do 5 proc. ► pieczywo o terminie przydatności do spożycia lub minimalnej trwa- łości przekraczającej IM dni z 8 proc, do 5 proc. ► wyroby ciastkarskie [z 8 proc, lub 23 proc. - w zależności od terminu przydatności do spożycia lub mini- malnej trwałości - do 5 proc.) ► zupy, buliony, żywność homogenizo- wana - w tym dietetyczne środki spożywcze specjalnego przezna- czenia medycznego - z 8 proc, do 5 proc. ► musztarda, niektóre przyprawy przetworzone (np. pieprz, gałka muszkatołowa, tymianek] z 23 proc, do 8 proc. ► produkty dla niemowląt i dzieci tj. żywność, smoczki, pieluszki oraz foteliki samochodowe z 8 proc, do 5 proc. ► artykuły higieniczne (podpaski, tampony higieniczne, pieluchy) z 8 proc, do S proc. PODWYŻSZENIE STAWEK VAT DLA NIEKTÓRYCH TOWARÓW: ► homary i ośmiornice oraz inne sko- rupiaki, mięczaki i bezkręgowce wodne (m.in. kraby, langusty, kre- wetki, ostrygi, małże, ślimaki) oraz przetwory z nich, kawior oraz na- miastki kawioru, jak również sprze- dawane w różnego rodzaju placów- kach gastronomicznych posiłki, któ- rych składnikiem są te produkty z 5 proc, i 8 proc, do 23 proc., ► lód używany do celów spożywczych i celów chłodniczych z 8 proc. do 23 proc. ► czasopisma specjalistyczne, z wyjąt- kiem czasopism regionalnych i lokal- nych drukowanych, na dyskach, pty" tach itp. (dla których utrzymuje slą stawkę S proc.) z 5 proc, do 8 proc., ► drewno opałowe z 8 proc, do 23 proc. Aby przyporządkować stawki VAT do danego towaru lub usługi oraz aby zapewnić im stosowną ochronę wprowadzono wiążącą in formację stawkową (WIS). JeStt0
decyzja wydawana przez dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej. WIS zawiera opis towaru albo usługi, ich odpowiednią klasyfikację oraz wła- ściwy stawkę podatku VAT. Jeżeli stawka nie jest uzależniona od za- klasyfikowania danego towaru lub usługi, ale od spełnienia definicji (opisu) zawartej w odpowiednim przepisie ustawy o VAT lub pozycji załącznika do ustawy o VAT, przed- miotem postępowania zakończone- go wydaniem WIS będzie ustalenie, czy opisany przez podatnika towar lub usługa spełnia tę definicję. WIS będzie mogła być również wykorzy- stywana przez podatnika na potrze- by stosowania innych przepisów (np. interpretacja przepisów w za- kresie zwolnienia z obowiązku sto- sowania kas rejestrujących, stoso- wania mechanizmu podzielonej płatności, czy też zakresu zwolnie- nia od podatku określonego w usta- wie o VAT), o stosowaniu których przesądza odpowiednie sklasyfiko- wanie towaru/usługi. WNIOSEK MOŻNA ZŁOŻYĆ: ► za pośrednictwem poczty na adres: Krajowa Informacja Skarbowa ul. Teodora Sixta 17 <13-300 Bielsko-Biała ► za pośrednictwem elektronicznej platformy usług administracji pu- blicznej e-PUAP ► osobiście w siedzibie KIS Wniosek na jeden towar lub usłu- gę kosztuje 40 zł. Jeżeli dotyczy on świadczenia złożonego, opłata bę- dzie iloczynem kwoty 40 zł i liczby towarów lub usług składających się na to świadczenie. Wprowadzone zmiany dotyczące systemu ryczałtowego dla rolników: ► zwolnienia od podatku wszystkich towarów pochodzących z działalno- ści rolniczej rolnika ryczałtowego, czyli tych, które jest w stanie wyho- dować i wyprodukować sam ► zwolnienia od podatku produktów roślinnych I zwierzęcych przetworzo- nych w sposób inny niż przemysłowy, 1 wyjątkiem tych z działów specjal- nych i opodatkowanych akcyzę. Wa- runkiem tego zwolnienia jest, aby Produkty były wytworem własnej pracy rolnika I co najmniej SO proc, produktu pochodziła z własnej upra- lub hodowli oraz prowadzana była stosowna ewidencja sprzedaży. KWIECIEŃ 2020 6 KWIETNIA Wplata podatku VAT za ma- rzec oraz złożenie deklaracji VAT-14. 7 KWIETNIA Opłacenie zryczałtowane- go podatku dochodowego pobranego w marcu od należności wypłaconych zagranicznej osobie prawnej z tytułów wymienionych w art 21 ust li art 22 ust 1 ustawy o podatku dochodo- wym od osób prawnych. Opłacenie zryczałtowanego podatku dochodowego po- branego w marcu od docho- dów z dywidend oraz innych przychodów z tytułu udziału w zyskach osób prawnych. Przekazanie podatnikom mającym siedzibę lub zarząd w Polsce informacji CIT-7 o zryczałtowanym podatku dochodowym pobranym w marcu od dochodów z dywidend oraz innych przychodów z tytułu udziału w zyskach osób prawnych. Opłacenie za marzec podat- ku dochodowego w formie karty podatkowej. Opłacenie przez spółkę przejmującą zryczałtowa- nego podatku od dochodu, o którym mowa w art 7b ust 1 pkt 1 lit m tiret pierw- sze ustawy o pdop powstałe- go w marcu. 10 KWIETNIA Składka ZUS za marzec - osoby fizyczne opłacające składki wyłącznie za siebie. Złożenie zgłoszenia INTRASTATza marzec. 1S KWIETNIA Składka ZUS za marzec - pozostali płatnicy składek (z wyłączeniem osób fizycznych opłacających składki wyłącznie za siebie oraz jednostek budżetowych i samorządowych zakładów budżetowych). Opłacenie podatku od nieruchomości i leśne- go za kwiecień - dotyczy osób prawnych, jednostek organizacyjnych oraz spółek nieposadających osobowo- ści prawnej. Wpłata na Pracowniczy Plan Kapitałowy za marzec. 20 KWIETNIA ► Wpłata za marzec pobranych zaliczek od przychodów ze stosunku pracy. ► Wpłata za marzec zaiirypi* na podatek dochodowy od osób fizycznych i od osób prawnych - podatek PTT i CfT. Wpłata przez płatników wy- mienionych w art 41 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, pobra- nych zaliczek za marzec na podatek dochodowy (np. z tytułu umów zleceń) lub zryczałtowanego podatku dochodowego. Wpłata za marzec ryczałtu od przychodów ewidencjo- nowanych. b Wpłata za marzec na PFRON Wpłata za marzec podatku dochodowego od przycho- dów z tytułu własności środ- ka trwałego [nieruchomość, której wartość początkowa przekraczało min zł). Wpłata zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycz- nych i od osób prawnych za I kwartał 2020 r. Wpłata ryczałtu od przycho- dów ewidencjonowanych za I kwartał 2020 r. r Wpłata przez spółką domi- nującą reprezentującą po- datkową grupę kapitałową, zaliczki na podatek pobranej za marzec. Wpłata należnego zryczałto- wanego podatku przez: • podatnika wymienionego wart. 17 ust 1 ustawy o pdop. jeżeli w marcu dochód z dywidendy oraz innych przychodów z tytułu udziałuwzyskachosób prawnych wydatkowa, nie- zgodnie z przeznaczeniem określonym w oświadcze- niu CłT-5 • spółkę, która w marcu utraciła prawo do zwolnie- nia. o którym mowa w art 22 ust 4 ustawy o pdop. 27 KWIETNIA Opłacenie podatku VAT za marzec oraz wysłanie dekla- racji VAT-7. VAT-8. YAT-9M. YAT-12. Wpłata podatku VAT za I kwartał oraz złożenie dekla- racji VAT-7K Wpłata podatku akcyzowego za marzec oraz złożenie deklaracji dla podatku akcy- zowego. Termin dla deklaracji VAT-UE za marzec. Wysłanie informacji podsu- mowującej w obrocie krajo- wym YAT-27 za marzec. Wysłanie deklaracji VAT-13 za marzec przez przedstawi- ciela podatkowego. Wysłanie informacji o ewi- dencji VAT w formie JPK (JPK_VAT) za marzec. 30 KWIETNIA Złożeni? przez osoby fizyczne rocznego zeznania o wysokości osiągniętego dochodu (poniesionej straty] za 2019 r. [PH-36. PIT-36L. PfT-37, PIT-38. PłT-39] oraz uiszczenie wynikającej z ze- znania kwoty do zapłaty. Złażenie oświadczenia P1T-0P o przekazaniu 1 proc, podatku na rzecz OPP przez podatników, którzy od organu rentowego otrzymali roczne obliczenie podatku PIT-40A. Przekazanie za pomocą środków komunikacji elek- tronicznej szefowi Krajowej Administracji Skarbowej sprawozdania finansowego za 2019 r. przez podatni- ków podatku dochodowego od osób fizycznych (pro- wadzących księgi rachun- kowe).
r' MACIEJ ŁUCZAK {radca prawny, publicysta} UWAGA! KONTROLA SKARBOWA! PRIMA APRILIS W 2013 r. rozpocznie się seryjna produkcja polskiego samochodu elektrycznego. Potem w ciągu każdego roku z taśmy będzie zjeżdżać 100 tys. takich pojazdów. Za pięć lat na polskich drogach pojawi się milion elektrycznych aut (aktualnie mamy ich 8,5 tys.]. —----------o propagandowe deklaracje polityków, którzy polski samo- chód elektryczny przedstawili jako nasz sztandarowy projekt cywilizacyjny: - Tym autem otwieramy oczy niedowiarkom i mówimy: to jest nasze, przez nas wykonane i to nie jest wcale nasze ostatnie słowo! Według harmonogramu już rok temu miał powstać proto- typ elektrycznego kompaktowego pojazdu. Oczywiście nie zo- stał stworzony, bo to wcale nie o samochód chodzi tylko o czysty piar. Nie- stety cała historia przypomina jeden wielki primaaprilisowy żart Zaczęło się od rozpisania konkursu na karoserię. Postanowienia regulaminu były osobliwe. Zgłaszany projekt nie mógł godzić w uczucia religijne! Sic! Może chodziło o to, aby z konkursu automatycznie eliminować artystkę Dorotę Nieznalską znaną z podważania naszych chrześcijańskich fundamentów. Projekt karoserii nie mógł również: kogokolwiek obrażać, stanowić groźby skierowanej do innych osób oraz zawierać treści powszechnie uznanych za wulgarne i obraźliwe. Czterech zwycięzców tej porywającej rywalizacji podołało wyzwaniu. Zgłosili bowiem bryły auta, które nie obra- żały uczuć religijnych i nie zawierały treści wulgarnych, a nawet obraźli- wych. Ciężko było sprostać tym wyśrubowanym warunkom, ale co tam, Polak przecież potrafi! Laureaci zainkasowali po 50 tys. zł, a ich projekty wrzucono do głębokiej szuflady. Aktualnie Piotr Zaremba, prezes ElectroMobility Poland, tłumaczy: - Rozwijamy również dizajn samochodu, zakończyliśmy etap 2D i 3D, pracujemy nad prototypami demonstracyjnymi Uff! Dzieje się. Najciekaw- sze jest jednak to, że za budowę polskiego samochodu elektrycznego od- powiedzialna będzie niemiecka firma EDAG Engineering To nie wszystko, albowiem wiele wskazuje, że dostawcą platformy do produkcji auta - a więc kluczowych podzespołów - będzie również niemiecki Volkswa- gen. A przecież nie mieliśmy już się trzymać niemieckiej nogawki od spodni! W tym kontekście całkowicie uprawnione są historyczne analogie. Oto sztandarowy projekt III Rzeszy zakładał bowiem też stworzenie lu- dowego pojazdu, oczywiście chodzi o volkswagena. Projekt techniczny wy- konał inżynier Ferdinand Porsche, a w sprawie karoserii nie zawracano so- bie głowy jakimiś konkursami, w których nie mogliby występować przedstawiciele sztuki zwyrodniałej (cóż mógłby zaproponować taki Ko- koschka!?). Zwrócono się więc od razu do świetnego fachowca - artysty malarza, dizajnera i niespełnionego architekta Adolfa Hitlera. To on był po- mysłodawcą karoserii. Kształt był inspirowany majowym chrabąszczem (Maikafig). Do produkcji garbusa stworzono nawet Miasto Samochodu Or- ganizacji „Siła przez Radość", a więc Wolfsburg Cenę auta skalkulowano na 1000 marek, a od 1938 r. rozprowadzano książeczki oszczędnościowe pod hasłem: „Jakchcesz jeździć własnym autem, płać 5 marek tygodnio- wo". Zgłosiło się 336 tys. chętnych, ale nikt nie doczekał się własnego sa- NIE MOŻE OB- RAŻAĆ UCZUĆ RELIGIJNYCH ANI BYĆ WUL- GARNY... MOWA PRZECIEŻ OPOLSKIM AUCIE ELEK- TRYCZNYM! mochodu do końca istnienia III Rze- szy. W okresie wojny wyprodukowano jedynie niewielką partię pojazdów dla Wehrmachtu. Znacznie później pojawiła się jakaś rekompensata dla wytrwałych i nie- złomnie wierzących, że zasiądą za kierownicą własnego ludowego pojaz- du. Oszczędzający w czasach III Rze- szy w 1961 r. przy zakupie VW otrzy- mali rabat w wysokości 600 marek. Okazuje się, że polski samochód elektryczny ma być również głównie sprzedawany za miesięczne raty! A to już najprawdziwszy PRL z jego ksią- żeczkami PKO, na które można było wygrać auto. „Zamiast chować do kurnika lepiej wpłacać na fiacika!" - głosił popularny slogan reklamowy. 'Tymczasem najlepiej realia polskiej elektromobilności pokazuje casus rozporządzenia w sprawie dopłaty dla indywidualnych nabywców takich po- jazdów. Chociaż przepisy obowiązują od początku roku nie udało się jeszcze uruchomić tej procedury. Nikt więc nie otrzymał nawet złotówki A nasza dzielna policja ogłosiła przetarg na samochody elektryczne. Szczegółowo w nim określono, że po- trzebny jej pojazd o mocy co najmniej 150 kW (204 KM). Jego prędkość mak- symalna nie może być mniejsza niż 160 km/godz. Akumulator musi mieć co najmniej 60 kWh pojemności i wy- starczyć na przejechanie na jednym ładowaniu przynajmniej 55® k™ fa- chowcy przyjrzeli się całej specyfikacji i co się okazało. Tylko jeden samo- chód spełnia takie warunki, jest to Kia e-Niro. A to przecież ulubiona marka polskiej policji! Najprawdziwszy pri- ma aprilis. ®
5TOCK 00 JAZDY, GOTOWI, START! Jeśli adrenalina, to tylko ta płynąca z szybkiej jazdy Podpowiadamy jak wybrać optymalne ubezpieczenie i testujemy opony w ekstremalnych warunkach 0
BEZ BÓLU GŁOWY, CZYLI JAK WYBRAĆ DOBRE UBEZPIECZENIE i — Jarosław Horodeckl O ile ubezpieczenie komunikacyjne OC jest obowiązkowe, to już AC kupujemy, by zapewnić sobie spokój. Na co warto zwrócić uwagę przy wyborze? Który z pakietów ubezpieczeń będzie optymalny? Opcji jest mnóstwo, podobnie jak haczyków. Wybór ubezpiecze- nia AC można porównać do konfigurowania nowego auta. Nie dość, że trzeba wybrać markę i model, to w drugiej kolejności mamy jeszcze przed sobą dziesiątki innych opcji: od rodzaju i mocy silnika aż po kolor listew zdobiących boczki drzwi. A wszyst- ko to ma wpływ na cenę i na nasze późniejsze zadowolenie z użytkowa- nia auta Podobnie jest z AC. Przez lata towarzystwa ubezpieczeniowe zbudowały tak skomplikowane ofer- ty, że zwykłym śmiertelnikom może być ciężko połapać się we wszyst- kich opcjach, niuansach i zastrzeże- niach. Tymczasem to konieczne, by w momencie wypłaty odszkodowa- nia nie być rozczarowanym. PRZEDSIĘBIORCA MA ŁATWIEJ Największe możliwości mają klienci indywidualni, którzy mogą z dużą swobodą dobierać wszelkie parame- try polisy. Duży wybór to oczywi- ście też spory kłopot i konieczność przekopania się przez ogólne wa- runki ubezpieczenia (słynne OWU). Pod tym względem przedsiębiorcy, którzy biorą auto w leasing (trady- cyjny lub w postaci tzw. najmu długoterminowego), mają nieco łatwiej. Dlaczego? Bo większość de- cyzji podejmuje firma, która pozo- staje właścicielem leasingowanego samochodu. Choć taka forma finansowania zwykle okazuje się korzystna dla osób prowadzących działalność go- spodarczą (szczególnie płatników VAT), to jednak decydując się na taką formę finansowania, trzeba pa- miętać o dodatkowych opłatach, a do nich należy konieczność wyku- pienia pełnego ubezpieczenia AC. Pełnego i pełnoplatnego, bo skoro umowę zawiera firma leasingowa, to przecież użytkownik auta nie bę- dzie nabywał prawa do zniżek. Nie da się też wykorzystać wcześniej zgromadzonych rabatów, jakie SZKODA CAŁKO- WITA? Wtedy naj- bardziej przydaje się ubezpieczenie typu GAP można otrzymać, wykupując polisę dla klienta indywidualnego. W ramach niektórych umów leasingowych (warto to sprawdzić przed złożeniem podpisu), można jednak wybrać ubezpieczyciela: albo dowolnego (ale oferującego pakiet ubezpieczeń zgodny z wy- mogami leasingodawcy), albo z określonej listy. Niekiedy jednak umowa określa dokładnie rodzaj polisy i towarzystwo ubezpieczę-
niowe. Gdy jednak tak nie jest, można być pewnym, że konieczne będzie wykupienie pełnego pakietu ubezpieczeń komunikacyjnych, czyli OC, AC oraz NNW (od na- stępstw nieszczęśliwych wypad- ków). Leasingodawca musi mieć wszak pewność, że w razie uszko- dzenia auta lub jego kradzieży, otrzyma odpowiednie odszkodowa- nie. Z kolei użytkownik pojazdu może liczyć, że uniknie dodatko- wych kosztów. Tyle że koszt polisy towarzyszącej umowie leasingu może być spory. Warunki, które musi ona spełnić to często brak udziału własnego, naprawy w auto- ryzowanych serwisach oraz stała suma ubezpieczenia (nie może być pomniejszania wraz z wiekiem auta). To w zasadzie minimum. Czy zatem warto samodzielnie szukać ofert ubezpieczycieli (jeśli jest w ogóle taka możliwość), czy skorzystać z oferty, jaką zwykle dają leasingodawcy? To zależy. Podejmując decyzję, trzeba po pro- stu zapoznać się z ofertą całego rynku. Niektóre firmy leasingowe na ubezpieczeniu chcą dodatkowo zarobić, ale inne zaproponują staw- ki korzystne dla klienta. W tym dru- gim przypadku są to szczególnie firmy związane z importerami po- szczególnych marek. Zależy im na przyciąganiu nowych klientów i niedrogie ubezpieczenie to jedna z zachęt. Ale uwaga! W drugim roku eksploatacji stawki mogą znacznie wzrosnąć. Wtedy zwykle kończą się promocje „na zachętę". Warto jeszcze dodać, że niektóre umowy leasingu mogą przewidywać opłatę za zgodę leasingodawcy na sa- modzielnie wyszukanie ubezpieczy- ciela. Kolejna sprawa: własny wybór może oznaczać, że składka nie będzie mogła być dołączona do rat leasingo- wych. Dla niektórych jedna, duża wpłata może być mniej korzystnym rozwiązaniem niż dwanaście rat, na- wet jeśli w sumie będzie do zapłace- n’a ni€co większa kwota. Dobrze też pomyśleć o ubezpie- czeniu GAP, Kiedy się przyda? W za- sadzie tylko w przypadku szkody całkowitej. Przykładowo, gdy do spłaty pozostało 50 tys. zł. a po wy- padku orzeczono szkodę całkowitą ‘wartość odszkodowania określono na 40 tys. zł. W takim przypadku do spłaty pozostanie jeszcze 10 tys. zl a może się okazać, że nie da się jej' uzyskać za przekazany przez ubez- pieczyciela wrak. Wtedy kwotę tę. bez ubezpieczenia GAP, trzeba po- kryć z własnej kieszeni. DUŻY WYBÓR, DUŻA ODPOWIEDZIALNOŚĆ Nieco inaczej jest w przypadku ubezpieczenia samochodu, który jest własnością użytkownika. W tym przypadku obowiązują zniżki. Jeśli ktoś jeździ od lat bez żadnych szkód, w wielu towarzystwach może uzyskać zniżki sięgające nawet 70 proc, w stosunku do podstawo- wych stawek. To oszczędność sięga- jąca czasem nawet kilku tysięcy zło- tych, bo pełne ubezpieczenie AC drogiego auta może być bardzo kosztowne. Jak jednak określić warunki ubezpieczenia? Pierwszy krok to jego zakres. Każdy ubezpieczyciel w przypadku AC ma prawo przed- stawić własną ofertę z licznymi opcjami, zastrzeżeniami, wyłącze- niami. Trzeba je znać, by później uniknąć rozczarowań. Najpierw trzeba więc sprawdzić, czy dana propozycja to ubezpieczenie od na- zwanych ryzyk (stosowane czę- ściej), czy też tzw. all risks, czyli od wszystkich zdarzeń, ale z wyszcze- gólnionymi wyjątkami. W tym pierwszym przypadku w ogólnych warunkach ubezpieczenia będą opi- sane tylko te zdarzenia, które są ob- jęte ochroną. Najczęściej to kolizje z innymi uczestnikami ruchu, zwie- rzętami i przeszkodami (np. słup, znak drogowy, drzewo, mur), pożar albo wybuch, a także ekstremalne zdarzenia pogodowe (np. grad, bu- rza, powódź, wichura). Zwykle w standardzie będzie też finanso- wanie naprawy auta lub rekompen- sata za jego dewastację, a także odszkodowanie w przypadku kra- dzieży samochodu albo jego wypo- sażenia. Ubezpieczenie all risks oznacza zaś odpowiedzialność za JAK ZMNIEJ- SZYĆ KOSZTY POLISY AC? ODWAŻNIE ZREZYGNOWAĆ ZODSZKODO- WANIA ZA ZDA- RZENIA WG NAS MAŁO PRAWDO- PODOBNE wszystkie zdarzenia, a na liście za- wartej w OWU zobaczymy jedynie listę sytuacji, w których ubezpieczy- ciel może odmówić wypłaty. Jest to zwykle rażące niedbalstwo kierowcy (np. kluczyk) pozostawione w sta- cyjce, jazda niezgodna z przepisa- mi) czy tez kierowanie pod wpły wem alkoholu lub narkotyków Podobne wyłączenia znajdziemy jednak w przypadku niemal każde) polisy komunikacyjnej Jak jednak, wyjąwszy wypraco- wane przez lata zniżki, można obni- żyć koszt polisy AC7 Cóż, oprócz po- szukiwania najtańszej oferty, to jedynie ograniczanie zakresu ubez- pieczenia. W przypadku większości towarzystw ubezpieczeniowych, możliwości są naprawdę spore. Przykładowo, można zrezygnować z odszkodowania za niektóre zda- rzenia. które w naszej ocenie są mało prawdopodobne Jeśli auto za- wsze stoi w garażu, można zrezy- gnować z ubezpieczenia od kradzie- ży' lub wandalizmu Jeżeli porusza się tylko po jednym mieście, można ograniczyć działanie assistance Inna opcja to wykupienie tzw mim- -AC, które może przewidywać jedy- nie ochronę w przypadku całkowitej utraty' pojazdu 1 po kradzieży', poża- rze lub szkodzie całkowitej) Możliwości zmniejszania stawek jest jednak jeszcze więcei Wezmy choćby kwestię sposobu likwidacji Sprawdź czy twoja polisa AC działa także poza Pol- ską. W UE nie powinno być 2 tym problemu, ale już Rosja. Ukraina. Białoruś czy Mołdawia są z dzia- łania polisy często wyłączone. Warto tez sprawdzić, czy polisa obejmuje kradzież auta za granicą. Gdy dojdzie do uszkodzenia pojazdu, trzeba jak najszybciej skontaktować się z ubezpieczycielem. W niektórych przypadkach może być możliwa na- prawa na miejscu, ale tylko w takim zakresie, który umożliwi dalszą jazdę. W takiej sytuacji całkowita likwidacja szkody ma już się odbyć na terenie Polski. Niektóre polisy mogą jednak dopuszczać pełną likwidację szkody za granicą. Więcej: www.pbuk.pl (Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych). ui rr.MPMO POI SM 109
szkody. Można się zdecydować na polisę przewidującą naprawy bez- gotówkowe w ASO z użyciem jedy- nie markowych części. To najdroż- sza opcja. Można jednak wybrać nieco tań- szą, szczególnie w przypadku aut po gwarancji. Wówczas naprawa odbędzie w serwisie partnerskim ubezpieczyciela, a użyte części to najczęściej dobrej klasy zamienniki. W obu przypadkach rozliczenie na- prawy nastąpi między ubezpieczy- cielem a warsztatem. Najtańszą opcją będzie zaś roz- liczanie napraw poprzez ustalenie kosztorysu i wypłatę gotówki. Kłopot w tym, że w tym przypad- ku wielu ubezpieczycieli pozwala sobie na nieuczciwe praktyki, któ- re wielokrotnie punktowały już organizacje konsumenckie. Na co więc należy zwrócić uwagę? Otóż odszkodowanie w przypadku kosz- torysu może się okazać niewystar- czające do dokonania naprawy, bo ubezpieczyciele chętnie bazują na cenach najtańszych części i kosz- cie robocizny, który nie ma nic wspólnego z rynkową rzeczywi- stością w dużych miastach. Do tego jeszcze dochodzi kwestia amortyzacji cen części. W niektó- rych umowach polisy AC pojawia się zastrzeżenie, że ceny części będą pomniejszone, zależnie od wieku auta. Może się zatem zda- rzyć, że po zgłoszeniu szkody, do której naprawy potrzebne są czę- ści za 1000 zł, ostatecznie dosta- niemy jedynie 400 zł, bo akurat dla samochodów w danym wieku ubezpieczyciel obniża wycenę o 60 proc. W praktyce więc nie uda się naprawić auta z wykorzysta- niem nowych części. To ubezpie- czeniowa praktyka, która nie po- winna mieć miejsca, bo niestety podtrzymuje zjawisko kradzieży aut, które następnie rozbierane są na części. Kupując polisę AC, warto więc zwrócić uwagę, czy przypadkiem nie znalazł się w niej zapis o amortyzacji kosztów części. Już lepszym sposobem na obni- żenie ceny polisy AC może być zde- cydowanie się na tzw. udział wła- sny. Oznacza, to, że wyznaczamy sumę, ponad którą będzie wypłaca- ne odszkodowanie. Jeśli zatem w wyniku zdarzenia powinniśmy otrzymać 5 tys. zł, lecz udział wła- sny to 500 zł, to w praktyce otrzy- mamy 4,5 tys. zł. Jeśli zaś likwidacja drobnej szkody będzie kosztować mniej niż 500 zł, to w ogóle nie otrzymamy odszkodowania. Sumę udziału własnego można ustalić jako konkretną kwotę lub jako procent odszkodowania. Podobna opcja to tzw. franszyza integralna, czyli zastrzeżenie, że ubezpieczyciel nie odpowiada za drobne szkody do określonej warto- ści. Przykładowo, jeśli naprawa uszkodzeń będzie kosztować mniej niż 1000 zł, nie dostaniemy nic, o ile suma franszyzy została ustalo- na na tę kwotę. Jeśli jednak napra- wa będzie wyceniona na 1500 zł, to otrzymamy pełną kwotę ubezpie- czenia. DROBNE NAPRAWY, SPORE KOSZTY Kolejne ważne opcje to tzw. stała suma oraz odnawialna kwota ubez- pieczenia. W tym pierwszym przy- padku chodzi o to, by suma ubez- pieczenia nie zmniejszała się od dnia wykupienia polisy. Jeśli zatem pierwszego dnia samochód wyce- niono na 30 tys. zł, to po pól roku odszkodowanie w przypadku jego kradzieży lub zniszczenia nadal bę- dzie wynosić tyle samo. Gdy nie ma takiego zapisu, ubezpieczyciel może stwierdzić, że wartość pojaz- du spadła i proponować niższą kwotę odszkodowania. Odnawialna kwota dotyczy zaś sytuacji, gdy w okresie trwania polisy wypłacane są odszkodowania np. za drobne naprawy. Każda wyplata powoduje obniżenie wartości polisy, więc je- żeli po kilku naprawach auto zosta- nie skradzione, otrzymamy kwotę pomniejszoną o wcześniejsze wy- płaty. Z opcją odnawialnej kwoty ubezpieczenia, pozostanie ona nie- zmieniona. Tańsza jest oczywiście polisa, która przewiduje obniżanie dostępnej kwoty. Na cenę AC wpływa też wiele in- nych dodatków, które wybieramy, konfigurując polisę. Przykładowo, mogą to być usługi assistance, zwy- kle powiązane właśnie z AC. Jego cena zależy np. od limitów odległo- ści, na jaką może być holowane POWÓDŹ CZY MOŻE LĄDOWA- NIE W BASENIE? CZASEM TRUD- NO WYOBRAZIĆ SOBIE POTEN- CJALNĄ SZKODĘ uszkodzone auto, warunków nocle- gu czy też obszaru obowiązywania assistance (Polska czy również inne kraje). W ramach tego ubezpiecze- nia można także liczyć na wsparcie, gdy w baku zabraknie paliwa, jeśli zamrożone są zamki, albo w przy- padku wyładowania akumulatora. Kolejne dodatki do AC to ubez- pieczenie szyb czy opon. To ele- menty, które mogą ulec uszkodze- niu np. przez kamień, który poleci spod poprzedzającego samochodu albo po wjechaniu w dziurę czy na duży gwóźdź. W takich przypadkach można korzystać ze zwykłego AC, ale wówczas tracimy zniżki za bez- szkodowość. Dodatkowe ubezpie- czenie sprawi, że pozostaną one niezmienione. Jak widać AC to bardzo złożony produkt, którego koszt może być bardzo różny. Dość powiedzieć, że ta sama osoba za ten sam pojazd może wykupić AC za 500 zł, ale również za 3 tys. zł. Wszystko zale- ży od wybranych opcji. Trzeba też dodać, że sama podstawowa skład- ka zależy od wielu czynników, jak wartość auta, jego wiek, przebieg, zamontowane zabezpieczenia, miejsce parkowania oraz wiek kie- rowcy, jego stan cywilny i miejsce zamieszkania. Na szczęście w doborze optymal- nego pakietu mogą pomóc już nie tylko agencji obsługujący wiele firm ubezpieczeniowych, lecz również popularne, internetowe przeglądar- ki. Warto sprawdzić kilka z nich, bo w swoich systemach mają one czę- sto wszczepione promocje niektó- rych towarzystw. Ich oferty będą wówczas szczególnie polecane, a wcale nie muszą być najbardziej korzystne. ® ADOBt STGCK
BLISKO KLASY PREMIUM Tradycyjne silniki nie mają najlepszej prasy. Mazda 3 w wersji SkyActiv-X dowodzi jednak, że jednostki benzynowe - gdy zastosować ciekawe rozwiązania techniczne - mogą mało palić i zapewniać dobre osiągi. Jak diesel, ale bez jego wad. Jarosław Horodecki ---------------------------------------------------------------------------------------------------- MAZDA 3 SKYACTIV-X silnik: 2.0 R4, benzynowy, 160 KM, 22*4 Nm skrzynia biegów: ręczna. 6-biegowa, napęd na przednie koła prędkość maksymalna: 216 km/godz., 0-100 km/godz, - 8,2 sek. średnie zużycie paliwa: 5.61/100 km cena: od 109 900 zl
Mazda przekonuje, że jest jeszcze przestrzeń dla aut z silnikami spalino- wymi. I choć teraz promowana jest elektromobilność, to jednak w nadchodzących latach na pewno nie rozstaniemy się ani z ben- zyną, ani z olejem napędowym. Tyle że diesle, choć zużywają niewiele pa- liwa, bywają głośne, a sposób ich pracy nie każdemu odpowiada. Maz- da pracowała więc od lat nad jed- nostką, która połączyłaby pozytywne cechy obu rodzajów silników spali- nowych. Skutkiem tych prac jest na- pęd SkyActiv-X, czyli 2-litrowy silnik benzynowy, który w pewnych wa- runkach jest oszczędny jak diesel. Zastosowano go min. w Maz- dzie 3, która jest kompaktowym hatchbackiem. To jeden z najbar- dziej popularnych rodzajów aut ze względu na swoją uniwersalność. Niewielkie rozmiary nadwozia spra- wiają, że Mazda 3 jest poręczna w mieście: łatwo ją zaparkować, można też bez problemu wykony- wać manewry na zatłoczonych par- kingach. Kompakty zwykle są też wystarczająco duże, by mogły ucho- dzić za auto rodzinne, dobre np. na wakacyjny albo weekendowy wyjazd. Mazda 3 zdecydowanie lepiej spełnia się w roli auta do miasta. Gdy ma odgrywać rolę rodzinnego wozu, jest już nieco gorzej. Minusem Mazdy jest też jej bagażnik, który ma obję- tość 358 l. To jeden z najgorszych wyników w gronie kompaktowych hatchbacków. Dla porównania, ba- gażnik rekordzistki, czyli Śkody Octa- ch ma objętość 600 1, a np. Volkswa- gena Golfa VII - 3801. t»Trójka” nie rozpieszcza też ilo- ścią miejsca z tyłu. Przestrzeni na nogi jest nieco mniej niż w większo- ści aut tej klasy, podobnie jest z liczbą centymetrów nad głowami °sób podróżujących z tyłu. Ktoś, kto ma 180 cm wzrostu, może nie być zadowolony. Optycznie przestrzeń zmniejszają też relatywnie małe °kna w tylnych drzwiach oraz dość gruby tylny słupek. Czy zatem Maz- da 3 to auto, które nie jest warte uwagi? Nic z tych rzeczy. Na wspo- mnianych kwestiach w zasadzie kończy się lista wad tego modelu. JAPOŃSKA PRECYZJA Jakość wykończenia wnętrza można określić jako wzorcową, oczywiście biorąc pod uwagę standardy w gru- pie aut kompaktowych. Mazda 3 może być wzorcem jakości tworzyw i to nawet dla marek klasy premium. Plastiki znajdujące się w widocznych miejscach nie tylko wyglądają do- brze, ale są też miękkie. Wszystko wokół kierowcy i pasażerów wygląda na dobrze poskręcane i starannie zmontowane. Tego wrażenia nie psują liczne na kokpicie pokrętła i przełączniki. Są precyzyjne i przy- jemne w dotyku. Widać tu tę uznaną w Polsce, słynną japońską jakość, która w dzisiejszych czasach nie jest tak oczywista we wszystkich mode- lach rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni. Warto wspomnieć, że Mazda sta- wia na bogate wyposażenie. Nawet w najtańszej wersji mamy min. sys- tem multimedialny z 8,8-calowym JAZDA MAZDĄ Unikalną cechą Mazdy 3 w wersji SkyActiv-X jest jej silnik. Choć tankujemy go benzyną, to momentami zachowuje się jak silnik Diesla Zastosowano w nim rozwiązanie, które Mazda określa skrótem SPCCI. czyli spork controlled com- pression ignition (kontrolowany przez iskrę zapłon samoczynny). Co się pod tym kryje? Silnik Mazdy, pracując pod niewielkim obciąże- niem. czyli gdy gaz jest lekko wciśnięty. wykorzy- stuje ubogą mieszankę paliwa i powietrza, która trafia do cylindra. Stopień sprężania wynosi wów- czas 16,3:1, czyli jest bliższy dieslom niż silnikom na benzynę. Dopiero gdy mieszanka jest sprężana w momencie opuszczania się tłoka, dodawana jest niewielka ilość bogatej mieszanki i to jedynie w pobliżu świecy, która ją zapala za pomocą iskry. Dopiero wtedy wybucha pozostała część mieszanki paliwowo-powietrznej. tej uboższej. Co to daje? Gdy nie potrzebujemy świetnych osiągow. np. w ruchu miejskim, auto pali mniej 1 emituje mniej spalin Gdy chcemy skorzystać z dobrych osiągow 180-konnej Mazdy 3 (właśnie tyle koni ma silnik SkyActiv-X) 1 pozwalamy obrotom silnika prze- kroczyć ok 5000 obr./min jednostka ta działa jak zwykły, wolnossący .benzyniak'. Czasem wspoma- ga go duży rozruszmk-alternator, który odzyskuje energię hamowania 1 zgromadzony prąd wykorzy- stuje, gdy np. trzeba nagle przyspieszyć.
I RIV E TESTUJEMY ekranem, do którego można pod- łączyć smartfon, wykorzystując interfejs Android Auto albo Apple CarPlay. Mamy też cyfrowe wskaźniki wyświetlane na 7-calo- wym ekranie. Szkoda tylko, że trzeba pogodzić się z ich układem przygotowanym przez Mazdę. Nie ma możliwości tak swobodnej konfiguracji, jak np. w wirtual- nych kokpitach Śkody, Audi albo Volkswagena. Tymczasem możli- wość zmiany wyglądu wskaźni- ków na pewno doceniłoby wielu nabywców Mazdy. Warto dodać jednak, że w standardzie jest jesz- cze HUD, czyli wyświetlacz poka- zujący podstawowe dane na linii wzroku kierowcy, na przedniej szybie. W tej klasie aut to nadal rzadkość. A jak Mazda 3 jeździ? W wersji SkyActiv-X najważniej- szy jest silnik, który - choć na benzynę - chwilami działa jak diesel (więcej w ramce). Z punk- tu widzenia kierowcy silnik ten, zwykle nie zachowuje się inaczej niż każda jednostka na benzynę. Ot, przyspiesza, zużywa paliwo, nie za bardzo hałasuje. Po uru- chomieniu go w kabinie nadal panuje cisza i to nawet, gdy star- tujemy przy niskich temperatu- rach. Gdy już ruszymy i przekra- czamy 1500 obr./min, silnik SkyActiv-X zaczyna brzmieć jak mocno stłumiony diesel - przy niskich obrotach jednostka ta wykorzystuje bowiem opracowa- ną przez Mazdę technologię spe- cyficznego sposobu zapalania mie- szanki paliwowo-powietrznej. To właśnie dzięki niej ta jednostka zu- żywa niewiele benzyny, gdy pracuje pod niewielkim obciążeniem. Dopie- ro po przekroczeniu 4500 obr./min albo po zdecydowanym wciśnięciu pedału gazu, silnik zaczyna brzmieć jak „benzyniak”. W odróżnieniu od diesli, tu można doprowadzić strzałkę obrotomierza do niemal 7000 obr./min. I jeszcze jedno: sys- tem start-stop w dieslach zwykle nie działa zbyt płynnie. W Maździe w zasadzie nie zauważymy, kiedy silnik się wyłącza, a kiedy zapala. Jeżdżąc Mazdą 3 SkyActiv-X po mieście i na trasie, można uzyskać wynik 61/100 km, o ile nie wykorzy- stuje się w pełni osiągów 180-konnej jednostki. Gdy będziemy jeździć bar- dziej dynamicznie, apetyt na paliwo wzrośnie nawet o 21/100 km. Pokusa jest jednak spora, bo zawieszenie Mazdy i jej układ kierowniczy skła- niają do szybkiej jazdy. AUTO, KTÓRE LUBI ZAKRĘTY Ten model bardzo lubi kręte drogi. Nadwozie, w trakcie pokonywania łuków, niemal się nie przechyla, a granica przyczepności kół przesu- nięta jest dalej niż w przypadku większości rywali. Mazda jest bliska pod tym względem Fordowi Focuso- wi, który - w obecnej generacji - należy do najlepiej jeżdżących kompaktów. Krótko mówiąc, kiero- wanie Mazdą 3 może dawać napraw- dę mnóstwo frajdy. © Podstawowa wersja Forda Focus ma silnik 1.0 o mocy 100 KM i na pewno nie jest to rywal dla Mazdy z jednostką SkyActiv-X. Kompak- towego Forda można jednak kupić także Z 1,5-litrową jednostką na benzynę o mocy 182 KM. Takie auto kosztuje co najmniej 106 650 zł i w standar- dzie ma automatyczną skrzynię biegów. Focus dostępny jest też jako kombi z 608-litrowym bagażnikiem. To jeden z najchętniej kupowanych kompak- towych modeli. W naj- tańszej odmianie ma pod maską jednostkę na benzynę o mocy 116 KM (1,2-litrową). Rywalem dla 180-konnej Mazdy 3 może być tylko hybrydo- wa Corolla z 2-litrowym silnikiem na benzynę, który współpracuje z motorem na prąd. W sumie model ten ma 180 KM i też jest bardzo oszczędny, szczególnie w mieście. Mocna, hy- brydowa Corolla kosztuje co najmniej 107 900 zł. Corollę można kupić w wersji kombi (bagaż" nlk ma objętość 5811).
NIE TYLKO CZTERY 1/ | j | IZ A Nie ma się co oszukiwać, auta spalinowe będę znikały I \ j K Z-l z rynku. Ale z elektrycznym więżę się znacznie większa zmiana niż tylko dotycząca rodzaju napędu. Auto elektryczne już zmienia nasze życie, nasz dom i nasze otoczenie. To rewolucja nie tylko czterech kółek. m[8,T 0 fiiC Z *’ mitsubishi MOTORS
y\\\\\\\\\x\\\\\\\\\\\\\\\\^ RAPORT ।ELEKTROMOBILNOŚĆ ELEKTROMOBILNI INNOWATORZY --------ostęp do danych umoż- liwia zdalne sterowanie wieloma procesami, za- rządzanie energią (za- równo tą dostarczaną, jak i tą zmagazynowaną ' na pokładzie auta), pre- dykcja zdarzeń oraz optymalizowanie kosztów. Innowacje wykraczające znacznie dalej niż tylko to, co widzi- my w samochodzie to wynik analizy i wykorzystania danych. Są udane wdrożenia pojazdów autonomicz- nych, trwają prace nad kolejnymi. Już teraz możliwa jest dwukierunkowa komunikacja pojazdu z siecią elektro- energetyczną (czyli nie tylko ładowa- nie, ale też oddawanie energii przez samochód do sieci). Innowacją, która wywoła cały łańcuch zmian jest bu- dowanie stacjonarnych magazynów energii wpisujących się w gospodarkę o obiegu zamkniętym, czyli dawanie bateriom drugiego życia. Jeśli cofniemy się do początków motoryzacji, od razu natrafimy tam na samochody elektryczne, a później hybrydowe. Zanim jednak pojawiły się na drogach, potrzebna była wytę- żona praca fizyków, chemików, inży- nierów i mechaników. Dzięki nim Thomas Parker, uważany za Edisona Wielkiej Brytanii, w 1884 r. mógł stworzyć pierwszy elektryczny samo- chód z baterią własnej konstrukcji. Parker lubił rzeczy usprawniać, ko- rzystał z wiedzy i doświadczenia, w tym z danych po to, by poprawić DENOODRWE HOUSEto system składający się 2 auta hybrydo- wego ładowanego z gniazdka (PHEV), dwukierunkowej ładowarki, paneli słonecznych i do- mowego akumu- latora energii elektrycznej. W ten sposób auto może zasilać dom wydajność np. pompy parowej, aku- mulatorów, silników elektrycznych, dynama czy alternatorów. Był odpo- wiedzialny za elektryfikację londyń- skiego metra i tramwajów w wielu brytyjskich miastach. Jednak przede wszystkim Thomas Parker chcial zminimalizować zanieczyszczenia wynikające z powszechnego spalania węgla w miejscowościach wokół Lon- dynu. Ciekawe, że ponad wiek później Elon Musk, założyciel Tesli, chce roz- wiązywać podobne problemy. AUTO ZASILI W PRĄD MIESZKANIE Po ponad 120 latach elektryczny sa- mochód staje się przyczynkiem do znacznie głębszych zmian i zaczyna pełnić inne funkcje niż tylko trans-
PARTNER Mtmomm MITSUBISHI MOTORS Dtkuc your Ambuion Jeśli dziś chcesz odnieść sukces w elekt™™ u , potrzebujesz danych. To one są paliwem napX nową motoryzację, a nie sama energia ? Jącym Pokazał to wyraźnie kryzys spowodowanv koronawirusem. y Agata Rzędowska DZIŚ NAWET ŁADOWARKI MOGĄ KOMU- NIKOWAĆ SIĘ ZE SOBĄ I UMOŻLI- WIAĆ ICH PO- SIADACZOM HANDEL ENERGIĄ portowe. W obliczu katastrofy jaką było trzęsienie ziemi w 2011 r. w Japonii końcem Mitsubishi na bazie akumulatorów z elektryczne- go auta i-MiEV opracował urządze- nie, które wsparło ofiary katakli- zmu. Pionierskie rozwiązanie Vehicle-to-Home (V2H) zapocząt- kowało kolejne zmiany w myśleniu o autach. Dziś komunikacja dwu- kierunkowa w pojazdach elektrycz- nych to coraz bardziej zaawanso- wane projekty Vehicle-to-Grid (V2G), Vehicle-to-Building (V2B), czy Vehicle-to-Vehicle (V2V). Część firm decyduje się na wymia- nę floty na elektryczną ze wzglę- dów wizerunkowych. Dopiero póź- niej przychodzi refleksja, że oto w rękach firmy jest narzędzie po- zwalające na znacznie więcej. Przeciętne polskie gospodarstwo domowe zużywa dziennie 538 kWh energii elektrycznej. Samochód elektryczny ma zatem baterię mo- gącą zasilić od 4 do 16 mieszkań przez 24 godziny. Powiedzmy sobie szczerze, dla ludzi mieszkających w blokach wyłączenie prądu to (poza groźbą zepsucia produktów spożywczych) niedogodność, ale nie katastrofa. Zupełnie inną sytuację mają rolnicy, hodowcy zwierząt czy właściciele warsztatów z wieloma elektronarzędziami. Oni także mogą wykorzystać dwukierunkowy prze- pływ energii w aucie i poratować się energią z baterii. Mając dodatkowo dostęp do da- nych, można za pomocą aplikacji sterować ładowaniem i rozładowy- waniem baterii aut flotowych tak, by przynosiło to największe korzyści ekonomiczne firmie. Dodatkowo od- ciąża to sieć elektroenergetyczną. Co więcej, urządzenia do ładowania (popularnie nazywane ładowarkami) mogą komunikować się między sobą i umożliwiać ich posiadaczom han- del energią. Jak zapewnia Eryk Kłos- sowski, prezes Polskich Sieci Elek- troenergetycznych (PSE), takie usługi to nie jest odległa przyszłość. W książce „Rozmowy o elektro- mobilności” sugerował: „Wielkie marki technologiczne, wielkie kon- cerny jak Apple, Samsung czy Tesla, zadbają o to, żeby Kowalski odczuł potrzebę posiadania ładowarki, która przy pomocy blockchaina komuniku- je się z innymi ładowarkami i handlu- je w jego imieniu nadwyżkami energii elektrycznej. (_) Pierwsze jaskółki zapowiadające taką wiosnę juz się pojawiły. W Niemczech funkcjonuje stan-up, który oferuje kombo złożo- ne z fotowoltaiki, baterii oraz łado- warki, a zarazem platformy do obro- tu energią elektryczną. Jeszcze nie jest to platforma oparta o technologie blockchain, ale wszystkie karty są już na stole". Elektryczne auta skłaniają też użytkowników do refleksji nad pochodzeniem energii i do poszuki- wania coraz nowszych i bardziej zie- lonych rozwiązań. BĘDĄ RADYKALNE ZMIANY Ponad 10 lat temu, kiedy na ulicach miast pojawiły się elektryczne tro- jaczki Citroen C-Zero, Peugeot iON i Mitsubishi i-MiEV, prawie nikt nie myślał o tym, że e-samochody będą mogły pokonywać 400 i więcej kilo- metrów na jednym ładowaniu, że będą mogły poruszać się autono- micznie i staną się tak ważnym ele- mentem walki o czyste powietrze w miastach. Dziś dostępne są elek- tryczne auta niemal wszystkich seg- mentów. Nowicjusz w branży - Tesla - na przełomie 2019 i 2020 r., a więc przed epidemią koronawirusa, wyce- niana była przez specjalistów wyżej niż Volkswagen. Jednak krytyki elektromobilności nie brakuje. Główne powody są dwa: konieczność pozyskiwania litu
i kobaltu do baterii oraz emisja C02 przy produkcji. Obecnie oczekuje się, że produkcja aut elektrycznych bę- dzie generować mniej CO2, niż ma to miejsce w przypadku samochodów konwencjonalnych. U wielu osób sa- mochody elektryczne wciąż budzą niepokój związany z zasięgiem (rangę anxie(y), ubogą infrastrukturą do ładowania i obawą o możliwość sprzedania używanego auta. Nie wszyscy są gotowi na radykalne zmiany. I choć klienci chwalą sobie ciszę podczas jazdy i dynamikę po- jazdów na prąd, to nadal można po- wiedzieć, że w Europie są to auta mało popularne. Branża motoryzacyjna w najbliż- szym czasie będzie musiała poradzić sobie z dwoma poważnymi wyzwa- niami. Jedno z nich to konieczność redukcji emisji CO2. Rosnące wydzie- lanie dwutlenku węgla przez trans- port przekłada się na zmiany klima- tu, czyli ma zasięg globalny. Drugim wyzwaniem jest ograniczenie zanie- czyszczenia powietrza w miastach. Eliminacja toksycznych związków siarki i azotu oraz pyłów zawieszo- nych ma z kolei wymiar lokalny. Wy- daje się, że w obu przypadkach roz- wiązaniem jest elektromobilność. - Nie ulega wątpliwości, że zre- alizowanie nałożonych na producen- tów celów redukcji emisji odbędzie się głównie poprzez wzrost produkcji samochodów elektrycznych. Ta tech- nologia jest już na tyle dojrzała, aby pozwolić na realizację redukcji emisji w 2020 r. oraz w kolejnych latach - tłumaczy Marcin Korolec, prezes Fundacji Promocji Pojazdów Elek- trycznych. AUTO MA PRACOWAĆ Jednak radykalne zmiany nie są dla firm i instytucji łatwe do przeprowa- dzenia. Samochody elektryczne na razie są znacznie droższe niż spali- nowe odpowiedniki. Po kilku miesią- cach tego roku widać, że różnice za- czną się zacierać. Nie tylko dlatego, że auta elektryczne stanieją, ale tak- że dlatego, że spalinowe będą drożeć. Samochód w firmie ma pracować, dlatego przedsiębiorcy poszukują rozwiązań łączących zalety aut elek- trycznych i możliwości spalinowych. - Czas na auta EV jeszcze w Pol- sce długo nie nadejdzie. Myśląc o ekologii, trzeba wspierać sprzedaż nowych aut, stawiając duży nacisk na stymulowanie rynku PHEV, który w tym momencie, ze względu na brak dopłat, zachęt, zwolnień jest kuriozalnie mały w porównaniu z benefitami, jakie sprzedaż takich aut może przynieść dla środowiska i rozwoju elektromobilności - za- uważa Łukasz Szurgot, menedżer ds. produktu MMC Car Poland. Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjne- go, podkreśla z kolei, że to ruch sa- mochodowy powoduje emisję smo- gu. - Dziś to już ponad połowa smogu w miastach. Dlatego ekolo- giczne rozwiązania w transporcie powinny być w dalszym ciągu wspierane przez władze centralne i samorządowe. Pojawienie się na SAMOCHODY Z,.SZÓSTYM ZMYSŁEM" czyli systemem V2V, potrafią się ze sobą komuniko- wać. ostrzegając o możliwych wypadkach CHINY STARA JA SIĘ WYPRZE- DZIĆ rywali w wyścigu tech- nologii pojaz- dów bezzalogo- wych i stać się światowym po- tentatem w tej dziedzinie ulicach pojazdów, zwłaszcza do- stawczych, z napędem elektrycz- nym napawa dużym optymizmem - tłumaczy. INNOWACJE 00 STARTUPÓW Rewolucja w transporcie nie dokona się tylko z udziałem dużych koncer- nów. To startupy wykorzystując umiejętnie dane, przyczynią się do powstawania innowacji w elektro- mobilności. Polskich startupów elek- tromobilnych przybywa. Tak jak kie- dyś Thomas Parker, tak i dziś młodzi ludzie chcą usprawniać różne proce- sy. Pretekstem do powstania inno- wacyjnych rozwiązań jest supermoc- ny komputer na kołach, czyli pojazd elektryczny. Tam gdzie wyzwaniem jest za- rządzanie siecią ładowania dla floty, analiza danych satelitarnych, uela- stycznianie systemu elektroenerge- tycznego, współdzielenie pojazdów czy nawet dopasowywanie pojaz- dów do realnych potrzeb firmy, tam pojawia się elektromobilność zasila- na danymi. Przykład z ostatnich ty- godni: w Wuhan, mieście, w którym wybuchła epidemia koronawirusa, do dezynfekcji przestrzeni wspólnej wykorzystywano niewielkie autono- miczne busy. Nie było konieczności zasilania budynków z baterii samo- chodów, ale infrastruktura była na to gotowa. Chińskie startupy two- rzące oprogramowanie dla pojaz- dów autonomicznych zapewniają- cych dostawy towarów miały w czasie kryzysu pełne ręce roboty. Natychmiast wzrosła również sprzedaż autonomicznych pojaz- dów. A te - nawet jeśli będą miały pełną baterię - nie pojadą bez do- stępu do danych. ®
P*R1H(P MtftYfOfltCZM, MITSUBISHI MOTORS 0»<v» y<XX Afnbrtion AUTO NA BENZYNF IZ WTYCZKĄ Polacy', decydując się na auta elek- tryczne i zelektryfikowane, najczę- ściej wybierają ich leasing. Blisko 70 proc, takich aut jest w posiadaniu firm, a ponad jedną trzecią zareje- strowano w województwie mazo- wieckim. Czy mamy w firmie dostęp do gniazdka? A może lepiej ładować samochód w domu? Co warto wiedzieć o hybrydach typu plug-in. Agata Rządowska lektryfikowanie flot od- bywa się już od kilku lat. Przedsiębiorcy i instytu- 1 cje często decydują się na auta mogące poruszać się zarówno w trybie elek- trycznym, jak i spalino- wym. Niskie zużycie paliwa w mie- ście, możliwość ładowania w pracy lub domu, coraz szersza gama do- stępnych modeli - to powody, dla których tego typu hybrydy (PHEV) zyskują na popularności. Auta te charakteryzują się posia- daniem dwóch napędów, które dzia- łają zarówno razem, jak i oddzielnie. STaką hybrydą możemy przejechać od kilkunastu do kilkudziesięciu kilome- trów, wykorzystując tylko energię | elektryczną załadowaną do baterii j z zewnętrznego urządzenia. Możemy też wykorzystać napęd spalinowy do lego, by doładował baterię w trakcie jazdy. Wreszcie, możemy jeździć na samym napędzie spalinowym, co oczywiście przełoży się na wyższe zużycie paliwa. SUV-Y PLUG-IN ZYSKUJĄ NA POPULARNOŚCI Coraz częściej hybrydy PHEV mają też funkcję pozwalającą utrzymać określony poziom naładowania ba- terii. Dzięki temu samochód, który' wjeżdża do strefy zerow-ej emisji może poruszać się po niej tylko na napędzie elektrycznym. Statystyki pokazują, że popular- ność PHEV-ów w Polsce rośnie. We- dług danych IBRM Samar z J stycznia 2020 r. na 10 830 zarejestrowanych w Polsce elektrycznych samochodów aż 5513 sztuk stanowiły właśnie pług- -iny. Najczęściej kupowanymi mode- lami były: MINI Countryman, Mitsu- bishi Oiitl^inder i Volvo XC90. Tyle teorii Jak wygląda użytko- wanie hybrydy plug-in w praktyce’ Umiejętne przełączanie się między trybami elektrycznym a spalinowym oraz regularne ładowanie baterii po- zwala realnie obniżyć spalanie. W zależności od dystansów, które mamy jednorazowo do pokonania i od dostępności infrastruktury do ładowania możemy ograniczyć spa- lanie do absolutnego minimum. Nie jest czymś niezwykłym tankowanie takiej hybrydy raz na kilka miesięcy mimo przejechanych nawet kilku ty- sięcy kilometrów. Trzeba mieć jed- nak świadomość, że me ładując auta i jeżdżąc głównie w dłuzsze trasy, nie będziemy mieć tak spektakular- nych oszczędność w zużyciu paliwa. Kierowcy na co dzień jeżdżący hybrydami plug-m mówią, że dobre osiągi wynikają z ekojazdy - Na- uczyłem się, jeżdżąc hybrydą plug- -in, że wano się spieszyć powoli, szczególnie w zakorkowanej Warsza- wie - mówi Michał Baranowski od trzech lat jeżdżący Mitsubishi Outlander PHEV. Płynne ruszanie, hamowanie odzyskowe, utrzymywa- nie stałej prędkości, to zelazne zasa- dy prowadzące tu do sukcesu Potem można się już tylko chwalić zuży- ciem paliwa na poziomie 1.5-21 na 100 km. HOWE MITSUBI- SHI OUTUNDER PHEV ma udosko- nalony współM- pędowy zwiększ? baterią, która ma 13,8 kWh. Pozwa- la ona w mieście przejechać w try- bie bateryjnym S7km NOWE NAWYKI Jak przyznają sami użytkownicy, ła- dowanie aura staje się po jakimś cza- sie nawykiem. Kierowcy szukają miejsc, w których mogą odbyć spo- tkanie biznesowe, wybierają trasy i lokalizacje, w których wiedzą, że znajdą gniazdko Gdzie konkretnie ich szukać? Istnieje kilka aplikacji pozwalają- cych na larwę znalezienie najbliższej stacji ładowania lub choćby dostęp- nego gniazdka. Należą do nich m.in. PlugShare i Chargemap. Można zna- leźć miejsca do ładowania na ma- pach Google. Są też strony i aplikacje operatorów sieci ładowania, dzięki którymi łatwiej zaplanować podróże
. Ą a\\\W\\VA\\W53XW\\W\WX\\\\\\\\\\\\\\^^^^ RAPORT t ELEKTRO MO BI LNOŚĆ 1 czas na ładowanie. Największym operatorem sieci ładowania w Polsce jest GreenWay. Są też mniejsi opera- torzy tacy jak: Elocity, GO+EAUTO, goTu. Usługi ładowania proponują też polskie koncerny paliwowe. Za- równo Lotos jak i Orlen rozbudowują siatkę dostępnych urządzeń. W znalezieniu publicznych stacji (tutaj zwierają się zarówno stacje, których operatorzy pobierają i nie pobierają opłat) i punktów ładowania pomoże Ewidencja Infrastruktury Paliw Alternatywnych. To stałe po- szerzany katalog prowadzony przez Urząd Dozoru Technicznego. UDT jest zobligowany do prowadzenia takiej ewidencji na mocy ustawy z ii stycznia 2018 r. o elektromobil- ności i paliwach alternatywnych. Na stronie https://eipa.udt.gov.pl znaj- dziemy informacje na temat dostęp- ności danej stacji, ceny i rodzaju złą- czy. W marcu 2020 r. w EIPA było zarejestrowanych 64.0 punktów ła- dowania. KILKA ZŁOTYCH ZA 100 KM Ile kosztuje ładowanie hybrydy typu plug-in? To zależy, czy ładujemy auto w firmie, w domu czy korzysta- my z usług operatora. W domu i w firmie, w zależności od taryfy, możemy załadować auto nawet za mniej niż 10 zł za 100 km. U płatnych operatorów ceny te kształtują się bardzo różnie. W Lotos zapłacimy za sesję ładowania, w Greenway za czas spędzony przy ładowarce i pobrane kilowatogodziny, a w elocity za samą energię. W GreenWay 10 kWh i prawie 3 godz. ładowania kosztują ok. 15 zł, w Elocity zapłacimy za po- dobną usługę (w zależności od loka- lizacji) od 7 zł do 13 zł. Wciąż są też dostępne publiczne ładowarki, w których za usługę ładowania w ogóle nie są pobierane opłaty, albo w których płaci się za parking. Warto pamiętać, że większość aut dostępnych dziś na rynku pozwala na ładowanie prądem zmiennym AC (złącze Typ 2). Nieliczne, jak np. Mitsubishi, można ładować prądem stałym DC (przez złącze CHAdeMO, choć jest też możliwość ładowania prądem zmiennym). Ładowanie AC to tzw. ładowanie wolne, DC - szyb- kie. Co to oznacza? Takie auta jak Toyota Prius, BMW 330e, Kia Niro czy Volvo S90 naładujemy ze zwy- kłego gniazdka w 5-7 godz. Oczywi- ście znaczenie pojemność baterii ma tu znaczenie. W stacji ładowania AC przyspieszymy ten proces do 3-4 godz., a dzięki złączu CHAdeMO (DC) potrzebne będzie już tylko 25 minut, aby naładować baterię do 80 proc, (w przypadku Outlandera PHEV). Decydując się na PHEV, war- to zastanowić się, jaki rodzaj złącza będzie dla nas odpowiedni, gdzie i jak długo auto jest zaparkowane oraz jakie mamy możliwości ładowa- nia. Czy mamy w firmie dostęp do gniazdka? A może lepiej ładować sa- mochód w domu? Jeśli aut elektrycz- nych lub plug-in w firmie jest więcej, warto rozważyć montaż własnego urządzenia i mieć pełną kontrolę nad ładowaniem energii. Dzięki odpo- wiednim aplikacjom można ładować auto w najkorzystniejszej taryfie oraz wygrzać baterię i wnętrze auta przed podróżą (nie tracąc cennych kilowa- GREENWAY stawia dziś ładowarki elek- tryczne przy autostradach ALA2iA<l KIANIRO to większe elektryczne auto, które pojawiło się w ofercie tego producenta togodzin z baterii). Coraz częściej właściciele aut elektrycznych łączą niewielkie urządzenia typu wałlbox łub słupek do ładowania z panelami fotowoltaicznymi, dzięki czemu auto jeździ na „zielonym” prądzie. DYNAMICZNA JAZDA I WYSTARCZAJĄCY ZASIĘG Co z zasięgiem? Większość producen- tów PHEV deklaruje, że ich auta prze- jadą na jednym ładowaniu ponad 30 km; coraz częściej zbliża się to do 70 km. Nawet duże i ciężkie SUV-y, które tak pokochali Polacy, nie odbie- gają od tych wartości. Czy taki zasięg wystarcza? Biorąc pod uwagę dane GUS, według których przeciętny Po- lak przejeżdża dziennie ok. 33 km - tak. Nawet auta firmowe większą część dnia spędzają zaparkowane, a wtedy można je ładować. Oczywi- ście, zasięg auta zmienia się w zależ- ności od temperatury na zewnątrz oraz od intensywności korzystania z klimatyzacji lub ogrzewania. Użyt- kownicy ze Skandynawii, gdzie auta elektryczne i hybrydy plug-in są bar- dzo popularne sugerują nawet, że producenci powinni podawać osobno zasięgi letnie i zimowe. Czy hybrydy plug-in dają frajdę z jazdy? Oczywiście! Połączenie na- pędu konwencjonalnego z elektrycz- nym to większa moc. Elektryczny napęd charakteryzuje się dostępno- ścią całej mocy od samego startu. Wspomniany Outlander mający 2,4-litrowy silnik spalinowy wsparty elektrycznym oferuje 224 KM. Kia Niro plug-in hybrid - 164 KM, Mini Countryman 224 KM, a DS 7 Cross- back E-Tense aż 300 KM. ®
•"ARtNEP M E R YIQR V£2 N f mitsubishi MOTORS Df»v» /oor Ambation TECHNOLOGIE PRZYSZŁOŚCI W TRANSPORCIE ŁUKASZSZURGOT menedżer ds. produktu w MMC P^ierV elektrycznych aut przeniosły się do My .|ąc o motorYMcji miarę XXI wieku, należałoby powiedzieć: „Nareszcie!". Rośnie zainteresowanie sprzedażą aut w internecie. Tam też rozegra się największa rewolucja związana z elektryfikacją transportu: handel energią. Ograniczenie emisji aut to już nie trend. To nasza odpowiedzialność i postawa wobec środowiska, w którym dorastają nasze dzieci. Najgorsze scenariu- sze zmian klimatu oznaczają anomalie, o których codziennie piszą gazety. Regulacje EU zakładają drastyczny spadek emisji CO? przez sprzedawane samochody, limity są na tyle drastyczne, że przy obecnym poziomie emisji auta z sil- nikami konwencjonalnymi lub Diesla nie mają szans się w nich zmieścić. Nawet kon- wencjonalne auta hybrydowe, bez możliwości ładowania z gniazdka, czy jak są ładnie re- klamowane. te które .ładują się same", nie są na tyle ekologicz- ne. by zmieścić się w limitach. Koncerny muszą sprzedawać auta czysto elektryczne EV lub połączenie konstrukcji auta elektrycznego ze spalinowym, czyli hybrydy typu plug-in. Jak widać infrastruktura energe- tyczna. dostęp i liczba szybkich ładowarek sprawiają, że auta czysto elektryczne EV nie są rozwiązaniem na najbliższe lata. Ich zakup jest bardzo drogi, a spadek wartości rezy- dualnej ogromny. Istnieje wielki problem z produkcją dużych baterii i podażą aut. Nie ma szans, by szybko przestawić sprzedaż z aut spalinowych na elektryczne. Naturalną odpowiedzią na problemy naszych czasów są hybrydy typu plug-in, jak nasz model Outlander PHEV. SYSTEM CHAdeMO obsługuje dwu- kierunkowy prze- pływ energii, może być stoso- wane przy przeka zywaniu energii do domu i sieci elektrycznej iC Agata Rzędowska ajwiększe koncerny zorganizowały wła- sne wirtualne motor shows. aby pokazać, nad czym pracowały w ostatnich miesią- cach. Widać wyraź- nie, że wyścig między firmami z Azji i Europy rozgrywa się nie tylko w obszarze projektów no- wych modeli. Coraz więcej uwagi przywiązuje się do aplikacji mobil- nych, dzięki którym elektryczne auto staje się czymś więcej niż tyl- ko pojazdem. Warto pamiętać, że to azjatyccy producenci takich mo- deli, jak Nissan LEAF, Mitsubishi i-MiEV czy Toyota Mirai wytyczyli kierunki rozwoju globalne, motory- zacji. Pokazali, że auto może być jeżdżącą elektrownią - (w przypad- ku Mirai) lub magazynem energii na kołach (jak japońskie auta wyposa- żone w złącza CHAdeMO). FUTURYSTYKA CZY AGO NA KÓŁKACH Auta przyszłości to urządzenia stale podłączone do sieci, wyposażone w komputery1 o ogromnych mocach obliczeniowych, mogące poruszać się w trybie autonomicznym i ko- munikujące się między’ sobą. Futu- rystyczne wizje filmowców sprzed lat, dziś zaczynają być wcielane w życie. Pasażerskie drony, bezzało- gowe statki i w-spółdzielone pojazdy to jest transport XXI w. Z drugiej strony, kiedy w 2006 r. zaprezentowano prototyp Mitsubishi
DZIŚ NIEMAL KAŻDY PRODUCENT NA ŚWIECIE MA W OFERCIE COŚ Z PIERWIASTKIEM ELEKTROMOB1LNOŚCI. DO PRZESTAWIENIA PRODUKCJI ZMUSZA ICH TEŻ NOWE PRAWO i-MiEV, dziennikarze przecierali oczy ze zdumienia. - AGD wjeżdża do garażu! Takich komentarzy nie brakowało - wspomina Joanna Zientarska, dziennikarka motoryza- cyjna. Wciąż wiele osób „nie wie- rzy" w elektromobilność, choć nie ma tu żadnej metafizyki. Wręcz przeciwnie, jest wiele fizyki, która pokazuje, że sprawność napędu elektrycznego jest znacznie większa niż spalinowego. Podczas zeszłorocznej edycji Ge- neva Motor Show wielokrotnie sły- szałam komentarze, że za rok z pro- jektami spalinowymi nie wypada się tu pokazać. Dziewięćdziesiąta edycja szwajcarskiego motor show została przeniesiona na 2021 r. w związku z epidemią koronawirusa, ale to, co zobaczyliśmy w marcu w sieci nie pozostawia złudzeń. Niemal każda firma motoryzacyjna miała w ofer- cie coś z elektrycznym pierwiast- kiem. Oczywiście, producenci nie przestawiają się na zeroemisyjne pojazdy tylko dlatego, że zauważyli szkodliwość paliw kopalnych dla środowiska. Przede wszystkim zmu- sza ich do tego nowe prawo narzu- cające konieczność ograniczenia emisji C02. Poza redukcją emisji dwutlenku węgla i wydobycia paliw kopalnych, samochód elektryczny ma dawać czystą przyjemność z jazdy. Dlatego wielką wagę przykłada się do tego, by poza komfortem oferował też rozrywkę na najwyższym poziomie. To w końcu sami kierowcy są naj- ważniejszymi ambasadorami elek- tromobilności. ZAKAZY SPRZEDAŻY AUT SPALINOWYCH Wiedza i doświadczenie dotychcza- sowych użytkowników aut elek- trycznych będzie szczególnie cenna w ciągu najbliższych pięciu lat, kiedy pierwsze kraje zaczną zaka- zywać sprzedaży aut spalino- wych. Na naszych drogach poja- wią się e-auta niemal wszystkich segmentów i dopasowane do po- trzeb wielu branż. Część koncer- nów, widząc potencjał jaki niosą za sobą e-auta, proponuje roz- wiązania wykraczające poza mo- bilność, np. magazyny energii i fotowoltaikę. Połączenie motoryzacji z ener- getyką to nowy obszar, w którym jest miejsce dla uczenia maszyno- wego i sztucznej inteligencji. Ro- śnie liczba firm dostarczających usługi ładowania zapewniających sobie zieloną energię z OZE. Cie- kawym przykładem wykraczania poza obszar motoryzacji jest Al- liance Ventures, fundusz kapitału podwyższonego ryzyka Aliansu Renault-Nissan-Mitsubishi, który zainwestował w The Mobiłity House, twórcę platformy wyko- rzystującej baterie trakcyjne po- jazdów elektrycznych na potrzeby sieci energetycznych. - Alliance Ventures oddaje do dyspozycji członków Aliansu eko- system otwartych innowacji, któ- ry powinien umożliwić zbudowa- nie mobilności jutra. The Mobiłity House ma bogaty know-how w zakresie elektromobilności i transformacji energetycznej, który przyczyni się do większego zaangażowania Aliansu w rozwój samochodów zeroemisyjnych oraz ułatwi osiągnięcie naszego celu kształtowania mobilności ju- tra - powiedział Franęois Dossa, prezes Alliance Ventures i wice- prezes do spraw otwartych inno- wacji. Inteligentne sieci elektroener- getyczne połączone z magazyna- mi energii i wirtualnymi elek- trowniami zastąpią stacje benzynowe. Dlatego interesując się wymianą floty na elektryczną, nawet jeśli twoja firma na razie chce wykorzystywać tylko hybry- dy typu plug-in, od razu szukaj rozwiązań pozwalających opty- malizować koszty energii. Może się okazać, że będziesz jednym z pierwszych, którzy na tym real- nie zarobią. ®

SERIAL KANAPA I INNE WAŻNE SPRAWY □braża sobie jeszcze życie bez serwisów Nie sądzę. Odkąd fani filmów i seriali fotel rra kanapę w salonie, rozpoczęła się ; . jiiiici^ w przemyśle filmowym. Kuba Dobroszek oskonale pamiętam moment - choć byłem wtedy w gimnazjum, a w gimnazjum intere- sowały mnie tylko piłka nożna, pierwsze impre- zy i wolne tańce z dziewczynami przy „Obsession” Aventury - w którym Polsat zaczął pokazywać „Skazanego na śmierć”, jeden z najbardziej kultowych seriali w historii. Z wypiekami na twarzy oczekiwano cotygodniowych odcin- ków, niemal każdy śledził losy zmyślnego Michaela Scofielda. Dziś można zaryzykować stwierdzenie, że taka sytuacja już się nie powtórzy. Głównie za sprawą Netflbca BĘDĘ OGLĄDAĆ NETFUAA Rewolucja na rynku filmowym za- Bs końcem XXI w., kie- tings i Mark Randolph yczalnię DVD, w któ- jyczało się przez in- sze wszystko rozbiło . Hastings był oburzo- bpłatą (ponoć 40 doi.), jaką'musiał’uiścić za przetrzymanie egzemplarza „Apollo 13”. Strona 7 Netflbca zośtała udostępniona w 1998 r. i początkowo oferowała blisko'tysiąc produkcji. Już rok póź- łf niej firma przeszła na model sub- 5 skiypcyjny i to właśnie wtedy poja- I Wiły się zalążki Netflbca, jaki znamy 6 współcześnie. Za regularnie pobiera- ną opłatę, abonentowi przysługiwał ściśle określony limit filmów, które w danym miesiącu mógł wypoży- czyć Później poszło już z górki. W 2002 r. był debiut na amerykań- skiej giełdzie papierów wartościo- wych, a w 2005 r. z usług potentata korzystało już ponad 4 min osób, natomiast w 2007 r. w Netflbae po- jawiła się opcja streaming only. A więc taka, bez której domorośli fani kina i seriali nie wyobrażają so- bie współczesnej egzystencji Przedsiębiorstwo zaczęło pano- szyć się na międzynarodowych ryn- kach. Najpierw zaistniało w Kana- dzie, potem w Europie łacińskiej i Europie. Dziś już trudno znaleźć kraje, w których Netflbc nie byłby dostępny. Firma ma obecnie ponad 150 min subskrybentów, a w 2019 r. osiągnęła wartość 125 mld doL! Net- flbc stał się istotną składową świato- wej popkultury, a kto na pytanie: „Co robisz wieczorem?” nigdy nie odpowiedział „Będę oglądać Netfli- xa” niech pierwszy rzuci starym pu- dełkiem po płycie DVDl - Netflbc sprawił, że zamienili- śmy kinowy fotel na kanapę - przy- znaje Michał Walkiewicz, redaktor naczelny Filmweb.pl, z którym wy- wiad możecie przeczytać na kolej- nych stronach Duża w tym zasługa (?) zjawiska znanego jako binge- -watching, a więc kompulsywnego pochłaniania kolejnych odcinków serialu. Znacie pewnie to uczucie, kiedy wasza ukochana produkcja SERWISY STREAMINGO- WE SUKCES ZAWDDĘCZA< ♦MBIN6E- -WATCHIM- G0W1.CZYU OGLĄDANIU SERIALU BEZHUHIWY w całości trafia do serwisu streamin- gowego, nie mogąc doczekać się roz- wikłania Intrygi, oglądacie kilka od- cinków z rzędu (a czasami nawet cały sezon za jednym zamachem). Sytuacja nie do pomyślenia w cza- sach, kiedy widzowie byli skazani na cotygodniowe wyczekiwanie na ko- lejny odcinek „Skazanego na śmierć”. Jakiś czas temu streamin- gowy potentat opublikował infogra- fikę, która - pół żartem, pół serio - oddaje skalę zjawiska binge-wat- ching. Czytamy, że ponad 90 proc użytkowników zaliczyło już swoje pierwsze seryjne oglądanie, a „pierwszy raz z seryjnym ogląda- niem” (pisownia oryginalna) nastę- puje dwanaście dni po zarejestrowa- niu w serwisie. Przerażające? Raczej normalne. Kiedy Netflbc publikował w cało- ści pierwszy sezon „House of Cards” - swojej pierwszej wielkiej produkcji - wszyscy pukali się w czoła Jak to? Przecież telewizja do tej pory racjo- nowała nam rozrywkę, a czekanie na kolejny odcinek stało się swego ro- dzaju rytuałem. Dziś rytuałem jest binge-watching. Dawne nawyki od- chodzą do lamusa. STOP PIRACTWU? A SKĄD2B Abonament w wiodących serwisach streamingowych to wydatek kilku- dziesięciu złotych miesięcznie. Nie- wiele nawet dla Polaków, którzy - według wszelkich oficjalnych danych - niechętnie płacą za dostęp do kul- tury. Oferty kolejnych przedsię- biorstw wciąż się powiększają. Net- flbc, np. dopiero niedawno uzupełnił swoją bibliotekę o produkcje kulto- wego azjatyckiego studia Ghibli, na co fani anime zareagowali ze stosow- nym entuzjazmem. Wydawać by się więc mogło, że firmy pokroju Netfli- xa czy HBO wreszcie skutecznie za- walczą z piractwem. Sytuacja, nieste- ty. nie jest jednak aż tak oczywista Media na całym świecie poinformo- wały niedawno, że regularny wzrost wizyt w witrynach zajmujących się MVCnMWVH&*AlO4«2D2O 117
piractwem internetowym staje się faktem. Dziś to blisko 400 mld klik- nięć w miejscach, które powinny zniknąć z sieci. Roczny przyrost to średnio 2-3 proc. Z drugiej strony, według analiz firmy Muso, zajmującej się walką z internetowym piractwem, wynika, że użytkownicy korzystają z niele- galnych źródeł ponieważ... w tych legalnych nie znajdują odpowiedniej oferty dla siebie. Pamiętajmy, że dane mogą być niedokładne, bo de- klaracje na temat korzystania z pi- rackich źródeł często mijają się z rzeczywistością. TAK CIĄGNIE SIĘ TEN WÓZEK Oczywiście znane i uznane produkcje to nie wszystko. Poszczególne serwi- sy streamingowe siłują się na autor- skie filmy i seriale, a takie hity jak „Narcos" czy „Westworld" zna już chyba każdy. Wystarczy spojrzeć na ceremonię rozdania Oscarów. „Roma" sprzed kilku lat to wielki sukces Netflbca - Oscar m.in. dla naj- lepszego filmu nieanglojęzycznego umocnił pozycję potentata. Znacznie gorzej było w minionym roku, gdzie choć przedsiębiorstwo zgarnęło mnóstwo nominacji do najważniej- szej nagrody filmowej na świecie, musiało obejść się smakiem. 2 na- prawdę prestiżowych wyróżnień skończyło się wyłącznie na Oscarze dla Laury Dem za rolę drugoplanową w „Historii małżeńskiej”, a więc w filmie, który ukazał potęgę Netfli- xa nie tylko w warstwie artystycznej. Premiera produkcji to był iście holly- woodzki pokaz siły. Producent wyna- jął słynny nowojorski ParisTheater, a obsada sagi rozwodowej Noah Baumbacha dumnie pozowała pod markizą budynku. Serwisy streamingowe - tocząc bój o użytkownika - stają przed istotnym dylematem. Oferta powin- na skupiać się na znanych i łubia- nych klasykach kina, filmach, które chcą oglądać ludzie, czy może po- tentaci muszą stawiać na eksklu- zywność, aby nie tyle przyciągnąć, co utrzymać przy sobie abonenta? Pewnie często łapiecie się na tym, że tytuł, który chętnie byście w da- nym momencie obejrzeli, akurat nie jest dostępny. Z pomocą przychodzą autorskie produkcje, których z pilo- tem szukać w tradycyjnej telewizji lub u konkurencji. Zaryzykuję stwierdzenie, że każdy z nas ma znajomego, który zdecydował się na subskrypcję HBO GO tylko dlatego, żeby obejrzeć „Westworld", a więc jeden z najgłośniejszych seriali ostatnich lat, ekskluzywnie dostęp- ny na tej platformie. A że przy oka- zji ma dostęp do całkiem bogatej biblioteki innych seriali oraz fil- mów... - Streaming reaktywuje dziś tzw. kino środka, to jest martwą strefę w tradycyjnym kinowym obiegu - uważa Michał Walkiewicz. Nie wszyscy doceniają jednak tę ekskluzywność poszczególnych ma- rek. W zeszłym roku szczególnie głośno było o festiwalu w Cannes, który zakazał wyświetlania wyczeki- wanego „The Irishmana" (a wcze- śniej podobnie było z oscarową „Romą"). Impreza zasłoniła się sko- stniałym regulaminem, który mówi, że produkcja, aby mogła być wy- świetlana w Cannes, najpierw po- winna mieć dystrybucję kinową. Krytycy filmowi na całym świecie jednym chórem krytykują poważany festiwal, tłumacząc, że to strzał w kolano oraz spadek prestiżu wy- darzenia, które przez lata wyzna- czało trendy w sztuce filmowej. W ogólnym rozrachunku naj- ważniejsi i tak są widzowie. A tych nie brakuje, dzięki czemu Netflix wciąż notuje wzrost przychodów. W 111 kwartale 2019 r. zysk netto spółki zamknął się 665 min doi. Po- nadto producent odwrócił spadko- wy trend dotyczący użytkowników w Stanach Zjednoczonych, choć ogólnie osiągnął niższą niż zakłada liczbę nowych subskrybentów. - Razem z innymi platformami je- steśmy nieduzi w porównaniu z tradycyjną telewizją. Podczas, gdy nowi konkurenci na rynku mają znakomite produkcje, to żaden nie ma takiej różnorodności i jakości nowych własnych produkcji, które my realizujemy na całym świecie - twierdzą zarządcy Netflbca. Porównania z telewizją mogą być zwykłą kokieterią, ponieważ nie za- powiada się na rychły spadek zainte- resowania serwisami streamingowy- mi. Bo w ogólnym rozrachunku najważniejsi zawsze są widzowie. A tych jak dotąd nie brakuje. ® KINO PRZETRWA! Streaming kojarzy się dziś twórcom z finansowym bezpieczeństwem oraz ograniczoną artystyczną kontrolą. Ergo - z wolnością. A to przecież najlepsza pożywka dla sztuki - mówi Michał Walkiewicz, redaktor naczelny Filmweb.pl (E*j Kuba Oobroszek Jak serwisy streamingowe zmieni- ły rynek filmowy na świecie? Michał Walkiewicz: Przede wszyst- kim zmusiły partycypujących w tymże rynku do bezpardonowej walki o widza. O jego pieniądze i uwagę. O dopasowujące się do ka- napy ciało i umysł, które nie nadą- żają za kolejnymi serialami. Od razu powiem, że nie będę lamentował nad śmiercią kina. Nie uważam, że do niej dojdzie. Zmienią się modele ekonomiczne, ale kino przetrwa, ponieważ jego sednem jest społecz- ny rytuał. A człowiek żyje dzięki ry- tuałom. Jakie są najważniejsze trendy zapoczątkowane przez serwisy streamingowe? Wpływ streamingu na nasze odbiorcze zwyczaje jest bezprece- densowy. Połączył się zresztą w or- ganiczny sposób z rewolucją seria- lową. Zadawane dotąd pół serio pytanie, czy oglądając coś na małym ekranie, nie tracimy jakiejś cząstki doświadczenia, stało się podstawo- wym kryterium wyboru kolejnych produkcji. Binge-watching, spopula- ryzowany głównie przez modele dystrybucyjne Netflbca, sprawił, że
zamieniliśmy kinowy fotel na kana- pę. Z kolei kino stało się przestrze- nią spektaklu przez wielkie S. Cała ta ceremonia z popcornem, blokiem reklamowym, wreszcie - seansem stała się czymś w rodzaju wydarze- nia specjalnego, przynajmniej w ży- ciu przeciętnego Kowalskiego, który musi teraz włączyć do równania abonament za jedną bądź - w przy- padku, gdy wykazuje większy głód kultury - kilka wiodących platform streamingowych. Mówi się, że na rynku może namie* szać Disney*, nowa platforma od Disneya, ze swoją na wskroś roz- rywkową ofertę. Zgadzasz się z tę tezę? Nie wiem, czy słowo „namie- szać" oddaje skalę zjawiska, Disney jest dziś absolutnym monopolistą kinowej rozrywki. Złapałem się ostatnio na tym, że w jakimś pro- gramie wystawiłem do box-offi- ce'owej rywalizacji z Marvei Cine- matic Universe kolejne części nAvatara". Ale przecież „Avatar" należał do wykupionego przez Di- sneya Foxa! I tak to z grubsza wy- gląda, jeśli chodzi o większość roz- rywkowych marek... Ekspansja NieR Aucomata t-shin! MeR Aucomata t-shirtf .^eRAutomata t-shirtf Aucomata t-shi/r' Aucomata t-$h& ' ,CH Aucomata t-shid Disney* oznacza stopniowe uszczu- planie zasobów giganta na innych platformach. O ile za „Avengers" nikt raczej tęsknił nie będzie, bo każdy widział dwa razy, o tyle ska- sowane originalsy w rodzaju „Pu- nishera” czy ,,Daredevila’’ to dla Netflbca wizerunkowy cios. Według szacunków obecność flagowych pro- dukcji Disneya na Netflbae oznacza- ła wpływy rzędu 300 min doi. rocz- nie. Można śmiało zakładać, że wszystko odpowiednio przekalkulo- wano, że jest tam plan B, C, i pewnie aż do Z. Kogo wzmacniają serwisy strea- mingowe - niszowych, niezależnych twórców czy największych produ- centów i najpopularniejszych arty- stów? 1 tych, i tych. Chodzą przecież żarty, że wystarczy krzyknąć „po- mysł mam taki, że...” i już ktoś od- kręca kurek z pieniędzmi. Tym, co uwielbiam w streamingu, jest in- kluzywność. Kino niskobudżetowe, offowe, gotowe do wysyłki na festi- wale, zawsze ma się świetnie, bo nie potrzebuje wiele tlenu. Zobacz tylko, ile tego wisi na HBO, Amazo- nie, Netflixie, wszędzie. Z kolei wy- MICHAŁ WAUUEW1CZ redaktor naczelny Filmweb.pl sokobudżetowe projekty w rodzaju ..Irlandczyka" Scorsesego czy „Okjy Hong joon-ho to juz kwestia prestiżu, nagród, zamiatania pawi- mi piórami na Oscarach. Żadne stu- dio nie dałoby dziś 120 min doi (plus koszty promocji) Davidowi Mackenzie, żeby nakręcił biografię Roberta I Bruce'a, jednego z wy- zwolicieli Szkocji. To nie 1995 r., gdy takie kino miało sens zarówno artystyczny, jak i komercyjny Ten film nakręcono w rozdzielczości 8K! To znaczy', że nikt go nie zoba- czy w optymalnych warunkach przez najbliższe parę lat. ale chodzi przecież o pokaz siły. Na razie nikt się tego prężenia muskułów raczej nie boi. Netflbc miał w rym roku 24 nominacje oscarowe, najwięcej ze wszystkich podmiotów produ- cenckich. Po czasie mówimy jednak tylko o porażkach - nagrodzie po- cieszenia dla Laury' Dem za „Histo- rię małżeńską’’ i potknięciach „Irlandczyka" we wszystkich kate- goriach. Jaka przyszłość czaka serwisy straamingowe? Są już autorskie seriale, filmy, które biję się o Oscary, co dalej? Będę rosły w siłę? Odpowiedź zawiera się juz chyba w pytaniu. A konkretniej - w słowie „autorskie". Streaming reaktywuje dziś tzw. kino środka, czyli martwą strefę w tradycyjnym kinowym obiegu. Wszyscy' ci młodzi i utalen- towani, którzy' nakręcili wybitny debiut gdzieś, np na Węgrzech, a potem poszli robić jakąś siekani- nę. remake horrorów i co tylko jeszcze, teraz dostali idealną plat- formę do tego, by' rozwijać autorski styl Myślę, że wszyscy om w końcu doczekają się czasów, gdy Netflix i festiwal w Cannes przestaną prze- ciągać linę. Streaming kojarzy się dziś twórcom z finansowym bez- pieczeństwem oraz ograniczoną artystyczną kontrolą. Ergo - z wol- nością. A to przecież najlepsza po- żywka dla sztuki. Nie zanosi się również na zmierzch serialu jako nowej XXI-wiecznej powieści, bo w serialu wciąż można pokazać i powiedzieć wiele więcej. No chyba że Apple i Disney w końcu chwycą się za Iby. to wszyscy skończymy na froncie 1 Korporacyjne) Wojny Światowej. ® cnra I nu . 129
LIFESTYLE
//IN S PI RA C J AKBLEFOWAĆ Spotykasz się z ludźmi biznesu - przedstawicielami konkurencji lub potencjalnymi inwestorami? Chcesz zrobić na nich wrażenie człowieka kompetentnego, godnego zaufania, z horyzontami? Zacznij od błyskotliwej pogawędki na jakiś ważki temat, np. ekonomii. Nie znasz się? Najwyższa pora nauczyć się blefować. Oto przewodnik dla początkujących. Blefowanie jest jak rozsma- rowywanie kawioru na pieczywie. Kawior jest drogi, gdy mamy go mało, należy dbać, aby rozsma- rowywać kawior cienko a efektownie. Ten kawior to oczywi- ście strzępki wiedzy, którą mamy. Im jest jej mniej, tym ostrożniej mu- simy się nią posługiwać. Blefowanie - jeżeli się dobrze za- stanowić - jest wpisane w samą na- turę bycia przedsiębiorcą. Podstawą skutecznego blefu w biznesie i handlu jest tworzenie „wrażenia" - dosko- nale znasz się na tym, co oferujesz. A z racji tego, że znasz się na rzeczy, zasługujesz na zaufanie i pieniądze. Kiedy jako przedsiębiorca zdobywasz jedno i drugie, myślisz sobie: chcę zdobyć jeszcze podziw. Możesz to zrobić z naszym poradnikiem. Uwaga! Przestudiowanie poradnika nie chroni przed czyimś blefem. UROK OGÓŁU I POTĘGA SZCZEGÓŁU Pierwsza zasada budzenia podziwu przy wykorzystaniu blefu mówi: roz- mawiaj o czymś bardziej ogólnym niż własny biznes. Spoglądaj w kie- runku spraw większych, takich jak: ekonomia świata, gospodarka kraju, nurty ekonomiczne. Twoja ambitna postawa, wynikająca z potrzeby przechodzenia od spraw szczegóło- wych do bardziej uniwersalnych, bę- dzie nagrodzona zainteresowaniem i podziwem słuchaczy. Zapamiętaj: duszą blefu są uogólnienia. Im więcej ogólnych sądów wygłosisz, tym le- piej. Z doświadczenia wielu blefują- cych wynika, że w uogólnieniach nie trzeba stosować umiaru. Przeciwnie, przesada w wygłaszaniu ogólnych, wątpliwych, ale trudno sprawdzal- nych sądów zawsze się opłaci. Blef swój buduj zatem na ogólnych re- fleksjach i subiektywnych ocenach, ale wspieraj się ciekawymi szczegó- łami, ważnymi danymi i liczbami. Potęga dobrze użytego, uwiarygad- niającego detalu jest ogromna, leżeli nie możesz przypomnieć sobie żad- nego szczegółu, to zmyślaj. Na początek dobra wiadomość Blefowanie na temat ekonomii ze względu na charakter tej nauki wy- daje się dość proste. Sprzyja temu już niejasność samej definicji, czym ekonomia jest. To daje szerokie pole do popisu. „Nauka ekonomii nie wy- maga żadnych szczególnych uzdol- nień. Intelektualnie rzecz biorąc. jest przecież przedmiotem łatwym w po- równaniu z wyższą filozofią czy na- ukami ścisłymi", twierdził John Keynes (1SS3-194Ó). angielski eko- nomista. twórca teorii interwencjo- nizmu państwowego w dziedzinie finansów. „Być może wyjaśnieniem tego paradoksu jest potrzebna mi- strzowi-ekonormście rzadko spoty- kana kombinacja uzdolnień", pisał Keynes i dodawał: „Musi on być [ekonomista J w pewnym stopniu matematykiem, historykiem, mę- żem stanu, filozofem. Musi rozu- mieć symbole i umieć posługiwać się słowem Rozpatrywać to, co szcze- gółowe, w kategoriach abstrakcyj- nych i umieć w jednym ciągu myśli łączyć abstrakcję z konkretem". A zatem do dzieła, istoto blefująca! HISTORIA EKONOMII NA SZYBKO U swych źródeł ekonomia była re- fleksją filozoficzną nad społeczeń- stwem i dystrybucją dóbr. Wątki eko- nomiczne podejmował w starożytnej uy rnMDAMY pm SKA I CW • 1T2. 131
Grecji Arystoteles, uczeń Platona. Filozofa interesowała natura pie- niądza, może bardziej niż pieniądz. Chcąc blefować o ekonomii: ty także zacznij zastanawiać się nad istotą pieniądza, nie zaś tylko nad aktu- alnie posiadaną kwotą w banku (li- czoną z kwotą zadłużenia). Eko- nomia jako oddzielna nauka funk- cjonuje od 200 lat, mniej więcej od czasów Adama Smitha (1723-1790). Nauka ta bywa sprawna w konstru- owaniu modeli teoretycznych, lecz ekonomiści mają kłopot z prak- tyczną decyzją: który model teore- tyczny będzie najlepszy w danej rzeczywistości? Prawa ekonomii są nieprzewidywalne i zwykle mylne jak prognoza pogody. Przykład: Dodrukowywanie pie- niędzy spowoduje w niektórych sytu- acjach inflację, w innych warunkach już niekoniecznie. Z powodu sporów toczonych wśród ekonomistów eko- nomia podzielona jest na różnorodne szkoły i kierunki. Można się nauczyć ich nazw i użyć jako wtrącenia, czyli uwiarygadniającego detalu. Przedmiotem refleksji ekonomi- stów jest dynamicznie zmieniająca się sytuacja społeczno-ekonomicz- na. Zanim zaczniesz blefować na ca- łego, zastanów się przez chwilę na własną rękę: czy na podstawie rwą- cej i ogromnej rzeki danych i liczb można w ogóle ustalić jakiekolwiek trwałe prawdy ekonomiczne? Takie pytanie możesz postawić głośno, aby po chwili skupienia odpowie- dzieć na nie w sposób niebywale in- teligentny. Doświadczenia ekonomii mówią, że takich absolutnych prawd w tej nauce społecznej po prostu nie ma. „Teorie w ekonomii uznawane za prawdziwe w nieodległej prze- szłości, obecnie często okazują się niezadowalające" - informuje Encyklopedia PWN, ta wydana w 30 uwiarygadniającego tomach. Wniosek płynący z tego zdania jest oczywisty. Ekonomia pragnie ucho- dzić za naukę pewną, ale wiele prawd ekonomii możesz uznać za „patykiem na wodzie pisane". Nie istnieje twardy trzon nauk ekono- micznych, podobny do paradygmatu w matematyce czy biologii. Ekono- mia nie wypracowała niepodważal- nych zasad, nie odkryła stałych praw. Nigdy prawdopodobnie nie bę- dzie taką nauką jak fizyka czy che- mia. Blefuj śmiało! NAGRODA NOBLA JAK ŹRÓDŁO TEMATÓW Mimo wielu wątpliwości, jakie budzi naukowość ekonomii, w dziedzinie nauk ekonomicznych przyznawana jest Nagroda Nobla. Warto pamiętać, że nagrodę w tej dziedzinie zaczęto przyznawać dopiero w 1969 r. Tym- czasem pierwszą Pokojową Nagrodę Nobla przyznano w 1901 r. (taki uroczy detalik), W przypadku nauk ekonomicznych Nagroda Nobla fun- dowana jest przez Szwedzki Bank Narodowy, nie pochodzi z tych sa- mych funduszy, co inne Noble (cie- kawe, prawda?). Tematem rozmowy o ekonomii w sposób naturalny mo- żesz uczynić ostatnio przyznaną na- grodę w tej dziedzinie. Trafiła ona do trzech ekonomistów walczących z globalnym ubóstwem. Możesz na- uczyć się nazwisk tych trzech nobli- stów na pamięć: Esther Dulfo, Abhijit Vinayak Banerjee i Michael Kremer. Jak widać walka z ubóstwem to poważne zagadnienie ekono- miczne. Od pewnego czasu do eko- nomii zaczęto wprowadzać także inne problemy, np. związane ze zmianami klimatycznymi. W 2018 r. za „włączanie zmian klimatu do dłu- gookresowych analiz makroekono- micznych" Nobla dostali William Nordhaus i Michael Paul Romer. Do 2019 r. przyznano w kategorii nauk ekonomicznych 51 nagród, wy- różniono 84 laureatów. Ekonomia jest jedyną dziedziną Nagrody No- WYMAWIA NAZWISKA TEGO- ROCZNYCH NOBLISTÓW Z EKONOMII: ABHIJIT YINAYAK BANERJEE I ESTHER DULFO bla, w której jednego roku mogą ją otrzymać dwie osoby o sprzecznych poglądach (wow! To jest coś). Żeby nie wyszło na jaw, że znasz tylko świeżych laureatów, w blefach o wspaniałych noblistach cofnij się do nieodległej historii. Bez wątpie- nia jednym z najważniejszych nobli- stów w dziedzinie, o której chcesz łatwo blefować był Paul Samuelson (1915-2009). Jeden z ojców nowo- czesnej ekonomii, laureat Nagrody Nobla w 1970 r., autor wielu pod- ręczników akademickich, które zdo- minowały uczelnie na Zachodzie. Jeden z jego podręczników promują- cy keynesizm doczekał się wydań w 40 językach i sprzedał w 4 min egzemplarzy. Zawsze możesz powo- łać się na autorytet tego nazwiska. Cytuj pełnymi garściami. Paul Sa- muelson - to taka ciekawostka - pochodził z rodziny polskich Ży- dów, którzy osiedlili się w Stanach Zjednoczonych przed 1 wojną świa- tową. „The New York Times" okrzyknął go najważniejszym ekonomistą akademickim XX w. TRZYMAJ SIĘ ŚRODKA, A NIE ZGINIESZ Mimo braku powszechnej zgody w ekonomii, istnieje główny nurt, który choć daleki od ortodoksji, trzyma się własnych ustaleń i z de- kady na dekadę poszerza swoje wpływy. Ekonomia zdominowana jest dziś przez teorie wywodzące się z neoklasycznej szkoły w ekonomii, nazywanej też „szkołą z Cam- bridge". Ten dominujący kierunek EAST WYKIME D4A COMM0N5
oparty jest na tzw. teorii optymali- zacji działalności. Za najważniejszy neoklasyczna szkoła uważa problem „wyboru ekonomicznego". Koniecz- ność dokonywania takiego wyboru wynika „z rzadkości zasobów oraz nieograniczonego charakteru ludz- kich potrzeb". To prawo tłumaczy ekonomię następująco: rzeczy i usług na świecie jest ograniczona ilość, zaś chętnych do ich posiadania i uży- wania nie brakuje, a nawet przy- bywa. Co więcej, ludzkie potrzeby zmieniają się i rosną, nie znając granic. Ekonomia głównego nurtu próbuje odpowiadać na cztery fun- damentalne kwestie; CO, ILE, JAK i DLA KOGO produkować? Tak, aby uzyskać największa efektywność ekonomiczną. Efektywność mierzy się relacją nakładów do efektów, chodzi więc o to, aby przy jak naj- mniejszych nakładach uzyskać jak najlepsze efekty. Głównym przedmiotem badań neoklasycznej szkoły w ekonomii jest rynek. Teoria neoklasyczna zo- stała sformułowana w taki sposób, jak gdyby wszelkie zachowania eko- nomiczne byty zachowaniami rynko- wymi, a wszystkie decyzje ekono- miczne - decyzjami rynkowymi. To pewna słabość teorii, która pomija istotne z punktu widzenia społecz- nego działania pozarynkowe. Ekono- miści neoklasyczni uważają, że większość gospodarek rynkowych spontanicznie dąży do równowagi popytu i podaży, pod warunkiem ist- nienia prawdziwej konkurencji. W swoich teoriach przedstawiciele neoklasycznej szkoły nawiązują do Adama Smitha: wspierają wolny handel, minimalną biurokrację i lan- sują niskie podatki. Ukazują też związek między wolnością gospo- darczą a wolnością polityczną, pra- wem prywatnej własności a sprawie- dliwym państwem. Marksistowska krytyka tej szkoły wskazuje na „kla- sowy" charakter prezentowanych idei mających prowadzić do wyzysku i zdominowania mas pracujących przez złych kapitalistów. EKONOMIA A SPRAWA POLSKA Pierwsze ważne osiągnięcie polskiej myśli ekonomicznej związane jest z postacią Mikołaja Kopernika. W 1519 r. astronom z Torunia sfor- mułował prawo ekonomii opisujące wypieranie z obiegu lepszej monety przez gorszą, które można streścić następująco: pieniądz gorszy wy- piera pieniądz lepszy. Zasada ta przeszła do historii pod nazwą prawa Greshama, choć tę prawidło- wość opisywali także antyczny dra- matopisarz Arystofanes i średnio- wieczny filozof Mikołaj z Oresme Na pierwszy rzut oka prawo Ko- pernika-Greshama wygląda na efek- towny blef, którym przez moment można bawić towarzystwo, ale w rzeczywistości jest to poważny problem. O co chodzi? Tam gdzie w obiegu są dwa rodzaje monet, moneta bita z gorszego materiału z czasem wyprze tę zrobioną z lep- szego kruszcu. Zjawisko to było związane z pieniądzem krusz- cowym, na którym odbita była pie- częć władcy mająca gwarantować odpowiednią zawartość kruszcu w monecie. Ale jeżeli przyjrzeć się temu prawu i otaczającej nas rze- czywistości, można dojrzeć, że wy- pieranie lepszego dotyczy wielu dziedzin. Gorsi aktorzy zastępują dobrych, gorsi politycy przychodzą na miejsce lepszych itd. Twoim zadaniem jest niedopuszczenie, aby gorszy blefer wyparł tego do- skonałego. Problemem blefowania w Polsce jest zbyt duża ilość bleferów. Każdy Polak ma jak wiadomo własne zda- nie na każdy temat, dziwne byłoby gdyby nie miał opinii na temat go- spodarki, wolnego rynku czy podat- ków. Ale ty nie przejmuj się cudzy- mi opiniami i konsekwentnie rób to, co sobie założyłeś: blefuj. Pod- stawowym sensem blefu nie jest wcale konfrontacja i rozgromienie przeciwnika (to nie szachy), lecz sprawianie, że osoba słuchająca za- czyna cię podziwiać, a siebie podej- rzewać o niewiedzę i głupotę. Blefo- wany pyta siebie w duchu: czy nie jest tak, że ten człowiek ma rację, a ja nic nie wiem? Dobrym sposobem blefu jest utrzymywanie atmosfery zagadko- wości. Warto zacząć zdanie od stwierdzenia: „Dawniej uważałem. że...’1. To pozwala rozbudzić zainte- resowanie słuchacza, który teraz dręczy się wątpliwościami: czy na- dal tak uważasz jak dawniej? A jeżeli WYPIERA LEPSZY? NASZ MIKOŁAJ KOPERNIK. I TOAKURAT NIEJESTBLEF nie, to dlaczego? Co sprawiło, że zmieniłeś zdanie? Zmądrzałeś? BYLE TYLKO NIE UWIERZYĆ SAMEMU SOBIE Jak mawiał Machiavelli, teoretyk rządzenia państwem za pomocą blefów, „ludzie są tak naiwni oraz w tak wielkim stopniu zależni od bieżących potrzeb, że ten kto zechce oszukać, zawsze znajdzie kogoś, kto się oszukać pozwoli". Oszustwo to za duże słowo. Blefowanie jest raczej tworzeniem pozoru i iluzji, a nie zwykłym oszustwem. Blefować na- leży innych, ale nigdy siebie. Kto za bardzo uwierzy' w sukcesy swego blefu, może nagle poczuć, że jest tak mądry', jak myślą rozmówcy, któ- rych już zdążył omamić To pułapka! Jeżeli blefujący zbytnio zaufa sobie, potknie się o własne nogi, zdradzi z niewiedzą i wystawi na pośmie- wisko. Aby* uniknąć wszystkich tych nieprzyjemności należy budować gmach blefu z rozmysłem, powoli, według przedstawionych zasad. Ma to być gmach dobrze wyważony, taki który nie runie przy najbliższej okazji Jeżeli gmach blefu runie, może pogrzebać cały rwój dotych- czasowy szacunek 1 prestiż. Blef towarzyski wymaga zatem- ostrożności przy dozie nonszalan- cji, zdrowego rozsądku, wyczucia, zaangażowania emocjonalnego i dbania o nieustanny intelektualny rozwój. Sztuka blefu wymaga opa- nowania przynaimmej minimum informacji na konkretny temat, w którym chce się uchodzić za eks- perta i znawcę Rzecz jasna: me sposób opanować minimum wiedzy w każdej dziedzinie, dlatego roz- mowę kieruj na opanowany przez siebie temat Nie daj sobie nigdy wmówić, że blefowanie, które upra- wiasz jest wyłącznie domeną igno- rantów 1 dyletantów, choć rzeczy- wiście dla nich blef jest doskonałym narzędziem. Uczony profesor ekonomii nie mniej od ciebie musi podpierać się blefem. Nawet nasz przewodnik „lak blefować doskonale o ekono- mii" można uznać za rodzaj lekkie- go blefu. W istocie artykuł ten za- wiera zadziwiająco użyteczne infor- macje oraz rzetelną wiedzę bez ścierny. ®
PRZYJACIÓŁMI TRUDNO JEST ZARZĄDZAĆ Przyjaźń w pracy może być bardzo budująca. Ale też bardzo niszcząca. Krystyna Romanowska ADOBE STOCK Założyłem firmę z przyja- cielem”, „Zatrudniłam moją najlepszą przyja- ciółkę”, „Zaprzyjaźnili- śmy się w pracy", „Oka- zało się, że w wyniku ----------- awansu mój przyjaciel został moim szefem". Wszyscy to kiedyś słyszeliśmy, prawda? Te cyta- ty udowadniają, że dwa dosyć dale- kie słowa „przyjaźń” i „praca” czę- sto - wbrew pozorom - bywają nierozłączne. A ich zależność bardzo trudna do zdefiniowania. - Więk- szość z nas związki przyjacielskie i romantyczne zawiera w pracy - mówi dr Tomasz Sobierajski, so- cjolog z Uniwersytetu Warszawskie- go. - Można powiedzieć, że przyjaźń w pracy jest nieunikniona. Z badań Instytutu Gallupa wyni- ka, że ponad 80 proc, ludzi poznaje swoich bliskich znajomych w pracy. Ale czy przyjaźń, w której ważną rolę odgrywa bezinteresowność, lojal- ność, brak zazdrości, u ważność na drugiego, otwartość, można pogo- dzić z byciem w strukturach organi- zacyjnych firmy, która promuje ra- czej wartości takie jak rywalizacja czy lojalność (tyle że wobec firmy). Zaskakujące, jak niewiele jest badań, które zajmowałyby się tym problemem. Okazuje się on bowiem dosyć złożony. Julianna Piłemmer, amerykańska psycholożka z New York University Stern School ot Business, autorka pionierskich ba- dań nad bliskimi relacjami w pracy, chciała odpowiedzieć na niektóre z pytań dotyczące zależności mię- dzy przyjaźnią a pracą. Jakie są podstawowe cechy odróżniające przyjaźń w pracy od innych relacji przyjacielskich lub mentorskich? Czym przyjaźń między szefem a podwładnym różni się od relacji rówieśniczej? Jak przyjaźń z osobą, którą zna się już 10 lat, różni od tej, która rozwija się w miejscu pracy? - Przyjaźń w pracy może być bardzo cenna. Ale nie bywa ona jed- noznaczna. Są komplikacje i napięcia wynikające z wielu cech życia orga- nizacyjnego, które utrudniają bycie przyjacielem zza firmowego biurka. Począwszy od tego, że zwykła przy- jaźń ma charakter nieformalny, do- browolny, jest relacyjna, oparta na wymianie - wymienia Julianna Pi- łemmer. - W firmie ludzie koncen- trują się na celach, które wcale nie są oparte na wymianie, na wzajem- ności, na potrzebach, czasami wręcz odwrotnie. Dlatego te różne cechy życia organizacyjnego kolidują z przyjaźnią. Niekiedy przyjaźń może być sporym zagrożeniem dla organizacji. Jeżeli jest się blisko z ja- kimś człowiekiem albo grupą ludzi, trudniej jest podejmować decyzje niż wobec osób, które nie są dla ciebie tak ważne. Pierwszy lepszy przykład: wy- obraź sobie, że kazano ci zwolnić twojego przyjaciela. Co zrobisz? SZEF PRZYJACIELEM, CZYLI CZUJNOŚĆ HIERARCHICZNA Małgorzata Tryfon, właścicielka fir- my headhunterskiej z Warszawy, w swoim miejscu pracy bardzo PRZYJAŹŃ W PRACY JEST NIE- UNIKNIONA. CO NIE ZNA- CZY, ŻE NIE MOŻE SPO- WODOWAĆ SOLIDNYCH KŁOPOTÓW । zwraca uwagę, żeby pracownicy czuli się komfortowo i z chęcią tu przychodzili. Przy posiłku albo w trakcie przerwy zawsze chętnie rozmawia ze swoimi podwładnymi o innych sprawach niż zawodowe. - Im bardziej zgrany i zaprzy- jaźniony zespół, tym bardziej wzrasta jego efektywność Kiedy możemy polegać na innych, stres związany z pracą jest mniejszy - mówi Małgorzata Tryfon. Pilnuje jednak podstawowej za- sady: dobrze jest mieć świetną at- mosferę w zespole, ale szef jest za- wsze szefem, a przyjaciółmi— ciężko się zarządza Edward Stachura powiedział kiedyś: „prawdziwy przyjaciel to nie ten, który odwala za ciebie całą robotę, lecz ten, który uświa- domi d, że wszystko masz zrobić sam”. Zdaniem Piotra Lawacza. psychologa i trenera biznesu, spo- ro w rym racji i jest to chyba naj- zdrowszy' rodzaj podziału obo- wiązków w firmie, którą zakładają np. dwaj przyjadele. - Kiedyś lu- dzie zakładali spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, u podłoża ich była zasada, że powinni być przy- jaciółmi, a przynajmniej w dobrych relacjach. Czasami dobrze to wy- chodzi, ale też bardzo często koń- czy fiaskiem - zauważa Piotr La- wacz. Widać to jego zdaniem doskonale w programie „Kuchenne rewolucje", w którym co chwila obserwujemy historie w stylu: „byliśmy dobrymi przyjaciółmi, on/a otworzył/a restaurację, ja by- łem/am chwilowo bez pracy, wo- bec tego zatrudnił/a mnie jako menedżera". Szybko okazuje się, że to zupełnie nie wychodzi: mię- dzy partnerami zaczynają się nie- snaski, nieporozumienia, przepy- chanki. Gdzie szukać przyczyny problemu? - Leży ona w kontrakcie: inny mamy wobec siebie kontrakt, je- żeli jesteśmy przyjaciółmi, inny - gdy ze sobą (współ )pracujemy. MYCOMPANY POLSKA I OM - 2020 135
Podstawą sukcesu, bo wierzę, że można się przyjaźnić i ze sobą praco- wać, jest wspólne predefiniowanie tego kontraktu. Czyli spotkanie i po- rozmawianie szczegółowe; czego od siebie oczekujemy jako współpracow- nicy albo jako szef i podwładny - ra- dzi Piotr Ławacz. - Ludzie czasami myślą, że „jakoś to będzie”. Szybko jednak okazuje się, że to co działało w życiu pozapracowym (poczucie hu- moru, podobne zainteresowania} w pracy nie zdaje egzaminu. Tutaj są bowiem inne oczekiwania, inny spo- sób komunikacji, inne cele, wartości. Bez jasnego kontraktu zaczynają się pretensje o nierównoważność roli i działań pod hasłem: „ja daję dużo, a on/a mi nic”. Podwładni wykorzystują w ten sposób szefów, z którymi są w bliższych stosun- kach, sugerując np. „chcę być ina- czej traktowany, dostawać więcej niż inni, bo... jesteś moim przyjacie- lem". Bywa też na odwrót - szef mówi: „nie mam pieniędzy, więc ci nie zapłacę, bo jesteś moim przyja- cielem" albo: „oczekuję od ciebie, że zrobisz coś więcej w tej sprawie niż zwykły pracownik, bo przecież jesteś moim przyjacielem”. JAK DEFINIOWAĆ ROLE I KONTRAKTY Z PRZYJACIELEM Małgorzata Tryfon: - W przypadku relacji szef-pracownik tworzy się cienka granica, której z własnego do- świadczenia nie radziłabym przekra- czać. Zdarza się, że pracownicy nad- używają relacji z przełożonym, co może prowadzić do rozbicia zespołu. Pracownik - z uwagi na bliższą zna- jomość z szefem - może oczekiwać preferencyjnych warunków albo „niezauważenia” jego/jej uchybień. To, niestety ma odwrotny efekt: ob- niżenie efektywności, powstanie konfliktów w zespole czy nawet jego rozbicie. Julianna Pilemmer zwraca uwagę na coś, co nazywa „sprawiedliwością proceduralną", czyli postępowania z każdym pracownikiem dokładnie w ten sam sposób bez względu na to, jakie są stosunki między szefem a nim. W innym wypadku ryzykuje się bardzo złą atmosferę pracy i naj- zwyklejsze „ludzkie gadanie o rym, że X lub Y jest faworyzowany. Nic bardziej nie osłabia morale zespołu. - Ważne jest również, aby ludzie za- stanawiali się, w jaki sposób wcho- dzą w interakcje z przyjaciółmi i ustalili granice, ale też oczekiwania. Na przykład, że „jako szef nie będę wahał się krytykować twojej źle wy- konanej pracy, mimo że znamy się od dziecka i wiemy o sobie wszystko. Nie dlatego, że jestem zirytowany, tylko dlatego, że to jest moja praca" - uważa. - Podobnie jest także w ze- spole równorzędnych sobie pracow- ników. „Przyjaźnimy się, ale ponie- waż mam sporo zaległości, nie pójdę z tobą na kawę czy lunch". Dobrze jest w taki sposób zarządzać przyjaź- nią, żeby nie stała się ona czymś w rodzaju dodatkowego „emocjonal- nego i czasowego podatku". Piotr Ławacz zatrudnił kiedyś swojego przyjaciela. - Wszyscy w firmie o tym wiedzieli. Powiedzia- łem mu, że będzie miał gorzej, że będę bardzo krytycznie oceniał jego pracę, żeby nikt nie myślał, że ma tutaj lepiej niż inni. 1 rzeczywiście miał ze mną ciężko. Przyjaźń prze- trwała, ale tylko dlatego, że wcze- śniej dużo o tym rozmawialiśmy i zawarliśmy uczciwy kontrakt - opowiada Piotr Ławacz. Jako szef, warto też zadać pyta- nie samemu sobie: jakie są moje cele, oczekiwania, wartości, dlacze- go chcę pracować z tą osobą? Czy rzeczywiście jest mi ona niezbędna ze względu na swoje kwalifikacje czy też przyjmuję ją, dlatego, że jest w trudnej sytuacji materialnej i chcę jej pomóc? - Nie powiem przedsiębiorcy: ni- gdy nie zatrudniaj swojego przyja- ciela, bo czasami ma się niewielki wybór. Są takie miejsca w firmie, w których musimy zatrudnić kogoś zaufanego. Jest bardzo dużo luk w systemach bankowych w firmach. Czasami lepiej, żeby zatrudnić do ich kontrolowania osobę wyjątkowo za- ufaną - zaleca Piotr Ławacz. Warto jest też pamiętać o czę- stym zjawisku w firmach, które spe- cjaliści nazywają „stołówką w szkole średniej". Polega ona na tym, że nie- którzy przyjaźniący się pracownicy „trzymają się razem”, budując ostentacyjnie silną grupę. Taka „przyjaźń" jednej części zespołu na pewno nie buduje efektywności dzia- łań. - Czasami silne przyjaźnie mogą mieć taki niezamierzony, ne- gatywny wpływ na inne osoby w or- ganizacji, które czują się wykluczone - zwraca uwagę Julianna Pilemmer. PRAWDZIWA PRZYJAŹŃ ZWOLNIEŃ SIĘ NIE BOI - Najtrudniejsze wyzwanie wiążące się z przyjaźnią w pracy to cieszenie się z sukcesu drugiego człowieka - twierdzi dr Tomasz Sobierajski. Może też się zdarzyć coś komplet- nie odwrotnego. W toku pracy trzeba być bardzo uważnym i wychwytywać trudne symptomy tej wyjątkowej sy- tuacji zawodowej. Jeżeli zauważa się próbę obejścia obowiązków, rozma- wiania w drugim obiegu, rozgrywek personalnych, warto jest reagować jak najszybciej. Zwalniając przyjacie- la? Czasami tak. Czasami trzeba sta- nąć przed wyborem: zachować przy- jaźń czy wyrzucić bliską osobę z pracy. - Paradoksalnie: wyrzucenie TO CO DZIAŁAŁO NA STOPIE PRYWATNEJ - POCZU- CIE HUMORU CZY PODOBNE ZAINTERESOWANIA - W PRACY NIE ZDAJE EGZAMINU. TU SĄ BOWIEM INNE OCZEKIWANIA, INNY SPOSÓB KOMUNIKACJI z pracy przyjaciela jest świetnym te- stem przyjaźni z obu stron. Dobry przyjaciel, który chce być nadal w partnerskiej relacji powie: ok, ja nie chcę, żebyś miał kłopot, zmieni- my to. Ba, czasami to sam przyjaciel mówi: „nie wiem czy powinniśmy pracować ze sobą, bo robi się mało profesjonalnie i uwiera mnie to”. Wtedy naprawdę możemy mówić o prawdziwej przyjaźni - sądzi Piotr Ławacz. Bywa jednak tak, że przyjaciel za wszelką cenę chce utrzymać swoje status quo w firmie. Ucieka się do za- przeczania faktom, kręci, kłamie. Wtedy, jako zarządzający, trzeba od- powiedzieć sobie na pytanie, czy ta- kiej przyjaźni właściwie się chce? Benjamin Franklin powiedział: „Po- życz pieniądze swemu nieprzyjacie- lowi, a go pozyskasz. Pożycz je przy- jacielowi, a go stracisz”. Może więc lepiej nie łączyć ekonomii i przyjaź- ni, a jeżeli już - robić to z daleko idącą ostrożnością. ®
'(I OSTATNIE SŁOWO IGOR ZALEWSKI {felietonista, autor książek .Pod wąs* i .Am słowa o polityce", twórca Fundacji Akademia Retoryki) KWARANTANNA Wszyscy wokół stali się albo panikarzami - to ci co kupuję papier toaletowy - albo ignorantami. To ci, którym nieco więcej czasu zajęło zdanie sobie sprawy z powagi sytuacji. Tylko my zachowujemy zdrowy rozsądek. iedyś podróżowałem sa- mochodem ze znajomym. On prowadził. Wjechali- śmy na autostradę. Facet, nie powiem, miał sporto- wa żyłkę. Pędziliśmy, że hej. Bez problemu mijali- śmy większość samochodów. To było upojne. Acz, muszę przyznać, od czasu do czasu śmigał obok nas jakiś superszybki wóz. Kiedy my mijaliśmy, mój doci- skający pedał gazu kolega rzucał pogardliwie pod adresem mijanego: „frajer”. Kiedy nas mijano, kręcił z potępieniem głową i zdegustowa- ny kwitował: „wariat”. Wkrótce zrozumiałem, że wokół nas są wy- łącznie frajerzy i wariaci. Tylko mój kolega nie był jednym ani drugim. Jechał dokładnie tak jak należy - przynajmniej we własnym mnie- maniu. Ani za wolno, ani za szybko. Mądrze, rozsądnie, idealnie. Szybko zauważyłem, że - wstyd się przyznać - przejąłem jego zwy- czaj i za kierownicą podobnie i bar- dzo nieładnie etykietowałem innych kierowców. Ale wkrótce zauważy- łem też coś innego. Właściwie wszy- scy, nie tylko w sytuacjach drogo- wych, dzielimy innych ludzi na „frajerów" i „wariatów". Czyli my zachowujemy się rozumnie, a inni - no cóż - błądzą na różne sposo- by. Na drodze jeżdżą za szybko lub za wolno. Gadają za dużo, albo za mało. Są za bardzo na lewo albo za bardzo na prawo. Mają za dużo albo za mało dzieci. Są karierowiczami albo leniami. Idealistami albo opor- tunistami. I tak dalej, i tak dalej. Nie inaczej jest podczas epidemii koronawirusa. Oto pojawiły się nowe kategorie. Wszyscy wokół stali się albo panikarzami - to ci co ku- pują papier toaletowy - albo igno- rantami. To ci, którym nieco więcej czasu zajęło zdanie sobie sprawy z powagi sytuacji. Tylko my zacho- wujemy zdrowy rozsądek. To truizm, że idealizujemy siebie i mamy skłonność do krytycznego oceniania innych. Taka jest ludzka natura. A jako rodzic powiem, że taka jest też natura rodzica. Ileż ja setek butelek wina opróżniłem z żoną, gdy omawialiśmy metody wychowawcze rozmaitych rodzin, porównując je z naszymi i zawsze dochodziliśmy do zaskakującego wniosku, że właściwie na całym świecie nie ma lepszej pary rodziców niż my. Wszyscy inni byli albo frajerami (za bardzo liberalni), albo wariatami (za bardzo zamor- dystyczni). Tylko my podążaliśmy złotym środkiem. Myślę, że w nadchodzących ty- godniach, a raczej miesiącach, mu- simy lekko zmodyfikować ten gen HISTORIA WIELE RAZY DZIAŁA SIĘ NA NA- SZYCH OCZACH, ALE Z REGU- ŁY BYLIŚMY WIDZAMI I TO ZAJMUJĄCYMI DOŚĆ ODLEGŁE MIEJSCA. TERAZ UCZESTNICZYMY W TYM WSZYSCY RAZEM ludzkiej natury. Przed nami trudny czas narodowej kwarantanny i jeśli ciągle będziemy wszystkich oce- niać, wykazując im w mediach społecznościowych ignorancję lub panikarstwo z byle powodów, to - znużeni izolacją i monotonią przebywania wśród tych samych ludzi - skoczymy sobie do gardeł. I obywatelska dyscyplina pierw- szych dni „zarazy” przeminie szybko. Skądinąd chyba nigdy nie pisa- łem jeszcze tekstu w sytuacji, kie- dy przyszłość jest tak nieznana jak teraz. Tak nieodgadniona. Gdy pi- sze tę słowa, mamy w kraju 150 zdiagnozowanych przypadków koronawirusa i trzy osoby śmier- telne. Jest środek marca. Co będzie, gdy państwo będą czytać ten tekst za ledwie trzy tygodnie? Ile będzie chorych? Ile ofiar? Jak będzie wy- glądać sytuacja w Polsce? Czy Wło- chy już się podniosą z zapaści? Czy Europa odwróci fatalny trend? W naszym pokoleniu światowa historia wiele razy działa się na na- szych oczach, ale z reguły byliśmy widzami i to zajmującymi dość od- ległe miejsca. Teraz uczestniczymy w tym wszyscy razem. Cały świat i każdy człowiek z osobna jedzie na tym samym wózku. To musi zmie- nić świat. Fascynujące. ® W-i