/
Теги: magazynek magazynek my company polska
Год: 2020
Текст
JAK PRZETRWAĆ
KRYZYS
SruONY
O BIZNESIE
HAUTECOUTURE
na adarudi fi podłogach
BLUHIL
potoki wtatk (mtftdaki
da ladi/i sprcpłnych ł 3b
na przyszłość • Gdzie szukać pomocy
M 0 NAS
l[[ ZARABIA
BIEG PO PIENIĄDZE
Kto r.»pra*dł XRrab<>
U jogginęu i. 62
NRH[SS] 2020
R99 r [• Mi
RAPORTY: ELEKTROMOBILNOŚĆ
NAJLEPSZE MIASTA DLA BIZNESU
MY STORY: ADAM GÓRAL I STEFAN BATORY
JAK BŁEFOWAĆ
oakonomii
Ll)0
SPIS TREŚCI
KWIECIEŃ 2020
Zdjęcie na okładce: Karolina Misztal / REPORTER
Postprodukcja: Andrzej Swat
M. W BIZNESIE
10. PEŁNY OBRAZ KUCZYŃSKIEGO
GORĄCY TEMAT
12. BIZNES W CZASIE PANDEMII.
CO NAS CZEKA
Czy to dopiero początek większego
kryzysu, czy za kilka miesięcy wrócimy
do wzrostów.
17. KIEDY ATAKUJE KORONAKRYZYS
Kryzys to sytuacja wyjątkową, więc
i ty musisz działać wyjątkowo
18. CZY KUPOWAĆ,
KIEDY LEJE SIE KREW
Spadek głównego indeksu giełdowego
o MO proc, w czasie trzech tygodni jest
wydarzeniem nadzwyczajnym.
TEMAT NUMERU
22. NIE PISZĘ POD TRENDY
- Wszystko w popkulturze się zmienia,
jedne formy zastępowane są innymi,
niektóre przepadają - oprócz książek
* mówi Remigiusz Mróz, najlepiej
zarabiający polski pisarz 2019 r.
28. ZAMKNIĘTE KOŁO
Trwa ostra walka na rynku wydawni-
czym Walczą wydawcy, autorzy, dys-
trybutorzy i... sieci handlowe. Na tym
biznesie da się zarobić, ale potrzebny
jest spryt i szczęście.
LUDZIE
32. RECEPTA NA APLIKACJE
Wirtualna terapeutka Eva pomaga pa-
cjentom chorym na raka zmierzyć się
z diagnozą. To pomysł twórców Proso-
my. aplikacji psychoonkologicznej
36. BLUMIL, CZYLI
JAK BYĆ WOLNYM
Miłosz Krawczyk zbudował elektryczny
wózek inwalidzki, który jeździ
po śniegu, piasku, górach i plażach.
Pojazd Blumil sprzedaje się dziś
do 30 krajów świata.
MO. JESTEM DZIECKIEM SZCZĘŚCIA
- Na początku finansami zarządzałam
za pomocą dwóch kartek - mówi Nata-
lia Bogdan, prezeska firmy rekrutacyj-
nej Jobhouse.
MY STORY
MM. MUSZE PĘDZIĆ
Myślałem o produkcie, gdzie będzie
można podwajać, czy potrajać skalę
biznesu, ale juz niekoniecznie zespól
- mówi Stefan Batory, założyciel iTaxi
l Booksy, w rozmowie z Adamem Góra-
lem. założycielem i prezesem Asseco
50. WYPATRZONE
PRZEZ ŚWIDERKA
RAPORT
51. JAK ROBIĆ BIZNES
W POLSKICH MIASTACH
Nasze miasta są coraz bardziej otwarte
na inwestorów Powstają w tym celu
specjalne programy i biura zajmujące
się spełnianiem ich potrzeb.
56. SMART CITY PO POLSKU
Polskie miasta wprowadzają nowe roz-
wiązania technologiczne, by zwiększyć
komfort życia i poprawić warunki do
prowadzenia biznesu
STRATEGIE
58. JAK PŁYTKA, TO TYLKO OD
SŁYNNEGO PROJEKTANTA
Polscy producenci płytek ceramicznych
stawiają na dizajn jako narzędzie po-
zwalające im prześcignąć konkurencję.
Efekt? Rośnie sprzedaż i rozpoznawal-
ność poszczególnych marek.
62. BIEGNE, WIEC JESTEM
KONSUMENTEM!
Testowane przez NASA buty, czujniki
mierzące wyrzut stopy, pulsometry.
uciskowe skarpetki, inteligentne ko-
szulki...Bieganie stało się dziś retigią.
na której zarabia się wielkie pieniądze.
66. PRZYSZŁOŚCIOWY BIOL-CHEM
Na styku biotechnologii, chemii,
rolnictwa i ochrony środowiska rodzą
się w Polsce rozwiązania będące
odpowiedzią na największe wyzwania
współczesnego świata.
70. PIERWSZA KOMUNIA,
PIERWSZORZĘDNY BIZNES
Coraz bardziej przypomina małe wesele.
Przeżyciu duchowemu towarzyszy też
to finansowe. Wartość komunijnego
biznesu sięga kilku miliardów złotych
7M. POLAK POTRAFI. AMERICAN
DREAM W POLSKIM STYLU
Startupowcy i przedsiębiorcy, którzy
mierzą wysoko. Przedstawiamy ambit-
nych Polaków, którzy nie tylko ruszyli na
podbój amerykańskich rynków, ale od-
noszą w tej dziedzinie kolejne sukcesy
MOJA FIRMA
80. ZYSKI WRAŻLIWE NA KLIMAT
Kawa znana z tego, że budzi do życia,
kakao - najzdrowsza używka świata
oraz cukier, największy dopalacz mózgu.
Ceny tych towarów szaleją, bo ich pro-
dukcja uzależniona jest od klimatu.
8M. JAK SZUKAĆ [I ZNALEŹĆ)
PRACOWNIKÓW
To. że dopiero zaczynamy swój
biznes wcale nie musi być
przeszkodą, by zatrudnić
najlepszych na rynku.
Może to być wręcz nasz atut,
MY
COMPANY
88. BŁYSKAWICZNY ROZWÓJ,
CZYLI JAK NIE WYPAŚĆ Z TORU
Bliizscalng lo strategia i zestaw technik
zarządzania ekstremalnie szybkim rozwojem,
w którym szybkość jest ważniejsza niż
efektywność, a wszystko odbywa się
w warunkach niepewności co do ostatecznego
rezultatu.
92. NIE MALUJMY TRAWY NA ZIELONO
W Polsce nie ma rynku pracownika. Sęk
w tym, żeby pracodawca umiał z tej
specyficznej władzy dobrze korzystać - mówi
Zyta Machnicka, autorka książki .Lepszy
pracodawca*.
96. CHMURA PEŁNA DANYCH
Jeszcze kilka lal temu sądzono, że dane
istotne dla biznesu muszę być przechowywane
w firmowym biurze lub na własnych
komputerach. Teraz coraz większa liczba
menedżerów jest przekonana, że więcej
pewności daje umieszczenie ważnych danych
w chmurze.
114. BLISKO KLASY PREMIUM
Mazda 3 w wersji SkyActrv-X dowodzi, ze
jednostki benzynowe - gdy zastosować ciekawe
rozwiązania techniczne - mogą mało palić
i zapewniać dobre osiągi jak diesel, ale bez
jego wad.
RAPORT - ELEKTROMOBILNOŚĆ
RAPORT - PPK
99. WSZYSTKO. CO PRACOWNIK
POWINIEN WIEDZIEĆ
Średnie firmy są na etapie wdrażania PPK
Powinny one właściwie poinformować swoich
pracowników o konsekwencjach wprowadzenia
Pracowniczych Planów Kapitałowych.
118. ELEKTROMOBILNI INNOWATORZY
Jeśli dziś chcesz odnieść sukces
w elektromobilności potrzebujesz danych To one
są paliwem napędzającym nowa motoryzację,
a nie sama energia Pokazał to wyraźnie kryzys
spowodowany koronawirusem
121. AUTO NA BENZYNĘ I Z WTYCZKA
Czy mamy w firmie dostęp do gniazdka?
A może lepiej ładować samochód w domu?
Co warto wiedzieć o hybrydach typu plug in
123. TECHNOLOGIE PRZYSZŁOŚCI
W TRANSPORCIE
Premiery elektrycznych aut przeniosły się do
sieci. Rośnie zainteresowanie sprzedażą aut
w internecie. Tam tez rozegra się największa
rewolucja związana z elektryfikacją transportu
handel energią.
LIFESTYLE
PRAWO I PODATKI
104. KALENDARIUM PRZEDSIĘBIORCY
106. UWAGAI KONTROLA SKARBOWAI
0 RIV E
107. BEZ BÓLU GŁOWY. CZYLI
JAK WYBRAĆ DOBRE UBEZPIECZENIE
0 ile ubezpieczenie komunikacyjne OC jest
obowiązkowe. to już AC kupujemy, by zapewnić
sobie spokój Który z pakietów ubezpieczeń
będzie optymalny? Opcji jest mnóstwo,
podobnie jak haczyków.
112, BIAŁE PIEKŁO
Na powierzchni równej 1129 boiskom do piłki
nożnej firma Noklan urządziło prawdziwe
zimowe piekło, w którym testuje się zimowe
opony.
12B. SERIAL, KANAPA I INNE WAŻNE SPRAWY
Czy ktokolwiek wyobraża sobie jeszcze życie
bez serwisów streamingowych? Odkąd fani
filmów i senali zamienili krnowy fotel na kanapę
w salonie, rozpoczęła się prawdziwa rewolucja
w przemyśle filmowym
130. JAKBLEFOWAĆ
DOSKONALE O EKONOMII
Chcesz zrobić na nich wrażenie człowieka
z horyzontami? Zacznij od błyskotliwej
pogawędki na jakiś wazki temat, np, ekonomii
Nie znasz się? Najwyższa pora nauczyc się
blefować.
134. PRZYJACIÓŁMI TRUDNO
JEST ZARZĄDZAĆ
Pfzyjazh w pracy może byc bardzo budująca
Ale tez bardzo niszcząca
138. INSPIRACJE
140. TECHNO
142. PATRONATY
144. OSTATNIE SŁOWO IGORA ZALEWSKIEGO
in
Szukai nas wsocial madiach i dolać? dnomnu fanów m in.WTiii Mvt ?inn.invfVM
Redakcja:
tfci 22 W 32 00
c-fłuii reda^rn ^my-companypol-tki pl
Art wm/ęunip4rtypolskxpl
Adf« do korespondenci*
My Company Mtda sę zoa
Redakcp ^My Company Pol-Ju’
02-672 Warszawa. uJ Domaniewska 41
Redaktor fULirlny: Gregprr SirWAi
gr/^rj.-.adowŁkrŁm^compan/poHka.pł
Redaktor porulir Cezary Szczepański
Cezary wcrepan^^mycompanypolska pl
Sckrctan redakcji: Anita S/afli*
aniU.ua'1 kfim/compan/polika pi
Dyrektor artystyczna: Marika Z. ta-Kwiatkowska
Zastępczyni dyrektor artystycznej: Anna Mysiuk
Rrtoedyc ja: Rafał P/zrur
Korekta: Joanna
Współpraca: F.targorŁiu Fie,dau• Kaczyńska,
Aleja Mendlef, Jarosław Horodecki, Michał Karpiński.
Maoej Kot Tomasj Mzfu! i, Ro>ri MierainskL
Małjooau Mierzyńska. AgaU Rzędowika,
Ateósander Sławić-, Łt- Sfneda Marek
Szymaniak Apaia
FeGctontick Ptcrtf K^czynsk •, Maori Łuczak.
Tomasz świderek, Igor Zalewski
Produkcja: Agn rcka Gratek
Reklama.
• Dyrektor fWodncfca, teł 22 319 32 47
maigorzau wodneka grT^companypohka-pl
- Kierownik Monika |uk>ewC3. teł 22 319 32 37
momka. rukwicz@fnr rom parypobko. p i
• Martyna Po‘uv-6Usz=yk teł. 22 319 32 4-
nunyna4tóks(a.lmyrompaH,p31saa. pi
* Ewa Goliuewska. teł. 22 319 3195
rwa goIrtzcwska^m-^-companypol ska pl
- Udu Węzowska, t*Ł22 319 32 53
Łda»wcrow%ka^myto^pa^ ,-pohka pl
• Kinga Gawry**1**, teł 22 J19 32 36
kjngagawryicH6q§nr/Tci-ripxnypo;sŁa.pł
• Mateusz Zych, teł 22 31* 32 F
mateusz zyrh@mytDmDa.n ypo1ska.pl
E wenty:
• Kierownik Maran Konopacką teł 22 319 32 33
rwon k&nopackigbmyrompan ,po'skxpl
MY COMPANY
Wydawca:
My Company Medo sp Z O O
02-672 Warszawa, uL Doman^-ska -1
Wydawca JWy Company PoUka*:
Rajmund ToctTA ^
Członek Zarządu:
Jack Sa.*M
Prenumerata: Paweł GoUs. teł 22 319 32 28
pawrl mycom par^poKka pi
Biuro Obi ługi Klienta
teł 22U3 53 50kpoci~p: wgodŁt-IT)
e-mjU &ok^rT*lcompanypoSKapł
Adn> do korespondenci
Tarsago PoKka Sp z o o
prjegródM pocztowa 5.00Q6S Warszawa 22
Żadna cręsc runsejszej publikacji rur nwe
byC reprodukow ana ans przedrukowywana
be.’ ptscmnci My Company PoMu Sp zoo
Za tf ogtosneń redakcja n< odpowuda.
Druk: Wahlcod Centra/ Europc
ISSN 2450 004o, Nr indeksu 40o99e
Kolportaż: TM Media
Naklei । nd*r 4W tampon* Axvaj’
M •rn*4o* *** prpez UpnircA
inni nrittiłir
KORONAWIRUS STRASZY, I TO BARDZO
rawie 97 proc ankietowanych przez BCC
polskich przedsiębiorców boi się wpływu
rozwijającej się epidemii koronawirusa
na ich biznes, a 73 proc, już teraz odczu-
wa negatywne jej skutki - wynika z badania
opinii przeprowadzonego przez BCC wśród kra-
jowych firm. W marcu prawie połowa ankieto-
wanych obawiała się też okresowego braku pra-
cowników z powodu możliwej kwarantanny.
Jednak według 86,7 proc, badanych konse-
kwencje wynikające z epidemii koronawirusa
potrwają zaledwie kilka miesięcy.
- Polscy przedsiębiorcy śledzą sytuację
i starają się reagować na bieżąco, nie zamykają
10%
ankietowanych sądzi, że perturbacje
związane z epidemią koronawirusa
potrwają dłużej niż rok
firm, działają dalej. Jednak wyzwań i pytań
jest wiele. Lekcja jaką biznes może wyciągnąć
z tej niełatwej sytuacji, to przygotowanie się
na podobne scenariusze w przyszłości - oce-
nia Anna Potocka-Domin, wiceprezes BCC.
Na razie główne problemy ankietowanych
przez BCC to braki lub opóźnione dostawy su-
rowców, zwłaszcza z Chin oraz problemy z wy-
syłką i dostarczeniem wyrobów gotowych, m.in.
do Włoch. Skarżą się też na spadek liczby zamó-
wień, spowolnienie w transporcie. Przeszkadzają
im też brak produktów do mycia i dezynfekcji
u producentów, a także trudności w zakupach
indywidualnych środków ochrony dróg odde-
chowych i rękawic ochronnych jednorazowego
użytkowania dla pracowników produkcji.
Problemy te są widoczne w zasadzie we
wszystkich branżach. Przedsiębiorcy pytani
jakiego rodzaju wsparcia ze strony władz
w związku z rozwojem epidemii oczekują,
odpowiedzieli, że pakietu pomocowego mają-
cego osłonić firmy, pracowników i gospodarkę
87%
PRZEDSIĘBIORCÓW
SĄDZI, ŻE EPIDEMIA
KORONAWIRUSA MOŻE
BYĆ CZARNYM ŁABĘDZIEM
GOSPODARKI, CZYLI
ZDARZENIEM, KTÓREGO
PRAWDOPODOBIEŃSTWO
WYSTĄPIENIA JEST
NIEWIELKIE, LECZ
SKALA ODDZIAŁYWANIA
-OGROMNA
przed skutkami rozszerzającej się
zarazy.
Więcej o koronawirusie i wpływie
na gospodarkę czytaj w naszym ra-
porcie. ®
| DOBRZE POWIEDZIANE]
Czarna godzina nadeszła. Mamy największą globalną
epidemię od 700 lat i nie powinniśmy się skupiać
na regułach fiskalnych m m
OR HAB. MARCIN PIĄTKOWSKI " "
prof. Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, autor książki „Europejski lider wzrostu.
Polska droga od ekonomicznych peryferii do gospodarki sukcesu"
ŁASI MY6
s
O UBEZPIECZENIA BĘDZIE CORAZ TRUDNIEJ
Seria niesprzyjających wyda-
rzeń i zawirowań na świato-
wych rynkach uderzy w pol-
skie przedsiębiorstwa,
zwłaszcza MSP - oceniają eksperci.
Gdzie tym razem? W obszarze ubez-
pieczeń, o które będzie coraz trud-
niej, Obejmie to przede wszystkim
polisy majątkowe. Cięcia czekają tak-
że limity w ochronie należności.
Główny winny to oczywiście korona-
wirus. W związku z epidemią możli-
wy jest nawet kilkunastoprocentowy
wzrost liczby firmowych niewypła-
calności - przewidują niektórzy spe-
cjaliści.
Już coraz częściej dochodzi do
sytuacji jeszcze kilka-, kilkanaście
lat temu w branży ubezpieczeniowej
wręcz niewyobrażalnych. Nie tak
dawno nie brakowało towarzystw
gotowych ubezpieczać branże o wy-
sokim ryzyku, np. spożywczą, zwią-
zaną z sortowaniem oraz przerobem
odpadów itd. Obecnie sytuacja zmie-
niła się diametralnie i w rezultacie
coraz więcej przedsiębiorstw musi
działać bez ubezpieczenia. S
DOBRA ROBOTA
JADWIGA
EMILEWICZ
minister rozwoju
t
281 tys. polskich drobnych
przedsiębiorców ostatecz-
nie złozyto wnioski o objęcie
ich programem Maty ZUS
Plus Co prawda rząd liczył
na więcej, bo na 320 tys.
aplikacji, ale to i tak świetny
wynik, jak na zamieszanie
z interpretację przepisów
i spora niepewność co do
realnycn skutków wejścia
w przejściowo obniżone
składki.
BUBEL MIESIĄCA
Założyciele OTB Ventures zamierzają wesprzeć startupy z Europy Środkowej i Wschodniej
PIOTR DUDA
przewodniczący
NSZZ
.Solidarność'
NSZZ .Solidarność' wniosła
do Rady Dialogu Społecz-
nego mający szanse na
realizację projekt zmiany
przepisów, na mocy których
pracodawcy będą musieli
zapewnie pracownikom
klimatyzację 1 dodatko-
we przerwy w związku ze
zmianami klimatu. gdv
temperatura przekroczy
30 sl C. Pomysł dobry,
jednak jak zwykle robicny za
plecami pcensiębiarcow.
Nie każdego przecież stać
na zakup klimatyzacji.
100 MIN DDL. NA STARTUPY
GŁOŚNO, GORĄCO I BEZ OBIADU
Trzy czynniki, które najbardziej roz-
praszają zatrudnionych w polskich
firmach
“i—rzęch założycieli
1 OTB Ventures:
Adam Niewiński,
! Marcin Hejka oraz
Grzegorz Jankilewicz ze-
brali już od inwestorów,
w tym od Europejskiego
Funduszu Inwestycyjnego
too min doi., a teraz za-
mierzają nimi zasilić środ-
kowoeuropejskie startupy.
Liczą na młode nowocze-
śnie wykształcone kadry
i ich pomysły, a także ry-
nek, w którym żyje ok.
170 min konsumentów.
Które małe firmy mają
u nich szanse? Przede
wszystkim te, które już
wystartowały, znalazły
swoje miejsce na rynku,
a teraz szukają środków
na przyspieszenie rozwo-
ju. OTBV chce do końca
2022 r. wspomóc co naj-
mniej 10 takich przedsię-
biorstw, wpompowując
w nie maksymalnie po
15 min doi. i w zamian
przejmując 10-15 proc,
ich udziałów.
Co interesujące
- mogą to być spółki już
kiedyś zasilone przez
ten fundusz, aby tylko
miały szanse na szybki
ponadregionalny rozwój
i ekspansję międzynaro-
dową.
36%
pracuje gorzej przez brak
czasu na zjedzenie posiłku
C osób wskazuje na hałas
O w miejscu pracy
pracowników wymienia
nieodpowiednią temperaturę
W BIZNESIE
15MLN POLAKÓW
Z REKOMPENSATAMI ZA PRĄD
CO SZÓSTY POLAK PRZYZNAJE SIĘ
DO PRACY NA CZARNO
d 34 do 308 zł rekompensaty
za drożejącą energię elek-
tryczną mogą dostać polskie
.gospodarstwa domowe. Nie-
stety - dopiero w 2021 r. Ile ich bę-
dzie? Wiceminister aktywów pań-
stwowych Janusz Kowalski podaje,
że nawet 87 proc. Jednak nie wszyst-
kie, a te, których dochody uplasują je
w pierwszym progu podatkowym.
Gospodarstwa domowe złożą
oświadczenia do przedsiębiorstw ob-
rotu energią i dopiero wtedy odliczy
się im różnicę wzrostu cen. Ile po-
chłoną rekompensaty? Prawdopodob-
nie ok. 2,43 mld zł. Odpowiednia
ustawa już trafiła do konsultacji.
Wysokość rekompensaty zależna bę-
dzie od zużycia energii. Najmniej do-
staną te, które zużyją rocznie między
63 a 500 kWh (34,08 zł rekompensa-
ty). Najwięcej - zużywające rocznie
powyżej 2800 kWh (rekompensata
w wysokości 306,75 zł), ®
REKOMPENSATY ZA PRĄD NIE OD-
STANĄ PODATNICY O DOCHODACH
ROCZNYCH POWYŻEJ 85 528 ZŁ
m większy fiskalizm, tym
mniej wstydzimy się pracy
na czamo - wykazały ba-
dania panelu Ariadna.pl.
Aż 58 proc. Polaków jej nie
potępia, dla 47 proc, jest ona
obojętna, a u proc, nawet ją
pochwala. Co szósty badany
pracował na czamo w ostat-
nich 12 miesiącach (w grupie
wiekowej 18-24 lata aż co
trzeci). Najmniej osób pracu-
jących bez umowy to ludzie
dojrzali - w wieku 45-54 lat
(9 proc.), a także w grupie
55+ (6 proc.). Największą
„polityczną” grupą pracują-
cą na czamo są wyborcy PiS
(18 proc.), a dwiema naj-
mniej licznymi - wyborcy
Lewicy (11 proc.) oraz Koali-
cji Obywatelskiej (10 proc.).
Główna motywacja? Chęć
dorobienia (28 proc.), a tak-
że dążenie do ominięcia po-
datków i składek oraz uchro-
nienia prawa do zasiłków
(37 proc, badanych). ®
BRAND2qWRACA
NAFACEBOOKA
Zajmująca się monitorin-
giem intemetu firma
Brand24 ponownie podpi-
sała porozumienie z Face-
bookiem. Proces integracji może
potrwać kilka tygodni, ale „po-
zwoli na pojawienie się danych
z tych serwisów w produkcie
Brand24”. W reakcji kurs giełdo-
wy spółki rósł o ok. 20 proc.,
mimo że cały indeks giełdowy
WIG tracił ponad 6 proc. Proble-
my Brand24 zaczęły się na prze-
łomie sierpnia i września 2019 r.
po publikacji amerykańskiej edy-
q’i „Business Insidera", w której
polska firma została wymieniona
wśród spółek pozyskujących pry-
watne dane użytkowników. ®
WŁAŚCICIELE POLSKICH FIRM RODZINNYCH LICZĄ NA DZIECI
Aż 85 proc, właścicieli polskich firm ro-
dzinnych przebadanych przez KPMG
podczas VIII edycji raportu „Barometr
firm rodzinnych”, chce przekazać za-
rządzanie biznesem swoim dzieciom. Czego
się boją? Trudności ze znalezieniem wykwali-
fikowanej kadry (w Polsce 81 proc., w Europie
61 proc.), rosnących podatków (w Polsce
81 proc, w Europie 63 proc.), a także szybko
zmieniających się przepisów i chaosu prawne-
go wynikającego z ich zbyt pospiesznego pro-
cedowania i wdrażania. Co stoi w Polsce na
przeszkodzie przekazywaniu firm rodzinnych
kolejnym pokoleniom? Po pierwsze (18 proc,
wskazań), utrzymywanie dobrych relacji
z biznesowymi partnerami i klientami, a po
drugie (17 proc.), konieczność szkolenia
i wspierania następców. Dla 17 proc, przedsię-
biorców podstawowym problemem jest zwią-
zek emocjonalny ze stworzoną przez siebie
firmą. ®
POLEMIKA
CZY SZTUCZNA
INTELIGENCJA
ROZSĄDZI
PRZEDSIĘBIORCÓW?
1 (TAK
NIE
W połowie 2020 r. w Ultima
Ratio, pierwszym w Polsce
elektronicznym sądzie
arbitrażowym, działającym przy
Stowarzyszeniu Notariuszy
RP, mogą zapaść pierwsze
orzeczenia z wykorzystaniem
SI - sztucznej inteligencji.
Systemy Inteligentne mają
pomóc rozstrzygać spory między
firmami, znajdując najlepsze linie
orzecznicze. Czy rzeczywiście
stanowią przełom, czy zastąpią
pracę żywych ludzi?
ROBERT SZCZEPANEK
współzałożyciel Ultima Ratio
Sma pomóc arbitrowi w wykonywa-
niu pewnych prostych, acz czaso-
chłonnych i często powtarzalnych
czynności. Z naszych szacunków wynika,
że sztuczna inteligencja może potencjalnie
zredukować nakład pracy sędziego bądź
arbitra nawet o 80 proc. Wprowadzenie
sztucznej inteligencji do polskich sądów to
kwestia czasu. To trochę tak jak z podróżą
autonomicznym samochodem. Kierowca
wsiada i decyduje, gdzie chce jechać,
a resztą zajmuje się oprogramowanie.
Taką samą sytuację mamy w przypadku
wykorzystania sztucznej inteligencji w są-
downictwie czy arbitrażu.
MAT£®lAtf PRASOWE. ADOBE STOCK EAST NEWS
83%
polskich przedsiębiorców oceniło poziom
cyfryzacji swoich firm w 2019 r. jako co naj-
mniej dobry. To wzrost o 7 pkt. proc, r/r, wynika
z badania ICAN RiO. Większość firm uznaje
analitykę danych za obszar mający istotny wpływ
na budowanie przewagi. Ale tylko co czwarta
wykorzystuje swoje dane właśnie w takim celu.
MEC. DOMINIK LUBASZ
wspólrealizator projektu NCN. realizowanego
na Uniwersytecie Łódzkim, związanego z etycz-
no-prawnym aspektem zastosowania SI
Dełna automatyzacja orzecznictwa nie
jest obecnie możliwa. Po pierwsze,
konstytucyjnym atrybutem przyzna-
nym sędziom jest niezawisłość. Po drugie,
każde z narzędzi opartych na SI musi być
najpierw nakarmione prawidłowymi da-
nymi Następnie muszą one zostać pod-
dane analizie w oparciu o prawidłowe
i transparentnie działające algorytmy sa-
mouczące tak, by wynik ich pracy był
możliwy do uzasadnienia i oceny w toku
instancji No i nie mamy w Polsce prawa
opartego na precedensach, zatem rola sę-
dziego nie ogranicza się tylko do weryfi-
kacji dotychczasowego orzecznictwa
i szczegółowych przepisów prawa, jest
zdecydowanie szersza. ®
STREŻYŃSKA
ROBI ZBIÓRKĘ
Była ministercyfryzacji uruchomiła
zbiórkę na platformie crowdfun-
dingowej Beesfund. Cel to 2.7 min zł.
Fundusze te są potrzebne Annie Stre-
żyńskiej na rozwój spółki MC2 lnnova-
tions, w której była minister jest preze-
sem i współzałożycielem. Nowy
produkt to platforma do motywacji
pracowników Carrotspot. Na swój po-
mysł otrzymała 6,5 min zł dofinanso-
wania z Narodowego Centrum Badań
i Rozwoju. Jednak w celu sfinansowania
wkładu własnego spółki i z uwagi na
potrzebę sprawnej realizacji projektu,
zarząd zdecydował się na pozyskanie
kapitału od inwestorów w modelu
crowdfundingowym. Spółka oferuje
udziały w cenie 166 zł. ze zbiórki chce
uzyskać prawie 2,7 min zł. ©
PODBIJASZ EUROPĘ
UWAŻAJ NA KOSZTY PRACY I WYNAGRODZEŃ!
Polskie firmy coraz częściej wyruszają na podbój rynków europejskich, otwierając
swoje zakłady i filie poza granicami kraju. Zanim i ty to uczynisz, sprawdź, ile tam
zapłacisz swoim zatrudnionym. To szczególnie ważne także wówczas, gdy
wpadniesz w nowe restrykcyjne przepisy UE o wynagrodzeniach pracowników
delegowanych.
Luksemburg
Francja
Belgia
4
Holandia
2142
Obowiązujące
wynagrodzenia minimalne
brutto w euro miesięcznie
styczeń 2020 r
1539 lsaq
1594
1599 1639 1656
Bułgaria
Rumunia Chorwacja Słowacja
Litwa
Słowenia
Grecja
1050
Hiszpania
Niemcy
Wlk.
Brytania
Irlandia
Kraje, w których nie ma płacy
minimalnej. Wiochy, Austria.
Finlandia. Szwecja. Dania. Norwegia.
Serbia. Bośnia i Hercegowina.
Macedonia. Czarnogóra. Albania.
Szwajcaria. Cypr
Łotwa
Węgry Czechy
Estonia
Polska
Malta
Małe i średnie \
firmy poza \
granicami \
swojego kraju
inwestycje dokonane
bezpośrednio
Polska
3%
60%
Taki odsetek średniej płacy w danym kraju UE ma
wynosić płaca minimalna. To pomysł przewod-
niczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen.
Gdyby to prawo weszło w życie, polska płaca
minimalna wyniosłaby
3138 zł
Przeciętne
wynagrodzenie
w krajach UE
netto w euro
w 2019 r.
Smcqa
Finto (ta
2509
brutto. To o prawie tysiąc
złotych więcej, niż wynosi
ona obecnie
HoUmtTa
2152
Esionia
U93
Irlandia
2564
Portuga ia F
Daord
3263
lolwa
003 .
Wfc
OryUniii
2350
Franrp
2225
Belgia
2170
lukMfnbufg
9416
Hiszpania
1749
PoiłM ।
8461
Niemcy V"
2360 ; Czechy
Włochy
1970
Austria
1849
Słowacja
Węgiy
726,
Rumunia
495
Chorwacjo
SI o* cm a
1129
frcqn
: K 890
Bułgaria
Cypr
isse
F
1
21.1
21.0
20.8
19.9
195
EU 28
Suetoturo
Dania
Czechy
Niemcy
Wlk. Brytania |
Austria
Słowacja f
Fr landu
Portugalia ,
Łotwa
Francja
Litwa
Holandia
Hiszpania
Dania
Węgry
Irlandia
Cypr
Bułgaria
Szwecp
Grecja |
Maila
Chorwacja [
Slowenra
Pcłska
Belgia
Wiochy
Luksemburg
Rumunia I
16.7
16.3
15.7
15//
25,2
15.2
25.1
10.7
K2
13.9
13,7
23.6
12.6
12.5
12.2
116
Różnice
zarobków
mężczyzn
i kobiet
między średnimi
zarobkami za godznę
w proc.
Szwajcaria
Islandia L
Norwega
8.0
7.2
6.0
55
55
17,0
15.5
20.3
675
283
10,7
|1<U
112.6
|125
116
HO
HU
Łotwo 3.3
w eęry IHI 9J
Litwa 9,0
Rumunia BI 6.9
Buigarra s.ti
Luksemburg
Belgu
Szwecja
HcJand-a
Fwąa
Niemcy
Aust/ia
Finlandia
Irlandia
Włoch/
Wfr Bcytan >
HiSłp2H£
Stotna
Cypr
Grecja
Marta
Purwęa a
Cutfr
Łstciua
Słowacja
Chorwacja
Norwegia
Islandia
|1>J
IM
Siła nabywcza
Seata a europejska
na mieszkańca w wybranych
krajach Europy w 2019 r.
w proc.
228 231
207
179
Ifil 163
K7 ™
Siła nabywcza
kwota jakę dysponują
mieszkańcy wybrany#
krajów Europy w 2019 r.
brutto w tysiąca# euro
^005
33.7
365
35,9
355
305
30.0
33.6
32.1
|28.2
27.0
Wynagrodzenie
za godzinę pracy
w Europie
brutto w euro
w II połowie 2018 c.
SO.0
brser.
K*zus-x
20.5 20.3
100
Cala Europa
Ukraina
No<weg«a
Holandia
Hiszpania
Francja
Liechten-
stein
Liechten-
stein
Motóawa Finlandia Niemcy Dania Luksemburg Szwajcaria
Holandia Wiocft Ciccfh Węęry UMama
10.0
Pozapłacowe koszty płacy
udział w pensji brutto w proc.
NAJWIĘCEJ NAJMNIEJ
Pracownicy zarabiający najmniej
w proc.
NAJWIĘCEJ
S."utv:.ł Ferjnca Djoa Francy
NAJMNIEJ
GOTÓWKA ZNOWU
JEST KRÓLEM
Koronawirus jednak zatrząsł rynkami i to bardziej niż ktokolwiek się
spodziewał. Rozpoczęła się ucieczka do bezpiecznych przystani i być może
będzie to dopiero początek większej przeceny. Problemy nie ominą Polski.
PIOTR KUCZYŃSKI
(ekspert rynku
finansowego, były
główny anahtyk Oomu
Inwestycyjnego Xelion}
W lutym pi-
sałem, że
wirus tylko
na chwilę
zaszkodził
giełdom.
Rzeczywisc. ie wtedy tak to wyglądało.
Do połowy miesiąca wydawało się
tez. ze napisanie teksiu o gospodarce
i rynkach finansowych będzie proste,
łatwe i w zasadzie będzie to jedynie
powtarzanie juz znanych tez. Jak to
często na rynkach się zdarza, okazało
się, ze druga połowa lutego, a prak-
tycznie ostatnia dekada tego miesią-
ca, owocowała zachowaniami ryn-
ków. które były nie do przewidzenia.
To prawda, że pisałem w po-
przednich tekstach o szaleństwie na
Wall Street, o ciągnięciu indeksów
w niebiosa, bez patrzenia na funda-
menty tych zwyżek. Zapowiadałem
tez. ze te zwyzki przerodzą się na-
gle i bez powodu w duże spadki,
czyli korektę. Tak się też stało, ale
nie można stawiać tezy, że zacho-
wania rynków nie miały tym razem
podstaw
Mówię oczywiście o koronawiru-
sie i spowodowane) nim pandemii
Na pozór kilkudziesięcioprocentowe
spadki indeksów z powodu zachoro-
wania 200 tys. ludzi (na ponad 7,5
mld populacji Ziemi), z których
umarło 2-3 proc, (wyłącznie sut-
szych i z innymi chorobami) wyglą-
dało niepoważnie. Wyglądało wręcz
jak pretekst, który posłużył do wy-
wołania korekty tam. gdzie indeksy
biły rekordy wszech czasów i do cof-
nięcia się indeksu WIG20 w Warsza-
wie do poziomów niewidzianych od
2009 r. Nie ocalały też indeksy
mniejszych spółek (mWIG40
i SW1G80) - wymazały trwające od
listopada 2019 r. zwyżki.
Przy okazji uwaga na temat PPK
i OFE. Ta przecena, jeśli szybko się
nie zakończy położy się cieniem na
planach rządu. Mniej osób będzie
wybierało PPK i mniej też będzie
chciało przekazania swojej części
OFE do IKE. Będą woleli ZUS (co ja
bym wybrał i przed atakiem epide-
mii). Wtedy mnóstwo akcji przej-
dzie w ręce rządu - dokładnie
w ręce Funduszu Rezerwy Demo-
graficznej, z którego politycy czer-
pią garściami, kiedy nie wystarczy
im pieniędzy na podarki wyborcze.
To dobiłoby GPW (duży nawis po-
daży akcji). Mniej akcji w IKE
zmniejszyłoby wpływy z 15-procen-
towej opłaty przekształceniowej, co
zmusiłoby rząd do nowelizacji bu-
dżetu i odnotowania deficytu.
Nawisem mówiąc, w trakcie prac
nad przepisami z pierwotnej wersji
projektu ustawy o likwidacji OFE,
zniknął zapis, że osobie, której bę-
dzie należało zwiększyć emeryturę
do minimalnej wysokości, trzeba bę-
dzie uwzględnić też środki, które
przeniosła do IKE Oznacza to, że
osoby słabo zarabiające, które wybio-
rą nowe IKE, dostaną emeryturę mi-
nimalną z ZUS, a niezależnie od tego
pieniądze z IKE To z kolei będzie za-
chęcało osoby mało zarabiające do
wyboru IKE.
FED WCHODZI DO AKCJI
Wróćmy do koronawirusa i jego
wpływu na rynki i gospodarkę glo-
W CHINACH
PRZEZ
EPIDEMIĘ
KORONAWIRU-
SA SPRZEDAŻ
AUT SPADLA
O PRZESZŁO
90 PROC.
balną. Niestety, nie jestem wirusolo-
giem ani epidemiologiem, a i oni są
teraz jak dzieci we mgle. Nikt bo-
wiem nie wie, jak rozwinie się sytu-
acja. Są prognozy mówiące o tym, że
do końca kwietnia, może do połowy
maja, epidemia wygaśnie, ale są też
takie, które przewidują zachorowanie
milionów ludzi. Nie da się określić
prawdopodobieństwa tych prognoz.
Na domiar złego, o czym od czasu do
czasu półgębkiem się wspomina,
przy tego typu epidemii wirusy mają
tendencję do mutowania, co bardzo
utrudnia przewidywania szybkości
i obszaru rozprzestrzeniania się cho-
roby.
Wielu ludzi śmieje się z tej reakcji
rynków i ludzL Nie z samej choroby,
a z jej skutków dla rynków finanso-
wych. Na pozór mają rację, bo po
pierwsze „zjadliwość" tego wirusa
jest podobna do tego grypy. Ze
śmiertelnością jest podobnie, a prze-
cież na sezonową grypę choruje czę-
sto wiele milionów Judzi. Problem
jest jednak w tym, że rządy (szcze-
gólnie chiński skąd choroba wyru-
szyła) zaczęły stosować bardzo ostre
środki mające na celu zahamowanie
rozprzestrzenianie się wirusa.
Gdyby nie te środki (zamykane
fabryki i inne firmy, zamykane ob-
szary miast, likwidacja połączeń lot-
niczych itp.) to choroba rozprzestrze-
niłaby się dużo szybciej i zapewne
w chwili pisania komentarza chorych
byłoby dziesięć razy więcej. Jednak
zastosowanie ostrożnościowych po-
sunięć doprowadziło do zrywania
łańcuchów dostaw, logistyka w wielu
firmach zupełnie się rozpadła. W Chi-
MAtĘftlW PRASOWC EASTNEWS
nach sprzedaż samochodów spadła
o ponad 90 proc. Im dłużej to będzie
trwało, tym większy będzie uszczer-
bek w gospodarce globalnej. Nikt nie
jest w stanie powiedzieć, ile ta epide-
mia będzie ludzkość kosztowała.
Na rynkach na początku przeceny
zaczęła się ucieczka do tzw. bez-
piecznych przystani. W okresach
niepokoju był to zawsze dolar, złoto
i obligacje USA. I rzeczywiście tak na
początku było. Złoto szybko drożało,
a dolar (globalnie) się umacniał. Jed-
nak jak tylko wyprzedaż na rynkach
przyspieszyła, to okazało się, że in-
westorzy wolą gotówkę (cash isking,
czyli gotówka jest królową - znane
powiedzenie z Wall Street) i zaczęli
uciekać z rynku dolara i złota. Zosta-
ły tylko obligacje, na których budo-
wana jest klasyczna bańka spekula-
cyjna, która niedługo z hukiem pęk-
nie. Na tym tle osłabienie złotego
wydaje się wcale nienadmieme. Na-
sza waluta cierpi tylko i wyłącznie
dlatego, że kapitały uciekają z ryn-
ków rozwijających się.
Rządy i banki centralne albo za-
częły natychmiast pompować pie-
niądze w gospodarkę (np. w Chi-
nach, dzięki czemu, paradoksalnie,
chińskie indeksy prawie nie ucier-
piały). W USA mówiło się coraz gło-
śniej o tym, że Rezerwa Federalna
obniży stopy procentowe. I rzeczy-
wiście przed posiedzeniem FOMC,
Fed obniżył stopy w USA o 50 pkt
bazowych (o,$ pkt proc.). Potem
jednak nastąpiło drugie uderzenie
i stopy zostały zredukowane do
zera. To doprowadziło do paniki na
rynkach. Tak, do paniki, bo gracze
przestraszyli się tych panicznych
ruchów. Wszystkie banki centralne
wznowiły luzowanie ilościowe pom-
pując pieniądze w system bankowy.
W Polsce RPP przez długi czas
milczała, ale też wydawało się, że nie
bardzo może coś zrobić. Nie podwyż-
szali stóp, kiedy sytuacja gospodar-
cza była znakomita, więc teraz, przy
inflacji blisko 4-procentowej mieli
problem z podjęciem decyzji o obniż-
ce stóp. Bank Czech podniósł stopy
procentowe, chociaż styczniowa in-
flacja wyniosła tam 3,6 proc., czyli
o 0,8 pkt. proc, mniej niż w Polsce.
W końcu RPP obniżyła stopy z 1,5 do
1 proc., co nieznacznie pomoże go-
spodarce. Nasz bank centralny też
jednak (po raz pierwszy w historii)
zwiększył płynność systemu finan-
sowego uruchamiając skup aktywów.
Poza tym początek roku okazał
się fatalny dla samorządów. W wielu
miejscach w Polsce w styczniu do-
CIERPIĄ
CHORZY,
CIERPI TEŻ
GOSPODARKA.
KWARAN-
TANNA TO NA
RAZIE JEDYNY
SPOSOBNA
ZAHAMOWANIE
WIRUSA
chody z P1T spadły w porównaniu ze
styczniem 2019 r Marek Goliszewski,
prezes BCC, alarmuje, że inwestycje
prywatne spadły do poziomu 13 proc.
PKB - to jest najniższy wynik
w okresie transformacji. Na domiar
złego zakończyło się już chyba zbie-
ranie pieniędzy z uszczelnieniu po-
datku VAT. Najnowsze szacunki mó-
wią, że w 2019 r luka VAT mogła na-
wet wzrosnąć.
SZYKUJMY SIĘ
NA WIĘKSZA PRZECENĘ
Profesor Marek Belka ostatnio prze-
strzegał, że w Polsce może pojawić
się inflacja o wiele wyższa niż sadzą
optymiści, co odczują najbardziej go-
spodarstwa domowe o najniższych
dochodach. Ostrzegł też, że ryzyko
pojawienie się stagflacji (niski wzrost
PKB i wysoka inflacja) jest coraz
większe. Co prawda ostatnie dane
makro (wzrost produkcji o 1,1 proc,
r/r w styczniu - oczekiwano spadku)
były nieco lepsze od oczekiwań, ale
nikt nie wie, jak globalne spowolnie-
nie z powodu epidemii uderzy w pol-
ską gospodarkę.
W tej trudnej sytuaqi wspomina-
nie o ważnym wydarzeniu, czyli
o szczycie Unii Europejskiej w spra-
wie budżetu na lata 2021--2027
gdzieś nam się zagubiło. Pewnie
zresztą słusznie, bo „oszczędny
klub" (Dania, Holandia. Szwecja
i Austria) nie zgadza się na zwięk-
szenie budżetu tak, zęby uzupełnić
fundusze po odejściu Wielkiej Bryta-
nii, a kraje Europy Środkowej (w rym
Polska) chcą. zęby budżet byl jak
największy. Z góry można było zało-
żyć, że pierwsze podejście nie uda
się i tak się też stało Potrzebne będą
kolejne szczyty i posiedzenie Parla-
mentu Europejskiego, żeby w końcu
budżet powstał.
Na razie wszyscy będą się wpa-
trywali w rozwój epidemii i próbo-
wali oszacować straty. Tak jak na po-
czątku pisałem - nie jest to w tej
chwili możliwe. Być może w kolej-
nym tekście będę już mógł coś po-
wiedzieć o skutkach tego psycholo-
giczno-rynkowego pandemonium na
realną gospodarkę Szczególnie inte-
resujące jest to, jak podziała cięcie
stóp w USA Jeśli pomoże tylko na
chwilę, to trzeba będzie szykować
się na potężną przecenę. ©
BIZNES W CZASIE
PANDEMII. CO NAS
CZEKA
Cezary Szczepański
Ograniczenie działalności setek tysięcy firm,
krach na giełdzie, zwolnienia pracowników
i masowe zamknięcia sklepów. To wydarzyło się
tylko w pierwszej połowie marca. Czy to dopiero
początek większego kryzysu, czy za kilka
miesięcy wrócimy do wzrostów. Oto nasze trzy
scenariusze.
Wejdź na stronę www.mycompanypolska.pl. Przygotowaliśmy specjalny serwis poświęcony koron akcyzy sowi.
Informujemy, radzimy, pomagamy!
Tylko od 2 do 16 marca,
czyli na przestrzeni
niespełna dwóch tygo-
dni z warszawskiej
Giełdy Papierów Warto-
ściowych „wyparowa-
ło” niemal 280 młd zł.
Choć nawet trudno wyobrazić sobie
taką kwotę, to jednak tylko preludium
do dramatu, który odgrywa się i bę-
dzie odgrywał przez najbliższe mie-
siące w setkach tysięcy polskich firm.
Koronawirus zainfekował już branżę
turystyczną, transport, przewoźników
lotniczych, gastronomię, organizato-
rów imprez masowych, teatry, kina,
branżę fashion, galerie handlowe oraz
przemysł farmaceutyczny. Straty?
W tym momencie nie do oszacowania.
Pytanie jest jednak ważniejsze, jak
przetrwać. Bo z punktu widzenia biz-
nesu w momencie, kiedy kraj wszedł
w okres kwarantanny, biznesowo we-
szliśmy w recesję.
Od 14 marca w całej Polsce obo-
wiązuje zakaz funkcjonowania skle-
pów odzieżowych, meblowych, z ar-
tykułami oświetleniowymi czy
sprzętem RTV AGD funkcjonujących
w budynkach o powierzchni sprzeda-
ży ponad 2 tys. mkw. Takich sklepów
w Polsce jest kilkanaście tysięcy. Za-
mknięte są kina, a restauracje mają
bardzo ograniczone możliwości dzia-
łania (tylko jedzenie na wynos).
Sfinks zanotował 90-procentowy
spadek przychodów, z kolei Maxi-
pizza, notowany na GPW właściciel
sieci restauracji, poinformował
o 20-50 proc, spadku przychodów.
Centra handlowe (tych w Polsce jest
ponad 500) „przyciągają" klientów
wyłącznie sklepami spożywczymi,
aptekami i placówkami bankowymi.
Straty już teraz wynoszą setki milio-
nów złotych. Przykładowo, firma
CDRL, właściciel sklepów Coccodrillo
wstępnie oszacowała, że sprzedaż
w I kwartale br. spadnie o 30 proc,
w porównaniu do minionego roku.
Oznacza to realną stratę na poziomie
to min zł. Potencjalny wzrost zamó-
wień przez internet nie będzie w sta-
nie pokryć tych strat.
Ale stanęły też fabryki, które teo-
retycznie nie są na pierwszej linii.
Produkcję na dwa tygodnie zawiesiła
fabryka opon w Dębicy. Podobnie jak
fabryka FCA w Tychach i większość
fabryk koncernu w Europie.
Co robią przedsiębiorcy? Liczą.
Z ograniczonymi możliwościami
operacyjnymi, z pracownikami, któ-
rzy albo zostają w domu, by opieko-
wać się dziećmi (zamknięte szkoły),
albo pracują zdalnie, ze zobowiąza-
niami finansowymi i wierzytelno-
ściami, które być może nigdy do
nich nie trafią. A to dopiero początek
epidemii, która może z nami zostać
nawet przez wiele miesięcy.
Sytuacja w momencie pisania ni-
niejszej analizy jest bardzo dyna-
miczna. Rząd zapowiedział pakiet
pomocowy o wartości 212 młd zł (pi-
szemy o nim na kolejnych stronach).
Na giełdach, pomimo działań naj-
ważniejszych banków centralnych
(mocne obcięcie stóp procentowych
m.in. przez EBC czy FED oraz NBP),
trwa wyprzedaż aktywów. Kolejne
rządy podejmują coraz to bardziej
rygorystyczne działania, których ce-
lem jest opanowanie epidemii i po-
moc przedsiębiorcom. Dania prze-
znaczy na wsparcie dla pracodaw-
ców i pracowników 30 młd euro,
Francja zarezerwowała na ten cel
50 mld euro, Nowa Zelandia zapo-
wiada, że chce wydać na walkę ze
skutkami pandemii równowartość
4 proc. PKB. Niemcy mogą urucho-
mić fundusz antykryzysowy o war-
tości 500 mld euro. Amerykanie idą
na rekord. Steven Mnuchin, sekre-
tarz skarbu, podczas prywatnego
lunchu miał powiedzieć, że pakiet
pomocowy Białego Domu wyniesie
850 mld doi.
To, co dzieje się na rynku, przy-
biera jednak efekt domina. Zamknię-
ty sklep meblarski (np. Ikea zamknę-
ła swoje placówki jeszcze przed ofi-
cjalną decyzją rządu) oznacza nie-
mal zupełne zaprzestanie sprzedaży
(zostaje internet). Z tego powodu
sieci handlowe nie zamawiają mebli
od producentów (a w tym przypadku
Polska jest jednym z największych
tynków w Europie). Ci muszą
wstrzymać działalność, wysyłając
pracowników do domu albo, jeśli
mają trudną sytuację, po prostu ich
zwalniając. Dalej - tracą tartaki czy
producenci artykułów metalowych.
Mniejszy handel oznacza mniejsze
potrzeby na transport - spadają wy-
niki finn logistycznych. Czeka nas
recesja - mniej albo bardziej dotkli-
wa. Pewne jest jedno - ten schemat
EFEKT DOMINA
-TAK MOŻNA
OPISAĆ TO,
CO DZIEJE SIĘ
NA RYNKU. ZA-
MKNIĘTE GRA-
NICE (U GÓRY]
OZNACZAJĄ
KŁOPOTY DLA
WIELU BRANŻ.
ZAROBIĆ MOGĄ
NATOMIAST
FIRMY
MEDYCZNE
może dotknąć każdą firmę, niezależ-
nie od kondygi i fundamentów.
SCENARIUSZ 1
OPTYMISTYCZNY, ZA 2-3 MIESIĄCE
GOSPODARKA ZNÓW RUSZY
Pierwszym krajem, który został
w pełni dotknięw przez epidemię,
były Chiny. Wadze państwa podjęły
drastyczne kroki. W prowincji Hubei
wstrzymano dosłownie wszystko.
W innych rejonach kraju sytuacja
była nieco lepsza. Mimo to, jak poka-
zują aktualne dane, produkcja prze-
mysłowa w styczniu i lutym w ca-
łych Chinach spadła aż o 13,5 proc.
Był to pierwszy spadek tego wskaź-
nika od... 1900 r.! Sprzedaż detalicz-
na poszła w dół o ponad 20 proc. In-
westycje - niemal o 25 proc.
W marcu Chiny rozpoczęły „re-
start” gospodarki - stopniowo uru-
chamiają kolejne fabryki. W II tygo-
dniu miesiąca poza prowincją Hubei
ruszyło już Q5 proc, dużych firm.
Mimo to rząd zdecydował się na bez-
pośrednie wpompowanie w gospo-
darkę w formie pożyczek ponad
14 mld doi. Niewykluczone, że kwota
ta będzie większa.
W naszych scenariuszach kluczo-
wym pytaniem pozostaje więc to, jak
WIELE
POLSKICH
UPADKU.
IM DŁUŻEJ
TRWAĆ BĘDZIE
EPIDEMIA,
TYM WIĘCEJ
BĘDZIE
BANKRUCTW
szybko uda się zatrzymać epidemię
i zrestartować gospodarkę? W Polsce
pierwsze zachorowanie oficjalnie po-
twierdzono 4 marca. Chinom po
wdrożeniu najbardziej rygorystycz-
nych działań zatrzymanie wirusa za-
jęło niemal dwa miesiące. Oznacza
to, że gospodarka w Polsce mogłaby
„ruszyć” na początku maja. W opty-
mistycznym scenariuszu. Co to
oznacza?
Przykładowo, w 2018 r. działal-
ność związana z kulturą, rozrywką
i rekreacją (czyli działy niemal całko-
wicie zablokowane przez epidemię)
wniosły do PKB ponad 14 mld zł
- ok 0,7 proc, całego PKB.
Zakwaterowanie i gastronomia
(w większości zablokowane) - już
niemal 24 mld zł - 1,1 proc. PKB.
Zupełnie teoretycznie więc za-
mknięcie tych działów na dwa mie-
siące będzie „kosztowało" polską
gospodarkę nawet 6 mld zl. Pro-
blem w tym, że przez dwa miesiące
w ograniczonym stopniu będzie
działała produkcja przemysłowa czy
transport samochodowy. Mocno
ograniczony zostanie również han-
del. Wiele usług również poniesie
straty.
Dokładną analizę konsekwencji
kolejnych działań na bieżąco prowa-
dzą analitycy mBanku. Przykłado-
wo, zamknięcie szkół przez miesiąc
oznacza spadek kwartalnego PKB
o prawie 2 proc. Analitycy banku
9 maca prognozowali, że w II i 111
kwartale br. polski PKB wzrośnie
w stosunku rocznym o około 1 proc,
(wcześniejsza prognoza sugerowa-
ła, że wzrost wyniesie 3 proc.). Tyle
że wciągu kilku następnych dni sta-
ło się jasne, że jest to prognoza nie-
aktualna.
Niezależnie od prognozy gospo-
darczej, która nie jest możliwa i któ-
rej żaden z analityków na razie nie
chce się podjąć (ze względu na bar-
dzo niestabilną sytuację), pewne jest
jedno - mnóstwo polskich firm sta-
nie na krawędzi upadku i im dłużej
trwać będzie epidemia, tym więcej
będzie upadłości.
SCENARIUSZ 2
NAJPIERW WIELKI SZOK,
POTEM WIELOMIESIĘCZNY
POWRÓT 00 RÓWNOWAGI
Drugi scenariusz jest bardziej pesy-
mistyczny. Wirus zostanie z nami do
września, mimo że jego intensyw-
ność spadnie. Niezależnie od tego, że
w kolejnych tygodniach do życia po-
wracać będą nowe obszary gospo-
darki, to straty poniesione przez
pierwsze dwa, trzy miesiące będą
gigantyczne.
Ze względu na przedłużającą się
walkę zamknięta pozostaje branża
turystyczna. Z powodu kolejnych
dziesiątków tysięcy infekcji wyłą-
czane są kolejne fabryki. Przedłuża-
jące się zamknięcia szkół wyłączają
kolejnych pracowników. Ze względu
na międzynarodowy charakter epi-
demii poważne straty mogą ponieść
także polscy podwykonawcy eks-
portujący towary do Niemiec. Przy-
pomnijmy, w 2019 r. ok. 30 proc,
polskiego eksportu do Niemiec sta-
nowiły produkty lub usługi, które
następnie Niemcy eksportowali do
kolejnych krajów. Załamanie się
światowego rynku mocno uderzy
w ten segment. Głównym towarem
eksportowym były pojazdy oraz po-
dzespołu na rynku moto. W Polsce
produkowane są także maszyny
przemysłowe i podzespoły, meble,
artykuły elektryczne czy tworzywa
sztuczne i ich pochodne.
W kontekście przedłużającej się
epidemii należy także zwrócić uwagę
na kwestię transportu. Jak wynika
z analizy PwC, w 2018 r. polskie fir-
my przewiozły towary o łącznym to-
nażu niemal 1,2 mld t. Jesteśmy jed-
nym z europejskich liderów - nie-
stety, potencjalne długotrwałe zała-
manie tego rynku może mieć
poważne konsekwencje. To setki ty-
sięcy miejsc pracy zarówno kierow-
ców, jak i zaplecza logistycznego.
Gigantyczne straty szacowane są
także przez przewóz autokarowy. To
rynek wart rocznie 10 mld zł. Tym-
czasem międzynarodowy przewóz
osób w zaledwie kilka dni od poja-
wienia się koronawirusa w Polsce
spadł o 97 proc., a transport towa-
rów - o 30 proc.
Pod znakiem zapytania stoi także
rynek gastronomiczny. Mimo że
możliwe są dowozy, to wciąż rynek
poniesie olbrzymie straty. Jak wyni-
ka z raportu opublikowanego pod
koniec 2019 r. przez pizzaportal.pl,
rynek dowozów gastronomicznych
w Polsce wyniósł około 6,6 mld zł,
przy czym zamówienia przez inter-
net to 1,3 mld zł. Problem w tym, że
cały rynek HoReCa stanowi prawie
31 mld zł! Nawet, jeśli opcja dostaw
zostanie zachowana przez kilka naj-
bliższych miesięcy, to straty dla re-
stauracji będą ogromne.
O ile w dużych miastach rozpo-
znawalne placówki mogą prze-
trwać, o tyle dramatyczna sytuacja
czeka przedsiębiorców w mniej-
szych miastach. Maj to sezon ko-
munii. Wakacje - ślubów. Ich od-
wołanie to wręcz miliardowe straty
i koniec dla biznesów na rynku ga- |
stronomicznym. |
Załamanie czeka także rynek ho- “
telarski. Turystyka zostanie w prak-
KORONAKRYZYS
tyce wyłączona na wiele miesięcy.
W 2019 r. do Polski przyjechało aż
20 min turystów. Zostawili oni w na-
szym kraju aż 35 mld zł. W sektorze
pracuje 700 tys. osób, a jego wpływ
na polskie PKB to łącznie 6 proc. Co
więcej, w Polsce działa obecnie ok.
2,7 tys. hoteli oraz kilkanaście tysię-
cy innych lokalizacji noclegowych
(np. agroturystyka, motele, pokoje
dla gości). Zamrożenie napływu tu-
rystów zagranicznych i prawdopo-
dobne bardzo mocne ograniczenie
podróżowania wewnątrz kraju do-
prowadzi do skraju upadłości wiele
z nich. Sytuacji nie poprawi także
możliwe zamienianie hoteli w ośrod-
ki kwarantanny.
SCENARIUSZ 3
TO DOPIERO POCZĄTEK KRYZYSU
Najbardziej pesymistyczny scena-
riusz to powtórzenie epidemii
sprzed 100 lat. Grypa „hiszpanka"
uderzyła w trzech falach, przy czym
każda kolejna była bardziej śmiertel-
FIRMY SZACUJĄ STRATY
Coccodrillo, sklepy odzieżowe
Jeśli sklepy w centrach handlowych
pozostaną zamknięte do końca
marca, to sprzedaż w I kwartale br.
spadnie o 30 proc. (ok. 10 min zl)
w porównaniu do minionego roku.
Spodziewany jest także spadek sprze-
daży w sklepach agencyjnych (nie do
oszacowania w połowie miesiąca).
Firma postawi na sprzedaż interneto-
wą, ale nie jest w stanie ocenić, na ile
uratuje to wyniki. Z powodu epidemii
z opóźnieniem dotarła aktualna
kolekcja wyprodukowana w Chinach
[2 tygodnie), ale stany magazynowe
są już pełne.
Novaturas, touroperator
Firma odnotowała wzrost przychodów
w styczniu i lutym, ale ze względu na
epidemię wycofała prognozę wyników
na 2020 r. (EBITDA 5-6 min euro
i wzrost przychodów 3-5 proc.). Firma
zadeklarowała .ograniczenie kosztów*
i podkreśliła, że jej biznes jest osset
light, dzięki czemu jest elastyczny na
wahania.
na niż poprzednia. Grypa szalała na
świecie przez rok. Co, jeśli naukow-
com nie uda się opracować szcze-
pionki (a jeśli nawet zostanie stwo-
rzona, to państwa nie będą w stanie
odpowiednio szybko ją rozdystrybu-
ować) i dojdzie do powtórnego ude-
rzenia wirusa jesienią?
To najbardziej pesymistyczny
i przerażający scenariusz, jaki może
nadejść. Globalna gospodarka straci
do tego momentu co najmniej kil-
kanaście procent wartości. Państwa,
walczące o przetrwanie firm, będą
poważnie zadłużone. W tym kon-
tekście nie należy także zapominać
o zmianach klimatycznych, a do-
kładniej o pojawiających się w róż-
nych rejonach świata katastrofach
naturalnych. Przykładowo, w Polsce
od lat notowana jest susza, która
uderza w rolnictwo. Prowadzi to do
mocnego wzrostu cen żywności
- w przypadku kontynuowania epi-
demii ceny te wzrosną jeszcze bar-
dziej. ®
CD Project, gry komputerowe
Pracownicy firmy pracują z domów,
ale firma podkreśliła utrzymanie
wrześniowej premiery głośnej gry
Cyberpunk 2077. Firma nie poinfor-
mowała o potencjalnych stratach ani
zyskach w najbliższych miesiącach.
Rainbow Tours, podróże
Dzięki dobrym wynikom pod koniec
2019 i na początku 2020 r.. firma mimo
odwołania imprez turystycznych do
28 marca nie obawia się o wyniki i liczy
na możliwość zachowania rentowności
w całym roku, mimo spodziewanego
mocnego spadku sprzedaży w II kwar-
tale br. Firma skoncentrowała się na
sprzedaży sług przez internet i obsługę
telefoniczną.
Forte, fabryki mebli
Firma nie potrafi oszacować konse-
kwencji wprowadzonych ograniczeń
na jej wyniki finansowe, ale zwróciła
uwagę na ich negatywny wpływ na
wyniki w marcu. I i II kwartale, a także
w całym 2020 r.
CO PROGNOZUJĄ
ANALITYCY
Oto prognozy opublikowane
w pierwszych dwóch tygodniach
marca. Sytuacja jest dynamiczna:
Bank Ochrony Środowiska
Obniżamy prognozę wzrostu
PKB z 3 do 1.9 proc.
mBank
Gospodarka będzie rosła
w tempie 1.6 proc, a nie
2.8 proc., jak przewidywaliśmy
wcześniej
Credit Agricole
W drugim kwartale 2019 r. PKB
spadnie o 0.5 proc, w ujęciu
rok do roku W 2020 roku PKB
wzrośnie O 1.2 proc
City Handlowy
Zakładamy, ze ogłoszone działa-
nia mające ograniczać społecz-
ne interakcje doprowadzą do
stagnacji konsumpcji w I kwar-
tale. a w U kwartale obniżą
wzrost PKB o ponad 2 punkty
procentowe do 0.9 proc.
Morgan Stanley
Polska gospodarka w roku
2020 skurczy się o 3.6 proc,
w scenariuszu bazowym
i o 5.6 w pesymistycznym
Agencja Moody*s
W 2020 r. PKB będzie rosi
w tempie 3 proc.
ZAMKNIĘTE GALERIE HANDLOWE OZNACZAJĄ KŁOPOTY
M.IN. DLA PRODUCENTÓW ARTYKUŁÓW ODZIEŻOWYCH I OBUWIA
Redan, branża modowa
Mimo że większość sklepów firmy nie
znajduje się w centrach handlowych
i może działać swobodnie, to noto-
wane są znaczące spadki obrotów.
Ich skala nie jest do oszacowania, ale
Redan obawia się, że istnieje ryzyko
zamknięcia części sklepów - szcze-
gólnie franczyzowych.
Fiat Chrysler Automobiles
Firma zamknęła do odwołania więk-
szość fabryk w Europie, w tym zatrud-
niającą ponad 2,2 tys. pracowników
fabrykę w Tychach. Przestój ma trwać
co najmniej do 27 marca. Fabryka
FCA Powertrain w Bielsku-Białej nie
wstrzymała produkcji, ale działa
w ograniczony sposób.
VRG, producent biżuterii i ubrań
VRG przewiduje, że ze względu na
ograniczenia w działaniu obiektów
handlowych, w których znajdują się
salony marek Vistula. W.Kruk. Bytom,
Wólczanka i Dem Cler. skonsolidowa-
ne przychody grupy spadną w I kw.
2020 r. do poziomu ok 190 min zl.
czyli o 11 proc. r/r. Firma zadekla-
rowała brak problemów, jeśli chodzi
o zaplecze magazynowe
TXM, branża modowa
Firma nie ma problemów z zapa-
sami magazynowymi, ale poniosła
duże straty po ograniczeniu sprze-
daży w sklepach zlokalizowanych
w galeriach handlowych W sobotę,
IM marca, nawet po wyłączeniu z wy-
liczeń sklepów, które musiały zostać
zamknięte, odwiedzalność klientów
w pozostałych placówkach sieci spa-
dła az o 7M proc. - Obecna sytuacja
wpływa na spadek bieżącej sprzedaży,
co będzie mieć istotny, negatywny
wpływ na płynność finansową TXM
oraz będzie negatywnie rzutować na
wyniki finansowe za rok obrotowy
2020. Prawdopodobnie będzie też
rzutować na zdolność TXM do reali-
zacji założeń restrukturyzacyjnych,
przewidzianych w planie restruktury-
zacyjnym - podała firma.
Budimex. branża budowlana
Firma spodziewa się krótkotermi-
nowo przerwania łańcucha dostaw
zagranicznych (8 potwierdzonych
budów] oraz odpływu pracowników.
Ponadto firma liczy na odpływ nawet
20 proc, podwykonawców z Ukrainy,
w związku z zamknięciem granic
ukraińskich oraz masowymi zwol-
nieniami lekarskimi (ok, 10-20 proc,
pracowników) oraz przewiduje, że ok.
10 proc, pracowników w Niemczech
będzie chcialo natychmiast powrócić
do Polski. Finanse firmy są jednak
stabilne.
Sfinks Polska, restauracje
W weekend 1M-15 marca firma za-
notowała spadek obrotów w swoich
restauracjach o 90 proc, w porów-
naniu z poprzednim weekendem.
Jednocześnie Sfinks nie odnotował
zwiększonej liczby zamówień w po-
staci sprzedaży na wynos i dostaw
do domu. Jeśli to się nie zmieni,
firma zadeklarowała .bardzo istotny
wpływ na wyniki finansowe i sytu-
ację plynnościową/gospodarczą
emitenta".
Suwary, producent butelek
Firma zwiększyła produkcję butelek
i kanistrów z przeznaczeniem na
środki dezynfekujące i aseptyczne
w związku z pandemią koronawirusa
Dostawy realizowane są dla Orlen
Dii oraz Polfa Tarchomin. Firma, by
zapewnić ciągłość produkcji i dostaw,
rozszerzyła współpracę z agencjami
pracy.
ŁUKASZ KOZŁOWSKI
główny ekonomista Federacji
Przedsiębiorców Polskich,
ekspert Centrum Analiz
Legislacyjnych i Polityki
Ekonomicznej (CALPE)
STRATY DLA GOSPODARKI
WYNIOSĄ NAWET 50 MLD ZŁ
Zmniejszony obrót gospodarczy z powodu
koronawirusa ujemnie wpłynie na dynamikę
PKB. zmniejszając również wpływy do sektora
finansów publicznych. Wobec szybko zmieniającej
się sytuacji szacowanie potencjalnych gospo-
darczych skutków epidemii koronawirusa jest
znacząco utrudnione. Jednak zakładając obniżenie
wzrostu PKB w 2020 r. o 2 pkt proc, w stosunku do
pierwotnych założeń określonych w budżecie pań-
stwa, straty dla gospodarki ukształtowałyby się na
poziomie ok. 50 mld zł, a utracone wpływy sektora
finansów publicznych - ok. 20 mld zł.
Mając na uwadze powagę gospodarczych
skutków epidemii koronawirusa. niezbędny może
okazać się daleko idący Impuls fiskalny. Zdecydo-
wały się na to już niektóre państwa, np. w Niem-
czech uruchomiono program rządowych gwarancji
kredytowych o wartości do 550 mld euro, podczas
gdy w Hiszpanii przeznaczono IR mld euro na dzia-
łania służące zabezpieczeniu płynności finansowej
małych I średnich przedsiębiorstw.
1 tASTP.EWS
CO ROBIĆ KIEDY ATAKUJE
KORONAKRYZYS
ZL Cezar, Szczepans,
Kryzys to sytuacja wyjątkowa, wiec i ty musisz działać
wyjątkowo. Przede wszystkim szybko podejmować decyzje
i myśleć bardzo niekonwencjonalnie. Nie ma rzeczy
niemożliwych i nie ma sytuacji, z których nie ma wyjścia.
1 ODŁÓŻ SPŁATĘ ZOBOWIĄZAŃ
STAŁYCH. DA Cl TO CHWILĘ
ODDECHU
Jeśli spodziewasz się problemów
ze spłatą kredytu, jak najszybciej
zwróć się o pomoc do banku. Przy-
kładowo, w poniedziałek, 16 marca
mBank jako pierwsza instytucja fi-
nansowa w Polsce umożliwił każde-
mu klientowi indywidualnemu oraz
małym i średnim firmom odłożenie
spłaty raty kapitałowej kredytu aż
do pół roku. Dotyczy to wszystkich
kredytów spłacanych w ratach, m.
in. gotówkowych, hipotecznych czy
firmowych. Korzystny dla przedsię-
biorców jest plan zaprezentowany
przez Związek Banków Polskich.
Np., jeśli firmie kończy się w naj-
bliższym czasie finansowanie, to
jeśli na koniec 2019 r. miała ona
zdolność kredytową, instytucja fi-
nansowa ma ją odnowić na czas do
6 miesięcy. Pomoc zagwarantowały
także banki, które w swoich struk-
turach mają firmy leasingowe i fak-
toringowe - np. poprzez odroczenie
spłat rat leasingowych.
2 SPŁATĘ LEASINGU
TEŻ MOŻNA DOŁOŻYĆ
Jeśli leasingujesz auto lub maszyny,
jak najszybciej skontaktuj się z in-
stytucją, która udzieliła finansowa-
nia. Związek Polskiego Leasingu
i Polski Związek Wynajmu i Leasin-
gu Pojazdów w komunikacie zapew-
nili, że klienci mogą liczyć na m in.
odroczenie w czasie spłat rat w czę-
ści kapitałowej lub kapitałowa od-
setkowej lub kapitalowo-serwiso-
wej, a także odstąpienie od stosowa-
nia odsetek karnych w związku
z odroczeniem spłat rat i stosowania
części opłat i prowizji.
3 SPRAWDŹ UMOWĘ WYNAJMU.
WYNEGOCJUJ OBNIŻKĘ
Jeśli wynajmujesz lokal handlowy
i musisz go zamknąć, bo znajduje się
on w dużym obiekcie handlowym,
postaraj się porozumieć z wynajmu-
jącym. Możliwe jest np. obniżenie
czynszu, odłożenie go w czasie lub
inne rozwiązanie. Przeczytaj z praw-
nikiem swoją umowę, być może
znajduje się w niej zapis o sile wyż-
szej. Spróbuj się na to powołać Jeśli
wynajmujesz lokal od miasta lub
gminy dowiedz się, czy nie ma moż-
liwości umorzenia opłat Przewiduje
to ustawa o finansach publicznych.
Wiele miast zapowiedziało takie
umorzenia na czas zamknięcia lokali.
/| EPIDEMIA TO SIŁA WYŻSZA.
*1 • MOŻESZ SIĘ NA TO POWOŁAĆ
Jeśli z powodu koronawirusa nie
możesz wykonać podpisanej umo-
wy, zacznij działać, powołując się na
„siłę wyższą”. - Ogłoszenie stanu
epidemii Rozporządzeniem Ministra
Zdrowia z 14 marca 2020 r. z pewno-
ścią można uznać jako siłę wyższą
i chociaż teoretycznie nic to nie
zmienia i nadal należy spodziewać
się egzekwowania praw przez drugą
stronę umowy bez względu na zaist-
niałą sytuację, istnieją pewne kroki
prawne, które można w te) sytuacji
podjąć.
Warto zauważyć, że zgodnie
z kodeksem cywilnym i regułą rebus
sii sruniibus sąd może dokonać zmia-
ny treści stosunku prawnego łączą-
cego strony w razie zaistnienia
okoliczności. których strony nie
przewidziały podczas zawierania
umowy. Powołanie się na tę klauzulę
zasadne jest jeśli spełnienie świad-
czenia byłoby połączone z nadmier-
nymi trudnościami albo groziłoby
jednej ze stron rażącą stratą, gdyby
spełniła świadczenie zgodnie z umo-
wą - radzi met Agata Jaczyńska.
senior associate w kancelarii Chałas
i Wspólnicy. Możliwe jest np wystą-
pienie do sądu z wnioskiem o udzie-
lenie zabezpieczenia roszczenia po-
przez np. wstrzymanie obowiązku
uiszczenia danego świadczenia
umownego i np. jego zapłatę do de-
pozytu sądowego na czas trwania
postępowania lub jego częściowe
uchylenie na czas postępowania.
5 ROZMAWIAJ Z PRACOWNIKAMI.
• PODTRZYMUJ ICH MORALE
Jeśli z powodu wirusa twoja ńrma
nie może działa; mozesz ograruczyc
koszą- wynagrodzeń pracowników
wprowadzając tzw. postojowe Pra-
cownik otrzymuje wówczas mzszą
pensję - określoną stawkowo lub co
najmniej w wysokości 00 proc, wy-
nagrodzenia, ale me mniej niż wyna-
grodzenie minimalne Staraj się jed-
nak zatrzymać ludzi bo to om two-
rzą twój biznes i byc może po mie-
siącu dwóch przestoju wróci on do
normy. A wówczas o pracowników
może brc trudno
6BADZ KREATYWNY
To łatwiej powiedzieć, mz zro-
bić. ale z pesymistycznym nastawie-
niem nic me wymyślisz, a twój mo-
rowy stan udzieli się innym. Każdy
kryzys to okazja do zmiany, naucze-
nia się czegoś nowego Mozę część
procesów w twojej firmie da się zau-
tomatyzować i przez to obniżyć
koszty. może da się uruchomić nowe
kanały sprzedaży. A może uda ci się
przestawić na inne produkty. Pamię-
taj kryzys me będzie trwał wiecznie
CZY KUPOWAĆ,
KIEDY LEJE SIĘ
KREW
Emil Szweda
Nasza giełda od lat spisuje się poniżej oczekiwań,
ale nawet w jej przypadku spadek głównego indeksu
giełdowego o MO proc, w czasie trzech tygodni jest
wydarzeniem nadzwyczajnym.
perspektywy czasu moż-
na powiedzieć, że inwe-
storzy giełdowi wyjątko-
wo długo podejmowali
decyzje. Choć o rozwija-
jącej się epidemii nowe-
go wirusa w Chinach
wiadomo było od pierwszych dni
stycznia, a w połowie miesiąca było
już o niej głośno na całym świecie,
jeszcze w przedostatnim tygodniu
lutego S&P 500 - główny indeks no-
wojorskiej giełdy - ustanawiał histo-
ryczny szczyt notowań. Kiedy jednak
inwestorzy uznali już, że koronawi-
rus może zagrozić światowej gospo-
darce, decyzje, które podejmowali,
były radykalne.
Do połowy marca (licząc z pa-
miętną sesją z 16 marca, w czasie
której S&P zanotował trzeci co do
wielkości spadek w historii) indeks
ten stracił 30 proc, w ciągu zaledwie
trzech tygodni Jeszcze mocniej spa-
dały indeksy w Europie - niemiecki
DAX stracił 4.0 proc., podobnie war-
szawski WIG i paryski CAC40. jak na
okres zaledwie trzech tygodni, tem-
po spadków było niezwykle, ale też
i skala zagrożenia - zdawałoby się
- nadzwyczajna.
TYM RAZEM JEST INACZEJ
Ludzkość nigdy wcześniej nie zetknę-
ła się wszak z wirusem SARS-CoV-2
i dlatego jest wobec niego bezbronna.
Wszak nasze organizmy nie miały
jeszcze okazji, by wykształcić prze-
ciwciała, a naukowcy, by opracować
szczepionki. To zaś sprawia, że do-
kładnie każdy człowiek na Ziemi
w zetknięciu z wirusem może zacho-
rować, nawet ze skutkiem śmiertel-
nym. Dla masowej wyobraźni i podej-
mowanych działań nie ma przy tym
znaczenia, że faktyczna śmiertelność
wynosi prawdopodobnie poniżej
1 proc, (oficjalne statystyki mogą być
wyższe, ale liczbę w mianowniku
tworzą zarejestrowane przypadki
choroby, tych niezarejestrowanych
może być znacznie więcej).
Strach przejął kontrolę nad kon-
sumentami, za którymi poszli polity-
cy (wszyscy chcą wykazać się odpo-
wiednio dużą ostrożnością), a za ich
decyzjami inwestorzy. Kwarantanna
obejmująca praktycznie całą Unię
Europejską oznacza zerowe przycho-
dy dla setek tysięcy firm - od skle-
pów przez usługi po wielkie zakłady
produkcyjne, którym przerwano łań-
cuchy dostaw, zresztą nawet gdyby
ich nie przerwano, ich produkcji nie
dałoby się sprzedać. Innymi słowy,
recesja stała się pewna, natomiast
nikt nie wie jak głęboka ona będzie
i jak długo potrwa. Inwestorzy mają
więc dobre powody do sprzedawania
akcji. Ale także do ich kupowania.
Co prawda, rynki finansowe nie
zetknęły się jeszcze z pandemią na
taką skalę, a w zasadzie należałoby
powiedzieć, że nie zetknęły się
z wprowadzeniem kwarantanny
w takiej skali, to jednak nie jest to
pierwsza recesja, z którą przyszło im
się mierzyć i nie pierwszy raz widzi-
my krach.
Inwestorzy z przynajmniej
20-letnim stażem mogą dobrze pa-
miętać efekty pęknięcia internetowej
bańki w 2001 r. - bessa trwająca pół-
tora roku sprowadziła wartość S&P
500 o prawie połowę niżej. Krach na
rynku amerykańskich nieruchomości
był równie bolesny i także wówczas
bessa trwała półtora roku. Natomiast
za nami (w chwili, gdy te słowa są
pisane) trzy tygodnie spadków
i straty rzędu 30-40 proc. Miejsca
na dalsze spadki jest więc jeszcze
sporo. Trzeba też podkreślić, że wy-
jątkowe jest samo tempo osuwania
się indeksów. W czasie poprzednich
bess zdarzały się naturalnie silnie
spadkowe sesje, ale następowało po
nich niemal równie silne odreagowa-
nie. Innymi słowy - nawet w wyraź-
nych trendach spadkowych wykresy
przyjmowały formę zygzaków, a nie
pionowej ściany. Obecna jednomyśl-
ność inwestorów jest wyjątkowo wy-
niszczająca, lecz jak mogą mieć wąt-
pliwości, skoro również ekonomiści
są zgodni co do tego, że gospodarcze
skutki epidemii koronawiurusa będą
opłakane i długotrwałe?
GOTÓWKA JEST KRÓLOWĄ
Jedną z głównych obaw inwestorów
jest ryzyko utraty płynności przez
spółki nieuzyskujące przychodów,
ale ponoszące koszty wynajmu, za-
kupu zapasów i produkcji oraz oczy
wiście zatrudnienia. Jakby mało
było bieżących kłopotów, trzeba też
pamiętać, że przez ostatnią dekadę
- za sprawą polityki realnie ujem
nych stóp procentowych i skupu ak
tywów przez największe banki cen-
tralne - stopniowo narastała bańka
zadłużenia.
Międzynarodowy Instytut Finan
sów podliczył globalny dług na
253 bln doi. (na koniec września
ub.r.), czyli 322 proc, światowego
PKB. Tak olbrzymiego zadłużenia nie .
sposób spłacić - można je tylko 0 g
sługiwać, ale wyłącznie w sprzyjają
KORONAKRYZYS
cych warunkach, czyli wzrostu go-
spodarczego (pozwala rosnąć zy-
skom firm i dochodom budżetowym)
oraz niskiej inflacji (pozwala trzy-
mać stopy procentowe nisko, a więc
także i koszty odsetkowe). Jak doszło
do powstania tak wielkiego niebez-
pieczeństwa? Spadająca rentowność
obligacji skarbowych (a spadała na
skutek ich skupu przez banki cen-
tralne) skłoniła inwestorów do po-
szukiwania wyższych zysków z in-
westycji w obligacje, a te oferowały
tzw. rynki wschodzące oraz papiery
korporacyjne. Przedsiębiorstwa, kon-
sumenci i rządy ochoczo korzystały
z coraz niższych kosztów odsetko-
wych. Przez dekadę (do końca 2019
r.) ich zobowiązania finansowe
wzrosły o ok. 240 proc,, podczas gdy
światowy PKB wzrósł w tym czasie
o niewiele ponad 31 proc.
Na tym nie koniec. W raporcie ze
stycznia tego roku OECD ostrzegła,
że na świecie nie tylko szybko przy-
bywa długu, ale jest on coraz niższej
jakości (przybywa emisji obligacji
z niskimi ratingami). W dodatku aż
jedna trzecia obligacji korporacyj-
nych musi zostać wykupiona w naj-
bliższych trzech latach. Analitycy
JP Morgan ostrzegli (jeszcze przed
wybuchem epidemii), że zdolność
amerykańskich firm do regulowania
zobowiązań z emisji obligacji high
yield (czyli bez ratingu inwestycyjne-
go) jest najniższa od 20 lat, zaś eko-
nomiści Międzynarodowego Fundu-
szu Walutowego obliczyli, że w razie
wystąpienia recesji, choć w połowie
tak silnej jak w latach 2008-2009,
jedna trzecia zadłużenia korporacyj-
nego przestanie być spłacalna.
Mając to wszystko na uwadze,
doprawdy trudno się dziwić zdecy-
dowanym posunięciom inwestorów
giełdowych, którzy tak naprawdę nie
dyskontują wcale okresu trwania
pandemii i ani nawet recesji, lecz
chcą zamienić każde aktywa na go-
tówkę. Bo tylko płynność gwarantuje
przetrwanie burzliwych czasów.
Do pewnego momentu inwesto-
rzy szukali schronienia w obliga-
cjach skarbowych, ale również i ten
rynek od kilku dni poddaje się presji
sprzedających. Działania osłonowe
dla gospodarki oznaczają dodatkowe
koszty dla budżetu. „Nielimitowa-
ne" wydatki na wsparcie gospodarki
zapowiedzieli politycy' niemieccy
i francuscy', w Polsce ekonomiści na-
wołują do zignorowania reguły bu-
dżetowej, czemu trudno się dziwić.
Bez specjalnych ulg i dofinansowa-
nia wiele przedsiębiorstw nie prze-
trwa gospodarczej kwarantanny. Ale
ceną interwencji będzie wzrost za-
dłużenia, a więc niechybny spadek
notowań obligacji i wyższe ich opro-
centowanie. Rozwiązać ten węzeł
może tylko „dodruk” pieniędzy, to
zaś oznaczałoby wejście na ścieżkę
szybko rosnącej inflacji.
DLA LUDZI 0 ŻELAZNYCH NERWACH
Najpopularniejsze porzekadło gieł-
dowe mówi „kupuj, gdy leje się
krew". Jej inne formy to „kupuj ta-
nio, sprzedawaj drogo”, „bądź chci-
wy, gdy inni czują strach" itp. Trud-
no odmówić im racji, znacznie go-
rzej jest z ich zastosowaniem. Wobec
perspektyw nakreślonych powyżej
trzeba być finansowym samobójcą,
żeby myśleć o zakupach akcji, nawet
jeśli ich cena jest o 30-40 proc, niż-
sza niż kilka tygodni wcześniej.
A jednak...
Kiedy indeksy’ sięgają dna, inwe-
storzy rzadko mają przed oczami
świetlane perspektywy, ekonomiści
zastanawiają się. jak długo potrwa
jeszcze recesja i dlaczego podjęte
dotąd działania nie dały pozytyw-
nych rezultatów. Oczywiście me
znamy przyszłości, ale rynkowa pa-
nika to szczególnie dobry moment
na zakupy na rynkach. Po jednej
stronie rynku są ludzie, którzy chcą
zamienić akcje na gotówkę, w zasa-
dzie po obojętnie jakiej cenie. Nie-
którzy nie tyle chcą. co muszą to
zrobić - ich klienci wycofują pienią-
dze z funduszy’, więc jedynym spo-
sobem na dostarczenie im gotówki
jest sprzedaż akcji. Po drugiej stro-
nie stoją zaś posiadacze gotówki,
którzy' dyktują warunki „Po 100 nie
wezmę, 60 mogę dać...” - tak to by
wyglądało, gdyby handel na giełdzie
nie był anonimowy. Oczywiście ku-
pujący me mają gwarancji, że akcje
nie będą wkrótce jeszcze tańsze.
Dlatego zakupy najlepiej rozłożyć
na etapy. Jeśli spadki będą kontynu-
owane, cena zakupu zostanie
uśredniona. Jeśli zakończą się w tym
momencie, nabywca me przegapi
okazji, jaka zdarza się raz na dekadę.
Cała sztuka w tym, by w razie kon-
tynuacji spadków me dać się ponieść
panice, ale kontynuować zakupy.
Trzeba być więc gotowymi na dużą
dawkę stresu i niezrealizowanych
strat.
Ale każda recesja - podobnie jak
hossa - kiedyś się przecież kończy
Banki centralne i rządy podejmą
kroki przeciwdziałające recesji,
możliwe, że znaczna część z nich
będzie nieskuteczna 1 droga, ale
wcześniej czy później pojawią się
firmy, które będą umiały zarabiać
w nowej rzeczywistości. 1 od nich
zacznie się kolejna hossa. ®
CO OBIECUJE
RZĄD
W momencie zamykania tego numery „My Company
Polska" poznaliśmy tylko zarys pomocyjaką
przedsiębiorcom chce udzielić rząd. Ma ona wynieść
212 mld zł. Program ma być w ciągu tygodni przełożony
na konkretne ustawy. Oto pięć filarów pakietu.
Oprócz ogólnych koncepcji wsparcia dla
biznesu przygotowano także szczegółowe
postulaty, takie jak czasowe złagodzenie
ograniczeń w handlu w niedziele, przedłużenie
terminów wejścia w życie przepisów o JPK
czy o rejestrze beneficjentów rzeczywistych.
Opóźniono także wprowadzenie PPK.
KOMENTARZE
I FILAR
Bezpieczeństwo pracowników:
przedsiębiorcy, którzy spełnią kryte-
ria związane ze spadkiem obrotów
i zarejestrowaniem straty finansowej
- państwo będzie mogło pokrywać
40 proc, wynagrodzenia do wysoko-
ści wynagrodzenia średniego w go-
spodarce krajowej. Pracodawca po-
kryje kolejne 40 proc. Osoby z umo-
wą o dzieło będą mogli otrzymać
środki w wysokości do 80 proc, mini-
malnego wynagrodzenia. Pracodaw-
ca będzie mógł obniżyć koszty oso-
bowe o 60 proc., jeżeli nie będzie
prowadził zwolnień pracowników,
II FILAR
Finansowanie przedsiębiorstw:
gwarancje kredytowe, finansowanie
leasingu dla firm transportowych,
mikropożyczki do 5 tys. zł, szereg
rozwiązań o charakterze płynnościo-
wym zrealizowanych z Grupą PFR
oraz ARP.
III FILAR
Ochrona zdrowia: co najmniej
7,5 mld zł dodatkowych środków na
jednoimienne szpitale zakaźne, sprzę-
ty ochronne, aparaturę medyczną nie-
zbędną do modernizacji całej bazy
szpitalnej i walki z koronawirusem.
IV FILAR
Wzmocnienie systemu finansowego:
zapewnienie bezpieczeństwa naszych
środków, depozytów, lokat, płatno-
ści, wpłat i wypłat - funkcjonowania
całego systemu finansowego.
V FILAR
Program inwestycji publicznych:
fundusz co najmniej 30 mld zł na
drogi samorządowe, cyfryzację,
ochronę środowiska, modernizację
szkół i szpitali.
Swój program przygotował także
BGK. Instytucja zapowiedziała zwięk-
szenie wysokości gwarancji de minimis
z 60 do 80 proc, wysokości kwoty kre-
dytu. Ponadto BGK zrezygnuje z pro-
wizji pobieranej przy udzielaniu gwa-
rancji - wynoszącej obecnie 0,5 proc,
jej wartości. Bank zapowiedział rów-
nież wprowadzenie mechanizmu do-
płat do oprocentowania kredytów.
Otrzymają je przedsiębiorcy, którzy
zostali dotknięci przez kryzys wywo-
łany koronawirusem.
Rada Polityki Pieniężnej obniżyła
już stopy procentowe. Ponadto NBP
zadeklarował podjęcie licznych dzia-
łań mających na celu wzmocnienie
sektora bankowego. Wprowadzono
operacje zasilające banki w płynność
(operacje repo). Planowany jest za-
kup obligacji skarbowych na rynku
wtórnym na dużą skalę. NBP chce
również wprowadzić kredyt wekslo-
wy dla banków, co umożliwi refinan-
sowanie kredytów udzielonych
przedsiębiorstwom. ®
PIOTR ARAK
Polski Instytut Ekonomiczny
Trzeba już dziś myśleć w dłuż-
szej perspektywie i nawet jeśli
spadek popytu związany z epi-
demią koronawirusa okaże się
krótkotrwały, niewykluczone, że
powrót na ścieżkę wzrostu będzie
wymagał szeroko zakrojonego
pakietu stymulującego polską
gospodarkę.
TOMASZ ŻÓŁCIAK
„Dziennik Gazeta Prawna"
O "1 Omldzl na Tarczę An-
Ł Łtykryzysową, otwarte
zapowiedzi, że możemy zapo-
mnieć o zrównoważonym budżecie
państwa. Jesteśmy o krok od po-
wrotu do dyskusji, czy za jakiś czas
będzie nas stać na programy typu
500 Plus czy 13. i 14. emerytury.
MONIKA SMULEWICZ
Grant Thornton
Prezydent zapowiedział m.in.
pomoc głównie dla najmniej-
szych firm, by zachować miejsca
pracy oraz dla tych, którzy znaleźli
się w najtrudniejszej sytuacji. Rząd
zapowiedział dopłaty do wyna-
grodzenia do 40 proc, średniego
wynagrodzenia dla firm pozosta-
jących w kłopotach finansowych
z powodu koronawirusa. Jako
kryterium dofinansowania premier
zapowiedział spadek obrotów
i ewentualne straty. Czekamy za-
tem na szczegółowe regulacje.
@
NIE PISZĘ
POD TRENDY
Literatura jest nieśmiertelna. Jej zmierzch
wieszczono, kiedy powstał przemysł
kinematograficzny, potem przy wejściu kaset VHS,
gier komputerowych, seriali, streamingu. Wszystko
w popkulturze się zmienia, jedne formy zastępowane
są innymi, niektóre przepadają - oprócz książek
- mówi Remigiusz Mróz, który należy do grona
najlepiej zarabiających polskich pisarzy.
P? Rozmawiali Grzegorz Sadowski i Cezary Szczepański
Czasy, w których pisarz ledwo wią-
zał koniec z końcem, już chyba daw-
no minęły. W ubiegłorocznym ran-
kingu najlepiej zarabiających
pisarzy przygotowanym przez tygo-
dnik „Wprost" j Nielsen zajął pan
pierwsze miejsce. To ile zarabia
Remigiusz Mróz?
Od kilku lat wystarczająco, żeby
móc spokojnie pisać - i znacznie
więcej, niż przyszło mi na myśl
w najśmielszych marzeniach. Nie
jestem zresztą sam, bo jeszcze nie
tak dawno temu na palcach jednej
ręki można było policzyć autorów,
którzy mogli spokojnie utrzymywać
się z pisania. Teraz co jakiś czas wi-
dzę, że ten czy inny kolega żegna
się z dotychczasowym zajęciem,
które zapewniało mu utrzymanie,
i przechodzi na pisarskie zawodow-
stwo. A wszystko dzięki temu, że
polski rynek już na dobre otworzył
się na Polaków. Dziś chętniej niż po
zagraniczne książki sięgamy po ro-
dzime.
Z drugiej strony tych pisarzy, którzy
potrafią się utrzymać z pisania jest
niewielu. Wychodzi na to, że garstka
topowych pisarzy zgarnia całą pulę
zarówno jeśli chodzi o liczby sprze-
danych egzemplarzy, jak i zarobione
na rynku pieniądza
Tak rzeczywiście jest, ale wydaje
mi się, że rynek książki nie jest w tym
względzie wyjątkiem. Podobnie prze-
cież jest, jeśli chodzi o inne gałęzie
szeroko pojętej twórczości artystycz-
nej - i to nie tylko w Polsce. A global-
nie i pisarsko rzecz ujmując, mamy
przecież J.K. Rowling z miliardem do-
larów na koncie, na kolejnych miej-
scach zaś Jamesa Pattersona i Ste-
phena Kinga z majątkiem o połowę
mniejszym... a dalej różnice pogłębia-
ją się jeszcze bardziej.
Dobrze, to ile może zarobić na eg-
zemplarzu sprzedanej książki po-
czątkujący pisarz i taki, który już
jest rozpoznawalny na rynku?
Ta różnica jest niebagatelna
- także dlatego, że ten pierwszy nie
ma pojęcia, jak wyglądają realia fi-
nansowe i na jak wiele może po-
zwolić sobie w negocjacjach z wy-
dawcą. Dlatego tak istotne są te
rankingi, o których pan wspomniał
- pozwalają obalić finansowe tabu,
REMIGIUSZ
MRÓZ, prawnik,
autor krymina-
łów, m.in. cyklów
o Joannie Chył-
ce oraz komisa-
rzu Forscie
które jest szkodliwe dla początkują-
cego pisarza. W zależności od tego,
na ile wydawcy zależy na książce,
debiutant może wynegocjować od
kilku do kilkunastu procent. Zyg-
munt Miłoszewski jakiś czas temu
określił minimum przyzwoitości
jako piętnaście procent i ja się z tym
całkowicie zgadzam. Problem pole-
ga na tym, że czasem autor jest go-
tów nie tyle zgodzić się na niską
stawkę, ile nawet dopłacić do wyda-
nia. Takich pozycji oczywiście się
nie publikuje, ale podobne propozy-
cje nieraz padają.
Czyli wychodzi na to, że mamy zbyt
dużo pisarzy, którzy godzą się na
niższe honoraria. Do tego rośnie po-
zycja Amazona, a w USA już widać,
że te honoraria nawet topowych pi-
sarzy spadają. Sadzi pan, że te tren-
dy przyjdą wkrótce do Polski?
Taki trend obserwuje się od lat,
ale ta soczewka w USA ustawiona
jest na najgłośniejsze nazwiska; Kin-
ga, Archera, Grishama i tak dalej.
Wydaje mi się całkowicie normalne,
że ich nakłady spadają, a wraz
z nimi dochody, bo po pierwsze
większość z nich z czasem publikuje
mniej, a po drugie nowych książek
i autorów rzeczywiście jest coraz
więcej. Konkurencja jest większa, zas
niektórym pisarzom znajdującym się
na globalnym szczycie zwyczajnie
nie zależy już tak na tym, by być in-
nowacyjnymi. Zaczynają powielać to,
co przyniosło im sukces. Czytelnicy
tymczasem oczekują czegoś nowego
i sięgają po inne nazwiska.
Rozumiem, że to też szansa dla pol-
skich pisarzy?
Z pewnością! Kiedy zaczynałem,
w księgarniach polskich kryminałów
było jak na lekarstwo - owszem, wy-
dawało się sporo tytułów, ale z kilko-
ma wyjątkami w niewielkich nakła-
dach. Oficyny traktowały nas trochę
po macoszemu, bo wiedziały, że
znacznie lepiej sprzeda się zagra-
niczne nazwisko. Ot, kiedy propono-
wałem wydawcom pierwszy tom
z cyklu z loanną Chyłką, usłyszałem,
że bohaterowie są świetni, historia
ciekawa, ale absolutnie nikt nie prze-
czyta polskiego thrillera prawnicze-
go. Gdyby to napisał Grisham, byłby
hit - ale z polskim nazwiskiem? Nie
ma szans. Dziś seria sprzedała się
w półtoramilionowym nakładzie,
a serial na jej podstawie zgromadził
kilka milionów widzów, pobił rekord
VOD i dał stacji pierwsze miejsce
w wynikach oglądalności. Czyli jed-
nak się da - i wydawcy są tego świa-
domi, dzięki czemu pisarze mogą
liczyć na więcej.
Jak wygląda dziś relacja pisarz-wy-
dawnictwo? W przeszłości mówiło
się, że wydawnictwa wykorzystują
swoją przewagę, zwłaszcza wobec
początkujących pisarzy. Czy to się
zmienia?
Tak, bo oprócz tego, że polskie
nazwiska zaczęły się sprzedawać,
większa jest też wiedza. Bardzo dużo
dla innych autorów zrobił wspo-
mniany Zygmunt Miłoszewski, który
pewnego dnia po prostu wprowadził
audytora do wydawnictwa. Pokazał,
co nie gra i udowodnił, że autorzy
mają prawo patrzeć oficynom na
ręce. Oprócz tego wszystko zależy
od tego, na jakich ludzi się trafi. Ja
mam to szczęście, że z moimi dwo-
ma wydawcami łączą mnie już rela-
cje nie tylko biznesowe, ale też przy-
jacielskie. Taka współpraca to czysta
przyjemność, bo występuje
obustronne zaufanie - ale oczywi-
ście nie zawsze tak jest.
A jak możliwość self-publishingu
wpłynęła na rynek?
Na polski nie wypłynęła w ogóle,
na globalny w dość dużym stopniu.
Wystarczy wspomnieć o Andym
Weirze, którego „Marsjanin" pobił
wszelkie rekordy, czy choćby o E.L Ja-
mes, twórczyni fenomenu Greya, któ-
ra zaczynała przecież od publikowa-
nia tej historii w intemecie. Dziś już
dość powszechne jest, że najbardziej
popularne pozycje z Amazona czy
Wattpada są dość szybko wydawane
drukiem przez największe wydawnic-
twa i z miejsca uzyskują status best-
sellerów. Ale właśnie to jest sympto-
matyczne - sukces w self-publishin-
gu sprawia, że autorzy przechodzą do
tradycyjnego modelu wydawania.
Rozważał pan taki model?
Nie - właśnie z tego względu, że
większość autorów traktuje go jako
drogę do celu, a nie cel sam w sobie.
Pewnie, są wyjątki, ale dość nielicz-
ne i dotyczące specyficznych branż,
a nie literatury gatunkowej. W moim
przypadku byłby to strzał w stopę,
bo po pierwsze nie miałbym czasu
na pisanie, a po drugie zwyczajnie
nie udźwignąłbym tak dużej dystry-
bucji. Żeby to zrobić, musiałbym za-
łożyć firmę, a więc zamiast self-pu-
blishingu, miałbym po prostu wła-
sne wydawnictwo.
Czy ma pan jakieś strategia wydaw-
nicze np. związane z tym, kiedy
wchodzić na rynek z daną książką
czy serią?
Nie mam jej ani ja, ani chyba ża-
den inny autor. Najważniejszy po-
wód sprowadza się do tego, że książ-
ka wypływa z serca, nie z kalkulacji
rynkowej. Żeby poświęcić czemuś
tak wiele czasu i energii, niezbędne
PISARZ, KTÓRY ZACZYNA PISAĆ POD JAKIŚ
TREND, SAM ŁAMIE SOBIE PIÓRO. MUSI JEDNAK
ZDAWAĆ SOBIE SPRAWĘ Z TEGO, CO PISZĄ INNI.
CHOĆBY PO TO, BY NIE POWIELAĆ CZEGOŚ, CO
ZOSTAŁO JUŻ DOGŁĘBNIE WYEKSPLOATOWANE
jest nawiązanie z tym pewnego
związku emocjonalnego - a ten wy-
stąpi tylko, kiedy piszemy to, co
nam w duszy gra. Jest też drugi po-
wód, dość prozaiczny: od momentu
zrodzenia się idei, do momentu wy-
dania książki, mija sporo czasu. Gdy-
by spróbować kierować się aktualny-
mi trendami, nie sposób byłoby się
w nie wstrzelić, bo te zdążyłyby się
dawno zmienić. Pewnie są takie po-
zycje, które wyrastają jak grzyby po
deszczu po sukcesie jakiejś książki
- ale zazwyczaj są kalkami niepo-
wtarzającymi osiągnięcia oryginału.
Pisarz, który zaczyna pisać pod
dany trend, sam łamie sobie pióro
Choć warto podkreślić, że jednocze-
śnie nie może żyć w całkowitej nie-
wiedzy na temat tego, co się dzieje
Powinien rozeznawać się na rynku
i zdawać sobie sprawę z tego, co pi-
sza inni autorzy - choćby po to, by
nie powielać czegoś, co zostało już
dogłębnie wyeksploatowane.
To może chociaż wydawnictwa po-
trafią to robić, kreować trendy
i tworzyć modą na kryminał dome-
sticnoir?
Ktoś te trendy musi wyznaczać,
więc tak. Ale kto, jak i dlaczego? Na
te pytania nikt nie zna odpowiedzi.
Gdyby ktoś je odkrył, miałby model
gwarantujący sukces. „Kasację”,
czyli pierwszy tom z Chyłką, o któ-
rym wspomniałem, pisałem dlatego,
że taka melodia akurat zagrała mi
w duszy, a nie dlatego, że chcialem
wyznaczyć trend. Właściwie posze-
dłem nawet pod prąd, czego dowo-
dziły reakcje wydawców, którzy od
razu przekreślili polski thriller praw-
niczy. Po sukcesie tej serii pojawiły
się oczywiście podobne pozycje,
a dziś w tym gatunku jest już na-
prawdę z czego wybierać - i to mnie
bardzo cieszy.
Ale pan też wykorzystywał trendy,
modę na skandynawski kryminał
i pisał pod pseudonimem Ove
Logmansbe, kiedy w Polsce była
moda ten gatunek.
To był już zdecydowany zmierzch
tej mody, a ja zrobiłem to głównie
dlatego, by sprawdzić trochę siebie,
trochę rynek książki, ale przede
wszystkim wydawców. Siebie ze
względu na to, że zacząłem zastana-
wiać się, czy sukces jest wynikiem
przypadku, szczęścia, czy może jed-
nak czegoś więcej. Wydawców dlate-
go, że pamiętałem doskonale, jak
trudno jest polskiemu debiutantowi
przekonać do siebie oficynę. Stwo- y
rzyłem więc pseudonim i krótką bio- |
grafię, a potem rozesłałem książkę
jako Ove Logmansbo do kilku naj-
większych oficyn w Polsce. Była nie- *
dzieła, około jedenastej w nocy. Jesz- £
cze przed dwunastą miałem trzy o $
powiedzi o chęci wydania powieści,
a z samego rana kolejne. Praktycznie g
bez czytania; tylko dlatego, że na-
zwisko było obcojęzyczne, zaś tekst
po polsku, a więc nie było koniecz-
ności zatrudniania tłumacza i naby-
wania praw. W przypadku rodzimego
debiutanta byłoby to absolutnie nie-
możliwe.
Myśli pan, że można coś zrobić, by
poprawić Czytelnictwo w Polsce.
Ono co prawda trochę rośnie. Jed-
nak byćmoże jest tu jakaś rola pań-
stwa. Czy w ogóle jest to możliwe?
Wydaje mi się, że im mniej pań-
stwowej aktywności, cym lepiej.
Wszelkie akcje mające na celu pro-
mowanie samej idei czytania są szla-
chetne, ale w moim przekonaniu
przynoszą niewielki skutek. Znacznie
większy powoduje wzięcie do ręki
dobrej książki, zatopienie się w niej
na kilka godzin i zapomnienie o ca-
łym świecie. Im lepsze historie, im
bardziej porywające i absorbujące
książki, tym większa promocja czy-
telnictwa. Nie znaczy to. że pań-
stwo nie może pomagać - wprost
przeciwnie, w wymiarze zagranicz-
nym to właśnie władze danego kra-
ju mają największe możliwości,
żeby promować polską literaturę za
granicą.
Z drugiej strony liczba wydawa-
nych książek rośnie I ktoś je
w końcu kupuje. Może te wyniki
tych badań są zaniżone?
Co roku odnoszę takie wrażenie,
ale nie tylko ja. wystarczy przyjść
na targi książki albo spotkania au-
torskie, by zobaczyć, ilu ludzi tak
naprawdę czyta. Oprócz tego wyni-
ki sondażowe po prostu nie przy-
stają do wyników sprzedaży - to
jest zawsze ogromna dysproporcja.
IM LEPSZE
HISTORIE,
IM BARDZIEJ
PORYWAJĄCE
(ABSORBU-
JĄCE KSIĄŻKI.
TYM WIĘKSZA
PROMOCJA
CZYTELNICTWA
Ile Polak może, pana zdaniem,
wydać maksymalnie na książkę?
To zależy. na jaką. Jeśli chodzi
o literaturę gatunkową, to sam za-
wsze szukam okazji poniżej trzy-
dziestu złotych i walczę o to, by
moje powieści nie były droższe.
A jeżeli chodzi o literaturę prawdzi-
wie piękną, to chyba nie ma górnego
pułapu.
Tyle że strategie wydawnictw pole-
gają na tym. by książkę przecenić
już w dniu premiery. To wynika
z tego, że Polacy kupują tylko
okazjo?
To właściwie nie tyle przecena,
ile realna cena. Ta. która jest wydru-
kowana na okładce, nie ma żadnego
znaczenia - sam chyba nigdy nie
widziałem książki, która kosztowała-
by tyle, ile wynosi cena okładkowa.
KIEDY KOŃCZĘ PISAĆ KSIĄŻKĘ I TRAFIA ONA NA PÓŁKI KSIĘGARŃ,
PRZESTAJE BYĆ MOJĄ WŁASNOŚCIĄ. BĘDZIE NALEŻAŁA DO TEGO,
KTO PO NIĄ SIĘGNIE. ANALOGICZNIE WYGLĄDA SYTUACJA Z PRO-
DUKCJĄ FILMOWĄ. EKRANIZACJA TO BYT OD KSIĄŻKI ODDZIELNY
Jest to pewna specyfika naszego tyn-
ku, do której chyba wszyscy się przy-
zwyczailiśmy i trudno przesądzić, co
by się stało, gdybyśmy albo usunęli
ceny okładkowe, albo obniżyli je
i wymusili na dystrybutorach, by się
ich trzymali.
Co mówi o polskim rynku fakt, że
wśród najlepiej zarabiających pisa-
rzy obok pana jest Olga Tokarczuk,
ale też Bianka Lipińska, autorka po-
wieści erotycznych?
Jeśli chodzi o erotykę, to chyba
niewiele, bo przecież nie jest to ani
niecodzienna, ani niespotykana sytu-
acja. Globalny boom na literaturę ero-
tyczną trwa od 2012 r., kiedy to zade-
biutowała drukiem EL. James i od
tamtej pory systematycznie pojawiają
się kolejne, krajowe odmiany tego fe-
nomenu. Wydaje mi się, że nie ma co
się co zżymać, w gruncie rzeczy bo-
wiem chodzi przecież o to, by każdy
czytał to, co chce. Szczególnie że dla
niektórych to punkt startu - zaczy-
nają od tego typu książek, by potem
przesiąść się na inną literaturę.
W przypadku prozy Olgi mamy
oczywiście sytuację dokładnie od-
wrotną - to literatura z najwyższej
półki, nasza duma narodowa i to
inni, zagraniczni pisarze będą pró-
bowali odtworzyć jej sukces na swo-
im podwórku.
Plus do tego cztery pozycje, które
w rankingu zajmują autorzy książek
dla dzieci I młodzieży...
1 to też jest świetny prognostyk!
Pokazuje, że młodzi ludzie nie są
przykuci do smartfonów i laptopów,
ale szukają czegoś więcej - czegoś
z duszą. A oprócz tego dowodzi to
tezy, o której często wspominam,
czyli że literatura jest nieśmiertelna.
Jej zmierzch wieszczono, kiedy po-
wstał przemysł kinematograficzny,
potem przy wejściu kaset VHS, gier
komputerowych, seriali, streamin-
gu... przykłady można by mnożyć,
bo w historii uzbierało się ich mul-
tum. Właściwie mam wrażenie, że
wszystko w popkulturze się zmie-
nia, jedne formy zastępowane są
innymi, niektóre przepadają
- oprócz książek.
Pisarze zarabiają nie tylko na sa-
mych książkach, ale także na
sprzedaży praw do scenariuszy czy
spotkań autorskich lub udziale
w wydarzeniach. Pańskie powieści
też zostały zekranizowane. Czy
stanowi to istotny punkt w przy-
chodach?
Dla niektórych z całą pewnością
tak. Ja jestem w tej komfortowej sy-
tuacji, że dobierając partnera do da-
nego przedsięwzięcia, nie muszę
kierować się sferą finansową - je-
stem gotów sprzedać prawa za
znacznie mniejszą cenę, jeśli czuję,
że nadajemy z producentami na jed-
nych falach i chcemy wspólnie zro-
bić coś ciekawego.
Czy w takich sytuacjach chce mieć
pan wpływ na to, kto pisze scena-
riusz? Albo kto będzie reżyserował?
Nigdy, przenigdy! Wychodzę
z założenia, że kiedy kończę pisać
książkę i trafia ona na półki księ-
garń, przestaje być moją własno-
ścią. Będzie należała do tego, kto po
nią sięgnie - i analogicznie wygląda
sytuacja z produkcją filmową. Wolę
oddać ją w ręce ludzi, którzy się na
tym znają i nie ingerować, bo po
pierwsze to nie moja działka, a po
drugie ekranizacja to byt oddzielny
od książki. Musi być niezależny.
Ale zdarza sią panu odmówić, bo
„wartość artystyczna" projektu
budzi wątpliwości?
Zdarza się bardzo często. Ale nie
ze względu na potencjalną wartość
artystyczną, ale to, o czym mówi-
łem - czyli brak poczucia, że wyj-
dzie z tego coś ciekawego. Oprócz
tego dostaję też trochę propozycji
innej maści - od pisania scenariu-
szy, przez prowadzenie programów,
aż po udział w celebryckich wygiba-
sach telewizyjnych czy w rekla-
mach. Odmawiam za każdym razem
tak naprawdę tylko z jednego
względu: szkoda mi czasu, który
mógłbym przeznaczyć na pisanie.
Czy poza Sapkowskim, Tokarczuk,
Masłowską czy panem, jest szansa
dla polskiej literatury, by stała się
światowa? Zainteresowanie naszą
literaturą jakie było na Zachodzie
w latach 80., już minęło...
Mam nadzieję, że to dopiero po-
czątek. Coraz więcej polskich pisa-
rzy wydaje w dobrych, a nawet naj-
większych oficynach w danych kra-
jach - inwestują w nas, wykupują
reklamy, umieszczają nas na bill-
boardach. Zaczynamy więc za grani-
cą funkcjonować na zasadach ryn-
kowych - i właśnie to wydaje mi
się najważniejsze.
Brytyjski pisarz Tim Parks stwierdził
niedawno, że na arenie międzynaro-
dowej szanse na sukces ma tylko
literatura przystępna i operująca
stereotypami na temat kraju, z któ-
rego pochodzi. Jego zdaniem pisarz
musi mieć „interesujący krajowy
produkt do sprzedania na rynku
międzynarodowym: skandynawską
melancholię, irlandzką groteskę,
południowoamerykańską ludowość.
Albo, co jest w ogóle najlepsze, poli-
tyczny ucisk w takiej czy innej for-
mie". Zgadza się pan z taką opinią?
Jaki pan dałby przepis?
Rzeczywiście tak jest, że wydaw-
ca najchętniej bierze to, co wpisuje
się w jakiś stereotyp. Ale czy to rze-
czywiście sprzedaje się najlepiej?
Nie mam pojęcia. Często mówi się
o Skandynawii jako o modelowym
przykładzie, ale przecież powieści
kryminalne z tego kraju różnią się
między sobą niebagatelnie. Niektó-
rzy Skandynawowie zżymają się na-
wet, że nie powinno się ich umiesz-
czać w jednym worku. I mają rację.
Proza Jo Nesbo i HSkana Nessera
to dwa zupełnie inne światy,
a mimo to kwalifikuje się je na
świecie po prostu jako „skandy-
nawski kryminał".
Prawda jest taka, że polskie na-
zwisko niestety za granicą nie po-
maga - moja agentka negocjuje
obecnie z wydawcami anglojęzycz-
nymi i niektórzy są gotowi zainwe-
stować słuszne pieniądze w moje
książki tylko, jeśli zgodzę się na
przemianowanie z Mroza na Frosta.
Brzmi to zabawnie, ale niestety ta-
kie są realia. Sądzę, że najszybciej
z pewnością na rynku anglojęzycz-
nym zaistnieje Blanka Lipińska
- ekranizacje jej książek albo już
są, albo niebawem będą wyświetla-
ne za granicą i dzięki temu oferty
wydawnicze na tłumaczenia już się
pojawiły.
Jaki jest przepis na literacki suk-
ces? Wielu wyobraża sobie, że pi-
sarz to osoba, która tworzy wielkie
dzieła w krótkich odstępach na-
tchnienia. Tymczasem pan dowo-
dzi, że najważniejsza jest rutyna.
Bo rzeczywiście tak jest. Grunt, to
wyrobić ją w sobie i trzymać się jej,
choćby nie wiem co. Szczególnie
wtedy, kiedy nie idzie, nie ma się po-
mysłów i cała koncepcja pisania da-
nej książki wydaje się beznadziejna
- jeśli usiądzie się do klawiatury na
odpowiednio długo, idee przyjdą,
a słowa w końcu zaczną się kleić.
Najważniejsze, to pozwolić
książce, by zaskoczyła pisarza. Tyl-
ko w ten sposób uzyskamy energię,
dzięki której można przykuć się
do danego projektu na długie mie-
siące i właściwie nie myśleć o ni-
czym innym.
Jakich bohaterów lubią Polacy?
Wyrazistych, charaktemych,
a nawet zadziornych, czyli takich jak
my sami.
Czy spodziewał się pan takiego suk-
cesu kilka lat temu, kiedy wydał pan
swoją pierwszą powieść?
Każdy pisarz oczywiście o tym
marzy, bo przecież pisze i wydaje
właśnie po to, by być czytanym. Ale
czy się spodziewałem? Nie, chyba
nie. Z pewnością nie takiego sukcesu
- bo nie tylko ja, ale także wydawcy,
byliśmy przekonani, że jest w Polsce
pewien pułap sprzedaży, którego nie
sposób przekroczyć. A jednak się
udało.
Ponad 30 książek w kilka lat
Katarzyna Bonda w jednym ze swo-
ich wpisów stwierdziła, że zagoniła
pana na urlop, by „uratować in-
nych pisarzy" i móc coś napisać.
Tymczasem pan podczas tego urlo-
pu napisał kolejną powieść. Czy to
jeszcze pasja czy biznes?
Zawsze tylko i wyłącznie pasja.
Ktoś, kto pisze z powodów bizneso-
wych, po pierwsze jest szaleńcem,
MRÓZ?
ZA TRUDNE!
ANGOJĘZYCZNI
WYDAWCY
NAMAWIAJĄ
MNIE, ŻEBYM
ZMIENIŁ
NAZWISKO
NAFROST
bo przeciętna stopa zwrotu jest nie-
zbyt wysoka, a po drugie niczego nie
osiągnie, bo będzie skupiać się na
niewłaściwych rzeczach.
Zmierzam do tego, że pana działal-
ność niezwykle przypomina typowy
biznes - praca codziennie, po kilka-
naście godzin, niemal bez urlopów.
Czuja się pan biznesmenem-przed-
siąbiorcą?
W tym sensie czasem niestety tak
- szczególnie wieczorami, kiedy sia-
dam do e-maili. Kiedy piszę książkę,
zbierają się i zaczynają zalegać, pię-
trząc się w sposób absolutnie niepo-
jęty. Bywa, że zasiadam do odpisy-
wania wieczorem, a kończę późną
nocą - i to z pewnością jeden z ele-
mentów tej pracy, z którego z chęcią
bym zrezygnował.
Ile osób zatrudnia pana „przedsię-
biorstwo"?
Formalnie tylko jedną, czyli
mnie samego. W praktyce jednak
pomagają mi wydawcy - szczegól-
nie jeśli chodzi o kontakty z media-
mi - a sferą finansową i podatkową
w dużej mierze zajmuje się moja
księgowa.
Jacy są najlepsi według pana polscy
pisarze?
Wiesław* Myśliwski jest dla mnie
niekwestionowanym arcymistrzem.
od którego wszyscy powinniśmy się
uczyć bez względu na to, w jakim
gatunku się poruszamy. Justyna Ko-
pińska to moim zdaniem prawdziwa
królowra polskiej literatury faktu,
a Marcin Wicha to autor, który
w jednym zdaniu potrafi zmieścić
tyle, ile inni pisarze na całej stronie,
jeśli chodzi o Olgę Tokarczuk, to me
wymaga żadnego dodatkowego ko-
mentarza. Dodałbym jeszcze Joannę
Bator, która w sw*oich powieściach
buduje niesamowity klimat i... lista
zaczyna robić się trochę przydługa-
wa, ale to dlatego, ze utalentowa-
nych pisarek i pisarzy u nas na
pęczki.
Co zrobić, by zostać pisarzem milio-
nerem?
Pisać z pasji. Czuć przymus, by to
robić. I mieć poczucie, ze jeśli zajmie
się czymkolwiek innym, będzie to
czas stracony. ®
ZAMKNIĘTE
KOŁO
Trwa ostra walka na rynku
wydawniczym. Walczą
wydawcy, autorzy,
dystrybutorzy i... sieci
handlowe takie jak
Biedronka. Na tym
biznesie da się zarobić,
ale potrzebny jest spryt
i szczęście.
Cezary Szczepański
oiacy są zalewani przez
książki. Dosłownie
- w przeliczeniu na jed-
nego mieszkańca wydaje
się u nas dwa razy więcej
publikacji niż w Hiszpa-
nii czy Szwecji. Pokazują
to twarde dane. W 2018 r. w Polsce
wydano prawie 34 tys. książek. Ozna-
cza to, że codziennie do sprzedaży
trafiało niemal 100 publikacji. Ten
rok był wyjątkowy, bo zanotowano
powstrzymanie trendu obecnego od
pięciu lat. W szczytowym momencie,
czyli 2017 r., na rynku ukazało się
ponad 36 tys. książek. Dla porówna-
nia, 10 lat wcześniej, czyli w 2008 r.,
było to „zaledwie" 27 tys. publikacji.
To dane oficjalne publikowane przez
Bibliotekę Narodową. Brakuje w nich
jeszcze wyników za 2019 r.
Czyli rynek wydawniczy ma się
świetnie? Nic bardziej mylnego. Bo
Polacy tych książek nie chcą czytać.
Według tych samych badań czytel-
| mctwo w Polsce jest od lat niezmien-
nie na bardzo niskim poziomie.
W 2018 r. 37 proc. Polaków nie prze-
czytało ani jednej książki. W 2008 r.
było ich 38 proc. Polaków. Praktycz-
nie bez zmian pozostaje także liczba
moli książkowych. W 2018 r, co naj-
mniej siedem pozycji przeczytało
9 proc. Polaków. 10 lat wcześniej
-11 proc.
To nie jedyne wyzwanie, z któ-
rym muszą się mierzyć wydawcy.
Nie dość, że konkurencja na rynku
jest coraz większa (coraz więcej wy-
danych książek) przy niemal takim
samym popycie, to jeszcze w ostat-
nich latach doszło do dużych przeta-
sowań na rynku dystrybucji. Z rynku
wypadła druga największa sieć księ-
garń (Matras), a Empik uzyskał po-
zycję niekwestionowanego lidera.
Sieci toczyły już od dłuższego czasu
wojnę cenową, która skutkowała ob-
niżeniem marż dla wydawców. Na-
wet rozwój alternatywnych form
sprzedaży książek (szczególnie przez
internet) niespecjalnie tu pomógł.
Poza tym większe zainteresowanie
rynkiem wydawniczym wykazywały
WAŻNYM
TRENDEM NA
RYNKU JEST
MOCNOROSNĄ-
' CA SPRZEDAŻ
AUOIOBOOKÓW.
POLACY CORAZ
CZĘŚCIEJ WOLĄ
SŁUCHAĆ, NIŻ
CZYTAĆ, CO JEST
ALTERNATYWĄ
OLA WIELU
WYDAWCÓW
duże sieci handlowe, np. Biedronka.
Ich celem była jednak sprzedaż ksią-
żek w jak najniższych cenach. Sąd-
nym dniem dla wielu wydawców
była także rewolucja na rynku pod-
ręczników szkolnych. A dokładniej
wprowadzenie jednego podręcznika
dla najmłodszych roczników, co do-
prowadziło do upadku wielu mniej-
szych wydawców.
Wydawcy mocno odczuwają
trwającą od wielu lat trudną sytu-
ację na rynku. - Udało się być może
wyhamować negatywne trendy,
czytelnictwo już gwałtownie nie
spada tak jak w latach 2004-2008,
ale też nie obserwujemy odbicia od
dna. Dna, bo pod względem czytel-
nictwa, znowu użyję słowa „nieste-
ty", znajdujemy się w ogonie Euro-
py - komentuje Marcin Baniak, dy-
rektor Działu Promocji w Wydaw-
nictwie Literackim.
HANDLOWE WYZWANIE
Walka o czytelnika i bardzo słaba po-
zycja negocjacyjna przy kontaktach
JAK PODAJE BIBLIOTEKA NARODOWA, W POLSCE NAJWIĘCEJ WYDAJE SIĘ KSIĄŻEK
NAUKOWYCH. SZEROKO ROZUMIANA „LITERATURA" (CZYLI BEZ PORADNIKÓW, POD-
RĘCZNIKÓW I INNYCH PUBLIKACJI FACHOWYCH) TO „TYLKO" OK. 29 PROC. WSZYSTKICH
OPUBLIKOWANYCH POZYCJI
NAJCHĘTNIEJ KUPOWANE KSIĄŻKI W 2019 R. WEDŁUG PANELU NIELSEN BOOKSCAN 1 * •
tytuł autor wydawca sprzedaż w egzem- plarzach wartość sprzedaży brutto średnia cena sprzedaży cena okładko- wa średni rabat detalicz- ny kategoria
1 Biegani Olga Tokarczuk Wydawnictwo Literackie 42036 1427 230 zł 33.95 zl 39.90 zl 15% Ficnon
2 Księgi Jakubowe Olga Tokarczuk Wydawnictwo Literackie 35957 2 036185 zł 56.63 zł 69.90 zł 19% Fiction
3 365 dni Blanka Lipińska Edipresse Książki 34 566 993 674 zł 28.75 Zł 39.90 zł 28% Fiction
4 Kolejne 365 dni Blanka Lipińska Agora 34102 989 529 zł 29.02 zł 39.99 zł 27% Fiction
5 Ten dzień Blanka Lipińska Edipresse Książki 31320 868 458 zł 27.73 zł 39.90 zł 31% Fiction
6 Felix, Net i Nika oraz Gang Niewi- dzialnych Ludzi Rafał Kosik Powergraph 27724 817 598 zł 29.49 zł 39,00 zł 24% Dla dzieci i młodzieży
7 Tatuażysta z Auschwitz Heather Morris Wydawnictwo Marginesy 23117 585 914 zl 25.35 zł 34.90 zl 27% Fiction
8 Pozwól mi wrócić B.A. Paris Albatros 21596 537 301 zł 24.88 zł 34.90 zl 29% Fiction
9 Opowiadania bizarne Olga Tokarczuk Wydawnictwo Literackie 19503 661948 zł 33.94 zł 38.00 zl 11% Fiction
10 Mqdre bajki Agnieszka Antosiewicz Greg 19 310 112335 zł 5.82 zł 8.99 zł 35% Dla dzieci i młodzieży
11 Prowadź swój pług przez kości umarłych Olga Tokarczuk Wydawnictwo Literackie 18537 587 940 zł 3172 zł 36.90 zl 14% Fiction
12 Szczerze Donald Tusk Agora 17898 673 751 zł 37.64 zł 44,99 Zl 16% Non fiction
13 Złota klatka Camilla Lackberg Czarna Owca 17485 542 737 zł 31.04 zł 39.99 zł 22% Fiction
14 Niesamowite przygody dziesię- ciu skarpetek Justyna Bednarek Poradnia K 17333 493 845 zł 28.49 zl 39.90 zł 29% Dla dzieci i młodzieży
15 Umorzenie Remigiusz Mróz Wydawnictwo Poznańskie 17226 468 362 zl 27.19 zł 39.90 zl 32% Fiction
16 Prawiek i inne czasy Olga Tokarczuk Wydawnictwo Literackie 17125 546 460 zl 31.91 zl 38.00 zł 16% Fiction
17 Pacjentka Alex Michaelldes Grupa Wydaw- nicza Foksal 15145 430 196 zł 28.41 zł 39.99 zł 29% Fiction
18 W^rok Remigiusz Mróz Wydawnictwo Poznańskie 15040 412 600 zl 27.43 zl 39,90 zl 31% Fiction
18 Kołysanka z Auschwitz Marlo Escobar Wydawnictwo Kobiece 14 456 400 744 zł 27.72 zl 39.90 zł 31% Fiction
20 Pucio mówi pierwsze słowa Marta Galew- ska-Kustra Nasza Księgarnia 14374 412 104 zł 28.67 zł 39.90 zł 28% Ola dzieci i młodzieży
z dystrybutorami sprawiają, że na
rynku w ostatnich latach pojawiły się
niekorzystne dla wydawców trendy,
jednym z nich jest względnie niska
cena książki. Nie chodzi tu jednak
o cenę bazową, z okładki, ale o cenę
po promocji. Nawet największe hity
zaledwie kilka dni po publikacji są już
w promocyjnych cenach. Nierzadko
przecenione są już w momencie poja-
wienia się w księgarniach.
- Wojna rabatowa na pewno nie
wpływa korzystnie na kondycję ryn-
ku. Sytuację miała zdaniem niektó-
rych poprawić ustawa o jednolitej
cenie książki, ale jak wiemy, ustawy
nie ma. Wydawcy radzą sobie ina-
czej, przede wszystkim stawiają
na promocję sprzedaży i działania
komunikacyjne - uważa Marcin
Baniak.
Organizowane są spotkania z czy-
telnikami, akcje „na mieście” czy też
po prostu działania w mediach spo-
łecznościowych. Kwitnie współpraca
z dziennikarzami, krytykami czy in-
fluencerami. Mimo to nawet głośna
publikacja nie musi okazać się kaso-
wym sukcesem. - Każdy wydawca
ma na swoim koncie książki, co do
których był pewien, że znajdą czytel-
ników, a okazały się niewypałami. Są
też - i to najciekawsze przypadki
- książki wydawane „na luzie", bez
promocji, które jakimś magicznym
sposobem okazywały się wielkimi
hitami. Nigdy do końca nie wiadomo.
I to właśnie sprawia, że rynek książki
jest tak ciekawy i przez wielu trakto-
wany jak wyzwanie - dodaje.
Trendy potwierdza także Małgo-
rzata Ochab, PR & Marketing Mana-
ger w wydawnictwie Filia. - Promo-
cje, okazje, przeceny są już stałym
elementem naszych zakupów. Książ-
ki nie są wyjątkiem. Najważniejsze
jest, aby czytelnik miał okazję
książkę zauważyć, wziąć do ręki,
przeczytać fragment... Akcje, eventy
organizowane są właśnie po to, aby
zwrócić uwagę na dany tytuł - za-
znacza.
CO SIĘ CZYTA
Mimo to na rynku widoczne są pew-
ne trendy. - Wystarczy spojrzeć na
listy bestsellerów, aby zaobserwować
kilka grup najchętniej kupowanych
książek. Teraz mogą to być książki
poruszające tematykę wojny, obo-
zów koncentracyjnych i Holokaustu.
Tak to już jest, że jeden duży hit
sprzedażowy potrafi uruchomić la-
winę podobnych tytułów, ale nie ma
pewności, że kolejna książka ze sło-
wem „Auschwitz” w tytule osiągnie
sukces - wyjaśnia Marcin Baniak
z Wydawnictwa Literackiego. - In-
nym trendem, na który warto zwró-
cić uwagę są kryminały, zwłaszcza
polskich autorów. Przez wiele lat na-
rzekaliśmy, że Francuzi potrafią, że
potrafią Skandynawowie, a my jakoś
nie radzimy sobie z tym gatunkiem.
Tymczasem teraz obserwujemy falę
autorek i autorów, którzy piszą co-
raz lepsze powieści kryminalne i co
jeszcze ważniejsze, są oni chętnie
kupowani - stwierdza.
Ciekawy eksperyment zrobił Re-
migiusz Mróz, który kilka lat temu
oficjalnie jako Ove Logmasnbo zwró-
cił się do wydawnictwo Publicat
z propozycją wydania jego książki.
Wydawnictwu tytuł bardzo się
spodobał, a prawdziwe nazwisko au-
tora przedstawiciele wydawnictwa
poznali dopiero... w momencie pod-
pisywania umowy. Mimo że czytel-
nicy o tej tajemnicy dowiedzieli się
później, to książka i tak osiągnęła
sukces.
Małgorzata Ochab zwraca uwagę
na wielką popularność także thrille-
rów psychologicznych. - Renesans
przechodzi literatura erotyczna.
Z list bestsellerów nie schodzą książ-
ki faktowe związane z medycyną,
podróżami, górami czy kosmosem
- wylicza.
Sprzedaż książek wspiera także
kinomatografia. Serial „Ślepnąc od
świateł" odniósł spory sukces, co
przełożyło się też na sprzedaż książ-
ki Jakuba Żulczyka. Ekranizowane są
także powieści najbardziej popular-
nego obecnie polskiego autora Remi-
giusza Mroza. Aktywni (i dobrze
sprzedający) są także znani od lat
autorzy: Dorota Masłowska, Szcze-
pan Twardoch, Mikołaj Łoziński czy
Ignacy Karpowicz...
ŚWIATEŁKO W TUNELU
Mimo to wydawcy zwracają uwagę na
pozytywne trendy, które w najbliż-
szym czasie mogą pomóc rynkowi.
Wydarzaniem było przyznanie lite-
rackiej Nagrody Nobla Oldze Tokar-
czuk. To że sprzedaż jej książek po-
szła mocno w górę, to jedno. Drugie
zaś to potencjalnie nastanie mody na
czytanie, zwłaszcza ambitniejszych
publikacji. Wydawcy stają się także
coraz to bardziej pomysłowi.
- Sytuacja mobilizuje i motywuje
wydawców, którzy nie ustają w wy-
siłkach, aby promować czytelnictwo
i konsekwentnie budować jak najlep-
szą ofertę tytułów. Rynek książki nie
zna czegoś takiego jak „nuda”, tu
cały czas trzeba być kreatywnym.
Czasem też ostrożnym - zapewnia
Marcin Baniak.
Pytanie, jak na rynek wpłynie
epidemia koronawirusa, zamknięcie
szkół i rosnąca liczba osób będą-
cych na kwarantannie. Czy zaczną
oni czytać książki? Interesująca pod
tym kątem może być wypowiedź
prezydenta Wrocławia, Jana Sutry-
ka, z połowy marca. - To nie jest
czas ferii. Dajmy im gry kompute-
rowe, dajmy im dostęp do Netlbca
albo książkę w ostateczności - mó-
wił podczas konferencji prasowej
w żartobliwym tonie. ©
TOP 10 NAJCHĘTł Autor 4IEJ CZYTANYCH AUTORÓW W1 liczba Średnia cena sprzedanych detalicz- egzemplarzy na brutto w panelu książki BookScan w 2019 roku 2019 ROKU Kategoria
1 Remigiusz Mróz 203 821 27,61 zł Fiction
2 Olga Tokarczuk 178920 37,39 zł Fiction
3 Anita Głowińska 177175 7,60 zł Dla dzieci i młodzieży
Blanka Lipińska 100655 28,41 Zł Fiction
5 Marta Galewska- -Kustra 88371 23,91 zł Ola dzieci i młodzieży Fiction
6 Lucinda Rlley 519*15 30,35 zł
7 Stephen King <46 607 31,44 zł Fiction
8 B.A. Paris <12186 23,66 zl Fiction Dla dzieci | młodzież* -.
9 Nela Mała Reporterka <10 <125 30,49 zl
10 Rafał Kosik <40 330 29,85 zl Dla dzieci 1 młodzieży & Fiction
Wirtualna terapeutka Eva, która w magicznym świecie
niczym z Harry'ego Pottera pomoże pacjentom chorym
na raka zmierzyć się z diagnozą. To pomysł twórców
Prosomy, aplikacji psychoonkologicznej. Ich plan to
stworzenie produktu, który będzie refundowany.
& Adrian Boguski
Zaczęło się od warszta-
tów psychoterapeutycz-
nych dla osób chorych
na nowotwory prowa-
dzonych w Krakowie
przez dr. Mariusza Wir-
. gę. Wśród ludzi, którzy
przyjechali na spotkanie z polskim
lekarzem na co dzień pracującym
w Long Beach w Kalifornii, znalazł
się Marek Ostrowski, filozof i przed-
siębiorca z Wrocławia współpracują-
cy terapeutycznie z pacjentami on-
kologicznymi.
Dzisiaj dzięki badaniom nauko-
wym wiemy, że istnieje ścisła zależ-
ność pomiędzy stanem psychicznym
pacjenta a efektami leczenia nowo-
tworów, Im lepiej człowiek radzi so-
bie mentalnie, tym większa szansa,
że wyjdzie z choroby. W Polsce, jak
zresztą w całej Europie, brakuje jed-
nak specjalistów, którzy pomogą
osobie zmagającej się z ciężkim
przeżyciem od razu po usłyszeniu
diagnozy. W kolejkach do psychoon-
kologa w ramach NFZ można czekać
latami. Na Zachodzie jest trochę le-
piej. W Wielkiej Brytanii pacjent na
taką pomoc czeka rok.
Brzmi strasznie, prawda? - Na
krakowskich warsztatach Marek
Ostrowski zobaczył, jak zdumiewa-
jące efekty miała terapia, która
w kilka dni wyrwała ludzi z totalnej
apatii. Zainspirowany tym zwrócił
się do dr. Wirgi z prośbą o konsulta-
cję - opowiada Andrzej Jończyk, je-
den z późniejszych założycieli Pro-
somy. Ostrowski razem ze współ-
pracownikami z krakowskiego
ośrodka psychoonkologii UNICOR
doszli do wniosku, że wiele elemen-
tów terapii, takich jak RBT (racjo-
nalna terapia zachowań), CBT (tera-
pia poznawczo-behawioralna) czy
mindfulness (trening uważności)
można wspomóc technologią, która
w interakcji z pacjentem mogłaby
przeprowadzić go przez leczenie.
- Zaczął myśleć nad stworzeniem
narzędzia, które być może nie w tak
doraźny sposób, jak bezpośrednie
spotkanie, ale na większą skalę, dzięki
zastosowaniu sprawdzonych metod,
pomoże wyrwać pacjenta chorego na
nowotwór ze stanu depresji, strachu,
załamania i tym samym zwiększy
szanse na lepsze rezultaty leczenia
onkologicznego - tłumaczy Jończyk.
Ostrowski pomyślał o VR jako
narzędziu, które zabierze pacjenta
w terapeutyczną wirtualną prze-
strzeń przynoszącą rzeczywiste re-
zultaty i uczyni terapię łatwiej do-
stępną. A technologię miał nie kto
inny jak Andrzej Jończyk, który od
kilku lat prowadził firmę VR Global.
Jończyk z wykształcenia jest leka-
rzem i od zawsze szukał sposobu na
połączenie w swoim życiu dwóch
najważniejszych pasji, medycyny
i technologii.
Do Jończyka i Ostrowskiego do-
łączyła jeszcze Ema Kufel, która
wcześniej pracowała dla NHS (bry-
tyjski odpowiednik Narodowego
Funduszu Zdrowia). Z pomysłu
stworzyli koncepcję produktu, którą
wysyłali do uczestników konferencji
IPOS (Międzynarodowe Stowarzy-
szenie Psychoonkologów), a następ-
nie spotykali się ze wszystkimi, któ-
rzy zareagowali pozytywnie. W cią-
gu dwóch lat zjeździli cały świat,
odwiedzając konferencje najważ-
niejszych psychoonkologów od
Hongkongu po Boston. - Już na eta-
pie koncepcji zaangażowało się
w ten projekt wielu specjalistów,
tworząc światowy zespół ludzi naj-
ważniejszych w swoich dziedzinach.
To ponad n osób, w tym Mariusz
Wirga z Los Angeles, Lahiru Russell
z Melbourne, Anna Zubrzycki
z Wrocławia, Luzia Travado, była
prezydent 1POSU, czy Tit Albreht,
nazywany nieformalnym szefem
europejskiej polityki onkologicznej
- opowiada Jończyk.
MAREK
OSTROWSKI, filo-
zof i przedsiębior-
ca z Wrocławia,
jeden z twórców
terapeutycznej
Prosomy
PROSOMA
JEST UZU-
PEŁNIENIEM
TRADYCYJNEJ
TERAPII.
OTYŁE NIE-
ZWYKŁYM, ŻE
OPARTYM NA
FANTASTYCE
Problemem, na który natrafił ze-
spół, była słaba dostępność do ze-
stawów VR. Choć Jończyk pracował
z tą technologią od lat, doradzał, by
odejść od wykorzystywania rzeczy-
wistości wirtualnej tam. gdzie było
ro możliwe.
TERAPIA ZE ŚWIATA FANTASTYKI
- Popularyzacja sprzętu \rR nie po-
szła tak szybko, jak rynek to przewi-
dywał. Zależy nam na jak najpow-
szechniejszym dotarciu do pacjenta.
Dlatego większość zawartości tera-
peutycznej Prosomy to kursy oparte
na RBT. CBT czy mindfulness. które
trzeba przejść w sposób interaktyw-
ny, ale niekoniecznie VR-owy. Wy-
starczy do tego zwykły ekran, okula-
ry VR są dodatkiem. Dla wirtualnej
rzeczywistości zostawiliśmy tylko
to, czego pacjent może potrzebować
w najtrudniejszych momentach, kie-
dy przeżywa wielki stres związany
z diagnozą, zapoznaniem się ze zły-
mi wynikami badań i rokow aniami.
Wtedy trudno jest rozmawiać o emo-
cjach. należy’ pozwolić im przepły-
nąć. To czas, kiedy trzeba zastoso-
wać tzw. terapię rozpraszającą za-
wierającą elementy' muzykoterapii,
ćwiczeń oddechowych i prowadzonej
medytacji Wtedy VT\ ma wielki sens,
ponieważ tam rzeczywiście chodzi
o to, żeby pacjenta prześnić ze świa-
ta stresu i bólu w inną, bezpieczną
przestrzeń - wyjaśnia współzałoży-
ciel Prosomy.
Ostrowski razem z Kufel i Jończy-
kiem w trzech międzynarodowych
grupach specjalistów, poznanych
podczas konferencji IPOS, wzięli się
do opracowywania konkretnych części
terapeutycznych, przygotowywania
scenariuszy, które późnej trafiły na
biurka grafików i i animatorów.
Terapia Prosomy oparta jest na
zachodnioeuropejskiej konwencji
fantastyki. Razem z wirtualną prze-
wodniczką Evą podróżujemy przez
świat nawiązujący swoją topografią
do Wiedźmina. Przechodząc po-
szczególne etapy podróży, poznaje-
my koleje autonomiczne postaci,
które uosabiają i prowadzą konkret-
ne elementy terapii, używając przy
tym magii niczym z Harry’ego Pot-
tera. Mieszkają wśród dzikiej przy-
rody w pobliżu kamiennych budow-
li, które przypominają przygody In-
diany Jonesa czy Lary Croft. Pomię-
dzy tym wszystkim Prosoma tworzy
własny świat, który instynktownie
kojarzy się ze spokojem, oddaleniem
od codzienności i problemów, bo
zaprasza do podróży naszej wy-
obraźni - swobodnej, radosnej i ni-
czym nieograniczonej.
Atrakcyjny świat terapii cyfrowej
nie jest jednak substytutem pracy
OD MOMENTU DIAGNOZY PACJENT MA CODZIENNE INTERAKCJE
Z PROGRAMEM PROSOMY. RAZEM Z WIRTUALNĄ PRZEWODNICZKĄ
PODRÓŻUJEMY PRZEZ ŚWIAT JAK Z WIEDŹMINA
terapeutów. Twórcy Prośmy kon-
struują swoje narzędzie tak, by było
synergiczne w stosunku do terapii
prowadzonej w gabinecie specjalisty.
- Prosoma to kurs, z którym pacjent
ma interakcje codziennie od momen-
tu usłyszenia diagnozy. Projektujemy
nasz produkt w taki sposób, żeby
psychoonkolog mógł przepisać Pro-
somę jako terapię towarzyszącą. Pa-
cjent dzięki niej może w domu sam
wykonać ćwiczenia i przedyskutować
je potem podczas spotkania z tera-
peutą - zapewnia Jończyk
Niestety to jedynie bardzo ideali-
styczne życzenie i nie chodzi w tym
przypadku o brak urządzeń do spo-
tkania wirtualnej Evy, ale ograni-
czenia związane z dostępem do spe-
cjalisty psychoonkologa, w przygnę-
biająco realnym świecie refundowa-
nych usług medycznych. Ostrowski,
Kufel, Jończyk i zespół specjalistów,
wiedząc, że z pomocą terapeutycz-
ną nie można czekać ani chwili po
usłyszeniu przez pacjenta diagnozy,
musieli zbudować Prosomę w taki
sposób, by mogła działać niezależ-
nie od pracy terapeuty. Wychodząc
naprzeciw pacjenta, stworzyli apli-
kację smartfonową, która ma zawie-
rać ok. 75 proc, całej zawartości te-
rapeutycznej Prosomy.
REFUNDOWANY CYFROWY „LEK"
Twórcy Prosomy przewidują, że
w ciągu 10 najbliższych lat wraz
z wypisywaniem lekarstw czy tra-
dycyjnych terapii, powszechne sta-
nie się również wydawanie recept
na aplikacje refundowane przez
prywatnych i państwowych ubez-
pieczycieli. Obecnie istnieją na
świecie klinicznie przebadane mo-
bilne oprogramowania leczące de-
presje, uzależnienia czy bezsen-
ność. Podobnie może być w przy-
padku psychoonkologii.
- Depresja i stany lękowe prze-
kładają się na gorsze wyniki i wyż-
szą śmiertelność pacjentów onkolo-
gicznych. Chcemy nie tylko popra-
wić samopoczucie pacjentów, ale
też przedłużyć im życie. Mówimy
tutaj o cyfrowym terapeutyku, a nie
aplikacji typu wellness - konkludu-
je Jończyk
Aplikacja musi przejść taki sam
proces badań klinicznych jak każdy
wprowadzany lek Obecnie rygory-
styczne testy i próby medyczne
można przeprowadzić w USA, Wiel-
kiej Brytanii, Niemczech, Francji
czy Japonii. Tamtejsze państwowe
organizacje jak amerykański FDA
(Food and Drug Administration) czy
brytyjski NHS (National Health
Service) wprowadzają regulacje
umożliwiające refundację aplikacji
medycznych tak samo jak leków.
- Prosoma niebawem ma przy-
stąpić do potrzebnych badań w Sta-
nach Zjednoczonych - zaznacza
współtwórca aplikacji. Takich testów
nie można jak na razie przeprowa-
dzić w Polsce. Choć twórcy Prosomy
mogą pochwalić się pozytywną re-
akcją polskiego środowiska onkolo-
gicznego, to niestety nic nie wska-
zuje na to, żeby w najbliższym
czasie zostały podjęte rozmowy na
temat potrzebnych regulacji doty-
czących możliwości wprowadzenia
cyfrowego „leku”. Swoją siedzibę
przenoszą do Cambridge, by zade-
biutować na brytyjskim rynku.
POTRZEBNI INWESTORZY
Do działania zabrali się jednak pol-
scy przedsiębiorcy i prywatne funda-
cje. Fundusz Black Pearls LQT spe-
cjalizujący się we wspieraniu przed-
sięwzięć, których misją jest poprawa
jakości życia człowieka, wyłożył na
kolejne badania 1,2 min zł. Firmę
wspiera także Fundacja na rzecz Na-
uki Polskiej. W zeszłym roku firma
została również wytypowana do
udziału w programie InCredibles Se-
bastiana Kulczyka. - Przez program
poznaliśmy Leesę Soulodre, która
jest naszą główną konsultantką
w pozyskiwaniu grantów i finanso-
waniu międzynarodowym. Doświad-
czenie innych firm, które biorą
udział w tym programie, bardzo
wiele nas uczy. Nadal aktywnie po-
szukujemy inwestorów i chcemy
wyjść po kapitał zagraniczny w Wiel-
kiej Brytanii. Potrzebujemy pienię-
dzy przede wszystkim na przepro-
wadzenie badań i wejście na rynek.
Wspieramy się stypendiami, ale mu-
simy myśleć również o naszym
wkładzie - tłumaczy.
W połowie 2020 r. produkt powi-
nien trafić na rynek. Wkrótce cyfro-
wa terapia będzie testowana na za-
mkniętej grupie pacjentów. Dzięki
danym o jej użyciu i zaprogramowa-
nym w niej ankietom twórcy będą
mogli dowiedzieć się, jak pacjenci
korzystają z terapii i jaka jest jej sku-
teczność. Całość ma doprowadzić do
rozpoczęcia procedur akredytacyj-
nych FDA i sprzedaży produktu pod
koniec obecnego lub na początku
przyszłego roku. Andrzej Jończyk
podkreśla jednak główny cel i misję
Prosomy: - Chcemy, aby aplikacja
była refundowana, a przy tym do-
stępna dla wszystkich. ®
BLUMIL, CZYLI JAK BYC
WOLNYM
W garażu pod Warszawą Miłosz Krawczyk zbudował
elektryczny wózek inwalidzki który jeździ po śniegu, piasku,
górach i plażach. To rewolucja w tej branży. Pojazd Blumil
sprzedaje się dziś do 30 krajów świata.
Jerzy Ziemacki________________________________________________________________________
terowany intuicyjnie
dwukołowy pojazd Blu-
mil i2 - wykorzystujący
technologię Segway
- pomaga osobom
z ograniczoną mobilno-
ścią. Sprawdza się do-
skonale nie tylko w mieście, gdzie
gładko pokonuje nierówności
i wzniesienia, ale także w trudniej-
szym terenie: jeździ po leśnej ściół-
ce, niedużym śniegu, a nawet piasku
Bez ładowania baterii może przeje-
chać do 35 km. Jak na tak zaawanso-
wany sprzęt, będący alternatywą dla
elektrycznego wózka inwalidzkiego,
pojazd tworzony w Polsce jest nad-
zwyczaj lekki: waży 62 kg. A także
jest wyjątkowo zwinny: siedząc na
nim można kręcić się wokół własnej
osi. Rozwija prędkość do 20 km/godz.
- Ten pojazd daje ludziom z ograni-
czoną mobilnością poczucie większej
wolności i niezależności - mówi
Miłosz Krawczyk, założyciel firmy
Blumil. Od momentu, gdy innowa-
cyjny Blumil i2 trafił do sprzedaży
w 2015 r. znalazł użytkowników
w ponad 30 krajach na czterech kon*
tynentach.
Prototyp pojazdu Blumil iż
Miłosz Krawczyk zaczął tworzyć
w 2013 r. Początkowo dla siebie, bo
od wypadku samochodowego poru-
sza się na wózku. - Pracę zaczynali-
śmy w garażu kolegi pod Warszawą.
Warunki były spartańskie. Intereso-
wała nas nowa technologia Segway
oraz jej możliwości zastosowania
w budowie elektrycznego wózka te-
renowego. Projektowałem od począt-
ku pod kątem własnych potrzeb,
wiedziałem, czego potrzebuję, co bę-
dzie najbardziej niezbędne w jeździe
po mieście oraz podczas wycieczek
off-road. Największą motywacją była
dla mnie chęć swobodnego porusza-
nia się po lesie, górach, plaży -
przyznaje konstruktor. Przełomo-
wym momentem było odejście od
koncepcji pojazdu na czterech kół-
kach, które do tej pory były podsta-
wą pojazdów przeznaczonych dla
osób niepełnosprawnych. Tak jak
BLUMIL 12
DAJE UŻYT-
KOWNIKOM
DUŻO WIĘKSZĄ
NIEZALEŻNOŚĆ
NIŻ TRADY-
CYJNY WÓZEK.
ŚWIETNIE
RADZI SOBIE
NA ŚNIEGU
LEŚNYM RUNIE.
PUSTYNNYCH
I KAMIENISTYCH
PLAŻACH
oryginalny Segway wózek Blumil
stoi pionowo na dwóch kołach. To
dało mu masę nowych możliwości
PATENT NA PODRÓŻE
Dzięki dwukołowemu pojazdowi
Blumil i2 jego twórca Miłosz Kraw-
czyk zwiedził najw'ażniejsze miasta
świata. Nie miał przy tym problemu
z wsiadaniem do samolotu czy z po-
konywaniem długich turystycznych
tras w metropoliach Poradził sobie
na Kasprowym Wierchu i spędził
wakacje na piaszczystych i kamieni-
stych plażach Majorki, gdzie za-
awansowany technologicznie „mo-
bilny pojazd dalekiego zasięgu" Blu
mil 12 wzbudzał pozytywne zainte-
resowanie mieszkańców wyspy
i turystów.
- Zawsze byłem aktywny, lubię
spacery,sport,podróże Niechciał-
bym z tego rezygnować. Mój Blu-
mil i2 dał mi niezależność, gdziekol-
wiek byłem. Podróżuję znacznie
mniej odkąd zostałem ojcem - przy-
znaje Miłosz Krawczyk w rozmowie
z „My Company Polska”. Spotykamy
się na Politechnice Warszawskiej,
praca u podstaw w małym garażu
z kolegę to zamierzchła przeszłość.
Firma Blumil rozwija się od pięciu
lat. Od momentu debiutu na rynku
w 2015 r. firma uzyskała kilka paten-
tów europejskich. Innowacyjny wó-
zek Blumil i2 jest w tej chwili certyfi-
kowanym produktem, wysoko cenio-
nym w Unii Europejskiej. Jako wyrób
medyczny spełnia wszystkie wymogi
prawa unijnego.
Sprzedaż flagowego produktu
Blumil odbywa się bezpośrednio,
a także przez zagranicznych dystry-
butorów. - Od początku celowaliśmy
w rynek globalny, nasze produkty
zawsze będę niszowe, przeznaczone
dla małej części społeczeństwa (ok.
0,8 proc). Do tej pory sprzedaliśmy
więcej egzemplarzy pojazdu za gra-
nicą - przyznaje prezes Blumil. Stro-
na internetowa firmy prowadzona
jest w ośmiu wersjach narodowych.
- Jeździmy na branżowe targi do
Niemiec i Wielkiej Brytanii. Tam spo-
tykamy się z producentami sprzętu,
podzespołów oraz dystrybutorami.
W tej branży obok firm takich jak na-
sza, poszukujących nowych rozwią-
zań i innowacji, istnieje mnóstwo
przedsiębiorstw, które nie zmieniają
się wiele, produkuję identyczny asor-
tyment medyczny od 30-40 lat
- ocenia Miłosz Krawczyk.
Pojazd Blumil 12 to wciąż nowość
i nisza. Najczęściej kupowanym pro-
duktem poprawiającym mobilność
jest nadal czterokołowy wózek, na-
zywany „wózkiem inwalidzkim”,
nieelektryczny, toporny, ciężki, sła-
bo przystosowany do jazdy w tere-
nie. Ale niedrogi i powszechnie do-
stępy. Problemem Blumil i2 oraz in-
nych pojazdów nowej generacji po-
zostaje cena.
Na oficjalnej stronie interneto-
wej producenta nowy pojazd kosz-
tuje: 42 tys. zł. Dla porównania
czterokołowe elektryczne wózki in-
nych producentów kosztują od kil-
ku do kilkunastu tysięcy złotych.
Jak tłumaczy Miłosz Krawczyk lwia
część sumy, za którą sprzedawany
jest dzisiaj Blumil i2 to koszty
związane z amerykańską technolo-
gią Segway (ok. 34 tys. zł). Swego
czasu miało to być urządzenie, któ-
re zrewolucjonizuje miejski trans-
port. Pierwszy pojazd produkowany
przez firmę Segway został pokaza-
ny publicznie w 2002 r. Był wypo-
sażony w pięć żyroskopów oraz
komputer pokładowy. System anali-
zował informacje z żyroskopów
i czujników przechyleń, a w efekcie
włączał lub wyłączał dwa silniki
elektryczne. Twórca tej technologii,
Dean Kamen, przekonywał, że
w obliczu wspaniałego wynalazku
ludzkość powinna zrezygnować
z chodzenia i jeżdżenia samocho-
dem. W wizjach przyszłości z po-
czątku XXI w. wszyscy mieliśmy
w 2020 r. jeździć na pojazdach fir-
my, choć dzisiaj sprzęt ten widocz-
ny jest na ulicach rzadko: wykorzy-
stywany bywa jako narzędzie dla
turystów. Rewolucja, o której ma-
rzył Dean Kamen nie nadeszła, ale
nowe rozwiązanie pozwoliło m.in.
firmie Blumil stworzyć pojazd dla
osób z niepełnosprawnością.
SZLACHETNA MISJA SPOŁECZNA
Początkowy entuzjazm związany
z możliwościami, jakie daje pojazd
Blumil 12, sprawił, że oprócz nowej
firmy Miłosz Krawczyk założył też
FIRMA BLUMIL
ZAMIERZA
WPROWADZIĆ
W 2020 R.
NA GLOBALNY
RYNEK NOWY
PRODUKT
BLUMIL GO.
TO ZEWNĘTRZ-
NY NAPĘD.
KTÓRY DO-
CZEPIAMY DO
KLASYCZNEGO
WÓZKA INWA-
LIDZKIEGO
Fundację „Razem po zdrowie”. pró-
bował wówczas w imieniu fundacji
przekonywać decydentów w róż-
nych częściach Polski, że pojazdy
Blumil i2 mogłyby znaleźć się jako
sprzęt do wypożyczenia np. w par-
kach narodowych, nadmorskich
plażach czy miejscowościach gór-
skich. Szlachetny pomysł twórcy
pojazdów oraz wielu osób wspiera-
jących fundację nie zyska! jednak
solidnego poparcia władz publicz-
nych. Nawet jeżeli politycy potaki-
wali głową z aprobatą, sprawy nie
szły naprzód: żadna wypożyczalnia
udostępniająca pojazdy Blumil 12
nigdy nie powstała. Rozczarowanie
sprawiło, że fundacja przestała ist-
nieć. Jednak z walki na rzecz popra-
wy jakości życia ludzi o ograniczo-
nej mobilność firma Blumil nie zre-
zygnowała. - Chciałbym stworzyć
pojazd idealny, ale to jest bardzo
trudne - mówił, podczas rozdania
nagród „Rzeczpospolitej", Miłosz
Krawczyk, odbierając nagrodę dla
firmy Blumil za najlepszy w Polsce
„startup z misją społeczną”.
Blumil zamierza wprowadzić
w 2020 r. na globalny rynek nowy
produkt pod nazwą Blumil GO. To
zewnętrzny napęd, który doczepia-
my do klasycznego wózka inwalidz-
kiego. Firma z Polski wykorzystała
do jego produkcji jeden z zareje-
strowanych wcześniej patentów. To
w nim tkwi sekret funkcjonalności
Blumil GO. - Pomysł z używaniem
napędu dołączanego w prosty spo-
sób do wózka można porównać do
modnej ostatnio elektrycznej hulaj-
nogi. Sam napęd przypomina hulaj-
nogę - tłumaczy Miłosz Krawczyk.
I choć Blumil GO nie daje takich
możliwości jak zaawansowany po-
jazd Blumil i2, to „hulajnoga" jest
rozwiązaniem tańszym: kosztuje
9,9 tys. zł. Zainteresowanie nią
może być z tego powodu większe.
Jedną z licznych zalet produktów
Blumil jest estetyka. - Przy ich pro-
jektowaniu zwracamy uwagę na ich
wygląd. Tworząc Blumil i2 oraz Blu-
mil Go, chcieliśmy być pewni, że są $
one zgrabne i kompaktowe. Najważ- |
niejsze jednak, że dają ludziom
z niepełnosprawnościami wolność
- mówi Miłosz Krawczyk, który
2 Blumil GO wybiera się na targi do
Wielkiej Brytanii. c
NA POCZĄTKU FINANSAMI
ZARZĄDZAŁAM ZA POMOCĄ
DWÓCH KARTEK:
NA JEDNEJ WPISYWAŁAM
WYSTAWIONE FAKTURY,
NA DRUGIEJ KOSZTY
I BARDZO PILNOWAŁAM
RÓWNOWAGI.
PRZECHOWUJĘ JE
DO DZIŚ NA PAMIĄTKĘ
- OPOWIADA NATALIA
BOGDAN, ZAŁOŻYCIELKA,
WŁAŚCICIELKA I PREZESKA
FIRMY REKRUTACYJNEJ
JOBHOUSE.
JESTE
DZIECKI;
SZCZĘS
- Rozmawiała Małgorzata Mierzyńska
W 2010 r. została pani z dnia na
dzień zwolniona z korporacji,
w 2011 r. założyła swoją firmę,
a sześć lat później została
Bizneswoman Roku. Trudno sobie
wyobrazić lepszą kandydatkę do
odpowiedzi na pytanie: jak przekuć
porażkę w sukces. To jak?
Natalia Bogdan: Porażka mnie
zmotywowała. Postanowiłam udo-
wodnić sobie i byłemu pracodawcy,
że dam radę. Gdyby nie taki kop od
życia, prawdopodobnie nie byłabym
na tyle zdeterminowana, żeby zało-
żyć i rozwinąć firmę. Nie miałam
oszczędności ani alternatywnej
oferty pracy. Dawałam więc z siebie
100 proc, wysiłku i postawiłam
wszystko na jedną kartę.
Przemiana z bezrobotnej w odno-
szącą sukcesy przedsiębiorczynię
brzmi bajkowo. Jak ta bajka wyglą-
dała od środka?
Utrata pracy boli, choćby się było
nie wiem jak doświadczonym i pew-
nym siebie. Podkopuje poczucie wła-
snej wartości, wzbudza lęki, odbiera
poczucie bezpieczeństwa. Ja na chwi-
lę straciłam sens życia. Miałam 26 lat
i nie wiedziałam, co dalej. Na doda-
tek w międzyczasie zakończyłam
wieloletni związek. Zamknęłam się
w domu, schowałam pod kołdrę
i płakałam. Otrząsnęłam się dopiero
po kilku dniach i zaczęłam analizo-
wać różne scenariusze. Najbardziej
abstrakcyjny był ten o założeniu wła-
snej firmy. Nigdy wcześniej nie pla-
nowałam podjęcia własnej działalno-
ści gospodarczej. Nie miałam bizne-
sowego doświadczenia ani historii
przedsiębiorczości w rodzinie.
Może tak dobrze poszło właśnie
dlatego, że nie wiedziała pani,
jak będzie trudno?
Coś w tym jest. Poza tym, choć
nie wierzę w przypadki, myślę, że
dodatkowo pomógł mi splot szczęśli-
wych okoliczności. Kilka dni zanim
mnie zwolniono, usłyszałam w radiu
reklamę „Na pomoc pracy", unijne-
go projektu, w ramach którego moż-
na było otrzymać dotację na założe-
nie własnej firmy. Jadłam wtedy ko-
lację i powiedziałam głośno: fajny
projekt. Gdyby mnie zwolnili, na
pewno bym z niego skorzystała. Chy-
ba wykrakalam, bo parę dni później
dostałam wypowiedzenie. Przypo-
mniałam sobie wtedy o tym projek-
cie. Odnalazłam instytucję, która go
prowadziła, zadzwoniłam i okazało
się, że zostało ostatnie miejsce.
Czekało na panią.
Dokładnie, ale żeby je dostać,
musiałam przejść rozmowę kwalifi-
kacyjną z doradcą zawodowym. Miał
ocenić, czy mam predyspozycje do
prowadzenia własnej firmy. Gdy
stwierdził, że tak, nabrałam wiatru
w żagle. Chciałam od razu zabrać się
do pracy, ale nie mogłam: żeby
otrzymać dotację, musiałam napisać
biznesplan i ukończyć kurs ABC
Przedsiębiorczości. Tak minęło kilka
miesięcy. To był dla mnie trudny
czas. Nie miałam za bardzo z czego
żyć, brakowało mi nawet na jedze-
nie. Wcześniej nie odłożyłam nic na
czamą godzinę. Z dzisiejszej per-
spektywy widzę, że ten okres bez
pracy był mi potrzebny. Mogłam so-
bie wszystko ułożyć w głowie i sta-
rannie przygotować się do startu:
zaprojektować stronę internetową,
logo, wymyślić nazwę firmy, prze-
myśleć zakres usług i cen. Miałam
czas, aby to wszystko sobie rozryso-
wać i wejść w nową rolę. Uczyłam się
przedsiębiorczości krok po kroku:
oprócz uczęszczania na kurs, dużo
czytałam, słuchałam biznesowych
audiobooków i podcastów. W jednym
z nich, który nazywa się Mała Wielka
Firma, niedawno sama byłam go-
ściem. Niesamowite, jak historia za-
toczyła koło.
RS tys. zł, które otrzymała pani
w remach dotacji wystarczyło na
uruchomienie firmy?
Oczywiście. Oprócz niewygórowa-
nego czynszu i podstawowych wy-
datków, właściwie nie miałam kosz-
tów, bo byłam jedynym pracowni-
kiem. Firma była więc rentowna
praktycznie od pierwszego miesiąca.
Finansami zarządzałam za pomocą
dwóch kartek: na jednej wpisywałam
wystawione faktury, na drugiej kosz-
ty i bardzo pilnowałam równowagi.
Przechowuję je do dziś na pamiątkę.
Długo funkcjonowała pani z kartką
wrące?
DZIŚ WIEM, ŻE TEN
OKRES BEZ PRACY
BYŁ Ml POTRZEBNY.
MOGŁAM SOBIE
WSZYSTKO
UŁOŻYĆ W GŁOWIE,
ROZRYSOWAĆ,
WEJŚĆ W NOWĄ
ROLĘ
Wbrew pozorom, dość długo,
choć firma rozwijała się bardzo dy-
namicznie. Już po kilku miesiącach
zorientowałam się, że dalej nie dam
rady być właścicielką, sprzątaczką,
zaopatrzeniowcem, handlowcem,
rekruterką, księgową i marketingow-
cem w jednym. Na początek przyję-
łam do pomocy jedną osobę na bez-
płatne praktyki studenckie, ale szyb-
ko musiałam zatrudnić fachowców.
W 2012 r. wynajęłam większe biuro.
Jesteśmy w nim do dzisiaj.
Z jakimi obrotami zakończyła pani
pierwszy rok?
To było kilkadziesiąt tysięcy zło-
tych. W kolejnym roku kilkaset tysię-
cy. Obecnie obroty jobhouse sięgają
16 min zł i cały czas rosną.
Kiedy nastąpił zwrot z inwestycji?
Kiedy zaczynałam działalność, to
szczerze mówiąc, nawet nie znałam
pojęcia breakeren, a dotacja była bez-
zwrotna, więc nie musiałam jej roz-
liczać. Nie zaciągnęłam też żadnej
pożyczki, którą trzeba by było spła-
cić. Wszystkie zyski inwestowałam
w rozwój firmy: biuro, nowych pra-
cowników. lepsze komputery, pro-
gramy komputerowe. Tak działam
do dzisiaj: zyski reinwestuję, nie wy-
płacam. Pobieram wynagrodzenie
jak każdy pracownik w firmie.
Z badań psychologicznych wynika,
że dla wyjścia cało z trudnych do-
świadczeń kluczowe jest wsparcie
osób z zewnątrz. Miała pani takich
ludzi wokół?
Tak. Dużo zawdzięczam mojemu
ówczesnemu partnerowi. Prowadził
małą firmę reklamową. Gdy rzuciłam
pomysł otwarcia własnej agencji pra-
cy, od razu mnie wsparł i utwierdzał
w przekonaniu, że mam potrzebne
kontakty i wiedzę, żeby odnieść suk-
ces. Nauczył mnie też dużo, zwłasz-
cza jeżeli chodzi o marketing. Dzięki
temu już na starcie miałam wizeru-
nek profesjonalnej firmy i od razu
udało mi się pozyskać dużych klien-
tów. Wielu dopiero w trakcie współ-
pracy orientowało się, że cała firm to
ja, nie mam pracowników ani wiel-
kiego zaplecza. Pamiętam takie
śmieszne sytuacje: prosili, bym coś
potwierdziła z działem handlowym,
nie podejrzewając nawet, że nią rów-
nież zajmowałam się sama.
I nie zrażali się?
Wręcz przeciwnie, doceniali. Bo
usługi rekrutacyjne, jakie świadczy-
łam, były na wysokim poziomie.
Wiedziałam, że muszę dać z siebie
wszystko, żeby klienci byli zadowo-
leni i mnie polecali. Dzięki temu za-
mówień było coraz więcej i Jobhouse
się rozkręcał. Obecnie zespół liczy
20 pracowników stałych i ponad
3 tys. oddelegowanych do naszych
klientów.
Jak udało się pani zdobyć pierwsze-
go zleceniodawcę?
Gdy założyłam firmę, od razu
stworzyłam fanpage na Facebooku
i odezwałam się do wszystkich mo-
ich znajomych z zapytaniem, czy nie
potrzebują wsparcia rekrutacyjnego.
Zamieściłam też wizytówkę na lokal-
nym portalu internetowym. Pierwszą
rekrutację zlecił mi znajomy. Szybko
znalazłam mu odpowiedniego pra-
cownika i mogłam powołać się na
ten sukces w innych firmach o po-
dobnym profilu.
Miała pani plan B na wypadek, gdy-
by firma nie wypaliła? Rynek agen-
cji pracy tymczasowej jest przecież
bardzo konkurencyjny, działa na
nim ponad 8 tye. firm, w tym tacy
giganci jak: Work Service, Adecco,
Ranstad czy Manpower.
Nie miałam planu B ani szerokiej
wiedzy o meandrach rynku. Z per-
spektywy czasu uważam, że dobrze
się stało, bo gdybym startowała
z obecnym doświadczeniem i wie-
dzą, z jak dużym ryzykiem wiąże się
prowadzenie agencji rekrutacyjnej,
to nie wiem, czy miałabym odwagę
wystartować.
Z jakimi najtrudniejszymi wyzwa-
niami zderzyła się pani na początku
działalności?
Od początku i do dzisiaj najwięk-
szym wyzwaniem jest dla mnie za-
rządzanie ryzykiem finansowym.
O ile usługa rekrutacji nie niesie za
sobą wielkiego ryzyka, to w przy-
padku pracy tymczasowej ryzyko
jest duże. To agencja wypłaca pra-
cownikom wynagrodzenie i muszę
to zrobić na czas, nawet jeśli klienci
nie rozliczą się ze mną w ustalonym
terminie. Teraz jesteśmy więksi.
Banki o nas zabiegają, ale mieliśmy
kilka trudnych sytuacji, kiedy klienci
zwlekali z płatnościami i musieliśmy
sami wyasygnować duże kwoty na
wynagrodzenia dla pracowników.
GDYBYM WIEDZIAŁA Z JAKIM
RYZYKIEM WIĄŻE SIĘ PROWADZENIE
AGENCJI REKRUTACYJNEJ, NIE
WIEM, CZY MIAŁABYM ODWAGĘ
WYSTARTOWAĆ
99
Która była najtrudniejsza?
Kiedy klient nie zapłacił nam
kilku faktur na łączną sumę prawie
o,5 min zł. Gdy zorientowaliśmy się,
że jest niewypłacalny, część tej kwo-
ty już z pracownikami rozliczyliśmy.
Resztę musieliśmy dopłacić im
w krótkim terminie. Nie mogliśmy
powiedzieć: klient nam nie zapłacił,
więc my też państwu nie zapłacimy,
bo formalnie to byli nasi pracownicy.
Okazało się, że padliśmy ofiarą za-
planowanego oszustwa. Sprawa jest
w prokuraturze. To była najtrudniej-
sza sytuacja, jaka mi się przydarzyła.
Bardzo ją przeżyłam.
Zachwiała pani wiarą w sukces?
Mimo wielu wątpliwości, wiary
nigdy nie straciłam. W przypadku
tamtej sytuacji bardzo wsparł mnie
zespół. Teraz, z perspektywy czasu,
jestem nawet wdzięczna, że coś ta-
kiego mi się przydarzyło, bo przy-
najmniej wiem, że mam ekipę, która
stoi za mną mucem. Ale wtedy było
ciężko. Wszystkie linie kredytowe
miałam naciągnięte do maksimum,
zespól musiał zrezygnować ze
wszystkich benefitów, koszty funk-
cjonowania zredukowaliśmy do mi-
nimum, cięliśmy wszystko, co było
możliwe, z wyjątkiem pracowników.
Zwolnień za wszelką cenę chciałam
uniknąć. No i zdarzył się cud: pojawił
się klient, dzięki któremu szybko
odrobiliśmy połowę tej kwoty. To
nam dało oddech, a potem pojawiły
się kolejne zlecenia i wszystko wró-
ciło do normy. Ale to rzeczywiście
był czas, kiedy zastanawiałam się
nawet, czy nie ogłosić upadłości. Na
szczęście tego nie zrobiłam.
To musiato być mocne przeżycie,
ale pani chyba lubi adrenalinę:
biega pani maratony, uprawia
triathlon, weszła na Kilimandżaro.
Sport jest niesamowity: mimo że
teoretycznie spalamy energię, to do-
stajemy ją z powrotem z nawiązką.
Ja lubię wyznaczać sobie ambitne
cele i wysoko zawieszać poprzeczkę.
To mi daje dużo satysfakcji. Teraz
sport jest nadal obecny w moim ży-
ciu, ale w dużo mniejszym zakresie,
bo najważniejszy stał się dla mnie
czas z córką.
Jaki był najambitniejszy sportowy
cel, jaki udało się pani osiągnąć?
Zdobycie Kilimandżaro. To był
wysiłek na granicy moich możliwo-
ści. Wiedziałam, że stawiam sobie
ambitne wyzwanie, ale sądziłam, że
skoro tyle osób tam weszło, to jest
osiągalne. Tymczasem wysiłek przy
wspinaczce jest zupełnie inny niż
w maratonach. Biegnąc, w każdej
chwili można zwolnić, zatrzymać się
i pooddychać. Albo w ogóle zejść
z trasy. Wchodząc na szczyt o wyso-
kości prawie 6 tys. m n.p.m., nie je-
steśmy w stanie ani szybko zejść ni-
żej, żeby poczuć się lepiej, ani zrezy-
gnować i wycofać się. Choćbyśmy
przeżywali nie wiem jak wielki kry-
STARAM SIĘ, ŻEBY MOJE CELE MNIE ROZWIJAŁY
TROCHĘ WYKRACZAŁY POZA MOJE AKTUALNE '
MOŻLIWOŚCI, ŻEBYM MUSIAŁASIĘ
DO NICH PRZYGOTOWAĆ
zys, musimy sobie z nim poradzić.
Poza tym prawdziwym celem na ta-
kiej wyprawie nie jest wejście na
szczyt, jak się może wydawać, ale
bezpieczne dotarcie do bazy na dole.
A ja już właściwie podejmując atak
szczytowy, nie czułam się na siłach.
Leciała mi krew z nosa, ciężko mi
było oddychać. Powinnam była się
wtedy wycofać. Ale nie po to przecież
przyjechałam tak daleko, żeby wrócić
do domu z niczym. Więc szłam
wbrew wszystkim znakom fizycz-
nym i psychicznym, że nie powin-
nam tego robić. Upór nie pozwolił mi
się wycofać. Dzisiaj, z perspektywy
czasu, zdaję sobie sprawę, że podję-
łam ryzyko, które mogłam przypła-
cić życiem. Schodząc, byłam totalnie
wyczerpana fizycznie i psychicznie,
siadałam byle gdzie i zasypiałam.
Gdyby nie przewodnik, nie dotarła-
bym do bazy u podnóża góry.
Czegoś to panią nauczyło?
Pokory. W górach wszyscy są
równi. Nieważne, czy jesteś preze-
sem firmy, studentem, naukowcem,
robotnikiem czy prezydentem, nikt
cię tam nie wniesie. A góry są nie-
przewidywalne, zwłaszcza w Afryce,
bo przechodzi się tam przez wszyst-
kie strefy klimatyczne: od upału
i piekielnego słońca przez chłód,
deszcz i grad aż po przeszywający
ziąb i śnieg. Z wszystkim musisz się
zmierzyć i wytrzymać. Widzimy też
naszą małość w stosunku do natury.
Zaczynamy czuć respekt.
Teraz podchodzi pani z większą
pokorą do wyznaczanych celów?
Nadal uważam, że lepiej wyzna-
czać sobie cele ambitne, które budzą
w nas dreszczyk emocji. Staram się,
żeby mnie rozwijały, trochę wykra-
czały poza moje aktualne możliwo-
ści, żebym musiala się do nich przy-
gotować. Wtedy bardziej doceniam.
jeśli je osiągnę. Ale ze względu na
córkę, teraz ważne jest dla mnie tak-
że bezpieczeństwo i zdrowie, nie
tylko cel sam w sobie.
Nadal jednak wyznacza sobie pani
listą celów i mapą drogową, jak do
nich dojechać?
Właściwie robię to w formie mapy
skarbów, a raczej mapy marzeń.
Sporządzam na komputerze listę ce-
lów, które chcę zrealizować w naj-
bliższym czasie. Dokładnie je opisu-
ję, wyszukuję zdjęcia, które je ilu-
strują i wklejam obok Przygotowuję
coś w rodzaju mapki: w środku
umieszczam swoje zdjęcie, a dookoła
cele - opisane obrazki. Obok wpisuję
też termin, w którym chcę je zreali-
zować. Wykonuję to od 18. roku żyda
i nie wyobrażam sobie, że mogłabym
żyć bez wyznaczania celów. Jak je
sobie ułożę w głowie i zwizualizuję
na moim planie, wiem, co dokładnie
chcę osiągnąć i mniej lub bardziej
świadomie do tego dążę. Jestem też
bardziej otwarta na to, co mi się
przydarza, nie przegapiam nadarza-
jących się okazji.
Sama pani wpadła na pomysł map
marzeń?
Wydaje mi się, że inspiratorką
była moja mama. Od małego wspie-
rała moje marzenia. Powtarzała, że
nie ma rzeczy niemożliwych i po-
zwoliła mi uwierzyć, że jestem
dzieckiem szczęścia. Opowiadała na
przykład, że jak była ze mną w ciąży,
to często coś znajdowała. Nie wiem,
czy to prawda, ale ja w to wierzyłam.
I nadał żyję w przekonaniu, że mam
w’ życiu szczęście. Dzięki temu na-
wet, jak przydarza mi się coś złego,
to wiem, że zaraz spotka mnie coś
dobrego. Jestem bardzo wdzięczna
mamie za to, że nauczyła mnie tak
myśleć. To pozwala mi łatwiej radzie
sobie z codziennymi wyzwaniami.
Jakie będzie pani następne
Kilimandżaro?
Teraz moje cele są bardzo zwy-
czajne. Chcę przede wszystkim mieć
zdrową, szczęśliwą rodzinę i to
szczęście pielęgnować. Niedługo
przeprowadzamy się do nowego
domu, który też był ambitnym ce-
lem. Każdy, kto ma za sobą takie do-
świadczenie wie. o czym mówię. To
nie jest łatwe wyzwanie. Mam też
oczywiście cele biznesowe i sporto-
we. ale w moim życiu nie ma już
miejsca na ekstrema. ®
NATALIA BOGDAN
Założycielka, właścicielka i prezeska agencji rekruta-
cyjnej Jobhouse. headhunterka. doradczym kanery.
ekspertka rynku pracv Absolwentka Zarządzania
Zasobami Ludzkimi i Prawa Pracy na Uniwersytecie
Gdańskim i Humań Resources Management w Instituto
Politecnico do Porto
Od kilkunastu lat związana z branżą HR Wykłada
w Akademii Leona koźmińskiego na kierunku Rekruta-
cja i Selekcja Zdobywczyni tytułu Bizneswoman Roku
2016 r. w konkursie organizowanym przez Sukces
Pisany Szminką Pasjonatka zdrowego stylu życia - we-
getarianka od 20 lat Ukończyła kilkanaście maratonów,
połmaratonow i tnathlonow; weszła na Kilimandżaro.
Kocha sport, podrożę i zdrowe odżywianie.
NOWY CYKL SPOTKAŃ i
MY
COMPANY
MY STORY
Moderował; Grzegorz Sadowski
MUSZE
PĘDZIĆ
Myślałem o produkcie, gdzie
będzie można podwajać, czy
potrajać skalę biznesu, ale już
niekoniecznie zespół. W takiej
firmie są wysokie nakłady
inwestycyjne na początku, ale
później, jak się zbuduje efekt
kuli śnieżnej, to zaczyna się
zupełnie inna gra - mówi Stefan
Batory, założyciel iTaxi i Booksy,
w rozmowie z Adamem Góralem,
założycielem i prezesem
Asseco.
Grzegorz Sadowski: Wychodzi na to,
że najlepsi przedsiębiorcy pochodzę
z Podkarpacia. Stefan, podobnie jak
Adam, swoją karierę zaczynał
w okolicach Rzeszowa.
Stefan Batory: Tak, pochodzę z ma-
łego miasteczka na Podkarpaciu,
z Kolbuszowej, 30 km od Rzeszowa
i siedziby Asseco. Zainspirowali mnie
rodzice. W1989 r. po wezwaniu pre-
zydenta Wałęsy wzięli sprawy
w swoje ręce i założyli kilka firm. My
jako dzieci pomagaliśmy im, byliśmy
tanią siłą roboczą, roznosiliśmy
paczki, robiliśmy remanent. Nauczy-
łem się od małego, że trzeba praco-
wać i pomagać. Była szkoła, a po
szkole, albo w weekendy była praca
i niewiele czasu na zabawę. W 7 czy
w 8 klasie podstawówki rodzice ku-
pili mi pierwszy komputer.
Wszyscy koledzy mieli Amigi
i Atari, a ja dostałem jakiegoś obrzy-
dliwego PC, na którym nie było żad-
nych gier. Był w mieście jeden infor-
matyk i zapytałem go, czy mnie bę-
dzie uczył. W ten sposób nauczyłem
się programować bazy danych. Kilka
miesięcy później napisałem mamie
program do fakturowania dla zakła-
du krawieckiego, a potem do prowa-
dzenia magazynu. Później jak już by-
IO S T NY W F O R^M IE FILMU NA PLATFORMIE CYFROWEJ
lem na studiach, mama cały czas
z niego korzystała, a ja nanosiłem
tam poprawki. Przyjeżdżałem
w weekendy i wprowadzałem zmia-
ny. Więc ja cały czas ten program
dla jednego klienta utrzymywałem.
GS: Ale w liceum wyjechałeś?
SB: Tak, po drugiej klasie liceum wy-
jechałem na stypendium do USA
i tam poszedłem do szkoły średniej.
Skończyłem ją wcześniej i okazało
się, że mogę iść w Polsce na studia.
Poszedłem więc dwa lata wcześniej
niż wszyscy moi rówieśnicy. Znowu
zupełnie przypadkiem.
GS: Ale nie poszedłeś na informa-
tykę.
SB: Chcialem pójść na informatykę,
ale się nie dostałem. Tak jak dwa
razy dzięki przypadkowi przyspie-
szyłem edukację, to tutaj niestety
zabrakło dosłownie kilku punktów
i dostałem się wtedy na matematykę
GS: Pierwsza praca.
SB: To był też przypadek. Firma In-
ternet Securities szukała programi-
sty ze znajomością PERL, HTML,
PHP, SQL Ja nawet nic wiedziałem
co to znaczy. Pytałem starszych ko-
legów i oni też nie wiedzieli. Kiedy
ADAM GÓRAL
I STEFAN BATORY.
Obaj pochodzą
z Podkarpacia.
I obaj działają
w szeroko rozu-
mianej branży
informatycznej
Ich produkty
sąjednak
całkiem inne
po miesiącu nie zdjęli tego ogłosze-
nia, to doszedłem do wniosku, że ni-
kogo nie znaleźli i aplikowałem.
Okazało się, że nikt się nie zgłosił,
bo nikt nie znał tych języków. Ja po-
wiedziałem, ze właśnie się ich uczę.
Adam Góral: Prawdę powiedziałeś,
bo próbowałeś się uczyć, ale nie było
jeszcze od kogo
SB: Przydzielono mi dwóch nauczy-
cieli i mentorów. Jeden był admini-
stratorem, drugi był programistą.
Nauczyli mnie programowania apli-
kacji internetowych i stron interne-
towych. To był 1996 r.
GS: Ale miałeś już doświadczenie,
więc szybko poszło.
SB: Tak, juz po dwóch tygodniach
robiłem komercyjne projekty, m.in.
dla kilku TFI, które korzystały' z ich
usług. Cztery- lata później z kolegami
założyliśmy własną firmę. Ale trafili-
śmy na bańkę internetową 1 część
z nich się wycofała. Ja zostałem 1 za-
proponowano mi, ze będę prezesem.
Nie miałem pojęcia o prowadzeniu
firmy, bo pracowałem u rodziców,
pomagałem im. ale me wiedziałem
co to jest VAT, P1T, C1T. ZUS. Nie
wiedziałem, jak się powinno kalkulo-
wać ceny usług, ceny produktów.
I przez dwa lata przymieraliśmy
głodem, narobiliśmy 200 tys. zl dłu-
gów. Wszyscy mądrzy ludzie dora-
dzali mi, żebyśmy położyli spółkę,
postawili ją w stan upadłości. To
była spółka z 0 0., więc nie ryzyko-
waliśmy prywatnym majątkiem Tyle
że ja byłem odpowiedzialny za tych
ludzi. Obiecałem sobie, ze będę tak
ciężko pracował, az spłacę te wszyst-
kie długi i to już będzie koniec mojej
przygody z przedsiębiorczością. Spa-
rzyłem się, wystarczyło mi stresu,
wystarczyło mi jedzenia ziemniaków
przez dwa lata. Obiecałem sobie, pa-
trząc na wszystkich moich kolegów,
którzy poszli po studiach do korpo-
racji i zaczęli zarabiać duże pienią-
dze, że jak tylko spłacę te długi, za-
mknę firmę i już nigdy nie będę
przedsiębiorcą
ja jestem w stanie zintegrować ka-
wałek Europy. Jak patrzę na twoją
kapitalną karierę i te początki... Pra-
ca z rodzicami przygotowała cię do
przedsiębiorczości.
I ~
GÓRAL TO, ŻE UDAŁO Cl SIĘ WYJŚĆ Z 200 TYS. ZŁ
DŁUGÓW TO Cl TEŻ POKAZAŁO, ŻE PÓŹNIEJ
TAKŻE MOŻESZ MIEĆ STRATY. PRACA Z RODZICAMI
PRZYGOTOWAŁA CIĘ 00 PRZEDSIĘBIORCZOŚCI
GS: To co cię skłoniło do powrotu?
SB: Spłaciliśmy długi i nagle okazało
się, że firma tak szybko rośnie, że
szkoda było ją zamykać, więc konty-
nuowaliśmy. Przez siedem lat z rzę-
du Deloitte klasyfikował nas wśród
50. najszybciej rosnących spółek
w Europie Środkowej i Wschodniej.
Złapaliśmy wiatr w żagle, a reszta
się potoczyła trochę na autopilocie.
AG: I jakie mieliście przychody?
SB: Około 40 min zł przychodów
i 3,5 min zł zysku netto.
AG: Pięknie.
SB: To był już takiej średniej wielko-
ści software house.
AG: Co się stało z tą firmą?
SB: Zostawiłem ją wspólnikowi. Ist-
nieje do dziś, jest notowana na New
ConnecL Doszedłem do wniosku, że
skalowanie takiej firmy usługowej
jest strasznie ciężkie. Co roku musie-
liśmy podwajać zatrudnienie, żeby
podwoić obroty.
AG: Od lat powtarzam: usługi to nie
jest przyszłość polskiej informatyki.
One dały ludziom dobrą pracę, ale
bez ambicji tworzenia produktów
nie mamy żadnej szansy.
GS: Też tak wtedy myślałeś?
SB: Nie oceniałem tego w tej per-
spektywie, to po prostu zaczynało
być bardzo trudne. Zarządzanie fir-
mą, która miała 200 osób, to co in-
nego niż zarządzanie firmą, która
rok wcześniej miała 100 osób. Wy-
obraziłem sobie, że jak zatrudnimy
kolejne 200 osób to te problemy
będą jeszcze większe.
AG: Uświadomiłeś sobie też inną
rzecz. Co innego zatrudnienie w fir-
mie usługowej kolejnych 200 osób,
a co innego zagwarantowanie, że
one będą miały pracę. Firmy, które
mają produkt mają tę przewagę, że
ich przychody są stabilne.
SB: Masz rację, to było też takie bar-
dzo duże zmęczenie i świadomość,
że to jest olbrzymia odpowiedzial-
ność za ludzi, których się zatrudnia.
AG: To, że udało ci się wyjść z tych
200 tys. zł długów to też uświada-
miało ci, że z tych 40 min przycho-
dów może się zrobić 10 min zł straty.
SB: I był taki rok, kiedy mieliśmy
milion straty i otarliśmy się właści-
wie o bankructwo.
AG:To co przeszedłeś też dodało ci
wiarygodności w oczach inwestorów.
Podobnie było w moim przypadku,
bo Comp Rzeszów był budowany na
zasadzie, że żyjemy bez kredytu, je-
śli nie dostaniemy pieniędzy od
klienta, to nie mamy za co żyć. To
nas przygotowało do wejścia do
świata inwestorów. Bo uwierzono, że
GS: I kolejny twój krok, czyli iTaxi
to już produkt, a nie usługa.
SB:Myślalem o produkcie, gdzie bę-
dzie można podwajać, czy potrajać
skalę biznesu, ale już niekoniecznie
zespół. W takiej firmie są wysokie
nakłady inwestycyjne na początku,
ale później, jak się zbuduje efekt kuli
śnieżnej, zaczyna się zupełnie inna
gra. To była taka kolejna lekcja
i też przez pierwsze 2-3 lata walka
o przeżycie, bo wszystkie korporacje
taksówkowe w Polsce próbowały nas
zablokować. Nie pozwalały taksów-
karzom do nas dołączyć. Z kolei sa-
mym taksówkarzom bardzo się po-
dobał nasz model biznesowy. Więc
udało się tę masę krytyczną zbudo-
wać i iTaxi jest dzisiaj największą
korporacją w Polsce. I używam świa-
domie słowa korporacją, a nie aplika-
cją, bo to jest taka nowoczesna kor-
poracja zarządzana przez aplikację.
GS: Booksy jest podobna do ITaxi.
Tu problemem jest zamówienie tak-
sówki, a tu umówienie się do fryzje-
ra. Skąd ci ten pomysł przyszedł do
głowy?
SB:Tak, Booksy odpowiada na tę
samą potrzebę tylko na trochę In-
nym rynku. Problem uświadomiłem
sobie, jak nie mogłem umówić wizy-
ty u fizjoterapeuty. Dużo biegałem,
więc miałem nadwyrężone mięśnie,
ja miałem problem, on miał terminy,
ja chciałem zapłacić, on chciał zaro-
bić, ale nie udawało nam się spotkać.
Więc to był taki pierwszy kamy-
czek, który uruchomił lawinę myśle-
nia o Booksy. Drugim były oczywi-
ście te wszystkie podobieństwa do
iTaxi i o których mówiłeś: z jednej
strony rozproszona grupa klientów,
z drugiej strony rozproszona grupa
usługodawców, z trzeciej strony
problem z synchronizowaniem ka-
lendarzy.
GS: USA były pierwszym rynkiem,
tak?
SB: Pierwszym rynkiem były Stany,
a Booksy była obsługiwana po an-
gielsku. Mieliśmy takie poczucie, że
jak ją zrobimy po polsku, to od razu
utkniemy na tym rynku.
GS: Jaka jest różnica między Polskę
a USA we wdrażaniu takiego pro-
duktu?
SB: Chyba najważniejsza różnica leży
w mentalności ludzi. W Stanach ta
adopcja technologii jest dużo szyb-
sza. Przeciętny salon fryzjerski już
po miesiącu ma od 60 do 70 proc,
wizyt umawianych przez aplikację.
W Polsce te proporcje są zupełnie
odwrotne, a dojście do tego zajmuje
nie miesiąc, a co najmniej kilka-, kil-
kanaście miesięcy. Rynek amerykań-
ski wcale nie jest taki łatwy, ale lu-
dzie są bardziej otwarci na nowości,
na eksperymenty. Polscy przedsię-
biorcy są ostrożni, sceptyczni, często
słyszeliśmy, że to jest zbyt dobre,
żeby było prawdziwe, tam na pewno
są jakieś kruczki w umowach.
AG: Nasz gospodarz jest zaprzecze-
niem tego, o czym mówisz, bo mimo
że jest na rynku od niedawna, to już
z Booksy współpracuje.
SB: Zdecydowanie tak, bardzo dużo
się w Polsce zmieniło. Jeszcze 4-5 lat
temu nikt nie chciał w ogóle słyszeć
o umawianiu wizyt online. Więk-
szość salonów mówiło: nie, to się
nie przyjmie, moi klienci są za sta-
rzy żeby tego używać, lak pytałem,
to ile mają lat, słyszałem, że oni już
mają po 40 lat. Mnie to jako 38-latka
przerażało.
GS: Skoro Jesteśmy przy Stanach,
Jakie, Adamie, są twoje doświad-
czenia, Jeśli chodzi o ten rynek?
AG: My z naszymi dużymi aplikacja-
mi jeszcze tam nie weszliśmy. Dzia-
łają tam nasze spółki z Izraela i ge-
nerują 300 min doi. przychodu. Przy
czym trzeba pamiętać, że jesteśmy
w trochę innym biznesie niż Stefan,
czyli w klasycznym B2B i tworzymy
systemy, które są często strategicz-
ne w danym sektorze, np. bankowym
czy ubezpieczeń. Mam poczucie, że
rynek amerykański trudniej zaata-
kować z miejsca, w którym jest w tej
chwili Stefan. Oczywiście z bardzo
dużą uwagą słucham tego, co on
mówi, bo to jest świat, który mnie
niezwykle fascynuje. Do tej pory nie
miałem szczęścia, by spotkać pol-
skiego młodego przedsiębiorcę, któ-
ry rzeczywiście rozumie, na czym
ten świat polega.
Stefan patrzy w ten sposób: jeżeli
będę miał tam 250 min klientów, to
mam również bazę danych, która
sama w sobie jest wartością i rynki
to wyceniają. Jakie macie dzisiaj
przychody?
SB: Kilkadziesiąt min zł i to rośnie
trzykrotnie rok do roku.
AG: Przepięknie. No i to są liczby,
które już zaczynają w przedsiębior-
czości robić wrażenie. Oczywiście
efektywność, rentowność tego co
Stefan robi jest ogromna. Nie wie-
działem jednak, że ponosisz duże
koszty sprzedaży, pozyskiwania ko-
lejnych salonów. Sądziłem, że to się
odbywa w intemecie.
GS: Opowiedz dokładnie o modelu
biznesowym i kosztach pozyskania
klienta.
SB: W dużym uproszczeniu, wydaje-
my pieniądze na pozyskanie salo-
nów. I to jest zwykle kilka tysięcy
złotych. Później pobieramy opłaty
abonamentowe, w Polsce to średnio
sto kilkadziesiąt złotych, w Wielkiej
Brytanii czy w USA więcej, co wynika
z wyższej siły nabywczej. Pozyskany
salon-klient spłaca nam się w zależ-
ności od rynku po 12-iS miesiącach,
a na młodych rynkach czasem po
dwóch latach, lak się już zbuduje to
koło zamachowe, to ten model się
zmienia. Wtedy nie musimy mieć
handlowców, klienci sami do nas
przychodzą, czyli dokładnie zaczyna
BATURY: JAK
SIĘ ZAINWE-
STOWAŁO KIL-
KA MILIONÓW
DOLARÓW
W JAKIŚ RY-
NEK. TO TERAZ
ALBO GO WY-
GRAMY, ALBO
TE PIENIĄDZE
PRZEPADNA
się dziać to, o czym Adam mówi, że
te salony zaczynają się same reje-
strować przez internet Stajemy się
standardem.
I dziś musimy pędzić, bo jak się
zainwestowało kilka milionów dola-
rów w jakiś rynek, to teraz albo go
wygramy, albo te pieniądze przepad-
ną, bo bycie numerem dwa będzie
oznaczało nawet me w długim, ale
w średnim okresie całkowite wypad-
nięcie z lego rynku
Mamy już kilka rynków, które są
rentowne. Wszystkie miasta w Pol-
sce są rentowne. Kilka miast w Sta-
nach tez. Ale pomimo to, że te rynki
są rentowne, to na każdym mamy
konkurentów W Stanach jest ich kil-
kudziesięciu.
GS: To na którym rynku ta kula śnież-
na Jest w tej chwili największa?
SB: Największa jest w tej chwili
w Polsce, bo Polska jest najmniej-
szym rynkiem, wymagała najmniej-
szych nakładów inwestycyjnych,
więc udało nam się najszybciej to
osiągnąć. Jak popatrzymy na Wielką
Brytanię, na Brazylię czy na Stany
Zjednoczone to są kilka nawet kilku-
nastokrotnie większe iynki i one wy-
magają - biorąc też pod uwagę
koszty 1 siłę nabywczą - kilkunasto-,
kilkudziesiędokrotnie większych na-
kładów. Więc na tamtych rynkach
jeszcze-
AG: Ale w dalszym ciągu nie masz na
tamtych rynkach konkurenta7
SB: Mamy. mamy. W USA mamy kil-
kudziesięciu konkurentów, to jest
najbardziej konkurencyjny rynek na
świede Jesteśmy numerem jeden,
ale to tak jakbym powiedział, że je-
steśmy pierwsi w maratonie po
przebiegnięciu 5 km, a przed nami
jest jeszcze 37 i 200 m. Jeszcze nie
mamy czym się chwalić.
AG: Ale wasza pozycja na rynku pol-
skim jest ogromnym sukcesem.
Prawdopodobieństwo (ego, że ktoś
tutaj stanie się twoim konkurentem,
jest bardzo małe. To jest wielki suk-
ces. którego gratuluję 1 z którego się
cieszę.
GS: Teraz priorytetem Jest rynek
w USA. I. jak rozumiem, nie rozwa-
żasz kroku w tył. wycofania się?
SB: Zawsze można się wycofać. Mo-
glibyśmy się dzisiaj wycofać ze
wszystkich rynków, pozostać w Pol-
sce, bylibyśmy cały czas rentowną
firmą, bardzo szybko rosnącą i jak
Adam mówi, to byłby wielki sukces.
Ja nie wiem czy za trzy lata, czy za
dziesięć lat, ale może to być nawet
sukces porównywalny do Allegro,
które pokazało, że można zbudować
coś na lokalnym rynku. Natomiast
zainwestowaliśmy już tak dużo w ry-
nek amerykański i jesteśmy tam li-
derem, więc tak naprawdę bez sensu
jest wycofywanie się. To jest tak, że
jak już się jest w połowie drogi, to
teraz odpisywanie tych wszystkich
inwestycji i poddawanie się byłoby
bardzo nierozsądne.
AG: Ale możecie być zaatakowani
przez kogoś, kto sprzedaje podobną
usługę rezerwacyjną, ale w innym
obszarze. W przypadku Asseco poja-
wienie się takiego konkurenta jest
raczej mało prawdopodobne, bo my
skupiamy się na systemach dla ban-
kowości, ubezpieczeń. Z nami jest
trochę trudniej konkurować ze
względu na złożoność systemu i ich
wagę dla dużych organizacji.
SB: Tak jak Google, też ma dużo
usług.
AG: Jestem wielkim zwolennikiem
dywersyfikacji, bo to daje asekurację.
Obawiam się, że atak na was może
nastąpić ze strony portali, które zaj-
mują się dzisiaj czym innym.
Dla mnie podstawowym zada-
niem jest to, żeby nie gubić tego,
co tworzyliśmy, tylko żeby dodawać
kolejne rzeczy. Mam wielką ambi-
cję, żeby razem z Cyfrowym Polsa-
tem zbudować najlepszy w Europie
system do obsługi telekomów. Wie-
rzę, że mamy potencjał. Mam też
pasję eksportu polskiego produktu,
nad którym pracowaliśmy tu cale
lata.
Uważam, że pobyt w USA bardzo
tobie pomógł, stałeś się światowy.
Moja grupa wiekowa nie miała ta-
kich szans. Mieliśmy za to komplek-
sy, że Zachód jest bogatszy, że lu-
dzie tam są mądrzejsi i lepiej wy-
kształceni. A ty miałeś fajniejszy
start i z tego się cieszę. To świadczy
o sukcesie, jaki Polska odniosła
w ostatnich 30 latach.
GS: Czego nauczyłeś się w Stanach?
Dziś tam mieszkasz, rodzina jest
z tobą. Jakie były twoje największe
lekcje, te amerykańskie?
SB: Tych lekcji jest kilka. Polska dziś
jest tam postrzegana jako takie miej-
sce, gdzie są świetni informatycy.
Nie wiemy jednak, jak się te rozwią-
zania sprzedaje, bo inwestorzy z Do-
liny Krzemowej mają zupełnie inną
perspektywę i inne horyzonty.
Fenomen Doliny Krzemowej po-
lega na tym, że tam są tak wysokie
koszty życia i koszty zatrudnienia,
że przedsiębiorcy muszą obracać
każdą złotówkę nie dwa razy jak my
tutaj w Polsce, tylko 10 razy. Przez to
szukają bardziej efektywnych roz-
wiązań. Widzieli masę świetnych
GÓRAL
STEFAN PATRZY
W TEN SPO-
SÓB: JEŻELI
BĘDĘ MIAŁ
TAM250MLN
KLIENTÓW, TO
MAM RÓWNIEŻ
BAZĘ DANYCH.
KTÓRA SAMA
W SOBIE JEST
WARTOŚCIĄ
spółek ze świetnymi pomysłami
z całego świata, gdzie potem się oka-
zywało, że ich atuty w postaci tań-
szej siły roboczej nie skalowały się
na rynku w USA. Osiągały jakiś pułap
i się zatrzymywały. Natomiast te fir-
my z Doliny Krzemowej osiągają taki
sukces, bo potrafią zaprojektować
produkt i ułożyć procesy tak, by nie
wydawać na łudzi, na których ich po
prostu nie stać.
GS: Czyli budując biznes w Polsce,
trzeba mieć tą perspektywę?
SB: 1 tak, i nie. Trzeba o tym od po-
czątku myśleć, ale to nie znaczy, że
trzeba od początku to robić. Bo też
robienie startupów, mówiąc kolo-
kwialnie, polega na eksperymento-
waniu i na popełnianiu wielu błędów.
Najpierw trzeba upewnić się, czy ten
produkt, który stworzyliśmy jest po-
trzebny na rynku, czy ludzie będą
chcieli go kupić. Ta droga jest zygza-
kiem, to nie jest droga prosta. Bardzo
często też i same procesy, i obsługa
klientów zmieniają się w firmie, któ-
ra rośnie w pierwszym roku 10-krot-
nie, a w kolejnym 5-krotnie. Inwe-
stowanie dużych pieniędzy w te pro-
cesy na początku mogłoby zabić tę
firmę, bo nie będzie miała na sprze-
daż, marketing, dystrybucję. Trzeba
też szukać balansu i pewne rozwią-
zania robić na przysłowiową ślinę
i plastelinę, wiedząc, że one się i tak
za pół roku zmienią. Kluczowe jest
to, żeby znaleźć ten właściwy mo-
ment, żeby zainwestować w te doce-
lowe rozwiązania.
AG: Ale już się przestałeś obawiać,
tego większego zatrudnienia?
SB: Nie przestałem się bać, cały czas
nie chcę budować dużej firmy w sen-
sie liczby zatrudnionych osób. Nato-
miast też nie da się zbudować firmy
bez ludzi, ale mam nadzieję, że kie-
dyś mając skalę obrotu w jakimś
stopniu porównywalną do Asseco,
będę miał jednak znacznie mniej
pracowników. To jest ta różnica
w produktach.
AG: W Asseco zatrudniamy 27
pracowników. Do tego typu organi-
zacji dochodzi się w dłuższym cza-
sie. Organizacje te są skuteczne,
gdy przedsiębiorca potrafi popraw-
nie delegować obowiązki. Wielu
gubi się właśnie na braku tej umie-
jętności.
Jesteśmy bardzo skuteczni w or-
ganizacji mającej 50 osób, 70, panu-
jemy nad ludźmi, wiemy wszystko
o ich rodzinach itd. Niestety, jeśli po
przekroczeniu pierwszych 100 osób
nie mamy wizji organizacji firmy
która zatrudnia 500-700 osób, to
osiągając ten poziom możemy się
zagubić. Do tego dochodzi kwestia
zarządu i jego kosztów. Trzeba to ro-
bić tak, by nie tworzyć dworu, który
będzie sądził, że lepiej płacisz tym,
którzy są dla ciebie mili, a nieko-
niecznie więcej wypracowują.
SB: Właściwie pod wszystkim, co
mówisz mogę się podpisać. Są być
może subtelne różnice w naszym
sposobie myślenia, ale każda firma
ma swoją kulturę, która trochę wyni-
ka też z osobowości założyciela, pre-
zesa, bo to wszystko płynie z góry na
dół. My jesteśmy na etapie szukania
balansu między pewną transparent-
nością, dawania ludziom poczucia,
że są wszyscy fair wynagradzani
w zależności od wyników, a z drugiej
strony budowaniem kultury dającej
ludziom prawo do porażki. Ja bardzo
wierzę w to, że nie da się być inno-
wacyjnym, jak się nie ponosi ryzyka.
Nie chciałbym, żeby zespół, który
coś robi i mu się nie uda, czuł się
z tego tytułu karany czy poszkodo-
wany.
GS: Jakie są Twoim zdaniem szanse,
że wygrasz w USA?
AG: Trudne pytanie mu zadajesz.
SB: Bardzo trudne pytanie.
AG: Później będzie się czepiał, nie
przejmuj się, nie stresujmy go...
niech idzie i zdobywa!
SB: Ale mam na nie prostą odpo-
wiedź. Myślę, że jak zdobędziemy
kolejną rundę finansowania, to będę
mógł powiedzieć, że te szanse są
bardzo wysokie.
AG: Jakie są to kwoty?
SB: 70-100 min doL Oczywiście jest
wiele ryzyk operacyjnych, egzeku-
cyjnych, ale takie finansowanie my-
ślę, że pozwoli nam...
GS: Ale jesteście też już tam znani,
macie ludzi.
SB: W ogóle nie jesteśmy znani na
Zachodzie, jesteśmy malutkim ro-
baczkiem cały czas. Jesteśmy jed-
nym z dziesiątek tysięcy startupów,
który się próbuje przebić. Tak na-
prawdę, żeby wygrać Stany, musi-
my wygrać 4-5 największych miast
SPOTKANIE
ADAMA GÓRA-
LA I STEFANA
BATOREGO
ODBYŁO
SIĘWBAR-
BERSHOPIE
MIGLANC
WARSZAWSKI.
WŁAŚCICIEL
OCZYWIŚCIE
KORZYSTA
ZBOOKSY
w Stanach m.in. Nowy Jork, Los An-
geles, Chicago.
AG: A tutaj, na rynku polskim, nie zna-
lazłbyś tych pieniędzy? W Polsce też
da się to zrobić, 100 min doL, czyli
400 min zł powinno być osiągalne.
Chyba że jesteś przekonany, że tamci
inwestorzy dadzą ci coś, co pozwoli ci
szybciej rosnąć
SB: Jest pół na pół. Z jednej strony
oczywiście chodzi o pieniądze, bez
nich nie wygramy tych największych
miast Amerykańscy inwestorzy mają
wartość dodaną. Przede wszystkim
chodzi o talent O dostęp do najlep-
szych ludzi w Dolinie Krzemowej,
w Nowym Jorku czy Chicago. |ak ma
się taką pieczątkę jakości przystawio-
ną przez jeden z najlepszych amery-
kańskich funduszy, to wtedy pracow-
nicy przychodzą.
GS: Na koniec pytanie, które zadaja-
my w każdym odcinku, czegoś dziś
nauczyliście się z tego spotkania?
Czego się dowiedzieliście fajnego,
mądrego, czegoś, co was zainspiro-
wało?
AG: Ja się cieszę z tego spotkania. Choć
my też jesteśmy w świecie oprogra-
mowania, to nigdy nie robiliśmy ta-
kiego biznesu, jaki robi Stefan. Czyli
skalowalnej aplikacji, z ambicjami na
200 min użytkowników. Taki świat
nam się trochę marzy. Jestem w ogóle
zaskoczony, ze my Polacy mamy ta-
kich przedsiębiorców, bo przyjemnie
go słuchać, on jest świadomym tego
świata i biznesowych niebezpie-
czeństw z nim związanych. On jest
prawdziwym przedsiębiorcą i za to, że
trochę się postanowił ze mną ponu-
dzić mu bardzo dziękuję.
SB: Bardzo dziękuję za te miłe słowa
i od razu prostuję, absolutnie się nie
nudziłem. Kilka klapek w głowie mi
się pootwierało, zwłaszcza jak roz-
mawialiśmy o zespole, o budowaniu
dużej organizacji, o zarządzaniu
ludźmi w skali 27 tys. osób. Mnie za-
wsze strasznie imponowało to, co
Asseco i ty robiłeś. Gdzieś takie po-
czucie. że jestem chłopakiem z Pod-
karpacia. z małego miasteczka pew-
nie nas obu to samo motywowało, że
chcieliśmy światu pokazać, że da się
z tego Podkarpacia fajne rzeczy zro-
bić. Te rzeczy, którymi się Adam tu-
taj dzielił, dla mnie są też wielką in-
spiracją. ®
MY COMPANY POLSKA " Ó9
£ TOMASZ ŚWIDEREK (dziennikarz specjalizujący się w nowych technologiach, telekomunikacji i finansach}
ROBOTY W CZASIE ZARAZY
Okazały się niezwykle przydatne podczas epidemii koronowirusa 2019-nCoV.
Roboty medyczne zmniejszają ryzyko personelu medycznego zaangażowanego
w zwalczenie epidemii, a także minimalizują rozprzestrzenianie choroby.
obory szpitalne i medyczne projektowane są
z myślą o zautomatyzowaniu i ułatwieniu
pracy personelu medycznego, a także po to,
by zastąpić go wszędzie tam, gdzie obecność
człowieka nie jest niezbędna. Robotyzację
\ wymusza starzenie się społeczeństwa przy
\ jednoczesnym ograniczeniu liczby dostęp-
nego na rynku pracy wykwalifikowanego personelu me-
dycznego. W szpitalach - nie tylko w Polsce - brakuje le-
karzy i pielęgniarek, a szansą na konsultacje ze specjalistą
jest wizyta na odległość.
W waszyngtońskim szpitalu, w którym u pacjenta
stwierdzono pierwszy w USA przypadek zarażenie koro-
nowirusem z Wuhan, lekarze korzystali z urządzenia
Vici umożliwiającego kontakt z pacjentem na odległość.
Vici skonstruowano w firmie InTouch Health z myślą
o telemedycynie, czyli badaniu pacjentów na odległość
z wykorzystaniem kamer, monitorów i sensorów podłą-
czonych do szybkiej - zwykle bezprzewodowej - sieci
internetowej. Poza wideorozmową z lekarzem Vici po-
zwala wykonać podstawowe badania diagnostyczne, ta-
kie np. jak pomiar temperatury pacjenta.
Zastosowanie Vici w waszyngtońskim szpitalu do kon-
taktu z osobami podejrzanymi o zarażenie 20i9-nCoV nie
jest przypadkowe. To jeden z wniosków, jaki wyciągnięto
po epidemii SARS z 2003 r., w wyniku której zmarł co
dziesiąty zarażony, a znaczną część chorych stanowiły
osoby z personelu medycznego, które miały bezpośredni
kontakt z chorymi.
Vici to nie jedyne zaawansowane technologicznie
urządzenie, które w związku z epidemia 20i9-nCoV zna-
lazło dodatkowe zastosowanie. Innym jest robot szpital-
ny TUG The Drawler produkowany przez firmę Aethon.
TUG jest urządzeniem autonomicznym i sam dociera do
wyznaczonego celu. W codziennej pracy szpitala służy
do przewożenia lekarstw, sprzętu medycznego, a także
np. próbek do analiz.
Robot - w zależności od wersji - ma od siedmiu do
jedenastu szuflad, z których każdą otworzyć może albo
za pomocą kodu, albo za pomocą odcisku palca jedynie
W SZPITALACH
JUŻ DZIŚ BRA-
KUJE LEKARZY,
A SZANSĄ NA
KONSULTACJE
ZE SPECJALISTĄ
JEST WIZYTA
NA ODLEGŁOŚĆ.
I TU Z POMOCĄ
PRZYCHODZĄ
ROBOTY, NP. VICI
osoba uprawniona, a więc np. pacjent
oraz personel medyczny.
Robot pozwala ograniczyć bezpo-
średni kontakt personelu z pacjentem
oraz zredukować liczbę osób przebywa-
jących w objętej ścisłymi restrykcjami
strefie szpitala.
Podobne do TUG The Drawler chiń-
skie autonomiczne robot pracowały
w szpitalu w prowincji Guangdong na
oddziałach, na których przebywały oso-
by zarażone koronowirusem. Poza roz-
wożeniem lekarstw umożliwiają odbie-
ranie pościeli i śmieci z sal, gdzie
przebywali chorzy. Umieją też samo-
dzielnie zdezynfekować swoje wnętrze.
Jak wyliczyła administracja chińskiego
szpitala, robot wykonuje pracę trzech
salowych.
I Vici, i TUG The Drawler to rozwią-
zania, które powstały w stratupach
przejętych przez większe firmy. InTouch
Health, według danych Crunchbase,
jako startup w sześciu rundach pozyskał
od funduszy venture Capital łącznie po-
nad 49 min doi. W styczniu 2020 r.
ogłoszono, że zostaje przejęty w trans-
akcji wartej 600 min doi. przez Teladoc
notowanego na giełdzie w Nowym Jorku
konkurenta. Aethon jako startup od VC
pozyskał niemal 57 min doi. W 2017 r.
został przejęty przez singapurską firmę
ST Engineering w transakcji wartej
36 min doi.
Patrząc na wyceny, na inwestycji le-
piej wyszły VC wspierające w InTouch
Health. Jednak w przypadku obu firm
ich pieniądze przyczyniły się do powsta-
nia przydatnych podczas epidemii
20i9-nCoV rozwiązań. ®
ł-nCHAL MUT09
RAPORT
—-***•-*-— -i L
&— Cezary Szczepański
JAK ROBIĆ BIZNES
W POLSKICH MIASTACH
Nasze miasta są coraz bardziej otwarte na inwestorów. Powstają w tym celu specjalne
programy i biura zajmujące się spełnianiem ich potrzeb.
i.,.
FABRYKA KATALIZATORÓW
BASF powstała w środzie
Śląskiej. To jedna z najbar-
dziej nowoczesnych fabryk
tego typu w Europie
MIASTA I FIRMY POWINNY KORZYSTAĆ
Z PROGRAMU WSPARCIA DLA NOWYCH
INWESTYCJI, DZIĘKI CZEMU MOŻNA
LICZYĆ NP. NAZWOLNIENIE Z PODATKU
CIT CZY GRANTY RZĄDOWE
rzez ostatnie
20 lat nastąpiła
totalna zmiana
w podejściu pol-
skich aglomeracji
do biznesu. Urzęd-
nicy zdali sobie
sprawę, że dobre podejście do inwe-
storów zarówno dużych, międzyna-
rodowych, jak i małych, lokalnych
firm, ma kluczowe znaczenie dla
rozwoju miast i całych regionów. Bez
firm nie ma dochodów z podatków,
a bez dochodów nie ma inwestycji
związanych z codziennymi potrzeba-
mi mieszkańców.
- Dostrzegamy wiele zmian
w zakresie wspierania biznesu i wi-
dzimy, jak wiele się zmieniło w cią-
gu ostatnich lat. Współpracujemy
blisko z 20 miastami, aby wspólnie
tworzyć przyjazne środowisko do
rozwoju sektora usług wspólnych
w Polsce. Prezydenci miast, w któ-
rych sektor usług dla biznesu jest
obecny, dostrzegają jego znaczenie
w rozwoju swoich miast. Bo nasi
pracownicy to przede wszystkim
świadomi obywatele, którzy coraz
częściej czynnie uczestniczą w ży-
ciu miast - komentuje Paweł Pan-
czyj, dyrektor ds. Strategii i Rozwo-
ju, ABSL.
Jednym z prekursorów w tej
dziedzinie jest Agencja Rozwoju
Aglomeracji Wrocławskiej (ARAW).
- Jej działalność poprzez aktywne
promowanie Wrocławia jako silne-
go ośrodka przemysłowo-techno-
logicznego znacząco przełożyła się
na poprawę klimatu inwestycyj-
nego Wrocławia oraz całego woje-
wództwa dolnośląskiego - chwali
Jan Kamoji-Czapiński, dyrektor
Centrum Inwestycji Strategicz-
nych w Polskiej Agencji Inwestycji
i Handlu.
Co z przykładu wrocławskiego
mogą wziąć do serca inne miasta?
- Trzeba pamiętać, że ważnym
czynnikiem zachęcającym firmy
do ulokowania swojego biznesu
w danej lokalizacji są profesjonalne
zespoły wsparcia inwestorów. Rów-
nie ważne jest oferowanie wspar-
cia firmom już obecnym w danej
lokalizacji, które są naturalnymi
ambasadorami i najlepszą reklamą
regionu - dodaje przedstawiciel
PAIiH.
SZANSA
Jednym z motorów napędowych
dużych metropolii w ostatnich la-
tach był tzw. nowoczesny sektor
usług dla biznesu. W pierwszej
dekadzie XXI w. były to przede
wszystkim proste ośrodki cali cen-
ter zlokalizowane we Wrocławiu,
Warszawie czy Poznaniu. Z czasem
ulegało to zmianie, a globalne fir-
my tworzyły w Polsce np. centra
IDEAŁ
AUTOMOTIVE
zainwestował
w Świdnicy.
Dzięki budowie
fabryki komponen-
tów i elementów
wyposażenia
wnętrz do aut pra-
cę znajdzie 650
osób
TOYOTA w Wał-
brzychu działa od
20 lat Firma wciąż
rozwija moce pro-
dukcyjne. Dzięki
niej utworzono
3 tys. miejsc pracy
obsługi księgowych czy specjalne
działy R&D.
Specjalizacja w dużych ośrod-
kach wynikała m.in. z dobrego
poziomu wykształcenia polskich
pracowników. Na transformacji sko-
rzystały jednak mniejsze i średnie
miasta, które przejęły nieco prost-
sze procesy. - Jak wskazuje nasz
raport Opole, Tarnów, Płock, Elbląg,
Nowy Sącz, Kalisz, Legnica, Kosza-
lin, Gorzów Wielkopolski i Piła - Co
miasta o największym potencjale
dla rozwoju rynku nowoczesnych
usług biznesowych - twierdzi
przedstawiciel ABSL.
Dla miast średnich ważny po-
winien być rozwój w zakresie IT,
szczególnie ze względu na olbrzy-
mią konkurencję o pracownika
w dużych metropoliach.
Jan Kamoji-Czapiński zaleca
mniejszym miastom stworze-
nie określonej strategii rozwoju.
- W pierwszej kolejności ważne
jest wypracowanie specjalizacji
danej lokalizacji, opierając się na
bazie akademickiej czy istniejących
w regionie przedsiębiorstwach.
Pozwala to na wykreowanie silnej
marki regionu i tym samym zachę-
cić kolejne firmy z branży do inwe-
stycji. Tutaj świetnym przykładem
jest Podkarpacie i Dolina Lotnicza.
Kolejnym krokiem może być dywer-
syfikacja branżowa, która pozwala
na zmniejszenie ryzyka związanego
z globalną koniunkturą. Taką poli-
tykę prowadzi np. Nowa Sól, która
rozwinąwszy sektor motoryzacyjny
związany głównie z obróbką metali,
świadomie podjęła wysiłki ściągnię-
cia inwestorów z innych branż np.
spożywczej - mówi.
Jak zaznacza, pozytywnie na in-
westycje w średnich miastach wpły-
„ nęła ustawa o wspieraniu nowych
| inwestycji w 2018 r. oraz Program
x wspierania inwestycji w 2019 r.
| - Widzimy, że od czasu znowelizo-
5 wania tych przepisów, inwestorzy
bardziej interesują się mniejszymi
0 ośrodkami - zauważa.
DO POPRAWY
Mimo ogólnie pozytywnych tren-
dów włodarze polskich aglomeracji
powinni zwrócić baczną uwagę na
wyzwania stojące przed biznesem.
Niestabilność prawa i problemy ze
skarbówką są poza ich możliwo-
ściami, ale rosnące koszty funk-
cjonowania, a przede wszystkim
dostęp do siły roboczej - już tak.
- Przykładem jest luka kadrowa.
Niezbędne jest wypracowanie roz-
wiązań, które będą korzystne dla
każdej ze stron. Po pierwsze, bliska
współpraca z ośrodkami akade-
mickimi, aby lepiej przystosować
absolwentów do tego, co czeka ich
w zawodowym życiu. Po drugie,
kluczowe będzie wprowadzenie
łatwych, szybkich i jednolitych
procedur administracyjno-praw-
nych dotyczących zatrudniania cu-
dzoziemców oraz poszerzenie listy
państw, których obywatele mogą
zostać zatrudnieni w Polsce - wyli-
cza Paweł Panczyj.
Miasta powinny także zadbać
o spełnienie potrzeb mieszkańców.
Dobra jakość komunikacji miej-
skiej, dostęp do zróżnicowanej
oferty kulturalnej, przestrzenie
do spędzenia wolnego czasu to
jedno. Inne - miejsce do mieszka-
nia. W ciągu ostatnich trzech lat
w Polsce mamy miejsca z szybko
rosnącymi cenami mieszkań, a co
za tym idzie, także stawek najmu.
- Uzupełnienie oferty o nowe
lokale, przygotowane specjalnie
pod wynajem, wpłynęło na poziom
czynszów. W Warszawie połowa
mieszkań oferowana jest za czynsz
wyższy niż 3,2 rys. zł miesięcznie.
Na mniejszych rynkach wygląda
to nieco korzystniej dla najemców.
W Gdańsku połowę lokali można
wynająć za mniej niż 2,3 tys. zł
miesięcznie, w Krakowie i Wro-
cławiu za mniej niż 2,1 tys. zl
miesięcznie, a w Poznaniu nawet
za mniej niż 1,8 tys. zł miesięcznie.
Trzeba jednak pamiętać, że także
wynagrodzenia są w tych miastach
przeciętnie niższe niż w Warsza-
wie - stwierdza Kamil Tyszkie-
wicz, dyrektor regionalny w Dziale
Wynajmu Powierzchni Biurowych
w CBRE.
Jak zaznacza, z punktu widzenia
zarówno pracownika poszukującego
mieszkania na własne potrzeby, jak
i pracodawcy chcącego ułatwić za-
trudnionym przeprowadzkę z innej
lokalizacji, problemem jest duże roz-
drobnienie rynku, niewielka liczba
profesjonalnych operatorów i prak-
tycznie brak projektów przeznaczo-
nych w całości na wynajem, z różno-
rodnymi udogodnieniami. ®
0 PODEJŚCIE do inwestorów
i strategie na ich pozyskanie,
a także wspieranie lokalnych
biznesów, zapytaliśmy przed-
stawicieli lokalnych władz.
O DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ
PAWEŁ PANCZYJ
dyrektor ds. Strategii
i Rozwoju. ABSL
SEKTOR USŁUG DLA BIZNESU WCIĄŻ
PODSTAWĄ ROZWOJU POLSKICH MIAST
Biorąc pod uwagę tempo wzrostu
i zatrudnienie, liderem w sektorze
pozostaje niezmiennie Kraków. W kra-
kowskich centrach usług pracuje 70 tys.
osób, co przekłada się na blisko 23-procen-
towy udział miasta w strukturze zatrudnie-
nia branży w kraju Jeżeli jednak brać pod
uwagę liczbę centrów usług, to pierwsze
miejsce w Polsce zajmuje Warszawa
(238 jednostek), na drugim miejscu znaj-
duje się Kraków (217 jednostek] 1 kolejno
Wrocław (169). Trójmiasto (146). Katowice
i G2M (102) oraz Poznań (102) Dokładnie to
samo grono osrodkow charakteryzowało się
największą liczbą nowych inwestycji od po-
czątku I kwartału 2017 r. do końca l kwartału
2018 r Wymienione ośrodki skupiają blisko
połowę ogólnokrajowej liczby inwestycji
w centra usług (45 proc ). Warto dodać,
że wśród mniejszych osrodkow bardzo
pozytywnie pod względem liczby nowych in-
westycji wyróżniły się Bydgoszcz (7 nowych
centrów) i Lublin (5 podmiotów).
Średnia
wynagro-
dzenia brutto
w gospodom
Ceno
metru
missikania
Współczynnik
mocy nabywczej
w zl/miesiąc
XI2019 r.
na rynku
wtórnym,
w zl/mkw.
III kw 2019 r.
wynagrodzenie
T brutto x liczba
zatrudnionych i
wprzeds,wmld zl JŁ
dane dla województw I
Czynsz bazowy
najmu powionchwni
biurowej
kłosy A
weuro/mkwjmiesiąc
dane ta 2019 r.
Bezrobotny
Ptzyp adąją^i
no ofertę
prac,
sois/soaoc i
WARSZAWA 6155 8955 1 1 1 1 24 | u .
GDAŃSK 5831 7687 | | 2.18 • 14 • 2.6 •
KATOWICE 5672 4749 □ 4,73 > 14 • 4 •
POZNAŃ 5406 6230 4,58 c | 14,5 □ 7 •
KRAKÓW 5287 7135 | | 2,97 • 14,5 4 •
WROCŁAW 5156 6858 1 2,70 • 15 c 1 2 •
SZCZECIN 5012 5409 1,01 • 13,3 □ 15 ®
RZESZÓW 4794 5708 | 1 1,27 • 13 □ dane za i q 2019 r. 10
OPOLE 4611 5004 0,55 • *8 • *10 •
TORUŃ 4607 5555 i 1,24 • 9 • 24 0
LÓOŹ 4604 4708 • 1*74 • 13,5 □ 7 •
LUBLIN 4509 5565 i 0,96 • 12 • o 1
OLSZTYN 4342 5107 □ 0,67 • * 8 • *20 0
BYDGOSZCZ 4258 4258 • 1,24 • *9 • *9 •
ZIELONA GÓRA 4121 5050 c 1 0,57 • * 9 • *9,5 •
KIELCE 4029 4345 • 0,53 • * 7 • *38^^
BIAŁYSTOK 3932 5315 1 0,48 • 10 • 36^^
♦ dni* dla Warszawy
* klasy B
4c prrvbWon& damj
tflo wojowddzu**
liczbo
studentów
na 1000
187
181
87
A 136
162
A 120
188
130
® 81
86
121
98
Liczbo
patentów
zgłoszonych
w 2318 r.
54
54
130
179
159
100
36
28*
103
101
18 *
35*
7 *
24
16
35*
$
Liczba
studentów
tok
akademicki
2017/2018
w tys.
68,3
57.2
A U9
143.7
115,6
32,9
40,0
• 17,4
32,9
82.9
63.9
22,4
22,7
10,8
23,8
• 27,1
bcrbo
podmiotów
77.0
• 47.4
111,7
140,5
122.7
• 69,0
28,0
• 21.5
• 26,1
92,5
45,3
23,0
42,3
• 21.2
28,3
35,9
35,9
31,6
34.4
25,1
28,5
25,0*
113
37.3*
61.4
14,8
31.5
31.0*
w (Y$ zl na
mieszkańca
rocznie
2015 r
Wydatki
samorządów
w miastach
6.6
7,2
7J
6,3
7,2
8.0
6.2
5.8
6,9
7.4
5.9
7,6
7,0
7.3
ol ,FAfl»A
* dJ^Ola Cdleąo
*D‘CWĆ<jft*a
SMART CITY
PO POLSKU
Nowoczesne technologie zmienią oblicze miast nie tylko polskich. Ewolucja trwa od lat,
ale kolejne aglomeracje wprowadzają nowe rozwiązania, by zwiększyć komfort życia
mieszkańców i poprawić warunki do prowadzenia biznesu.
Pod koniec lutego
br. władze Gómo-
śląsko-Zagłębiow-
skiej Metropolii
poinformowały
o uruchomieniu
„innowacyjnego
sposobu płacenia za przejazdy w ko-
munikacji miejskiej w Tychach i oko-
licy". Po wejściu do pojazdu pasażer
zbliża kartę płatniczą do kasownika,
rejestrując tym samym wejście
- przy korzystaniu z taryfy odległo-
ściowej, gdzie cena podróży jest uza-
leżniona od długości pokonywanej
trasy. Po zakończeniu podróży sys-
tem obciąży konto tylko za przeje-
chaną trasę. Poza tą taryfą kasownik
umożliwia również zakup biletów
w taryfie strefowo-czasowej oraz od-
ległościowej dla współpasażera lub
przejazdu ulgowego.
Wdrożenie programu w 190 au-
tobusach i trolejbusach umożliwi
docelowo zrezygnowanie z typo-
wych biletów - nawet w ich elek-
tronicznej formie. 1 jest jednym
z kolejnych przejawów inwestycji
w smart city w Polsce.
POMYSŁY WCHODZĄ W ŻYCIE
Liczne inicjatywy ma Łódź. W mie-
ście rozbudowywane są stacje ła-
dowania pojazdów elektrycznych,
tworzone są bezkolizyjne przejścia
dla pieszych i systemy wspierające
zmniejszanie korków w centrum
miasta oraz zwiększające poczu-
cia bezpieczeństwa mieszkańców
Łodzi. - W Lodzi funkcjonują
systemy zarządzania transportem
publicznym, ruchem ulicznym
i parkingami. Wprowadzony najno-
wocześniejszy monitoring miejski
zdecydowanie wpłynął na poprawę
poziomu bezpieczeństwa w Łodzi,
szczególnie w centrum. Ponadto,
w naszym mieście funkcjonuje
program „Teleopieka", którego
celem jest zapewnienie komplekso-
wej zdalnej opieki medycznej oraz
wsparcia niesamodzielnym miesz-
kańcom Łodzi. Obecnie programem
objętych jest ponad 2 tys. łódzkich
seniorów - komentuje Mateusz
Sipa, zastępca dyrektora Biura Roz-
woju Gospodarczego i Współpracy
Międzynarodowej Urzędu Miasta
Łodzi. - Jesteśmy jednym z siedmiu
miast, w których już w tym roku
będzie działał internet najnowszej
generacji - sieć 5G. Niestrudzenie
pracujemy nad tym, aby nasze mia-
sto znajdowało się wśród liderów
smart city, czyli miast, które uła-
twiają codzienne funkcjonowanie
swoim mieszkańcom - dodaje Sipa.
W Szczecinie do tej pory zre-
alizowano kilkadziesiąt projektów
w ramach rozwoju smart city,
w tym system zarządzania ruchem,
dedykowane aplikacje miejskie czy
nawet mapę jakości wody. - Ponad-
to, wybrane rozwiązania z zakresu
smart city planuje się testować
w ramach wybranych projektów
inwestycyjnych jak np. inteligentne
oświetlenie. Gmina Miasto Szczecin
tworzy również warunki do rozwoju
przedsiębiorstw kreujących pro-
dukty i usługi w ramach smart city,
w tym startupów, które prowadzą
SG NADCHODZI
MOMENTEM PRZEŁOMOWYM dla polskich
miast, głównie pod względem realizacji projek-
tów w ramach smart city, będzie uruchomienie
internetu 5G. Umożliwi to bezpośrednie komu-
nikowanie się ze sobą urządzeń lub sprzętu,
montowanego m.in. na ulicach. Przykładowo,
w praktyce możliwe będzie zastosowanie po-
mysłu z Kaiserslautern, a mianowicie inteligent
nego oświetlenia bazującego na czujnikach. Co
więcej, możemy sobie wyobrazić scenariusz,
zgodnie z którym karetka spiesząca się do
chorego „wyśle' sygnał do najbliższych sygna-
lizatorów o planowanej trasie przejazdu, dzięki
czemu będzie miała zawsze zielone światło.
działalność w Technoparku Pome-
rania. Wdrożono także zintegrowa-
ne systemy zarządzania miastem,
czyli: Zintegrowany System Finan-
sowo-Księgowy, System Informacji
Przestrzennej - geoportal, System
zarządzania informacją o uczniu
wraz z Portalem Edukacyjnym oraz
iDziennikiem dla 149 jednostek
oświatowych - wymienia Dariusz
Sadowski z Centrum Informacji
Miasta Szczecin.
Olsztyn do 2021 r. zainwestu-
je niemal 28 min zl w ramach
projektu „Cyfrowy Olsztyn",
MATEWAtr PRASOWf adobcstock
który powstał z myślą o potrzebach
mieszkańców w zakresie stworzenia
przyjaznej przestrzeni komunika-
cji z administracją samorządową.
- Składa się on z wielu połączonych
ze sobą systemów informatycznych
pozwalających obywatelowi na
szybkie, kompleksowe i bezpieczne
korzystanie z zasobów sektora pu-
blicznego Gminy Olsztyn i zakłada:
wdrożenie Platformy Usług Oświa-
towych i systemu finansowo-księ-
gowego, rozbudowę e-dokumentów,
zakup systemu do obsługi zgłoszeń
Helpdesk i Platformy Zamówień
Publicznych oraz wdrożenie Cen-
tralnej Kartoteki Kontrahentów. Ob-
szary wdrażanych e-usług elektro-
nicznych dotyczą więc m.in. usług
geodezyjnych, komunikacyjnych,
oświatowych, podatkowych oraz
kontaktów z Urzędem Miasta Olsz-
tyna - mówi Marta Bartoszewicz,
rzeczniczka prasowa, Urząd Miasta
Olsztyna.
Rozwiązania z serii smart city
mogą być wdrażane także na mniej-
szą skalę. Przykładowo Toruńskie
Centrum Usług Wspólnych celem
podniesienia efektywności działania
oraz optymalizacji kosztów obsługi
podległych Miastu Toruń jednostek,
wdrożyło pierwsze w Polsce za-
stosowanie technologii blockchain
do uwierzytelniania obiegu doku-
mentów, co ogranicza konieczność
użycia papieru lub wdrażania
innych kosztownych rozwiązań.
- Rozpoczęto także przygotowa-
nia do budowy Toruń Space Labs
- ośrodka, w którym przedsię-
biorcy i konstruktorzy z branży
kosmicznej będą opracowywać,
wykonywać i demonstrować swoje
koncepcje. Będą tu testowane roz-
wiązania mechaniczne i elektro-
niczne wyprzedzające naszą epokę
z zastosowaniem polskiej myśli
technicznej - informuje Magdalena
Stremplewska, rzeczniczka prasowa
prezydenta Torunia.
WIELE DO ZROBIENIA
Niestety, nawet powyższe rozwiąza-
nia nie oznaczają, że polskie miasta
są wśród liderów zmian. Jak wynika
z Smart City Index 2019, przygoto-
wanego przez IMD i Singapore
University of Technology and
Design, najbardziej „innowacyj-
nym" pod tym względem polskim
miastem jest Warszawa, która zaj-
muje 61. miejsce na świecie. Drugi
jest Kraków - 69 miejsce. Liderami
jest Zurych i Singapur.
Które miasto robi największe
wrażenie? Weżmy 300-tysięczne
niemieckie miasto Mannheim.
W 2014 r. rozpoczęto tu projekt
banku energii „Strombank”. Do
„banku" trafiały nadwyżki ener-
gii od prosumentów i elektrowni.
Powstał także specjalny system
sterujący całym procesem, anali-
zującym dane i wprowadzającym
zmiany w systemie. Udało się
w ten sposób zoptymalizować
proces pozyskiwania energii elek-
trycznej „spoza” miasta - aź o 40
proc. Całkowity koszt wyniósł za-
ledwie 1 min euro.
W raporcie PFR podano także
przykład Kaiserslautem. Oprócz
zaangażowania w innowacyjne
rozwiązania (m.in. było jednym
z pierwszych miast w Niemczech,
w którym testowano 5G), zainwe-
stowano w specjalną, inteligentną
trasę oświetlenia. To 300-me-
trowa linia, w której specjalne
czujniki nie tylko sterują oświe-
tleniem wedle potrzeb, ale także
na bieżąco sygnalizują awarie
i zbierają dane w’ celu optymaliza-
cji systemu. Dla pieszych zamon-
towano specjalne tablice ostrze-
gawcze, pomocne np. w czasie
gołoledzi. Efekt? Spadek zużycia
energii o 70 proc, i poprawa bez-
pieczeństwa. Koszt? 35 rys. euro.
Kiedy takich rozwiązań możemy
spodziewać się w polskich mia-
stach? ®
INTELIGENTNE
KASOWNIKI
działają już w au-
tobusach na tere-
nie Tych. Podróżny
płaci tylko za trasę,
którą przejechał
SMART CITY Z NIEBA
NARODOWE CENTRUM BADAŃ I ROZWOJU
przyznało ponad 33 min zł dla konsorcjum
spółki SatRevolution 1 Politechniki Wrocławskiej
Środki zostaną przeznaczone na opracowanie
rewolucyjnej usługi obrazowania Ziemi przy
użyciu satelitarnej konstelacji REC (Real-time
Earth-observation Constellation], Konstelacja
REC ma znalezc zastosowanie m in w ocenie
szkód wyrządzonych przez klęski żywiołowe,
rolnictwie precyzyjnym, geodezji i kartografii czy
monitorowaniu miast na potrzeby smart city.
irrmMPAMY POLSKA I c-< • . 57
Mariusz Golak
JAK PŁYTKA, TO
TYLKO OD SŁYNNEGO
PROJEKTANTA
Polscy producenci płytek ceramicznych coraz mocniej
stawiają na dizajn jako narzędzie pozwalające im
prześcignąć konkurencję. Nawiązują współpracę
z topowymi projektantami, rozwijają działy kreatywne,
uczestniczą w wydarzeniach poświęconych wzornictwu.
Efekty są widoczne. Rośnie nie tylko sprzedaż, ale
też rozpoznawalność i siła poszczególnych marek.
atrząc przez pryzmat
wyników finansowych
i poziomu produkcji,
z punktu widzenia pro-
ducentów płytek cera-
micznych 2019 r. był
czasem stabilnego wzro-
stu. Dobrą sytuację w branży kształ-
towała przede wszystkim utrzymują-
ca się od kilku sezonów koniunktura
MATEN^ŁY PlRA$O%ł.t
na rynku nieruchomości - w budowie
wciąż pozostaje wiele nowych miesz-
kań, boom panuje też w sektorze ko-
mercyjnym. Dodatkowo systematycz-
nie rośnie liczba remontowanych
lokali. Bezpośrednio przełożyło się to
na popyt na płytki ceramiczne. Jednak
w ostatnich 12 miesiącach dało się
zaobserwować stopniowe przesuwa-
nie się aktywności budowlanej z no-
wych budynków na rzecz tzw. infra-
struktury lądowej (dróg, mostów itp.).
W praktyce oznacza to zapowiedź
stabilizacji popytu na materiały wy-
kończeniowe na rynku krajowym,
która w dłuższej perspektywie może
przekształcić się w rynkową stagna-
cję. Wpływ na osłabienie trendu
sprzedażowego może mieć również
ograniczona liczba ekip remontowo-
-budowlanych, niezaspokajająca ak-
tualnych potrzeb inwestorów.
W tej sytuacji w ubiegłym roku
czołowi polscy producenci płytek
ceramicznych zintensyfikowali swoje
działania eksportowe. Umożliwiło to
pełniejsze wykorzystanie mocy pro-
dukcyjnych w sytuacji ograniczonej
chłonności rynku krajowego. Według
danych Głównego Urzędu Statystycz-
nego w 1 półroczu 2019 r. eksport
polskich płytek ceramicznych wzrósł
o 10,9 proc, w porównaniu z ana-
logicznym okresem roku ubiegłego
i wygenerował prawie jedną czwartą
wszystkich przychodów tej branży.
TUBĄDZIN stawia
na dizajn. Z lewej
kolekcja .Cielne Ter-
ra*zaprojektowana
przez Dorotę Kozia -
rę. Powyżej kolekcja
.Lucid" autorstwa
Macieja Zienia
DIZAJN - INWESTYCJA,
KTÓRA PROCENTUJE
Coraz ważniejszym elementem
strategii sprzedażowej polskich
producentów płytek ceramicznych
staje się dizajn. Dotyczy to w równej
mierze rynku krajowego, jak i eks-
portowego. Troska o wzornictwo
przejawia się nie tylko w tworzeniu
nowych kolekcji zgodnych z aktual-
nymi trendami często w kooperacji
z topowymi projektantami. To rów-
nież kreowanie wizerunku firmowej
marki poprzez udział w prestiżo-
wych targach i mecenat nad wyda-
rzeniami o charakterze kulturalnym.
- Płytki ceramiczne to produkt,
w którym jakość, technologia i es-
tetyka łączą się w nierozerwalną
całość. Ta całość postrzegana przez
klienta musi idealnie współgrać
z marką, jej komunikacją, sposobem
ekspozycji i ceną produktów. Nie
traktujemy wzornictwa jak drobnego
fragmentu procesów. Dla nas dizajn
to strategiczne narzędzie do budo-
wania pozytywnych doświadczeń
klienta od momentu pojawienia
się potrzeby az do spędzania czasu
w urządzonym juz pięknym wnętrzu
- podkreśla Michał Drożdż, dyrek-
tor generalny ds desingu i strategii
marketingowej w Ceramice Paradyz
Inwestycja w dizajn wymaga wy-
sokiej świadomości osób zarządza-
jących firmą i wyspecjalizowanego
działu R&D. W przeciwieństwie do
inwestycji mających na celu bez-
pośrednie zwiększenie mocy pro-
dukcyjnych i rozbudowę parku ma-
szynowego dizajn nie daje szybkich
i oczywistych efektów. To niewątpli-
wie inwestycja długofalowa rozcią-
gnięta w czasie Ale - co pokazuje
praktyka czołowych producentów
płytek ceramicznych - opłacalna.
- W świecie, w którym ceny mu-
szą stawać się coraz bardziej konku-
rencyjne, my stawiamy na dizajn i to
z nim związana jest w dużej mierze
nasza przewaga. Dostarczamy wzory'
płytek, które nie tylko są zgodne ze
światowymi trendami i przenoszą
je na polski rynek, uwzględniając
potrzeby naszych klientów, ale też
niejednokrotnie trendy te kreują, czy
wyprzedzają - mówi z kolei Ama-
deusz Kowralski. wiceprezes zarządu
Grupy Tubądzin.
Dlatego wyspecjalizowane ze-
społy projektowe pojawiają się we
wszystkich firmach, które chcą od-
grywać na rynku wiodącą rolę.
- Marka Cersanit posiada zespół
własnych, bardzo zdolnych pro-
jektantów. o czym świadczą liczne
nagrody' branżowe - potwierdza
Małgorzata Krajewska-Szaruch,
brand marketing manager w firmie
Cersanit.
NAZWISKO NAWAGĘ ZŁOTA
Wielu producentów nawiązuje też
współpracę z wyższymi uczelniami
o profilu wzorniczym lub arty-
stycznym Organizują konkursy dla
młodych projektantów i wspierają
wydarzenia o charakterze edu-
kacyjnym, by jak najwcześniej
wyselekcjonować najzdolniejszych
absolwentów.
Oryginalne wpisujące się w gusta
inwestorów wzornictwo płytek ce-
ramicznych jest ważnym argumen-
tem sprzedażowym. Jak wskazują
badania zachowań konsumenckich,
oprócz ceny, o wyborze tego typu
produktów decyduje przede wszyst-
kim modny wzór. Jednak, co poka-
zuje rynkowa praktyka, zaintere-
sowanie inwestorów, a tym samym
wzrost sprzedaży może generować
także nazwisko dizajnera. Podobnie
jak w przypadku świata mody znana
„metka" przyciąga uwagę. Dużą rolę
w tym procesie odgrywają branżowe
media kreujące trendy i promujące
gwiazdy dizajnu. Rośnie też wiedza
konsumentów, którzy podejmują
coraz bardziej przemyślane decyzje.
- Polacy to świadomi konsumen-
ci, którzy ogromną wagę przykładają
do tego, aby projekty były nie tylko
funkcjonalne, ale też ładne oraz do-
brze opracowane. W czasach, gdzie
każdy ma nieograniczony dostęp do
najnowszych trendów, chociażby za
pomocą Instagrama, świadomość
społeczeństwa dotycząca dizajnu
wciąż rośnie - potwierdza Małgo-
rzata Krajewska-Szaruch.
Nic dziwnego, że producenci pły-
tek ceramicznych chętnie podejmują
współpracę z topowymi projektanta-
mi. Współpraca Macieja Zienia z Gru-
pą Tubądzin liczy już ponad 10 lat.
Podczas ostatnich targów „Cersaie",
odbywających się we włoskiej Bolonii,
najważniejszego wydarzenia euro-
pejskiej branży ceramicznej, miała
miejsce premiera trzech kolekcji
płytek ceramicznych autorstwa tego
znanego polskiego projektanta.
Grupa Tubądzin chętnie zaprasza
do współpracy wybitnych twórców
kultury i dizajnu. Oprócz Macieja
Zienia, warto również wymienić tu
DOBRY DIZA JN NIE WYCHODZI l MODY
MAŁGORZATA KRAJEWSKA-SZARUCH
brand marketing manager w firmie Cersanit
Dizajn to nieodłączny element procesu projektowa-
nia nowych produktów naszej marki. To nie tylko
dobry wygląd, ale też komfort użytkowania, trwa-
łość na wiele lat oraz gwarancja niezawodności. Dobry
dizajn cechuje się tym, że nie wychodzi z mody - to on
kreuje trendy, nadaje ton pomieszczeniom i podkreśla
nasze preferencje i upodobania.
MICHAŁDROŻDŻ
dyrektor generalny ds. designu
i strategii marketingowej
w Ceramice Paradyż
AMADEUSZ
KOWALSKI
wiceprezes
zarządu Grupy
Tubądzin
SAMA SPRZEDAŻ PŁYTEK NIE WYSTARCZY
się przebywać. Nasi klienci są dla
nas nieustającym źródłem inspiracji.
Śledząc trendy, wiemy, co jest modne
i zawsze staramy się tę modę o jeden
krok wyprzedzić, zaskakiwać, propo-
nować. Wiemy, że klienci doceniają
Po ponad 35latach działania firmy
wiemy, że sama sprzedaż płytek
ceramicznych nie wystarczy do
osiągnięcia sukcesu. Chcemy myśleć
o naszej działalności w kategorii zaspo-
kajania potrzeb związanych z pięknem,
ciepłem, przytulnym domem, ale też
z eleganckimi przestrzeniami biuro-
wymi czy hotelowymi, w których chce
nasze starania o to, by dostarczać im
ponadczasowe, piękne, ekologiczne
produkty najlepszej, światowej jakości.
Warto pamiętać, że klient, stając przed
wyborem różnych płytek, imitujących
ten sam materiał, np. marmur lub
drewno, wybierze tę. która najlepiej
oddaje wygląd naturalnego surowca,
tę która będzie wyróżniała się swoim
dizajnem.
WZORNICTWO STAJE SIĘ
GŁÓWNYM WYRÓŻNIKIEM PRODUKTU
becnie polska branża płytek
ceramicznych korzysta
z takich samych technologii
produkcji jak w krajach kojarzonych
od zawsze z dizajnem: Włoszech,
Francji czy Hiszpanii. Jesteśmy na
bieżąco z kolejnymi innowacjami
technologicznymi, więc to wzornic-
two staje się głównym wyróżnikiem
produktu. Co ważne, dizajn jest języ-
kiem uniwersalnym, który przemawia
do ludzi na całym świecie. Nasze
płytki ceramiczne dotarły m.in. do
Nowej Zelandii. Sri Lanki, Republiki
Południowej Afryki, Kenii. Omanu,
Iraku. Maroka i Kanady.
choćby Dorotę Koziarę, która prakty-
kowała w mediolańskiej pracowni le-
gendarnego Alessandro Mendiniego,
czy Wojciecha Siudmaka, znanego
malarza i rzeźbiarza od ponad SO lat
mieszkającego we Francji.
Na współpracę z najlepszymi
polskimi projektantami otwar-
ta jest także Ceramika Paradyż.
- W 2019 r. przedstawiliśmy gło-
śną kolekcję „Modernizm", którą
stworzyliśmy wspólnie z Mają
Ganszyniec z utytułowanego Studia
Ganszyniec. Rozwijamy również
współpracę z Gosią Baczyńską,
która planuje powrót do swojej
ceramicznej pasji - niewiele osób
wie, że Gosia ukończyła Wydział
Projektowania Ceramiki i Szkła Aka-
demii Sztuk Pięknych we Wrocławiu
- mówi Michał Drożdż.
Nie wszyscy też wiedzą, że wzo-
ry dla firmy Ceramstic przygoto-
wują m.in. Tecnografica i Stylgraph
z Wioch - jedne z najlepszych na
świecie pracowni specjalizujących
się w projektowaniu powierzchni
dla przemysłu ceramicznego.
Niewątpliwie współpraca z ce-
nionym projektantem generuje
lepsze wyniki sprzedażowe i służy
odświeżeniu oferty. Warunek jest
jeden - nazwisko projektanta
powinno funkcjonować w po-
wszechnej świadomości.
Potwierdzeniem wysokiej jakości
dizajnu polskich płytek ceramicz-
nych są nagrody zdobywane na
międzynarodowych konkursach.
Przykładowo, w ciągu kilku ostat-
nich lat produkty Ceramiki Paradyż
zyskały uznanie jurorów dwóch
najbardziej prestiżowych wydarzeń
w świecie światowego dizajnu.
Kolekcja płytek ściennych „Elan-
da/Eiando" otrzymała iF Design
Award, zaś wielkoformatowe gresy
„Trakt" - Red Dot Design Award.
TARGI OKNEM NA ŚWIAT
Rozwojowi dizajnu i śledzeniu naj-
nowszych trendów wzorniczych
służy obecność polskich firm cera-
micznych na zagranicznych impre-
zach targowych. Dla czołowych pro-
ducentów są to jedne z kluczowych
wydarzeń w roku. Cersaie (Bolonia),
Cevisama (Walencja), Coverings
(Orlando), Bau (Monachium) to naj-
ważniejsze z nich.
- Obecność na światowych i pol-
skich targach ma dla nas wartość
pod każdym względem - budowania
relacji biznesowych, prezentowania
nowości, spotkań z dotychczasowy-
mi partnerami, udziału w panelach
KOLEKCJA
jDEYOKWOOtT
i oferty Ceraanitu
naśladuje wzór
drewnianej podłogi
KOLEKCJA
„MODERNIZM** jest
owocem współpracy
Ceramiki Paradyż
z Mają Ganszyniec
i debatach. Jeśli chodzi o dizajn. to
targi są miejscem, w którym możemy
poznać pierwsze opinie profesjona-
listów i klientów o naszych najnow-
szych kolekcjach. Możemy także
sprawdzić, czym obecnie żyje branża,
jakie trendy' są najsilniejsze i osadzić
nasze propozycje w ich kontekście
- podkreśla .Amadeusz Kowalski
Targi stanowią cenne źródło in-
spiracji. pozwalają wychwycić ten-
dencje i mody, które będą domino-
wały w kolejnych sezonach, a także
nawiązać współpracę z zagranicz-
nymi biurami projektowymi.
- To też idealny moment na
zaprezentowanie się szerokiemu wa-
chlarzowi klientów spoza Polski - do-
daje Małgorzata Krajewska-Szaruch.
W ostatnich 12 miesiącach dyna-
mika rozwoju polskiej branży płytek
ceramicznych nieco osłabła, stąd po-
szukiwanie przewagi konkurencyjnej
w innych obszarach niz rywalizacja
cenowa. Wzornictwo stanowi ważny
element działań eksportowych. Po-
zwala się wyróżnić na tle konkurencji
i zdobyć uznanie klientów zagranicz-
nych. Tym samym staje się czymś
więcej niż wartością dodaną produk-
tu. To integralny składnik strategii
biznesowej mający istotny wpływ na
sukces ekonomiczny. ®
BIEGNĘ, WIĘC JESTEM
KONSUMENTEM!
Testowane przez NASA buty kosztujące ponad 1000 zł, czujniki mierzące wyrzut stopy i położenie
względem podłoża, żywność będąca w rzeczywistości legalnym dopalaczem. A do tego pulsometry,
uciskowe skarpetki, inteligentne koszulki i słuchawki, które mają nas motywować, by biec szybciej.
Bieganie stało się dziś religią, na której zarabia się wielkie pieniądze.
Maciej Łuczak
Najpierw był bieg, a do-
piero po nim towarzy-
szący mu byt, którym
przypadkowo byłem ja.
Biegnę, więc jestem"
- napisał japoński pi-
sarz Haruki Murakami
poszukujący buddyjskiej harmonii
świata w transcendentnej samotno-
ści długodystansowca. Jego myśl
możemy jednak rozwinąć także mar-
ketingowo, bo przecież we współcze-
snym święcie skoro już „biegnę, więc
jestem także konsumentem!
Bieg Niepodległości w 2018 r.
w Poznaniu - w stulecie odrodzenia
się Polski po 123 latach zaborów
- pobił absolutny nasz krajowy re-
kord frekwencyjny. Wzięło w nim bo-
wiem udział aż 22 525 zawodników.
Rok 2018 byl także szczytowy pod
względem liczby organizowanych
imprez biegowych, która zbliżyła się
do 4 tys.
Tymczasem 20 lat temu było ich
w Polsce zaledwie 250! Nie ulega
wątpliwości, że obecnie bieganie
jest ulubionym sportem naszych
rodaków - uprawia je 36 proc, osób
aktywnych fizycznie w wieku po-
między 16. a 64- rokiem życia (bada-
nie ARC Rynek i Opinia). To z kolei
w liczbach bezwzględnych stanowi
3 min regularnie biegających Po-
laków, z czego ok. 500 tys. osób to
prawdziwi pasjonaci i twardzi zapa-
leńcy. Do tego można doliczyć ko-
lejne 3 min, które od czasu do czasu
trochę potruchtają albo nawet spró-
bują swoich sił w biegu ulicznym na
5 lub 10 km.
Z badań ankietowych opubli-
kowanych w pracy „Aktywność
sportowa polskich biegaczy i wy-
nikający z niej potencjał marke-
tingowy" (Zygmunt Waśkowski
i Anna Jasiulewicz) wynika, że dla
30 proc, osób bieganie to po pro-
stu element zdrowego stylu życia,
dla 17 proc, to hobby, dla 16 proc.
- sposób samorealizacji, a dla
15 proc. - nawet swoisty styl ży-
cia albo sposób na odreagowanie
i ukojenie zszarganych nerwów.
Każda z tych motywacji otwiera
różne nisze marketingowe. Weźmy
proekologiczne nastawienie. Bie-
gacze w Polsce podczas masowych
imprez już coraz częściej piją wodę
z miejskich wodociągów nalewaną
do papierowych kubeczków, a nie
jak dotychczas plastikowych. Krok
dalej poszli organizatorzy londyń-
skiego maratonu. Tam sportowcy
otrzymywali bardzo smaczne jadal-
ne saszetki z napojami wykonane
z wodorostów. Mniam, mniam!
CZTERY AMORTYZUJĄCE PODUSZKI
Wszystkich jednak biegaczy, nie-
zależnie od tego z jakiego powodu
lubią się męczyć podczas joggingu,
łączy jedno - muszą mieć na no-
gach buty. I to obuwie profesjonalne
przystosowane do uprawiania ich
ulubionego sportu. To nie fanaberia.
Najczęściej biegamy bowiem po
twardych nawierzchniach, z reguły
po asfalcie, więc dobra amortyzacja
to prawdziwa konieczność. Nie tylko
ze względu na komfort, ale także
nasze zdrowie. Buty statystycznie
MARATON
PONIŻEJ 2 GODL?
Udało się to pół
roku temu Kenij-
czykowi Eliudowi
Kipchoge
WSZYSTKICH
BIEGACZY łączy to,
że muszą mieć na
nogach buty. Prze-
ciętny polski biegacz
kupuje jedną parę
na rok. amerykański
cztery razy więcej
tracą swoje właściwości po prze-
biegnięciu w nich od 800 do 1000
km. Rachunek jest więc prosty.
Pokonując w tygodniu 20 km (to
zazwyczaj dwa treningi), taki limit
osiągamy już po roku. Statystyka to
potwierdza. Średnio zaawansowany
polski biegacz zmienia buty raz do
roku (często też ma jednak dwie
pary obuwia - treningowe i tzw.
startówki). Na rynku amerykańskim
liczby te są co najmniej 2-krotnie
wyższe - tam kupuje się rocznie za-
zwyczaj trzy lub nawet cztery pary
butów do biegania.
Te dane pokazują spory poten-
cjał wzrostu naszego rynku butów
przeznaczonych dla biegaczy.
Dzisiaj - w tym tylko jego segmen-
cie - jest on warty przynajmniej
1,5 mld zł rocznie. Dobre buty do
biegania to zazwyczaj wydatek ok
400 zł, ale za nowatorskie Nike
Vaporfly Next% trzeba zapłacić
ponad i tys. zł. A co skłania nas do
wyboru określonej marki sportowe-
go obuwia? Jak podejmujemy decy-
zje? Badania ankietowe wskazują,
że wybór wynika przede wszystkim
z wcześniejszych własnych do-
świadczeń. Wracamy bowiem do
produktów i marek, które wcześniej
już się sprawdziły. Prawo inżyniera
Mamonia z „Rejsu” („podobają
mi się melodie, które już kiedyś
słyszałem") działa również w tym
wypadku. Kolejną przesłanką na-
szych decyzji jest cena (oczywiście
najlepiej przystępna), później opinie
napotkane w intemecie i te, które
dotarły do nas pocztą pantoflową.
£ Nic dziwnego, wszak chodzi o buty!
Najskuteczniejszą natomiast
i nietodą sprzedaży nowego pro-
>! duktu okazuje się zachęcanie
5 biegaczy do jego przetestowania.
A w takim wypadku nie do przece-
nienia jest nowatorska kampania
marketingowa. Ta właśnie stała się
udziałem firmy Nike i Eliuda Ki-
pchoge, który w „siedmiomilowych
butach" amerykańskiego koncernu
postanowił złamać granicę dwóch
godzin na klasycznym dystansie
42 km i 195 m Chodziło o sportowy
sukces, ale także o wypromowa-
nie zupełnie nowego magicznego
sprzętu. Buty mają grubą, specjalnie
wyprofilowaną podeszwę i sprężystą
płytkę z włókna węglowego. Taka
konstrukcja powoduje, że stopa przy
każdym kroku otrzymuje dodatkowe
odbicie, a ta energia pozwala na bieg
szybszy nawet o 4-5 proc. W przy-
padku maratonu oznacza to czas
lepszy nawet o kilka minut!
Pierwszy model takich buców
o nazwie Nike Vaporfly 4% został
wprowadzony do zawodowego
sportu już 2016 r. Kenijczyk podjął
w nich wyzwanie pobicia rekordu
świata w maratonie na włoskim có-
rze Autodromo Nazionale di Monza,
EUUD KI PCHOGE i jego siedmiomilowe* buty, czyli Nike Zoom
Vaporfły Next%. Gruba podeszwa i sprężysta płytka z włókna
węglowego wewnątrz pozwalają na bieg szybszy nawet o 5 pruć.
niestety w końcówce opadł z sił
i zakończy-1 próbę z czasem 2 godz.
i 25 sek. Nie zamierzał jednak się
poddać. Tak samo jak amerykański
końcem sportowy. Cóż, zapewne fir-
ma ta kieruje się mottem Murakami,
który w eseju „O czym mówię, kiedy
mówię o bieganiu" napisał. „Bie-
gając dzień po dniu, biorąc udział
DLACZEGO KUPUJEMY OKREŚLONE BUTY?
BO JUŻ NAM SIĘ WCZEŚNIEJ SPRAWDZIŁY.
NAJSKUTECZNIEJSZA METODA SPRZEDAŻY
NOWEGO PRODUKTU OKAZUJE SIĘ ZACHĘCANIE
BIEGACZY DO JEGO PRZETESTOWANIA
w kolejnych wyścigach, stawiam
sobie poprzeczkę coraz wyżej, a żeby
ją przeskoczyć, muszę nad sobą pra-
cować, sam siebie ulepszyć*'. Powstał
nowy model cudownych butów - Air
Zoom Alphafly Next%. Ulepszona
wersja miała już zupełnie nienatu-
ralnie wysoką tylną część podeszwy
(50 mm) z czterema amortyzują-
cymi poduszkami. Skomplikowana
konstrukcja zawierała już nie jedną,
a trzy ustawione pod kątem płytki
z włókna węglowego oraz dwie war-
stwy specjalnej pianki.
Symulacje komputerowe i skom-
plikowane testy prowadziły do
wniosku, że dzięki tej technologii
efektywność biegu dodatkowo wzro-
sła i w stosunku do zwykłego spor-
towego obuwia zwiększyła się nawet
o 7-8 proc! To było właśnie tyle, ile
MODEL
AIR ZOOM
ALPHALFY
NEXT% firmy
Nike wciąż budzi
wątpliwości
w środowisku
sportowym
potrzebował Kipchoge, żeby złamać
granicę dwóch godzin w maratonie.
Próba bicia rekordu świata od-
była się na wiedeńskim Praterze.
Cała trasa (pętla długości 9,9 km)
została pokryta nowym asfaltem,
aby nie było na niej żadnej nierów-
ności. Przed 8.00 rano zmieciono
z niej nawet wszystkie liście. Ke-
nijczyk miał do dyspozycji grupę
„pacemakerów”, czyłi 41 biega-
czy, którzy regularnie zmieniali
się, tworząc dla niego swoisty
aerodynamiczny tunel. Udało się!
Kipchoge złamał kolejną ludzką
barierę, bowiem 12 października
20191- maratoński dystans pokonał
w czasie 1:59:40,2. Jego wynik nie
został jednak uznany za oficjalny
rekord świata, ponieważ próba była
przeprowadzana w specjalnych
absolutnie sterylnych i sztucznych
warunkach. Nie szkodzi. I tak stał
się sławny. Tym razem na mecie
maratonu posłaniec dobrej nowiny
nie przynosił jednak wiadomości
o zwycięstwie Ateńczyków nad
Persami - jak w 490 r. p.n.e. - lecz
głosił triumf firmy Nike nad jej ryn-
kowymi konkurentami!
Jednak przez chwilę sukces
ten wydawał się zagrożony. World
Athletics (dawniej Międzynarodowa
Federacja Lekkiej Atletyki - IAAF)
miała orzec, czy przypadkiem
w ogóle nowy typ butów Nike nie
stanowi niedozwolonej formy do-
pingu technologicznego. Okazało
się, że co do zasady jednak „nie",
a więc tym samym przesądzono, że
taki nowatorski rodzaj obuwia może
być używany podczas oficjalnych
imprez sportowych.
BUTY, KTÓRE POPRAWIĄ KLIMAT
Decyzja dotycząca „siedmiomilo-
wych butów” spotkała się z nieza-
dowoleniem rywali amerykańskiego
koncernu, w tym japońskiej firmy
Asics, której akcje spadły natych-
miast o 6,4 proc. (Nike Vaporfly na
początku tego roku były najczęściej
wybieranymi butami do biegania
w Japonii!). Na tym jednak nie ko-
niec. Te konkretne buty, w których
Kenijczyk pobił nieoficjalny rekord
świata w maratonie (Air Zoom
AJphalfy Next%) uznano jednak za
nieregulaminowe. Władze World
Athletics sformułowały na przy-
szłość wytyczne dotyczące ograni-
czeń w konstrukcji obuwia sporto-
wego. Możliwe jest stosowanie tylko
jednej sprężynującej płytki z włókna
węglowego oraz podeszwy nie grub-
szej niż 40 mm.
Tak się dziwnie złożyło, że już
następnego dnia firma Nike zapre-
zentowała odmieniony model Air
Zoom Alphalfy Next%, który zamiast
trzech ma znowu tylko jedną płytkę
i podeszwę o wymiarze 39,5 mm.
Dwukrotny olimpijczyk, a obecnie
trener, Francuz Pierre Jean Vazel,
napisał wówczas na Twitterze: „Te
buty powstały zgodnie z przepisami,
czy przepisy powstały zgodnie z pro-
jektem butów”. Niemniej niezależnie
od tych złośliwości wprowadzono
słuszną zasadę: aby nowy sprzęt
mógł być wykorzystywany przez
zawodników, musi być powszechnie
dostępny na rynku przez co najmniej
cztery miesiące. Wszelkie nowinki
techniczne, aby były zastosowa-
ne podczas tegorocznych igrzysk
olimpijskich w Tokio muszą być już
w powszechnej sprzedaży. W każ-
dym razie oznajmiono definitywny
koniec biegania w prototypowym
obuwiu. Taka reguła wyrównuje
szanse, a jednocześnie potwierdza
zasadę, że zawodowy sport oraz jego
najwięksi herosi stanowią naturalny
i najbardziej skuteczny marketingo-
wy wehikuł.
Konkurencja Nike jednak nie
próżnuje, choć ma inne pomysły
na rynkowy sukces. Japoński Asics
przedstawił prototyp pierwszych na
świecie „smart butów”, które po-
wstały w Instytucie Sportu w Kobe
i został przedstawiony na targach
w Las Vegas. Obuwie posiada specjal-
ny czujnik Orphe Track dostarczony
przez firmę no new folk studio.
Pozwala on zbierać w czasie rzeczy-
wistym dane dotyczące m.in. siły
wyrzucania stóp podczas biegu oraz
poziomu ich stabilizacji względem
podłoża. Dzięki tym informacjom
biegacz może otrzymać sporo cennej
wiedzy pozwalającej na poprawę
techniki swojego biegu.
Japończycy chcą się także wpisać
w proekologiczne preferencje swoich
potencjalnych klientów. - Firma
Asics została założona w 1949 r.
z myślą o promocji zdrowia młodych
ludzi poprzez sport. Asics pozostaje
wiemy tej filozofii dzisiaj. Aby umoż-
liwić przyszłym pokoleniom aktywne
uprawianie sportu, jesteśmy zobo-
wiązani do wyznaczania ambitnych
celów jako podstawy strategii bizne-
sowej, aby pomóc złagodzić wpływ
na zmiany klimatu - oznajmił
Yasuhito Hirota, dyrektor operacyj-
ny i prezes Asics Corporation. Aby
zredukować emisję dwutlenku węgla
tak, by w perspektywie 30 lat średnia
temperatura na Ziemi nie wzrosła
o kolejne 1,5 stopnia Celsjusza, kon-
cern ma wprowadzać nowe techno-
logie. Japońska firma zobowiązała
się więc, że do 2050 r. o 45 proc,
zmniejszy emisję dwutlenku węgla
W procesie barwienia butów. Realnie
to chyba nie będzie miało żadnego
znaczenia, marketingowo, ale taka
deklaracja może się jednak opłacić.
Z ARMII 00 MARATONU
Już dawno bieganie przestało być
sportem minimalistycznym, w któ-
rym liczą się tylko buty i strój. Choć
tu także następują szybkie zmiany.
Przecież bawełna jest już od daw-
na passć, bo zatrzymuje wilgoć na
poziomie 8 proc, swojej masy, a po-
liester tylko 0,4 proc. Ekwipunek
na jogging to teraz także wodood-
porne skarpetki, czapki chłodzące,
elementy odblaskowe, pulsometry,
zegarki sportowe, odtwarzacze
mp3, słuchawki bezprzewodowe,
a także cały wielki rynek artykułów
spożywczych (napoje energetyczne,
żele i odżywki).
Tu zapewne czeka nas rewolu-
cja. Już niedługo do powszechnego
HYMNKETUNE
to napój ener-
getyczny który
działa jak dopa-
lacz I jest-na
razie - legalny
ŚLAD NA ZIEMI
Liczba kupowanych butów do biegania (dane za 2016 r ]
Bodonio ankietowe Zygmunta Waskowskiegoi Anny Jasiewicz opubt,kowane w artykule
.Aktywność sportowo polskich biegom. wymkojocy z nie, potencjał mortet-ngowy
NIE TYLKO BUTY! Biegacze kupują tez inne gadżety, które mają
usprawnić ich treningi
użycia mafią suplementy diety nad-
zwyczajnie poprawiające wydolność
sportowców Nowy napój energe-
tyczny Hvmn Ketone - nie zawiera
cukru, soli i tłuszczów. Jest stwo-
rzony na podstawie receptury pier-
wotnie wykorzystywane) w żywieniu
żołnierzy armii USA. Jest obecnie le-
galnym dopalaczem, który nie naru-
sza antydopingowych regulacji Obok
płynu w malutkiej 65-mililirrow’ej
buteleczce na rynku będzie dostępny
ester ketonowy DeltaG w batonikach
i żelach. Bo przecież wszystko wokół
nas toczy się w myśl sportowej za-
sady: Citius -Ałnus-Fomus! (szybciej.
wyżej, mocniej) ®
PRZYSZŁOŚCIOWY
BIOL-CHEM
SZEF PROTEON PHARMACEUTICALS prof. Jarosław Dastych
Krajowe Inteligentne Specjalizacje (KIS) to
dziedziny, w których polska gospodarka ma
największy potencjał. W większości progra-
mów unijnych, gdzie pieniądze rozdzielane
są na poziomie krajowym, projekty muszą
wpisywać się w którąś z KIS. W „My Compa-
ny Polska" przyglądamy się najciekawszym
spośród naszych krajowych specjalizacji,
pokazując je przez pryzmat wpisujących się
w nie polskich przedsiębiorstw.
Na styku biotechnologu, chemri, rolnictwa i ochrony środowiska rodzą
siĘ czasem w Polsce rozwiązania będące odpowiedzią na największe
wyzwania współczesnego świata. Na pierwszy rzut oka produkty tvch
firm wyglądają niepozornie - ot, dodatek do środków ochrony roślin
do karmy dla ryb czy przydomowa oczyszczalnia ścieków. Pozory mylą
& Krzysztof Orłowski
N' asz produkt to dodatek
wzmacniający działa-
nie substancji aktyw-
nych, przede wszyst-
kim biobójczych. Może
być wykorzystany
w różnych grupach
produktowych - od środków ochro-
ny roślin poprzez farby, powłoki,
lateksy, żywice, tworzywa sztuczne
aż po kosmetyki - wylicza Anna
Ogar, współzałożycielka i prezes In-
signes Labs.
Chociaż nie zawsze zdajemy
sobie z tego sprawę, to substancje
zabijające drobnoustroje (bakterie,
grzyby czy wirusy) są w wielu pro-
duktach, które codziennie stosu-
jemy. Nie tylko w tak oczywistych
miejscach jak produkty farmaceu-
tyczne czy pestycydy. Znajdziemy je
w opakowaniach, kosmetykach sili-
konach czy farbach. To one zapew-
niają im trwałość, a często również
bezpieczeństwo korzystania.
Możliwych zastosowań jest
więc mnóstwo np. powierzchnie
zabezpieczone powłokami uzyskują
właściwości samooczyszczające się.
Pokryte powłoką antybakteryjną la-
teksowe rękawiczki zwiększają bez-
pieczeństwo zarówno pacjenta, jak
i używającego ich lekarza. Pokryta
taką substancją klamka, uchwyty
lub siedzenia w autobusie nie będą
mogły być źródłem zakażenia dla
kolejnych osób, które ich dotkną.
Czasami stosowanie takich substan-
cji to po prostu konieczność. Przy-
kład? Niezabezpieczony substancją
biobójczą kosmetyk po prostu się
psuje - traci konsystencję, ma
brzydki zapach i może spowodować
więcej strat niż korzyści. Zupełne
wyeliminowanie środków ochrony
roślin z rolnictwa spowodowało-
by z kolei spadek plonów nawet
0 80 proc.
Podstawowy problem, który się
wiąże z ich stosowaniem jest taki,
że duża część wykorzystywanych
obecnie substancji biobójczych nie
ma najbezpieczniejszego profilu
toksykologicznego. Mogą one ne-
gatywnie wpływać na środowisko
naturalne i na ludzi, powodować
alergie czy wręcz - co czasem od-
krywane jest po latach ich stosowa-
nia - mieć właściwości kancerogen-
ne. Takie substancje są wycofywane
z rynku. Tymczasem ich zastąpienie
nie jest łatwe. To, co z perspektywy
branż wykorzystujących te środki
jest olbrzymim obciążeniem i wy-
zwaniem, dla startupu takiego jak
Insignes Labs jest z kolei ogromną
szansą.
SUBSTANCJE
ZABIJAJĄCE
DROBNOUSTRO-
JE SĄ KONIECZNE
W WIELU PRO-
DUKTACH-OD
PESTYCYDÓW
PRZEZ KOSME-
TYKI PO POKRY-
TE POWŁOKĄ
ANTYBAKTERYJ-
NĄ RĘKAWICZKI
MEDYCZNE
OPTYMALNA OCHRONA
Opracowanie nowych formulacji
jest bardzo kosztowne i długotrwa-
łe. To jest bardzo podobny proces
jak w farmacji - wypuszczenie no-
wej substancje na rynek to perspek-
tywa od 5 do 11 lat i ogromne na-
kłady finansowe. Wyrzucanie z listy
dostępnych obecnie powszechnie
używanych substancji aktywnych
narzuca na producentów koniecz-
ność poszukiwania substytutów,
które będą równie efektywne, ale
będą miały bezpieczniejszy profil
zarówno dla ludzi, jak i dla środo-
wiska. Anna Ogar zauważa: - My
właśnie oferujemy takie rozwiąza-
nie pozwalające zmniejszać istotnie
zawartość substancji aktywnych
tak, żeby nie były one dla nas tok-
syczne, ale jednocześnie zapewniały
ich skuteczne działanie.
insignes Labs założyły w 2017 r.
dwie osoby - dr biologii Anna Ogar
i dr chemii Maciej Długosz. Stwo-
rzyli spółkę, która znalazła pierw-
sze wsparcie finansowe w Krakow-
skim Parku Technologicznym. Na
rozwój ich wynalazku potrzebne
były jednak znacznie większe środki
niż te, którymi dysponowali założy-
ciele. Przełomem było pozyskanie
inwestora. Spółką zainteresowała
się i zaproponowała jej współpracę
firma Ciech. To największy w Polsce
producent środków ochrony roślin.
Stąd też pierwszym naturalnym
zastosowaniem wynalazku jest
właśnie wykorzystanie go w tej
dziedzinie.
Na realizację tego projektu firmie
udało się na początku tego roku po-
zyskać dofinansowanie w wysokości
prawne 5,8 min zł (wartość całego
projektu to ok. 8,7 min zł) z fundu-
szy unijnych - z Szybkiej Ścieżki
POIR. Projekt badawczy „Opracowa-
nie i zweryfikowanie w warunkach
rzeczywistych nowych formulacji
środków ochrony roślin gwarantu-
jących ich zwiększoną skuteczność”
potrwa prawie cztery lara.
Firma zatrudnia 10-12 osób,
przy czym wraz z pracownikami
ko n trakt owymi oraz paroma osoba-
mi oddelegowanymi do współpracy
ze strony Ciechu w sumie zespól
zaangażowany w prace badawcze
będzie miał ok 20 osób.
Oprócz pracy nad tym projektem
firma zajmuje się też innymi za-
stosowaniami swojego wynalazku
- również w grupach produktów,
których nie ma w swoim portfolio
Ciech. W tym celu przymierza się do
współpracy 2 kilkoma międzynaro-
dowymi koncernami.
- Nie ograniczamy się do jedne-
go partnera. A nasz inwestor rozu-
mie to, że jeśli produkt ma większy
potencjał, to nie należy go sztucznie
ograniczać. Zaczęliśmy już współ-
pracę z brytyjskimi i hiszpańskimi
firmami. Nie zamierzamy wdrażać
naszego produktu lokalnie, lecz glo-
balnie - zdradza Anna Ogar, prezes
Insignes Labs.
Wyzwanie oczywiście jest duże,
ale równie duże mogą być przyszłe
profity. Ograniczeniem jest to, że
rynek, na którym chce plasować
swój produkt Insignes Labs, jest
bardzo mocno regulowany. Wpro-
wadzanie każdego kolejnego spo-
sobu jego zastosowania wymaga
przeprowadzenia we współpracy
z większym partnerem szeregu
testów i badań. Składają się one
na dossier, które przedstawione
w odpowiednich urzędach unijnych
pozwoli dopiero uzyskać decyzje
o dopuszczeniu do obrotu. Proces
ten wymaga sporych nakładów fi-
nansowych i czasu. Za to później,
dzięki przejściu tego procesu zyski
ze sprzedaży produktu - ze względu
na masowe jego wykorzystywanie
- mogą być bardzo duże. Dość po-
wiedzieć, że globalny rynek środków
ochrony roślin wart jest 70 mld doi.,
w tym dodatków antymikrobiotycz-
nych ok. 20 mld.
ALTERNATYWA DLA ANTYBIOTYKÓW
To, że wypracowane w Polsce
rozwiązanie z tej dziedziny może
osiągnąć międzynarodowy sukces,
pokazuje przykład jednej z najcie-
kawszych polskich firm z tej bran-
ży - Proteon Pharmaceuticals SA
I choć mało znana poza swoim śro-
dowiskiem założona w 2005 r. przez
prof. Jarosława Dastycha jest jednym
z niewielu polskich spin-offów o za-
sięgu globalnym.
Jej założyciel to naukowiec, który
od lat 90. - najpierw w łódzkim
ośrodku PAN, a potem w amerykań-
skiej rządowej agencji badawczej
National Institute of Health - pro-
wadzi! prace nad bakteriofagami.
Bakteriofagi to, w skrócie mó-
wiąc, wirusy atakujące bakterie.
Celem prac, a następnie podstawą,
na której opiera się dziś działalność
firmy, było wykorzystanie ich do
zwalczania chorób trapiących zwie-
rzęta hodowlane. Wykorzystanie
bakteriofagów może być bowiem
skuteczną alternatywą stosowania
antybiotyków w hodowli zwierząt.
Powszechne wykorzystywanie
antybiotyków w rolnictwie to jeden
z głównych powodów rosnącej na
nie oporności bakterii. Opracowanie
skutecznych metod ich zastąpienia
to odpowiedź na jedno z najwięk-
szych w skali globalnej wyzwań
cywilizacyjnych.
Założona w Łodzi firma jest jed-
ną z pierwszych na świecie, której
się to udało. Opracowała i wprowa-
dziła na rynek jak dotąd dwa ba-
zujące na tej technologii produkty.
Jeden to dodatek do pasz dla drobiu
zwalczający zachorowania na sal-
monellę, a drugi to dodatek do pasz
dla ryb przeciwdziałający dwóm
najbardziej popularnym chorobom
atakującym farmy rybne (akwakul-
tury).
Firma zatrudnia dziś ponad
100 osób, w tym ponad 40 naukow-
ców i pracuje nad kolejnymi roz-
wiązaniami. W badaniach korzysta
bardzo mocno z funduszy europej-
skich. Ostatnim przykładem jest
pozyskany w zeszłym roku grant
w wysokości ok. 12,3 min zł na ko-
lejny już projekt dotyczący ochrony
ryb hodowlanych.
Od 2017 r. inwestorem w Proteon
Pharmaceuticals jest międzynaro-
dowy fundusz AquaSpark specjali-
zujący się w inwestycjach związa-
nych ze zrównoważonym rozwojem
morskich farm.
WODA, KTÓRA NAPĘDZA BIZNES
Wykorzystanie badań naukowych do
rozwiązywania realnych problemów
w tej branży nie musi się wiązać od
razu z podbijaniem rynków świa-
towych i koniecznością szukania
inwestorów z dużymi pieniędzmi.
O tym, że może to przyjąć zupełnie
inną formę świadczy przykład firmy
- również założonej przez naukow-
ca i podobnie jak dwa wyżej opisane
przykłady - właśnie korzystającej
z dotacji unijnej.
Instytut Ekologii Stosowanej to
bardzo nietypowe przedsięwzięcie
biznesowe. Założył go w 2002 r. zaj-
mujący się ochroną środowiska prof.
Wojciech Halicki. Od 2019 r. firma
realizuje wart 1,8 min zł (1,3 min zł
dofinansowania) projekt „Opraco-
wanie technologii roślinno-stawowej
oczyszczalni ścieków z usuwaniem
biogenów i odnową wody”. Jego ce-
lem jest oczyszczanie ścieków w taki
sposób, aby w odpływie z oczysz-
czalni uzyskać wodę o parametrach
wody do picia. Nie chodzi przy tym,
aby ją pić, bo w naszym kraju nie
ma takiej potrzeby, ale by ją móc
w każdym budynku powtórnie wy-
korzystać do spłukiwania toalet,
podlewania zieleni i innych potrzeb
gospodarczych.
- Od studiów magisterskich
przez doktoranckie, potem habi-
litację i pracę na uniwersytetach
w Kanadzie, w USA, w Niemczech
i w Rosji moja praca naukowa za-
wsze była zorientowana na wodę za-
równo w naturalnych ekosystemach,
jak i wodę do celów gospodarczych
czy ścieki komunalne - wyjaśnia
Wojciech Halicki. Podkreśla, że jest
przede wszystkim naukowcem,
a prowadzenie IES od lat łączy
z pracą badawczą i wykładaniem na
uczelniach zarówno polskich, jak
i zagranicznych. Obecnie pracuje na
uniwersytecie na Syberii, prowadzi
projekt badawczy w Afryce, jest też
autorem szeregu książek. Temat
ostatniej z nich, wydanej w Nowym
Jorku, to bagna świata.
— Roślinne-stawowe oczysz-
czalnie to po prostu takie bagienne
oczyszczalnie ubrane w najnowszą
wiedzę inżynierską - zauważa prof.
Halicki. - Wykorzystują one natu-
ralne procesy zachodzące w środo-
wisku.
Produkt, którego dotyczy projekt
nie jest całkiem nowy. To konty-
nuacja, udoskonalenie tego, co
instytut robi od samego początku
swego istnienia - projektowanie,
KIS2I3Z LOTU PTAKA
Występujące pod wspólnym nadtytu-
lem „Biogospodarka Rolno-Spożyw-
cza, leśno-drzewna i środowiskowa"
dwie Krajowe Inteligentne Specjalizacje (KIS 2
i KIS 3) obejmują bardzo szeroki zakres dzia-
łalności, a wpisujące się w nie projekty bardzo
często zahaczają o szereg innych dziedzin - od
medycyny aż po budownictwo.
Olbrzymią szansą dla firm działających
w tej dziedzinie jest waga, jaką przykłada Unia
Europejska do kwestii związanych z ochroną
środowiska. Ochrona klimatu, czysta woda,
czyste gleby, powietrze, zdrowe dla człowieka
otoczenie to obecnie absolutne priorytety UE.
Za tym Idzie też rosnąca możliwość pozyskania
kapitału na rozwój. Firmy, które umiejętnie wy-
korzystując swój know how z dziedziny chemii,
biologii bądź rolnictwa i wpiszą się w te cele
mają olbrzymie szanse na rozkwit.
Niestety małych innowatorów w tych
dziedzinach w Polsce nie ma zbyt wielu. Barierą
do ich pojawiania się może być to, że droga do
wdrażania przełomowych innowacji chemicz-
nych czy biotechnologicznych często Jest długa
i wymaga szukania większego partnera. To
może zniechęcać. Potencjał Jednak jest a przy-
kłady opisane w tekście pokazują jak - w różny
sposób - można go realizować.
INSTYTUT EKOLOGII STOSOWANEJ namawia do budowy
roślinno-stanowych oczyszczalni wody
INSIGNES LABS dostała wsparcie w Krakowskim Parku Technologicznym
a w przypadku mniejszych instala-
cji również czasem ich budowanie.
- W tej chwili takich roślinno-stawo-
wych oczyszczalni mamy wdrożo-
nych w Polsce już ok. 6 tys. - mówi
Wojciech Halicki.
Większa część z nich to małe
przydomowe instalacje, ale jest też
kilka obiektów większych obsługują-
cych całe miejscowości czy też kom-
pleksy hotelowo-konferencyjne.
Jak wygląda taka oczyszczalnia
przyszłości, nad którą teraz pracuje
1ES w ramach projektu dofinansowa-
nego przez Narodowe Centrum Ba-
dań i Rozwoju? Instalacja składa się
z kilku elementów. Pierwszy z nich
to tzw. osadnik z przepompownią. Są
to obiekty zakopane w ziemi i nie-
widoczne dla użytkownika. Drugi
obiekt to filtr kompostowy, który
może być umieszczony w małej
szklarni. W nim zachodzi podsta-
wowy proces oczyszczania ścieków
oraz produkcji masy kompostowej
(dodatkowy efekt oczyszczania).
Zastosowanie szklarni pozwala zlo-
kalizować taki obiekt bardzo blisko
domu, gdyż wszelkie zapachy mogą
być w szklarni oczyszczane. Trzeci
obiekt to specjalnie skonstruowany
staw z małymi fontannami. W nim
zachodzi proces odnowy wody tak,
że odpływ z tego stawu spełnia
wymagania wody do picia. Ostatni
element to staw buforowy, w którym
przetrzymujemy oczyszczoną wodę,
w której żyją pstrągi. O ile filtr kom-
postowy i staw zajmują ok. 2 mkw.
na osobę, o tyle staw buforowy może
być znacznie większy. To może być
również staw kąpielowy. Sam staw
buforowy może więc pełnić szereg
funkcji rekreacyjnych i gospodar-
czych oraz może również służyć
celom przeciwpożarowym.
W wybudowanym w ubiegłym
roku - w ramach projektu finanso-
wanego przez NCBR - pilotażowymi
obiekcie oczyszczona woda wyko-
rzystywana jest m.in. do spłukiwania
toalet, do podlewania roślin, a jej
nadwyżki trafią do wykańczanego
właśnie basenu kąpielowego.
W ramach projektu przewidziane
jest jeszcze zbudowanie w tym roku
trzech obiektów różnych rozmiarów
- pracujących w warunkach rzeczy-
wistych - dla domu jednorodzinne-
go, wielorodzinnego oraz dla szkoły.
Instytut Ekologii Stosowanej
zatrudnia osiem osób. Tylko część
ODZYSKANA WODA WYKORZYSTYWANA JEST
M.IN. 00 SPŁUKIWANIATOALET, DO PODLEWANIA
ROŚLIN, A JEJ NADWYŻKI TRAFIĄ DO WŁAŚNIE
WYKAŃCZANEGO BASENU KĄPIELOWEGO
z nich zajmuje się projektowaniem
oczyszczalni Większość to osoby- na
co dzień pracujące w gospodarstwie
rolnym. Na ponad z.OO-hekrarowym
terenie prowadzona jest hodowla ok.
200 sztuk bydła, produkcja paszy-
i ziemniaków Częścią gospodarstwa
jest również zagroda żubrów
Oprócz produkcji rolnej i projek-
towania oczyszczalni IES prowa-
dził też przez pewien czas projekt
edukacyjny. A od początku był i jest
czymś w rodzaju wielkiego labora-
torium służącego do sprawdzania
w praktyce naukowych pomysłów
jego założyciela Któremu - inaczej
niż większości przedsiębiorców
- nie zależy szczególnie na ekspan
sji firmy czy- zarabianiu większych
pieniędzy. Bardziej niz rozwijanie
sprzedaży (która i tak. bez specjal-
nej reklamy całkiem nieźle idzie)
pociąga go działalność badawcza
w miejscach gdzie - inaczej niż
w Polsce - „me każda kałuża zo-
stała już zbadana”.
ORGANIZACJA PIERWSZEJ KOMUNII
KOSZTUJE CORAZ WIĘCEJ. W ZESZŁYM ROKU
BYŁO TO 1152 ZL CZY W2020 R.TREND SIĘ
ODWRÓCI?
PIERWSZA KOMUNIA
pierwszorzędny
biznes.._
Pierwsza Komunia Święta coraz bardziej przypomina
małe wesele. Przeżyciu duchowemu towarzyszy też to
finansowe, przez co wartość komunijnego biznesu sięga
kilku miliardów złotych.
Szczyt sezonu komunij-
nego zbliża się wielkimi
krokami. Do sakramen-
tu przystąpi zdecydo-
wana większość z po-
nad 400 tys. dzieci
uczęszczających obec-
nie do trzeciej klasy. Dla ich rodzi-
ców oznacza to niemałe wydatki,
szczególnie że Polacy świętują to
wydarzenie w coraz bardziej wy-
stawny sposób.
Z badania Barometru Providenta
wynika, że w 2019 r. organizacja
pierwszej komunii kosztowała rodzi-
ców średnio 1152 zł, czyli o 45 zł wię-
cej niż rok wcześniej. Wtedy też war-
tość rynku szacowano na 4 mld zł.
Wzrostowy trend wydatków utrzyma
się zapewne i w cym roku, bo wraz
z zarobkami w ostatnich miesiącach
rosły również ceny wielu towarów
i usług. Dlatego biznes „komunijny”
to dziś prawdziwa żyła złota. Coraz
więcej firm pomaga rodzicom w tym
skomplikowanym logistycznie za-
daniu.
materiały
SUKIENKI I ALBY DLA CAŁEJ EUROPY
Od prawie trzech dekad na ryn-
ku komunijnym działa oferująca
stroje komunijne godowska firma
MK Maryla, która specjalizuje się
w dziecięcej odzieży liturgicznej.
Biznes w 1991 r. założyła Maria
Karasek, która z wykształcenia jest
technikiem odzieży. Dziś firmę
prowadzi jej syn Adam wraz z żoną
Magdaleną.
- Kiedy szedłem do Pierwszej
Komunii Świętej, odwiedził mamę
ksiądz z naszej parafii i powiedział,
że będąc na urlopie w Europie Za-
chodniej, widział, jak wszystkie dzie-
ci przystępują do sakramentu ubrane
w jednakowe stroje. Zamarzył sobie,
aby i dzieci w naszej golkowickiej pa-
rafii były ubrane w ten sposób. Moja
mama zrealizowała to zamówienie
i z czasem zaczęły pojawiać się ko-
lejne z innych parafii i miejscowości
- opowiada historię rodzinnego biz-
nesu Adam Karasek. W 2010 r. mama
oddała biznes w ręce jego i jego żony.
- My nie jesteśmy krawcami. Wraz
z żoną jesteśmy absolwentami za-
rządzania w Wyższej Szkole Biznesu
w Nowym Sączu. Nie znamy się na
szyciu, ale postanowiliśmy z tej fir-
my zrobić większą i nowocześniejszą.
Kiedy przejmowaliśmy biznes za-
trudniała ona pięć osób, dziś pracuje
w niej ponad 40 krawcowych, a nasze
towary sprzedajemy do 16 krajów
- dodaje.
W ofercie MK Maryla są ubrania
liturgiczne dla ministrantów oraz
lektorów do służby przy ołtarzu,
a także stroje komunijne dla dziew-
cząt (sukienki i alby) i chłopców
MK MARYLA
to marka, która
specjalizuje się
w dziecięcej
odzieży
liturgicznej
(alby). Wszystkie modele, a jest
ich blisko 80, powstają w Polsce.
- Poza albami i sukienkami ofe-
rujemy też dodatki, jak torebki,
bolerka, peleryny. Ceny są różne.
W przypadku komż i alb chłopię-
cych ceny wahają się od 80 zł do
175 zł - mówi Adam Karasek 1 wy-
jaśnia, że ofertę komunijnych stro-
jów dla dziewczynek tworzy łącznie
10 kolekcji sukienek i alb. - Rów-
nież w rym przypadku zakres cen
jest szeroki. Prosta alba kosztuje
ok. 140 zl, a sukienka 200 zł, ale
mamy też sukienki bogatsze, bar-
dziej ozdobne bazujące na marsz-
czeniach, które kosztują 350 zł.
Cena zależy od materiałów, użytych
ozdób i pracochłonności - tłuma-
czy Adam Karasek.
SEZON ZACZYNA SIĘ
JUŻ W PAŹDZIERNIKU
Współwłaściciel MK Maryla pod-
kreśla, że wszystkie sprzedawane
sukienki, alby, komże powstają
na bazie autorskich projektów.
- Mamy własną wzorcownię i co
roku przygotowujemy nową ko-
lekcję - mówi Adam Karasek. Jego
firma wszystkie produkty szyje na
miarę. Dodaje, że klient zamawiając
np. albę przez sklep internetowy,
wybiera rozmiar, a ten automa-
tycznie przekładany jest na formę
i przesyłany na kater, czyli automat
służący do cięcia tkanin. - Jest bar-
dzo małe prawdopodobieństwo, że
strój będzie źle dopasowany. Nasze
doświadczenia pokazują, że rodzice
nie mają żadnych problemów z kup-
nem tych ubrań przez internet Dziś
sprzedaż internetowa stanowi ok
20 proc, całości. Kilka lat temu takie
wskaźniki byłby nie do pomyślenia
- zauważa.
Klientem MK Maryla są rodzice
szykujący dzieci do Pierwszej Komu-
nii Świętej. Zwykłe to rodzice na jed-
nym z pierwszych spotkań decydują,
czy cala grupa ubrana będzie w jed-
nakowe stroje, czy też każde dziecko
będzie wyglądało inaczej. Adam Kara-
sek zdradza, że zorganizowane grupy
zamawiają komunijne ubrania w oko-
licy października i wtedy w przypad-
ku jego firmy startuje nowy sezon.
- Przyjeżdżamy na prezentacje
np. do kościoła, a rodzice wybierają
model. Wtedy też zbieramy miary
od dzieci, a gotowy towar dowo-
zimy na miejsce np. do parafii czy
szkoły - wyjaśnia Adam Karasek
i ujawnia, że w przypadku zamówień
indywidualnych rodzice najczęściej
kupują przez internet, bezpośrednio
w salonie w Godowie lub u jednego
z dystrybutorów. - Adam Karasek
mówi, że choć jego firma ma 30-let-
nie doświadczenie, to stara się wyko-
rzystywać najnowsze technologie, jak
choćby analitykę Big Data. - Bardzo
szczegółowo analizujemy dane,
sprawdzamy, jak zmieniają się syl-
wetki dzieci. Każdy rodzic zamawiając
strój w październiku, obawia się, że
do maja jego pociecha urośnie albo
przytyje i nie zmieści się np. w albę.
Nasze analizy pozwalają to przewi-
dzieć - mówi Adam Karasek
Głównym problemem na tym
rynku jest sezonowość. - W Polsce
ten sezon trwa od października do
maja. Potem trzeba inaczej walczyć
o przychody. My radzimy sobie
z tym poprzez sprzedaż za granicę,
gdzie komunie są także w kwietniu
i czerwcu. W pozostałych miesiącach
ZLOTYANIOLPL oferuje dekoracje na pierwszokomunijny stół. Dominujący kolor to oczywiście biel
zajmujemy się przygotowywaniem
nowych kolekcji; tworzeniem proto-
typów i półproduktów, budowaniem
oferty i materiałów reklamowych
- wyjaśnia.
Adam Karasek zdradza, że wśród
biznesowych planów na przyszłość
ma m.in. rozszerzenie oferty su-
kienek okolicznościowych, w które
dziewczynki ubierają się już po uro-
czystości w kościele. - Chcemy też
mocniej postawić na personalizację
produkcji, aby stroje były jeszcze le-
piej dopasowywane do sylwetek i aby
klient mógł w sklepie internetowym
tworzyć własne konfiguracje produk-
tów - zdradza.
KONKURENCJA
REAGUJE BŁYSKAWICZNIE
Z kolei wyłącznie w Internecie dzia-
ła sklep ZlotyAniol.pl, który oferuje
dekoracje komunijne. Działający od
12 lat sklep należy do poznańskiej
Grupy Kokę. Jej współwłaścicielka
Kinga Kieliańska wyjaśnia, że jest
to jeden z siedmiu tematycznych
sklepów, które należą do jej firmy.
- Pozostałe sklepy internetowe ofe-
rują asortyment związany m.in. ze
ślubem i weselem, wieczorami pa-
nieńskimi czy ze świętami Bożego
Narodzenia - wymienia Kieliańska
i informuje, że jej firma do obsługi
RESTAURACJA
NASKRAJNEJ
WŻABKACH
specjalizuje się
w organizacji
przyjęć z okazji
Pierwszej
Komunii Świę-
tej. Oprócz
menu ważne są
też dodatkowe
atrakcje
dla dzieci
wszystkich sklepów zatrudnia po-
nad 40 pracowników.
- Sklep ZlotyAniol.pl dostarcza
asortyment pozwalający urządzić
przyjęcie zarówno w domu, jak i re-
stauracji. W ofercie mamy łącznie
4 tys. produktów. To np. wszystko
do dekoracji stołu: od obrusu przez
bieżnik i serwetki aż po drobne upo-
minki, które czekają na talerzykach
na gości. To zresztą trend, który
ostatnio przeniósł się na przyjęcia
komunijne z wesel - mówi Kinga
Kieliańska i zaznacza, że trendy
w branży komunijnej zmieniają się
bardzo szybko. - Obecnie królują
dekoracje bardziej skromne, wysu-
blimowane i eleganckie niż dawniej,
ale wciąż popularnością cieszą się
dekoracje krzeseł czy balony. Poza
tym w ofercie mamy np. zaprosze-
nia na komunie, dekoracje na tort,
wianki komunijne dla dziewczynek,
rękawiczki, pelerynki, a dla chłop-
ców koszule, muszki czy rękawiczki
- wymienia. i
Hitem ostatniego sezonu jest
słodki barek, czyli miejsce w domu
bądź restauracji, gdzie goście,
szczególnie dzieci znajdą słodycze,
ciastka itd. - Oferujemy wszystko, co »
pozwala wyposażyć słodki barek; od
personalizowanych słodyczy z imie' g
niem dziecka, które przystępuje do
sakramentu po opakowania słodyczy
- wylicza Kinga Kieliańska.
Zdaniem współwłaścicielki sklepu
ZlotyAniol.pl konkurencja w branży
komunijnej jest bardzo silna. Kinga
Kieliańska wyjaśnia, że w handlu in-
ternetowym trendy i mody zmieniają
się bardzo szybko. - Od lat zmaga-
my się z tym, że po wprowadzeniu
nowych produktów konkurencja
natychmiast próbuje nas naśladować.
Aby tego uniknąć staramy się wpro-
wadzać nowości tuż przed rozpo-
częciem sezonu, aby nie pozostawić
zbyt wiele czasu na reakcję - ujawnia
Kinga Kieliańska. Jak mówi przewagą
jej firmy jest również to, że większość
oferowanych akcesoriów produkowa-
nych jest w Polsce w bardzo dobrej
jakości. - Zależy nam, aby klient był
zadowolony, bo wielu z nich poleca
nas innym i wraca do nas, kiedy np.
kolejne dziecko przygotowuje się do
Pierwszej Komunii Świętej. To efekt
wiarygodnej marki, którą budowali-
śmy przez lata - twierdzi.
JAKOŚĆ NAJWAŻNIEJSZA
Coraz powszechniejszą praktyką jest
organizowane przyjęć komunijnych
w wynajętym lokalu. Z danych ser-
wisu Ceneo.pl wynika, że już nawet
85 proc, rodziców organizujących ko-
munię dla dziecka, po mszy zaprasza
gości nie do domu, ale do restauracji
lub sali bankietowej. Takie przyję-
cia urządza np. działająca od 10 lat
Restauracja Na Skrajnej w podwar-
szawskich Ząbkach.
Monika Korgowd, dyrektor zarzą-
dzający restauracją, mówi, że rodzice
rezerwują lokal najczęściej już kilka
miesięcy przed wydarzeniem. - Na-
sze stylowe wnętrza, polska kuchnia
oraz miła obsługa sprawiają, że przy-
jęcie nabiera charakteru wyjątkowej
i niezapomnianej uroczystości - za-
pewnia Monika Korgowd i doda je,
że w ofercie jej lokalu jest pięć sal
o różnej wielkości: od 10 do 140 osób.
— Dodatkowo na większe imprezy za-
praszamy do ogrodu leśnego, w któ-
rym możemy zorganizować przyjęcia
nawet na 600 osób — twierdzi.
Dyrektor zarządzająca Restauracją
Na Skrajnej zaznacza, że w stan-
dardzie każdego przyjęcia komunij-
nego jest wystrój kwiatowy, ogród
z parkiem linowym, placem zabaw
i ptaszamią z kolorowymi ptakami
dla dzieci oraz bezpłatny parking dla
gości. Z kolei ceny za osobę zależą
od wybranego przez rodziców menu
i wahają się od 165 do 185 zł za osobę.
- Nasza oferta skupia się na
daniach obiadowych oraz przy-
stawkach zimnych. Oczywiście nie
może zabraknąć deseru oraz tortu.
Oferta została uatrakcyjniona min.
o możliwość zamówienia dania
„show" mogą to być np. ryby prosto
z wędzarni, indyk faszerowany owo-
cowym wsadem, a dla bardziej wy-
magających gości szef kuchni może
przygotować pieczonego prosiaka
- mówi Monika Korgowd. Głównym
źródłem promocji jest marketing
„szeptany”, który jest najwiarygod-
niejszy. Według niej na rynku panuje
ogromna konkurencja.
- Konkurencji wciąż przybywa.
Na każdym osiedlu mamy kilka lokali
gastronomicznych. Trzeba walczyć
jakością - kończy. ©
DROGI PREZENT?
PAMIĘTAJ O PODATKU
Gotówka - to najczęściej wręczany na
komunię prezent Z badania Barometru
Providenta wynika, ze pieniądze daruje
57 proc, ankietowanych Polakow Stosun-
kowo częstym podarunkiem jest tez sprzęt
elektroniczny - laptopy sprezentuje 37 proc
badanych, a smartfony 36 proc. Za nimi upla-
sowały się rowery, które zamierza wręczyć
29 proc, respondentów. Natomiast popularne
kiedyś upominki coraz częściej znikają z listy
prezentów. Pamiątkowy łańcuszek daruje
ló proc, badanych, zegarek 9 proc. nato-
miast książkę zaledwie 2 proc
Rodzice obdarowanych dzieci muszą
pamiętać, aby od cenniejszych upominków
zapłacić podatek. Prezent na komunię to
bowiem klasyczna darowizna, a jej otrzyma-
nie wiąże się z obowiązkiem podatkowym
Jednak wszystko zalezy od wartości prezentu
i stopnia pokrewieństwa (tzw. grupy podatko-
wej] pomiędzy wręczającym a obdarowanym.
Jeśli np. babcia podaruje prezent wart 20 tys
zł, to może być on zwolniony z podatku, bo
najbliższa rodzina zalicza się 00 tzw grupy
zerowej. Taką darowiznę trzeba jednak zgło-
sić do urzędu skarbowego w ciągu 6 mie-
sięcy. Fiskusa wcale nie trzeba informować
o otrzymanych prezentach od bliskiej rodziny,
jeśli ich wartość nie przekracza 9637 zł
Natomiast w przypadku dalszej rodziny z tzw
II grupy podatkowej limit zwolnienia jest
niższy i wynosi 7276 zł Krótszy jest tu tez
termin składania deklaracji, bo wynosi tylko
miesiąc. Tyle samo czasu mamy, gdy otrzy-
mamy prezent od osób niespokrewnionych
(III grupa], czyli np znajomych rodziców.
W ich przypadku limit wynosi M902 zł. Warto
pamiętać, że jeśli podatek me zostanie od-
prowadzony. to może zostać ujawniony przy
weryfikacji źródeł pochodzenia majątku. Od
ujawnionej w trakcie kontroli darowizny grozi
wówczas 20-procentowa danina.
uyrnMPiMYPflim 1 f>4 • , , 73
POLAK POTRAFI,
CZYLI AMERICAN DREAM
W POLSKIM STYLU
t Cezary Szczepański ----
Startu powcy
i przedsiębiorcy,
którzy mierzą wysoko.
Przedstawiamy
ambitnych Polaków,
którzy nie tylko
ruszyli na podbój
amerykańskich rynków,
ale odnoszą w tej
dziedzinie kolejne
sukcesy.
-----------rzy tysiące dolarów
i ambitny pomysł.
W taki sposób podbój
amerykańskiego rynku
rozpoczął Filip Kozera.
Dziś jego Kristalic ma
już kilkunastu dużych
klientów z całego świata, a już nie-
bawem biura firmy wystartują
w Londynie i Warszawie.
- Swoją przygodę z zagranicz-
nymi rynkami rozpocząłem już
w wieku 16 lat, kiedy wyjechałem do
Anglii - mówi w rozmowie z „My
Company Polska**.
Filip Kozera podjął studia z dzie-
dziny machinę leaming/artificial
intelligence na uczelni w Cambridge.
Podczas nauki stworzył algorytm
Visual Cognition, który odczytywał
to, co się dzieje na obrazkach w in-
temecie, opisywał je oraz czytał
tekst, który się na nich znajdował.
Kozerze udało się także pozyskać
150 tys. doi. od akceleratora z Oslo.
Niestety, tuż przed uruchomieniem
programu wspólnik Kozery wycofał
się z biznesu. Polak szybko znalazł
jego zastępcę i wyjechał do USA.
- Zawsze wierzyłem, że osiąganiu
pewnych rzeczy sprzyjają odpowied-
nie miejsca. Jeśli chodzi o zakładanie
i rozwój biznesu w branży nowych
technologii, takim miejscem jest
właśnie San Francisco - komentuje.
W ciągu kilku tygodni, mimo
trudnych warunków mieszkanio-
wych i braku pieniędzy, Kozera
wraz z wspólnikiem stworzyli nową
aplikację, która uczy się głosu
FILIP KOZERA
zaryzykował, ale
osiągnął sukces.
Wraz z zespołem
rozwija Kristalic
w San Francisco.
Teraz planuje biz-
nesowy „powrót”
do Polski
i mimiki twarzy, aby umożliwić
lepszą jakość rozmów wideo, szcze-
gólnie przy problemach z siecią.
Kod pisali w osiedlowej bibliotece,
ale trafili w dziesiątkę. Aplikacja
spotkała się z zainteresowaniem
klientów, a jej twórcy zdobyli
100 tys. doi. z amerykańskiego
programu Sequoia Scout. Kolejne
pieniądze - 120 tys. doi. - prze-
kazał Techstars. Owocem tych
działań jest Kristalic. - Obecnie
sprzedajemy nasz produkt głównie
inwestorom, którzy wykorzystują
go do robienia notatek z rozmów
z ekspertami. Mamy już klientów,
to kilkanaście firm w USA oraz
w Wielkiej Brytanii - mówi Kozera.
Inwestorzy przekazali do tej
pory prawie 2 min doi. Ale to nie
koniec- - Chcemy docelowo stwo-
rzyć bank pamięci, w którym łatwo
zajdziemy wszystkie informacje,
jakie kiedykolwiek usłyszeliśmy.
W ciągu kolejnych miesięcy mamy
w planach otwarcie biur w War-
szawie oraz w Cambridge. Z kolei
w ciągu 1,5 roku planujemy kolejną
rundę finansowania, znacznie więk-
szą od pierwszej - deklaruje.
GLOBALNA APLIKACJA,
POLSKI POMYSŁ
Innym przedsiębiorcą, który sukces
odnosi nie tylko w USA, ale wręcz
na całym świecie, jest Stefan Batory,
twórca aplikacji Booksy i którego
rozmowę z cyklu My Company My
Story możecie przeczytać w tym
numerze „My Company Polska".
Zanim ruszył na podbój USA, stwo-
rzył jeden z największych projektów
startupowych w Polsce. Jest nią apli-
kacja iTaxi służąca do zamawiania
taksówek.
Z Booksy wystartował bezpośred-
nio w USA, co jest wyjątkiem na tle
innych, polskich startupowców. Pro-
jekt uruchomił w 2014 r. i dziś stał
się już aplikacją globalną, dostępną
także w Polsce.
Porównując sposób robienia biz-
nesu w Polsce i USA, w rozmowie
z „My Company Polska” opubli-
kowanej w 2019 r., zwrócił uwagę
na zupełnie inny charakter rynku.
- Idea budowania startupu w Polsce
i USA jest podobna: szybko testo-
wać i iterować, wyciągać wnioski,
uczyć się. Różnice dotyczą kultury,
skali i wielkości rynku, konkuren-
cyjności, pracowników i klientów,
firmy z Doliny Krzemowej w wielu
dziecinach mają dostęp do naj-
lepszych specjalistów na świecie.
Jednocześnie jednak muszą o nich
dużo bardziej konkurować. Mają też
znacząco większe koszty pracy i to
zmusza je do większego „focusu”,
czyli koncentracji na podstawowej
działalności. To z kolei powoduje,
że od początku wiele procesów
automatyzują i outsourcują, bo nie
stać ich na zatrudnianie pracowni-
ków. Muszą też dużo szybciej ite-
rować, a jak nie idzie, bez rozterek
°głaszają upadłość - tłumaczy.
Booksy nie musi obawiać się upa-
Q dlości. W ostatnich miesiącach firma
°siągnęla 6,5 min użytkowników
MAW r PWOrt? MCHAŁ Mt/TOR
z całego świata. Co miesiąc rezerwu-
ją oni dzięki aplikacji 3 min wizyt.
GŁOWA 00 BIZNESU
Sukces o jeszcze większej skali
odniósł Brainly stworzony przez
Michała Borkowskiego. Projekt
zaczął się od polskiego zadane.pl.
Tyle że w 2019 r. miał już 150 min
użytkowników! Startup podwoił tę
liczbę w ciągu zaledwie dwóch lat
i nic nie wskazuje na to, by mia-
ło się to zmienić — firma w lipcu
2019 r. pozyskała ponad 30 min doi.
dofinansowania od Naspersa
- amerykańskiego giganta. Od
momentu powstania Brainly zdo-
był niemal 70 min doi., czyli jedną
z największych wartości inwestycji
pozyskanych przez polskie startupy
w historii. Firma wykorzystuje te
środki do rozwoju. Możliwości są
ogromne. Brainly celuje w podbój
globalnego rynku edukacyjnego,
czyli dotarcie do ponad 1 mld
uczniów.
Gigantyczny sukces odniósł
także Piotr Szulczewskj. Chociaż
nie ma jeszcze 40 lat, jego ma-
jątek wyceniany jest na miliardy
dolarów. Zanim założył startup,
pracował w USA u największych
graczy na rynku IT. W 2011 r. wraz
z partnerem biznesowym urucho-
mił Wishwall. Dziś firma nazywa
się Wish i wyceniana jest na niemal
9 mld doi. Platforma umożliwia
robienie zakupów chińskich pro-
duktów za niewielką opłatą. To
konkurencja m.in. dla Amazona.
którego twórca, Jeff Bezos, podobno
chcial wykupić Wish w 2016 r. za
10 mld doi. Szulczewski propozycję
odrzucił.
Sukces kolejnego naszego
bohatera - Arkadiusza Musia
- w odróżnieniu od poprzedników
nie wynika z mody na startupy.
W Polsce uruchomił on Press Glass
(firma powstała w 1991 r).t0
największy producent szyb zespolo-
nych w Europie. W 2018 r. wykupił
amerykańską firmę Glass Dynamics
Inc. z siedzibą w Północnej Karoli-
nie i zainwestował w budowę kolej-
nych zakładów produkcyjnych Dziś
firma szykuje się do następnych
inwestycji, m.in. w Polsce i Wielkiej
Brytanii i jest dowodem na to, że
polak potrafi.
STEFAN BATORY
twórca aplikacji Booksy
Pierwszym krajem, w którym wystartowaliśmy z Book-
sy były Stany Zjednoczone Dlaczego? Bo wiedzie-
liśmy. ze właśnie tam tkwi największy potencjał.
a wygrana w USA oznacza prostsze 1 szybsze powtórzenie
sukcesu w innych krajach. Rynek usług beauty w USA jest
wart ponad 100 mld doi., a wciaz jedynie mniej niż 5 proc
usług rezerwowanych jest online Oo tej pory żadnej spółce
technologicznej nie udało się podbić tego rynku 1 zbudować
z sukcesem biznesu typu marketplace. który skupiałby
usługodawców w branży healthBbeauty Mimo ze działa-
my w ponad 25 krajach, to Stany są dla nas priorytetem,
dlatego głównym celem zebranej przez nas rundy finanso-
wej w 2019 r. (ok. 11S min zl) jest umocnienie pozycji lidera
w USA. I to jest priorytet na najbliższe kilka lat
W Stanach ludzie są o wiele bardziej otwarci na nowości
1 testowanie rozwiązań mobilnych Inaczej na tym tle
wypadała na początku Polska. Tu musielismy wykonać dużo
pracy u podstaw, aby przekonać ludzi, że ich klienci z chęcią
wybiorą rezerwacje online zamiast umawiania wizyt telefo-
nicznie. o ile tylko damy im taką możliwość
FILIP KOZERA
założyciel KristaGc
Za wyborem USA jako miejsca do robienia
biznesu stoją też oczywiście pieniądze. Tylko
w 2019 r. na inwestycje w startupy przezna-
czono w Stanach aż 136.5 mld doi. Ola porówna-
nia. w Polsce kwota ta wyniosła w ubiegłym raku
250 min doi. Większy kapitał oznacza więc większe
szanse na znalezienie inwestorów, choć nie brakuje
i konkurencji. Moim zdaniem, te dwa rynki różnią się
też jeśli chodzi o podejście do młodych biznes-
menów. Amerykańscy inwestorzy często wykładają
kapitał bo dostrzegają potencjał w samym zespole,
nie tylko w produkcie i prognozach finansowych. Tak
zresztą było ze mną - otrzymałem swoją pierwszą
ofertę od inwestora na rynku amerykańskim w mo-
mencie. gdy nie miałem jeszcze żadnego produktu.
Podczas gdy biznes w Polsce liczy potencjalne zyski
z danej inwestytgi. w USA poszukiwane są przeło-
mowe, wizjonerskie projekty, które mogłyby zmienić
świat. Firmy takie określa się jako moon-shot.
MY COMPANY POLSKA 75
OMNICHANNEL MARKETING
JAK WYBRAĆ
NAJSKUTECZNIEJSZE
KANAŁY PROMOCJI?
Czy zdarzyło ci się być
na stronie internetowej,
gdzie najpierw wyskoczył
pop-up z zapisem na newsletter,
następnie powiadomienie web
push, a na koniec migająca dioda
telefonu z nagłówkiem „Zostaw
nam swój numer telefonu,
oddzwonimy w 28 sekund”?
RENATA GAJOCH-BIELICKA
Oto czym może skoń-
czyć się nieprzemyślane
wprowadzenie wielu narzędzi
marketingowych - zalewem komu-
nikatów. których klient w danym
momencie wcale nie potrzebuje.
NA JAKIE KANAŁY
KOMUNIKACJI
WARTO POSTAWIĆ?
Na początek warto zastanowić się,
jaki kanał komunikacji preferują
twoi odbiorcy i który z nich przy-
nosi najwięcej sprzedaży. A masz
z czego wybierać:
• Social media
• Pozycjonowanie stron
• E-mail marketing
• SMS-y
• GoogleAds
• Webinary
• Webpushe
i wiele innych...
Choć mnogość możliwości kusi,
skup się na tych kilku najważniej-
szych. Tym bardziej że zbyt wiele
narzędzi to rosnące koszty, nad
którymi ciężko zapanować. Jeśli
dodatkowo twoje działania w social
mediach prowadzi agencja X.
wysyłkę SMS-ów firma Y. a e-mail
marketing prowadzi Z, wówczas
powstają duże ilości danych, które
się wzajemnie nie przenikają. Trud-
no wówczas o spójność w komuni-
kacji i dobre doświadczenia klienta.
SKUTECZNA
komunikacja
WIELOKANAŁOWA DZIĘKI
JEDNEMU NARZĘDZIU
Planując komunikację, warto
wybrać kompleksowe narzędzie,
które pozwoli ci na prowadzenie
skutecznego marketingu wieloka-
nałowego. Aby lepiej zrozumieć
dostępne możliwości, posłużę
s*ę przykładem. Wyobraź sobie.
że prowadzisz sklep dla fascy-
natów wspinaczki wysokogór-
skiej. Chcesz pozyskać nowych
klientów. Mimo dużego ruchu
na stronie, nowo odwiedzający
rzadko decydują się na dokonanie
zakupu. Oprócz sklepu interne-
towego prowadzisz w Krakowie
sklep stacjonarny.
• E-mail marketing
Jednym z kroków, które pozwolą
ci zamienić odwiedzających sklep
internetowy w klientów, będzie
stworzenie formularza zapisu na
newsletter. Oferujesz 15 proc, ra-
batu na pierwsze zakupy w zamian
za pozostawienie adresu e-mail.
Taki formularz zapisu zarówno
statyczny, jak i pop-up stworzysz
np. we FreshMailu.
Stwórz dedykowane kody raba-
towe. aby sprawdzić, ile osób po
zapisie na newsletter zdecydowało
się na zakup. Następnie prowadź
regularną komunikację, w której
możesz informować m.in. o nowo-
ściach, specjalnych rabatach bądź
wysyłać specjalistyczne artykuły
o wspinaczce wysokogórskiej.
Jak wynika z danych od Custo-
ra. e-mail marketing odpowiada
za blisko jedną piątą transakcji
w e-sklepach. więc postawienie
na ten kanał komunikacji może
się okazać jednym z lepszych, jeśli
chodzi o generowanie zysków.
• Wysyłaj kampanie SMS
Do posiadaczy karty lojalnościowej
lub stałych klientów możesz także
wysyłać kampanie SMS. Statystyki
wskazują, że 95 proc, wysyłanych
wiadomości jest odczytywanych.
To oznacza, że marketing SMS jest
jedną z najskuteczniejszych form
dotarcia do klientów. Pamiętaj
jednak, by nie przesadzić i nie
OEICKMANN
20% na wybrane buty
skazane i kozab dzteoece
Z karta Dechmarai PLUS do
2810 w sklepach i sklepie
tHlemeujwym www dof
kii www do'
> Do posiadaczy karty lojalno-
ściowej lub stałych klientów
możesz wysyłać kampanie SMS. Staty-
styki wskazują, że 95 proc wysyłanych
wiadomości jest odczytywanych
wysiać komunikatów za czę-
sto. Oczywiście inną kwestią są
powiadomienia o przesyłce, etapie
realizacji zamówienia czy innych,
ważnych z punktu widzenia klienta
komunikatów.
Zobacz np., iak robi to Deich-
mann. Uczestnicy zapisani do klu-
bu Deichmann PLUS, jako pierwsi
otrzymują informacje o promocjach
dostępnych zarowno w sklepach
Online, jak i w stacjonarnych.
materiał partN£Ra
140
icn*
r»>-
*u'»
TotMl chc* w
10 m
Postaw na sprawdzone narzę.
dzia komunikacji, dzięki którym
lepiej dotrzesz do swoich klientów
i jednocześnie nie zalejesz ich zbyt dużą
liczbą reklam
---
o- .
zaniem. Nie reklamujesz produktu
w nachalny sposób, a przekazujesz
Synergia kampanii SMS i e-mail
bieżąco z informacjami na temat
wartościową wiedzę już zaintereso-
Mówiąc o komunikacji wielokana-
statusu zamówienia, płatności czy
wanym osobom.
łowej. nie sposób nie wspomnieć
o korzyściach łączenia kampanii
SMS i e-mail. Zarówno e-mail
marketing, jak i SMS łączy na-
tychmiastowość i bezpośredniość.
Dzięki zastosowaniu personalizacji
i segmentacji tworzysz wrażenie
komunikacji jeden do jednego.
Wysyłając kampanie e-mailowe,
możesz przekazać w newslette-
rze znacznie więcej informacji niż
w 160 znakach pojedynczej wiado-
mości. Jednocześnie w przypadku
SMS-a masz niemal pewność, że
odbiorca go przeczyta.
Jak więc brzmi prosty przepis
na sukces? Wyślij newsletter do
subskrybentów, a następnie SMS
o treści: „Zajrzyj na swoją skrzynkę
e-mail - mamy tam dla Ciebie spe-
cjalną ofertę". Sprawdź statystyki
i przekonaj się. o ile większy Open
Ratę i konwersję uzyskasz dzięki
takiej synergii.
• E-maile transakcyjne
Po dokonaniu zakupów w sklepie
internetowym, klienci chcą być na
wysyłki. Jak pokazują badania,
e-maile transakcyjne są osiem razy
chętniej otwierane i klikane niż
innego typu wiadomości.
Prowadząc sklep internetowy,
z pewnością będziesz wysyłać
e-maile transakcyjne do swoich
klientów. Najważniejsze jest, by
docierały one do nich jak najszyb-
ciej i nie trafiały do folderu SPAM.
Ogromne znaczenie ma infrastruk-
tura, z której wysyłasz komunikaty,
jakość adresów IP czy możliwość
podglądu statystyk dla każdej
wiadomości. Dzięki temu dowiesz
się, czy dotarła ona szczęśliwie do
odbiorcy, czy może gdzieś utknęła
po drodze.
• Webinary
Dzięki webinarom możesz osiągnąć
kilka ważnych celów związanych
z prowadzeniem biznesu online.
Po pierwsze, jeśli chcesz wypro-
mować nowy produkt, pokazać jego
zalety czy odpowiedzieć na pytania
zainteresowanych, to właśnie
webinar będzie najlepszym rozwią-
Po drugie, aby zapisać się na
webinar, uczestnicy powinni
zostawić swój adres e-mail. Dzięki
temu zbierasz bazę subskrybentów,
którzy następnie mogą otrzymywać
wartościowe informacje na temat
produktów, specjalne rabaty i wiele
innych wiadomości.
Po trzecie, masz dostęp do
nagranych już webinarów i możesz
udostępniać je w sklepie online za
określoną kwotę.
PODSUMOWANIE
Kampanie omnichannel mogą
przynieść ci wiele korzyści, ale rów-
nież wiele komplikacji. Postaw na
sprawdzone narzędzia komunikacji,
dzięki którym lepiej dotrzesz do
swoich klientów i jednocześnie nie
zalejesz ich zbyt dużą liczbą reklam.
A najlepiej wypróbuj system, który
pozwoli ci zapanować nad kilkoma
kanałami jednocześnie.
RENATA GAJO CH-BIELICKA
jest marketerem z zamiłowania I z zawodu. We FreshMailu zajmuje sie
min. prowadzeniem projektów marketingowych, pisaniem tekstów
i kampaniami lead generation
MOJA FIRMA
ZARZĄDZANIE, MARKETING, FINANSE, PRAWO, NOWE TECHNOLOGIE, DRIVE
801 finanse
ZYSKI WRAŻLIWE NA KLIMAT
84 I AKADEMIA PRZEDSIĘBIORCZOŚCI
JAK SZUKAĆ (I ZNALEŹĆ)
PRACOWNIKÓW
sroc*
88 I ZARZĄDZANIE
BŁYSKAWICZNY ROZWÓJ.
CZYLI JAK NIE WYPAŚĆ Z TORU
1 ZARZĄDZANIE
NIE MALUJMY TRAWY NA ZIELONO
961 CYBER BEZPIECZNY PRZEDSIĘBIORCA
CHMURA PEŁNA DANYCH
991 ppk
WSZYSTKO, CO PRACOWNIK
POWINIEN WIEDZIEĆ
112dwve
BIAŁE PIEKŁO.
TESTUJEMY OPONY ZIMOWE
1041 PRAWO I PODATKI
NAJNOWSZE ZMIANY
W PRZEPISACH GOSPODARCZYCH.
KALENDARIUM PRZEDSIĘBIORCY
1061 UWAGA! KONTROLA SKARBOWA!
PRIMA APRILIS
114lORIVE
BLISKO KLASY PREMIUM.
TESTUJEMY MAZDĘ 3
117 RAPORT - ELEKTROAM3BŁNOŚĆ
NIE TYLKO CZTERY KÓŁKA
1°8lBEZ£BÓlUGlOW.CZYllJAKWflRAC
DOBRE UBEZPIECZENIE
MY COMPANY POLSKA I 04 • ?O?0 79
ZYSKI WRAŻLIWE
NA KLIMA!
Kawa znana z tego, że budzi do życia,
kakao uważane za najzdrowszą używkę
świata oraz cukier, największy dopalacz
mózgu. Ceny tych towarów szaleją.
Wszystko przez to, że ich produkcja
uzależniona jest od klimatu.
ĆL Emil Szweda
Notowania cen kawy w centach za funt
co
130
120
110
100
90
2017
2018
2019
2020
ruga połowa 2019 r.
przyniosła podobne
zmiany notowań także
na rynkach innych
tzw. miękkich towa-
rów. Notowania kawy
--------wzrosły od ostatniego
tygodnia października z 93 doi. do
142 doi. za funt niespełna dwa mie-
siące później (o 54 proc.), ale tylko
po to, by z początkiem lutego wró-
cić poniżej 100 doi.
Natomiast notowania kakao
wzrosły o 37 proc, między sierpniem
2019 r. a styczniem 2020 r. i utrzy-
mują się na poziomie 2,9 tys. doi. za
tonę, czyli najwyższym od ponad
dwóch lat.
Wysoka zmienność notowań nie
jest czymś szczególnym na rynku
towarów. Najprościej rzecz ujmu-
jąc, decyduje o tym wahająca się,
bo uzależniona od areałów i zbio-
rów podaż oraz stały popyt. Do tej
pory oznaczało to stabilnie rosnący
popyt, co związane jest zarówno ze
wzrostem liczby ludności na świe-
cie i ich apetytem na słodkie prze-
kąski oraz orzeźwiające napary, jak
i ze zmianą stylu życia w krajach
rozwijających się. Już kilkuprocen-
towa nadwyżka produkcji nad po-
pytem lub jej deficyt może prowa-
dzić do silnej zmiany notowań na
przestrzeni zaledwie kilku miesięcy.
PRZEŁOM ROKU w notowaniach kawy to duże i gwałtowno
wzrosty oraz następujące po nich spadki. No wzrost podaży
nie można liczyć
26G0
2^’CO
2200
2000
---2019
2018
2017
NAJWIĘCEJ KAKAO uprawia się w Afryce Zachodniej. Aż 30 proc,
ziaren kakaowca pochodzi z Wybrzeża Kości Słoniowej, a razem
z sąsiadującą Ghaną jest to już 50 proc
Notowania cen kakao w dolarach za tonę
J1800
Wiele wskazuje na to, że zmienność
notowań będzie coraz większa ze
względu na coraz większe problemy
z przewidywalnością klimatu, który
odgrywa kluczową rolę w przypad-
ku uprawy roślin, z których otrzy-
muje się trzy wymienione towary.
Prognozy naukowców wskazują,
że produkcja kawy czy kakao może
spaść nawet o połowę w perspekty-
wie 2050 r., co przy względnie sta-
łym lub nawet powoli spadającym
popycie (jak w przypadku cukru czy
czekolady w krajach rozwiniętych)
pozwala oczekiwać silnego wzrostu
ich notowań w wieloletniej perspek-
tywie.
Trzeba jednak uważać, bo korek-
2 ty notowań mogą także okazać się
q gwałtowne w przypadku wystąpie-
rj n*a sprzyjających warunków do
“ upraw w poszczególnych latach.
KLIMAT TROPIKALNY
Szczególnie wrażliwa na zmiany
klimatyczne jest uprawa kawow-
ców w klimacie tropikalnym, mię-
dzyzwrotnikowym. O idealnych
warunkach mówimy w przypadku
położenia upraw między 10 stop-
niami odległości od równika i od
kilkuset metrów do 2 tys. m n p.m.
(niektóre gatunki uprawia się na-
wet wyżej). Stabilne, umiarkowane
temperatury, regularne opady
i obecne przez cały rok promienie
słoneczne zapewniają możliwość
zbiorów nawet 2-krotnie wciągu
roku. Odmiana kawy arabica odpo-
wiada za 70 proc. upraw, a najlep-
sze zbiory' zapewniła temperatura
18-21 stopni Celsjusza. A takie
temperatury w okolicach równika
panują właśnie na wzniesieniach
i wyżynach.
Niemniej zmiany klimatyczne
docierają także i w te rejony Tym-
czasem wzrost temperatury nawet
o 0,5 stopnia w nieodpowiednim
czasie może odbić się na jakości
i ilości zbiorów Dodatkowo wzrost
temperatur oznacza także większe
ryzyko pojawienia się chorób drze-
wek kawowych oraz wzrostu popu-
lacji szkodników {2020 r. rozpoczął
się od plagi szarańczy, która pusto-
szyła ntin. etiopskie uprawy kawy,
pożerając 30 proc z nich). Wyzsze
temperatury oznaczają przede
wszystkim szybsze parowanie wody
z gleby, a susza 1 niewystarczająca
wilgotność gleby jest istotnym
czynnikiem ryzyka dla upraw kawy.
Chociaż kawa uprawiana jest
w 70 krajach, a jej produkcja potro-
iła się od lat 60. minionego wieku
przy stabilnie rosnącym popycie
(o ok. 5 proc, rocznie •. to wiele
wskazuje na to, ze możliwości
wzrostu podaży zostały wyczerpane
Upraw' nie można przenosić w inne
rejony geograficzne Drzewka wy-
magają ściśle określonych warun-
ków. wliczając kąt padania promieni
słonecznych, czego me zapewni im
nawet najlepsze nawodnienie czy
ustabilizowana sztucznie tempera-
tura. Do największych producentow
kawy zaliczają się Brazylia, Kolum-
bia, Meksyk. Tanzania. Etiopia
i Wietnam. Według raportu opubli-
kowanego w’ 201 o r. przez The Cli-
mate Insntute we wszystkich tych
krajach zmiany klimatyczne dopro-
wadzą do spadku wielkości zbiorów
o 50 proc, w perspektywę 2050 r.,
jeżeli ocieplenie klimatu zatrzyma
się na 1,5 stopnia Celsjusza, lednak
np dla Etiopu prognozowana skala
wzrostu średnich temperatur to az
3.1 stopnia Celsjusza.
Remedium na zmiany klimatycz-
ne może być wprowadzenie upraw
na wyższe poziomy tpanują na nich
nizsze temperatury), ale warunki
pogodowe są na nich mniej stabilne,
a ponadto taka operacja wiąze się
z dalszą wycinką drzew, a więc
1 przyspieszeniem zmian klimatu.
To co wydaje się racjonalne z punktu
DRZEWKA
KAWOWE
WYMAGAJĄ
ŚCIŚLE OKRE-
ŚLONYCH
WARUNKÓW,
NAWET KATA
PADANIA
PROMIENI
SŁONECZ-
NYCH
mv car*— polska ' »* • ?'4'J 81
NAJPOPULARNIEJSZY u nas cukier pochodzący z buraków cukrów* t>
stanowi tylko 20 proc, światowej produkcji. Dominuje trzcina cukrowa
Notowania cen cukru w centach za funt
2017 ---------------------2018------------------------2019--------------2O2O-*
się na 211 deficytu, co przyczyniło
się do wzrostu cen na giełdach rol-
nych. Produkcja między tymi latami
wzrosła prawie o 3,9 proc., ale po-
pyt wzrósł więcej - o 4,6 proc. Po-
nieważ - wbrew pozorom - cena
surowca nie stanowi kluczowego
wkładu w cenę tabliczki czekolady
na sklepowych półkach (zwłaszcza
w przypadku taniej, masowej pro-
dukcji), duże koncerny są w stanie
zapłacić wyższe ceny za możliwość
zaspokojenia ich popytu. Mimo to
niektóre firmy doradcze zalecają
największym koncernom ogranicze-
nie zawartości kakao w wyrobach,
które trafiają do konsumentów.
Warto też odnotować, że pokry-
cie popytu zapasami spadło do
35,4 proc, z 37,5 proc, rok wcześniej
(wszelkie dane o produkcji, popycie
i zapasach według International
Cocoa Organization).
Najważniejsza - z punktu widze-
nia postronnego inwestora - pozo-
staje duża wrażliwość kakaowców
na zmiany klimatyczne oraz silna
koncentracja produkcji w pobliżu
Zatoki Gwinejskiej. Od zbiorów
w tym rejonie świata zależy więc
bardzo wiele. Tymczasem, zdaniem
naukowców, do 2050 r. 90 proc,
obecnych terenów rolniczych Ghany
i WKS przestanie nadawać się do
uprawy kakaowca (według reo.pl).
widzenia globalnej gospodarki, jest
niewyobrażalne dla plantatorów
- najczęściej małych, rodzinnych
gospodarstw.
DOLAR DZIENNIE ZA KAKAO
Powyższy opis pasuje częściowo
także do upraw kakao, z rym tylko,
że geograficznie rynek jest jeszcze
bardziej skoncentrowany. 30 proc,
ziaren kakaowca pochodzi z Wy-
brzeża Kości Słoniowej, a razem
z sąsiadującą Ghaną jest to już
50 proc, jeśli dodamy Kamerun i Ni-
gerię jest to (według różnych źró-
deł) nawet 80 proc. Część upraw
zlokalizowana jest w Ameryce Ła-
cińskiej (stąd przecież się wywodzi)
i południowej Azji (łącznie w 30 kra-
jach). Nie ma wprawdzie potrzeby
uprawiania drzewek kakao wysoko
nad poziomem morza, ale za to rol-
nictwo jest rozdrobnione. Przecięt-
ny dochód rolnika uprawiającego
kakaowce sięga ok. 1 doi. dziennie
(ceny skupu ziaren kakao są w WKS
regulowane przez rząd), co oznacza
bardzo skromne możliwości ochro-
ny upraw przed klęskami natural-
nymi (np. instalując nawadnianie
upraw w razie suszy) i szkodnikami.
Co więcej, pod uprawę tych drzewek
wycinane są kolejne połacie dżungli
(nawet w rezerwatach), a to natu-
ralnie dodatkowo zwiększa ryzyko
wystąpienia suszy.
Rynek kakao jest niezwykle wraż-
liwy na podaż. W sezonie 2017-2018
na rynek trafiło 4,65 min t kakao,
przekraczając popyt zaledwie o 81.
W latach 2018-2019 oczekiwano 181
nadwyżki, ale ostatecznie skończyło
RYNEK KAKAO
JEST NIEZWY-
KLE WRAŻLIWY
NA PODAŻ.
W JEDNYM
ROKU MOŻE
BYĆ NIEWIELKA
NADWYŻKA
PRODUKCJI,
BY W KOLEJ-
NYM WYSTĄPIŁ
DUŻY DEFICYT
CORAZ MNIEJ SŁODKI TEN CUKIER
Największym i teoretycznie najbar-
dziej stabilnym z wymienionych
rynków jest cukier. Jego roczna
produkcja sięga 170-180 min t
(178 min w rekordowym 2018 r.).
Największymi producentami cukru
są Indie, które w 2018 r. po raz
pierwszy wyprzedziły Brazylię
(ok. 30 min t rocznie), na trzecim
miejscu jest Unia Europejska
(18 min t). Przy czym, warto pamię-
tać, że najpopularniejszy u nas
cukier pochodzący z buraków cukro-
wych stanowi tylko 20 proc, świato-
wej produkcji. W 80 proc, świat po-
lega na trzcinie cukrowej.
I ją także można uprawiać tylko
w wybranych regionach świata (nie-
co szerszym niż pas zwrotnikowy).
w sąsiedztwie zbiorników wodnych,
jednak klęska suszy może zmniej-
szyć uprawy. Dodatkowo Brazylia
ograniczyła produkcję cukru na
rzecz produkcji bioetanolu. Jest to
dla rolników bardziej opłacalne,
choć oczywiście ewentualny wzrost
cen cukru na rynkach może zmienić
i te kalkulacje. Oprócz zmiany profi-
lu działalności brazylijskich farme-
rów duże znaczenie dla notowań cu-
kru miała susza w Indiach. Jak się
szacuje, zmniejszy to zbiory w tym
kraju o 2,5 min t, a łączny deficyt
cukru w stosunku do potrzeb sięgnie
1,4 min t. Jeśli weźmiemy pod uwa-
gę także tegoroczną suszę w Polsce
(na razie mamy „tylko” suszę hy-
drologiczną w zimie, co uprawdopo-
dabnia, ale nie przesądza o suszy
w całym roku i jej wpływie na zbio-
ry) i Francji, a także już obecną su-
szę w Tajlandii i deficyt cukru może
okazać się nawet większy w sezonie
2020-2021.
Tymczasem - mimo wzrostu no-
towań o 40 proc, w niespełna pół
roku - funt cukru na giełdzie wciąż
wyceniany jest na 15 amerykańskich
centów. W 2011 r. notowania cukru
osiągnęły szczyt przy cenie 35 cen-
tów, co sporo mówi o możliwo-
ściach dalszego wzrostu cen.
Coraz słodsza dieta ludzkości
wzmacnia popyt na cukier, kakao,
a liczba smakoszy kawy także syste-
matycznie rośnie. W teorii skazuje
to rynek na rosnącą lukę między
apetytem ludzkości a możliwością
jego zaspokojenia.
Jednak jak zwykle wszystko jest
łfwestią ceny. Dziś trudno nam so-
bie wyobrazić, że czekolada w skle-
pie czy cukier lub kawa drożeją tak
bardzo, że z tego powodu zacznie-
my sobie ich odmawiać. Jednak
w społeczeństwach rozwiniętych
silnie obecny jest inny trend
~ stopniowe przechodzenie na
zdrowy $tyl życia. A to oznacza tak-
że eliminację niezdrowych, słodkich
Przekąsek.
Dlatego popyt na cukier nie
wzrósł istotnie w ostatnich latach
' utrzymuje się w okolicach
170 min t, a niektóre koncerny
(np. Nestle) dostrzegają w nim za-
grożenie dla popytu na swoje wyro-
V- Pewne nadzieje na przyszłość
dotyczą także możliwości dokona-
nia zmian genetycznych, które
przyczyniłyby się do uodpornienia
kakaowca na wpływ zmiany klima-
tu i choroby. Pewnych rezerw moż-
na dopatrzyć się także w wyższej
kulturze upraw w Afryce, zaś naj-
bardziej ceniona i najchętniej upra-
wiana arabica nie jest przecież je-
dynym gatunkiem kawy. Odmiana
robusta jest rośliną mniej wymaga-
jącą i lepiej znoszącą wyższe tem-
peratury.
JAK INWESTOWAĆ
Zarabiać na zmianach notowań
cukru, kawy i kakao można, nie
zmieniając swoich inwestycyjnych
przyzwyczajeń. Na warszawskiej
giełdzie notowane są certyfikaty
Raiffeisen Centrobanku. Umożliwiają
one inwestycje w kontrakty na
notowania trzech wymienionych
surowców, przy czym inwestycja
odbywa się z dźwignią (minimum
2-krotną, maksymalnie 6-krotną).
Zainteresowani mają też do wyboru
inne certyfikaty, których notowania
zależne są od notowań kontraktów
innych płodów rolnych: pszenicy,
kukurydzy czy soi. W tym wypadku
zmiany klimatu nie odgrywają
(jeszcze?) tak istotnego wpływu na
wielkość zbiorów oraz ich ceny, choc
oczywiście jest to element, który
zaczyna być coraz częściej brany
pod uwagę.
Możliwości inwestycyjne rosną
po otwarciu rachunku na światowe
00 NAJWIĘK-
SZYCH PRODU-
CENTÓW kawy
zaliczają się Bra-
zylia. Kolumbia.
Meksyk. Tanzania.
Etiopia i Wietnam
giełdy. Od zakupu ETF-ów (fundu-
szy, których jednostki mają wiernie
naśladować ruchy cen wybranych
surowców) oferujących możliwość
inwestowania z dźwignią lub bez
niej po ETF-y zawierające akcje
wybranych spółek lub indeksy wy-
branych giełd w krajach silnie zwią-
zanych właśnie z produkcją kakao
czy kawy. Jednak nie będzie to juz
to samo, co inwestycja bezpośred-
nio powiązana z notowaniami su-
rowców.
O ile możemy szacować, ze
zmiany klimatyczne faktycznie
przyczynią się do zmniejszenia
zbiorów, a co za tym idzie także
wzrostu notowań tych surowców,
przewidywania te nie biorą pod
uwagę innych niezwyczajnych oko-
liczności, które także mogą wpły-
wać na ceny. Przy dobrej koniunktu-
rze gospodarczej konsumenci
chętnie sięgają po czekoladę 1 kawę,
ale przy gorszej będą poszukiwać
oszczędności w domowych budże-
tach. Równolegle zmieniają się tak-
że nawyki żywieniowe. Więcej osób
zwraca uwagę na zbilansowane po-
siłki i unika cukrów w swojej diecie.
Zarabianie nawet na - zdawałoby
się - przewidywalnym i dość oczy-
wistym trendzie nie jest jednak za-
daniem prostym. Reguły są takie
same jak na innych rynkach - ku-
puj. gdy notow-ama są niskie, sprze-
daj, gdy są wysokie i nigdy nie in-
westuj więcej niż mozesz stracić. ©
MY COMPANY POLSKA | OM • ?020 83
JAK SZUKAĆ [I ZNALEZC]
PRACOWNIKÓW
Alicja Hendler
To, że dopiero zaczynamy swój biznes albo jesteśmy w danej branży od niedawna, wcale nie musi
być przeszkodą, by zatrudnić najlepszych na rynku. Może to być wręcz nasz atut. Oto trzy kroki,
by znaleźć pracowników idealnych.
irmy, które dopiero
I startują, mają sporo
zalet w oczach ich po-
lencjalnych pracow-
ników. - Wydają się
atrakcyjne, gdyż ludzie spodziewają
się, że będą w nich mniej anonimo-
wi, a co więcej - będą mieli wpływ
na ich budowę i rozwój, zdobywając
przy cym różnorodne doświadczenia,
łatwiej im też będzie w nich awan-
sować - zauważa Katarzyna Po-
trzuska-Chwojnicka, senior account
manager SSC/BPO w agencji pracy
Randstad Polska.
- Realna możliwość zawodowego
rozwoju to niewątpliwie jeden z naj-
ważniejszych atutów początkującego
przedsiębiorstwa. Mała firma potrafi
świetnie przygotować pracownika do
dalszej kariery. O tym zresztą często
mówimy podczas rozmów rekruta-
cyjnych - wtóruje jej Sylwia Chwa-
styk-Kolasa, dyrektor operacyjna
firmy doradczej Lobo HR.
Oczywiście nowy biznes to nie-
wiadoma, więc wywołuje też obawy.
Mogą one dotyczyć jego wypłacal-
ności, p la nów rozwojowych, tego,
czy przedsiębiorca umie zarządzać
i dbać o swoich ludzi. - Duże firmy,
głęboko osadzone na rynku, takich
obaw zwykle nie budzę. Kuszą za to
szkoleniami, narzędziami do zarzą-
dzania, ścieżkami karier i awansów
czybenefitami pozapłacowymi
- opisuje Sylwia Chwastyk-Kolasa.
Mimo to „nowicjuszom” i tak często
jest łatwiej, jeśli chodzi o rekrutację.
Kandydaci nie mają bowiem w sto-
sunku do nich uprzedzeń, które
nieraz żywią wobec mocniej rozpo-
znawalnych firm. - Hejt biznesowy,
choćby ze strony niezadowolonych
byłych pracowników, jest dziś bru-
talną rzeczywistością. W Internecie
każdy może napisać wszystko, za-
zwyczaj bezkarnie. Istnieją fora, por-
tale, których treści potrafią w ciągu
kilku dni obrócić w perzynę strategię
employer brandingową budowaną
przez lata - mówi Chwastyk-Kolasa.
Początkujący przedsiębiorca może
mieć co najwyżej problem ze swoją
marką osobistą. Jeśli będzie dobra,
stanie się jego sprzymierzeńcem
w rekrutacji.
Nie bez kozery mówimy tu o mar-
ce, brandingu, atutach i obawach, bo
do poszukiwania pracowników nale-
ży się zabrać tak samo jak do zdoby-
wania klientów. Trzeba o nich myśleć
jak o grupie docelowej. Musimy jasno
zdefiniować, kogo szukamy, jakie
ma mieć kompetencje, ale także
- jakimi powinien się kierować war-
tościami oraz do jakich jego potrzeb
i oczekiwań będziemy się odnosić
w swojej komunikacji. To powinno
determinować nie tylko jej treść,
ale także formę i kanały, którymi
będziemy docierać do najbardziej
pożądanych kandydatów. - Ważne
są zresztą wszystkie punkty styku
firmy z kandydatem w procesie
rekrutacji, całe jego związane z nią
doświadczenie - tłumaczy Maja Goj-
towska, ekspertka specjalizująca się
w HR i employer brandingu, autorka
bl°ga gojtowska.com i książki „Can-
óidate experience. Jeszcze kandydat
CZY już klient?”.
zacznij OD PROFILI
Aby ustalić, ilu i jakich pracowników
nam potrzeba, najpierw musimy
Przeanalizować swój model bizneso-
wy i firmowe procesy, które pomogą
Bo wcielić w życie. Jakie zadania
ędzie trzeba wykonywać, jakie dzia-
ania i całe ich ciągi - realizować?
Jakie będą w związku z tym potrzeb-
ne umiejętności i wiedza? Warto
również podejrzeć sposób działania
i strukturę pracowników u dobrze
prosperującej konkurencji, zwłasz-
cza tej, której wielkość przypomina
to, co zamierzamy osiągnąć w naj-
bliższej przyszłości. Byle nie wpaść
w pułapkę ślepego naśladownictwa.
Choćby dlatego, że dziś należy wy-
różniać się na rynku, wnosząc nań
unikalną wartość dla klientów, i to
powinno w dużym stopniu wpływać
na naszą koncepcję zespołu i spo-
sobu, w jaki będzie pracował Może
w naszym przypadku najlepsza
będzie np. grupa osób samoorga-
nizujących się w ramach kolejnych
projektów?
Mając opis zadań, działań, od-
powiedzialności i kompetencji,
możemy ustalić, ilu ludzi będziemy
potrzebować, aby wykonać daną
pracę. Jeśli do realizacji związanych
z nią czynności czy wybranego fir-
mowego procesu potrzeba będzie
więcej osób niż jedna, to podzielmy
i pogrupujmy odpowiednie zadania
tak, by obowiązki na konkretnych
stanowiskach mogły się uzupełniać,
a w przypadku części z nich były do
siebie nieco zbliżone.
W efekcie powinniśmy dojść do
stworzenia tzw. profili stanowisk.
Każdy z nich zawiera opis zakresu
związanych z nim obowiązków,
kompetencji i umiejętność. Zasta-
nówmy się także, z których z nich
moglibyśmy na początku, w razie
czego, zrezygnować. Pozostaje do-
wiedzieć się, ile w naszej branży
i regionie płaci się za pracę na takich
stanowiskach i możemy przystąpić
do kolejnego etapu, czyli rekmtacjl
KOMUNIKACJA Z KANDYDATAMI
Założyciel czy szef danego biz-
nesu, który chce, aby rekrutacja
zakończyła się sukcesem, musi się
w nią zaangażować. W przypadku
przedsiębiorstw, w których już ko-
goś zatrudniono, powinna być ona
zresztą sprawą całej firmy. - Im
przedsiębiorstwo jest mniejsze,
tym bardziej powinna to być praca
zespołowa. Pamiętajmy, że w nie-
wielkim biznesie jedynym nośnikiem
informacji o nim są jego pracownicy,
a w przypadku początkującej
- przede wszystkim jej właściciele.
JEŻELI MARKA
OSOBISTA WŁA-
ŚCICIELA FIRMY
JEST DOBRA
I WIARYGODNA,
ROSNĄ SZAN-
SE, ŻE LUDZIE
BĘDĄ POLECAĆ
JEGO PRZED-
SIĘWZIĘCIE
WARTYM UWAGI
FACHOWCOM
Ewentualnie mogą nim być jeszcze
pracownicy wynajętej firmy rekruta-
cyjnej. Jeśli więc się na nią zdecydu-
jemy. musimy wspólnie z nią ustalić
strategię komunikacji z potencjalny-
mi kandydatami, a potem być z nią
w stałym kontakcie - podkreśla Maja
Gojtowska.
Dodaje. że jeżeli marka osobista
właściciela firmy jest dobra i wiary-
godna, rosną szanse, że ludzie będą
polecać jego przedsięwzięcie wartym
uwagi fachowcom. Podobnie będzie,
jeśli poszukiwanie nowych sił stanie
się zadaniem całego zespołu. A gra
jest warta świeczki Badania poka-
zują, że stosunek skuteczności reko-
mendacji pracowniczych do skutecz-
ność normalnego procesu rekrutaqi
wynosi 70 do 30.
Pytanie, co rozumiemy tu przez
„skuteczność". - Chodzi o to. by
w istotnym dla naszych biznesowych
planów czasie znaleźć pracowników,
którzy nie tylko mają odpowiednie
kompetencje, ale także, by ich ocze-
kiwania i wyznawane przez nich
wartości pasowały do tego. 2 czym
zetkną się w naszej firmie. Inaczej
szybko się z nami rozstaną, bo barie-
ra wejśda, ale też wyjśća z organi-
zacji jest dziś bardzo mała. Mówimy
wręcz o pokoleniu skoczków, czyli
młodych ludzi, który wciąż zmieniają
pracę i szukają swojego zawodowego
miejsca - wyjaśnia Gojtowska
Dlatego tak potrzebna jest kla-
rowna komunikacja wartości, jakimi
kieruje się dana firma, wizji jej roz-
woju, celów, które pragnie osiągnąć
i roli, jaką w tym wspólnym wysiłku
odgrywa każdy pracownik, pro-
ces czy więcz każda, nawet prosta
czynność. Na przykład eksperci od
marketingu pracodawcy podkreśla-
ją, że wartość tjak choćby troska
o środowisko czy o rozwój pracow-
ników) powinny być najwyżej trzy.
Inaczej wszyscy się w nich pogubią.
Powinny przekładać się na działania
podejmowane w firmie, min. na to,
jak redagowane są jej anonse o pra-
cy czy związane z rekrutacją posty
w mediach społecznościowych. jak
postępuje ona z tymi, którzy się do
niej zgłosili.
lednak rzeczywistość jest daleka
od ideału. - Komunikacja HR-owa,
nawet jeśli nawiązuje do wartości
i celów przedsiębiorstwa, jest zwykle
MY COMMUff POLSKA 104'2020 85
przegadana i ogólnikowa, a przez to
nieskuteczna. W ofertach czytamy
na przykład, że firma zapewnia pra-
cownikom „odpowiednie narzędzia
pracy i możliwość stałego rozwoju",
„adekwatne wynagrodzenie” i „przy-
jazną atmosferę w zgranym zespole"
- mówi Gojtowska. Ta ogólnikowość
jest przejawem powszechnego w Pol-
sce podejścia pracodawców wyłącznie
z perspektywy własnego „ja". Bez
uwzględnienia potrzeb i oczekiwań
tych, do których się zwracają.
Na przeciwległym biegunie są
takie ogłoszenia, jak to warszawskiej
agenc j i szko len iowo - m a rke t ingowej
Socjomania - w formie listu od pre-
zeski tej firmy Katarzyny Młynar-
czyk. Zamieszczono je na Linkedln,
a skierowane było do chętnych na
stanowisko menedżera content mar-
ketingu. Post ten przypomina nieco
informacje od przyjaciela: są kon-
kretne (łącznie z wysokością ofero-
wanego wynagrodzenia) i pokazują,
jak w Socjomanii wygląda praca, na
jakim etapie rozwoju jest agencja
i dlaczego, oraz jakie królują w niej
wartości. Jest też opis samego proce-
su rekrutacji. Łatwo się zorientować,
że służy on obu stronom. Mogą się
przekonać, czy do siebie pasują. Ca-
łość zaś zaczyna się od słów: „Cześć!
To może być trochę inny proces re-
krutacji niż ten, który ostatnio prze-
chodzilaś/eś".
PORZĄDNYFEEDBACK
Zwykle jednak to, jak się czuje kan-
dydat w kontakcie z daną firmą i co
sobie pomyśli, nikogo nie obchodzi.
Nagminnym błędem jest np. po-
zostawianie nadesłanych CV bez
odpowiedzi. A należałoby chociaż
podziękować za to, że ktoś się nami
zainteresował i poinformować go
że niestety tym razem wybraliśmy
kogoś innego. Więcej - osoby, które
odpadają na kolejnych etapach re-
krutacji, nie dostają często informacji
zwrotnej, jak im poszło, i same mu-
szą się domyślać. Tymczasem powin-
ny również otrzymać wiarygodne wy-
jaśnienie, co zdecydowało, że pracę
zaproponowaliśmy komuś innemu.
- Takie lekceważenie ludzi jest nie-
grzeczne i krótkowzroczne - zauwa-
ża Gojtowska. Wielu z tych, którzy
odpadli, nie stoi przecież w miejscu,
rozwijają się dalej w różnych kierun-
kach. Przedsiębiorstwa też się zmie-
niają. Bywa, że zaczynają potrzebo-
wać osób z tymi kompetencjami czy
doświadczeniem, które wcześniej
nie do końca im odpowiadały. Ale
jeśli spaliły za sobą mosty, nikłe są
KATARZYNA POTRZUSKA-CH WOJNICKA
senior account manager SSC/BPO, Randstad Polska
Debiutując na rynku i szukając na nim pracowników,
dobrze jest nieraz zacząć od kampanii informacyj-
nej, że oto wchodzimy i będziemy budować zespół.
Można ją przeprowadzić, np. na portalach spoleczno-
ściowych, kierując nasze działania do wyselekcjono-
wanej grupy docelowej kandydatów. To jedna z bardziej
skutecznych metod. Warto też rozważyć ogłaszanie się
na rekrutacyjnych portalach czy mobilnych platformach,
które specjalizują się w danym typie pracowników. Poza
tym w skutecznej rekrutacji na pewno pomoże stwo-
rzenie wcześniej swojej spójnej marki pracodawcy, czyli
eployerbranding.
SYLWIA
CHWASTYK-KO-
LASA, dyrektor
operacyjna,
LoboHR
Z jednej strony, polecenie danej
firmy - a w przypadku począt-
kującego biznesu nawet nie tyle
firmy, ile jej właściciela - przez osobę
cieszącą się zaufaniem wśród znajo-
mych może być pomocne, jeśli chodzi
o znalezienie przez nią wartościowego
pracownika. Z drugiej strony, fakt sko-
rzystania z pomocy profesjonalistów
zajmujących się rekrutacją, bardzo
korzystnie wpływa na postrzeganie
marki danego pracodawcy. Wskazuje
na jego tzw. świadomość biznesową
oraz rozumienie faktu, że każdy ma
swój obszar, w którym jest dobry,
i rzadko kto jest świetny we wszystkim.
Właściciel firmy wchodzącej na rynek
może być znakomitym strategiem,
analitykiem, ale niekoniecznie musi być
przy tym profesjonalnym rekruterem
i psychologiem biznesu, choć powinien
aktywnie z nimi współpracować. To
ważny przekaz na dzisiejszym rynku
pracy, na którym jest już wielu bardzo
świadomych kandydatów.
MAJA GOJTOWSKA
ekspertka specjalizująca
sięwHRiemployer
brandingu
Niedawno zgłosił się do mnie
po poradę właściciel pewnej
niewielkiej, innowacyjnej
firmy, teoretycznie atrakcyjnej dla
specjalistów z branży nowych tech-
nologii. Byl bardzo zdziwiony, bo na
publikowane przez nią oferty pracy
w zasadzie nie było odzewu. Pro-
blem tkwił w tym, że wzorem więk-
szości polskich przedsiębiorców,
na żadnym etapie nie angażował
się w proces rekrutacji. Wychodził
z założenia, że szef powinien się
skupiać wyłącznie na swojej typowej
robocie, jak opracowywanie strategii
czy szukanie nowych rynków, a od
szukania personelu jest ktoś inny,
kto załatwi wszystko za niego.
W efekcie nie proponował na rynku
pracy niczego konkretnego i unikal-
nego, co przyciągnęłoby talenty, na
których mu zależało.
CZY ZATRUDNIAĆ ZNAJOM YCH
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że zatrudnienie ?na
będzie tańsze i prostsze niż np. skorzystanio 'e/ J e9° W Pewnego
będż sieci rekomendacji. Trzeba się je(Jnak hc. ^parc,a firmY rekrutacyjnej
będzie odmówić mu podwyżki, która wcale nie mus Ze potem ludniej
motywację. Dlatego, jeżeli chcemy dać pracę koleżanr PQek,adać "a jego większa
ko ze względu na ich kompetencje i wiedzę że sa w k°ledze' zróbmYto W-
szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie czy bedziem^ S°lldni‘ Powinniś™Y też
wymagania i traktować ich pod tym względem na róZ— ®‘'Slawiać ifn wysokJe
(aby nie zachwiać morale zespołu). A także - czv nie •f’nyml pracownika™
że może to się odbić na naszych relacjach towarzyskii h ™ przes2kadzało<
KOSZT WYNAJĘCIA REKRUTERA
niedużych przedsiębior-
Wstwach. koszt wynajęcia firmy
rekrutacyjnej zaczyna się od
równowartości wynagrodzenia
danej osoby, ale wzrasta, jeśli
jej funkcja ma być bardziej wymagająca.
Jeżeli rekrutacja obejmuje wiele osób, jej
koszt w przeliczeniu na jednego znalezio- .
nego kandydata będzie trochę mniejszy niż
jego pensja.
szanse, że ktoś ponownie pozytywnie
zareaguje na ich ofertę. Emocjonalne
urazy potrafią być trwałe, w dodatku
o swoich złych doświadczeniach lu-
dzie będą opowiadać innym i ich do
takiej firmy zniechęcać.
Kolejnym częstym błędem jest
traktowanie kandydata jak petenta,
którego sprawdzamy, oceniamy,
ale nie jesteśmy otwarci na to, by
i on mógł się przyjrzeć nam. Za-
pominamy, że mamy do czynienia
z uczestnikiem rynku, niczym w biz-
nesowych negocjacjach. To, co mu
komunikujemy i jak go traktujemy,
musi być elementem naszej prze-
myślanej strategii. Rozmowa kwali-
fikacyjna powinna być m.in. okazją
do wyjaśnienia sobie, czy podobnie
rozumiemy różne pojęcia, takie jak
np. wnoszenie „dużej wartości do
zespołu” czy „do relacji z klientami".
Aby potem nie było obopólnych roz-
czarowań.
Tymczasem firmy nie dość, że nie
rozwijają tego, co zamieściły w ogło-
szeniach, to jeszcze serwują w nich
modne półprawdy. Kiedy to wychodzi
na jaw podczas rozmowy kwalifika-
cyjnej, tracą zaufanie kandydata i czę-
sto szansę na jego zatrudnienie. Po-
pularne jest np. wabienie w anonsach
obietnicą „elastycznego czasu pracy".
A potem okazuje się, że po prostu
można... zaczynać i kończyć godzinę
wcześniej lub godzinę później. Jeśli
dla kogoś elastyczny czas pracy jest
ważny, a takich osób jest coraz więcej,
Poczuje się zmanipulowany.
Ważne jest też tempo procesu
rekrutacyjnego - w oczach kandyda-
tów. - Nie powinni długo czekać na
reakcję ze strony potencjalnego pra-
codawcy, co niestety jest w naszym
Kraju bardzo częste. W Polsce ludzie
Potrzebują, aby feedback był szybki,
w wielu zawodach sami też muszą
szybko podejmować decyzje, gdzie
się zatrudnią - wyjaśnia Katarzyna
Potrzuska-Chwojnicka. - Oczywiście
wiele zależy od okoliczności, ale
zwykle informacja zwrotna powinna
nadejść po tygodniu, maksimum
dwóch.
Wniosek z tego, że szukając pra-
cowników, warto pozytywnie wy-
bijać się na tle niefajnego głównego
nurtu. Dobra wiadomość jest taka,
PROCES REKRUTACJI A OCZEKIWANIA KANDYDATÓW DO PRACY
Czego doświadczyłeś podczas procesu rekrutacji (odsetek wskazań] Czego chdałbyś , doświadczyć podczas procesu rekrutacji (odsetek wskazań]
38% Szczere i rzetelne przedstawienie warunków pracy 88%
17% Informowanie o powodach niezakwalifi- kowania się 72%
26% Informowanie o zakończeniu procesu 63%
CO POLAKA ZACHĘCA DO NOWEJ PRACY
Oobre relacje z prrysclyrn prtttożonym Impgggggggji
Dostęp do profesjonalnych szkoleń
Zachowania równowagi między życiem zawodowym a prywatnym
Pakiet prywatnej opieki zdrowotnej
Dodatkowe ubezpieczenie na życie
-i-.ihnuAmi laotooem lub telefonem
Elastyczne godziny pracy
Karty sportowe
Mh !i.vl * J’l'
ze początkujące fumy mają pod rym
względem lepiej niz pozostałe. - Są
bardziej elastyczne niz przedsię-
biorstwa z pewną historią i rutyną,
w których trzeba zmieniać więcej
procedur i zachowania większej
liczby osób - mówi Maja Gojtow-
ska. - Debiutanci mogą więc łatwiej
i szybciej dostosowywać swoje pro-
cesy do sytuacji na rynku pracy i do
oczekiwań kandydatów ®
96.7%
94%
89,8%
95%
70%
65%
62%
52.9%
50,2%
HY COMPANY POLSKA I Om • 0 87
BŁYSKAWICZNY
ROZWÓJ, CZYLI JAK
NIE WYPAŚĆ Z TORU
Reid Hoffman. Chris Yeti*
Blitzscaling to strategia i zestaw technik zarządzania ekstre-
malnie szybkim rozwojem, w którym szybkość jest ważniej-
sza niż efektywność, a wszystko odbywa się w warunkach
niepewności co do ostatecznego rezultatu. To przyspieszacz
powodujący wzrost firmy w szaleńczym tempie, którego
konkurencja nie jest w stanie wytrzymać.
Blitzscaling oznacza szyb-
ki wzrost, ale nie ograni-
cza się do bezceremo-
nialnej strategii „dużo
i szybko’*, lecz wprowa-
dza rozmyślne wykony-
wanie rzeczy, które
w tradycyjnym myśleniu biznesowym
są uważane za bezsensowne. W epoce
blitzscalingu musisz podjąć jedną
z dwóch trudnych decyzji:
O narazić firmę na dodatkowe
ryzyka i niedogodności związane
z szybkim rozwojem;
O godzić się na jeszcze większe
ryzyko klęski w przypadku, gdy
konkurencja dokona blitzscalingu,
zanim ty to zrobisz.
TRZY ZASADY BLITZSCALINGU
Blitzscaling wymaga działania
w tempie niekoniecznie wygodnym
dla załogi. W warunkach wielkiej
niepewności błędy są wręcz nie-
uniknione. Cała sztuka polega na
tym, żeby szybko wyciągać z tych
błędów wnioski i wracać na ścieżkę
błyskawicznego rozwoju. Do tego
potrzebne jest dobre rozumienie
trzech zasad blitzscalingu.
IBIizscaling jest strategią
ofensywną i zarazem
defensywną
Jako strategia ofensywna blitzsca-
ling pozwala na zrobienie paru inte-
resujących rzeczy. Po pierwsze,
umożliwia zdobycie rynku przez za-
skoczenie z pominięciem zaciekle
bronionych nisz i pełnym wykorzy-
staniem sprzyjających okoliczności.
Na przykład szybki rozwój Slacka
zaskoczył nawet tak mocnych kon-
kurentów, jak Microsoft i Salesfor-
ce.com. Po drugie, daje szansę
umocnienia swojej przewagi nad
konkurencją, zanim ta zdoła odpo-
wiedzieć. Po trzecie, blitzscaling
daje dostęp do kapitału, ponieważ
inwestorzy na ogól chętnie wspiera-
ją liderów rynku. Jeśli zdecydujesz
się na blitzscaling, możesz łatwiej
i szybciej zdobyć więcej funduszy
niż ociężali konkurenci.
Z punktu widzenia defensywno-
ści blitzscaling pozwala tak dobrać
tempo rozwoju, aby konkurencja
nie miała zbyt wiele czasu i prze-
strzeni na skuteczny kontratak. Ry-
wale zajęci reagowaniem na twoje
ruchy, które zazwyczaj są dla nich
zaskakujące i zmuszają do ciągłego
nadrabiania zaległości, nie mają
dość czasu na opracowanie i wdro-
żenie nowej strategii mogącej za-
grozić twojej pozycji. Podczas blitz-
scalingu walka z konkurencją toczy
się na warunkach, które sam usta-
lasz, i już samo to daje ci dużą
przewagę.
2 Firma rozpoczynająca skalo-
wanie jako pierwsza już na
stracie zyskuje znaczną
przewagą nad konkurencją
Siłą napędową blitzscalingu są pętle
dodatniego sprzężenia zwrotnego.
W kwietniu 2014 roku firma dorad-
cza McKinsey & Company opubliko-
wała raport zatytułowany Grow fast
or die slow (Rozwijaj się szybko lub
umieraj powoli), w którym przeana-
lizowano cykle życia trzech tysięcy
firm programistycznych i interneto-
wych. W wyniku tej analizy okazało
się, że kluczowym czynnikiem
w odnoszeniu sukcesu ekonomicz-
nego jest szybki wzrost napędzany
pętlą dodatniego sprzężenia zwrot-
nego: Po pierwsze, wzrost przynosi
większe dochody. Szybko rozwijają*
ce się firmy dają akcjonariuszom
pięć razy większe dochody niż firmy
rozwijające się w średnim tempie.
Po drugie, wzrost zapowiada sukces
długoterminowy. „Superrozwojow-
cy" - czyli firmy rozwijające się
w tempie przekraczającym 60 proc,
już po osiągnięciu rocznych przy-
chodów na poziomie 100 milionów
dolarów - osiągali pułap przycho-
dów miliardowych osiem razy czę-
ściej niż firmy rozwijające się
w tempie nieprzekraczającym
20 proc.
Naszym zdaniem tym, co nadaje
blitzscalingowi taką moc, jest
^przewaga przodownika”. Gdy fir-
ma osiąga wysoką pozycję w swoim
ekosystemie, otoczenie uznaje jej
przodownictwo i zaczynają do niej
napływać zarówno talenty, jak i ka-
pitał.
Najlepsi profesjonaliści doskona-
le wiedzą, że jako liderzy rynku
m°gą zdziałać wiele. Przynależność
"Odrzutowcem" jest tak samo in-
tratna jak praca w zaczynającym się
r°2wija<5 startupie, tyle że niepew-
ność i ryzyko poniesienia strat są
o wiele mniejsze.
Pracownicy scaleupów otrzymują
płace rynkowe, powiększają kapitał _
własny i mają duże szanse, by stać
się bogaczami, a nawet wielkimi bo-
gaczami. Przez przyciąganie najzdol-
niejszych ludzi scaleupy zwiększają
swoje możliwości w zakresie wytwa-
rzania i wprowadzania na rynek zna-
komitych produktów, a to jeszcze
bardziej przyspiesza ich rozwój.
To samo dotyczy inwestorów.
Właściciele kapitału inwestycyjnego
podejmują decyzje na podstawie
przedziału ufności przyjmowanego
w założeniach inwestycyjnych.
Osiągnięcie określonej skali zawęża
te przedziały i ułatwia decydowanie
w kwestiach inwestycyjnych.
A jako że sieć łącząca inwestorów
- zwłaszcza tak mocno zintegrowa-
na jak ta z Doliny Krzemowej
- może szybko rozpowszechnić tę
informację, firma realizująca bliez-
I
1
BL1TZSCAUNG UMOŻLIWIA
ZDOBYCIE RYNKU PRZEZ
ZASKOCZENIE Z POMINIĘCIEM
NISZI PEŁNYM WYKORZYSTANIEM
SPRZYJAJĄCYCH OKOLICZNOŚCI
scaling jest w stanie zdobyć kapitał
wręcz nieograniczony.
Szybki dopływ pieniądza napę-
dza gwałtowny razwói. a to jeszcze
bardziej zawęża przedziały ufności.
Paradoksalnie globalizaqa jed-
nocześnie wyrównała szanse przed-
siębiorców z całego świata oraz
zwiększyła znaczenie funkcjonowa-
nia w głównym ośrodku skalowania,
takim jak Dolina Krzemowa czy Chi-
ny. lako że wszyscy' wierzą w wyiąt •
kowosc tych ekosystemów, należące
do nich startupy wraz z ich inwe-
storami przyciągają kapitał (ludzki
i finansowy) z całego świata,
wzmacniają rym samym swoje moż-
liwości dalszego rozwoju. To tłuma-
czy. dlaczego takie scaleupy jak
Liber czy Pmterest przyćmiły skalą
cumpakypolsk* o-*-^ M
i wartością mnóstwo spółek publicz-
nych Ze względu na moją funkcję
w Greylock Partners nie możemy
komentować wyceny Dropboksa
i AJtbnb, ale ich pozycja w ekosyste-
mie jest bardzo podobna.
Przyjrzyjmy się bliżej podobnym
do siebie firmom: Twitterowi i Tum-
blrowi. Obie miały genialnych, ukie-
runkowanych na produkt założycieli;
Evana „Ev" Williamsa i Davida Karpa.
Obie powstały jako startupy w branży
mediów społeczność iowych. Obie roz-
wijały się w szybkim tempie po za-
kończeniu fazy dopasowywania pro-
duktu do rynku. Obie wywarły duży
wpływ na kulturę masową. Jednakże
Twitter wszedł na giełdę i osiągnął
kapitalizację rynkową na poziomie
blisko 37 miliardów dolarów, podczas
gdy Tumblr został nabyty przez
Yahoo! - inny startup, który prze-
szedł etap blitzscalingu i stał się sca-
leupem, ale zaraz potem zaczął pod-
upadać i przestał się liczyć na rynku
- za „jedynie" i miliard dolarów.
Czy za sukcesem Twittera stoi
zwykły łut szczęścia? Być może.
Szczęście zawsze odgrywa większą
rolę, niż się wydaje założycielom,
inwestorom i mediom. W przypadku
Twittera decydujące było jednak to,
że jego zarząd potrafił korzystać
z pomocy i rad licznych organizacji,
a w Tumblrze tego zabrakło. Na
przykład zatrudniono rzutkiego me-
nedżera Dicka Costolo, który wcze-
śniej nabył doświadczenie w skalo-
waniu Google’a. Natomiast Tumblr,
choć był chyba najpotężniejszym
startupem w swoim nowojorskim
ekosystemie, nie potrafił się oprzeć
na lokalnych talentach mających
doświadczenie w realizowaniu bły-
skawicznego rozwoju firm.
Według Johna Lilly’ego z Grey-
lock Partners na każde kierownicze
stanowisko, które w Tumblrze nale-
żałoby poprawnie obsadzić, w ca-
łym Nowym Jorku można było zna-
leźć zaledwie kilka osób. W takich
warunkach zatrudnianie nowych
pracowników było trudne i ryzy-
kowne, więc firma niechętnie decy-
dowała się na wymianę kadr. Nie
widząc możliwości zatrudnienia
kadry kierowniczej zdolnej do
sprawnego przeprowadzenia blitz-
scalingu, zarząd podjął decyzję
o sprzedaży firmy.
Położenie geograficzne może
stwarzać problemy w blitzscalingu,
ale jeśli ma się tego świadomość, da
się uniknąć wielu kłopotów. Na
przykład w ubiegłym dziesięcioleciu
zarząd firmy Priceline - odnoszą-
cego światowe sukcesy interneto-
wego biura podróży - był w stanie
dokonać blitzscalingu, nadzorując
wszystko z głównej siedziby w Con-
necticut. Czuwający nad przebie-
giem całej operacji dyrektor gene-
ralny Jeffery Boyd dostrzegł zalety
takiej geograficznej izolacji, gdyż
firma nie musiała walczyć o projek-
tantów aplikacji sieciowych i infor-
matyków, bez których szybki roz-
wój firmy byłby niemożliwy.
Rywalizowanie z firmą, która
jako pierwsza rozpoczęła proces
blitzscalingu, jest niezwykle trudne.
Innym uczestnikom gry pozostaje
jedynie wymyślić nowy produkt
i z nim próbować podbić rynek,
gdyż w przeciwnym razie po prostu
przestają się liczyć.
3 Oprócz wielkiej przewagi nad
konkurencją i potencjalnych
zysków, blitzscaling niesie
ze sobą także potężne ryzyko
Jeszcze do niedawna Facebook kie-
rował się dewizą „Działaj szybko
i łam wszelkie bariery”. Niestety
szybki rozwój nie tylko rozwiązuje
szereg problemów, ale również ge-
neruje nowe. Mark Zuckerberg
w wywiadzie udzielonym Reidowi
w ramach podcastu Master of Scalę
powiedział: „Doszliśmy do punktu,
w którym więcej czasu traciliśmy
na cofanie się i poprawianie błę-
dów, niż zyskiwaliśmy na pędzeniu
do przodu". Wystarczy przypo-
mnieć sławny przypadek, kiedy to
błąd stażysty spowodował wyłącze-
nie całego Facebooka na 30 minut.
Niekontrolowany rozwój komórek
ludzkiego ciała ma naukową nazwę:
nowotwór. W tym kontekście to zja-
wisko niepożądane. Tak samo jest
w biznesie. Udany blitzscaHng
oznacza utrzymywanie kontroli
przynajmniej na pewnym poziomie
i naprawianie nieuniknionych
szkód, aby firma mogła kontynu-
ować szalony pęd bez groźby nagłe-
go załamania i upadku. Tak jak
w futbolu amerykańskim gracz bie-
gnący na drugą stronę boiska, aby
ZASADA „DZIAŁAJ SZYBKO
I ŁAM WSZELKIE BARIERY"
DZIAŁA DO CZASU. SZYBKI
ROZWÓJ ROZWIĄZUJE SZEREG
PROBLEMÓW, ALE RÓWNIEŻ
BLITZSCALING
SCEZKJk BŁYSKAWICZNEJ
GENERUJE NOWE
W
*Tekst jest frag-
mentem książki
.Blitzscaling.
Ścieżka błyska-
wicznej ekspansji
firm“ w tłuma-
czeniu Zbigniewa
Waśko.
Wydawnictwo
OnePress
I
wykonać zwycięskie przyłożenie,
może stracić piłkę, jeśli zlekceważy
przeciwnika, tak i firma mająca
przewagę pierwszeństwa w blitz-
scalingu może ją utracić, jeśli podej-
mie ryzyko, które ją przerasta.
Blitzscaling jest ryzykowny rów-
nież z menedżerskiego punktu wi-
dzenia. Ciągłe określanie na nowo
swojego stylu przodownictwa, pro-
duktu i systemu organizacyjnego
przy przechodzeniu do kolejnych
etapów skalowania nie należy do
rzeczy łatwych, ale jest konieczne.
Marshall Goldsmith, guru przy-
wództwa, ujął to w następujących
słowach: „To, co przywiodło cię tu-
taj, nie zaprowadzi cię tam”.
Zdobywanie rynków i wzrost
przychodów przynoszą rozgłos, ale
nie da się pozyskać klientów i przy-
chodów na znacznie większą skalę
bez przeskalowania systemu orga-
nizacyjnego, liczebności załogi,
a także strategii finansowej, pro-
duktowej i technologicznej. Jeśli
system organizacyjny i cała reszta g
nie idą w parze z przyrostem przy-
1
80 MY COMPANY PTI I Aif a I rui . on-in
chodów i liczbą klientów, to cały
proces blitzscalingu może się ła-
two wymknąć spod jakiejkolwiek
kontroli.
Na przykład podczas blitzsca-
lingu przeprowadzanego na prze-
łomie lat 80. i 90. w firmie Oracle
skupiono się wyłącznie na wzro-
ście sprzedaży, zaniedbując zupeł-
nie rozwój technologiczny (przez
co dano się wyprzedzić odwiecz-
nemu rywalowi, czyli firmie Syba-
se) i finansowy, co w rezultacie
doprowadziło niemal do bankruc-
twa. Dopiero wysiłki naprawcze
Raya Lane’a i Jeffa Henleya zapo-
biegły katastrofie i doprowadziły
do późniejszego sukcesu Oracle’a.
Blitzscaling wymaga trudnych
decyzji i poświęceń. Dlatego lu-
dzie, którzy dopiero uczą się za-
rządzania firmą, raczej nie powin-
ni się brać za jej skalowanie, gdyż
może się to skończyć podobnie jak
w przypadku Oracle’a. ©
BLITZ, CZYLI BŁYSKAWICZNIE
Termin bli tzscoling
nawiązuje do popu-
larnego w XX w. słowa
blitz oznaczającego nagle
i szybkie działanie. Po raz
pierwszy użyto go w tym
sensie w wyrazie blitzkrieg
[wojna błyskawiczna]
określającym strategię
generała HeinzaGude-
riana, zgodnie z którą
nazistowskie Niemcy roz-
poczęły swoją kampanię
wojenną dającą początek
II wojnie światowej.
Jak na ironię Guderian
wiele czerpał z dorobku
brytyjskich teoretyków woj-
ny - Basiła Liddella Harta
i J.F.C. Fullera - a termin
blitzkrieg został tak
naprawdę spopularyzowa-
ny przez prasę brytyjską.
Początkowe sukcesy armii
niemieckiej przyczyniły
się do upowszechnienia
blitzkriegu we wszystkich
siłach zbrojnych biorących
udział w wojnie. W taki
właśnie sposób postąpił
amerykański generał Geo-
rge S. Patton. prowadząc
3. Armię Stanów Zjedno-
czonych od plaż Normandii
aż do Berlina.
Od tamtej pory słowo
blitz jest używane przy
określaniu wszystkiego, co
odbywa się błyskawicznie,
począwszy od rozgrywa-
nia piłki w futbolu amery-
kańskim po promowanie
nowych produktów przez
wielkie korporacje.
OTWÓRZ SIĘ
NA NOWE
MOŻLIWOŚCI
WYPRÓBUJ
FAKTORING.
procedury Szybka wypłata Nawet 90% wartości faktury
^^^^^OŃaoo 224 229 services.pl
^'ERZYMY w twój biznes
rAKTAa<..-u _
BIBBY
NIE MALUJMY
TRAWY NA
ZIELONO
(**«] Rozmawiał Marek Szymaniak
W POLSCE NIE MA RYNKU
PRACOWNIKA. RELACJA
MIĘDZY PRACOWNIKIEM
A PRACODAWCĄ NIE
JEST PARTNERSKA.
TYLKO W DALSZYM CIĄGU
TO RELACJA WŁADZY.
SĘK W TYM, ŻEBY
PRACODAWCA UMIAŁ Z TEJ
SPECYFICZNEJ WŁADZY
DOBRZE KORZYSTAĆ
-MÓWI ZYTA MACHNICKA,
AUTORKA KSIĄŻKI „LEPSZY
PRACODAWCA. JAK
AUTENTYCZNY EMPLOYER
BRANDING ZMIENIA
BIZNES, RYNEK PRACY
I LUDZI".
Obserwuj polski rynek pracy i do-
myślam się, że ma pani bardzo
dużo pracy. To sprzętanie takiej
stajni Augiasza i Syzyfowa praca?
Zyta Machnicka: Nie traktuję tego,
jak sprzątania stajni Augiasza, ale
roboty jest dużo. Wiele firm zmaga
się z różnymi problemami, ale naj-
cenniejsze jest to, że coraz więcej
ich szefów chce zmieniać panujące
tam środowisko na lepsze, dbać
o pracowników i kandydatów.
Oczywiście część organizacji nadal
działa w utartym przez lata modelu,
w którym kandydaci do pracy przy-
chodzą sami, a pracodawca nie
musi się zbytnio wysilać, aby ich
zdobyć. Nie musi też specjalnie dbać
o zatrudnionych już w firmie ludzi.
Jednak rynek pracy się zmienia,
a oczekiwania kandydatów i pra-
cowników rosną...
... a kiedy najlepsi zaczynają
odchodzić do konkurencji firmy
budzę się i chcę pani pomocy.
Pomagając im wyjść na prostą, widzi
pani, co maję na sumieniu. Jakie sę
największe grzechy pracodawców?
Prawie wszystkie firmy mają
problem z komunikacją wewnętrz-
ną. Bardzo często nie wiedzą, czym
ta komunikacja wewnętrzna jest.
Nie rozumieją, dlaczego ludzie nie
chcą ich słuchać, dlaczego nie chcą
angażować się w projekty, w końcu
dlaczego odchodzą z organizacji.
A komunikacja wewnętrzna to nic
ponadto niż bycie w stałym kontak-
cie z ludźmi, których mamy na po-
kładzie i wykorzystanie narzędzi,
które mamy pod ręką, czyli e-maila,
telefonu, wewnętrznego komunika-
tora czy mediów społecznościo-
wych. Okazuje się, że w wielu fir-
mach jest problem ze zwykłymi
szczerymi rozmowami i zaufaniem
óo siebie. Do tego wielu menedże-
tow jest tak zawalonych codzienną
Pracą i zmieniającymi się przepisa-
ch że brakuje im czasu, aby rozma-
W1ać z ludźmi i mówić szczerze
0 tym, co dzieje się w ich firmie.
***** jeszcze grzechy maję na su-
mieniu pracodawcy?
Na pewno wiele problemów do-
yczy tego, jak w polskich firmach
ogląda rekrutacja. Niby z jednej
strony pracodawcy wiedzą, że mu-
szą lepiej traktować kandydatów,
a jednak brak informacji zwrotnej
dla kandydata to wciąż przykra nor-
ma, chociaż i to na szczęście się
zmienia.
Z badań wynika, że ośmiu na dzie-
sięciu kandydatów ma poczucie,
że ich CV nikt nawet nie otworzył.
Dlaczego ciągle tak się dzieje?
Część tych kandydatów to osoby
na początku swojej drogi zawodo-
wej, które nie są przygotowane, aby
wziąć udział w sposób profesjonalny
w rekrutacji. Wiele z nich nie zasta-
nawia się do jakiej firmy aplikuje,
tylko po prostu wysyła CV. I nagle
okazuje się, że na skrzynce e-mailo-
wej rekrutera jest sporo takich nie-
dopasowanych zgłoszeń. Jeśli osoba
z działu HR zajmuje się nie tylko re-
krutacją, a tak często bywa, to może
nie wystarczyć jej czasu na to, aby
odpowiedzieć wszystkim, szczegól-
nie gdy nie korzysta z narzędzi au-
tomatyzujących ten proces. Część
osób kontaktujących się z kandyda-
tami boi się udzielania feedbacku
i/lub nie potrafi tego robić. Inna
sprawa, że nie każdy, kogo nazywa-
my rekruterem wie, że kandydat po-
winien dostać informację zwrotną
i to na każdym etapie procesu re-
krutacji. W Polsce przecież pracow-
ników rekrutują absolutnie wszyscy;
kierownicy liniowy, dyrektorzy,
prezesi. Nie w każdej firmie jest od
tego specjalista i nie każdy specjali-
sta zawsze się zna. Dlatego często
się zdarza, że zajmuje się tym oso-
ba, która nie jest do tego przygoto-
wana, nie ma kompetencji i meryto-
rycznej wiedzy. A do tego może byc
przyzwyczajona do utartych przez
lata schematów i dominującej pozy-
cji w relacji z pracownikiem.
Pracodawcy w Polsce przez lata
mieli I nadal maję dominującę po-
zycję w relacji z pracownikiem.
Tylko teraz mamy rekordowo niskie
bezrobocie. Ich przyzwyczajenia
chyba powinny się zmienić?
Zdecydowanie powinny się zmie-
niać. Na szczęście jest coraz więcej
firm udzie świadomość tego, jak po-
winna wygnać rekrutacja jest «%*-
sza, ale to dzieje się powob Gdyby
było inaczej, to nie pisałabym mojej
książki. To prawda, ze wielu praco-
dawców przyzwyczaiło się, ze to om
mają dominującą pozycję na tynku
pracy i czasami nie potrafią odnaleźć
się w nowej rzeczywistości Jednak
nie zgadzam się z rym powtarzanym
od kilku lat hasłem, ze mamy typo-
wy rynek pracownika. Owszem,
z jednej strony mamy pewną liczbę
nieobsadzonych wakatów, ale z dru-
giej mamy badania pokazujące, ze
siedmiu na dziesięciu kandydatów,
którzy mają pracę, jest stale otwar-
tych na rozmowę o zawodowej
zmianie. Więc nie jest tak. że na ryn-
ku zupełnie nie ma kandydatów, bo
prawdopodobnie większość pracują-
cych osób jest otwarta na propozy-
cje, ale nie decydują się na zmianę
miejsca pracy, bo ofeny me są dla
nich ciekawe i wartościowe Jest tak.
bo pracodawcy' często nie porrafią
o nich opowiedzieć, wskazać dlacze-
go mogą byc atrakcyjne z punktu wi-
dzenia człowieka otwartego na za-
wodową zmianę.
SIEDMIU NA DZIESIĘCIU
KANDYDATÓW, KTÓRZY MAJĄ
PRACĘ, JEST STALE OTWARTYCH
NA ROZMOWĘ 0 ZAWODOWEJ
ZMIANIE. WARTO SIĘ Z NIMI
SPOTKAĆ I
Dobrze słyszę? Nie mamy w Polsce
rynku pracownika?
Tak. Oczywiście niektórzy' będą
patrzeć tylko na statystyki, liczby
mówiące o braku rąk do pracy i po-
wtarzać w kółko, ze mamy rynek
pracownika, lednak to nie jest cało-
ściowy obraz, bo me dotyczy to
każdej profesji i każdej lokalizacji.
Są dane mówiące o wielkim odsetku
osób, które są gotowe zmienić pra-
cę, ale nie dostają dopasowanych
do nich ofert, czy takich, które mo-
głyby |e zaciekawić. Uważam zresz-
tą, że choć bezrobocie mamy rekor-
dowo niskie, rynek pracownika
w Polsce tak naprawdę nie istnieje
i szczerze wątpię, aby kiedykolwiek
zaistniał.
MY COMPANY POLSKA I 04 • 20?0 93
Słucham?
Pracodawca ma i najpewniej bę-
dzie miał dominującą pozycję w rela-
cji z pracownikiem przede wszystkim
dlatego, że jest osobą, która decydu-
je, czy podpisuje umowę z daną oso-
bą, która wypłaca wynagrodzenie,
która składa daną obietnicę i od niej
zależy, czy ta obietnica zostanie do-
trzymana. To nie jest typowa relacja
partnerska tylko w dalszym ciągu re-
lacja władzy. Sęk w tym, żeby praco-
dawca umiał z tej specyficznej wła-
dzy nad pracownikiem korzystać
dobrze, a nie jej nadużywać.
Mimo że o tzw. rynku pracownika
słyszą od lat, to mam wrażenie, że
niewielu faktycznie go doświadcza.
Na przykład w rekrutacjach kandy-
daci, może z wyjątkiem branży IT,
wciąż traktowani są jak namolni
petenci. Dlaczego pracodawcy,
w trudniejszym dla nich rynkowo
momencie, boją sią pokazać, że im
zależy na pracowniku? Takie dzia-
łania to jednak rzadkość.
Wielu przedsiębiorców jest przy-
zwyczajonych do starych metod.
Bo skoro działały przez lata, to dla-
czego mają coś zmieniać. Stąd te
wszystkie nieudane procesy rekru-
tacyjne prowadzone przez nieprzy-
gotowane osoby, które na co dzień
zajmują się czymś innym niż rekru-
tacją. Jednak to nie jest tak, że te
procesy zupełnie w naszym kraju
nie działają. W ostatnich latach wi-
dać ogromną zmianę na lepsze.
W książce pisze pani, że polski ry-
nek pracy potrzebuje prawdy. Na
przykład badania Candidate expe-
rience pokazują, że szczerze o wa-
runkach pracy jest informowanych
tylko 38 proc, kandydatów, choć
oczekuje tego 88 proc. Dlaczego
tak wielu pracodawców nie jest
szczera wobec swoich pracowni-
ków i kandydatów?
Przez lata przyzwyczailiśmy się,
że pracodawcy malują trawę na zie-
lono. Walcząc z konkurencją o naj-
lepszych pracowników, opowiadają
o swoich ofertach w samych super-
latywach: dynamicznym rozwoju,
fantastycznych klientach i miłej at-
mosferze. I często nie mówią praw-
dy. Bo pokazują swoją firmę tylko
przez pryzmat tego, co się udało.
Problem w tym, że gdy pokazujemy
same sukcesy, to nie jesteśmy wia-
rygodni. Czasem czyta się takie ar-
tykuły o przedsiębiorcach, którym
się udało. Odnieśli sukces bez żad-
nych problemów po drodze. I pra-
wie za każdym razem pod tekstem
jest komentarz „ile oni zapłacili za
ten artykuł”. W takie lukrowanie
rzeczywistości po prostu nikt nie
wierzy i nikt takiemu pracodawcy
do końca nie ufa.
W Polsce wciąż mamy wielu ta-
kich pracodawców, którzy przyzwy-
czaili się do tego typu komunikacji,
bo nikt im nie powiedział, że można
to robić inaczej. Wielu też po prostu
nie zastanawia się, jakie efekty bę-
dzie miało to, że np. ich oferty są
pełne superlatyw, nic nie znaczą-
cych ogólników, a czasem i nie-
prawdziwych informacji.
To mają pisać w ogłoszeniach
o swoich wadach i błędach?
Wszystko zależy od sposobu,
w jaki się to zrobi. Tu nie chodzi
o to, żeby prezes wyszedł na scenę
i odczytał listę błędów oraz porażek
popełnionych w ostatnim roku,
a o sukcesach milczał. Chodzi o to,
że przygotowując ofertę dla naszego
kandydata, najpierw powinniśmy
szczerze odpowiedzieć sobie na py-
tanie: dlaczego go szukamy, jak na-
prawdę będzie wyglądała praca tej
osoby na tym stanowisku, czy umie-
jętności, których od niego wymaga-
my, będą mu na pewno potrzebne,
wreszcie, co rzeczywiście mu oferu-
jemy, w tym jakie pieniądze. Gdy
mówimy o autentyczności i potrze-
bie prawdy, to mówimy o tym, że
kandydaci potrzebują ważnych dla
nich informacji, a taką na pewno jest
stawka, za jaką będą pracować.
Dla mnie jednym z większych grze-
chów polskiego rynku pracy, ale
też brakiem szacunku, jest również
niepodawanie wysokości poten-
cjalnego wynagrodzenia w ogło-
szeniach o pracą. Dlaczego tak
wiele firm w Polsce wciąż sią tego
boi? Przecież wiele może na tym
zyskać.
Większość firm faktycznie tego
nie robi, ale i to się powoli zmienia.
W tej zmianie pomaga m.in. rynek
IT, bo to jedna z tych branż, które
NIE ROZUMIEM, DLACZEGO
PRACODAWCY NIE PODAJĄ
W OGŁOSZENIACH
0 PRACĘ POTENCJALNEGO
WYNAGRODZENIA. NA TYM
MOŻNATYLKO ZYSKAĆ!
---------------------n
najwcześniej zaczęły zmagać się
z brakiem kandydatów. Zaczęto
więc m.in. eksperymentować z tre-
ścią ogłoszeń o pracę i okazało się,
że podawanie stawek działa, a dziś
to w tej branży absolutna norma.
Teraz widzimy, że ten trend prze-
nosi się dalej, nawet na ulice. Gdy
widzimy witrynę sklepową Biedron-
ki czy Lidia, to na plakacie z ogło-
szeniem o pracę podane są już
stawki wynagrodzenia.
Jak przekona pani pracodawcą,
który nie zdradza wynagrodzeń,
że warto to robić?
Podam przykład firmy Infolet,
która kilka lat temu wprowadziła
stawki wynagrodzeń do ogłoszeń
o pracę. Z jej wyliczeń wynika, że
w 1,5 roku wprowadzając tylko jaw-
ność w ogłoszeniach, zaoszczędziła
120 tys. zł, bo skróciły się procesy
rekrutacji, a zatrudniani pracownicy
byli bardziej dopasowani do stano-
wisk. Zresztą nie powinno to dziwie,
bo gdy spojrzymy na to z perspekty-
wy osoby, która szuka pracy lub
rozważa zmianę zawodową, to in-
formacja o proponowanym wyna-
grodzeniu jest kluczowa już na po-
czątku, a nie na końcu procesu
rekrutacji. Bez niej trudno oczeki-
wać, że ktoś kto nie ma silnej moty-
wacji do zmiany będzie zaangażo-
wany i poczuje sens choćby
wysłania CV.
Jednak pracodawcy boją sią nawot
podawać widełki.
Bo boją się, że mają za niskie
stawki i nikt nie przyjdzie na roz-
mowę o pracę. Boją się też, że ludzie
z wewnątrz firmy dowiedzą się, de
będzie zarabiał nowy pracownik
94 MY COMPANY POLSKA |( hi. ?020
• sami łechcą podwyżek. Jednak za-
Lminań-że Judzie i tak zwykle
wiedzą, He zarabia się w danym
miejscu, bo pracownicy po prostu
0 tym rozmawiają. Ba, te informacje
o stawkach bardzo często wychodzą
poza organizację, bo pojawiają się
na forach internetowych. To nie są
rzeczy, które można skutecznie
ukryć. Pracodawcy muszę zdać sobie
wreszcie sprawę, że wynagrodzenie
nie może być ich jedynym argumen-
tem i kartą przetargową w negocja-
cjach. Taki model prowadzi do tego,
co widzimy w handlu. Jeśli cena jest
jedynym powodem zakupu, to klient
szybko zmieni dostawcę towaru,
gdy znajdzie go gdzieś taniej. Po-
dobnie z pracownikiem; odejdzie
jeśli konkurencja zapłaci kilkaset
złotych więcej.
Wyobraźmy sobie, że naszą rozmo-
wą czyta przedsiębiorca i widzi, że
ma coś na sumieniu. Co powinien
zrobić w pierwszej kolejności, aby
poprawić procesy rekrutacji?
W pierwszej kolejności warto
zorganizować zespół osób, które
mają wpływ na proces rekrutacji.
Zaprosić nie tylko HR-owców, ale
i menedżerów z innych działów np.
sprzedaży, marketingu, produkcji,
bo oni też odgrywają rolę w tym
procesie. Do tego powinien poroz-
mawiać z osobami, które w ostat-
nim czasie przeszły taką rekrutację
i zapytać je o ich doświadczenia.
Stworzenie takiego interdyscypli-
narnego zespołu daje nie tylko szer-
szą perspektywę, ale także okazję
do rozmowy o celach biznesowych,
które przecież są najważniejsze i do
nich dopasowuje się resztę. Wspólna
analiza np. wyników badań dotyczą-
cych informacji zwrotnej od kandy-
atów, czy ich opinii już może nam
ać elementy, na które trzeba zwró-
cić uwagę.
Ale działY HR często nie chcą mie-
Rvć efektów swoich działań.
Tak, ze strachu. Najczęstszym
Powodem nie jest to, że nie potrafią
^któw swoich działań,
z 0 obawa przed zmierzeniem się
°Sląganymi wynikami. Jednak, gdy
nEnJ>rowad2’rny rekrutację na da-
ka • Porta*u 2 ogłoszeniami i apli-
cio do nas nie spływają, to albo
. ma na nim ludzi, których szu-
Kamy, albo mamy złe ogłoszenie
Ludzie z HR zwykle wiedzą, że coś
me działa, ale nie mają przysłowio-
wych jaj i odwagi, aby pójść do sze-
fa > powiedzieć: kurcze, przepalili-
śmy budżet, nie ma efektów, trzeba
wprowadzić konkretną zmianę,
która powinna dać pożądany efekt.
A przecież bez tego nie będziemy
mieli szansy przerzucić budżetu re-
krutacyjnego na działania, które są
skuteczne.
Kiedy będziemy mieli liczbowe
wnioski z naszych działań i wspo-
mniany interdyscyplinarny zespół,
to znajdziemy w nim osoby, z który-
mi będziemy mogli porozmawiać,
nie bojąc się konsekwencji, o tym, co
w firmie się nie udaje. Niestety, wie-
le osób nawet widząc jakiś problem,
ma przekonanie, że nic nie da się
zmienić. Uważa, że prezes, czy za-
rząd nie chce tego zmienić, a prze-
cież te zarządy, których tak się bo-
imy, tworzą zwykli ludzie, którzy
często po prostu nie zdają sobie
sprawy z wielu problemów, z który-
mi borykają się zatrudniani przez
nich ludzie.
Jednak dopóki nie znajdziemy
wartościowego powodu do rozmo-
wy, nie powiemy im szczerze, jak
wygląda sytuacja i nie zaproponuje-
my rozwiązania albo wspólnie go nie
poszukamy, to będziemy kręcić się
w kółko, frustrować i mówić, że nie
ma kandydatów, bo jest rynek pra-
cownika, więc mamy związane ręce,
a to nieprawda.
Ig
W
Jak pani zdaniem będzie wyglądała
przyszłość. W Polsce będzie coraz
więcej lepszych firm? Bo koniunk-
tura gospodarcza powoli się od-
wraca, niebawem bezrobocie
wzrośnie i firmy znowu mogę
uznać, że nie muszę się tak bardzo
starać.
Myślę, że tych lepszych finn bę-
dzie mimo wszystko przybywało, bo
świadomość zarówno u przedsię-
biorców, jak i pracowników jest co-
raz większa. Widzę to zresztą pod-
czas swojej pracy z klientami. W.elu
szefów chce zmieniać swoje organi-
zacje na lepsze, ale brakuje im wie-
dzy, jak to zrobić. Oczywiście, g y
sytuacja gospodarcza będzie się Po-
garszać, to część pracodawców bę-
dzie zwalniać, ale będą też tacy,
którzy' będą zatrudniać, A juz na
pewno każdy pracodawca będzie
musiał zadbać o ludzi, których ma
na swoim pokładzie
Optymistyczna wizja. Czyli nie bę-
dzie tak, że gdy tych CV Łącznie
spływać coraz więcej i więcej, to
firmy przestanę się starać?
Odpowiem przykładem z życia.
Na jednym z warsztatów, które pro-
wadziłam, był szef działu, który na
koniec podszedł do mnie i powie-
dział, że po tym spotkaniu zrozu-
miał, że musi być mniejszym bucem
na rozmowach kwalifikacyjnych.
Więc, jeśli ktoś doszedł do talach
wniosków w ostatnich latach, to me
wierzę, że gdy koniunktura się
zmieni, wróci do bycia bucem, tylko
dlatego, że może. Myślę, ze az tak
źle nie będzie. ®
ZYTA MACHNICKA
Autorka książki .Lepszy pracodawca Jak auten-
tyczny employer branding zmienia biznes, rynek
pracy i ludzi" Jest CEO. głównym strategiem
i trenerem w hubie edukacyjnym Lightness oraz
autorką błoga CandidateExperience.pl Współ-
pracuje z wielkimi i małymi organizacjami, które
chcą: szybciej rekrutować. mocniej angażować
oraz lepiej się komunikować z kandydatami
i pracownikami. Takich projektów edukacyj-
nych ma na koncie przeszło 200 W branży HR
działa od ponad dekady i jest twarzą polskiego
employer brandingu. Jest pomysłodawczynią
i współorganizatorką EBMASTERS. ogólnopol-
skiej społeczności praktyków i pasjonatów em-
ployer brandingu: EB wprowadziła również na
uczelnie jako organizatorka pierwszych w kraju
studiów podyplomowych z tego zakresu - na
AGH w Krakowie (gdzie jest również współorga-
nizatorką i opiekunem merytorycznym studiów
podyplomowych .Trendwatching 8 Futurę Stu-
dies'). Jest prelegentką topowych konferencji
branżowych i jurorką najważniejszych ogólno-
polskich konkursów z zakresu EB i HR Uznana
za Osobowość roku Employer Branding 2019
przez jury konkursu Employer Branding Stars
oraz wyróżniona tytułem Tygrysa Biznesu 2018
przez Fundacje Pro Progressio. Wierzy, że każdą
firmę stać na bycie lepszym pracodawcą.
MY COMPAMY POLSKA I (H • ?O?C 95
CHMURA PEŁNA
DANYCH
Jarosław Horodecki
Jeszcze kilka lat temu sądzono, że dane istotne dla biznesu muszą być
przechowywane w firmowym biurze lub na własnych komputerach. Teraz
coraz większa liczba menedżerów jest przekonana, że więcej pewności
daje umieszczenie ważnych danych w chmurze. I rzeczywiście tak jest,
choć - jak to zwykle bywa - nie ma róży bez kolców.
0
1
1
0
ii
Jol,’ iii “ ’J »
I i l | y ’]|j j 1 1
I VV PRZYPADKU PRZECHOWYWANIA W CHMURZE DANYCH
• OBJĘTYCH RODO ZA ICH OCHRONĘ ODPOWIADA NIE TYLKO
i - ICH ADMINISTRATOR, ALE TAKŻE DOSTAWCA USŁUG
i , 1 • ’ JQ , u
cemy mieć wszystko pod kontrolą.
Problem w tym, że to nierealne,
szczególnie jeśli chodzi o firmowe
dane, których ilość w dzisiejszych
czasach rośnie lawinowo. Każdy roz-
sądny właściciel firmy lub menedżer
przyzna, że ważne, by takie dane były
bezpieczne. Z drugiej strony, wiele
osób ważne informacje przechowuje
; o
i o
T 1
‘ 1
11
hi
! ’<2
‘ i
s l1?
10
a 1"
10 1
I 1 i
'* »'* A I
!15 1 !
po prostu na pojedynczych, lokal-
nych dyskach twardych. Nie dość, że
nie zabezpieczonych przed odczytem
przez niepowołane osoby, to jeszcze
narażonych na awarię. Zdarza się
przecież, że twardy dysk padnie.
Wtedy odzyskanie danych, szczegól-
nie dla malej firmy, może być dużym
problemem, bo w wielu przypadkach
to proces długotrwały i kosztowny.
Warto więc przechowywać dane
w bezpiecznym miejscu, jak choćby
chmura (oczywiście u sprawdzonego
dostawcy) lub tworzyć kopię zapaso-
wą, która w bezpiecznych warunkach
przechowa najważniejsze zasoby. Ab-
solutne minimum to lokalna macierz
□
o
o
1
1
1
a
o
dyskowa lub serwer typu NAS (dysk
sieciowy).
RODO I CIASTECZKA
Choć jeszcze niedawno można było
mieć nieco sceptyczne podejście do
przechowywania danych poza siedzi-
bą firmy, to dziś, w większości przy-
padków, nie jest to już problem. Pra-
WO powoli dostosowuje się do realiów
rynkowych i reguluje kwestie dostępu
do danych i sposobu ich przechowy-
wania. Momentem zwrotnym w tej
kwestii było wprowadzenie unijnego
Rozporządzenia o Ochronie Danych
Osobowych, czyli słynnego RODO. Je-
śli firma przechowuje dane osobowe,
a obecnie dotyczy to praktycznie każ-
dego rodzaju działalności, to musi
zagwarantować im odpowiedni po-
ziom bezpieczeństwa. Już od 25 maja
2018 r. chronione są nie tylko PESEL
i adres, ale też wszelkie informacje,
które pozwalają identyfikację osób
fizycznych, w tym też np. numery IP
albo „ciasteczka" zapisywane na lo-
kalnym dysku przez przeglądarkę.
Umieszczenie ich w chmurze zagwa-
rantuje odpowiedni poziom bezpie-
czeństwa przechowywanych informa-
cji, choć oczywiście trzeba wybrać
usługę, która spełnia prawne wymogi.
Warto też dodać, że w przypadku
przechowywania w chmurze danych
objętych RODO, za ich ochronę odpo-
wiada nie tylko ich administrator, ale
także dostawca usług.
KTÓRA chmura
| Na co zwrócić uwagę, wybierając fir-
i tnę, która przechowa nasze dane? Na
| Pewno trzeba koniecznie sprawdzić,
s CzY dostawca rzeczywiście umie
e wdrożyć postanowienia RODO. Waż-
t ne też, by spełniał standardy bezpie-
b C2eństwa. Zwróćmy zatem uwagę na
? normy takie, jak ISO 27001, ISO
9 2?Ol7 oraz ISO 27018. Pierwsza
z nich dotyczy bezpieczeństwa da-
nych, dwie kolejne odnoszą się zaś MICROSOFT ma
wprost do zachowania poufności da- swoje serwery
nych przechowywanych w chmurze nun. w Irlandii
(m.in. usługodawca zobowiązany
jest do niewykorzystywania danych
w celach marketingowych, do wy-
muszenia na pracownikach zacho-
wania absolutnej poufności oraz do
zgłaszania wezwań do udostępnie-
nia danych, kierowanych przez ad-
ministrację rządową).
Z punktu widzenia prawa jest też
ważne, gdzie fizycznie znajdują się
serwery przechowujące dane. Przede
wszystkim, czy faktycznie znajdują
się w Europejskim Obszarze Gospo-
darczym i czy podlegają prawu euro-
pejskiemu. Wiadomo przecież, że
potentaci branży informatycznej
mają swoje potężne serwerownie
praktycznie na całym świecie. Przy-
kładowo, Microsoft ma serwery
m.in. w Irlandii, Holandii, Brazylii
i Singapurze, a Google: w USA, Bel-
gii, Finlandii oraz - jak Microsoft
- w Irlandii i Singapurze. Apple
z kolei korzysta z infrastruktury
m.in. w Chinach i USA. Jeśli zatem
serwery chmurowe znajdują się poza
EOG, lepiej zrezygnować z usług ta-
kiej firmy. W umowne z dostawcą po-
winien się znaleźć zapis dotyczący
lokalizacji infrastruktury. Oczywiście
najlepiej, by serwery znajdowały się
w Polsce, ale w wielu przypadkach
- szczególnie gdy mowa o między-
narodowych koncernach - nie jest
to możliwe.
Analizując ofertę dostawcy, warto
też zwrócić uwagę na to, czy np.
możliwe jest szyfrowanie części lub
całości przechowywanych danych
- wrażliwe informacje powinny być
zabezpieczono bardziej niz mniej
istotne dane, nawet jeśli kosztuje to
nieco więcej. Kolejne ważne rozwią-
zanie to precyzyjna kontrola dostępu
do danych zorganizow^a tak, by
administratorzy mogli swobodnie
przeglądać szczegółowy historię
wszystkich działań użytkowników
Wielu dostawców proponuje już taką
możliwość
W RAZIE AWARII
Dzięki wielo poziomowym zabezpie-
czeniom, nie ma więc juz teraz
mowy, by umieszczenie danych
w chmurze faktycznie wiązało się
z utratą kontroli nad częścią działal-
ności firmy, leśli wybieramy spraw-
dzonych usługodawców, można się
nie obawiać o ich wiarygodność.
Można też liczyć na profesjonalne
zabezpieczenia i na to. że będziemy
mieli stały dostęp do przechowywa-
nych w chmurze informacji. Zabez-
pieczeń na tak wysokim poziomie,
jak oferują czołowi dostawcy, na
pewno samodzielnie nie zapewni
żadna średnia ani tym bardziej mała
firma. Dostawcy w swoich centrach
danych mają awaryjne systemy zasi-
lania. macierze dyskowe o ogromnej
pojemności, systemy tworzenia kopii
zapasowych i układy zapewniające
chłodzenie skomplikowanej infra-
struktury IT. Muszą też zapewnić
kontrolę dostępu do pomieszczeń
serwerowni i to bardzo restrykcyjną
my company polska I om • - - 97
MOJA FIRMA
Każdy dostawca usług chmurowych
powinien też udostępnić różnego ro-
dzaju połączenia sieciowe, w tym
łącza internetowe różnych operato-
rów. Tak, by zawsze było możliwe
połączenie się z serwerami, nieza-
leżnie od awarii jednego z łączy.
PO STRONIE KLIENTA
Oczywiście odpowiedzialność za
bezpieczeństwo danych nie spoczy-
wa tylko na dostawcy. Klient musi
odpowiedzialnie zarządzać lokalny-
mi komputerami, odpowiednio
skonfigurować ich systemy opera-
cyjne, dbać o aktualizację i wyko-
rzystywać podstawowe narzędzia,
jak np. kontrola antywirusowa czy
firewalle.
Po stronie klienta jest też zapew-
nienie odpowiednio wydajnych
i bezpiecznych połączeń z inteme-
tem. Gdy na co dzień korzysta się
z danych z chmury, nie może to być
łącze, które zapewnia szybką trans-
misję jedynie „do” firmy, a kanał
zwrotny działa kilka razy wolniej
- zwykle z takich połączeń korzy-
stamy w domach. Trzeba mieć tzw.
łącze synchroniczne, które pozwala
przesyłać dane z równą, dużą pręd-
kością w obie strony. Wtedy zyska-
my swobodny i szybki dostęp do
danych znajdujących się w chmu-
rze. Oczywiście najlepiej, by w ra-
mach fizycznego łącza, stworzyć
swego rodzaju wirtualny tunel mię-
dzy dostawcą usług chmurowych
a siedzibą firmy. Najlepiej wtedy
skorzystać z VPN-u, czyli wirtual-
nej sieci prywatnej, która odizoluje
przepływające między dwoma
punktami dane od pozostałej części
cyfrowego świata. To sprawi, gdy
dane będą szyfrowane, że bardzo
trudno będzie dostać się do nich
osobom postronnym.
Oczywiście należy też przepro-
wadzić szkolenia dla pracowni-
ków, którzy korzystają z firmo-
wych danych. To właśnie ludzie
zwykle są najsłabszym ogniwem.
Pamiętajmy o mocnych hasłach,
które zapewniają dostęp do da-
nych. Warto stosować 2-etapowe
uwierzytelnianie (np. z dodatko-
wym kodem wysyłanym SMS-em)
lub wykorzystanie biometrii (np.
odcisk palca). Stale przypominaj-
my o zagrożeniach dobrze zna-
nych w intemecie, jak fałszywe
wiadomości, czy złośliwe strony in-
WIĘKSZOŚĆ
WYCIEKÓW
DANYCH
MA ŹRÓDŁO
W NIEWIEDZY
LUB ŁATWO-
WIERNOŚCI
UŻYTKOWNI-
KÓW
temetowe. Jak wynika ze statystyk
większość wycieków danych to skutek
niewiedzy lub łatwowierności użyt-
kowników. Ataki takie pochodzą z we-
wnątrz firmy i trudno im zapobiec
inaczej niż poprzez szkolenia.
GLOBALNA WYGODA
Jeśli jednak korzystamy z usług
sprawdzonego dostawcy i zapewni-
my rozsądne zabezpieczenia po na-
szej stronie, można się nie obawiać
o dane przechowywane w chmurze.
Są one tam nawet bardziej bez-
pieczne niż na lokalnych kompute-
rach pracujących w biurze. Poza
tym, łatwiej dostępne - z praktycz-
nie dowolnego miejsca na Ziemi.
Wystarczy przecież połączenie z in-
ternetem. Chmura to oczywiście nie
tylko dane, ale też oprogramowanie
- wystarczy przeglądarka, by edy-
tować pliki, przesyłać je znajomym
i współpracownikom. Edytory tek-
stu, arkusze kalkulacyjne, programy
do przygotowania prezentacji - to
wszystko jest już dostępne w posta-
ci aplikacji chmurowych. To duża
wygoda, a teraz - dzięki technolo-
giom i prawodawstwu - także wy-
soki poziom bezpieczeństwa. ©
MICHAŁ PASCHALIS-JAKUBOWICZ
CEO Oktawave
Chmura stanowi przełom
technologiczny, jeśli chodzi
o przechowywanie i przetwa-
rzanie danych, ale jej stosowa-
nie wymaga pokonania pewnej
bariery mentalnej. Kiedy dana
firma posiada własną serwe-
rownię i dział IT, bezpieczeń-
stwo wydaje się zapewnione
samo przez się - z powodu
fizycznego kontrolowania
zasobów.
Migracja do chmury na
pierwszy rzut oka pozbawia tej
kontroli. Cenne dane wydają
się być przeniesione w bliżej
niesprecyzowane miejsce,
ulotne jak tytułowa chmura.
Według raportu Cybersecurity
Insiders za 2019 r., aż 93 proc,
firm ma mniejsze lub większe
obawy związane z utrzymy-
waniem ich danych w publicz-
nej chmurze. Jednocześnie
72 proc, nie zanotowało
żadnych incydentów związa-
nych z bezpieczeństwem. Ale
nawet tam, gdzie te problemy
się pojawiły, większość z nich
wynikła nie z winy dostawcy
chmury, ale błędu ludzkiego ze
strony klienta.
Wynika to z braku kompe-
tencji chmurowych w zakresie
rozwijania i utrzymywania zło-
żonych środowisk, z którymi
boryka się wiele organizacji.
Z tego powodu zdecydowa-
na większość firm w Polsce
zainteresowanych rozwiąza-
niami w chmurze publicznej
decyduje się na skorzystanie
ze wsparcia zewnętrznych
dostawców podczas migracji,
wdrożenia oraz utrzyma-
nia systemów (63 proc.].
Własnym specjalistom proces
ten powierza tylko 37 proc,
z nich. Tak wynika z czwartej
części badania IDG i Oktawave
„Chmura Publiczna w Polsce
2019 - wykorzystanie, bezpie-
czeństwo, plany rozwoju".
Z kolei jeśli chodzi o od-
powiedzialność za bezpie-
czeństwo danych, które są
przechowywane w chmurze,
jest ona podzielona między
dostawcę a odbiorcę. Każdy
z nich powinien pilnować swo-
ich zabezpieczeń. Model ten
nazywa się Shared Respon-
sibility i w praktyce przybiera
różne formy. Umowa między
klientem a dostawcą musi
precyzyjnie określić, kto za co
jest odpowiedzialny.
Istnieje szereg regulacji
prawnych obejmujących
chmurowy model przetwarza-
nia danych, których prze-
strzegać powinni wszyscy.
Z kolei jakość usług i systemu
danego dostawcy potwier-
dzają międzynarodowe
certyfikaty, takie jak ISO/IEC
27001 czy CSA Star, a także
wdrożony System Zarządzania
Bezpieczeństwem Informacji
(„SZBI") zgodny z normą ISO/
IEC 27001:2013. Ina to należy
zwracać uwagę.
RAPORT PPK
PPK WSZYSTKO, CO
PRACOWNIK POWINIEN
WIEDZIEĆ
Robert Mierwiński
Średnie firmy są na etapie wdrożenia PPK. Niezależnie od wyboru instytucji, która utworzy
program, firmy powinny właściwie poinformować swoich pracowników
o konsekwencjach wprowadzenia Pracowniczych Planów Kapitałowych.
O CZY PPK JEST
OBOWIĄZKOWE?
Program jest dobrowolny dla pra-
cownika, ale obowiązkowy dla pra-
codawcy. Oznacza to, że w momen-
cie uruchamiania programu pracow-
nik może wypisać się z PPK,
składając stosowne oświadczenie.
Jeśli tego nie zrobi, zostanie auto-
matycznie dopisany do programu.
Nie jest to decyzja dożywotnia. Po
czterech latach pracownik będzie
musiał ponowić deklarację o rezy-
gnacji. Nawet, jeśli pracownik zde-
cyduje się na udział w programie,
w każdej chwili może z niego zrezy-
gnować. Pracownicy, którzy mają od
55 do 70 lat nie będą dopisani auto-
matycznie, ale na własny wniosek.
ILE MOŻESZ ZAROBIĆ?
Z punktu widzenia pracownika
uczestnictwo w PPK jest korzystne
z co najmniej kilku powodów. Przede
wszystkim należy wskazać, że PPK
to program, w którym oszczędności
gromadzone są razem z pracodawcą
i państwem, dzięki czemu oszczę-
dzamy szybciej i więcej.
Najłatwiej zobrazować to przykła-
dem Pracownik, którego wynagro-
dzenie brutto wynosi 5000 zł mie-
sięcznie, wpłacając na rachunek PPK
tylko wpłatę obowiązkową, czyli
2 proc, w trakcie 30 lat może zgroma-
dzić 172 641 zł (razem z wpłatami
1,5 proc, od pracodawcy i dopłatami
od państwa). Jeśli w tym samym cza-
sie będzie samodzielnie odkładał rów-
nowartość wpłaty podstawowej,
oszczędzi 55 276 zł. Jeśli porównamy
te dwie wartości, wyraźnie zobaczy-
my, że oszczędzanie w PPK jest bar-
dziej korzystne.
Jedną z zasad najczęściej wymie-
nianych w kontekście budowania
portfela oszczędności jest dywersyfi-
kacja, która - zwłaszcza w czasach
niestabilnych - pozwala uchronić
kapitał przed nadmiernym ryzykiem.
Zasada ta obowiązuje również przy
gromadzeniu środków na przyszłą
emeryturę. Uruchomienie PPK spra-
wia, że mamy do dyspozycji bogat-
szy wachlarz możliwości oszczędza-
nia na emeryturę.
Gromadząc oszczędności na
przyszłość, korzystając z różnych in-
strumentów, jesteśmy więc w stanie
w większym stopniu zapewnić sobie
i swoim najbliższym bezpieczeństwo
finansowe.
O KTO WYBIERA PPK?
To pracodawca podejmuje de-
cyzję o wyborze instytucji tworzącej
PPK. Niezbędne jest podpisanie
dwóch umów - o zarządzanie i pro-
wadzenie. W procesie wyboru po-
winni brać udział pracownicy, ale
pracodawca nie musi uzyskać ich
zgody na konkretną instytucję. Swo-
je programy ma łącznie 20 firm.
Oferta między firmami w zakresie
opłaty za zarządzanie nie jest zbyt
zróżnicowana - nie może być wyż-
sza niż 0,5 proc, wartości aktywów
(może być mniej). Niektóre firmy
mają jednak specjalne oferty dla pra-
cowników związane np. z ubezpie-
czeniami. Inna sprawa to możliwość
załatwiania spraw związanych z pro-
gramem (np. wypłata pieniędzy)
- tu liczy się np. liczba placówek,
w których można zostać obsłużonym
albo dostęp do aplikacji mobilnej.
Pracownicy potrzebują także dostę-
pu do informacji o programie.- Jak
wynika z badań Insurance Europę,
osoby oszczędzające na emeryturę
oczekują od instytucji finansowych
rzetelnych, wiarygodnych informa-
cji, które pomogą im w podjęciu
świadomych decyzji, zdecydowana
większość respondentów (aż 67
proc.) wskazuje, że preferuje otrzy-
mywanie informacji o produktach
emerytalnych w formie elektronicz-
nej zamiast papierowych listów. Mo-
W POŁOWIE MARCA PFR ZWRÓCIŁ SIĘ Z PROŚBĄ
00 MINISTERSTWA FINANSÓW I MINISTERSTWA
ROZWOJU 0 WYDŁUŻENIE TERMINU WDRAŻANIA
PPK W ŚREDNICH FIRMACH DO JESIENI
. w którym działamy spełnia po-
de źsze oczekiwania. Uczestnicy,
£Lch rachunkami PPK zarządza
PFR TF1, mają do dyspozycji wygod-
i bezpieczny serwis internetowy
ufr FI, dzięki któremu w jednym
miejscu sprawdzą wszystkie najważ-
niejsze informacje dotyczące PPK,
talde jak aktualne saldo, historię
wpłat, a także złożą niektóre dyspo-
c;e L komentuje Katarzyna Chmie-
łak dyrektor Departamentu Rozwoju
i Operacji PPK. PFRTFL
OC0ZM0IM PPK
W SYTUACJI ZMIANY
PRACY?
jek wyjaśnia Katarzyna Chmielak,
zmiana pracy w kontekście PPK nie
stanowi problemu. - Program zostały
zaprojektowany w taki sposób, aby
zmiana pracy nie ograniczała możli-
wości dalszego oszczędzania. Po
upływie trzech miesięcy od zmiany
pracy nowy pracodawca utworzy dla
pracownika kolejny rachunek PPK
w instytucji finansowej, z którą za-
warł umowę o zarządzanie i prowa-
dzenie PPK i na ten rachunek będą
dokonywane wpłaty - tłumaczy.
O tym, co stanie się ze środkami
zgromadzonymi na rachunkach
utworzonych przez poprzedniego
pracodawcę zdecyduje sam uczestnik.
Do wyboru są dwie możliwości.
Pierwsza: przeniesienie wszystkich
środków na nowy rachunek PPK.
W takim przypadku wszystkimi środ-
kami będzie zarządzać instytucja,
którą wybrał nowy pracodawca. Co
ważne, wypłata środków z PPK zwią-
zana z przeniesieniem ich na nowy
rachunek nie powoduje żadnych opłat
dla uczestnika. Druga możliwość to
pozostawienie środków na dotych-
czas°wym rachunku. W takiej sytuacji
Pozostawione tam środki będą w dal-
szym ciągu inwestowane przez insty-
h*cję wybraną przez poprzedniego
Pracodawcę, natomiast wszystkie
nowe wpłaty pracownika i obecnego
Pracodawcy oraz dopłaty od państwa
lrafią na nowo utworzony rachunek.
Niezależnie od rozwiązania, na
ore zdecyduje się pracownik, jego
g le ynym obowiązldem jest poinfor-
K ni0vvanie aktualnego pracodawcy
decy2)* > wskazanie instytu-
S J * ,która dotychczas zarządzała jego
P rachunkiem ppk.
O KIEDY MOŻNA WYPŁACIĆ
ŚRODKI Z PPK?
Głównym celem PPK jest oszczędza-
nie długoterminowe i gromadzenie
środków, które uczestnik będzie
mógł wykorzystać przede wszyst-
kim po zakończeniu aktywności za-
wodowej. Dlatego najkorzystniej-
szym rozwiązaniem jest wypłata
oszczędności po ukończeniu 60.
roku życia Jednak warto pamiętać,
że wszystkie środki zgromadzone na
rachunku PPK są własnością uczest-
nika i można z nich skorzystać na
wiele sposobów w dowolnym mo-
mencie. - Życie często zaskakuje
i bywa, że znajdujemy się w sytu-
acjach, w których pilnie potrzebuje-
my dodatkowych środków. Pomocą
mogą być wówczas oszczędności,
które zgromadziliśmy z myślą o na-
szej przyszłości. Chociaż PPK mają
służyć przede wszystkim jako do-
datkowe zabezpieczenie finansowe
po zakończeniu aktywności zawodo-
wej, to przepisy o PPK nie wyklucza-
ją możliwości wcześniejszego sko-
rzystania z tych środków - komen-
tuje Ewa Małyszko, prezes zarządu
PFRTFI.
Ustawa definiuje dwie sytuaqe,
w których wypłata środków z PPK
odbywa się bez dodatkowych opłat
dla uczestnika. Dotyczą one pokry-
cia wkładu własnego przy zakupie
domu lub mieszkania oraz sfinanso-
wania leczenia w przypadku poważ
nej choroby uczestnika lub jego naj
bliższych.
Jeśli uczestnik PPK, który nie
ukończył 45 lat, potrzebuje dodatko-
wych środków na pokrycie wkładu
własnego na zakup mieszkania lub
domu, może skorzystać z oszczęd-
ności zgromadzonych na rachunku
PPK. Korzystając z tego rozwiąza-
nia, należy pamiętać, że na zwrot
środków uczestnik ma 15 lat. - Zgro-
madzenie większej sumy pieniędzy
na wkład własny, który jest wyma-
gany przy kredycie hipotecznym,
dla wielu może stanowić wyzwanie,
zwłaszcza gdy mamy do sfinanso-
wania liczne wydatki związane z za-
kupem nieruchomości. W takim
przypadku pomocą mogą okazać się
oszczędności zgromadzone na ra-
chunku PPK. Wypłata z przeznacze-
niem na sfinansowanie wkładu wła-
snego odbywa się na wniosek
ZMIANA PRACY NIE MA WPŁYWU NA ŚRODKI
W PPK. BĘDZIE MOŻNA JE PRZEKAZAĆ NA KONTO
W INSTYTUCJI U NOWEGO PRACODAWCY
uczestnika. Jedynym ograniczeniem
jest fakt, że w ten sposób oszczędno-
ści z PPK można wykorzystać do sfi-
nansowania jednej inwestycji mięsz-
kaniowej - zaznacza Monika An-
drzejczyk, menedżer ds. PPK, PFR
TF1.
Drugą sytuacją, w której możemy
skorzystać z oszczędności zgroma-
dzonych w Pracowniczych Planach
Kapitałowych, jest poważna choroba
uczestnika lub jego najbliższych.
Ustawa umożliwia wypłatę nawet 25
proc zgromadzonych środków bez
konieczności ich zwrotu. Co ważne,
uczestnik nie musi również płacić
podatku od zysków kapitałowych.
- Aby móc skorzystać ze środków
PPK w takiej sytuacji, uczestnik bę-
dzie musiał ziozyć wniosek oraz do-
łączyć dokumenty potwierdzające
chorobę, np. zaświadczenie lekar-
skie lub orzeczenie o niepełno-
sprawności. Wypłata środków może
być jednorazowa lub w ratach. To
pozostaje do decyzji zamreresowa-
nego uczestnika. a środki można
otrzymać już w temume u dni -
mówi Monika Andrzejczyk
Oczywiście środki z rachunku
PPK można wypłacić także w dowol-
nym momencie. Jednak w sytuacjach
innych niż opisane powyżej, wypłata
środków wiąze się z pewnymi ogra-
niczeniami: 30 proc, środków po-
chodzących z wpłat pracodawcy tra-
fi na indywidualne konto uczestnika
w ZUS. Wynika to stąd, ze wcześniej
pracodawca był zwolniony z odpro-
wadzania składek ZUS od wpłat
przekazywanych na rachunek PPK
Dokonując zwrotu srodkow, uczest-
nik PPK powinien tez pamiętać
o tym. że jak przy każdych docho-
dach kapitałowych. będzie musial
zapłacie podatek od zysków kapita-
łowych t wynoszący obecnie 19
proc.). Ponadto uczestnik powinien
w takiej sytuacji zwrócić dopłaty,
które otrzymał od państwa, ponie-
waż są one nagrodą za długotermi-
nowe oszczędzanie. 0
tffCOMMMT POLSKA I • 2020 101
OBALAMY MITY
NA TEMAT PPK POJAWIA SIĘ WIELE OPINII I KOMENTARZY,
KTÓRE MAJĄ NIEWIELE WSPÓLNEGO Z RZECZYWISTOŚCIĄ.
POPULARNE MITY OBALA ARKADIUSZ PEŃSKI,
DYREKTOR DS. SPRZEDAŻY W PKO TFI.
MIT1
MUSZĘ PRZYSTĄPIĆ DO PPK
Uczestnictwo w PPK jest całkowi-
cie dobrowolne. Pracownik może
złożyć oświadczenie o rezygnacji
z dokonywania wpłat do PPK.
W takim przypadku pracodawca
też przestanie płacić począwszy
od miesiąca złożenia deklaracji.
Jednakże co cztery lata, w termi-
nie do ostatniego dnia lutego da-
nego roku, pracodawca zacznie
ponownie odprowadzać składki
na PPK w imieniu pracownika,
jednocześnie informując go o tym.
Jeśli osoba zatrudniona nadal
nie będzie zainteresowana uczest-
nictwem w programie, będzie mu-
siała ponownie złożyć stosowne
oświadczenie. Warto, zauważyć,
że te „cztery lata'* nie liczą się od
daty złożenia deklaracji o rezy-
gnacji. Są sztywno wyznaczone co
cztery lata. Jeśli więc, ktoś złoży
deklarację rezygnacji trzy miesią-
ce przed 28 lutego, to będzie musiał
zrobić to ponownie szybciej niż
przed upływem czterech pełnych lat.
Ponadto uczestnikami PPK nie zo-
staną również pracownicy firm, które
przed wdrożeniem reformy stworzy-
ły PPE, czyli Pracownicze Programy
Emerytalne i firma skorzystała ze
zwolnienia z obowiązku utworzenia
PPK. Warunek ten jest spełniony, gdy
do PPE przystąpiło min. 25 proc, za-
łogi, a wartość odprowadzanych
wpłat wynosi min. 3,5 proc, wysoko-
ści wynagrodzenia pracowników.
MIT 2
WYBÓR PPK OBOWIĄZUJE
PRZEZ CAŁE ŻYCIE
Pracownik nie ma możliwości samo-
dzielnej zmiany instytucji finanso-
wej prowadzącej jego PPK, tę bo-
wiem wybiera pracodawca. Na etapie
poszukiwania przez firmę najlepszej
oferty zatrudnieni mogą mieć wpływ
na to, kto będzie przez następne lata
gospodarować ich wpłatami. Praco-
dawca jest zobowiązany wybrać
partnera w porozumieniu z przed-
stawicielami pracowników lub
związkami zawodowymi, jeśli te
działają w przedsiębiorstwie. Jeżeli
porozumienie nie zostanie osiągnię-
te, dopiero wtedy zatrudniający sam
podejmuje decyzję. Zmiana przez
pracodawcę podmiotu zarządzające-
go PPK w danej firmie możliwa jest
praktycznie w każdym momencie.
Nie ma też obowiązku uzasadniania
takiej decyzji, W takim przypadku
podmiot zobligowany jest poinfor-
mować dotychczasową instytucję za-
rządzającą PPK o zawarciu nowej
umowy i dopełnić pozostałych for-
malności związanych z transferem
zgromadzonych środków.
MIT 3
PPK NIE OPŁACI SIĘ, JEŚLI
PRACODAWCA WYBIERZE
MINIMALNĄ STAWKĘ
Pracownik ma także wpływ na wyso-
kość środków zgromadzonych w ra-
mach PPK. Każdy może zadeklarować
chęć odprowadzania dodatkowych
2 proc, od swojego wynagrodzenia
i dzięki temu, zgromadzić dodatkowy
kapitał na emeryturę.
Warto podkreślić, że część pra-
codawców najprawdopodobniej
zdecyduje się na sfinansowanie
wpłat w wysokości większej niż po-
ziom minimalny. Wpłaty dodatko-
we mogą być przez nich traktowane
jako dodatkowy benefit, który obok
palaetu opieki zdrowotnej oraz
wstępów na siłownię, będzie zachę-
tą dla nowych pracowników i czyn-
nikiem budującym lojalność do-
tychczasowych.
MIT4
NIE MOGĘ WYPŁACIĆ PIENIĘDZY
Z PPK PRZED 60. ROKIEM ŻYCIA
Zgromadzone środki są prywatną
własnością osób należących do PPK
Podjęcie ich przed ukończeniem
60. roku życia z zachowaniem ko-
rzyści programu jest możliwe w ki
ku przypadkach:
• poważnego zachorowania pra-
cownika lub osoby bliskiej - do
25 proc, środków bez konieczności
ich zwrotu.
. Na potrzeby wkładu własnego
przy kredycie hipotecznym - do
100 proc., z koniecznością zwrotu
najpóźniej 15 lat od daty pobrania
środków z rachunku, przy czym
spłata musi rozpocząć się najpóźniej
pięć lat od wypłaty i dotyczy osób
przed 45. rokiem życia.
Zgromadzone środki można wy-
płacić w każdym momencie, będzie
to jednak wiązać się z utratą dopłat
od państwa oraz ulg podatkowych. Z
części finansowanej przez pracodaw-
cę 30 proc, środków zostanie przeka-
zane do ZUS i zapisane na koncie
emerytalnym.
MIT 5
BĘDĘ MUSIAŁ DECYDOWAĆ,
JAK ZAINWESTOWAĆ
ZGROMADZONE PIENIĄDZE
Pracownicze Plany Kapitałowe
oparte zostały o tzw. fundusze cy-
klu życia. Rozwiązanie to wybrano
ze względu na negatywne doświad-
czenia z innych krajów, gdzie pra-
cownicy musieli samodzielnie wy-
bierać rodzaj funduszu. Skutkowało
to niedopasowaniem sposobu inwe-
stowania środków do danego mo-
mentu życia. Na przykład pieniądze
pracownika tuż przed emeryturą
nadal były ulokowane w funduszu
inwestującym np. w akcje, których
ceny ulegają dużym zmianom.
Rozwiązanie zastosowane w PPK,
czyli fundusz zdefiniowanej daty
(cyklu życia), przewiduje inwestowa-
nie gromadzonych środków zależnie
od wieku uczestnika. Oznacza to lo-
kowanie środków w coraz bezpiecz-
niejsze instrumenty finansowe wraz
2 upływem lat pozostałych do osią-
gnięcia określonego w ustawie wie-
^U' W przypadku tego rozwiązania
n>e ma konieczności angażowania
uczestników PPK w decyzje o zmia-
nach sposobu inwestycji. Są one
2 góry założone. Można także samo-
KRYZYS NIE ZAGROZI
ŚRODKOM ZGROMADZONYM
W PPK. WRĘCZ PRZECIWNIE
-TO SZANSA NA WYŻSZĄ
STOPĘ ZWROTU
dzielnie, zgodnie z własnym profi-
lem ryzyka, wybrać jeden z sub-
funduszy PKO Emerytura - sfio, a
swoją decyzję zmieniać bez ograni-
czeń.
MIT 6
ZGROMADZONE PRZEZE MNIE
ŚRODKI MOGĄ ZOSTAĆ
PRZETRANSFEROWANE
PODOBNIE JAK PIENIĄDZE Z OFE
LUB MOŻE JE ZAJĄĆ KOMORNIK
Środki gromadzone w ramach PPK
są prywatną własnością uczestnika.
W odróżnieniu od OFE, w których
środki były uznawane za publiczne.
Zatem nie jest możliwe zajęcie pie-
niędzy zgromadzonych w PPK
przez państwo. Tym bardziej że
mogą one zostać w każdej chwili
wypłacone przez właściciela. Choć
trzeba pamiętać, że wiąże się to
z utratą dodatkowych korzyści
W przypadku PPK nie jest rów-
nież możliwe zajęcie komornicze.
Jedynym dopuszczonym wyjątkiem
jest obowiązek alimentacyjny.
MIT 7
CHCĄC ODKŁADAĆ PIENIĄDZE
W RAMACH PPK, UTONĘ
W GĄSZCZU BIUROKRACJI
Wszystkie obowiązki związane
z PPK ustawa nakłada na praco-
dawcę, nie na osobę zatrudnioną.
Przystąpienie do programu, dekla-
racja wysokości wpłat i rezygnacja
z uczestnictwa będą wymagać mi-
nimum formalności. Wybór insty-
tucji finansowej, która będzie pro-
wadzić PPK konkretnego pracowni-
ka, podpisanie odpowiednich
umów oraz zgłoszenie osoby za-
trudnionej do udziału w PPK spo-
czywać będzie na pracodawcy. O
GRZEGORZ WASZKIEWICZ
członek zarządu, broker ubezpieczeniowy.
Bezpieczenstwow8iznesie.pl
NA PPK NIE STRACISZ
PPK nie jest zmianą systemu emerytal-
nego. Ma przede wszystkim stanowić
dodatek do emerytury. Wysokość tego
dodatku w oczywisty sposób zależpć będzie
od wysokości wynagrodzenia oraz liczby lat
oszczędzania. Jednak spektakularną war-
tością jest fakt, że do przykładowych BO zł
własnych oszczędności drugie BO zl dokłada
pracodawca i państwo. W dodatku dzieje stę
to co miesiąc. Zatem z każdym miesiącem
trwania w programie otrzymujemy dodatko-
we kwoty do naszych oszczędności. z których
będziemy korzystali na emeryturze. Ustawo-
dawca zadbał też o limit kosztów związanych
z zarządzaniem naszymi oszczędnościami
Wszystko zawsze coś kosztuje, jednak
w przypadku PPK to maksymalnie 0.5 proc,
od aktywów rocznie. Jest to najtańsza forma
dostępna dla indywidualnego klienta nie
tylko w Polsce, ale też Europie i dodatkowo
bez żadnych opłat wstępnych czy manipu-
lacyjnych. Uczestnik nie musi tez obawiać
się nagłych spadków na giełdach, bowiem
struktura portfela inwestycyjnego, czyli
funduszy zdefiniowanej daty, uwzględnia
okres na jaki oszczędzamy. Dlatego im bliżej
jesteśmy okresu wypłaty, tym mniejszym
ryzykiem obarczone są nasze środki. Kilka
lat przed sześćdziesiątką nasze pieniądze
ulokowane będą w bezpiecznych obligacjach
skarbowych. A miesięczne regularne wpłaty
powodują, ze w okresach spadków, instytucje
zarządzające kupują dla nas taniej Czy moż-
na coś na tym stracić, zapytał mnie jeden
pracownik Stracić nie ale jeżeli teraz sami
będziemy oszczędzać wspomniane 80 zl. to
o tyle mniejsza będzie nasza bieżąca pensja,
a od wpłaty pracodawcy zapłacimy podatek
dochodowy Jednak pamiętajmy, że od wy-
płat z PPK po sześćdziesiątce nie zapłacimy
już żadnych podatków dochodowych.
& Anna Piątkowska
Najnowsze zmiany
w przepisach gospodarczych
• BEZPIECZEŃSTWO PRACY
W ENERGETYCE
26 marca weszło w życie nowe
Rozporządzenie Ministra Energii
w sprawie bezpieczeństwa i hi-
gieny pracy przy urządzeniach
energetycznych. Przepisy m in.
doprecyzowują definicję urzą-
dzenia energetycznego i zobo-
wiązują pracodawcę, aby zapew-
nił do każdego urządzenia ener-
getycznego instrukcję eksploata-
cji zawierającą informacje
niezbędne do jego bezpiecznej
obsługi. Zdefiniowane zostało też
pojęcie prac eksploatacyjnych
i osób funkcyjnych występują-
cych w strukturze organizacji
bezpiecznej pracy w energetyce.
Nowe rozporządzenie określa też
przypadki pozwalające na do-
puszczenie do wykonywania prac
eksploatacyjnych przy urządze-
niach energetycznych osoby nie-
będące osobami uprawnionymi.
• PRZEWÓZ OSÓB
Zgodnie z ustawą zwaną Uber
Lex od 1 kwietnia każdy, kto
prowadzi własną działalność
w zakresie przewozu osób, musi
mieć licencję taxi, a samochód,
którym wykonywana jest usłu-
ga, musi być oznakowany jako
taxi (lampa taxi oraz oznakowa-
nie wymagane przez miasto).
• JPKJ/AT Z DEKLARACJĄ
1 kwietnia, na podstawie zmie-
nionych przepisów ustawy o po-
datku od towarów i usług oraz
innych ustaw, dotychczasowe
deklaracje VAT-7 i VAT-7K będą
przesyłane łącznie z informacją
o ewidencji w jednym dokumen-
cie elektronicznym, w formie
JPK_V7M lub JPK_V7K. Nie bę-
dzie to dotyczyło skróconej de-
klaracji VAT w zakresie usług
taksówek osobowych opodatko-
wanych ryczałtem (VAT-12), jak
również pozostałych deklaracji
podatkowych (np. VAT-8, VAT-
-9M, VAT-10 czy VAT-14), do
których będą mieć zastosowanie
dotychczasowe przepisy.
Nowy JPK_VAT, który obej-
mie część deklaracyjną i ewi-
dencyjną, będą składać wszyscy
podatnicy zarejestrowani jako
podatnicy VAT czynni za okresy:
► od 1 kwietnia - obowiązkowo
tylko podatnicy będący dużymi
przedsiębiorcami, pozostali
mogą składać dobrowolnie*
► od 1 lipca - obowiązkowo wszy-
scy podatnicy (więcej: www.gov.
p 1/web/ ka s/stru ktury-jpk]
♦ W dniu opracowania tej infor-
macji w związku z rozprzestrze-
nianiem się koronawirusa Mini-
sterstwo Rozwoju przygotowywało
projekt specustawy zawierającej
pakiet osłonowy dla przedsiębior-
ców. Ujęto w nim m.in. przesunię-
cie wejścia w życie z 1 kwietnia
2020 r. na 1 lipca 2020 r. nowego
JPK - dotyczy to dużych przed-
siębiorców.
• NOWE STAWKI VATI WIS
1 kwietnia wejdą w życie przepi-
sy wprowadzające m.in. nową
matrycę stawek VAT oraz wią-
żącą informację stawkową (WIS).
Nowe regulacje wprowadzają:
► zmianą klasyfikacji towarów
i usług na potrzeby VAT
► uproszczenie systemu stawek VAT
► wprowadzenie WIS
► zmiany w systemie ryczałtowym
dla rolników
Identyfikowanie towarów
i usług na potrzeby VAT będzie
teraz odbywało się na podsta-
wie:
► nomenklatury scalanej (CN]
- dotyczy obrotu międzynarodo-
wego i obrotu wewnątrzws pól nu-
towego
► Polskiej Klasyfikacji Obiektów
Budowlanych w zakresie
towarów
► Polskiej Klasyfikacji Wyrobów
i Usług (PKWIU 2015)
w zakresie usług
Uproszczenie systemu stawek
VAT będzie polegało m.in. na ob-
jęciu jedną stawką w jak najwięk-
szym stopniu całych grup towa-
rowych, tzn. całych (w miarę
możliwości) działów CN, np. 08
- owoce i orzechy jadalne; skór-
ki owoców cytrusowych lub me-
lonów. Obecnie większość owo-
ców jest opodatkowana stawką
5 proc., stawka 8 proc, ma zasto-
sowanie do owoców tropikal-
nych, cytrusowych i podzwrotni-
kowych. W nowej matrycy VAT
wszystkie owoce (sklasyfikowane
w dziale CN 08) będą objęte
stawką 5 proc. Nastąpi także ge-
neralne obniżenie stawek (tzw.
równanie w dół) w przypadku
konieczności zmiany stawki na
dane towary, jednak dla zrówno-
ważenia efektu uproszczenia
matrycy stawki VAT na wybrane
towary będą podwyższone.
OBNIŻENIE STAWEK VAT
OLA NIEKTÓRYCH TOWARÓW:
► owoce tropikalne I cytrusowe, nie-
które orzechy z 8 proc, do 5 proc.
► pieczywo o terminie przydatności
do spożycia lub minimalnej trwa-
łości przekraczającej IM dni
z 8 proc, do 5 proc.
► wyroby ciastkarskie [z 8 proc, lub
23 proc. - w zależności od terminu
przydatności do spożycia lub mini-
malnej trwałości - do 5 proc.)
► zupy, buliony, żywność homogenizo-
wana - w tym dietetyczne środki
spożywcze specjalnego przezna-
czenia medycznego - z 8 proc,
do 5 proc.
► musztarda, niektóre przyprawy
przetworzone (np. pieprz, gałka
muszkatołowa, tymianek] z 23 proc,
do 8 proc.
► produkty dla niemowląt i dzieci tj.
żywność, smoczki, pieluszki oraz
foteliki samochodowe z 8 proc,
do 5 proc.
► artykuły higieniczne (podpaski,
tampony higieniczne, pieluchy)
z 8 proc, do S proc.
PODWYŻSZENIE STAWEK VAT
DLA NIEKTÓRYCH TOWARÓW:
► homary i ośmiornice oraz inne sko-
rupiaki, mięczaki i bezkręgowce
wodne (m.in. kraby, langusty, kre-
wetki, ostrygi, małże, ślimaki) oraz
przetwory z nich, kawior oraz na-
miastki kawioru, jak również sprze-
dawane w różnego rodzaju placów-
kach gastronomicznych posiłki, któ-
rych składnikiem są te produkty
z 5 proc, i 8 proc, do 23 proc.,
► lód używany do celów spożywczych
i celów chłodniczych z 8 proc.
do 23 proc.
► czasopisma specjalistyczne, z wyjąt-
kiem czasopism regionalnych i lokal-
nych drukowanych, na dyskach, pty"
tach itp. (dla których utrzymuje slą
stawkę S proc.) z 5 proc, do 8 proc.,
► drewno opałowe z 8 proc, do 23 proc.
Aby przyporządkować stawki
VAT do danego towaru lub usługi
oraz aby zapewnić im stosowną
ochronę wprowadzono wiążącą in
formację stawkową (WIS). JeStt0
decyzja wydawana przez dyrektora
Krajowej Informacji Skarbowej. WIS
zawiera opis towaru albo usługi, ich
odpowiednią klasyfikację oraz wła-
ściwy stawkę podatku VAT. Jeżeli
stawka nie jest uzależniona od za-
klasyfikowania danego towaru lub
usługi, ale od spełnienia definicji
(opisu) zawartej w odpowiednim
przepisie ustawy o VAT lub pozycji
załącznika do ustawy o VAT, przed-
miotem postępowania zakończone-
go wydaniem WIS będzie ustalenie,
czy opisany przez podatnika towar
lub usługa spełnia tę definicję. WIS
będzie mogła być również wykorzy-
stywana przez podatnika na potrze-
by stosowania innych przepisów
(np. interpretacja przepisów w za-
kresie zwolnienia z obowiązku sto-
sowania kas rejestrujących, stoso-
wania mechanizmu podzielonej
płatności, czy też zakresu zwolnie-
nia od podatku określonego w usta-
wie o VAT), o stosowaniu których
przesądza odpowiednie sklasyfiko-
wanie towaru/usługi.
WNIOSEK MOŻNA ZŁOŻYĆ:
► za pośrednictwem poczty na adres:
Krajowa Informacja Skarbowa
ul. Teodora Sixta 17
<13-300 Bielsko-Biała
► za pośrednictwem elektronicznej
platformy usług administracji pu-
blicznej e-PUAP
► osobiście w siedzibie KIS
Wniosek na jeden towar lub usłu-
gę kosztuje 40 zł. Jeżeli dotyczy on
świadczenia złożonego, opłata bę-
dzie iloczynem kwoty 40 zł i liczby
towarów lub usług składających się
na to świadczenie.
Wprowadzone zmiany dotyczące
systemu ryczałtowego dla rolników:
► zwolnienia od podatku wszystkich
towarów pochodzących z działalno-
ści rolniczej rolnika ryczałtowego,
czyli tych, które jest w stanie wyho-
dować i wyprodukować sam
► zwolnienia od podatku produktów
roślinnych I zwierzęcych przetworzo-
nych w sposób inny niż przemysłowy,
1 wyjątkiem tych z działów specjal-
nych i opodatkowanych akcyzę. Wa-
runkiem tego zwolnienia jest, aby
Produkty były wytworem własnej
pracy rolnika I co najmniej SO proc,
produktu pochodziła z własnej upra-
lub hodowli oraz prowadzana była
stosowna ewidencja sprzedaży.
KWIECIEŃ 2020
6 KWIETNIA
Wplata podatku VAT za ma-
rzec oraz złożenie deklaracji
VAT-14.
7 KWIETNIA
Opłacenie zryczałtowane-
go podatku dochodowego
pobranego w marcu od
należności wypłaconych
zagranicznej osobie prawnej
z tytułów wymienionych
w art 21 ust li art 22 ust 1
ustawy o podatku dochodo-
wym od osób prawnych.
Opłacenie zryczałtowanego
podatku dochodowego po-
branego w marcu od docho-
dów z dywidend oraz innych
przychodów z tytułu udziału
w zyskach osób prawnych.
Przekazanie podatnikom
mającym siedzibę lub
zarząd w Polsce informacji
CIT-7 o zryczałtowanym
podatku dochodowym
pobranym w marcu od
dochodów z dywidend oraz
innych przychodów z tytułu
udziału w zyskach osób
prawnych.
Opłacenie za marzec podat-
ku dochodowego w formie
karty podatkowej.
Opłacenie przez spółkę
przejmującą zryczałtowa-
nego podatku od dochodu,
o którym mowa w art 7b
ust 1 pkt 1 lit m tiret pierw-
sze ustawy o pdop powstałe-
go w marcu.
10 KWIETNIA
Składka ZUS za marzec
- osoby fizyczne opłacające
składki wyłącznie za siebie.
Złożenie zgłoszenia
INTRASTATza marzec.
1S KWIETNIA
Składka ZUS za marzec
- pozostali płatnicy składek
(z wyłączeniem osób
fizycznych opłacających
składki wyłącznie za siebie
oraz jednostek budżetowych
i samorządowych zakładów
budżetowych).
Opłacenie podatku od
nieruchomości i leśne-
go za kwiecień - dotyczy
osób prawnych, jednostek
organizacyjnych oraz spółek
nieposadających osobowo-
ści prawnej.
Wpłata na Pracowniczy Plan
Kapitałowy za marzec.
20 KWIETNIA
► Wpłata za marzec pobranych
zaliczek od przychodów ze
stosunku pracy.
► Wpłata za marzec zaiirypi*
na podatek dochodowy od
osób fizycznych i od osób
prawnych - podatek PTT i CfT.
Wpłata przez płatników wy-
mienionych w art 41 ustawy
o podatku dochodowym od
osób fizycznych, pobra-
nych zaliczek za marzec na
podatek dochodowy (np.
z tytułu umów zleceń) lub
zryczałtowanego podatku
dochodowego.
Wpłata za marzec ryczałtu
od przychodów ewidencjo-
nowanych.
b Wpłata za marzec na PFRON
Wpłata za marzec podatku
dochodowego od przycho-
dów z tytułu własności środ-
ka trwałego [nieruchomość,
której wartość początkowa
przekraczało min zł).
Wpłata zaliczki na podatek
dochodowy od osób fizycz-
nych i od osób prawnych za
I kwartał 2020 r.
Wpłata ryczałtu od przycho-
dów ewidencjonowanych za
I kwartał 2020 r.
r Wpłata przez spółką domi-
nującą reprezentującą po-
datkową grupę kapitałową,
zaliczki na podatek pobranej
za marzec.
Wpłata należnego zryczałto-
wanego podatku przez:
• podatnika wymienionego
wart. 17 ust 1 ustawy
o pdop. jeżeli w marcu
dochód z dywidendy oraz
innych przychodów z tytułu
udziałuwzyskachosób
prawnych wydatkowa, nie-
zgodnie z przeznaczeniem
określonym w oświadcze-
niu CłT-5
• spółkę, która w marcu
utraciła prawo do zwolnie-
nia. o którym mowa w art
22 ust 4 ustawy o pdop.
27 KWIETNIA
Opłacenie podatku VAT za
marzec oraz wysłanie dekla-
racji VAT-7. VAT-8. YAT-9M.
YAT-12.
Wpłata podatku VAT za
I kwartał oraz złożenie dekla-
racji VAT-7K
Wpłata podatku akcyzowego
za marzec oraz złożenie
deklaracji dla podatku akcy-
zowego.
Termin dla deklaracji VAT-UE
za marzec.
Wysłanie informacji podsu-
mowującej w obrocie krajo-
wym YAT-27 za marzec.
Wysłanie deklaracji VAT-13
za marzec przez przedstawi-
ciela podatkowego.
Wysłanie informacji o ewi-
dencji VAT w formie JPK
(JPK_VAT) za marzec.
30 KWIETNIA
Złożeni? przez osoby
fizyczne rocznego zeznania
o wysokości osiągniętego
dochodu (poniesionej straty]
za 2019 r. [PH-36. PIT-36L.
PfT-37, PIT-38. PłT-39] oraz
uiszczenie wynikającej z ze-
znania kwoty do zapłaty.
Złażenie oświadczenia
P1T-0P o przekazaniu 1 proc,
podatku na rzecz OPP przez
podatników, którzy od
organu rentowego otrzymali
roczne obliczenie podatku
PIT-40A.
Przekazanie za pomocą
środków komunikacji elek-
tronicznej szefowi Krajowej
Administracji Skarbowej
sprawozdania finansowego
za 2019 r. przez podatni-
ków podatku dochodowego
od osób fizycznych (pro-
wadzących księgi rachun-
kowe).
r' MACIEJ ŁUCZAK {radca prawny, publicysta}
UWAGA! KONTROLA SKARBOWA!
PRIMA APRILIS
W 2013 r. rozpocznie się seryjna produkcja polskiego samochodu elektrycznego. Potem
w ciągu każdego roku z taśmy będzie zjeżdżać 100 tys. takich pojazdów. Za pięć lat na
polskich drogach pojawi się milion elektrycznych aut (aktualnie mamy ich 8,5 tys.].
—----------o propagandowe deklaracje polityków, którzy polski samo-
chód elektryczny przedstawili jako nasz sztandarowy projekt
cywilizacyjny: - Tym autem otwieramy oczy niedowiarkom
i mówimy: to jest nasze, przez nas wykonane i to nie jest
wcale nasze ostatnie słowo!
Według harmonogramu już rok temu miał powstać proto-
typ elektrycznego kompaktowego pojazdu. Oczywiście nie zo-
stał stworzony, bo to wcale nie o samochód chodzi tylko o czysty piar. Nie-
stety cała historia przypomina jeden wielki primaaprilisowy żart Zaczęło
się od rozpisania konkursu na karoserię. Postanowienia regulaminu były
osobliwe. Zgłaszany projekt nie mógł godzić w uczucia religijne! Sic! Może
chodziło o to, aby z konkursu automatycznie eliminować artystkę Dorotę
Nieznalską znaną z podważania naszych chrześcijańskich fundamentów.
Projekt karoserii nie mógł również: kogokolwiek obrażać, stanowić
groźby skierowanej do innych osób oraz zawierać treści powszechnie
uznanych za wulgarne i obraźliwe. Czterech zwycięzców tej porywającej
rywalizacji podołało wyzwaniu. Zgłosili bowiem bryły auta, które nie obra-
żały uczuć religijnych i nie zawierały treści wulgarnych, a nawet obraźli-
wych. Ciężko było sprostać tym wyśrubowanym warunkom, ale co tam,
Polak przecież potrafi! Laureaci zainkasowali po 50 tys. zł, a ich projekty
wrzucono do głębokiej szuflady.
Aktualnie Piotr Zaremba, prezes ElectroMobility Poland, tłumaczy:
- Rozwijamy również dizajn samochodu, zakończyliśmy etap 2D i 3D,
pracujemy nad prototypami demonstracyjnymi Uff! Dzieje się. Najciekaw-
sze jest jednak to, że za budowę polskiego samochodu elektrycznego od-
powiedzialna będzie niemiecka firma EDAG Engineering To nie wszystko,
albowiem wiele wskazuje, że dostawcą platformy do produkcji auta
- a więc kluczowych podzespołów - będzie również niemiecki Volkswa-
gen. A przecież nie mieliśmy już się trzymać niemieckiej nogawki od
spodni! W tym kontekście całkowicie uprawnione są historyczne analogie.
Oto sztandarowy projekt III Rzeszy zakładał bowiem też stworzenie lu-
dowego pojazdu, oczywiście chodzi o volkswagena. Projekt techniczny wy-
konał inżynier Ferdinand Porsche, a w sprawie karoserii nie zawracano so-
bie głowy jakimiś konkursami, w których nie mogliby występować
przedstawiciele sztuki zwyrodniałej (cóż mógłby zaproponować taki Ko-
koschka!?). Zwrócono się więc od razu do świetnego fachowca - artysty
malarza, dizajnera i niespełnionego architekta Adolfa Hitlera. To on był po-
mysłodawcą karoserii. Kształt był inspirowany majowym chrabąszczem
(Maikafig). Do produkcji garbusa stworzono nawet Miasto Samochodu Or-
ganizacji „Siła przez Radość", a więc Wolfsburg Cenę auta skalkulowano
na 1000 marek, a od 1938 r. rozprowadzano książeczki oszczędnościowe
pod hasłem: „Jakchcesz jeździć własnym autem, płać 5 marek tygodnio-
wo". Zgłosiło się 336 tys. chętnych, ale nikt nie doczekał się własnego sa-
NIE MOŻE OB-
RAŻAĆ UCZUĆ
RELIGIJNYCH
ANI BYĆ WUL-
GARNY... MOWA
PRZECIEŻ
OPOLSKIM
AUCIE ELEK-
TRYCZNYM!
mochodu do końca istnienia III Rze-
szy. W okresie wojny wyprodukowano
jedynie niewielką partię pojazdów dla
Wehrmachtu.
Znacznie później pojawiła się jakaś
rekompensata dla wytrwałych i nie-
złomnie wierzących, że zasiądą za
kierownicą własnego ludowego pojaz-
du. Oszczędzający w czasach III Rze-
szy w 1961 r. przy zakupie VW otrzy-
mali rabat w wysokości 600 marek.
Okazuje się, że polski samochód
elektryczny ma być również głównie
sprzedawany za miesięczne raty! A to
już najprawdziwszy PRL z jego ksią-
żeczkami PKO, na które można było
wygrać auto. „Zamiast chować do
kurnika lepiej wpłacać na fiacika!"
- głosił popularny slogan reklamowy.
'Tymczasem najlepiej realia polskiej
elektromobilności pokazuje casus
rozporządzenia w sprawie dopłaty dla
indywidualnych nabywców takich po-
jazdów. Chociaż przepisy obowiązują
od początku roku nie udało się jeszcze
uruchomić tej procedury. Nikt więc
nie otrzymał nawet złotówki
A nasza dzielna policja ogłosiła
przetarg na samochody elektryczne.
Szczegółowo w nim określono, że po-
trzebny jej pojazd o mocy co najmniej
150 kW (204 KM). Jego prędkość mak-
symalna nie może być mniejsza niż
160 km/godz. Akumulator musi mieć
co najmniej 60 kWh pojemności i wy-
starczyć na przejechanie na jednym
ładowaniu przynajmniej 55® k™ fa-
chowcy przyjrzeli się całej specyfikacji
i co się okazało. Tylko jeden samo-
chód spełnia takie warunki, jest to Kia
e-Niro. A to przecież ulubiona marka
polskiej policji! Najprawdziwszy pri-
ma aprilis. ®
5TOCK
00 JAZDY, GOTOWI, START!
Jeśli adrenalina, to tylko ta płynąca z szybkiej jazdy Podpowiadamy jak wybrać optymalne
ubezpieczenie i testujemy opony w ekstremalnych warunkach
0
BEZ BÓLU GŁOWY, CZYLI JAK WYBRAĆ
DOBRE UBEZPIECZENIE
i — Jarosław Horodeckl
O ile ubezpieczenie komunikacyjne OC jest obowiązkowe,
to już AC kupujemy, by zapewnić sobie spokój. Na co
warto zwrócić uwagę przy wyborze? Który z pakietów
ubezpieczeń będzie optymalny? Opcji jest mnóstwo,
podobnie jak haczyków.
Wybór ubezpiecze-
nia AC można
porównać do
konfigurowania
nowego auta. Nie
dość, że trzeba
wybrać markę i model, to w drugiej
kolejności mamy jeszcze przed sobą
dziesiątki innych opcji: od rodzaju
i mocy silnika aż po kolor listew
zdobiących boczki drzwi. A wszyst-
ko to ma wpływ na cenę i na nasze
późniejsze zadowolenie z użytkowa-
nia auta Podobnie jest z AC. Przez
lata towarzystwa ubezpieczeniowe
zbudowały tak skomplikowane ofer-
ty, że zwykłym śmiertelnikom może
być ciężko połapać się we wszyst-
kich opcjach, niuansach i zastrzeże-
niach. Tymczasem to konieczne, by
w momencie wypłaty odszkodowa-
nia nie być rozczarowanym.
PRZEDSIĘBIORCA MA ŁATWIEJ
Największe możliwości mają klienci
indywidualni, którzy mogą z dużą
swobodą dobierać wszelkie parame-
try polisy. Duży wybór to oczywi-
ście też spory kłopot i konieczność
przekopania się przez ogólne wa-
runki ubezpieczenia (słynne OWU).
Pod tym względem przedsiębiorcy,
którzy biorą auto w leasing (trady-
cyjny lub w postaci tzw. najmu
długoterminowego), mają nieco
łatwiej. Dlaczego? Bo większość de-
cyzji podejmuje firma, która pozo-
staje właścicielem leasingowanego
samochodu.
Choć taka forma finansowania
zwykle okazuje się korzystna dla
osób prowadzących działalność go-
spodarczą (szczególnie płatników
VAT), to jednak decydując się na
taką formę finansowania, trzeba pa-
miętać o dodatkowych opłatach,
a do nich należy konieczność wyku-
pienia pełnego ubezpieczenia AC.
Pełnego i pełnoplatnego, bo skoro
umowę zawiera firma leasingowa,
to przecież użytkownik auta nie bę-
dzie nabywał prawa do zniżek. Nie
da się też wykorzystać wcześniej
zgromadzonych rabatów, jakie
SZKODA CAŁKO-
WITA? Wtedy naj-
bardziej przydaje
się ubezpieczenie
typu GAP
można otrzymać, wykupując polisę
dla klienta indywidualnego.
W ramach niektórych umów
leasingowych (warto to sprawdzić
przed złożeniem podpisu), można
jednak wybrać ubezpieczyciela:
albo dowolnego (ale oferującego
pakiet ubezpieczeń zgodny z wy-
mogami leasingodawcy), albo
z określonej listy. Niekiedy jednak
umowa określa dokładnie rodzaj
polisy i towarzystwo ubezpieczę-
niowe. Gdy jednak tak nie jest,
można być pewnym, że konieczne
będzie wykupienie pełnego pakietu
ubezpieczeń komunikacyjnych,
czyli OC, AC oraz NNW (od na-
stępstw nieszczęśliwych wypad-
ków). Leasingodawca musi mieć
wszak pewność, że w razie uszko-
dzenia auta lub jego kradzieży,
otrzyma odpowiednie odszkodowa-
nie. Z kolei użytkownik pojazdu
może liczyć, że uniknie dodatko-
wych kosztów. Tyle że koszt polisy
towarzyszącej umowie leasingu
może być spory. Warunki, które
musi ona spełnić to często brak
udziału własnego, naprawy w auto-
ryzowanych serwisach oraz stała
suma ubezpieczenia (nie może być
pomniejszania wraz z wiekiem
auta). To w zasadzie minimum.
Czy zatem warto samodzielnie
szukać ofert ubezpieczycieli (jeśli
jest w ogóle taka możliwość), czy
skorzystać z oferty, jaką zwykle
dają leasingodawcy? To zależy.
Podejmując decyzję, trzeba po pro-
stu zapoznać się z ofertą całego
rynku. Niektóre firmy leasingowe
na ubezpieczeniu chcą dodatkowo
zarobić, ale inne zaproponują staw-
ki korzystne dla klienta. W tym dru-
gim przypadku są to szczególnie
firmy związane z importerami po-
szczególnych marek. Zależy im na
przyciąganiu nowych klientów
i niedrogie ubezpieczenie to jedna
z zachęt. Ale uwaga! W drugim roku
eksploatacji stawki mogą znacznie
wzrosnąć. Wtedy zwykle kończą się
promocje „na zachętę".
Warto jeszcze dodać, że niektóre
umowy leasingu mogą przewidywać
opłatę za zgodę leasingodawcy na sa-
modzielnie wyszukanie ubezpieczy-
ciela. Kolejna sprawa: własny wybór
może oznaczać, że składka nie będzie
mogła być dołączona do rat leasingo-
wych. Dla niektórych jedna, duża
wpłata może być mniej korzystnym
rozwiązaniem niż dwanaście rat, na-
wet jeśli w sumie będzie do zapłace-
n’a ni€co większa kwota.
Dobrze też pomyśleć o ubezpie-
czeniu GAP, Kiedy się przyda? W za-
sadzie tylko w przypadku szkody
całkowitej. Przykładowo, gdy do
spłaty pozostało 50 tys. zł. a po wy-
padku orzeczono szkodę całkowitą
‘wartość odszkodowania określono
na 40 tys. zł. W takim przypadku do
spłaty pozostanie jeszcze 10 tys. zl
a może się okazać, że nie da się jej'
uzyskać za przekazany przez ubez-
pieczyciela wrak. Wtedy kwotę tę.
bez ubezpieczenia GAP, trzeba po-
kryć z własnej kieszeni.
DUŻY WYBÓR,
DUŻA ODPOWIEDZIALNOŚĆ
Nieco inaczej jest w przypadku
ubezpieczenia samochodu, który
jest własnością użytkownika. W tym
przypadku obowiązują zniżki. Jeśli
ktoś jeździ od lat bez żadnych
szkód, w wielu towarzystwach może
uzyskać zniżki sięgające nawet
70 proc, w stosunku do podstawo-
wych stawek. To oszczędność sięga-
jąca czasem nawet kilku tysięcy zło-
tych, bo pełne ubezpieczenie AC
drogiego auta może być bardzo
kosztowne.
Jak jednak określić warunki
ubezpieczenia? Pierwszy krok to
jego zakres. Każdy ubezpieczyciel
w przypadku AC ma prawo przed-
stawić własną ofertę z licznymi
opcjami, zastrzeżeniami, wyłącze-
niami. Trzeba je znać, by później
uniknąć rozczarowań. Najpierw
trzeba więc sprawdzić, czy dana
propozycja to ubezpieczenie od na-
zwanych ryzyk (stosowane czę-
ściej), czy też tzw. all risks, czyli od
wszystkich zdarzeń, ale z wyszcze-
gólnionymi wyjątkami. W tym
pierwszym przypadku w ogólnych
warunkach ubezpieczenia będą opi-
sane tylko te zdarzenia, które są ob-
jęte ochroną. Najczęściej to kolizje
z innymi uczestnikami ruchu, zwie-
rzętami i przeszkodami (np. słup,
znak drogowy, drzewo, mur), pożar
albo wybuch, a także ekstremalne
zdarzenia pogodowe (np. grad, bu-
rza, powódź, wichura). Zwykle
w standardzie będzie też finanso-
wanie naprawy auta lub rekompen-
sata za jego dewastację, a także
odszkodowanie w przypadku kra-
dzieży samochodu albo jego wypo-
sażenia. Ubezpieczenie all risks
oznacza zaś odpowiedzialność za
JAK ZMNIEJ-
SZYĆ KOSZTY
POLISY AC?
ODWAŻNIE
ZREZYGNOWAĆ
ZODSZKODO-
WANIA ZA ZDA-
RZENIA WG NAS
MAŁO PRAWDO-
PODOBNE
wszystkie zdarzenia, a na liście za-
wartej w OWU zobaczymy jedynie
listę sytuacji, w których ubezpieczy-
ciel może odmówić wypłaty. Jest to
zwykle rażące niedbalstwo kierowcy
(np. kluczyk) pozostawione w sta-
cyjce, jazda niezgodna z przepisa-
mi) czy tez kierowanie pod wpły
wem alkoholu lub narkotyków
Podobne wyłączenia znajdziemy
jednak w przypadku niemal każde)
polisy komunikacyjnej
Jak jednak, wyjąwszy wypraco-
wane przez lata zniżki, można obni-
żyć koszt polisy AC7 Cóż, oprócz po-
szukiwania najtańszej oferty, to
jedynie ograniczanie zakresu ubez-
pieczenia. W przypadku większości
towarzystw ubezpieczeniowych,
możliwości są naprawdę spore.
Przykładowo, można zrezygnować
z odszkodowania za niektóre zda-
rzenia. które w naszej ocenie są
mało prawdopodobne Jeśli auto za-
wsze stoi w garażu, można zrezy-
gnować z ubezpieczenia od kradzie-
ży' lub wandalizmu Jeżeli porusza
się tylko po jednym mieście, można
ograniczyć działanie assistance
Inna opcja to wykupienie tzw mim-
-AC, które może przewidywać jedy-
nie ochronę w przypadku całkowitej
utraty' pojazdu 1 po kradzieży', poża-
rze lub szkodzie całkowitej)
Możliwości zmniejszania stawek
jest jednak jeszcze więcei Wezmy
choćby kwestię sposobu likwidacji
Sprawdź czy twoja polisa AC działa także poza Pol-
ską. W UE nie powinno być 2 tym problemu, ale
już Rosja. Ukraina. Białoruś czy Mołdawia są z dzia-
łania polisy często wyłączone. Warto tez sprawdzić,
czy polisa obejmuje kradzież auta za granicą.
Gdy dojdzie do uszkodzenia pojazdu, trzeba jak
najszybciej skontaktować się z ubezpieczycielem.
W niektórych przypadkach może być możliwa na-
prawa na miejscu, ale tylko w takim zakresie, który
umożliwi dalszą jazdę. W takiej sytuacji całkowita
likwidacja szkody ma już się odbyć na terenie Polski.
Niektóre polisy mogą jednak dopuszczać pełną
likwidację szkody za granicą. Więcej: www.pbuk.pl
(Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych).
ui rr.MPMO POI SM
109
szkody. Można się zdecydować na
polisę przewidującą naprawy bez-
gotówkowe w ASO z użyciem jedy-
nie markowych części. To najdroż-
sza opcja.
Można jednak wybrać nieco tań-
szą, szczególnie w przypadku aut
po gwarancji. Wówczas naprawa
odbędzie w serwisie partnerskim
ubezpieczyciela, a użyte części to
najczęściej dobrej klasy zamienniki.
W obu przypadkach rozliczenie na-
prawy nastąpi między ubezpieczy-
cielem a warsztatem.
Najtańszą opcją będzie zaś roz-
liczanie napraw poprzez ustalenie
kosztorysu i wypłatę gotówki.
Kłopot w tym, że w tym przypad-
ku wielu ubezpieczycieli pozwala
sobie na nieuczciwe praktyki, któ-
re wielokrotnie punktowały już
organizacje konsumenckie. Na co
więc należy zwrócić uwagę? Otóż
odszkodowanie w przypadku kosz-
torysu może się okazać niewystar-
czające do dokonania naprawy, bo
ubezpieczyciele chętnie bazują na
cenach najtańszych części i kosz-
cie robocizny, który nie ma nic
wspólnego z rynkową rzeczywi-
stością w dużych miastach. Do
tego jeszcze dochodzi kwestia
amortyzacji cen części. W niektó-
rych umowach polisy AC pojawia
się zastrzeżenie, że ceny części
będą pomniejszone, zależnie od
wieku auta. Może się zatem zda-
rzyć, że po zgłoszeniu szkody, do
której naprawy potrzebne są czę-
ści za 1000 zł, ostatecznie dosta-
niemy jedynie 400 zł, bo akurat
dla samochodów w danym wieku
ubezpieczyciel obniża wycenę
o 60 proc. W praktyce więc nie uda
się naprawić auta z wykorzysta-
niem nowych części. To ubezpie-
czeniowa praktyka, która nie po-
winna mieć miejsca, bo niestety
podtrzymuje zjawisko kradzieży
aut, które następnie rozbierane są
na części.
Kupując polisę AC, warto więc
zwrócić uwagę, czy przypadkiem
nie znalazł się w niej zapis
o amortyzacji kosztów części.
Już lepszym sposobem na obni-
żenie ceny polisy AC może być zde-
cydowanie się na tzw. udział wła-
sny. Oznacza, to, że wyznaczamy
sumę, ponad którą będzie wypłaca-
ne odszkodowanie. Jeśli zatem
w wyniku zdarzenia powinniśmy
otrzymać 5 tys. zł, lecz udział wła-
sny to 500 zł, to w praktyce otrzy-
mamy 4,5 tys. zł. Jeśli zaś likwidacja
drobnej szkody będzie kosztować
mniej niż 500 zł, to w ogóle nie
otrzymamy odszkodowania. Sumę
udziału własnego można ustalić jako
konkretną kwotę lub jako procent
odszkodowania.
Podobna opcja to tzw. franszyza
integralna, czyli zastrzeżenie, że
ubezpieczyciel nie odpowiada za
drobne szkody do określonej warto-
ści. Przykładowo, jeśli naprawa
uszkodzeń będzie kosztować mniej
niż 1000 zł, nie dostaniemy nic,
o ile suma franszyzy została ustalo-
na na tę kwotę. Jeśli jednak napra-
wa będzie wyceniona na 1500 zł, to
otrzymamy pełną kwotę ubezpie-
czenia.
DROBNE NAPRAWY, SPORE KOSZTY
Kolejne ważne opcje to tzw. stała
suma oraz odnawialna kwota ubez-
pieczenia. W tym pierwszym przy-
padku chodzi o to, by suma ubez-
pieczenia nie zmniejszała się od
dnia wykupienia polisy. Jeśli zatem
pierwszego dnia samochód wyce-
niono na 30 tys. zł, to po pól roku
odszkodowanie w przypadku jego
kradzieży lub zniszczenia nadal bę-
dzie wynosić tyle samo. Gdy nie ma
takiego zapisu, ubezpieczyciel
może stwierdzić, że wartość pojaz-
du spadła i proponować niższą
kwotę odszkodowania. Odnawialna
kwota dotyczy zaś sytuacji, gdy
w okresie trwania polisy wypłacane
są odszkodowania np. za drobne
naprawy. Każda wyplata powoduje
obniżenie wartości polisy, więc je-
żeli po kilku naprawach auto zosta-
nie skradzione, otrzymamy kwotę
pomniejszoną o wcześniejsze wy-
płaty. Z opcją odnawialnej kwoty
ubezpieczenia, pozostanie ona nie-
zmieniona. Tańsza jest oczywiście
polisa, która przewiduje obniżanie
dostępnej kwoty.
Na cenę AC wpływa też wiele in-
nych dodatków, które wybieramy,
konfigurując polisę. Przykładowo,
mogą to być usługi assistance, zwy-
kle powiązane właśnie z AC. Jego
cena zależy np. od limitów odległo-
ści, na jaką może być holowane
POWÓDŹ CZY
MOŻE LĄDOWA-
NIE W BASENIE?
CZASEM TRUD-
NO WYOBRAZIĆ
SOBIE POTEN-
CJALNĄ SZKODĘ
uszkodzone auto, warunków nocle-
gu czy też obszaru obowiązywania
assistance (Polska czy również inne
kraje). W ramach tego ubezpiecze-
nia można także liczyć na wsparcie,
gdy w baku zabraknie paliwa, jeśli
zamrożone są zamki, albo w przy-
padku wyładowania akumulatora.
Kolejne dodatki do AC to ubez-
pieczenie szyb czy opon. To ele-
menty, które mogą ulec uszkodze-
niu np. przez kamień, który poleci
spod poprzedzającego samochodu
albo po wjechaniu w dziurę czy na
duży gwóźdź. W takich przypadkach
można korzystać ze zwykłego AC,
ale wówczas tracimy zniżki za bez-
szkodowość. Dodatkowe ubezpie-
czenie sprawi, że pozostaną one
niezmienione.
Jak widać AC to bardzo złożony
produkt, którego koszt może być
bardzo różny. Dość powiedzieć, że
ta sama osoba za ten sam pojazd
może wykupić AC za 500 zł, ale
również za 3 tys. zł. Wszystko zale-
ży od wybranych opcji. Trzeba też
dodać, że sama podstawowa skład-
ka zależy od wielu czynników, jak
wartość auta, jego wiek, przebieg,
zamontowane zabezpieczenia,
miejsce parkowania oraz wiek kie-
rowcy, jego stan cywilny i miejsce
zamieszkania.
Na szczęście w doborze optymal-
nego pakietu mogą pomóc już nie
tylko agencji obsługujący wiele firm
ubezpieczeniowych, lecz również
popularne, internetowe przeglądar-
ki. Warto sprawdzić kilka z nich, bo
w swoich systemach mają one czę-
sto wszczepione promocje niektó-
rych towarzystw. Ich oferty będą
wówczas szczególnie polecane,
a wcale nie muszą być najbardziej
korzystne. ®
ADOBt STGCK
BLISKO KLASY PREMIUM
Tradycyjne silniki nie mają najlepszej prasy. Mazda 3 w wersji SkyActiv-X dowodzi jednak,
że jednostki benzynowe - gdy zastosować ciekawe rozwiązania techniczne - mogą mało palić
i zapewniać dobre osiągi. Jak diesel, ale bez jego wad.
Jarosław Horodecki ----------------------------------------------------------------------------------------------------
MAZDA 3 SKYACTIV-X
silnik: 2.0 R4, benzynowy, 160 KM, 22*4 Nm
skrzynia biegów: ręczna. 6-biegowa,
napęd na przednie koła
prędkość maksymalna: 216 km/godz.,
0-100 km/godz, - 8,2 sek.
średnie zużycie paliwa: 5.61/100 km
cena: od 109 900 zl
Mazda przekonuje,
że jest jeszcze
przestrzeń dla aut
z silnikami spalino-
wymi. I choć teraz
promowana jest
elektromobilność,
to jednak w nadchodzących latach na
pewno nie rozstaniemy się ani z ben-
zyną, ani z olejem napędowym. Tyle
że diesle, choć zużywają niewiele pa-
liwa, bywają głośne, a sposób ich
pracy nie każdemu odpowiada. Maz-
da pracowała więc od lat nad jed-
nostką, która połączyłaby pozytywne
cechy obu rodzajów silników spali-
nowych. Skutkiem tych prac jest na-
pęd SkyActiv-X, czyli 2-litrowy silnik
benzynowy, który w pewnych wa-
runkach jest oszczędny jak diesel.
Zastosowano go min. w Maz-
dzie 3, która jest kompaktowym
hatchbackiem. To jeden z najbar-
dziej popularnych rodzajów aut ze
względu na swoją uniwersalność.
Niewielkie rozmiary nadwozia spra-
wiają, że Mazda 3 jest poręczna
w mieście: łatwo ją zaparkować,
można też bez problemu wykony-
wać manewry na zatłoczonych par-
kingach. Kompakty zwykle są też
wystarczająco duże, by mogły ucho-
dzić za auto rodzinne, dobre np.
na wakacyjny albo weekendowy
wyjazd.
Mazda 3 zdecydowanie lepiej
spełnia się w roli auta do miasta. Gdy
ma odgrywać rolę rodzinnego wozu,
jest już nieco gorzej. Minusem Mazdy
jest też jej bagażnik, który ma obję-
tość 358 l. To jeden z najgorszych
wyników w gronie kompaktowych
hatchbacków. Dla porównania, ba-
gażnik rekordzistki, czyli Śkody Octa-
ch ma objętość 600 1, a np. Volkswa-
gena Golfa VII - 3801.
t»Trójka” nie rozpieszcza też ilo-
ścią miejsca z tyłu. Przestrzeni na
nogi jest nieco mniej niż w większo-
ści aut tej klasy, podobnie jest
z liczbą centymetrów nad głowami
°sób podróżujących z tyłu. Ktoś, kto
ma 180 cm wzrostu, może nie być
zadowolony. Optycznie przestrzeń
zmniejszają też relatywnie małe
°kna w tylnych drzwiach oraz dość
gruby tylny słupek. Czy zatem Maz-
da 3 to auto, które nie jest warte
uwagi? Nic z tych rzeczy. Na wspo-
mnianych kwestiach w zasadzie
kończy się lista wad tego modelu.
JAPOŃSKA PRECYZJA
Jakość wykończenia wnętrza można
określić jako wzorcową, oczywiście
biorąc pod uwagę standardy w gru-
pie aut kompaktowych. Mazda 3
może być wzorcem jakości tworzyw
i to nawet dla marek klasy premium.
Plastiki znajdujące się w widocznych
miejscach nie tylko wyglądają do-
brze, ale są też miękkie. Wszystko
wokół kierowcy i pasażerów wygląda
na dobrze poskręcane i starannie
zmontowane. Tego wrażenia nie
psują liczne na kokpicie pokrętła
i przełączniki. Są precyzyjne i przy-
jemne w dotyku. Widać tu tę uznaną
w Polsce, słynną japońską jakość,
która w dzisiejszych czasach nie jest
tak oczywista we wszystkich mode-
lach rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni.
Warto wspomnieć, że Mazda sta-
wia na bogate wyposażenie. Nawet
w najtańszej wersji mamy min. sys-
tem multimedialny z 8,8-calowym
JAZDA MAZDĄ
Unikalną cechą Mazdy 3 w wersji SkyActiv-X
jest jej silnik. Choć tankujemy go benzyną, to
momentami zachowuje się jak silnik Diesla
Zastosowano w nim rozwiązanie, które Mazda
określa skrótem SPCCI. czyli spork controlled com-
pression ignition (kontrolowany przez iskrę zapłon
samoczynny). Co się pod tym kryje?
Silnik Mazdy, pracując pod niewielkim obciąże-
niem. czyli gdy gaz jest lekko wciśnięty. wykorzy-
stuje ubogą mieszankę paliwa i powietrza, która
trafia do cylindra. Stopień sprężania wynosi wów-
czas 16,3:1, czyli jest bliższy dieslom niż silnikom
na benzynę. Dopiero gdy mieszanka jest sprężana
w momencie opuszczania się tłoka, dodawana
jest niewielka ilość bogatej mieszanki i to jedynie
w pobliżu świecy, która ją zapala za pomocą iskry.
Dopiero wtedy wybucha pozostała część mieszanki
paliwowo-powietrznej. tej uboższej. Co to daje?
Gdy nie potrzebujemy świetnych osiągow. np.
w ruchu miejskim, auto pali mniej 1 emituje mniej
spalin Gdy chcemy skorzystać z dobrych osiągow
180-konnej Mazdy 3 (właśnie tyle koni ma silnik
SkyActiv-X) 1 pozwalamy obrotom silnika prze-
kroczyć ok 5000 obr./min jednostka ta działa jak
zwykły, wolnossący .benzyniak'. Czasem wspoma-
ga go duży rozruszmk-alternator, który odzyskuje
energię hamowania 1 zgromadzony prąd wykorzy-
stuje, gdy np. trzeba nagle przyspieszyć.
I
RIV E
TESTUJEMY
ekranem, do którego można pod-
łączyć smartfon, wykorzystując
interfejs Android Auto albo Apple
CarPlay. Mamy też cyfrowe
wskaźniki wyświetlane na 7-calo-
wym ekranie. Szkoda tylko, że
trzeba pogodzić się z ich układem
przygotowanym przez Mazdę. Nie
ma możliwości tak swobodnej
konfiguracji, jak np. w wirtual-
nych kokpitach Śkody, Audi albo
Volkswagena. Tymczasem możli-
wość zmiany wyglądu wskaźni-
ków na pewno doceniłoby wielu
nabywców Mazdy. Warto dodać
jednak, że w standardzie jest jesz-
cze HUD, czyli wyświetlacz poka-
zujący podstawowe dane na linii
wzroku kierowcy, na przedniej
szybie. W tej klasie aut to nadal
rzadkość. A jak Mazda 3 jeździ?
W wersji SkyActiv-X najważniej-
szy jest silnik, który - choć na
benzynę - chwilami działa jak
diesel (więcej w ramce). Z punk-
tu widzenia kierowcy silnik ten,
zwykle nie zachowuje się inaczej
niż każda jednostka na benzynę.
Ot, przyspiesza, zużywa paliwo,
nie za bardzo hałasuje. Po uru-
chomieniu go w kabinie nadal
panuje cisza i to nawet, gdy star-
tujemy przy niskich temperatu-
rach. Gdy już ruszymy i przekra-
czamy 1500 obr./min, silnik
SkyActiv-X zaczyna brzmieć jak
mocno stłumiony diesel - przy
niskich obrotach jednostka ta
wykorzystuje bowiem opracowa-
ną przez Mazdę technologię spe-
cyficznego sposobu zapalania mie-
szanki paliwowo-powietrznej. To
właśnie dzięki niej ta jednostka zu-
żywa niewiele benzyny, gdy pracuje
pod niewielkim obciążeniem. Dopie-
ro po przekroczeniu 4500 obr./min
albo po zdecydowanym wciśnięciu
pedału gazu, silnik zaczyna brzmieć
jak „benzyniak”. W odróżnieniu od
diesli, tu można doprowadzić
strzałkę obrotomierza do niemal
7000 obr./min. I jeszcze jedno: sys-
tem start-stop w dieslach zwykle
nie działa zbyt płynnie. W Maździe
w zasadzie nie zauważymy, kiedy
silnik się wyłącza, a kiedy zapala.
Jeżdżąc Mazdą 3 SkyActiv-X po
mieście i na trasie, można uzyskać
wynik 61/100 km, o ile nie wykorzy-
stuje się w pełni osiągów 180-konnej
jednostki. Gdy będziemy jeździć bar-
dziej dynamicznie, apetyt na paliwo
wzrośnie nawet o 21/100 km. Pokusa
jest jednak spora, bo zawieszenie
Mazdy i jej układ kierowniczy skła-
niają do szybkiej jazdy.
AUTO, KTÓRE LUBI ZAKRĘTY
Ten model bardzo lubi kręte drogi.
Nadwozie, w trakcie pokonywania
łuków, niemal się nie przechyla,
a granica przyczepności kół przesu-
nięta jest dalej niż w przypadku
większości rywali. Mazda jest bliska
pod tym względem Fordowi Focuso-
wi, który - w obecnej generacji
- należy do najlepiej jeżdżących
kompaktów. Krótko mówiąc, kiero-
wanie Mazdą 3 może dawać napraw-
dę mnóstwo frajdy. ©
Podstawowa wersja
Forda Focus ma silnik
1.0 o mocy 100 KM i na
pewno nie jest to rywal
dla Mazdy z jednostką
SkyActiv-X. Kompak-
towego Forda można
jednak kupić także
Z 1,5-litrową jednostką
na benzynę o mocy
182 KM. Takie auto
kosztuje co najmniej
106 650 zł i w standar-
dzie ma automatyczną
skrzynię biegów. Focus
dostępny jest też jako
kombi z 608-litrowym
bagażnikiem.
To jeden z najchętniej
kupowanych kompak-
towych modeli. W naj-
tańszej odmianie ma
pod maską jednostkę na
benzynę o mocy 116 KM
(1,2-litrową).
Rywalem dla
180-konnej Mazdy 3
może być tylko hybrydo-
wa Corolla z 2-litrowym
silnikiem na benzynę,
który współpracuje
z motorem na prąd.
W sumie model ten ma
180 KM i też jest bardzo
oszczędny, szczególnie
w mieście. Mocna, hy-
brydowa Corolla kosztuje
co najmniej 107 900 zł.
Corollę można kupić
w wersji kombi (bagaż"
nlk ma objętość 5811).
NIE TYLKO CZTERY
1/ | j | IZ A Nie ma się co oszukiwać, auta spalinowe będę znikały
I \ j K Z-l z rynku. Ale z elektrycznym więżę się znacznie większa
zmiana niż tylko dotycząca rodzaju napędu. Auto
elektryczne już zmienia nasze życie, nasz dom i nasze
otoczenie. To rewolucja nie tylko czterech kółek.
m[8,T 0 fiiC Z *’
mitsubishi
MOTORS
y\\\\\\\\\x\\\\\\\\\\\\\\\\^
RAPORT ।ELEKTROMOBILNOŚĆ
ELEKTROMOBILNI
INNOWATORZY
--------ostęp do danych umoż-
liwia zdalne sterowanie
wieloma procesami, za-
rządzanie energią (za-
równo tą dostarczaną,
jak i tą zmagazynowaną
' na pokładzie auta), pre-
dykcja zdarzeń oraz optymalizowanie
kosztów. Innowacje wykraczające
znacznie dalej niż tylko to, co widzi-
my w samochodzie to wynik analizy
i wykorzystania danych. Są udane
wdrożenia pojazdów autonomicz-
nych, trwają prace nad kolejnymi. Już
teraz możliwa jest dwukierunkowa
komunikacja pojazdu z siecią elektro-
energetyczną (czyli nie tylko ładowa-
nie, ale też oddawanie energii przez
samochód do sieci). Innowacją, która
wywoła cały łańcuch zmian jest bu-
dowanie stacjonarnych magazynów
energii wpisujących się w gospodarkę
o obiegu zamkniętym, czyli dawanie
bateriom drugiego życia.
Jeśli cofniemy się do początków
motoryzacji, od razu natrafimy tam
na samochody elektryczne, a później
hybrydowe. Zanim jednak pojawiły
się na drogach, potrzebna była wytę-
żona praca fizyków, chemików, inży-
nierów i mechaników. Dzięki nim
Thomas Parker, uważany za Edisona
Wielkiej Brytanii, w 1884 r. mógł
stworzyć pierwszy elektryczny samo-
chód z baterią własnej konstrukcji.
Parker lubił rzeczy usprawniać, ko-
rzystał z wiedzy i doświadczenia,
w tym z danych po to, by poprawić
DENOODRWE
HOUSEto system
składający się
2 auta hybrydo-
wego ładowanego
z gniazdka (PHEV),
dwukierunkowej
ładowarki, paneli
słonecznych i do-
mowego akumu-
latora energii
elektrycznej.
W ten sposób
auto może
zasilać dom
wydajność np. pompy parowej, aku-
mulatorów, silników elektrycznych,
dynama czy alternatorów. Był odpo-
wiedzialny za elektryfikację londyń-
skiego metra i tramwajów w wielu
brytyjskich miastach. Jednak przede
wszystkim Thomas Parker chcial
zminimalizować zanieczyszczenia
wynikające z powszechnego spalania
węgla w miejscowościach wokół Lon-
dynu. Ciekawe, że ponad wiek później
Elon Musk, założyciel Tesli, chce roz-
wiązywać podobne problemy.
AUTO ZASILI W PRĄD MIESZKANIE
Po ponad 120 latach elektryczny sa-
mochód staje się przyczynkiem do
znacznie głębszych zmian i zaczyna
pełnić inne funkcje niż tylko trans-
PARTNER Mtmomm
MITSUBISHI
MOTORS
Dtkuc your Ambuion
Jeśli dziś chcesz odnieść sukces w elekt™™ u ,
potrzebujesz danych. To one są paliwem napX
nową motoryzację, a nie sama energia ? Jącym
Pokazał to wyraźnie kryzys spowodowanv
koronawirusem. y
Agata Rzędowska
DZIŚ NAWET
ŁADOWARKI
MOGĄ KOMU-
NIKOWAĆ
SIĘ ZE SOBĄ
I UMOŻLI-
WIAĆ ICH PO-
SIADACZOM
HANDEL
ENERGIĄ
portowe. W obliczu katastrofy jaką
było trzęsienie ziemi w 2011 r.
w Japonii końcem Mitsubishi na
bazie akumulatorów z elektryczne-
go auta i-MiEV opracował urządze-
nie, które wsparło ofiary katakli-
zmu. Pionierskie rozwiązanie
Vehicle-to-Home (V2H) zapocząt-
kowało kolejne zmiany w myśleniu
o autach. Dziś komunikacja dwu-
kierunkowa w pojazdach elektrycz-
nych to coraz bardziej zaawanso-
wane projekty Vehicle-to-Grid
(V2G), Vehicle-to-Building (V2B),
czy Vehicle-to-Vehicle (V2V).
Część firm decyduje się na wymia-
nę floty na elektryczną ze wzglę-
dów wizerunkowych. Dopiero póź-
niej przychodzi refleksja, że oto
w rękach firmy jest narzędzie po-
zwalające na znacznie więcej.
Przeciętne polskie gospodarstwo
domowe zużywa dziennie 538 kWh
energii elektrycznej. Samochód
elektryczny ma zatem baterię mo-
gącą zasilić od 4 do 16 mieszkań
przez 24 godziny. Powiedzmy sobie
szczerze, dla ludzi mieszkających
w blokach wyłączenie prądu to
(poza groźbą zepsucia produktów
spożywczych) niedogodność, ale nie
katastrofa. Zupełnie inną sytuację
mają rolnicy, hodowcy zwierząt czy
właściciele warsztatów z wieloma
elektronarzędziami. Oni także mogą
wykorzystać dwukierunkowy prze-
pływ energii w aucie i poratować się
energią z baterii.
Mając dodatkowo dostęp do da-
nych, można za pomocą aplikacji
sterować ładowaniem i rozładowy-
waniem baterii aut flotowych tak, by
przynosiło to największe korzyści
ekonomiczne firmie. Dodatkowo od-
ciąża to sieć elektroenergetyczną. Co
więcej, urządzenia do ładowania
(popularnie nazywane ładowarkami)
mogą komunikować się między sobą
i umożliwiać ich posiadaczom han-
del energią. Jak zapewnia Eryk Kłos-
sowski, prezes Polskich Sieci Elek-
troenergetycznych (PSE), takie
usługi to nie jest odległa przyszłość.
W książce „Rozmowy o elektro-
mobilności” sugerował: „Wielkie
marki technologiczne, wielkie kon-
cerny jak Apple, Samsung czy Tesla,
zadbają o to, żeby Kowalski odczuł
potrzebę posiadania ładowarki, która
przy pomocy blockchaina komuniku-
je się z innymi ładowarkami i handlu-
je w jego imieniu nadwyżkami energii
elektrycznej. (_) Pierwsze jaskółki
zapowiadające taką wiosnę juz się
pojawiły. W Niemczech funkcjonuje
stan-up, który oferuje kombo złożo-
ne z fotowoltaiki, baterii oraz łado-
warki, a zarazem platformy do obro-
tu energią elektryczną. Jeszcze nie
jest to platforma oparta o technologie
blockchain, ale wszystkie karty są już
na stole". Elektryczne auta skłaniają
też użytkowników do refleksji nad
pochodzeniem energii i do poszuki-
wania coraz nowszych i bardziej zie-
lonych rozwiązań.
BĘDĄ RADYKALNE ZMIANY
Ponad 10 lat temu, kiedy na ulicach
miast pojawiły się elektryczne tro-
jaczki Citroen C-Zero, Peugeot iON
i Mitsubishi i-MiEV, prawie nikt nie
myślał o tym, że e-samochody będą
mogły pokonywać 400 i więcej kilo-
metrów na jednym ładowaniu, że
będą mogły poruszać się autono-
micznie i staną się tak ważnym ele-
mentem walki o czyste powietrze
w miastach. Dziś dostępne są elek-
tryczne auta niemal wszystkich seg-
mentów. Nowicjusz w branży - Tesla
- na przełomie 2019 i 2020 r., a więc
przed epidemią koronawirusa, wyce-
niana była przez specjalistów wyżej
niż Volkswagen.
Jednak krytyki elektromobilności
nie brakuje. Główne powody są
dwa: konieczność pozyskiwania litu
i kobaltu do baterii oraz emisja C02
przy produkcji. Obecnie oczekuje się,
że produkcja aut elektrycznych bę-
dzie generować mniej CO2, niż ma to
miejsce w przypadku samochodów
konwencjonalnych. U wielu osób sa-
mochody elektryczne wciąż budzą
niepokój związany z zasięgiem
(rangę anxie(y), ubogą infrastrukturą
do ładowania i obawą o możliwość
sprzedania używanego auta. Nie
wszyscy są gotowi na radykalne
zmiany. I choć klienci chwalą sobie
ciszę podczas jazdy i dynamikę po-
jazdów na prąd, to nadal można po-
wiedzieć, że w Europie są to auta
mało popularne.
Branża motoryzacyjna w najbliż-
szym czasie będzie musiała poradzić
sobie z dwoma poważnymi wyzwa-
niami. Jedno z nich to konieczność
redukcji emisji CO2. Rosnące wydzie-
lanie dwutlenku węgla przez trans-
port przekłada się na zmiany klima-
tu, czyli ma zasięg globalny. Drugim
wyzwaniem jest ograniczenie zanie-
czyszczenia powietrza w miastach.
Eliminacja toksycznych związków
siarki i azotu oraz pyłów zawieszo-
nych ma z kolei wymiar lokalny. Wy-
daje się, że w obu przypadkach roz-
wiązaniem jest elektromobilność.
- Nie ulega wątpliwości, że zre-
alizowanie nałożonych na producen-
tów celów redukcji emisji odbędzie
się głównie poprzez wzrost produkcji
samochodów elektrycznych. Ta tech-
nologia jest już na tyle dojrzała, aby
pozwolić na realizację redukcji emisji
w 2020 r. oraz w kolejnych latach
- tłumaczy Marcin Korolec, prezes
Fundacji Promocji Pojazdów Elek-
trycznych.
AUTO MA PRACOWAĆ
Jednak radykalne zmiany nie są dla
firm i instytucji łatwe do przeprowa-
dzenia. Samochody elektryczne na
razie są znacznie droższe niż spali-
nowe odpowiedniki. Po kilku miesią-
cach tego roku widać, że różnice za-
czną się zacierać. Nie tylko dlatego,
że auta elektryczne stanieją, ale tak-
że dlatego, że spalinowe będą drożeć.
Samochód w firmie ma pracować,
dlatego przedsiębiorcy poszukują
rozwiązań łączących zalety aut elek-
trycznych i możliwości spalinowych.
- Czas na auta EV jeszcze w Pol-
sce długo nie nadejdzie. Myśląc
o ekologii, trzeba wspierać sprzedaż
nowych aut, stawiając duży nacisk
na stymulowanie rynku PHEV, który
w tym momencie, ze względu na
brak dopłat, zachęt, zwolnień jest
kuriozalnie mały w porównaniu z
benefitami, jakie sprzedaż takich aut
może przynieść dla środowiska
i rozwoju elektromobilności - za-
uważa Łukasz Szurgot, menedżer ds.
produktu MMC Car Poland.
Jakub Faryś, prezes Polskiego
Związku Przemysłu Motoryzacyjne-
go, podkreśla z kolei, że to ruch sa-
mochodowy powoduje emisję smo-
gu. - Dziś to już ponad połowa
smogu w miastach. Dlatego ekolo-
giczne rozwiązania w transporcie
powinny być w dalszym ciągu
wspierane przez władze centralne
i samorządowe. Pojawienie się na
SAMOCHODY
Z,.SZÓSTYM
ZMYSŁEM" czyli
systemem V2V,
potrafią się ze
sobą komuniko-
wać. ostrzegając
o możliwych
wypadkach
CHINY STARA JA
SIĘ WYPRZE-
DZIĆ rywali
w wyścigu tech-
nologii pojaz-
dów bezzalogo-
wych i stać się
światowym po-
tentatem w tej
dziedzinie
ulicach pojazdów, zwłaszcza do-
stawczych, z napędem elektrycz-
nym napawa dużym optymizmem
- tłumaczy.
INNOWACJE 00 STARTUPÓW
Rewolucja w transporcie nie dokona
się tylko z udziałem dużych koncer-
nów. To startupy wykorzystując
umiejętnie dane, przyczynią się do
powstawania innowacji w elektro-
mobilności. Polskich startupów elek-
tromobilnych przybywa. Tak jak kie-
dyś Thomas Parker, tak i dziś młodzi
ludzie chcą usprawniać różne proce-
sy. Pretekstem do powstania inno-
wacyjnych rozwiązań jest supermoc-
ny komputer na kołach, czyli pojazd
elektryczny.
Tam gdzie wyzwaniem jest za-
rządzanie siecią ładowania dla floty,
analiza danych satelitarnych, uela-
stycznianie systemu elektroenerge-
tycznego, współdzielenie pojazdów
czy nawet dopasowywanie pojaz-
dów do realnych potrzeb firmy, tam
pojawia się elektromobilność zasila-
na danymi. Przykład z ostatnich ty-
godni: w Wuhan, mieście, w którym
wybuchła epidemia koronawirusa,
do dezynfekcji przestrzeni wspólnej
wykorzystywano niewielkie autono-
miczne busy. Nie było konieczności
zasilania budynków z baterii samo-
chodów, ale infrastruktura była na
to gotowa. Chińskie startupy two-
rzące oprogramowanie dla pojaz-
dów autonomicznych zapewniają-
cych dostawy towarów miały
w czasie kryzysu pełne ręce roboty.
Natychmiast wzrosła również
sprzedaż autonomicznych pojaz-
dów. A te - nawet jeśli będą miały
pełną baterię - nie pojadą bez do-
stępu do danych. ®
P*R1H(P MtftYfOfltCZM,
MITSUBISHI
MOTORS
0»<v» y<XX Afnbrtion
AUTO NA BENZYNF
IZ WTYCZKĄ
Polacy', decydując się na auta elek-
tryczne i zelektryfikowane, najczę-
ściej wybierają ich leasing. Blisko
70 proc, takich aut jest w posiadaniu
firm, a ponad jedną trzecią zareje-
strowano w województwie mazo-
wieckim.
Czy mamy w firmie dostęp do gniazdka?
A może lepiej ładować samochód w domu?
Co warto wiedzieć o hybrydach typu plug-in.
Agata Rządowska
lektryfikowanie flot od-
bywa się już od kilku lat.
Przedsiębiorcy i instytu-
1 cje często decydują się na
auta mogące poruszać się
zarówno w trybie elek-
trycznym, jak i spalino-
wym. Niskie zużycie paliwa w mie-
ście, możliwość ładowania w pracy
lub domu, coraz szersza gama do-
stępnych modeli - to powody, dla
których tego typu hybrydy (PHEV)
zyskują na popularności.
Auta te charakteryzują się posia-
daniem dwóch napędów, które dzia-
łają zarówno razem, jak i oddzielnie.
STaką hybrydą możemy przejechać od
kilkunastu do kilkudziesięciu kilome-
trów, wykorzystując tylko energię
| elektryczną załadowaną do baterii
j z zewnętrznego urządzenia. Możemy
też wykorzystać napęd spalinowy do
lego, by doładował baterię w trakcie
jazdy. Wreszcie, możemy jeździć na
samym napędzie spalinowym, co
oczywiście przełoży się na wyższe
zużycie paliwa.
SUV-Y PLUG-IN ZYSKUJĄ
NA POPULARNOŚCI
Coraz częściej hybrydy PHEV mają
też funkcję pozwalającą utrzymać
określony poziom naładowania ba-
terii. Dzięki temu samochód, który'
wjeżdża do strefy zerow-ej emisji
może poruszać się po niej tylko na
napędzie elektrycznym.
Statystyki pokazują, że popular-
ność PHEV-ów w Polsce rośnie. We-
dług danych IBRM Samar z J stycznia
2020 r. na 10 830 zarejestrowanych
w Polsce elektrycznych samochodów
aż 5513 sztuk stanowiły właśnie pług-
-iny. Najczęściej kupowanymi mode-
lami były: MINI Countryman, Mitsu-
bishi Oiitl^inder i Volvo XC90.
Tyle teorii Jak wygląda użytko-
wanie hybrydy plug-in w praktyce’
Umiejętne przełączanie się między
trybami elektrycznym a spalinowym
oraz regularne ładowanie baterii po-
zwala realnie obniżyć spalanie.
W zależności od dystansów, które
mamy jednorazowo do pokonania
i od dostępności infrastruktury do
ładowania możemy ograniczyć spa-
lanie do absolutnego minimum. Nie
jest czymś niezwykłym tankowanie
takiej hybrydy raz na kilka miesięcy
mimo przejechanych nawet kilku ty-
sięcy kilometrów. Trzeba mieć jed-
nak świadomość, że me ładując auta
i jeżdżąc głównie w dłuzsze trasy,
nie będziemy mieć tak spektakular-
nych oszczędność w zużyciu paliwa.
Kierowcy na co dzień jeżdżący
hybrydami plug-m mówią, że dobre
osiągi wynikają z ekojazdy - Na-
uczyłem się, jeżdżąc hybrydą plug-
-in, że wano się spieszyć powoli,
szczególnie w zakorkowanej Warsza-
wie - mówi Michał Baranowski
od trzech lat jeżdżący Mitsubishi
Outlander PHEV. Płynne ruszanie,
hamowanie odzyskowe, utrzymywa-
nie stałej prędkości, to zelazne zasa-
dy prowadzące tu do sukcesu Potem
można się już tylko chwalić zuży-
ciem paliwa na poziomie 1.5-21 na
100 km.
HOWE MITSUBI-
SHI OUTUNDER
PHEV ma udosko-
nalony współM-
pędowy zwiększ?
baterią, która ma
13,8 kWh. Pozwa-
la ona w mieście
przejechać w try-
bie bateryjnym
S7km
NOWE NAWYKI
Jak przyznają sami użytkownicy, ła-
dowanie aura staje się po jakimś cza-
sie nawykiem. Kierowcy szukają
miejsc, w których mogą odbyć spo-
tkanie biznesowe, wybierają trasy
i lokalizacje, w których wiedzą, że
znajdą gniazdko Gdzie konkretnie
ich szukać?
Istnieje kilka aplikacji pozwalają-
cych na larwę znalezienie najbliższej
stacji ładowania lub choćby dostęp-
nego gniazdka. Należą do nich m.in.
PlugShare i Chargemap. Można zna-
leźć miejsca do ładowania na ma-
pach Google. Są też strony i aplikacje
operatorów sieci ładowania, dzięki
którymi łatwiej zaplanować podróże
. Ą a\\\W\\VA\\W53XW\\W\WX\\\\\\\\\\\\\\^^^^
RAPORT t ELEKTRO MO BI LNOŚĆ
1 czas na ładowanie. Największym
operatorem sieci ładowania w Polsce
jest GreenWay. Są też mniejsi opera-
torzy tacy jak: Elocity, GO+EAUTO,
goTu. Usługi ładowania proponują
też polskie koncerny paliwowe. Za-
równo Lotos jak i Orlen rozbudowują
siatkę dostępnych urządzeń.
W znalezieniu publicznych stacji
(tutaj zwierają się zarówno stacje,
których operatorzy pobierają i nie
pobierają opłat) i punktów ładowania
pomoże Ewidencja Infrastruktury
Paliw Alternatywnych. To stałe po-
szerzany katalog prowadzony przez
Urząd Dozoru Technicznego. UDT
jest zobligowany do prowadzenia
takiej ewidencji na mocy ustawy
z ii stycznia 2018 r. o elektromobil-
ności i paliwach alternatywnych. Na
stronie https://eipa.udt.gov.pl znaj-
dziemy informacje na temat dostęp-
ności danej stacji, ceny i rodzaju złą-
czy. W marcu 2020 r. w EIPA było
zarejestrowanych 64.0 punktów ła-
dowania.
KILKA ZŁOTYCH ZA 100 KM
Ile kosztuje ładowanie hybrydy typu
plug-in? To zależy, czy ładujemy
auto w firmie, w domu czy korzysta-
my z usług operatora. W domu
i w firmie, w zależności od taryfy,
możemy załadować auto nawet za
mniej niż 10 zł za 100 km. U płatnych
operatorów ceny te kształtują się
bardzo różnie. W Lotos zapłacimy za
sesję ładowania, w Greenway za czas
spędzony przy ładowarce i pobrane
kilowatogodziny, a w elocity za
samą energię. W GreenWay 10 kWh
i prawie 3 godz. ładowania kosztują
ok. 15 zł, w Elocity zapłacimy za po-
dobną usługę (w zależności od loka-
lizacji) od 7 zł do 13 zł. Wciąż są też
dostępne publiczne ładowarki,
w których za usługę ładowania
w ogóle nie są pobierane opłaty,
albo w których płaci się za parking.
Warto pamiętać, że większość aut
dostępnych dziś na rynku pozwala
na ładowanie prądem zmiennym AC
(złącze Typ 2). Nieliczne, jak np.
Mitsubishi, można ładować prądem
stałym DC (przez złącze CHAdeMO,
choć jest też możliwość ładowania
prądem zmiennym). Ładowanie AC
to tzw. ładowanie wolne, DC - szyb-
kie. Co to oznacza? Takie auta jak
Toyota Prius, BMW 330e, Kia Niro
czy Volvo S90 naładujemy ze zwy-
kłego gniazdka w 5-7 godz. Oczywi-
ście znaczenie pojemność baterii ma
tu znaczenie. W stacji ładowania AC
przyspieszymy ten proces do 3-4
godz., a dzięki złączu CHAdeMO
(DC) potrzebne będzie już tylko 25
minut, aby naładować baterię do 80
proc, (w przypadku Outlandera
PHEV). Decydując się na PHEV, war-
to zastanowić się, jaki rodzaj złącza
będzie dla nas odpowiedni, gdzie
i jak długo auto jest zaparkowane
oraz jakie mamy możliwości ładowa-
nia.
Czy mamy w firmie dostęp do
gniazdka? A może lepiej ładować sa-
mochód w domu? Jeśli aut elektrycz-
nych lub plug-in w firmie jest więcej,
warto rozważyć montaż własnego
urządzenia i mieć pełną kontrolę nad
ładowaniem energii. Dzięki odpo-
wiednim aplikacjom można ładować
auto w najkorzystniejszej taryfie oraz
wygrzać baterię i wnętrze auta przed
podróżą (nie tracąc cennych kilowa-
GREENWAY
stawia dziś
ładowarki elek-
tryczne przy
autostradach
ALA2iA<l
KIANIRO
to większe
elektryczne
auto, które
pojawiło się
w ofercie tego
producenta
togodzin z baterii). Coraz częściej
właściciele aut elektrycznych łączą
niewielkie urządzenia typu wałlbox
łub słupek do ładowania z panelami
fotowoltaicznymi, dzięki czemu auto
jeździ na „zielonym” prądzie.
DYNAMICZNA JAZDA
I WYSTARCZAJĄCY ZASIĘG
Co z zasięgiem? Większość producen-
tów PHEV deklaruje, że ich auta prze-
jadą na jednym ładowaniu ponad
30 km; coraz częściej zbliża się to do
70 km. Nawet duże i ciężkie SUV-y,
które tak pokochali Polacy, nie odbie-
gają od tych wartości. Czy taki zasięg
wystarcza? Biorąc pod uwagę dane
GUS, według których przeciętny Po-
lak przejeżdża dziennie ok. 33 km
- tak. Nawet auta firmowe większą
część dnia spędzają zaparkowane,
a wtedy można je ładować. Oczywi-
ście, zasięg auta zmienia się w zależ-
ności od temperatury na zewnątrz
oraz od intensywności korzystania
z klimatyzacji lub ogrzewania. Użyt-
kownicy ze Skandynawii, gdzie auta
elektryczne i hybrydy plug-in są bar-
dzo popularne sugerują nawet, że
producenci powinni podawać osobno
zasięgi letnie i zimowe.
Czy hybrydy plug-in dają frajdę
z jazdy? Oczywiście! Połączenie na-
pędu konwencjonalnego z elektrycz-
nym to większa moc. Elektryczny
napęd charakteryzuje się dostępno-
ścią całej mocy od samego startu.
Wspomniany Outlander mający
2,4-litrowy silnik spalinowy wsparty
elektrycznym oferuje 224 KM. Kia
Niro plug-in hybrid - 164 KM, Mini
Countryman 224 KM, a DS 7 Cross-
back E-Tense aż 300 KM. ®
•"ARtNEP M E R YIQR V£2 N f
mitsubishi
MOTORS
Df»v» /oor Ambation
TECHNOLOGIE PRZYSZŁOŚCI
W TRANSPORCIE
ŁUKASZSZURGOT
menedżer ds. produktu w MMC
P^ierV elektrycznych aut przeniosły się do My .|ąc o motorYMcji
miarę XXI wieku, należałoby powiedzieć: „Nareszcie!". Rośnie
zainteresowanie sprzedażą aut w internecie. Tam też rozegra się
największa rewolucja związana z elektryfikacją transportu: handel energią.
Ograniczenie emisji aut
to już nie trend. To
nasza odpowiedzialność
i postawa wobec środowiska,
w którym dorastają nasze
dzieci. Najgorsze scenariu-
sze zmian klimatu oznaczają
anomalie, o których codziennie
piszą gazety. Regulacje EU
zakładają drastyczny spadek
emisji CO? przez sprzedawane
samochody, limity są na tyle
drastyczne, że przy obecnym
poziomie emisji auta z sil-
nikami konwencjonalnymi
lub Diesla nie mają szans się
w nich zmieścić. Nawet kon-
wencjonalne auta hybrydowe,
bez możliwości ładowania
z gniazdka, czy jak są ładnie re-
klamowane. te które .ładują się
same", nie są na tyle ekologicz-
ne. by zmieścić się w limitach.
Koncerny muszą sprzedawać
auta czysto elektryczne EV lub
połączenie konstrukcji auta
elektrycznego ze spalinowym,
czyli hybrydy typu plug-in. Jak
widać infrastruktura energe-
tyczna. dostęp i liczba szybkich
ładowarek sprawiają, że auta
czysto elektryczne EV nie są
rozwiązaniem na najbliższe
lata. Ich zakup jest bardzo
drogi, a spadek wartości rezy-
dualnej ogromny. Istnieje wielki
problem z produkcją dużych
baterii i podażą aut. Nie ma
szans, by szybko przestawić
sprzedaż z aut spalinowych
na elektryczne. Naturalną
odpowiedzią na problemy
naszych czasów są hybrydy
typu plug-in, jak nasz model
Outlander PHEV.
SYSTEM
CHAdeMO
obsługuje dwu-
kierunkowy prze-
pływ energii,
może być stoso-
wane przy przeka
zywaniu energii
do domu i sieci
elektrycznej
iC Agata Rzędowska
ajwiększe koncerny
zorganizowały wła-
sne wirtualne motor
shows. aby pokazać,
nad czym pracowały
w ostatnich miesią-
cach. Widać wyraź-
nie, że wyścig między firmami
z Azji i Europy rozgrywa się nie
tylko w obszarze projektów no-
wych modeli. Coraz więcej uwagi
przywiązuje się do aplikacji mobil-
nych, dzięki którym elektryczne
auto staje się czymś więcej niż tyl-
ko pojazdem. Warto pamiętać, że
to azjatyccy producenci takich mo-
deli, jak Nissan LEAF, Mitsubishi
i-MiEV czy Toyota Mirai wytyczyli
kierunki rozwoju globalne, motory-
zacji. Pokazali, że auto może być
jeżdżącą elektrownią - (w przypad-
ku Mirai) lub magazynem energii na
kołach (jak japońskie auta wyposa-
żone w złącza CHAdeMO).
FUTURYSTYKA
CZY AGO NA KÓŁKACH
Auta przyszłości to urządzenia stale
podłączone do sieci, wyposażone
w komputery1 o ogromnych mocach
obliczeniowych, mogące poruszać
się w trybie autonomicznym i ko-
munikujące się między’ sobą. Futu-
rystyczne wizje filmowców sprzed
lat, dziś zaczynają być wcielane
w życie. Pasażerskie drony, bezzało-
gowe statki i w-spółdzielone pojazdy
to jest transport XXI w.
Z drugiej strony, kiedy w 2006 r.
zaprezentowano prototyp Mitsubishi
DZIŚ NIEMAL KAŻDY PRODUCENT NA ŚWIECIE MA W OFERCIE COŚ Z PIERWIASTKIEM
ELEKTROMOB1LNOŚCI. DO PRZESTAWIENIA PRODUKCJI ZMUSZA ICH TEŻ NOWE PRAWO
i-MiEV, dziennikarze przecierali
oczy ze zdumienia. - AGD wjeżdża
do garażu! Takich komentarzy nie
brakowało - wspomina Joanna
Zientarska, dziennikarka motoryza-
cyjna. Wciąż wiele osób „nie wie-
rzy" w elektromobilność, choć nie
ma tu żadnej metafizyki. Wręcz
przeciwnie, jest wiele fizyki, która
pokazuje, że sprawność napędu
elektrycznego jest znacznie większa
niż spalinowego.
Podczas zeszłorocznej edycji Ge-
neva Motor Show wielokrotnie sły-
szałam komentarze, że za rok z pro-
jektami spalinowymi nie wypada się
tu pokazać. Dziewięćdziesiąta edycja
szwajcarskiego motor show została
przeniesiona na 2021 r. w związku
z epidemią koronawirusa, ale to, co
zobaczyliśmy w marcu w sieci nie
pozostawia złudzeń. Niemal każda
firma motoryzacyjna miała w ofer-
cie coś z elektrycznym pierwiast-
kiem. Oczywiście, producenci nie
przestawiają się na zeroemisyjne
pojazdy tylko dlatego, że zauważyli
szkodliwość paliw kopalnych dla
środowiska. Przede wszystkim zmu-
sza ich do tego nowe prawo narzu-
cające konieczność ograniczenia
emisji C02.
Poza redukcją emisji dwutlenku
węgla i wydobycia paliw kopalnych,
samochód elektryczny ma dawać
czystą przyjemność z jazdy. Dlatego
wielką wagę przykłada się do tego,
by poza komfortem oferował też
rozrywkę na najwyższym poziomie.
To w końcu sami kierowcy są naj-
ważniejszymi ambasadorami elek-
tromobilności.
ZAKAZY SPRZEDAŻY
AUT SPALINOWYCH
Wiedza i doświadczenie dotychcza-
sowych użytkowników aut elek-
trycznych będzie szczególnie cenna
w ciągu najbliższych pięciu lat,
kiedy pierwsze kraje zaczną zaka-
zywać sprzedaży aut spalino-
wych. Na naszych drogach poja-
wią się e-auta niemal wszystkich
segmentów i dopasowane do po-
trzeb wielu branż. Część koncer-
nów, widząc potencjał jaki niosą
za sobą e-auta, proponuje roz-
wiązania wykraczające poza mo-
bilność, np. magazyny energii
i fotowoltaikę.
Połączenie motoryzacji z ener-
getyką to nowy obszar, w którym
jest miejsce dla uczenia maszyno-
wego i sztucznej inteligencji. Ro-
śnie liczba firm dostarczających
usługi ładowania zapewniających
sobie zieloną energię z OZE. Cie-
kawym przykładem wykraczania
poza obszar motoryzacji jest Al-
liance Ventures, fundusz kapitału
podwyższonego ryzyka Aliansu
Renault-Nissan-Mitsubishi, który
zainwestował w The Mobiłity
House, twórcę platformy wyko-
rzystującej baterie trakcyjne po-
jazdów elektrycznych na potrzeby
sieci energetycznych.
- Alliance Ventures oddaje do
dyspozycji członków Aliansu eko-
system otwartych innowacji, któ-
ry powinien umożliwić zbudowa-
nie mobilności jutra. The Mobiłity
House ma bogaty know-how
w zakresie elektromobilności
i transformacji energetycznej,
który przyczyni się do większego
zaangażowania Aliansu w rozwój
samochodów zeroemisyjnych
oraz ułatwi osiągnięcie naszego
celu kształtowania mobilności ju-
tra - powiedział Franęois Dossa,
prezes Alliance Ventures i wice-
prezes do spraw otwartych inno-
wacji.
Inteligentne sieci elektroener-
getyczne połączone z magazyna-
mi energii i wirtualnymi elek-
trowniami zastąpią stacje
benzynowe. Dlatego interesując
się wymianą floty na elektryczną,
nawet jeśli twoja firma na razie
chce wykorzystywać tylko hybry-
dy typu plug-in, od razu szukaj
rozwiązań pozwalających opty-
malizować koszty energii. Może
się okazać, że będziesz jednym
z pierwszych, którzy na tym real-
nie zarobią. ®
SERIAL KANAPA I INNE
WAŻNE SPRAWY
□braża sobie jeszcze życie bez serwisów
Nie sądzę. Odkąd fani filmów i seriali
fotel rra kanapę w salonie, rozpoczęła się
; . jiiiici^ w przemyśle filmowym.
Kuba Dobroszek
oskonale pamiętam
moment - choć byłem
wtedy w gimnazjum,
a w gimnazjum intere-
sowały mnie tylko piłka
nożna, pierwsze impre-
zy i wolne tańce
z dziewczynami przy „Obsession”
Aventury - w którym Polsat zaczął
pokazywać „Skazanego na śmierć”,
jeden z najbardziej kultowych seriali
w historii. Z wypiekami na twarzy
oczekiwano cotygodniowych odcin-
ków, niemal każdy śledził losy
zmyślnego Michaela Scofielda. Dziś
można zaryzykować stwierdzenie, że
taka sytuacja już się nie powtórzy.
Głównie za sprawą Netflbca
BĘDĘ OGLĄDAĆ NETFUAA
Rewolucja na rynku filmowym za-
Bs końcem XXI w., kie-
tings i Mark Randolph
yczalnię DVD, w któ-
jyczało się przez in-
sze wszystko rozbiło
. Hastings był oburzo-
bpłatą (ponoć 40 doi.),
jaką'musiał’uiścić za przetrzymanie
egzemplarza „Apollo 13”. Strona
7 Netflbca zośtała udostępniona
w 1998 r. i początkowo oferowała
blisko'tysiąc produkcji. Już rok póź-
łf niej firma przeszła na model sub-
5 skiypcyjny i to właśnie wtedy poja-
I Wiły się zalążki Netflbca, jaki znamy
6 współcześnie. Za regularnie pobiera-
ną opłatę, abonentowi przysługiwał
ściśle określony limit filmów, które
w danym miesiącu mógł wypoży-
czyć Później poszło już z górki.
W 2002 r. był debiut na amerykań-
skiej giełdzie papierów wartościo-
wych, a w 2005 r. z usług potentata
korzystało już ponad 4 min osób,
natomiast w 2007 r. w Netflbae po-
jawiła się opcja streaming only.
A więc taka, bez której domorośli
fani kina i seriali nie wyobrażają so-
bie współczesnej egzystencji
Przedsiębiorstwo zaczęło pano-
szyć się na międzynarodowych ryn-
kach. Najpierw zaistniało w Kana-
dzie, potem w Europie łacińskiej
i Europie. Dziś już trudno znaleźć
kraje, w których Netflbc nie byłby
dostępny. Firma ma obecnie ponad
150 min subskrybentów, a w 2019 r.
osiągnęła wartość 125 mld doL! Net-
flbc stał się istotną składową świato-
wej popkultury, a kto na pytanie:
„Co robisz wieczorem?” nigdy nie
odpowiedział „Będę oglądać Netfli-
xa” niech pierwszy rzuci starym pu-
dełkiem po płycie DVDl
- Netflbc sprawił, że zamienili-
śmy kinowy fotel na kanapę - przy-
znaje Michał Walkiewicz, redaktor
naczelny Filmweb.pl, z którym wy-
wiad możecie przeczytać na kolej-
nych stronach Duża w tym zasługa
(?) zjawiska znanego jako binge-
-watching, a więc kompulsywnego
pochłaniania kolejnych odcinków
serialu. Znacie pewnie to uczucie,
kiedy wasza ukochana produkcja
SERWISY
STREAMINGO-
WE SUKCES
ZAWDDĘCZA<
♦MBIN6E-
-WATCHIM-
G0W1.CZYU
OGLĄDANIU
SERIALU
BEZHUHIWY
w całości trafia do serwisu streamin-
gowego, nie mogąc doczekać się roz-
wikłania Intrygi, oglądacie kilka od-
cinków z rzędu (a czasami nawet
cały sezon za jednym zamachem).
Sytuacja nie do pomyślenia w cza-
sach, kiedy widzowie byli skazani na
cotygodniowe wyczekiwanie na ko-
lejny odcinek „Skazanego na
śmierć”. Jakiś czas temu streamin-
gowy potentat opublikował infogra-
fikę, która - pół żartem, pół serio
- oddaje skalę zjawiska binge-wat-
ching. Czytamy, że ponad 90 proc
użytkowników zaliczyło już swoje
pierwsze seryjne oglądanie,
a „pierwszy raz z seryjnym ogląda-
niem” (pisownia oryginalna) nastę-
puje dwanaście dni po zarejestrowa-
niu w serwisie. Przerażające? Raczej
normalne.
Kiedy Netflbc publikował w cało-
ści pierwszy sezon „House of Cards”
- swojej pierwszej wielkiej produkcji
- wszyscy pukali się w czoła Jak to?
Przecież telewizja do tej pory racjo-
nowała nam rozrywkę, a czekanie na
kolejny odcinek stało się swego ro-
dzaju rytuałem. Dziś rytuałem jest
binge-watching. Dawne nawyki od-
chodzą do lamusa.
STOP PIRACTWU? A SKĄD2B
Abonament w wiodących serwisach
streamingowych to wydatek kilku-
dziesięciu złotych miesięcznie. Nie-
wiele nawet dla Polaków, którzy -
według wszelkich oficjalnych danych
- niechętnie płacą za dostęp do kul-
tury. Oferty kolejnych przedsię-
biorstw wciąż się powiększają. Net-
flbc, np. dopiero niedawno uzupełnił
swoją bibliotekę o produkcje kulto-
wego azjatyckiego studia Ghibli, na
co fani anime zareagowali ze stosow-
nym entuzjazmem. Wydawać by się
więc mogło, że firmy pokroju Netfli-
xa czy HBO wreszcie skutecznie za-
walczą z piractwem. Sytuacja, nieste-
ty. nie jest jednak aż tak oczywista
Media na całym świecie poinformo-
wały niedawno, że regularny wzrost
wizyt w witrynach zajmujących się
MVCnMWVH&*AlO4«2D2O 117
piractwem internetowym staje się
faktem. Dziś to blisko 400 mld klik-
nięć w miejscach, które powinny
zniknąć z sieci. Roczny przyrost to
średnio 2-3 proc.
Z drugiej strony, według analiz
firmy Muso, zajmującej się walką
z internetowym piractwem, wynika,
że użytkownicy korzystają z niele-
galnych źródeł ponieważ... w tych
legalnych nie znajdują odpowiedniej
oferty dla siebie. Pamiętajmy, że
dane mogą być niedokładne, bo de-
klaracje na temat korzystania z pi-
rackich źródeł często mijają się
z rzeczywistością.
TAK CIĄGNIE SIĘ TEN WÓZEK
Oczywiście znane i uznane produkcje
to nie wszystko. Poszczególne serwi-
sy streamingowe siłują się na autor-
skie filmy i seriale, a takie hity jak
„Narcos" czy „Westworld" zna już
chyba każdy. Wystarczy spojrzeć na
ceremonię rozdania Oscarów.
„Roma" sprzed kilku lat to wielki
sukces Netflbca - Oscar m.in. dla naj-
lepszego filmu nieanglojęzycznego
umocnił pozycję potentata. Znacznie
gorzej było w minionym roku, gdzie
choć przedsiębiorstwo zgarnęło
mnóstwo nominacji do najważniej-
szej nagrody filmowej na świecie,
musiało obejść się smakiem. 2 na-
prawdę prestiżowych wyróżnień
skończyło się wyłącznie na Oscarze
dla Laury Dem za rolę drugoplanową
w „Historii małżeńskiej”, a więc
w filmie, który ukazał potęgę Netfli-
xa nie tylko w warstwie artystycznej.
Premiera produkcji to był iście holly-
woodzki pokaz siły. Producent wyna-
jął słynny nowojorski ParisTheater,
a obsada sagi rozwodowej Noah
Baumbacha dumnie pozowała pod
markizą budynku.
Serwisy streamingowe - tocząc
bój o użytkownika - stają przed
istotnym dylematem. Oferta powin-
na skupiać się na znanych i łubia-
nych klasykach kina, filmach, które
chcą oglądać ludzie, czy może po-
tentaci muszą stawiać na eksklu-
zywność, aby nie tyle przyciągnąć,
co utrzymać przy sobie abonenta?
Pewnie często łapiecie się na tym,
że tytuł, który chętnie byście w da-
nym momencie obejrzeli, akurat nie
jest dostępny. Z pomocą przychodzą
autorskie produkcje, których z pilo-
tem szukać w tradycyjnej telewizji
lub u konkurencji. Zaryzykuję
stwierdzenie, że każdy z nas ma
znajomego, który zdecydował się na
subskrypcję HBO GO tylko dlatego,
żeby obejrzeć „Westworld", a więc
jeden z najgłośniejszych seriali
ostatnich lat, ekskluzywnie dostęp-
ny na tej platformie. A że przy oka-
zji ma dostęp do całkiem bogatej
biblioteki innych seriali oraz fil-
mów... - Streaming reaktywuje dziś
tzw. kino środka, to jest martwą
strefę w tradycyjnym kinowym
obiegu - uważa Michał Walkiewicz.
Nie wszyscy doceniają jednak tę
ekskluzywność poszczególnych ma-
rek. W zeszłym roku szczególnie
głośno było o festiwalu w Cannes,
który zakazał wyświetlania wyczeki-
wanego „The Irishmana" (a wcze-
śniej podobnie było z oscarową
„Romą"). Impreza zasłoniła się sko-
stniałym regulaminem, który mówi,
że produkcja, aby mogła być wy-
świetlana w Cannes, najpierw po-
winna mieć dystrybucję kinową.
Krytycy filmowi na całym świecie
jednym chórem krytykują poważany
festiwal, tłumacząc, że to strzał
w kolano oraz spadek prestiżu wy-
darzenia, które przez lata wyzna-
czało trendy w sztuce filmowej.
W ogólnym rozrachunku naj-
ważniejsi i tak są widzowie. A tych
nie brakuje, dzięki czemu Netflix
wciąż notuje wzrost przychodów.
W 111 kwartale 2019 r. zysk netto
spółki zamknął się 665 min doi. Po-
nadto producent odwrócił spadko-
wy trend dotyczący użytkowników
w Stanach Zjednoczonych, choć
ogólnie osiągnął niższą niż zakłada
liczbę nowych subskrybentów.
- Razem z innymi platformami je-
steśmy nieduzi w porównaniu
z tradycyjną telewizją. Podczas, gdy
nowi konkurenci na rynku mają
znakomite produkcje, to żaden nie
ma takiej różnorodności i jakości
nowych własnych produkcji, które
my realizujemy na całym świecie
- twierdzą zarządcy Netflbca.
Porównania z telewizją mogą być
zwykłą kokieterią, ponieważ nie za-
powiada się na rychły spadek zainte-
resowania serwisami streamingowy-
mi. Bo w ogólnym rozrachunku
najważniejsi zawsze są widzowie.
A tych jak dotąd nie brakuje. ®
KINO
PRZETRWA!
Streaming kojarzy się dziś
twórcom z finansowym
bezpieczeństwem oraz
ograniczoną artystyczną kontrolą.
Ergo - z wolnością. A to przecież
najlepsza pożywka dla sztuki
- mówi Michał Walkiewicz,
redaktor naczelny Filmweb.pl
(E*j Kuba Oobroszek
Jak serwisy streamingowe zmieni-
ły rynek filmowy na świecie?
Michał Walkiewicz: Przede wszyst-
kim zmusiły partycypujących
w tymże rynku do bezpardonowej
walki o widza. O jego pieniądze
i uwagę. O dopasowujące się do ka-
napy ciało i umysł, które nie nadą-
żają za kolejnymi serialami. Od razu
powiem, że nie będę lamentował
nad śmiercią kina. Nie uważam, że
do niej dojdzie. Zmienią się modele
ekonomiczne, ale kino przetrwa,
ponieważ jego sednem jest społecz-
ny rytuał. A człowiek żyje dzięki ry-
tuałom.
Jakie są najważniejsze trendy
zapoczątkowane przez serwisy
streamingowe?
Wpływ streamingu na nasze
odbiorcze zwyczaje jest bezprece-
densowy. Połączył się zresztą w or-
ganiczny sposób z rewolucją seria-
lową. Zadawane dotąd pół serio
pytanie, czy oglądając coś na małym
ekranie, nie tracimy jakiejś cząstki
doświadczenia, stało się podstawo-
wym kryterium wyboru kolejnych
produkcji. Binge-watching, spopula-
ryzowany głównie przez modele
dystrybucyjne Netflbca, sprawił, że
zamieniliśmy kinowy fotel na kana-
pę. Z kolei kino stało się przestrze-
nią spektaklu przez wielkie S. Cała
ta ceremonia z popcornem, blokiem
reklamowym, wreszcie - seansem
stała się czymś w rodzaju wydarze-
nia specjalnego, przynajmniej w ży-
ciu przeciętnego Kowalskiego, który
musi teraz włączyć do równania
abonament za jedną bądź - w przy-
padku, gdy wykazuje większy głód
kultury - kilka wiodących platform
streamingowych.
Mówi się, że na rynku może namie*
szać Disney*, nowa platforma od
Disneya, ze swoją na wskroś roz-
rywkową ofertę. Zgadzasz się z tę
tezę?
Nie wiem, czy słowo „namie-
szać" oddaje skalę zjawiska, Disney
jest dziś absolutnym monopolistą
kinowej rozrywki. Złapałem się
ostatnio na tym, że w jakimś pro-
gramie wystawiłem do box-offi-
ce'owej rywalizacji z Marvei Cine-
matic Universe kolejne części
nAvatara". Ale przecież „Avatar"
należał do wykupionego przez Di-
sneya Foxa! I tak to z grubsza wy-
gląda, jeśli chodzi o większość roz-
rywkowych marek... Ekspansja
NieR Aucomata t-shin!
MeR Aucomata t-shirtf
.^eRAutomata t-shirtf
Aucomata t-shi/r'
Aucomata t-$h&
' ,CH Aucomata t-shid
Disney* oznacza stopniowe uszczu-
planie zasobów giganta na innych
platformach. O ile za „Avengers"
nikt raczej tęsknił nie będzie, bo
każdy widział dwa razy, o tyle ska-
sowane originalsy w rodzaju „Pu-
nishera” czy ,,Daredevila’’ to dla
Netflbca wizerunkowy cios. Według
szacunków obecność flagowych pro-
dukcji Disneya na Netflbae oznacza-
ła wpływy rzędu 300 min doi. rocz-
nie. Można śmiało zakładać, że
wszystko odpowiednio przekalkulo-
wano, że jest tam plan B, C, i pewnie
aż do Z.
Kogo wzmacniają serwisy strea-
mingowe - niszowych, niezależnych
twórców czy największych produ-
centów i najpopularniejszych arty-
stów?
1 tych, i tych. Chodzą przecież
żarty, że wystarczy krzyknąć „po-
mysł mam taki, że...” i już ktoś od-
kręca kurek z pieniędzmi. Tym, co
uwielbiam w streamingu, jest in-
kluzywność. Kino niskobudżetowe,
offowe, gotowe do wysyłki na festi-
wale, zawsze ma się świetnie, bo
nie potrzebuje wiele tlenu. Zobacz
tylko, ile tego wisi na HBO, Amazo-
nie, Netflixie, wszędzie. Z kolei wy-
MICHAŁ
WAUUEW1CZ
redaktor naczelny
Filmweb.pl
sokobudżetowe projekty w rodzaju
..Irlandczyka" Scorsesego czy
„Okjy Hong joon-ho to juz kwestia
prestiżu, nagród, zamiatania pawi-
mi piórami na Oscarach. Żadne stu-
dio nie dałoby dziś 120 min doi
(plus koszty promocji) Davidowi
Mackenzie, żeby nakręcił biografię
Roberta I Bruce'a, jednego z wy-
zwolicieli Szkocji. To nie 1995 r.,
gdy takie kino miało sens zarówno
artystyczny, jak i komercyjny Ten
film nakręcono w rozdzielczości
8K! To znaczy', że nikt go nie zoba-
czy w optymalnych warunkach
przez najbliższe parę lat. ale chodzi
przecież o pokaz siły. Na razie nikt
się tego prężenia muskułów raczej
nie boi. Netflbc miał w rym roku
24 nominacje oscarowe, najwięcej
ze wszystkich podmiotów produ-
cenckich. Po czasie mówimy jednak
tylko o porażkach - nagrodzie po-
cieszenia dla Laury' Dem za „Histo-
rię małżeńską’’ i potknięciach
„Irlandczyka" we wszystkich kate-
goriach.
Jaka przyszłość czaka serwisy
straamingowe? Są już autorskie
seriale, filmy, które biję się o Oscary,
co dalej? Będę rosły w siłę?
Odpowiedź zawiera się juz chyba
w pytaniu. A konkretniej - w słowie
„autorskie". Streaming reaktywuje
dziś tzw. kino środka, czyli martwą
strefę w tradycyjnym kinowym
obiegu. Wszyscy' ci młodzi i utalen-
towani, którzy' nakręcili wybitny
debiut gdzieś, np na Węgrzech,
a potem poszli robić jakąś siekani-
nę. remake horrorów i co tylko
jeszcze, teraz dostali idealną plat-
formę do tego, by' rozwijać autorski
styl Myślę, że wszyscy om w końcu
doczekają się czasów, gdy Netflix
i festiwal w Cannes przestaną prze-
ciągać linę. Streaming kojarzy się
dziś twórcom z finansowym bez-
pieczeństwem oraz ograniczoną
artystyczną kontrolą. Ergo - z wol-
nością. A to przecież najlepsza po-
żywka dla sztuki. Nie zanosi się
również na zmierzch serialu jako
nowej XXI-wiecznej powieści, bo
w serialu wciąż można pokazać
i powiedzieć wiele więcej. No chyba
że Apple i Disney w końcu chwycą
się za Iby. to wszyscy skończymy
na froncie 1 Korporacyjne) Wojny
Światowej. ®
cnra I nu . 129
LIFESTYLE
//IN S PI RA C J
AKBLEFOWAĆ
Spotykasz się z ludźmi biznesu - przedstawicielami
konkurencji lub potencjalnymi inwestorami? Chcesz
zrobić na nich wrażenie człowieka kompetentnego,
godnego zaufania, z horyzontami? Zacznij od
błyskotliwej pogawędki na jakiś ważki temat, np.
ekonomii. Nie znasz się? Najwyższa pora nauczyć się
blefować. Oto przewodnik dla początkujących.
Blefowanie jest jak rozsma-
rowywanie kawioru na
pieczywie. Kawior jest
drogi, gdy mamy go mało,
należy dbać, aby rozsma-
rowywać kawior cienko
a efektownie. Ten kawior to oczywi-
ście strzępki wiedzy, którą mamy.
Im jest jej mniej, tym ostrożniej mu-
simy się nią posługiwać.
Blefowanie - jeżeli się dobrze za-
stanowić - jest wpisane w samą na-
turę bycia przedsiębiorcą. Podstawą
skutecznego blefu w biznesie i handlu
jest tworzenie „wrażenia" - dosko-
nale znasz się na tym, co oferujesz.
A z racji tego, że znasz się na rzeczy,
zasługujesz na zaufanie i pieniądze.
Kiedy jako przedsiębiorca zdobywasz
jedno i drugie, myślisz sobie: chcę
zdobyć jeszcze podziw. Możesz to
zrobić z naszym poradnikiem. Uwaga!
Przestudiowanie poradnika nie chroni
przed czyimś blefem.
UROK OGÓŁU I POTĘGA SZCZEGÓŁU
Pierwsza zasada budzenia podziwu
przy wykorzystaniu blefu mówi: roz-
mawiaj o czymś bardziej ogólnym
niż własny biznes. Spoglądaj w kie-
runku spraw większych, takich jak:
ekonomia świata, gospodarka kraju,
nurty ekonomiczne. Twoja ambitna
postawa, wynikająca z potrzeby
przechodzenia od spraw szczegóło-
wych do bardziej uniwersalnych, bę-
dzie nagrodzona zainteresowaniem
i podziwem słuchaczy. Zapamiętaj:
duszą blefu są uogólnienia. Im więcej
ogólnych sądów wygłosisz, tym le-
piej. Z doświadczenia wielu blefują-
cych wynika, że w uogólnieniach nie
trzeba stosować umiaru. Przeciwnie,
przesada w wygłaszaniu ogólnych,
wątpliwych, ale trudno sprawdzal-
nych sądów zawsze się opłaci. Blef
swój buduj zatem na ogólnych re-
fleksjach i subiektywnych ocenach,
ale wspieraj się ciekawymi szczegó-
łami, ważnymi danymi i liczbami.
Potęga dobrze użytego, uwiarygad-
niającego detalu jest ogromna, leżeli
nie możesz przypomnieć sobie żad-
nego szczegółu, to zmyślaj.
Na początek dobra wiadomość
Blefowanie na temat ekonomii ze
względu na charakter tej nauki wy-
daje się dość proste. Sprzyja temu
już niejasność samej definicji, czym
ekonomia jest. To daje szerokie pole
do popisu. „Nauka ekonomii nie wy-
maga żadnych szczególnych uzdol-
nień. Intelektualnie rzecz biorąc. jest
przecież przedmiotem łatwym w po-
równaniu z wyższą filozofią czy na-
ukami ścisłymi", twierdził John
Keynes (1SS3-194Ó). angielski eko-
nomista. twórca teorii interwencjo-
nizmu państwowego w dziedzinie
finansów. „Być może wyjaśnieniem
tego paradoksu jest potrzebna mi-
strzowi-ekonormście rzadko spoty-
kana kombinacja uzdolnień", pisał
Keynes i dodawał: „Musi on być
[ekonomista J w pewnym stopniu
matematykiem, historykiem, mę-
żem stanu, filozofem. Musi rozu-
mieć symbole i umieć posługiwać się
słowem Rozpatrywać to, co szcze-
gółowe, w kategoriach abstrakcyj-
nych i umieć w jednym ciągu myśli
łączyć abstrakcję z konkretem".
A zatem do dzieła, istoto blefująca!
HISTORIA EKONOMII NA SZYBKO
U swych źródeł ekonomia była re-
fleksją filozoficzną nad społeczeń-
stwem i dystrybucją dóbr. Wątki eko-
nomiczne podejmował w starożytnej
uy rnMDAMY pm SKA I CW • 1T2. 131
Grecji Arystoteles, uczeń Platona.
Filozofa interesowała natura pie-
niądza, może bardziej niż pieniądz.
Chcąc blefować o ekonomii: ty także
zacznij zastanawiać się nad istotą
pieniądza, nie zaś tylko nad aktu-
alnie posiadaną kwotą w banku (li-
czoną z kwotą zadłużenia). Eko-
nomia jako oddzielna nauka funk-
cjonuje od 200 lat, mniej więcej od
czasów Adama Smitha (1723-1790).
Nauka ta bywa sprawna w konstru-
owaniu modeli teoretycznych, lecz
ekonomiści mają kłopot z prak-
tyczną decyzją: który model teore-
tyczny będzie najlepszy w danej
rzeczywistości? Prawa ekonomii są
nieprzewidywalne i zwykle mylne
jak prognoza pogody.
Przykład: Dodrukowywanie pie-
niędzy spowoduje w niektórych sytu-
acjach inflację, w innych warunkach
już niekoniecznie. Z powodu sporów
toczonych wśród ekonomistów eko-
nomia podzielona jest na różnorodne
szkoły i kierunki. Można się nauczyć
ich nazw i użyć jako wtrącenia, czyli
uwiarygadniającego detalu.
Przedmiotem refleksji ekonomi-
stów jest dynamicznie zmieniająca
się sytuacja społeczno-ekonomicz-
na. Zanim zaczniesz blefować na ca-
łego, zastanów się przez chwilę na
własną rękę: czy na podstawie rwą-
cej i ogromnej rzeki danych i liczb
można w ogóle ustalić jakiekolwiek
trwałe prawdy ekonomiczne? Takie
pytanie możesz postawić głośno,
aby po chwili skupienia odpowie-
dzieć na nie w sposób niebywale in-
teligentny. Doświadczenia ekonomii
mówią, że takich absolutnych prawd
w tej nauce społecznej po prostu nie
ma. „Teorie w ekonomii uznawane
za prawdziwe w nieodległej prze-
szłości, obecnie często okazują się
niezadowalające" - informuje
Encyklopedia PWN, ta wydana
w 30 uwiarygadniającego tomach.
Wniosek płynący z tego zdania jest
oczywisty. Ekonomia pragnie ucho-
dzić za naukę pewną, ale wiele
prawd ekonomii możesz uznać za
„patykiem na wodzie pisane". Nie
istnieje twardy trzon nauk ekono-
micznych, podobny do paradygmatu
w matematyce czy biologii. Ekono-
mia nie wypracowała niepodważal-
nych zasad, nie odkryła stałych
praw. Nigdy prawdopodobnie nie bę-
dzie taką nauką jak fizyka czy che-
mia. Blefuj śmiało!
NAGRODA NOBLA
JAK ŹRÓDŁO TEMATÓW
Mimo wielu wątpliwości, jakie budzi
naukowość ekonomii, w dziedzinie
nauk ekonomicznych przyznawana
jest Nagroda Nobla. Warto pamiętać,
że nagrodę w tej dziedzinie zaczęto
przyznawać dopiero w 1969 r. Tym-
czasem pierwszą Pokojową Nagrodę
Nobla przyznano w 1901 r. (taki
uroczy detalik), W przypadku nauk
ekonomicznych Nagroda Nobla fun-
dowana jest przez Szwedzki Bank
Narodowy, nie pochodzi z tych sa-
mych funduszy, co inne Noble (cie-
kawe, prawda?). Tematem rozmowy
o ekonomii w sposób naturalny mo-
żesz uczynić ostatnio przyznaną na-
grodę w tej dziedzinie. Trafiła ona do
trzech ekonomistów walczących
z globalnym ubóstwem. Możesz na-
uczyć się nazwisk tych trzech nobli-
stów na pamięć: Esther Dulfo,
Abhijit Vinayak Banerjee i Michael
Kremer. Jak widać walka z ubóstwem
to poważne zagadnienie ekono-
miczne. Od pewnego czasu do eko-
nomii zaczęto wprowadzać także
inne problemy, np. związane ze
zmianami klimatycznymi. W 2018 r.
za „włączanie zmian klimatu do dłu-
gookresowych analiz makroekono-
micznych" Nobla dostali William
Nordhaus i Michael Paul Romer.
Do 2019 r. przyznano w kategorii
nauk ekonomicznych 51 nagród, wy-
różniono 84 laureatów. Ekonomia
jest jedyną dziedziną Nagrody No-
WYMAWIA
NAZWISKA
TEGO-
ROCZNYCH
NOBLISTÓW
Z EKONOMII:
ABHIJIT
YINAYAK
BANERJEE
I ESTHER
DULFO
bla, w której jednego roku mogą ją
otrzymać dwie osoby o sprzecznych
poglądach (wow! To jest coś). Żeby
nie wyszło na jaw, że znasz tylko
świeżych laureatów, w blefach
o wspaniałych noblistach cofnij się
do nieodległej historii. Bez wątpie-
nia jednym z najważniejszych nobli-
stów w dziedzinie, o której chcesz
łatwo blefować był Paul Samuelson
(1915-2009). Jeden z ojców nowo-
czesnej ekonomii, laureat Nagrody
Nobla w 1970 r., autor wielu pod-
ręczników akademickich, które zdo-
minowały uczelnie na Zachodzie.
Jeden z jego podręczników promują-
cy keynesizm doczekał się wydań
w 40 językach i sprzedał w 4 min
egzemplarzy. Zawsze możesz powo-
łać się na autorytet tego nazwiska.
Cytuj pełnymi garściami. Paul Sa-
muelson - to taka ciekawostka
- pochodził z rodziny polskich Ży-
dów, którzy osiedlili się w Stanach
Zjednoczonych przed 1 wojną świa-
tową. „The New York Times"
okrzyknął go najważniejszym
ekonomistą akademickim XX w.
TRZYMAJ SIĘ ŚRODKA,
A NIE ZGINIESZ
Mimo braku powszechnej zgody
w ekonomii, istnieje główny nurt,
który choć daleki od ortodoksji,
trzyma się własnych ustaleń i z de-
kady na dekadę poszerza swoje
wpływy. Ekonomia zdominowana
jest dziś przez teorie wywodzące się
z neoklasycznej szkoły w ekonomii,
nazywanej też „szkołą z Cam-
bridge". Ten dominujący kierunek
EAST WYKIME D4A COMM0N5
oparty jest na tzw. teorii optymali-
zacji działalności. Za najważniejszy
neoklasyczna szkoła uważa problem
„wyboru ekonomicznego". Koniecz-
ność dokonywania takiego wyboru
wynika „z rzadkości zasobów oraz
nieograniczonego charakteru ludz-
kich potrzeb". To prawo tłumaczy
ekonomię następująco: rzeczy i usług
na świecie jest ograniczona ilość, zaś
chętnych do ich posiadania i uży-
wania nie brakuje, a nawet przy-
bywa. Co więcej, ludzkie potrzeby
zmieniają się i rosną, nie znając
granic. Ekonomia głównego nurtu
próbuje odpowiadać na cztery fun-
damentalne kwestie; CO, ILE, JAK
i DLA KOGO produkować? Tak, aby
uzyskać największa efektywność
ekonomiczną. Efektywność mierzy
się relacją nakładów do efektów,
chodzi więc o to, aby przy jak naj-
mniejszych nakładach uzyskać jak
najlepsze efekty.
Głównym przedmiotem badań
neoklasycznej szkoły w ekonomii
jest rynek. Teoria neoklasyczna zo-
stała sformułowana w taki sposób,
jak gdyby wszelkie zachowania eko-
nomiczne byty zachowaniami rynko-
wymi, a wszystkie decyzje ekono-
miczne - decyzjami rynkowymi. To
pewna słabość teorii, która pomija
istotne z punktu widzenia społecz-
nego działania pozarynkowe. Ekono-
miści neoklasyczni uważają, że
większość gospodarek rynkowych
spontanicznie dąży do równowagi
popytu i podaży, pod warunkiem ist-
nienia prawdziwej konkurencji.
W swoich teoriach przedstawiciele
neoklasycznej szkoły nawiązują do
Adama Smitha: wspierają wolny
handel, minimalną biurokrację i lan-
sują niskie podatki. Ukazują też
związek między wolnością gospo-
darczą a wolnością polityczną, pra-
wem prywatnej własności a sprawie-
dliwym państwem. Marksistowska
krytyka tej szkoły wskazuje na „kla-
sowy" charakter prezentowanych
idei mających prowadzić do wyzysku
i zdominowania mas pracujących
przez złych kapitalistów.
EKONOMIA A SPRAWA POLSKA
Pierwsze ważne osiągnięcie polskiej
myśli ekonomicznej związane jest
z postacią Mikołaja Kopernika.
W 1519 r. astronom z Torunia sfor-
mułował prawo ekonomii opisujące
wypieranie z obiegu lepszej monety
przez gorszą, które można streścić
następująco: pieniądz gorszy wy-
piera pieniądz lepszy. Zasada ta
przeszła do historii pod nazwą
prawa Greshama, choć tę prawidło-
wość opisywali także antyczny dra-
matopisarz Arystofanes i średnio-
wieczny filozof Mikołaj z Oresme
Na pierwszy rzut oka prawo Ko-
pernika-Greshama wygląda na efek-
towny blef, którym przez moment
można bawić towarzystwo, ale
w rzeczywistości jest to poważny
problem. O co chodzi? Tam gdzie
w obiegu są dwa rodzaje monet,
moneta bita z gorszego materiału
z czasem wyprze tę zrobioną z lep-
szego kruszcu. Zjawisko to było
związane z pieniądzem krusz-
cowym, na którym odbita była pie-
częć władcy mająca gwarantować
odpowiednią zawartość kruszcu
w monecie. Ale jeżeli przyjrzeć się
temu prawu i otaczającej nas rze-
czywistości, można dojrzeć, że wy-
pieranie lepszego dotyczy wielu
dziedzin. Gorsi aktorzy zastępują
dobrych, gorsi politycy przychodzą
na miejsce lepszych itd. Twoim
zadaniem jest niedopuszczenie,
aby gorszy blefer wyparł tego do-
skonałego.
Problemem blefowania w Polsce
jest zbyt duża ilość bleferów. Każdy
Polak ma jak wiadomo własne zda-
nie na każdy temat, dziwne byłoby
gdyby nie miał opinii na temat go-
spodarki, wolnego rynku czy podat-
ków. Ale ty nie przejmuj się cudzy-
mi opiniami i konsekwentnie rób
to, co sobie założyłeś: blefuj. Pod-
stawowym sensem blefu nie jest
wcale konfrontacja i rozgromienie
przeciwnika (to nie szachy), lecz
sprawianie, że osoba słuchająca za-
czyna cię podziwiać, a siebie podej-
rzewać o niewiedzę i głupotę. Blefo-
wany pyta siebie w duchu: czy nie
jest tak, że ten człowiek ma rację,
a ja nic nie wiem?
Dobrym sposobem blefu jest
utrzymywanie atmosfery zagadko-
wości. Warto zacząć zdanie od
stwierdzenia: „Dawniej uważałem.
że...’1. To pozwala rozbudzić zainte-
resowanie słuchacza, który teraz
dręczy się wątpliwościami: czy na-
dal tak uważasz jak dawniej? A jeżeli
WYPIERA
LEPSZY?
NASZ MIKOŁAJ
KOPERNIK.
I TOAKURAT
NIEJESTBLEF
nie, to dlaczego? Co sprawiło, że
zmieniłeś zdanie? Zmądrzałeś?
BYLE TYLKO NIE UWIERZYĆ
SAMEMU SOBIE
Jak mawiał Machiavelli, teoretyk
rządzenia państwem za pomocą
blefów, „ludzie są tak naiwni oraz
w tak wielkim stopniu zależni od
bieżących potrzeb, że ten kto zechce
oszukać, zawsze znajdzie kogoś, kto
się oszukać pozwoli". Oszustwo to
za duże słowo. Blefowanie jest raczej
tworzeniem pozoru i iluzji, a nie
zwykłym oszustwem. Blefować na-
leży innych, ale nigdy siebie. Kto za
bardzo uwierzy' w sukcesy swego
blefu, może nagle poczuć, że jest tak
mądry', jak myślą rozmówcy, któ-
rych już zdążył omamić To pułapka!
Jeżeli blefujący zbytnio zaufa sobie,
potknie się o własne nogi, zdradzi
z niewiedzą i wystawi na pośmie-
wisko. Aby* uniknąć wszystkich tych
nieprzyjemności należy budować
gmach blefu z rozmysłem, powoli,
według przedstawionych zasad. Ma
to być gmach dobrze wyważony,
taki który nie runie przy najbliższej
okazji Jeżeli gmach blefu runie,
może pogrzebać cały rwój dotych-
czasowy szacunek 1 prestiż.
Blef towarzyski wymaga zatem-
ostrożności przy dozie nonszalan-
cji, zdrowego rozsądku, wyczucia,
zaangażowania emocjonalnego
i dbania o nieustanny intelektualny
rozwój. Sztuka blefu wymaga opa-
nowania przynaimmej minimum
informacji na konkretny temat,
w którym chce się uchodzić za eks-
perta i znawcę Rzecz jasna: me
sposób opanować minimum wiedzy
w każdej dziedzinie, dlatego roz-
mowę kieruj na opanowany przez
siebie temat Nie daj sobie nigdy
wmówić, że blefowanie, które upra-
wiasz jest wyłącznie domeną igno-
rantów 1 dyletantów, choć rzeczy-
wiście dla nich blef jest doskonałym
narzędziem.
Uczony profesor ekonomii nie
mniej od ciebie musi podpierać się
blefem. Nawet nasz przewodnik
„lak blefować doskonale o ekono-
mii" można uznać za rodzaj lekkie-
go blefu. W istocie artykuł ten za-
wiera zadziwiająco użyteczne infor-
macje oraz rzetelną wiedzę bez
ścierny. ®
PRZYJACIÓŁMI TRUDNO
JEST ZARZĄDZAĆ
Przyjaźń w pracy może być bardzo budująca.
Ale też bardzo niszcząca.
Krystyna Romanowska
ADOBE STOCK
Założyłem firmę z przyja-
cielem”, „Zatrudniłam
moją najlepszą przyja-
ciółkę”, „Zaprzyjaźnili-
śmy się w pracy", „Oka-
zało się, że w wyniku
----------- awansu mój przyjaciel
został moim szefem". Wszyscy to
kiedyś słyszeliśmy, prawda? Te cyta-
ty udowadniają, że dwa dosyć dale-
kie słowa „przyjaźń” i „praca” czę-
sto - wbrew pozorom - bywają
nierozłączne. A ich zależność bardzo
trudna do zdefiniowania. - Więk-
szość z nas związki przyjacielskie
i romantyczne zawiera w pracy
- mówi dr Tomasz Sobierajski, so-
cjolog z Uniwersytetu Warszawskie-
go. - Można powiedzieć, że przyjaźń
w pracy jest nieunikniona.
Z badań Instytutu Gallupa wyni-
ka, że ponad 80 proc, ludzi poznaje
swoich bliskich znajomych w pracy.
Ale czy przyjaźń, w której ważną rolę
odgrywa bezinteresowność, lojal-
ność, brak zazdrości, u ważność na
drugiego, otwartość, można pogo-
dzić z byciem w strukturach organi-
zacyjnych firmy, która promuje ra-
czej wartości takie jak rywalizacja
czy lojalność (tyle że wobec firmy).
Zaskakujące, jak niewiele jest
badań, które zajmowałyby się tym
problemem. Okazuje się on bowiem
dosyć złożony. Julianna Piłemmer,
amerykańska psycholożka z New
York University Stern School ot
Business, autorka pionierskich ba-
dań nad bliskimi relacjami w pracy,
chciała odpowiedzieć na niektóre
z pytań dotyczące zależności mię-
dzy przyjaźnią a pracą. Jakie są
podstawowe cechy odróżniające
przyjaźń w pracy od innych relacji
przyjacielskich lub mentorskich?
Czym przyjaźń między szefem
a podwładnym różni się od relacji
rówieśniczej? Jak przyjaźń z osobą,
którą zna się już 10 lat, różni od tej,
która rozwija się w miejscu pracy?
- Przyjaźń w pracy może być
bardzo cenna. Ale nie bywa ona jed-
noznaczna. Są komplikacje i napięcia
wynikające z wielu cech życia orga-
nizacyjnego, które utrudniają bycie
przyjacielem zza firmowego biurka.
Począwszy od tego, że zwykła przy-
jaźń ma charakter nieformalny, do-
browolny, jest relacyjna, oparta na
wymianie - wymienia Julianna Pi-
łemmer. - W firmie ludzie koncen-
trują się na celach, które wcale nie
są oparte na wymianie, na wzajem-
ności, na potrzebach, czasami wręcz
odwrotnie. Dlatego te różne cechy
życia organizacyjnego kolidują
z przyjaźnią. Niekiedy przyjaźń
może być sporym zagrożeniem dla
organizacji. Jeżeli jest się blisko z ja-
kimś człowiekiem albo grupą ludzi,
trudniej jest podejmować decyzje niż
wobec osób, które nie są dla ciebie
tak ważne.
Pierwszy lepszy przykład: wy-
obraź sobie, że kazano ci zwolnić
twojego przyjaciela. Co zrobisz?
SZEF PRZYJACIELEM,
CZYLI CZUJNOŚĆ HIERARCHICZNA
Małgorzata Tryfon, właścicielka fir-
my headhunterskiej z Warszawy,
w swoim miejscu pracy bardzo
PRZYJAŹŃ
W PRACY
JEST NIE-
UNIKNIONA.
CO NIE ZNA-
CZY, ŻE NIE
MOŻE SPO-
WODOWAĆ
SOLIDNYCH
KŁOPOTÓW
। zwraca uwagę, żeby pracownicy
czuli się komfortowo i z chęcią tu
przychodzili. Przy posiłku albo
w trakcie przerwy zawsze chętnie
rozmawia ze swoimi podwładnymi
o innych sprawach niż zawodowe.
- Im bardziej zgrany i zaprzy-
jaźniony zespół, tym bardziej
wzrasta jego efektywność Kiedy
możemy polegać na innych, stres
związany z pracą jest mniejszy
- mówi Małgorzata Tryfon.
Pilnuje jednak podstawowej za-
sady: dobrze jest mieć świetną at-
mosferę w zespole, ale szef jest za-
wsze szefem, a przyjaciółmi—
ciężko się zarządza
Edward Stachura powiedział
kiedyś: „prawdziwy przyjaciel to
nie ten, który odwala za ciebie
całą robotę, lecz ten, który uświa-
domi d, że wszystko masz zrobić
sam”. Zdaniem Piotra Lawacza.
psychologa i trenera biznesu, spo-
ro w rym racji i jest to chyba naj-
zdrowszy' rodzaj podziału obo-
wiązków w firmie, którą zakładają
np. dwaj przyjadele. - Kiedyś lu-
dzie zakładali spółki z ograniczoną
odpowiedzialnością, u podłoża ich
była zasada, że powinni być przy-
jaciółmi, a przynajmniej w dobrych
relacjach. Czasami dobrze to wy-
chodzi, ale też bardzo często koń-
czy fiaskiem - zauważa Piotr La-
wacz. Widać to jego zdaniem
doskonale w programie „Kuchenne
rewolucje", w którym co chwila
obserwujemy historie w stylu:
„byliśmy dobrymi przyjaciółmi,
on/a otworzył/a restaurację, ja by-
łem/am chwilowo bez pracy, wo-
bec tego zatrudnił/a mnie jako
menedżera". Szybko okazuje się,
że to zupełnie nie wychodzi: mię-
dzy partnerami zaczynają się nie-
snaski, nieporozumienia, przepy-
chanki. Gdzie szukać przyczyny
problemu?
- Leży ona w kontrakcie: inny
mamy wobec siebie kontrakt, je-
żeli jesteśmy przyjaciółmi, inny
- gdy ze sobą (współ )pracujemy.
MYCOMPANY POLSKA I OM - 2020 135
Podstawą sukcesu, bo wierzę, że
można się przyjaźnić i ze sobą praco-
wać, jest wspólne predefiniowanie
tego kontraktu. Czyli spotkanie i po-
rozmawianie szczegółowe; czego od
siebie oczekujemy jako współpracow-
nicy albo jako szef i podwładny - ra-
dzi Piotr Ławacz. - Ludzie czasami
myślą, że „jakoś to będzie”. Szybko
jednak okazuje się, że to co działało
w życiu pozapracowym (poczucie hu-
moru, podobne zainteresowania}
w pracy nie zdaje egzaminu. Tutaj są
bowiem inne oczekiwania, inny spo-
sób komunikacji, inne cele, wartości.
Bez jasnego kontraktu zaczynają
się pretensje o nierównoważność
roli i działań pod hasłem: „ja daję
dużo, a on/a mi nic”. Podwładni
wykorzystują w ten sposób szefów,
z którymi są w bliższych stosun-
kach, sugerując np. „chcę być ina-
czej traktowany, dostawać więcej
niż inni, bo... jesteś moim przyjacie-
lem". Bywa też na odwrót - szef
mówi: „nie mam pieniędzy, więc ci
nie zapłacę, bo jesteś moim przyja-
cielem" albo: „oczekuję od ciebie,
że zrobisz coś więcej w tej sprawie
niż zwykły pracownik, bo przecież
jesteś moim przyjacielem”.
JAK DEFINIOWAĆ ROLE
I KONTRAKTY Z PRZYJACIELEM
Małgorzata Tryfon: - W przypadku
relacji szef-pracownik tworzy się
cienka granica, której z własnego do-
świadczenia nie radziłabym przekra-
czać. Zdarza się, że pracownicy nad-
używają relacji z przełożonym, co
może prowadzić do rozbicia zespołu.
Pracownik - z uwagi na bliższą zna-
jomość z szefem - może oczekiwać
preferencyjnych warunków albo
„niezauważenia” jego/jej uchybień.
To, niestety ma odwrotny efekt: ob-
niżenie efektywności, powstanie
konfliktów w zespole czy nawet jego
rozbicie.
Julianna Pilemmer zwraca uwagę
na coś, co nazywa „sprawiedliwością
proceduralną", czyli postępowania
z każdym pracownikiem dokładnie
w ten sam sposób bez względu na to,
jakie są stosunki między szefem
a nim. W innym wypadku ryzykuje
się bardzo złą atmosferę pracy i naj-
zwyklejsze „ludzkie gadanie o rym,
że X lub Y jest faworyzowany. Nic
bardziej nie osłabia morale zespołu.
- Ważne jest również, aby ludzie za-
stanawiali się, w jaki sposób wcho-
dzą w interakcje z przyjaciółmi
i ustalili granice, ale też oczekiwania.
Na przykład, że „jako szef nie będę
wahał się krytykować twojej źle wy-
konanej pracy, mimo że znamy się
od dziecka i wiemy o sobie wszystko.
Nie dlatego, że jestem zirytowany,
tylko dlatego, że to jest moja praca"
- uważa. - Podobnie jest także w ze-
spole równorzędnych sobie pracow-
ników. „Przyjaźnimy się, ale ponie-
waż mam sporo zaległości, nie pójdę
z tobą na kawę czy lunch". Dobrze
jest w taki sposób zarządzać przyjaź-
nią, żeby nie stała się ona czymś
w rodzaju dodatkowego „emocjonal-
nego i czasowego podatku".
Piotr Ławacz zatrudnił kiedyś
swojego przyjaciela. - Wszyscy
w firmie o tym wiedzieli. Powiedzia-
łem mu, że będzie miał gorzej, że
będę bardzo krytycznie oceniał jego
pracę, żeby nikt nie myślał, że ma
tutaj lepiej niż inni. 1 rzeczywiście
miał ze mną ciężko. Przyjaźń prze-
trwała, ale tylko dlatego, że wcze-
śniej dużo o tym rozmawialiśmy
i zawarliśmy uczciwy kontrakt
- opowiada Piotr Ławacz.
Jako szef, warto też zadać pyta-
nie samemu sobie: jakie są moje
cele, oczekiwania, wartości, dlacze-
go chcę pracować z tą osobą? Czy
rzeczywiście jest mi ona niezbędna
ze względu na swoje kwalifikacje
czy też przyjmuję ją, dlatego, że
jest w trudnej sytuacji materialnej
i chcę jej pomóc?
- Nie powiem przedsiębiorcy: ni-
gdy nie zatrudniaj swojego przyja-
ciela, bo czasami ma się niewielki
wybór. Są takie miejsca w firmie,
w których musimy zatrudnić kogoś
zaufanego. Jest bardzo dużo luk
w systemach bankowych w firmach.
Czasami lepiej, żeby zatrudnić do ich
kontrolowania osobę wyjątkowo za-
ufaną - zaleca Piotr Ławacz.
Warto jest też pamiętać o czę-
stym zjawisku w firmach, które spe-
cjaliści nazywają „stołówką w szkole
średniej". Polega ona na tym, że nie-
którzy przyjaźniący się pracownicy
„trzymają się razem”, budując
ostentacyjnie silną grupę. Taka
„przyjaźń" jednej części zespołu na
pewno nie buduje efektywności dzia-
łań. - Czasami silne przyjaźnie
mogą mieć taki niezamierzony, ne-
gatywny wpływ na inne osoby w or-
ganizacji, które czują się wykluczone
- zwraca uwagę Julianna Pilemmer.
PRAWDZIWA PRZYJAŹŃ
ZWOLNIEŃ SIĘ NIE BOI
- Najtrudniejsze wyzwanie wiążące
się z przyjaźnią w pracy to cieszenie
się z sukcesu drugiego człowieka
- twierdzi dr Tomasz Sobierajski.
Może też się zdarzyć coś komplet-
nie odwrotnego. W toku pracy trzeba
być bardzo uważnym i wychwytywać
trudne symptomy tej wyjątkowej sy-
tuacji zawodowej. Jeżeli zauważa się
próbę obejścia obowiązków, rozma-
wiania w drugim obiegu, rozgrywek
personalnych, warto jest reagować
jak najszybciej. Zwalniając przyjacie-
la? Czasami tak. Czasami trzeba sta-
nąć przed wyborem: zachować przy-
jaźń czy wyrzucić bliską osobę
z pracy. - Paradoksalnie: wyrzucenie
TO CO DZIAŁAŁO NA STOPIE PRYWATNEJ - POCZU-
CIE HUMORU CZY PODOBNE ZAINTERESOWANIA
- W PRACY NIE ZDAJE EGZAMINU. TU SĄ BOWIEM
INNE OCZEKIWANIA, INNY SPOSÓB KOMUNIKACJI
z pracy przyjaciela jest świetnym te-
stem przyjaźni z obu stron. Dobry
przyjaciel, który chce być nadal
w partnerskiej relacji powie: ok, ja
nie chcę, żebyś miał kłopot, zmieni-
my to. Ba, czasami to sam przyjaciel
mówi: „nie wiem czy powinniśmy
pracować ze sobą, bo robi się mało
profesjonalnie i uwiera mnie to”.
Wtedy naprawdę możemy mówić
o prawdziwej przyjaźni - sądzi Piotr
Ławacz.
Bywa jednak tak, że przyjaciel za
wszelką cenę chce utrzymać swoje
status quo w firmie. Ucieka się do za-
przeczania faktom, kręci, kłamie.
Wtedy, jako zarządzający, trzeba od-
powiedzieć sobie na pytanie, czy ta-
kiej przyjaźni właściwie się chce?
Benjamin Franklin powiedział: „Po-
życz pieniądze swemu nieprzyjacie-
lowi, a go pozyskasz. Pożycz je przy-
jacielowi, a go stracisz”. Może więc
lepiej nie łączyć ekonomii i przyjaź-
ni, a jeżeli już - robić to z daleko
idącą ostrożnością. ®
'(I
OSTATNIE SŁOWO
IGOR ZALEWSKI {felietonista, autor książek .Pod wąs* i .Am słowa o polityce", twórca Fundacji Akademia Retoryki)
KWARANTANNA
Wszyscy wokół stali się albo panikarzami - to ci co kupuję papier toaletowy
- albo ignorantami. To ci, którym nieco więcej czasu zajęło zdanie sobie
sprawy z powagi sytuacji. Tylko my zachowujemy zdrowy rozsądek.
iedyś podróżowałem sa-
mochodem ze znajomym.
On prowadził. Wjechali-
śmy na autostradę. Facet,
nie powiem, miał sporto-
wa żyłkę. Pędziliśmy, że
hej. Bez problemu mijali-
śmy większość samochodów. To było
upojne. Acz, muszę przyznać, od
czasu do czasu śmigał obok nas jakiś
superszybki wóz.
Kiedy my mijaliśmy, mój doci-
skający pedał gazu kolega rzucał
pogardliwie pod adresem mijanego:
„frajer”. Kiedy nas mijano, kręcił
z potępieniem głową i zdegustowa-
ny kwitował: „wariat”. Wkrótce
zrozumiałem, że wokół nas są wy-
łącznie frajerzy i wariaci. Tylko mój
kolega nie był jednym ani drugim.
Jechał dokładnie tak jak należy
- przynajmniej we własnym mnie-
maniu. Ani za wolno, ani za szybko.
Mądrze, rozsądnie, idealnie.
Szybko zauważyłem, że - wstyd
się przyznać - przejąłem jego zwy-
czaj i za kierownicą podobnie i bar-
dzo nieładnie etykietowałem innych
kierowców. Ale wkrótce zauważy-
łem też coś innego. Właściwie wszy-
scy, nie tylko w sytuacjach drogo-
wych, dzielimy innych ludzi na
„frajerów" i „wariatów". Czyli my
zachowujemy się rozumnie, a inni
- no cóż - błądzą na różne sposo-
by. Na drodze jeżdżą za szybko lub
za wolno. Gadają za dużo, albo za
mało. Są za bardzo na lewo albo za
bardzo na prawo. Mają za dużo albo
za mało dzieci. Są karierowiczami
albo leniami. Idealistami albo opor-
tunistami. I tak dalej, i tak dalej.
Nie inaczej jest podczas epidemii
koronawirusa. Oto pojawiły się
nowe kategorie. Wszyscy wokół stali
się albo panikarzami - to ci co ku-
pują papier toaletowy - albo igno-
rantami. To ci, którym nieco więcej
czasu zajęło zdanie sobie sprawy
z powagi sytuacji. Tylko my zacho-
wujemy zdrowy rozsądek.
To truizm, że idealizujemy siebie
i mamy skłonność do krytycznego
oceniania innych. Taka jest ludzka
natura. A jako rodzic powiem, że taka
jest też natura rodzica. Ileż ja setek
butelek wina opróżniłem z żoną, gdy
omawialiśmy metody wychowawcze
rozmaitych rodzin, porównując je
z naszymi i zawsze dochodziliśmy do
zaskakującego wniosku, że właściwie
na całym świecie nie ma lepszej pary
rodziców niż my. Wszyscy inni byli
albo frajerami (za bardzo liberalni),
albo wariatami (za bardzo zamor-
dystyczni). Tylko my podążaliśmy
złotym środkiem.
Myślę, że w nadchodzących ty-
godniach, a raczej miesiącach, mu-
simy lekko zmodyfikować ten gen
HISTORIA WIELE
RAZY DZIAŁA
SIĘ NA NA-
SZYCH OCZACH,
ALE Z REGU-
ŁY BYLIŚMY
WIDZAMI I TO
ZAJMUJĄCYMI
DOŚĆ ODLEGŁE
MIEJSCA. TERAZ
UCZESTNICZYMY
W TYM WSZYSCY
RAZEM
ludzkiej natury. Przed nami trudny
czas narodowej kwarantanny i jeśli
ciągle będziemy wszystkich oce-
niać, wykazując im w mediach
społecznościowych ignorancję lub
panikarstwo z byle powodów, to
- znużeni izolacją i monotonią
przebywania wśród tych samych
ludzi - skoczymy sobie do gardeł.
I obywatelska dyscyplina pierw-
szych dni „zarazy” przeminie
szybko.
Skądinąd chyba nigdy nie pisa-
łem jeszcze tekstu w sytuacji, kie-
dy przyszłość jest tak nieznana jak
teraz. Tak nieodgadniona. Gdy pi-
sze tę słowa, mamy w kraju
150 zdiagnozowanych przypadków
koronawirusa i trzy osoby śmier-
telne. Jest środek marca. Co będzie,
gdy państwo będą czytać ten tekst
za ledwie trzy tygodnie? Ile będzie
chorych? Ile ofiar? Jak będzie wy-
glądać sytuacja w Polsce? Czy Wło-
chy już się podniosą z zapaści? Czy
Europa odwróci fatalny trend?
W naszym pokoleniu światowa
historia wiele razy działa się na na-
szych oczach, ale z reguły byliśmy
widzami i to zajmującymi dość od-
ległe miejsca. Teraz uczestniczymy
w tym wszyscy razem. Cały świat
i każdy człowiek z osobna jedzie na
tym samym wózku. To musi zmie-
nić świat. Fascynujące. ®
W-i