Теги: trybuna šlaska   gazeta  

Год: 2002

Текст
                    SZKLANA POGODA
• Wideokaseton
- Pokój z Vidocqiem
Wieczna wojna domowa o dostęp do
szklanego ekranu pierwsza znudziła się
Skoczylasowi. Dla zachowania porządku
publicznego i w walce o pokój (w telewizyj­
nym lubił się od czasu do czasu zdrzem­
nąć) zarządził przygotowanie ścisłego har­
monogramu wypożyczeń kasetowych.
Swoje propozycje (umotywowane przynaj­
mniej kilkoma zdaniami) należało wrzucać
do kartonu po starym telewizorze.
Młody Skoczylas wy­
brał animowane, ja­
pońskie "MetropolIs"
Taro Rina. Napisał, że
jego propozycja na­
wiązuje do niedawnej
wizyty pary cesarskiej
w Polsce i potrzeby
dogłębnego poznania
kultury Kraju Kwitnącej WiśnI. Młody Sko­
czylas rozpisywał się w długiej rozprawce
o treści filmu wyraźnie nawiązującej do
słynnego aktorskiego "Metroliopis· Fritza
Langa. Analizował odczucia pięknej Tirny
przemierzającej miasto przyszłości i nie
wiedzącej jeszcze, że jest robotem. Coś
tam jeszcze o obowiązku Obywatelskim,
odpowiedzialności światłego Europejczyka
i trendach wschodnich w nowoczesnej
sztuce graficznej. Głowa rodziny dalej nie
czytała, bo było zbyt zagmatwane. Na ko­
niec syn wystąpił z postulatem, żeby poza
kasetą kupić jeszcze trzy kilo wiśni i za­
siąść przed telewizorem ze skrzyżowanymi
nogami i w kimonach. Przegiął, ewident­
nie przegiął.
Skoczylasówna była
bardzie] lakoniczna,
choć też podparła się
aktualnością. Postawi­
ła na film "Przysta­
nek: miłość" Erica
Brossa, bo grali w nim
członkowie popular­
nego boysbandu
N'Sync z Jamesem Lancem Bassem na
czele, który w paźdZierniku na pokładzie
rosyjskiego Sojuza wybiera się na wyciecz­
kę w kosmos. Jak wszystko dobrze pójdzie,
będzie trzecim kosmicznym turystą. Szko­
da, że scenariusz filmu wygląda jakby na­
pisano go na przystanku komunikacji miej­
skiej, pomiędzy odjazdem jednego auto­
busu a przyjazdem następnego. Chłopak
poszukuje dziewczyny, którą zobaczył
przez mgnienie oka i zakochał się w niej
po uszy. Za to muzyka niczego sobie. sa­
me hity N'Sync, Brit­
ney Spears i Bon Jo­
viego.
Połowica postanowi­
ła okazać dojrzałość,
godność i poszano­
wanie tradycji. Za­
chęcała do wspólne­
go Obejrzenia ramot­
ki sprzed szesnastu lat, czyli słynnego
"Pokoju z widokiem" Jamesa Ivory'ego
z Heleną Bonham Carter, Julianem sand
sem i Denholmem Elliotem. Film wydany
właśnie ponownie na kasetach i DVD miał
zapewnić wszystkim prawdziwą ucztę dla
oczu.
Skoczylas był sceptyczny. Co prawda w fa­
bule było jedno zabójstwo, ale reszta kręci­
ła się wciąż wokół spraw sercowych młodej
An�elki z dobrego domu. Podczas podróży
do Włoch zakochała się nieboraczka, a tu
rodzina swata jej całkiem innego kawalera.
Skoczylas wolał już,
żeby jego duży pokój
był z innym "Vldo­
cqlem". Rewelacyjny
kryminał Pitota miał
ukazać się na kase­
tach i DVD dopiero
za kilka dni, ale gło­
wa familii miała na­
dzieję, że uda się doczekać poniedzialku,
tłumacząc się starannym rozpatrywaniem
filmowych podań domowników.
.Vidocq" z Gerardem Depardieu, Guillaume
Canetem i Andre Dussolierem to przykład
nowego, komercyjnego kina francuskiego,
pełnego znakomitych efektów wizualnych
i klimatu dusznego thrillera o seryjnym za­
bójcy. Wszystko w kostiumowym sosie lat
trzydziestych dziewiętnastego stulecia.
Biograf słynnego detektywa Vidocqa, któ­
ry zniknął w niewyjaśnionych okoliczno­
ściach próbuje prześledZić jego dochodze­
nie, które miało zidentyfikować mordercę
w lustrzanej masce o pseudonimie "Alche­
mik". Dobre kino, szybkie tempo, całkowi­
cie zaskakujące zakończenie.
To dziwne, ale Skoczylas od początku wie­
dział, co v.ybierze większość domowników.
W końcu to on liczył głosy. Demokratycz­
nie, sprawiedliwie i z poczuciem ...
ADAM SYNOWIEC
,C�uum
�.n •• zemlast e. pl SLĄ!i1'(A
Przebojowa
dziennikarka
Rozmowa
z MONIKĄ
KRZVWKOWSKĄ,
aktorką, znaną
widzom z serialu
"Samo życie"
z nami rozmawiać. Błąkałam się, przez
półtora roku grałam w Kaliszu ze stra­
chem, że utknę tam na zawsze.
_ Kiedy planuje pani wakacje?
W sierpniu, bo w lipcu jeszcze kręci­
my serial "Samo życie". Polsat nie prze­
rywa emisji latem, więc przed urlopem
mamy o wiele więcej pracy. Ale jeszcze
nie mam sprecyzowanych planów, bo na
wakacje nie jedzie się samemu, trzeba
więc zgrać terminy.
_ Jest więc ta druga osoba?
Jest, na szczęście jest. Wyjedziemy
pewnie gdzieś do Grecji, generalnie na
południe, gdzie ciepło. Nie chcemy się
martwić o pogodę. Poskaczemy po wy­
sepkach, nie lubimy tylko leżeć dwa ty­
godnie na słońcu.
_ Pierwszy raz do Grecji?
Nie. Znam ten kraj, ale by go po­
znać dobrze, to życia nie starczy. Je­
stem zakochana w ciepłym połu­
dniu.
_ Nie powinienem pytać o tego
towarzysza podróty, ale jako
wścibski dziennikarz .••
... nie jest aktorem! Jest normalny,
a nasz związek trwa już wiele lat i. .. jest
to beznadziejna sprawa, jak określić ko­
goś, kogo się zna i kocha od wielu, wie­
lu lat. Jeszcze nie narzeczony, ale już
nie "mój chłopak"!
_ Zapytam Jeszcze o Imię.
Marcin.
ROZMAWIAŁ:
TOMASZ PIWOWARClYK/AKPA
_ W serialu gra pani przebojową
dziennikarkę .. ·
Tak, uchodzę za dziennikarkę dość
ostrą, strasznie ambitną, walczącą
o słuszną sprawę i o prawdę ...
_ I - jak wszystkie dziennikarki
- podkochuJe się pani
w naczelnym?
Ja ... pierwszy raz o tym słyszę! 'Iere­
sa ma romans z szefem gazety, czyli
z Kacprem Szpunarem, a redaktor na­
czelny jest moim przyjacielem ... Mówi­
my oczywiście o sprawach serialowych.
Może coś tam w głowach scenarzystów
jeszcze się pisze?
_ Nie boi się pani etykietki?
Myślę, że nie ma takiego zagrożenia
i nie jestem jeszcze kojarzona z rolą 'Ie­
resy. Prawda jest taka, że jak zmyję z sie­
bie makijaż, zwiążę włosy, to nawet moi
sąsiedzi nie wiedzą, że w ogóle jestem
aktorką! Mam jeszcze ten luksus.
_ Pani najważniejszy sukces
to chyba rola Hanki
u Zanussiego?
Rola Hanki w obu ostatnich fil­
mach Krzysztofa Zanussiego - "Życie
to śmiertelna choroba przenoszona
drogą płciową" oraz "Suplement" -
rzeczywiście jest dla mnie znacząca.
Debiut u takiego reżysera to dla mnie
wielkie szczęście i ważne doświadcze­
nie. Sama rola wydala mi się bardzo
fajna, a jednocześnie bardzo trudna.
Najtrudniej bowiem zagrać osoby, któ­
re są po prostu przeciętne. Na począ­
tek może to dobrze dla mnie, gdyż nie
czułam ciężaru głównej roli.
_ Nalety pani do szczęśliwców.
Klika lat po szkole I jest praca,
angaż w warszawskim Teatrze
Współczesnym ...
Nie zawsze tak było i nie wszystko
przyszło tak łatwo. Takjak moi koledzy
ze studiów, zaraz po szkole nie miałam
żadnej pracy i nikt nigdzie nie chciał
Był jednym z najpopularniejszych i naj­
bardziej lubianych polskich aktorów
przed wojną. Przystojny, dowcipny, ełe­
gancki, szarmancki, nieraz szelmowski.
.Lłebling, was willst Du noch mehr? "
- jak pytał retorycznie klasyk.
Aktor
przez przypadek?
Ałeksander Żabczyński przy­
szedł na świat w Warszawie 24 lip­
ca ]900 roku. Za kilka dni może-
my świętować jego urodziny.
Jego ojciec był poł­
skim generałem. Po
ukończeniu gimnn­
l'jum wstqpił do Szko­
Iy Podchonjżych w Pozna
niu, którą ukończył za­
pewne ku ladowolenIlI
ojca z wyróźnienicm.
Służyl juko oJicer J puł-
ku artylerii polowej. Po powrocie do War­
szawy podjąl studia prawnicze na Uni­
wersytecie Warszawskim. Z jakim efek­
tem?
,.Jako młody chłopiec chodziłem do
teatru, a każde przedstawienie było dla
mnie objawieniem. Aktorów uwa7 .. ałem za
Judzi z innej płanety. .. Sam zostałem akto­
rem dzięki przypadkowi. Studiowałem
prawo i kilka razy "obciąłem się" przy
tym samym przedmiocie. Poza tym prof.
N. z tutejszego uniwersytetu czul do mnie
jakiś "inny" sentyment i z satysfakcją wy­
kalkwł moje starania. 'Jego było mi za
wiele. Zerw�lłem z prawem;'
A jak trafil na scenę i ekran? Droga
nie hyła prosta. "Jeden z kolegów namó·
wił mnie na wstąpienie wraz z nim do
szkoły filmowej. Zabawa ta trwała kilka
miesięcy, po czym zapomniałem już pra­
wie o ambiCjach aktorskich, kiedy ten
sam kolega zaproponował mi spróbowa­
nie swych sil w świeżo zorganizowanej
wówczas przez Juliusza Osterwę "Redu­
cie".
To był rok 1922 - zadebiutował jako
Archanioł Gabriel w .Pastoralcc", a na­
stępnie pojawił się w roli Przekupnia
w "Judaszu" 'Ietmajera. "Th rołe - wspo­
minał w jednym z wywiadÓW zadecydo­
wały o mojej przyszłej karierze. W�tąpi·
lem do Instytutu Reduty. Praca pochło­
nęła mnie zupełnie. Tu nauczono nas
prawdziwej pracy, a co główne zrozu­
mieliśmy, że kto się zaprzęgnie w rydwan
pn:emożnej pani sztuki ten musi jej cał­
kowicie oddać;'
Aleksander Żabczyński gral w Thatrze
Bogusławskiego, w Thatf?e Polskim i Na­
rodowym; poza Warszawą w Poznaniu,
LWOWie, Lodzi. ,'potem wspominał
zmieniłem genre i luzenioslem się: do re­
wii, jednocześnie rozpoczynajlIc praCi(
w IiImie:' Od 1930 roku występowal,
z wiełkim powodzeniem w slawnych war­
szawskich teatrzykach muzycznych i re-
SZKLANA POGODA
www.naszemlasto.pł
am dobre serce
MACIEJ KOZŁOWSKI jest etatowym odtwórcą czarnych charakterów w polskim
kinie. Niedawno mogliśmy go podziwiać w "Wiedźminie", a wcześniej w "Ogniem
i mieczem", gdzie grał takie właśnie role - Gwido czy Krzywonosa.
Aktor przygotowuje się właśnie do kolejnego filmu. Będzie to "Stara baśń"
w reżyserii Jerzego Hoffmana. I tym razem zagra
postać okrutną i złą, poplecznika Popiela
o imieniu Smerda ...
- Znowu grasz u Hoffmana I znowu czarny
charakter ...
Widocznie tak musi być ... Jeśłi ktoś ma dobre serce,
to gra czarne charaktery, więc ja widocznie mam dobre
serce.
_ Kogo grasz w tym filmie?
Używając współczesnego języka i terminologii, mini­
stra spraw wewnętrznych i obrony narodowej u Popicia.
Jest to osoba okrutna, przebiegła i mocno zakochana
w jednej z głównych bohaterek filmu. Na razie nie
chciałbym zbyt szczegółowo mówić o scenariuszu, bo
jeszcze nad nim pracujemy.
- Nie znudziły ci się już tl! czarne
charaktery? Nie chciałbyś zagrać kogoś
dobrego?.. Choćby ministra kultury I sztuki
u Poplela?
Z przyiemnością (śmiech - przyp. red.)! Jeszcze
lepsza byłaby rola piastunki do dziecka, ale to nie
ode mnie zależy. Jestem aktorem i pracuję tak jak
górnik. Trudno mieć do mnie pretensję, że gram
takie role, bo w końcu nie obsadzam sam siebie
w filmach czy spektaklach. To nie leży w mojej ge­
stii. Może kiedyś zostanę producentem i wtedy
sam sobie zaproponuję rolę - ja wiem ... - choć-
by wychowawcy w przedszkolu?
suje co nimi powoduje, że postępują tak,
a nie inaczej, że są źli.
_ Ostatnie polskie superprOdUkcje
nie cieszyły się Już taką
popularnością, Jak kiedyś "Ogniem
I mleczem'! Czy publiczność będzie
chciała obejrzeć "Starą baśń"?
Chciałbym, aby film obejrzało jak
najwięcej osób, bo to pasjonujący temat.
Walka o władzę zawsze jest interesująca,
gdyż z ludzi wychodzą wtedy najgorsze in­
stynkty i namiętności. Władza zawsze de­
prawuje bez względu na okoliczności histo­
ryczne.
- Widzowie nie przypisują ci tych
wszystkiCh negatywnych cech
charakterów, które posiadają postaci
przez ciebie odtwarzane?
CZasami tak, ale nie do końca. Każda barw­
na postać ma swoje motywy postępowania
i staram się to pokazać - dlaczego jedni zacho­
wują się tak, a nic inaczej. Scenariusz może być
nieprzekonywający ale aktor musi przekonać wi­
dzów przynajmniej do siebie.
- ZObaczymy się w Innych filmach?
Właśnie zaczynam pracę przy spektaklu
dla Teatru Telewizji. Będzie to opowieść
o Czeczenii. No i czekam na premierę fil­
mu Olafa Lubaszenki "E=mc2", w którym
zagrałem Aloszę.
_ Lubisz takle role?
Lubię, ponieważ dają duże pole do popisu.
Czarne charaktery są ciekawe, bo trzeba pokazać
motywy ich postępowania. Zawsze mnie intere-
ROZMAWIAŁ: MIROSŁAW
MIKULSKIjAKPA
We dwoje
Można wygrać huczne wesele,
podróż poślubną, samochód 1. ..
własny kąt Po Idolu, Barze, Big
Brotherach, Agentach itp. cze­
ka nas kolejny show z gatunku
interaktywnych. TVN przygoto­
wuje się do programu rozryw­
kowego o wiele mówiącej na­
zwie - "We dwoje".
W skrócie mówiąc, program
będzie o miłości. Emitowany
jest już w wielu krajaCh i po­
dobno wszędzie pomaga lu­
dziom budować szczęśliwe
związki. Ano zobaczymy ...
W każdym razie jest to teletur­
niej dla par, które planują ślub,
ale nie są jeszcze zaręczone.
Chociaż nie tylko. Bo jeśli np. wi­
dujesz ją codziennie, ale nie
masz odwagi się z nią umówić,
albo spotkałaś go tylko raz. ale
nie możesz o nim zapomnieć,
czy dajn)' na to znasz ludzi, któ­
rzy stanowiliby doskonałą parę,
ale są zbyt nieśmiali, by się
o tym przekonać, a może
chcesz zaskoczyć swojego part­
nera i zaśpiewać dla niego pio­
senkę - z myślą o takich jak ty
powstaje program "We dwoje·.
Zgłoszenia można przesyłać
do końca lipca.
Trzeba wysłać sms-a pod nr
7922 o treści "we dwoje" bądź
'zadzwonić pod nr 0700 881
818. Operator poda instrukcje
dalszego postępowania. _ MAW
wiach m.in, "Morskie Oko", ,Wicłka Ope­
retka", ,Wielka Rewia", "Hollywood",
"Cyrulik Warszawski".
da", "Jadzia", .Panl minister tańczy",
"Kobiety nad przepaścią", "Zapomniana
melodia", "Złota maska". Ostatnim 1iI­
mern, w jakim wystąpił był melodramat
"Żolla i nie żona".
1b on śpiewał i przekonywał:
"Nie kochać w taką noc to grzech,
Gdy sercu serca brak.
Bez tego pusty dźwięk ma śmiech
J wiosna traci smak.
Nic kochać w taką noc to grzech,
Gdy tęsknią serca dwa,
Gdy ktoś milości wart, jak ty,
Ktoś o niej śni,jakja".
Pisano o nim po łatach: "Był postaw­
nym szatynem o pięknej głowic, jasnych,
wyrazistych oczach w ciemnej oprawie
i wyj,ltkowo regułarnych rysach twarzy.
Powszechnie chwalono jego glos, muzy­
kalność, wykwint i precyl'ję gestu. ByŁ też
UZdolniony plastycznie, rzeźbił w drze­
wie". Ci którzy go znali osobiście, dodąią
jeszcze: "Tam, gdzie pracowałaf, przy-
chodził po różne narzędzia ogrodnicze,
ponieważ w wolnych chwilach zajmowal
się swą działką ogrodniczą, na której z pa­
sją pracowal. Był to człowiek o wysokiej
kulturze, sposobie bycia, wielkim takcie,
nie mówiąc już o bardzo ładnym głosie
i uroku osobistym. Bardzo często spoty­
kalam pana Żabczyńskiego w autobusie,
gdy jechał na swą dzialkę ... Rozmawiali­
śmy o Literaturze, kulturze i sztuce; gdy
temat nie zostal wyczerpany, przy następ­
nym spotkaniu dyskutowaliśmy dalej:'
Inni wspominali, jak Żabczyński
w którąś letnią niedzielę 1938 roku ura­
towałtonącą w Wiśle dziewczynę uakże
inne jej zazdrościły!). Za ten czyn otrzy­
mał Medal.
cerem Polskich Sil Zbrojnych we Francji,
Anglii, na Bliskim Wschodzie. Brał udział
w krwawych wałkach o Monte Cassino, zo­
stał ranny. Nie tyłko jednak walczył - tak­
że występował w Teatrze Dramatycznym
2. Korpusu.
Zdemobilizowany wrócił w 1946 roku
do Polski. Rok później grał już w war­
szawskim Teatrze Małym postać Bene­
dykta w ,Wiele hałasu o nic"; za tę rolę
otrzymał nagrodę na festiwalu szekspi­
rowskim. Potem występował w Teatrze
Klasycznym i Polskim, ale także w słu­
chowiskach radiowych a pod koniec życia
- jako jeden z pierwszych - w spektaklach
telewizyjnych. Jego żoną była aktorka Ma­
ria Żabczyńska. Zmarł w ostatnim dniu
maja 1958 roku w Warszawie.
Wprawdzie w filmie po wojnie już się
nie pojawił, ale nie było programu telewi­
zyjnego ,W starym kinie", w którym nie
przypominałbym filmu z Aleksandrem
Żabczyńskim, a jeden z jego sławnych,
Bożyszcze
srebrnego ekranu
Na ekralue pojawil się po raz pierwszy
w 1926 roku w filmie "Czerwony błazen"
jako "Doktorek", w pf?ebojowej "Dziku­
sce" grał hrabiego, ale pierwszą większą
rołą byla ta w "Janko muzykancie"
(1930), filmie niemym, który został póź­
niej udźwiękowiony. Była to śmiała ada­
ptacja znanej noweli Henryka Sienkiewi­
cza dopisano do niej happy end: Janko
muzykant, po stntsznych przejściach
w domu poprawczym, z którego ucieka -
zostaje sławnym muzyłdem. Ałeksander
Żabczyński grał tu okrutnego dziedzica ...
Sławę i uznanie przyniosły mu jednak
takie superprzeboje jak: "Dzieje grzechu",
"Manewry miłosne", "Ada, to nic wypa-
Zdobywał Monte Cassino
Wybuchła wojna. Aleksander Żabczyń­
ski brał udział w kampanii wrześniowej.
Potem przedostał się na Zachód. Był oli-
śpiewanych przez niego przebojów stal się
sygnałem wywoławczym, haslem, zna­
kiem [urnowym dawnego, przedwojenne
go, polskiego filmu:
"Powróćmy jak za dawnych lat
W zaczarowany bajek świat,
Miłością swoją w piękną baśń
Me życie zmień ... "