/
Автор: Umiński J.
Теги: religia religioznawstwo historia kościoła historia religii ideologia religijna
Год: 1939
Текст
KS. DR JÓZEF UMIŃSKI
TEKSTY ZRODŁOWE
DO NAUKI DZIEJÓW KOŚCIOŁA W SZKOŁACH ŚREDNICH
CZĘŚC II
DLA IV KLASY GIMNAZJALNEJ
CENA 1 ZŁ
WYDAWNICTWO ZAKŁADU NARODOWEGO IMIENIA OSSOLIŃSKICH
1939
KURIA METROPOLITALNA
OBRZ. ŁAC.
WE LWOWIE
L. 8916
Lwów, dnia 25 października 1938 r.
NIHIL OBSTAT
Lwów, dnia 21 października 1938 r.
Ks. dr Adam Gerstmann
Cenzor ksiąg duch.
IMPRIMATUR
z Kurii Metropolitalnej obrz. łac.
we Lwowie, dnia 25 października 1938 r.
t Bolesław Abp
MINISTERSTWO W. R. i 0. P. ZATWIERDZIŁO
DNIA 16 CZERWCA 1939 nr II Pr. 17125/38 DO UŻYTKU SZKOLNEGO
i X JAKO KSIĄŻKĘ POMOCNICZĄ
''74' WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
49/39
Z DRUKARNI ZAKŁADU NARODOWEGO IMIENIA OSSOLIŃSKICH
POD ZARZĄDEM FRANCISZKA KADLECA
1. TOMASZA Z KEMPIS (f 1471)
„O NAŚLADOWANIU CHRYSTUSA"
Dzieło to pod względem poczytności między katolikami zajmuje dru-
gie miejsce po Piśmie świętym. Składa się z 4 ksiąg. Autorstwo jego przy-
pisuje się najpowszechniej Tomaszowi z Kempis.
Księga II, rozdział XII
0 królewskiej drodze Krzyża Świętego
Twarda się zda wielu ta mowa: Zaprzej się siebie, nieś
krzyż swój, a idź z Jezusem.
Ale daleko twardziej będzie słyszeć owe ostateczne słowo:
Idźcie ode mnie przeklęci w ogień wieczny (Mat. XXV, 41).
Którzy bowiem teraz radzi słuchają i idą za słowem krzyża,
wtenczas nie będą się bać gromu wiecznego potępienia.
To znamię krzyża będzie na niebie, gdy Pan na sąd przyj-
dzie.
Wtenczas wszyscy słudzy krzyżowi, którzy Ukrzyżowa-
nemu przypodobali się w żywocie, przystąpią do Chrystusa sę-
dziego z wielką ufnością.
Cóż się tedy boisz nieść krzyż, przez który idą do króle-
stwa?
W krzyżu zbawienie, w krzyżu żywot, w krzyżu obrona od
nieprzyjaciół, w krzyżu wlanie niebieskiej słodkości, w krzyżu
siła duszna, w krzyżu wesele ducha, w krzyżu zawarcie cnoty,
w krzyżu doskonałość świątobliwości.
Nie masz zbawienia duszy, ani nadziei wiecznego żywota,
jeno w krzyżu.
Nieśże tedy krzyż twój, a idź za Jezusem, a pójdziesz do
żywota wiecznego.
1*
4
Uprzedził On, niosąc sobie krzyż, a umarł za cię na krzyżu,
abyś i ty twój krzyż nosił i umrzeć chciał na krzyżu.
Bo jeśli po społu z Nim umarłym będziesz, z Nim też po
społu żyć będziesz. A jeśli towarzyszem będziesz karania, bę-
dziesz i chwały...
Księga IV, rozdział XI
Że Ciało Chrystusowe a Pismo święte
najwięcej są duszy wiernej potrzebne
Głos ucznia:
O Najłaskawszy Panie Jezu, jako wielka jest słodkość du-
szy nabożnej, z Tobą używającej na uczcie Twojej, gdzie jej po-
karm nie inszy ku pożywaniu bywa podany, jeno Ty sam. Je-
dyny i Najukochańszy, a nad wszystkie jej żądze serdecznie po-
żądany!...
Ciężką mi się stawa tęsknicą każde duchowne.pocieszenie:
bo póki Pana mego jawnie w swej chwale nie widzę przy sobie,
nie mam za nic tego wszystkiego, co na świecie widzę i słyszę.
Świadkiem jesteś mi, Boże, że mnie żadna rzecz pocieszyć
nie może, żadne stworzenie uspokoić, jeno Ty, Boże mój, na któ-
rego pragnę wiecznie patrzeć.
Ale nie jest to podobna, póki trwam w tej śmiertelności.
Przetoż potrzeba, żebym się udał na wielką cierpliwość,
a samego siebie we wszystkiej żądzy Tobie poddał.
Albowiem i święci Twoi, Panie, którzy się z Tobą w kró-
lestwie niebieskim już radują, w wierze i w wielkiej cierpliwo-
ści, gdy żyli, przyjścia chwały Twej oczekiwali. Co oni wierzyli,
ja wierzę: czego się spodziewali, tego się ja spodziewam: dokąd
oni zaszli, mam nadzieję, że tam i ja za łaską Twoją przyjdę.
Będę chodził tymczasem w wierze, przykładami świętych
potwierdzonej.
Mam też Księgi Święte na pociechę i na zwierciadło życia
mego; a nade wszystko, mam Najświętsze Ciało Twoje na oso-
bliwe lekarstwo i ucieczkę.
Albowiem dwie rzeczy w tym życiu najbardziej sobie po-
trzebne być rozumiem, bez których nieznośnym by mi był ten
nędzny żywot...
5
Bez tych dwóch rzeczy nie mógłbym żyć dobrze: albowiem
słowo Boże, światłością jest duszy mojej; a Twój Sakrament
chlebem żywota.
Te dwie rzeczy mogą się też nazwać dwoma stołami w skar-
bie Kościoła świętego, z tej i z owej strony postanowionymi.
Jeden stół jest ołtarza świętego, mający chleb święty, to
jest Ciało drogie Chrystusowe.
Drugi jest Bożego zakonu, zamykający w sobie naukę
świętą, nauczający prawdziwej wiary, a mocno do samych ta-
jemnic, gdzie jest świętość świętości przywodzący...
2. BŁĘDY LUTRA, POTĘPIONE W BULLI „EXSURGE
DOMINE“ Z DN. 15 VI 1520 ROKU
Błędy te wyjęte są z dzieł Lutra.
9. Gdy pragniemy wyznawać wszystkie grzechy ną spo-
wiedzi, nie czynimy nic innego, jak tylko to, że miłosierdziu Bo-
żemu nie chcemy zostawić nic do przebaczenia.
13. W Sakramencie pokuty i dla zgładzenia winy nie wię-
cej zdolen jest uczynić papież lub biskup, co zwykły kapłan;
owszem, tam gdzie nie ma kapłana, tyleż uczynić może każdy
wierny, a nawet kobieta chrześcijańska lub dziecko.
15. Wielki jest błąd tych, którzy do Sakramentu Euchary-
stii przystępują, opierając się na tym, że wyspowiadali się, że
nie są świadomi żadnego grzechu śmiertelnego i że modlitwą
oraz innymi aktami do tego się przygotowali...
16. Wskazane jest, aby Kościół na soborze powszechnym
postanowił, że świeccy winni przyjmować Komunię świętą pod
obiema postaciami...
18. Odpusty są pobożnym oszukiwaniem wiernych...
19. Zwodzą się ci, którzy wierzą, że odpusty są rzeczą zba-
wienną i dla korzyści duchowych pożyteczną.
25. Papież rzymski, następca św. Piotra, nie jest ustano-
wionym przez Chrystusa zastępcą Chrystusowym nad wszyst-
kimi kościołami całego świata.
26. Jest pewne, że ani Kościół, ani papież nie mają władzy
ustanawiania artykułów wiary, ani nawet określania praw mo-
ralnych czy dobrych uczynków.
6
30. Niektóre artykuły Jana Husa, potępione przez sobór
konstancjeński, są najbardziej chrześcijańskie, najprawdziwsze
i zgodne z Ewangelią, których nawet cały Kościół nie miał
prawa potępić.
34. Prowadzić walkę z Turkami jest sprzeciwiać się Bogu,
karzącemu winy nasze przez Turków i.
36. Wolna wola po grzechu (pierworodnym) jest tylko pu-
stym wyrazem...
37. Istnienia czyśćca nie można udowodnić za pomocą Pi-
sma świętego.
39. Dusze czyśćcowe grzeszą bez przestanku, jak długo
szukają spokoju i pragną uwolnienia się od kary.
3. INSTRUKCJA DANA KSIĘDZU MARTINENGO,
NUNCJUSZOWI PAPIESKIEMU DO POLSKI, W 1548 R.
Z dzieła pt. „Relacje nuncjuszów apostolskich i innych osób o Pol-
sce", tom I, Poznań 1864, str. 1—3.
Przybywszy do Polski pobłogosławisz z całą powagą, jaka
przystoi ministrowi Stolicy Apostolskiej, króla1 2 i królowę
matkę3 imieniem Jego świątobliwości, oświadczysz żal nad
śmiercią zeszłego króla4 i radość z wyniesienia na tron jego _
syna...
Po dopełnieniu tego pierwszego obowiązku mówić będziesz
z Jego Królewską Mością o religii, a w tej rozmowie nie zanie-
chasz wspomnieć, jak wielką sławę śp. król rodzic jego zjednał
sobie u ludzi, jak wielkie zasługi położył przed Bogiem przez to,
że przykładem i bogobojnością uchował to obszerne królestwo
od ościennej herezji i napaści niewiernych, dasz mu przy tym
uczuć, że powinnością jest jego jako następcy na tron wstępo-
wać w ślady swego ojca...
Potem zdasz sprawę Jego Król. Mości z tego wszystkiego,
co się działo na soborze5, oświadczysz, ile Jego Świątobliwość
1 Artykuł ten Lutra był wymierzony głównie przeciw papiestwu,
nawołującemu państwa chrześcijańskie do obrony przeciw Turkom.,
2 Zygmunta Augusta.
3 Królowę Bonę.
4 Zygmunta Starego.
3 Trydenckim.
7
zawsze życzył, a teraz więcej niż kiedykolwiek, aby obrady so-
boru nieprzerwanym postępowały krokiem, wspomnisz o prze-
szkodach, które opóźniły jego otwarcie; na koniec zachęcisz Jego
Królewską Mość do posłania na sobór jak najwięcej biskupów,
a przynajmniej jednego, który by reprezentował naród polski,
jak to uczynił nie tylko król hiszpański i portugalski, lecz wiele
innych państw i krajów nie mniej odległych jak Polska, wybie-
rając na ten cel ludzi uczonych i przykładnego życia, którzy by
mogli... dopomóc sprawie Kościoła.
Odwiedzisz także arcybiskupa gnieźnieńskiego, biskupa kra-
kowskiego i inne osoby, którym zdawać ci się będzie, że należy
uczynić tę grzeczność, nie zapominając przeświadczyć (ich)...
o zaufaniu, jakie Stolica Apostolska w ich gorliwości, świetle
i cnocie pokłada, tudzież o jej ojcowskim ku nim przywiązaniu,
zachęcisz ich oraz do gorliwego zajęcia się sprawą religii...
Staraj się dowiedzieć, czyby nie można było za pośrednic-
twem biskupów lub innych osób, a najbardziej przez samego
króla, skłonić Moskwę do posłuszeństwa Stolicy Apostolskiej
i połączenia się z resztą chrześcijaństwa, jak było przed wieki,
co zdaje się teraz tym łatwiej nastąpić by mogło, że jest otwarty
sobór powszechny z pomocą tylu chrześcijańskich narodów...
4. SYNOD BISKUPÓW POLSKICH Z 1556 R.
Według sprawozdania nuncjusza Lippomana, przesłanego do Rzymu,
a zawartego w dziele „Relacje nuncjuszów" (p. § 3), str. 33—38.
Skłonieni prośbami katolików, a mianowicie kapituł tego kró-
lestwa, zwołaliśmy w Łowiczu 1 synod biskupów i kanoników na
dzień 6 bieżącego miesiąca (września)., na który przybyli bi-
skupi: krakowski, kujawski, poznański, warmiński (Stanisław
Hozjusz), przemyski, chełmski i kamieniecki2. Arcybiskup
lwowski nie znajdował się na nim dla podeszłego wieku, biskup
chełmiński dla słabości zdrowia. Król prosił mię listownie, bym
dla miłości jego uwolnił od tego obowiązku biskupów litewskich,
których potrzebował w Radzie, gdzie miano roztrząsać sprawę
inflancką. Oprócz tego wszystkie kapituły przysłały po dwóch
kanoników z każdej, biskupi zaś, którzy osobiście stawić się nie
mogli, przysłali swych zastępców...
1 Ówczesnej siedzibie arcybiskupów gnieźnieńskich.
2 Przewodniczył zaś na tym synodzie arcybiskup-prymas.
8
Mówiono o dwóch rzeczach: o wierze i obyczajach...
Co do pierwszego, po wyliczeniu wszystkich nieszczęśliwo-
ści, w których jest teraz pogrążone to królestwo z powodu roz-
krzewienia się tylu sekt rozmaitych, a których samo wylicze-
nie zgrozą przejmowało, postanowiono, aby po przybyciu króla
do Warszawy całe zgromadzenie wraz ze mną udało się do Jego
Król. Mości z prośbą o zachowanie w całości wiary katolickiej...
którą w przysiędze koronacyjnej bronić i od wszelkiego
uszczerbku zabezpieczyć przyrzekł, tudzież iżby wszystkie he-
rezje z kraju wydalić raczył. A ponieważ te tak się tu rozmno-
żyły, że nie tylko w jednym mieście lub wsi, lecz w jednym domu
jeden tak, drugi inaczej wierzy, ponieważ nadto wszyscy od-
szczepieńcy utrzymują, że ich wiara jest katolicka, w takim od-
męcie prostaczkowie nie mając wszędzie kaznodziejów i pleba-
nów, którzy by ich oświecili, nie wiedzą, jaka jest prawdziwa
wiara; cały synod zgodził się na przyjęcie krótkiej formuły, wy-
jaśniającej, na czym zależy wiara katolicka, i podanie jej kró-
lowi, aby jej zachowanie wszystkim polecić raczył...
Co do drugiego, mówiono wiele o dworze (królewskim),
o biskupach, o złym rządzie kościołów parafialnych, o młodzieży
będącej na naukach w Niemczech, o czytaniu książek kacerskich,
o braku kaznodziejów, i uchwalono, aby zachowane były ustawy
prowincjonalne królestwa, dawne i nowe, które o tym wszyst-
kim zawierają dostateczne rozporządzenia, i aby arcybiskup
(prymas) ich wykonania pilnował...
5. ROZSZERZANIE SIĘ PROTESTANTYZMU
W POLSCE W XVI W.
Z listu nuncjusza Bongiovanni, pisanego do Rzymu w 1560 r., a za-
wartego w dziele „Relacje nuncjuszów" (p. § 3), str. 86—88.
Król czynny, niemalowany, mógłby wiele (w Polsce) doka-
zać, ale teraźniejszy (Zygmunst August) lubiący nade wszystko
spokojność nie tylko unika trudów, które jego przodkowie tak
w wojnie jak pokoju radzi podejmowali, ale nawet odkłada, ile
może, sejmy, które dawniej w ważnych sprawach państwa co
roku bywały składane...
Oddalenie się króla (na Litwę) i rzadkie zwoływanie sej-
mów wiele złego sprawiło, bo szlachta puściła się na takie bez-
9
prawia, że nie tylko zabrała dobra kościołom i zakonom, lecz
jedni drugim majątki pozajeżdżali, bo tu w Polsce biada temu,
kto słabszy. Niektórzy odmienili religię, żeby zagarnąć dziesię-
ciny, sprowadzili kaznodziejów (protestanckich), którym dają
ich (tzn. dziesięcin) cząstkę, resztę zatrzymują dla siebie, i tać
jest przyczyna, dla której w tym kraju jedni są lutrzy, drudzy
sakramentyści, inni szwenkfeldyści i serwetowie \ podług tego,
jakiej sekty dostali kaznodzieję. Każdy rozszerza swoje zdania,
skąd pochodzi, że gdy się zgromadzą, żeby się połączyć w jednej
nauce, do takiej przychodzi między nimi kłótni, że ledwo się nie
pobiją, po czym rozjeżdżają się w większym jeszcze poróżnie-
niu. Herezja tedy założyła w Polsce swoje siedlisko nie po mia-
stach 1 2, nie pomiędzy chłopstwem, ale tylko między szlachtą,
która mieszka po wsiach i przymusza swych poddanych do wy-
rzeczenia się wiary przodków. Lubo na kilku sejmach za tego
króla biskupi domagali się wykonania dawnych przeciw kace-
rzom statutów, te dotąd w wykonanie nie weszły, bo kacerze ze
swojej strony .żądali zwołania narodowego soboru, na którym
by przepisano jeden kształt wiary dla całego królestwa...
Wielu dobrych katolików lęka się, aby i król nie wystąpił
z jakim zgubnym oświadczeniem przeciw religii katolickiej...
ale ja jestem innego zdania, owszem, twierdzę, że król nigdy się
heretykiem nie ogłosi, a to dlatego, że jeżeli dla swej spokojno-
ści lub uniknienia kłopotu nie poskromił heretyków, jak był
powinien podług praw krajowych, tym mniej się zdobędzie na
tyle odwagi, aby przymusić do odmiany wiary znaczną liczbę
senatorów katolickich, którzy by mu w takim razie śmiało się
oparli.
6. Z DZIAŁALNOŚCI STANISŁAWA ROZJUSZA (f 1579)
A) Modlitwa Rozjusza o jedność wiary katolickiej
Ustęp końcowy z listu pasterskiego do diecezjan chełmińskich z około
1551 r.
Wysłuchaj, Panie! Daj się przebłagać, Panie! Odwróć od nas
gniew swój, Panie! Odmień w Kościele Twoim przeciwieństwa,
Ty, który odmieniłeś łotra na krzyżu! Usuń z Kościoła rozłamy,
1 Różne odłamy sekt protestanckich.
- Pod tym względem świeżo wtedy przybyły do Polski nuncjusz
myli się, bo właśnie w miastach polskich było dużo protestantów.
10
spraw, byśmy wszyscy to samo głosili, to samo odczuwali, to
samo rozumieli i w jednej i tej samej nauce wiary zawsze trwali.
W sercach tych zaś, którzy się od Twego ciała 1 oddzielili, roz-
lej miłość, aby mogli wreszcie wrócić kiedyś tam, skąd się od-
łączyli. Daj, abyśmy byli wszyscy jednym ciałem, jednym du-
chem, tak jak jesteśmy powołani w jednej nadziei zbawienia
naszego; abyśmy, zachowując jedną wiarę i jeden chrzest w jed-
nomyślności i zgodnym chórem chwalili Ciebie Pana naszego,
który żyjesz i królujesz!
B) List papieża Piusa IV, dziękujący Hozjuszowi
za przewodnictwo na soborze trydenckim
Umiłowany synu. Pozdrowienie i apostolskie błogosławień-
stwo.
Pragnieniem naszym było, abyś po zakończeniu za łaską
Bożą tego soboru przybył do nas, byśmy Cię, którego między
braćmi naszymi szczególnie miłujemy, mogli objąć i publicznie
dzięki Ci złożyć za tyle prac, któreś na soborze, jako nasz i Sto-
licy Apostolskiej legat podjął... tak jak na to rzetelne Twoje
przywiązanie do Boga, oddanie się i wierność dla Stolicy świę-
tej, liczne trudy Twoje, troski i zabiegi, poniesione celem wy-
konania włożonych na Cię obowiązków, zasługują. Niemało bo-
wiem owoców osiągnęliśmy z Twojej tam obecności... tym zaś
użyteczniejszą była Twoja praca i pomoc, którą nam (na sobo-
rze) okazałeś, im większe dary ducha i cnót dawca wszelkiego
dobra, Bóg, w Tobie zespolił.
Ponieważ jednak kościół Twój (warmijski) wymaga Twego
doń powrotu... a i Ty sam tak gorąco o to prosisz, abyś mógł
czym prędzej znów osobiście pasterskie obowiązki wśród
owczarni swojej pełnić, pobożnym tym pragnieniom nie możemy
odmówić. Tym więcej, że wiemy... jak bardzo tam jest teraz
w tych nieszczęsnych i niebezpiecznych czasach potrzebna za-
równo wielka powaga jak i nauka Twoja z taką wiarą i nie-
zwykłą prawością charakteru połączona, nie tylko dla utrzyma-
nia w wierze dobrych i pobożnych Kościoła wyznawców, ale
także dla odzyskania do jedności z Kościołem wielu tych, któ-
rych podstępy heretyckie uwiodły.
1 To znaczy od Kościoła.
11
Skłaniając się więc do pokornych próśb Twoich zezwa-
lamy, abyś, skoro tylko sobór się zakończy, mógł wrócić do swej
diecezji, dziękując Ci, żeś z taką troską, wiarą i pilnością obo-
wiązki swoje na soborze pełnił... i prosząc Boga, aby za tyle dla
wiary katolickiej i Kościoła powszechnego zasług i za to nad-
zwyczajne dla Stolicy Apostolskiej poświęcenie nagrodą godną
tego Ci odpłacił...
Dan w Rzymie, dn. 4 grudnia 1563 r., pontyfikatu naszego
roku 4.
C) Z listów nuncjusza Commendone do sekretarza stanu
papieskiego, kardynała Karola Boromeusza 1
Wyjątki z dzieła „Pamiętniki o dawnej Polsce", zebrał Jan Alber-
trandi, tom I, Wilno 1847, str. 30, 136, 145 i n., 159 i n.
1. Warszawa, 16 stycznia 1564 r.
Biskup przemyski, który był posłem do Trydentu 2, przy-
był tego wieczora, przyniósłszy pewną już wiadomość, że biskup
warmiński (tzn. Hozjusz) jest w drodze i że wprost zmierza do
swojego w Prusiech kościoła. I z tego powodu natychmiast po-
wstał spór... jedni bowiem utrzymywali, iż wezwać by go tu (do
Warszawy) potrzeba, a drudzy, że nie...
2. Łorrtża, 3 maja 1564 r.
Ks. kardynał warmiński (Hozjusz) przyjętym był z wielką
uczciwością (szacunkiem) przez króla, który trzymając przez
cały czas czapkę w ręku, odpowiadał długą mową na słowa wy-
rzeczone przez kardynała; winszował mu tej dostojności, dzię-
kując, że cnotami swymi przyniósł tyle zaszczytu i krajowi, i pa-
nującemu. Po tych grzecznościach uczynionych przy wszystkich,
król, wyprawiwszy obecnych z pokoju, został długo z kardyna-
łem, rozmawiając o różnych rzeczach, a mianowicie o stanie
wiary, o czym sam ks. kardynał Waszej Dostojności oznajmi.
3. Heilsberg, 31 maja 1564 r.
Przybyłem do Warmii na Zielone świątki, a stamtąd razem
z ks. kardynałem warmińskim do Heilsberga, rezydencji jego
dostojności. Zabawię tu dni kilka dla porozumienia się we
1 Późniejszego świętego.
2 Walenty Herburt, który uczestniczył w soborze trydenckim jako
poseł króla Zygmunta Augusta.
12
wszystkim i zasiągnienia jego zdania, według którego całe po-
stępowanie moje miarkować będę. O tym kardynale, chociaż
wiem dobrze, iż byłoby zbytecznym przed Waszą Dostojnością
mówić, bo cnota i nauka jego, gorliwość ku pomnożeniu służby
Bożej, dowody uszanowania dla Ojca świętego i jego stolicy aż
nadto i Jego świątobliwości i całemu światu są wiadome, po-
wiem wszakże, iż w rządzie swojej owczarni nic do żądania nie
zostawia.
Niedawno przywrócił, jak pisałem Waszej Dostojności, die-
cezję swoją brunsberską (tzn. warmijską) do posłuszeństwa
Kościołowi i do wiary katolickiej, a już ani słychać o żadnym
oporze w tej części kraju, która podlega jego zwierzchności;
i owszem, wszyscy wedle katolickiego obrządku, jedni na Wiel-
kanoc, a drudzy później, komunikowali.
4. Heilsberg, 20 czerwca 1564 r.
Z listów ze dworu dowiaduję się, iż w Lublinie w krakow-
skiej diecezji i, kiedy w dzień Bożego Ciała szła procesja z Prze-
najświętszym Sakramentem, szlachcic wyrostek starosty miej-
scowego zabiegł drogę księdzu i obalił go na ziemię razem z mon-
strancją... Ta wyuzdana i straszliwa zbrodnia przeniknęła nas
boleścią i zgrozą!
Ks. kardynał zamierza osadzić w (sprotestantyzowanym)
Gdańsku kaznodzieję katolickiego, który by kazał w języku nie-
mieckim. Jego dostojność nie przestaje nigdy rozmyślać nad
środkami wspierania wiary, wydaj e dzieła, pisze listy, napomina
i naucza z wielką odwagą tak króla i panów, sposobi teraz miej-
sce dia jezuitów, wychowuje wiele młodzieży w prawdziwym
wyznaniu, słowem, nie szczędzi ani nakładów, ani pracy; nade
wszystko zaś dobrym przykładem, nieposzlakowanym i niewin-
nym życiem utrzymuje cudownie tę swoją diecezję cało i zdrowo
w pośrodku najzaraźliwszych odszczepieństw.
7. Z DEKRETÓW SOBORU TRYDENCKIEGO
A) Obecność Chrystusa w Sakramencie Ołtarza
(Sesja XIII, rozdz. 1 i 5)
Święty Synod uczy i otwarcie a prosto wyznaje, że w czci-
godnym Sakramencie Eucharystii po konsekracji chleba i wina
1 Lublin i Lubelskie należały wówczas do diecezji krakowskiej.
13
znajduje się Pan nasz Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i czło-
wiek, prawdziwie, rzeczywiście i istotnie (vere, realiter ac sub-
stantialiter) pod postaciami tych stworzonych rzeczy...
Nie ulega zatem wątpliwości, że wszyscy wierni oddają we-
dług zwyczaju zawsze w Kościele zachowanego Temu Najświęt-
szemu Sakramentowi cześć najwyższą, która należy się praw-
dziwemu Bogu.
B) O spowiedzi
(Sesja XIV, rozdz. 5)
Kościół zawsze rozumiał z ustanowienia sakramentu po-
kuty, że Pan (Chrystus) ustanowił także szczegółowe (do-
kładne — integram) wyznanie grzechów i że spowiedź jest
wszystkim, którzy po chrzcie upadli (ciężko zgrzeszyli), ko-
nieczną według prawa Boskiego b Pan nasz bowiem Jezus Chry-
stus, wstępując z ziemi do nieba pozostawił kapłanów, swoich
zastępców, jako zwierzchników i sędziów; tym sędziom należy
przedstawić wszystkie grzechy śmiertelne, które popełnili chrze-
ścijanie, aby oni (kapłani) na podstawie swej władzy kluczów
wydawali wyrok odpuszczenia lub zatrzymania grzechów...
Z tego wynika, że penitenci powinni wyznawać w spowiedzi
wszystkie grzechy śmiertelne, których są świadomi po dokład-
nym rachunku sumienia, choćby te grzechy były zupełnie
ukryte. Grzechy powszednie, przez które nie tracimy łaski Bo-
żej, w które częściej popadamy, można słusznie i z pożytkiem
wyznawać w spowiedzi, jak tego dowodzi zwyczaj pobożnych
ludzi; ale można ich także-bez wszelkiej winy nie wyznawać,
a usuwać je wieloma innymi sposobami... Wynika dalej z tego,
że należy w spowiedzi wyznawać te okoliczności, które zmieniają
rodzaj grzechu, gdyż bez tego nie byłoby szczegółowego wyzna-
nia grzechów, ani sędziowie (spowiednicy) nie mogliby się
w nich należycie rozeznać, ani słusznie ocenić ich wielkości ani
nałożyć za nie sprawiedliwej pokuty.
C) Dekret o zakładaniu seminariów duchownych
(Sesja XXII, rozdz. 18 części dotyczącej reformy obyczajów).
Ponieważ wiek młodzieńczy, jeżeli nim należycie nie kiero-
wać, skłonny jest do ulegania szkodliwym podnietom świato-
1 A więc nie jest spowiedź wprowadzona tylko zwyczajem lub pra-
wem kościelnym.
14
wym, człowiek zaś, jeżeli od lat dziecięcych... nie jest ćwiczony
w wierze i pobożności, nigdy doskonale i bez szczególniejszej
pomocy Bożej nie wytrwa w zasadach kościelnych, święty synod
postanawia, aby, o ile to możliwe, każdy kościół katedralny, me-
tropolitalny, czy inny od nich wyższy... pewną liczbę chłopców
danej miejscowości... w kolegiach na ten cel przez biskupów
urządzanych utrzymywał, religijnie wychowywał i w naukach
kościelnych kształcił. Do kolegiów tych mają być przyjmo-
wani chłopcy, którzy skończyli co najmniej lat dwanaście i uro-
dzili się z prawego małżeństwa i znają dostatecznie sztukę czy-
tania i pisania, oraz których charaktery i chęci dają nadzieję,
że pozostaną na zawsze w służbie Kościołowi. Szczególnie zaś na-
leży dobierać synów rodziców mniej zamożnych, chociaż i za-
możniejszych nie powinno się wykluczać, ci jednak winni być
własnym kosztem utrzymywani...
Starać się będą biskupi, aby wychowankowie tych kole-
giów uczestniczyli codziennie we Mszach świętych i przynaj-
mniej raz na miesiąc się spowiadali i według wskazań spowied-
ników przyjmowali Ciało Pana Naszego Jezusa Chrystusa; mają
ponadto w dni świąteczne usługiwać w katedrach i innych świą-
tyniach danego miasta. Co wszystko i inne jeszcze rzeczy na ten
cel konieczne lub przydatne biskupi, dobrawszy sobie dla porady
dwóch kanoników starszych i doświadczeńszych, jak wypada,
ułożą i aby było zachowywane przez częste wizytacje dopilnują.
Nieposłusznych i niepoprawnych, tudzież szerzycieli gorszych
obyczajów najsurowiej karać będą, a w potrzebie nawet ich wy-
dalać. I będą usuwać wszystkie przeszkody oraz troszczyć się
pilnie o wszystko, co posłuży do istnienia i powiększania tych
pobożnych i świętych zakładów...
D) Nauka Kościoła o sakramencie małżeństwa
(Sesja XXIV).
Już pierwszy ojciec rodzaju ludzkiego (Adam) ogłosił mał-
żeństwo jako wiecznotrwały i nierozerwalny związek, gdy za
natchnieniem Bożym powiedział (o Ewie): „To teraz kość z ko-
ści moich i ciało z ciała mego. Przeto opuści człowiek ojca swego
15
i matkę, a przyłączy się do żony swojej; i będą dwoje w jed-
nym ciele" i.
że dwoje tylko ma być tym węzłem połączonych i związa-
nych, nauczał wyraźniej Chrystus Pan, gdy podał przytoczone
tu ostatnie słowa jako pochodzące od samego Boga i rzekł:
„A tak już nie są dwoje, ale jedno ciało" i zaraz potem mocniej
jeszcze ten związek... stwierdził, dodając: „Co tedy Bóg złączył,
człowiek niech nie rozłącza" 1 2 3.
Łaskę zaś, która udoskonala tę przyrodzoną miłość (mał-
żeńską) i utwierdza nierozerwalną jedność oraz uświęca mał-
żonków, wysłużył nam męką swoją sam Pan Jezus, czcigodny
twórca i uświęciciel sakramentów, co zaznaczył i apostoł Paweł,
gdy upominał: „Mężowie, miłujcie żony wasze, jak i Chrystus
umiłował Kościół i wydał zań samego siebie" 3, dodając nieba-
wem, że „sakrament ten wielki jest, a ja mówię w Chrystusie
i w Kościele" 4. «•
Gdy więc małżeństwa nowotestamentowe dzięki Chrystu-
sowi Panu przewyższają łaską starodawne związki małżeńskie,
słusznie do sakramentów Nowego Zakonu zarówno święci Ojco-
wie jak i sobory, jak i cała powszechnego Kościoła tradycja nie-
odmiennie je zaliczają...
Święty tedy sobór powszechny (aby zapobiec na przyszłość
różnym błędom i szkodliwym dla chrześcijańskich społeczeństw
twierdzeniom)... te ustanawia dekrety:
Kanon I. Gdyby ktoś powiedział, że małżeństwo nie jest
jednym z siedmiu sakramentów Nowego Zakonu, ustanowio-
nym przez Chrystusa Pana, lecz że jest tylko ludzkim w Ko-
ściele wynalazkiem i żadnej łaski nie daje; niech będzie wyklęty.
Kanon II. Gdyby ktoś powiedział, że wolno jest chrześci-
janinowi kilka współcześnie żon posiadać i że to nie jest żadnymi
prawem Bożym zakazane; niech będzie wyklęty...
Kanon XII. Gdyby ktoś powiedział, że sprawy małżeńskie
nie należą do sądów kościelnych; niech będzie wyklęty.
1 Księga Rodzaju II, 23—24.
2 Mat. XIX, 6.
3 List do Efezów V, 25.
4 Tamże, w. 32.
16
8. PRZYJĘCIE PRZEZ KRÓLA ZYGMUNTA AUGUSTA
KSIĘGI UCHWAŁ SOBORU TRYDENCKIEGO
Przyjęcie to miało miejsce na sejmie w Parczowie w 1564 r.
Według relacji nuncjusza Commendone, przesłanej do Rzymu z Par-
czowa pod datą 8 sierpnia 1564, a zawartej w zebranych, przez Albertran-
diego „Pamiętnikach o dawnej Polsce" (p. § 6), t. I, str. 175—179.
Przybywszy do dworu i dowiedziawszy się, jacy senatoro-
wie obecni są na sejmie, byłem bardzo niepewny co do sposobu
złożenia rzeczonej księgi uchwał soborowych. Z jednej bowiem
strony zdało mi się nieprzyzwoitym, a nawet mało przydatnym
wręczyć ją tylko samemu królowi; z drugiej zaś widząc, że
większą liczbę zebranych senatorów stanowili główni różno-
wiercy, lękałem się, ażeby składając ją w senacie nie narazić na
odrzucenie, a przynajmniej na jaką złowrogą odpowiedź. Obszer-
nie więc wczoraj rozmawiałem na osobności z królem, starając
się dobrze wyrozumieć jego zdanie i zapobiec rzeczonym trud-
nościom. Król... kazał wnet zwołać wszystkich senatorów, z któ-
rymi nieco zabawiwszy, przysłał podkanclerzego z uwiadomie-
niem, że oczekuje na mnie w senacie ze wszystkimi senatorami,
gdzie żąda, abym przemówił i złożył księgę soboru. Posłałem
więc natychmiast po nią; a wszedłszy do senatu, wedle tego,
jak Pan Bóg mnie natchnął, mówiłem długo i o soborze trydenc-
kim i w ogólności o wszystkich soborach i o potrzebie jednego
najwyższego trybunału tu na ziemi i pewnego sędziego w rze-
czach wiary... (po czym) złożyłem „Sobór", mówiąc, że w imie-
niu namiestnika Jezusa Chrystusa i pasterza powszechnego Ko-
ścioła, do którego Pan Bóg powiedział: Paś baranki moje, paś
owce moje, tobie dam klucze królestwa niebieskiego itd., skła-
dam publicznie Jego Królewskiej Mości i całemu królestwu tę
księgę, z której tylko jednej czerpać można leki na uzdrowienie
ran obecnych i że w dniu sądu ostatecznego złożyłbym świadec-
two i w obliczu Boga powtórzyłbym Jego Królewskiej Mości
i wszystkim teraz zebranym, że Ojciec Święty nie omieszkał
prostować i wskazywać dróg zbawienia dla całego tego pań-
stwa. Na te słowa, jak sam rzeczywiście byłem wzruszony, tak
zdawało się, że i król i wielu senatorów łzami swoje rozczule-
nie okazali...
Wziąwszy więc rozkaz królewski... podkanclerzy oświad-
czył... że król jegomość przyjmuje księgę i to wszystko, co święty
17
powszechny sobór trydencki uchwalił; że nie omieszka dołożyć
wszelkich starań, aby w całym królestwie i we wszystkich, na-
leżących do niego krajach postanowienia jego w wykonanie
wprowadzone zostały. Uwielbiając przeto tę odpowiedź, powin-
szowałem Jego Królewskiej Mości i całemu senatowi tak świę-
tych skłonności, natchnionych im od Pana Boga, i na nowo za-
chęcałem do zaradzania tylu nieszczęściom. Po czym prosiłem
o pozwolenie odejścia.
9. Z POBYTU NUNCJUSZA COMMENDONE NA RUSI
W 1564 R.
Według własnych relacyj tegoż nuncjusza pisanych we wrześniu—
listopadzie 1564 do Rzymu, a zawartych w „Pamiętnikach o dawnej Pol-
sce" (p. § 6), t. I, str. 201—224.
1. Lwów, 9 września.
Wszędzie... po ziemiach na Rusi, przez które mi tylko prze-
jeżdżać wypadło, na każdym miejscu duchowieństwo i wszyscy
katolicy wielką okazywali radość i składali nieskończone dzięki
Ojcu Świętemu... za ojcowską Jego1 świątobliwości troskliwość
w odwiedzaniu i pocieszaniu tej swojej trzody w czasach tak
opłakanych i w stronie tak oddalonej, gdzie i pamięci nie masz,
czy był kiedy nuncjusz apostolski.
W Bełzie, stolicy województwa, Rusini obrządku i wyzna-
nia greckiego przychodzili do mnie, błagając Jego świątobli-
wość, aby raczył powagą swoją zapobiec i zaradzić tylu i tak
zaraźliwym sektom, które zdają się mieć w obrzydzeniu... Uskar-
żali się przy tym bardzo na szkody, jakie ich Cerkiew ponosi ze
świeżo podrukowanych w Niemczech i w księstwie wirtember-
skim w języku ruskim katechizmów heretyckich, dla rozrzuca-
nia ich po tym kraju i zarażania ludzi ich obrządku. A nawet
już kaznodzieje kacerscy wcisnęli się byli na Ruś; lecz słychać,
że w wielu miejscach i katolicy i Rusini gromadnie opuścili tych
nowych oszustów i że niektórzy kaznodzieje już się gdzie in-
dziej cofnęli... ,
Przybyłem do Lwowa 6 t. m., gdzie arcybiskup ormiański
z biskupem ruskim, znajdujący się w tym mieście, przygoto-
wali się razem z arcybiskupem łacińskim wychodzić ze swoim
duchowieństwem i urzędem miejskim na moje spotkanie. A cho-
ciaż przybyłem dniem pierwej, niż mnie oczekiwano, niemniej
Ks. Umiński.: Teksty źródłowe, cz. II
2
18
wszakże największy był ścisk po wszystkich ulicach i za mia-
stem z okazaniem wielkiego uszanowania i uległości dla Stolicy
Apostolskiej: bo też Lwów, wedle tego co słyszę, zupełnie jest
czysty co do odszczepieństw tegoczesnych...
Jeżeli mi czasu wystarczy, odwiedzę także część Litwy i Po-
dole, nie oszczędzając ani pracy, ani niewygód, aby okazać choć
błahą moją usilność w służbie Bożej i przekonać skutecznie
o pieczołowitości Ojca świętego nawet ten najdalszy lud w Eu-
ropie.
2. Łuck, 7 października.
Dawno już krążę po tym odległym kraju, zwiedzając nigdy
nie zwiedzane tutejsze kościoły. Różne nieporządki i niewłaści-
wości, jakie znajduję, częścią naprawiam, częścią w pamięci za-
chowuję dla przełożenia ich na synodzie (prowincjonalnym)...
Dziś z łaski Pana Boga przybyliśmy do Łucka, głównego
miasta na Wołyniu... Dwory i wioski przyjmowały nas z wiel-
kim uszanowaniem, ku najwyższemu zadziwieniu różno wier-
ców, których znajduje się tu (na Wołyniu) znaczna liczba, naj-
bardziej między szlachtą. Wielu spomiędzy nich odwiedzało
nas, a niekiedy towarzyszyć nam chcieli.
Początek różnowierstwa w tym kraju poszedł od dwóch
kaznodziejów, z których jeden należał do wojewody wileńskie-
go i, mającego dwa majątki na Wołyniu, drugi do wojewody
ruskiego 1 2, który ma obszerne dobra na Podolu. Ale teraz woje-
woda ruski za łaską Bożą powrócił na łono Kościoła i na nowo
w majątkach swoich powprowadzał kapłanów katolickich...
3. Lwów, 18 października.
Co się tyczy soboru trydenckiego, na odbytym tu synodzie
diecezjalnym spełniono rzecz pierwszą i najważniejszą, tj. wy-
znanie wiary z przysięgą... Arcybiskup lwowski chciałby jeszcze
zwołać w listopadzie synod prowincjonalny z całej Rusi...
4. Lwów, 12 listopada.
Odbył się na koniec synod w tej prowincji ruskiej, który
dosyć mi się podobał, już to, że wybadały się umysły, już, że
są określone właściwe granice, początek i porządek tego rodzaju
1 Mikołaja Radziwiłła Czarnego.
2 Mikołaja Sieniawskiego.
19
synodów (prowincjonalnych lwowskich) i, co nam posłuży w na-
stępnym, mianowicie w tym, co się ściąga do zaradzenia wielu
nadużyciom, jakie przejeżdżając tę prowincję znalazłem... Ty-
lem (też) zręcznością, cierpliwością i przekonywaniem uczynił,
że, oddawszy się w posłuszeństwo Jego świątobliwości i wy-
kląwszy heretyków (uczestnicy tego synodu) przyjęli jedno-
zgodnie wyroki trydenckie...
5. Lwów, 15 listopada.
W Kamieńcu, mieście granicznym tego królestwa od strony
Turków i Wołochów, pokazywano mi część twierdzy aż do dziś
nazywanej basztami papieskimi, dlatego że zbudowano je za
pieniądze św. Piotra 1 2, które przez pięćset lat bez przerwy pła-
cono z tego królestwa, lecz od niejakiegoś czasu tak to wyszło
ze zwyczaju, że je bardzo nieliczni składają...
10. STAN RELIGIJNY POLSKI
W DRUGIEJ POŁOWIE XVI W.
Według opisu dokonanego w 1565 r. przez wysłannika papieskiego,
ks. Fulwiusza Ruggieri, a zawartego w „Relacjach nuncjuszów" (p. § 3),
str. 158—163.
We wszystkich krajach składających Polskę krzewią się
swobodnie różne sekty, jako to: naprzód wprowadzona luterska,
której się chciwie chwycili kupcy i rzemieślnicy niemieccy, mie-
szkający w Polsce; po niej Zwingliusza to jest sakramenta-
rzów 3 i pikardów, inaczej waldensów 4; potem anabaptyści5,
następnie sekta nieznana gdzie indziej a bardzo rozszerzona
1 Był to więc pierwszy synod prowincji wyłącznie lwowskiej. Dotych-
czas znano w Polsce tylko albo synody diecezjalne, albo synody ogólno-
polskie, zwane również prowincjonalnymi, ale odbywane pod przewodnic-
twem arcybiskupów gnieźnieńskich.
2 Czyli za tzw. świętopietrze („czynsz" albo „denar św. Piotra").
Zaczynając od XIV w. Stolica Apostolska niejednokrotnie przeznaczała
należne jej z Polski świętopietrze na obronę kraju przed Moskwą, Tata-
rami lub Turcją.
3 Tak nazywa sprawozdawca zwinglian i kalwinistów, ponieważ od-
rzucali naukę katolicką o Najśw. Sakramencie.
4 Pikardami albo waldensami nazywano w Polsce tzw. braci czeskich
albo morawskich.
5 Czyli nowochrzczeńcy.
2*
20
w Litwie antytrynitariuszów i, którzy wznowili dawne błędy
Ariusza i bardzo są liczni równie jak sakramentarze. Wszyst-
kie miasta główniejsze są tą zarazą dotknięte, wyjąwszy Lwów,
w którym mniej różnowierstwa niż w innych, ale w Krakowie
pełno odszczepieńców, a najwięcej Lutrów pomiędzy osiadłymi
tam Niemcami. Waldensi są w wielkiej Polsce, mianowicie
w Poznaniu, anabaptyści w Gdańsku i w innych miastach pru-
skich, należących do diecezji biskupa kujawskiego. W Prusiech
zamieszkałych przez Niemców i Polaków (tzn. w Prusach Kró-
lewskich) herezja zagnieździła się po większej części między sa-
mymi Niemcami. W Warmii bardzo mało heretyków, ale w Pru-
sach Książęcych już od dawna wiara katolicka wygasła, obrządki
jej Kościoła zupełnie ustały. Mazowsze mniej jest zarażone od
innych prowincyj polskich, i jeżeli tu są odszczepieńcy, to tylko
między szlachtą...
Mimo to jednak trzy czwarte części senatorów świeckich
jest katolików, lud pospolity a mianowicie kmiecie są prawie
wszyscy katolicy, tak iż gdy panowie zheretyczali przywłaszczyli
sobie dziesięciny kościelne, wieśniacy oddawszy je panom, dają
także dobrowolnie dziesięcinę swym plebanom, a mając zakaz
od panów chodzenia do wsi, gdzie się odprawia nabożeństwo ka-
tolickie, czasem chodzą potajemnie; szlachta bowiem panująca
samowładnie w swych dobrach robi i w materii religii, co jej
się podoba, zabiera kościoły, każę w nich odprawiać nabożeń-
stwo podług swego obrządku, przymusza nawet poddanych do
przejścia na swe wyznanie... W dobrach jednak królewskich
i duchownych żadnego nie odebrano kościoła katolikom, lubo
wszędzie po miastach jest wielu heretyków, którzy bez obawy
kary żyją, jak im się podoba.
Pozostały dotąd zabytki bałwochwalstwa gdzieniegdzie
w Litwie, w wielu miejscach na Żmudzi, gdzie po dziś dzień cho-
wają po wsiach węże, które czcili ich przodkowie, nim przyjęli
wiarę chrześcijańską. W Litwie i na Rusi lud po większej czę-
ści trzyma się obrządku greckiego i uznaj e za głowę Kościoła
patriarchę konstantynopolskiego... Wyjąwszy niewielką liczbę
panów Rusini są to ludzie niskiego stanu, wszyscy prawie chłopi,
mają wiele cerkwi, zwłaszcza we Lwowie, głównym mieście ru-
1 Zwanych inaczej arianami albo socynianami.
21
skim, gdzie między innymi jest piękna cerkiew parafialna, zbu-
dowana niedawno przez Aleksandra, wojewodę wołoskiego, i ka-
tedra ruska na górze za miastem z mieszkaniem biskupa, zwa-
nego w ich języku władyka...
Na tejże Rusi są także Ormianie, którzy mówią własnym
językiem. Ich arcybiskup wybierany przez sześciu kanoników
mieszka we Lwowie; zostać nim może jeden z owych kanoni-
ków, lub jakikolwiek świecki, byle nieżonaty i dobrych obycza-
jów. Ma tytuł metropolity... i władzę sądowniczą w sprawach
duchownych we wszystkich ziemiach ruskich, we Lwowie, Ka-
mieńcu i innych miastach. Zaraz po swym wyniesieniu na god-
ność arcybiskupią musi odbyć podróż do Armenii dla potwier-
dzenia przez patriarchę armeńskiego...
W mieście zwanym Ostróg jest meczet tatarski dla Tata-
rów, których niemało osad na Wołyniu i w Litwie.
żydzi są rozproszeni w mnogiej liczbie po całej Polsce; naj-
więcej ich na Litwie i na Podolu osiadło.
Powiedzieliśmy już wyżej, że w Polsce (czyli tzw. Koronie)
są dwa arcybiskupstwa (gnieźnieńskie i lwowskie) i siedem bi-
skupstw (krakowskie, kujawskie, płockie, poznańskie, przemy-
skie, chełmskie, kamienieckie)...
W Prusiech są dwa biskupstwa: warmińskie i chełmińskie...
W Litwie są cztery biskupstwa: wileńskie, żmudzkie, łuc-
kie na Wołyniu... i kijowskie...
Dawniej biskupi byli wybierani przez kapituły, dziś król
na mocy władzy udzielonej mu przez Stolicę Apostolską... mia-
nuje kogo mu się podoba, nawet choćby nie był kanonikiem ka-
tedry, której ma zostać biskupem.
Biskupi są ipso iure 1 senatorami... Arcybiskupi (gnieźnień-
scy) zwykli byli zjeżdżać na sejm w tysiąc koni, przywozili
i utrzymywali na swym koszcie uboższych senatorów, miewali
na swym dworze wiele młodzi szlacheckiej, przez co mieli sobie
powolnych posłów ziemskich, kierowali obradami sejmowymi,
lecz teraz (z powodu prądów protestanckich) nie mają takiej
władzy.
1 Na mocy prawa.
22
11. KRYZYS PROTESTANTYZMU POLSKIEGO ,
Według opisu, dokonanego w 1568 r. przez nuncjusza Juliusza Rug-
gieri, a zawartego w „Relacjach nuncjuszów" (p. § 3), str. 192—194.
Zdaje mi się, że z czasem, a może nawet za dni naszych re-
ligia katolicka weźmie górę (w Polsce) tak dalece, że heretycy
uszczupleni w liczbie, między sobą skłóceni, nie będą mogli oprzeć
się katolikom... Powody skłaniające mnie do wydania takiego
sądu są następujące. Ponieważ mamy na to niewątpliwe dowody,
że ta zaraza nie zrobiła w tym królestwie od lat piętnastu żad-
nego postępu, wnosi się stąd oczywiście, że choroba doszła już
do tego stopnia, z którego przez naturalne następstwo zstępo-
wać musi, czego mamy także niewątpliwe oznaki, bo w tym
przeciągu czasu mnóstwo osób, uznawszy swe błędy, porzuciło
herezj e, i mogę stwierdzić z pewnością, że w dwóch latach mego
poselstwa około 10.000 osób wróciło do wiary katolickiej, a żadna
od niej nie odstąpiła. Oprócz tego powstało tyle różnych sekt
w tym królestwie, wszczęły się takie niesnaski między herety-
kami, iż w rzeczy samej dziwno jest patrzeć na to wszystko.
Postrzegłszy takie między sobą roztarganie, mieli oni kilka ze-
brań w jednym czasie w różnych miejscach, chcąc wynaleźć
pewną formę zjednoczenia, lecz gdy na jedno zgodzić się nic
mogli, z niczym się rozjechali i tyle tylko zyskali, że się więcej
jeszcze między sobą pogryźli i poróżnili. I teraz jeszcze ich mi-
nistrowie nie przestają szarpać się i znieważać w pismach peł-
nych jadu i obelg, w roku zaś 1566 lutry i kalwini starali się
wszelkimi sposobami na sejmie lubelskim wypędzić innych he-
retyków, co jest oczywistym dowodem ich upadku i daje mocny
powód stronnikom do odłączenia się od nich. Jakoż wielu po-
strzegłszy się tym sposobem w błędzie, wraca do dawnej
prawdy...
Także w czasie mego poselstwa religia katolicka została
przywrócona z łaski Pana Boga w dwóch głównych miastach
polskich, które same jedne między wszystkimi innymi całkiem
ją były od siebie wypędziły, tak iż w nich od dawna nie odpra-
wiano mszy, nie słyszano kazania katolickiego, ani widzieć było
księdza, ani żadnego innego żywego znaku dawnej religii. Te
dwa miasta są Gdańsk i Elbląg...
Założono także w krótkim czasie w różnych częściach kró-
lestwa trzy kolegia jezuitów, to jest w Wilnie, Brunsbergu i Puł-
23
tusku. Ci niezmierny przynoszą pożytek każąc, nauczając i wy-
chowując wielu synów szlacheckich w swych szkołach, do któ-
rych nawet heretycy swe dzieci oddają dla uniknienia, jak mó-
wią, wydatku na nauczycieli. Teraz mówią o założeniu podob-
nego kolegium jezuickiego w Poznaniu, a ja nie wątpię, że się
ich założy z pomocą Boga wiele innych dla zbawienia królestwa
i wywyższenia świętej wiary katolickiej, którego z pewnością
spodziewać się można, bo jeżeli się nie mylę, widoczne są z mi-
łosierdzia Boga znaki ubywania niemocy, która ją (wiarę kato-
licką) chwilowo opanowała.
12. PRZEKSZTAŁCENIE WILEŃSKIEGO KOLEGIUM
JEZUITÓW W AKADEMIĘ
Według łacińskiego opisu arcybiskupa lwowskiego, Jana Dymitra
Solikowskiego (f 1603), w dziele pt. „Commentarius brevis rerum polo-
nicarum a morte Sigismundi Augusti" („Opis wydarzeń w Polsce po
śmierci Zygmunta Augusta").
Za przykładem Stanisława Hozjusza, kardynała warmij-
skiego, i Walerian i, biskup wileński, sprowadził do Wilna profe-
sorów z Towarzystwa Jezusowego, aby założyli szkoły, i dał im
na to place, domy i fundusze pewne... Szkoły te aż dotąd (do
r. 1579) nie miały zatwierdzenia królewskiego ani tytułu aka-
demii.
Na prośbę więc biskupa... i Jana Chodkiewicza, kasztelana
wileńskiego, oraz starosty żmudzkiego, męża, który po swym
nawróceniu z herezji luterskiej stał się gorliwym katolikiem,
a kolegium ojców jezuitów wyraźnie sprzyjał, król (Stefan Bar-
tery) polecił Solikowskiemu 1 2 3 przygotowywać przywileje (przy-
szłej) akademii, które gdy spisano, król w obecności Chodkie-
wicza podpisał je i wysłał Solikowskiego do wojewody wileń-
skiego Radziwiłła 3, aby przyłożył na nich pieczęć Wielkiego
Księstwa Litewskiego.
Radziwiłł jako protestant i niechętny jezuitom, zasięgnąwszy rady
innych protestanckich panów litewskich, odmówił przyłożenia pieczęci pod
pretekstem, że założenie akademii jezuickiej w Wilnie sprzeciwia się wol-
nościom i uprawnieniom litewskim i jest pogwałceniem wyznania prote-
stanckiego. Król posłał wówczas innego sekretarza do wojewody wileń-
skiego i kazał mu powiedzieć, że
1 Protaszewicz, f 1579.
2 Będącemu wtedy jeszcze sekretarzem królewskim.
3 Kanclerza litewskiego.
24
dziwi się wolności, która nie chce nauki ani nauczania. Ja-
kież to są uprawnienia litewskie, które by pozwalały trwać zaw-
sze w barbarzyństwie i nieznajomości Boga ani cnoty, ani do-
brych obyczajów i nie przyjmować ani wiedzy, ani religii?
Gdy zaś i ten sekretarz wrócił bez opieczętowania dokumentów,
posłał król po Eustachego Wołowicza, kasztelana trockiego
i podkanclerza litewskiego, który gdy przybył, a nie znał ła-
ciny... i wahał się, co uczynić, i powoływał się na drugich, król
kazał mu oznajmić: „Albo niech przyłoży pieczęcie, albo niech
wręczy pieczęć królowi dla jej przyłożenia, tylko, że już jej z po-
wrotem nie odzyska'*. Wystraszony i zawstydzony tym oświad-
czeniem podkanclerzy spełnił wolę królewską i przywileje jak
należało opieczętował1...
13. PRZYWRACANIE WIARY KATOLICKIEJ
W INFLANTACH
ZA STEFANA BATOREGO W L. 1581—1582
Według opisu Jana Dymitra Solikowskiego w dziele „Commentarius
brevis rerum polonicarum" (p. § 12).
Protestantyzm opanował nie tylko całe Prusy krzyżackie, ale także
Inflanty. Dopiero po zwycięskiej wojnie nad Moskwą w r. 1581, odzyskaw-
szy znaczną część Inflant, dzielny król Stefan Batory, porządkując Inflanty,
zajął się także przywracaniem w nich katolicyzmu. Namiestnikiem swoim
mianował w nich młodego biskupa wileńskiego Jerzego Radziwiłła. W miej-
sce zniesionych przez protestantów dawnych biskupstw ustanowił jedno
nowe ze stolicą w Wenden. Urządzenie jego powierzył sekretarzowi swe-
mu, ks. Sulikowskiemu, którego też zamierzał mianować2 pierwszym bi-
skupem wendeńskim.
Namiestnik królewski (biskup Radziwiłł) z dodanymi do
swego boku asesorami rozsądzał pilnie wszystkie sprawy cy-
wilne i kryminalne. Szlachtę i mieszczan bronił od krzywd ze
strony wojska, godził liczne zatargi między ludem a władzami
miejskimi, szczególniejszą staranność okazywał w sprawach lu-
dzi prywatnych, sierot i wdów... łaskawością swoją darzył w nie-
małym stopniu zwłaszcza ubogich i szukającym pomocy u sie-
bie nigdy jej nie odmawiał. Tak więc zarówno namiestnik jak
i jego asesorowie zjednali sobie wiele powagi i życzliwości
1 Od imienia swego założyciela uniwersytet wileński nosi nazwę Uni-
wersytetu Stefana Batorego.
2 W owych czasach królowie polscy mianowali czyli wyznaczali bi-
skupów, a Stolica Apostolska ich zatwierdzała.
25
u wszystkich mieszkańców... Gdy w miesiącu wrześniu legat pa-
pieski, kardynał Albert Bolognetti, przysłał im z Wilna popra-
wiony (z polecenia papieża Grzegorza XIII) kalendarz *, przy-
jęto go we wszystkich zamkach, świątyniach i miastach za wy-
jątkiem jednej tylko Rygi, w której ludność wyprosiła sobie
pewną jeszcze co do obowiązywania nowego kalendarza zwłokę...
Wiara tymczasem katolicka dzięki Solikowskiemu i przy
pomocy kapłanów, których przysłał z Warmii Marcin Kromer 1 2,
oraz innych, podległych Stefanowi Batoremu 3, zaczęła z Wenden
i Wolmaru przechodzić także do innych miejscowości. Oprócz
Rygi, gdzie działał Piotr Skarga wraz ze swymi współbraćmi za-
konnymi (jezuitami), i Dorpatu, w którym król zamianował pro-
boszczem ks. Tomasza Łemkowicza, w przeciągu niecałego roku
w siedmiu okręgach inflanckich ludność zaczęła wracać do reli-
gii katolickiej. Solikowski zaś takie wzbudził dla siebie zaufa-
nie i posłuszeństwo, że, ponieważ przybyli do Inflant kapłani nie
znali języka miejscowego, zachęcany przez niego lud niejedno-
krotnie przez specjalnie na ten cel ustanawianych tłumaczy wy-
znawał swoje grzechy dla otrzymania rozgrzeszenia.
14. Z PISM (ZWIERZEŃ) SW. TERESY Z AVILA
ZWANEJ WIELKĄ (f 1582)
A) Ufność w miłosierdzie Boże
Z dzieła: „Życie świętej Teresy od Jezusa", tłumaczyła z franc. Maria
Bocheńska, tom I, str. 82—83.
W tym czasie dano mi do czytania „Wyznania" św. Augu-
styna 4. Snadź Pan sam tak zrządził, bo ja się o tę książkę nie
starałam, ani jej nigdy przedtem na oczy nie widziałam. Wielki
1 Nazywany stąd gregoriańskim, w przeciwieństwie do kalendarza
dawnego, tzw. juliańskiego. Ponieważ poprawa kalendarza nastąpiła z po-
lecenia papieża, protestanci i schizmatycy nie chcieli go przyjmować.
Wiele schizmatyckich i niektóre unickie kościoły wschodnie trzymają się
do dzisiejszego dnia kalendarza juliańskiego.
- Historyk i dyplomata polski, następca Hozjusza na biskupstwie
warmijskim.
3 To znaczy kapłanów z dworu królewskiego (kapelanów, sekretarzy
królewskich itp.). W podobny sposób przy pomocy swych kapelanów dwor-
skich rozszerzali wiarę pierwsi Piastowie, jak np. Bolesław Krzywousty
na Pomorzu (por. podręcznik nasz: Królestwo Boże na ziemi, cz. I, § 33).
' P. cz. I, § 30.
26
mam pociąg i miłość do św. Augustyna, najprzód już dlatego, że
klasztor, w którym przebywałam... należał (niegdyś) do zakonu
jego, a po wtóre także dlatego, że był przedtem grzesznikiem,
bo z takich grzeszników, których Pan z życia grzesznego do sie-
bie nawrócił, wielką brałam dla siebie pociechę, tusząc sobie, że
w nich znajdę pomoc skuteczniejszą i że Pan, jako im odpuścił,
tak może odpuści i mnie...
Doszedłszy do miejsca, gdzie Święty opowiada nawrócenie
swoje i jako usłyszał on głos w ogrodzie, wyraźnie miałam
w sercu to uczucie, że Bóg tymże głosem woła i mnie. Długi czas
pozostałam, cała tonąc we łzach, z wielką w głębi duszy gorzko-
ścią żalu i strapienia...
B) światło życia nadprzyrodzonego
Z tegoż dzieła, str. 104—105.
Jakież to panowanie ma w ręku swoim dusza, którą Pan na
tę wysokość podniesie, skąd widzi przed sobą wszystkie rzeczy
stworzone, a żadna jej już usidlić nie może! Jakże się wstydzi
tego czasu, w którym się do nich przywiązywała! Jakże się
dziwi zaślepieniu swemu! Jak lituje się nad tymi, którzy jeszcze
tą ślepotą są zarażeni!... Chciałaby wołać na nie w głos, aby je
ostrzec, że są w błędzie...
A w samej sobie, gdy w tej światłości Bożej przegląda wnę-
trze swoje, dusza widzi nie tylko pajęczyny wielkich przewinień,
ale i każdy choćby najdrobniejszy pyłek, bo słońce świeci w niej
bardzo jasno... Podobnie jak woda w naczyniu, póki słońce jej
nie dosięga, zdaje się zupełnie czysta i jasna; ale skoro na nią
padnie promień słoneczny, pokazuje się, że w niej pełno pływa
żyjątek...
Błogosławiona ta dusza, którą Pan porywa do siebie, aby
poznała prawdę!
C) Potęga wiary, zgodnej z nauką Kościoła
Z tegoż dzieła, str. 138.
Mam to za rzecz pewną, że diabeł nigdy nie zdoła, ani mu
Bóg nie pozwoli oszukać duszy, nie ufającej w niczym samej
sobie, a mocno utwierdzonej w wierze, gotowej tysiąc razy um-
rzeć za każdy artykuł wiary; która... pilnie tego przestrzega,
27
aby we wszystkim postępowała zgodnie z tym, czego uczy Ko-
ściół, i pyta i szuka rady u tych, którzy ją w tym oświecić mogą,
która, słowem, tak niezachwianie jest w tych prawdach uzasad-
niona, iż żadne jakie bądź objawienia, i chociażby niebo ujrzała
nad sobą otwarte, nie zdołają jej odwieść od jednego najmniej-
szego punktu nauki Kościoła.
D) Wizja mąk piekielnych
Z tegoż dzieła, str. 153—154.
Długi już czas był upłynął, odkąd byłam otrzymała od Pana
wiele z tych łask, o których mówiłam, i inne jeszcze bardzo wiel-
kie, gdy jednego dnia w czasie modlitwy znalazłam się cała,
z duszą i ciałem, w jednej chwili, sama nie wiem jak, w duchu
przeniesiona do piekła. Zrozumiałam, że Pan chce mi ukazać
miejsce, które czarci dla mnie mieli zgotowane i na które byłam
zasłużyła za grzechy moje. Trwało to bardzo krótko, ale choć-
bym jeszcze wiele lat żyć miała, nie podobna, zdaje mi się, by
mi ta chwila wyszła kiedy z pamięci. Wejście przedstawiło mi
się na kształt bardzo nisko sklepionego, ciemnego, niskiego lo-
chu. Na spodzie rozpościerało się błoto wstrętnie plugawe, wy-
dające z siebie woń zaraźliwą i pełne gadów jadowitych. Na
końcu tego wejścia wznosiła się ściana z zagłębieniem w środku,
podobnym do szafy ściennej. W tę ciasnotę ujrzałam się nagle
wtłoczoną.
Wszystkie okropności, które wchodząc widziałam, choć opis
mój ani z daleka im nie dorównywa, były jeszcze rozkoszą w po-
równaniu z tym, co uczułam w tym zamknięciu. Była to męka,
o której daremnie kusiłabym się dać dokładne pojęcie: żadne
słowa najsilniejsze nie wypowiedzą, żaden rozum nie ogarnie
jej całej grozy. Czułam w duszy mojej ogień, na określenie któ-
rego, jaki jest i jak na duszę działa, nie staje mi ani wyrazów,
ani pojęcia, a przy tym w ciele cierpiałam boleści nie do znie-
sienia...
Lecz wszystkie te okropne męki ciała niczym są znowu w po-
równaniu z męką duszy. Jest to takie konanie, i taki ucisk, i ta-
kie jakby duszenie się, i takie dojmujące strapienie, i takie gorz-
kie znękanie, że nie wiem, jakimi słowy to wszystko określić.
Choćbym to nazwała nieustającym śmiertelnym konaniem, mało
28
by jeszcze tej nazwy; bo w konaniu śmiertelnym siła wyższa
duszę od ciała odrywa, tu zaś dusza sama chciałaby się wyrwać
z siebie i sama się rozdziera. Słowem, nie mam wyrażeń na ozna-
czenie, jak niewypowiedzianie ta męka duszy, ten ogień we-
wnętrzny i ta nękająca ją rozpacz przewyższa wszelkie inne,
choćby najokropniejsze katusze i boleści. Nie widziałam ręki,
która mi te katusze zadawała, ale czułam, że się palę, że jestem
jakby targana i sieczona na sztuki. Taki jest, powtarzam, ten
ogień wewnętrzny i taka rozpacz duszy, że męka taka jest nad
wszelkie męki najsroższa. Nie masz pociechy, ani nadziei w tym
okropnym, wonią zaraźliwą przesiąkłym więzieniu. Nie masz
gdzie usiąść, ani gdzie się położyć w tym ciasnym jakby ucho
igielne zagłębieniu ściany, do którego byłam wtłoczona, i sameż
te ściany, straszliwe na wejrzenie, ciężarem swoim przygnia-
tają i dławią. Nie masz tam światła; wszędy dokoła ciemności
nieprzeniknione. A jednak — nie rozumiem, jak to być może,
ale tak jest, choć nie masz światła, oko przecie widzi wszystko,
cokolwiek może być przykrego ku widzeniu i przerażającego dla
wzroku i.
15. LIST PAPIEŻA SYKSTUSA V DO BISKUPÓW, SENATU
I SEJMU POLSKIEGO Z OKAZJI ŚMIERCI
KRÓLA STEFANA BATOREGO (f 1586)
Z dzieła „Relacje nuncjuszów" (p. § 3), str. 455—456.
Czcigodni bracia i umiłowani synowie, pozdrowienie!
Z wielkim serca naszego bólem przyjęliśmy list i wiado-
mość o zgonie waszego króla Stefana, którego pamięć niech
będzie błogosławiona. Utraciliśmy bowiem najukochańszego
nam w Chrystusie syna, zasłużonego znakomicie dla Kościoła,
wiary katolickiej krzewiciela i naj ochotniej szego zawsze roz-
szerzy cielą granic chrześcijaństwa. Zaprawdę, aczkolwiek wiele
w tej chwili narzuca się myśli, które potęgują żal duszy, nie-
mniej pociechą dla wszystkich winno być przekonanie, że gdy
pałający żarliwą miłością Boga król ten okazywał tylorakie do-
wody swej pobożności w sprawach najważniejszych, królestwo
ziemskie na niebieskie, a żywot śmiertelny na nieśmiertelny za-
1 Wielu krytyków literackich podnosi, że ten opis piekła, dany przez
św. Teresę, jest lepszy od tego, który nam zostawił Dante w swej „Bo-
skiej komedii", — nawet z punktu widzenia literackiego.
29
mienił. „Dobrą bowiem walkę staczał, biegu dokonał, wiarę za-
chował", ukoronował go więc Bóg, albo niebawem... ukoronuje
koroną sprawiedliwości, którą przyobiecał miłośnikom swoim...
życzymy wam i mamy nadzieję, że skoro pragniecie zara-
dzić najroztropniej publicznym potrzebom waszego królestwa,
będziecie dbali w ciągu tego bezkrólewia o zgodę i pokój... i za-
niechacie wszelkich podziałów na partie i wszelkich waśni oraz
sporów... Ufamy też, że z największą jednomyślnością i wza-
jemną miłością obierzecie swoim królem dobrego wyznawcę
wiary katolickiej, takiego, który za pomocą Bożą zdolny będzie
i bronić należycie waszego państwa, i przykładem prawdziwie
chrześcijańskich cnót wam służyć...
Dan w Rzymie u św. Piotra i, dnia 10 stycznia 1587 r., pon-
tyfikatu naszego roku drugiego.
16. ODRADZANIE SIĘ KATOLICYZMU POLSKIEGO
ZA RZĄDÓW ZYGMUNTA III (1587—1632)
Z relacji kardynała Gaetani, złożonej w r. 1597 papieżowi Klemen-
sowi VIII. „Relacje nuncjuszów" (p. § 3), tom II, Poznań 1864, str.
71—74.
Nie mam potrzeby mówić o tego króla (Zygmunta III) szla-
chetności i wzniosłości duszy, ani o jego religijności i szacunku
dla Stolicy Apostolskiej, szczególnie zaś i dla osoby Waszej
świątobliwości, której się wyznaj e być od początku swoich rzą-
dów najpoddańszym synem 2... Na opowiedzenie o tym wszyst-
kim nie starczyłoby mi całego dnia, a zresztą jest to wszystko
Waszej świątobliwości lepiej wiadome aniżeli mnie samemu...
Wiara katolicka w Polsce, że użyję słów Apostoła, rośnie
i owoce przynosi i każdego dnia nowymi nawróceniami" herety-
ków tudzież pożytkiem dla dusz się wzmaga. Przyczyną tej po-
myślności jest przede wszystkim niezwykła bogobojność i pra-
wie świątobliwość króla oraz znane jego popieranie katolików
tudzież nadawanie głównie im godności i stanowisk w Rzeczy-
pospolitej. Następnie czujność i zabiegliwość biskupów, którzy
prawie bez wyjątku znakomicie się ze swych zadań wywiązują
i godni są, aby ich zasłużonymi pochwałami wynagradzać. Mię- * 8
1 To znaczy w Watykanie, przy bazylice św. Piotra.
8 Klemens VIII, jako kardynał Aldobrandini, był legatem Stolicy
Świętej w Polsce w początkach panowania Zygmunta III.
30
dzy nimi żadnym sposobem nie można pominąć naj prze wieleb-
nie jszego kardynała Radziwiłła, biskupa krakowskiego, szcze-
gólniejszej ozdoby naszego kolegium kardynalskiego, męża,
który oprócz niezwykłej czystości życia oddaj e się bez wytchnie-
nia dziełom miłosierdzia i sprawowania obowiązków paster-
skich.
Znakomite usługi biskupom w sprawach wiary oddają
i dzielnymi ich pomocnikami się okazują ojcowie Towarzystwa
Jezusowego, których pobożnym wysiłkom przypisać należy pra-
wie wszystkie postępy w nauczaniu zasad i szerzeniu obyczajów
katolickich. Gdy więc tak się rzeczy mają, należy ufać, że jeżeli
łaskawość Boża tylu jeszcze lat życia Waszej świątobliwości
udzieli, ile Jej życzę, to będzie mogła świątobliwość Wasza je-
szcze sama doczekać się i cieszyć wygaśnięciem herezyj w Pol-
sce i powrotem wszystkich innowierców tamtejszych na łono
świętej matki, Kościoła.
17. INSTRUKCJA DANA KSIĘDZU RUINI,
NUNCJUSZOWI PAPIESKIEMU W POLSCE, W R. 1612
Z „Relacyj nuncjuszów" (p. § 16), str. 109—116.
Dany JWPanu przez Jego świątobliwość urząd nuncjusza
przy królu polskim jest jednym z najważniejszych, jakie Sto-
lica Apostolska ma do rozdania, tak przez wzgląd na wielkość
króla i obszerność królestwa, jako też dla szczególniejszego sza-
cunku i przywiązania Jego świątobliwości do jednego i do dru-
giego...
Masz mieć głównie na celu zachowanie i rozszerzenie reli-
gii katolickiej, w czym jednak przez wzgląd na okoliczności
czasu i stan rzeczy w tym królestwie zręcznie i ostrożnie postę-
pować należy, iżby dla niepewnej nadziei większych nabytków
nie stracić tego, co się już nabyło. Jego Św. spodziewa się, że
dopełnienie tego obowiązku ułatwi nie tylko król mądry i* po-
bożny i, który wie, że państwo bez religii ostać się nie może,
lecz wszyscy panowie katoliccy, duchowni i świeccy, których
Bogu dzięki jest niemało w Polsce gorliwych o sprawę religii.
Znajdziesz także niemałą pomoc w królowej 1 2, która będąc
1 Zygmunt III.
2 Konstancji.
31
pobożną i pełną uszanowania dla Stolicy Apostolskiej nie uchyli
się od wstawienia się do króla, gdy będzie szło o zadośćuczynie-
nie potrzebom religii katolickiej. Będziesz mógł podobnież udać
się czasem w tychże potrzebach do królewicza Władysława...
Starać się także JWPan będziesz o dobre porozumienie z se-
natorami, tak duchownymi jak świeckimi, tudzież z ministrami
Jego Król. Mości i o pozyskanie ich miłości i zaufania...
Znajdziesz JWPan po większej części wiele pobożności
w biskupach, wielką gorliwość w pełnieniu pasterskiego obo-
wiązku, mimo to jednak nie zaniedbuj dodać im czasem bodźca,
aby nie ustawali w swym świętym przedsięwzięciu, ale w szcze-
gólności starali się wszelkimi siłami o wykonanie ustaw soboru
trydenckiego, już przyjętego w królestwie, zwłaszcza tyczących
się zakładania i pomnażania seminariów, które już wydały zna-
komite owoce dla dobra Kościoła...
Oprócz heretyków są w Polsce schizmatycy, nienawidzący
katolików, a więcej jeszcze unitów, to jest tych, którzy odstą-
piwszy schizmy połączyli się z Kościołem rzymskim. Ta ich nie-
nawiść powiększyła się jeszcze, odkąd król wyrokiem swoim od-
dał unitom kilka kościołów posiadanych w Wilnie przez schizma-
tyków... Lubo spodziewać się można po pobożności króla i pa-
nów katolickich ciągłej opieki nad unitami, mimo to jednak
głównym będzie obowiązkiem JWPana dopomagać im we wszyst-
kich ich potrzebach, sprawa albowiem unii obchodzi niezmiernie
papieża, który ma nadzieję, że za jej rozszerzeniem reszta
schizmatyków przystąpi do jedności z Kościołem...
18. Z DZIAŁALNOŚCI KS. PIOTRA SKARGI (f 1612)
Urywki A, B, C, D czerpiemy z „Listów ks. Piotra Skargi" wydanych
przez ks. J. Sygańskiego, Kraków 1912, str. 99, 229, 258, 259—260.
A) O „żywotach świętych"
Z listu Skargi do jenerała jezuitów. Wilno, 9 października 1577.
Obecnie cały jestem zajęty wydaniem żywotów świętych,
które już się drukują, a część ich przesyłam Najdostojniejszemu
Kardynałowi Warmijskiemu i...
1 Hozjuszowi, który wówczas przebywał w Rzymie.
32
B) Z listu Skargi do jenerała jezuitów.
Kraków, 28 listopada 1585
Jezuici polscy pracowali nie tylko wewnątrz państwa, ale szli także
poza jego granice, m. i. zaś i na Wołoszczyznę, i do Siedmiogrodu.
W związku z tym pisze Skarga:
Czcigodny ojciec Prowincjał (polski) jest teraz w Siedmio-
grodzie... Prowincja jednak nasza i polskie kolegia bardzo skut-
kiem tych zakładanych w Siedmiogrodzie pustoszeją. Nigdzie,
jak słyszę, nie mamy wystarczającej liczby ojców... a i tu
(w Krakowie), gdzie można by z wielkim pożytkiem dusz pra-
cować, bardzo nam brakuje pracowników. Jest nas tu tylko
trzech kapłanów, którzy jako tako zdolni do pracy jesteśmy...
C) Z listu Skargi do jen. jez. Kraków, 8 sierpnia 1595
To pragnę Waszej Przewielebności oznajmić, że za łaską
Bożą wykończyłem już zbiór kazań w języku polskim. Oby przy-
niósł on jakieś korzyści dla dusz wiernych! Przez 33 lata zbie-
rałem swe kazania a ważniejsze z nich w ciągu ostatniego dwu-
lecia odpisałem (aby je ogłosić drukiem)1...
D) Z listu Skargi do jen. jez. Kraków 27 września 1595
Wielką część Królestwa Polskiego stanowi Ruś, która wpadł-
szy razem z Kościołem greckim w schizmę, nigdy (dotąd) nie
mogła się pojednać z Kościołem prawdziwym. Przed 22(?) laty
napisałem książkę o schizmie greckiej celem pomożenia Rusi-
nom 2, które to dzieło przed 5 laty wydałem powtórnie, a i inni
katolicy nie szczędzili trudów w tej sprawie... Obecnie i metro-
polita i niektórzy biskupi ruscy... sami zaczęli dążyć do jedno-
ści (czyli tzw. unii)...
Lud wprawdzie mają (Rusini) szorstki, buntowniczy i nie-
okrzesany, ponieważ jednak i dwóch wojewodów z ich wyznania
jedności z Kościołem pragnie, król zaś jest patronem i kolatorem
wszystkich ich biskupstw, ufamy, że Bóg nas wesprze w tej
świętej i pobożnej o tak znaczną liczbę dusz trosce...
1 Mowa tu o dziele Skargi: „Kazania na niedziele i święta", Kra-
ków 1595.
2 Mowa tu jest o dziele Skargi: „O jedności Kościoła Bożego pod
jednym pasterzem i o greckim od tej jedności odstąpieniu", Wilno 1577.
33
E) Charakterystyka ks. Skargi
Według rękopisu łacińskiego z XVII w. Z tegoż wydawnictwa,
str. 292—293.
Chryzostomem Polski słusznie można nazwać ojca Piotra,
nie tylko bowiem w piśmie, ale i w żywym słowie był najwy-
mowniejszy. Prawie całe życie swroje obrócił na głoszenie kazań,
które układał tak szczęśliwie, że prawie cała Polska tylko w nim
jednym kaznodzieję widziała. Na kazania jego przychodził nie
tylko król, senat i wierni, ale i kaznodzieje różnych zakonów się
zbiegali, i nie było nikogo, kto by nie wynosił jego kazań...
Wprost dziwnej był szczodrobliwości dla ubogich... żywoty
świętych spisał w Łukiszkach, w czasie, kiedy tam jako kazno-
dzieja przebywał. W zwalczaniu heretyków był niezwykle szczę-
śliwy, skutkiem czego w Wilnie przywódcy heretyccy zabraniali
spotykać się z nim. Próżnowania zawsze unikał. W godzinach
poobiednich (wypoczynkowych), aby nie tracić czasu, częstokroć
albo odzież sobie naprawiał, albo obuwie zszywał, tak jednak, że
zawsze miał przed oczyma i księgę Pisma świętego, aby nie
tylko ręce, ale i umysł był czynny...
W pełnieniu obowiązków był zaprawdę niezmordowany
i za wyjątkiem późnej starości nigdy nie zezwalał, aby go kto-
kolwiek wyręczał... Gdy towarzyszył królowi na wojnę, pozosta-
wiał na dworze pomocnika dla głoszenia kazań królowej, sam
jednak zawsze, będąc przy królu, kazania te układał... Wielkiej
doskonałości był to kapłan, którego życie pięknie opisał przewie-
lebny o. Fabian Birkowski, dominikanin, wybitny kaznodzieja,
w przemówieniu, które miał na jego pogrzebie, wychodząc z tych
słów Eklezjastyka: „Powstał Eliasz".
19. Z PISM KS. PIOTRA SKARGI
A) Choroby Rzeczypospolitej Polskiej
Z kazania sejmowego o miłości ku ojczyźnie. Według wydawnictwa
„Piotra Skargi pisma wszystkie", tom II, Warszawa 1924, str. 15 i n.
A jeśliście ostrożni i mądrzy lekarze, najdziecie kilaś 1
szkodliwych chorób jej 2 *, które jej bliską śmierć, obroń Boże,
ukazują, a jako złe pulsy źle jej tuszą. Pierwsza jest, nieżycz-
1 Wiele.
2 Tzn. Polski.
Ks. Umiński: Teksty źródłowe, cz. II
3
34
liwość ludzka ku Rzeczypos. i chciwość domowego łakomstwa.
Druga, niezgody i roztyrki sąsiedzkie. Trzecia, naruszenie reli-
giej katolickiej i przysada heretyckiej zarazy. Czwarta, dostoj-
ności królewskiej i wladzej osłabienie. Piąta, prawa niesprawied-
liwe. Szósta, grzechy i złości jawne, które si£ przeciw P. Bogu
podniosły i pomsty od niego wołają...
B) Czym jest prawo niesprawiedliwe
Z kazania sejmowego o prawach niesprawiedliwych. Według wydaw-
nictwa jw., str. 78.
Złe prawo gorsze jest niźli tyran najsroższy: bo wżdy ty-
ran odmienić się, abo namówić, abo umrzeć może, i jego tyrań-
stwo ustaje. Ale złe prawo zawżdy trwa, zawżdy zabija, i szkodę
czyni, i na duszy i na ciele. Jest jako lew i bestia nierozumna,
która namówić się nie da, aż ją zabić i umorzyć. Tak i złe prawo,
które szkody ludziom czyni miasto pomocy, dla której wszystkie
się prawa stawią.
C) Przeciw uciskaniu kmiotków
Z tegoż kazania, jw., str. 77 i n.
Dotknąć by i onego złego prawa, którym kmiecie i wolne
ludki, Polaki i wierne chrześcijany, poddane ubogie, niewolni-
kami czynią1, jakoby mancipia2 3, kupieni abo na wojnie spra-
wiedliwej pojmani byli; i czynią z nimi drudzy co chcą, na ma-
jętności, i na zdrowiu, i gardle, żadnej im obrony i forum 3 żad-
nego o krzywdy ich... nie dając, i na nich supremum dominium 4,
na które się sami wzdrygamy, stawiąc. Co jeśli się godzi, i jeśli
to prawo takie ma jaką odrobinę sprawiedliwości, spytać by
praw i obyczajów wszytkiego świata chrześciańskiego, du-
chownych i świeckich. Jeśli nie kupni, ani pojmańcy, jeśli Po-
lacy tejże krwie, nie Turcy ani Tatarzy, jeśli chrześcianie: cze-
muż w tej niewolej stękają? Czemu ich nie jako niewolników,,
ale jako najemników używać nie mamy? Na twej rolej siedzi,
a zleć się zachowa, spądź go z swej roli, a wrodzonej i chrze-
1 Czyni się.
2 Własność nabyta.
3 Sądu.
4 Władzę absolutną.
35
ściańskiej wolności mu nie bierz, i nad jego zdrowiem i żywotem
panem się nawyższym, sam bez sędziego nie czyń. Starzy chrze-
ścianie, którzy za pogaństwa niewolniki kupne mieli, wszytkim
wolność dawali, jako braciej w Chrystusie, gdy się świętym
chrztem z niewolej diabelskiej wyzwalali. A my wierne i święte
chrześciany, Polaki tegoż narodu, którzy nigdy niewolnikami
nie byli, bez żadnego prawa mocą zniewalamy, i jako okupione
bydło, gdy dla swej nędze uciekać muszą, pozywamy, i gdy żyw-
ności swej indzie ubodzy i znędzeni szukają, okup na nich jako
Turcy za więźnie wyciągamy. Czego we wszytkim chrześciań-
stwie nie słychać... Jakoż się z takim prawem, wszytkiego na
świecie chrześciaństwa.nie wstydzić? jako się o taką tyrańską
krzywdę na oczy Boskie ukazać? Jako się nie bać, aby nad nami
na pomstę od Boga poganie 1 takiej mocy i absolutum dominium
nie używali?
20. TESTAMENT HETMANA
STANISŁAWA ŻÓŁKIEWSKIEGO (f 1620)
Spisany 12 I 1606. Z dzieła Artura Śliwińskiego „Hetman Żółkiew-
ski", Warszawa 1920, str. 254—261.
W imię Przenajświętsze Trójce świętej Boga Ojca, Syna
i Ducha świętego.
Zawżdy każdemu człowiekowi ma być przed oczyma nie-
pewność żywota tego doczesnego, gdyż niezliczonej liczbie przy-
gód jest podległy...
Naprzód wyznawam, iż wiarę świętą chrześcijańską... wie-
rzyłem i wierzę wedle konfesji Kościoła katolickiego. W tej to
wierze do ostatniego skonania żyć mocną intencję mam, dla niej,
co daj Panie Boże, umrzeć sobie za największą pociechę pokła-
dam i życzę... a Pana Boga proszę, żeby mię w tej wierze świę-
tej do ostatniego punktu żywota potwierdzać i umacniać raczył.
Rzeczypospolitej Ojczyźnie swej i królom panom swoim, któ-
rych panowania zasięgły dostalsze lata moje, tak królowi Jego
Mci Stefanowi, jako i teraz panującemu królowi, Jego Mci Zyg-
muntowi, zachowałem całą i stateczną wiarę. Do praktyk żad-
nych, które by były przeciwko dostojeństwu i zwierzchności
Jego Kr. Mości, nigdym się nie przymieszał, ani wiem o nich...
1 Tzn. raczej sąsiedzi innowiercy.
3*
36
Ciebie, moja najmilsza małżonko, poruczam Panu Bogu, te-
goż i twojej opiece poruczam dziatki spólne, pamiętając na to,
w jakiej zgodzie i w jakiej miłości żyliśmy z sobą... Nie mam
Wątpliwości, że dziatkom spólnym, póki cię Pan Bóg chować bę-
dzie, dasz takie wychowanie i taką pieczę mieć o nich będziesz,
jako matka prawa, wiodąc ich do bojaźni Bożej, wszelkiej uczci-
wości. Syna, ponieważ z łaski Bożej chęć ma przedsię do nauki
i ma już początki niezłe, nie odrywaj go od tego i słódź mu to
co najpilniej...
Janie, synu mój najmilszy... ciebie bym był rad wprawował
do bogobojności i wszelakich uczciwych spraw... Przede wszyt-
kimi rzeczami najpierwej wiarę św. chrześcijańską powszechną
mocnie i statecznie trzymaj; dla niej krwie rozlać, żywot poło-
żyć nie żałuj. Bojaźń Bożą ustawicznie miej przed oczyma: za-
tem wszytkiego dobrego i pociesznego na tym i na onym świę-
cie będziesz pewien. Nie zostawiam ci włości i majętności wiel-
kich, choć z krwawej wysługi miałem dochód niemały: wszyt-
kom obracał na służbę Rzeczypospolitej i część majętności po
ojcu mym zostawionej uprzedałem, ale mi tego nie żal. Nie na
żadne marnotrawstwo tegom obrócił, i mnie i tobie to nie zgi-
nie, odpłata pewna, niepochybna u Pana Boga za to, co kto do-
brą intencją, dobrym afektem czyni dla Rptej. Zostawujęć ucz-
ciwą sławę, obraz i przykład uczciwych spraw swoich: kiedy się
tak będziesz sprawował... pewien bądź błogosławieństwa Bożego.
Królowi polskiemu, panu swemu, wiernie służ i Rptej ojczyźnie
swej... Młodsze lata swe naukami poleruj... Historyki koniecz-
nie czytaj. Miałem i sam niemałą wiadomość historii i w biegu
spraw siłam się tym ratował, żem przeszłych wieków sprawy
wiedział... Próżnowania jako (złego) powietrza się strzeż. Mi-
strzem zaraz nie chciej być, byś nie pobłądził... Pomnij na to,
że włos z głowy człowiekowi nie spadnie bez woli Bożej... jeślić
się trafi okazja czynienia 1 przeciwko Turkom, Tatarom, mówię
do ciebie słowa psalmu 26: mężnie poczynaj, niech się pokrzepi
serce twoje; takim umysłem położyć żywot i u ludzi sławno
i u Pana Boga, co jest najwiętsza, odpłatno... Niech przez cię
nie będzie polżona, ale owszem, pomnożona uczciwa sława moja...
Pana Boga między inszymi rzeczami proś, żeby do odmian 2
1 Tzn. walki.
2 Tzn. zamętów.
37
w Rptej nie przychodziło za wieku twego, jako za mego żywota
wiele tego Pan Bóg dopuszczał...
Towarzystwo złe, młodemu zwłaszcza wiekowi nieprzez-
pieczne jest i barzo szkodliwe; strzeż się, proszę cię, towarzy-
stwa ludzi płochych, rozpustnych, marnotrawców, pijanie, zby-
tecznie i, wszetecznic żywiących; bacznych, statecznych ludzi
towarzystwa się też imaj, a osobliwie Ich Mci panów przyjaciół
moich, których łasce i opiece poruczam cię, rady używaj, tejże
się dzierż; tak czyniąc nie zbłądzisz...
Co się tycze pogrzebu ciała mego, przydaje się to i wielkim
królom, że ciała ich bez pogrzebu zostają. Sławniejszy żywot
i chwalebniejsza śmierć Władysława króla, co u Warny zginął,
niźli wielu innych, co na ich nagrobki patrzymy. Ale to idzie
wedle wolej i obiecania Bożego, życzę pewnie sobie śmierci tak
słodkiej (na polu chwały) dla wiary świętej, dla ojczyzny; ale
nie wiem, jeślim tej łaski od Pana Boga godzien. Jakożkolwiek
Pan Bóg przeźrzał, jeśli będzie sposób, niech będę pochowany
w grobie ojcowskim, a bez pompy, bez owych koni, kirysów 1 2 3.
Jednak, jeślibym w potrzebie 3 umarł, miasto aksamitu czar-
nego, który znaczy żałobę, niech trumna przykryta będzie szkar-
łatem, na znak wylania krwie dla Rptej. A to nie dla chluby’
żadnej, lecz dla pamiątki i dla pobudki drugich do cnoty i nie
szanowania się dla ojczyzny...
21. TRUDNOŚCI W ŻYCIU RELIGIJNYM
NA POŁUDNIOWO - WSCHODNICH KRESACH
RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Ze sprawozdania arcybiskupa lwowskiego, Jana Andrzeja Próchnic-
kiego, przesłanego Stolicy Apostolskiej w 1619 r. Łaciński tekst tego spra-
wozdania podaje ks. Długosz w dziele pt. „Relacje arcybiskupów lwow-
skich", Lwów 1937, str. 54—77.
Niemałą troską napełniają mnie tu na Rusi małżeństwa, za-
wierane często między katolikami i schizmatykami... i to wobec
popów — tak nazywają Rusini swych kapłanów — schizmatyc-
kich. Gdy bowiem duchowni katoliccy odmawiają błogosławie-
nia takich związków małżeńskich, strony uciekają się do popów,
1 Zbytkownie.
2 Jezdnych, przyodzianych w zbroję.
3 Tzn. na wojnie.
38
którzy, ponieważ kupczą wszystkimi świętościami, udzielają
i małżeństw bez wyboru, byle tylko cośkolwiek zarobić. Chcąc
zapobiec temu zamieszaniu zwołałem co lepszych teologów, aby
z ich opinij i sądów wyciągnąć coś pewnego o tych małżeń-
stwach. Różni jednak rozmaicie o tej sprawie mówili. Jedni uwa-
żali owe małżeństwa za ważne, byle tylko jedna ze stron, na-
rzeczony lub narzeczona, podlegała władzy i pasterskiej pieczy
popa, przed którym małżeństwo było zawarte; twierdzili bo-
wiem, że choć schizmatyk, jest jednak (zgodnie z żądaniem
praw kościelnych) właściwym proboszczem danej strony. Inni
natomiast byli przeciwnego zdania. Poleciłem tedy spisać argu-
menty jednych i drugich i przesłać je do Świętej Kongregacji
w Rzymie, aby zdecydowała, czego mi się trzymać należy...
Na podobne zamieszanie cierpimy tu w zachowywaniu
świąt, a to z powodu nie przyjęcia przez schizmatyków ruskich
nowego kalendarza i. Obchodzą oni swoje święta 11 dnia po na-
szych i powstaje stąd wielki zamęt, gdy bowiem jedni właści-
ciele ziem nakazują Rusinom1 2 3 obchodzić święta katolickie
i w nie powstrzymywać się od pracy, to inni zezwalają im ha
obchodzenie świąt ruskich, a za to w nasze pracy od nich 'wy-
magają. Są zaś i tacy, którzy ani w nasze, ani w ich święta od
robót ich nie zwalniają. I nic dziwnego, że takie zamieszanie pa-
nuje, albowiem nawet między naszymi teologami nie masz,
i w tej również sprawie, zgodnego poglądu... A zatem i ta sprawa
winna być ostrzem decyzji Apostolskiej rozstrzygnięta i coś
pewnego ustanowione, dopóki światło nie opromieni zatwardzia-
łych tych serc i dopóki, przyjąwszy unię w całej pełni, nie
przyjmą także kalendarza, a uznając te same święta, nie zaczną
jednymi z nami usty chwały Bogu i czci oddawać...
Co dalej mam podać, tak przykre jest i żałosne, że bez wielu
łez przedstawić się nie da. Nade wszystko zaś moja boleść jest
bardzo gorzka, ponieważ własnymi oczami na te okropności pa-
trzeć muszę, a jako pasterz winienem troszczyć się o owce, które
tu Scytowie 3 niby najdrapieżniejsze wilki prawie z łona mego
1 Gregoriańskiego, zaprowadzonego przez papieża Grzegorza XIII
w 1582 r.
2 Pańszczyźnianym.
3 Mieszkańcy ziem nadczarnomorskich, a raczej Tatarzy i inni na ich
oraz tureckich usługach zostający.
39
porywają i w najokrutniejszą niewolę obracają. Dzieje się to
wcale nierzadko, ale kilka razy do roku. Gdy bowiem nasi kłócą
się między sobą i na różne stronnictwa się dzielą, gdy wszyscy
pragnęliby być wodzami na wojnie i siły swoje rozpraszają, zło-
śliwi Scytowie po zbójecku i zjednoczeni razem przebiegają zie-
mie ruskie i cokolwiek napotkają, albo ogniem lub mieczem
niszczą, albo też z sobą uprowadzają. Niezliczone mnóstwo lu-
dzi ginie w ten sposób, najznakomitsze i najzacniejsze matrony
idą do niewoli scytyjskiej, najskromniejsze dziewice są na gwałt
wystawiane, szlachta i lud pospolity podlega jednemu losowi,
młodzież i dojrzali mężowie są związywani, starcom ucina się
głowy, dzieci zachowuje się dla wiary muzułmańskiej, miejsca
święte ulegają profanacji, kościoły, dwory, całe wsie i miasta
puszczane są z dymem...
Szczególnie w roku ubiegłym nastąpiło wielkie zniszczenie
Rusi, trzykrotnie bowiem Tatarzy powtórzyli swe najazdy; dwa
razy ograbili Pokucie, a raz spustoszyli wielką część Wołynia.
Na Pokuciu, które stanowi lepszą cząstkę mego arcybiskupstwa,
spalili 28 kościołów, trzech kapłanów ścięli, niektórych zaś in-
nych wraz z zakonnikami zagarnęli do niewoli. Ludności cywil-
nej obojga płci nie tysiące, ale wielkie masy, powiązawszy, uwie-
dli do Scytii, jeńcami naszymi wypełnili galery tureckie w Azji,
Afryce i Europie i przeciw państwom chrześcijańskim ich
uzbroili...
Każdy łatwo zrozumie, że wśród takiego mnóstwa zabra-
nych do niewoli niejeden przykrościami jej zmożony wypiera
się Chrystusa i przechodzi potem do bezbożnej i nieczystej sekty
mahometańskiej... Zdarza się również nierzadko, że gdy jeden
z małżonków bywa uprowadzony, drugi, któremu Bóg pozwolił
ujść ręki wroga, tu pozostaje. Pozostały więc, lub pozostała, gdy
im trudno jest przez dłuższy czas żyć w bezżeństwie, nie ocze-
kują powrotu współmałżonków albo wiadomości o ich zgonie,
ale wstępują w inne związki małżeńskie i kalają nimi sumie-
nia swoje tak dalece, że już ich potem trudno jest z tego nie-
rządnego i dla duszy szkodliwego stanu wydobyć. Co gdy nie-
gdyś 1 było przedłożone papieżowi Leonowi X i zaniesiono prośbę
do papieża, aby temu złu zaradził, Leon X zezwolił, że po 7 latach
czekania, jeśli pojmany lub pojmana w niewolę z niej nie wrócą
1 Sto lat przedtem.
40
i nie nadejdzie żadna o ich życiu wiadomość, pozostali małżon-
kowie mogą zawierać inne śluby, tak jednak, że gdyby potem
zagarnięty pierwszy mąż lub zagarnięta pierwsza żona wrócili
z niewoli, należy wrócić do pierwotnego z nim albo z nią mał-
żeństwa.
Atoli nawet ta dobrego papieża łaska nie była zdolna po-
wściągać niewstrzemięźliwości pozostałych w kraju współmał-
żonków, którym okres 7-letni zbyt długim się wydawał. W in-
teresie więc ich zbawienia byłoby może słuszniej czas 7-letni
skrócić i zmniejszyć do lat 3 albo 5, aniżeli narażać ich na du-
szne zatracenie. Zostawiam to do najtrafniejszego i najwyż-
szego uznania Waszej świątobliwości i do jego łaski Apostolskiej,
reskryptu jednak Waszej świątobliwości w tej materii z nie-
cierpliwością oczekiwać będę.
W następnym sprawozdaniu donosił arcybiskup Próchnicki papie-
żowi o klęsce cecorskiej z 1620 r. i o spustoszeniu, które w ślad za nią na
archidiecezję lwowską spadło. Złupieniu albo zniszczeniu, całkowitemu lub
częściowemu, podległo wówczas 78 kościołów i majątków kościelnych, a 50
kapłanów świeckich i zakonników zostało zabranych do niewoli albo za-
mordowanych. P. ks. Długosz, tamże, str. 82 i n.
22. MĘCZEŃSTWO SW. JÓZEFATA KUNCEWICZA
List metropolity unickiego, Józefa Welamina Rutskiego, do papieża
Urbana VIII. Łaciński tekst tego listu podaje Gusty, „Historia Kościoła
ruskiego", t. II, Kraków 1858, Dok. XV.
Pierwszy rok rządów Waszej świątobliwości został uwień-
czony męczeństwem wielkiego dostojnika kościelnego na Rusi,
Józefata Kuncewicza, arcybiskupa połockiego. Ten w czasie do-
konywanej przez siebie wizytacji swej diecezji, gdy w Witeb-
sku 12 listopada bieżącego (1623) r... zaczął wczesnym rankiem
przygotowywać się do odprawienia uroczystej Mszy świętej, zo-
stał w domu swym biskupim przez mieszkańców tego miasta
oblężony i po prawie trzygodzinnym obrzucaniu domu kamie-
niami i strzałami w końcu w najokrutniejszy sposób zamordo-
wany. Pastwiono się potem z dziwną zajadłością nad zwłokami
arcybiskupa. Kobiety deptały po nich nogami, ciągano je po po-
dwórcu biskupim, związano je wreszcie sznurem i zawleczono
przez ulice miasta nad brzeg rzeki Dźwiny, w której je zato-
piono. Domownicy jego, którzy wówczas przy nim byli, także
wielokrotnie poranieni dotąd wprawdzie żyją, ale wątpić należy,
czy archidiakon, a ze świeckiej służby zarządca domu z ran się
41
wyleczą. Boleję bardzo nad tym, żem utracił nagle męża, który
mi był prawą ręką, ponieważ jednak tak chwalebną śmiercią
zginął, cieszę się wielce. Wierzę bowiem z całą pewnością, że
daleko potężniej dla nas tam z nieba pracować będzie, aniżeli
mógł to czynić na ziemi. A ponieważ za chwałę Bożą, za świętą
unię i za powagę świętej Stolicy Apostolskiej święty ten mę-
czennik życie swoje złożył, Tobie, Najwyższemu Kapłanowi
ofiarę tę przedkładamy, abyś ją zaniósł przed tron Boga Wszech-
mocnego, iżby raczył w łaskawości swej udzielić wzrostu spra-
wie, którą potem naszym zraszamy i krwią własną zlewamy...
Bóg Najlepszy i Najwyższy niechaj rzuci pod nogi Waszej
Świątobliwości wszystkich wrogów swego Kościoła i życia Jej
udzieli najdłuższego, pełnego dóbr wszelakich. Mińsk, 31 grud-
nia 1623 r.
23. OGŁOSZENIE NAJŚWIĘTSZEJ PANNY KRÓLOWĄ
KORONY POLSKIEJ I ŚLUBY LWOWSKIE
JANA KAZIMIERZA (1648—1668)
Jedno i drugie miało miejsce w katedrze lwowskiej dnia 1 kwietnia
1656 r., po powrocie Jana Kazimierza z wygnania, w toku ciężkich wojen
ze Szwedami i innymi nieprzyjaciółmi, które Polska wtedy prowadzić
musiała.
Z listu przesłanego do Rzymu, a zawartego w „Relacjach nuncju- •
szów“ (p. § 16), str. 296—297.
Najjaśniejszy król uczynił ślub uroczysty we Lwowie
w obecności senatorów i ludu w kościele katedralnym przed (cu-
downym) obrazem Matki Bożej u stóp wielkiego ołtarza. W cza-
sie Mszy świętej odprawianej przez najprzewielebniejszego
nuncjusza papieskiego, bezpośrednio przed podniesieniem Naj-
świętszej Hostii, na oczach wszystkiego kleru i wiernych, za
zgodą senatu i przy współudziale całego dworu królewskiego te
słowa głośno wypowiedział:
„Wielka Boga-Człowieka Rodzicielko! Panno Najświętsza!
Ja, Jan Kazimierz — przez Syna Twojego, Króla królów a Pana
mojego i przez Twoje zmiłowanie król — do Twoich najświęt-
szych stóp upadłszy, Ciebie za patronkę moją i na królowę mo-
ich państw dzisiaj obieram. Tak sam siebie jak równie moje kró-
lestwo polskie, wielkie księstwo litewskie, ruskie, pruskie, ma-
zowieckie, żmudzkie, inflanckie, oraz wojska obu narodów i
1 Koronne i litewskie.
42
i wszystkie moje ludy Twojej osobliwej opiece i obronie pole-
cam. Twej pomocy i miłosierdzia w tym opłakanym i utra-
pionym stanie królestwa mego przeciwko nieprzyjaciołom
świętego rzymskiego Kościoła pokornie błagam. A ponieważ
wielkimi dobrodziejstwami Twymi wraz z narodem polskim
obowiązany jestem do nowego i gorącego poświęcenia się
na Twą służbę, ślubuję zatem tak moim jak moich ludów
imieniem Tobie i Twojemu Synowi Jezusowi Chrystusowi, że
wszędzie po wszystkich krainach królestwa mego cześć i nabo-
żeństwo ku Tobie rozszerzać będę. Skoro zaś potężnym Twym
wstawiennictwem a Syna Twego wielkim zmiłowaniem nad nie-
przyjaciółmi, a szczególniej nad Szwedami otrzymam zwycię-
stwo, ślubuję, iż wystaram się u Świętej Stolicy Apostolskiej,
ażeby na podziękowanie Tobie i Twojemu Synowi dzień ten co-
rocznie uroczyście był obchodzony czasy wiecznymi, i dołożę sta-
rania wraz z biskupami moimi, ażeby to, co przyrzekam przez
ludy moje wypełnionym było. Gdy zaś z wielką boleścią serca
mego uznaję, że z powodu jęku i ucisku ludzi stanu niższego ze-
słane zostały na królestwo moje przez Twego Syna, sprawiedli-
wego sędziego, różne plagi, zarazy, wojny i inne nieszczęścia
przez te lat siedem, przyrzekam więc i ślubuję, że po otrzyma-
niu pokoju starać się będę usilnie wraz z wszystkimi stanami,
aby od niesprawiedliwych ciężarów
i ucisków lud mego królestwa został wy-
zwolonym. Ty, o Najmiłosierniejsza Królowo! jakoś mnie
pomysłem do powzięcia tego ślubu natchnęła, tak racz mi wy-
prosić łaskę u Syna Twego do jego wypełnienia!" i
24. FUNDACJA UNIWERSYTETU WE LWOWIE
Dokument króla Jana Kazimierza z 20 stycznia 1661 r. Podajemy
go według tłumaczenia z łaciny w dziele dra L. Finkla i dra St. Starzyń-
skiego pt. „Historia Uniwersytetu lwowskiego", Lwów 1894, str. 20 i n.
Po wzmiance o fundacji Uniwersytetu krakowskiego przez
Władysława Jagiełłę i Uniwersytetu wileńskiego przez Stefana
Batorego Jan Kazimierz tak pisze:
1 O ostatniej części tych, ślubów, dotyczącej wyzwolenia ludu z cię-
żarów, którymi był uciskany, gdy niebezpieczeństwa minęły, Polska, nie-
stety, zapomniała. Polskie tłumaczenie tych ślubów zaczerpnęliśmy z ks.
M. Kulińskiego „Historii Kościoła polskiego", t. III, Kraków 1874, str.
.92—93.
43
Gdy zaś wiele na tym zależy, ażeby także w ruskich zie-
miach oddano powinną cześć poważnemu wyznawaniu cnoty
i prawdy, łatwo i chętnie postanowiliśmy, aby kolegium lwow-
skiemu Towarzystwa Jezusowego przydaną, była godność Aka-
demii i tytuł Uniwersytetu. Dajemy zatem prawo w tym lwow-
skim Towarzystwa Jezusowego kolegium wprowadzić naukę
wszelakiej dozwolonej wiedzy, tj. teologii tak scholastycznej jak
moralnej, filozofii, matematyki, obojga praw 1, medycyny, sztuk
wyzwolonych, nauk i umiejętności bez wyjątku wszystkich, któ-
rych Ojcowie Tow. Jez. uważać będą za odpowiednie nauczać
sami lub przez innych, wedle ich zdania i postanowienia, wedle
zwyczaju i praktyki akademij i uniwersytetów...
Chcemy, aby ta akademia teraz i na wieki używała tych
wszystkich praw, przywilejów, wolności, tytułów, oznak, god-
ności i urzędów, jakkolwiekby je wymienić należało, łask, do-
brodziejstw i dyspens, którymi cieszą się akademie krakowska
i wileńska... przede wszystkim zaś prawa nadawania stopni aka-
demickich i odbywania innych na uniwersytetach używanych
promocyj i uroczystości 2...
25. PREROGATYWY ARCYBISKUPÓW GNIEŹNIEŃSKICH
W XVII W.
Ze sprawozdania nuncjusza Marescotti do Rzymu w okresie rządów
Michała Wiśniowieckiego (1669—1673). „Relacje nuncjuszów" (p. § 16),
str. 392—393.
Arcybiskup gnieźnieński, mający tytuł prymasa i legati
nati 3, jest w Polsce pierwszą osobą po królu. Do niego należy
w czasie bezkrólewia ster całego rządu, a po wstąpieniu na tron
ma prawo przypominać królowi to wszystko, co się ściąga do
dobra Rzeczypospolitej, do dopełnienia praw i paktów konwen-
tów, a nawet napominania króla, jeżeliby ich nie dopełniał...
Mieszka zazwyczaj w Łowiczu, należącym do jego jurys-
dykcji 4, i podług tego, jak wymagają potrzeby Rzeczypospoli-
tej i króla, często ukazuje się na dworze warszawskim z wiel-
kim orszakiem i blaskiem...
1 Tzn. prawa kościelnego i świeckiego.
2 Od imienia swego założyciela uniwersytet lwowski nosi nazwę Uni-
wersytetu Jana Kazimierza.
3 „Stałego legata" Stolicy Apostolskiej.
4 Tzn. do jego władzy biskupiej.
44
26. ODSIECZ WIEDEŃSKA 1683 R.
A) Komunia Sobieskiego przed bitwą.
Z listu króla do królowej Marii Kazimiery. Urywek wzięty z dzielą
ks. M. Bulińskiego pt. „Historia Kościoła polskiego", t. III, Kraków 1874,
str. 125.
Myśmy dzień wczorajszy tu strawili na nabożeństwie, gdzie
nam dawał Padre Marco d’Aviano 1 benedykcję, umyślnie tu
przysłany imieniem Ojca Świętego. Komunikował nas z rąk
swych, mszę miał i egzortę nie zwyczajnym sposobem, bo pytał,,
jeśli macie ufność w Boga, i odpowiedzieliśmy mu wszyscy: że'
mamy. Potem kilka razy kazał mówić za sobą głosem: Jezus Ma-
ryja! Jezus Maryja! Mszę miał z dziwnym nabożeństwem; praw-
dziwie to jest człowiek złączony z Panem Bogiem. Był u mnie
na tamtej stronie Dunaju na audiencji więcej niż pół godziny,
powiadał, co mówił z cesarzem prywatnie, jako przestrzegał, na-
pominał, pokazywał, dlaczego Pan Bóg te tu karze kraje.
B) List Sobieskiego o zwycięstwie
Pisany do żony, Marii Kazimiery. Z dzieła ks. Bulińskiego, jw., str..
127 i n.
Bóg i Pan nasz na wieki błogosławiony, dał zwycięstwo
i sławę narodowi naszemu, o jakich wieki przeszłe nigdy nie-
słyszały!
Nieprzyjaciel zasławszy trupem pola i obóz ucieka w kon-
fuzji. Wezyr tak uciekał od wszystkiego, że ledwo na jednym
koniu i w jednej sukni. Mam wszystkie jego znaki wezyrskie,
które przed nim noszą, chorągiew mahometańską, którą mu dał
cesarz 2 3 na jego wojnę, i którą dziś jeszcze posłałem do Rzymu
Ojcu świętemu przez Talentego 2 pocztą. Dziś byłem w mieście 4r
które by już nie mogło trzymać się dłużej nad pięć dni. Oko-
ludzkie nie widziało nigdy takich rzeczy, co tam miny porobiły -
Byłem potem w dwóch kościołach, tam lud wszystek pospolity
całował mi nogi, ręce, suknie; drudzy się tylko dotykali, woła-
1 Kapucyn, wysłannik Stolicy Apostolskiej do obozu Jana Sobie-
skiego pod Wiedniem.
2 Sułtan.
3 Sekretarza swego.
4 Wiedniu.
-15
jąc: ach niech te ręce ucałujemy. Z naszych niemało zginęło
w tej potrzebie. — Padre de Aviano, który mnie się nacałować
nie mógł, powiada, że widział gołębicę białą, nad wojskami na-
szymi przelatującą. My dziś za nieprzyjacielem się ruszamy
w Węgry. To takie błogosławieństwo Boże, za co niech Mu bę-
dzie na wieki cześć, sława i chwała. Cesarz już tu tylko o mil
półtory płynie Dunajem, ale widzę, że się nie szczerze chce wi-
dzieć ze mną, dla swej podobno pompy...
27. PAPIEŻ INNOCENTY XI
DZIĘKUJE BOGU ZA ODSIECZ WIEDEŃSKĄ
Z przemówienia papieskiego na tajnym konsystorzu (czyli zebraniu
kardynałów) w dniu 27 września 1683 r.
Nie wątpimy, że wszyscy już wiecie, jak wielkie miłosier-
dzie uczynił nam w ostatnich dniach Bóg zastępów, niemniej
z największą wdzięcznością należy nam jeszcze o nim wspom-
nieć. Słuszna bowiem, aby było ono zapisane dla pamięci przy-
szłych pokoleń, i aby wszystkie narody mogły głosić o tych cu-
dach swojej mocy, którą nam Stwórca okazał. Oto z ciasnego
oblężenia uwolniony został Wiedeń, stolica cesarstwa. Rozbiciu
uległy i zostały odpędzone wojska owych najstraszniejszych
wrogów, które z tak dzikim okrucieństwem pustoszyły przed-
tem najbardziej kwitnące prowincje. „Wybawienie zesłał Bóg
narodowi swemu'1. Uznajmy tedy i wyznajmy to dzieło pra-
wicy Boga, który „uczynił wielką łaskę w Izraelu i wysłuchał
głosy modlących się do Niego". Oto najukochańszego w Chry-
stusie syna, cesarza Leopolda, i całe cesarstwo rzymskie i prze-
jęte lękiem miasto Wiedeń wyzwolił z ciężkiej opresji najuko-
chańszy również w Chrystusie syn nasz, sławny wojennymi czy-
nami Jan, król polski, którego nie przestaniemy nigdy coraz
większymi pochwałami osypywać, a razem z nim i tych wszyst-
kich, którzy w zwycięstwie jakikolwiek udział mieli. Dziękujmy
Bogu, ojcu wszelkiego zmiłowania i pociechy, że wzbudził nam
tę pomoc świętą!... Jedyny bowiem Jan, król polski, pełen za-
prawdę niezwykłego przywiązania do wiary katolickiej i troski
•o rzeczpospolitą chrześcijańską, pospieszył na ich ratunek, a ku
większej swojej chwale nadesłał nam także główny sztandar
46
wojenny wrogów, podjęty własną ręką z namiotu ich naczel-
nego wodza...
Bóg, a nie śmiertelny człowiek, uczynił to wszystko, szcze-
rym tedy sercem zwróćmy się do Niego, abyśmy mogli zawsze
zasługiwać na Jego obronę we wszystkich naszych walkach z nie-
przyjaciółmi i we wszystkich uciskach i utrapieniach!
28. ARTYKUŁY GALLIKANSKIE,
DOTYCZĄCE WŁADZY PAPIESKIEJ
Artykuły te zostały potępione przez Stolicę Apostolską w 1690 r.
1. Bóg powierzył św. Piotrowi i jego następcom, namiestni-
kom Chrystusowym tudzież samemu Kościołowi władzę w spra-
wach duchownych i należących do wiecznego zbawienia, a nie
w sprawach świeckich i doczesnych... Królowie więc i książęta
w sprawach doczesnych z woli Bożej nie podlegają żadnej wła-
dzy kościelnej, ani więc pośrednio ani bezpośrednio nie mogą
być pozbawiani tronu przez Kościół (auctoritate clavium Eccle-
siae); podwładni ich nie mogą być zwalniani od wiary i należ-
nego im posłuszeństwa, ani też od przysięgi wierności im złożo-
nej. Zdania tego należy się bezwzględnie trzymać, ponieważ jest
konieczne dla utrzymania pokoju publicznego, jest dla Kościoła
nie mniej jak dla Państwa użyteczne i zgodne z słowem Bożym,
tradycją Ojców oraz przykładami świętych.
2. Stolica Apostolska i następcy św. Piotra, namiestnicy
Chrystusowi posiadają w ten sposób pełnię władzy w sprawach
duchownych, że razem z nią wartość swą zachowują i niewzru-
szone pozostają... dekrety świętego powszechnego soboru w Kon-
stancji o powadze soborów powszechnych. — Kościół gallikański
nie pochwala tych, którzy podają w wątpliwość znaczenie tych
dekretów, albo ich nie uznają, albo siłę ich łamią, lub twierdzą,
że były wydane tylko dla zakończenia schizmy kościelnej Ł..
4. Papież posiada w sprawach wiary głos najważniejszy
i dekrety jego mają moc w całym i we wszystkich poszczegól-
nych Kościołach, wyroki jednak papieskie stają się nieodmien-
nymi dopiero wówczas, gdy Kościół na nie się zgodzi.
1 Por. w tej sprawie podręcznik nasz: Królestwo Boże na ziemi,
cz. I, § 48.
47
29. PRZEŚLADOWANIE UNII KOŚCIELNEJ W POLSCE
PRZEZ CARA ROSYJSKIEGO PIOTRA WIELKIEGO
A) Wypadki polockie z 1705 r.
W czasie wojny północnej sojusznik Augusta II Sasa w walce ze
Szwedami, niechętny unii Piotr W., znalazłszy się w Połocku znęcał się nad
unickimi bazylianami połockimi i złupił ich klasztor. Istnieje kilka róż-
nych wersyj o tych wypadkach. Podajemy dwie najłagodniejsze: jedną,
krótką, wziętą z dziennika Piotra W., drugą zaś z listu nuncjusza papie-
skiego do Rzymu. Obie znajdują się w dziele A. Derugi pt. „Piotr Wielki
a unici", Wilno 1936, str. 105, 111.
1. Unitów w tej cerkwi (połockiej) w tym czasie pobito za
liczne ich wstręty i krzywdy względem naszych ludzi, a miano-
wicie za wstrętne słowa, że nazwali niektóre osoby spośród ge-
nerałów heretykami, a pobito ich pięć osób, między którymi jed-
nemu głowę ścięto, drugi, starszy ich (tzn. przełożony), powie-
szony.
2. Z wiadomości, które zostały tutaj (w miejscu pobytu
nuncjusza na Śląsku) otrzymane, nie można utworzyć słusz-
nego pojęcia o charakterze ekscesu, który został rozgłoszony.
Podczas gdy niektórzy utrzymują, że car zabił własną ręką jed-
nego z zakonników, obrażony odpowiedzią niezbyt pełną sza-
cunku, jaką od nich był otrzymał; inni, że podszczuł przeciwko
niemu dzikiego kundla, którego miał ze sobą, ażeby go rozszar-
pał; inni, że nie zadawalając się pofolgowaniem gniewu wzglę-
dem nieszczęsnego zakonnika, tak się wzburzył przeciw całemu
owemu bractwu, że nakazał swym ze straży przybocznej pomor-
dować spośród niego po barbarzyńsku różne osoby; inni wresz-
cie, że zamiast okazania skruchy i ubolewania z powodu tak
straszliwego ekscesu, skazał na śmierć w dniu następnym nie-
których ojców z Towarzystwa Jezusowego.
B) Porwanie biskupa Zabokrzyckiego
Schizmatycki biskup łucki Dionizy Zabokrzycki przystąpił z diece-
zją swą do unii kościelnej w 1701 r. W r. 1709 operujące na Wołyniu za-
przyjaźnione z Augustem II Sasem wojska rosyjskie porwały go z pole-
cenia Piotra W. i wywiozły do Moskwy. Stamtąd po wielu dotkliwych upo-
korzeniach car Piotr kazał go osadzić na dożywotnie więzienie w mona-
sterze na Wyspach Sołowieckieh, gdzie sędziwy biskup po kilku latach
umarł. Podajemy tu ustęp z listu prymasa Szembeka do króla polskiego
z r. 1711 w sprawie Zabokrzyckiego, według dzieła Derugi, jw., str. 213.
Liczy dotąd tam (Zabokrzycki w Moskwie) nieszczęśliwe
dni, noce i momenta ich, jako to znać z supliki podanej, którą
48
posyłam in originali1 2 3 na ręce Imć Pana Podkanclerzego Koron-
nego. Musiałoby być kamienne serce i Kościołowi Bożemu,
i Wierze Świętej niechętne, którego by sors iniąua tanti viri 2,
a w osobie jego całego duchowieństwa do kompasji 3 skłonić nie
miała. Ponawiam tedy jak najuniżeniej prośbę moją do Waszej
Królewskiej Mości: Racz mu Wasza Królewska Mość podać Pań-
ską Swoją rękę, wydźwignij go z niewoli, a przywróć libertati4 5 *.
A proszę, żeby to było indilate 5; i ponieważ listy przez poczty
do Cara Imci i do Ichmościów Panów Ministrów jego dotąd były
sine effectu G, suplikację pokornie, abyś Wasza Królewska Mość
kuriera umyślnego w tym interesie do Cara Imci jako najprę-
dzej expediować raczył.
30. Z BULLI KANONIZACYJNEJ SW. WINCENTEGO
A PAULO (f 1660)
Wydał ją papież Klemens XII dnia 16 VII 1737. Urywki niniejsze
zaczerpnęliśmy z dzieła biskupa Bougaud pt. „Św. Wincenty a Paulo, ży-
wot i prace“, tłumaczenie z francuskiego, tom III, Warszawa 1912, str.
88 i 111.
Błogosławiony sługa Boży, Wincenty a Paulo, nie sam tylko
palmy i wieńce, należące się sprawiedliwości otrzymał, lecz wielu
innych nauką i przykładem swoim do ich osiągnięcia przywiódł.
Na wzór bowiem odważnego żołnierza Boga zastępów, złożyw-
szy z siebie wszelki ciężar7 i uniknąwszy sideł grzechowych, wy-
stąpił przed innymi na plac i rozpoczął walkę, i do późnej staro-
ści wojował możnie i porządnie z książętami i mocami 8, tudzież
rządcami zepsutego świata, a w ten sposób z ręki Pańskiej otrzy-
mał wieniec w owej błogosławionej ziemi. Ten zaś Bóg, który
sam czyni wielkie i dziwne rzeczy, nie tylko sługę swego wiecz-
nego błogosławieństwa nagrodą udarował w niebie, lecz i na
1 W oryginale.
2 Przykry los takiego męża.
3 Do współczucia.
4 Wolności.
5 Bez zwłoki.
0 Bez skutku.
7 Ciężar przywiązania do spraw wyłącznie doczesnych i interesów
tylko osobistych, ciężar złych nawyknień itp.
8 Tzn. z wpływami złego ducha. Papież posiłkuje się w tej bulli
mową symboliczną, czerpaną ze zwrotów i wyrażeń biblijnych.
49
ziemi przez znaki i cuda sławnym chciał uczynić, w tym osobli-
wie czasie, w którym nowowiercy za pomocą fałszywych i zmy-
ślonych cudów usiłują swe błędy rozszerzać, pokój Kościoła ka-
tolickiego mieszać i prostaczków od społeczności z Rzymską
Stolicą odwodzić.
Posłuszni zatem na rozkaz Boży, dla wzbudzenia wiernych,
ażeby sporym krokiem postępowali w drodze zbawienia, dla
wstrzymania zapamiętałości złych ludzi i dla zawstydzenia ka-
cerzów niezbożności, postanowiliśmy dnia dzisiejszego powagą
apostolską, ażeby sługa Boży Wincenty od całego ludu prawo-
wiernego, którym z rozporządzenia Bożego choć niegodni rzą-
dzimy, odbierał cześć i uszanowanie, jaka się Świętym należy...
Na chwałę (więc) Świętej i nierozdzielnej Trójcy, na pod-
wyższenie Kościoła katolickiego i chrześcijańskiej religii pomno-
żenie, powagą Pana Naszego Jezusa Chrystusa, błogosławio-
nych apostołów Piotra i Pawła, tudzież naszą, po należytym
rzeczy roztrząśnieniu, po wielokrotnym wezwaniu Boskiej po-
mocy, za naradą i zezwoleniem wielebnych braci naszych, świę-
tego Kościoła rzymskiego kardynałów, patriarchów i arcybisku-
pów w Rzymie obecnych, błogosławionego Wincentego a Paulo
za Świętego uznać postanowiliśmy, uznaliśmy i w poczet świę-
tych wpisaliśmy, co i niniejszym wyrokiem naszym stanowimy
i wpisujemy, i żeby go wszyscy prawowierni jako prawdziwego
świętego czcili i wyznawali, rozkazaliśmy i rozkazujemy. Nadto
stanowimy, ażeby w całym Kościele wolno było budować i po-
święcać kościoły Bogu na cześć swego sługi tudzież stawiać oł-
tarze, na których mogłaby czyniona być ofiara Najwyższemu
Panu, i ażeby corocznie pamiątka jego 1 19 dnia miesiąca lipca,
jako świętego Wyznawcy z przyzwoitym nabożeństwem obcho-
dzoną była...
31. BŁĘDY DOTYCZĄCE POJEDYNKÓW
Potępione przez Stolicę Apostolską w 1752 r.
1. Człowiek wojskowy, który wyzywa na pojedynek albo go
przyjmuje z obawy, że w przeciwnym razie byłby uważany za
tchórza i niezdolnego do służby wojskowej i że byłby pozba-
\ wiony środków do życia dla siebie i dla swoich, lub że utraciłby
1 Tzn. dzień poświęcony pamięci św. Wincentego a Paulo.
Ks. Umiński : Teksty źródłowe, cz. II 4
50
możność i nadzieję słusznego awansu, wolny jest od winy i kary
zarówno, gdy wyzywa, jak i gdy przyjmuje pojedynek.
2. Za wytłumaczonych również należy uważać tych, którzy
dla obrony swego honoru lub uniknięcia wzgardy ludzkiej przyj-
mują pojedynek albo nań wyzywają, gdy równocześnie z pew-
nością wiedzą, że do walki nie dojdzie, albowiem kto inny jej
przeszkodzi.
3. Nie wpada w kary, ustanowione przez Kościół przeciw
pojedynkującym się, wódz wojska albo oficer, który przyjmuje
pojedynek z obawy utraty dobrego imienia lub stanowiska.
4. Wolno jest... przyjąć pojedynek albo nań wyzwać dla za-
chowania z honorem fortuny, której utracie w inny sposób za-
pobiec nie można.
5. Powyższa wolność (przyjęcia pojedynku albo wyzwania
nań)... zachodzi również w wypadkach nie uporządkowanych sto-
sunków państwowych, mianowicie gdy skutkiem niedbalstwa,
albo złej woli władze wyraźnie odmawiają wymiaru sprawiedli-
wości.
32. ROZWÓJ NIEWIARY
Z encykliki papieża Klemensa XIII do duchowieństwa i biskupów
z dn. 25 XI 1766. Według dzieła Mourrefa, „Histodre Generale de l’ńglise“,
tom VI, Paris 1920, str. 434—435.
Nieprzyjaciel wszelkiego dobra rozsiał złe ziarno na niwie
Pańskiej. Plony złe już powyrastały i zagrażają zduszeniem do-
brego żniwa... Czas już jest przyłożyć do nich sierpy... Tak, moi
Bracia, nie masz niczego, czego by ludzie bezbożni z naszych
czasów nie ośmielali się atakować. Boga, tego Wielkiego Boga,
który czuwa nad naszymi duszami i przemawia do nich, przed-
stawiają jako istotę niemą, bezczynną, nieopatrzną i niespra-
wiedliwą! O duszy naszej, tej duszy, którą Stwórca wyniósł do
godności nieco tylko niższej od natur anielskich, twierdzą, że
jest śmiertelna! Materia jest dla nich wszystkim, a przynaj-
mniej panuje nad wszystkim... I ci sami, którzy rozgłaszają ta-
kie błędy, nie lękają się, nazbyt dzisiaj często, roztrząsać pysznie
tajemnic naszej wiary i wszystko poddawać swemu rozu-
mowi!... Niebezpieczeństwo jest tym większe, że książki, które
rozsiewają te (błędne) doktryny, są układane z wielkim talen-
tem i bardzo zręcznie, i sięgają wszędzie, zatruwając wszystko
swoim jadem...
51
Czcigodni Bracia, zaklinamy was, sprawiajcie, aby na każ-
dym miejscu słudzy Jezusa Chrystusa według stanowisk, jakie
zajmują, i według swych możności podchwytywali niebezpie-
czeństwa i zwalczali je zarówno słowem jak i czynami. Zwra-
cajcie się i do królów oraz książąt chrześcijańskich, aby brali
w obronę Kościół cierpiący!
33. Z PISM KS. STANISŁAWA KONARSKIEGO
Rozprawa z niewiarą i deizmem
Z dziełka „O religii poczciwych ludzi", wydanego po raz pierwszy
w 1769 r. Deistów i niewierzących nazywa Konarski z przekąsem „poczci-
, wymi ludźmi", twierdzili bowiem, że mniejsza o to, jakiej kto jest wiary,
byle był uczciwym, i że można być uczciwym, nie uznając zasad chrześci-
jańskich. Wątpliwej ich moralności przeciwstawia prawdziwą moralność
wyznawców Kościoła katolickiego.
U filozofów więc tych (tzn. niewierzących i deistów)... Bóg
nie bada się o nic, co ludzie robią. U jednych z nich nie masz
ani nieba, ani piekła dla ludzi; u drugich jest samo niebo, ale
piekła i kary nie masz; u jednych z nich jest śmiertelna dusza,
która nic spodziewać się, nic obawiać się w przyszłym życiu nie
ma; u drugich jest nieśmiertelna dusza, ale jej Bóg dobry nie
potępi na wieki etc.
Z tego wszystkiego cóż wypływa? Wolność wszelka grze-
szenia, wyuzdana na złe wszystko rozpusta. Byle zadosyć uczy-
nić cywilnej społeczności prawom i na karę od króla, od zwierzch-
ności i magistratów 1 nie zarobić, byle siebie niepokoju, infamii,
niebezpieczeństwa honoru, fortuny i życia nie nabawić...
(Wprawdzie) i chrześcijanie grzeszą — ciężko, wiele i szka-
radnie grzeszą... ale... chrześcijańska wiara ich uczy, że za grze-
chy są i doczesne i wieczne od Boga kary... Ci zaś naprzeciw, to
jest deistowie i poczciwych religij ludzie grzeszą bez żadnej su-
mienia niedowiarstwem ich zagłuszonego zgryzoty, grzeszą bez
skrupułu, grzeszą bez żadnej niczego, tylko ludzi niekiedy, bo-
jaźni. Więc wszeteczeństwa by naj sprośniej sze bez skrupułu po-
pełniać, cudzołóstwami nawet się i szczycić, kiedy w ten grzech
magistrat nie wgląda, ani go nie karze, im wcale wolno. Sumie-
nie ich zatłumione maksymami filozoficznymi 2, kary żadnej nie
bojąc się od Boga, by najbezecniejszych spraw takich im nie za-
। rzuca, nie gani, nie karci...
1 Tzn. władz państwowych.
2 Tzn. bezbożnymi.
4*
52
Chrześcijański (natomiast) człowiek wie i uważa dobrze,
że Bóg wszystko widzi, wszystko przenika... Dlatego nie po-
wierzchownie tylko, ale wewnątrz, w sercu, w gruncie umysłu,
nie na pozór* tylko, lecz prawdziwie stara się być poczciwym
i dobrym. Złości więc, gniewu, zawziętości, zazdrości, obmów,
niesprawiedliwości, kłamstwa, łakomstwa, pychy i dumy, po-
żądliwości, nieczystości wszelkiej i wszystkich grzechów całymi
wystrzega się siłami, bo to czyni nie dla ludzkiego tylko oka, ale
strzeże się złego dla samego wszystko widzącego Boga...
Poglądy deistyczne są niebezpieczne i dla państwa, albowiem:
Kto kocha Ojczyznę i jej najnieszczęśliwszy niniejszy stan
widzi a oraz przenika, że te wszystkie nieokreślone słowami nie-
szczęścia z wielkiego nierządu krajowego pochodzą, ten drętwieć
musi na to, co wielu wcale mądrych i dobrych polityków w tym
wieku piszą, reflektując się nad wszystkimi przyszłymi wiekami
i nad tylu narodów upadkiem. Pokazują więc jawnie, oczywiście
i niewątpliwie, że w którym kraju złe obyczaje i niecnoty wko-
rzeniły się i górę już wzięły, w tym kraju zdesperowana rzecz
jest, aby kiedy obywatele przyjść mogli do lepszego rządu i do
poprawy nieszczęśliwej swojej sytuacji, i naturalnie tak to być
musi. Bo gdzie więcej jest daleko złych ludzi, niż gruntownie
dobrych, czegóż się w takim kraju można spodziewać dobrego?
Rady mądre i skuteczne do wydźwignienia ze złej toni Ojczyzny
mogą być i będą dawane od niektórych prawdziwie cnotliwych
i rozumnych ludzi, ale im zawsze będą niezwyciężoną przeszkodą,
zawsze je obalą ludzie złych obyczajów, wewnętrznie źli, niecnot
skrytych pełni...
Dobrze to tedy mówią, że nas wprzód samych
niżeli rząd odmienić i przelać potrzeba. Decydo-
wana więc rzecz: albo zginąć nam i przestać
tym, cośmy byli, narodem potrzeba, albo
obyczaje odmieni ć... Myślmy i mówmy co chcemy, opi-
sana dotąd rzetelnie filozoficzna religia poczciwych ludzi, sen-
tymentu, nauki, maksymy i pisma jej irreligią 1 w ludzi wpro-
wadzają, a za nią wszystkie złe obyczaje i zbrodnie. Inszej wcale
nie masz i nie będzie prawdziwszej naszego upadku przyczyny!
1 Niereligijność.
53
34. Z PISM ŚW. ALFONSA LIGUORI (f 1787)
A) O zgadzaniu się z wolą. Bożą
Z dzieła pt. „Droga zbawienia" („Via della salute"). Przekład o. Wł.
Szołdrskiego w książce: św. A M. Liguori’ego „Rozmyślania na każdą porę
roku", Włocławek 1927, str. 185.
Dusza kochająca P. Boga dąży do tego, aby zawsze była
złączona z jego świętą wolą. Dlatego P. Jezus nauczył nas mo-
dlić się, abyśmy na ziemi spełniali wolę Bożą z tą doskonałością,
z jaką ją spełniają święci w niebie. „Bądź wola Twoja jak w nie-
bie, tak i na ziemi". Św. Teresa przynajmniej 50 razy na dzień
składała P. Bogu w ofierze wolę swoją, naśladując Dawida, który
mówił: „Gotowe serce moje, Boże, gotowe serce moje" (Ps. 56,
8). Jeden akt doskonałego poddania się woli Bożej wystarcza,
aby występne serce w święte zamienić, jak to się stało ze św. Pa-
włem, który skoro tylko powiedział: „Panie, co chcesz, abym
uczynił?" (Dz. ap. 9, 6), z prześladowcy Kościoła stał się apo-
stołem i naczyniem wybranym. Boże mój, przyrzekam Ci, iż nie
będę się więcej skarżył na cierpienia, jakie mi zsyłasz. Wiem, iż
one wszystkie są dla mego dobra. Zawsze chcę mówić: Panie,
niech się dzieje zawsze woła Twoja. Czego Ty chcesz, tego i ja
chcę. „Niech się dzieje wola Twoja" (Mat. 26, 42). „Tak, Oj-
cze, iż się tak upodobało przed Tobą" (Łuk. 10, 21).
B) Najświętsza Marya Panna ucieczką grzeszników
Z dzieła „Uwielbienia Maryi" („Glorie di Maria"), w tłumaczeniu
O. Prokopa Kapucyna, Kraków 1897, str. 37.
Jedyna rzecz, której ta miłościwa Pani nasza domaga się
od grzesznika, jest, aby się Jej polecał i aby pragnął poprawić
się. Gdy widzi u nóg swoich winowajcę wzywającego Jej miło-
sierdzia, nie patrzy na grzechy, którymi obciążony, lecz na po-
budki, jakie go do niej przywiodły. Jeśli z dobrymi postanowie-
niami przychodzi i chociażby popełnił grzechy świata całego,
ta Matka litościwa przygarnie go do siebie, uściska i wszystkie
rany duszy jego zleczy; gdyż nie tylko nazwana została przez
nas Matką miłosierdzia, lecz jest nią w istocie, czego dowodzi
miłość i dobroć, jaką nam objawia w niesieniu ratunku we
wszystkich naszych potrzebach. Co wszystko sama Przenaj-
świętsza Panna powiedziała w objawieniu św. Brygidzie,
54
w tych słowach: „Chociażby najcięższe człowiek popełnił grze-
chy, jeśli ze szczerą skruchą zwróci się do mnie, zaraz goto wam
przyjąć wracającego. I nie zwracam uwagi na wielość jego grze-
chów, lecz z jakim usposobieniem przychodzi; albowiem nie
wzdragam się namaścić i zleczyć rany chociażby najobrzydliw-
sze, gdyż zowią mnie i w istocie jestem Matką miłosierdzia".
C) Najświętsza Marya Panna pośredniczką naszą
Z tegoż dzieła, str. 130.
Zakończmy przeto słowami św. Bernarda 1: Z całej więc
siły serca czcijmy i miłujmy tę Bożą Rodzicielkę Maryę Prze-
najświętszą, albowiem to jest wola Stwórcy, który postanowił,
abyśmy wszelkie od Niego dobro przez Jej ręce otrzymali. A tak,
ile razy pragniemy łask jakowych i o nie prosimy, nie omiesz-
kujmy polecać się Maryi z ufnością, że takowe otrzymamy za
Jej wstawieniem się. Starajmy się o łaskę, powiada dalej tenże
Święty, lecz starajmy się o nią przez Maryę. Jeśli bowiem nie-
godniśmy otrzymania od Boga tego, o co Go błagamy, Marya
zawsze godna, aby wysłuchana była, i za nas prosić będzie. Po-
nieważ niegodnym jesteś, aby tobie dano, pisze przy końcu wy-
żej przytoczony święty, dano jest Maryi, żebyś przez Nią otrzy-
mywał, co tylko mieć pragniesz.
35. REWOLUCJA FRANCUSKA A KOŚCIÓŁ
Urywki ze źródeł współczesnych wypadkom, opracowane przez Mour-
ret’a, „Histoire Generale de l’ćglise“, tom VII, Paris 1921, str. 98, 108,
163—164.
a) Dekret Zgromadzenia Narodowego prze-
ciw ślubom zakonnym z dnia 13 II 1790 r.
Artykuł 1. Zgromadzenie Narodowe postanawia... że prawo
nie będzie już więcej uznawało uroczystych ślubów zakonnych
jednej i drugiej płci; oświadcza tedy, że zakony, w których ta-
kie śluby się składa, są i pozostaną zniesione we Francji,
i w przyszłości nie będzie wolno ich zakładać.
Artykuł 2. Wszystkie osoby jednej i drugiej płci, zamiesz-
kujące w domach zakonnych, mogą je opuścić, składając o tym
oznajmienie przed władzami świeckimi danych miejscowości.
1 Św. Bernarda z Clairvaux, który wiele pisał o N. M. P.
55
b) O konstytucji cywilnej duchowieństwa
Konstytucja cywilna duchowieństwa została uchwalona 12
lipca 1790. Cel jej był jasny: stworzyć we Francji Kościół na-
rodowy. Główne jej zarządzenia dotyczyły ułożenia stosunków
tego Kościoła narodowego ze Stolicą Apostolską, z władzami
świeckimi i z ludem.
W sprawie stosunków ze Stolicą Apostolską artykuł 4 ty-
tułu I „zabraniał każdemu kościołowi, każdej parafii i każdemu
obywatelowi francuskiemu uznawania w jakimkolwiek wypadku
i pod jakimkolwiek pretekstem władzy biskupa lub metropo-
lity, którego stolica byłaby pod panowaniem potencji obcej"..
Aluzja więc do papieży rzymskich była tu oczywista. (W dys-
kusjach zresztą nad konstytucją cywilną mówiono:) „Czym jest
papież? Biskupem takim samym jak inni... Czas już jest, aby
Kościół francuski wyzwolił się z tej niewoli"...
c) Wymordowanie duchownych uwięzio-
nych w klasztorze’ karmelitów w Paryżu,
dn. 2 września 1792 r.
„Ujrzeliśmy zrazu 7—8 młodych ludzi, którzy wpadli
z wściekłością, pisze ks. Berthelet i. Każdy z nich miał za pa-
sem pistolet, a niezależnie od tego drugi trzymał w lewej ręce,
w prawej zaś szablę, którą wywijał". Mordercy powalili naj-
pierw szablami księdza de Salins, zatopionego w lekturze; po-
tem, raniąc albo zabijając tych, których spotkali po drodze,
rzucili się w głąb ogrodu z okrzykiem: „Arcybiskupa z Arles!
arcybiskupa z Arles!“ Arcybiskup du Lau 1 2 klęczał wtedy przed
oratorium3. Podniósł się i zwrócił ku napastnikom: „Jestem
tym, którego szukacie", powiedział do nich. Otrzymał wówczas
gwałtowne uderzenie szablą w czoło. Drugi cios szabli, dany
z tyłu, zranił go w czaszkę. Trzy następne ciosy powaliły go na
ziemię, na którą padł nieprzytomny. Wówczas jeszcze zatopiono
pikę w jego piersi, i zabójcy poczęli go deptać nogami.
Podczas gdy mordercy urządzali prawdziwe polowanie
w ogrodzie, pewna liczba więźniów schroniła się w kościele. Sku-
1 Jeden z uwięzionych.
2 Nazwisko arcybiskupa z Arles w południowej Francji.
3 Kaplica klasztoru zamienionego na więzienie.
56
pili się przed ołtarzem, udzielając sobie wzajemnie rozgrzesze-
nia i odmawiając modlitwy za zmarłych.
Wtedy jeden z przywódców napaści, co do tożsamości któ-
rego relacje nie są zgodne... umieścił się za małym stolikiem
w pobliżu drzwi, które prowadziły do ogrodu i kazał sobie po-
dać listę uwięzionych kapłanów. Wywołując ich potem po kolei,
zapytywał każdego, czy trwa w odmowie złożenia przysięgi*,
a otrzymawszy odpowiedź twierdzącą, wysyłał go do ogrodu,
gdzie więzień był natychmiast wśród dzikich wrzasków mor-
dowany...
Dzięki bezładowi pewna część uwięzionych zdołała uciec
z więzienia, przebiegając przez ogród i przeskakując mury ogro-
dzenia, blisko jednak 120 kapłanów straciło wtedy życie w ciągu
niespełna 2 godzin. W rocznikach chrześcijaństwa data 2 wrze-
śnia 1792 jaśnieje chwałą, równą chwale najpiękniejszych dni
w dziejach kościelnych... Klasztor karmelitów, który istnieje do
dzisiaj, wraz ze swym kościołem, ciemnym kurytarzem, w któ-
rym ofiary poddane były parodii sddu, ogrodem, w którym zna-
czną ich część zmasakrowano, oratorium, gdzie padł świątobliwy
arcybiskup z Arles, pozostaje jednym z najczcigodniejszych
pomników Kościoła we Francji!
36. Z KONSTYTUCJI 3 MAJA 1791 ROKU
W imię Boga, w Trójcy świętej Jedynego, Stanisław Au-
gust z Bożej łaski i woli Narodu król polski, wielki książę litew-
ski, ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki, kijowski, wołyński, po-
dolski, podlaski, inflancki, smoleński, siewierski, czernichow-
ski, wraz z Stanami Skonfederowanymi w liczbie podwójnej
Naród polski reprezentującymi.
Uznając, iż los nas wszystkich od ugruntowania i wydo-
skonalenia konstytucji narodowej jedynie zawisł, długim do-
świadczeniem poznawszy zadawnione rządu naszego wady... ni-
niejszą Konstytucję uch walam y i tę całkowicie za świętą, za
niewzruszoną deklarujemy, dopókiby Naród w czasie, prawem
przepisanym, wyraźną wolą swoją nie uznał potrzeby odmienie-
nia w niej jakiego artykułu...
I. Religia panująca. Religią narodową panującą
jest i będzie wiara święta Rzymska Katolicka, ze wszystkimi
1 Na wierność konstytucji cywilnej duchowieństwa.
57'
jej prawami. Przejście od wiary panującej do jakiegokolwiek
wyznania jest zabronione pod karami apostazji. że zaś ta sama,
wiara święta przykazuje nam kochać bliźnich naszych, przeto
wszystkim ludziom, jakiegokolwiek bądź wyznania, pokój
w wierze i opiekę rządową winniśmy i dlatego wszelkich obrząd-
ków i religii wolność w krajach polskich podług ustaw krajo-
wych warujemy.
IV. Chłopi, włościanie. Lud rolniczy, spod któ-
rego ręki płynie najobfitsze bogactw krajowych źródło, który
najliczniejszą w Narodzie stanowi ludność, a zatem najdziel-
niejszą kraju siłę, tak przez sprawiedliwość, ludzkość i obo-
wiązki chrześcijańskie, jako i przez własny nasz interes dobrze
zrozumiany, pod opiekę prawa i rządu krajowego przyjmu-
jemy...
VII. Król, władza wykonawcza, żaden rząd naj-
doskonalszy bez dzielnej władzy wykonawczej stać nie może...
Stanowimy przeto, iż po życiu, jakiego nam dobroć Boska po-
zwoli, elektor dzisiejszy saski w Polsce królować będzie. Dyna-
stia przyszłych królów polskich zacznie się na osobie Fryderyka
Augusta, dzisiejszego elektora saskiego, którego sukcesorom...
tron polski przeznaczamy... Straż czyli Rada Królewska do do-
zoru całości i egzekucji praw królowi dodana, składać się będzie:
1-mo z prymasa, jako głowy duchowieństwa polskiego i jako
prezesa Komisji Edukacyjnej, mogącego być wyręczonym
w Straży przez pierwszego ex ordine 1 biskupa, którzy rezolucji
podpisywać nie mogą; 2-do z pięciu ministrów, to jest: ministra
policji, ministra pieczęci, ministra belli 2, ministra skarbu, mi-
nistra do spraw zagranicznych; 3-tio z dwóch sekretarzy, z któ-
rych jeden protokół Straży, drugi protokół spraw zagranicznych
trzymać będą, obydwa bez votum decydującego...
37. POWSTANIE WANDEJSKIE
Według opracowania danego przez Mourrefa w „Histoire generale
de l’Eglise“ (p. § 35), str. 208—210.
To „polowanie na duchownych i szlachtę" wraz z zadekre-
towanym powołaniem pod broń nowych 300 tysięcy ludzi... do-
prowadziło do rozpaczy ludność zachodniej Francji. 12 marca
1 Z kolei.'
2 Wojny.
58
(1793 r.) młodzi ludzie z Mauges w dep. Maine-et-Loire, we-
zwani do udania się do Saint-Florent-le Vieil, aby wziąć udział
w ciągnieniu losów*, ruszyli tam z rodzicami i przyjaciółmi
uzbrojeni w widły, kosy, kije, niektórzy nawet w strzelby. Szli
jakby na święto z okrzykami: Niech żyje wiara! odmawiając
różaniec, śpiewając pieśni religijne... (W miejscu poboru) ko-
mendant wojskowy kazał dać ognia na nich... To wystarczyło:
walka została wypowiedziana. Pod przewództwem jednego z mło-
dych wieśniaków... poborowi rozpędzili żandarmów i urzędni-
ków gminy, zawładnęli kasą okręgową i spalili w ogniu triumfal-
nym papiery urzędowe.
Nazajutrz jeden z uczestników tych zajść... opowiedział
o nich kramikarzowi wędrownemu danej miejscowości, Jaku-
bowi Cathelineau. Ten przygotowywał właśnie ciasto na chleb
dla swego gospodarstwa. Natychmiast przerwał pracę i tonem
twardym oraz stanowczym powiedział: „Zginęliśmy, jeśli na
tym poprzestaniemy. Należy nam powstać bezzwłocznie i zacząć
wojnę jeszcze dzisiaj".
Skromny kramikarz wędrowny, który to mówił i który
w trzy miesiące później miał zostać naczelnym wodzem armii
wandejskiej, był człowiekiem wysokiego wzrostu, budowy sprę-
żystej, twarz miał pełną ognia i wyrazistą... Liczył zaledwie
lat 34. W latach 1785 do 1793 częste jego rozjazdy po całej oko-
licy, gdzie sprzedawał nici, wełny i inne przedmioty swego kra-
jniku dały go poznać większości miasteczek, wsi i osiedli oko-
licznych. Uprzejmość jego postępowania jednała mu sympatię,
głęboka zaś pobożność budziła szacunek powszechny... Religij-
ność jego była tak głęboka, a pokora tak wielka, że wszyscy go
nazywali potem „świętym z Anjou“.
13 marca wieczorem Jakub Cathelineau miał przy sobie
27 młodych ludzi, gotowych pójść za nim wszędzie, gdziekol-
wiek ich poprowadzi. Improwizowany ten wódz przyozdobił pierś
swoją różańcem i szkaplerzem; tak samo zrobili i jego ludzie.
Mały oddział skierował się do Poiteviniere, werbując po drodze
drobnych wyrobników rolnych, służbę folwarczną i pałacową.
Wkrótce było ich już pięćset, nie mających innej broni, jak
tylko narzędzia swej pracy: żelazne widły, kosy na sztorc przy
1 Rekrutów wybierano drogą losowania.
59
drzewcach osadzone, mocne palice, a niektórzy tylko broń my-
śliwską. Jallait, Chemille, Cholet wpadły natychmiast w ich
ręce, i ruch powstańczy opanował całą Wandeję. Niebawem 3000
ludzi znajdowało się pod bronią... ale jeszcze 16 marca, naza-
jutrz po zajęciu miasta Cholet, nie było ani jednego szlachcica,
który by dowodził w tej armii już trzykrotnie zwycięskiej...
Po zajęciu Cholet, a więc zaraz w kilka dni po wybuchu powstania
wandejskiego zaczęła i szlachta brać wydatniejszy w nim udział. Naczelny
wódz powstania, Cathelineau, zmarł już 14 lipca 1793 r. na skutek ciężkiej
rany odniesionej przy bohaterskim zdobywaniu miasta Nantes u ujścia
Loiry.
38. Z KONKORDATU NAPOLEONA I Z PAPIEŻEM
PIUSEM VII
Konkordat ten został zawarty 15 lipca 1801 r.
Podług Galante „Fontes iuris canonici selecti". Innsbruck 1906.
Art. I (§ 6). Religię katolicką, apostolską, rzymską, wy-
znawać wolno we Francji: kult będzie jawny z uwzględnieniem
jednak zarządzeń porządkowych, jakie uzna rząd za konieczne
dla utrzymania spokoju.
Art. II (§ 7). Stolica Apostolska określi nowe granice die-
cezyj francuskich w porozumieniu z rządem francuskim.
Art. IV (§ 9). Pierwszy konsul rzeczypospolitej francu-
skiej 1 zamianuje w ciągu trzech miesięcy po ogłoszeniu konsty-
tucji apostolskiej arcybiskupów i biskupów dla nowo określo-
nych biskupstw, a papież udzieli im kanonicznej instytucji
(tzn. zatwierdzi ich) według norm uznanych we Francji przed
zmianą formy rządu (tzn. za królestwa przed rewolucją).
Art. V (§ 10). Pierwszy konsul będzie także nadal miano-
wał nowych biskupów na stolice wakujące, a jak postanowiono
w poprzednim artykule, Stolica Apostolska nada im kanoniczną
instytucję (zatwierdzi ich).
Art. IX (§ 14). Biskupi ustanowią w swych diecezjach gra-
nice parafij; to postanowienie wejdzie w życie po uzyskaniu
zgody rządu. '
Art. X (§ 15). Biskupi będą również mianować probosz-
czów, a wyznaczą na proboszczów osoby, na które się zgodzi rząd.
1 Tzn. Napoleon Bonaparte.
60
Art. XII (§ 17). Wszystkie kościoły archikatedralne, kate-
dralne, parafialne i inne konieczne dla nabożeństw zostaną od-
dane do dyspozycji biskupów, o ile nie zostały sprzedane.
Art. XIV (§ 19). Rząd rzeczypospolitej francuskiej zobo-
wiązuje się dać utrzymanie, odpowiednie ich stanowisku, bi-
skupom i proboszczom, których diecezje lub parafie zostaną za-
chowane.
39. DEKRET PIUSA VII O NIEROZERWALNOŚCI
MAŁŻEŃSTW
Wydany w brev/e do arcybiskupa mogunckiego w 1808 r.
Wyroki trybunałów świeckich i czynników akatolickich i,
które ogłaszają nieważność małżeństw, albo zmierzają do roz-
luźnienia węzłów małżeńskich, nie mogą mieć żadnej mocy, ani
żadnego znaczenia wobec Kościoła...
Proboszczowie popełnialiby największą zbrodnię i staliby
się winnymi zdrady swego świętego urzędu, gdyby zachowaniem
swoim uznawali takie wyroki, albo gdyby błogosławili małżeń-
stwa, na skutek takich wyroków zawierane. Nie byłyby to bo-
wiem małżeństwa prawdziwe, lecz związki cudzołożne.
40. NAPOLEON A PAPIEŻ PIUS VII
Urywki z opisów współczesnych wypadkom, opracowane przez Mour-
ret’a w „Histoire Generale de l’Ćglise“ (p. § 35), str. 353, 368—369.
A) Koronacja Napoleona I w 1804 r.
(Z pamiętników sekretarza stanu papieskiego, kardynała Consalri).
Nie będę się rozwodził o wszystkim, co wypadło papieżowi
przecierpieć. Zamilczę o tym, jak i dlaczego w dniu koronacji
Napoleon kazał przez półtorej godziny czekać na siebie papie-
żowi; jak ceremonia odbyła się zupełnie odmiennie od tego, co
było przedtem wspólnie ustalone; jak cesarz sam siebie ukoro-
nował, porywając gwałtownie koronę z ołtarza zanim jeszcze
papież zdążył wyciągnąć po nią rękę. Nie będę mówił o sposo-
bie, w jaki Bonaparte, mimo że był gospodarzem domu, zajmo-
1 Nieliczących się z prawem kościelnym, albo wręcz przeciwnych Ko-
ściołowi. W oryginale jest: acatholicorum conventuum, co można tłuma-
czyć jako akatolickie władze zwykłe i jako władze prawodawcze (sejmy).
61
wał zawsze prawą stronę od Jego świątobliwości we wszyst-
kich okolicznościach, w których pokazywał się razem z Nim pu-
blicznie, i o braku szacunku, z jakim Go traktował... Wyliczam
wszystkie te przykrości, aby zrozumiano, jak wiele cnoty, pa-
nowania nad sobą i dobroci musiał mieć papież, aby wśród tych
upokorzeń móc iść śladami Tego, którego był wikariuszem na
ziemi!
B) Uwięzienie Piusa VII w 1809 r.
W maju 1809 r. Napoleon wcielił Państwo Kościelne do imperium
francuskiego i ogłosił Rzym miastem cesarskim. W odpowiedzi na to
Pius VII rzucił ekskomunikę na zaborców.
Powiadomiony o tym Napoleon pisze do króla Neapolu 1
w dniu 20 czerwca: „Otrzymałem przed chwilą wiadomość, że
papież nas ekskomunikował. Ekskomuniką tą papież wymie-
rzył cios samemu sobie... Jest to szaleniec, którego należy za-
mknąć. Każ zaaresztować kardynała Pacea 2 3 i innych stronni-
ków papieskich.../'
Jeszcze przedtem Murat otrzymał rozkaz uwięzienia pa-
pieża w wypadku, „gdyby głosił lewoltę". Wyznaczył on na-
tychmiast dla wykonania tego rozkazu człowieka znanego z wiel-
kiej energii, generała Radet...
Na jego zarządzenie w nocy z 5 na 6 lipca otoczono Kwi-
ryna! s wojskiem... żołnierze prowadzeni przez pewnego zdrajcę
wtargnęli do wnętrza pałacu papieskiego, a na ich czele generał
Radet. Pius VII, ubrany w rokietę, mucet4 i stułę, czekał na
wkraczających przy sw'oim biurku. „Gdym się znalazł z oddzia-
łem zbrojnych przed tą świątobliwą postacią — pisze Radet —
odczułem nagle przykry dreszcz w całym moim ciele, święty
szacunek wypełnił całe me jestestwo". Generał zbliżył się
w końcu i podsunął papieżowi do podpisu akt, który zawierał
odwołanie ekskomuniki. Papież odtrącił go gestem ręki.
„Wszystko, co się stało, uczyniłem, powiedział, po długich mo-
dlitwach do Ducha Świętego, i raczej posiekacie mnie na ka-
1 Szwagra swego, Murat’a.
- Ówczesny papieski sekretarz stanu.
3 Papieże zamieszkiwali wówczas nie w Watykanie, lecz w Kwiry-
nale, gdzie obecnie mieszka król włoski.
4 Części półuroczystego stroju biskupiego.
62
wałki (Mi taglierette piutosto in pezzetti), aniżeli otrzymacie
cofnięcie tego, co zrobiłem". I potem po chwili milczenia: „Nie
możemy, nie mamy prawa, nie chcemy". „W takim wypadku,
zauważył Radet, mam rozkaz wywiezienia Waszej świątobliwo-
ści daleko od Rzymu". Wówczas Pius VII podniósł się i biorąc
z sobą tylko brewiarz, który umieścił pod pachą, skierował się
ku drzwiom, podając rękę kardynałowi Pacca. Radet bardzo
wzruszony pochylił się dla ucałowania pierścienia papieskiego.
Pius VII wyszedł ze swych apartamentów. Mijając szczątki wy-
łamanych drzwi, zstąpił powoli z wielkich schodów i przybył na
dziedziniec pałacowy, gdzie się znajdowała reszta wojskowych.
Stamtąd papież udzielił ostatniego błogosławieństwa Rzymowi
i wsiadł do powozu, który już był dlań przygotowany, podczas
gdy żołnierze, zaskoczeni tym majestatycznym spokojem, spre-
zentowali broń.
41. UDZIAŁ KLERU POLSKIEGO
W POWSTANIU LISTOPADOWYM
Z opisu Francuza, hr. Montalemberfa, przytoczonego w dziele Bou-
dou „Stolica święta a Rosja", przekł. z francuskiego, tom I, Kraków 1928,
str. 199.
Przyszłe pokolenia będą sobie opowiadały o owej wspania-
łej zgodzie duchowieństwa z ludem; o owych czterdziestogo-
dzinnych nabożeństwach, odprawianych uroczyście przez cały
naród nazajutrz po zwycięskim powstaniu; o owym starym
przeorze dominikanów, przebiegającym tegoż dnia ulice War-
szawy z krzyżem w ręku i wołającym do ludu: „Moje dzieci, za
wami słuszne prawo, do broni! Bóg was otoczy swoją opieką";
o owym proboszczu Loga, głoszącym na Litwie od wsi do wsi
wyprawę krzyżową i zabitym na polu chwały w Szawlach; o tym
dominikaninie Jasieńskim, zatykającym sztandar narodowy na
koszarach w Oszmianie i idącym w pierwszym szeregu powstań-
ców litewskich; o tych bernardynach i wiejskich proboszczach,
przybywających konno, z szablą u boku, aby umrzeć na czele
swoich owieczek...; o tych innych zakonnikach, razem z robot-
nikami pracujących przy sypaniu okopów stolicy; o tym księ-
dzu Ostrzykowskim, co schylony wciąż z łopatą w ręku przy
fortyfikacjach Modlina, podniósł się tylko, by udzielić błogo-
sławieństwa batalionowi, który go poznał przechodząc, i prosił
63
o nie na klęczkach. Będą wspominały jeszcze o tych bazylianach
z Poczajowa i, pierwszych rzucających hasło powstania na Wo-
łyniu,- później zaś przy zbliżaniu się nieprzyjaciół2, którzy ka-
zali im wybierać odszczepieństwo lub wygnanie, wychodzących
dumnie ze swego klasztoru z krzyżem i opatem na czele, ze śpie-
wami psalmów na ustach, by z daleka podążać za szczątkami ar-
mii ojczystej; będą mówić o powstaniu na żmudzi, ogłoszonym
w Niedzielę Palmową ze wszystkich kazalnic przez wszystkich
księży, w przededniu Wielkiego Tygodnia Męki Pańskiej; a na
Litwie w dzień Zwiastowania, kiedy to pierwszym czynem po-
wstańców były modlitwy w przybytkach uciśnionej wiary,
a drugim uwłaszczenie włościan, ogłoszone przez ich panów.
42. POCZĄTKI KATOLICKIEGO ODRODZENIA
WE FRANCJI
Z listu Fryderyka Ozanama (f 1853) do przyjaciela z 1833 r. Ozanam
liczący wtedy 20 lat życia donosi przyjacielowi o zawiązaniu się wśród
katolickich studentów Paryża Koła wymiany myśli katolickiej. Francuski
oryginał tego listu znajduje się w „Oeuvres Completes de A. F. Ozanam",
4 wyd., tom X, Paris 1891, str. 64—73.
Wiesz o tym, jak bardzo pragnąłem stworzyć zjednoczenie
przyjaciół, pracujących wspólnie nad gmachem wiedzy, ale pod
sztandarem myśli katolickiej. Idea ta pozostawała długo bez-
płodna... Dziś — mamy już stowarzyszenie liczące 60 osób,
z których wielu ma już nawet pewną sławę za sobą...
Uważaliśmy za wskazane stawiać dość surowe warunki
przy przyjmowaniu kandydatów, mimo to kandydatury się
mnożą i posiadamy młodych ludzi z niepospolitymi talentami.
Niektórzy z nich to podróżnicy, którzy zdołali już zwiedzić
liczne kraje Europy, a jeden z nich odbył nawet podróż dokoła
świata. Są tacy, którzy zagłębiają się w teoriach sztuki, inni
zaś w zagadnieniach ekonomii politycznej. Największa liczba
oddaj e się studiom historii, a niektórzy filozofii. Mamy nawet
dwóch lub trzech spomiędzy tych dusz wybranych, którym Bóg-
dał skrzydła, i którzy zostaną głośnymi poetami, o ile śmierć
lub burze życiowe nie złamią ich po drodze.
1 Unitach. Po powstaniu listopadowym bazylianie zostali przez rząd
rosyjski usunięci z Poczajowa a klasztor oddany zakonnikom schizmatyc-
kim. W odrodzonym Państwie Polskim jest on nadal w posiadaniu schiz-
matyków.
2 Rosjan.
64
Zdradliwa dziedzina polityki jest poza naszymi debatami.
Za to we wszystkim innym panuje zupełna wolność i swoboda.
Najpoważniejsze kwestie są podnoszone. Młodzi filozofowie żą-
dają od katolicyzmu zdania sprawy z jego dzieł i nauki. Korzy-
stając z takiej chwili jeden z nas podchwytuje atak, rozwija
i prostuje źle rozumiane myśli chrześcijańskie, sięga do historii,
aby stamtąd czerpać wspaniałe zastosowania... stawia na do-
brych fundamentach nieśmiertelną jedność między prawdziwą
filozofią a wiarą. To jasne, że nie wysnuwamy żadnych tez teo-
logicznych, ale zajmuje nas przede wszystkim strona naukowa
i społeczna Ewangelii. Pole do dyskusyj jest otwarte i wszelkie
opinie, nawet Saint-Simonistyczne i, znajdują swój wyraz...
Katolików w tym stowarzyszeniu łączy między sobą szczera
i bardzo bliska serdeczność, a nawet pewien rodzaj braterstwa,
z innymi zaś zawsze życzliwość i uprzejmość. Szczególnie dwu-
nastu nas jest tam ściśle związanych węzłami ducha i serca.
Stanowimy coś jak gdyby rycerstwo literackie, złożone z odda-
nych sobie przyjaciół, którzy nie mają między sobą żadnej taje-
mnicy, otwierają wzajemnie swe dusze, aby wypowiadać wszyst-
kie swe radości, nadzieje i smutki.
Katolicy z tego stowarzyszenia, związawszy się silniej jeszcze, prze-
szli potem „od dyskusyj do dzieł", głównie miłosiernych, i dali w ten spo-
sób początek wielce użytecznym i rozpowszechnionym dzisiaj na całym
.świeeie Konferencjom św. Wincentego a Paulo.
43. STAN KOŚCIOŁA W ZABORZE ROSYJSKIM
PO POWSTANIU LISTOPADOWYM
A) Deprawowanie polskiej młodzieży szkolnej
Z „Pamiętników ks. Felińskiego, arcybiskupa warszawskiego",
•część I, Lwów 1912, str. 74—75.
Ks. Zygmunt Szczęsny Feliński, syn znanej z patriotyzmu i wię-
zionej przez rząd rosyjski Ewy Felińskiej, został arcybiskupem warszaw-
skim na krótko przed powstaniem styczniowym. W czasie powstania został
wywieziony w głąb Rosji, gdzie pozostawał na wygnaniu przez lat 20 i do-
piero w 1883 r. otrzymał możność wyjechania za granicę imperium rosyj-
skiego. Umarł pełen trudów apostolskich w przejeździe przez Kraków
1895 r.
O ile jednak praca (rządu rosyjskiego) nad zjednaniem
młodzieży dla idei rządowych okazała się bezowocna, o tyle
1 Saint-Simon, przeciwnik Kościoła i krzewiciel radykalnych idei so-
cjalistycznych we Francji, f 1825 r.
65
mniej świadome działający pierwiastek rozkładowy moskiewski
oddziaływał skutecznie na skażenie moralności uczniów...
Metoda (wychowawcza w gimnazjach rosyjskich) polegała
na zupełnym nietroszczeniu się o stan sumienia dzieci, o ich
stosunek do Boga i bliźniego, byle zachowanie się ich względem
rządu było nienaganne. Pijaństwo, rozpusta, hulatyka, były wię-
cej niż tolerowane między młodzeżą; zachęcano niemal do tego
rodzaju wybryków, w przekonaniu, iż najskuteczniej odwra-
cają one od patriotycznych knowań. Zwichnięty też kierunek
naukowych wykładów i całkowite wyłączenie języka polskiego
z liczby obowiązujących przedmiotów cofnęły niezmiernie i pod
względem wykształcenia umysłowego młode pokolenie w porów-
naniu ze starszym, kształconym w Wilnie i Krzemieńcu. Jeśli
więc nie udał się rządowi moskiewski prozelityzm i, to ruina
uczciwych między młodzieżą obyczajów w znacznej części się
powiodła.
B) Tępienie unii brzeskiej
Z tegoż dzieła, str. 75.
Lecz nie na tym koniec owego niszczącego wszystko co pol-
skie wandalizmu. Wiedział rząd dobrze, iż póki wiarą swoją
Polacy stoją na Piotrowej opoce, asymilacja ich i całkowite
pochłonienie jest niemożebne; toteż jednocześnie z narodowym
poczęło się i prześladowanie religijne; pierwszą zaś na tym
polu ofiarą padli w połowie już zruszczeni przez (carycę) Ka-
tarzynę II unici. Nie będę tu powtarzał okropnych, a tak po-
wszechnie znanych już dzisiaj dziejów owego machiawelstwa,
gdzie zdrada nielicznych apostatów podała rękę bezczelnej ty-
ranii; przytoczę tylko kilka drugorzędnych z walki tej epizo-
dów, które dziecinną wyobraźnię moją uderzyły.
Kiedy bazylianie poczajowscy, bez względu na groźby
i obietnice prześladowców, odmówili stanowczo przejścia na
prawosławie 2, z rozkazu rządu rozesłano wiernych zakonników
po różnych klasztorach schizmatyckich w głębi Rosji, na ich
zaś miejsce sprowadzono do Poczajowa liczny zastęp mnichów
moskiewskich pod wodzą znanego z fanatycznej nienawiści do
Rzymu archimandryty 3.
1 Zjednywanie dla rosyjskich przekonań.
2 Tak nazywano urzędowo schizmatyckie wyznanie rosyjskie.
3 Opata.
Ks. Umiński: Teksty źródłowe, cz. II R
66
C) Zamykanie świątyń i klasztorów katolickich
Z tegoż dzieła, str. 77—81.
Uporawszy się z unitami, rząd rosyjski zabrał się do pod-
kopania nierównie mocniej wkorzenionego obrządku łaciń-
skiego...
W Łucku, zwanym niegdyś małym Rzymem z powodu licz-
nych świątyń i klasztorów, za mojej jeszcze pamięci było dzie-
więć w kwitnącym stanie zakonnych i świeckich Zgromadzeń,
z których każde miało swój własny kościół, a mianowicie: try-
nitarze, karmelici, bonifratrzy, dominikanie, bernardyni, bazy-
lianie, brygidki, siostry miłosierdzia, wreszcie katedra z bisku-
pem diecezjalnym i sufraganem, kapitułą, konsystorzem i se-
minarium. Powoli wskutek rozmaitego rodzaju prześladowań
w pustkę zamieniały się te przybytki chwały Bożej, tak że po-
został tylko kościół katedralny i to bez biskupa, kapituły i se-
minarium, gdyż wszystko to przeniesione zostało do Żytomierza,
żeby zaś ze zmianą okoliczności nie wznowiła się kiedy dawna
świetność katolickiego Łucka, sprzedano żydom ruiny pod wa-
runkiem rozebrania ich w ciągu roku, tak że dziś nic już nie
świadczy, że ów gród starożytny był przez długie wieki stolicą
województwa i jednej z najobszerniejszych diecezyj.
44. PRZEMÓWIENIE PAPIEŻA GRZEGORZA XVI
W OBRONIE KOŚCIOŁA POD ZABOREM ROSYJSKIM
Z DN. 22 LIPCA 1842 R.
Według dzieła Boudou (p. § 41), str. 340 i n.
To, co czyniliśmy bez przerwy ani wytchnienia, by bronić
nienaruszalnych praw Kościoła katolickiego we wszystkich kra-
jach, podległych panowaniu rosyjskiemu, nie jest znanym pu-
blicznie ; nie wiedziano o tym zwłaszcza w owych krajach i stało
się, że nieprzyjaciele Stolicy Apostolskiej z właściwym sobie
dziedzicznym podstępem rozpowszechniali pogłoskę wśród wier-
nych, zamieszkujących te kraje w tak wielkiej liczbie, że nie-
pomni naszego świętego obowiązku pokrywaliśmy milczeniem
tak wielkie nieszczęścia, które na nich spadają, i że tym samym
prawie jakbyśmy opuścili sprawę wiary katolickiej. Doszło aż
do tego, że staliśmy się jakby kamieniem obrazy, jakby kamie-
niem zgorszenia dla znacznej części stada Pańskiego, a nawet
67
dla Kościoła powszechnego, do rządzenia którym jesteśmy po-
wołani przez Boga. Wobec tego, w poczuciu obowiązku wzglę-
dem Boga, wiary i nas samych, winniśmy odeprzeć jak naj-
dalej od Nas nawet cień podejrzenia podobnie obelżywej winy.
Oto przyczyna, dla której cały szereg podjętych przez Nas usi-
łowań w celu obrony Kościoła katolickiego w imperium rosyj-
skim został na mocy naszego rozkazu ujawniony i ogłoszony
w osobnym expose, które będzie przesłane każdemu z Was i,
by było jawnym całemu światu wiernych, żeśmy w niczym nie
uchybili tym obowiązkom, jakie na Nas nakłada urząd apo-
stolski.
45. PAPIEŻ PIUS IX A POWSTANIE STYCZNIOWE
Publiczne przemówienie Piusa IX w obronie katolików polskich z dn.
24 kwietnia 1864 r. Według dzieła Boudou: „Stolica Święta a Rosja", prze-
kład z francuskiego, tom II, Kraków 1930, str. 287.
Nie, nie chcę tego, bym musiał zawołać kiedyś wobec Sę-
dziego Przedwiecznego: Vae mihi, quia tacui! 1 2 3. Poczuwam się
do obowiązku potępić tego potężnego panującego2, którego
imienia nie wymawiam w chwili obecnej tylko dlatego, by wy-
rzec je w innym przemówieniu, a którego niezmierzone impe-
rium rozciąga się aż po biegun północny. Ten władca, który
fałszywie mianuje się katolikiem wschodu, a jest tylko schizma-
tykiem, wyrzuconym z łona prawdziwego Kościoła, ten władca
prześladuje i morduje swych poddanych katolików, których
pchnął sam do powstania przez swe dzikie okrucieństwa. Pod
pozorem tłumienia powstania tępi katolicyzm, skazuje na wy-
gnanie rzesze ludności do krain lodowatych, gdzie pozbawia się
ich wszelkiej pomocy religijnej, a na ich miejsce nasyła schi-
zmatyckich awanturników. Odrywa kapłanów od ich owiec, wy-
syła ich na wygnanie, lub skazuje na ciężkie roboty i inne hań-
biące kary. Szczęśliwszymi jeszcze są ci, którzy zdołali uciec
i teraz błąkają się bez dachu i schronienia na obcej ziemi! Ten
władca, acz nieprawowierny i schizmatyk, przywłaszcza sobie
władzę, jakiej nie posiada nawet Namiestnik Chrystusowy,
a mianowicie władzę składania z urzędu biskupa przez Nas
1 To znaczy kardynałów.
2 Biada mi, ponieważ milczałem.
3 Cara Rosji.
68
legalnie ustanowionego. Bezrozumny! Nie wie, iż biskup kato-
licki, czy na swej stolicy, czy też w podziemiach więziennych,
jest zawsze biskupem i że jego święcenia nie mogą mu być od-
jęte! I nikt nie ma prawa Nam zarzucić, iż powstając przeciw
takim zamachom, podsycamy płomień rewolucji europejskiej.
Umiemy bowiem odróżnić rewolucję socjalistyczną od walki
o słuszne prawa narodu do niepodległości i wolności swej wiary.
Potępiając prześladowców wiary katolickiej, wypełniamy święty
obowiązek naszego sumienia...
46. PROŚBA SPOŁECZEŃSTWA POLSKIEGO
O KANONIZACJĘ ŚW. JÓZEFATA KUNCEWICZA
Podano ją do papieża Piusa IX w 1864 r. Podpisali ją między in-
nymi książęta: Leon Sapieha i Władysław Czartoryski, generałowie: Dezy-
dery Chłapowski i Władysław Zamoyski, pamiętnikarz Stanisław Barzy-
kowski i historyk Teodor Morawski. Ustęp tej prośby wzięty jest z dzieła
Alfonsa Guepin, „żywot ś. Józefata Kuncewicza", przeróbka z francu-
skiego, Lwów 1908, str. 432.
Do tej prośby znagla nas przede wszystkim ostateczna nie-
dola naszego Kościoła, tak zachodniego jak i wschodniego ob-
rządku. W takim on dzisiaj pogrążon ucisku, że już tylko po-
moc Boga obronić go może; tę zaś pomoc najpewniej nam bło-
gosławiony Józefat wyjedna, skoro go cały świat będzie czcił
i przyzywał jako świętego. Albowiem owa unia utwierdzona
niegdyś trudem i krwią ś. Biskupa prawie już całkiem zaginęła
teraz, a gdzie jeszcze dotrwała, tam ją burzą nieustannie prze-
mocą, lub od przemocy zgubniejszym podstępem. Udając bo-
wiem jakoby chcieli zwrócić unitów do dawnego zwyczaju, do
wierniejszego zachowywania starych tradycyj, schizmatycy
podbudzają duchowieństwo i wiernych obrządku greckiego do
nienawiści ku łacinnikom i do wyłamywania się spod prawej
zwierzchności pasterzów. Lecz gdy należna świętym cześć od-
dana będzie z całą uroczystością błogosławionemu Józefatowi,
nie podobna, aby jedni nie spostrzegli, jak słodką jest i chwa-
lebną rzeczą ponieść prześladowanie, a choćby i śmierć samą za
Kościół święty, dla drugich zaś stanie się rzeczą niewątpliwą,
że nie można służyć Kościołowi ruskiemu w dobrej wierze, od-
dalając się choćby na krok od Stolicy Apostolskiej.
Zakon ś. Bazylego, którego synem był błogosławiony Jó-
zefat w samych początkach jego odrodzenia, obecnie już do-
69
gorywa, wywrócony wściekłą schizmatyków napaścią. Ale i on
z pomocą Bożą i Waszej świątobliwości wróci do życia, skoro
chwalebny jego Męczennik między świętych będzie policzon.
I stanie się może, że zakon ten po raz wtóry odrodzony, wyda
z siebie surowych pokutników, niestrudzonych kaznodziei, nie-
złomnych wiary obrońców, uczonych pisarzy, biskupów świąto-
bliwych i, co nade wszystko ważniejsza, święty hufiec męczen-
ników L
47. MYŚLI I UWAGI ROMUALDA TRAUGUTTA
R. Traugutt, ostatni dyktator powstania styczniowego, został stra-
cony przez Rosjan dn. 5 sierpnia 1864 r. w 39 roku swego życia. Przez
całe życie cechowało go przywiązanie do wiary katolickiej oraz wielka re-
ligijność i ufność w sprawiedliwość i miłosierdzie Boże. Uczuciami tymi
jaśniał szczególnie w okresie sprawowanej przez siebie dyktatury. Zaufany
świadek ostatnich miesięcy jego życia, Marian Dubiecki, tak o nim pisze:
„Porządek dnia Traugutta był tego rodzaju — modlitwa dłuższa lub krót-
sza, a zawsze korna, odbywana klęcząc, dzień zaczynała. Leżąca przy łóżku
książka do nabożeństwa, widocznie w częstym bywała użyciu, gdyż stop-
niowo kartki jej wyszarzałą przybierały postać".
Urywki niniejsze czerpiemy z pracy ks. Józefa Jarzębowskiego, pt.:
„Duchowe oblicze Traugutta", drukowanej w „Przeglądzie Powszechnym",
Warszawa 1936, nry 7—9.
1. Modlitwa po stracie w ciągu jednego roku dwojga dzieci, ukocha-
nej babki i w parę tygodni potem umiłowanej żony (1859 r.):
Boże miłosierny, bądź im miłościw, daj im wieczne odpo-
czywanie w chwale Twej świętej, a mnie wspieraj, abym ra-
zem z nimi zasłużył sobie wielbić Ciebie, Ojcze nasz Najdroż-
szy po wszystkie wieki!
2. Z listu, pisanego do szwagierki dn. 11 I 1863 r., na kilkanaście
dni przed wybuchem powstania:
Nieskończenie dziękuję Bogu za Jego święte błogosławień-
stwo, którego bardzo niegodnym się czuję, a dobroć Stwórcy
daje mi otuchę i nadzieję, iż za jego świętą łaską i pomocą we
właściwym czasie zdołam uczynić zadość wszelkim obowiązkom,
jakie na mnie ciążą, a o jakich me serce na chwilę nie prze-
pomina.
3. Z odezwy do duchowieństwa polskiego z dn. 15 XII
1863 r.:
1 Starania o kanonizację św. Józefata czynił ze swojej strony u pa-
pieża Piusa IX także ostatni dyktator powstania styczniowego, Romuald
Traugutt.
70
Krew męczenników płodna jest. Prześladowaniem Kościół
się budował, a Bóg nie opuszcza tych, których wybrał jako go-
dnych cierpieć dla Imienia Jego...
Gorliwość o wiarę i wierność Ojczyźnie nie mogły nie ścią-
gnąć na duchowieństwo zemsty barbarzyńskiego wroga. Wię-
zienia moskiewskie zapełniły się sługami Ołtarza, rusztowania
moskiewskie zbroczyły się krwią niewinnych kapłanów, którzy
razem męczeńską i obywatelską otrzymali palmę...
Prześladowanie jednak i ucisk nie złamie ducha Pasterzy
naszych. Wiernie pełniąc zadanie swego świętego posłannictwa,
będą oni nadal przewodniczyć Narodowi na drodze poświęceń
dla dobra powszechnego i zbawienia Ojczyzny...
4. Z uwag o chrześcijańskim charakterze żołnie-
rza polskiego. Z odezwy do wojska z dn. 15 XII 1863 r. i z listu do
generała Bosaka-Haukego.
Święte prawa rodziny i własności codziennie deptane są
przez wrogów z właściwą im bezczelnością i barbarzyństwem.
Straż tych praw Ojczyzna Wam, żołnierze Polscy, powierza!
Każdy z Was, który by się splamił gwałtem lub okrucień-
stwem, stałby się równym Moskalowi i zasłużyłby na tę pogardę,
jaka się należy siepaczom najazdu.
Pomnijcie zawsze, żeście chrześcijańscy rycerze, zachowaj-
cie dziedziczne cnoty Waszych przodków z gorąca wiarą, kar-
nością i męstwem!...
żołnierz polski powinien być prawdziwym żołnierzem Chry-
stusa: czystość obyczajów i nieskalaną cnotę, a nie swawolę
i demoralizację roznosić wszędzie powinien. Cnota żołnierza na-
szego powinna być czynną, tj. zasadzać się głównie na czynach,
połączonych z poszanowaniem zewnętrznych form przez Ko-
ściół przyjętych i uświęconych... Niech będzie wiara gorąca
i szczera bez fanatyzmu, pobożność prawdziwa bez bigoterii,
przyzwoitość obejścia się, zarówno daleka od śmiałego narzu-
cania się jak i od zimnej, odpychającej surowości... Przykład
dany z góry, zły czy dobry, z łatwością na niższych oddziaływa.
5. Z odezwy do Narodu w rocznicę powstania 22 I 1864 r.:
Jako chrześcijanie jesteśmy cząstką tej ludzkości, dla któ-
rej Chrystus krew swą wytoczył; również jak On pracować
chcemy; za całą ludzkość i dla ludzkości walczyliśmy, cierpie-
liśmy za całą ludzkość i dla ludzkości teraz walczymy. Krew
71
nasza, łzy nasze i całe męczeństwo z radością do skarbnicy lu-
dów składamy i jako wspólną od wszystkich ofiarę ośmielamy
się złożyć przed tronem Przedwiecznej Sprawiedliwości. Nie
ustaniemy w tej strasznej walce przeciwko duchowi fałszu,
tyranii i ciemności, dopóki prawda triumfu nie odniesie.
6. Uwaga, jaką powinna być praca człowieka. Z listu do ge-
nerała Bosaka-Haukego, na krótko przed pojmaniem przez Rosjan.
W naszym dotychczasowym położeniu często nie można
wielu rzeczy zrobić, jak się rozumie i jak potrzeba; w takich
razach robić, co tylko można, a z resztą śmiało spuszczać się na
Boga. Szczerej pracy i poczciwym chęciom prędzej czy później
Bóg zawsze dopomoże i pobłogosławi... Człowiek ziemię upra-
wia, krwawo pracuje koło niej i zasiewa, ale Bóg ziarna wzrost
i obfitość plonu daje... Przeciwnościami i niepowodzeniem nie
zrażać się; spotykane przeszkody tylko zdwojoną energię do ich
pokonania wywołać powinny.
7. Z listu do rodziny napisanego w więzieniu przed straceniem.
Nie zapominajmy, że Bóg, chociaż i o szczęściu naszym
doczesnym pamięta, przede wszystkim ma na celu szczęście na-
sze wieczne, do którego nas stworzył i przeznaczył...
Taką to jedynie pociechę posyłam, gdyż ta tylko człowie-
kowi w największym nieszczęściu i strapieniu prawdziwą być
może; z tego samego źródła i ja czerpię moc i ochłodę.
48. PRZEŚLADOWANIE KOŚCIOŁA POLSKIEGO
PO POWSTANIU STYCZNIOWYM
Z „Pamiętników ks. Felińskiego, arcybiskupa warszawskiego", cz. II,
Lwów 1912, str. 281. (Por. § 43).
Tymczasem w Warszawie i na całym obszarze polskiej
ziemi zapanowało tak dzikie prześladowanie religii i narodo-
wości naszej, jakiego nie było nawet za czasów Mikołaja i. Po
uśmierzeniu zbrojnego powstania nie tylko wieszano i wysy-
łano na Sybir tych, co w nim udział przyjęli, lecz wysiedlono
całe wsie i zaścianki i całą ludność przepędzano jak trzodę
w głąb Rosji dlatego tylko, że była katolicką i polskiego uży-
1 Cesarz Mikołaj I, prześladowca polskości i katolicyzmu po powsta-
niu listopadowym. Por. §§ 41, 43, 44.
72
wała języka. Wszystkim urzędnikom katolikom w dawnych pol-
skich prowincjach kazano podać się do dymisji, a na ich miej-
sce nasłano rosyjskich. W głębi Rosji nawet wydalono ze służby
wszystkich podejrzanych o polskie sympatie, na wyższe urzędy
nie kazano wcale przedstawiać katolików, w wojsku zaś i we
wszystkich wyższych naukowych zakładach naznaczono dzie-
siąty procent, którego Polacy nigdy przewyższać nie powinni.
Nadto wszystkim, co przyjęli udział w powstaniu, skonfisko-
wano majątki, wysłanym administracyjnie za proste podejrze-
nie kazano je sprzedać i to nie-Polakom i nie-katolikcm; wła-
ścicielom zaś polskiego pochodzenia, którym nic zarzucić nie
mogli, odjęto prawo nabywania majątków i kazano płacić stałą
kontrybucję, od której rosyjscy właściciele zostali wyłączeni,
żaden Polak nie miał prawa nie tylko sprzedać, ale i zapisać
nawet swego majątku testamentem, spadek zaś mógł przecho-
dzić tylko drogą dziedzicznego prawa. Jakkolwiek zaś samo już
prawo było surowe, arbitralność urzędników posuwała się
jeszcze dalej.
49. Z DZIEJÓW ZNIESIENIA UNII BRZESKIEJ
W CHEŁMSZCZYZNIE I NA PODLASIU
A) Wywiezienie biskupa Kalińskiego
Unicki biskup chełmski, Jan Mikołaj Kaliński, był wdowcem. Miał
siedmiu synów i sześć córek. Czterech synów jego zostało kapłanami, jeden
zaś brał udział w powstaniu styczniowym. Biskupem diecezji chełmskiej
został w 1863 r.
Urywek niniejszy podajemy ze wspomnień jego sekretarza, zbiegłego
przed prześladowaniem do tzw. wówczas Galicji, ks. Emila Bańkowskiego,
zawartych w dziełku „Ruś chełmska", Lwów 1887, str. 59—60.
W sobotę, dnia 21 września 1866 roku, o godzinie 11 w nocy
pałac biskupi otoczono w cichości wojskiem i żandarmami.
Rodzina ks. biskupa jeszcze nie spała. Na głuchy szmer pod
oknami światła pogaszono i ze strachem oczekiwano, co się to
stanie. Naraz zaczęto kołatać do drzwi wchodowych, a gdy syn
Leon otworzył takowe, wszedł pułkownik żandarmów z Lublina,
Drozdów, z dwoma oficerami i urzędnikiem (rosyjskim) z War-
szawy, Waszkiewiczem, tudzież kilku żandarmów. Natychmiast
mnie jako sekretarza ks. biskupa w moim pokoju na dole are-
73
sztował i zostawił dwóch żołnierzy na straży, aby mnie pilno-
wali ; sam zaś z całym otoczeniem kazał się prowadzić na górę,
do pokoi zajmowanych przez ks. biskupa. Tu aresztował ks. bi-
skupa, przeczytał mu ukaz 1 carski skazujący go na wywiezie-
nie i polecił przygotować się do drogi, zostawiwszy mu na to
wszystko parę godzin czasu, gdyż około godziny 5 rano pod
strażą jednego oficera i jednego żandarma zaraz wysłał do
Wiatki2. Ja wyrwałem się spod straży żołnierzy do powozu
wywożonego ks. biskupa, który serdecznie i rzewnie żegnając
mnie powierzył mi diecezję i opiekę nad pozostałą rodziną,
którą z poddaniem się i rezygnacją, ale wielkim bólem, żegnał
na zawsze, gdyż jej już nigdy nie ujrzał. Wkrótce bowiem po
przybyciu do Wiatki otruty czy uduszony zakończył swój mę-
czeński żywot, święte jego zwłoki złożył do grobu na wieczny
spoczynek ks. biskup Krasiński, zostający wówczas w Wiatce
na wygnaniu, a dziś mieszkający w Krakowie 3.
B) Bicie ludu unickiego w Grodzisku
Z tegoż dziełka, str. 172.
W parafii grodziskiej (dekanatu Sokołowskiego) Kozacy,
napędzając ludzi do cerkwi (w której zaprowadzono nabożeń-
stwa schizmatyckie), bili ich nahaj kami, nawet kobiety. Piętna-
stoletnia dziewczynka... zbita i pokrwawiona uklękła, podniosła
złożone ręce do góry i wołała: „Dzięki Ci, o Wielki Boże! żeś
dozwolił mi doczekać męczeństwa i cierpieć dla świętego Imie-
nia Twego". Przerażeni tym- Kozacy zaprzestali bić innych,
z płaczem wpadli do karczmy, bili pokłony, poklękali, bili się
w piersi, powtarzając: „Hospody pomiłuj! Hospody pomiłuj!
my tomu nie winowaty, nam prykazujet naczalstwo“, i uciekli
ze wsi.
1 Rozporządzenie.
2 Wiatka — miejscowość nad rzeką Wiatką w głębi wschodnio-euro-
pejskiej Rosji.
3 Biskup wileński Adam Stanisław Krasiński za to, że nie chciał
potępić powstania styczniowego, został wywieziony do Wiatki i przebywał
tam przez lat 20. W r. 1883 zwolniony z wygnania, ale bez możności po-
wrotu do swej diecezji, zamieszkał pod zaborem austriackim w Krakowie,
gdzie w 1891 r. życie zakończył.
74
C) Z alfabetycznego spisu księży unickich, którzy sprawowali
obowiązki pasterskie w diecezji chełmskiej w 1866 r.
Z tegoż dziełka, str. 199—200.
193. Zatkalik Aleksander. Proboszcz parafii Ró-
żanka, włodawskiego dekanatu, więziony kilkakrotnie, skazany
na deportację i, zdołał ujść do Galicji.
194. Zatkalik Antoni, brat poprzedniego. Pro-
boszcz parafii Horodyszcze, wisznickiego dekanatu, kilka razy
więziony, deportowany w różnych miejscach, w końcu zesłany
do tobolskiej gubernii, pozostaje na wygnaniu.
195. Zatkalik Jakub. Administrator parafii Świerże,
chełmskiego dekanatu, zesłany w dzikie północne tundry oło-
neckiej gubernii i zdołał nawet stamtąd ujść do Galicji.
196. Zatkalik Ludwik. Proboszcz parafii Hola,
włodawskiego dekanatu, kilka razy więziony, zakończył w szpi-
talu w Lublinie swój męczeński żywot.
197. Zatkalik Seweryn... Proboszcz parafii Wisz-
nice, wisznieckiego dekanatu, więziony, deportowany, w prze-
śladowaniu zakończył swój żywot.
198. Zatkalik Władysław... Proboszcz w Sokoło-
wie, więziony kilka razy, skazany wraz z żoną na deportację
do pskowskiej gubernii; pozwolono im wrócić; zostają pod do-
zorem policji bez sposobu do życia.
199. Zatkalik Michał. Proboszcz w Parczewie,
parczewskiego dekanatu, został (pod naciskiem rządu) schizma-
tykiem (por. też § 51 i 52).
50. DEKRETY SOBORU WATYKAŃSKIEGO
A) O prymacie rzymskich papieży
Sesja IV, 18 lipca 1870 r. Konstytucja dogmatyczna o Kościele Chry-
stusowym, rozdz. 3.
Wsparci na wyraźnych świadectwach Ksiąg świętych tu-
dzież powołując się na niedwuznaczne i oczywiste dekrety za-
równo poprzedników naszych, rzymskich papieży, jak i sobo-
rów powszechnych, wznawiamy orzeczenie powszechnego soboru
1 Wywiezienie.
75
florenckiego x, mocą którego wszyscy wierni Chrystusowi obo-
wiązani są wierzyć, że Święta Stolica Apostolska i papież rzym-
ski dzierży prymat nad całym światem, że papież rzymski jest
następcą św. Piotra, księcia apostołów, i prawdziwym zastępcą
Chrystusa oraz głową całego Kościoła i wszystkich chrześcijan
ojcem i nauczycielem; i że mu w osobie świętego Piotra została
przez Pana naszego Jezusa Chrystusa powierzona pełna władza
pasterzowania, rządzenia i kierowania Kościołem powszechnym;
tak jak to i w aktach soborów powszechnych i w kanonach 1 2 3
świętych jest zawarte.
Nauczamy tedy i orzekamy, że Kościół rzymski ma z woli
Bożej pierwszeństwo władzy nad wszystkimi innymi... i że
wszyscy jakiegokolwiek bądź obrządku lub godności pasterze
oraz wierni, zarówno poszczególni jak i razem wzięci, winni są
tej władzy hierarchiczną uległość i prawdziwe posłuszeństwo
nie tylko w rzeczach, które dotyczą wiary i obyczajów, ale rów-
nież tych, które należą do karności i rządów Kościoła na całym
świecie rozszerzonego; tak iżby, zachowując łączność i jedność
wiary z rzymskim papieżem, Kościół Chrystusowy był jedną
owczarnią pod jednym najwyższym pasterzem. Ta jest nauka
prawdy katolickiej, od której odstąpić bez utraty wiary i zba-
wienia nikt nie może.
B) O nieomylności papieskiej
Sesja IV, rozdz. 4.
Wspierając się wiernie na tradycji, istniejącej od początku
wiary chrześcijańskej, na chwałę Boga Zbawiciela naszego, ce-
lem wywyższenia wiary katolickiej i dla zbawienia ludów chrze-
ścijańskich, za zgodą świętego soboru nauczamy i jako dogmat
przez Boga objawiony podajemy, że papież rzymski, gdy prze-
mawia z katedry 3 (cum ex cathedra loąuitur), to znaczy, gdy
jako pasterz i nauczyciel wszystkich chrześcijan mocą swej naj-
wyższej powagi apostolskiej określa naukę wiary lub obycza-
jów, obowiązującą cały Kościół, dzięki pomocy Bożej, przyrze-
czonej mu w osobie św. Piotra (per assistentiam divinam ipsi
1 Z 1439 r.
2 Przepisach.
3 Uroczyście, w charakterze najwyższego nauczyciela.
76
in beato Petro promissam), taką posiada nieomylność, w jaką
Boski Zbawiciel chciał, aby Kościół Jego przy określaniu nauki
wiary i obyczajów był obleczony. Dlatego też takie rzymskiego
•papieża określenia same przez się i, a nie z powodu danej na
nie zgody Kościoła, są nieodmienne 1 2 3.
51. KRWAWE WYPADKI W DRELOWIE I PRATULINIE
W 1874 R.
Z dzieła ks. Edwarda Likowskiego pt. „Dzieje Kościoła unickiego na
Litwie i Rusi w XVIII i XIX wieku", cz. II, Warszawa 1903, str. 213—216.
Najgłośniejszymi stały się dwa wypadki rozlewu krwi
z powodu opozycji ludu podlaskiego przeciw nowym odmianom
obrządku 3: w Drelowie, wsi powiatu radzyńskiego, i w Pratu-
linie, wsi powiatu konstantynowskiego.
W Drelowie... świsnęły kule na lud klęczący i śpiewający
pieśni pobożne i pięciu wieśniaków padło trupem na miejscu:
Semen Pałuk, Teodor Bocian, Andrzej Charytoniuk, Jan Roma-
niuk, Paweł Kozak, prócz kilkudziesięciu ciężej i lżej rannych.
Ale na tym nie dość; za uchodzącymi do domów puszczono woj-
sko, które dogadzając swej dzikości katowało jednych, innych
aresztowało. Aresztowanych liczono 60 osób obojga płci i róż-
nego wieku. Wszystkich związano i odprowadzono do różnych
więzień: do Radzynia, Siedlec i do Białej. Działo się to dnia
17 stycznia 1874 r.
W dziewięć dni później odbyła się jeszcze straszliwsza rzeź
i powtórzyła się więcej jeszcze wzruszająca scena w Pratulinie...
Komendant... rozkazał wojsku atak przypuścić do ludu. Lud się
bronił kijami, nieledwie nie zadał wojsku porażki. Zmiarko-
wawszy to Stein (komendant) zakomenderował ogień pluto-
nowy. Natenczas wszystek lud zaprzestał obrony i przyklęk-
nąwszy zaczął śpiewać: „święty Boże“ i „Kto się w opiekę".
Strzały trwały kilkanaście minut i przez ten czas śpiew nie
ustawał, mimo że liczne padały ofiary w zabitych i rannych.
Z ust rannych nie wyszedł podobno żaden jęk wrogom złorze-
czący. Trupem padło na miejscu dziewięciu, a czterech tej sa-
1 Ex sese = własną mocą.
2 Por. w tej sprawie § 28.
3 Czyli zaprowadzeniu nabożeństwa i zwyczajów schizmatyckich.
77
mej doby z ran ciężkich umarło. Oto ich imiona: Daniel Kar-
maszuk, Łukasz Bojko z Łęgu, Bartłomiej Osypiuk z Bohu-
kał, Konstanty Łukaszuk, Nicenty Hryciuk, Filip Kuryluk,
Onufry Wasyluk, Konstanty Bojko z Zaczepek, Ignacy Fran-
czuk, Maksym Hawryluk, Jan Andrzejuk z Derla, Michał Wa-
wryszuk z Olszyny, Wojciech Leoniuk z Krzyczewa.
Ciała zamordowanych zostawiono przez cały dzień na
cmentarzu koło cerkwi, ażeby spędzonemu z okolicznych wsi
ludowi pokazać, co każdego czeka, kto... się nie podda. Ale sku-
tek tego widowiska nie odpowiedział oczekiwaniom rządu. Lud
nie tylko nie uląkł się śmierci widokiem tylu pomordowanych
braci swoich, ale owszem, zentuzjazmował się dla sprawy św.,
i każdy byłby chciał na wzór poległych palmę męczeńską osią-
gnąć, a ci, których rodziny wydały spośród siebie męczenników,
dumnymi byli z zaszczytu, jaki ich spotkał. Opowiadają, że
kiedy matka Onufrego Wasyluka chciała płakać na wiadomość
o śmierci syna, żona zamordowanego wstrzymując ją od płaczu,
uspokajała ją tymi słowy: „Nie płaczcie, matko, straty syna,
tak jak ja nie płaczę straty męża; wszak on ani za zbrodnię, ani
za występek zabity; owszem, cieszmy się, że poległ za wiarę!
O, gdybym ja była godną umrzeć z nim wczoraj!"
Prócz zamordowanych była dość znaczna liczba rannych,
do więzień zaś dostało się około 80 osób.
52. Z DZIEJÓW KULTURKAMPFU PRUSKIEGO
I PRZEŚLADOWANIA UNITÓW NA PODLASIU
Ustęp z dzieła Boudou (p. § 45), str. 524 i n.
Dnia 4 lutego 1875 arcybiskup gnieźnieński Ledóchowski
został uwięziony. Rząd pruski instalował swą mocą księży in-
truzów w niektórych parafiach, a oburzeni wierni odwracali
się od nich ze wstrętem. Już od marca 1875 ks. Koźmian 1 zor-
ganizował zespół młodych księży, którzy obowiązywali się nieść
duchowną pomoc katolikom, pozbawionym prawowitych paste-
rzy. Zaopatrzywszy się w ołtarze przenośne, odprawiali msze
święte potajemnie, udzielali Sakramentów św., nauczali kate-
chizmu, dzięki zaś współdziałaniu wiernych udawało im się
zmylić czujność policji, rzuconej w pościg za nimi. Na razie
1 Prałat poznański, ks. Jan Koźmian.
78
było ośmiu misjonarzy tego rodzaju, w r. 1876 było ich już dwu-
dziestu czterech, zaś trzydziestu w roku następnym...
Jeden z tego grona księży poznańskich, Feliks Laudowicz,
zwrócił się do prałata Koźmiana z prośbą o pozwolenie mu na
wyjazd do Rosji dla zaopiekowania się unitami, których los był
o wiele godniejszy współczucia niż ofiar kulturkampfu pru-
skiego. Prałat doniósł o tej prośbie Stolicy Apostolskiej, Rzym
zaś odniósł się przychylnie do tego projektu i udzielił petentowi
wszelkich potrzebnych ku temu upoważnień, a papież, wzru-
szony, polecił wysłać odważnemu misjonarzowi medal złoty.
Dnia 20 kwietnia 1877 ks. Feliks Laudowicz, przebrany po
cywilnemu i mając ukryte lub zaszyte w ubraniu wszelkie przed-
mioty niezbędne, przekroczył granicę państwa rosyjskiego. Po-
został na Podlasiu przeszło miesiąc, do dnia 31 maja... Przewę-
drował on powiaty bialski i siedlecki, czyli dotarł do samego
serca ziem unickich, gdzie wiara była niezachwianą, a prawo-
sławie nie odniosło jeszcze żadnych zwycięstw. Największą tru-
dnością na razie w pracy misjonarza było przezwyciężenie nie-
ufności unitów, lękających się w najwyższym stopniu jakiegoś
nowego podstępu ze strony swych prześladowców. W końcu, gdy
się przekonali o prawdzie, radość ich nie miała granic, iż mają
przed sobą prawdziwego kapłana katolickiego. Wzruszeni do łez
godzinami całymi słuchali jego opowiadań o Ojcu świętym i mi-
łości, jaką dla nich żywi. Ksiądz-misjonarz pocieszał ich, umac-
niał dusze dla zniesienia nieszczęścia, słuchał ich spowiedzi, od-
prawiał msze święte gdzieś w odludnej chacie, niekiedy w ja-
kiejś opuszczonej cerkiewce unickiej. Niedługo po całym Podla-
siu rozeszła się elektryzująca wieść o obecności księdza katolic-
kiego. Policja wpadła na trop i Laudowicz był nawet pilnie śle-
dzony i ścigany, jednakże podróż jego zakończyła się szczęśliwie.
53. Z ENCYKLIKI LEONA XIII „RERUM N0VARUM“
W KWESTII SOCJALNEJ, O POŁOŻENIU ROBOTNIKÓW
Encyklika ta została wydana 15 V 1891.
Uznajemy dobrze i na to godzą się wszyscy, iż warstwom
najniższym trzeba podać pomoc rychłą a skuteczną, gdyż wsku-
tek nieszczęśliwych stosunków bardzo wielka część ludzi wiedzie
żywot istotnie nędzny i nieszczęśliwy, niegodny człowieka...
79
Usunięto dawne 1 cechy rzemieślnicze, a nie zastąpiono ich ni-
czym nowym. W miarę zaś, jak ustawy i urządzenia publiczne
wyzbywały się ducha chrześcijańskiego, rękodzielnicy szli na
pastwę nieludzkich kapitalistów i współzawodników, niepohamo-
wanych w chciwości. Stosunki pogorszyła nienasycona lichwa,
potępiona niejednokrotnie wyrokiem Kościoła, która jednak,
choć pod coraz inną występuje postacią, uprawiana bywa przez
ludzi chciwych i żądnych zysku. Produkcja i handel stały się
niemal monopolem niewielu, a w ten sposób garstka bogaczów
nałożyła jarzmo prawie niewolnicze stanowi pracującemu.
Aby naprawić zło, socjaliści podburzają ubogich przeciw
bogatym i twierdzą, że znieść trzeba wszelkie prywatne posia-
danie, a ustanowić własność wspólną, której zarząd winni objąć
przedstawiciele gmin lub naczelnicy państwa. Sądzą oni, że
przez takie przeniesienie własności z jednostek na ogół zaradzić
potrafią niedomaganiem społecznym, byleby dochody i korzyści
równomiernie rozdzielono między członków społeczeństwa. Za-
miar ten jednakże nie jest odpowiedni do rozwiązania tego
sporu; owszem: A) szkodzi on samym klasom pracującym;
B) jest też bardzo niesprawiedliwy, gdyż gwałci prawa praw-
nych właścicieli; C) wreszcie sprzeciwia się porządkowi pań-
stwowemu, a nawet grozi państwom zupełnym rozprzężeniem...
Pierwszą podstawą, na której oprzeć na-
leży dobrobyt ludu, jest nietykalność wła-
sności osobistej!
To zaznaczywszy, okażemy, gdzie znaleźć środki zaradcze,
tyle poszukiwane...
Przystępujemy śmiało do podjętego zadania, gdyż idzie
o sprawę, której skutecznie załatwić nie podobna bez zawezwa-
nia religii i Kościoła na pomoc... Wszelkie wysiłki ludzkie płonne
będą, jeśli się Kościoła nie dopuści do udziału w tej pracy.
Kościół z Ewangelii czerpie nauki, których wpływ albo po-
trafi kres położyć walce, albo przynajmniej ująć jej szorstkości
i złagodzić ją. Kościół nie tylko poucza umysły, lecz także prze-
pisami swymi urządza życie i obyczaje każdej jednostki. Kościół
polepsza stan robotników przez założenie niejednej pożytecznej
instytucji. Kościół chce i gorąco pragnie, aby wszystkie war-
1 Średniowieczne.
80
stwy zespoliły swe chęci i siły dla załatwienia sprawy robotni-
czej w sposób ile można najstosowniejszy. Kościół też sądzi, że
ustawy i władze państwowe winny się przyczynić do uzyskania
tego celu...
Nauka chrześcijańska posiada dziwną a wieloraką zdolność
do stłumiania waśni społecznych w samym zarodku. I tak naj-
przód ogół prawd religijnych, których tłumaczem i stróżem jest
Kościół, wielce się przydaje do pogodzenia i zjednoczenia boga-
tych z ubogimi, mianowicie przez nawoływanie obu stanów do
wypełniania obowiązków wzajemnych, tych szczególnie, które
wywodzą się ze sprawiedliwości.
Z tych obowiązków ciążą na ubogim i robo-
tniku następujące: w całości i wiernie dostarczać pracy, do
jakiej się zobowiązano przez dobrowolny i słuszny układ; nie
krzywdzić pracodawcy ani w majątku, ani w osobie; w samej
obronie praw swoich zaniechać gwałtów i nigdy nie posługiwać
się buntem; unikać ludzi przewrotnych, zmyślnie czyniących
nadzieje przesadne i wielkie przyrzeczenia, które zazwyczaj koń-
czą się rozczarowaniem niewczesnym i utratą mienia.
Bogaci zaś pracodawcy i panowie mają te
obowiązki: nie wolno im obchodzić się z robotnikiem jak
z niewolnikiem; trzeba uszanować w nim, jak słuszna, godność
ludzką uzacnioną przez znamię chrześcijanina.
Wedle światła rozumu i filozofii chrześcijańskiej praca
ręczna nie poniża człowieka, lecz owszem, przynosi mu zaszczyt,
bo dostarcza godziwych środków do utrzymania życia. Hańbą
za to i nieludzkością jest nadużywać ludzi jakby rzeczy jakiejś
dla zysku i oceniać ich tylko według wartości, jaką przedsta-
wiają ich mięśnie i ich siły! Nadto przykazuje chrześcijaństwo,
aby mieć wzgląd na potrzeby religijne robotników i dobro ich
duszy. Pracodawcy powinni dbać o to, aby robotnicy mieli czas
odpowiedni na swoje ćwiczenia nabożne; nie powinni ich wysta-
wiać na pokusy uwodzicieli i na ponęty do grzechu; nie powinni
żadną miarą odwodzić ich od obowiązków domowych i zamiłowa-
nia oszczędności. Tak samo nie wolno obarczać podwładnych
pracą nadmierną lub nieodpowiednią ich płci lub wiekowi.
Wśród innych głównych obowiązków, jakie mają panowie
i chlebodawcy, najważniejszym atoli jest obowiązek oddania
każdemu, co się mu sprawiedliwie należy. Aby oznaczyć słuszną
81
miarę zapłaty, wiele okoliczności zaiste trzeba wziąć pod roz-
wagę. W ogóle jednak niechaj bogaci i pracodawcy pamiętają,
że ani boskie ani ludzkie prawa nie pozwalają uciskać potrzebu-
jących i nędzarzy dla osobistej korzyści i zyski ciągnąć z cu-
dzego niedostatku. Pozbawiać zaś kogokolwiek zapłaty zasłużo-
nej zbrodnią jest do nieba wołającą o pomstę!... W końcu bo-
gaci sumiennie tego wystrzegać się winni, żeby przemocą, pod-
stępem lub lichwiarskimi praktykami nie zabierali ubogim tego,
co sobie zaoszczędzili, zwłaszcza że oni nie dość są zabezpie-
czeni od krzywdy i bezprawia, a mienie ich, im jest szczuplejsze,
tym bardziej szanowanym być powinno...
54. Z NOWEGO KODEKSU PRAWA KANONICZNEGO
Nowy ten kodeks obowiązuje od 19 maja 1918 roku. Rozpoczęty za
rządów Piusa X a wykończony i ogłoszony za Benedykta XV, dzieli się on
na 5 ksiąg i obejmuje 2414 kanonów, tzn. zwięzłych przepisów prawa obo-
wiązującego.
Kanon 1012 (część pierwsza). Chrystus Pan podniósł
umowę małżeńską chrześcijan do godności sakramentu. Dlatego
nie może istnieć między ochrzczonymi ważna umowa małżeńska,
która by nie była zarazem sakramentem.
Kanon 1013 (część druga). Istotnymi przymiotami mał-
żeństwa są jego jedność i nierozerwalność; przymioty te naby-
wają w małżeństwie chrześcijańskim z powodu charakteru sa-
kramentalnego szczególniejszej mocy.
Kanon 1016. Małżeństwo ochrzczonych podlega nie tylko
prawu Boskiemu, ale i kościelnemu; państwo ma kompetencję
w ustalaniu cywilnych skutków małżeństwa i.
Kanon 1247. świętami uroczystymi w całym Kościele są
tylko następujące: wszystkie niedziele, święta Bożego Narodze-
nia, Nowego Roku, Epifanii (Trzech Króli), Wniebowstąpienia
Chrystusa, Bożego Ciała, Niepokalanego Poczęcia i Wniebo-
wzięcia N. P. Maryi, świętego Józefa, Świętych Apostołów Pio-
tra i Pawła i Wszystkich świętych 1 2.
1 Np. dziedziczenie majątku itd.
2 Nie wylicza się świąt Wielkanocy i Zielonych Świątek, bo wypa-
dają zawsze w niedzielę.
Ks. Umiński: Teksty źródłowe, cz. II
6
82
Jeżeli które z tych świąt jest gdziekolwiek prawnie znie-
sione 1 2 lub przeniesione, nie należy nic zmieniać bez upoważnie-
nia ze strony Stolicy Świętej.
Kanon 1322 (część druga). Kościół ma prawo i obowią-
zek niezależnie od wszelkiej władzy świeckiej nauczać ludy ca-
łej prawdy ewangelicznej; wszyscy zaś są Bożym prawem zobo-
wiązani tę prawdę poznać i stać się członkami Kościoła Bożego.
Kanon 1348. Należy gorliwie zachęcać i upominać wier-
nych, by często słuchali kazań.
Kanon 1351. Nikogo nie wolno zmuszać do przyjęcia
wiary katolickiej.
Kanon 1373. W każdej szkole powszechnej należy udzie-
lać dzieciom nauki religii w sposób odpowiedni ich wiekowi.
Młodzież uczęszczająca do szkół średnich i wyższych powinna
otrzymać gruntowniej szą naukę religii.
Kanon 1375. Kościół ma prawo zakładać szkoły różnego
rodzaju nie tylko niższe, ale także średnie i wyższe.
55. Z DZIEJÓW PRZEŚLADOWANIA KOŚCIOŁA
W ROSJI BOLSZEWICKIEJ
A) Msza święta w Rosji bolszewickiej
Urywek z dzieła kapitana Mac Cullagh’a pt. „Prześladowanie chrze-
ścijaństwa przez bolszewizm", tłumaczenie z angielskiego, Kraków 1924,
str. 140 i n.
Ci ostatni (tzn. kapłani katoliccy, w olbrzymiej większo-
ści Polacy) byli jedynymi kapłanami, z wyjątkiem prawosław-
nych, którzy przez cały okres terroru nie opuścili swych sta-
nowisk. Wszyscy inni — Niemcy, Szwedzi, Anglicy, Szwajca-
rzy etc. wyjechali. Pozostali tylko katoliccy księża, chociaż było
łatwo opuścić swe parafie i uciec do Warszawy lub do Rzymu.
Nie tylko zaś pozostali w Petersburgu i Moskwie, ale w każdym
miejscu, gdzie w Rosji były katolickie kościoły. Kiedy w stycz-
niu 1920 r. 2 znajdowałem się w Syberii, wśród warunków, które
na innym miejscu opisywałem, spotkałem kościoły katolickie,
funkcjonujące w każdym mieście wzdłuż kolei syberyjskiej.
Akolita zapalał świece na ołtarzu o wczesnym poranku, a ksiądz
1 Np. w Polsce święto św. Józefa.
2 A więc jeszcze w trzecim roku panowania bolszewickiego.
83
odprawiał tę samą mszę, która odprawiana jest codziennie
w Kordylierach, na Taiti, w Manilli, w głębi Chin, w bazylice
św. Piotra, w Notre Damę de Paris, w Londynie, na owianych
burzą morską Wyspach Hebrydzkich, w Nowym Jorku, a odpra-
wiał ją z takim spokojem, jak gdyby fale rewolucji nie biły z ry-
kiem o mury jego kościoła. W tej punktualności i tym spokoju
czuło się wielką siłę. Przejmujące wrażenie biło od dokładności
tego systemu, tak mało zależnego od ludzkiej woli, jak bieg
słońca codziennie powstającego po nocy.
B) Sąd nad arcybiskupem Cieplakiem i 14 innymi kapłanami
W marcu 1923 r. toczył się w Moskwie sąd nad arcybiskupem Cie-
plakiem i 14 innymi kapłanami. W wyniku tego sądu arcybiskup Cieplak
i ks. prałat Budkiewicz zostali skazani na karę śmierci, inni zaś zasądzeni
na kilkoletnie więzienia. Wyrok śmierci wykonano tylko na ks. prałacie
Budkiewiczu, arcybiskupa zaś Cieplaka na skutek interwencji dyploma-
tycznej państw obcych wypuszczono z Rosji. Ks. arcbp Cieplak umarł
zimą 1926 r. w czasie wizytowania polskich parafij w Stanach Zjednoczo-
nych Północnej Ameryki. Na krótko przed śmiercią, w czasie pobytu
w Ameryce, został mianowany arcybiskupem wileńskim. Zwłoki jego spro-
wadzono do kraju i pochowano w katedrze wileńskiej, z honorami wojsko-
wymi, w obecności prezydenta Rzeczypospolitej.
1. Charakterystyka sądu
Z tegoż dzieła, str. 161 i n.
Bolszewiccy uczestnicy sądu uważali się za rzeczników ul-
tra-modernistycznego postępu, zaś przedstawicieli Rzymu mieli
za zabytek średniowiecza. Tymczasem faktycznie komuniści wy-
glądali na wschodnich barbarzyńców, podczas gdy zespół oskar-
żonych robił wrażenie starej, dobrze ufundowanej instytucji za-
chodniej... Stanowczo na oko właśnie więźniowie reprezentowali
Zachód i nowoczesny postęp.
To Zachód stał przed sądem, a przy stole sędziowskim za-
siadało coś, co nie należało ani do Wschodu ani do Zachodu, coś
kosmopolitycznego w najgorszym sensie tego słowa. Jakaś dzi-
waczna, podejrzana mieszanina, której by żaden etnolog sklasy-
fikować nie zdołał, z lekka przypominająca tych nieludzkich, ma-
szynowych ludzi, opisywanych w powieściach socjalistycznych,
a w każdym razie dziwnie odrażająca. Jednym słowem, więźnio-
wie byli to dżentelmeni o europejskim pokroju, zajmujący okre-
ślone i wysokie stanowisko w hierarchii cywilizowanego świata,
zaś sądzili ich niebezpieczni awanturnicy o niewiadomym pocho-
dzeniu, przedstawiciele chwilowej aberacji umysłowej.
6*
84
2. Fragment dialogu sądowego
Z tegoż dzieła, str. 226—228.
Krylenko 1: Czy uczył pan religii małoletnich ?
Ksiądz: 2 Tak jest, ilekroć mię o to proszono.
Krylenko: Czy pan nie wiedział, że prawo sowieckie zabra-
nia nauczania religii osób w wieku poniżej lat osiemnastu?
Ksiądz: Nauczam religii w każdym wypadku, kiedy mię
o to proszą rodzice lub inne osoby do tego uprawnione.
Krylenko: Nawet o ile pan wie, że jest to zakazane?
Ksiądz: Tak jest... prawo nauczania religii pochodzi od
Boga.
Krylenko: Nas nie obchodzi żadne inne prawo. Tutaj nie ma
żadnego prawa ponad sowieckie. O ile to ostatnie sprzeczne jest
z jakimkolwiek innym prawem, musi pan wybierać, za którym
z nich pan pójdzie.
Ksiądz: Będę słuchał prawa Bożego i głosu sumienia.
Krylenko (z gniewem): Nic mię nie obchodzi pańskie su-
mienie.
Ksiądz: Ale dla mnie jest ono bardzo ważne...
Krylenko: Czy pan wie, że wszystkie kazania muszą być
przedstawiane do cenzury? Czy pan kiedykolwiek miewał kaza-
nia bez przedłożenia ich wprzód rządowemu cenzorowi?
Ksiądz: Tak jest.
Krylenko: Czy pan odprawiał msze po zamknięciu kościo-
łów w Piotrogrodzie ?
Ksiądz: Tak jest.
Krylenko: Gdzie? Kiedy? W czyjej obecności?
Ksiądz: Bardzo często. W moim pokoju, czasami zaś w opu-
szczonej ochronce pod moim mieszkaniem. Obecnych bywało od
100—150 osób...
56. KONKORDAT POLSKI ZE STOLICĄ APOSTOLSKĄ,
PODPISANY 10 LUTEGO 1925 R.
Według wydania opracowanego przez ks. dra Adama Gerstmanna,
Lwów 1925.
W imię Przenajświętszej i Nierozdzielnej Trójcy.
Jego świątobliwość Papież Pius XI i Prezydent Rzeczypo-
spolitej Polskiej Stanisław Wojciechowski,
1 Nazwisko prokuratora, oskarżającego w owym sądzie.
2 Jeden z oskarżonych.
85
Pragnąc określić stanowisko Kościoła katolickiego w Pol-
sce i ustalić zasady, które w godny i trwały sposób kierować
będą sprawami kościelnymi na ziemiach Rzeczypospolitej, po-
stanowili zawrzeć konkordat.
Wobec czego Jego świątobliwość Papież Pius XI i Prezy-
dent Rzeczypospolitej Polskiej Stanisław Wojciechowski zamia-
nowali swymi Pełnomocnikami:
Ojciec św.:
Jego Eminencję Najczcigodniejszego Kardynała Piotra
Gasparri, swego Sekretarza Stanu;
Prezydent Rzeczypospolitej:
Jego Ekscelencję Władysława Skrzyńskiego, Ambasadora
Rzeczypospolitej Polskiej przy Stolicy Świętej;
Profesora Stanisława Grabskiego, Posła na Sejm Polski,
byłego Ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego.
Powyżsi Pełnomocnicy, po wymianie swych pełnomocnictw,
powzięli postanowienia następujące, do których Wysokie Ukła-
dające się Strony zobowiązują się odtąd stosować:
Artykuł I. Kościół katolicki, bez różnicy obrządków,
korzystać będzie w Rzeczypospolitej Polskiej z pełnej wolności.
Państwo zapewnia Kościołowi swobodę wykonywania Jego wła-
dzy duchownej i Jego jurysdykcji, jak również swobodną admi-
nistrację i zarząd sprawami Jego i majątkiem, zgodnie z pra-
wami Bożymi i prawem kanonicznym.
Artykuł II. Biskupi, duchowieństwo i wierni będą swo-
bodnie i bezpośrednio znosić się ze Stolicą świętą. W wykony-
waniu swych funkcyj biskupi swobodnie i bezpośrednio znosić
się będą ze swym duchowieństwem i swymi wiernymi, oraz
ogłaszać swe zlecenia, nakazy i listy pasterskie.
Artykuł III. Dla utrzymania przyjaznych stosunków
pomiędzy Stolicą Świętą a Rzecząpospolitą Polską w Polsce re-
zydować będzie Nuncjusz Apostolski, zaś przy Stolicy Świętej
Ambasador Rzeczypospolitej. Uprawnienia Nuncjusza Apostol-
skiego w Polsce rozciągać się będą na terytorium Wolnego Mia-
sta Gdańska.
Artykuł VI. Nienaruszalność kościołów, kaplic i cmen-
tarzy jest zapewniona, tak jednak, by z tego powodu nie ucier-
piało bezpieczeństwo publiczne.
86
Artykuł VIII. W niedziele i w dzień święta Trzeciego
Maja księża odprawiający nabożeństwa odmawiać będą mo-
dlitwę liturgiczną za pomyślność Rzeczypospolitej Polskiej i jej
Prezydenta.
Artykuł IX. żadna część Rzeczypospolitej Polskiej nie
będzie zależeć od biskupa, którego siedziba znajdowałaby się
poza granicami Państwa Polskiego. Hierarchia katolicka w Rze-
czypospolitej Polskiej będzie zorganizowana jak następuje:
A) Obrządek łaciński:
I. Prowincja kościelna gnieźnieńsko-po-
znańska: arcybiskupstwo gnieźnieńsko-poznańskie, diecezja
chełmińska, diecezja włocławska.
II. Prowincja kościelna warszawska: arcy-
biskupstwo warszawskie, diecezja płocka, diecezja sandomier-
ska, diecezja lubelska, diecezja podlaska, diecezja łódzka.
III. Prowincja kościelna wileńska: arcybi-
skupstwo wileńskie, diecezja łomżyńska, diecezja pińska.
IV. Prowincja kościelna lwowska: arcybi-
skupstwo lwowskie, diecezja przemyska, diecezja łucka.
V. Prowincja kościelna krakowska: arcybi-
skupstwo krakowskie, diecezja tarnowska, diecezja kielecka, die-
cezja częstochowska, diecezja śląska.
B) Obrządek grecko-rusiński:
Prowincja kościelna lwowska: arcybiskup-
stwo lwowskie, diecezja przemyska, diecezja stanisławowska1.
C) Obrządek ormiański:
Arcybiskupstwo lwowskie.
Artykuł XI. Wybór arcybiskupów i biskupów należy
do Stolicy Świętej. Jego świątobliwość zgadza się zwracać się
do Prezydenta Rzeczypospolitej przed mianowaniem arcybisku-
pów i biskupów diecezjalnych, koadiutorów cum jurę successio-
1 W 1934 r. została na terenie grecko-rusińskiej prowincji lwowskiej
stworzona odrębna administracja apostolska dla Łemkowszczyzny.
87
nis 1 oraz biskupa polowego, aby upewnić się, że Prezydent nie
ma do podniesienia przeciw tym wyborom względów natury po-
litycznej.
Artykuł XIII. We wszystkich szkołach publicznych,
z wyjątkiein szkół wyższych, nauka religii jest obowiązkową.
Nauka ta będzie udzielana młodzieży katolickiej przez nauczy-
cieli mianowanych przez władze szkolne, które wybierać ich
będą wyłącznie spośród osób, upoważnionych przez ordynariu-
szów 2 do nauczania religii. Kompetentne władze kościelne nad-
zorować będą nauczanie religii pod względem jego treści i mo-
ralności nauczycieli. W razie gdyby ordynariusz odebrał nauczy-
cielowi dane mu upoważnienie, ten ostatni będzie przez to samo
pozbawiony prawa nauczania religii.
Te same zasady dotyczące wyboru i odwoływania nauczy-
cieli będą stosowane do profesorów, docentów i asystentów uni-
wersyteckich na wydziale teologicznym uniwersytetów pań-
stwowych.
We wszystkich diecezjach Kościół katolicki będzie posiadał
seminaria duchowne, odpowiednio do prawa kanonicznego, któ-
rymi będzie kierował i mianował nauczycieli.
57. Z TZW. PAKTU LATERAŃSKIEGO
Pakt ten został zawarty między papieżem Piusem XI a państwem
włoskim dn. 11 lutego 1929 r. Pełnomocnikiem Ojca św. był kard. Piotr
Gacparri, a pełnomocnikiem króla Wiktora Emanuela III minister Benito
Mussolini.
Art. I. Państwo Włoskie uznaje i zatwierdza zasadę
ustaloną w pierwszym artykule konstytucji z dnia 4 marca
1848, że religia katolicka, apostolska, rzymska jest jedyną re-
ligią państwową.
Art. 3. Państwo Włoskie uznaje, że Stolica Apostolska ma
pełne prawo własności, absolutną władzę i suwerenną moc pra-
1 To znaczy takich biskupów-pomocników, którzy po ustąpieniu lub
śmierci biskupów diecezjalnych obejmują ipso facto rządy diecezji jako na-
stępcy swych poprzedników.
2 To znaczy biskupów diecezjalnych, którzy w myśl prawa kościel-
nego dają tzw. „missio canonica" duchownym lub świeckim, uczącym re-
ligii w szkołach w ich diecezji.
88
wodawczą nad Watykanem w jego stanie obecnym z wszystkimi
jego przynależnościami, stwarzając w ten sposób „Citta del Va-
ticano“ (Państwo Watykańskie)...1 2
A r t. 24 (część druga). Citta del Vaticano będzie zawsze
i na wszelki wypadek uważane jako terytorium neutralne i nie-
tykalne.
Art. 25. Osobną umową 2 zarządzi się.zlikwidowanie pre-
tensyj finansowych Stolicy Apostolskiej do Państwa Włoskiego.
Art. 26. Stolica Apostolska stwierdza, że ta umowa... za-
pewnia jej wolność i niezależność w zarządzie diecezją rzymską,
Kościołem katolickim we Włoszech i w całym świecie. Stwierdza,
że „kwestia rzymska" 3 została ostatecznie i nieodwołalnie za-
łatwiona i uznaj e Królestwo Włoch pod rządami dynastii sa-
baudzkiej ze stolicą Państwa Włoskiego w Rzymie.
Ze swej strony uznają Włochy Państwo Watykańskie pod
suwerenną władzą Papieża.
58. Z ENCYKLIKI PIUSA XI
O CHRZEŚCIJAŃSKIM WYCHOWANIU MŁODZIEŻY
Encyklika ta („Divini illius Magistri") wyszła 31 XII 1929. Urywek
niniejszy przytaczamy według doskonale opracowanego wydania w Książ-
nicy Akcji Katolickiej w Poznaniu.
Jest więc rzeczą arcyważną, żeby nie popełniać błędów
w sprawach dotyczących wychowania. Jest to tak samo ważne,
jak nie zabłąkać się w drodze do ostatecznego celu. A wszelka
praca wychowawcza musi właśnie zmierzać do tego, żeby czło-
wiek osiągnął ten cel ostateczny. Wszak cała sztuka wychowa-
nia zmierza do takiego urobienia człowieka, do jakiego on musi
dojść, żeby tu osiągnął cel, przeznaczony mu przez Stwórcę.
Wobec tego jasnym jest po pierwsze, iż nie może być mowy
o prawdziwym wychowaniu, jeżeliby ono całe nie było skiero-
wane do celu ostatecznego, a następnie, że w obecnym porządku
rzeczy przez Opatrzność ustanowionym, nie może istnieć inne
pełne i doskonałe wychowanie jak tylko chrześcijańskie. Prze-
1 Granice tego państewka określa mapka dołączona do umowy.
2 Która została również dołączona do tekstu paktu.
3 „Kwestia rzymska" (la ąuestione romana): tak nazywano powszech-
nie zatarg między Stolicą Apostolską a Państwem Włoskim o posiadanie
Rzymu i Państwa Kościelnego, zagarniętego bezprawnie przez Włochy
w r. 1870.
89
cięż Bóg objawił się nam w Synu swoim Jednorodzonym, a tylko
On jest „drogą, prawdą i żywotem".
Z tego okazuje się jasno, że chrześcijańskie wychowanie
jest sprawą zgoła najważniejszą, i to nie tylko dla poszczegól-
nych jednostek, lecz także dla życia rodzinnego i społecznego.
Wszak życie rodzin i społeczeństw tylko wówczas jest silne
i zdrowe, jeżeli silne i zdrowe są jednostki, z których się skła-
dają rodziny i społeczeństwa...
Prawdziwy chrześcijanin nie tylko nie usuwa się od pracy
na rozległych obszarach tego życia, ani też nie skazuje na nie-
płodność swoich przyrodzonych zdolności, lecz przeciwnie: przez
to, że je łączy z życiem nadprzyrodzonym, rozwija je i udosko-
nala. Dzięki temu nawet życie naturalne nabiera blasku i do-
znaj e tym skuteczniejszej pomocy nie tylko w kierunku ducho-
wym i wiecznym, lecz także materialnym i doczesnym.
Dowodem tego jest cała historia religii chrześcijańskiej
i jej instytucji; historia ta aż po dzień dzisiejszy pokrywa się
z historią prawdziwej kultury i postępu ludzkości. Głównie oka-
zuje się to na świętych, w których tak bardzo obfituje ustawicz-
nie Kościół, i tylko on, ta Matka świętych. Oni to, ziściwszy na
sobie w sposób doskonały i wszechstronny ideał wychowania
chrześcijańskiego, są chlubą ludzkości i przysporzyli jej dóbi’
wszelkiego rodzaju. Oni są zaiste największymi dobrodziejami
ludzkości i wzorami doskonałej świętości dla wszystkich stanów
i zawodów. Nie brakuje tam bowiem ani prostego kmiotka
i skromnego wieśniaka, ani uczonego i literata; są między nimi
prości rzemieślnicy i wodzowie wojsk, zwykli ojcowie rodzin
i monarchowie; obok zacnych dziewcząt i kobiet z domowego
zacisza są królowe i cesarzowe...
59. Z ENCYKLIKI PIUSA XI „CASTI CONNUBIP
O MAŁŻEŃSTWIE CHRZEŚCIJAŃSKIM
Encyklika ta została wydana 31 XII 1930 r. Przytaczamy z niej
część wstępu i urywek z zakończenia według doskonale opracowanego wy-
dania w Książnicy Akcji Katolickiej w Poznaniu.
Wstęp. Nieskalanego małżeństwa godność stąd zwła-
szcza poznać można, że Chrystus Pan, Syn Ojca Przedwiecz-
nego, przybrawszy ciało człowieka upadłego, umyślił małżeń-
stwo, początek i podstawę społeczności domowej, a nawet ogól-
90
noludzkiej, nie tylko objąć w sposób szczególniejszy miłościwym
swym planem zbawienia całej ludzkości, lecz... wyniósł je do go-
dności prawdziwego i „wielkiego" Sakramentu Nowego Zakonu
i oddał szafarstwo jego i pieczę o nim całą Kościołowi, Swej
Oblubienicy.
Aby jednak z tego odnowienia małżeństwa zbierać można
pośród wszystkich narodów całego świata pożądane owoce po
wszystkie czasy, trzeba, aby umysły ludzkie przede wszystkim
oświecały się w prawdziwej nauce Chrystusowej o małżeństwie;
trzeba dalej, aby chrześcijańscy małżonkowie przy pomocy łaski
Bożej, wspierającej słabą ich wolę, zestroili wszystkie myśli
i wysiłki swe z owym czystym wielce prawem Chrystusowym,
z którego mogą uzyskać dla siebie i rodzin szczęśliwość i pokój.
Dzieje się, niestety, przeciwnie... wielu bardzo ludzi, niepo-
mnych odrodzenia tego dzieła Bożego, albo nie zna zupełnie prze-
potężnej świętości małżeństwa chrześcijańskiego, albo bezczel-
nie jej przeczy, albo też na podstawie zasad fałszywej i niecnej
etyki powszechnie ją zwalcza...
Do was więc... i nawet do całej ludzkości zwrócić się posta-
nowiliśmy z alokucją o istocie małżeństwa chrześcijańskiego,
o godności jego, o korzyściach i dobrodziejstwach spływających
zeń na rodzinę i społeczeństwo ludzkie, o błędach, sprzeciwiają-
cych się tej ważnej dziedzinie nauki ewangelicznej, o wykro-
czeniach przeciw pożyciu małżeńskiemu i o najważniejszych
środkach leczniczych.
Zakończeni e... Niech sprawi więc Ojciec Wszechmo-
gący, „z którego wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi jest na-
zywane", który wątłych umacnia, słabych i bojaźliwych na du-
chu podnosi; niech sprawi Chrystus Pan i Zbawiciel „czcigo-
dnych Sakramentów twórca i wykonawca", który chciał, by mał-
żeństwo było mistycznym obrazem zjednoczenia Jego tajemni-
czego z Kościołem; niech sprawi Duch święty, Bóg Miłość,
światło serc i moc ducha, by to, cośmy w tym liście naszym wy-
łożyli o świętym małżeństwa Sakramencie... wszyscy umysłem
swym pojęli, ochotną wolą przyjęli i z pomocą łaski Bożej w czyn
wprowadzili, aby przez to w małżeństwach chrześcijańskich za-
kwitła w całej pełni Bogu poświęcona płodność, nieskażona
wierność, niewzruszona stałość, świętość przysięgi i obfitość
łask...
91
60. Z KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
z dnia 23 kwietnia 1935 1
Art. 114. Wyznanie katolickie, będące religią przeważa-
jącej większości narodu, zajmuje w Państwie naczelne stanowi-
sko wśród równouprawnionych wyznań.
Kościół rzymskokatolicki rządzi się własnymi prawami.
Stosunek Państwa do Kościoła będzie określony na podstawie
układu ze Stolicą Apostolską, który podlega ratyfikacji przez
Sejm.
Art. 120. W każdym zakładzie naukowym, którego pro-
gram obejmiuje kształcenie młodzieży poniżej lat 18 2 3, utrzymy-
wanym w całości lub w części przez Państwo lub ciała samorzą-
dowe, jest nauka religii dla wszystkich uczniów obowiązkowa.
Kierownictwo i nadzór nauki religii w szkołach należy do wła-
ściwego związku religijnego z zastrzeżeniem naczelnego prawa
nadzoru dla państwowych władz szkolnych.
61. Z PIERWSZEGO POLSKIEGO SYNODU PLENARNEGO
ODBYTEGO W CZĘSTOCHOWIE 1936 R.
A) Dekret promulgacyjny:
Biskupi Rzeczypospolitej Polskiej na konferencji odbytej
w r. 1928 przy grobie św. Wojciecha w Gnieźnie, mając przed
oczami pasterski obowiązek kierowania duchowieństwem i wier-
nymi, postanowili zgotować Synod Plenarny, który by w za-
kresie swych zadań wskazał skuteczne środki na współczesne
niedomagania i potrzeby... W tym celu odbywały się częściej
posiedzenia, pytano o opinię kapituły i fakultety katolickie,
wzywano do współpracy kapłanów biegłych w teologii i prawie
kanonicznym i zasięgnięto zdania poważnych przedstawicieli
laikatu 3. Po ośmioletniej pracy biskupi doszli do wniosku, że
przygotowanie Synodu Plenarnego uważać można za skończone
i że należy przystąpić do jego zwołania. Hołdowniczym pismem
1 Artykuły odnoszące się do stanowiska religii katolickiej w Polsce
są zachowane dosłownie z konstytucji 17 marca 1921.
2 Tzn. szkoły powszechne i średnie.
3 Tzn. katolików świeckich.
92
Episkopatu został o tym powiadomiony Ojciec święty, który
raczył wyznaczyć J.Em. Ks. Kardynała Franciszka Marmaggiego
na swego legata a latere do zwołania Synodu Plenarnego i prze-
wodniczenia jego obradom. W ten sposób dnia 26 i 27 sierpnia
roku ubiegłego... w klasztorze jasnogórskim odbył się szczęśli-
wie I Polski Synod Plenarny. Uchwały jego rozpatrzyła następ-
nie św. Kongregacja Soboru i, wyrażając dla nich swe uznanie,
po czym z radością zatwierdził je Ojciec św. Papież PIUS XI.
W takim stanie rzeczy My, trzech obrządków Biskupi Rze-
czypospolitej Polskiej... promulgujemy i jako promulgowane
obwieszczamy uchwały I Polskiego Synodu Plenarnego w brzmie-
niu, w jakim są zawarte, w wydaniu dołączonym do niniejszego
dekretu. Obowiązywać zaś zaczną... w sześć miesięcy od tej pro-
mulgacji, czyli dnia 16 czerwca 1938 r. Od tej daty powinni ich
ściśle przestrzegać i ich przestrzegania pilnować wszyscy, do
których się odnoszą...
W Warszawie z Konferencji Biskupów Rzeczypospolitej
Polskiej, 15 grudnia, w oktawę uroczystości Niepokalanego Po-
częcia Najświętszej Maryi Panny, roku Pańskiego 1937.
B) Uchwały:
v Rozdział IV. O katolikach świeckich
Uchwała 54. § 1. Synod Plenarny wzywa wiernych,
aby, nie bacząc na względy ludzkie, odważnie wyznawali wiarę
swoją w życiu prywatnym i publicznym, szczególnie wtedy,
gdyby milczenie mogło oznaczać zaparcie się wiary, albo wy-
wołać zgorszenie.
§ 2. Wierni powinni stale uzupełniać swą znajomość prawd
wiary przez słuchanie słowa Bożego, przez czytanie Pisma świę-
tego w wydaniach przez Kościół zatwierdzonych, książek i pism
religijnych, przez uczestniczenie w wykładach o treści religij-
nej itp.
Uchwała 55. Wierni będą pielęgnowali i rozwijali w so-
bie nadprzyrodzone życie łaski przez uczestniczenie w Ofierze
Mszy świętej, przyjmowanie Sakramentów świętych, przez mo-
1 Urząd papieski w Rzymie.
93
dlitwę, rachunek sumienia i udział w misjach, rekolekcjach,
uroczystościach kościelnych oraz innych pobożnych praktykach.
Uchwała 56. § 2. W ubiorze, zabawach i rozmowach
powinni przestrzegać zasad skromności chrześcijańskiej.
Uchwała 57. § 3. Nie godzi się należeć, popierać ani
współpracować z sektami, z masonerią, z socjalistami ani z in-
nymi organizacjami, zarówno jawnymi jak i tajnymi, które są
wrogie Kościołowi i porządkowi społecznemu, albo szerzą zobo-
jętnienie religijne.
§ 4. W szczególniejszy sposób Synod Plenarny wzywa ka-
tolików, by się pilnie strzegli komunizmu, stanowiącego naj-
groźniejszą zarazę współczesnego świata, i by wszelkimi spo-
sobami zwalczali zarówno jego przebiegłą propagandę, jak
i zgubne hasła burzenia religii, szerzenia nienawiści, niszczenia
wszelkiego ładu społecznego.
Uchwała 58. Katolicy powinni się wystrzegać zażyłych
stosunków z odstępcami od wiary i z tymi katolikami, którzy
żyją w nielegalnym związku małżeńskim.
Uchwała 62. Obowiązkiem wiernych jest współpraco-
wać z duchowieństwem nad zachowaniem wiary i dobrych
obyczajów.
W tym celu katolicy:
a) będą szerzyli zasady nauki katolickiej oraz przeciwdzia-
łali przede wszystkim bezbożnictwu, wolnomyślicielstwu, obo-
jętności religijnej, sekciarstwu, laicyzmowi oraz walce z Ko-
ściołem i jego hierarchią;
b) będą bronili przykładem, słowem i pismem etyki chrze-
ścijańskiej, przeciwstawiając się bądź obniżaniu moralności
w prywatnym i publicznym życiu, bądź propagandzie etyki
sprzecznej z prawem Bożym, oraz zwalczając niemoralność w li-
teraturze, teatrze, kinematografie i radio;
c) będą bronili nierozerwalności małżeństwa, czystości po-
życia małżeńskiego i świętości rodziny, a przeciwstawiać się
zasadom przeciwnym i zgubnym dla rodziny, zwłaszcza błędnym
pojęciom o małżeństwie...
d) będą popierali według zasad katolickich akcję, zwalcza-
jąca nadużywanie alkoholu i narkotyków.
94
62. Z ENCYKLIKI PIUSA XI O BEZBOŻNYM KOMUNIZMIE
Encyklika ta („Divmi Redemptoris") została wydana 19. III. 1937 r.,
w dniu uroczystości św. Józefa, opiekuna Kościoła. Pius XI zwraca w niej
uwagę na największe niebezpieczeństwo obecnych czasów, komunizm, który
grozi zniszczeniem wszystkich narodów. Doktryna komunistyczna wypływa
z przyziemnego materializmu i przeczy wszelkim wartościom duchowym.
Obala wolność człowieka, znosi autorytety, niweczy prawdziwą kulturę, ruj-
nuje nierozerwalność małżeńską oraz niszczy ogniska rodzinne i wypacza
wychowanie dzieci. Podajemy 3 urywki z tej encykliki.
A) Smutne następstwa komunizmu
Z boleścią patrzymy na smutne następstwa tej propagandy
(komunistycznej). Gdziekolwiek bowiem komunizm zdołał się za-
gnieździć i dojść do władzy — myślimy tu z szczególniejszą tro-
ską duszpasterską o narodach rzeczypospolitej rosyjskiej i me-
ksykańskiej — tam wszelkimi środkami, jak to sam przyznaje,
dążył do tego, aby doszczętnie zniszczyć podstawy religii i cywili-
zacji chrześcijańskiej i nawet pamięć o nich wygasić w sercach
ludzi, a zwłaszcza młodzieży. Biskupów i kapłanów wydalał
z kraju, skazywał na katorgi, rozstrzeliwał i w nieludzki sposób
mordował; świeckich, podejrzanych o obronę religii, prześlado-
wał i uważał za wrogów, wlókł przed sądy i do więzienia.
Także... w drogiej nam Hiszpanii bezecna zaraza komuni-
zmu... gdzie tylko mogła, obróciła doszczętnie w perzynę wszyst-
kie klasztory i wszelkie ślady religii chrześcijańskiej, nawet naj-
wspanialsze pomniki sztuki i nauki. W swym szale niszczyciel-
skim komunizm nie tylko mordował tysiące biskupów i tysiące
kapłanów, zakonników i zakonnic, ścigając przede wszystkim
tych, którzy z szczególnym oddaniem poświęcali się robotnikom
i ubogim, lecz większą jeszcze liczbę ofiar znalazł wśród świec-
kich stanów i tępi ich tłumnie po dzień dzisiejszy dlatego tylko,
że są dobrymi katolikami albo przeciwstawiają się komunistycz-
nej bezbożności. A całe to dzieło zniszczenia wykonuje się z taką
nienawiścią, z takim okrutnym barbarzyństwem, że wydaje
się ono nieznośnym w czasach dzisiejszych. Każdy człowiek
o zdrowych zmysłach... zadrżeć musi na myśl, że to, co dziś dzieje
się w Hiszpanii, jutro powtórzyć się może wśród innych naro-
dów cywilizowanych...
95
B) Główne lekarstwo na komunizm
Jak w każdym burzliwym okresie dziejów Kościoła, tak
i w obecnym, fundamentem uzdrowienia i głównym lekarstwem
jest szczere odnowienie prywatnego i publicz-
nego życia na podstawach Ewangelii, wśród tych
przede wszystkim, którzy z dumą zaliczają się do owczarni Chry-
stusowej, aby rzeczywiście stali się solą ziemi, która uchroni
społeczeństwo ludzkie od rozkładu.
Z uczuciem głębokiej wdzięczności wobec Ojca światłości
(Boga)... dostrzegamy wszędzie pocieszające oznaki tego odro-
dzenia duchowego nie tylko w duszach szczególnie wybranych,
które w ostatnich czasach wzniosły się na wyżyny świętości, nie
tylko w stale rosnącej liczbie tych, co ofiarnie do tego samego
podążają celu, ale nawet w ponownym wspaniałym rozkwicie po-
bożności przenikającej wszelkie objawy życia pośród wszystkich
warstw społeczeństwa, nawet najwykształceńszych...
Musimy jednak przyznać, że na tej nieodzownej drodze du-
chowego odrodzenia jeszcze wiele potrzeba wysiłku. Przecież
nawet w krajach katolickich zbyt wielu jest takich, którzy
tylko z imienia są katolikami; zbyt wielu tych,
którzy chlubiąc się swoją religią, spełniają mniej lub więcej wier-
nie najistotniejsze tylko obowiązki, nie troszczą się jednak o po-
głębienie swych wiadomości religijnych, ani o utwierdzenie prze-
konań. Tym mniej starają się o to, aby zewnętrznym czynom
odpowiadał blask dobrego i czystego sumienia,
poczuwającego się do swoich obowiązków i spełniającego je ze
względu na Boga. Wiemy, jak bardzo Zbawiciel Boży nienawidził
owych zewnętrznych pozorów, gdyż pragnął, aby wszyscy chwa-
lili Ojca „w duchu i w prawdzie" (Jan IV, 23). Kto życia swego
nie dostroi do wskazań swojej wiary, ten nie długo oprze się
burzom dziś szalejącym, bo uniosą go groźne wiry i zgotuje nie
tylko sam sobie zgubę, ale narazi nadto na pośmiewisko imię
chrześcijańskie.
C) Oszukańcza taktyka komunizmu
Z początku komunizm ukazywał się takim, jakim był rze-
czywiście, w całej swej potworności. Skoro jednak zauważył, że
w ten sposób zniechęca do siebie narody, zmienił swą taktykę
96
i spróbował pozyskać dla siebie wszelkiego rodzaju tłumy, ukry-
wając zamiary swe pod zasłoną różnych haseł, które same w so-
bie są dobre i pociągające. Wodzowie komunizmu zauważyli na
przykład powszechną tęsknotę za pokojem i dlatego udają gor-
liwych rzeczników i popleczników idei pokojowych, ale w tym sa-
mym czasie pobudzają rzeszę do walki klasowej, która do stra-
szliwego przelewu krwi prowadzi, a z drugiej strony, nie wierząc
w pewność pokoju, uciekają się do nieograniczonych zbrojeń.
Poza tym pod nazwami, które nie pozwalają nawet domyślać się
związku z komunizmem, zakładają stowarzyszenia i czasopisma,
służące jedynie na to, aby ich idee zaszczepiać w takich kołach,
które dla nich nie łatwo są dostępne. Co więcej, podstępem sta-
rają się wśliznąć nawet do katolickich i religijnych stowarzyszeń.
Zdarza isię nieraz, że nie odstępując w niczym od bezbożnych
swych zasad, zapraszają katolików do wspólnego, działania czy
to w zakresie cywilizacyjnym, czy też charytatywnym. Nieraz
też stawiają propozycje, zgodne czasem z duchem chrześcijań-
skim i z nauką Kościoła. Gdzie indziej głoszą obłudnie, że w kra-
jach o głębokiej wierze i wysokiej kulturze komunizm przyjmie
inną, łagodniejszą postać, że tam nie będzie tępił kultu religij-
nego i uszanuje wolność sumienia. Są nawet tacy, którzy powo-
łują się na ostatnie zmiany w konstytucji bolszewickiej, aby
wysnuć stąd wniosek, że komunizm wycofuje się z zasadniczej
walki z Bogiem.
AD MAIOREM DEI GLORIAMI
SPIS RZECZY
Str.
1. Tomasza z Kempis (f 1471) „O naśladowaniu Chrystusa" . . 3
2. Błędy Lutra, potępione w bulli „Exsurge Domine" z dn. 15 VI
1520 roku...........................................................5
3. Instrukcja dana księdzu Martinengo, nuncjuszowi papieskiemu do
Polski, w 1548 r. . ................................................6
4. Synod biskupów' polskich z 1556 r...............................7
5. Rozszerzanie się protestantyzmu w Polsce w XVI w. . . . 8
6. Z działalności Stanisława Rozjusza (t 1579) .... 9
7. Z dekretów soboru trydenckiego.................................12
8. Przyjęcie przez króla Zygmunta Augusta księgi uchwał soboru
trydenckiego.......................................................16
9. Z pobytu nuncjusza Commendone na Rusi w 1564 r. . . . 17
10. Stan religijny Polski w drugiej połowie XVI w...................19
11. Kryzys protestantyzmu polskiego.................................22
12. Przekształcenie wileńskiego kolegium jezuitów w akademię . 23
13. Przywracanie wiary katolickiej w Inflantach za Stefana Bato-
rego w 1. 1581—1582 ................................ 24
14. Z pism (zwierzeń) św. Teresy z Avila zwanej Wielką (j- 1582) 25
15. List papieża Sykstusa V do biskupów, senatu i sejmu polskiego
z okazji śmierci króla Stefana Batorego (f 1586) .... 28
16. Odradzanie się katolicyzmu polskiego za rządów Zygmunta III
(1587—1632) ....................................................... 29
17. Instrukcja dana księdzu Ruini, nuncjuszowi papieskiemu w Pol-
sce, w r. 1612 . . , . . . . , , . 30
18. Z działalności ks. Piotra Skargi (f 1612).......................31
19. Z pism ks. Piotra Skargi........................................33
20. Testament hetmana Stanisława Żółkiewskiego (f 1620) . . 35
21. Trudności w życiu religijnym na południowo-wschodnich kresach
Rzeczypospolitej Polskiej...........................................37
22. Męczeństwo św. Józefata Kuncewicza...............................40
23. Ogłoszenie Najświętszej Panny Królową Korony Polskiej i śluby
lwowskie Jana Kazimierza ...........................................41
24. Fundacja Uniwersytetu we Lwowie ’ . . 42
25. Prerogatywy arcybiskupów gnieźnieńskich w XVII w. ... 43
26. Odsiecz -wiedeńska 1683 r.......................................44
27. Papież Innocenty XI dziękuje Bogu za odsiecz wiedeńska . . 45
28. Artykuły gallikańskie, dotyczące władzy papieskiej . ' . . 46
29. Prześladowanie unii kościelnej w Polsce przez cara rosyjskiego
piotra Wielkiego . . ................................47
20 Z bulli kanonizacyjnej św. Wincentego a Paulo (t 1660) . . 48
21 ’ Biedy dotyczące pojedynków . 49
32; Rozwój niewiary .....; ; \ \ \ 50
Ks. Umiński: Teksty źródłowe, ez. II 7
98
Str,
33. Z pism ks. Stanisława Konarskiego........................51
34. Z pism św. Alfonsa Liguori (f 1787)..................... 53
35. Rewolucja francuska a Kościół............................54
36. Z Konstytucji 3 Maja 1791 roku...........................56
37. Powstanie wandejskie.....................................57
38. Z konkordatu Napoleona I z papieżem Piusem VII ... 59
39. Dekret Piusa VII o nierozerwalności małżeństw .... 60
40. Napoleon a papież Pius VII...............................60
41. Udział kleru polskiego w powstaniu listopadowym ... 62
42. Początki katolickiego odrodzenia we Francji..............63
43. Stan Kościoła w zaborze rosyjskim po powstaniu listopadowym . 64
44. Przemówienie papieża Grzegorza XVI w obronie Kościoła pod za-
borem rosyjskim z dn. 22 lipca 1842 r...............................66
45. Papież Pius IX a. powstanie styczniowe.........................67
46. Prośba społeczeństwa polskiego o kanonizację św. Józefata Kun-
cewicza ............................................................68
47. Myśli i uwagi Romualda Traugutta...............................69
48. Prześladowanie Kościoła polskiego po powstaniu styczniowym . 71
49. Z dziejów zniesienia unii brzeskiej w Chełmszczyźnie i na Pod-
lasiu ..............................................................72
50. Dekrety soboru watykańskiego...................................74
51. Krwawe wypadki w Drelowie i Pratulinie w 1874 r. . . 76
52. Z dziejów kulturkampfu pruskiego i prześladowania unitów na
Podlasiu............................................................77
53. Z Encykliki Leona XIII „Rerum Novarum“ w kwestii socjalnej,
o położeniu robotników..............................................78
54. Z nowego kodeksu prawa kanonicznego..........................81
55. Z dziejów prześladowania Kościoła w Rosji bolszewickiej . . 82
56. Konkordat Polski ze Stolica Apostolską, podpisany 10 lutego
1925 r..............................................................84
57. Z tzw. Paktu laterańskiego.....................................87
58. Z Encykliki Piusa XI o chrześcijańskim wychowaniu młodzieży . 88
59. Z Encykliki Piusa XI „Casti Connubii" o małżeństwie chrześci-
jańskim ............................................................89
60. Z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.......................91
Z pierwszego polskiego synodu plenarnego odbytego w Często-
chowie 1936 r...................................................91
62. Z Encykliki Piusa XI o bezbożnym komunizmie . ... 94