/
Текст
Grudzień r90
Cena: 5500.1
WSZYSTKO O WIRUSACH
KOMPUTEROWYCH
Magazyn:
WIHDOWS 3.0 (s.4)
AMIGA 3000 ($.9)
Laboratorium:
PostScript ($.221
DWA PASCALE ($.25)
\ plus KOHKURS!
Stępniak w pierwszym numerze niemal każdego nowego
pisma zaczyna się od słów: ...z drżeniem serca oddajemy
do ryk Państwa pierwszy numer naszego pisma., lub
innych w tym rodzaju. Wszystkie te uczucia są nam znane, nie
chcemy jednak zanudzać Państwa. Dlatego też zamiast
sentymentalizmu proponuję trzy konkretne argumenty, które —
mam nadzieję — zachęcą Państwa do zaprenumerowania
miesięcznika ENTER.
Po pierwsze — prenumerata gwarantuje niższą cenę! W przyszłym
roku ukaże się 10 wydań miesięcznika (zaczynamy od numeru
marcowego), z których każdy będzie miał objętość minimum 48 stron
(standardowo — 64) i cenę kioskową 9.000 zł. Prenumerując zatem
nasz miesięcznik płacą Państwo o ponad 11% taniej!
Po drugie — prenumerata gwarantuje wygodę, regularność
i niezawodność! Prenumeratę prowadzimy sami, w sposób w pełni
skomputeryzowany. Wysyłka realizowana jest pocztą, dzięki czemu
otrzymają Państwo numer wprost do rąk.
Po trzecie — prenumerata jest wielką szansą! Szansą — dodajmy
— niepowtarzalną, bowiem konkurs, który Państwu proponujemy
organizowany jest tylko raz (z okazji uruchomienia pisma). A oto
szczegóły:
Pomiędzy tych z Państwa, którzy zdecydują się zaprenumerować
ENTER (wysyłając do redakcji zamieszczony obok kupon wraz z
potwierdzeniem wpłaty na konto Wydawnictwa) rozlosujemy ponad
100 różnych nagród: od komputerów klasy IBM poczynając, poprzez
inne komputery, osprzęt, oprogramowanie firm zagranicznych i
krajowych, oprogramowanie public domain, a na książkach
poświęconych tematyce komputerowej kończąc. Już dla samej tej
loterii warto wydać 80 tysięcy, a przecież ona jedynie towarzyszy
prenumeracie pisma! El
Lista nagród
l.IBMPC/XT..............................................3 szt.
2. Atari XE.............................................2 szt.
3. Osprzęt komputerowy.......................... 20 szt.
4. MS Windows 3.0.......................................5 pakietów
5. Quick Pascal.........................................5 pakietów
6. Quick Basic..........................................5 pakietów
7. Edytor miniTAG......................................10 pakietów
8. Edytor QR Tekst......................................5 pakietów
9. Program antywirusowy PAW.............................5 pakietów
10. Program antywirusowy MkS_VIR........................5 pakietów
11. Program antywirusowy MafVIR.........................5 pakietów
12. Komputerowy słownik języka angielskiego...5 pakietów
13. Oprogramowanie public domain.......................20 dyskietek
14. Książki komputerowe.......................30 książek
15. dBase IV....................................1 pakiet
16. Program antywirusowy MAw.................5 pakietów
Nagrody fundują:
Apexim Sp. z o.o., 01-029 Warszawa, ul. Dzielna 74/76, fax/tel. 389-363, tel.
385-613 [10]
ECS — Tadeusz Wilczek
01-302 Warszawa ul. Połczyńska 96, tel. 36.82.50 [1,2,3]
Infosystem oddział warszawski
00-957 Warszawa, ul. Chełmska 29, tel. 41.47.35 [7]
LeSter, 71-636 Szczecin, ul. Miedziana 13 B/3 tel. 82.11.34 [11]
Maikom, Warszawa, ul. Marszałkowska 72, tel. 21.77.86 [8]
Microsoft GmbH
Edisonstrafie. 1, D-8044 Unterschleissheim, tel. (089) 31 705 595 [4,5,6]
MSP Sp. z o.o. 00-108 Warszawa, ul. Zielna 39 p. 905, tel. 20-12-81 do 6
wewn. 294, fax 20-49-33 [15]
Pracownia Komputerowa —Jacek Skalmierski 44-100 Gliwice, Skr. poczt.
68 a [12]
UNICO 41-800 Zabrze, Skr. poczt. 39, tel. 717-905 [16]
Wydawnictwo LUPUS
00-739 Warszawa ul. Stępińska 22/30 tel. 41.73.35 [13,14]
XOR Sp. z o.o., 00-187 Warszawa, ul. Inflancka 15/137, tel. 635.15.96 [9]
Premiowy kupon prenumeraty
k__________________________J
Imię Nazwisko
Kod pocztowy Miasto
Ulica (lub skrzynka pocztowa)
Data Podpis
□ zaprenumerowałem miesięcznik ENTER wcześniej
(korzystając z kuponu w PCkunerze)
PREMIOWY KUPON PRENUMERATY
---------------------------
; Imię_____________________Nazwisko_______________
Kod pocztowy___________Miasto__________________
Ulica (lub skrzynka pocztowa)
Data Podpis
Y □ zaprenumerowałem miesięcznik ENTER wcześniej
OD (korzystając z kuponu w PCkurierze)
REGULAMIN
LOSOWANIA NAGRÓD
DLA PRENUMERATORÓW
MENU
§1 . W losowaniu nagród biori udział jedynie or/ginalne
(wycięte z pisma) kupony prenumeraty, czytelnie
wypełnione (najlepiej “drukowanymi" literami), któ-
rym towarzyszy potwierdzenie wpłaty (lub jego ko-
pia) na konto Wydawnictwa LUPUS (PKO BP IX
O/Warszawa 1 99-5991-136).
§2 . Od zasady wymienionej w punkcie 1. istnieje jeden
wyjątek: ci z Państwa, którzy miesięcznik ENTER
zaprenumerowóli wcześniej (za pośrednictwem ku-
ponu w dwutygodniku PCkurier) czyli ci, którzy ni-
niejszy numer otrzymali pocztą, wysyłają jedynie
znajdujący się na odwrocie kupon, na którym obok
swoich danych zaznaczają w stosownej rubryce
fakt wcześniejszego posiadania prenumeraty.
§3 I chowanie nastąpi 10 lutt go 1991 roku w siedzibie
lecakcji. Stosownie do tego ostatecznym te nem
na syłania kup mów jest 31 stycznia 1991 roku
iv®cydujp data na stemplu pocztowym). Kupony
ttac rhod. ąne d< redakcji nóźniej wprawdzie gwa-
rantują otrzymywanie prenumeraty, ale nie wezmą
udziału w osowaniu nagród.
§4 . Lista osób, które wylosowały nagrody zostanie za-
mieszczona w marcowym numerze magazynu
ENTER
REGULAMIN
LOSOWANIA NAGRÓD
DLA PRENUMERATORÓW
§1 W losowaniu nagród biorą udział jedynie oryginal-
ne (wycięte z pisma) kupony prenumeraty, czytel-
nie wypełnione (najlepiej “drukowanymi” literami),
którym towarzyszy potwierdzenie wpłaty (lub jego
kopia) na kont Wydawnictwa LUPUS (PKO BP
IX O/Warszawa 1599-5991 -136).
§2 . Od zasady wymienionej w punkcie 1. istnieje jeden
wyjątek: ci z Państwa, którzy miesięcznik ENTER
zaprenumerow iii wcześniej (za pośrednictwem ku-
ponu w dwutygodniku PCkurier) czyli ci, którzy ni-
niejszy numer otrzymali pocztą, wysyłają jedynie
znajdujący się na odwrocie kupon, na którym obok
swoich danych zaznaczają w stosownej rubryce
fakt wcześniejszego posiadania prenumeraty.
§3 . Lodowanie nastąpi 10 lutego 1991 r ku w siedzibie
redakcji. SI isov/me do tego ostat- cznym terminem
nadsyłama kuponow jest 31 stycznia 1991 roku
^decyduje data na stemplu pocztowym). Kupony
na' chodzące do redakcji później wprawdzie gwa-
rantują otrzymywanie prenumeraty, ale nie wezmą
§4 . Lista osob, które wylosowały nagrody zostanie za
mieszczona w marcowym numerze magazynu
ENTER
Potrójna Golden Ventura - po
licznych zapowiedziach po-
jawiła się "złota" Ventura i to
od razu w trzech wydaniach:
GEM-owska, dla Windows 3.0
oraz dla OS/2. Poza możliwo-
ścią pracy w nowych środowi-
skach i integracją modułu siecio-
wego oraz rozszerzenia Profes-
sional brak istotnych zmian.
NetWork File System dla Ma-
ca zobowiązała się opraco-
wać firma Wollonong Group z
Kalifornii. Nowy produkt ma
umożliwić współpracę Macin-
tosha ze stacjami Sun i innymi
komputerami pracującymi pod
kontrolą systemu UNIX.
FulIWrite (edytor), FullPaint
(grafika) i dBase IV to nowa
oferta Ashton-Tate dla kompute-
rów Macintosh. Programy te tra-
fią na rynek w najbliższym cza-
sie świadcząc o zaangażowaniu
firmy w rynek Maca.
Drukarki Star w ZSRR produ-
kuje od listopada Star Mic-
ronics Co. we współpracy z im-
portowo-eksportową firmą ra-
dziecką Elektronorgteknika.
Kłódka do dyskietek - Secure-
It's Disk-Drive - to rodzaj
zamka wkładanego zamiast
dyskietki w kieszeń staqi dys-
ków elastycznych. Dzięki temu
fizycznie niemożliwe staje się
włożenie do niej dyskietki.
Urządzenie to pomyślane jest ja-
ko ochrona przed wprowadze-
niem wirusów lub kradzieżą da-
nych. Po przekręceniu klucza
kłódkę usunąć można w 5 se-
kund.
Szybka pamięć dla 486-ek
(z zegarem nawet ponad 50
MHz) została opracowana
przez firmę Hitachi. Nowa kość
to RAM (statyczna) o pojemno-
ści 256 KB i czasie dostępu 6 na
nosekund (dotychczasowe pa-
mięci miały czas dostępu rzędu
20-30 ns). Kości wykonywane
są w technice BiCEMOS.
Komputery na poczcie znajdą
zastosowanie przy odczyty-
waniu adresów z kopert. Na-
ukowcy z Nowojorskiego Uni-
wersytetu w Buffalo opracowali
superszybki algorytm optyczne-
go rozpoznawania obrazów
(APR - Advanced Pattem Re-
cognition), który umożliwia czy-
tanie adresów i ich sortowanie z
szybkością 12 kopert na sekun-
dę. Warunek - maszynowe ad-
resowanie.
Technika multimedia wzbo-
gaci się o nowy, trójwymia-
rowy program animacyjny inte-
grujący grafikę i wideo - 3D Stu-
dio - przygotowywany w Auto-
desk Inc. (USA). Program ma
być następcą Animatora i praco-
wać na maszynach PC 386/486
z 3 MB RAM i koprocesorem.
Zmiany w rodzinie IBM PS/2 są
znaczne. Big Blue zaprzestał
produkcji czterech modeli:
dwóch z procesorem 286 (60-
041 i 60-071) oraz z procesorem
386 (80-041 i 80-071). Modele se-
rii 60 - mają być zastąpione
przez maszyny serii 65SX, zaś
serii 80 - przez 386/25MHz z in-
terfejsem SCSI i 2 MB RAM. Jed-
nocześnie firma obniżyła o 24
do 34% ceny na wycofywane
modele.
Grudzień ’90 ENTER
Form Publisher dla Windows
jest nowym pakietem DTP
(opracowanym przez Form-
Worx Corp.). Pracuje on pod
kontrolą Windows /286 i /386,
a także wersji 2.0 i 3.0.
Epson Scaneo NR-1000 - ska-
ner do wizytówek wprowa-
dziła na rynek firma Seiko Ep-
son. Do urządzenia można wło-
żyć jednorazowo do 100 kart.
Wczytywanie danych odbywa
się z prędkością 20 sek/wizy-
tówkę. Dane można wyświetlać
na ekranie monitora, można
wprowadzać zmiany lub doko-
nywać poprawek.
Z japońskiego na koreański
tłumaczy w sposób automa-
tyczny system opracowany nie-
dawno przez Fujitsu oraz Kore-
ański Wyższy Instytut Nauki i
Technologii. Oparto go na du-
żych komputerach Fujitsu serii
M. Poprawność systemu,
sprawdzona w różnych testach,
wynosi 90 procent, co stawia
urządzenie w rzędzie najle-
pszych na świecie. Prędkość
przetwarzania wynosi 40 tysię-
cy znaków na godzinę.
1 000 dpi z lasera można uzy-
skać dzięki zaprezentowane-
mu przez Laser Computer z
Hong Kongu sterownikowi PC-
4. Dla uzyskania maksymalnej
rozdzielczości potrzebne jest 15
MB RAM. Dzięki możliwości
programowania interfejsu, kartę
można dostosować do wielu ty-
pów drukarek, w tym Canon,
Ricoh, Xerox, Oki, Casio i HP
LaserJet II.
Recore to nowy program do
rozpoznawania (wczytywa-
nia) maszynopisów (OCR) z
amerykańskiej firmy Ocron W
informacji tej nie byłoby nic inte-
resującego gdyby nie fakt, iż
jest to nie samodzielny program
lecz moduł, który może zostać
dołączony do dowolnego inne-
go programu (np. edytora te-
kstu). Dzięki takiemu rozwiąza-
niu można zeskanować i wczy-
tać jakiś dokument pisany bez
"wychodzenia" z naszego ulu-
bionego edytora.
Seria ultradźwiękowych digi-
tizerów firmy Pixsys umo-
żliwia przenoszenie obiektów
trójwymiarowych do progra-
mów CAD. Próbnik w kształcie
pistoletu bombarduje obiekt fa-
lą ultradźwiękową odbieraną
po odbiciu od obiektu przez
siatkę mikrofonów. System po-
zwala na wprowadzanie da-
nych z szybkością 60 pun-
któw/s, wymaga jednak kopro-
cesora.
Specjalna wersja 1-2-3 r. 2.2
została przygotowana
przez firmę Lotus Inc. Obsługu-
je ona znaki narodowe krajów
Europy Wschodniej. Jednocześ-
nie uzgodniono, że oficjalnym
dystrybutorem na Czechosłowa-
cję, Węgry i Jugosławię będzie
firma Vupek w Pradze.
Dystrybutorzy polskiej Ventu-
ry to: Dom Handlowy Na-
uki - DHN (tel. 022 337-534) i
Techmex z Bielska-Białej (tel
832 421-98). Każdy z dystrybu-
torów może tworzyć własną
sieć dealerów. Cena pakietu w
wersji podstawowej wynosi ok.
15 min zł. (850 GBP), a wersja
rozszerzona (z tzw. Professional
Extension) ok. 21 mim zł (1400
GBP).
Fax na zwykły papier propo-
nuje firma Pitnej-Bowers
Inc. Pomysł polega na wbudo-
waniu mechanizmu typu ink-jet
z drukarek Hewlett-Packarda
do faxa. Wykonanie zlecono fir-
mie Matsuhita Electric.
etterPerf ect, młodszy brat
WordPerfecta, to edytor dla
tych, którym gigantyczne możli-
wości tego ostatniego uniemożli-
wiają opanowanie go. LetterPer-
fect może pracować z dyskietek,
wymaga jedynie 384 KB RAM i
jest łatwy w obsłudze choć oczy-
wiście ma mniejsze możliwości
od swego antenata.
Na wstędze (a nie pojedyń-
czych kartkach) może dru-
kować laserowa drukarka Laser-
fold 240 firmy Pentax Technolo-
gies. EU
I
MAGAZYN
V:1
Czas otwartych okien zapowiada Maciej Modrzejewski po
zapoznaniu się z Windows 3.0 ........str. 4
Podołkowce to. staropolska nazwa laptopów, o których w tym
numerze pisze Zbigniew Kądzielski . ... .... str 6
Amiga 3000-superware? Wbrew tytułowemu pytaniu Krzysztof
Młynarski nie ma wątpliwości, że ta Amiga to rakieta . .. . str. 9
RAPORT
Wirusy są plagą współczesnego światka komputerowego, zwłaszcza
w krajach, w których rozpowszechnione są sieci komputerowe.
Wirusom i walce z nimi poświęcamy nasz pierwszy RAPORT
przygotowany przez Andrzeja Kadlofa
Wpadki i katastrofy czyli historia ponurej epidemii ... str 12
Wimsy spotykane w Polsce ........ str. 13-20
Jak działają podstawowe dwa typy wirusów....... .. str. 14
Filozofia walki ..i nie chodzi tu bynajmiej o karate str. 16
Rycerze w dyskietki zbrojni - polskie programy antywirusowe str. 18
LABORATORIUM
A może PostScript? - rozwaza Mariusz Dec testując płytę
postscriptową do drukarki laserowej LP 8 popularnej firmy Star str. 22
Ouick contra Turbo - Andrzej Kadlof próbuje porównać
kompilatory pascala dwóch największych firm software owych -
Microsoftu i Borlanda........................................ str. 25
KONSYLIUM
• v a W1*. _ .!!. UK2 A,
Znajdą tu Państwo przygotowane przez fachowców odpowiedzi na
pytania dotyczące
systemu operacyjnego 0S/2 - Stefan Karamus .. str. 28
koprocesorów - Andrzej J. Pirotrowski ...................str 29
wyboru komputera do wordprocesingu - Przemysław Wnuk str. 30
AutoCAD-a- Zbigniew Blewoński . . .............str. 30
dysków twardych - Zbigniew Kądzielski... str. 31
JARMARK
Co kupić? — Jarmark z informacjami znajdą Państwo na końcu
numeru.................................................. str. 32
ENTER Grudzień ’90, cena 5.500 zl, nakład 100.000 egzemplarzy
© Copyright by Wydawnictwo LUPUS
Redakcja. Zbigniew Blewoński. Mariusz Dec Grzegorz Eider (red. nacz.),
Andrzej Kadlof, Stefan Karamuz. Zbigniew Kądzielski, Krzysztof Młynarski,
Maciej Modrzejewski, Andrzej J. Piotrowski, Jan Stożek, Tomasz Zieliński,
Irena Urbaniak (sekr. red.), Przemysław Wnuk.
Adres redakcji: PL 00-739 Warszawa, ul. Stępińska 22/30, tel.
(0-22)41 73 35,41 0031 w. 128, 154 fax (0-22) 41 03 74(10.00-16:00),
tlx 813527 omig pl, mailbox 41 03 74 (16:00 -10:00).
Design & DTP: © 1990ty Studio O
Tomasz Kuczborski (dyr. art.) Marek Zalejski, Paweł Staszczak
Zdjęcia: © 1990 by AFPiękna
(na okładce i stronach 5,23-26)
Druk: Vogel Veriag, Wurzburg.
Reklamy i ogłoszenia przyjmowane są w redakcji.
MAGAZYN
4___________________
ENTER Grudzień'90
MAGAZYN jest tą częścią miesięcz-
nika ENTER, w której chcemy Pań-
stwu szerzej przedstawiać nowe roz-
wiązania sprzętowe (zarówno te do-
stępne już w naszym kraju jak i naj-
nowsze przeboje rynku światowe-
go) oraz nowe programy czy syste-
my w miarę jak informacje o nich i
one same trafiać będą do naszych
rąk. Nie dzielimy MAGAZYNU ani
na bloki poświęcone poszczegól-
nym komputerom ani tez na softwa-
re i hardware - chcemy zachować
właśnie magazynowy charakter tej
części, chcemy, by był to "koktajl'1
informacyjny, dodajmy - koktajl
smakowity!
marcu firma Microsoft wprowadziła na rynek
Windows 3.0. Sukces osiągnięty przez ten produkt
przeszedł chyba oczekiwania jego twórców. W ciągu pół roku
sprzedano ok. 800 tys. jego kopii czyli zalano nim rynek. Jakie
cechy Windows 3.0 sprawiły, że udało się znaleźć nań tylu
nabywców? Czy wynikło to tylko z intensywnej kampanii
reklamowej i niskiej ceny produktu (rzędu 100 $), czy też sukces
rynkowy stał się naturalną pochodną cech funkcjonalnych
systemu i jego wysokiej jakości?
Maciej
Modrzejewski
Czas otwartych
W tym numerze MAGAZYN ma for-
mę nieco odmienną od docelowej.
Stało się tak ze względu na mo-
ment, w którym pismo się ukazuje.
Koniec roku to tradycyjnie czas
podsumowań. Dlatego też posta-
nowiliśmy przedstawić rzeczy, które
wydają nam się w mijającym roku
najważniejsze. W świecie PC-tów
niewątpliwym przełomem jest wpro-
wadzenie na rynek Windows 3.0,
dzięki któremu przyjazne (graficz-
ne) środowisko użytkownika stało
się faktem także dla tego kompute-
ra. Commodore dał swoim fanom
nowy obiekt marzeń: Amigę 3000.
Piszemy więc o niej. Godnym odno-
towania jest także ogromny postęp
technologii, który umożliwił trium-
falny pochód laptopów przez rynki
komputerowe w mijającym roku. Za-
praszamy do najmniejszego biura.
Te trzy wydarzenia uznaliśmy za
pierwszoplanowe, im zatem jest po-
święcony MAGAZYN.
Windows 3.0 kształtował się
jako suma doświadczeń wynie-
sionych z tworzenia kolejnych
wersji Windows oraz z prowa-
dzonych równolegle przynaj-
mniej od czterech lat przez fir-
mę Microsoft prac nad alterna-
tywnym w stosunku do DOS-a
systemem operacyjnym. Syste-
mem takim jest OS/2, mający
swoje własne środowisko GUI
(Graphic User Interface) pod na-
zwą Presentation Manager. W
wyglądzie zewnętrznym Win-
dows 3.0 przypomina łudząco
Presentation Managera.
Skok jakościowy Windows
3.0 w stosunku do poprzednich
wersji nastąpił w wielu różnych
aspektach, jednak zmianą najła-
twiej zauważalną - bo rzucającą
się w oczy już przy pierwszym
uruchomieniu - jest dużo ład-
niejszy i subtelniejszy wygląd
ekranu. Stosowana jest paleta
16 kolorów i w pełni wykorzy-
stana możliwości rozmaitych
kart video, w tym VGA
(640x480 pikseli). Poprzednie
wersje Windows używały uboż-
szej, ośmiobarwnej palety. Nie po-
zwalały też na to, aby piktogra-
my były kolorowe, co udostępnia
wersja 3.0 i co znacząco podnosi
walory estetyczne wyglądu ekra-
nu. Nowe drivery umożliwiły re-
alizację bardzo efektownych, trój-
wymiarowych przycisków (ang.
buttons), wyraźnie zmieniających
swój stan przy "naciśnięciu". In-
ną zmianą wyglądu zewnętrzne-
go systemu jest dużo przyjemniej-
szy dla oka proporcjonalny krój
czcionek, stosowany do wy-
świetlania różnych istotnych
tekstów systemowych, np.
nazw okien czy pozycji menu.
Przydatna jest możliwość zdefi-
niowania przez użytkownika
najbardziej odpowiadającego
mu zestawu kolorów używa-
nych przez system. Możliwe
jest także określenie tła ekranu,
którym może być predefiniowa-
ny lub zaprojektowany przez
użytkownika wzór (choć wyda-
je się, że zarówno standardowe
kolory, jak i standardowe, jedno-
licie szare tło są najdogodniej-
sze). Powyższe parametry (oraz
inne) użytkownik ustala za po-
mocą aplikacji o nazwie Control
Panel. Zaletą Windows 3.0 jest
łatwe dostosowywanie go do
preferencji użytkownika.
Wygląd zewnętrzny i ła-
twość współpracy z nim są
czynnikami niezwykle ważny-
mi, przez pryzmat których oce-
nia jakość programu końcowy
odbiorca. Jednak nie mniej istot-
ną jest wewnętrzna, niewidocz-
na warstwa programu, decydu-
jąca o zestawie i sposobie reali
zacji jego funkcji. Także w tym -
technicznym, specjalistycznym
obszarze nastąpiła przełomowa
zmiana. Jedną z najważniej-
szych cech Windows 3.0 jest bo-
wiem to, że wykorzystuje on
tzw. tryb chroniony (ang. protec-
ted modę) procesorów 80286 i
80386. Oznacza to przede
wszystkim przełamanie najwię-
kszej bariery limitującej system
DOS - ograniczenia przestrzeni
adresowej pamięci do 640 KB.
Windows 3.0 "widzi" i potrafi
wykorzystać całą dostępną w
komputerze pamięć. W ten spo-
sób Windows 3.0 stał się czymś
znacznie więcej niż tylko na-
kładką na DOS.
Tryby pracy
Windows 3.0 ma trzy tryby
pracy: tryb rzeczywisty, w któ-
rym "widziane" jest tylko 640
KB pamięci i procesor działa w
trybie rzeczywistym oraz dwa
tryby, w których wykorzystywa-
ny jest chroniony tryb pracy
procesora. Są to: tryb stand-
ardowy (ang. standard modę),
używany przy pracy na kompu-
terach z procesorem 286 i tych z
procesorem 386, które mają
mniej niż 2 MB pamięci, oraz
tryb rozszerzony (ang. enhanced
modę) - procesor 386 i co naj-
mniej 2 MB pamięci operacyj-
nej. Szczególnie znaczące są
oczywiście dwa ostatnie tryby
(tryb rzeczywisty służy głownie
zachowaniu zgodności z po-
przednimi wersjami systemu)
Istotą trybu standardowego jest
wykorzystywanie całej do-
stępnej pamięci. Pozwala on
także uruchamiać programy
DOS-owe, ale tylko przez przy-
dzielenie im całego ekranu i tyl-
ko w reżimie jednozadanio-
wym (w danej chwili może być
1
5
Grudzień'90 ENTER
aktywny tylko jeden program
DOS-owy). Prawdziwa siła Win-
dows 3.0 uwidacznia się jednak
dopiero przy pracy w trybie roz-
szerzonym, w którym dokona-
no implementacji pamięci wirtu-
alnej. Wykorzystywane są przy
tym możliwości, jakie daje w
tym zakresie procesor 386. W
trybie tym możliwe jest urucha-
mianie programów DOS-
owych w odrębnych oknach. Z
każdym takim oknem związana
jest tzw. wirtualna maszyna 86 -
jest to również wykorzystanie
okien
jednej z cech procesora 386. Po-
między tymi oknami realizowa-
ne jest automatyczne przełącza-
nie. W ten sposób Windows 3.0
w trybie rozszerzonym może
być traktowany jak wielozada-
niowy system programów DOS-
owych.
Instalacja
Zaletą Windows 3.0 jest rów-
nież szerokie wspomaganie pra-
cy w środowisku sieciowym. W
fazie instalacji wykrywany jest
fakt działania w sieci i dołącza-
ne są specjalne drivery. Umożli-
wiają one funkcjonowanie Win-
dows 3.0 zarówno lokalnie, w
końcowych stacjach sieci, jak i
w centralnej stacji obsługi pli-
ków (ang. file seruer). Drivery ta-
kie są dostarczane jako element
pakietu Windows 3.0 dla wię-
kszości popularnych sieci lokal-
nych, w tym dla najbardziej roz-
powszechnionej w Polsce sieci
Novella NetWare.
Proces instalacji Windows
3.0 jest również jego niewątpli-
wą zaletą. Po tekstowym po-
czątku i zainstalowaniu graficz-
nego jądra systemu dalsze dzia-
łania przebiegają już w graficz-
ny, zgodny z zasadami normal-
nego funkcjonowania w Win-
dows, sposób. Świadczy to jed-
nocześnie o świetnej, modular-
nej strukturze systemu z silnie
niezależnymi modułami.
Duże znaczenie w Windows
3.0 ma jego podsystem pomocy
dla użytkownika (ang. help sy-
stem). Jest to odrębna aplikacja,
pozwalająca w sposób konte-
kstowy dowiadywać się o po-
szczególnych funkcjach syste-
mu. System pomocy może być
użyty w dowolnej aplikacji.
Stwarza to możliwość ujednoli-
cenia konwencji korzystania
przez użytkownika z funkcji po-
mocy w obrębie całego syste-
mu.
Zarządzanie
Integralnie związane z syste-
mem Windows 3.0 są dwa pro-
gramy zarządzające: Program
Manager i File Manager. W ok-
nie Program Managera umiesz-
czane są piktogramy progra-
mów. Mogą być one zebrane w
grupy. Każda grupa stanowi
osobne okno w oknie Program
Managera. Użytkownik decydu-
je o tym, jakie grupy utworzyć,
nadaje im nazwy i określa, jakie
programy mają należeć do po-
szczególnych grup. Przyporząd-
kowanie to nie pozostaje w żad-
nej relacji z umiejscowieniem
programów na dysku, ten sam
program może przynależeć do
różnych grup. Okna grup pro-
gramów można zamykać (zmie-
niać w postać piktogramu) lub
otwierać w zależności od po-
trzeb. Wszystkie funkcje Pro-
gram Managera, np. przełącza-
nie pomiędzy oknami grup,
uruchamianie programów itd.,
nawet jeśli realizowane w inny
sposób, dostępne są także w me-
nu. Program Manager zawiera
również funkqe organizujące
ekranowy układ okien aplikaqi
na ekranie oraz układ piktogra-
mów w oknach grup. Okna apli-
kacji mogą w zależności od wy-
branej opcji być układane kaska-
dowo (następne okno częścio-
wo przykrywa poprzednie) lub
"kafelkowo" (kolejne okna ukła-
dane są obok poprzednich). Pro-
gram Manager jest więc bardzo
wygodnym narzędziem do uru-
chamiania aplikacji i przełącza-
nia się pomiędzy nimi.
Drugim programem zarzą-
dzającym jest File Manager. Po-
zwala on dokonywać wszy-
stkich typowych operacji na pli-
kach, jak kopiowanie i usuwa-
nie. Ponadto dostępne jest prze-
noszenie plików pomiędzy kata-
logami lub całych katalogów z
ich zawartością. Podstawowym
oknem File Managera jest okno
przedstawiające drzewiastą
strukturę katalogów wybranego
dysku. Jest ono tworzone i wy-
pełniane przy starcie. Następnie
można pootwierać dowolną li-
czbę okien prezentujących za-
wartość poszczególnych katalo-
gów. Wyświetlane są w nich na-
zwy plików wraz z piktograma-
mi symbolizującymi ich typ. Ła-
twe jest kopiowanie czy też
przenoszenie plików - operaqe
te polegają na "chwyceniu" pi-
ktogramu w jednym oknie i
przesunięciu go do innego okna
-miejsca przeznaczenia. Opera-
cje mogą dotyczyć też dowolnie
wybranych i zaznaczonych
grup plików. Inne funkcje, np
przemianowywanie czy usuwa-
nie plików są nieco mniej natu-
ralne i mogą wymagać wielu
działań myszą bądź "zatrudnie-
nia" klawiatury.
Pamiętać należy, że zarówno
Program Manager, jak i File Ma-
nager stanowią specyficzne apli-
kacje w systemie Windows i
"żyją" odrębnym życiem. Stąd
bierze się swego rodzaju "dwoi-
stość bytów". Pliki programów
są programami dla Program
Managera i plikami dla File Ma-
nagera. Usunięcie piktogramu z
okna Program Managera jest
działaniem lokalnym - nie usu-
wa pliku z dysku, czyli obiektu
ze świata systemu operacyjne-
go. Windows 3.0 nie jest więc w
pełni zorientowanym obiekto-
wo systemem, jak np. Sys-
tem+Finder na Macintoshu czy
GEM na Atari Stąd np brak pi-
ktogramu kosza na śmieci, do
którego można wrzucać niepo-
trzebne obiekty, niezależnie czy
są to pliki danych, czy progra-
my, czy wręcz jednostki dysko-
we. W tym jednak wyraża się
obciążenie starym DOS-em
Sentencja
Twórcy Windows 3.0 zrobili
już prawie wszystko, co można
było, aby system - pozostając
przecież w ogólnym sensie pro-
gramem DOS-owym - zdejmo-
wał z użytkownika więzy przez
tenże DOS nakładane. Można
więc będzie pożegnać się wresz-
cie z pamiętającym prehisto-
ryczne czasy systemu CP/M
znakiem zachęty C;. Znużył on
już chyba nas wszystkich.
To cechy funkcjonalne Win-
dows 3.0 sprawiły, że odnosi on
tak znaczący sukces i od dłuż-
szego czasu pozostaje najlepiej
sprzedającym się produktem
programowym na świecie, a w
czołówce zaczynają pojawiać
się także aplikacje pisane pod
ten system. Zaobserwować
można też zjawisko do tej pory
niespotykane: producenci i dys-
trybutorzy komputerów sprze-
dają je z systemem Windows
3.0, reklamując ich pełne dosto-
sowanie do Windows, w czym
upatruje się czynnika świadczą-
cego o jakości maszyny.
Środowiska graficzne dotar-
ły i nieuchronnie opanowywać
będą świat maszyn typu IBM
PC, czy to pod postacią Win-
dows dla DOS-a, czy tez Presen-
tation Managera dla OS/2.
Czas więc do okien. E!l
MAGAZYN
6___________________
ENTER Grudzień '90
H C I zy pamiętacie jeszcze ten piękny dzień kiedy zanieśliście z dumą do szkoły
swój pierwszy, czterodziałaniowy kalkulator? Zaraz potem wydano ukaz,
że obniża inteligencję. Później była odwilż i pozwolono nawet obliczać słupki
na maturze. Pamiętam gdy na studiach jeden z kolegów wyjął Hewlett-Packarda.
Boże, całe czterdzieści kroków programu! I ta firma! To był szok. I nigdy nie ziszczone
marzenie.
Zbigniew Kądzielski
Podołkowce
Miałem wtedy kupionego
przez znajomych za całe 20 ma-
rek jakiegoś taniego "japończy-
ka". Pracował na dwóch bate-
riach R6 przez cały tydzień, z
czego byłem niezwykle dumny,
bo kolega w swoim Texasie mu-
sial wymieniać 9-woltową bate-
rię dwa razy w czasie kolo-
kwium! Dyskutowano wów-
czas o potrzebie " kalkulatory za-
cji" (?). Liczydła wydawały się
idealnym rozwiązaniem na wie-
ki. Co prawda dążyliśmy do
tych imperialistów, na wydziale
była nawet supernowoczesna
ODRA, ale kalkulator w każ-
dym sklepie??? Takich pomysło-
dawców od razu traktowano
podejrzliwie. Aż łza się w oku
kręci. Teraz sytuacja powtarza
się, bo na tapecie są LAP-
TOPY: Komu taka "fanabe-
ria" może służyć? Tyle pie-
niędzy na takie nic? W biurze
jeden komputer dla wielu
osób, a tu jeden dla jedne-
go? I, szczyt wszystkiego,
nie można grać w ulu-
bionego Tetrisa!!!!
A poważnie -
komu to potrzeb-
ne? Przede wszy-
stkim biznesmenom.
Listy cen, klientów, roz-
kład spotkań są tylko ma-
łym wstępem. Bezpośred-
nio u klienta możemy przepro-
wadzić analizę ekonomiczną
przedsięwzięcia, obliczyć ceny
kontraktowanych artykułów,
napisać umowę lub fakturę. Po-
sługując się odpowiednim opro-
gramowaniem możemy za-
chwalać jakość i zalety naszych
towarów, przedstawić burzliwy
rozwój naszej firmy i upadek
konkurentów. Wszystko - od
plam na słońcu do urodzin cioci
w przestronnej pamięci naszej
maszynki (lub na wystających z
kieszeni dyskietkach). A na do-
datek w czasach, gdy wynajęcie
metra kwadratowego biura ko-
sztuje co najmniej kilkadziesiąt
tysięcy złotych, popatrzmy na
siebie rozpartego wygodnie w
przestronnych pomieszczeniach
hotelu Marriott. Bo tam biuro
trzymać możemy na... kola-
nach. Kiedyś wystarczyło poło-
żyć przed sobą dyplomatkę (ale
przenigdy nie można jej było
otworzyć, aby drugie śniadanie
nie wypadło z pustego środka).
Teraz, jak przystało na prawdzi-
wego biznesmena, coś musimy
mieć. Idealnym przedmiotem
wydaje się być laptop, czyli
komputer "kolanowy".
Cała historia zaczęła się
mniej więcej osiem lat temu od
przenośnego Osbome 1 (jesz-
cze CP/M!, cztery napędy floppy
dysków, maciupki ekranik i 15
kg wagi). "Pecety" w walizce
pojawiły się trochę później. Na
początku były to kosztowne
gadgety, służące głównie do
szpanowania przed innymi. Ja-
kim kosztem? Kilkanaście kilo-
gramów w ręce to bardziej atry-
but kulturysty (lub gospodyni
domowej w kolejce) niż poważ-
nego biznesmena. Ale przecież
trzeba było czymś "zniewolić"
klienta. Pokaźny wydatek wie-
lu tysięcy dolarów mógł zwró-
cić się już po pierwszej udanej
transakcji, a to przecież jest naj-
ważniejsze. Gdy ludzkość (lub
raczej jej mała część) otrzaskała
się z komputerami, zabawka
przeistoczyła się w poważne na-
rzędzie pracy. Okazało się, że
do komputera można równie ła-
two przywyknąć jak do ulubio-
nej szklanki herbaty. Nawyk co-
dziennego kontaktu z klawiatu-
rą przeistoczył się w prawdzi-
wy nałóg. "Ten drugi" w domu
przestał wystarczać. Brakowało
czegoś w kolejnej delegacji...!
tak oto obok podręcznej grzałki
w bagażu podróżnym znalazł
się KOMPUTER.
Na początku była to tylko
nieudana miniaturka większe-
go brata. Zmniejszono obudo-
wę, monitor, zasilacz i klawiatu-
rę. Oczywiście żaden rozsądny
człowiek nie chciał nosić trzech
walizek. Trzeba było pozostać
zatem przy dwóch, niestety ko-
sztem kilku koszul i skarpetek.
Jednak mali i przyzwyczajeni
do miniaturek Japończycy nie
mogli pogodzić się z takim obro-
tem sprawy, zaś wygodni Ame-
rykanie nie lubili zapewne tak
bardzo podnoszenia ciężarów.
Nadeszła era miniaturyzacji. Co
kilka miesięcy jakaś firma z du-
mą ogłaszała, że właśnie zrobiła
najmniejszy!! Najczęściej kosz-
tem wyjęcia czegoś ze środka.
Dopiero rok 1990 pokazał pra-
wdziwe oblicze laptopów. Prze-
de wszystkim laptopy przestały
być drogimi zabawkami. Są one
obecnie "normalnymi" kompu-
terami, na których uruchomić
można praktycznie każdy pro-
gram. Podstawą idei laptopów
była ich przenośność, zaś celem
- komputer, z którego korzystać
można wszędzie, w samolocie,
u klienta i na pustyni. Proble-
mem stało się zasilanie. Począt-
kowo nie mogło być mowy o ba-
teriach. Komputerki pobierały
kilkadziesiąt watów mocy, co
wymagało dostępu do gniazd-
ka sieciowego i wentylatora do
chłodzenia. Dla zmniejszenia
wymiarów i pobieranej mocy
zastosowano ekrany ciekłokry-
staliczne (LCD). Odgrzebano
standard sterownika CGA, któ-
rego główną zaletą była prosta
budowa. Jednak niska jakość li-
ter wymusiła liczne zmiany.
Najpierw... zmniejszono ekran.
Wbrew pozorom nie było to po-
zbawione sensu, bowiem z ekra-
nu zniknęły nieprzyjemne limę.
Oczywiście litery także się
zmniejszyły, co wymagało stoso-
wania okularów przez niektó-
rych użytkowników (niestety
niedostępnych jako opcja).
Podświetlenie było nastę-
pnym krokiem ewolucji. Zasto-
sowano neonówki, jak wiado-
mo znacznie bardziej oszczędne
niż żarówki. Ich jasność można
było regulować zgodnie z wa-
runkami oświetlenia zewnętrz-
nego Z grafiką jednak nic me
można było zrobić - kółka wy-
glądały jak jaja. Sterownik
standardu EGA lub VGA wy-
magał znacznie większej liczby
elementów, wielu skomplikowa-
nych połączeń i ekranów o du-
żej rozdzielczości. Tym nie-
mniej i na to przyszła pora.
Trudno jednak było uzyskać od-
cienie szarości - o 256 natych-
miast zapomniano, zaczynając
od 16. Później wprowadzono
ekrany "super twist" (super ob-
rotowe?) o znacznie większym
kontraście, co doprowadziło do
rozsądnego kompromisu.
Nie udało się jednak usunąć
uporczywej wady wolnego
przełączania kryształów. Szyb-
ko zmieniające się obrazy były
całkowicie niewidoczne. W dal-
szym ciągu nie można było ma-
rzyć o Windows. Wtedy wy-
ciągnięto z przepastnych sejfów
technologię plazmową, ale ta
była "energożerną". Sprawę roz-
wiązano wyjmując... baterie.
Klienci nie lubią jednak gdy ro-
bi się ich w konia i żądali czegoś
lepszego. Zrobiła to Toshiba -
CGA Double Scan, grafika
640x400. Niby CGA, ale litery
jak na Herculesie zaś kółka
_____________________________7
Grudzień 90 ENTER
okrągłe! Gdyby IBM włożył coś
takiego do pierwszego XT miał-
by spokój na 10 lat.
Wraz ze wzrostem mocy ob-
liczeniowej i pojemności pamię-
ci dużych pecetów klienci chcie-
Ii mieć to samo pod pachą. O
wiele przyjemniej jest pracować
na 386 z zegarem 25 MHz i dys-
kiem 80 MB niż na zwykłym
8088-4,77 MHz z jedną dyskiet-
ką. Jednak automatycznie ozna-
cza to więcej i bardziej skompli-
kowanych układów scalonych,
które wraz ze wzrostem częstot-
liwości zegara pobierają więcej
prądu. W początkach epoki
komputerów PC królowała
technologia TTL. Dopiero
wprowadzenie specjalizowa-
nych układów CMOS pozwoli-
ło myśleć o zasilaniu bateryj-
nym. Próbowano oszczędzać
energię na każdym kroku
Wprowadzono liczne metody
wyłączania różnych elementów
komputera gdy nie są używane
- wyświetlacz, dyski a nawet
procesor. Wszelkie rekordy po-
bili w tym zakresie konstrukto-
rzy najmniejszego jak do tej po-
ry peceta Poquet PC (22 x 11 x
2,5 cm, 0,5 kg). Dobrze poinfor-
mowane źródła mówią o 15 pa-
tentach. Na dwóch bateriach R6
może podobno pracować kilka
tygodni. Nie ma za to dysków,
ale można do niego włożyć
dwie karty z pamięcią RAM lub
ROM. Za jedyne 2000 funtów
otrzymać można kompletny sy-
stem z kilkoma programami,
ekranem na którym niewiele wi-
dać (17,8 x 7,6 cm, bez podświet-
lenia) i klawiaturę dla piszących
jednym palcem (circa 50 "zielo-
8
MAGAZYN
ENTER Grudzień '90
nych" za klawisz). Są już jed-
nak dostępne modele z dys-
kiem twardym. Jak na razie kró-
luje tu Compaq. Jego LT może
pracować prawie 3 godziny na
bateriach.
Niestety, zwycięstwa na jed-
nym polu okupione zostały
ustępstwami na innym - słaby
ekran. Ciągle te kompromisy...
Dla amatorów szybkości odpo-
wiednią propozycję ma z kolei
Toshiba. Udało się tej firmie
wsadzić w małą walizeczkę
386SX, parę mega pamięci,
ekran plazmowy VGA i dysk
twardy 40 MB. Dwie baterie wa-
żą trochę, ale dzięki nim ma-
szynka działa blisko 3 godziny.
"Chodzą" na tym cudeńku Win-
dows'386 i parę innych progra-
mów dla tego procesora. Szybki
ekran plazmowy pozwala na-
wet na użycie myszki i pogra-
nie w Diggera. Aby to zdobyć
trzeba mieć dość wypchany po-
rtfel, ale przecież technologia
kosztuje. Czy to jest ten ideał?
Dla mnie za ciężki - lubię minia-
turki, a poza tym nie potrzebuję
tylu wodotrysków. I nie uży-
wam Windows.
Dokąd zawędrują laptopy w
najbliższej przyszłości? Na pew-
no oczekiwać należy rozwoju
dwóch gałęzi: miniaturowych
"kieszonkowców" z pamięcią
RAM na kartach (jest już nazwa
- palmtop czyli "na rękę" lub też
notebook czyli komputer "noteso-
wy" ) oraz większych, typo-
wych laptopów z coraz le-
pszym ekranem, dyskami twar-
dymi i bateriami umożliwiający-
mi pracę przez cały dzień. El
Zestawienie wybranych komputerów typu laptop
Typ Producent Wyświetlacz Wymiary Klawisze RAM Dysk twardy Stacje dysków Procesor Zegar Cena
1100 FD Tandy Corp. 640*200 2,5 *9,75 *12,125 84 640KB - 720KB-3,5 NEC V20 8 MHz $999
Accent SX ARC VGA 96*345*376 mm 84 1MB (do 4MB) 40MB 1 44 MB - 3,5 80386SX 19 4 MHz ?
Altima Two Altima Systems Inc. VGA 3,9-11,8-15,7 101 1MB (do 5MB) 40MB 1 44 MB - 3,5" 80286 16 MHz $4.499
Business Partner CF-150B Panasonic Communications and Systems Co. CGA (640*200) 2,5*12*9.75 84 640 KB 720 KB-3.5 NECV20 8 MHz $1.149
CAF ProLITE 286/16 CAF 720*400, 4 stopnie szarości 3,5*15*14,25 ? 1MB (do 8MB) 40MB 1 44 MB - 3,5" 80286 16 MHz $2.495
CompuAdd 316 SL CompuAdd VGA (640*480) ? 85 2MB (do 6MB) 40MB 1 44 MB - 3,5 80386SX 16 MHz $2895
CompuAdd Companion CompuAdd VGA 1,4*11 ’8,5* 79 1MB (do 3MB) 20 MB 80C286 12 MHz $2895
Copam 286LT Copam Inc VGA ? 91 1MB (do 4MB) 40MB (100MB opcja) 144 MB 3,5" 80C286 12 MHz $2 000
Copam 386SXLT Copam Inc VGA ? 91 1MB (do 4MB) 40MB (100MB opcja) 1 44 MB - 3,5" 80386SX 16 MHz $3000
DATA LP/320 Dataworld VGA (640*480, 16 stopni szarości) ? 82 1MB (do 8MB) 43MB (80MB opcja) 144 MB-3.5 80386 20 MHz $2 595
GR|D14OXT GRiD Systems Corp. CGA (640*200) 3.5* 14.5* 12,5" 76 768KB 20MB 720 KB-3,5" NECV20 8 MHz $2750
Macintosh Portable Apple Computer Inc. 640*400 4 *14,8' *15,25 63 + mini trackball 1MB (do 2 MB) 40MB (jako opcja) 144 MB 3,5 M 68000 15,67 MHz $5 799
MinisPort Zenith Data Systems CGA (8 stopni szarości) 1.3*9,8 *12,4' ? 1MB (do 2MB) - 720KB 2" 80C88-2 4,77/8 MHz $1 999
PC-4641 Sharp CGA (640*400) 3.5*13,7*12,1 90 640KB 40MB 720 KB -3,5" NECV40 10 MHz $3.595
PC-6220 Sharp VGA (640*480, 16 stopni szarości) 1,4’*11"*8.5* ? 1MB (do 3MB) 20 MB 80C286 12 MHz $4.000
Poqet PC Poqet Computer CGA 1-8,75*4,33- 77 ? - karty magnetyczne 80C88 7 MHz $2.000
ProSpeed CSX NEC EGA (640*400, 16 kolorów z palety 64) 4”15 *14,5 89 2MB (do 4MB) 42MB 1,44 MB-3.5 80386SX 16 MHz $8.499
System 316LT Dell Computer Corp. VGA (640*480) ? 83 1MB (do 8MB) 20MB (40MB opcja) 1,44 MB - 3.5" 80386SX 16 MHz $3.499
T1600 Toshiba EGA ? ? 1MB (do 5MB) 20MB (40MB opcja) 1,44 MB-3,5" 80C286 12 MHz ?
T3100SX Toshiba VGA (640*480, 16 stopni szarości) ? ? 1MB (do 13MB) 40MB (80MB opcja) 1,44 MB-3.5" 80386SX 16 MHz ?
T3200SX Toshiba VGA ? 91 1MB (do 13MB) 40MB 1,44 MB-3,5* 80386SX 16 MHz ?
T5200 Toshiba VGA 9 ? 2MB (do 8MB) 40MB (100MB opcja) 144 MB 3.5* 80386 20 MHz ?
Tandon LT 286 Tandon EGA 3.4"* 12.7-13,6" 82 1MB (do 5MB) 40MB 144 MB 3.5’ 80C286 12 MHz $2499
Tandon LT 386SX Tandon VGA (16 stopni szarości) 3,4-12,7-13.6" 82 1MB (do 5MB) 40MB 1 44 MB - 3,5" 80386SX 16 MHz $2.899
TravelMate 2000 Texas Instruments VGA (640*480) 1,4-11-8,5 ? 1MB 20 MB - 80C286 12 MHz ?
TravelMate LT286/25 Texas Instruments VGA ? 79 640KB (do 3,64MB) 20MB 1 44 MB - 3,5" 80286 12 MHz ?
TurbosPort 386 Zenith Data Systems VGA (640*400) 4.75*14,75*13,25 79 2MB 20MB (40MB opcja) 1,44 MB - 3.5" 80386 6/12 MHz $2 999
VH-286 Airis Computer Corp. VGA (640*480 16 stopni szarości) 2-12-10" 82 2MB (do 4MB) 20MB zewnętrzne 80286 12,5 MHz $1 895
ZEOS 386SX Portable ZEDS Inter- national Ltd. VGA(640*480 16 stopni szarości) 3,8"* 13,6"* 15,4' 84 1MB (do 8MB) 42MB 144 MB 3,5” 80386SX 8/16 MHz $2195
9
Grudzień'90 ENTER
ID
| Iw i ok 1990 stanowi niewątpliwie
przełom w rozwoju rodziny
komputerów Commodore Amiga,
spowodowany pojawieniem się na rynku
nowego produktu - Amiga 3000. Przez
źródła zachodnie komputer ten
ochrzczony został mianem "rewolu-
cyjnego" . Wkrótce po premierze Amigi
3000 na targach komputerowych SICOB
(24 kwietnia 1990 r.), doczekała się
ona pozytywnej oceny w znanym
miesięczniku komputerowym "BYTE".
Przedstawiamy podstawowe informacje
na temat nowej Amigi zebrane zarówno na
podstawie lektury komputerowej
prasy zachodniej, jak również
własnego kontaktu z tym komputerem.
ss Amiga 3000 - superware?
Amiga 3000 to przede wszy-
stkim... zupełnie nowy kompu-
ter, zbudowany na bazie "sta-
rej" Amigi. Składa się ze zmi-
niaturyzowanej (w stosunku do
Amigi 2000) skrzynki, stanowią-
cej podstawę pod monitor, z wi-
doczną zainstalowaną stacją
dyskietek 3,5" o pojemności 880
KB oraz klawiatury na skręco-
nym telefonicznym kablu (po-
dobnej jak w Amidze 2000). Do
komputera dołączona jest oczy-
wiście mysz, niezbędna do ob-
sługi graficznego systemu ko-
munikacji z użytkownikiem.
Amiga 3000 zbudowana została
w oparciu o procesor Motorola
68030 z koprocesorem arytmety-
cznym 68882 (oba 25 MHz) -
dla mniej zamożnych użytkow-
ników istnieje również wersja z
koprocesorem 68881 (16 MHz).
Dodano także dwa nowe kopro-
cesory RAMZES (obsługa roz-
budowanej pamięci RAM) i
AMBER (m.in. tzw. Flicker-fi-
xer\ pozostałe koprocesory
Amigi zmodyfikowano, przy-
stosowując je do nowych, "cięż-
szych" warunków pracy, niektó-
re z nich jak np. FAT AGNUS
czy GARY (obecnie FAT GARY)
otrzymały także dodatkowe
funkcje. Amiga 3000 jest syste-
mem w pełni 32-bitowym!
W podstawowej konfigura-
cji, Amiga 3000 jest wyposażo-
na w 2 MB pamięci RAM (1 MB
Chip RAM i 1 MB Fast RAM).
Pamięć typu "Chip" - czyli w
pewnym uproszczeniu - pa-
mięć obrazu, może być rozsze-
rzona do 2 MB. Zaś pamięć ty-
pu "Fast" - czyli pamięć prze-
znaczona na programy użyt-
kownika, do 16 MB, co daje łącz-
nie 18 MB RAM. Teoretycznie
istnieje możliwość rozbudowy
pamięci RAM aż do 1,7 GB. W
Amidze 3000 jest zainstalowana
pamięć ROM o pojemności 512
KB z możliwością rozbudowy
do 1 MB Pamięć ta zawiera sy-
stem operacyjny komputera. Ca-
ła pamięć komputera to ultra-
szybka pamięć 32-bitowa.
Podobnie jak Amiga 2000 i
Amiga 3000 ma otwartą archite-
kturę. Na płycie głównej syste-
mu znajduje się 8 złącz na karty
rozszerzające. Komunikacja do-
datkowych układów wspoma-
gających jest, podobnie jak w
poprzednich Amigach, rozwią-
zana przy użyciu szeregu kana-
łów DMA. Dodatkowo Amiga
3000 ma zainstalowany na pły-
cie kontroler standardu SCSI,
umożliwiający podłączenie roz-
maitych urządzeń wyposażo-
nych w interfejsy SCSI. Znajdu-
jący się wewnątrz komputera
dysk twardy o pojemności 100
MB, jest również podłączony
do tego sterownika. Na tylnej
ściance obudowy komputera
wyprowadzone są dwa złącza
SCSI, 25- i 50-pinowe.
Komputer ma wbudowany
szereg interfejsów niezbędnych
do podłączania urządzeń pery-
feryjnych. Jednak, jak wiadomo,
nie tylko sprzęt stanowi o po-
wodzeniu danego komputera.
Z punktu widzenia użytkowni-
ka najważniejsze jest oprogra-
mowanie, zarówno systemowe
jak i aplikacyjne.
Zacznijmy od oprogramowa-
nia systemowego Amigi 3000,
zaszytego w całości w 512 KB
pamięci ROM. Jak widać, sama
pojemność tej pamięci uległa
podwojeniu w stosunku do mo-
deli poprzednich. Powiększenie
pojemności pamięci ROM uzy-
skano przez dodanie wielu no-
wych elementów do dotychcza-
sowego systemu operacyjnego,
znanego jako Kickstart 1.4 oraz
Workbench 2.0. Nowy system
operacyjny zawiera w sobie wie-
le elementów systemu znanego
z wcześniejszych modeli, co
zwiększa stopień zgodności ze
"starą" Amigą. Pierwsze, co rzu-
ca się w oczy przeciętnego użyt-
kownika, to zgoła inny wygląd
ekranu A 3000. Nowy Work-
bench został całkowicie przero-
biony i do złudzenia przypomi-
na bardzo starannie dopracowa-
ne środowisko graficzne kom-
putera NeXT, z jednym tylko
zastrzeżeniem: środowisko
10_____MAGAZYN
ENTER
Amiga - jak to było
1986r.
Na rynku ameiykańskim poja-
wia się pierwsza Amiga. Był to
model 1000. Prametry: procesor
MC68000, zegar 7,16 MHz, RAM
256 KB (później 512 KB), pamięć
stała typu WOM (Write Once Memo-
ry) 256 KB, do której ładowany był
system operacyjny z dyskietki
przy uruchamianiu komputera,
napęd dyskowy 3,5" 880 KB. Ste-
reofoniczny dźwięk. Komputer zo-
stał wyposażony w wielozadanio-
wy system operacyjny; komunika-
cja z użytkownikiem za pośrednic-
twem okien, ikon, myszy, pull-
down menu. Niestety Amiga 1000
była komputerem o zamkniętej ar-
chitekturze, co utrudniało jakiekol-
wiek próby rozbudowy.
1987r.
Zaprzestano produkcji Amigi
1000 zastępując ją dwoma nowy-
mi modelami: 500 (pomyślany jako
domowy) i 2000 (profesjonalny).
Amiga 500 zbliżona jest do modelu
1000 z 512 KB RAM, z tym ze ma
system w ROM-ie (nie jest potrzeb
ne ładowanie z dysku), ma możli-
wość rozbudowy pamięci (nawet
do 9 MB), posiada szereg interfej-
sów umożliwiających dołączanie
urządzeń zewnętrznych. Amiga
2000 ma już otwartą architekturę -
7 gniazd rozbudowy we własnym
standardzie i 4 w standardzie IBM
PC (2 XT i 2 AT). Konfiguracja
standardowa obejmuje 1 MB RAM.
Grafika to 4096 kolorów w roz-
dzielczościach od 320*200 do
768*576. Dźwięk - 4-cyfrowe gen-
eratory stereofoniczne.
1988r.
Pojawia się Amiga 2500 różnią-
ca się od swojej poprzedniczki pro-
cesorem (MC 68020 lub 68030) oraz
wyposażeniem w koprocesor aryt-
metyczny. Mimo zmiany procesora
można na niej wykorzystywać ca-
łe oprogramowanie poprzedniczek.
1990r.
Amiga 3000...
NeXT-a jest monochromatycz-
ne, zaś w Amidze mamy do dys-
pozycji kolory z palety 4096!
Standardowo tło ekranu jest po-
pielate, obramowania okien i
ikony to kombinacja błękitu, bie-
li i czerni. Na ekranie widnieje
oczywiście czerwony kursor
myszy, również w zmienionej
formie graficznej. Poszczególne
obiekty widoczne na ekranie
(takie jak: okna, ikony, gadgety
itp.) stwarzają złudzenie trój-
wymiarowości. Jednakże nowy
Workbench to nie tylko nowa
forma graficzna, lecz również
nowe możliwości. Po pierwsze
znacznie zwiększono możliwo-
ści informacyjne okien systemo-
wych. Dotychczasowy pasiasty
tzw. Drag-bar (górna, szeroka
linia nad oknem) zamienił się w
źródło informacji o wyświetla-
nym katalogu dyskowym.
Widnieje tam informacja o licz-
bie plików i podkatalogów oraz
informacja na temat łącznej
ilości zajętego przez te obiekty
miejsca na dysku. Specjalna
opcja z menu Workbencha
umożliwia zdefiniowanie sposo-
bu prezentaqi katalogu w
aktywnym oknie. Można wy-
brać opcję standardową, tzn
wyświetlanie w formie ikon, al-
bo wyświetlanie zawartości ka-
talogu w formie tekstowej, na
obraz i podobieństwo systemo-
wej komendy "List". W przy-
padku wybrania opcji teksto-
wej, można również ustalić spo-
sób sortowania wyświetlanych
informacji. Można wybrać jed-
ną spośród trzech dostępnych
metod sortowania: według na-
zwy, wielkości czy też daty
stworzenia lub ostatniej modyfi-
kacji.
Zmienił się również sam
ekran Workbencha. Po urucho-
mieniu, jego obramowanie przy-
pomina duże okno systemowe.
Dla użytkowników przyzwy-
czajonych do starej postaci tzw.
"Workbench screen", pozosta-
wiono możliwość wyłączenia
obramówki ekranu przez wy-
branie jednej spośród opcji do-
stępnych, w jednym z pull-down
menus. Na uwagę zasługuje tak-
że zwiększenie liczby dostę-
pnych opcji. Na przykład istnie-
je nowa opcja, umożliwiająca
wykonanie dowolnego polece-
nia systemu AmigaDOS, bez
potrzeby otwierania okna Ami-
gaShell, co ułatwia dostęp do
poleceń systemowych poziomu
CLI (Command Linę Interpreter).
Większość poleceń DOS-u jest
zgodna z poleceniami znanymi
z wersji 1.3 systemu, dostępnej
obecnie dla wszystkich star-
szych modeli Amig. Wprowa-
dzone rozszerzenia możliwości
poleceń systemu DOS nie utrud-
niają szybkiego przejścia na ich
użytkowanie osobom znającym
wersję 1.3.
Ciekawym faktem jest decy-
zja firmy Commodore o dołą-
czeniu do systemu operacyjne-
go słynnego już ARexxa. Jest on
też znany na komputerach kla-
sy mainframe pod nazwą REXX.
Jest to rodzaj języka programo-
wania, służący do tworzenia
własnych makropoleceń wspo-
magających wymianę danych,
pomiędzy wykonującymi się
programami. Przykładem może
tu być np. integracja kompilato-
rów i "odpluskwiaczy" (debug-
gerów) z edytorem tekstu (takim
jak np. Cygnus ED), co tworzy
niezwykle wydajne środowisko
programistyczne. Moim zda-
niem edytor Cygnus (popular-
ny w Polsce CED) zasługuje na
osobne omówienie przy innej
okazji.
Znacznie też zmodyfikowa-
no programy konfiguracyjne, ta-
kie jak Preferences, IconED,
FD (Font Designer) itp. Również
i tutaj zmiany nie ograniczają
się wyłącznie do szaty graficz-
nej. W programach tych znacz-
nie ułatwiono obsługę, dodając
jednocześnie szereg nowych
opcji odnoszących się do wyma-
gań systemu w wersji 2.0. W tej
wersji systemu dodano wiele
nowych driverów do drukarek,
jak też wzbogacono zestaw fon-
tów systemowych. Przy okazji
uwidocznia się dodatkowa zale-
ta Amigi, cenna na polskim ryn-
ku komputerów osobistych, a
mianowicie zarówno firmowo
wbudowana obsługa większo-
ści produkowanych na świecie
________________11
Grudzień'90 ENTER
typów drukarek, jak również
możliwość przedefiniowania
znaków pisarskich w dowol-
nym momencie, co rozwiązuje
odwieczny problem tzw. pol-
skich liter. Dzięki takiemu roz-
wiązaniu, praktycznie wraz z
pojawieniem się w naszym kra-
ju pierwszej Amigi, zniknął
problem edytorów nie mają-
cych polskich liter.
Moim zadaniem nie jest tu
kompleksowe opisywanie
systemu operacyjnego Amigi
3000. Wydaje mi się, iż przedsta-
wione informacje są w stanie,
choć w części, oddać wielkość
zmian dokonanych w jego no-
wej wersji.
Na zakończenie opisu syste-
mu operacyjnego Amigi 3000
dodam jeszcze tylko informację
na temat trybu zgodności z sy-
stemem w wersji 1.3. Aby go
wywołać, należy zaraz po włą-
czeniu komputera (lub też po
RESET) wcisnąć oba przyciski
myszy. Spowoduje to przejście
do systemu w wersji 1.3. Nieste-
ty, musimy wziąć tu poprawkę
na zainstalowany w nowej wer-
sji Amigi procesor MC68030!
Jest on przecież znacznie szyb-
szy od, znanego ze "starych"
Amig, MC68000. Oczywiście w
przypadku programów użytko-
wych wychodzi im to z reguły
na dobre.
Ale co z grami i programami
demonstracyjnymi? Prawidło-
wo będą działać tylko te spo-
śród nich, które nie wykorzystu-
ją przebiegów czasowych. Nale-
żą do nich gry strategiczne, te-
kstowe oraz np. szachy, brydż
itp. Wszystkie inne niestety nie
będą działać prawidłowo... Nie
należy się jednak załamywać.
Wystarczy tylko popatrzeć jak
poradzono sobie z unowocześ-
nieniem innych rodzin kompu-
terów, np. IBM PC. Z chwilą
gdy wprowadzono komputery
PC 386, okazało się, iż wiele sta-
łych gier nie nadaje się do użyt-
ku ze względu na znaczne przy-
spieszenie ich działania. Obec-
nie jednak większość nowych
gier na PC ma wbudowane me-
chanizmy rozpoznawania szyb-
kości komputera, na którym zo-
stają uruchomione i po prostu
dostosowują one szybkość dzia-
łania do szybkości danego kom-
putera. Najprawdopodobniej
analogicznie dziać się będzie w
świecie programów rozrywko-
wych dostępnych na Amidze.
Przejdźmy do oprogramowa-
nia profesjonalnego. Według za-
pewnień producenta, pod kon-
trolą DOS-u 2.0 powinno dać
się uruchomić około 90% pro-
gramów ze starej Amigi. Mój
test (co prawda krótki) wskazu-
je raczej na liczbę około 70-80%.
Być może ocena ta jest zbyt su-
rowa, jednakże za nie działające
uznałem wszelkie programy, w
których podczas uruchomienia
ich na Amidze 3000 wystąpiły
choćby najdrobniejsze niepra-
widłowości. W przypadku nie-
których starszych programów
wyraźnie przeszkadzała cztero-
krotnie większa pamięć obrazu
(2 MB), co powodowało niepra-
widłowe adresowanie ekranu,
objawiające się powstawaniem
pasów składających się z wie-
lokolorowej mozaiki. Jest to jed-
nak wina oprogramowania, któ-
re nie przewidywało powiększe-
nia pamięci ekranu powyżej li-
mitu 512 KB. Nota bene te pro-
gramy nie działają prawidłowo
również na "normalnej" Ami-
dze w wersji 1 MB ChipRAM.
Nie działało również 5 spośród
12 testowanych programów ko-
piujących. Na pewno powstaną
niebawem wersje dostosowane
do Amigi 3000.
Już obecnie pojawiają się co-
raz to nowe programy, w wer-
sjach na nową Amigę. Pier-
wszym z nich był pakiet Amiga
Vision - the autoring system -
sterowany ikonami pakiet ani-
macyjno-graficzny, doskonale
nadający się do tworzenia róż-
nego typu reklam TV oraz in-
nych prezentacji graficznych.
Panele sterownicze Amiga Vi-
sion również są nienagannie do-
pracowane pod względem grafi-
cznym, co powoduje, iż używa-
nie tego pakietu staje się pra-
wdziwą przyjemnością. Dru-
gim przykładem jest, zgodnie z
obecnie panującą modą, zestaw
programów służących do komu-
nikacji sieciowej. Należy tu wy-
mienić pakiet obsługi kart Et-
hernet i X Window System
Server Software, zamieniający
Amigę 3000 w potężny file serv-
er. VI połowie 1990 roku dołą-
czyły tu także pakiety: TCP/IP-
NFS oraz NetWare - Client sof-
tware. Firma Commodore zapo-
wiedziała także ukazanie się w
najbliższym czasie sprzętu i
oprogramowania sieci typu
ARCnet i FlashTalk. Amiga
3000 (podobnie jak i
A2000/A2500) może także pra-
cować pod kontrolą systemu
operacyjnego UNIX, gwałtow-
nie podbijającego profesjonalne
rynki światowe w ostatnich la-
tach. Według najnowszych do-
niesień powstają również pier-
wsze programy typu
CAD/CAM oraz DTP, w pełni
wykorzystujące możliwości no-
wej Amigi. Źródłą zachodnie
podają, że Amiga 3000 to przy-
kład komputera klasy Worksta-
tion o bardzo dobrym stosunku
ceny do możliwości, zapewnia-
jącym mu sukces. Wspomniany
na wstępie test Amigi 3000, za-
mieszczony w miesięczniku
"BYTE - MAY 1990”, w artykule
pod tytułem "Commodore Sets
Course for Multimedia" kończy
się zdaniem I'd already cali Com-
modore's strategy a succes. - Bob
Ryan - a BYTE technical editor.
Podana w tym artykule cena
Amigi 3000 (Maj'90) w najdroż-
szej konfiguracji wynosi $ 3995,
co skomentowane jest następu-
jąco: ... less than a comparably
equipped Mac lici. This aggressioe
pricing, combined with the new lo-
ok and capabilities ofthis machinę,
makes the Amiga 3000 a formidab-
le entry into the multimedia mar-
ketplace. Pochlebne oceny zosta-
ły zamieszczone także przez in-
ne czasopisma komputerowe,
co rokuje nowej Amidze dobrą
przyszłość. Fachowcy uważają,
iż należy się spodziewać popre-
mierowej obniżki ceny, co spo-
woduje dostępność tego wspa-
niałego komputera dla większej
liczby potencjalnych użytkowni-
ków. Osobiście polecam ten
komputer szczególnie osobom
związanym z reklamą i proje-
ktowaniem, jak również wszy-
stkim miłośnikom Desktop Pub-
lishing. El
Amiga 3000
Fakb
Procesor: Motorola 68030 z ko-
procesorem arytmetycznym
68882 (opcja: 68881).
Zegar: 25 MHz.
Pamięć: 2 MB RAM (1 MB
Chip RAM, 1 MB Fast RAM) z
możliwością rozbudowy do 18
MB (odpowiednio: 2 + 16); 512
KB ROM (z możliwością rozbu-
dowy do 1 MB).
Pamięć zewnętrzna: stacja dys-
kietek 3,5" (880 KB) oraz dysk
twardy 100 MB (SCSI).
Gniazda rozbudowy:
• cztery 32-bitowe standardu
Zorro III (własny, zgodny
z Zorro II);
• dwa standardu PC/ AT;
• jedno Extention Video (dla kart
obsługi obrazu);
• jedno - lokalnej magistrali proce-
sora (32 bity, 200 pinów) dla do-
datkowych koprocesorów itp.
Interfejsy:
• RGB-video (23 pin),
• VGA(15pin);
• dźwięk stereo (L audio i R au-
dio);
• SCSI (25 pin);
• SCSI (50 pin);
• RS-232C;
Parallel (Centronics);
• Extemal Floppy;
• port klawiatury;
RAPORT
12_________________
ENTER Grudzień ’90
Blok RAPORT to szczególne miej-
sce w naszym miesięczniku.
II irl
> or eni współczesnych wirusów ożna poszukiwać
w informatycznej prehistorii, oncepcja
samopowieljących się pro_ram_w po raz pierwszy pojawiła się
w publikacji Johna von Neumana w 1951 roku. Owczsne
możliwości techniczne nie poz alały oczywiście na żadne
ekperymenty praktczne.
Andrzej Kadlof Wpadki i katastrofy
Zamierzamy w każdym numerze
przygotowywać dla Państwa wyczer-
pującą prezentację wybranego tema-
tu. Na RAPORT będzie się zatem
składało wiele tekstów (od wywia-
dów, poprzez dyskusje, publicysty-
kę aż po zestawienia i tabele fakto-
graficzne) naświetlających temat
RAPORTu z najróżniejszych stron
W kolejnych latach zagadnienie to co jakiś
czas wracało na łamy specjalistycznych wydaw-
nictw, choć zainteresowania i intencje autorów
były wtedy bardzo odległe od dzisiejszego pojmo-
wania wirusów.
Niemal do 1983 roku wirusy komputerowe były
sprawą czysto teoretyczną i poza środowiskami
akademickimi fascynowały jedynie niektórych
autorów powieści science fiction.
1983 roku Fred Cohen rozpoczął na Uniwersyte-
W kwietniu 1985 roku w "Sdentific American"
w rubryce poświęconej wojnom rdzeniowym opub-
likowany został list włoskich programistów Roberto
Cerutti i Marco Morocutti. Opisali w nim jak pod
wpływem gry doszli do koncepcji prawdziwego
wirusa. Zadali sobie dwa pytania: czy walczące pro-
gramy muszą być pisane w jakimkolwiek szczegól-
nym języku i czy muszą być uruchamiane w ściśle
kontrolowanych warunkach?
Mamy nadzieję - dzięki takiemu uję-
ciu, uczynić z RAPORTu blok do-
starczający Państwu rzetelnej i peł-
nej wiedzy na każdy z przedstawia-
nych tematów.
cie w Cincinati praktyczne eksperymenty z napi-
sanymi przez siebie wirusami. Prace te prowadził
w ramach seminarium poświęconego problemom
bezpieczeństwa. Wyniki opublikował po raz pier-
wszy w roku 1984.
W maju tego samego roku prof. A K. Dewdney
Gama przygotowywanych przez ze-
w najbardziej rozpowszechnionym amerykań-
Po negatywnej odpowiedzi na oba te pytania
do pokonania pozostały już tylko szczegóły tech-
niczne. Autorzy twierdzili, że pomysłu sami nie
zrealizowali, ale w swoim liście podali praktycz-
nie pełną specyfikację wirusa dyskowego dla
komputerów Apple. Na następców nie trzeba by-
spół tematów wydaje nam się zróż-
nicowana i ciekawa. Na naszej li-
skirn czasopiśmie popularno-naukowym z
"Scientific American" opisał skodyfikowane regu-
ło długo czekać.
Pierwsze prawdziwe wirusy powstały już w
roku 1986. Autorem pierwszego z nich, zwanego
ście RAPORTÓW znajduje się mię-
dzy innymi odwieczny problem
polskich liter w różnych kompute-
rach oraz konfrontacja Amigi i Atari
ST (skłócenie fanów tych dwóch
komputerów jest niemal przysłowio-
we - spróbujemy zdobyć się na nie-
co obiektywizmu). Będziemy wdzię-
czm Państwu za podpowiedź jakie
tematy są dla Państwa na tyle waż-
ne, aby zająć się nimi w sposób wy-
czerpujący i poświęcić im znaczącą
część numeru.
W wydaniu które trzymacie Pań-
stwo w ręku tematem RAPORTu
(przygotowanego niemal w całości
przez Andrzeja Kadlofa, jednego z
najlepszych specjalistów w tej dzie-
dzinie w naszym kraju) są wirusy
komputerowe i sposoby walki z ni-
mi Zapraszamy do lektury! Na
marginesie warto wspomnieć, iż wy-
dawnictwo nasze wydaje dyskietko-
wy dwumiesięcznik poświęcony tej
tematyce zatytułowany PCvirus.
VIRDEM jest Ralf Burger. Przedstawił go w
październiku tego roku w czasie kongresu zor-
ganizowanego przez hamburski Computer Cha-
os Club. Wirus powstał w celach demonstracyj-
nych i w wersji oryginalnej nie miał wielkich
szans na szerokie rozpowszechnienie
się. Miał jedynie na celu pokazanie me-
chanizmów replikacji i zasygnalizo-
wanie użytkownikom potenqalnych
zagrożeń. Pomimo stosunkowo ma-
ły gry zwanej wojnami rdzeniowymi. Jej zasady
polegały na pisaniu w specjalnie
do tego celu opracowanym języ-
ku programów, które w kontrolo-
wanym środowisku prowadziły
ze sobą wojny. Gra zdo-
była sobie dużą popu-
larność. Jednocześnie
jednak zainspirowała
niektórych czytelni-
ków do głęb-
szych przemy-
śleń.
________________13
Grudzień ’90 ENTER
lej agresywności oraz jawnego demonstrowania
swojej obecności wirus zdołał się rozpowszechnić
i np. w 1988 r. został schwytany we Wrocławiu.
Dowodzi to wyjątkowej beztroski użytkowników
i tego, że przekazują sobie kolejne programy na-
wet ich u siebie nie uruchamiając!
Również w 1986 roku, w odległym Pakistanie
powstał jeden z najsłynnniej-
szych wirusów, znany pod na-
zwą Brain. Jego autorom przy-
świecały już zupełnie inne cele.
Postanowili ukarać użytkowni-
ków amerykańskich za posługi-
wanie się kradzionym oprogra-
mowaniem. Trudno jest jeszcze
jednoznacznie ocenić czy wirus
ten miał powodować rzeczywiste
szkody w komputerach. Do Pol-
ski przywleczone zostały jego
późniejsze modyfikacje, które ta-
kich podejrzeń nie uzasadniają.
W końcu roku 1987 w Le-
high University w Bethlehem w
Pensylwanii wybuchła epide-
mia wirusa nazwanego później
Lehigh. Był bardzo agresywny i
w krótkim czasie zdołał znisz-
czyć ponad 600 dyskietek biblioteki uniwersytec-
kiej i studenckich. Mimo, iż został szybko wykry-
ty, i że natychmiast stworzono niszczące go pro-
gramy, wirus rozprzestrzenił się w całych Sta-
nach Zjednoczonych i do dzisiaj nęka mniej
ostrożnych użytkowników.
Również w tym roku został wykryty w Au-
strii tak zwany wirus Wiedeński. Już w czerwcu
dotarł do Poznania. W Warszawie pojawił się nie
później niż w zimie. Jego kod został opublikowa-
ny w pierwszym wydaniu znanej książki R. Bur-
gera: "Computer Viruses a high-tech disease" cze-
mu można przypisać późniejsze powstanie wielu
jego mutacji.
W grudniu tego roku wiele szumu wywołało
wykrycie w Izraelu tak zwanego wirusa Jerozo-
limskiego. Jego złośliwość w niczym nie uzasad-
niała stworzonej wówczas wokół niego atmosfe-
ry, ale sam fakt pojawienia się wirusa traktowany
był jako sensacja.
Wydarzenia te były jednak dopiero przygry-
wką dla nadchodzących zdarzeń. Rok 1988 moż-
na uznać za przełomowy - uświadomiono opinii
publicznej nadchodzące zagrożenie. W prasie ca-
łego świata pojawiło się bardzo wiele doniesień o
rozmaitych epidemiach wirusów. W wielu z nich
fakty mieszały się z mitami, a kompetencje zastę-
powała szybkość podania informacji na pierwszą
stronę. W tej powodzi były jednak i fakty pra-
wdziwe.
Znana amerykańska firma Aldus Corporation
nieświadomie rozprowadziła, wraz z własnym
programem graficznym Freehand, kilka tysięcy
kopii wirusa MacMag. Był on co prawda nie-
szkodliwy, ale po raz pierwszy przedostał się do
kanałów dystrybucyjnych dużego przedsiębior-
Co to jest wirus?
Wirus komputerowy to fragment
programu, którego głównym celem
jest powielanie własnego kodu i
wmontowywanie go w inne programy.
Najczęściej wirus ma również do speł-
nienia dodatkową funkcję, zależną od
fantazji i umiejętności swojego autora.
Funkcją tą może być zarówno jakiś po-
kaz typu wyświetlenie komunikatu,
odegranie jakiejś melodii jak i celowe
niszczenie zasobów użytkownika od
prostego kasowania plików poprzez
modyfikowanie i fałszowanie danych
aż do prób fizycznego niszczenia
sprzętu.
stwa i uświadomił opinii publicznej potencjalną
grozę całego zjawiska.
W lecie tego roku omal nie doszło do tragedii
spowodowanej przez wirusa. Pisał o nim B. P. Za-
jac w artykule "Virus hits Michigan medical cen-
ters" na łamach - "The Computer Law and Secu-
rity Report" (1989, v.5, No 2, p.28). Przy okazji na-
prawy jednego z twardych dys-
ków w stosowanych w szpitalu
komputerów Macintosh II
przywleczono tam wirusa. Efe-
ktem jego działania było przeta-
sowanie danych o diagnozach
pacjentów. Jedynie dzięki temu,
że jednak ludzie ciągle jeszcze
nadzorują komputery i nie do-
wierzają im bezkrytycznie pra-
wdopodobnie kilku pacjentów
zawdzięcza swoje życie.
Pod koniec tego roku, 2 listo-
pada wybuchła kolejna sensa-
cja. Około 6000 komputerów w
amerykańskiej sieci Internet zo-
stało zainfekowanych wirusem
napisanym przez R. Morrisa.
Straty spowodowane przez nie-
go szacowano na 10 min. dola-
rów. Dodatkowego smaczku całej sprawie dodał
fakt, że ojcem autora jest ekspert od bezpieczeń-
stwa systemów komputerowych, który nielwiele
wcześniej zeznając przed komisją senacką całko-
wicie zbagatelizował problem wirusów.
Znając naturę wirusów można przypuszczać,
że straty przez nie powodowane są znacznie wię-
ksze niż te podawane do wiadomości. Ze zrozu-
miałych względów poszkodowane firmy nie
chcą ujawniać takich przypadków, by nie podwa-
żać własnej wiarygodności.
Straty te nie muszą być koniecznie bezpośred-
nim wynikiem działania wirusa. Sam fakt jego
wykrycia zmusza wielu użytkowników do po-
święcania dodatkowego czasu na jego usuwanie,
odtwarzanie oprogramowania i danych, analizy
wirusa i pisanie oprogramowania do jego zwal-
czania. Ten czas można śmiało przeliczyć na ty-
siące godzin bezproduktywnie traconych przez
dobrych programistów na cele absolutnie nie
związane z ich podstawową działalnością.
Nic dziwnego, że na wielu użytkowników
padł blady strach. Bano się czegoś nowego, co
wbrew woli właściciela może wtargnąć do jego
komputera i dokonać tam dowolnych zniszczeń,
zafałszowań itp. Pierwsze reakcje na wykrycie
wirusa przypominały histeryczne zachowania na
wieść o pojawieniu się AIDS. Skutki paniki często-
kroć wielokrotnie przewyższały szkodliwość sa-
mego wirusa.
Z drugiej strony znaleźli się programiści, któ-
rzy uznali pisanie kolejnych wirusów za doskona-
łą zabawę. W swojej książce "Komputemaja viru-
sologia", N N. Bezrukcrw zwraca uwagę na tak
zwany bułgarski ślad. Jego zdaniem wiele wska-
zuje na to, że w 1988 roku na jednej z wyższych
Wirusy
spotykane
w Polsce
WIEDEŃSKI
Występuje w Polsce co najmniej
pięć jego odmian. W wersji klasycz-
nej znany jest również pod nazwa-
mi: "648", "polski", "DOS 62" lub
"wirus Sobczyka". Zaraża jedynie
pliki typu COM i powiększa ich roz-
miary zależnie od wersji o 582,583,
648 lub 1882 bajty. Krótkie warianty
wirusa są złośliwe i niedwracalnie
niszczą średnio co ósmy infekowa-
ny program. Jedynie wersja najdłuż-
sza, zwana choinką zamiast znisz-
czeń rysuje w okresie świąt choinkę
i wypisuje życzenia. Wszystkie one
zmieniają czas ostatniego zapisu do
pliku umieszczając w miejscu se-
kund liczbę 62 (choinka 60).
TRZYNASTKA
Jest to łagodny wirus występują-
cy w co najmniej trzech odmianach.
Nie powoduje żadnych zniszczeń i
całą swoją działalność ogranicza do
mnożenia się. Atakuje jedynie pliki
typu COM powiększając je o 507
lub 534 bajty. Zmienia datę ostatnie-
go zapisu do pliku wstawiając w
miejsce numeru miesiąca liczbę 13.
W infekowanych plikach kasuje
atrybut "tylko do odczytu".
DOWCIPAS
Znany również jako Joker. Jest
jedynym jak dotąd przykładem wi-
rusa napisanego w języku wysokie-
go poziomu (prawdopodobnie w
Pascalu). Atakuje jedynie pliki typu
EXE o długości ponad 11 K. Przy
każdym uruchomieniu próbuje od-
szukać i zakazić sześć plików typu
EXE na dysku C oraz jeden w kata-
logu głównym dysku A. Kandyda-
tów do zainfekowania poszukuje w
katalogu głównym i katalogach pod-
rzędnych pierwszego poziomu.
Zarażane programy są nieod-
wracalnie niszczone gdyż Dowcipas
brutalnie zamazuje ich początkowe
11 K wstawiając w to miejsce same-
go siebie. Zainfekowane pliki nie po-
dejmują swoich normalnych zadań,
a jedynie wyświetlają rozmaite ko-
munikaty, od wesołych po cham-
skie. Po infekcji w danych katalogo-
wych data i czas ostatniej modyfika-
cji pliku są zmieniane na aktualne.
Dodatkowo wirus wyszukuje so-
bie pliki DBF i zmienia w nich kilka-
set losowo wybranych bajtów.
Do ochrony przed tym wirusem
wystarcza nadać plikom typu EXE
atrybut "tylko do odczytu".
RAPORT
14_________________
ENTER Grudzień'90
MUZYK
Wirus instaluje się rezydentnie
w pamięci operacyjnej. Z infekcją
czeka na "podpowiedz" operatora.
Kandydatów do zarażenia (jedynie
pliki typu COM) szuka w czasie wy-
konywania zleceń dyskowych typu
zmiana katalogu, przeszukiwanie
katalogu itd.
Powiększa długość infekowa-
nych plików o wartość między 2756
a 2807 bajtów (zależnie od długości
programu). Na komputerach AT po
1 maja 1987 co jakiś czas wygrywa
jedną z trzech melodyjek (repertuar
klasyczny!).
SPADAJĄCE ZNAKI
Powiększa infekowany plik o
1701 lub 1704 bajty (zależnie od wer-
sji). Co jakiś czas, przy akompania-
mencie "tykania" z głośnika, opada-
ją z ekranu literki i tworzą kupki w
w jego dole. W miarę upływu czasu
odstępy między kolejnym niszcze-
niem ekranu stają się coraz krótsze.
Wirus instaluje się rezydentnie. Ata-
kuje każdy uruchamiany program
typu COM. Oszczędza oryginalne
komputery IBM (sprawdza odpo-
wiedni identyfikator w pamięci
ROM).
uczelni w Sofii utworzyła się grupa programi-
stów, którzy celowo i świadomie zajęli się pisa-
niem i rozpowszechnianiem wirusów. Ich dzie-
łem jest podobno rodzina wirusów spotykana
pod nazwą VACSINA oraz inna, znana jako Yan-
kee Doodle. W sumie obie rodziny Uczą łącznie
ponad 30 coraz bardziej wyrafinowanych wersji.
Również Bułgarię uważa się za ojczyznę jedne-
go z bardziej złośliwych i przebiegłych wirusów -
Dark Avenger oraz jego udoskonalonej wersji
V2000. Tu już jednak w żaden sposób nie można
doszukać się śladów poczucia humoru.
Rok 1989 przyniósł pewne uspokojenie. Użyt-
kownicy zaczęli uczyć się żyć w środowisku za-
grożonym wirusami. Opracowano podstawowe
zasady postępowania pozwalające zmniejszyć
groźbę infekcji. Rozpoczęto tworzenie pier-
wszych poważnych pakietów antywirusowych.
Duże firmy zaczęły stosować środki organiza-
cyjne i techniczne zabezpieczające przed przy-
padkiem Aldus Corporation. Administratorzy sie-
ci lokalnych i biuletynów komputerowych (BBS)
zrozumieli powstałe zagrożenia i wzięli na siebie
obowiązek testowania rozprowadzanego za ich
pośrednictwem oprogramowania. Również w
niektórych krajach zaczęto efektywnie stosować
środki prawne przeciwko autorom wirusów.
W początkach 1990 r. rozpoczął się proces R.
Morrisa. Zgodnie z prawodawstwem Stanów
Zjednoczonych groziła mu kara do 15 lat więzie-
nia oraz grzywna. Ostatecznie zapadł wyrok ska-
zujący go na dwa lata więzienia w zawieszeniu
oraz 100 tys. dolarów gizywny. Uwzględniając
wysokość spowodowanych przez niego strat
można przypuszczać, że sąd doszukał się wielu
okoliczności łagodzących.
Kolejne generacje wirusów i zwalczających je
programów osiągają coraz wyższy poziom i zło-
żoność. Pozornie może się nawet wydawać, że
powinno to wyeliminować nie tylko początkują-
cych ale i dosyć zaawansowanych wirusoklep-
ków. Niestety tak nie jest. Beztroska wielu użyt-
kowników pozostawia ciągle jeszcze szerokie po-
le do popisu nawet dla najprymitywniejszych wi-
rusów. Widać to dokładnie na przykładzie łatwo-
ści z jaką rozprzestrzenieniają się epidemie pros-
tych modyfikacji starych okazów.
Zdaniem specjalistów w technologii wiruso-
wej jeszcze nie zostało powiedziane ostatnie sło-
wo. Najgorsze jest wciąż przed nami. Cl
PING PONG
Po Polsce krążą co najmniej
dwie wersje tego wirusa. W pół go-
dziny po uruchomieniu zainfekowa-
nego komputera na ekranie pojawia
się latający punkt, odbijający się od
niektóiych liter.
Wirus atakuje sektor inicjujący
dysków twardych i dyskietek. Insta-
luje się rezydentnie i infekuje każdą
dyskietkę, na której wykonano jaką-
kolwiek operację dyskową (DIR,
PROMPT itd.). Próba uruchomienia
komputera z zarażonej dyskietki ua-
ktywnia wirusa, nawet wtedy gdy
na dyskietce nie było systemu opera-
cyjnego? Wielu użytkowników syg-
nalizuje problemy ze stosowaniem
programów operujących na dużych
plikach (dBase, programy archi-
wizujące itd.).
Andrzej Kadlof
IZRAELSKI b
Często można go spotkać pod
nazwą Jerozolima, jerozolimski,
Czarny Piątek, Czarna Dziura,
suMSDOS, PLO. W Polsce schwy-
tano dwie bardzo podobne odmia-
ny tego wirusa.
Spowalnia on pracę komputera,
powiększa infekowane pliki o około
1813 bajtów. Po półgodzinnej pracy
niszczy zawartość niewielkiego ok-
na w okolicach lewego górnego ro-
gu ekranu. Każdego trzynastego,
który wypada w piątek roku różne-
go od 1987, kasuje każdy urucha-
miany program.
Instaluje się rezydentnie Ataku-
je wszystkie uruchamiane progra-
my, zarówno typu COM jak i EXE.
Do plików typu EXE dokleja się wie-
lokrotnie.
Jak działają?
irusy, jako programy, żeby się aktywizować muszą być
uruchomione przez użytkownika. Najczęściej operator
zainfekowanego systemu nie ma pojęcia o tym, że uaktywnia
wirusa. Sądzi, że tylko włącza komputer lub po prostu
uruchamia jakiś swój od dawna wykorzystywany program.
Generalnie wirusy dzielą się na dwie katego-
rie: wirusy plikowe, które jako swoich nosicieli
używają innych programów oraz wirusy dysko-
we zarażające dyskietki niezależnie od ich zawar-
tości. Wirusy dyskowe aktywizują się w czasie
włączania komputera. Każdy dyski dyskietka w
systemie PC DOS ma na początku niewielki pro-
gram. Na dyskach systemowych służy on do zała-
dowania systemu operacyjnego. Na dyskach i
dyskietkach z danymi jego celem jest poinformo-
wanie użytkownika, że próbuje załadować sy-
stem operacyjny z niewłaściwej dyskietki. Progra-
miki te są zazwyczaj bardzo krótkie i zawsze są
wykonywane przy próbie uruchamienia kompu-
tera. Ten właśnie fakt wykorzystują wirusy dys-
kowe. Zazwyczaj przenoszą program ładujący sy-
stem w inne miejsce na dysku, a na jego miejscu
zapisują własny kod. W efekcie w chwili włącze-
nia zasilania, po wykonaniu testów zapisanych w
pamięci RAM, jako pierwszy program zaczyna
wykonywać się wirus. W tej fazie zazwyczaj ogra-
nicza on swoje działanie do zainstalowania się w
systemie i zapewnienia sobie bezpieczeństwa
oraz kontroli nad komputerem w czasie jego dal-
szej pracy. Często niejako przy okazji, jeśli stwier-
dzi, że został uruchomiony z dyskietki, spraw-
dza czy w systemie jest twardy dysk i jeśli go
znajdzie, to natychmiast infekuje. Po zainstalowa-
niu przechodzi w stan uśpienia i aktywizuje się
zazwyczaj w czasie wykonywania operacji dys-
kowych, w czasie obsługi klawiatury lub w sta-
łych odstępach czasu. Różne wirusy stosują róż-
ne kombinacje możliwych wariantów.
Ponieważ wirus dyskowy uruchamiany jest ja-
ko pierwszy program, jeszcze przed załadowa-
niem systemu operacyjnego, to jest oczywiste, że
na tym etapie nie może być jeszcze wykryty i
_______________15
Grudzień'90 ENTER
Rys 1 Funkcjonowanie wirusów dyskowych
obezwładniony przez jakikolwiek program anty-
wirusowy. Z drugiej strony będąc jedynym
aktywnym programem może, wykorzystując całą
wiedzę oraz doświadczenie swojego autora, do-
brze się ukryć i przygotować do ewentualnej wal-
ki z programami antywirusowymi. Dlatego też
ten typ wirusa jest trudny do wykrywania i zwal-
czania.
Wirusy plikowe są najczęściej przyklejone do
innych programów. Do głosu dochodzą w chwili
uruchamiania programu-nosiciela. Najczęściej w
czasie infekcji wirus modyfikuje zarażany pro-
gram tak, by ten swoje działanie rozpoczynał od
oddania sterowania do kodu wirusa. Dalej są mo-
żliwe dwa scenariusze. W pierwszym wirus od
razu przystępuje do wypełniania swoich funkcji
czyli próbuje znaleźć sobie kolejną ofiarę. Tę rolę
pełnią programy, w których wirus nie stwierdza
swojej obecności. Następnie wirus sprawdza czy
zostały spełnione przewidziane przez autora wa-
runki i jeśli tak, to przystępuje do wypełnienia
swoje drugiej funkcji. Na czym ona będzie pole-
gać zależy wyłącznie od inwenqi autora. Czasem
jest to wyświetlony komunikat, jakaś animacja,
odegrana melodyjka, a czasem formatowanie dys-
ku lub wyszukiwanie specyficznych zbiorów i
modyfikowanie ich zawartości.
Na koniec wreszcie wirus uruchamia właści-
wy program-nosiciela i traci kontrolę nad kompu-
terem. Jeśli w czasie wypełniania swojej drugiej
funkcji nie wykonuje żadnych widocznych de-
monstracji, to użytkownik zazwyczaj wcale nie
zauważa, że w jego systemie dzieje się co niedo-
brego.
W drugim wariancie wirus jest bardziej agre-
sywny. Zazwyczaj kopiuje swój kod gdzieś do pa-
mięci i instaluje się rezydentnie w systemie. W
czasie instalacji przechwytuje pewną liczbę prze-
rwań systemowych i gwarantuje sobie, że będzie
uaktywniany przez programy użytkownika, ile-
kroć te będą się odwoływały do systemu opera-
cyjnego. Po instalacji wirus często uruchamia pro-
gram-nosiciela i sam się przyczaja czekając na
działanie innych programów.
Bardzo często wirus rezydentny przechwytuje
przerwanie służące do uruchamiania progra-
mów. Dzięki temu przed uruchomieniem czego-
kolwiek wirus ma podane na tacy wszystkie pa-
rametry niezbędne do zainfekowania kolejnej
ofiary. Użytkownik często niczego nie zauważy
bo będzie przekonany, że w systemie dzieje się
tylko to, co on sam kontroluje. Czasem tylko za-
uważy, że programy ładują mu się wolniej niż
przed jakimś czasem. Najnowsze generacje ta-
kich wirusów zdają już sobie sprawę z tego, że
użytkownik może stosować rozmaite programy
antywirusowe. Nie czekają bezczynnnie i swoją
aktywność starają się jak najgłębiej ukryć. W efe-
kcie powstały już takie okazy, które po przechwy-
ceniu sterowania stają się praktycznie niewidocz-
ne dla większości takich programów. Jedynie pro-
gramy świadome z jakim przeciwnikiem mają
walczyć są w stanie je wykryć. Programy uniwer-
salne, nastawione na wychwytywanie wszelkich
nietypowych działań systemu operacyjnego stają
się całkowicie bezradne bo wirusy takie potrafią
omijać zastawiane na nie pułapki, znajdować ory-
ginalne punkty startowe procedur systemu ope-
racyjnego, odwołują się bezpośrednio do proce-
dur w pamięci ROM itd.
Oczywicie jak i wszystkie pozostałe typy, wirusy
rezydentne również, poza mnożeniem się, mają do
spełnienia drugą funkcję. Wykorzystują fakt, że są
cały czas aktywne w systemie i że dzięki temu mo-
gą wpływać na działanie innych programów. Mają
przez to znacznie większe pole do popisu i ich do-
datkowe działania są tu najbardzej zróżnicowane.
Z zasady do kategorii wirusów rezydentnych nale-
żą wszystkie wirusy dyskowe. El
Rys. 2 Funkcjonowanie wirusów plikowych
UW WARSZAWA
Ten wirus został napisany w Pol-
sce przez studenta Wydziału Mate-
matyki, Informatyki i Mechaniki
Uniwersytetu Warszawskiego. Po-
wstał w celach eksperymentalnych,
ale jego autor nie może zagwaranto-
wać, że żywy okaz nie dostał się w
niepowołane ręce. Na wielu mię-
dzynarodowych listach występuje
pod nazwą VCOM.
Instaluje się rezydentnie. Ataku-
je jedynie pliki typu EXE znajdujące
się w katalogu bieżącym powiększa-
jąc je o około 1810 bajtów (zależnie
od struktury pliku). Uniemożliwia
jakiekolwiek zapisy na dysku. Każ-
de żądanie zapisu zamienia na żąda-
nie odczytu.
BRAIN
Jest to jeden z najsłynniejszych
wirusów, wielokrotnie przytaczany
we wszelkiego rodzaju opisach.
Znany jest również jako wirus paki-
stański. W Polsce wystąpił w co naj-
mniej dwóch odmianach.
Infekuje jedynie dyskietki. Insta-
luje się rezydentnie i zaraża każdą
dyskietkę, zarówno systemową jak i
z danymi.
Zmienia nazwę dyskietki na: (c)
Brain. Trzy grona (clustery) oznako-
wuje w obszarze FAT jako uszko-
dzone, przez co zmniejsza rozmiar
pamięci dyskowej o 3 KB. W zainfe-
kowanym systemie wirus fałszuje
odczyt boot sectora podsuwając za-
wsze oryginał. Jeśli jednak nie jest
aktywny, to programy traktujące po-
ważnie zawartość tego sektora mo-
gą się gubić.
DEN ZUK
Wirus infekuje jedynie dyskiet-
ki. Instaluje się rezydentnie. Wymie-
nia oryginalny boot sector oraz dodat-
kowo formatuje 40-tą ścieżkę, na
której umieszcza dalszą część włas-
nego kodu oraz, kopię oryginalnego
boot sector.
Na komputerach wyposażo-
nych w kartę CGA lub EGA, w cza-
sie przeładowywania systemu z
dyskietki pojawia się napis DEN
ZUK wraz z symbolem graficznym.
W zainfekowanym komputerze kla-
wisze Alt Ctrl F5 wywołuje ten sam
skutek co Alt Ctrl Del.
Sam nie powoduje żadnych zni-
szczeń, natomiast w czasie swojej
aktywności szuka i w razie znalezie-
nia niszczy wirusa Brain. Po trzech
infekcjach zmienia nazwę dyskietki
na YC1ERP. Skutkiem ubocznym je-
go działania jest to, że dyskietki sy-
stemowe stają się trudne do kopio-
wania. Standardowe polecenie DOS
DISKCOPY do tego celu się nie na-
daje.
Własna wersja boot sectora tego
wirusa nie zachowuje standardu za-
lecanego przez DOS. Programy, któ-
re poważnie traktują znajdującą się
tam informaqę na temat dysku mo-
gą działać nieprawidłowo.
16________RAPORT
ENTER Grudzień
DISKKILLER
1
rogramów antywirusowych jest wielokrotnie więcej
niż samych wirusów. Niemal każdy nieco bardziej
doświadczony programista po schwytaniu jakiegoś okazu pisze
program leczący i udostępnia go innym. W konsekwencji można
mówić o prawdziwej lawinie pakietów antywirusowych
rozmaitej jakości.
Atakuje sektor inicjujący dyskie-
tek (wszystkich) i twardych dysków
(tylko systemowych). Własny kod
na dyskietkach chowa w gronach,
które oznacza jako błędne. Na dys-
ku twardym rezerwuje cztery sekto-
ry poprzedzające sektor inicjujący.
Po spełnieniu pewnego warun-
ku zależnego od czasu pracy kom-
putera, liczby nowych infekcji oraz
kontaktów z już zainfekowanymi
dyskietkami pojawiają się na ekra-
nie kolejne komunikaty. W czasie
ich wyświetlania wirus szyfruje za-
wartość dysku. Nieświadomy użyt-
kownik jest przekonany o całkowitej
utracie danych ze zniszczonego dys-
ku i zazwyczaj profilaktycznie go
formatuje tym razem już nieodwra-
calnie niszcząc swoje dane.
ALAMEDA
Znany jest również pod nazwa-
mi Yale, Merritt, Pekin, Seul
Atakuje sektor inicjujący dyskie-
tek. Oryginalny sektor inicjujący za-
pisuje zwasze w tym samym miej-
scu (ścieżka 39, sektor 8, strona 0).
Na całkowicie zapełnionych dyskiet-
kach niszczy ostatni plik. Kod wiru-
sa jest krótki i całkowicie mieści się
w sektorze inicjującym. Wirus w ża-
den specjalny sposób nie demonstru-
je swojej obecności.
Do infekcji dochodzi jedynie w
czasie restartu systemu klawiszami
Alt - Ctrl - Del. Zarażana jest wtedy
każda dyskietka, jaka będzie się znaj-
dować w stacji A, zarówno systemo-
wa jak i jedynie z danymi.
YACSINA EXE2COM
Jest to rodzina wirusów Yankee
Doodle o numerach wersji poniżej
16 (lOh). W Polsce schwytano jak do-
tąd jedynie wariant lOh.
Wirus instaluje się rezydentnie i
infekuje każdy uruchamiany plik.
Pliki EXE krótsze od 64 KB za-
mienia na COM i powiększa o około
132 bajty. Z kolei pliki typu COM
stają się właściwymi nosicielami ko-
du wirusa. Są powiększane o 1339
bajtów plus wyrównanie rozmiaru
infekowanego pliku do 16.
Prawdopodobnie na skutek błę-
du, pliki EXE po przerobieniu na
COM zaczynają być przez wirusa
traktowane jak zwykłe COM-y i są
ponownie infekowane. Poza tym wi-
rus nie wykazuje żadnych złośli-
wych cech.
Andrzej Kadlof Filozofia walki
W walce z wirusami wyraźnie dominują trzy
różne podejścia do problemu. Pierwsze, najbar-
dziej naturalne polega na tym, by jak najprędzej
poznać wirusa i napisać przeciwko niemu odpo-
wiedni program. Programy tego typu nazywamy
"szczepionkami" lub "odtrutkami".
Druga metoda, to próby ła-
pania wirusa na gorącym
uczynku. Polega ona na nadzo-
rowaniu pracy systemu opera-
cyjnego i informowaniu użyt-
kownika o wszelkich niepożą-
danych zachowaniach wykony-
wanych programów. Programy
tej grupy nazywamy "blokiera-
mi".
Trzecia filozofia zakłada, iż
zazwyczaj nowego wirusa nie
da się zawczasu rozpoznać, ani
że nie zawsze można go schwy-
tać na gorącym uczynku. Jed-
nak każdy wirus musi po sobie
pozostawić jakiś ślad w systemie, po którym moż-
na się zorientować, że coś jest nie tak. Programy
oparte na tej koncepcji nazywamy "szperaczami"
W praktyce coraz częściej mamy do czynienia
z pakietami łączącymi w sobie niektóre lub wszy-
stkie z powyższych idei. Przyjrzyjmy się bliżej ich
wadom i zaletom.
Szczepionki
Istnieją setki różnych szczepionek. Powstają
masowo wszędzie tam, gdzie pojawi się nowy wi-
rus. Pisane są praktycznie przez każdego, kto tyl-
ko zetknie się z wirusem i czuje się na siłach taki
program napisać. Zazwyczaj przeznaczone są do
zwalczania pojedynczego typu wirusa i są zupeł-
nie bezwartościowe w zetknięciu z jakimkolwiek
innym okazem. Ambitniejsze odtrutki pozwalają
zwalczać niejednego wirusa a całe grupy. Często
wykrywają ich znacznie więcej niż potrafią w da-
nej wersji leczyć. Bierze się to ze specyfiki między-
narodowej wymiany informacji. Bardzo łatwo
Co to jest bomba?
Bomba to program który zazwy-
czaj proponuje użytkownikowi jakiś
zabawny pokaz i w czasie jego wyko-
nywania pustoszy system. Od konia
trojańskiego odróżnia go to, że swoją
działalność niszczycielską podejmuje
natychmiast, a to, co demonstruje
użytkownikowi ma jedynie na celu od-
wrócenie jego uwagi i zapewnienie so-
bie niezbędnego czasu. Często głów-
nym celem bomby jest zamazywanie
lub formatowania twardych dysków.
jest zdobyć krótkie, charakterystyczne dla dane-
go wirusa fragmenty jego kodu, bardzo trudno
natomiast uzyskać informacje na tyle dokładne,
by na ich podstawie można było danego wirusa
bezbłędnie rozpoznać i obezwładnić.
Bazowanie dzisiaj na zestawie pojedynczych
szczepionek staje się coraz bar-
dziej kłopotliwe, bo spełniają
one obecnie jedynie rolę straży
pożarnej. Trzyma się je do czasu
otrzymania uaktualnionej wer-
sji ulubionego pakietu anty-
wirusowego dbającego bardziej
kompleksowo o bezpieczeń-
stwo naszych zasobów.
Popularność zbiorczych od-
trutek jest bardzo duża. Dają
one użytkownikom poczucie
bezpieczeństwa. Uspakajają su-
mienie i nie wymagają żadnych
specjalnych nakładów pracy. Są
zresztą zazwyczaj bardzo skute-
czne choć pod jednym warun-
kiem, że ma się stały dostęp do najnowszych wer-
sji programu i nie ma się pecha trafienia na wiru-
sa jeszcze nieznanego ich autorowi. Niewątpliwą
zaletą takich programów jest duża prostota w ob-
słudze i szybkość działania. Największą wadą
jest to, że w zasadzie nigdy nie są na bieżąco i w
każdej chwili do systemu może wtargnąć nowy
wirus jeszcze im nie znany. Nie byłaby to wada
szczególnie istotna gdyby nie fakt, że niestety
wielu użytkowników całą profilaktykę antywiru-
sową ogranicza do takich szczepionek.
Blokieiy
Celem tej grupy programów jest bezpośrednie
zapobieganie aktywizacji wirusa w systemie. Za-
zwyczaj instalują się rezydentnie i usiłują nadzo-
rować wszelkie odwołania do systemu operacyj-
nego. Ilekroć jakiś program (w szczególności wi-
rus) zechce wykonać nadzorowaną operację, np
odczytać coś z dysku lub coś tam zapisać, pozo-
stać aktywnym w pamięci po zakończeniu pro-
________________17
Grudzień'90 ENTER
gramu-nosiciela, itp. wtedy taki
program wszczyna alarm i pyta
użytkownika o zgodę na wyko-
nanie danej operacji. Pisanie te-
go typu programów wymaga
od autorów dużej wiedzy o sy-
stemie operacyjnym i sporego
doświadczenia.
Pierwsze generaqe wirusów
były na tyle proste, ze często da-
wały się skutecznie blokować tą
metodą. Mimo to me były zbyt
chętnie stosowane. Wynikało to
z niemożliwości połączenia
sprzecznych dążeń. Z jednej
strony program nadzorujący
nie powinien wszczynać fałszy-
wych alarmów i przeszkadzać użytkownikowi w
pracy. Z drugiej jednak powinien blokować nie-
chciane operacje Jak odróżnić kiedy zapis na
dysk jest pożądany a kiedy nie? W najlepszych
rozwiązaniach użytkownik może określić co ja-
kiemu programowi wolno robić bez konieczności
każdorazowego potwierdzania tego przez opera-
tora. Tu jednak pojawił się problem mniej do-
świadczonych użytkowników, którzy nie potrafią
określić jaki zakres swobody pozostawić danemu
programowi, ani nie potrafią właściwie interpre-
tować pojawiających się komunikatów.
Do tego dochodzą wszystkie problemy zwią-
zane z programami rezydentnymi. Zajmują pa-
mięć, czasem zwalniają pracę komputera lub nie
chcą współpracować z innymi
programami itp.
Gwoździem do trumny dla
dotychczasowych blokierów są
ostatnie osiągnięcia w dziedzi-
nie tworzenia wirusów. Potrafią
już one praktycznie obchodzić
wszelkie tego typu pułapki
bądź wcale nie odwołując się do
systemu operacyjnego lub wyłą-
czając nadzorców na czas swo-
ich działań.
Blokiery pozostaną pożytecz-
ne przy testowaniu oprogramo-
wania i eliminacji koni trojań-
skich pisanych w językach wy-
sokiego poziomu. Przydadzą
się również do blokowania na-
wrotów epidemii starszych wi-
rusów oraz nowinek pisanych
przez wandali o skromniejszym
doświadczeniu.
Szperacze
Trzecie podejście jest najbar-
dziej ogólne i zarazem uniwer-
salne. Wirusa co prawda za-
wczasu nie da się rozpoznać ani
złapać na gorącym uczynku, ale
jako wykonywalny program
Koń trojański
Koń trojański to złośliwy program,
który udając pożyteczne narzędzie sta-
ra się zdobyć zaufanie użytkownika.
Wszelkie jego testy zazwyczaj wykażą,
że wyśmienicie wykonuje swoje zada-
nia opisane w dokumentacji. Po pew-
nym czasie, po spełnieniu pewnych
warunków przewidzianych przez auto-
ra program nagle objawia swoją dru-
gą naturę Mozę to być wpuszczenie
do systemu wirusa, zniszczenie da-
nych systemowych dysku, sformato-
wanie twardego dysku, itd.
Najczęstsze
objawy infekcji:
Powiększanie rozmiarów plików.
Tajemnicze zmniejszenie wolnego
obszaru dysku i pamięci operacyj-
nej.
Widoczne zwalnianie tempa pracy
komputera.
Ewidentne pokazy: wyświetlanie
komunikatów, granie melodyjek,
różne animacje itp.
Nienormalne zachowanie się syste-
mu typu znikające lub pojawiające
się pliki, żądania systemu obklejenia
dyskietki, nietypowe komunikaty o
błędach, zawieszanie się lub prze-
ładowywanie systemu operacyjne-
go, nie działanie starych przetesto-
wanych programów.
Widoczna wzmożona aktywność
operacji dyskowych, kilkukrotne
próby zapisu na zaklejonych dys-
kietkach, nieuzasadnione odwoła-
nia do twardego dysku.
musi on gdzieś w systemie scho-
wać swój kod. Jeśli atakuje pli-
ki, to musi również modyfiko-
wać inne programy. Skoro tak,
to żeby wykryć wtargnięcie wi-
rusa trzeba jedynie systematycz-
nie przeglądać wszystkie nośni-
ki i sprawdzać czy zapisywane
tam pliki nie uległy zmianom,
czy newralgiczne obszary dys-
ków nie uległy jakimś modyfi-
kaqom. Zazwyczaj polega to na
wstępnym zbadaniu dysku i za-
pamiętaniu w osobnym pliku
wszelkich niezbędnych danych.
Podejście to ma również swoje
wady. Po pierwsze jest najbar-
dziej czasochłonne, co często
zniechęca użytkowników do jego systematyczne-
go stosowania. Po drugie ujawnia wirusa dopie-
ro po wtargnięciu do systemu i dokonaniu w nim
jakiś zmian. Czasem może to prowadzić do fał-
szywych alarmów, gdy zmiany nie są spowodo-
wane przez wirusa a przez innego użytkownika.
W systemach, gdzie zawartość dysku ulega czę-
stym zmianom programy takie wymagają od ope-
ratora dużej staranności i systematyczności w
pracy. Niewątpliwą zaletą jest za to fakt, że po-
prawnie napisany szperacz nie daje wirusowi
praktycznie żadnych szans ukrycia się w syste-
mie.
Jednakże wszystkie trzy metody, nawet razem
wzięte, okazują się całkowicie bezwartościowe je-
żeli użytkownik nie przestrzega
podstawowych zasad bezpie-
czeństwa. Każdy z omówio-
nych typów programów jeśli zo-
stanie uruchomiony w zainfeko-
wanym komputerze może dojść
do wniosku, że wszystko jest w
porządku mimo faktycznej roz-
ległej infekcji Powstały już wi-
rusy, które skutecznie ukrywają
swoją obecność przed jakąkol-
wiek penetracją innych progra-
mów. Niektóre z nich posunęły
swą przebiegłość tak dalece, że
tylko czekają, by użytkownik
uruchomił jakiś program anty-
wirusowy. Jeśli taki program
nie będzie wiedział z kim ma
walczyć, to przeglądając kolejne
pliki będzie je podsuwał wiruso-
wi do zarażenia!
Nie wystarczy zatem stoso-
wanie nawet najlepszych dzisiaj
programów antywirusowych,
ale trzeba to jeszcze robić właści-
wie - ściśle przestrzegając zale-
ceń zawartych w autorskiej do-
kumentacji. El
STONED
Wystąpił w Polsce w co najmniej
czterech nieistotnie różniących się
wersjach. Atakuje dyskietki i dyski.
Co jakiś czas w czasie urucha-
miania systemu z zainfekowanej
dyskietki będzie pojawiał się komu-
nikat: Twój PC jest teraz be! lub Your
PC is now Stonedl. Komunikat ten
nie pojawia się przy uruchamianiu
komputera z twardego dysku.
Wirus na ogół nie powoduje zni-
szczeń. Ponieważ jednak oryginalny
boot sector zapisuje do ostatniego se-
ktora obszaru zajmowanego przez
główny katalog dyskowy, to w razie
jego przepełnienia część ulegnie zni-
szczeniu z wszystkimi tego konse-
kwencjami. W przypadku dysku
twardego, na przechowanie orygi-
nalnego boot sectora wirus wykorzy-
stuje siódmy sektor ścieżki zerowej
czyli obszar danych o partycji dys-
ku. Zazwyczaj akurat ten sektor nie
jest wykorzystywany.
DARKAVENGER
Bardzo niebezpieczny wirus zna-
ny również jako Mroczny Mściciel
(tłumaczenie nazwy) lub Sofia.
Infekuje pliki powiększając je o
około 1800 bajtów. Po pewnym cza-
sie niektóre programy przestają
działać, pliki danych ulegają znisz-
czeniu.
Wirus instaluje się rezydentnie.
Infekuje wszyskie uruchamiane pli-
ki, nie tylko COM i EXE, ale i inne,
niezależnie od rozszerzenia (BIN,
OVL itd.). Pliki typu COM i EXE są
zarażane nie tylko w czasie urucha-
miania, ale także w trakcie dowol-
nej wykonywanej na nich operacji,
np. przy kopiowaniu lub przegląda-
niu przez jakiś program antywiruso-
wy.
Po każdych piętnastu instala-
cjach rezydentnych (licznik mieści
się w boot sectorze) wybiera sobie lo-
sowo jeden sektor w obszarze da-
nych dysku i zamazuje go "śmiecia-
mi" rozpoczynającymi się napisem
Eddie lives... somewhere in time! Au-
tor wirusa wykazał sporo sprytu i
wymyślił sposób, by przy bezpo-
średnich odwołaniach się do dysku
nie korzystać z przerwania 13h
(przechwytywanego przez wiele
programów antywirusowych). Za-
miast tego stosuje bezpośrednie wy-
wołania procedur z ROM-u.
PETERSBURG
Łagodny wirus, który swoją
działalność ogranicza do mnożenia
się. Instaluje się rezydentnie w syste-
mie i zaraża każdy uruchamiany
plik typu COM. Długość zarażane-
go pliku musi mieścić się w prze-
dziale 1744-61184 i będzie powię
kszana o 529 bajtów.
W systemach pracujących pod
kontrolą MS DOS w wersji poniżej
3.0 jego zachowanie się jest nieokre-
ślone. Może powodować zawiesza-
nie się systemu.
RAPORT
18_________________
ENTER Grudzień '90
YANKEE DOODLE
Jest to cala rodzina. Począwszy
od wersji 17 (llh), wirus objawia się
odgrywając o godzinie 17 melodyj-
kę, od której bierze swoją nazwę.
Instaluje się rezydentnie i infeku-
je wszystkie uruchamiane pliki typu
COM i EXE powiększając ich roz
miary od 2660 do prawie 3000 baj-
tów (zależnie od wersji).
Kolejne wersje są coraz bardziej
wyrafinowane i coraz skuteczniej-
sze w omijaniu pułapek zastawia-
nych przez programy antywiruso-
we. Dotychczas w Polsce wykryto
wersje 22h, 27h, 29h i 2Ch. Żadna z
nich nie zawiera kodu powodujące-
go celowe zniszczenia, jednak wielu
użytkowników sygnalizuje, że
aktywny wirus utrudnia lub unie-
możliwia pracę dużych programów.
a zakończenie bloku o wirusach chcemy przedstawić
Państwu - jak nakazuje logika - kilka programów, które
pozwolą z mniejszą obawą o bezpieczeństwo naszych danych
korzystać z komputera. Są to pakiety antywirusowe, których
kilka w Polsce powstało osiągając w chwili obecnej stadium
(w większości przypadków) pełnej dojrzałości.
Proponowane Państwu zestawienie polskich programów
antywirusowych musi zostać opatrzone przynajmniej trzema
zastrzeżeniami.
SUNDAY
Grzegorz Eider Rycerze w dyski
To nieudana modyfikacja wiru-
sa Jerozolimskiego. Nazwa pocho-
dzi od tekstu wewnątrz kodu wiru-
sa, z którego wynika, że miał on po-
dejmować działalność destrukcyjną
jedynie w niedziele.
Instaluje się rezydentnie i infeku-
je każdy uruchamiany plik typu
COM lub EXE. Pliku COM-
MAND.COM wirus nigdy nie zara-
ża.
Rozmiary plików typu COM po-
większa o 1636 bajtów. Pliki typu
EXE infekuje wielokrotnie, przez co
ich rozmiary rosną o wielokrotność
1636. Z czasem robią się tak duże, że
ich załadowanie staje się niemożli-
we. Dzięki błędom w kodzie jest to
jedyny objaw działania wirusa.
KROPKOJAD
Pliki typu COM powiększają
swoje rozmiary o 944 bajty. Po zara-
żeniu COMMAND.COM wirus
uniemożliwia wprowadzenie z kla-
wiatury znaku kropki. Natychmiast
po wypisaniu tego znaku z prawe-
go boku ekranu wyjeżdża znak ma-
łą twarzyczki (kod 1) i przy głoś-
nym akompaniamencie dopada
kropkę, kasuje ją, po czym wraca
ponownie poza prawy brzeg ekra-
nu. Ten efekt można zablokować na-
ciskając klawisze Shift 6.
W zapisie danych katalogowych
zmienia czas ostatniej modyfikacji
pliku wstawiając w miejsce sekund
odpowiednik 62 sekund.
W pierwszej kolejności usiłuje
zlokalizować i zainfekować COM-
MAND.COM, a następnie jeden
zdrowy plik w bieżącym katalogu
Nie atakuje plików dłuższych niz
63488 bajty Na skutek błędu w ko-
dzie nie potrafi infekować plików z
atrybutem Read Only.
________________19
Grudzień’90 ENTER
Przede wszystkim, jest to zestawienie progra-
mów komercyjnych. Niezależnie od nich istnieje
ogromne bogactwo szczepionek (oraz innego ty-
pu programów) rozprowadzanych jako Shareware
lub public domain. Niestety nikt nie może w ich
przypadku dać gwarancji, że są skuteczne, że
w pewnych sytuacjach nie spowodują więcej
szkód niż sam wirus, że - wreszcie - same nie
są wirusami. Dlatego do oprogramowania "dar-
mowego" (i anonimowego) trzeba odnosić się z
dużą ostrożnością i dlatego zdecydowaliśmy
się na zaprezentowanie jedynie krajowych
programów komercyjnych.
Po drugie - nie pretenduje ono w żadnej mie-
rze do miana testu (czy nawet opisu) porównaw-
czego. Powód jest prozaiczny - wprawdzie może-
my w warunkach redakcyjnych porównać takie
cechy jak np. funkcjonalność, nie mamy jednak
możliwości sprawdzenia tego, co jest istotą ich
podstawie warunków cenowych (warto zwrócić
uwagę na koszty i częstotliwość " uaktualnień")
oraz - po trzecie - na podstawie osobistego kon-
taktu z dystrybutorem, z którym wszak może
Państwu przyjdzie współpracować.
MafVIR PLUS v. 2.15
MafVIR PLUS jest programem, który zgodnie
z klasyfikacją przedstawioną w artykule "Filozo-
fia walki" należy do dwu grup: szczepionek -
MafVIR wykrywa (jak zapewnia autor) 291 wiru-
sów leczy zaś 89 i grupy drugiej blokierów - po-
siada rezydentny moduł nadzorujący wybrane
operaqe systemu.
Jest wygodny w obsłudze; korzysta z techniki
pull-down menu, może być sterowany za pośred-
nictwem myszki. Ma zgrabnie rozwiązaną kwe-
stię polskich liter (obsługuje wszystkie stand-
4096
etki zbrojni
Pierwszy w Polsce reprezentant
wirusów drugiej generacji. W zainfe-
kowanym systemie jest praktycznie
niewidoczny. Po uruchomieniu sy-
stemu z czystej dyskietki można za-
uważyć, że wiele plików zawierają-
cych uruchamiany kod (COM, EXE,
OVL, BIN itd.) powiększyło swoją
długość o 4096 bajtów. Na skutek
błędów w kodzie po 22 września
każdego roku zaktywizowany wi-
rus natychmiast zawiesza system
operacyjny. W pozostałym okresie
roku system znacznie częściej zgła-
sza błędy przy zapisie lub odczycie
z dysku.
Zarażany jest każdy uruchamia-
ny plik. Ponadto pliki z rozszerze-
niami COM i EXE infekowane są
przy wszelkich operacjach wymaga-
jących otwarcia odpowiednich pli-
ków (np. przy kopiowaniu).
Niektóre programy narzędzio-
we (np. CHKDISK z opcją /F) w
sposób niezamierzony niszczą dane
w FAT usiłując dopasować je do
podsuwanych przez wirusa zafał-
szowanych danych katalogowych.
Skutkiem jest niszczenie plików.
działania - skuteczności w walce z prawdziwymi
wirusami!
Zastrzeżenie trzecie: w przypadku szczepio-
nek autorzy programów podają liczbę wykry-
wanych i liczbę niszczonych wirusów. Do liczb
tych (a zwłaszcza ich porównywania) należy
odnosić się ze sceptycyzmem bowiem każdy
autor stosuje inną metodologię określania co
jest nowym wirusem a co tylko mutacją znane-
go wcześniej. Nadto liczby podawane przez au-
torów są bez przerwy zwiększane w wyniku
pojawiania się coraz to nowych wirusów i mu-
tantów a w ślad za tym nowych wersji progra-
mów. Tak więc zestawienie zawiera obraz, któ-
ry już za "chwilę" przestanie być aktualny -
jest uchwyceniem stanu w danej chwili.
Jeśli w tym momencie ciśnie się Państwu na
usta pytanie: co w takim razie wybrać? - odpo-
wiem w sposób następujący. Najprawdopodob-
niej można uznać, iż z dokładnością do miesiąca
aktualne wersje wszystkich szczepionek wykry-
wają i leczą wszystkie grożące w danym momen-
cie Państwu wirusy (jeśli zaś zdarzy się katastrofa
z wirusem nieznanym, to autor kupionego przez
Państwa pakietu pomoże z nim się uporać w za-
mian za szansę zdobycia nowego egzemplarza
do wzbogacenia kolekqi i pakietu antywirusowe-
go). Nie na tej zatem płaszczyźnie powinna się
ważyć decyzja co wybrać. Skuteczna profilaktyka
i walka z wirusami wymaga staranności i konse-
kwencji w stosowaniu. Dlatego też będą Państwo
skazani na stałe obcowanie z pakietem, który wy-
biorą a w razie inwazji być może również z dys-
trybutorem. Proponuję zatem wyboru dokonać
na podstawie porównania wersji demonstracyj-
nych programów kierując się kryterium, który
program bardziej Państwu "leży", po drugie na
ardy). Generuje raport z przebiegu testowania.
Dodatkowo, MafVIR wyposażony został w opisy
i mini-demonstracje funkcjonowania wirusów.
Można do niego dołączać zewnętrzne wzorce wi-
rusów. Moduł blokady jest sterowany zewnętrz-
nym plikiem rozkazów (zgodnym z konwenqą
przyjętą przez popularny zachodni program
FLUSHOT +)
Wymagania i możliwości: obsługuje dowolny
komputer klasy IBM PC wyposażony w system
operacyjny DOS (3.1 lub starszy, w tym również
4.x) a także OS/2, może testować dyski kompute-
rów pracujących w sieci.
Autorem pakietu antywirusowego MafVIR
PLUS jest p. Marek. A. Filipiak ze Szczecina. Dys-
trybutor: LeSter, 71-636 Szczecin, ul. Miedziana
13 B/3, tel. 82.11.34,62.88.92,82.24.71 w. 59.
MAw
MAw łączy w sobie elementy wszystkich
trzech typów programów antywirusowych
(zgodnie z klasyfikacją podaną w tekście "Filozo-
fia walki"). Pakiet składa się z trzech bloków:
S Aw (szperacz) sprawdza różne parametry wska-
zanych przez użytkownika plików (np. sumy
kontrolne, długości itd.) i porównuje z wcześniej
zapisanymi; DAw (diagnostyka), jeśli wierzyć au-
torom, wykrywa wszystkie wirusy występujące
w kraju; BAw (blokier) instaluje się rezydentnie i
nadzoruje różne operacje, które mogą pochodzić
od wirusa.
MAw jest pakietem mało na naszym rynku
znanym, co wynika zapewne z faktu, iż jego pre-
miera miała miejsce niedawno: podczas jesien-
nych targów w Katowicach - Softarg'90. Jest to
więc produkt stosunkowo "młody".
217
Najmniejszy a przez to i naj-
prymitywniejszy wirus schwytany
w Polsce. Ogranicza się jedynie do
mnożenia. Atakuje pliki typu COM
w katalogu bieżącym i powiększa
ich długość o 217 bajtów. Prostota
konstrukcji sprawia, że powoduje
on pewne skutki uboczne. Na przy-
kład pliki o długościach zbliżonych
do 64 K po zainfekowaniu przesta-
ną się ładować. Ponadto zainfeko-
wane pliki tracą możliwość pobiera-
nia parametrów z linii komend.
SYSLOCK
We wrześniu 1990 do Polski do-
tarła wersja znana pod nazwą Ma-
chosoft. Wirus nie instaluje się rezy-
dentnie. Atakuje pliki typu COM i
EXE doklejając do nich 3551 bajtów.
Przed infekcją wirus wyrównuje
długość pliku do najbliższej wielo-
krotności liczby 16, przez co faktycz-
ne powiększenie pliku jest nieco
większe. Kandydatów do infekcji
wyszukuje na dysku roboczym w
katalogu bieżącym i w jego podkata-
logach. Ostateczny wybór ofiary do-
konywany jest losowo. Do ukrycia
swojej zawartości i utrudnienia wy-
krywania wirus szyfruje swój kod,
przez co w każdym pliku wygląda
inaczej. W głównym katalogu dys-
kowym wirus umieszcza nowy plik
o nazwie IBMNETIO.SYS z atrybu-
tem Hiden (ukryty) o długości 2 baj-
tów. Jednocześnie przeszukuje kolej-
ne sektory dyskowe i wszędzie na-
pis Microsoft wymienia na Macho-
soft. Jeśli w środowisku DOS (envi-
roment) wirus znajdzie napis VI-
RUS=OFF, to nie będzie się aktywi-
zował. W systemie MS DOS 4.x
przy pracy z dyskami ponad 32 MB
wirus może zawieszać system ope-
racyjny.
RAPORT
20_________________
ENTER Grudzień '90
HALLOECHEN
Uaktywnia się jedynie w syste-
mach pracujących pod kontrolą MS
DOS (PC DOS) w wersji 3.0 lub wy-
ższej. Atakuje pliki typu COM, EXE
oraz nakładki dłuższe od 5000 baj-
tów. Powiększa je od 2012 do 2027
bajtów. Po odpowiedniej liczbie re-
plikacji uaktywnia swoje dodatko-
we funkcje. Początkowo jest to jedy-
nie zwolnienie tempa pracy kompu-
tera. Po kolejnych udanych replika-
cjach zaczyna losowo przekłamy-
wać odczyty klawiatury. Przy pracy
niektórych programów można zaob-
serwować uszkadzanie przetwarza-
nych przez nie plików danych. Wi-
rus nie rusza plików, których rok i
miesiąc ostatniej modyfikacji pokry-
wa się z datą podawaną przez DOS.
V2000
Udoskonalona wersja Dark
Avengera. Jest równie agresywny i
atakuje praktycznie wszystko, co się
"rusza" czyli pliki typu COM, EXE i
nakładki. Podobnie jak jego poprze-
dnik co 16 instalacji zamazuje wy-
brane sektory dyskowe nieodwra-
calnie niszcząc ich zawartość. Udo-
skonalono w nim techniki oszukiwa-
nia blokierów antywirusowych i
wbudowano mechanizm ukrywa-
nia przed użytkownikiem faktu po-
większania plików. Po uruchomie-
niu komputera z czystej dyskietki
można zauważyć, że pliki powię-
kszyły swoją długość o 2000 bajtów
i znaleźć w nich napisy: na począt-
ku kodu wirusa Zopy me - I want to
travel oraz przy jego końcu (c) 1989
Vesselin Bontchev. Jeżeli ktoś ma
komputer wyposażony w rosyjską
cyrylicę, to może również wyszukać
napis Diana P. Fałszowanie odczy-
tów długości plików powoduje, że
niektóre programy narzędziowe
(np. CHKDSK /F) uruchomione w
zainfekowanym systemie w najle-
pszej wierze modyfikują FAT dopa-
sowując zawarte w nim dane do nie-
prawdziwych informacji podsuwa-
nych przez wirusa. Skutkiem jest ni-
szczenie plików.
Profilaktyka:
Zawsze wykonuj kopie zapasowe
plików danych i programów.
Nie śpiesz się z kasowaniem starych
wersji, bo mogą się okazać jedynymi
nie zniszczonymi przez wirusa.
Zaklejaj dyskietki, na których nie
będziesz musiał niczego zapisywać.
Miej pewną, zaklejoną dyskietkę z
systemem operacyjnym.
Nie zostawiaj w stacji A niepewnych
dyskietek.
Miej wydzielone dyskietki, które będą
służyły do przenoszenia plików
pomiędzy różnymi systemami. Po
każdorazowym wykorzystaniu
formatuj je.
Nie testuj nowych programów na
komputerze, w którym masz ważne
dane.
Dystrybutorem pakietu jest firma UNICO, 41-
800 Zabrze, Skr. poczt. 39, tel. 71.79.05.
MkS_VIR v. 3.0
MkS_VIR jest typową szczepionką - obecnie
wykrywa (jak zapewnia autor) niemal 300 wiru-
sów, usuwa zaś (znowu przytaczam słowa auto-
ra) wszystkie występujące w danym momencie
w naszym kraju. Ważną cechą (przy dużych dys-
kach) jest jego znaczna szybkość działania. Pro-
gram przeszedł długotrwałą ewolucję. Jego obsłu-
ga jest prosta i wygodna. Dodatkowo został wy-
posażony w opisy i mini-demonstracje działania
poszczególnych wirusów. Na podkreślenie zasłu-
guje fakt bardzo dużej (jak na warunki polskie) li-
czby sprzedaży (autor podaje, iż było ich ponad
1000).
Wymagania i możliwości: obsługuje dowolny
komputer klasy IBM PC wyposażony w system
operacyjny DOS (w tym również 4.x), może testo-
wać dyski komputerów pracujących w sieci.
Autorem pakietu MkS_VIR jest p. Marek Sell z
Warszawy. Dystrybutor: Apexim sp. z o.o., 01-029
Warszawa, ul. Dzielna 74/76, tel. 38.56.13,
38.93.63.
PAW v. 2.2
PAW, zgodnie z kilkakrotnie tutaj już przywo-
ływaną klasyfikacją, łączy w sobie funkcje dwóch
grup programów. Przede wszystkim jest szpera-
czem (PAW to skrót od nazwy: Profilaktyka Anty-
Wirusowa) umożliwiającym, jeśli użytkownik
jest skrupulatny i konsekwentny, wczesne zorien-
Zaopatrz się w dobry oraz aktualny
pakietantywirusowy i stosuj się do
podanych w dokumentagi
wskazówek. Zabiegaj o szybkie
otrzymywanie jego aktualizacji.
Do testów antywirusowych przystępuj
zawsze po załadowaniu systemu z
pewnej, czystej i zaklejonej dyskietki.
Unikaj programów niewiadomego
pochodzenia.
Zwracaj uwagę na nienormalne
zachowania się Twojego komputera.
Wszystkie takie przypadki staraj się
natychmiast wyjaśniać.
Gdy już coś się zdarzy nie wpadaj w
panikę. Natychmiastowe
formatowanie twardego dysku to
zazwyczaj tylko strata czasu. Jeśli brak
Ci doświadczenia, to wyłącz komputer
i skonsultuj się ze specjalistą.
towanie się, iż doszło do inwazji wirusów. Druga
funkcja jest typowa dla szczepionek - dzięki zew-
nętrznemu plikowi SERUM.XOR (stale aktuali-
zowanemu) zawierającemu dane umożliwiające
identyfikację kolejnych wirusów - pakiet wyszu-
kuje i unieszkodliwia znane wirusy.
Wymagania i możliwości: obsługuje dowolny
komputer klasy IBM PC wyposażony w system
operacyjny DOS 3.xx.
PAW jest jednym z bardziej znanych (i jednym
z najstarszych programów antywirusowych w
naszym kraju). Jego autorem jest Andrzej Kadlof,
zaś dystrybutorem: XOR Sp. z o.o., 00-173 War-
szawa, ul. Inflancka 15/137, tel. 610.15.96.
V_FIND v. 4.0
V_FIND jest pakietem łączącym funkcje dwu
grup - podobnie jak PAW: szperacza i uniwersal-
nej szczepionki.
Na dyskietkach instalacyjnych znajduje się
zgrabnie przygotowana instrukcja w wersji przy-
gotowanej do druku.
Wymagania i możliwości: obsługuje dowolny
komputer klasy IBM PC wyposażony w system
operacyjny DOS (w tym również 4.x), może testo-
wać dyski komputerów pracujących w novello-
wskich sieciach.
Jako jedyny z wymienionych pakiet V_FIND
jest zabezpieczony przed kopiowaniem - instala-
cja może zostać przeprowadzona tylko jeden raz,
co wydaje mi się nieuzasadnionym utrudnianiem
życia użytkownikowi. Dystrybutorem programu
jest CORDAT Sp. z o.o., Kraków, ul. Wadowicka
3, tel. 66.25.22. El
oferuje* program antywirusowy Marka Sella na komputery PC XT/AT/386:
cena I zakupu: 590 tysięcy złotych;
cena rozszerzenia: 150 tysięcy złotych
(zniżki dla instytucji o dużej liczbie oddziałów)
*Firma APEXIM przejmuje zobowiązania licencyjne dotychczasowego dystrybutora AUK „UNIKS”
Standard na rynku krajowym
□ już ponad 1000 sprzedanych
egzemplarzy programu
□ wiele tysięcy użytkowników
wersji Shareware
□ już prawie dwuletnia obecność
na rynku oprogramowania
przeciwwirusowego
Standard europejski
j w ostatnim teście porównawczym
13 pakietów antywirusowych
przeprowadzonym w czasopiśmie
"What Micro" program uzyskał
bardzo dobrą ocenę
Dobry staje się lepszy
Nowa wersja:
□ wykrywa już prawie 300 wirusów;
□ usuwa wszystkie wirusy
występujące w Polsce;
□ posługuje się nową algorytmiczną
metodą scannmgu (30 MB
programów na przeciętnym
dysku poniżej 10 minut!)
im
Sp. z o.o.
XT-M0N0......................8.500 tys. zł
V20-12MHz 640 kB, 2*360 kB
SERIAL/PARALLEL/CLOCK
HERCULES, 14" PW MONITOR
HDD 40MB Z KONTROLEREM
KLAWIATURA OBUDOWA ZASILACZ 150W
XT-COLOR................... 11.200 tys. zł
J.W. ALE EGA CARD, 14" COLOUR MONITOR
AT-M0N0....................9.950 tys. zł
INTEL 80286-12MHz
1 MB RAM, 0 WAIT (SPEED 16 MHz)
1,2 MB, 360 kB, SERIAL/PARALLEL
HDD 40MB, HERCULES, 14” PW MONITOR
KLAWIATURA, BABY CASE, ZASILACZ 200W
AT-COLOR................... 12.400 tys. zł
J W. ALE EGA CARD, 14' COLOUR MONITOR
AT-386-25-M0N0..............21.950 tys. zł
INTEL 80386-25MHZ
2 MB RAM,
1,2 MB, 360 kB, SERIAL/PARALLEL
HDD 80MB, HERCULES, 14" PW MONITOR
BIG TOWER CASE, ZASILACZ 200W KLAWIATURA
AT-386-25-VGA.............. 24.950 tys. zł
J.W. ALE VGA CARD, 14" COLOUR MONITOR
AT-386C-33-M0N0............28.850 tys. zł
INTEL 80386-33MHZ
32kB CACHE RAM 2 MB RAM,
1,2 MB, 360 kB, SERIAL/PARALLEL
HDD 120MB. HERCULES, 14" PW MONITOR
BIG TOWER CASE, ZASILACZ 200W, KLAWIATURA
AT-386c-33-VGA............. 31.850 tys. zł
J.W. ALE VGA CARD, 14” COLOUR MONITOR
Wszystkie opcje sprzętowe!
01-029 Warszawa, ul.Dzielna 74/76 fax/tel. 389-363, tel. 385-613, tlx 816422
LABORATORIUM
22_________________
ENTER Grudzień ’90
W większości czasopism kompute-
rowych znaczącą część objętości
stanowią redakcyjne testy oprogra-
mowania oraz (przede wszystkim)
sprzętu komputerowego Na Zacho-
dzie są pisma, które powołały do te-
go celu specjalne laboratoria (cza-
sami będące wręcz jednostkami nie-
zależnymi). Byłoby oszukiwaniem
Państwa twierdzenie, iż nasza reda-
kcja już obecnie dysponuje roz-
budowanymi możliwościami testo-
wania sprzętu. Dlatego też zamiast
winietki TEST (często u nas mocno
nadużywanej) blok materiałów, któ-
re Państwo w tym miejscu będzie
mieli okazje spotkać sygnowany
jest nazwą LABORATORIUM.
II pi
I j OStScript - magiczne słowo uczulające każdego, kto
miał choć trochę do czynienia ze składem publikagi,
liternictwem i produkcją czasopism lub gazet. Jest już
niekwestionowanym standardem języka opisu strony, składu
i liternictwa. Pochód PostScript-u przez świat rozpoczął się
kilka lat temu. Jego cecha podstawowa, uniezależniająca skład
i jego wyniki od komputera oraz środowiska, w jakim
przygotowywana jest publikacja spowodowały, że nie ma
znaczących konkurentów.
Język został opracowany przez założycieli firmy Adobe
Systems Incorporated - Chucka Geschke i Johna Warnocka.
Mariusz Dec A może POSTSCRIPT?
0 planach testowych nie możemy
wypowiadać się w sposób wiążący,
bowiem w tym obszarze jesteśmy
uzależnieni od polityki promocyjnej
tirm dostarczających sprzęt i opro-
gramowanie - wszak testować i opi-
sywać możemy jedynie te produkty,
które zostaną nam udostępnione do
tego celu.
W bieżącym numerze________________
LABORATORIUM stara się udzielić
odpowiedzi na pytanie, które narzę-
dzie (Ouick czy Turbo Pascal) jest
lepsze (jednoznacznej odpowiedzi
chyba nie ma); sięgnęliśmy także
po produkt na naszym rynku jesz-
cze egzotyczny - kartę postscripto-
wą do popularnej drukarki lasero-
wej Star,
Zapraszamy do naszego
LABORATORIUM.
W chwili obecnej interprete-
ry PostScrjpt-u oferowane są
przez wiele firm, jednakże mo-
gą występować pod różnymi
nazwami i taka sytuacja zacho-
dzi w przypadku LincPage. Je-
go autorem jest współpracują-
ca stale ze Star Micronics Ja-
pan amerykańska firma Lin-
coln & CO, natomiast kroje
pism są dostarczone przez fir-
mę Bitstream. Według infor-
macji producenta, LincPage
jest zgodny z interpreterem
PostScript-u wersja 23.0 dru-
karki Apple Laser Writer
Plus. Konstrukcja LincPage
jest dostosowana do budowy
płyty głównej drukarki. Wypo-
sażono ją w odpowiednie złą-
cze i 16 układów scalonych
EPROM o pojemności 1 mega-
bit (128 KB) każdy, w sumie
2 MB pamięci stałej. Oczywi-
ście największą część tego
obszaru zajmują wzorce liter -
program ma "tylko" 256 KB.
W momencie zainstalowania
oprogramowanie podstawowe
drukarki sprawdza istnienie
rozszerzeń i dołącza je do listy
dostępnych emulacji (lista
EMULATION w menu dru-
karki). Wersja zainstalowane-
go oprogramowania nosi nu-
mer 4.16 i pochodzi z maja
1989 r.
Instalacja
Interpreter ten może być
zainstalowany do drukarek
Star LaserPrinter 811, 8DB
(dwukomorowa) i 8DX (dwuko-
morowa, dwustronna). Starszy
model, LaserPrinter 8, ma inną
płytę główną i w związku z tym
LincPage nie może być w niej
zainstalowany. Oczywiście fir-
ma Star pamięta o tych użyt-
kownikach i w chwili gdy wła-
ściciel drukarki starego typu
ma zamiar dokupić PostScript
powinien przy zamówieniu po-
dać jej typ — przysługuje mu
wtedy bezpłatna wymiana
płyty głównej (za zwrotem sta-
rej).
Właściciele drukarek no-
wszych również mogą mieć
pewne problemy, które zresztą
my także mieliśmy - oprogra-
mowanie główne drukarki mu-
si być w wersji 4.22 lub wyższej.
Numer wersji Firmware druko-
wany jest podczas testu STA-
TUS SHEET w trybie emulacji
HP LaserJet. Nasza redakcyjna
drukarka wyprodukowana la-
tem 1989 r. wymagała wymiany
EPROM-ów z programem (uzy-
skaliśmy je po teleksowym
poinformowaniu firmy Star).
Ostatnim wymogiem instala-
cji LincPage jest rozszerzenie pa-
mięci RAM do minimum 2 MB
czyli konieczność dokupienia
przynajmniej 1 MB. Firma Lin-
coln & Co. zaleca stosowanie
2 MB rozszerzenia pamięci,
a i ja stwierdziłem, że różnica
jest istotna. Zainstalowanie pły-
ty jest niestety dość trudne i
pracochłonne ze względu na
konieczność demontażu płyty
głównej - zalecałbym tutaj ko-
rzystanie z usług serwisu.
Dodatkową pamięć RAM insta-
luje się bardzo łatwo. Na margi-
nesie dodam, że identycznie
montuje się PostScript do HP
LaserJet II.
Uruchomienie
Po męczącej instalacji (dru-
karka waży ok. 20 kg) można ją
włączyć - jeżeli wszystko się
udało rozbłysną lampki, przete-
stuje się pamięć i pojawi się na
chwilę komunikat CALL SERVI-
CE 10. Oznacza on, że został
stwierdzony błąd sumy kontrol-
nej pamięci konfiguracyjnej dru-
karki - nie należy się tym przej-
mować - jest to skutek zmiany
wyposażenia. Po rozgrzaniu się
drukarki zostaną wyświetlone
kolejne komunikaty, aż do
LINCPAGE READY.
_______________23
Grudzień'90 ENTER
Czy rzeczywiście
POSTSCRIPT?
Takie pytanie postawiłem so-
bie na wstępie. W chwili kiedy
przystępowałem do prac z Linc-
Page miałem już za sobą noce
spędzone nad podręcznikami
PostScript-u oraz godziny
pracy przy klawiaturze i zna-
nym intepreterze PostScript-u
pracującym na IBM PC - Go-
Script firmy LaserGo Inc. Mia-
łem też już przygotowane pro-
gramy obsługi polskich liter,
bo jak nietrudno się domyślić
była to pierwsza rzecz jaką
zrobiłem, aby korzystać z
PostScript-u w Polsce.
Nie da się oczywiście ukryć,
że jako początkujący użytkow-
nik miałem sporo pretensji do
interpretera, że nie chce mnie
słuchać. Ba, prawie byłem go-
tów pisać do Adobe, Lincolna i
Stara, że oto znalazłem coś, co
nie działa tak, jak powinno. Jed-
nak z każdym dniem "rozumie-
liśmy" się z drukarką coraz le-
piej i w końcu nie było się na co
skarżyć.
Dysponuję oryginalnymi
podręcznikami PostScript-u i
korzystając z nich pracowałem
z LincPage - nie zuważyłem
żadnych różnic w działaniu opi-
sanym i rzeczywistym, a jako
początkujący programista post-
scriptowy oglądałem instrukcje
języka z każdej strony...
Na tyle, ile można stwier-
dzić po kilku miesiącach pracy,
LincPage ma bardzo dobrą
zgodność z opisanym wzorcem
języka PostScript. Zachowano
nawet błędną w LaserWriter
Plus deklarację formatu B5, a
pod inną nazwą dostępna jest
deklaracja z formatem prawid-
łowym. Oprócz tego dodano kil-
ka innych standardowych roz-
miarów papieru oraz bardzo
przydatne polecenie SETEMU-
LATION umożliwiające progra-
mowe przełączanie emulacji
drukarki (jest ich 6).
W pierwszym okresie korzy-
stałem z rozszerzenia 1 MB
RAM i mogę powiedzieć, że
2 MB pamięci to niestety zbyt
mało, aby efektywnie praco-
wać. W takiej konfiguracji do
dyspozycji użytkownika pozo-
staje tylko 161058 bajtów Virtu-
al Memory (pamięć operacyjna
PostScript-u).
Jak się to objawiło w prakty-
ce? Mój program generacji pol-
skich liter w swoje; pierwszej
wersji był na tyle duży, że po je-
go dołączeniu do typowych
prac generowanych przez pro-
gram Yentura nigdy nie było
pewności czy wystarczy pamię-
ci na stronę A4 - format B5 naj-
częściej się mieścił. To bardzo
cenne doświadczenie zmusiło
mnie do optymalizacji struktur
danych tak, że ten problem po-
konałem. Nie zmienia to jednak
faktu, że praca odbywa się bar-
dzo blisko granicy pamięci, a
użycie dodatkowego, ładowane-
go z zewnętrz kroju pisma bę-
dzie tu praktycznie niemożliwe.
Obecnie dysponuję pamięcią
3 MB (2 MB rozszerzenia) i trze-
ba stwierdzić, że różnica jest
istotna. Można stosunkowo ła-
two skorzystać z 3 fontów zew-
nętrznych, a przy prostych pra-
cach (stronach) nawet z 5. Jest
to oczywiście rzadko potrzeb-
ne, ale komfort pracy zdecydo-
wanie się poprawia i od tego
momentu nigdy nie miałem już
problemów z brakiem pamięci.
Rozmiar Virtual Memory rapor-
towany w identycznych warun-
kach jak dla 1 MB rozszerzenia
24 LABORATORIUM
wynosi teraz 305192 bajty. Pa-
mięci tej zabrakło dopiero gdy
ładowałem ósmy font z kolei (w
celach "naukowo-badaw-
czych").
Praca interakcyjna
Nie każdy wie, że drukarki
postscriptowe mogą pracować
interakcyjnie - wystarczy dołą-
czyć terminal poprzez interfejs
RS 232 i już można "rozma-
wiać" Taką możliwość daje
także LincPage w drukarce
Star. Każde polecenie jest prze-
syłane do drukarki, a ona naty-
chmiast odpowiada co jej się
ewentualnie nie podoba. Ten
tryb pracy oddaje nieocenione
usługi np. w przypadku bada-
nia działania niektórych pole-
ceń języka. Można obejrzeć
stos, sprawdzić wielkość
aktualnie dostępnej pamięci,
przetestować fragment progra-
mu bez zadrukowywania du-
żych ilości papieru itp.
Fonty
W drukarkę wbudowano 35
krojów pism. Jest to taktycznie
9 rodzajów pism składowych, 8
w 4 odmianach, 1 w jednej od-
mianie oraz font zawierający
symbole matematyczne i litery'
greckie oraz font Zapf Dingbats
- symbole różne (np. telefon,
gwiazdki itp.).
Największe zastrzeżenia,
wśród tych fontów, można mieć
do odpowiednika pisma Times-
Roman - w małych stopniach
wygląda nieładnie, a niektóre li-
tery są ustawione tak, jakby
miały niewłaściwe dane o loka-
lizacji w obrębie zajmowanej
przestrzeni (zwłaszcza s). Jest to
o tvle dziwne, że pozostałe nie
sprawiają takiego wrażenia, a
przecież mechanizm ich rozwi-
jania z danych wektorowych
jest ten sam.
Podsumowanie
Nie znalazłem słabego pun
ktu LincPage w zakresie zgod-
ności z Post SCRIPI -em i to nie
dziwi. Odnoszę jednak wraże-
nie, ze zdarzają mu się wpadki,
które trudno w sumie ocenić ja-
ko błędy emulatora jako takie-
go. Otóż bywało, że utykał na
jakiejś pracy - aż do konieczno-
ści wyłączenia drukarki, a nastę-
pnie drukował tę samą pracę
bez problemu. Nie były to nie-
stety efekty powtarzalne - być
może winić za to należy dużą
płytkę drukowaną i stosunko-
wo wolne EPROM-y (200 ns),
być może trudne do zidentyfi-
kowania błędy obsługi pamięci.
Faktem jest, że czasami drukar-
ka się "zawiesza" po próbie rei-
nicjalizacji z panelu sterującego
podczas gdy aktywny jest Linc-
Page. Efekt ten występował w
dwóch egzemplarzach druka-
rek, na których prowadzone by-
ły przedstawione badania.
Uwaga natury ogólniejszej
ma związek oczywiście z polski-
mi literami. PosiSCRIPI jest
niezależny od urządzenia,
typowe fonty mają szerokości
zgodne z wzorcami Adobe, bez
względu na pochodzenie. Jednak-
że w różnych fontach akcenty
mają różny kształt i lokalizację.
czyli programy generacji pol-
skich liter nie będą już niestety
niezależne od urządzenia. Pro-
gram taki z natury rzeczy musi
przeliczać szereg parametrów li-
tery. W związku z tym przy roz-
dzielczości 300 dpi i małych sto-
pniach pisma mogą wystąpić
zmiany lokalizacji akcentów
wynikające z określonej dokład-
ności obliczeń. W sumie jednak
wydaje się, że można polecić to
rozwiązanie, którego cena jest
niższa od podobnych urządzeń
innych firm dla drukarek klasy
8 str./min. W chwili kiedy w
polskich drukarniach znajdą się
naświetlarki z PosrSCRiPT-em
możliwość próbnego składu w re-
dakcji będzie miała pierwszo-
rzędne znaczenie. Cl
Płyta LincPage została udostę-
pniona redakcji do testu przez
p. kizifrztofa Musuiła i firmę ABC
Data 7 Bonn dostarczającą
do Polski m.in. drukarki laserowe
Star Laser Printer 811.
25
Grudzień'90 ENTER
opularność języka Pascal nie maleje i najwięksi potentaci
na rynku oprogramowania narzędziowego do komputerów
osobistych stale starają się udoskonalać swoje produkty
i wyprzedzać konkurencję.
Andrzej Kadlof Quick kontra Turbo
W 1989 roku znana firma
amerykańska Microsoft wpro-
wadziła na rynek nowy pro-
dukt - pakiet programów pod
wspólną nazwą Quick Pascal.
Jest to zestaw programów prze-
znaczony dla programistów pi-
szących swoje programy w Pa-
scalu.
Myliłby się jednak ten, kto
by sądził, że jest to nowy pro-
dukt mieszczący się w linii roz-
wojowej znanego MS Pascala.
Quick Pascal 1.0 jest próbą ode-
brania klienteli firmie Borland
International i to również tej,
która już od dawna
zaprzyjaźniła się ze swoją wer-
sją Turbo Pascala.
Język
Podobieństwa obu diale-
któw języka są olbrzymie i trze-
ba sporo wysiłku, by znaleźć
różnice. Microsoft utrzymuje,
że zachodzi pełna zgodność
między Quick Pascalem 1.0 i
Turbo Pascalem 4.0 i 5.0. Jest to
tylko częściowo prawdą. W za-
kresie zgodności ze standardem
języka Pascal, Quick Pascal w
zasadzie pokrywa się z Turbo
Pascalem. Jedyną istotną różni-
cą na niekorzyść Microsoftu jest
to, że nie dopuszcza funkcji i
procedur jako parametrów. Pod
względem rozszerzeń języka
Quick Pascal pokrywa całkowi-
cie produkt Borlanda za wyjąt-
kiem modułu graficznego.
Programy pisane w Turbo
Pascalu 5.0, nie stosujące grafiki
ani typów proceduralnych,
kompilują się bez żadnej popra-
wki za pomocą pakietu Quick
Pascal.
W przeciwną stronę, mini-
malne zmiany mogą okazać się
konieczne gdyż Microsoft dodał
nowy typ CSTRING czyli typ
napisowy przechowywany w
pamięci w konwenqi języka C i
wprowadził procedurę RunEr-
ror (pełniącą tę samą rolę, co
Halt). Jeśli są inne różnice, to
ich wykrycie wymagałoby dłuż-
szej pracy z obu pakietami jed-
nocześnie.
Moduły graficzne obu pakie-
tów różnią się za to zasadniczo.
Mimo bardzo zbliżonych możli-
wości nie utrzymano już zgod-
ności na poziomie języka.
Przyczyna jest prozaiczna. Mo-
duł graficzny rozpowszechnia-
ny z Quick Pascalem jest pośpie-
szną adaptagą modułu graficz-
nego z Microsoft Quick C 2.0.
Producent tak się śpieszył, że
nawet w nazwach zachował nie-
typową dla Pascala konwencję
poprzedzania ich znakiem pod-
kreślenia. To zapewne też było
przyczyną dodania typu
CSTRING.
Mimo tych wszystkich podo-
bieństw Quick Pascal miał za-
proponować odbiorcom coś zde-
26_________________
ENTER Grudzień'90
LABORATORIUM
cydowanie nowego, co od razu
przygwoździ konkurenta i od-
bierze mu klientów. Tym prze-
bojem miały być rozszerzenia
umożliwiające, po raz pierwszy,
programowanie zorientowane
obiektowo. Jest to obecnie dyna-
micznie rozwijający się kieru-
nek rozwoju technik i języków
programowania. Błyskawiczna
odpowiedź Borlanda w postaci
wersji 5.5 zniweczyła te plany i
mamy teraz dwa niemal równo-
ważne pakiety różniące się ra-
czej zewnętrznie niż pod wzglę-
dem merytorycznym.
Dokumentacja
Oba pakiety dostarczane są
w eleganckich pudełkach.
Znajdują się w nich dyskietki
instalacyjne i dokumentacja. O
ile estetyka pudełek jest kwestią
gustu, to jakość dokumentacji
rzutuje już na ocenę danego pro-
duktu.
Microsoft w charakterze do-
kumentacji dostarcza: broszur-
kę zawierającą informacje o spo-
sobie instalacji pakietu oraz
podstawy "klawiszologii" ("Up
and Running", 62 strony), pod-
ręcznik dla początkujących ("Pa-
scal by Example", 289 stron),
oraz ośmiojęzyczną umowę li-
cencyjną.
Jeśli by ktoś sądził, że na
podstawie tych książek dowie
się wszystkiego o możliwo-
ściach Quick Pascala i będzie
mógł zdecydować o zakupie, to
bardzo się oszuka. W sprawie
wielu szczegółów użytkownik
odsyłany jest do specjalnego
programu szkoleniowego lub
do systemu podpowiedzi wbu-
dowanego w główny program
pakietu QP. Podręczniki pomy-
ślane są jako uzupełnienie przy-
kładów i komentarzy wbudo-
wanego w system suflera. Oso-
ba dopiero przystępująca do na-
uki tego języka szybko przebr-
nie przez elementarz i zatnie się
na problemach potraktowanych
zbyt skrótowo. Wielu możliwo-
ści nigdy się pewnie nawet nie
domyśli o ile nie zechce grun-
townie przestudiować przykła-
dów proponowanych przez su-
flera.
Pewnym usprawiedliwie-
niem dla autorów może być to,
że nie chcieli odbierać chleba ko-
legom. W przytaczanej przez
nich liście zalecanej literatury
uzupełniającej są między inny-
mi cztery pozycje poświęcone
wyłącznie różnym aspektom ko-
rzystania z Quick Pascala
(wszystkie cztery znajdują się w
druku w wydawnictwie Micro-
soft Press!). Jest to jednak ukry-
te podnoszenie ceny pakietu.
U Borlanda znajdujemy za
to trzy podręczniki: "Turbo Pa-
scal User Guide" (354 strony),
"Turbo Pascal Reference Guide"
(468 stron) i "Turbo Pascal Ob-
ject Oriented programing Gui-
de" (124 strony). Pierwsze dwa
podręczniki są wspólne dla wer-
sji 5.0 i 5.5. Ostatni opisuje no-
we rozszerzenia.
Dokumentacja Borlanda zna-
cznie przewyższa podręczniki
konkurenta i to nie tylko objęto-
ściowo. Można w niej znaleźć
praktycznie wszystko, napisana
jest dość jasno i wyczerpująco.
Wymagania
sprzętowe
Pakiety mogą być stosowane
na komputerach klasy IBM
PC/AT pod kontrolą systemu
operacyjnego MS-DOS 2.1 lub
nowszego. Komputer powinien
być wyposażony w dwie stacje
dyskietek lub co najmniej jedną
stację dyskietek i twardy dysk.
Ta druga wersja zapewnia oczy-
wiście znacznie większy kom-
fort pracy. Wymagane mini-
mum pamięci to 448 K, choć za-
lecane jest co najmniej 512 K
Stosowane mogą być wszystkie
popularne wyświetlacze ekrano-
we (CGA, Hercules, EGA,
MCGA, VGA i niektóre ich po-
chodne). Programy przystoso-
wane są do współpracy z mysz-
ką.
Pewnym zaskoczeniem jest,
że Quick Pascal do stosowania
grafiki na karcie Hercules wy-
maga, by przed naszym progra-
mem instalować specjalny pro-
gram rezydentny. Jest to wyjąt-
kowo nieelganckie rozwiązanie
i świadczy o tym, że związki
Microsoft i IBM sięgają rzeczy-
wiście bardzo głęboko, aż do
niechęci do karty Hercules włą-
cznie.
Instalacja
Proces instalacji pakietów
jest podobny i prosty. Należy
odszukać dyskietkę z progra-
mem instalacyjnym i go urucho-
mić. Instalacja odbędzie się
automatycznie i na tym etapie
użytkownik może co najwyżej
zmienić nazwy docelowych ka-
27
Grudzień'90 ENTER
talogów. Zmiany w konfiguracji
programu, kolory okien, znacze-
nie klawiszy itd. można
później, w dosyć szerokim za-
kresie, dostosowywać do włas-
nych upodobań.
Kompilator
W skład pakietów wchodzą
dwie wersje kompilatora, jeden
sterowany parametrami wpisy-
wanymi w z linii komend DOS
oraz drugi zintegrowany razem
z edytorem i "odpluskwia-
czem" (debugger). Obie wersje
mają te same możliwości i mo-
gą zaspokoić potrzeby oraz upo-
dobania wszystkich użytkowni-
ków.
Wersja zintegrowana w obu
przypadkach utrzymuje wysoki
standard wymagany dzisiaj od
oprogramowania. Quick Pascal
wydaje się pod tym względem
bogatszy. Szczególnie przypad-
nie on do gustu użytkownikom
mającym doświadczenie z inny-
mi programami firmy Micro-
soft, np. z MS Windows. Znaj-
dą tu swojsko wyglądające ok-
na, rozwijalne menu itp. Bor-
land z kolei kontynuuje swoją
tradycję oszczędnej elegancji
ekranu. Oba programy dają mo-
żliwość przeglądania katalo-
gów dyskowych, redagowania
plików tekstowych, definiowa-
nia rozmaitych opcji pracy kom-
pilatora itd. Z obu edytorów te-
kstowych za lepszy uznałbym
dzieło Microsoftu. Jednocześnie
można otworzyć do ośmiu
okien i edytować w nich różne
pliki lub rozmaite fragmenty te-
go samego. Edytor Borlanda
jest pod tym względem znacz-
nie skromniejszy. Oczywiście
skromniejszy nie oznacza, że
pozbawiony jakichś istotnych
dla programisty funkcji. Użyt-
kownikom przyzwyczajonym
do innych edytorów obie firmy
pozostawiły możliwość prze-
definiowania znaczenia klawi-
szy, tak by mogli stworzyć sobie
bardziej znajome środowisko.
Ciekawostką edytora Microsof-
tu jest możliwość automatycz-
nego wyróżniania kolorami w
tekście fragmentów programów
pascalowych (słowa kluczowe,
komentarze itp.).
Zaletą wersji zintegrowanej
jest bardzo rozbudowany sy-
stem wskazówek. Teoretycznie
można w nim znalezć wszystko
na temat pakietu i stosowanej
wersji języka. Danych można
szukać zarówno na podstawie
indeksów jak i przez najechanie
kursorem na odpowiednie sło-
wo i wywołanie suflera. W Qu-
ick Pascalu podpowiedzi są za-
zwyczaj dwupoziomowe, naj-
pierw króciutki opis przypomi-
nający najistotniejsze fakty oraz
na życzenie dokładniejsze wy-
jaśnienia. W Turbo Pascalu
wskazówki są oszczędniejsze,
ale za to więcej informacji jest
podanej w podręcznikach. Inte-
resującą nowością Quick Pasca-
la jest możliwość dopisywania
własnych notatek rozszerzają-
cych informacje suflera. Może
to być szczególnie cenne w
przygotowywaniu wersji
przeznaczonych dla począt-
kujących.
Ciekawostką jest również
możliwość wycięcia każdego
fragmentu podpowiedzi i sko-
piowania go do edytora, a nastę-
pnie na dysk (choć może to już
jest standard?). Opcji tej Micro-
soft nieco nadużył wbudowując
w suflera niemal wszystkie pro-
gramy przykładowe (74), ilu-
strujące rozmaite aspekty posłu-
giwania się daną wersją Pasca-
la. Prostsze i wygodniejsze dla
użytkownika byłoby pozosta-
wienie ich bezpośrednio dostę-
pnych na dyskietce tak jak po-
stąpił Borland.
Parametry pracy kompilato-
ra można umieścić w tekście
źródłowym programu lub usta-
lić je w odpowiednim oknie. Da-
ny zestaw parametrów może
być oczywiście zapisany na dys-
ku do późniejszego wykorzysta-
nia.
Oba kompilatory mają wbu-
dowane pewne mechanizmy
ułatwiające realizację dużych
projektów, wymagających stoso-
wania wielu niezależnych mo-
dułów. Same dbają o to, który z
nich wymaga ponownej kompi-
lacji bo został zmodyfikowany
lub w międzyczasie zmieniono
inny, od którego ten jest uzależ-
niony. Dopuszczalna jest kompi-
lacja warunkowa.
Wszystkie programy wyni-
kowe są w formacie EXE, nato-
miast moduły mają własny for-
mat i są umieszczane w plikach
o rozszerzeniach odpowiednio
QPU lub TPU. Samych modu-
łów nie można przenosić mię-
dzy obu pakietami.
Kompilator produkuje dosyć
oszczędny kod wynikowy. Za-
równo rozmiary pliku wyniko-
wego jak i czasy wykonania są
na tyle zbliżone, że bez specjali-
stycznych testów nie chciałbym
któregokolwiek z nich wyróż-
niać.
Przy uruchamianiu możemy
korzystać z wbudowanego "od-
pluskwiacza" (Quick Pascal do-
datkowo tworzy wtedy na dys-
ku plik o rozszerzeniu QDB za-
wierający wszelkie niezbędne
informacje). Sam "odplusk-
wiacz" jest bardzo cennym na-
rzędziem do uruchamiania pro-
gramów. Pozwala na ustawia-
nie pułapek, podglądanie i
zmianę wartości wybranych
zmiennych, zatrzymamie prze-
biegu programu gdy dane
przez użytkownika wyrażenie
przyjmie odpowiednią wartość
oraz ma opcję animacji. Polega
ona na możliwości automatycz-
nego wykonywania programu
linia po linii w zwolnionym
tempie i śledzeniu efektów,
zmian wartości zmiennych itd.
Tu również pewną przewagę
wykazuje Quick Pascal i jego
"odpluskwiacz" później zmusi
użytkownika do sięgnięcia po
Turbo Debugger lub CodeView.
Programy
pomocnicze
Tutaj Borland International
wykazał więcej wyobraźni i do-
starczył użytkownikowi wiele
rozmaitych programów, nieko-
niecznie nawet związanych z
programowaniem w Turbo Pa-
scalu, ale ułatwiających życie.
Również programy przykłado-
we mogą w niektórych przy-
padkach być uznane za progra-
my użytkowe. Interesująca jest
rezydentna wersja suflera. Dzię-
ki niej można pracować z do-
wolnym edytorem i stale mieć
pod ręką pełny system podpo-
wiedzi.
Wnioski
Większość różnic ma chara-
kter kosmetyczny i ich ocena za-
leżna będzie od indywidual
nych gustów użytkowników.
Zgodność na poziomie synta-
ktycznym jest zdumiewająca i
obie wersje oferują praktycznie
to samo. Przenoszenie tekstów
źródłowych między obydwoma
pakietami jest niemal doskonałe.
Generalnie jednak Quick Pa-
scal robi wrażenie produktu
mniej dopracowanego, odrobi-
nę przedwcześnie skierowane-
go do dystrybucji. Widać to
szczególnie przy zastosowaniu
grafiki, jakości podręcznika, ja-
kości programów przykłado-
wych i dodatkowego oprogra-
mowania użytkowego. Wyko-
rzystanie elementów standar-
dów przyjętych w MS Win-
dows stwarza wielu użytkowni-
kom znajome komfortowe śro-
dowisko. Nie w pełni jednak zo-
stało to zgrane ze specyfiką śro-
dowiska programisty.
Mimo, ze merytorycznie Qu-
ick Pascal nieco ustępuje Turbo
Pascalowi 5.5, to jednak jego po-
jawienie się będzie bardzo po-
ważnym problemem dla Bor-
land International. Wobec bar-
dzo zbliżonych możliwości obu
pakietów na decyzje nabywców
będą wpływać względy poza
merytoryczne takie jak: przy-
zwyczajenia do produktów jed-
nej z firm, skuteczność i agresja
kampanu reklamowych, zaufa-
nie do stabilności obu firm i dal-
szego rozwoju ich produktów
itd. Wydaje się, że Quick Pascal
próbuje zająć miejsce języka
przeznaczonego głównie dla po-
czątkujących, Turbo Pascal z ko-
lei usiłuje wtargnąć do arsenału
narzędzi profesjonalistów.
Współzawodnictwo między
dwoma potentatami trwa. El
KONSYLIUM
28_________________
ENTER Grudzień ’90
✓ Kiedy warto zdecydować się na system operacyjny OS/2
i jakim trzeba dysponować sprzętem?
Odpowiada
Stefan Karamuz
Jeszcze rok temu w amerykańskich pismach
komputerowych dawało się zauważyć lekką iro-
nię, wszędzie tam, gdzie wspomianano o syste-
mie OS/2. Początkowy entuzjazm, w długim
oczekiwaniu zakwasił się nieco, czemu dziwić się
trudno.
Teraz, w tych samych pismach widzę wyraźną
zmianę nastrojów. Nie ma lukru, ale nie ma i iro-
nii. W komentarzach i radach dominuje ton rze-
Edytor sprzężony z kompilatorami, (tak jak
TP), ale z możliwością (szybkiej) kompilacji,
współbieżnej z edycją, odpluskwianiem, inter-
akcją z oprogramowaniem wspomagającym, (du-
że "Helpy" kontekstowe i analizatory tekstów
programów, automatyczna dokumentacja zmian
w tekstach projektów, "zdalne" testowanie proce-
dur współpracowników). Szybka kompilacja jest
w sytemie OS/2 możliwa dzięki dynamicznej go-
Kiedy analizowaliśmy zawartość i
układ zachodnich czasopism kiedy
rozważaliśmy strukturę powoływa-
nego do życia miesięcznika ENTER
- wówczas postawiliśmy sobie bar-
dzo ważne i z pozoru proste pyta-
nie: czego Czytelnicy czyli Pań-
stwo, tak naprawdę, szukają w pi-
śmie komputerowym?
Wydaje nam się, że prawidłowa
odpowiedź brzmi większość Czytel-
ników chce znaleźć informacje, któ-
re pozwolą im uporać się z bardzo
konkretnymi problemami i kłopota-
mi przy obsłudze sprzętu oraz opro-
gramowania a także dowiedzieć się
jaki zastosować program, jaki doku-
pić dysk itd., itp.
Stosownie do takiej diagnozy posta-
nowiliśmy przeznaczyć sporo miej-
sca w naszym miesięczniku na po-
rady. Nie chcemy jednak uprawiać
ogólnej “ględźby" o wszystkim i o
niczym (jak to często bywa) - dlate-
go też nasze KONSYLIUM składać
się będzie z konkretnych ludzi, któ-
rzy będą odpowiadać na konkretne
pytania. Państwa pytania.
Rzecz jasna w pierwszym numerze
nie ma pytań od Państwa (bo i
skąd?). Wybraliśmy zatem kilka
interesujących naszym zdaniem
problemów i postaraliśmy się na-
dać im formę, która jest dla nich
przewidziana pytanie - odpowiedz
eksperta. Wierzymy, źe to forma naj-
lepsza.
KONSYLIUM jest do Państwa dys-
pozycji - to Państwo będą decydo-
wać o tematyce i doborze eksper-
tów. Czekamy na listy z pytaniami.
czowy, a że nowy produkt przyjął się - widać po
reklamach sprzętu i oprogramowania: ten i ów
zachwala się, że "jest kompatybilny".
Luksus i konieczność
Nie ma wątpliwości, że nie wszystkie zastoso-
wania w równym stopniu wymagają mocnych
narzędzi systemowych: wielozadaniowości, me-
gabajtów pamięci wirtualnej, fizycznej lub grafi-
cznego systemu okien. Można powiedzieć, że
komplikacja oprogramowania komputerów oso-
bistych może być stopniowana w sposób prawie
ciągły: od niewielkich, jednotorowych progra-
mów (proste edytory i kalkulatory...) - aż do wie-
lowątkowych/ wieloprogramowych pakietów,
takich jak serwery obsługujące transakq'e rozpro-
szonego systemu baz danych, albo systemy stero-
wania i kontroli procesów technologicznych. Na
tym końcu spektrum, zastosowanie systemu
wielozadaniowego z ochroną zasobów - jest zwy-
kłą koniecznością, chyba że lubimy rozwiązania
tymczasowe i chałupnicze.
Rzecz jasna, nawet najprostsze oprogramowa-
nie staje się bardziej funkcjonalne i wygodne, jeśli
może pracować w graficznym systemie okien,
zwłaszcza, jeśli jest zdolne do wykorzystania
możliwości dynamicznej wymiany danych. Dla
nich środowisko wielozadaniowe można uznać
za pewien luksus. Większość praktycznych zalet
"jednoczesnego wykonywania" zapewniają ta-
kim programom nakładki na system DOS: MS
Windows, Top View, Desq View i inne.
Konieczność sięgnięcia po OS/2 pojawia się
przy poważniejszych zastosowaniach. Możemy
pokusić się o wypunktowanie czterech jakby klas
konieczności przejścia na system OS/2:
1. Klasa "przyda się".
Komputer osobisty - jako maszyna do pisania,
zabawka, (gry), kalkulator, urządzenie do wpro-
wadzania i formatowania danych dla większych
komputerów. Zastosowania domowe i biurowe.
2. Oprogramowanie "pamięciochłonne".
Arkusze obliczeniowe o dużej powierzchni,
DTP, narzędzia inżyniera lub naukowca: CAD,
programy rachunku symbolicznego.
3. Środowisko profesjonalnego programisty.
spodarce pamięcią: jeśli fizycznej pamięci jest du-
żo, pośrednie wyniki kompilacji nie muszą być
zapisywane na dysk.
4. Zastosowania o naturze wielozadaniowej i
z dużym zapotrzebowaniem na pamięć; z konie-
cznością ochrony danych i możliwością imple-
mentacji systemów haseł/praw dostępu.
Serwery sieciowe:
• dystrybutory danych (file seruerś),
• realizatory "transakcji" - czyli operacji na ba-
zach danych: na żądanie zewnętrznych użyt-
kowników.
Oprogramowanie przemysłowe: systemy ste-
rowania, roboty, systemy nadzorcze i diagnosty-
czne.
Jeśli tak, jaki sprzęt?
Ogólna zasada: dobra jakość techniczna i peł-
na zgodność ze standardami Firmy posiadające
licencję IBM (OEMs - Original Equipment Manu-
factureś), mogą dokonywać autoryzowanych ad-
aptacji systemu do swego sprzętu. Komputery in-
nych firm, w przypadku niekompatybilności -
mogą zawodzić.
Minimalne wymagania
• OS/2 1.1: Procesor - 80286/ 386.
• Pamięć - 512 KB - Base Memory, 1 MB - Ex-
tended Memory.
• Dysk twardy - 5-6 MB wolne.
• OS/2 1.2: Procesor 80286/386.
• Pamięć - 512 KB - Base Memory, 2 MB - Ex-
tended Memory.
• Dysk twardy - ok. 10 MB wolne.
• OS /2 2.0: Procesor - 80386/486.
Reszta danych - w następnych odcinkach.
Wymagania rozsądne
Zależą oczywiście od specyficznych zastoso-
wań. Jeśli chodzi o pamięć, to system OS/2 ma
wbudowany mechanizm pamięci wirtualnej, co
oznacza, że pamięć dyskowa służy jako "przedłu-
żenie" pamięci RAM. Mechanizmy wymiany seg-
mentów pamięci i czasowego przechowywania
ich na dysku, są ukryte przed programami apli-
kacyjnymi. Dlatego - mała ilość pamięci fizycznej
29
Grudzień’90 ENTER
oznacza spowolnienie, ale nie zablokowanie sy-
stemu, w przypadku uruchamiania dużej ilości
oprogramowania.
Wydaje się, ze 4-6 MB jest wielkością pamięci,
wystarczającą dla większości zastosowań. Przy
zakupach komputerów, warto wybierać jednostki
dysponujące rezerwą wolnego miejsca na płycie
głównej, aby uniknąć na przyszłość konieczności
zakupu płyt rozszerzających pamięć: są drogie i
na ogół wolne.
Karty graficzne
Wszystkie sterowniki graficzne z rodziny
IBM PC/PS2, mają reprezentację w oprogramo-
waniu systemowym, w postaci odpowiednich
driverów. Drivery dla innych kart mogą być dostar-
czane przez firmy OEM.
Karta graficzna Hercules jest rozpoznawana
przez system jako MDA i może być użyteczna w
zastosowaniach tekstowych. Tryby graficzne kar-
ty mogą być używane przez oprogramowanie,
pracujące w "Otoczeniu Kompatybilności" czyli -
pod kontrolą emulatora systemem DOS w syste-
mie OS/2. Możliwe jest także tworzenie progra-
mów "właściwego" OS-a, bezpośrednio sterują-
cych sprzętem, np. kartą Hercules.
✓ Firma, w której pracuję zamierza kupić kilka komputerów
osobistych. (...) W ofertach, które zebraliśmy występuje
'koprocesor'-jako dodatkowy element dostarczany na życzenie.
Do czego może się on nam przydać? Jest to rzecz droga lecz
koledzy uważają, że na komputerze nie należy oszczędzać...
Odpowiada
Andrzej J. Piotrowski
Faktycznie, w wielu przypadkach oszczędno-
ści przy zakupie komputera mogą w krótkim cza-
sie spowodować konieczność znacznych... wydat-
ków. Dotyczy to jednak przede wszystkim złej ja-
kości sprzętu lub doboru bloków, które "nie
chcą" ze sobą współpracować. Koprocesor aryt-
metyczny jest natomiast elementem, który można
nabyć bez trudu, gdy okaże się konieczny, a nie-
bezpieczeństwo złego doboru jest niewielkie jeśli
weźmie się pod uwagę kilka podanych dalej
uwag.
Serce komputera, czyli mikroprocesor, jest
układem uniwersalnym i nie zawsze daje sobie
najlepiej radę z... liczeniem. Koprocesor arytmety-
czny to rodzaj wyspecjalizowanego pomocnika,
do którego w przypadku złożonych obliczeń mo-
że odwołać się program i skrócić w ten sposób
czas oczekiwania na wynik. Może, ale nie musi.
Oznacza to, że nawet w programach wykonują-
cych intensywne obliczenia autor może pominąć
możliwość stosowania koprocesora. Jeżeli auto-
rzy programu przewidywali możliwość stosowa-
nia koprocesora, to w instrukcji obsługi, w pun-
kcie opisującym wymagania sprzętowe na pew-
no jest wzmianka na ten temat. Decyzję o zakupie
koprocesora należy więc podjąć po sprawdzeniu
czy dla programów, z których będziemy najczę-
ściej korzystać przewidziano możliwość odwoły-
wania się do koprocesora.
Profesjonalnie napisane programy sprawdzają
czy w danym komputerze został zainstalowany
koprocesor - jeśli nie - to odwołują się do proce-
dur dających analogiczne rezultaty przy użyciu
samego tylko mikroprocesora, zazwyczaj jednak
pochłania to nieco więcej czasu. Od każdej reguły
są jednak wyjątki. Autorzy nowych wersji progra-
mu AutoCAD założyli, że komputer musi być
wyposażony w koprocesor arytmetyczny. Ci, któ-
rzy na dodatkowy wydatek nie zdecydują się,
mogą pozostać przy starszych wersjach progra-
mu oferujących mniej możliwości. Jeżeli w instru-
kcji programu jest tylko wzmianka, ze koproce-
sor może być użyty (a nie napisano, że jest to ko-
nieczne lub pożądane) warto najpierw popróbo-
wać użytkownaia programu bez koprocesora i
dopiero gdy okaże się zdecydowanie za wolny
dokupić rozszerzenie. Trzeba jednak zdawać so-
bie sprawę, że nie tylko koprocesor może wpły-
nąć na przyspieszenie realizacji programu: cza-
sem bardziej przydatny będzie szybszy dysk lub
więcej pamięci, a w wielu przypadkach po pro-
stu potrzebny jest szybszy komputer.
Typ koprocesora arytmetycznego musi być do-
pasowany do typu komputera. Do PC/XT (z mi-
kroprocesorem 8088 lub 8086) stosowany jest ko-
procesor 8087; dla PC/AT (z mikroprocesorem
80286) - koprocesor 80287. Do PC7386 najlepiej
stosować 80387, ale dawniej projektowane płyty
główne mają tylko gniazdo dla 80287 - który rów-
nież może być tu zastosowany choć oczywiście
spowoduje to wydłużenie czasu obliczeń w sto-
sunku do komputera z 80387. Innym parame-
trem koprocesora jest częstotliwość zegara. Do
PC/XT kupuje się koprocesor o takiej samej czę-
stotliwości jak największa częstotliwość pracy
komputera (najczęściej 8 lub 10 MHz).
W PC/AT koprocesor sterowany jest innym
zegarem niż mikroprocesor. W rozwiązaniach
klasycznych częstotliwość koprocesora wynosi
2/3 częstotliwości mikroprocesora, W niektórych
konstrukcjach PC/ AT koprocesor może praco-
wać z taką samą częstotliwością jak procesor.
Ewentualne wątpliwości musi tu rozstrzygnąć fa-
chowiec, któiy obejrzy płytę główną danego kom-
putera.
KONSYLIUM
30_________________
ENTER Grudzień '90
Odpowiada
Potrzebuję komputera do napisania pracy magisterskiej.
W przyszłości chciałbym również znaleźć dla niego jakieś inne
zastosowanie. Pragnąłbym przy tym, aby wydatek ten nie był
sumą astronomiczną. Czy do pisania tekstów nadaje się komputer
w rodzaju Commodore C64 lub Atari XE?
Przemysław Wnuk
Odpowiedź na to pytanie zależy w dużej mie-
rze od kwoty, którą można na przyszły sprzęt
przeznaczyć. Niewątpliwie godnym polecenia
rozwiązaniem byłby komputer klasy PCZXT, któ-
ry z monitorem monochromatycznym i dwoma
napędami dyskowymi kosztuje ok. $ 600. Taka
konfiguracja umożliwia już dość wygodną pracę
"pisarską". Nieco tańszy (ok. 1000 DM w Berlinie
Zach.) byłby Atari 1040ST. Cena ta obejmuje jed-
nostkę centralną z 1 megabajtem pamięci opera-
cyjnej (czyli nieco więcej, niż w standardowym
XT), jeden napęd dyskowy 720 K (dwa razy wię-
cej, niż XT), wysokiej jakości i przyjemny dla
oczu monitor monochromatyczny paper white
oraz mysz. Niewątpliwą zaletą tego komputera
jest łatwość obsługi (zamiast mozolnie "wklepy-
wać" instrukcje, wskazywać należy strzałką od-
powiednie obrazki). Na polskim rynku znajduje
się już sporo programów do edyqi tekstów, np.
WordPlus.
Zaletą XT jest możliwość łatwej rozbudowy
(szybko odczuwa się potrzebę zainstalowania
dysku twardego) i jego "standardowość" - brak
kłopotów ze zdobyciem oprogramowania.
Zaletami Atari z kolei jest świetny monitor, ła-
twość posługiwania się nim oraz niższa cena. My-
ślę, że komputerki "mniejsze" - 8-bitowe, Atari
XE lub C64, należy z tych rozważań z góry wy-
kluczyć.
Nie należy zapomnieć także o tym, że trzeba
kupić drukarkę. Stosunkowo tani i rozpowszech-
niony na polskim rynku jest model Star LC 10,
który w Niemczech kosztuje ok. 400 DM.
Decyzję o wyborze przyszłego komputera po-
winno poprzedzić osobiste zapoznanie się z jego
możliwościami.
Obydwa wymienione przeze mnie nadają się
do pisania tekstów bardzo dobrze.
Odpowiada
Czy naprawdę jedyną możliwością przyspieszenia
przerysowywania (REDRAW) i regeneracji (REG EN) dużego
rysunku jest zakup szybkiego komputera (386 lub 486) czy też
kosztownej (kilka tysięcy dolarów) karty grafiki wysokiej
rozdzielczości typu Artist, Rasterex?
Zbigniew Blewoński
Odpowiedź na to pytanie zależy od tego czy
wykorzystaliśmy już wszystkie znane tricki i
sztuczki w efektywnym posługiwaniu się Auto-
CAD-em, z których kilka tutaj przedstawiamy.
FAST ZOOM czyli szybkie powiększanie frag-
mentu rysunku to funkcja reklamowana przez
producentów kart graficznych wysokiej rozdziel-
czości wykorzystujących technikę DLP (Display
List Processing czyli obróbka list wektorowych -
patrz artykuł w "CAD FORUM" 2/90). Przedsta-
wione przez nas tricki pozwalają maksymalnie
przyspieszyć ZOOM przez umiejętne wykorzy-
stanie AutoCAD-a tak, by uniknąć regeneracji ry-
sunku - głównego elementu spowalniającego. W
trakcie wykonywania regeneracji AutoCAD prze-
licza współrzędne każdego wektora (przechowy-
wane w pliku .DWG jako liczby zmiennoprze-
cinkowe podwójnej precyzji) odpowiednio do po-
trzeb karty graficznej i przechowuje je w postaci
liczb całkowitych na tzw. ekranie wirtualnym o
rozdzielczości 32000x32000 punktów. Co znajdu-
je się na ekranie wirtualnym obejrzeć można wy-
dając polecenie ZOOM DYN AMIC - zawartość
ekranu wirtualnego widoczna jest w polu ograni
czonym czerwonymi narożnikami. Operacja RE-
DRAW polega na odświeżeniu zawartości ekra-
nu z wykorzystaniem całkowitoliczbowego zapi-
su wektorów (z ekranu wirtualnego). Operacje
na liczbach całkowitych są jak wiadomo znacznie
szybsze niż na liczbach zmiennoprzecinkowych,
nawet gdy mamy koprocesor. Wszystkie operaqe
w obrębie ekranu wirtualnego wykonywane są z
prędkością REDRAW, dotyczy to większości pole-
ceń ZOOM z wyjątkiem przypadków gdy:
• część powiększanego fragmentu nie mieści się
na ekranie wirtualnym - ma to zwykle miej-
sce gdy robimy ZOOM WINDOW w pobliżu
krawędzi rysunku;
• zastosujemy zbyt dużą skalę powiększenia -
granicą jest iloraz 32000 i większej z liczb okre-
ślających pionową i poziomą rozdzielczość
ekranu (dla katry VGA 640x480 jest to
32000/640 = 50);
• użyjemy ZOOM ALL lub ZOOM EXTENTS -
komend zawsze dokonujących regeneracji ry-
31
Grudzień'90 ENTER
sunku (niezależnie czy jest to konieczne czy
też nie - jest to jedna z pluskiew AutoCAD-a).
Korzystanie z podanych rad pozwala uniknąć
regeneracji rysunku i działać z prędkością funkcji
REDRAW, tzn. przeciętnie 6 razy szybciej niż RE-
GEN.
Kilka rad praktycznych:
#1 - włącz ostrzeżenie o konieczności regene-
racji (polecenie REGENAUTO ON) - spowoduje
to pojawianie się komunikatu " About to regen,
proceed? Y" za każdym razem gdy AutoCAD za-
mierza regenerować rysunek - odpowiadając N
(nie) możemy zawsze zrezygnować.
#2 - używaj zawsze ZOOM DYNAMIC - czer-
wone narożniki określają wielkość ekranu wirtu-
anego, a prostokąt ze strzałką aktualną wielkość
(zawartość) ekranu. Jeżeli grozi nam regeneracja
rysunku, to w lewym dolnym rogu ekranu poja-
wia się klepsydra - znak, że operacja ta może po-
trwać momencik.
#3 - zdefiniuj widok (VIEW) całego rysunku
oraz najczęściej używanych fragmentów i za-
miast polecenia ZOOM stosuj polecenie VIEW.
Każdy z tych widoków jest automatycznie uaktu-
alniany w miarę dokonywania poprawek na ry-
sunku.
#4 - korzystając z ZOOM WINDOW i podając
jako współrzędne wierzchołków wartości zmien-
nych systemowych VSMIN i VSMAX otrzyma-
my na ekranie zawartość ekranu wirtualnego
tzn. największy możliwy obraz nie wymuszający
regeneracji. Dla wygody zdefiniować można (w
pliku ACAD.lsp) funkcję ZE: (DEFUN
C:ZE()(COMMAND "'ZOOM" "W" (GETVAR
"VSmin")(GETVAR "VSmax")))
#5 - zmiennej VIEWRES nie nadawaj zbyt du-
żej wartości (1000), w przeciwnym razie prawie
każdy ZOOM wymagał będzie regeneracji rysun-
ku.
✓ Dlaczego wydanie 10 AutoCAD-a działa wolniej od 9?
Wydanie 10 ma większy niż 9 plik EXE tzn.
zajmuje więcej pamięci z dostępnych (dla DOS-
a) 640 KB zmniejszając jednocześnie obszar I/O-
page, którego wielkość ma bardzo duży wpływ
na "zrywność" AutoCAD-a. Jest kilka rzeczy, któ-
re można zrobić by polepszyć sytuację:
• przed wystartowaniem AutoCAD-a z pamięci
należy usunąć wszystkie niepotrzebne progra-
my rezydentne (SideKick, Norton Comman-
der itp);
• należy używać EXTENDED LISP, co da dodat-
kowe ok. 50 KB I / O-page;
• pracując na 386 należy stosować programy za-
✓ Psuje się dysk twardy. Co można zrobić samemu?
Odpowiada
Zbigniew Kądzielski
1. Natychmiast przegrać wszystko na dyskiet-
ki. Tak należy postępować zawsze, nawet gdy
dysk jest w jak najlepszym porządku! Zawsze
trzymamy kopie na dyskietkach.
2. Po otwarciu komputera sprawdzamy prze-
de wszystkim kable połączeniowe Muszą być do-
brze włożone w złącza, nie mogą być silnie zała-
mane, przetarte itp. Oglądamy też przy okazji złą-
cza - może nie są dobrze zamocowane na kablu?
Dociskamy kontroler w złączach, sprawdzamy in-
ne płyty. Często "uszkodzenie" dysku jest tylko
objawem wtórnym innych uszkodzeń.
3. Włączamy komputer i słuchamy czy dysk
się obraca. Jeśli nie, to nie jest to dobry objaw Na
wszelki wypadek należy sprawdzić, czy gdzieś
nie ma zwarcia elektroniki z obudową. Dyski Se-
agate możemy spróbować uruchomić poruszając
blaszką dotykającą do osi silnika napędu talerza.
Jeśli dysk się obraca, to sprawdzamy setup (w AT,
w XT możemy tylko skontrolować zworki na
kontrolerze dysku). Korzystając z programu diag-
nostycznego testujemy dysk. Najlepiej wykonać
disk sam w celu stwierdzenia poprawności sfor-
rządzające pamięcią rozszerzoną umieszcze-
nia driverów poza 640 KB.
Stwierdzono dwa przypadki wolniejszego
działania 10 niż 9;
• wstawianie (INSERT) bloków z atrybutami -
nie ma na to sposobu, w przyszłych wyda-
niach będzie to oczywiście poprawione;
• wskazywanie obiektów (i OSNAP) na rysun-
ku 2D jest wolniejsze gdy wartość LIMITS nie
obejmuje punktu 0,0,0 (w globalnym układzie
współrzędnych). Odpowiednia zmiana warto-
ści LIMITS drastycznie zwiększa szybkość
działania.
matowania. Możemy wykonać też DT/b (Disk
Test) Nortona. Wyniki pozytywne świadczyć mo-
gą o byłych kłopotach z kablami lub usuniętych
zwarciach.
4. Mając wszystko na dyskietkach możemy
sformatować dysk na twardo, założyć partycje i
wykonać Format. Operacje te szczegółowo opisy-
wałem w "PCkurierze" (nr 5/90 i 6/90). Duża li-
czba błędów czy trudności z formatowaniem
świadczą najczęściej o poważnym uszkodzeniu
napędu.
5. Jeśli wszystkie nasze usiłowania zakończą
się fiaskiem, dysk można spróbować oddać do
specjalisty (zakładu serwisowego), ale rokowania
są kiepskie.
6. Uszkodzenia na poziomie systemu operacyj-
nego (partycje, FAT) wymagają bardzo umiejętnej
pracy dla odzyskania danych. Nie należy rozpo-
czynać od bezmyślnego uruchomienia programu
NDD (Norton Disk Doctor) lub NU (Norton Utili-
ty). Jest to najprostsza droga do pożegnania się ze
swoimi danymi. Dysk należy powierzyć specjali-
ście. El
32_____JARMARK
ENTER
Co kupić?
Takie pytanie, szczególnie przed świętami Boże-
go Narodzenia zadaje sobie wielu ojców słyszą-
cych wołanie swoich pociech "tato kup mi kom-
puter". W rzeczywistości pytanie brzmi "gdzie i
za ile kupić”, bo pociecha zwykle bardzo dokład-
me wie co chce mieć.
0 ile odpowiedź na tytułowe pytanie (Co ...) jest
bardzo skomplikowana i wpięlibyśmy jej umk-
nąć, o tyle próby odpowiedzi na drugie pytanie
(Gdzie ...) możemy się podjąć. Jednak tym, któ-
rzy się jeszcze wahają co kupić doradzić może-
my jedną generalną zasadę - rozejrzyj się co ku-
pili Twoi znajomi i jak na tym wyszli, są zadowo-
leni czy wprost przeciwnie Otwieramy więc
ENTERowy JARMARK.
Najlepiej i najbezpieczniej kupować jest
tylko sprzęt typowy, który sprawdził się u
innych, nawet jeśli wiemy, że nie jest on naj-
lepszy na świecie. Cóz z tego, że mamy naj-
szybszy i najlepszy komputer, ale bez żad-
nej możliwości wymiany informacji z inny-
mi. Dotyczy to w równej mierze zastoso-
wań poważnych (obliczenia, obróbka te-
kstów, grafika) jak i relaksowych (gry).
Ostatni rok przekonał nas, że w Polsce, po-
dobnie jak na świecie, komputery kupuje
się po prostu w sklepie. Nastąpił zdecydo-
wany podział na tych, co importują (z róż-
nych stron świata) i handlują hurtowo oraz
tych, którzy sprzedają detalicznie poszcze-
gólnym użytkownikom. Zanikły już ekono-
miczne przesłanki inywi dualnego importu
z Dalekiego Wschodu połączonego z oba-
wami o przepadek wpłaconych niemałych
kwot w dewizach. Teraz kupuje się w skle-
pie, otrzymuje gwarancję, a często i instru-
kcję w języku polskim. Sklepy prowadzą
tak znane firmy jak Pewex i Baltona oraz
wiele mniej lub bardziej znanych spółek i
firm prywatnych
W sklepach Baltony i Pewexu jest spory
wybór sprzętu domowego, przeznaczone-
go głównie do gier i zabawy. Sprzęt klasy
PC jest w siadowym wręcz wyborze i zde-
cydowanie zbyt drogi. W składach celnych
i sklepach firm prywatnych króluje stand-
ard PC w najróżniejszych (dobieranych
zwykle na życzenie klienta) konfiguragach.
Ceny są bardzo zróżnicowane i zależą bar-
dziej od polityki firmy niż od jakości sprzę-
tu, która jest w większości na średnim po-
ziomie dalekowschodnich producentów.
Miłośnicy domowych komputerów (ty-
pu Commodore i Atari) spotykają się na li-
cznych giełdach, gdzie wymieniają i sprze-
dają oprogramowanie. Tam też można, czę-
sto po bardzo korzystnych cenach, kupić
używany sprzęt. Ostatnimi czasy pojawia
się coraz więcej sprzętu klasy PC. Ostatecz-
ną decyzję musicie Państwo podjąć samo-
dzielnie, a podane przykładowe ceny
(szczególnie dotyczące sprzętu PC) mech
będą wskazówką jak duże mogą być rozpię-
tości. Wszystkie informacje cenowe pocho-
dzą z ofert handlowych otrzymanych w po-
łowie listopada br.
Pewex
Komputery:
Atari 65 XE.........................159 USD
Atari 130 XE ..................239 USD
Atari 520 STE.......................769 USD
Atari 1040 PSM.......................?
z braku zainteresowania klientów na razie
nie sprzedawane
Atari Portfolio...............589 USD
Atari XT......................519 USD
(płyta główna, 256 KB RAM, zasilacz
150W, RS-232C, GAMĘ PORT, klawiatura
101 klawiszy, stacja dysków 360KB)
Atari AT.......................999 USD
(płyta główna, 1024 KB RAM, zasilacz
150W, RS-232C, GAMĘ PORT, klawiatura
101 klawiszy, stacja dysków 1.2 MB)
Dodatki:
monitor dual + karta mono.....239 USD
monitor + karta EGA................7699 USD
dysk HD 20 MB.......................319 USD
dysk HD 40 MB.......................559 USD
koprocesor Intel 8087 .........349 USD
koprocesor Intel 80287 469 USD
magnetofon CA 12.....................51 USD
staga dysków CA 2001 ..........249 USD
drukarka Star NX1000...........299 USD
Gry video (podłączane bezpośrednio do te-
lewizora) - ponad 200 tytułów, cena jesz-
cze (początek listopada) nie ustalona.
Spelmaster - kieszonkowy komputerek
firmy Franklin - połączenie słownika
(ponad 80.000 słów), leksykonu i kilku
gier ("Hangman", "Deduction", "Jumble",
anagramy, kości i.in ). Pomocny przy
sprawdzaniu poprawności pisowni, szuka-
niu wyrazów bliskoznacznych. Spelma-
ster pojawi się w sprzedaży dopiero w
przyszłym roku.
Baltona
Komputery:
Commodore 64C.............179 USD
Commodore Amiga 500 ...... 659 USD
(bez monitora)
Commodore PC 10............ 889 USD
monitor mono, 1 FDD
Commodore PC 20 XT.......1.189 USD
monitor mono, HDD 20 MB
Commodore PC 40 AT.......1.999 USD
monitor mono, VGA, HDD 40 MB
Dodatki:
monitor 1084 S...................439 USD
staga dysków 1230 ......... 219 USD
magnetofon 1530 do C64............32 USD
modulator A 520...................36 USD
drukarka MPS1230.................349 USD
Texas Instruments Laptop..2.200 USD
TI model 12, model 25 i model 45
Carry I firmy Flytech - chyba najmniejszy
stacjonarny PC XT z 640 KB, FDD 720 KB
Carry I AT z 1 MB RAM, FDD 1,44 MB,
HDD 20 MB
Psion Organizer 32 lub 64 KB RAM z mo-
żliwością rozszerzenia o kolejne 16,23,64
czy 128 KB wraz z oprogramowaniem,
drukarką oraz komunikacją z PC.
CASIO SF-7500 (Digital Diary) 64 KB, 32
znaki na wyświetlaczu.
W przyszłym roku planowana jest sprze-
daż Commodore Amiga 2000 i 3000.
Warszawski sklep EUROPA
Atari Portfolio...............3,999 min
Atari 520 STFM ...............5,599 min
Super Spectrum................3,199 min
256 KB RAM, FDD 3,5"
PC Olivietti od 9,995 min
w różnych konfiguracjach
Drukarki Panasonic...... od 3,2 do 8 min
9- i 24-igłowe, 10- i 15-calowe
Inne drukarki.................od 2,79 min
Dyskietki, joysticki, myszy, kable, papier,
taśmy do drukarek, papier, naklejki i.in.
galanteria.
Słowniczek
PC - skrót od Personal Computer oznaczający po-
tocznie komputer osobisty zgodny z modelem
PC firmy IBM
RAM - skrót od Random Access Memory - pamięć
B - bajt, jednostka pamięci
KB - 1024 B
MB - 1024 KB
HDD xx MB - dysk twardy o pojemności xx me-
gabajtów
FDD stacja dyskietek (dysków elastycznych)
Digital Diary - cyfrowy terminarz czyli połącze-
nie zegara z kalendarzem, notesem i spisem tele-
fonów.
CGA, EGA, VGA - rodzaje kolorowych kart gra-
ficznych (wyświetlaczy)
Hercules - monochronmatyczna karta graficzna.
MONO 4,77/10 MHz, 640 KB RAM, klawiatura 101 klawiszy, karta Hercules, C 4
monitor mono, karta multi l/O, 2 floppy (360 K) O, I min zł
MONO 20 4,77/10 MHz, 640 KB RAM klawiatura 101 klawiszy, karta Hercules, monitor mono, karta multi I/0, 2 floppy (360 K), HD 20 MB 7,7 mlnzł
MONO 40 4,77/10 MHz, 640 KB RAM, klawiatura 101 klawiszy, karta Hercules, 2 floppy (360 K), karta multi I/0, monitor mono, HD 40 MB 9,3 min zł
MONO 6/12 MHz, 1 MB RAM, klawiatura 101 klawiszy, karta Hercules, monitor mono, karta serial/parallel, 2 floppy (360K/1.2M), kontroler FDD/HDD 7,0 mlnzł
MONO 40 6/12 MHz, 1 MB RAM, klawiatura 101 klawiszy, 2 floppy (360K/1,2M), karta Hercules, monitor mono, serial/parallel, HD 40 MB/28 ms 9,8 min zł
NEAT MONO 40 6/16 MHz, 1 MB RAM, klawiatura 101, 2 floppy (360K/1.2M lub 1,44M), karta Hercules, monitor mono, karta serial/parallel, HD 40 MB/28 ms 10,7 mlnzł
MONO 80 6/12 MHz, 1 MB RAM, klawiatura 101, 2 floppy (360/K/1,2 M lub 1,44M), karta Hercules, monitor mono, karta serial/parallel, HD 80 MB SCSI. 1 ,9 mlnzł
EXPORT 40 6/12 MHz, 1 MB RAM, klaw 101, karta serial/parallel, 2 floppy (360K/1.2M), EGA, , koprocesor 80287, mysz, HD 40 MB/28 ms, drukarka 15". 1.380usd*
VGA40 6/12 MHz, 1 MB RAM, klawiatura 101,2 floppy (360K/1.2M lub 1.44M),
karta VGA, monitor VGA color, karta senal/parallel, HD 40 MB/28 ms
SX MONO 40 16 MHz, 1 MB RAM, klawiatura 101,2 floppy (1,2/1,44M),
karta Hercules, monitor mono, karta serial/parallel, HD 40 MB/28 ms.
33 MONO 80 33 MHz, 1 MB RAM, klaw. 101,2 floppy (1,2M/1,44M), Hercules,
monitor mono, serial/parallel, HD 80 MB SCSI, obudowa Big Tower.
12,7 min zł
1 4 j 7 mlnzł
25,9 mlnzł
* minimum 100 sztuk
ELECTRONICS WILCZEK
PL 01-302 Warszawa, ul. Połczyńska 96
W 0-22) 36 82 50, tlx 816553 ecs pl
o
Biura handlowe ECS:
55
40-040 Katowice, ul. Powstańców 9B/ 20, tel. 51-73-31
87-100 Toruń, ul. Dekerta 1 B, tel. 23-643
20-010 Lublin, ul. Podgrodzie 28, tel. 24-970
09-400 Płock, ul. Gagarina 28, tel. 25-548
61-737 Poznań, ul. 27 Grudnia 3, tel. 52-73-61
Autoryzowani sprzedawcy:
Elbląg - Leotex 26-538
Katowice - Micro 59-93-42, 54-25-01
Katowice - Nowatech 59-10-58
Kielce - Mistama 66-00-82
Łomża - BGŻ 54-16 w. 30
Łódź - Sirpol 36-56-00 w. 264
Warszawa - Intersoftland 29-59-77
6
.