Текст
                    
Grudzień r90
Cena: 5500.1
WSZYSTKO O WIRUSACH
KOMPUTEROWYCH
Magazyn:
WIHDOWS 3.0 (s.4)
AMIGA 3000 ($.9)
Laboratorium:
PostScript ($.221
DWA PASCALE ($.25)
\ plus KOHKURS!

Stępniak w pierwszym numerze niemal każdego nowego pisma zaczyna się od słów: ...z drżeniem serca oddajemy do ryk Państwa pierwszy numer naszego pisma., lub innych w tym rodzaju. Wszystkie te uczucia są nam znane, nie chcemy jednak zanudzać Państwa. Dlatego też zamiast sentymentalizmu proponuję trzy konkretne argumenty, które — mam nadzieję — zachęcą Państwa do zaprenumerowania miesięcznika ENTER. Po pierwsze — prenumerata gwarantuje niższą cenę! W przyszłym roku ukaże się 10 wydań miesięcznika (zaczynamy od numeru marcowego), z których każdy będzie miał objętość minimum 48 stron (standardowo — 64) i cenę kioskową 9.000 zł. Prenumerując zatem nasz miesięcznik płacą Państwo o ponad 11% taniej! Po drugie — prenumerata gwarantuje wygodę, regularność i niezawodność! Prenumeratę prowadzimy sami, w sposób w pełni skomputeryzowany. Wysyłka realizowana jest pocztą, dzięki czemu otrzymają Państwo numer wprost do rąk. Po trzecie — prenumerata jest wielką szansą! Szansą — dodajmy — niepowtarzalną, bowiem konkurs, który Państwu proponujemy organizowany jest tylko raz (z okazji uruchomienia pisma). A oto szczegóły: Pomiędzy tych z Państwa, którzy zdecydują się zaprenumerować ENTER (wysyłając do redakcji zamieszczony obok kupon wraz z potwierdzeniem wpłaty na konto Wydawnictwa) rozlosujemy ponad 100 różnych nagród: od komputerów klasy IBM poczynając, poprzez inne komputery, osprzęt, oprogramowanie firm zagranicznych i krajowych, oprogramowanie public domain, a na książkach poświęconych tematyce komputerowej kończąc. Już dla samej tej loterii warto wydać 80 tysięcy, a przecież ona jedynie towarzyszy prenumeracie pisma! El Lista nagród l.IBMPC/XT..............................................3 szt. 2. Atari XE.............................................2 szt. 3. Osprzęt komputerowy.......................... 20 szt. 4. MS Windows 3.0.......................................5 pakietów 5. Quick Pascal.........................................5 pakietów 6. Quick Basic..........................................5 pakietów 7. Edytor miniTAG......................................10 pakietów 8. Edytor QR Tekst......................................5 pakietów 9. Program antywirusowy PAW.............................5 pakietów 10. Program antywirusowy MkS_VIR........................5 pakietów 11. Program antywirusowy MafVIR.........................5 pakietów 12. Komputerowy słownik języka angielskiego...5 pakietów 13. Oprogramowanie public domain.......................20 dyskietek 14. Książki komputerowe.......................30 książek 15. dBase IV....................................1 pakiet 16. Program antywirusowy MAw.................5 pakietów Nagrody fundują: Apexim Sp. z o.o., 01-029 Warszawa, ul. Dzielna 74/76, fax/tel. 389-363, tel. 385-613 [10] ECS — Tadeusz Wilczek 01-302 Warszawa ul. Połczyńska 96, tel. 36.82.50 [1,2,3] Infosystem oddział warszawski 00-957 Warszawa, ul. Chełmska 29, tel. 41.47.35 [7] LeSter, 71-636 Szczecin, ul. Miedziana 13 B/3 tel. 82.11.34 [11] Maikom, Warszawa, ul. Marszałkowska 72, tel. 21.77.86 [8] Microsoft GmbH Edisonstrafie. 1, D-8044 Unterschleissheim, tel. (089) 31 705 595 [4,5,6] MSP Sp. z o.o. 00-108 Warszawa, ul. Zielna 39 p. 905, tel. 20-12-81 do 6 wewn. 294, fax 20-49-33 [15] Pracownia Komputerowa —Jacek Skalmierski 44-100 Gliwice, Skr. poczt. 68 a [12] UNICO 41-800 Zabrze, Skr. poczt. 39, tel. 717-905 [16] Wydawnictwo LUPUS 00-739 Warszawa ul. Stępińska 22/30 tel. 41.73.35 [13,14] XOR Sp. z o.o., 00-187 Warszawa, ul. Inflancka 15/137, tel. 635.15.96 [9] Premiowy kupon prenumeraty k__________________________J Imię Nazwisko Kod pocztowy Miasto Ulica (lub skrzynka pocztowa) Data Podpis □ zaprenumerowałem miesięcznik ENTER wcześniej (korzystając z kuponu w PCkunerze) PREMIOWY KUPON PRENUMERATY --------------------------- ; Imię_____________________Nazwisko_______________ Kod pocztowy___________Miasto__________________ Ulica (lub skrzynka pocztowa) Data Podpis Y □ zaprenumerowałem miesięcznik ENTER wcześniej OD (korzystając z kuponu w PCkurierze)
REGULAMIN LOSOWANIA NAGRÓD DLA PRENUMERATORÓW MENU §1 . W losowaniu nagród biori udział jedynie or/ginalne (wycięte z pisma) kupony prenumeraty, czytelnie wypełnione (najlepiej “drukowanymi" literami), któ- rym towarzyszy potwierdzenie wpłaty (lub jego ko- pia) na konto Wydawnictwa LUPUS (PKO BP IX O/Warszawa 1 99-5991-136). §2 . Od zasady wymienionej w punkcie 1. istnieje jeden wyjątek: ci z Państwa, którzy miesięcznik ENTER zaprenumerowóli wcześniej (za pośrednictwem ku- ponu w dwutygodniku PCkurier) czyli ci, którzy ni- niejszy numer otrzymali pocztą, wysyłają jedynie znajdujący się na odwrocie kupon, na którym obok swoich danych zaznaczają w stosownej rubryce fakt wcześniejszego posiadania prenumeraty. §3 I chowanie nastąpi 10 lutt go 1991 roku w siedzibie lecakcji. Stosownie do tego ostatecznym te nem na syłania kup mów jest 31 stycznia 1991 roku iv®cydujp data na stemplu pocztowym). Kupony ttac rhod. ąne d< redakcji nóźniej wprawdzie gwa- rantują otrzymywanie prenumeraty, ale nie wezmą udziału w osowaniu nagród. §4 . Lista osób, które wylosowały nagrody zostanie za- mieszczona w marcowym numerze magazynu ENTER REGULAMIN LOSOWANIA NAGRÓD DLA PRENUMERATORÓW §1 W losowaniu nagród biorą udział jedynie oryginal- ne (wycięte z pisma) kupony prenumeraty, czytel- nie wypełnione (najlepiej “drukowanymi” literami), którym towarzyszy potwierdzenie wpłaty (lub jego kopia) na kont Wydawnictwa LUPUS (PKO BP IX O/Warszawa 1599-5991 -136). §2 . Od zasady wymienionej w punkcie 1. istnieje jeden wyjątek: ci z Państwa, którzy miesięcznik ENTER zaprenumerow iii wcześniej (za pośrednictwem ku- ponu w dwutygodniku PCkurier) czyli ci, którzy ni- niejszy numer otrzymali pocztą, wysyłają jedynie znajdujący się na odwrocie kupon, na którym obok swoich danych zaznaczają w stosownej rubryce fakt wcześniejszego posiadania prenumeraty. §3 . Lodowanie nastąpi 10 lutego 1991 r ku w siedzibie redakcji. SI isov/me do tego ostat- cznym terminem nadsyłama kuponow jest 31 stycznia 1991 roku ^decyduje data na stemplu pocztowym). Kupony na' chodzące do redakcji później wprawdzie gwa- rantują otrzymywanie prenumeraty, ale nie wezmą §4 . Lista osob, które wylosowały nagrody zostanie za mieszczona w marcowym numerze magazynu ENTER Potrójna Golden Ventura - po licznych zapowiedziach po- jawiła się "złota" Ventura i to od razu w trzech wydaniach: GEM-owska, dla Windows 3.0 oraz dla OS/2. Poza możliwo- ścią pracy w nowych środowi- skach i integracją modułu siecio- wego oraz rozszerzenia Profes- sional brak istotnych zmian. NetWork File System dla Ma- ca zobowiązała się opraco- wać firma Wollonong Group z Kalifornii. Nowy produkt ma umożliwić współpracę Macin- tosha ze stacjami Sun i innymi komputerami pracującymi pod kontrolą systemu UNIX. FulIWrite (edytor), FullPaint (grafika) i dBase IV to nowa oferta Ashton-Tate dla kompute- rów Macintosh. Programy te tra- fią na rynek w najbliższym cza- sie świadcząc o zaangażowaniu firmy w rynek Maca. Drukarki Star w ZSRR produ- kuje od listopada Star Mic- ronics Co. we współpracy z im- portowo-eksportową firmą ra- dziecką Elektronorgteknika. Kłódka do dyskietek - Secure- It's Disk-Drive - to rodzaj zamka wkładanego zamiast dyskietki w kieszeń staqi dys- ków elastycznych. Dzięki temu fizycznie niemożliwe staje się włożenie do niej dyskietki. Urządzenie to pomyślane jest ja- ko ochrona przed wprowadze- niem wirusów lub kradzieżą da- nych. Po przekręceniu klucza kłódkę usunąć można w 5 se- kund. Szybka pamięć dla 486-ek (z zegarem nawet ponad 50 MHz) została opracowana przez firmę Hitachi. Nowa kość to RAM (statyczna) o pojemno- ści 256 KB i czasie dostępu 6 na nosekund (dotychczasowe pa- mięci miały czas dostępu rzędu 20-30 ns). Kości wykonywane są w technice BiCEMOS. Komputery na poczcie znajdą zastosowanie przy odczyty- waniu adresów z kopert. Na- ukowcy z Nowojorskiego Uni- wersytetu w Buffalo opracowali superszybki algorytm optyczne- go rozpoznawania obrazów (APR - Advanced Pattem Re- cognition), który umożliwia czy- tanie adresów i ich sortowanie z szybkością 12 kopert na sekun- dę. Warunek - maszynowe ad- resowanie. Technika multimedia wzbo- gaci się o nowy, trójwymia- rowy program animacyjny inte- grujący grafikę i wideo - 3D Stu- dio - przygotowywany w Auto- desk Inc. (USA). Program ma być następcą Animatora i praco- wać na maszynach PC 386/486 z 3 MB RAM i koprocesorem. Zmiany w rodzinie IBM PS/2 są znaczne. Big Blue zaprzestał produkcji czterech modeli: dwóch z procesorem 286 (60- 041 i 60-071) oraz z procesorem 386 (80-041 i 80-071). Modele se- rii 60 - mają być zastąpione przez maszyny serii 65SX, zaś serii 80 - przez 386/25MHz z in- terfejsem SCSI i 2 MB RAM. Jed- nocześnie firma obniżyła o 24 do 34% ceny na wycofywane modele.
Grudzień ’90 ENTER Form Publisher dla Windows jest nowym pakietem DTP (opracowanym przez Form- Worx Corp.). Pracuje on pod kontrolą Windows /286 i /386, a także wersji 2.0 i 3.0. Epson Scaneo NR-1000 - ska- ner do wizytówek wprowa- dziła na rynek firma Seiko Ep- son. Do urządzenia można wło- żyć jednorazowo do 100 kart. Wczytywanie danych odbywa się z prędkością 20 sek/wizy- tówkę. Dane można wyświetlać na ekranie monitora, można wprowadzać zmiany lub doko- nywać poprawek. Z japońskiego na koreański tłumaczy w sposób automa- tyczny system opracowany nie- dawno przez Fujitsu oraz Kore- ański Wyższy Instytut Nauki i Technologii. Oparto go na du- żych komputerach Fujitsu serii M. Poprawność systemu, sprawdzona w różnych testach, wynosi 90 procent, co stawia urządzenie w rzędzie najle- pszych na świecie. Prędkość przetwarzania wynosi 40 tysię- cy znaków na godzinę. 1 000 dpi z lasera można uzy- skać dzięki zaprezentowane- mu przez Laser Computer z Hong Kongu sterownikowi PC- 4. Dla uzyskania maksymalnej rozdzielczości potrzebne jest 15 MB RAM. Dzięki możliwości programowania interfejsu, kartę można dostosować do wielu ty- pów drukarek, w tym Canon, Ricoh, Xerox, Oki, Casio i HP LaserJet II. Recore to nowy program do rozpoznawania (wczytywa- nia) maszynopisów (OCR) z amerykańskiej firmy Ocron W informacji tej nie byłoby nic inte- resującego gdyby nie fakt, iż jest to nie samodzielny program lecz moduł, który może zostać dołączony do dowolnego inne- go programu (np. edytora te- kstu). Dzięki takiemu rozwiąza- niu można zeskanować i wczy- tać jakiś dokument pisany bez "wychodzenia" z naszego ulu- bionego edytora. Seria ultradźwiękowych digi- tizerów firmy Pixsys umo- żliwia przenoszenie obiektów trójwymiarowych do progra- mów CAD. Próbnik w kształcie pistoletu bombarduje obiekt fa- lą ultradźwiękową odbieraną po odbiciu od obiektu przez siatkę mikrofonów. System po- zwala na wprowadzanie da- nych z szybkością 60 pun- któw/s, wymaga jednak kopro- cesora. Specjalna wersja 1-2-3 r. 2.2 została przygotowana przez firmę Lotus Inc. Obsługu- je ona znaki narodowe krajów Europy Wschodniej. Jednocześ- nie uzgodniono, że oficjalnym dystrybutorem na Czechosłowa- cję, Węgry i Jugosławię będzie firma Vupek w Pradze. Dystrybutorzy polskiej Ventu- ry to: Dom Handlowy Na- uki - DHN (tel. 022 337-534) i Techmex z Bielska-Białej (tel 832 421-98). Każdy z dystrybu- torów może tworzyć własną sieć dealerów. Cena pakietu w wersji podstawowej wynosi ok. 15 min zł. (850 GBP), a wersja rozszerzona (z tzw. Professional Extension) ok. 21 mim zł (1400 GBP). Fax na zwykły papier propo- nuje firma Pitnej-Bowers Inc. Pomysł polega na wbudo- waniu mechanizmu typu ink-jet z drukarek Hewlett-Packarda do faxa. Wykonanie zlecono fir- mie Matsuhita Electric. etterPerf ect, młodszy brat WordPerfecta, to edytor dla tych, którym gigantyczne możli- wości tego ostatniego uniemożli- wiają opanowanie go. LetterPer- fect może pracować z dyskietek, wymaga jedynie 384 KB RAM i jest łatwy w obsłudze choć oczy- wiście ma mniejsze możliwości od swego antenata. Na wstędze (a nie pojedyń- czych kartkach) może dru- kować laserowa drukarka Laser- fold 240 firmy Pentax Technolo- gies. EU I MAGAZYN V:1 Czas otwartych okien zapowiada Maciej Modrzejewski po zapoznaniu się z Windows 3.0 ........str. 4 Podołkowce to. staropolska nazwa laptopów, o których w tym numerze pisze Zbigniew Kądzielski . ... .... str 6 Amiga 3000-superware? Wbrew tytułowemu pytaniu Krzysztof Młynarski nie ma wątpliwości, że ta Amiga to rakieta . .. . str. 9 RAPORT Wirusy są plagą współczesnego światka komputerowego, zwłaszcza w krajach, w których rozpowszechnione są sieci komputerowe. Wirusom i walce z nimi poświęcamy nasz pierwszy RAPORT przygotowany przez Andrzeja Kadlofa Wpadki i katastrofy czyli historia ponurej epidemii ... str 12 Wimsy spotykane w Polsce ........ str. 13-20 Jak działają podstawowe dwa typy wirusów....... .. str. 14 Filozofia walki ..i nie chodzi tu bynajmiej o karate str. 16 Rycerze w dyskietki zbrojni - polskie programy antywirusowe str. 18 LABORATORIUM A może PostScript? - rozwaza Mariusz Dec testując płytę postscriptową do drukarki laserowej LP 8 popularnej firmy Star str. 22 Ouick contra Turbo - Andrzej Kadlof próbuje porównać kompilatory pascala dwóch największych firm software owych - Microsoftu i Borlanda........................................ str. 25 KONSYLIUM • v a W1*. _ .!!. UK2 A, Znajdą tu Państwo przygotowane przez fachowców odpowiedzi na pytania dotyczące systemu operacyjnego 0S/2 - Stefan Karamus .. str. 28 koprocesorów - Andrzej J. Pirotrowski ...................str 29 wyboru komputera do wordprocesingu - Przemysław Wnuk str. 30 AutoCAD-a- Zbigniew Blewoński . . .............str. 30 dysków twardych - Zbigniew Kądzielski... str. 31 JARMARK Co kupić? — Jarmark z informacjami znajdą Państwo na końcu numeru.................................................. str. 32 ENTER Grudzień ’90, cena 5.500 zl, nakład 100.000 egzemplarzy © Copyright by Wydawnictwo LUPUS Redakcja. Zbigniew Blewoński. Mariusz Dec Grzegorz Eider (red. nacz.), Andrzej Kadlof, Stefan Karamuz. Zbigniew Kądzielski, Krzysztof Młynarski, Maciej Modrzejewski, Andrzej J. Piotrowski, Jan Stożek, Tomasz Zieliński, Irena Urbaniak (sekr. red.), Przemysław Wnuk. Adres redakcji: PL 00-739 Warszawa, ul. Stępińska 22/30, tel. (0-22)41 73 35,41 0031 w. 128, 154 fax (0-22) 41 03 74(10.00-16:00), tlx 813527 omig pl, mailbox 41 03 74 (16:00 -10:00). Design & DTP: © 1990ty Studio O Tomasz Kuczborski (dyr. art.) Marek Zalejski, Paweł Staszczak Zdjęcia: © 1990 by AFPiękna (na okładce i stronach 5,23-26) Druk: Vogel Veriag, Wurzburg. Reklamy i ogłoszenia przyjmowane są w redakcji.
MAGAZYN 4___________________ ENTER Grudzień'90 MAGAZYN jest tą częścią miesięcz- nika ENTER, w której chcemy Pań- stwu szerzej przedstawiać nowe roz- wiązania sprzętowe (zarówno te do- stępne już w naszym kraju jak i naj- nowsze przeboje rynku światowe- go) oraz nowe programy czy syste- my w miarę jak informacje o nich i one same trafiać będą do naszych rąk. Nie dzielimy MAGAZYNU ani na bloki poświęcone poszczegól- nym komputerom ani tez na softwa- re i hardware - chcemy zachować właśnie magazynowy charakter tej części, chcemy, by był to "koktajl'1 informacyjny, dodajmy - koktajl smakowity! marcu firma Microsoft wprowadziła na rynek Windows 3.0. Sukces osiągnięty przez ten produkt przeszedł chyba oczekiwania jego twórców. W ciągu pół roku sprzedano ok. 800 tys. jego kopii czyli zalano nim rynek. Jakie cechy Windows 3.0 sprawiły, że udało się znaleźć nań tylu nabywców? Czy wynikło to tylko z intensywnej kampanii reklamowej i niskiej ceny produktu (rzędu 100 $), czy też sukces rynkowy stał się naturalną pochodną cech funkcjonalnych systemu i jego wysokiej jakości? Maciej Modrzejewski Czas otwartych W tym numerze MAGAZYN ma for- mę nieco odmienną od docelowej. Stało się tak ze względu na mo- ment, w którym pismo się ukazuje. Koniec roku to tradycyjnie czas podsumowań. Dlatego też posta- nowiliśmy przedstawić rzeczy, które wydają nam się w mijającym roku najważniejsze. W świecie PC-tów niewątpliwym przełomem jest wpro- wadzenie na rynek Windows 3.0, dzięki któremu przyjazne (graficz- ne) środowisko użytkownika stało się faktem także dla tego kompute- ra. Commodore dał swoim fanom nowy obiekt marzeń: Amigę 3000. Piszemy więc o niej. Godnym odno- towania jest także ogromny postęp technologii, który umożliwił trium- falny pochód laptopów przez rynki komputerowe w mijającym roku. Za- praszamy do najmniejszego biura. Te trzy wydarzenia uznaliśmy za pierwszoplanowe, im zatem jest po- święcony MAGAZYN. Windows 3.0 kształtował się jako suma doświadczeń wynie- sionych z tworzenia kolejnych wersji Windows oraz z prowa- dzonych równolegle przynaj- mniej od czterech lat przez fir- mę Microsoft prac nad alterna- tywnym w stosunku do DOS-a systemem operacyjnym. Syste- mem takim jest OS/2, mający swoje własne środowisko GUI (Graphic User Interface) pod na- zwą Presentation Manager. W wyglądzie zewnętrznym Win- dows 3.0 przypomina łudząco Presentation Managera. Skok jakościowy Windows 3.0 w stosunku do poprzednich wersji nastąpił w wielu różnych aspektach, jednak zmianą najła- twiej zauważalną - bo rzucającą się w oczy już przy pierwszym uruchomieniu - jest dużo ład- niejszy i subtelniejszy wygląd ekranu. Stosowana jest paleta 16 kolorów i w pełni wykorzy- stana możliwości rozmaitych kart video, w tym VGA (640x480 pikseli). Poprzednie wersje Windows używały uboż- szej, ośmiobarwnej palety. Nie po- zwalały też na to, aby piktogra- my były kolorowe, co udostępnia wersja 3.0 i co znacząco podnosi walory estetyczne wyglądu ekra- nu. Nowe drivery umożliwiły re- alizację bardzo efektownych, trój- wymiarowych przycisków (ang. buttons), wyraźnie zmieniających swój stan przy "naciśnięciu". In- ną zmianą wyglądu zewnętrzne- go systemu jest dużo przyjemniej- szy dla oka proporcjonalny krój czcionek, stosowany do wy- świetlania różnych istotnych tekstów systemowych, np. nazw okien czy pozycji menu. Przydatna jest możliwość zdefi- niowania przez użytkownika najbardziej odpowiadającego mu zestawu kolorów używa- nych przez system. Możliwe jest także określenie tła ekranu, którym może być predefiniowa- ny lub zaprojektowany przez użytkownika wzór (choć wyda- je się, że zarówno standardowe kolory, jak i standardowe, jedno- licie szare tło są najdogodniej- sze). Powyższe parametry (oraz inne) użytkownik ustala za po- mocą aplikacji o nazwie Control Panel. Zaletą Windows 3.0 jest łatwe dostosowywanie go do preferencji użytkownika. Wygląd zewnętrzny i ła- twość współpracy z nim są czynnikami niezwykle ważny- mi, przez pryzmat których oce- nia jakość programu końcowy odbiorca. Jednak nie mniej istot- ną jest wewnętrzna, niewidocz- na warstwa programu, decydu- jąca o zestawie i sposobie reali zacji jego funkcji. Także w tym - technicznym, specjalistycznym obszarze nastąpiła przełomowa zmiana. Jedną z najważniej- szych cech Windows 3.0 jest bo- wiem to, że wykorzystuje on tzw. tryb chroniony (ang. protec- ted modę) procesorów 80286 i 80386. Oznacza to przede wszystkim przełamanie najwię- kszej bariery limitującej system DOS - ograniczenia przestrzeni adresowej pamięci do 640 KB. Windows 3.0 "widzi" i potrafi wykorzystać całą dostępną w komputerze pamięć. W ten spo- sób Windows 3.0 stał się czymś znacznie więcej niż tylko na- kładką na DOS. Tryby pracy Windows 3.0 ma trzy tryby pracy: tryb rzeczywisty, w któ- rym "widziane" jest tylko 640 KB pamięci i procesor działa w trybie rzeczywistym oraz dwa tryby, w których wykorzystywa- ny jest chroniony tryb pracy procesora. Są to: tryb stand- ardowy (ang. standard modę), używany przy pracy na kompu- terach z procesorem 286 i tych z procesorem 386, które mają mniej niż 2 MB pamięci, oraz tryb rozszerzony (ang. enhanced modę) - procesor 386 i co naj- mniej 2 MB pamięci operacyj- nej. Szczególnie znaczące są oczywiście dwa ostatnie tryby (tryb rzeczywisty służy głownie zachowaniu zgodności z po- przednimi wersjami systemu) Istotą trybu standardowego jest wykorzystywanie całej do- stępnej pamięci. Pozwala on także uruchamiać programy DOS-owe, ale tylko przez przy- dzielenie im całego ekranu i tyl- ko w reżimie jednozadanio- wym (w danej chwili może być
1 5 Grudzień'90 ENTER aktywny tylko jeden program DOS-owy). Prawdziwa siła Win- dows 3.0 uwidacznia się jednak dopiero przy pracy w trybie roz- szerzonym, w którym dokona- no implementacji pamięci wirtu- alnej. Wykorzystywane są przy tym możliwości, jakie daje w tym zakresie procesor 386. W trybie tym możliwe jest urucha- mianie programów DOS- owych w odrębnych oknach. Z każdym takim oknem związana jest tzw. wirtualna maszyna 86 - jest to również wykorzystanie okien jednej z cech procesora 386. Po- między tymi oknami realizowa- ne jest automatyczne przełącza- nie. W ten sposób Windows 3.0 w trybie rozszerzonym może być traktowany jak wielozada- niowy system programów DOS- owych. Instalacja Zaletą Windows 3.0 jest rów- nież szerokie wspomaganie pra- cy w środowisku sieciowym. W fazie instalacji wykrywany jest fakt działania w sieci i dołącza- ne są specjalne drivery. Umożli- wiają one funkcjonowanie Win- dows 3.0 zarówno lokalnie, w końcowych stacjach sieci, jak i w centralnej stacji obsługi pli- ków (ang. file seruer). Drivery ta- kie są dostarczane jako element pakietu Windows 3.0 dla wię- kszości popularnych sieci lokal- nych, w tym dla najbardziej roz- powszechnionej w Polsce sieci Novella NetWare. Proces instalacji Windows 3.0 jest również jego niewątpli- wą zaletą. Po tekstowym po- czątku i zainstalowaniu graficz- nego jądra systemu dalsze dzia- łania przebiegają już w graficz- ny, zgodny z zasadami normal- nego funkcjonowania w Win- dows, sposób. Świadczy to jed- nocześnie o świetnej, modular- nej strukturze systemu z silnie niezależnymi modułami. Duże znaczenie w Windows 3.0 ma jego podsystem pomocy dla użytkownika (ang. help sy- stem). Jest to odrębna aplikacja, pozwalająca w sposób konte- kstowy dowiadywać się o po- szczególnych funkcjach syste- mu. System pomocy może być użyty w dowolnej aplikacji. Stwarza to możliwość ujednoli- cenia konwencji korzystania przez użytkownika z funkcji po- mocy w obrębie całego syste- mu. Zarządzanie Integralnie związane z syste- mem Windows 3.0 są dwa pro- gramy zarządzające: Program Manager i File Manager. W ok- nie Program Managera umiesz- czane są piktogramy progra- mów. Mogą być one zebrane w grupy. Każda grupa stanowi osobne okno w oknie Program Managera. Użytkownik decydu- je o tym, jakie grupy utworzyć, nadaje im nazwy i określa, jakie programy mają należeć do po- szczególnych grup. Przyporząd- kowanie to nie pozostaje w żad- nej relacji z umiejscowieniem programów na dysku, ten sam program może przynależeć do różnych grup. Okna grup pro- gramów można zamykać (zmie- niać w postać piktogramu) lub otwierać w zależności od po- trzeb. Wszystkie funkcje Pro- gram Managera, np. przełącza- nie pomiędzy oknami grup, uruchamianie programów itd., nawet jeśli realizowane w inny sposób, dostępne są także w me- nu. Program Manager zawiera również funkqe organizujące ekranowy układ okien aplikaqi na ekranie oraz układ piktogra- mów w oknach grup. Okna apli- kacji mogą w zależności od wy- branej opcji być układane kaska- dowo (następne okno częścio- wo przykrywa poprzednie) lub "kafelkowo" (kolejne okna ukła- dane są obok poprzednich). Pro- gram Manager jest więc bardzo wygodnym narzędziem do uru- chamiania aplikacji i przełącza- nia się pomiędzy nimi. Drugim programem zarzą- dzającym jest File Manager. Po- zwala on dokonywać wszy- stkich typowych operacji na pli- kach, jak kopiowanie i usuwa- nie. Ponadto dostępne jest prze- noszenie plików pomiędzy kata- logami lub całych katalogów z ich zawartością. Podstawowym oknem File Managera jest okno przedstawiające drzewiastą strukturę katalogów wybranego dysku. Jest ono tworzone i wy- pełniane przy starcie. Następnie można pootwierać dowolną li- czbę okien prezentujących za- wartość poszczególnych katalo- gów. Wyświetlane są w nich na- zwy plików wraz z piktograma- mi symbolizującymi ich typ. Ła- twe jest kopiowanie czy też przenoszenie plików - operaqe te polegają na "chwyceniu" pi- ktogramu w jednym oknie i przesunięciu go do innego okna -miejsca przeznaczenia. Opera- cje mogą dotyczyć też dowolnie wybranych i zaznaczonych grup plików. Inne funkcje, np przemianowywanie czy usuwa- nie plików są nieco mniej natu- ralne i mogą wymagać wielu działań myszą bądź "zatrudnie- nia" klawiatury. Pamiętać należy, że zarówno Program Manager, jak i File Ma- nager stanowią specyficzne apli- kacje w systemie Windows i "żyją" odrębnym życiem. Stąd bierze się swego rodzaju "dwoi- stość bytów". Pliki programów są programami dla Program Managera i plikami dla File Ma- nagera. Usunięcie piktogramu z okna Program Managera jest działaniem lokalnym - nie usu- wa pliku z dysku, czyli obiektu ze świata systemu operacyjne- go. Windows 3.0 nie jest więc w pełni zorientowanym obiekto- wo systemem, jak np. Sys- tem+Finder na Macintoshu czy GEM na Atari Stąd np brak pi- ktogramu kosza na śmieci, do którego można wrzucać niepo- trzebne obiekty, niezależnie czy są to pliki danych, czy progra- my, czy wręcz jednostki dysko- we. W tym jednak wyraża się obciążenie starym DOS-em Sentencja Twórcy Windows 3.0 zrobili już prawie wszystko, co można było, aby system - pozostając przecież w ogólnym sensie pro- gramem DOS-owym - zdejmo- wał z użytkownika więzy przez tenże DOS nakładane. Można więc będzie pożegnać się wresz- cie z pamiętającym prehisto- ryczne czasy systemu CP/M znakiem zachęty C;. Znużył on już chyba nas wszystkich. To cechy funkcjonalne Win- dows 3.0 sprawiły, że odnosi on tak znaczący sukces i od dłuż- szego czasu pozostaje najlepiej sprzedającym się produktem programowym na świecie, a w czołówce zaczynają pojawiać się także aplikacje pisane pod ten system. Zaobserwować można też zjawisko do tej pory niespotykane: producenci i dys- trybutorzy komputerów sprze- dają je z systemem Windows 3.0, reklamując ich pełne dosto- sowanie do Windows, w czym upatruje się czynnika świadczą- cego o jakości maszyny. Środowiska graficzne dotar- ły i nieuchronnie opanowywać będą świat maszyn typu IBM PC, czy to pod postacią Win- dows dla DOS-a, czy tez Presen- tation Managera dla OS/2. Czas więc do okien. E!l
MAGAZYN 6___________________ ENTER Grudzień '90 H C I zy pamiętacie jeszcze ten piękny dzień kiedy zanieśliście z dumą do szkoły swój pierwszy, czterodziałaniowy kalkulator? Zaraz potem wydano ukaz, że obniża inteligencję. Później była odwilż i pozwolono nawet obliczać słupki na maturze. Pamiętam gdy na studiach jeden z kolegów wyjął Hewlett-Packarda. Boże, całe czterdzieści kroków programu! I ta firma! To był szok. I nigdy nie ziszczone marzenie. Zbigniew Kądzielski Podołkowce Miałem wtedy kupionego przez znajomych za całe 20 ma- rek jakiegoś taniego "japończy- ka". Pracował na dwóch bate- riach R6 przez cały tydzień, z czego byłem niezwykle dumny, bo kolega w swoim Texasie mu- sial wymieniać 9-woltową bate- rię dwa razy w czasie kolo- kwium! Dyskutowano wów- czas o potrzebie " kalkulatory za- cji" (?). Liczydła wydawały się idealnym rozwiązaniem na wie- ki. Co prawda dążyliśmy do tych imperialistów, na wydziale była nawet supernowoczesna ODRA, ale kalkulator w każ- dym sklepie??? Takich pomysło- dawców od razu traktowano podejrzliwie. Aż łza się w oku kręci. Teraz sytuacja powtarza się, bo na tapecie są LAP- TOPY: Komu taka "fanabe- ria" może służyć? Tyle pie- niędzy na takie nic? W biurze jeden komputer dla wielu osób, a tu jeden dla jedne- go? I, szczyt wszystkiego, nie można grać w ulu- bionego Tetrisa!!!! A poważnie - komu to potrzeb- ne? Przede wszy- stkim biznesmenom. Listy cen, klientów, roz- kład spotkań są tylko ma- łym wstępem. Bezpośred- nio u klienta możemy przepro- wadzić analizę ekonomiczną przedsięwzięcia, obliczyć ceny kontraktowanych artykułów, napisać umowę lub fakturę. Po- sługując się odpowiednim opro- gramowaniem możemy za- chwalać jakość i zalety naszych towarów, przedstawić burzliwy rozwój naszej firmy i upadek konkurentów. Wszystko - od plam na słońcu do urodzin cioci w przestronnej pamięci naszej maszynki (lub na wystających z kieszeni dyskietkach). A na do- datek w czasach, gdy wynajęcie metra kwadratowego biura ko- sztuje co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych, popatrzmy na siebie rozpartego wygodnie w przestronnych pomieszczeniach hotelu Marriott. Bo tam biuro trzymać możemy na... kola- nach. Kiedyś wystarczyło poło- żyć przed sobą dyplomatkę (ale przenigdy nie można jej było otworzyć, aby drugie śniadanie nie wypadło z pustego środka). Teraz, jak przystało na prawdzi- wego biznesmena, coś musimy mieć. Idealnym przedmiotem wydaje się być laptop, czyli komputer "kolanowy". Cała historia zaczęła się mniej więcej osiem lat temu od przenośnego Osbome 1 (jesz- cze CP/M!, cztery napędy floppy dysków, maciupki ekranik i 15 kg wagi). "Pecety" w walizce pojawiły się trochę później. Na początku były to kosztowne gadgety, służące głównie do szpanowania przed innymi. Ja- kim kosztem? Kilkanaście kilo- gramów w ręce to bardziej atry- but kulturysty (lub gospodyni domowej w kolejce) niż poważ- nego biznesmena. Ale przecież trzeba było czymś "zniewolić" klienta. Pokaźny wydatek wie- lu tysięcy dolarów mógł zwró- cić się już po pierwszej udanej transakcji, a to przecież jest naj- ważniejsze. Gdy ludzkość (lub raczej jej mała część) otrzaskała się z komputerami, zabawka przeistoczyła się w poważne na- rzędzie pracy. Okazało się, że do komputera można równie ła- two przywyknąć jak do ulubio- nej szklanki herbaty. Nawyk co- dziennego kontaktu z klawiatu- rą przeistoczył się w prawdzi- wy nałóg. "Ten drugi" w domu przestał wystarczać. Brakowało czegoś w kolejnej delegacji...! tak oto obok podręcznej grzałki w bagażu podróżnym znalazł się KOMPUTER. Na początku była to tylko nieudana miniaturka większe- go brata. Zmniejszono obudo- wę, monitor, zasilacz i klawiatu- rę. Oczywiście żaden rozsądny człowiek nie chciał nosić trzech walizek. Trzeba było pozostać zatem przy dwóch, niestety ko- sztem kilku koszul i skarpetek. Jednak mali i przyzwyczajeni do miniaturek Japończycy nie mogli pogodzić się z takim obro- tem sprawy, zaś wygodni Ame- rykanie nie lubili zapewne tak bardzo podnoszenia ciężarów. Nadeszła era miniaturyzacji. Co kilka miesięcy jakaś firma z du- mą ogłaszała, że właśnie zrobiła najmniejszy!! Najczęściej kosz-
tem wyjęcia czegoś ze środka. Dopiero rok 1990 pokazał pra- wdziwe oblicze laptopów. Prze- de wszystkim laptopy przestały być drogimi zabawkami. Są one obecnie "normalnymi" kompu- terami, na których uruchomić można praktycznie każdy pro- gram. Podstawą idei laptopów była ich przenośność, zaś celem - komputer, z którego korzystać można wszędzie, w samolocie, u klienta i na pustyni. Proble- mem stało się zasilanie. Począt- kowo nie mogło być mowy o ba- teriach. Komputerki pobierały kilkadziesiąt watów mocy, co wymagało dostępu do gniazd- ka sieciowego i wentylatora do chłodzenia. Dla zmniejszenia wymiarów i pobieranej mocy zastosowano ekrany ciekłokry- staliczne (LCD). Odgrzebano standard sterownika CGA, któ- rego główną zaletą była prosta budowa. Jednak niska jakość li- ter wymusiła liczne zmiany. Najpierw... zmniejszono ekran. Wbrew pozorom nie było to po- zbawione sensu, bowiem z ekra- nu zniknęły nieprzyjemne limę. Oczywiście litery także się zmniejszyły, co wymagało stoso- wania okularów przez niektó- rych użytkowników (niestety niedostępnych jako opcja). Podświetlenie było nastę- pnym krokiem ewolucji. Zasto- sowano neonówki, jak wiado- mo znacznie bardziej oszczędne niż żarówki. Ich jasność można było regulować zgodnie z wa- runkami oświetlenia zewnętrz- nego Z grafiką jednak nic me można było zrobić - kółka wy- glądały jak jaja. Sterownik standardu EGA lub VGA wy- magał znacznie większej liczby elementów, wielu skomplikowa- nych połączeń i ekranów o du- żej rozdzielczości. Tym nie- mniej i na to przyszła pora. Trudno jednak było uzyskać od- cienie szarości - o 256 natych- miast zapomniano, zaczynając od 16. Później wprowadzono ekrany "super twist" (super ob- rotowe?) o znacznie większym kontraście, co doprowadziło do rozsądnego kompromisu. Nie udało się jednak usunąć uporczywej wady wolnego przełączania kryształów. Szyb- ko zmieniające się obrazy były całkowicie niewidoczne. W dal- szym ciągu nie można było ma- rzyć o Windows. Wtedy wy- ciągnięto z przepastnych sejfów technologię plazmową, ale ta była "energożerną". Sprawę roz- wiązano wyjmując... baterie. Klienci nie lubią jednak gdy ro- bi się ich w konia i żądali czegoś lepszego. Zrobiła to Toshiba - CGA Double Scan, grafika 640x400. Niby CGA, ale litery jak na Herculesie zaś kółka _____________________________7 Grudzień 90 ENTER okrągłe! Gdyby IBM włożył coś takiego do pierwszego XT miał- by spokój na 10 lat. Wraz ze wzrostem mocy ob- liczeniowej i pojemności pamię- ci dużych pecetów klienci chcie- Ii mieć to samo pod pachą. O wiele przyjemniej jest pracować na 386 z zegarem 25 MHz i dys- kiem 80 MB niż na zwykłym 8088-4,77 MHz z jedną dyskiet- ką. Jednak automatycznie ozna- cza to więcej i bardziej skompli- kowanych układów scalonych, które wraz ze wzrostem częstot- liwości zegara pobierają więcej prądu. W początkach epoki komputerów PC królowała technologia TTL. Dopiero wprowadzenie specjalizowa- nych układów CMOS pozwoli- ło myśleć o zasilaniu bateryj- nym. Próbowano oszczędzać energię na każdym kroku Wprowadzono liczne metody wyłączania różnych elementów komputera gdy nie są używane - wyświetlacz, dyski a nawet procesor. Wszelkie rekordy po- bili w tym zakresie konstrukto- rzy najmniejszego jak do tej po- ry peceta Poquet PC (22 x 11 x 2,5 cm, 0,5 kg). Dobrze poinfor- mowane źródła mówią o 15 pa- tentach. Na dwóch bateriach R6 może podobno pracować kilka tygodni. Nie ma za to dysków, ale można do niego włożyć dwie karty z pamięcią RAM lub ROM. Za jedyne 2000 funtów otrzymać można kompletny sy- stem z kilkoma programami, ekranem na którym niewiele wi- dać (17,8 x 7,6 cm, bez podświet- lenia) i klawiaturę dla piszących jednym palcem (circa 50 "zielo-
8 MAGAZYN ENTER Grudzień '90 nych" za klawisz). Są już jed- nak dostępne modele z dys- kiem twardym. Jak na razie kró- luje tu Compaq. Jego LT może pracować prawie 3 godziny na bateriach. Niestety, zwycięstwa na jed- nym polu okupione zostały ustępstwami na innym - słaby ekran. Ciągle te kompromisy... Dla amatorów szybkości odpo- wiednią propozycję ma z kolei Toshiba. Udało się tej firmie wsadzić w małą walizeczkę 386SX, parę mega pamięci, ekran plazmowy VGA i dysk twardy 40 MB. Dwie baterie wa- żą trochę, ale dzięki nim ma- szynka działa blisko 3 godziny. "Chodzą" na tym cudeńku Win- dows'386 i parę innych progra- mów dla tego procesora. Szybki ekran plazmowy pozwala na- wet na użycie myszki i pogra- nie w Diggera. Aby to zdobyć trzeba mieć dość wypchany po- rtfel, ale przecież technologia kosztuje. Czy to jest ten ideał? Dla mnie za ciężki - lubię minia- turki, a poza tym nie potrzebuję tylu wodotrysków. I nie uży- wam Windows. Dokąd zawędrują laptopy w najbliższej przyszłości? Na pew- no oczekiwać należy rozwoju dwóch gałęzi: miniaturowych "kieszonkowców" z pamięcią RAM na kartach (jest już nazwa - palmtop czyli "na rękę" lub też notebook czyli komputer "noteso- wy" ) oraz większych, typo- wych laptopów z coraz le- pszym ekranem, dyskami twar- dymi i bateriami umożliwiający- mi pracę przez cały dzień. El Zestawienie wybranych komputerów typu laptop Typ Producent Wyświetlacz Wymiary Klawisze RAM Dysk twardy Stacje dysków Procesor Zegar Cena 1100 FD Tandy Corp. 640*200 2,5 *9,75 *12,125 84 640KB - 720KB-3,5 NEC V20 8 MHz $999 Accent SX ARC VGA 96*345*376 mm 84 1MB (do 4MB) 40MB 1 44 MB - 3,5 80386SX 19 4 MHz ? Altima Two Altima Systems Inc. VGA 3,9-11,8-15,7 101 1MB (do 5MB) 40MB 1 44 MB - 3,5" 80286 16 MHz $4.499 Business Partner CF-150B Panasonic Communications and Systems Co. CGA (640*200) 2,5*12*9.75 84 640 KB 720 KB-3.5 NECV20 8 MHz $1.149 CAF ProLITE 286/16 CAF 720*400, 4 stopnie szarości 3,5*15*14,25 ? 1MB (do 8MB) 40MB 1 44 MB - 3,5" 80286 16 MHz $2.495 CompuAdd 316 SL CompuAdd VGA (640*480) ? 85 2MB (do 6MB) 40MB 1 44 MB - 3,5 80386SX 16 MHz $2895 CompuAdd Companion CompuAdd VGA 1,4*11 ’8,5* 79 1MB (do 3MB) 20 MB 80C286 12 MHz $2895 Copam 286LT Copam Inc VGA ? 91 1MB (do 4MB) 40MB (100MB opcja) 144 MB 3,5" 80C286 12 MHz $2 000 Copam 386SXLT Copam Inc VGA ? 91 1MB (do 4MB) 40MB (100MB opcja) 1 44 MB - 3,5" 80386SX 16 MHz $3000 DATA LP/320 Dataworld VGA (640*480, 16 stopni szarości) ? 82 1MB (do 8MB) 43MB (80MB opcja) 144 MB-3.5 80386 20 MHz $2 595 GR|D14OXT GRiD Systems Corp. CGA (640*200) 3.5* 14.5* 12,5" 76 768KB 20MB 720 KB-3,5" NECV20 8 MHz $2750 Macintosh Portable Apple Computer Inc. 640*400 4 *14,8' *15,25 63 + mini trackball 1MB (do 2 MB) 40MB (jako opcja) 144 MB 3,5 M 68000 15,67 MHz $5 799 MinisPort Zenith Data Systems CGA (8 stopni szarości) 1.3*9,8 *12,4' ? 1MB (do 2MB) - 720KB 2" 80C88-2 4,77/8 MHz $1 999 PC-4641 Sharp CGA (640*400) 3.5*13,7*12,1 90 640KB 40MB 720 KB -3,5" NECV40 10 MHz $3.595 PC-6220 Sharp VGA (640*480, 16 stopni szarości) 1,4’*11"*8.5* ? 1MB (do 3MB) 20 MB 80C286 12 MHz $4.000 Poqet PC Poqet Computer CGA 1-8,75*4,33- 77 ? - karty magnetyczne 80C88 7 MHz $2.000 ProSpeed CSX NEC EGA (640*400, 16 kolorów z palety 64) 4”15 *14,5 89 2MB (do 4MB) 42MB 1,44 MB-3.5 80386SX 16 MHz $8.499 System 316LT Dell Computer Corp. VGA (640*480) ? 83 1MB (do 8MB) 20MB (40MB opcja) 1,44 MB - 3.5" 80386SX 16 MHz $3.499 T1600 Toshiba EGA ? ? 1MB (do 5MB) 20MB (40MB opcja) 1,44 MB-3,5" 80C286 12 MHz ? T3100SX Toshiba VGA (640*480, 16 stopni szarości) ? ? 1MB (do 13MB) 40MB (80MB opcja) 1,44 MB-3.5" 80386SX 16 MHz ? T3200SX Toshiba VGA ? 91 1MB (do 13MB) 40MB 1,44 MB-3,5* 80386SX 16 MHz ? T5200 Toshiba VGA 9 ? 2MB (do 8MB) 40MB (100MB opcja) 144 MB 3.5* 80386 20 MHz ? Tandon LT 286 Tandon EGA 3.4"* 12.7-13,6" 82 1MB (do 5MB) 40MB 144 MB 3.5’ 80C286 12 MHz $2499 Tandon LT 386SX Tandon VGA (16 stopni szarości) 3,4-12,7-13.6" 82 1MB (do 5MB) 40MB 1 44 MB - 3,5" 80386SX 16 MHz $2.899 TravelMate 2000 Texas Instruments VGA (640*480) 1,4-11-8,5 ? 1MB 20 MB - 80C286 12 MHz ? TravelMate LT286/25 Texas Instruments VGA ? 79 640KB (do 3,64MB) 20MB 1 44 MB - 3,5" 80286 12 MHz ? TurbosPort 386 Zenith Data Systems VGA (640*400) 4.75*14,75*13,25 79 2MB 20MB (40MB opcja) 1,44 MB - 3.5" 80386 6/12 MHz $2 999 VH-286 Airis Computer Corp. VGA (640*480 16 stopni szarości) 2-12-10" 82 2MB (do 4MB) 20MB zewnętrzne 80286 12,5 MHz $1 895 ZEOS 386SX Portable ZEDS Inter- national Ltd. VGA(640*480 16 stopni szarości) 3,8"* 13,6"* 15,4' 84 1MB (do 8MB) 42MB 144 MB 3,5” 80386SX 8/16 MHz $2195
9 Grudzień'90 ENTER ID | Iw i ok 1990 stanowi niewątpliwie przełom w rozwoju rodziny komputerów Commodore Amiga, spowodowany pojawieniem się na rynku nowego produktu - Amiga 3000. Przez źródła zachodnie komputer ten ochrzczony został mianem "rewolu- cyjnego" . Wkrótce po premierze Amigi 3000 na targach komputerowych SICOB (24 kwietnia 1990 r.), doczekała się ona pozytywnej oceny w znanym miesięczniku komputerowym "BYTE". Przedstawiamy podstawowe informacje na temat nowej Amigi zebrane zarówno na podstawie lektury komputerowej prasy zachodniej, jak również własnego kontaktu z tym komputerem. ss Amiga 3000 - superware? Amiga 3000 to przede wszy- stkim... zupełnie nowy kompu- ter, zbudowany na bazie "sta- rej" Amigi. Składa się ze zmi- niaturyzowanej (w stosunku do Amigi 2000) skrzynki, stanowią- cej podstawę pod monitor, z wi- doczną zainstalowaną stacją dyskietek 3,5" o pojemności 880 KB oraz klawiatury na skręco- nym telefonicznym kablu (po- dobnej jak w Amidze 2000). Do komputera dołączona jest oczy- wiście mysz, niezbędna do ob- sługi graficznego systemu ko- munikacji z użytkownikiem. Amiga 3000 zbudowana została w oparciu o procesor Motorola 68030 z koprocesorem arytmety- cznym 68882 (oba 25 MHz) - dla mniej zamożnych użytkow- ników istnieje również wersja z koprocesorem 68881 (16 MHz). Dodano także dwa nowe kopro- cesory RAMZES (obsługa roz- budowanej pamięci RAM) i AMBER (m.in. tzw. Flicker-fi- xer\ pozostałe koprocesory Amigi zmodyfikowano, przy- stosowując je do nowych, "cięż- szych" warunków pracy, niektó- re z nich jak np. FAT AGNUS czy GARY (obecnie FAT GARY) otrzymały także dodatkowe funkcje. Amiga 3000 jest syste- mem w pełni 32-bitowym! W podstawowej konfigura- cji, Amiga 3000 jest wyposażo- na w 2 MB pamięci RAM (1 MB Chip RAM i 1 MB Fast RAM). Pamięć typu "Chip" - czyli w pewnym uproszczeniu - pa- mięć obrazu, może być rozsze- rzona do 2 MB. Zaś pamięć ty- pu "Fast" - czyli pamięć prze- znaczona na programy użyt- kownika, do 16 MB, co daje łącz- nie 18 MB RAM. Teoretycznie istnieje możliwość rozbudowy pamięci RAM aż do 1,7 GB. W Amidze 3000 jest zainstalowana pamięć ROM o pojemności 512 KB z możliwością rozbudowy do 1 MB Pamięć ta zawiera sy- stem operacyjny komputera. Ca- ła pamięć komputera to ultra- szybka pamięć 32-bitowa. Podobnie jak Amiga 2000 i Amiga 3000 ma otwartą archite- kturę. Na płycie głównej syste- mu znajduje się 8 złącz na karty rozszerzające. Komunikacja do- datkowych układów wspoma- gających jest, podobnie jak w poprzednich Amigach, rozwią- zana przy użyciu szeregu kana- łów DMA. Dodatkowo Amiga 3000 ma zainstalowany na pły- cie kontroler standardu SCSI, umożliwiający podłączenie roz- maitych urządzeń wyposażo- nych w interfejsy SCSI. Znajdu- jący się wewnątrz komputera dysk twardy o pojemności 100 MB, jest również podłączony do tego sterownika. Na tylnej ściance obudowy komputera wyprowadzone są dwa złącza SCSI, 25- i 50-pinowe. Komputer ma wbudowany szereg interfejsów niezbędnych do podłączania urządzeń pery- feryjnych. Jednak, jak wiadomo, nie tylko sprzęt stanowi o po- wodzeniu danego komputera. Z punktu widzenia użytkowni- ka najważniejsze jest oprogra- mowanie, zarówno systemowe jak i aplikacyjne. Zacznijmy od oprogramowa- nia systemowego Amigi 3000, zaszytego w całości w 512 KB pamięci ROM. Jak widać, sama pojemność tej pamięci uległa podwojeniu w stosunku do mo- deli poprzednich. Powiększenie pojemności pamięci ROM uzy- skano przez dodanie wielu no- wych elementów do dotychcza- sowego systemu operacyjnego, znanego jako Kickstart 1.4 oraz Workbench 2.0. Nowy system operacyjny zawiera w sobie wie- le elementów systemu znanego z wcześniejszych modeli, co zwiększa stopień zgodności ze "starą" Amigą. Pierwsze, co rzu- ca się w oczy przeciętnego użyt- kownika, to zgoła inny wygląd ekranu A 3000. Nowy Work- bench został całkowicie przero- biony i do złudzenia przypomi- na bardzo starannie dopracowa- ne środowisko graficzne kom- putera NeXT, z jednym tylko zastrzeżeniem: środowisko
10_____MAGAZYN ENTER Amiga - jak to było 1986r. Na rynku ameiykańskim poja- wia się pierwsza Amiga. Był to model 1000. Prametry: procesor MC68000, zegar 7,16 MHz, RAM 256 KB (później 512 KB), pamięć stała typu WOM (Write Once Memo- ry) 256 KB, do której ładowany był system operacyjny z dyskietki przy uruchamianiu komputera, napęd dyskowy 3,5" 880 KB. Ste- reofoniczny dźwięk. Komputer zo- stał wyposażony w wielozadanio- wy system operacyjny; komunika- cja z użytkownikiem za pośrednic- twem okien, ikon, myszy, pull- down menu. Niestety Amiga 1000 była komputerem o zamkniętej ar- chitekturze, co utrudniało jakiekol- wiek próby rozbudowy. 1987r. Zaprzestano produkcji Amigi 1000 zastępując ją dwoma nowy- mi modelami: 500 (pomyślany jako domowy) i 2000 (profesjonalny). Amiga 500 zbliżona jest do modelu 1000 z 512 KB RAM, z tym ze ma system w ROM-ie (nie jest potrzeb ne ładowanie z dysku), ma możli- wość rozbudowy pamięci (nawet do 9 MB), posiada szereg interfej- sów umożliwiających dołączanie urządzeń zewnętrznych. Amiga 2000 ma już otwartą architekturę - 7 gniazd rozbudowy we własnym standardzie i 4 w standardzie IBM PC (2 XT i 2 AT). Konfiguracja standardowa obejmuje 1 MB RAM. Grafika to 4096 kolorów w roz- dzielczościach od 320*200 do 768*576. Dźwięk - 4-cyfrowe gen- eratory stereofoniczne. 1988r. Pojawia się Amiga 2500 różnią- ca się od swojej poprzedniczki pro- cesorem (MC 68020 lub 68030) oraz wyposażeniem w koprocesor aryt- metyczny. Mimo zmiany procesora można na niej wykorzystywać ca- łe oprogramowanie poprzedniczek. 1990r. Amiga 3000... NeXT-a jest monochromatycz- ne, zaś w Amidze mamy do dys- pozycji kolory z palety 4096! Standardowo tło ekranu jest po- pielate, obramowania okien i ikony to kombinacja błękitu, bie- li i czerni. Na ekranie widnieje oczywiście czerwony kursor myszy, również w zmienionej formie graficznej. Poszczególne obiekty widoczne na ekranie (takie jak: okna, ikony, gadgety itp.) stwarzają złudzenie trój- wymiarowości. Jednakże nowy Workbench to nie tylko nowa forma graficzna, lecz również nowe możliwości. Po pierwsze znacznie zwiększono możliwo- ści informacyjne okien systemo- wych. Dotychczasowy pasiasty tzw. Drag-bar (górna, szeroka linia nad oknem) zamienił się w źródło informacji o wyświetla- nym katalogu dyskowym. Widnieje tam informacja o licz- bie plików i podkatalogów oraz informacja na temat łącznej ilości zajętego przez te obiekty miejsca na dysku. Specjalna opcja z menu Workbencha umożliwia zdefiniowanie sposo- bu prezentaqi katalogu w aktywnym oknie. Można wy- brać opcję standardową, tzn wyświetlanie w formie ikon, al- bo wyświetlanie zawartości ka- talogu w formie tekstowej, na obraz i podobieństwo systemo- wej komendy "List". W przy- padku wybrania opcji teksto- wej, można również ustalić spo- sób sortowania wyświetlanych informacji. Można wybrać jed- ną spośród trzech dostępnych metod sortowania: według na- zwy, wielkości czy też daty stworzenia lub ostatniej modyfi- kacji. Zmienił się również sam ekran Workbencha. Po urucho- mieniu, jego obramowanie przy- pomina duże okno systemowe. Dla użytkowników przyzwy- czajonych do starej postaci tzw. "Workbench screen", pozosta- wiono możliwość wyłączenia obramówki ekranu przez wy- branie jednej spośród opcji do- stępnych, w jednym z pull-down menus. Na uwagę zasługuje tak- że zwiększenie liczby dostę- pnych opcji. Na przykład istnie- je nowa opcja, umożliwiająca wykonanie dowolnego polece- nia systemu AmigaDOS, bez potrzeby otwierania okna Ami- gaShell, co ułatwia dostęp do poleceń systemowych poziomu CLI (Command Linę Interpreter). Większość poleceń DOS-u jest zgodna z poleceniami znanymi z wersji 1.3 systemu, dostępnej obecnie dla wszystkich star- szych modeli Amig. Wprowa- dzone rozszerzenia możliwości poleceń systemu DOS nie utrud- niają szybkiego przejścia na ich użytkowanie osobom znającym wersję 1.3. Ciekawym faktem jest decy- zja firmy Commodore o dołą- czeniu do systemu operacyjne- go słynnego już ARexxa. Jest on też znany na komputerach kla- sy mainframe pod nazwą REXX. Jest to rodzaj języka programo- wania, służący do tworzenia własnych makropoleceń wspo- magających wymianę danych, pomiędzy wykonującymi się programami. Przykładem może tu być np. integracja kompilato- rów i "odpluskwiaczy" (debug- gerów) z edytorem tekstu (takim jak np. Cygnus ED), co tworzy niezwykle wydajne środowisko programistyczne. Moim zda- niem edytor Cygnus (popular- ny w Polsce CED) zasługuje na osobne omówienie przy innej okazji. Znacznie też zmodyfikowa- no programy konfiguracyjne, ta- kie jak Preferences, IconED, FD (Font Designer) itp. Również i tutaj zmiany nie ograniczają się wyłącznie do szaty graficz- nej. W programach tych znacz- nie ułatwiono obsługę, dodając jednocześnie szereg nowych opcji odnoszących się do wyma- gań systemu w wersji 2.0. W tej wersji systemu dodano wiele nowych driverów do drukarek, jak też wzbogacono zestaw fon- tów systemowych. Przy okazji uwidocznia się dodatkowa zale- ta Amigi, cenna na polskim ryn- ku komputerów osobistych, a mianowicie zarówno firmowo wbudowana obsługa większo- ści produkowanych na świecie
________________11 Grudzień'90 ENTER typów drukarek, jak również możliwość przedefiniowania znaków pisarskich w dowol- nym momencie, co rozwiązuje odwieczny problem tzw. pol- skich liter. Dzięki takiemu roz- wiązaniu, praktycznie wraz z pojawieniem się w naszym kra- ju pierwszej Amigi, zniknął problem edytorów nie mają- cych polskich liter. Moim zadaniem nie jest tu kompleksowe opisywanie systemu operacyjnego Amigi 3000. Wydaje mi się, iż przedsta- wione informacje są w stanie, choć w części, oddać wielkość zmian dokonanych w jego no- wej wersji. Na zakończenie opisu syste- mu operacyjnego Amigi 3000 dodam jeszcze tylko informację na temat trybu zgodności z sy- stemem w wersji 1.3. Aby go wywołać, należy zaraz po włą- czeniu komputera (lub też po RESET) wcisnąć oba przyciski myszy. Spowoduje to przejście do systemu w wersji 1.3. Nieste- ty, musimy wziąć tu poprawkę na zainstalowany w nowej wer- sji Amigi procesor MC68030! Jest on przecież znacznie szyb- szy od, znanego ze "starych" Amig, MC68000. Oczywiście w przypadku programów użytko- wych wychodzi im to z reguły na dobre. Ale co z grami i programami demonstracyjnymi? Prawidło- wo będą działać tylko te spo- śród nich, które nie wykorzystu- ją przebiegów czasowych. Nale- żą do nich gry strategiczne, te- kstowe oraz np. szachy, brydż itp. Wszystkie inne niestety nie będą działać prawidłowo... Nie należy się jednak załamywać. Wystarczy tylko popatrzeć jak poradzono sobie z unowocześ- nieniem innych rodzin kompu- terów, np. IBM PC. Z chwilą gdy wprowadzono komputery PC 386, okazało się, iż wiele sta- łych gier nie nadaje się do użyt- ku ze względu na znaczne przy- spieszenie ich działania. Obec- nie jednak większość nowych gier na PC ma wbudowane me- chanizmy rozpoznawania szyb- kości komputera, na którym zo- stają uruchomione i po prostu dostosowują one szybkość dzia- łania do szybkości danego kom- putera. Najprawdopodobniej analogicznie dziać się będzie w świecie programów rozrywko- wych dostępnych na Amidze. Przejdźmy do oprogramowa- nia profesjonalnego. Według za- pewnień producenta, pod kon- trolą DOS-u 2.0 powinno dać się uruchomić około 90% pro- gramów ze starej Amigi. Mój test (co prawda krótki) wskazu- je raczej na liczbę około 70-80%. Być może ocena ta jest zbyt su- rowa, jednakże za nie działające uznałem wszelkie programy, w których podczas uruchomienia ich na Amidze 3000 wystąpiły choćby najdrobniejsze niepra- widłowości. W przypadku nie- których starszych programów wyraźnie przeszkadzała cztero- krotnie większa pamięć obrazu (2 MB), co powodowało niepra- widłowe adresowanie ekranu, objawiające się powstawaniem pasów składających się z wie- lokolorowej mozaiki. Jest to jed- nak wina oprogramowania, któ- re nie przewidywało powiększe- nia pamięci ekranu powyżej li- mitu 512 KB. Nota bene te pro- gramy nie działają prawidłowo również na "normalnej" Ami- dze w wersji 1 MB ChipRAM. Nie działało również 5 spośród 12 testowanych programów ko- piujących. Na pewno powstaną niebawem wersje dostosowane do Amigi 3000. Już obecnie pojawiają się co- raz to nowe programy, w wer- sjach na nową Amigę. Pier- wszym z nich był pakiet Amiga Vision - the autoring system - sterowany ikonami pakiet ani- macyjno-graficzny, doskonale nadający się do tworzenia róż- nego typu reklam TV oraz in- nych prezentacji graficznych. Panele sterownicze Amiga Vi- sion również są nienagannie do- pracowane pod względem grafi- cznym, co powoduje, iż używa- nie tego pakietu staje się pra- wdziwą przyjemnością. Dru- gim przykładem jest, zgodnie z obecnie panującą modą, zestaw programów służących do komu- nikacji sieciowej. Należy tu wy- mienić pakiet obsługi kart Et- hernet i X Window System Server Software, zamieniający Amigę 3000 w potężny file serv- er. VI połowie 1990 roku dołą- czyły tu także pakiety: TCP/IP- NFS oraz NetWare - Client sof- tware. Firma Commodore zapo- wiedziała także ukazanie się w najbliższym czasie sprzętu i oprogramowania sieci typu ARCnet i FlashTalk. Amiga 3000 (podobnie jak i A2000/A2500) może także pra- cować pod kontrolą systemu operacyjnego UNIX, gwałtow- nie podbijającego profesjonalne rynki światowe w ostatnich la- tach. Według najnowszych do- niesień powstają również pier- wsze programy typu CAD/CAM oraz DTP, w pełni wykorzystujące możliwości no- wej Amigi. Źródłą zachodnie podają, że Amiga 3000 to przy- kład komputera klasy Worksta- tion o bardzo dobrym stosunku ceny do możliwości, zapewnia- jącym mu sukces. Wspomniany na wstępie test Amigi 3000, za- mieszczony w miesięczniku "BYTE - MAY 1990”, w artykule pod tytułem "Commodore Sets Course for Multimedia" kończy się zdaniem I'd already cali Com- modore's strategy a succes. - Bob Ryan - a BYTE technical editor. Podana w tym artykule cena Amigi 3000 (Maj'90) w najdroż- szej konfiguracji wynosi $ 3995, co skomentowane jest następu- jąco: ... less than a comparably equipped Mac lici. This aggressioe pricing, combined with the new lo- ok and capabilities ofthis machinę, makes the Amiga 3000 a formidab- le entry into the multimedia mar- ketplace. Pochlebne oceny zosta- ły zamieszczone także przez in- ne czasopisma komputerowe, co rokuje nowej Amidze dobrą przyszłość. Fachowcy uważają, iż należy się spodziewać popre- mierowej obniżki ceny, co spo- woduje dostępność tego wspa- niałego komputera dla większej liczby potencjalnych użytkowni- ków. Osobiście polecam ten komputer szczególnie osobom związanym z reklamą i proje- ktowaniem, jak również wszy- stkim miłośnikom Desktop Pub- lishing. El Amiga 3000 Fakb Procesor: Motorola 68030 z ko- procesorem arytmetycznym 68882 (opcja: 68881). Zegar: 25 MHz. Pamięć: 2 MB RAM (1 MB Chip RAM, 1 MB Fast RAM) z możliwością rozbudowy do 18 MB (odpowiednio: 2 + 16); 512 KB ROM (z możliwością rozbu- dowy do 1 MB). Pamięć zewnętrzna: stacja dys- kietek 3,5" (880 KB) oraz dysk twardy 100 MB (SCSI). Gniazda rozbudowy: • cztery 32-bitowe standardu Zorro III (własny, zgodny z Zorro II); • dwa standardu PC/ AT; • jedno Extention Video (dla kart obsługi obrazu); • jedno - lokalnej magistrali proce- sora (32 bity, 200 pinów) dla do- datkowych koprocesorów itp. Interfejsy: • RGB-video (23 pin), • VGA(15pin); • dźwięk stereo (L audio i R au- dio); • SCSI (25 pin); • SCSI (50 pin); • RS-232C; Parallel (Centronics); • Extemal Floppy; • port klawiatury;
RAPORT 12_________________ ENTER Grudzień ’90 Blok RAPORT to szczególne miej- sce w naszym miesięczniku. II irl > or eni współczesnych wirusów ożna poszukiwać w informatycznej prehistorii, oncepcja samopowieljących się pro_ram_w po raz pierwszy pojawiła się w publikacji Johna von Neumana w 1951 roku. Owczsne możliwości techniczne nie poz alały oczywiście na żadne ekperymenty praktczne. Andrzej Kadlof Wpadki i katastrofy Zamierzamy w każdym numerze przygotowywać dla Państwa wyczer- pującą prezentację wybranego tema- tu. Na RAPORT będzie się zatem składało wiele tekstów (od wywia- dów, poprzez dyskusje, publicysty- kę aż po zestawienia i tabele fakto- graficzne) naświetlających temat RAPORTu z najróżniejszych stron W kolejnych latach zagadnienie to co jakiś czas wracało na łamy specjalistycznych wydaw- nictw, choć zainteresowania i intencje autorów były wtedy bardzo odległe od dzisiejszego pojmo- wania wirusów. Niemal do 1983 roku wirusy komputerowe były sprawą czysto teoretyczną i poza środowiskami akademickimi fascynowały jedynie niektórych autorów powieści science fiction. 1983 roku Fred Cohen rozpoczął na Uniwersyte- W kwietniu 1985 roku w "Sdentific American" w rubryce poświęconej wojnom rdzeniowym opub- likowany został list włoskich programistów Roberto Cerutti i Marco Morocutti. Opisali w nim jak pod wpływem gry doszli do koncepcji prawdziwego wirusa. Zadali sobie dwa pytania: czy walczące pro- gramy muszą być pisane w jakimkolwiek szczegól- nym języku i czy muszą być uruchamiane w ściśle kontrolowanych warunkach? Mamy nadzieję - dzięki takiemu uję- ciu, uczynić z RAPORTu blok do- starczający Państwu rzetelnej i peł- nej wiedzy na każdy z przedstawia- nych tematów. cie w Cincinati praktyczne eksperymenty z napi- sanymi przez siebie wirusami. Prace te prowadził w ramach seminarium poświęconego problemom bezpieczeństwa. Wyniki opublikował po raz pier- wszy w roku 1984. W maju tego samego roku prof. A K. Dewdney Gama przygotowywanych przez ze- w najbardziej rozpowszechnionym amerykań- Po negatywnej odpowiedzi na oba te pytania do pokonania pozostały już tylko szczegóły tech- niczne. Autorzy twierdzili, że pomysłu sami nie zrealizowali, ale w swoim liście podali praktycz- nie pełną specyfikację wirusa dyskowego dla komputerów Apple. Na następców nie trzeba by- spół tematów wydaje nam się zróż- nicowana i ciekawa. Na naszej li- skirn czasopiśmie popularno-naukowym z "Scientific American" opisał skodyfikowane regu- ło długo czekać. Pierwsze prawdziwe wirusy powstały już w roku 1986. Autorem pierwszego z nich, zwanego ście RAPORTÓW znajduje się mię- dzy innymi odwieczny problem polskich liter w różnych kompute- rach oraz konfrontacja Amigi i Atari ST (skłócenie fanów tych dwóch komputerów jest niemal przysłowio- we - spróbujemy zdobyć się na nie- co obiektywizmu). Będziemy wdzię- czm Państwu za podpowiedź jakie tematy są dla Państwa na tyle waż- ne, aby zająć się nimi w sposób wy- czerpujący i poświęcić im znaczącą część numeru. W wydaniu które trzymacie Pań- stwo w ręku tematem RAPORTu (przygotowanego niemal w całości przez Andrzeja Kadlofa, jednego z najlepszych specjalistów w tej dzie- dzinie w naszym kraju) są wirusy komputerowe i sposoby walki z ni- mi Zapraszamy do lektury! Na marginesie warto wspomnieć, iż wy- dawnictwo nasze wydaje dyskietko- wy dwumiesięcznik poświęcony tej tematyce zatytułowany PCvirus. VIRDEM jest Ralf Burger. Przedstawił go w październiku tego roku w czasie kongresu zor- ganizowanego przez hamburski Computer Cha- os Club. Wirus powstał w celach demonstracyj- nych i w wersji oryginalnej nie miał wielkich szans na szerokie rozpowszechnienie się. Miał jedynie na celu pokazanie me- chanizmów replikacji i zasygnalizo- wanie użytkownikom potenqalnych zagrożeń. Pomimo stosunkowo ma- ły gry zwanej wojnami rdzeniowymi. Jej zasady polegały na pisaniu w specjalnie do tego celu opracowanym języ- ku programów, które w kontrolo- wanym środowisku prowadziły ze sobą wojny. Gra zdo- była sobie dużą popu- larność. Jednocześnie jednak zainspirowała niektórych czytelni- ków do głęb- szych przemy- śleń.
________________13 Grudzień ’90 ENTER lej agresywności oraz jawnego demonstrowania swojej obecności wirus zdołał się rozpowszechnić i np. w 1988 r. został schwytany we Wrocławiu. Dowodzi to wyjątkowej beztroski użytkowników i tego, że przekazują sobie kolejne programy na- wet ich u siebie nie uruchamiając! Również w 1986 roku, w odległym Pakistanie powstał jeden z najsłynnniej- szych wirusów, znany pod na- zwą Brain. Jego autorom przy- świecały już zupełnie inne cele. Postanowili ukarać użytkowni- ków amerykańskich za posługi- wanie się kradzionym oprogra- mowaniem. Trudno jest jeszcze jednoznacznie ocenić czy wirus ten miał powodować rzeczywiste szkody w komputerach. Do Pol- ski przywleczone zostały jego późniejsze modyfikacje, które ta- kich podejrzeń nie uzasadniają. W końcu roku 1987 w Le- high University w Bethlehem w Pensylwanii wybuchła epide- mia wirusa nazwanego później Lehigh. Był bardzo agresywny i w krótkim czasie zdołał znisz- czyć ponad 600 dyskietek biblioteki uniwersytec- kiej i studenckich. Mimo, iż został szybko wykry- ty, i że natychmiast stworzono niszczące go pro- gramy, wirus rozprzestrzenił się w całych Sta- nach Zjednoczonych i do dzisiaj nęka mniej ostrożnych użytkowników. Również w tym roku został wykryty w Au- strii tak zwany wirus Wiedeński. Już w czerwcu dotarł do Poznania. W Warszawie pojawił się nie później niż w zimie. Jego kod został opublikowa- ny w pierwszym wydaniu znanej książki R. Bur- gera: "Computer Viruses a high-tech disease" cze- mu można przypisać późniejsze powstanie wielu jego mutacji. W grudniu tego roku wiele szumu wywołało wykrycie w Izraelu tak zwanego wirusa Jerozo- limskiego. Jego złośliwość w niczym nie uzasad- niała stworzonej wówczas wokół niego atmosfe- ry, ale sam fakt pojawienia się wirusa traktowany był jako sensacja. Wydarzenia te były jednak dopiero przygry- wką dla nadchodzących zdarzeń. Rok 1988 moż- na uznać za przełomowy - uświadomiono opinii publicznej nadchodzące zagrożenie. W prasie ca- łego świata pojawiło się bardzo wiele doniesień o rozmaitych epidemiach wirusów. W wielu z nich fakty mieszały się z mitami, a kompetencje zastę- powała szybkość podania informacji na pierwszą stronę. W tej powodzi były jednak i fakty pra- wdziwe. Znana amerykańska firma Aldus Corporation nieświadomie rozprowadziła, wraz z własnym programem graficznym Freehand, kilka tysięcy kopii wirusa MacMag. Był on co prawda nie- szkodliwy, ale po raz pierwszy przedostał się do kanałów dystrybucyjnych dużego przedsiębior- Co to jest wirus? Wirus komputerowy to fragment programu, którego głównym celem jest powielanie własnego kodu i wmontowywanie go w inne programy. Najczęściej wirus ma również do speł- nienia dodatkową funkcję, zależną od fantazji i umiejętności swojego autora. Funkcją tą może być zarówno jakiś po- kaz typu wyświetlenie komunikatu, odegranie jakiejś melodii jak i celowe niszczenie zasobów użytkownika od prostego kasowania plików poprzez modyfikowanie i fałszowanie danych aż do prób fizycznego niszczenia sprzętu. stwa i uświadomił opinii publicznej potencjalną grozę całego zjawiska. W lecie tego roku omal nie doszło do tragedii spowodowanej przez wirusa. Pisał o nim B. P. Za- jac w artykule "Virus hits Michigan medical cen- ters" na łamach - "The Computer Law and Secu- rity Report" (1989, v.5, No 2, p.28). Przy okazji na- prawy jednego z twardych dys- ków w stosowanych w szpitalu komputerów Macintosh II przywleczono tam wirusa. Efe- ktem jego działania było przeta- sowanie danych o diagnozach pacjentów. Jedynie dzięki temu, że jednak ludzie ciągle jeszcze nadzorują komputery i nie do- wierzają im bezkrytycznie pra- wdopodobnie kilku pacjentów zawdzięcza swoje życie. Pod koniec tego roku, 2 listo- pada wybuchła kolejna sensa- cja. Około 6000 komputerów w amerykańskiej sieci Internet zo- stało zainfekowanych wirusem napisanym przez R. Morrisa. Straty spowodowane przez nie- go szacowano na 10 min. dola- rów. Dodatkowego smaczku całej sprawie dodał fakt, że ojcem autora jest ekspert od bezpieczeń- stwa systemów komputerowych, który nielwiele wcześniej zeznając przed komisją senacką całko- wicie zbagatelizował problem wirusów. Znając naturę wirusów można przypuszczać, że straty przez nie powodowane są znacznie wię- ksze niż te podawane do wiadomości. Ze zrozu- miałych względów poszkodowane firmy nie chcą ujawniać takich przypadków, by nie podwa- żać własnej wiarygodności. Straty te nie muszą być koniecznie bezpośred- nim wynikiem działania wirusa. Sam fakt jego wykrycia zmusza wielu użytkowników do po- święcania dodatkowego czasu na jego usuwanie, odtwarzanie oprogramowania i danych, analizy wirusa i pisanie oprogramowania do jego zwal- czania. Ten czas można śmiało przeliczyć na ty- siące godzin bezproduktywnie traconych przez dobrych programistów na cele absolutnie nie związane z ich podstawową działalnością. Nic dziwnego, że na wielu użytkowników padł blady strach. Bano się czegoś nowego, co wbrew woli właściciela może wtargnąć do jego komputera i dokonać tam dowolnych zniszczeń, zafałszowań itp. Pierwsze reakcje na wykrycie wirusa przypominały histeryczne zachowania na wieść o pojawieniu się AIDS. Skutki paniki często- kroć wielokrotnie przewyższały szkodliwość sa- mego wirusa. Z drugiej strony znaleźli się programiści, któ- rzy uznali pisanie kolejnych wirusów za doskona- łą zabawę. W swojej książce "Komputemaja viru- sologia", N N. Bezrukcrw zwraca uwagę na tak zwany bułgarski ślad. Jego zdaniem wiele wska- zuje na to, że w 1988 roku na jednej z wyższych Wirusy spotykane w Polsce WIEDEŃSKI Występuje w Polsce co najmniej pięć jego odmian. W wersji klasycz- nej znany jest również pod nazwa- mi: "648", "polski", "DOS 62" lub "wirus Sobczyka". Zaraża jedynie pliki typu COM i powiększa ich roz- miary zależnie od wersji o 582,583, 648 lub 1882 bajty. Krótkie warianty wirusa są złośliwe i niedwracalnie niszczą średnio co ósmy infekowa- ny program. Jedynie wersja najdłuż- sza, zwana choinką zamiast znisz- czeń rysuje w okresie świąt choinkę i wypisuje życzenia. Wszystkie one zmieniają czas ostatniego zapisu do pliku umieszczając w miejscu se- kund liczbę 62 (choinka 60). TRZYNASTKA Jest to łagodny wirus występują- cy w co najmniej trzech odmianach. Nie powoduje żadnych zniszczeń i całą swoją działalność ogranicza do mnożenia się. Atakuje jedynie pliki typu COM powiększając je o 507 lub 534 bajty. Zmienia datę ostatnie- go zapisu do pliku wstawiając w miejsce numeru miesiąca liczbę 13. W infekowanych plikach kasuje atrybut "tylko do odczytu". DOWCIPAS Znany również jako Joker. Jest jedynym jak dotąd przykładem wi- rusa napisanego w języku wysokie- go poziomu (prawdopodobnie w Pascalu). Atakuje jedynie pliki typu EXE o długości ponad 11 K. Przy każdym uruchomieniu próbuje od- szukać i zakazić sześć plików typu EXE na dysku C oraz jeden w kata- logu głównym dysku A. Kandyda- tów do zainfekowania poszukuje w katalogu głównym i katalogach pod- rzędnych pierwszego poziomu. Zarażane programy są nieod- wracalnie niszczone gdyż Dowcipas brutalnie zamazuje ich początkowe 11 K wstawiając w to miejsce same- go siebie. Zainfekowane pliki nie po- dejmują swoich normalnych zadań, a jedynie wyświetlają rozmaite ko- munikaty, od wesołych po cham- skie. Po infekcji w danych katalogo- wych data i czas ostatniej modyfika- cji pliku są zmieniane na aktualne. Dodatkowo wirus wyszukuje so- bie pliki DBF i zmienia w nich kilka- set losowo wybranych bajtów. Do ochrony przed tym wirusem wystarcza nadać plikom typu EXE atrybut "tylko do odczytu".
RAPORT 14_________________ ENTER Grudzień'90 MUZYK Wirus instaluje się rezydentnie w pamięci operacyjnej. Z infekcją czeka na "podpowiedz" operatora. Kandydatów do zarażenia (jedynie pliki typu COM) szuka w czasie wy- konywania zleceń dyskowych typu zmiana katalogu, przeszukiwanie katalogu itd. Powiększa długość infekowa- nych plików o wartość między 2756 a 2807 bajtów (zależnie od długości programu). Na komputerach AT po 1 maja 1987 co jakiś czas wygrywa jedną z trzech melodyjek (repertuar klasyczny!). SPADAJĄCE ZNAKI Powiększa infekowany plik o 1701 lub 1704 bajty (zależnie od wer- sji). Co jakiś czas, przy akompania- mencie "tykania" z głośnika, opada- ją z ekranu literki i tworzą kupki w w jego dole. W miarę upływu czasu odstępy między kolejnym niszcze- niem ekranu stają się coraz krótsze. Wirus instaluje się rezydentnie. Ata- kuje każdy uruchamiany program typu COM. Oszczędza oryginalne komputery IBM (sprawdza odpo- wiedni identyfikator w pamięci ROM). uczelni w Sofii utworzyła się grupa programi- stów, którzy celowo i świadomie zajęli się pisa- niem i rozpowszechnianiem wirusów. Ich dzie- łem jest podobno rodzina wirusów spotykana pod nazwą VACSINA oraz inna, znana jako Yan- kee Doodle. W sumie obie rodziny Uczą łącznie ponad 30 coraz bardziej wyrafinowanych wersji. Również Bułgarię uważa się za ojczyznę jedne- go z bardziej złośliwych i przebiegłych wirusów - Dark Avenger oraz jego udoskonalonej wersji V2000. Tu już jednak w żaden sposób nie można doszukać się śladów poczucia humoru. Rok 1989 przyniósł pewne uspokojenie. Użyt- kownicy zaczęli uczyć się żyć w środowisku za- grożonym wirusami. Opracowano podstawowe zasady postępowania pozwalające zmniejszyć groźbę infekcji. Rozpoczęto tworzenie pier- wszych poważnych pakietów antywirusowych. Duże firmy zaczęły stosować środki organiza- cyjne i techniczne zabezpieczające przed przy- padkiem Aldus Corporation. Administratorzy sie- ci lokalnych i biuletynów komputerowych (BBS) zrozumieli powstałe zagrożenia i wzięli na siebie obowiązek testowania rozprowadzanego za ich pośrednictwem oprogramowania. Również w niektórych krajach zaczęto efektywnie stosować środki prawne przeciwko autorom wirusów. W początkach 1990 r. rozpoczął się proces R. Morrisa. Zgodnie z prawodawstwem Stanów Zjednoczonych groziła mu kara do 15 lat więzie- nia oraz grzywna. Ostatecznie zapadł wyrok ska- zujący go na dwa lata więzienia w zawieszeniu oraz 100 tys. dolarów gizywny. Uwzględniając wysokość spowodowanych przez niego strat można przypuszczać, że sąd doszukał się wielu okoliczności łagodzących. Kolejne generacje wirusów i zwalczających je programów osiągają coraz wyższy poziom i zło- żoność. Pozornie może się nawet wydawać, że powinno to wyeliminować nie tylko początkują- cych ale i dosyć zaawansowanych wirusoklep- ków. Niestety tak nie jest. Beztroska wielu użyt- kowników pozostawia ciągle jeszcze szerokie po- le do popisu nawet dla najprymitywniejszych wi- rusów. Widać to dokładnie na przykładzie łatwo- ści z jaką rozprzestrzenieniają się epidemie pros- tych modyfikacji starych okazów. Zdaniem specjalistów w technologii wiruso- wej jeszcze nie zostało powiedziane ostatnie sło- wo. Najgorsze jest wciąż przed nami. Cl PING PONG Po Polsce krążą co najmniej dwie wersje tego wirusa. W pół go- dziny po uruchomieniu zainfekowa- nego komputera na ekranie pojawia się latający punkt, odbijający się od niektóiych liter. Wirus atakuje sektor inicjujący dysków twardych i dyskietek. Insta- luje się rezydentnie i infekuje każdą dyskietkę, na której wykonano jaką- kolwiek operację dyskową (DIR, PROMPT itd.). Próba uruchomienia komputera z zarażonej dyskietki ua- ktywnia wirusa, nawet wtedy gdy na dyskietce nie było systemu opera- cyjnego? Wielu użytkowników syg- nalizuje problemy ze stosowaniem programów operujących na dużych plikach (dBase, programy archi- wizujące itd.). Andrzej Kadlof IZRAELSKI b Często można go spotkać pod nazwą Jerozolima, jerozolimski, Czarny Piątek, Czarna Dziura, suMSDOS, PLO. W Polsce schwy- tano dwie bardzo podobne odmia- ny tego wirusa. Spowalnia on pracę komputera, powiększa infekowane pliki o około 1813 bajtów. Po półgodzinnej pracy niszczy zawartość niewielkiego ok- na w okolicach lewego górnego ro- gu ekranu. Każdego trzynastego, który wypada w piątek roku różne- go od 1987, kasuje każdy urucha- miany program. Instaluje się rezydentnie Ataku- je wszystkie uruchamiane progra- my, zarówno typu COM jak i EXE. Do plików typu EXE dokleja się wie- lokrotnie. Jak działają? irusy, jako programy, żeby się aktywizować muszą być uruchomione przez użytkownika. Najczęściej operator zainfekowanego systemu nie ma pojęcia o tym, że uaktywnia wirusa. Sądzi, że tylko włącza komputer lub po prostu uruchamia jakiś swój od dawna wykorzystywany program. Generalnie wirusy dzielą się na dwie katego- rie: wirusy plikowe, które jako swoich nosicieli używają innych programów oraz wirusy dysko- we zarażające dyskietki niezależnie od ich zawar- tości. Wirusy dyskowe aktywizują się w czasie włączania komputera. Każdy dyski dyskietka w systemie PC DOS ma na początku niewielki pro- gram. Na dyskach systemowych służy on do zała- dowania systemu operacyjnego. Na dyskach i dyskietkach z danymi jego celem jest poinformo- wanie użytkownika, że próbuje załadować sy- stem operacyjny z niewłaściwej dyskietki. Progra- miki te są zazwyczaj bardzo krótkie i zawsze są wykonywane przy próbie uruchamienia kompu- tera. Ten właśnie fakt wykorzystują wirusy dys- kowe. Zazwyczaj przenoszą program ładujący sy- stem w inne miejsce na dysku, a na jego miejscu zapisują własny kod. W efekcie w chwili włącze- nia zasilania, po wykonaniu testów zapisanych w pamięci RAM, jako pierwszy program zaczyna wykonywać się wirus. W tej fazie zazwyczaj ogra- nicza on swoje działanie do zainstalowania się w systemie i zapewnienia sobie bezpieczeństwa oraz kontroli nad komputerem w czasie jego dal- szej pracy. Często niejako przy okazji, jeśli stwier- dzi, że został uruchomiony z dyskietki, spraw- dza czy w systemie jest twardy dysk i jeśli go znajdzie, to natychmiast infekuje. Po zainstalowa- niu przechodzi w stan uśpienia i aktywizuje się zazwyczaj w czasie wykonywania operacji dys- kowych, w czasie obsługi klawiatury lub w sta- łych odstępach czasu. Różne wirusy stosują róż- ne kombinacje możliwych wariantów. Ponieważ wirus dyskowy uruchamiany jest ja- ko pierwszy program, jeszcze przed załadowa- niem systemu operacyjnego, to jest oczywiste, że na tym etapie nie może być jeszcze wykryty i
_______________15 Grudzień'90 ENTER Rys 1 Funkcjonowanie wirusów dyskowych obezwładniony przez jakikolwiek program anty- wirusowy. Z drugiej strony będąc jedynym aktywnym programem może, wykorzystując całą wiedzę oraz doświadczenie swojego autora, do- brze się ukryć i przygotować do ewentualnej wal- ki z programami antywirusowymi. Dlatego też ten typ wirusa jest trudny do wykrywania i zwal- czania. Wirusy plikowe są najczęściej przyklejone do innych programów. Do głosu dochodzą w chwili uruchamiania programu-nosiciela. Najczęściej w czasie infekcji wirus modyfikuje zarażany pro- gram tak, by ten swoje działanie rozpoczynał od oddania sterowania do kodu wirusa. Dalej są mo- żliwe dwa scenariusze. W pierwszym wirus od razu przystępuje do wypełniania swoich funkcji czyli próbuje znaleźć sobie kolejną ofiarę. Tę rolę pełnią programy, w których wirus nie stwierdza swojej obecności. Następnie wirus sprawdza czy zostały spełnione przewidziane przez autora wa- runki i jeśli tak, to przystępuje do wypełnienia swoje drugiej funkcji. Na czym ona będzie pole- gać zależy wyłącznie od inwenqi autora. Czasem jest to wyświetlony komunikat, jakaś animacja, odegrana melodyjka, a czasem formatowanie dys- ku lub wyszukiwanie specyficznych zbiorów i modyfikowanie ich zawartości. Na koniec wreszcie wirus uruchamia właści- wy program-nosiciela i traci kontrolę nad kompu- terem. Jeśli w czasie wypełniania swojej drugiej funkcji nie wykonuje żadnych widocznych de- monstracji, to użytkownik zazwyczaj wcale nie zauważa, że w jego systemie dzieje się co niedo- brego. W drugim wariancie wirus jest bardziej agre- sywny. Zazwyczaj kopiuje swój kod gdzieś do pa- mięci i instaluje się rezydentnie w systemie. W czasie instalacji przechwytuje pewną liczbę prze- rwań systemowych i gwarantuje sobie, że będzie uaktywniany przez programy użytkownika, ile- kroć te będą się odwoływały do systemu opera- cyjnego. Po instalacji wirus często uruchamia pro- gram-nosiciela i sam się przyczaja czekając na działanie innych programów. Bardzo często wirus rezydentny przechwytuje przerwanie służące do uruchamiania progra- mów. Dzięki temu przed uruchomieniem czego- kolwiek wirus ma podane na tacy wszystkie pa- rametry niezbędne do zainfekowania kolejnej ofiary. Użytkownik często niczego nie zauważy bo będzie przekonany, że w systemie dzieje się tylko to, co on sam kontroluje. Czasem tylko za- uważy, że programy ładują mu się wolniej niż przed jakimś czasem. Najnowsze generacje ta- kich wirusów zdają już sobie sprawę z tego, że użytkownik może stosować rozmaite programy antywirusowe. Nie czekają bezczynnnie i swoją aktywność starają się jak najgłębiej ukryć. W efe- kcie powstały już takie okazy, które po przechwy- ceniu sterowania stają się praktycznie niewidocz- ne dla większości takich programów. Jedynie pro- gramy świadome z jakim przeciwnikiem mają walczyć są w stanie je wykryć. Programy uniwer- salne, nastawione na wychwytywanie wszelkich nietypowych działań systemu operacyjnego stają się całkowicie bezradne bo wirusy takie potrafią omijać zastawiane na nie pułapki, znajdować ory- ginalne punkty startowe procedur systemu ope- racyjnego, odwołują się bezpośrednio do proce- dur w pamięci ROM itd. Oczywicie jak i wszystkie pozostałe typy, wirusy rezydentne również, poza mnożeniem się, mają do spełnienia drugą funkcję. Wykorzystują fakt, że są cały czas aktywne w systemie i że dzięki temu mo- gą wpływać na działanie innych programów. Mają przez to znacznie większe pole do popisu i ich do- datkowe działania są tu najbardzej zróżnicowane. Z zasady do kategorii wirusów rezydentnych nale- żą wszystkie wirusy dyskowe. El Rys. 2 Funkcjonowanie wirusów plikowych UW WARSZAWA Ten wirus został napisany w Pol- sce przez studenta Wydziału Mate- matyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego. Po- wstał w celach eksperymentalnych, ale jego autor nie może zagwaranto- wać, że żywy okaz nie dostał się w niepowołane ręce. Na wielu mię- dzynarodowych listach występuje pod nazwą VCOM. Instaluje się rezydentnie. Ataku- je jedynie pliki typu EXE znajdujące się w katalogu bieżącym powiększa- jąc je o około 1810 bajtów (zależnie od struktury pliku). Uniemożliwia jakiekolwiek zapisy na dysku. Każ- de żądanie zapisu zamienia na żąda- nie odczytu. BRAIN Jest to jeden z najsłynniejszych wirusów, wielokrotnie przytaczany we wszelkiego rodzaju opisach. Znany jest również jako wirus paki- stański. W Polsce wystąpił w co naj- mniej dwóch odmianach. Infekuje jedynie dyskietki. Insta- luje się rezydentnie i zaraża każdą dyskietkę, zarówno systemową jak i z danymi. Zmienia nazwę dyskietki na: (c) Brain. Trzy grona (clustery) oznako- wuje w obszarze FAT jako uszko- dzone, przez co zmniejsza rozmiar pamięci dyskowej o 3 KB. W zainfe- kowanym systemie wirus fałszuje odczyt boot sectora podsuwając za- wsze oryginał. Jeśli jednak nie jest aktywny, to programy traktujące po- ważnie zawartość tego sektora mo- gą się gubić. DEN ZUK Wirus infekuje jedynie dyskiet- ki. Instaluje się rezydentnie. Wymie- nia oryginalny boot sector oraz dodat- kowo formatuje 40-tą ścieżkę, na której umieszcza dalszą część włas- nego kodu oraz, kopię oryginalnego boot sector. Na komputerach wyposażo- nych w kartę CGA lub EGA, w cza- sie przeładowywania systemu z dyskietki pojawia się napis DEN ZUK wraz z symbolem graficznym. W zainfekowanym komputerze kla- wisze Alt Ctrl F5 wywołuje ten sam skutek co Alt Ctrl Del. Sam nie powoduje żadnych zni- szczeń, natomiast w czasie swojej aktywności szuka i w razie znalezie- nia niszczy wirusa Brain. Po trzech infekcjach zmienia nazwę dyskietki na YC1ERP. Skutkiem ubocznym je- go działania jest to, że dyskietki sy- stemowe stają się trudne do kopio- wania. Standardowe polecenie DOS DISKCOPY do tego celu się nie na- daje. Własna wersja boot sectora tego wirusa nie zachowuje standardu za- lecanego przez DOS. Programy, któ- re poważnie traktują znajdującą się tam informaqę na temat dysku mo- gą działać nieprawidłowo.
16________RAPORT ENTER Grudzień DISKKILLER 1 rogramów antywirusowych jest wielokrotnie więcej niż samych wirusów. Niemal każdy nieco bardziej doświadczony programista po schwytaniu jakiegoś okazu pisze program leczący i udostępnia go innym. W konsekwencji można mówić o prawdziwej lawinie pakietów antywirusowych rozmaitej jakości. Atakuje sektor inicjujący dyskie- tek (wszystkich) i twardych dysków (tylko systemowych). Własny kod na dyskietkach chowa w gronach, które oznacza jako błędne. Na dys- ku twardym rezerwuje cztery sekto- ry poprzedzające sektor inicjujący. Po spełnieniu pewnego warun- ku zależnego od czasu pracy kom- putera, liczby nowych infekcji oraz kontaktów z już zainfekowanymi dyskietkami pojawiają się na ekra- nie kolejne komunikaty. W czasie ich wyświetlania wirus szyfruje za- wartość dysku. Nieświadomy użyt- kownik jest przekonany o całkowitej utracie danych ze zniszczonego dys- ku i zazwyczaj profilaktycznie go formatuje tym razem już nieodwra- calnie niszcząc swoje dane. ALAMEDA Znany jest również pod nazwa- mi Yale, Merritt, Pekin, Seul Atakuje sektor inicjujący dyskie- tek. Oryginalny sektor inicjujący za- pisuje zwasze w tym samym miej- scu (ścieżka 39, sektor 8, strona 0). Na całkowicie zapełnionych dyskiet- kach niszczy ostatni plik. Kod wiru- sa jest krótki i całkowicie mieści się w sektorze inicjującym. Wirus w ża- den specjalny sposób nie demonstru- je swojej obecności. Do infekcji dochodzi jedynie w czasie restartu systemu klawiszami Alt - Ctrl - Del. Zarażana jest wtedy każda dyskietka, jaka będzie się znaj- dować w stacji A, zarówno systemo- wa jak i jedynie z danymi. YACSINA EXE2COM Jest to rodzina wirusów Yankee Doodle o numerach wersji poniżej 16 (lOh). W Polsce schwytano jak do- tąd jedynie wariant lOh. Wirus instaluje się rezydentnie i infekuje każdy uruchamiany plik. Pliki EXE krótsze od 64 KB za- mienia na COM i powiększa o około 132 bajty. Z kolei pliki typu COM stają się właściwymi nosicielami ko- du wirusa. Są powiększane o 1339 bajtów plus wyrównanie rozmiaru infekowanego pliku do 16. Prawdopodobnie na skutek błę- du, pliki EXE po przerobieniu na COM zaczynają być przez wirusa traktowane jak zwykłe COM-y i są ponownie infekowane. Poza tym wi- rus nie wykazuje żadnych złośli- wych cech. Andrzej Kadlof Filozofia walki W walce z wirusami wyraźnie dominują trzy różne podejścia do problemu. Pierwsze, najbar- dziej naturalne polega na tym, by jak najprędzej poznać wirusa i napisać przeciwko niemu odpo- wiedni program. Programy tego typu nazywamy "szczepionkami" lub "odtrutkami". Druga metoda, to próby ła- pania wirusa na gorącym uczynku. Polega ona na nadzo- rowaniu pracy systemu opera- cyjnego i informowaniu użyt- kownika o wszelkich niepożą- danych zachowaniach wykony- wanych programów. Programy tej grupy nazywamy "blokiera- mi". Trzecia filozofia zakłada, iż zazwyczaj nowego wirusa nie da się zawczasu rozpoznać, ani że nie zawsze można go schwy- tać na gorącym uczynku. Jed- nak każdy wirus musi po sobie pozostawić jakiś ślad w systemie, po którym moż- na się zorientować, że coś jest nie tak. Programy oparte na tej koncepcji nazywamy "szperaczami" W praktyce coraz częściej mamy do czynienia z pakietami łączącymi w sobie niektóre lub wszy- stkie z powyższych idei. Przyjrzyjmy się bliżej ich wadom i zaletom. Szczepionki Istnieją setki różnych szczepionek. Powstają masowo wszędzie tam, gdzie pojawi się nowy wi- rus. Pisane są praktycznie przez każdego, kto tyl- ko zetknie się z wirusem i czuje się na siłach taki program napisać. Zazwyczaj przeznaczone są do zwalczania pojedynczego typu wirusa i są zupeł- nie bezwartościowe w zetknięciu z jakimkolwiek innym okazem. Ambitniejsze odtrutki pozwalają zwalczać niejednego wirusa a całe grupy. Często wykrywają ich znacznie więcej niż potrafią w da- nej wersji leczyć. Bierze się to ze specyfiki między- narodowej wymiany informacji. Bardzo łatwo Co to jest bomba? Bomba to program który zazwy- czaj proponuje użytkownikowi jakiś zabawny pokaz i w czasie jego wyko- nywania pustoszy system. Od konia trojańskiego odróżnia go to, że swoją działalność niszczycielską podejmuje natychmiast, a to, co demonstruje użytkownikowi ma jedynie na celu od- wrócenie jego uwagi i zapewnienie so- bie niezbędnego czasu. Często głów- nym celem bomby jest zamazywanie lub formatowania twardych dysków. jest zdobyć krótkie, charakterystyczne dla dane- go wirusa fragmenty jego kodu, bardzo trudno natomiast uzyskać informacje na tyle dokładne, by na ich podstawie można było danego wirusa bezbłędnie rozpoznać i obezwładnić. Bazowanie dzisiaj na zestawie pojedynczych szczepionek staje się coraz bar- dziej kłopotliwe, bo spełniają one obecnie jedynie rolę straży pożarnej. Trzyma się je do czasu otrzymania uaktualnionej wer- sji ulubionego pakietu anty- wirusowego dbającego bardziej kompleksowo o bezpieczeń- stwo naszych zasobów. Popularność zbiorczych od- trutek jest bardzo duża. Dają one użytkownikom poczucie bezpieczeństwa. Uspakajają su- mienie i nie wymagają żadnych specjalnych nakładów pracy. Są zresztą zazwyczaj bardzo skute- czne choć pod jednym warun- kiem, że ma się stały dostęp do najnowszych wer- sji programu i nie ma się pecha trafienia na wiru- sa jeszcze nieznanego ich autorowi. Niewątpliwą zaletą takich programów jest duża prostota w ob- słudze i szybkość działania. Największą wadą jest to, że w zasadzie nigdy nie są na bieżąco i w każdej chwili do systemu może wtargnąć nowy wirus jeszcze im nie znany. Nie byłaby to wada szczególnie istotna gdyby nie fakt, że niestety wielu użytkowników całą profilaktykę antywiru- sową ogranicza do takich szczepionek. Blokieiy Celem tej grupy programów jest bezpośrednie zapobieganie aktywizacji wirusa w systemie. Za- zwyczaj instalują się rezydentnie i usiłują nadzo- rować wszelkie odwołania do systemu operacyj- nego. Ilekroć jakiś program (w szczególności wi- rus) zechce wykonać nadzorowaną operację, np odczytać coś z dysku lub coś tam zapisać, pozo- stać aktywnym w pamięci po zakończeniu pro-
________________17 Grudzień'90 ENTER gramu-nosiciela, itp. wtedy taki program wszczyna alarm i pyta użytkownika o zgodę na wyko- nanie danej operacji. Pisanie te- go typu programów wymaga od autorów dużej wiedzy o sy- stemie operacyjnym i sporego doświadczenia. Pierwsze generaqe wirusów były na tyle proste, ze często da- wały się skutecznie blokować tą metodą. Mimo to me były zbyt chętnie stosowane. Wynikało to z niemożliwości połączenia sprzecznych dążeń. Z jednej strony program nadzorujący nie powinien wszczynać fałszy- wych alarmów i przeszkadzać użytkownikowi w pracy. Z drugiej jednak powinien blokować nie- chciane operacje Jak odróżnić kiedy zapis na dysk jest pożądany a kiedy nie? W najlepszych rozwiązaniach użytkownik może określić co ja- kiemu programowi wolno robić bez konieczności każdorazowego potwierdzania tego przez opera- tora. Tu jednak pojawił się problem mniej do- świadczonych użytkowników, którzy nie potrafią określić jaki zakres swobody pozostawić danemu programowi, ani nie potrafią właściwie interpre- tować pojawiających się komunikatów. Do tego dochodzą wszystkie problemy zwią- zane z programami rezydentnymi. Zajmują pa- mięć, czasem zwalniają pracę komputera lub nie chcą współpracować z innymi programami itp. Gwoździem do trumny dla dotychczasowych blokierów są ostatnie osiągnięcia w dziedzi- nie tworzenia wirusów. Potrafią już one praktycznie obchodzić wszelkie tego typu pułapki bądź wcale nie odwołując się do systemu operacyjnego lub wyłą- czając nadzorców na czas swo- ich działań. Blokiery pozostaną pożytecz- ne przy testowaniu oprogramo- wania i eliminacji koni trojań- skich pisanych w językach wy- sokiego poziomu. Przydadzą się również do blokowania na- wrotów epidemii starszych wi- rusów oraz nowinek pisanych przez wandali o skromniejszym doświadczeniu. Szperacze Trzecie podejście jest najbar- dziej ogólne i zarazem uniwer- salne. Wirusa co prawda za- wczasu nie da się rozpoznać ani złapać na gorącym uczynku, ale jako wykonywalny program Koń trojański Koń trojański to złośliwy program, który udając pożyteczne narzędzie sta- ra się zdobyć zaufanie użytkownika. Wszelkie jego testy zazwyczaj wykażą, że wyśmienicie wykonuje swoje zada- nia opisane w dokumentacji. Po pew- nym czasie, po spełnieniu pewnych warunków przewidzianych przez auto- ra program nagle objawia swoją dru- gą naturę Mozę to być wpuszczenie do systemu wirusa, zniszczenie da- nych systemowych dysku, sformato- wanie twardego dysku, itd. Najczęstsze objawy infekcji: Powiększanie rozmiarów plików. Tajemnicze zmniejszenie wolnego obszaru dysku i pamięci operacyj- nej. Widoczne zwalnianie tempa pracy komputera. Ewidentne pokazy: wyświetlanie komunikatów, granie melodyjek, różne animacje itp. Nienormalne zachowanie się syste- mu typu znikające lub pojawiające się pliki, żądania systemu obklejenia dyskietki, nietypowe komunikaty o błędach, zawieszanie się lub prze- ładowywanie systemu operacyjne- go, nie działanie starych przetesto- wanych programów. Widoczna wzmożona aktywność operacji dyskowych, kilkukrotne próby zapisu na zaklejonych dys- kietkach, nieuzasadnione odwoła- nia do twardego dysku. musi on gdzieś w systemie scho- wać swój kod. Jeśli atakuje pli- ki, to musi również modyfiko- wać inne programy. Skoro tak, to żeby wykryć wtargnięcie wi- rusa trzeba jedynie systematycz- nie przeglądać wszystkie nośni- ki i sprawdzać czy zapisywane tam pliki nie uległy zmianom, czy newralgiczne obszary dys- ków nie uległy jakimś modyfi- kaqom. Zazwyczaj polega to na wstępnym zbadaniu dysku i za- pamiętaniu w osobnym pliku wszelkich niezbędnych danych. Podejście to ma również swoje wady. Po pierwsze jest najbar- dziej czasochłonne, co często zniechęca użytkowników do jego systematyczne- go stosowania. Po drugie ujawnia wirusa dopie- ro po wtargnięciu do systemu i dokonaniu w nim jakiś zmian. Czasem może to prowadzić do fał- szywych alarmów, gdy zmiany nie są spowodo- wane przez wirusa a przez innego użytkownika. W systemach, gdzie zawartość dysku ulega czę- stym zmianom programy takie wymagają od ope- ratora dużej staranności i systematyczności w pracy. Niewątpliwą zaletą jest za to fakt, że po- prawnie napisany szperacz nie daje wirusowi praktycznie żadnych szans ukrycia się w syste- mie. Jednakże wszystkie trzy metody, nawet razem wzięte, okazują się całkowicie bezwartościowe je- żeli użytkownik nie przestrzega podstawowych zasad bezpie- czeństwa. Każdy z omówio- nych typów programów jeśli zo- stanie uruchomiony w zainfeko- wanym komputerze może dojść do wniosku, że wszystko jest w porządku mimo faktycznej roz- ległej infekcji Powstały już wi- rusy, które skutecznie ukrywają swoją obecność przed jakąkol- wiek penetracją innych progra- mów. Niektóre z nich posunęły swą przebiegłość tak dalece, że tylko czekają, by użytkownik uruchomił jakiś program anty- wirusowy. Jeśli taki program nie będzie wiedział z kim ma walczyć, to przeglądając kolejne pliki będzie je podsuwał wiruso- wi do zarażenia! Nie wystarczy zatem stoso- wanie nawet najlepszych dzisiaj programów antywirusowych, ale trzeba to jeszcze robić właści- wie - ściśle przestrzegając zale- ceń zawartych w autorskiej do- kumentacji. El STONED Wystąpił w Polsce w co najmniej czterech nieistotnie różniących się wersjach. Atakuje dyskietki i dyski. Co jakiś czas w czasie urucha- miania systemu z zainfekowanej dyskietki będzie pojawiał się komu- nikat: Twój PC jest teraz be! lub Your PC is now Stonedl. Komunikat ten nie pojawia się przy uruchamianiu komputera z twardego dysku. Wirus na ogół nie powoduje zni- szczeń. Ponieważ jednak oryginalny boot sector zapisuje do ostatniego se- ktora obszaru zajmowanego przez główny katalog dyskowy, to w razie jego przepełnienia część ulegnie zni- szczeniu z wszystkimi tego konse- kwencjami. W przypadku dysku twardego, na przechowanie orygi- nalnego boot sectora wirus wykorzy- stuje siódmy sektor ścieżki zerowej czyli obszar danych o partycji dys- ku. Zazwyczaj akurat ten sektor nie jest wykorzystywany. DARKAVENGER Bardzo niebezpieczny wirus zna- ny również jako Mroczny Mściciel (tłumaczenie nazwy) lub Sofia. Infekuje pliki powiększając je o około 1800 bajtów. Po pewnym cza- sie niektóre programy przestają działać, pliki danych ulegają znisz- czeniu. Wirus instaluje się rezydentnie. Infekuje wszyskie uruchamiane pli- ki, nie tylko COM i EXE, ale i inne, niezależnie od rozszerzenia (BIN, OVL itd.). Pliki typu COM i EXE są zarażane nie tylko w czasie urucha- miania, ale także w trakcie dowol- nej wykonywanej na nich operacji, np. przy kopiowaniu lub przegląda- niu przez jakiś program antywiruso- wy. Po każdych piętnastu instala- cjach rezydentnych (licznik mieści się w boot sectorze) wybiera sobie lo- sowo jeden sektor w obszarze da- nych dysku i zamazuje go "śmiecia- mi" rozpoczynającymi się napisem Eddie lives... somewhere in time! Au- tor wirusa wykazał sporo sprytu i wymyślił sposób, by przy bezpo- średnich odwołaniach się do dysku nie korzystać z przerwania 13h (przechwytywanego przez wiele programów antywirusowych). Za- miast tego stosuje bezpośrednie wy- wołania procedur z ROM-u. PETERSBURG Łagodny wirus, który swoją działalność ogranicza do mnożenia się. Instaluje się rezydentnie w syste- mie i zaraża każdy uruchamiany plik typu COM. Długość zarażane- go pliku musi mieścić się w prze- dziale 1744-61184 i będzie powię kszana o 529 bajtów. W systemach pracujących pod kontrolą MS DOS w wersji poniżej 3.0 jego zachowanie się jest nieokre- ślone. Może powodować zawiesza- nie się systemu.
RAPORT 18_________________ ENTER Grudzień '90 YANKEE DOODLE Jest to cala rodzina. Począwszy od wersji 17 (llh), wirus objawia się odgrywając o godzinie 17 melodyj- kę, od której bierze swoją nazwę. Instaluje się rezydentnie i infeku- je wszystkie uruchamiane pliki typu COM i EXE powiększając ich roz miary od 2660 do prawie 3000 baj- tów (zależnie od wersji). Kolejne wersje są coraz bardziej wyrafinowane i coraz skuteczniej- sze w omijaniu pułapek zastawia- nych przez programy antywiruso- we. Dotychczas w Polsce wykryto wersje 22h, 27h, 29h i 2Ch. Żadna z nich nie zawiera kodu powodujące- go celowe zniszczenia, jednak wielu użytkowników sygnalizuje, że aktywny wirus utrudnia lub unie- możliwia pracę dużych programów. a zakończenie bloku o wirusach chcemy przedstawić Państwu - jak nakazuje logika - kilka programów, które pozwolą z mniejszą obawą o bezpieczeństwo naszych danych korzystać z komputera. Są to pakiety antywirusowe, których kilka w Polsce powstało osiągając w chwili obecnej stadium (w większości przypadków) pełnej dojrzałości. Proponowane Państwu zestawienie polskich programów antywirusowych musi zostać opatrzone przynajmniej trzema zastrzeżeniami. SUNDAY Grzegorz Eider Rycerze w dyski To nieudana modyfikacja wiru- sa Jerozolimskiego. Nazwa pocho- dzi od tekstu wewnątrz kodu wiru- sa, z którego wynika, że miał on po- dejmować działalność destrukcyjną jedynie w niedziele. Instaluje się rezydentnie i infeku- je każdy uruchamiany plik typu COM lub EXE. Pliku COM- MAND.COM wirus nigdy nie zara- ża. Rozmiary plików typu COM po- większa o 1636 bajtów. Pliki typu EXE infekuje wielokrotnie, przez co ich rozmiary rosną o wielokrotność 1636. Z czasem robią się tak duże, że ich załadowanie staje się niemożli- we. Dzięki błędom w kodzie jest to jedyny objaw działania wirusa. KROPKOJAD Pliki typu COM powiększają swoje rozmiary o 944 bajty. Po zara- żeniu COMMAND.COM wirus uniemożliwia wprowadzenie z kla- wiatury znaku kropki. Natychmiast po wypisaniu tego znaku z prawe- go boku ekranu wyjeżdża znak ma- łą twarzyczki (kod 1) i przy głoś- nym akompaniamencie dopada kropkę, kasuje ją, po czym wraca ponownie poza prawy brzeg ekra- nu. Ten efekt można zablokować na- ciskając klawisze Shift 6. W zapisie danych katalogowych zmienia czas ostatniej modyfikacji pliku wstawiając w miejsce sekund odpowiednik 62 sekund. W pierwszej kolejności usiłuje zlokalizować i zainfekować COM- MAND.COM, a następnie jeden zdrowy plik w bieżącym katalogu Nie atakuje plików dłuższych niz 63488 bajty Na skutek błędu w ko- dzie nie potrafi infekować plików z atrybutem Read Only.
________________19 Grudzień’90 ENTER Przede wszystkim, jest to zestawienie progra- mów komercyjnych. Niezależnie od nich istnieje ogromne bogactwo szczepionek (oraz innego ty- pu programów) rozprowadzanych jako Shareware lub public domain. Niestety nikt nie może w ich przypadku dać gwarancji, że są skuteczne, że w pewnych sytuacjach nie spowodują więcej szkód niż sam wirus, że - wreszcie - same nie są wirusami. Dlatego do oprogramowania "dar- mowego" (i anonimowego) trzeba odnosić się z dużą ostrożnością i dlatego zdecydowaliśmy się na zaprezentowanie jedynie krajowych programów komercyjnych. Po drugie - nie pretenduje ono w żadnej mie- rze do miana testu (czy nawet opisu) porównaw- czego. Powód jest prozaiczny - wprawdzie może- my w warunkach redakcyjnych porównać takie cechy jak np. funkcjonalność, nie mamy jednak możliwości sprawdzenia tego, co jest istotą ich podstawie warunków cenowych (warto zwrócić uwagę na koszty i częstotliwość " uaktualnień") oraz - po trzecie - na podstawie osobistego kon- taktu z dystrybutorem, z którym wszak może Państwu przyjdzie współpracować. MafVIR PLUS v. 2.15 MafVIR PLUS jest programem, który zgodnie z klasyfikacją przedstawioną w artykule "Filozo- fia walki" należy do dwu grup: szczepionek - MafVIR wykrywa (jak zapewnia autor) 291 wiru- sów leczy zaś 89 i grupy drugiej blokierów - po- siada rezydentny moduł nadzorujący wybrane operaqe systemu. Jest wygodny w obsłudze; korzysta z techniki pull-down menu, może być sterowany za pośred- nictwem myszki. Ma zgrabnie rozwiązaną kwe- stię polskich liter (obsługuje wszystkie stand- 4096 etki zbrojni Pierwszy w Polsce reprezentant wirusów drugiej generacji. W zainfe- kowanym systemie jest praktycznie niewidoczny. Po uruchomieniu sy- stemu z czystej dyskietki można za- uważyć, że wiele plików zawierają- cych uruchamiany kod (COM, EXE, OVL, BIN itd.) powiększyło swoją długość o 4096 bajtów. Na skutek błędów w kodzie po 22 września każdego roku zaktywizowany wi- rus natychmiast zawiesza system operacyjny. W pozostałym okresie roku system znacznie częściej zgła- sza błędy przy zapisie lub odczycie z dysku. Zarażany jest każdy uruchamia- ny plik. Ponadto pliki z rozszerze- niami COM i EXE infekowane są przy wszelkich operacjach wymaga- jących otwarcia odpowiednich pli- ków (np. przy kopiowaniu). Niektóre programy narzędzio- we (np. CHKDISK z opcją /F) w sposób niezamierzony niszczą dane w FAT usiłując dopasować je do podsuwanych przez wirusa zafał- szowanych danych katalogowych. Skutkiem jest niszczenie plików. działania - skuteczności w walce z prawdziwymi wirusami! Zastrzeżenie trzecie: w przypadku szczepio- nek autorzy programów podają liczbę wykry- wanych i liczbę niszczonych wirusów. Do liczb tych (a zwłaszcza ich porównywania) należy odnosić się ze sceptycyzmem bowiem każdy autor stosuje inną metodologię określania co jest nowym wirusem a co tylko mutacją znane- go wcześniej. Nadto liczby podawane przez au- torów są bez przerwy zwiększane w wyniku pojawiania się coraz to nowych wirusów i mu- tantów a w ślad za tym nowych wersji progra- mów. Tak więc zestawienie zawiera obraz, któ- ry już za "chwilę" przestanie być aktualny - jest uchwyceniem stanu w danej chwili. Jeśli w tym momencie ciśnie się Państwu na usta pytanie: co w takim razie wybrać? - odpo- wiem w sposób następujący. Najprawdopodob- niej można uznać, iż z dokładnością do miesiąca aktualne wersje wszystkich szczepionek wykry- wają i leczą wszystkie grożące w danym momen- cie Państwu wirusy (jeśli zaś zdarzy się katastrofa z wirusem nieznanym, to autor kupionego przez Państwa pakietu pomoże z nim się uporać w za- mian za szansę zdobycia nowego egzemplarza do wzbogacenia kolekqi i pakietu antywirusowe- go). Nie na tej zatem płaszczyźnie powinna się ważyć decyzja co wybrać. Skuteczna profilaktyka i walka z wirusami wymaga staranności i konse- kwencji w stosowaniu. Dlatego też będą Państwo skazani na stałe obcowanie z pakietem, który wy- biorą a w razie inwazji być może również z dys- trybutorem. Proponuję zatem wyboru dokonać na podstawie porównania wersji demonstracyj- nych programów kierując się kryterium, który program bardziej Państwu "leży", po drugie na ardy). Generuje raport z przebiegu testowania. Dodatkowo, MafVIR wyposażony został w opisy i mini-demonstracje funkcjonowania wirusów. Można do niego dołączać zewnętrzne wzorce wi- rusów. Moduł blokady jest sterowany zewnętrz- nym plikiem rozkazów (zgodnym z konwenqą przyjętą przez popularny zachodni program FLUSHOT +) Wymagania i możliwości: obsługuje dowolny komputer klasy IBM PC wyposażony w system operacyjny DOS (3.1 lub starszy, w tym również 4.x) a także OS/2, może testować dyski kompute- rów pracujących w sieci. Autorem pakietu antywirusowego MafVIR PLUS jest p. Marek. A. Filipiak ze Szczecina. Dys- trybutor: LeSter, 71-636 Szczecin, ul. Miedziana 13 B/3, tel. 82.11.34,62.88.92,82.24.71 w. 59. MAw MAw łączy w sobie elementy wszystkich trzech typów programów antywirusowych (zgodnie z klasyfikacją podaną w tekście "Filozo- fia walki"). Pakiet składa się z trzech bloków: S Aw (szperacz) sprawdza różne parametry wska- zanych przez użytkownika plików (np. sumy kontrolne, długości itd.) i porównuje z wcześniej zapisanymi; DAw (diagnostyka), jeśli wierzyć au- torom, wykrywa wszystkie wirusy występujące w kraju; BAw (blokier) instaluje się rezydentnie i nadzoruje różne operacje, które mogą pochodzić od wirusa. MAw jest pakietem mało na naszym rynku znanym, co wynika zapewne z faktu, iż jego pre- miera miała miejsce niedawno: podczas jesien- nych targów w Katowicach - Softarg'90. Jest to więc produkt stosunkowo "młody". 217 Najmniejszy a przez to i naj- prymitywniejszy wirus schwytany w Polsce. Ogranicza się jedynie do mnożenia. Atakuje pliki typu COM w katalogu bieżącym i powiększa ich długość o 217 bajtów. Prostota konstrukcji sprawia, że powoduje on pewne skutki uboczne. Na przy- kład pliki o długościach zbliżonych do 64 K po zainfekowaniu przesta- ną się ładować. Ponadto zainfeko- wane pliki tracą możliwość pobiera- nia parametrów z linii komend. SYSLOCK We wrześniu 1990 do Polski do- tarła wersja znana pod nazwą Ma- chosoft. Wirus nie instaluje się rezy- dentnie. Atakuje pliki typu COM i EXE doklejając do nich 3551 bajtów. Przed infekcją wirus wyrównuje długość pliku do najbliższej wielo- krotności liczby 16, przez co faktycz- ne powiększenie pliku jest nieco większe. Kandydatów do infekcji wyszukuje na dysku roboczym w katalogu bieżącym i w jego podkata- logach. Ostateczny wybór ofiary do- konywany jest losowo. Do ukrycia swojej zawartości i utrudnienia wy- krywania wirus szyfruje swój kod, przez co w każdym pliku wygląda inaczej. W głównym katalogu dys- kowym wirus umieszcza nowy plik o nazwie IBMNETIO.SYS z atrybu- tem Hiden (ukryty) o długości 2 baj- tów. Jednocześnie przeszukuje kolej- ne sektory dyskowe i wszędzie na- pis Microsoft wymienia na Macho- soft. Jeśli w środowisku DOS (envi- roment) wirus znajdzie napis VI- RUS=OFF, to nie będzie się aktywi- zował. W systemie MS DOS 4.x przy pracy z dyskami ponad 32 MB wirus może zawieszać system ope- racyjny.
RAPORT 20_________________ ENTER Grudzień '90 HALLOECHEN Uaktywnia się jedynie w syste- mach pracujących pod kontrolą MS DOS (PC DOS) w wersji 3.0 lub wy- ższej. Atakuje pliki typu COM, EXE oraz nakładki dłuższe od 5000 baj- tów. Powiększa je od 2012 do 2027 bajtów. Po odpowiedniej liczbie re- plikacji uaktywnia swoje dodatko- we funkcje. Początkowo jest to jedy- nie zwolnienie tempa pracy kompu- tera. Po kolejnych udanych replika- cjach zaczyna losowo przekłamy- wać odczyty klawiatury. Przy pracy niektórych programów można zaob- serwować uszkadzanie przetwarza- nych przez nie plików danych. Wi- rus nie rusza plików, których rok i miesiąc ostatniej modyfikacji pokry- wa się z datą podawaną przez DOS. V2000 Udoskonalona wersja Dark Avengera. Jest równie agresywny i atakuje praktycznie wszystko, co się "rusza" czyli pliki typu COM, EXE i nakładki. Podobnie jak jego poprze- dnik co 16 instalacji zamazuje wy- brane sektory dyskowe nieodwra- calnie niszcząc ich zawartość. Udo- skonalono w nim techniki oszukiwa- nia blokierów antywirusowych i wbudowano mechanizm ukrywa- nia przed użytkownikiem faktu po- większania plików. Po uruchomie- niu komputera z czystej dyskietki można zauważyć, że pliki powię- kszyły swoją długość o 2000 bajtów i znaleźć w nich napisy: na począt- ku kodu wirusa Zopy me - I want to travel oraz przy jego końcu (c) 1989 Vesselin Bontchev. Jeżeli ktoś ma komputer wyposażony w rosyjską cyrylicę, to może również wyszukać napis Diana P. Fałszowanie odczy- tów długości plików powoduje, że niektóre programy narzędziowe (np. CHKDSK /F) uruchomione w zainfekowanym systemie w najle- pszej wierze modyfikują FAT dopa- sowując zawarte w nim dane do nie- prawdziwych informacji podsuwa- nych przez wirusa. Skutkiem jest ni- szczenie plików. Profilaktyka: Zawsze wykonuj kopie zapasowe plików danych i programów. Nie śpiesz się z kasowaniem starych wersji, bo mogą się okazać jedynymi nie zniszczonymi przez wirusa. Zaklejaj dyskietki, na których nie będziesz musiał niczego zapisywać. Miej pewną, zaklejoną dyskietkę z systemem operacyjnym. Nie zostawiaj w stacji A niepewnych dyskietek. Miej wydzielone dyskietki, które będą służyły do przenoszenia plików pomiędzy różnymi systemami. Po każdorazowym wykorzystaniu formatuj je. Nie testuj nowych programów na komputerze, w którym masz ważne dane. Dystrybutorem pakietu jest firma UNICO, 41- 800 Zabrze, Skr. poczt. 39, tel. 71.79.05. MkS_VIR v. 3.0 MkS_VIR jest typową szczepionką - obecnie wykrywa (jak zapewnia autor) niemal 300 wiru- sów, usuwa zaś (znowu przytaczam słowa auto- ra) wszystkie występujące w danym momencie w naszym kraju. Ważną cechą (przy dużych dys- kach) jest jego znaczna szybkość działania. Pro- gram przeszedł długotrwałą ewolucję. Jego obsłu- ga jest prosta i wygodna. Dodatkowo został wy- posażony w opisy i mini-demonstracje działania poszczególnych wirusów. Na podkreślenie zasłu- guje fakt bardzo dużej (jak na warunki polskie) li- czby sprzedaży (autor podaje, iż było ich ponad 1000). Wymagania i możliwości: obsługuje dowolny komputer klasy IBM PC wyposażony w system operacyjny DOS (w tym również 4.x), może testo- wać dyski komputerów pracujących w sieci. Autorem pakietu MkS_VIR jest p. Marek Sell z Warszawy. Dystrybutor: Apexim sp. z o.o., 01-029 Warszawa, ul. Dzielna 74/76, tel. 38.56.13, 38.93.63. PAW v. 2.2 PAW, zgodnie z kilkakrotnie tutaj już przywo- ływaną klasyfikacją, łączy w sobie funkcje dwóch grup programów. Przede wszystkim jest szpera- czem (PAW to skrót od nazwy: Profilaktyka Anty- Wirusowa) umożliwiającym, jeśli użytkownik jest skrupulatny i konsekwentny, wczesne zorien- Zaopatrz się w dobry oraz aktualny pakietantywirusowy i stosuj się do podanych w dokumentagi wskazówek. Zabiegaj o szybkie otrzymywanie jego aktualizacji. Do testów antywirusowych przystępuj zawsze po załadowaniu systemu z pewnej, czystej i zaklejonej dyskietki. Unikaj programów niewiadomego pochodzenia. Zwracaj uwagę na nienormalne zachowania się Twojego komputera. Wszystkie takie przypadki staraj się natychmiast wyjaśniać. Gdy już coś się zdarzy nie wpadaj w panikę. Natychmiastowe formatowanie twardego dysku to zazwyczaj tylko strata czasu. Jeśli brak Ci doświadczenia, to wyłącz komputer i skonsultuj się ze specjalistą. towanie się, iż doszło do inwazji wirusów. Druga funkcja jest typowa dla szczepionek - dzięki zew- nętrznemu plikowi SERUM.XOR (stale aktuali- zowanemu) zawierającemu dane umożliwiające identyfikację kolejnych wirusów - pakiet wyszu- kuje i unieszkodliwia znane wirusy. Wymagania i możliwości: obsługuje dowolny komputer klasy IBM PC wyposażony w system operacyjny DOS 3.xx. PAW jest jednym z bardziej znanych (i jednym z najstarszych programów antywirusowych w naszym kraju). Jego autorem jest Andrzej Kadlof, zaś dystrybutorem: XOR Sp. z o.o., 00-173 War- szawa, ul. Inflancka 15/137, tel. 610.15.96. V_FIND v. 4.0 V_FIND jest pakietem łączącym funkcje dwu grup - podobnie jak PAW: szperacza i uniwersal- nej szczepionki. Na dyskietkach instalacyjnych znajduje się zgrabnie przygotowana instrukcja w wersji przy- gotowanej do druku. Wymagania i możliwości: obsługuje dowolny komputer klasy IBM PC wyposażony w system operacyjny DOS (w tym również 4.x), może testo- wać dyski komputerów pracujących w novello- wskich sieciach. Jako jedyny z wymienionych pakiet V_FIND jest zabezpieczony przed kopiowaniem - instala- cja może zostać przeprowadzona tylko jeden raz, co wydaje mi się nieuzasadnionym utrudnianiem życia użytkownikowi. Dystrybutorem programu jest CORDAT Sp. z o.o., Kraków, ul. Wadowicka 3, tel. 66.25.22. El
oferuje* program antywirusowy Marka Sella na komputery PC XT/AT/386: cena I zakupu: 590 tysięcy złotych; cena rozszerzenia: 150 tysięcy złotych (zniżki dla instytucji o dużej liczbie oddziałów) *Firma APEXIM przejmuje zobowiązania licencyjne dotychczasowego dystrybutora AUK „UNIKS” Standard na rynku krajowym □ już ponad 1000 sprzedanych egzemplarzy programu □ wiele tysięcy użytkowników wersji Shareware □ już prawie dwuletnia obecność na rynku oprogramowania przeciwwirusowego Standard europejski j w ostatnim teście porównawczym 13 pakietów antywirusowych przeprowadzonym w czasopiśmie "What Micro" program uzyskał bardzo dobrą ocenę Dobry staje się lepszy Nowa wersja: □ wykrywa już prawie 300 wirusów; □ usuwa wszystkie wirusy występujące w Polsce; □ posługuje się nową algorytmiczną metodą scannmgu (30 MB programów na przeciętnym dysku poniżej 10 minut!) im Sp. z o.o. XT-M0N0......................8.500 tys. zł V20-12MHz 640 kB, 2*360 kB SERIAL/PARALLEL/CLOCK HERCULES, 14" PW MONITOR HDD 40MB Z KONTROLEREM KLAWIATURA OBUDOWA ZASILACZ 150W XT-COLOR................... 11.200 tys. zł J.W. ALE EGA CARD, 14" COLOUR MONITOR AT-M0N0....................9.950 tys. zł INTEL 80286-12MHz 1 MB RAM, 0 WAIT (SPEED 16 MHz) 1,2 MB, 360 kB, SERIAL/PARALLEL HDD 40MB, HERCULES, 14” PW MONITOR KLAWIATURA, BABY CASE, ZASILACZ 200W AT-COLOR................... 12.400 tys. zł J W. ALE EGA CARD, 14' COLOUR MONITOR AT-386-25-M0N0..............21.950 tys. zł INTEL 80386-25MHZ 2 MB RAM, 1,2 MB, 360 kB, SERIAL/PARALLEL HDD 80MB, HERCULES, 14" PW MONITOR BIG TOWER CASE, ZASILACZ 200W KLAWIATURA AT-386-25-VGA.............. 24.950 tys. zł J.W. ALE VGA CARD, 14" COLOUR MONITOR AT-386C-33-M0N0............28.850 tys. zł INTEL 80386-33MHZ 32kB CACHE RAM 2 MB RAM, 1,2 MB, 360 kB, SERIAL/PARALLEL HDD 120MB. HERCULES, 14" PW MONITOR BIG TOWER CASE, ZASILACZ 200W, KLAWIATURA AT-386c-33-VGA............. 31.850 tys. zł J.W. ALE VGA CARD, 14” COLOUR MONITOR Wszystkie opcje sprzętowe! 01-029 Warszawa, ul.Dzielna 74/76 fax/tel. 389-363, tel. 385-613, tlx 816422
LABORATORIUM 22_________________ ENTER Grudzień ’90 W większości czasopism kompute- rowych znaczącą część objętości stanowią redakcyjne testy oprogra- mowania oraz (przede wszystkim) sprzętu komputerowego Na Zacho- dzie są pisma, które powołały do te- go celu specjalne laboratoria (cza- sami będące wręcz jednostkami nie- zależnymi). Byłoby oszukiwaniem Państwa twierdzenie, iż nasza reda- kcja już obecnie dysponuje roz- budowanymi możliwościami testo- wania sprzętu. Dlatego też zamiast winietki TEST (często u nas mocno nadużywanej) blok materiałów, któ- re Państwo w tym miejscu będzie mieli okazje spotkać sygnowany jest nazwą LABORATORIUM. II pi I j OStScript - magiczne słowo uczulające każdego, kto miał choć trochę do czynienia ze składem publikagi, liternictwem i produkcją czasopism lub gazet. Jest już niekwestionowanym standardem języka opisu strony, składu i liternictwa. Pochód PostScript-u przez świat rozpoczął się kilka lat temu. Jego cecha podstawowa, uniezależniająca skład i jego wyniki od komputera oraz środowiska, w jakim przygotowywana jest publikacja spowodowały, że nie ma znaczących konkurentów. Język został opracowany przez założycieli firmy Adobe Systems Incorporated - Chucka Geschke i Johna Warnocka. Mariusz Dec A może POSTSCRIPT? 0 planach testowych nie możemy wypowiadać się w sposób wiążący, bowiem w tym obszarze jesteśmy uzależnieni od polityki promocyjnej tirm dostarczających sprzęt i opro- gramowanie - wszak testować i opi- sywać możemy jedynie te produkty, które zostaną nam udostępnione do tego celu. W bieżącym numerze________________ LABORATORIUM stara się udzielić odpowiedzi na pytanie, które narzę- dzie (Ouick czy Turbo Pascal) jest lepsze (jednoznacznej odpowiedzi chyba nie ma); sięgnęliśmy także po produkt na naszym rynku jesz- cze egzotyczny - kartę postscripto- wą do popularnej drukarki lasero- wej Star, Zapraszamy do naszego LABORATORIUM. W chwili obecnej interprete- ry PostScrjpt-u oferowane są przez wiele firm, jednakże mo- gą występować pod różnymi nazwami i taka sytuacja zacho- dzi w przypadku LincPage. Je- go autorem jest współpracują- ca stale ze Star Micronics Ja- pan amerykańska firma Lin- coln & CO, natomiast kroje pism są dostarczone przez fir- mę Bitstream. Według infor- macji producenta, LincPage jest zgodny z interpreterem PostScript-u wersja 23.0 dru- karki Apple Laser Writer Plus. Konstrukcja LincPage jest dostosowana do budowy płyty głównej drukarki. Wypo- sażono ją w odpowiednie złą- cze i 16 układów scalonych EPROM o pojemności 1 mega- bit (128 KB) każdy, w sumie 2 MB pamięci stałej. Oczywi- ście największą część tego obszaru zajmują wzorce liter - program ma "tylko" 256 KB. W momencie zainstalowania oprogramowanie podstawowe drukarki sprawdza istnienie rozszerzeń i dołącza je do listy dostępnych emulacji (lista EMULATION w menu dru- karki). Wersja zainstalowane- go oprogramowania nosi nu- mer 4.16 i pochodzi z maja 1989 r. Instalacja Interpreter ten może być zainstalowany do drukarek Star LaserPrinter 811, 8DB (dwukomorowa) i 8DX (dwuko- morowa, dwustronna). Starszy model, LaserPrinter 8, ma inną płytę główną i w związku z tym LincPage nie może być w niej zainstalowany. Oczywiście fir- ma Star pamięta o tych użyt- kownikach i w chwili gdy wła- ściciel drukarki starego typu ma zamiar dokupić PostScript powinien przy zamówieniu po- dać jej typ — przysługuje mu wtedy bezpłatna wymiana płyty głównej (za zwrotem sta- rej). Właściciele drukarek no- wszych również mogą mieć pewne problemy, które zresztą my także mieliśmy - oprogra- mowanie główne drukarki mu- si być w wersji 4.22 lub wyższej. Numer wersji Firmware druko- wany jest podczas testu STA- TUS SHEET w trybie emulacji HP LaserJet. Nasza redakcyjna drukarka wyprodukowana la- tem 1989 r. wymagała wymiany EPROM-ów z programem (uzy- skaliśmy je po teleksowym poinformowaniu firmy Star). Ostatnim wymogiem instala- cji LincPage jest rozszerzenie pa- mięci RAM do minimum 2 MB czyli konieczność dokupienia przynajmniej 1 MB. Firma Lin- coln & Co. zaleca stosowanie 2 MB rozszerzenia pamięci, a i ja stwierdziłem, że różnica jest istotna. Zainstalowanie pły- ty jest niestety dość trudne i pracochłonne ze względu na konieczność demontażu płyty głównej - zalecałbym tutaj ko- rzystanie z usług serwisu. Dodatkową pamięć RAM insta- luje się bardzo łatwo. Na margi- nesie dodam, że identycznie montuje się PostScript do HP LaserJet II. Uruchomienie Po męczącej instalacji (dru- karka waży ok. 20 kg) można ją włączyć - jeżeli wszystko się udało rozbłysną lampki, przete- stuje się pamięć i pojawi się na chwilę komunikat CALL SERVI- CE 10. Oznacza on, że został stwierdzony błąd sumy kontrol- nej pamięci konfiguracyjnej dru- karki - nie należy się tym przej- mować - jest to skutek zmiany wyposażenia. Po rozgrzaniu się drukarki zostaną wyświetlone kolejne komunikaty, aż do LINCPAGE READY.
_______________23 Grudzień'90 ENTER Czy rzeczywiście POSTSCRIPT? Takie pytanie postawiłem so- bie na wstępie. W chwili kiedy przystępowałem do prac z Linc- Page miałem już za sobą noce spędzone nad podręcznikami PostScript-u oraz godziny pracy przy klawiaturze i zna- nym intepreterze PostScript-u pracującym na IBM PC - Go- Script firmy LaserGo Inc. Mia- łem też już przygotowane pro- gramy obsługi polskich liter, bo jak nietrudno się domyślić była to pierwsza rzecz jaką zrobiłem, aby korzystać z PostScript-u w Polsce. Nie da się oczywiście ukryć, że jako początkujący użytkow- nik miałem sporo pretensji do interpretera, że nie chce mnie słuchać. Ba, prawie byłem go- tów pisać do Adobe, Lincolna i Stara, że oto znalazłem coś, co nie działa tak, jak powinno. Jed- nak z każdym dniem "rozumie- liśmy" się z drukarką coraz le- piej i w końcu nie było się na co skarżyć. Dysponuję oryginalnymi podręcznikami PostScript-u i korzystając z nich pracowałem z LincPage - nie zuważyłem żadnych różnic w działaniu opi- sanym i rzeczywistym, a jako początkujący programista post- scriptowy oglądałem instrukcje języka z każdej strony... Na tyle, ile można stwier- dzić po kilku miesiącach pracy, LincPage ma bardzo dobrą zgodność z opisanym wzorcem języka PostScript. Zachowano nawet błędną w LaserWriter Plus deklarację formatu B5, a pod inną nazwą dostępna jest deklaracja z formatem prawid- łowym. Oprócz tego dodano kil- ka innych standardowych roz- miarów papieru oraz bardzo przydatne polecenie SETEMU- LATION umożliwiające progra- mowe przełączanie emulacji drukarki (jest ich 6). W pierwszym okresie korzy- stałem z rozszerzenia 1 MB RAM i mogę powiedzieć, że 2 MB pamięci to niestety zbyt mało, aby efektywnie praco- wać. W takiej konfiguracji do dyspozycji użytkownika pozo- staje tylko 161058 bajtów Virtu- al Memory (pamięć operacyjna PostScript-u). Jak się to objawiło w prakty- ce? Mój program generacji pol- skich liter w swoje; pierwszej wersji był na tyle duży, że po je- go dołączeniu do typowych prac generowanych przez pro- gram Yentura nigdy nie było pewności czy wystarczy pamię- ci na stronę A4 - format B5 naj- częściej się mieścił. To bardzo cenne doświadczenie zmusiło mnie do optymalizacji struktur danych tak, że ten problem po- konałem. Nie zmienia to jednak faktu, że praca odbywa się bar- dzo blisko granicy pamięci, a użycie dodatkowego, ładowane- go z zewnętrz kroju pisma bę- dzie tu praktycznie niemożliwe. Obecnie dysponuję pamięcią 3 MB (2 MB rozszerzenia) i trze- ba stwierdzić, że różnica jest istotna. Można stosunkowo ła- two skorzystać z 3 fontów zew- nętrznych, a przy prostych pra- cach (stronach) nawet z 5. Jest to oczywiście rzadko potrzeb- ne, ale komfort pracy zdecydo- wanie się poprawia i od tego momentu nigdy nie miałem już problemów z brakiem pamięci. Rozmiar Virtual Memory rapor- towany w identycznych warun- kach jak dla 1 MB rozszerzenia
24 LABORATORIUM wynosi teraz 305192 bajty. Pa- mięci tej zabrakło dopiero gdy ładowałem ósmy font z kolei (w celach "naukowo-badaw- czych"). Praca interakcyjna Nie każdy wie, że drukarki postscriptowe mogą pracować interakcyjnie - wystarczy dołą- czyć terminal poprzez interfejs RS 232 i już można "rozma- wiać" Taką możliwość daje także LincPage w drukarce Star. Każde polecenie jest prze- syłane do drukarki, a ona naty- chmiast odpowiada co jej się ewentualnie nie podoba. Ten tryb pracy oddaje nieocenione usługi np. w przypadku bada- nia działania niektórych pole- ceń języka. Można obejrzeć stos, sprawdzić wielkość aktualnie dostępnej pamięci, przetestować fragment progra- mu bez zadrukowywania du- żych ilości papieru itp. Fonty W drukarkę wbudowano 35 krojów pism. Jest to taktycznie 9 rodzajów pism składowych, 8 w 4 odmianach, 1 w jednej od- mianie oraz font zawierający symbole matematyczne i litery' greckie oraz font Zapf Dingbats - symbole różne (np. telefon, gwiazdki itp.). Największe zastrzeżenia, wśród tych fontów, można mieć do odpowiednika pisma Times- Roman - w małych stopniach wygląda nieładnie, a niektóre li- tery są ustawione tak, jakby miały niewłaściwe dane o loka- lizacji w obrębie zajmowanej przestrzeni (zwłaszcza s). Jest to o tvle dziwne, że pozostałe nie sprawiają takiego wrażenia, a przecież mechanizm ich rozwi- jania z danych wektorowych jest ten sam. Podsumowanie Nie znalazłem słabego pun ktu LincPage w zakresie zgod- ności z Post SCRIPI -em i to nie dziwi. Odnoszę jednak wraże- nie, ze zdarzają mu się wpadki, które trudno w sumie ocenić ja- ko błędy emulatora jako takie- go. Otóż bywało, że utykał na jakiejś pracy - aż do konieczno- ści wyłączenia drukarki, a nastę- pnie drukował tę samą pracę bez problemu. Nie były to nie- stety efekty powtarzalne - być może winić za to należy dużą płytkę drukowaną i stosunko- wo wolne EPROM-y (200 ns), być może trudne do zidentyfi- kowania błędy obsługi pamięci. Faktem jest, że czasami drukar- ka się "zawiesza" po próbie rei- nicjalizacji z panelu sterującego podczas gdy aktywny jest Linc- Page. Efekt ten występował w dwóch egzemplarzach druka- rek, na których prowadzone by- ły przedstawione badania. Uwaga natury ogólniejszej ma związek oczywiście z polski- mi literami. PosiSCRIPI jest niezależny od urządzenia, typowe fonty mają szerokości zgodne z wzorcami Adobe, bez względu na pochodzenie. Jednak- że w różnych fontach akcenty mają różny kształt i lokalizację. czyli programy generacji pol- skich liter nie będą już niestety niezależne od urządzenia. Pro- gram taki z natury rzeczy musi przeliczać szereg parametrów li- tery. W związku z tym przy roz- dzielczości 300 dpi i małych sto- pniach pisma mogą wystąpić zmiany lokalizacji akcentów wynikające z określonej dokład- ności obliczeń. W sumie jednak wydaje się, że można polecić to rozwiązanie, którego cena jest niższa od podobnych urządzeń innych firm dla drukarek klasy 8 str./min. W chwili kiedy w polskich drukarniach znajdą się naświetlarki z PosrSCRiPT-em możliwość próbnego składu w re- dakcji będzie miała pierwszo- rzędne znaczenie. Cl Płyta LincPage została udostę- pniona redakcji do testu przez p. kizifrztofa Musuiła i firmę ABC Data 7 Bonn dostarczającą do Polski m.in. drukarki laserowe Star Laser Printer 811.
25 Grudzień'90 ENTER opularność języka Pascal nie maleje i najwięksi potentaci na rynku oprogramowania narzędziowego do komputerów osobistych stale starają się udoskonalać swoje produkty i wyprzedzać konkurencję. Andrzej Kadlof Quick kontra Turbo W 1989 roku znana firma amerykańska Microsoft wpro- wadziła na rynek nowy pro- dukt - pakiet programów pod wspólną nazwą Quick Pascal. Jest to zestaw programów prze- znaczony dla programistów pi- szących swoje programy w Pa- scalu. Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że jest to nowy pro- dukt mieszczący się w linii roz- wojowej znanego MS Pascala. Quick Pascal 1.0 jest próbą ode- brania klienteli firmie Borland International i to również tej, która już od dawna zaprzyjaźniła się ze swoją wer- sją Turbo Pascala. Język Podobieństwa obu diale- któw języka są olbrzymie i trze- ba sporo wysiłku, by znaleźć różnice. Microsoft utrzymuje, że zachodzi pełna zgodność między Quick Pascalem 1.0 i Turbo Pascalem 4.0 i 5.0. Jest to tylko częściowo prawdą. W za- kresie zgodności ze standardem języka Pascal, Quick Pascal w zasadzie pokrywa się z Turbo Pascalem. Jedyną istotną różni- cą na niekorzyść Microsoftu jest to, że nie dopuszcza funkcji i procedur jako parametrów. Pod względem rozszerzeń języka Quick Pascal pokrywa całkowi- cie produkt Borlanda za wyjąt- kiem modułu graficznego. Programy pisane w Turbo Pascalu 5.0, nie stosujące grafiki ani typów proceduralnych, kompilują się bez żadnej popra- wki za pomocą pakietu Quick Pascal. W przeciwną stronę, mini- malne zmiany mogą okazać się konieczne gdyż Microsoft dodał nowy typ CSTRING czyli typ napisowy przechowywany w pamięci w konwenqi języka C i wprowadził procedurę RunEr- ror (pełniącą tę samą rolę, co Halt). Jeśli są inne różnice, to ich wykrycie wymagałoby dłuż- szej pracy z obu pakietami jed- nocześnie. Moduły graficzne obu pakie- tów różnią się za to zasadniczo. Mimo bardzo zbliżonych możli- wości nie utrzymano już zgod- ności na poziomie języka. Przyczyna jest prozaiczna. Mo- duł graficzny rozpowszechnia- ny z Quick Pascalem jest pośpie- szną adaptagą modułu graficz- nego z Microsoft Quick C 2.0. Producent tak się śpieszył, że nawet w nazwach zachował nie- typową dla Pascala konwencję poprzedzania ich znakiem pod- kreślenia. To zapewne też było przyczyną dodania typu CSTRING. Mimo tych wszystkich podo- bieństw Quick Pascal miał za- proponować odbiorcom coś zde-
26_________________ ENTER Grudzień'90 LABORATORIUM cydowanie nowego, co od razu przygwoździ konkurenta i od- bierze mu klientów. Tym prze- bojem miały być rozszerzenia umożliwiające, po raz pierwszy, programowanie zorientowane obiektowo. Jest to obecnie dyna- micznie rozwijający się kieru- nek rozwoju technik i języków programowania. Błyskawiczna odpowiedź Borlanda w postaci wersji 5.5 zniweczyła te plany i mamy teraz dwa niemal równo- ważne pakiety różniące się ra- czej zewnętrznie niż pod wzglę- dem merytorycznym. Dokumentacja Oba pakiety dostarczane są w eleganckich pudełkach. Znajdują się w nich dyskietki instalacyjne i dokumentacja. O ile estetyka pudełek jest kwestią gustu, to jakość dokumentacji rzutuje już na ocenę danego pro- duktu. Microsoft w charakterze do- kumentacji dostarcza: broszur- kę zawierającą informacje o spo- sobie instalacji pakietu oraz podstawy "klawiszologii" ("Up and Running", 62 strony), pod- ręcznik dla początkujących ("Pa- scal by Example", 289 stron), oraz ośmiojęzyczną umowę li- cencyjną. Jeśli by ktoś sądził, że na podstawie tych książek dowie się wszystkiego o możliwo- ściach Quick Pascala i będzie mógł zdecydować o zakupie, to bardzo się oszuka. W sprawie wielu szczegółów użytkownik odsyłany jest do specjalnego programu szkoleniowego lub do systemu podpowiedzi wbu- dowanego w główny program pakietu QP. Podręczniki pomy- ślane są jako uzupełnienie przy- kładów i komentarzy wbudo- wanego w system suflera. Oso- ba dopiero przystępująca do na- uki tego języka szybko przebr- nie przez elementarz i zatnie się na problemach potraktowanych zbyt skrótowo. Wielu możliwo- ści nigdy się pewnie nawet nie domyśli o ile nie zechce grun- townie przestudiować przykła- dów proponowanych przez su- flera. Pewnym usprawiedliwie- niem dla autorów może być to, że nie chcieli odbierać chleba ko- legom. W przytaczanej przez nich liście zalecanej literatury uzupełniającej są między inny- mi cztery pozycje poświęcone wyłącznie różnym aspektom ko- rzystania z Quick Pascala (wszystkie cztery znajdują się w druku w wydawnictwie Micro- soft Press!). Jest to jednak ukry- te podnoszenie ceny pakietu. U Borlanda znajdujemy za to trzy podręczniki: "Turbo Pa- scal User Guide" (354 strony), "Turbo Pascal Reference Guide" (468 stron) i "Turbo Pascal Ob- ject Oriented programing Gui- de" (124 strony). Pierwsze dwa podręczniki są wspólne dla wer- sji 5.0 i 5.5. Ostatni opisuje no- we rozszerzenia. Dokumentacja Borlanda zna- cznie przewyższa podręczniki konkurenta i to nie tylko objęto- ściowo. Można w niej znaleźć praktycznie wszystko, napisana jest dość jasno i wyczerpująco. Wymagania sprzętowe Pakiety mogą być stosowane na komputerach klasy IBM PC/AT pod kontrolą systemu operacyjnego MS-DOS 2.1 lub nowszego. Komputer powinien być wyposażony w dwie stacje dyskietek lub co najmniej jedną stację dyskietek i twardy dysk. Ta druga wersja zapewnia oczy- wiście znacznie większy kom- fort pracy. Wymagane mini- mum pamięci to 448 K, choć za- lecane jest co najmniej 512 K Stosowane mogą być wszystkie popularne wyświetlacze ekrano- we (CGA, Hercules, EGA, MCGA, VGA i niektóre ich po- chodne). Programy przystoso- wane są do współpracy z mysz- ką. Pewnym zaskoczeniem jest, że Quick Pascal do stosowania grafiki na karcie Hercules wy- maga, by przed naszym progra- mem instalować specjalny pro- gram rezydentny. Jest to wyjąt- kowo nieelganckie rozwiązanie i świadczy o tym, że związki Microsoft i IBM sięgają rzeczy- wiście bardzo głęboko, aż do niechęci do karty Hercules włą- cznie. Instalacja Proces instalacji pakietów jest podobny i prosty. Należy odszukać dyskietkę z progra- mem instalacyjnym i go urucho- mić. Instalacja odbędzie się automatycznie i na tym etapie użytkownik może co najwyżej zmienić nazwy docelowych ka-
27 Grudzień'90 ENTER talogów. Zmiany w konfiguracji programu, kolory okien, znacze- nie klawiszy itd. można później, w dosyć szerokim za- kresie, dostosowywać do włas- nych upodobań. Kompilator W skład pakietów wchodzą dwie wersje kompilatora, jeden sterowany parametrami wpisy- wanymi w z linii komend DOS oraz drugi zintegrowany razem z edytorem i "odpluskwia- czem" (debugger). Obie wersje mają te same możliwości i mo- gą zaspokoić potrzeby oraz upo- dobania wszystkich użytkowni- ków. Wersja zintegrowana w obu przypadkach utrzymuje wysoki standard wymagany dzisiaj od oprogramowania. Quick Pascal wydaje się pod tym względem bogatszy. Szczególnie przypad- nie on do gustu użytkownikom mającym doświadczenie z inny- mi programami firmy Micro- soft, np. z MS Windows. Znaj- dą tu swojsko wyglądające ok- na, rozwijalne menu itp. Bor- land z kolei kontynuuje swoją tradycję oszczędnej elegancji ekranu. Oba programy dają mo- żliwość przeglądania katalo- gów dyskowych, redagowania plików tekstowych, definiowa- nia rozmaitych opcji pracy kom- pilatora itd. Z obu edytorów te- kstowych za lepszy uznałbym dzieło Microsoftu. Jednocześnie można otworzyć do ośmiu okien i edytować w nich różne pliki lub rozmaite fragmenty te- go samego. Edytor Borlanda jest pod tym względem znacz- nie skromniejszy. Oczywiście skromniejszy nie oznacza, że pozbawiony jakichś istotnych dla programisty funkcji. Użyt- kownikom przyzwyczajonym do innych edytorów obie firmy pozostawiły możliwość prze- definiowania znaczenia klawi- szy, tak by mogli stworzyć sobie bardziej znajome środowisko. Ciekawostką edytora Microsof- tu jest możliwość automatycz- nego wyróżniania kolorami w tekście fragmentów programów pascalowych (słowa kluczowe, komentarze itp.). Zaletą wersji zintegrowanej jest bardzo rozbudowany sy- stem wskazówek. Teoretycznie można w nim znalezć wszystko na temat pakietu i stosowanej wersji języka. Danych można szukać zarówno na podstawie indeksów jak i przez najechanie kursorem na odpowiednie sło- wo i wywołanie suflera. W Qu- ick Pascalu podpowiedzi są za- zwyczaj dwupoziomowe, naj- pierw króciutki opis przypomi- nający najistotniejsze fakty oraz na życzenie dokładniejsze wy- jaśnienia. W Turbo Pascalu wskazówki są oszczędniejsze, ale za to więcej informacji jest podanej w podręcznikach. Inte- resującą nowością Quick Pasca- la jest możliwość dopisywania własnych notatek rozszerzają- cych informacje suflera. Może to być szczególnie cenne w przygotowywaniu wersji przeznaczonych dla począt- kujących. Ciekawostką jest również możliwość wycięcia każdego fragmentu podpowiedzi i sko- piowania go do edytora, a nastę- pnie na dysk (choć może to już jest standard?). Opcji tej Micro- soft nieco nadużył wbudowując w suflera niemal wszystkie pro- gramy przykładowe (74), ilu- strujące rozmaite aspekty posłu- giwania się daną wersją Pasca- la. Prostsze i wygodniejsze dla użytkownika byłoby pozosta- wienie ich bezpośrednio dostę- pnych na dyskietce tak jak po- stąpił Borland. Parametry pracy kompilato- ra można umieścić w tekście źródłowym programu lub usta- lić je w odpowiednim oknie. Da- ny zestaw parametrów może być oczywiście zapisany na dys- ku do późniejszego wykorzysta- nia. Oba kompilatory mają wbu- dowane pewne mechanizmy ułatwiające realizację dużych projektów, wymagających stoso- wania wielu niezależnych mo- dułów. Same dbają o to, który z nich wymaga ponownej kompi- lacji bo został zmodyfikowany lub w międzyczasie zmieniono inny, od którego ten jest uzależ- niony. Dopuszczalna jest kompi- lacja warunkowa. Wszystkie programy wyni- kowe są w formacie EXE, nato- miast moduły mają własny for- mat i są umieszczane w plikach o rozszerzeniach odpowiednio QPU lub TPU. Samych modu- łów nie można przenosić mię- dzy obu pakietami. Kompilator produkuje dosyć oszczędny kod wynikowy. Za- równo rozmiary pliku wyniko- wego jak i czasy wykonania są na tyle zbliżone, że bez specjali- stycznych testów nie chciałbym któregokolwiek z nich wyróż- niać. Przy uruchamianiu możemy korzystać z wbudowanego "od- pluskwiacza" (Quick Pascal do- datkowo tworzy wtedy na dys- ku plik o rozszerzeniu QDB za- wierający wszelkie niezbędne informacje). Sam "odplusk- wiacz" jest bardzo cennym na- rzędziem do uruchamiania pro- gramów. Pozwala na ustawia- nie pułapek, podglądanie i zmianę wartości wybranych zmiennych, zatrzymamie prze- biegu programu gdy dane przez użytkownika wyrażenie przyjmie odpowiednią wartość oraz ma opcję animacji. Polega ona na możliwości automatycz- nego wykonywania programu linia po linii w zwolnionym tempie i śledzeniu efektów, zmian wartości zmiennych itd. Tu również pewną przewagę wykazuje Quick Pascal i jego "odpluskwiacz" później zmusi użytkownika do sięgnięcia po Turbo Debugger lub CodeView. Programy pomocnicze Tutaj Borland International wykazał więcej wyobraźni i do- starczył użytkownikowi wiele rozmaitych programów, nieko- niecznie nawet związanych z programowaniem w Turbo Pa- scalu, ale ułatwiających życie. Również programy przykłado- we mogą w niektórych przy- padkach być uznane za progra- my użytkowe. Interesująca jest rezydentna wersja suflera. Dzię- ki niej można pracować z do- wolnym edytorem i stale mieć pod ręką pełny system podpo- wiedzi. Wnioski Większość różnic ma chara- kter kosmetyczny i ich ocena za- leżna będzie od indywidual nych gustów użytkowników. Zgodność na poziomie synta- ktycznym jest zdumiewająca i obie wersje oferują praktycznie to samo. Przenoszenie tekstów źródłowych między obydwoma pakietami jest niemal doskonałe. Generalnie jednak Quick Pa- scal robi wrażenie produktu mniej dopracowanego, odrobi- nę przedwcześnie skierowane- go do dystrybucji. Widać to szczególnie przy zastosowaniu grafiki, jakości podręcznika, ja- kości programów przykłado- wych i dodatkowego oprogra- mowania użytkowego. Wyko- rzystanie elementów standar- dów przyjętych w MS Win- dows stwarza wielu użytkowni- kom znajome komfortowe śro- dowisko. Nie w pełni jednak zo- stało to zgrane ze specyfiką śro- dowiska programisty. Mimo, ze merytorycznie Qu- ick Pascal nieco ustępuje Turbo Pascalowi 5.5, to jednak jego po- jawienie się będzie bardzo po- ważnym problemem dla Bor- land International. Wobec bar- dzo zbliżonych możliwości obu pakietów na decyzje nabywców będą wpływać względy poza merytoryczne takie jak: przy- zwyczajenia do produktów jed- nej z firm, skuteczność i agresja kampanu reklamowych, zaufa- nie do stabilności obu firm i dal- szego rozwoju ich produktów itd. Wydaje się, że Quick Pascal próbuje zająć miejsce języka przeznaczonego głównie dla po- czątkujących, Turbo Pascal z ko- lei usiłuje wtargnąć do arsenału narzędzi profesjonalistów. Współzawodnictwo między dwoma potentatami trwa. El
KONSYLIUM 28_________________ ENTER Grudzień ’90 ✓ Kiedy warto zdecydować się na system operacyjny OS/2 i jakim trzeba dysponować sprzętem? Odpowiada Stefan Karamuz Jeszcze rok temu w amerykańskich pismach komputerowych dawało się zauważyć lekką iro- nię, wszędzie tam, gdzie wspomianano o syste- mie OS/2. Początkowy entuzjazm, w długim oczekiwaniu zakwasił się nieco, czemu dziwić się trudno. Teraz, w tych samych pismach widzę wyraźną zmianę nastrojów. Nie ma lukru, ale nie ma i iro- nii. W komentarzach i radach dominuje ton rze- Edytor sprzężony z kompilatorami, (tak jak TP), ale z możliwością (szybkiej) kompilacji, współbieżnej z edycją, odpluskwianiem, inter- akcją z oprogramowaniem wspomagającym, (du- że "Helpy" kontekstowe i analizatory tekstów programów, automatyczna dokumentacja zmian w tekstach projektów, "zdalne" testowanie proce- dur współpracowników). Szybka kompilacja jest w sytemie OS/2 możliwa dzięki dynamicznej go- Kiedy analizowaliśmy zawartość i układ zachodnich czasopism kiedy rozważaliśmy strukturę powoływa- nego do życia miesięcznika ENTER - wówczas postawiliśmy sobie bar- dzo ważne i z pozoru proste pyta- nie: czego Czytelnicy czyli Pań- stwo, tak naprawdę, szukają w pi- śmie komputerowym? Wydaje nam się, że prawidłowa odpowiedź brzmi większość Czytel- ników chce znaleźć informacje, któ- re pozwolą im uporać się z bardzo konkretnymi problemami i kłopota- mi przy obsłudze sprzętu oraz opro- gramowania a także dowiedzieć się jaki zastosować program, jaki doku- pić dysk itd., itp. Stosownie do takiej diagnozy posta- nowiliśmy przeznaczyć sporo miej- sca w naszym miesięczniku na po- rady. Nie chcemy jednak uprawiać ogólnej “ględźby" o wszystkim i o niczym (jak to często bywa) - dlate- go też nasze KONSYLIUM składać się będzie z konkretnych ludzi, któ- rzy będą odpowiadać na konkretne pytania. Państwa pytania. Rzecz jasna w pierwszym numerze nie ma pytań od Państwa (bo i skąd?). Wybraliśmy zatem kilka interesujących naszym zdaniem problemów i postaraliśmy się na- dać im formę, która jest dla nich przewidziana pytanie - odpowiedz eksperta. Wierzymy, źe to forma naj- lepsza. KONSYLIUM jest do Państwa dys- pozycji - to Państwo będą decydo- wać o tematyce i doborze eksper- tów. Czekamy na listy z pytaniami. czowy, a że nowy produkt przyjął się - widać po reklamach sprzętu i oprogramowania: ten i ów zachwala się, że "jest kompatybilny". Luksus i konieczność Nie ma wątpliwości, że nie wszystkie zastoso- wania w równym stopniu wymagają mocnych narzędzi systemowych: wielozadaniowości, me- gabajtów pamięci wirtualnej, fizycznej lub grafi- cznego systemu okien. Można powiedzieć, że komplikacja oprogramowania komputerów oso- bistych może być stopniowana w sposób prawie ciągły: od niewielkich, jednotorowych progra- mów (proste edytory i kalkulatory...) - aż do wie- lowątkowych/ wieloprogramowych pakietów, takich jak serwery obsługujące transakq'e rozpro- szonego systemu baz danych, albo systemy stero- wania i kontroli procesów technologicznych. Na tym końcu spektrum, zastosowanie systemu wielozadaniowego z ochroną zasobów - jest zwy- kłą koniecznością, chyba że lubimy rozwiązania tymczasowe i chałupnicze. Rzecz jasna, nawet najprostsze oprogramowa- nie staje się bardziej funkcjonalne i wygodne, jeśli może pracować w graficznym systemie okien, zwłaszcza, jeśli jest zdolne do wykorzystania możliwości dynamicznej wymiany danych. Dla nich środowisko wielozadaniowe można uznać za pewien luksus. Większość praktycznych zalet "jednoczesnego wykonywania" zapewniają ta- kim programom nakładki na system DOS: MS Windows, Top View, Desq View i inne. Konieczność sięgnięcia po OS/2 pojawia się przy poważniejszych zastosowaniach. Możemy pokusić się o wypunktowanie czterech jakby klas konieczności przejścia na system OS/2: 1. Klasa "przyda się". Komputer osobisty - jako maszyna do pisania, zabawka, (gry), kalkulator, urządzenie do wpro- wadzania i formatowania danych dla większych komputerów. Zastosowania domowe i biurowe. 2. Oprogramowanie "pamięciochłonne". Arkusze obliczeniowe o dużej powierzchni, DTP, narzędzia inżyniera lub naukowca: CAD, programy rachunku symbolicznego. 3. Środowisko profesjonalnego programisty. spodarce pamięcią: jeśli fizycznej pamięci jest du- żo, pośrednie wyniki kompilacji nie muszą być zapisywane na dysk. 4. Zastosowania o naturze wielozadaniowej i z dużym zapotrzebowaniem na pamięć; z konie- cznością ochrony danych i możliwością imple- mentacji systemów haseł/praw dostępu. Serwery sieciowe: • dystrybutory danych (file seruerś), • realizatory "transakcji" - czyli operacji na ba- zach danych: na żądanie zewnętrznych użyt- kowników. Oprogramowanie przemysłowe: systemy ste- rowania, roboty, systemy nadzorcze i diagnosty- czne. Jeśli tak, jaki sprzęt? Ogólna zasada: dobra jakość techniczna i peł- na zgodność ze standardami Firmy posiadające licencję IBM (OEMs - Original Equipment Manu- factureś), mogą dokonywać autoryzowanych ad- aptacji systemu do swego sprzętu. Komputery in- nych firm, w przypadku niekompatybilności - mogą zawodzić. Minimalne wymagania • OS/2 1.1: Procesor - 80286/ 386. • Pamięć - 512 KB - Base Memory, 1 MB - Ex- tended Memory. • Dysk twardy - 5-6 MB wolne. • OS/2 1.2: Procesor 80286/386. • Pamięć - 512 KB - Base Memory, 2 MB - Ex- tended Memory. • Dysk twardy - ok. 10 MB wolne. • OS /2 2.0: Procesor - 80386/486. Reszta danych - w następnych odcinkach. Wymagania rozsądne Zależą oczywiście od specyficznych zastoso- wań. Jeśli chodzi o pamięć, to system OS/2 ma wbudowany mechanizm pamięci wirtualnej, co oznacza, że pamięć dyskowa służy jako "przedłu- żenie" pamięci RAM. Mechanizmy wymiany seg- mentów pamięci i czasowego przechowywania ich na dysku, są ukryte przed programami apli- kacyjnymi. Dlatego - mała ilość pamięci fizycznej
29 Grudzień’90 ENTER oznacza spowolnienie, ale nie zablokowanie sy- stemu, w przypadku uruchamiania dużej ilości oprogramowania. Wydaje się, ze 4-6 MB jest wielkością pamięci, wystarczającą dla większości zastosowań. Przy zakupach komputerów, warto wybierać jednostki dysponujące rezerwą wolnego miejsca na płycie głównej, aby uniknąć na przyszłość konieczności zakupu płyt rozszerzających pamięć: są drogie i na ogół wolne. Karty graficzne Wszystkie sterowniki graficzne z rodziny IBM PC/PS2, mają reprezentację w oprogramo- waniu systemowym, w postaci odpowiednich driverów. Drivery dla innych kart mogą być dostar- czane przez firmy OEM. Karta graficzna Hercules jest rozpoznawana przez system jako MDA i może być użyteczna w zastosowaniach tekstowych. Tryby graficzne kar- ty mogą być używane przez oprogramowanie, pracujące w "Otoczeniu Kompatybilności" czyli - pod kontrolą emulatora systemem DOS w syste- mie OS/2. Możliwe jest także tworzenie progra- mów "właściwego" OS-a, bezpośrednio sterują- cych sprzętem, np. kartą Hercules. ✓ Firma, w której pracuję zamierza kupić kilka komputerów osobistych. (...) W ofertach, które zebraliśmy występuje 'koprocesor'-jako dodatkowy element dostarczany na życzenie. Do czego może się on nam przydać? Jest to rzecz droga lecz koledzy uważają, że na komputerze nie należy oszczędzać... Odpowiada Andrzej J. Piotrowski Faktycznie, w wielu przypadkach oszczędno- ści przy zakupie komputera mogą w krótkim cza- sie spowodować konieczność znacznych... wydat- ków. Dotyczy to jednak przede wszystkim złej ja- kości sprzętu lub doboru bloków, które "nie chcą" ze sobą współpracować. Koprocesor aryt- metyczny jest natomiast elementem, który można nabyć bez trudu, gdy okaże się konieczny, a nie- bezpieczeństwo złego doboru jest niewielkie jeśli weźmie się pod uwagę kilka podanych dalej uwag. Serce komputera, czyli mikroprocesor, jest układem uniwersalnym i nie zawsze daje sobie najlepiej radę z... liczeniem. Koprocesor arytmety- czny to rodzaj wyspecjalizowanego pomocnika, do którego w przypadku złożonych obliczeń mo- że odwołać się program i skrócić w ten sposób czas oczekiwania na wynik. Może, ale nie musi. Oznacza to, że nawet w programach wykonują- cych intensywne obliczenia autor może pominąć możliwość stosowania koprocesora. Jeżeli auto- rzy programu przewidywali możliwość stosowa- nia koprocesora, to w instrukcji obsługi, w pun- kcie opisującym wymagania sprzętowe na pew- no jest wzmianka na ten temat. Decyzję o zakupie koprocesora należy więc podjąć po sprawdzeniu czy dla programów, z których będziemy najczę- ściej korzystać przewidziano możliwość odwoły- wania się do koprocesora. Profesjonalnie napisane programy sprawdzają czy w danym komputerze został zainstalowany koprocesor - jeśli nie - to odwołują się do proce- dur dających analogiczne rezultaty przy użyciu samego tylko mikroprocesora, zazwyczaj jednak pochłania to nieco więcej czasu. Od każdej reguły są jednak wyjątki. Autorzy nowych wersji progra- mu AutoCAD założyli, że komputer musi być wyposażony w koprocesor arytmetyczny. Ci, któ- rzy na dodatkowy wydatek nie zdecydują się, mogą pozostać przy starszych wersjach progra- mu oferujących mniej możliwości. Jeżeli w instru- kcji programu jest tylko wzmianka, ze koproce- sor może być użyty (a nie napisano, że jest to ko- nieczne lub pożądane) warto najpierw popróbo- wać użytkownaia programu bez koprocesora i dopiero gdy okaże się zdecydowanie za wolny dokupić rozszerzenie. Trzeba jednak zdawać so- bie sprawę, że nie tylko koprocesor może wpły- nąć na przyspieszenie realizacji programu: cza- sem bardziej przydatny będzie szybszy dysk lub więcej pamięci, a w wielu przypadkach po pro- stu potrzebny jest szybszy komputer. Typ koprocesora arytmetycznego musi być do- pasowany do typu komputera. Do PC/XT (z mi- kroprocesorem 8088 lub 8086) stosowany jest ko- procesor 8087; dla PC/AT (z mikroprocesorem 80286) - koprocesor 80287. Do PC7386 najlepiej stosować 80387, ale dawniej projektowane płyty główne mają tylko gniazdo dla 80287 - który rów- nież może być tu zastosowany choć oczywiście spowoduje to wydłużenie czasu obliczeń w sto- sunku do komputera z 80387. Innym parame- trem koprocesora jest częstotliwość zegara. Do PC/XT kupuje się koprocesor o takiej samej czę- stotliwości jak największa częstotliwość pracy komputera (najczęściej 8 lub 10 MHz). W PC/AT koprocesor sterowany jest innym zegarem niż mikroprocesor. W rozwiązaniach klasycznych częstotliwość koprocesora wynosi 2/3 częstotliwości mikroprocesora, W niektórych konstrukcjach PC/ AT koprocesor może praco- wać z taką samą częstotliwością jak procesor. Ewentualne wątpliwości musi tu rozstrzygnąć fa- chowiec, któiy obejrzy płytę główną danego kom- putera.
KONSYLIUM 30_________________ ENTER Grudzień '90 Odpowiada Potrzebuję komputera do napisania pracy magisterskiej. W przyszłości chciałbym również znaleźć dla niego jakieś inne zastosowanie. Pragnąłbym przy tym, aby wydatek ten nie był sumą astronomiczną. Czy do pisania tekstów nadaje się komputer w rodzaju Commodore C64 lub Atari XE? Przemysław Wnuk Odpowiedź na to pytanie zależy w dużej mie- rze od kwoty, którą można na przyszły sprzęt przeznaczyć. Niewątpliwie godnym polecenia rozwiązaniem byłby komputer klasy PCZXT, któ- ry z monitorem monochromatycznym i dwoma napędami dyskowymi kosztuje ok. $ 600. Taka konfiguracja umożliwia już dość wygodną pracę "pisarską". Nieco tańszy (ok. 1000 DM w Berlinie Zach.) byłby Atari 1040ST. Cena ta obejmuje jed- nostkę centralną z 1 megabajtem pamięci opera- cyjnej (czyli nieco więcej, niż w standardowym XT), jeden napęd dyskowy 720 K (dwa razy wię- cej, niż XT), wysokiej jakości i przyjemny dla oczu monitor monochromatyczny paper white oraz mysz. Niewątpliwą zaletą tego komputera jest łatwość obsługi (zamiast mozolnie "wklepy- wać" instrukcje, wskazywać należy strzałką od- powiednie obrazki). Na polskim rynku znajduje się już sporo programów do edyqi tekstów, np. WordPlus. Zaletą XT jest możliwość łatwej rozbudowy (szybko odczuwa się potrzebę zainstalowania dysku twardego) i jego "standardowość" - brak kłopotów ze zdobyciem oprogramowania. Zaletami Atari z kolei jest świetny monitor, ła- twość posługiwania się nim oraz niższa cena. My- ślę, że komputerki "mniejsze" - 8-bitowe, Atari XE lub C64, należy z tych rozważań z góry wy- kluczyć. Nie należy zapomnieć także o tym, że trzeba kupić drukarkę. Stosunkowo tani i rozpowszech- niony na polskim rynku jest model Star LC 10, który w Niemczech kosztuje ok. 400 DM. Decyzję o wyborze przyszłego komputera po- winno poprzedzić osobiste zapoznanie się z jego możliwościami. Obydwa wymienione przeze mnie nadają się do pisania tekstów bardzo dobrze. Odpowiada Czy naprawdę jedyną możliwością przyspieszenia przerysowywania (REDRAW) i regeneracji (REG EN) dużego rysunku jest zakup szybkiego komputera (386 lub 486) czy też kosztownej (kilka tysięcy dolarów) karty grafiki wysokiej rozdzielczości typu Artist, Rasterex? Zbigniew Blewoński Odpowiedź na to pytanie zależy od tego czy wykorzystaliśmy już wszystkie znane tricki i sztuczki w efektywnym posługiwaniu się Auto- CAD-em, z których kilka tutaj przedstawiamy. FAST ZOOM czyli szybkie powiększanie frag- mentu rysunku to funkcja reklamowana przez producentów kart graficznych wysokiej rozdziel- czości wykorzystujących technikę DLP (Display List Processing czyli obróbka list wektorowych - patrz artykuł w "CAD FORUM" 2/90). Przedsta- wione przez nas tricki pozwalają maksymalnie przyspieszyć ZOOM przez umiejętne wykorzy- stanie AutoCAD-a tak, by uniknąć regeneracji ry- sunku - głównego elementu spowalniającego. W trakcie wykonywania regeneracji AutoCAD prze- licza współrzędne każdego wektora (przechowy- wane w pliku .DWG jako liczby zmiennoprze- cinkowe podwójnej precyzji) odpowiednio do po- trzeb karty graficznej i przechowuje je w postaci liczb całkowitych na tzw. ekranie wirtualnym o rozdzielczości 32000x32000 punktów. Co znajdu- je się na ekranie wirtualnym obejrzeć można wy- dając polecenie ZOOM DYN AMIC - zawartość ekranu wirtualnego widoczna jest w polu ograni czonym czerwonymi narożnikami. Operacja RE- DRAW polega na odświeżeniu zawartości ekra- nu z wykorzystaniem całkowitoliczbowego zapi- su wektorów (z ekranu wirtualnego). Operacje na liczbach całkowitych są jak wiadomo znacznie szybsze niż na liczbach zmiennoprzecinkowych, nawet gdy mamy koprocesor. Wszystkie operaqe w obrębie ekranu wirtualnego wykonywane są z prędkością REDRAW, dotyczy to większości pole- ceń ZOOM z wyjątkiem przypadków gdy: • część powiększanego fragmentu nie mieści się na ekranie wirtualnym - ma to zwykle miej- sce gdy robimy ZOOM WINDOW w pobliżu krawędzi rysunku; • zastosujemy zbyt dużą skalę powiększenia - granicą jest iloraz 32000 i większej z liczb okre- ślających pionową i poziomą rozdzielczość ekranu (dla katry VGA 640x480 jest to 32000/640 = 50); • użyjemy ZOOM ALL lub ZOOM EXTENTS - komend zawsze dokonujących regeneracji ry-
31 Grudzień'90 ENTER sunku (niezależnie czy jest to konieczne czy też nie - jest to jedna z pluskiew AutoCAD-a). Korzystanie z podanych rad pozwala uniknąć regeneracji rysunku i działać z prędkością funkcji REDRAW, tzn. przeciętnie 6 razy szybciej niż RE- GEN. Kilka rad praktycznych: #1 - włącz ostrzeżenie o konieczności regene- racji (polecenie REGENAUTO ON) - spowoduje to pojawianie się komunikatu " About to regen, proceed? Y" za każdym razem gdy AutoCAD za- mierza regenerować rysunek - odpowiadając N (nie) możemy zawsze zrezygnować. #2 - używaj zawsze ZOOM DYNAMIC - czer- wone narożniki określają wielkość ekranu wirtu- anego, a prostokąt ze strzałką aktualną wielkość (zawartość) ekranu. Jeżeli grozi nam regeneracja rysunku, to w lewym dolnym rogu ekranu poja- wia się klepsydra - znak, że operacja ta może po- trwać momencik. #3 - zdefiniuj widok (VIEW) całego rysunku oraz najczęściej używanych fragmentów i za- miast polecenia ZOOM stosuj polecenie VIEW. Każdy z tych widoków jest automatycznie uaktu- alniany w miarę dokonywania poprawek na ry- sunku. #4 - korzystając z ZOOM WINDOW i podając jako współrzędne wierzchołków wartości zmien- nych systemowych VSMIN i VSMAX otrzyma- my na ekranie zawartość ekranu wirtualnego tzn. największy możliwy obraz nie wymuszający regeneracji. Dla wygody zdefiniować można (w pliku ACAD.lsp) funkcję ZE: (DEFUN C:ZE()(COMMAND "'ZOOM" "W" (GETVAR "VSmin")(GETVAR "VSmax"))) #5 - zmiennej VIEWRES nie nadawaj zbyt du- żej wartości (1000), w przeciwnym razie prawie każdy ZOOM wymagał będzie regeneracji rysun- ku. ✓ Dlaczego wydanie 10 AutoCAD-a działa wolniej od 9? Wydanie 10 ma większy niż 9 plik EXE tzn. zajmuje więcej pamięci z dostępnych (dla DOS- a) 640 KB zmniejszając jednocześnie obszar I/O- page, którego wielkość ma bardzo duży wpływ na "zrywność" AutoCAD-a. Jest kilka rzeczy, któ- re można zrobić by polepszyć sytuację: • przed wystartowaniem AutoCAD-a z pamięci należy usunąć wszystkie niepotrzebne progra- my rezydentne (SideKick, Norton Comman- der itp); • należy używać EXTENDED LISP, co da dodat- kowe ok. 50 KB I / O-page; • pracując na 386 należy stosować programy za- ✓ Psuje się dysk twardy. Co można zrobić samemu? Odpowiada Zbigniew Kądzielski 1. Natychmiast przegrać wszystko na dyskiet- ki. Tak należy postępować zawsze, nawet gdy dysk jest w jak najlepszym porządku! Zawsze trzymamy kopie na dyskietkach. 2. Po otwarciu komputera sprawdzamy prze- de wszystkim kable połączeniowe Muszą być do- brze włożone w złącza, nie mogą być silnie zała- mane, przetarte itp. Oglądamy też przy okazji złą- cza - może nie są dobrze zamocowane na kablu? Dociskamy kontroler w złączach, sprawdzamy in- ne płyty. Często "uszkodzenie" dysku jest tylko objawem wtórnym innych uszkodzeń. 3. Włączamy komputer i słuchamy czy dysk się obraca. Jeśli nie, to nie jest to dobry objaw Na wszelki wypadek należy sprawdzić, czy gdzieś nie ma zwarcia elektroniki z obudową. Dyski Se- agate możemy spróbować uruchomić poruszając blaszką dotykającą do osi silnika napędu talerza. Jeśli dysk się obraca, to sprawdzamy setup (w AT, w XT możemy tylko skontrolować zworki na kontrolerze dysku). Korzystając z programu diag- nostycznego testujemy dysk. Najlepiej wykonać disk sam w celu stwierdzenia poprawności sfor- rządzające pamięcią rozszerzoną umieszcze- nia driverów poza 640 KB. Stwierdzono dwa przypadki wolniejszego działania 10 niż 9; • wstawianie (INSERT) bloków z atrybutami - nie ma na to sposobu, w przyszłych wyda- niach będzie to oczywiście poprawione; • wskazywanie obiektów (i OSNAP) na rysun- ku 2D jest wolniejsze gdy wartość LIMITS nie obejmuje punktu 0,0,0 (w globalnym układzie współrzędnych). Odpowiednia zmiana warto- ści LIMITS drastycznie zwiększa szybkość działania. matowania. Możemy wykonać też DT/b (Disk Test) Nortona. Wyniki pozytywne świadczyć mo- gą o byłych kłopotach z kablami lub usuniętych zwarciach. 4. Mając wszystko na dyskietkach możemy sformatować dysk na twardo, założyć partycje i wykonać Format. Operacje te szczegółowo opisy- wałem w "PCkurierze" (nr 5/90 i 6/90). Duża li- czba błędów czy trudności z formatowaniem świadczą najczęściej o poważnym uszkodzeniu napędu. 5. Jeśli wszystkie nasze usiłowania zakończą się fiaskiem, dysk można spróbować oddać do specjalisty (zakładu serwisowego), ale rokowania są kiepskie. 6. Uszkodzenia na poziomie systemu operacyj- nego (partycje, FAT) wymagają bardzo umiejętnej pracy dla odzyskania danych. Nie należy rozpo- czynać od bezmyślnego uruchomienia programu NDD (Norton Disk Doctor) lub NU (Norton Utili- ty). Jest to najprostsza droga do pożegnania się ze swoimi danymi. Dysk należy powierzyć specjali- ście. El
32_____JARMARK ENTER Co kupić? Takie pytanie, szczególnie przed świętami Boże- go Narodzenia zadaje sobie wielu ojców słyszą- cych wołanie swoich pociech "tato kup mi kom- puter". W rzeczywistości pytanie brzmi "gdzie i za ile kupić”, bo pociecha zwykle bardzo dokład- me wie co chce mieć. 0 ile odpowiedź na tytułowe pytanie (Co ...) jest bardzo skomplikowana i wpięlibyśmy jej umk- nąć, o tyle próby odpowiedzi na drugie pytanie (Gdzie ...) możemy się podjąć. Jednak tym, któ- rzy się jeszcze wahają co kupić doradzić może- my jedną generalną zasadę - rozejrzyj się co ku- pili Twoi znajomi i jak na tym wyszli, są zadowo- leni czy wprost przeciwnie Otwieramy więc ENTERowy JARMARK. Najlepiej i najbezpieczniej kupować jest tylko sprzęt typowy, który sprawdził się u innych, nawet jeśli wiemy, że nie jest on naj- lepszy na świecie. Cóz z tego, że mamy naj- szybszy i najlepszy komputer, ale bez żad- nej możliwości wymiany informacji z inny- mi. Dotyczy to w równej mierze zastoso- wań poważnych (obliczenia, obróbka te- kstów, grafika) jak i relaksowych (gry). Ostatni rok przekonał nas, że w Polsce, po- dobnie jak na świecie, komputery kupuje się po prostu w sklepie. Nastąpił zdecydo- wany podział na tych, co importują (z róż- nych stron świata) i handlują hurtowo oraz tych, którzy sprzedają detalicznie poszcze- gólnym użytkownikom. Zanikły już ekono- miczne przesłanki inywi dualnego importu z Dalekiego Wschodu połączonego z oba- wami o przepadek wpłaconych niemałych kwot w dewizach. Teraz kupuje się w skle- pie, otrzymuje gwarancję, a często i instru- kcję w języku polskim. Sklepy prowadzą tak znane firmy jak Pewex i Baltona oraz wiele mniej lub bardziej znanych spółek i firm prywatnych W sklepach Baltony i Pewexu jest spory wybór sprzętu domowego, przeznaczone- go głównie do gier i zabawy. Sprzęt klasy PC jest w siadowym wręcz wyborze i zde- cydowanie zbyt drogi. W składach celnych i sklepach firm prywatnych króluje stand- ard PC w najróżniejszych (dobieranych zwykle na życzenie klienta) konfiguragach. Ceny są bardzo zróżnicowane i zależą bar- dziej od polityki firmy niż od jakości sprzę- tu, która jest w większości na średnim po- ziomie dalekowschodnich producentów. Miłośnicy domowych komputerów (ty- pu Commodore i Atari) spotykają się na li- cznych giełdach, gdzie wymieniają i sprze- dają oprogramowanie. Tam też można, czę- sto po bardzo korzystnych cenach, kupić używany sprzęt. Ostatnimi czasy pojawia się coraz więcej sprzętu klasy PC. Ostatecz- ną decyzję musicie Państwo podjąć samo- dzielnie, a podane przykładowe ceny (szczególnie dotyczące sprzętu PC) mech będą wskazówką jak duże mogą być rozpię- tości. Wszystkie informacje cenowe pocho- dzą z ofert handlowych otrzymanych w po- łowie listopada br. Pewex Komputery: Atari 65 XE.........................159 USD Atari 130 XE ..................239 USD Atari 520 STE.......................769 USD Atari 1040 PSM.......................? z braku zainteresowania klientów na razie nie sprzedawane Atari Portfolio...............589 USD Atari XT......................519 USD (płyta główna, 256 KB RAM, zasilacz 150W, RS-232C, GAMĘ PORT, klawiatura 101 klawiszy, stacja dysków 360KB) Atari AT.......................999 USD (płyta główna, 1024 KB RAM, zasilacz 150W, RS-232C, GAMĘ PORT, klawiatura 101 klawiszy, stacja dysków 1.2 MB) Dodatki: monitor dual + karta mono.....239 USD monitor + karta EGA................7699 USD dysk HD 20 MB.......................319 USD dysk HD 40 MB.......................559 USD koprocesor Intel 8087 .........349 USD koprocesor Intel 80287 469 USD magnetofon CA 12.....................51 USD staga dysków CA 2001 ..........249 USD drukarka Star NX1000...........299 USD Gry video (podłączane bezpośrednio do te- lewizora) - ponad 200 tytułów, cena jesz- cze (początek listopada) nie ustalona. Spelmaster - kieszonkowy komputerek firmy Franklin - połączenie słownika (ponad 80.000 słów), leksykonu i kilku gier ("Hangman", "Deduction", "Jumble", anagramy, kości i.in ). Pomocny przy sprawdzaniu poprawności pisowni, szuka- niu wyrazów bliskoznacznych. Spelma- ster pojawi się w sprzedaży dopiero w przyszłym roku. Baltona Komputery: Commodore 64C.............179 USD Commodore Amiga 500 ...... 659 USD (bez monitora) Commodore PC 10............ 889 USD monitor mono, 1 FDD Commodore PC 20 XT.......1.189 USD monitor mono, HDD 20 MB Commodore PC 40 AT.......1.999 USD monitor mono, VGA, HDD 40 MB Dodatki: monitor 1084 S...................439 USD staga dysków 1230 ......... 219 USD magnetofon 1530 do C64............32 USD modulator A 520...................36 USD drukarka MPS1230.................349 USD Texas Instruments Laptop..2.200 USD TI model 12, model 25 i model 45 Carry I firmy Flytech - chyba najmniejszy stacjonarny PC XT z 640 KB, FDD 720 KB Carry I AT z 1 MB RAM, FDD 1,44 MB, HDD 20 MB Psion Organizer 32 lub 64 KB RAM z mo- żliwością rozszerzenia o kolejne 16,23,64 czy 128 KB wraz z oprogramowaniem, drukarką oraz komunikacją z PC. CASIO SF-7500 (Digital Diary) 64 KB, 32 znaki na wyświetlaczu. W przyszłym roku planowana jest sprze- daż Commodore Amiga 2000 i 3000. Warszawski sklep EUROPA Atari Portfolio...............3,999 min Atari 520 STFM ...............5,599 min Super Spectrum................3,199 min 256 KB RAM, FDD 3,5" PC Olivietti od 9,995 min w różnych konfiguracjach Drukarki Panasonic...... od 3,2 do 8 min 9- i 24-igłowe, 10- i 15-calowe Inne drukarki.................od 2,79 min Dyskietki, joysticki, myszy, kable, papier, taśmy do drukarek, papier, naklejki i.in. galanteria. Słowniczek PC - skrót od Personal Computer oznaczający po- tocznie komputer osobisty zgodny z modelem PC firmy IBM RAM - skrót od Random Access Memory - pamięć B - bajt, jednostka pamięci KB - 1024 B MB - 1024 KB HDD xx MB - dysk twardy o pojemności xx me- gabajtów FDD stacja dyskietek (dysków elastycznych) Digital Diary - cyfrowy terminarz czyli połącze- nie zegara z kalendarzem, notesem i spisem tele- fonów. CGA, EGA, VGA - rodzaje kolorowych kart gra- ficznych (wyświetlaczy) Hercules - monochronmatyczna karta graficzna.
MONO 4,77/10 MHz, 640 KB RAM, klawiatura 101 klawiszy, karta Hercules, C 4 monitor mono, karta multi l/O, 2 floppy (360 K) O, I min zł MONO 20 4,77/10 MHz, 640 KB RAM klawiatura 101 klawiszy, karta Hercules, monitor mono, karta multi I/0, 2 floppy (360 K), HD 20 MB 7,7 mlnzł MONO 40 4,77/10 MHz, 640 KB RAM, klawiatura 101 klawiszy, karta Hercules, 2 floppy (360 K), karta multi I/0, monitor mono, HD 40 MB 9,3 min zł MONO 6/12 MHz, 1 MB RAM, klawiatura 101 klawiszy, karta Hercules, monitor mono, karta serial/parallel, 2 floppy (360K/1.2M), kontroler FDD/HDD 7,0 mlnzł MONO 40 6/12 MHz, 1 MB RAM, klawiatura 101 klawiszy, 2 floppy (360K/1,2M), karta Hercules, monitor mono, serial/parallel, HD 40 MB/28 ms 9,8 min zł NEAT MONO 40 6/16 MHz, 1 MB RAM, klawiatura 101, 2 floppy (360K/1.2M lub 1,44M), karta Hercules, monitor mono, karta serial/parallel, HD 40 MB/28 ms 10,7 mlnzł MONO 80 6/12 MHz, 1 MB RAM, klawiatura 101, 2 floppy (360/K/1,2 M lub 1,44M), karta Hercules, monitor mono, karta serial/parallel, HD 80 MB SCSI. 1 ,9 mlnzł EXPORT 40 6/12 MHz, 1 MB RAM, klaw 101, karta serial/parallel, 2 floppy (360K/1.2M), EGA, , koprocesor 80287, mysz, HD 40 MB/28 ms, drukarka 15". 1.380usd* VGA40 6/12 MHz, 1 MB RAM, klawiatura 101,2 floppy (360K/1.2M lub 1.44M), karta VGA, monitor VGA color, karta senal/parallel, HD 40 MB/28 ms SX MONO 40 16 MHz, 1 MB RAM, klawiatura 101,2 floppy (1,2/1,44M), karta Hercules, monitor mono, karta serial/parallel, HD 40 MB/28 ms. 33 MONO 80 33 MHz, 1 MB RAM, klaw. 101,2 floppy (1,2M/1,44M), Hercules, monitor mono, serial/parallel, HD 80 MB SCSI, obudowa Big Tower. 12,7 min zł 1 4 j 7 mlnzł 25,9 mlnzł * minimum 100 sztuk ELECTRONICS WILCZEK PL 01-302 Warszawa, ul. Połczyńska 96 W 0-22) 36 82 50, tlx 816553 ecs pl o Biura handlowe ECS: 55 40-040 Katowice, ul. Powstańców 9B/ 20, tel. 51-73-31 87-100 Toruń, ul. Dekerta 1 B, tel. 23-643 20-010 Lublin, ul. Podgrodzie 28, tel. 24-970 09-400 Płock, ul. Gagarina 28, tel. 25-548 61-737 Poznań, ul. 27 Grudnia 3, tel. 52-73-61 Autoryzowani sprzedawcy: Elbląg - Leotex 26-538 Katowice - Micro 59-93-42, 54-25-01 Katowice - Nowatech 59-10-58 Kielce - Mistama 66-00-82 Łomża - BGŻ 54-16 w. 30 Łódź - Sirpol 36-56-00 w. 264 Warszawa - Intersoftland 29-59-77 6 .